POST SCRIPTUM 2/2022/16_Wydanie Specjalne_Ukraina

Page 1

POST

PROZA POEZJA Alireza Karimi Moghaddam, Bożena Boba-Dyga, TUTU, Anna Maria Mickiewicz, Seth, Artur Zienko, Jerzy Hajduga, Piotr Jakubczak, Józef Baran, Jarosław Krawczak, ChemiS, Krzysztof Łozowski, WOSKerski, Danylo Movchan, Eeva Park, Agnieszka Traczyńska, KAWU, Iwona Siwek-Front, Parvati, Yaryna Movchan, Omir Socha, Agnieszka Litwin, Ola Haydamaka, Maximiliano Bagnasco, Pieksa, Seth Globepainter, MyDogSighs, Paweł Wąsowicz, Yurii Ivantsyk, JenksArt, Christian Guémy, SEF, John D’oh, Voytek Glinkowski, Ilya Kaminsky, Juliusz Wątroba, Iza Smolarek, Alex Sławiński, Bogna Jarzemska-Misztalska, Stanisław Kruszewski, Krzysztof Wiśniewski Radek Ruciński, Tatiana Averina, Piotr Kamieniarz, Renata Cygan, Maja Baczyńska, Beata Kulaga, Katarzyna Grzesiak, Matthew Dover, Misia Janyszek, Wisława Szymborska, Wanda Dusia-Stańczak, Małgorzata Bobak-Końcowa, Elżbieta Zechenter-Spławińska, Nikita Kuznetsov, Ela Adamiec, Katarzyna Zygadlewicz, Marcin Zegadło Ula Dzwonik, Julija Musakowska, Chrystia Wenhryniuk, Haśka Szyjan, Ija Kiwa, Anna Ponomarenko, Elżbieta Isakiewicz, Ryszard Kupidura, Ołeksandr Kłymenko, Aleksey Kislow Joanna Nordyńska, Karol Maliszewski, Paweł Kuczyński, Ela Klonowska

NIEZALEŻNY KWARTALNIK LITERACKO-ARTYSTYCZNY

SCRIPTUM PUBLICYSTYKA

SZTUKI WIZUALNE

W Y DA N I E S P E CJA L N E 2 / 2022 (16)

POST SCRIPTUM www.postscriptum.uk fb: post scriptum

1


4. 5. 6. 6. 8. 10. 11. 12. 13. 15. 22. 24. 26. 29. 30. 50. 51. 53. 54. 57. 58. 60. 62. 63. 64. 68. 69. 70. 72. 75. 76. 77. 78. 82. 84. 89. 90. 93. 94. 95. 98. 100. 101. 101. 102. 104. 106. 107. 108. 110.

SPIS TREŚCI:

Bożena Boba-Dyga – wiersze Piotr Jakubczak – obraz „Golgota” Marcin Zegadło – felieton Ula Dzwonik – obrazy Krzysztof Łozowski – obraz „Woda” Krzysztof Łozowski – rysunki Jerzy Hajduga – wiersze Anna Maria Mickiewicz – wiersze Paweł Wąsowicz – obraz „Hope” Wywiad z ukraińskim artystą malarzem Danylo Movchanem Juliusz Wątroba – felieton Paweł Kuczyński – ilustracje Poezja ukraińskich poetek: Musakowska, Wenhryniuk, Szyjan, Kiwa Katarzyna Zygadlewicz – obraz Street Art – artyści z całego świata dla Ukrainy Iza Smolarek – wiersze Radosław Ruciński – obraz „Wiosenne porządki” Voytek Glinkowski – obraz „Conqueror” Ilya Kaminski – O Ukraińcach, Rosjanach i języku wojny (Ukraina) Piotr Kamieniarz – obraz „W klatce” Misia Janyszek – wiersz Tatiana Averina (Ukraina) – fotografia Bogna Jarzemska-Misztalska – obraz „Trzy życzenia” Wisława Szymborska – wiersz Iwona Siwek-Font – „Exodus” - obrazy Ela Klonowska – obraz „Exodus” Poezja: Maliszewski, Kulaga, Kruszewski, Stańczak Artur Zienko – obrazy Ela Adamiec – wiersze i proza poetycka Alireza Karimi Moghaddam (Iran) – obrazy Katarzyna Grzesiak – wiersze Matthew Dover – malowanie na banknotach dolarowych Yaryna Movchan (Ukraina) – obrazy, współczesne ikony Wiersze: Józef Baran, Renata Cygan, Marcin Zegadło Nikita Kuznetsov – Czy walka z Czechowem pomoże zwyciężyć Putina? Anna Ponomarenko (Ukraina) – obrazy Ryszard Kupidura – O literaturze i czasach wojny w Ukrainie Alex Sławiński – wiersze Piotr Jakubczak – „Wojna” – obrazy Juliusz Wątroba – wiersze Agnieszka Traczyńska – obrazy Radek Ruciński – obraz „Dziewczynka z Kijowa” Elżbieta Isakiewicz – Właśnie nazwałaś wojnę – fragment książki Agnieszka Litwin – ilustracja Małgorzata Bobak-Końcowa – Hol główny – wiersze Yurii Ivantsyk (Ukraina) – rysunki Poezja: Zechenter-Spławińska, Baczyńska, Socha, Park Jarosław Krawczak – fotografia Joanna Nordyńska – Przechodnie – felieton Krzysztof Wiśniewski, Ola Haydamaka - obrazy

ZESPÓŁ REDAKCYJNY:

WERSJA ELEKTRONICZNA DO POBRANIA ZA DARMO:

https://www.yumpu.com/xx/document/ read/66647204/post-scriptum-2-2022-16-wydanie-specjalne https://issuu.com/post.scriptum/docs/post_scriptum_2_2022_16_wydanie_specjalne_ukraina DRUK NA ŻYCZENIE: 24,95 zł ZAMÓWIENIA BEZPOŚREDNIO W DRUKARNI:

https://www.wyczerpane.pl/wydawnictwo-post-scriptum,dBA-0io.html

PARTNERZY MEDIALNI

Renata Cygan (redaktor naczelna), Katarzyna Brus-Sawczuk, Joanna Nordyńska, Juliusz Wątroba, Izolda Kiec, Wanda Dusia-Stańczak, Renata Szpunar-Kubczyk, Robert Knapik, Iza Smolarek, Alex Sławiński, Anna Maruszeczko, Paweł Krupka, Jarosław Prusiński, Agnieszka Woźniak. Gościnnie: Ryszard Kupidura, Nikita Kuznetsov, Ilya Kaminski, Maria Karwowska Korekta: Aleksandra Krasińska, Żaklina Sielska, Dominika Paluch i Małgorzata Nowak Tłumaczenia z języka angielskiego: Renata Cygan, Olga Sawczuk Skład, łamanie i opracowanie graficzne: Renata Cygan


WSTĘPNIAK

Obraz na okładce: Danylo Movchan

Co wspólnego ze Sztuką ma kurze jajko lub ciąża? Albo zęby? OkazuOstatnio coraz częściej„Powinieneś budzimy sięopiewać w nowym świecie. świat” Zazwyczaj gorszym od okaleczony – Adam Zagajewski je się, że bardzo dużo. Z żółtka można bowiem wyprodukować temperę, dzięki poprzedniego (niestety). Rzeczywistość, w której obudziliśmy się 24 lutego, pozostawiła powstają świetlistenumerze obrazy, pełne tajemnicy dużo i magii (tak jak u naszego gośW której poprzednim, marcowym „Post Scriptum” miejsca poświęciliśmy tematom, nas w specjalnego, osłupieniu, niedowierzaniu i poczuciu bezsilności. Czy wypada zajmować się kulcia Iwony Wojewody, która umiłowała sobie porządek i piękno ujęte które pojawiły się wskutek okoliczności wojennych. Artyści z całego świata, w geście solidarturąw imatematycznych sztuką, gdy za progiem naszego domu giną niewinni ludzie? Niech za odpowiedź proporcjach). Wprzeciw koronach zębównieuzasadnionej, natomiast możnazbrodniczej ukryć rzeź- agresji ności z walczącą Ukrainą, buntują się niczym posłużą słowa papieża Polaka: „Naród z kulturywłasne i dla kultury”. Bez kultury nie ma by i portrety w skali mikro. Można istnieje także budować fotograficzne, putinowskiej Rosji, przeciw bezsensownemu rozlewowi krwi iaparaty dają upust swoim emocjom, narodu, nie ma państwa, bowiem kultura w życiu społecznym zawsze stanowiła fundaktóre dzieła wyglądają jakczy urządzenia nieprotestu z tej epoki – dziwaczne pudła produkujące tworząc sztuki, to jako znak przeciw wojnie, czy też jako formę materialment tożsamości. I tego trzymajmy. wwalczącym swoim rodzaju, niezwykle klimatyczne jak u humanizmu, ukraińskiej fonejjedyne pomocy i się pokrzywdzonym. Mówimy tu ozdjęcia, nowej sztuce która ma tografki, Tatiany Averiny, która korzysta z aparatu skonstruowanego przezdystansu japoń- (choć pomagać, odkrywając nas samych, pobudzać do refleksji, uczyć W obliczu tragedii, jakaprawdę dotknęłao Ukrainę, artyści i ludzie kultury jednoczą się i zabierają skiego mistrza, ale Haruhisę Terasakiego. A do ciąży porównał Sztukę Voytek Glinkowczęsto zasmuca), przede wszystkim powodować zmianę w naszym sposobie myślenia. głos, angażując się wbyć pomoc dla ofiar„w”, bratobójczej wojny. Green Day odwołali koncert ski – nie można tylko trochę bowiem prawdziwy artysta w Sztuce się W większości przypadków prace te przeznaczane są na aukcje, z których dochód przekazyw Moskwie, Mick Jagger, John,kilkoro Pearl Jam publikują zdjęcia z żółto-niebieską flagą. zatraca. Mamy w tymElton numerze takich zatraceńców-oryginałów – każdy wany jest ludziom dotkniętym wojną. Madonna potępiła niezwykły, każdy konflikt, w swoimpublikując rodzaju. antywojenny klip. Stephen King, Angelina Jolie, Leonardo di Caprio, Sting, Mark Ruffalo i zwielu, wielu innych świata, celebrytów wysyłają swojepojaNapłynęło do nas mnóstwo materiałów różnych zakątków w związku z czym Voytek Glinkowski powiedział: „Wyrywam życiu różne klejnoty, kiedy wsparcie. Warszawskie teatry grają dla Ukrainy. Monika Brodka gotuje zupę na granicy, wiła się potrzeba stworzenia tego specjalnego, historycznego wydania. Wojna to czas próby wychylę sięoddaje z rośnie, ukrycia”. Sam jestsięjednym zWiśniewski, wielu wydania Maciej Musiał krew, Margaret, Michał Robert Janowski czy „Post Juliazdajemy Kai prawdy – serce gdy widzi tylu ludzi dobrejklejnotów woli, gdy tego na różne sposoby Scriptum”, a przyfrunął do nas z samego Chicago. Mamy też innych zacnych gości mińska mieszkania uchodźcom. Przedstawiciele sceny muzycznej egzaminudostępniają z człowieczeństwa. Razem mamy moc! Każda formarodzimej protestu, każda cegiełka poz zagranicy: z Malezji, Armenii, Ukrainy Londynu. Bo głos naszym celem jest mocy, braterstwa i wsparcia duchowego nas,i zpotrzebującym. tworząc silny przeciw agresji przekazali prawie milion złotych naAlbanii, pomocłączy osobom Odbywają się licznei niesięganie wysoko i daleko, przekraczanie granic dosłownie i w przenośni, ku naszej nawiści. Ukraina nie jest sama, a my dajemy temu wyraz także na łamach „Post Scriptum”, aukcje i licytacje dzieł sztuki, z których dochód przeznacza się na pomoc Ukrainie. Państwa boinie wolnoradości. tolerować zła, krzywdy i kłamstwa. PEN International, organizacja działająca na rzecz literatury i wolności słowa, opubliZotwarty rodzimego podwórka, choć temat ogólnoświatowy, polecam Dlaczego ten numer specjalny? Dlatego żejest warto było zebrać te wspaniałe prace kowała listpowstał laureatów Nagrody Nobla, pisarzy i artystów, potępiający rosyjską niezwykle poruszający artykuł Juliusza Wątroby Quo vadis świecie? Temat ważny ale nie w jednym miejscu, by cieszyły oczy i serca i dodawały otuchy. Ludzie tracą domy, inwazję na Ukrainę i nawołujący do pokoju. Unia literacka apeluje: „Dziś szczególnie i ważki –Jesteśmy wołaniepo o pomoc dla duszącej się, wskutek działań człowieka, planety. tracą nas. to, by pomóc im przetrwać wojnę. myślimy o ukraińskich pisarzach i pisarkach – naszych przyjaciołach, znajomych, naszych Cywilizacja (która nie rozumie samej siebie) dopadła nas i trzyma jak w imadle, tłumaczach i wydawcach. Przez ponad trzydzieści lat wolnej Polski i wolnej Ukrainy litePrzedstawiamy Państwu antywojenną galerię obrazów, w fotografii i murali, a także dużo mocnych, a my, w pogoni za rzeczami błahymi, zagłuszamy sobie podstawowe instynkty. ratura jest jednym z miejsc, gdzie nasze narody spotykają się najbliżej”. przejmujących Udało nam się prace aż by 70 ludzkość artystów!ocknęła Ciężar gatunkowy Warto o tymwierszy mówić,i prozy. a nawet krzyczeć, bo zebrać czas najwyższy, się tego wydania, ogrom zawartych tu emocji i wrażliwości twórców jest naprawdę imponujący! z letargu, w którym się wygodnie umościła i beztrosko wegetuje bez głębszych reW tym numerze „Post Scriptum” znajdziecie Państwo sporo akcentów ukraińskich, pofleksji od i widoków na przyszłość. człowiek ulega zbyt Panna mocno wolna, wierze we własną cząwszy okładkowego plakatu „[…] Andrzeja Pągowskiego przez obrazy, Skontaktowaliśmy się z grafficiarzami z całego świata, takżepóźno z tych zdaje najodleglejszych zakątków życiową siłę, w dominację nad światem natury i zbyt sobie sprawę które powstały pod wpływem aktualnych wydarzeń i są przeznaczane na zbiórki pienię(Argentyna, Indonezja, Ameryka), którzy przywdziewają niebiesko-żółte barwy, by pokazać, z paradoksów istnienia” – tak pisze prof. Izolda Kiec w swoim artykule „Śmierć na dzy dla potrzebujących, po mocne, wojenne wiersze ukraińskich poetek. że pięć”. umiemy jeszcze w pewnych dziedzinach życia współistnieć ponad podziałami. Mamy w tym wydaniu także uwielu twórcówi ukraińskich, takich jak: Danylo Poza tym – jak zwykle nas –współczesnych dużo dobrej literatury sztuki z różnych dziedzin, w tymMovchan (autorOddajemy okładki), Yarina Movchan, Julija Musakowska, Haśka przygotowany Szyjan, Chrystia Wenhryw Państwa ręce (i serca) kolejny, starannie mabardzo ciekawe wywiady z artystami największego formatu, m.in. rozmowa Kasi Brusniuk, Ija Kiwa, Ilya Kaminski, Tatiana Averina, oprawiony Anna Ponomarenko, Ivantsyk. Polecam arteriał. Różnorodny, wyważony, gustownie i ciekawy. Yurii Polecamy się gorą-Sawczuk z maestrem interpretacji Krzysztofem Gosztyłą (gościem specjalnym tego nutykuł filozofa, polskiej literatury Nikity Kuznietsova i jego co,rosyjskiego z nadzieją, że nasze tłumacza wysiłki niei promotora są nadaremne. meru), Maruszeczko z malarką abstrakcyjną Magdą wojny Atkinskulturalnej. czy Joasi Nordyńskiej ciekaweAnny spojrzenie na problem rozszerzającej się obecnie Zadajmy sobie zpytanie, nietuzinkową wokalistką Izą Połońską. Są opowiadania, recenzje i felieton Juliusza A korzystając z okazji, że święta tuż tuż, życzymy naszym drogim Czytelniczy walka z Czechowem pomoże zwyciężyć Putina? Warte zastanowienia. kom samych wspaniałości. Idąc za dużo radą poezji Stanisława Lema – bądźmy myśli,Jest Wątroby o wolności oraz wyjątkowo ilustrowanej pięknymidobrej obrazami. A na koniec cytat z Papuszy: żebyście czarnej nocy nie czynili w biały dzień”. bo po co być co czytać, jest cozłej? oglądać, jest„Przychodzę, o czym pomyśleć. Serdecznie zapraszamy do refleksji.

Redaktor Naczelna

www.postscriptum.uk, fb: post scriptum, e-mail: redakcja@postscriptum.uk Wydawca: Post Scriptum LTD, Watford, UK

NUMER KONTA:

IBAN: GB82 LOYD 3096 2657 4181 60 UK: SORT CODE: 309626 ACC Number: 57418160

POST SCRIPTUM

3


ZDĄŻYĆ

UCIEKAĆ?

Oddech się spłycił i skrócił W snach suną czołgi Na żółtym berecie niebieskie kokardy Powiedz mi jeszcze że mnie kochasz i jeszcze

Kiedy spakować plecak? Co zabrać? Co ukryć? Co pożegnać? Kogo? Będzie ciepło czy zimno? Czy wziąć choć jedną książkę? Jaką? Co potrzebne? Pierścionek? – można sprzedać, mały lekki a cenny papierowy banknot lżejszy Buty! – trapery na długą drogę? Nie, tam trzeba wyglądać – ukochane szpilki

MODLITWA

szpilką można też bronić Książka? – po co książka?

Myślą otwieram niebo Zamykam oczy Pod powiekami czerwień Dobijam się myślą Łup Łup Łup

po nic bo moja bo lubię Ciężka? Weź lżejszą lepsza w ręce niż papieros a też można spalić Krem? Po co krem?

Drży palec nieproszony

lepiej lek na biegunkę Pieniądze? Można ukraść nie ma jak wymienić czas czas

Miesiączka to też krew Też czerwona

mętlik cięższej walizki niż 20 kilo nie uniosę nie uwiozę a tu jeszcze pies i chomik rybki dadzą sobie radę nie będę żoną Lota nie obejrzę się wstecz

B o ż e n a 4

POST SCRIPTUM

WIERSZE B o b a - D y g a


POLSCY ARTYŚCI UKRAINIE

P I O T R

J A K U B C Z a K

GOLGOTA 22 POST SCRIPTUM

5


M A R C I N

M

odne słowo „uważność”. Jak hasztag. Instagram pełen jest uważności dopiętej do maindfullnesowych postów. Ale namawiam do niej. Do skupienia się na tutaj i teraz, skoro w niewielkiej odległości wydarza się scenariusz z filmów o II wojnie światowej albo coś, co przypomina, że Bałkany trzydzieści lat temu to konwencjonalny konflikt w Europie, najkrwawszy od roku 1945, który też wydarzał się, kiedy żyliśmy normalnie, a w jakichś dołach w lesie zasypywano trupy kobiet i dzieci spulchnioną ziemią. Zatem uważność. Bo przecież ostatnie kilka tygodni zgruzowało rzeczywistość, w której większość z nas raczyła mieć złudzenia. Uważność, którą rozumiem jako wyciskanie z „tu i teraz” całej treści, ssanie miąższu z codzienności, dotykanie powierzchni, czucie smaków, wdychanie mroźnego powietrza. Idźcie na spacer z psem lub bez psa i skoncentrujcie się na tym, że stawiacie krok za krokiem, że być może macie na twarzy zimny miód marcowego słońca, albo zostawiając metaforyzowanie, cieszcie się, że słyszycie ruch uliczny, że ludzie wokół was nie rozmawiają włącznie o wojnie, że być może właśnie złapał was deszcz ze śniegiem i to jest największy dyskomfort w tym momencie. Że żaden snajper nie przestrzeli wam czaszki w drodze do sklepu, a seria z broni ręcznej nie wejdzie miękko w autobus, którym wasze dziecko jedzie do szkoły.

6

POST SCRIPTUM

Z E G A D Ł O

Nie chcę udawać, że mnie to nie dotyczy, chociaż odcinam się od tego w jakimś stopniu. Staram się trochę od tego uciekać, chociaż wiem, że to nie do końca uczciwe, ale jestem w wieku, w którym nie nakręca mnie już adrenalina mająca swoje źródło w nadzwyczajności zdarzeń. Wiem, że to nie jest do końca uczciwe, ale mam jeszcze na plecach oddech dosyć konkretnej depresji, z której wychodzę, a lęki wciąż pomaga mi zamieniać w spokój farmakologia. Zresztą dzięki przyjaciołom miałem i mam możliwość uczestniczyć w realnej pomocy tym, którzy jej potrzebują, więc moja ucieczka ma charakter bardziej symboliczny niż rzeczywisty. Dlatego biorę Homera na spacer i po prostu idziemy przed siebie. Ja cieszę się, że idę, że jestem i że oddycham, że wciąż mogę spodziewać się, że wieczorem ja będę czytał moje książki, a Wi obok będzie czytała swoje, że dzieciaki będą się kłócić i krzyczeć, ale ostatecznie, nocą, będę słyszał ich oddechy – miarowe i głębokie, że chrapanie Homera ustanie, kiedy cmoknę, a chomik już nam nie przeszkadza, kiedy pomiędzy pierwszą a czwartą nad ranem udowadnia, że jest w stanie roznieść swoją klatkę i że nigdy nie umrze. Piszę ten łzawy tekścik, ponieważ myślę o tych wszystkich, dla których te drobiazgi skończyły się kilka tygodni temu, a blokowiska i centra miast, które doskonale znali, stały się polem bitwy.

Nic nie robi na mnie większego wrażenia niż trafiony pociskiem wieżowiec z wielkiej płyty. Dokładnie taki sam jak te, które wypełniały moje dzieciństwo i młodość spędzoną w dzielnicy, która powiększała się nieustannie, jak plama, rozlewając się na kolejne jednostki. Teraz widzę, chcąc nie chcąc, jak na mojej dzielni parują leje po bombach i pociskach, które wyrwały w powietrze całe kwartały ziemi. Widzę to w bliżej nieokreślonej przyszłości, a wyzwalaczem jest ten wieżowiec z relacji, na którą wpadam w sieci. Nie chcę patrzeć w siebie w ten sposób, ale wiem, że trochę jestem to winien tym, których to spotyka, a trochę mam te obrazy wdrukowane przez narrację doskonale znaną z opowieści o tym, co wydarzyło się kiedyś – jak przyszli Niemcy, a potem Rosjanie – bo przecież słyszałem to setki razy, zajadając kruchą babkę u dziadka i babci. Więc stawiam na uważność i koncentruję się na tym, co mogę jeszcze dostać od rzeczywistości, przy której jakiś k***s z Kremla postawił znak zapytania. Idę i czuję. Staram się czuć jak najwięcej. Homer, raz za mną, a raz przede mną. Przygląda mi się z uwagą, jakby chciał powiedzieć: „Wracajmy na obiad, chłopie. Ciebie być może bolą dwie nogi. Mnie bolą cztery. Czujesz temat?”. [MZ]


Ula Dzwonik

OBRAZY

D

oświadczenie wojny uruchamia we mnie ciągi opowieści rodzinnych, wszystkie rodzinne mity z dwóch wojen, które rozcięte dwudziestoleciem, odcisnęły na moich bliskich piętno traumy. Dlatego bomby spadające na ukraińskie miasta przywołują wspomnienie dziadka w bombardowanym Lublinie. Tamtego wrześniowego dnia był kilka kamienic od miejsca, w którym poeta Józef Czechowicz umierał w fotelu u fryzjera, w budynku trafionym niemiecką bombą. Fotografie uchodźców przypominają mi moją prababkę i jej córki w pociągu na wschód, gdzie ewakuowane były z Częstochowy rodziny walczących na froncie, polskich, zawodowych oficerów. Ligia i Krystyna. Pierwsza zostanie moja babką, drugą Niemcy zamordują w Auschwitz, gdzie trafi za wystawianie Żydom z częstochowskiego getta fałszywych dokumentów. I jeszcze dziadek na placu apelowym Buchenwaldu i matka mojej matki chora na tyfus w sandomierskim szpitalu, kiedy za oknem słychać już grzmoty radzieckiej ofensywy.

I ojciec mojej mamy, który chciał do partyzantów, do Jędrusiów, ale ostatecznie nie poszedł, a kilka lat później oglądał jako poborowy akcję „Wisła”. Widzę go na fotografii w spłowiałej bluzie polowego munduru, przy radiostacji. W tym sensie nie ma przed tym, co wydarza się w Ukrainie, ucieczki. To jest już we mnie i pracuje na pełnych obrotach obrazami, seriami skojarzeń, ciągami mitów, wdrukowanymi lękami, że przyjadą, że spalą, że przepędzą. A przecież to są historie, które nie kleją się w jedną rzeczywistość ze smartfonem, Facebookiem, Instagramem, światem dostępnym na wyciągnięcie ręki. To się nie łączy w całość ze zdjęciami ukraińskich nastolatków z ochraniaczami na kolanach i łokciach i kałasznikowami zawieszonymi na szyjach. Mają na sobie takie same ciuchy z tych samych sieciówek, co ich rówieśnicy w Polsce. Różnice stanowi wyłącznie obecność broni, z której ktoś teraz uczy ich strzelać. A przecież ci z fotografii powstańców warszawskich to byli tacy sami chłopcy i takie same dziewczyny. Po prostu przywykliśmy do tego, że wojna jest czarno-biała, a zdjęcia w słabej roz-

dzielczości. Wojna w kolorze nie pasuje do tego, co znamy. Czołg robiący miazgę z samochodu, w którym znajdują się żywi ludzie, to obraz nieprawdziwy nawet widziany na żywo. Nasz mózg jeszcze tego nie dźwiga. Mój mózg miał obiecaną zupełnie inną rzeczywistość. Wojna miała być coraz bardziej odległym wspomnieniem. Jednocześnie następuje niezwykła aktywizacja społeczna. Niesiona jest pomoc. Ludzie, których znam, robią fantastyczne rzeczy dla tych, których wojna dotyczy, do których już przyszła. To mnie zawstydza. Zakładam, że w człowieku więcej jest zła niż dobra. Myślę w ten sposób, bo dosyć dobrze znam historię tej planety. I tego właściwie zamierzam się trzymać, bo przecież to człowiek mierzy do szpitala położniczego i zrzuca na niego bomby lub posyła w jego kierunku pociski. Nic na to nie poradzę, że patrząc w niebo nad moim miastem, wyobrażam sobie na nim jakiś widmowy nalot. W mojej głowie płonie wtedy dzielnica. A po chwili witam się ze znajomymi z pracy i wszystko znika. Jest marzec 2022 roku i tutaj, gdzie żyję, wciąż jeszcze jest „przed wojną”. [MZ]

POST SCRIPTUM

7


8

POST SCRIPTUM


Krzysztof Łozowski woda POST SCRIPTUM

9


R Y S U N K I KRZYSZTOF

10

POST SCRIPTUM

ŁOZOWSKI


ŚCIANY NOCĄ MAJĄ SIĘ ze mną a ja przed snem zapatrzony długo w sufit

W I E R S Z E J E R Z Y H A J D U GA

pakuj się walizka otwarta tak patrzę co jeszcze zostawić

WYJŚĆ Z GRUZU Sufit pęka, ściany pękają. Ale sufit stawia ściany do pionu. One nie mogą tak łatwo pękać. Co by to było – wyobraża sobie sufit – gdyby ścianom przyszło zawalić się. U mnie tragedia, ze mną śmierć na miejscu. Ściany chociaż mają jakieś drzwi, jakieś wyjście. Dokądkolwiek. Nade mną masz jeszcze kawałek strychu, ale to nie czas na ściąganie bielizny, na ubieranie do wyjścia. Trzeba zostawić wszystko i wyjść z gruzu. Jeszcze raz się zapatrzeć, wypatrywać.

POST SCRIPTUM

11


PORZUCONA WALIZKA NA DWORCU W KIJOWIE Walizki Przetarte Latami Czekające Raz tu Raz tam…

W I E R S Z E Anna Maria Mickiewicz

Teraz w ogniu wojny Na dworcu w Kijowie Można zabrać do pociągu tylko jedną A w niej całe życie… Druga zostanie Porzucona A w niej milczące świadectwo Dzielą nas oceany A tam Bruki A po nich przeszły wojskowe buty I dziecięce trzewiki I szpilki z kokardą Zahaczając o wyrwy wyłomy Po wybuchach Teraz w ogniu wojny Na dworcu w Kijowie

FILIŻANKA… Jeszcze ta malutka filiżanka. A było to tak, gdy wyruszyliśmy z Syberii, zawędrowałyśmy – ja, siostra i mama – do Dżalalabadu. Odnalazł się Tatuś Był w Armii Zabrał nas do zniszczonej fabryki porcelany i kupił każdej z nas filiżankę. Takie malutkie, miniaturki, z delikatnym mglistym fioletowym wzorkiem przebyły podczas wojny cały szlak przez Persję, Afrykę i dotarły do Anglii. Jak długo przetrwa pamięć? Przedmioty zachowują milczącą pamięć Bezboleśnie, niewidocznie, widoczne. Widziałam wtedy Ojca ostatni raz. Tylko Mama została z nami…

12 12

POST SCRIPTUM


H O P E

P a w e ł Wą s o w i c z POST SCRIPTUM

1313


ДАНИЛО МОВЧАН

14

POST SCRIPTUM


M O V C H A N D A N Y L O

U K R A I N A

POST SCRIPTUM

15


DANYLO MOVCHAN urodził się we Lwowie w 1979 roku. Studiował w Lwowskiej Wyższej Szkole Sztuk Zdobniczych i Stosowanych, a następnie – w Lwowskiej Narodowej Akademii Sztuk na Wydziale Sztuki Sakralnej. Zajmuje się pisaniem ikon, malowaniem i konserwacją. Uczestnik wielu wystaw zbiorowych. Jego dzieła przechowywane są w kościołach i prywatnych kolekcjach w Ukrainie, Białorusi, Polsce, Niemczech, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Zwykle pracuje z deską i płótnem. Maluje temperą jajeczną, tworząc farbę z żółtka, jasnego piwa i pigmentów. W domu pisze ikony do muzyki rozrywkowej.

16

POST SCRIPTUM


POST SCRIPTUM

17

W A R

I N

U K R A I N E


Nie ma spokoju, aby kontynuować sztukę W swoich pracach czerpiesz z estetyki i mistycyzmu, należącego do wschodniej sztuki pisania ikon. W tym świecie kontemplowanie ikony jest zarazem drogą do boga i cudem, a ikonopis – ikonopisarz, czyli jej autor, odrywa się od nawyku oczekiwania konkretnych treści poznawczych. Niejako traci więc na splendorze twórcy. Jest jedynie narzędziem, przekazem. Tymczasem Twoje malarstwo jest niepowtarzalne. Czym to wytłumaczyć? Na swój sposób staram się wsłuchiwać w swój wewnętrzny głos. Nie potrafię i nawet nie chcę docenić mojej specyficznej relacji z Bogiem. Po prostu pomysły przychodzą do mnie i w ten sposób rodzą się nowe kompozycje, nowe obrazy. Sądzę, że każdy artysta tak ma. Wciąż jednak – jako artysta – pozostaję pod wpływem środowiska oraz kultury, w której się obracam, z której czerpię inspirację.

18

POST SCRIPTUM

Kiedy zagłębisz się w to środowisko, pomysły same spływają do ciebie. Natomiast aspekty chrześcijańskie są dodatkowym paliwem dla mojej sztuki. Dają mi do myślenia. Postaci na Twoich obrazach zdają się podchodzić do widza. Są jak żywcem wzięte z dziecięcych bajek. Wielu z nich towarzyszy surowe, białe tło. Tym samym łączysz świat religijnych znaków ze światem laickim, który niekoniecznie potrafi zinterpretować bizantyjskie ikony. Czy nie zarzuca Ci się lekceważenia zasad kanonu ikonostasu? Podchodzę do tego tematu bardzo warunkowo i twórczo. To jest droga, to jest kierunek, który świadomie wybrałem. W sztuce sakralnej nie można, nie należy po prostu wziąć tematu i powielić go. Widzę to, patrząc przez stulecia ikonografii. Nowe formy zawsze są potrzebne, aby współcześni mogli zrozumieć prawdy chrześcijaństwa.


Mój tak zwany język artystyczny – sposób mojej komunikacji ze światem – zmienił się od czasów tej .

wojny

POST SCRIPTUM

19


Czy łatwiej jest dziś być ikonopisarzem, kiedy świat stał się bardziej czarno-biały? Zero-jedynkowy w opisywaniu zła i dobra? Właśnie, w palecie tradycyjnych barw ikon jakie kolory malują dobro, a jakie zło? Nie zgodzę się z tym twierdzeniem. Nie mogę powiedzieć, że świat stał się czarno-biały. Wręcz przeciwnie, kolory stały się wyraźniejsze, bardziej żywe. Ponieważ to uczucia stały się bardziej dotkliwe i coraz ważniejsze w zrozumieniu tego, co dzieje się obecnie w świecie. Otacza nas wiele barw, sporo z nich bardzo dobrze się prezentuje. Zło na moich obrazach wciąż to jednak czerń. Od ponad miesiąca w Twojej ojczyźnie trwa wojna. Pozostajesz w bombardowanym Kijowie. My tę wojnę obserwujemy spoza wciąż bezpiecznych granic, z perspektywy. Przepełnia nas przede wszystkim podziw dla niezwykłej postawy broniących się Ukraińców. Jest w Was niezwykła godność i powściągliwość w wyliczaniu krzywd i cierpień, brak roszczeń, jakiegokolwiek krzyczenia o swoich krzywdach i o cierpieniu. To niezwyczajne. Kojarzy mi się ze skupieniem wspólnym kontemplacji ikony, z pełną świadomością znaczenia tego, co się dzieje. Na początku było kilka dni szoku. Dla mnie, dla mojej rodziny. Dla wszystkich dokoła. W końcu jednak zdałem sobie sprawę, że muszę dalej tworzyć. Pokazywać nową rzeczy-

20

POST SCRIPTUM

wistość. Oczywiście, pojawiło się mnóstwo nowych pytań – z mojego artystycznego punktu widzenia – zaczęło brakować kolorów oraz słów, aby przekazać tę tragedię. Zauważyłem, że mój tak zwany język artystyczny – sposób mojej komunikacji ze światem – zmienił się od czasów tej wojny. Od kilku lat rysuję na papierze, akwarelami. W tej chwili okazało się to niezmiernie dobrą techniką, która daje mi możliwość szybkiego wdrożenia pomysłu. W strefie wizualnej znów mamy do czynienia z obrazami rzeczywistej, niezmetaforyzowanej śmierci. Wracają wyobrażenia ginących królów, poległych w walce ze złem świętych oraz rycerzy. Rzezi niewinnych. Średniowieczne memy. Wydaje się, że dzieło malarza ikon, ikonopisa, ma dziś szczególny sens i przesłanie. Czy w tym strasznym dla Ukrainy czasie wojny sztuka (Twoja sztuka) ocala twórcę, więc i jego rodzinę, odbiorców? Od zwątpienia, niszczącej rozpaczy? Nie potrafię ocenić tego teraz, kiedy nam w Ukrainie grozi śmierć. Grozi nam też zniszczenie przestrzeni kulturowej, naszego dorobku. Nadal tworzę, aby przeżyć te koszmarne dni i noce. W czasie wojny przestałem malować ikony. Nie ma wystarczająco spokoju w moim sercu, aby kontynuować tę świętą sztukę. [MK]


Dzieło malarza ikon, ikonopisa, ma dziś szczególny sens i przesłanie.

POST SCRIPTUM

21


ludzie(?) Ludziom Ludzie, którzy nieludzko postępują, nie są już ludźmi. 1. Są takie chwile, że słów brak. Cokolwiek powiedzieć, to zbyt mało, gdy ciężar nieszczęść jest tak niewyobrażalny. Powtarza się to cyklicznie na przestrzeni dziejów. Od Kaina… Co łączy biblijnego mordercę ze współczesnymi? Chęć dominacji, zniewolenia, sponiewierania, poniżenia… Słowem, władza, której żądza zwalnia wszystkie hamulce moralne. Sprawia, że serca kurczą się w śmiercionośne kamienie, a sumienia bledną i zanikają w szalonych umysłach z podszeptów samego diabła. Wizja władzy absolutnej, nad rodziną, państwem, światem, oślepia i zaślepia. Władza za wszelką cenę. Nie licząca się z nikim i niczym. Wydawać by się mogło, że ludzkość, tak boleśnie doświadczana na przestrzeni wieków milionami ofiar kolejnych wojen, doszła do takiego etapu rozwoju, że może skupić się na czynieniu świata bezpieczniejszym, a jego mieszkańców lepszymi. Zająć się chorobami, epidemiami, ratowaniem ginącej natury… Jednak mentalność jaskiniowego i współczesnego satrapy się nie zmieniła. Tylko rekwizyty stają się coraz perfidniejsze – kiedyś maczugi, dziś rakiety. Efekt pozostaje jednak taki sam. Łzy, krew, bezsensowne śmierci. Tak blisko nas, na wyciągnięcie ręki. Giną atakujący i broniący się. Giną młodzi i starzy. To nie ołowiane żołnierzyki, lecz żywi, czujący, pragnący żyć normalni ludzie. Zło lęgnące się w szalonych umysłach nie mieści się w normalnej głowie… Wszyscy dyktatorzy marnie kończyli. Taki też będzie koniec tych współczesnych. Najbardziej boli jednak, że nim zapełnią najciemniejsze piekła, wyrządzą tak wiele zła, rozpalą ognie, których nie ugasi deszcz zapomnienia. Ludzie bez serc i sumień… 2. Przed laty byłem w Ukrainie. Zachowałem w bagażu wspomnień migawki z tamtego pobytu: szklankę mocnej wódki wypitej jednym haustem przed obiadem z właścicielem hotelu, który odbiegał standardami od „europejskich”, wszystko jednak cechowało się świadomą serdecznością. Wiarę zamkniętą w kościołach i cerkwiach, z pięknem ikonostasów i barokowych ołtarzy; z milczącą mądrością cmentarzy; z wspólną historią, tułającą się po zamkach.

22

POST SCRIPTUM

Spotkania z Polakami do dziś mieszkającymi tam od pokoleń; z dziećmi oczekującymi od nas cukierków; z wspólnym, rozśpiewanym polsko-ukraińskim ogniskiem. Lwowską operę rozbrzmiewającą anielskim śpiewem. Historię mieszającą heroizm z okrucieństwem. Rozległe przestrzenie urodzajnej ziemi. Mozolne dochodzenie do Europy po odzyskaniu niepodległości… Długo później spotykałem jeszcze ukraińskich poetów, którzy śpiewnie recytowali swoje wiersze… Z tamtej wycieczki przywiozłem piękną, niewielkich rozmiarów ikonę w srebrnej sukience, kupioną na targu za wszystkie pieniądze, które miałem – tak mi się spodobała… Ta ukraińska (a może polska) Matka Boska z Dzieciątkiem, wisząca nad moim biurkiem, spogląda na mnie codziennie… Od szesnastu dni zanosi się płaczem… 3. Stało się coś niewyobrażalnie okrutnego! Jak z koszmarnego snu, ze strasznej bajki czy z filmów katastroficznych, których twórcy raczą nas wydumanymi okropnościami. Ale to nie jest zły sen, przerażająca bajka ani krwawy film. To dzieje się naprawdę, nie na niby. Nie gdzieś daleko, a tuż, tuż… Wojna – słowo odmieniane teraz przez wszystkie przypadki – kryje w sobie bezmiar nieszczęść dzieci i staruszków, kobiet i mężczyzn wplątanych w straszliwą machinę, uruchomioną przez chorych psychicznie osobników. Bo czy ktoś przy zdrowych zmysłach skazywałby na śmierć, tułaczkę i nieludzkie cierpienia rzesze niewinnych ludzi? Także tych swoich, wysyłanych na śmierć, w imię zbrodniczych ideologii, mających zniewalać całe narody… Jakby „normalnych” nieszczęść było jeszcze mało. Jakby nie wystarczały nowotwory, zawały, cukrzyca, depresja i setki innych choróbsk nękających ludzi. Jakby za mało pojawiało się ofiar wypadków samochodowych… Jakby nie wystarczyło pandemii, z którą do dzisiaj trudno sobie poradzić… Jakimi kategoriami myślą ludzie wywołujący wojny? To przerasta moją wyobraźnię. Czyż nie mają bliskich, czy nigdy nie kochali? Jak to się stało, że zachowują się, jakby byli


bez sumienia, bez serca, bez ludzkich odruchów? Uzależniają od siebie nieludzką charyzmą nie tylko najbliższych współpracowników, lecz także całe narody. Hitler i Stalin byli tego najdobitniejszymi przykładami. Wydawało się, że historia (która lubi się powtarzać) tym razem się nie powtórzy… A jednak! Co sprawia, że w szalonych głowach lęgnie się tyle zła, które staje się realne, wymierne w ilości zabitych, rannych, tułających się od granicy do granicy, zziębniętych, głodnych? Sponiewieranych, których świat najdosłowniej się zawalił. W ilości zrujnowanych miast, wsi, domów, szpitali, szkół. Z ciężarnymi rodzącymi w bombardowanych szpitalach. I w niezmierzonych spustoszeniach psychiki tych, którzy przeżyli naloty, ostrzały, śmierć bliskich, utratę dorobku życia, strach. W głodzie i chłodzie chwil odmierzanych alarmami. To wszystko przejawy okrucieństwa bez granic! Jak będą mogli normalnie funkcjonować ci, którzy przeżyją? Z traumatycznymi wspomnieniami, których nic nie usunie. Przygarniani za granicą przez dobrych ludzi? Czy wrócą do zburzonych domów, by je mozolnie odbudowywać? Bezmiaru krzywd nikt ani nic nie usunie, nie naprawi, nie da zapomnieć… Jedynie czas… Czas, który wszystko zmienia, po długim czasie pozwoli odetchnąć ulgą, ale dopiero następnym pokoleniom… 4. My, którzy mieliśmy szczęście urodzić się po drugiej wojnie światowej i wiedziemy życie bez konfliktu zbrojnego, dziedziczymy go jednak jeszcze po rodzicach, w genach, w pamięci z opowieści tych, którzy tego doświadczyli. Tych, którzy widzieli wojnę druzgoczącą naszą ziemię. Z ofiarami w każdej rodzinie. Z moją babcią Zofią, którą zatłukli kolbami „wyzwoliciele”, ruscy żołdacy, z moim ojcem, który umarł przedwcześnie na serce po pięciu latach niewoli i przymusowej pracy w wałbrzyskich kopalniach o pięćdziesięciocentymetrowych pokładach. Z moją matką, która do końca życia słyszała świst kul wokół głowy… I nikt nie zwrócił im najpiękniejszych lat młodości, które okazały się tak okrutne… Jeszcze widzę walające się hełmy, resztki bomb, niewypały, bezimienne groby w lesie, bagnety znalezione na śmietniku… Myśleliśmy naiwnie, wierząc w człowieka, że siatka uzależnień cywilizacyjnych, wymiana dóbr, technologii, rynków pracy, koprodukcji, będzie skutecznie chroniła pokojowe współistnienie narodów, nawet o różnych ustrojach. Jakże pomylił się, przymykający oczy na kolejne aneksje i coraz większe roszczenia, świat. To roszczenia, przy których życie ludzkie jest nic niewarte, a chore sny o potędze realizuje się krwawo, na jawie, przy użyciu najperfidniejszych rodzajów broni (co za przewrotna nazwa czegoś, co zabija miast bronić!).

Krzepiąca jest w tym wszystkim próba jedności podzielonego świata, wspólne spojrzenie na to barbarzyństwo i wysiłki czynione, by powstrzymać szaleńców. Dzieje się to już nie za pomocą apelów i pustosłowia, ale poprzez konkretne wspólne działania państw, które istnieją po to, by czynić życie wartym życia, a nie brnąć w wojny, po których przyjdzie na nowo stawiać zburzone domy – choć nie będzie zmartwychwstania zamordowanych na tej ziemi… Ciągle nurtuje mnie pytanie: jak to możliwe, że w głowach ludzi lęgną się (a później, niestety, realizują) tak obłąkańcze wizje? Jest to kolejny dowód na istnienie zła, które tak trudno dobrem zwyciężać… Na istnienie diabła, próbującego panować nad światem, pod różnymi postaciami… „Ludzie ludziom zgotowali ten los” – napisała na początku wstrząsających Medalionów Zofia Nałkowska. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem pisarki. Ludzie, którzy nieludzko postępują, nie są już ludźmi… [JW]

POST SCRIPTUM

23


Ilustracje

Paweł Kuczyński

24

POST SCRIPTUM

Crown


To g e t h e r

P o l s c y

U k r a i n i e

Strong Ukraine

A r t y ś c i

POST SCRIPTUM

25


J u l i j a

M u s a k o w s k a

*** Mężczyźni noszą w sobie wojnę. Ona wysysa z nich soki, szczęka kośćmi jak bronią, okupuje ich mózg, wdziera się do snu, dopóki cień wroga wznosi się nad nimi niczym góra. Ciężko tak długo nosić ją w sobie – i nie zrosnąć się z nią, nie zwierzać się jej, nie słuchać jej ruchów pod sercem. Cień wroga – jak worek – napełnia się trocinami, nabiera objętości, robi się szczelniejszy, pcha się na przełaj. Panie, daj im zimnego rozumu, tylko nie ugaś płomienia, który bije w piersi jak w przezroczystej butelce. Śnieg ziemią zasypano, wiatr ubiegłoroczną trawę skosił, czarne wielkie ptaki szukają krwi i złota. Wszystko, co najważniejsze – odbywa się w głębi. Cyt – bo wybuchną te słowa w wodzie na czerwono. Mężczyźni przygotowują się do narodzin i każdemu z nich strasznie jest stąpać pierwszy raz po nagim, po żywym. JULIJA MUSAKOWSKA (1982) – poetka i tłumaczka. Mieszka we Lwowie. Absolwentka stosunków międzynarodowych na Lwowskim Uniwersytecie Narodowym im. Iwana Franki. Autorka tomików poetyckich: Na wydych i na wdych (2010), Masky (2011), Poluwannia na tyszu (2014), Czołowiky, żinky i dity (2015) oraz Boh swobody (2021). Jej wiersze weszły do antologii w przekładach Anety Kamińskiej: Wschód – Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy (2014) i Listy z Ukrainy. Antologia poezji (2016), były też publikowane w Babińcu Literackim i „ArtPapierze”.

C h r y s t i a

W e n h r y n i u k *** Przeczuwając, jak zamilkniesz, Kładę się w kokon i zamarzam. Te objęcia lecą za nami. Gdzieś na dnie wojny cię szukam. Jak zimna z wiadra woda, Jak lepki ranem drapieżny wiatr. Nie widzę ani rzeki, ani brzegu, gdzie chowają się w muszlach nasze cienie. Rozkładać się na rymy i na kości, Rozmawiać ze źrenicami przechodniów. Idę do ciebie po omacku, Znając tylko imię i półoddech. Bóg daje mi nowe słowa. Śmierć daje ci nowe naboje. Ja bród krwi cicho przeszłam i jak ptak wzleciałam z twojego domu.

Chrystia Wenhryniuk (1987) – ukraińska poetka, prozaiczka i malarka. Mieszka w Czerniowcach. Autorka zbiorów opowiadań: Katarsys (2005) i Hołyj NarKOTYK (2006), powieści Chutir Ameryka (2013), tomików poetyckich: Boh u stini (2008) oraz Dowhi oczy / Długie oczy (2013; polska wersja w przekładzie Anety Kamińskiej). Współzałożycielka wydawnictwa dla dzieci Czarne Owce. Założycielka studia MonmARTr, w którym prowadzi kursy malowania. W Polsce jej wiersze i proza były drukowane w antologiach: 30 wierszy zza granicy. Młoda poezja ukraińska (2012), Listy z Ukrainy (2016) oraz w pismach „Tygiel Kultury”, „Lampa” i „Wakat” (w przekładzie Anety Kamińskiej). W roku akademickim 2010/2011 przebywała w Krakowie na stypendium polskiego rządu dla młodych naukowców.

26

POST SCRIPTUM


***

H a ś k a

S z y j a n

Haśka Szyjan (1980) – ukraińska pisarka, poetka i tłumaczka. Mieszka we Lwowie i Kijowie. Jej debiutancka powieść Hunt, doctor, Hunt w jednej trzeciej została napisana na telefonie komórkowym. Jej druga powieść Za spynoju w 2019 roku jako pierwsza książka ukraińska otrzymała Nagrodę Literacką Unii Europejskiej, wyróżniono ją również w Ukrainie: nagrodą czytelników telewizji Espresso oraz nagrodą LitAkcent Roku. Tłumaczka powieści DBC Pierre’a Lights out in Wonderland. Stworzyła projekt artystyczny „Batrachomiomachia”. W Polsce jej wiersze były zamieszczane w Babińcu Literackim i „Śląskiej Strefie Gender” (tłum. Aneta Kamińska).

Pantofle na szpilkach W humanitarce Przy linii granicznej, Wśród dziecięcych ubrań I prawie nienoszonych uggów, Stoją sobie ostatnie W rządku, Takie nieadekwatne i zagubione Jakby wsłuchiwały się W odległe echo Przerwanego ognia, I chcą uciekać, Ale nie mają odwagi – Może akurat tutaj, Jak na andrzejkowych Wróżbach: Czyje pierwsze za próg, Tej trzeba szykować się za mąż. One są tu takie nieadekwatne, jak ludzka zmysłowość Zamknięta w celach klasztorów, Gdzie wszelka możliwość Skupienia się na sobie jest grzeszna. Jak summer job Na kasie toalety publicznej Dziewczynki-nastolatki Z wyglądem Do fotosesji Vogue’a. Ona ślini palce, Przeliczając drobne banknoty, Które przed chwilą spadały na podłogę, I patrzy, Jak żabopodobna babka Poprawia przed lustrem pasma, Tak samo śliniąc palce, Które te banknoty upuściły I podniosły. Przepadły jej złote kolczyki Akurat w urodziny – Podejrzewa kogoś z krewnych, Chociaż to po prostu dzieci Przez przypadek zawinęły w serwetkę I wyniosły na śmietnik. Staruszek gra lambadę na skrzypcach, Akompaniując tej nieadekwatności, Podkreślając, Że we współczesnym świecie Łatwo łączą się Kipa i bezprzewodowe słuchawki, Koszulka Ukraina i zaklejone czoło, Dziewczyna w mundurze i chłopak bez, Tylko te tu pantofle Jednak nie wiedzą, Gdzie tu by się przykleić, Jakby zasłaniają oczy Rękami z zegarkiem Na nadgarstku, A potem i uszy, Bo nie mogą zrozumieć, Czy to za drzwiami, Do których strasznie Chce się biec, Szczekają psy, Czy kłócą się ludzie, Hałasują śmieciarki i lodowiska, Czy sprzęt wojskowy.

POST SCRIPTUM

27


I j a

K i w a Ija Kiwa (1984) – ukraińska poetka, tłumaczka i dziennikarka. Urodziła się w Doniecku, w 2014 – na skutek działań wojennych na Donbasie – przeprowadziła się do Kijowa. Absolwentka filologii Donieckiego Uniwersytetu Narodowego. Wiersze pisze po rosyjsku i ukraińsku. Autorka książek poetyckich: Podalsze ot raja (2018) i Persza storynka zymy (2019). Przetłumaczyła na język ukraiński powieść Marii Galiny Autochtoni. Przekłada wiersze współczesnych poetów ukraińskich, rosyjskich i polskich. Jako tłumaczka i redaktorka współpracuje z projektem PJ Library na Ukrainie, popularyzującym żydowskie książki dla dzieci. W Polsce jej wiersze były zamieszczane w Babińcu Literackim, „Śląskiej Strefie Gender”, „ArtPapierze”, „Wizjach” (tłum. Aneta Kamińska), „Helikopterze” (tłum. Tomasz Pierzchała) oraz w antologii Ukraińska Nadzieja (tłum. Karolina Olszewska).

*** w piątek kiedy wszyscy przechodnie są trochę podochoceni miasto napełnia się smajlikami na twarzach bilbordach hej kolego my już się zalewamy dołącz do nas żeby pić i śmiać się pić i szeptać to nie twoja choroba nie twoja wojna dwie kropki myślnik nawias sklep spożywczy dwie kropki myślnik nawias apteka dwie kropki myślnik nawias księgarnia jakby bez sztucznych uśmiechów jak bez kul już nie dało się dojść do miejsca przeznaczenia

Wszystkie wiersze z języka ukraińskiego przełożyła Aneta Kamińska

28

POST SCRIPTUM


KATAR ZYNA ZYGADLEWICZ POST SCRIPTUM

29


MyD o g S i g h s C A R D I F F

30 POST SCRIPTUM


STREET ART DLA UKRAINY

JenksArt LLANELLI OLD CASTLE POST SCRIPTUM

31


JenksArt PORT TALBOT, POŁUDNIOWA WALIA

32 32

POST SCRIPTUM


33 POST SCRIPTUM 33


Zdjecie z prywatnych zbiorów Maximiliano Bagnasco

Maximiliano Bagnasco A R G E N T Y N A

34

POST SCRIPTUM


NIE

DLA WOJNY! POST SCRIPTUM

35


©Julien_Malland

Seth Globepainter i Aleksey Kislow

KIJÓW

36 POST SCRIPTUM


©Julien_Malland

Seth Globepainter PARYŻ

SZTUKA PRZECIW WOJNIE POST SCRIPTUM

37


KAWU Poznań

38

POST SCRIPTUM


stop war!

WOSKerski SHOREDITCH, LONDYN, UK POST SCRIPTUM

39


BRISTOL, UK

J O H N

D ’ O H

CLEVEDON, UK

40 POST SCRIPTUM


P i e k s a

K R A KÓ W

POST SCRIPTUM

41


Christian Guémy PA RY Ż

42

POST SCRIPTUM


T U T U Indonezja POST SCRIPTUM

43


Trudno wyrazić słowami, jak mi smutno z powodu

Ukrainy .

Kiedy słucham radia , płyną łzy .

Nowa wojna –

porażka ludzkości .

Parvati PA RY Ż

44

POST SCRIPTUM


POST SCRIPTUM

45 45


46

POST SCRIPTUM

S TA M F OR D, U K

Paul Kneen Art


S E F Venice Beach

Los Angeles, California POST SCRIPTUM

47


48 POST SCRIPTUM


ChemiS

DMITRY PROŠKIN (1986, Uralsk, Kazachstan), występujący pod pseudonimem Chemis, jest czeskim artystą street artu o kazachskich korzeniach, tworzącym głównie murale, czyli wielkoformatowe kolorowe obrazy na murach.

Jego street artowa twórczość, podobnie jak wielu współczesnych czołowych czeskich artystów tego gatunku, zaczęła się od graffiti, z którego stopniowo przerzucił się na tworzenie murali. Jednym z jego największych osiągnięć było zaproszenie do zaprezentowania swojej pracy na głównej ścianie Hall of Fame w Nowym Jorku, miejscu, w którym narodziła się kultura graffiti.

Chemis stał się znany czeskim odbiorcom dzięki kultowemu obrazowi płaczącego prezydenta Masaryka.

P R A G A

Artysta stworzył wiele murali, na których krytykował światową politykę lub przedstawiał aktualne palące tematy. Na swoich malowidłach ściennych portretował m.in. prezydenta Trumpa przed rozbitą ścianą, ostro sprzeciwiał się atakom terrorystycznym we Francji, a także potępiał rasizm. [PS]

POST SCRIPTUM

49


WALK AWAY zostawiłeś mnie z zimą i z grypą; ukraina na zapiecku

DZIEWIĄTY DZIEŃ

na zapieczonych łąkach, które pamiętam z dłonią i w słońcu w zielonej garści – wyciągam ją teraz w pulsujące miasto

matki pająki ziarna osoby

widzę żyłki: żyją; poruszam się między nimi

dziura w suficie las i ulica sława droga chrypa melodia

umyłam twarz, umyłam dłonie, umywam resztki słów

w pyle i w żyle żal

nagłówki, które spijam przy porannej kawie, przy sznurze nawleczonym na słowa; nie wierzę ci na słowo

głowa umyka świat się zamyka

widzę myszy: ledwo żywe, piją cierpką wodę

nie ma nas bez chwili spokoju nie ma spokoju bez minuty

piszę, ponieważ jedyne, co mogę, to objąć siebie

ciszy

w zimny marzec, w coraz chłodniejsze miasto w gruz wspomnień – a któż z nas nie podpalił kalendarza?

co chwilę

idę brzegiem ulic, śpiewam, wybaczając gruz; myślę czy nie nazbyt lekko panie, zostawiłeś ich

opuszczamy głowy barwiąc paznokcie na modny manifest

WIERSZE I z a

S m o l a r e k

50 POST SCRIPTUM

foto: Pixabay

miejsca o których pisano szaranagajama rozrastają się w nas jednostajnie cichną


Wiosenne porządki R a d o s ł a w

R u c i ń s k i POST SCRIPTUM

51


52

POST SCRIPTUM


A r t y ś c i

U k r a i n i e

C o n q u e r o r

Vo y t e k G l i n ko w s k i

P o l s c y

53

POST SCRIPTUM


I LYA

K A M I N S KY

o Ukraińcach, Rosjanach i języku wojny „Jak powinniśmy mówić i pisać o wojnie?” 1. Moja rodzina skuliła się przy drzwiach o czwartej nad ranem, dyskutując, czy powinniśmy je otworzyć ubranemu jedynie w spodnie od piżamy nieznajomemu, który od co najmniej pięciu minut dobijał się do nas, budząc przy okazji wszystkich sąsiadów. Gdy ujrzał światło pod drzwiami zaczął krzyczeć: „Pamiętacie mnie? Pomogłem wam przetransportować lodówkę z Pridnestrovia. Pamiętacie? Rozmawialiśmy w drodze o Pasternaku [rosyjski poeta i prozaik, który otrzymał w 1958 roku Literacką Nagrodę Nobla. Przyznanie jej spotkało się z aplauzem świata literackiego, natomiast skomplikowało sytuację pisarza w totalitarnym państwie – przyp. red.]. Aż dwie godziny! Dziś zbombardowali szpital. Moja siostra pracuje tam jako pielęgniarka. Ukradłem ciężarówkę i przejechałem przez granicę. Nie znam tutaj nikogo innego, tylko was. Czy mogę skorzystać z telefonu?”. Tak właśnie wojna weszła z butami w moje dzieciństwo, dwadzieścia lat temu, pod postacią półnagiego mężczyzny łkającego w telefon. Ofiary postsowieckiej kampanii „pomocy humanitarnej”. 2. Podczas mojej niedawnej wizyty w Ukrainie mój przyjaciel, poeta Borys Chersoński, zgodził się spotkać ze mną w osiedlowej kawiarni, aby porozmawiać o Pasternaku (jakby był on jedynym tematem do rozmów w naszej części świata). Jednak kiedy

54

POST SCRIPTUM

szedłem na spotkanie o dziewiątej rano, stoliki na chodniku były przewrócone, a ulicę pokrywały gruzy zbombardowanego budynku. Tłum, w tym lokalne media, otoczył Borysa, który wypowiadał się przeciwko bombardowaniu, przeciwko kolejnej „pomocy humanitarnej” Putina. Niektórzy klaskali, inni kręcili głowami z dezaprobatą. Kilka miesięcy później drzwi, podłogi i okna Borysowego mieszkania zostały ostrzelane. Takich historii jest wiele. Często są przekazywane w krótkich zdaniach, przerywane nagłą zmianą tematu. Tak jak powiedział Orwell: „Ukazujące prawdę powieści wojenne nigdy nie są akceptowane przez tych, którzy nie walczyli”1. Kiedy Amerykanie pytają mnie o ostanie wydarzenia w Ukrainie, przychodzą mi na myśl te wersy z wiersza Borysa: „ludzie noszą materiały wybuchowe po mieście w siatkach i w małych walizkach”. 3. Przez ostanie dwadzieścia lat Ukrainą rządził rosyjskojęzyczny wschód i ukraińskojęzyczny zachód. Rząd systematycznie używał „problemu językowego”, by poprzez konflikt i przemoc efektywnie odwrócić uwagę od prawdziwych problemów. 1 G. Orwell, As I Please. Essays, Journalism and Letters, vol.3, Boston 2000, s. 241.

Ostatni konflikt miał miejsce po nieudolnie prowadzonej polityce prezydenta Janukowycza, który zdążył już uciec do Rosji. Janukowycz był powszechnie znany jako najbardziej skorumpowany prezydent (od czasów sowieckich był wielokrotnie oskarżany, m.in. o gwałt i napaść). Obecnie jednak w nowym rządzie Ukrainy nadal znajdują się oligarchowie i zawodowi politycy o szemranych „rodowodach” i podejrzanych motywacjach. Kiedy w 2013 roku Janukowycz został przyparty do muru przez tłum protestujących i wkrótce opuścił kraj, Putin wysłał swoje wojska na Krym, ukraiński półwysep, pod pretekstem objęcia opieką rosyjskojęzycznej części populacji. Niedługo potem terytorium Krymu zostało zaanektowane. W ciągu kilku następnych miesięcy pod pretekstem „pomocy humanitarnej” rosyjskie siły zbrojne zostały wysłane do innego regionu Ukrainy – Donbasu. Tak rozpoczęła się wojna zastępcza. Przez cały ten czas opieka nad rosyjskojęzycznymi obywatelami była wymieniana jako jedyny powód aneksji i działań wojennych. Czy język rosyjski w Ukrainie potrzebuje tej ochrony? W odpowiedzi na okupację Putina wielu rosyjskojęzycznych Ukraińców stanęło po stronie swoich ukraińskojęzycznych sąsiadów. Kiedy konflikt zaczął się nasilać, dostałem ten mail: „Ja, Borys Chersoński, pracuję na Uniwersytecie Narodowym w Odes-


sie, gdzie od 1996 roku kieruję wydziałem psychologii klinicznej. Od zawsze uczę w języku rosyjskim i nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, że „ignoruję” oficjalny język ukraiński. Mówię prawie płynnie w oficjalnym języku ukraińskim, lecz większość moich studentów preferuje wykłady po rosyjsku, więc wykładam w tym języku. Jestem rosyjskojęzycznym poetą. Moje książki i prace akademickie zostały opublikowane głównie w Moskwie i Petersburgu. Nigdy (słyszycie – NIGDY!) nikt nie zaatakował mnie, dlatego że jestem rosyjskim poetą, nikt nie zaatakował mnie za nauczanie po rosyjsku w Ukrainie. Wszędzie czytałem moje wiersze po ROSYJSKU i nigdy nie spotkałem się z krytyką. Jednakże jutro będę uczył w języku państwowym, ukraińskim. To nie będą zwykłe zajęcia – będzie to protest pokazujący solidarność z Ukrainą. Apeluję do moich współpracowników, by przyłączyli się do tej akcji”. Rosyjskojęzyczny poeta odmawia wykładania po rosyjsku w akcie solidarności z okupowaną Ukrainą. Z biegiem czasu zacząłem dostawać coraz więcej takich maili od przyjaciół i innych poetów. Mój kuzyn Piotr napisał z Odessy: „Nasze dusze są zmartwione, my jesteśmy przerażeni, ale miasto jest bezpieczne. Co jakiś czas kilku idiotów powstaje, aby ogłosić, że stoją po stronie Rosji. Ale my w Odessie nigdy nie mówiliśmy, że sprzeciwiamy się Rosji. Niech Rosjanie robią cokolwiek chcą w swojej Moskwie i niech kochają naszą Odessę tak bardzo, jak chcą – ale nie z tym cyrkiem żołnierzy i czołgów!”. Inna przyjaciółka, rosyjskojęzyczna poetka Anastazja Afanasjewa, napisała z Charkowa o kampanii „pomocy humanitarnej” Putina w celu ochrony jej języka: „W ciągu ostatnich pięciu lat odwiedziłam ukraińskojęzyczny zachód Ukrainy sześć razy. Nigdy nie poczułam, że ktoś mnie dyskryminuje ze względu na mój język. To są bujdy. We wszystkich zachodnich miastach Ukrainy, które odwiedziłam, roz-

ILYA KAMINSKY – autor książek poetyckich Deaf republic (Republika głuchych) i Dancing in Odessa (Tańcząc w Odessie), urodzony w Odessie w Ukrainie, obecnie mieszka w USA. W 2019 roku BBC umieściła Kaminskiego na liście dwunastu artystów, którzy zmienili świat. mawiałam po rosyjsku, w sklepach, w pociągach, w kawiarniach. Poznałam nowych przyjaciół. Nie czułam agresji, wręcz przeciwnie, byłam traktowana z szacunkiem. Błagam was, nie słuchajcie propagandy. Jej celem jest podzielenie nas. Jesteśmy całkiem różni, lecz nie stawajmy się teraz swoimi przeciwieństwami. Nie rozpoczynajmy wojny na terytorium, gdzie wszyscy żyjemy razem. Nie traćmy głów. Nie bójmy się nieistniejących zagrożeń, kiedy istnieje bardzo realne zagrożenie: inwazja armii rosyjskiej”. Kiedy czytałem list za listem, nie mogłem przestać myśleć o Borysie, który odmówił wykładania w swoim języku w akcie protestu przeciwko inwazji wojskowej. Co to oznacza dla poety przestać mówić w swoim własnym języku? Czy język jest miejscem, które można opuścić? Czy język jest barierą, którą można przekroczyć? Co znajduje się po drugiej stronie tej bariery? 4. Każdy poeta odrzuca atak na język. Ta odmowa objawia się ciszą rozświetloną znaczeniem poetyckiej leksyki – znaczeniem nie tego, co dane słowo oznacza, lecz co ukrywa. Jak powiedział Maurice Blanchot: „Pisać, oznacza całkowicie nie ufać pisaniu i równocześnie w pełni mu się zawierzać”2. Dzisiejsza Ukraina jest miejscem, gdzie oświadczenia takie jak to są poddawane próbie. Inny pisarz, John Berger, tak mówi o stosunku człowieka do własnego języka: „Można powiedzieć, że język jest potencjalnie 2 M. Blanchot, The Writing of the Disaster, Lincoln 1995, s. 110.

jedynym ludzkim domem”. Twierdził, że „jest to jedyne miejsce do refleksji, pozbawione wrogości… Można językowi powiedzieć wszystko. Właśnie dlatego jest on słuchaczem, bliższym nam nawet niż cisza lub jakikolwiek bóg”3. Jednak co się dzieje, kiedy poeta odrzuca w proteście swój język? Albo ujmując to pytanie szerzej: co się dzieje z językiem w czasie wojny? Abstrakcje bardzo szybko nabierają cech fizycznych. Tak Ukraińska poetka Ludmiła Chersońska widzi swoje ciało obserwujące trwającą wokół niej wojnę: „Pogrzebany w ludzkiej szyi pocisk wygląda jak oko, wszyte”. Wojna poetki Kateryny Kałytko również jest fizyczna: „Wojna często przychodzi i kładzie się między wami jak dziecko bojące się samotności”. Język poezji może, lecz nie musi nas zmieniać, ale pokazuje zmiany wewnątrz nas: Anastazja Afanasjewa używa pierwszej osoby liczby mnogiej „my” – pokazuje w ten sposób, jak okupacja danego kraju wpływa na wszystkich jego obywateli bez względu na to, którym językiem się posługują. Kiedy czterokołowiec z moździerzem Przejechał wzdłuż ulicy My – nie pytaliśmy kim jesteście Po której stronie jesteście My – upadliśmy na ziemie i tam polegliśmy

3 J. Berger, And Our Faces, My Heart, Brief as Photos, New York 1991, s. 95. Por. J. Berger, Nasze twarze, moje serce, zwięzłe jak fotografie, Warszawa 2006.

POST SCRIPTUM

55


5. Podczas innej wizyty w Ukrainie zobaczyłem mojego dawnego sąsiada, okaleczonego przez wojnę, wyciągającego swoje dłonie na ulicy. Był boso. Kiedy przyśpieszyłem obok niego, mając nadzieję, że mnie nie rozpozna, nagle poruszyła mnie jego pusta dłoń. Tak jakby podawał mi swoją wojnę. Gdy odchodziłem od niego, miałem straszliwe uczucie rozpoznania. Jak podobny był jego głos do głosów ukraińskich poetów, z którymi rozmawiałem. Jak podobny był jego głos do ludzi z Afganistanu i Iraku, których domy zostały zniszczone przez pieniądze z moich podatków.

„nie mówcie mi o jakimś tam Ługańsku on dawno jest tylko gańskiem łu zrównali z asfaltem czerwonym”4.

Zbombardowane miasto Perwomajsk „rozbili na pierwo i majsk”, a bomby zrzucone na Debalcewo utworzyły „de bal ce wo”. Poprzez pryzmat fragmentarycznego języka poetka widzi siebie: „patrzę na widnokrąg

(…)i już więcej nie jestem Luba tylko ba”5.

6. W końcu XX wieku żydowski poeta Paul Celan został patronem pisania w trakcie kryzysu. Tworzył w języku niemieckim. Przerwał swoją przemowę, aby pokazać doświadczenie nowego, zniszczonego świata. Ten efekt się powtarza tym razem w Ukrainie, na naszych oczach. Dobrze ukazuje to przypadek Luby Jakimczuk [Lubow Jakimczuk zagościła ze swoim wierszem w polskim wydaniu „Post Scriptum” 1/2022 – przyp. red.], której rodzina to uchodźcy z Perwomajska – miasta, które jest jednym z głównych celów ostatniej akcji „pomocy humanitarnej” Putina. Odpowiadając na moje pytania dotyczące jej pochodzenia, Luba mówiła: „Urodziłam się i wychowałam w rozdartym wojną regionie Ługańskim, a moje miasto Perwomajsk jest obecnie okupowane. W maju 2014 roku byłam świadkiem początku wojny… W lutym 2015 roku moi rodzice i babcia, po przeżyciu przerażającej wojny, opuścili okupowane terytorium. Wyjechali w czasie bombardowania, jedynie z kilkoma torbami ubrań. Mój przyjaciel, ukraiński żołnierz, prawie postrzelił moja babcię, kiedy uciekali”. Dyskutując o literaturze w czasie wojny, Jakimczuk pisze: „Literatura rywalizuje z wojną, przegrywa z nią w kwestii kreatywności, co sprawia, że jest przez nią zmieniana”. Można

56

zobaczyć, jak wojna rozdziera słowa w jej wierszach:

POST SCRIPTUM

Podczas gdy rosyjskojęzyczny poeta Chersoński odmawia mówienia w swoim języku, kiedy Rosja okupuje Ukrainę – ukraińskojęzyczna Jakimczuk odmawia mówienia w języku ukraińskim, wypowiada się językiem fragmentarycznym, bo jej kraj jest dzielony na jej oczach. Gdy zmienia słowa, rozkłada je i przeciwstawia z dźwiękami wewnątrz tych słów, stają się one testamentem wiedzy, której nie posiadają. Nie mają już wartości leksykalnej, a jednak są dla nas ciągle zrozumiałe. Gruzy słów konfrontują się z czytelnikiem w ciszy, równocześnie wewnątrz i poza granicami języka. Czytając to zeznanie świadka, przypominamy sobie, że poezja nie jest jedynie opisem wydarzenia; jest wydarzeniem samym w sobie.

Czy język

jest miejscem,

które można

7. Czym tak naprawdę jest poezja? Język poezji może, ale nie musi, nas zmienić, pokazuje natomiast zmiany wewnątrz nas. Jak sejsmograf, rejestruje brutalne wydarzenia. Miłosz zatytułował swój tekst Świadectwo poezji „nie dlatego, że jesteśmy jej świadkami, ale dlatego że ona jest naszym”6. Żyjący po drugiej stronie żelaznej kurtyny Zbigniew Herbert powiedział podobnie: „Poeta jest jak barometr dla psychiki narodu. Nie może zmienić pogody, ale pokazuje jaka ona jest”. 8. Czy analiza przypadku poety lirycznego może rzeczywiście pokazać nam coś, co jest wspólne dla wielu – psychikę narodu? Muzykę współczesności? Jak to możliwe, że kręgosłup poety drży jak igła barometru? Może dlatego, że poeta jest osobą prywatną: w swojej prywatności kreuje język wystarczająco sugestywny i wystarczająco dziwny, aby móc mówić w prywatności do wielu. 9. Żyjąc tysiące kilometrów od Ukrainy, z dala od wojny, na moim wygodnym amerykańskim podwórku, jakie mam prawo, aby pisać o tej wojnie? A jednak nie mogę przestać. Nie jestem w stanie przestać rozmyślać o słowach poetów mojej ojczyzny po angielsku, w języku, którym oni nie mówią. Skąd ta obsesja? Między zdaniami jest cisza, której nie umiem kontrolować. Mimo iż jest to inny język, ta cisza między zdaniami jest taka sama. Tworzy ona miejsce, gdzie widzę rodzinę, skuloną przy drzwiach o czwartej nad ranem, zastanawiającą się nad tym, czy wpuścić do domu nieznajomego ubranego jedynie w spodnie od piżamy, krzyczącego po drugiej stronie drzwi. [IK]

opuścić?

4 L. Jakimczuk, Rozkład, tłum. A. Kamińska, „Post Scriptum” 2022, nr 1 (15), s. 9. 5 Tamże.

6 C. Miłosz, The Witness of Poetry. The Charles Eliot Norton Lectures, 1981–82, Cambridge 1983, s. 4. Por. C. Miłosz, Świadectwo poezji. Sześć wykładów o dotkliwościach naszego wieku, Warszawa 1999.


W KLATCE Piotr Kamieniarz POST SCRIPTUM

57


P e a c e m a k e r Weź swój rewolwer smutny Wojowniku Wojowniku Proch róg pieprzniczka bum! Wojowniku Wojowniku Lont w karabinie zastępuje topór i kij Sztylet marmurowa brzytwa Weź swój rewolwer i wezwij Boga wojny Boga wojny Enyo, Anat, wyrocznio Kemosza Uzbrójcie nas strzeżcie zabierzcie do domu Zostań w domu błagam kochany Kochanku Kochanku Albo nie będę ci służyć miłością Kochanki Kochanki Dita gorset pończochy s i ciasne kajdanki Kostium szerszenia oliwka diamentowy pył Aż nie przypuścisz ataku z wyższych powodów To ja przygaszę lampę w naszym oknie To ja utopię ogień w naszym łóżku Przez nogi Powstrzymam twoje przejście I ciebie od Ust do wzięcia Języka i smaku Seksu i kochania Mleka w twoim dziecku Rozwścieczonych mieczy Rżnij mnie kochanie Módl się o koniec królowania dziewcząt Odłóż swą broń smutny Wojowniku Wojowniku Pobity i złamany i stłuczony Wojowniku

58 POST SCRIPTUM

Wojowniku Przyjdź rozkuję twoją kolczugę Siedem kąpieli uwolni twój honor od plam Twój honor Powiedz wodzie o Chlebie w koszyku Pieczeni nad ogniem Mleku w słoiku Mleku w słoiku Dziecku w kołysce Matkach w łóżku Śpiąc w ciemności Śpiąc w ciemności Okrążyłeś chatę i wyłamałeś drzwi Wyłamałeś drzwi Wyłamałeś drzwi Spustoszyłeś kołyskę i ograbiłeś łóżko Ograbiłeś spiżarnie I zapaliłeś pochodnie Teraz biorę cię do łóżka i oto leżysz Zrzucam sukienkę i karmię głodne oko Dopóki nie przypuścisz ataku z wyższych powodów To ja przygaszę lampę w naszym oknie To ja utopię ogień w naszym łóżku Przez nogi Powstrzymam twoje przejście I ciebie od Ust do wzięcia Języka i smaku Seksu i kochania Mleka w twoim dziecku Rozwścieczonych mieczy Rżnij mnie kochanie Módl się o koniec królowania dziewcząt

M i s i a J a n y s z e k


RC

POST SCRIPTUM

59 59


60 60 POST SCRIPTUM


TATIANA AVERINA U k r a i n a

POST SCRIPTUM

61 61


obraz olejny 80x100

BOGNA JARZEMSKA-MISZTALSKA 62

Trzy życzenia

POST SCRIPTUM


W i s ł awa S z y m b o r s k a JACYŚ LUDZIE Jacyś ludzie w ucieczce przed jakimiś ludźmi. W jakimś kraju pod słońcem i niektórymi chmurami. Zostawiają za sobą jakieś swoje wszystko, obsiane pola, jakieś kury, psy, lusterka, w których właśnie przegląda się ogień. Mają na plecach dzbanki i tobołki, im bardziej puste, tym z dnia na dzień cięższe. Odbywa się po cichu czyjeś ustawanie, a w zgiełku czyjeś komuś chleba wydzieranie i czyjeś martwym dzieckiem potrząsanie. Przed nimi jakaś wciąż nie tędy droga, nie ten, co trzeba most nad rzeką dziwnie różową. Dokoła jakieś strzały, raz bliżej, raz dalej, w górze samolot trochę kołujący. Przydałaby się jakaś niewidzialność, jakaś bura kamienność, a jeszcze lepiej niebyłość na pewien krótki czas albo i długi. Coś jeszcze się wydarzy, tylko gdzie i co. Ktoś wyjdzie im naprzeciw, tylko kiedy, kto, w ilu postaciach i w jakich zamiarach. Jeśli będzie miał wybór, może nie zechce być wrogiem i pozostawi ich przy jakimś życiu.

POST SCRIPTUM

63


64 64 POST SCRIPTUM


Iwona Siwek-Front

POST SCRIPTUM

65 65


E

66 POST SCRIPTUM

X

O

D

U

S


Iwo n a Si we k-Fro n t

POST SCRIPTUM

67


Serce mi pęka.

Malowałam ten obraz i niejedna łza spadła na paletę, mieszając się z farbami...

E l a 68 POST SCRIPTUM

K l o n o w s k a

Exodus


B e ata K u l a g a TAK BYWA

K a r o l M a l i s z e w s k i W DNIU KOBIET najbardziej chciałabym, żeby ich coś zatrzymało, żeby się rozprzęgło, spełzło z twarzy mocne postanowienie, żeby im ropa wyszła bokiem, puścił się gaz, żeby ocknęli się w rozmarzłym błocie, mówiąc jeden do drugiego, ej, Saszka, co my tu robimy

Znów niebo spłonęło bezkresną czerwienią nieśmiałych słonecznych promieni, co gładzą twarzyczkę, spijając łzy słone. Dokładnie tak było rok temu: trzy świece na torcie, rodzice, wujostwo, moc życzeń: – Byś była szczęśliwa… I łzy na policzku: – Ziepsuła się lala! – Już nie płacz, córeczko, tak bywa. A potem – wybuchy, świat chwiał się w posadach. I znów po policzku łza spływa: – Bo tatuś… nie wraca… A mama tuliła: – No cicho, już nie płacz, tak bywa… W niewielkiej torebce zamknęła szmat życia, łzy z trudem w krtani ukrywa, chwyciła za rączkę: – Musimy uciekać. – Dlaczego, mamusiu? – Tak bywa…

S ta n i s ł aw K r u s z e w s k i DOM znów przyszedł czas ziemi w cenie kruchych murów i ognia kiedy chleb smakuje jak nigdy a twoja ciepła ręka za całą miłość taki czas modlitwy o pokój niepodpisanych grobów obcych z karabinami na pustych ulicach wszechobecny dym swąd świat nie świat dom bez dachu nad głową jakby już innego miało nie być

Kropelką po buzi dziś toczy się słońce, w serduszku głos się odzywa, choć mama nie żyje (ktoś konwój ostrzelał): – Tak bywa, córeńko, tak bywa…

Wa n d a D u s i a S ta ń c z a k MAMO (Darii, Polinie, Anastazji…) schowało się słońce już się do mnie nie uśmiecha tak zimno i smutno i strasznie przepraszam za to rozlane mleko i nie posprzątane zabawki w środę mamusiu nie gniewasz się tulisz jaki słony masz dziś policzek myślisz że słońce też kiedyś mi wybaczy

POST SCRIPTUM

69


Od lata coś było nie tak 70

POST SCRIPTUM


Z niedźwiedziem nie gadamy

ARTUR ZIENKO Absolwent Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie oraz Wydziału Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pedagog. Od blisko 29 lat uczy projektowania odzieży i stylizacji ubiorów. Jego twórczość malarska charakteryzuje się ekspresją i bogactwem stosowanych barw, często w zaskakujących zestawieniach. Uczestnik wielu wystaw zbiorowych, m.in. wystawy Ciałość w COSMA Gallery (2021). Wystawy indywidualne: Galeria Zejście, Kraków (1990), Piwnica pod Baranami, Kraków (1991), Galeria Impuls, Podkowa Leśna (2021), COSMA Gallery Sopot (2021), Galeria Stara Dzwonnica Nowy Wiśnicz (2021). Finalista IV Ogólnopolskiego Konkursu Malarskiego im. Leona Wyczółkowskiego (2020). Bierze udział w aukcjach charytatywnych – m.in. w Fundacji „Aperio” działającej na rzecz edukacji dzieci i młodzieży z autyzmem (Galeria u Jezuitów, Poznań 2019). Uhonorowany tytułem Przyjaciela Fundacji Psychoonkologii i Promocji Zdrowia „Ogród Nadziei” za osobiste zasługi w działaniu na rzecz osób chorych na nowotwory i ich bliskich. Wystawy przedaukcyjne Fundacji, „ziarno SZTUKI – ogród NADZIEI” – Muzeum Narodowe w Warszawie (2019) oraz Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie (2020, 2021).

POST SCRIPTUM

71


E l ż b i e t a

A d a m i e c

*** pod źdźbłami traw kryje się wczoraj a także umarłe milczące motyle przekładające książki na półkach omijające cytaty z szaleńca obłok w wazonie staje się zarysem chwili kwiatem kaleczącym jak róża myślę ciebie oraz wszystkie stworzenia na niebie i ziemi wiatr który delikatnie trąca Anioła zmęczonego człowiekiem myślę mijającą zimę i świat przebiśniegów skazanych na tęsknotę wilgotną od obiegu krwi ziemię rankiem ścina mróz łuszczy starość błyszczące oczy dzieci opowiadają o dniach nie przestających płakać i zamkniętych drzwiach o słońcu które opowiada kłamliwe bajki kołysząc siebie miłość ukryci w leprozorium liczymy gwiazdy kot niesie na grzbiecie jutro i przygląda się późnym marcom oraz kredkom rozrzuconym w nieładzie kreślącym nagą kobietę płaczemy rozsyłając telegramy o treści: umarli śpią tak mocno że rano nie wstaną wsiąkają w ziemię

A

nna z kropli, które wydają się być czerwonymi plamami – z soku malin? a może wiśni? – wyłuskuje uśmiechy i łzy. Nie, to jednak jest abstrakt krwi.

Chciałaby ukryć się, w którymś ze światów, być może w tym, gdzie nie ma ruin, a mężczyzna rozbiera kobietę. Dotykając jej ciała mówi: – Kocham cię, urodzimy dziecko i ono będzie miało swoją religię i swoje zakochanie, pozna strukturę jednego słowa, niezabijanie. Wiem, wiem… wierzę, że nikt nie zwróci uwagi na niegramatyczność zbitka słów, skoro istnieje – zabij! To gdzieś głęboko musi być schowane – niezabij! Kobieta wlewa serce w miasta, które są diabelsko głośne i dlatego punktowo przybierają kolory ognistych języków. Annie nie udało się utulić dziecka, śliniącego się psa ani lalki leżącej pod stopami. Już wie, że ból bierze się z lęku, dlatego nie wspomina o tańcu barwnych języków. One przywdziały szatę, która ma twarz bezgranicznego zdumienia, smutku i krzyża z Jeruzalem.

72 72

POST SCRIPTUM

Dopiero teraz Anna zauważyła, że jej ciało jest samotne, obolałe i przechadza się tam i z powrotem po zabytkowym centrum miasta, którego zaraz nie będzie. Chciałaby być porzuconą laką, znaleźć się w objęciach drugiej samotności i uwierzyć, że cegła i próg, pęknięty na pół, to jest jej dom. Anna dotyka spojrzeniem tych, którzy przyjdą, ocala słowa, których nie można rozszyfrować, rozgląda się za mądrością pieśni i czeka, aż pojawi się dżingiel dźwięków, który dotknie mur czasu i zbuduje księżyc, płodną ziemię, słońce i ziarno umierającej wyobraźni. Anna zatyka uszy, głuchnie od krzyku alarmów i mroku rzek krwi. Do koszyka zbiera wiersze napisane do lub dla ciebie i cicho powtarza: – Jest w nich miłość. W nich jest, skoro nie ma jej w zastygłej brunatnej kropli krwi. Anna spogląda na bezkresny widnokrąg, czeka aż na jej kolana opadnie lekkie pióro Feniksa.


*** lady Godiva wraca do domu upina włosy i zakłada złoconą suknię przygląda się kotu opowiadającemu sny o płaczu kobiet oraz zaczynającym się świecie w którym nie ma pustych grobów a niebo krwawi Bóg rozmyśla nad ponownym stworzeniem rozgwiazd oraz ludzi umarłych podobnych do mnie do ciebie i wszystkich świętych oraz tych czułych i rycerskich następnie (w dowolnym narzeczu) spisuje testament na korze drzewa tymczasem lady Godiva przykłada do policzka źdźbła trawy patrzy jak miasto krzyczy i gasną księżyce na dnie piekła kwitną aureole niknie wiara w niemożliwe nadzieja uczy się chodzić po absurdzie mgieł i rojeniach barbarzyńcy umazanego krwią braci tuż obok ogrody pachną motylim pyłem i białymi narcyzami w wąwozach zapach piżma i męstwo w sarnich blaskach a gołębica kroczy spokojnie mija misia leżącego na ziemi noce są straszne oprawione w płonące ramy a mężczyźni przestali być piękni wokół miłość w kroplach rosy i cierpieniu matek Renata Cygan

A

stojących pod krzyżem

nna nie pójdzie tam, gdzie kobiety opatrują blizny na swoich ciałach. Układają w nich pamięć oraz puste gniazda zamieszkałe przez cienie.

Odkłada książkę, gasi światło i mówi: „Dobranoc”. Przykłada usta do obłoków, marszczy nos i staje się zwięzła jak łzy na powierzchni spokoju. Patrzy, jak rzesze planet spadają na jej kolana. Anna uczyni z nich nieskończoność. Na razie przygląda się świeżo ściętej róży leżącej na grudzie ziemi. Ciemno, gwiazdy są tak niespokojne, jak jej zasypiające serce. Gdzieś tam, niezbyt daleko, nad ruinami domu milczy księżyc. Walczy ze swoim cieniem, ale powietrze pulsuje i Anna dostrzega kapłana, który drży jak westchnienie, powtarza płonące, święte wersety. Kapłan i skupione wokół niego kobiety unoszą ręce do nieba i podnoszą śpiew. Anna spogląda, jak tańczą nieruchomo. Wszystkie mają pochylone plecy, a przed sobą przepaść.

W małej, uczynionej przez czołg płaskorzeźbie, Anna umieści balladę o tym, że nikt nie zginie, a miłość nie kaleczy. Opowie czułość spojrzeń i śmiech dzieci, zwróci uwagę na to, że Orfeusz na swoich ramionach przynosi ciała zmarłych, które oddał mu Hades. (Przed kamerami opowiada o tym, że się nie odwrócił, ale znajduje wszystkich, oprócz Eurydyki). Anna patrzy na swoje dłonie, odnajduje w nich zmiany. Niewyraźna stała się linia życia, ze wzruszeniem, pochyla się nad sugestywną anatomią wierności. Annie zmarzły dłonie. Na skraju prawdy zasłania nimi oczy i cicho nuci psalmy. Zasypia, śniąc wzruszenie i męstwo w konturze swojej skóry. [EA]

POST SCRIPTUM

73 73


74

POST SCRIPTUM


Symphony of the Love

Co l o r s v s Wa r ALIREZA KARIMI

MOGHADDAM I R A N POST SCRIPTUM

75


Katarzyna Grzesiak, poetka i tłumaczka. Ukończyła bohemistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jest stypendystką Urzędu Miasta Krakowa, autorką zbiorów wierszy Gorzkie niebo (1997), Ostrożnie z aniołami (1999), Solidarność drapieżców (2009), Wzajemność (2015). Jej wiersze są śpiewane w Piwnicy pod Baranami.

K ata r z y n a G r z e s i a k

uczymy się nowych nazw układamy krtań do obcych chropawo brzmiących głosek same wchodzą w pamięć gęstość zaludnienia na metr sześcienny piwnicy bogactwa naturalne łuny i pożary turystyka zorganizowana byle coraz dalej atrakcje dla tych co jeszcze zostali kamień na kamieniu uczymy się geografii z elementami przedmiotów które można ze sobą zabrać lub porzucić w ucieczce a lekcja niepostrzeżenie zamienia się w bezlitosny sprawdzian z historii

Wiersze

LEKCJA GEOGRAFII

*** kto umarł ten już pochowany tak czy tak cztery mu deski albo kolorowa urna spokojny grób w cmentarnej alei albo rozdziobią kruki wrony i rozwłóczą szczury żywym już tylko wracać do gotowania obiadu porządków w szafie do biur zaułków knajp i pustych domów żywym uciekać do piwnic i schronów żywym pełznąć do granic niosąc to co ostatnie srebrną łyżkę fotografię psa kota

*** szoruję lustro zachlapane farbą jeszcze tydzień temu nie wiedziałam jakie to szczęście tak odkrywać kawałek po kawałku odbicie trochę zakurzonych książek i kwadratu spokojnego nieba szoruję to lustro w swojskiej łunie strachu że pęknie mi w ręku na siedem lat nieznanego nieszczęścia

76 76

POST SCRIPTUM


Matthew Dover

POST SCRIPTUM

77 77


78 78

POST SCRIPTUM


Ya r y n a M o v c h a n U K R A I N A lwowianka (1982), absolwentka Wydziału Włókiennictwa Lwowskiego Kolegium Artystycznego oraz Akademii Sztuk Pięknych, autorka wystaw, matka dwójki dzieci i żona malarza ikon Danylo Movchana. To właśnie Danylo zachęcił Yarynę do posługiwania się także technikami malarstwa sakralnego.

POST SCRIPTUM

79 79


W świecie, w którym królują autoportrety, tak zwane selfie, pokazujesz podobnie wykadrowane wizerunki twarzy, ale wycięte w kształt okręgu – kształt symbolizujący wieczność, nieskończoność ruchu, planetę. Jaki sens ma wybrany przez Ciebie kształt Twoich prac? Koło to forma, w której dobrze się czuję. Moje ciała w kręgach są zrelaksowane, jakby zatrzymane, zamrożone w chwili szczęścia. Pracuję w technice malarskiej, która najczęściej jest używana w pisaniu ikon, ale urealniam swoje przemyślenia na temat otaczającego mnie świata na drodze eksperymentowania z kanonem. Wydaje mi się, że przywracasz ludzkim portretom dostęp do duszy ich modeli. Może jednak w portrety wkładasz uniwersalną treść, nasączasz nią „wieczny okrąg”?

Podczas wojny nie wyczuwa się półtonów.

Podczas kiedy dzisiaj na tzw. selfie oglądamy niemal te same, po tysiąckroć powielane usta czy makijaże, które odbierają twarzom jakikolwiek indywidualne rysy, Twoje prace pokazują indywidualizm – ratują metafizykę przed zamknięciem i zapomnieniem. Kocham ludzkie twarze. Zawierają wszystko, co można powiedzieć o charakterze oraz upodobaniach człowieka, o jego pełni oraz wektorze rozwoju. Kolor, kształt i linie tworzą grafikę wnętrza. Odsłaniają to, co jest zazwyczaj ukryte przed naszymi oczami, przed powierzchowną interpretacją. Wybrałaś tradycyjnie stosowany w ikonopisaniu materiał – drewno; korzystasz również z tradycyjnej metody gruntowania. Jakie to ma dla Ciebie znaczenie – bo przecież podejmujesz całkiem współczesne tematy, między innymi miłości romantycznej, przyglądanie się indywidualnym postaciom w portretach i innym motywom figuratywnym. Jednak Twoje prace nie mają nic wspólnego z codziennością, mają swoją symbolikę, są jak znaki drogowe. Czy w tym strasznym dla Ukrainy czasie wojny sztuka (Twoja sztuka) ocala twórcę, więc i jego rodzinę, odbiorców? Od zwątpienia, niszczącej rozpaczy? Artysta z pędzlem w dłoni odtwarza świat, jego odbicia, które podczas wojny nabierają ostrzejszych kształtów, wyrazistszych linii. Zauważyłam, że w chwilach niepewności nie wyczuwa się półtonów, nie reaguje na subtelności. Wojna jest zła, jest wynikiem ludzkich słabości, braków duszy. Myślę, że nie ma sensu udawać, że obecna sytuacja w Ukrainie to tylko przejściowy konflikt. W tej chwili wojna prowadzi się bardziej w moim wnętrzu. Na refleksje przyjdzie jeszcze czas. Niekiedy wydaje mi się, że wiele spośród moich prac odzwierciedla zarówno szczęście, jak i cierpienie, pogodzenie z losem. Potrzebuję opowiadać o tym, co od wieków jest ważne dla ludzkości, dla wielu społeczeństw; relacjonuję, jak każdego dnia toczy się walka dobra ze złem. [MK]

80 POST SCRIPTUM


Y A R Y N A M O V C H A N U K R A I N A

81

POST SCRIPTUM


J ó z e f

B a r a n

UKRAINO UKRAINO Ukraino Ukraino cierpienia kraino szkielety domów rozburzonych rzeki bezdomnych wypędzonych płyną drogami ulicami kobiety z dziećmi z tobołkami ich żywe miasta oślepione obrócone w perzynę w na kamieniu kamień Ukraino Ukraino cierpienna kraino Chrystus na krzyżu umiera ty we mnie Ukraino śpiewasz pieśń o dzielności sen o potędze czy zawsze musi się płacić ofiarną cenę i niemożliwe bez niej przeistoczenie brzydkiego kaczątka w łabędzia Ukraino Ukraino otwarta bolesna rano jesteś nią cała gdy wypuszczasz z siebie skrzydła wciąż obcinane mieczem najeżdźcy Ukraino Ukraino ile jeszcze musisz wybroczyć z siebie krwi i potu by do kielicha historii mogła się wtoczyć kropla miodu …lub tylko goryczy

R e n a t a PO BITWIE

Po grząskim polu biegają wrony topole stoją w odwiecznym rzędzie pod ziemią szczeka pies przyczajony a szaman bębni w gliniany bęben na horyzoncie – piętra kosmosu słońce niemrawe jęk całkiem ustał dusze się snują wśród mokrych wrzosów smukłe Walkirie sposobią usta

M a r c i n

POST SCRIPTUM

Z e g a d ł o

M. SKŁADA JEDNO Z LICZNYCH OŚWIADCZEŃ Niczego od ciebie nie chcę. Nie chcę mocnej złotówki i nie chcę śmierci powstańców o twarzach rozbrykanych dzieci. Nie chcę dziewcząt, których ciała nie zdążą dojrzeć i nie chcę palić świeczek na ich błyszczących kościach. Nie chcę miasta jasnego jak listopadowy cmentarz, gdzie kamień został na kamieniu, a reszta to jest wojskowa piosenka, to są szable marszałków, srebrnych jak sen o przedwojniu, łańcuszek ze świętym. Nie chcę ginąć tutaj bez wieści, czekając na przelew, na świadczenie rodzinne, na pracę. Nie chcę od ciebie nic na pocieszenie. Żadnej nagrody, żadnego międzymorza, międzyrzecza, międzygórza. Żadnej nadziei.

82

C y g a n


POST SCRIPTUM

83


D

ecydując się na publikację kilku myśli o kulturze w czasie wojny, chciałbym zacząć od perspektywy, z której patrzę – bo, wbrew temu, co mogłoby się wydawć, nie jest wyłącznie rosyjska, ale w dużej mierze polska, a po części (choć, przyznaję, stosunkowo niewielkiej) nawet ukraińska. Dlatego na początku kilka słów o sobie. Jestem Rosjaninem z Petersburga, od 30 lat mieszkam w Polsce, od 25 lat – w Krakowie. Studiowałem tu filozofię, ale jeszcze przed ukończeniem studiów zacząłem stawiać pierwsze kroki jako tłumacz. Obecnie mam już wieloletnie doświadczenie, tłumaczę na język rosyjski przede wszystkim literaturę, w tym poezję (m.in. Miłosza, Szubera, Czapskiego, Wajdę, Gruszkę-Zych). Kilka książek – nie literackich – przetłumaczyłem na polski, wykonuję również tłumaczenia ustne. Oprócz tego zajmuję się promocją literatury polskiej w Rosji, pracując w jednej z polskich państwowych placówek kulturalnych. Gdy 22 lata temu Putin doszedł do władzy, od samego początku ostrzegałem przed nim, tłumaczyłem, jak bardzo jest niebezpieczny, uczestniczyłem w protestach (m.in. w czasie moich wizyt do Rosji). Z drugiej strony od połowy lat 90. zaczęły się moje wielorakie związki z Ukrainą. Mam wielu przyjaciół w Kijowie, Lwowie, Odessie, Czortkowie oraz wśród Ukraińców mieszkających w Polsce. Często odwiedzam Ukrainę, zdarzało mi się mieszkać tam przez dłuższy czas, a na przełomie lat 2013-2014 byłem na Majdanie (choć wróciłem do Polski jeszcze zanim w Kijowie doszło do rozlewu krwi). Rozpętana przez Putina wojna stała się dla mnie

84

POST SCRIPTUM

N i k i ta K u z n e t s o v

C Z Y WA L K A Z C Z E C HOW E M P OMO Ż E Z W YC I Ę Ż YĆ P U T I NA ?

osobistą tragedią, ale przeżywam ją również jako tłumacz, istniejący na pograniczu kilku kultur, z których każda jest mi na swój sposób bliska. Odczuwam przerażenie i wstyd na widok przestępstw, które popełnia wojsko kraju, w ktorym się urodziłem. Chyba najlepiej to, co myślę i czuję, oddaje wiersz wybitnej rosyjskiej poetki, tłumaczki i dysydentki (oraz mojej mistrzyni) Natalii Gorbaniewskiej, jednej z ośmiu osób, które w 1968 r. wyszły na Plac Czerwony, by zaprotestować przeciwko inwazji ZSRR na Czechosłowację: To ja nie ocaliłam wtedy Pragi, a wcześniej Warszawy, nie odkupię swej winy – niegodnych synowie niegodni – dom mój pustym się stanie, progi zgniły i mury zmurszały, niech będzie przeklęty dom zła, dom grzechu, dom kłamstwa, dom zbrodni. Tłum. Adam Pomorski Czuję się odpowiedzialny za to, że zrobiłem za mało, by uniknąć tej wojny, staram się jednak nie pogrążać w rozpaczy, na różne sposoby pomagać Ukraińcom i bezwzględnie wypowiadać się przeciwko rosyjskiej agresji. Moje zdanie jest bardzo jasne: agresor powinien być zatrzymany i pokonany, zbrodnicze czyny wojsk rosyjskich mają być potępione i ukarane, a Ukraina, jej ludność i siły zbrojne potrzebują wszelkiego możliwego wsparcia i pomocy. Co do tego

jak najbardziej się zgadzam z moimi ukraińskimi przyjaciółmi – poetami, pisarzami, filozofami, artystami. Jednak ostatnio obserwuję u niektórych z nich chęć otwarcia jeszcze jednego frontu – kulturalnego. I ta odsłona wojny budzi we mnie wielkie wątpliwości. Być może poczekałbym ze swoją wypowiedzią do lepszych czasów, ale odkryłem, że mój punkt widzenia doskonale wyraził ukraiński filozof, tomista, prof. Andrij Baumeister, który pozostał w zagrożonym rosyjskim wtargnięciem i ostrzeliwanym Kijowie, przez co jego głos ma szczególną moc. Baumeister zwrócił uwagę na to, że w czasie wojny w życiu ludzi następują głębokie egzystencjalne i emocjonalne zmiany. Po pierwsze myślenie zaczyna działać w sposób uproszczony. Przestrzeń półtonów i niuansów bardzo się zwęża, prawda i kłamstwo, dobro i zło stają się wyraźne i jednoznaczne, rzeczywistość przybiera postać dwubiegunową. Jest to konieczne, by przeżyć, przetrwać, zwyciężyć. Jednak w takim czarno-białym myśleniu jest wiele pułapek. Po drugie dokonują się przemiany w psychologii społecznej. W sytuacji wojny ludzka potrzeba przynależności do dużych grup gwałtownie wzrasta. Rośnie w siłę zbiorowa emocjonalność. Ale w związku z tym pojawia się groźba niedostrzeżenia w podmiotach zbiorowej nienawiści, gniewu, współczucia, miłości – poszczególnych ludzi, jednostek z ich rozterkami, złożonością i niejednoznacznością. Nie wolno, pisze Baumeister, pozwalać gniewowi i nienawiści, by zalewały


nas i zaślepiały nasz rozum i uczucia. Bardzo niebezpieczne jest wpadanie w przesadne uogólnienia, m.in. dotyczące kultury, chociaż istnieje wielka pokusa obarczenia odpowiedzialnością całych kultur i narodów. Ale w ten sposób rozmywa się i zaciera rozumienie osobistej odpowiedzialności. Takie rozmycie granic może doprowadzić do zatracenia człowieczeństwa. Te słowa Andrij Baumeister kieruje do swoich ukraińskich kolegów, których oczywiście można zrozumieć. Kiedy ktoś musi chować się w piw-

O tym zjawisku bardzo mądrze napisał polski historyk i dyplomata prof. Hieronim Grala. Pozwolę sobie zacytować tylko mały fragment jego wywodu: „Czytam, iż wypowiedzieliśmy wojnę Czajkowskiemu, Strawińskiemu, Szostakowiczowi. Rozumiem, iż autorzy tych pomysłów nieco wcześniej – w ramach permanentnej denazyfikacji – nie zgodziliby się nigdy, by hymnem Zjednoczonej Europy stała się Oda do radości, wszak to dzieło aż dwóch Niemców. (…) Spotykam się stosunkowo często z poglądem,

«za wolność naszą i waszą», którzy byli z nami w czasach dla nas trudnych, którzy wspierali naszą walkę o prawdę i bronili niegdyś Polski, a teraz Ukrainy. (…) Rozumiem, iż występek powinien być surowo ukarany, ale karanie niewinnych w ramach odpowiedzialności zbiorowej raczej nie mieści się w tradycji prawnej narodów cywilizowanych”1. 1 H. Grala, Ukrainę zaatakował Putin, a nie Czajkowski. Po co nam krucjata przeciw rosyjskiej kulturze?, „ Więź”, 04.03.2022, [online] https://wiez. pl/2022/03/04/ukraine-zaatakowal-putin-a-nieczajkowski/ (28.03.2022).

To, że ludzie, popełniający zbrodnie przeciwko ludzkości , wyrastają z jakiegoś środowiska kulturalnego, nie oznacza, że to środowisko jest z gruntu złe. nicy przed bombardowaniem, widzi swoje miasto w ruinach, dowiaduje się o śmierci swoich bliskich, traci dom i majątek, ciężko mu powstrzymać emocje.. Co innego w spokojnej Polsce, która od wielu lat jest moim domem. Dzięki Bogu nikt tu nie jest w sytuacji zagrożenia życia, jednak, ku mojemu zdziwieniu, coraz częściej słyszę nawoływania do ograniczenia języka rosyjskiego, dochodzą do mnie wiadomości o odwoływaniu koncertów muzyki Szostakowicza, oper Musorgskiego, sztuk Czechowa – tego właśnie Czechowa, który pisał o konieczności codziennego wyciskania z siebie niewolnika! Instytucje kulturalne i poszczególni autorzy rezygnują ze współpracy nawet z tymi Rosjanami, którzy wiele ryzykując (teraz za wystąpienia antywojenne grozi w Rosji do 15 lat więzienia), wypowiadają się przeciwko agresji. Zaprzestaje się wydawania polskich (!) książek w Rosji, pozbawiając jej mieszkańców możliwości usłyszenia naszego głosu w wielu ważnych sprawach i stwarzając swoistą kulturową żelazną kurtynę – a przecież kiedyś, w czasach ZSRR, przywożono tam zachodnie książki potajemnie, by przełamywać barierę informacyjną. To już nie są sankcje – które sam popieram – tylko jakieś szaleństwo. Następnym krokiem w tym kierunku zapewne będą płonące stosy książek rosyjskich autorów.

iż potrzebna jest «opcja zerowa», zerwanie wszelkich kontaktów etc. A ja słucham tego z rosnącym niesmakiem i przerażeniem: oto zdradzamy tych naszych może niezbyt licznych, ale też wcale nie tak nielicznych «sprawiedliwych», którzy nastawiają karku

Niestety wspomniana tendencja szerzy się obecnie w całej Europie, jest to poniekąd zrozumiałe – zrywanie więzi kulturalnych kosztuje najmniej, przynajmniej w wymiarze materialnym. Jako obywatel Polski, państwa unijnego, muszę stwierdzić, że groteskowo, a wręcz haniebnie wygląda ostracyzm, któremu są poddawani w Europie niezależni twórcy rosyjscy, wypowiadający się przeciwko wojnie, oraz kultura rosyjska jako całość – przy jednoczesnym przekazywaniu reżimowi Putina miliardów euro w zamian za gaz i ropę. Jeżeli komuś się wydaje, że taki bojkot kulturowy jest gestem symbolicznym, to symbolizuje jedynie hipokryzję, bezradność i głupotę. Wróćmy jednak do kultury. Przede wszystkim rzeczywiście jest bardzo indywidualna i zróżnicowana. Oczywiście zawsze istniały i nadal istnieją wypowiedzi kulturowe w nurcie panujących ideologii, ale równie dobrze mogą powstawać (i powstają!) niezwiązane z nimi albo wręcz przeciwstawne im dzieła literatury, sztuki, muzyki… Rozpatrywanie kultury jako pewnej przybudówki idei państwowej, która działa w tym samym kierunku i dąży do tego samego celu, jest ogromnym uproszczeniem. Czegoś takiego nie było nigdy i nigdzie.

POST SCRIPTUM

85


Czy warto rozczłonkowywać żywe ciało kultury ? Nawet jeżeli państwo usiłuje podporządkować sobie kulturę, najczęściej ponosi klęskę, a najwybitniejsze książki napisane w krajach totalitarnych prawie zawsze są antytotalitarne. To, że ludzie, popełniający zbrodnie przeciwko ludzkości, wyrastają z jakiegoś środowiska kulturalnego, nie oznacza, że to środowisko jest z gruntu złe. I chodzi oczywiście nie tylko o kulturę rosyjską. Goethe, Beethoven i Kant nie ponoszą odpowiedzialności za przestępstwa nazistów. Szekspir, Gainsborough i Dickens nie uczyli angielskich kolonizatorów okrucieństwa względem ludności Indii i Afryki. Czechow, Rachmaninow i Dowłatow nie zachęcali rosyjskich żołnierzy do ostrzeliwania szpitali i bombardowania bloków mieszkalnych. I skoro o tym mowa, Szewczenko, Łesia Ukrainka i Hryhorij Skoworoda nie nawoływali do rzezi wołyńskiej. Rozgrywające się w świecie straszliwe wydarzenia mogą raczej świadczyć o tym, że ich inspiratorzy i wykonawcy nie „czytali w dzieciństwie właściwych książek”, jak śpiewał Wysocki. Albo czytali, lecz nie zrozumieli.

86

POST SCRIPTUM

Znane są imperialne lub wręcz szowinistyczne wypowiedzi literackie Dostojewskiego, Puszkina, Tiutczewa i innych rosyjskich twórców. Na tej podstawie niektórzy koledzy, wykorzystując dość wątpliwe dokonania tzw. teorii postkolonialnej wysuwają tezę o „rdzeniu imperialnym” w kulturze rosyjskiej. Szukanie wątków imperialnych w literaturze może być skądinąd pożyteczne, zaś pewne poczynione spostrzeżenia niekiedy są całkiem słuszne. Jednak zarówno Miłosz, jak i Wajda, których książki tłumaczyłem, a którzy byli wybitnymi znawcami twórczości Dostojewskiego, bodaj najwięcej piszącego o wyjątkowości narodu rosyjskiego, zgodnie uważali te wątki za drugorzędne dla jego twórczości. To samo można powiedzieć o zdecydowanej większości wybitnych twórców, w czyich dziełach można znaleźć jakiekolwiek nuty wielkomocarstwowe. A przecież u wielu te nuty są zupełnie nieobecne. Jest oczywiste, że putinowska propaganda będzie chętnie przywłaszczała sobie rosyjską kulturę, wyrywając z niej te fragmenty, które jej pasują. Kilka lat temu widziałem w telewizji rosyjskiej nawet próbę zawłaszczenia takiego piewcy

wolności i antytotalitaryzmu, jakim był mój ulubiony poeta i pieśniarz Aleksander Galicz. Czy to oznacza, że należy oddać rosyjską kulturę Putinowi? Moim zdaniem wręcz odwrotnie. Nie warto szukać powodów dla kultury unieważniania. Prawie każdy naród ma coś na sumieniu – w ten sposób można unieważnić całą kulturę. Zresztą żadne unieważnienia nie są w stanie jej zgładzić. Prawdziwe rękopisy nie płoną. Słyszałem też opinie, że nie należy teraz bronić kultury, bo życie ginących w Mariupolu dzieci jest ważniejsze od wierszy Puszkina. Owszem, życie dzieci jest ogromnie ważne, ale w tym wypadku sama przedstawiona alternatywa jest fałszywa. Zabójstwo dziecka jest okropną zbrodnią, jednak unieważnienie Puszkina nikogo nie wskrzesi i nie pomoże uratować życia innych. Co więcej, unieważnienie Puszkina i wszystkich literatów (niekoniecznie rosyjskich), którzy nie pasują do jakichś naszych koncepcji, doprowadzi jedynie do coraz większej duchowej pustki, która będzie sprzyjała pojawianiu się nowych morderców. Zaś unieważnienie całej klasyki rosyjskiej według kryterium narodo-


wościowego nie uderzy w imperium (które ma za nic poezję, tak samo jak dzieci), ale przyczyni się jedynie do wzrostu ksenofobii… Chciałbym poruszyć jeszcze jeden aspekt istotny dla przyszłości Ukrainy, na której mi zależy, bo kocham ten kraj i mieszkających w nim ludzi. Niedawno, na prośbę pewnej wspaniałej krakowskiej tłumaczki literatury angielskiej, przygotowałem dla rodziny z Zaporoża, którą ta przyjęła w swoim domu, dziecięce książki w języku rosyjskim. W kontekście ogólnego potępiania języka i kultury rosyjskiej, które obserwuję, powstaje pytanie: czy jest to z mojej strony pomoc ludziom w potrzebie, czy może kolejny akt agresji kultury rosyjskiej przeciwko kulturze ukraińskiej? Gwoli wyjaśnienia należy dodać, że rodzina jest rosyjskojęzyczna i sama poprosiła o książki w tym właśnie języku.

tworności okupowanego przez Rosję Donbasu, został usunięty z Ukraińskiej Akademii Filmowej za „kosmopolityzm” i planowany udział w festiwalu kina rosyjskiego we Francji. Czy tak ma wyglądać kultura czysta etnicznie i ideologicznie? Teraz na Ukrainie ukształtował się, a wskutek tej wojny

we. Są dwie możliwości: albo prawda jest po naszej stronie, albo, walcząc ze smokiem, sami przemienimy się w smoka. Ale wtedy to nie będzie zwycięstwo, tylko droga do klęski”. Z całego serca życzę Ukrainie zwycięstwa w każdej walce, również w tej

Kultura w ogóle, a literatura w szczególności,

staną się kiedyś podstawą do pojednania i gojenia ran.

Z tego wypływa następne pytanie: jak można prowadzić wojnę przeciwko kulturze rosyjskiej, jeżeli znaczna część mieszkańców Ukrainy odbiera ją jako własną lub bliską, a język rosyjski jest dla tych ludzi językiem ojczystym? Zgadzam się, że czasami taka sytuacja była skutkiem rusyfikacji, choć bynajmniej nie zawsze. Ale nie to jest najistotniejsze. Czy warto rozczłonkowywać żywe ciało kultury? Przecież nie da się wszystkiego „wziąć i podzielić” (jak proponował Szarikow z powieści kijowianina Bułhakowa) na zasadzie narodowości lub języka – za dużo pojawia się niuansów. Do kogo wtedy będzie należał np. Gogol? Albo bardzo ukraiński, ale piszący po rosyjsku Borys Chersoński z Odessy? Ze zdziwieniem i smutkiem dowiedziałem się niedawno, że wybitny ukraiński reżyser białoruskiego pochodzenia Siergiej Łoznica, wielki orędownik ukraińskiej racji stanu, którego miałem zaszczyt tłumaczyć na festiwalu w Krakowie, a którego film Donbas pokazuje absurdy i po-

dodatkowo się scementował, niesamowity naród polityczny, który jednak nie jest jednolity pod względem etnicznym i kulturowym. Czy wojna z kulturą rosyjską nie spowoduje w tym narodzie pęknięcia? Zresztą należy też pomyśleć o przyszłej reintegracji do państwa ukraińskiego mieszkańców Donbasu i Krymu. Jak już wspomniałem, chciałem odłożyć swoją wypowiedź do lepszych czasów, ale przeraziła mnie częstotliwość z jaką ten temat jest poruszany przez moich ukraińskich, a niekiedy również polskich przyjaciół i kolegów – tak, jakby to właśnie kultura rosyjska była ich głównym wrogiem. To, jak bardzo niebezpieczne jest uwalnianie nienawiści, choćby nawet do kultury, pokazuje Andrij Baumeister, przestrzegając: „Nie wolno mówić, że «to tylko emocje». W czasach, do których zostaliśmy wrzuceni, jedna niewłaściwa emocja potrafi wysadzić w powietrze cały świat. Uwolnienie swojej wewnętrznej bestii nie jest nieszkodli-

duchowej. Jednak jestem pewien, że to nie kultura rosyjska ma być w tej walce pokonana. Zgadzam się, że w czasie, gdy giną niewinni ludzie, rozmowy o kulturze nie są najważniejsze, ale kultura ma swoją rolę do spełnienia – choćby po to, żeby do czegoś takiego nie dochodziło w przyszłości. Rozumiejąc uczucia tych, którzy są bombardowani, jestem przekonany, że kultura w ogóle i literatura w szczególności staną się kiedyś podstawą do pojednania i gojenia ran. Myślę, że głównym zadaniem literatury rosyjskiej jest teraz uzmysłowienie, dlaczego ta wojna i dyktatura faszystowskiego typu w Rosji, przy czynnym lub milczącym poparciu znacznej części ludności, stały się możliwe. Kolejnym wielkim zadaniem jest pokuta. Mam nadzieję, że literatura sobie z tymi zadaniami poradzi. [NK]

POST SCRIPTUM

87


88 POST SCRIPTUM


Anna Ponoma renko

U k r a i n a POST SCRIPTUM

89


O literaturze i czasach wojny w Ukrainie Ryszard Kupidura

W

ojny nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Nie jesteśmy w stanie odtworzyć czy odegrać emocji, które towarzyszą człowiekowi podczas wojny. Wojna w Ukrainie, jak wiemy, trwa już od 8 lat. Reportażyści zajmujący się konfliktem na Donbasie niekiedy z pewnym zaskoczeniem pisali o tym, że całkiem blisko działań wojennych, np. w Kramatorsku czy Siewierodoniecku, ludzie próbują żyć normalnym życiem. Jednak jeśli się dłużej nad tym zastanowić, to przestaje nas to dziwić. Jest to przecież na swój sposób piękne, że jak tylko pojawia się odrobina wolnej przestrzeni, choćby najmniejszy kawałek terenu pozbawiony wojennej aury, wówczas ludzie momentalnie wracają do swoich spraw, dzieci zaczynają wychodzić na place zabaw. Bo wojna jest po prostu czymś bardzo nieludzkim, jest środowiskiem, w którym człowiek naturalnie nie egzystuje.

90

POST SCRIPTUM

Po 24 lutego zauważyłem różne postawy wśród czytelników. Niektórzy nie byli w stanie sięgnąć w tych dniach po literaturę. Stały za tym przynajmniej dwie przyczyny. Najbardziej oczywistą był, rzecz jasna, brak możliwości skupienia się na lekturze. Niektórzy jednak nie decydowali się na czytanie ze względu na poczucie winy. Według nich sięganie po książkę w sytuacji, kiedy inni walczą lub chowają się przed bombami, byłoby niegodziwe. Warto jednak pamiętać, że pozostawanie w świecie literatury nie musi być przejawem ignorancji. Przeciwnie – może być manifestacją człowieczeństwa. Potwierdzają to słowa Bohdana Kołomijczuka, który będąc obecnie członkiem lwowskiej obrony terytorialnej, napisał na Facebooku, że szczególnie ważne dla niego stało się to, że ludzie w dalszym ciągu czytają jego książki i dzielą się swoimi refleksjami

w mediach społecznościowych. Dla niego stanowi to bowiem wspomnienie o dotychczasowym życiu, do którego zdążył już zatęsknić i do którego chce jak najszybciej powrócić. Myślę, że kultura ukraińska stała się teraz ważna przynajmniej z kilku powodów. Z jednej strony naturalnie chcemy dowiedzieć się więcej o kraju i ludziach, którzy przeżywają tragiczny czas w swojej historii. Jednak w tym konkretnym ukraińskim przypadku, jak sądzę, chodzi zdecydowanie o coś więcej. Jako Polacy staliśmy się bowiem częścią tej historii. Już choćby dlatego, że otworzyliśmy swoje domy dla Ukraińców, którzy uciekają przed wojną. Zauważyli Państwo, że osoby przyjmujące u siebie w mieszkaniach Ukraińców często nie stosują określania „uchodźcy” tylko „goście”? Mówią: „Mam gości z Ukrainy”. To symptomatyczne. Język zaczyna reagować na zmieniającą się rzeczywistość.


Ryszard Kupidura, wschodnioznawca, tłumacz, adiunkt w Zakładzie Ukrainistyki Instytutu Filologii Rosyjskiej i Ukraińskiej na Wydziale Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

tłumaczenie: Marek Wawrzyński

Ołeksandr Kłymenko

*** W ziemi nie ukryje się ludzkiego ciała, jak i w wyrobisku czy w glinianej jamie nie ukryje się światła. Garnek spada. Garnek nie rozbija się. Życie zastyga w oczach, stygnąc w rozumiejącym sercu. My jeszcze powrócimy do białej chatki, pod białe – z drewnianymi, jak te krzyżyki na szyję, pniami – wiśnie. Nasz daltonizm się rozwija, jesteśmy niemalże święci: ziemia – w ustach, skrzydła – na ziemi, gwoździe i obcęgi – w kieszeni. Ziemia – bez skrzydeł: światła nie ukryć.

*** Chodzimy w koło. Niekiedy – jakby ślepi. Niekiedy – jak ci, którzy widzą i rozumieją. Lipcowa cisza: lipy dryfują w bieli. Listopadowy sztorm – i martwi nie istnieją, a cmentarz zarósł suchym porostem: gołąb krąży nad budynkami, śmietnikami, stadionami, nad celami. Krąży nad nami wówczas, gdy my, widzący i ślepi, plątamy się po ziemi… Śmierć w grudniu – życie o wiośnie. Życie w błyszczącym kwietniu – śmierć w zamieci.

Słowa mają niezwykłą moc. Zwłaszcza teraz, od czasu wybuchu wojny w Ukrainie, niosą światło i nadzieję, że dobro zwycięży. W zeszłym roku nakładem wydawnictwa ANAGRAM, dzięki dotacjom Ukraińskiego Instytutu Książki, ukazały się trzy książki: Lodowa karuzela Ołeha Polakowa, Ekspres do Galicji Bohdana Kołomijczuka (obie w tłumaczeniu Ryszarda Kupidury) oraz tom poezji Ołeksandra Kłymenki W powietrzu nad brzegiem rzeki (w tłumaczeniu Marka Wawrzyńskiego). Razem z tłumaczami mocno wspieramy naszych ukraińskich Autorów, którzy są dla nas bardzo ważni, nie tylko jako twórcy, ale jako przyjaciele. Zespół Wydawnictwa ANAGRAM

Między Polakami a Ukraińcami dochodzi obecnie do szczególnego zbliżenia. Powiedziałbym „spokrewnienia”, gdybym nie miał w pamięci tego, co radziecka, a później rosyjska propaganda uczyniła z hasłem „bratnich narodów”. Spodziewam się, że język, mam nadzieję, że w pierwszej kolejności będzie to język poetycki, odnajdzie nowe metafory dla opisu tego, co się dzieje między nami a Ukraińcami. Jestem przekonany, że literatura już niedługo zacznie reagować na te

nowe interkulturowe fenomeny, w których jest sporo bardzo pozytywnej energii. Energii, która była nam tak bardzo potrzebna i na którą długo już czekaliśmy. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo ANAGRAM, z którym mam przyjemność współpracować, bierze aktywny udział w upowszechnianiu literackiej recepcji tych wszystkich zjawisk. Niech zatem ta podła wojna jak najszybciej się skończy. Z resztą sobie poradzimy. [RK]

POST SCRIPTUM

91


W kolejnych domach pękają szyby.

RC 92

POST SCRIPTUM


ODBIJANY

A l e x

Gdzie staniesz? Dokąd pobiegniesz, widząc,

S ł a w i ń s k i

WIERSZE

Że kolejni cyniczni sadyści Ślą na rzeź pionki setką tysięcy? Czy wygrasz w biegu o człowieczeństwo? Kiedy władcy stali na uboczu,

BEZDROŻA

Przyglądali się, pozorowali, Ktoś musiał walczyć o swoje życie,

Tak bardzo chciałem hodować róże.

Nie patrząc na płonne obietnice.

I koty miały biegać w ogrodzie.

Bo papierki bomb nie zatrzymają.

W oknie miała wisieć pajęczyna,

Deklaracjami niech brukują czyściec.

A tymczasem nie ma w nim nawet szyb.

Wstyd milczących spłynie do rynsztoka. Jak dawniej, teraz, na wieki wieków…

Za wielkim biurkiem padła decyzja, Odbierająca prawo do marzeń.

Więc nie pytajcie, czy świat nie widzi.

A więc wędruję po całym świecie,

Widzi. Co z tego? Czy kiedykolwiek

Szukając domu. I nie znajduję.

Nauczymy się unikać nieszczęść? Będziemy płonąć. Taka natura…

Miliony ludzi, setki wydarzeń

Kot, jeleń, człowiek… Wszędzie tak samo.

I drogi usiane szkieletami.

Tysiące płotów – na zewnątrz, wewnątrz.

Czy coś wyrośnie z tego nasienia,

Mysz by nie przeszła. Ale czołg – owszem.

Oprócz chwastów zła, trujących przyszłość?

Co jakiś czas przeżywamy spazmy, A po nich – gorączkę odbudowy.

Ile już padło cywilizacji

Dziś to twój sąsiad, brat i przyjaciel.

Pod butami dzikich zwyrodnialców?

Jutro? Kto wie, co komu odbije.

W kolejnych domach pękają szyby.

Historie tworzy ciągły krzyk bólu.

Pod ziemią robi się coraz tłoczniej.

POST SCRIPTUM

93


Piotr Jakubczak DO… Powstaną nowe domy w miejsce rozstrzelanych. Zrodzą się nowe dzieci, choć żałoba świeża, a z łez matek różaniec z tysięcy paciorków, które nigdy nie wyschną, choć zaświeci słońce… Osierocone nagle wnuki, babcie, koty… Rozpacz porozwieszana na kikutach drzew z tym życiem, co żyć mogło – w męczarniach umarło… Oj człowieczku, człowieczku, czemuś nie Człowiekiem? Bo gdybyś był Człowiekiem, nie strzelałbyś w dzieci, nie rujnował szpitali, nie rozsiewał strachu… Co się stało, żeś stracił sumienie i rozum? Skąd tyle nienawiści zrodziło się w tobie? Przecież jesteś śmiertelny, jak twoje ofiary, co bez rąk, nóg… bez życia krzyczą niemym bólem… Czyś nikogo nie kochał? Nie masz dzieci, psów, które żyć chcą tak samo, jak spaleni wojną… Skąd tyle zła, by niszczyć, wypędzać, zabijać, jeszcze niedawno tętniące miłością rodziny, miasta… – dziś ogniska ruin… Jak spojrzysz w oczy Bogu? – a przyjdzie ta chwila – wzrokiem ofiar, krwią , łzami… bezdennej rozpaczy… Barbarzyństwem, co w sercu, już bez serca, bije? A choć Bóg Miłosierny – tobie nie wybaczy… Juliusz Wątroba

94

POST SCRIPTUM


W O J N A

POST SCRIPTUM

95


MÓJ LWÓW

(fragmenty)

(…) Lwów kościołów i gmachów, ludzi, czasów, zdarzeń, dzieł sztuki i nauki – zatrzymać się każe i otworzyć szeroko oczy, by usłyszeć minionych wieków głosy i zobaczyć ciszę, i przywrócić tę pamięć, która w nas i po nas zapamięta i będzie ciągle nie – skończona…

WIERSZE

J u l i u s z

(…) Cerkiew – czuję się tutaj, jakbym przyszedł znikąd, gdy święci patrzą niebem z poczerniałych ikon, i chowam wzrok za siebie, bo patrzeć nie mogę w oczy tego Chrystusa, co wskazuje drogę, choćbyś o nią nie pytał, choćbyś jej nie pragnął… Lwów, którym się zachwycam w polskim sercu zadrą, gdy Cmentarz Polskich Orląt pamięcią i bielą woła nas milczeniami co łączą – nie dzielą… (…) Przystaję, by na całą wieczność zapamiętać jedyny na tej ziemi Łyczakowski Cmentarz, gdzie tylu znamienitych polskich synów leży, że – gdybym sam nie widział – tobym nie uwierzył… Nie wymienię tych nazwisk, bo, zaprawdę, każde wielkie, piękne, a dla nas jednakowo ważne… Nie ogarnę arcydzieł w tej świątyni sztuki – życie w parze ze śmiercią chodzi po nauki… (…)Lwów – tak szybko spadają kartki z kalendarza… Lwów – pełny nas, my – Lwowa o tysiącu twarzach… A jeśli mi nie wierzysz, przyjedź i sam zobacz, ile Polski we Lwowie, ile w Polsce Lwowa…

96

POST SCRIPTUM

W ą t r o b a

DYKTATOR Dyktator ma zawsze rację Czy jest głową rodziny czy państwa – choćby nawet był bez głowy Dyktator to taki mały pan bóg który wszystko wie i wszystko może jeśli tylko chce Otoczony zastępami aniołów donosicieli i świętych przytakujących Gdy się uśmiecha – wszystko wkoło się śmieje Gdy w złym humorze – niebo się zaciąga i roni łzy Dyktator ma zawsze czyste sumienie bo wie najlepiej i jest przekonany że ma czyste sumienie – choćby ociekało krwią Nieważne czy jest ateistą – wszak wierzy w siebie Czy jest wierzącym – wiara dodaje mu skrzydeł Ważne jest tylko to że ma żelazną pięść ogień w sercu i tę siłę prosto z piekieł sprawiającą że drżą przed nim wielcy i mali Czas dyktatora odmierza klepsydra przesypująca piasek krzywd cierpień łez odciętych głów Lecz przychodzi dzień gdy dyktator widzi siebie takim jakim jest naprawdę – to chwila śmierci a o jego miejsce już się toczy walka na życie i urząd bo „ziemia i niebo przeminą” ale dyktatorzy nie przeminą…


POST SCRIPTUM

97


Agnieszka

98

POST SCRIPTUM

ZAgnieszka Traczyńska: Absolwentka wrocławskiej PWSSP (obecnie ASP). Pracuje we wrocławskim Liceum Plastycznym. Zajmuje się m.in. malarstwem, ilustracją i rzeźbą.


Traczyńska POST SCRIPTUM

99


R a d e k R u c i ń s k i D z i e wc z y n k a z K i j ow a

RADEK RUCIŃSKI Rocznik 1983. Absolwent Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie. Zajmuje się ilustracją książkową, rysunkiem satyrycznym i komiksem. Na co dzień pracuje z ludźmi niepełnosprawnymi intelektualnie jako terapeuta poprzez sztuki plastyczne. Osoby te często są bohaterami jego prac. Autor audycji radiowych Radio Aktywni i Muzyczne IQ dla Radia Wnet.

100 POST SCRIPTUM


AGNIESZKA LITWIN

I l u s t r a c j a

Właśnie nazwałaś wojnę ELŻBIETA ISAKIEWICZ

O

rkany niżów atlantyckich porywają dachy Europy, wypędzają z gleby drzewa (ich wyjęte z podziemia wykroty poraża jasność), na rumowiskach wzbudzają lament utraty. Za polskim pasem granicznym dyktator uderza w suwerenne państwo. Jakby zaraza pociągnęła za sobą lawinę zjawisk i zdarzeń zadających światu nokautujące ciosy. A my przyglądamy się temu bezsilni i zbielałymi palcami w popłochu zgarniamy do worka krupki ziemi, co była nam gruntem.

Elżbieta Isakiewicz – prozatorka, reportażystka, eseistka, poetka. Publikowała m.in. w „Tygodniku Solidarność”, „Newsweeku”, „Dużym Formacie”, „Tygodniku Powszechnym”, „Nowych Książkach”, „Twórczości”. Współzałożycielka z Piotrem Wierzbickim tygodnika „Gazeta Polska” i w latach 1993-2005 zastępczyni redaktora naczelnego. Autorka trzynastu książek, z których najważniejsze to: Kaprys. (Przy)powieść o mężczyźnie i kobiecie, Kocio – polifoniczna gatunkowo, osadzona w realiach fantazja o relacjach człowiek – zwierzę, Lekkie halki czarownic, Niewyśnione historie, Szelma i inne opowieści przyziemne – zbiory mikroopowiadań z pogranicza prozy i poezji, Piekło ocalonych – książka zawierająca uzupełniane przez lata historie polskich Żydów, którzy przeżyli wojnę. Laureatka m.in. Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2000), Nagrody Dziennikarskiej UE w konkursie „Razem przeciwko dyskryminacji” (2011), wyróżnienia w konkursie Instytutu Literatury na dziennik pandemiczny (2020).

Moja matka Kresowianka powtarza to, co na początku pandemii. Żeby tylko przeżyli młodzi. Ogląda w telewizji obrazy wojny przetaczającej się znowu przez krainę jej młodości, o włos od miejsca narodzin. Koronawirus stracił koronę, już nie rządzi w mediach, z podium zepchnęła go krwawa napaść. – Wyśniłam to – kiwa głową matka i głaska brzuch kota. – Widziałam bagno z kawałkami połamanych stołów i krzeseł, szmaty utytłane błotem. Zwiędłe, zrudziałe kwiaty. Pod pobliskim sklepem myśliwskim u wylotu ulicy kłębi się tłum. To Ukraińcy, mieszkańcy Warszawy. Kupują broń dla swych braci. Do puszki, którą postawili, wrzucam pieniądze. Po raz pierwszy w życiu płacę za karabin, który w samoobronnym odruchu ktoś wyceluje w czyjąś pierś – nie waham się. Jestem przecież kobietą. Tak historia stanęła pod moim domem. Wylot ulicy nie będzie już taki sam. W jego prześwicie słania się oślepiony wyraz „potem”. Fragment nowej, przygotowanej do druku książki Chwile [EI]

POST SCRIPTUM

101


Wiersze M a ł g o r z a t a

B o b a k - K o ń c o w a

HOL GÓWNY *** w holu głównym jest kilka kamer patrzą pod różnym kątem zapamiętają ukraińskie dzieci przyczepione do matek jak trójbarwne gerezy matki do bezlistnych gałęzi jak martwe poczwarki którym nic nie trzeba kamery zapamiętają na chwilę dziewczynkę spod Tarnopola w różowej kurteczce i kozaczkach z misia jak figurkę kolibra na suchej róży co kruszy się od środka przyjdź sam zobacz RÓŻA a potem nastanie cisza

*** w holu głównym hali sportowej stoi krzesło płaczu ledwo je ruszyłam i podstawiłam serdecznym gestem tej kobiecie przeszła przez most potem już mostu nie było po drugiej stronie szerokiej rzeki szerokiej została córka z dziećmi nie miała wyboru teraz może wybrać buty aby wytrzymać wiosnę

102 POST SCRIPTUM

w holu głównym jest miejsce niewidoczne dla kamer gdybym płakała za tobą to tylko tam gdybym płakała to tylko za ścianą z neonem a gdybyś zginął na wojnie stałabym się neonem by rozświetlić ci noc

НЕМАЄ ПОТРЕБИ w holu głównym hali sportowej przy ekspresie do kawy wśród ubrań według wieku płci i wzrostu segregowanych słodyczy butelek kaszek i wszelkiej manny pieluch detergentów konserw z serca danych siedzi Ukrainka usta ma miodowe oczy wyciera do sucha każdy tu taki dobry da pokój ciepłą zupę materac różaniec może sobie wybrać szampon płyn do kąpieli a ona siedzi wysoką ma celę z wielkim oknem na wiosnę drzewa i piękne miasto ale jak tu zwiedzać gdy pogrzebało się dom a mąż na froncie dopiero co wzięli ślub nic nie trieba nie trieba przyjmuje pudełko chusteczek tylko to potrzebne by wypłakać oczy


RC

POST SCRIPTUM 103 103


104 POST SCRIPTUM


Y u r i i I v a n t s y k

Ukraina POST SCRIPTUM 105


E l ż b i e t a Zechenter-Spławińska DZIECI Z MARIUPOLA Dzieci z Mariupola z tą samą datą urodzenia co śmierci (w marcu 2022 roku), będą straszyć mocodawców tego świata aż do jego końca, na który się zanosi w myśl przysłowia: do trzech razy sztuka (wojenna) Dzieci z kliniki położniczej upomną się o prawo do życia, ginąc na wojnie.

O m i r

S o c h a

UKRAINA! moje imię mężczyzna mężczyzna kto nim nie był nie wie ile to goryczy ale chyba każdy z nas przyzna lepsza wolność i błędy od więziennej pryczy moje imię jest dziecko dziecinka kto nim nie był nie wie dlaczego bo najgłupsze pytanie dorosłych jest – po co zadawane kiedy muszą odejść nocą

M a j a

DARY PROSZONE I NIEPROSZONE Z darów pochodzimy, w dary się obrócimy w imię darów, darów, którymi jesteśmy, będziemy w imię daru twojego, który jest daru bezradnego: tylko tyle, aż tyle, choć tyle, byle cokolwiek, póki trwa godzina 15 o różnych porach dnia i nocy dar z tobą i ze mną, nieprzemijalny dar przemijania: sznurówki, mydła, parująca herbata, adres na kartce, woda, która ma prawo kapać i kapać byleby tylko oni, byleby tylko byli wydarci brakom, niechęciom, kazirodczemu nie i tak teraz i zaraz chleba i pluszaka racz im dać, pomnóż, podziel, niech sieć będzie pełna, a bezdarni wolą swą czuwają i czekają: może ktoś wezwie ich na apel by na amen paść, nie wyjaśniać ciszy w sumieniach dać, a nie brać, taka brać.

moje imię dziewczyna dziewczyna czy wypowie je Polska czy Ukraina czy słowo dziewczyna powiedzą potomkowie niewolników w Stanach czy powie je Wałęsa czy Dalai Lama to wyście nieśli te rewolucje za innych narodów duchy krew wasza wcale nie pomarańczowa natychmiast z ziemi wyrasta i w ziemię wsiąka nie miała czasu na ciało i popiół w mandali spiralnym Majdanie nazywam się Ukraina Ukraina Ukraina moje imię nigdy się nie zmienia Ukraina! moje imię nigdzie się nie wybiera Ukraina! czy wypowie je żołnierz czy pop czy dziewczyna Ukraina Ukraina Ukraina!

106 POST SCRIPTUM

B a c z y ń s k a

E E V A P A R K (Estonia) SPAKOWANO MNIE W PUDŁO Wciśnięto mnie w pudło mówiąc, że jest akurat na mnie, że to na obwód mojej głowy i rozmiar stóp, i że muszę się zmieścić, że nie mogę być wyższa, że nie mogę oddychać głębiej, że to pudło i tak jest zbyt wielkie, że można by w nie zmieścić dziesięć takich jak ja, że muszę podciągnąć kolana pod brodę i opuścić głowę, żebra będzie można wgnieść do środka, jeśli nie zmieszczę się do tego pudła


Fotografia JAROSŁAW KRAWCZAK POST SCRIPTUM

107


PRZECHODNIE

Zgiełk ulicy. Samochody mijają się, rozjeżdżają, ludzie w pośpiechu przemykają i nikną gdzieś w zaułkach. Zwykle się nie znają. Nie wiemy, skąd przyszli i dokąd zmierzają. Niosą pakunki i własne problemy. Czasami radości. To my, LUDZIE.

C

złowiek jest ponoć najlepiej rozwiniętym organizmem na ziemi i w hierarchii istot ziemskich znajduje się na czubku piramidy ewolucyjnej. W archetypowym obrazie gatunku, oprócz oczywistych tendencji stadnych, człowiek ma cechy umożliwiające rozwój intelektualny gatunku. Często jest niepokorny, ciekawski i uparty. To warunek i powód przekraczania kolejnych granic, zarówno rzeczywistych, jak i ponadwymiarowych. Od niepamiętnych czasów człowiek dokonuje wielkich trudów, aby odkryć nieznane, pokonać niepokonywalne, zrozumieć niezrozumiałe. Ta linia cały czas się przesuwa. Ciągle odkrywamy coś nowego, choć wydawałoby się, że te nieodkryte obszary są coraz mniejsze. No bo ileż jeszcze można napisać piosenek z tych samych dźwięków, jak daleko w kosmos możemy się przemieścić i jak, o ilu jeszcze drobnych cząstkach nie wiemy albo czym jeszcze film może zaskoczyć widza? A jednak wyobraźnia człowieka jest niesamowita. W parze z coraz doskonalszą technologią pozwala rozwikłać wiele zagadek ludzkości, stworzyć nowe narzędzia, urządzenia i udogodnienia, pomaga pokonywać choroby, czyli generalnie przyczynia się do wydłużenia i poprawy komfortu życia. Też tak myślicie? No jasne. Oczywista oczywistość, o ile nie będziemy wnikać w ciemną stronę działalności człowieka, która też jest napędzana wyobraźnią i również

108 POST SCRIPTUM

wykorzystuje rozwój technologiczny np. w opracowywaniu nowej, cichej broni biologicznej, sonicznej czy chemicznej albo jeszcze innej, cholera wie jakiej. Jednak skupiając się chwilowo na dobrym wizerunku człowieka i jego dobrych intencjach, można stwierdzić, że jesteśmy poszukiwaczami i odkrywcami w imię wspólnego dobra. Każdy na miarę swoich możliwości i zainteresowań. Jedni chcą się wspiąć jak najwyżej, inni nurkować jak najgłębiej, inni znów chcą odkryć nowy gatunek fauny czy flory lub też wymyślić najlepszą metodę na katar. Teoretycznie wszystko w imię naszego wspólnego dobra. Pytanie tylko, czy potrafimy te dążenia docenić i uszanować. W naszym gatunku jest ogromna różnorodność osobników. Niby jesteśmy stadni, rodzinni, mamy wzajemne relacje, wpływamy na siebie, ale w dalszym ciągu jesteśmy samostanowiącymi jednostkami. Jeśli jednostki nie będą miały poczucia wspólnoty i współodpowiedzialności, to nici z integracji w walce o przetrwanie gatunku. Będziemy powoli degradować siebie i swoje środowisko. Już to robimy. Są pewne istotne aspekty życia, o które powinniśmy dbać niezależnie od przynależności narodowych, społecznych czy politycznych. Niestety ta świadomość jest dość niska. Żyjemy wedle zasady «po mnie choćby potop», a w dodatku «cóż ja jeden mogę

dobrego uczynić». Dobrego, bo złego dużo łatwiej. Niektórzy oligarchowie tego świata to wiedzą. Dopóki nic się nie zmieni, nadal będziemy się truć jedzeniem, piciem, powietrzem, zasypywać plastikiem, wyrzynać nawzajem. Wiadomo, że nikt nie chce być tym wyrżniętym, za to są tacy, którzy z chciwości lub chęci władzy chcą wyrzynać innych. Tylko czekają na okazję”. Tę konstatację napisałam parę lat temu. Czy coś się zmieniło? Wydawałoby się, że doświadczenie, wiedza i coraz lepsze metody komunikacji spowodują, że wszyscy docenią np. życie w pokoju. No i co? Jeden człowiek sam globalnego zła nie uczyni, ale jakoś tak się dzieje, że zwykle potrafi pociągnąć za sobą bandę złoczyńców. Nie lubimy pouczania. Zresztą żaden to apel o bycie lepszym. Nie czuję się misjonarką. Po prostu obserwuję i wyciągam wnioski. Chyba każdy instynktownie odpycha od siebie myśl, że w określonych okolicznościach ludzie nadal są barbarzyńcami, ale czyż nie jest tak? Nie jestem ani naukowcem, ani socjologiem, ani filozofem. Jestem, ot po prostu, zwykłym PRZECHODNIEM przez życie, tak jak my wszyscy, i zwyczajnie dzielę się z Wami swoją refleksją i obawą. Otóż... nie wierzę w integrację naszego gatunku i uważam, że mało kto w to wierzy, tylko tego nie wypo-


wiada. Światem rządzi pieniądz, a pieniądzem – de facto niewielka grupa decydentów. Toczy nas nieuleczalna choroba, której nie umiemy się przeciwstawić. Ta choroba to komercja i potrzeba dominacji. Niby krytykujemy snobizm i tzw. chęć posiadania, ale np. wystarczy, że gdzieś ogłoszą wyprzedaże typu blackcośtam, a już tłumy walą na zakupy. Potrzebne czy nie, ale możemy kupić okazyjnie. Otaczamy się górami niepotrzebnych rzeczy. Ewolucja, wolno i niezauważalnie, trwa nadal, a wpływ wygodniejszego życia widać choćby w zmniejszaniu uzębienia (już teraz coraz mniejszej liczbie osób wyrastają ósme zęby, a i wielkość ich maleje). Do jakiej postaci nas ta ewolucja doprowadzi, tego się raczej nie dowiemy, ale czy jest to pozytywna ewolucja? Za dużo jest w ludziach egoizmu, złości, bezwzględności i chciwości (eskalacja trwa), a za mało empatii, życzliwości i szczerej dobroci. Nie wierzę, że to się zmieni, bo tacy jesteśmy od wieków, a świat się kurczy i problem narasta. Co jakiś czas wybuchają więc wojny. One pokazują, jacy podli potrafimy być dla siebie. Pytanie, czy nagłe zrywy solidarności są w stanie przeważyć szalę na dobrą stronę, a jeśli tak, to na jak długo. Każdy skoro się rodzi, musi umrzeć. Bywa, że nawet dobrowolnie. Wcześniej czy później. Samodzielnie lub z czyjąś pomocą albo wskutek braku pomocy. Fakt niezaprzeczalny jest taki, że wszyscy jesteśmy śmiertelni. Możemy jednak to życie przeżyć lepiej lub gorzej, pomagać sobie lub przeszkadzać. Jakich nas będzie więcej? Czy może jednak się opamiętamy? Jesteśmy tylko PRZECHODNIAMI. [JN]

RC

POST SCRIPTUM 109


Krzysztof Wiśniewski 110 POST SCRIPTUM 110


Ola Haydamaka u k r a i n a

POST SCRIPTUM

111


-

Kwartalnik POST SCRIPTUM dostępny jest w wersji elektronicznej nadal za darmo. Chcemy, aby pismo było osiągalne dla wszystkich. W tym celu zapraszamy reklamodawców do współpracy. Szczegóły w regulaminie sponsoringu i reklam pod linkiem: http://www.postscriptum.uk/?page_id=225

FUNDACJA POST SCRIPTUM

Oprócz dzielenia się aktualnościami z czytelnikami w dziedzinie sztuki oraz literatury pragniemy wspierać młode talenty. W tym celu stworzyliśmy Fundację Wspierania Kultury „Post Scriptum”. Darowizny dla fundacji będą służyły szeroko pojętej promocji młodych artystów, zarówno na łamach kwartalnika, jak i w formie pomocy w organizacji wystaw, warsztatów czy wydawaniu książek. Jeśli chcesz przekazać datek na działalność naszej fundacji, możesz zrobić to za pośrednictwem strony internetowej www.postscriptumfundacja.com lub wpłacając darowiznę bezpośrednio na konto fundacji: 75114020040000310281956333 Dane kontaktowe: FUNDACJA WSPIERANIA KULTURY „POST SCRIPTUM” 05-092 Łomianki ul. STANISŁAWA STASZICA 14/5, KRS 0000908539 NIP 1182225810 e-mail: biuro@postscriptumfundacja.com

112 POST SCRIPTUM