Kurier Plus - e-wydanie 25 czerwca 2022

Page 1

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1450 (1750)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

25 CZERWCA 2022

Macron os³abiony

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Children's Smile Foundation w Biznesowej... – str. 3 í Ile kosztuje adwokat zajmuj¹cy siê wypadkami... – str. 5 í Przy³¹czenie wyspy Guam do USA – str. 8 í Bulla „Episcoporum Poloniae Coetus” – str. 10-11 í Ma³¿eñstwo i planowanie emerytalne – str. 17 í Bo¿e Cia³o w polonijnych parafiach – str. 19

Tomasz Bagnowski

Pierwszy raz od 20 lat francuski prezydent nie zdoby³ rz¹dowej wiêkszoœci w parlamencie. Centroprawicowa koalicja pod auspicjami Emmanuela Macrona, w wyborach parlamentarnych we Francji, uzyska³a wynik znacznie poni¿ej oczekiwañ. Macron, który niedawno stosunkowo ³atwo pokona³ Marine Le Pen w walce o prezydenturê, przed wyborami do parlamentu zakoñczonymi w minion¹ niedzielê, prosi³ wyborców o danie mu „decyduj¹cej wiêkszoœci”, która pozwoli³aby na dokoñczenie reform rozpoczêtych w pierwszej kadencji. G³osuj¹cy zdecydowali jednak inaczej. W Zgromadzeniu Narodowym, ni¿szej izbie parlamentu, maj¹cej najwiêksze znaczenie, prezydent Francji bêdzie dysponowa³ 245 g³osami na 577. To najwiêcej ze wszystkich ugrupowañ, które do parlamentu wesz³y, ale mniej ni¿ po³owa wszystkich g³osów i znacznie mniej ni¿ 350 mandatów, które ugrupowanie Macrona zdoby³o w 2017 roku, kiedy by³ on prezydentem po raz pierwszy. Pora¿kê unaocznia statystyka mówi¹ca, ¿e taka sytuacja ma we Francji miejsce po raz pierwszy od 20 lat. Macron bêdzie musia³ teraz szukaæ mo¿liwoœci utworzenia koalicji z innymi ugrupowaniami lub kleciæ doraŸne sojusze dla przepchniêcia proponowanych przez siebie ustaw.

K³opoty w parlamencie bêd¹ mia³y znaczenie przede wszystkim jeœli chodzi o politykê wewnêtrzn¹. W kwestiach miêdzynarodowych zmieni siê raczej niewiele, bo dziêki silnemu umocowaniu w konstytucji, francuski prezydent mo¿e w tej dziedzinie podejmowaæ decyzje praktycznie nie ogl¹daj¹c siê na ustawodawców. Program rynkowych reform Macrona bêdzie jednak pewnie zastopowany bior¹c pod uwagê, ¿e znacz¹ce poparcie w wyborach zdoby³a koalicja lewicy, zjednoczonej w³aœnie przeciwko tym reformom. Francuska prasa nie ma w¹tpliwoœci, ¿e wynik wyborów parlamentarnych to ostry sygna³ dla prezydenta, ¿e musi on powa¿nie przemyœleæ swoj¹ wewnêtrzn¹ agendê, bo nie ma ona mocnego poparcia. Lewicowy „Libération”, komentuj¹c wybory napisa³, ¿e wyborcy „wymierzyli Macronowi policzek.” Premier Francji Elisabeth Borne, która zdoby³a mandat w swoim okrêgu wyborczym przyzna³a, ¿e powyborcza sytuacja stanowi ryzyko. „Od jutra przystêpujemy do budowy wiêkszoœci potrzebnej nam do rz¹dzenia” – zapowiedzia³a Borne. í6

FOT. WERONIKA KWIATKOWSKA

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

FOT. WERONIKA KWIATKOWSKA

W pisaniu zawsze jest ryzyko

l Krystyna D¹browska - Kocham Nowy Jork mi³oœci¹ totaln¹.

Krystyna D¹browska – poetka, eseistka, t³umaczka. Laureatka m.in. Nagrody Koœcielskich i Nagrody Wis³awy Szymborskiej. „Tideline” to dwujêzyczny zbiór wierszy, który w³aœnie ukaza³ siê na amerykañskim rynku wydawniczym. O poezji, podró¿ach i mi³oœci do Nowego Jorku opowiada Weronice Kwiatkowskiej. W jednym z wywiadów powiedzia³aœ, ¿e ³atwiej Ci pojechaæ samej do Amazonii ze znikom¹ znajomoœci¹ jêzyka, ni¿ wyst¹piæ publicznie. Czy po tylu wyró¿nieniach, nagrodach, festiwalach, wywiadach – lepiej sobie radzisz z trem¹? Przewa¿nie siê denerwujê. I to bardzo. Wydawa³oby siê, ¿e wraz z doœwiadczeniem trema powinna byæ mniejsza. I mo¿e rzeczywiœcie, przestaje byæ parali¿uj¹ca, ale jednak ca³kiem nie przechodzi. W kwietniu by³am na rezydencji w Art Omi, dwie godziny na pó³noc od Nowego Jorku i mieliœmy tam spotkanie z czytelnikami. Dwunastu pisarzy. Ka¿demu przydzielono zaledwie siedem minut. Wydawa³oby siê – pestka. A jednak by³am potwornie zestresowana. Szczególnie, ¿e czyta³am wiersze po angielsku. I jedyne, co mnie pocieszy³o, to œwiadomoœæ, ¿e nie by³am w tym doœwiadczeniu sama. Szybko siê zorientowa³am, ¿e pozostali uczestnicy panelu – uznane nazwiska, chcia³oby siê powiedzieæ – starzy wyjadacze – te¿ siê denerwuj¹. Nie mam dobrych sposobów na pozbycie siê tremy. Bywa, ¿e upatrzê sobie ofiarê wœród publicznoœci i nawi¹zujê z ni¹ kontakt wzrokowy, co zawsze tro-

chê pomaga. Ale przede wszystkim chcê myœleæ, ¿e na sali znajduj¹ siê przychylni mi ludzie. Zwykle radoœæ ze spotkania szybko wygrywa ze stresem, który towarzyszy mi na pocz¹tku. Nowy Jork zajmuje specjalne miejsce na Twojej wewnêtrznej mapie. Znasz œwietnie miasto, czêsto tu bywasz. Id¹c na skróty, mo¿na nawet powiedzieæ, ¿e proces stawania siê pe³noetatow¹ poetk¹ mia³ swój pocz¹tek w Gotham City. Opowiedz proszê o Twoich zwi¹zkach z Miastem. Kocham Nowy Jork mi³oœci¹ totaln¹! Ale poniewa¿ nigdy nie by³am klasyczn¹ turystk¹, nie mam wyidealizowanej wizji tego miasta. Rozumiem, ¿e ¿ycie tutaj mo¿e byæ trudne. I nie zawsze jest jak na pocztówce. Pierwszy raz przyjecha³am do Stanów z rodzin¹, mia³am 15 lat. Potem – ju¿ jako studentka – spêdzi³am dwa miesi¹ce w Nowym Jorku pracuj¹c w ma³ej w³oskiej restauracji w East Village i w³ócz¹c siê po mieœcie. Wtedy dobrze pozna³am Manhattan. I czu³am siê prawie jak nowojorczanka (œmiech). Za trzecim razem – na wymianie studenckiej – mia³am wypadek. í 13


2

KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

www.kurierplus.com

3

Drodzy Czytelnicy W Kurierze zrobi³o siê ciasno z nat³oku reklam. W wiêkszoœci s¹ to zachêty i udogodnienia proponowane przez miasto Nowy Jork, np. Jak pozbyæ siê niepotrzebnych rzeczy, mo¿liwoœæ g³osowania w prawyborach w swoim jêzyku, powrót do naprzemiennego parkowania, mo¿liwoœci zwiêkszania bud¿etu na ¿ywnoœæ. Wa¿ne i potrzebne informacje. Warto siê z nimi zapoznaæ. Jest te¿ sporo wiadomoœci o tym jak aktywizuje siê polonijne œrodowisko. Dostrzegli to ju¿ i docenili Amerykanie. Na przyk³ad Children’s Smile Foundation znalaz³o siê w Biznesowej Galerii S³aw na Maspeth. Centrum Polsko-S³owiañskie nabra³o wiatru w ¿agle. Impreza goni imprezê. Po bardzo udanym Dniu Dziecka, zorganizowano spotkanie Klubu Fotografika z ciesz¹cym siê zas³u¿on¹ s³aw¹ fotografem Tomkiem Sikor¹ (napiszemy o tym wiêcej w przysz³ym tygodniu) i koncert akordeonowy dla amatorów tego nies³usznie trochê zapomnianego instrumentu. A przed nami, ju¿ w najbli¿szy pi¹tek œwietnie zapowiadaj¹ca siê dyskoteka. CPS przybli¿a te¿ czytelnikom Kuriera swoje socjalne programy. W tym tygodniu Program Us³ug Imigracyjnych. Generalnie, poszerzajmy swoj¹ wiedzê i aktywizujmy siê. Na koniec przypomnê jeszcze o zmianie adresu naszego tygodnika. Od kilku tygodni mieœcimy siê przy 176 Java Street na Greenpoincie Zofia K³opotowska

Children's Smile Foundation w Biznesowej Galerii S³aw Polonijna fundacja pomagaj¹ca chorym i bêd¹cym w potrzebie dzieciom po raz kolejny zosta³a uhonorowana specjalnym wyró¿nieniem przyznawanym przez Maspeth Award Program firmom i organizacjom dzia³aj¹cym w tej dzielnicy. Prócz nagrody „Best of Maspeth” Children's Smile Foundation dodatkowo zosta³a wpisana do Business Hall of Fame. „Ka¿dego roku Maspeth Award Program wy³ania firmy, które osi¹gnê³y wyj¹tkowy sukces marketingowy w swojej lokalnej spo³ecznoœci i kategorii biznesowej” – czytamy w liœcie przes³anym przez Kapitu³ê wyró¿nienia „Best of Maspeth”. Children's Smile Foundation otrzyma³a go w kategorii „Social workers & services”. „Skupiamy siê na firmach, które mimo trudnych ekonomicznie czasów wykaza³y siê umiejêtnoœci¹ wykorzystania ró¿nych metod marketingowych, aby rozwijaæ swój biznes. Wybrane firmy s¹ przyk³adem tego, co jest najlepsze w ma³ym biznesie” – czytamy w piœmie. „S¹ to lokalne firmy, które wzmacniaj¹ pozytywny wizerunek ma³ego biznesu poprzez obs³ugê swoich klientów i naszej spo³ecznoœci. Te wyj¹tkowe firmy sprawiaj¹, ¿e Maspeth i jej okolica jest doskona³ym miejscem do ¿ycia, pracy i zabawy” – stwierdzono. Nagrodê przyznano na podstawie opinii pochodz¹cych z ró¿nych Ÿróde³. W tym roku polonijna fundacja pomagaj¹ca dzieciom, zosta³a tak¿e wpisana do lokalnej Galerii S³aw. „Children's Smile Foundation nale¿y do bardzo ma³ego grona organizacji, które przez osiem kolejnych lat zdobywa³y nagrodê 'Best of Maspeth'. Wyró¿nienie to zakwalifikowa³o Wasz¹ fundacjê do Maspeth Bussines

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska ki

Rada Dyrektorów Children's Smile Foundation jest bardzo dumna z kolejnej nagrody przyznanej przez Maspeth Award Program. Od lewej stoj¹: Waldemar Rakowicz, Karol Liszewski, Joanna Mróz-Rakowicz, Romana Naro¿nik, Aldona Trzeciak, Beata Jakubowska, Agata Leszczyñska, Joanna GwóŸdŸ i Krzysztof Rostek (za³o¿yciel). Klêcz¹: ks. Grzegorz Markulak (kapelan) i Mariusz Œniarowski (prezes)

Hall of Fame” – czytamy w przes³anym przez Kapitu³ê piœmie. „Jesteœmy bardzo dumni z powodu otrzymania tej nagrody. Jest to docenienie naszej dzia³alnoœci i pracy dla spo³ecznoœci, a zw³aszcza chorych i potrzebuj¹cych dzieci. Jest to kolejne wyró¿nienie, które otrzymaliœmy, i ka¿de z nich bardzo mobilizuje nas do dzia³ania i owocnej pracy” – podkreœli³ Mariusz Œniarowski, prezes Children's Smile Foundation. „Dziêkujemy Kapitule Maspeth Award Program za to wyró¿nienie. Nagroda ta po raz kolejny dowodzi, ¿e dzia³alnoœæ naszej fundacji jest nie tylko bardzo potrzebna, ale równie¿ zauwa¿alna przez Amerykanów, co jest bardzo wa¿ne dla nas wszystkich, poniewa¿ kszta³tuje dobry wizerunek oraz opiniê o ca³ej Polonii. To oczywiœcie zas³uga Rady Dyrektorów, która podejmuje dobre decyzje, oraz ciê¿kiej spo³ecznej pracy wie-

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

lu wolontariuszy, a tak¿e sponsorów i donatorów, dziêki którym mo¿emy realizowaæ nasz¹ statutow¹ misjê i pomagaæ dzieciom znajduj¹cym siê w potrzebie. Jesteœmy im za to niezmiernie wdziêczni. Mam nadziejê, ¿e w dalszym ci¹gu bêdziemy rozwijali na-

Dyrektor wykonawczy Children's Smile Foundation Wojciech Maœlanka prezentuje nagrodê przyznan¹ przez Maspeth Award Program

sz¹ dzia³alnoœæ oraz zwiêkszali zakres i wysokoœæ okazywanego wsparcia” – powiedzia³ Wojciech Maœlanka, pe³ni¹cy od pó³ roku funkcjê dyrektora wykonawczego Children's Smile Foundation.

PR Children's Smile Foundation

Wystawa fotografii Grzegorza Worwy 17 czerwca w Northside Senior Center, 179 N 6th Str. na Williamsburgu odby³a siê wystawa fotografii Grzegorza Worwy, znanego w œrodowisku polonijnym ze swojej dzia³alnoœci spo³ecznej i kulturalnej. Choæ Grzegorz fotografuje od dawna, jest to dopiero jego druga wystawa w USA. Ostatnio swoje fotografie pokazywa³ dziesiêæ lat temu na zbiorowej wystawie twórców ró¿nych dziedzin w Doylestown, PA. W Northside Center pokaza³ g³ównie portrety znanych osobistoœci z dziedziny kultury i rozrywki. Zosia Zeleska-Bobrowski

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 10

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

4

Na drogach Prawdy Bo¿ej

www.kurierplus.com

Ks. Ryszard Koper

Wo³anie nieba

A gdy szli drog¹, ktoœ powiedzia³ do Niego: „Pójdê z Tob¹, dok¹dkolwiek siê udasz”. Jezus mu odpowiedzia³: „Lisy maj¹ nory i ptaki podniebne gniazda, lecz Syn Cz³owieczy nie ma miejsca, gdzie by g³owê móg³ po³o¿yæ”. Do innego powiedzia³: „PójdŸ za Mn¹”. Ten zaœ odpowiedzia³: „Panie, pozwól mi najpierw pójœæ po¿egnaæ mojego ojca”. Odpar³ mu: „Zostaw umar³ym grzebanie ich umar³ych, a ty idŸ i g³oœ królestwo Bo¿e”. Jeszcze inny rzek³: „Panie, chcê pójœæ za Tob¹, ale pozwól mi najpierw po¿egnaæ siê z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedzia³: „Ktokolwiek przyk³ada rêkê do p³uga, a wstecz siê ogl¹da, nie nadaje siê do królestwa Bo¿ego”. (£k 9, 57-61)

W

czasie wakacji, wielu z nas pakuje podró¿ne torby, opuszcza wygodne domy i wyrusza w drogê odwiedzaj¹c piêkne i wa¿ne miejsca na œwiecie. Z grup¹ pielgrzymów z Nowojorskiego Klubu Podró¿nika jestem dzisiaj w Acapulco w Meksyku. Ilekroæ wybieram siê na pielgrzymkê do Guadalupe wspominam swój pierwszy tu pobyt. Wszed³em do swojego pokoju w hotelu Emporio, rozsun¹³em zas³ony, otwar³em drzwi i wyszed³em na balkon. Oniemia³em z wra¿enia. Na dole palmy, basen, z³ota pla¿a, bezchmurne niebo odbijaj¹ce siê b³êkitem w wodach zatoki, zielone wzgórza okalaj¹ce zatokê, a na ich zboczach, poœród piêknych ogrodów, zachwycaj¹ce architektur¹ rezydencje najbardziej znanych celebrytów œwiata. Nad ca³ym tym piêknem wznosi siê bia³y krzy¿ i pomnik w jego pobli¿u w kszta³cie modlitewnie z³o¿onych r¹k. Znajduj¹ siê one w kompleksie Kaplicy Pokoju.

Z

Acapulco wyruszamy na lagunê Coyuca. Spotykamy tu rodziny Indian, które ¿yj¹ w naturalnych warunkach i wygl¹daj¹ na radosne i szczêœliwe. Razem z nimi przygotowujemy posi³ek. A potem bujaj¹c siê w hamaku zawieszonym miêdzy palmami ws³uchujemy w szum oceanu i popijamy mleczko kokosowe zakrapiane mezcalem i sokiem z limonki. Nastêpnie czeka nas rejs indiañskimi ³odziami po p³ytkich wodach rezerwatu ptactwa wodnego. Woda, palmy, ptaki, b³êkit nieba s¹ dope³nieniem radoœci chwili. Dla nas turystów to piêkny moment, który pozostanie we wspomnieniach. Dla Indian to ca³e ich ¿ycie. Zapewne nie chcieliby opuœciæ tego miejsca, mimo niedostatków materialnych.

Do takich biednych, ale szczêœliwych

Indian nale¿a³ urodzony w 1474r. Juan Diego. Rodzice dali mu imiê Cuauhtlatoatzin, co w jêzyku Azteków znaczy „Mówi¹cy Orze³”. Gdy pañstwo Azteków zosta³o podbite przez Hiszpanów Juan Diego wraz z ¿on¹ w roku 1524 przyj¹³ chrzest. Jego ¿ycie zmieni³o siê diametralnie w poranek 9 grudnia 1531 roku. Us³ysza³ wtedy wo³anie z nieba. Na wzgórzu Tepeyac objawi³a mu siê Matka Bo¿a. Zgodnie z ¿yczeniem Maryi, na wzgórzu wybudowano kaplicê, w której umiesz-

czono Jej cudowny wizerunek odbity na p³aszczu Indianina. Juan Diego zamieszka³ obok œwi¹tyni. Spêdzi³ tam resztê ¿ycia, opowiadaj¹c przybywaj¹cym do sanktuarium pielgrzymom o objawieniach, wyjaœniaj¹c prawdy wiary i przygotowuj¹c wielu do chrztu.

P

rawie 2500 lat wczeœniej wo³anie nieba us³ysza³ prorok Elizeusz, o którym mówi pierwsze czytanie na dzisiejsz¹ niedzielê. Pochodzi³ on z miejscowoœci Abel-Mechola po³o¿onej w dolinie Jordanu. W tym urodzajnym regionie zajmowa³ siê upraw¹ roli. Jak wszyscy mieszkañcy tej miejscowoœci potrafi³ cieszyæ siê i dziêkowaæ Bogu za plony ziemi. By³ szczêœliwy, mimo ¿e nieraz doœwiadcza³ biedy materialnej. Tu nie mogê oprzeæ siê wspomnieniu mojego dzieciñstwa. Na naszym stole miêso pojawia³o siê od œwiêta, a innych produktów tak¿e nie by³o pod dostatkiem, ale byliœmy szczêœliwi, bo na tym stole by³o pod dostatkiem „produktów” takich jak mi³oœæ, ¿yczliwoœæ, sprawiedliwoœæ. Ale wróæmy do Elizeusza, do którego w czasie pracy na roli przyszed³ s³awny w Izraelu prorok i zarzuci³ na niego swój p³aszcz. Oznacza³o to, ¿e wybiera go na swego ucznia. Elizeusz zrozumia³ symbolikê tego gestu, zostawi³ wo³y na polu i ruszy³ za Eliaszem, prosz¹c tylko: „Pozwól mi uca³owaæ mego ojca i moj¹ matkê, abym potem poszed³ za tob¹”. Prorok zgodzi³ siê. Po powrocie z³o¿y³ Bogu ofiarê z miêsa wo³ów, i na zawsze opuœci³ dom ojczysty.

Ewangelia na dzisiejsz¹ niedzielê mó-

wi, ¿e za tym wo³aniem nieba kryje siê sam Bóg. Chrystus powo³a³ aposto³ów. Opuœcili oni swoj¹ pracê, domy i poszli za Jezusem. Zaczê³a siê dla nich wielka lekcja apostolstwa. Pewnego razu weszli do miasta, gdzie mieszkañcy potraktowali ich bardzo nieuprzejmie. Uczniowie chcieli za to odp³aciæ tak bardzo po ludzku. Powiedzieli do Jezusa: „Panie, czy chcesz, byœmy powiedzieli: Niech ogieñ spadnie z nieba i poch³onie ich?” Za tak¹ postawê Jezus ich skarci³. Misja Chrystusa to misja mi³oœci mimo ludzkiej nie¿yczliwoœci.

W drodze ktoœ powiedzia³ do Jezusa: „Pójdê za Tob¹, dok¹dkolwiek siê udasz”. Jezus podsun¹³ mu myœl do rozwa¿enia, nie zawsze bêdzie tak piêknie jak teraz to postrzega: „Lisy maj¹ nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Cz³owieczy nie ma miejsca, gdzie by g³owê móg³ po³o¿yæ”. Innego zaœ Chrystus powo³a³, ale ten uwa¿a³, ¿e s¹ wa¿niejsze sprawy: „Panie, pozwól mi najpierw pójœæ pogrzebaæ mojego ojca”. A Jezus mu odpowiedzia³: „Zostaw umar³ym grzebanie ich umar³ych, a ty idŸ i g³oœ królestwo Bo¿e”. G³oszenie Królestwa Bo¿ego jest wa¿niejsze nawet ni¿ ostania pos³uga naszym zmar³ym. W œwietle prawd Królestwa Bo¿ego, grzebi¹c naszych umar³ych inaczej patrzymy na œmieræ. Jeszcze inny powiedzia³ do Jezusa: „Panie, chcê pójœæ za Tob¹, ale pozwól mi najpierw po¿egnaæ siê z moimi w domu”. Jezus mu odpowiedzia³: „Ktokolwiek przyk³ada rêkê do p³uga, a wstecz siê ogl¹da, nie nadaje siê do królestwa Bo¿ego”. Mo¿e nie chodzi tu o dos³ownoœæ odpowiedzi Jezusa, ale zwrócenie uwagi na nasz wybór. Jeœli wybraliœmy Jezusa, to nie mo¿emy pytaæ, czy dobrze wybra³em, ale konsekwentnie pod¹¿aæ za Nim.

J

ak wygl¹da sprawa powo³ania w naszej sytuacji, naszego zawodu, naszej misji? Odpowiedzi¹ na to pytanie mo¿e byæ historia zapisana przez lekarza i profesora Arthura Kleinmana w pamiêtniku The Soul of Care. Dla m³odej lekarki, sta¿ystki by³ to bardzo trudny dzieñ. By³a bardzo zmêczona O 2: 00 wezwano j¹ do kilku pacjentów. Pierwsza na liœcie by³a kobieta,

która tego ranka mia³a mieæ powa¿n¹ operacjê. Lekarka za³o¿y³a jej now¹ kroplówkê. Gdy wychodzi³a, pacjentka powiedzia³a dr¿¹cym g³osem, ¿e boi siê operacji i chcia³aby o tym porozmawiaæ. Zmêczona lekarka odpowiedzia³a: „Przepraszam! Nie mogê teraz z pani¹ rozmawiaæ. Muszê odwiedziæ jeszcze innych chorych”. Z tymi s³owami opuœci³a pokój. Na korytarzu zada³a sobie pytanie: „Jak mog³am to zrobiæ? Wybra³am medycynê, aby s³u¿yæ ludziom. Okazywaæ im serce, rozmawiaæ z nimi, dodawaæ im otuchy. A tu, zostawi³am pacjentkê, która tak bardzo potrzebowa³a rozmowy, duchowego wsparcia”. Sta¿ystka wróci³a do pacjentki, przeprosi³a za swoje zachowanie. Usiad³a przy niej i trzymaj¹c j¹ za rêkê odpowiada³a na wszystkie pytania, aby z³agodziæ jej lêk przed czekaj¹c¹ j¹ operacj¹”. O takich lekarzach mówimy lekarz z powo³ania. Mo¿na wykonywaæ ka¿dy zawód, misjê z powo³ania, mo¿na byæ tak¿e kap³anem z powo³ania. W mi³oœci, ¿yczliwoœci, zrozumieniu kryje siê istota ka¿dego ludzkiego powo³ania. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl

Katolicki Klub Dyskusyjny Katolicki Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II zaprasza w niedzielê 26 czerwca po mszy œw. o godz 12:00 na ostatnie spotkanie przed wakacjami (lipiec – sierpieñ). W programie projekcja filmu pt. „Najœwiêtsze Serce Pana Jezusa“ - po filmie dyskusja. Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: 718-437-6099


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

www.kurierplus.com

5

Ile kosztuje adwokat zajmuj¹cy siê wypadkami samochodowymi?

padku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie.

W Nowym Jorku, oplata dla adwokata od wypadków samochodowych, co do zasady jest taka sama na terenie ca³ego stanu. Wynika to z faktu, ¿e wszyscy adwokaci musz¹ przestrzegaæ tych samych zasad, które reguluj¹ i kontroluj¹ wysokoœæ op³at w sprawie wypadku samochodowego. Najwa¿niejsz¹ rzecz¹, o której nale¿y pamiêtaæ, to fakt, ¿e jeœli adwokat przestrzega prawa, to nie dostanie on zap³aty, jeœli poszkodowany nie dostanie ¿adnego odszkodowania. W Nowym Jorku, koszty, które nale¿y zap³aciæ adwokatowi od wypadku samochodowego s¹ podzielone na dwie czêœci: koszty i op³aty. Koszty s¹ obliczane bardzo ³atwo. Obejmuj¹ wszystko to, za co prawnik musia³ zap³aciæ w zwi¹zku ze spraw¹. Dotyczy to np. dokumentacji medycznej, op³at s¹dowych, honorariów ekspertów. Jeœli chodzi o honoraria dla ekspertów to s¹ to zazwyczaj op³aty dla lekarzy prowadz¹cych leczenie za napisanie raportów czy zeznania. Mog¹ byæ to równie¿ eksperci, którzy zajmuj¹ siê odpowiedzialnoœci¹ za wypadek. Pomagaj¹ oni wyjaœniæ jurorom w jaki sposób dosz³o do wypadku. Role te pe³ni¹ zazwyczaj in¿ynierowie i specjaliœci zajmuj¹cy siê budowami. Na koniec sprawy, adwokat musi pokazaæ klientowi dok³adn¹ listê kosztów, aby wiedzia³ on, na co i jaka kwota zosta³a wydana. Innym kosztem jest faktyczna op³ata adwokacka. Jest ona naliczana za poœwiêcony czas i wiedzê specjalistyczn¹. Nie s¹ to op³aty zwracane kancelarii za poniesione koszty, a zap³ata dla kancelarii. W Nowym Jorku, op³aty adwokackie w sprawach wypadków samochodowych s¹ naliczane na postawie op³at ewentualnych. Oznacza to, ¿e poszkodowany nie p³aci adwokatowi, jeœli nie otrzyma ugody lub werdyktu jurorów na swoj¹ korzyœæ. W skrócie oznacza to, ¿e adwokat nie dostanie zap³aty, jeœli poszkodowany nie dostanie pieniêdzy z wygranej w sprawie. Kwota, któr¹ adwokat mo¿e pobraæ w trybie op³at ewentualnych jest okreœlona przez prawo. W Nowym Jorku, adwokat

Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wy-

Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC nie mo¿e naliczyæ wiêcej ni¿ 1/3 wygranej kwoty. Dlatego, np. jeœli Twoja ugoda/ wygrana wyniesie 100 000 dolarów, to oplata dla adwokata bêdzie wynosiæ 1/3 tej kwoty, czyli oko³o 33 333.33 dolarów. Stan Nowy Jork, oferuje ofiarom wypadków samochodowych dwie opcje. Pierwsza polega na tym, ¿e poszkodowany z góry op³aca koszty sprawy. Zalet¹ tego jest to, ¿e w takim wypadku, oplata adwokacka mo¿e byæ ni¿sza. Na przyk³ad: ODSZKODOWANIE BRUTTO: $100 000 KOSZTY W SPRAWIE: $10 000 ODSZKODOWANIE NETTO: $90 000 1/3%, OPLATA ADWOKACKA: $30 000 KWOTA NETTO DLA KLIENTA: $60 000 W tym przypadku, op³ata adwokacka jest obliczana po odliczeniu kosztów. W zwi¹zku z tym op³ata adwokacka jest o 333, 33 dol. ni¿sza ni¿ w drugiej opcji. Du¿¹ wad¹ tej metody jest po pierwsze, ¿e jeœli poszkodowany przegra sprawê, to utknie z rachunkiem w wysokoœci 10 000 dol., oraz po drugie poszkodowany musi wp³aciæ pieni¹dze z góry, aby pokryæ koszty sprawy. Z tych powodów, prawie 100 procent klientów wybiera drug¹ opcjê. W drugiej opcji, oplata adwokacka jest wyliczana na podstawie ca³ej wygranej kwoty. Na przyk³ad:

Chcê ci powiedzieæ...

Ojciec Pawe³ Bielecki

...o szukaniu Boga w zw¹tpieniu Czasem S³owo Bo¿e zachwyci Ciê od razu, czasem zachwyci po latach, ale wa¿ne ¿e zachwyci, ¿e zmusi do myœlenia. Nie martw siê b³agam, ¿e nie nad¹¿asz z wiar¹. Ewangelia nie jest zapisem rozmów stricte religijnych, to tak¿e zapis historii postêpu ludzkiej duchowoœci. W szukaniu ducha prawdy, czy ducha wiary przejœæ musisz przez ludzkie zw¹tpienie w Boga bo wtedy w³aœnie, w tym zw¹tpieniu, zrozumiesz, ¿e sam/sama nie dasz rady, ¿e dobry Bóg w³aœnie w tym zw¹tpieniu zapala Ci œwiat³o. I w koñcu widzisz co posz³o nie tak… Po œwiecie chodz¹ dwie grupy ludzi. Ci, którzy przynosz¹ energiê i ci, którzy j¹ odbieraj¹. A Ty w której grupie jesteœ? Nie k¹saj jak pszczo³a. Nie szukaj dziury w ca³ym. Nie obra¿aj siê o g³upoty. Odchodzimy szybko… i niespodziewanie. Nie odchodŸ w gniewie do domu Ojca. To, ¿e masz z³y dzieñ nie oznacza, ¿e wszyscy maj¹ o tym wiedzieæ. Przyjacielu! Jesteœmy zobowi¹zani do tego by szanowaæ energiê jak¹ czerpiemy od innych bo wtedy w³aœnie inni uszanuj¹ Twoj¹. A najpiêkniejsz¹ energi¹ jest ta, która nas przenika gdy szukamy Boga w zw¹tpieniu. Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku!

m

ODSZKODOWANIE BRUTTO: $100 000 1/3%, OPLATA ADWOKACKA: $33 333 ODSZKODOWANIE NETTO: $66 670 KOSZTY W SPRAWIE: $10 000 KWOTA NETTO DLA KLIENTA: $56 670 Jak widaæ na tym przyk³adzie, oplata adwokacka jest wy¿sza ni¿ w pierwszym przyk³adzie. Jednak¿e, w tej sytuacji poszkodowany nie musi finansowaæ sprawy z góry i nie ryzykuje utraty pieniêdzy lub pozostania z wysokim rachunkiem. Jak

42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004

www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100 ju¿ wspomniano, druga opcja jest zdecydowanie bardziej popularna. Ka¿dy adwokat, do którego siê udasz po wypadku samochodowym powinien zaoferowaæ obie opcje, aby poszkodowany móg³ wybraæ najlepsz¹ dla niego. Podejmuj¹c decyzje, wa¿ne jest, by pamiêtaæ o kosztach dla adwokata zajmuj¹cego siê spraw¹ wypadku samochodowego. m

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222 tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

Bardzo proszê o kontakt pod numer (718) 349-2300 aby umówiæ siê na bezp³atn¹ konsultacjê w celu omówienia Pañstwa sprawy. NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE: v v v v v v v v

TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID POWER OF ATTORNEY HEALTH CARE PROXY PRAWO SPADKOWE NIERUCHOMOŒCI


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence

Kazimierz Wierzbicki

Patriotyzm dzisiaj Narody nie s¹ przypadkowymi zbiorowiskami. Wspólnota narodowa sk³ada siê z ludzi mówi¹cych tym samym jêzykiem, posiadaj¹cych wspóln¹ tradycjê historyczn¹ oraz wyznaj¹cych te same wartoœci wœród których patriotyzm zajmuje naczelne miejsce. W Polsce wspólnota narodowa powsta³a w tysi¹cletnim procesie dziejowym. Przyk³ady patriotyzmu pojawiaj¹ siê na co dzieñ. Ostatniej zimy wiêkszoœæ spo³eczeñstwa, w imiê has³a „Murem za mundurem”, zjednoczy³a siê w poparciu dla polskich ¿o³nierzy broni¹cych granicy z Bia³orusi¹. Obecnie wyrazem patriotyzmu jest pomoc œwiadczona uchodŸcom ukraiñskim, g³ównie kobietom i dzieciom. Ich mê¿owie, bracia, synowie, broni¹ równie¿ naszej niepodleg³oœci walcz¹c w Donbasie czy pod Charkowem. Piêknie okreœli³ to Andrzej Seweryn podczas niedawnego marszu dziêkczynienia ukraiñskich uchodŸców w Warszawie. Wybitny aktor powiedzia³: „Bracia i siostry, to my Wam dziêkujemy”. Nasza wspania³a tenisistka Iga Œwi¹tek, po zwyciêstwie w turnieju Rolanda Garossa w Pary¿u, wyrazi³a s³owa solidarnoœci z narodem ukraiñskim, a podczas odgrywania Mazurka D¹browskiego z trudem powstrzymywa³a wzruszenie.

Przejawem patriotyzmu jest eksponowanie symboli narodowych, szczególnie bia³o-czerwonych flag. Nie musi siê tego robiæ wy³¹cznie w dniach œwi¹t narodowych. Wiele osób prywatnych lub firm w USA wywiesza swe gwiaŸdziste sztandary przez ca³y rok. Nawet politycy opozycji w Polsce, dla niektórych „polskoœæ to nienormalnoœæ”, zrozumieli znaczenie patriotyzmu. W 2013 roku w Œwiêto Flagi, obchodzone pod patronatem Bronis³awa Komorowskiego, próbowano zast¹piæ narodowe barwy ciemnoró¿owymi balonikami. Mia³y one symbolizowaæ otwartoœæ i optymizm, których to cech rzekomo brakuje fladze pañstwowej. Akcja skoñczy³a siê spektakularnym fiaskiem i do dziœ jest powodem do ¿artów. W trakcie kampanii prezydenckiej w 2020 r. sztab Rafa³a Trzaskowskiego przypomnia³ sobie b³¹d prezydenta Komorowskiego sprzed siedmiu lat. Dlatego dopilnowano, by flagi bia³o-czerwone by³y eksponowane, oczywiœcie obok unijnych. Po og³oszeniu wyników i zwyciêstwie prezydenta Dudy, narodowe sztandary zniknê³y, bo nie by³y ju¿ potrzebne. Zmar³a kilka lat temu wybitna polska socjolog i weteran Armii Krajowej prof. Anna Pawe³czyñska, powiedzia³a w jednym z wywiadów: „Mam wielkie poczucie szczêœcia, ¿e jestem Polk¹, i nie patrzê powa¿nie na ludzi, którzy twierdz¹, i¿ jest im wszystko jedno, gdzie ¿yj¹, gdzie pracuj¹”. Przywo³a³a tak¿e wspomnienie z okresu okupacji niemieckiej: „Moja mama powiedzia³a w czasie wojny: nie mam synów, wiêc muszê ciebie poœwiêciæ dla ojczyzny, skoro tak wybra³aœ”. Nie wiadomo ile polskich matek wypowiedzia³oby takie s³owa w dniu dzisiejszym. * Pos³anka Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiuk-Pihowicz próbowa³a uspra-

Macron os³abiony í1 Trudno jednak dociec co w praktyce oznaczaj¹ te s³owa. Lewica zjednoczona przez charyzmatycznego Jean-Luca Melenchona jest wobec programu Macrona nieprzejednana, a bêdzie ona drugim co do wielkoœci ugrupowaniem w Zgromadzeniu Narodowym. Na prawo te¿ jest nie lepiej. Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen zdoby³o 89 mandatów, czyli najwiêcej w historii tego ugrupowania. Emmanuel Macron w kampanii poprzedzaj¹cej wybory do parlamentu by³ jakby nieobecny. Mo¿na by³o odnieœæ wra¿enie, ¿e bardziej poch³aniaj¹ go sprawy Ukrainy i debaty w ekskluzywnych gronach europejskich polityków ni¿ problemy Francuzów, a takiej postawy nie lubi¹ wyborcy w ¿adnym kraju. Wielu zniechêconych do polityki nie posz³o do urn. Frekwencja wynios³a 46 proc. i by³a najni¿sza od 1958 roku. Na razie oficjele Macrona robi¹ dobre miny do z³ej gry. Olivia Grégoire, rzeczniczka prezydenta przyzna³a, ¿e wynik jest rozczarowuj¹cy, podkreœli³a jednak, ¿e wci¹¿ jest on najlepszy spoœród wszystkich partii. Wed³ug niej Macron bêdzie wspó³pracowa³ w parlamencie „ze wszystkimi, którzy chc¹ posun¹æ sprawy kraju naprzód.” W jaki sposób prezydent zamierza to osi¹gn¹æ nie bardzo wiadomo.

Rz¹d czeka du¿a rekonstrukcja bo kilku z ministrów Macrona nie wesz³o do parlamentu, a przed wyborami zapowiada³ on, ¿e ci, którzy przegraj¹ bêd¹ musieli odejœæ z jego gabinetu. Jedn¹ z mo¿liwych opcji wydaje siê byæ bli¿sza wspó³praca z Republikanami, czyli podupad³¹, ale wci¹¿ licz¹c¹ siê parti¹ by³ego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego. Zdoby³a ona 66 g³osów w parlamencie, które bêd¹ teraz nie do pogardzenia. Oznaczaæ to mo¿e koniecznoœæ dalszego skrêcania Macrona w prawo, który i tak ju¿ odszed³ znacz¹co od swojego pierwotnego programu, który w 2017 roku przyniós³ mu znacz¹ce i jednoczeœnie nieoczekiwane zwyciêstwo. Lewica zamiast rozwa¿añ o ewentualnej wspó³pracy szykuje siê raczej do dalszego pogr¹¿ania prezydenta. Mélenchon na powyborczym wiecu w Pary¿u tryumfalnie oznajmi³, ¿e „pora¿ka partii Macrona jest ca³kowita.” To oczywiœcie przesada. Z ca³kowit¹ pora¿k¹ mielibyœmy do czynienia gdyby opozycja zdoby³a wiêkszoœæ w Zgromadzeniu Narodowym, a Macron by³by zmuszony do powo³ania opozycyjnego premiera. Tak daleko sytuacja nie zasz³a, ale prezydent niew¹tpliwie znalaz³ siê w politycznym odwrocie.

Tomasz Bagnowski

wiedliwiæ postêpowanie W³adimira Putina w zwi¹zku z wojn¹ na Ukrainie. Na spotkaniu z wyborcami w Lêborku odnios³a siê do „ciê¿kiego dzieciñstwa” rosyjskiego dyktatora, który podobno mia³ siê wychowaæ na ulicy. W swym wyst¹pieniu stwierdzi³a: „Tam by³a prosta decyzja, albo prze¿yjesz ty, albo prze¿yj¹ oni. Tam nie by³o przestrzeni na rozmowê, na dialog. Z takiego œrodowiska trafi³ w rêce s³u¿b specjalnych. Myœlê, ¿e tam twarde ¿ycie by³o jeszcze trudniejsze”. S³owa Gasiuk-Pihowicz skomentowali politycy Zjednoczonej Prawicy okreœlaj¹c je jako skandaliczne. „Specjalistka od praworz¹dnoœci, rachunkowoœci, a od niedawna od historii i psychologii” – ironizowa³ Jacek Ozdoba z Solidarnej Polski. Historia pokaza³a, ¿e wielu wybitnych i zas³u¿onych przywodców mia³o kochaj¹cych rodziców i wychowa³o siê w domach, gdzie panowa³a mi³oœæ i zgoda. Natomiast du¿a liczba dyktatorów pochodzi³a z rodzin w których codziennym zjawiskiem by³y przemoc i k³ótnie. Ojciec Józefa Stalina by³ alkoholikiem i bardzo czêsto bi³ swego syna, który póŸniej przyczyni³ siê do œmierci milionów ludzi. Od pocz¹tku agresji Putina na Ukrainê tysi¹ce wojskowych i cywilów ponios³o œmieræ. Zrujnowano szereg miast i wiele wiosek. Setki tysiêcy ludzi utraci³o swoje domostwa. Trudne dzieciñstwo rosyjskiego dyktatora w niczym nie usprawiedliwia rozmiarów tragedii, któr¹ prze¿ywa obecnie naród ukraiñski. * Naczelniczka poczty z Pacanowa (woj. œwiêtokrzyskie) wda³a siê w dyskusjê na temat wysokich cen z ministrem do spraw samorz¹du Micha³em Cieœlakiem. Rozmowa mia³a miejsce w pocz¹tkach czerw-

ca. Urzêdniczce grozi³o zwolnienie z pracy. Tak siê jednak nie sta³o. Zwi¹zany z Parti¹ Republikañsk¹ minister w KPRM i pose³ Zjednoczonej Prawicy Micha³ Cieœlak przyszed³ na pocztê w Pacanowie by odebraæ listy. Naczelniczka poczty przyzna³a w rozmowie z dziennikarzami, ¿e kiedy go rozpozna³a, po¿ali³a mu siê na obecn¹ sytuacjê zwi¹zan¹ z dro¿yzn¹. Minister z³o¿y³ skargê na urzêdniczkê, a ta zosta³a w b³yskawicznym tempie zwolniona z pracy. Wed³ug ministra naczelniczka „u¿ywa³a wulgaryzmów oraz s³ów nieprzystaj¹cych urzêdnikowi pañstwowemu”. W oœwiadczeniu wydanym 8 czerwca, spó³ka Poczta Polska poinformowa³a jednak, ¿e po przeprowadzeniu postêpowania wyjaœniaj¹cego, w zwi¹zku ze skarg¹ klienta na zachowanie naczelniczki Urzêdu Pocztowego w Pacanowie, „nie stwierdzono zaistnienia przes³anek, mog¹cych stanowiæ podstawê do wyci¹gniêcia s³u¿bowych decyzji wobec naszej pracownicy”. Oznacza to, ¿e bêdzie ona nadal kontynuowaæ pracê na dotychczasowym stanowisku. Prezes PiS Jaros³aw Kaczyñski zadeklarowa³, ¿e rz¹dz¹ca koalicja wymaga wiêcej od swych ministrów ni¿ robi³aby to opozycja i wezwa³ Cieœlaka do z³o¿enia proœby o dymisjê. Kaczyñski stwierdzi³, ¿e je¿eli minister tego nie zrobi, zostanie zwolniony ze stanowiska. W wydanym oœwiadczeniu Cieœlak poinformowa³, ¿e „kieruj¹c siê dobrem Zjednoczonej Prawicy” postanowi³ zrezygnowaæ ze swej funkcji. Opozycja wykorzystuje opisany incydent dla swych politycznych celów. Pose³ Lewicy Andrzej Szejna z³o¿y³ zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu pope³nienia przestêpstwa przez ministra Micha³a Cieœlaka. m

Tydzieñ na kolanie Jeremi Zaborowski Œroda Inflacja inflacj¹ Amerykê pogania, wiêc Rezerwa Federalna (Fed) rozpoczyna ostr¹ walkê. Pytanie tylko czy nie za póŸno, Panie i Panowie. Szef Fed Jerome Powell poinformowa³ senatorów w czasie tradycyjnych, odbywaj¹cych siê co pó³ roku wys³uchañ w Kongresie USA, ¿e Rezerwa Federalna jest „mocno zaanga¿owana” w proces obni¿ania inflacji. WskaŸnik poziomu cen towarów i us³ug w Stanach Zjednoczonych jest najwy¿szy od 40 lat, oficjalnie 8,4 proc. a tak naprawdê pewnie ju¿ ma wynik dwucyfrowy. Szef banku centralnego doda³, ¿e dzia³ania s¹ prowadzone w taki sposób, aby „szybko otrzymaæ za³o¿ony efekt”. – To kluczowe, abyœmy obni¿yli inflacjê, jeœli chcemy mieæ przed sob¹ okres mocnego rynku pracy, który bêdzie korzystny dla wszystkich – powiedzia³ Powell. Doda³ tak¿e, ¿e w najbli¿szych miesi¹cach

Fed bêdzie szuka³ dowodów na obni¿aj¹c¹ siê presjê cenow¹. Szef Rezerwy Federalnej otwarcie wskaza³, ¿e g³ównymi powodami tak wysokich cen jest obecnie nie tylko wojna na Ukrainie, ale tak¿e efekty zerwanych ³añcuchów dostaw, czyli dalsze efekty pandemii koronawirusa. Chodzi g³ównie o nadal szwankuj¹ce dostawy towarów z Chin. Ale to wszystko wygodne t³umaczenie, gdy¿ raz – administracja Joe Bidena prowadzi³a i prowadzi politykê napêdzaj¹c¹ inflacjê. A upolityczniony Fed, robi³ do niedawna wszystko, aby udowadniaæ, ¿e inflacja nie jest problemem, a jeœli jest, to tylko przejœciowym. Tymczasem mleko siê rozla³o i jak to zwykle bywa – nie ma winnych – poza W³adimirem Putinem oczywiœcie, który jest odpowiedzialny za to wszystko, co nie udaje siê Bidenowi… Œrodowe popo³udnie Na Ukrainie wojna trwa ju¿ 119 dni i koñca nie widaæ. Rosjanie koncentruj¹ siê na powolnym zdobywaniu terenu (kilka kilometrów tygodniowo) w Donbasie, dzia³aj¹c zgodnie z wypróbowan¹ meto-


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania Lubiê lato. Jest to pora roku, w której najlepiej siê czujê. I fizycznie, i psychicznie. Œwietliste dni nastrajaj¹ mnie optymistycznie. Czêœciej lgnê do ludzi a i ludzie do mnie. Latem mam wiêcej inicjatywy w kontaktach z nimi. Chêtnie te¿ zaszywam siê w ciep³ym cieniu z ksi¹¿k¹ w rêku. Mnóstwo lektur na mnie czeka, zatem czytam, czytam i czytam. A¿ do zmroku. Oczywiœcie czytam nie tylko latem. Czytanie to moja g³ówna czynnoœæ przez ca³y rok. Bywa, ¿e denerwuje mnie wykonywanie koniecznych prac domowych, bo odrywaj¹ mnie od lektury. Niektórzy czytelnicy namawiaj¹ mnie na napisanie autobiografii „bo ma pan takie ciekawe i bogate ¿ycie”. Nie jestem jednak przekonany, ¿e jest ono ciekawsze i bogatsze od ¿ycia innych ludzi. Sam sob¹ siê nie zachwycam i nie postrzegam siebie jako specjalnie atrakcyjnego bohatera ewentualnej ksi¹¿ki lub autobiografii. Chocia¿…

$

Mocno prze¿ywam wojnê na Ukrainie i bardzo chcia³bym, ¿eby Rosja j¹ przegra³a. Niestety nie zanosi siê na to. Rosjanie maj¹ dziesiêæ razy wiêcej pocisków ni¿ Ukraiñcy i mocno trzymaj¹ w swych ³apach tereny, które ju¿ zajêli. Polskie media informuj¹ g³ównie o lokalnych sukcesach Ukraiñców heroicznie walcz¹cych z wrogiem, nie informuj¹c dostatecznie wyraŸnie o zwyciêstwach Rosjan. Trzeba te¿ w koñcu jasno powiedzieæ, i¿ sankcje na³o¿one przez Zachód na Rosjê nie odnios³y dotychczas spodziewanych rezultatów. Wspomniane media nie informuj¹ o uchodŸcach ukraiñskich na S³owacji, Wêgrzech i Rumuni. Nie ma te¿ informacji o losach Ukraiñców, którym uda³o siê przedostaæ do Zachodniej Europy.

$

Nie wierzê w dobre intencje ziobrystów i kaczystów w sprawie wolnych s¹dów w Polsce. Oni nadal bêd¹ robiæ wszystko, by je sobie podporz¹dkowaæ, tak jak podporz¹dkowali sobie Trybuna³ Konstytucyjny i Media Publiczne.

$

Jan Englert – wybitny aktor, re¿yser i dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie jest bystrym obserwatorem zmian, jakie zachodz¹ w naszej obyczajowoœci i mentalnoœci. Ostatnio napisa³ – „¯yjemy w czasach, w których wszyscy siê obna¿amy. Zupe³nie bezwstydnie. I nie mó-

d¹: ostrza³ artyleryjski i bombardowanie wszystkiego, co mo¿e stanowiæ os³onê dla broni¹cych, a nastêpnie atak piechoty, wspomaganej czo³gami, wozami opancerzonymi oraz atakami z powietrza. W efekcie wszystkie miejskie tereny zajête przez Rosjan przypominaj¹ powierzchniê Ksiê¿yca… ale w³adzom w Moskwie zdaje siê to nie przeszkadzaæ. Kolejny fragment ziemi przywrócony macierzy Russkiego Mira, to kolejne wielkie, zwyciêstwo Putina i Wielikiej Rassiji… Na dzisiaj si³y rosyjskie próbuj¹ zbli¿yæ siê do Bachmutu w obwodzie donieckim, a w Siewierodoniecku w obwodzie ³ugañskim (którego zdobycie by³o og³aszane ju¿ ze trzy tygodnie temu) d¹¿¹ do przejêcia kontroli nad miastem. Si³y ukraiñskie zdo³a³y odeprzeæ szturm w rejonie Nowobachmutiwki w obwodzie donieckim i zmusiæ przeciwnika do wycofania siê. Nie mo¿na wykluczyæ, ¿e Rosja podejmie próby sformowania nowych si³ na kierunkach kijowskim i czernihowskim, jednak obecnie najwiêkszym zagro¿eniem dla stolicy Ukrainy pozostaj¹ ataki rakietowe – powiedzia³ w œrodê agencji Ukrinform genera³ O³eksandr Pawluk, dowódca wojsk obrony Kijowa. Takie ataki mia³yby na celu odci¹ganie si³ ukraiñskich od g³ównego kierunku dzia³ania Rosjan – w Donbasie, na wschodzie Ukrainy.

Andrzej Józef D¹browski

wiê tu o obna¿eniu fizycznym, tylko psychicznym. Mam z tym prawdziwy k³opot. Internet doprowadzi³ nas do tego, ¿e informujemy, co jemy, co wydalamy, gdzie jesteœmy na wakacjach i o kolejnych podbojach mi³osnych. Wszystko sta³o siê w³asnoœci¹ publiczn¹. Daje to z³udne poczucie, ¿e jesteœmy obywatelami œwiata i ¿e ktoœ o nas us³yszy. Œcigamy siê na iloœæ lajków, na iloœæ followersów (...). Ludzie z du¿¹ liczb¹ followersów zarabiaj¹ krocie na kontraktach z firmami, które siê poprzez nich reklamuj¹. K³opot polega na tym, ¿e iloœæ zaczyna wygrywaæ z jakoœci¹ tego, co robimy. Nie jest wa¿ne, czy to, co robimy ma wartoœæ, tylko czy da siê to komuœ opchn¹æ. Poziom oferty zaczyna siê dostosowywaæ do niewykszta³conej wiêkszoœci. Do masy. Do miernoty. Wszystko zaczyna równaæ w dó³. Kiedyœ próbowaliœmy wejœæ na drabiny, na których górowali mistrzowie. Teraz odwrotnie, mistrzom ka¿e siê schodziæ w dó³, ¿eby stali siê dostêpni dla tych, co stoj¹ pod drabin¹…”. Nic dodaæ, nic uj¹æ. Od siebie dodam, ¿e równanie w dó³ widzê ju¿ w wielu dziedzinach, pocz¹wszy od szkolnictwa wszystkich szczebli. Jan Englert zauwa¿y³ równie¿, ¿e „straciliœmy szacunek dla umiejêtnoœci, a rzeczona miernota dyktuje nam gusta”. I z tym jego spostrze¿eniem tak¿e w pe³ni siê zgadzam. Widzê to codziennie w mediach i na ulicach.

$

We wspó³czesnej polszczyŸnie zakorzeniaj¹ siê nowe czêœci mowy, takie np. jak: intymnik, wygryŸnik, przypierdolnik, wypierdolnik, dziwnik, rz¹downik, politycznik, z³odziejnik, powybornik. Ostatnio za spraw¹ prezydenta Warszawy Rafa³a Trzaskowskiego (PO) modne siê zrobi³o okreœlenie „dupiarz”. Oznacza ono mê¿czyznê, którego w dawnym jêzyku nazwano by kobieciarzem lub babiarzem. Pan Trzaskowski natomiast przyzna³ w telewizji, i¿ w m³odoœci by³ „dupiarzem”. S³owem pokaza³ klasê iœcie d¿entelmeñsk¹. Kuba Wojewódzki by³ zachwycony.

$

W internetowym S³owniku Polsko-Polskim znalaz³em historyjkê, któr¹ nieŸle znam ze swego ¿ycia: – „Istnieje wspólnota, która ma czterech cz³onków. Nazywaj¹ siê oni: KA¯DY, KTOŒ, JAKIŒ i NIKT. Pewnego dnia powinni wykonaæ wa¿n¹ pracê i KA¯DY jest pewny, ¿e KTOŒ j¹ zrobi. JAKIŒ zamierza j¹ wykonaæ, bo myœli, ¿e NIKT tego nie zrobi. Wtedy KTOŒ siê z³oœci, bo przecie¿ jest to robota dla KA¯DEGO. JAKIŒ ma nadziejê, ¿e KTOŒ to zrobi, ale potem KA¯DY dochodzi do wniosku, ¿e NIKT tego nie zrobi. Koñczy siê to tym, ¿e KTOŒ wini JAKIEGOŒ za to, ¿e NIKT nie zrobi³ tego, co móg³ zrobiæ KA¯DY”.

$

„Przydasie” – przedmioty, których siê ju¿ nie u¿ywa, ale które mog¹ siê jeszcze kiedyœ przydaæ. Mam takich trochê, zw³aszcza w kuchni. I tej nowojorskiej, i tej warszawskiej. Przywi¹zujê siê do rzeczy, zatem opornie podejmujê decyzjê o ich wyrzuceniu. Chêtnie natomiast dajê bliskim coœ, co siê im z mojego domowego gospodarstwa podoba lub co mo¿e siê przydaæ. Z przyjemnoœci¹ patrzê póŸniej na te przedmioty w ich mieszkaniu. Na szczêœcie nie wpad³em w maniê zbieractwa, na któr¹ ciê¿ko choruje mój niedaleki s¹siad. Zbiera dos³ownie wszystko i niczego nie wyrzuca. W rezultacie ju¿ od lat nie mo¿na wejœæ do niego do domu. Nie ma w nim ani jednego wolnego sto³u i krzes³a. Od pod³ogi po sufit piêtrz¹ siê gazety sprzed dwudziestu i wiêcej lat oraz przedmioty czekaj¹ce na wys³anie do Polski, choæ nikomu tam nie bêd¹ potrzebne ani przydatne. Ów s¹siad przez pó³ wieku by³ aposto³em Janusza Korwin-Mikkego, a teraz przeszed³ na skrajny pislam i zachorowa³ na ciê¿ki kaczyzm. Jego najwiêksz¹ mi³oœci¹ sta³a siê sêdzia Krystyna Paw³owicz, zatem kontakty z nim sta³y siê dla mnie niemo¿liwe.

$

Podczas mszy w Katedrze Wawelskiej, odprawionej 19 czerwca z okazji 73. rocznicy urodzin Jaros³awa i Lecha Kaczyñskich, metropolita krakowski abp Marek Jêdraszewski powiedzia³, ¿e „prezydent RP Lech Kaczyñski, od 12 lat spoczywaj¹cy na Wawelu, w swej s³u¿bie narodowi i pañstwu królom by³ równy”. Czy nie jest to przyk³ad idealnego sojuszu o³tarza z tronem? Obecny na tej¿e mszy jubilat Jaros³aw Kaczyñski, by³ ju¿ uprzednio porównywany przez swych zwolenników do marsza³ka Pi³sudskiego, spoczywaj¹cego na tym¿e Wawelu w krypcie s¹siedniej.

$

W Ameryce dro¿yzna i w Polsce dro¿yzna. W Ameryce inflacja i w Polsce inflacja. W Ameryce konserwatyœci walcz¹ z libera³ami i lewakami, w Polsce dzieje siê to samo. S³owem symetria.

Ukraina otrzyma³a systemy amerykañskiej artylerii rakietowej HIMARS

Tymczasem na Ukrainie s¹ w koñcu systemy amerykañskiej artylerii rakietowej HIMARS – powiedzia³a w œrodê wiceszefowa dyplomacji USA Wendy Sherman, dodaj¹c, ¿e pozwoli to broniæ siê Ukrainie w „bardziej znacz¹cy sposób”. Na razie to cztery wyrzutnie tego systemu i ok. 1000 rakiet o zasiêgu ok. 70 km, przedstawiciele administracji zapewniali jednak, ¿e jest to jedynie pocz¹tkowa dostawa. Warto wspomnieæ w tym miejscu, ¿e wojska Ukraiñskie chwal¹ sobie samobie¿ne polskie haubice Krab i francuskie CAESAR, których razem ponad dwadzieœcia sztuk ponoæ daje nieŸle popaliæ Rosjanom w Donbasie. Europa zirytowana rosn¹cymi kosztami ¿ycia, wysokimi cenami paliw, zaczyna

$

Pó³ wieku temu by³em romantykiem, 30 lat temu pozytywist¹, a dzisiaj jestem cz³owiekiem Oœwiecenia. Niestety czêœæ znajomych tego nie docenia. Nie mogê siê doczekaæ, kiedy „Kurier Plus” zacznie drukowaæ w odcinkach powieœæ Stanis³awa Kostki Potockiego – „Podró¿ do Ciemnogrodu”. Bezskutecznie proszê o to od lat. A rzecz jest wci¹¿ wielce aktualna. Sam Kostka Potocki, te¿ jest wart uwagi naszego tygodnika. I to bardzo! m

traciæ cierpliwoœæ do „zadymy” gdzieœ na krañcach cywilizowanego, europejskiego œwiata. W Ameryce wojna na Ukrainie te¿ zaczyna gin¹æ w tle inflacji, rosn¹cej przestêpczoœci i brakiem granicy na granicy z Meksykiem. W wielu miejscach na œwiecie (zw³aszcza w Afryce), nadci¹ga prawdziwe widmo g³odu, w zwi¹zku z brakiem zbó¿ i nawozów z Ukrainy i z Rosji. Zmêczenie. Na to zdaje siê liczyæ Putin, ¿e zmêczone spo³eczeñstwa zmusz¹ Kijów do ustêpstw i zakoñczenia wojny na warunkach Moskwy. Car z Kremla ma czas, bo nie dba o rosn¹ce ludzkie straty ani bunty ruskiego cz³owieka, bo go nie bêdzie jeszcze d³ugo. Ma czas na kontynuacjê zniszczenia…

Czwartek Dzisiejszy dzieñ w koñcz¹cej doroczn¹ sesjê S¹du Najwy¿szego by³ zapowiadany od dawna jako niemal Armageddon przez zwolenników dopuszczalnoœci aborcji. Otó¿ S¹d mia³ og³osiæ postanowienie w sprawie dopuszczalnoœci aborcji w USA. Wed³ug przecieków, SN mia³ uniewa¿niæ s³ynne orzeczenie Rove vs. Wade i zdecydowaæ, ¿e te kwestiê musi rozstrzygn¹æ ka¿dy z 50 stanów indywidualnie. Kiedy piszê te s³owa, decyzji jeszcze nie og³oszono. Jako rzek³em, decyzja oczekiwana przez wszystkich, którzy popieraj¹ dopuszczalnoœæ przerywania ci¹¿y. Ale jednoczeœnie z wielk¹ nadziej¹ przez wszystkich lewaków i Demokratów w Ameryce w nadziei, ¿e wyborcy zapomn¹ o inflacji i rosn¹cym ba³aganie w kraju i oburzeni orzeczeniem SN, rusz¹ t³umnie do urn wybieraæ polityków Partii Demokratycznej w listopadzie. Raczej tak siê nie stanie. Orzeczenie – jeœli rzeczywiœcie zapad³o i zostanie og³oszone – oznaczaæ bêdzie, ¿e prawo decydowania o dopuszczalnoœci aborcji wróci do stanowych legislatur, które bêd¹ musia³y podj¹æ w tej sprawie decyzjê. Czêœæ bêdzie za liberalnym dostêpem do aborcji, czêœæ za restrykcjami, jedno jest pewne: decyzja odwróci ca³y argument z 1973 r., ¿e aborcja jest „prawem gwarantowanym przez Konstytucjê USA”. m


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

8

www.kurierplus.com

Przy³¹czenie wyspy Guam do USA Guam to niewielka wyspa na Pacyfiku, na pó³noc od równika, która jest dziœ czêœci¹ rozleg³ego, zamorskiego terytorium USA. Historia tej wyspy – maj¹cej dla USA ogromne znaczenie strategiczne – jest pe³na tak surrealistycznych zakrêtów, ¿e mo¿na odnieœæ wra¿enie, ¿e bardziej pochodzi z powieœci Kurta Vonneguta ni¿ wydarzy³a siê naprawdê. Guam zawsze by³o wysp¹ niezwykle wa¿n¹ i mo¿na za³o¿yæ, ¿e przejêcie wyspy przez Stany Zjednoczone by³o efektem serii krwawych morskich bitew. Tymczasem – jak w powieœciach przywo³anego tu Vonneguta – do niczego takiego nie dosz³o.

N

ajnowsza historia le¿¹cej na koñcu œwiata wyspy Guam zaczyna siê na… Kubie! Jeszcze pod koniec XIX w. Kuba nadal by³a czêœci¹ chyl¹cego siê do upadku, ale wci¹¿ ogromnego, zamorskiego imperium Hiszpanii. Œwiatowa geopolityka jest systemem naczyñ po³¹czonych i dlatego s³aniaj¹ca siê gospodarczo i politycznie Hiszpania powoli cofa³a siê pod naporem m³odej i pe³nej wigoru republiki, któr¹ by³y maj¹ce wielkie aspiracje Stany Zjednoczone. W 1868 r. pod wodz¹ Jose Marti wybuch³o na Kubie powstanie przeciwko hiszpañskim kolonizatorom. W tym czasie wyspa by³a niezwykle wa¿nym elementem amerykañskiej gospodarki, dlatego jej przysz³oœæ mia³a dla USA istotne znaczenie. G³ównym produktem kupowanym na Kubie przez USA by³ cukier, na który wydawano rocznie prawie trzy miliardy dzisiejszych dolarów i dlatego Ameryka za wszelk¹ cenê stara³a siê zachowaæ kontrolê nad tym wa¿nym ekonomicznie miejscem. Hiszpania tymczasem w niezwykle brutalny sposób rozprawia³a siê z kubañskimi rebeliantami, o czym szczegó³owo informowa³y amerykañskie gazety przygotowuj¹c tym samym opiniê publiczn¹ do nieuchronnej wojny z tym krajem – w ramach misji „humanitarnej”. Prezydent USA – William McKinley – otwarcie mówi³, ¿e na Kubie nie prowadzi siê cywilizowanej wojny a eksterminacjê.

W

styczniu 1898 r. prezydent McKinley wys³a³ do Hawany amerykañski pancernik „Maine”, który mia³ chroniæ amerykañskie interesy na Kubie. 15 lutego, tego samego roku potê¿na eksplozja pos³a³a amerykañski okrêt wojenny na dno zatoki. Zginê³o 266 marynarzy z za³ogi pancernika i by³ to dla USA wystarczaj¹cy powód do wejœcia w konflikt zbrojny z królem Hiszpanii. US Navy rozpoczê³a blokadê wyspy, a przyparta do œciany Hiszpania – nie maj¹c nic do stracenia – 24 kwietnia wypowiedzia³a Amerykanom wojnê. By³ to akt desperacki, bo Hiszpania nie tylko nie by³a gotowa do wojny, ale nie mia³a ¿adnych szans z militarn¹ potêg¹ USA. Wojna szybko przekroczy³a granice Kuby, bo dotyczy³a ona wszystkich zamorskich posiad³oœci Hiszpanii. Na Pacyfiku do Hiszpanii nale¿a³y Filipiny, a tak¿e wyspa Guam. W tamtych czasach komunikacja i przep³yw informacji na œwiecie w niczym nie przypomina³o tego, co mamy dzisiaj w dobie internetu. Informacja potrzebowa³a czasami kilku miesiêcy, a nawet roku aby dotrzeæ w najbardziej odleg³e zak¹tki œwiata. Wieœci o wojnie pomiêdzy USA i Hiszpani¹ nie wszêdzie dociera³y tak szybko jak powinny. Tymczasem Amerykanie nie zasypywali gruszek w popiele. Z San Francisco na Pacific wyruszy³ parowiec „City of Peking” z tysi¹cem ¿o³nierzy na pok³adzie, bêd¹c czêœci¹ eskadry bojowej dowodzonej

Baza lotnicza na Guam

Wyspa Guam

przez kapitana Henry Glassa. Grupa amerykañskich okrêtów przez Honolulu ruszy³a najpierw w stronê wyspy Guam a potem na Filipiny.

Wyspa Guam zosta³a odkryta przez

europejskich podró¿ników podczas s³ynnej wyprawy dooko³a œwiata Ferdynanda Magellana w 1521 r. Guam sta³a siê najodleglejsz¹ czêœci¹ hiszpañskiego imperium i mimo swojego strategicznego znaczenia nigdy nie doœwiadczy³a wojny. Teraz mia³o siê to radykalnie zmieniæ. Kiedy kr¹¿ownik kapitana Glassa – „Charleston” – pojawi³ siê u wybrze¿y wyspy, w hiszpañskim garnizonie stacjonowa³o zaledwie 54 ¿o³nierzy i dwóch oficerów. Przewaga Amerykanów by³a mia¿d¿¹ca i kapitan Glass by³ pewny swego i uwa¿a³, ¿e ka¿dy opór na wyspie zostanie prze³amany w kilka godzin. Niezw³ocznie przeszed³ do czynu i ze swojego kr¹¿ownika ropocz¹³ bombardowanie fortu Santa Cruz. Hiszpanie jednak milczeli i nie odpowiadali na amerykañski ostrza³. By³ ku temu powód. To, czego kapitan Glass nie wiedzia³ to, ¿e fort jest od dawna opuszczony i nikt go nie broni!

J

edynym Amerykaninem, który mieszka³ w tym czasie na Guam by³ Frank Portusach – pochodz¹cy z Chicago, naturalizowany Hiszpan. By³ on na wyspie osob¹ powa¿an¹, bo by³ w³aœcicielem najwiêkszego sklepu i flotylli kilku niewielkich kutrów ¿aglowych, przewo¿¹cych towary ze statków na wyspê. Na Guam nie by³o na tyle du¿ego portu aby przycumowaæ tam oceanicznym statkiem handlowym. Do tego nikt na wyspie nie mia³ pojêcia o tym, ¿e wybuch³a wojna z USA! Kr¹¿ownik „Charlestone” prowadzi³ ostrza³ pustego fortu i by³ on na tyle niemrawy, ¿e mieszkañcy wyspy wyszli z ciekawoœci na pla¿ê i uznali, ¿e jest to byæ mo¿e zwyczajowy, armatni salut powitalny. Na szybko zebranej naradzie zdecydowano, ¿e najlepszym sposobem aby to sprawdziæ, bêdzie podp³yn¹æ kutrem Portusacha do majacz¹cego na redzie okrêtu i równie¿ powitaæ go honorowym salutem armatnim. Szybko ustalono sk³ad delegacji, do której weszli obaj hiszpañscy oficerowie, chirurg wojskowy i Frank Portusach jako kapitan ³odzi. Na ³odzi Franka wywieszona by³a amerykañska flaga, bo by³ on Amerykaninem a jego kuter zosta³ zbudowany i zarejestrowany w USA jako statek wielorybniczy. Kiedy kuter podp³yn¹³ na niewielk¹ odleg³oœæ do kr¹¿ownika „Charleston” nieoczekiwanie z pok³adu amerykañskiego okrêtu ktoœ wrzasn¹³: „Hej Frank! Witaj i wchodŸ na pok³ad!” Okaza³o siê ¿e krzycza³ jeden z oficerów okrêtu, o nazwisku Hellet, który kilka lat wczeœniej by³ kapi-

tanem statku wielorybniczego, poluj¹cego na te zwierzêta u wybrze¿y Guam. Oficer ten nie tylko doskonale zna³ siê z Frankiem Portusachem, ale rozpozna³ tak¿e kuter, który by³ t¹ sam¹ jednostk¹, jak¹ dowodzi³ kilka lat wczeœniej, gdy by³ wielorybnikiem! Po wejœciu na pok³ad kr¹¿ownika Frank Portusach spotka³ jeszcze jednego znajomego, którym by³ dziennikarz jakiego zna³ jeszcze w czasach, gdy mieszka³ w San Francisco! By³o to prawdziwie niezwyk³e spotkanie, ale radosne powitanie przerwa³o pojawienie siê surowego oficera US Navy, który pocz¹tkowo nie wiedzia³ co powiedzieæ po tym, gdy delegacja Hiszpanów poprosi³a go o wybaczenie, ¿e z wyspy nie odpowiedziano na powitalny salut artyleryjski Amerykanów z powodu braku… prochu! Oficer jednak szybko siê opanowa³. Wyjaœni³, ¿e oba kraje s¹ w stanie wojny a na koniec z pretensj¹ w g³osie zapyta³ Franka jakim prawem wywiesi³ na swoim kutrze flagê USA! Portusach mia³ przy sobie wszystkie dokumenty jednostki, a tak¿e dokument potwierdzaj¹cy jego amerykañskie obywatelstwo. To, w jednej chwili zmieni³o ca³¹ sytuacjê. Oficer natychmiast zmieni³ ton i szybko zaprosi³ Portusacha do kabiny dowódcy flotylli, kapitana Glassa. Glass kordialnie przywita³ siê z Frankiem i wygl¹da³ na cz³owieka, któremu kamieñ spad³ z serca. Portusach by³ jedynym Amerykaninem na wyspie a okrêty Glassa mia³y powa¿ny problem, bo zaczê³o brakowaæ im wêgla potrzebnego do napêdu okrêtów. Glass chcia³ wynaj¹æ flotyllê kutrów, dziêki którym móg³by przewieŸæ na swoje okrêty zakupiony na wyspie wêgiel. Portusach, który ju¿ och³on¹³ po tym jak dowiedzia³ siê wojnie Amerykañsko – hiszpañskiej, poczu³ siê g³êboko poruszony proœb¹ kapitana i jako amerykañski, lojalny obywatel oœwiadczy³, ¿e swoje kutry oddaje do jego dyspozycji a potrzebny wêgiel funduje z w³asnej kieszeni!

W

izyta by³a zakoñczona i zadowolony z siebie Portusach wsiad³ z hiszpañsk¹ delegacj¹ z powrotem na kuter i wróci³ na wyspê Guam, gdzie z wypiekami na twarzy opowiada³ swojej rodzinie wydarzenia dnia. Jednak dzieñ – mimo pory lunchu –

Kapitan Henry Glass

Pla¿a Talofofo

jeszcze siê dla niego nie skoñczy³. Ledwie zasiad³ do sto³u, gdy do drzwi jego domu zapuka³ goniec z listem od gubernatora wyspy – Don Juana Mariny. W liœcie gubernator, w krótkich i ¿o³nierskich s³owach wyjaœni³ Portusachowi, ¿e jeœli ten w jakikolwiek sposób pomo¿e amerykañskiej flocie, to zostanie aresztowany i o œwicie rozstrzelany. Frank Portusach nie dokoñczy³ swojego lunchu. Jego ¿ona by³a przera¿ona groŸb¹ gubernatora, ale Frank nie wydawa³ siê tym przejmowaæ. Natychmiast wsiad³ na swój kuter i znów po¿eglowa³ na kr¹¿ownik „Charleston”, gdzie pokaza³ list od gubernatora kapitanowi Glassowi. Nastêpnego dnia Glass wys³a³ porucznika Williama Braunersreuthera do gubernatora Guamu z ¿¹daniem natychmiastowego i bezwarunkowego poddania wyspy. Hiszpanie nie maj¹c praktycznie ¿adnych œrodków do obrony musieli siê poddaæ i jako jeñcy wojenni zostali zabrani na amerykañskie okrêty. Tym samym wyspa Guam przesz³a pod amerykañsk¹ administracjê i nie przelano z tego powodu ani jednej kropli krwi. Kapitan Glass mianowa³ nowego gubernatora, którym zosta³ Frank Portusach – jedyny obywatel amerykañski na wyspie Guam. Po tym fakcie amerykañska flotylla ruszy³a na Filipiny.

W

ojna Amerykañsko – hiszpañska skoñczy³a siê ugod¹ w Pary¿u na bazie której USA odkupi³y od Hiszpanii Guam i Filipiny za 20 milionów dolarów (650 milionów dzisiejszych dolarów). Tym samym Hiszpania przesta³a byæ imperium a USA sta³o siê jednym z licz¹cych siê uczestników œwiatowej geopolityki. Szczêœliwie dla wyspy Guam ta zamiana skoñczy³a siê bez rozlewu krwi. Wyspa – ze wzglêdu na swoje strategiczne znaczenie – jest dziœ baz¹ potê¿nych si³ morskich i lotniczych USA, które przenosz¹ siê tam z japoñskiej wyspy Okinawy. Guam ma status amerykañskiego, zorganizowanego terytorium nieinkorporowanego co oznacza, ¿e formalnie nie jest czêœci¹ USA i mimo ¿e mieszkañcy Guam posiadaj¹ amerykañskie obywatelstwo, nie mog¹ braæ udzia³ w g³osowaniu prezydenckim z terytorium swojej wyspy. Reprezentacja Guam w Kongresie równie¿ nie ma prawa g³osu. Innymi s³owy status wyspy to status kolonii co jest przyczyn¹ rozgoryczenia jej mieszkañców, którzy mówi¹, ¿e byli koloni¹ pod rz¹dami Hiszpanów i pod panowaniem USA nic siê nie zmieni³o. Chris Miekina


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

9


Nr 280

Nowy Jork

25 czerwca 2022

Bulla „Episcoporum Poloniae Coetus” Cztery zachodnie polskie diecezje: opolska, zielonogórsko – gorzowska, szczeciñsko – kamieñska i koszaliñsko – ko³obrzeska obchodziæ bêd¹ w tym roku Jubileusz 50-lecia. Ustanowione one zosta³y bull¹ „Episcoporum Poloniae Coetus” wydan¹ przez papie¿a Paw³a VI 28 czerwca 1972 r. Bulla ta ustala³a nowy koœcielny podzia³ administracyjny na Ziemiach Odzyskanych. Wcielone do Polski w 1945 r. tzw. Ziemie Odzyskane formalnie objête by³y w zdecydowanej wiêkszoœci jurysdykcj¹ niemieckich w³adz koœcielnych. Nale¿a³y do archidiecezji wroc³awskiej, diecezji berliñskiej, diecezji warmiñskiej, niezale¿nej pra³atury pilskiej, diecezji gdañskiej oraz skrawków wchodz¹cych w sk³ad archidiecezji praskiej, diecezji o³omunieckiej i diecezji budziszyñskiej. W momencie gdy Pawe³ VI obejmowa³ rz¹dy, status formalno-prawny Koœcio³a na ziemiach zachodnich i pó³nocnych Polski, przy³¹czonych w wyniku II wojny œwiatowej, wci¹¿ by³ prowizoryczny. Utworzone na podstawie pe³nomocnictw otrzymanych od Stolicy Apostolskiej w sierpniu 1945 r. przez kardyna³a Augusta Hlonda, ówczesnego Prymasa Polski, okrêgi koœcielne zarz¹dzane by³y przez polskich administratorów pozostaj¹cych formalnie biskupami tytularnymi, a nie pe³noprawnymi ordynariuszami. Granice diecezji nie pokrywa³y siê tak¿e z granicami pañstwowymi. Oficjalny watykañski rocznik „Annuario Pontificio” jedynie w odsy³aczu do ³aciñskiej nazwy archidiecezji „Breslavia” (Wroc³aw) wymienia³ nazwiska polskich administratorów Wroc³awia, Opola, Olsztyna, i Gorzowa dzia³aj¹cych tam jako wikariusze generalni arcybiskupa gnieŸnieñskiego. Pod nazw¹ „Gdañsk” (dawne „Wolne Miasto”) jako ordynariusz wymieniany by³ rezyduj¹cy stale w Dusseldorfie w Niemczech Zachodnich biskup Carl Maria Splett, a polski rz¹dca diecezji, biskup Edmund Nowicki, figurowa³ jedynie jako biskup tytularny i koadiutor sedi datus. Pomimo istnienia w praktyce w pe³ni zorganizowanego i kwitn¹cego polskiego ¿ycia koœcielnego na tych ziemiach Watykan sta³ na stanowisku jurydycznym, ¿e Stolicê Apostolsk¹ obowi¹zuje konkordat zawarty w 1933 r. z Rzesz¹ Niemieck¹ i w zwi¹zku z tym, do momentu zawarcia przysz³ego traktatu pokojowego, obowi¹zuj¹ prawnie granice Niemiec z 1937 r. To stanowisko utrwala³a presja wywierana na Watykan przez wp³ywowe ko³a katolickie Zachodnich Niemiec. Przed³u¿aniu stanu prawnego prowizorium obowi¹zuj¹ca za czasów papie¿a Piusa XII sprzyja³a koncepcja traktowania istnienia ustroju krajów socjalistycznych na wschód od £aby jako zjawiska przejœciowego. Jan XXIII wypowiedzia³ wprawdzie, budz¹ce nowe nadzieje katolików polskich, s³owa o „ziemiach po wiekach odzyskanych”, ale stan prawny pozosta³ bez zmian. Po objêciu rz¹dów przez Paw³a VI nast¹pi³ wkrótce pierwszy krok, który wskazywa³, ¿e nowy papie¿ zmierzaæ bêdzie do uregulowania tej sprawy. W marcu 1964 r., po œmierci niemieckiego biskupa Carla Marii Spletta, polskim ordynariuszem Gdañska zosta³ natychmiast miano-

Wizyta biskupów polskich u papie¿a Paw³a VI w sprawie nowej organizacji Koœcio³a na Ziemiach Zachodnich i Pó³nocnych.

wany biskup Edmund Nowicki. Papie¿ podj¹³ tê decyzjê, mimo ¿e urzêduj¹ca w Niemczech Zachodnich kapitu³a diecezjalna wybra³a zaraz po œmierci biskupa Spletta na wikariusza generalnego Gdañska niemieckiego kap³ana. Nastêpny krok uczyniony zosta³ w 1967 r., po pierwszej podró¿y do Polski wys³annika papieskiego, mons. Agostino Casarolego, kiedy to Pawe³ VI decyzj¹ z dnia 22 maja zmieni³ dotychczasowy status rz¹dców diecezji we Wroc³awiu, Olsztynie, Opolu i Gorzowie na administratorów apostolskich ad nutum Sanctae Sedis – a wiêc podleg³ych bezpoœrednio Stolicy Apostolskiej. Podnosi³o to formaln¹ rangê tych rz¹dców, by³ to jednak nadal krok przejœciowy na drodze do pe³nej stabilizacji. Niemniej jednak kiedy polscy biskupi z tych terenów przybyli do Watykanu w 1968 r. w zwi¹zku z przypadaj¹cym w³aœnie terminem wizyt ad limina, byli tam traktowani jak pe³noprawni ordynariusze. Tymczasem we wrzeœniu 1969 r. mia³y odbyæ siê w Republice Federalnej Niemiec wybory do Bundestagu. Kardyna³ Wyszyñski, przeczuwaj¹c zmianê polityki niemieckiej na korzyœæ Polski, kaza³ opracowaæ sekretarzowi Episkopatu memorandum do papie¿a Paw³a VI w sprawie kanonicznego uregulowania organizacji koœcielnej na ziemiach zachodnich i pó³nocnych. Kiedy 28 wrzeœnia zosta³y og³oszone wyniki do Bundestagu i wszystko wskazywa³o, ¿e nowym kanclerzem mo¿e zostaæ Willy Brand, Episkopat Polski zebra³ siê 1 paŸdziernika na konferencji w Warszawie i jednomyœlnie zatwierdzi³ tekst memorandum, które 15 grudnia 1969 r. podczas audiencji zosta³o wrêczone ojcu œwiêtemu Paw³owi VI. W odpowiedzi papie¿ podkreœli³, ¿e ca³ym sercem pragnie uregulowania sprawy Koœcio³a na ziemiach zachodnich, ale musi byæ ona tak przeprowadzona, aby nie zaszkodziæ Koœcio³owi w Polsce – „jesteœmy jej bardzo ¿yczliwi, ale musimy dzia³aæ roztropnie”. W czasie uroczystoœci dwudziestopiêciolecia polskiej organizacji koœcielnej na

ziemiach zachodnich i pó³nocnych obchodzonych we Wroc³awiu biskup Pluta, przemawiaj¹c 4 maja 1970 r. na sesji w katedrze, pierwszy raz publicznie wyrazi³ potrzebê podzia³u administracji gorzowskiej na trzy diecezje. Po wys³uchaniu sprawozdañ biskupów pracuj¹cych na tzw. ziemiach odzyskanych kard. Wyszyñski, podsumowuj¹c, stwierdzi³, ¿e stoi przed episkopatem problem ostatecznego i definitywnego okreœlenia jednostek koœcielnych na ziemiach zachodnich i pó³nocnych oraz sprawa podzia³u terytoriów koœcielnych na tych¿e ziemiach, w celu usprawnienia pracy duszpasterskiej. Kontynuacj¹ by³ wys³any do papie¿a Paw³a VI telegram z proœb¹ o kanoniczn¹ stabilizacjê polskiego porz¹dku koœcielnego na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Mo¿na przypuszczaæ, ¿e tak jak w przypadku memorandum z 15 grudnia 1969 r. w sprawie regulacji koœcielnych na ziemiach zachodnich i pó³nocnych Polski, postawê papie¿a cechowa³a rozwaga. Prze³om nast¹pi³ 7 grudnia 1970 r., kiedy podczas wizyty kanclerza Niemiec Willego Brandta w Warszawie nast¹pi³o podpisanie uk³adu uznaj¹cego granice na Odrze i Nysie. Prymas Polski powo³a³ wówczas w ramach Episkopatu komisjê, w której sk³ad weszli m.in. biskupi diecezji gorzowskiej i która mia³a przygotowaæ dokumenty do erekcji nowych diecezji na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Równoczeœnie trwa³y rozmowy z Aleksandrem Skar¿yñskim, kierownikiem Urzêdu do spraw Wyznañ w Warszawie. Rozmowy z Watykañskim Sekretariatem Stanu prowadzi³ tak¿e biskup D¹browski, który kr¹¿y³ miêdzy Warszaw¹ a Rzymem, przekazuj¹c opinie prymasa dotycz¹ce zagadnieñ zarówno ogólnych, jak i szczegó³owych. Innym dobrym posuniêciem by³y rozmowy biskupów z 11 stycznia 1971 r. w Urzêdzie do spraw Wyznañ w Warszawie na temat unormowania stanu prawnego maj¹tku koœcielnego na tych¿e ziemiach. Zakoñczy³y siê one podjêciem przez Sejm PRL dnia 23 czerwca 1971 r. Ustawy o przejœciu na osoby prawne Koœcio³a

rzymskokatolickiego oraz innych Koœcio³ów i zwi¹zków wyznaniowych w³asnoœci niektórych nieruchomoœci po³o¿onych na ziemiach zachodnich i pó³nocnych, na mocy której rz¹d nieodp³atnie przekazywa³ nieruchomoœci, bêd¹ce wy³¹czn¹ i faktyczn¹ w³asnoœci¹ Koœcio³a. Mo¿na powiedzieæ, ¿e by³o to preludium do podjêcia konkretnych rozmów miêdzy Stolic¹ Apostolsk¹ a rz¹dem Polski na temat ustanowienia sta³ej organizacji koœcielnej na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Zosta³a jeszcze tylko jedna przeszkoda, mianowicie usankcjonowanie przez Republikê Federaln¹ Niemiec uk³adu z 1970 r. Wraz ze zbli¿aj¹c¹ siê dat¹ zatwierdzenia porozumienia miêdzy Polsk¹ a RFN w marcu 1972 r. Komisja Ziem Zachodnich Konferencji Episkopatu Polski wystosowa³a apel w sprawie ratyfikacji tego uk³adu, maj¹cego decyduj¹ce znaczenie dla ostatecznego uregulowania administracji koœcielnej na ziemiach zachodnich i pó³nocnych. 17 maja 1972 r. Bundestag ratyfikowa³ uk³ad graniczny i w ten sposób przesta³ istnieæ powód, dla którego Stolica Apostolska wstrzymywa³a siê z ustanowieniem sta³ej administracji koœcielnej na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Bezpoœrednio po ratyfikacji, 31 maja 1972 r., kard. Wyszyñski skierowa³ do papie¿a list, w którym prosi³ m.in. o erekcjê diecezji kamieñskiej ze stolic¹ w Szczecinie. 2 czerwca biskup D¹browski uda³ siê do Rzymu z t¹ pisemn¹ proœb¹, mapami oraz wyjaœnieniami dotycz¹cymi granic postulowanych diecezji i ich historii. Jeszcze przed wyjazdem, 31 maja, Sekretarz Konferencji Episkopatu Polski zosta³ wezwany do Urzêdu do spraw Wyznañ na rozmowê z Aleksandrem Skar¿yñskim na temat regulacji sytuacji Koœcio³a na ziemiach zachodnich. Skar¿yñski sugerowa³ dwuetapowe za³atwienie sprawy: po pierwsze, erygowanie diecezji i podanie do wiadomoœci publicznej tego faktu, po drugie – dokonanie, po wczeœniejszych uzgodnieniach z rz¹dem, nominacji biskupów ordynariuszy. Biskup D¹browski ze swej strony mia³ poinformowaæ rz¹d PRL przez ambasadê w Rzymie o gotowoœci Stolicy Apostolskiej do uregulowania kanonicznego organizacji koœcielnej na zachodnich i pó³nocnych ziemiach Polski. Pismo Prymasa z 31 maja Sekretariat Stanu uwa¿a³ za bardzo aktualne, konkretne, jasne i rzeczowe. Niemniej papie¿ Pawe³ VI pragn¹³ siê dok³adnie zapoznaæ z histori¹ ziem zachodnich, na wypadek gdyby powsta³y jakieœ trudnoœci. Poinformowany o tym kard. Wyszyñski poprosi³ sufragana wroc³awskiego biskupa Wincentego Urbana o opracowanie historyczne, a ks. Alojzego Orszulika, dyrektora Biura Prasowego Episkopatu Polski, o zebranie œciœlejszych danych dotycz¹cych granic projektowanych diecezji i danych personalnych osób przewidywanych na biskupów ordynariuszy. 16 czerwca ks. Orszulik przywióz³ do Rzymu dodatkowe dokumenty i pozosta³, aby pomagaæ sekretarzowi Episkopatu w prowadzonych rozmowach. Nowo zredagowane materia³y zosta³y przedstawione do zatwierdzenia papie¿owi 18 czerwca 1972 r. 19 czerwca Sekretariat Stanu orzek³, ¿e wszystko jest gotowe, i papie¿ Pawe³ VI zatwierdzi³ sugestie co do nowego podzia³u diecezji polskich.


Mapa po lewej: Struktury terytorialne Koœcio³a rzymskokatolickiego w Polsce w latach 1945-1972 Mapa po prawej: Diecezje i metropolie Koœcio³a rzymskokatolickiego w Polsce po cyrkumskrypcji w 1972 r.

20 czerwca sekretarz Episkopatu, zgodnie z umow¹, wystosowa³ do rz¹du, poprzez ambasadora w Rzymie Kazimierza Sidora, pro memoria, w którym informowa³ o decyzji podjêtej przez papie¿a Paw³a VI. W uzupe³nieniu do pro memoria biskup D¹browski prosi³ o przyspieszenie za³atwienia sprawy, gdy¿ „[...] za 10 dni rozpoczynaj¹ siê wakacje. Je¿eli zaœ oczekiwane decyzje nie zostan¹ og³oszone przed wakacjami, to nie wiadomo, czy dojdzie do nich po wakacjach. [...] Obawiam siê, ¿e od³o¿enie przez nas sprawy mo¿e byæ pewnym czynnikom na rêkê i wp³yn¹æ na mo¿liwoœæ jej storpedowania”. Tymczasem do Rzymu przyby³a delegacja Episkopatu Republiki Federalnej Niemiec, z nuncjuszem w Bonn arcybiskupem Corrado Bafile, z proœb¹ o przesuniêcie og³oszenia decyzji o trzy dni i poczekanie na ustosunkowanie siê Rady G³ównej Episkopatu Niemieckiego, która mia³a siê zebraæ 29 czerwca. Wniosek ten zosta³ poparty przez Sekretarza Stanu. Sprzeciw biskupa D¹browskiego, wsparty protekcj¹ arcybiskupa Casarolego i mo¿liwoœci¹ natychmiastowego przybycia prymasa Polski do Rzymu, zweryfikowa³ postawê dyplomatów watykañskich. K³opoty na tym siê nie skoñczy³y, gdy¿ w przeddzieñ og³oszenia decyzji watykañskiej, niespodziewanie, mimo wczeœniejszych zapewnieñ i porozumieñ, Aleksander Skar¿yñski w imieniu rz¹du, pismem z 27 czerwca oœwiadczy³, ¿e przyjmuje do wiadomoœci informacjê o gotowoœci Stolicy Apostolskiej do uregulowania organizacji koœcielnej w województwach zachodnich i pó³nocnych, ale rz¹d nie wyra¿a zgody na utworzenie i obsadê personaln¹ maj¹cych powstaæ diecezji szczeciñskiej i koszaliñskiej do czasu, a¿ granice diecezji bêd¹ podporz¹dkowane granicom Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Po otrzymaniu wiadomoœci biskup D¹browski uda³ siê do Sekretariatu Stanu, informuj¹c o postawie polskiego rz¹du. Sekretariat zapewni³, ¿e bêdzie postêpowa³ zgodnie z wczeœniejszymi ustaleniami. Takie stanowisko rz¹du polskiego wynika³o z obawy, ¿e osi¹gniêty uk³ad miêdzy biskupami polskimi a papie¿em stanie siê precedensem wobec obowi¹zuj¹cego dekretu z 31 grudnia 1956 r. W¹tpliwoœci dotyczy³y równie¿ faktu, ¿e rz¹d podczas tych rozmów zosta³ ca³kowicie pominiêty. Oprócz tego obawiano siê, jaka bêdzie formu³a przemówienia papie¿a, gdy¿ chodzi³o o to, aby ojciec œwiêty obci¹¿y³ Watykan i hierarchów niemieckich odpowiedzialnoœci¹ za pozostawienie ziem zachodnich i pó³nocnych Polski bez sta³ych ordynariuszy. Z takim postawieniem sprawy przez rz¹d sekretarz Episkopatu wróci³ 27 czerwca do Krakowa, gdzie odbywa³a siê 131 konferencja plenarna biskupów.

W póŸnych godzinach wieczornych zebra³a siê Rada G³ówna Episkopatu Polski, na której biskup D¹browski przedstawi³ przebieg ca³ej sprawy, a mianowicie przekaza³, ¿e Stolica Apostolska 26 czerwca 1972 r., przychylaj¹c siê do próœb episkopatu Polski, dostosowuje do nowych warunków okrêgi koœcielne na ziemiach zachodnich i pó³nocnych, eryguj¹c cztery nowe diecezje: opolsk¹, gorzowsk¹, szczeciñsko-kamieñsk¹ i koszaliñsko-ko³obrzesk¹. Mianowicie: – Diecezji opolskiej ze stolic¹ w Opolu, podporz¹dkowanej metropolii wroc³awskiej, wyznaczono terytorium ówczesnego województwa opolskiego i niektórych dekanatów nale¿¹cych do województwa katowickiego (Bytom, Zabrze, Gliwice) oraz niektóre parafie dawnej archidiecezji wroc³awskiej i o³omunieckiej. – Diecezji gorzowskiej ze stolic¹ w Gorzowie Wlkp., podporz¹dkowanej metropolii wroc³awskiej, wyznaczono terytorium ówczesnego województwa zielonogórskiego, tworz¹c j¹ z czêœci dawnej archidiecezji wroc³awskiej, diecezji berliñskiej i pra³atury pilskiej. – Diecezji szczeciñsko-kamieñskiej ze stolic¹ w Szczecinie, podporz¹dkowanej metropolii gnieŸnieñskiej, wyznaczono terytorium ówczesnego województwa szczeciñskiego, od³¹czaj¹c j¹ od diecezji berliñskiej. – Diecezji koszaliñsko-ko³obrzeskiej, podporz¹dkowanej metropolii gnieŸnieñskiej, wyznaczono terytorium ówczesnego województwa koszaliñskiego i czêœæ gdañskiego (Lêbork, Kostkowo i Wierzchucino), od³¹czaj¹c j¹ od diecezji berliñskiej i w³¹czaj¹c do niej czêœæ pra³atury pilskiej. – Do archidiecezji wroc³awskiej w³¹czono dekanaty archidiecezji praskiej i parafie diecezji miœnieñskiej. – Diecezjê warmiñsk¹ wy³¹czono z metropolii wroc³awskiej i podporz¹dkowano warszawskiej. – Diecezjê gdañsk¹, podleg³¹ bezpoœrednio Stolicy Apostolskiej, podporz¹dkowano metropolii gnieŸnieñskiej. – Uwzglêdniono te¿ wszystkie elementy prawne nowo erygowanych diecezji, miêdzy innymi kapitu³y diecezjalne, wikariusze kapitulni, inkardynacje duchownych, dokumentacjê. – Bulle nominacyjne otrzymali: metropolita wroc³awski Boles³aw Kominek, ordynariusz opolski Franciszek Jop, ordynariusz gorzowski Wilhelm Pluta, ordynariusz warmiñski Józef Drzazga, ordynariusz szczeciñsko-kamieñski Jerzy Stroba i ordynariusz koszaliñsko-ko³obrzeski Ignacy Je¿. Biskup D¹browski zaznaczy³, ¿e rz¹d PRL, poprzez ambasadê w Rzymie, wniós³ zastrze¿enie przeciwko podzia³owi i nominacji nowych biskupów, a tak¿e przedstawi³ stanowisko arcybiskupa Casarolego, który pyta, czy Prymas zgadza siê na og³o-

szenie komunikatu 28 czerwca, czy te¿ chce je od³o¿yæ a¿ do ewentualnych uzgodnieñ z rz¹dem. Rada G³ówna Episkopatu uzna³a, ¿e warunki stawiane przez rz¹d zosta³y spe³nione, i postanowi³a podaæ do wiadomoœci decyzjê ojca œwiêtego zgodnie z uprzednimi postanowieniami. 28 czerwca 1972 r. sekretarz Episkopatu wystosowa³ telegram do dyrektora Urzêdu do spraw Wyznañ, w którym informowa³, ¿e w zwi¹zku z tym, i¿ decyzje Stolicy Apostolskiej spe³niaj¹ warunki z pisma z 27 czerwca, 28 czerwca 1972 r. Stolica Apostolska og³osi swoj¹ decyzjê w sprawie ostatecznego uregulowania organizacji koœcielnej na ziemiach zachodnich i pó³nocnych. Tego dnia kard. Stefan Wyszyñski poda³ do wiadomoœci wolê papie¿a Paw³a VI zawart¹ w bulli Episcoporum Poloniae coetus. Po podaniu do wiadomoœci treœci bulli g³os na forum Episkopatu zabra³ arcybiskup Boles³aw Kominek, dziêkuj¹c wszystkim, którzy przyczynili siê do powstania nowej cyrkumskrypcji diecezji na by³ych terenach niemieckich. Nastêpnie ¿yczenia nowym biskupom rezydencjalnym z³o¿y³ prymas Polski. Biskupi polscy skierowali te¿ depeszê z podziêkowaniem do papie¿a Paw³a VI i arcybiskupa Agostino Casarolego. Na zakoñczenie Episkopat wyda³ komunikat, w którym informowa³ wiernych o nowym status quo w Koœciele na ziemi polskiej. Od razu po zakoñczeniu 131. konferencji Episkopatu rozpoczê³a siê nadzwyczajna sesja nowych biskupów ordynariuszy, na której prymas poinformowa³, ¿e 29 czerwca zostan¹ opracowane i podpisane dekrety wykonawcze dla ka¿dego nowego biskupa. Fina³em sprawy by³o pismo przewodnicz¹cego Konferencji Episkopatu Polski kard. Stefana Wyszyñskiego z 29 czerwca do premiera Piotra Jaroszewicza, w którym przedstawi³ racje co do utworzenia nowych diecezji szczeciñsko-kamieñskiej i koszaliñsko-ko³obrzeskiej. Decyzja papie¿a Paw³a VI wytr¹ci³a asa z rêkawa rz¹dowi i partii, które mia³y do tego czasu argument dla usprawiedliwienia represji wobec Koœcio³a, twierdz¹c, ¿e jakoby Episkopat polski dzia³a niezgodnie z polsk¹ racj¹ stanu. Wszelkie trudnoœci czynione w czasie finalizowania zalegaj¹cej od dwudziestu lat sprawy wa¿nej dla polskiej racji stanu, mo¿na przypuszczaæ, ¿e œwiadczy³y tylko o braku dojrza³oœci politycznej i dobrej woli ówczesnego rz¹du. Wynika³o to tak¿e z tego, ¿e pierwsze skrzypce gra³ tu dyrektor Urzêdu do spraw Wyznañ Aleksander Skar¿yñski, którego biskup D¹browski okreœli³ jako indolenta i osobê bezczeln¹. Rz¹d jednak, doceniaj¹c miêdzynarodowe znaczenie decyzji papieskiej, postanowi³ zrezygnowaæ z oficjalnego protestu i ograniczy³ siê, z wielkim bólem, do ustnej dezaprobaty, jak¹ dyrektor Urzêdu do

spraw Wyznañ w Warszawie przedstawi³ post factum sekretarzowi Episkopatu. Ponadto podkreœlono wk³ad kard. Stefana Wyszyñskiego dla dobra Koœcio³a i kraju. Trzeba bowiem powiedzieæ, ¿e dzie³o to by³o owocem wielu zabiegów prymasa w Rzymie, przy czêsto padaj¹cych oskar¿eniach ze strony rz¹du, ¿e nic w tym kierunku nie robi i ¿e dzia³a na szkodê polskiej racji stanu. O wk³adzie prymasa w sprawê nowej cyrkumskrypcji œwiadczy to, ¿e arcybiskup Casaroli, omawiaj¹c poszczególne zagadnienia, dopytywa³ siê ka¿dorazowo, czy zgadza siê to z propozycjami kard. Wyszyñskiego. Jak wspomina biskup Stroba, 28 czerwca radio i telewizja og³osi³y decyzjê Watykanu, podaj¹c nazwy nowo powsta³ych diecezji, ale nie poda³y nazwisk biskupów. Nastêpnego dnia, komunikaty mówi³y ju¿ tylko o dostosowaniu granic diecezji do zachodnich granic Polski, nie podaj¹c nawet nazw diecezji. Podobnie sytuacja przedstawia³a siê w prasie lokalnej. Nast¹pi³ wiêc pewien impas, który dotyczy³ przede wszystkim uznania diecezji szczeciñsko-kamieñskiej i koszaliñsko-ko³obrzeskiej. Wynika³o to z faktu podzia³u ogromnej administracji gorzowskiej na trzy diecezje, na co w³adze nie wyrazi³y zgody, uwa¿aj¹c, ¿e doprowadzi to do wzmocnienia struktur koœcielnych na tych ziemiach. Równie¿, jak wspomniano, desygnowanie nowych ordynariuszy odby³o siê z naruszeniem procedur przewidzianych w dekrecie o obsadzaniu stanowisk koœcielnych z 1956 r. Atmosfera polityczna po ustanowieniu nowych diecezji nie by³a wiêc przychylna, dlatego prymas, licz¹c siê z koniecznoœci¹ szybkiego dzia³ania, zdecydowa³, ¿e nowi biskupi mog¹ wykonywaæ jurysdykcjê w swoich diecezjach przed ich formalnym objêciem. W ten sposób Pawe³ VI likwidowa³ dwudziestosiedmioletni okres formalnej tymczasowoœci organizacji Koœcio³a polskiego na tych ziemiach. Wkrótce potem na konsystorzu 5 marca 1973 r. nowy arcybiskup metropolita Wroc³awia, ksi¹dz Boles³aw Kominek, mianowany zosta³ przez Paw³a VI trzecim polskim kardyna³em, a ksi¹dz biskup Józef Drzazga otrzyma³ przywilej noszenia paliusza, jaki tradycyjnie przys³ugiwa³ ordynariuszom warmiñskim.

Ìród³o: Bulla Episcoporum Poloniae Coetus – Geneza i konsekwencje, Ks. Robert Masalski Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org


12

KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

www.kurierplus.com


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

Albo mam kawa³ek, który dobrze rokuje, ale czujê wyraŸnie, ¿e to nie jest ca³y wiersz. Wtedy muszê odpuœciæ, zostawiæ, wróciæ do niego po przerwie. Pisanie wymaga cierpliwoœci.

W pisaniu zawsze jest ryzyko í1 Jecha³am na rowerze i potr¹ci³a mnie ciê¿arówka. Spêdzi³am miesi¹c w nowojorskim szpitalu. Mimo, ¿e brzmi to groŸnie – by³a to wielka przygoda. I czas, o którym dzisiaj myœlê, ¿e by³ bardzo wa¿ny. Mo¿e nawet prze³omowy. Mia³am 24 lata. Koñczy³am studia (ASP w Warszawie), by³am niepozbierana, wewnêtrznie zapl¹tana, robi³am za du¿o rzeczy naraz, ci¹gle gdzieœ gna³am, za czymœ goni³am. I ten wypadek mnie zatrzyma³. Fizycznie unieruchomi³. Pozwoli³ skupiæ siê na pisaniu. W szpitalu robi³am mnóstwo notatek. PóŸniej powsta³y z nich wiersze, które znalaz³y siê w pierwszej ksi¹¿ce. Dlatego mam poczucie bardzo silnego emocjonalnego zwi¹zku z Nowym Jorkiem. Czy nadal dzia³a stymuluj¹co? Uruchamia Ciê literacko? Bardzo. Choæ przyznam, ¿e tym razem ma³o pisa³am. Plan pobytu by³ naprawdê napiêty. Kilka dni temu uda³o mi siê wygospodarowaæ kilka godzin, ¿eby posiedzieæ w Central Parku i ponotowaæ. Ale tutaj wszystko dzia³a na wyobraŸniê. Wystarczy przejœæ siê ulic¹. Mnie zawsze bardziej ciekawi³o ¿ycie miejskie, ni¿ natura. Wiêc Nowy Jork nieustaj¹co dostarcza ciekawego materia³u do pracy. W „Tideline” – zbiorze, który w³aœnie ukaza³ siê na amerykañskim rynku, odnalaz³am wiele nowojorskich tropów. Na przyk³ad wiersz „S³owa w powietrzu” przedstawiaj¹cy scenkê z Washington Square Park. Tak, to jedno z moich ulubionych miejsc. Tamtego dnia „brodaty m³odzian” roz³o¿y³ stoisko z plikiem czystych kartek i napisem: ZBIERAM WASZE HISTORIE. Ludzie podchodzili, pisali, a on przyczepia³ te wyznania klamerkami do sznurka rozwieszonego na specjalnej konstrukcji z palików. Z daleka przypomina³y œwie¿o wywo³ane zdjêcia. Ludzie dzielili siê najrozmaitszymi historiami. Ktoœ pisa³ o samobójstwie. Ktoœ, ¿e siê zakocha³. To by³y proste, szczere zdania. Nikt nie sili³ siê na tworzenie literatury. Nie by³o w tym udawania, stylizacji. I dlatego by³o to tak poruszaj¹ce. Œledzi³am póŸniej drogê tego artysty. Wiem, ¿e wyda³ ksi¹¿kê. Ale to ju¿ nie by³o to samo. Teraz jest szansa, ¿e uczestnicy tamtego zdarzenia przeczytaj¹ Twój wiersz… I ta myœl prowadzi mnie do nastêpnego pytania, a mianowicie: jak dosz³o do wydania Twojej ksi¹¿ki w USA i jak zosta³a przyjêta przez amerykañsk¹ publicznoœæ? Ksi¹¿ka powsta³a dziêki trzem wspania³ym t³umaczkom: Antonii Lloyd-Jones, Mirze Rosenthal i Karen Kovacik. Ka¿da z nich przek³ada³a moje wiersze osobno. I potem u³o¿y³yœmy je w ksi¹¿kê. Nie³atwo by³o znaleŸæ wydawcê. Poezja nie jest chodliwym towarem, a poza tym – jak siê okaza³o – fakt, ¿e s¹ trzy t³umaczki, te¿ nieco utrudnia sprawê. Ale dziêki Zephyr Press wszystko siê uda³o. Jeœli chodzi o wieczory autorskie, to tutaj trochê zawini³a pandemia. Najpierw wszystkie odwo³ywano, a potem nie by³o wolnych terminów. Mia³am spotkanie z amerykañsk¹ publicznoœci¹ w Filadelfii, podczas konferencji literackiej. Ludzie, którzy przyszli na ten panel, byli bardzo ciekawi ksi¹¿ki i interaktywni. Wywi¹za³a siê œwietna rozmowa. Planujê wróciæ do Stanów jesieni¹ i mam nadziejê, ¿e wtedy uda siê zorganizowaæ wiêcej spotkañ. Twoja wiersze zosta³y prze³o¿one na dwadzieœcia jêzyków. Du¿o podró¿ujesz, spotykasz siê z czytelnikami w ró¿nych krajach. Czy s¹ spo³eczeñstwa z wra¿liwszym uchem po-

etyckim, bardziej wzmo¿one literacko od innych? Myœlê, ¿e w Ameryce £aciñskiej poetom mo¿e uderzyæ woda sodowa do g³owy. S¹ tam noszeni na rêkach. Ludzie potrafi¹ s³uchaæ wierszy godzinami. Do ulubionych autorów ustawiaj¹ siê kolejki. Wynika to z kilku rzeczy: po pierwsze, literatura ma tam wspania³e tradycje, po drugie, mieszkañcy Kolumbii czy Nikaragui s¹ bardziej ¿ywio³owi, ekspresyjni w swoich reakcjach, europejska powœci¹gliwoœæ jest im obca. A poza tym w ich krajach, pogr¹¿onych w ustawicznym kryzysie, literatura jest oknem na œwiat. Przypomina to trochê atmosferê w Polsce lat 80., podczas stanu wojennego, gdy odbywa³y siê czytania poezji w domach, w pe³nej konspiracji. A poetów traktowano z namaszczeniem. Nigdy nie zapomnê jednego ze spotkañ autorskich na festiwalu poetyckim w Medellin. Mimo ¿e w tym samym czasie odbywa³ siê wa¿ny mecz pi³ki no¿nej, a wiadomo czym jest ten sport dla Kolumbijczyków, to na spotkaniu pojawi³o siê bardzo du¿o ludzi. Niektórzy mieli na sobie koszulki narodowej dru¿yny. Niebywa³e! Literatura zaprzêgniêta do walki z systemem: czy, w kontekœcie tego, co dzieje siê na œwiecie, np. wojny w Ukrainie, uwa¿asz, ¿e poeci powinni siê anga¿owaæ politycznie, zajmowaæ stanowisko, reagowaæ doraŸnie na to, co siê dzieje? Poezja wszystko mo¿e, ale niczego nie powinna. By³am – i jestem nadal – przeciwna zaanga¿owaniu na si³ê. Presji, ¿e muszê reagowaæ na bie¿¹co, pisaæ o wojnie, pandemii czy kryzysie klimatycznym; ¿e to mój obowi¹zek. Nie. Nie mo¿na tego od poetów wymagaæ. Wiersze nie s¹ publicystyk¹. Natomiast w mojej najnowszej ksi¹¿ce, Miasto z indu, która w³aœnie wysz³a w Polsce, s¹ teksty odnosz¹ce siê, choæ nie wprost, do pandemii. Bo naturalnie wyniknê³y z mojego doœwiadczenia, z momentu, w którym ¿y³am. Napisa³am te¿ dwa wiersze, które dotycz¹ wojny w Ukrainie. I mia³am z tym k³opot, poniewa¿ nie chcia³am wykorzystywaæ dramatycznej sytuacji, ¿eby tworzyæ „literaturê”, która wobec takich tragedii jak w Mariupolu czy w Buczy zawsze wydaje siê niewystarczaj¹ca. Ale z drugiej strony – odk¹d ta wojna wybuch³a, myœlê o niej bez przerwy, k³adzie siê cieniem na wszystko. A moj¹ wrêcz fizyczn¹ reakcj¹ na trudne sytuacje jest pisanie, wiêc te wiersze same do mnie przysz³y. Napisa³am je, bo musia³am napisaæ. A poczucie odpowiedzialnoœci wobec czytelników, którzy – byæ mo¿e – czekaj¹ na reakcjê ludzi pióra, oczekuj¹, ¿e zabierzesz g³os w wa¿nej sprawie? To jest dobre pytanie. Na pewno mam poczucie ludzkiej odpowiedzialnoœci, jak wiêkszoœæ z nas. Odruch, ¿eby pomagaæ, na ile to w mojej mocy. Ale, jak powiedzia³am wczeœniej, poeta/poetka w swoim pisaniu mog¹ co prawda wszystko, niczego jednak nie musz¹. Mog¹ prowadziæ lud na barykady, jeœli odczuwaj¹ tak¹ potrzebê. Mnie jednak poezja dydaktyczna czy misyjna nie interesuje. Poezja, która w postkapitalistycznych spo³eczeñstwach nie zajmuje szczególnie prominentnego miejsca, w chwilach dramatycznych okazuje siê nieodzowna. Ludzie zwracaj¹ siê do literatury, szukaj¹ s³ów, które opisz¹ ich doœwiadczenie, wyra¿¹ niewyra¿alne, przynios¹ ulgê. Jeden z przyk³adów – wiersz Adama Zagajewskiego, zacytowany w tygodniku „The New Yorker” po zamachach z 11 wrzeœnia…

13

Bywa tak, ¿e wiersz Ciê zaskakuje? Piszesz z jak¹œ intencj¹, pomys³em, a po zakoñczeniu okazuje siê, ¿e to jest o czymœ zupe³nie innym, ni¿ zamierza³aœ? Tak. I ca³a frajda na tym polega! Miewam czasem bardzo silny obraz w g³owie, zaczynam pisaæ i okazuje siê, ¿e wiersz prowadzi mnie w kompletnie innym kierunku. I to jest w³aœnie najpiêkniejsze. Wiersz dla mnie samej musi byæ niespodziank¹. Jeœli w trakcie pisania nic siê nie wydarza – to tekst jest martwy. To prawda, w momentach krytycznych ludzie zwracaj¹ siê do poezji. Na pocz¹tku pandemii, w czasie pierwszych lockdownów, kr¹¿y³a po sieci „Ballada o zejœciu do sklepu” Mirona Bia³oszewskiego. Wiersz powojenny, ale nagle szalenie aktualny, opisuj¹cy doœwiadczenie, które sta³o siê udzia³em milionów. Okaza³o siê, ¿e poezja, która zawsze jest w najg³êbszej niszy – o co nie mam pretensji, bo to trochê wynika z rytmu ¿ycia – nagle staje siê potrzebna, przychodzi na ratunek. Powiedzia³aœ: „w wierszu trzeba siê otworzyæ, opowiedzieæ o sobie”, a jednoczeœnie od¿egnujesz siê od tzw. poezji konfesyjnej. Na czym polega ró¿nica? Otwarcie nie musi polegaæ na pisaniu autobiografii poetyckiej. Mo¿e, ale nie musi. Chodzi raczej o dotarcie do swojego w³asnego sposobu mówienia w wierszu. Bywa, ¿e wstydzimy siê o czymœ pisaæ, albo pisaæ w jakiœ sposób. ¯e coœ bêdzie zbyt b³ahe, mo¿e nawet œmieszne. W pisaniu zawsze jest ryzyko. Przecie¿ nawet jak piszê o sto³ku, to piszê o sobie. Ale nie uwa¿am, ¿e koniecznie trzeba wywalaæ bebechy na wierzch (œmiech). Wielu poetom towarzyszy lêk przed powiedzeniem czegoœ w sposób czytelny. Panuje moda na kluczenie. ¯eby ca³y czas siê wymykaæ. I to czasami jest fascynuj¹ce, takie ucieczki poetyckie. Ale czasami straszliwie nudne. Myœlê, ¿e wynika to ze strachu przed otworzeniem siê. I z przekonania, ¿e jak jest siê tak nies³ychanie pokrêtnym, to na niczym nie mo¿na ciê przy³apaæ, na ¿adnej naiwnoœci, trywialnoœci. W wielu recenzjach powtarza siê sformu³owanie, ¿e „poezja Krystyny D¹browskiej jest prosta…” – czyli przystêpna, nie hermetyczna. To komplement, czy zarzut? Nie znoszê tego okreœlenia! Ale jednoczeœnie nie mnie oceniaæ, jak s¹ odbierane moje wiersze. Byæ mo¿e na tle panoramy wspó³czesnej poezji polskiej, gdyby porównaæ je z tekstami np. Andrzeja Sosnowskiego, to rzeczywiœcie s¹ du¿o bardziej przystêpne. Ale przecie¿ czytelny komunikat nie wyklucza g³êbi i wielowarstwowoœci. Poza tym s¹ tacy, którzy bêd¹ dowodziæ, ¿e w³aœnie prostota jest najtrudniejsza. Ale wed³ug mnie, tak naprawdê ani s³owo „proste”, ani „hermetyczne” nie mówi wiele o jakoœci wiersza. A jak wygl¹da Twój proces twórczy? Jestem typowym perypatetykiem. Muszê wiersz wychodziæ! Kiedyœ wiêcej wierszy pisa³am „za jednym zamachem”, teraz zabiera mi to wiêcej czasu. Notujê strzêpy, fragmenty, zdania, pomys³y. To pomaga, bo ju¿ na tym etapie, w g³owie, nastêpuje wstêpna selekcja materia³u. Czasem siê wœciekam, bo wiersz nie otwiera siê tak, jak bym chcia³a. Nie idzie. Jest jakaœ blokada.

Zaskoczy³a Ciê kiedyœ interpretacja czytelnika, który odczyta³ wiersz zupe³nie na opak, albo znalaz³ w nim coœ, czego Ty sama nigdy nie widzia³aœ? Podczas spotkania z chiñskimi studentami polonistyki w Guangzhou, czyli dawnym Kantonie, przeczyta³am wiersz zaczynaj¹cy siê od s³ów: przewrócili j¹ na ulicy. Rzecz o wypadku i dochodzeniu do zdrowia. Okaza³o siê, ¿e wiêkszoœæ znajduj¹cych siê na sali osiemnastolatek odczyta³a go jako opowieœæ o gwa³cie. M³ode Chinki nie mia³y cienia w¹tpliwoœci, ¿e tekst dotyczy przemocy. By³am zaskoczona, bo taka interpretacja przez myœl by mi nie przesz³a. Ale teraz widzê, ¿e ten wiersz mo¿e byæ tak odczytywany. Oczywiœcie zdarzaj¹ siê te¿ ca³kiem kuriozalne interpretacje, ale pozwolisz, ¿e je pominê (œmiech). Podobno wiêkszoœæ artystów ma, lub musi mieæ, przynajmniej jeden „przebój”. Obojêtnie, czy to piosenka, obraz czy wiersz. Jest jakiœ utwór, o przeczytanie którego publicznoœæ prosi Ciê za ka¿dym razem? Tak, ale nie powiem który, bo nie chcê go czytaæ (œmiech). Czêsto zaczynam spotkania od „Biura podró¿y”. Mimo ¿e to wiersz napisany bardzo dawno, nadal jakoœ siê z nim identyfikujê. Nie u¿y³abym sformu³owania, ¿e jest ponadczasowy, by³oby to megalomañskie, a poza tym takich rzeczy nigdy siê nie wie. Ale mo¿na go czytaæ na ró¿ne sposoby i... dobrze siê starzeje. Z wieloma wierszami mam przez d³ugi czas silny zwi¹zek emocjonalny, ale potem te wiêzy siê rozluŸniaj¹. To siê zmienia, jest bardzo p³ynne. Generalnie, jak chyba ka¿dy autor, wolê czytaæ swoje nowe wiersze. Przek³ad na angielski to przepustka do œwiata literatury. Zastanawia mnie, czy znaj¹c œwietnie jêzyk i bywaj¹c czêsto w Nowym Jorku, nie myœla³aœ o emigracji? Nie, nigdy tego nie rozwa¿a³am. Nie wydawa³o mi siê, ¿e jest taka potrzeba. Teraz myœlê o tym trochê inaczej. Jednak mimo znajomoœci angielskiego, nie wyobra¿am sobie pisania wierszy w tym jêzyku. Eseje, artyku³y – tak. Ale teksty poetyckie muszê pisaæ po polsku. Bardzo bym chcia³a pomieszkaæ rok, dwa za granic¹. Ale przenieœæ siê na zawsze? Niekoniecznie. Wyobra¿am sobie, ¿e nie jest to ³atwe doœwiadczenie – na poziomie czysto ludzkim. A pisarsko? Chyba bym nie da³a rady. Wola³abym pomieszkiwaæ w ró¿nych miejscach nie zapuszczaj¹c korzeni. ¯yczê zatem wielu fantastycznych spotkañ z miêdzynarodow¹ publicznoœci¹. Niech „Tideline” wyp³ynie – nomen omen – na szerokie wody i zabierze Ciê w niezapomnian¹ podró¿. Dziêkujê i do zobaczenia jesieni¹! Weronika Kwiatkowska


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

14

www.kurierplus.com

GRUBE RYBY I PLOTKI „Moje dzieciñstwo to Kokawa i Rêdziny, wsie pod Czêstochow¹. Z tym, ¿e kiedy rodzice z moimi braæmi przeprowadzali siê do Rêdzin, ja ju¿ tam dawno mieszka³em. U babci. Wprowadzi³em siê do babci, kiedy by³em w zerówce, ale ju¿ wczeœniej u niej pomieszkiwa³em, z przerwami. Niby do rodziców nie by³o znowu tak daleko, osiem kilometrów, wystarczy³o wsi¹œæ na rower i ich odwiedziæ. Nie by³o wiêc tak, ¿e nie mieliœmy ze sob¹ kontaktu, ale jednak to u babci spa³em, u niej mia³em swój k¹t. Chodzi³o o to, ¿eby odci¹¿yæ mamê przy trójce ch³opaków” – wspomina Artur Barciœ, aktor, re¿yser, scenarzysta. „Chyba najlepiej siê do tego nadawa³em jako œredni syn – m³odszy ode mnie o dwa lata Jacek by³ jeszcze za ma³y, a starszy o trzy lata Andrzej by³ bardziej przydatny w domu i w polu. My wszyscy, jak to na wsi, musieliœmy pomagaæ w polu rodzicom, a ja by³em s³aby, chorowity, uczulony na mnóstwo rzeczy” – œmieje siê. „Problem ze mn¹ by³ te¿ taki, ¿e czêsto mo¿na by³o do mnie mówiæ, coœ mi kazaæ, a do mnie i tak to nie dociera³o. Kazali mi na przyk³ad pasaæ krowê. A pasanie krów jest straszliwie nudnym zajêciem. Straszliwie! Krowa idzie po miedzy i ¿re, a ty musisz iœæ za ni¹, ¿eby nie posz³a za daleko, nie wesz³a w szkodê. Krowa wiêc sz³a, a ja zamiast na ni¹ uwa¿aæ, by³em na stepach Australii czy jeszcze gdzieœ indziej, gdzie Alfred Szklarski umieœci³ Tomka. Czyta³em namiêtnie, ca³y czas. I jak tylko otwiera³em ksi¹¿kê, przepada³em na dobre. Dopiero kiedy przestawa³em widzieæ litery, dociera³o do mnie, ¿e zrobi³o siê ciemno. I nagle siê orientowa³em, ¿e krowy nie ma. Oczywiœcie pani-

Weronika Kwiatkowska m³odszym, nieco starszym i tym, którzy lubi¹ taplaæ siê we wspomnieniach.

Artur Barciœ

ka, bieganie, szukanie. Po czym okazywa³o siê, ¿e krowa siê najad³a i sama wróci³a do domu. Niewielki by³ ze mnie po¿ytek” – opowiada Barciœ. Ksi¹¿ki dla artysty by³y zawsze bardzo wa¿ne. „Umia³em czytaæ, jeszcze zanim poszed³em do podstawówki. Nauczy³a mnie babcia, dosyæ ³atwo mi to przysz³o, ale potem wci¹¿ trzeba by³o mi kupowaæ ksi¹¿eczki. Potrafi³em siê uchwyciæ krat w kiosku „Ruchu” i nie puœci³em, dopóki babcia mi jakiejœ nie kupi³a” – wspomina gwiazda „Miodowych lat”. „Wœród tych niewielu przeb³ysków, które zapamiêta³em, s¹ te, kiedy pani przedszkolanka, sama chc¹c mieæ pewnie przerwê, sadza mnie na krzese³eczku, daje mi ksi¹¿kê do rêki, po czym mówi: „A teraz Arturek bêdzie wam czyta³ bajkê”, i ja faktycznie zaczynam czytaæ. Wokó³ cisza, inne dzie-

ci siedzia³y na pod³odze po turecku i s³ucha³y. To w³aœciwie by³y moje pierwsze wystêpy” – wspomina Artur Barciœ. Okresu szko³y aktor nie wspomina najmilej. „W podstawówce wci¹¿ siê ba³em. By³em drobny, du¿o mniejszy od swoich rówieœników, wiêc przyczyna tego strachu by³a racjonalna – czêsto by³em bity. Starsi koledzy, a ju¿ szczególnie jeden, który mnie sobie upodoba³, i to on zwykle by³ prowodyrem, mieli taka zabawê, ¿e ³apali mnie na du¿ej przerwie i wsadzali na szafê. Szafa sta³a w szkolnym korytarzu, trzymano w niej chyba pomoce naukowe. By³a na tyle wysoka, ¿e skacz¹c, mog³em siê po³amaæ. Tkwi³em wiec tam na górze, czuj¹c strach i upokorzenie, ¿e mo¿na mnie traktowaæ jak przedmiot, w³o¿yæ na szafê i siê z tego œmiaæ” – przywo³uje traumy dzieciñstwa. I dodaje: „Ludzie rodz¹ siê z tak¹ lub inn¹ wra¿liwoœci¹. Ja by³em bardzo wra¿liwy na zwierzêta, bardzo lubi³em z nimi przebywaæ. Pamiêtam jak nada³em imiê ulubionej kaczce i jak babcia jakiœ czas potem z³apa³a j¹ za dziób, przeciê³a gard³o i jak trysnê³a krew, z której ugotowano czerninê. Nie widzia³em, ¿eby moi bracia siê tym przejmowali, ja bardzo to prze¿y³em” – wspomina Barciœ. „Nie zapomnê te¿ nigdy, jak zabi³em szpaka z procy. Strzeli³em w jego kierunku bezmyœlnie, nie spodziewa³em siê, ¿e trafiê, no bo jak trafiæ lec¹cego ptaka? A jednak upad³, zaskoczony podszed³em, wzi¹³em go na rêce, a on jeszcze chwile siê szamota³. By³em przera¿ony, ale te¿ zobaczy³em, ¿e szpak wcale nie jest czarny, ¿e jego pióra maja mnóstwo barw –zieleñ, granat, z³oto – coœ piêknego! Zakopa³em go, urz¹dzi³em mu pogrzeb. Mia³em poczucie, ¿e jestem inny. P³aka³em czêœciej ni¿ inni ch³opcy, œmiali siê ze mnie. To, ¿e ten rodzaj wra¿liwoœci nie tylko utrudnia ¿ycie, ale ¿e jest w nim wartoœæ, odkry³em pierwszy raz wtedy, kiedy wyszed³em na scenê” – t³umaczy aktor filmów Kieœlowskiego. Barciœ o swoim dzieciñstwie zdecydowa³ siê opowiedzieæ, poniewa¿ zrozumia³, ¿e jego droga do aktorstwa mo¿e zainspirowaæ dzieciaki, które nie wierz¹ w siebie. „Mo¿e tak jak ja s¹ ze wsi, maj¹ jakiœ talent, ale nie wierz¹, ¿e im siê mo¿e udaæ? A po przeczytaniu takiej rozmowy uwierz¹?” – zastanawia³ siê. „Bardzo nie chcia³em, ¿eby to by³a laurka. Uwa¿a³em, ¿e muszê byæ w tym, co mówiê, absolutnie uczciwy” – t³umaczy Barciœ. „Rozmowy bez retuszu” – wywiad rzeka przeprowadzony przez Marzannê Gra, to szczery i ciep³y obraz jednego z ulubionych polskich aktorów. Polecany

* Serial TVP „Stulecie Winnych” to jedna z najbardziej lubianych produkcji telewizyjnych. Adaptacja trylogii A³beny Grabowskiej opowiadaj¹ca skomplikowane losy rodziny spod warszawskiego Brwinowa ³¹czy pokolenia. Piotr Rogucki, dawny wokalista zespo³u COMA, autor tekstów piosenek i aktor, wciela siê w postaæ Ryszarda. „Wzorowa³em siê na moim ukochanym dziadku Kazimierzu, bardzo wa¿nej dla mnie osobie. Zmar³, kiedy mia³em 12 lat, ale jego niesamowicie prawe podejœcie do ¿ycia, to, ¿e by³ pocieszycielem i ostoj¹ rodziny, doskonale zapamiêta³em. Taki w³aœnie jest mój serialowy Ryszard, który roztopi³ serce niejednej pani w przychodni czy w sklepie” – mówi w rozmowie dla magazynu „Zwierciad³o”. „Fajnie jest robiæ rzeczy daj¹ce ludziom poczucie bezpieczeñstwa, wa¿noœci. Pokazaæ na przyk³adzie bohatera, ¿e chocia¿ czasem trzeba powalczyæ o normalnoœæ, to jednak warto”. Aktor przyznaje jednak, ¿e niechêtnie zag³êbia siê w przesz³oœæ, poniewa¿ zbyt mocno zajmuje go codziennoœæ. I dodaje: „Nie mam szlacheckich korzeni, nie mieszkaliœmy ani w dworku, ani w krytej strzech¹ chacie. Tylko w blokowisku w £odzi. Urodzi³em siê w 1978 roku i przez pierwsze kilka lat mieszkaliœmy w dwupokojowym mieszkaniu babci w dziewi¹tkê. By³o ciasno, ale weso³o” – podkreœla Rogucki. „PóŸniej z ch³opakami z bloku potrafiliœmy siê zorganizowaæ, mieliœmy dru¿ynê pi³ki no¿nej i kapslowej… O zgrozo wyprawialiœmy siê – bo mieszka³em tu¿ ko³o torów – na sk³adowiska siarki, karbidu, saletry, po czym budowaliœmy wybuchowe wulkany oraz tworzyliœmy rozmaite piromañskie doœwiadczenia. Sen z powiek spêdza mi dziœ, ¿e moje dzieciaki mog³yby braæ udzia³ chocia¿by w procencie naszych ówczesnych zabaw” – wspomina aktor. A na pytanie, czy odwiedzaj¹c swoje blokowisko, ma poczucie, ¿e „daleko zaszed³”, odpowiada: „Zbyt daleko nie zaszed³em, bo przeprowadzi³em siê zaledwie dziesiêæ kilometrów dalej. A w tamtym bloku do dziœ mieszka moja mama, wiêc czêsto bywam na starych œmiechach. No i mimo przeprowadzki wci¹¿ mieszkam przy torach. DŸwiêk poci¹gów, które s³yszê wieczorem czy w nocy, daje mi ukojenie”. Wygl¹da na to, ¿e z biegiem lat, coraz chêtniej wracamy do krainy dzieciñstwa. Miejsca, które dla wielu na zawsze pozostanie tym idyllicznym. m

Piotr Rogucki


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

www.kurierplus.com

15

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

S(k)utki Z³oto. Cekiny. Brokaty. Tiule. Korony z kwiatów, wst¹¿ek i piór. Peruki w kolorach lawendy, ró¿u i turkusu. Girlandy sztucznych pere³. Cia³a pokryte metaliczn¹ farb¹. Obsypane srebrnym py³em. D³ugie rzêsy, na koñcu których migocz¹ kryszta³ki. Mêskie torsy. I kobiece piersi. Nagie, z zaklejonymi sutkami. W gorsetach. I wymyœlnej bieliŸnie. M³ode i dojrza³e. We wszystkich mo¿liwych kszta³tach. I kolorach. Ko³ysz¹ siê. W rytm muzyki. I oklasków. Nieskrêpowane. Dumne. Wolne. Parada Syrenek. Coney Island. Czerwcowe popo³udnie. Na deptaku t³umy. Gra muzyka. Pachnie frytur¹. Olejkiem do opalania. I traw¹. Wzd³u¿ barierek stoj¹ gapie. Œrodkiem sunie barwny pochód. Nimfy wodne, meduzy, ka³amarnice, wê¿e morskie. Mieni¹ siê w s³oñcu ³uski, opalizuj¹ rybie ogony. Id¹ g³ównie kobiety. A raczej p³yn¹, wiruj¹. W skomplikowanych uk³adach tanecznych. Na wrotkach. Na szczud³ach. W ob³okach tiulowych sukien, furkocie wst¹¿ek unoszo-

nych na wietrze. Piêkna dziewczyna o skórze w kolorze mleka rozdaje uœmiechy jak cukierki. Do ró¿owej peruki przytroczy³a z³ote kwiaty, pióra i sznury pere³. Tu¿ za ni¹ zielona nimfa. Twarz, szyja i ramiona pokryte wœciekle zielon¹ farb¹ idealnie dobran¹ do koloru sukienki. Podziwiam wielopiêtrowe, przepiêkne korony utkane z kwiatów i bi¿uterii, efektowne makija¿e, kosztowne dodatki. Wiêkszoœæ kostiumów to kunsztowne, artystyczne kreacje. Nie ma tu miejsca na tandetê i bylejakoœæ. Ale to, co zachwyca najbardziej, to cia³a. Noszone z dum¹. Swobodne. Suwerenne. Cia³a kobiet, które nie boj¹ siê oceny. Nie czekaj¹ na werdykt. Nie prosz¹ o akceptacjê. M³ode. Stare. Jêdrne. Pomarszczone. Ich w³asne. Piêkne. Niepowtarzalne. Ch³opiec i dziewczyna. Jak pos¹¿ki dawnych bóstw. WyrzeŸbione, mahoniowe sylwetki. Niemal ca³kowicie ods³oniête. Id¹ trzymaj¹c siê za rêce. Król i królowa podwodnych g³êbin. T³um zamiera. T³um sk³ada pok³ony. A oni unosz¹ d³onie w geœcie pozdrowienia. I przez krótki moment ta scena nale¿y tylko do nich. Ale ju¿ zaraz grupa chiñskich tancerek w ¿ó³tych kimonach prezentuje wymyœln¹ choreografiê, pojawia siê postaæ przebrana za ikoniczny diabelski m³yn (Wonder Wheel), a Neptun

z brod¹, w której zapl¹ta³y siê muszelki, unosi nad g³ow¹ z³oty trójz¹b. Wiêkszoœæ cia³ pokrywaj¹ tatua¿e. Patrzê na nie, jak na obrazy w galerii. Jest w tym coœ hipnotyzuj¹cego. Cia³o jako przestrzeñ interwencji kulturowej. Somaestetyka. Cia³o – p³ótno. Cia³o – skalna œciana. Miejsce, na którym pojawia siê wypowiedŸ wizualna: znaki, treœci, obrazy. Tatua¿ ju¿ dawno wyszed³ z getta zak³adów karnych. I sta³ siê sztuk¹, której korzenie siêgaj¹ czwartego wieku przed nasz¹ er¹. Na dworze Juliusza Cezara tatuatorzy cieszyli siê estym¹, a us³uga ozdabiania cia³a dostêpna by³a niemal wy³¹cznie dla osób z wy¿szych warstw spo³ecznych. Sztuka tatua¿u znana by³a w³aœciwie we wszystkich kulturach œwiata. Ludy pierwotne „znakowa³y” najdzielniejszych wojowników, a w œredniowieczu istnia³ zwyczaj tatuowania symboli religijnych, na przyk³ad na pami¹tkê wizyty w Ziemi Œwiêtej. Zanim tatua¿em „naznaczano” kryminalistów i szubrawców, by³y okresy – jak np. fin de siècle – kiedy trwa³e ozdabianie cia³a by³o w dobrym tonie. „Sza³ tatuowania pod koniec XIX wieku dotar³ zarówno do wielkomiejskich œrodowisk ro-

botniczych, jak i europejskich wy¿szych sfer zafascynowanych kultur¹ Japonii, w tym tradycyjnym tatua¿em irezumi. Cia³a zdobili arystokraci i koronowane g³owy: w tym car Miko³aj II, arcyksi¹¿êta Rudolf i Franciszek Ferdynand, angielscy królowie Edward VII i Jerzy V” – podaj¹ Ÿród³a. Dziœ chyba ju¿ w nikim – oprócz garstki zacietrzewionych boomersów – tatua¿e nie wywo³uj¹ szoku. S¹ elementem pejza¿u. Jak graffiti, sztuka uliczna, czy performance. Mo¿na dyskutowaæ o ich jakoœci, stylu, smaku – bo (jak w ka¿dej dziedzinie sztuki) i wœród tatuatorów wystêpuj¹ artyœci, rzemieœlnicy i partacze. Poza tym klientela te¿ ró¿na. Jedni lubi¹ Bacha, inni Zenka Martyniuka. Sugerowanie jednak, ¿e tatua¿ jest manifestacj¹ niskiego ilorazu inteligencji i osoba z rysunkiem na ciele, to jakaœ ni¿sza kategoria, „gorszy sort” – to myœlenie archaiczne i boleœnie zaœciankowe. Na szczêœcie czasy, gdy dziadersi urz¹dzali œwiat, odchodz¹ do lamusa. Teraz na podium wchodz¹ kobiety. I dumnie wypinaj¹ piersi. Niektóre – o zgrozo – nieskrêpowane stanikiem. I z kolczykami w brodawkach. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Nie ma dobrych Rosjan Jan Latus Nienawidzê Rosjan od czasu, gdy œledzê inwazjê na Ukrainê i czytam o okrucieñstwie i prymitywizmie ich ¿o³nierzy. Ta nienawiœæ ju¿ chyba we mnie zostanie, gdy¿ nie szykuje siê szybkie zakoñczenie wojny, a tym bardziej nie szykuje siê, ¿e zaczadzeni propagand¹ i zachwyceni swoim pañstwem Rosjanie, od biednych mieszkañców Syberii po moskiewskich oligarchów, dokonaj¹ krytyki inwazji i przyst¹pi¹ do narodowego rozliczania sumienia. Swoje lata ju¿ mam, tak wiêc chyba ju¿ zawsze bêd¹ do wszystkiego, co rosyjskie, podchodzi³ przynajmniej z nieufnoœci¹. A przecie¿ wojny osobiœcie nie doœwiadczam, jedynie odczuwam poœrednio jej skutki. Widzê ukraiñskich uchodŸców, martwiê siê o gospodarkê i bezpieczeñstwo polskiego pañstwa. A gdybym by³ Ukraiñcem i zabito by moj¹ ¿onê i dzieci albo zbombardowano mój dom? Wtedy ta nienawiœæ, uzasadniona, bardzo ludzka, trwa³aby wiecznie – tak jak moi dziadkowie i rodzice pamiêtali niemieckich i sowieckich okupantów. Moja nienawiœæ jest teoretyczna, wynika z moralnego i intelektualnego os¹du polityki Rosji i postawy jej mieszkañców. Wstydzê siê tej nienawiœci. Przecie¿ ksi¹dz na katechezie t³umaczy³ nam, ¿e trzeba mi³owaæ bliŸniego swego jak siebie samego. A potem lewicowe œrodowiska wmawia³y

sobie i wszystkim wokó³, ¿e nale¿y odró¿niaæ wielk¹ politykê od zwyczajnych obywateli, którzy przecie¿ s¹ niewinni. Dla lewicy najwiêksze przekleñstwa to przecie¿ „generalizacja”, „stereotypy” i „rasizm”. Nie jestem sam w swoich odczuciach. Od wybuchu wojny czytam artyku³y w gazetach i materia³y wideo w internecie oraz komentarze pod tymi materia³ami. Ludzie myœl¹ jak ja: Nigdy bym nie pomyœla³, ¿e mogê tak nienawidziæ; A¿ siê tego wstydzê, ale ¿yczê im œmierci; Nie do uwierzenia, ale chcia³bym, ¿eby Rosjê upokorzyæ, pokonaæ, zniszczyæ, zetrzeæ z mapy, pokawa³kowaæ i os³abiæ. Byliœmy g³upi i naiwni. Wcale nie patrzê teraz pogardliwie na niemieckich i francuskich polityków. Bo ja te¿ wierzy³em, ¿e po rozpadzie Zwi¹zku Radzieckiego nowy twór pañstwowy bêdzie jednak ewoluowa³ w stronê demokracji, gospodarki rynkowej, wiêkszej integracji z Zachodem. Pojecha³em raz do Rosji, zwiedzi³em Moskwê i St. Petersburg. Tak, odczuwa³em, pocz¹wszy od odprawy na lotnisku po kontakty z przypadkowymi ludŸmi, ¿e za tymi zimnymi, powa¿nymi twarzami kryj¹ siê ludzie przeœwiadczeni o swojej wielkoœci i wyj¹tkowoœci. Wszak wys³ali £ajkê w kosmos, pokonali Hitlera i zbudowali arsena³ nuklearny. Jako Polak wcale nie wzbudza³em sympatii. Wiadomo, Polska to ma³y kraj, za to awanturniczy i niewdziêczny, wiecznie sprawiaj¹cy Rosjanom k³opoty, mimo ¿e Rosjanie zawsze Poliakom pomagali. Widzia³em tam te¿ piêkne sklepy, eleganckie kobiety, buduj¹ce siê centra finansowe. Widzia³em blichtr i tupet, ale ³udzi³em siê, ¿e w koñcu reszta ludzi zamieszka w nowych apartamentach, za-

cznie jeŸdziæ za granicê, a kraj z tak ogromnym potencja³em geograficznym mo¿e zostaæ mocarstwem. Nie chcieliœmy przyj¹æ do wiadomoœci, gdy¿ by³aby to jakaœ forma rasizmu i uogólnienia, ¿e jednak istnieje coœ takiego jak cechy narodu, specyficzne dla niego geny. Czytam komentarze – chêtnie teraz s³uchanych – ekspertów od spraw rosyjskich, historyków i politologów, którzy widz¹ ci¹g³oœæ. Ci¹g³oœæ z³a. To ju¿ nie Rosja, potem Zwi¹zek Radziecki, potem jakaœ hybryda autorytaryzmu i kapitalizmu. To ci¹gle ten sam kraj, z nieomylnym carem, skorumpowanym dworem i zahukanym ludem. Widzimy, ¿e ci¹gle s¹ aktualne relacje Francuzów z podró¿y po Rosji, jeszcze z XVIII i XIX wieku. Perwersyjna apoteoza wojny u To³stoja, grzebanie siê w mrokach rosyjskiej duszy u Dostojewskiego, pe³ne narodowej dumy teksty dysydenta So³¿enicyna, gdy powróci³ z emigracji do Rosji – to wszystko s¹ mniejsze elementy tej samej uk³adanki. Do tej pory mia³em do Rosjan stosunek ambiwalentny. Jak miliony innych ludzi na œwiecie, wierzy³em w teoriê, ¿e system pañstwa rosyjskiego jest niesprawiedliwy i zak³amany, ale zwyczajni Rosjanie s¹ dobrzy. ¯e podziel¹ siê ze mn¹ ostatni¹ kromk¹ chleba ze s³onin¹, napij¹ siê ze mn¹ samogonu, poœpiewaj¹, a mo¿e nawet zejd¹ w rozmowie na mistyczne tematy, niezrozumia³e dla pragmatycznych i zimnych mieszkañców Zachodu. Tak jak mnóstwo osób przyznaje siê teraz do nienawiœci do Rosji, równie wielu deklaruje, ¿e nie wierzy ju¿ w owych mitycznych „dobrych Rosjan”. Mo¿na oczywiœcie zwalaæ wszystko na rz¹dow¹ propagandê i cenzurê mediów, ale ci¹gle

zatrwa¿aj¹cy procent Rosjan nie tylko popiera politykê Putina, ale przy okazji czuje narodow¹ satysfakcjê, ¿e ich kraj prowadzi wojnê, podbija terytoria, niszczy wszystko, wygrywa. Trwa wieczny mit o wielkiej Rosji nieustannie zagro¿onej i atakowanej przez mityczny Zachód. Próbowa³em przez ca³e ¿ycie odnosiæ siê ¿yczliwie do Rosjan. Podobny kredyt zaufania i sympatii dawa³em te¿ przecie¿ Niemcom, Izraelczykom, Arabom. Paradoks polega³ na tym, ¿e ja myœla³em, i¿ jestem ³askawy, gdy staram siê im wszystko wybaczyæ, co pope³nili w przesz³oœci, daæ im szansê, zbli¿yæ siê do nich, zaprzyjaŸniæ. Oni jednak takich gestów nie doceniali, gdy¿ po prostu czuli siê zawsze lepsi: od Polaków to na pewno, ale tak¿e Niemców czy Chiñczyków. W³aœciwie to respekt czuli jedynie wobec Ameryki i jej militarnej potêgi. Gdy¿ Rosjanie zawsze liczyli siê tylko z si³¹ i wielkoœci¹: swojego obszaru i bogactw naturalnych, liczby g³owic, czo³gów, rezydencji na Riwierze i z³otych medali olimpijskich. Dlatego gdy ich spotyka³em wêdruj¹c po œwiecie, na ogó³ nie widzia³em potrzeby ani szansy, na zbli¿enie. Oni byli zawsze w swoim gronie: g³oœni, pewni siebie zdobywcy œwiata, których staæ by³o na zakupy i luksusy w zachodnim œwiecie. Z którego pe³nymi garœciami czerpali, ale którym skrycie gardzili. Wojna zmieni³a wiele nie tylko w œwiecie, ale i w moim, osobistym œwiatopogl¹dzie. Gdy s³ucham w domu smêtnej, romantycznej muzyki Rachmaninowa, têskni¹cego do Rosji na emigracji w Ameryce zastanawiam siê, jak by siê zachowywa³, gdyby ¿y³ we wspó³czesnej Moskwie. m


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

16

PowieϾ w odcinkach St. Fleszarowa

www.kurierplus.com

Stanis³awa Fleszarowa-Muskat

- Muskat

Lato nagich dziewcz¹t

Lato nagich dzie wcz¹t

odc. 44

L

ato nagich dziewcz¹t przenosi nas do Sopotu lat 50. Trwa gor¹ce lato, pachn¹ce rozpalon¹ s³oñcem pla¿¹ i olejkiem do opalania. Monciak têtni ¿yciem – rz¹dzi nim barwny t³um spragniony kawiarnianych romansów i klubowych przygód. Grzegorz, znany rzeŸbiarz, przyjecha³ tutaj w poszukiwaniu natchnienia i modeli do swoich prac. Otoczony kobietami, które zabiegaj¹ o jego wzglêdy i uczucia, walcz¹c o chwilê uniesienia, odnajdzie wreszcie mi³oœæ. Odbêdzie siê to jednak w doœæ zaskakuj¹cych okolicznoœciach... – Sk¹d wiesz, jak oni to robi¹? – zapyta³a Anna. – Ojej, potem ci wyt³umaczê. Decyduj siê prêdzej, pan czeka. – A wiêc trzy forszmaki – zamówi³ Antoni. – Pozwólcie, ¿e ja zadysponujê obiad. Widzê, ¿e kobiety trzeba stawiaæ przed faktem dokonanym. Ulka i kelner rozeœmieli siê. Anna robi³a wra¿enie, jakby niczego nie s³ysza³a. Pozwala³a Antoniemu zamawiaæ jakieœ dania, wina i koniaki – jemu widocznie by³o to do czegoœ potrzebne. Ostatecznie niech Ulka ma choæ ten jeden dzieñ. I tak trzeba bêdzie potem zacz¹æ doœæ przykr¹ rozmowê na temat jej przysz³oœci. Nie mog³a godziæ siê na „karierê”, któr¹ on dla niej wybra³. Uwa¿a³a, ¿e nie ma a¿ takich warunków g³osowych, aby j¹ zrobiæ. Na salê znowu ktoœ wchodzi³. Tym razem nawet Antoni siê obejrza³. By³a to Be z Kanadyjczykiem. Ta dziewczyna umia³a wchodziæ. Dla tego jednego momentu warto by³o przejrzeæ kilka sklepów, posiedzieæ u krawcowej i fryzjera. Be pojawia³a siê wszêdzie z absolutn¹ pewnoœci¹, ¿e ka¿dy szczegó³ jej osoby godny jest podziwiania. Nie tylko godny, ale i przeznaczony do tego celu. Kanadyjczyk sun¹³ za tym przeœlicznym, pachn¹cym, kolorowym i lekkim czymœ, czym by³a, z tak¹ doz¹ skondensowanego zachwytu, ¿e gdyby mu ktoœ chcia³ przeszkodziæ w tej adoracji, po³o¿y³by go trupem na miejscu. Znowu wymieniono uk³ony. – Sk¹d ty masz tylu znajomych? – dziwi³a siê Anna. I Ulka znów nie mog³a powiedzieæ jej prawdy. – S¹siadka z pla¿y – b¹knê³a. – Mamy obok siebie do³ki. Zjawi³y siê zak¹ski i alkohol. Kelner obs³ugiwa³ b³yskawicznie. Nape³ni³ kieliszki i usun¹³ siê dyskretnie. Antoni spojrza³ na Annê. – Tylko do dna! Anna nie by³a zadowolona, ¿e przed Ulk¹ sta³ równie¿ pe³ny kieliszek. Powinna by³a zabroniæ jej piæ, ale ostatecznie mia³a tak¿e ojca, skoro on siê zgadza³... Wypili i od razu zrobi³o siê weselej. Rozmawiali g³ównie o jedzeniu, forszmak stwarza³ po temu doskona³¹ okazjê. By³ naprawdê œwietny i Anna zapomnia³a o tym, ¿e nie jest g³odna. Na policzki wyst¹pi³y jej rumieñce, oczy zab³ys³y.

Antoni nape³ni³ znów kieliszki, Ulce nala³ tylko pó³. Krótko spojrza³ na Annê, czy ona to pochwala i docenia. Docenia³a, a Ulka nie próbowa³a protestowaæ. Czu³a siê w niewypowiedziany, uroczysty sposób szczêœliwa. Ta œliczna dziewczyna naprzeciw z pensjonarskim kokiem na karku – to jej matka. Ten powa¿ny ch³opiec w kwiecistej koszuli, który usi³uje teraz dodaæ sobie trochê powagi, to jej ojciec. Nareszcie mia³a ich razem, nareszcie mog³a nad nimi czuwaæ. Ona by³a najstarsza wœród nich. Na pewno! Chcia³a tylko, ¿eby oni to widzieli, ¿eby rozumieli, ¿e ona nie mo¿e spuœciæ z nich oka, bo znowu zaczn¹ robiæ jakieœ g³upstwa. Zjawi³ siê znowu kelner, przyniós³ barszcz z pasztecikami. Ilekroæ siê pojawia³, Ulka mówi³a do Antoniego „tatusiu” tak g³oœno, ¿e nawet Be zaczê³a strzyc uszami w ich kierunku. Mia³a nadziejê, ¿e ju¿ coœ zrozumia³, ¿e skojarzy³ jej nazwisko z nazwiskiem Antoniego, ale twarz kelnera pozosta³a nieprzenikniona. Zbyt deklaratywna uprzejmoœæ, która go nie opuszcza³a, zmusza³a Ulkê do snucia niespokojnych podejrzeñ. Chodzi³o bardziej o zasadê ni¿ o pieni¹dze – ojciec p³aci³, a zreszt¹ i ona by³aby w stanie pokryæ ten rachunek. Czu³a siê bogata, nigdy w ¿yciu nie mia³a tyle pieniêdzy. Ojciec zaraz po wystêpie wyp³aci³ jej honorarium: trzysta z³otych, po³owê stawki Julii. To by³ maj¹tek! Nie mia³a te¿ okazji do wydania pieniêdzy zarabianych w teatrze. Gdyby równoczeœnie nie przybywa³o jej zmartwieñ, umia³aby prawdopodobnie je wydaæ. Tymczasem okaza³o siê, ¿e nie ma ¿adnych potrzeb. Dla ludzi smutnych szkoda pieniêdzy. – Ja zap³acê za obiad! – powiedzia³a nagle. Ojciec mówi³ coœ do matki i nie dos³ysza³. – Ja zap³acê! – powtórzy³a. – Nie gadaj g³upstw – rzek³ ³agodnie. Anna zaczê³a siê œmiaæ. – Ona ma maniê przeœladowcz¹ – zawo³a³a. – Mnie tak¿e zaprosi³a kiedyœ na obiad. Od kiedy zaczê³a zarabiaæ, stale chce p³aciæ za swoich biednych rodziców. Teraz matka wypowiedzia³a to s³owo. Musia³a uznaæ je za w³aœciwe, za potrzebne. I œmia³a siê, ojciec chyba widzi, jaka jest ³adna, kiedy siê œmieje. Ona bêdzie mia³a sto lat, a gdy siê uœmiechnie, bêdzie mo¿na siê w niej zakochaæ. – Zap³acê za was! – upiera³a siê, jakby to mia³o jakieœ istotne znaczenie dla jej marzeñ, które nie opuszcza³y jej ani na chwilê. Tylko mi tego nie zepsujcie! – chcia³a zawo³aæ. – B³agam was, tylko mi tego nie zepsujcie! – Uspokój siê, bo zamówiê szampana! – rzek³ groŸnie ojciec. – Zamów! Mogê sobie wyrobiæ kredyt a conto dzisiejszego wystêpu. Antoni chrz¹kn¹³: – W³aœnie. Nie odmówisz nam chyba – zwróci³ siê do Anny. – Przyjadê po ciebie wozem i zabiorê ciê na wystêp. I Ulka, i ja – doda³ ciszej – mamy chyba prawo o to ciê prosiæ. Anna spowa¿nia³a. – Ja przede wszystkim chcia³am powiedzieæ, ¿e zupe³nie nie pochwalam tego, co z ni¹ robisz... tego, co z niej robisz – zapl¹ta³a siê i zamilk³a. Protest mia³ wypaœæ stanowczo, a zabrzmia³ zupe³nie nieporadnie. – Ale¿, kochanie! – zawo³a³ Antoni. – Jak mo¿esz nie pochwalaæ, kiedy jej nie s³ysza³aœ?

Obydwoje zarumienili siê gwa³townie. Anna pomyœla³a, ¿e jednak nie powinna by³a godziæ siê na ten wspólny obiad. Ulce konkretnie nic z tego nie przyjdzie, a ona jest nara¿ona... Na co w³aœciwie by³a nara¿ona? Na tê odrobinê ciep³a, której nie mia³a za du¿o w ¿yciu? Nawet jeœli powiedzia³ to tylko przez pomy³kê albo dziêki nawykowi z dawnych lat, mo¿na by³o przez chwilê ogrzaæ siê tym zapomnianym s³owem. – Us³yszysz j¹, wtedy porozmawiamy – koñczy³ Antoni. Nape³ni³ kieliszki. – Zobaczysz, jak¹ mamy córkê! Znowu powiedzia³ coœ, czego nie powinien by³ powiedzieæ. On j¹ pokona. Zawsze robi³ z ni¹, co chcia³. Dlatego siê rozeszli. – A mo¿e trzeba by³o poddaæ siê? Poddaæ siê i nie broniæ ju¿ wiêcej? Kiedy cz³owiek jest spragniony, czy nie jest mu wszystko jedno, kto daje mu piæ? – Dobrze, pojadê – powiedzia³a. Podnios³a oczy i nagle zobaczy³a w drzwiach wysok¹ postaæ Bienia. Ulka pod¹¿y³a za jej wzrokiem. Grzegorz uk³oni³ siê obydwu paniom. By³ nieogolony i mizerny, koszulê mia³ pomiêt¹. Pozosta³ tylko jeden wolny stolik opodal. Grzegorz zawaha³ siê na moment, ale zaj¹³ przy nim miejsce. Usiad³ ty³em. Anna widzia³a tylko jego szerokie plecy i ciemn¹ g³owê o w³osach nisko zarastaj¹cych kark. Teraz Antoni mia³ ochotê zapytaæ, kto to taki i zdziwiæ siê, ¿e jego panie maj¹ tylu znajomych, ale w³aœnie kelner przyniós³ drugie danie. Szasz³yk! Woñ smakowicie przyrz¹dzonego miêsa zawierci³a w nozdrzach. Tylko Antoni by³ w stanie oceniæ urok tego zapachu. Anna i Ulka zgas³y, jakby je wiatr przewia³, i obydwie wiedzia³y dlaczego. Grzegorz zamówi³ bryzol wo³owy i poprosi³ kelnera, ¿eby poda³ mu szybko, bo siê œpieszy. Anna s³ysza³a ka¿de jego s³owo. Musia³ wiedzieæ, ¿e ona go s³yszy. Mo¿e dlatego powiedzia³, ¿e siê œpieszy – nie chcia³ tu byæ, usiad³ tak, ¿eby nie patrzyæ na ni¹. Gdyby wiedzia³, co wczoraj prze¿y³a dla niego! Wczoraj, przedwczoraj, i jeszcze poprzedniego dnia. Gdyby wiedzia³, dlaczego ma obanda¿owan¹ rêkê i nie w pe³ni ni¹ w³ada. Antoni kroi³ jej w³aœnie polêdwicê na ma³e kawa³eczki, aby mog³a bez u¿ycia no¿a nabijaæ je od razu na widelec. By³ us³u¿ny i czu³y jak niañka. Patrzy³a ponad jego g³ow¹ na tamt¹ ciemn¹, odwrócon¹ od niej g³owê, modli³a siê do niej oczyma, b³aga³a o jakiœ ruch, o gest, który by by³ przeznaczony dla niej. Nie, spragnionemu cz³owiekowi nie jest wszystko jedno, kto daje mu piæ. – Dlaczego nie jesz, mamusiu? – spyta³a Ulka cicho. Anna pochyli³a siê pos³usznie nad stygn¹cym miêsem. Gdy Antoni podniós³ w górê kieliszek, wypi³a. Po co zgodzi³a siê tu przyjœæ, po co? On nie odwróci g³owy, nie spojrzy na ni¹, po prostu nie chce jej widzieæ. Dziœ wieczór Ulka ma œpiewaæ i bêdzie musia³a pojechaæ jej s³uchaæ, a tymczasem mog³aby szukaæ psa, teraz tak¿e zamiast tu siedzieæ mog³aby szukaæ psa, przez popo³udnie i ca³y wieczór. Spojrza³a z niechêci¹ na Ulkê i Antoniego. Jedli w milczeniu. A tamten zmizernia³ i nawet nie ogoli³ siê ze zmartwienia. – Mamusiu, dlaczego nie jesz? – Ulka patrzy³a na ni¹ z rozpacz¹. Na chwilê zajê³o j¹ obserwowanie Be, która usi³owa³a za

wszelk¹ cenê zwróciæ uwagê Grzegorza na Kanadyjczyka. Te same pragnienia przejawia³a pani Roso³owska; biedny Kamyk nie mia³ pojêcia, dlaczego jest z niego tak dumna. Och, gdyby mê¿czyŸni wiedzieli, ¿e daj¹ kobietom najwiêcej szczêœcia wtedy, gdy one mog¹ nimi zaimponowaæ poprzednim lub niedosz³ym kochankom! Matka jednak chyba nigdy nie doroœnie do tych uczuæ. Powinna byæ szczêœliwa, ¿e Grzegorz zobaczy³ j¹ z mê¿em. Ch³opcy g³oœno mówili w pracowni, ¿e Brek jest ojcem Ulki i – choæ siê tym nie chwali³a – komentowali jej wystêp. Musia³ wiêc domyœlaæ siê, z kim teraz siedzia³y, i to powinno daæ matce jak¹œ satysfakcjê. Ale ona nigdy nie by³a normaln¹ kobiet¹, na to nie by³o rady. Ulkê ogarnê³o zniechêcenie. Obiad zapowiada³ siê tak piêknie i w³aœciwie ju¿ jest po ca³ej radoœci. Mia³a przeczucie, ¿e któreœ z nich – popatrzy³a na rodziców – jej to zepsuje. W dodatku jeœli ojciec zrozumia³, ¿e naprawdê zale¿y jej na tym, aby ich zaprosiæ na obiad, bêdzie musia³a zap³aciæ kilkaset z³otych za nic. Przypomnia³a sobie kelnera. Jeszcze i to. Przy³apa³a go, kiedy wraca³ do kuchni z pust¹ tac¹. Wsta³a, daj¹c do zrozumienia matce, ¿e idzie do toalety. Zatrzyma³a go za filarem. – Tylko tym razem bez cudów – powiedzia³a. – To mój ojciec. – Wiem – skrzywi³ siê kelner. – Tego pod oknem mo¿esz skubn¹æ – facet z Kanady. Wzruszy³ ramionami. – Sprawdza rachunki. Ju¿ wczoraj naci¹³em siê na niego. – No to masz marny dzieñ – powiedzia³a Ulka ze wspó³czuciem. – Spójrz tylko, goœæ jeŸdzi studebakerem, a przychodzi do lokalu i zamawia go³y bryzol. Co mo¿esz zarobiæ na jednym daniu? W karcie stoi jak byk: trzydzieœci dwa z³ote piêædziesi¹t. Wstydu ludzie nie maj¹. Ulka obla³a siê rumieñcem. – Bo ty sobie zaraz wyobra¿asz, ¿e ka¿dy jest napchany fors¹ po dziurki w nosie. Straszn¹ pogardê ¿ywicie w gruncie rzeczy dla tych, którzy jej nie maj¹. Ch³opak rzuci³ jej uwa¿ne spojrzenie. – Widzisz, jak cz³owiek przez dwa miesi¹ce patrzy na wypchane portfele, to mimo woli nabiera mentalnoœci ich w³aœcicieli. Œmieræ frajerom! Oni tak¿e nie zarobili uczciwie tych pieniêdzy. Nikt nie mo¿e uczciwie zarobiæ na kolacjê z wódk¹ w tym lokalu. Ten Kanadyjczyk sprawdza rachunki, bo on jest przyzwyczajony p³aciæ tyle, ile siê nale¿y – jemu te¿ tylko tyle p³ac¹. Ja w³aœciwie nie mam do niego ¿alu. Ale by³bym ostatnim g³upcem, gdybym nie kantowa³ facetów, którzy chwilê przedtem kogoœ innego wykantowali. – Nie pope³niasz czasem omy³ek? – Och, na pewno! Pocz¹tkowo trapi³y moje sumienie. Ale potem zrozumia³em, ¿e dzisiaj sumienie to luksus. By³o mi ¿al biednych studenciaków, którzy przychodzili tu potañczyæ, a gdy pisa³em rachunek, nie spuszczali oka z mego o³ówka. Zapewniam ciê, nie robi³em im krzywdy. Ale przecie¿ cz³owiek nie rodzi siê po to, ¿eby ju¿ za ¿ycia byæ anio³em. To siê nie zgadza z ¿adnym pogl¹dem na œwiat, ani z materializmem, ani z religi¹. Dentyœci tak¿e ¿yj¹ z tego, ¿e kogoœ bol¹ zêby. Ulka patrzy³a na niego ze smutnym podziwem. – Ale na studia wracasz? – Oczywiœcie. Coœ ty myœla³a? Trzydziestego pierwszego o dwunastej w nocy zdejmujê muszkê i adieu, ukochany zawodzie! NadŸwiga³em siê tych tac, a¿ mnie krzy¿e bol¹. We wrzeœniu pryskam nawycieczkê do W³och. C.D.N.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

17

El¿bieta Baumgartner radzi

Ma³¿eñstwo i planowanie emerytalne El¿bieta Baumgartner W œrednim wieku decyzja o zawarciu zwi¹zku ma³¿eñskiego wynika nie tylko z porywu serca, lecz równie¿ z rozs¹dnych kalkulacji, je¿eli obydwie strony maj¹ dzieci z innych zwi¹zków, pewien dorobek materialny czy emerytury. W poprzednim artykule wyjaœniliœmy wiele aspektów domowych finansów wynik³ych z drugiego ma³¿eñstwa. Teraz skupimy siê na sprawach emerytalnych. Kto zyska œwiadczenia Social Security Zawarcie zwi¹zku ma³¿eñskiego wp³yn¹æ mo¿e na nabranie albo utratê uprawnieñ do œwiadczeñ Social Security. Je¿eli zawrzesz zwi¹zek ma³¿eñski z pracownikiem, który ma odpowiednie lata pracy, to po osi¹gniêciu wieku emerytalnego staniesz siê uprawniony (uprawniona) do renty ma³¿eñskiej w wysokoœci do 50 proc. emerytury pracownika, nawet je¿eli w Stanach nie pracowa³eœ, pod warunkiem, ¿e: æ bêdziesz z nim w zwi¹zku co najmniej rok; æ osi¹gniesz wiek emerytalny (od 62 lat mo¿esz dostawaæ pomniejszone œwiadczenia ma³¿eñskie). Je¿eli dorobi³eœ siê emerytury z tytu³u w³asnej pracy, która wynosi wiêcej ni¿ po³owa œwiadczeñ ma³¿onka, to otrzymasz swoj¹ emeryturê. Kto straci œwiadczenia Social Security Przestroga: Przez powtórne zam¹¿pójœcie mo¿esz straciæ prawo do renty ma³¿eñskiej. Poprzednie ma³¿eñstwo zakoñczy³o siê rozwodem. Po rozwodzie z pierwszym ma³¿onkiem, który wypracowa³ emeryturê Social Security i po osi¹gniêciu wieku emerytalnego dostaniesz rentê ma³¿eñsk¹ z tytu³u pierwszego zwi¹zku, ale pod warunkiem, ¿e by³eœ w zwi¹zku ma³¿eñskim co najmniej dziesiêæ lat. Tracisz prawo do renty, je¿eli wyjdziesz ponownie za m¹¿ (o¿enisz siê). Jako rozwódka (rozwodnik) mo¿esz rozpocz¹æ pobieranie renty, je¿eli twój by³y ma³¿onek albo ukoñczy³ 62 lata (niezale¿nie, czy przeszed³ na emeryturê czy nie) albo pobiera rentê inwalidzk¹ Social Security. Je¿eli twój ex-ma³¿onek ukoñczy³ 62 lat, ale nie przeszed³ na emeryturê, wtedy mo¿esz rentê zacz¹æ otrzymywaæ dopiero dwa lata po rozwodzie. Poprzedni ma³¿onek zmar³. Po œmierci by³ego ma³¿onka stajesz siê uprawniona do renty wdowiej (survivors benefits) na takiej samej zasadzie, co ¿ona lub m¹¿. Ale uwa¿aj! Stracisz prawo do renty, gdybyœ ponownie wysz³a za m¹¿ przed ukoñczeniem 60-tki. Ponowny zwi¹zek ma³¿eñski po ukoñczeniu 60 lat nie pozbawi ciê wdowich œwiadczeñ. Je¿eli pobierasz w³asn¹ emeryturê z tytu³u pracy, to stan cywilny nie wp³ynie na jej wysokoœæ. Pamiêtaj, ¿e nale¿y ci siê tylko jedno

œwiadczenie: albo w³asna emerytura albo renta wdowia. Dostaniesz wiêksze z nich. Uwaga: Renta rozwódki (rozwodnika) wynosi maksymalnie 50 proc. emerytury by³ego mê¿a, a renta wdowy (wdowca) 100 procent. Je¿eli nie dopracowa³aœ siê w³asnej emerytury, to nie straæ tych uprawnieñ. Po œlubie mo¿esz liczyæ tylko na po³owê emerytury drugiego ma³¿onka. Zastanów siê, kto zarabia³ wiêcej: pierwszy czy drugi ma³¿onek. Przekalkuluj, czy formalizacja zwi¹zku ci siê op³aca. Rada: Przepisy mog¹ byæ skomplikowane, wiêc zasiêgnij informacji w urzêdzie Social Security, tel. 800-772-1213 albo w ksi¹¿ce pt. „Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”. Konta emerytalne Je¿eli masz pokaŸne konto emerytalne IRA, 401 (k) czy profit sharing w pracy, albo zak³adow¹ emeryturê (pension plan), to szczegó³owo przedyskutuj swoj¹ sytuacjê z prawnikiem specjalizuj¹cym siê w sprawach maj¹tkowych. Je¿eli siê o¿enisz, a w przysz³oœci rozwiedziesz, twoja ¿ona (m¹¿) otrzyma czêœæ emerytalnych funduszy zale¿nie od liczby lat trwania waszego zwi¹zku. Dzielone s¹ œwiadczenia albo œrodki, które zosta³y nagromadzone w czasie trwania ma³¿eñstwa do dnia wniesienia rozwodowego wniosku. Fakt, ¿e ¿ona nie pracowa³a, nie ma znaczenia. Beneficjenci kont emerytalnych Powiedzmy, ¿e masz w pracy program 401 (k), gdzie na beneficjenta jest wyznaczona pierwsza ¿ona, z któr¹ siê rozwiod³eœ. Je¿eli chcesz teraz beneficjentem uczyniæ drug¹ ¿onê, to musisz uzyskaæ pisemne zezwolenie pierwszej po³owicy. Zapytaj administratora planu emerytalnego, jaka jest wymagana procedura. Je¿eli pierwsza ¿ona jest m¹dra, to za¿¹da podzia³u œrodków na emerytalnym koncie (patrz powy¿ej). Powinieneœ byæ równie¿ œwiadom, czy na puli emerytalnej twojej albo nowego wspó³ma³¿onka nie spoczywa Qualified Domestic Relations Order, jako konsekwencja minionego rozwodu. QDRO to nakaz s¹dowy daj¹cy po rozwodzie prawo do czêœci emerytury ex-ma³¿onkowi. Zmiana beneficjentów konta IRA Beneficjenta konta IRA mo¿esz zmieniæ ³atwo, bez potrzeby uzyskania pozwolenia poprzedniego ma³¿onka. Ale je¿eli zechcesz uczyniæ beneficjentem kogoœ, kto nie jest twoim obecnym ma³¿onkiem, to ten ma³¿onek musi siê na to zgodziæ na piœmie. Oto przyk³ad: Powiedzmy siê siê rozwiod³eœ, po czym otworzy³eœ konto IRA, a beneficjentami

uczyni³eœ swoje dzieci. By³eœ wtedy samotny, wiêc to by³o OK. Teraz o¿eni³eœ siê powtórnie i chcesz zmieniæ alternatywnych beneficjantów. Ale ¿eby to uczyniæ, twoja nowa ¿ona musi podpisaæ Beneficiary Designation Form, poœwiadczaj¹c, ¿e zgadza siê nie dziedziczyæ tego konta. Ona zgodziæ siê nie musi, bo zechce byæ beneficjentem konta. Dobr¹ wiadomoœcia dla ciebie jest tylko fakt, ¿e mo¿esz pozostawiæ dotychczasowych beneficjantów, czemu ¿ona sprzeciwiæ siê nie mo¿e. Je¿eli natomiast jakoœ zmienisz czy ustalisz beneficjentów bez pozwolenia swojej ¿ony, to Beneficiary Designation Form mo¿e nie mieæ mocy prawnej. Je¿eli nowa ¿ona jest m¹dra, to pójdzie do prawnika i pieni¹dze z konta IRA jej przypadn¹, a nie twoim dzieciom. Nale¿y uwa¿aæ i porozmawiaæ z prawnikiem. Œlub mo¿e wp³yn¹æ na twoje IRA wtedy, gdy ju¿ rozpocz¹³eœ wyp³atê pieniêdzy z IRA, bazuj¹c wysokoœæ wyp³at na przewidywanej d³ugoœci ¿ycia swojego i by³ego wspó³ma³¿onka. Je¿eli twoja pierwsza albo druga ¿ona jest od ciebie o dziesiêæ lat m³odsza, to teraz wysokoœæ wyp³at powinna byæ przeliczona ponownie. Wiêcej informacji znajdziesz w publikacji IRS Publication 590, Individual Retirement Arrangements (800-TAX-FORM) oraz w ksi¹¿ce pt. „Amerykañskie emerytury”. Pomóc mo¿e ci równie¿ administrator twego konta IRA. Przepisy pozwalaj¹, by wdowa/wdowiec przejê³a emeryturê zmar³ego jako swoj¹, a nawet wyznaczy³a w³asnych beneficjentów, a przez to utrzyma³a przywileje podatkowe bardzo d³ugo.

nie jest prawnikiem, a artyku³ ten nie powinien byæ uwa¿any za poradê prawn¹. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem”, „¯ycie bez œlubu”, „¯ycie od nowa, jak uporz¹dkowaæ sprawy w urzêdach”, „Planowanie spadkowe, czyli jak uporz¹dkowaæ swoje sprawy w Stanach i w Polsce“ i wielu innych. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492 www.PoradnikSukces.com

Tradycyjne emerytury Je¿eli masz tradycyjn¹ emeryturê zak³adow¹ (pension plan), to przechodz¹c na emeryturê musisz zadeklarowaæ, czy wyp³ata ma trwaæ do œmierci twojej (single life) czy œmierci ostatniego z was (joint life). Wersja single life da wy¿sze miesiêczne œwiadczenia, ale ustan¹ one po twojej œmierci, zostawiaj¹c wspó³ma³¿onka bez finansowego zabezpieczenia. Wersja druga wyp³aci mniej, ale przez d³u¿szy czas. Decyzja jest nieodwracalna po rozpoczêciu wyp³at. Wspó³ma³¿onek jest automatycznie beneficjentem niektórych pension plans i profit sharing plans, a dystrybucja kwot powy¿ej pewnego pu³apu wymaga jego pisemnej zgody. Jak widaæ, zanim zamówisz weselne kwiaty i fotografa, masz do przemyœlenia i za³atwienia du¿o innych spraw. Powodzenia! m

Wracasz do Polski? Masz tam maj¹tek? Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner” „Powrót do Polski” – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów. „Emerytura reemigranta w Polsce” – podrêcznik seniora wracaj¹cego z USA. „Emerytura polska i amerykañska” ich ³¹cznie i skutki Umowy emerytalnej. Równie¿: „WEP: Jak walczyæ z redukcj¹ Social Security dla Polaków” ($30), “Amerykañskie emerytury”, “Ubezpieczenie Social Security” oraz “Obywatelstwo z przeszkodami” (z nowymi pytaniami na egzamin obywatelski). Cena: po $35 plus po $5 dolary za przesy³kê. Ksi¹¿ki s¹ dostêpne w Ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, i u wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492. Przy nabyciu czterech ksi¹¿ek od wydawcy pi¹ta jest bezp³atna i nie ma op³at za przesy³kê. Spis treœci tych i trzydziestu innych poradników w Internecie:

www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

18

Zamów og³oszenie drobne Pani o sympatycznym wygl¹dzie, wykszta³cona, od dawna samotna, chcia³aby poznaæ pana równie¿ samotnego, lat 70 plus, na wspóln¹ drogê ¿ycia Tel. 347.971.5342 (od 18:00 do 20:00) Agnieszka

www.kurierplus.com

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Mi³y, uczuciowy, energiczny i przystojny 64-latek, obywatel amerykañski, pozna sympatyczn¹, atrakcyjn¹ pani¹, gotow¹ zawrzeæ zwi¹zek ma³¿eñski. Listy, koniecznie ze zdjêciem (do zwrotu), proszê adresowaæ: J. S. 100 Montgomery St #12F Jersey City NJ07302

INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152

Anna-Pol Travel

l l

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê l zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l

alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 6:00 PM; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-6:00 PM, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com

Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w soboty od 15:00 do 21:00 Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www.RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie.

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel tel. 718-609-0088

email: Kobomusic@verizon.net

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

19

Bo¿e Cia³o w polonijnych parafiach

Procesja Bo¿ego Cia³a na Greenpoincie

W

Uroczystoœæ Najœwiêtszego Cia³a i Krwi Pañskiej, po mszy œw. o godz. 11.30 w Koœciele Œw. Stanis³awa Kostki na Greenpoincie, któr¹ celebrowa³ ks. proboszcz Grzegorz Markulak, a kazanie wyg³osi³ ksi¹dz Józef Szpilski, rozpoczê³a siê tradycyjna procesja. Na jej czele szli ministranci z krzy¿em, œwiecami i dzwonkami. Za nimi poczty sztandarowe, ró¿aniec niesiony przez Ró¿e Ró¿añcowe, Dzieci Komunijne oraz Krakowianki i Górale w ludowych strojach, ch³opcy

z dzwoneczkami i dziewczynki sypi¹ce kwiatki oraz uczniowie z Akademii Œw. Stanis³awa Kostki. Ministranci z dymi¹c¹ kadzielnic¹ poprzedzali ks. proboszcza, który niós³ monstrancjê z Najœwiêtszym Sakramentem w towarzystwie kolektorów z baldachimem. Za nimi szed³ t³um wiernych ze œpiewem i modlitw¹ do czterech piêknie udekorowanych o³tarzy. Przy ka¿dym o³tarzu odczytywana by³a Ewangelia, któr¹ czytali kolejno: ksi¹dz Józef Szpilski, dia-

Procesja parafii Matki Boskiej Czêstochowskiej / œw. Kazimierza na po³udniowym Brooklynie.

kon Andrzej Lewandowski, ksi¹dz Boles³aw Potomski oraz ksi¹dz proboszcz Grzegorz Markulak, Œpiew zarówno w koœciele jak i na procesji prowadzi³ organista Zbigniew Szczypior. * Równie uroczyœcie œwiêtowa³a parafia Matki Boskiej Czêstochowskiej/œw. Kazimierza na Po³udniowym Brooklynie. Profesjê prowadzi³ ksi¹dz proboszcz Janusz Dymek. O³tarze budowa³y i dekoro-

wa³y organizacje parafialne. Swój o³tarz mia³y te¿ dru¿yny harcerzy i harcerek, którzy te¿ wziêli liczny udzia³ w procesji. A wiêc dru¿yna harcerek „Trzy Korony”, dru¿yna harcerzy 34 MDH, Gromady Zuchów S³oneczniki i Polskie Maki wraz z gronem instruktorskim. Warto przypomnieæ, ¿e parafia w tym roku obchodzi swoje 125-lecie.

Tekst i zdjêcia: Zosia ¯eleska-Bobrowski Hm. Maria Bielski


20

KURIER PLUS 25 CZERWCA 2022

www.kurierplus.com