Page 1

NR 03 Listopad 2013 cena: 0,00 PLN

www.vaib.pl

Shady’s back! ROVER:

Determinacja Wierzę w nią bardziej niż we wrodzony talent. DJ SOINA L PRO

ALEKSANDER QUEBONAFIDE

KOTZI JESZ

ROMAŃSKI MARIO

ASFALT REC TYTUS


JAK Ć A T Y CZ ? N Y Z A G MA Logo oraz adres vaib.pl bezpośrednio kierują na naszą oficjalną stronę internetową.

Przyciski społecznościowe prowadzą bezpośrednio na nasze profile w Internecie.

Wszystkie tematy z okładki są podlinkowane bezpośrednio do stron, na których się znajdują.


Każdy napis VAIB na paskach nawigacyjnych, jest linkiem, który odsyła do pierwszej strony magazynu.

Podświetlona ikonka, oznacza pobyt w aktualnie oznaczonym dziale. Każdy dział posiada swój kolor. Obok paska nawigacyjnego, zawsze po prawej stronie, widnieje informacja w jakim aktualnie dziale się znajdujesz.

VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

Przyciski na pasku nawigacji są podlinkowane. Dlatego z każdej strony magazynu, możesz przejść bezpośednio do konkretnego, wybranego działu.

Kolory poszczególnych działów: Spis treści Aktualności Recenzje Z okładki Wywiady Felietony

W spisie treści, wszystkie pozycje są linkami i bezpośrednio przenoszą nas na wskazaną stronę.

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

SlimThug z 4 solo Reprezentant Huston, SlimThug pracuje obecnie nie tylko nad nowym album z Z-Ro, ale również nad swoim czwartym solo. Tytuł płyty to „Boss Life”, raper udostępnił już okładkę oraz trailer, który znajdziecie pod tym linkiem.

Spis treści

Wszystkie podkreślone słowa są odsyłaczami do adresu w Internecie.


Spis treści

03/ LISTOPAD 2013

SŁOWEM WSTĘPU

T

o już chyba będzie tradycją, pisać wstępniak na moment przed premierą. Z pewnością jest to numer, z którego jestem najbardziej zadowolony. Mimo że ciężko było go zamknąć, udało się. Ten miesiąc był dla nas bardzo intensywny. Mam nadzieję, że wybaczycie nam te wszystkie opóźnienia, wpadki, błędy etc. Numer listopadowy, na tle dwóch poprzednich, wypada o wiele, wiele lepiej pod każdym względem. Jest to wydanie bardzo obszerne (ponad 100 stron!). Udało nam się zebrać dużo świetnego materiału. Rover, twarz numeru trzeciego, to raper, który z pewnością jest bardzo ciekawą postacią na naszej scenie. Postanowiliśmy przeprowadzić z nim wywiad, trochę na innej zasadzie, jakiej? Sprawdźcie to sami! Maciek i ja wybraliśmy się do Wrocławia, żeby spotkać się z Aleksandrem (który nie obraził się na 3,5 Michała). Oprócz Olka, odwiedziliśmy UrbanCity, porozmawiałem z właścicielem – Sławomirem Kowalczykiem. Michał dorwał u nas w Szczecinie Kotziego i LuckyLoopa ze świetnym efektem – miła lektura od strony 64. Oprócz dotychczasowych działów, ruszamy z nowością – Taśma Produkcyjna. Jest to cykl, w którym przedstawiamy producentów nieznanych szerszemu gronu odbiorców. Przygotowaliśmy dla nich specjalne zadania, sprawdzimy ich umiejętności w naszych rozgrywkach. Więcej o tym przeczytacie na stronie 83. Przed premierą tego numeru udało nam się zebrać pokaźną liczbę fanów na Facebooku – 1000 – za co serdecznie dziękujemy. Trzymajcie kciuki za wersję fizyczną, mamy już plan jak to zrealizować. Śledźcie nasze poczynania na facebooku! Adam Romanowski Redaktor naczelny


VAIB 03/13 Y i 2 F v E m spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

z okładki

wywiady

Spis treści

felietony

Adam Romanowski redaktor naczelny adam@vaib.pl

TEMAT NUMERU

VAIBMAGAZINE Reklama, marketing, promocja Maciej Grad maciek@vaib.pl Webmaster Adam Romanowski adam@vaib.pl

100 Polskie wytwórnie #2 Kontynuacja artykułu z pierwszego numeru. Tym razem na tapetę wzięliśmy Asfalt Records. W tym wydaniu udało nam się porozmawiać z założycielem wytwórni.

Współpraca Adam Swarcewicz Bartłomiej Huk Karola Chojnowska Maciek Tobolko Mateusz Kasprzyk Michał Ochęcki Patrycja Czekała Patrycja Janas Patrycja Puhacz Sonia Jatczak Weronika Szuba Wojtek Kukulski Projekt graficzny i skład Adam Romanowski adam@vaib.pl Okładka Rover facebook.com/Planet.ANM Zdjęcie: Diamante Wear

www.vaib.pl kontakt@vaib.pl fb.com/vaibmag twitter.com/MagazynVAIB Google+ issuu.com/vaibmag


Spis treści

Spis treści

08 11 12 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 26 28 30 32 34 36 42 44 50 56 58 64 72 76 83 86 94 100

Aktualności - Polska Aktualności - USA Kalendarz Imprez Premiery albumów - USA Premiery albumów - Polska Recenzje Rover - Odźwierny Te-Tris / Pogz - Teraz KęKę - Takie rzeczy Tusz Na Rękach - W brzuchu bestii Potwierdzone Info - Przypadek? #Niesondze Miuosh x Onar - Nowe Światło Wicher x Diament - Róża Wiatrów Junes - Nie-Ep Eminem - The Marshall Mathers LP2 Recenzje EP Recenzje Mixtape Felietony Odpowiedzialność Żywy rap krótkim żywotem? Pisarz widmo Hukos - #Kupuję Polskie Rap Płyty Było nie minęło #3 - Antylogika, rok 2003 Wywiady Mam na imię Aleksander Quebonafide DJ Soina L PRO Kotzi LuckyLoop Rover Taśma Produkcyjna #1 - Mario x Romański Nieznani sprawcy#2 - Jesz Artykuły Pamiętajmy! Asfalt Records + wywiad

TWARZ OKŁADKI

76 Wywiad 16 Recenzja Rover – reprezentant kieleckiej sceny, autor debiutanckiego albumu „Odźwierny”, wydanego nakładem Step Records. Płyta zyskała dużo pochlebnych opinii, a raper coraz szybciej staje się jedną z ciekawszych postaci na naszej rapowej scenie. Nasz okładkowy artysta udzielił nietypowego wywiadu – Alfabet wg Rovera. Dodatkowo zachęcamy do sprawdzenia recenzji „Odźwiernego”.


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Spis treści

z okładki

58 Wywiad z L PRO Pracuje nad swoim albumem. Ma w planach karierę w USA. Świetny producent i bardzo pozytywny człowiek. Sprawdźcie koniecznie co miał nam do powiedzenia.

50 Quebonafide Mocna postać w polskim podziemiu. Autor mixtape’u “Eklektyka”. Charyzmatyczny, oczytany, inteligentny i bardzo ciekawy raper. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

56 Dj Soina “Winyl na 33 obrotach” - nowy cykl, w którym przedstawiamy sylwetkę wybranego Dj’a. W pierwszej odsłonie Dj Soina, z którym chwilkę porozmawialiśy.


Polska

Rapowa płyta muzyczną oprawą książki 9 grudnia swoją premierę będzie miał projekt “Być kimś, być sobą”. W jego skład wchodzić będzie książka oraz płyta - składanka utworów, będąca jej uzupełnieniem. Powieść przedstawia historię gimnazjalisty Krzyśka, który szukając swojego miejsca na ziemi i sposobu na wyrażanie siebie, postanawia zacząć tworzyć własne muzyczne teksty. “Być kimś, być sobą” to mocna, prawdziwa książka o przemyśleniach młodych ludzi, stereotypach, trudach codziennego życia i marzeniach które dają siłę by walczyć - można przeczytać na stronie UrbanCity.pl. Uzupełnieniem tekstu jest płyta, będąca kompilacją numerów różnych wykonawców. Będziemy mogli usłyszeć na niej m.in. Piha, Pono, Hukosa, Fu, Kaena, WdoWę, czy nawet zespół Vavamuffin.

“X przykazań” Soboty Premiera najnowszego albumu szczecińskiego rapera Soboty “X przykazań” już 7 grudnia, a tymczasem słuchacze doczekali się pierwszego singla. Za warstwę muzyczną płyty w całości odpowiada Matheo, a producentem wykonawczym został Wini. Materiał ten, to interpretacja dekalogu w oparciu o życie artysty i jego największą pasję, jaką jest oczywiście hip-hop. Motywów religijnych nie zabraknie również w podkładach, w których usłyszeć będzie można kościelne organy. 5 listopada do sieci trafił teledysk do “I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”.

„Za młodzi na Heroda” Już 3 grudnia nakładem Asfalt Records ukaże się najnowsza płyta od Rasmenatalism pt. „Za młodzi na Heroda”. Płyta promowana jest dwoma singlami: „Niebomby” z gościnnym udziałem Małpy oraz „STU” z VNMem. Sami artyści o płycie mówią tak : „Podobno Herod nigdy nie był młody. My jesteśmy. “Za młodzi na Heroda” to nasza najlepsza płyta. Powstała podczas wielogodzinnych sesji w studiu, w luźnej atmosferze, bez pośpiechu - to Rasmentalism w czystej formie. Życzymy łatwego odsłuchu.” Na płycie znajdą się m.in. tacy goście jak: Spinache, VNM, Flirtini, Eldo, czy Dj Panda oraz DjIke.

PTP powraca z nowym albumem! Po prawie 3 letniej przerwie Północny Toruń Projekt powracają z nową płytą „#4 - Poezja Twojego Podwórka”. Płytę promują trzy single: “Jalapeño”, “True School” oraz najnowszy, który ukazał się 3 listopada - „To tylko biznes”. Płyta została wydana nakładem My-Music Rap, premiera zaplanowana jest na 26 listopada, za produkcję odpowiedzialny jest Kaizer z ekipy Macca Squad.

Znana tracklista “Czarnej Białej Magii” Rozbójnik Alibaba łączy pokolenia Rozbójnik Alibaba wciąż zaskakuje! Producent na swoim koncie ma już kilka świetnych singli, w tym kawałek „Dożylnie”, na którym możemy usłyszeć Onara i Jana Borysewicza. Nieczęsto spotykamy na jednym tracku tak różniące się od siebie postaci... Alibaba zapowiedział kolejną nietypową kooperację, mianowicie wspólny utwór VNMa i Krzysztofa Cugowskiego: „Dziś do wokalisty Budki Suflera, Krzysztofa Cugowskiego, wysłałem bit z Alibaby, gdzie gościnie nagrał się VNM , pan Krzysztof dogra refreny, już nie mogę się doczekać efektu finalnego, 40 lat na scenie, 20 płyt długogrających, łączymy pokolenia ;) (…)”

8

VAIB 03/13

Na drugiej płycie duetu Sokół i Marysia Starosta, która ukaże się 13 grudnia, znajdzie się 17 utworów. W porównaniu do poprzedniego albumu, na nowym krążku nie usłyszymy żadnych gości. Imponująco wygląda obsada producencka. Swoich bitów użyczyli m.in. Shuko, SpaceGhostPurrp, White House, SoDrumatic, a nawet sam DJ Premier. Za scratche odpowiedzialni będą m.in. DJ Nelson, Deszczu Strugi, Kebs, Falcon1, DJ B oraz Eprom. Jak zapowiada Sokół “Czarna Biała Magia” to “ciężki” materiał, którego główną tematyką jest walka dobra ze złem. Nakładem 2000 sztuk ukazał się preorder płyty w edycji limitowanej. Wszystkie egzemplarze rozeszły się w niecałe 12 godzin.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Aktualności

z okładki

“Własne zdanie” Wuzeta

Ńemy z nowym klipem

Album „Własne zdanie” to debiut reprezentanta wytwórni Koka Beats. Krążek zawiera 16 premierowych utworów w konwencji grime/trap/dubstep. Usłyszymy na nim czołówkę polskich producentów, m.in.: Eraefi, Dubsknit, PLN Beatz, Fidser, CLN3000, Tasty Beatz, Wałek, Sokos czy PZG. Wśród gości możemy się spodziewać Pezeta, a mixem i masteringiem zajął się Kwazar.

Młody Wilk roku 2012 i zwycięzca konkursu RZA atakuje nowym singlem. „S.i.e.r.p.c.” to zapowiedź płyty „Ń”, która swoją premierę będzie miała jeszcze w tym roku. Zarówno warstwa liryczna, jak i muzyczna, w całości wyprodukowana została przez Ńemego. Charakterystyczna sceneria klipu, czyli wieś i pola zbóż, mają nawiązywać do stron z jakich pochodzi raper.

Szops kończy karierę „Oficjalny koniec mojej działalności” – można przeczytać na facebook´owym profilu muzyka. Jak sam mówi, jedyny nowy materiał z jego bitami, który ujrzy światło dzienne, to nadchodząca płyta JNR Getlost i i prawdopodobnie utwór z Dwa Sławy w 2014 roku. Autor świetnie przyjętego „Goodlife EP” oznajmił, że więcej klipów do owego krążka się nie pojawi. Producent podziękował słuchaczom i ludziom, z którymi przyszło mu współpracować.

Koncert The Game odwołany

Autobiografia Liroya

Koncert amerykańskiego rapera, zaplanowany na 19 października w krakowskim klubie Studio, najpierw został przełożony. Organizatorzy wydarzenia informowali, że koncert odbędzie się w listopadzie lub grudniu. Kilka dni temu oficjalnie poinformowano, że koncert został odwołany. Ma to związek z tym, że The Game do dziś nie ogłosił szczegółów trasy po Europie, przez co wycofał się jeden z kluczowych sponsorów koncertu w Polsce. Raper jest jednak znany z odwoływania swoich koncertów, tak jak zrobił to niedawno w Australii.

Najbardziej kontrowersyjna postać w środowisku hip-hopowym jeszcze w tym roku wyda swoją autobiografię. W niej znajdziemy m. in. historie z czasów dzieciństwa, relacje z rodzicami, ucieczki z domu i pierwsze zetknięcie z rapem. Niezależnie od sympatii bądź antypatii do Liroya, książka z góry nastawiona jest na sukces wydawniczy i jest niemal pewne, że zyska pokaźne grono czytelników.

VNM – „ProPejn” Trzeci oficjalny album VNM-a ukazał się 25 listopada. Znajduje się na nim 13 kawałków, za których warstwę muzyczną odpowiada SoDrumatic. Gościnnie pojawiają się: Tomson z Afromental, Flojd i Kamila Bagnowska. Przed premierą całości fani mieli okazję usłyszeć trzy single: „Hajs się zgadza”, „Szempejn papyn” i „Obiecaj mi”, do którego został nakręcony teledysk. Muzyka na płycie to mocny powiew świeżości. Podobnie jak na poprzednim albumie, w rapie VNMa czuć inspiracje Drake’em czy J. Cole’em. Mimo że od premiery minęło kilka dni, można już usłyszeć głosy o tym, że nowa płyta rapera z Elbląga jest dobrym kandydatem do płyty roku.

B.R.O – „MemoryLine” Nowa płyta od B.R.O ukazała się 24 listopada. Jak podkreślał sam raper, płyta jest dopracowana od początku do końca. Znajduje się na niej 12 kawałków wyprodukowanych przez: B.R.O, Puls i 101 Decybeli. Raper udostępnił ją swoim fanom w formie darmowego i legalnego odsłuchu. Zainteresowani powstawaniem płyty mogą na orangemusic.pl obrzejrzeć videoblog warszawskiego rapera. W filmikach B.R.O opowiada o pracach nad kawałkami czy teledyskami do nich.

„Uliczna psychologia” Reny Fani szczecińskiej raperki już 14 grudnia będą mogli kupić jej najnowszą płytę „Uliczna psychologia”. Produkcją zajął się Matheo, gościnnie będzie można usłyszeć m. in.: Bonsona, Borixona, Justynę Kuśmierczyk, Peję czy Sobotę. Na miesiąc przed premierą ukazał się kawałek „Przejmij ster w swoje dłonie” z gościnnym udziałem Gutka. Teledysk do numeru kręcony był w maju na ulicach Szczecina i nie tylko. Można w nim zobaczyć mistrzynię świata Muay Thai – Joannę Jędrzejczyk.

VAIB 03/13

9


Polska/USA

Eripe rozlicza polską scenę Krakowski raper wyraził swoje zdanie na temat kilku raperów. Miuosh, Onar, Tede i Diox to według niego noskille robiący słuchaczom wodę z mózgów. Buczer, Kobra, Borixon i Kajman są słabi, ale sympatyczni. Natomiast Zbuku, Sulin, B.R.O czy Tymin są według niego tymi, którzy chuja potrafią. Nie trzeba było czekać długo na odpowiedź. I tak Tymin w swojej wypowiedzi nazwał Eripe napierdolonym bożkiem, przez którego czuje zażenowanie. Zbuku postanowił zostawić bez komentarza jechanie po raperach pokroju Miuosha czy Borixona i podziękował fanom za kupowanie jego płyty, dzięki czemu jest już 6. tydzień na OLiSie. Kobra porównał Eripe do Laikike1, który kiedyś podobnie wypowiadal się o polskich raperach. Buczer i Sulin postanowili się nie spinać. Sulin powiedział, że czeka na nową płytę Eripe z Quebonafide, a Buczer obiecał, że sprawdzi twórczość rapera, bo nie znał go wcześniej. Na koniec wypowiedział się sam sprawca zamieszania, który nazwał wyżej wypowiadających się „obsranymi raperami” niezależnie od tego czy mówili o nim miło, czy nieprzychylnie.

Składanka od SR Step Records zapowiedziało wydanie płyty w formie składanki. „Rap najlepszej marki” - tak ma być zatytułowany krążek, który ukaże się na wiosnę 2014 roku. Album zostanie wydany w formie dwóch płyt i oprócz reprezentantów wytwórni na albumie pojawią się raperzy, którzy nie są zrzeszeni w StepRecords. Do tej pory ukazał się singiel “Kupuję Polskie Rap Płyty”, w którym swoje zwrotki nawinęli: Kajman, Młody M, Hukos, Cira, Zeus, Jopel, Sulin oraz Bezczel.

10

VAIB 03/13

Nowa płyta Mediuma Kolejny album Mediuma będzie nosił tytuł „Raj”, a spodziewać się go możemy już w przyszłym roku. W sieci pojawił się też luźny utwór „Pamięć”, który nie jest singlem. Teledysk dostępny jest na kanale YouTube wytwórni Bozon Records.

Mercedresu w Asfalt Records

WdoWa „Listopad EP” już w grudniu

Czujący się najlepiej w klimatach rap/ragga wokalista z Krakowa podpisał kontrakt z Asfalt Records i rozpoczął pracę nad autorską płytą. Już niedługo możemy spodziewać się pierwszego singla promującego album. Jednak na całość trzeba będzie poczekać, ma się ona ukazać dopiero pod koniec przyszłego roku. Chęć do współpracy z artystą wyrazili: O.S.T.R., Emade, DJ Eprom i Envee.

Osiem utworów zawierać będzie najnowszy krążek wypuszczony przez Wdowę. „Listopad EP” to materiał planowany przez raperkę od dłuższego czasu i jak sama twierdzi, zaprezentuje się na nim z zupełnie innej strony. Utwory z EP utrzymane zostały w klimacie jesiennej melancholii. Nie zabraknie na nich refleksji na temat codzienności i głębokich emocji. Przedsmak tego wszystkiego można sprawdzić w pierwszym video singlu „Pięści”.

Slums Attack – „B-Sides” 21 grudnia ukaże się kompilacja, która będzie uzupełnieniem wydanej w październiku składanki „20/20 Evergreen”, na której znajdują się największe hity Slums Attack. Na „B-Sides” znajdą się mniej znane kawałki zespołu. Jak mówi sam Peja, chciałby aby płyta trafiła jednocześnie do dojrzałych słuchaczy, jak i tych, którzy kojarzą rapera tylko z takim kawałkami jak „Kurewskie życie” czy „Szacunek ludzi ulicy”. Płyta będzie do kupienia tylko w Internecie.

7 urodziny Alkopoligamia.com 7 grudnia w warszawskim klubie Sen Pszczoły, który znajduje się na terenie Fabryki Wódek Koneser, świętowane będą 7 urodziny Alkopoligamii. Wystąpią: Ten Typ Mes i Lepsze Żbiki, WdoWa, Stasiak, Theodor, LJ Karwel, Kuba Knap, ZETENWUPE, DJ Black Belt Greg, DJ Hubson i goście specjalni. 7 urodziny mają być kwintesencją poprzednich. W Internecie pojawił się filmik pt. „7 życzeń”, który jest zapowiedzią urodzin oraz przygotowanych specjalnie na ten wieczór atrakcji.

Ruszyła trzecia edycja Młodych Wilków Ekipa Popkillera zebrała jedenastu zdolnych raperów do trzeciej edycji Młodych Wilków. Z dnia na dzień prezentowane były sylwetki wybranych Wilków, których biografie można było poznać m.in. dzięki materiałom video. Dwunasty szczęśliwiec zostanie wybrany dzięki Czystej Formie, czyli innowacji, w której każdy będzie mógł zaprezentować swój potencjał i skill. Grono Młodych Wilków 2013 zapełnili już Zioło, Praktis, Wiciu, Kuban, 2sty, Kuba Knap, Golin, Mam Na Imię Aleksander, Supran, Tomb i Gonix.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Eldo pracuje nad autobiorafią oraz nową płytą Latem warszawski weteran polskiej sceny został namówiony do napisania książki, która będzie drugą po autobiografii Liroya stricte rapową pozycją w historii. Eldoce w napisaniu pomogą dziennikarze sportowi - Tomasz Kwaśniak oraz Przemysław Rudzki z Faktu. Wiosną 2013 roku do sklepów trafi też nowy krążek rapera. Sam zainteresowany klimat nowej produkcji zapowiada jako... “słoneczny”.

Singiel od G –Eazy Utwór “Far Alone” zapowiada czwartą płytę rapera – “These Things Happen”. Singiel ma za zadanie przedstawić refleksyjny klimat nadchodzącego albumu, którego tematyka będzie dotyczyła okresu dzieciństwa rapera i rodzinnego miasta Oakland. Za bit do kawałka odpowiadał Jay Ant z ekipy HBK, który także udzielił się gościnnie na mikrofonie. Premiera płyty przewidziana jest na luty przyszłego roku.

Aktualności

z okładki

Finał Żywego Rapu

Już 4 grudnia w warszawskim klubie ZINC odbędzie się wielki finał drugiej edycji programu Żywy Rap! Do decydującego starcia przystąpi 6 najlepszych uczestników, spośród których zostanie wyłoniony zwycięzca. Nagrodą główną będzie podpisanie profesjonalnego kontraktu z wytwórnia Hemp Rec. To jednak nie wszystkie atrakcje przygotowane przez organizatorów, ponieważ gwiazdą wieczoru będzie raper zza oceanu - Jeru The Damaja, którego wspomogą Dixon37 i Tewu. W ciągu dnia odbędzie się też bitwa taneczna. Wstęp na imprezę jest bezpłatny.

„The Teacha” na bicie polskiego producenta Legenda kultury hip-hopowej KRS ONE pojawił się w numerze „Hey You” autorstwa turntablisty i dj´a Inventa. Obok Chrisa słyszymy innego reprezentanta Nowego Jorku, 26-cio letniego Kida Daytonę. Mini-album Inventa to eksperyment mający na celu połączenie elektroniki, klasycznego rapu, samplowania i nowoczesnych brzmień. Klip do utworu, który stanowi swoisty making off okładki płyty, wykonał Forin, czyli legenda polskiego graffiti i twórca wielu coverów polskich albumów hip hopowych.

TOP HIP HOP 10 COLLABORATIONS Green Label stworzył listę najlepszych kolaboracji w historii muzyki hip-hopowej. Na liście znaleźli się m. in. Craig Mack, Busta Rymes, LL Cool J, The Notorious BIG, Common i Blackstar. Szczególnie odznaczony został wspólny numer Jaya–Z i Eminema, czyli „Renegade”. Jak czytamy na wstępie listy - “Jedynym gościnnym występem na płycie Blueprint mogła być tylko tak wielka gwiazda jak Hova: Eminem”.

Powrót Wu Tang Clan

Busta Rhymes & Q-Tip Mixtape zatytułowany “The Abstract And The Dragon” ukaże się w przyszłym miesiącu. Singiel „Thank You” był zapowiedzią kolaboracji, a całego krążka możemy spodziewać się 12 grudnia.

Nowy singiel od Ice Cube’a Czołowy przedstawiciel gangsta rapu 27-go października wypuścił „Sasquatch”, czyli drugi singiel z nadchodzącej płyty „Everythangs Corrupt”. Numer w stylu braggadacio okraszony został ostrym klipem w klimacie horroru. Po raz kolejny Ice Cube daje do zrozumienia, że nadchodzący krążek nie będzie chillowym g-funkiem, ale bezkompromisowym albumem z mocnymi tekstami. Fanom pozostaje tylko czekać.

Jak poinformował RZA, zapowiadany album „A Better Tomorrow” jest już na ukończeniu. Lider grupy w całości odpowiada za stronę produkcyjną, choć sam nie pojawi się na mikrofonie. Swoje zwrotki nagrali już: GZA, Method Man, Inspectah Deck i Ghostface Killah. Choć Reakwon jak dotąd nie napisał swoich linijek, na płycie ma nie zabraknąć żadnego z członków ekipy. Mimo że Wu Tang Clan okres świetności ma już za sobą, to come back po siedmiu latach na pewno będzie wielkim wydarzeniem dla fanów zespołu.

Trzy nowości od Ninja Tune Pierwszą z nich jest utwór „216” autorstwa Lee Bannona. Numer będący swoistym połączeniem hip-hopu i drum´n´bassu zapowiada płytę „Alternate/Endigs”, która światło dzienne ujrzy 9 grudnia. Druga wiadomość to specjalna edycja albumu „Run The Jewels” autorstwa EI-P i Killer Mike´a. Rapowane zwrotki na eksperymentalnych bitach wzbogacone zostaną o remixy takich ludzi jak Dave Sitek i Blue Sky Black Death. Premiera płyty zapowiedziana została na 16 grudnia. Trzecią nowością jest głos od Young Fathers, czyli duetu zaliczanego do gatunku alternative hip-hop i indie rap. Singiel „LOW” zapowiada album Big Dada, który wyjdzie na rynek 3 lutego przyszłego roku.

VAIB 03/13

11


Imprezy

Data

Kto?

Gdzie?

Grudzień

14.12

Tede, donGURALesko, Diox, Numer Raz, Wdowa VNM, Buka Kaliber 44 VNM Bisz, Zeus OSTR & Hades- Noise Trio, DJ Haem, DJ Kebs, Kochan Bisz, Zeus Pezet, Pezet , VNM, Cheeba, Grizzlee, Mesajah, Sztigar Bonko, DJ Frodo, DJ Liquid, DJ Laik KęKę Łona, Webber & The Pimps i W.E.N.A. Buka Pezet Buka Miuosh Zeus, Małpa W.E.N.A. Pezet KęKę Pezet Kaliber 44 Miuosh Buka Pezet Paluch BISZ (B.O.K),PYSKATY,SIWERS/ TOMIKO, W.E.N.A.,MAŁPA, JINX (PROXIMITE),TE-TRIS,PEERZET Miuosh O.S.T.R. Jeru The Damaja (Brooklyn,NY) + Hukos/Cira + Mumin/DJWAR KęKę

14.12

W.E.N.A.

Toruń

14.12

Paluch

Lublin

14.12

Pezet, Kaen

Kraków

14.12

Sokół i Marysia Starosta w 1500m2 - pożegnalny koncert Warszawa Czystej Brudnej Prawdy / release party Czarnej Białej Magii

01.12 03.12 04.12 05.12 05.12 06.12 06.12 06.12 06.12 06.12 06.12 07.12 07.12 07.12 07.12 07.12 08.12 12.12 12.12 12.12 12.12 13.12 13.12 13.12 13.12 13.12 13.12 13.12

12

VAIB 03/13

Warszawa Koszalin Wrocław Wrocław Sopot Warszawa Bydgoszcz Jastrzębie Zdrój Radom Szczecin Olsztyn Szczecin Iława Żary Kraków Koszalin Wrocław Wrocław Poznań Zabrze Wrocław Opole Opole Białystok Warszawa Cieszyn Kraków Szczecin Katowice

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

Data Grudzień 14.12 14.12 15.12 19.12 19.12 20.12 20.12 20.12 20.12 27.12 27.12 28.12

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Imprezy

z okładki

Kto? VNM Prosto (Pono, Koras, Fu, Sokół i inni) Słoń / Mikser Pezet O.S.T.R. & Hades Buka Pezet VNM Ten Typ Mes Buka KęKę Miuosh

Gdzie? Katowice Katowice Kraków Bydgoszcz Wrocaław Zielona Góra Kielce Ostróda Łódź Lublin Kolno Częstochowa

VAIB 03/13

13


Premiery USA

t y ł p y r e i Prem USA Data wydania Listopad 04.11 05.11 26.11 26.11 XX.11 Grudzień XX.12 XX.12 03.12 03.12 06.12 10.12 10.12 10.12 10.12

Wykonawca Tinie Tempah Eminem Hopsin Future Wu-Tang Clan

Demonstration The Marshall Mathers LP 2 Knock Madness Honest A Better Tomorrow

Ice Cube Freddie Gibbs/Madlib Smif-N-Wessun Jim Jones Master P R.Kelly Snoop Dogg & Dam Funk Childish Gambino Problem

Everythang’s Corrupt Cocaine Pinata Born And Raised We Own the Night EP The Gift Black Panties 7 Days Of Funk Because the Internet Understand Me The Block Brochure: Welcome To The Soil 4, 5 & 6 Ray’s Cafe The Separation The Abstract & The Dragon Underground Luxury Mastermind The X-Files EP

10.12

E-40

10.12 10.12 12.12 17.12 17.12 18.12

Ray West & OC Jon Bellion Busta Rhymes & Q-Tip B.o.B Rick Ross Chris Brown

14

VAIB 03/13

Tytuł albumu

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Premiery PL

z okładki

t y ł p y r e i Prem Polska Data wydania

Wykonawca

Tytuł albumu

Listopad 26.11

PTP

#4 Poezja twojego podwórka

04.11

KęKę

Takie rzeczy

08.11

Te-Tris & Pogz

Teraz

08.11

Popek

Monster 2

17.11

VNM

ProPejn

22.11

Kobra

Golden Era

25.11

Wuzet

Własne zdanie

Grudzień 03.12 03.12 06.12 07.12 12.12 13.12

Rasmentalism Wdowa Dixon37 Sobota & Matheo Riku Sokół i Marysia Starosta

Za młodzi na Heroda Listopad EP O.Z.N.Z. X przykazań Parszywa dwunastka Czarna biała magia

14.12

Rena

Uliczna psychologia

20.12 20.12 21.12 XX.XX XX.XX XX.XX

Paluch Spinache Slums Attack Peja Popek Olsen / Fu

Lepszego życia diler Spinache B-SIDES Książę aka. SLUMILIONER Monster 3 Kameleon 2

VAIB 03/13

15


Polska

ROVER

ODŹWIERNY data wydania: 25.10.2013 label: Step Records facebook: fb.com/RoverKielce odsłuch płyty: YouTube klip“Umiem tu żyć”: YouTube kup płytę: sklep preorder.pl

OCENA:

Recenzja: Adam Swarcewicz

16

VAIB 03/13

W odpowiednich dawkach, bez rewolucji.

Niewielu raperów na scenie byłoby w stanie tak pisać.

Przed Roverem jeszcze dużo pracy zanim stanie na podium.

MUZYKA

Rozdział III Połowę bitów na albumie wyprodukował Sakier. Skrzypce w „Konfesjonale” dodają emocji, tak samo jak gitara Darka Perczaka uczyniła utwór „Motyle” magicznym. Jednakże pod względem całościowym instrumenty zastosowane są zachowawczo, nie wiadomo czy mają być dodatkiem, czy może motywem przewodnim. Na skutek tego, od strony

Dobre pomysły, choć za mało rozwinięte.

7/10

GOŚCIE

Rozdział II Rover z pewnością zadowolił czytelników, niestety nie słuchaczy. Ogółem trzyma się bitu i z pewnością siebie rzuca kolejne wersy, lecz jego przyspieszenia, zająknięcia i wszelkie próby zabawy flow nie przekonują ani przez chwilę. Wydają się być robione na siłę i są przez to mało wiarygodne. Ponad to, momentami brzmi jakby miał problemy z artykułowaniem, co może mieć związek z tym, że jak sam powiedział, nie słyszy na jedno ucho. Po wielokrotnym przesłuchaniu albumu można się zastanawiać czy Rover porywając się na podkłady bez werbla, nie postawił sobie poprzeczki, której sam nie dał rady przeskoczyć.

Posłowie „Odźwierny” to dowód na to, że Rover tworzy własną jakość. Staje się kolejnym niezależnym głosem na scenie, a porównywanie go do Bisza jest całkowicie bezcelowe. Jeśli konsekwentną pracą wyeliminuje swoje największe niedociągnięcia, w przyszłości jego opowiadania będą słuchane od deski do deski.

7/10

TEKSTY

Rozdział I Jak twierdzi Rover, jego pomysł na rap to stuprocentowa prawda. Trudno się z tym nie zgodzić, gdyż otwarcie mówi o rzeczach, które niejeden raper dbający o wizerunek ograniczyłby do: „zrobiłem w życiu wiele głupstw”. Takie utwory jak „Autobiografia” czy „Konfesjonał” nokautują szczerością. Rover potrafi wzruszyć, wyrazić emocje i stworzyć napięcie, jednocześnie nie popadając w nadmierną patetyczność i sentymentalizm. „Jednorożec” uderza tragizmem, „Motyle” wymagają parokrotnego odsłuchu, a „Koperta” w pełni oddaje szacunek i zachowuje powagę tematu. Nagranie takiego utworu wymaga umiejętności, odwagi i wyczucia, a tych cech kielczaninowi nie brakuje. Stronę liryczną można uznać za najważniejszy i najmocniejszy elementem na „Odźwiernym”. O tym, że Rover to błyskotliwy facet z niezłym piórem świadczą też dodane do krążka opowiadania. Wczytując się w kolejne rozdziały, można zapomnieć, że trzyma się w ręku tylko wkładkę do rapowej płyty.

muzycznej ma się uczucie nieprzyjemnego niedosytu. Na polu produkcyjnym najlepiej sprawdzili się Bobair i SoDrumatic. Biorąc pod uwagę poziom, na jakim obecnie są, nie stanowi to wielkiego zaskoczenia. Bit do „Jednorożca” czy trąbka ala Tomasz Stańko w iście bluesowym „Prestidigitatorze” to majstersztyk. Aż szkoda, że tej dwójki nie słychać więcej. Na albumie pojawiają się goście. Na szczęście tylko w refrenach, dzięki czemu ubarwiają płytę, jednocześnie nie zabierając gospodarzowi pierwszego głosu. Ciekawym elementem jest odważne zastosowanie męskich wokali, za które odpowiadali Alicetea, Jahqb i Luka. Najlepiej wypadł ten ostatni, wykonując refreny we wspomnianym już „Prestidigitatorze” i zamykającej płytę „Wizji”. Oprócz panów pojawia się WdoWa, która wpasowuje się w koncept albumu, choć do singlowego „Pęknięcia” mogłaby wnieść nieco więcej...

9/10

TECHNIKA

P

rzedmowa Po dwóch dobrze przyjętych nielegalach Rover zadebiutował legalną płytą. „Odźwierny” to koncept album, składający się z 12 utworów ułożonych alfabetycznie, wydany w formie książki wraz z 12 opowiadaniami.

7/10

5/10

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Recenzje

z okładki

TE-TRIS/POGZ

TERAZ

data wydania: 12.11.2013 label: Aptaun facebook: fb.com/tetmusic / fb.com/pogzowy odsłuch płyty: YouTube klip“Strachy”: YouTube kup płytę: sklep aptaun.pl Recenzja: Karola Chojnowska

OCENA:

J

7,5/10

edna z najbardziej zaskakujących kolaboracji tego roku. Kto by się spodziewał, że hypeman nagra płytę z jednym z najbardziej charyzmatycznych freestyleowców w Polsce? Strzał w stopę, klątwa Aptaunu czy sukces? Płyta rozpoczyna się spokojnie, cloudowo, troszkę melancholijnie i jesiennie. Potem to wszystko przeradza się w perkusyjne, bardzo przyjemne brzmienia. Płyta niełatwa w odbiorze, przez to bardzo na plus. Zdecydowanie.

Album jako całość jest spójny i wyrazisty. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Długo oczekiwany krążek od Te-Trisa sprostał moim oczekiwaniom i myślę, że reszta słuchaczy również nie jest zawiedziona.

Warstwa tekstowa jest bardzo bogata. Wcale mnie to nie dziwi, w końcu mamy do czynienia z osobami, dla których bogactwo słowa jest na porządku dziennym. Zarówno Te-Tris, jak i Pogz, serwują nam technicznie bardzo fajne wersy. Przyjemność słuchania jest niesamowita.

Niemniej jednak „Teraz” wyszło jak najbardziej na plus, brawo.

Panowie są znani z genialnej techniki, nic do zarzucenia.

MUZYKA

Na wysokim poziomie, brak banałów, nudy, kawałków o niczym.

GOŚCIE

Warstwa muzyczna na najwyższym poziomie. Mistrzowskie podkłady BobAir’a z pomocą kilku kolegów po fachu. Nerwus, Młody G.R.O, TMK Beatz, Welon i Starq doskonale trafili w gust gospodarzy, a flow, które płynie po tych bitach w pewnych momentach jest miażdżące. Melodie, które tworzą tło dla wokali, brzmią naprawdę super. Nie nużą, a to dlatego, że znajdziemy nie tylko spokojne numery, ale także te dynamiczne.

Dobre zwrotki Tedego, Zeusa, Quebo i Pyskatego. Zwrotka Quebo wyróżnia się na tle gospodarzy.

8/10 7/10

TEKSTY

Rapujących głów również nie brakuje. Na dwóch krążkach mamy tylu gości, że nie musimy narzekać na nudę. Zeus, TEDE, Pyskaty i Quebonafide pokazali klasę, aczkolwiek zwrotka Quebo wyróżnia się spośród wszystkich i pokazuje najwyższą klasę, brawo.

Świetnie dopracowane podkłady muzyczne, idealnie pasują do gospodarzy.

8/10

TECHNIKA

Liczba gości na albumie jest zadowalająca. Genialny Rzeźnik, którego mieliśmy już przyjemność słuchać na „Locie”, Grubson, Grizzle i Justyna Kuśmierczyk sprawiają, że zwrotki idealnie są ze sobą połączone. Taki idealny element wiążący.

Reprezentant Aptaunu doskonale dobrał gości, muzyków i Pogza, jako swojego kompana. Panowie w pewnych momentach pasują do siebie, ale w niektórych numerach aż się prosi o solowe wersy.

8/10

VAIB 03/13

17


Polska

KĘKĘ

TAKIE RZECZY data wydania: 04.11.2013 label: Prosto Label facebook: fb.com/RadomKeKe odsłuch płyty: YouTube klip“Jeden kraj”: YouTube kup płytę: prosto.pl

OCENA:

Recenzja: Mateusz Kasprzyk

18

VAIB 03/13

Wóda, kraj, wóda kraj. Kękę obraca się wokół jednych zagadnień, jednak robi to w sposób, który często zwala z nóg. Uderza trafnie i prosto z mostu.

Oryginale flow Kę i mało rymów. Niepodrabialny styl.

MUZYKA

Tekstowo - nic się nie zmieniło. Cytując Kę, to przede wszystkim “wóda, kraj, wóda, kraj”. Dostajemy sporo gorzkich, patriotycznych tekstów podlanych mocną wódką, codziennie pitą na ławce, na jednym z radomskich blokowisk. Kę to chłopak z sąsiedztwa, z osiedla z betonowej płyty. Nie kreuje żadnych trywialnych pseudo-mądrości, tylko opowiada o życiu, imprezach, kobietach, kraju, wódzie i swojej niełatwej trzydziestoletniej drodze. Żeby nie było do końca tak kolorowo, nasuwa mi się jeszcze jedno przemyślenie. Kawałkami, które najdłużej zapadają w pamięć na płycie są “Jeden kraj”,

Bitowy misz-masz, ile kawałków, tyle klimatów. Większość na bardzo dobrym poziomie, zdecydowanie mocny punkt płyty.

7/10

GOŚCIE

Płyta o wdzięcznej nazwie “Takie rzeczy” była jedną z najbardziej oczekiwanych premier tego roku i uczciwie trzeba przyznać, że nie zawiodła. Przede wszystkim Kę pozostał sobą. Wejście na legal zupełnie go nie zmieniło i nie próbował on kombinować, zmieniać, kolorować - zrobił swoje. Na krążku mamy bitowy misz-masz, jednak trudno było oczekiwać czegoś innego, skoro za podkłady odpowiada 10 różnych producentów. Kilka osób stwierdziło, że taka różnorodność stylów jest niedopuszczalna, jednak moim zdaniem to właśnie atut i kolejne potwierdzenie tego, że Kęki nie chce wiedzieć co to sztampa.

Nie licząc kilku drobnych niedociągnięć w bitach czy też paru wersach, jest to generalnie jedyna rzecz, która może uderzać w odbiór płyty. Odbiór mimo wszystko zdecydowanie pozytywny. Reasumując, Kę choć w późnym wieku, to w bardzo dobrym stylu wkracza na legalne salony i świetną płytą odpowiada na pytanie “Gdzie to hurwa poszło?!” Z pewnością we właściwym kierunku.

brak

TEKSTY

Stary wyjadacz z Radomia długo walczył z tą opatrznością, jednak w końcu dał za wygraną. Kę na scenie jest już od dłuższego czasu, ale przez swoje olewackie podejście do życia, długo nie mógł, a może po prostu nie chciał, wypłynąć na szersze wody. Zero płyt, same luźne kawałki, głęboki under. Za uszy pociągnęła go dopiero akcja Popkillera - Młode Wilki. 30-letni Kę średnio pasował do towarzystwa młodych, nieopierzonych raperów w kolorowych ciuchach, jednak to on z tego grona zrobił największą karierę. Najpierw “zjadł” wspólny wilczy kawałek jednym wersem, a potem zaczął swoją drogę na szczyt.

“Iskra” i “Nie wiedziałaś”, a więc numery, które Kęki nagrał wcześniej. Wydaje się więc, że jedynym elementem, którego brakuje na “Takich Rzeczach” jest brak “sztosu” w stylu Woogie Boogie. Najlepszego, nie tylko moim zdaniem, kawałka w dorobku radomianina. Próby zrobienia takich z “Krucjaty” czy “Trasy” raczej spalą na panewce, ponieważ brakuje im “tego” sznytu. W tym pierwszym analogie są już za daleko posunięte i to, czego ze smakiem słucha się w „Iskrze”, tutaj powoduje jednak lekką niestrawność.

7/10

TECHNIKA

J

eżeli wierzysz w opatrzność, to jest taka jazda. Od 1 lutego nie robię, drugiego zadzwonili z Prosto. No to daj mi jaśniejszy znak od opatrzności - mówił KęKę w wywiadzie dla Popkillera, zaraz pod podpisaniu umowy z Prosto.

7,5/10

8/10

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Recenzje

z okładki

TUSZ NA RĘKACH

W BRZUCHY BESTII data wydania: 25.10.2013 label: UrbanRec facebook: fb.com/TuszNaRekach odsłuch płyty: YouTube klip“Solo”: YouTube kup płytę: urbancity.pl Recenzja: Patrycja Janas

OCENA:

Nie burzą założonego konceptu i w ciekawy sposób go uzupełniają.

„Świat metafor, prostych i chwytających za serce wersów.”

MUZYKA

Perełki? Przede wszystkim muzyczna bomba wyprodukowana przez Donatana, z gościnnym udziałem Cleo, która wchodząc w refren, za każdym razem staje się powodem dreszczy na ciele. Ostry, lecz wciąż charyzmatyczny Kuba, tętniący pewnością siebie: „więc nie jestem smutny już”, plus damski miażdżący wokal tworzy „Głód”. Na jednej petardzie od powyższego producenta się nie skończyło. Druga, zatytułowana „Solo ft. Alex, B.R.O” wpuszczona w głośniki, wprowadza je w drgania. Tam zaś Kuba z gośćmi motywuje do działania, zabrania myślenia o porażce i wróży sukces: „Nie odwracam się za siebie, bo trwa pościg by przekroczyć barierę własnych możliwości”. Trafnymi wersami Tusz jest w stanie połknąć nawet trudnego, wymagającego słuchacza - „Odrywam Się” jest tego dobrym przykładem: „Czekałem

Idealne miejsce by przybić piątkę Szatt’owi, za subtelną, magiczną warstwę brzmieniową.

7/10

GOŚCIE

Duet z Szatt’em po raz kolejny okazał się strzałem w dziesiątkę. Lekka, rozpływająca się, refleksyjna warstwa brzmieniowa, połączona z przyjemnym flow Kuby, tworzy magię. W klimacie delikatnego pianina i szczerego, prawdziwego Tusza, zainspirowanego marnowaniem życia – „Nie Masz Czasu”, roznosi się w czterech ścianach: „I mam gdzieś, że wytykają mi mój wiek, bo mam w sobie zajawki za dwudziestu trzech”. W piętnastu utworach Kuba poruszył m.in. wątek miłości, przemijania, wewnętrznych blokad i rzeczywistości, która nie zawsze otacza nas przyjemnościami. Całość ubrana w niebanalne, refleksyjne wersy.

Brakowało mi ostatnio produkcji, która będzie jednocześnie rozgrzewać głośniki, pobudzać myśli i nakręcać do ponownego odsłuchu. Co ciekawsze, będzie powodować, że z każdym kolejnym odsłuchem analizowane numery nabierają innej perspektywy. Album idealnie wpasowany w jesienny klimat, w którym to czasu na refleksje jest aż za dużo. „W Brzuchu Bestii” pozwala na oderwanie się od rzeczywistości, pozostając jednocześnie w jej centrum.

5/10

TEKSTY

W świecie metafor, prostych i chwytających za serce wersów, Kuba aka Tusz Na Rękach, czuje się jak ryba w wodzie. Tworząc „W Brzuchu Bestii” udowodnił, że wcale taki monotematyczny i nudy nie jest, jak się niegdyś komuś mogło wydawać. Album o mieście? Nie, to coś więcej niż opowieści z betonowych bloków: „I zapamiętaj moje słowa, bo nawet jeśli masz to gdzieś, każdy czyn ma swój koszt”. Tusz zadbał o to, by album wywarł na odbiorcach dobre wrażenie. Dopracował najmniejszy szczegół, idealnie wkomponował się w każdy podkład i w sposób fenomenalny wypowiada się o sprawach, mogłoby się wydawać, zwyczajnych: „Czekałem na ten przełom, czekałem na ten znak. Na moje pięć minut, trzysta sekund, mój czas” Tak, to zdecydowanie czas Kuby.

długo na tę chwilę, przełom, błękit, żeby tych, co mieli mnie za zero, zgasiło Twoje stereo (…) Wszystko po to, żeby dodać Ci energii dla mocy, która tętni gdzieś w Twojej głębi”. Łącząc w tym wszystkim kunszt, ironię i ustosunkowane ego: „Bo mam dosyć tego, że mnie kochasz klikając pod linkiem”. Miłosnych wątków przewija się dość sporo. Najbardziej zapadający w pamięć jest „Przypadek” z gościnnym udziałem Famsona i Hasi’ego. Ten ostatni w interesujący sposób popisał się znajomością wszystkich ośmiu przypadków: „Teraz spytasz z kim i mnie tylko wkurzysz, a ja patrzę w oczy im i pytam z czym do ludzi. O kim mam myśleć, jak nie o nas mała. O czym myślę? A o czym myśli chłopak z rana”. Niesamowite, jak to wszystko ze sobą idealnie współgra. Minusy? Z całym szacunkiem do Zena (EgoTrue), ale ciężko przekonać mi się do jego zwrotki wrzuconej w „Kilku Ziomów, Kilka Sztuk”. Naprawdę mocne wejście, niestety przyćmione późniejszym, dziwnym zakłopotaniem.

7/10

TECHNIKA

Z

ielone światełko znów zapaliło się dla Tusza i jego niewyobrażalnie czarujących wersów. Nowy album rapera trafia w odbiorniki, lecz tym razem pod szyldem UrbanRec. Kolejny, który klimatem i pozornie prostą formą, porywa słuchacza, a wręcz go zjada: „Witam cię w Brzuchu Bestii”.

6,5/10

7/10

Krótko – Kuba jak najbardziej w formie.

VAIB 03/13

19


Polska

POTWIERDZONE INFO

PRZYPADEK? #NIESONDZE data wydania: 14.10.2013 label: Prosto Label facebook: fb.com/potwierdzoneinfo314 odsłuch płyty: YouTube klip“Mefedron”: YouTube kup płytę: prosto.pl

OCENA:

Recenzja: Maciej Tobolko

20

VAIB 03/13

Od kilkunastu już lat udowadniający swój kunszt TDF, ale i Diox nie wypada w tym aspekcie najgorzej.

MUZYKA

Coraz lepszy Diox, równy Tede .

7/10

GOŚCIE

Boom-bapowa konwencja Sir Micha na poziomie, jednak bez wielkich fajerwerków.

brak

TEKSTY

oprzeć się wrażeniu, że niektóre wersy klejone są przez niego na siłę i zapychają mniej wygodne treści lub takie, na które raper nie miał większego pomysłu. Zarówno na poprzedniej solówce, jak i tej, nawijka TDF’a wydaje się być niezwykle spójna i dopracowana, mimo tego, że jak sam twierdzi, nie spędza wiele czasu na pisaniu jednego numeru. Współgra wszystko. Od tematyki, poprzez flow, intonację, aż po rymy i składnię. Diox, mimo że słucha się go coraz przyjemniej, a jego wokal męczy jednak mniej niż wokal Jacka, częściej pozostaje właśnie w jego tyle. Cieszy natomiast coraz rzadsza groteskowość tekstów członka HiFi Bandy, a kuriozalnych wersów wręcz nie ma. Na ich miejscu pojawia się po prostu przyzwoitość i solidność. Wszystkie refreny, które występują na płycie, są rapowane. Do tego nie słyszymy żadnych gości. Skłamię, jeśli napiszę o wzajemnym uzupełnianiu się rapu Tedego i Dioxa. Do ścisłej czołówki polskich MC’s ten drugi nie należy, ale na pewno trzeba oddać mu ciężką pracę, determinację i konsekwencję w wersach. Powyższy rapowy duet razem wypada jednak kolorowo i po prostu przyzwoicie, a dodając do tego melodyjne bity Micha, mamy przed sobą album, którego odsłuch na pewno nie męczy. Jego powstanie to raczej potrzeba powrotu do korzeni dla Tedego, a dla Dioxa próba kontynuowania prostego, klasycznego rapu, w którym wypada najlepiej. Album warszawskiej trójki to również ukłon w stronę starszych słuchaczy, coraz rzadziej w czasach rapowej ewolucji mogących znaleźć coś dla siebie.

7/10

TECHNIKA

G

dy przychodzi czas na coroczne rapowe podsumowanie, przeważnie zwracam uwagę na ogół muzycznych inicjatyw, a nie na te poszczególne materiały. Choć gdyby iść tym drugim tropem, rok 2013, a przynajmniej jego spora część, należała do Tedego. Jego dwupłytowy album “Elliminati” uzyskał złoto już w przedsprzedaży, a sama treść również nie zawiodła. Sam zainteresowany często wspomina również o odbiorze krążka przez tych, którzy jakiś czas temu przekreślili jego twórczość. Według nich Tede nie tyle co skończył się na Sporcie, a właśnie na Elliminati się zaczął. W drugiej połowie roku przyszedł czas na kolejny krążek. Tym razem lirycznie wspierał Jacka Diox razem z Sir Michem, tworząc Potwierdzone Info. Nie jest to pierwsza współpraca raperów. Tede zdążył już gościć na płycie HiFi Bandy, a Diox na wspomnianej już ostatniej płycie rapera z warszawskich Kabat. Za stronę muzyczną nowego krążka w całości odpowiada nie kto inny, jak Sir Mich, który wyprodukował również “Elliminati”. Biorąc pod uwagę jego ostatnie bity na “Przypadek? #Nie sondze”, oprócz sampli, mogliśmy spodziewać się elementów elektroniki, czy newschoolowych perkusji. Nic bardziej mylnego. Jest to od początku do końca przepis na przyzwoity, klasyczny album, w którym aż roi się od sampli, miejscami pojawiają się też scratche. Większość podkładów to aranżacje kojarzone najbardziej z boom-bapem lat 90’, który nie jest obcy zarówno Tedemu, jak i Dioxowi. Warstwa muzyczna to po prostu przykład solidnej pracy producenta. Żaden z bitów nie jest wypełniony po brzegi treścią i mnóstwem instrumentów, co absolutnie nie jest wadą. W tym braku szaleństwa Sir Micha jest pewna metoda. Dzięki temu, wedle oldschoolowej konwencji, raperzy mają spore pole do popisu, żeby zaznaczyć swoją obecność jak najlepiej. Przypadek? Nie sądzę. Obok słonecznych bitów w takich numerach jak “Potwierdzone Info” czy “Parking Party”, w którym raperzy wspominają czasy początków zajawki na hip-hop, pojawiają się też te cięższe. “Blantanamo”, jak sama nazwa wskazuje, to podkład klimatyczny, wizualizujący zadymiony Nowy Jork, a “Mefedron” to follow-up (również tekstowy) do kawałka Warszafskiego Deszczu “Aluminium”. Na płycie nie mogło też zabraknąć numerów, które dzięki swojej żywiołowości najlepiej sprawdzają się na koncertach, jak np. “Jestem stąd”, “Ktoś rozjebał”, “Nowy Rok”. Gratką dla fanów płyty S.P.O.R.T. jest utwór “Oszukać czas”, w którym Tede na moment wraca do stylu nawijania znanego właśnie m.in. z pierwszej solówki rapera. Pełna przyzwoitości jest też warstwa liryczna. Słuchając poprzednich albumów Tedego, nie można było

7,5/10

8/10

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

O

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Recenzje

z okładki

MIUOSH X ONAR

NOWE ŚWIATŁO

data wydania: 18.10.2013 label: Step Records facebook: fb.com/Miuosh / fb.com/Onar81 odsłuch płyty: YouTube klip“Zostań”: YouTube kup płytę: preorder.pl

Recenzja: Sonia Jatczak

Tak, chyba w tym miejscu mojemu zachwytowi ustępuje racjonalne podejście, bo choć płyta jest dobra, poruszane są tematy ważne, to jednak coś tutaj nie gra.

Jak nawinął Onar „W odpowiednim miejscu” - „(…) inne albumy zostawmy, ten jest dobry” i dokładnie - tylko dobry, a mógł być o wiele lepszy.

Wyborni, podnoszą status albumu o 100%

Banalne, nic nowego. To już było.

Chłopaki jak na tyle lat nawijki, dają radę, ale nie porywają.

MUZYKA

Najwyższy poziom, duży atut płyty.

9/10

GOŚCIE

Albumowi na pewno nie można zarzucić nic pod kątem muzycznym, bo jest to bezapelacyjnie jego najmocniejszy punkt. Bity wyprodukowane przez Pawbeats, Bob Air’a, Eljota, Voskovy’ego, Donde i innych są na najwyższym poziomie, harmonijnie dobrane, sprawiają, że album jest spójny i dobrze się go słucha. Piękne intro, nazwane „Inflammatio”, wprowadza nas w melancholijny nastrój. Dzieło stworzone przez Pawbeats jest prawdziwym majstersztykiem. Zaraz po intro zostajemy uraczeni jednym z lepszych kawałków z płyty, „Kilka słów” - kawałkiem, który daje do myślenia, porusza(?). Duża zaletą albumu są również goście, którzy podnoszą jego poziom. Niby nie ma ich wielu, ale za to jacy! Świetne wersy Włodiego na „Miało mnie tu nie być” (trochę zjadł im track) - członek Molesty rzadko się udziela, ale jak już coś dorzuci, to jest to naprawdę mocne. Kolejny dobrze znany gracz - Pezet, który nieustannie jest w formie i jego obecność w utworze, jaki by ten utwór nie był, gwarantuje większą ilość wyświetleń. Nie możemy zapomnieć również o JWP, którzy no cóż, bez ogródek… zawsze robią rozpierol na tracku.

solową płytą któregoś z powyższych. Onar znośnie brzmi z Pezetem (Płomień81), jednak kolaboracji Onar&Miuosh mówię „nie”. Obaj mają długi staż na scenie, ale to wcale nie czyni płyty lepszą, czuć duży niedosyt. Mam wrażenie, że nie wykorzystali swoich możliwości, a teksty zostały napisane trochę na odpierdol, nic nowego nam nie ukazują, trochę to wszystko przewidywalne i nudne…

8/10

TEKSTY

Premiera albumu „Nowe światło” miała miejsce 18 października, płytę wydała wytwórnia Step Records. Wczesne pogłoski o współpracy Miuosha i Onara wywołały wiele emocji, nie wiadomo było czego możemy się po takiej współpracy spodziewać. 29 sierpnia mogliśmy usłyszeć pierwszy singiel „Światło” wyprodukowany przez Sherlocka. Kawałek dobry, ale nie powalał…

6/10

4/10

TECHNIKA

N

ie oceniaj płyty po singlach - chciałoby się rzec w tym przypadku, bo gdybym miała sugerować się tylko singlami, całej płyty bym nie przesłuchała.

OCENA:

5/10

Przede wszystkim Onar z Miuoshem po prostu do siebie nie pasują. Płyta byłaby o wiele lepsza, gdyby była

VAIB 03/13

21


Polska / Podziemie

WICHER X DIAMENT

RÓŻA WIATRÓW

data wydania: 27.10.2013 label: Vibe2Nes facebook: fb.com/DiamentBBA / fb.com/ WicherMusic odsłuch płyty: YouTube klip“Czeski film”: YouTube kup płytę: vibe2nes.pl

OCENA:

Recenzja: Mateusz Kasprzyk

22

VAIB 03/13

Tutaj rolę się odwracają i górą jest Wicher. Sporo metafor, odniesień i rozkminek.

Techniczne znacznie lepszy jest Diament, który lepiej płynie po beatach. Wicher robi jednak systematyczne postępy.

MUZYKA

Zarówno DJ-e jak i raperzy nie odstają poziomem od gospodarzy, a zwrotka Tymina to jedna z tych, które w głowie zostają najdłużej.

8/10

GOŚCIE

Na “Róży” różnorodność jest nie tylko geograficzna, ponieważ za każdy z ośmiu podkładów odpowiada inny producent i co ważniejsze - każdy stanął na wysokości zadania. Nie ma tu słabego, sztampowego bitu, a jeśli jeszcze skreczami ubarwia go fenomenalny DJ Who?list, to dalsza rekomendacja jest zbędna. Nie ma sensu wymieniać tu każdego z producentów, jednak fani rapu na pewno kojarzą chociażby kswykę BeJotKa, który odpowiada za Otis Gedza czy FOUXA oraz Młodego. Jeśli chodzi o gości na majkach, to też jest nieźle, choć ich forma jest bardzo różna. Kapitalne wypadł Tymin, który ma jedną z najlepszych zwrotek na płycie (między innymi hashtag do Dawida Podsiadły), a dość blado jeden z najbardziej przereklamowanych Młodych Wilków drugiej edycji - Beeres. Dobrą formę utrzymali Golin i Junes, a ciekawy wokal zaprezentowała w “Czeskim filmie” Asteya.

Dopieszczone bity, ciekawe aranżacje, świetny klimat.

7/10

TEKSTY

Dodatkowo gospodarze, z bardzo mocnym zresztą wsparciem gości, zabierają nas na czeski film oraz proponują zabawę w rosyjską ruletkę. Już od samej lektury tego krótkiego przewodnika może zakręcić się w głowie, a co dopiero gdy zmierzymy się z płytą osobiście. Oczywiście jest to zakręcenie bardzo pozytywne i z dużym smutkiem przyjąłem fakt, iż zaledwie po ośmiu kawałkach podróż nagle się kończy.

Na koniec kilka słów o gospodarzach. Pierwsze, co rzuca się w oczy, a raczej w uszy, to fakt, iż duet, choć bardzo różnorodny, to świetnie się uzupełnia. U Wichera spotkamy się z masą odniesień i dużym intelektem, a z kolei u Diamenta z lepszą techniką oraz tekstami, w których nie owija w bawełnę i jedzie prosto z mostu. Podsumowując, produkcja z samego południa Polski to kawałek, bo niestety z racji długości nie kawał, dobrego podziemnego rapu. Ze świetnym klimatem, dobrymi tekstami i przede wszystkim pomysłową koncepcją.

7/10

TECHNIKA

J

uż pierwsze sekundy po odpaleniu w odtwarzczu “Róży Wiatrów”, skłaniają nas paradoksalnie do stwierdzenia, iż materiał spod ręki Wichera i Diamenta to świeży powiew w polskim podziemiu. Na dzień dobry wita nas sampel ze znanego wszystkim kawałka Moby’ego “In This World”, co od razu sprawia, że przygotowujemy się na spotkanie z niebanalną produkcją. Potem tempo rozkręca się jeszcze bardziej, a tytułowy wiatr “wywiewa” nas do Kongo, Meksyku, Włoch, a nawet na Olimp.

7,5/10

7/10

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Recenzje

z okładki

JUNES

NIE-EP

data wydania: 08.10.2013 label: Vibe2Nes facebook: fb.com/JunesRapAddix odsłuch płyty: YouTube klip“Nie-ma-mnie”: YouTube kup płytę: vibe2nes@gmail.com Recenzja: Michał Ochęcki

OCENA:

Bywa barwnie…

Najmocniejsza strona Junesa.

MUZYKA

Wszystko zostało na ten temat napisane.

5/10

GOŚCIE

Są na tej płycie numery dające nadzieję na to, że być może kiedyś Junes pójdzie w ich stronę. Rzeczywistość, póki co, wygląda inaczej. ”Płyta Długogrająca” to materiał, który można przesłuchać, ale ciężko, będąc świadomym, jak mógł wyglądać, czerpać z tego jakąkolwiek satysfakcję. Cholernie Nie-równy album.

5/10

TEKSTY

Junes pozostaje niezmienny. Wyrazisty w swoich poglądach, kąśliwy, szczery do bólu. Jak sam zaznacza, mówienie o sobie jest jego największą siłą. I to słychać od wielu lat. Próżno szukać tu motywacji, umoralniania. Jest za to gruba warstwa brudu i szorstkości. Gorzej z formą przedstawiania treści. Nigdy nie była to jego najmocniejsza strona, czego sam nie ukrywał i nie próbował zmieniać przez lata. Jedzie zwrotki surowo, ale niechlujnie. Ekshibicjonizm zawsze był atutem maskującym braki techniczne rapera. Emocje odciągały uwagę od sposobu, w jaki je przekazuje. Jeśli jednak rozłoży się to wszystko na czynniki pierwsze, brzmi to topornie. Paradoksalnie nie jest to najgorszym grzechem „Płyty Długogrającej”. I tu wszystko sprowadza się do tego, co zostało napisane we wstępie. Pod wspomnianym wówczas brakiem bezkompromisowości, kryje się dobór muzyki. Junes, wystarczy dać mocny instrumental, a wszystko będzie się niosło z odpowiednią siłą. Tutaj można się o tym przekonać tylko momentami, gdy do gry wchodzą tacy producenci jak Soulpete oraz Puzzel. W pierwszym przypadku, aż można żałować, że nie był planowany powrót z albumem Rap Addix w jego macierzystym składzie. Bardzo dobre linijki Junesa na dudniącej, przesiąkniętej brudem produkcji. Cut Dj-a Te w refrenie również zrobił robotę. Świetny numer. Podobnie ma się sprawa, jeśli chodzi o kolaborację z Puzzlem. Kąśliwość trafia tu na dęciaki, które pchają ją do przodu w najlepsze. To by było na tyle z najmocniejszych pod tym względem punktów. Jeśli natomiast chodzi o resztę producentów, można powiedzieć jedno i będzie to delikatne określenie -„Nie-właściwe proporcje”. Najbardziej widoczne jest to na przykładzie Kuotera. Jest go najwięcej, a powinno być najmniej. Pomijając już dobór bezpłciowych sampli i sposób, w jaki są one wykorzystane, samo brzmienie jest bezbarwne. Sugerując się okładką, być może materiał miał muzycznie nawiązywać do dawnego podziemia. Miałoby to sens. Niestety padło na jego najbardziej amatorską stronę. Obecność Kuotera najlepiej została podsumowana bitem w numerze „Nie-czystość”, nazupełnie nieznanym samplu. To nie-przejdzie. Aruzo wygrał jedynie „Nie-namiętnością”. Reszta to klasyczne rzemieślnictwo.

Słowo kluczowe również dla pozostałych, stanowiących klasyczne tło i nic więcej. Czasami można odnieść wrażenie, że ktoś rozpakował beat-tape z roku 2005 i losowo podłożył instrumentale pod wokale Junesa. Nic tu ze sobą Nie-gra. Brakuje tu producentów, którzy znaleźli się na maxi-singlu poprzedzącym ten album. Mowa tu o takich ludziach, jak chociażby Mario Kontrargument czy Rowlf The Dawg. Pokazali oni wówczas to, jak powinna wyglądać „Płyta Długogrająca”. Premiera solowego albumu Junesa niesie za sobą wiele pytań. Pierwszym, jakie można zadać, jest: „Czy nie lepiej byłoby, jak w przypadku Illmatica, bardziej skondensować ten materiał, ograniczając obecność producentów do minimum?”, „Czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby wypuszczenie płyty jednak w formie EP? ”. Można tylko spekulować. Całość dopełniają, bądź też tego nie robią-gościnne występy. Do pierwszej grupy zdecydowanie można zaliczyć Te-trisa, Łoza oraz Dj-i. Pozostali poniżej swojego poziomu. Mniej lub bardziej. Wyjątkiem jest tu jedynie Konik którego trudno zaliczyć do którejkolwiek z grup. I nie świadczy to bynajmniej o jego umiejętnościach.

8/10

TECHNIKA

E

mocje, bezkompromisowość, uczucia. Pierwsze trzy określenia, które nasuwają się po odsłuchu solowej płyty rapera z Sokołowa. Tak bardzo widoczne w jego dotychczasowej twórczości i jednocześnie tak bardzo dyskusyjne w przypadku tego albumu. Wzbudza on skrajne emocje, mieszane uczucia i udowadnia momentami swoją Nie-bezkompromisowość.

5/10

2/10

Nigdy nie była wizytówką rapera.

VAIB 03/13

23


ALBUM MIESIĄCA

USA

EMINEM

THE MARSHALL MATHERS LP 2 data wydania: 05.11.2013 facebook: fb.com/eminem klip“Rap God”: YouTube label: Aftermath, Shady, Interscope kup płytę: empik.com

Recenzja: Adam Swarcewicz

P

rzenieśmy się do 2000 roku. Czas, gdy prezydentem USA jest jeszcze Bill Clinton, Nowy York nie spodziewa się ataku terrorystycznego, a kultura masowa konsekwentnie sterowana jest przez potęgę MTV. W świecie muzyki pop rządzą Britney Spears, Christina Aguilera i Jennifer Lopez. Backstreet Boys lata świetności mają już za sobą, ale ich miejsce godnie zastępuje N´Sync. Przekraczanie granic dobrego smaku w mediach komercyjnych jest konsekwentnie uprawiane przez Toma Greena, South Park i ekipę Jackass. Z kolei hip hop już na dobre zadomowił się na listach przebojów. Nagle we wszystkich stacjach radiowych i telewizyjnych zaczyna być nadawane ogłoszenie: „May have attention please? Will the real slim shady please stand up?”. W tym momencie zaczął się pogrom. Wszystkie oczy skierowały się na białego blondyna, który kazał mówić na siebie Eminem i określał się mianem The Real Slim Shady. Utwór był singlem z płyty „Marshall Mathers LP”. Płyty, która przekroczyła wszelkie granice. Wielu ludzi pospadało z krzeseł gdy usłyszeli, co Eminem ma do powiedzenia na temat swojej rodziny, kolegów z branży, polityków i celebrytów. Dzieła dopełniły kolejne single, czyli „The Way I Am” i „Stan”, gdzie ten drugi rotację miał równie dużą jak „The Real Slim Shady”. Dzięki sukcesowi płyty szersze grono spojrzało też na wcześniejszy krążek rapera – „The Slim Shady LP”, który także nie pozostawiał na nikim suchej nitki. Poprzez swoją muzykę Eminem zwymiotował wszystko: trudne dzieciństwo, złe stosunki z rodzicami, problemy w małżeństwie. Te wymiociny media przyjęły z przyjemnością. Pamiętajmy, że amerykański showbiznes jest okrutny, potrafi wykorzystać każde złamanie świętości i zasad moralnych, robiąc z tego rozrywkę. Eminem idealnie wpasował się w ten system, aczkolwiek z jednym wyjątkiem. Wyrósł w świetle reflektorów mainstreamu, lecz nie był jego dzieckiem. Zachował charyzmę i autentyczność, co w połączeniu z niesamowitym talentem dało mu szacunek całego świata hip hopu. Wraz z rozwojem rosło jego alter ego – Slim Shady, które stało się

24

VAIB 03/13

OCENA:

8,5/10

jednym z najbardziej wyrazistych wizerunków scenicznych. Niedługo potem został okrzyknięty największym graczem, a każda kolejna płyta była tylko dowodem jego wielkości. Po trzynastu latach Eminem zapowiedział sequel klasyka. Porwanie się na drugą część takiej płyty wymagało wielkiej odwagi. Raper musiał być niesamowicie pewny swojego materiału żeby zdecydować się na taki ruch, gdyż porażka rzutowałaby jednocześnie na odbiór pierwszej części. Milionom fanów zaparło dech w piersiach. Po ponad dekadzie nadeszło „Marshall Mathers II”. Mówiąc o tym albumie, należałoby zacząć od strony technicznej, gdyż pod względem skillsów Eminem to najlepszy raper na świecie. Nie ma co do tego żadnych dyskusji. To co robi miedzy jednym a drugim uderzeniem werbla to istny kosmos. Ilość zabiegów, trików, wariackich przyspieszeń i zabaw flow już dawno przekroczyły granicę ludzkiej percepcji. Owszem, można zadać pytanie na ile razy wokale te były nagrywane w studio. Jednakże nawet mimo cięć i okazjonalnego sklejania wersów, warsztat Eminema powala na kolana. Wystarczy posłuchać takich numerów jak „Berzerk”, „Baby” czy wreszcie „Rap God”, który można śmiało uznać za jeden z najważniejszych kawałków tego roku. Eminem rozjeżdża scenę niczym walcem, a każda kolejna linijka utwierdza w przekonaniu, że słowo „God” nie pada tu przypadkowo. To co zawsze stanowiło znak firmowy rapera z Detroit, to teksty, których nie sposób było pomylić z niczym innym. Oczywistym jest, że to już nie „wyszczekany dupek” przed trzydziestką, tylko facet, któremu w październiku tego roku stuknęło 41 lat. W odniesieniu do MMLP warstwa liryczna uległa sporej zmianie. Bardziej można ją określić jako ciągłość tematów z ostatnich płyt. Tak jak na wcześniejszych produkcjach, po raz kolejny słyszymy rozliczenie się z rodzicami. W

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v felietony

wywiady

„Rhyme Or Reason” Em kieruje wersy do ojca, którego obwinia za swoje spaczone podejście do rzeczywistości. Z kolei utwór “Headlights” dedykowany jest matce. Raper przeprasza za wszystkie obelgi w jej stronę i wyciąga rękę na zgodę: „But I’m sorry Mama for Cleaning Out My Closet, at the time I was angry/ Rightfully maybe so, never meant that far to take it though, cause/ Now I know it’s not your fault, and I’m not making jokes”. Można się zastanawiać, ile w tym prawdziwości, a ile zabiegów marketingowych. Tak czy inaczej, utwór wypada świetnie. Zauważmy, że nawet Slim Shady nie jest tym samym co dekadę temu. Jak słyszymy w „Evil Twins”, sam przyznaje, że już nie ma swoich tarcz, do których mógłby strzelać: „I’m frustrated cause ain’t/ No more N’Sync, now I’m all out of whack/ I’m all out of Backstreet Boys to call out and attack”, poza tym nie ma też już nikogo, o kim by nie rapował: ”So who’s left, Lady Gaga? Messed with the Bieber/ Nah, F with Christina, I ain’t fucking with either Jessica neither/Simpson or Alba, my albums just sicker”. Jednak to, że Slim się zmienił, nie świadczy o tym, że się skończył. Jako dowód może posłużyć utwór „So Much Better”. Pojazd po żonie zawsze był wyznacznikiem kondycji Eminema. Kiedy jej się ładnie oberwało, mogliśmy być spokojni o poziom całości. Jak jest tym razem? Raper rzuca: „And I’d be the third person who screwed you today/ Oh, four; Dre, Drake, Lupe -- ooo touché” aby chwilę później zmasakrować czterowierszem: „That’s why I’m swinging at this chicks on sight/ Long as I got a bat and two balls it’s foul, but my dick’s on strike/ So all that love shit is null and void, bitch I’m a droid/ I avoid Cupid, stupid wasn’t for blowjobs you’d be unemployed”. Pod tym względem możemy być spokojni. Jednak czy to wystarczy aby dorównać pierwszej części? Followupy do taki numerów jak „Stan” czy „Criminal” z pewnością wywołają u słuchaczy mimowolny uśmiech. Niestety, stanowią one tylko godne nawiązania do wielkich produkcji. Należy stwierdzić fakty. Eminemowi udało się utrzymać wagę tamtych klasyków, niestety nie stworzył nowych. Pomimo rzetelnego materiału jakim są, te numery nie zdobędą statusu legendy, a od albumu o takim tytule legendy się wymaga. Od strony produkcyjnej najlepiej sprawdzili się Rick Rubin i sam Em. Bit do „Brainless” jest fenomenalny, podobnie jak „Love Game” i „Berzerk”. Na płycie nie ma błędów, co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę pana Dr Dre, który czuwał nad całością. Produkcja i aranżacja to najwyższa półka. Jednakże choć od strony rzemieślniczej wszystko jest dopięte na ostatni guzik, dostajemy tu kawałki, które rozmywają ostrość. „Stronger Than I Was” to świetnie wyprodukowany utwór, ale nie pasuje do płyty mającej nieść sztandar obrazoburczej bezkompromisowości. Mimo rapera najwyższej klasy i najlepszych producentów, płyta momentami wydaje się być miałka. Siłą rzeczy odnosi się to też do gości. Jedyna postać, której należy oddać honor to Kendrick Lamar. Idealnie odnalazł się w konwencji „Love Game”, co zaowocowało świetnym chorym trackiem. Niestety, zawodnik z Compton to za mało. Przydałby się gościnnie jeszcze jakiś raper. MMLP było wypełnione ziomkami Eminema, tutaj nie ma żadnego. Gdyby tak nie dla potrzeb rynku, ale dla idei i z

Recenzje

z okładki

przymrużeniem oka jeszcze raz usłyszeć chłopaków z D12… niestety to naiwne marzenia. W tym wypadku zamiast raperów dostajemy wokalistki. Eminem zawsze miał słabość do kobiecych głosów, efekty tego jednak były różne. Tak samo różnie jest tym razem. Najlepiej sprawdziła się Nate Ruess w refleksyjnym „Headlights”. Skylar Grey nie zachwyciła, podobnie jak Sia, której występ w „Beautiful Pain” tylko potwierdził, że już nigdy nie wypadnie tak dobrze jak na płytach Zero 7. Co w takim razie z Rihanną ? Charakterystyczne dla Aftermath i Shady Records zawsze było to, że numery utrzymane w stylistyce popowej początkowo odrzucały, aby z czasem przekonywać do siebie coraz bardziej. Niestety tak na pewno nie stanie się z „The Monster”. Jakkolwiek by to nie brzmiało, Eminem z Rihanna po raz kolejny zaliczyli wpadkę. Ten utwór w ogóle nie powinien znaleźć się na albumie. Murowany sukces komercyjny to jedno, obniżony wizerunek płyty to drugie. Należy mieć świadomość, że Eminem porwał się na bardzo trudny projekt. Musiał być większy od samego siebie, aby stworzyć godnego następcę. Siła „Marshall Mathers LP” polegała nie tylko na rewolucyjnym rapie i fenomenalnej produkcji. Była też szokiem, chamstwem i strzałem idealnie wpisanym w czas i miejsce. Przepełniona emocjami nie pozwalała przejść obok siebie obojętnie. Przy każdym z numerów ekspresja wybuchała z głośników. Drugiej części tego brakuje. Chęć zaspokojenia potrzeb rynku zabrnęła za daleko. Nie traci na tym warsztat, nie tracą teksty, ale traci uderzenie, które stanowiło potęgę. Nawet Eminemowi nie uda się być bezkompromisowym skurwielem i koniunkturalistą jednocześnie. Świetna płyta najlepszego rapera na świecie. Niestety, tylko świetna.

Produkcja na najwyższym poziomie rozcieńczona przez potrzeby rynku.

Jeden Kendrick wiosny nie czyni…

Od króla wymaga się więcej, ale niżej nie sposób tego ocenić.

MUZYKA

recenzje

8/10

GOŚCIE

imprezy

7/10

TEKSTY

aktualności

9/10

TECHNIKA

spis treści

10/10

Kosmita.

VAIB 03/13

25


USA

RECENZJE EP

(AUTORZY: ADAM SWARCEWICZ, MICHAŁ OCHĘCKI)

CURREN$Y & SMOKE DZA

VINNIE PAZ

CARRY ON TRADITION

THE STAGE

OCENA: 2/6

OCENA: 4/6

azzman to nieobliczalny raper. Odkąd poszedł drogą solową, jego aktywność można porównać do gumpowego pudełka czekoladek. Nigdy nie wiadomo, co się trafi. Raz potrafi nagrać taki numer, po którym można złapać się za głowę, innym razem z kolei, idzie załamać ręce. W 2013 uraczył nas paczką przeterminowanych słodyczy o nazwie „Carry On Tradition”. Dobre są złego początki. Pierwsza próba w postaci „God Bless” wypada całkiem przyzwoicie. Im dalej, tym bardziej czuć smak dobrze nam znany, jednak w gorszym wydaniu. Ostatecznie można zwymiotować przy refrenach w „Envy The Dead” oraz „Is Happiness Just A Word”. Trafiamy tu co prawda na bardzo dobre nadzienie w postaci gościnnych zwrotek Jarena Bentona i Slaine, ale co z tego, skoro z wierzchu wszystko jest zepsute. Odradzam konsumpcję.

ztery numery, dwóch raperów, jeden producent. Tak liczbowo prezentuje się to, co można usłyszeć na “The Stage”. Harry Fraud. Po raz kolejny daje dowód swojego pracoholizmu w roku 2013. Kiedy jest czegoś za dużo, traci często na tym jakość. W tym przypadku dotknęło to również nowojorskiego producenta. Nie ma tu kompletnej tragedii. Produkcje Harry’ego płyną wolno, czuć w nich oldskulowy sznyt, dobrze komponują się z duetem. Niestety są tylko dobre. Nic więcej. W podobnym tonie można napisać o raperach z Nowego Orleanu i Nowego Jorku. Sprawnie wykorzystują oni formułę sprawdzoną dla nich. Można usłyszeć tu leniwe flow i przepaloną treść. Gościnnie na „The Stage” (na najlepszym numerze na EP) pojawiają się French Montana i Big K.R.I.T. Szkolna czwórka. Tylko.

P

C

LUKE CHRISTOPHER

LESSER LIGHTS

4/6

OCENA:

BIG CATS

THE WONDER YEARS VOL.1 OCENA:

L

uke to młody, 19-letni raper i producent. Pochodzi z Los Angeles i wśród swoich inspiracji jednych tchem wymienia: Stevie’go Wondera, Commona, Coldplay i Kanye Westa. Co ma do zaoferowania słuchaczom ten młokos? Naprawdę przyjemną porcję rapu. Znajdziemy koncepty, dziecięce chórki i jeden kompletnie nieudany numer. Zacznijmy od wad, a te kryją się pod pozycją piątą z „The Wonder Years”. Utwór „Real Night” obnażył braki rapera, zwłaszcza jeśli chodzi o warunki typowo wokalne. Produkcyjnie również nie ma tu niczego przykuwającego uwagę. Mocno gryzie się on z pozostałymi numerami. Te z kolei miło bujają głową. Luke dobrze odnajduje się w konwencji prostych, sunących do przodu produkcji. Najlepszym dowodem na to jest utwór „The Weekend”. Wszystko przed nim.

26

VAIB 03/13

5/6

C

zego brakuje producentowi z Minneapolis? Osoby, która by te instrumentale idealnie wypełniła. W przypadku „Lesser Lights” byłoby to zdecydowanie zadanie dla damskiej części rapu, na pewno jeśli chodzi o jego drugą część. Wielowymiarowy, choć krótki materiał. Jest tu miejsce zarówno na elektroniczne wariacje, jak również na lekko płynące, oparte o wokalne głosy produkcje. Big Cats niewątpliwie wykorzystał ten czas, pokazując, że stać go na wiele. Słuchając jednak „Lesser Lights”, można odnieść wrażenie, że nie odsłonił się w pełni. Najlepsze przyniesie przyszłość, a ta z kolei stoi pod znakiem jego współpracy z innym raperem z Minneaoplis, Toki Wright’em. Ich wspólny album zapowiadany jest na przyszły rok. Póki co, należy skupić się na teraźniejszości. Ta mocno stoi pod znakiem „Lesser Lights”. Bardzo dobry producent.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

BLU & NOTTZ

YELAWOLF

GODS IN THE SPIRIT

BLACK FALL EP

B

OCENA:

4+/6

iały wariat z Shady Records 1-go listopada wypuścił nowe EP. Raper, punk i redneck w jednej osobie już dawno przyzwyczaił słuchaczy do wysokiego poziomu swoich płyt. Choć jego akcent i maniera nie każdemu przypadną do gustu, tak skillsów i talentu nie sposób mu odmówić. Dowolnie bawi się flow i sukcesywnie rzuca kolejne chore linijki. Za najlepszy numer można uznać braggowe „Mastermind”, będące swoistą kumulacją stylu Yelawolfa. Gościnnie na epce pojawiają się Rittz i DJ Paul, choć „Bowties” i „Party Prophet” wypadłyby lepiej, gdyby mikrofon należał tylko do gospodarza. Bity wyprodukowane przez wspomnianego DJ Paula świetnie pasują do stylu Yeli, co jest dobrą wiadomością dla wszystkich, którym przeszkadzała „cukierkowość” Radioactive. Jeśli niechętnie podchodzisz do wariata z Alabamy, nie znajdziesz tu nic dla siebie. Cała reszta może śmiało wskoczyć w ogrodniczki, naładować strzelbę i z litrowym piwem w ręku słuchać płyty tak jak się powinno.

B

4+/6

KONCEPT & NUMONICS

THERAPY

R

OCENA:

lu i Notzz po raz kolejny połączyli siły. „Gods In The Spirit” to 6-cio numerowe EP, które można śmiało uznać za „the best of” obu panów. Luźna nawijka Blu idealnie siada na pozornie niechlujnie pociętych samplach Notzza. O ile każdy numer trzyma wysoki poziom, tak na szczególną uwagę zasługuje otwierający płytę „Boyz II Men” i potwornie klimatyczne „God Shit”, w którym Notzz wspiął się na wyżyny programowania perkusji i cięcia wokalu. EP przepełnione jest gośćmi. Najlepiej sprawdzili się Homeboy Sandman i Nitty Scott. Pomimo, że w każdym z numerów pojawia się featuring, konwencja i klimat duetu zostały zachowane. W niecałych 25 minutach raper i producent streścili całą gamę swoich umiejętności. „Gods In The Spirit” można uznać za swoistą wizytówkę „bocznego nurtu” z zachodniego wybrzeża. Świetna rzecz.

TECH N9NE

OCENA:

Recenzje

z okładki

LIVE ON 3+/6

ap i gitary od dawna czuły wzajemną moc i siłę ekspresji. Tym razem za zestawienie tych dwóch światów wziął się Tech9ne. Efektem jest 11 numerów, będących połączeniem hiphopowych 16-stek z ostrymi riffami. Jak się okazuje, raper z Kansas potrafi odnaleźć się w tej konwencji, a jego wokal współgra z perkusyjnym pierdolnięciem. Takie numery jak „Public School” czy „Hiccup” to dowód na to, że Tech9ne w końcu znalazł pole, na którym może się całkowicie wyżyć. Niestety, tej energii wydaje się być za mało. EP brzmi jakby raper jeszcze nie w pełni zdawał sobie sprawę z możliwości, jakie daje ostre brzmienie. „Therapy” to dowód na potencjał Tech9ne´a, prawdziwa siła jednak dopiero się wykluwa. Jeśli widzi on siebie w takiej muzyce, trzymam kciuki i życzę powodzenia. Jednak jak na rapera z takim poziomem, to co zaprezentował na „Therapy”, to zdecydowanie za mało.

L

OCENA:

3/6

ive On przez niecałe 10 minut zabiera słuchacza w hip hopową przygodę, w której nic się nie dzieje. Średnie – to jedyne słowo jakie przychodzi na myśl podczas odsłuchu tego EP. Przemyślenia Koncepta na temat mijającego życia i niepewności dnia jutrzejszego są rzetelnie napisanie, lecz raczej nie spowodują u słuchacza ciarek na plecach. Nawijka rapera jest dobra, lecz nie zachwyca. Słyszymy podwójne rymy, pewne flow i kombinowanie z techniką, lecz ani trochę nie wyróżniają się one na tle reszty raperów ze Stanów. Podobnie rzecz się ma ze stroną producencką. Numonics ma umiejętności, brzmienie i pomysły, dzięki czemu nie słuchać błędów w postaci źle wpasowanej stopy czy zbyt płaskiego werbla. Niestety, żaden bit nie zapada w pamięć. Gościnnie w jednym numerze pojawia się J57, wypada ok. Słuchając Live On, można się zastanowić, czym kierowali się raper i producent podczas nagrywania tego EP. W końcu stworzenie „akcji bez akcji” to też jakaś sztuka…

VAIB 03/13

27


USA

RECENZJE MIXTAPE (AUTORZY: ADAM SWARCEWICZ, MICHAŁ OCHĘCKI)

O

d kiedy Snow Tha Product chwyciła za mikrofon, przeciwnicy ideologii gender muszą na nowo odbudować swój program. Choć obawiam się, że po tym krążku potrzebne będzie całkowite przewartościowanie idei. Mixtape rusza z piskiem opon i trzyma tempo do samego końca. Takie utwory jak Fuck Your Phone, Business Is i Hola można potraktować jako swoiste wizytówki raperki z Texasu. Rewelacyjne flow i bezczelne linijki, w połączeniu z niesamowitym urokiem Snow, tworzą mieszankę wybuchową. Przyspieszenia, zmiany tempa i nawarstwienie rymów wprowadzą w kompleks niejednego faceta. Dziewczyna idealnie odnajduje się na bitach i daje dowód, że „trunk music” ma we krwi. Na mixtapie usłyszymy występy gościnne. Riff Raff świetnie wypadł w kawałku Nope, a The Catarcs ubarwili Cali Luv. Jednak numer jeden zdecydowanie należy do Youre Welcome z gościnnym udziałem Tech9ne. Ogromna chemia jaka zachodzi między tą dwójką nie powinna ograniczać się tylko do okazjonalnych feauturingów. Wspólne LP mogłoby zatrząść całą sceną. Tak czy inaczej, Snow Tha Product po raz kolejny pokazała swoją wielkość. Udowadnia, że nie znalazła się tu przypadkiem i na pewno nie zniknie po jednym hitowym singlu. Prędzej zatrzęsie światem hip hopu i zniesie w nim męską hegemonię. Słuchając Hangover 2, naprawdę można się tego obawiać. Zajebisty mixtape.

SNOW THA PRODUCT

GOOD NIGHTS AND BAD MORNINGS: HANGOVER 2

REDMAN

REMIXXES OCENA:

28

VAIB 03/13

4/6

OCENA:

5/6

B

rick City is in da hause! Po trzech latach nieobecności Redman wrócił na scenę. „Remixxes” to 20-sto kawałkowy mixtape, stanowiący rozgrzewkę przed nadchodzącym „Muddy Waters 2”. Jeśli ten materiał ma stanowić preludium i pokazać w jakiej formie jest Doc, to fani mogą być spokojni. Dostajemy tu narkotyki, seks i alkohol, czyli to co Redman lubi najbardziej. Wystarczy posłuchać „Just Don´t Give A Fuck”, takie wersy jak: „My name is Reggae Novel, I Am sexoholic/ I fuck my babysitter on my mamma´s toilet” mówią same za siebie. Świetnie wyszedł „Brick Intentions”, będący przeróbką „Bad Intentions” Dr Dre i Knoc-turn´ala. Wokal Redmana okazuje się niesamowicie współgrać z brzmieniem Dre. Ogółem wykorzystane zostały szlagierowe bity od takich ludzi jak Eminem, Jay-Z, Nas, Kanye West, Justin Timberlake i Jadakiss. W efekcie wyszedł luźny, humorystyczny mixtape okraszony przepalonym stylem prosto z Californii. Całość trzyma poziom i z pewnością zapowiada dobry materiał, niestety to wszystko już było. Choć od Redmana nie wymaga się płyty roku, to na pewno nie jeden by chciał aby dziś zatrząsł grą tak samo jak w latach 90-tych. Tego jednak nie mamy co się spodziewać. Tak czy inaczej, głębokie analizowanie twórczości Redmana jest niepotrzebne. On sam tego nie robi, więc i nie róbmy tego my. Mixtape idealny na domówkę.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

M

ac Miller nie zalicza się już do grona dzieciaków. Na pewno nie takich, które dały się poznać przy okazji premiery jego najpopularniejszego mixtape’u. Obecnie można go zaliczyć do grupy rodem z pierwszego filmu Larry’ego Clarka, opartego o scenariusz takiego Pana jak Harmony Korine. Jedno i drugie łączy wspólny tytuł - „Kids”. Wiele je łączy i jednocześnie dzieli. Millerowi, tfu… ,Thomasowi bliżej do wersji kinowej. Delusional jest dzieciakiem przesiąkniętym do szpiku wszelkim złem. Z lekkością przychodzą mu gwałty, morduje z uśmiechem na twarzy i pieprzy wszelkie świętości. Każde ze swoich „osiągnięć” opisuje plastycznie swoim wysokim głosem. Znajdujemy tu odwołania do wszelkiej symboliki, egzorcyzmów oraz wizję piekła wraz ludźmi, którzy do niego trafiają. Świat, jaki maluje przed słuchaczem Delusional, to przesiąknięta wszelkimi chorobami (raper nawiązuje m.in. do wspomnianego wcześniej filmu Clarka) zepsuta materia. Treść z numeru na numer wchodzi powoli w głowę słuchacza, niczym pojawiające się tutaj brudne igły w żyły narkomanów. Dopiero na końcu odczuwamy ciężar, jaki niesie za sobą towar, jaki serwuje Thomas. Muzyka spod ręki Larry’ego Fishermana (kolejne alter ego Malcolma) tylko potęguje efekt. Bity na albumie nie płyną, nie ma tu lekkości znanej z wcześniej twórczości Mac’a. Produkcje się toczą. Są obskurne i nieprzyjemne, idealnie komponując się z tym, co prezentuje Delusional. Nie działa on sam. Można usłyszeć tu wokale takich osób jak-Earl Sweatshirt, Bill, Dah oraz… Mac Miller. Nieprzypadkowo się tu znaleźli. Ciężki kaliber przyłożył do skroni słuchaczy raper z Pittsburgha, ale przy tym bardzo intrygując. Mocny materiał.

ACTION BRONSON & PARTY SUPPLIES

MAC MILLER

DELUSIONAL THOMAS

OCENA:

BLUE CHIPS 2

OCENA:

6/6

Recenzje

z okładki

4/6

S

equele. W świecie filmowym najczęściej zestawiane są z przymiotnikami takimi jak: nieudane, nietrafione, złe. Trudno o godne kontynuacje, nie mówiąc już nawet o próbach detronizacji, kultowych najczęściej, pierwszych części. W muzyce również można zauważyć podobną zależność. Jak wygląda to w przypadku płyty nowojorskiego duetu? Napisać, że inaczej, to tak jakby nie napisać nic. Po kolei, chociaż kolejność zostanie odwrócona. Czym nie jest mixtape od tych dwóch dżentelmenów? Na pewno materiałem nastawionym tylko i wyłącznie na bezmyślne wyrzucanie rąk do góry, on każe mieć w nich transparenty na cześć gospodarzy. Cover mówi wszystko. Strona wizualna albumów Bronsona zawsze stała na wysokim poziomie, potwierdza się to i tym razem. Podobno nie oceniania się książki po okładce. Brzmi to dość naiwnie, gdy mowa o takich albumach jak „Blue Chips 2”. Bam Bam w najlepszym wydaniu, Party Supplies w imponującej formie. Samochody, jedzenie, kobiety, jointy. Było. Jednak sposób, w jaki Bronsolino nawiązuje do wszystkich tych tematów, maluje uśmiech na twarzy i składa ręce do oklasków. Błyskotliwość, poczucie humoru, charyzma. Klasa. Spotykamy tu postacie ze świata mody, sportu, filmu, kreskówek, seriali, muzyki, popkultury, można tak długo wymieniać. Party Supplies również pod tym względem nie odpuszcza. Dużo znanych sampli, serialowych odwołań, kultowych motywów. Buja to wszystko jak diabli, wywołując wiele pozytywnych emocji. Znakomicie uzupełniający się duet. Action otrzymuje również dobre gościnne wsparcie. Na „Blue Chips 2” usłyszmy Ab-Soula, Big Body Bes’a, Meyhema Lauren’a, Mac Miller’a, Retchy’ego P, Jeffa Woods’a oraz… Allena Iverson’a. Idealne zwieńczenie bardzo dobrego roku dla Action Bronsona. Kapitalna rzecz.

VAIB 03/13

29


Odpowiedzialność

ODPOWIEDZIALNOŚĆ Tekst: Maciej Tobolko

W

ychowałem się przy innych dźwiękach. Prawdopodobnie jeszcze kilkanaście lat temu nie zdawałem sobie zupełnie sprawy, czym jest hiphop i że w ogóle rodzaj muzyki może być przypisywany głębszemu pojęciu, w tym przypadku kulturze. Świadomy już wówczas muzycznie starszy brat zarażał mnie, często wbrew mojej woli, brzmieniem, cokolwiek to znaczy - alternatywnym. Z perspektywy czasu stwierdzam, że jedynym rapowym pierwiastkiem mogła być dla mnie melorecytacja Kazika Staszewskiego. Swoje upodobania poszerzałem w dość szybkim tempie, jako młokos, szukając w poszczególnych brzmieniach najwięcej siebie. I najwięcej siebie odkryłem. W rapie. Po kilku dobrych latach życia kulturą hiphop, czuję pewnego rodzaju odpowiedzialność. Chyba jak do tej pory największą i najprzyjemniejszą w moim życiu. “Wielu z was myśli, że to rozrywka/ Miła zabawa, parę rymów, uśmiech co linijka/ Taki luz, wiesz, spoko, jest fajnie/ Mówimy sobie co chcemy, byle co, o czymkolwiek - tak jest/ Wiesz, chłopaki w trochę szerszych spodniach/ Leczą swoje kompleksy, idą tam, gdzie jest moda”.

już z piedestału jej nie zepchnięto. W naszym, przecież smutnym jak pizda rapie, potrzeba odrobiny kolorytu i humoru ktoś kiedyś stwierdził. I tak oto powstała Mezokracja. O tym, że Eldoka najlepszy na wolnych stylach nie jest, wie każdy. Występ w programie Reda widziało kilka milionów internautów, a spora część z nich nieszczęsne wydarzenie piętnuje od 2003 roku aż do teraz. Niestety nie jestem jednym z tych szczęściarzy, którzy, chcąc odsłuchać wybrany numer Eldoki na youtubie, nie natknęli się w komentarzach na fragment wspomnianego freestyle’u. Między innymi dlatego nauczyłem się słuchać i co raz rzadziej zaglądam do opinii na temat danego numeru, bo oprócz mojego ciśnienia, nie zmieniają one w moim życiu nic, kompletnie nic. Ale! Ludzie bywają różni i nie mamy pewności, że jedna wpadka, będąca na afiszu, nie zniechęci słuchacza do zapoznania się z dalszą, bardziej chlubną twórczością artysty. A w przypadku Leszka jest czego słuchać. Szczytem hipokryzji jest argument, że co raz to nowe memy z podobizną rapera są próbami nauczenia go dystansu do siebie. W tym momencie, paradoksalnie, pojęcie dystansu przestaje istnieć. Podobnych do powyższego przykładów jest na pęczki, bo odbijając sobie brak muzycznej tolerancji, przeciętny polski słuchacz stara się na siłę wrzucić do klasycznej, dość poważnej tematyki rapu, słońce i radość. Przynajmniej tak widzi to taki farbowany lis jak ja, stroniący od tego typu humoru. Nie rozumiem wielu rzeczy. Choć nie sądzę, że brak mi bardziej luźnego podejścia. Po prostu z wiekiem coraz mniej rozumiem, to kolejna paradoksalna rzecz, jaką zauważyłem. Coraz więcej paradoksu. Nie śmieszy mnie też sprawa hashtagu Małolata, który okazał się bardzo marnym hashtagiem. Nie wiem. Stosunkowo niedawno zrozumiałem definicję hashtagów, co nie znaczy, że zrozumiałem ich wysyp. I prawdopodobnie nie zrozumiem.

Mimo że od czasu pojawienia się tych wersów Eldoki na Eternii minęło dziesięć lat, to, co przykre, mogą być one dalej aktualne. Nie ma wątpliwości co do tego, że rap to rodzaj muzyki rozrywkowej. Gdzieś trzeba było go przecież wepchnąć. Żyjemy w końcu w świecie, gdzie generalizacja to zjawisko powszechne. Wciąż istnieje stereotyp, mówiący o miernym zaangażowaniu intelektualnym raperów w swoją twórczość, która przeznaczona jest głównie dla patologicznej młodzieży z blokowisk. Stereotyp ten na szczęście, co chyba powinno być naturalne, nie przyjął się w hip-hopowej społeczności, a powszechny jest wśród miernej, nieuświadomionej ciemnoty. To, co powinno irytować jednak najbardziej, nie ma Z racji tego, że żyjemy w końcu w czasach w większości dez rapem nic wspólnego. Megalomańskie zapędy brata znanej mokratycznych, nawet ciemnota może mieć swoje zdanie. polskiej wokalistki są w sieci szeroko komentowane, głównie Rap to NIE ZABAWA już, to NAUKA! - chciałoby się wykrzyczeć. przez fanów rapu. Podobnie sprawa ma się do osoby, której W końcu nawet w Polsce zdążył on przez te dwadzieścia lat ranga powoli rośnie do miana celebryty, bo przecież łączenie przejść naprawdę wiele faz i ewoluować. Tylko nie potrafię ze sobą “zawodu” rapera i zawodtej ewolucji nazwać. Wygląda [...] łączenie ze sobą “zawodu” nika mieszanych sztuk walki to na to, że czasy treści bezpowrotnie minęły, a nastały rapera i zawodnika mieszanych sztuk nie lada wyczyn, zasługujący na te “bogatsze” w formę. Tylko walki to nie lada wyczyn, zasługujący rozgłos w najsilniejszym medium. się w komentoww tym przypadku dany nana rozgłos w najsilniejszym medium. Angażowanie anie tego typu “zjawisk”, to nic bytek wcale nie musi rapgry innego jak napędzanie koniunktury, które może niekorzysturozmaicać. A jeśli to robi, to urozmaicenie traci na swojej nie wpłynąć na wizerunek rapu w mediach, który przecież definicji i rzeczoną rapgrę spłyca. Merytoryka znacznie traci i tak nie zmienia się od dłuższego czasu. Czarny scenariusz na wartości, co nie oznacza, że tematyka poruszana w rapie przewiduje w przyszłości pęknięcie balonika przez jego jest uboższa. Jest ona powoli spychana na dalszy plan, o ile

30

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

pompowanie, a pomyje, które znajdowały się w jego wnętrzu, zabrudzą wszystko dookoła, a hip-hop ucierpi na tym najbardziej. Czuję odpowiedzialność za hip-hop. Czuję odpowiedzialność za kulturę, którą, pisząc teksty i nagrywając numery, zacząłem kilka lat temu tworzyć, dostawiając do zwartej i silnej budowli, jaką jest, kolejne cegły. Ze swoim “staroszkolnym” podejściem do rapu prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem fenomenu glamrapu. A raczej zjawiska glamrapu, bo z fenomenem wspomniany portal nie ma wspólnego nic. Ukrywanie zazdrości i nienawiści pod płaszczykiem sarkastycznego humoru i groteski, to nic innego jak brak

z okładki

Felietony

autentyczności. Autentyczności, o którą hip-hop bił się zawsze. Szerokorozumiana muzyka to od wieków rodzaj odskoczni od szarej rzeczywistości. Przypisujemy jej konkretne etapy naszego życia, nasze stany, lęki, pragnienia, uczucia. Mam więc wybór. Zawsze, kiedy będę tego potrzebował, wolę zapomnieć o bożym świecie przy dźwiękach rapu Devina, leniwie spędzić niedzielne popołudnie, nie martwiąc się przy tym o nic. Ty, w tym samym czasie, zajęty będziesz przyjmowaniem powiadomień o ilości like’ów Twojego ostatniego komentarza na profilu któregoś z fejmowych artystów. Tym się różnimy. Z wielką dozą dystansu.

- Promocja -

VAIB 03/13

31


Żywy Rap

ŻYWY RAP KRÓTKIM ŻYWOTEM? Tekst: czarnadama

C

zy ktoś w 2002 roku, gdy przeniesiono do polskiej telewizji format brytyjskiego programu „Idol”, rozmyślał nad podobnym programem odnoszącym się do kultury hiphopowej na niezależnym internetowym kanale, z raperskim jury i możliwością wydania płyty dla wyróżnionych? I byłaby to wytwórnia Wilka i Bilona? Pewnie nie, bo HEMP REC jeszcze nie istniało, a Internet dopiero rozsiewał się po polskiej ziemi i domostwach. Potrzebę współzawodnictwa wypełniało m.in. WBW i bitwy w innych miastach, do których dzisiaj wielu z nas ma ogromny sentyment. Wykluwały się talenty, rozpoznawalne stawały się ksywy, wcześniej znane wąskiej grupie odbiorców… . Czy walczyło się o wydanie „legala”? Jeżeli spojrzeć na fakt wysyłania demówek tu i tam, łapanie co lepszych kąsków przez WuDoo, to można stwierdzić, że jak najbardziej. W końcu wypchane worki z płytami, które ponoć posiada Sokół, wypełniły się w wyniku szukania szansy przez rapujące dusze.

Na klęczkach pod Remont Informacja o projekcie ŻywyRap już na samym starcie wywołała dyskusję. W.E.N.A po krótkim rysie historycznym swojej rap-wędrówki zapytał: „Tyle sytuacji i historii, ciężka praca, satysfakcja, których nie zamieniłbym na nic innego, a dziś dowiaduję się, że jest żywy rap - hiphopowy Idol Serio? ...”. WdoWa, której zaproponowano fotel jurorski odpowiedziała krótko i rzeczowo “Wychodzi na to, że wszyscy raperzy, którzy kiedykolwiek wzięli udział w konkursie, albo wysłali demówkę do jakiejś wytwórni, powinni udać się w pieszą pielgrzymkę i złożyć kwiaty wraz z pierwszym zeszytem, mikrofonem i koniecznie z kasetą z pierwszej nagrywki oraz poświadczoną notarialnie listą co najmniej pięciu nielegali pod Warszawskim Remontem. Pis jou.”. I o to chodziło! Nic gorszego przecież, niż startować z nowym programem, wobec którego ludzie przechodzą obojętnie. Do grona oceniających dołączył także Peja, zapowiadający zwrócenie uwagi na styl i technikę, a także na autentyczność startujących. Wujek Samo Zło wyraził poparcie dla freestyle’owców, a Bilon będzie mógł trzymać rękę na pulsie - w końcu to HEMP REC wyda materiał najlepszego czy najlepszej. Pojawili się mili prowadzący, ruszyły zapisy, dywagacje i oczekiwania na zmontowany materiał dla przeciętnych zjadaczy chleba.

32

VAIB 03/13

Można było się czepić montażu, nagłośnienia, ale nie można było odmówić tego, że przyszli tam prawdziwi ludzie z krwi i kości, a nie tzw. aktorzyny. Ostatnio stacje telewizyjne oszczędzają i do programów biorą tę samą pulę ludzi- najpierw grają w programie codziennym o trudnych sytuacjach, a potem przechodzą metamorfozę u exmenadżerki gwiazd. Tutaj występowali i występują prawdziwi obywatele, niektórzy pokonywali swoją nieśmiałość, inni szukali wyroczni dla swojego talentu, ktoś tam chciał zabłysnąć światopoglądową dekadencją, ale każdego zweryfikowała scena, publiczność i czujne uszy jurorów. Bywało, że odstrzeliła ich broń WSZ, ale - no risk no fun.

Ktoś komuś podskoczył na pewno Gwiazdą pierwszej edycji stał się nijaki Arab. Używam słowa- gwiazda, ponieważ nie jego nawijka czy flow, ale styl bycia i monotematyczność skierowała na niego uwagę. Chyba nikt nie przewidział, że skradziona część Bilonowego serduszka - przez tego rap-gracza - zostanie wyżuta i wypluta. Finalnie laureat odciął się od Wujka Samo Zło i współpracy z HEMP REC. Pojawiło się sporo ploteczek: a to tata lekarz zabrania synowi rapować o paleniu zakazanych substancji w obawie o swoją reputację, a to Arab chce robić rap „po swojemu”. Pojawiły się głosy broniące HEMP, który zainwestował w chłopaka kasę i czas, a ten odchodzi od nich z uniesionym, środkowym palcem. Nie wiesz o co chodzi, to o co chodzi? Co tak naprawdę zaistniało między Panami? Pewnie długo jeszcze się tej prawdy nie dowiemy. Ktoś komuś podskoczył na pewno. „Każdego psa szanuję jak geja”- Arab nie daje jednak o sobie zapomnieć i dalej tworzy na własny rachunek. Homoseksualiści i mundurowi- drżyjcie! Miejmy nadzieję, że w drugiej edycji narodzi się bardziej owocna współpraca po zakończeniu programu w Dill.Tv.

Rap nie ma płci Przybyły także rapujące kobiety. Powstała mała dyskusja na temat solidarności jajników, bo kobieta w jury wstaje, gdy rapują inne kobiety na scenie, choć ich komentarze są bezmyślne. Potem WdoWa musiała zganić Wujka Samo Zło, który wydając opinię, mierzył bronią w kobiety (Razy Dwa). Wujku nie strzela się do płci pięknej! Nie spodziewała się jednak jurorka, że od kolegi z kanapy obok usłyszy, iż „damski rap nie powinien pojawić się na planecie w ogóle”. Sokół dostrzegł także dziwne miny u rapującej uczestniczki (Dellis). Ciekawe, jaką mimikę dostrzega u śpiewającej Marysi? A Foxy Brown czy Lil Kim to dopiero pantomima! WdoWa stwierdziła, że rap nie ma płci. Czy tak rzeczywiście jest? Podmienienie Peji (któremu urodziła się córka) na Sokoła w ćwierćfinale dodało pikanterii i niejednokrotnie gorzkiego smaku. Twarz Sokoła, podparta ręką, zdradzała jego zdegustowanie niektórymi raperami, ale jak już się odezwał, to zmiksował gniew Palucha ze zmartwychwstaniem Magika.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Felietony

Ruch sceniczny ojca chrzestnego

„łapanki ulicznej” i coś o kulturze hiphopowej wie, miejmy nadzieję, że wniesie świeżość oraz będzie wspierać uczestników. Na scenie pojawili się także starzy rap-wyjadacze. Pan z Na pewno określanie ruchu scenicznego świetnie torbą na głowie, który tu i ówdzie zagrał i zarapował. Może bez udawało się Wujkowi Samo Zło. Ruch jest zawsze ważnym tej torby jednak nikt by go nie rozpoznał? Jego kompan zaginął aspektem występu. Dość pozytywnie i delikatnie oceniając w KOKA BEATS, a on może chce się odnaleźć w HEMP REC? występy, na panelu przyznaje najniższą notę. Sztuką Miłą niespodzianką była obecność Klasiika, Czeskiego i Dolara. powiedzieć jest coś prosto w oczy, a nie zakreślić najniższą Taka niespodzianka, że jak ich oceniać- #zażenowanawdowa? pulę punktów na zapleczu! Czy okaże się on także proPojawiła się Potania, która światowej sceny liznęła w polrokiem i zgodnie z jego słowami wygłoszonymi w finasatowskim programie muzycznym, a teraz szuka poparcia le, z łezką w oku wspominać będziemy, jak to taksówkę u przedstawicieli rapowego świata. Liczymy na możliwość z Centralnego zamawiał Peja? Jedno jest pewne, ostro nauki nowych zwrotów językowych wprost ze śląskiej ziemi. wystartował w drugiej edycji programu mianując się ojcem Czy słuszne jest stwierdzenie, że takie ksywy nadają temu prochrzestnym polskiego freestajlu. No właśnie, czy to było gramowi wiarygodność? Może nadają właśnie nonszalancki przesadne przypisanie sobie zasług, czy może jednak nie? stosunek do ocen jurorskich i poziomu wybranych laureMyślę, że na miano Vita Corleone jeszcze za wcześnie. atów z pierwszej edycji? Jak oceniać jednocześnie zupełnych amatorów bez obycia scenicznego z doświadczonymi rap Centrum Strona, która zwyciężyła 1. edycję, właśnie erami mającymi swoje płyty? rozpoczęła przedsprzedaż Czy teraz tak naprawdę potrzebna Peja spropsował męskie ubranie, swojego albumu. Producencko dostrzegając w końcu mężczyzn, jest wygrana w konkursie, aby udzielił się tam sam O.S.T.R oraz nie chłopców Aż strach, co pojawili się goście od Junior pokazać światu ciekawy materiał i ausłyszymy w kolejnych odcinkach Stressa po Ryfe Ri. Czy stworzezostać docenionym? odnośnie ruchu scenicznenie takiej tracklisty możliwe go, wizerunku i poziomu uczestników. byłoby bez tego, że na scenie stanął Żywy Rap? A przede wszystkim jak potoczą się ich losy, gdy płyta wjedzie na skle Czy pojawi się w końcu jakaś dobrze rokująca powe półki, a booking koncertów uzna się za rozpoczęty? perełka, która po zakończeniu tej edycji nagra coś na Wielu uczestników przeminęło z wiatrem i kompletnie nie miarę debiutów, które zwaliły nam kapcie z nóg parę lat zostali oni zapamiętani przez audytorium rapu. To był ich temu? Czy teraz tak naprawdę potrzebna jest wygrana w pierwszy test osobowości scenicznej i test przetrwania konkursie, aby pokazać światu ciekawy materiał i zostać dopo zejściu ze sceny w tym natłoku informacji. cenionym? Wbrew krytyce, mamy już drugą edycję, nowych śmiałków i prawdopodobnie nowe kontrakty w finale. Czuje się zażenowana Żywy Rap zapisał się w historii polskiego rapu jako kolejny rozdział łowienia talentów, charakterów i szansy Druga edycja wystartowała z impetem. Pojawiła na zmierzenie się z własną nieśmiałością i lenistwem. się nowa prowadząca w osobie wyżej wspomnianej Ryfy Ri. Gimby pytają skąd wzięła się ta „baba” i dlaczego tak skacze? Stay tuned. Ona tam jest i tańczy dla Was! Na pewno ma inną energię niż raczej spokojny i opanowany Kowalski. Nie jest to osoba z tzw.

VAIB 03/13

33


Pisarz widmo

PISARZWIDMO Kim jest Ghostwriter? Człowiekiem, który tworzy świetne dzieła, np. teksty piosenek, które nigdy nie będą podpisane ani jego nazwiskiem, ani ksywką. Tekst: Sonia Jatczak

J

edne z najlepszych hip-hopowych kawałków zostały napisane przez Ghostwriterów od „Mo Money, Mo Problem” Biggiego, do „Still Dre” Dr. Dre. Taki deal łączy się jednak z pewnymi zasadami: Ghostwriter jest jednorazowo opłacony i związany umową, a jego osoba owiana jest tajemnicą. Nawet kiedy piosenka napisana przez pisarza widmo stanie się hitem, nie ma on do niej żadnych praw. Kiedy jest się młodym raperem i chce rozpocząć karierę, można właśnie zacząć od pisania tekstów dla innych tak zaczynał Talib Kweli. Jest to czas, kiedy możesz doskonalić swoje skillsy. Sam Talib stwierdził, że niektórym nawet bardziej pasuje taka forma twórczości, bez całego blichtru, fleszy, teledysków i wszystkiego, co związane jest ze sławą. „Łatwe” pieniądze i anonimowość w zupełności im wystarczą. Często, gdy pyta się raperów o Ghostwriterów, zapada cisza. Właśnie tak było podczas programu MTV - Rapfix, gdzie zapytano o to Frieddiego Gibbsa i Kendricka Lamara. Zapadła cisza, raperzy wymienili wzrok, wtedy Gibbs powiedział „shhh, don’t tell nobody”. Ciekawe dlaczego…? Później ujawnił, że pisał dla pięciu wielkich raperów, których pseudonimów nie chciał zdradzić.

Dre najwyraźniej zdaje sobie z tego sprawę, bo ma za sobą cały sztab Ghostwriterów, którzy w umiejętny sposób umacniają jego wizerunek „gangsta” rapera. Jeszcze nie tak dawno głośno było o Nasie. W 2008, po wydaniu płyty „Untitled”, wiele osób propsowało fakt, że pozwolił wyprodukować Jay Elecytronic’owi track, który otwierał płytę… ponoć nie tylko produkcją zajął się Jay, ale napisał również cały tekst do “Queens Get the Money”. Trochę to wszystko słabe, bo Nas jest dobrym raperem i sam kiedyś pisał teksty Willowi Smithowi, Pharellowi, RUN DMC, Foxy Brown, skąd taki zwrot akcji? Brak weny? Lenistwo? Wypalił się? Nie wiem. Wiem natomiast, że muzyka, która powinna opierać się na prawdzie (przynajmniej wtedy, kiedy nawija się o sobie, swojej przeszłości etc.) traci bardzo na swojej autentyczności. Wielu innych wybitnych raperów posądzanych jest o korzystanie z usług Ghostwritera, m.in.: Snoop Dogg, Jermaine Dupri, Kanye West, Ghostface Killah, Fat Joe czy Lil Wayne. Ale… to są Stany i tam wiele rzeczy można robić i wiele rzeczy zostanie wybaczone. W Polsce żaden raper nie mógłby kontynuować swojej kariery, gdyby okazało się, że ktoś pisze mu teksty… i póki co o takich przypadkach nic nie wiadomo, u nas tylko Ten Typ Mes pisze piosenki Patrici Kazadii.

Raper Skillz w 2000 roku nagrał kawałek „Ghostwriter”, linijki były mocne: “I’m a ghostwriter, I’m the cat that you don’t see, I write hits for rappers you like and charge ‘em a fee”/“You thought your single was hot? I wrote that shit five minutes in a parking lot.” Kawałek został ocenzurowany przez wytwórnię, ale raper zadbał o to, żeby móc grać go na żywo w oryginalnej wersji. Podczas jednego z koncertów posypały się takie ksywki jak: Mase, Foxy Brown, Will Smith oraz Sean Diddy Combs. Inny przykład, gdy okazuje się, że najlepsze wersy Twojego ulubionego rapera nie są jego, to utwór wcześniej wspomniany - „Still Dre”, do którego tekst jak wiadomo (?) napisał Jay-Z. Drugą sprawą jest to, że Dre tak naprawdę w ogóle nie umie pisać tekstów, co słychać dobrze w kawałku „Forget About Dre” gdzie Dre tylko dorzuca linijki do zwrotek Eminema. Oczywiście nie można odmówić mu tego, że jest świetnym producentem i ma smykałkę do interesów, ale nie można być dobrym we wszystkim.

34

VAIB 03/13

Kadr z teledysku “Still Dre”

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Felietony

z okładki

www.vaib.pl

Odwiedź nas na:

fb.com/vaibmag

yt.com/VAIBtv

twitter.com/MagazynVAIB

VAIB 03/13

35


HUKO

W PIEKLE B

36


OS

BRANŻY JEDNĄ NOGĄ

Rozmawiał: Adam GaX

37


W piekle branży...

Bartłomiej “Hukos” Huk

# Kupuję Polskie Rap Płyty Bartłomiej “Hukos” Huk

Raper zrzeszony w opolskiej wytwórni Step Records. Ostatnio wydany album: Cira & Hukos -”Głodni z Natury” fb.com/Hukos Biografia: steprecords.pl

innego... No więc jeśli bym napisał, że były kiedyś takie czasy, to pewnie większość mi nie uwierzy. Taki signum temporis (znak czasów), że teraz w Internecie każdy jest recenzentem na miarę Marcina Flinta, a w każdej klasie jest po 20 Marków Sierockich puszczających gorące rap hity ze swych kupionych za pieniądze rodziców Iphone’ów i bawiących się w szkolnych trendsetterów. Ale żeby wiedzieć czym jest follow-up, to już gorzej. Ale po co to wiedzieć, skoro ważniejsze jest jakiej marki bluzę i buty miał mój ukochany idol na nowym klipie, co tak śłitaśnie “śpiewa” o straconej miłości. To są prawdziwe emocje, a nie jakieś tam follow-upy. Boszeeee taka cool nutka to jest. “Kupuję Polskie Rap Płyty”... sam kawałek, jak to kawałek, jednym się spodoba, inni go oleją, mniejsza o to. Dużo ważniejsze jednak jest to, o czym on mówi i wnioski jakie z tego wyciągniemy my wszyscy już mogą zmienić tę grę.

O

statnio wyszedł kawałek “Kupuję Polskie Rap Płyty”, w którym swoje zdanie na powyższy temat wypowiedzieli Kajman, Młody M, Cira, Zeus, Jopel, Sulin, Bezczel i moja skromna osoba. Jako, że ów numer jest pierwszym singlem promującym nadchodzącą składankę Step Records, to nie chciałbym być na wstępie posądzony o “lokowanie produktu”. Coś a’la nasza, “pożal się boże” Telewizja Polska TVP, podobno publiczna z resztą, choć publicznie kradną tam tylko wybrańcy losu, odpowiednio ustawieni towarzysko w kręgach władzy. Sam jestem związany zawodowo, jak również przyjacielsko z ludźmi z tej wytwórni, więc merytoryczną ocenę tego singla pozostawiam słuchaczom. Nie będzie tu o tym, kto lepiej, a kto gorzej nawinął, czy bit jest dobry, czy zły, czy wokal jest za cicho, czy to jednak ktoś ma zapchane kurzem głośniki w laptopie, a tak w ogóle to “chujowe, nie słuchałem”. No więc Kilka linijek temu pisałem o czasach, w wyszedł wyżej wymieniony kawałek. Złośliwi powiedzą, że taki, które mało kto uwierzy, że istniały. Właśnie wtedy jakich wiele i być może nawet będą mieli rację. Ot, kolejny posLiroy sprzedał 500 tysięcy egzemplarzy swojej se cut, czyli po naszemu tak zwany tasiemiec, który nie zmieni płyty/kasety “Alboom”, wydanej w roku 1995. tej gry . Co najwyżej przeczytam kilka kolejnych zabawnych Fakt, to były dzikie, pionierskie czasy hip-hopu komentarzy o tym, że ukradłem wersy innym raperom, bo w Polsce, ale zauważ, że jeśli ktoś tego dokonał, wydawałoby się, że tak elementarna wiedza w dzisiejszym nieważne kiedy, to jednak można. Sam byłem rapowym świecie, jak to, czym jest follow-up, urasta do rangi w takim wieku, że jakiegoś wtajemniczenia co najmniej na pozioMasz na melanż, to nie mów, wtedy używając dzisiejszego slanmie lóż masońskich i bycia Iluminatem. Jeśli ze nie masz na płytę. gu, nie kwalifikowałem się napiszę, że były kiedyś czasy, w których nie było nawet na miano “gimbusa”. Pomimo to, do dziś Internetu, gdzie wszystko podane jest na tacy, wystarczy tylko jestem w stanie po kilku wódkach pojechać z minimum chęci i wpisanie odpowiedniego hasła... Co więcej w pamięci w całości kila tekstów z tego albumu. tamtych czasach słowo hip-hop większości kojarzyło się wtedy To był klasyk. Pół bańki sprzedanych egzemz jakąś sektą, a mimo to ludzie zaangażowani w tę kulturę bez plarzy bracie i siostro, rozumiesz skalę zjawisdostępu do fachowej wiedzy potrafili z pamięci wyrecytować ka? Teraz zauważ jak żenująco wyglądają w całą dyskografię Public Enemy, Beastie Boys czy kogokolwiek takim zestawieniu obecne złote płyty raperów

38

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Felietony

za sprzedanych 15 tysięcy sztuk. Dziś nawet jednak to jest trudno osiągalne i trzeba kombinacji pod tytułem podwójne płyty, gratisy do preorderów czy też niesławne robienie złota “na faktury Vat”, czyli liczenie ile płyt poszło na sklepy, przemilczając fakt, ile z nich wróci do wydawcy w zwrotach nie sprzedane.

Od jakiegoś czasu raperzy udostępniają i promują legalne odsłuchy, czy to na Youtube, czy gdziekolwiek indziej. Tu właśnie przebiega ta cienka , czasem wręcz nieuchwytna granica pomiędzy mentalnością Kalego, a byciem świadomym człowiekiem. Między frajerskim piraceniem z tor Bardzo często w rozmowach o kupowaniu płyt rentów, a chęcią byciem docenianym słuchaczem i pada argument, że przecież nie każdy ma tyle pieniędzy, potrzebą poznawania jak największej ilości muzyki z żeby wszystko kupować. To jest jak najbardziej normalne i całego świata. W tym momencie tworzysz sytuację, to rozumiem, bo sam póki co nie jestem szejkiem arabskim w której wszyscy wygrywają, bo z jednej strony i nie śpię na petro-dolarach. Tylko, że w dużej mierze jest to nawet jak nie masz na oryginalną płytę, a chcesz ją kwestia priorytetów. Jeśli w klubie po koncercie mówi mi to usłyszeć albo właśnie masz w planach, tylko po prosnaćpany małolat trzymający w ręce szklankę whisky z colą, to tu upewnić się, czy dany album warty jest Twych tylko się szyderczo uśmiecham. Masz na melanż, to nie mów, ciężko zarobionych pieniędzy, albo właśnie jarasz ze nie masz na płytę. Inna kwestia jest w przypadku, gdy ktoś się tylko singlami, które wyszły, bo są tak słitaśne i w naprawdę ledwo wiąże koniec z końcem i wydatek 30 złotych ogóle kozak nutki, a reszta materiału to jakiś szajs, na CD raz na jakiś czas, to dla niego duża suma. Ja to w pełni to i tak jesteś w porządku z samym sobą i dostajesz, rozumiem, bo sam byłem w takiej sytuacji nie raz, nie dwa, że co chciałeś, a dodatkowo pomagasz wykonawgłupie 10 złotych było moim być albo nie być, szczególnie, com. Tu nawet nie chodzi o tak często przytaczane gdy dopadło mnie dorosłe życie, rachunki i inne demony. “oddawanie hołdu artystom za ich pracę”, choć fakt - widziałem kilku kurwa żesz jego mać w dupę ko Dochodzimy tu być może do istoty sprawy, a na panych ARTYSTÓW, którzy mieli tak przerośnięte pewno do najbardziej nośnego tematu jakim jest piractwo. ego, ze jedyne co robili, to non stop szukali pokNo więc co zrobić, jeśli faktycznie ktoś nie ma na płytę? Choć lasku i atencji wśród otaczających ich osób. Ale i tak twierdzę, że 99% przypadków to czysta hipokryzja i jeśli chorobami psychicznymi raperów nie czas się teraz by trzeba było znaleźć hajs, to by się zajmować. Po prostu ten sysCzy uważasz, że wydanie złotówki, tem działa tak, że korzystając znalazł, ale po co, skoro jest dostępna w pebszopie? Uwierzcie mi, że w bo tyle docelowo uważam, że pow- z legalnego odsłuchu Ty 1995 roku, gdy Liroy potrafił sprzedać dostajesz to, czego szukałeś, inien kosztować pojedynczy plik z 500 tysięcy nośników ludzie nie byli zarobi na tym utworem, który wywołuje u Ciebie aw wykonawca bogatsi, a odważę się stwierdzić, że postaci wyświetlanych ciarki na plecach, to dużo? nawet biedniejsi niż dziś. Wiec probreklam w linkach, w które lem piractwa jest jednak dużo głębszy niż usprawiedliwianie Ty klikasz. To jest właśnie ta subtelna, choć się brakiem kasy. Wychodzi po prostu ludzka natura, że skoro zmieniająca tak wiele różnica między byciem mogę coś ukraść i mieć za darmo, to po co za to płacić? Dopzłodziejem torrentów, a kimś, kto po prostu chce iero jak mi coś ukradną, to zaczyna się płacz i lament. Poza tym posłuchać danego albumu bez konieczności pojawił się Internet i to już nie jest wyczyn godny kozaka, że wykładania na niego pieniędzy w sklepie. pójdziesz do sklepu i fizycznie coś zajumasz. Ściągnięcie torrenta to swego rodzaju złodziejstwo w białych rękawiczkach. Wszystko układa się w tak piękną, wręcz Pojawi się pewnie teraz wiele głosów, że gówno prawda, bo idylliczną całość, a już gdzieś w tle słyszę glosy “A to żadna kradzież, skoro nikt nic nie stracił, co najwyżej nie co jeśli chcę słuchać muzy też poza domem na zarobił, bo może tej oryginalnej płyty i tak bym nie kupił, a swoim odtwarzaczu mp3 albo telefonie, a tam nie jeśli naprawdę mi się spodoba, to i tak ją później kupię. Owsmam dostępu do Youtube?” Ten medal ma niestety zem jest w tym sporo racji, ale o tym będzie później.Często dwie strony, a wręcz to raczej wielościenna kostka, też pada argument, że nikt nie chce kupować kota w worku taka jakich używa się do gier Rpg. Po pierwsze techi nie wyda w ciemno swoich pieniędzy na album, więc najpinika rozwija się szybciej niż umysły ludzi, co swoją erw lepiej go pobrać z sieci i posłuchać, a potem ewentualdrogą jest przykre, ale mobilny Internet jest coraz nie kupić. Znowu niby racja, ale nie do końca. Sam po sobie bardziej powszechny i już za chwilę prawie każdy z wiem, że kiedyś też ściągałem płyty i sam tak to tłumaczyłem, nas będzie miał dostęp do sieci 24 godziny na dobę a potem okazywało się, że nawet na genialne albumy nie w urządzeniach przenośnych. Po drugie, wiem, że chce mi się wydać swoich pieniędzy, bo znam je już na wylot. to dla wielu czyste science fiction, ale na świecie, do którego my podobno aspirujemy, normalną rzeczą Kolejny często pojawiający się argument “po co jest kupienie pliku z ulubionym kawałkiem do mi cała płyta, jak jaram się tylko 3 numerami”. Jasne, to swojego Ipoda. Czy uważasz, że wydanie złotówki, nawet zdrowe podejście i znowu słuszny argument. Coś bo tyle docelowo uważam, że powinien kosztować na zasadzie, że po co kupować całą fabrykę piwa, skoro typojedynczy plik z utworem, który wywołuje u lko mnie suszy i mam ochotę napić się browara. No więc Ciebie ciarki na plecach, to dużo? Połowa kiepco zrobić jeśli albo nie masz pieniędzy na oryginalną skiego piwa raptem. Ale rozumiem, wracamy do płytę, albo nawet masz i chcesz ją później kupić, ale napoprzedniego wątku i po co coś kupować, jak jpierw wolisz posłuchać, żeby nie brać jej w ciemno, albo można zajebać. Połowa piwa pamiętaj. Choć raz w właśnie jarasz się tylko 3 singlami z niej, a reszta ci zwisa? życiu ukradnij głupiego batonika ze sklepu i wtedy

VAIB 03/13

39


W piekle branży...

powiedz mi, czy czułeś się dokładnie tak samo, potrzebne? Tutaj akurat szpilka w stronę wytwórni i wydawjak przy kliknięciu download prawym przyców, bo żeby nie było, oni też nie są bez winy. Jakże prosty ciskiem myszy? Pewnie nie, nie ta sama adrenapomysł w wykonaniu, a jak skuteczny, żeby każdy, kto zakupi lina. No właśnie. Po 3. jeśli jednak zdecydujesz płytę, dostawał też ten sam album legalnie w formacie mp3. się kupić płytę, to nie musisz jej wcale słuchać. Masz wtedy płytę z okładką, poligrafią itp, czyli pełnoprawny Niech stoi sobie i dumnie powiększa kolekcję, a produkt u siebie w domu, a jednocześnie masz wygodę Ty możesz sobie po prostu zgrać z niej utwory codziennego użytkowania plików i to w dobrej jakości, a co w dobrej jakości na mp3. Dodatkowy plus jest równie ważne - czyste sumienie, że i wykonawca, którego taki, ze masz potem na półce zbiór, którego właśnie słuchasz też nie jest na tym stratny. To niby takie oczazdrościć Ci będą koledzy, bo zbieranie płyt to zywiste, a nadal nie jest to standardem. Na pewno z kilkoma piękne hobby i nikt nie przekona mnie, że tyle albumami tak zrobił Step, na pewno Alkopoligamia, czy ktoś samo satysfakcji daje posiadanie nawet giganjeszcze? Pewnie tak, a o tym nie wiem, to w sumie nieważne. tycznej ilości folderów z muzyką. Kto choć raz Wy jako słuchacze powinniście się wręcz domagać również w życiu kupił płytę, zrozumie o czym mówię. albumów w wersjach mp3, jeśli tylko kupujecie je legalTa duma i podniecenie, gdy wychodzisz ze nie. Nie jest to jakiś epokowy pomysł, za który dostanę Nosklepu i zrywasz folię jeszcze zanim dojdziesz bla, raczej powinna być to codzienna praktyka w cyfrowych do domu. To są te bezcenne emocje, za które czasach. Wy wspieracie wykonawcę kupując jego płytę, w warto zapłacić. “Za wszystko inne zapłacisz zamian dostajecie oprócz albumu też wygodę i możliwość kartą Mastercard”. Poza tym ile wspomnień poużytkowania jego dokonań w komfortowym dla Was formacie. trafi się wiązać z jakąś płytą. Przyjdź do mnie do Pojawiają się takie opinie, że to wszystko bzdura - ta nagonka domu, wybierz z półki losowe CD z mojej kolena piractwo i że to wręcz wzmaga zainteresowanie danym kcji, a na pewno kryje się za nią jakaś ciekawa wykonawcą. Zdarzyło się, że ludzie wręcz przytaczali mi dane anegdota warta opowiedzenia. Po 4... Świat z badań legendarnych “amerykańskich naukowców” na ten wokół nas jest na tyle piękny i bogaty w doztemat. Ja nie jestem na szczęście typowy, zidiociały od telewiznania, że nie warto cały czas zamykać się w koji, amerykański zjadacz hamburgerów z chroniczną nadwagą, konie budowanym przez dźwięki dochodzące z więc wszystko biorę na swój prosty, polski, chłopski rozum. jakże modnych, stylowych i lanserskich białych Owszem racja, że Internet jest pełen gwiazd wyciągniętych z słuchawek. Warto otworzyć się na to, co Cię garażu na fali popularności okazywanej przez internautów i otacza. Ciekawym doświadczeniem jest mimobardzo słusznie z resztą. Czas zerwać z dyktatem mediów na wolne słuchanie rozmów przypadkowych ludzi temat tego, co jest akurat trendy. Internet to rewolucja, to w autobusach. Nawet nie wiesz jaka to kopalnia jest właśnie prawdziwa demokracja. Słuchasz w końcu kogo punchlinów i anegdot. Chcesz być pisarzem, chcesz, a nie czekasz 5 godzin z pilotem w rękugotowym raperem, aktorem, felietonistą, socjologiem czy do nagrywania, żeby zobaczyć w TV swój ulubiony klip i go kimkolwiek innym? Obserwuj ludzi nagrać. Dlatego tak ważne jest, by Internet był wokół siebie. Bogaci podróżują po Czas zerwać z dyktatem wolny. Choć i tak już nie jest. Bo o ile faktycznie świecie, bo wiadomo, że podróże mediów na temat tego, możesz słuchać i oglądać kogo chcesz, to walka kształcą. Biedniejsi muszą się uczyć trwa na poziomie Twego przyswajania informacji, co jest akurat trendy. obserwować i słuchać otoczenia. bo międzynarodowe koncerny nie są głupie, więc Nawet nie wiesz ile genialnych wersów czy i tak Cię zmuszą żebyś selekcjonował docierający do Ciebie spostrzeżeń codziennie rzucają w eter osoby, przekaz według ich upodobań. Nikt z nas nawet nie wie ilu jest które masz wokół. Czysta, brudna prawda i rap następnych Kurtów Kobainów ćpających heroinę gdzieś w w najczystszej postaci, o ile umiesz to wyłapać. zaciszach swoich piwnic w deszczowym Seattle z powodu br“Kupujcie Polskie Rap Płyty” to stwierdzenie, aku zainteresowania ich dokonaniami, czy też następnych Big które powraca non stop w myślach. Tak, masz Punisherów gdzieś na latynoskiej części Bronxu. Dlatego porację, właśnie przed chwilą chciałem użyć stwitem tworzą się takie akcje, jak nagonka fanów Justina Biebera erdzenia, że to powraca jak bumerang, ale chyba na Polsat, że podali newsa o tym, że ich idol poszedł do burdelu nie ma czegoś bardziej oklepanego. Więc jeśli w Brazylii. Ja go nawet rozumiem, choć u mnie na osiedlu by se usłyszysz , że “coś powraca jak bumerang” na dzieciak zioła nie załatwił. Typ ma 19 lat, plus jest intergalaktypłycie swego ulubionego rapera, wyrzuć ją bez cznym gwiazdorem, to sobie chce czasem poruchać, proste, a żalu przez okno, a zobaczysz , że nie wróci do Cieże wytwórnia zabrania, bo trzeba tworzyć mit niewinnego frabie, nomen omen, jak bumerang właśnie... jerka z grzywką na potrzeby niekumających życia małoletnich fanów, to poszedł chłopina po cichu na bajzel w Sao Paulo. A co jeśli pojęcie boomboxa to dla Podobno Brazylijki są pod względem urody kobietami numer kogoś tylko niezrozumiały slang z oldskulowego dwa na świecie. Nie wiem, nie byłem, nie widziałem, zadowrapu, a discman to dziwne, duże i nieporęczne alam się na żywo numerem jeden na świecie, czyli Polkami. urządzenie rodem z muzeum techniki i ten ktoś po prostu fizycznie nie potrzebuje kupować Wracamy do rapu, bo i tak za dużo Justinów widuję płyt, bo nie ma na czym ich słuchać? Co codziennie na naszych swojskich, szarych ulicach. No więc więcej, do życia podchodzi czysto praktycznie dużo osób mówi, że raperów wspiera inaczej, nie tylko kui tworzenie kolekcji płyt nie jest mu do niczego powaniem płyt, ale też na przykład chodzeniem na koncerty.

40

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Felietony

W tym momencie słuchaczu salut żołnierski dla Ciebie bez irojakim zaraz poleci, a przy nowych znam nii, bo koncerty właśnie to prawdziwy sprawdzian rapera i szaledwo single? Po co Ci 3 giga muzyki, skoro cunek wszystkim, którzy na nie chodzą. Poza tym spotkałem o żadnym z tych albumów nie możesz nic się z opinią, że kupowanie legali w sklepach to też okradanie powiedzieć, poza tym, że go masz? wykonawców, bo i tak połowę zabiera sklep. Nie wnikając w szczegóły, dużo w tym prawdy, że podział tortu z zysków nie Na koniec zabawna anegdota, ale jak jest uczciwy i zazwyczaj najmniej dostają ci, którzy ten tort najbardziej prawdziwa, dotycząca piractwa ze w ogóle powołali do życia, czyli wykonawcy. Jednak przez świata gier komputerowych. Niezależne stutakie myślenie robi się błędne koło, bo tak... Popularni rapdio Greenheart Games wypuściło swego czasu erzy wiedzą, że i tak na płytach zarobią grosze, więc robią je ekonomiczno - strategiczną grę “Game Dev Tyna odpierdol, byle tylko było z czym pojechać w nowa trasę i coon”, będącą symulacją firmy produkującej opchnąć nową kolekcję ciuchów. Słuchacze się wkurwiają, że gry. Ich produkt był legalnie do kupienia z oficpłyty ich idoli są coraz gorsze, więc coraz mniej ich kupują i jalnej strony za jedyne 8 dolarów. Całkiem uckoło się zamyka. W tej całej układance raperzy to też niezłe kurzciwa cena, nawet jak na nasze warunki, bo 24 wiszony i kto z nas jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień... złote to nie jest fortuna. Piraci jednak rzucili się Ile razy słyszałem argument, że wstyd kupować polskie rap od razu na pobieranie owej gry za darmo. Jedpłyty... Dużo razy... Po części to prawda i jest spore grono rapnak twórcy przewidzieli kurewstwo ludzkie, że erów, które na to zasłużyło, by za ich TWÓRCZOŚĆ nie dać mało kto doceni ich pracę i sami postanowili złamanego zeta. Nawet jeśli teraz mnie strollować wirtualnych złodziei. Akurat każdy z nas był kiedyś zaliczysz do tego grona, bo takie Twoje Twórcy po cichu wypuścili do demokratyczne prawo, nieważne. tym przysłowiowym “Gimbem”, sieci piracką wersję gry. Umieścili Kiedyś raper potrafił być przewodniwięc zamiast ich negować, niech w niej małą niespodziankę kiem i mnie na przykład nauczyć paru kilka dodatkowych linijek kodu Ci dorośli raperzy zaczną im rzeczy, o których nie wiedziałem. Jak sprawia, że nie da się jej przejść. tłumaczyć rzeczywistość[...] Notorious powiedział “Never get high Prowadzona firma upada bowon your own supply”, to każdy diler na osiedlu wiedział, że iem z powodu... piractwa. Gracze, którzy zdobwłasnej trawki się nie tyka. Dziś jest tendencja na Biberyzację yli ów produkt nieuczciwie szybko się ujawnili muzyki i teraz 30-kilku letni, żonaci raperzy zamiast uczyć zadając publicznie na forach pytania, czy są życia, to starają się być kolegami z ławki chwiejnych emocjakieś kody, bo nie mogą przejść gry z powojonalnie prawiczków w ich podróży po świecie pierwszych du piractwa w niej występującego... Rozumiemocjonalnych doznań. Shit happens. Co gorsza wszyscy esz idiotyzm sytuacji? Piraci na forach, którzy jesteśmy temu winni po części, bo każdy zarobiony raper wie, spiratowali grę o robieniu gier, pytają o kody, że nie z płyt się dorobił. Więc tym bardziej na potęgę tłucze bo nie mogą przejść gry z powodu piractwa jeszcze bardziej infantylne ciuchy pod dzieciaków, którzy występującego w tej grze. Fuck logic i mózg jeszcze mu ufają. Tym bardziej jakkolwiek w miarę kumaci rozjebany i to jest właśnie mentalność Kasłuchacze się od niego odwracają i robi się polaryzacja godna lego... Popatrz teraz w lustro i sprawdź w akcie wojny PIS-PO. Z jednej strony, uważam zupełnie niesłusznie chrztu osobiście, czy przypadkiem na drugie pogardzane przysłowiowe “gimby”, a z drugiej strony ludzie imię nie masz Kali, a o tym nie wiesz.. . uważających się za lepszych. Akurat każdy z nas był kiedyś tym przysłowiowym “Gimbem”, więc zamiast ich negować, niech Ci dorośli raperzy zaczną im tłumaczyć rzeczywistość, a nie tylko dopasowywać się do ich wymagań. “Kupujcie Polskie Rap Płyty”... Dlaczego warto to robić? Bardzo mądre słowa na ten temat zarapował mój człowiek Zeus. Bez cytatu, bo bez problemu sam je znajdziesz. W każdym razie było o tym, że zamiast co tydzień mieć kwadryliard nowej muzyki może czasem warto mieć jedną płytę na tydzień, ale naprawdę wartościową, która poznasz od A do Z i zostanie Twoim klasykiem? To coś na zasadzie wyboru, czy wolisz weekendowy, tantryczny seks z Miss Universe, czy codzienne walenie konia pod rosochate kurtyzany. Sam sobie zadałem kiedyś to pytanie, dlaczego tak jest, że stare płyty Kadr z teledysku „Kupuję Polskie Rap Płyty” nawet po latach umiem cytować w całości i wiem po kolei jaki kawałek po

VAIB 03/13

41


Było, nie minęło

3 # O Ł Ę IN

M E I N , O Ł BY 3 0 0 2 K O R

ANTYLOGIKA GRZEGORZ / SZYCHA

1

0 lat w rapie to bardzo, bardzo dużo, a dzisiaj w kolejnej odsłonie cyklu “Było nie minęło”, cofamy się właśnie dokładnie o dekadę. Skład Antylogika powstał pod koniec 2003 roku i stworzyli go raper Grzegorz oraz Szycha. Ten pierwszy na scenie działał już od dłuższego czasu, natomiast drugi wcześniej parał się zupełnie z innym rodzajem muzyki. Antylogika podczas swoje relatywnie krótkiej kariery na scenie, nigdy nie zdołała wydać całego albumu, wypuszczając do sieci jedynie pojedyncze kawałki, które potem fani zbierali i wrzucali na fora w paczkach. Szczyt działaności

42

VAIB 03/13

składu z Kętrzyna przypadł na rok 2005, wtedy do Internetu “wpadła” największa ilość utworów. Za najbardziej znany numer składu, uznawane są “Pamętniki”, gdzie na feacie udzielił się Gres. Rok później Antylogika zakończyła działalność. Przez kilka lat nie wiadomo było co konkretnie dzieje się z warmińskim duetem, a po ślizgu rozniosła się nawet plotka, że Grzegorz nie żyje. Te smutne informacje zdementował na początku 2013 roku Szycha i zapowiedział coś nowego spod szylu “Antylogiki”. Niestety jak na razie skończyło się na słowach.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Antylogika

z okładki

Dyskografia 01. Antylogika - Alrauna 02. Antylogika - Amerykaniec 03. Antylogika - Borg 04. Antylogika - Coś być musi 05. Antylogika - Jestem 06. Antylogika - Maciek 07. Antylogika - Miasto 08. Antylogika - Podlew

09. Antylogika - Niebieski 10. Antylogika - Pyszałek 11. Antylogika - Rok 12. Antylogika - To nie to 13. Antylogika ft. Gres - Pamiętniki 14. Antylogika - Letarg 15. Antylogika - Lepszy świat 16. Antylogika - Słuchowisko

POBIERZ / POSŁUCHAJ ZA DARMO Antylogika - Zbiór utworów

VAIB 03/13

43


MNIA

MAM NA IMIĘ ALEKSANDER

CZY ZALICZYŁ UDANY DEBIUT?

W swojej krótkiej karierze wydał tylko jeden album, legalny debiut „Nie myśl o mnie źle”. Szybko zdobył to co innym przychodzi latami. Michał w poprzednim numerze ocenił jego album na 3,5, co dla wielu okazało się wielkim nieporozumieniem. Ja osobiście z chęcią pojechałem do Wrocławia, żeby spotkać się z Olkiem i porozmawiać na luzie. Zostałem ciepło przyjęty a część naszej rozmowy, przeczytacie poniżej. Jak odbiór płyty? Bardzo dobrze. Lepszy niż byś się tego spodziewał? Tak, np. OLiS to szok. O 7. miejscu dowiedziałem się z sms’a od Miuosha. Pierwsze co poczułem, to euforia. Mega uczucie. Drugie co zrobiłem, to od razu zadzwoniłem do Zena i mówię: „Weź stary wejdź w Internety, bo nie wiem czy z tym OLiSem to do końca prawda”. Jeszcze większa euforia była wtedy, kiedy za tydzień było 8 miejsce.

Tak i to było najtrudniejsze, bo wiadomo, że ktoś w pierwszym tygodniu mógł kupić płytę na podstawie singli. Jak jest drugi tydzień, to kumasz, że ktoś sprawdził płytę, bo album był już wtedy do odsłuchu na Youtube i w rapidshopie (śmiech). Wydaje mi się, że to jest już świadomy zakup i to jest takie docenienie ze strony słuchacza, które jest najbardziej wartościowe. Nie ma wtedy żadnego przypadku - tak mi się wydaje. Nie sądziłem, że będzie aż tak głośno o płycie. Czyli już jest jakiś sukces, przełożyło się już to na to, że np. grasz więcej koncertów?

44

VAIB 03/13

fot. Krystian Miądowicz

Bo się utrzymała sprzedaż…

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Gram więcej, bo wcześniej nie grałem (śmiech) tzn. grałem jakieś tam małe rzeczy. Z większych przed płytą to Juwenalia, Ekonomalia i Festiwal w Płocku.

z okładki

Wywiady

I jak wrażenia?

Cały czas rozwijam się wokalnie. Mógłbym to nagrywać w nieskończoność i poprawiać w nieskończoność, ale po co? To jest tak, że „Pręgi” brzmią jakoś, „Kaskader” brzmi jakoś… W następnych numerach, mam nadzieję, będę się dalej rozwijał. To są rzeczy, które chciałbym poprawić, ale na ten moment, w którym byłem i nagrywałem, dałem z siebie 100%. Nie było fuszery, że „a chuj, niech będzie”. Absolutnie nie było czegoś takiego.

Mi się podobało. Było spoko, bez większych zastrzeżeń. Kilka rzeczy do poprawy, ale jak wspominałeś, nie masz jeszcze takiego doświadczenia.

Przed wywiadem wspomniałeś mi, że sprzęt w studiu, w którym nagrywasz nie jest dopasowany pod Ciebie… Nie miałeś szansy nagrywać gdzieś indziej ?

Nie jest ono nie wiadomo jakie, ale np. po odbiorze we Wrocławiu były głosy, że zajebiście się podobało. Nie gram koncertów z kompleksami w stylu: „O boże nie zgrałem 1000 koncertów, dlatego nie wiem jak to robić”.

Nie chcę żeby to wyglądało tak, że zwalam winę na mikrofon. Sprzęt, na którym pracuję uwypukla „esy”, z którymi mam ewidentny problem, ale to oczywiste, że w pierwszej kolejności to ja muszę lepiej rapować, a nie kupować inny sprzęt. Miałem, ale ja pracuję w taki sposób, że wchodzę i kurwa tu siedzę. Nie mogę nagrywać na godziny.Potrafię zgrywać numer ileś tam godzin, nie dlatego, że nie mogę tego nawinąć czy cokolwiek, tylko to działa trochę inaczej. Jest nastrój, robimy coś, robimy, robimy, robimy, przerwa. „Słuchaj stary, wydaje mi się, że trzeba się nad tym zastanowić”, dobra siadamy puszczamy, coś tam zmieniamy, dobra idziemy coś zjeść. Wracam, znowu nawijam… Nie byłbym w stanie przyjść do studia na godzinę 17 i wiedzieć, że mam czas do godziny 20. To by mnie trochę blokowało. To też jest kwestia doświadczenia.

Właśnie byłem tam również i byłem ciekawy jak się scenicznie zaprezentujesz…

Na płycie nawinąłeś, że jak dasz dupy, to weźmiesz za to odpowiedzialność. Co będzie tym wyznacznikiem, że stwierdzisz, że dałeś lub nie dałeś dupy. To mogą być różne rzeczy… Co się na to złoży? Zły odbiór? Słaba sprzedaż? Mało wyświetleń? Duży hejting? Nie wchodzę tu w liczby, sprzedaż, wyświetlenia czy to, że ludzi nie przybywa na Facebooku. Nie o to chodzi. Jeżeli ktoś mi zarzuci, że np. „W tym numerze pierdolisz od rzeczy, jest tragedia”, a ja uznam, że to ma jakieś podstawy merytoryczne, to nie mam problemu z tym, żeby się do tego przyznać. Wydaje mi się, że właśnie to jest branie odpowiedzialności, że podpisujesz się bez względu na to, co zrobisz i mówisz to wyszło tak i tak i ja to wiem. Bo często spotykam się z „paleniem jana”, że ktoś puścił półprodukt i mimo wszystko mówi: „ No ale o co Wam chodzi?”. Absolutnie nie wchodzimy tu w liczby, tylko jakość.

Ale np. gdybyś dogadał się z Miuoshem, że wpadasz do niego na miesiąc i nagrywasz u niego w studiu cały materiał… ? (śmiech) Nie chciałbym mu siedzieć przez miesiąc na głowie… Dałoby się to zrobić, ale musiałbym tam pojechać na miesiąc z realizatorem no i zamieszkać w Siemianowicach

Już trochę minęło od premiery Twojej płyty, wiesz jaki jest odbiór, osłuchałeś się z materiałem. Co byś dziś zmienił w tym albumie? Wokalnie nie jestem oswojony, są numery, które powinienem nawinąć z innym feelingiem. W sensie, że ja też muszę wyczuć taki motyw, jeśli chodzi o moje posługiwanie się głosem. Są takie tracki, gdzie niepotrzebnie chciałem krzyczeć. To zabiera mój największy atut, czyli barwę głosu. Po co mam krzyczeć, skoro mogę przewinąć lżej, ale wydobyć głębię głosu? Czasami ma to większą moc, niż jak wydrę mordę. Wydaje mi się, że to na pewno jest rzeczą, która nie została dopracowana i sposób w jaki pracowałem. Napisałem, zgrałem i to przeważnie zostawało. Czyli nie było tak, że np. stwierdziłeś podczas pracy, że jeszcze możesz coś poprawić, nagrać jeszcze raz? Nie, nie, właśnie nie było czegoś takiego. Obawiałeś się, że przedobrzysz czy stwierdzałeś zawsze, że to jest na tyle dobre, że jednak nie zrobisz tego lepiej?

Sprawdź recenzję “Nie myśl o mnie źle” w poprzednim numerze naszego magazynu.

VAIB 03/13

45


MNIA

Śląskich. To jest zajebisty problem. Ciężko zaangażować ludzi, znaleźć kogoś, kto się zna na rzeczy, nie weźmie za to kosmicznych pieniędzy (mówię o realizatorze) i będzie chciał wyciąć sobie miesiąc z życia po to, żeby zrealizować płytę. Miuosh nie proponował Ci nawet takiej pomocy ? Nie, ja powiedziałem, że mam studio i nagrywam u siebie. To są takie rzeczy, które wyszły podczas pracy. Zajmowałem się pisaniem, rapowaniem. Nie wchodziłem w elementy stricte techniczne. Jakoś mi się nasunęło pytanie… nagrałeś od razu legal - czy to jest już odpowiedni czas na to? Czy może lepiej byłoby wydać w podziemiu i poczekać na ten mainstream? Mainstream i podziemie to jest sztuczny podział. Można sprzedaż złoto w podziemiu #Małpa #ZmianaGry. To naprawdę nic nie zmienia, to jest tylko hasło. To jest jakaś taka łatka. Kiedyś to coś znaczyło, teraz to już nie jest takie ważne. „Nie mam nic do stracenia, do zyskania mam przyszłość” – to jest wers z intro, będący jednocześnie followup’em do wersu Bisza, który jakby podsumowuje to dlaczego jestem na legalu, a dlaczego nie. Doświadczenie, które wyciągnę z wydania legalnej płyty, jest lepsze niż doświadczenie, które wyciągnąłbym z nielegala. Oczywiście proces tworzenia płyty jest podobny, ale są elementy, które się różnią. Promocja, kręcenie klipów TAKICH a kręcenie klipów własnym sumptem. Np. „Kaskader”, gdzie po prostu mogliśmy sobie pozwolić na więcej. Nie nagrałbym takiego klipu w momencie, kiedy robiłbym nielegal. Wiem, że jak będę robił drugą płytę, to będę wiedział co trzeba zrobić, co ile trwa, co jak ogarnąć itd. Poza tym robienie legala jest bardziej zobowiązujące niż robienie nielegala. Bo jak ktoś mi mówi: „słuchaj robisz nielegal, zrób go w listopadzie”, dobra zrobię w listopadzie, zrobię w grudniu, kurwa w lutym i nic się nie stanie. Jeżeli masz wytyczne, to i to i to, Empik musi dostać… to też jesteś bardziej zmotywowany i twoja praca zupełnie inaczej wygląda. To też jest doświadczenie, które procentuje. Teraz pytanie czy te wszystkie terminy, zobowiązania itd. wpłyną negatywnie czy pozytywnie na stworzenie albumu? Nie wiem czy to wpływa pozytywnie, czy negatywnie. Kto wie, może bez deadline’ów wszystko by się rozpłynęło. Jak się dłubie za dużo, to też niedobrze. A jak z głosami ze środowiska? Jak inni raperzy odebrali Twój debiut? Napisało do mnie kilku raperów, których cenię, gratulowali płyty. Ale są też sytuacje, które mi się nie podobają… są ludzie, którzy patrzą na tę płytę nie przez pryzmat

46

VAIB 03/13

zawartości, tylko przez pryzmat sukcesu, który odniosła. Nie oszukujmy się, to co ja osiągnąłem, dla niektórych nie jest sukcesem żadnym, a wręcz mogłoby być porażką, a dla niektórych ogromnym sukcesem. Dla mnie jest to duża rzecz. Są ludzie, którzy patrzą na to właśnie przez pryzmat: „No fajnie się sprzedała płyta, gratuluję”. Ja myślę sobie, cieszę się, że mi gratulujesz, ale fajnie jakbyś napisał: „słuchaj stary, ten wers jest zajebisty” albo „ten refren jest świetnie zrobiony”. Po płycie zaczęły się jakieś większe propozycje gościnne. Ostatnio byłeś na Tuszu. Coś jeszcze? Coś się kroi, ale nie chcę o tym mówić, bo nie chcę zapeszać. Bo jest propozycja, że możemy nagrać numer, ale ten numer może nie wejść na płytę. Na pewno pojawię się na płycie Trooma, na producentce Qubaqa, będę miał numer z Roverem. Jest planowany numer ze Stochem. Mówię teraz o takich rzeczach, które są raczej pewne. A słuchałeś płyty Miuosha i Onara? Słuchałem singli, nie słuchałem całej płyty. Tę płytę mam dostać w Piątek na Śląskim Rap Festivalu w Katowicach. Ale na pewno podoba mi się ostatni singiel „Zostań” i pierwszy „Kilka słów” jest naprawdę dobry. Ale widzisz co się dzieje? Widzę i tym bardziej uszanowanie w stronę Miuosha ze względu na to, że mógł nagrać kolejną płytę na bitach truskulowych od A do Z i jechać w ten schemat. Jednak zabrał się za coś innego. Płyta sprzedała się dobrze, Miuosh z tego co wiem ma zabookowane koncerty do 3500 roku, więc jest mnóstwo osób, które się tym jarają. Głosy krytyczne są głośne, ale chyba żaden raper się nad tym nie długo nie zastanawia, gdy tydzień w tydzień ileś-set osób na koncercie krzyczy Twoje refreny. Tak na marginesie, reakcje ludzi W OGÓLE coraz mniej mi odpowiadają i to jest bardzo przytłaczające. Jest coraz więcej ekspertów inspirujących innych ekspertów „in progres”, którzy się kurwa po prostu nie znają. I nie mówię tu o guście, tylko o podstawowej wiedzy technicznej czy muzycznej. Płyty są oceniane jak nowe modele Nokii. 2 + 2 = 4. „To jest, tego nie ma – ocena 6,35 za płytę. Następną proszę.” Nikt nie próbuje poczuć płyty, zrozumieć jej, bo jeżeli można po czymś pojechać , to trzeba to zrobić i to szybko. Jeżeli ludziom coś się nie podoba, to nie mówią, że im się to nie podoba, tylko mówią, że to jest chujowe, a to OGROMNA różnica. „Dziękuję, nie słucham, będę słuchał poprzednich płyt”. I koniec. No dokładnie. Włącz sobie teledyski innej muzyki, nie rapu. Np. rocka. Poziom merytoryczny krytyki w komentarzach na Faceboku czy Youtube jest… inny.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Wywiady

fot. Krystian Miądowicz

u k l i k e i n m o d o ł a s i p a N , ę i n e c h c y r ó t k , w ó r rape . y t y ł p i l a gratulow

VAIB 03/13

47


fot. grymuza PHOTOGRAPHY / fb.com/grymuzaPHOTOGRAPHY

MNIA

je o m t s je o t e ż , ję u Cz d ą t s ję u n la p ie N miejsce. o c , m ie w ie n i ć wyjeżdża m y b e ż , ć a t s o ł ia s by się mu . ił z d a w o r p y w się stąd 48

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

Sofresh Familia. Co o tym możesz powiedzieć? To jest bardzo ważny element mojej twórczości. To jest rodzinka i ekipa entuzjastów, ludzi, którzy zajmują się rapem w różnych dziedzinach. Jest Montone i Tarniu, którzy robią zdjęcia, montują klipy jest beatboxer Mikey, jest Egotrue, w którym Emes jest raperem i robi bity a Zen rapuje. Jest freestylowiec FreekON, Marta Malinowska, która jest dziennikarką. Jest Markuszyński jako producent, Heisenbergs Montage jako duet producencki. Jest OzM, który rapuje i jednocześnie wspiera mnie na koncertach. To jest grupa ludzi, która zajmuje się szeroko pojętym hip-hopem. Jest to grupa, która dobrze się zna, lubi, szanuje i wspiera. Jest tu współpraca, która opiera się na kumulowaniu doświadczenia i to jest bardzo pomocne. Wskazówki odnośnie marketingu, warstwy muzycznej czy lirycznej, to jest coś, czego ja nie dostanę od kogoś pisząc przez Internet. To są ludzie, którzy mnie znają i wiedzą jaki jestem. Słuchają i mówią: „Słuchaj stary,mogłeś to zrobić tak, mogłeś to zrobić lepiej albo to jest dobre”. No i najważniejsze - wsparcie psychiczne. W pewnym momencie pojawia się presja, której sam nie odepchnę tak skutecznie jak z Familią u boku. Dlatego Sofresh Familia, bo jest tu zależność bardzo rodzinna. Jak ktoś ma problem, to może przyjść do kogoś z ekipy i nie musi chodzić tylko o muzykę. Założyliście też Facebooka, czyli chcecie wszystkim pokazać, że jesteście taka ekipą. Ale co konkretnie chcecie pokazać jako całość? Mamy na przykład numer, który jest numerem wspólnym. Egotrue, Longer, i ja robimy prześmiewczy track o środkach komunikacji. Wszystko nagrane pod beatbox Mikey’go. Do tego to jest w pełni nasza rzecz. Ego pojawia się u mnie na płycie, Markuszyński robi mi bity, Emes robi mi bity, Montone kręci mi klip i tak dalej. Więc wspieramy się i robimy różne rzeczy razem. Ale ciekawe jest to, że nie ma tu żadnego musu. Jeżeli ktoś chce zrobić całą płytę bez gościnnego udziału chociaż połowy osoby z Sofresh, to nie ma problemu, może to zrobić. Nie ma żadnych zobowiązań, wszystko jest na układzie rodzinnym. Nie ma też tutaj poklepywania po plecach, jeżeli zrobiłeś coś chujowo słyszysz: „Stary spierdoliłeś” i to jest moim zdaniem największa siła tej rodziny.

recenzje

felietony

wywiady

Wywiady

z okładki

Mówiliśmy już o tym co robiłeś, co robisz. Może teraz o tym co masz w planach jeszcze? Chciałbym na pewno jeszcze wydać płytę w Fandango. Podoba mi się tam, bo to jest podobny klimat jak w Sofresh. Miuosh bardzo mi pomaga i wierzy we mnie. Wierzył w tę płytę kiedy mu wysłałem pierwszy numer „Tlen”, wierzył jak mu podsyłałem kolejne kawałki, wierzył jak dostał ostatni ukończony numer na płytę - „Kaskader”. W pierwszym numerze naszego magazynu jest wywiad z Miuoshem, w którym sporo o Tobie mówił. Mówił, że za Ciebie dałby sobie obciąć dwie ręce i że taki rap jaki Ty robisz, powinien się sprzedawać. Bo między nami nie ma takich relacji raper - wydawca. Jest koleżeńsko, nie ma zobowiązań, choć Miuosh jest jednocześnie dla mnie mega autorytetem. Tak samo mi się pracuje z SSG. Nie straszymy się paragrafami z umów (śmiech). Jak słucham od raperów, że wytwórnia czy sponsor mówi im to czy tamto. Dzięki temu czuję się mega komfortowo przy robieniu muzyki. Ja wiem, że to są pieniądze, że to jest biznes i muszą być wytyczne. Może są rzeczy, które lepiej mieć na papierze, ale są też takie, których na papierze zapisywać nie trzeba, bo to kwestia jaj i honoru. Ale robisz już coś na nową płytę, piszesz, nagrywasz? Napisałem jeden numer. Oprócz tego cisnę gościnki. Wiadomo, że chciałbym nagrać płytę za rok, ale nie wiem czy się wyrobię. „Nie myśl o mnie źle” powstawała od stycznia, a w lipcu miałem już wszystkie numery i „Kaskader” doleciał jakoś tak rzutem na taśmę w sierpniu. No to 8 miesięcy i to jest dość szybko. Ale nie dziwię się, kiedy obserwuję Mesa, który dłubie materiał dwa lata. Nie wiem jaki jest optymalny czas robienia płyty dla mnie. Nie wydałem ich jeszcze tyle, żeby wiedzieć. Wszystko przede mną. Mam 22 lata i wydam jeszcze pierdyliard płyt - bez spiny. Masz jakieś hobby poza rapem? Miałem jak zaczynałem nagrywać płytę, ale teraz już nie mam (śmiech). Uprawiałem dużo sportu jako dzieciak. Trenowałem piłkę ręczną, później

długo trenowałem sztuki walki, ale bez wychodzenia na jakieś sparingi. Trenowałem brazylijskie jujitsu i kombat a potem boks, który dla mnie był najtrudniejszy i najbardziej pouczający. Bo niby wszędzie masz bardzo dużo elementów, masz stójki, różnego rodzaju kopnięcia, rzuty i tych elementów jest naprawdę bardzo dużo. Ale jak masz tylko ręce i masz się tylko boksować, no to treningi wyglądają zupełnie inaczej. Ale to uczy pokory. A później to już siłownia i bieganie. Był taki rok, że trenowałem 6 razy w tygodniu. Jak już mowa o boksowaniu, to w rapie takim nieodłącznym elementem są np. dissy. Więc jakby ktoś Cię zaczepił, to byłbyś wstanie i chciałbyś odpowiadać na to, czy zlałbyś to konkretnie i nie chciał się bawić w takie rzeczy? Zależy kto by to zrobił, ale raczej takie dissowanie uważam za przypał. Nie wiem czy pamiętasz, ale Miuosh też miał beef. Mimo, że był to diss, to nagrał z tego fajny numer, który technicznie i muzycznie jest ciekawy i nie na zasadzie bluzgów i jechania po gościu od góry do dołu. Mój ulubiony refren z beef’u w ogóle to refren z beef’u Ten Typ Mes vs. Mezo. „Kiedy taki śmieć jak Ty nabluźni typowi jak ja…” Słucham tego do dzisiaj jako tracku, bez skupiania się na tym, że to beka na Meza. Wolałbym czas, który miąłbym spędzić przy robieniu beefu, poświęcić na robienie muzyki, takiej która nie będzie ukierunkowana na to, czy na tamto. Chciałbym robić płyty, a nie robić sobie serial kryminalny. Nagrywasz płytę, ale jeszcze z tego nie żyjesz, więc co robisz pobocznie? Studiuję we Wrocławiu. Dlaczego Wrocław? To był trochę przypadek. Generalnie ze względu na kierunek studiów niedostępny nigdzie indziej. Ze wszystkich głupich pomysłów, jakie miałem w swoim życiu, to ten jest najlepszy. Utożsamiam się z tym miastem. Mieszkam tu czwarty rok i podoba mi się tu. Czuję, że to jest moje miejsce. Nie planuję stąd wyjeżdżać i nie wiem, co by się musiało stać, żebym się stąd wyprowadził. Rozmawiał: Adam Romanowski

VAIB 03/13

49


FOT. ADRIANNA SOKOLNICKA / FB.COM/ADRIANNASOKOLNICKAFOTOGRAFIA

Quebonafide

QUEBONAFIDE:

STREET CREDIT

JEST DLA MNIE SPRAWĄ HONOROWĄ Autor „Eklektyki” mocno namieszał na naszej scenie. Zbiera coraz to większe grono fanów, mainstreamowi raperzy zapraszają go na swoje albumy, a z Eripe pracuje nad “Płytą roku”… Adam i Michał przygotowali solidną dawkę pytań, sprawdźcie co Quebo miał do powiedzenia! We wstępie do numeru „Polis” zaznaczasz, że „w życiu chodzi o jedno - żeby odpowiedzieć sobie na zajebiście ważne pytanie: Big Pun czy Lil Wayne?”. Twoja odpowiedź na nie to… Kończę ten kawałek Michnikiem i zaczynam ten kawałek Michnikiem, bo to pytanie sprowadza się do słówka, które raczej średnio lubię - czyli relatywizmu. Lubię w życiu podejmować pewne decyzje i stawać za nimi murem, ale pewne sytuacje po prostu nie przynoszą rozwiązania. Życie jest podobno sztuką wyborów, ale czasami lepiej zrobić z “ albo - albo “ - “ to i tamto “.

50

VAIB 03/13

Pozostając nadal w tej konwencji. Platon czy Arystoteles? Moim ulubionym starożytnym fristajlowcem jest Heraklit z Efezu. Wariabilizm, panteizm i przyciąganie się przeciwieństw na propsie. Dwaj wymienieni przez Ciebie panowie są przehajpowani. Sam mówisz, że zarówno filozofia, jak i socjologia nic Ci nie dały. Pozostawiły po sobie jednak ślad w postaci inspiracji dla Twojego rapu?

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Wywiady

Nic mi nie dały z perspektywy zwiększenia moich szans na rynku pracy, jednak z perspektywy erudycyjnej, obydwa te kierunki zdecydowanie in plus . Na pewno mój słownik mocno się poszerzył o masę śmiesznych zwrotów, którymi od czasu do czasu można zabłysnąć w kawałkach, to takie autotelicznie transcendentalne :v Słuchając „Eklektyki” nie trudno zauważyć, że jesteś zwolennikiem konceptualnych numerów. Z Eripe nawiązywałeś do marvelowskich super-bohaterów, wspólnie z Tombem sięgaliście do kinematografii. Czy nie myślałeś nigdy, żeby nagrać wspólnie z Jinxem z Proximite kawałek, którego motywem przewodnim byłaby filozofia? Myślę, że jakiś pierwiastek filozofii pojawia się w każdym nie braggowym kawałku ode mnie, ale to już nie ta sama zajawa, co parę lat temu. Umiłowanie mądrości ma to do siebie, że opiera się na abstrakcyjnym patrzeniu na świat, a moje podejście dzisiaj jest dużo bardziej przyziemne. Numeru w takiej konwencji na przewózce chyba bym sobie nie wyobrażał, chociaż może - daję z siebie Max jak Weber, psy mnie wiskają, Sokrates - wiem, że nic nie wiem. Jak wyglądają prace nad „Płytą Roku”? Brak odzewu z Waszej strony można odbierać jako „ciszę przed burzą” czy projekt nadal pozostaje szkicem? Cisza przed burzą.

W Stanach płyty przynoszą na tyle duże dochody, że raperzy mogą sobie pozwolić na trochę altruizmu i rzucić od czasu do czasu coś pro bono, przez co jest więcej rapu, więcej hajsu i więcej kilokalorii. W Polsce trochę gorzej to przędzie i większość po prostu nie chce się pozbawiać potencjalnego zysku - chyba tak to działa. Kontynuując tę kwestię, chciałbym skupić się na scenie legalnej (nie umniejszając w żadnym stopniu drugiemu obiegowi). Dawniej Gural z Kostkiem udostępniali mixtape’y, na których można było usłyszeć poznaniaka rapującego na amerykańskich instrumentalach, Te-Tris zarówno przed premierą „Dwuznacznie”, jak i po niej, dawał o sobie znać na bitach z albumów Jaya i Statika. Mamy rok 2013 i nic nie wskazuje na to, by wymienieni raperzy wrócili do tej konwencji. Chciałbym poznać Twoją opinię na ten temat. Uważasz, że „tradycja mixtape’owa” umiera wraz z promocją, jaką oferują wytwórnie? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę, poza tym nie uważam, żeby istniała jakaś presja nagrywania rapu hurtowo, jeżeli ktoś nie czuje takiej potrzeby.

FOT. ADRIANNA SOKOLNICKA / FB.COM/ADRIANNASOKOLNICKAFOTOGRAFIA

Debiutujesz mixtape’m. Nie mógłbym w związku z tym nie zadać Ci pytania o nie. W Stanach taka forma promocji swojego rapu jest na porządku dziennym - jak myślisz, dlaczego w Polsce nadal jest to towar deficytowy? Czy uważasz, że wielu weteranów polskiej sceny powinno pod tym względem brać przykład z TDF-a?

VAIB 03/13

51


Quebonafide

Skoro został wspomniany Te-Tris, musi zostać wymieniony i Pogz. Wszystko sprowadza się do ich tegorocznego albumu i Twojego gościnnego udziału na „Teraz”. Jak wspominasz współpracę z „ludźmi ze wschodu”? Co prawda współpraca przebiegała głównie internetowo, ale przed samym nagraniem byliśmy w stałym kontakcie z Te-Trisem i przecięliśmy się na kilku koncertach. Na tyle, na ile miałem okazję poznać kulisy powstawania “Teraz”, uważam, że podejście chłopaków jest na maxa profesjonalne, co doskonale oddają imprezy na żywo. Dla mnie osobiście jest to spore wyróżnienie. Na „Eklektyce” mieliśmy okazję usłyszeć wielu producentów. Jeżeli miałbyś zrobić album z jednym z nich, na kogo padłby wybór? Gdybym miał zrobić album z jednym producentem, wahałbym się między Fouxem, a Eljotem. .Czy Yochimu da jeszcze o sobie znać? Samej nazwy Yochimu nie używamy z Fusem od dawna, wspólnej płyty nie planujemy, ale regularnie współpracujemy studyjnie i koncertowo. Sprawiasz wrażenie osoby bardzo pewnej siebie, a przy tym niesamowicie pokornej. Dawałeś odczuć w poprzednich wywiadach, że nie śpieszno Ci na legal. Odzywa się w Tobie to klasyczne podejście do rapu? Street credit jest dla Ciebie sprawą honorową? Street credit jest dla mnie sprawą honorową, podobnie jak działanie niezależne. Nie mam żadnych kompleksów związanych ze zlegalizowaniem mojej muzyki, ale jeżeli to nastąpi, to tylko i wyłącznie na moich zasadach. Zostawmy na moment rap od wewnątrz i skupmy się na jego zewnętrznej stronie. Soczewki. Znak rozpoznawczy w Twoim przypadku. Inspiracja Hopsinem? Twoja prywatna jazda? Czy ma to wszystko drugie dno? Ma to wszystko drugie dno, mianowicie moją wadę wzroku, która jest olbrzymia. Bez soczewek nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, a jeżeli już muszę je codziennie zakładać, to traktuję je jako element stylizacji. Miałem je długo długo

52

VAIB 03/13

przed Hopsinem. Cyphery. W tym roku dały o sobie znać na świecie za sprawą gali Bet HipHop Awards, w Polsce natomiast przy okazji inicjatywy ze strony Brudnego Południa. Pamiętam, że na swoim facebooku propsowałeś całą akcję, wyrażając chęć uczestnictwa w podobnym wydarzeniu. Nie myśleliście nigdy, by jako SB Maffija zaprezentować się w tej właśnie konwencji? Przygotowaliśmy posse cut SB Maffiji, ale w jakim charakterze zostanie on wypuszczony, tego jeszcze nie wiem, samą inicjatywę cypherów jak najbardziej propsuję. Na jakich dokładnie zasadach działa SB? Jesteście kolektywem jak Pro Era czy bardziej familią jak Wu? Solar jest głową rodziny, więc chyba bardziej jak WTC. Jak wspominasz swój debiut w finale Wielkiej Bitwy Warszawskiej? Jest szansa, że zobaczymy jeszcze Quebonafide w najlepszej wolnostylowej ósemce?

wytwórni, tylko pozytywny stosunek do działania niezależnego, zatem odpowiadając na Twoje pytanie - pełna swoboda jest warunkiem koniecznym. Czy uważasz, że polski raper, aby dobrze sprzedać swoją płytę, musi dostosowywać się do polskiego odbiorcy? W pewien sposób tak, uważam, że muzyka sama w sobie jest jakąś formą kompromisu pomiędzy artystą i słuchaczami. Nie ma tak uniwersalnego terminu jak polski odbiorca, wiele zależy od targetu i oczekiwań, a Ci, którzy nie potrafią się dostosować przeważnie nie wychodzą na tym zbyt dobrze od strony ekonomicznej. Co Ciebie najbardziej śmieszy w polskim hip hopie? Brak dystansu, kompleks hajsu, fałszywość, awangarda na siłę. Wspomniany wcześniej został Hopsin. Kogo słuchasz z amerykańskiej sceny? Załóżmy, ze pojawia się okazja nagrania kawałka z dowolnie wybranymi przez Ciebie raperami ze Stanów. Kto by to był i dlaczego?

Kocham to pytanie, no to lecimy: Mac Miller, Ashter Roth, Hoodie Allen, Yonas, Jeden z niewielu momentów mojej Logic, MGK, Hopsin, Chris Webby, Vinrapowej działalności, której towarzyszył nie Paz, Slaine, Rugged ogromny stres. Man, Immortal Technique, Nie ma tak uniwSam poziom Rookie Fresh, Wiz Khalifa, ersalnego terminu finału, atmosfera Lil Wayne, Jay Z, i przygotowanie jak polski odbiorca, Future, Lil Reese, Action Bronson, były zajebiwiele zależy od tarASAP Rocky, Kendrick, Kid ste i w pewgetu i oczekiwań [...] Ink, Kid Cudi, Tyga, J.Cole. ien sposób Niekoniecznie wszystkich przełomowe, jeżeli chodzi o mnie i obytych raperów uważam za zajebistych, cie ze sceną. WBW traktuję jako rapową ale są to po prostu raperzy, których przygodę, jest wiele powodów, przez lubię i do których wracam. Dla kontrastu które freestyle był dla mnie zawsze tylko Eminema uważam za najlepszego rapera drugoplanową zajawką. wszechczasów, a nie pojawia się często Kto był dla Ciebie największą inspiracją na mojej playliście. i motywacją do zajęcia się freestylem?

Muflon, Te-Tris, Enson, Białas, Trzy-Sześć, Wiciu, ale największą zasługę w tym, że w ogóle kiedykolwiek się pojawiłem na bitwie miał zdecydowanie Solar. Na swoim facebook´owym fan page´u napisałeś, że „Wytwórnie nigdy mnie nie przekupią”. Jakie warunki musiałaby spełniać wytwórnia aby mieć Ciebie pod swoimi skrzydłami? Nie jest to negatywny stosunek do

Myślisz, że polska scena pewnego dnia nauczy się takiego podejścia do hip hopu, jakiego często zazdrościmy Ameryce? Yah, Bitch, fosho. Dzielisz rap na różne gatunki? Modne są sformułowania takie jak „rap studencki” i „rap uliczny”. Są raperzy w Polsce, z którymi chciałbyś nagrać, choć czujesz, że życiowo jesteście na przeciwległych biegunach?

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v

FOT. ADRIANNA SOKOLNICKA / FB.COM/ADRIANNASOKOLNICKAFOTOGRAFIA

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Wywiady

VAIB 03/13

53


FOT. ADRIANNA SOKOLNICKA / FB.COM/ADRIANNASOKOLNICKAFOTOGRAFIA

Quebonafide

54

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Wywiady

Dzielę rap na różne gatunki i nic nie blokuje mnie przed tym, żeby słuchać skrajnych spośród nich. Myślę, że z Mesem jesteśmy na totalnie przeciwległych biegunach wizerunkowo, światopoglądowo i estetycznie, a mimo to uważam go za czołowego rapera w Polsce. Podobnie wygląda sytuacja z Łoną, Sokołem, Zeusem, Pezetem i Włodim, ale to tylko moje domniemania, bo żadnego z nich nie znam osobiście. Czy widziałbyś siebie w zestawieniu z innymi gatunkami muzycznymi? Chciałbyś poeksperymentować np. z muzyką gitarową? Jak najbardziej tak, proponowałem współpracę dwómtrzem artystom spoza środowiska, ale przeważnie problem polega na tym, że wykształceni muzycy patrzą na raperów z przymrużeniem oka. Napisałem do Pana Marka Dyjaka nagramy coś, wierzę, ale bez odzewu, haha. Czy istnieją ludzie ze świata sztuki, literatury, filmu lub filozofii, o których mógłbyś powiedzieć, że wywarli na Ciebie duży wpływ? Jeśli tak, to którzy i dlaczego? Sztuka - Caravaggio, Literatura - Waldemar Łysiak, Richard Dawkins, Film - David Fincher, Martin Scorsese, Johnny Depp, Edward Norton, Filozofia - Baruch Spinoza, John Locke. Spoko są. Na „Eklektyce” mówisz, że wbijasz w socjalizm. Czy masz określone poglądy polityczne? Chodzisz na wybory? Co sądzisz o wydarzeniach, które miały miejsce w Warszawie podczas Dnia Niepodległości? Podobnie jak w większości kwestii światopoglądowych, w kwestii politycznej jestem mocno eklektyczny. Gdybym miał się jakoś definiować, to chyba ideologia libertariańska wywarła na mnie największy wpływ. Co do wydarzeń podczas Dnia Niepodległości, to nie jestem w stanie się do nich ustosunkować, bo po prostu się od tego odciąłem i niespecjalnie wiem co jest pięć. Na wybory jak najbardziej chodzę, spróbuj połączyć Stanisława Michalkiewicza, Przemysława Wiplera i Jarosława Gowina, a efekt powinien dać mój głos. Propsowałeś ks. Jakuba Bartczaka. Co sądzisz o Mediumie i jego deklaracjach? Myślisz, że polska kultura hip hopowa jest na tyle pojemna, aby znalazło się w niej miejsce na skrajną prawicę i skrajną lewicę? Myślę, że świat nie jest na tyle pojemny, żeby znalazło się na nim miejsce na skrajność, a co dopiero mówić o kulturze hip hopowej. Ja jestem nauczony złotego środka, więc nie jestem w stanie pojąć jakichkolwiek ekstrem. Staram się patrzeć na świat racjonalistycznie, więc to, co mówi Medium i sposób w jaki to mówi, jest dla mnie nie do przyjęcia, ale wciąż pozostaje niczym więcej niż jego prywatnym poglądem. Na blogu „Raperzy Czytają” polecasz książkę Richarda Dawkinsa „Bóg Urojony”. Mógłbyś powiedzieć jaki jest Twój stosunek do wiary? Uważasz, że ateizm to nadzieja na lepszy świat, czy może brak wiary u ludzi doprowadzi do nieszczęścia? Ja jestem panteistą, czyli streszczając - lekko podrasowanym

Sprawdź recenzję “Eklektyki” w pierwszym numerze naszego magazynu. ateistą. Wierzę w przyczynowo-skutkowość, niekoniecznie w celowość świata. Mój stosunek do wiary jest ambiwalentny - z jednej strony uważam ją za imperatyw trzymający ludzką naturę w okowach, a z drugiej strony źródło masowej krzywdy. Na samych kartach Biblii zginęły trzy miliony osób, to daje do myślenia. Czy jest to nadzieja na lepszy świat - tego nie wiem, ale staram się żyć tak, jakbyśmy mieli widzieć się tylko tutaj. Czy rap w Polsce może być na tyle kompetentny, aby stanowić ważny głos w debacie publicznej? Myślisz, że nadejdzie dzień, w którym raperzy będą traktowani poważnie? Tak nie będzie, dopóki do Must Be The Music przychodzą jakieś pseudorapowe cześki i dostają cztery razy tak, a na Vivie leci Grupa Operacyjna i ludzie udają, że to jest zabawne. Nie do końca też rozumiem, co znaczy być traktowanym poważnie - to, że głos danej osoby wywołuje owacje czy wkurwienie, a może to, że ktoś się z tym liczy. Czas pokaże, mimo wszystko uważam, że podejście społeczeństwa do rapu mocno uległo przemianie, in plus. Nawijasz, że czujesz się sterowany i jesteś „częścią planu paru szmaciarzy”. Co sądzisz na temat teorii spiskowych? Nie do końca o to chodzi w tym wersie, nie wierzę w teorie spiskowe. Na Twojej płycie regularnie przewija się temat pieniędzy. Myślisz, że jest możliwe abyś utrzymywał się z rapu? Czy może patrząc w przyszłość widzisz życie za granicą? Uważam, że wszystko jest na dobrej drodze, żebym utrzymywał się z rapu. Na tę chwilę jest to moje najpoważniejsze źródło dochodu, ale zarabianie z tego naprawdę dużego hajsu wciąż jest moim marzeniem. Rozmawiali: Adam Swarcewicz i Michał Ochęcki

VAIB 03/13

55


DJ Soina

VINYL h c a t o r b o 3 na 3 Dj Soina Maciej Soiński, 83’, Poznań. Współtwórca kolektywu Triple impact oraz studio Betony. Związany z poznańską wytwórnią Szpadyzor Records. Współpracuje z czołówką polskich raperów m.in. – Peją, DonGuralesko, Pihem, Ry 23. Sympatyczny, kreatywny, zdolny.

Mixtape

Kręci Mnie Vinyl vol.1 Kręci Mnie Vinyl vol.2 Polski Rap Mixtape vol.1 Podejrzany o Rap vol.2 Notorious vs Frank Sinatra Western vol.3 Western vol.1

56

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

Jakie pozycje muzyczne poleciłbyś przesłuchać naszym czytelnikom w długie, jesienne wieczory? Poleciłbym taką oto piątkę: Notorious B I G Vs Frank Sinatra Blue Eyes Meets Bed Stuy Delinquent Habits - Delinquent Habits X-Ecutioners - It’s Goin’ Down Snoop Dogg - Doggystyle Dj Soina - Kręci Mnie Vinyl 1 & 2 Dlaczego taki oto zestaw wybrałeś? Jak dla mnie są to bardzo oryginalne kompilacje nietuzinkowych numerów. Takie albumy nie wychodzą codziennie, ani nie pojawiają się w zestawieniach list typu Billboard. Warto zapoznac sie z tymi numerami by potem po dłuższej przerwie móc wrócić do nich ! Jaki koncert zagrany do tej pory jest dla Ciebie najbardziej sentymentalny, zapadł Tobie szczególnie w pamięć? Jeśli chodzi o koncerty, to wrażenie robią na mnie te z dobrym nagłośnieniem i sporą ilością publiki, takim wydarzeniem były Juwenalia w Szczecinie 2013, gdzie wystąpiłem wraz z DonGURALesko oraz Qlopem. Nie mogę też nie wspomnieć o tegorocznym rozdaniu Diamentowych Płyt na imprezie Donatana, gdzie byłem odpowiedzialny za

wywiady

Wywiady

z okładki

oprawę muzyczną całego wydarzenia, bez dwóch zdań był to najbardziej prestiżowy event, w którym miałem okazję wziąć udział. Planujesz kolejną część serii Kręci mnie Vinyl? Dwa poprzednie projekty przyjęły się dość entuzjastycznie. Trzecia część KMV nadejdzie na pewno. Powoli przygotowuję się, żeby zacząć prace nad tym projektem. Dla mnie to będzie na pewno rok pracy, aby ten krążek pokazał, że nie stoję w miejscu. Póki co, zbieram artystów, którzy udzielą się na mixtapie i mocno promuję wciąż aktualny vol. 2. Do tej pory wyszły 4 teledyski, przed nami jeszcze 3 i zamykamy przygodę z tym wydawnictwem. Kto Twoim zdaniem ma najlepszych skrecz dj’ski ? Jeśli chodzi o scratche i dj’i, którymi się inspiruję, to jest ich cała masa, ale wymienię tych, którzy jednak najbardziej do mnie trafiają : Cut Killer , Eddie Def, Craze oraz cała ekipa The X-Ecutioners. Dziękuję Ci serdecznie za krótką pogawędkę. Życzę Tobie dużo weny i ciekawych pomysłów, a my wypatrujemy nowych klipów do KMV, jak i części 3. Peace! Rozmawiała: czarnadama

VAIB 03/13

57


L PRO

58

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Wywiady

z okładki

L PRO m y r ó t k ie n m a [...]polec , m o t n e c u d o r p , ie b o s li ie n m o p żeby przy że mają jaja.

VAIB 03/13

59


L PRO

L PRO

CZY ZROBI ŚWIATOWĄ KARIERĘ?

Mateusz Łapot - młody producent ze Stargardu Szczecińskiego. Produkował muzykę dla ścisłej czołówki polskiego rapu. Oprócz hip hopu, miłośnik muzyki filmowej ma w planach karierę w USA. Spotkaliśmy się w centrum Szczecina i na luzie porozmawialiśmy o... zresztą sami sprawdźcie! Co z projektem z RDI? Projekt został zawieszony na czas nieokreślony, ze względu na to, że ja pracuję już od jakiegoś czasu nad swoją płytą producencką, a Rdi robi nowy Projekt Nasłuch. Stwierdziliśmy, że jak nie możemy się skupić na jednym projekcie, to nie ma sensu się rozdrabniać, tylko zrobić każdą z tych rzeczy porządnie, a potem wrócimy do tematu. Na jakim etapie produkcji stanęło? Mieliśmy nagranych i napisanych parę numerów. Wrócicie do tego czy zaczniecie od nowa? Ciężko powiedzieć, bo jak wiadomo każdy z nas się rozwija i tak samo z miesiąca na miesiąc ja się staję lepszym producentem, a Rdi raperem. Wydacie to w jakiejś wytwórni? Póki co temat jest zamknięty, więc jest zdecydowanie za wcześnie na rozmyślanie nad tym gdzie to ewentualnie będzie wydane. Póki co jestem związany kontraktem z wytwórnią Step Records na swoją płytę producencką i to jest jedyny potwierdzony album jeśli chodzi o najbliższe legalne wydawnictwa z mojej strony. Wspomniałeś, że pracujesz nad swoją płytą. Na jakim jesteś etapie? Zostało mi parę bitów do zrobienia. Może z 3-4 . Czekam teraz na gościnne zwrotki. Kiedy premiera? Planujemy początek drugiego kwartału przyszłego roku. To duży projekt i musimy dopiąć wszystko na ostatni guzik.

60

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Wywiady

z okładki

Jakiś singiel niebawem?

Oprócz raperów, ktoś uzupełni projekt?

Myślę, że w okolicach marca, a z kim będzie pierwszy numer na razie pozostawię w tajemnicy, chcę żeby wszystko odbyło się zgodnie z zaplanowaną promocją. Ale będzie konkretnie. Lista gości jest naprawdę długa i bogata w ksywki, które na pewno nie zawiodą słuchaczy. Oczywiście nie sugerowałem się w niczyim przypadku fejmem, tylko gustem i osobistym szacunkiem dla twórczości. Jeżeli nie jaram się kimś, a wyświetlenia i popularność z punktu biznesowego sugerowałyby , że warto tego artystę zaprosić, to nie zrobiłem i nie zrobię tego . Nie jestem oportunistą. Muzyka obroni się sama.

Wokalistki. Nie wyobrażam sobie kilku z gotowych bitów bez kobiecego wokalu na refrenie.

Czyli na płycie praktycznie sami mainstreamowi raperzy… W większości zdecydowanie tak, aczkolwiek znajdzie się też miejsce dla paru podziemnych raperów, którzy są kotami wedle mojej opinii. Na pewno będzie to zawodnik z mojego miasta Enoiks, którego mogliście usłyszeć na płycie Chady –WGW w moim remixie numeru „Ferment” oraz świetnie przyjęty przez słuchaczy po swoim ostatnim mixtape’ie - Quebonafide . Mam jeszcze parę osób na oku, ale ostatecznie podejmę decyzję jak mi się finalnie wykrystalizuje tracklistai będzie wiadome czy album wyjdzie jedno, czy dwupłytowy.

Usłyszymy coś od Ciebie na najnowszej płycie Chady? Raczej nie. Byłem z Tomkiem od „Procederu” , przez „WGW” aż po „Jeden z Was”. Czyli wszystkie jego solowe płyty. Zrobiliśmy łącznie 13 numerów, z czego część osiągnęła duży sukces i kilkumilionowe wyświetlenia, więc nadszedł czas na przerwę. Chociaż oczywiście nie wykluczam tego, jeśli się spotkamy czy zdzwonimy i padnie temat, to czemu nie. Obecnie zdecydowanie skupiłem się na swojej karierze solowej, więc niezbyt często będziecie mogli usłyszeć numery, w których będę jako producent. Najbliższe rzeczy już wyjdą jako L PRO feat. Gość 1,2,3 etc. I Bardzo mnie to cieszy. Do sprzedawania bitów nie motywuje mnie też ani trochę nowa polityka podpisywania producentów stosowana przez polskie wytwórnie. Nie mówisz tu tylko o Stepie…

Oczywiście, że nie. Prosto, Aptaun i Fandango też nie podpisują. Z tytułów po prostu usuwają producentów. Z jednej strony to rozumiem. Wiele tytułów utworów łącznie Będzie to koncept album? z dopiskiem ( PROD. XYZ) jest za długich, wliczając w to też featy , Dj’ów etc. Więc tytuły są za długie, co może wpływać w Nie będzie to stricte konceptualna produkcja, ponieważ nie Google na wyszukiwanie. Z punktu biznesowego takie ruchy chcę narzucać raperom tematów, w których będą się czuć nie są rozsądne dla wytwórni, które muszą maksymalizować zyski do końca dobrze, ani wysyłać bitów w aby sprawnie funkcjonować na tym [...]nie sprzedam swojej duszy coraz to bardziej rozwijającym się stylu, w którym nie lubią nagrywać, za pieniądze, a tak się czuję, ponieważ może to wpłynąć negatyrynku i trzeba to zaakceptować. To wnie na poziom zwrotek, jak również są firmy walczące o klientów. Cierpią gdy widzę w komentarzach na czas oczekiwania na nie. Dobieram „Zajebisty bit”, wyświetlenia na tym producenci, dla których muzykę do artystów tak, aby każdy z jest to jedyna forma promocji, bo są niesamowite, a mojej nich czuł się dobrze w swoim klimasłuchacze muszą kojarzyć ksywki ksywy w tytule nie ma. cie, jednocześnie nie unikając eksperyz obrazem, a żaden ze znanych mi mentów jeśli chodzi o produkcję bitów. Mam na koncie parę zwykłych odbiorców nie czyta opisów kawałka itp. Dlatego kilkumilionowych singli na płytach innych raperów, więc nie też odciąłem się, bo nie wyobrażam sobie pracować na sukces ukrywam, że obserwuję reakcje, czytam komentarze, rozczyjegoś utworu, a nie być podpisany jako twórca w tytule. mawiam z ludźmi na koncertach, więc zdaję sobie sprawę czeNawet wg prawa kompozytor jest właścicielem 50% procent go słuchacze ode mnie oczekują i na pewno ich nie zawiodę. do utworu, więc z jakiej racji ma być pozbawiony promocji Ostatni singiel na płycie Hukosa i Ciry „Widzę, spływam” wynikającej z jego dystrybucji? Sobota, Donguralesko, Paluch lecący już w kierunku 3 mln jest tego najlepszym dowodem. sprzedają dużo płyt i mają kozackie wyświetlenia, a nigdy nie widziałem sytuacji, żeby producent nie był wpisany. Ja się totalnie odciąłem przez to i nie ma mowy już o tym, żebym Czyli będzie różnorodnie, bangery, coś wolniejszego… wyprodukował komuś jakiś numer bez bycia wpisanym w tytule inaczej niż prod. lub feat. Na świecie to działa dobrze na Tak, ale na pewno każdy z numerów będzie świetny do przykładzie chociażby Dr Dre, Timbalanda czy Davida Guetta . słuchania w samochodzie. To jest mój priorytet jeśli chodzi o Ludzie sprawdzają numer, widzą ksywkę i mimo iż ta osoba nie ten album. Bo widzę sam po sobie słuchając amerykańskiego jest tam wokalistą, to wiedzą jakiej jakości mogą się spodziewać rapu, że jeżeli jest coś na tyle dobre, że zgrywam sobie to po tym, co zaraz usłyszą. Polskie wytwórnie próbują moim na CD i słucham w trakcie jazdy, to sprawdzi się wszędzie zdaniem wmówić słuchaczowi, że raper jest najważniejszy . Na Youtube, mp3 itp. Mam to szczęście, że potrafię w numerze i widać coraz bardziej jak bardzo się mylą po oceniać muzykę nie tylko z perspektywy producenta, ale sukcesie Donatana. Ja podjąłem decyzję o tym , że się lekko również słuchacza i cieszę się bardzo, że często zdarza odsuwam na bok, jeśli chodzi o innych artystów, ponieważ mi się wyczuć, że coś będzie hitem długo przed tym, jak niestety, ale ja nie sprzedam swojej duszy za pieniądze, a nim faktycznie się staje. To dla mnie bardzo ważne, że mój tak się czuję, gdy widzę w komentarzach „Zajebisty bit”, gust pokrywa się z gustami słuchaczy. Uważam to za Dar. wyświetlenia są niesamowite, a mojej ksywy w tytule nie ma.

VAIB 03/13

61


L PRO

ę d w a r p a n ś o c y m Zrobiliś ] . . . [ m e i k t i S z o g e t i niesamow

62

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

Z początku trochę mnie zabolało serce, ze względu na kilka numerów, w których moja muzyka odegrała bardzo dużą rolę, teraz najzwyczajniej w świecie nikt nie może na mnie liczyć, jeżeli mam zostać tak potraktowany. Albo robimy numer razem i razem mamy za niego kredyt, albo nie robimy wcale. Cytując jednego z moich ulubionych raperów w tym kraju, Zeusa „Oddałem serce tej grze” mam 24 lata i niedługo będzie 1/3 mojego życia z muzyką i nie po to tyle lat pracuję nad sobą, aby dawać się dymać za przeproszeniem. Jestem facetem i stawiam sprawę jasno i polecam niektórym producentom, żeby przypomnieli sobie, że mają jaja, żeby też powiedzieć co o tym myślą, bo pieniądze to nie wszystko, tym bardziej - co tu dużo mówić - na obecną chwilę, gdy już nie jest się promowanym utworami, które się produkuje, to w Polsce tak naprawdę to drobne na otarcie łez, bo wyżyć z muzyki idzie, ale chaty sobie za to producent nie postawi hehe. Abstrahując od tego, małe propsy lecą w kierunku Step Records, że zareagowało w pewien sposób na tę sytuację i wprowadziło na początku nowych klipów tablice z informacjami odnośnie twórców. Polecam innym wytwórniom zrobić podobnie. Z kim obecnie współpracujesz? Na obecną chwilę tylko z Sitkiem Coś jeszcze się szykuje od Ciebie w najbliższym czasie? Zrobiliśmy coś naprawdę niesamowitego z Sitkiem, co już usłyszycie niedługo. Jaram się niesamowicie tym numerem, słucham go codziennie i podoba mi się coraz bardziej. Nigdy wcześniej tak nie miałem. Zajmuję się również mixem i masteringiem najnowszej płyty Bonsona. Pojawię się również na składance Step Records “Rap najlepszej marki”. Zrobilem tam między innymi numer z Pihem. Przygotowuję również muzykę filmową na mój przyszłoroczny wyjazd do Stanów oraz kończę remixować płytę Zeusa, z którą naprawdę grubo zamuliłem przez problemy osobiste, nad czym bardzo ubolewam, ponieważ powinienem skończyć to już pół roku temu. Wspieram też ludzi z mojej ekipy ze Stargardu , jestem producentem wykonawczym nowej płyty Enoiksa, o którym wspomniałem już wcześniej, również kończę na dniach aranże do nowej płyty Radonisa. W przyszłym roku usłyszycie mnie na płytach artystów, którym produkuje bity w zamian za gościnne zwrotki na mój album. A o kim mowa, dowiecie się jak rozpoczniemy promocję albumu. Co uznajesz za swój największy sukces?

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Ciężko powiedzieć. Mimo młodego wieku udało mi się już wiele rzeczy w życiu. Wspominając chociażby o Fabolousie, z którym miałem okazję wyprodukować singiel oraz spotkać się podczas pobytu w Stanach. Również po raz pierwszy oficjalnie na łamach Waszego magazynu chciałbym ogłosić, że to nie koniec współpracy, ponieważ niedawno dogadaliśmy się na kolejny bit. Mimo wszystko największym dla mnie sukcesem jest to, że gdziekolwiek chciałem być i cokolwiek chciałem zrobić, to osiągnąłem to. Chciałem zrobić z Dodą, to było dla mnie wyzwanie – zrobiłem. Chciałem współpracować z najlepszym polskim głosem Edytą Górniak – zrobiłem to. Chciałem pojechać do Stanów coś ogarnąć – pojechałem w ciemno, udało się. Spotkałem się z Will.I.AM’em oraz Hansem Zimmerem w Los Angeles, co wcześniej było dla mnie niewyobrażalne. A jednak dałem radę. Wierzę w siebie tak, jak nikt inny. Największym osiągnięciem dla mnie jest to, że potrafiłem się wszystkiego nauczyć sam, nikt mi niczego nie pokazywał, jestem szczęśliwy, że gdziekolwiek doszedłem, cokolwiek zrobiłem, jest to tylko i wyłącznie moją zasługą. Proszę nie odbierajcie tego jako pychę, po prostu dzięki temu wierzę, że wszystko jest realne, jeżeli dążysz do celu tak mocno, jak tylko się da. Moim marzeniem teraz jest sukces z muzyką w branży filmowej. To jest taki priorytet teraz? Obecnie płyta producencka oraz muzyka filmowa na wyjazd do Stanów. Dostałem potężny bodziec do pracy po spotkaniu z Hansem i nie zmarnuję tej szansy, cokolwiek miałbym zrobić. Pracuję też nad tym, aby rozwinąć swoją wiedzę odnośnie mixu i masteringu oraz realizacji, ponieważ przez pierwszy okres pobytu w Stanach to może być moje jedyne źródło dochodu, a życie jest tam niewyobrażalnie drogie, jeżeli miałbym się utrzymywać z pieniędzy zarobionych tutaj. Wręcz nierealne na dłuższą metę. A plan na dalszą przyszłość, już tak myśląc kilka lat do przodu? Wyjazd do stanów na trochę dłuższy okres. Chciałbym się tam rozkręcić, złapać więcej nowych kontaktów. Z początku może być trochę ciężko, ale nie wierzę, że się nie uda. Nie przyjmuję tego do wiadomości. Mam w sobie takie coś, że jestem tego pewny. Siedzę tyle godzin dziennie nad muzą, że nie wierzę, że to sięmoże nie udać. To byłoby niesprawiedliwe. Mój dzień wygląda tak, że o 6 rano, jestem już na basenie, wracam do domu i od 8 do 20 pracuję.

Wywiady

Nie wierzę, że los będzie dla mnie totalnie niesprawiedliwy i nie uda mi się to, co sobie wymarzę, jak będę 12 godzin dziennie pracował i nie osiągnę tego, co chcę. Chcę iść pewnego dnia do kina z rodzicami czy kumplami, na naprawdę dobry film, na którego wstępie będzie podpisane „Muzyka: Mateusz Łapot”. To moje największe marzenie i pragnę je zrealizować. Wszystkiego uczyłeś się sam, nie uczęszczałeś do szkoły muzycznej? Byłem prywatnie na 3-4 lekcjach gry na pianinie w szkole muzycznej, ale nauczyciel ze mną nie wytrzymywał i niestety nasze drogi się rozeszły hehe. Uczył mnie tego, co mi totalnie nie odpowiadało, zabijało moją kreatywność. Doprowadzało go to do szału, że ciągle próbowałem coś w utworach zmieniać wedle swojego uznania. Więc zostałem sam i raczej wyszło mi to na dobre. Potrafię zagrać wszystko ze słuchu, pianino już opanowałem, teraz uczę się gry na gitarze. Muzykę robię przede wszystkim dla siebie. Kilka słów na koniec do naszych czytelników? Bądźcie świadomymi słuchaczami. Chciałbym, żebyście potrafili odróżniać dobry rap od badziewia, którym jesteśmy teraz coraz mocniej zalewani. Jest coraz więcej młodocianych raperów, którzy szerzą syf. Są po prostu słabi i populistyczni zarazem albo są podróbkami podróbek. Podoba mi się to, że mimo ogólnego hejtingu, słuchacze zaczynają być coraz bardziej kumaci. Słuchają wydawnictw ze Stanów i coraz częściej można zobaczyć jak ta mądrzejsza część słuchaczy spycha na dalszy plan hejterów, czyli podgrupę ludzi sfrustrowanych, niedowartościowanych i najzwyczajniej smutnych, która w końcu zniknie, bo nawet ta zasłona, jaką jest Internet, nie uchroni ludzi od wstydu bycia hejterem. Kilka miesięcy w Stanach zmieniło mnie bardziej niż 10 lat bycia w Polsce i tam dostrzegłem jak bardzo ważne jest wspieranie innych osób i wzajemna życzliwość. W Polsce jak ktoś pnie się do góry, inni chcą ściągnąć go w dół. W Stanach natomiast jest tak, że jak ludzie widzą, że komuś się udaje to wierzą , że skoro tej osobie może się coś udać, to ich też to motywuje do działania i dążeniem do spełnienia swoich marzeń i chciałbym, żeby w Polsce tak było. Pozdrawiam wszystkich serdecznie

Rozmawiał: Adam Romanowski

VAIB 03/13

63


Kotzi

RAPDOMATORZY 16 listopada Szczecin miał okazję po raz pierwszy gościć radomską reprezentację. Swoje koncerty obok Zeusa i Projektu Nasłuch zagrali: promujący swój legalny debiut Kękę oraz Kotzi i LuckyLoop. Korzystając z możliwości, udało się porozmawiać z autorami płyty „Rapdom”. Pierwszy z nich to aktywny na undergroundowej scenie od lat współautor wielu projektów, radomianin z krwi i kości - Kotzi. W obszernym wywiadzie, który będziecie mieli okazję przeczytać poniżej poruszyliśmy wiele interesujących tematów. Miłej lektury. Można powiedzieć że „Rapdomem” wytrąciłeś z ręki argumenty wszystkim pytającym. Chciałbym jednak rozwinąć kwestie, które zostały przez Ciebie przedstawione, ale nie wystarczająco rozwinięte. Pierwsza z nich - film. Jakie kino najbardziej sobie cenisz i dlaczego?

To się zmieniało z czasem. Obecnie najbardziej chyba cenię sobie kino brytyjskie oraz kino francuskie, stanowiące przeciwwagę dla kina hollywoodzkiego, w którym przeważnie zawsze wiesz co się stanie. Jeszcze jak miałem okazję mieszkać prawie rok w Irlandii Północnej (Belfaście), to poczułem tamten klimat i generalnie to samo tyczy się i muzyki , i filmu. Mocno przekonałem się do tego. Obecnie sprawdzam na bieżąco jakieś rzeczy europejskie i staram się szukać niszowego kina, chociaż oczywiście czasem dla zapomnienia lubię sobie włączyć coś odmóżdżającego, iść do kina na coś na czym nie musisz za bardzo myśleć, jest strzelanka i wszystko. Generalnie jednak kino europejskie i dokumentalne filmy. Ostatnio też zacząłem zgłębiać także starsze polskie kino, w którym mam braki. Obecnie jestem na etapie Krzysztofa Kieślowskiego, świętej pamięci. Sprawdzam jego rzeczy. Może tyle na ten temat.

Podoba mi się brzmienie. Powiem także, że mam cały czas w głowie, żeby zrobić sobie chociaż EP taką w stylu garage’owym. Styl UK Garage, 2step. Nagrałem nawet kiedyś taki numer o tempie 140 bpm (chodzi o kawałek „2step” na bicie MilionBeats przyp.red). Nagrałem też kawałek „150” o takim samym temWymieniłeś na samym początku kino brytyjskie. Masz pie również wyprodukowany przez MilionBeats. Próbowałem swoich ulubionych reżyserów? Czy trafiasz na poszczególne się odnaleźć w innych tempach. Ostatnio też na BoKoTach filmy zupełnie przypadkowo? pojawiła się nutka drum n bass’u. Tak, jak najbardziej jestem otwarty na innowacje i brzmienie brytyjskie też mi się podoba. Jest Nick Love, jest Guy Ritchie, Peter Mullan. To na pewno Jest to na pewno dobra odskocznia od tego wszystkiego, co tych trzech mocnych, których teraz pamiętam i mogę o nich się dzieje w Ameryce czy gdziekolwiek. powiedzieć. Często jest tak, że na Filmwebie po prostu sprawdzam sobie też [...] jak najbardziej jestem Tak mi się wydaje. UK ma swój styl. Trzedoceniać naszą europejską muzykę, aktorów i reżyserów i działam często na otwarty na innowacje [...] ba z resztą patrząc nawet po zespołach zasadzie, że klikam w aktora czy reżysera rockowych, zobacz ile jest z Europy zespołów znanych i mam listę filmów z nim związanych i sprawdzam. Cenię sobie na całym świecie. Jest to na pewno ciekawy kierunek. bardzo Dannye’go Dyer’a, który grał m.in. w „Footbal Factory” czy prowadził odcinkowy dokument „Wojny na stadionach”. Wróćmy do Waszej płyty. Słuchając „Rapdomu” można Często jest tak, że jak ktoś jest pro to sprawdzam jego filmografię odnieść wrażenie, że zawsze byłeś humanistą. Jak po prostu. Tyczy się to zarówno aktorów, jak i reżyserów. dokładnie wspominasz „rok w Pentagonie”? Nie czułeś się jak rzucony na głęboką wodę? “Rock’n’Rolla” Guya Ritchie’go. Uważasz ten film za powielanie pewnego schematu, czy dobry follow-up do jego To był taki temat, że zawsze coś tam chciałem z komputerami, własnej twórczości? ale jednak przedmioty ścisłe nigdy nie był moim że tak powiem konikiem. Zawsze patrząc w przeszłość bardziej jednak Dobry follow up. „Porachunki”, „Przekręt” czy „Revolver” to wypracowania, nauka wierszy, wypowiedzi, historia, uważam, wiadomo - klasyki, ale ten też zrobił swoją robotę i utkwił w że byłem w tym lepszy. Matematyka jest ciekawa i fajna, jeśli pamięci. ją zrozumiesz. Ja np. lubiłem algebrę. Później na studiach wkroczyły rzeczy naprawdę ciężkie i trudne. To był czas kiedy Skoro wywołałeś temat Wielkiej Brytanii. Podoba Ci się człowiek był jednym krokiem w tych młodzieńczych latach. brzmienie z tamtym rejonów?

64

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Wywiady

z okładki

Fragment naszej recenzji “Rapdom” Tematycznie płyta jest przelotem przez życie mc, okres edukacji, wszelkie jego zajawki (nie tylko rapowe). Znajdziemy tu również klasyczny motywator, numer dedykowany rodzicom, swojemu miastu i jeden tribute. Na papierze wygląda to na standardowy, niczym nie wyróżniający się zestaw. Głośniki jednak nie kłamią, tekstowo jest to czołówka roku. Jedno co nasuwa się na myśl to stwierdzenie, że „gość ma pióro” Slang i język potoczny, miesza tu się z dużym zasobem słownictwa i inteligencją.

Sprawdź całą recenzję albumu “Rapdom” w pierwszym numerze naszego magazynu. Nie zawsze chciało Ci się wtedy siedzieć popołudniami i wieczorami, robiąc te zadania, korzystając z pomocy korepetytorów, żeby gdzieś tam dalej to szło. Myślę, że nie sztuką jest na siłę pchać to wszystko, a później za bardzo nie mieć o tym pojęcia. Była fizyka, była chemia, laboratoria, różne rzeczy. Miło to wspominam, aczkolwiek myślę, że zrobiłem dobry ruch przerzucając się na to w czym jestem lepszy. Oczywiście jeśli chodzi o kwestie związane z zawodem, to na pewno przedmioty ścisłe dają Ci w przyszłości większe pole do popisu, większy hajs, perspektywę. Życie się inaczej potoczyło, chociaż co ciekawe ,pracuję w księgowości obecnie, że tak powiem, uczę się tego i z cyferkami jestem za pan brat na co dzień. Mimo tego, że sercem humanista, to trzeba też robić inne rzeczy. To nie był do końca stracony rok, tak jak nawijam „nigdy bym nie poznał przyszłej żony” i tak samo może dziś nie byłbym tak w miarę biegły w tym co robię, co daje mi obecnie chleb, że tak powiem w większej części. Tak to wygląda. Kontynuując poruszony przez Ciebie temat studiów, odnosząc go jednocześnie do Twojego rapu, powiedz mi jedną rzecz. Czy uważasz, że filologia polska wiele Ci dała pod kątem pisania i ogólnego spojrzenia na świat? Wydaje mi się, że tak. Zaczynało się od jakichś komiksów, od książek. Zawsze czytanie propsuję i polecam każdemu, to rozwija wyobraźnię. Tak samo historia. Trzeba ją znać, żeby zrozumieć w jakim obecnie jesteśmy położeniu i stanie, tak samo filologia polska. Każdy może sobie pomyśleć z boku „o, filologia polska, wielka filozofia”. Wiesz zresztą, że wielu ludzi po takich kierunkach nie ma roboty. Jednak bardziej owocne są te ścisłe rzeczy, wszelkie inżynieryjne sprawy. To bym polecał jeśli chodzi o przyszłość, jeśli oczywiście ma się trochę smykałki do tego, zacięcia, czasu i jakiegokolwiek pojęcia. Filologia polska jeśli chodzi o rap, wzbogaciła moje słownictwo. Musiałem, ale z chęcią też przeczytałem sporo lektur. Zapoznałem się z wieloma pisarzami, po których na co dzień nie sięgnąłbym

w bibliotece. Mój światopogląd jakoś się poszerzył, chociaż do wielu rzeczy już po studiach dochodziłem sam, bo nie zawsze jak wiesz dadzą wszystko na tacy. Nigdzie tak nie ma. To samo było na studiach. Jest pewna stronniczość, którą można zauważyć. Jesteśmy w takim kurwa podłym czasie, że niby mamy wolną Polskę, a tak naprawdę wiele rzeczy nadal jest ukrywanych, jest niewygodnych, niepoprawnych politycznie. Wydawałoby się, że nie chcą żebyś po to sięgał. Nie miałem wielu podpowiedzi na studiach. Jednak otoczenie, rodzina, kumple, jakieś przekazy - to mi kazało sięgnąć głębiej, zapoznać się, zmierzyć się z faktami historycznymi. Opowiedzieć się w efekcie po którejś stronie. Kiedyś chyba byłem bardziej otwarty na pewne sprawy, dzisiaj bardziej konserwatywnie na niektóre patrzę. Mieszkając w naszym kraju, chcąc tutaj mieć tutaj potomstwo, bardziej się interesuję wszystkim. Trochę zboczyłem z tematu (śmiech), ale taka sytuacja. W numerze „Studia” wymieniasz wielu autorów ważnych dla polskiej literatury. Czy nie myślałeś nigdy żeby poświęcić któremuś z nich całego utworu? Jeżeli tak, to kto by nim był i dlaczego? Powiem Ci szczerze, że właśnie tak jak mówię na studiach miałeś pewien zakres lektur, pewien krąg, w którym kazali Ci się poruszać. Dało mi to trochę inspiracji, ale tak jak mówię chyba jeszcze więcej dały mi późniejsze poszukiwania alternatywnych pisarzy, którzy nie byli w tym kanonie. Bardzo sobie cenię np. Sergiusza Piaseckiego czy Andrzeja Stasiuka. Powiem Ci, że nie wyobrażałem sobie, żeby poświęcić jednak jednego numeru któremuś konkretnemu pisarzowi. Każdy, którego czytałem, zostawił swoimi dziełami cząstkę siebie w mojej głowie. O, może tak. Teraz cofnijmy się do czasów szkolnych, o których mówisz na płycie. Bez zbędnego przedłużania. Najlepsza i najgorsza akcja z tamtego okresu jaką wspominasz?

VAIB 03/13

65


Kotzi

(śmiech) Ojej. Najlepsza akcja? Wiesz co, ciężko powiedzieć, ostatnie 7 lat w publicznej. Boją się go i nie lubią, bo ma Można powiedzieć żeniełatwo „Rapdomem” bo było tego tak dużo, że to ugryźć. Dużą satysfakcję rację i mówi prawdę. Wygodnie robić z niego niepoważnego wytrąciłeś z ręki wszystkim sprawiało mi to, że argumenty dostawało się np. temat wypracowania człowieka. Marsz Niepodległości jest słuszną inicjatywą. Jest pytającym. jednak rozwinąć dzień wcześniej,Chciałbym na drugi dzień trzeba było je mieć. Napisanie nas tutaj dużo, ludzi którzy chcą coś zmienić, ludzi, którzy kwestie, które zostały przez Ciebie przychodziło mi łatwo. Następnego dnia wstawałem, mając pamiętają o bohaterach i jakoś zamanifestować swoje przedstawione, wystarczająco ochotę i plan taki, żeale sięnie zgłoszę. Zgłaszałem się i zgarniałem przywiązanie do Ojczyzny. Oczywiście trafia się odsetek tych, rozwinięte. Pierwsza film. Jakiewycieczki różnego pionę. To było fajne. Fajnez nich były -na pewno którzy idą się najzwyczajniej sprawdzić na ulicy, czy zrobić kinow najbardziej sobieczy cenisz i dlacrodzaju podstawówce liceum. Było tego sporo. To na bardachę. Media pokazują tylko i wyłącznie te złe momenty, zego? pewno też bardzo, bardzo miło wspominam. Najgorsza? Winie pokazują tych dobrych. To jest główny przykład na to, esz, było trochę hardkorów, nawijam tam nawet na płycie jak są nadal stronnicze i często antypolskie. Ta cała komuna, To się W zmieniało czasem. Obecnie na-nam ostre temo fizyce. pewnymz momencie narzucili która ciążyła na nas po wojnie, zrobiła większe straty duchchyba czaił ceniębazy sobieo co kino bry- nie byliśmy do po ijbardziej nikt za bardzo chodzi, owe i moralne niż cała II wojna. Tak mi się wydaje. Odcisnęło tyjskie oraz kino francuskie, stanowiącedalej. Przejścia z końca kurde pewni, czy nas przepuszczą to na nas przez dziesiątki lat bardzo duże piętno. Zobacz przeciwwagę dlaale kina fizyką były ciężkie, jakhollywoodzkiego, teraz na to patrzę z perspektykto się poustawiał i trzyma władzę czy media, czyli czwartą którym przeważnie co z tego liznęło. wy w czasu, to chyba dobrze,zawsze że się wiesz cokolwiek władzę. Plus dla RN za to, że chcą np. obalić „republikę się stanie. Jeszcze jak miałem okazję okrągłostołową” czy mówią nie polityce „grubej kreski”. Potrprawie w Irlandii Północnej Tenmieszkać temat został już rok poruszony wcześniej, wspomniałeś o zeba nam jest młodych ludzi, którzy nie tkwią mentalnie w to poczułem i tym.(Belfaście), Sam zaznaczyłeś, że potamten obronieklimat licencjatu „obrałeś PRL-u. Oczywiście odcinka od ekstrem. Nie jestem jakiś mega to samo tyczy się Jak i muzyki ,i kursgeneralnie Belfast, Irlandia Północna”. zapatrujesz się na fakt, radykalny, ale wiele rzeczy mnie wkurwia, widzę je i myślę filmu.więcej Mocno przekonałem się do tego. po studiach? że coraz młodych ludzi musi emigrować równocześnie, że coraz więcej ludzi zrywa klapki z oczu. Sam Obecnie sprawdzam na bieżąco jakieś się staram jakoś edukować otoczenie. Wierzę, że jeśli prawica i staramMożna się szukać Nie rzeczy jest toeuropejskie kolorowy temat. zadać sobie pytanie dostanie na początek trochę władzy, to mam wielką nadzieję, niszowego kina, oczywiście „Kogo winić?”. Tak jak chociaż już wcześniej powiedziałem, ludzie że nie zostanie to, że tak powiem zaprzepaszczone i nie będzie czasem dlaróżne zapomnienia lubię są sobie często obierają kierunki. Studia dla Ciebie, trzeba to to kolejna grupa, która chcę się dorwać do stołków i że nasz włączyćTocoś iść do zaznaczyć. jest odmóżdżającego, nauka dla Ciebie. Mam znajomych, którzy piękny kraj będzie pomału stawał na nogi. Trzeba wymienić kinaponamaturze coś na czym nie musisz za bardprosto wyjechali na wyspy i są tam już 10 lat. Czy koryto, a nie tylko świnie, jak to ktoś kiedyś zobrazował. zo myśleć, jest strzelankaNie i wszystko. szczęśliwsi czy nieszczęśliwsi? wiem, ale chyba bardziej Generalnie jednak kino europejskie stabilnie żyją. Generalnie powiem Ci, że po maturze ciężko Przejdźmy do kolejnej istotnej kwestii, chociaż wiem, że na i dokumentalne filmy. ludzi Ostatnio wybrać kierunek, niewielu jest jużteż ukierunkowanych. tematy społeczno-polityczne można mówić długo. Jakie zacząłem zgłębiać takżektórzy starsze Mam też takich znajomych, np.polskie po maturze, zastanawidokładnie masz wspomnienia z wizyty w stolicy papieskiej? kino, którym braki. starali Obecnie ali się rok,w dwa, trzy,mam w czymś się jedokształcić własną Spotkanie z Ojcem Świętym umocniło Twoją wiarę i stemi wybierali na etapiekierunek, Krzysztofa Kieślowskiego, ściechą i teraz sobie idą. Ja uważam, że nie sprawiło, że stałeś się lepszym człowiekiem? świętejroku, pamięci. Sprawdzam jego żeby rzec-zarobić na studia straciłem wyjeżdżając za granicę zy. Może tyle na ten temat. magisterskie. Te wybory życiowe są ciężkie generalnie, myślę To było magiczne. Mieliśmy akurat taką sytuację, że nasz znaże nie zawsze jesteśmy do nich dojrzali, żeby podejmować jomy był w zakonie i pracował na Via Cassia w Domu Polskim. Wymieniłeś samym początku kino masz już wcześniej od razu decyzję na , chyba że idąc do liceum, Załatwił nam najpierw audiencję ogólną, gdzie było bardzo brytyjskie.wszystko, Masz swoich ulubionych zaplanowane często przez rodziców. Myślę jednak, dużo ludzi i przemawiał na niej JPII. Minęły dwa dni i mieliśmy reżyserów? Czy trafiasz poszcże ten odsetek ludzi, którzy na wiedzą, że też okazję być na mniejszej audiencji dla 50 Jest nas tutaj dużo, ludzi zególne filmynp. zupełnie przypadbędą studiować stomatologię, praosób, mniej więcej w Castel Gandolfo już wo, kowo? chyba nie jest większy. Może czasadokładnie. Była możliwość spowiedzi, była którzy chcą coś zmienić, mi jest potrzebny ktoś, kto Cię bardziej możliwość wysłuchania, była to magia. ludzi, którzy pamiętają Jest Nick Love, jest -Guy ukierunkuje, samemu no Ritchie, to maszPete Wspominając jeszcze moje wcześniejsze o bohaterach i jakoś Mullan. To na pewno tych trzech lat ter dziewiętnaście, dwadzieścia. Jest spotkania z Pielgrzymem, było to jakby mocnych, których teraz pamiętam to okres największych wariactw, dlat-i ukoronowanie. Kiedy podeszliśmy do zamanifestować swoje o nich egomogę wybory nie sąpowiedzieć. też często Często trafne. i była możliwość pocałowania w przywiązanie do Ojczyzny. niego że na Filmwebie po prostu Jak jest samtak, zapatruję się na wyjazdy za pierścień, była ze mną też moja młodsza sprawdzam sobie teżzawsze aktorów i reżyserów granicę? Powiem Ci, że chętnie wyjadę w odwiedziny, siostra - Paulina. Staliśmy wówczas przy Ojcu Świętym, były roi działam często zasadzie, wiąże że klikam ale generalnie swojąna przyszłość tutajwz krajem, przynabione zdjęcia i Tata powiedział do Pauliny coś w stylu „Powiedz aktora i mam listę filmów jmniej pókiczy co. reżysera Zobaczymy do czego życie zmusi, co pokaże. Ojcu Świętemu, że jesteś z Radomia ”. Kiedy papież usłyszał, nim związanych i sprawdzam. Na zrazie tutaj staram się ogarniaćCenię swoje rzeczy. Tak że „z Radomia”, ożywił się, przytulił i pocałował moją siostrę, bardzo Dannye’go jak sobie Kęki nawinął „póki jest Dyer’a, rodzina, który to ja tutaj jestem”. tak jakby kojarzył dobrze nasze miasto. To był wielki człowiek. grał m.in. w „Footbal Factory” czy Wydaje mi się, że w tych czasach najgorszych dla Polski, w prowadził dokument Mówiąc na tenodcinkowy temat, można zauważyć„Wojpewien podział czasie przemian, jak i przed przemianami, stanowił dla tego ny na stadionach”. CzęstoJedna jest tak, że się od tej społeczeństwa na dwie grupy. odcina kraju ostoję, tak jak stanowił kościół w swoim czasie. Papież jak ktoś wyjeżdżając jest pro tozasprawdzam jego z tym swoją „polskości”, granicę i wiążąc był kimś i każdy Polak powinien go szanować, a jakieś w ogóle filmografię po prostu. Tyczy się totezarówprzyszłość, druga natomiast krzepi idee patriotyczne. Nie próby opluwania go i jakieś wszelkie złorzeczenia i psioczenia, no aktorów, jak iprzypadkowo. reżyserów. Patrząc po Was, widać wspominam o tym uważam za zwykły przejaw jakiegoś chamstwa i debilizmu, że macie ukierunkowane poglądy. Moje pytanie. Jakie jest często prowokacji. Moje spotkania były pozytywne. Słuchałem “Rock’n’Rolla” Guya Ritchie’go. Twoje stanowisko wobec ostatniego Dnia Niepodległości i tego co mówił, może z czasem bardziej analizowałem. Każdy Uważasz film zatego powielanie spojrzenie naten obchody święta?pewmusi w coś wierzyć, trudno jest nie wierzyć w nic. Szkoda mi nego schematu, czy dobry follow-up do ludzi, którzy nie wierzą nic. Uważam, że zawsze przychodzi jego własnej twórczości? Cieszę się, że coraz więcej ludzi otwiera oczy. Jak już wcześniej moment gorszy, moment choćby chowania najbliższych lub wspomniałem, ludzie sami sięgają do pewnych rzeczy, sami chwilowego osłabienia, wtedy nawet Ci, którzy uważają się Dobrysami follow „Porachunki”, wertują, sięup. uczą. Jest teraz„Przekręt” taka opcja, że postkomuza zagorzałych ateistów i antyklerykałów, kierują się zasadą czy „Revolver” to wiadomo nistyczne i stronnicze media- klasyki, widać ale jakby „otwierają się”. „jak trwoga to do Boga”. Gdzieś tam zawsze w ludziach to ten też zrobił swoją utkwił w Przykładowo ludzie z robotę Ruchu iNarodowego są dopuszczani siedzi i ja się tylko z tego śmieję, uważam to za sztuczne. pamięci. coraz częściej do mediów i mają możliwość wypowiedzenia się, chociaż i tak często mają chamsko przerywane. Albo SkoroJanusza wywołałeś tematMikke. Wielkiej Bryta- ile razy był przez przykład Korwina Sprawdź nii. Podoba Ci się brzmienie z tamtym rejonów?

66

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Wywiady

z okładki

ę i s m a k y m a z Nie o t o b , i k n u t a na g biedne. VAIB 03/13

67


Kotzi

Teraz przejdziemy do lżejszych tematów. Gry. Wymieniłeś dużo pozycji w swoim numerze, ale chciałbym zadać Ci konkretne pytanie dotyczące ich. Przy której spędziłeś najwięcej czasu i która platforma jest dla Ciebie numerem jeden? Wiesz co, bardzo dużo czasu spędziłem na Amidze przy Sensible Soccer. Pamiętam takiego sylwestra, kiedy jeszcze nie piło się alkoholu i pojechałem do kumpla, wziąłem swój telewizor wraz z komputerem i cięliśmy wtedy od godziny 19:00 do samego rana, gdzieś tak do 10:00. Tak, jednak Sensible Soccer i Amiga, ta cała frajda z wczytywania dyskietek i przy tym dużo spędziłem. Następnie, jeśli chodzi o częstotliwość używania, to chyba Nintendo. Mario i te sprawy. Każdej jednak platformie poświęciłem jakiś tam swój czas, k a ż d a zwiastowała jakiś upgrade, nowa grafika, nowe gry. Wydaje mi się, że jednak Sensible Soccer było taką grą, która opanowała mnie i rzesze moich znajomych. Cięliśmy w nią dniami i nocami na joysticku Apache (śmiech) i było zajebiście. Teraz, patrząc na nowe gry FIFA, fajna frajda. Było ostatnio też sporo grane na tym, wiesz po dwóch w drużynie, jest to w ogóle inne spojrzenie na to, co było kiedyś. Tak już jest. Kiedyś podobały nam się rzeczy proste, ale kiedyś było tylko to. Teraz codziennie coś wychodzi, ciężko być na bieżąco. W pewnym momencie, kiedy są inne priorytety, nie ma na to czasu i żyje się trochę sentymentem, ale na FIFĘ raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie znajdzie się czas w gronie dobrych znajomych i coś się pogra. Starasz się jednak być na bieżąco z tym co dzieje się w świecie gier? Nie bardzo. Sprawdzam od kilku lat tylko FIFĘ w sumie :) Jeśli chodzi o gry online. Nadal Snooker? Tak snooker czasami (www.thesnookerclub.com), zaraził mnie tym brat, były

68

VAIB 03/13

mistrz Radomia w snookerze. Obecnie już nie gra, ja nadal gdzieś tam raz na tydzień, dwa sobie odpalę. Fajnie jest, bo wbijasz się na stół, tam jakiś Chińczyk na przykład jest, życzy Ci powodzenia i sobie go rozpierdalasz albo on Ciebie i tyle. Tak, snooker online, na żywo też czasami preferuję. Zielony kolor ogólnie releksuje, polecam każdemu (śmiech). Zamykając już temat gier, mam dla Ciebie pytanie z przymrużeniem oka. Czy pierwszy numer Secret Service pójdzie kiedyś na aukcji za gruby pieniądz, czy ma dla Ciebie jednak symboliczny charakter? Chciałbym (śmiech).Nie wiem ile trzeba będzie na to czekać. Ja tam sobie go

przychomikowałem. Kupiłem go od brata, który wyzbywał się jakichś rzeczy, za śmieszny hajs, za nie wiem - 3 zł, kiedyś 30 000. Mam ten pierwszy numer, gdzieś on tam sobie spoczywa. Wiesz, dwa lata temu sprawdzałem i to nie jest dużo warte, nie wiem czy kiedykolwiek będzie. Ja jednak trochę jestem przywiązany do starych rzeczy typu swoje teksty, komiksy, gazety. Wiadomo, część została przesiana, rozpadła się albo została naturalnie wyrzucona, ale staram się to gdzieś chować, jak jest możliwość. Jakoś wierzę, że kiedyś te teksty będą coś warte, może kiedyś ktoś sobie z nich skorzysta. Może to są jakieś wyimaginowane moje kurwa myśli, ale jakoś tak przywiązuję się. Z wiekiem jednak jak patrzę, to robię przesiewy, bo by się człowiek w tym wszystkim utopił. Jestem jednak typem, który zachowuje rzeczy, z którymi wiąże jakieś emocjonalne wspomnienia. Następne pytanie. Wspominaliśmy już

o tym w kontekście Twojego pobytu w „Pentagonie” i co za tym idzie poznania przyszłej Żony. Więc powiedz mi jedną rzecz. Czy wierzysz w to, że wszystko nie dzieje się przypadkowo? Uważasz, że to, gdzie trafiłeś w swoim życiu i to, jakich ludzi spotkałeś po drodze, wpłynęło na to jaką jesteś teraz osobą? Wierzę w to. Często przypadek decyduje o przyszłości, jakieś zrządzenie losu. To jest życie, nigdy nie wiesz na co trafisz, tak jak było w „Foreście Gumpie” - „Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co Ci się trafi”. Tak, myślę, że się z tym zgadzam, nie wszystko da się zaplanować. Żałujesz czegokolwiek? Wydaje mi się, że nie, nie jest to łatwe pytanie, ale wydaje mi się, że nie. Czego żałuję? Powiem Ci, że zawsze można patrzeć wstecz i myśleć o pewnych sytuacjach. Nikt nie jest idealny, może by się inaczej zachował, może poświęcił czas jednak na coś innego, ale tak jak mówisz, to wszystko, suma wszystkich wydarzeń, suma edukacji, suma wszystkich ludzi spotkanych na drodze, wszystko to ukształtowało mnie jakim jestem i w jakim jestem miejscu. Jeśli chodzi o temat samego Radomia jako miasta. Czy park imienia Tadeusza Kościuszki stał się miejscem spotkań dla kolejnych pokoleń? Widuję pary na ławkach, tak jak widywałem kiedyś, tak jak sam przesiadywałem. Pierwsze pocałunki czy picie browarów. Jest to tam nadal, chociaż robią nam ogólnie kurwa Big Brothera wszędzie i nie jest to już tak łatwe jak kiedyś. Spędzaliśmy tam kiedyś bardzo dużo czasu, ale jednak młode pokolenie, tak jak sam zapewne wiesz, woli na czata wejść. Wydaje mi się, że kiedyś więcej czasu spędzaliśmy na dworze, więcej w ruchu, więcej w realu niż w wirtualu. Jak człowiek ma do czegoś łatwy dostęp, to często się od tego uzależnia. Nie chcę też zabrzmieć, że „my byliśmy najlepszym pokoleniem, które królowało”. Nie. Wielu było przed nami, wielu będzie po nas. Wydajw mi się, że tak jak mówię, z jednej strony nie ma na podwórku tej swobody, a z drugiej strony ludzie wolą inne formy spędzania czasu.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Poruszyliśmy wiele tematów nierapowych. Przejdźmy do sedna. Czy dogrywając się z Kaczmarem do płyty Jamala sądziłeś, że „Rewolucje” osiągną tak wielki sukces? Jak wspominasz tę współpracę? Jest taka opcja, że rodzice Mioda, świętej pamięci, byli dobrym znajomymi moich rodziców. To było tak, że zanim poznałem jego, to znałem jego ojca. Zawsze było muzykalnie i śmiesznie. Samego Mioda poznałem jak wypuściliśmy drugi nielegal USPM, on się tym zajarał, dograł się do nas do płyty (chodzi o numer „Sekret” przyp.red) i nas zaprosił na „Rewolucje”. Jest to na pewno oryginalny człowiek, który ma bardzo dużo talentu, samozaparcia i kawał głosu. Przede wszystkim świetny tekściarz. Nie mogło mu to nie wyjść. Fajnie, że mogliśmy się znaleźć na tej płycie i cóż, myślę, że jak najbardziej zasłużony sukces, patrząc przez pryzmat jak różne rzeczy robi, widać jak cały czas się rozwija. Słuchałem ostatnio trzeciej płyty i wrócił do korzeni. Dawniej przed Jamalem grał z grupą Le Illjah. Pamiętam były to huczne, duże koncerty u nas w Radomiu, ludzie naprawdę czuli ten klimat. Cóż mogę powiedzieć? Miodowi zawsze życzę najlepszego, nadal troszkę wierzę w kilu procentach, że kiedyś razem coś jeszcze zrobimy, zawsze gdzieś tam w powietrzu wisiał jakiś projekcik. Życie jednak weryfikuje wszystko, każdy jest zajęty sobą, dlatego nie mam do nikogo żalu, że tak jest.

z okładki

Wywiady

kiedyś się uda chociaż zrobić EP na jego bitach. Chciałbym się spróbować z innymi producentami. Każda współpraca jakoś poszerza horyzonty i jak najbardziej to polecam. Wiem, że „Rapdom” będzie miał swoją kontynuację. Czego nowego może się dowiedzieć o Kotzim, skoro tak bardzo odsłonił się na pierwszej części? Słyszałem gdzieś jakąś opinię, że „O czym on wcześniej nawijał, jak tutaj wszystko powiedział”. Ja już kiedyś mówiłem w jakimś wywiadzie, że każdy z tych tematów został liźnięty. Paradoksalnie nie jest to mega szczegółowe. Działo się wiele w tych okresach. Na przestrzeni tych kilku lat miało miejsce tyle sytuacji, że ja mógłbym nagrać równie dobrze kilka kawałków o liceum, studiach lub grach. Każdy odsłaniałby coś nowego. Tak naprawdę nie da się wszystkiego zawrzeć. Oczywiście na drugim „Rapdomie” nie chciałbym powielać tytułów. W ogóle kilka numerów nie weszło na płytę ze względu na to, że nie chciałem spłycać tematów. Uważałem, że jeszcze muszę dojrzeć do tego, tak jak dojrzewałem do nagrywania tej solówki. Muszę dojrzeć do przedstawienia pewnych tematów bardziej obszernie. Wydaje mi się, że forma takich biograficzno-historycznych opowiadań jest oryginalną konwencją. Życie każdego jest oryginalne.

Cofnijmy się rok wcześniej do płyty „Za mało dnia”. Korzystałeś wówczas z instrumentali. Moje pytanie jest następujące - czy planowałeś kiedyś powrót do tej konwencji w formie chociażby mixtape’ów? Chciałbym. Zobaczymy, co czas pokaże. Powiem Ci, że kiedyś było tak, że na początku drogi w roku 1999 korzystaliśmy z instrumentali, nawet sami lepiliśmy te loopy i sekwencje i robiliśmy kawałki pod różne znane rzeczy. Mówiąc szczerze to jednak te bity wyciągały z nas to, co najlepsze, dlatego po kilku latach wróciłem do tej konwencji. Kiedyś nie było takich bitów jak mamy na obecnym poziomie, robiliśmy to bardziej domowo i fajnie było sobie wybrać coś znanego, czy mniej znanego. Tak jak powiedziałem, te zagraniczne bity wyciągały z Ciebie tę siłę. Kiedyś nie było może takich możliwości, takiego zacięcia. Chciałbym kiedyś jak najbardziej zrobić mixtape, chociaż uważam, że jednak też jest fajnie robić coś na linii mc/producent. Wiadomo że jeżeli producent ma coś do powiedzenia, ma talent, chce pokazać się szerzej, to jak najbardziej wolę nagrać pod coś, co jest zrobione od A do Z przez kogoś. Mixtape jest jakąś tam odskocznią. Mógłbym wejść na tydzień, mieć czas, napisać, nagrać. Nigdy nie mówię nie. Wolę jednak żeby to wszystko szło na oryginałach tym bardziej, że brzmienie i wszystko przez lata dopracowywane, coraz szerzej odbija się echem i warto żeby to szło dalej w świat. Żeby pod nasze bity chcieli nagrywać :)

ś poszerza Każda współpraca jako iej to polecam. horyzonty i jak najbardz

Poruszyłeś temat współpracy na linii mc/producent. Chciałbyś zrobić płytę z producentem innym niż LuckyLoop? Widzę siebie na bitach Tytuza, zawsze i widzę się na bitach MilionBeats. Wszedł on teraz na takich poziom, że jego płyta producentka będzie wydawana we Francji. Te podkłady są takie, że gdyby powysyłał swoje remixy do ludzi, których wokali używał, to oni by się złapali za głowę i by to łykali. MilionBeats moim zdaniem robi bity na skalę europejsko - światową. Nie jest łatwo pisać do takich bitów, nie jest łatwo robić takie bangery, musiałbyś mieć kurwa inny level życia. Tak,Tytuz i MilionBeats. Dawniej na linii USPM nawijaliśmy we dwóch, razem robiliśmy bity. Dzisiaj Kaczmar obstał przy samej produkcji, nie wiem czy kiedykolwiek uda nam się zrobić USPM 3, chociaż bardzo bym chciał. Może

VAIB 03/13

69


Kotzi

Możesz opowiedzieć swój określony okres w życiu na swój podobnie jak na „Miejski Sport 3” Tytuza. Na pewno dokona się sposób. Jest to fajna opcja pozostawienia czegoś po sobie dla współpraca na przestrzeni niedługiego czasu. Szukam takiego przyszłych pokoleń. Podoba mi się ta forma pierwszoosobowa czegoś. Brakuje jednak tej prostoty w przekazie, bez silenia i stosowany czas teraźniejszy, czyli forma trochę reporterska. się na Bóg wie jak techniczne rzeczy. Doceniam wersję rapu Nie wiem czy w całości druga płyta będzie też taka. Jest to na łatwo przyswajalną. Ważne też jest to, jak kogoś poznasz. Z pewno czasochłonny temat, powrót do tego wszystkiego. W Żytem akurat nie miałem jeszcze okazji spotkać się osobiście, gąszczu tych różnych dzisiejszy priorytetów, nie zawsze jest ale niebawem będzie. Generalnie wyznawałem zasadę, że nie czas, żeby się nad tym wszystkim zastanowić, przypomnieć nagrywam z ludźmi przez Internet, tak na masówkę. Nagrałem sobie pewne rzeczy. Teraz powiem jeszcze jedną taką z Neile, tak samo z Fuso i Quebonafide już kiedyś na Yochimu ciekawostkę, którą już dawno przekminiłem. Wydaje mi się, że (jako Boa’s w numerze „Mów mi życie” przyp.red). Z Quebo gdyby każdy człowiek prowadził swój dziennik, dajmy na to poznałem się ostatnio na Hip-Hop Kempie, także wszystko od lat piętnastu, to przez 15 lat miałbym tematów na nie wiem się dopełniło, z Neile jeszcze nie miałem okazji, ale mam ile płyt. Tak naprawdę z każdego dnia możesz zrobić kawałek nadzieję, że wreszcie się uda przybić. Powiem Ci szczerze, że albo złączyć godzinę z jednego dnia, z ja tak nie nagrywam na odległość, nie mam na Nie jestem zaślepiony to parcia. Podziemie jest jednak siłą, jest naszą godziną z drugiego czy dziesiątego. Jest to ocean pomysłów. Wydaje mi się też, przyszłością. Wszyscy Ci, którzy błyszczą w i nie słucham tylko że jednak nawijka o przeżyciach swoich kiedyś będą musieli odejść, a Ci, jednych rzeczy. Cenię mainstream’ie jednocześnie jest najłatwiejsza, bo jak którzy są w undergroundzie, naturalnie zajmą sobie wszystko. coś przeżyłeś, to opisujesz. Proste. Może ich miejsce. Tak to wygląda. Propsuję bardzo kogoś to nudzić, ale jednocześnie myślę też, że jest to coś naQuebonafide. Jest to newschool w chuj dobry. Ogólnie jajoryginalszego. Abstrahując, w „Rapdomie” każdemu podoba ram się dobrymi rzeczami, nie jestem zamknięty na gatunki, się co innego. Ludzie podchodzą i mówią „kurwa ziom, liceum, tak jak mówiłem wcześniej, podobnie jak na wszelkie rapowe pamiętam przecież też” . Jest to reminiscencja, przypomnieodłamy. Nie jestem zaślepiony i nie słucham tylko jednych nie, z którymi często ludzie się utożsamiają. Cieszy, gdy ktoś rzeczy. Cenię sobie wszystko. Widzę lekkość w przekazywaniu mówi, że miał podobnie. Należy robić swoje, a później czy treści. Propsuję poza Quebonafide również Białasa i Tomba za będzie ktokolwiek się z tym utożsamiał , to nie zależy już szeroko pojęty newschool w Polsce. Inspiruję się tym także. tak naprawdę od Ciebie. Jest mi tym bardziej miło, jak ktoś Może tego nie widać póki co na moich produkcjach, ale propsuje i otrzymuje pochlebne opinie na temat kawałków. myślę, że to w przyszłości będzie miało jakiś oddźwięk. Mam nadzieję, że ktoś inspiruje się również mną i „Rapdom” zrobił Pamiętam, że ostatnimi czasu propsowałeś Żyta. Śledzisz na nim wrażenie ;) Jak najbardziej podziemie. Różnostylowe. to, co dzieje się w podziemiu? Szukasz rapu zbliżonego do Staram się śledzić na bieżąco, co lepsze stylówy ogarniam i tego jaki sam robisz? po prostu się jaram. Nie jestem zakutym łbem, zapatrzonym na jeden kierunek. Nie zamykam się na gatunki, bo to biedne. Śledzę podziemie, staram się sprawdzać to, co wychodzi. Niewiele jest takich rzeczy, które do mnie trafiają. Żyto do Uważasz, że w danej chwili jest miejsce na rap w mediach? mnie trafił bardzo, a w planach jest numer do niego na płytę,

70

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Jest miejsce jak najbardziej. Generalnie uważa się podobno, że obecnie jest kolejny boom na rap, spotkałem się z takimi opiniami. Powiem Ci szczere, że trochę to obserwuję. Media zaczynają się o to wszystko prosić, bo hip-hop nie jest już na odstawce. Żyje np. na kanałach Youtube. Pokazuje to OLiS, czy programy które na swoich pasmach rzucają teledyski hiphopowe. Oni muszą się z tym liczyć. Dzisiaj często to oni się proszą o rzeczy, żeby je udostępniać. W zalewie tego plastiku i nawijania kurwa o tym że „chłopak mnie rzucił”, wszelkiego powielania i tych samych tekstów, rap jest bardzo oryginalny. Niesie za sobą wartości. Nie mówię tu o imprezach, waleniu kokainy i ruchaniu dziwek, tych najprostszych zwierzęcych potrzebach, choć na takie też jest czas i miejsce. Rap jest bardzo wartościowy, bardzo dobrzy tekściarze mogą się pokazać, bez pierdolenia o banałach. Da się to też wszystko zrobić bez bluźnierstw, w dobrym tonie i w taki sposób, żeby gdzieś to tam zatrybiło i coraz więcej fanów rap zyskiwał. Ostatnio miała miejsce historyczna chwila dla Radomia. Pierwszy legal od Was. Czy widzisz siebie na tej płaszczyźnie, jeżeli miałbyś taką możliwość?

z okładki

Wywiady

Gracie dużo koncertów w całej Polsce. Chciałbym się dowiedzieć od Ciebie jednej rzeczy z tym związanej. Czy wizyta w każdym mieście jest dla Ciebie inspirująca, starasz się zgłębiać wszelkie informacje na jego temat, czy traktujesz to bardziej rutynowo? Nie traktuję tego rutynowo. Staram się co nieco dowiadywać. Fajnie odwiedza się miejsca, w których kiedyś się było, fajnie odwiedza się też nowe miejsca. Bywa , że ktoś do mnie pisze „O, przyjeżdżasz tu na koncert, to możemy się spotkać, płytę podpiszesz, dasz wywiad?” Coraz częściej się to jakoś uwypukla i pojawia, co bardzo cieszy. Z resztą widzę gdzie wysyłałem płyty. Na całą Polskę. Nie traktuje wyjazdów jako suchą rutynę. Tak naprawdę jakieś tam grubsze granie w Polsce zaczęło się od jakiegoś czasu, jeszcze jest sporo miast do odwiedzenia. Jak najbardziej. Zapraszajcie, wpadamy. Kończąc zadam Ci szczere pytanie. Czego Ci brakuje w polskim rapie, a czego jest nadmiar?

Dużo rzeczy na pewno zostało nawiniętych, dużo powstało dobrej muzyki, na pewno jeszcze powstanie. Czego mi brakuTo jest dla każdego ukoronowanie starań. Miło jak ktoś doje w polskim rapie? Kurczę, trudne pytanie. Wiesz co, wydaje cenia Twoją pracę i zawierza Ci pewne rzeczy mówiąc „masz mi się, że fajnie jak ludzie opowiadają prawdziwe historie, kontrakt, pół roku na zrobienie materiału, masz fajne rzeczy chociaż czasem fajnie jest zrobić coś innego, nie trzymać się w underze, od nas masz kredyt zaufania, rób to”. Powiem Ci sztywno konwencji (choć nie na siłę), jak to ma miejsce choćby szczerze, że jest to wyzwanie i na pewno działanie pod jakąś na „Rapdomie”, żeby opisywać wszystko tak plastycznie. Rap presją m.in. czasu. Robiąc rzeczy w polski jest na tyle szeroki, że każdy znaundergroundzie, tak jak już wcześniej jdzie coś dla siebie na dany moment. TrKażde docenienie jest mówiłem, robisz swoje, a jaki później odkrywać nowe rzeczy, jestem za ważne i bardzo budujące. zeba jest tego odbiór, nie zależy już od Cietym. Chciałbym żeby to szerzej docierało i bie. Myślę, że legal pomaga w pewnych kwestiach. Przede żeby ludzie się do tego przekonywali tym bardziej, że włożyło wszystkim nie musisz się martwić o studio, promocję, choć się to sporo pracy. Każde docenienie jest ważne i bardzo wiadomo, że musisz też nad wszystkim samemu czuwać, budujące. Czego mi brakuje, a czego jest w nadmiarze? Ciężko ale na pewno to ułatwia dojście do szerszego grona odbiorpowiedzieć, to jest trudne pytanie (śmiech). Banalnie można ców. Generalnie nigdy się nigdzie nie pchałem, nigdy nie by odpowiedzieć, że za dużo chały, za mało dobrego. Jednak. wysyłałem też swoich rzeczy. Też jestem jednak tego zdania, że jeżeli coś jest dobre, to ktoś się do Ciebie odezwie, Tyle z mojej strony. Dzięki za wywiad. Ostatnie słowa? choć prawda jest taka, że czasem szczęściu trzeba pomóc. Prędzej czy później robiąc to, masz przekonanie, że kiedyś Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Kotziego w całej ktoś to doceni. Jest to miłe, z drugiej jednak strony, jest to Polsce i na całym świecie. Kochaną Żonę, całą rodzinę i pewne zobowiązanie, jesteś w machinie tego wszystkiego. najbliższych. Wiecie kto jest kto. Pozdrawiam Szczecin. Z czasem przychodzi to, że nic nie robisz poza tym, robisz Pozdrawiam Vaib Magazyn. 26-600 Rapdom na fali, Bantylko rap, przez to masz więcej czasu na robienie numerów, da Unikat, Boa’style, BoKoTy, Dj Mono, LuckyLoop, VaZee, ale z drugiej strony może masz trochę mniej weny, może KęKę. Wszyscy róbcie swoje. I zważka na ruchy. Elo! mniej przebywasz gdzieś z ludźmi, oczywiście prócz koncertów. Jednak wszystko to ze sobą splata. Nie mówię nie. W przypadku zainteresowania, oferty mogą być rozpatrywane (śmiech). Jestem też świadomy, że np. „Rapdom” jest niszą, która mogłaby się nie sprzedać, a myślę, że tak to działa, że głównie o to chodzi wydawcom, żeby to wszystko ładnie opakowane się sprzedało (C.R.E.A.M). Myślę, że umiałbym zrobić bardziej różnorodną płytę. Można powiedzieć, że mam na koncie 10 płyt w podziemiu. Co będzie dalej, zobaczymy. Pierwszy koncert w Szczecinie. Jak ogólne wrażenia? Szykuje się jakaś współpraca na linii radomsko- szczecińskiej? Wypas było, bardzo mi się podobało. Mega, mega pozytywna energia. Trochę zmęczenie się wdzierało, trochę trema, ale zawsze jakaś mała tremka występuje, lecz po pierwszym kawałku ciśnienie zeszło. Czy szykuje się współpraca? Z Bonsonem gadałem, ma coś podesłać, możliwe, że nagramy coś razem. Dałem „Rapdom” też Jimsonowi, bo słyszał dobre opinie. Poza tym z Nasłuchami bardzo chętnie bym coś zrobił i BoKoTy też dałem dzisiaj RDI, żeby przekazał Winiemu. Myślę, że to jest EP w jego klimacie, czyli szalonym Stoprocent :) Myślę, że to dobry moment, by dać coś szerzej. Z ciekawostek to Eprom też dostał „Rapdom” od LuckyLoopa. Zobaczymy.

VAIB 03/13

71


LuckyLoop

LUCKYLOOP

Producent, entuzjasta muzyczny i w wolnych chwilach hypeman. Ostatnią z ról z powodzeniem pełnił podczas koncertu z Kotzim. Człowiek żyjący muzyką. Przed Wami osoba w pełni odpowiedzialna za stronę dźwiękową albumu „Rapdom”, produkujący od lat, reprezentant Radomia -LuckyLoop. Sprawdźcie co miał do powiedzenia na tematy stricte muzyczne. W tym roku mieliśmy okazję usłyszeć prawdziwy przegląd radomskiej sceny na bitach Tytuza. Czy w 2014 role się odwrócą i sprawcą całego producenckiego zamieszania okaże się LuckyLoop?

producentem z Gdańska, który nazywał się Holdcut. To była jego inicjatywa. Pojawiło się to wszystko na początku mojej drogi muzycznej, dałem tam utwory nierapowe inspirowane rzeczami, które wówczas pojawiały się pod szyldem Ninja Tune. Ostatecznie ja nie ogarnąłem materiału, a HoldCut zakończył działalność tego netlabelu. W każdym razie do czego zmierzam? Nie mam marzeń ani ochoty nagrywać płyt z raperami ze Stanów, wolałbym nagrać płytę solową, producencką lub z jakąś wokalistką. Jeśli jakiś raper będzie chciał ze mną nagrać album, nie mówię nie, ale ja takich propozycji nie rozsyłam.

Gdy zdecydowaliśmy nagrać wspólnie płytę pt. „Rapdom”, Kotzi miał już zarejestrowane pierwsze tracki, a pod moje bity były maksymalnie dwa. Pod kolejne miał już wybrane instrumentale. Chodziliśmy do studia rejestrować ślady, dzięki czemu miałem możliwość odniesienia do klimatu w jakim Paweł starał się osadzić poszczególne numery. W efekcie finalnym wyszło trochę inaczej, ale łatwiej było mi zacząć remixować Wywołałeś temat Holdcuta. Uważasz, że czasem brakuje jego nagrania. Lubię tak pracować, tym bardziej teraz, bo producentów, którzy na pewnym etapie przestali się jeśli zaczynam działać , to uciekam w mniej aktualne tematy udzielać? muzyczne jeśli chodzi o hiphop, a raperom nie zawsze pasują moje propozycje. Generalnie jeśli Osobiście nie brakuje mi producentów, Nie robię muzyki codziennie. bo domyślam się jak to działa. Jeśli znajduję chwilę, to sobie przy tym dłubię i jeśli mi coś zostaje, to komuś Podchodzę do niej też bardzo komuś minęła chęć robienia muzyki, to wysyłam. Zdarza się również musi zarabiać na życie normalne krytycznie i nie starczy tego, bo tak, że ktoś mi wysyła kawałki napieniądze lub minęła zajawka, to się żeby narobić jakiegokolwiek z tym godzę i rozumiem. Nie czuję grane pod moje starsze produkcje i wtedy staram się to przynabraku producentów na scenie, czuję zamieszania. jmniej odświeżyć. Odpowiadając natłok producentów (śmiech). Trochę na Twoje pytanie, to muszę stwierdzić, że niestety nie. Nie wyleję żółć. Jeśli chodzi o producencką scenę, naszą polską, robię muzyki codziennie. Podchodzę do niej też bardzo jest bardzo dużo ludzi, którzy robią bardzo wartościowe krytycznie i nie starczy tego, żeby narobić jakiegokolwiek rzeczy i jest dwa razy tyle ludzi robiących bardzo słabe zamieszania. Chciałbym oczywiście nagrać producencką rzeczy. To jest moja osobista opinia. Nie będę wymieniał płytę i chyba wolałbym, żeby był to instrumentalny alz nazwy, bo po prostu nie chcę, ale takie jest moje zdanie. bum, ale czy się do tego zbiorę, to nie mogę nic obiecać. Widzisz tu pewną powtarzalność u polskich producentów, powielanie pewnych schematów? Skoro jesteśmy przy temacie producenckich albumów, jak Ci się podoba kontynuacja „Port Authority” od Marco Polo? Wiesz, może nie chodzi tu nawet o powielanie, tylko o fakt, że się do tego nie przykładają. To jest tak jak z raperami, którzy Marco Polo jest jednym z moich ulubionych producentów. piszą trochę teksty o niczym. To jest ich sprawa, ja się o to nie Cenię sobie go bardzo. Jeśli chodzi o kontynuację, to spinam. Jak słyszę natomiast muzykę producentów, których uważam to za bardzo dobry ruch i może być takich konuważam za takich, którzy nie przykładają się do tego co robią, no tynuacji jeszcze dziesięć. Jestem ciekaw co wyjdzie z to olewam to i uznaję za bezwartościowe. Tyle w tym temacie. płytą z Ostrym. Marco Polo jest zajebistym producentem. Danger Mouse prawie dekadę temu zaprezentował swój Trochę uprzedziłeś moje pytanie o Ostrego. Nie jest „Grey Album”, na którym wokale z „Black Album” Jaya Z tajemnicą, że robią razem płytę. Patrząc obecnie na mieszały się z instrumentalami, których bazą samplową scenę i na to jak wszystko poszło do przodu, kolaboracje był „The White Album” Beatelsów. Jak zapatrujesz się na amerykańsko-polskie nie są już czymś egzotycznym. takie producenckie koncepty? Sam chciałbym stworzyć coś Chciałbym w związku z tym jakby odwrócić kolejność i podobnego? zapytać Cię o jedną rzecz. Gdybyś miał możliwość zrobienia wspólnej płyty z dowolnym raperem ze Stanów, kto by nim Trafiłeś teraz w pytanie. Jakiś czas temu w Krakowie kupiłem sobył i dlaczego? bie płytę Czesława Niemena„Katharsis”. Nie wiem czy słyszałeś tę płytę, jeżeli nie to bardzo polecam. Po pierwszym przesłuchaniu Nie mam takich marzeń, ponieważ nie uważam się za oszalałem (śmiech) i po paru chwilach pomyślałem, że to stricte producenta hip-hopowego. To co wychodzi ode chyba fajny pomysł zrobić to w nowej konwencji, na trochę mnie, są to rzeczy bardzo hip-hopowe, ale mam też inne bardziej nowoczesny sposób. To jest bardzo mocna rzecz. produkcje, których nie puszczam szerzej. Kiedyś był taki Jest tam jeden sampel,w którym są takie stringi elektronicnetlabel Cut-Orgia Recordz, a kojarzyć go można z takim zne, że mógłbyś zabrać 30 sekund takiego numeru, dorobić

72

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Wywiady

do tego taki boom-bapowy bębęn i stary, będziesz produwięc następujące. Czy widzisz siebie remiksującego damcentem przez 10 lat najlepszym. Wydaje mi się, że tego nie skie wokale, jak chociażby Dj Premier w przypadku Kendry zrobię, dlatego, że za bardzo cenię ten album, a zbyt dużo Morris lub też tworzącego wspólny album, podobnie jak to pracy by mnie to kosztowało żeby później to wrzucić na Youmiało miejsce przy kolaboracji Stoupe’a z Liz Fullerton na tube. Kupuję ogólnie płyty winylowe, a sampluję je wtedy, okoliczność projektu Dutch? kiedy sądzę,że jestem w stanie zrobić coś trochę dalej niż ta muzyka, którą wykorzystuję. Jeśli mam natomiast zrobić samNazw wymienionych przez Ciebie po Dj’u Premierze przyzpel i sobie go wyciąć w połowie i na tym koniec, to naprawdę nam się,że kompletnie nie kojarzę. Jeśli chodzi o to czy widzę odpuszczam takie projekty. Jeśli uważam, że to co zrobiłem siebie? Jak najbardziej widzę. Już wcześniej miałem okazję jest wartościowe, że wyszedłem od pewnego pomysłu, współpracować z damskimi wokalami, uważam, że wyszło to nawet czyjegoś, ale zrobiłem to na własny sposób, wtedy to bardzo fajnie. Jeśli chodzi natomiast o damskie głosy, które kończę. Tak właśnie powstała płyta, którą zrobiłem z Pawłem lubię, to przykładowo mogę Ci podać Jessie Ware. Byłem pt.”Rapdom”. I tak będą powstawać kolejne projekty, przy na jej koncercie w Warszawie, zresztą moja narzeczona mi o których będzie mi dane pracować. Wracając do Niemena, to niej powiedziała .Jak ją usłyszałem, to powiedziałem „to jest mam ciekawą historię. Ojciec to”. Porównywana jest do Sade, którą Jeśli uważam, że to co zrobiłem również bardzo lubię. Tam naprawdę mojej narzeczonej opowiadał kiedyś taką historię, że poszedł jest wartościowe, że wyszedłem jeśli ktoś wsłuchuje się w muzykę, to na koncert Czesława Niemebardzo hip-hopowy sznyt słychać. Bardod pewnego pomysłu, nawet na jeszcze w hali bokserskiej zo to słychać. Są tak proste momentami czyjegoś, ale zrobiłem to na w Radomiu, która już nie istrzeczy, ale tak dobitne, że naprawdę „to nieje. Grał on wtedy swoją własny sposób, wtedy to kończę. jest to”. Jej album, jeśli chodzi o poziom elektroniczną muzykę. Publika produkcji, naprawdę się jaram. Bardzo stała i w trakcie koncertu krzyczała „Dziwny jest ten świat”, mi się też podoba to, że dzisiaj w muzyce słychać wpływ hip”Warszawski sen” i wszystkie te szlagiery, które wylansował, hopu w innych gatunkach. Przecierają się te szlaki i ludzie z tego a on konsekwentnie dokończył koncert z przygotowanym korzystają. Była zawsze taka opinia o rapie, że„o, wycinają sobie wcześniej materiałem. Pod koniec w hali było połowę 15 sekund piosenki i dorabiają sobie bit”, zresztą jak słyszę, że mniej osób. Tak samo jest z bitami dla raperów, daj im hit :) ktoś „dorabia sobie bit”, to ręce mi drętwieją (śmiech), a potem zaczynam śmiać się sam z siebie, że się denerwuję z głupiego Uważasz, że w momencie kiedy bierze się na warsztat klapowodu, ale mam taką przypadłość, że nie lubię jak ktoś o syczne albumy, łatwo jest o profanację? tym mówi w ten sposób. Także Jessie Ware, naprawdę bardzo fajna rzecz. Chciałbym nagrać kiedyś album w takim stylu. Ja nie traktuję muzyki jako świętość. Nie ma takiego czegoś jak A remiks damskiego wokalu pojawi się w niedługim czasie. profanacja muzyki albo ktoś robi z siebie idiotę, albo robi to z jajem i tyle. Nie uważam, że ktoś jest święty i jego muzyki nie Kontynuując ten temat. Będą to dwie strony medalu. Jak Ci można ruszać. Jeśli masz otwartą głowę ,wychodzisz od samsię podobała współpraca Dj Premiera z Christiną Aguilerą pla i robisz to po swojemu, nabiera to nowych wartości, wtedy przy okazji płyty „Back to the basics” oraz jak zapatrujesz jestem jak najbardziej za. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, się na to, że w jednym z kawałków Jennifer Lopez pojawił świadczysz wtedy tak naprawdę sam o sobie. Ludzie mówią się niemal identyczny sampel jak u Beatnuts? „o, fajny bit, fajny sampel sobie wziąłeś” no to super, ale jeśli chodzi o poziom produkcji, wtedy jakoś inaczej się na to patrzy. Jeśli chodzi o Beatnuts powiem Ci, że kompletnie nie kojarzę tej sytuacji, nie śledziłem tego. Współpraca z Aguilerą. Bity, Ten temat został wywołany przy okazji wspomnianej jeśli chodzi o Premiera, to po prostu była jego rutyna, nie była przeze mnie powtarzalności. Chciałbym poznać Twoją to kosmiczna produkcja. Słychać tam jego bębny, jakieś trąby. opinie w tym aspekcie. Jaki jest Twój stosunek do wielokTo był hit z tego co pamiętam. W telewizji był klip, w którym rotnego użycia tego samego sampla, najczęściej w ten sam ona była stylizowana na lata 20-te, 30-te. Wracając do Jensposób? nifer Lopez to tak jak wspominałem na początku, kompletnie tego nie kojarzę. Bit Primo na poziomie jak zawsze, ale Powtórzę Ci to, o czym powiedziałem w poprzednim pytaniu. bez mojej zbytniej „podjarki”. A sam fakt współpracy, bardzo Możesz używać tego sampla na fajnie. Ja mógłbym też coś dla niej zrobić, przy Wszystko chyba zależy okrągło, chciałbym usłyszeć płytę okazji zmieniłbym sobie samochód (śmiech). producencką, która jest zrobiona od świadomości i wiedzy z jednego sampla. Jeśli go użyjesz z czego się korzysta. w taki sposób, że usłyszysz i powiChciałbyś kiedyś zrobić instrumentalną płytę? esz „o ... to jest magia”, wtedy pokażesz co umiesz jeśli chodzi o produkcję, i udowodnisz, że jesteś dobry. Zrobiłem kiedyś Tak jak już wcześniej powiedziałem, jasne że tak. Kiedyś szybki bit do audycji „Rapdom” w naszym radiu. Nie pamiętam może się na to zdobędę, może mi starczy czasu i zapału już jak się ta płyta nazywała. W każdym razie, była to pętla, ja (śmiech). Miałem kilka, naprawdę kilka, można policzyć dograłem jakiś tam bas, zrobiłem bębęn. Pamiętam, że była auje na palcach jednej ręki, wiadomości od znajomych lub dycja z Piotrkiem i on do tego nagrał. Można ją znaleźć w Internieznajomych, żeby „Rapdom” pojawił się w wersji instrunecie jako „Kękę dla Rapdom”. Ja tego nie traktuję jako utworu, mentalnej. Nie widzę takiej potrzeby, chociażby z tego który bym umieścił na płycie. I nie chodzi mi o kwestie praw względu, że jeśli miałbym robić taki album nie chciałbym autorskich. Jeśli ktoś ma potrzebę zrobić sobie coś ze znanego żeby przybrał taką formę. Nasza płyta z Kotzim jest bardzo sampla i funkcjonuje to gdzieś z boku, sampel pojawia się jako hiphopowa. Mogą robić remixy, puścimy prawdopodobnie jakiś zabieg formalny, cokolwiek, byle nabrało nowego znacacapelle kiedyś, ale instrumentale nie będą udostępnione. zenia w odróżnieniu od oryginału, to jest to fajne .Wszystko chyba zależy od świadomości i wiedzy z czego się korzysta. Wcześniej pojawił się temat Marco Polo. Jak wiemy ma on na koncie wspólne płyt z takimi raperami jak Torae czy Powiem Ci, że trochę tych pytań uprzedziłeś. Mówiłeś, że Ruste Juxx. Ty możesz już odhaczyć projekt z Kotzim. Kogo chciałbyś współpracować z wokalistkami. Moje pytanie jest następnego usłyszymy na Twoich bitach? Czy Wasza

VAIB 03/13

73


LuckyLoop

współpraca jest na tyle dobra, że po prostu nie masz takiej potrzeby? Współpraca z Kotzim jest na tyle dobra, że jest pomysł na kontynuację „Rapdom”, mamy też już rozwinięcie tego tytułu. Nie wiem na ile to wypali, bo ja póki co naprawdę nie robię muzyki, a wiem, że Paweł też skupia się na innych projektach. Może kiedyś tak, ale póki co nie. Jeśli chodzi o innych raperów, też nie chcę się na ten temat wypowiadać, ponieważ ja naprawdę rzadko produkuję. Muszę czuć potrzebę, żeby to zrobić i mieć czas. To nie wynika z mojej zajawki, tylko z tego, że nie zarabiam muzyką na życie.

j fa o z rd a b ę d w Jessie Ware, napra w m u lb a ś y d ie k ć ra g hciałbym na

C 74

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Kończąc mam dla Ciebie serię szybkich pytań. Pierwsze. Ulubiony i najbardziej znienawidzony producent? Nie mam znienawidzonych producentów. Każdy robiąc muzykę świadczy o sobie. Jeśli jest wzięcie na jego bity albo jest sławny to fajnie, to jest jego sprawa, niech się hajs zgadza. Nie czuję zawiści. Ulubionych producentów mam kilku, mam kilka ulubionych płyt. Kompletnie tego nie postrzegam w takich kategoriach. Podobnie z raperami. Też nie mam ulubionych raperów, z którymi chciałbym nagrać albo takich, którym był powiedział z wielką przyjemnością, że są chujowi. Lubię rywalizować i mieć poczucie, że robię fajne rzeczy :) Kolejne pytanie będzie prawdziwym testem pamięci dla Ciebie. Jaki był pierwszy winyl jaki samplowałeś? Wiesz co, „Plastusiowy pamiętnik”. Jak kupiłem sobie gramofon, to miałem płyty, które były w domu i pierwsze po co sięgnąłem, to był właśnie „Plastusiowy pamiętnik” . Mając sześć lat samemu włączałem gramofon, kładłem igłę i słuchałem. Takie back to the roots ;) Przewinęło się na początku jakieś Turbo, SBB, Józef Skrzek, którego lubię słuchać też dziś. Co tam jeszcze było? Sławna Eleni & Prometheus na przykład albo Sośnicka , Kunicka. Generalnie klasyki te polskie. To co było w domu, to czego rodzice słuchali. Na moim „Fade In Fade Out mix” jest sampel z Jana Serce w numerze Kotziego z Kękę, gdzie jest syntezator. To były chyba pierwsze rzeczy jakie puściłem, oprócz takich pojedynczych u nas w Radomiu. Gdzieś to wszystko funkcjonuje. Nawet ludzie, którzy szukają pierwszych kawałków KęKę lub Pawła, słuchają tych rzeczy. To chyba tyle.

Wywiady

z okładki

Utwór, którego nigdy byś nie byś nie wykorzystał? Rozmawialiśmy o Niemenie i płycie „Katharsis”. Tam jest sampel, który mi się bardzo podoba. Prawdopodobnie go nie wykorzystam. Mógłbym też nie korzystać przykładowo z „Kolorowych jarmarków” Maryli Rodowicz lub „Bo z dziewczynami” Jerzego Połomskiego. Wiesz co, ja nawet nie włączam takich kawałków, bo nie mam takiej potrzeby. Idealny album producencki? Muszę wybrać (śmiech).Prawdopodobnie będzie to Dj Shadow „Endtroducing…”. Jest to klasyczny album. Najgorszy raper na najlepszym bicie czy najlepszy na najgorszym? Najgorszy na najlepszym (śmiech). Tak jak Ci już mówiłem, ja słucham muzyki dla bitów. Wolę chyba słuchać słabych raperów na zajebistych bitach, niż dobrych raperów na słabych bitach. Ostatnie pytanie będzie nieco uogólnieniem, jednak zawsze te dwie strony były zestawiane ze sobą w kontekście stricte muzycznym. Brudny Nowy Jork czy Słoneczna Kalifornia? Jedna miłość :) To by było na tyle ode mnie. Dziękuję Ci za rozmowę. Dziękuję również. Z Kotzim i LuckyLoopem rozmawiał Michał Ochęcki

jna rzecz. takim stylu.

VAIB 03/13

75


ROVER

, w ó d n e r t d o Daleki jestem a z z ą z d o h c y z r p które oceanu.

76

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Wywiady

z okładki

R O V E R VAIB 03/13

77


“Zazdrosnych

ROVER

pozdrawiam i życzę odnalezienia swojej drogi.”

Reprezentant Kielc, podopieczny StepRecors. Niedawno ukazał się jego pierwszy legalny album „Odźwierny”, którego recenzję mogliście przeczytać kilka stron wyżej. Adam i Michał wpadli na pomysł, żeby przeprowadzić wywiad w inny sposób niż zawsze. Do każdej litery z alfabetu przyporządkowali hasło. Zobaczcie jak wygląda nasz alfabet według Rovera.

Abstynencja

Elektorat

Jak jesteś słownym człowiekiem i coś obiecasz, to już tak zostaje. Miałem to szczęście, bądź nieszczęście, że w swoim życiu złożyłem taką obietnicę, stąd też zwyczajnie nie piję. Po tylu latach już nawet się tego nie odczuwa – choć zabawne sytuacje są, gdy jesteś jedynym trzeźwym wśród grona pijanych. No, ale jak to mówią mądrzy – żeby pić, trzeba umieć.

Powiem za Janem Nowickim: „Taka kultura, jakie społeczeństwo”. Podobnie jest i w przypadku elektoratu – w teorii odzwierciedla potrzeby społeczeństwa. W praktyce daje kolejne powody do frustracji i narzekania.

Błędy

Popełniamy wszyscy, bez wyjątku. Mniejsze czy większe, ale bez nich nie bylibyśmy tym, kim obecnie jesteśmy. Kształtują, a te najbardziej bolesne są często kluczowe dla późniejszych, podjętych przez nas decyzji.

Cierpliwość Brakuje mi jej czasem. Szczególnie, gdy ustawiam sobie kolejną poprzeczkę do przeskoczenia i przez długi czas nie mogę tego zrobić. Nawiązując do literki A – czasami brakuje mi cierpliwości do pijanych.

Determinacja Wierzę w nią bardziej niż we wrodzony talent. Prowadzi nas do określonego celu i jeśli jest wystarczająco mocna, pozwala realizować najskrytsze marzenia i nigdy się nie poddać.

78

VAIB 03/13

Fałsz Nie zniosę.

Głupota Mama Foresta Gumpa mówiła: „Poznasz głupiego po czynach jego”. Nie mnie jednak dane prawo, by kogokolwiek oceniać, chociażby pod względem przygotowania do życia czy predyspozycji intelektualnych.

Hipokryzja Według mnie jedna z najgorszych postaw. Być hipokrytą to tak naprawdę żyć iluzją tego, kim w rzeczywistości nie jesteś. Nieustanna stylizacja i przebieranie masek stosownie do sytuacji. Aktor, który zacznie grać zbyt wiele ról, w końcu pogubi się w najważniejszej – tej, w której gra o własne życie.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Wywiady

VAIB 03/13

79


ROVER

80

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

Inspiracje Po prostu życie. Roberto Benini popełnił kiedyś świetny film pt. „Życie jest piękne”. Staram się je właśnie tak odbierać – każdy dzień ma swój urok i przynosi nowe inspiracje – to, co słuchasz, czytasz, ludzie, których spotykasz, smaki, które poznajesz itd. Teraz pozostaje kwestia tego, co Ty z tym zrobisz. Czy potraktujesz to jako fundament do dalszej pracy, czy też nie zauważysz w życiu czegoś wyjątkowego.

James Joyce Autor, którego przekład na język polski jednego dzieła - „Ulisses”, pochłonął Maciejowi Słomczyńskiemu 13 lat. Poza tym chyba jedyny pisarz, któremu udało się przedłożyć na kartach swojej pracy zjawisko symultanizmu, a więc przedstawiania w jednym momencie kilku scen, które dzieją się w tym samym czasie.

Kobiety Temat rzeka. Bez nich nic byśmy i mimo całego szowinizmu z mojej strony, to właśnie one napędzają nas do dalszych działań. W wielu momentach są też najważniejszą inspiracją, choć im człowiek starszy, tym mocniej rozróżnia czym serce, czym rozum a czym… Sami dopowiedzcie.

Lęk … Szczególnie, gdy patrzę na nieuchronność czasu i konsekwencje. Tego, że jak Faust nie powiem: „Chwilo trwaj”, a wszystko po prostu przeminie.

Megalomania Wiele osób myśli, że skoro Twoje utwory są najczęściej pisane w pierwszej osobie, to masz wielkie ego, świetne poczucie własnej wartości itd. Tymczasem jest zupełnie inaczej – każdy z nas poszukuje swojej drogi oraz sposobu na wyrażenie swoich emocji. Oczywiście, gdy ktoś to docenia, to sprawia nam to ogromną radość i łechce ego. Nie mniej jednak, przynajmniej w moim przypadku, jestem skłonny do stawiania sobie kolejnych wyzwań, a nie „życia” za pan brat z własną legendą, o której de facto za wcześnie by w ogóle mówić.

Nauka Klucz do wszystkiego. Doświadczenia, emocje oraz nauka to moim zdaniem jedne z najważniejszych aspektów w życiu każdego z nas. Nie chodzi tutaj bynajmniej o książkową, szkolną wiedzę, a o zdolność do poszukiwania interesujących nas prawd i odpowiedzi

wywiady

z okładki

Wywiady

na nurtujące pytania. Poza tym dzięki wiedzy otwierają się nowe horyzonty myślowe, a co za tym idzie, zupełnie nowy sposób odczuwania i interpretowania.

Odwaga Nie jest przesadnym stwierdzenie, że do odważnych świat należy. Wiele razy przekonałem się, że np. spełnianie marzeń jest zależne wyłącznie od konsekwentnej pracy oraz odwagi. Przecież w końcu trzeba zdecydować się postawić ten pierwszy krok #moonwalk.

Podróże Nieodłączny aspekt mojego życia. Nie wyobrażam sobie codziennej egzystencji bez pozytywnego napięcia emocjonalnego, które towarzyszy mi przed każdą podróżą. Zanim wyjadę/wylecę, gromadzę wiedzę na temat zabytków, galerii, dzieł malarskich itd., jednak będąc na miejscu zawsze daję się ponieść nurtowi ulic. W ten sposób można trafić w różne, często nieznane turystom miejsca, gdzie rytm życia płynie odmiennie od „komercyjnych” arterii. Nie wierzyłem i nie wierzę w to, co piszą „tripowcy” na forach – że gdzieś jest drogo, że nieciekawie itd. Staram się sam doświadczać i szukać rozwiązań (często stosownych do zasobności portfela, a ta nie jest zazwyczaj imponująca). „Podróże kształcą” – niby truizm, ale jak wiele w nim prawdy, no i dodałbym jeszcze jedno – otworzenie się na świat, poprzez wyjście z kokonu utartych kanonów i konwencji.

Rap Za Weną powiem, że „Nigdy nie podejrzewałem dokąd mnie ta droga zaprowadzi…”. Nie wiem czy warto mówić coś więcej, to trzeba po prostu przeżyć. Doświadczyć na własnej skórze jak to jest, kiedy pasja pozwala czuć głód pisania i rymowania niemal każdego dnia. Uczucie, gdy kładziesz się spać a słowa same układają się w obrazy, konkretne wersy itp. Kiedy wstajesz z łóżka by coś zapisać albo nie miałeś sił by wstać i rano nie pamiętasz „wersu życia”. Z drugiej strony najprostsza forma – potrzebujesz tylko kartki i czegoś do pisania, by zacząć najpiękniejszą przygodę swojego życia.

Samotność Samotność to moim zdaniem jedyna droga do odnalezienia samego siebie. Ludzie mylnie postrzegają to uczucie jako fizyczny brak innych wokół nas. Uważam, że można mieć dziewczynę, znajomych, przyjaciół, rodzinę a tak naprawdę być samotnym. Wydaje mi się również, że tylko gdy spojrzymy w głąb siebie, bez pomocy innych, to jesteśmy w stanie wyciągnąć właściwe wnioski – „psycholog czy psychiatra niewiele nam w tej kwestii pomoże, chyba że ma być to pomoc krótkotrwała”.

VAIB 03/13

81


ROVER

Talent „Czasem wątpię, że naprawdę istnieje”. Tak jak pisałem przy literce D – więcej dla mnie znaczy determinacja niż talent. Konsekwentną pracą można również realizować zamierzone cele – polecam utwór zespołu Fort Minor „Remember the name”.

U.S.A. Daleki jestem od trendów, które przychodzą zza oceanu. Miałem okazję spędzić w Stanach trzy miesiące, pracując przy zrywce dachów. Grałem nawet koncert dla Polonii. Wychowywałem się na WarrenG i śpiewanych refrenach Nate Dogga. Nie mniej dzisiaj coraz rzadziej obserwuję amerykańską scenę. Powód: im więcej słuchasz innego rapu, tym mocniej zaczynasz się nim inspirować i przekładać określone trendy na swoją twórczość.

Wytwórnia Jej zadaniem jest zrobić wszystko to, co niekoniecznie jest związane z samą muzyką. Zgodnie z moim założeniem – robię muzykę, więc nie chcę zajmować się np. dystrybuowaniem płyty itp. Wytwórnia pozwala odciąć się od tego wszystkiego, co moim zdaniem nie pozwala zająć się w pełni samą twórczością.

82

VAIB 03/13

Podczas pracy nad „Odźwiernym” spędziliśmy w studio ponad 180 godzin. Jedynym moim zadaniem było zrobić płytę od początku do końca. Dzięki wytwórni mogłem zająć się tylko tym, budując relacje z muzykami, producentami, wokalistami. Wiem, że wiele osób podnosi głos: Dlaczego Step? Odpowiadałem setki razy: nie interesuje mnie profil wytwórni. Nie szukam w niej kolegów. Widzieliście na mojej płycie jakieś stepowe gwiazdy? Podejrzewam, że i na kolejnej płycie ich nie znajdziecie. Jestem muzycznym samotnikiem, który potrzebuje innych do realizowania swoich muzycznych celów. Skoro rapowo daję radę, to zwyczajnie nie zapraszam na płytę raperów. Wokalnie niestety nie daję sobie rady, stąd też współpracuję z tak świetnymi muzykami i wokalistami, których mogliście usłyszeć na płycie.

Zazdrość Nie mam na nią czasu. Mam go natomiast na dalszą konsekwentną pracę i próby równania do tych, którzy są dla mnie inspiracją. Równania hmm... złe słowo… Chcę być lepszy i nie jest to pycha. Iwaszkiewicz w „Pasjach błędomirskich” pisał, że jedyny prawidłowy ruch, to ruch ku górze. Kiedy przestanę podnosić poprzeczkę kolejnych wyzwań, to będzie czas, w którym się wypaliłem. Oby taki nigdy nie nadszedł. Zazdrosnych pozdrawiam i życzę odnalezienia swojej drogi. Hasła: Adam Swarcewicz i Michał Ochęcki

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Nowość!

TAŚMA A N J Y C K U D PRO Nowy cykl

Od tego numeru ruszamy z nowym cyklem „Taśma Produkcyjna”. Poniżej przedstawiamy dwóch młodych i mało znanych producentów muzycznych. W kolejnym numerze przedstawimy następną dwójkę. W dalszych wydaniach, będziemy prezentować ich umiejętności na podstawie wykonanych zadań. Będzie to np. zrobienie remixu, blendu itp. W pierwszej części – Romański oraz Mario Kontrargument, producenci warci sprawdzenia!

VAIB 03/13

83


Taśma produkcyjna

Romański CV Dane Osobowe:

sz Romański Imię i nazwisko: Mateu Alias: Romański nia: 02.02.1990, Data i miejsce urodze Wschowa

ucencki i Krótki życiorys prod charakterystyka:

em tworzyć w 2010. Na poważniej zaczął przemawia do mnie Ostatnio najbardziej ale staram się robić trap, chillstep, cloud, cie. bity w każdym klima

Osiągnięcia 2010-2013

utworów na Wyprodukowanie pięciu awe Przypłycie Kościeya “Ciek ła”. padki Człowieka Nizio

zenie Dodatkowe doświadc się do bitu, Strojenie min, bujanie ledyskach stanie nieruchomo w te znajomych raperów.

Factz ( Współpraca z Mickey magazynu Jeden z Freshmanów XXL z 2009r. )

fot. Piotr Grodzki

jak: Marley Bity dla takich ludzi b Bartczak, Marz, Jot, Ks. Jaku rs etc. Shot, Wrooclyn Dodge

84

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Nowość!

z okładki

Mario Kontrargument Dane Osobowe:

CV

Imię i nazwisko: Marius z Rokosz Alias: Mario Kontrarg ument Data i miejsce urodze nia: 09.03.1994, Żary

Krótki życiorys prod ucencki i charakterystyka:

Produkcją muzyki za jmuję się od 2010 roku. Klimat muzyki gł ownie oscyluje wokół hip-hopu, ale ta kże zahacza o muzykę filmową czy R’n’b/Soul. Są to progresywne produk cje z bogatą aranżacją, brudnym i mocnym brzmieniem.

Najczęściej niuskulowe i niespotykane połączenia, pomysły.

Osiągnięcia 2012 Pierwsze miejsce w ko nkursie na remix utworu „Moc ne Wersy – Butle w górę”, w ko nsekwencji obecność remixu na pł ycie oraz na kanale Step Records . Wyróznienie remixu w konkursie raperki Guovy. Drugie miejsce w konk ursie na remix rapera Stocha, wyróznienie i obecnośc remixu na kanale Unhuman Familii.

Osiągnięcia 2013 Pierwsze miejsce w ko nkursie na remix organizowan ym przez wytwórnię Vibe2nes. Remix trafił na limitowaną edycję maxi-singla Junesa pt . „Nie-EP”.

Dodatkowe doświadc zenie

Klawiszowiec w zesp ole rapcore’owym o nazw ie Deadliner, który nieustannie tw orzy oraz koncertuje na całym województwie Lubuskim od roku.

VAIB 03/13

85


Jesz

2 # y c w a r p s i n a n z Nie

Jesz

Kim jesteś, skąd się wziąłeś i od kiedy zajmujesz się rapem?

L

egitymuję się ksywką Jesz. Rapuję od 2005 roku. Pierwszą działalność zacząłem w zespole Korporacja, złożonym z wielu szczecińskich muzyków. Mam na koncie jedną legalnie wydaną płytę „Sprawdź EP-kę” w duecie z producentem ze Szczecinka – Man Of Few Words. Do tego kilka projektów stricte internetowych, m.in. mixtape „Pracujemy nad tym” z tymże producentem, plus DJ Twister. Obecnie najbardziej skupiam się nad działalnością w duecie CHUCHUJESZ, z człowiekiem, jak nie trudno się domyślić, o ksywie Chuchu.

86

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Wywiady

Jesteś bardzo płodnym raperem. Spod Twojej ręki regularnie wychodzą kolejne materiały. Można powiedzieć, że działasz w undergroundzie dla idei i ciągle spłacasz street credit?

ale czasem lubię humorystycznie zahaczyć o ten temat. To nie jest coś, co powoduje, że moje życie jest przykre, ale jest to stan rzeczy, który wiem, że istnieje i wiem czemu tak się dzieje.

To nie jest podparte żadną ideą ani żadnym ciągiem pod jakąkolwiek popularność. Jest to czysta zajawka, jak popularnie by to nie brzmiało. Robię to, póki czerpię z tego przyjemność. Obecnie czerpię z tego dużo przyjemności, więc wychodzi dużo projektów. Dużo projektów też nie wychodzi. Wiele z nich mam na dysku.

Pozostańmy przy Twoich tekstach, nawijasz: „Namawiam ludzi – zmieńcie siebie, namawiam głupich – zmieńcie teren”. Co Cię wkurwia w życiu?

Jeden z projektów nazwałeś „Przejdzie bez Echa”. Ogólnie godzisz się z tym , że Twoje materiały nie mają póki co większego odzewu. Jednak słuchając Twoich tekstów można odczuć, że nie pasuje Ci ten stan rzeczy. Generalnie godzę się z takim stanem rzeczy. Aczkolwiek mam świadomość, że są ludzie jak ja, którzy nie mogą się gdzieś tam wysunąć. Jest wielu innych, których chciałbym żeby wypłynęli bardziej ode mnie. Sam nie mam z tym problemu,

Najbardziej wkurwia mnie obłuda. Poza tym to, że ludzie są strasznie nieszczerzy wobec siebie samych. Mówimy ogólnie, nie tylko o hip hopie, aczkolwiek hip hop to jest taka kolebka nieszczerości wobec samego siebie. Przez to ludzie często stoją w miejscu, nie potrafią spojrzeć na siebie z dystansem i nie umieją ocenić przez to lepiej własnej osobowości. Wydaje mi się, że jakbyśmy zaczęli od siebie, gdyby to jakoś się zmieniało, to ogólnie świat by się zmieniał. Sam leczę się z takiego podejścia, że coś mnie wkurwia na świecie. Ja się jaram strasznie tym co ja mam w życiu. Zaczynam od budowania własnej osobowości i mam nadzieję, że w jakimś stopniu też się przyczynię do rozwoju swojego środowiska.

VAIB 03/13

87


Jesz

Czym zajmujesz się na co dzień? Utrzymuję się z hip hopu. Moja praca to artterapeuta w ośrodku Monaru w Babigoszczy. To moje miejsce, gdzie dostaję stałe pieniądze, ale z moją artterapią wychodzę też na zewnątrz. To mój podstawowy element zarobku. Prowadzę działania stricte powiązane z hip hopem, plus działania teatralne. Odpowiadam za wszelkie rzeczy, jakie tam się dzieją, więc sprowadzam tam też odpowiednich ludzi. Skoro jesteśmy przy temacie Babigoszczy, szerszym echem odbił się spektakl L.O.S. z udziałem m. in. z Łony i Te-Trisa. Było to zderzenie świata hip hopu ze światem teatru. Nie pierwszy raz. Czy według Ciebie hip hop dojdzie do takiego poziomu, kiedy stanie się częścią kultury wysokiej? Czy będzie można nazwać go dziełem sztuki? Hip hop już jest częścią kultury wysokiej i jak najbardziej może być dziełem sztuki. Uważam, że otwarty hip hop przede wszystkim. Taniec nigdy nie wszedłby do teatru, gdyby tancerze się w pewnym momencie nie otworzyli. Gdyby nie zaczęli korzystać z naturalnych predyspozycji swojego ciała, które wypracowali przez lata robiąc takie a nie inne rzeczy. Zajrzeli w głąb siebie i potrafili wyrzucić ekspresję, która jest naturalna w hip hopie. Jest to kultura, która bardzo mocno krzyczy osobowościowo i teatr idealnie to łyka. Nawijasz, że b-boye uczyli Cię kultury. Myślisz, że ta kultura w dzisiejszych czasach jest dobrze kultywowana? Czujesz pasję? To jest niestety podzielone. Są miejsca, gdzie czuć to bardzo. Gdy wpadam na jam b-boyowy, myślę, że łykam

88

VAIB 03/13

to w największym stopniu w jakim mogę to łyknąć w Polsce. Jamy graffiti gdzieś wymierają. Poza tym to już się skomercjalizowało. Oczywiście nie jestem przeciwnikiem komercjalizacji w hip hopie, ale ludzie zarabiający tylko na tym nie mają czasu żeby jeździć po jamach. To jest zupełnie zrozumiałe, ale przez to gdzieś tam to wyginęło. Z kolei DJ-e grają wszystko. Ja nie wyobrażam sobie hip hopu bez DJ-a. Oczywiście nie mam pretensji do DJ-ów, że grają naprawdę różnorodne imprezy po to aby mieć za co żyć. Dzięki temu żyją bardzo dobrze. I bardzo dobrze. Jednak pasję, zabawę i korzenne podejście widzę w jamach b-boyowych. Nie wszystkich, ale jak już mam gdzieś tego szukać, to tam. Dlatego też chcę grać koncerty na jamach tego typu. Koncerty rapowe nie do końca przemawiają do mnie, jeśli

chodzi o esencję kultury. Czy widzisz różnorodność w polskim rapie? Widzę coraz bardziej. Kiedyś było tak, że jak się czytało wywiad z raperem z Warszawy i padało pytanie o jego inspiracje, to wymieniał wszystkich raperów z Warszawy. I tak było z każdym miastem. Jako, że śledzę to od jakiegoś czasu, widzę, że obecne inspiracje płyną głównie z zagranicy. Od około 5 - 6 lat tę zmianę jakościową słychać bardzo mocno. Czy na dzień dzisiejszy legal coś zmienia?

Nie mam pojęcia. Nie wiem czym się różni legal od nielegalu, poza oficjalną formą rejestracji. Bo jakby spojrzeć na sprzedaż nielegalnych płyt, to one praktycznie w ogóle się nie różnią. Granica między jednym a drugim zniknęła gdy Internet przejął funkcję promocji. Nadeszła ogromna zmiana. Ja osobiście nie widzę powodu aby się pchać za wszelką cenę, aby wydać legalną płytę i to miałoby coś zmienić w moim życiu. Szanuję takie podejście, że ktoś uważa to za taki stempel jakości, ale ja osobiście nie widzę w tym żadnej różnicy. Wasza płyta została wydała przez Reformat Records. Tak, tę epkę wydał Reformat. Zaraz potem padł, ale chyba tak musiało być. W Reformacie moim zdaniem było za mało ludzi, którzy mogliby to ogarnąć. A ludzie, którzy byli jak najbardziej odpowiednimi osobami na tym miejscu, niestety nie mieli odpowiedniego wsparcia. Naturalnie to gdzieś tam ucichło. Ale mam nadzieję, że Reformat albo inne tego typu idee będą wypływały co jakiś czas, bo to świetna sprawa. Czy Ty widzisz siebie na półce sklepowej? Jesteś na tyle pewny swojej twórczości aby Twoja płyta była obok Mesa lub Łony? Oczywiście, że tak. Akurat wymieniłeś moje dwie największe inspiracje w polskim rapie. Nie dość, że widzę siebie, to marzę o tym aby obok takich ludzi być. Tylko nie na takiej zasadzie, że ktoś mnie tam pchnie, bo jestem fajnym kolegą. Chciałbym czuć, że coś osiągnąłem i że ci ludzie, którzy są dla mnie inspiracją, respektują tę jakość, którą ja prezentuję. Osobiście od początku grałem o respekt konkretnych osób. Nie interesowało mnie ileś tam tysięcy kliknięć, tylko poszczególne kliknięcia konkretnych ludzi, od których dostanę konkretny feed back. W ten sposób pchałem to wszystko do

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

przodu, bo dostawałem informacje od ludzi, którzy byli dla mnie najważniejsi. Jeśli chodzi o rap, moim celem było robić rzeczy z Łoną, bo to mega inspiracja i wiedziałem, że się przy nim rozwinę. Potem bardzo chciałem zrobić numer z Te-Trisem. Zrobiliśmy ich kilka, zanim wyszedł ten jeden właściwy. „Naturalnie EP” Te-Trisa to była płyta, która zmieniła moje myślenie o polskim rapie… Dlaczego akurat „Naturalnie”? Bo pojawiło się coś świeżego. Zupełnie nowatorskie podejście do tekstu, łączące technikę z treścią. W latach gdy EIS i Pezet wprowadzili coś nowego, rap dobry technicznie zaczął się rozwijać. Swoją droga, wszyscy rapowali identycznie (śmiech). Ten sam schemat, podwójne rymy i tak dalej. Nagle pojawił się Te-Tris, który wziął tę technikę i dodał do tego swoją banię. I zrobił treść, która była naprawdę oryginalna. Ja po przesłuchaniu „Naturalnie” uwierzyłem w polski rap. Można powiedzieć, że był jednym z pierwszych czarnych koni undergroundu. Dokładnie. To czy epka zmieniła rap można stwierdzić po 10ciu latach. Myślę, że dochodzimy do momentu, gdy możemy stwierdzić, że tak było z „Naturalnie”. To było naprawdę mega dużym kopem, jeśli chodzi o ruszenie rapu od innej strony. Widziałbyś siebie na najnowszej płycie Te-Trisa i Pogza? Tak, ja jestem bardzo otwarty muzycznie. W moim domu mama słuchała bluesa, ojciec słuchał free jazzu i to takiego,

z okładki

Wywiady

że tylko ludzie, którzy go tworzą mogą go słuchać, a moja siostra słuchała ciężkiego rocka. Ja byłem najmłodszy i łykałem muzykę z każdej strony. Dla mnie otwartość muzyczna to jest coś, co jest zaszczepione. Nie wyobrażam sobie zamknąć się na jakikolwiek kierunek. Jak zamknę się na tzw. „rap truskulowy”, to nigdy się nie rozwinę i będę całe życie udawał, że robię coś fajnego. Dlatego też to TeTrisowe podejście do muzyki bardzo szanuję. Nie wszystkim oczywiście się jaram, ale podoba mi się ta otwartość. Te-Tris to jest człowiek, który ma ogromną banię, jeśli chodzi o przemysł muzyczny i mógłby opowiadać tygodniami o różnych artystach. Dlatego widziałbym siebie w takim klimacie. Do tej pory wymieniliśmy Łonę , Mesa i Te-Trisa. Jakich raperów w Polsce uważasz za najlepszych? Dokładnie tak, jak wymieniłeś. Tylko między Łonę a Te-Trisa wrzuciłbym jeszcze Bisza. Bisz to człowiek, który wprowadził coś zupełnie świeżego. Ja słuchałem go już siedem lat temu i ta jego dzisiejsza popularność trochę mnie dziwi. Biorąc pod uwagę, że on po prostu postawił kolejny krok na tej drodze, którą zaczął dawno temu. Ludzie mówią, że on robi teraz coś nowego. On robi świetnie to, co robi już od wielu lat. Tak więc tych czterech raperów bym postawił na przodzie: Mes, Łona, Bisz i Te-Tris. Bisz udowodnił, że pracą i poświęceniem można osiągnąć wszystko. Zgadzasz się z tym? Uważam dokładnie tak samo. Nie widzę siebie w takiej sytuacji, że nagle stwierdzam – kurde od tylu lat to robię, nie wychodzi. Dobra, zrobię na siłę coś innego. W ogóle nie

VAIB 03/13

89


Jesz

czuję żeby zrobić coś czego nie czuję... Nie ma pewności czy to co robię spowoduje jakiś sukces, ale na pewno, jeśli już mam dążyć do sukcesu, to drogą taką jak Bisz. Nie widziałeś siebie w opcji typu Młode Wilki? Nie, to jest selekcjonowanie, które mi się nie podoba. Mało tego, znam osobiście 10 osób, które są lepsze od tych Młodych Wilków... Po pierwsze nie zgadzam się z selekcją, po drugie nie widzę siebie w projektach, w których ktoś mnie wrzuca. Młode Wilki promuje utwór, który jest zlepkiem tych wszystkich ludzi. Ja chcę sobie dobierać ludzi, z którymi współpracuję, a nie na siłę być wrzucony w grono, które jest z góry określone, gdzie połowa zwrotek konkretnie mi nie siedzi i jest kompletnie nie po mojej myśli. Ogólnie to jest fajna opcja, nie jestem przeciwnikiem całego tego produktu, ale ja siebie tam nie widzę. Gdyby ktoś mi to zaproponował, odbiłbym to trzema ksywkami które bardzie się do tego nadają. Rozmawiając z Tobą można odnieść wrażenie, że naprawdę wierzysz w swoją drogę. Czy nie miałeś już chwil zwątpienia, gdy chciałeś to wszystko rzucić? Nie miałem momentów zwątpienia. Jak często słucham raperów, to słyszę stwierdzenie, które się ogólnie mega podoba i jest mega populistyczne – „Hip hop to moje życie”. To jest najgorsze, co może być. U mnie jest tak, że moje życie wpływa na mój hip hop. Ja nie żyję hip hopem, ja żyję swoim życiem i dzięki temu rozwijam hip hop. Dlatego to nie ma prawa się pokłócić ze sobą. Gdybym postawił wszystko

90

VAIB 03/13

na hip hop i bym zobaczył, że mi nie wychodzi, to pewnie bym zwątpił. A to nie jest tak. Ja mam wspaniałą rodzinę, która daje mi moc, dzięki temu moje numery i moje bycie w hip-hopie jest coraz szersze. Dlatego zwątpienie nie wchodzi w grę. Rap to nie jest rzecz, do której się zmuszam. Uważasz, że jest coś takiego jak przeciętny zjadacz polskiego hip hopu? Istnieje taka możliwość (śmiech). Jakby nie patrzeć, można znaleźć wspólny mianownik pewnych utworów, pewnych działalności hip hopowych, które zawsze trafią i osiągną względny sukces. Przeciętny słuchacz hip hopu jest taki sam jak przeciętny słuchacz popu czy rocka. Można to znaleźć w każdej działalności która trwa X lat. Przejdźmy w takim razie do rapu zza oceanu. Słucham głównie rapu zza oceanu. Mam taką przypadłość, że im więcej słucham, tym bardziej się cofam. Nie dlatego ze rap new schoolowy jest do dupy. Nie, ale uważam, że rap w latach 90-tych miał pewną energię, którą można kontynuować lub zapomnieć o niej. Mi ta energia się podoba. Te numery niosły ze sobą coś takiego, że za dwadzieścia lat to przesłucham i dalej to będę czuł. A jakiś Asap Rocky... jak go posłucham za 10 lat, to będę czuł, że on był 10 lat temu i to wtedy było fajne. Hip hop ze złotej ery ma dla mnie tę energię, która zawsze będzie aktualna. Choć nowe rzeczy też oczywiście sprawdzam.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

Słuchałeś nowego Eminema?

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

jednak nie przeszkadza, jest człowiekiem hip hopem i jako całość stawiałbym go najwyższej. Na pewno Eminem, na pewno Royce Da 5 9, jeszcze przed współpracą z Eminemem, a przy współpracy to już w ogóle turbo... Następny byłby Rakim, przez wprowadzenie do rapu czegoś, co dalej uważa się za świeże. I jako piątego postawię Kendricka, bo myślę że za 10 lat dalej będę twierdzić, że jest kotem.

Wywiady

tym cały swój styl. To było niesamowite.

Jestem przed pierwszym przesłuchaniem. Mówiłeś wcześniej o Kendricku, co Dla mnie to jest człowiek, który posądzisz o akcji z kawałkiem Control? jawia się po tylu latach z płytą po to, aby powiedzieć – „Siema, to będziecie Jest genialna robić za 10 lat, ja to robię teraz. Potem . znowu sobie zniknę i pojawię się aby Nie uważasz że w Polsce brakuje czegoś pokazać co będziecie robić dalej”. To jest takiego? typ, który nie ma granic. Od pierwszych płyt jarałem się jego warsztatem technicBrakuje, ale nie wiem czy Polacy już są znym i rozbijałem to na części pierwsze. I Nawiązując do tego o czym na to gotowi. o ile kiedyś to było w miarę poukładane, rozmawialiśmy wcześniej - rap a tak teraz to jest misz-masz wszystkiego, sztuka. Jay-Z wystąpił galerii, co o tym Uważasz, że w naszym kraju miał czego nauczył się przez lata. Mam sądzisz? miejsce kiedykolwiek prawdziwy beef? wrażenie, że on w ogóle nie rozkminia W porównaniu z tym, co dzieje się w tych kawałków. To po prostu płynie i jest Odkąd Jay-Z z Kayne Westem zaczęli Stanach? tak zajebiste, że masakra. Poza tym przy robić bardzo dużo rzeczy, patrzę na tej płycie współpracuje z ludźmi, którzy niego z dystansem. Mimo, że podobają Chyba jeszcze jest na to za wcześnie. W wyciągają niego nowe rzeczy. Ameryce, choć to podejście W stanach już dawno do tego doszli, To jest niesamowite, że z niego jest biznesowe, to jednak jeszcze można coś wyciągnąć. I bardziej zdystansowane. Beef, że nawet przyjaciele wychodzą na ja wiem, że za 10 lat z niego dalej który był naprawdę blisko ulic scenę, cisną po sobie jak po szmatach będzie można wyciągnąć coś najgorszych, a potem przybijają piątki. a był beefem komercyjnym, takiego, co znowu zmieni scenę. to Biggie i 2Pac. Swoją drogą, Wiedzą, że to jest pokazanie skillsów. Także nowego Eminema nie gdyby nie trafili na ludzi, słuchałem, ale już się jaram. Jeśli chodzi mi się te rzeczy, to zaczęło mieć formę którzy ich opłacali, to tego beefu pewnie o inne nowe rzeczy, to do mnie cały czas dwóch znudzonych typów, którzy siadają nigdy by nie było. I może byłoby lepiej. W trafia Kendrick Lamar. To jest raper kom- i mówią – zróbmy wreszcie coś nowego. Polsce był taki moment, gdzie rozmawipletny. Słyszę u niego bardzo duże in- Podoba mi się to co robią, choć Jay-Z ano na temat bitew freestyle´owych, spiracje muzyką, na której się wychował. bardziej docierał do mnie wcześniej. Jak czy mają polegać na obrażaniu się czy Technicznie też przesuwa granicę i dla mnie jest jedynym raperem, który na pokazywaniu skillsów. Przecież to muzycznie też wprowadza coś nowego. jest tak fajnie chaotyczny. Jest kom- jest chora rzecz. W stanach już dawno Ale to nie jest inspirowane nowym, ty- pletnie nieokreślony technicznie, jego do tego doszli, że nawet przyjaciele lko nowe inspirowane tą całą drogą, linijki są złożone tak, jakby nie miały wychodzą na scenę, cisną po sobie jak którą muzyka przeszła. U większości ram i to jest bardzo fajne. Poza tym ge- po szmatach najgorszych, a potem nowych raperów tego nie słyszę. Praw- nialny patent na pisanie tekstów Jaya-Z, przybijają piątki. Wiedzą, że to jest podopodobnie wymieniając swoje inspi- czyli że ich nie pisał, tylko wymyślał w kazanie skillsów. W Polsce dochodzimy racje wymieniliby 10 raperów, którzy głowie słuchając bitu. Może to odpowi- do tego, że skills może być nie tylko w wyszli rok temu, a Kendrick Lamar to ada za ten chaos. Mówiąc o raperach tej rytmicznej, technicznej warstwie, ale zmienia. Poza tym, dla mnie supergrupą, moglibyśmy wymieniać tak jeszcze też lirycznej. Jak dojdziemy do tego, że ta która powstała stosunkowo niedawno, długo, ale dodając jeszcze jednego z liryczna opcja jest czymś, czym możemy jest Slaughterhause. To są ludzie, którzy najlepszych na przestrzeni lat 90-tych, kogoś pozabijać, to beef będzie miał powstali po to, żeby pokazać ziemianom to byłby Big L. Człowiek, który wziął to, sens. Teraz to jest trochę wymuszone. jak technicznie rap można rozpieprzyć na co Rakim wymyślił, gdzie Rakim gdzieś Na pewno opcja Kendrickowa by nie kawałki. Jeśli chodzi o Stany, to dociera tam zahaczył o podwójne rymy i oparł na przeszła, od razu ktoś by był wyklęty. do mnie o wiele bardziej techniczny rap. Dlatego też Eminem jest na szczycie. Kiedy KRS-ONE´a pytają o pięciu ulubionych raperów, on za każdym razem wymienia innych. Mógłbyś wymienić swoich ulubionych pięciu graczy ze Stanów na chwilę obecną? I KRS robi słusznie. Podejrzewam, że mógłbym mieć podobnie. Jak już mówisz o nim, to KRS-ONE na pewno. Ogólnie jako postać, mimo że w wielu poglądach sam się gdzieś mijał i ma w sobie delikatną nutę hipokryzji. Mi to

VAIB 03/13

91


Jesz

Widziałbyś siebie w beefie? Choć kiedyś tego unikałem, zaczynam widzieć siebie w braggowych opcjach. Ostatnio zauważyłem, że nawet nieświadomie robię jakieś pół braggowe rzeczy. Więc jakby ktoś mnie zaatakował i dotyczyłoby to wartości, których bym bronił rękami i nogami, to myślę, że nie odpuściłbym. Na pewno chciałbym się spróbować w czymś takim. Freestyle? Freestyle był gdzieś u mnie z 5 - 6 lat temu jako mega zajawka. Potem to gdzieś tam opadło. Freestyle trzeba ćwiczyć, aby być dobrym. Ja nie lubię takich opcji żeby wychodzić do ludzi z czymś, co już dla mnie nie jest do końca fajne. Zacząłem wypuszczać swoje numery w momencie gdy poczułem, że są one dobre dla mnie. Po co miałbym pokazywać ludziom swoje słabości. Jeśli wychodzę na scenę, to nie wychodzę z gitarą i nie udaję, że umiem na niej grać. Nie śpiewam, bo nie umiem śpiewać i nie bronię się tym, że się kiedyś nauczę… Tak samo freestyle. Gdybym to czuł, to bym wyszedł, bo się tym jaram potężnie. Przeszło mi przez myśl, że fajnie byłoby się tym zająć. Jakoś budować swój warsztat w tym kierunku. Muzycznie i koncertowo jest to przydatne, aby być przygotowanym na coś, co nie jest zaplanowane.

i tego się nie boję. Mi akurat nie grozi zrobienie polskiego The Roots. Bardzo się nimi jaram, to są ludzie, krórzy mają duży wpływ na mój rozwój muzyczny, poprzez to, że połączyli to, czego słuchałem przed rapem i to, co słucham z rapu. Tylko, że ja muzycznie widzę to trochę inaczej. Trochę bardziej jazzująco lub funkowo. The Roots to The Roots. Przy korzeniach. Czy jest możliwe aby pewnego dnia w Polsce dojść do poziomu USA? Tak, dojdzie do tego, tylko Stany będą cały czas do przodu... Jak mówiłem, to jest ta mentalność. Tam rap nie boi się być mainstreamowy, dzięki czemu bierze energię z tego naturalnego rozwoju przemysłu. A hip hop w Polsce wygląda tak, że jak ktoś pójdzie do telewizji, to trzeba się naprawdę długo przyzwyczajać do tego, że on w tej telewizji jest. Można wprowadzić hip hop do telewizji na swoich warunkach. W tym momencie nie ma z tym problemu, bo hip hop sprzedaje się najlepiej. Na b-boyów w TV patrzy się różnie. Inną sprawą jest to, że oni robią tam różne rzeczy. Jest różnica między tym, jak ktoś przychodzi do słabego programu tanecznego i robi prawdziwy b-boying, a tym, jak ktoś przychodzi do słabego programu tanecznego, dostosowuje się do poziomu, zakłada sukienkę i udaje balet… Sam nie miałbyś problemu żeby wystąpić w TV?

A propos muzycznej strony koncertowania. Za czasów Korporacji graliście z żywym bandem, chciałbyś coś takiego powtórzyć?

Ja osobiście nie mam takiej potrzeby, ale jeśli miałoby dojść do takiej sytuacji, to nie miałbym z tym problemu. Osobiście nie widzę w telewizji nic złego. Widzę dużo złego w tym, co telewizja robi z ludźmi, którzy tam idą. Jeśli byłaby taka opcja, Dążę do tego. Jeśli pytasz o cel, jest nim dla mnie granie że pójdę do TV, ale ona nie zrobi ze mnie swojej marionetki, co z muzykami. To daje coś niezaplanowanego. Jeśli muzycy pewnie nie jest łatwe, to nie widziałbym problemu. Choć na przychodzą smutni, to grają na smutrazie nie wiem po co. Sam nie rozumiem no, nawet jak grają ograne schemaEtykietki i porównywania pojęcia rapowego idola... To trochę mi się ty. Ja chciałbym aby ta muzyka żyła. są nieuniknione i tego się gryzie. Nie mam nic przeciwko tym osoCzuję pewne ograniczenie w graniu bom, które tam przychodzą i w ten sposób nie boję. Mi akurat nie próbują się wybić, ale można to zrobić studyjnym i odtwarzaniu tego na kongrozi zrobienie polskiego inaczej. I bardziej dotrze to do słuchaczy certach. Chciałbym żeby ta muzyka na The Roots. tych docelowych. Mam wrażenie, że scenie była inna, żeby cały czas czuć ogólne pojęcie tych programów jest nowe bodźce. I chciałbym zupełnie inaczej aranżować numtakie, aby zmusić do grania na jeden lub dwa sezony. Budowaery, które są zrobione w studio. Biorąc pod uwagę, że mam ny jest Hyde, którego nie da się utrzymać. Ja wolę iść od dołu, tam osiem ścieżek samplowanych, to tego nie jestem w starobić to z miejsca, gdzie jest niższy poziom hype´u, ale nie da nie zrobić. Muzycy to coś, co dla mnie jest podstawą. Za się z niego spaść. Telewizja pompuje, pompuje i pompuje, a czasów Korporacji nie byłem jeszcze gotowy na coś takiego. później bez wsparcia telewizji tego nie da się utrzymać… Tworzyłem to z ludźmi, którzy grali po dwadzieścia lat, a ja rapowałem dwa albo trzy... To było za wcześnie, choć ci Jak widzisz siebie za 10 lat? Platyna nad łóżkiem? ludzie wiedzą, że ja się do nich zgłoszę. Buduję swój warsztat na tyle, abym mógł wejść i być dla nich dodatkowym instruNie wiem. Jeśli za 10 lat okaże się, że słucha mnie 500 mentem, a nie kulą u nogi, którą gdzieś tam trzeba ratować. osób, które naprawdę czekają na to co zrobię i dla których jestem mega inspiracją, to się będę jarał. Bo jeśli ja soTaki projekt może szybko dostać etykietkę „polskiego The bie wychowam takie 500 osób, to te 500 osób sobie wyRoots”… chowa następnych i to pójdzie gdzieś dalej. Wtedy ta myśl nie zniknie. Nie myślę o żadnych platynach. Nie jest To jest typowa polska przypadłość. W momencie gdy zarapuję tak, że ja jestem zawzięty, nie będę sprzedawał płyt, to numer, gdzie zrobię czterotaktowe przyśpieszenie, to uwłacza mojemu podejściu i w ogóle każdą sprzedaną powiedzą, że to Trzeci Wymiar. Najlepsze jest to, że nie znajdą płytę proszę mi oddać. Ale platyna nie jest celem. Celem są inspiracji w USA, gdzie ludzie z Trzeciego Wymiaru także mają inne rzeczy, a sprzedaż może być jedną z wypadkowych. określone inspiracje ze Stanów. I ja też mam te inspiracje. Wiem, że jestem porównywany do Łony, bo składam podobnie rymy Dzięki za rozmowę, powodzenia. na końcach linijek, no Boże Święty… dziesięć lat temu ludzie Dzięki. Rozmawiał: Adam Swarcewicz składali to tak samo. Etykietki i porównywania są nieuniknione

92

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Wywiady

z okładki

Znasz kogoś, kto idealnie wpasuje się w cykl “Nieznani sprawcy?” Napisz: kontakt@vaib.pl - podaj ksywkę, link do odsłuchu materiału, kontakt do autora. Sam nagrywasz, jesteś producentem lub DJem? Zgłoś się! Szukamy młodych talentów!

VAIB 03/13

93


Pamiętajmy!

PAMIĘTAJMY! ZJAWIN

FREEZE

Zmarł niespodziewanie, nagle, mając zaledwie 28 lat. Z pewnością był jednym z najjaśniejszych punktów na producenckiej mapie Polski. 26 października obchodziłby swoje 30 urodziny. Szczegóły dotyczące śmierci Zjawina, mówią o upadku z okna na 10. piętrze jednego z wieżowców. Mimo iż był to tragiczny w skutkach wypadek podczas pracy, na internetowych forach trwała dyskusja nad domniemanym samobójstwem producenta. Muzyka Zjawina z pewnością wyróżniała się spośród większości polskich rapowych produkcji. Charakteryzowała się ona niezwykłą tajemniczością, którą często nazywano mroczną, ponadto styl producenta odbiegał od klasycznych norm, był często nieoczywisty i niesztampowy. Te cechy jego bitów można znaleźć chociażby w takich numerach jak “Eternia” Eldoki, czy “Odwaga” Płomienia 81. Kwintesencją muzycznej maniery Zjawina była “Muzyka Emocjonalna” Pezeta, którą wyprodukował niemal w całości. Jednak jego dokonań nie można zawęzić tylko do jednego albumu, czy kilku pojedynczych utworów. Stworzył on również w całości “Dziennik 2010” Proceente.

„A Freeze - kurwa wiesz jak rapował ten gość?” nawijał Mes w numerze „My”. I my w tym momencie także zadajemy to pytanie. Nieznany szerszemu gronu raper z Warszawskich Jelonek zapisał się w historii polskiego hip hopu jako jeden z lepszych MC lat 90-tych. Niestety, nie ma o nim wielu informacji. Wiadomo, że nagrywał od 1992 i był członkiem grupy MOP Skład, gdzie udzielali się też panowie z Trzyha. Można go było też usłyszeć na dwóch składankach DJ 600V: „Klasyk Mixtape: Prolog” i „Produkcja - Hip Hop”. Gościnnie udzielił się także na płycie Fenomenu i składance „Enigma prezentuje: 0-22 Underground vol. 1”. Jak na tamte czasy, miał bardzo rozwinięte flow. Gdy większość raperów cięła tekst nożyczkami pod bit, Freeze luźno płynął po bębnach. „Teraz wiodę prym, mój rym numer pierwszy jak Chris/ Sprawdź kiedy dobrej marki jak Bees rymy płyną/ jestem funky jak Del Tha Funkee choć nie jestem Mistadobaliną” – wtedy to naprawdę było świeże. Niepewne źródła informują, że został zamordowany w strzelaninie lokalnych gangsterów w 2001 roku. Niestety, okoliczności śmierci do dziś nie są do końca wyjaśnione. Po śmierci Freeze´a DJ 600 Volt w „Ślizgu” nazwał go jednym z najbardziej utalentowanych raperów, z którymi przyszło mu współpracować.

15 czerwca 2012 roku w sklepach pojawił się producencki pośmiertny album Zjawina “Wszystko jedno”. Można usłyszeć na nim m.in. VNM’a, Chadę, Tego Typa Mesa, Pezeta, Wdowę, czy Proceente. Płyta ukazała się dzięki bliskim Zjawina oraz osobom, z którymi współpracował. Przyczyniając się do skompletowania materiału, chcieli w ten sposób uhonorować jego bogatą twórczość. Całkowity dochód ze sprzedaży albumu trafił do rodziny zmarłego. “Bartek zawsze chciał i nie do końcawierzył w to, że płyta ta ukaże się jako legalne wydawnictwo, zarówno dostępne w sieci, jak i “na półce w sklepie”. Chcieliśmy zrobić dla Niego chociaż tyle.”

ONIL Dokładnie trzynastego czerwca 2011 roku zmarł koszaliński raper Onil, znany ze współpracy m.in. z Liroy’em, Yarem i 4P. Został skatowany, odwieziony z krwiakiem do szpitala, gdzie zmarł po nieudanej operacji. Miał 31 lat. Onil już w latach 90-tych próbował swoich sił w rapie. Pracował m.in. u boku Kostka i George’a, nagrywając z nimi wspólny numer na składankę do Hip-Hop Magazynu. W międzyczasie ugościł swoją zwrotką album Yara zatytułowany „Olewka” oraz klasyk po dziś dzień, utwór Liroy’a - „Impreza”. Współpraca z Liroy’em nie skończyła się na jednym utworze. W 2001 roku w wyniku współpracy z Vieniem (Molesta Ewenement), wydany został debiutancki album Onila – „Jeden z Wielu” w Bazie Lebel. Album promował singiel „Halo Tu Onil”. Artysta przez całe swe życie kierował się mottem: „Kochać hip-hop, robić hip-hop i żyć z hip-hopu”.

94

VAIB 03/13

MAGIK Piotr Łuszcz znany jako Magik to postać, która zostanie na długo zapamiętana przez fanów polskiego rapu. 26 grudnia 2013 minie 13 lat od jego śmierci. Piotr hiphopem zainteresował się już w 7 klasie podstawówki. Pierwsze kroki jako raper stawiał razem z Abradabem i Jajonaszem w grupie Young Rappers w 1992 roku. Dwa lata później razem z Dabem i Joką stworzył skład Kaliber 44, po kolejnych dwóch latach pojawił się ich debiutancki album Księga Tajemnicza. Prolog, wydany nakładem S.P. Records. Mający zaledwie 18 lat, Magik, zdecydowanie wyróżniał się na tle swoich kolegów ze składu. Teksty, emocje, tematyka i charyzma to wszystko sprawiało, że nie dało się przejść obojętnie obok takich utworów jak „Plus i Minus”, czy „Psychoza”. Warto wspomnieć, że Magik był też świetnym producentem, potrafił stworzyć odpowiedni klimat idealnie pasujący do tekstów, które rapował. W 1998 roku Magik z powodu nieporozumień z chłopakami postanowił opuścić grupę K44. Nie trzeba było długo czekać na jego kolejne dokonania. 98 rok zaowocował powstaniem Paktofoniki. Razem z Fokusem i Rahimem jeszcze tego samego roku nagrał trzy utwory „Priorytety”, „Ja to ja” i „Gdyby”. Dwa lata później 18 grudnia 2000 roku, pojawił się debiut PFK – Kinematografia. 26 grudnia o godzinie 6.15 Łuszcz wyskoczył przez okno ze swojego mieszkania w Katowicach-Bogucicach.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

ROC RAIDA Każdy kto oglądał film „Scratch”, na pewno pamięta kultową scenę z turnieju DMC 1996. Ciemnoskóry DJ, stojący za deckami, do wykonywania trików używał prawie wszystkich części swojego ciała. Był to nie kto inny, tylko jeden z najlepszych turntablist´ów na kuli ziemskiej – Roc Raida. Anthony Williams swoją przygodę z gramofonami rozpoczął w latach 80-tych, w wieku 10 lat. Okazał się bardzo utalentowanym młodym DJ-em, dlatego też szybko zasilił szeregi Executioners. Z Roc Raidą na pokładzie grupa wydała trzy płyty: „X-Pressions”, „Built From Scratch” i „Revolutions”. Faktem jest, że albumu „Built From Scratch” sporą część sukcesu zawdzięczał umiejętnościom Roc´a. Wielu po dziś dzień uważa go za najmocniejszego członka ekipy, co w takim zestawie talentów stanowi nie lada wyróżnienie. Oprócz działalności w zespole, Roc Raida brał udział przy produkcjach tak kultowych albumów jak Oc „World…Life”, Big Pun „Capital Punishment” czy Buckshot „Lefonqe”. Z czasem na stałe zadomowił się jako DJ u Busta Rhymes´a. Jednak mimo wielu projektów z innymi muzykami, najbardziej zaznaczył się jako piekielnie uzdolniony i kreatywny artysta solowy. W ciągu swojej kariery DJskiej wydał siedem własnych albumów, wymyślił setki gramofonowych tricków i wygrał wiele djskich bitew. Wyobraźnia i niekonwencjonalne podejście do tworzenia uczyniły go największym innowatorem w dziedzinie cut-throat deejay battles. Dzięki swoim „body tricks” wygrał tak prestiżowe turnieje jak ITF i DMC. Poza działalnością na polu bitewnym, tworzył także muzykę dla reklam telewizyjnych, prowadził warsztaty i nagrywał filmy DVD, będące poradnikami szkoleniowymi dla młodych adeptów sztuki turntablismu. Oprócz fascynacji gramofonami, drugą pasją Roc´a była Krav Maga. Niestety to doprowadziło do tragedii. Powikłania wynikłe z wypadku podczas jednego z treningów wymagały dwóch operacji. Parę dni po drugiej z nich pojawiły się komplikacje, które doprowadziły Roc’a do śmierci. 19-go września 2009 roku, w wieku 37 lat, Anthony „Roc Raida” Williams zostawił matkę, żonę i dwie córki.

SCOTT LA ROCK Bronx w latach 70-tych nie należał do najbezpieczniejszych miejsc w Nowym Yorku. Przestępczość, narkotyki i ciągłe konflikty na tle rasowym były chlebem powszednim. Praca jako ratownik medyczny lub pracownik socjalny wymagała nie lada odwagi i poświęcenia. Każdy kolejny dzień był zmaganiem się z biedą i patologią. Tym na co dzień zajmował się pierwszy boom bapowy producent w historii rapu – Scott La Rock. Scott Sterling urodził się 2-go marca 1962 roku. W szkole średniej rozwijał się w stronę sportu. Początkowo widział swoją przyszłość jako koszykarz, ale z czasem twórczość muzyczna zaczęła odgrywać coraz większą rolę. Zaczynał jako DJ w Castelton State Collage, gdzie w piątkowe noce razem z Lee Smith´em zarażali cały kampus rapowym brzmieniem. W roku 1984 został zatrudniony jako pracownik socjalny w schronisku dla bezdomnych. Dzięki swojej pracy poznał się z KRS One´em, który był jednym z bezdomnych korzystających z pomocy placówki. Wspólna rapowa działalność przerodziła się w Boogie Down Productions. Ekipę tworzyli Scott La Rock, KRS One i

z okładki

Z okładki

D -Nice, będący na co dzień ochroniarzem we wspomnianym schronisku. Można śmiało powiedzieć, że trudno o bardziej hip hopową genezę powstania grupy. W 1987 roku światło dzienne ujrzało „Criminal Minded”, album uważany za klasykę brzmienia boom bap. Produkcja w głównej mierze była oparta na samplach Jamesa Browna i AC/DC. Widoczne były też wpływy reggae. Płyta odbiła się dużym echem w środowisku i szybko zyskała status kultowej. Do dnia dzisiejszego stanowi klasykę i wzór pierwszego gangsta rapu ze wschodniego wybrzeża. Niestety, kariera producenta skończyła się, zanim na dobre się zaczęła. 27-go sierpnia 1987 roku Scott La Rock został zastrzelony. Powodem była kłótnia między D-Nice´em a grupą gangsterów. Scott chciał uspokoić sytuację i doprowadzić do zgody, niestety skończyło się strzelaniną i postrzałem w kark. Zmarł w szpitalu podczas akcji ratunkowej. Scott La Rock osierocił syna. Jego śmierć była jednym z głównych czynników przy powstawaniu Stop The Violence Movement. KRS One do tej pory konsekwentnie na każdej płycie wspomina zmarłego przyjaciela.

BIG PUN Christopher Lee Rios urodził się 10 października 1971 roku. Jako dziecko przeżył śmierć ojca, widział matkę odurzającą się narkotykami i był dręczony przez ojczyma. W wieku nastoletnim rzucił szkołę i tułał się po opuszczonych budynkach Bronxu. W tym czasie znalazł najlepszą drogę ujścia swoich emocji – rap. Pierwszą ekipą było Full-A-Clips, gdzie udzielał się pod pseudonimem Big Moon Dawg. W tym okresie poznał się z raperem, który towarzyszył mu przez wszystkie następne lata i razem stanowili nierozłączną parę przyjaciół. Mowa tu oczywiście o Fat Joe. Już pod pseudonimem Big Pun, Christopher pojawił się na płycie Joe´a w kawałku „Watch Out” na płycie „Jealus One´ Envy”. Prawdziwy rozgłos dał mu jednak jego kolejny numer – „I´am Not A Player”, który z miejsca stał się undergroundowym hitem. Dzięki swoim niesamowitym umiejętnościom raper zdobył szacunek wszystkich najlepszych graczy. Mało kto potrafił rzucać tyle wersów na jednym oddechu. Płyta „Capital Punishment” wydana w 1998 roku tylko potwierdziła wielki kunszt Big Puna i stała się pierwszym rapowym albumem nagranym przez latynosa, który zdobył platynę. Bardzo szybko znalazła się na 5 miejscu listy Billboard i była nominowana do nagrody Grammy. Oprócz działalności solowej, raper był także częścią Terror Squadu. Ekipa wypuściła „The Album” w 1999 roku i pomimo braku sukcesu komercyjnego, płyta zdobyła duży szacunek krytyków. Big Pun miał poważny problem z otyłością. Brał udział w terapiach odchudzających, niestety nigdy nie doprowadzał diety do końca. 7 lutego 2000 roku dostał ataku serca. Niestety ani leki, ani pomoc lekarska nie były w stanie mu pomóc. W czasie śmierci osiągnął swoją najwyższą wagę, ponad 270 kilogramów. Parę dni później został skremowany. Zostawił żonę i trójkę dzieci. Dwa miesiące po jego śmierci wyszedł album „Yeeeaah Baby”, który zdobył złoto i znalazł się na trzecim miejscu listy Billboard. Od 2000 roku, regularnie na ulicach Nowego Yorku powstają murale upamiętniające Big Puna, tworzone przez grafficiarzy z TATS CRU, z którymi raper przyjaźnił się za życia.

VAIB 03/13

95


Pamiętajmy

EAZY E Eric Wright przyszedł na świat 7-go września 1963 roku. Gangsterski świat Compton bardzo szybko wciągnął go w swoje łaski. W wieku nastoletnim handlował narkotykami i został członkiem gangu Crips. Pieniądze z handlu przeznaczył na założenie własnej wytwórni – Ruthless Records. W roku 1986 powstało Niggaz With Adittude, czyli „czarnuchy z poglądami”. Grupa, która w przyszłości stała się legendą gangsta rapu. W skład ekipy wchodzili Eazy E, Dr Dre, MC Ren, Ice Cube, DJ Yella i Arabian Prince. W tym czasie Eazy wydał pierwszy solowy krążek pt. „Eazy-Duz-It”, do którego teksty w całości napisali Ice Cube i MC Ren. Jako NWA wspólnie wydali dwie płyty studyjne i jeden minialbum. Największy sukces odniosło „Straight Outta Compton”. Płyta szybko zyskała status platynowej i sprzedała się w nakładzie 2 milionów kopii. Wtedy też w ekipie pojawiły się konflikty na polu finansowym. Jako pierwszy grupę opuścił Ice Cube, co skończyło się z jego strony dissem pt. „No Vaseline”. Następnie, po wydaniu krążka „Efil4Zaggin”, z grupą pożegnali się Dr Dre i MC Ren. Na swoim pierwszym solowym albumie Dre z pomocą Snoop Dogg´a zdissował Eazy´ego w kawałku „Fuck Wit Dre Day”. Eazy E nie pozostał jednak dłużny. W odpowiedzi nagrał cały album „It’s On (Dr. Dre) 187um Killa”. W teledysku do „Real Compton City G’z” Eazy-E pokazał zdjęcie Dre przebranego za kobietę. Ten album okazał się jednak ostatnim krążkiem wydanym za życia rapera. W 1994 roku nagrał swój ostatni kawałek, był to utwór zatytułowany “Tha Muthaphukkin’ Real”. „Gnój z Hivem!” – tak Dr. Dre nazywał byłego kolegę z NWA. Niestety, były to słowa prorocze. Na początku 1995 roku Eazy E trafił do szpitala z podejrzeniem astmy, ostatecznie wykryto u niego AIDS. Zmarł 26 marca 1995. Przed śmiercią pogodził się ze Dre i Snoop´em. Leżąc w szpitalu, ożenił się z Tomiką Woods, która po śmierci rapera stała się właścicielką Ruthless Records. W 2000 roku Dr Dre na płycie “2001” w kawałku “What´s The Difference” nawija: “Eazy, I’m still wit you/ Fuck the beef, nigga I miss you, and that’s just bein real wit you”. Wszyscy podpisujemy się pod słowami Dre… Eazy we miss You.

HEAVY D Dwight Muers urodził się na Jamajce 24 maja 1967 roku. W wczesnych latach 70-tych jego rodzina przeprowadziła się do Mount Vernon, gdzie młody Dwight po raz pierwszy zetknął się z rapem. Jego muzyczna przygoda rozpoczęła się wraz z powstaniem ekipy Heavy D & The Boyz, która została pierwszą grupą podpisaną przez Uptown Records. W zespole byli Heavy D, Eddie F, T-Roy i G-Wiz. Ich debiut wydany w 1987 roku – „Living Large”, okazał się wielkim komercyjnym sukcesem. Po niespodziewanej śmierci 22-letniego T-Roya, Pete Rock & CL Smooth nagrali „tribute” dla zmarłego pt. „They Reminisce Over You”, który zyskał status rapowego klasyka. Z czasem Heavy D skoncentrował się na karierze telewizyjnej. Występował w programach In Living Color i MadTV. Gościnnie pojawiał się w klipach, m. in. u Biggiego w „One More Chance”, czy też u Michaela Jacksona w hitowym „Jam”. Powrót do muzyki nadszedł w

96

VAIB 03/13

momencie kolaboracji z BB Kingiem, czego efektem był utwór „Keep Coming”. W ciągu następnych lat stał się właścicielem Uptown Records, aby później zostać wiceprezesem Universal Music. Heavy D wystąpił w 2011 podczas BET Hip Hop Awards. Był to jego pierwszy i niestety ostatni występ w telewizji. 29 września 2011 roku padł pod swoim domem w Beverly Hills. Autopsja wykazała, że powodem zgonu była zatorowość płucna i choroba serca. Raper w wieku 44 lat zostawił żonę i córkę. Należy zwrócić uwagę, że Heavy D występował w telewizji i był twarzą mediów komercyjnych, jednak ani trochę nie rzutowało to na relacje ze światem trueschool´owego hip hopu. Tacy raperzy jak KRS One czy Reakwon do dnia dzisiejszego nazywają go legendą.

J DILLA Istnieją muzycy, u których pseudonim mówi sam za siebie. Tworzą swoją jakość, jakiej nie można pomylić z niczym innym i nie sposób zaszufladkować ich do jakiegokolwiek nurtu czy gatunku. Takim artystą był J Dilla. James Yancey przyszedł na świat w 7 lutego 1974 roku. Od najmłodszych lat był skazany na muzykę, gdyż jego ojciec był basistą jazzowym, a matka śpiewaczką operową. W szkole wyższej wraz z przyjaciółmi T3 i Baatin´em stworzyli Slum Village. Jako grupa działali wspólnie do 2001 roku, wtedy to od grupy odszedł Baatin, u którego stwierdzono schizofrenię. Odszedł też J Dilla, podpisując kontrakt w wytwórnią MCA, gdzie wyszła jego pierwsza płyta solowa – „Welcome2Detroit”. Choć Dilla bardziej znany był jako producent niż raper, na płycie zajął się stroną liryczną, produkcję przekazując w ręce takich ludzi jak Madlib, Pete Rock i Kanye West. Kiedy kontrakt w wytwórnią dobiegł końca, Dilla w niemieckim labelu Groove Attaca wydał „Ruff Draft”, jednak później wrócił z powrotem do MCA. Okres kolejnych lat był ciągłą pracą nad nowymi produkcjami, zarówno pod szyldem rodzimej wytwórni, jak i zaprzyjaźnionej w tym czasie Stones Throw. Wtedy też rozpoczęła się poważniejsza współpraca Dilli z Madlibem, która zaowocowała projektem znanym jako Jaylib. Niestety, w tym okresie coraz bardziej pogłębiała się jego choroba układu krwionośnego. Wstrząs spowodował moment, gdy w 2005 roku podczas trasy europejskiej J Dilla podróżował na wózku inwalidzkim. Z czasem pobyty w szpitalu były coraz dłuższe. Wtedy to jego przyjaciele ze Stones Throw przynieśli mu sampler, dzięki czemu tworzył muzykę leżąc w łóżku. W tych warunkach powstało największe dzieło producenta – „Donuts”. Jak określiła to jego matka, Dilla chciał aby każdy beat był inny, dlatego efektem była płyta klasyczna, komercyjna i podziemna jednocześnie. Premiera albumu miała miejsce w 32. urodziny Dilli – 17go lutego 2006 roku. Niestety, Dilla zmarł trzy dni później. Muzyk zostawił dwie córki. Jego matka założyła J Dilla Fundation, która do po dziś dzień pomaga ludziom cierpiącym na choroby układu krwionośnego. Pośmiertnie zostały wydane „The Shining”, „Jay Love Japan”, „Jay Stay Paid” i „Donut Shop”. Dilla zapisał się w pamięci fanów jako najoryginalniejszy z producentów.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

JAM MASTER JAY Człowiek, którego śmiało można określić jako fundamentalny kamień kultury hiphopowej. Długo po śmierci wciąż uważany jest za jedną z najważniejszych postaci na scenie. Jego wkład w rozwój muzyki rap jest bezcenny i tylko parę osób mogłoby konkurować z nim na tym polu. Panie i Panowie, przed Wami Jam Master Jay. Jean Mizell urodził się na Brooklynie 21 stycznia 1965 roku . Już w wieku trzech lat wyrażał wielkie zainteresowanie instrumentami. Grał na trąbce, gitarze i perkusji. W wieku trzynastu lat odkrył gramofony, które z czasem stały się jego głównym atrybutem. Doświadczenie muzyczne pozwoliło mu bardzo szybko dojść do mistrzowskiego poziomu. W okresie młodzieńczym Jam Master Jay grał na basie i bębnach w paru zespołach garażowych. Jak sam mówił, zawsze chciał być częścią większego zespołu. We wczesnych latach 80-tych rozkładał mixer na osiedlowych boiskach i prezentował swoje umiejętności. Tak poznał się z Josephem Simmonsem i Darrylem McDanielsem, raperami którzy szukali DJ-a. W ten sposób narodziła się legenda wszechczasów, czyli kapela RUN DMC. Na debiutanckim krążku grupy – „Raising Hell”, Jam Master Jay był odpowiedzialny za gramofony, keyboard, bas i perkusję. Każda kolejna płyta wychodząca od tego trio zyskiwała coraz większe sukcesy. Byli pierwszą rapową grupą, która zyskała złoto i została nominowana do Grammy. Żaden inny zespół w latach 80-tych nie przyczynił się aż tak do wypromowania hip hopu w mediach. W roku 1989 powstał label Jam Master Jay Records. DJ był także związany z Mizzel Brothers, czyli ekipą do której należeli ojcowie czarnej muzyki drugiej połowy XXgo wieku, jak Gary Bartz i Johnny „Hammond” Smith. W roku 2002 Jam założył Scratch DJ Academy, mającą na celu kierunkowe kształcenie przyszłych Dj-ów i turntablistów. 30 września 2002 roku, o 7:30 nad ranem Jam Master Jay został zastrzelony w studiu nagraniowym na Queens. Wszelkie domysły i poszukiwania mordercy pozostały bez rozwiązania. W teorie zabójstwa zamieszana była wytwórnia Murder INC, jak i ludzie powiązani z zamachem na 2Paca i Biggiego. Tak czy inaczej, wszelkie poszukiwania nie zwrócą życia JMJ. Jedynie co po nim zostało, to wielki dorobek artystyczny, który stanowi inspirację po dziś dzień.

2 PAC W tym roku, dokładnie 13 września, minęło 17 lat od śmierci Tupaca Shakura. 2pac w chwili śmierci miał 25 lat i na swoim koncie dużą liczbę złotych i platynowych płyt. Po śmierci doszło jeszcze kilka, co nie dziwi, bo był wybitnym raperem. W zasadzie nie tylko raperem, ale również aktorem - wystąpił w 7 filmach, w tym zagrał główną rolę w „Poetic Justice” u boku Janet Jackson. Po jego śmierci wydano tomik wierszy jego autorstwa pt. „The Rosethat Grew from Concrete” oraz książkę „Tupac Shakur Legacy”, która zawiera m.in. rzadkie rodzinne fotografie, listy, zdjęcia rękopisów, tekstów piosenek oraz płytę CD z godzinnym wywiadem. Wiele osób postrzegało Shakura jako gangstera, ale on miał dwie twarze, był bardzo emocjonalnym artystą, o czym zresztą możemy się przekonać słuchając jego utworów, czytając jego wiersze - był wszechstronny. Uliczny poeta do dziś inspiruje wielu ludzi, m.in. rapera Kendricka Lamara.

z okładki

Z okładki

Pamięć o Tupacu wciąż jest żywa, rok temu podczas festiwalu Coachella, wiele osób przeżyło szok, kiedy ukazał się im przed oczami hologram Tupaca raper wyglądał jak żywy i wykonał wraz ze Snoop Doggiem utwór „Hail Mary” oraz „Gangsta Party”. W 2014 roku po wielu latach zwlekania ma powstać pełnometrażowy film pt. „Tupac”, matka rapera Afeni Shakur została producentem wykonawczym, co daje większe szanse na to, że zostanie on w końcu ukończony. Co by nie mówić, Tupac jest legendą, która wciąż żyje w naszych sercach, żyją jego utwory, wiersze i wszystko, co jest z nim związane (niektórzy nawet sądzą, że on sam nadal żyje), jest jednym z najlepszych raperów na świecie i co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

NOTORIOUS BIG Christopher Wallace przyszedł na świat 21 maja 1972 roku. Ojciec zostawił go, gdy Chris miał dwa lata, dlatego też matka wychowywała go samotnie. Przyszły raper bardzo dobrze radził sobie w szkole, lecz w wieku 12 lat zaczął handlować narkotykami. Szybko popadł w pierwsze konflikty z prawem. Za posiadanie broni dostał pięcioletni wyrok w zawieszeniu, który z czasem zmienił się w 9-cio miesięczne więzienie. Po odbyciu kary Biggie nagrał pierwsze demo. „The Source” opisał go jako świetnie zapowiadającego się młodego rapera. Krótko po tym znalazł się w Uptown, jednak gdy zatrudniony tam Puff Daddy został wyrzucony i założył własny label, Biggie przeniósł się do niego. W roku 1994, nakładem wytwórni Bad Boy Records, światło dzienne ujrzała płyta „Ready to Die”, która zyskała status poczwórnej platyny. Wojna na linii wschód – zachód była coraz groźniejsza, tym samym napinał się konflikt Notoriousa z Tupac´iem. Shakur został postrzelony i obrabowany, o co oskarżeni zostali Biggie i Puffy. Praca nad drugim krążkiem stale się przedłużała. Doszło do ponownego aresztowania Notoriousa za posiadanie broni i narkotyków. W tym okresie, choć był żonaty z Faith Evans, wdał się w romans z Lil Kim. Skutkiem była ciąża, Kim zdecydowała się jednak na aborcję. Biggie przeżył też wypadek samochodowy, który przykuł go na pewien czas do wózka inwalidzkiego. W czerwcu 1996 roku pojawiło się „Hit´em Up”. Ze strony Tupaca dostało się całej ekipie Bad Boy. Ripostą była zwrotka Biggiego na „Brooklyn Finest” u Jaya-Z, jednak nigdy nie odpowiedział bezpośrednim dissem. Tupac został postrzelony 7 września 1996 i zmarł sześć dni później. Siłą rzeczy Biggie był podejrzany o współudział w morderstwie. 9 marca 1997 roku, po imprezie promującej nadchodzący album Biggiego, nieznany sprawca oddał siedem strzałów w kierunku Chevroleta, którym jechał raper. Morderca do tej pory nie został pojmany. Z oczywistych względów zbrodnia często wiązana jest ze śmiercią Tupaca. W maju 1997 na rynku ukazało się „Life Afer Death” i w ciągu dwóch lat zyskało dziesięciokrotną platynę. Biggie zostawił żonę, syna i córkę. Niedługo po jego śmierci Puff Daddy wraz z Faith Evans nagrał „I´ll Be Missing You”, który odniósł wielki komercyjny sukces i stał się ponadczasowym hitem. Konflikt Tupaca i Notoriousa odbił się ogromnym echem i stał się najsławniejszym beefem w historii hip hopu.

VAIB 03/13

97


Pamiętajmy

OL DIRTY BASTARD Mało jest osób na scenie, które mogłyby poszczycić się tak barwnym życiem, jak ODB. Ilość historii i ekscesów, w jakie był zaangażowany, wystarczyłyby na wypełnienie paru innych życiorysów. Przed wami raper, narkoman, złodziej, bandyta i ojciec trzynaściorga dzieci – Ol Dirty Bastard. Russel Jones urodził się 10 listopada 1968 roku. Jako młody chłopak miał dwa zainteresowania - były nimi filmy kung-fu i rap. Wraz z kuzynami Robertem Diggsem i Garym Gricem, którzy też dzielili jego pasję, założyli grupę Force of The Imperial Master. Z czasem do ekipy doszło sześciu członków, efektem czego była formacja Wu-Tang Clan. Debiut ekipy przypadł na rok 1993, kiedy to światło dzienne ujrzała płyta „Enter the Wu-Tang (36 Chambers)”. Podstawowy człon grupy stanowiło trzech kuzynów: GZA, RZA i ODB. Płyta osiągnęła wielki sukces komercyjny. Dwa lata później ukazał się pierwszy solowy krążek rapera – „Return to the 36 Chambers: The Dirty Version”. Na albumie były takie hity jak „Brooklyn Zoo” i „Shimmy Shimmy Ya”. Dwa lata później grupa wydała „Wu-Tang Forever”, lecz tam ODB pojawił się tylko w paru kawałkach. W tym czasie został aresztowany za uchylanie się od płacenia alimentów na swoje dzieci. Kolejne lata były ciągłymi zatrzymaniami za narkotyki, wymuszenia, kradzieże i pobicia. Pewnego razu policja złapała go podczas wynoszenia ze sklepu butów wartych 50 $, pomimo że miał przy sobie 500$. Krótko po tym został ponownie aresztowany za nielegalne posiadanie broni, zastraszanie i próbę morderstwa. Pomimo ciągłych problemów z prawem, w roku 1999 udało mu się nagrać „Nigga Please”, na którym znalazło się hitowe „Got Your Money”. W 2000 trafił do ośrodka pomocy uzależnionym od narkotyków, ale się z niego wymknął. Jako uciekinier, pojawił się na premierze trzeciego krążka Wu-Tang Clan – „The Wu”. Podczas imprezy wszedł na scenę i wypił butelkę wódki za zdrowie ekipy. Nieco później został aresztowany po raz kolejny, wtedy to manhattański sąd skazał go na dwa do czterech lat karceru. W 2001 ukazało się „The Trias and Tribulations of Russel Jones”. Płyta była kompilacją utworów ODB, choć sam nie miał wkładu w jej powstanie. Dwa lata później Jones wyszedł z więzienia. Odbywając wyrok w zawieszeniu i areszt domowy w domu matki, występował w programie „Inside Out: Ol Dirty Bastard On Parole”. ODB Zmarł 13 listopada 2004 roku. Oficjalną przyczyną śmierci było zmieszanie leków i kokainy. Prawda, że niezły był z niego ancymonek?

BIG L Można tylko zadawać sobie pytania - „Jak dziś wyglądałaby rapgra, gdyby kule Gerarda Woodleya nie dosięgły Lamonta Colemana?”, „Ile klasycznych albumów na koncie miałby raper z Harlemu?” i wiele innych. Wraz z początkiem tego roku, minęło 14 lat (a nim się człowiek obejrzy, wybije 15 rocznica) od śmierci jednego z najlepszych graczy w historii tej muzyki. Dokładnie 15 lutego 1999 roku, Big L został zastrzelony na własnym terytorium. Zginął za długi swojego brata, Leroya Phinazee. Osobą, którą oddała wówczas 7 strzałów w stronę Colemana, był Gerard Woodley - jego bliski przyjaciel z czasów dzieciństwa. Odszedł w wieku 24 lat. Zdążył jednak po sobie zostawić coś więcej niż genialny debiut. Zostawił po sobie fundamenty, na których budowana była ta gra na przestrzeni lat, a także poziom, do którego niewielu raperom udało się zbliżyć i pewnie już nigdy to się nie uda Big L był pierdolonym pionierem. Można uznać tę hiperbolę za zupełnie zbędną, ale pewnych rzeczy nie da się inaczej napisać. Nie w momencie, kiedy podejmuje się temat takich mc’s jak Lamont. Był to raper kompletny, w pełnym tego słowa znaczeniu. Ogromna pewność siebie, ocierająca się momentami o arogancję, niesamowite flow oraz głos, w którym słychać było

98

VAIB 03/13

wszystko, co najlepsze dla złotej ery - mówiąc o jej bitewnej. stronie. Tak Coleman prezentował się w ujęciu warsztatowym. Druga strona medalu - liryka - to temat, o którym można pisać podręczniki dla wszystkich raperów. Mowa tu zarówno o tych początkujących, jak i zaawansowanych. Najwyższej klasy punchline’y, wypromowanie techniki składania podwójnych rymów, niewyobrażalna błyskotliwość. Nie ma sensu kontynuować tego wątku, czego by się nie napisało w tym aspekcie - i tak będzie niekompletną treścią. Big L był raperem urodzonym do rozstawiania całej reszty po kątach. Nawet będąc integralną częścią kolektywu Diggin In The Crates, dawał odczuć, kto jest numerem jeden. Dygresja. Obecnie w świecie rapu hucznie daje o sobie znać (przy niemal każdej nadarzającej się ku temu okazji) dość popularny mc, Jay-Z. W roku 1995 większość słuchaczy jednak (widząc featuring w „Da Graveyard”) zapytałaby „Kto to jest?”. Wymienianie tytułu albumu, z którego pochodzi wspomniany przed chwilą numer, należy uznać za zbędne. Każdy szanujący się miłośnik muzyki hip-hopowej zna go doskonale. Tak jak jego autora. Pamięcią o Big L’u nie zaginie nigdy. Był on MVP tej pieprzonej gry.

GURU W tym miejscu każdy powinien przeczytać krótką biografię, kilka suchych faktów oraz informacje dotyczące kolaboracji Keitha Edwarda Elama. Ten tekst zacznie się nietypowo, bo od prywatnej refleksji. Pamiętam dokładnie dzień 19 kwietnia 2010 roku. To, że stan zdrowia Guru od dłuższego czasu nie wyglądał najlepiej, nie było żadną tajemnicą. Pojawiała się jednak nadzieja. Wróćmy do wspomnianej przed chwilą daty. Tego dnia byłem, mówiąc najprościej, „odcięty od świata zewnętrznego”. Poza domem - bez telefonu, nie mówiąc nawet o dostępie do sieci. Dopiero wieczorem uzyskałem dojście do wymienionych środków przekazu. I nie zapomnę tego nigdy. Pierwszą informacją, którą przeczytałem w Internecie na jednym z portali hip-hopowych, był nagłówek o wymownej treści wraz z czarnobiałym zdjęciem Keitha. Stało się to, czego nikt ostatnimi czasy nawet nie brałby pod uwagę. Po ciężkiej walce z rakiem odszedł jeden z pionierów i najlepszych mc’s wszech czasów. Moją pierwszą (i niemalże automatyczną) reakcją było włączenie „Moment Of Truth”. Albumu, którego słuchałem wówczas przez kilka następnych godzin. Poczułem się tak, jakbym stracił kogoś bliskiego, mając na uwadze, czyje płyty przed laty ukształtowały mnie jako świadomego odbiorcę rapu i czyja muzyka była dla mnie punktem wyjścia do poznania tego, co w Stanach było, jest i będzie uznawane za klasyczne. Nikt tak jak Guru nie łączył hip-hopowego brzmienia z szeroko pojętą muzyką jazzową. Był drugim po Rakimie raperem, który pokazał światu, na czym polega współpraca na linii mc/producent. Każda kolejna płyta spod szyldu Gangstarr tylko umacniała to przekonanie w głowach odbiorców. Mógłbym podać w tym miejscu więcej informacji. Mógłbym przekopiować dowolne źródło biograficzne traktujące o Keith’ie. Nie zrobię tego. Mam do niego zbyt wielki szacunek, by móc potraktować go wybiórczo. Koniec osobistej refleksji. Tu powinienem przejść do kolejnego punktu przedstawiającego sylwetkę rapera, ale nie widzę takiej potrzeby. Guru trzeba znać. Na zakończenie chciałbym przytoczyć wers Taliba Kweli z numeru o wszystko mówiącym tytule „G.U.R.U”, pochodzącego z tegorocznej producenckiej płyty Marco Polo – „Port Authority 2”. W utworze poświęconym pamięci Elama, padają następujące słowa „You always reminded me of what I’m rhyming for”. Myślę, że to one będą stanowiły doskonałą pointę. Taki właśnie był Guru. Cześć i pamięć jednemu z najbardziej wpływowych mc w historii. Dziękuję za wszystko.

LEFT EYE Lisa Lopez urodziła się 27 maja 1971 roku. Wychowała się z ojcem, który znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. W

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Z okładki

wieku 17-stu lat opuściła dom, aby samodzielnie zarabiać na życie. Początkowo zajmowała się tańcem. To doprowadziło ją do zespołu 2nd Nature, które z czasem transformowało się w TLC. W skład ekipy wchodziła Left Eye, Chilli i T-Boz. Muzyka tworzona przez panie była połączeniem funky hip hopu i R&B. Left Eye występowała wtedy z lewym okiem zasłoniętym przez prezerwatywę, co miało związek z promowaniem przez nią bezpiecznego seksu. Debiutancki album „Oooooh… On The TLC Tip” sprzedał się w nakładzie 10 milionów egzemplarzy. W tym czasie Lisa była związana z piłkarzem futbolowym – Andre Risonem. Po jednej z kłótni podpaliła w wannie jego buty sportowe, w efekcie czego spalił się cały dom. Została skazana na terapię i 5 lat więzienia w zawieszeniu. Pomimo tego, związek przetrwał. W roku 2001 wyszła solowa płyta raperki – „Supernova”. W tym czasie kłótnie między dziewczynami w TLC doprowadziły do rozpadu grupy. Po rozmowach z szefem Death Row, Left Eye miała wypuścić kolejną solówkę w tej wytwórni, niestety nigdy do tego nie doszło. Oprócz działalności muzycznej, Left Eye prowadziła „Lisa Lopez Fundation” - fundację mającą na celu pomaganie biednym rodzinom i bezdomnym. Motto raperki brzmiało: „Energia nigdy nie umiera, przechodzi z jednego na drugie”. Będąc na misji swojej organizacji w Hondurasie, van, którym jechała Left Eye potrącił dziesięcioletniego chłopaka. Pomimo akcji ratunkowej, chłopiec zmarł następnego dnia. Lisa opłaciła pobyt w szpitalu, pogrzeb i finansowo zrekompensowała straty rodzinie, choć ani ona, ani kierowca vana, nie byli winni nieszczęściu. Trzy tygodnie później, 25 kwietnia 2002 roku, Left Eye sama zginęła w wypadku samochodowym. Kilkadziesiąt dni przed śmiercią, raperka prowadziła filmową dokumentację swojego życia. Z otrzymanego materiału wyprodukowano film zatytułowany „The Last Days of Left Eye”. Pozostała w pamięci ludzi jako człowiek z misją, który swoje życie poświęcił muzyce i pomocy innym.

przypadku Adama Yaucha dochodzi również ten wynikający z pewnej świadomości. Jest to świadomość, że nigdy już nie zobaczymy Beastie Boys w pełnym składzie. Pewna era się skończyła. Niewątpliwe szczęście mając ci, którym udało się usłyszeć i obserwować na żywo popisy tych wariatów. Beastie nie trzeba nikomu przedstawiać. Chemia, chemia i jeszcze raz chemia. Można by było to napisać po razy czwarty, piąty… setny. Nikt tak doskonale nie uzupełniał się jak: Michael „Mike D” Diamond, Adam „MCA” Yauch oraz Adam „King Ad-Rock” Horovitz. Jeżeli dołożymy do tego turntablistyczne popisy Micheala „Mix Master Mike’a” Shwartza i produkcje legendarnego Ricka Rubina - dostawaliśmy prawdziwą mieszankę wybuchową. Beastie Boys w swoich najlepszych latach byli maszyną nie do zatrzymania. Udowadniali to na przełomie lat. Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości i twierdzi że „Beastie Boys skończyli się na swoich albumach z lat 80-tych”, niech włączy sobie „To The 5 Boroughs” lub przynajmniej klip promujący go – „An Open Letter To NYC”. Prawie 40-letni faceci jeżdżący na rowerach po dzielnicach Nowego Jorku , rapując o tym w taki sposób i na takim bicie, że aż chce się zapytać „Która to już z kolei ich młodość?”. Beastie Boys niewątpliwie byli maszyną stworzoną do rapowania i niszczącą na swojej drodze wszystko i wszystkich. Każdy jednak mechanizm ma to do siebie, że nie działa w momencie, kiedy zabraknie jego kluczowego elementu. MCA był jego integralną częścią, można nawet nazwać go rdzeniem. Człowiek instytucja. Odszedł spełniony, zostawiając po sobie wiele, ale to wiele dobrego. Dokładnie 4 maja minęła pierwsza rocznica, od kiedy nie ma go z nami. Jak ten czas szybko leci. Pamiętajmy o nim i z każdym czwartym dniem majowym włączajmy najgłośniej jak się da dowolny numer Beastie Boys. Tego pewnie by chciał, żeby oddać mu hołd adekwatny do jego życia – z pierdolnięciem.

EYEDEA

PROOF

Kapitalny freestylowiec. Tym słowami należałoby zacząć pisanie czegokolwiek na temat Micheala Larsena. Pewny siebie, dysponujący świetnymi linijkami, znakomity technicznie, posiadający naturalną arogancję w głosie. Eyedea nie wchodził na scenę, by skleić parę piątek, wymienić kilka uśmiechów i nieudolnie coś pomruczeć pod nosem. On demolował. Był na tej płaszczyźnie urodzonym zwycięzcą. Tyle w tym temacie. Istnieje (choć powoli się to zaciera) przekonanie, że doskonali freestyleowcy nie mogą być dobrymi, nie mówiąc nawet „bardzo dobrymi”, raperami. Micheal łamał ten stereotyp. W liczbach prezentuje się to nad wyraz imponująco. Zostawił po sobie siedem studyjnych albumów, pięć epek, jeden live album, mixtape oraz niezliczoną ilość featuringów. Za życia związany z wytwórnią Rhymesayers. Był on wszechstronną osobowością. Jego wolnostylowe odbicie zostało już poruszone. Larsen, poza wymienionymi dziedzinami, produkował również muzykę i grał na gitarze. Wśród jego najpopularniejszych kolaboracji należy wymienić te związane z wspomnianą już wytwórnią z Minneapolis. Micheal współpracował z takimi undergroundowymi personami jak: Slug z Atmosphere, Sage Francis, Aesop Rock oraz Blueprint. Tworzył wraz nimi, będąc raperem ukrywającym się pod pseudonimem Illogic, supergrupę The Orphanage. Ostatecznie ich wspólny album nigdy się nie ukazał. Eyedea zmarł we śnie w wieku 28 lat. W jego organizmie znaleziono substancje toksyczne. Dokładnie 16 października minęły 3 lata od jego śmierci. Mc z Minnesoty pozostaje do dzisiaj postacią dla wielu anonimową. Warto jednak zapoznać się z jego twórczością, nie był on na pewno raperem „ciekawostką”.

Ciężko uwierzyć, że 11 kwietnia minęło 7 lat od śmierci Proof’a. W 2006 roku, wspomnianego dnia i miesiąca, doszło do strzelaniny w jednym z klubów Detroit. W wyniku odniesionych ran, DeShaun Dupree Holton zmarł na miejscu. Był on członkiem takich grup jak Goon Sqwad, Promatic, 5 elementz oraz najpopularniejszej, D 12. To właśnie z dwoma z ostatnich wymienionych ma na koncie łącznie 6 materiałów. Jeśli chodzi o jego solową karierę, ma na koncie o jedną płytę mniej niż w kolaboracjach. Proof zasłynął przede wszystkim jako organizator bitew freestyle’owych, w których brał udział znany wszystkim Eminem. Marshall poświęcił swojemu przyjacielowi takie utwory jak „You’re Never Over” oraz „Difficult”. Proof odszedł w wieku 33 lat.

MCA Można poczuć pewien ból. Odczuwa się go zawsze po stracie ikony ważnej dla muzyki hip-hopowej. W

CAPITAL STEEZ Były członek kolektywu Pro Era i zdaniem wielu - jeden z najbardziej uzdolnionych młodych raperów w jego szeregach, obok Joey Bada$$’a. Napisać, że odszedł zbyt wcześnie, byłoby nie na miejscu. Rocznik 93’, data śmierci - rok 2012. Dokładnie w okresie świątecznym na twiterze Jamala Dewara pojawił się (wiszący do dzisiaj) wpis „The End”. Było to 23 grudnia, dzień później rapowy (i nie tylko) świat dowiedział się o jego śmierci. Popełnił on samobójstwo. Ciężko pisać o takich osobach jak Steez. Trudno podsumowywać jego aktywność, najlepsze bowiem lata miał dopiero przed sobą. W trakcie swojego krótkiego życia zostawił po sobie jednak kilka świetnych albumów. Należy tu głównie wyróżnić „AmeriKKKan Korruption”. Słuchając jego rapu, można jedynie odczuć ból. Rapgra straciła niewątpliwie bardzo utalentowanego, młodego zawodnika. Miał on przed sobą naprawdę wielkie perspektywy.

VAIB 03/13

99


Polskie Wytwórnie #2

Asfalt Records Asfalt Records istnieje właściwie tak długo, jak długo istnieje polski hip-hop. Za datę początkową wytwórni uznaje się debiut fonograficzny, mianowicie płytę OMP - „Wilanów… zobacz różnicę”, co miało miejsce 15 lat temu. Właścicielem i założycielem wytwórni jest Marcin Grabski znany jako Tytus. To właśnie jego gust i obycie w branży przyczyniły się do sukcesu Asfalt Records.

P

rzed końcem millenium o sile labelu stanowili : OMP, Płomień 81 oraz RHX Skład – ekipa z Imielina, w skład której wchodzili Fisz, jego młodszy brat Emade oraz Inespe. Wartym odnotowania wydarzeniem było wydanie przez Asfalt w 1999 roku pierwszej polskiej płyty winylowej z gatunku hip-hop. W latach 2000 – 2005 okładkowym artystą wytwórni został Fisz, właściwie Bartek Waglewski, który zadebiutował solowym albumem pt. „Polepione Dźwięki”. Zarówno ta płyta, jak i dwie kolejne („Na wylot” i „F3”) zostały nominowane do Fryderyka. Styl Fisza ewoluował przez lata, od łagodnego , ale gatunkowo hip-hopowego debiutu, do mocno ocierającej się o Jazz „F3” i eksperymentalnej „Fru!”. Przedostatnie wydawnictwo „Piątek 13” było powrotem do hiphopowych korzeni, by ostatni album „Heavi Metal” znowu zaskoczył słuchaczy klawiszowymi elementami oraz mocną rockową perkusją (niesamowity Emade). Rok 2001 to debiut największego odkrycia Tytusa, łódzkiego rapera i producenta – O.S.T.R. Obaj często wspominają okoliczności pierwszego spotkania. Fisz z Emade grali koncert w Łodzi, Tytus jako manager był tam również obecny. Przed koncertem gości z Warszawy zagrał nikomu nie znany Ostry, który tak przypadł do gustu Tytusowi, że bez zawahania zaproponował mu wydanie debiutanckiej płyty. Związek Ostrego z Asfaltem trwa cały czas i co roku owocuje kolejnym wydawnictwem. Według kolejności lat : 2000 – „Masz to jak w banku”, 2002 – „30 minut z życia...”, 2002 –„Tabasko”, 2003 – „Jazz w wolnych chwilach”, 2004 – „Jazzurekcja”, 2005 – „POE – Szum rodzi hałas”, 2006 – „7”, 2007 – „HollyŁódź”, 2008 – „Ja tu tylko sprzątam”, 2009 – „OCB”, 2009 – „Jazzurekcja: Addendum”, 2010 – „Tylko dla dorosłych”, 2011 – „Jazz, Dwa, Trzy”, 2012 – „Tabasko – Ostatnia Szansta Tego Rapu”, 2013 – Ostry/Hades – „HaOs”.

100

VAIB 03/13

Ostry jest najbardziej „płodnym” artystą Asfalt Records oraz najbardziej utytułowanym. Na chwilę obecną jest właścicielem 4 złotych i 2 platynowych płyt. O.S.T.R. najczęściej udziela się gościnnie na projektach innych artystów, zarówno jako MC, jak i producent. Grudzień 2001 przyniósł w Asfalt Records kolejny ważny debiut. Płytą „Koniec Żartów” zadebiutował szczeciński raper Łona. Łącząc oryginalny styl z najlepszym story-tellingiem w kraju, skupił wokół siebie dużą rzeszę fanów. W sumie w Asfalt Records wydał 4 albumy : „Koniec Żartów”, „Nic Dziwnego”, „Absurd i Nonsens” oraz „Insert EP”. Asfalt Records skupia wokół siebie różnych artystów. Od multiinstrumentalnego geniuszu Ostrego po poetyckiego Fisza. Tytus wyrobił markę, której można zaufać. Poza sztandarowymi artystami labelu pojawiali się również artyści, którzy wydali jedną lub kilka płyt. Najlepszym przykładem jest duet producencko - djski The Returners, który dał się poznać szerszej publiczności za sprawą dwóch płyt z El Da Senseiem, wydanych nakładem Asfalt Records. Doskonałą płytę „Graal” wydał pod szyldem labelu Medium. Nie można zapominać o Coraz Gorzej Afrontu czy popisach instrumentalnych Noona („Gry Studyjne”,„Pewne Sekwencje”). Wytwórnia nie zamyka się tylko na artystach mieszkających w Polsce, mam tu na myśli takich artystów jak Grand Agent, Skill Mega czy Cadillac Dale. Warto dodać, że to, co charakteryzuje Asfalt Records, to pełen profesjonalizm, co widać po formie wydawniczej albumów czy jakości ubrań. Wytwórnia łączy wyszukany gust właściciela z odpowiedzialnością przed słuchaczami, którzy mogą mieć pewność, że nie zawiodą się biorąc do koszyka produkt promowany logiem Asfalt.

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki

Nie stać mnie

spis treści

Z okładki

na zmarnowanie nawet 15 minut na głupoty. Rozmowa z Tytusem, szefem Asfalt Records.

Jak dobrze wiadomo, Asfalt Records to Twoje dziecko, ale czy można postawić znak równości pomiędzy Asfalt Records a Tytusem, jak w czasach Karolingów „państwo to ja”?

Czy ten szczegółowy proces selekcji plus Twój zmysł są sekretem sukcesu Asfalt Records? Jesteś jednym z nielicznych przykładów, że można odnieść sukces promując ambitną muzykę.

Marcin Grabski „Tytus” (właściciel Asfalt Records) : Oczywiście, że można. Tak zresztą działa wiele interesów z branży creative, że chociażby wspomnę Apple i Steve’a Jobsa (bez porównań osobistych oczywiście). Główny asset wytwórni to przede wszystkim to, co łączy Marcina Grabskiego z Adamem Ostrowskim i bez tego sam majątek wytwórni nie byłby zbyt wysoko wyceniany. Liczy się też moje doświadczenie osobiste w branży (15 lat) oraz jakiś tam gust, który dla osób ceniących Asfalt Records jako markę nie jest bez znaczenia.

To zależy, co rozumie się jako sukces. W kategorii finansowej praktycznie wszystkie poważne wytwórnie płytowe radzą sobie lepiej i prowadzą większą sprzedaż niż Asfalt Records. Ja jako sukces poczytuję sobie, że wytwórnia jeszcze istnieje, mimo że nie adresuje swojej muzyki do odbiorców treści łatwej, lekkiej i przyjemnej.

Jak już wspomniałeś o guście, czy muzyka, którą wydajesz podoba Ci sie prywatnie, tzn. czy słuchasz jej w domu? To oczywista oczywistość, że muzyka, którą wydaję musi mi się podobać. Na tym polega idea Asfalt Records. Co do słuchania w domu, wygląda to trochę inaczej. Najpierw bardzo długo słucham nagrań wstępnych, demo, pilotów. Czasami to trwa kilka miesięcy. Potem przesłuchuję master płyty. Kiedy już płyta wychodzi, jest już lekkie zmęczenie materiału i trudno tu mówić jeszcze o słuchaniu “konsumenckim”. Są oczywiście asfaltowe płyty, do których chętnie wracam, jak “Jazzurekcja” Ostrego czy “Album producencki” Emade, ale dzisiaj podpisuję się pod wszystkimi wydanymi przez Asfalt płytami, bez różnic.

Sukcesem jest to, że istniejecie na wysokim poziomie, w przeciwieństwie do innych wytwórni z czasów prosperity, jak np. Blend czy T1, które nie istnieją w ogóle. Czy zawsze masz plan na rozwój wytwórni czy dzieje się to spontanicznie, na tyle na ile rozwija się muzyka, z którą się identyfikujecie? Trochę spontanicznie, trochę planujemy. Pewnych rzeczy nie da sie zaplanować - np. dobrych płyt albo nowych artystów. Pewne rzeczy trzeba planować - jak promocja czy trasa koncertowa. Ok, porozmawiajmy chwilę o historii. Skąd wziął się pomysł na wytwórnię w czasach kiedy “nie było niczego”? To śmieszna historia, ale do założenia wytwórni płytowej zachęcił mnie właściciel innej wytwórni, mianowicie słynny

VAIB 03/13

101


Asfalt Records

i chyba już kultowy Krzysztof Kozak, ostatnio zniesławiony niesprawiedliwie w filmie o Paktofonice. Ja wtedy zajmowałem się swoją stroną o hip-hopie, stąd moje kontakty między innymi z Krzyśkiem. Krzysiek widząc jak wciągnięty jestem w temat, zaproponował mi, żebym robił to od drugiej strony, ale na swój rachunek. Jakbyś porównał siebie z początku działalności a siebie teraz? Np. jak wygląda obecnie Twój dzień pracy, a jak to wyglądało 15 lat temu? Mój dzień pracy zmieniał się na przestrzeni lat, kiedyś wstawałem o 14, około 16 zabierałem się za pracę, wszędzie jeździłem sam, wiele rzeczy załatwiałem w samochodzie, w którym spędzałem dużo czasu. Potem gdy wytwórnia nieco okrzepła i powstał zalążek biura, pracowałem już wzorowo, wstając o 8 rano. Więcej siedziałem przed kompem, bo wiele spraw outsourcingowałem na inne firmy. Teraz z pojawieniem się dzieci wszystko się znowu zmieniło, w firmie jestem o 12.00 (do tego przyczynia się też fakt codziennego ruchu dla zdrowia), ale nie siedzę do późnego wieczora. Coś takiego wymaga odpowiedniej dyscypliny czasu pracy. Nie stać mnie na zmarnowanie nawet 15 minut na głupoty. Powiesz sam o sobie, że jesteś pracoholikiem? Jak tak porównujemy to, co było kiedyś z tym, co jest teraz, powiedz mi czy zaskoczyło Cię, że udało Ci się z Asfalt Records dojść tak daleko? Czy w 1998 roku myślałeś o tym, że Twój artysta zdobędzie platynę? I analogicznie - czy jakbyś umiał cofnąć czas, zrobiłbyś coś lepiej? 6-8 godzin pracy to daleko od pracoholizmu. Ale potrafię pracować i 14 godzin dziennie jeśli jest taka potrzeba i możliwości. Cofanie czasu nie ma sensu, może zrobiłbym coś w swoim mniemaniu lepiej, ale zgodnie z prawem efektu motyla spowodowałoby to jakąś katastrofę w Asfalt Records?

102

VAIB 03/13

Sprawiasz wrażenie człowieka twardo stąpającego po ziemi, jednak pozwólmy sobie na chwilkę gdybania. Czy zastanawiałeś się kiedyś co byś robił gdyby nie Asfalt? Gdyby nie Asfalt może rozpocząłbym pracę w jakimś prawniczym zawodzie (skończyłem prawo na UW, ale nie napisałem magisterki), może jako dziennikarz, a może rozwijałbym się jako grafik komputerowy. Trudno teraz gdybać, gdyż rynek pracy wtedy a teraz to zupełnie dwa różne światy. W każdym razie nie planowałem nigdy takiego rozwoju wypadków i przypadków, który doprowadził do Asfalt Records. Zawsze słuchałem muzyki i byłem jej pasjonatem, właściwie tylko temu zawdzięczam kierunek w jakim to wszystko się potoczyło. Wspomniałeś, że Asfalt to Marcin Grabski i Adam Ostrowski. Czy ze wszystkimi swoimi artystami masz bliskie relacje? Jak radzisz sobie z dyscyplinowaniem swoich artystów, bo nie od dziś wiadomo, że należą do najmniej ogarniętych ludzi? Dyscyplinowanie to nie do końca trafne słowo, raczej użyłbym słowa “coaching”. De facto to jest coś konkretnego, co wytwórnia może zaoferować artyście, osobie często nieco rozlazłej i żyjącej w “swoim świecie”. Relacje z Adamem są unikatowe, bo to najdłużej współpracujący ze mną artysta, którego twórczość de facto utrzymuje Asfalt Records na powierzchni. Inni artyści też przynoszą dochód (bez czego nie ma żadnej firmy), ale nie w takim stopniu. Ostatnie pytanie, co wyróżnia Asfalt od pozostałych wytwórni? Czym musi sie wyróżniać artysta by liczyć na kontrakt? Przede wszystkim od zawsze stawiamy na inteligentnych raperów i producentów. Rozmawiał: Wojtek Kukulski

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


VAIB 03/13 Y i 2 F m E v spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

Z okładki

z okładki

Eminem - The Marshall Mathers LP 2

dane z dnia 30.11.2013

w liczbach

Tyle sekund potrzebuje Eminem aby zarapować 97 słów w singlu Rap God, co daje aż 6,5 słowa na sekundę!

15

100

Mniej więcej tyle osób pracowało nad albumem TMMLP2

>61 mln 178 wyświetleń na YouTube ma klip Berzerk

mln

1

raper pojawił się gościnnie obok gospodarza. Kendrick Lamar dograł się do utworu Love Game

Sprzedaż

3

lata minęły od wydania poprzedniej płyty Eminema Recovery

41

tak, tyle lat ma Eminem

USA: 792 000 kopii w pierwszym tygodniu

Debiut na 2 miejscu notowania listy OLIS (Polska)

UK: 143 000 kopii w pierwszym tygodniu

Australia: 44 617 kopii w trzy dni od premiery

elementy grafiki medialoot.com

VAIB 03/13

103


Konkurs

! S R U K N O K Razem z B-Shop.pl (Szczecin ul. Piastów 54) kontynuujemy konkurs na slogan magazynu VAIB! Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy: 1. Wymyślić krótki, chwytliwy slogan dla naszego czasopisma, używając jednego lub więcej słów: magazyn, urban, magazine, street, music, hip-hop, rap, e-zine, jedyny itp. 2. Polubić stronę www.facebook.com/bshopstreetwear 3. Polubić naszą stronę www.facebook.com/vaibmag 4. Wysłać proponowany slogan na adres: kontakt@vaib.pl tytułem: Konkurs 02, w treści dodać dane kontaktowe. Zwycięski slogan zostanie nagrodzony t-shirtem i czapką ufundowaną przez b-shop.pl oraz zostanie oficjalnym sloganem magazynu VAIB. Oprócz zwycięskiego sloganu, wybierzemy najciekawsze, które zostaną wyróżnione a autorzy otrzymają nagrody dodatkowe. Konkurs trwa do premiery kolejnego numeru

104

VAIB 03/13

Y i 2 F m E v

spis treści

aktualności

imprezy

recenzje

felietony

wywiady

z okładki


105


www.vaib.pl

OdwiedĹş nas na:

fb.com/vaibmag

yt.com/VAIBtv

twitter.com/MagazynVAIB

Profile for VAIB

Magazyn VAIB - 03 / Listopad 2013  

Jedyny Polski Magazyn o Hip-Hopie w Sieci! www.vaib.pl www.facebook.com/vaibmag

Magazyn VAIB - 03 / Listopad 2013  

Jedyny Polski Magazyn o Hip-Hopie w Sieci! www.vaib.pl www.facebook.com/vaibmag

Profile for vaibmag
Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded