Page 1

pszczyna NR 1 (1) / 2014 (styczeń)

ukazuje się na terenie Pszczyny

z roku na rok więcej na inwestycje Rozmowa z DARIUSZEM SKROBOLEM, Burmistrzem Pszczyny

Kompromis TAK determinacja jeszcze bardziej

ISSN 2082-1417

MAGAZYN BEZPŁATNY

e” c ą z d i r e i k „Śm ar

z c pie

Rozmowa z PAWłEM SADZą, Starostą Powiatu Pszczyńskiego

Czy PaLeja znów będzie atrakcją Pszczyny? www.panoramasilesia.pl/pszCzyna


Z drugiej strony

z nowym rokiem

MA

ZY

E N B

ZP

ŁA

TN

Y

NR

nie na tere

y czyn Psz

k ycje a ro est ku n inw Z roęcej na i w AK is T prom acja ziej m in o K term ard de zcze b jes

ń) cze 4 (sty ) / 201 1 (37

z DA owa Rozm

RIUS

ZEM

SKRO

BOLE

WŁE z PA owa Rozm

Panorama

Kompromis TAK

się zuje uka

PI Śmie EC rdz ZA ące RK ” I

zyna pszc

Nowa panorama

determinacja jeszcz e

zyny Pszc rzem rmist M, Bu

M SA

DZĄ,

ostą Star

atu Powi

Rozmowa z PAWŁEM SADZĄ,

bardziej

Starostą Powiatu Pszczyńskiego ,

– Nie żal Panu pszczyńskich siatkarek, które być może będą już niebawem reprezentować Jastrzębie Zdrój? Jeżeli dalej pozostaną pszczyńskie, będzie wszystko OK, ale jeżeli rzeczywiście po latach Pszczy na zniknie z nazwy, będzie to niepoweto wana strata. Rynek sportowy nie jest obec nie rynkiem łatwym. Pieniądze na fi nansowanie sportu trzeba pozyskiwać z rożnych źródeł. Czasem problemy finansowe klubów zmuszają do podejmo wania trudnych decyzji. Lepsze jednak takie rozwiązanie, aniżeli likwidacja klu bu, nieprawdaż?

, kiego zyńs Pszc

A propos likwidacji. Niektórzy twierdzą, że powiat znajdujący się pomiędzy województwem, a gminą to najsłabsze ogniwo w trójdzielnej strukturze samorządu? Powiat niesłusznie nazywany jest niechcianym dzieckiem reformy samorządowej. Gdyby go nie było mieszkańcy Pszczyny i okolicznych gmin, aby uzyskać paszport zmusze ni by byli do przynajmniej dwukrotnego wyjazdu do Katowic, podobnie jak reje strujący samochód czy starający się o po zwolenie na budowę. Uprawnienia powia tu w odróżnieniu od gminy mają charak ter bardziej regionalny, ale też prawie cał kowicie wyeliminowaną przez prawo uznaniowość w podejmowaniu decyzji. Trudniej nam przez to kreować politykę rozwoju regionu, co nie znaczy, że jest to niemożliwe. Te możliwości zależą przede wszystkim od umiejętnego go spodarowania pieniędzmi. Trzeba nie la da wysiłku, aby np regulować zaległości szpitala, pozyskitencje. I tu pojawia się wać środki zewnętrz element, o którym ne, administrować ków. Nie mam zamia samorządowcy nie wszystkimi jednostka ru walczyć z święlubią mówić, a ja mi zwiększając ich dla Kolonia Jasna i Łą tym prawem własno chciałbym o nim wspo ki oraz to, że momożliwości finanso ści, ale nie będę też mnieć. Wbrew obo działań mieszkańców we, a przy tym żemy jeździć już obwod jętnie patrzył, jak nisz zmuszających włapozorom w samorzą wszystkim realizować nicą. czeje obiekt, dzie nie da się uciec ściciela zakładu do pra inwestycje na poktóry dla mieszkań cy nad ograniczeod polityki. Sztuką jest ziomie ok. 20% całe ców Pszczyny ma jednak uprawiać ogrom go budżetu! Pamięniem szkodliwości A czym będzie się charak odorowej. Niestety, ną, historyczną i sen politykę zgodnie z jej tajmy, że wpływy z po teryzował tymentalną rok 2014 intencją. Polityka Ministerstwo Środowi datku do powiatu wartość. Posiadanie w Powiecie Pszczyńskim? ska po kilku latach to sposób porozumie są znacznie niższe, niż zabytku to nie tylko wania się, znajdozawiesiło prace nad gminy. Mimo to wa Kontynuacją wielu splendor, chwała i ustawa odorową, nia kompromisów. Dla prac remontowych nam się ta sztuka uda prawa, ale przede mnie polityk wszyst nad czym bardzo ubo je!  na drogach powiatowych kim obowiązki. Nie to mąż stanu, czło lewam, bo mogę i przygotowa- dzia tylko w mo- niem wiek zmierzający łać jedynie w granicach do wykorzystywania jej opinii z wypełnia do zgody. I za taką for prawa. Dziś Regionalność powiatu wynika niem tych obowiązkolejnych Starosta mą polityki opoz faktu, że środków Unii Europej w ramach swoich kom ków przez właścicie wiadam się w samorzą jest związkiem gmin, które skiej. Będziemy petencji la nie jest najlepiej.  dzie. wydaje m. in. pozwo go tworzą. Jak też mogli w tym roku lenia na emisje gacieszyć się ze spłazatem ocenia Pan współpracę zów. Sęk jednak w tym, ty ostatnich już zaległo Przełom roku to czas podsumowań. A jednak w przypadku Palei że to nie te gazy z burmistrzem i wójtami ści starego szpitazamiast Jakie śmierdzą. Odór wydo w powiecie la. Przy zdarzenia po mnę bywa się z gromakompromisu rozważa Pan jedynie, że do dziś uda w roku 2013 wyróżniłby pszczyńskim? ło dzonego na wol możliwość się nam spłacić 25 z 30 jako najważniejsze w powiecie? Pan nym powietrzu podmio wywłaszczenia jej właściciela, W skład powiatu wcho milionów złotych tu kurzego, mieszanego mimo że dzi 5 gmin wiejzadłużenia. Cały rok 2013 był szcze ze słomą. Jedyną rewłasność jest rzeczą świętą. skich i jedna gmina gólny. Według Co skłania miejsko – wiejska. gionalną instytucją  mo mnie jego wyjątkowość Pana, aby iść na wojnę z gącą np zamknąć Specyficzny to układ i ważność podtą świętością? rzutujący na obszazakład, bądź przeprowa kreślała wielkość bu dzić w nim kontroPrzede wszystkim obec ry kontaktu. Mogę dżetu powiatu (najny stan tego nie- więk jednak z przekonale pod tym kątem, jest Czy lubi Pan pieczarki? szy w jego dotychcza gdyś pięknego bu Wojewódzki InPodobno niem powiedzieć, że so wej dyn hi ku storii) w Pszczynie współpraca jest dospektorat Ochrony Śro oraz jego i pozy trochę one „śmierdzą”. skanie kolejnych wiel wspaniała historia. dowiska. My ze bra. To tak, jak w mał Czy kich pienię- ma Pan Jestem naprawdę swojej strony restrykcyj żeństwie. Są chwiwpływ na to, żeby mniej dzy na remonty dróg, zdeter minowany, by nie podchodzimy le, kiedy świetnie się które są dla mnie podjąć wszelkie rozumiemy, ale bydo tematu wydania po „śmierdziały”? priorytetem. Ale to jest zwo możliwe decyzje, aby le nia wają momenty, kiedy na emi sję temat na kolejny Pie jego świetność ob gazów. Swoją drogą wła potrzeba więcej przy czarki lubię, owszem. szerny artykuł. Zapew ściciel zakładu nie wrócić. Obecny wła wysiłku, aby wypra Problem odoru po ne dla miesz- powsta ściciel przez 6 kań cować kompromis. siada go od paździer jącego przy produk ców ważne były rów lat niewiele w tym kie nika 2012 roku. Z reguły nie wchodzi cji podłoża Jednak nież inne wyda- pod runku zrobił. Nie my sobie w komperóżnego typu działania uprawę pieczarek, to rzenia, jak protest prze respektuje też ustawy mi motyproblem obecny wu ciwko lokalizacji o ochronie zabytjemy go do ogranicze w Pszczynie od 20 lat. kompostowni Remon nia uciążliwości. Miniony rok był disu tuż obok osiestyczeń 2014 nr 1 (37) przełomowy, jeżeli cho dzi o intensywność Dziękuję za roz

LbEęJdAziye? A P Czy nów czyn

pSZcZyńSKA „Panorama Pszczyńska” to nowy tytuł na pszczyńskim rynku mediów. Jesteśmy miesięcznikiem, który porusza sprawy lokalne oraz regionalne dotyczące Śląska i Zagłębia. Od lat nasz tytuł funkcjonuje w Aglomeracji Śląskiej jako „Panorama Silesia”. Teraz zawitaliśmy także do Pszczyny. W naszej gazecie znajdziecie Państwo materiały o sprawach, o których się mówi. Piszemy o nich szerzej, pokazując różne, często przeciwne stanowiska. Skupiamy się na problemach, a nie zdarzeniach, którymi zajmują się dzienniki czy portale internetowe. Naszym zadaniem jest przedstawić temat szerzej, głębiej, a czasem też wywołać dyskusję wokół takich zjawisk, które naszym zdaniem są interesujące. Jesteśmy bezpłatną gazetą, której wartość wyznaczona jest przez prezentowane publikacje. Dlatego też zapraszamy wszystkich naszych czytelników do współpracy. Oczekujemy na propozycje tematów, o których chcecie Państwo poczytać. W Waszym imieniu zapytamy władze gminy czy powiatu o to, co dla Was jest istotne. Opiszemy zjawisko, które Was w Pszczynie szczególnie interesuje, niezależnie czy jest to kwestia kulturalna, społeczna, sportowa czy jakakolwiek inna. Prosimy zatem o kontakt i zapraszamy do lektury „Panoramy Pszczyńskiej” Redakcja

GA

2-1417 N 208 ISS

z sz cją P k a r at L IA.P ASILES RAM W.PANO WW

ja kac edu

mowę

Panoram a

ju stro

„Śmierd zące”

jest rza lenda w jeden nie go ka sze ne tylko gość a najnowęć ubr ku, a na a sownym do zdj m sm tere zain nicam głó nak dobry jed w żym go gra tatywe z du Mo pozują ne są się poza je kiej Bry już ty skie. ł t tkał el kar Kobie utrzyma spo nawe z Wi zespó ny dru wy. grafie yna” ju, a c ora o, to go stan szy j ludo zcz kra mie ucichł zwać Foto „Ps ły ma st stró łym Nie ju. na go ca szy mia nie stro nalne , ale w Belgii, zcze można nato mentów Regio nie mi do m jes dzie ny spo abę ele lgarna. społu czy inny darze nie Psz cjonal h dzi - z wu sł Ze ż n w len dzy nie kic ne we ka jest my ko rów kon rem ta gional Po nie tyl fił mię nie m z tra resowa da, że w nie kurso łu Re pozo wanie lendar zainte zapowia natan pre Zespo go, by nieco Ka ciaż Do ne i ce nak mi. zny t jed onkinie graficz niają z ich nym Cho zyc ski jes sła to nii. o kolej t mu . Nie nia, czł tu fo ty od m. Zy ra łu. okabie nie nie myśli wym. ducen klor pro ski fol lecia ist wem aparza. Ko resowa zespo , to z rado ści dar te sce ń Pol wia zji 50- obiekty kalenda zain ej czę atni raz . Tym rzyrza wa ski ny w je sło oka żym ost go ed Zna promu mu, z ły prz wane się du dla mę szy i kalenda tom to to je rw ły sób 4 lata te stanę limi pie stro szy ły do kobie na, go, cia cie ne na bią to zowa anym łań. czy cjalne ubr w po zdję znaczo że ro Psz go do spe ły, że e ły, ej znó pletnie prz nia wać sprawi stały zapew Śląski kom nie zo ciała daży panie m Prasy ałe, a ż sprze ocia Muzeu rno-bi Ch cia cza le były zji 25-zdjęcia zem

go dne ci je ś ę cz

25

pieczark i

Firma „Prod Ryszarda ukcja Podłoża pod Wrony to zatrudniając duże przed Uprawę Pieczarek” siębiorstwo współpraco e ponad 100 osób. wników Ma kilkus półtora tysiąc i dosta et a klientów. rcza towar dla gminy są ponad Nie wszys jednak zadow cy miesz regionu. oleni z kańcy Przyczyną powstaje jest specy takiej wizytówki w ficzny zapac Mieszkańcy wyniku działalności h, twierdzą, zakładu. który przez co uniemożliw że jest on bardz o uciążliwy, na śwież ym powie ia im spędzanie czasu trzu, a otwor w ciepły , letni zenie okna niemożliwe. dzień bardzo często jest

Problem z za trwa od wczo kładem Ryszar da Wro raj. Pszczy z nim od nianie bo ny nie pomię wie dzy komo rykają się pory wszyst lu lat, ale twier rami mie cji, na dzą, że do sza kie spra krym za tej ków, ziemny i podziem nia i fermenta wy zwią - pod pachem zane z przy ny zbior fermenta łoża do były za wan. Brak nik ście cja tleno - szan uprawy - wio wa, prze konkretnych miatane pod pieczarek, ne jest w dy- do ki kompostowej rzut mie wał, że działań przedsta oświadcze mieszkań z komór - niec komór pa spowodo - cewa fermenta niu, które paździer cy osiedli steryzacji Śląskich, żenie współ nika prze cji me pod kooraz paste Po Po słał do pszczyń diów. Czy mieszkań ryzacja. starzyniec lne Domy, Piłsud wstańców OBRONA szanowa tamy w ców i brak TO ANTYW nia dla skiego i skich oraz sołectw że firma nim mię obowią RONA po- dob dzienice sów – dokła dzy inny Jankowi Pod- Powoła i Piasek no skutecz mi, tyw wymienia admi zujących przepi blemy zwią da wszelkich ce, Stunie zdecydo śniu na ność 66,7%. starań, by - umie nistrator rona. pl wali się Pszczyny Stowarzyszenia portalu an pro– Od 25 jętnie z po chem ogra zane z nieprzyjem we Trzeba jed wo wrzeNa Rzecz łanie nie jest Na Rzecz ku zakład niej korzy paździer ni nym zapa nak Stowarzy na który jedynym nika 2012 - teczna. Prze Pszczyny. stać, by krótszym czyć do minimum - gazów działa bez po szenia zdecydo prowa krokiem, była sku jest przy ro- kon zwo czasie. Po w jak naj wali się gminy. wrócenie Jak mówią, ich trola WIOŚ dzona w lipcu na w swo nadto Ry Część z - zezwo i pyłów do atmos lenia na emisję mieszkań celem normalno 2013 roku nym ży im oświad wykazała nich po szard Wro fery, a tak lenia wod żyć stro dłowości, cy nież, ciu gmi ści w co sta czeniu wspo liczne nie - cho nę nowi że bez ny oraz no-praw dzienodoru, któ prawi dzą nego. Do wyelimi mina rów na.pl, po internetową www.a ła zało- sza że inwestuje w na nieszczelpolegające mię ry nowanie tego dotech - lenia. inwestycje prowa dzy inny jące uciąż przez któ sów zacho powstaje przy ntywro dzone bez W ostatnim liwości zwią nologie zmniej sprawę hal produk nościach budyn mi rą chcą - pod okazji pro dzących nieprzy - zoru ków, otwar zezwołoża. W nagłaśniać cyjnych, czasie In zane z pro w firmie. ce- ble jem Bu tym ciu tlików, zdemon ne spekto dow duk mów z go zapa celu wy la WŁAŚCIWIE, cją za kę wodną, towaniu budowa chu i pro nim zwią wiadomie nego złożył w tym rat Nad- niezor co powoduje po która ogra TO CO TAK o sobie - Pla zanych. wstawanie świenie ganizowa nicza ilość no płucz- w zakresie ŚMIERDZI? mówią, nuje on Jak sami Do produk Pszczynie. do Prokuratury emisji nie zale nej, także za amoniaku. ani auto skierowa cji podło ży im na Rejonowej gów, przy budowa Prowadzo promocji. na do emi która powinna ża do upra wykorzy po po nie stę go li ne ty po te to ta być Oso tryną ną. W do ce jących ra przez wanie bok było tam śmociąwanie z stu wy piecza by zawia płuczkę datku sze także sów rek nym AntyWrona twier związane z wi kurzy, sło je się między in Miasta kurzy pod wodreg proce cyjnych Pszczyny, domienia Burmi - mos nymi po mę miot przed zabezpieczadzą, że celem jest od sów pro feryczny miot strza ne ze sobą oraz gips. Surow ich jedy ne – opo ale zo warun rozwiąza dukmi oraz mu. na wolnym bywa się w dal - logicz ce na otwar nie tego inwestycję kami at- rona. wiada administra stało umorzoszym cią po tej przestrze są miesza- mię Na swojej stro ny. dochodzi pro wie blew filtr bio trzu, co tor pl (nazwi przestrze gu nie przed dzy inny do ni, przez powodu - cji). sko do wia strony antywnianie się mi infor czyli wszech emisji niezor co ce stawiają LISTA je rozodoru – nistrator domości macje na sów tech ganizowa ZARZUTÓW tłumaczy strony an redaktemat pro nologii nej do cy Pszczy obecnego smro JEST DŁUŻ admitywrona. du. Miesz - W paź pro uprawy ny Producent SZA PŁUCZKA pl. kań pieczarek, dukcji podło na ten etap najbardziej skar dzierniko WODNA JEST, rek ma więc podłoża do upra ża rzą żą się wła - odorowej, mapę uciąż produkcji. ALE SMRÓD osoby zwią we oświadczenie informa wy piecza śnie dy do przepro przyjem Niestoso liwości TEŻ torium, westycji, nie wienych zapa Do powstawania wanie się zane ze do wadzenia pl. Według a także jeśli chce chów do nie- miesz tyczące działań, do podczas poszano sporo in poranich to nie stroną antywrona. pokazać Pszczyny, chodzi wania dla przepisów oraz innych pro jakie mo kańcy. deklaracja miesz pierwsza że zależy brak gą podjąć współmiesz wódzkie nie jedy cesów. Ra również ze strony te ność je mu na tym, kańcom go port Wo kańców do piecza producen go typu pszczy ne oskarżenia by dzia wiska wska Inspektoratu Ochro OŚWIADCZE jeto liwa. go zakładu była rek. Od ta podło stawiane nian. Za jak najmniej łalNIE BEZ KO 1992 zuje, że ny Środo Co praw już ich kil ża me rzuty do stancji za przyczy MENTARZA.... da, jest - Nie ka, a wszyst roku zakład zło go prze uciążtyczą rów przez szych ną nieczysz jednym stety przed bie żył na praco mane w nież saz najwięk czających emisji subjest także stawicie podobnym kie z nich były wskazuje gu produkcji. li udzielić należy go dawców w tym le zakładu do powie przerzut utrzyAntyWro między alizowane. tonie i nie rejonie, nam cenić, ale mieszan ne korzy innymi na - miesz za co zostały zre ki kompo trza ru” z miesz komentarza na nie chciez drugiej nieumie kańców - szczel stanie z płuczki stowej strony do Lista zarzu temat „spo kańcami jęt- za jest rów wod ność bro stanowi tów prze - wi pod trudnionych nie ważne, nej oraz budynków. sko Ryszar Pszczyny. Ak ciwko pro niejak praca łoża do i zyski fir tualne – Wydzie da Wrony, ducento uprawy – Jeżeli my. dzo dłu lanie sub - oraz pie producen stancji odo amoniaku ciągu pro właściciele będą ta wych ga. Nieprzestrze czarek jest barrowych miało wadzili ganie pod zasad współ dukowa swoje dzia w dalszym sam, ne poprzez zostać znacząco stawożycia spo łania w zre- czy niezmienny od wod inwe łecznego, ten lat sposób, nić stara lek- Fun ną. Powstała ona stycję w płucz nia, aby będziemy kę da z dofi duszu Ochro doprowa cji i za dzić do li mknięcia ny Środo nansowania kwidu – dekla wiska i uciążliwe ma poruje admi go zakła rona.pl. nistrator strony an tyw-

12

nr 1

(37)

eń 2014 stycz

26

styczeń 2014 nr 1

(37)

20

remondis oprotestowany Piłka po stronie Jastrzębia Czy połączenie PLKS-u Pszczyna z Jastrzębiem Borynia oznacza koniec emocji dla mieszkańców Pszczyny związanych z walką o I ligę siatkarską kobiet? Czy z ewentualnego awansu bardziej będą się cieszyli kibice z Jastrzębia zdroju? Radosław Jeleń - www.sport.pless.pl

Wszystko na to wskazuje, a historia zna wiele podobnych przypadków. Do tych najbardziej znanych należy wchłonięcie przez Lecha Poznań Amici Wronki lub przez Legię Warszawa odległego o 300 km Groclinu Grodzisk Wielkopolski. W sporcie, którym rządzą sponsorzy, sprawdza się powiedzenie, że „tak krawiec kraje, jak mu materiału staje”, a w Pszczynie zabrakło go nawet na stroje topless dla siatkarek, choć pewnie byłby to widok całkiem przyjemny. Trochę racji ma Starosta Paweł Sadza, który w wywiadzie zamieszczonym w tym wydaniu „Panoramy Pszczyńskiej” mówi,

2

że „czasem problemy finansowe klubów zmuszają do podejmowania trudnych decyzji. Lepsze jednak takie rozwiązanie, aniżeli likwidacja klubu”. Jednak łezka się w oku wielu kibicom zakręciła, bo choć do Jastrzębia nie tak daleko, to te dziewczyny już nie pszczyńskie będą tylko jastrzębskie. Lecz jeśli w Jastrzębiu znajdą milion złotych na pierwszą ligę, którego nie miał burmistrz Pszczyny, życzyć trzeba siatkarkom awansu i jedynie żałować, że książę von Hochberg już tutaj nie mieszka. Z pewnością zatrzymałby siatkarki w Pszczynie.

Nie stygną emocje związane z planami firmy Remondis, które dotyczą inwestycji w Łące. Rozbudowa stacji przeładunkowej odpadów oraz sortowni o instalację do biologicznego przetwarzania odpadów wzbudza sprzeciw mieszkańców Pszczyny i Łąki, którzy obawiają się między innymi emisji szkodliwych substancji oraz przykrych zapachów. Według nich działalność firmy może być odczuwalna w promieniu pięciu kilometrów od siedziby zakładu. W lutym stowarzyszenia lokalne, władze Pszczyny oraz przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego mają się spotkać, by wspólnie określić zakres tematów, jakie chcą poruszyć w rozmowach z Remondis. W czerwcu mieszkańcy Łąki oraz pszczyńskiego osiedla Kolonia Jasna wysłali do Marka Mrugalskiego, Dyrektora Oddziału Remondis w Sosnowcu apel, w którym piszą o swoim sprzeciwie oraz działaniach, które zamierzają w ramach tego sprzeciwu podjąć. Mrugalski podczas spotkania w ratuszu, w obecności mieszkańców, władz i przedstawicieli stowarzyszenia odpowiedział, że firma nie rozpocznie inwestycji bez zgody oraz kompromisu zaakceptowanego przez pszczynian. Tamta deklaracja różni się jednak od najnowszego oświadczenia firmy Remondis. W sprawie budowy sortowni

z Markiem Mrugalskim próbował kontaktować się również starosta Pszczyny, Paweł Sadza. Nie był on jednak zadowolony z otrzymanej odpowiedzi. Z tego powodu wysłał list do prezesa zarządu Remondis – Torstena Webera. Starostę interesowało stanowisko firmy w sprawie inwestycji oraz to, czy jest ona w stanie odstąpić od planów z powodu sprzeciwu mieszkańców. Podobne pismo do Torstena Webera skierował burmistrz Pszczyny, Dariusz Skrobol. W odpowiedzi firma Remondis przyznała, że jest zaskoczona protestami mieszkańców, które mogą mieć inne powody niż troska o środowisko naturalne. Torsten Weber napisał również, że zezwolenia wydane w sprawie inwestycji były zgodne z prawem, a firma nie może z nich zrezygnować i pogodzić się z utratą poniesionych w tym zakresie wydatków. Możliwym wyjściem z sytuacji, które zaproponowano w liście, jest wskazanie alternatywnego miejsca dla zakładu lub wypłacenie odszkodowania. Torsten Weber przyznał na koniec, że jest otwarty na kompromis oraz dialog. Prosi jednak, by przed ustaleniem spotkania, określono zakres dyskusji. Burmistrz Pszczyny, Dariusz Skrobol, w związku ze stanowiskiem prezesa zarządu Torstena Webera, zaprosił lokalne stowarzyszenia, starostę pszczyń-

skiego oraz przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego na spotkanie. Celem zebrania jest ustalenie tematów, jakie będą poruszane w rozmowach z przedstawicielami Remondis. Plany Remondis, które dotyczą rozbudowy o instalację do biologicznego przetwarzania odpadów, mogłyby zostać zablokowane przez wojewodę. Gdyby unieważnił on zgodę, to firma musiałaby zrezygnować ze swojej inwestycji. Z tej możliwości chcieli skorzystać mieszkańcy gminy Pszczyna, którzy przesyłali do wojewody śląskiego skargi oraz apel o unieważnienie pozwolenia na budowę. W lipcu 2013 roku otrzymali odpowiedź, która nie była jednak zgodna z ich oczekiwaniami. Wojewoda nie dopatrzył się bowiem braków w projekcie budowlanym ani niezgodności z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. W tej sytuacji ważna jest deklaracja właściciela firmy Remondis Torstena Webera, która umożliwia przedyskutowanie różnych alternatywnych rozwiązań. Należy więc liczyć na to, że do rozmowy z Remondisem władze Pszczyny przygotują się na tyle solidnie, by doprowadzić do kompromisu, który usatysfakcjonuje zarówno mieszkańców pszczyńskiego powiatu, jak i komercyjną firmę.

PANORAMA PSZCZyNA Adres redakcji: ul. Szpitalna 3, 41-250 Czeladź, redakcja@panoramasilesia.pl Redaktor naczelny: Marek Szeles / m.szeles@panoramasilesia.pl / Sekretarz wydania: Dawid Kwiecień / Zespół: Marek Szeles, Dawid Kwiecień, Rafał Bura, Łukasz Respondek/ Fotoreporter: Adrian Larisz / Skład: emildesign / Wydawca: Panorama Silesia Sp. z o.o. / ul. Szpitalna 3/ 41-250 Czeladź / Reklama i Promocja: Rafał Bura reklama@panoramasilesia.pl, / 32 763 81 50, kom. 696 617 550 / Druk: Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Poligrafia / ul. Baczyńskiego 25a, 41-203 Sosnowiec

styczeń 2014 nr 1 (1)


www.panoramasilesia.pl

1979 rok

„Wszystko płynie” stwierdził Heraklit z Efezu, opierając swoją filozofię na koncepcji zmiany i wszedł do rzeki dwa razy, aby swoją tezę udowodnić. My jednak postanowiliśmy złamać tę zasadę, wchodząc do rzeki wspomnień i teraźniejszości. Na moment zatrzymujemy i cofamy czas, by spojrzeć na siebie i nasze otoczenie oczami przeszłości. Przełom roku skłonił nas do odświeżenia pamięci, do wspominków dotyczących mody, architektury, kultury sprzed kilkudziesięciu lat i porównania z dzisiejszymi trendami. Pokazujemy Śląsk i Zagłębie w perspektywie przeszłości i teraźniejszości. Jednocześnie wyprzedzamy nieco przyszłość, wyróżniając atrakcje kulturalne czy spor towe czekające nas w tym roku. Pokazujemy ludzi, miejsca, zwyczaje i trendy w różnych czasowych perspektywach. Wskrzeszając przeszłość na łamach gazety i odnosząc ją do współczesności, mieliśmy wrażenie, że odkrywamy niewidzialne nici łączące nas z czasem naszych rodziców, dziadków czy pradziadków. Mieliśmy też możliwość spojrzeć na samych siebie z perspektywy

przodków i w wielu wypadkach musieliśmy przyznać, że owo nowe, ta nasza współczesność to zmodyfikowana, ulepszona forma przeszłości. Nie różnimy się zbytnio od bohaterów minionych śląsko-dąbrowskich pokoleń, którzy również pragnęli żyć godnie, szczęśliwie, modnie i wygodnie. I wykorzystywali do tego wówczas najnowsze osiągnięcia techniki, budownictwa oraz wszelkich innych sfer życia. Jednocześnie tworzyli wyjątkową specyfikę społeczno-gospodarczą i tradycję tego regionu. Dziś pod tym względem nic się nie zmieniło. Nadal dążymy do szczęścia. Osiągamy to jednak innymi narzędziami, które są efektem postępu i rozwoju. Tak funkcjonuje cały świat niemal od początku swego istnienia. My jednak mamy to coś wyjątkowego, coś jedynie śląskiego. Czy jest to zamiłowanie do rzeczy „gryfnych”, czy specyficzny język lub krajobraz... to jest mniej ważne. Istotne okazało się, że jesteśmy wyjątkowi, a to miejsce nad Brynicą jest nasze tak, jak było sto lat temu. I pod tym względem naprawdę nic się nie zmieniło.

Zdjęcie z archiwum: Marianny i Adama Kalinowskich

Zdjęcie z archiwum: Lidii Holub

pANTA RHEI... PO ŚLĄSKU

Babcia Gertruda mendecka jako druhna na ślubie brata, Katowice 1937 rok

reklama

styczeń 2014 nr 1 (37)

3


Panorama zdrowia

Miej Stres, długa praca przy komputerze, ciągłe korzystanie z tabletów i smartfonów prowadzą do bólu i zaczerwienienia oczu. Choć przez wiele osób te objawy są bagatelizowane, nie warto ich lekceważyć – mogą być bowiem objawami schorzenia zwanego zespołem suchego oka

Człowiek mruga zazwyczaj 15 razy na minutę. Pracując przy komputerze lub w klimatyzowanym pomieszczeniu ilość mrugnięć obniża się do zaledwie 7. Wtedy też pojawia się uczucie zmęczenia, pieczenia lub lekkiego zaczerwienienia oczu. Wymienione objawy mogą świadczyć o zespole suchego oka – jednej z najczęściej spotykanych dolegliwości okulistycznych (z ang. Computer Vision Syndrome (CVS)). Wszystkiemu winna jest nieprawidłowa ilość produkowanych łez, które niedostatecznie zwilżają gałkę oczną, przez co oczy narażone są na rozwój zakażeń i wnikanie różnego rodzaju mikroorganizmów. Stosując się do zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć, warto pamiętać, iż kiedy tylko istnieje taka możliwość, pracę z komputerem należy ograniczyć do minimum. W innym przypadku po każdej godzinie pracy z komputerem zaleca się zrobić pięciominutową przerwę, spojrzeć przez okno, na oddalone od nas obiekty. Zespół suchego oka leczy się jedynie objawowo, stosując w tym celu preparaty zwane „sztucznymi łzami”, które przypominają prawdziwe łzy i przynoszą natychmiastową ulgę pacjentowi. Ważne w profilaktyce CVS jest odpowiednie przygotowanie miejsca pracy. Podczas pracy z komputerem należy umieścić środek monitora o około 10 cm niżej niż nasze oczy, najlepiej w odległości stanowiącej 2-3-krotność przekątnej jego ekranu. Aby zapobiec CVS monitor powinien być dobrej jakości i ustawiony na jak najwyższym odświeżaniu, a miejsce pracy powinno zapewniać komfort podczas siedzenia – ważne jest odpowiednie podparcie głowy, aby nie nadwyrężać kręgosłupa szyjnego. Należy również pamiętać o prawidłowym oświetleniu pomieszczenia w którym pracuje-

4

oko na komputer

lek. med. piotr Jaworski, Centrum mikrochirurgii oka opTomeD w Katowicach my – unikać pracy z komputerem w ciemnym pomieszczeniu, a jeśli nie jest możliwe rozświetlenie otoczenia, war to zmniejszyć jasność monitora. Do zdiagnozowania zespołu suchego oka lekarze wykorzystują test Schirmera, czyli badanie wydzielania łez. Test polega na umieszczeniu w załamku dolnym spojówki kalibrowanych pasków bibuły, które w ciągu

dziesięciu minut powinny zwilżyć przynajmniej 10 mm paska od krawędzi powieki. Jeżeli ten wynik nie zostanie osiągnięty, lekarz może stwierdzić zespół suchego oka. Nieleczenie zespołu suchego oka może doprowadzić nie tylko do pogorszenia się objawów, ale także do poważniejszych chorób oczu, a nawet całkowitej utraty wzroku.

LEK. MED. PIOTR JAWORSKI, okulista Centrum Mikrochirurgii Oka OPTOMED w Katowicach specjalizuje się w okulistyce dziecięcej, neurookulistyce, kontaktologii, or tokorekcji i chirurgii oka (zajmuje się m.in. chirurgią jaskry, zeza, zaćmy, dróg łzowych, stożka rogówki, przeprowadza operacje zeza w wyrównywaniu skomplikowanych wad refrakcji u dzieci i dorosłych). Ukończył Śląską Akademię Medyczną w Katowicach i odbył wiele zagranicznych staży (m.in. w Instytucie Okulistyki Fiodorowa w Moskwie). Ukończył też szereg specjalistycznych szkoleń m.in. z zakresu mikroendoskopii Como, chirurgii oczodołu Rostock, implantacji INTAX-ów i aplikacji soczewek kontaktowych. Nie tylko skutecznie leczy problemy ze wzrokiem swoich pacjentów, ale też wprowadza do medycyny nowe rozwiązania. W 1996 skonstruował i opatentował aparaturę pomiarową wyznaczającą kąt skręcenia osi soczewki kontaktowej. Wraz z zespołem lekarzy z OPTOMEDU jako pierwsi wprowadzili do Polski technologię tzw. indywidualnego dopasowania miękkich i twardych soczewek kontaktowych, a także technikę wykorzystującą laser połączony z mikroendoskopem do rekonstrukcji dróg łzowych. styczeń 2014 nr 1 (37)


Panorama Gospodarcza

Przywracanie do O modzie na rewitalizację terenów i obiektów poprzemysłowych rozmawiamy z dr inż. GrzeGOrzeM SPOrySzeM z Centrum Badań i Dozoru Górnictwa Podziemnego Sp. z o.o. w Lędzinach CBiDGP

nego dziedzictwa, że górnictwo było bardzo ważnym elementem życia społeczeństwa w tym regionie.

wasze Centrum od wielu lat wykonuje badania z zakresu zagospodarowania i rewitalizacji terenów zdegradowanych. Jak zmienia się świadomość inwestorów czy samorządów w tym zakresie?

rewitalizować czy nie? przed tym pytaniem stają często samorządowcy z województwa śląskiego. Pojedyncze budynki, tereny poprzemysłowe czy wręcz całe dzielnice, przedmieścia o walorze historycznym – w każde z nich można tchnąć nowe życie. Pole do popisu jest szerokie. Zwłaszcza na Śląsku. To przywracanie do życia może być wieloaspektowe: od przywracania pierwotnej formy i przeznaczenia, jak w Zabrzańskiej kopalni Guido, po nadawanie zupełnie nowego znaczenia, na przykład Bytom i okolica, gdzie ponad 100 lat działała kopalnia „Szombierki”. Powstało tam pole golfowe i miejsce pod zabudowę deweloperską. Inny z możliwych scenariuszy wykorzystania substancji elementu architektonicznego to choćby kato-

wicki Szyb Wilson przy kopalni „Wieczorek”. Czy wreszcie to, co dzieje się w okolicach katowickiego „Spodka” – czyli powstająca tam nowa siedziba Muzeum Śląskiego. Miasta metropolii katowickiej powinny być przygotowane, że za 25 lat nie będzie już u nich wydobycia węgla lub będzie mocno ograniczona – taką opinię specjalistów z Niemiec usłyszałem niedawno podczas konferencji zorganizowanej w Katowicach przez Górnośląski Związek Metropolitalny. Porównywali oni nasze elementy poprzemysłowego krajobrazu do tego, co działo się przed laty w Zagłębiu Ruhry. Ale to, co mówi się o zmierzchu górnictwa węgla kamiennego, nie musi wcale oznaczać, że kopalniany szyb powinien zniknąć z krajobrazu. Chodzi o pokazanie za kilkadziesiąt lat historycz-

Badania substancji zawartych w glebie, gruntach i wodach to obecnie bardzo ważny element dla inwestora czy lokalnych samorządów. Sprzedając ziemię lub chcąc na niej inwestować, przyszli lub obecni właściciele muszą wiedzieć, czy nie ma tam np. ukrytej bomby ekologicznej. W takim przypadku trzeba przede wszystkim oszacować koszty rekultywacji. W wielu miejscach, na przykład w powstających strefach ekonomicznych, wykonywaliśmy i wykonujemy takie badania dla inwestorów zagranicznych. Chcą wiedzieć, czy budują we właściwym miejscu, bez zagrożeń. I ile będzie kosztowało ich ewentualne usunięcie. Dla nich to norma, zresztą i w Polsce świadomość w tym zakresie jest coraz większa, a obowiązujące przepisy oraz powstające regulacje prawne w tym zakresie, coraz dokładniej określają co, jakimi metodami i jak dokładnie należy badać w odniesieniu do konkretnych rodzajów degradacji. Przez lata panowała w tym względzie dowolność w interpretacji niektórych zapisów prawa, co mogło prowadzić przykładowo do niepotrzebnych wydatków.

Czyli jak zwykle główną przeszkodą są pieniądze? Podam taki przykład z naszego doświadczenia: CBiDGP przygotowało projekt zagospodarowania rejonu stawu Kudrowiec w Chełmie Śląskim. Pierwsze zapiski o tym miejscu

są datowane na XVI wiek i mówią o wykorzystywaniu akwenu do hodowli ryb. Przypuszczalnie poza hodowlą stawy mogły służyć do przetrzymywania ryb przywożonych z różnych rejonów Księstwa Pszczyńskiego na rybny targ w Zabrzegu, który w tym okresie był jednym z najważniejszych wiślanych targowisk rybnych, gdzie zaopatrywali się kupcy krakowscy. Hodowla podupadła jednak na przełomie XVIII i XIX wieku. A przez ostatnie dekady budowle hydrotechniczne i inżynierskie na tym terenie uległy całkowitej dewastacji. Swoje zrobiła oczywiście działalność górnicza. Dzięki zaproponowanym rozwiązaniom to miejsce sukcesywnie odżywa. Nie bez znaczenia było w tym wypadku partnerstwo publiczno-prywatne, bo nie zawsze samorząd może udźwignąć cały koszt rewitalizacji. Trzeba podkreślić, że przemysł na Śląsku odcisnął głębsze piętno niż choćby w Łodzi. Przecież łatwiej zaadaptować pomieszczenia dawnej szwalni niż huty metali nieżelaznych. A na pewno taniej.

rynek mieszkań powstałych na przykład w dawnych loftach może wskazywać na pewną modę. Czy to pana zdaniem wyraźny trend? Gdy jest możliwość restytucji danego obiektu, na pewno jest on pożądany ze względu na swój historyczny charakter. Osobną kwestią jest to, czy mówimy o obiektach zlokalizowanych w centrach miast, czy na obrzeżach. Tutaj istotna może być wartość samych działek. Obserwuję też, jak znakomicie polscy architekci potrafią podnieść walor estetyczny takich miejsc np. przez odpowiednie oświetlenie. Ale nie tylko opuszczone budynki potrzebują rewitalizacji. Zamieszkałe familoki też stracą swój charakter, jeśli nikt nie zadba o ich odnowienie, a przecież takich osiedli jak Nikiszowiec, nie ma nigdzie indziej w Polsce.

ż y c I A

Armada Golf Club

pole golfowe. przykład rewitalizacji zdegradowanych terenów po Kopalni „szombierki” w Bytomiu styczeń 2014 nr 1 (37)

5


Panorama architektoniczna

MODernizM

Górnik Architekt

Dziś Katowice przypominają wielki plac budowy. Remonty oraz powstające obiekty nie pozostają bez wpływu na wygląd miasta. Czy jednak ten wpływ jest pozytywny, a nowe budynki wpisują się w swoje otoczenie?

nowe, a sTare – Uważam, że zarówno nowa siedziba Muzeum Śląskiego, jak i Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia to obiekty bardzo mocno wpisane w kontekst zastanej przestrzeni. Siedziba NOSPR-u, zaprojektowana przez Tomasza Koniora, z fasadą z cegły klinkierowej oraz czerwonymi akcentami wokół okien, nawiązuje zarówno do pobliskich Bogucic, jak i nieco oddalonego Nikiszowca. Za to Nowe Muzeum Śląskie jest szczególnie dobrym przykładem wykorzystania terenów poprzemysłowych z zachowaniem ich charakteru. Fakt, że zostało zlokalizowane pod ziemią, ma symboliczny sens i pokazuje, że Śląsk przestał odcinać się od swojej górniczej tradycji – twierdzi Zofia Oslislo, autorka albumu „Katowicka Moderna 1927-1939”.

muzeum ŚląsKie Pracownia Riegler Riewe Architekten z Grazu, projektująca nową siedzibę muzeum, zdecydowała się na maksymalne wykorzystanie prze-

6

Bartek Barczyk

strzeni pod powierzchnią ziemi. Ograniczyła do minimum ingerencję w teren będący pozostałością po Kopalni Węgla Kamiennego „Katowice”. Ponad powierzchnię wystają jedynie szklane boksy, które odpowiadają za doświetlenie wnętrz oraz budynek administracyjny. W podziemnej części Muzeum Śląskiego umieszczono przestrzenie ekspozycyjne, sale konferencyjne, bibliotekę, pracownie muzealne, trzykondygnacyjny garaż oraz hol, gdzie mają odbywać się koncerty czy festiwale. Z kolei stara maszynownia ma teraz służyć jako restauracja, a w magazynie odzieży będzie mieściło się Centrum Scenografii Polskiej. Wieża szybu „Warszawa”, dzięki dobudowaniu windy oraz uzupełnieniu klatki schodowej, będzie umożliwiała zwiedzającym dostanie się na platformę, z której rozciąga się widok na panoramę Katowic. Warto dodać, że pracownia Riegler Riewe Architekten ZT GmbH należy do światowej czołówki w swojej branży. Jej projekty zostały uhonorowane między innymi Austriacką Nagrodą Budowlaną oraz Nagrodą Architektoniczną Styrii. Firma była też nominowana do Europejskiej Nagrody Architektonicznej oraz Światowej Nagrody Architektonicznej. Pracownia ma swoją filię w Katowicach. Prowadzi nadzory autorskie przy realizacji nowej siedziby Muzeum Śląskiego,

a w 2012 roku otrzymała wyróżnienie w konkursie architektonicznym na zagospodarowanie przestrzeni Rynku w Katowicach.

naroDowa orKiesTra symfoniCzna polsKieGo raDia w KaTowiCaCh W bliskim sąsiedztwie nowej siedziby Muzeum Śląskiego wyrasta inny obiekt godny uwagi. Trwają tam prace przy budowie gmachu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, zaprojektowanego przez pracownię Konior Studio. Projekt ten otrzymał nagrodę w konkursie European Commercial Property Awards 2010 w Londynie w kategorii budynków użyteczności publicznej. Budynek z elewacją pokrytą szkłem oraz cegłą klinkierową ma być częścią katowickiej Osi Kultury, składającej się z nowej siedziby Muzeum Śląskiego oraz Międzynarodowego Centrum Kongresowego. Nowa siedziba NOSPR-u składa się z dwóch części oddzielonych od siebie czterokondygnacyjnym atrium z holem kasowym, restauracją oraz sklepami muzycznymi. Pierwsza część, która jest sercem gmachu, to dwie sale koncertowe. Ta większa posiada estradę o powierzchni ponad 250 metrów kwadratowych. Można ją dowolnie profilować dzięki zastosowaniu systemu platform. Pomieści 1800 słuchaczy. Mniejsza sala, zwana kameralną, jest przewidziana na koncerty dla 300 osób. styczeń 2014 nr 1 (37)


Panorama Architektonicza KONIOR Studio

w sąsiedztwie familoków

Katowice stały się dużym miastem dopiero w efekcie rozwoju gospodarczego w XIX wieku. Mimo to, przemierzając katowickie ulice, znajdziemy wiele ciekawych rozwiązań architektonicznych. z jednej strony mamy piękne zabudowania osiedla robotniczego Nikiszowiec z charakterystyczną cegłą, a z drugiej katowicką modernę, której przedstawicielem jest jeden z pierwszych w europie Drapacz Chmur przy ulicy Żwirki i Wigury lub też hala widowiskowo-sportowa zwana „Spodkiem”. Architektura Katowic jest więc nie tylko interesująca, ale także zróżnicowana

KONIOR Studio

Druga część obiektu to pierścień z pomieszczeniami dla muzyków. Projekt objął również otoczenie budowli. Na placu wejściowym mają znajdować się fontanna, trawniki i drzewa. NOSPR będzie połączony z nową siedzibą Muzeum Śląskiego kładką. W powstawaniu okazałego gmachu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach bierze udział szereg różnych ekspertów. Do współpracy zaproszono między innymi firmę Nagata Acoustic, która odpowiada za świetną akustykę Walt Disney Hall w Los Angeles czy Danish Radio Concert Hall w Kopenhadze.

Galeria KaTowiCKa 18 września 2013 roku otworzono w centrum miasta Galerię Katowicką. Jej budowa stanowiła jeden z elementów kilkuetapowej inwestycji, w efekcie której powstał też nowy dworzec kolejowy oraz terminal autobusowy. Nowy obiekt nie wszystkim przypadł do gustu. Część mieszkańców regionu uważa, że Galeria kompletnie nie pasuje do otaczających ją budynków. – Galeria Katowicka jest niefortunnie połączona z dworcem, wykonana ze złej jakości materiałów, zachłannie zaanektowała przestrzeń. Nie ma żadnego związku ani z otaczającymi dawny plac Szewczyka styczeń 2014 nr 1 (37)

Muzeum Śląskie

eklektycznymi kamienicami, ani z odtworzonym w dawnym kształcie brutalistycznym dworcem – twierdzi Zofia Oslislo. – Punktem wyjścia dla architektów przygotowujących projekt przebudowy była bryła starego dworca kolejowego – zarówno jeśli chodzi o architekturę, jak i użyte materiały – beton, szkło i metal. Stąd też ostateczny kształt – miał on nawiązywać do poprzedniego dworca, a nie do okolicznych kamienic – tłumaczy Daniel Muc z biura prasowego Galerii Katowickiej – Ocenę bryły Galerii Katowickiej i tego, co wniosła do przestrzeni miejskiej, pozostawiamy każdemu z osobna. Galeria musi zakorzenić się w centrum, żeby każdy mógł spojrzeć na nią z dystansem. Wierzymy jednak, że obiekt przetrwa próbę czasu – dodaje Daniel Muc.

oszCzęDnoŚć enerGii i eKoloGia Jak wygląda współczesna architektura i panujące wśród projektantów trendy? Ogromny nacisk kładzie się na oszczędność energii i ochronę środowiska, więc projektanci obierają kierunek proekologiczny. Te trendy nie dotyczą jednak tylko budowy wielkich obiektów. Prywatni inwestorzy również obierają tę drogę przy swoich projektach. Powstające domy jednorodzinne są przeszklone, dzięki czemu ich przestrzeń wypełnia światło słoneczne. Ponadto do ich budowy wykorzystuje się naturalne materiały.

– W 2013 roku w Poznaniu rozpoczęła się najnowocześniejsza i najbardziej ekologiczna realizacja kompleksu pięciu biurowców „Pixel”, zaprojektowanych przez pracownię JEMS Architekci. W tym samym czasie zrealizowano pierwszą pasywną i jedną z najbardziej energooszczędnych w Europie halę sportową dla Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Ponadto w Warszawie zakończono pierwszy etap budowy proekologicznego kompleksu Warszawskie Ogrody Biznesu – mówi Mateusz Górnik z Górnik Architekt. – Nasza pracownia, działająca na terenie Górnego Śląska, realizuje proekologiczne i energooszczędnościowe trendy. W 2013 roku pracownia otrzymała dwie nagrody. Pierwszą za projekt domu energooszczędnego w konkursie zorganizowanym przez wydawnictwo Murator „Energooszczędny Dom Dostępny”. Drugą natomiast zdobyliśmy w międzynarodowym konkursie zorganizowanym przez World Architecture Community 20+10+X za modernizację budynku jednorodzinnego z lat siedemdziesiątych położonego w Zawierciu, który został zaprojektowany jako budynek proekologiczny i energooszczędny – opowiada Mateusz Górnik.

7

Dawid Kwiecień


Panorama sportowo-rozrywkowa Fivb.org

Mistrzostwa świata i okolic

rozgrywki sportowe w regionie śląskim, niezależnie od dyscypliny, będą w tym roku zdominowane przez jedno, ale za to ogromne i międzynarodowe wydarzenie. Katowice po raz pierwszy w historii staną się we wrześniu tego roku areną zmagań podczas Mistrzostw Świata w piłce siatkowej mężczyzn 2014. Siatkarze rozegrają swoje mecze między innymi w katowickim „Spodku”, mieszczącym ponad 11 tysięcy widzów Me cze bę dą się co praw da od by wać także w sześciu innych miastach na terenie Polski, ale dla Katowic zarezer wowane zostały te najważniejsze, bo pół fi na łowe i sam fi nał roz gry wek. Oprócz Ka towic, zma ga nia naj lep szych drużyn siatkarskich na świecie obser wować będą mogli także mieszkań cy Byd gosz czy, Gdań ska, Ło dzi, Krakowa i Wrocławia. Siódmym miastem goszczącym siatkarski mundial jest Warszawa, gdzie zaplanowano organizację meczu otwarcia na... Stadionie Narodowym. Powie rze nie Pol sce orga ni za cji tak wielkiej imprezy siatkarskiej, to forma uznania nie tylko dla naszych zawodników, ale też kibiców, którzy dopingując polską kadrę za granicą, wzbudzili podziw i świata. Międzynarodowa Federacja Piłki Światowej (FIVB) nazwała nawet to zjawisko żar tobliwie "volley-land-Poland".

Oprócz spor towego splendoru Mistrzostwa Świata, niezależnie od dyscypliny, to znakomita okazja do promocji danego kraju na całym globie. Możemy też być pewni, że dzięki rozegraniu w Katowicach półfinałów i finału tej imprezy, nazwę naszego miasta poznają miliardy ludzi na świecie. Możliwe, że kilka milionów nawet ją zapamięta i być może kilkadziesiąt tysięcy zechce w późniejszym czasie miasto odwiedzić. Promocję tego wydarzenia Katowice rozpoczęły we wrześniu 2013 roku. Na Mariackiej w Katowicach ruszył specjalny zegar odmierzający czas do rozpoczęcia Mistrzostw, a uczniowie katowickich szkół otrzymali 2014 piłek siatkowych z logo tego wydarzenia. Prezydent Piotr Uszok zapewnił, że do września 2014 roku wszystkie ważniejsze inwestycje w mieście, szczególnie komunikacyjne, zostaną

zakończone. Jest to istotna deklaracja, szczególnie w kontekście terenów sąsiadujących ze „Spodkiem”, gdzie powstaje Muzeum Śląskie oraz obiekt Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Już dziś można się spodziewać, że w pobliżu „Spodka” powstanie strefa kibica prawdopodobnie o wiele większa, niż podczas EURO 2012. Z pewności we wrześniu tego roku do Katowic przyjadą organizatorzy tej imprezy, przedstawiciele mediów z całego świata, tysiące kibiców. Ale przede wszystkim najlepsze na świecie drużyny siatkarskie. Miejmy nadzieję, że największą grupę będą stanowili kibice polscy i to nie tylko dlatego, że jesteśmy gospodarzami Mistrzostw Świata, ale przede wszystkim dlatego, że w „Spodku” zagra nasza reprezentacja. marek szeles

Śląskie zagłębie rozrywkowe Deeppurple.com

o godz. 20. rozpocznie się bowiem koncert kultowego zespołu światowej sceny rockowej Deep Purple. Grupa wpisana została do Księgi Rekordów Guinessa jako najgłośniejszy zespół świata. Uznawany jest za najważniejszą kapelę w historii muzyki, która współtworzyła takie gatunki jak heavy metal oraz hard rock. Ma na swoim koncie 100 mln sprzedanych płyt i działa nieprzerwanie od 44 lat. Muzycy często odwiedzają Polskę, a ich koncerty cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Wynika to zapewne z tego, że na scenie rockmani dają wciąż niesamowity popis żywiołowości. Poza tym, kto by nie chciał na żywo posłuchać „Smoke On The Water”, utwór tak klasyczny dla rocka, jak „Eine kleine nacht Musik” Mozarta dla każdego melomana.

sTrauss, Chór armii i zespół pieŚni i TańCa

ROK 2014 ZAPOWIADA SIę W REGIONIE ŚLąSKIM JAKO WIELKA UCZTA SPORTOWA I KONCERTOWA. OPRóCZ CyKLICZNyCH WyDARZEń, JAK OFF FESTIWAL CZy RAWA BLUES, CZEKAJą NAS WyDARZENIA O ŚWIATOWyM WRęCZ POZIOMIE. TRADyCyJNIE JUż WŚRóD ORGANIZATORóW CIEKAWyCH ZDARZEń KULTURALNyCH, ROZRyWKOWyCH I SPORTOWyCH PRyM WIEDZIE KATOWICKI „SPODEK”. Jednak patrząc na kalendarz imprez, wcale nie ustępuje mu zabrzański Dom

8

Muzyki i Tańca, a dzięki organizacji Life Festival i zaplanowanemu na tegoroczną edycję koncertowi Erica Claptona do tego grona z pewnością można także zaliczyć Oświęcim.

Bony m i Deep purple Niezwykle ciekawie zapowiada się tegoroczny okres Walentynek. 14 lutego w katowickim „Spodku” wystąpią kultowe zespoły światowego POP-u, w tym między innymi Bad Boys Blue, Alpha-

ville i Bony M. Z kolei dla zwolenników polskiej muzyki Dom Muzyki i Tańca w Zabrzu przygotował specjalny, ekskluzywny Koncert Walentynkowy Sylwii Grzeszczak. Tego dnia dla zakochanych wystąpią też: Katarzyna Groniec w Sosnowcu, Golden Life w Łazach, Maciej Maleńczuk w Wodzisławiu Śląskim, Enej w Istebnej, czy Renata Przemyk w Mikołowie. Jednak żadne z tych wydarzeń nie jest w stanie przebić tego, co czeka nas następnego dnia. 15 lutego

A propos klasycznej muzyki, ciekawą propozycję szykuje na początku lutego Dom Muzyki i Tańca w Zabrzu, w którym odbędzie się Wielka Gala – Strauss i przyjaciele. Jest to projekt nawiązujący do znanej na świecie formuły wiedeńskich koncertów noworocznych. Pomysł zrodził się kilka lat temu w Wielkopolsce, a dziś przemierza cały kraj. Gwiazdami Wielkiej Gali w Zabrzu będzie Zbigniew Wodecki, Grażyna Brodzińska, Andrzej Lampert i Jacek Wójcicki. Dla widzów zatańczy duet znany z Tańca z Gwiazdami: Rafał Maserak oraz An-

na Głogowska. Sporym zaskoczeniem będzie zapewne fakt, że w rolę konferansjerów wcielą się dwie postacie o kompletnie różnej stylistyce i osobowości: Bogusław Kaczyński oraz Krzysztof Skiba, lider zespołu Big Cyc. Już sam ten fakt zapowiada wiele niespotykanych zdarzeń scenicznych.

Dla KażDeGo CoŚ miłeGo Wymienione dotąd koncerty i zdarzenia kulturalne dopiero otwierają listę wszystkich tego typu przedsięwzięć w tym roku w województwie śląskim. W kalendarium zamieszczonym na portalu www.koncertomania.pl odnotowanych zostało 330 imprez widowiskowo-estradowych. Zapewne i to nie jest lista wyczerpująca, ale można na niej znaleźć różnorodne propozycje dla każdego gustu poczynając od zespołu Letz Zep – Zeppelin’s Resurection, którego covery uznane są przez wielu za lepsze od oryginału, przez występy Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk oraz Mazowsze czy Chóru Armii Alexandra Pustovalova, a na kameralnych koncertach Renaty Przemyk czy Steve’a Hacketta kończąc. Do tego trzeba dodać wiele plenerowych imprez rozrywkowych, w które w roku wyborczym szczególnie obfitują kalendarze samorządowe. W ten sposób rysuje nam się obraz regionu, który jawi się jako zagłębie rozrywkowe i żaden mieszkaniec Śląska lub Zagłębia nie może powiedzieć, że u nas nic się nie dzieje. marek szeles

styczeń 2014 nr 1 (37)


Panorama miasta

z roku na rok

więcej na inwestycje rozmowa z DArIUSzeM SKrOBOLeM, Burmistrzem Pszczyny Urząd Miejski w Pszczynie

panie Burmistrzu, jakich zmian w pszczynie możemy spodziewać się w tym roku? Priorytetem będą przede wszystkim drogi – systematycznie budujemy nowe i remontujemy najbardziej zniszczone. Te działania będą kontynuowane. Musimy jednak pamiętać, że budżet to nie tylko drogi. Najwięcej środków z budżetu przeznaczonych jest na edukację. Mamy świetnych nauczycieli i bardzo dobrze wyposażone placówki. Nasi uczniowie osiągają bardzo dobre wyniki. Poziom nauczania jest wysoki. To jednak kosztuje. W budżecie, w dziale „Oświata i wychowanie”, zabezpieczyliśmy prawie 73 miliony złotych. Przypomnę, że dochody oscylują w granicach 162 mln zł, a rządowa subwencja wynosi tylko 35 mln zł, czyli około 38 milionów zł dopłacamy do edukacji z budżetu gminy. Drugą bardzo ważną pozycją w budżecie są środki przeznaczone na pomoc społeczną, w ramach których realizujemy zadania niezbędne i istotne dla tej części społeczeństwa, która jest najuboższa i potrzebuje wsparcia samorządu. To wydatki na poziomie 16 mln zł, a dotacja i subwencja wynosi zaledwie 10 mln zł, czyli dodatkowe 6 mln zł musimy wygospodarować z dochodów własnych gminy. Z pewnością jedną z kluczowych inwestycji będzie remont parkingu przy ul. Chrobrego. To centralny parking w mieście. Kierowcy od lat narzekali na fatalny stan nawierzchni oraz panujący tam chaos. W 2013 roku wyremontowaliśmy część parkingu od strony Dworcowej, w tym roku przebudowana zostanie druga część. Wyznaczone zostaną nowe stanowiska, zabezpieczymy miejsca dla niepełnosprawnych, pojawią się również elementy małej architektury. Duże inwestycje czekają nas na drogach gminnych. W najbliższych miesiącach rozpoczynamy pierwszy etap budowy ulic: Jaworowej w Łące, Leśnej w Wiśle Małej, Szafirowej i Granitowej w Pszczynie. Wśród zadań inwestycyjnych znalazły się również takie, jak: wykonanie projektu oraz budowa ul. Chochółki w Pszczynie, wykonanie nakładki na ul. Narcyzów oraz na łączniku ul. Orlej i Pawiej w Wiśle Małej. Plan inwestycyjny zakłada także odwodnienie ul. Miłosza oraz przebudowę ul. Musioła w Pszczynie. Bieżące utrzymanie dróg w tegorocznym budżecie to kwota 2,4 mln zł, inwestycje na drogach to kwota 3,3 mln zł. W każdym kolejnym roku udaje nam się zwiększać kwoty przeznaczane na inwestycje. W 2014 roku wynosi ona 16 mln zł, czyli 2 mln zł więcej niż w roku 2013. styczeń 2014 nr 1 (1)

Zamierzamy nadal realizować rozpoczęte już inwestycje wieloletnie: trwa rozbudowa przedszkola w Ćwiklicach oraz rozbudowa szkoły w Jankowicach, planujemy zakończyć modernizację „Koszar Ułańskich” czyli miejskiego targowiska. Będziemy kontynuowali budowę placów zabaw. Nowe powstaną w Rudołowicach, Jankowicach, Porębie, a także, przy SP nr 4 w Pszczynie. W Wiśle Małej plac zostanie rozbudowany.

Jak skomentuje pan informacje na temat połączenia plKs pszczyna z Ks Jastrzębie Borynia? Z wielkim niepokojem przyjąłem informacje o tym, że sekcja drugoligowego klubu siatkarek PLKS-u Pszczyna zostanie połączona z KS Jastrzębie Borynia. W tej sprawie zaprosiłem zarząd, który przedstawił sytuację. Niestety od dłuższego czasu dochodziły do mnie informacje o trudnej sytuacji finansowej. Mimo że klub jako jedyny w gminie miał największe wsparcie sponsorów, nie udało się ustabilizować budżetu. Władze klubu od dłuższego czasu starają się regulować zaległości, ponieważ nie wystarcza, żeby na bieżąco płacić swoje zo-

bowiązania. Umowa przedwstępna zakłada, że nazwa klubu w pierwszym sezonie współpracy będzie brzmiała PLKS Pszczyna – KS Jastrzębie Borynia, rok później KS Jastrzębie Borynia – PLKS Pszczyna. W trzecim sezonie może dojść już do zmian w nazwie. Budżet miasta wspiera rozwój pszczyńskiego sportu w postaci dotacji dla prawie wszystkich klubów sportowych. W 2011 roku na bieżącą działalności siatkarek przekazaliśmy 119 616 zł, w 2012, kiedy klub awansował do I ligi, z miejskiej kasy przeznaczyliśmy 150 480 zł natomiast w ubiegłym roku PLKS Pszczyna otrzymał 118 580 zł. Utrzymanie sekcji drugoligowego zespołu kosztuje ok. 400 000 zł. Budżet klubu uczestniczącego w rozgrywkach I ligi to koszt na poziomie 800 tys. zł do 1 mln. Rocznie wszystkie kluby sportowe działające na terenie gminy otrzymują wsparcie. Jest to kwota około miliona złotych. Są to dotacje, stypendia sportowe, kontrakty trenerskie oraz koszty związane z utrzymaniem obiektów. Nie licząc kosztów remontów i wydatków związanych z inwestycjami. Kluby korzystające z miejskich obiektów nie ponoszą także żadnych opłat.

Jeżeli klub będzie nadal pszczyński, władze klubu mogą liczyć na dotychczasowe wsparcie ze strony miasta. W przeciwnym razie nie będzie podstaw do tego, żeby z budżetu gminy przekazać dotację. Mając na uwadze dobro klubu, rozumiem, że przyjęte rozwiązanie jest jedyną drogą na uratowanie drużyny przed ogłoszeniem upadłości i wycofaniem PLKS-u z rozgrywek, pamiętać jednak trzeba, że priorytetem dla mnie jest wspieranie finansowe i merytoryczne pszczyńskiego sportu.

Jakie według pana są obecnie największe problemy pszczynian? Problemów w mieście jest dużo. Oczywiście podstawowym są drogi i chodniki. Sieć dróg w gminie Pszczyna jest rozległa. Nie sposób, żeby wszystkie drogi wyremontować i utrzymać na nich dobrą nawierzchnię. Tym bardziej, że aż połowa dróg jest drogami szutrowymi. Od wielu lat nasze starania idą w tym kierunku, aby wszystkie możliwe środki przeznaczać właśnie na remont infrastruktury drogowej. Drugim poważnym i ciężkim do rozwiązania problemem jest transport lo-

kalny, tym bardziej że ustawodawstwo w tej materii zmienia się bardzo płynnie. Dziś Pszczyna jest źle skomunikowana w zakresie transpor tu, szczególnie z takimi miejscowościami jak Pawłowice, Suszec, Miedźna. Natomiast całkiem dobra komunikacja drogowa i kolejowa występuje pomiędzy Bielskiem, Katowicami i Tychami. Należy pamiętać, że kwestie transpor tu wiążą się z trudnymi decyzjami, gdyż po stronie bur mistrza leży tylko i wy łącz nie transport lo kal ny czy li wewnątrz gminy. Połączenia do Pawłowic, Miedźnej czy Suszca to transport mię dzyg min ny i bur mistrz nie ma moż li wo ści praw nej, że by ta ki transport zorga ni zować. Stąd współpraca ze starostwem powiatowym, gdzie każda ze stron przygotowuje swój plan komunikacji. Będziemy je korelować, tak aby pod koniec tego roku lub na początku przyszłego w Pszczynie powstała lepsza komunikacja, a transport pomiędzy poszczególnymi miejscowościami był znacznie ułatwiony.

Dziękuję za rozmowę.

9


Panorama społeczna

Czy PaLeja znów będzie atrakcją Pszczyny? Eugeniusz Słowik

Okazały biurowiec Generalnej Dyrekcji Dóbr Książęcych dziś znajduje się w rękach prywatnego właściciela. Nie podoba się to zarówno władzom, jak i mieszkańcom. Uważają oni, że obiekt tylko niszczeje, a niewykorzystanie jego historycznej wartości jest zwyczajnym marnotrawstwem.

KsiążęCe DoBra, pierwsza woJna ŚwiaTowa, pleBisCyTy Generalną Dyrekcję Dóbr Książęcych założył Fryderyk Erdmann. Pracowali w niej urzędnicy sprowadzeni z Niemiec, którzy dbali o odpowiednie zarządzanie szlacheckim mieniem. Pierwsza siedziba książęcej administracji znajdowała się w innej kamienicy, ale machina urzędnicza wciąż się rozrastała. Z tego powodu z inicjatywy Jana Henryka XI w 1902 roku wybudowano neogotycki budynek, który ze względu na swoją monumentalność zaczął być nazywany „Palais”, czyli z języka francuskiego pałac. Mieszkańcy Pszczyny spolszczyli tę nazwę i stąd budynek znany jest głównie jako „Paleja”. Paleja pełniła bardzo ważne funkcje w czasie I wojny światowej. W 1914 roku znajdowała się tu Kwatera Główna wojsk cesarza niemieckiego Wilhelma II. Mieszkający w tym czasie w pszczyń-

skim zamku władca urzędował właśnie w Palei. Z tego powodu w pruskiej prasie Pszczynę nazywano „Małym Berlinem”. W budynku przy dzisiejszej ulicy Witolda Antesa zapadło wiele ważnych dla historii decyzji. Z biurowca Generalnej Dyrekcji Dóbr Książęcych został wysłany telegram Arthura Zimmermanna, który spowodował, że Stany Zjednoczone przyłączyły się do wojny. Po zakończeniu I wojny światowej Paleja również pełniła ważne funkcje. Od 1920 do 1922 roku budynek był siedzibą Powiatowej Międzysojuszniczej Komisji Kontrolnej, która podejmowała tu ważne dla plebiscytu śląskiego decyzje. Następnie w Palei mieścił się wojskowy lazaret i koszary. W latach 60-tych zdecydowano, by budynek służył jako szpital powiatowy.

TruDne losy palei W 2007 roku właścicielem budynku został Artur Dyna, który kupił go od Starostwa Powiatowego. Jego działania nie zadowalają mieszkańców i władz Pszczyny. Właścicielowi Palei zarzuca się zaniedbania. Choć twierdzi on, że wykonuje różne prace związane z budynkiem, to pszczynianie mają inne zdanie na ten temat. Oskarża się go również o to, że nie reaguje na wezwania Śląskiego Wojewódzkiego

Konserwatora Zabytków. Inny zarzut to przeprowadzanie robót pomimo braku zgody. – Paleję kupiła jakaś prywatna osoba i teraz budynek niszczeje. Podobno miał ją remontować, ale na nic takiego się nie zanosi. Starostwo powinno w jakiś sposób wpłynąć na właściciela – twierdzi pan Edward, mieszkaniec gminy. Pan Edward nie jest jedyną osobą, która twierdzi, że Paleja, będąca własnością Artura Dyny, niszczeje. W podobnym tonie wypowiedział się ksiądz Marian Neugebauer. Należy pamiętać, że pszczyńska Paleja to bodajże ostatni tak okazały budynek z zasobów książęcych. W jej murach kryje się bogata historia. Wielka szkoda dla mieszkańców regionu i dla całego dziedzictwa powiatu, że do dzisiaj nie została odrestaurowana. Niestety, przekazanie obiektu w ręce prywatnego inwestora nic nie wniosło. Myślę, że władze przystąpiły do tej transakcji z wielką nadzieją na zmiany, więc nie dziwi mnie, że teraz starostwo próbuje odzyskać budynek, który wciąż niszczeje. Wiem, że mieszkańców cała sprawa bardzo denerwuje i większość podpisałaby się obiema rękami pod wszelkimi procesami przejęcia obiektu, gdyż nic nie wskazuje na to, żeby aktualny właściciel miał plany dotyczące re-

Szpital w pszczynie Mogłoby się wydawać, że szpital znajdujący się przy ulicy Antesa jest źle zarządzany. Jesienią ubiegłego roku Polskę obiegła informacja na temat nieporozumienia, jakie zaszło pomiędzy Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, a pszczyńską placówką. Czy to oznacza, że szpital w Pszczynie ma problemy z funkcjonowaniem? W marcu 2011 roku rozpoczął się całkiem nowy etap dla pszczyńskiego szpitala. Kierownictwo nad placówką objęła wtedy sosnowiecka spółka Centrum Dializa, która zgodnie z umową ma ją dzierżawić przez 20 lat. Nowy zarządca nie czekał z wprowadzaniem zmian i przystąpił do restrukturyzacji. Między innymi zmniejszono liczbę pracowników oraz przystąpiono do inwestycji. – Szpital po przejęciu w marcu 2011 roku przez spółkę Centrum Dializa musiał przejść głęboką restrukturyzację. W momencie przejęcia placówka była w katastrofalnej kondycji finansowej oraz bardzo trudnej sytuacji organizacyjnej. Kontrakt z NFZ spadał, a straty powiększały się – mówi

10

lek. med. Kamil Rudawiec, dyrektor szpitala w Pszczynie. – W ciągu ponad 1,5 roku spółka dokonała bardzo radykalnej restrukturyzacji, zgodnie z wcześniejszymi analizami znacznie ograniczono personel, dostosowując stan zatrudnienia do aktualnego poziomu kontraktu. Jednocześnie zainwestowała ponad 10 mln zł w remont infrastruktury szpitala oraz doposażenie w sprzęt medyczny. Największą inwestycją Centrum Dializa był otwarty w listopadzie 2012 roku oddział kardiologii inwazyjnej. Adaptacja i remonty oraz wyposażenie oddziału i pracowni hemodynamiki pochłonęły około 3,5 mln zł – dodaje Rudawiec. W listopadzie ubiegłego roku Polskę obiegła informacja na temat

nieprawidłowego wykorzystania przez szpital sprzętu otrzymanego od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Chodziło o łóżka przeznaczone dla pacjentów oddziału geriatrycznego. Okazało się, że część sprzętu przekazanego placówce przez fundację znajdowała się na kardiologii. Z tego powodu zdecydowano, by odebrać go i przekazać innym szpitalom. Joanna Krzystolik, która pełniła wtedy funkcję dyrektora, w wydanym oświadczeniu przyznała, że placówce jest przykro z powodu umieszczenia części łóżek na oddziale kardiologicznym. Podkreśliła ona również, że sprzęt dobrze służył pacjentom, a szpitalowi zależy na dobrej współpracy z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Mimo to fundacja ode-

nowacji budynku – opowiada ksiądz Marian Neugebauer. Na problem Palei władze powiatu nie są obojętne. Padł między innymi pomysł, by budynek wywłaszczyć. Jesienią ubiegłego roku Starosta Paweł Sadza zwrócił się w tym celu do Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, by ten złożył odpowiedni wniosek. Następnym krokiem będzie wyłonienie rzeczoznawców, którzy pojawią się w Palei. Będą oni musieli wycenić aktualną wartość dawnego biurowca Generalnej Dyrekcji Dóbr Książęcych. Jeśli operacja się uda, to Paleja przestanie być własnością Artura Dyny, któremu trzeba będzie wypłacić odszkodowanie.

inne zaByTKi również maJą proBlemy Trudna historia Palei nie jest wyjątkiem. W Świętochłowicach za 173 tysiące złotych sprzedano zrujnowany zameczek z XIX wieku, który należał do Donnersmarcków. Podobnie stało się z innym obiektem, będącym niegdyś w posiadaniu tej magnackiej rodziny. W Siemianowicach Śląskich pałac Donnersmarcków miasto sprzedało za 311 tysięcy złotych. Nowy właściciel miał duże plany związane z nabytym budynkiem. Okazały się one jednak tylko szumnymi zapowiedziami, z których nic nie wyszło, a obiekt zmienił właściciela. W ubiegłym roku pałac Donnersmarcków został wykupiony

przez Grupę Saternus. Firma ma zamiar otworzyć tu między innymi, restaurację, salę imprez okolicznościowych i pokoje gościnne. Nieciekawa sytuacja jest we Wrocławiu. Tam w opłakanym stanie znajduje się pałac Oppersdorfów oraz kaplica przy ulicy Żabia Ścieżka. Oba budynki popadają w ruinę, a ich właściciele nie reagują na pisma miejskiego konserwatora zabytków. Dużo szczęścia ma natomiast pałac w Kamieńcu. Budynek z XVII wieku był w opłakanym stanie, gdy pierwszy raz zobaczyło go małżeństwo z Warszawy. Nie zniechęciło ich to jednak do zakupu. Para postanowiła uratować zabytek, co jej się udaje, bo pałac z każdym dniem nabiera coraz to większego blasku. Powyższe przykłady pokazują, że zjawisko nierzetelnego podejścia nowych właścicieli do kupowanych zabytkowych obiektów nie jest tylko problemem Pszczyny. Trudno bowiem zweryfikować w momencie sprzedaży zabytku prawdziwe intencje nabywcy. Należy jedynie trzymać kciuki, aby udało się odzyskać Paleję. Z pewnością, ze względu na wielkie bogactwo historyczne, zasługuje ona na szczególne miejsce wśród atrakcji Pszczyny i taką atrakcją powinna zostać. Dawid Kwiecień

szpital w Pszczynie

brała łóżka i przekazała je oddziałom w Rydułtowach, Częstochowie i Katowicach. Nie oznacza to jednak, że szpital w Pszczynie nigdy nie skorzysta już ze wsparcia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Fundacja nie wyklucza możliwości dalszej współpracy. Jeśli szpital będzie miał uzasadnioną potrzebę, to Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy może podarować mu niezbędny sprzęt. Warunkiem jest jednak przestrzeganie zasad. Do sprawy WOŚP-u i odebranego sprzętu odniósł się również Kamil Rudawiec, dyrektor szpitala w Pszczynie. – Sprawa WOŚP odbiła się szerokim echem i zaskoczyła nas. Wprawdzie umowa z fundacją zastrzegała, że sprzęt jest prze-

znaczony na geriatrię, jednak wcześniejszy punkt umowy podkreślał, że ze sprzętu należy korzystać. Dyrektor szpitala zadecydował, że sprzęt niewykorzystywany w danej chwili na geriatrii powinien służyć pacjentom tam, gdzie aktualnie się znajdują. Kontrakt na geriatrię był bardzo niski i szybko został wykorzystany. Stąd też brak pacjentów w końcówce roku na tym oddziale. Natomiast na innych oddziałach przebywało około 60 pacjentów powyżej 70 roku życia, co stanowiło około 30 % wszystkich hospitalizowanych. Czy dyrektor szpitala nie może decydować, gdzie dany sprzęt jest w danej chwili? Chciałbym również podkreślić, że zarząd spółki zadecydował o zakupie takiego samego sprzętu, aby po zabraniu go przez WOŚP w pszczyńskim szpitalu poziom leczenia pacjentów w zaawansowanym wieku nie pogorszył się – tłumaczy Kamil Rudawiec. Wątpliwości mogły budzić także wyniki kontroli, jaką pod koniec roku przeprowadziła dr Elżbieta Rabsztyn. Według niej do badań przeprowadzanych w laboratorium używano przeterminowanych odczynników. Problemem był również brak diagnostów laboratoryjnych. – Zgodnie z moją wiedzą znaleziono tylko jeden przeterminowany odczynnik – odpowiada na zarzuty Kamil Rudawiec, dyrektor pszczyńskiej placówki. – Mieliśmy też różne zdania

z Konsultantem na temat przeprowadzonej kontroli. Przeanalizowaliśmy jednak sytuację oraz protokół kontroli Konsultanta w Dziedzinie Diagnostyki Laboratoryjnej. Oczywiście zarządzający szpitalem nie przeszedł nad tym protokołem do porządku dziennego i niemal natychmiast rozpoczęto wdrażanie zaleconych zmian – tłumaczy dyrektor. Obecna sytuacja pszczyńskiej placówki jest dobra. W ciągu ostatnich trzech lat zarysował się trend wzrostowy w zakresie specjalistycznych świadczeń medycznych, wśród których znajdują się między innymi: dializa ciągła na oddziale intensywnej opieki medycznej, zabiegi gastrologiczne wspomagające diagnostykę oraz leczenie, a także endoplastykę kolana. Placówka wprowadziła również zabiegi endoplastyki stawu biodrowego. W 2013 roku szpital jako całość wykonał kontrakt z NWZ. Teraz przygotowuje się do kontraktowania na rok 2015. W planach jest między innymi uzyskanie finansowania kardiologii nieinwazyjnej, przynajmniej w zakresie ratowania życia. Szpital chce również skupić się na jakości wykonywanych świadczeń medycznych. Zmianom uległo stanowisko dyrektora. Od 9 stycznia tego roku jest ono zajmowane przez Kamila Rudawca, który wcześniej kierował szpitalem w Łasku. Kamil Rudawiec jest także absolwentem studiów MBA. styczeń 2014 nr 1 (1)


Panorama powiatowa

Kompromis TAK determinacja jeszcze rozmowa z PAWłeM SADzą, Starostą Powiatu Pszczyńskiego

bardziej

Adrian Larisz

marek szeles: nie żal panu pszczyńskich siatkarek, które być może będą już niebawem reprezentować Jastrzębie zdrój? Jeżeli dalej pozostaną pszczyńskie, będzie wszystko OK, ale jeżeli rzeczywiście po latach Pszczyna zniknie z nazwy, będzie to niepowetowana strata. Rynek sportowy nie jest obecnie rynkiem łatwym. Pieniądze na finansowanie sportu trzeba pozyskiwać z różnych źródeł. Czasem problemy finansowe klubów zmuszają do podejmowania trudnych decyzji. Lepsze jednak takie rozwiązanie, aniżeli likwidacja klubu, nieprawdaż?

a propos likwidacji. niektórzy twierdzą, że powiat znajdujący się pomiędzy województwem a gminą, to najsłabsze ogniwo w trójdzielnej strukturze samorządu? Powiat niesłusznie nazywany jest niechcianym dzieckiem reformy samorządowej. Gdyby go nie było, mieszkańcy Pszczyny i okolicznych gmin, aby uzyskać paszport, zmuszeni by byli do przynajmniej dwukrotnego wyjazdu do Katowic, podobnie jak rejestrujący samochód czy starający się o pozwolenie na budowę. Uprawnienia powiatu w odróżnieniu od gminy mają charakter bardziej regionalny, ale też prawie całkowicie wyeliminowaną przez prawo uznaniowość w podejmowaniu decyzji. Trudniej nam przez to kreować politykę rozwoju regionu, co nie znaczy, że jest to niemożliwe. Te możliwości zależą przede wszystkim od umiejętnego gospodarowania pieniędzmi. Trzeba nie lada wysiłku, aby np. regulować zaległości szpitala, pozyskiwać środki zewnętrzne, administrować wszystkimi jednostkami zwiększając ich możliwości finansowe, a przy tym wszystkim realizować inwestycje na poziomie ok. 20% całego budżetu! Pamiętajmy, że wpływy z podatku do powiatu są znacznie niższe, niż gminy. Mimo to nam się ta sztuka udaje!

regionalność powiatu wynika z faktu, że jest związkiem gmin, które go tworzą. Jak zatem ocenia pan współpracę z burmistrzem i wójtami w powiecie pszczyńskim? W skład powiatu wchodzi 5 gmin wiejskich i jedna gmina miejsko-wiejska. Specyficzny to układ rzutujący na obszary kontaktu. Mogę jednak z przekonaniem powiedzieć, że współpraca jest dobra. To tak, jak w małżeństwie. Są chwile, kiedy świetnie się rozumiemy, ale bywają momenty, kiedy potrzeba więcej wysiłku, aby wypracować kompromis. Z reguły nie wchodzimy sobie w kompestyczeń 2014 nr 1 (1)

tencje. I tu pojawia się element, o którym samorządowcy nie lubią mówić, a ja chciałbym o nim wspomnieć. Wbrew pozorom w samorządzie nie da się uciec od polityki. Sztuką jest jednak uprawiać politykę zgodnie z jej intencją. Polityka to sposób porozumiewania się, znajdowania kompromisów. Dla mnie polityk to mąż stanu, człowiek zmierzający do zgody. I za taką formą polityki opowiadam się w samorządzie.

a jednak w przypadku palei zamiast kompromisu rozważa pan możliwość wywłaszczenia jej właściciela, mimo że własność jest rzeczą świętą. Co skłania pana, aby iść na wojnę z tą świętością? Przede wszystkim obecny stan tego niegdyś pięknego budynku oraz jego wspaniała historia. Jestem naprawdę zdeter minowany, by podjąć wszelkie możliwe decyzje, aby jego świetność przywrócić. Obecny właściciel przez 6 lat niewiele w tym kierunku zrobił. Nie respektuje też ustawy o ochronie zabyt-

ków. Nie mam zamiaru walczyć z świętym prawem własności, ale nie będę też obojętnie patrzył, jak niszczeje obiekt, który dla mieszkańców Pszczyny ma ogromną, historyczną i sentymentalną wartość. Posiadanie zabytku to nie tylko splendor, chwała i prawa, ale przede wszystkim obowiązki. Nie tylko w mojej opinii z wypełnianiem tych obowiązków przez właściciela nie jest najlepiej.

przełom roku to czas podsumowań. Jakie zdarzenia w roku 2013 wyróżniłby pan jako najważniejsze w powiecie? Cały rok 2013 był szczególny. Według mnie jego wyjątkowość i ważność podkreślała wielkość budżetu powiatu (największy w jego dotychczasowej historii) i pozyskanie kolejnych wielkich pieniędzy na remonty dróg, które są dla mnie priorytetem. Ale to jest temat na kolejny obszerny artykuł. Zapewne dla mieszkańców ważne były również inne wydarzenia, jak protest przeciwko lokalizacji kompostowni Remondisu tuż obok osie-

dla Kolonia Jasna i Łąki oraz to, że możemy jeździć już obwodnicą.

a czym będzie się charakteryzował rok 2014 w powiecie pszczyńskim? Kontynuacją wielu prac remontowych na drogach powiatowych i przygotowaniem do wykorzystywania kolejnych środków Unii Europejskiej. Będziemy też mogli w tym roku cieszyć się ze spłaty ostatnich już zaległości starego szpitala. Przypomnę jedynie, że do dziś udało się nam spłacić 25 z 30 milionów złotych zadłużenia.

Czy lubi pan pieczarki? podobno w pszczynie trochę one „śmierdzą”. Czy ma pan wpływ na to, żeby mniej „śmierdziały”? Pieczarki lubię, owszem. Problem odoru powstającego przy produkcji podłoża pod uprawę pieczarek, to problem obecny w Pszczynie od 20 lat. Miniony rok był przełomowy, jeżeli chodzi o intensywność

działań mieszkańców zmuszających właściciela zakładu do pracy nad ograniczeniem szkodliwości odorowej. Niestety, Ministerstwo Środowiska po kilku latach zawiesiło prace nad ustawa odorową, nad czym bardzo ubolewam, bo mogę działać jedynie w granicach prawa. Dziś Starosta w ramach swoich kompetencji wydaje m.in. pozwolenia na emisje gazów. Sęk jednak w tym, że to nie te gazy śmierdzą. Odór wydobywa się z gromadzonego na wolnym powietrzu podmiotu kurzego, mieszanego ze słomą. Jedyną regionalną instytucją mogącą np. zamknąć zakład, bądź przeprowadzić w nim kontrole pod tym kątem, jest Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. My ze swojej strony restrykcyjnie podchodzimy do tematu wydania pozwolenia na emisję gazów. Swoją drogą właściciel zakładu nie posiada go od października 2012 roku. Jednak różnego typu działaniami motywujemy go do ograniczenia uciążliwości.

Dziękuję za rozmowę.

11


Panorama interwencji

„Śmierdzące”

pieczarki Problem z zakładem Ryszarda Wrony nie trwa od wczoraj. Pszczynianie borykają się z nim od wielu lat, ale twierdzą, że do tej pory wszystkie sprawy związane z przykrym zapachem były zamiatane pod dywan. Brak konkretnych działań spowodował, że mieszkańcy osiedli Powstańców Śląskich, Polne Domy, Piłsudskiego i Podstarzyniec oraz sołectw Jankowice, Studzienice i Piasek zdecydowali się we wrześniu na powołanie Stowarzyszenia Na Rzecz Pszczyny. Jak mówią, ich celem jest przywrócenie normalności w codziennym życiu gminy oraz wyeliminowanie odoru, który powstaje przy okazji procesów zachodzących w firmie.

właŚCiwie, To Co TaK ŚmierDzi? Do produkcji podłoża do uprawy pieczarek wykorzystuje się między innymi pomiot kurzy, słomę oraz gips. Surowce są mieszane ze sobą na otwartej przestrzeni, przez co dochodzi do emisji niezorganizowanej czyli wszechobecnego smrodu. Mieszkańcy Pszczyny najbardziej skarżą się właśnie na ten etap produkcji. Do powstawania nieprzyjemnych zapachów dochodzi również podczas innych procesów. Raport Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wskazuje, że przyczyną emisji substancji zanieczyszczających do powietrza jest także przerzut mieszanki kompostowej

pomiędzy komorami mieszania i fermentacji, naziemny i podziemny zbiornik ścieków, fermentacja tlenowa, przerzut mieszanki kompostowej z komór fermentacji do komór pasteryzacji oraz pasteryzacja.

oBrona To anTywrona Powołanie Stowarzyszenia Na Rzecz Pszczyny nie jest jedynym krokiem, na który zdecydowali się mieszkańcy gminy. Część z nich postanowiła założyć stronę internetową www.antywrona.pl, poprzez którą chcą nagłaśniać sprawę nieprzyjemnego zapachu i problemów z nim związanych. Jak sami o sobie mówią, nie zależy im na polityce ani autopromocji. Osoby związane z witryną AntyWrona twierdzą, że ich jedynym celem jest rozwiązanie tego problemu. Na swojej stronie przedstawiają między innymi informacje na temat procesów technologii produkcji podłoża do uprawy pieczarek, mapę uciążliwości odorowej, informatorium, a także porady dotyczące działań, jakie mogą podjąć mieszkańcy.

oŚwiaDCzenie Bez KomenTarza... Niestety przedstawiciele zakładu nie chcieli udzielić nam komentarza na temat „sporu” z mieszkańcami Pszczyny. Aktualne stanowisko Ryszarda Wrony, producenta

podłoża do uprawy pieczarek, przedstawione jest w oświadczeniu, które pod koniec października przesłał do pszczyńskich mediów. Czytamy w nim między innymi, że firma dokłada wszelkich starań, by problemy związane z nieprzyjemnym zapachem ograniczyć do minimum w jak najkrótszym czasie. Ponadto Ryszard Wrona w swoim oświadczeniu wspomina również, że inwestuje w technologie zmniejszające uciążliwości związane z produkcją podłoża. W tym celu wybudowano płuczkę wodną, która ogranicza ilość amoniaku. Planuje on także zabudowanie taśmociągów, przygotowanie boksów zabezpieczających kurzy podmiot przed warunkami atmosferycznymi oraz inwestycję w filtr biologiczny.

lisTa zarzuTów JesT Dłuższa W październikowe oświadczenie nie wierzą osoby związane ze stroną antywrona.pl. Według nich to nie pierwsza tego typu deklaracja ze strony producenta podłoża do pieczarek. Od 1992 roku zakład złożył już ich kilka, a wszystkie z nich były utrzymane w podobnym tonie i nie zostały zrealizowane. Lista zarzutów przeciwko producentowi podłoża do uprawy pieczarek jest bardzo długa. Nieprzestrzeganie podstawowych zasad współżycia społecznego, lekceważe-

Firma „Produkcja Podłoża pod Uprawę Pieczarek” ryszarda Wrony to duże przedsiębiorstwo zatrudniające ponad 100 osób. Ma kilkuset współpracowników i dostarcza towar dla ponad półtora tysiąca klientów. Nie wszyscy mieszkańcy gminy są jednak zadowoleni z takiej wizytówki regionu. Przyczyną jest specyficzny zapach, który powstaje w wyniku działalności zakładu. Mieszkańcy twierdzą, że jest on bardzo uciążliwy, przez co uniemożliwia im spędzanie czasu na świeżym powietrzu, a otworzenie okna w ciepły, letni dzień bardzo często jest niemożliwe

nie współmieszkańców i brak poszanowania dla obowiązujących przepisów – wymienia administrator portalu antywrona.pl – Od 25 października 2012 roku zakład działa bez pozwolenia na emisję gazów i pyłów do atmosfery, a także bez zezwolenia wodno-prawnego. Do tego dochodzą inwestycje prowadzone bez zezwolenia. W ostatnim czasie Inspektorat Nadzoru Budowlanego złożył w tym zakresie zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Pszczynie. Prowadzone było tam także postępowanie z zawiadomienia Burmistrza Miasta Pszczyny, ale zostało umorzone – opowiada administrator strony antywrona.pl (nazwisko do wiadomości redakcji).

płuCzKa woDna JesT, ale smróD Też Niestosowanie się do przepisów oraz brak poszanowania dla współmieszkańców to nie jedyne oskarżenia stawiane przez pszczynian. Zarzuty dotyczą również samego przebiegu produkcji. AntyWrona wskazuje między innymi na nieumiejętne korzystanie z płuczki wodnej oraz nieszczelność budynków. – Wydzielanie substancji odorowych oraz amoniaku miało zostać znacząco zredukowane poprzez inwestycję w płuczkę wodną. Powstała ona z dofinansowania Funduszu Ochrony Środowiska i ma podobno skuteczność 66,7%. Trzeba jednak

umiejętnie z niej korzystać, by była skuteczna. Przeprowadzona w lipcu 2013 roku kontrola WIOŚ wykazała liczne nieprawidłowości, polegające między innymi na nieszczelnościach budynków, otwarciu hal produkcyjnych, zdemontowaniu świetlików, co powoduje powstawanie emisji niezorganizowanej, która powinna być skierowana do emitera przez płuczkę wodną. W dodatku szereg procesów produkcyjnych odbywa się w dalszym ciągu na wolnym powietrzu, co powoduje rozprzestrzenianie się odoru – tłumaczy administrator strony antywrona.pl. Producent podłoża do uprawy pieczarek ma więc do przeprowadzenia sporo inwestycji, jeśli chce pokazać mieszkańcom Pszczyny, że zależy mu na tym, by działalność jego zakładu była jak najmniej uciążliwa. Co prawda, jest jednym z największych pracodawców w tym rejonie, za co należy go cenić, ale z drugiej strony dobro mieszkańców jest równie ważne, jak praca zatrudnionych i zyski firmy. – Jeżeli właściciele będą w dalszym ciągu prowadzili swoje działania w ten sam, niezmienny od lat sposób, będziemy czynić starania, aby doprowadzić do likwidacji i zamknięcia uciążliwego zakładu – deklaruje administrator strony antywrona.pl. Dawid Kwiecień

antywrona.pl

12

styczeń 2014 nr 1 (1)


Panorama wspomnień Ciekawy projekt śląskiego fotografa Tomka Kiełkowskiego

LINIE cZASu W jednej chwili można przenieść się dziesiątki lat wstecz i sprawdzić, jak to samo miejsce wygląda dziś. efekt? Oszałamiający. Jego autorem jest śląski fotograf Tomek Kiełkowski. Projekt nosi nazwę Linie Czasu, a jego kontynuacją jest poniekąd tegoroczny kalendarz Bytomia wydany na 760-lecie miasta

czyli przeszłość połączona ze współczesnością Zdjęcia: Tomasz Kiełkowski

Kiełkowski w dorobku ma już kilka udanych projektów (Symetrie Modernizmu, Przestrzenie Art Deco, Projekt PKP). Miłośnik architektury, fotografii, modernizmu i Górnego Śląska. Linie Czasu to bodaj najgłośniejsze z jego przedsięwzięć. Pewnie dlatego, że zdjęcia budzą ogromne emocje. Ukazują miejsca i obiekty, głównie w Katowicach i w Bytomiu, do których Górnoślązacy mają ogromny sentyment. Najistotniejsze założenie to jak najdokładniejsze oddanie miejsca z archiwalnego obrazu 100, 50 czy 30 lat później. Można potem łatwo ocenić, które z nich, te sprzed lat czy obecne, wyglądają korzystniej. Sam autor nie ma zbyt dużych wątpliwości. – Miejsca z przeszłości wyglądają lepiej – uważa. – Dominuje ład i porządek, a sama przestrzeń jest bardziej uporządkowana. Te zdjęcia mają edukować, przypostyczeń 2014 nr 1 (37)

minać o przeszłości, ale mogą też stanowić pewien materiał dla osób odpowiadających za to, jak wyglądają nasze miasta – twierdzi.

z TeJ sameJ perspeKTywy Obecnie Linie Czasu ukazują ponad 20 różnych miejsc. Jest wśród nich m.in. Drogowa Trasa Średnicowa w latach 80., katowicka ulica 3 Maja w 1915 roku, bytomski Rynek w 1909 roku, Dom Handlowy Ślązak w latach 70. Obok materiałów archiwalnych znajdują się obecne fotografie dokładnie tych samych miejsc. Mają dokładnie taki sam kadr, ogniskową, kąt widzenia. Słowem – są ich kopią uchwyconą kilkadziesiąt lat później. Na stronie linieczasu.pl użytkownik otrzymuje nowatorski system, dzięki któremu, za pomocą suwaka, można dokładnie uchwycić zmiany na fotografiach. Kiełkow-

ski tłumaczy, że praca nad jedną pozycją to kilka godzin wytężonej pracy. Polega na odszukaniu miejsca, z którego fotografia została wykonana, zrobieniu jego idealnego odwzorowania, o dokładnie takiej samej ogniskowej i mozolna obróbka w programie graficznym. – Nie każde archiwalne zdjęcie nadaje się do takiej przeróbki. Często zdarza się, że o ile istnieje budynek znajdujący się na fotografii, to nie ma miejsca, z którego została zrobiona – podkreśla Tomek i dodaje, że przed rozpoczęciem prac, musiał przebrnąć przez sporą ilość archiwaliów. Wybrał tylko te, które się nadawały. – W ubiegłym roku nie miałem zbyt wiele czasu, ale w tym będę chciał dodać kolejne miejsca – zapewnia. Jak zapowiada, na pewno znów pojawią się te z Katowic i z Bytomia, ale też innych śląskich miast. – Szczegól-

nych preferencji nie mam. Wszystko zależy od dostępności materiałów, głównie zdjęć i pocztówek – wyjaśnia Tomek. Osoby, które dysponują ciekawymi archiwami zaprasza do kontaktu poprzez stronę internetową projektu.

na TyCh samyCh zaKupaCh Linie Czasu spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem społecznym. Nic więc dziwnego, że władze Bytomia zaprosiły Kiełkowskiego do przygotowania niezwykłego kalendarza 2014 na 760-lecie miasta. Tym razem stare pocztówki połączono ze współczesnymi zdjęciami. Nad wydaniem kalendarza pracowało mnóstwo osób: graficy, fotografowie, znawcy i pasjonaci historii, kolekcjonerzy pocztówek. Stare łączy się z nowym w niezwykle symetryczny, spójny i harmonijny sposób.

Po jednej stronie ulicy stoją samochody z lat 20., a po drugiej współczesne, w jednym miejscu zakupy robią damy z początków ubiegłego stulecia i obecni mieszkańcy Bytomia. Oba światy łączy jedno: piękna bytomska architek-

tura. – Przedsięwzięcie jest wprawdzie nietypowe, ale jego efekt jest na pewno zadowalający – jak zwykle skromnie o swojej pracy mówi Kiełkowski.

13

łukasz respondek


Panorama zmiany Kolejka linowa w Parku Śląskim – reaktywacja

A K L E a w o N godnie zastąpiła

starą ELKę sTara elKa (1967 – 2006) Elektryczne Linowe Koleje powstały – jak niemal wszystkie inwestycje w tamtych latach – w czynie społecznym. Budowaną przez dwa lata atrakcję otwarto 7 września 1967 roku. Przez prawie 40 lat swojego funkcjonowania kolejka krzesełkowa przewiozła 15,5 miliona pasażerów. Jednocześnie mogło nią podróżować 1200 osób. Trasa miała prawie 6 kilometrów i składała się z trzech two-

14

rzących trójkąt stacji. Kolejka kursowała od Stadionu Śląskiego do Wesołego Miasteczka i od lunaparku do Planetarium Śląskiego m.in. nad śląskim zoo. Elka jeździła średnio 10 metrów nad ziemią. Przejazd całej trasy zajmował prawie godzinę. Największe oblężenie Elka przeżywała podczas Święta Trybuny Robotniczej i 22 lipca. Wtedy kursowała nawet do trzeciej w nocy. Starsi bywalcy mogą pamiętać, że przy wej-

Krzesełkowa kolej jeździła w parku Śląskim przez 39 lat

ściu na każdą stację działały automaty z biletami, a pracownicy kolejki nosili te same spodnie oraz koszulki w trzech głównych kolorach: żółtym, niebieskim oraz czerwonym. Elka była otwarta jedynie w sezonie letnim, w okresie od ostatniego weekendu kwietnia do połowy października. Jeździli nią m.in. znani muzycy, aktorzy i komunistyczni dygnitarze. Ostatni kurs kolejki odbył się w październiku 2006 roku.

nowa elKa (2013 – ...) Budowa nowej Elki trwała pół roku. Otwar to ją 8 września ubiegłego roku. W ciągu zaledwie czterech miesięcy funkcjonowania z atrakcji skorzystało 80 tysięcy osób. Na razie odtworzono jeden odcinek kolejki – od Stadionu Śląskiego do Śląskiego Wesołego Miasteczka. Jego długość to 2200 metrów. Elka to obecnie najnowocześniejsza kolej linowa w Polsce i jedyna działająca

To było jak rytuał: po niedzielnym seansie „Bonanzy”, całe rodziny zmierzały na elkę, aby z góry podziwiać swoje ulubione miejsca. Stara kolejka linowa była symbolem śląskiej solidności – a uderzając w ton bardziej patetyczny – wizjonerstwa. Była przecież najdłuższą tego typu atrakcją w europie. Otwarta we wrześniu zeszłego roku nowa elka miała zapełnić lukę po wysłużonej poprzedniczce. również tę w wyobrażeniach i wspomnieniach użytkowników. Nowe miało zastąpić stare, i tak samo cieszyć. Tak też się stało ARC\Park Śląski

w systemie mieszanym – ma do dyspozycji zarówno ośmioosobowe gondole, jak i czteroosobowe krzesełka. Tych pierwszych jest 15, a drugich 30. Trasa oraz stacje są monitorowane przez 40 kamer. Maksymalna prędkość wynosi 5 metrów na sekundę. Wycieczka w obie strony trwa natomiast średnio pół godziny. Jednocześnie kolejką może podróżować 240 pasażerów. Podczas jazdy można oglądać m.in. Rosarium, Ha-

lę Wystaw „Kapelusz”, promenadę generała Jerzego Ziętka. Przy stacjach kolejki ustawiono 10 wyremontowanych krzesełek starej Elki. Teraz pełnią funkcję stylowych ławek. Bilet nor malny w jedną stronę kosztuje 10 zł, w obie 15 zł, a ulgowy 8 i 12 zł. Nowa Elka, w odróżnieniu od swojej poprzedniczki, może jeździć przez cały rok, a gondolami, którymi stara kolejka nie dysponowała, mogą podróżować niepełnosprawni.

nowa elka jest najnowocześniejszą kolejką linową w kraju styczeń 2014 nr 1 (37)


Panorama kulturalna Filmowcy i producenci coraz chętniej zaglądają do naszego regionu

Zdecydowanie

TAK

Film na Śląsku i o Śląsku?

film roberta Glińskiego „Benek” przedstawia historię górnika, który decyduje się odejść z kopalni

w parku Śląskim kręcono film „Chce się żyć” macieja pieprzycy, który miał swoja premierę w zeszłym roku

Buchający z kominów dym, wieże wyciągowe szybów kopalnianych, przaśni tubylcy z dość ograniczonymi horyzontami. To warunki, które jeszcze pół wieku temu musiał spełniać niemal każdy film o Śląsku. Potem był przełom – twórczość Kazimierza Kutza. Dziś nasz region na szklanym ekranie jest bardzo różnorodny, a ambitne i dobre filmy można wymieniać jednym tchem.

filmy propaGanDowe Zaczęło się już w 1920 roku od „Męczeństwa ludu górnośląskiego”. Był to pierwszy film zrealizowany w regionalnej scenerii. Niestety, nie zachowała się styczeń 2014 nr 1 (37)

żadna jego kopia. Niemal 20 lat później, w 1939 roku nakręcono „Czarne diamenty” w reżyserii Jerzego Gabryelskiego. Akcja toczy się w kopalni, którą zagraniczni właściciele zamierzają zamknąć. Na pytanie, co charakteryzowało śląskie kino przedwojenne, odpowiedź może być jednak tylko jedna: znikoma ilość pozycji. Zdecydowanie lepiej było w latach 50. i 60., ale bynajmniej nie przekładało się to jakość. W filmie „Autobus odjeżdża 6.20” grana przez Aleksandrę Śląską bohaterka wyjeżdża z centralnej Polski i opuszcza męża. Postanawia robić karierę w Zabrzu. W „Rodzinie Milcarków”, która opowiada o powstaniach ślą-

w Kinie śląskim lewandowski opisał ponad 60 filmów z regionalnym rodowodem

skich, bohaterka wychodzi natomiast za niemieckiego sztygara, a ten zamierza... wysadzić przyznaną w plebiscycie Polsce kopalnię. – Perswazja polityczna, propaganda, agitacja – krótko określa kino tamtego okresu historyk i filmoznawca Jan F. Lewandowski, autor przewodnika „Kino śląskie”. – Obraz jest jednolity: szyby, kominy, poczciwi Ślązacy, idealnie nadający się do roboty. A mówiący poprawną polszczyzną aktorzy nie przekonują, są mało naturalni – uważa.

filmy przełomu Przełom nastąpił pod koniec lat 60. dzięki filmom Kutza. – Miały tę niespotyka-

„paciorki jednego różańca” to zdaniem krytyków jeden z najważniejszych filmów śląskiego kina

ną do tej pory cechę, że ukazywały nasz region z perspektywy górnośląskiej, nie warszawskiej – tłumaczy Lewandowski i określa je jako nowe otwarcie oraz zmianę sposobu mówienia o Śląsku. – Przekaz zmienia się w nich diametralnie, także w sensie estetycznym, te filmy były manifestacją górnośląskiej rodzajowości i górnośląskiej odrębności kulturowej – dodaje filmoznawca. Z całego tryptyku śląskiego, na który składają się „Sól ziemi czarnej”, „Perła w koronie” i „Paciorki jednego różańca”, z dzisiejszej perspektywy może najważniejszy jest ten ostatni film. To w nim emerytowany górnik sprzeciwia się akcji wyburzania domków górniczych i przesiedlenia mieszkańców do bloków z wielkiej płyty, broni swojego Śląska przed totalitarną władzą. Pozostałe dwa filmy mają charakter bardziej historyczny. Podobnie jak „Grzeszny żywot Franciszka Buły” Janusza Kidawy. Tu jednak losy tytułowego bohatera w realiach dwudziestolecia międzywojennego wypadają bardzo naturalnie. Kolejne ważne filmy tamtego okresu to na pewno „Magnat” Filipa Bajona, „Pamiętnik znaleziony w garbie” Kidawy, „Śmierć jak kromka chleba” i „Zawrócony” Kutza.

filmy amBiTne Największy „wysyp” filmów kręconych na Śląsku i o Śląsku można zaobserwować w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Są to zazwyczaj obrazy ambitne, różnorodne, nie ma w nich jednolitej tendencji. Istnymi pozycjami są tu filmy Lecha Majewskiego. W „Angelusie” śledzimy losy istniejącej na Śląsku w latach 30. gminy

okultystycznej, w „Wojaczku” – młodego i ekscentrycznego poety w okresie schyłkowego Gomułki. Współczesny obraz Ślązaków, ich problemy, próbują przekazać filmy „Benek” Roberta Glińskiego i „Ewa” Adama Sikory i Ingmara Villqista. I trzeba przyznać, że robią to dość udanie. Lewandowski przyznaje, że coraz ważniejszą rolę w tych filmach odgrywa dialekt, gwara czy – jak kto woli – język śląski. – On uwiarygadnia bohaterów. A w niektórych filmach, jak np. w „Zgorszeniu publicznym”, pełni rolę motoru napędowego, ma bawić publiczność, przynajmniej w intencjach. Dzięki temu te filmy, w odróżnieniu od ich poprzedników m.in. z lat 50., rzadziej wpadają w pułapkę sztuczności – uważa. Część z nich, jak „Pręgi” i „Senność” Magdaleny Piekorz, powstała na bazie prozy, i to takiej najwyższych lotów. Niektóre historie napisało życie. Tak było oczywiście z „Jesteś Bogiem” Leszka Dawida czy ostatnim obrazem nakręconym przez Macieja Pieprzycę – „Chce się żyć”. – Rozprawę z przeszłością zastąpiły dramaty społeczne i obyczajowe – zaznacza Lewandowski. Jak wyjaśnia, te filmy nie niosą, jak w PRL, perswazji politycznej dotyczącej systemu, one opowiadają o ludziach i życiu, są dzisiaj bardziej zróżnicowane. – Dlaczego filmowcy coraz chętniej wybierają Śląsk? Myślę, że także z powodu bogactwa i różnorodności górnośląskiej scenografii. Na stosunkowo niewielkim obszarze są zarówno zdegradowane obszary poprzemysłowe, wsie i przestrzenie wielkomiejskiego. To na pewno ogromny scenograficzny atut – kończy Lewandowski.

15


Panorama indywidualności

Pasja po pięćdziesiątce Wiele osób twierdzi, że już po czterdziestce zaczyna się u mężczyzn kryzys wieku średniego. Objawia się on kupowaniem drogich, sportowych samochodów lub motocykli czy też realizowaniem wyjątkowych, niecodziennych zainteresowań. Mirosław Krzemiński z Będzina w wieku 50 lat zdobył licencję pilota

Z tym kryzysem wieku średniego to wielka przesada – stwierdza M. Krzemiński – najczęściej bowiem jest tak, że dopiero jako czterdziesto, pięćdziesięciolatek mężczyzna może sobie pozwolić na realizację marzeń. Wynika to z odpowiedzialności, bo najpierw trzeba osiągnąć pewną stabilizację życiową i niezależność finansową, zadbać w pierwszej kolejności o rodzinę. Kiedy to się uda, można realizować marzenia. Dlatego częściej na drogie auta, motory czy inne pasje stać nas, gdy jesteśmy dojrzałymi facetami, choć pragniemy tego od dziecka. Mirosław Krzemiński jest współwłaścicielem firmy. Na swój status materialny pracował wiele lat, wykonując różne zawody, choć od młodości interesowało go lotnictwo. Ma na swoim koncie dziesiątki własnoręcznie sklejonych modeli samolotów. Zna niemal każdą publikację dotyczącą latania, a jedną z jego pierwszych książek był „Dywizjon 303” Arkadego Fiedlera. Jako dziecko, kiedy tylko mógł, budował własnoręcznie jakieś skrzydła, naciągał na nie jakieś worki i próbował polecieć skacząc ze wzniesienia. Jednak na starcie w dorosłe życie, gdy został nauczycielem, nie było go stać na realizację marzeń. Później była żona, dziecko i odpowiedzialność nie tylko materialna za rodzinę, bo jak sam podkreśla, lotnictwo oprócz tego, że dostarcza fantastycznych wrażeń, jest pasję niebezpieczną. – Teraz już mogę sobie na to pozwolić, bo syn odchowany, wyszedł z domu, więc razem z żoną postanowiliśmy, że skoro mam takie marzenie i szansę jego spełnienia, to dlaczego nie – mówi M. Krzemiński i zaraz dodaje, że mimo wszystko realizacja tego

16

hobby nie była łatwa i wymagała bardzo dużo samozaparcia i pracy. – Aby zdobyć uprawnienia pilota, trzeba zaliczyć dziewięć egzaminów z najprzeróżniejszych dziedzin i znać odpowiedź na kilka tysięcy pytań egzaminacyjnych dotyczących anatomii człowieka, fizjologii, fizyki, aerodynamiki, geografii, nawigacji, mechaniki, prawa lotniczego. Aby wziąć udział w egzaminach, które odbywają się w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego w Warszawie, M. Krzemiński przeszedł 150-godzinne szkolenie i poświęcił kilka tygodni na naukę. W tym czasie mocno wspierała go żona, przepytując ze zdobywanej wiedzy. Dzięki temu wie wszystko o lataniu, śmieje się pan Mirosław. I choć przyznaje, że obserwując młodszych od siebie uczestników szkolenia czuł, że ta wiedza ciężej mu wchodzi do głowy, ma wielką satysfakcję, że wszystkie egzaminy zdał w jednym dniu i w bardzo dobrym czasie, bo w ciągu godziny i 45 minut, a co najważniejsze, osiągnął znakomity wynik zdobywając blisko 95% punktacji przy 75% wystarczających do zdobycia uprawnień pilota. – Założyłem sobie taki ambitny plan, aby w jednym dniu wszystko zaliczyć, bo nie chciałem kilkakrotnie tracić czasu na jazdę do Warszawy. Są jednak tacy, którzy podchodzą jednorazowo do dwóch, trzech egzaminów zostawiając sobie pozostałe na inne terminy. Jest taka możliwość. Ale tym bardziej jestem dumny z osiągniętego wyniku – mówi M. Krzemiński.

Dokumenty poświadczające, że jest pełnoprawnym pilotem pan Mirosław zrządzeniem losu otrzymał dokładnie w dniu swoich pięćdziesiątych urodzin. Od tej pory może oddawać się swojej pasji spoglądając na ziemię z lotu ptaka. Chociaż swój pierwszy samodzielny lot odbył jeszcze w trakcie szkolenia. Po serii lotów z instruktorem nadchodzi moment, w którym kursant sam wsiada do samolotu łącząc się z instruktorem jedynie drogą radiową. Nie jest to może wielkie latanie, bo ogranicza się do dwóch kręgów nad lotniskiem, ale świadomość, że za plecami nie ma nikogo, kto skoryguje ruchy manetką, pomoże przy lądowaniu, że jest się samemu w powietrzu zdanym jedynie na siebie i maszynę, to niezapomniane wrażenia. Kolejnym był lot na trasie między dwoma lotniskami. W powietrzu nie ma znaków drogowych, drogowskazów. Jest jedynie mapa i pokładowy kompas. Nawet jeśli widać ziemię, to trudno z góry stwierdzić, w jakim się

miejscu człowiek znajduje. – Oczywiście są dostępne lotnicze GPS-y, ale postawiłem sobie kolejne zadanie, nie iść na łatwiznę i nauczyć się latać bez wsparcia osiągnięć techniki, wychodząc z założenia, że przecież może się zdarzyć, że GPS wysiądzie, a ja tam w powietrzu nie mogę się zatrzymać i zapytać o drogę. Muszę sobie radzić sam – opowiada M. Krzemiński. Okazuje się, że w ogóle latanie spowodowało w jego zachowaniu wiele zmian. Stał się jeszcze bardziej niż dotąd odpowiedzialny, choć tej cechy nigdy mu nie brakowało, przezorny, co w lataniu jest niezbędne i nabrał dbałości o urządzenia mechaniczne. Lecąc, człowiek jest zdany na swoje umiejętności i na maszynę. – Uważam, że trzeba być absolutnie pewnym, że samolot jest technicznie sprawny, nim nas uniesie w powietrze. Takie zachowanie przeniosłem teraz na inne urządzenia: samochód, motor, którym czasem jeżdżę. Sprawdzanie wszystkich istotnych elementów odpowiedzialnych za moje bezpieczeństwo we wszystkich urządzeniach latających, jeżdżących, pływających stało się dla mnie normą, weszło mi w krew. Patrząc na Mirosława Krzemińskiego, pięćdziesięciolatka z uprawnieniami pilota, widać wyraźnie, że jest spełnionym człowiekiem, że realizacja dziecięcych marzeń stała się wisienką na torcie jego życia. Słychać to w głosie, gdy z pasją opowiada o swoich lotach do Olsztyna, Zielonej Góry czy Szczecina. Widać w zachowaniu, któremu towarzyszy pełne opanowanie i spokój. To już nie jest samo wrażenie, to pewność, że się ma do czynienia ze szczęśliwym człowiekiem. Pan Mirosław jest też żywym dowodem na to, że warto zachować swoje marzenia z dzieciństwa, nie pozbywać się ich i mimo wszystko nosić wraz z bagażem lat ciążącym na plecach. Nigdy bowiem nie można sobie powiedzieć „nigdy” ani na pewno. A z tym kryzysem wieku średniego to chyba faktycznie jakaś ściema. marek szeles

styczeń 2014 nr 1 (37)


Panorama kulturalna

Magiczna podróż po alternatywnym Świecie

Jarosław Jaśnikowski

ferrum Viator - obraz promujący cykl tegorocznych wystaw

pierwszy przystanek w magicznej podróży - muzeum lotnictwa w Krakowie

Muzea techniki, kolejnictwa, lotnicze, morskie i sztuka surrealistyczna. Geniusz tworzenia w wersji rzeczywistej i fantastycznej. Historia technologicznej ewolucji oraz surrealistyczna wizja konstruktorska. Te dwa tak różne, ale podobne światy spotkają się w tym roku podczas magicznej „Podróży po Alterna-

owana, przemierzając Polskę i odwiedzając takie miejsca, jak choćby Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnię Sztuki w Szczecinie, Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku, Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej czy Muzeum Miedzi w Legnicy. Te punkty podróży łączy jed-

tywnym Świecie” wystawy Jarosława Jaśnikowskiego, współczesnego surrealisty i przedstawiciela polskiego steampunku w malarstwie po największych muzeach technicznych w Polsce. Podróż rozpoczęła się w styczniu 2014 roku w Muzeum Lotnictwa w Krakowie. Później będzie kontynu-

na wspólna idea: mariaż techniki ze sztuką w jej fantastycznym, steampunkowym wymiarze. Artysta, który sam siebie nazywa Opowieściomalarzem i przedstawia nam magiczne obszary zwane przez niego Światem Alternatywnym, tłumaczy, że powstał on w czasie równoległym do na-

szej rzeczywistości. O ile jednak koleje naszego świata potoczyły się tak, jak je znamy z historii, o tyle w Świecie Alternatywnym wybuchł kataklizm. Ziemia została rozbita na tysiące dryfujących wysp. Ci, którzy ocaleli, spędzają życie w wiecznej podróży. W tamtym świecie rządzą jednak zupełnie inne prawa fizyki, niż w naszym. Rzeczy materialne wolne są od siły grawitacji, unoszą się swobodnie w powietrzu. Tylko człowiek nie potrafi uwierzyć, że posiada zdolności do latania, dlatego powstają najprzeróżniejsze machiny: samoloty, balneoloty, powietrzne żaglowce i lokomotywy. Prezentowane na obrazach steampunkowe maszyny są świetną prezentacją fantazji artysty. Powodują, że oglądający przenoszą się w nierealny świat ze snu, w którym wiele rzeczy jest rozpoznawalnych i podobnych, ale nic nie jest takie samo, jak w świecie rzeczywistym. Twórczość Jarosława Jaśnikowskiego stawiana jest w jednym rzędzie z twórczością Zdzisława Beksińskiego, Tomasza Sętowskiego czy Jacka Yerki. O rosnącym znaczeniu artysty świadczą liczne wystawy oraz ceny obrazów, które sięgają obecnie nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. marek szeles

reklama

styczeń 2014 nr 1 (37)

17


Panorama motoryzacyjna

Moda na

HybRyDę

Samochody hybrydowe mają coraz więcej entuzjastów, choć faktycznie są hybrydami między samochodami z silnikami spalinowymi a napędzanymi elektrycznie. Silniki hybrydowe są ekologiczne i oszczędne. Koncerny samochodowe widzą drzemiący w nich potencjał i dostosowują swoją ofertę do oczekiwań entuzjastów ekologicznego i tańszego użytkowania auta. Czy wobec tego przeciętny Kowalski powinien skusić się na zakup? Toyota Konsek Sosnowiec

Przed decyzją przede wszystkim należy wziąć pod uwagę spalanie. Auta hybrydowe mają niesamowicie niski apetyt na paliwo. W przypadku debiutującej w Polsce Toyoty Auris jest to zaledwie 3.7 l na 100 km podczas jazdy w mieście. Mimo że początkowa cena samochodów o napędzie hybrydowym mocno odstraszy, to łatwo można wykalkulować, że w przypadku częstych podróży pieniądze szybko mogą się zwrócić. Należy też pamiętać, że eksploatacja to również koszty serwisu, które

w przypadku samochodów hybrydowych nie obciążają mocno portfela. W Katowicach kierowcy hybryd mogą parkować w wybranych strefach taniej lub za darmo, ale to jedyna zachęta, by być proekologicznym posiadaczem auta w Polsce. Moda na eko to bardzo słuszna droga, ale dobrze też, by miała jednocześnie ekonomiczne poparcie. W Europie Zachodniej właściciele aut ekologicznych są odpowiednio wspierani przez rząd, płacą niższe podatki lub mają ulgi w ubezpieczeniu.

Toyota auris Touring sports 2013

Toyota prius plug-in 2013

Wizja zastosowania napędu hybrydowego od dziesięcioleci towarzyszyła przemysłowi motoryzacyjnemu. Wiązało się to jednak z opracowaniem nowych technologii i przezwyciężaniem wielu problemów, wśród których chyba największym była wysoka cena. Pierwszą firmą, której udało się stworzyć masowo produkowany samochód hybrydowy jest Toyota, która w 1997 roku wprowadziła do sprzedaży pierwszą generację modelu Prius. W 2003 roku Toyota przedstawiła Priu-

Legendarna

SyRENKA AMZ - KUTNO Sp. z o.o.

wróci na drogi?

18

sa drugiej generacji, który okazał się rynkowym hitem, idealnie pasującym do proekologicznej mody zachodnich cywilizacji. Osiągnięty sukces wymusił na pozostałych koncernach motoryzacyjnych próbę dogonienia jej w dziedzinie napędów hybrydowych. Dziś praktycznie każdy koncern motoryzacyjny ma w swojej ofercie samochody o takim układzie. Nawet jeżeli ich sprzedaż nie przynosi wielkich zysków – obecność modeli hybrydowych jest konieczna ze względów wizerunkowych.

W Czerwcu 1955 roku pierwszy samochód marki Syrena został oficjalnie zaprezentowany na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Produkcja samochodu trwała do 1983 roku. Nie ma wątpliwości, że Syrena to legenda polskiej motoryzacji. Pod koniec zeszłego roku było głośno o Firmie AK Motor International Corporation, teraz o powrót samochodu na drogi stara się firma AMz-KUTNO. zbudowała od podstaw prototyp, używając do tego celu nowoczesnych technologii, dzięki którym bez ogromnych nakładów finansowych być może uda się uruchomić produkcję mało seryjną

Obecnie w Polsce nie produkuje się seryjnie żadnego rdzennie polskiego pojazdu osobowego. Reaktywacja polskiej marki na przykładzie Syrenki może być pierwszym krokiem do odbudowy polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Co prawda prawa do kontynuowania produkcji samochodów pod marką Syrena wykupił Arkadiusz Kamiński, właściciel AK Motor International Corporation – może wytwarzać lub zlecać stworzenie kultowych aut pod nowym szyldem (Syrena Meluzyna), w nawiązaniu do klasyka sprzed ponad 30 lat. Jednak konsorcjum kutnowskich firm – AMZ-KUTNO Sp. z o.o. i Polfarmex S.A. realizuje projekt „Reaktywacja polskiego przemysłu motoryzacyjnego – Syrenka”. Nowoczesny wizerunek i stylistyka, nowoczesne technologie materiałowe, nowoczesny niskoemisyjny napęd spalinowy oraz alternatywny ekologiczny napęd elektryczny przy lekkiej kompozytowej konstrukcji nadwozia ma uczynić z Syrenki pierwszy po wielu latach polski pojazd, który będzie skutecznie konkurować z podobnymi rozwiązaniami europejskimi. Na obecnym etapie firma nie zdradza danych technicznych. Podyktowane jest to faktem, że nie zdecydowano w 100% jakie podzespoły zostaną zastosowane. Można jedynie potwierdzić, że silnik będzie małolitrażowy, a w przyszłości również elektryczny. Jeśli prototyp się spodoba, syrenka zaprojektowana przez polskich inżynierów, może wrócić na drogi.

styczeń 2014 nr 1 (37)


Panorama gastronomiczna

Kuchnia i Wino

Restauracja „Kuchnia i Wino” znajduje się w Pszczynie przy ulicy Zdrojowej 4. Kontakt z restauracją jest możliwy zarówno za pośrednictwem wiadomości email: restauracja@kuchniaiwino.com.pl, jak i telefonu – 32 4474060

„To jedne z najlepszych kuchennych rewolucji” – tak wizytę Magdy Gessler w pszczyńskiej restauracji „Kuchnia i Wino” ocenia wielu znawców kulinarnych. Nic w tym dziwnego. Jerzy Michalik i jego pracownicy wkładają w gotowanie całe serce, co przekłada się na zadowolenie klientów i bardzo dobrą opinię na temat tego miejsca. Dzięki temu „Kuchnia i Wino” jest chętnie odwiedzana przez turystów z różnych rejonów kraju Kuchnia i wino

Jerzy Michalik jest restauratorem z dziada pradziada. Gastronomiczną tradycję rodziny rozpoczęła jego babcia. Prowadziła karczmę w miejscowości Frydek. Tradycję kontynuował jego ojciec, a pan Jerzy jest już trzecim pokoleniem restauratorów w rodzinie. Dziś może pochwalić się 30-letnim doświadczeniem w kuchni oraz restauracją „Kuchnia i Wino” (wcześniej „Dama Pik”), która cieszy się rosnącym cały czas zainteresowaniem. Na popularność tego miejsca miał także wpływ udział w programie Magdy Gessler „Kuchenne Rewolucje”. Był to niezwykle udany odcinek, dzięki któremu restauracja odwiedzana jest nie tylko przez pszczynian, ale również mieszkańców innych regionów. Będąc w „Kuchni i Wino” z pewnością nie można odmówić sobie Striptizowej Gęsi z kaszą gryczaną i buraczkami. Jest to najbardziej znana potrawa, którą dostaniemy w restauracji. Dużą popularnością cieszą się także przystawki: tatar z polędwicy wołowej (przyrządzony na sposób polski bądź francuski) oraz chłodnik ze śledzi. Oprócz tego w karcie dań znajdziemy zupy, ryby, pasty, pierogi, sałatki, owoce morza i desery. Na uwagę zasługuje również fakt, że „Kuchnia i Wino” jest przyjazna rodzinom z dziećmi. Najmłodsi goście restauracji mogą wybrać jedną z trzech, specjalnie przygotowanych dla nich propozycji. Choć menu jest stałe, to raz na kwartał ulega delikatnym modyfikacjom, by dostosować je do aktualnej pory roku. Pyszne potrawy to jednak nie jedyny atut restauracji. Jerzy Michalik dba również o bogaty wybór win, by jego goście mogli raczyć podniebienia najlepszymi trunkami.

Restauracja Frykówka Rynek 3 43-200 Pszczyna 32/449 00 20 wew. 20 www.frykowka.pl

Żebro Adama

pochodzi z

Frykówki

Żebro Adama, rollo con Carna, tatar z łososia, pszczyńska biała polewka, diabelskie jadło, a do tego jedno z wielu win – to wszystko, a nawet jeszcze więcej znajdziemy we „Frykówce”. restauracja działająca w zabytkowej kamienicy przy pszczyńskim rynku specjalizuje się w śląskiej, staropolskiej i włoskiej kuchni, a o jej kunszcie może świadczyć fakt, że była wielokrotnie wyróżniana na Festiwalu Śląskie Smaki Frykówka

W obszernym menu każdy znajdzie coś dla siebie. „Frykówka” ma w swojej ofercie zarówno propozycje śniadaniowe, jak i dania główne. Klienci mogą wybrać coś spośród pachnących zup, dań głównych godnych pszczyńskiej arystokracji, staropolskich potraw, włoskiej kuchni czy sałatek. Specjalnością kuchni z „Frykówki” jest Żebro Adama. Podaje się je z zasmażaną kapustą, grzybami, pieczonymi ziemniakami i dipem chrzanowym. Ta pozycja w menu pszczyńskiej restauracji zdobyła III miejsce na Festiwalu Kulinarnym Śląskie Smaki 2009. Oczywiście nie brakuje tu również deserów, gorących napojów i soków. Szczególnie warto przyjrzeć się bogatej karcie win. Znajdziemy w niej nie tylko wina francuskie czy włoskie. We „Frykówce” można skosztować między innymi wina z Argentyny, Urugwaju, Australii, Stanów Zjednoczonych czy Węgier. Na brak wyboru nikt nie może tu narzekać. Ciekawym pomysłem są również organizowane we „Frykówce” wydarzenia specjalne. Restauracja zaprasza więc na dni kuchni regionalnej oraz różnych zakątków świata. Organizuje się tu także święto wina Beaujolais i święto gęsi w dniu św. Marcina. Kamienica położona przy pszczyńskim rynku ma bogatą historię, która sięga XVIII wieku. Budynek powstał po wielkim pożarze z 1748 roku. Pierwszym znanym właścicielem domu był dr Jan Fryderyk Pfaff. I taki stan rzeczy utrzymywał się przez ponad pół wieku. W 1878 roku kamienicę nabył kupiec Emil Beigel, który sprzedawał w niej artykuły spożywcze. Następnie „Frykówką” władał Fedor Kern, który na początku XX wieku reklamował w gazecie „Anzeiger fur den Kreis Pless” świąteczne specjały. Reklamował on wtedy między innymi norymberskie pierniki, astrachański kawior oraz wina. Kilka lat później dom należał już do rodziny Fricke, która handlowała tu między innymi masłem, owocami, serem ementalskim, brunszwicką kiełbasę czy orzechami brazylijskimi. Właściciele „Frykówki” sprzedawali również wina. Po wojnie kamienica była wykorzystywana jako stołówka miejska, siedziba ZMP, ZHP, B. P. P. oraz pszczyńskiego PTTK. W 2001 roku „Frykówka” stała się restauracją i tak pozostało do tej pory.

styczeń 2014 nr 1 (1)

19


Panorama regionu

20

Znany w Polsce producent muzyczny Donatan w niekonwencjonalny sposób promuje słowiański folklor. Nie jest jednak prekursorem takich działań. 4 lata temu, z okazji 50-lecia istnienia, członkinie Zespołu Regionalnego Pszczyna, stanęły przed obiektywem aparatu fotograficznego, by pozować do specjalnego, limitowanego kalendarza. Kobiety odsłaniające nieco ciała sprawiły, że zdjęcia cieszyły się dużym zainteresowaniem. Zyski z ich sprzedaży zostały przeznaczone na stroje dla męskiej części zespołu. Chociaż panie zapewniały, że robią to pierwszy i ostatni raz, to z okazji 25-lecia Muzeum Prasy Śląskiej znów pozowały do kalendarza. Tym razem zdjęcia były czarno-białe, a niekompletnie ubranym kobietom towarzyszyły ma-

szyny drukarskie. Motywem głównym najnowszego kalendarza jest natomiast strój ludowy. Kobiety pozują jednak do zdjęć ubrane tylko w jeden z elementów stroju. Fotografie utrzymane są w dobrym smaku, a nagość nie jest wulgarna. Pomysł Zespołu Regionalnego „Pszczyna” spotkał się z dużym zainteresowaniem nie tylko w Pszczynie, ale w całym kraju, a nawet poza jego granicami. Kalendarz trafił między innymi do Belgii, Niemiec oraz Wielkiej Brytanii. Chociaż zainteresowanie kalendarzem jeszcze nie ucichło, to zespół już myśli o kolejnym i zapowiada, że również nie będzie można nazwać go standardowym. Dawid Kwiecień

zdjęcia: Towarzystwo Miłośników Ziemi Pszczyńskiej

12

części jednego stroju

styczeń 2014 nr 1 (37)

Panorama Pszczyna 01/2014  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you