Page 1

ER KURI

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

P

P O L I S H

NUMER 833 (1183)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

L

U

S

M A G A Z I N E

TYGODNIK

21 SIERPNIA 2010

Eryk Promieñski

Oœmieszanie prezydenta Kiedy przed piêcioma laty prezydentem zosta³ Lech Kaczyñski, z miejsca sta³ siê osob¹ dyskredytowan¹, nie tylko przez zwolenników Donalda Tuska, ale i przez szeroko pojmowan¹ opozycjê, stanowi¹c¹ tzw. obóz postêpowy. Dzisiaj z kolei mamy do czynienia z sytuacj¹ niemal identyczn¹; suchej nitki nie zostawiaj¹ na Bronis³awie Komorowskim, nie tylko zwolennicy Jaros³awa Kaczyñskiego, ale i szeroko pojêta opozycja konserwatywno-narodowo-katolicka. Przez nieca³e piêæ lat kadencji Lecha Kaczyñskiego jego przeciwnicy nie mogli pogodziæ siê z myœl¹, ¿e to w³aœnie on jest prezydentem, dziœ natomiast wiele wskazuje na to, ¿e taki sam bêdzie los Komorowskiego. W ka¿dym razie tym, którzy na niego nie g³osowali, nie mo¿e przejœæ przez usta deklaracja, ¿e skoro legalnie wygra³ wybory i legalnie zosta³ zaprzysiê¿ony, to jest on tak¿e i ich prezydentem. Zwyczaj ten, panuj¹cy w USA i w wiêkszoœci krajów zachodnich, ja-

koœ nie mo¿e zakorzeniæ siê nad Wis³¹, gdzie „ich prezydent” nie ma szans, by staæ siê „naszym prezydentem”. Prawdê powiedziawszy, Lech Kaczyñski nie stara³ siê nawet byæ prezydentem wszystkich Polaków i pozostawa³ w nieustaj¹cym tandemie ze swym bratem – bliŸniakiem, szefuj¹cym Prawu i Sprawiedliwoœci. Doœæ powszechne by³o przekonanie, ¿e prezydent wype³nia jego wolê, w myœl has³a rzuconego zaraz po zwyciêstwie w wyborach – ”Panie prezesie meldujê wykonanie zadania”. Nikt te¿ nie mia³ z³udzeñ, ¿e rz¹dzi samodzielnie desygnowany na premiera Kazimierz Marcinkiewicz. Kiedy w koñcu dwa g³ówne stanowiska w pañstwie by³y w rêkach braci, obaj mieli pe³niê w³adzy. Sielanki wprawdzie nie by³o, 3

Polski krzy¿ pañski - str. 5 Brazylia, Argentyna, Chile i... wodospady - str. 6 Dorothy Parker - poetka i prozaik - str. 15 Witryna www to nie fanaberia - str. 16 Adam Sawicki

Kwadratura pó³ksiê¿yca Stany Zjednoczone wychodz¹ z Iraku, ale tak, ¿eby zostaæ. Zgodnie z planem, do koñca bie¿¹cego miesi¹ca z kraju ma zostaæ wycofany ostatni ¿o³nierz amerykañskich jednostek bojowych. Na miejscu pozostanie jednak uzbrojonych po zêby 50 tysiêcy ¿o³nierzy i nie wiadomo, na jak d³ugo. Chocia¿ nie bêd¹ brali udzia³u w ¿adnych walkach, to dadz¹ gwarancjê, ¿e Irak nie dostanie siê pod wp³ywu Iranu. Atak na Irak w roku 2003 mia³ spe³niæ trzy cele: Zniszczyæ irack¹ armiê, obaliæ re¿im Saddama Hussajna, ustanowiæ stabilny proamerykañski rz¹d w Bagdadzie. A to wszystko pod fa³szywym pretekstem pozbawienia Hussajna mo¿liwoœci u¿ycia broni masowego ra¿enia w terrorystycznym ataku na Zachód. Husajn takiej broni nie mia³. Faktycznym wojny celem by³o zdobycie kontroli nad wielkimi z³o¿ami ropy naftowej w Iraku oraz zapewnienie bezpieczeñstwa Izraela, którego przywódca Iraku by³ zaprzysiêg³ym wrogiem. Pierwsze dwa cele zosta³y osi¹gniête w ci¹gu kilku tygodni. 16

Genera³ David Petraeus

Taka Gaga Narodzi³a siê wielka gwiazda pop kultury. Lady Gaga jest ju¿ wiêksza ni¿eli Madonna. Jeœli jej wzejœcie bêdzie sz³o w takim tempie, to tylko sky is the limit, jak w mówi¹ tutejsi. I naprawdê, niebo wydaje siê granic¹ stanowczo nieprzekraczaln¹ dla tej nowojorskiej W³oszki. Bli¿ej bêdzie raczej piek³a s¹dz¹c po ciemnym rodzaju wyobraŸni. Jej g³oœne teledyski, jak ostatni “Alejandro” czy wczeœniejszy “Telephone” to pokaz dekadencji, upadku obyczajów, seksualnej nerwicy i popêdu na skraju wyczerpania, choæ to nieco dziwne i na pewno zwodnicze w wypadku kobiety zaledwie 24-letniej.

Dwa lata od debiutu Angelina Germanotta, bo tak naprawdê nazywa sie Lady Gaga debiutowa³a dwa lata temu albumem “The Fame”, który sprzeda³ siê w 12 milionach egzemplarzy. Do tej pory szeœæ razy znalaz³a siê na pierwszym miejscu listy przebojów magazynu “Billboard”. Jej teledyski na YouTube obejrzano 800 milionów razy. Na Facebook ma 12 milionów fanów. W internecie cyfrowe na-

grania jej przebojów zosta³y za³adowane te¿ 12 milionów razy. Magazyn “Time “zaliczy³ j¹ w ubieg³ym roku do stu najbardziej wp³ywowych ludzi. Caryca dziennikarstwa Barbara Walters umieœci³a j¹ na liœcie “Dziesiêciu najbardziej fascynuj¹cych ludzi”. Od pierwszego singla “Just Dance” Lady Gaga sta³a siê postaci¹ kultow¹ w kulturze gejowskiej, która zawsze ceni³a skandal, bujn¹ wyobraŸniê i obsesjê mod¹. Jest najlepsza wœród gwiazd pop-muzyki. Ma znacznie lepszy g³os ni¿ Madonna, odebra³a staranne wychowanie muzyczne, jest bardzo dobrze wykszta³cona w jednej z najlepszych prywatnych szkó³ nowojorskich na Upper East Side. Uczy³a siê œpiewu u Dona Lawrence, który ma wœród uczniów Micka Jaggera, Christinê Aguilerê i Bono. Jako 17-letnia dziewczyna modli³a siê do Boga, ¿eby uczyni³ j¹ wariatk¹, bo tylko wtedy bêdzie mog³a byæ tak twórcza,

jak gwiazdy popu, które podziwia³a.

BluŸniercze teledyski Teledysk “Alejandro” z muzyk¹ utrzyman¹ w stylu “europop”, mocno przypominaj¹cym ABBA, jest ponoæ po¿egnaniem Lady Ga ga z kohort¹ kochanków. Ale to te¿ ho³d dla homoseksualizmu z przymieszk¹ bluŸnierstwa i wcale niema³¹ fascynacj¹ faszyzmem. Kto ma oko do patrzenia, dojrzy aluzjê do filmu “Zmierzch bogów” Luichino Viscontiego, o wyr¿nieniêciu SA-manów formacji mocno homoseksualnej w “nocy d³ugich no¿y” na rozkaz Hitlera. Kilkanaœcie lat temu taki teledysk by³by mieszank¹ wybuchow¹. Wszk¿e dekadencja Zachodu zasz³a tak daleko, ¿e mamy do czynienia z udan¹ prób¹ podniecaj¹cej zabawy. Konserwatywna stacja TV FOX uwa¿a, ¿e Lady Gaga to trucizna dla wyobraŸni dzieci i ja siê z tym zgadzam. Jednak dla doros³ych ludzi to uczta przerafinowanej wyobraŸni. 9


2

¤ POLSKA

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

Z wielkim smutkiem ¿egnamy wybitn¹ Polkê

Rocznice i protesty Zwi¹zek zawodowy Solidarnoœæ rozpocz¹³ obchody 30-tej rocznicznicy istnienia. Tê okazje wykorzystuje siê te¿ do protestów. W Szczecinie kilkuset zwi¹zkowców protestowa³o w sprawie obrony miejsc pracy, ze szczególnym uwzglêdnieniem Stoczni Szczeciñskiej. Przewodnicz¹cy Solidarnoci Janusz Œniadek przekonywa³, ¿e zwi¹zek w dalszym ci¹gu jest potrzebny, szczególnie dziœ, kiedy wprowadza siê VAT i siêga do kieszeni najubo¿szych.

BOR-owcy z³o¿yli wieñce Grupa funkcjonariuszy Biura Ochrony Rz¹du z³o¿y³a wieniec i zapali³a znicze w miejscu katastrofy Tu-154 pod Smoleñskiem. Borowcy oddali w ten sposób ho³d swoim kolegom i innym osobom, które zginê³y w tej katastrofie.

12 przyczyn katastrofy Akredytowany przy Miêdzypañstwowym Komitecie Lotniczym (MAK) przedstawiciel Polski - Edmund Klich nie otrzyma³ jeszcze ¿adnych nowych dokumentów w sprawie katastrofy pod Smoleñskiem. Podobno dokumenty s¹ w drodze ale bez bardzo oczekiwanych wyników sekcji zw³ok. Klich ujawni³, ¿e jego kolejne pismo do MAK bêdzie zawiera³o ponad 80 punktów. Zdaniem Klicha w tej chwili mo¿na mówiæ przynajmniej o 12 przyczynach katastrofy.

Pielgrzymka prawos³awnych Doroczna pielgrzymka prawos³awnych na œwiêt¹ górê Garbarkê odby³a siê po raz trzechsetny. Jak g³osi legenda, na Garbarce w 1710 r. wyb³agano uwolnienie okolicy od epidemii cholery. Od tej pory co roku trwaj¹ tam trzydniowe uroczystoœci. P¹tnicy z krzy¿ami w rêkach modl¹ siê, na kolanach okr¹¿aj¹ cerkiew, obmywaj¹ nogi w pobliskiej “cudownej” studni.

Œp.

Zofiê Korboñsk¹

Imieniny tygodnia 21 sierpnia - sobota -

Odesz³a od nas w dniu 16 sierpnia 2010 r. po ciê¿kiej chorobie

Joanny, Kazimiery 22 sierpnia - niedziela Marii, Cezarego 23 sierpnia - poniedzia³ek Ró¿y, Apolinarego, Filipa

zas³u¿ona przedstawicielka Polonii amerykañskiej, uczestniczka ruchu oporu i ¿o³nierz Powstania Warszawskiego; ¿ona i najbli¿sza wspó³pracowniczka Stefana Korboñskiego, wspó³twórcy Polskiego Pañstwa Podziemnego. W wyniku represji komunistycznych zmuszona do emigracji do Stanów Zjednoczonych, sk¹d nieprzerwanie dzia³a³a na rzecz wolnej i niepodleg³ej Polski.

24 sierpnia - wtorek Haliny, Bart³omieja, Jerzego 25 sierpnia - œroda Luizy, Józefa, Ludwika 26 sierpnia - czwartek Marii, Natalii, Zefiryny 27 sierpnia - pi¹tek Moniki, Cezarego, Józefa

Fundatorka Fundacji im. Stefana Korboñskiego, upamiêtniaj¹cej wk³ad Polskiego Pañstwa Podziemnego w walkê o wolnoœæ Ojczyzny. Za zas³ugi dla Polski odznaczona przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Krzy¿em Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

KURIER PLUS

Jej oddanie sprawie Niepodleg³oœci pozostanie dla nas wzorem g³êbokiego patriotyzmu.

Andrzej Józef D¹browski,

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska sekretarz redakcji Anna Romanowska sta³a wspó³praca Izabela Joanna Bo¿ek Halina Jensen, Krzysztof K³opotowski, Weronika Kwiatkowska, Konrad Lata, Krystyna Mazurówna Marian Polak Agata Ostrowska-Galanis, Katarzyna Zió³kowska-Nalepa

Robert Kupiecki Ambasador RP w Stanach Zjednoczonych

korespondenci z Polski Jerzy Bukowski

Pracownicy Ambasady

korespondentka z Francji Krystyna Mazurówna

Mê¿czyzna z granatem Przed Pa³acem Prezydenckim w Warszawie zatrzymano mê¿czyznê, który grozi³ granatem osobom broni¹cym krzy¿a. Okaza³o siê, ¿e granat by³ rozbrojony.

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski sk³ad komputerowy Marian Polak

LOT-em z Warszawy do Damaszku

wydawcy Adam Mattauszek

Przewidywane bankructwa Spada sprzeda¿ i rosn¹ zatory p³atnicze. Coraz czêœciej producenci musz¹ czekaæ na pieni¹dze za towary dostarczane do sklepów. Przypuszcza siê, ¿e w tym roku powtórzy siê lawina upad³oœci z lat 2002-2004. Zbankrutowa³o wtedy 6,5 tys. firm. W najgorszej sytuacji jest bran¿a spo¿ywcza.

PLL LOT uruchamiaj¹ kolejne po³¹czenie na Bliski Wschód. Od 2 listopada samoloty LOT-u kursowaæ bêd¹ na trasie Warszawa Damaszek trzy razy w tygodniu. Podró¿ z Warszawy do Damaszku, stolicy Syrii, potrwa trzy godziny i 40 minut, a mo¿liwa bêdzie trzy razy w tygodniu: we wtorki, czwartki i niedziele. Rejsy bêd¹ obs³ugiwane przez samoloty Embraer 175. LOT zawiadamia równie¿, ¿e ceny biletów w obie strony z Nowego Jorku i Chicago zaczynaj¹ siê ju¿ od 600 USD plus podatki i dodatkowe op³aty. Bilety dostêpne s¹ na stronie www.lot.com oraz w Centrum Rezerwacji i sprzeda¿y LOT pod numerem telefonu: 212-789-0970. Bilety mo¿na równie¿ nabyæ w Agencjach Podró¿y wspolpracuj¹cych z LOT.

John Tapper

Kurier Plus Publishing, Inc . Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222 Tel:

(718) 389-0134 (718) 389-3018

Fax:

(718) 389-3140

E-m m ail: kurier@kurierplus.com Internet: http://www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


3

KURIER PLUS 14 SIERPNIA 2010

Listy do redakcji  Greenpoint - schroniskiem dla bezdomnych? Jak siê nieoficjalnie dowiadujemy City of New York zamierza zlokalizowaæ schronisko dla 200 bezdomnych mê¿czyzn w budynku przy McGuinness Boulevard. Kolejny ju¿ raz mieszkañcy Greenpointu, bez jakiejkolwiek wczeœniejszej dyskusji zostaj¹ postawieni przed faktem dokonanym. Greenpoint od dziesiêcioleci traktowny by³ przez kolejne administracje jako niechciane dziecko. Teraz kiedy dzielnica zwolna zaczyna wychodziæ z marazmu zostanie jej wbity ”nó¿ w plecy”. Bo jak inaczej mo¿na nazwaæ podjêcie decyzji tak wa¿kiej i maj¹cej ogromne znaczenie, a tak¿e konsekwencje dla lokalnej spo³ecznoœci. Zakup i przekszta³cenie budynku przy 400 McGuinness Blvd na schronisko dla bezdomnych œwiadczy o tym, ¿e opinie i potrzeby mieszkañców, ci¹gle w wiêkszoœci polonijnej dzielnicy, nie maj¹ ¿adnego znaczenia dla adminstracji burmistrza Bloomberga. Nale¿y dodaæ, ¿e na Greenpoincie lub w bliskiej okolicy ju¿ istniej¹ podobne schroniska. Nie negujemy potrzeb bezdomnych. S¹ one niew¹tpliwie istotne. Niemniej realizowane powinny byæ one proporcjonalnie we wszystkich rejonach miasta. Bezdomnych w okolicy i na samym Greenpoincie jest stosunkowo niewielu a znajduje siê tu parê takich schronisk. Prawdopodobnie dlatego, ¿e nigdy nie by³o z naszej strony protestów. Dla przyk³du w Long Island City nie ma ¿adnego takiego schroniska (jedyne zosta³o zamkniête!) Tak du¿e schronisko i tak centralnie usytuowane, bêdzie oznacza³o wêdrówki bezdomnych z innych rejonów miasta oraz wi¹¿¹ce siê z tym problemy: wzrost przestêpczoœci, straty dla okolicznych biznesów, spadek wartoœci nieruchomoœci itd.. Dlaczego mieszkañcy Greenpointu maj¹ przej¹æ ten ciê¿ar na swoje barki? W ubieg³ym roku podobna próba lokalizacji homeless shelter na Elmhurst spotka³a siê ze zdecydowanym sprzeciwem mieszkañców. Greenpoint - jeœli jego mieszkañcy zmobilizuj¹ siê - ma jeszcze szansê zapobiec katastrofie. Byle nie by³o za póŸno. Jacek Karczmarz (w imieniu w³asnym i w³aœcicieli pobliskich biznesów)

Oœmieszanie prezydenta 1¼albowiem Platforma Obywatelska wk³ada³a kij w szprychy projektów PiS, wybucha³y tak¿e raz po raz nieustaj¹ce wojny wewn¹trz koalicji PiS-Samoobrona-LPR, ale w³adza braci wydawa³a siê niezachwiana. Niespodziewanie PiS przegra³o w 2007 roku przyœpieszone wybory do parlamentu i Jaros³aw Kaczyñski straci³ w³adzê. Odt¹d Lech Kaczyñski postawi³ sobie za punkt honoru przywrócenie poprzedniego stanu rzeczy, daj Bo¿e ju¿ bez Samoobrony i LPR. Nie protestowa³, kiedy nazywano go prezydentem PiS. Niemniej, wtr¹caj¹c siê nieustannie w prawy zagraniczne i obronne, walczy³ jak lew o interes Polski. Pech chcia³, ¿e PO pojmowa³a ten¿e interes nieco inaczej. W koñcu w polityce zagranicznej dosz³o niemal do dwuw³adzy. Ta dwuw³adza sta³a siê tematem wielu kpin z prezydenta, którego zwolennicy PO, SLD i PSL postrzegali przede wszystkim jako osobê, która chce dzia³aæ niezale¿nie od rz¹du i ponad rz¹dem. Oœmieszane by³y m.in. alternatywne wysi³ki Kaczyñskiego w sprawie tarczy antyrakietowej i zaanga¿owanie siê w konflikt gruziñsko-rosyjski. Oœmieszane by³o równie¿ jego przywi¹zanie do tradycyjnych form obchodów rocznic historycznych i ich rzekome zaw³aszczanie. Kpinom z zaanga¿owania w sprawy du¿e, sekundowa³y kpiny z drobiazgów. Tzw. media postêpowe z luboœci¹ punktowa³y wszystkie wpadki w zachowaniu, wszystkie przejêzyczenia i okolicznoœciowe niezrêcznoœci. Niewysoki wzrost prezydenta i jego swoista niemedialnoœæ tak¿e sta³y siê tematem przeœmiechów i docinków. W koñcu by³o ich tak wiele, ¿e skutecznie przes³oni³y one to, co w prezydenturze Lecha Kaczyñskiego by³o najistotniejsze – autentyczny patriotyzm, walka o godne miejsce dla Polski w strukturach miêdzynarodowych i równorzêdne traktowanie w relacjach z s¹siadami. Jednym z przejawów jego patriotyzmu by³a walka o prawdê w historii. Trzeba by³o dopiero tragedii pod Smoleñskiem, by wszyscy to sobie uœwiadomili. Trzeba by³o te¿ tej tragedii, by nagle media, tak¿e te prawicowe, ujawni³y zapisy innego oblicza prezydenta. Nagle wizerunek wiecznie poirytowanego polityka ust¹pi³ miejsca wizerunkowi cz³owieka sympatycznego, ³agodnego i maj¹cego poczucie humoru. Wizerunek ten tak bardzo nas rozczuli³, ¿e nie czekaj¹c na oceny historyków budujemy ju¿ dzisiaj mit Lecha Kaczyñskiego jako wielkiego polityka i bohatera narodowego. Najgorliwsi budowniczowie tego mitu jednoczeœnie pomniejszaj¹ jak mog¹ osobê Komorowskiego, jako niegodnego nastêpcy. Niegodnego pod ka¿dym wzglêdem i „wybranego przez nieporozumienie”. Przy³¹czaj¹ siê do nich ci, którzy g³osowali na Jaros³awa Kaczyñskiego i s¹ zawiedzeni wynikiem wyborów, przy³¹czaj¹ siê rów-

nie¿ i ci, którzy w prezesie PiS widz¹ mê¿a opatrznoœciowego i niemal drugiego Pi³sudskiego. Dla nich, nie tylko Komorowski, ale ka¿dy inny prezydent, który nie bêdzie Jaros³awem Kaczyñskim, nie ma prawa staæ siê ich prezydentem. Nie ma prawa, w imiê wiernoœci komendantowi, jak by to powiedzieli przed wojn¹ zagorzali pi³sudczycy. Komorowski nie objawi³ siê do tej pory jako m¹¿ stanu z prawdziwego zdarzenia i nie objawi³ siê równie¿ jako cz³owiek wielkiego ducha w kontekœcie walk o krzy¿ pod Pa³acem Prezydenckim. Nie jest on typem trybuna ludowego, nie ma charyzmy, nie jest b³yskotliwym intelektualist¹, nie olœniewa celnymi ripostami. Niemniej jako polityk nie wzi¹³ siê z nik¹d i coœ niecoœ dla Polski zrobi³. Z programu g³oszonego w kampanii wyborczej wynika m.in. ¿e zamierza byæ prezydentem nastawionym na ³¹czenie a nie dzielenie. Nie jest zwolennikiem radykalnych zmian, tylko polityki ma³ych kroczków. Chce utrwaliæ pozycjê Polski w UE i NATO i powoli, krok za krokiem, pragnie doprowadziæ do pojednania z Rosjanami. I jak wskazuj¹ wyniki wyborów, te zamierzenia przekona³y doñ ponad po³owê wyborców. Nie bez znaczenia mog³a te¿ byæ osobowoœæ kandydata w porównaniu z jego rywalem. Wielu ludziom, mo¿e on siê kojarzyæ z dzia³aniem powolnym, acz spokojnym, bez wojennej gor¹czki, która trawi Kaczyñskiego. Kto wie, czy wygrana Komorowskiego nie wynika przede wszystkim z potrzeby, nie „wojny na górze” a spokoju na tej¿e „górze”. Niestety jego przeciwnicy w ogóle nie bior¹ tego pod uwagê. Obœmiewali go podczas kampanii wyborczej w nadziei, ¿e j¹ przegra, obœmiewaj¹ i teraz z wœciek³oœci, ¿e wygra³. Cokolwiek zrobi³ jest niedobre, a jak nie zrobi³ to jeszcze gorzej. Byæ mo¿e oka¿e siê on niedobrym prezydentem, czego przecie¿ nie sposób Polsce ¿yczyæ, ale jest te¿ mo¿liwoœæ, ¿e w wyniku ro¿nych splotów okolicznoœci bêdzie prezydentem dobrym lub choæby przeciêtnym. Ludzie siê zmieniaj¹ w nowych warunkach. Piastowanie stanowiska nie pozostaje bez znaczenia na ich osobowoœæ. Czas poka¿e, w jakim kierunku podryfuje Komorowski jako polityk, czas poka¿e, jakim oka¿e siê cz³owiekiem. Natomiast ten¿e czas pokazuje ju¿, ¿e nie wyci¹gnêliœmy wniosków z lekcji z prezydentur¹ Lecha Kaczyñskiego. Kiedy ju¿ w oczach wiêkszoœci jawi³ siê on jako kandydat bez szans na drug¹ kadencjê, dziœ ta¿ wiêkszoœæ widzi w nim najlepszego prezydenta III RP. Mo¿e zatem z tym oœmieszaniem nie nale¿y siê spieszyæ? Niezale¿nie od wszystkiego, nie zapominajmy, ¿e oœmieszony prezydent, oœmiesza tak¿e nas wszystkich. Eryk Promieñski AUTORYZOWANY DEALER

Znajdziesz nas www.adelco.com

SPECJALIZUJEMY SIÊ W NAPRAWACH SAMOCHODÓW EUROPEJSKICH

Wykonujemy coroczne inspekcje stanowe

Greenpoint - (718) 349-0433 384 McGuinness Blvd. /róg Dupont St. Godziny otwarcia: pon-pi¹tek 8am-6pm, sobota 8am-1pm Akceptujemy karty: VISA, MASTER, DISCOVER


4

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

¤ ŒWIAT

Ludowe tradycje - zapisy pamiêci

Dobra wiadomoϾ

Plon niesiemy, plon!

Szcz¹tki Tupolewa le¿¹ce od kwietnia pod go³ym niebem na lotnisku pod Smoleñskiem, bêd¹ przykryte brezentem i ogrodzone p³otem. Rosjanie obiecali to Edmundowi Klichowi, akredytowanemu przy rosyjskiej komisji wyjaœniaj¹cej przyczyny katastrofy. Nie wiadomo jednak kiedy to nast¹pi. Wiadomo natomiast, ¿e wrak niszczeje, a wraz z nim ewentualne dowody pozwalaj¹ce ustaliæ przyczyny tragedii.

General Motors wraca na gie³dê Motoryzacyjny koncern z³o¿y³ dokumenty umo¿liwiaj¹ce mu powrót na gie³dê. W odzyskaniu dobrej pozycji pomóg³ koncernowi rz¹d USA - asygnuj¹c 50 mld. dol..

Znaleziono cia³o burmistrza Meksykañskie s³u¿by bezpieczeñstwa znalaz³y cia³o uprowadzonego z w³asnego domu burmistrza Santiago - Edelmiro Cavazosa. By³o ono zwi¹zane i porzucone na wiejskiej drodze. Przypuszcza siê, ¿e burmistrz zosta³ zabity za walkê z gangami handluj¹cymi narkotykami.

Francja pozbywa siê Romów Rz¹d francuski deportowa³ do Rumunii 93 osoby pochodzenia romskiego. Francuzi do koñca sierpnia zamierzaj¹ odes³aæ jeszcze 700 Romów do krajów ojczystych. Decyzje te uzasadnia siê wzglêdami bezpieczeñstwa.

PowódŸ w Pakistanie Ponad cztery miliony ludzi w Pakistanie zosta³o bez dachu nad g³ow¹ w wyniku powodzi, które w ostatnich tygodniach nawiedzi³y ten kraj. Straty wywo³ane kataklizmem id¹ w miliardy dolarów.

Kara za graffiti Siedem miesiêcy wiêzienia i trzy razy wymierzone batem przys¹dzono 32-letniemu Szwajcarowi, który na wagonie singapurskiego metra wymalowa³ graffiti. Zidentyfikowano go na podstawie nagrañ kamery umieszczonej w metrze. Singapur s³ynie z surowego prawa. Za ¿ucie gumy p³aci siê wysokie kary. Za przemyt narkotyków grozi œmieræ.

Zginê³y dzieci w Indii Podczas monsumowych deszczy na pó³nocy Indii zawali³a siê szko³a. Przyczyn¹ by³o obsuniê-

Uroczystoœæ Wniebowziêcia Najœwiêtszej Maryi Panny, inaczej Matki Bo¿ej Zielnej rozpoczyna okres do¿ynkowy. Oprócz zielnych wi¹zanek rolnicy przynosz¹ do koœcio³a wieñce do¿ynkowe, aby podziêkowaæ Bogu za szczêœliwie ukoñczone ¿niwa i zebrane plony ziemi, od których zale¿y dostatek domu. ¯niwa by³y bardzo wa¿nym wydarzeniem w rocznym cyklu pracy na roli. O ich rozpoczêciu przypomina³y ludowe przys³owia: „W lipcu siê k³osek korzy, ¿e niesie dar bo¿y, ale najpierwsza Ma³gorzata sierp w zbo¿e za³o¿y”. „Wraz ze Szkaplerzn¹ Matk¹ idŸ na zagon z czeladk¹”. Jednak o konkretnym dniu rozpoczêcia ¿niw decydowa³ gospodarz, który w dniach i œwiêtej Ma³gorzaty i Matki Bo¿ej Szkaplerznej, gdy obesch³a rosa, wychodzi³ na pole i sprawdza³ twardoœæ ziarna w k³osie. I gdy zbo¿e by³o dojrza³e, to rozpoczynano ¿niwowanie w wybrany dzieñ, który uwa¿ano za szczêœliwy. Do tych dni nale¿a³a sobota. Dzieñ poœwiêcony Matce Bo¿ej by³ jak najbardziej odpowiedni na rozpoczêcie najwa¿niejszych prac polowych. Trzeba by³o w tym dniu ukosiæ, chocia¿ jeden dziesi¹tek zbo¿a. W niektórych regionach kraju proszono kap³ana, aby pob³ogos³awi³ i pokropi³ œwiêcon¹ wod¹ odœwiêtnie ubranych ¿niwiarzy, kosy, sierpy, m³otki i ose³ki. Z bo¿ym b³ogos³awieñstwem i œwiadomoœci¹ opieki Matki Bo¿ej rozpoczynano ¿niwa. Nie przeszkadza³o to w przestrzeganiu niektórych zwyczajów ¿niwnych, które niejako ociera³y siê o zabobon. Przed rozpoczêciem koszenia, w jednym z naro¿ników pola k³adziono chleb na serwecie, aby zapewniæ dobr¹ m¹kê z koszonego zbo¿a. Zaœ pierwsze œciête ŸdŸb³a zbo¿a uk³adano na polu w kszta³t krzy¿a, który by³ widzialnym znakiem obecnoœci Boga w ¿niwnym utrudzeniu. Czasami, pierwszy ma³y snopek przynoszono do domu i k³adziono pod obrazem, gdzie pozostawa³ a¿ do czasu zwózki zbo¿a do stodo³y. Mia³o to chroniæ zabudowania gospodarskie przed uderzeniem pioruna. Czas ¿niwowania to czas znojnej pracy. Mimo utrudzenia na polach szczególnie wieczorem mo¿na by³o us³yszeæ nie tylko krzyk przepiórki, ale i œpiew ¿niwiarzy. Najczêœciej ¿niwowa³a ca³a rodzina, szczególnie, gdy zbo¿e koszono kos¹. Najczêœciej gospodarz, jeœli nie mia³ parobków, kosi³ zbo¿e na œcianê a ¿ona podbiera³a œciête zbo¿e i wi¹za³a powrós³em w snopki. Do robienie powróse³ i znoszenia snopków anga¿owano dzieci. Grabi³y one œciernisko lub zbiera³y do koszyka k³osy. Nic siê nie mog³o zmarnowaæ. Najprzyjemniejsz¹ por¹ ¿niwnego dnia by³o póŸne popo³udnie, gdy s³oñce chyli³o siê ku zachodowi. Sk³adano wtedy snopy w dziesi¹tki, mendle lub kopy i z radoœci¹ owocnie prze¿ytego dnia wracano do domu na spoczynek. Zaœ najradoœniejszym dniem ¿niwowania by³ dzieñ przygotowania tak zwanej przepiórki, która by³a znakiem zakoñczenia ¿niw. Na polu zostawiano garœæ nieœciêtego zbo¿a i wi¹zano koñce k³osów, tworz¹c w ten sposób coœ w rodzaju s³omianej czapki. Pod t¹ czapk¹, na kamieniu k³adziono kromkê chleba, który by³ pokarmem dla ptaków, w tym tak¿e przepiórek. Oskar Kolberg tak opisywa³ przepiórkê w XIX wieku: „Wracaj¹ do zostawionej garœci stoj¹cego zbo¿a, otaczaj¹ je w ko³o i œpiewaj¹ stosowne pieœni, wyrywaj¹c spoœród niego wszelki chwast, co znaczy jak siê wyra¿aj¹: pliæ brodê. Nastêpnie jedna ze starszych kobiet, wzi¹wszy i skrêciwszy wszystkie k³osy w jedno, zwraca je ku ziemi i zawija w œrodek brody: poczem dziewczêta zawi¹zuj¹ ca³¹ tê garœæ wst¹¿k¹ i ubieraj¹ kwiatami. Dope³niwszy tego od-

chodz¹, pozostawiaj¹c ow¹ brodê w polu, na pastwê ptactwa i myszy, jako ofiarê: inaczej zwierzêta te mœci³yby siê i wielk¹ w gumnach robi³yby szkodê”. Przepiórkê pozostawiano na polu a¿ do jesiennej orki. Przepiórka by³a nie tylko znakiem zakoñczenia ¿niw, ale tak¿e rozpoczêcia wielkiego dziêkczynienia za zebrane plony, g³ównie plony zbó¿. Zaczyna³ siê czas do¿ynek, które nazywano tak¿e obrzynkami, okrê¿nem lub wieñcowem. Ta ostania nazwa nawi¹zuje do wieñca do¿ynkowego z plonów ziemi, który by³ najwa¿niejszym atrybutem do¿ynkowego œwiêtowania. Zygmunt Gloger, polski historyk, archeolog, etnograf, folklorysta, krajoznawca, tak pisze o do¿ynkach: „S¹ podania, ¿e za ukoñczone pomyœlnie ¿niwa dawni S³owianie odbywali dziêkczynienia bóstwu, po³¹czone z igrzyskami narodowemi i opiewaniem czynów bohaterskich, zamo¿noœci i dokonanych prac rolnych gospodarza, którego niwê sprz¹tniêto i który s¹siadom swoim biesiadê z tego powodu wyprawi³. Tak, wiêc do¿ynki i okrê¿ne, zwane w ró¿nych stronach Polski „wy¿ynkami”, „obrzynkami”, „zarzynkami” lub „wieñcem”, uroczyœcie i wszêdzie po dworach ziemian polskich do ostatnich czasów obchodzone, nale¿¹ do charakterystycznych i najpiêkniejszych obrzêdów rolniczych narodu polskiego i s¹ zabytkiem obyczajowym pierwotnego rolnictwa Polan nad Wis³¹ i Wart¹, od których obyczaj ten przejmowa³y plemiona pruskie i litewskie”. Dziêkczynienie za plony ziemi s¹ znane prawie we wszystkich kulturach. Staro¿ytni Grecy obchodzili do¿ynki na czeœæ Demeter, bogini p³odnoœci, rolnictwa i urodzaju. Staro¿ytni Rzymianie do¿ynkowe œwiêtowanie kierowali ku Consusowi, bo¿kowi opiekuj¹cemu siê ziarnem zgromadzonym w spichlerzach. ¯ydzi œwiêtowali do¿ynki w dniu Piêædziesi¹tnicy oraz w œwiêto Namiotów. W Stanach Zjednoczonych dzieñ Dziêkczynienia œwiêtuje siê, wspominaj¹c pierwsze zbiory osadników europejskich na ziemi amerykañskiej. Mo¿na powiedzieæ, ¿e od samych pocz¹tków cz³owiek kierowa³ swoje dziêkczynienie do Boga, Stwórcy wszystkiego, którego na pocz¹tku odnajdywa³ niejako po omacku. B³¹dz¹c, nazywa³ Go imionami bo¿ków pogañskich. Oœwieceni bo¿ym objawieniem zawartym na kartach Biblii poznajemy prawdziwego Boga i do Niego kierujemy nasze dziêkczynienie. Z kart Biblii i tradycji poznajemy Maryjê, jako szczególn¹ nasz¹ orêdowniczkê, st¹d te¿ jest Ona tak mocno obecna w naszym do¿ynkowym dziêkczynieniu. W Polsce do¿ynki, w obecnym kszta³cie obchodzono ju¿ w XVI wieku. Wtedy to powsta³y msze wotywne z b³ogos³awieñstwem plonów. W³aœciciele maj¹tków urz¹dzali dla ¿niwiarzy, w ramach podziêkowania za dobr¹ pracê poczêstunek, zabawy i tañce. Franciszek Salezy Dmochowski w roku 1807 pisa³: „Gdy przysz³a gromada z wieñcem po ukoñczeniu ¿niw, przyj¹³ j¹ ojciec wraz z matk¹ na ganku dworskim, a

potem gromada wesz³a do wielkiej sali na dole i tam ochoczo tañcowa³a do póŸnej nocy”. Pod koniec XIX wieku, na wzór do¿ynek dworskich zaczêto urz¹dzaæ do¿ynki ch³opskie. Bogaci gospodarze wyprawiali je dla swych domowników, rodziny, a tak¿e dla parobków i najemników. Najczêœciej wieniec do¿ynkowy niesiono do koœcio³a, a nastêpnie, po poœwiêceniu, udawano siê w uroczystym pochodzie do gospodarza do¿ynek, œpiewaj¹c po drodze pieœni religijne i do¿ynkowe, w których powtarza³ siê refren: Plon niesiemy plon, w gospodarza dom! ¯eby dobrze plonowa³o, po sto korcy z ziarna da³o. Plon niesiemy, plon! Poœwiêcone wieñce przechowywano w stodole do nastêpnego roku. Wykruszano z niego ziarna i mieszano z ziarnem siewnym. Tak dzisiaj, jak i dawniej, wieñce do¿ynkowe maj¹ ró¿ny kszta³t. S¹ nieraz wspania³ymi dzie³ami sztuki ludowej, w których treœæ religijna splata siê ze sprawami codziennego ¿ycia. Przechowuje siê je bardzo czêsto, jako dzie³a sztuki, w specjalnych pomieszczeniach parafialnych lub gminnych. Tradycja do¿ynek w naszym narodzie jest bardzo ¿ywa. Urz¹dza siê do¿ynki parafialne, gminne, wojewódzkie, krajowe. Mimo ró¿nic zewnêtrznych, istota œwiêtowania pozostaje ta sama: dziêkujemy Bogu za chleb, który jest symbolem wszelkich darów otrzymywanych od Niego, zarówno tych duchowych jak i materialnych. Piêknie to ujmuje pieœñ do¿ynkowa z moich rodzinnych stron: „Dobrze obrodzi³o zbo¿e tego roku. Œwiêtuj¹ rolnicy i ojczyzna ca³a, Dobrych gospodarzy dziœ sobie wybra³a. Ten zbo¿owy wieniec z dum¹ podajemy I szczêœcia, i zdrowia z serca winszujemy. B³ogos³aw nam, Panie z wysokiego nieba, Aby nam ju¿ nigdy nie zabrak³o chleba”. Ks. Ryszard Koper www.ryszardkoper.pl


KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

5

Polski krzy¿ pañski Od wielkoœci do œmiesznoœci jeden krok. Przypomina siê ta stara prawda przy okazji wydarzeñ przed pa³acem prezydenckim w Warszawie. A to t³umek seniorów przepêdzi³ m³odych ksiê¿y, którzy mieli przenieœæ do pobliskiego koœcio³a krzy¿ na czeœæ ofiar katastrofy pod Smoleñskiem. Potem t³umek m³odzie¿y przyszed³ w nocy obra¿aæ starszych ludzi modl¹cych siê pod krzy¿em - a co ciekawe, prowodyrem m³odzie¿owej zadymy by³ by³y pracownik Wojskowych S³u¿b Informacyjnych, szanta¿ysta senatora Piesiewicza i gwa³ciciel prostytutek w warszawskich agencjach towarzyskich w jednej osobie. Nastêpnie po cichu, w nocy, wmurowano w œcianê pa³acu tabliczkê pami¹tkow¹ i rano ods³oniêto j¹ bez fanfar. Potem jakiœ szaleniec obla³ tê tabliczkê fekaliami z rozbitego s³oika. A napiêcie ci¹gle roœnie. Ostatnio starszy osobnik z granatem rêcznym grozi³ obroñcom krzy¿a, ¿e ich wysadzi w powietrze. Katastrofa smoleñska pokaza³a, jak s³abe i wewnêtrznie rozbite jest pañstwo polskie, skoro nie potrafi³o zabezpieczyæ zagranicznej wizyty delegacji na najwy¿szym szczeblu. Przez kilka nastêpnych dni wydawa³o siê, ¿e Polakom wystarczy do otrzeŸwienia tak mocne ostrze¿enie. Jest nad czym pomyœleæ, kiedy ginie prezydent i czêœæ bardziej patriotycznej elity kraju dodaj¹c swoj¹ ofiarê do wczeœniejszych ofiar sowieckiej zbrodni katyñskiej. Setki tysiêcy ludzi gromadz¹cych siê na Krakowskim Przedmieœciu zaraz po katastrofie i te 180 tysiêcy, które sta³o w wielogodzinnej kolejce, ¿eby oddaæ ostatni ho³d parze prezydenckiej, zdawa³o siê œwiadczyæ o przebudzeniu narodu. Teraz na miejscu tamtych wznios³ych prze¿yæ widzimy gorsz¹ce sceny przemie-

szane modlitw¹. W³adze nie potrafi¹ rozwi¹zaæ sytuacji. Natomiast opozycja PiS, zw³aszcza Jaros³aw Kaczyñski, nie pomaga w tym, chyba s¹dz¹c, ¿e póki nie ma stanowczego zobowi¹zania budowy pomnika opodal pa³acu prezydenckiego, dopóty nie mo¿e wypuœciæ z rêki takiej karty przetargowej. Kaczyñskiemu zale¿y na kulcie wokó³ katastrofy, poniewa¿ mo¿e byæ zaczynem odrodzenia narodowego w przysz³oœci, jak uk³adanie z kamieni pomnika stoczniowców w Gdañsku zabitych przez komunistów w 1970 roku. Zreszt¹, konflikt wokó³ krzy¿a gra na jego korzyœæ mobilizuj¹c najtwardszy elektorat i os³abiaj¹c prezydenta Bronis³awa Komorowskiego, którego wybór Kaczyñski publicznie podwa¿y³ i nie pojawi³ siê na uroczystoœci zaprzysiê¿enia nowego prezydetna. Tym siê obecnie pasjonuje polska opinia publiczna - sytuacja pod prezydenckim pa³acem, podczas gdy krajowi grozi katastrofa finansowa. Niech przemówi ktoœ, kto zna gospodarkê. Profesor Krzysztof Rybiñski ze Szko³y G³ównej Handlowej w Warszawie, wiceprezes Narodowego Banku Polskiego w latach 2004 - 2008 uwa¿a, ¿e krach jest blisko. Zdaniem Rybiñskiego, afery III Rzeczpospolitej, jak alkoholowa, Funduszu Obs³ugi Zad³u¿enia Zagranicznego, paliwowa czy hazardowa s¹ niczym, w porównaniu z afer¹ finansów publicznych, któr¹ ca³kiem legalnie organizuje obecny rz¹d. W rezultacie afery kraj zostanie bez maj¹tku ale z olbrzymimi d³ugami, które w ci¹gu najbli¿szych czterech lat wzrosn¹ o dodatkowe 350 miliardów z³otych. Taki czarny scenariusz wynika z oficjalnych dokumentów rz¹dowych. Chodzi o og³oszony na pocz¹tku sierpnia Wieloletni Plan Finansowy Pañstwa. Zapowiada siê tam, ¿e pañstwo sprzeda wszyst-

Listy do redakcji  Drodzy Pañstwo Mój syn Kuba ma piêæ lat, jest dzieckiem niepe³nosprawnym a wychowujê go sama. Kuba wymaga intensywnej rehabilitacji i tylko dziêki ludziom dobrej woli, którzy nas wspieraj¹ jest ona mo¿liwa. Dlatego pomyœla³am, ¿e mo¿e Polonia za granic¹ zechcia³aby nam równie¿ pomóc. Jakub urodzi³ siê 24.03.2005 r. z ciê¿k¹ wad¹ wrodzon¹ serca HLHS-niedorozwojem lewej komory (oznacza to, ¿e ¿yje tylko z jedn¹ komor¹ serca). Mój syn przeszed³ dwie operacje - pierwsz¹ gdy mia³ tydzieñ, drug¹ w wieku siedmiu miesiêcy. Niestety w kilka dni po drugiej operacji dosz³o u Kuby do zatrzymania akcji serca i na skutek tego do niedotlenienia mózgu. Od tego czasu mój synek cierpi na pora¿enie czterokoñczynowe (nie chodzi, sam nie siedzi, nie przewraca siê na boki, nie bawi siê r¹czkami), nie mówi, ma padaczkê, g³êboki niedos³uch obustronny (nosi aparaty s³uchowe), mia³ równie¿ przez prawie dwa lata za³o¿on¹ rurkê tracheotomijn¹ przez któr¹ oddycha³; ma tak¿e podwichniête stawy biodrowe. Kuba potrzebuje intensywnej rehabilitacji, zarówno w domu jak i podczas turnusów rehabilitacyjnych, które s¹ bardzo drogie i przekraczaj¹ moje mo¿liwoœci finansowe (jeden dwutygodniowy turnus kosztuje oko³o 4000 z³). Kubusiowi mo¿na pomóc przekazuj¹c darowiznê na jego subkonto w Fundacji S³oneczko: FUNDACJA POMOCY OSOBOM NIEPE£NOSPRAWNYM\"S£ONECZKO”\ Stawnica 3377-400 Z³otów SBL ZAKRZEWO Nr konta: GBW.CPL.PP.89 8944 0003 0000 2088 2000 0010 Koniecznie z dopiskiem: Dla Jakuba Synowca, symbol 94/S O Kubusiu mo¿na poczytaæ na naszym blogu www.mojkubusiek.bloog.pl Z góry dziêkujê serdecznie i gor¹co pozdrawiam Hanna Synowiec - mama Kubusia IP: 83.18.128.214

ko, co siê da i zad³u¿y na dodatkowe 350 miliardów z³otych w ci¹gu najbli¿szych trzech lat. Sk³adki z Otwartych Funduszy Emerytalnych bêd¹ topione przez rz¹d w gigantycznej dziurze bud¿etowej. W roku 2013 nasz d³ug pañstwowy wyniesie 900 miliardów z³otych. Natomiast liczba urzêdników pañstwowych zbli¿y siê do 500 tysiêcy, a w roku 1990 by³o 160 tysiêcy. “Zostaniemy jak go³odupcy”, konkluduje profesor Rybiñski. Ju¿ w marcu bie¿¹cego roku “The New York Times” pisa³, ¿e Polska jest w najgorszej sytuacji spoœród krajów europejskich, gorszej nawet ni¿ Grecja, kiedy weŸmie siê pod uwagê zobowi¹zania pañstwa nie tylko wobec wierzycieli zagranicznych, ale równie¿ wobec w³asnych obywateli, w tym emerytur i s³u¿by zdrowia. Zobowi¹zania

pañstwa s¹ 15 razy wiêksze ni¿ produkt krajowy brutto. Procentowo wygl¹da to tak: Zobowi¹zania Polski 1550 procent PKB, Grecji - 875 procent, natomiast przeciêtna dla Unii Europejskiej wynosi 434 procent. Czarny scenariusz dla Polski nie musi siê spe³niæ, ale pod pewnymi warunkami. Trzeba bêdzie podnieœæ wiek emerytalny, systematycznie osi¹gaæ wysoki wzrost gospodarczy, czyli ponownie zostaæ “tygrysem Europy”, a polskie kobiety powinny rodziæ kilka razy wiêcej dzieci, dostarczaj¹c w ten sposób przysz³ych pracowników gospodarce. Niestety, polskie media wol¹ zajmowaæ siê stanem psychicznym Jaros³awa Kaczyñskiego po ciê¿kiej stracie rodzinnej i obroñcami krzy¿a pod pa³acem prezydenckim. Krzysztof K³opotowski


6

KURIER PLUS 21SIERPNIA 2010

BRAZYLIA, ARGENTYNA, CHILE I... WODOSPADY By³ póŸny zimowy wieczór, kiedy rozdzwoni³ siê mój telefon. To by³a moja przyjació³ka Krystyna Tar³oska, która dzwoni³a z propozycj¹ nie do odrzucenia - wyjazd do Ameryki Po³udniowej. Ca³a wyprawa by³a do za³atwienia po okazyjnej cenie oferowanej przez agencjê podró¿y. Trzeba siê by³o tylko prêdko zdecydowaæ, Zaraz na drugi dzieñ pobieg³yœmy do agencji uregulowaæ koszty wycieczki. Krystyna i ja uwielbiamy podró¿e. I wreszcie 23 lutego 2009 roku na lotnisku JFK w Nowym Jorku spotykam siê z Krystyn¹. W doskona³ych nastrojach po raz kolejny wyruszamy w œwiat. Tym razem na zwiedzanie Chile, Argentyny i Brazylii. Razem z nami jedzie jeszcze jeden pan z Kanady, jedna Koreanka i 29-ciu, rodowitych Amerykanów.

Chile - Santiago

W Santiago (po hiszpañsku - Santiago de Chile), stolicy Chile, które jest najwiêkszym z miast tego kraju l¹dujemy 24 lutego 2009, po 12-to godzinnym locie non-stop. Santiago, to ogromna metropolia gdzie mieszka ponad piêæ milionów ludnoœci. Nowoczesne, ³adne lotnisko podoba mi siê do momentu, kiedy chilijski celnik wyjmuje z mojego plecaka dwa banany, które wczeœniej w³o¿y³am do niego - ot tak, a¿eby w drodze coœ przegryŸæ. Krystyna mia³a dwie marchewki i kawa³ek selera. Niestety, t³umaczenia nie zda³y siê na nic. Celnik by³ nieub³agany. Przek¹ski „kosztowa³y” nas 200 dolarów kary. To by³y najdro¿sze „warzywka i owoce” jakie kiedykolwiek kupi³yœmy. Ale co by³o robiæ – zap³aci³yœmy. Autobusem z lotniska docieramy do hotelu w Santiago, gdzie zostawiamy baga¿e w naszych pokojach i wyruszamy na wzgorze Œw. Krzysztofa. Poœród egzotyczych krzewów, kwiatów i palm w bajecznej tropikalnej scenerii, powoli

wspina³yœmy siê otwartymi wagonikami kolejki szynowej na szczyt, gdzie z lotu ptaka mo¿na podziwiaæ przepiêkne widoki na rozleg³e miasto, okolice i góry Andy. Jest to równie¿ szczególne miejsce ze wzglêdu na statuê œw. Krzysztofa, która umieszczona jest na wierzcho³ku tej góry. Spokojna muzyka, pozwala siê wyciszyæ i odpocz¹æ. Mo¿na tam równie¿ uczestniczyæ we mszy œwêtej pod go³ym niebem. Nastrój tego miejsca, cicha muzyka, niewiarygodnie piêkne widoki i lazurowe niebo sprawi³y, i¿ odczuwam tu bliskoœæ Boga bardziej, ani¿eli w budynku koœcielnym. PóŸniej udajemy siê do centrum miasta. Pe³nia lata, ³agodny klimat pozwala mam na d³ugi spacer po Placu G³ównym. Tubylcy bardziej przypominaj¹ Europejczyków, ni¿ Indian. Zreszt¹ przewodnik nadmienia, ¿e Chilijczycy swój wygl¹d zawdziêczaj¹ Hiszpanom, Niemcom i W³ochom. Do œrodka Pa³acu Prezydenckiego nie mo¿na wejœæ ze wzglêdu na bezpieczeñstwo - jest zamkniêty dla turystów. Pozosta³o nam tylko podziwiaæ tañcz¹ce w d³ugiej lini fontanny, znajduj¹ce siê przed tym budynkiem. Ale za to mia³yœmy mo¿liwoœæ odwiedziæ Muzem Historyczne z unikaln¹ prekolumbijsk¹ sztuk¹ z Po³udniowej i Centralnej Ameryki. W muzeum przewa¿aj¹ takie eksponaty jak: gliniane postacie, dzbany, narzêdzia oraz wyroby ze srebra i z³ota. Na drugi dzieñ udajemy siê autobusem poza miasto do winiarni. Po raz pierwszy w ¿yciu mog³am zobaczyæ ca³y proces produkcji i skosztowaæ ró¿nych gatunków win. Próbowa³am, a jak¿e, i czerwonych i bia³ych wszystkie by³y wyborne. W drodze powrotnej do hotelu zatrzymujemy siê na krótki postój w portowym mieœcie Valparaiso. Przy stoiskach z miejscowymi pami¹tkami naby³am obrazek z widokiem tego miasta, które zapamiêta³am z uroczych w¹skich a zarazem bardzo krêtych uliczek. Nastêpny dzieñ spêdzamy w nadmorskim kurorcie - Vina del Mar. Akurat odbywa³ siê tam festiwal piosenki (Vina del Mar International Song) dlatego miasto jest pe³ne rozeœmianej m³odzie¿y spacerujacej nad brzegiem oceanu. Panuje weso³y nastrój. Domy i ulice s¹ zadbane i dobrze zagospodarowane. Miasto - kurort jest pe³ne najró¿niejszych restauracji. Zdecydowa³yœmy siê na jedn¹ z nich, gdzie zamierzamy popróbowaæ chilijskich potraw. Przy wejœciu wita nas w³aœciciel, przystojny starszy pan o œlicznych niebieskich oczach, biegle mówi¹cy po hiszpañsku, niemiecku i angielsku. Poleci³ mi danie z potraw morza z chilijskim sosem. Po³knê³am je z ogromnym apetytem - by³o mniammniam!

Pó³nocna Patagonia - Bariloche O œwicie wyjazd na lotnisko i przelot do Pó³nocnej Patagonii, która jest na pograniczu Chile i Argentyny. Ka¿dy mo¿e tam znaleŸæ to co kocha; góry, lasy, czyst¹ wodê, cudowne orzeŸwiaj¹ce powietrze i widoki takie, ¿e zapieraj¹ dech. Jeszcze zaliczamy tylko jedn¹ miejscowoœæ po chilijskiej stronie o nazwie - Puerto Varas. Malutkie, urocze miasteczko po³o¿one nad jeziorem Llanquihue. Takim czystym powietrzem jak w tym miasteczku, chcia³abym oddychaæ zawsze. Mijamy pe³no spaceruj¹cych turystów, czêsto s³ychaæ jêzyk niemiecki u¿ywany przez turystów z Niemiec jak i miejscowych mieszkañców, bêd¹cych potomkami Niemców, którzy przyjechali tu po wojnie (za zgod¹ chilijskiego rz¹du). Mamy wra¿enie jakbyœmy by³y w Niemczech. Resztê dnia spêdzamy nad jeziorem, podziwiaj¹c zaœnie¿one wulkany. Po pla¿y biegaj¹ bezpañskie psy, które nie zwracaj¹ uwagi na ludzi, a ludzie na nich - ka¿dy ¿yje swoim rytmem. Muszê tylko z przyjemnoœci¹ nadmieniæ, ¿e te psy nie by³y wychudzone tak, jak to bywa to w innych krajach Ameryki Œrodkowej i Po³udniowej. W nastêpnym dniu autobusem pokonujemy kilkanaœcie kilometrów i ju¿ jesteœmy w Argentynie w znanym Narodowym Parku Nahuel Huapi, który jest najstarszym parkiem narodowym w tym kraju. Jego powierzchnia wynosi 3 190 km2. Le¿y w pó³nocnej Patagonii i jest najczêœciej odwiedzanym miejscem przez turystów. Wsiadamy na statek i p³yniemy na krótk¹ wycieczkê po jeziorze - Nahuel Huapi. Ma ono powierzchniê 544 km2 i jest g³êbokie na 450m. Le¿y na wysokoœci 767 m n.p.m., po wschodniej stronie Andów. P³yn¹c, podziwiamy cudne widoki. Otaczaj¹ nas góry i pagórki a wszystkie s¹ pokryte gêstymi lasami. Lasy maj¹ wszystkie mo¿liwe kolory zieleni. Co jakiœ czas mijamy ró¿nej wielkoœci wyspy. Miejscowi Indianie nazywaj¹ to miejsce “Tygrysia Wyspa”, a niektórzy dopatrzyli siê nawet podobieñstwa tych wysp do tygrysa. W mieœcie Bariloche (po hiszpañsku - San Carlos de Bariloche) wybieramy siê kolejk¹ linow¹ do punktu widokowego aby zobaczyæ widok na panoramê tego miasta, jeziora Nahuel Huapi, Moreno i góry; Cerro Catedral, Cerro Lopez oraz Tronader. Pogoda nam sprzyja³a, tote¿ mia³yœmy widoki, ach! Po prostu czysta poezja. Na nocleg zatrzymujemy siê w San Carlos de Bariloche. Miasto s³ynie z alpinistyki, sportów narciarskich i wodnych. Liczy 94 tysi¹ce mieszkañców. Spokojne, z bardzo ¿yczliwymi tubylcami. Argentyna znana jest z dobrych win, wiele z nich nale¿y do œwiatowej klasy. Wczeœniej zasiêgnê³yœmy informacji, które wina uchodz¹ za najlepsze. Polecono nam dwa gatunki: czerwone “Malbec” i bia³e “Torrontes”- rzeczywiœcie wyœmienite. W San Carlos de Bariloche maj¹ równie¿ bardzo dobr¹ czekoladê i dobrze parz¹ kawê. Polecam spróbowaæ.

Buenos Aires Buenos Aires - stolica Argentyny, miasto zwane Pary¿em Ameryki Po³udniowej . Skupia ono najwiêcej Polonii w Ameryce Po³udniowej. Stare budownictwo wymieszne jest z nowoczesn¹ architektur¹. Mijamy luksusowe osiedle Retiro, mieszkaj¹ tam popularni aktorzy, politycy i biznesmeni. Jak wszêdzie na obrze¿ach miasta w slamsach ¿yj¹ najbiedniejsi, których tam nie brakuje. ¼

POLSKA FIRMA MEDYCZNA NAJLEPSZE PRODUKTY MEDYCZNE NA TERENIE NOWEGO JORKU I OKOLIC wózki inwalidzkie ³ó¿ka szpitalne aparaty tlenowe pampersy i wk³adki higieniczne ortopedyczne buty z wk³adkami

DOSTAWA ZA DARMO

WYSY£KA DO POLSKI

Przyjmujemy Medicare i Medicaid oraz wiêkszoœæ programów HMO Zadzwoñ, doradzimy: tel. (718) 388-3355 fax: 718-599-5546; www.masurgicalsupply.com, 314 Roebling St, Brooklyn, NY 11211


7

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

AMERYKAÑSKA FIRMA ADWOKACKA

ABRAHAM FRYDMAN ADWOKAT MÓWI PO POLSKU

W Buenos Aires jest ich ponad 800tys. Na nocleg zatrzyma³yœmy siê w centrum miasta w hotelu w pobli¿u ulicy Floryda, która jest du¿ym centrum handlowym. Mo¿na na niej spotkaæ wielu bisnesmenów, artystów ulicznych i turystów z ca³ego œwiata. S¹ tam dobrze zaopatrzone eleganckie butiki. Mnie zachwycaj¹ ich bardzo ³adne i dobre gatunkowo skórzane wyroby. W niedzielê pobieg³yœmy z Krystyn¹ na Plac Dorego gdzie znajduje siê s³ynny pchli targ - Feriade San Telmo. Dla Krystyny to by³o prawdziwe królestwo. Jest tam wszystko. Ktoœ, kto zna siê na starociach, mo¿e na targu za niewielkie pieni¹dze nabyæ coœ naprawdê cennego. W powrotnej drodze zatrzyma³yœmy siê na Plaza de Mayo przy ró¿owym Pa³acu Prezydenckim - Casa Rosada. To w³aœnie tam ze s³ynnego balkonu, Evita Peron przemawia³a do Argentyñczyków. Uwieczniamy siê na fotografii przy Piramida de Mayo, upamiêtniaj¹cej ich niepodlegloœæ i wracamy do naszego hotelu. W nastêpnym dniu udajemy siê do dzielnicy La Boca na najs³ynniejsz¹ ulicê - El Caminita. Dzielnica ta jest znana z wyj¹tkowej urody kolorowych domów, w których kiedyœ mieszkali pierwsi emigranci, g³ównie z W³och i Hiszpani. Panuje tam weso³a atmosfera. Ulica wype³niona jest muzyk¹ i tañcem. Restauracje oferuj¹ s³ynne steki i pokazy argentyñskiego tanga. W tym wyj¹tkowym mieœcie na uwagê zas³uguje cmentarz - Cementario de la Recoleta, gdzie spoczywaj¹ najznakomitsi obywatele tego miasta. W³aœnie tam z³o¿ono prochy Evity Peron. Evita wywodzi³a siê z biedoty. By³a drug¹ ¿on¹ prezydenta Argentyny, Juliana Peron. Swego czasu by³a najbardziej wp³ywow¹ i uwielbian¹ osob¹ w Argentynie. Do tej pory do jej grobowca ustawia siê kolejka odwiedzaj¹cych. Wieczorem idziemy do teatru, bo bêd¹c w Argentynie obowi¹zkowo trzeba zobaczyæ pokaz pe³nego ekspresji argentyñskiego tanga. Energetyzuj¹ca muzyka, pozwala tancerzom na szybkie dynamiczne kroki z ró¿nymi figurami. Ten niew¹tpliwie piêkny taniec, ma swoich zagorza³ych zwolenników. Ja nazwa³am go „tangiem szarpanym”. Osobiœcie wolê tañczyæ coœ spokojniejszego. Muzyka, dobre wino i taniec dostarczy³y wszystkim dobrej zabawy – to by³ bardzo udany wieczór. Nastêpnego dnia zaraz po œniadaniu wyruszamy poza miasto do stadniny koni. Na ranczo wita nas w tradycyjnym stroju “Gaucho”- czyli kowboj. Ka¿da pani zosta³a obdarowana przez niego buziaczkiem. Gauchos pokazali nam swój styl ¿ycia, wystrój domu i zaprosili nas na obfity obiad, który sk³ada³ siê z ró¿nych rodzajów wo³owych kotletów (steak), wieprzowiny, kie³bas, pasztetów z drobiu i przeró¿nych sa³at. A wina ka¿dy móg³ wypiæ i degustowaæ ile tylko chcia³. Podawano nam ró¿ne gatunki, ale nazw nie by³am w stanie zapamiêtaæ. Najwa¿niejsze, ¿e wypi³yœmy za zdrowie Nasze i Wasze. Gospodarze zaoferowali nam tak¿e przeja¿d¿kê bryczk¹ i w siodle. Po raz pierwszy dosiad³am konia. Na pocz¹tku trochê siê obawia³am czy koñ nie ruszy w galop, ale na szczêœcie mój wybraniec okaza³ siê spokojnym i ³agodnym towarzyszem. Mia³am uczucie, ¿e siê rozumiemy, po prostu w pe³ni mu zaufa³am, a jego ³agodne usposobienie rozluŸni³o mnie ca³kowicie. Kontakt z nim by³ dla mnie wspania³ym prze¿yciem, teraz myœlê o takiej kolejnej wspania³ej przeja¿d¿ce.

Wodospad Iquacu D³ugo nie mogliœmy wystartowaæ z Buenos Aires, bo otacza³a nas gêsta mg³a, dlatego samolot na lotnisku Narodowego Parku Iquazu wyl¹dowa³ z du¿ym opóŸnieniem. Na zewn¹trz uderza w nas duszne, gor¹ce i wilgotne powietrze (takie w³aœnie jest zazwyczaj lato w Nowym Jorku). Narodowy Park Iquazu znajduje siê na terenie Argentyny i s¹siaduje z brazylijskim Narodowym Parkiem Iquacu.

Zajmuje powierzchniê 1 700 km2. Znajduje siê on na po³udniowym brzegu rzeki Iquacu. Park ten zosta³ w 1984 roku wpisany na œwiatow¹ listê dziedzictwa UNESCO. W otoczeniu gêstych lasów poroœniêtych mchem i paprociami, wyznaczon¹ drog¹ zbli¿amy siê do najpotê¿niejszego na œwiecie wodospadu Iquacu który ma 72m wysokoœci (dla porównania-Niagara Fall ma 51m). Ogromna iloœæ wody z 4 km2 powierzchni wpada do pó³kolistej ska³y gdzie z og³uszaj¹cym hukiem sp³ywa do w¹wozu zwanego “Gardziel Diab³a” i tam rozp³ywa siê tworz¹c po drodze ró¿nej objêtoœci kaskady. Jest ich oko³o 270. Promienie s³oneczne i rozbryzgane cz¹steczki wody tworz¹ bajecznie kolorowe têcze.

WYPADKI 39 LAT PRAKTYKI W SPRAWACH WYPADKOWYCH Biura na Greenpoincie, Manhattanie i w Westchester. Przyjedziemy do domu lub szpitala. Status imigracyjny nieistotny. Konsultacja za darmo. Wynagrodzenie po zakoñczeniu sprawy.

718-882-1500 lub 914-574-5470 kolorowe stoje tañcz¹ zmys³owo w rytm bêbnów. Na pewno wszyscy bawi¹ siê wspaniale podczas karnawa³u, gdzie ró¿ne szko³y samby konkuruj¹ miêdzy sob¹ form¹ tañca jak i pomys³ami na fantastyczne stroje, które niekiedy nadmiernie ods³aniaj¹ wdziêki piêknych tancerek. Panowie byli zachwyceni samb¹. Tancerkami te¿! Nie na darmo powsta³o powiedzenie, ¿e je¿eli samba to tylko w Rio de Janeiro.

Petropolis

Narodowy Park Iquazu jest zg³oszony do konkursu - 7 Naturalnych Cudów Œwiata. Globalny wynik g³osowania ma siê roztrzygn¹æ dopiero w 2011 roku. Ja z przekonaniem odda³am swój g³os na to jedno z najpiêkniejszych miejsc na œwiecie.

Rio de Janeiro Pogoda nie dopisa³a nam podczas pobytu w Rio de Janeiro. Niebo by³o pe³ne chmur.Wjecha³yœmy jednak na górê Carcovado (709 m npm). Na jej wierzcho³ku jest s³ynna postaæ Jezusa Chrystusa Odkupiciela z rozpostartymi ramionami, mierz¹ca 38 m wysokoœci. Statua ta jest symbolem Rio de Janeiro. Trudno nam by³o opuœciæ to miejsce nie nasyciwszy siê widokami miasta. Tylko kilka razy s³oñce przebi³o siê przez chmury ukazuj¹c nam piêknie widoki na urwiste wzgórza, na których by³y gêsto zabudowane domy, a dalej ju¿ tylko nie koñcz¹cy siê Ocean Atlantycki. Nastêpnie pojecha³yœmy kolejk¹ linow¹ na s³ynn¹ granitow¹ górê “G³owa Cukru” (396m n.p.m.). Co jakiœ czas pada³ deszcz, ale za to chmury czêœciej odp³ywa³y ukazuj¹c nam cudny widok na oceaniczn¹ zatokê Guanabara. A wieczorem - samba! Tancerze ubrani w bajecznie

Na drugi dzieñ po zwiedzeniu Rio de Janeiro (najwiêksza metropolia i aglomeracja w Ameryce Po³udniowej), pojecha³yœmy autobusem do miasta Petropolis zwanego miastem cesarskim otoczonego górami Organowymi. Jest ono oddalone od Rio de Janeiro o 65 km. Droga wiod³a pomiêdzy malowniczymi wzgórzami i dolinami pokrytymi lasami. W dawnym letnim Muzeum Cesarzy Brazylii jest bogaty zbiór porcelany, mebli i bi¿uterii. Petropolis ma du¿o piêknych kolorowych rezydencji. Rzuca siê w oczy Krysztalowy Pa³ac, dom ksie¿niczki Izabeli czy te¿ katedra Sao Pedro de Alcantare. Ostatni dzieñ pobytu spêdzi³yœmy na pla¿y w Rio de Janeiro, która przylega³a do naszego hotelu - Sharaton. Ta czysta i bezludna pla¿a by³a dostêpna tylko dla goœci hotelowych, a temperatura wody w oceanie - idealna. Ogromne mocne fale pozwoli³y na œwietn¹ zabawê. S³ynna pla¿a Copacabana, jest otwarta dla wszystkich, bardzo bilsko ruchliwej ulicy. Tylko czy naprawdê taka piêkna? W Brazylii mo¿na zauwa¿yæ du¿¹ ró¿nicê pomiêdzy bogatymi a biednymi. Widzia³am w bogatych dzielnicach przera¿aj¹cych nêdzarzy, którzy poszukiwali w œmieciach resztek jedzenia. W ich oczach nie by³o nawet nadziei nazmianê losu. Smutni, przygnêbieni ludzie. A jak podaje statystyka, jest ich w Brazylii - oko³o 60 proc.. Chile i Argentyna s¹ w du¿o lepszej kondycji gospodarczej ani¿eli Brazylia. Tam nie widzia³am tak biednych ludzi jak w Brazylii. A teraz do domu. Zawsze z radoœci¹ wracam po ka¿dej podró¿y do Nowego Jorku. I jak zawsze, pe³na wra¿eñ, wspomnieñ, utrwalonych na zdjeciach niezapomnianych miejsc marzê o... kolejnej ¿yciowej podró¿y. Mo¿e nastêpnym razem bêdzie to... Afryka? Ewa Gabrynowicz


KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

8

Kartki z przemijania Rzucam siê codziennie na wiadomoœci z Polski w nadziei, ¿e rozs¹dek zwyciê¿y i dojdzie do jakiegoœ konsensusu politycznego. Ale gdzie tam! G³upota i nienawiœæ triumfuj¹. Walka o krzy¿ przed Pa³acem Prezydenckim w pe³ni ods³oni³a wiele naszych najgorszych cech. 15 sierpnia sk³adamy ochoczo kwiaty pod pomnikami Pi³sudskiego, zapominaj¹c ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI jednoczeœnie, co on o nas powiedzia³. Niestety jest to wci¹¿ aktualne. Dar wolnoœci marnujemy na w³asne ¿yczenie. Rozpacz. Nie umiej¹c rozliczyæ przesz³oœci, nie umiemy zbudowaæ przysz³oœci. Mo¿e uda siê to nastêpnemu pokoleniu, dla którego historia nie bêdzie ju¿ takim balastem, jakim jest dla nas. Swoj¹ drog¹, warto w koñcu sprawdziæ, w jaki sposób uda³o siê Francuzom i Niemcom zasypaæ okrutn¹ przesz³oœæ i dziœ stosunki miêdzy tymi narodami s¹ w pe³nym rozkwicie. W niema³ym stopniu to samo mo¿na powiedzieæ o Niemcach i Rosjanach. W wiêkszoœci krajów europejskich druga wojna œwiatowa to ju¿ czas bardzo odleg³y, u nas pamiêæ o niej wznieca siê przy ka¿dej okazji. Rozumiem, ¿e chodzi o przypomnienie œwiatu naszego bohaterstwa, ale œwiat patrzy na nas g³ównie przez pryzmat teraŸniejszoœci. A z ni¹ ju¿ ró¿nie bywa; na zewn¹trz g³ównie widaæ wojnê domow¹ przypominaj¹c¹ „Króla Ubu” Jarry’ego i emigrantów przyje¿d¿aj¹cych w poszukiwaniu pracy, oszukiwanych nierzadko przez w³asnych rodaków. * Julian Tuwim – „Od >Wiadomoœci< dostajê md³oœci”. Ja równie¿. Nie wyobra¿am sobie przed Bia³ym Domem, czy Pa³acem Elizejskim takich sytuacji, do jakich dochodzi teraz w Warszawie pod Pa³acem Prezydenckim. Oprócz przera¿aj¹cego fanatyzmu, mamy ewidentnie do czynienia z robot¹ polityczn¹. Chodzi o comiesiêczne pokazywanie (ka¿dego 10ego), niezadowolenia, ¿e to Komorowski wygra³ wybory oraz o manifestacje ¿¹daj¹ce powrotu PiS do w³adzy. Kryje siê za nimi obawa, ¿e partia ta mo¿e jednak nie wygraæ przysz³orocznych wyborów do parlamentu. * Zmar³a Zofia Korboñska, bohaterka z lat okupacji hitlerowskiej. Ostatnio nasze polonijne media ma³o siê ni¹ interesowa³y. Przed laty by³a moim wnikliwym czytelnikiem. Podobnie jak Jan Nowak- Jeziorañski,

potrafi³a zadzwoniæ do prowadzonego przeze mnie dwutygodnika „G³os” i podzieliæ siê uwagami o zamieszczonych w nim artyku³ach. Pilnie ich s³ucha³em. Czasem przysy³a³a te¿ listy z opiniami. Parokrotnie wybiera³em siê do niej do Waszyngtonu, ale zawsze coœ stanê³o mi na przeszkodzie. Jakoœ zupe³nie nie bra³em pod uwagê jej wieku i stale mi siê wydawa³o, ¿e spotkamy siê lada moment. Dziœ siê okazuje, ¿e to kolejne moje trwa³e niedokonanie. I znów dopada mnie refleksja, ¿e najczêœciej mia³em lepszy kontakt myœlowy z osobami starszymi od siebie, niekiedy nawet o wiele lat, ni¿ z rówieœnikami. * Dziœ w nocy œni³ mi siê zmar³y niedawno Zbyszek Basara, kolega z „Nowego Dziennika”. Opowiada³ swoje wra¿enia z zaœwiatów, przekonuj¹c, ¿e jest to g³ównie strefa muzyki. I nuci³ lub gwizda³, jak niegdyœ, swoje ulubione kawa³ki z ró¿nych kompozycji. Opowiada³ równie¿ o modzie, jaka panuje teraz w owych zaœwiatach i jak zawsze wyra¿a³ swoje zdumienie, ¿e nic, ale to nic mnie ona nie obchodzi. Po dawnemu ostrzega³ mnie przed kilkoma kolegami, twierdz¹c, i¿ s¹ bardziej fa³szywi ni¿ myœlê, S³ucha³em tego bez zainteresowania, co dziwi³o go niepomiernie. Skoro s¹ fa³szywi, to nie warto o nich mówiæ – odrzek³em, lepiej znów coœ zanuæ. Zbyszek rozeœmia³ siê szyderczo, jak to niekiedy mia³ w zwyczaju, a potem rozp³yn¹³ siê w powietrzu, nuc¹c s³awne Adagietto z V Symfonii D-dur Mahlera. Krzes³o, na którym dopiero co siedzia³ zosta³o puste. * Niedawno mia³em te¿ inny sen. Otó¿ odwiedzi³em Ninê Andrycz w jej dawnym mieszkaniu w Alei Ró¿. Chcia³em zrobiæ z ni¹ wywiad na temat Cyrankiewicza, ale aktorka odmawia³a odpowiedzi na ka¿de pytanie, dotycz¹ce jej ma³¿eñstwa z wieloletnim premierem. Kiedy, nie osi¹gn¹wszy celu, chcia³em siê po¿egnaæ, pani Nina stwierdzi³a, ¿e ju¿ mnie nie wypuœci, bo musi mi opowiedzieæ o sobie i pokazaæ zdjêcia z dawnych ról. To znacznie ciekawszy temat, ni¿ Cyrankiewicz – doda³a z naciskiem. Grzecznie przytakn¹³em, zapowiadaj¹c, ¿e w tym celu przyjdê innym razem. Pani domu jednak orzek³a, ¿e muszê zostaæ i to na noc, bo nazajutrz powie mi rzeczy, których nikomu jeszcze nie mówi³a. Gra warta by³a œwieczki, ale wci¹¿ siê waha³em. Tymczasem pani Nina nacisnê³a jakiœ guzik w œcianie, po czym œciana ta rozsunê³a siê na boki ods³aniaj¹c drugie mieszkanie. W nim czeka³o dwóch panów, wygl¹daj¹cych na funkcjonariuszy Biura Ochrony Rz¹du. Pani Nina zleci³a im, ¿eby siê mn¹ zajêli, po czym zniknê³a za ow¹ rozsuwan¹ œcian¹, która odciê³a mnie od niej, niczym kurtyna po przedstawieniu. Funkcjonariusze przygl¹dali mi siê uwa¿nie, w koñcu jeden z nich powiedzia³, ¿e szybko st¹d nie wyjdê, bo mieszkanie

Cytaty

to jest tajnym wiêzieniem, do którego pani Nina wtr¹ca swoje rywalki oraz tych, którzy chcieliby o niej wiedzieæ zbyt du¿o. Ale proszê siê nie martwiæ, bo za chwilê znajdzie siê pan w doborowym towarzystwie, zapowiedzia³ odbieraj¹c mi torbê z aparatem fotograficznym i magnetofonikiem reporterskim. Z g³êbi mieszkania-wiêzienia us³ysza³em g³os El¿biety Barszczewskiej, zmar³ej 23 lata temu. No nie jest tak Ÿle pomyœla³em, skoro mogê tu spotkaæ tak blisk¹ mi osobê, tak kochan¹. Nawet siê ucieszy³em, ¿e znów sobie porozmawiamy o ¿yciu, teatrze i dawnych czasach. W tym momencie siê obudzi³em. Potem ¿a³owa³em, ¿e sen ten siê urwa³. W koñcu znaleŸæ siê w prywatnym wiêzieniu Niny Andrycz to nie lada przygoda. * Po 40 latach powrót do Brunona Schulza. Po dawnemu obezw³adniaj¹ mnie bez reszty „balkony wyznaj¹ce niebu swoj¹ pustkê” i „wodzenie za³amanych cieni po domach jak po klawiszach”. Po dawnemu wchodzê w alternatywny œwiat, bogatszy od œwiata rzeczywistego, w którym jest „mniej treœci a wiêcej formy”, zaœ sama forma staje siê œwiatem samym w sobie. Fascynuj¹cym, jak ponownie odkrywam z radoœci¹ i podziwem najwy¿szym. * Antoine de Saint-Exupery – “To, co najwa¿niejsze jest niewidzialne dla oka”. U Schulza jest wa¿ne to, co jest widziane okiem wyobraŸni. Ona jest dlañ wszystkim. Ucieczk¹, ratunkiem, nadziej¹. * Po dwudziestu szeœciu latach odnalaz³a mnie w Nowy Jorku Hanna Bondarewska, aktorka zwi¹zana niegdyœ z Teatrem Ziemi Pomorskiej, który prowadzi³em. Okazuje siê, ¿e jest w Stanach niemal tak d³ugo, jak ja i z dobrym skutkiem kieruje w Waszyngtonie Teatrem Ambassador nastawionym na prezentacjê dramaturgii europejskiej. Wystawi³a m.in. „Na pe³nym morzu” Mro¿ka i „Lato w Nohant” Iwaszkiewicza, z sob¹ w roli George Sand. Przy winie rzucamy siê w wir wspomnieñ. Przed oczami staj¹ nam aktorzy z Grudzi¹dza Izabela Bilska, Gizela Piotrowska, Alicja Mozga, Anna Gielarowska, Ferdynand Za³uski, Wies³aw Rajewski, Stefan Giletycz, Andrzej Kosiedowski i inni. Przypominaj¹ siê re¿yserzy – Wanda Laskowska, Marek Che³miniak, Jacek Zembrzuski oraz Irena i Tadeusz Byrscy, którzy mieli zaj¹æ siê narybkiem aktorskim w duchu pokory wobec sztuki i patriotyzmu. Przez dwa dni znów czujê siê dyrektorem artystycznym i uk³adam w myœlach repertuar, poprzez który chcê rozmawiaæ z publicznoœci¹. Mo¿e jeszcze kiedyœ po powrocie do Polski... Tyle tylko, ¿e dziœ wszyscy pragn¹ rozrywki a ja jestem taki powa¿ny...

Choæbyœ naturê wid³ami wypêdzi³, ona i tak powróci. Aby byæ wolnym nie mo¿na siê szarpaæ i napinaæ smyczy. Niejedno sumienie martwe ma korzenie.

Wszystko co doskona³e dojrzewa powoli. Aby byæ wielkim, trzeba by³o byæ kiedyœ ma³ym. Doskona³y goœæ to taki, przy którym gospodarz czuje siê jak u siebie w domu. Poeta, któremu nie wiedzie siê w pisaniu staje siê ciêtym krytykiem.

Sumienie nie przeszkadza nam w pope³nianiu grzechów, ale przeszkadza cieszyæ siê z ich pope³nienia. Nasze smutki s¹ radoœciami naszych wrogów.


9

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

Taka Gaga 1¼I znowu z wyj¹tkiem ostatnich szañców tradycyjnej kultury. Catholic League protestuje przeciw scenie, gdy Gaga ubrana w habit zakonny z czerwonego lateksu, po³yka ró¿aniec. Re¿yser teledysku fotograf Steven Klein odrzuca ten protest; jego zdaniem po³kniêcie ró¿añca œwiadczy o pragnieniu œwiêtoœci. Hmm... Wczeœniejszy teledysk “Telephone” dzieje siê w wiêzieniu dla kobiet, wiêc motyw prostytucji miedzy kobietami jest stosownie

wyeksponowany. Aresztowana Lady Gaga pojawia siê za tymi kratami w strojach najwy¿szej “haute couture” po czym tañczy z balecikiem w seksownej bieliŸnie. Wszak¿e w retrospekcji wystêpuje jako kelnerka-trucicielka w przydro¿nym dinerze, gdzie pope³nia masowe morderstwo razem z Byonce. Stylistyka tego dysku nawi¹zuje z kolei do “Pulp Fiction” Quentina Tarantino i trafnie, bo to film od którego zacz¹³ siê triumfalny pochód ironiczno-cynicznej dekadencji w

popkulturze kilkanaœcie lat temu. S¹dz¹c z teledysków i piosenek Lady Ga ga jest ambiwalentna wobec mê¿czyzn, chêtnie ich uœmierca, chocia¿ u¿ywa zgodnie z przeznaczeniem.

Panienka z dobrego domu Przyznaje w wywiadach, ¿e mia³a ciê¿kie przejœcia, kiedy jako nastolatka wymyka³a siê z porz¹dnego domu na Upper West Side w dó³ miasta, gdzie bada³a “co siê dzieje” w nocnych klubach. Jako 16-latka sypia³a z 28latkiem, jako 19-latka z 38-letnim facetem, kiedyœ w kimœ mocno zakochana zosta³a brutalnie porzucona. Œpiewa³a w klubach downtown. By³a kokainistk¹ i mówi wprost, ¿e zesz³a bardzo nisko, s³usznie nie wdaj¹c siê w szczegó³y. Kiedy wreszcie osi¹gnê³a dno, wróci³a do rodziców. I stanê³a na nogach. Poczym podbi³a œwiat.

House of Gaga

pomoc¹ dyrektora kreatywnego Matta Williamsa i stylistki Nicoli Fromichetti. Pojawia siê na teledyskach, w telewizji, na imprezach publicznych nosz¹c miêdzy innymi p³aszcz z Muppetów, aparat telefoniczny na g³owie, okulary s³oneczne z papierosów, biustonosz ziej¹cy ogniem, kapelusz w kszta³cie homara i wysokie peruki z czasów królowej Marii Antoniny. Kiedy zosta³a przedstawiona królowej Elzbiecie mia³a na sobie czerwon¹ sukniê z lateksu. Niesamowite popisy wyobraŸni nie s¹ tylko produktem jej szaleñstwa. Pracuje dla niej zespó³ ludzi pod nazw¹ “House of Ga ga”. Razem tworz¹ zjawisko Lady Gaga. Krytycy pisz¹ o niej, ¿e jest dziwaczna, zawziêta, ¿e jest hermafrodyt¹, autoparodi¹, twardym porno, tandet¹ ze œmietnika, genialn¹, groteskow¹ i futurystyczn¹. Innymi s³owy, jest kobiet¹ idealn¹ z nerwicowej fantazji naszych czasów. AS

Dziœ absorbuje sob¹ ca³y œwiat z wydatn¹

oprac. na podstawie Vanity Fair

Listy do redakcji  Szanowni Pañstwo W imieniu profesora Ryszarda Chmielowca – prezesa Stowarzyszenia Techników Polskich w Wielkiej Brytanii i Europejskiej Federacji Polskich Stowarzyszeñ NaukowoTechnicznych, zapraszam wszystkich kolegów, a tak¿e sympatyków Polonia Technica do udzia³u w jubileuszu

70-cio lecia Stowarzyszenia Techników Polskich w Wielkiej Brytanii, Jubileusz odbêdzie siê w dniach 24-26 wrzeœnia 2010 w Londynie. Prof. Chmielowiec zachecajac nas do udzia³u w jubileuszu 70-lecia STP pisze: „Obecnoœæ Wasza w Londynie przypomni dawne czasy wspó³pracy naszych organizacji. Wiele osób, które wyemigrowa³y do USA i Kanady bylo wczeœniej naszymi cz³onkami.” Pragnê ze swojej strony dodaæ, ¿e Archiwa Polonia Technica w pe³ni potwierdzaj¹ s³owa Profesora. Warto bêdzie te¿ zobaczyæ Londyn o tej porze roku. Jeszcze raz zapraszam i pozdrawiam, Janusz Zastocki PS. Prosimy o jak najszybsze informacje, kto z Pañstwa planuje przyjazd do Londynu i udzia³ w Jubileuszu 70-lecia STP piszac do: Prezes PT: Ryszard B¹k, e-mail: baczki@yahoo.com lub Janusz Zastocki, e-mail: jzastocki@earthlink.net


10

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

dwiedzaj¹ nas w redakcji seniorzy klubu Krakus, którzy nie mog¹ pogodziæ siê z odejœciem z Centrum “ich pana Janusza”.Janusz Skowron od ponad oœmiu lat pracowa³ z seniorami w Centrum Polsko-S³owiañskim. Za jego zachêt¹ i przy walnej pomocy, zawi¹zywa³y siê w Krakusie grupy zainteresowañ: poetyckie, malarskie, muzyczne. Organizowano koncerty i przedstawienia teatralne. Wydawano zbiory wspomnieñ i wierszy. Janusz organizowa³ wieczorki taneczne, urodziny i wyprawy “w teren”. Na ró¿ne sposoby aktywizowa³ seniorów, daleko wykraczaj¹c poza zakres przypisanych mu obowi¹zków. Krakus jest programem miejskim, finansowanym przez Nowy Jork. W zwi¹zku z dziur¹ bud¿etow¹ miasto zaciska pasa. Obciêto fundusze równie¿ Krakusowi. Wielka by³aby szkoda gdyby ofiar¹ oszczêdnoœci mia³ paœæ w³aœnie Janusz. Mo¿e uda siê coœ jeszcze w tej sprawie wynegocjowaæ. By³oby to z wielk¹ korzyœci¹ dla (red) polonijnych seniorów.

O


KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

Otwierając nowe konto dla niepełnoletnich zapewnisz swoim pociechom

…bo czeka na nich izotermiczna torba na lunch lub atrakcyjna szkolna torba na ramię

Promocja ważna tylko do 30 września! Dodatkowe informacje w Dziale Obsługi Klienta:

1-800-297-2181

Nagrody można odebrać w każdym oddziale Naszej Unii po założeniu nowego konta dla dzieci. *Oferta dotyczy nowych kont dla niepełnoletnich założonych w dniach od 8/15/2010 do 09/30/2010. Oferta dostępna tylko dla Członków P-SFUK. Przysługuje tylko jedna nagroda na osobę. Do założenia konta obowiązują zasady członkostwa. Dodatkowe ograniczenia mogą obowiązywać.

KONTA OSZCZĘDNOŚCIOWE I BIZNESOWE • KREDYTY • KARTY VISA® • LOKATY TERMINOWE • eBANKING

1 800 297-2181 | www.NaszaUnia.com

11


KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

12

EUROPEAN ADVOCACY COUNCIL, LLC

Og³oszenia drobne

Pawe³ W. Janaszek

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Od 18 lat dzia³amy w metropolii nowojorskiej. Prowadzimy sprawy z zakresu: sponsorowania na zielon¹ kartê poprzez Departament Pracy, sponsorowanie rodzinne, wszelkiego rodzaju wizy, w tym wizy pracownicze i inne sprawy emigracyjne. Zapraszamy.

Adres biura: 80 Maiden Lane, 14 piêtro, pokój 1404, New York, NY 10038 Tel: (212) 385-6050, Fax: (212) 385-6052

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT 97 Greenpoint Avenue - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

Us³ugi w zakresie: Ksiêgowoœæ Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

Rejestracja biznesu i licencje Konsultacje Bezpodatkowa zamiana domów #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

DO WYNAJÊCIA pomieszczenie biurowe w okolicach Wall Street na Manhattanie. Tel. 212-385-6050 DOM SZUKA NABYWCY czy nabywca szuka domu.Transakcje sprzeda¿y kupno domów, mieszkañ (co-ops, condos), dzia³ek. Weichert Realtors, FH Realty - Cezary Doda. www.cezarsells.com; Tel. 718-544-4000 KOMUNIE. ŒLUBY. CHRZTY. Oferujemy kompleksowe us³ugi w zakresie fotografii studyjnej i plenerowej. Wykonujemy tak¿e zdjêcia do portfolio, head shots, portrety indywidualne i okolicznoœciowe, portrety rodzinne. Studio na Greenpoincie. Zapraszamy. Informacje i zdjêcia. www.artpix-studio.com tel. 917.328.84.59 DU¯E i MA£E prace elektryczne. Solidnie i niedrogo. Tel. 917- 502-9722 24 GODZINY SERVICE - Ryszard Limo: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach i bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498, fax 718-497-3498 ZESPÓ£ MUZYCZNY METRO gra na weselach, imprezach, dancingach. Profesjonalnie i niebanalnie. Tel. 347-754-0659; 347-782-3773 www.metroband.us

RUMOR Prod. - proponuje produkcjê reklam telewizyjnych i radiowych. Tworzenie stron internetowych, reklam w internecie, pozycjonowanie na GOOGLE. Us³ugi graficzne: projekty logo, og³oszeñ prasowych, plakatów, ulotek, folderów itd. Tel. 347 531 3233

GREENPOINT- dwurodzinny murowany dom z wykoñczon¹ piwnic¹ na sprzeda¿. Znakomita lokalizacja, dobrze utrzymany. Bardzo dobry dochód, Proszê dzwoniæ: Teresa/agent RE - 347.249 3719 WRÓZKA YOGANNA - Przepowiada tylko dla CIEBIE. Yoganna specjalizuje siê we wró¿bach, znakach runicznych i numerologii. Jest tak¿e parapsychologiem, posiadaj¹cym talent do odczytywania z kart TAROTA tego co by³o, jest i co bêdzie. Tel. 718-389-6643 (11am-7pm), www.yoganna.net KRAWIEC - Wykonujê wszelkiego rodzaju poprawki krawieckie damskomeskie. Ceny bardzo przystêpne. 1715 Starr St. Ridgewood NY 11385 Tel. (718)417.92.50 ZAMYKANY POKÓJ do wynajêcia w budynku apartamentowym, blisko przystani i polskiego koscio³a. Dogodne i darmowe po³¹czenie z Manhattanem. W pobli¿u inne srodki lokomocji (autobus, pociag). Proszê dzwoniæ w godzinach wieczornych. Tel. (718).420.04.66

UWAGA MIESZKAÑCY MANHATTANU! Doma Export na Manhattanie przyjmuje paczki do Polski tylko w soboty w godz. od 3 do 8 pm w sali pod koœcio³em Stanis³awa Biskupa i Mêczennika przy East 7 St. miêdzy Ave. A i 1 Ave..

W S£U¯BIE POLONII PONAD 50 LAT

ADAS REALTY DANIEL ANDREJCZUK Licensed Real Estate Broker Biuro czynne codziennie od 9:30 rano do 7:30 wiecz.

Š Domy Š Condo Š Co-Op Š Dzia³ki budowlane Š Notariusz publiczny. Fachowa wycena domów.

MIESZKANIA DO WYNAJÊCIA 150 N. 9 Street, Brooklyn, NY 11211

Tel. (718)

599-2047

(347) 564-8241

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 T³umaczenia Bilety Lotnicze Us³ugi Konsularne Notariusz publiczny Wysy³ka paczek morskich i lotniczych Wysy³ka pieniêdzy - VIGO i US Money Express

“US Money Express:Authorized AGENT in U.S. Money Express Transfers“/ “U.S. Money Express Co. is licensed as a Money Transmitter by the State of New York Banking Department”


13

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

Greenpoint Eye

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 5 ksi¹¿ek. Praktykuje od 41 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

Nowo otwarty gabinet okulistyczny. Najnowoczeœniejsze metody leczenia wad i chorób oczu. Konsultacja i kwalifikacja do zabiegu laserowej korekty wad wzroku. Oferujemy pe³ny zakres opieki okulistycznej; miêkkie, twarde, ró¿nych kolorów szk³a kontaktowe, okulary przeciws³oneczne i korekcyjne, du¿y wybór najmodniejszych oprawek, m.in: Prada, Dior, Gucci, Fendi, Ray Ban, Dolce Gabana.

LECZY: katar sienny bóle pleców rwê kulszow¹ nerwobóle impotencjê zapalenie cewki moczowej bezp³odnoœæ parali¿ artretyzm depresjê nerwice zespó³ przewlek³ego zmêczenia na³ogi objawy menopauzy wylewy krwi do mózgu alergie zapalenie prostaty itd.

Care LLC

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm

(718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm; w niedzielê: 12:00-3:00 pm

(718) 266-1018 www.drshuiguicui.com

MEDYCYNA ODM£ADZAJ¥CA I REGENERUJ¥CA Sabina Grochowski, MD UWAGA! NOWY ADRES na MANHATTANIE 850 7th Ave. Suite 501- pomiêdzy 54th a 55th Street

(212)586-2605 Fax: (212) 586-2049

Dr Micha³ Kiselow DOKTOR MÓWI PO POLSKU Umów siê ju¿ dziœ na kontrolne badanie wzroku. Wiêkszoœæ medycznych i optycznych ubezpieczeñ honorowana.

909 Manhattan Ave. Brooklyn NY 11222,

718-389-0333

Gabinet otwarty szeœæ dni w tygodniu, od poniedzia³ku do soboty, od godz. 10 rano do 7 wieczorem

HOTEL & RESTAURACJA DALLAS Borzêta k/Myœlenic, blisko Krakowa

WESELA BANKIETY PRZYJÊCIA okolicznoœciowe

Board Certified in Internal Medicine, Board Certified in Anti-aging Medicine Diplomate of American Academy of Anti-aging and Regenerative Medicine Terapia hormonalna (hormony bioidentyczne dla kobiet i mê¿czyzn konsultacje anti-aging (hamuj¹ce proces starzenia) subkliniczna niewydolnoœæ tarczycy zmêczenie nadnerczy wykrywanie i leczenie zatruæ metalami ciê¿kimi wykrywanie i leczenie niedoborów aminokwasów / kwasów t³uszczowych terapia antyoksydantami (witaminowa) dostosowana do indywidualnychpotrzeb wykrywanie chorób na tle autoimmunologicznym: lupus, stwardnienie rozsiane, scleroderma zabiegi kosmetyczne (Botox, Restylane, Radiesse, Sculptra, Mezoterapia)

tel Polska: 511-083-740 tel. Nowy Jork 212-387-9140 781-835-8360 www.RestauracjaDallas.pl

Do wynajêcia du¿a sala na Greenpoincie, nadaj¹ca siê na szko³ê yogi, pilates czy inne spokojne zajêcia. Po informacje proszê dzwoniæ: 347-386-0248

Kurier Plus poszukuje operatywnych osób, ³atwo nawi¹zuj¹cych kontakty z ludŸmi do zbierania og³oszeñ.

Tel. 718-389-3018

PEDIATRA - BOARD CERTIFIED

PRZYCHODNIA MEDYCZNA

Dr Anna Duszka

Dr Andrzej Salita Choroby wewnêtrzne, skórne i weneryczne, drobne zabiegi chirurgiczne, ewaluacja psychiatryczna

Ostre i przewlek³e choroby dzieci i m³odzie¿y Badania okresowe i szkolne, szczepienia

Dr Urszula Salita Lekarz rodzinny, badania ginekologiczne

Dr Florin Merovici Skuteczne metody leczenia bólu krêgoslupa

Manhattan Medical Center - 934 Manhattan Ave. Greenpoint

(718)389-8585 Mo¿liwoœæ umówienia wizyty przez komputer -ZocDoc.com

Zainteresownych prenumerat¹ tygodnika

KURIER PLUS informujemy, ¿e roczny abonament wynosi &70, pó³roczny $40, a kwartalny $25. Jeœli chcesz otrzymywaæ nasz tygodnik do domu, zamów pronumeratê: 718-389-3018

DOSTÊPNI SPECJALIŒCI: GASTROLOG, UROLOG, ORTOPEDA

126 Greenpoint Ave, Brooklyn NY 11222, tel. 718- 389-8822; 24h. 917-838-6012 Przychodnia otwarta 6 dni w tygodniu

Business Consulting Corp. Ewa Duduœ - Accountant

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (w pobli¿u Metropolitan Ave.)

Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi: Rozliczenia podatków indywidulanych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), Pe³n¹ ksiêgowoœæ Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów 110 Norman Ave., Brooklyn, NY 11222

718-383-0043; 917-833-6508

BROOKLYN, N.Y. 11211 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES OTWARTE CODZIENNIE DO 11:00 WIECZOREM DO 12:00 W NOCY W WEEKENDY

TEL. (718) 387 - 2281 FAX (718) 387 - 7042


KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

14

Burzliwe ¿ycie tancerki-grafomanki (56) SYNEK, SAMODZIELNY I ODPOWIEDZIALNY Wiêkszoœæ tych przedstawieñ by³a poza Pary¿em, wiêc musia³am jeŸdziæ, zostawiaj¹c Kaspra samego. W nadmiarze Ÿle pojêtych obowi¹zków macierzyñskich tak obrazowo przedstawi³am mu niebezpieczeñstwo, mog¹ce wynikn¹æ z igraniem z ogniem, ¿e spowodowa³am chyba jak¹œ trwa³¹ traumê – do dziœ od KRYSTYNA MAZURÓWNA dawna doros³y mój syn nie u¿yje zapa³ek, zapalniczki ani œwiec. Wyje¿d¿aj¹c, zostawia³am mu wiêc przygotowane posi³ki w miseczkach, wszystkie zimne – w pierwszej miseczce jakaœ sa³atka jarzynowa na sobotê rano, w drugiej na przyk³ad kanapki z szynk¹ i pomidorami na sobotê wieczór, w trzeciej – powiedzmy – ry¿ z owocami na niedzielê w po³udnie, i na niedzielê wieczór jakieœ inne zimne danie, na przyk³ad talerz wêdlin z lodówki. Do tego desery, jogurty i owoce. Kiedyœ, po powrocie do domu grubo po pó³nocy, zasta³am Kaspra uœpionego, a na stole zostawi³ mi ostatni swój deser, kawa³ek arbuza, z zamok³¹, ledwie czyteln¹ kartk¹ na nim przyklejon¹ – „Mamo! To dla ciebie, na pewno chce ci siê jeœæ, a wiem, ¿e lubisz desery!” Oj, jeszcze jak lubiê desery! Czasem mam wra¿enie ¿e jem ca³y posi³ek tylko po to, ¿eby mieæ deser na koñcu! Kasper odkry³ tê moj¹ pasjê do s³odyczy i do dziœ dnia, gdy jesteœmy razem w restauracji, zamawia du¿y deser, po to, ¿eby mi bez s³owa podsun¹æ, bym mog³a bezkarnie spo¿yæ dwa, mój i jego. ¯adne, najgorsze groŸby utycia nie powstrzymaj¹ mnie nigdy od zaakceptowania tego s³odkiego dowodu mi³oœci synowskiej!

A syn by³ samodzielny i odpowiedzialny. Czasem by³o nam trudno – kiedyœ id¹c na próbê do telewizji, przykaza³am mu po szkole zjeœæ przygotowany przeze mnie posi³ek (no tak, oczywiœcie zimny...) i iœæ na umówion¹ wizytê do dentysty. Dentysta mieszka³ na drugim koñcu miasta, trzeba by³o jechaæ metrem z przesiadk¹, ale Kasper opanowa³ ju¿ tê trasê. Na próbie dowiedzia³am siê, ¿e jest w³aœnie kolejny strajk metra - to nic, pomyœla³am, Kasper bêdzie na mnie czeka³ w domu. Wróci³am z trudem z³apan¹ taksówk¹, i przestraszy³am siê, bo dziecka nie by³o. Wybieg³am do najbli¿szej budki. Nie, zawiadomi³ mnie dentysta, Kasper dziœ do niego nie przyszed³. No to gdzie ten ma³y siê szwenda? Pobieg³am do najbli¿szej stacji metra, na zaryglowanych kratach by³o zawiadomienie, ¿e ta stacja jest zamkniêta z kretesem, ale inna, pó³ kilometra dalej, otwarta. Tyle, ¿e ta inna stacja obs³ugiwa³a zupe³nie inn¹ liniê, ¿eby dotrzeæ do naszego dentysty trzebaby zmieniaæ ze trzy razy, i te¿ nie wiadomo, które linie chodz¹, a które nie... P³acz¹c, zadzwoni³am jeszcze raz. Kasperek? A tak, przyszed³, spóŸniony, ale nic takiego nie mówi³, wyszed³ ju¿ z pó³ godzinki temu... Pobieg³am do domu. Nie ma. Znowu do tej stacji, któr¹ w miêdzyczasie zamknêli. Do poprzedniej – ci¹gle zamkniêta. Co robiæ? P³aczê, ale to nic nie pomaga. Zrobi³o siê ciemno. Zgubi³o mi siê dziecko! Wreszcie wydzwoni³am jakiegoœ uczynnego kolegê, z którym jego samochodem przemierzyliœmy ca³y Pary¿. Mo¿e tu, mo¿e tam, wreszcie - na jakimœ rogu dwóch ulic, w dalekiej Dzielnicy £aciñskiej gdzie wyrzuci³o go akurat kolejne metro, sta³trzês¹æ siê z zimna i pop³akuj¹c, mój syn! Jak mo¿na by³o to przewidzieæ? Mia³ zawsze swój klucz, zreszt¹ by³ to nasz jedyny klucz. Pewnie, mo¿na by³o dorobiæ, ale dla mnie w tym

okresie ka¿dy grosz siê liczy³. Tañczy³am wtedy w kabarecie na Pigalu, tam, gdzie przedtem robi³am choreografiê. Wieczorem wychodzi³am na spektakl, przykazuj¹c dziecku po powrocie z zajêæ staranne odrobienie lekcji i grzeczne po³o¿enie siê do ³ó¿ka. „I pamiêtaj, zostaw mi klucz pod s³omiank¹!” „Oczywiœcie, mamo, nie zapomnê!” Mo¿e by i nie zapomnia³, ale – w trakcie odrabiania lekcji sen go morzy³. W nocy, po powrocie – klucza pod s³omiank¹ nie by³o, za to przez okno z klatki schodowej widzia³am moje kompletnie ubrane dziecko, œpi¹ce przy stole, z nosem w ksi¹¿ce. Na nic zdawa³y siê wielokrotne stukania do drzwi, szarpania za klamkê a potem ju¿ i walenia. Wychodzili, owszem, zaspani s¹siedzi w pi¿amach, a mój pierworodny spa³ jak suse³, snem sprawiedliwego. Ktoœ poradzi³ mi rzuciæ monet¹ w okno, metaliczny dŸwiêk groszaków o szybê powinien obudziæ dzieciaka. Mo¿e i powinien, ale mimo ¿e lekkomyœlnie wyrzuci³am ca³¹ zawartoœæ portmonetki, nie obudzi³. Czasem tylko po jakiejœ krótszej czy d³u¿szej chwili przeciera³ oczy, wtedy zdwojony atak do drzwi wyrywa³ go definitywnie ze snu. Ale kiedyœ sta³am tak do trzeciej pod drzwiami, wreszcie posz³am do najbli¿szego hoteliku, po¿yczy³am ich wszystkie klucze, ale ¿e ¿aden nie pasowa³, zmuszona by³am wzi¹æ u nich pokój na cztery godziny, ¿eby po krótkiej drzemce wróciæ do przebudzonego wreszcie dziecka i wyprawiæ go do szko³y.

Oto kolejny wyj¹tek z mojej ksi¹¿ki „Tañczê, walczê, nie odpuszczam”.

Podwójne ¿ycie Weroniki, czyli dziennik intymny imigrantki

FURKOT Unicestwiaj¹ca moc konwersacji. Mo¿na zrozumieæ, dlaczego zarówno medytacja jak i czyn wymagaj¹ ciszy.*

WERONIKA KWIATKOWSKA Umys³ wysadzony z zawiasów.** Przez nieustaj¹cy upa³. Furkot myœli. I potok s³ów. W ma³ym du¿ym pokoju walizki Olgi, która ze swoim francuskim ch³opcem wpad³a do Nowego Jorku na kilka dni. Torby kipi¹ kolorowymi fata³aszkami, a Olga emocjami, którym nadaje formê zdañ. Opowiada. O ¿yciu, o które, lata temu zaledwie siê otarliœmy. I o tym, którego zupe³nie nie znamy. O Polsce. Mi³oœci. Podró¿ach. Mówi du¿o i szybko. S³owa, jak naboje z karabinu maszynowego. Dosiêgaj¹ celu i eksploduj¹ pióropuszami œmiechu. W krótkich przerwach, których niezmordowana interlokutorka potrzebuje na zaczerpniêcie oddechu, s³ychaæ metaliczny szczêk ³usek, spadaj¹cych na pod³ogê. Roman niewiele rozumie, bo po polsku nie mówi prawie wcale, ale chyba mu to nie przeszkadza. Ciemnooki chemik z Bordeaux patrzy na ukochan¹ z nieskrywanym uwielbieniem. A my z podziwem. ¯e po szeœciu godzinach w autobusie i kolejnych dwóch w nowojorskim metrze, mo¿na emanowaæ tak¹ energi¹. Kolejne dni, zamoczone w brei upa³u, zdaj¹ siê nie os³abiaæ witalnoœci poznanianki. Niezniechêcona rojami turystów przemierza ulice Miasta. Ci¹gle z uœmiechem w oczach i opowieœci¹ na ustach. Niestrudzona. Œwie¿a. Zadowolona. Mam wra¿enie, ¿e wycieczka oprowadza przewodnika. Wyrywa do przodu i mrugaj¹c niebieskimi oczami, mówi: to mo¿e jeszcze wejdziemy zobaczyæ torebki? Torebki, buty, perfumy. Ulice, budynki, parki. Skaczemy, jak pche³ki po planszy nowojorskiej mapy, stawiaj¹c kolejne ptaszki przy ¿elaznych punktach z przewodnika. Obiecujê sobie, ¿e to ju¿ ostatni raz. ¯e nigdy wiêcej zabawy w pilota wycieczek. A potem bez s³owa skargi wdrapujê siê na Brooklyn Bridge, albo p³ynê podziwiaæ Statuê Wolnoœci. Bo, mimo wszystko, lubiê patrzeæ, jak rodzi siê mi³oœæ. Do Nowego Jorku. Do… mojego Miasta.

Przyjmuj¹c goœci z ró¿nych stron Polski i z ró¿nych etapów ¿ycia, ró¿nych wcieleñ, klimatów, przypominam sobie siebie z kiedyœ. Jakby nagle pootwiera³o siê tysi¹ce malutkich drzwiczek w g³owie, do nieodwiedzanych, zapomnianych miejsc. Zbiegam schodami do piwnicy pamiêci i z pokrytych pajêczyn¹ i kurzem zakamarków, wyci¹gam po¿ó³k³e fotografie. Przygl¹dam im siê z ciekawoœci¹. Czasem z sentymentem. Czêsto rozbawieniem. Rozpoznajê twarz na zdjêciu, ale wiem, ¿e to ju¿ nie jestem ja. Dokona³a siê zmiana. I choæ niewidoczna, to w³aœnie ona jest najwa¿niejsza. Ludzie szukaj¹ œladów w zmarszczeniach cia³a, tropi¹ pêkniêcia w g³adkiej niegdyœ pow³oce. Mówi¹ o zmarszczkach i siwych w³osach, dotykaj¹ skóry ubolewaj¹c, ¿e traci swoj¹ dawn¹ jêdrnoœæ. Kurczowo czepiaj¹ siê m³odoœci, jakby wierzyli, ¿e mog¹ i ¿e powinni j¹ zatrzymaæ. A to przecie¿ nie ma znaczenia. Jedyne, co wa¿ne, to zmiana, która dzieje siê w œrodku. T. powiedzia³by, ¿e rozwój. Ja, ¿e doœwiadczenia. I refleksje nad nimi. ¯eby móc zobaczyæ, kim jesteœmy. I po co. * Sebastian chodzi³ z K. do szko³y podstawowej. Siedzieli w jednej ³awce. W ma³ej, wielkopolskiej mieœcince, kradli ksiêdzu jab³ka z sadu i ci¹gnêli dziewczynki za warkocze. Potem Sebastian wyjecha³ do Kanady i nie têskni³ za Polsk¹. Skoñczy³ studia. Zrobi³ doktorat. Przeprowadzi³ siê do Seattle, gdzie pracuje nad szczepionk¹ na malariê. Kilka tygodni temu o¿eni³ siê z urocz¹ Jessie, i przyjecha³ do Nowego Jorku na krótki honeymoon. Siedzimy we francuskiej knajpce, na rogu 85-ej i Broadway i rozmawiamy o ¿yciu w Wielkim Mieœcie. O polskiej polityce, ¿enuj¹cych tañcach pod krzy¿em, smaku pierogów i dlaczego jesteœmy tutaj. A nie gdzie indziej. Œwiat skurczony do kilku godzin lotu samolotem i paru uderzeñ w klawiaturê, wydaje siê bardziej przyjazny, ni¿

kiedykolwiek. Patrzê w ciep³y ogieñ œwieczki i na doros³ych ch³opców, którym na chwilê uda³o siê z³apaæ w palce cienk¹ niæ wspólnych wspomnieñ. Wydaje siê, ¿e czas przycupn¹³ przy naszym stoliku i ³asi siê do r¹k. G³aszczê jego ciep³e, miêkkie futro. I nie têskniê za Domem. Bo jest tutaj. We mnie. *, ** Emil Cioran www.weronikakwiatkowska.com Podwójne ¯ycie Weroniki/ facebook

Middle Village Family Dental Dr Danuta Czy¿, DDS Dr Adam Wojtasiewicz, DDS 61-29 81st Street Middle Village, NY 11379 (718) 507-2847 (347) 255-3630


KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

15

Nowojorskie sylwetki

Dorothy Parker - poetka i prozaik Algonquin Hotel, stoj¹cy na 59 West 44 Street, posiada interesuj¹c¹ fasadê z czerwonej ceg³y, po³¹czon¹ harmonijnie z kamieniem wapiennym. Wykupiwszy hotel w 1919 r., by³y zarz¹dca Frank Case udostêpni³ za darmo obszern¹ piwniczkê dziennikarzom i pisarzom. Za³o¿yli tu wp³ywowy salon literacki, który dzia³a³ przez blisko szesnaœcie lat. W czasach Wielkiej Depresji, nowy w³aœciciel wprowadzi³ dla nich zni¿kowy lunch. Od pocz¹tku docenia³ on zas³ugi Algonquin Round Table dla powstania awangardy w Ameryce. Najwiêkszy rozg³os wœród sta³ych uczestników osi¹gnê³a Dorothy Parker. Dottie, jak j¹ nazywali koledzy i przyjaciele przysz³a na œwiat 22 lipca 1893 r. w rodzinie imigrantów. Eliza by³a Szkotk¹, zaœ jej m¹¿ - Jacob Rotschild - niemieckim ¯ydem. Poza identycznym nazwiskiem nic go nie ³¹czy³o z bajecznie bogatymi bankierami. Jacob mia³ dobry zawód, kupuj¹c przed œlubem niedu¿¹ kamieniczkê na Manhattanie. Zagorza³y agnostyk wyrazi³ jednak zgodê na chrzest córki. Dorothy straci³a matkê na krótko przed ukoñczeniem piêciu lat. Po przedwczesnej œmierci ukochanej ¿ony, która by³a gorliw¹ katoliczk¹, Jacob uhonorowa³ jej ostatnie ¿yczenie. Dottie chodzi³a do Blessed Sacrament School, a nastêpnie do gimnazjum, które nadawa³o polor panienkom z dobrego domu. Powtórny i nieszczêœliwy o¿enek, zmieni³ Jacoba nie poznania, Tyranizuj¹c na równi swoj¹ córkê i now¹ po³owicê, poddawa³ obie brutalnej krytyce z lada powodu. Nie szczêdzi³ im te¿ rêkoczynów. Uzasadniona nienawiœæ do ojca zbakierowa³a charakter Dorothy, przy czym do jej najmniejszych wad nale¿a³a z³oœliwoœæ. Odesz³a równie¿ od wiary matki, spêdzaj¹c jak najwiêcej czasu poza domem. Trudno j¹ by³o polubiæ, nie cieszy³a siê wiêc sympati¹ wœród rówieœników. Jacob zmar³ w 1913 r.. Poœmierci ojca, która sprawi³a jej wielk¹ ulgê, przysz³a literatka stara³a siê jak mog³a prostowaæ swoje œcie¿ki. Chodzi³o jej tu szczególnie o polepszenie kontaktów z ludŸmi. W rok póŸniej magazyn “Vanity Fair” opublikowa³ pierwszy poemat Dorothy drukuj¹c ca³y cykl jej wierszy w nastêpnych numerach. Dziêki udanemu debiutowi, m³oda kobieta uzyska³a stanowisko redaktorki w miesiêczniku “Vogue”. Nie czuj¹c siê ¯ydówk¹ mimo semickiego wygl¹du i chc¹c siê pozbyæ rodowego nazwiska, wysz³a szybko za m¹¿. Edwin Pond Parker pracowa³ na Wall Street. Obopólne uczucie m³odej pary by³o najwidoczniej p³ytkie, skoro w dwa lata po powrocie mê¿a z europejskiego frontu dosz³o do separacji. Rozwód nast¹pi³ znacznie póŸniej. Szukaj¹c rekompensaty za utracone dzieciñstwo i m³odoœæ, przystojna kobieta wdawa³a siê w przelotne mi³ostki i d³u¿sze romanse. Mia³a ognisty temperament, lekcewa¿¹c sobie surowe wówczas zasady moralne. Wspomnimy wiêc o jej trzech najwa¿niejszych zwi¹zkach. Redaguj¹c cudze artyku³y, zamieszcza³a jednoczeœnie cenione recenzje ze sztuk na Broadwayu, udane opowiadania o nowojorskiej tematyce i humoreski. Pod koniec lat trzydziestych porzuci³a poezjê na rzecz prozy. Posiada³a dobre pióro, specjalizuj¹c siê w krótkiej formie literackiej. Cechowa³o j¹ satyryczne zaciêcie, lubi³a te¿ ironiczne puenty. Tworzy³a równie¿ opowieœci z kluczem, wyœmiewaj¹c w ma³o zawoalowanej formie swoich kochanków i kole¿eñskie grono. Lojalnoœæ i dyskrecja by³y jej ca³kowicie obce. W 1925 r. utalentowan¹ pisarkê zaanga¿owa³ na pniu tygodnik “The New Yorker”, który w³aœnie wszed³ na rynek prasowy. Po nieca³ej dekadzie zatrudnienia Dorothy zrezygnowa³a ze sta³ej pracy na rzecz wolnego zawodu. Uzyskuj¹c rozg³os pod koniec szalonych lat dwudziestych, nie mia³a k³opotu z publikowaniem swoich dzie³ nawet w kryzysowych czasach. Cofaj¹c siê w czasie, na twórczoœci Parker pozytywnie zawa¿y³a platoniczna przyjaŸñ z w dwoma wybitnymi dziennikarzami o imieniu Robert. Dla odró¿nienia Benchleya nazywa³a Robby, zaœ Sherwood zosta³ Bobem. Ca³a trójka spotyka³a siê nieomal¿e codziennie na lunchu w hotelu Algonquin, zak³adaj¹c wkrótce Okr¹g³y Stó³, który jak magnes przyci¹ga³ nowych cz³onków. Kronikarzem salonu zosta³ Alexander Woolcott, zamieszczaj¹c reporta¿e z przyjacielskich obrad w tygodniku “New York”. Wydawane tu opinie i cenzurki odbija³y siê szerokim echem w literackich ko³ach.

Oprócz sta³ych uczestników dyskusji, klub zaprasza³ licznych goœci dla wzbogacenia tematyki spotkañ. Wœród bywalców znalaz³a siê m.in. aktorka Tallulah Bankhead, feministka Ruth Hale, dramaturg Donald Ogden Stuart i kompozytor Deems Taylor. W tocz¹cych siê tu pojedynkach s³ownych bra³ doœæ czêsto udzia³ wydawca H. J. Mencken. Znany z ciêtego jêzyka, œciera³ siê on najczêœciej z Dorothy. Lubiany polemista i komentator nale¿a³ do sta³ych wspó³pracowników “New Yorker’a”, wydaj¹c tak¿e snobistyczne czasopismo “Smart Set”. Od czasu do zagl¹da³ do piwniczki sam Scott Fitzgerald, który osi¹gn¹³ rozg³os jako autor powieœci pt. “Wielki Gatsby”. Fitzgerard wynajmowa³ apartament na drugim piêtrze, dokonuj¹c tu korekty powieœci “Czu³a jest noc”. Cz³onkowie salonu wypuszczali tak¿e w obieg w³asne pisemko. Dorothy Parker Wiersze Parker by³y zamieszczane we wp³ywowych nagazynach jak “Life”, “McCall’s” i “New Republic”. Z³o¿y³y siê one na kilkanaœcie tomików poezji. Do najwa¿niejszych zalicza siê Wakacje zbli¿aj¹ siê ku koñcowi i prawdopodobnie wêkszoœæ z nas, myœli nadal “Sunset Gun” i “Death raczej o nowym roku szkolnym lub nieuchronnym powrocie z urlopu do pracy. and Taxes”. Za d³u¿sze Mo¿emy jednak jeszcze przez chwilê pocieszyæ siê wakacyjnym nastrojem i opowiadanie pt. “Big Blonde” atrakcjami jakie przynosi z sob¹ koniec lata. dosta³a presti¿ow¹ nagrodê im. Znakomit¹ do tego okazj¹ bêdzie Polski Piknik, który organizowany jest O. Henry’ego. Niemal¿e od 29 sierpnia, w malowniczo po³o¿onych ogrodach Sung Harbor przy 1000 Richmond pocz¹tku swojej kariery Terrace na Staten Island. literackiej, Dorothy wzorowa³a Zesz³oroczna impreza, zorganizowana przez parafiê œw. Stanislawa Kostki, siê na O. Henrym, który by³ okaza³a siê du¿ym sukcesem. Tysi¹ce ludzi, wspania³a pogoda i mnóstwo niedoœcignionym mistrzem atrakcji sprawi³y, ¿e domagano siê powtórzenia imprezy. Tegoroczny Piknik krótkiej formy. organizowany jest na wiêksz¹ skale z jeszcze wiêksz¹ iloœci¹ atrakcji. Podobnie jak jej mistrz Ka¿dy, bez wzgledu na wiek znajdzie tam cos dla siebie. Parker nie znalaz³a siê w Wœród drzew i kwiatów, czyli w typowo piknikowej scenerii, bêdziemy mogli nie gronie ca³kowicie tylko skosztowaæ naszych narodowych specja³ów, ale równie¿ wzi¹æ udzia³ w wielu zapomnianych. Do jej dostêpnych atrakcjach. Malowanie twarzy, dmuchane zamki do skakania, wóz najwa¿niejszych antologii stra¿acki, rzemios³o artystyczne do kupienia oraz olbrzymia liczba zabaw i konkurproz¹ nale¿¹ trzy pozycje: sów dla dzieci i doros³ych to tylko czêœæ pikniku. Lokalne zespo³y muzyczne, “Lament for the Living”, kabaret, tancerze, magic show oraz koncert zespo³u PRIME PROPHECY (finaliœci “After Such Pleasures” i “No tegorocznego festiwalu EMERGANZA - najwiêkszego na œwiecie), graj¹cy muzykê So Deep as a Well”. na ¿ywo) wype³ni¹ niedzielne popo³udnie i spowoduj¹, ¿e jeszcze na chwilê Próbowa³a tak¿e swoich si³ pozostaniemy w atmosferze lata. w dramaturgii. Za jej najlepsz¹ Radek Korek sztukê, napisan¹ we Reklama Pikniku na str.10 wspó³pracy z cz³onkiem Okr¹g³ego Sto³u, którym by³ wydawca George Kaufman, uwa¿a siê melodramat pt. “Lady Next Door”. W 1934 r. Dorothy wysz³a ponownie za m¹¿ za Allana Campbella. Stworzyli wspólnie scenariusze do piêtnastu filmów. Oboje prowadzili amoralny tryb ¿ycia. W przypadku Dorothy do najwa¿niejszych mi³osnych partnerów zalicza siê reportera Charlesa McArthura i wydawcê Sewarda Collinsa. Trzyma³a ich d³ugo i bezlitoœnie na uwiêzi. Zwolna wpadaj¹c w alkoholizm, utalentowana pisarka zaczê³a cierpieæ na coraz czêstsze za³amania nerwowe, usi³uj¹c bezskutecznie wyleczyæ siê z depresji. Pod koniec lat trzydziestych Parker mocno siê zradykalizowa³a, wstêpuj¹c nastêpnie do partii komunistycznej. Polityczna dzia³alnoœæ po drugiej wojnie œwiatowej zawa¿y³a ujemnie na jej dalszej twórczoœci. Zmar³a na zapalenie p³uc w wieku 73 lat. Polecam naszym Czytelnikom wizytê w zabytkowym hotelu i obejrzenie sta³ej wystawy poœwiêconej Round Table. Halina Jensen

Piknik na Staten Island


KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

16

Masz ju¿ stronê?

Witryna www to nie fanaberia Badania ankietowe na zlecenie jednej z firm informatycznych w Polsce pokaza³y, ¿e blisko 60 procent dzia³aj¹cych tam firm nie poKONRAD LATA siada w³asnej strony internetowej. Jestem przekonany, ¿e wœród polonijnych firm, dzia³aj¹cych w USA jest podobnie, a mo¿e nawet gorzej. Dlaczego w XXI wieku, który rozpocz¹³ siê ju¿ dziesiêæ lat temu, w³aœciciele ma³ych lub nawet du¿ych firm wci¹¿ niezbyt czêsto myœl¹ o obecnoœci w internecie? Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Przede wszystkim pokutuje przekonanie, ¿e posiadanie strony www jest drog¹ fanaberi¹, na jak¹ staæ tylko bogate koncerny. Informacja, ¿e profesjonalna i elegancka graficznie strona internetowa, któr¹ mo¿na samodzielnie aktualizowaæ mo¿e kosztowaæ ju¿ od piêciuset dolarów* czêsto budzi zdziwienie i lekkie niedowierzanie. Jeszcze niedawno bowiem koszt takiej strony siêga³ kilku tysiêcy dolarów, dziêki rewolucji technologicznej i spadkowi kosztów, ceny spad³y jednak o kilkaset procent. Du¿y wp³yw na to mia³o pojawienie siê serwisów typu „zrób samodzielnie stronê w godzinê”, kosztuj¹cych zaledwie kilkanaœcie lub kilkadziesi¹t dolarów miesiêcznie. Serwisy „zrób to sam” maj¹ powa¿nie ograniczone mo¿liwoœci i nie spe³ni¹ oczekiwañ wiêkszoœci klientów, jednoczeœnie zwi¹zuj¹ nas z us³ugodawc¹ na wiele miesiêcy lub lat, jednak spowodowa³y znacz¹c¹ obni¿kê cen w bran¿y. Nadal mo¿emy „trafiæ” na ofertê firmy, która nieskomplikowan¹ stronê kosztorysowo wyceni na cztery albo nawet piêæ tysiêcy dolarów. Warto sprawdziæ oferty wielu projektantów stron, zanim podpiszemy umowê na jej wykonanie. Dok³adnie w ten sam sposób, jak sprawdzamy ceny innych towarów lub us³ug, zanim je zakupimy. Inn¹ przyczyn¹ czêsto podawan¹ przez przedsiêbiorców, którzy nie maj¹ nadal strony internetowej swojej firmy, jest zapracowanie i brak czasu. Jesteœmy tak busy, ¿e nie mamy czasu myœleæ o stronie internetowej czy reklamie - mawiaj¹. Tylko pogratulowaæ takim w³aœcicielom, którzy na swojej skórze nigdy nie odczuli spadku koniunktury, kryzysu, nie musieli zwolniæ z bólem serca czêœci doœwiadczonych i lojalnych pracowników. W wiêkszoœci wypadków jednak jest to tylko wymówka – pojawia siê kolejny stereotyp, ¿e w naszym zajêtym dniu pracy bêdziemy musieli wygospodarowaæ kolejne godziny, by martwiæ siê o stronê www. Projektant strony internetowej wspó³czeœnie nie tylko zaprojektuje j¹ i wykona, ale mo¿e tak¿e wykonaæ profesjonalne fotografie oraz pomóc przygotowaæ jej treœæ. Strona internetowa nie mo¿e byæ zadaniem jednorazowo „odbêbnionym” i zostaæ pozostawion¹ samej sobie. Móg³bym tu wskazaæ dziesi¹tki stron internetowych firm, które aktualizowane s¹ sporadycznie albo wcale. Oczywiœcie, g³ównym zadaniem witryny WWW jest uœwiadomienie potencjalnych klientów o naszym istnieniu oraz towarach lub us³ugach, jakie mamy im do zaoferowania, ale nie mniej wa¿nym celem jest systematyczne informowanie ich o nowoœciach, promocjach, zmianach w asortymen-

cie itp.. Zale¿y nam, by klienci wracali na nasz¹ stronê systematycznie, mo¿e nawet dodali j¹ do swojego katalogu „ulubione”. Je¿eli bêdziemy dodawaæ nowe zdjêcia, udzielaæ porad, proponowaæ rabaty, klienci bêd¹ na na pewno tam czêsto zagl¹daæ. Dziêki temu ich lojalnoœæ wobec naszej firmy roœnie i du¿o chêtniej bêd¹ do nas wracaæ, zamiast szukaæ konkurencyjnych ofert. Ktoœ mo¿e obawiaæ siê, ¿e aktualizowanie strony wi¹¿e siê z zatrudnianiem informatyka, który bêdzie programowa³ stronê na nowo. Nie! Uaktualnianie wspó³czesnych stron internetowych opartych na CMS mo¿na wykonywaæ ³atwo i samodzielnie, bez pomocy specjalisty! Jak to mo¿liwe? Je¿eli wiesz, jak napisaæ e-maila albo pos³ugiwaæ siê zwyk³ym edytorem tekstu, bêdziesz móg³ w³asnorêcznie zmieniaæ treœæ swojej strony. Aktualizowanie jej, dodawanie nowych tekstów, zdjêæ, a nawet filmów, kuponów promocyjnych itp., to zaledwie kilka klikniêæ myszk¹. Wystarczy zalogowaæ siê przez przegl¹darkê do strony z dowolnego komputera. To najwa¿niejsza zaleta tej technologii – p³ac¹c jednorazowo za wykonanie strony z CMS uzyskujemy witrynê, która s³u¿yæ nam bêdzie wiele lat, bowiem wprowadzanie zmian odbywa siê szybko i bez koniecznoœci poznawania zawi³oœci programowania. Ot, niczym pisanie e-maila do znajomych. Popularyzacja adresu naszej strony internetowej to wa¿ne zadanie i powinno ono odbywaæ siê wielotorowo. Zmiana wizytówki na now¹ z adresem WWW obok numeru telefonu oraz adresu e-mail jest pierwszym i naj³atwiejszym zadaniem do wykonania. To samo powinno dotyczyæ wszystkich materia³ów drukowanych, je¿eli takowych u¿ywamy: ulotek, katalogów, kuponów promocyjnych itp. Jeœli mamy wydrukowany ju¿ spory zapas kilkudziesiêciostronicowego katalogu na doskona³ym papierze, który kosztowa³ nas sporo pieniêdzy, mo¿emy adres strony internetowej dodaæ doñ za poœrednictwem niewielkiej naklejki, wydrukowanej na drukarce i przyklejonej na ok³adce. Jednak rêczny dopisek adresu strony internetowej na wizytówce jest wykluczony, druk kart biznesowych jest tak tani, ¿e nie warto w tym wypadku oszczêdzaæ i nale¿y koniecznie zamówiæ je nowe z wydrukowanymi wszystkimi adresami - tak¿e tym internetowym. Je¿eli korzystamy z og³oszeñ w prasie, radio czy TV, trzeba tak¿e uzupe³niæ je o adres strony WWW. Najczêœciej, z uwagi na koszty, nie jesteœmy w stanie umieœciæ w reklamie wszystkich informacji lub pe³nej oferty – podanie adresu strony odeœle wszystkich zainteresowanych po wiêcej informacji na nasz¹ internetow¹ witrynê. Je¿eli nasza firma konkuruje z wieloma innymi na lokalnym terenie, oferuj¹cymi podobny zakres us³ug lub towarów, warto pomyœleæ o pozycjonowaniu strony internetowej w wyszukiwarkach. Oczywiœcie, mo¿emy bezp³atnie dodaæ nasze dane do katalogów teleadresowych, ale jeœli chcemy, by nasza strona pojawi³a siê wysoko w wynikach wyszukiwarek, jeœli ktoœ wpisze „kosmetyczka Brooklyn”, musimy przygotowaæ siê na dodatkowe inwestycje finansowe. Przy zamówieniu strony internetowej opartej na CMS dla ma³ej lub œredniej firmy warto zwróciæ uwagê, by wykonana zosta³a w jednej z popularnych i ogólnodostêpnych technologii np. Joomla, Word Press czy Drupal itp. oraz umieszczona na serwerach hostingowych sprawdzonego dostawcy. Te z pozoru techniczne informacje s¹ dla nas wa¿ne – czêœæ firm projektuj¹cych strony

internetowe tworzy je we w³asnych systemach CMS (istniej¹ setki, jeœli nie tysi¹ce rodzajów takiego oprogramowania), a tak¿e umieszcza na w³asnych serwerach. Podpisuj¹c tak¹ umowê miejmy œwiadomoœæ, ¿e w przypadku chêci zmiany us³ugodawcy jesteœmy zdani wtedy na ³askê lub nie³askê owej firmy. Jesteœmy zwi¹zani nie tylko miejscem, gdzie znajduje siê fizycznie nasza strona (jej przeniesienie mo¿e byæ kosztowne lub niemo¿liwe), ale tak¿e technologi¹, do której kod Ÿród³owy posiada wy³¹cznie jeden us³ugodawca. Jeœli zaœ nasza strona powsta³a w oparciu o popularny i ogólnodostêpny system i umieszczona na serwerze du¿ej firmy specjalizuj¹cej siê w hostingu, w³aœciwie ka¿dy programista lub grafik mo¿e j¹ zmodyfikowaæ, jeœli zajdzie taka potrzeba, a strona bêdzie nam s³u¿yæ przez wiele lat, niezale¿nie od tego, czy firma która j¹ dla nas przygotowa³a funkcjonuje nadal na rynku, czy ju¿ nie. Warto o tym pamiêtaæ. Reasumuj¹c, posiadanie strony internetowej jest obecnie relatywnie tanie, a jej utrzy-

manie na serwerach to koszt zaledwie kilkudziesiêciu dolarów rocznie. Jest to wiêc niewielki procent tego, ile firma miesiêcznie wydaje na wynajêcie lokalu i podstawowe rachunki. To niewielka inwestycja, która zwraca siê wielokrotnie ju¿ w pierwszym roku funkcjonowania witryny. Na posiadanie w³asnej strony internetowej coraz czêœciej obok przedsiêbiorców decyduj¹ siê profesjonaliœci: dziennikarze, konsultanci, fotograficy, plastycy, lekarze specjaliœci, rehabilitanci, przedstawiciele medycyny niekonwencjonalnej, agenci i poœrednicy us³ug itp.. Mog¹ oni co prawda korzystaæ z tzw. blogów, ale strona internetowa tak¿e daje im t¹ mo¿liwoœæ systematycznego publikowania treœci w formie wpisów, ale jednoczeœnie pomaga w budowaniu profesjonalnego wizerunku. Zw³aszcza, ¿e na wizytówce ³atwiej jest umieœciæ adres typu www.imieinazwisko.com ni¿ odnoœnik do bloga. Autor jest specjalist¹ marketingu i reklamy, który pomaga polonijnym firmom m.in. w za³o¿eniu i utrzymaniu strony internetowej. *Ceny od 500 dol. dolarów za stronê internetow¹ CMS w promocji do 15 wrzeœnia 2010 r. Wiêcej informacji na stronie WWW.POLPARK.COM lub pod numerem telefonu (646) 450-2060.

Kwadratura pó³ksiê¿yca 1¼Ale po siedmiu latach krwawych walk a tak¿e wielkich ofiar ludzkich i materialnych, w Bagdadzie ci¹gle nie ma stabilnego rz¹du. Ju¿ mniejsza o to, ¿eby by³ proamerykañski. Po bolesnych doœwiadczeniach Waszyngtonowi wystarczy³oby, ¿eby rz¹d iracki nie by³ tylko pod wp³ywem Iranu. W wojnie irackiej prezydent George Bush pope³ni³ wielki b³¹d, którego unikn¹³ jego ojciec, kiedy pod koniec wojny w Zatoce Perskiej, mimo mia¿d¿¹cego zwyciêstwa, nie obali³ Husajna z lêku przed tym, co nast¹pi³o trzynaœcie lat póŸniej - zapanowania w Iraku totalnego chaosu. Elita w³adzy Husajna wywodzi³a siê z sunnickiej ga³êzi islamu, która stanowi³a mniejszoœæ w kraju. Od³am szyitów nienawidzi³, i dalej nienawidzi, sunnitów, ale jest manipulowany przez wywiad irañski, Iran jest bowiem krajem szyickim. Decyzja Waszyngtonu zniszczenia re¿imu Husajna postawi³a sunnitów w sytuacji bez wyjœcia. Co gorsza, katastrofalna decyzja rozwi¹zania armii spowodowa³a, ¿e bez œrodków do ¿ycia znalaz³y siê dziesi¹tki tysiêcy uzbrojonych mê¿czyzn wytrenowanych do walki, którzy mieli przeciwko sobie Amerykanów i szyitów. W tej sytuacji chwycili za broñ i chêtnie skorzystali z pomocy tysiêcy ochotników islamskich nap³ywajacych do kraju dla walki z Amerykanami. W Iraku wybuch³o sunnickie powstanie przeciwko Amerykanom i szyitom. Stany Zjednoczone mog³y wtedy utworzyæ w Iraku rz¹d szyicki maj¹cy poparcie wiêkszoœci mieszkañców, ale zda³y sobie sprawê, ¿e taki rz¹d znalaz³by siê w koñcu pod wp³ywem Iranu. Z powodu pierwotnego b³êdu, Amerykanie znaleŸli siê jednoczeœnie w wojnie z sunnitami, i w stanie zbli¿onym do wojny z szyitami. Jednoczeœnie sunnici i szyici walczyli ze sob¹, a ponadto sunnici walczyli tak¿e z Kurdami na pó³nocy kraju. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych republikanie przegrali wybory uzupe³niaj¹ce w roku 2006 i powszechnie spodziewano siê, ¿e prezydent Bush rozka¿e wycofanie wojsk amerykañskich z Iraku. Zamiast tego, prezydent wys³a³ dodatkowe wojska i przekaza³ dowództwo genera³owi Davidowi Petreusowi.

Genera³ Petreus zrozumia³, ¿e musi przeci¹gnaæ na swoj¹ stronê pierwotnych przeciwników, czyli partyzantów sunnickich, stanowi¹cych bazê rz¹dów Husajna. Tylko sunnici mogli pozbyæ siê ochotników islamskich z zagranicy, którzy przyjechali wspieraæ ich walkê z Amerykanami. Ci ochotnicy podwa¿ali zreszt¹ pozycjê tradycyjnych przywódców sunnickich. Ponadto sunnici bali siê wyjœcia Amerykanów z Iraku, bo wtedy byliby na ³asce i nie³asce szyitów. Te silne argumenty Amerykanie wzmocnili zastrzykami gotówki dla sunnickich liderów plemiennych. Sunnici przeszli wiêc na stronê Stanów Zjednoczonych. Taki obrót spraw zepchn¹³ szyitów do defensywy. Gen.era³ Petreus doprowadzi³ do spadku walk partyzanckich i jako tako ustabilizowa³ sytuacjê w kraju. Bynajmniej jednak nie wygra³ wojny. O takiej wygranej bêdzie mo¿na mówiæ dopiero wtedy, gdy powstanie stabilny rz¹d, zdolny do kierowania krajem, posiadaj¹cy w³asn¹ armiê i si³y policyjne oraz - zupe³nie niezale¿ny od Iranu. Kiedy jednak Amerykanie ca³kowicie wyjd¹ z Iraku, wtedy Iran stanie siê najwiêksz¹ potêg¹ w rejonie Zatoki Perskiej. Dopóki Irakiem rz¹dzi³ Saddam, dopóty trzyma³ Iran w szachu. Wyda³ mu nawet wojnê, z poparciem Amerykanów, w której zginê³o milinon Irañczyków. Amerykañska inwazja zniszczy³a w roku 2003 równowagê geopolityczn¹ miêdzy Irakiem i Iranem. Zarazem nie uda³o siê wzmocniæ Iraku po obaleniu Husajna, g³ównie dlatego, ¿e Iran usilnie przeszkadza temu przez swoich agentów umieszczonych wœród szyitów. Waszyngton nie chce iœæ na wojnê z Iranem po to, ¿eby zakoñczyæ wojnê w Iraku. Iran jest górzystym krajem o 70 milionach ludnoœci i znacznie wiêc trudniejszym do pokonania ni¿ by³ pustynny i trzykrotnie mniej ludny Irak. Zreszt¹, ci¹gle trwa wojna w Afganistanie i zaczynanie nowej, trzeciej wojny z krajem muzu³mañskim wywo³a³oby zapewne falê terroru trudn¹ do opanowania. Chc¹c niechc¹c, Amerykanie wychodz¹ wiêc w sierpniu z Iraku, ale tak, ¿eby zostaæ bez okreœlonego koñca interwencji wojskowej. Adam Sawicki


KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

Jan Wróblewski - cz³owiek magnes Mistrz: bioenergoterapeuta-radiesteta-magnetyzer

LIGHTHOUSE HOME SERVICES 896 Manhattan Ave. Floor 3, Suite 37, nr. dzwonka 5 Brooklyn, NY 11222 Tel. (718) 389 3304 Fax (718) 609 1674,

Uzdrawia holistycznie (ca³oœciowo) - od uk³adu nerwowego (stresy) po stopy Usuwanie stanów zapalnych, blokad energetycznych Oczyszczanie w¹troby, trzustka, tarczyca, miêœniaki, prostata, hemoroidy, guzki Usuwanie stanów zapalnych krêgos³upa Uzdrawianie ze zdjêcia (ocena zdrowia) Radiescezyjna ocena mieszkañ

E-mail: info@lighthousehs.com

PRZYJMUJEMY DO PRACY 1. Praca z zamieszkanieniem i bez dla osób posiadaj¹cych: * sta³y pobyt * ukoñczony kurs HHA lub PCA w stanie Nowy Jork 2. Mo¿liwoœæ zatrudnienia na pe³ny lub niepe³ny etat w pobli¿u miejsca zamieszkania 3. Wiêkszoœæ prac w jêzyku polskim Zapraszamy.

By umówiæ siê na wizytê, mo¿na dzwoniæ: 347-3 3 41-1 1 116 lub 347-6 6 44-3 3 960 Adres: 210 Freeman Street, Apt. 1L, Brooklyn - Greenpoint

Biuro czynne: pon. – pi¹t. od 9.00 am – 5.00 pm

HERBARIUS - Kuracje lecznicze 1. Oczyszczanie - jelit ze z³ogów i toksyn. 2. Odchudzanie - zmniejszenie nadmiaru wagi. 3. Energia - witalnoœæ, wigor, potencja. 4. Stresy - relaksacja, dobry sen, uspokojenie. 5. Odpornoœæ - regeneracja, d³ugowiecznoœæ.

17

ZNI¯KA SEZONOWA

NASSAU DELI IV 138 Nassau Ave. Brooklyn, NY 11222 tel. 718-383-8383 Zapraszamy na zakupy

Naturalne Od¿ywki: Alveo, GoChi, Tai Slim, Noni, Aloes, Acai, Onyx. Detox: Plastry oczyszczaj¹ce, Relax: Wa³ki magnetyczne. Serwisy: Irydologia - Diagnoza Zdrowia, Bioterapia: terapie i wskazówki, Radiestezja - ocena witalnoœci, dobór zió³. Wró¿ka Yoganna - Przepowiednie tylko dla Ciebie. www.yoganna.net

“HERBARIUS” - 620 Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-389-6643, Greenpoint (10 am - 7 pm)

MEDYCYNA ODM£ADZAJ¥CA I REGENERUJ¥CA Sabina Grochowski, MD UWAGA! NOWY ADRES: MANHATTAN 850 7th Ave. Suite 501- pomiêdzy 54th a 55th Street

(212)586-2605 Fax: (212) 586-2049 Board Certified in Internal Medicine, Board Certified in Anti-aging Medicine Diplomate of American Academy of Anti-aging and Regenerative Medicine Terapia hormonalna (hormony bioidentyczne dla kobiet i mê¿czyzn konsultacje anti-aging (hamuj¹ce proces starzenia) subkliniczna niewydolnoœæ tarczycy zmêczenie nadnerczy wykrywanie i leczenie zatruæ metalami ciê¿kimi wykrywanie i leczenie niedoborów aminokwasów / kwasów t³uszczowych terapia antyoksydantami (witaminowa) dostosowana do indywidualnych potrzeb wykrywanie chorób na tle autoimmunologicznym: lupus, stwardnienie rozsiane, scleroderma zabiegi kosmetyczne (Botox, Restylane, Radiesse, Sculptra, Mezoterapia)

Ciasta w³asnej produkcji w/g starych przepisów Wyroby garma¿eryjne, dania obiadowe na wynos Mro¿onki, ryby, pierogi, warzywa Produkty spo¿ywcze z Polski Realizujemy zamówienie na ró¿ne okazje Posi³ki mo¿na spo¿ywaæ na miejscu

Caring Professionals Inc.

Zapraszamy ju¿ o 9:00 rano

Wysy³amy, sprzedajemy, pomagamy paczki lotnicze i morskie najtañsze bilety lotnicze przesy³ka pieniêdzy/ US Money Express mienie przesiedleñcze, samochody, kontenery paczki okolicznoœciowe na ka¿d¹ okazjê najpiêkniejsze kwiaty, wi¹zanki i wieñce podró¿e egzotyczne i wycieczki po USA t³umaczenia, zaproszenia, apostille notariusz, asysta w urzêdach wynajem samochodów

(718) 897-22273

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat Pakiety wakacyjne: Karaiby Meksyk, Hawaje, Floryda

E-m mail:annapoltravel@msn.com

Polamer Maspeth 64-02 Flushing Ave. Maspeth, NY 11378 tel. 718 326-2260

Forest Hills, NY 11375

Caring Professionals oferuje bezp³atne kursy HHA i PCA (opieka nad starszymi ludzmi w domu). Po informacje prosimy dzwoniæ do Valery(718) 897-2273 wew.103 - od poniedzia³ku do pi¹tku, od 9 rano do 4:30 Po zakoñczeniu kursu oferujemy prace w ró¿nym wymiarze godzin. Przyjmujemy równie¿ osoby posiadaj¹ce certyfikat HHA Rejestracja osób z certyfikatami odbywa siê w poniedzia³ki i œrody o godz.11. Po inforamacje o rejestracji prosimy dzwoniæ do Biany (718) 897-2273 wew. 114 - od poniedzia³ku do pi¹tku od 9 rano do 4:30

106 Meserole Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423

Polamer Millennium 133 Greenpoint Ave. Brooklyn, NY 11222 tel. (718)389-5858

70-220 Austin St, suite 135

WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM promocyjne ceny przy zakupie biletu na naszej stronie

Rezerwacja hoteli Wynajem samochodów Notariusz T³umaczenia Klauzula “Apostille” Zaproszenia Wysy³ka pieniêdzy Vigo

PIJAWKI MEDYCZNE

HIRUDOTERAPIA Oczyszczaj¹c swoje cia³o, pozbywasz siê chorób. Tak¿e terapia odm³adzaj¹ca. Pijawki u¿ywane jednorazowo. Gabinet na Greenpoincie.

Proszê dzwoniæ, by umówiæ siê na wizytê: 646-4460-44212


18

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

Wiedza i ¿ycie

W

iedza, a ju¿ w szczególnoœci najnowsze odkrycia naukowe, niekoniecznie budzi natychmiastowe skojarzenia ze œwiatem celebrytów. Tymczasem przynajmniej niektóre zachowania gwiazd, tak rodzimych jak importowanych, ka¿¹ podejrzewaæ, ¿e królowie ¿ycia i ksiê¿niczki estrady potrafi¹ jednak byæ „na bie¿¹co” tak¿e w dziedzinach wymagaj¹cych czegoœ wiêcej, ni¿ modnego makija¿u, rozró¿niania miêdzy nog¹ lew¹ i praw¹ w „Tañcu z gwiazdami” i sprawnego poruszania ustami w rytm muzyki z playbacku. W minionym tygodniu prasê kolorow¹ i portale

Edyta Górniak

plotkarskie obieg³a – na przyk³ad – informacja, ¿e Edzia „siê g³odzi”. Edzia, jak bezceremonialnie prasa plotkarska nazywa – za przyk³adem Dody – wokalistkê Edytê Górniak, podobno przesz³a ostatnio na dietê, postanowi³a bowiem wróciæ do formy i rozmiaru sprzed dwóch dekad. Ale kiedy po kilku tygodniach niedojadania piosenkarka ci¹gle nie zdo³a³a za³o¿yæ d¿insów z roku osiemdziesi¹tego, pogoni³a dietetyków i... przesta³a jeœæ w ogóle. No, prawie. Jej aktualne menu sk³ada siê ponoæ z sa³aty i du¿ych iloœci wody mineralnej, która – jak g³osi wieœæ upowszechniania przez magazyny kolorowe – „wyp³ukuje toksyny z organizmu”. Czemu pani Edyta wyda³a bezpardonow¹ walkê dodatkowym kilogramom w³aœnie teraz? Przyczyn mo¿e byæ wiele, od komplikacji w ¿yciu osobistym (rozwód) po problemy zawodowe (k³opoty ze zmian¹ mened¿era) oraz stres wywo³any spadkiem medialnego zainteresowania jej osob¹. Ale my uwa¿amy, ¿e to przez powtórzone w ci¹gu minionych kilku tygodni przez wszystkie chyba magazyny „dla pañ” wyniki najnowszych badañ

Pañstwo £apiccy

naukowych, które dowiod³y, ¿e t³uszcz na udach i poœladkach upoœledza... inteligencjê. Tak, niestety. Niewiasty z nadwag¹ ryzykuj¹ nie tylko postêpuj¹cy z wiekiem spadek IQ, który – jak siê okazuje – wcale nie jest taki „naturalny” jak zwyk³y uwa¿aæ starsze pokolenia medyków. Nieobecnoœæ talii, zgubionej gdzieœ miêdzy kolejn¹ porcj¹ lodów i ¿eberek na ostro, zdecydowanie podnosi te¿ ryzyko zmian degeneracyjnych mózgu, na czele z chorob¹ Alzheimera. Pani Edyta na pewno czyta zaœ hurtowo – podobnie jak wiêkszoœæ rodzimych i zagranicznych gwiazd – wszelkie „kolorówki”, g³ównie w poszukiwaniu treœci poœwiêconych sobie samej. Niedawno przyzna³ siê do tego publicznie prezenter, Tomasz Kammel, który zadeklarowa³ (w tabloidzie, bo i gdzie¿by), ¿e nie tylko przegl¹da pisma ilustrowane pod k¹tem plotek na swój temat, ale nawet starannie wycina wszystkie napotkane artyku³y po czym je archiwizuje. Jak siê domyœlamy, na potrzeby przysz³ego muzeum, mauzoleum, albo przynajmniej IPN-u... Sporo pism kolorowych musia³a – w takim razie – czytaæ aktualna ¿ona legendy polskiego kina (a zw³aszcza Polskiej Kroniki Filmowej)- Andrzeja £apickiego. No ale nic w tym akurat dziwnego, bo pani Kamila jest z wykszta³cenia teatrologiem, z zawodu krytykiem filmowym, a od niedawna tak¿e redaktork¹ dzia³u w jednym z tak zwanych „pism kobiecych” („Pani”). Niektórzy autorzy nieprzychylnych wobec jej ma³¿eñstwa ze starszym o ponad pó³ wieku aktorem komentarzy, do dzisiaj (a od œlubu tej pary minê³o sporo czasu), zastanawiaj¹ siê, jak dosz³o do tego nietypowego maria¿u. Tymczasem nauka ju¿ w styczniu tego roku dowiod³a, ¿e ka¿dy mo¿e siê zakochaæ w ka¿dym. Wystarczy tylko... spojrzeæ mu g³êboko w oczy. I to najlepiej kilka razy, bo mi³oœæ od pierwszego wejrzenia zdarza siê wprawdzie w naturze, ale stosunkowo rzadko. Natomiast w innych wypadkach szczery afekt mo¿na wzbudziæ w sobie (i wybranym kandydacie) wytrwa³oœci¹ i determinacj¹. Oraz usilnym wpatrywaniem siê w obiekt przysz³ych uczuæ. Tak twierdzi fachowiec od zakochiwania, profesor Richard Epstein, który daje na swoje odkrycie 90-procentow¹ gwarancjê. Dziennikarki maj¹ tu zreszt¹ u³atwione zadanie, bo mog¹ siê „neutralnie” umówiæ z upatrzonym kandydatem do o³tarza pod pretekstem – na przyk³ad – wywiadu. Tote¿ w przypadku pani Kamili wystarczy³o jedno spotkanie s³u¿bowe, by ju¿ w trzy miesi¹ce po tym fakcie poprowadziæ pana Andrzeja przed oblicze urzêdnika USC. (Na wypadek, gdyby aktor £apicki okaza³ siê nale¿eæ do 10-procentowego marginesu opornych na spojrzenie pani Kamili, w odwodzie pozostawa³ jeszcze Daniel Olbrychski ). To i owo musi te¿ czytaæ jedna z ulubionych ostatnio bohaterek rodzimego show-biznesu, Joanna Liszowska, która zaledwie kilka tygodni temu wyda³a siê szczêœliwie za szwedzkiego milionera. Wczeœniej ta sympatyczna osoba, choæ s³awna, urodziwa i – jak na polskie warunki – stosunkowo nieŸle sytuowana materialnie, mia³a spore problemy uczuciowe (o czym skwapliwie informowa³y fanów pani Joasi uczynne tabloidy). Kolejno rzucali j¹ liczni narzeczeni, tymczasem aktorka musia³a inwestowaæ w suknie œlubne, odwieszane potem do szafy bez szansy na debiut przed o³tarzem. Nikt nie wiedzia³, co siê dzieje i o co w tym nieszczêœciu chodzi. A¿ wreszcie

odpowiedzi udzieli³a nam nauka. I có¿ siê okaza³o? Otó¿ aktorka Liszowska pope³nia³a w mi³oœci b³¹d kardynalny, polegaj¹cy na wi¹zaniu siê z panami, którzy byli nie tylko mniej od niej s³awni (bo to nieistotne) ale te¿ mniej bogaci. Tymczasem nowe badania w tej dziedzinie – znowu skwapliwie upowszechnione przez magazyny ilustrowane – udowodni³y ponad wszelk¹ w¹tpliwoœæ, ¿e gwarancj¹ wiernoœci mê¿czyzny w zwi¹zku z kobiet¹ jest jej ni¿sza pozycja materialna. Bogate dziewczyny s¹ zaœ zdradzane niemal hurtowo, bowiem ich sytuacja finansowa upokarza partnerów, godzi (podœwiadomie) w ich poczucie mêskoœci i rodzi potrzebê symbolicznego „rewan¿u”, który panowie najchêtniej bior¹ w ramionach innych pañ. ¯e coœ tu mo¿e byæ na rzeczy dowodz¹ perypetie uczuciowe bogatej z domu panny Hilton. Albo dzieje kolejnych zwi¹zków piosenkarki Madonny. Zreszt¹ – d³ugo by wymieniaæ... Natomiast m¹¿ milioner dochowa wiernoœci nawet najbardziej popularnej gwiazdce nadwiœlañskiego show-biznesu. Pani Joannie wró¿ymy wiêc udane ma³¿eñstwo „do grobowej deski”. No, chyba ¿e szwedzki deweloper nie daj Bo¿e „pójdzie z torbami”. Wtedy zreszt¹ – gdyby do tego rzeczywiœcie dosz³o – pan Ola powinien czym prêdzej spakowaæ walizki i zrobiæ tak, jak niedawno uczyni³ to mened¿er Dariusz Krupa, by³y m¹¿ wokalistki Edzi, czyli podpisaæ papiery rozwodowe. Dla w³asnego dobra. Bowiem jak

Joanna Liszowska

ju¿ kobieta siê do partnera zniechêci i podejmie postanowienie o zakoñczeniu zwi¹zku, to wszelkie próby jego ratowania okazuj¹ siê ostatecznie pozbawione sensu. Szkoda si³ i œrodków. I o tym tak¿e przekonuje nas nauka, a konkretnie badania demografów z Harvardu. Otó¿ – o czym donios³y dopiero co popularne magazyny – mê¿czyŸni, którzy zmuszeni s¹ z takich czy innych powodów walczyæ lub rywalizowaæ o kobiety... ¿yj¹ krócej. Ich by³e partnerki przechodz¹ zaœ – a i to w najgorszym wypadku – na sa³atê i wodê. Tak wiêc – sadz¹c po strategicznych wyborach ¿yciowych – przynajmniej niektóre gwiazdy showbiznesu s¹ na bie¿¹co w dziedzinie najnowszych odkryæ naukowych. I tylko strach pomyœleæ, jak odbije siê na ich dalszych losach zapowiedziana w Polsce podwy¿ka podatku VAT na ksi¹¿ki. Ale jest nadzieja, ¿e wszystko zostanie, jak by³o. Bo wiele wskazuje na to, ¿e wiedza celebrytów bierze siê g³ównie z lektury tabloidów. No, chyba ¿e podro¿ej¹ te¿ gazety... Marian Polak-C Chlabicz


19

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

POLECAMY Od 21 sierpnia do 10 wrzeœnia 2010 w greenpoinckiej kawiarni Starbucks czynna bêdzie wystawa fotografii Janusza Skowrona. Autor zatytu³owa³ j¹ ”By The Sea”. Janusz Skowronstudiowa³ grafikê w Lublinie. W Nowym Jorku mieszka od 21 lat. W³aœnie tu zacz¹³ fotografowaæ. Starbucks Coffee 910 Manhattan Ave

POLECAMY Adwokaci Connors and Sullivan Attorneys at Law PLLC, Joanna Gwozdz - adwokat, tel. 718-238-6500 ext. 233 Abraham Frydman - biura na Greenpoincie, Manhattanie, w Westchester. tel. 718-882-1500; 914-574-5470 Agencje Albatross Travel, 74 Nassau Ave., Greenpoint, tel.718-383-7211 Ania Travel Agency, 57-53 61st Street, Maspeth, tel. 718-416-0645 Anna-Pol Travel, 106 Meserole Ave., Greenpoint, tel. 718-349-2423 Lighthouse Home Services, 896 Manhattan Ave., Fl.3 Suite 37, Greenpoint, tel.718-389-3304 Polamer Millenium, 133 Greenpoint Ave. Greenpoint, tel. 718-389-5858; Polamer Maspeth, 64-02 Flushing Ave., Maspeth, tel.718-326-2260 Akupunktura, Medycyna Naturalna Acupuncture and Chinese Herbal Center, 144-48 Roosevelt Ave.#MD-A, Flushing, tel.718-359-0956 oraz 1839 Stillwell Ave. Brooklyn, 718-266-1018 Greenpoint Healing Center, Gabinet Medycyny Naturalnej,861 Manhattan Ave., p. 14, Brooklyn, 718-349-8787 mmhealing@yahoo.com Hirudoterapia - pijawki medyczne: tel. 646-460-4212

Koncert Basi Moore W presti¿owym METROPOLITAN ROOM w œrodê 25 sierpnia o godz 19.00 odbêdzie siê koncert znanej spiewaczki jazzowej

Basi Moore. 34 West 22nd Street NY 10010 Manhattan

Apteki - Firmy Medyczne Apteka Pharmacy, 937 Manhattan Ave. Greenpoint, tel. 718-389-4544 Chopin Chemists, 911 Manhattan Avenue, Greenpoint, tel 718-383-7822; Fax: 718-389-7940; www.chopinchemists.com MA Surgical Supply, 314 Roebling St., Williamsburg, tel. 718-388-3355, fax: 718-599-5546; www.surgicalsupply.com Biuro Imigracyjne European Advocacy Council, LLC Pawe³ Janaszek, 80 Maiden Lane, 14 fl., p.1404, Manhattan, tel. 212-385-6050 Domy pogrzebowe Morton Funeral Home, Ridgewood Chaples, 663 Grandview Ave. Ridgewood, tel. 718-366-3200 Stobierski Lucas Gardenview Funeral Home Ltd. 161 Driggs Ave, Greenpoint, tel. 718-383-7910 Arthur’s Funeral Home, Greenpoint 207 Nassau Ave. róg Russel Tel. 718. 389.8500 Finanse Trade Wall Street International, 739 Manhattan Avenue, Greenpoint tel. 718-609-4100

Najwiêkszy polski

Kurier Plus poszukuje

Zak³ad Pogrzebowy

operatywnych osób,

na Brooklynie

³atwo nawi¹zuj¹cych kontakty z ludŸmi, do zbierania og³oszeñ. Mo¿liwoœæ dodatkowych zarobków.

Tel. 718-389-3018

STOBIERSKI LUCAS Gardenview Funeral Home, Ltd.

161 Driggs Ave. (róg Humbold St.) Brooklyn, NY 11222

Tel.(718) 383-7910

Firmy budowlane M.J. Eco-Contracting - Marcin Jakacki Genral Contractor; tel. 917-484-1714; 917-612-6248; fax 718-389-7940; .jeco@yahoo.com Firmy wysy³kowe Doma Export, Biuro G³ówne 1700 Blancke Street, Linden, NJ, tel. 908-862-1700; Biura turystyczne tel. 973-778-2058 oraz 1-800-229-3662; services@domaexport.com Gabinety lekarskie Anna Duszka, MD - pediatra 934 Manhattan Ave. Greenpoint 718-389-8585 lub ZocDoc.com Danuta Czy¿, DDS & Adam Wojtasiewicz, DDS.,

61-29 81st. Street, Middle Village; 718-507-2847; 347-255-3630; Greenpoint Eye Care LLC, dr Micha³ Kiselow, okulista, 909 Manhattan Ave., Greenpoint, tel. 718-389-0333 Sabina Grochowski, MD medycyna odm³adzaj¹ca i regeneruj¹ca, 850 7 Ave. suite 501, miêdzy 54, a 55 Street tel. 212-586-2605 Manhattan Medical, 934 Manhattan Ave. Greenpoint - lekarze wszystkich specjalnoœci, wspó³praca ze szpitalem Mount Sinai tel. 718-389-8585; www.manhattanmedicalpractice.com Przychodnia Medyczna, 126 Greenpoint Avenue, Greenpoint, - lekarze specjaliœci: Andrzej Salita, Urszula Salita, Florin Merovici i inni; tel. 718-389-8822, 24h. 917-838-6012 Naprawa samochodów JK Automotive, 384 McGuinness Blvd. Greenpoint, tel. 718-349-0433 Nieruchomoœci – Po¿yczki Adas Realty, 150 N 9th Street, Williamsburg, tel.718-599-2047; Cezar Of Queens, Cezary Doda, tel. 718-544-4000, cell. 917-414-8866; www.cezarsells.com Oœrodki wczasowe Hotel i Restauracja Dallas, Borzêta k/ Myœlenic; Tel. w Polsce: 511-083-740; tel. w Nowym Jorku: 212-387-9140 lub 781-835-8360; www RestauracjaDallas.pl Rozliczenia podatkowe Business Consulting Corp. Ewa Duduœ, 110 Norman Ave., Greenpoint, tel. 718-383-0043, cell. 917-833-6508 Micha³ Pankowski Tax & Consulting Expert, 97 Greenpoint Ave. Brooklyn 718- 609-1560, 718-383-6824; Sale bankietowe Princess Manor, 92 Nassau Ave., Greenpoint, tel. 718-389-6965 Sklepy Fortunato Brothers 289 Manhattan Ave. Williamsburg, tel. 718-387-2281 Herbarius, 620 Manhattan Ave., Greenpoint, tel. 718-389-6643 Kiszka, 915 Manhattan Ave. Greenpoint, tel. 718-389-6149; Nassau Deli IV, 138 Nassau Avenue, Greenpoint, tel. 718-383-8383; Szko³y - Kursy Caring Professionals - bezp³atne kursy HHA i PCA - opieka nad starszymi ludŸmi; 70-20 Austin Street, Suite 135, Forest Hills; 718-897-2273 Unia Kredytowa Polsko-S³owiañska Federalna Unia Kredytowa: www.psfcu.com 1-800-297-2181, tel. 718-894-1900 Us³ugi fotograficzne Fotografia studyjna i plenerowa www.artpix-studio.com tel. 917-328-8459 Us³ugi internetowe Strony internetowe: tel. 646-450-2060 www.spec4pc.com E-mail: info@euroaim.com Us³ugi transportowe Ryszard Limo - Florida Connection 24 godziny service, tel. 646-247-3498; lub 561-305-2828


20

KURIER PLUS 21 SIERPNIA 2010

O nowej ofercie Mercedesa porozmawiaj jak Polak z Polakiem Po wiêcej informacji oraz by umówiæ siê na jazdê próbn¹ dzwoñ: Robert Nova-Nowomiejski 718 361 2332 ext. 175 rnova@silverstarny.com

Kurier Plus - 21 SIERPNIA 2010, NUMER 833 (1183)  
Kurier Plus - 21 SIERPNIA 2010, NUMER 833 (1183)  

Kurier Plus - 21 SIERPNIA 2010, NUMER 833 (1183)

Advertisement