POST SCRIPTUM

Page 57

się wspólnie doskonale bawić improwizując mocno i zasypując się wzajem żartami. Graham to niezwykły człowiek, od którego chciałbym nauczyć się tej niesłychanej swobody i umiejętności traktowania swojej twórczości z dystansem. Jest to też niepoprawny gawędziarz i doborowy kompan. W sam raz do Bractwa Wrocławskiego. Zanim jednak objął swoim patronatem Gromiła musiałem tłumaczyć całe fragmenty książki, dialogi no i przedstawić mu zarys akcji. Powtarzam, że wtedy przekonałem się jak trudno tłumaczy się Rybskiego – mówię to bez fałszywej skromności. Graham się zgodził, omówiliśmy temat i teraz, jak mówi, czeka na tłumaczenie całych książek. Mam nadzieję, że się doczeka. Czy kiedy zasiada Pan do pisania sympatyzuje bądź nie znosi swoich bohaterów, dlatego w toku pracy gotuje im taki, a nie inny los? Z którym z nich, po zapisaniu pliku na dysku, poszedłby Pan na kawę, hipotetycznie zakładając, że ma taką możliwość, a którego omijał szerokim łukiem? Proszę bardzo. Ja sympatyzuję praktycznie z każdym z nich dostrzegając ludzkie cechy nawet u krwiopijców i skończonych łajdaków. Nie oznacza to, że ich rozgrzeszam. O nie. Co do zabijania na kartach książki nie mogę uśmiercać wyłącznie tych złych, bo w życiu akurat jest całkiem odwrotnie. Only the good die young, and the evil seem to live forever – jak śpiewał Bruce Dickinson z Iron Maiden. Zło zdaje się żyć wiecznie, ale mam wrażenie, że dobry Bóg chce po prostu tym złym dać szansę poprawy.

Tylko czasami ciągnie się to w nieskończoność. Wszyscy chcieliby umawiać się na kawę i coś mocniejszego z Leonem Słupeckim, choć to w końcu pokutnik z grzechami na karku. Może to kwestia jego specyficznego poczucia humoru. A może ludzie, którzy przeżyli swoje i otrząsnęli się z letargu duszy mają lepszy stosunek do teraźniejszości? Tak czy inaczej, każdy z członków Bractwa jest na swój sposób ciekawym kompanem. Jest tylko jedno ale – starka bardzo zdrożała. Jeśli trunek leżakuje pięćdziesiąt lat, to musi swoje kosztować. Na szczęście nie ma wielu miejsc z tym szlachetnym trunkiem, czyli pokusa mniejsza. W swoich powieściach przeplata Pan fantastykę z kryminałem. Moim zdaniem to trudne, ponieważ każdy gatunek rządzi się odrębnymi prawami. Jak Panu udaje się to godzić? Nie było tu żadnego pierwotnego zmysłu. Tak po prostu się ułożyło. Uwielbiam opowieści niesamowite, więc ten wątek pojawił się niejako automatycznie. Idealne skontrastowanie elementów realistycznych i fantastycznych występuje u Mistrza Bułhakowa. Jednak pomysł, że to krwiopijcy wywołali rewolucję październikową, żeby w tumulcie móc bezkarnie sycić swe mroczne żądze jest całkowicie mój. Napisałem też dłuższe opowiadanie

POST SCRIPTUM

57


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.