Kurier Plus - e-wydanie 6 sierpnia 2022

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

P L U S

P O L I S H NUMER 1456 (1756)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK

6 SIERPNIA 2022

í Prawo dotycz¹ce rusztowañ w Nowym Jorku – str. 5 í Gwiazda Polski – str. 8 í Pamiêci ¿o³nierzy AK i Szarych Szeregów – str. 9 í Król kucharzy i kucharz królów – str. 15 í Chcesz zarabiaæ? Kup I bonds – str. 17 í Moretta, uwodzicielska sprzecznoœæ – str. 19 FOT. WERONIKA KWIATKOWSKA

ER KURI

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

Tomasz Bagnowski

Lider Al-Kaidy zg³adzony Amerykañski dron zabi³ w Kabulu Ajmana al-Zawahiriego, nastêpcê Osamy bin Ladena. Urodzony w Egipcie 71-letni Al-Zawahiri by³ czo³owym terroryst¹ poszukiwanym przez FBI. Nagroda za informacje o jego miejscu pobytu wynosi³a 25 milionów dolarów. Lekarz chirurg z wykszta³cenia od wielu lat by³ praw¹ rêk¹ organizatora zamachów z 9/11, a od 2011 roku, kiedy Osama bin Laden zosta³ zabity w Pakistanie, zast¹pi³ go na stanowisku lidera Al-Kaidy. Al-Zawahiri nie mia³ charyzmy swojego poprzednika, ale uznawany by³ za mózg Al-Kaidy, który swoimi publikacjami i podbudow¹ ideologiczn¹ przyczyni³ siê do nadania kszta³tu tej organizacji. Akcja zg³adzenia terrorysty, do której dosz³o w ostatni weekend lipca, zosta³a przeprowadzona przez CIA, w stolicy Afganistanu Kabulu. Autoryzowa³ j¹ osobiœcie prezydent Joe Biden. Ajman al-Zawahiri zosta³ wyœledzony w jednym z domów mieszkalnych w dzielnicy Sherpur, zamieszkiwanej przez bogatych Afgañczyków, a po przejêciu w³adzy w Afganistanie przez Talibów i przez rz¹dowych oficjeli. Wed³ug informacji Bia³ego Domu atak przeprowadzony z drona nie spowodowa³ ¿adnych dodatkowych ofiar cywilnych. Al-Zawahiri od lat unika³ Afganistanu, gdzie jeszcze w zesz³ym roku stacjonowa³y

amerykañskie wojska. Po ich wycofaniu przez administracjê Joe Bidena uzna³ najwyraŸniej, ¿e mo¿e ju¿ znaleŸæ bezpieczne schronienie w tym kraju. Rz¹d Talibów, w oœwiadczeniu wydanym po ataku potêpi³ tê akcjê, uznaj¹c j¹ za ra¿¹ce naruszenie prawa miêdzynarodowego, a tak¿e umowy podpisanej przez USA, dotycz¹cej wycofania amerykañskich wojsk z Afganistanu. Wed³ug Talibów Stany Zjednoczone zobowi¹za³y siê w niej do likwidacji wszystkich swoich baz wojskowych, wycofania ¿o³nierzy i zaprzestania wszelkich ataków w Afganistanie. Zdjêcia w mediach spo³ecznoœciowych pokazuj¹ce miejsce ataku wskazuj¹ wed³ug specjalistów na u¿ycie najnowoczeœniejszego pocisku rakietowego RX9, zaprojektowanego tak, by minimalizowaæ zniszczenia i ofiary cywilne. Dom, w którym przebywa³ Al-zawahiri nie zosta³ znacz¹co uszkodzony. Pocisk trafi³ go podobno w momencie gdy wyszed³ na balkon. W przesz³oœci na skutek b³êdnych informacji wywiadowczych ataki amerykañskich dronów powodowa³y wiele ofiar wœród osób postronnych, w ¿aden sposób nie zaanga¿owanych w dzia³alnoœæ terrorystyczn¹. í6

l Portland, Maine

78. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Pamiêtamy 1 sierpnia zgodnie z tradycj¹ Greenpoint upamiêtni³ kolejn¹ rocznicê wybuchu Powstania Warszawskiego przed g³ówn¹ siedzib¹ Polsko S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej przy 100 McGuinness Blvd.

l Przemawia Konsul Generalny RP Adrian Kubicki (fotoreporta¿ z uroczystoœci na str. 6)

U

roczystoœæ rozpoczê³a siê przejmuj¹cym dŸwiêkiem syren. Wci¹gniêcia na maszt powstañczej flagi dokona³a: Anita Po³czyñska-Zadro¿na, córka powstañca warszawskiego, Miros³awa Po³czyñskiego, ¿o³nierza batalionu „Parasol”, w towarzystwie Heleny Knapczyk, sybiraczki, prezeski Korpusu Pomocniczego Pañ przy SWAP i Jana Romañskiego z Placówki 12 SWAP w Filadelfii, syna powstañca warszawskiego, oficera Armii Krajowej. Goœciem honorowym uroczystoœci by³ Konsul Generalny RP Adrian Kubicki, który wyg³osi³ poruszaj¹ce przemówienie. Obecni byli Krzysztof Matyszczyk prezes Unii i Bogdan Chmielewski jej dyrektor wykonawczy, a tak¿e przedstawiciele polonijnych organizacji, Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej (SWAP), Zwi¹zku Harcerstwa Polskiego, przedstawiciele poskich szkó³ i parafii, klubu Seniora „Krakus” dzia³aj¹cego w Centrum Polsko-S³owiañskim, Polish American Congress Long Island Division, zespo³u „Krakowianki i Górale”. Uroczystoœæ przypomina mieszkañcom Greenpointu dni bohaterskiej walki Polaków o wolnoœæ stolicy. Tekst i zdjêcie: Zosia Zeleska-Bobrowski


2

KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com

3

Wyk³ad dr Teofila Lachowicza w Klubie Seniora Krakus

Polonia na rzecz niepodleg³ej Polski

29 lipca w Centrum Polsko-S³owiañskim w Klubie Seniora „Krakus” odby³o siê spotkanie z historykiem, archiwist¹ i dziennikarzem dr Teofilem Lachowiczem. Znakomitego goœcia oraz cz³onków Klubu Seniora Krakus przywita³a Agnieszka Granatowska dyrektor wykonawcza CPS. „Dziœ rozpoczynamy cykl spotkañ z histori¹ w Centrum Polsko – S³owiañskim. Cieszy nas fakt, ¿e coraz wiêcej organizacji oraz ich przedstawicieli wyra¿a chêæ wspó³pracy z CPS. Jestem przekonana, ¿e nasze wspólne inicjatywy doceni¹ cz³onkowie naszej organizacji” – powiedzia³a. Dr Teofil Lachowicz, jest archiwist¹ w Stowarzyszeniu Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, autorem szeregu ksi¹¿ek historycznych, redaktorem miesiêcznika „Weteran” i opiekunem weterañskiego muzeum. Pi¹tkowe, bardzo interesuj¹ce spotkanie mia³o tytu³: „Polonia amerykañska na rzecz niepodleg³oœci Polski w latach 1914-1920”. Stany Zjednoczone przed I wojn¹ œwiatow¹ by³y umownie nazywano IV dzielnic¹ Polski, gdy¿ liczebnoœæ polskiej grupy etnicznej szacowano na 2,3 – 3 milionów osób – rozpocz¹³ swój wyk³ad Teofil Lachowicz. W owym czasie miasta o najwiêkszym odsetku Polaków to: Chicago, New York, Philadelphia, Detroit, Buffalo, Cleveland, Pittsburgh, Milwaukee. Przybyszami z Polski byli najczêœciej niewykszta³ceni, proœci ludzie pracuj¹cy w fabrykach, kopalniach czy na farmach. Wykonywali najciê¿sze i najmniej p³atne prace. I to w³aœnie dziêki ich ofiarnoœci powstaly pierwsze polskie koœcio³y i szko³y. Zaczêli te¿ zak³adaæ polskie organizacje, takie jak: Zwi¹zek Narodowy Polski, Zjednoczenie Polskie Rzymsko-Katolickie, Zwi¹zek Polek w Ameryce czy Zwi¹zek Sokolstwa Polskiego w Ameryce. Wydawano te¿ polsk¹ prasê licz¹c¹ kilkadziesi¹t tytu³ów, drukowano polskie ksi¹zki. Polskoœæ w Ameryce kwit³a, w odró¿nieniu od odleg³ych ziem polskich w Europie bêd¹cych pod obcymi zaborami.

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska ki

Z polskich organizacji dzia³aj¹cych w Stanach Zjednoczonych jedynie Zwi¹zek Sokolstwa Polskiego postawi³ sobie za cel przygotowanie m³odego pokolenia Polaków do przysz³ej walki zbrojnej o niepodleg³oœæ Polski. Sokolstwo zajmuj¹ce siê na pocz¹tku krzewieniem kultury fizycznej, z czasem przekszta³ci³o siê w paramilitarn¹ organizacjê, tworz¹c od 1912 r. umundurowane i uzbrojone dru¿yny bojowe. W Ameryce w czasie 1 wojny œwiatowej wœród Polaków by³y dwie organizacje polityczne: Komitet Obrony Narodowej (KON), który Legiony tworzone przy boku armii austro-wêgierskiej przez Józefa Pi³sudskiego uznawa³ za prawdziw¹ polsk¹ si³ê zbrojn¹, a za g³ównego wroga Polski uwa¿a³ Rosjê. KON mia³ ma³e wp³ywy wœród wychodŸstwa oceniane na oko³o piêæ procent. Dziêki dzia³alnoœci Komitetu Obrony Narodowej w Ameryce Legiony Polskie przy armii austro-wêgierskiej zasili³o do 300 ochotników ze Stanów Zjednoczonych. Druga orientacja polityczna skupiona by³a wokó³ Wydzia³u Narodowego Polskiego Centralnego Komitetu Ratunkowego, w którego sk³ad wesz³y najwiêksze organizacje polonijne, za g³ównego wroga uznawano Niemcy, a swoje nadzieje wi¹zano z Francj¹ i Angli¹ – wyjaœnia³ pan Teofil. Sokolstwo z czasem sta³o siê organizacj¹ masow¹, we wrzeœniu 1914 roku liczy³o ju¿ ponad 25 tysiêcy cz³onków. Zaczêto staraæ siê o utworzenie na terenie Stanów Zjednoczonych polskich oddzia³ów wojskowych z prawdziwego zdarzenia. W lutym 1915 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson przyj¹³ w Bia³ym Domu delegacjê Sokolstwa z dr Teofilem Starzyñskim na czele. Prezydent obieca³ wtedy, ¿e bêdzie popiera³ sprawê niepodlegloœci Polski. Sokolstwo wspiera³ równie¿ Ignacy Jan Paderewski. Stalo siê ono krêgos³upem polskich oddzia³ów wojskowych rekrutowanych w Ameryce. W czerwcu 1917 r. prezydent Francji Raymond Poincare wyda³ dekret o utworzeniu Armii Polskiej we Francji.

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

W Ameryce masowa rekrutacja do tej armii rozpoczê³a siê w paŸdzierniku 1917 roku. Podczas rekrutacji do Armii Polskiej we Francji prowadzonej na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady w latach 19171919 zarejestrowano ponad 38 tysiêcy ochotników z czego do odbycia s³u¿by wojskowej zakwalifikowano ponad 22 tysi¹ce. Ochotników wysy³ano do obozu treningowego w Niagara on the Lake w Kanadzie. Ostatecznie do Armii Polskiej we Francji wys³ano 20 720 ochotnikow, by³o to

wydarzenie bez precedensu w historii Stanów Zjednoczonych i Kanady. * Wyk³ad dr Lachowicza, po³¹czony z prezentacj¹ ponad stu unikatowych fotografii ze zbiorów Archiwum SWAP, cieszy³ siê du¿ym zainteresowaniem i frekwencj¹. Z niecierpliwoœci¹ czekamy na nastêpne spotkanie z histori¹.

Tekst i zdjêcia: Zosia Zeleska-Bobrowski

Dziêkujemy serdecznie wszystkim, którzy uczestniczyli fizycznie i duchowo w ostatnim po¿egnaniu naszego syna Artura. Dziêkujemy za wszelkie wsparcie, modlitwê i dary p³yn¹ce z serca. - Ania i Janusz Skowronowie fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 10

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

4

Na drogach Prawdy Bo¿ej

www.kurierplus.com

Ks. Ryszard Koper

Wakacyjne zamyœlenie Niech bêd¹ przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy b¹dŸcie podobni do ludzi oczekuj¹cych swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyæ, gdy nadejdzie i zako³acze. Szczêœliwi owi s³udzy, których pan zastanie czuwaj¹cych, gdy nadejdzie. Zaprawdê, powiadam wam: Przepasze siê i ka¿e im zasi¹œæ do sto³u, a obchodz¹c, bêdzie im us³ugiwa³. Czy o drugiej, czy o trzeciej stra¿y przyjdzie, szczêœliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, ¿e gdyby gospodarz wiedzia³, o której godzinie przyjœæ ma z³odziej, nie pozwoli³by w³amaæ siê do swego domu. Wy te¿ b¹dŸcie gotowi, gdy¿ o godzinie, której siê nie domyœlacie, Syn Cz³owieczy przyjdzie. £k 12, 35-40

J

esteœmy w samym œrodku wakacji. Odwiedzamy rodzinne strony, spacerujemy œcie¿kami wydeptanymi w dzieciñstwie, zrywamy czereœnie i wiœnie z drzew, a wieczorami wdychaj¹c woñ p³on¹cego ogniska spogl¹damy na rozgwie¿d¿one niebo i liczymy spadaj¹ce gwiazdy z roju meteorów Perseidy. W tym czasie jest ich najwiêkszy wysyp. Wyruszamy do cienistych lasów, gdzie odwieczn¹ melodiê szemrz¹ wartkie strumyki: pachnie ¿ywic¹ i borowikami. Mo¿na siê rozmarzyæ, ciesz¹c siê piêknem rodzinnych stron. Nie mniej wa¿ne, s¹ nasze podró¿e do ró¿nych zak¹tków œwiata, gdzie palmy k³ad¹ siê przyjaznym cieniem na z³ocistych pla¿ach, obmywanych wod¹ koloru krystalicznego turkusu. Tak wiele piêkna oferuje nam œwiat. W czasie jednej z moich wycieczek nurkowa³em na australijskich rafach koralowych. Po skoñczonym nurkowaniu jeden z uczestników naszej wyprawy powiedzia³: „Dwie godziny by³em w niebie”.

W

tym czasie, gdy cieszymy siê piêknem œwiata w koœciele na Mszy œw. s³yszymy s³owa przypominaj¹ce nam, ¿e to wszystko siê skoñczy i powinniœmy byæ przygotowani na ten moment. Chrystus mówi: „Niech bêd¹ przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy b¹dŸcie podobni do ludzi oczekuj¹cych swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyæ, gdy nadejdzie i zako³acze. Szczêœliwi owi s³udzy, których pan zastanie czuwaj¹cych, gdy nadejdzie”. Z pewnoœci¹ liturgia Koœcio³a Katolickiego kieruje siê swoimi racjami, przypominaj¹c nam tajemnice œmierci w³aœnie w tym czasie. Wspó³gra to jednak z naszym doœwiadczeniem ¿yciowym. Bo to w³aœnie w wakacyjnym czasie najczêœciej przychodzi Pan i puka do naszych drzwi. W trzech wakacyjnych miesi¹cach ma miejsce w skali rocznej jedna trzecia œmiertelnych wypadków drogowych, jeszcze wy¿szy wskaŸnik dotyczy utoniêæ. A zatem jest to dobry czas, aby pomyœleæ o przygotowaniu do wiecznoœci.

Chrystus w dzisiejszej Ewangelii mó-

wi nam na czym ma polegaæ nasze przygotowanie. Poleca uczniom, by ich biodra by³y przepasane. Przepasanie w kulturze

wschodniej mia³o symboliczne znaczenie. W staro¿ytnoœci nie szyto ubrañ na miarê. Tuniki czêsto by³y obszerne i d³ugie, dlatego do pracy, do podró¿y trzeba by³o siê przepasaæ, aby tunika nie utrudnia³a ruchów. Przepasanie bioder oznacza gotowoœæ do wykonania jakiejœ pracy, spe³nienia obowi¹zku, wyruszenia w drogê. Dope³nieniem symboliki przepasania jest zapalona lampa, która rozprasza ciemnoœæ i pozwala bezpiecznie poruszaæ siê w otaczaj¹cym nas œwiecie. S³owami „Niech bêd¹ wasze biodra przepasane, a lampy zapalone” Jezus wzywa ka¿dego z nas do gotowoœci na spotkanie z Nim w naszych ostatecznych czasach.

W

racaj¹c do ewangelicznej przypowieœci mo¿emy powiedzieæ, ¿e Chrystus jest Panem, a my jego s³ugami. S³uga ma otworzyæ drzwi, gdy powracaj¹cy Pan zastuka, niezale¿nie od pory dnia i nocy. Jezus uto¿samia siê z postaci¹ Syna Cz³owieczego, który powtórnie przyjdzie na ziemiê, aby dokonaæ s¹du nad œwiatem. Jednak nikt nie zna dnia, w którym to siê stanie. Dlatego mamy czuwaæ. Ka¿dy z nas we wspólnocie uczniów Chrystusa otrzyma³ jakieœ zadanie i zosta³ obdarowany odpowiednimi talentami, uzdolnieniami, charyzmatami, potrzebnymi do jego wype³nienia. Te dary mamy wykorzystaæ w s³u¿bie Chrystusa i Jego wspólnoty. W dniu, gdy Pan zapuka do naszych drzwi trzeba siê bêdzie rozliczyæ z ca³ego ¿ycia, z wykorzystania darów otrzyma-

nych od Boga. Mo¿e wydawaæ siê, ¿e wed³ug ludzkiej miary otrzymaliœmy niewiele i niewiele mo¿emy zrobiæ. Jednak w tej sytuacji trzeba przyk³adaæ miarê Bo¿¹. I to ludzkie „nic” zawierzone Bogu mo¿e swoimi dzie³ami zadziwiæ œwiat.

P

rzyk³adem mo¿e byæ Abraham, o którym w Liœcie do Hebrajczyków czytamy: „Wiara jest porêk¹ tych dóbr, których siê spodziewamy, dowodem tych rzeczywistoœci, których nie widzimy. Dziêki wierze ten, którego nazwano Abrahamem, us³ucha³ wezwania, by wyruszyæ do ziemi, któr¹ mia³ obj¹æ w posiadanie. Wyszed³, nie wiedz¹c, dok¹d idzie. Dziêki wierze przywêdrowa³ do Ziemi Obiecanej jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkaj¹c z Izaakiem i Jakubem, wspó³dziedzicami tej samej obietnicy. Dziêki wierze tak¿e i sama Sara, mimo podesz³ego wieku, otrzyma³a moc poczêcia. Uzna³a bowiem za godnego wiary Tego, który udzieli³ obietnicy. Przeto z cz³owieka jednego, i to ju¿ niemal obumar³ego, powsta³o potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie, jak niezliczone ziarnka piasku na wybrze¿u morza”. Dlatego Abraham zosta³ nazwany ojcem wiary i sta³ siê wzorem zawierzenia Bogu dla ka¿dego z nas.

Z

pewnoœci¹ przyk³adem takiego zawierzenia jest œw. Jan Maria Vianney. Tak po ludzku s¹dz¹c nie otrzyma³ od Boga zbyt wielu darów, które by zapowiada³y tak owocne ¿ycie. Sta³o siê to mo¿liwe,

bo zawierzy³ Bogu wszystko co œwiat uznawa³ za s³aboœæ. Nic nie zapowiada³o tak owocnego dzia³ania na niwie Bo¿ej. W seminarium mia³ problemy z nauk¹, kompletnie nie radzi³ sobie z ³acin¹. Jeden z profesorów powiedzia³ o nim: „Co taki osio³ mo¿e zdzia³aæ w duszpasterstwie?”. Nie mia³ te¿ zadatków na kaznodziejê. Przemawia³ d³ugo, zacina³ siê, traci³ w¹tek. Przysz³y œwiêty zdawa³ sobie sprawê ze swoich ograniczeñ, ale doskonale wiedzia³, gdzie mo¿e znaleŸæ Ÿród³o mocy. Mówi³: „O, jak to piêknie, gdy siê rzecz ka¿d¹ czyni z Bogiem!… Jeœli pracujesz z Bogiem, On pracê tw¹ pob³ogos³awi, On nawet uœwiêca wszystkie kroki twoje”. Po latach cierpieñ, upokorzeñ, niepowodzeñ i niepewnoœci 23 czerwca 1815 r. Jan Maria Vianney otrzyma³ œwiêcenia diakonatu, a 13 sierpnia tego samego roku sakrament kap³añstwa. 9 lutego 1818 r. ksi¹dz Jan Maria Vianney zosta³ proboszczem w licz¹cej 230 mieszkañców, wiosce Ars. Nie by³o tam sta³ej szko³y. Rzadko które dziecko umia³o czytaæ i pisaæ. Mieszkañcy nie chodzili do koœcio³a, za to chêtnie przesiadywali w karczmach, których w tej ma³ej miejscowoœci by³o cztery. Towarzyszy³ temu kompletny upadek moralnoœci. Ksi¹dz Vianney swoje wezwanie do nawrócenia ³¹czy³ z pokut¹ i postem. Œwiadkowie mówi¹, ¿e to cud, ¿e nie umar³ z g³odu. Parafianie byli zdumieni skrajnym ubóstwem swojego proboszcza, jego ca³kowitym oddaniem siê s³u¿bie Bogu oraz trosk¹ o ich zbawienie. To sprawi³o, ¿e konfesjona³ proboszcza by³ oblegany dzieñ i noc. Ksi¹dz Vianney przyprowadzi³ do Boga ca³¹ swoj¹ parafiê. Ci¹gnê³y do niego t³umy wiernych z najdalszych zak¹tków Francji. 4 sierpnia 1859 r Pan zastuka³ do drzwi swojego gorliwego kap³ana, który trzyma³ w rêku zapalon¹ pochodniê, a jego biodra by³y przepasane. Do takiej postawy wzywa Chrystus ka¿dego z nas, niezale¿nie od tego jakie otrzyma³ powo³anie i jakimi darami obdarzy³ nas Bóg. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com

Dlaczego prawo dotycz¹ce rusztowañ w Nowym Jorku jest najostrzejsze? Kodeks pracy §240 uchwalony zosta³ przez legislaturê stanu Nowy Jork w 1885 roku, i od tamtego czasu okreœlany jest on potocznie jako „prawo rusztowañ”. To prawo, charakterystyczne dla Nowego Jorku, zapewnia pracownikom budowlanym znacznie lepsz¹ ochronê zgodnie z powy¿sz¹ ustaw¹, ni¿ gdziekolwiek indziej w Stanach Zjednoczonych. Powy¿ej wspomniane prawo stanowi, ¿e w³aœciciele placów budowy oraz ich agenci – w zasadzie generalni wykonawcy oraz inni wykonawcy, maj¹ obowi¹zek chroniæ pracowników przed obra¿eniami powsta³ymi w wyniku przebywania na wysokoœci, poprzez zapewnienie w³aœciwego sprzêtu bezpieczeñstwa. Owe prawo dotyczy wypadków przy pracy na wysokoœciach, upadków z drabin, rusztowañ, zadaszeñ nad chodnikiem, czy innych wzniesionych platform oraz obra¿eñ powsta³ych w wyniku spadaj¹cych na pracowników obiektów. Prawo stanowi, ¿e w³aœciciele placów budowy oraz ich agenci – w zasadzie generalni wykonawcy oraz inni wykonawcy, maj¹ obowi¹zek chroniæ pracowników przed obra¿eniami powsta³ymi w wyniku przebywania na wysokoœci, poprzez zapewnienie w³aœciwego sprzêtu bezpieczeñstwa. Wspomniani w³aœciciele oraz wykonawcy powinni zapewniæ odpowiednie

œrodki bezpieczeñstwa oraz os³ony dla wszystkich pracowników, takie jak: uprzê¿e bezpieczeñstwa, sznury, barykady, ogrodzenia, siatki oraz barierki bezpieczeñstwa. Niestety zwa¿aj¹c na fakt, ¿e rzeczywistoœæ bywa okrutna, nawet z powy¿ej zapewnionymi przez prawo zabezpieczeniami, bardzo czêsto zdarza siê, ¿e w³aœciciele, generalni wykonawcy oraz podwykonawcy nie zapewniaj¹ pracownikom budowlanym odpowiednich œrodków bezpieczeñstwa, które uchroni³yby ich przed wy¿ej wymienionymi obra¿eniami zwi¹zanymi z przebywaniem na wysokoœciach.

„FISH” w Christina's Restaurant Artur kocha³ ocean i Rockaways. W swych obrazach najczêœciej uwiecznia³ nadmorskie pla¿e, morskie ¿ywio³y, dno oceanu oraz ryby, które uwielbia³ ³owiæ i smacznie przyrz¹dzaæ. Na wystawie „Fish” w Christina’s Restaurant eksponowanych jest 20 prac, g³ównie obrazów olejnych na p³ótnie, ale te¿ kilka kolorowych grafik. Oczywiœcie, s¹ to obrazy przedstawiaj¹ce ulubione ryby Artura. Prace mo¿na zakupiæ. Wystawa w artystycznej Christina’s Restaurant jest pi¹t¹, kolejn¹ ekspozycj¹ sztuki w tym miejscu. Mo¿na j¹ ogl¹daæ do koñca sierpnia. – Janusz Skowron Artur Skowron (1982-2022). Polsko-amerykañski artysta, muzyk, poeta i pedagog urodzi³ siê w Starachowicach. Od 1990 roku mieszka³ w Nowym Jorku. Ukoñczy³ z wyró¿nieniem High School of Art & Design. Studiowa³ sztukê w Queens College, gdzie uzyska³ tytu³ magistra edukacji artystycznej. Artur wystawia³ swoje prace na dwudziestu wystawach indywidualnych i ponad czterdziestu wystawach zbiorowych. Artur by³ cz³onkiem Emotionalism Art Group i Rockaway Artist’s Alliance. Uprawia³ malarstwo, grafikê i fotografiê czarno-bia³¹. Jego pasj¹ by³o wêdkarstwo. Christina's Restaurant 853 Manhattan Ave, Brooklyn, New York 11222

S¹dy w Nowym Jorku stwierdzi³y, ¿e zobowi¹zanie z tytu³u kodeksu pracy § 240 jest „absolutne” w takim znaczeniu, ¿e w³aœciciele lub wykonawcy niekoniecznie zaanga¿owani w budowê mog¹ ponosiæ odpowiedzialnoœæ niezale¿enie od tego, czy sprawuj¹ oni nadzór lub kontrolê nad przebiegiem pracy. ¯aden inny stan nie zapewnia pracownikom takiej ochrony. We wszystkich innych stanach, poszkodowani pracownicy musz¹ udowodniæ w³aœcicielom oraz generalnym wykonawcom, ¿e byli nieustannie zaniedbywani pod wzglêdem œrodków bezpieczeñstwa, zatem powinni wyznaæ, ¿e niedbalstwo ze strony w³aœcicieli oraz wykonawców by³o g³ówn¹ przyczyn¹ wypadku pracownika. Krótko mówi¹c, w³aœciciel lub generalny wykonawca powinien byæ aktywnie zaanga¿owany w pracê budowlan¹ oraz sprawowaæ kontrolê nad prac¹ wykonywan¹ przez dan¹ osobê w momencie jej wypadku. Nie oznacza to jednak, ¿e pracownicy budowlani maj¹ prawo do odszkodowania tylko dlatego, ¿e uczestniczyli oni w wypadku na budowie. Odpowiedzialnoœæ ze strony w³aœcicieli oraz ich agentów jest uzale¿niona od udowodnienia naruszenia kodeksu pracy §240 oraz, ¿e wspomniane naruszenie by³o bezpoœredni¹ przyczyn¹ wypadku pracownika. Pomimo niezwykle silnej ochrony, zapewnionej w kodeksie pracy §240, trudno

5 Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004

www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

poruszaæ siê po samym kodeksie oraz systemie prawnym. Z tych powodów, dla pracowników uczestnicz¹cych w wypadkach na budowie niezwykle istotne jest jak najszybsze skontaktowanie siê z doœwiadczonymi prawnikami zajmuj¹cymi siê wypadkami na budowie. Prawnicy The Platta Law Firm, PLLC maj¹ wieloletnie doœwiadczenie zwi¹zane z postêpowaniami dotycz¹cymi kodeksu pracy §240 w ca³ym stanie Nowy Jork. Je¿eli zatem uleg³eœ obra¿eniom w wyniku wypadku na budowie, skontaktuj siê ju¿ dziœ z The Platta Law Firm, PLLC. m

Z ogromnym ¿alem zawiadamiamy, ¿e 20 lipca 2022 r. odesz³a od nas

Barbara Gruszczyñski ukochana, wspania³a, serdeczna, o wielkim sercu i poczuciu humoru osoba; znakomita gitarzystka.

¯egnamy J¹ pogr¹¿eni w smutku: córka chrzestna z rodzin¹, oraz siostra, brat i przyjaciele.


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence

Kazimierz Wierzbicki

Rocznica Powstania w Warszawie Obchody 78. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego rozpoczê³o 30 lipca spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy i prezydenta Warszawy Rafa³a Trzaskowskiego z powstañcami warszawskimi w Parku Wolnoœci na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego. Andrzej Duda przywo³a³ s³owa papie¿a Jana Paw³a II, który mówi³ podczas pielgrzymki w 1979 r., ¿e Warszawa w roku 1944 „zdecydowa³a siê na nierówn¹ wal-

kê z najeŸdŸc¹, na walkê, w której zosta³a opuszczona przez sprzymierzone potêgi”. Prezydent RP zaznaczy³, ¿e wielkoœæ powstañców nie polega³a tylko na tym, ¿e potrafili walczyæ, polec z broni¹ w rêku. Wielkoœæ ich, jak podkreœla³, polega³a na tym, jacy byli w czasie powstania, ale tak¿e i po nim, na tym, jakie wartoœci, jakiego ducha przekazywali nastêpnym pokoleniom. 1 sierpnia, jak co roku, w godzinach popo³udniowych, warszawiacy oraz dzia³acze i sympatycy œrodowisk narodowych zgromadzili siê na Rondzie Dmowskiego. O godzinie 17.00, czyli godzinie „W” w której rozpoczê³o siê powstanie, zawy³y syreny, a m³odzie¿ odpali³a czerwone race. Nastêpnie ruszy³ Marsz Powstania, który odbywa siê ju¿ od ponad dziesiêciu lat. W³adze Warszawy nie wyda³y zgody na przeprowadzenie marszu. Jednak dziêki interwencji ministra Zbigniewa Ziobro móg³ siê on odbyæ. W tym samym czasie, z udzia³em najwy¿szych w³adz pañstwowych, trwa³y uroczystoœci na Pow¹zkach, przy pomniku AK „Gloria Victis”.

Jedna ze stacji telewizyjnych powtórzy³a komunistyczny argument z okresu PRL, jakoby powstanie by³o militarnie zwrócone przeciw Niemcom, lecz politycznie przeciw ZSRR. ¯o³nierzom AK i ich dowódcom chodzi³o o wyzwolenie

stolicy, a nie o polityczne dzia³anie przeciw Moskwie. Jak wiadomo Sowieci zarzucali polskiemu podziemiu, ¿e stoi „z broni¹ u nogi”. Powstañcy chcieli udowodniæ, ¿e tak nie jest. m

ZDJÊCIA ZOSIA ZELESKA-BOBROWSKI

W 78. rocznicê wybuchu Powstania Warszawskiego na Greenpoincie

Lider Al-Kaidy zg³adzony í1 Ostatni taki przypadek mia³ miejsce w sierpniu zesz³ego roku podczas chaotycznej ewakuacji wojsk USA z Afganistanu. Zginê³o w nim dziesiêæ osób, w tym siedmioro dzieci. Dom, w którym przebywa³ lider Al-Kaidy wed³ug wstêpnych informacji by³ w³asnoœci¹ jednego z wa¿niejszych urzêdników rz¹du Talibów, co wskazywa³oby na wznowienie ich kontaktów z organizacj¹ odpowiedzialn¹ za zamachy w USA w 2001 roku, a tym samym na klêskê amerykañskiej interwencji w Afganistanie, która mia³a oczyœciæ ten kraj z terrorystów zwi¹zanych z Al-Kaid¹. USA wycofa³y swoich ¿o³nierzy z Afganistanu, ale Pentagon, lub jak w tym przypadku CIA, dysponuj¹ nadal wieloma mo¿-

liwoœciami przeprowadzania ataków w tym kraju, przy wykorzystaniu licznych baz wojskowych, zlokalizowanych na przyk³ad w Zatoce Perskiej. Stany Zjednoczone prowadz¹ te¿ rozmowy z w³adzami Tad¿ykistanu, Uzbekistanu i Kazachstanu w celu umo¿liwienia Pentagonowi przeprowadzania ataków z ich terytoriów. Zabicie Ajmana Al-Zawahiriego najprawdopodobniej nie bêdzie mia³o wiêkszego wp³ywu na dzia³alnoœæ Al-Kaidy, która po prostu wybierze nowego przywódcê. Od d³u¿szego czasu by³ on zreszt¹ bardziej symbolem ni¿ realnym zagro¿eniem. Organizacja bin Ladena, choæ wci¹¿ dzia³a, znalaz³a siê w cieniu terrorystów z ISIS, którzy na krótko zdo³ali utworzyæ kalifat na czêœci terytoriów Syrii i Iraku,

staj¹c siê g³ównym magnesem dla islamskich terrorystów. Prezydent Joe Biden w specjalnym wyst¹pieniu komentuj¹cym zabicie Al-Zawahiriego czêsto przywo³ywa³ zamachy z 9/11 mówi¹c miêdzy innymi, ¿e dla rodzin, które straci³y w nich swoich bliskich œmieræ tego terrorysty powinna byæ swego rodzaju zadoœæuczynieniem. Prezydent wyg³osi³ równie¿ coœ w rodzaju ostrze¿enia dla organizacji mog¹cych planowaæ zamachy przeciwko USA. „Zawsze pozostaniemy czujni i by chroniæ Amerykanów, zarówno w kraju jak i zagranic¹, nie zawahamy siê przed zdecydowanymi dzia³aniami” – powiedzia³. Biden podkreœli³ równie¿, ¿e zg³adzenie Ajmana Al-Zawahiriego dowodzi, i¿ wycofanie amerykañskich ¿o³nierzy z Afganistanu nie zmniejszy³o zdolnoœci USA do walki z terroryzmem. „Kiedy podejmowa³em decyzjê o wycofaniu siê z Afganistanu, po

Ajman Al-Zawahiri

trwaj¹cej 20 lat wojnie mówi³em, ¿e nie musimy mieæ tam ¿o³nierzy, by skutecznie przeprowadzaæ operacje antyterrorystyczne. Ostatnia akcja dowodzi tego dobitnie” – powiedzia³ Biden.

Tomasz Bagnowski


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania Katowice. Na frontonie Teatru Œl¹skiego im. Stanis³awa Wyspiañskiego widnieje wielka flaga ukraiñska. Znak Solidarnoœci Polaków z Ukrain¹, powtarzaj¹cy siê na wielu budynkach tego¿ miasta. Tu¿ obok, na szklanej œcianie galerii handlowej widaæ wielki napis: „Dziêkujemy Wam Katowice”. Znak wdziêcznoœci Ukraiñców. Na Dworcu G³ównym krêc¹ siê wolontariusze s³u¿¹cy wszelk¹ pomoc¹ dla uchodŸców. Czekaj¹ na nich ju¿ na peronach, po czym przeprowadzaj¹ do punktów informacyjnych, do poczekalni dla matek z dzieæmi i do pomieszczeñ, w których s¹ darmowe napoje, kanapki i gor¹ce jedzenie. Co chwila, ktoœ podchodzi do nich i pyta, czy czegoœ potrzebuj¹. Takie same obrazki zapamiêta³em z Dworca G³ównego w Krakowie i Centralnego w Warszawie. UchodŸcy najczêœciej nie znaj¹ polskiego, wolontariusze ukraiñskiego i rosyjskiego, ale jakoœ obie strony siê porozumiewaj¹. W punktach informacyjnych s¹ t³umacze i foldery w jêzykach ukraiñskim i rosyjskim z praktycznymi wskazówkami dla przybyszy. Wœród nich s¹ tak¿e tacy, którzy wracaj¹ na Zaporo¿e i do Naddniestrza. W poci¹gu do Warszawy, wda³em siê w rozmowê z kilkuosobow¹ grup¹ ukraiñskich lwowian, z³o¿on¹ tak na oko z trzydziesto i czterdziestolatków. Nikt z nich nie zna³ polskiej przesz³oœci Lwowa. Owszem, coœ tam s³yszeli, ale g³ównie w kontekœcie, ¿e by³o to miasto zamieszka³e przez kilka narodowoœci, wœród których byli tak¿e Polacy. O przymusowych wysiedleniach tych¿e Polaków w 1945 roku nie wiedzieli nic. O tym, ¿e lwowski uniwersytet, ich najstarsza uczelnia, by³ do 1939 roku polskim Uniwersytetem Jana Kazimierza, za³o¿onym przez tego¿ króla w 1661 roku, te¿ nie wiedzieli. Rozmawialiœmy zatem o szansach Ukrainy na zwyciêstwo. Jedni w nie wierzyli, inni byli sceptyczni. Wszyscy byli przygnêbieni wojn¹ i nie wiedzieli, czy i jak sobie poradz¹ w Polsce.

$

We wspomnianym Teatrze Œl¹skim pobuszowa³em nieco po zakamarkach zapamiêtanych z 1977 i 1978 roku. Mieszka³em tu, przygotowuj¹c na Scenie Kameralnej przedstawienie „Gier kobiecych”, z³o¿one z dwóch jednoaktówek Krzysztofa Zanussiego i Edwarda ¯e-

Andrzej Józef D¹browski

browskiego – „Niedostêpna” i „Mi³osierdzie p³atne z góry”. Uda³o mi siê nawet zajrzeæ do mojego dawnego pokoju, z pó³okr¹g³ym oknem ulokowanym tu¿ przy pod³odze, wychodz¹cym na ulicê Warszawsk¹. Pamiêtam, ¿e przeje¿d¿aj¹ce ni¹ tramwaje budzi³y mnie ju¿ o czwartej rano. One te¿ tak ko³ysa³y fundamentami teatru, ¿e kiwa³ siê nie tylko „mój” ¿yrandol, ale i szklane kinkiety na widowni, dzwoni¹c podczas scenicznych akcji, co przynosi³o efekty rzadko kiedy po¿¹dane. Na scenie Hamlet pojedynkuje siê na œmieræ i ¿ycie z Leartesem, a tu dygoc¹ „z wra¿enia” œciany i rozlega siê szklane dzyñ, dzyñ, dzyñ… W owych „Grach kobiecych” piêknie zagra³y katowickie aktorki – Zofia Wiciñska, Stanis³awa £opuszañska i Lena Starke. Nie lubi³y siê nawzajem, mimo to dobrze mi siê z nimi pracowa³o. Du¿o by pisaæ… Niestety nie ma ju¿ dzisiaj Sceny Kameralnej, na której graliœmy. Szkoda, bo prezentowane na niej spektakle przyci¹ga³y inteligenck¹ publicznoœæ. I to nie tylko z Katowic. Moje przedstawienie cieszy³o siê powodzeniem. Najbli¿sz¹ premier¹ tego teatru bêdzie sztuka Jacka Jabrzyka i Przemys³awa Pilarskiego pod aktualnym tytu³em „Wêgla nie ma”...

$

W Katowicach mieszka M. P. – moja niemo¿liwa do spe³nienia mi³oœæ z koñca lat osiemdziesi¹tych. Uzdolniona poetycko i prozatorsko. Nie odwiedzi³em jej jednak, nie chc¹c zaburzaæ sw¹ intensywnoœci¹ harmonijnego ¿ycia rodzinnego, jakie szczêœliwie sta³o siê jej udzia³em. Mo¿e nastêpnym razem zdecydujê siê zadzwoniæ, bo lubiliœmy siê wielce. Odwiedzi³em natomiast Piotra Gladosa, dawnego kierownika Schroniska w Istebnej i znakomitego redaktora naczelnego miesiêcznika „Poznaj Swój Kraj”. Przez wiêkszoœæ roku rezyduje on w Hamburgu, natomiast, podobnie jak ja, letnie wakacje spêdza w Polsce. Podziwia³em jego piêkn¹ przyjaŸñ z Wolfim Rederem, wiedeñczykiem w¿enionym w Polskê, przez którego wysy³a³em podziemne informacje solidarnoœciowe do Zachodnich Niemiec i Austrii. Wszyscy trzej byliœmy w bliskich relacjach, tyle¿ przyjacielskich, co podziemnych z malark¹ Ninel Kameraz-Kos oraz z jej mê¿em Bohdanem Kosem, fizykiem, biblist¹, kabalist¹ i poet¹. Mamy zatem co i kogo wspominaæ. Omawiamy tak¿e sprawy bie¿¹ce i wydarzenia kulturalne, m.in. wystawê scenografii Józefa Szajny w Muzeum Œl¹skim. Piotr jest œwietnym znawc¹ sztuki, tedy liczê siê z jego opiniami w tej mierze. Podarowa³ mi kilkanaœcie bardzo ciekawych malarskich fotografii Ewy Kuk. Spotkania z Piotrem s¹ zawsze dla

mnie du¿¹ przyjemnoœci¹ i ¿a³ujê, ¿e widujemy siê tak rzadko. Kilka lat temu odnaleŸliœmy siê na Cmentarzu ¯ydowskim w Warszawie przy grobie wspomnianej Ninel. Wzajemna sympatia rozjarzy³a siê ponownie. Choroba i kolejne operacje nie pozwoli³y mu przylecieæ do mnie do Nowego Jorku. Niespodziank¹ podczas mojej wizyty u Piotra okaza³ siê pokaŸny album fotografii i artyku³ów o Grecie Garbo, który pokaza³ mi jego przyjaciel Mariusz Tyller. Czy¿by sk¹dœ wiedzia³, ¿e przed laty kilkakrotnie pisa³em o tej wielkiej aktorce?...

$

5 sierpnia minie pó³ wieku od œmierci mojej mamy. Zosta³a zapamiêtana jako charyzmatyczna osoba z arystokratyczn¹ klas¹. Mia³a coœ takiego w swej osobowoœci, ¿e lgnêli do niej zarówno tzw. ludzie proœci, jak i profesorowie wy¿szych uczelni. Z ka¿dym rozmawia³a jak z bliskim przyjacielem. Ceni³a szczeroœæ i prostolinijnoœæ. O wszystkim mówi³a tak ciekawie i tak piêkn¹ polszczyzn¹, ¿e mia³a sta³e grono s³uchaczy, którzy czêsto do nas przychodzili wieczorem i prosili, by opowiada³a dalej i dalej. Czy to o rozdzia³ach ze swego ¿ycia, czy zapamiêtanych sytuacjach i ludziach, czy o przygodach. Wyrafinowany dowcip, anegdotyczne ujmowanie tematu i sk³onnoœæ do p³atania zabawnych figlów, czyni³y z niej duszê towarzystwa, nawet wœród moich kole¿anek i kolegów. Lubi³a dobr¹ literaturê, teatr, wartoœciowe filmy, balet i taniec. Sama te¿ piêknie tañczy³a i to nie tylko tañce tradycyjne. Boryka³a siê z bardzo ciê¿kimi warunkami ¿yciowymi, chorobami mê¿a i córek oraz z nieuleczaln¹ chorob¹ w³asn¹. Pomaga³a potrzebuj¹cym i prosz¹cym nawet wtedy, kiedy sama broni³a siê przed œmierci¹. Mnie i moje siostry wychowywa³a w duchu najwy¿szych wartoœci. Wymaga³a uczciwoœci, prawdomównoœci i rzetelnoœci. Pobudza³a myœlowo i duchowo. Uczy³a ³adu w nas i wokó³ nas. Tak¿e moralnego. Los/Bóg zabra³ j¹ nam, kiedy stanêliœmy na progu doros³oœci. Mia³a zaledwie 52 lata. Do dziœ odczuwam to jako wielk¹ niesprawiedliwoœæ. Podobnie jak i œmieræ ojca, który odszed³ na tamten œwiat dwa lata wczeœniej nie do¿ywszy piêædziesi¹tki.

$

Ju¿ od dawna wiem, i¿ ¿ycie ma datê wa¿noœci, zatem cieszê siê nim niemal ka¿dego dnia. Tak wiele rzeczy mnie ciekawi, ¿e chcia³bym jeszcze po¿yæ ze dwadzieœcia lat, zachowuj¹c – rzecz jasna – sprawnoœæ fizyczn¹ i umys³ow¹. m

Tydzieñ na kolanie Jeremi Zaborowski Czwartek Produkt krajowy brutto spad³ w USA o 0,9 procent w drugim kwartale. Wiêcej ni¿ siê wszyscy spodziewali. Ale ju¿ Bia³y Dom i jego propagandyœci próbowali zmieniæ definicjê recesji. Wiadomo, „Recession Joe” czyli „Joe Recesja” przed listopadowymi wyborami do Kongresu nie wró¿y dobrze demokratom. Dlatego tak bardzo chc¹ zmieniæ nazewnictwo. Analityk finansowy Eddy Elfenbein dostosowa³ siê do tych wygibasów i ¿artobliwie stwierdzi³: „Nie, to nie recesja. Po prostu gospodarka rozwija siê w z³ym kierunku”. Ale wszyscy wiemy, ¿e to brzmi jak twierdzenie, ¿e oto „granica ukraiñska zaatakowa³a zgromadzone wokó³ niej wojska rosyjskie”. B¹dŸmy powa¿ni, go³ym okiem widaæ, ¿e gospodarka zwalnia. Pi¹tek Na domiar z³ego inflacja wcale nie spowalnia. Specjalny wskaŸnik, z którego

lubi korzystaæ Rezerwa Federalna (Personal Consumption Expenditures) jest najwy¿szy od czterdziestu lat. Skoczy³ do 6,8 procent poziomów nie widzianych od czasów prezydenta Cartera. Co gorsza, z maja do czerwca ceny skoczy³y o dodatkowy procent, co oznacza, ¿e inflacja nie ma zamiaru zwalniaæ… Kolejna z³a wiadomoœæ dla prezydenta Bidena, którego administracja zatopiona w z³ej polityce i pomys³ach, nie wyci¹gnie raczej kraju z gospodarczych tarapatów. Najgorsze co siê mo¿e zdarzyæ to wci¹¿ rosn¹ca inflacja z narastaj¹cym spowolnieniem gospodarki, co razem daje stagflacjê i czas prawdziwej smuty. Poniedzia³ek 1 sierpnia. Kolejna rocznica. Dzisiaj wiersz z tej okazji. My wszyscy wiemy o Warszawie i ka¿de nasze serce dr¿y, a tam ju¿ ka¿dy kamieñ krwawi i z ka¿dych krew wyp³ywa ¿y³. Warszawo, ¿ywa nad ruin¹, ciebie nie zmog³a przemoc carska,

Warszawo krwi, Warszawo czynu, Warszawo groŸna, robociarska, Warszawo, gniewna a¿ do gruntu, Warszawo krwi, Warszawo buntu, Warszawo, zawsze niepodleg³a, gdzie ka¿da twoja krwawa ceg³a to strza³, a ka¿dy dom – to grom – ja tam straci³em bliskich, dom, tam mi³oœæ moja w grobie leg³a, i gdy ¿o³dactwo wra¿e, têpe twe dumne burzy barykady, gdy mój przyjaciel, Zygmunt Hempel, na bruk twój z³o¿y³ pierœ Hellady, ja… czytam PAT-a, gryz¹c piêœcie i chcia³bym zd¹¿yæ, ¿eby lec i ¿eby jeszcze mieæ to szczêœcie: grób bezimienny, dumn¹ œmieræ. Ca³y W³adys³aw Broniewski. Ta jego „Warszawa” pisana 15 sierpnia 1944 r. gdzieœ w Italii przy Drugim Korpusie. Op³akiwa³ swego przyjaciela Hempla (ciê¿ko ranny 2 sierpnia podczas budowy barykady na rogu ul. Zielnej, zmar³ nad ranem 5 sierpnia), ale przecie¿ dr¿a³ o swoj¹ kobietê, Mariê Zarêbiñsk¹ z córk¹ Majk¹,

które by³y w Warszawie i nie mia³ o nich ¿adnej wiadomoœci. Szczêœcie w nieszczêœciu, Maria by³a wtedy w… Auschwitz, dziêki czemu nie zginê³a w Powstaniu, ale po¿y³a tylko kilka lat wiêcej. Niszczenie Warszawy, pewnoœæ, ¿e Alianci oddali Polskê Stalinowi dr¹¿y³a Broniewskiego, a jedyne lekarstwo, jakie zna³, to alkohol. Pisa³, wierszem, do swej ukochanej córki Anki: Pó³ roku pró¿nowa³a „Bania z poezj¹”. Czemu? Od Powstania w Warszawie – Ÿle poet¹ byæ, i wolê grzêzn¹æ w ciê¿kie smutki (na rym czytelnik czeka: wódki – Nieprawda: wolê nie chcieæ ¿yæ). I choæ tak nie chcê, choæ tak wolê, zalewam rozpacz alkoholem […] Ca³y Broniewski w swoim skomplikowaniu. Legionista, komunista, wiêziony przez NKWD, ¿o³nierz Andersa, piewca PRL-u i autor „S³owa o Stalinie”, i zrozpaczony ojciec, pisz¹cy ci¹g dalszy „Trenów” Kochanowskiego. Szeroki cz³owiek jest, du¿o siê w nim mieœci na raz. m


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

8

Szycie pow³oki balonu

W

1938 r. w polskich Tatrach przygotowano do lotu najwiêkszy wówczas na œwiecie balon stratosferyczny. By³ to niezwykle ambitny pocz¹tek polskiego programu kosmicznego. Balon stratosferyczny nazwano: „Gwiazda Polski”. Mózgiem ca³ego przedsiêwziêcia by³ wybitny polski fizyk, doktorant, przyjaciel samego Alberta Einsteina, profesor Uniwersytetu Warszawskiego – Mieczys³aw Wolfke. Lot mia³ byæ za³ogowy i tym samym prze³omowy dla ca³ej historii podboju kosmosu.

Nape³nianie pow³oki balonu wodorem

Pow³oka balonu wyginana przez wiatr

www.kurierplus.com

Wybuch balonu

Gwiazda Polski

D

waj œmia³kowie – fizyk i alpinista – Konstanty Jodko Narkiewicz i zdobywca Pucharu Gordona Bennetta kapitan Zbigniew Burzyñski mieli byæ pilotami tego niezwyk³ego pojazdu balonowego, w drodze w górne warstwy ziemskiej atmosfery. Miêli siê wznieœæ na wysokoœæ 30 kilometrów i pobiæ dotychczasowy rekord wysokoœci nale¿¹cy do amerykañskiego majora Alberta Stevensa. Amerykanin by³ entuzjastycznym kibicem polskiego projektu. Aktywnie wspó³pracowa³ z zespo³em buduj¹cym balon i zaprojektowa³ rozmieszczenie urz¹dzeñ pomiarowych w jego gondoli. „Gwiazda Polski” mia³a wystartowaæ z Doliny Chocho³owskiej w Tatrach, w nocy 14 paŸdziernika 1938 r. Nad ranem wiatr zmieni³ siê w halny. Balon wype³niono ³atwopalnym wodorem i niestety dosz³o do nieszczêœcia. Ogromny pojazd powietrzny stan¹³ w p³omieniach zanim wystartowa³. Nikt nie zgin¹³ i lot mia³ byæ powtórzony rok póŸniej, we wrzeœniu. Kolejnej próbie przeszkodzi³ wybuch wojny z Niemcami.

T

rudno jest dziœ powiedzieæ czy œmia³e wyzwanie, jakie podjêli Polacy mia³o szansê na sukces. Nikt w tamtych czasach nigdy nie osi¹gn¹³ takiej wysokoœci na jak¹ planowali wznieœæ siê Polacy. Atmosfera ziemska sprawia, ¿e im wy¿ej unosi siê pojazd powietrzny tym bardziej spada temperatura. Jednak gdy taki pojazd osi¹ga stratosferê, temperatura znów zaczyna rosn¹æ! Powodem jest ozon, który absorbuje promieniowanie ultrafioletowe S³oñca. Balon nie ma silnika i unosi siê dlatego, ¿e jest wype³niony gazem l¿ejszym od powietrza. Najczêœciej u¿ywa siê ³atwopalnego, niebezpiecznego, ale taniego wodoru lub bezpiecznego helu, którego uzyskanie jest kosztowne. Ze wzglêdu na

Mieczys³aw Wolfke

Zbigniew Burzyñski

koszta zdecydowano siê na u¿ycie wodoru, przy za³o¿eniu, ¿e zachowane zostan¹ wszystkie, mo¿liwe œrodki ostro¿noœci. „Gwiazda Polski” mia³a jednak pecha. W nocy w której mia³ nast¹piæ start i balon ju¿ napompowano wodorem, zerwa³ siê bardzo silny wiatr. Podjêto rozs¹dn¹ decyzjê aby wypompowaæ wodór z gotowego do startu balonu i gdy zosta³o ju¿ w nim zaledwie 500 metrów szeœciennych gazu, dosz³o do zap³onu, który zniszczy³ ten powietrzny pojazd. Zap³on zosta³ wywo³any przez tarcie o siebie pow³ok balonu, które skrzesa³y iskrê pr¹du elektrostatycznego. Po¿ar, mimo ¿e gwa³towny, uszkodzi³ jedynie dziesiêæ procent pow³oki balonu, co mo¿na by³o szybko i tanio naprawiæ.

G

„ wiazda Polski” zosta³a zaprojektowana i zbudowana przez zak³ady w Legionowie. Jej poszycie zrobiono ze specjalnej, kauczukowanej tkaniny jedwabnej, któr¹ uprzêd³y zak³ady „Kluge i Schulz” w £odzi. Tkaninê powleczono kauczukiem w nowoczesnej i zautomatyzowanej fabryce w Sanoku. Gondolê pojazdu stanowi³a kula o œrednicy dwóch metrów.

P

ierwszego w historii, za³ogowego lotu stratosferycznego dokona³ Szwajcar, August Piccard w 1931 r., który wzniós³ siê na wysokoœæ prawie 16 kilometrów. Rekord ten ju¿ wkrótce pobili Sowieci, którzy swoim balonem o nazwie „CCCP” wznieœli siê na wysokoœæ 19 kilometrów. Kolejn¹ próbê podj¹³ brat Augusta Piccarda – Jean, który wraz z ¿on¹ i… ¿ó³wiem wzniós³ siê na wysokoœæ 17.6 kilometra. Nie pobi³ oni rekordu Rosjan, ale wprawi³ w nerwowoœæ Augusta Piccarda, który natychmiast pojecha³ po balonowy jedwab do Polski. Polski materia³ by³ czterokrotnie l¿ejszy od tego, jakiego Piccard u¿ywa³ w swoim pierwszym locie – by³ przy tym wyj¹tkowej jakoœci i niezwyk³ej wytrzyma³oœci. Patent na tak¹ tkaninê stworzy³ Stanis³aw Rojek, zapalony chemik, lotnik i baloniarz. Dziêki temu zainteresowaniu, w sposób naturalny powsta³ pomys³ aby zbudowaæ polski balon stratosferyczny. August Piccard zapali³ siê do polskiego projektu, ale szybko siê z niego wycofa³ po tym, jak utraci³ swoich szwajcarskich sponsorów.

Konstanty Jodko Narkiewicz

balonem stratosferycznym na œwiecie. W Polsce produkowano tak¿e wysokiej jakoœci osprzêt balonu, który móg³ zabraæ ze sob¹ nawet dwie tony baga¿u i za³ogê na wysokoœæ 30 kilometrów. Gondola „Gwiazdy Polski” by³a hermetyczn¹ kul¹, wykonan¹ z blachy hydronalowej o gruboœci dwóch milimetrów. By³a niezwykle lekka i wa¿y³a zaledwie 140 kilogramów. Gondolê stworzono w zak³adach „Monolux” i zosta³a zaprojektowana przez in¿yniera Jana Szala. Firma „Monolux” produkowa³a synchronizatory do karabinów maszynowych w samolotach myœliwskich i gaŸniki do bombowca „£oœ”. Gondola pomys³u in¿yniera Szala by³a prawdziwym, technologicznym majstersztykiem. Zawiera³a w sobie systemy regeneracji powietrza, a tak¿e zbiorniki z p³ynnym powietrzem. By³y tam tak¿e mechanizmy do automatycznego wyrzucania balastu, spadochron i sprzêt naukowy. Na zewn¹trz gondoli, na jej spodzie zainstalowano amortyzator, który upleciono z… wikliny. Wiklina by³a lekka i doskonale amortyzowa³a uderzenie gondoli o ziemiê podczas l¹dowania przy jednoczesnym uruchomieniu rozrywacza, który otwiera³ pow³okê balonu aby wypuœciæ z niego gaz. W tym momencie gondola odczepia³a siê automatycznie od czaszy balonu.

P

olski balon mia³ imponuj¹ce rozmiary. Po nape³nieniu osi¹ga³ wysokoœæ 120 m, czyli prawie tyle ile ma Wielka Piramida w Gizie, w Egipcie. Œrednica balonu to 56 metrów. Balon mia³ kszta³t wyd³u¿onej kropli po to, aby zoptymalizowaæ panuj¹ce w nim ciœnienie gazu. Taki projekt zapewne nigdy by nie powsta³, gdyby nie profesor fizyki Mieczys³aw Wolfke. Profesor obok pasji do brawurowej jazdy na motocyklu, uprawia³

„G

Prace przy gondoli

wiazda Polski” w 1938 r. by³a najbardziej zaawansowanym technologicznie

Prof Wolfke i August Piccard (z prawej)

Konstanty Jodko Narkiewicz i Zbigniew Burzyñski przed startem balonu w 1936 r.

sporty balonowe i czêsto przelatywa³ nad Warszaw¹. To on stworzy³ podstawy naukowe tak ambitnego przedsiêwziêcia i przekona³ w³adze aby sfinansowa³y ogromny balon. Wolfke powo³ywa³ siê na prace bydgoskiego fizyka Ericha Regenera, który póŸniej, w czasach wojny bra³ udzia³ w tworzeniu niemieckich rakiet V-2. Regener w swoich doœwiadczeniach wysy³a³ na wysokoœæ 30 kilometrów ma³e, bezza³ogowe balony z urz¹dzeniami pomiarowymi. Balony jednak pêka³y i aparatura spadaj¹c na ziemiê ulega³a zniszczeniu. Aby zdobyæ pe³ny zestaw danych potrzebny by³ lot za³ogowy na tak¹ w³aœnie wysokoœæ. Profesora Wolfke nie interesowa³ wyczyn sportowy i bicie rekordów. Balonowym lotem chcia³ dokonaæ pomiarów i badañ promieniowania kosmicznego. Sondy bezza³ogowe Regenera bardzo szybko siê wznosi³y, a nastêpnie tak samo szybko opada³y. Ich pomiary by³y niepe³ne bo przyrz¹dy, nawet jeœli przetrwa³y spadanie na ziemiê, by³y zbyt krótko w stratosferze aby zaadoptowaæ siê do pracy na konkretnej wysokoœci. To tworzy³o wiele rozbie¿noœci w przeprowadzonych pomiarach. Jeden z pilotów balonu – dr Jodko Narkiewicz – specjalizowa³ siê w badaniach tego promieniowania, co zapewnia³o profesjonaln¹ obs³ugê naukow¹ aparatury. By³ to wiêc zaawansowany program kosmiczny i to Polacy mieli zdobyæ dane na temat natury przestrzeni kosmicznej, otaczaj¹cej nasz¹ planetê. Tego typu dane uznawane s¹ za jedno z najwa¿niejszych odkryæ w dziejach fizyki. Wspó³czesna tomografia komputerowa nigdy nie mia³aby miejsca, gdyby nie wiedza na temat promieniowania kosmicznego.

P

o falstarcie „Gwiazdy Polski” natychmiast postanowiono podj¹æ kolejn¹ próbê. Mia³a siê ona odbyæ we wrzeœniu 1939 r., a balon mia³ byæ tym razem wype³niony helem, który jest niepalny. Próba mia³a byæ podjêta w S³awsku, w Karpatach Wschodnich. „Gwiazda Polski” mimo nieudanego lotu zrobi³a wielkie wra¿enie na œwiecie. Rz¹d Argentyny w 1939 r. zamówi³ w Legionowie kopiê „Gwiazdy Polski”. Tymczasem polski balon by³ ju¿ gotowy do drugiego lotu. Czekano tylko na cysterny z helem. Gaz


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com

9

Pamiêci ¿o³nierzy AK i „Szarych Szeregów”

Sztandar Hufca Harcerek „Podhale” wprowadza delegacjê harcerek i harcerzy z Hufca „Warmia”

Goœcie specjalni - Prezeska KPP, Sybiraczka Helena Knapczyk, i Anita Zadro¿na-Polczyñska, Cz³onkini SWAP, córka powstañca

Harcerki i Weterani – dwa pokolenia oddaj¹ ho³d bohaterom Powstania.

Delegacja harcerska na Mszy wraz z wice konsulem Mateuszem Gmur¹

Weterani, goœcie i grupa m³odzie¿y harcerskiej wraz z instruktorami ZHP po Mszy przed koœcio³em œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika w Manhattanie

W niedzielê, 31 lipca, Koœció³ Œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika na Manhattanie zape³niony by³ po brzegi na uroczystej Mszy Œw. ku czci Powstañców Warszawskich Armii Krajowej, a szczególnie „Szarych Szeregów” - harcerek i harcerzy poleg³ych na polu chwa³y powstañczego zrywu 78 lat temu. Powstanie Warszawskie rozpoczê³o siê 1 sierpnia 1944 r. Mia³o na celu wyzwolenie stolicy spod niemieckiej okupacji przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej. Mia³o trwaæ kilka dni. Upad³o 3 paŸdziernika, po 63 dniach walki. Szacuje siê, ¿e w jego wyniku zginê³o od 16 tys. do 18 tys. ¿o³nierzy Armii Krajowej. Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce i Zwi¹zek Harcerstwa Polskiego obj¹³ patronat nad t¹ uroczystoœci¹, gdy¿ zabrak³o ju¿ uczestników Powstania. Ostatni organizator, powstaniec druh Mieczys³aw „Marek” Madejski, odszed³ na wieczn¹ wartê w zesz³ym roku. W kwietniu, br., zmar³a hm. Jadwiga „Kozaczek” Chruœciel, która tak¿e walczy³a w Powstaniu. Niedawno pochowana zosta³a na cmentarzu Sanktuarium Matki Boskiej Czêstochowskiej w Doylestown, PA. Hufcowa Hufca Harcerek „Podhale” Hm. Jola Nowacka zaznaczy³a w swoim krótkim przemówieniu, ¿e przekazywanie bohaterskich czynów powstañców jest nasz¹ – harcersk¹ spuœcizn¹ i obowi¹zkiem nastêpnych pokoleñ, aby pamiêæ o nich nie zagas³a. Powiedziala: „Bóg, Honor i Ojczyzna to has³o, które nie traci swojej wartoœci. Jest ono ponadczasowe.” Specjalnymi goœæmi tradycyjnej Mszy Œw., odprawionej przez Ojca Paulina Tadeusza Olzackiego, byli wice Konsul Mateusz Gmura z ma³¿onk¹ i synem, Helena dotar³ do S³awska 1 wrzeœnia 1939 r. wraz z wiadomoœci¹ o wybuchu wojny. „Gwiazdê Polski” przetransportowano do Warszawy, któr¹ wkrótce zaczêli oblegaæ Niemcy. Czaszê balonu w wojennym zamieszaniu pociêto na kawa³ki z których w czasie okupacji szyto p³aszcze. Gondola zosta³a zniszczona podczas Powstania Warszawskiego, a wszystkie instrumenty naukowe skradziono. Polacy nie dotarli na wysokoœæ 30 kilometrów. Dokonali tego Amerykanie dopiero w 1966 roku. To pokazuje jak za-

Spotkanie wspomnieniowe o powstañcach

Knapczyk, Prezeska KPP, Sybiraczka oraz Pani Anita Zadro¿na-Po³czyñska, córka powstañca, cz³onkini SWAP’u. Na spotkaniu pod koœcio³em wszyscy zebrani, instruktorzy i m³odzie¿ harcerska, Weterani Okrêgu II wraz z kolegami z Bostonu, oraz parafianie z ciekawoœci¹ wys³uchali krótkich przemówieñ wice Konsula oraz pani Heleny. Pan Konsul podkreœli³ fakt, ¿e Powstanie na pewno nie wybuch³o „na marne, ci¹gle jest lekcj¹ odwagi i patriotyzmu, a Pani Helena ze wzruszeniem wspomina³a ciê¿kie chwile okupacji i niemieckiego okrucieñstwa. Oboje stwierdzili, ¿e dzisiejsza uroczystoœæ jest dowodem, ¿e pamiêæ o boharerach Powstania nie zaginê³a.

Czuwaj! Maria Bielska, hm Referentka Wizerunku Hufca Harcerek „Podhale” ZDJÊCIA Z ARCHIWUM ZHP

awansowane technologie, które œmia³o mo¿na nazwaæ kosmicznymi, tworzono w II Rzeczpospolitej. Dziœ w Warszawie imiê „Gwiazda Polski” nosi skwer, który upamiêtnia to przedsiêwziêcie.

P

rofesor Wolfke to jeden z zapomnianych polskich geniuszy fizyki. W 1918 r., w Zurychu, opracowa³ podstawy teoretyczne holografii, technologii pozwalaj¹cej tworzyæ trójwymiarowe obrazy. Chcia³ przeprowadziæ odpowiednie doœwiadczenia, ale po odzyskaniu przez Pol-

Uczestnicy Mszy Œw. œpiewaj¹ powstañcze ju¿ „nie zakazane” piosenki

skê niepodleg³oœci, rzuci³ wszystko i przeniós³ siê do Warszawy. Jego prace doœwiadczalnie ostatecznie sprawdzi³ brytyjski fizyk Dennis Gabor, który w 1971 r. otrzyma³ za to Nagrodê Nobla. W swoim przemówieniu doceni³ wk³ad Wolfkego. Pracuj¹c w Polsce Wolfke odkry³ dwie odmiany helu i opisa³ metodê jak zestaliæ ten gaz. W 1938 r. opracowa³ projekt rakiety przeciwlotniczej, która sama naprowadza³a siê na cel. Rok póŸniej opisa³ teoretyczne mo¿liwoœci stworzenia bomby atomowej i potwierdzi³o siê to po zrzuceniu amerykañ-

skich bomb na Hiroszimê i Nagasaki. Zmar³ w 1947 r. w Zurychu, w wieku zaledwie 64 lat. Tu¿ po wojnie wœród uczonych dyskutowano mo¿liwoœæ przyznania Mieczys³awowi Wolfke Nagrody Nobla, ale ani jego macierzysta uczelnia ani w³adze pañstwowe nie wyst¹pi³y ze stosownym wnioskiem do Szwedzkiej Akademii Nauk. Dziœ jest on postaci¹ prawie zapomnian¹ mimo, ¿e by³ prekursorem badañ kosmicznych w czasach, gdy przestrzeñ kosmiczna nadal by³a dla ludzkoœci niepokonan¹ barier¹.

Chris Miekina


Nr 286

Nowy Jork

6 sierpnia 2022

250. rocznica I rozbioru Polski 5 sierpnia 1772 r. Rosja, Prusy i Austria podpisa³y w Petersburgu traktaty rozbiorowe dotycz¹ce podzia³u ziem Rzeczypospolitej. Jako powód swoich dzia³añ poda³y „ca³kowity rozk³ad pañstwa” i „duch fakcyjny utrzymuj¹cy w Polsce anarchiê”. Po œmierci Jana III Sobieskiego Rzeczpospolita stopniowo stawa³a siê przedmiotem polityki mocarstw oœciennych. W 1732 roku zosta³ zawarty uk³ad miêdzy Rosj¹, Austri¹ i Prusami w sprawie nastêpstwa tronu w Polsce na wypadek œmierci Augusta II – przymierze trzech czarnych or³ów. D¹¿¹cych do utrzymania s³aboœci Rzeczypospolitej s¹siednie kraje wykorzystywa³y prywatê wielu polskich i litewskich magnatów, bezsilnoœæ zrywanych sejmów, niechêæ uprzywilejowanych stanów do œwiadczeñ finansowych na rzecz pañstwa. Skutecznie przeciwstawiano siê próbom reform ustroju. Jeszcze pod koniec panowania Augusta II w Rzeczypospolitej ukszta³towa³o siê magnackie stronnictwo Czartoryskich i Poniatowskich oraz zwi¹zanych z nimi rodów nazywane Famili¹. Stronnictwo mia³o charakter partii politycznej, po³¹czonej wiêzami rodzinnymi i wspólnot¹ interesów. Familia ró¿ni³a siê jednak od inny rodzin takich jak Radziwi³³owie czy Potoccy. W³¹cza³a do interesów w³asnych program naprawy pañstwa. W ostatnich latach panowania by³a najlepiej zorganizowanym stronnictwem. Przywódcami ugrupowania byli Micha³ Fryderyk Czartoryski, kanclerz litewski oraz jego brat August Aleksander, wojewoda ruski. Familia by³a zdecydowania antypruska. Cz³onkowie stronnictwa zdawali sobie sprawê z tego, i¿ Rzeczpospolita nie by³aby w stanie powstrzymaæ zaborczoœci Prus, wiêc pok³ada³a nadziejê w Rosji. Wydawa³o im siê, ¿e Rosja, nie potrzebuj¹c przyrostu terytorialnego, nie ¿ywi wzglêdem Polski intencji zaborczych. Mieli równie¿ nadziejê, ¿e Petersburg nie bêdzie wrogi idei przeprowadzania w Polsce niezbêdnych reform poniewa¿ odrodzona Rzeczpospolita bêdzie dla niej znacznie bardziej u¿yteczna ni¿ s³aby i zacofany kraj. Ju¿ wiele lat przed ostatnim bezkrólewiem Czartoryscy wypracowali program reform.

Noël Le Mire – Alegoria pierwszego rozbioru Polski

W okresie panowania Augusta III w Rzeczypospolitej Obojga Narodów na szczeblu w³adzy zapanowa³ marazm. Warszawa przesta³a byæ stolic¹ unii polsko – saskiej, a dwór Augusta III osiad³ w DreŸnie i jedynie podczas okupacji Saksonii przez Fryderyka II w czasie wojny siedmioletniej monarcha przez d³u¿szy czas przebywa³ w granicach polskich. Nast¹pi³ parali¿ sejmu. Za panowania tego w³adcy, oprócz sejmu pacyfikacyjnego w 1736 r., nie doszed³ do skutku ¿aden sejm walny. Czêœæ z nich zosta³a zerwana, wiêkszoœæ zakoñczy³a siê nie podjêciem uchwa³ w terminie, wskutek przewlekania jego obrad przez agentów pruskich i francuskich, klientów poszczególnych koterii magnackich, a nawet agentów samego Augusta III obawiaj¹cego siê mo¿liwych zamieszek. Walka konkuruj¹cych ze sob¹ stronnictw mo¿now³adców powodowa³a parali¿ nawet trybuna³ów i sejmików ziemskich. Antagonizm miêdzy dwoma najsilniejszymi ugrupowaniami: Czartoryskich i Potockich powodowa³, i¿ w Rzeczypospolitej niemo¿liwe by³o wykszta³cenie siê politycznego centrum stanowi¹cego przeciwwagê dla mocarstw oœciennych ingeruj¹cych w jej wewnêtrzne sprawy. Tej funkcji nie by³ w stanie spe³niæ dwór królewski, wobec sta³ej nieobecnoœci w Polsce oraz ma³ego poparcia w kraju, a tak¿e niechêci monarchy do zbytniego przeciwstawiania siê Rosji. Król pamiêta³ bowiem komu zawdziêcza³ tytu³ i myœla³ o wprowadzeniu w ¿ycie swych dynastycznych planów. Zarówno stronnictwo republikañskie, jak i Familia stosowa³y bezwzglêdn¹ walkê polityczn¹, w której mieœci³o siê niszczenie sejmów i sejmików, przekupstwo, a nawet terror wobec oponentów. Raz jedne, raz drugie stronnictwo zbli¿a³o siê do dworu, przejmuj¹c wakuj¹ce dygnitarstwa i realizuj¹c sw¹ politykê. Brak zrozumienia w tej materii wykaza³ tak¿e August III, który, chc¹c ³agodziæ tendencje, które mog³yby prowadziæ do rozruchów, d¹¿y³ do równowagi pomiêdzy zwaœnionymi koteriami i równo obdziela³ obie strony wakansami. D¹¿enia takie utrzymywa³y tylko politycznego pata w kraju, nie prowadz¹c do poprawy wewnêtrznej. Nie³ad polityczny Rzeczypospolitej podtrzymywa³y dodatkowo krzy¿uj¹ce siê na jej terenie interesy i wp³ywy mocarstw europejskich: Rosji, Prus, Austrii i Francji. Król pruski liczy³ na zwiêkszenie swoich wp³ywów w Polsce podczas najbli¿szego bezkrólewia. Tym samym, w jego interesie by³o, aby ¿aden sejm nie doszed³ do skutku, a przynajmniej nie uchwali³ wzmacniaj¹cych Polskê decyzji, tote¿ powo³ano nawet do tego celu specjalny fundusz korupcyjny. Fryderyk II wykorzystywa³ w tym wzglêdzie wspólne interesy Rosji i Prus. W tajnych artyku³ach traktatów rosyjsko – pruskich z 1740 i 1743 r. obie strony zobowi¹zywa³y siê do utrzymania polskiego ustroju w ówczesnym kszta³cie oraz do wspólnej akcji w obronie dysydentów. Prusy podsyca³y wzajemn¹ nieufnoœæ polsko – rosyjsk¹, rozbudza³y w Polsce nastroje antyrosyjskie i inspirowa³y konfederacje. Dziêki temu reformatorskie projekty uchwa³ nie dochodzi³y do skutku. Agenci pruscy doprowadzili tak¿e do zaprzepaszczenia sejmu grodzieñskie-

Marcello Bacciarelli – Stanis³aw August Poniatowski

go w 1744 r., który móg³ przynieœæ Polsce podŸwigniêcie siê z nie³adu wewnêtrznego. Tak¿e Francja, razem z Prusami, bra³a aktywny udzia³ w podtrzymywaniu anarchii w Rzeczypospolitej. Inspirowa³a opozycjê wobec dworu, wspó³dzia³a³a w niszczeniu sejmów i odrzucaniu reformatorskich projektów. W miarê up³ywu czasu rozk³ad pañstwa polskiego, podtrzymywany dodatkowo przez oœcienne kraje, przybiera³ na sile. S³aboœæ dyplomatyczna i militarna Polski uniemo¿liwia³a jej wydostanie siê spod kurateli Rosji, traktuj¹cej Rzeczpospolit¹ jako swoje „przedpole”. Po œmierci Augusta III Katarzyna II zamierza³a osadziæ na tronie Polaka pochodz¹cego z rodu o mniejszych wp³ywach wœród szlachty i s³abszych koligacjach rodzinnych. Ród Poniatowskich, który œwie¿o wszed³ w szeregi arystokracji i nie móg³ siê równaæ z rodami starej magnaterii, doskonale spe³nia³ te wymagania. Caryca liczy³a, i¿ s³aby król, pamiêtaj¹cy o potêdze imperium rosyjskiego, który zawdziêcza³by jej tron, bêdzie uleg³y i powolny carskiemu ambasadorowi. Mia³ byæ on jedynie narzêdziem w rêkach Rosji traktuj¹cej utrzymanie liberum veto i wolnej elekcji jako cel nadrzêdny. Znamienne, i¿ 11 kwietnia 1764 roku, nied³ugo przed elekcj¹ Stanis³awa Au-

gusta Poniatowskiego, Rosja zawar³a z Prusami pakt o wspólnym poparciu swobód religijnych dysydentów i dyzunitów, co od dawna stanowi³o dla Rosji pretekst do ingerencji w prawy polskie, a tak¿e wzajemne czuwanie nad utrzymaniem Polski w stanie bezw³adu i anarchii poprzez niedopuszczenie do zmian ustrojowych. Wybrany królem, przy asyœcie rosyjskich bagnetów, Stanis³aw August Poniatowski nie chcia³ byæ biernym obserwatorem sytuacji w kraju. Od pocz¹tku rozpocz¹³ wprowadzenie w ¿ycie swojego programu reform, które sz³y w kierunku unowoczeœnienie pañstwa i wzmocnienia w³adzy królewskiej. Ju¿ sejm konwokacyjny z 1764 roku zniós³ przywileje celne dla szlachty, wprowadzaj¹c c³o generalne, czyli podatek obowi¹zuj¹cy wszystkich. Ustanowiono te¿ Komisje Skarbowe, by rozwijaæ handel. W 1765 roku otwarto mennicê, ujednolicono system miar i wag, dokonano rewaloryzacji kursu monet, co po³o¿y³o kres d³ugiemu kryzysowi pieniê¿nemu. Po ponad stuletniej przerwie dokonano lustracji dóbr, co mog³o zwiêkszyæ dochody skarbu. Utworzono tak¿e Szko³ê Rycersk¹, kszta³c¹c¹ m³odzie¿ w duchu patriotyzmu. Król ze swoim otoczeniem rozpocz¹³ prace nad dozbrojeniem i unowoczeœnieniem armii.


Nie kryj¹cy swoich reformatorskich ambicji w³adca budzi³ niechêæ magnaterii i czêœci szlachty. Skala reform, które zrywa³y z g³êboko zakorzenionymi zasadami demokracji szlacheckiej, by³a dla oligarchii magnackiej i szlachty nie do zaakceptowania. Poniatowskiego porzuci³a nawet Familia, z której siê wywodzi³. M³ody monarcha, który doskonale wiedzia³, ¿e wszystko zawdziêcza Petersburgowi oraz osobiœcie imperatorowej Katarzynie II, teraz móg³ siê opieraæ ju¿ tylko na Rosji. 24 lutego 1768 roku zawar³ traktat o wieczystej przyjaŸni, moc¹ którego Katarzyna II gwarantowa³a nienaruszalnoœæ granic i ustroju wewnêtrznego. Rosja stawa³a siê formalnym protektorem Rzeczypospolitej. Dzia³ania króla, prowadz¹ce do jawnej kurateli s¹siedniego mocarstwa, doprowadzi³y do wybuchu niezadowolenia wœród szlachty. Skutkiem by³o zawi¹zanie 66 lokalnych konfederacji z obszarów Korony i Wielkiego Ksiêstwa Litewskiego. Zbrojne wyst¹pienie poddanych okreœlono ogóln¹ nazw¹ konfederacji barskiej. By³a ona skierowana przeciw ró¿nowiercom, imperatorowej Rosji Katarzynie II i uleg³emu jej królowi Stanis³awowi Augustowi Poniatowskiemu. Ten zbrojny zwi¹zek przedstawicieli stanu szlacheckiego by³ pierwszym w Polsce powstaniem narodowym – tak¹ opiniê o konfederacji barskiej ma czêœæ historyków. Zosta³a ona zawi¹zana w podolskim Barze 29 lutego 1768 roku. Sprzysiê¿enie zainicjowali marsza³ek nadworny koronny Jerzy August Mniszech i biskup kamieniecki Adam Stanis³aw Krasiñski. Konfederaci nie tylko wszczêli wojnê domow¹, lecz tak¿e uderzyli na obecne w Rzeczypospolitej wojska rosyjskie. Ale 19 czerwca tego samego roku Rosjanie, z pomoc¹ wiernej królowi polskiej armii pod przywództwem Franciszka Ksawerego Branickiego, zdobyli Bar. Konfederacja od pocz¹tku nie dysponowa³a dobrze wyszkolonym wojskiem. Gdy jej uczestnicy zdali sobie sprawê, ¿e nie dadz¹ rady bez pomocy z zewn¹trz, biskup Krasiñski, chc¹c pozyskaæ dla konfederatów wsparcie, wyruszy³ za granicê. Pomoc, zarówno finansow¹ jak i militarn¹, ofiarowa³a Polakom Francja. W tym samym roku uczestnicy spisku utworzyli w Bia³ej (na pograniczu ziem œl¹skich) Radê Generaln¹ Stanów Skonfederowanych. Spisek przeciwko Stanis³awowi Augustowi Poniatowskiemu zatacza³ w kraju, a tak¿e poza nim, coraz szersze krêgi. Rada Generalna Stanów Skonfederowanych – zwana w skrócie Generalnoœci¹ – stanowi³a drug¹ obok królewskiej w³adzê, te dwie si³y rz¹dz¹ce nieustannie toczy³y wojnê. 3 listopada 1771 roku jeden z konfederatów, p³k Kazimierz Pu³aski, z upowa¿nienia zwierzchnika Generalnoœci, Micha³a Jana Paca, porwa³ Stanis³awa Augusta i umieœci³ go w twierdzy jasnogórskiej. Czyn ten sprawi³, ¿e od Polski odwrócili siê wszyscy dotychczasowi sprzymierzeñcy. Uznali konfederatów za królobójców, a czyn ten bezpoœrednim i wygodnym pretekstem do dokonania rozbioru. Wszystkie trzy dwory rozpêta³y kampaniê, jakoby by³ to dowód na niezdolnoœæ Rzeczypospolitej do utrzymania porz¹dku i jednoœci wewnêtrznej, oraz ¿e jej stan anarchii jest zagro¿eniem dla trzech s¹siednich pañstw. Nieoczekiwany obrót spraw powa¿nie os³abi³ si³y konfederacji, prowadz¹c do jej stopniowego wygasania. W tym czasie o niektóre polskie obszary upomnia³a siê Austria. PóŸniej Prusy otoczy³y Polskê kordonem sanitarnym, twierdz¹c, jakoby Brandenburgia potrzebowa³a ochrony przed mog¹c¹ nadejœæ ze wschodnich ziem Rzeczypospolitej zaraz¹. W koñcu przyst¹pi³a do rozstrzygania o kszta³cie i rozmiarach Polski Rosja. W sierpniu roku 1772 roku ustalono obszary zaborów i tak dosz³o do I rozbioru Rzeczypospolitej. W tym samym roku Generalnoœæ wy-

Juliusz Kossak – Kazimierz Pu³aski na czele konfederatów barskich pod Czêstochow¹

s³a³a do Wiednia Antoniego Barnabê Jab³onowskiego, by spróbowa³ ocaliæ niepodleg³oœæ Polski, jednak wobec zawartych ju¿ miêdzy zaborcami umów rozbiorowych jego wysi³ki spe³z³y na niczym. Decyzja o rozbiorze Polski zapad³a w Petersburgu ju¿ w po³owie 1771 roku, jednak ambasador rosyjski Kasper von Saldern mia³ polecone trzymanie Polaków w nieœwiadomoœci. Pierwszy uk³ad rosyjsko-pruski zosta³ potajemnie podpisany w Petersburgu 17 lutego 1772 pod fa³szyw¹ dat¹ 15 stycznia. 18 wrzeœnia 1772 Rosja, Austria i Prusy notyfikowa³y fakt rozbioru Rzeczypospolitej, ¿¹daj¹c zwo³ania sejmu dla przeprowadzenia cesji. Opór ³ama³y groŸby i dokuczliwa okupacja kraju przez wojska trzech mocarstw. Podpisanie traktatów, dotycz¹cych I rozbioru Rzeczypospolitej nast¹pi³o w Petersburgu 5 sierpnia 1772. Na pocz¹tku 1773 roku król i Senat rozes³ali wszystkim rz¹dom Europy noty wyra¿aj¹ce sprzeciw wobec pogwa³cenia praw Rzeczypospolitej, z proœb¹ o interwencjê. Oddzielne noty wystosowano do Francji, Danii i Austrii, które to pañstwa by³y gwarantami traktatów welawsko-bydgoskich i pokoju oliwskiego. Zgodnie z wol¹ zaborców zalegalizowanie rozbioru mia³ przeprowadziæ polski sejm. Stanis³aw August pocz¹tkowo próbowa³ siê opieraæ, ale uleg³, gdy przedsta-

wiciele trzech pañstw oœciennych zagrozili mu rozszerzeniem zaborów. Ludzie, którzy w sejmie zaborczym mieli odgrywaæ rolê przywódców szlacheckiego narodu, wywodzili siê z wys³u¿onej klienteli carskiej ambasady. Marsza³kiem zosta³ Adam Poniñski, p³atny zausznik rosyjski, ³¹cz¹cy w sobie wysok¹ inteligencjê z ca³kowitym brakiem zmys³u moralnego. Dla pieniêdzy, potrzebnych mu g³ównie na grê w karty, gotów by³ zrobiæ wszystko. Na ¿¹danie Katarzyny sejm mia³ obradowaæ pod wêz³em konfederacji, by nie krêpowana przez veto przekupiona wiêkszoœæ mog³a pod dyktando tworzyæ ustawy. Pos³ów wy³oniono na sejmikach otoczonych przez wojska rosyjskie. 30 wrzeœnia 1773 r. zwo³any w Warszawie przez zaborców, przy proteœcie trzech pos³ów: Tadeusza Reytana, Samuela Korsaka i Stanis³awa Bohuszewicza Sejm Rozbiorowy, ratyfikowa³ traktaty rozbiorowe. Obrady przeci¹gnê³y siê do kwietnia 1775 roku, podczas których trwa³a grabie¿ dóbr pojezuickich i odebranych Stanis³awowi Augustowi królewszczyzn. Polska straci³a 211 tys. km2 i 4,5 miliona ludnoœci. Austria otrzyma³a ca³¹ po³udniow¹ Polskê po Zbrucz ze Lwowem, ale bez Krakowa. By³o to 83 tys. km2, zamieszka³e przez 2,7 mln ludzi. Do tego terytorium nale¿y te¿ doliczyæ Spisz i powiaty nowo-

tarski, nowos¹decki i czorsztyñski, które w 1770 roku Austria przejê³a samorzutnie. Prusom przypad³y Warmia i Prusy Królewskie, lecz bez Gdañska i Torunia, czyli 36 tys. km2 zamieszka³e przez 600 tys. ludzi. Rosja zagarnê³a 92 tys. km2 oraz 1,3 mln mieszkañców, czyli Inflanty Polskie oraz wschodnie, peryferyjne krañce Rzeczypospolitej, województwa: mœcis³awskie, witebskie i po³ockie oraz czêœæ miñskiego i inflanckiego. Nad reszt¹ okrojonego kraju Rosja utrzyma³a protektorat. W wyniku zatwierdzenia traktatu rozbiorowego, król Stanis³aw II August uzyska³ sp³atê swoich d³ugów. Sejm odebra³ królowi polskiemu prawo nominacji starostów, pozbawiono go prawa powo³ywania ministrów i senatorów oraz nominacji oficerów. Do ¿ycia powo³ano Radê Nieustaj¹c¹, która mia³a byæ organem zale¿nym od sejmu, kierowanym w intencji Rosji przez jej ambasadorów. Rada sk³ada³a siê z konsyliarzy wybieranych przez sejm na dwa lata. Przewodnicz¹cym Rady by³ król, jednak musia³ stosowaæ siê do zdania wiêkszoœci. Powo³any organ w którym zasiada³o 18 pos³ów i 18 senatorów, mia³ sk³adaæ siê z piêciu departamentów: Interesów Cudzoziemskich, Policji, czyli Dobrego Porz¹dku, Wojska, Sprawiedliwoœci i Skarbu, zajmuj¹cych siê poszczególnymi sferami pañstwowymi, kierowanymi przez ministrów-specjalistów. Powo³anie Rady mia³o os³abiæ pozycjê Stanis³awa Augusta, jednak stanowi³a pierwszy od wielu lat sprawny organ w³adzy wykonawczej. Sejm przywróci³ c³o generalne oraz zreformowany i jednolity podatek – podymne. Dochody z ce³ i podatków mia³y byæ przeznaczone na utrzymanie 30 tysiêcznej armii. Sejm rozbiorowy ratyfikowa³ tak¿e w marcu 1775 roku traktaty handlowe, maj¹ce wielki wp³yw na przysz³oœæ polskiej gospodarki. Najbardziej niekorzystny zawarto z Prusami, które kontrolowa³y wszelkie drogi handlowe z Polski na Zachód – Œl¹sk, ujœcie Wis³y bez Gdañska. C³a na towary eksportowane by³y bardzo wysokie, natomiast na wyroby pruskie stosunkowo niskie. Mimo strat terytorialnych Stanis³aw August podejmowa³ próby ratowania pañstwa. W 1788 roku zosta³ zwo³any Sejm Czteroletni, którego g³ównym dzie³em by³o uchwalenie 3 maja 1791 roku nowej konstytucji. Reformy przysz³y jednak za póŸno i nie zdo³a³y ocaliæ upadaj¹cej Rzeczypospolitej. Tymczasem zdradziecka konfederacja targowicka doprowadzi³a do przegranej wojny z Rosj¹ i drugiego rozbioru Polski w 1793 roku. Ziemie Rzeczypospolitej zosta³y zaanektowane przez Rosjê i Prusy. Imperium Rosyjskie zabra³o Polsce 250 000 km2 jej wschodnich terytoriów z 3 milionami mieszkañców, Prusy natomiast zagarnê³y oko³o 57 000 km2 ziem zachodnich wraz z Poznaniem i Toruniem, na których ¿y³o milion mieszkañców. Polacy próbowali przeciwstawiæ siê Prusakom, ale nie mieli szans w walce z agresorem. Po II rozbiorze Rzeczpospolita znalaz³a siê w fatalnej sytuacji zarówno politycznej, jak i gospodarczej. Zredukowana zosta³a do ma³ego pañstwa, bêd¹cego wasalem Imperium Rosyjskiego. Zaborcy zaplanowali jednak kolejny podzia³ Polski i definitywn¹ likwidacjê Rzeczypospolitej. Przyg. J Szczepkowska

Jan Matejko – Rejtan. Upadek Polski. Protest Tadeusza Rejtana przeciwko I rozbiorowi Polski na Sejmie Rozbiorowym

Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava.swap@gmail.com tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

12

Dla cia³a i dla ducha

www.kurierplus.com

Czes³aw Karkowski

Wystawne ¿ycie Pisa³em parê „odcinków” temu o „ubogich” martwych naturach holenderskich. Pomys³ takich kompozycji zrodzi³ siê z pocz¹tkiem XVII wieku i by³y to obrazy przedstawiaj¹ce proste, zwyczajne jedzenie. Przes³anie takich dzie³ komunikowa³o pochwa³ê wstrzemiêŸliwoœci w ogóle, a nade wszystko umiarkowania w jedzeniu i piciu. A ide¹ wczesnych martwych natur – religijna ¿arliwoœæ co skrajniejszych od³amów protestantyzmu, aby unikaæ przedstawieñ ¿ywych istnieñ, a zw³aszcza cz³owieka. Zdro¿ny, ich zdaniem, kult obrazów, prowadzi³ wprost do ba³wochwalstwa. Wyrafinowane uczty Niestety, o tym zbo¿nym zamiarze szybko zapomniano, a idea martwych natur przekszta³ci³y siê w swe przeciwieñstwo. W Antwerpii narodzi³ siê ko³o 1650 r. nowy styl – bankietowy. Flamandzki pomys³ natychmiast podchwycili artyœci holenderscy i te w³aœnie dzie³a sta³y siê najbardziej chodliwym towarem artystycznym epoki. Ich istot¹ by³o malowanie nieprzebranej obfitoœci jedzenia – dóbr wszelakich, od których przelewa siê stó³. Szybko bogac¹cy siê Holendrzy zach³ysnêli siê w³asn¹ zamo¿noœci¹. Dostatek, którego doœwiadczali w ¿yciu codziennym, chcieli utrwaliæ na p³ótnie. Patrzcie! Albo lepiej: popatrzmy, jaki u nas dostatek wszelkich frykasów! My, zwykli mieszczanie, jemy jak królowie! Nasze sto³y uginaj¹ siê od dóbr wszelakich, jak na ucztach najpotê¿niejszych w³adców! Wystawne bogactwo, na pokaz dla zaimponowania i olœnienia œwiatu. Stara cecha ludzkiej pró¿noœci, dziœ kultywowana przez media spo³ecznoœciowe. Komunikat milionów fotografii jest jeden i ten sam: patrzcie jak

Willem Kalf – Martwa natura z konch¹

Melon na szklanej paterze, ostrygi i cytryna na martwej naturze Abrahama van Beyerna

wspaniale, bogato, szczêœliwie ¿yjê. Ogl¹dajcie i zazdroœæcie! Oto dzie³o – powtarzane w wielu wariantach – jednego z najwybitniejszych przedstawicieli tego bankietowego stylu, Abrahama van Beyerena (nazwisko zapisywane w rozmaitych wariantach). A¿ oczy bol¹ od patrzenia. Czego¿ tam nie ma! Króluje smakowity (nie dla mnie!) i ozdobny zarazem homar. Na srebrnej tacy ostrygi, a jak¿e – rarytas z pikantnym, erotycznym dopingiem, z cytryn¹, ponad nimi wznosi siê w kielichu melon. Czêœæ ju¿ odkrojona – chwyt równie¿ w celach artystycznych, aby malarz móg³ siê popisaæ sztuk¹ naœladowania rzeczywistoœci. Obraz by³ przede wszystkim tworem rzemieœlniczym i nabywcy nie znieœliby fuszerki. W œrodku dwa kielichy – jeden ozdobny, z ciemnego szk³a, drugi wykwintny, na manierycznie wykrêconej nó¿ce i z równie fantazyjn¹ konch¹. U „stóp” – winogrona. A na przedzie dwa roemery z winem na tacy i brzoskwinie.

Abraham van Beyeren – Martwa natura „bankietowa”

Po prawej kiœcie winogron oraz w salaterce „dzwonka” pomarañczy. A powy¿ej na innej, tym razem bogato kowanej misie – owoce, wœród których prym wiod¹ winogrona i brzoskwinie. Feeria smaków, kolorów, kszta³tów. Widome rozkosze ¿ycia. Owoce ju¿ skosztowane – po trosze; wino – popite. ¯adnego ob¿arstwa, ¿adnego pijañstwa – umiar w cieszeniu siê jad³em. Aleœmy bogaci! Oczywiœcie, popularny styl bankietowy nie odzwierciedla³ tego, jak rzeczywiœcie Holendrzy jedli. Oszczêdnoœæ granicz¹ca ze sk¹pstwem by³a i jest ich cech¹ narodow¹. Styl ¿ycia Holendrów nie dla Polaków! Na sto³ach mieszczan tego kraju w XVII w. by³o raczej skromnie, natomiast obrazy te stanowiæ mia³y podwójn¹ metaforê. Po pierwsze – prezentacji wielkiego bogactwa. Mieszkañcy Niderlandów nale¿eli do jednej z najzamo¿niejszych nacji w ca³ej Europie – zwykli ludzie, nie jakaœ tam arystokracja (jak w Hiszpanii, powiedzmy, albo we W³oszech). Na straganach mieli do nabycia nieprzebrane bogactwo wszystkiego z naj-

Rodzaj ozdobnego, kosztownego kielicha z egzotycznej muszli na fragmencie innego obrazu Willema Kalfa

dalszych zak¹tków ziemi. Na wielu innych martwych naturach tego stylu ogl¹damy egzotyczne owoce i warzywa, rajskie ptaki, albo przynajmniej ich pióra, drogie i rzadkie muszle per³owe – oprawione w srebro b¹dŸ z³oto tworz¹ konchy kielichów (patrz za³¹czony fragment p³ótna Willema Kalfa – innego z wybitnych przedstawicieli tego nurtu w sztuce). Nie chodzi³o tylko o jedzenie, ale i o wystrój sto³u, co widzimy na omawianym obrazie van Beyerena. Tutaj ten powszechny (w miarê) dostêp do bogactwa sto³u streszczony zosta³ do wykwintniejszych owoców, które nie ros³y w zimnej, pozbawionej s³oñca Holandii. Nie jakieœ jab³ka czy gruszki, ale winogrona, brzoskwinie, cytryny trzeba by³o sprowadzaæ z po³udniowych krajów. Ca³y œwiat jest u nas w Amsterdamie, Utrechcie czy Haarlemie. Równoczesnym sensem tego zw³aszcza dzie³a, jak i innych malowide³ stylu bankietowego by³o przedstawienie przyjemnoœci zmys³ów: smaku, koloru, zapachu, kszta³tu, ale nade wszystko naturalnie doznañ erotycznych. Znane ju¿ czytelnikom „Kuriera” znaczenie ostryg nie ulega tu w¹tpliwoœci. Brzoskwinie w dawnym malarstwie tak¿e samym wygl¹dem stanowi³y aluzjê do seksu. To ju¿ nie pierwsze martwe natury z surowym protestanckim przes³aniem zgo³a ascetycznej wstrzemiêŸliwoœci, ale zachêta do korzystania z dóbr doczesnych, z rozkoszy podniebienia, ³o¿a. U¿ywajmy bogactwa, bo otwiera ono drogê do przyjemnoœci ¿ycia. Nie rozpusty. Nie, tego ¿aden z Holendrów by nie propagowa³, ale mi³ych emocji zmys³owych. Niektórzy historycy sztuki interpretuj¹ bankietowe martwe natury jako swoiœcie wyra¿on¹ „vanitas” – marnoœæ nad marnoœciami, którego to przes³ania w malarstwie najwybitniejszym przedstawicielem by³ Holender Willem Claesz. Heda. Nic mylniejszego. Œciera³y siê odmienne idee, filozofie ¿ycia, ró¿nie te¿ wyra¿ane na p³ótnie. Nie mo¿na, wydaje mi siê, traktowaæ na przyk³ad martwej natury van Beyerena jako wskazania na przemijalny charakter doczesnoœci i pustki w istocie ziemskiego bogactwa. m


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Wakacje Niegdyœ przemieszczaniem siê leczono melancholiê, uwi¹d pisarski, szaleñstwo, nudê, która przepala³a na wylot duszê, czy tarapaty zawodowe i towarzyskie, bo w ogl¹daniu dalekich stron – albo tych ca³kiem bliskich, lecz dot¹d jakoœ niepoznanych – upatrywano dobroczynnego wp³ywu, sposobnoœci do oczyszczaj¹cego resetu. Ale mo¿e nie palmy, œcierniska, turnie i akweny by³y tu najwa¿niejsze – nie urok tych odwiedzanych miejsc – lecz dystans miêdzy zgnêbionym podró¿nym, a jego ojczyzn¹ i adresem. Sz³oby wiêc o utratê ³¹cznoœci. Wymkniêcie siê z obiegu informacji, zaniedbanie powinnoœci emocjonalnych. Dezercjê ze wszystkich stanowisk.* * Zmiana dekoracji. Inne powietrze. Inny widok z okna. Inne odg³osy po zmroku. Ka¿de nowe miejsce wyostrza zmys³y. Uruchamia wyobraŸniê. Wytr¹ca z odrêtwienia. Ka¿e wejœæ w dialog z przestrze-

ni¹. Jakoœ siê wobec niej okreœliæ. Przy okazji dowiaduj¹c siê czegoœ nowego o sobie. Kiedy np. z dmuchanego materaca uchodzi powietrze i po nieprzespanej nocy boli ka¿dy miêsieñ, toaleta to wykopany w ziemi dó³, a z zamontowanego naprêdce „prysznica” leci lodowata woda. Wtedy ³atwo ods³oniæ wszystkie defekty charakteru i niedoci¹gniêcia. Trzeba uwa¿aæ. Innym sprawdzianem mo¿e byæ nag³e pogorszenie pogody, która krzy¿uje plany. Mia³a byæ podró¿ statkiem na wyspê i leniwe godziny na pla¿y z osza³amiaj¹cym widokiem, ale od rana leje. I nie zanosi siê, ¿eby przesta³o. Jak nie zatruæ najbli¿szej doby sobie i towarzyszom podró¿y niekoñcz¹c¹ siê jeremiad¹? Trzeba æwiczyæ umiejêtnoœæ adaptacji do nowych warunków. I nie zapominaæ, ¿e jesteœmy na wakacjach, nie w wyœcigu po najwiêksz¹ liczbê zaliczonych atrakcji. Bywa, ¿e zmor¹ wypoczynku staje siê… fauna. Zaszywamy siê w œrodku lasu, nad urokliwym jeziorem, marz¹c o niezak³óconym dolce far niente. A tu – niespodzianka! Kleszcze. Komary. Jadowite wê¿e. Wszêdzie czyha niebezpieczeñstwo. Zdezorientowany turysta, uzbrojony po zêby w repelenty, œwiece zapachowe i moskitiery – podejmuje nierówn¹ walkê. Ale im wczeœniej zrozumie,

¿e jest na przegranej pozycji, tym lepiej. Inaczej ca³¹ energiê bêdzie musia³ spo¿ytkowaæ na walkê z natur¹, która to walka– umówmy siê – z góry skazana jest na fiasko. Lepiej zawczasu odpuœciæ. Dobrowolnie staæ siê punktem krwiodawstwa. I uznaæ, ¿e obcowanie z dzik¹ przyrod¹, musi nieœæ ze sob¹ konsekwencje. No chyba, ¿e ktoœ siê obrazi. I, jak pewna nastolatka, z któr¹ ostatnio spêdza³am wakacje, z powodu uk¹szenia przez komary postanowi nie wchodziæ w kontakt z natur¹ a¿ do koñca turnusu. Spêdzam wakacje, tak jak lubiê – wyzna³a. W ³ó¿ku. Dla niektórych najtrudniejszym momentem podró¿y jest chaos poprzedzaj¹cy wyjœcie z domu, ten przedziwny stan podwy¿szonego ciœnienia towarzysz¹cy pakowaniu i szykowaniu siê do drogi. Kiedy niczego nie mo¿na znaleŸæ. A jak ju¿ siê znajdzie i odhaczy na liœcie, to i tak nie mo¿na pozbyæ siê natrêtnego uczucia, ¿e na pewno o czymœ istotnym zapomnieliœmy. Bywa, ¿e przygotowania do urlopu poch³aniaj¹ wiêcej czasu i energii, ni¿ sam urlop. Wed³ug Barbary Hoff („Cierpienia starej Werterowej” – wybór felietonów wydany w 1978 roku) istniej¹ dwie zasadnicze techniki przygotowañ do wyjazdu. Pierwsza: „wszystko co siê zabiera, wypraæ, zacerowaæ, wyprasowaæ”. Przy okazji zrobiæ gruntowne porz¹dki w szafach, przejrzeæ zimowe rzeczy, umyæ okna i odgruzowaæ lodówkê. Nastêpnie wybraæ siê

Czy Polska jest dobrym krajem do zdrowego ¿ycia i zdrowego od¿ywiania siê? Pozory mog¹ myliæ. Gdy ktoœ przyjedzie do Warszawy na wakacje, zobaczy domy wœród drzew i poczuje zapach trawy. Jaki¿ kontrast w stosunku do dusznej, betonowej pustyni Nowego Jorku, w dodatku œmierdz¹cej w lecie workami ze œmieciami. Tymczasem jakoœæ powietrza (i wody w kranach) jest tam lepsza ni¿ w polskich miastach. A jeœli idzie o ska¿enie powietrza, Polska plasuje siê obecnie na przedostatnim miejscu w Europie. Na jakoœæ powietrza i wody wp³yw mam jednak poœredni i niewielki – przecie¿ tu decyduje polityka rz¹du, przepisy i regulacje, op³aty, a tak¿e czynniki zewnêtrzne, jak wojny i ceny na œwiatowych rynkach surowcowych. Te miêdzynarodowe trendy wp³ywaj¹ te¿ oczywiœcie na ceny ¿ywnoœci i podnios³o siê teraz w Polsce wielkie larum, jak strasznie dro¿eje jedzenie. Ludzie wykupuj¹ cukier (zapewne przypomnienie nawyków z czasów komuny), pomstuj¹ na ceny chleba i rzadziej chodz¹ do restauracji, a jeœli ju¿ tam s¹, zamawiaj¹ jedn¹ porcjê na dwie osoby. A na wakacje czêsto wioz¹ swój prowiant. Ja oczywiœcie te¿ odczuwam dro¿yznê, ale przecie¿ wielu wydatków tu nie mam, wiêc na codzienny lunch firmowy w re-

stauracji ci¹gle mogê sobie pozwoliæ (obecnie: 20-29 z³, czyli ok. $4,50-6,50, za dwa dania, czasem napój). Lunche s¹ zwykle polskie, choæ we w³oskiej knajpie maj¹ te¿ na odczepnego jak¹œ pizzê oraz makaron. Jaki jest polski obiad, ka¿dy wie: gêsta zupa, kotlet z ziemniakami lub kasz¹, odrobina surówki lub gotowanych jarzyn. Jest to jedzenie niezdrowe i dosyæ ciê¿kie, co mój ¿o³¹dek zauwa¿y³ po dwóch latach spo¿ywania w Azji lekkich roso³ków oraz ry¿u z warzywkami czy krewetkami. A przecie¿ chcia³bym d³ugo ¿yæ i byæ zdrowy. Postanowi³em wiêc o siebie zadbaæ. Kiedyœ czyta³bym porady w kolorowych gazetach. Dziœ skarbnic¹ m¹droœci medycznych i dietetycznych s¹ filmiki na YouTube. Najpierw przyswoi³em rzeczy oczywiste i powtarzane przez wiêkszoœæ fachowców prawdziwych i farbowanych. Nie mo¿na jeœæ cukru, cukier jest trucizn¹. A wiêc: nies³odzona kawa i herbata, ¿adnych napojów owocowych a nawet soków, tak¿e lodów i ciasta. Lista jest d³uga. Uwa¿ane kiedyœ za zdrowe owoce te¿ mog¹ zawieraæ za du¿o cukru, tak wiêc nale¿y zrezygnowaæ z bananów, ananasów, gruszek, nawet jab³ek. Wolno jeœæ trochê truskawek i czarnych jagód, ale nie tych z supermarketu, importowanych, lecz rodzimych, od baby na bazarku; dro¿szych. Nawet niektóre warzywa okaza³y siê niezdrowe, jak tucz¹ce i zawieraj¹ce wêglowodany ziemniaki. Nie wymieniam ju¿ papierosów i alkoholu – w zdrowym ¿yciu nie ma na nie miejsca. Wycofano siê ju¿ z liberalnego

do kosmetyczki. Odrosty, mani, pedi i brwi henn¹. Uszykowaæ wykwintne kanapki na drogê. „[…] i przed samym wyjazdem byæ tak umêczonym, by jedynym marzeniem by³o nie musieæ nigdzie jechaæ, tylko gruchn¹æ siê do ³ó¿ka”. Inny sposób, to „w ostatniej chwili wrzuciæ do walizki brudny sweter i spodnie z urwanym guzikiem. Pe³zaæ na czworakach wokó³ szafy nie mog¹c znaleŸæ drugiej tenisówki, któr¹ chyba zjad³ pies. Przed wyjazdem ¿yæ na luzie, nawet wydaæ ma³¹ wieczorynkê po¿egnaln¹ dla znajomych. Zostawiæ mieszkanie niesprz¹tniête, tylko opró¿niæ popielniczki i usun¹æ kieliszki”. Istotnym jest – wed³ug autorki „Przekroju” – czy przygotowania do urlopu zajmuj¹ wiêcej czasu, ni¿ urlop. A jeœli tak, to czy warto doprowadzaæ siê do stanu skrajnego wyczerpania i potem przez pó³ wakacji dochodziæ do siebie po doznanym wstrz¹sie? A mo¿e – kontynuuje Hoff – „nienawidzicie siebie za to, ¿e przyjechaliœcie jak zwykle nieprzygotowani, nie macie grza³ki, w k¹pielówkach odkrywacie dziury i generalnie zamiast iœæ na pla¿ê, szukacie sklepu z konfekcj¹”? Obojêtnie, do której grupy siê zaliczacie, pamiêtajcie: na wakacje nie mo¿na zabraæ wszystkiego. Najwa¿niejsze, ¿eby zabraæ dobry humor. I… spray na komary. m * £ukasz Najder, Zamêt: Cieplej, dalej. Dwutygodnik.

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

JeϾ czy nie jeϾ? Jan Latus

13

przyzwolenia na okazjonalny kieliszek czerwonego wina. Od tej pory piæ nale¿y wodê z cytryn¹, zielon¹ herbatê i czarn¹ kawê. Lekarze i pseudolekarze zabraniaj¹ spo¿ywaæ fast food (tu akurat zgoda, choæ raz na jakiœ czas…) i w ogóle wszystkie produkty przetworzone, ró¿ne gotowe dania do odgrzania, go³¹bki w s³oiku. Na zakazanej liœcie s¹ parówki i kie³basy; ujdzie mo¿e szynka z wiejskiego, weselnego uboju. Ale tak w³aœciwie to miêso, nie tylko czerwone, jest niezdrowe. Poza tym spo¿ywaj¹c je przyczyniamy siê do globalnego ocieplenia. Tak wiêc w zasadzie miêsa te¿ nie powinno siê jeœæ. Mno¿¹ siê diety i restauracje wegetariañskie i wegañskie, nawet s¹ takie lunche firmowe. Ryby niby s¹ zdrowsze, ale czêsto zawieraj¹ rtêæ; poza tym s¹ drogie i na wymarciu. Co wiêc jeœæ, gdy zrezygnuje siê z miêsa, ryb i s³odyczy? I nabia³u? Pewnie chlebek, makaron i kaszê, uznawane kiedyœ za zdrowe i nadal bêd¹ce podstaw¹ diety wegetarian. Otó¿ nie: pieczywo zawiera gluten, a bezglutenowców mamy ju¿ w Polsce tak wielu jak antyszczepionkowców. Naukowcy orzekli poza tym, ¿e nie tylko cukry, ale w ogóle wêglowodany s¹ niezdrowe. Rozpowszechniaj¹ siê diety, np. keto, gdzie w ogóle rezygnuje siê z: pieczywa, kasz i makaronów, bia³ej m¹ki, no i oczywiœcie wszelkich cukrów, nawet owoców. Czym wiêc katuj¹ siê „ketorianie”? Oni akurat jedz¹ jaja i miêso w wielkich iloœciach, bo wedle ich religii, bia³ko i t³uszcz s¹ zdrowe – to wêglowodany s¹ trucizn¹.

Co mam wiêc jeœæ, biedny emeryt d¹¿¹cy do d³ugowiecznoœci? Najtañszym wype³niaczem zawsze by³ przecie¿ chleb i kartofle, ale ju¿ mi nie wolno. Tak samo jak nie wolno spróbowaæ domowego ciasta w goœcinie, lodów w lecie, okazjonalnie pocmokaæ czekoladowego cukierka. Jak ma ¿yæ polski emeryt bez s³odyczy? A przecie¿ emerytów nie staæ na codziennie wciskanie wielkich steków i ³ososi. Równie¿ nie staæ ich na organiczne truskawki oraz szyneczkê ze sklepu eko. A ¿o³¹dki staruszków ju¿ nie strawi¹ tak ³atwo sa³at i surowizny. Nie bez kozery w szpitalach podaje siê ry¿owe kleiki i bia³e bu³eczki, a wiêc niezdrowe i bezwartoœciowe wype³niacze wêglowodanowe. Ketorianie maj¹ odpowiedŸ na problem co jeœæ, skoro wiêkszoœæ produktów szkodzi. Po prostu, lepiej nie jeœæ. Tak wiêc proponuj¹ g³odówki: czêœciowe (codziennie 16 godzin bez jedzenia i potem okienko 8 godzin na posi³ki), ale te¿ g³odówki oczyszczaj¹ce, kilkudniowe. Pod tymi poradami czyta siê dziêkczynne wpisy osób, które teraz schud³y, myœl¹ jaœniej, maj¹ du¿o energii, i w ogóle sta³y siê dziêki diecie keto i g³odówce innymi ludŸmi. A jeœli maj¹ racjê? Amerykanie powinni przestaæ jeœæ p³atki œniadaniowe, pancakes, frytki, lody, a nawet keczup. Francuzi winni zapomnieæ o bagietkach, deserach, likierach i winie, W³osi o makaronach, pizzy i risotto, Polacy o sernikach, wiejskim chlebie, piwie i obiadowych ziemniaczkach z mase³kiem i koperkiem. Nawet d³ugowieczni Japoñczycy powinni wyeliminowaæ ry¿ z sushi. I wreszcie przestaæ upijaæ siê sake! Bêdziemy wiêc mieæ zdrowe, d³ugowieczne i trzeŸwe, za to wiecznie g³odne i wnerwione spo³eczeñstwa. Nie chcia³bym byæ na miejscu rz¹dz¹cych. m


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

14

www.kurierplus.com

GRUBE RYBY I PLOTKI

„Robiê filmy g³ównie z ciekawoœci drugiego cz³owieka. Za ka¿dym razem okazuje siê, ¿e ludzie potrafi¹ byæ szczodrzy, odwa¿ni, szczerzy, gotowi, ¿eby podzieliæ siê swoimi historiami. Gdyby nie takie nasze przymioty, pewnie nie by³oby kina dokumentalnego. No bo jak zajrzeæ do ludzkiej duszy, jeœli ludzie nie dawaliby do niej dostêpu? A tu proszê, zaczepiona na ulicy osoba mówi do kamery: „Jestem kobiet¹ nieoczekiwanie szczêœliw¹”, po czym siê okazuje, ¿e odszed³ ktoœ, kto bardzo tê pani¹ skrzywdzi³, i ona nie doœæ, ¿e jest dziêki temu szczêœliwa, to jeszcze ma odwagê przyznaæ, ¿e teraz ¿yje jej siê lepiej. Czy to nie imponuj¹ce?” – pyta retorycznie Pawe³ £oziñski, re¿yser filmów dokumentalnych, który w czasie pandemii nakrêci³ „Film balkonowy” zaczepiaj¹c przechodniów i s¹siadów z tarasu swojego domu na Saskiej Kêpie w Warszawie. Na pytanie, jak to mo¿liwe, by – czêsto zupe³nie obcy ludzie – tak szczerze mówili o swoim ¿yciu, i to w dodatku do kamery, £oziñski odpowiada: „Ludzie nie s¹ wys³uchani i nie s¹ zauwa¿eni. Zw³aszcza w rodzinach, gdzie w teorii jesteœmy sobie najbli¿si. Potem ktoœ idzie ulic¹, nabuzowany emocjami, bo „dzisiaj mam urodziny i jest mi smutno, wszyscy zapomnieli, nie maj¹ do mnie szacunku”. Albo: „Rzuci³a mnie ¿ona, zdradzi³a, zosta³em sam”. Id¹ i nagle s³ysz¹ z góry: „Hej, hej, co s³ychaæ? Jak siê pani/pan ma?”. To czasem dzia³a, jakby wcisn¹æ im pytaniem odpowiedni guzik. Ka¿-

Weronika Kwiatkowska

Pawe³ £oziñski, re¿yser „Filmu balkonowego”

dy by chcia³ coœ powiedzieæ, ale ¿eby siê nastawiæ na odbiór? W dzisiejszych czasach to wcale nie takie oczywiste” – podkreœla re¿yser. „No i te piêæ metrów – dzieli³a nas d³ugoœæ tyczki od mikrofonu wystawionego z balkonu. Ca³kiem spory dystans, który zadzia³a³ psychologicznie: ludzie mieli odwagê opowiedzieæ o sobie naprawdê szczerze. Wchodzili w kadr, ale w ka¿dej chwili mogli z niego wyjœæ czy nawet uciec, pe³na swoboda. Ten kawa³ek chodnika to by³a przestrzeñ wolnoœci, gdzie mo¿na by³o coœ zaœpiewaæ, zatañczyæ, wydeklamowaæ, wykrzyczeæ, na coœ siê poskar¿yæ. Trochê taki Hyde Park, trochê œwiecki konfesjona³. I ludzie siê do tego przyzwyczaili. Przez dwa i pó³ roku krêcenia zros³em siê z tym budynkiem. Prawie codziennie cz³owiek z kamer¹ by³ do ich dyspozycji” – mówi re¿yser. £oziñski

Williamsburg Y Head Start Licencjonowane, renomowane przedszkole

Darmowe przedszkole

Jeœli szukasz profesjonalnego przedszkola dla 2, 3 lub 4-latka, Williamsburg Y Head Start jest odpowiednim miejscem

Zapewniamy: - Bezp³atny, 10-miesiêczny program nauczania przedszkolnego prowadzony przez wykwalifikowan¹, wielojêzyczn¹ kadrê - Wszechstronny rozwój Twojego dziecka poprzez dodatkowe programy edukacyjno-ruchowe takie jak; „Education in Dance”, „Soccer”, „Yoga” - Zdrowe, smaczne wy¿ywienie przygotowywane pod nadzorem licencjonowanego dietetyka - Bezpieczny, nowy, dobrze wyposa¿ony plac zabaw - Autobus szkolny , (Brooklyn i Queens) Wiêcej informacji o naszym programie znajdziesz na stronie internetowej:

www.williamsburgy.org Jeœli masz pytania zadzwoñ (718) 387-0229 poproœ Halinê lub wyœlij e-mail na williamsburgyhs@gmail.com

Kontakt: 64 Division Ave. Brooklyn, NY 11249

Tel. (718) 387-0229 Faks: (718) 387-1461

przepyta³ niemal dwa tysi¹ce osób. I – jak twierdzi – przy okazji prze³ama³ lêk przed „obcym”. „Widzisz du¿ego silnego faceta, który patrzy tak jakoœ z ukosa. Zaczepiæ go? Cholera wie… ryzykowne. A potem wystarcz¹ trzy zdania i nagle okazuje siê, ¿e ten pan myœli tak jak ty, czuje podobnie, choæ w ogóle nie wygl¹da jak ty. W bardzo wielu bohaterach przejrza³em siê jak w lustrze. Zobaczy³em swoje lêki, oczekiwania, ale te¿ swoje zalety. Zobaczy³em siebie” – mówi. I dodaje, ¿e jedn¹ z takich osób by³ Robert, który opuœci³ zak³ad karny. „To by³ cz³owiek w kryzysie bezdomnoœci, który mówi³: „Samotnoœæ to suka wredna” – i to we mnie mocno rezonowa³o. Mo¿e nie jestem tak dojmuj¹co samotny jak on, cz³owiek, który nie ma domu, pieniêdzy na obiad w kieszeni – on jest na granicy wykluczenia ze spo³eczeñstwa – ale dobrze rozumiem jego lêk” – twierdzi re¿yser. „Hannah Arendt pisa³a, ¿e o naszym cz³owieczeñstwie decyduje dialog, rozmowa z drugim cz³owiekiem, czy to potrafimy? Mocno w to wierzê. Jako temat interesuje mnie te¿ równowaga miêdzy mi³oœci¹, a samotnoœci¹ czy raczej osobnoœci¹, niezale¿noœci¹. Gdzie jest ta granica? Jak zachowaæ siebie, a jednoczeœnie byæ w dobrym zwi¹zku?” – pyta £oziñski. Realizacja „Filmu balkonowego”, który zd¹¿y³ ju¿ zebraæ kilka nagród i wiele pozytywnych recenzji, nios³a ze sob¹ wiele wyzwañ. „Jeœli krêci siê z domu, tak jak ja to robi³em, automatycznie zaprasza siê rodzinê, bliskich do wspó³pracy, czy tego chc¹, czy nie. Na tym te¿ ten eksperyment rodzinny polega³, trudno by³o o prywatnoœæ. Nawet jeœli siedzia³em w mieszkaniu, a nie na balkonie, to i tak nadstawia³em uszu, co tam siê dzieje na ulicy: „O, s³yszê, ¿e idzie pani Zosia!”. „Chyba s³yszê Roberta! To ja na chwilkê wyskoczê. Szybciutko kamerkê zamocujê, piêæ minut mi to zajmie”. Wraca³em po godzinie, a tu obiad wystyg³” – wspomina re¿yser. „W pewnym momencie by³em tak g³odny ka¿dego kolejnego spotkania i kolejnej historii, ¿e to zaczê³o przypominaæ na³óg. Kiedy w koñcu zadecydowa³em, ¿e starczy tego materia³u, koñczê zdjêcia, wygasza³em moje spotkania z ludŸmi powoli. Abstynencja by³a trudna” – przyznaje Pawe³ £oziñski. Kolejny projekt artysty, jeœli wszystko pójdzie z planem, bêdzie dotyczy³ uchodŸców z Ukrainy, którzy znaleŸli siê w Warszawie. Tymczasem „Film balkonowy” mo¿na obejrzeæ na platformie HBO Max.

* Céline Dion zmaga siê z powa¿nymi problemami zdrowotnymi. Znana na ca³ym œwiecie diwa, której takie przeboje, jak „My Heart Will Go On”, „A New Day Has Come” czy „The Power of Love” nuc¹ miliony fanów, nie jest w stanie œpiewaæ. Zaplanowana na 2022 rok trasa koncertowa zosta³a prze³o¿ona. Wokalistka by³a zmuszona odwo³aæ kilkadziesi¹t koncertów w sieci hoteli i kasyn w Las Vegas. „Mam z³amane serce. Mój zespó³ i ja pracowaliœmy nad naszym nowym programem przez ostatnie osiem miesiêcy. Niemo¿noœæ wyst¹pienia na scenie w listopadzie tego roku zasmuca mnie w stopniu trudnym do opisania. Moi partnerzy z Resorts World Las Vegas i AEG pracowali przez ca³¹ dobê, aby przygotowaæ ten zupe³nie nowy, najnowoczeœniejszy teatr, który jest absolutnie piêkny. Czujê siê tak Ÿle, ¿e ich zawiod³am, a szczególnie przepraszam za rozczarowanie wszystkich fanów, którzy planowali przyjazd do Las Vegas. Teraz muszê siê skupiæ na powrocie do zdrowia. Chcê wyjœæ z tego jak najszybciej” – napisa³a zdruzgotana wokalistka. Jak wynika z oœwiadczenia organizatorów, przyczyn¹ odwo³ania wszystkich koncertów jest nadszarpniête zdrowie wokalistki, która od pewnego czasu zmaga siê z bolesnymi, powtarzaj¹cymi siê skurczami miêœni, jednak coraz g³oœniej mówi siê o tym, ¿e Céline Dion choruje na anoreksjê. Zdjêcia skrajnie wychudzonej wokalistki tylko podsycaj¹ plotki na ten temat, choæ gwiazda kategorycznie unika tematu. „Jeœli nie mam ochoty to nie bêdê o tym rozmawiaæ. Ja siebie lubiê i akceptujê, ale nie chcê o tym rozmawiaæ publicznie. Po co to wyci¹gacie i robicie mi takie [niekorzystne – red.] zdjêcia? Jak wam siê nie podobam to nie róbcie zdjêæ i nie komentujcie ich tak negatywnie. Jeœli wam siê nie podobam, to po prostu zostawcie mnie w spokoju” – prosi³a w zesz³ym roku. Ale prasa, jak to prasa, nie pos³ucha³a. I bataliê o zdrowie kanadyjskiej wokalistki œledz¹ tabloidy na ca³ym œwiecie. m

Céline Dion


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com

15

Dooko³a sto³u

Adam Ma³osolny

Król kucharzy i kucharz królów F

rancuscy mistrzowie kuchni maj¹ swoj¹ ustalon¹ renomê. Do dziœ wielu z nich wyznacza œwiatowe trendy gastronomiczne, a kuchnia francuska nie traci na popularnoœci. Nie mam w¹tpliwoœci, ¿e jest to efekt pracy ca³ych pokoleñ kulinarnych mistrzów, ale najwiêkszy z nich – legendarny Marie-Antoine Careme – by³ zjawiskiem prawdziwie wyj¹tkowym. Urodzi³ siê oko³o 1783 r., w slamsach Pary¿a, jako szesnaste z dwadzieœciorga czworga dzieci swoich rodziców. Imiona – Marie-Antoine – nadano mu na czeœæ królowej Marii Antoniny, ¿ony Ludwika XVI. PóŸniej uzna³, ¿e chce aby nazywano go Antonin. Wielkoœæ i s³awa by³y zapewne ostatni¹ rzecz¹ jak¹ mia³ na myœli, gdy w wieku dziesiêciu lat, jego w³asny ojciec porzuci³ go na paryskiej ulicy. Ch³opca przygarn¹³ w³aœciciel taniej tawerny, ¿¹daj¹c pracy ponad si³y, w zamian za jedzenie i dach nad g³ow¹. To tutaj Antonin pozna³ podstawy sztuki kulinarnej, tajniki sporz¹dzania bulionów i wywarów stanowi¹cych bazê dla zup i sosów. Gotowanie zup sta³o siê jego obsesj¹ do koñca ¿ycia. Szybko jednak zrozumia³, ¿e na kotletach i zupie cebulowej kariery nie zrobi. Prym wiedli wówczas cukiernicy i ¿adna wytworna uczta nie mog³a obyæ siê bez piramidalnych, misternie zdobionych tortów. W wieku szesnastu lat zosta³ przyjêty na naukê do najwiêkszego paryskiego mistrza deserów – Silvana Baillyego. Baillyemu spodoba³ siê pojêtny i gorliwy uczeñ. Antonin pracowa³ w cukierni, ale popo³udniami œlêcza³ w Gabinecie Rycin Bibliotheque Nationale, kopiuj¹c wiele z nich do swojego zeszytu. Architektoniczne pomys³y zastosowa³ w kuchni, buduj¹c z ciasta, kremu i lukru niezwyk³e torty, nadaj¹c im kszta³t greckich ruin, gotyckich koœcio³ów, chiñskich pagód lub romantycznych altan obroœniêtych bluszczem. Niektóre z nich przygotowywa³ przez kilka dni.

S

niewybrednych ataków oraz oskar¿eñ o szpiegostwo. Pobyt w Rosji zaowocowa³ albumem rysunków przedstawiaj¹cych budowle Petersburga (dedykowany Aleksandrowi I) oraz setkami przepisów. Œwiat dowiedzia³ siê co to jest barszcz i kulebiak, a Rosjanie przyjêli jak swoje przerobione na lokaln¹ mod³ê paryskie zupy, ciasto francuskie, „majonezy”, oraz na nowo odczytane rosyjskie przepisy.

A

Cukiernicza prezentacja

G

wiazda Napoleona w sposób gwa³towny zaczê³a gasn¹æ, gdy sromotnie pobity wraca³ spod Moskwy. „Sto tysiêcy ¿o³nierzy i tylko piêædziesiêciu kucharzy! To siê nie mog³o udaæ” – powiedzia³ o tej wojnie Careme. Nie przypuszcza³, ¿e to on sam, ostatecznie przypieczêtuje los cesarza Francuzów. Ksi¹¿ê de Talleyrand, by³ w swoim politycznym ¿ywiole, gdy do Pary¿a w 1814 r. zawita³ rosyjski car Aleksander. Mia³ on zdecydowaæ czy Francj¹ w³adaæ bêdzie syn Napoleona, czy na tron powróc¹ Burboni. Kiedy Talleyrand zaprosi³ Aleksandra do swojego pa³acu, car by³ sk³onny zgodziæ siê na pierwsz¹ opcjê. Wydan¹ na czeœæ cara ucztê przygotowywa³ Careme i wszyscy czekali na toast Aleksandra, który mia³ zdecydowaæ o losie Francji. Toast mia³ byæ wzniesiony za zdrowie nowego w³adcy. Car podniós³ wreszcie kieliszek: „Pijê zdrowie króla kucharzy, Antonina Careme”. Nazajutrz po przebudzeniu car zarz¹da³ usuniêcia Napoleona, a nastêpnie uprzejmie, ale stanowczo zwróci³ siê do Talleyranda z proœb¹ o wypo¿yczenie kulinarnego mistrza na czas pobytu imperatora w Pary¿u. W swoim pamiêtniku Careme napisa³: „Moja kuchnia by³a awangard¹ francuskiej dyplomacji”. Car zaprosi³ go do Rosji, ale Careme siê waha³.

J

ta³ siê s³awny i znalaz³ zatrudnienie erzy IV, ksi¹¿ê regent, a od 1820 roku u wp³ywowego i cynicznego ksiêcia de król Wielkiej Brytanii i Hanoweru, by³ Talleyranda. Wytrawny polityk zawsze hedonist¹ o nieposkromionym apetycie. powtarza³, ¿e dla skutecznej dyplomacji W Brighton, gdzie lubi³ wypoczywaæ niezbêdny jest wyœmienity kucharz. Care- i gdzie wybudowa³ olœniewaj¹cy przepyme okaza³ siê wspania³ym szefem kuchni chem pawilon, postanowi³ stworzyæ wieli to w³aœnie u niego zamówiono tort we- k¹ kuchniê. Za jej prowadzenie zaproposelny dla Napoleona i jego drugiej ¿ony, nowa³ Careme dwa tysiêce funtów roczMarii Luizy. Tort stanowi³y trzy cienkie nie, podczas gdy poprzedni kucharz zarablaty ciasta francuskiego prze³o¿one kre- bia³ tylko dwieœcie funtów. Antonin przymem, bit¹ œmietan¹ i œwie¿ymi truskaw- by³ do Anglii w 1816 roku. To tutaj dokokami. Wierzch tortu Antonin pokry³ ró¿o- na³ ostatecznej rewolucji w sposobie serwym lukrem i ozdobi³ ponownie œmietan¹ wowania potraw, wprowadzaj¹c manierê i owocami. Porcje ciasta u³o¿y³ na specjal- „a la russe”. Zgodnie z t¹ metod¹ na stole nym, wielopiêtrowym rusztowaniu w³a- rozstawiano tylko zimne zak¹ski i owoce. snego projektu. To arcydzie³o cukiernicze Dania ciep³e wnosi³a s³u¿ba. Nie przyjê³o sta³o siê pierwowzorem dla napoleonki. siê to od razu, bo jedzenie styg³o w drodze Dwa lata póŸniej Careme przygotowa³ z kuchni pa³acowej, która ze wzglêdu na œniadanie wydane z okazji œlubu Hieroni- zapachy, zazwyczaj znajdowa³a siê w odma, m³odszego brata Napoleona, z ksiê¿- leg³ym budynku. Careme wpad³ na prosty niczk¹ Katarzyn¹ Wirtembersk¹. Œniada- sposób: gor¹ce pó³miski przykry³ kopulanie sk³ada³o siê tylko z zimnych zak¹sek, stymi pokrywami – u¿ywa siê ich do dziœ. ale sto³y ugina³y siê pod fastyczniu 1817 r. Angliê szerowanymi rybami, musaodwiedzi³ wielki ksi¹¿ê Miko³aj mi, pasztetami i pasztecikami Paw³owicz, przysz³y Miko³aj I. oraz „majonezami” – rodzaNa jego czeœæ wydano w Brighjem ówczesnych sa³atek z katon uroczysty bankiet. Menu zawa³ków miêsa, jaj i warzyw wiera³o osiem zup, czterdzieœci w sosie majonezowym, piêkprzystawek, po osiem dañ rybnie uformowanych i ozdobionych i miêsnych, piêtnaœcie ronych. Antonin mia³ wówczas dzajów jarzyn, osiem potraw zaledwie 25 lat, ale ogromny z dziczyzny i trzydzieœci dwie sukces tej uczty okupi³ skrajKsi¹¿ê de Talleyrand drobne przek¹ski dla oczyszczenym wycieñczeniem.

W

Antoine Careme

ntonin bez ¿alu powróci³ do Pary¿a, tym razem pod skrzyd³a ksiê¿nej Jekatieriny Paw³owny Bagration-Skowroñskiej. Ksiê¿na podró¿owa³a po Europie, zmieniaj¹c miasta i kochanków. W roku 1816 przenios³a siê do Pary¿a, gdzie otworzy³a elegancki salon. Brakowa³o jej tylko najlepszego kucharza. Dziêki szczodroœci arystokratki Careme stworzy³ wiele niezapomnianych dzie³ sztuki kulinarnej. Gdy ksiê¿na podupad³a na zdrowiu, na krótko powróci³ do Wiednia. W ci¹gu dnia pracowa³ u brytyjskiego ambasadora, a nocami œlêcza³ nad kolejn¹ ksi¹¿k¹. Zaj¹³ siê teori¹ organizacji pracy w kuchni, higien¹, wentylacj¹ pomieszczeñ kuchennych, zaprojektowa³ nawet strój kucharski, do dziœ noszony przez szefów kuchni (dwurzêdowa kurtka i wysoka czapka).

O

Uniformy kucharskie zaprojektowane przez Careme

nia podniebienia lub zaostrzenia apetytu. Na koniec podano szesnaœcie deserów! Careme podsumowa³ swego pracodawcê jednym zdaniem: „Cz³owiek, który nazywa siê smakoszem, a opycha siê jak ¿ar³ok – pozostanie tylko ¿ar³okiem”. Antonin pracowa³ dla Jerzego IV niespe³na rok. Chory i zmêczony wróci³ do Francji. W swoich pamiêtnikach zarzuca³ Anglikom, ¿e szafuj¹ pieprzem kajeñskim, zatrudniaj¹ zbyt wiele kobiet i nie maj¹ szacunku dla hierarchii w zarz¹dzaniu kuchni¹. Tymczasem car ponowi³ swe zaproszenie do Rosji. Wyzna³ kiedyœ: „Myœmy nie umieli jeœæ, dopiero Careme nas nauczy³!”. Uposa¿enie mistrza w Rosji by³o niewiele ni¿sze od angielskiej pensji. Bud¿et kuchenny carskiej kuchni ustalono na sto tysiêcy franków miesiêcznie. Do Petersburga dotar³ jesieni¹ 1817 r. Stolica rosyjskiego imperium zrobi³a na nim wielkie wra¿enie. By³a zimna i monumentalna. W niczym nie przypomina³a miast zachodniej Europy.

statnim miejscem pracy w karierze Careme by³ dom bankiera Jakoba Rotszylda. Przysz³y baron mia³ piêkn¹ ¿onê, elegancki dom przy rue Laffitte i pieni¹dze, ale za jego plecami szeptano, ¿e „czuæ go cebul¹ i czosnkiem”. Sytuacjê móg³ zmieniæ tylko genialny kucharz. Ekscentryczne potrawy tworzone przez Careme, takie jak suflet posypywany najczystszym z³otem, przyci¹gn¹³ œmietankê towarzysk¹ miasta. Ka¿dego dnia u bankiera wydawano kolacjê na dwanaœcie osób, w niedzielê na sto dwadzieœcia, a wielkie bale zaszczyca³o do trzech tysiêcy goœci. U Rotszyldów bywali Hugo, Balzac, Delacroix, Chopin, Liszt, Paganini i Rossini. W 1830 roku Careme porzuci³ Rotszyldów, by poœwiêciæ siê pisaniu. Czu³ siê coraz s³abszy i œpieszy³ siê, aby przelaæ na karty swoich ksi¹¿ek wszystko, co widzia³ i zapamiêta³.

12

stycznia 1833 roku z trudem wyszepta³ do córki: „Marie, wczorajsza ryba by³a bardzo dobra, ale nie przyprawiliœcie jej jak nale¿y…”. Zacz¹³ dyktowaæ jej poprawn¹ recepturê, gdy nagle zapad³ w œpi¹czkê, z której ju¿ siê nie obudzi³. Dziœ przypuszcza siê, ¿e przyczyn¹ przedwczesnej œmierci kucharza królów by³o osyjska elita po wojnie z Napole- przewlek³e zatrucie tlenkiem wêgla i pylionem z frankofilów nagle przeistoczy³a ca p³uc. Wiedzia³, ¿e przebywanie w zasiê we frankofobów. Zaczêto mówiæ tylko dymionej kuchni nie jest zdrowe. Napisa³ po rosyjsku, a ze sto³ów zniknê³y bordo- kiedyœ: „Dym nas zabija, ale czy to siê liskie i szampañskie wina, ustêpuj¹c miej- czy? Im krótsze ¿ycie, tym wiêksza chwasca naturalnym kwasom i wódce. Rosyj- ³a”. W dniu œmierci mia³ niespe³na 50 lat. ska arystokracja poczu³a w³asn¹ to¿saAntonin Careme wyniós³ sztukê kulinarmoœæ i chcia³a jeœæ rosyjskie n¹ na zupe³nie nowy, nieznany potrawy. Tyle, ¿e kuchnia rodot¹d poziom. Jego potrawy syjska praktycznie nie istnia³a nie tylko musia³y byæ wyœmiei zadaniem Careme by³o j¹ nite w smaku, ale tak¿e doskostworzyæ tak, aby by³a godna nale prezentowaæ siê na stole. imperium! Rozpocz¹³ studia Uwa¿a³, ¿e wygl¹d jedzenia, nad miejscowymi produktami. a tak¿e zastawa sto³owa wspoSpêdzi³ w Rosji zaledwie kilka magaj¹ smak potraw. Gotowa³ miesiêcy, nie zd¹¿ywszy nadla królów, ale zachêca³ aby karmiæ cara. Pocz¹tkowo przyjtworzone w domu dania by³y mowano go z entuzjazmem, tak smaczne jak te królewskie. ale z czasem sta³ siê obiektem Tort weselny Napoleona m

R


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

16

PowieϾ w odcinkach St. Fleszarowa

www.kurierplus.com

Stanis³awa Fleszarowa-Muskat

- Muskat

Lato nagich dziewcz¹t

Lato nagich dzie wcz¹t

odc. 50

L

ato nagich dziewcz¹t przenosi nas do Sopotu lat 50. Trwa gor¹ce lato, pachn¹ce rozpalon¹ s³oñcem pla¿¹ i olejkiem do opalania. Monciak têtni ¿yciem – rz¹dzi nim barwny t³um spragniony kawiarnianych romansów i klubowych przygód. Grzegorz, znany rzeŸbiarz, przyjecha³ tutaj w poszukiwaniu natchnienia i modeli do swoich prac. Otoczony kobietami, które zabiegaj¹ o jego wzglêdy i uczucia, walcz¹c o chwilê uniesienia, odnajdzie wreszcie mi³oœæ. Odbêdzie siê to jednak w doœæ zaskakuj¹cych okolicznoœciach... NajwyraŸniej kpi³ z niej. I ani cienia czu³oœci. Zimna, obojêtna drwina. Zagryz³a wargi, splot³a na kolanach d³onie, a¿ j¹ zabola³y palce. – Wy zawsze chcecie czegoœ innego – ci¹gn¹³ dalej Grzegorz. – Dlatego tak trudno uczyniæ was szczêœliwymi. W jaki sposób mo¿na ustalaæ przysz³oœæ na takiej zasadzie? Coœ innego ni¿ to, co jest. To bardzo niebezpieczne. Teraz ju¿ z niej nie ¿artowa³, teraz mówi³ powa¿nie. To by³o jeszcze gorsze. Mo¿e mia³ racjê, ale przecie¿ nie przysz³a tu po to, ¿eby mu j¹ przyznawaæ. Tak, to coœ innego by³o zawsze lepsze, piêkniejsze, bardziej upragnione. I jeœlisiê odbierze cz³owiekowi na to nadziejê... – Wstañ i chodŸ tutaj! – powiedzia³ Grzegorz. – Muszê ci coœ powiedzieæ. Drgnê³a. G³os jego zabrzmia³ dziwnie miêkko. Podnios³a siê ze skrzynki i sz³a ku niemu, czuj¹c jak wali w niej serce. – Bli¿ej! – mrukn¹³. Dotkn¹³ czyst¹ d³oni¹ jej w³osów. Patrzy³ na ni¹ z bliska zmru¿onymi oczyma, zamyœlony i powa¿ny. – Zrobiê jeszcze z ciebie cz³owieka – powiedzia³ ciep³o. – I bêdziesz umia³a kochaæ. Ulka oddycha³a cicho, ba³a siê sp³oszyæ tê chwilê, która mog³a byæ tylko snem, upragnionym od dawna snem. Drzwi zadr¿a³y nagle od gwa³townego pukania. GwóŸdŸ zaszczeka³, ale urwa³ zaraz i pobieg³ do progu z rozko³ysanym powitalnie ogonem. – Matka! – szepnê³a Ulka. – Matka! Nie mo¿e mnie tu zastaæ! Grzegorz chwyci³ j¹ za ramiona, wykrêci³ do ty³u i wepchn¹³ do ma³ego pokoiku za pracowni¹, w którym poniewiera³y siê studenckie rzeŸby. Zamkn¹³ cicho za ni¹ drzwi, waha³ siê przez chwilê. Po czym szybko przekrêci³ klucz w zamku. GwóŸdŸ obw¹chiwa³ szparê nad progiem nie przestaj¹c krêciæ ogonem. Pukanie odezwa³o siê znowu, jeszcze gwa³towniejsze ni¿ przedtem. – Wejœæ! – krzykn¹³ Grzegorz z udan¹ szorstkoœci¹. – Otwarte! Dopiero kiedy Anna ukaza³a siê na progu, wybieg³ do przedsionka. – Czy coœ siê sta³o?! – zawo³a³. D³ugo nie mog³a chwyciæ oddechu. – Musisz mi pomóc szukaæ Ulki – wykrztusi³a. – Wybieg³a z domu i... Ach, Bo¿e, ja jestem wszystkiemu winna, ja...

– Ty? Spuœci³a g³owê. – Ojciec nie chce jej mieæ ju¿ w zespole. Powiedzia³ jej to, przysz³a do domu, a ja... ja kaza³am jej wyjœæ, wiêc posz³a... posz³a... i nie wiem dok¹d... Muszê jej szukaæ... muszê zaraz jej szukaæ... – Uspokójsiê – powiedzia³ z perswazj¹. – Nic jej siê nie stanie. By³a tutaj. – By³a tutaj? – Tak. I posz³a ju¿ do domu. Dopiero co posz³a, dziwiê siê, ¿e jej nie spotka³aœ. By³a trochê zdenerwowana, ale ju¿ jej przesz³o. Nie masz siê czym niepokoiæ. Patrzy³a na niego oddychaj¹c ciê¿ko. – Dlaczego... dlaczego przysz³a do ciebie? Uœmiechn¹³siê niewinnie. – A do kogo mia³a przyjœæ, biedne dziecko? Powinnaœ siê cieszyæ, ¿e ma do mnie zaufanie. Anna przymknê³a oczy, wci¹¿ oddycha³a ciê¿ko, a twarz jej p³onê³a. Wyda³o mu siê, ¿e w pokoiku za pracowni¹ rozleg³ siê jakiœ szmer. Sytuacja wymaga³a jak najszybszej likwidacji. Poci¹gn¹³ j¹ lekko w stronê schodów, sk¹d nie by³o widaæ drzwi do nieszczêsnego pokoiku. – Poczekaj tu, skoczê na górê, przebiorê siê i wyjdê z tob¹. Obejmowa³ j¹ ramieniem, czu³, jak zadr¿a³a i nagle zapomnia³ o wszystkim, o Ulce zamkniêtej wœród studenckich rzeŸb, o tym, ¿e ka¿da nastêpna minuta mog³a zdradziæ jej obecnoœæ. Ona tu by³a. Przysz³a do niego, poniewa¿ nie potrafi ju¿ martwiæ siê sama, nie potrafi ju¿ sama baæ siê ani niepokoiæ. By³ jej potrzebny, zrozumia³a to nareszcie. – Anno! – szepn¹³. – Anno! Oczy mia³a ca³y czas zamkniête, ale usta rozchyli³y siê powoli i nie by³o ju¿ w nich smutku ani napiêcia, tylko oczekiwanie. P³omieñ uderzy³ mu do g³owy. Przyci¹gn¹³ j¹ do siebie na krótki, nieuchwytny prawie moment zwarcia i cofn¹³siê natychmiast. Wbieg³ na schody, skacz¹c po trzy stopnie. Uderzy³ czo³em w drzwi, rozwar³ je gwa³townie i wpad³ do pokoju. Garderoba le¿a³a porozrzucana po sprzêtach. Przewraca³ j¹ trzês¹cymi siê rêkoma. Znalaz³ w stosie bielizny koszulê. I wtedy us³ysza³, ¿e ona idzie po schodach. Odwróci³ siê i czeka³. Kroki zbli¿a³y siê lekkie, coraz szybsze. S³ysza³, jak wali w nim serce, jak uderzenia miesza³y siê z odg³osem jej kroków – tak samo coraz g³oœniejsze i szybsze, coraz g³oœniejsze i szybsze, coraz... Kiedy stanê³a na progu, skoczy³ i wzi¹³ j¹ w ramiona. Oczy mia³a czyste i w bardzo niewinny sposób spragnione jego i mi³oœci. Po³o¿y³ d³oñ na jej g³owie i przycisn¹³ do swojej nagiej piersi. – Jesteœ! – powiedzia³. – Jesteœ! Na drzewie pod oknem odezwa³ siê ptak – zawsze o tej porze ¿egna³ dzieñ ostatnim wysokim trelem. Anna s³ucha³a z przymkniêtymi oczyma. Le¿eli, jeszcze ciasno ze sob¹ spleceni, na w¹skim ¿elaznym ³ó¿ku, którego Grzegorzowi u¿yczy³ woŸny pracowni. Nie mog³a siê poruszyæ, i nie mog³a nawet g³êbiej odetchn¹æ. Grzegorz zaœmia³ siê z twarz¹ w jej w³osach. – Tak. Niewygodnie, ciasno i ciê¿ko. I pomyœleæ, ¿e teraz zawsze ju¿ tak bêdzie – noc w noc, od wieczora do œwitu. Ca³owa³a szybkimi, gor¹cymi poca³unkami skórê na jego piersiach. Mia³ j¹ wci¹¿ jeszcze przed sob¹, pod ca³ym swo-

im ciê¿arem, obezw³adnionym spe³nieniem pragnienia. By³ tak szczêœliwy i tak spokojny, ¿e zachcia³o mu siê spaæ. Wtuli³ twarz w miêkkie, pachn¹ce wg³êbienie miêdzy jej szyj¹, a ramionami. – Œpij! – szepnê³a miêkko. – Œpij! Na dole rozleg³siê jakiœ ha³as. Anna drgnê³a. – Co to? – szepnê³a, przytomniej¹c. Szybko uciszy³ j¹ poca³unkiem. – Pewnie jacyœ chuligani krêc¹ siê ko³o domu. Odg³osy powtórzy³y siê, Anna wci¹¿ nas³uchiwa³a. – Nie bój siê, GwóŸdŸ jest na dole – szepn¹³. Nie by³ w stanie o niczym myœleæ. Wreszcie mia³ j¹ przy sobie, wreszcie do niego nale¿a³a – nie obchodzi³o go nic poza tym. Westchn¹³ i w cieple jej cia³a zasn¹³. Obudzi³ go o œwicie blask s³oñca i ptasi rejwach na podokiennym drzewie. Ptaki nie chcia³y, ¿eby spali d³u¿ej ni¿ one. Nisko w krzewach bzów kosy gwizda³y jak ch³opcy. Ba³ siê poruszyæ, ona spa³a. Wzruszy³a go bladoœæ jej twarzy, g³êbokie cienie pod oczyma, sp³ywaj¹ce spod rzês na policzki. By³a zmêczona, zmêczona mi³oœci¹, pokonana jej furi¹ i si³¹. – Mój skarbie! – szepn¹³. Otworzy³a oczy, uœmiechnê³a siê. Nie zapomnia³a w czasie snu, ¿e jest przy nim. Przylgnêli do siebie i le¿eli przez d³ug¹ chwilê w milczeniu. – Muszê ju¿ iœæ – powiedzia³a z rozpacz¹. – Która to godzina? – Nie wiem. Nic nie wiem. Anna patrzy³a w sufit szeroko otwartymi oczyma. Widzia³, jak straszna jest dla niej myœl, co sobie wyobra¿aj¹ w domu, ¿e nie wróci³a na noc. Uniós³siê na ³okciu. – Najbardziej to mi ¿al M-lle Eugenie – powiedzia³. – Na pewno nie zmru¿y³a biedaczka oka. – Dlaczego? – wyj¹ka³a Anna. – Jak to dlaczego? Ani ciebie w domu, ani Ulki. – Drgnê³a. – Sk¹d wiesz... sk¹d wiesz, ¿e Ulki nie ma w domu? – Bo jest na dole zamkniêta w pokoiku za pracowni¹. Wepchn¹³em j¹ tam, kiedy zapuka³aœ. Anna nie mog³a wydobyæ z siebie s³owa. – Po zachowaniu siê GwoŸdzia domyœli³a siê, ¿e to ty pukasz. Nie chcia³a z tob¹ siê spotkaæ. Zrobi³a mi ma³¹ awanturê. – Co ci powiedzia³a? – Nic szczególnego. Ze jest bardzo nieszczêœliwa. Str¹ci³a na ziemiê miskê z jagodami i mia³a wielk¹ ochotê siê rozp³akaæ. Ale by³a na to za bardzo z³a. Myœlê, ¿e bêdziemy musieli porz¹dnie siê ni¹ zaj¹æ. – Ca³¹ noc przesiedzia³a tam zamkniêta? – szepnê³a Anna poblad³ymi wargami. – Zapewniam ciê, ¿e jej to dobrze zrobi. Odprowadzê ciê i potem z ni¹ porozmawiam. – Co jej powiesz? – Przede wszystkim poproszê j¹ o twoj¹ rêkê. Wreszcie mam kogoœ, do kogo mogê siê z tym zwróciæ. – Anna patrzy³a na niego struchla³ymi oczyma. Rozeœmia³ siê. – Nie bój siê, potrafiê to przeprowadziæ. Podnios³a siê. – Nie odprowadzaj mnie. Pójdê sama. – Rozejrza³a siê gor¹czkowo za swoimi rzeczami. Le¿a³y porozrzucane w nie³adzie wokó³ ³ó¿ka. Grzegorz zebra³ je skrzêtnie i po³o¿y³ obok niej. Ubra³ siê

szybko i odwrócony do okna, zapali³ papierosa. Gdy skoñczy³, by³a ju¿ gotowa. – Pójdê sama – powtórzy³a stanowczo. – Dobrze, dobrze – mrukn¹³. – I tak muszê wyjœæ po herbatê dla Ulki. Na pewno zmarz³a tam w tych swoich powiewnoœciach i dekoltach. – Wzi¹³ z pó³ki termos, wsun¹³ portfel do kieszeni. Anna na palcach zbli¿y³a siê do drzwi. – Nie poca³ujesz? – zawo³a³ Grzegorz za ni¹. – Tak wychodzi siê od kochanka? Ale a propos! Masz ty jakiœ rozwód? – Mam. – Jeszcze dziœ chcê mieæ wszystkie papiery w rêkach. Z tob¹ nic nie wiadomo. Jeszcze siê rozmyœlisz. Ulka ci nie pozwoli albo m¹¿. Milcza³a, nie wiedz¹c czy siê uœmiechn¹æ, czy obraziæ. – Mê¿a ci wybaczam. No, pozwól¿e siê wreszcie poca³owaæ! I chodŸmy! Nie skradaj siê tak – g³owê dajê, ¿e ona œpi jak kamieñ. GwóŸdŸ na ich widok wsta³ spod drzwi i przeci¹gn¹³ siê ziewaj¹c. Obw¹cha³ Annê z niedowierzaniem. Potem spojrza³ na pana – nie móg³ zrozumieæ, dlaczego ona ca³a pachnie panem. Grzegorz prze³o¿y³ k³ódkê na zewn¹trz i cicho zamkn¹³ drzwi. Ranek by³ olœniewaj¹cy. Mia³by ochotê pójœæ teraz siê wyk¹paæ albo pospacerowaæ wzd³u¿ pustej pla¿y, ale czu³, ¿e Anna nie zdobêdzie siê na to. Myœla³a wci¹¿ o Ulce œpi¹cej w pokoiku za pracowni¹. Musia³ to zrozumieæ. Obieca³ sobie, ¿e zaraz, kiedy uwolni dziewczynê z wiêzienia, pójdzie z GwoŸdziem siê wyk¹paæ. Anna sz³a szybko, prawie bieg³a. Obj¹³ j¹ przez plecy i przytrzyma³ przy sobie. – Spójrz, jaki ranek! Dok¹d pêdzisz! M-lle Eugenie i tak jest ju¿ dostatecznie zgorszona, a Ulka chrapie – mogê siê z tob¹ za³o¿yæ. Pos³uchaj ptaków! One wprawdzie nie œpiewaj¹ dla nas, ale mo¿emy to sobie wyobraziæ. A czujesz, jak pachnie? – Czujê. – Wreszcie coœ powiedzia³aœ. To jest jedyna pora, w której mo¿na trochê pow¹chaæ œwiata bez w¹chania ludzi. – Herbatê dostaniesz teraz tylko w bufecie na dworcu – odezwa³a siê Anna. Rozeœmia³ siê. – Nie potrafisz myœleæ o niczym innym? Potrz¹snê³a g³ow¹. – No wiêc dobrze, idŸ do domu, a ja pójdê na dworzec. Kiedy burza po powrocie Ulki minie, a mo¿e wcale jej nie bêdzie, przeœpij siê, weŸ te wszystkie papiery i przyjdŸ do mnie. Przyjdziesz? – spyta³ cicho. Odpowiedzia³a oczyma. Dotkn¹³ palcami jej twarzy. – Pozwól siê kochaæ. Muszê ciê widzieæ, s³yszeæ, mieæ przy sobie. Nie chcê spêdziæ bez ciebie ani jednego dnia. Przytuli³a na chwilê usta do wnêtrza jego d³oni, odwróci³a siê i pobieg³a. Grzegorz sta³, dopóki nie zniknê³a mu z oczu, potem skrêci³ na dworzec. W bufecie siedzia³o, a raczej spa³o kilka osób. Ocuci³ bufetow¹ i poprosi³ o zaparzenie œwie¿ej herbaty. Trwa³o to d³ugo – wyjaœnienie nadzwyczajnoœci ¿yczenia i perswazja. Z gazem i wod¹ posz³o prêdzej. Kupi³ kilka bu³ek, kawa³ek suchej kie³basy, paczkê petit beurre'ów i ob³adowany ruszy³ do domu. GwóŸdŸ obw¹chuj¹c go tañczy³ wokó³ niego. Z pokoiku za pracowni¹ naprawdê nie dochodzi³y ¿adne oznaki ¿ycia. Grzegorz – w braku tacy u³o¿ywszy wiktua³y na jakiejœ deseczce – przekrêci³ klucz i zapuka³. Odpowiedzia³o mu milczenie. Ostro¿nie nacisn¹³ klamkê. C.D.N.


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com

17

El¿bieta Baumgartner radzi

Chcesz zarabiaæ 9.62 proc? Kup I-bonds El¿bieta Baumgartner Gdy inflacja poszybowa³a do 8.5 procent, a konta oszczêdnoœciowe i bankowe lokaty (Certificates of Deposit) przynosz¹ procent albo dwa rocznie, to topnieje twój maj¹tek i tracisz si³ê nabywcz¹. By temu zapobiec, stajesz w trudnej sytuacji: je¿eli chcesz zarobiæ wiêcej, musisz podj¹æ wiêksze ryzyko, co dla wielu nie jest do przyjêcia. Ale mam dla czytelników radê: mo¿ecie dziœ zarobiæ 9.62 proc. w skali rocznej, a to dziêki obligacjom przeciw inflacyjnym emitowanym przez Skarb USA. Czym s¹ I bonds? Obligacje typu I (I bonds), znane równie¿ jako US Savings Bonds Series I, s¹ indeksowane inflacj¹, a emitowane i gwarantowane przez Skarb Stanów Zjednoczonych. Ich celem jest zabezpieczenie w³aœciciela przed inflacyjn¹ dro¿yzn¹. Gdy ceny rosn¹, gie³da spada, obligacje I nagle sta³y siê modne dziêki ich bezprecedensowemu oprocentowaniu. I bonds s¹ form¹ trzydziestoletnich zerokuponowych rz¹dowych obligacji (zero-coupon government bonds). Wykupuj¹c je, po¿yczasz pieni¹dze Wujkowi Samowi. I bonds p³ac¹ zmienne odsetki przez 30 lat, ale skoro s¹ „zerokuponowe”, nie bêdziesz otrzymywaæ regularnych czeków poczt¹, lecz odsetki bêd¹ dodawane z powrotem do wartoœci obligacji. Nie musisz trzymaæ obligacji przez 30 lat, lecz co najmniej przez rok. Jeœli wykupisz swoj¹ obligacjê przed up³ywem piêciu lat, zostaniesz obci¹¿ony niewielk¹ kar¹ w wysokoœci trzymiesiêcznych odsetek. Po piêciu latach mo¿esz sprzedaæ obligacje bez kary. Jak sama nazwa wskazuje, wraz ze zmian¹ inflacji zmienia siê te¿ rentownoœæ tego papieru wartoœciowego, co chroni si³ê nabywcz¹ twoich pieniêdzy. Jak p³ac¹ I bonds Oprocentowanie I bonds sk³ada siê z dwóch komponentów: ze sta³ej stopy i ze stopy inflacji. Sta³a stopa pozostaje taka sama przez ca³y okres obligacji, a stopa inflacyjna mo¿e zmieniaæ siê dwa razy w roku, w maju i listopadzie, bo pod¹¿a za wskaŸnikiem CPI-U – Consumer Price Index for All Urban Consumers, co t³umaczymy na wskaŸnik cen konsumpcyjnych dla konsumentów miejskich. Na przyk³ad wskaŸnik CPI-U og³oszony 1 maja odzwierciedla stopê inflacji w minionym pó³roczu, czyli od poprzedniego paŸdziernika do marca. Po³¹czenie sta³ej stopy obligacji typu I i stopy inflacji tworzy jej stopê z³o¿on¹. Jest to stopa procentowa, jak¹ faktycznie p³aci obligacja I. Obecnie sta³a stopa wynosi zero, a stopa inflacyjna 9.62 proc., wiêc teraz I bonds p³ac¹ w sumie 9.62 procent. Jest to bardzo du¿o, ale mo¿e siê

zmieniæ w listopadzie, kiedy zostanie ustalona nowa stopa inflacji, wy¿sza albo ni¿sza, i tyle zarabiaæ bêdziesz przez nastêpne pó³ roku. I bonds, a podatki Odsetki, które zarabiasz na obligacjach I, podlegaj¹ federalnemu podatkowi dochodowemu, ale nie stanowym ani lokalnym. Z podatków rozliczysz siê dopiero w roku, kiedy obligacje sprzedasz, a je¿eli wtedy bêdziesz na emeryturze i w zerowym przedziale podatkowym, to od obligacyjnych odsetek podatków nie zap³acisz wcale. Istnieje te¿ jeszcze jedna metoda unikniêcia podatków od odsetek z I bonds, mianowicie przeznaczenie ich na op³acenie edukacji. Nie zap³acisz ¿adnego podatku od dochodów z odsetek z I bonds, jeœli wykorzystasz je do op³acenia kwalifikowanych wydatków na edukacjê i spe³nisz limity dochodu. Kwalifikowane wydatki edukacyjne obejmuj¹ czesne i op³aty studiów wy¿szych, a poniesione byæ musz¹ na ciebie, twojego wspó³ma³¿onka lub osoby na twoim utrzymaniu. Musisz wykorzystaæ zarówno kapita³, jak i dochód z odsetek z I bonds na pokrycie kwalifikowanych wydatków. Mo¿esz skorzystaæ z tego podatkowego zwolnienia tylko wtedy, je¿eli mia³eœ 24 lata lub wiêcej, gdy wyemitowano twoje obligacje oszczêdnoœciowe. Jak kupiæ obligacje I Istniej¹ dwa rodzaje obligacji I, papierowe i elektroniczne. Zamówienie na obligacje papierowe mo¿na z³o¿yæ tylko raz w roku na zeznaniu podatkowym, co utrudnia ich zakup. Minimalna kwota zakupu wynosi 50 dol., a maksymalna 5,000 dol. w roku kalendarzowym. Istniej¹ one w denominacjach po 50, 100, 200, 500 i 1000 dol. Zostan¹ ci one przes³ane poczt¹ do domu, nosiæ bêd¹ twoje imiê, nazwisko, adres, numer seryjny. Wygl¹daj¹ trochê jak du¿e banknoty i s¹ mo¿liwe do odzyskania w razie ich zgubienia czy kradzie¿y, bo Departament Skarbu ma o nich i ich w³aœcicielu informacje w swoich kartotekach. Niemniej wymiana obligacji to k³opot. Obligacje elektroniczne s¹ bezpieczniejsze i ³atwiejsze do zakupu i przechowywania. Kupujesz je na sieci za poœrednictwem serwisu Departamentu Skarbu zwanego Treasury Direct w dowolnej kwocie, ale co najmniej za 25 dol., a maksymalnie za 10,000 dol. w ka¿dym roku kalendarzowym. Zapis o nich spoczywaæ bêdzie na twoim koncie. Jak widaæ, ty i twój ma³¿onek mo¿ecie kupiæ I bonds za maksymalnie po 15,000 dol. rocznie. Je¿eli chcesz zainwestowaæ wiêcej, mo¿esz otworzyæ konto jako opiekun nieletnich dzieci (minor account).

Konto w Treasury Direct Aby otworzyæ konto w Treasury Direct, musisz byæ „usieciowiony”. Je¿eli nie masz dostêpu do Internetu, to najwy¿sza pora, ¿ebyæ go sobie za³o¿y³. Poproœ dzieci o pomoc. Wype³niasz na sieci prosty wniosek. Wpiszesz swoje dane personalne, numer Social Security, stanowego prawa jazdy, telefonu, adres mailowy, numer twojego konta w banku, którego chcesz u¿yæ do przelewu œrodków do TreasuryDirect. Twoje dane osobowe zostan¹ zweryfikowane w ci¹gu jednej minuty po ich przes³aniu. Dostaniesz potwierdzaj¹cego maila i masz ju¿ konto. W teorii wygl¹da to prosto, ale nie zawsze jest. W maju, gdy zosta³o og³oszone rekordowo wysokie oprocentowanie, z powodu wielkiego zainteresowania witryna Treasury Direct ulega³a awariom. Chyba nadal jest przeci¹¿ona, bo nie jest w stanie weryfikowaæ wielu rodowitych Amerykanów. Je¿eli dostaniesz maila, ¿e twoja to¿samoœæ nie mo¿e byæ zweryfikowana automatycznie, nie poddawaj siê, lecz czytaj instrukcje. Dostaniesz numer swojego konta, ale pozostanie ono zamro¿one. Musisz wtedy wydrukowaæ wskazany formularz uwierzytelnienia, Treasury Direct Account Authorization, wype³niæ go i pójœæ do swojego banku po potwierdzenie twego podpisu. Ta bezp³atna us³uga nazywa siê Medalion Signature Guarantee, jest œwiadczona przez wszystkie wiêksze banki klientom, którzy maj¹ konto co najmniej pó³ roku. Niestety, nasza Polsko S³owiañska Federalna Unia Kredytowa tego nie robi. Domy maklerskie poœwiadcz¹ twój podpis tylko wtedy, je¿eli zamierzasz przelaæ do nich swoje pieni¹dze z Treasury Direct.

nie jest prawnikiem, a artyku³ ten nie powinien byæ uwa¿any za poradê prawn¹. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradników, m.in. „Jak dzia³a gie³da” (w formie ebooka), „Jak inwestowaæ w fundusze powiernicze”, „Amerykañskie emerytury” i wielu innych. S¹ one dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-224-3492 www.PoradnikSukces.com

Formularz z bankow¹ pieczêci¹ odsy³asz, a po paru tygodniach dostaniesz list, ¿e konto stoi otworem, mo¿esz przelaæ œrodki ze swojego banku i kupiæ I bonds. Wiêcej przeczytasz tu: æ www.treasurydirect.gov/indiv/research/ indepth/ibonds/res_ibonds.htm Uwaga Departament Skarbu nie wysy³a wyci¹gów z konta ani rocznych formularzy podatkowych 1099-INT, wiêc upewnij siê, ¿e wspó³ma³¿onek i spadkobiercy wiedz¹, ¿e to konto posiadasz. Wielu spadkobierców czy wykonawców testamentów odkrywa konta zmar³ych, przegl¹daj¹c wyci¹gi z rachunków i zeznania podatkowe, a I bonds nie bêd¹ im siê pojawiaæ. I oczywiœcie dbaj o bezpieczeñstwo swojego has³a do Treasury Direct. Wniosek: Jeœli chcesz uzyskaæ znaczny zwrot bez ryzyka i chroniæ siê przed wysok¹ inflacj¹, I bonds s¹ dla ciebie. S¹ gwarantowane przez rz¹d i ³atwe do zakupu. W³aœnie naby³am je w³aœnie dla siebie. m

Wracasz do Polski? Masz tam maj¹tek? Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner” „Powrót do Polski” – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów. „Emerytura reemigranta w Polsce” – podrêcznik seniora wracaj¹cego z USA. „Emerytura polska i amerykañska” ich ³¹cznie i skutki Umowy emerytalnej. Równie¿: „WEP: Jak walczyæ z redukcj¹ Social Security dla Polaków” ($30), “Amerykañskie emerytury”, “Ubezpieczenie Social Security” oraz “Obywatelstwo z przeszkodami” (z nowymi pytaniami na egzamin obywatelski). Cena: po $35 plus po $5 dolary za przesy³kê. Ksi¹¿ki s¹ dostêpne w Ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, i u wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 718-224-3492. Przy nabyciu czterech ksi¹¿ek od wydawcy pi¹ta jest bezp³atna i nie ma op³at za przesy³kê. Spis treœci tych i trzydziestu innych poradników w Internecie:

www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

18

Zamów og³oszenie drobne

www.kurierplus.com

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Zatrudniê mê¿czyznê, part time. Od poniedzia³ku do pi¹tku, w godz. 9:30 - 14:30. JP2 Senior Center. Text or call at 917-648-9485.

Anna-Pol Travel WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

l

E-mail:annapoltravel@msn.com

l

WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222 Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l

l

TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 6:00 PM; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-6:00 PM, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel tel. 718-609-0088

email: Kobomusic@verizon.net

Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w soboty od 15:00 do 21:00 Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www.RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie.


KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com

Prawo maski…

19

Anna K³osowska

Moretta, uwodzicielska sprzecznoœæ Jej twarz pokrywa³a czarna moretta, która kontrastowa³a z biel¹ cia³a, czyni¹c j¹ jeszcze bardziej widoczn¹. Tak pisa³ Giovanni Grevembroch. Zawdziêczamy mu akwarele przedstawiaj¹ce osiemnastowieczne stroje weneckie i opisy do nich. Moretta, uwodzicielska sprzecznoœæ Moim zdaniem to jedna z najbardziej fascynuj¹cych i tajemniczych kobiecych masek dawnego weneckiego karnawa³u. Moro oznacza ciemny. Moretty oblekane by³y (wytwarzaj¹ je obecnie nieliczne pracownie weneckich mascherari), czarnym jedwabiem. Zakrywa³y centraln¹ czêœæ twarzy, czyli pozbawia³y j¹ emocji. Wenecjanki zak³ada³y je nie tylko w czasie karnawa³u, ale i na co dzieñ i kiedy wieczorem wychodzi³y w towarzystwie swoich ojców, mê¿ów, synów, rodziny, ukochanych. Albo… kiedy chcia³y uwodziæ…

nymi maskami. Ona bêdzie pani¹, a pani s³u¿¹c¹. M³oda pani uœmiechnê³a siê do siebie. Ciekawe jak zostanie przyjêta przez mê¿czyzn, którzy lubi¹ adorowaæ kobiety zamo¿ne. To bêdzie moment prawdy. Ale jednoczeœnie tylko gra. Tylko karnawa³owa gra! * Moretta to najbardziej kusz¹ca z weneckich masek. Maska sprzecznoœæ. Maska tajemnica. Zakrywa nie ca³¹ twarz, ale zakrywa akurat wszystko to co mo¿e mówiæ, dawaæ znak, przyci¹gaæ. Tylko ma³e otwory na oczy. Reszta jest zagadk¹. I pewnym ryzykiem dla chc¹cej poznaæ j¹ osoby! Ta maska, rozpowszechniona najpierw w Pary¿u, potem w Wenecji, u¿ywana by³a tylko w ci¹gu XVIII wieku, choæ karnawa³ i tradycja „maskowania” siê znana by³a ju¿ wtedy od stuleci. Jest wyj¹tkowa. Wyj¹tkowa nawet w tym dziwnym œwiecie weneckich kupców i we-

* Sta³a przed wielkim owalnym lustrem. Uœmiechaj¹c siê wyjê³a puzderko z r¹k s³u¿¹cej. To zrobi sama. Per³owym pudrem, lœni¹cym kapryœnie, ale nie wulgarnie, pokrywa³a czo³o, policzki, podbródek i szyjê. Powoli, starannie, odczuwaj¹c przy tym rodzaj zadowolenia, nak³ada³a teraz delikatn¹ warstwê na g³êboko odkryty biust. Uœmiechnê³a siê do siebie. O ten rodzaj efektu chodzi³o. Wyci¹gnê³a rêkê. Wpatrzona w ni¹ s³u¿¹ca poda³a okr¹g³¹, czarn¹ maskê. Dopiero teraz osi¹gnie ten niepowtarzalny efekt. Jej idealnie równ¹ warstw¹ per³owego pudru pokryta twarz przyjmie na siebie tajemnicê, uwodzicielsk¹, zmys³ow¹ zagadkê: za³o¿y morettê. Robi³a to zawsze, kiedy w Wenecji pozwalano na zakrywanie twarzy, na bycie mask¹, nie sob¹. A to by³o mo¿liwe przez prawie pó³ roku. Przyjrza³a siê sobie w wielkim srebrzystym lustrze. Promienie zachodz¹cego s³oñca g³aska³y jej rozjaœnione, tak znowu modne, w³osy. Zastanawia³a siê w co siê tego wieczoru ubierze. Najchêtniej prosty strój, odejœcie od wielkich roz³o¿ystych sukien, ograniczaj¹cych ruch. Suto marszczona spódnica, góra podkreœlona skrzy¿owanym pod piersiami paskiem. Odwróci³a siê w kierunku s³u¿¹cej. By³y ju¿ umówione. To bêdzie i jej wieczór. Pani powiedzia³a jej: za³o¿y jej sukniê, a ona piêkn¹ sukniê swojej pani. Mo¿e nie jeden z tych bogatych z³otych strojów, ale ubierze siê w coœ czego nigdy w ¿yciu mieæ nie bêdzie. Miêkkie jedwabie, czarne koronki, haftowane w kwiecisty wzór pantofelki. Obie skryj¹ siê za czarnymi, skromGiovanni Grevembroch – Moretta

Pietro Longhi – Moretta (fragment obrazu)

neckiej arystokracji, o ostro skodyfikowanym podziale spo³ecznym z którego wyjœciem by³ karnawa³. I przebranie! Przyjrzyjmy siê Moretcie. Po³yskliwy czarny jedwab wydobywa blask upudrowanej twarzy, jej biel i matow¹ piêknoœæ. Nie by³ to w Republice Wenecji zwyczaj ukrywania kobiecego oblicza przed wzrokiem innych mê¿czyzn. O nie! Weneckie kobiety lubi³y wyzwania. Maska zrównywa³a. Dziêki niej by³y sob¹. Chcia³y byæ piêkne i podziwiane. Chcia³y uwodziæ, kusiæ i prowokowaæ. Moretta to sama maska, nie ca³y strój. Noszono j¹ do zwyk³ego ubioru. Dziennego lub wieczorowego. Bogatego, pysznego czy skromniejszego. O tym jakie by³y osiemnastowieczne wenecjanki œwiadczy jeszcze jeden „atrybut”, czêsto choæ nie zawsze id¹cy w parze z morett¹. Décolleté alla veneziana. Szalony, szeroko przyjêty zwyczaj, który mo¿e w niejednym purytañskim spo³eczeñstwie tego i nie tylko tego czasu, by razi³. Upudrowany ujêty w koronki i falbanki dekolt przykrywa³y wenecjanki delikatn¹ materi¹, lekk¹, zwiewn¹ i… przeŸroczyst¹. Czysta prowokacja! Décolleté alla veneziana siêga³ niekiedy sutków. No powiedzmy to odwa¿nie – niejednokrotnie je ods³ania³! Ale ma³o tego. Niektóre panie, ¿eby przydaæ sobie zuchwa³oœci, krasi³y sutki karminem! To wszystko by³o dozwolone i uchodzi³o w spo³eczeñstwie, które zasadza³o siê na wielkiej sprzecznoœci. Podzia³ na klasy, œciœle przestrzegany strojem, zachowaniem, przestawa³ obowi¹zywaæ, kiedy zak³adano na twarz maskê i przechodzono w rodzaj innej, maskowej, rzeczywistoœci.

Osiemnastowieczna, wenecka wirtualnoœæ. Moretta to maska skromna. ¯adnych klejnotów, piór, kolorów. Jedwabna czerñ. Najprostsza forma: okr¹g lub owal zale¿nie od twarzy, której mia³a s³u¿yæ. Bez wi¹zañ, troczków. Jak to siê wszystko na twarzy trzyma³o? I tu kolejna tajemnica moretty. Przewrotna tajemnica. Uwodzicielska sprzecznoœæ. Moretta ma tylko wyciêcie na oczy. A zakrywa usta. Proszê zgadn¹æ, na jaki pomys³ wpad³y weneckie kobiety. Bo znowu – i zapamiêtajmy to sobie – mniej chodzi³o o ograniczenie, bardziej o …kuszenie. Moretta ma wewn¹trz, na poziomie ust rodzaj guziczka. Ten guziczek trzyma siê w ustach. Inna nazwa moretty. Muta – niema. Niema, ciemna maska: moretta/muta. To ona, maseczka, decydowa³a, czy uwodzona przez mê¿czyzn, poka¿e twarz, czy mê¿czyzna us³yszy jej g³os. To ona, nie mówi¹c i nie odkrywaj¹c twarzy uwodzi³a, kusi³a, wybiera³a. Prowadzi³a grê. Wbrew pozorom ten dziwny sposób trzymania maski by³ wygodny w wielu sytuacjach. Kobieta mog³a uchyliæ jej na moment, mog³a zdj¹æ i trzymaæ w rêku jak niepotrzebny w tym momencie rekwizyt, bo zdecydowa³a siê pokazaæ i przemówiæ. Mog³a te¿ szybko schowaæ siê za ni¹ albo wcale siê nie ujawniaæ, jeœli rozmowa, sytuacja, okolicznoœci jej nie odpowiada³y. Pozornie nieatrakcyjny kawa³ek czarnego jedwabiu nabiera³ atrakcyjnoœci na upudrowanej, bia³ej twarzy. Pozorny brak komunikacji prowokowa³ mê¿czyzn do tego by skryta pod mut¹ twarz siê ukaza³a. Mê¿czyŸni szli w zak³ady, który z nich sprawi, ¿e piêknoœæ o bia³ym licu zrzuci maskê i pozwoli na rozmowê. Z drugiej strony w moretcie tkwi³o zawsze ryzyko: nigdy nie by³o wiadomo czy zabieganie o ni¹ jest warte wszystkich wysi³ków! Mo¿e muta, kiedy otworzy³a usta, traci³a ca³kowicie na atrakcyjnoœci! Moretta, wielka uwodzicielka, wpisywa³a siê dok³adnie w atmosferê przekornej psoty, któr¹ by³ wenecki karnawa³ trzy wieki temu. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.anna4book.com


20

KURIER PLUS 6 SIERPNIA 2022

www.kurierplus.com