Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 20 grudnia 2025

Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1631 (1931)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Polonijne spotkania œwi¹teczne – str. 2 í Œwi¹teczna akcja Children’s Smile Foundation – str. 3 í Ukradziona laweta – str. 5 í Sztuka pod choinkê w Kurierze Plus – str. 10

M A G A Z I N E í Co daæ pod choinkê komuœ co ma wszystko – str. 13

TYGODNIK

20 GRUDNIA 2025

í Stra¿ miejska – str. 15

Tomasz Bagnowski

Archidiecezja Nowojorska musi p³aciæ Archidiecezja Nowojorska rozpoczê³a negocjacje ugodowe z ponad tysi¹cem osób, które jako dzieci pad³y ofiar¹ nadu¿yæ seksualnych ze strony ksiê¿y i œwieckich pracowników Koœcio³a. Hierarchia zapowiada pozyskanie co najmniej 300 mln dolarów na sfinansowanie przysz³ych wyp³at, choæ ostateczna kwota pozostaje otwarta. W minionym tygodniu archidiecezja porozumia³a siê z pe³nomocnikami ofiar co do wyboru mediatora i zaczê³a ju¿ gromadziæ œrodki poprzez redukcjê kosztów oraz sprzeda¿ maj¹tku, w tym swojej wieloletniej siedziby na Manhattanie i innych nieruchomoœci. Jeff Anderson, adwokat reprezentuj¹cy 300 poszkodowanych zg³aszaj¹cych roszczenia, oceni³ ten krok jako „ruch we w³aœciwym kierunku”, podkreœlaj¹c jednak, ¿e do porozumienia jeszcze daleko. Anderson zaznaczy³, ¿e strony maj¹ na razie jedynie ramy procesu mediacyjnego. Jak podkreœli³ znamienne jest, ¿e po raz pierwszy widaæ gotowoœæ archidiecezji do udzia³u w powa¿nych rozmowach z ofiarami. „Mamy nadziejê, ¿e uda siê ten proces doprowadziæ do koñca” – doda³ adwokat. O rozpoczêciu mediacji poinformowa³ osobiœcie w liœcie do wiernych kardyna³ Timothy Dolan. Czytamy w nim m.in., ¿e w ostatnich

tygodniach trwa³y rozmowy z prawnikami ofiar na temat ogólnej koncepcji globalnej ugody. „W przesz³oœci wielokrotnie przyznawaliœmy, ¿e dawne nadu¿ycia wobec nieletnich okry³y nasz Koœció³ wstydem” – napisa³ Dolan, ponawiaj¹c proœbê o wybaczenie „za zawiedzione zaufanie i niewype³nienie obowi¹zku ochrony m³odych”. Mediator, na którego zgodzili siê obie strony, to Daniel J. Buckley, emerytowany sêdzia z Kalifornii, który wczeœniej prowadzi³ podobne negocjacje w Archidiecezji Los Angeles. Rozmowy te zakoñczy³y siê ugod¹ z ponad 1 tys. osób. Decyzja Koœcio³a w Nowym Jorku zbieg³a siê w czasie z informacj¹ z Nowego Orleanu, gdzie tamtejsza archidiecezja zgodzi³a siê wyp³aciæ co najmniej 230 mln dolarów setkom ofiar nadu¿yæ seksualnych, w ramach porozumienia zatwierdzonego przez s¹d upad³oœciowy. Tamtejszy arcybiskup Gregory Aymond wyrazi³ ulgê, ¿e proces ten dobiega koñca, choæ jak podkreœli³, wielu poszkodowanych nadal zmaga siê z traum¹. í6

l 21 grudnia – Pocz¹tek astronomicznej zimy – najkrótszy dzieñ roku.

Leopold Tyrmand - walka o samego siebie Chris Miekina Po meczu bokserskim Polska – ZSRR, gdzie wa¿niejsze by³y wytyczne ideologiczne ni¿ sportowe, Leopold Tyrmand napisa³ w „Przekroju”, ¿e „do Polski przyjecha³a radziecka dru¿na bokserska oraz zespó³ sêdziów”. Za ten komentarz wylecia³ z redakcji i mimo szczup³ego i drobnego wygl¹du nazywano go bokserem i do tego wagi ciê¿kiej.

P

l Leopold Tyrmand – dziennikarz, pisarz, przeciwnik systemu.

aradoksalnie on sam chcia³ widzieæ siebie jako ros³ego, dwumetrowego wikinga z lwi¹ grzyw¹. S³awomir Mro¿ek po œmierci Tyrmanda napisa³: „Zna³em wielu niewysokich brunetów, ale ¿aden tak starannie nie udawa³ wikinga o zielonych oczach.” Paradoksalnie najwiêkszym jego wrogiem by³ on sam, bo ca³e ¿ycie walczy³ ze swoimi s³aboœciami. Walczy³ od dziecka, bo urodzi³ siê co prawda w Warszawie, ale na styku kultur w zasymilowanej rodzinie ¿ydowskiej. Jego dziadek Zelman by³ w zarz¹dzie synagogi im. Ma³¿eñstwa No¿yków. Jego ojciec mia³ hurtowniê skór, a matka, Maryla Oliwenstein by³a piêkn¹, zwracaj¹c¹ na siebie uwagê blondynk¹ i to z ni¹ ma³y Leopold zacz¹³ bywaæ w Ziemiañskiej, nasi¹kaj¹c literack¹ atmosfer¹. W Warszawskim gimnazjum Kreczmara by³ tak do-

brym uczniem, ¿e otrzyma³ stypendium, co pozwoli³o mu studiowaæ architekturê w Pary¿u. Przepuszcza³ pieni¹dze w kawiarniach Dzielnicy £aciñskiej s³uchaj¹c amerykañskiego jazzu, w którym siê zakocha³. Wojna zasta³a go w Wilnie, które najpierw na krótko zajêli Sowieci by przekazaæ miasto Litwinom. ¯ycie p³ynê³o mu beztrosko; wiêkszoœæ czasu spêdza³ w kawiarni „U Dormana” gdzie grano jazz. Wszystko zmieni³o siê w czerwcu 1940 r., gdy do miasta znów wesz³a Armia Czerwona, a m³ody Tyrmand aby siê ratowaæ zacz¹³ pisaæ do „Komsomolskiej Prawdy”. W nieca³y rok zamieœci³ tam 142 felietony! Nadal ¿y³ beztrosko romansuj¹c z komsomo³kami, Bia³orusinkami, ¯ydówkami i Polkami. PóŸniej wstydzi³ siê tego epizodu w swoim ¿yciu. í 12


KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

2

www.kurierplus.com

Op³atek w Instytucie Pi³sudskiego

Najchêtniej fotografowano siê przy choince

£amanie siê op³atkiem

Choinka w Konsulacie Anna Biesiadecka i Barbara Lech z dr Januszem Romañskim, Prezesem Honorowym Polonia Technica

W sobotê, 6 grudnia, w prawdziwie, œwi¹tecznej, pe³nej ciep³a atmosferze odby³o siê spotkanie op³atkowe w Instytucie Pi³sudskiego. Wszystkich obecnych serdecznie powita³a dr Iwona Korga, Prezes Instytutu, a nastêpnie ³amaliœmy siê op³atkiem. Wigilijn¹ tradycj¹ Instytutu jest wspólne kolêdowanie, bior¹ w nim udzia³ wszyscy zaproszeni goœcie, dziel¹c siê radoœci¹ i œwi¹tecznym duchem zbli¿aj¹cych siê Œwi¹t. Kolêduj¹cym z werw¹ akompaniowa³ Dominik Grzyb, za³o¿yciel Dzieciêcego Chóru Polonia.

Wspólne kolêdowanie. Akompaniowa³ Dominik Grzyb.

W wydarzeniu uczestniczy³a Rada Dyrektorów Instytutu oraz wyj¹tkowi goœcie: Ambasador Krzysztof Szczerski, Sta³y Przedstawiciel RP przy ONZ oraz Dawid Pietrusiak, wicekonsul w Wydziale Polonii, Ekonomii, Komunikacji i Dyplomacji Publicznej Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku. Na to wyj¹tkowe spotkanie przyjecha³a specjalnie z Polski, gor¹co przez wszystkich witana, Ewa Babiarz, cz³onkini Rady Dyrektorów Instytutu. Dziêkujemy wszystkim za obecnoœæ i wspólne celebrowanie tego wyj¹tkowego czasu w roku. MO

Nowojorscy polonusi lubi¹ przychodziæ do konsulatu; przyci¹gaj¹ ich ciekawe wydarzenia, piêkne wnêtrza i serdeczna atmosfera jaka zwykle tu panuje. Jednak choinkowe spotkanie 11 grudnia bi³o frekwencj¹ wszystkie inne. U szczytu schodów wita³ przychodz¹cych Mateusz Sakowicz, konsul generalny z ¿on¹ i wspó³pracownikami. Na zziêbniêtych czeka³y pucharki rozgrzewaj¹cego eggnog. W sali lustrzanej odby³ siê, œwietnie przyjêty koncert fortepianowy Gastona Frydmana, który gra³ utwory Mompou, Paderewskiego i Chopina. To by³a wspania³a uczta dla ducha. Zadbano te¿ o cia³o. Sto³y ugina³y siê pod ciê¿arem smako³yków tradycyjnej, œwi¹tecznej kuchni polskiej i jej wspó³czesnych modyfikacji.

Konsul generalny Mateusz Sakowicz z Sybiraczk¹ Helen¹ Knapczyk

Spotkanie uœwietni³ koncert fortepianowy Gastona Frydmana

Najwa¿niejsze by³y jednak spotkania, rozmowy, wspólne fotografie „ku pamiêci”, podtrzymywanie dawnych kontaktów i nawi¹zywanie nowych, czemu szczególnie sprzyja œwi¹teczna atmosfera. ZK ZDJÊCIA ZOSIA ZELESKA-BOBROWSKI

rzy lubi¹ praktyczne rozwi¹zania „na co dzieñ”: coœ co ³aPrezent z po¿ytkiem: w tygodniu przedœwi¹tecznym two dopasowaæ do rutyny i co dobrze wpisuje siê w zimow¹ troskê o witalnoœæ, regularnoœæ i lepsze samopoczucie. W prezentowym znaczeniu to bardzo czytelny komunikat: warto kupowaæ m¹drze „nie kupujê byle czego – wybieram coœ z sensem”.

T

ydzieñ przed Œwiêtami ma swój szczególny rytm: ostatnie zakupy, kolejki w sklepach, dopinanie listy potraw na stó³ wigilijny i bo¿onarodzeniowy, a w tle jeszcze jedno pytanie, które powraca jak refren – co kupiæ pod choinkê, ¿eby prezent by³ trafiony, elegancki i naprawdê u¿yteczny. W³aœnie teraz naj³atwiej wydajemy pieni¹dze na rzeczy, które robi¹ wra¿enie przez chwilê, a potem znikaj¹ na dnie szuflady. A przecie¿ istnieje te¿ inna kategoria prezentów: spokojna, m¹dra i d³ugodystansowa. To drobne wybory, które mówi¹ „dbam o Ciebie” nie tylko w Wigiliê, ale tak¿e w zwyk³y poniedzia³ek, kiedy zdrowie i dobre samopoczucie licz¹ siê najbardziej. W Markowej Aptece od lat powtarzamy, ¿e najlepszy upominek to taki, który ³atwo w³¹czyæ w codzienn¹ rutynê. Dlatego w tym przedœwi¹tecznym tygodniu mamy trzy propozycje dla seniorów i wszystkich, którzy chc¹ inwestowaæ w zdrowie z g³ow¹: Vita Buerlecithin, Biovital Zdrowie

Plus oraz Biovital Pamiêæ (czêsto nazywany „Pamiêæ 9”, bo ³¹czy trzy ekstrakty roœlinne i zestaw witamin). Vita Buerlecithin to preparat w p³ynie oparty na lecytynie sojowej oraz witaminach z grupy B: B2, B6 i B12, uzupe³nionych o kwas pantotenowy i niacynê. To wybór dla osób, które chc¹ wspieraæ sprawnoœæ umys³ow¹, koncentracjê i codzienn¹ energiê – szczególnie wtedy, gdy tempo ¿ycia roœnie, a organizm potrzebuje konsekwentnej rutyny. Dla wielu seniorów atutem jest te¿ sama forma: p³yn jest smaczny, a pomys³ prosty i elegancki – zamiast przypadkowego gad¿etu warto podarowaæ coœ, co dobrze pasuje do porannego „zaczynam dzieñ” i daje poczucie, ¿e inwestuje siê w siebie m¹drze. Biovital Zdrowie Plus to p³yn chêtnie wybierany w sezonie zimowym, gdy dni s¹ krótsze, a organizm czêœciej sygnalizuje spadek si³. W porcji dziennej zawiera m.in. gêsty ekstrakt z owoców g³ogu, ¿elazo, witaminê C i E oraz witaminy z grupy B, w tym tiaminê, ryboflawinê, niacynê, witaminê B6 i kwas foliowy. To propozycja dla tych, któ-

Biovital Pamiêæ („Pamiêæ 9”) jest pomyœlany dla tych, którzy chc¹ szczególnie zadbaæ o komfort pracy umys³owej, koncentracjê i sprawnoœæ myœlenia. Formu³a obejmuje ekstrakty z bakopy (Bacopa monnieri), gotu kola/w¹kroty azjatyckiej (Centella asiatica) i mi³orzêbu japoñskiego (Ginkgo biloba), a tak¿e witaminy: ryboflawinê, niacynê, B6, B12, witaminê E oraz kwas pantotenowy. Po ten produkt siêgaj¹ seniorzy, ale te¿ osoby aktywne zawodowo i wszyscy, którzy chc¹ czuæ wiêksz¹ „jasnoœæ g³owy” w codziennych zadaniach – od czytania i rozmów po planowanie domowych spraw. Jak zawsze w przypadku suplementów, warto dobraæ produkt do potrzeb i przyjmowanych leków. W Markowej Aptece chêtnie doradzimy, szczególnie gdy ktoœ stosuje leki przeciwkrzepliwe lub ma choroby przewlek³e – bo m¹dry prezent to tak¿e bezpieczny prezent. Drodzy Przyjaciele Markowej Apteki, ¿yczymy Wam Œwi¹t spokojnych i prawdziwie rodzinnych – z ciep³em w sercu, dobrym s³owem przy stole i chwil¹ oddechu od codziennego biegu. Niech Nowy Rok przyniesie zdrowie, si³ê, pogodê ducha oraz wiele ma³ych radoœci, które sk³adaj¹ siê na wielkie szczêœcie. Dziêkujemy, ¿e jesteœcie z nami. Marek Wojcicki


KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

www.kurierplus.com

3

Œwi¹teczna Akcja Fundacji Uœmiech Dziecka W zwi¹zku z nadchodz¹cymi Œwiêtami Bo¿ego Narodzenia Children's Smile Foundation organizuje doroczn¹ charytatywn¹ akcjê maj¹c¹ na celu zgromadzenie funduszy na pomoc chorym i potrzebuj¹cym dzieciom. W tym roku nasz¹ akcjê przeprowadzamy w nieco zmieniony i rozszerzony sposób. Zbiórka potrwa do koñca stycznia przysz³ego roku. „Œwi¹teczna Akcja Fundacji Uœmiech Dziecka” to charytatywna inicjatywa, któr¹ przez ostatnich jedenaœcie lat Children's Smile Foundation przeprowadza³a przy wspó³pracy z Polsko-S³owiañsk¹ Federaln¹ Uni¹ Kredytow¹. W tym roku ka¿da z instytucji organizuje swoj¹ niezale¿n¹ zbiórkê. Nasza Fundacja kolejn¹ edycjê œwi¹tecznej akcji postanowi³a przeprowadziæ wielotorowo. Jedn¹ jej czêœæ nadal stanowi¹ wp³aty na konto za³o¿one w PSFCU, drug¹ tzw. „zbiórka do puszek” znajduj¹cych siê w wybranych polonijnych sklepach i biznesach, a inn¹ elektroniczne wp³aty poprzez stronê internetow¹ Fundacji: www.childrenssmilefoundation.org lub z wykorzystaniem tzw. QR kodu. Zebrane fundusze zostan¹ przeznaczone na pomoc chorym i znajduj¹cym siê w potrzebie polonijnym dzieciom. Wœród nich znajd¹ siê m. in.: osieroceni przez zmar³ego ojca ch³opcy Benjamin i Nicolas z New Jersey, osierocony i wychowywany przez babciê Franek z Nowego Jorku oraz zmagaj¹cy siê z autyzmem Leo z Rhode Island i Amelia z Pensylwanii. * Chcemy nadal kontynuowaæ i rozwijaæ misjê naszej Fundacji i pomagaæ najbardziej potrzebuj¹cym dzieciom. W zwi¹zku z tym oraz z piêknym i rodzinnym œwi¹teczno-noworocznym okresem zwracamy siê do Pañstwa o otworzenie swoich serc i wsparcie naszej akcji maj¹cej na celu przywrócenie uœmiechu na twarzach dzieci poszkodowanych przez los. Ka¿da, nawet najmniejsza donacja sprawi, ¿e „œwi¹teczny uœmiech” dzieci bêdzie wiêkszy i piêkniejszy.

* osoby bêd¹ce w dowolnym oddziale PSFCU mog¹ poprosiæ kasjerkê o zrobienie przelewu na konto Children's Smile Foundation o numerze 1561251; * mo¿na wys³aæ czek na adres Fundacji (60-43 Maspeth Avenue, Maspeth, NY 11378). Wówczas nale¿y wystawiæ go na Children's Smile Foundation, a w „memo” wpisaæ „Œwi¹teczna akcja” lub „Œwi¹teczna akcja CSF”. Taki czek zostanie zdeponowany na naszym specjalnym „Œwi¹tecznym koncie”; æ 2. Zbiórka do puszek: Jeœli Pañstwo bêd¹c na zakupach w polonijnych sklepach lub za³atwiaj¹c osobiste sprawy w ró¿nych firmach i agencjach zauwa¿¹ puszki ze znakiem Children's Smile Foundation oraz informacj¹ o œwi¹tecznej zbiórce pieniêdzy to prosimy o wrzucenie do niej donacji w dowolnej kwocie. Na ka¿dej puszce znajduje siê tak¿e tzw. QR kod u³atwiaj¹cy zrobienie elektronicznej wp³aty. Ka¿da kwota jest na miarê „œwi¹tecznego uœmiechu dziecka”. æ 3. Wp³aty elektroniczne: Tego typu dotacje mo¿na sk³adaæ z ka¿dego miejsca i o ka¿dej porze. Wystarczy wejœæ na stronê Children's Smile Foundation i pod stronê „Przeka¿ darowiznê” (www. childrenssmilefoundation. org/darowizny/) i dokonaæ wp³aty wykorzystuj¹c do tego kartê kredytow¹/debetow¹ lub swoje konto bankowe. Mo¿na tak¿e zeskanowaæ swoim smartfonem specjalny QR kod znajduj¹cy siê na ulotkach i artyku³ach prasowych. * Warto pamiêtaæ, ¿e wszystkie darowizny podlegaj¹ odliczeniu od podatku, poniewa¿ Children's Smile Foundation jest organizacj¹ charytatywn¹ (non-for-profit) zarejestrowan¹ zgodnie z paragrafem 501 (c)(3) Kodeksu Podatkowego USA. W imieniu naszych podopiecznych serdecznie dziêkujemy za ka¿d¹ donacjê i ¿yczymy zdrowych, spokojnych, i radosnych Œwi¹t Bo¿ego Narodzenia.

PR Children's Smile Foundation

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelna Zofia Doktorowicz-K³opotowska

œp. Danuta Kêdzierska lat 77 absolwentka uczelni ekonomicznej we Wroc³awiu

Donacje mo¿na przekazywaæ na ró¿ne sposoby: æ Wykorzystanie specjalnego konta CSF o numerze 1561251 w Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej: * bezpoœrednia wp³ata/transfer na konto. Do tego potrzebne s¹ poni¿sze dane: PSFCU Account #: 1561251 oraz Routing/ABA Number: 226082022;

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

Z przykroœci¹ informujemy, ¿e 14 grudnia zmar³a w O³awie w Polsce, nasza Kole¿anka

przyjaciele z Polonia Technica

sta³a wspó³praca Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6 Tel: (718) 389-3018 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Spe³nienie nadziei Z narodzeniem Jezusa Chrystusa by³o tak. Po zaœlubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalaz³a siê brzemienna za spraw¹ Ducha Œwiêtego. M¹¿ Jej, Józef, który by³ cz³owiekiem prawym i nie chcia³ naraziæ Jej na znies³awienie, zamierza³ oddaliæ J¹ potajemnie. Gdy powzi¹³ tê myœl, oto anio³ Pañski ukaza³ mu siê we œnie i rzek³: „Józefie, synu Dawida, nie bój siê wzi¹æ do siebie Maryi, twej Ma³¿onki; albowiem z Ducha Œwiêtego jest to, co siê w Niej poczê³o. Porodzi Syna, któremu nadasz imiê Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. A sta³o siê to wszystko, aby siê wype³ni³o s³owo Pañskie powiedziane przez proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadz¹ imiê Emmanuel, to znaczy „Bóg z nami”. Zbudziwszy siê ze snu, Józef uczyni³ tak, jak mu poleci³ anio³ Pañski: wzi¹³ swoj¹ Ma³¿onkê do siebie. (Mt 1,18-24)

T

eresa wspomina wielk¹ radoœæ, gdy dowiedzia³a siê, ¿e jest w stanie b³ogos³awionym. Od pierwszego momentu obdarzy³a nienarodzone dziecko ogromn¹ mi³oœci¹. Nie by³o wa¿ne, czy to bêdzie ch³opczyk czy dziewczynka. Teraz czêœciej wstêpowa³a do koœcio³a w tygodniu na chwilê modlitwy i prosi³a Boga, aby poczête dziecko przysz³o szczêœliwie na œwiat, by³o zdrowe, by³o m¹dre. Wymarzy³a dla swego dziecka wspania³¹ przysz³oœæ. Podobne marzenia i pragnienia towarzysz¹ wszystkim rodzicom oczekuj¹cym narodzin dziecka. Marz¹ dla niego o œwiatowej s³awie w sporcie, literaturze, nauce. Widz¹ swoje dzieci na najwy¿szych stanowiskach pañstwowych. Oczywiœcie z czasem te marzenia siê zmieniaj¹. Na przyk³ad rodzice wymarzyli karierê muzyczn¹ dla swego syna, ale okaza³o siê, ¿e syn ma problemy z zagraniem najprostszej melodii, ale mo¿e jeszcze zostaæ prezydentem... Czasami dzieci rozczarowuj¹ rodziców przez brak szacunku, z³e zachowanie, ale i wtedy maj¹ oni nadziejê, ¿e dziecko siê ocknie i dojdzie do czegoœ w ¿yciu.

R

odzina z Nazaretu mia³a tak¿e marzenia odnoœnie rodziny. Jednak ich marzenia uleg³y diametralnej zmianie z powodu nadprzyrodzonej interwencji. Zacytowany na wstêpie fragment Ewangelii ukazuje jeden z epizodów, kiedy Œwiêta Rodzina harmonijnie ³¹czy³a swoje ludzkie marzenia z wezwaniem Bo¿ym. Mo¿emy zdawaæ sobie sprawê z zaskoczenia œwiêtego Józefa, gdy przed zamieszkaniem razem z Maryj¹ dowiaduje siê, ¿e jest Ona brzemienna. Koryguje swoje plany i chce sprawê rozwi¹zaæ, po ludzku s¹dz¹c, w uczciwy sposób. Zamierza potajemnie opuœciæ Maryjê, a wtedy ca³a wina spad³aby na niego. Ale oto anio³ ukazuje mu siê we œnie i mówi: „Józefie synu Dawida, nie bój siê wzi¹æ do siebie Maryi, twej Ma³¿onki; albowiem z Ducha Œwiêtego jest to, co siê w Niej poczê³o. Porodzi Syna, któremu nadasz imiê Jezus, On zbawi lud od jego grzechów”. W tym momencie œw. Józef bardziej zaufa³ Bogu ani¿eli w³asnemu rozs¹dkowi. Rodzice Jezusa nie raz bêd¹ wystawiani na podobne próby, nie jeden raz bêd¹ musieli korygowaæ swoje plany wzglêdem Dziecka. A ostatnia próba, gdy Chrystus umiera³ na krzy¿u by³a najtrudniejsza. Jednak pos³uszeñstwo woli Bo¿ej, podporz¹dkowanie w³asnych planów Bo¿ym wyrokom sprawia, ¿e maj¹ oni ogromny udzia³ w zwyciêstwie swego Dziecka, Jezusa Chrystusa w poranek wielkanocny, gdy œwiatu zajaœnia³a radoœæ zmartwychwstania.

uleczaln¹ chorobê, która w bolesny sposób niszczy³a jej miêœnie. Po wielu dramatycznych zmaganiach matka pisze: „Trzeba siê ockn¹æ! Straszniejszym od bólu w³asnego jest tu myœl, co czeka w ¿yciu moje dziecko? Ile cierpieñ, ile goryczy, ile zawodu! Jak Boga uprosiæ o ³askê przygotowania na to bolesne ¿ycie, na wyzucie siê ze wszystkiego, co mi³oœæ zapragnie - wszystkich marzeñ i porywów serca. Trzeba przekreœliæ to ¿ycie - rozbudziæ ¿ycie wewnêtrzne – ¿ycie ducha!”

R

W

¿yciu wystawiani jesteœmy czasami na wyj¹tkowo trudne korygowanie marzeñ i planów wzglêdem swoich dzieci. Jednak nawet w najtragiczniejszych sytuacjach pojawia siê szansa najpe³niejszego zrealizowania cz³owieczeñstwa. A dokonujê siê to w Tym, który zamiast narodziæ siê w pa³acu, jak przysta³o na króla, narodzi³ siê w ubogiej stajni i który zamiast zasi¹œæ na tronie królewskim, królowa³ nad œwiatem z wysokoœci krzy¿a, który by³ przeznaczony z³oczyñcom. Przejmuj¹ce œwiadectwo zawierzenia Bogu planów zwi¹zanych z dzieckiem opisuje Lillia Danielecka na ³amach dwumiesiêcznika „Mi³ujcie siê”. Wanda i Bronis³aw Cramerowie pochodzili z Warszawy. Do maj¹tku w okolicach Winnicy na Podolu przenieœli siê kilka dni po œlubie. Tam przysz³y na œwiat ich dzieci. Po wielu latach Wanda Cramer napisze o swoich prze¿yciach po urodzeniu córeczki: „Nie umiem opisaæ tej radoœci i szczêœcia, jakie mn¹ ow³adnê³o. Co znacz¹ jakieœ wielkie bogactwa, skarby najwiêksze wobec dziecka! Moje, nasze dziecko, mój skarb najwiêkszy. Upragnione, wymodlone. To moje maleñstwo, ta kruszyna ma byæ kiedyœ cz³owiekiem – cz³owiekiem Bo¿ym! Nie ma wiêkszej bezinteresownej mi³oœci na œwiecie, jak mi³oœæ matki do dziecka – i nie ma wiêkszego celu ¿ycia dla kobiety jak dobre wychowanie swego dziecka. Mam ukszta³towaæ duszê mojego dziecka z pomoc¹ Bosk¹, uchroniæ od z³a, od wszystkiego, co mo¿e splamiæ jego duszê, aby by³a czysta jak kryszta³”. Kiedy Zosia, córeczka Cramerów, zaczê³a chodziæ, rodzice zauwa¿yli, ¿e zbyt czêsto traci równowagê i upada. Po d³ugich badaniach okaza³o siê, ¿e choruje ona na nie-

odzice robi¹ wszystko, aby ratowaæ ¿ycie Zosi, jednak choroba jest nieub³agana. W tym czasie dopada ich druga tragedia; w górach ginie ich syn. Matka napisze w pamiêtniku: „Musia³o przejœæ wiele czasu nim mog³am powiedzieæ z g³êbi duszy ‘b¹dŸ wola Twoja”. Nie wolno w sprawie rozporz¹dzeñ Bo¿ych stawiaæ pytañ ‘czemu?” Bóg wie, co robi i co jest dla nas najlepsze. Wielkim pocieszeniem w bólu by³a Zosia, która umia³a cierpieæ. I sama cierpia³a coraz wiêcej”. Wszyscy razem zawierzali Bogu i odnajdywali w Nim, to czego œwiat daæ nie mo¿e. Nied³ugo przed œmierci¹ Zosia napisze: „Gdym mia³a ¿yæ drugi raz, nie chcia³abym ¿yæ inaczej. Cierpienie zbli¿y³o mnie do Boga i cierpienie da³o mi poznaæ pe³niê ¿ycia. Bogu dziêkujê, ¿e da³ mi tê drogê, abym dosz³a do Niego!… Œmierci siê nie bojê, gdy¿ ufam g³êboko w Mi³osierdzie Bo¿e. Muszê mieæ tylko si³y na ten d³ugi okres ‘odchodzenia”, jaki prze¿ywam obecnie. Chce wytrwaæ a¿ do koñca w wiernoœci mojemu Bogu. Czasami, gdy wpadam w zniechêcenie i smutek, powtarzam s³owa z Ewangelii œw. Jana: ‘Nikt nie wyrwie z r¹k moich tych, których Ojciec Niebieski mi da³…” I ufnoœæ wstêpuje we mnie na nowo i z radoœci¹ bez granic rzucam siê w objêcia Tego, który ¿ycie swoje po³o¿y³ za owce swoje”.

P

rzed nami dzieñ Bo¿ego Narodzenia. Dzieci maj¹ bardzo konkretne nadzieje zwi¹zanie ze œwiêtami Narodzenia Pañskiego. I prawie zawsze siê one spe³niaj¹. Oczekiwania doros³ych s¹ bardziej skomplikowane i siêgaj¹ dalej. Maj¹ one szansê ostatecznego spe³nienia, gdy wszystkie nasze sprawy, podobnie jak Rodzice Jezusa do koñca zawierzymy Bogu”. m

Zapraszamy na strony Autora: ryszardkoper.pl i nytravelclub.pl


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

Ukradziona laweta. Gdy odzyskiwanie samochodu zamienia siê w katastrofê? Niedawno na Brooklynie dosz³o do prawdziwego chaosu. Mê¿czyzna ukrad³ lawetê, która w³aœnie mia³a odholowaæ jego w³asny samochód. Odjecha³ z obydwoma pojazdami wci¹¿ po³¹czonymi, uderzy³ w zaparkowane auta i uciek³ z miejsca zdarzenia. To, co wygl¹da jak szokuj¹ca historia z internetu, w rzeczywistoœci pokazuje, jak jeden nierozwa¿ny czyn mo¿e doprowadziæ do powa¿nych zarzutów karnych, pozwów cywilnych, odpowiedzialnoœci federalnej i odmowy wyp³aty odszkodowania przez ubezpieczyciela. Zgodnie z artyku³em 155.30 (8) Kodeksu Karnego Stanu Nowy Jork, kradzie¿ lawety stanowi kradzie¿ kwalifikowan¹ czwartego stopnia, czyli przestêpstwo klasy E. Prawo to traktuje ka¿de przyw³aszczenie pojazdu o wartoœci przekraczaj¹cej sto dolarów jako przestêpstwo, a poniewa¿ ka¿da laweta znacznie przekracza tê kwotê, niemal ka¿da taka kradzie¿ jest przestêpstwem z najwy¿szej kategorii. Jeœli podczas kradzie¿y sprawca spowoduje szkody, prokuratura mo¿e dodatkowo postawiæ zarzut zniszczenia mienia zgodnie z artyku³em 145.00 tego samego kodeksu, który penalizuje umyœlne niszczenie cudzej w³asnoœci. W zale¿noœci od rozmiaru szkód, zarzut ten mo¿e byæ zakwalifikowany jako wykroczenie klasy A lub przestêpstwo klasy D. Je¿eli skradziona laweta przekroczy granicê stanu, wkracza prawo federalne. Ustawa Dyer Act (18 U. S. C. §2312) uznaje przewóz skradzionego pojazdu przez grani-

ce stanowe za przestêpstwo federalne, za które grozi do dziesiêciu lat wiêzienia. S¹d Najwy¿szy USA interpretuje pojêcie „kradziony” bardzo szeroko – obejmuje ono ka¿de bezprawne przyw³aszczenie maj¹ce na celu pozbawienie w³aœciciela posiadania lub korzyœci z pojazdu, nawet jeœli nie spe³nia ono klasycznej definicji kradzie¿y. Odpowiedzialnoœæ cywilna jest równie powa¿na. Zgodnie z zasad¹ konwersji w prawie cywilnym stanu Nowy Jork, w³aœciciel lawety mo¿e dochodziæ pe³nej wartoœci pojazdu, utraconych zysków oraz kosztów naprawy. S¹dy ustalaj¹ wysokoœæ odszkodowania wed³ug wartoœci pojazdu w chwili kradzie¿y oraz rzeczywistych strat finansowych. Nawet jeœli windykacja samochodu by³a sporna, zabranie lawety pozostaje osobnym, bezprawnym czynem, którego nie mo¿na usprawiedliwiæ. Prawo dotycz¹ce odzyskiwania pojazdów dodatkowo zaostrza sytuacjê. Artyku³ 9 Kodeksu Handlowego (UCC §9609) zezwala wierzycielom na odzyskanie zabezpieczenia tylko wtedy, gdy odbywa siê to w sposób pokojowy – bez przemocy i zak³ócania porz¹dku publicznego. W momencie, gdy dochodzi do konfrontacji lub groŸby u¿ycia si³y, proces musi zostaæ przerwany i przeniesiony do s¹du. S¹dy w Nowym Jorku definiuj¹ „naruszenie pokoju” szeroko – obejmuje ono ka¿de zachowanie zak³ócaj¹ce porz¹dek publiczny lub mog¹ce doprowadziæ do przemocy. Kradzie¿ lawety podczas windykacji tworzy dok³adnie tak¹ sytuacjê, jakiej prawo ma zapobiegaæ.

Firmy holownicze podlegaj¹ œcis³ym regulacjom. Przepis 15 N.Y.C.R.R. §78.22 nak³ada obowi¹zek powiadomienia policji o ka¿dej windykacji w ci¹gu 24 godzin oraz przekazania tablic rejestracyjnych do lokalnego biura DMV. Jeœli sprzêt firmy zostanie wykorzystany do pope³nienia przestêpstwa, w³adze mog¹ wszcz¹æ postêpowanie w sprawie naruszenia przepisów bezpieczeñstwa lub licencji. Departament Stanu Nowy Jork ma prawo zawiesiæ lub cofn¹æ licencjê firmy na podstawie artyku³u 79 ustawy General Business Law w przypadku „niekompetencji lub nierzetelnoœci” – co mo¿e oznaczaæ faktyczne zakoñczenie dzia³alnoœci. Kwestia ubezpieczenia dodatkowo komplikuje sprawê. Lawety komercyjne s¹ objête polisami ubezpieczeniowymi, które obejmuj¹ odpowiedzialnoœæ cywiln¹, szkody maj¹tkowe i ochronê pojazdu holowanego, ale niemal wszystkie wykluczaj¹ szkody powsta³e w wyniku przestêpstw. Jeœli skradziona laweta spowoduje wypadek, ubezpieczyciel mo¿e odmówiæ wyp³aty odszkodowania, twierdz¹c, ¿e zdarzenie nie mieœci³o siê w zakresie dzia³alnoœci biznesowej. Poszkodowani musz¹ wtedy korzystaæ z w³asnych polis – np. ubezpieczenia od kierowcy nieubezpieczonego lub kolizyjnego – podczas gdy firmy ubezpieczeniowe spieraj¹ siê, kto ponosi odpowiedzialnoœæ. Nawet firma holownicza mo¿e spotkaæ siê z odmow¹ wyp³aty, jeœli nie zabezpieczy³a pojazdu w³aœciwie lub zostawi³a w nim kluczyki.

5 Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004

www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

Kiedy dochodzi do kradzie¿y lawety w trakcie windykacji, wszyscy trac¹. Sprawca nara¿a siê na powa¿ne zarzuty karne i mo¿liw¹ karê wiêzienia federalnego. Firma holownicza traci sprzêt, klientów i mo¿e zostaæ pozbawiona licencji. W³aœciciele uszkodzonych pojazdów zmagaj¹ siê z kosztownymi i d³ugotrwa³ymi roszczeniami ubezpieczeniowymi. Dodatkowo kradzie¿ zak³óca legalny proces odzyskiwania mienia przewidziany przez prawo, zamieniaj¹c zwyk³¹ procedurê cywiln¹ w zagro¿enie dla bezpieczeñstwa publicznego. m

Kolekcja Marguerite Merington udostêpniona dla badaczy

Skarby zwi¹zane z Ignacym Janem Paderewskim w PIASA W

zasobach Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce (PIASA) znajduje siê cenna kolekcja dokumentów zwi¹zanych z ¿yciem i dzia³alnoœci¹ Ignacego Jana Paderewskiego – wielkiego pianisty, kompozytora i mê¿a stanu. Zbiór ten zosta³ zgromadzony przez Marguerite Merington, amerykañsk¹ pisarkê i dziennikarkê, która z pasj¹ dokumentowa³a artystyczne, polityczne i spo³eczne aktywnoœci Paderewskiego. Program Wspieranie archiwów, bibliotek i muzeów poza krajem 2025, finansowany przez MKiDN, pozwoli³ na uporz¹dkowanie, konserwacjê, skanowanie i udostêpnianie kolekcji online szerokiemu gronu odbiorców, a tym samym zachowanie polskiego dziedzictwa na obczyŸnie. Materia³y obejmuj¹ lata 1891-1949 i licz¹ 1729 jednostek. W kolekcji znajduj¹ siê listy, rêkopisy, artyku³y prasowe, pamiêtniki, fotografie, plakaty, programy koncertowe, czasopisma, publikacje, partytury oraz szkice biograficzne. To bezcenne Ÿród³o wiedzy nie tylko o ¿yciu prywatnym i zawodowym Paderewskiego, lecz tak¿e o kulturze i polityce pierwszej po³owy XX wieku.

Anna Dziurdzia-Szymula wykona³a prace nad projektem

Wœród osób i instytucji, które pojawiaj¹ siê w dokumentach, odnajdujemy znane nazwiska i instytucje ze œwiata muzyki i sztuki (m.in. Ethel Newcomb, Ernest Schelling, Bruno Walter, Zygmunt Stojowski, Juilliard School of Music), polityki i dyplomacji (Hugh Gibson, The White House, Ambasada RP w Waszyngtonie), a tak¿e organizacje polonijne (Fundacja Koœciuszkowska, Polish American Coun-

cil w Chicago, Polish-American Historical Society). Zbiór ukazuje tak¿e obecnoœæ Paderewskiego w ¿yciu spo³ecznym i kulturalnym Stanów Zjednoczonych – od Louise Carnegie i Cosmopolitan Club po The New York Times. Szczególnie istotnym elementem projektu by³a archiwizacja najstarszych materia³ów, zw³aszcza prasy i korespondencji, ze wzglêdu na swój wiek i kruchoœæ. Pra-

ce te, zakoñczone sukcesem, pozwoli³y ocaliæ dokumenty dla przysz³ych pokoleñ. Ca³y zbiór zosta³ skatalogowany i poddany digitalizacji oraz udostêpniony online w Archiwum PIASA na stronie: æ archives.piasa.org oraz w serwisie: æ szukajwarchiwach.gov.pl badacze na ca³ym œwiecie zyskuj¹ swobodny dostêp do unikatowych Ÿróde³ dotycz¹cych historii, kultury i dyplomacji polsko-amerykañskiej. Prace nad projektem wykona³a mgr Anna Dziurdzia-Szymula – historyk, archiwista, stypendystka Fundacji Koœciuszkowskiej, a na co dzieñ kierownik Biura Rady do Spraw Dyscypliny – Sztuki Muzyczne Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie. Niech odkryte materia³y kolekcji w wersji cyfrowej przemawiaj¹ w³asnym g³osem, zapraszaj¹c do refleksji nad przesz³oœci¹ i jej wp³ywem na wspó³czesnoœæ.

PR


KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

6

Polskie wczoraj i dziœ

www.kurierplus.com

Kazimierz Wierzbicki

Dekabryœci i ich zwi¹zki z Polakami Gdzie wy teraz? Szlachetna szyja Rylejewa, Któr¹m jak bratni¹ œciska³, carskimi wyroki Wisi do hañbi¹cego przywi¹zana drzewa; Kl¹twa ludom, co swoje morduj¹ proroki. Adam Mickiewicz, Do przyjació³ Moskali

W

przysz³ym tygodniu przypada dwusetna rocznica pierwszego, liberalnego powstania w Rosji – powstania dekabrystów, które mia³o miejsce 26 grudnia 1825 r. Nazwa pochodzi od miesi¹ca grudnia (po rosyjsku diekabr). Warto zwróciæ uwagê na tê rocznicê, równie¿ z tego wzglêdu, ¿e dekabryœci mieli doœæ bliskie kontakty z polskimi organizacjami niepodleg³oœciowymi. Powstanie, a œciœle mówi¹c jego próba, by³o rewolt¹ rosyjskiej inteligencji i liberalnej arystokracji. Na ponad 280 skazanych po st³umieniu buntu oko³o piêædziesiêciu by³o synami wy¿szych oficerów, senatorów, gubernatorów. Zdecydowana wiêkszoœæ spiskowców by³a dobrze wykszta³cona. Wielu mówi³o po francusku. Wielu bra³o udzia³ w wojnie 1812 r. i okupacji Francji po upadku Napoleona. W³aœnie pobyt we Francji umo¿liwi³ im poznanie liberalnych hase³ g³oszonych w rewolucji francuskiej 1789 r. Po powrocie do Rosji w roku 1815, m³odzi oficerowie tworzyli tajne zwi¹zki,

których celem by³o obalenie absolutyzmu i utworzenie monarchii konstytucyjnej lub republiki. Ju¿ w roku 1816 powsta³ Zwi¹zek Ocalenia kierowany przez Paw³a Pestela i Nikitê Murawiowa. Wa¿nym wydarzeniem w dzia³alnoœci rosyjskich demokratów by³o powstanie Towarzystwa Pó³nocnego i Po³udniowego w roku 1821. Przebywaj¹cy w Rosji na pocz¹tku lat 1820-ych Adam Mickiewicz pozna³ niektórych z przysz³ych dekabrystów i poœwiêci³ im jeden z wierszy. Spiskowcy mieli nadziejê, ¿e po œmierci cara Aleksandra I, na tronie zasi¹dzie jego najstarszy brat wielki ksi¹¿ê Konstanty, pe³ni¹cy wówczas rolê namiestnika carskiego w Warszawie i uwa¿any za liberalnego w³adcê. Konstanty zrzek³ siê jednak korony, poniewa¿ jego ¿on¹ by³a polska arystokratka Joanna Grudziñska, maj¹ca jednak w Petersburgu opiniê osoby ni¿szego stanu. W konsekwencji koronê carsk¹ uzyska³ inny brat Aleksandra – Miko³aj, maj¹cy opiniê konserwatysty i wroga liberalizmu. Kierownictwo tajnych organizacji dosz³o do wniosku, ¿e dzieñ sk³adania przysiêgi przez wojsko na wiernoœæ nowemu carowi bêdzie dobrym momentem do wzniecenia rewolty. Przysiêga mia³a siê odbyæ na Placu Senackim w Petersburgu. Wiêkszoœæ oddzia³ów odmówi³a z³o¿enia przysiêgi i pozosta³a na placu. Gdy wezwanie do poddania siê nie poskutkowa³o, car wys³a³ przeciwko buntownikom swe wierne oddzia³y, które wystrza³ami armatnimi rozgoni³y protestuj¹cych. Bunt zosta³ st³umiony. Nast¹pi³o drobiazgowe dochodzenie. Aresztowano prawie trzystu oficerów oraz ich towarzyszy. Piêciu spiskowców zosta³o skazanych na karê œmierci przez powieszenie (Pestel, Murawjow, Aposto³, Kachowski, Biestu¿ew). Reszta oskar¿onych zosta³a wys³ana do wiêzieñ, niewolniczej pracy w kopalniach Sybiru, lub wcielona do wojska.

Archidiecezja Nowojorska musi p³aciæ í1 Archidiecezja Nowojorska, druga co do wielkoœci w USA, obejmuje 2,5 mln wiernych z Manhattanu, Bronksu, Staten Island oraz pó³nocnych przedmieœæ miasta. (Queens i Brooklyn nale¿¹ razem do Diecezji Brooklyñskiej.) Ze wzglêdu na presti¿ i pozycjê publiczn¹, kardyna³ Dolan, uwa¿any jest za najwa¿niejszego katolickiego duchownego w Nowym Jorku, jak równie¿ w ca³ych Stanach Zjednoczonych. Czêsto zabiera g³os w mediach, m.in. regularnie wystêpuje w telewizji Fox News, a w 2017 r. odmówi³ modlitwê otwieraj¹c¹ inauguracjê prezydentury Donalda Trumpa. Rozpoczêcie procesu zadoœæuczynienia tysi¹com molestowanych w Nowym Jorku sta³o siê mo¿liwe dziêki przyjêciu dwóch ustaw stanowych: Child Victims Act z 2019 roku i Adult Survivors Act z 2022 r., które otworzy³y drogê do sk³adania pozwów, tak¿e za dawne przypadki nadu¿yæ, mimo przedawnienia.

Gigantyczna fala roszczeñ doprowadzi³a ju¿ do bankructwa szeœciu z oœmiu diecezji katolickich w stanie Nowy Jork. Przed wejœciem w ¿ycie tych ustaw archidiecezja próbowa³a rozwi¹zywaæ przedawnione sprawy poprzez specjalny program odszkodowawczy uruchomiony w 2016 r. By³ on jednak krytykowany przez ofiary jako próba zamkniêcia problemu we w³asnych strukturach. W liœcie do wiernych kardyna³ Dolan poinformowa³ tak¿e, ¿e archidiecezja musia³a podj¹æ szereg bardzo trudnych decyzji finansowych, by zebraæ zak³adane ponad 300 mln dolarów. Ciêcia obejmuj¹ redukcjê bud¿etu operacyjnego o 10 proc., zwolnienia pracowników oraz sprzeda¿ znacz¹cych aktywów, w tym siedziby przy First Avenue, która wed³ug informacji Bloomberg News przynios³a ponad 100 mln dolarów.

Tablica na miejscu stracenia dekabrystów

Dochodzenie wykaza³o kontakty dekabrystów z niepodleg³oœciowym Towarzystwem Demokratycznym w Królestwie Kongresowym. Rosyjscy demokraci i Polacy mieli wspólny cel – obalenie carskiego despotyzmu. Do pe³nej wspó³pracy jednak nie dosz³o, gdy¿ Polacy domagali siê odbudowania Rzeczpospolitej w granicach przedrozbiorowych z 1772 r. na co Rosjanie nie wyra¿ali zgody. Organizacja zosta³a rozbita, a jej przywódcy aresztowani. G³ówny oskar¿ony major Walerian £ukasiñski zosta³ skazany na do¿ywotnie wiêzienie. Zmar³ w 1868 r. w Twierdzy Szlisserbuskiej. Wygl¹da na to, ¿e w Rosji Putina nie bêdzie uroczystych obchodów rocznicy powstania dekabrystów. W tym roku k³adzie siê g³ówny nacisk na 80-t¹ rocznicê zwyciêstwa nad faszyzmem i zakoñczenia II wojny œwiatowej. Proces ugodowy dodatkowo komplikuje wieloletni spór z koœcielnym ubezpieczycielem Chubb, który odmawia pokrycia kosztów rozliczeñ z ofiarami. Firma utrzymuje, ¿e jej polisy obejmuj¹ „wypadki”, a nie szkody wynikaj¹ce z ukrywania przestêpstw, w tym nadu¿yæ seksualnych i zaniedbañ w ochronie dzieci. „Ubezpieczenie nie mo¿e nagradzaæ tych, którzy umo¿liwiaj¹ przestêpcze dzia³ania, zamiast podejmowaæ kroki, by im zapobiegaæ” – oœwiadczy³ rzecznik Chubb. Warto podkreœliæ, ¿e negocjacje w Nowym Jorku dopiero siê rozpoczynaj¹, a ich przebieg i skala potencjalnej ugody pozostaj¹ niepewne. Ogólna liczba molestowanych seksualnie przez ksiê¿y i œwieckich pracowników Koœcio³a w USA jest trudna do oszacowania. Jedno z najczêœciej cytowanych Ÿróde³ opracowane przez John Jay College (studium zamówione przez amerykañskich biskupów) mówi o dziesi¹tkach tysiêcy ofiar, w latach 1952-2002.

Car Miko³aj Romanow swe rz¹dy rozpocz¹³ od st³umienia powstania Dekabrystów. Tak nazwano spisek oficerów, którzy zamierzali obaliæ despotyczn¹, policyjn¹ w³adzê cara i wprowadziæ rz¹dy konstytucyjne, gwarantuj¹ce szersze swobody obywatelskie.

Organizowanie obchodów rocznicy buntu m³odych Rosjan, którzy walczyli o wolnoœæ i demokracjê, przez dyktatorski re¿im Putina by³oby fars¹. Zezwala siê jedynie na lokalne obchody o charakterze kulturalnym. W Irkucku na Syberi maj¹ siê odbyæ, z udzia³em miejscowych Polaków, dni Dekabrystów. m Ogó³em ponad 4300 ksiê¿y katolickich w USA zosta³o oskar¿onych o nadu¿ycia seksualne, przede wszystkim wobec dzieci. Nie ma jednolitej bazy, która pokazywa³aby skalê wyp³aconych ju¿ odszkodowañ, generalnie jednak wiadomo, ¿e przekracza ona kilka miliardów dolarów. Najnowsze dane uwzglêdniaj¹ce ju¿ najwiêksze ugody diecezjalne, m.in. w Los Angeles, Rockville Centre i w Nowym Orleanie szacuj¹ tê kwotê na 4 do 6 mld dolarów. Zestawienia przygotowane przez oœrodek CARA przy Uniwersytecie Georgetown wyliczaj¹, ¿e w latach 2004-2023 wyp³acono w USA ponad 5 mld dolarów tego rodzaju odszkodowañ.

Tomasz Bagnowski

W czwartek poinformowano, ¿e kardyna³ Thimothy Dolan odchodzi na emeryturê, co zapowiedzia³ w lutym br., gdy skoñczy³ 75 lat. Pe³ni³ ten urz¹d od 2009 roku. Papie¿ Leon XIV nowym metropolit¹ Nowego Jorku mianowa³ biskupa Ronalda A. Hicksa.


KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

www.kurierplus.com

7

Kartki z przemijania

Andrzej Józef D¹browski

ku Adama Mickiewicza, zwanego pieszczotliwie przez krakowian Adasiem.

$

Kiedy w niedzielê rano zasypa³o nas na bia³o od razu dzieciñstwo mi siê przypomnia³o: ba³wany, œlizgawki, sanki, kuligi i sanie, wyœcigi na ³y¿wach i na nartach zje¿d¿anie, rzucanie œnie¿kami, piruety oraz tañce na lodzie, i tarzanie siê w œniegu przy najwiêkszym mrozie. Z dzieciñstwa pamiêtam tak¿e zwielokrotnion¹ i jakby pog³êbion¹ ciszê panuj¹c¹ w zaœnie¿onych lasach, skrzypienie œniegu pod butami, oœlepiaj¹cy blask s³oñca na œnie¿nych po³aciach i odbijaj¹ce siê w nich œwiat³o ksiê¿yca. W dzieñ zdawa³y siê z³ote a w nocy niebieskie. Od czasu do czasu s³ychaæ by³o suchy trzask ga³êzi ³ami¹cych siê pod œnie¿nym ciê¿arem.

$

Lubiê Szopki Krakowskie. Podziwiam misterne mistrzostwo ich autorów. Odnajdujê w nich swoj¹ dzieciêc¹ wyobraŸniê i naiwnoœæ. Dostrzegam te¿ ró¿ne aktualia. Polityczne, obyczajowe, modowe i popkulturowe. Uwa¿am, ¿e Szopki te s¹ fenomenem w skali œwiatowej i ¿a³ujê, ¿e nie s¹ prezentowane w muzeach. I to nie tylko etnograficznych. Kilkakrotnie widzia³em je w Pary¿u, w oknach wystawowych Ksiêgarni Polskiej przy Saint-Germain-des-Prés i pamiêtam, ¿e cieszy³y siê du¿ym zainteresowaniem przechodniów i klientów. Pamiêtam tak¿e podziw wielu cudzoziemców, który ogl¹dali je w Krakowie na dorocznym pokazie organizowanym w Rynku G³ównym przy Pomni-

Nic dzisiaj nie wskazuje na to, ¿e wojna polsko-polska bêdzie zmierzaæ ku koñcowi. Nie ³agodz¹ jej zagro¿enia z zewn¹trz ani nadchodz¹ce œwiêta. Przeciwnie, nastêpuje brutalna jej eskalacja w coraz bardziej chamskich i wulgarnych formach. Prezydent walczy zapalczywie z premierem i marsza³kiem Sejmu a oni z nim. Nie ukrywam, ¿e przera¿a mnie niski poziom umys³owy i etyczny polskiej klasy politycznej. W pe³ni zgadzam siê ze spostrze¿eniem ksiêdza Józefa Tischnera, ¿e „jest taka polskoœæ, która mówi wiele i g³oœno. Ale im g³oœniej krzyczy, tym bardziej jawna staje siê jej g³upota”. Tê polskoœæ widzê i s³yszê codziennie. I to nie tylko miêdzy Odr¹ a Bugiem. Rozpacz.

$

Lubi³em poetyckie piosenki œpiewane subtelnie przez Magdê Umer, moj¹ kole¿ankê ze studiów polonistycznych na Uniwerku Warszawskim. Nuci³em sobie pod nosem Jej przeboje: „Koncert jesienny na dwa œwierszcze”, „O niebieskim pachn¹cym groszku”, „Jeszcze w zielone gramy” i „Deszcz”. Zapowiada³o siê, ¿e Magda w duecie z aktorem Andrzejem Nardellim bêd¹ dobran¹ par¹ artystyczn¹. Rozumieli siê bowiem znakomicie. Wielu ich wielbicieli by³o przekonanych, ¿e bêd¹ tak¿e par¹ mi³osn¹. To jednak mog³o byæ trudne ze wzglêdu na gejowsk¹ orientacjê Andrzeja. Niejawn¹ wówczas. Jego tragiczna œmieræ zakoñczy³a te domniemania. Piszê o nim po imieniu, bo zna³em go osobiœcie. Na wspomnianej Polonistyce, byliœmy z Magd¹ w grupie, kierowanej naukowo przez prof. Janinê Kulczyck¹-Saloni, wybitn¹ znawczyniê pozytywizmu. Nale¿eli do niej m.in. Antoni Libera, póŸniejszy pisarz i beckettysta, Janusz Wiœniewski, Marek Grzesiñski, póŸniejsi re¿yserzy teatralni i operowi oraz Jacek G¹siorowski, póŸniejszy scenarzysta i re¿yser filmowy. Magda by³a znakomicie zorientowana w rodzimej poezji, wielbi³a Leœmiana i Szymborsk¹ a póŸniej tak¿e Jeremiego Przyborê i Agnieszkê Osieck¹, z którymi po³¹czy³a J¹ g³êbo-

Tydzieñ na kolanie Jeremi Zaborowski Œroda Prezydent Rosji W³adymir W³adymirowicz Putin w³aœnie pokazuje, gdzie ma wszystkie pokojowe inicjatywy prezydenta Trumpa i wysi³ki innych oraz dlaczego jest to bardzo g³êboko, sami wiecie, gdzie. Z typow¹ sowiecko-rosyjsk¹ but¹ stwierdzi³, ¿e ¿eby by³ pokój, to trzeba dotrzeæ do „korzenia problemu”. Czyli, on musi mieæ ziemie, na których Rosjanie „mieszkali od setek lat”. Czyli ca³e po³acie Ukrainy, a najlepiej chyba ca³¹. I ¿e „Amerykanie obiecali”, wiêc niech Europejczycy = „ma³e œwinki” – nie podskakuj¹. I albo Ukraiñcy siê zgodz¹ i oddadz¹ po dobroci, albo Rosjanie „wezm¹ si³¹”. No i szlus. Tak siê negocjuje z Putinem. Czego nie s¹ w stanie zrozumieæ amerykañscy negocjatorzy Steven Witkoff i prezydencki ziêæ, Jared Kushner. Albo rozumiej¹, ale udaj¹ ¿e nie, obiecuj¹c jakieœ duby smalone o gwarancjach bezpieczeñstwa dla Kijowa niczym „pla-

tynowa karta”. Ten Witkoff, który nie jeden deal z oligarchami zrobi³ w ¿yciu, pewnie wie jeszcze wiêcej, ale nie mówi. Jedyny pozytyw to taki, ¿e negocjacje siê tocz¹, Europejczycy chyba w koñcu siê wziêli do kupy, a Ukraiñcy dalej niszcz¹ Rosjan i ich sprzêt wojskowy. Ostatnio zniszczyli za pomoc¹ wodnego drona warty jakieœ 400 mln dolarów okrêt podwodny. Rosjanie, jak to oni, po prostu zamilczeli ten kolejny sukces swojej „wojny trzydniowej”, która trwa ju¿ niemal tyle ile wycieczka Hitlera pod Moskwê i Stalingrad oraz ucieczka przed Stalinem a¿ po zburzony Berlin. Nie ma co, piêkny sukces. Ale jak to u cara: nie przyznajemy siê, atakujemy dalej, udajemy Drug¹ Potêgê Œwiata i wrzucamy do wojennej maszynki do mielenia miêsa kolejne tysi¹ce ¿o³nierzy, bo przecie¿ „ludzi u nas nie brakuje” … Czwartek Doradzali wspó³pracownicy, to prezydent Donald Trump przemówi³. Do Narodu. W œrodê wieczorem, tak, ¿e g³ówne stacje telewizyjne mog³y to transmitowaæ. I… dziwna to by³a mowa. Przemawia³ czytaj¹c z telepromptera. Szybko, za szybko, wszystkiego osiemnaœcie minut, co jak na jego standardy, tyci,

Magda Umer

ka przyjaŸñ. Nie nale¿a³a do osób o ekspresyjnym sposobie bycia, zatem silne wra¿enie robi³a na studentach Jej aktywnoœæ podczas Wydarzeñ Marcowych. W tym okresie niezwykle dramatyczne sta³y siê Jej relacje z komunistycznymi rodzicami, co bardzo silnie prze¿ywa³a i w koñcu z nimi zerwa³a. Ze wspólnych zajêæ na uniwerku pamiêtam ciekawe uwagi, jakie wyg³asza³a o analizowanych tekstach literackich. Cieszy³em siê, kiedy w 1974 roku pojawi³a siê na du¿ej scenie Teatru Narodowego jako Rachela w „Weselu”, w inscenizacji Adama Hanuszkiewicza. Gra³a j¹ jako rozpoetyzowan¹ dziewczynê nie pasuj¹c¹ do otaczaj¹cego j¹ œrodowiska i œwiata. I w owym czasie tak¹ dziewczyn¹ w³aœnie by³a. Kiedy spotkaliœmy siê po latach w nadba³tyckich Wiciach u Janusza Wiœniewskiego rozmawialiœmy g³ównie o zagadnieniach wychowawczych, mia³koœci duchowej i intelektualnej obecnego œwiata oraz o braku autorytetów. Wspominaliœmy nasze studenckie lata, ale trosk o teraŸniejszoœæ by³o w nas wiêcej ni¿ wspomnieñ. Tak¿e tê polityczn¹. Ostatnio wymienialiœmy czasem uwagi na Fejsie. Ceni³em Jej wywiad-rzekê z Agnieszk¹ Osieck¹ sfilmowany w Krzy¿ach nad Jeziorem Nidzkim. Zadawa³a w nim istotne pytania i otrzymywa³a istotne odpowiedzi, w których objawia³a siê przebogata w swej z³o¿onoœci osobowoœæ rozmówczyni.

$

Agnieszka Osiecka – „Magda œpiewa nie g³osem a dusz¹”. m

tyci. Ale czyta³, nie biega³ z myœlami, a czasami nawet wrêcz pokrzykiwa³. I ten dziwny ruch lewego ramienia, raz w przód, raz w ty³. Widaæ, ¿e nie czu³ siê dobrze w tym formacie, jakby w zbroi, jakby go trzymali ³añcuchami. Ktoœ napisa³, sorry, nie jeden a wielu, ¿e dziwne to wszystko, ¿e „maniakalne”. Ale potrzebne, bo sonda¿e spad³y poni¿ej 40 procent poparcia, a Amerykanie, coraz bardziej wkurzeni na stan gospodarki: wysokie ceny, dro¿yznê, ¿e pomimo propagandy s¹czonej z Bia³ego Domu, wcale nie ¿yje siê lepiej, jak obiecywa³ Trump. Merytorycznie, klasyczny Trump. Co z³ego, to nie ja, za moich czasów, bêdzie raj, jeœli jeszcze nie teraz, to za chwilê. A wszystko historyczne, jak choæby pokój w Gazie i na Bliskim Wschodzie, pierwszy taki od… „trzech tysiêcy lat”. Czego w tym przemówieniunie by³o… Cena jaj spad³a o 82 procent od marca, a wszystko inne te¿ gwa³townie spada. To jeszcze nie koniec, ale robimy niesamowite postêpy. Nikt nie mo¿e uwierzyæ w to, co siê dzieje! Kiedy obejmowa³em urz¹d, inflacja by³a najgorsza od 48 lat, a niektórzy powiedzieliby, ¿e w ca³ej historii naszego kraju. Cena indyka na Œwiêto Dziêkczynienia spad³a o 33 procent w porównaniu z cen¹ za Bidena w zesz³ym roku. Benzyna kosztuje teraz poni¿ej 2,50 dolara za galon w wiêkszoœci kraju. W niektórych stanach,

nawiasem mówi¹c, cena spad³a do 1,99 dolara za galon. Po³¹czyliœmy 12 ró¿nych ustaw w jeden piêkny pakiet ustaw, który obejmuje brak podatku od napiwków, brak podatku od nadgodzin i brak podatku od ubezpieczeñ spo³ecznych dla naszych wspania³ych seniorów. Ju¿ uda³o mi siê pozyskaæ rekordow¹ kwotê 18 bilionów dolarów inwestycji w Stanach Zjednoczonych. Trump jak dobry sprzedawca, sprzedawa³ siebie, ale jak to on – i ka¿dy sprzedawca samochodów czy ¿elazek – mocno przesadza³, wyolbrzymia³, nakrêca³ makaron na uszy. Czy to zadzia³a na pod³e nastroje gospodarcze normalsów, zw³aszcza tych, którzy nazywaj¹ siebie „niezale¿nymi” i rok temu g³osowali w du¿ej mierze na mira¿ „lepszej gospodarki” pod okiem Trumpa? Szczerze w¹tpiê. Czyny, a nie s³owa, Panie Prezydencie, zamiast zajmowaæ siê wszystkim innym – spotkaniami z ociekaj¹cymi bogactwem szejkami, budowaniem nowej sali balowej w Bia³ym Domu za 400 milionów, ¿eby panie nie topi³y w b³ocie szpilek, robieniem dobrze miliarderom z Big Techu – zakasaæ rêkawy i z Kongresem pracowaæ nad zmniejszeniem kosztów. Wtedy, mo¿e… Jest jeszcze czas i Republikanie nie zostan¹ pokonani w wyborach do Kongresu za rok. Ale czasu naprawdê ma³o, a od samego narzekania na Bidena i samochwalstwa, s³upki nie urosn¹. m


Marsz, marsz Polonia

DODATEK SPONSOROWANY PRZEZ STOWARZYSZENIE WETERANÓW ARMII POLSKIEJ W AMERYCE, OKRÊG 2 Nowy Jork

Nr 461

20 grudnia 2025

Genera³ Józef Bem 175. rocznica œmierci By³ genialnym dowódc¹, strategiem, bohaterem trzech narodów: polskiego, wêgierskiego i tureckiego. Dowodzi³ polsk¹ artyleri¹ w Powstaniu Listopadowym, by³ naczelnym wodzem Wêgierskiej Armii i otrzyma³ tytu³ Murad Paszy w armii tureckiej. Jako nieustraszony przywódca w walkach z Rosjanami i Austriakami, sta³ siê symbolem wolnoœci. „Polsko, Polsko! Ja ciê ju¿ nie zbawiê” – tak brzmia³y ostatnie s³owa wypowiedziane przez Józefa Bema w chwili œmierci. Genera³ zmar³ na malariê 10 grudnia 1850 r. w syryjskim Aleppo. Rok póŸniej Cyprian Kamil Norwid odda³ ho³d s³ynnemu dowódcy w wierszu „Bema pamiêci ¿a³obny rapsod”, który rozs³awi³ w latach 70. XX w. Czes³aw Niemen w pieœni o tym samym tytule, uznanej za jedn¹ z kultowych w historii polskiej muzyki. – Czemu, cieniu, odje¿d¿asz, rêce z³amawszy na pancerz, Przy pochodniach, co skrami graj¹ oko³o twych kolan? – Miecz wawrzynem zielony, gromnic p³akaniem dziœ polan, Rwie siê sokó³ i koñ twój podrywa stopê jak tancerz – Wiej¹, wiej¹ proporce i zawiewaj¹ na siebie, Jak namioty ruchome wojsk, koczuj¹cych po niebie. Tr¹by d³ugie we ³kaniu a¿ siê zanosz¹ i znaki Pok³aniaj¹ siê z góry opuszczonemi skrzyd³ami, Jak w³óczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki, Jako wiele pomys³ów, któreœ doœciga³ w³óczniami… Utwór poprzedza cytat: „…Iusiurandum, patri datum, usque ad hanc diem ita servavi…”, co znaczy: „Przysiêgi danej ojcu a¿ do dziœ tak dochowa³em”. Przywo³anie tych s³ów ma na celu podkreœlenie postawy, jak¹ za ¿ycia prezentowa³ Józef Bem, genera³, in¿ynier, strateg, s³awny w wielu krajach. Poprzedzaj¹c utwór s³owami jednego z najwiêkszych bohaterów staro¿ytnych, Hannibala, Norwid sugeruje, ¿e bêdzie pisa³ o cz³owieku wiernym z³o¿onym obietnicom i pe³nym honoru. Pierwsza czêœæ utworu jest poetyckim opisem misterium pogrzebowego. Ceremonia ta nie ma nic wspólnego z prawdziwym skromnym pogrzebem genera³a na starym wojskowym cmentarzu w Turcji, daleka jest równie¿ od obrz¹dków XIX-wiecznych. W poetyckiej imaginacji bohater jest chowany wed³ug pogañskiego rycerskiego rytua³u, w jakim grzebani byli dawni wodzowie s³owiañscy. Pojawiaj¹ siê wiêc typowe dla rycerskiego pogrzebu rekwizyty, takie jak miecz, zbroja, koñ czy sokó³, które odchodzi³y wraz z rycerzem. „Religii katolickiej, prawego ³o¿a; syn Jêdrzeja i Agnieszki z Go³uchowskich”, jak g³osi zapiska metrykalna, Józef Zachariasz Bem urodzi³ siê 14 marca 1794 r. w Tarnowie. Nie wiadomo, kiedy rodzice Józefa Bema przybyli do Tarnowa ani kiedy z niego wyjechali. Pochodzili ze Lwowa, a jakiœ czas po narodzinach syna osiedli w Krakowie, gdzie Józef odebra³ podstawowe wykszta³cenie. Najwczeœniejsze dzieciñstwo przysz³ego genera³a jest nieznane. Pierwsz¹ pewn¹ dat¹ w jego biografii, poza urodzinami, jest rok 1809. Wtedy w³aœnie do Krakowa przyby³a armia polska ksiêcia Józefa Poniatowskiego, do której Józef Bem zaci¹gn¹³ siê jako prosty kanonier. Szybko wykaza³ siê talentem do nauk œcis³ych i maj¹c 15 lat, rozpocz¹³ naukê w Korpusie Kadetów o profilu arty-

Genera³ Józef Bem

leryjnym i in¿ynieryjnym. By³a to placówka elitarna, mia³a zaledwie 47 miejsc. Rok póŸniej skierowano go do uczelni jeszcze bardziej elitarnej, licz¹cej dwanaœcie miejsc – Szko³y Aplikacyjnej Artylerii i In¿ynierii, gdzie oprócz przedmiotów, takich jak matematyka, budowa fortyfikacji czy geografia, uczy³ siê równie¿ jêzyków obcych. W wieku 18 lat uzyska³ stopieñ porucznika artylerii i zakoñczy³ edukacjê. Pierwsze szlify na polach bitewnych przysz³y genera³ zdobywa³ od 1811 r. w kompanii artylerii konnej. Chrzest bojowy przeszed³ w latach 1812-1813 w okresie wojen napoleoñskich. W stopniu porucznika ze swoj¹ bateri¹ walczy³ na terenie Rosji w korpusie marsza³ka MacDonalda. Odznaczy³ siê w bojach pod Ryg¹, gdzie dysponuj¹c jednym dzia³em i 20 kanonierami rozbi³ rosyjski posterunek z³o¿ony z 70 ¿o³nierzy i wzi¹³ 50 jeñców. Nagrod¹ by³ areszt… za z³amanie dyscypliny. Nastêpnie bi³ siê w obronie Gdañska. Miasto zaatakowa³a armia rosyjsko-pruska, od strony morza wspierana ostrza³em z okrêtów brytyjskich. Bem nale¿a³ do „piekielnej kompanii” artylerii kpt. W³adys³awa Ostrowskiego, która interweniowa³a na najsilniej atakowanych przez Rosjan odcinkach obrony. Dowódca obrony Gdañska francuski genera³ Jean Rapp pisa³ o nim: „... doskona³y, odwa¿ny i wykszta³cony oficer”. Za zas³ugi oddane na polu walki dziewiêtnastoletni Bem otrzyma³ 20 grudnia 1813 r. Krzy¿ Kawalerski Legii Honorowej. Po klêsce cesarza Francuzów, od 21 stycznia 1815 r., rozpocz¹³ s³u¿bê w pierwszej baterii konnej Królestwa Polskiego. W 1818 r. zosta³ wyk³adowc¹ w Szkole Aplika-

cyjnej i rozpocz¹³ dwuletnie eksperymenty nad nowoczesnym typem broni swoich czasów, rakietami zapalaj¹cymi oraz zestawami napêdowymi, od których zale¿a³a donoœnoœæ pocisków. Pêd do wiedzy przyp³aci³ dotkliwymi ranami twarzy, których dozna³ w nastêpstwie wybuchu gazów w laboratorium artyleryjskim. Pasja badawcza, ciekawoœæ eksperymentatora i nieustanne d¹¿enie do usprawnienia i zwiêkszenia skutecznoœci pocisków zaowocowa³y raportem „Uwagi o rakietach zapalaj¹cych”. By³ zwolennikiem utworzenia jednostek rakietowych w armii polskiej. W 1819 r. otrzyma³ nominacjê na stopieñ kapitana drugiej klasy, a w 1820 na kapitana pierwszej klasy i stanowisko majora. W styczniu 1826 r. z³o¿y³ dymisjê i opuœci³ Królestwo. Maj¹c 32 lata, powróci³ do rodzinnej Galicji, gdzie wykorzystuj¹c in¿ynierskie wykszta³cenie, zajmowa³ siê m.in. projektowaniem rafinerii cukru i gorzelni, planowa³ te¿ zajêcie siê górnictwem. By³o to prawdopodobnie najspokojniejsze piêæ lat jego doros³ego ¿ycia. Ten czas zakoñczy³ siê nagle 29 listopada 1830 r. na wieœæ o wybuchu zrywu w Warszawie. W czasie powstania listopadoweg obj¹³ dowództwo nad czwart¹ bateri¹ lekkokonn¹ w stopniu majora. By³ zwolennikiem walki o niepodleg³oœæ kraju i do koñca powstania sprzeciwia³ siê rokowaniom. Jak celnie zauwa¿y³ jeden z biografów Bema „jego osobowoœæ, jako wyj¹tkowo utalentowanego dowódcy, wyciska³a piêtno na ka¿dej bitwie, w której bra³ udzia³”. By³o tych bitew niema³o, mimo ¿e Bem do³¹czy³ do armii polskiej dopiero na pocz¹tku marca, a wiêc trzy miesi¹ce po rozpoczêciu powstania. Zaprezentowa³ w pe³ni swój kunszt dowódczy w starciach z wojskami rosyjskimi pod Iganiami i Ostro³êk¹ 26 maja 1831 roku. By³a to jedna z najwa¿niejszych bitew powstania listopadowego, w którym g³ówne si³y wojsk polskich pod dowództwem genera³a Jana Skrzyneckiego uleg³y armii rosyjskiej Iwana Dybicza. Bohaterem strony polskiej zosta³, wówczas podpu³kownik, Józef Bem, który poprowadzi³ atak baterii konnej i tym samym uchroni³ Polaków przed ca³kowitym rozbiciem. Zyska³ ogromny autorytet i mi³oœæ ¿o³nierzy, mimo ¿e strategicznie powstanie listopadowe zmierza³o ku upadkowi. Po bitwie pod Ostro³êk¹, a szczególnie po obronie Warszawy to uwielbienie sta³o siê powszechne w ca³ej armii. Zdoby³ je swoim postêpowaniem. By³ prostolinijny i szczery. Nie wywy¿sza³ siê ponad innych. ¯y³ jak prosty ¿o³nierz i wczuwa³ siê w jego dolê. By³ tak samo wymagaj¹cy w stosunku do siebie, jak i do podkomendnych. Jednoczeœnie jednak dba³ o utrzymanie dyscypliny i porz¹dku wojskowego. By³ surowy dla ¿o³nierzy pope³niaj¹cych przestêpstwa i wykroczenia lub zbyt opieszale wype³niaj¹cych rozkazy czy obowi¹zki. Dla Bema subordynacja i dyscyplina, pos³uszeñstwo bez dyskusji, by³y tymi czynnikami, bez których armia nie mog³a egzystowaæ. Uwa¿a³, ¿e jedynym œrodkiem do utrzymania zwartoœci armii by³a walka. Na polu bitwy Bem by³ bardzo konsekwentny i stanowczy w realizacji przyjêtych celów, ale jednoczeœnie jego g³êboka wiedza fachowa i zdolnoœci organizatorskie pozwala³y szybko dostosowywaæ siê do zmieniaj¹cej siê sytuacji. Mia³ wolê odniesienia zwyciêstwa, upór, nieustêpliwoœæ i kierowa³ siê w walce prostymi zasadami – iœæ naprzód, dzia³aæ ofensywnie, utrzymywaæ inicjatywê


Bitwa pod Ostro³êk¹ dnia 26 maja 1831 roku autorstwa Karola Malankiewicza

i nieustannie d¹¿yæ do wytyczonego celu bez wzglêdu na straty. Sam by³ odwa¿ny, nie oszczêdza³ siê w walce. Nie ba³ siê œmierci i tego samego wymaga³ od swoich ¿o³nierzy. Podczas obrony Warszawy we wrzeœniu 1831 r. Józef Bem dowodzi³ artyleri¹, zyskuj¹c s³awê dziêki b³yskotliwej strategii i odwadze, staj¹c siê jednym z symboli walecznoœci powstañczej. Za zas³ugi otrzyma³ stopieñ pu³kownika, nastêpnie genera³a brygady i Z³oty Krzy¿ Virtuti Militari. Po upadku powstania wyemigrowa³ z kraju. Na emigracji szuka³ ka¿dego sposobu, by Polacy znów w³¹czyli siê do walki w dowolnym zak¹tku Europy. W Pary¿u zwi¹za³ siê z oœrodkiem politycznym Hotel Lambert i krêgiem zwolenników ksiêcia Adama Jerzego Czartoryskiego, by³ cz³onkiem tajnego Zwi¹zku Jednoœci Narodowej. Wspó³tworzy³ Towarzystwo Historyczno-Literackie (1832), a trzy lata póŸniej towarzystwo Politechniczne Polskie. Jednoczeœnie kszta³ci³ siê (m. in. w paryskiej Szkole Dróg i Mostów) i publikowa³: „Zarys historii Polski” (1836), „Zarys historii Francji” (1845), „O powstaniu narodowym w Polsce” (1846–1848). Aktywnie zaanga¿owa³ siê w dzia³alnoœæ na rzecz formowania legionów polskich w Belgii i Portugalii – bez powodzenia. W sierpniu 1848 r. przyby³ do Lwowa i wst¹pi³ do lwowskiej Gwardii Narodowej jako prosty ¿o³nierz, nawo³uj¹c do powstania na Wo³yniu lub w Polsce – bez echa. W latach 1848-1849 Józef Bem sta³ siê cz³owiekiem znanym niemal w ca³ej Europie. Seria rewolucyjnych zrywów narodowych zwana Wiosn¹ Ludów sta³a siê polem do ujawnienia jego wybitnych zdolnoœci taktycznych. Bra³ udzia³ w walkach o wyswobodzenie narodów z ucisku rosyjskiego cara i cesarza austriackiego, uto¿samianych z despotyzmem i pogorszeniem siê warunków ¿ycia ludnoœci krajów im podleg³ych. W paŸdzierniku 1848 r. wyjecha³ na pe³ne fermentu Wêgry, lecz jeszcze zahaczy³ o Wiedeñ, gdzie powo³ano go na dowódcê Gwardii Ruchomej, w si³ach zbuntowanego Wiednia. Po nieudanej obronie Wiednia, zosta³ zmuszony do jego opuszczenia. Mia³ ju¿ wówczas 54 lata, a mimo to staæ go by³o jeszcze na karko³omn¹ ucieczkê z Wiednia w przebraniu, w dodatku z ciê¿k¹ ran¹ klatki piersiowej. Postanowi³ wzi¹æ udzia³ w powstaniu wêgierskim, którego ostrze by³o wymierzone w dynastiê Habsburgów i mia³o przynieœæ Wêgrom ca³kowite uniezale¿nienie siê od wp³ywów Wiednia. Gdziekolwiek siê pojawia³, realizowa³ has³o „Za nasz¹ i wasz¹ wolnoœæ”, wypisywane na sztandarach podczas powstania listopadowego w Warszawie w jêzyku polskim i rosyjskim, a póŸniej tak¿e po wêgiersku.

Tarnów, Mauzoleum Józefa Bema na wyspie w Parku Strzeleckim

Obejmowa³ kolejno ró¿ne stanowiska od naczelnego dowódcy armii siedmiogrodzkiej do naczelnego dowódcy armii wêgierskiej w³¹cznie. Udowodni³, ¿e jest wodzem wszechstronnym – nie tylko walczy³, lecz równie¿ organizowa³ ca³e zaplecze wojny, choæby produkcjê broni i logistykê. To w³aœnie podczas tej kampanii zwyciêstwa pod Czucz¹, Koloszwarem, Betlenem czy Naszodem zapewni³y mu opiniê wêgierskiego bohatera narodowego. Ale równie¿ polskiego. Wci¹¿ maj¹c w g³owie ideê, ¿e Polacy powinni anga¿owaæ siê we wszystkie ówczesne insurekcje, chêtnie ich rekrutowa³, ostatecznie

tworz¹c z nich dwa legiony, bior¹ce aktywny udzia³ w walkach. Rozbi³ wojska austriackie gen. Urbana oraz feldmarsza³ka Puchnera, oswobadzaj¹c w ca³oœci Siedmiogród. Zas³yn¹³ organizacj¹ dzia³añ, kunsztem ¿o³nierskim, demokratycznym podejœciem do ¿o³nierzy nazywaj¹cych go czule Stary Pan lub Ojczulek Bem, a tak¿e równym traktowaniem ró¿nych narodowoœci i religii. Za zas³ugi dla Wêgier odznaczony zosta³ Wielkim Krzy¿em Wêgierskim i nominacj¹ na stopieñ feldmarsza³ka. Mimo du¿ych sukcesów powstanie wêgierskie musia³o upaœæ wobec ogromnej przewagi przeciwnika, wzmocnionej dodatkowo po zawarciu przez Austriê sojuszu z Rosj¹ i wspólnym przyst¹pieniu do t³umienia zrywu. Na pocz¹tku 1849 r. Bem wraz z czêœci¹ armii przedosta³ siê do Turcji. Aby móc wst¹piæ do wojska su³tana – przyj¹³ islam. Jako Murat Pasza rozpocz¹³ s³u¿bê w armii Porty Otomañskiej, licz¹c na to ¿e zbli¿aj¹ca siê wojna Turcji z Rosj¹ zadzia³a na korzyœæ sprawy polskiej niepodleg³oœci. Kiedy jednak oba pañstwa zawar³y w grudniu 1849 r. ugodê, jednym z jej warunków by³o internowanie Bema do syryjskiego Aleppo bez prawa opuszczania tego miasta i ca³kowite odsuniêcie go od ¿ycia politycznego. Nie mog¹c biæ siê w Turcji, wkrótce odnalaz³ tam i uruchomi³ wydobycie saletry, siarki i ¿elaza, dziêki wsparciu tureckiego rz¹du uruchomi³ przemys³ow¹ produkcjê (saletrzarniê) i planowa³ utworzyæ nowoczesn¹ szko³ê artylerii. Kiedy w 1850 r. w okolicach Aleppo wybuch³ zryw Beduinów, podj¹³ siê dowodzenia obron¹ miasta i brawurowo zwyciê¿y³, staj¹c siê legend¹ tak¿e w tamtym kraju. W uznaniu zas³ug mianowano go genera³em tureckiej armii. By³a to jednak jego ostatnia bitwa. Zachorowa³ na malariê azjatyck¹ i zmar³ 10 grudnia 1850 r. Prochy genera³a sprowadzono do rodzinnego Tarnowa w 1929 r. i z³o¿ono w okaza³ym mauzoleum na wyspie w Parku Strzeleckim. Jolanta Szczepkowska

Redakcja: Jolanta Szczepkowska, Teofil Lachowicz Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003

Banknot dziesiêcioz³otowy z wizerunkiem genera³a J. Bema

e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org


10

KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

www.kurierplus.com

Nasza solistka Monika Chibowski z rodzicami. Na kolejnych zdjêciach artyœci, dziennikarze, goœcie.

Sztuka pod choinkê - Bo¿e Narodzenie w Kurierze Janusz Skowron kurator wystawy na tle obrazów

Tradycyjnie zbiorowe zdjêcie pod koniec imprezy: artyœci i zainteresowani sztuk¹ goœcie

Kolejne œwiêta Bo¿ego Narodzenia, kolejna Sztuka pod Choinkê w Kurierze Plus. Na wystawie obrazy œwietne, w tym autorów dawno nie widzianych na tych imprezach – na przyk³ad, doskona³e grafiki Edmunda Korzeniewskiego; albo rzadko spotykanego, ale wysoce oryginalnego Janusza Obsta, który pokaza³ dwie kompozycje utrzymane w jego stylu na po³y

obrazów, na po³y rzeŸb; fantasmagoryczne wizje – barwne, sugestywne, niepokoj¹ce, œwietne. Dziêki kuratorowi wystawy, Januszowi Skowronowi mieliœmy okazjê obejrzeæ interesuj¹c¹ kolekcjê 80 prac 23 artystów zwykle stale prezentuj¹cych swe dzie³a na bo¿onarodzeniowej imprezie w Kurierze Plus, tym razem bez udzia³u niedomagaj¹cej w tym roku Magdy Zawadzkiej – przy okazji ¿yczymy szybkie-

Weronika Kwiatkowska sprzedawa³a w³asnorêcznie zrobione kartki œwi¹teczne i pierniczki

go powrotu do zdrowia. Wystawê, dziêki ¿yczliwoœæi CPS mo¿na bêdzie ogl¹daæ do 10 stycznia, najlepiej wczesniej kontaktuj¹c siê mailowo z redakcj¹ Dziêki redaktor naczelnej „Kuriera”, Zofii K³opotowskiej – atmosfera by³a doskona³a, prawdziwie œwi¹teczna. Dodatkowego uroku doda³ spotkaniu wystêp nastoletniej Moniki Chibowski, która piêknie œpiewa³a pieœni zwi¹zane z Bo¿ym Narodzeniem.

T³oczno by³o w niewielkim pomieszczeniu przeznaczonym na spotkania; t³um ludzi – sta³ych bywalców bo¿onarodzeniowych „choinek” i nowych goœci. Rozmowy, podziwianie obrazów, wymiana uprzejmoœci, zakupy, a wszystko w duchu œwi¹tecznej pogody, ¿yczeñ, radoœci, spotkañ, rozmów – tego nam by³o trzeba. Czes³aw Karkowski

ZDJÊCIA: ZOSIA ZELESKA-BOBROWSKI

Jase³ka Krakowianek i Górali Jase³ka, jase³ka, Zielona jode³ka, Œwiate³kami b³yska, A przed ni¹ ko³yska. Czytelnicy Kuriera zapewne wiedz¹, ¿e Jase³ka to tradycyjne widowisko bo¿onarodzeniowe, bêd¹ce inscenizacj¹ sceny narodzin Jezusa, wzorowan¹ na œredniowiecznych misteriach. Wywodz¹ siê one od staropolskiego s³owa „jas³o” (¿³ób), a przedstawiaj¹ Maryjê, Józefa, Dzieci¹tko, anio³ów, pasterzy, Trzech Króli, a czêsto te¿ diab³a i Heroda. S¹ wa¿nym elementem œwi¹tecznym, czêsto wystawianym w szko³ach i koœcio³ach, upamiêtniaj¹cym narodziny Chrystusa. W niedzielê, 6 grudnia, w auli Akademii Œw. Stanis³awa Kostki odby³y siê doroczne Jase³ka parafialnego dzieciêcego zespo³u ludowego „Krakowianki i Górale” pt. Kolêdnicy. Salê zape³nili: rodzice, dziadkowe, krewni i przyjaciele, a na ich czele ks. proboszcz Grzegorz Markulak. W pierwszej czêœci najm³odsze dzieci wyst¹pi³y z pl¹sami, tañcami i piosenkami ludowymi. Starsza grupa tancerzy zaprezentowa³a Suitê szlacheck¹ – Poloneza i Mazura. W drugiej czêœci ca³y zespó³ popisa³ siê weso³¹ wizyt¹ Kolêdników z tradycyjny-

mi postaciami wystêpuj¹cymi zwyczajowo w Jase³kach. By³o to bardzo kolorowe przedstawienie pe³ne polskich kolêd i pastora³ek, w œpiewaniu których pomaga³a ca³a widownia. Wspaniali soliœci i aktorzy, z namaszczeniem wcielili siê w postacie zafrasowanej Maryi, opiekuñczego œw. Józefa, groŸnych ale te¿ œmiesznych diab³ów, Œmierci gro¿¹-

cej koœ¹ Herodowi, zastêpy rozœpiewanych anio³ków, pl¹saj¹cych kozio³ków i nios¹cych ¿yczenia Gwiazdora, Chocho³a, Turonia, Boæka, Pasterek, i Nowego Roku. Na koksi¹dz proboszcz pochwali³ dzieci, kierowniczkê El¿bietê Hetnar, ekipê nauczycielek, oraz rodziców, szczególnie tych, którzy pomogli przygotowaæ piêkny wystrój sali, stroje i poczêstunek.

Zapraszamy na Spektakl Wiosenny w czerwcu, aby podziwiaæ postêpy naszych dzieci i cieszyæ siê kolej¹ dawk¹ ludowej muzyki i tañców, czyli polskoœci. Przy okazji z radoœci¹ informujemy, ¿e zosta³y zakupione stroje podhalañskie dla zespo³u „Krakowianki i Górale”. Sta³o siê to dziêki projektowi finansowanemu przez ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej w ramach konkursu „Wzmocnienie struktur i mediów polonijnych 2025”. Maria Bielska

ZDJÊCIA Z. BIELSKI


KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

www.kurierplus.com

Stany wewnêtrzne

Na gapê Zim¹ uciekamy (siê) do miasta. Lgniemy do miejsc pod dachem. Gdzie mo¿na siê schroniæ przed ch³odem, ogrzaæ. Metaforycznie. I w sensie œcis³ym. Po œwi¹tecznych ekscesach Manhattan pustoszeje. To najlepsza pora na ³azêgowanie. Po galeriach. Oran¿eriach. Wystawach. Koncertach. Jeœli tylko dysponuje siê czasem. I odpowiednim bud¿etem. Choæ i z pust¹ kieszeni¹, mo¿na coœ prze¿yæ. Wystarczy wyjœæ z domu. Wsi¹œæ do poci¹gu byle jakiego. Na przyk³ad linii M. I za pó³ godziny znaleŸæ w samym œrodku spektaklu pod tytu³em: Nowy Jork. Lubisz sztukê nowoczesn¹? – zagaduje zmarzniêty artysta, z czapk¹ naci¹gniêt¹ na oczy. Jestem na SoHO. Wracam z sesji. Wczesne popo³udnie. Œrodek tygodnia. Ch³odno. Zbiera siê na deszcz. Zwalniam kroku na widok ulicznej wystawy. ¯ó³te i ró¿owe plamy przyci¹gaj¹ wzrok. Przystajê. Rozejrzyj siê – zachêca. Mo¿e coœ ci siê spodoba. Kilka p³ócien

opartych o murek. Wiêksze formaty rozpiête we wnêce. Na jednym kobieta podobna do m³odej Villas, cadillac i wie¿owce. Trochê w stylu £empickiej. Obok kawa³ek kamienicy i schodów. Czerwona ceg³a. Zakratowane okna. Jest kot. Z lolkiem w pyszczku. Goglami na czole. I naszyjnikiem z bilardowych kul. Ch³opak mówi z wyraŸnym akcentem. Sk¹d jesteœ? – pytam. Mówi, ¿e z Francji. Przedstawia siê. Florent Ambrosino. Pokazuje stronê na insta. Opowiada, ¿e jest w Nowym Jorku od pó³tora roku. Mieszka na Bushwick’u. To niedaleko ode mnie – mówiê. Mo¿e siê jeszcze kiedyœ spotkamy. * Kolejny przystanek: Lafayette Grand Café & Bakery. Francuska restauracja zas³ynê³a viralowym croissantem z nadzieniem pistacjowym, po który latem ustawia³y siê kilometrowe kolejki. Ciastko w nietypowym kszta³cie (okr¹g³e) zrobi³o furorê w internecie. Musia³am sprawdziæ, o co ten ca³y ha³as. I czy rzeczywiœcie doznania – jak napisa³a jedna z amatorek francuskich s³odyczy – orgazmiczne. Zamawiam The Suprême Croissant w wersji czekoladowej, bo za pestkowcami nie przepadam. Mi³y pan w eleganckim uniformie pakuje cacko

Sta³o siê Jan Latus Sta³o siê, moi wierni Czytelnicy i zapatrzone we mnie, poczciwe, patriotyczne i bogobojne Czytelniczki. Po raz pierwszy w moim d³ugim ¿yciu chcia³em komuœ daæ w mordê. W ryja, czy jakiekolwiek s³owo pani Pani Redaktor zaakceptuje w druku. Najpierw wyznanie, wstydliwe, bo przecie¿ jestem mê¿czyzn¹, samcem, alpha male. Wyznanie jest nastêpuj¹ce: nigdy w ¿yciu siê nie bi³em. Nawet w podstawówce, nawet na podwórku, nikogo nie uderzy³em piêœci¹, a przecie¿ mia³em kolegów, którzy mnie nie lubili, coœ do mnie mieli, byli chuliganami z patolskich rodzin milicyjnych i innych. Uda³o mi siê prze¿yæ ju¿ 66 lat nikogo nie uderzaj¹c. Wiem, jestem fujar¹, jestem miêkiszonem, cytuj¹c polski najwiêkszy autorytet polityczny i moralny. By³o wczoraj tak: szed³em sobie w moim mieœcie Angeles noc¹ ulic¹ rozrywek, zwan¹ Walking Stret, albo Red Street. I zobaczy³em gnojka, gówniarza, mo¿e 25letniego, jakiegoœ Ruska, w bia³ym T-shircie ze zdjêciem i tekstem: I Love Putin. Nie, nie uderzy³em go, chyba bym nie po-

trafi³. Popchn¹³em go tylko z ca³ej si³y i zacz¹³em bluzgaæ, ¿eby wynosi³ siê z Filipin. On ci¹gle jednak, ma³y kurdupel, mia³ na twarzy ten uœmieszek. „Jestem obywatelem œwiata, mieszkam sobie w Azji, mam szmal, dobry telefon, mo¿ecie nam naskoczyæ. Rosja jest wielka, mamy Czajkowskiego i bomby atomowe.” Sytuacja wydarzy³a siê przed barem, do którego czêsto chodzê. Ju¿ pisa³em, jak po napadniêciu na mnie barmanki serdecznie siê mn¹ zajê³y i opatrzy³y rany. Biedne dziewczyny, niektóre to samotne matki, przymawiaj¹ siê, ¿ebym kupi³ im drinka (za zaledwie trzy dolary). Ale widzia³y teraz sytuacjê, moj¹ agresjê. S¹dzi³em, ¿e mi nabluzgaj¹, ¿ebym siê uspokoi³, poszed³ do domu, bo przecie¿ mogê zostaæ za napaœæ aresztowany. Ale nie, patrzy³y na mnie mi³oœnie jak na dobrego, ³agodnego mê¿czyznê, który nikogo by nie skrzywdzi³. Próbowa³em w kilku zdaniach opowiedzieæ im historiê rosyjskiej agresji na Ukrainê, o dzieciach i kobietach gwa³conych w Buczy, o dzieciach wywo¿onych na Syberiê, aby tam wychowaæ je jako Rosjanie. Nie jestem cz³owiekiem zacietrzewionym politycznie, w ogóle pogl¹dy miewam nieokreœlone i centralne, ale przyznacie, ¿e wymienione wy¿ej zbrodnie s¹… po prostu zbrodniami. Dziewczyny w barze powiedzia³y mi, ¿e ten Rusek mieszka w Angeles City i jest vlogerem. Pewnie paraduje noc¹ po

11

Weronika Kwiatkowska w finezyjne pude³eczko z r¹czk¹. I kasuje $9.50. Pierwotnie planujê degustacjê w domowym zaciszu, ale akurat po drodze mijam Jolie Atelier (miejsce ufundowane przez s³ynn¹ Angelinê, aktorkê) i tam, przy herbacie, zanurzam zêby w maœlanym przysmaku. Czekolada, któr¹ specja³ jest polany, ma lekko gorzki smak. Natomiast krem, który wype³nia œrodek, jest zdecydowanie l¿ejszy, ale nieprzesadnie s³odki. Konsystencja jedwabista. Na jêzyku wydaje siê zimny, orzeŸwiaj¹cy. Zanim opuszczê kawiarenkê przy 57 Great Jones Street, ogl¹dam fotografie i rzeŸby w czêœci wystawowej, a potem plakaty – wiêkszoœæ œwietna graficznie (!)– którymi wyklejone jest wejœcie do budynku. Niektóre rysunki przera¿aj¹co precyzyjnie komentuj¹ to, co aktualnie dzieje siê na œwiecie. * Ostatnim punktem programu jest wizyta w miejscu, które bez poczucia za¿enowania, mo¿na opisaæ s³owami: „baœniowe” oraz „magiczne”. John Derian Company – to trzy oddzielne butiki z rêkodzie³em znajduj¹ce siê przy Drugiej Ulicy i Bowery. Najs³ynniejsza jest czêœæ poœwiêcona ozdobom choinkowym, z naciskiem na rêcznie robione, prawdziwe bombki, sprowadzane g³ównie z… Polski i Niemiec. Na relatywnie niewielkiej powierzchni wyeksponowano tysi¹ce

ozdób, wiêc po przekroczeniu progu ma siê wra¿enie, ¿e oto w³aœnie teleportowaliœmy siê do krainy dzieciêcych fantazji. Jest drzewko, na którym „rosn¹” bombki w kszta³cie owoców i warzyw. Inne – ca³e w bieli – kusi anio³ami i misiami polarnymi. S¹ choinki dla zwolenników junk food: hamburgery, kie³baski, s³oiki majonezu i ketchupu, frytki z col¹. Jeœli ktoœ kocha zwierzêta, znajdzie „dmuchane” koty, pieski, krowy, ¿ó³wie, najrozmaitsze ptaki, skunksy, pantery, ropuchy i je¿ozwierze. S¹ bañki odwzorowuj¹ce znane budynki, imituj¹ce dzwonki pasterskie, przedstawiaj¹ce figurki Buddy, Baby Jagi na miotle i nietoperzy. W koszach pyszni¹ siê grzyby, g³ównie muchomory. A na kominku stoj¹ dziesi¹tki Miko³ajów w czerwonych kubraczkach. O czymkolwiek byœ nie pomyœla³/a – znajdziesz to bez trudu. Bombka w kszta³cie tortellini? Puszki sardynek? Krzywa Wie¿a w Pizie? Proszê bardzo! Poza ornamentami – kolorowe tekstylia. Rêcznie malowane lny, gêsto wyszywane dywaniki, dziergane chusty, filcowe torebki. S¹ poduszki w kszta³cie oczu, drewniane klatki dla ptaków, szklane przyciski do papieru, at³asowe portmonetki. W piwnicy meble, lampy, lustra. A wszystko jak z innego, zaczarowanego, œwiata. Wystarczy nacisn¹æ klamkê. I bez biletu, na gapê, odbyæ wycieczkê do krainy cudów. m

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com Walking Street z drog¹ kamer¹ wyposa¿on¹ w system redukcji drgañ. I zamieszcza takie super inteligentne, cyniczne relacje o nocnym ¿yciu na Filipinach. Ale Rosjan jest tu ma³o. Jest ich zatrzêsienie w Tajlandii, w Phuket i Pattai, du¿o w Wietnamie. Tajom i Wietnamczykom ¿adne pieni¹dze z turystyki nie œmierdz¹, wiêc goszcz¹ tych ludzi, pozwalaj¹ im kupowaæ apartamenty i wydzieraæ siê po wódce nad basenem. Filipiny to jednak by³a (mo¿e ju¿ nie bêdzie, wszystko siê zmienia) strefa wp³ywów amerykañskich. S¹ tu amerykañskie bazy, ludzie mówi¹ powszechnie po angielsku i marz¹ o wyjeŸdzie do USA. Dzieñ po tym moim ulicznym incydencie – w sumie nic siê nie wydarzy³o, tylko powiedzia³em kolesiowi, co myœlê o jego kraju – by³em w moim okolicznym sklepie Seven-11. P³acili w kasie dwaj czarni, grubi Amerykanie. Rozpoznam ich na kilometr i nie mam do nich niechêci. Przeciwnie, podchodzê, gadam, pytam sk¹d s¹. Czasem rozmowy koñcz¹ siê komicznie – ktoœ na przyk³ad mieszka na Queensie przy Suthpin Boulevard, czyli przy poci¹gu F, którym czêsto jeŸdzi³em do przyjació³. Ma³y œwiat. Tym razem tym weteranom armii, bo ich te¿ rozpoznajê na kilometr, opowiedzia³em co siê sta³o poprzedniej nocy. ¯e chcia³em – po raz pierwszy w ¿yciu – waln¹æ kogoœ w twarz – mi³oœnika Putina. Trochê zarechotali, ale zachwyceni nie byli. Wiadomo, legaliœci, przemoc jest karana. Ja jednak pomyœla³em o czymœ innym. Nie tylko wychowywa³em siê w Warszawie jako tchórzliwy kujon Jasio, który muchy by nie skrzywdzi³, ale jako syn ro-

dziców, dla których wszystko by³o moralnie jasne. Z mieszkania mamy wychodzili warszawcy powstañcy, tata zosta³ z ³apanki zabrany do niemieckiego obozu pracy. Nikt w naszej, nawet najdalszej rodzinie, nie by³ w PZPR, SB, milicji, wojsku. Nikt te¿ za bardzo nie walczy³ z komun¹, bo siê nie da³o, ale by³o poczucie, co jest dobrem (na przyk³ad kardyna³ Wyszyñski i Jan Pawe³ II, cokolwiek dzisiaj o nich myœlimy). Dobrem by³ te¿ Ronald Reagan, Ameryka. Ostoja wolnoœci. Dlatego tam zamieszka³em, i Pañstwo te¿. Ale ja teraz nie wiem, jestem skonfundowany i wielu Polonusów, tak kochaj¹cych Amerykê, te¿ pewnie nie wie co myœleæ. Prezydent Stanów Zjednoczonych otwarcie chce dogadaæ siê z Rosj¹. I to nie jest jakaœ moja g³upia historia spiskowa. Ludzie, ja naprawdê czytam dobre gazety, i to kilka codziennie. Ameryka dogada siê z Putinem, Polacy zaczn¹ nienawidziæ Ukraiñców (bo nie doœæ przeprosili za Wo³yñ). Naszym najwiêkszym wrogiem stan¹ siê Niemcy i Unia Europejska. I co zrobiê ja, ³agodny Jasio, z moim amerykañskim paszportem? Przecie¿ jest projekt (nota bene, Kolumbijczyka, który naturalizowa³ siê w wieku 18 lat), ¿eby zlikwidowaæ podwójne obywatelstwo. Co mam straciæ, moje mieszkanie w Warszawie czy amerykañsk¹ social security? Byæ mo¿e jest to jeden z moich najbardziej emocjonalnych tekstów. Albowiem bojê siê, ¿e jutro spotkam na ulicy tego samego, cynicznego i z³ego cz³owieka z Rosji. I wcale nie bêdê mia³ poczucia, ¿e stoj¹ za mn¹ murem, ¿e udzielaj¹ mi, oczywistego, moralnego poparcia, Polacy i Amerykanie. m


KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

12

www.kurierplus.com

Leopold Tyrmand - walka o samego siebie K

í1 iedy do Wilna wkroczyli Niemcy, Tyrmand z podrobionymi dokumentami zmieni³ siê we Francuza i sam zg³osi³ siê na roboty do Niemiec! By³ robotnikiem kolejowym, pos³ugaczem hotelowym i kelnerem. W 1944 roku postanowi³ uciec do Szwecji. Zosta³ stewartem na niemieckim frachtowcu, ale kiedy statek dobi³ do norweskiego portu Stavanger, jego konspiracja zosta³a wykryta, a on aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Grini pod Oslo. Po zakoñczeniu wojny krêci³ siê kilka lat po Skandynawii pisz¹c do „Przekroju”, Expressu Wieczornego” i „Rzeczpospolitej”. W czasie wojny straci³ niemal¿e ca³¹ rodzinê. Przetrwa³a tylko jego matka, która przenios³a siê do Izraela.

W Warszawie Tyrmand zamieszka³

w maleñkim pokoiku w budynku YMCA, a w at5o³ecznych kawiarniach szybko sta³ siê towarzysk¹ sensacj¹. Z YMCA wyrzucono go po komentarzu do wspomnianego meczu bokserskiego, ale dziêki Stefanowi Kisielewskiemu znalaz³ pracê w „Tygodniku Powszechnym”. Kiedy zmar³ Stalin „Tygodnik Powszechny” zamieœci³ na pierwszej stronie kurtuazyjny artyku³ na temat œmierci g³owy zaprzyjaŸnionego pañstwa. Cenzura jednak wstrzyma³a druk pisma ¿¹daj¹c portretu Stalina w czarnych ramkach z dopiskiem, ¿e „umar³ najwiêkszy cz³owiek naszej ery”. Tygodnik odmówi³ motywuj¹c to katolickim œwiatopogl¹dem i dzia³alnoœæ pisma wstrzymano. Tyrmand znów znalaz³ siê na bruku. To wtedy zacz¹³ pisaæ swój „Dziennik”.

T

yrmand by³ cz³owiekiem niekonwencjonalnym. Wyró¿nia³ siê nie tylko manierami, ale tak¿e strojem. Uwa¿ano go za jednego z pierwszych „bikiniarzy”, subkultury, która kontestowa³a socjalistyczny system, fascynuj¹c siê jazzem i Ameryk¹. Nazwa „bikiniarze” pochodzi od krawatów z palmami i napisem Bikini, przywo¿onymi z Ameryki. Tyrmand wkrótce sta³ siê guru „bikiniarzy” g³osz¹c, ¿e jazz to swoboda. Organizowa³ wiele spotkañ i festiwali jazzowych. By³ twórc¹ festiwalu „Jazz Jamboree”, którego nazwê wymyœli³. Napisa³ nawet ksi¹¿kê o jazzie pt. „U brzegów jazzu”, a na koniec jazz… porzuci³! Zrobi³ to wtedy, kiedy jazz zosta³ oswojony przez w³adze i przesta³ byæ elitarny. Do koñca ¿ycia lubi³ dobrze wygl¹daæ, nawet wtedy, kiedy nie by³o go kompletnie na to staæ. Sam pracowicie doszywa³ do starych koszul nowe ko³nierzyki. Jego strój by³ jednak czymœ wiêcej ni¿ pod¹¿aniem za oryginalnoœci¹. W szarej, socjalistycznej rzeczywistoœci by³ to krzyk sprzeciwu wobec systemu. Kolorowe skarpetki i dobrze skrojone garnitury by³y po to aby dra¿niæ.

Leopold Ttrmand z matk¹

kobietami. Najbardziej skandalicznym by³ jego romans z nastolatk¹ Bogn¹. Pozna³ j¹ w sto³ówce Zwi¹zku Literatów, gdzie obiady za³atwili jej rodzice. Ich znajomoœæ by³a pocz¹tkowo niewinna – Tyrmand po¿ycza³ jej ksi¹¿ki i sta³ siê kimœ w rodzaju korepetytora. Potem zaprasza³ j¹ w ró¿ne miejsca publiczne, che³pi¹c siê swoj¹ nastoletni¹ zdobycz¹. Bogna by³a w nim mocno zakochana, choæ póŸniej przyzna³a, ¿e by³a to dziewczêca fascynacja. W koñcu wydosta³a siê spod jego wp³ywu. Tu¿ po rozpadzie ich zwi¹zku Tyrmand o¿eni³ siê z dziewiêtnastoletni¹ Ma³gorzat¹ Rubel, która nie mog³a znieœæ, ¿e w ich sypialni sta³o zdjêcie Bogny w stroju k¹pielowym. Ich ma³¿eñstwo szybko siê rozpad³o.

W

kwietniu 1954 roku Tyrmand otrzyma³ z wydawnictwa „Czytelnik”, propozycjê napisania powieœci kryminalnej. W grudniu 1955 roku ukazuje siê „Z³y”. Jest to czas politycznej „odwil¿y”, zapowiadaj¹cej destalinizacjê. Ksi¹¿kê zadedykowa³ Tyrmand Warszawie i mimo, ¿e jest fikcj¹ literack¹, jest tak¿e wiern¹ topografi¹ miasta w tamtych czasach. Warszawy Tyrmanda dziœ ju¿ w zasadzie nie ma, ale w jego powieœci zabiegiem celowym by³ brak istnienia w krajobrazie miasta Pa³acu Kultury i Nauki, a tak¿e gmachu KC PZPR. Tyrmand mieszka³ bar-

Z Barbar¹ Hoff, 1957 r.

T

yrmanda uwa¿ano za playboya, który atakowa³ p³eæ piêkn¹ jak gladiator. Zakochana w nim nieprzytomnie Rysia nawróci³a go na katolicyzm. Jego rodzicami chrzestnymi zostali Rysia i Stefan Kisielewski. Szybko okaza³o siê jednak, ¿e noszony ostentacyjnie na szyi krzy¿yk by³ jego kolejn¹ demonstracj¹ sprzeciwu wobec bezbo¿nego i ateistycznego socjalizmu. Zwi¹zek z Rysi¹ nie zmieni³ jego upodobañ i wci¹¿ romansowa³ z wieloma

W Ameryce

dzo blisko tego gmachu i przechodzi³ obok niego niemal¿e codziennie. Powieœæ „Z³y” sprawi³a, ¿e Tyrmand sta³ siê gwiazd¹ na firmamencie literackim Warszawy. Powieœci¹ zaczytywa³y siê wszystkie rodzaje publicznoœci: i ci z kawiarni literackich i ci z Bazaru Ró¿yckiego. Ksi¹¿ka zamkniêta w konwencji powieœci sensacyjnej zawiera³a w sobie rzadki zbiór konkretnej wiedzy o codziennoœci Warszawy lat 50-tych. By³a to wiedza wrêcz socjologiczna, przyprawiona zapachami i smakami tamtych lat.

P

o rozwodzie z Ma³gorzat¹ Rubel kolejn¹ ¿on¹ Tyrmanda zosta³a znana projektantka mody Barbara Hoff, z któr¹ pobra³ siê w jej rodzinnych Katowicach. Tym samym król jazzu wzi¹³ za ¿onê królow¹ mody. By³o to dziwne ma³¿eñstwo, w którym Leopold pra³, gotowa³ i sprz¹ta³, bo rozwijaj¹ca siê artystycznie ¿ona nie mia³a na nic czasu. Kiedy Hoff zachorowa³a Tyrmand uzna³, ¿e potrzebuje zmiany klimatu. Wystara³ siê dla niej o paszport i razem pojechali do jego matki do Izraela. Jej teœciowa okaza³a siê osob¹ o niezwykle radosnym charakterze i swobodnym stylu ¿ycia, co pomog³o jej przetrwaæ ciê¿kie lata wojny. Nieustannie stara³a siê zapoznawaæ synow¹ z innymi mê¿czyznami zarzucaj¹c jej, ¿e jest za bardzo zasadnicza. Mimo, ¿e Barbara Hoff przechowa³a same dobre wspomnienia o swoim mê¿u i w wywiadach mówi³a, ¿e opinia kobieciarza jak¹ go obdarzono jest na wyrost, bo bardziej interesowa³y go polemiki polityczne, to ich ma³¿eñstwo zbli¿a³o siê do koñca. Tyrmand pisa³ kolejne ksi¹¿ki i o ka¿d¹ z nich toczy³ wojny z cenzur¹. Zarzucano mu przede wszystkim pornografiê i gloryfikowanie w³asnoœci prywatnej. Sfrustrowany pisarz podj¹³ decyzjê o opuszczeniu kraju. Nie by³o to takie proste, bo odmówiono mu wydania paszportu. Otrzyma³ go w 1965 roku. Po rozwodzie z Barbar¹ Hoff wyjecha³ najpierw do Izraela, a potem do USA, gdzie otrzyma³ stypendium Departamentu Stanu.

nizmie”, który jednak odrzucono, bo Tyrmand napisa³ manifest ideologiczny, a samo pismo chcia³o pozostaæ apolityczne. Tym samym Tyrmand ¿egnaj¹c siê z redakcj¹ straci³ w Nowym Jorku status gwiazdy, ale o¿eni³ siê ze swoj¹ fank¹, Mary Ellen Fox, doktorantk¹ z uniwersytetu Yale. Jego obsesj¹ sta³ siê komunizm, którym wed³ug niego zdominowane s¹ amerykañskie mass media. W Ameryce dokona³ te¿ ostatecznej redakcji „Dziennika 1954”. Nieustannie atakuj¹c amerykañskie œrodowiska liberalne zosta³ zauwa¿ony przez Johna Howarda, który za³o¿y³ ultrakonserwatywny Rockford Institute, gdzie walczy³ o przywrócenie dawnych amerykañskich wartoœci. Na ³amach wydawanego tam miesiêcznika „Chronicles of Culture” Tyrmand atakowa³ takich pisarzy jak John Irving, Kurt Vonnegut, William Styron, Truman Capote czy Philip Roth. Sta³ siê antykomunistycznym fundamentalist¹.

T

o tam Leopold Tyrmand odnalaz³ swój sens ¿ycia, a tak¿e stabilizacjê w ¿yciu rodzinnym, bo na œwiat przysz³a dwójka jego dzieci, bliŸniacy: Rebecca i Matthew. Ostatnie lata w Ameryce by³y naprawdê szczêœliwe. Zmar³ nagle 19 marca 1985 roku na zawa³ serca wierz¹c, ¿e zawsze by³ wierny sobie. Chris Miekina

Z Picasso, 1948 r.

U

\W wianuszku kobiet, z Kalin¹ Jêdrusik

SA by³o jego wymarzonym rajem. Szybko nauczy³ siê angielskiego, a po tym jak pozna³ Beverly de Luciê, dziennikarkê „Times’a” zacz¹³ brylowaæ wœród nowojorskiej bohemy. Przez kolejne lata drukowa³ eseje w presti¿owym „New Yorkerze”, który za teksty p³aci³ mu z góry. W 1970 roku „New Yorker” zamówi³ u niego tekst pt. „Zapiski o ¿yciu w komu-

Z ostatni¹ ¿on¹ Mary Ellen Fox, w latach 70-tych


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

13

El¿bieta Baumgartner radzi

Co daæ pod choinkê komuœ, kto ma wszystko?

G

rudzieñ to miesi¹c obdarowywania. Sklepy b³yszcz¹, reklamy pulsuj¹, a my – z list¹ w rêku – próbujemy znaleŸæ coœ „idealnego”. Dla dzieci? Proste. Dla partnera? Znoœnie. Ale dla tej jednej bliskiej osoby, która ma wszystko? Tu zaczyna siê grudniowy paradoks. Bo co daæ komuœ, kto nie potrzebuje niczego? Przedmioty, które nie ciesz¹ Twoja bliska osoba, przewa¿nie starsza (rodzice, wujostwo, rodzeñstwo, serdeczny przyjaciel), zakumulowa³a ju¿ wszystko, czego potrzebuje (i znacznie wiêcej). Ma wszystko do kuchni, do ³azienki, do gara¿u. Ma wiele buteleczek perfum i kosmetyków. Ma liczne ksi¹¿ki, których nie zd¹¿y przeczytaæ. Ma szaliki w ka¿dym odcieniu, niezliczone krawaty, kubki z ka¿dego kontynentu. Ma dostêp do ka¿dej aplikacji, która obiecuje szczêœcie. Nie potrzebuje kolejnego przedmiotu. Nie potrzebuje niczego, a je¿eli ju¿ – to czegoœ innego. W takich przypadkach najgorsze, co mo¿na zrobiæ, to kupiæ coœ „na si³ê”. Gad¿et, który bêdzie le¿a³ w szufladzie i irytowa³. Notes, który nigdy nie zostanie zapisany. Œwieca zapachowa, która pachnie jak sklep, a nie jak dom. Rzeczy, które mia³y byæ mi³ym gestem, a staj¹ siê ciê¿arem. Zajmuj¹ miejsce, zbieraj¹ kurz, przypominaj¹ o nietrafionym wyborze. Osoba, która ma wszystko, nie potrzebuje wiêcej rzeczy. Potrzebuje mniej. Mniej plastiku, mniej obowi¹zków, mniej decyzji. Dlatego najlepszy prezent to taki, który… znika, albo jest niematerialny. Rzeczy, które znikaj¹ Tak. Dawaj tylko to, co da siê zjeœæ, wypiæ, doœwiadczyæ – najlepiej razem. Czekoladki, które znikn¹ w sylwestrow¹ noc. Herbata, która rozgrzeje w styczniowy poranek. Kawa, która bêdzie pachnieæ lepiej ni¿ œwieca. Wino, które zostanie otwarte przy dobrej rozmowie. Oliwa z oliwek z etykiet¹ z Toskanii. Miód z lokalnej pasieki. D¿em z owoców, których nie ma w sklepie. S¹ to s¹ prezenty, które uciesz¹, nie zostan¹ na d³ugo, ale zostawi¹ œlad w sercu. Ich si³a tkwi w prostocie i u¿ytecznoœci. S¹ przyjemne, bezpieczne, a jednoczeœnie mog¹ byæ wyj¹tkowe. Bo kawa mo¿e byæ z ma³ej palarni, a czekolada rêcznie robiona. Wino mo¿e mieæ historiê, a miód mo¿e pochodziæ z pasieki, któr¹ odwiedzi³aœ latem.

Egzotyka, która zaskakuje Jeœli chcesz dodaæ odrobinê magii, to wybierz coœ egzotycznego. Coœ, czego nie ma w lokalnym sklepie. Mango chutney z Indii. Syrop z kwiatów hibiskusa. Pasta z czarnego sezamu. Herbata z liœci guayusa. Kawa z Etiopii, która pachnie jak poranek w górach. Wino pomarañczowe z Gruzji. Przyprawy z Maroka, które zmieniaj¹ zwyk³¹ zupê w podró¿. Egzotyka nie musi oznaczaæ luksusu. Mo¿e oznaczaæ ciekawoœæ. Zaproszenie do odkrywania. Prezent, który mówi: „Znam ciê. Wiem, ¿e lubisz próbowaæ nowych rzeczy. Chcia³am ciê zaskoczyæ.” Najlepiej w³asnej roboty A jeœli chcesz, by prezent by³ naprawdê osobisty, to zrób go sama. Przypomnij sobie, co dana osoba pochwali³a, gdy by³a u ciebie. Upiecz pierniki. Usma¿ konfiturê. Zrób mieszankê przypraw do grzañca. Wlej do butelki domow¹ nalewkê. Zapakuj w s³oik salsê albo pastê z pieczonej papryki. W³asnorêcznie przygotowany prezent nie musi byæ doskona³y. Wystarczy, ¿e jest szczery. W œwiecie, w którym wszystko mo¿na kupiæ, to, co zrobione w³asnorêcznie, ma wartoœæ nie do podrobienia. Œwiadczy o pamiêci i o myœli, która za tym stoi. Mo¿esz te¿ po³¹czyæ egzotykê z rêkodzie³em. Zrobiæ domowy hummus z tahini sprowadzonym z Libanu. Sprowadziæ z polonijnego sklepu mieszankê wedlowsk¹. Przygotowaæ mieszankê herbaty z suszonymi owocami i przyprawami. Nawet prosty syrop z pomarañczy z dodatkiem kardamonu mo¿e byæ prezentem, który zostanie u¿yty i zapamiêtany. W takich prezentach chodzi o gest. O to, ¿e pomyœla³aœ, ¿e do³o¿y³eœ starañ. ¯e wybra³aœ coœ, co sprawi przyjemnoœæ, ale nie obci¹¿y. Co bêdzie chwil¹, a nie obowi¹zkiem. Prezenty, których nie da siê zapakowaæ Niektóre prezenty nie maj¹ kszta³tu ani wagi. Nie pakujemy ich w pude³ko, nie przewi¹zujemy wst¹¿k¹. A mimo to bywaj¹ najcenniejsze. To prezenty niematerialne – chwile, doœwiadczenia, wspólne prze¿ycia. Dla osoby, która ma wszystko, mog¹ byæ w³aœnie tym, czego najbardziej jej brakuje. Bilet na ulubion¹ operê, spektakl teatralny czy koncert to nie tylko dostêp do œwiata kultury, ale zaproszenie do œwiata emocji. To prezent, który mówi: „Znam twoje gusta. Chcê, ¿ebyœ prze¿y³ coœ piêknego.” Wspólne wyjœcie do teatru mo¿e byæ okazj¹ do rozmowy, do œmiechu, do wzruszenia. Nie zostaje na pó³ce, ale zostaje w pamiêci. Podobnie dzia³a kupon do restauracji: nie jako samotny posi³ek, ale jako zaproszenie na wspólny obiad. To gest, który mówi: „Chcê spêdziæ z tob¹ czas. Chcê ciê wys³uchaæ. Chcê byæ w twoim ¿yciu obecna.” W œwiecie, w którym wszystko mo¿na zamówiæ z dostaw¹, wspólne siedzenie przy stole z kieliszkiem dobrego wina staje siê luksusem. I w³aœnie dlatego warto go podarowaæ.

El¿bieta Baumgartner nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany

Prezenty niematerialne mog¹ te¿ przybraæ formê warsztatu, kursu, wycieczki, masa¿u, dnia w spa, lekcji tañca czy degustacji win. Mog¹ byæ biletem do nowego doœwiadczenia, którego obdarowany sam by sobie nie zafundowa³, bo nie wpad³by na ten pomys³. Czasem to w³aœnie one otwieraj¹ drzwi do pasji, które czeka³y w ukryciu. Dla osoby, która ma wszystko, mog¹ byæ najpiêkniejszym prezentem: chwil¹, która naprawdê siê liczy. Radoœæ bez zobowi¹zañ Prezenty do zjedzenia, wypicia czy prze¿ycia maj¹ jedn¹ wielk¹ zaletê: nie wymagaj¹ miejsca na pó³ce, nie trzeba ich dopasowywaæ do wystroju wnêtrza, nie trzeba ich konserwowaæ ani t³umaczyæ, dlaczego siê ich nie u¿ywa. S¹ proste, przyjemne, bezpieczne. A jednoczeœnie mog¹ byæ wyj¹tkowe. Nie zostaj¹ na zawsze – i w³aœnie dlatego s¹ idealne. Nie obci¹¿aj¹, nie zobowi¹zuj¹, nie wymagaj¹ decyzji. Po prostu ciesz¹ i znikaj¹. Ale zostawiaj¹ obdarowanemu wspomnienie i… poczucie ulgi. Œwiêta bez ciê¿aru Bo¿e Narodzenie to czas dawania, ale nie musi byæ czasem gromadzenia. Mo¿na da-

wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Planowanie spadkowe”, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem”, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

waæ lekko. Mo¿na dawaæ coœ ulotnego. Co nie zostawia œladu w mieszkaniu, ale zostawia œlad w sercu. Co nie wymaga instrukcji obs³ugi, ale zaprasza do wspólnego czasu. Co nie kosztuje maj¹tku, ale ma wartoœæ. W œwiecie, w którym wszystko mo¿na kupiæ, najcenniejsze staje siê to, czego nie mo¿na zatrzymaæ. Dlatego jeœli zastanawiasz siê, co daæ komuœ, kto ma wszystko – nie dawaj rzeczy. Dawaj smak. Dawaj zapach. Dawaj chwilê. Dawaj to, co da siê skonsumowaæ albo prze¿yæ. Taki prezent nie bêdzie zalega³ gdzieœ w szafie. On uraduje, po czym zniknie, ale zostawi wspomnienie. I to jest najpiêkniejszy œlad, jaki prezent mo¿e pozostawiæ. m

Wracasz do Polski? Masz tam maj¹tek? Pomog¹ ci ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner „Powrót do Polski” – finansowe i prawne dylematy amerykañskich reemigrantów. „Emerytura reemigranta w Polsce” – podrêcznik seniora wracaj¹cego do Polski. „Emerytura polska i amerykañska” ich ³¹cznie i skutki Umowy emerytalnej. Ksi¹¿ka dla osób pozostaj¹cych w USA. Równie¿: „Amerykañskie emerytury“, „Ubezpieczenie Social Security“, „Obywatelstwo z przeszkodami“, „Planowanie spadkowe“, „Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem“, „Podrêcznik ochrony maj¹tkowej” i wiele innych. Ksi¹¿ki s¹ dostêpne tylko w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492,

www.PoradnikSukces.com


KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

14

www.kurierplus.com

Zamów og³oszenie drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów Szukaj¹ pracy:

Anna-Pol Travel

æ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy.

WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

Tel. 347.280.8434 – Tadeusz æ Szukam pracy niezbyt obci¹¿¹j¹cej fizycznie.

Szybko siê uczê. Mam doœwiadczenie w bran¿y sprzeda¿owej i dobrze sobie radzê w kontaktach z klientami. Tel. 917.207.2449 – Darek

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Z³ó¿ wniosek ju¿ dziœ do naszego programu dwujêzycznego w publicznej szkole PS34 ps34.org Przyjmujemy kandydatów od przedszkola (kindergarten) a¿ do klasy 5

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

PLUMBING & HEATING Licensed Master Plumber

Andrzej Natkaniec

INSTALACJA NOWYCH BOILERÓW l ZAMIANA BOILERÓW OLEJOWYCH NA GAZOWE l USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS l RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY l CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION l INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW 152 l

O polskim programie dwujêzycznym w PS34 Program dwujêzyczny w PS 34

718.326.9090

na Greenpoincie ma na celu zapewnienie dzieciom nauczania w dwóch jêzykach angielskim i polskim. Program ten jest fantastyczny do rozwoju dziecka i umo¿liwia przekroczenie standardów nauki miasta i stanu Nowy Jork. Uczniowie rozwijaj¹ umiejêtnoœci akademickie w obu jêzykach. Po ukoñczeniu programu dwujêzycznego w klasie 5, dzieci bêd¹ rozumieæ, mówiæ,

Wszyscy uczniowie z Nowego Jorku mog¹ aplikowaæ

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

czytaæ i pisaæ w obu jêzykach. Przybli¿y je to do odniesienia sukcesu w daszej edukacji.

Do przedszkola z³ó¿ wniosek online do 23 stycznia 2026 na: myschools.nyc

Po wiêcej informacji zadzwoñ lub napisz: Deise Kowalski, Parent Coordinator (718) 389-5842 Dkowalski@schools.nyc.gov

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shu-Gui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211 Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l

CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna do 22:00, a w pi¹tek i sobotê do pó³nocy.

Zapraszamy.

l

alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018 www.drshuguicui.com


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

Ludzie przy pracy

15

Czes³aw Karkowski

Stra¿ miejska W

dawnych czasach, kiedy nie by³o zawodowej policji, jej rolê w wielu miastach holenderskich pe³ni³a milicja obywatelska. By³a to zaszczytna funkcja spe³niana przez prominentnych obywateli. Do jej zadañ nale¿a³a nie tylko obrona miasta przed rabusiami z zewn¹trz, strze¿enie bram miasta, ale tak¿e zadbanie o bezpieczeñstwo mieszkañców, pilnowanie porz¹dku; gdy trzeba – gaszenie po¿arów. Stra¿nicy wychodzili na ulice miast uzbrojeni, ale te¿ ubrani paradnie i na pokaz, bo te¿ demonstrowali przed mieszkañcami swoj¹ wa¿noœæ, znaczenie, dystynkcjê. Powierzano im przecie¿ opiekê nad spokojem i bezpieczeñstwem, oddawano ludzkie mienie i ¿ycie w rêce obcych. By³o to wiêc nie lada wyró¿nienie, dowód wielkiego zaufania. Nic tedy dziwnego, ¿e dodatkowo do niema³ych zadañ takiej milicji nale¿a³ udzia³ w przemarszach organizowanych z jakichœ uroczystych okazji – aby siê pokazaæ, zaprezentowaæ ludziom, pokazaæ kto dba o ich bezpieczeñstwo. S³ynny Rembrandt Do tradycji nale¿a³o, ¿e takie oddzia³y zamawia³y portret zbiorowy celem upamiêtnienia osób spe³niaj¹cych tê wa¿n¹ obywatelsk¹ funkcjê. Tego typu obrazy, a widzia³em ich dziesi¹tki (wszystkie jednakie!), nale¿¹ do specyfiki malarstwa holenderskiego. Bezsprzecznie najs³ynniejszym jest „Stra¿ nocna” Rembrandta – ogromne p³ótno (3.5 m x 4.5 m), dziœ jedna z najwiêkszych atrakcji królewskiego muzeum w Amsterdamie. Oryginalny tytu³ dzie³a jest znacznie d³u¿szy, opisowy, dotycz¹ce przedstawienia wymarszu kompanii muszkieterów pod dowództwem Fransa Banninag Cocqa i Willema van Ruytenburcha na obowi¹zkowy Rembrandt van Rijn – Stra¿ nocna obchód miasta. Ci dwaj mê¿ni obywatele, pierwszy w czerni z czerwon¹ szarf¹, drugi w jasno-z³otym, eleganckim ka jak duch miêdzy mê¿czyznami. Do pasa ma przytroumundurowaniu z dzid¹ w rêku, pokazani s¹ na czele od- czon¹ bia³¹, martw¹ kurê. ¯art malarza niew¹tpliwy – ale dzia³u. Za nimi w rozmaitych pozach – a to muszkieterowie jaka jest jego intencja? Niektórzy historycy sztuki przypoz arkebuzami, a to dzielni kopijnicy z d³ugimi w³óczniami, minaj¹, ¿e w herbie bractwa muszkieterów widnia³ szpon. Naturalnie, mia³ byæ heroiczny, orli, krogulczy, tymczaa to œmiali wojownicy z mieczem, dziarski dobosz. W sumie Rembrandt namalowa³ 34 postaci, wiêkszoœæ sem przez wyeksponowanie kurzych pazurów malarz zaz nich na drugim planie nieco zanika w perspektywie i… drwi³ sobie z tych megalomañskich rycerzy na pokaz. Od sporu wokó³ tego obrazu datuje siê szybki na œciemnia³ym przez wieki p³ótnie. Oryginalnie bowiem scena nie tonê³a w mroku i obraz wcale nie przedstawia³ zmierzch Rembrandta jako wziêtego malarza Holandii. stra¿y nocnej. Dzisiejszy tytu³ nadano obrazowi w sto lat Wkrótce bankructwo, nêdza i zapomnienie, przyspieszopóŸniej od powstania w 1642 r., kiedy warstwy sczernia³e- ne osobistymi perypetiami. Jednak ceniono jego dokonania, tote¿ w 1715 r. „Stra¿ nocn¹” postanowiono przego werniksu sugerowa³y mroczn¹ sceneriê. Wizerunek muszkieterów Amsterdamu zamówi³o 18 nieœæ do Ratusza Amsterdamu. Niestety, ogromne p³ótno cz³onków oddzia³u milicji z Bannickiem Cocqem na cze- nie mieœci³o siê w drzwiach. Tote¿ przyciêto je doœæ le. Choæ artystê op³acono sowicie za rzemieœlnicz¹ robo- mocno z lewej strony i od góry; do dziœ trwaj¹ poszukitê, jednak od razu, od ods³oniêcia obrazu w hali bankieto- wania usuniêtych kawa³ków. wej ówczesnych milicjantów, wybuch³ skandal, awantury, procesy. Nie wszyscy, zw³aszcza ci z tylnego t³a, nie byli zadowoleni z przedstawienia. Skargi mia³y dwojaki charakter: dobrze ich nie widaæ na p³ótnie; nie zostali przedstawieni odpowiednio godnie i dystyngowanie – jak tego wymaga³a tradycja. Rembrandt powo³ywa³ siê na wzglêdy artystyczne. Nie chcia³ zbiorowego portretu „stra¿ackiego”, jak powiedzielibyœmy dzisiaj (co to znaczy, patrz poni¿ej), ale pragn¹³ przedstawiæ ludzi oddzia³u w ruchu, w czasie wymarszu na patrol, ukazaæ funkcjê i znaczenie poszczególnych osób. A ¿e niektórych dobrze nie widaæ… To tych, którzy za portret nie zap³acili, wiêc artysta zepchn¹³ ich na dalszy plan. Mnie najbardziej ciekawi postaæ ma³ej dziewczynki jakby zagubionej w tym t³umie butnych, eleganckich milicjantów. Ubrana na bia³o przemy- Frans Hals – Milicja towarzystwa œw. Adriana

Klient nasz pan Choæ Rembrandt powa¿nie zarobi³ na wykonanym obrazie, jednak w konsekwencji drogo kosztowa³a go „Stra¿ nocna”. No có¿… artysta zarobkowy mo¿e sobie pozwoliæ na kontestacjê wy³¹cznie prywatnie. Nie namalowa³ dzie³a tak, jak „siê robi³o” tego typu wizerunki. A jak powinno siê to robiæ – uœwiadamia nam dzie³o Fransa Halsa, dziœ uwa¿anego za drugiego po Rembrandcie artystê Holandii XVII wieku. Hals, malarz, alkoholik, utracjusz i wagabunda, doskonale zna³ swój fach, tote¿ malowa³ zgodnie z konwencj¹, jak sobie zleceniodawcy ¿yczyli. Choæ, p [rzyznajmy, portret zbiorowy milicji obywatelskiej towarzystwa œw. Adriana tak¿e usi³owa³ nieco o¿ywiæ, nadaæ wizerunkowi odrobinê ¿ycia. Milicjanci nie siedz¹ sztywno i równo, pozuj¹c do portretu zbiorowego; takich poprawnych malowide³ zosta³o mnóstwo po tamtych czasach. Hals, ceniony portrecista w szczytowym okresie kariery artystycznej, przedstawi³ stró¿ów porz¹dku wyraŸnie w dwóch grupach – ludzie z lewej skupieni wokó³ najstarszego cz³onka bractwa, siedz¹cego z lask¹ i druga grupa wokó³ siedz¹cego na stole mê¿czyzny ze z³ot¹ szarf¹ u pasa, zawi¹zan¹ w bogat¹ kokardê. Zapewne ci dwaj byli najwa¿niejszymi cz³onkami bractwa, a znaj¹c ówczesne realia – najbogatsi przy tym fundatorzy obrazu. Poniewa¿ ten cykl jest o ludziach pracy, trzeba przypomnieæ, i¿ milicjanci holenderscy wykonywali swoje obowi¹zki spo³ecznie. By³a to honorowa funkcja, która im – na co dzieñ, kupcom, rzemieœlnikom, ludziom konkretnych, po¿ytecznych profesji – dostarcza³a splendoru i poczucia osobistej wa¿noœci w mieœcie. m


16

KURIER PLUS 20 GRUDNIA 2025

www.kurierplus.com


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Kurier Plus - e-wydanie 20 grudnia 2025 by Kurier Plus - Issuu