Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

P O L I S H NUMER 1312 (1612)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

M A G A Z I N E

TYGODNIK 26 PAÌDZIERNIKA 2019

PE£NE WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

í Idylla dawnej Grecji – str. 2 í Krajobraz po wyborach – str. 6 í Z punktu widzenia radiowca – str. 6 í W krainie Czingis - Chana – str. 14 í Sk¹d wzi¹æ pieni¹dze w potrzebie ? – str. 15 í Zapomniany œwiat – str. 19 FOT. JOLANTA SZCZEPKOWSKA

Tomasz Bagnowski

Brexit na wyci¹gniêcie rêki Wielka Brytania w bolesnym procesie opuszczenia Unii Europejskim zrobi³a znacz¹cy krok naprzód. Boris Johnson w zaledwie trzy miesi¹ce od objêcia urzêdu premiera osi¹gn¹³ to co nie udawa³o siê jego poprzedniczce Theresie May przez lata. Zawar³ w Brukseli porozumienie o opuszczeniu UE, które zosta³o poparte w parlamencie. Izba Gmin, podzielona w sprawie brexitu tak samo mocno jak ca³a Wielka Brytania, zag³osowa³a za umow¹ Johnsona stosunkowo wysok¹ wiêkszoœci¹ g³osów: 329 za, 299 przeciw. Johnson zyska³ nawet poparcie 19 parlamentarzystów opozycyjnej Partii Pracy, bêd¹cych zwolennikami brexitu. „To bardzo znacz¹ce, ¿e ta izba, po raz pierwszy w tym procesie wykaza³a siê odpowiedzialnoœci¹ i popar³a porozumienie o opuszczeniu UE” – mówi³ po g³osowaniu zadowolony premier. Jego radoœæ nie trwa³a jednak d³ugo. Wkrótce po tym parlament odrzuci³ inny projekt Johnsona zak³adaj¹cy implementacjê bexitowego porozumienia do brytyjskiego prawa w zaledwie kilka dni. Brytyjscy pos³owie chc¹ na to wiêcej czasu. Skutkiem tej drugiej decyzji Boris Johnson by³ zmuszony wyst¹piæ do w³adz UE z wnioskiem o kolejne od³o¿enie w czasie rozstania. Premier Wielkiej Brytanii nie podpisa³ siê pod listem wys³anym w tej sprawie do przewodnicz¹cego Rady Europejskiej Donalda Tuska, daj¹c tym samym do zrozu-

mienia, ¿e o odroczenie tak naprawdê wnosi nie on lecz niepokorna Izba Gmin. UE najprawdopodobniej przychyli siê do tego wniosku, Tusk odpowiedzia³ ju¿, ¿e bêdzie chcia³ zastosowaæ w tej sprawie procedurê pisemn¹, czyli bez koniecznoœci zwo³ywania osobnego posiedzenia. Nowy termin rozstania wed³ug wstêpnych przewidywañ wyznaczony zostanie na 31 stycznia przysz³ego roku. Boris Johnson nie dotrzyma wiêc wielokrotnie powtarzanej obietnicy, ¿e brexit nast¹pi do 31 paŸdziernika. I tak jednak osi¹gn¹³ sporo. Jak bêdzie przebiega³ proces legislacyjny dotycz¹cy wyjœcia Brytyjczyków z UE trudno przewidzieæ. Teoretycznie jego przeciwnicy mog¹ blokowaæ brexit proponuj¹c niezliczone poprawki, os³abiaj¹ce efekty wy³¹czenia Wielkiej Brytanii spod unijnej jurysdykcji. Mo¿liwe s¹ nawet nowe wybory. Rozwi¹zania tego nie wyklucza sam Johnson, który liczy, ¿e dziêki nim by³by w stanie odzyskaæ kontrolê nad Izb¹ Gmin i przeprowadziæ brexit na w³asnych warunkach. Na to samo liczy³a te¿ wczeœniej Theresa May. Wynik wyborów okaza³ siê jednak niekorzystny dla Partii Konserwatywnej, która w ich wyniku straci³a wiêkszoœæ. í8

u

Minnewaska State Park.

Ojczyzna jest tam, gdzie ziemia i groby BARTOSZ GAWRON, goœæ wieczoru autorskiego w redakcji Kuriera Plus i II Festiwalu Polskich Filmów Dokumentalnych Warszawa – Nowy Jork, uczestnik Miêdzynarodowych Motocyklowych Rajdów Katyñskich, re¿yser dokumentalista, reporter TV Trwam, wyk³adowca Wy¿szej Szko³y Kultury Spo³ecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia z Markiem Gizmajerem. Od jak dawna uczestniczysz w Rajdach Katyñskich? Wiosn¹ 2008 roku pozna³em komandora rajdów Wiktora Wêgrzyna podczas nagrania programu o rajdach w Telewizji Trwam. ZaprzyjaŸniliœmy siê i ju¿ w sierpniu pierwszy raz wyjecha³em na Wschód. Rajdy s¹ organizowane corocznie od 2001 roku. Wiktor zmar³ dwa lata temu w Chicago, obecnie komandorem jest Katarzyna Wróblewska. Cztery razy pojecha³em na rajd z kamer¹, w tym roku Telewizja Trwam emitowa³a 20 kilkuminutowych codziennych relacji „prosto z drogi”.

u

Bartosz Gawron w Ostrej Bramie.

Dok¹d jeŸdzicie? Dziœ rajdy s¹ rozbudowan¹ imprez¹, w której motocykliœci przemieszczaj¹ siê ró¿nymi trasami w ró¿nych terminach. Standardowo odwiedzamy Ukrainê, Rosjê, Bia³oruœ i Litwê (ok. 6500 km), ale byliœmy te¿

w Tobolsku, Wiedniu, rok temu w Gruzji. Najdalsza wyprawa dotar³a do polskiej wsi Wierszyna nad Bajka³em, a kilku uczestników Rajdów Katyñskich dotar³o a¿ na Magadan. Odwiedzamy dziesi¹tki ró¿nych miejsc wa¿nych dla Polski i naszej historii, takich jak cmentarze, sanktuaria, pola bitew czy po prostu miejscowoœci, w których od pokoleñ mieszkaj¹ Polacy. W tym roku g³ówna grupa pojecha³a standardow¹ tras¹ „Semper Fidelis”, druga ruszy³a do Archangielska pod has³em „Mogi³ê pradziada ocal od zapomnienia”, a trzecia do miejsca polskiej wsi Huta Pieniacka ca³kowicie wymordowanej przez banderowców w 1944 roku. Jak co roku by³o oko³o stu uczestników. W przysz³ym roku z okazji 20-rocznicy pierwszego rajdu planujemy nie tylko standardow¹ trasê, ale te¿ podró¿ po USA œladami Wiktora Wêgrzyna i innych wielkich Polaków i wa¿nych miejsc. í9


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

2

Sztuka zapomniana

www.kurierplus.com

Czes³aw Karkowski

Idylla dawnej Grecji Podstawowym wymogiem wobec artysty, który chcia³ akceptacji Akademii, by³o opanowanie warsztatu; czyli umiejêtnoœæ oddania na p³ótnie wygl¹du rzeczy: cz³owiek na obrazie ma do z³udzenia przypominaæ postaæ rzeczywistego cz³owieka, koñ – konia, drzewo – drzewo. Szko³y artystyczne poddawa³y adeptów malarstwa morderczemu treningowi. Przyszli malarze musieli do znudzenia kopiowaæ wizerunki gipsowych replik staro¿ytnych rzeŸb, malowaæ postaci modelek i modeli, pracowaæ nad ka¿dym szczegó³em. Z takiej szko³y tylko nieliczni wychodzili zwyciêsko. By³a do mozolna, wyczerpuj¹ca edukacja sztuki malowania bry³y, figur w ruchu, umiejêtnoœci mieszania farb, aby oddaæ kolor przedstawianych obiektów i fakturê powierzchni. Nie chcê byæ z³oœliwy, ale ca³a historia awangardy, czyli genezy paryskiego Salonu Odrzuconych wziê³a siê st¹d, ¿e dzie³a czêœci artystów. np. Edouarda Maneta, cz³onkowie Akademii nie dopuszczali do dorocznych Salonów z uwagi na ra¿¹ce braki techniczne ich malowide³. Mimo starañ rokrocznie spotyka³ siê z dyskwalifikacj¹ ze strony surowych sêdziów. Piszê „czêœæ”, bo na pewno moja uwaga nie dotyczy twórców takich, jak Paul Cézanne, najbardziej œwiadomy i konsekwentny nowator w sztuce. Wiedzia³, co robi i nieustêpliwie d¹¿y³ do wyznaczonego celu, mimo krytyki i odmawiania jego obrazom wartoœci. Artyœci akademiccy byli wiêc mistrzami przedstawieñ. To jedna z podstawowych charakterystyk ich sztuki. Ale mistrzem nad mistrze wœród nich by³ sir Lawrence Alma Tadema. Niedoœcigniony perfekcjonista, pod koniec ¿ycia wyszydzony, uznany za pacykarza, zapomniany i choæ jego sztukê dziœ siê docenia, nawet obrazy jego stanowi¹ inspiracjê do komponowania scen filmowych, jednak twórca ów i jego dzie³o to przesz³oœæ. Nawet nie wspomina siê o nim w podrêcznikach historii malarstwa. A by³ niezwykle cenionym artyst¹, jego obrazy podziwiano, wystawiano na specjalnych pokazach, t³umy z admiracj¹ ogl¹da³y jego mistrzowskie dokonania. P³acono za jego dzie³a bajoñskie sumy.

Lawrence Alma Tadema - Edukacja dzieci Chlodwiga.

Lawrence Alma Tadema - Safona i Alkajos.

Za osi¹gniêcia artystyczne zosta³ przyjêty w poczet Akademii, uszlachcony za zas³ugi, choæ w Wielkiej Brytanii by³ zaledwie naturalizowanym artyst¹. By³ Holendrem, który przez Belgiê trafi³ do Anglii. W Antwerpii namalowa³ swój pierwszy g³oœny obraz „Edukacja dzieci Chlodwiga” przedstawiaj¹cy bogat¹ scenê z legendarnej historii królestwa Merowingów – nauki dzieci w³adcy i jego ¿ony, Klotyldy, w sztuce celnego rzucania toporem. Mia³y wyrosn¹æ na mœcicieli matki, której rodziców zamordowano. Obraz przyjêto z wielkim aplauzem, ale jeden z krytyków napisa³ k¹œliwie, i¿ mury rzymskiej siedziby Chlodwiga przypominaj¹ ser. Alma Tadema wzi¹³ to sobie bardzo do serca i wznowi³ edukacjê a¿ sta³ siê nieprzeœcignionym znawc¹ i specjalist¹ od malowania marmurów, kamiennych pod³óg, faktury materia³ów, itd. By³ najdoskonalszym z mistrzów. Z czasem jego specjalnoœci¹ sta³y siê sceny antyczne – staro¿ytnej Grecji ludzi piêknych, m³odych, zrelaksowanych, w urzekaj¹cej przeœwietlonej s³oñcem scenerii oraz staro¿ytnego Rzymu, t³umów, orgia-

stycznych biesiad, gromadnie celebrowa- sna, œwietlista, ani cienia, który m¹ci³by nych œwi¹t pogañskich, itp. b³ogostan zgromadzonych postaci. Jeden z bardziej znanych obrazów Zauwa¿my: Alma Tadema przedstaz „antycznej” serii Alma Tademy przed- wia³ bardziej mit antyku ni¿ rzeczywistawia staro¿ytn¹ parê poetów Safonê stoœæ. Czym bowiem dla nas w powszechi Alkajosa. Ten drugi wielbi³ twórczoœæ nym wyobra¿eniu jest staro¿ytna Grecja? poetki, widzimy, ¿e œpiewa na jej czeœæ Miejscem zamieszkania ludzi piêknych – „fio³kow³osa, czysta, uœmiechniêta Sa- i m³odych, oddanych ca³kowicie poezji fo”. Kobieta o greckich rysach siedz¹ca i muzyce, kultywuj¹cych sztuki i praktynaprzeciwko, to zapewne Safona, rozpo- kuj¹cych filozofiê. Nie ma w tym œwiecie znajemy j¹ nadto po fio³kach wplecio- ani biedy, ani cierpieñ, chorób, ni staroœci, nych we w³osy. brzydoty; ciê¿kiej pracy. Ta piêkna m³oZnajdujemy siê w VII wieku przed na- dzie¿ spêdza czas na rozmowach, dyskusz¹ er¹ na wyspie Lesbos, gdzie poetka sjach, na mi³oœci, zabawie, doskonaleniu mieszka³a i gdzie zas³ynê³a nie tylko ze siê. Uroda ich cia³ jest zrozumia³a sama swej twórczoœci (do dziœ przetrwa³y zale- z siebie, beztroskie ¿ycie, idylliczne, arkadwie fragmenty wierszy), ale i z organizo- dyjskie – oczywiste. Przecie¿ w tej wizji wanych spotkañ dla m³odych dziewcz¹t. Grecy poœwiêcali siê tylko piêknu i kszta³Spêdza³y razem czas, bawi³y siê, kszta³ci- ceniu umys³ów we wszelkich sztukach. ³y w cenionych wówczas sztukach, two- W naturalnym krajobrazie, bowiem s³orzy³y bliski kr¹g serdecznych przyjació- neczna aura sprzyja spêdzaniu dni na ³o³ek. Z tamtych czasów i tych w³aœnie oko- nie natury, ¿yciu zgodnie z jej porz¹dkiem licznoœci wywodzi siê póŸniejsze okreœle- bez stresów, kompleksów i zahamowañ. nie „mi³oœci lesbijskiej”, a o jej praktykoAlma Tadema dostarcza³ wizerunki, jawanie podejrzewano w³aœnie Safonê i jej kich oczekiwali od niego nabywcy. By³ towarzyszki. Raczej nieprawda, ale dla le- artyst¹ bardzo wziêtym, prowadzi³ ¿ycie gendy nie ma to znaczenia. zamo¿nego twórcy, kolekcjonera sztuki. Obok poetki stoi m³ode dziewczê w W 1891 r. w jego bogatej posesji wydziwacznej pozie, bo do z³udzenia przy- st¹pi³ z prywatnym koncertem obiecuj¹cy pominaj¹cej sylwetk¹ i wygl¹dem figurê m³ody pianista, Ignacy Paderewski. Brykory – najstarszy typ ówczesnych pos¹- tyjski malarz zachwycony postaci¹ polgów ¿eñskich. Powy¿ej siedz¹ nadzwy- skiego muzyka i jego talentem, namaloczaj greckie z wygl¹du m³ode kobieta za- wa³ jego portret, który póŸniej przejê³o s³uchane, rozmarzone albo – jak jed- w spadku po pianiœcie Muzeum Narodona z nich – bardziej zainteresowana, wy- we w Warszawie. daje siê, siedz¹c¹ obok niej przyjació³k¹ m ni¿ poezj¹ Alkajosa – aluzja do rzekomo lesbijskich ci¹got kobiet na Lesbos. Postaci tej sceny, do której inspiracja pochodzi z jednej ze staro¿ytnych ksi¹g, artysta umieœci³ w antycznym amfiteatrzyku o marmurowych stopniach. Ubrane w starogreckie fa³dziste togi, nieruchome, wygl¹daj¹ bardziej jak greckie pos¹gi, które mo¿emy obejrzeæ w Metropolitan Museum, ni¿ ¿ywe osoby. W tle za drzewami b³êkitne morze Egejskie. I choæ niebo b³êkitne, bez chmurki, ca³oœæ sceny jest równomiernie oœwietlona, ja- Lawrence Alma - Tadema Ignacy Jan Paderewski.


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

www.kurierplus.com

3

Pomoc The Platta Law Firm

Œmiertelny wypadek Polaka

W poniedzia³ek, 21 paŸdziernika, krótko przed godzin¹ 10 rano, dosz³o do wypadku na miejscu rozbiórki historycznej synagogi w dzielnicy Lower East Side na Manhattanie. W wyniku wypadku, zgin¹³ Polak, 62-letni Stanis³aw Supiñski z Ridgewood. Ranny zosta³ równie¿ drugi Polak, Waldemar Klimaszewski, jego stan jest stabilny.

* Kancelaria The Platta Law Firm, PLLC bêdzie reprezentowaæ rodzinê zmar³ego przed s¹dem cywilnym oraz Workers” Compensation w sprawie tragicznego wypadku Pana Stanis³awa Supiñskiego, który zmar³ dwa dni temu w wyniku zawalenia siê œciany synagogi znajduj¹cej siê na dolnym Manhattanie.

Obaj nasi rodacy pracowali przy rozbiórce synagogi Beth Hamedrash Hagodol przy 60 Norfolk St., kiedy dosz³o do zawalenia siê jednej ze œcian konstrukcji. Nowojorski Departament Budynków bada sprawê, a do czasu jej wyjaœnienia, roboty zosta³y zawieszone. Zmar³y Stanis³aw Supiñski by³ cz³onkiem zwi¹zku zawodowego Local 78, zrzeszaj¹cego pracowników azbestowych. Jak powiedzia³ w rozmowie z Radio RAMPA Pawe³ Gruchacz, zastêpca komisarza w Local 78, na miejscu budowy by³y materia³y azbestowe, st¹d obecnoœæ cz³onków Local 78. Stanis³aw Supiñski by³ pracownikiem firmy PAL Environmental, której w³aœciciel zobowi¹za³ siê do pokrycia wszelkich kosztów zwi¹zanych z pochówkiem zmar³ego. Maj¹ca 120 lat, synagoga Beth Hamedrash Hagodol, stanowi³a najstarsz¹ kongregacjê ortodoksyjnych ¯ydów w Nowym Jorku. Dwa lata temu, budynek zosta³ zniszczony przez po¿ar, a jedyne co po nim zosta³o to jego zewnêtrzne œciany. W miejscu tym zatwierdzono ju¿ now¹ budowê. Jak podaje New York Daily News, w poniedzia³ek, pracownicy mieli zaj¹æ siê rozbiórk¹ pozosta³ych, niestabilnych elementów starej konstrukcji.

Pan Supiñski pracowa³ przy rozbiórce synagogi, kiedy zewnêtrzna œciana budynku runê³a na niego oraz jego wspó³pracownika. Po wypadku zosta³ on przewieziony do najbli¿szego szpitala, gdzie lekarze stwierdzili jego zgon. „W œwietle takich tragedii, najwa¿niejszym jest niesienie pomocy Rodzinie zmar³ego i sprawdzenie, dlaczego tak potworny wypadek mia³ miejsce. Stan Nowy Jork ma bardzo precyzyjne regulacje prawne, które s¹ przewidziane dla ochrony pracowników budowlanych. W tym wypadku, system prawny zawiód³ rodzinê Pana Supiñskiego. Zrobimy wszystko co jest w naszej mocy, aby przyprowadziæ przed s¹d wszystkie osoby i firmy odpowiedzialne za œmieræ polskiego pracownika. To w³aœnie dla ochrony takich pracowników jak Pan Stanis³aw, w 2011 roku poprowadziliœmy zwyciêsk¹ bataliê prawn¹ w s¹dzie najwy¿szym stanu Nowy Jork w Albany, która doprowadzi³a do zmiany prawa dla ca³ego stanu, w wypadkach takich jak Pana Stanis³awa, gdzie si³a grawitacji spadaj¹cego obiektu powoduje kalectwo, lub tak jak w tym przypadku, œmieræ pracownika” powiedzia³ S³awomir Platta, adwokat i w³aœciciel The Platta Law Firm.

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

dyrektor artystyczny Marek Rygielski

PR sta³a wspó³praca

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

korespondenci z Polski Jan Ró¿y³³o

fotografia

Zosia ¯eleska-Bobrowski

wydawcy

John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street Brooklyn, NY 11222

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Ks. Ryszard Koper

Samochwa³a w k¹cie sta³a zdani na ³askê i nie³askê morskich zawieruch i piratów, nie potrzebuj¹ wielkich dyskursów, ¿eby zrozumieæ, co mo¿e byæ ich zbawieniem. Jeœli kapitan jakiegoœ statku mo¿e wzi¹æ ich na pok³ad, nakarmiæ i dop³yn¹æ z nimi do l¹du, w miejsce, gdzie zostan¹ przyjêci, i zakrzyknie: ‘Wyci¹gnê was z tego! WchodŸcie!”, rzuca im dobr¹ nowinê o pewnego rodzaju zbawieniu, którego oczywistoœæ nie podlega dyskusji. Kiedy ci ludzie bêd¹ wyra¿ali mu wdziêcznoœæ, z pewnoœci¹ powiedz¹: ‘Jest pan naszym zbawicielem! Zginêlibyœmy bez pana, zawdziêczamy panu ¿ycie”.

Dwóch ludzi przysz³o do œwi¹tyni, ¿eby siê modliæ, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stan¹³ i tak siê w duszy modli³: Bo¿e dziêkujê Ci, ¿e nie jestem jak inni ludzie; zdziercy, niesprawiedliwi, cudzo³o¿nicy, albo jak i ten celnik. Zachowujê post dwa razy w tygodniu, dajê dziesiêcinê ze wszystkiego, co nabywam. A celnik sta³ z daleka i nie œmia³ nawet oczu wznieœæ ku niebu, lecz bi³ siê w piersi, mówi¹c: Bo¿e, miej litoœæ dla mnie, grzesznika! Powiadam wam: Ten odszed³ do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Ka¿dy bowiem, kto siê wywy¿sza bêdzie poni¿ony, a kto siê uni¿a, bêdzie wywy¿szony. £k 18, 10-14

N

P

rzechwa³ki faryzeusza skojarzy³y mi siê z wierszem Jana Brzechwy „Samochwa³a”. Zacytujê go nie tylko ze wzglêdu na sentymentalne wspomnienia lat szkolnych, ale przed wszystkim dlatego, ¿e w doros³ym ¿yciu jest tak samo aktualny. „Zdolna jestem nies³ychanie, / Najpiêkniejsze mam ubranie, / Moja buzia tryska zdrowiem, / Jak coœ powiem, to ju¿ powiem, / Jak odpowiem, to roztropnie, / W szkole mam najlepsze stopnie, / Œpiewam lepiej ni¿ w operze, / Œwietnie je¿d¿ê na rowerze, / Znakomicie muchy ³apiê, / Wiem, gdzie Wis³a jest na mapie, / Jestem m¹dra, jestem zgrabna, / Wiotka, s³odka i powabna, / A w dodatku, dajê s³owo, / Mam rodzinê wyj¹tkow¹: / Tato mój do pieca siêga, / Moja mama – taka têga, / Moja siostra – taka ma³a, / A ja jestem – samochwa³a!” Uœmiechamy siê, gdy s³yszymy dzieciêce przechwa³ki. Tak samo reagujemy, gdy zagaduje nas na œmieræ doros³y samochwa³a. Przestaje to byæ œmieszne, gdy samochwalstwo przybiera formê pychy, która ma za motto: „ja jestem lepszy od ciebie”. Pycha najczêœciej ociera siê o g³upotê, o czym mówi polskie porzekad³o: „G³upota i pycha rosn¹ na tym samym drzewie”. Cz³owiek pyszny jest bardzo wyrozumia³y wobec swoich niedoskona³oœci; zawsze znajduje ich wyt³umaczenie i usprawiedliwienie. Zaœ wobec b³êdów innych jest bardzo surowy i wymagaj¹cy. Jego grzechy nigdy nie s¹ grzechami, ale upadki innych s¹ niewybaczalne, nie maj¹ usprawiedliwienia. Cz³owiek pyszny czêsto krytykuje i oczernia bliŸniego, aby na jego tle wypaœæ lepiej. Rozg³asza b³êdy innych, aby pokazaæ swoj¹ wy¿szoœæ. Nikt go nie mo¿e przes³oniæ. Najczêœciej jednak braki, które piêtnuje u innych dotycz¹ jego samego. Cz³owiek pyszny d¹¿y, aby zawsze mówiono o nim dobrze, dlatego nie znosi krytyki, czynionej nawet z mi³oœci. Czuje siê najlepiej na piedestale wœród dymu kadzide³ na swoj¹ czeœæ i chwa³ê. Pysza³ek za wszelk¹ cenê d¹¿y do zdobycia zewnêtrznych oznak osobistej chwa³y i presti¿u jak tytu³y, odznaczenia, bogactwa, wyró¿niaj¹ce stroje itd. Odznaczenia i stroje w kolorach pawia nie s¹ szkodliwe, a nawet dodaj¹ pewnego kolorytu ró¿nym uroczystoœciom. Jednak

zaczyna siê Ÿle dziaæ, gdy wystrojony uwierzy, ¿e jego strój, jego odznaczenia czyni¹ go kimœ wyj¹tkowym, a jego serce wype³ni pawia duma. Conchita Armida meksykañska pisarka, mistyczka i b³ogos³awiona bardzo trafnie pisze o pysza³ku z uwzglêdnieniem nadprzyrodzonej perspektywy: „Jest wynios³y, pró¿ny, porywczy, sk¹py, zazdrosny. Zmys³owoœæ go poci¹ga, umartwienie go odpycha. Jest dwulicowy, fa³szywy, samolubny, sk³onny do szemrañ i mœciwy. Rzeczy Bo¿e go nudz¹, ¿yje w stanie znu¿enia duchowego i to przygnêbienie czyni go ociê¿a³ym”.

F aryzeusz z ewangelicznej przypo-

wieœci jest przyk³adem cz³owieka pysznego. Patrz¹c zewnêtrznie by³ on cz³owiekiem godnym naœladowania. By³ zapewne cz³owiekiem bardzo pobo¿nym, bo jak siê przechwala, dwa razy w tygodniu poœci, daje dziesiêcinê, zachowuje prawo. I czego siê tu czepiaæ. Jednak wed³ug oceny Jezusa to za ma³o. Pycha faryzeusza niszczy prawdziw¹ relacjê z Bogiem, któr¹ nawi¹zujemy przez szczer¹ i autentyczn¹ modlitwê. Faryzeusz przechwala siê swoj¹ doskona³oœci¹, pobo¿noœci¹, poprawnoœci¹, a Bóg jest tylko t³em. O nic nie prosi Boga, bo uwa¿a, ¿e w swojej doskona³oœci nie potrzebuje Boga. W modlitwie klêczy niejako przed samym sob¹ w postawie uwielbienia w³asnej poprawnoœci i pobo¿noœci. Co wiêcej, aby jeszcze lepiej wypaœæ, porównuje siê z celnikiem, a oceniaj¹c go stawia siebie w miejsce

Boga, bo tylko Bóg ma prawo os¹dzania cz³owieka w perspektywie wiecznoœci. Postawa faryzeusza jest przes¹czona ludzk¹ pych¹, która Ÿród³o sprawiedliwoœci odnajduje w sobie, a nie w Bogu. Wszystko sobie zawdziêczam a nie Bogu. Faryzeusz przechwala siê czynami pobo¿noœci, uwa¿aj¹c, ¿e Bóg, patrz¹c na to musi go zbawiæ. Mo¿emy powiedzieæ, ¿e faryzeusz ostatecznie uwa¿a, tak jak wielu wspó³czesnych, ¿e sam, swoimi czynami mo¿e zapewniæ sobie zbawienie, niebo tu na ziemi.

I

nna zupe³nie jest postawa celnika. Ma poczucie winy z powodu swych grzechów, ale nie usi³uje siê usprawiedliwiaæ, bo wie, ¿e jest grzesznikiem, który potrzebuje wybaczenia. Jednak w przeciwieñstwie do Judasza nie pogr¹¿a siê w unicestwiaj¹cym samopotêpieniu, lecz przychodzi do Boga b³agaj¹c o mi³osierdzie. Wie, ¿e nie ma nic na swoje usprawiedliwienie, ale wierzy w moc Bo¿ego przebaczenia. Nie porównuje siê tak¿e z innymi, bo czuje siê ostatnim. Przychodzi jak ¿ebrak i b³aga o litoœæ. Ma jasn¹ œwiadomoœæ, ¿e sam nie mo¿e siê staæ sprawiedliwym. Ma œwiadomoœæ grzechu, który zniewala cz³owieka. Staje przed Bogiem w prawdzie i pokorze. Jest autentyczny. I tym zyskuje przychylnoœæ Boga, który z mi³oœci¹ wejrza³ na niego.

B ernard Sesboüé w ksi¹¿ce „Jezus

Chrystus jedyny poœrednik. Rzecz o odkupieniu i zbawieniu” pisze: „Ludzie ³ódki, miotani na w¹t³ych ³ódeczkach,

asze ¿ycie czêsto porównujemy do ¿eglowania na wzburzonych wodach oceanu. Na swoich ma³ych ³ódeczkach, czujemy siê bezradni, szczególnie wtedy, gdy uderza w nas fala cierpienia czy œmierci. Wtedy podp³ywa do nas ³ódŸ, która jawi siê jako nasze ocalenie. Kapitanem tej ³odzi jest Chrystus. Dziêki niemu mo¿emy byæ ocaleni. Mo¿emy powiedzieæ, ¿e tak¹ postawê prezentuje celnik, jest rozbitkiem, ale widzi w Bogu ocalenie, które z pokor¹ przyjmuje. Podsumowuj¹c powy¿sze rozwa¿ania mo¿na powiedzieæ, ¿e powinniœmy naœladowaæ faryzeusza i celnika. Faryzeusz wiernie przestrzega prawa Bo¿ego. Dzieñ Pañski jest œwiêty dla niego. Poœci sk³ada ofiary na rzecz potrzebuj¹cych. To jest godne naœladowania. Trzeba siê jednak strzec faryzejskiej pychy, dumy, pogardy innymi, wype³niania bo¿ych przykazañ na pokaz, tylko na zewn¹trz. Jeœli chodzi o celnika, to nie mo¿emy naœladowaæ go w jego z³ych czynach. Nie przestrzega prawa bo¿ego, kradnie, oszukuje, wymusza. Jest on jednak godnym naœladowania w swojej pokorze wobec Boga. Przyznaje siê do grzechów, ¿a³uje za nie i jest gotowy zmieniæ swoje ¿ycie na lepsze.

G

dy uda siê nam naœladowaæ dobro zarówno faryzeusza i celnika wtedy bêdziemy mogli powtórzyæ za œw. Paw³em: „W dobrych zawodach wyst¹pi³em, bieg ukoñczy³em, wiary ustrzeg³em. Na ostatek od³o¿ono dla mnie wieniec sprawiedliwoœci, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sêdzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umi³owali pojawienie siê Jego”. m

Zapraszamy na stronê Autora: www.ryszardkoper.com.pl

Katolicki Klub Dyskusyjny Katolicki Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II w niedzielê 27 paŸdziernika w³¹cza siê w Nabo¿eñstwo Czterdziestogodzinne w parafii Œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika. Cz³onków i Sympatyków Klubu zachêcamy do udzia³u we wspólnej modlitwie. Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: facebook.com/KKDSJP2 kkdsjp2@gmail.com


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

www.kurierplus.com

W 2013 roku pracownik uleg³ wypadkowi w czasie wykonywania prac stolarskich na budowie w Nowym Jorku. Przed wypadkiem, w³aœciciel nieruchomoœci wydzier¿awi³ ca³¹ posesjê dla innej firmy. Dzier¿awca zakontraktowa³ generalnego wykonawcê w celu nadzoru nad budow¹ sklepu na posesji. Z kolei, generalny wykonawca wynaj¹³ kierownika budowy, który wynaj¹³ firmê (poszkodowanego pracownika), w celu wykonania prac stolarskich na budowie. W dniu wypadku, pracownik wykonywa³ na budowie prace rozbiórkowe i brygadzista powiedzia³ mu, aby zdemontowa³ oœwietlenie z podwieszanego sufitu, który znajdowa³ siê na wysokoœci oko³o 12-tu stóp nad pod³og¹. Aby dostaæ siê do lampy, pracownik musia³ u¿yæ rusztowania, które ju¿ znajdowa³o siê na miejscu pracy. Mia³o ono wysokoœæ oko³o 5 stóp i nie posiada³o porêczy zabezpieczaj¹cej ani z przodu, ani z ty³u. W dniu wypadku, pracownik ten wykonywa³ swoj¹ pracê wraz z wspó³pracownikiem. Stoj¹c na rusztowaniu, siêgn¹³ w górê, aby wymontowaæ lampê, bêd¹c przekonanym, ¿e elektrycznoœæ zosta³a od³¹czona. Gdy chcia³ przeci¹æ przewody oœwietlenia, zosta³ pora¿ony pr¹dem elektrycznym i spad³ z rusztownia na pod³ogê. Pracownik nie móg³ sobie przypomnieæ, co siê sta³o. Pamiêta³ jedynie, ¿e po upadku le¿a³ bezw³adnie na ziemi. Do wykonywania pracy nie otrzyma³ on uprzê¿y zabezpieczaj¹cej, ani kasku, ani ¿adnego innego urz¹dzenia zabezpieczaj¹cego. Nie zauwa¿y³ równie¿, aby inni pracownicy na budowie je posiadali. Pracownik wniós³ pozew na podstawie Art. 240 (1) Prawa Budowlanego przeciwko w³aœcicielowi posesji, dzier¿awcy,

Pracownik pora¿ony pr¹dem na budowie sk³ada pozew generalnemu wykonawcy i kierownikowi budowy. Prawo to zabezpiecza pracowników w wypadkach spowodowanych si³¹ grawitacji, czyli upadku z wysokoœci lub uderzenia przez spadaj¹cy obiekt. Prawo to stanowi, ¿e w³aœciciele budowy, generalni wykonawcy i ich przedstawiciele ponosz¹ bezpoœredni¹ odpowiedzialnoœæ za naruszenia Art. 240 (1), niezale¿nie od tego czy wykonywane prace pozostaj¹ pod ich nadzorem. Podczas przes³uchania, brygadzista poszkodowanego pracownika zezna³, i¿ upadek pracownika nast¹pi³ na skutek jego omdlenia. Wyrazi³ tê opiniê na podstawie tego, ¿e widzia³, i¿ oczy pacownika by³y zamkniête i jego ramiona nie podnios³y siê, gdy on uderzy³ o pod³ogê. Zezna³ on równie¿, ¿e wspó³pracownik poszkodowanego powiedzia³ mu, ¿e pracownik ten mia³ poprzednio omdlenia w pracy. Po zakoñczeniu postêpowania dowodowego, strony procesu z³o¿y³y do s¹du wnioski o wydanie „orzeczenia o winie” bez rozprawy. By³o bezsporne, ¿e w³aœciciel i generalny wykonawca byli w³aœciwymi pozwanymi w œwietle Prawa Budowlanego. Prawnicy dzier¿awcy twierdzili, ¿e ich klient zosta³ pozwany niezgodnie z Prawem Budowlanym. S¹d nie zgodzi³ siê z ich argumentem wskazuj¹c, i¿ podlega³ on § 240 (1) Prawa Budowlanego, ponie-

Chcê ci powiedzieæ...

Ojciec Pawe³ Bielecki

wa¿ spe³nia³ rolê w³aœciciela kontraktuj¹c prace budowlane dla swojej korzyœci. Argumentuj¹c swój wniosek o orzeczenie o winie bez rozprawy, poszkodowany twierdzi³, ¿e odniós³ obra¿enia, gdy zosta³ pora¿ony pr¹dem z przewodu, który obcina³, co spowodowa³o upadek z rusztowania. Poszkodowany twierdzi³ dalej, ¿e upadek nast¹pi³ równie¿ na skutek braku w³aœciwych porêczy na rusztowaniu oraz tego, i¿ nie otrzyma³ innego niezbêdnego wyposa¿enia zabezpieczaj¹cego przed upadkiem, jak uprz¹¿ bezpieczeñstwa i odpowiedni punkt jej zaczepienia. Sêdzia zgodzi³ si¹ z argumentem poszkodowanego pracownika budowlanego, Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, emaliowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu, który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie, w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹do-

Wiara i gniew W moim Libanie znowu groŸne zamieszki i kolejne z³e dni i tak ju¿ zdestabilizowanego kraju. Wyj¹tkowo w tych dniach proszê Was o modlitwê za Liban. Ten kraj od wielu, wielu lat zmaga sie ze z³¹ polityk¹ i ekonomi¹. Jezus odwiedzi³ Liban bo Ewangelia mówi nam, ¿e przyszed³ do Tyru i Sydonu (dzisiaj Saida). Liban zatem te¿ jest ziemi¹ œwiêt¹. Stamt¹d te¿ pochodzi jeden z najbardziej popularnych œwiêtych, œw. Charbel (Szarbel). Dlaczego Liban jest tak wa¿ny dla chrzeœcijan tam bêd¹cych? Bo to jest ich dom, bo to jest ich tradycja, ich religijna, a zarazem trudna przesz³oœæ. Jeœli ta rewolucja jaka zaczê³a siê kilka dni temu w Beirucie pójdzie w kierunku kolejnych obostrzeñ dla chrzeœcijan, to bêdzie to równia pochy³a. Proszê Was o modlitwê za kraj, który po cichu liczy na nasze duchowe wsparcie. Proszê Was o modlitwê za kraj, gdzie m³odzi chrzeœcijanie s¹ bez pracy i chleba a ich rodziny w dalszych prowincjach nie maj¹ wody i pr¹du... XXI wiek... a¿ trudno uwierzyæ! Proszê Was o modlitwê za Liban bo tam s¹ piêkni ludzie, gotowi oddaæ ¿ycie za Jezusa. W historii Libanu by³o kilka masakr chrzeœcijan, ale mimo to ich wiara dzi-

5

siaj jest jeszcze mocniejsza. Tak, wszystkim nam jest trudno, ale im jest jeszcze trudniej bo s¹ chrzeœcijanami w kraju, który ich nie chce. Kiedyœ jak bêdzie wszystko spokojniej chêtnie Wam poka¿ê ten kraj z jego pogod¹ i niepogod¹. Dziœ jednak bardzo, ale to bardzo proszê Was o modlitwê za Liban, bo jeœli Hezbollah wprowadzi swoje rz¹dy to bêdzie to pocz¹tek koñca... Jeœli ¿o³nierze Hezbollahu wyjd¹ na ulice to ju¿ z nich nie zejd¹. Bêdzie to powrót to smutnej wojennej przesz³oœci Libanu. Liban dzisiaj przechodzi kolejn¹ próbê wiary. Czy wygra wiara czy gniew, zobaczymy... ale nasza modlitwa jest tutaj bardzo potrzebna. Za Wasz¹ modlitwê dziêkujê i wci¹¿ o ni¹ proszê. Nie jest dobrze jeœli skupiamy siê tylko na naszych sprawach, bo gdzieœ w innym zak¹tku œwiata, jak Liban na przyk³ad, ludzie walcz¹ o kolejny normalny dzieñ, walcz¹ by utrzymaæ ich tradycje, ich dom, ich przesz³oœæ we wspomnieniach. Jeœli chrzeœcijañstwo na Bliskim Wschodzie zostanie politycznie zmasakrowane to tracimy nasze korzenie, nasze wiêzi... Tracimy nasz¹ to¿samoœæ... a na to tylko czekaj¹ nasi wrogowie… Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku! m

¿e rusztowanie Bakera zawiod³o w zabezpieczeniu go przed upadkiem. Bior¹c pod uwagê charakter wykonywanej w momencie wypadku pracy, gdy mo¿na by³o rozs¹dnie przypuszczaæ, i¿ istnia³a mo¿liwoœæ pora¿enia przez przewód pod napiêciem, rusztowanie bez porêczy nie by³o w³aœciwym urz¹dzeniem zabezpieczaj¹cym w œwietle Art. 240 (1) Prawa Budowlanego. Ponadto, bior¹c pod uwagê wyj¹tkowy charakter pracy, sêdzia uzna³, i¿ by³y potrzebne dodatkowe urz¹dzenia zabezpieczaj¹ce, takie jak punkt podpiêcia na rusztowaniu i uprz¹¿ bezpieczeñstwa lub pozioma lina bezpieczeñstwa. m wej (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, NY, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 – 514 – 5100

UWAGA! Pani mecenas przyjmuje pod adresem:

122 Nassau Avenue, Brooklyn, New York 11222 tel. (718) 349-2300, fax: (718) 349-2332 e-mail: joannagwozdzlaw@gmail.com

NIE POZWÓL, aby Twój maj¹tek przej¹³ dom starców, by Twoi najbli¿si byli pozbawieni spadku. NIE DOPUŒÆ, aby Twoje niepe³nosprawne dziecko straci³o œwiadczenia socjalne. PORADY W ZAKRESIE: TESTAMENTY TRUSTS HOME CARE MEDICAID NURSING HOME MEDICAID v POWER OF ATTORNEY v HEALTH CARE PROXY v v v v

v PRAWO SPADKOWE v NIERUCHOMOŒCI


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence...

Kazimierz Wierzbicki

Krajobraz po wyborach Decyzj¹ prezydenta Andrzeja Dudy, pierwsze posiedzenia Sejmu i Senatu odbêd¹ siê 12 listopada. Podczas inauguracyjnych posiedzeñ pos³owie i senatorowie z³o¿¹ œlubowania, wybrani zostan¹ marsza³kowie Sejmu i Senatu, tradycyjnie te¿ prezydent mo¿e wyg³osiæ orêdzie. Pierwsze posiedzenia otworz¹ zgodnie z tradycj¹ marsza³kowie seniorzy powo³ani przez prezydenta spoœród najstarszych wiekiem pos³ów i senatorów. Przewiduje siê, ¿e marsza³kiem-seniorem senatu bêdzie Barbara Borys Damiêcka (lat 82), znana re¿yser teatralna i telewizyjna nale¿¹ca do Platformy Obywatelskiej. Natomiast najstarsz¹ pos³ank¹ w sejmie (równie¿ z PO) jest Iwona Œledziñska-Katarasiñska (lat 78) i z formalnego punktu widzenia powinna pe³niæ funkcjê marsza³ka-seniora w izbie poselskiej. Pani Œledziñska-Katarasiñska ma jednak niezbyt chlubn¹ przesz³oœæ. W okresie PRL nale¿a³a do PZPR i przez szereg lat by³a dziennikark¹ w ³ódzkim „G³osie Robotniczym”. W roku 1968, w czasie wydarzeñ marcowych, znana by³a z publikacji antysemickich artyku³ów na ³amach „G³osu”. Mo¿na siê wiêc spodziewaæ, ¿e ktoœ zakwestionuje jej kandydaturê na zaszczytne stanowisko marsza³ka-seniora sejmu. Nastêpny w kolejce do objêcia tej funkcji by³by Janusz Korwin-Mikke (lat 77).

W czasie pierwszego posiedzenia Sejmu dotychczasowy premier rz¹du z³o¿y dymisjê, któr¹ prezydent RP musi przyj¹æ. Jednak zdymisjonowany rz¹d bêdzie sprawowa³ obowi¹zki jeszcze do czasu powo³ania nowego premiera, którego desygnuje i powo³a, wraz z pozosta³ymi cz³onkami rz¹du, prezydent w ci¹gu 14 dni od dnia pierwszego posiedzenia Sejmu, czyli do 26 listopada. Nastêpnie w ci¹gu kolejnych dwóch tygodni (do 3 grudnia) premier przedstawi Sejmowi w swoim expose program dzia³ania rz¹du wraz z wnioskiem o udzielenie przez pos³ów wotum zaufania. Wotum zaufania Sejmu uchwalane jest bezwzglêdn¹ wiêkszoœci¹ g³osów w obecnoœci co najmniej po³owy ustawowej liczby pos³ów. * Prawo i Sprawiedliwoœæ skierowa³o do S¹du Najwy¿szego wniosek o ponowne przeliczenie g³osów w wyborach do senatu w kilku okrêgach. Dotyczy to m.in. okrêgów: 96 (Kalisz), 75 (Katowice) i 100 (Koszalin). W kwestionowanych okrêgach niewielk¹ ró¿nic¹ g³osów wygrali kandydaci opozycji, a drugie miejsce zaj¹³ kandydat PiS. W okrêgu koszaliñskim kandydat PiS przegra³ ró¿nic¹ zaledwie trzystu g³osów. Niepokoj¹ca w tych okrêgach jest du¿a liczba niewa¿nych g³osów, która jest wy¿sza od ró¿nicy g³osów miêdzy zwyciêzc¹ a pokonanym. Partia Jaros³awa Kaczyñskiego nie uzyska³a wiêkszoœci w senacie (zabrak³o jej sukcesu w trzech okrêgach). Niektórzy liderzy opozycji zarzucaj¹ PiS-owi, ¿e przez z³o¿enie wniosku o ponowne przeliczenie próbuje dokonaæ za-

machu na senat. Grzegorz Schetyna zapowiedzia³ skierowanie proœby do Organizacji Bezpieczeñstwa i Wspó³pracy w Europie (OBWE) oraz do Rady Europy o nadzór nad procesem przeliczania g³osów. Ponowne przeliczanie g³osów po wyborach (recount) jest normaln¹ procedur¹ stosowan¹ w wielu krajach. S¹d Najwy¿szy ma 90 dni na wydanie opinii w tej sprawie. Natomiast wniosek o uniewa¿nienie wyborów do sejmu skierowa³a do S¹du Najwy¿szego Konfederacja. Jeden z liderów wchodz¹cego w jej sk³ad Ruchu Narodowego, radca prawny Micha³ Wawer poinformowa³, ¿e „w ostatni¹ sobotê, w trakcie ciszy wyborczej Telewizja Polska mia³a obowi¹zek opublikowaæ przeprosiny, sprostowania i przede wszystkim opublikowaæ szeœæ sonda¿y, daj¹cych przekroczenie progu wyborczego Konfederacji”. Radca zaznaczy³, ¿e Telewizja Polska tego nie zrobi³a, utrzymuj¹c trzy miliony widzów Wiadomoœci TVP w przekonaniu, ¿e Konfederacja z bardzo du¿ym prawdopodobieñstwem nie przekroczy progu wyborczego. Wawer, wyrazi³ nadziejê, ¿e sêdziowie stan¹ na wysokoœci zadania i zarz¹dz¹ powtórne wybory, w których Konfederacja z ca³¹ pewnoœci¹ osi¹gnê³aby wynik znacznie lepszy, ni¿ w niedzielê 13-go paŸdziernika. W czasie konferencji prasowej liderzy Konfederacji szacowali, ¿e z ich komitetu wyborczego mog³oby wejœæ nie 11 pos³ów jak teraz, a mniej wiêcej 21, co pozwoli³oby utworzyæ Konfederacji klub poselski, który nie mo¿e liczyæ mniej ni¿ 15 pos³ów.

* Po 30 latach zakoñczy³ siê proces beatyfikacyjny s³ugi bo¿ego kardyna³a Stefana Wyszynskiego, Prymasa Polski w latach 1948 – 1981. Podczas zorganizowanej w sto³ecznym Pa³acu Arcybiskupów konferencji prasowej kardyna³ Kazimierz Nycz oœwiadczy³, ¿e uroczystoœci beatyfikacyjne odbêd¹ siê w Warszawie, 7 czerwca 2020 r. Beatyfikacji dokona papieski wys³annik, prefekt Kongregacji do spraw Kanonizacyjnych, kardyna³ Giovanni Angelo Becciu. Metropolita warszawski przypomnia³, ¿e nie przypadkiem beatyfikacja kardyna³a Wyszyñskiego odbêdzie siê – w tym samym miejscu – równo dziesiêæ lat i jeden dzieñ po beatyfikacji ksiêdza Jerzego Popie³uszki. Kardyna³ Wyszyñski by³ obok Józefa Pi³sudskiego i Karola Wojty³y, najwiêkszym Polakiem XX wieku. Ta wybitna postaæ pozostawa³a jednak przez ostatnie 40 lat w cieniu polskiego papie¿a. Prymas Wyszyñski przeprowadzi³ Polskê przez horror stalinowskiej nocy i uratowa³ ducha narodu. Gdyby na pocz¹tku lat 50. ugi¹³ siê pod presj¹ w³adz komunistycznych i poszed³ na ugodê (jak sta³o siê to w Czechos³owacji i na Wêgrzech), Koœció³ polski straci³by uznanie spo³eczeñstwa. Wk³ad Prymasa w dzieje Koœcio³a i narodu zosta³ doceniony przez Jana Paw³a II, który wkrótce po swej inauguracji w Rzymie zwróci³ siê do kardyna³a Wyszyñskiego ze s³owami: „Nie by³oby na stolicy tego Papie¿a-Polaka (...) gdyby nie by³o Twojej wiary nie cofaj¹cej siê przed wiêzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei”. m

Z punktu widzenia radiowca Historia Radia Wolna Europa… Ledwie skoñczone dzieje, a ju¿ siê pojawi³a pierwsza próba podsumowania przesz³oœci polskiej rozg³oœni. Dotychczas opublikowano jedynie sporo wspomnieñ dziennikarzy tej rozg³oœni, reminiscencji, przyczynków. Andrzej Œwidlicki podejmuje odwa¿n¹ próbê przedstawienia ca³oœci dziejów tej popularnej w PRL rozg³oœni. By³ wieloletnim dziennikarzem tego radia, pozna³ ludzi pracuj¹cych w nim, rozpozna³ zasady polityki redakcyjnej, wiêc kulisy funkcjonowania radiostacji nie s¹ mu obce. Jest wiêc jak najbardziej kompetentny, aby napisaæ historiê tej rozg³oœni. To zarówno mocny punkt jego wyprawy w przesz³oœæ rozg³oœni RWE, jak i mo¿e byæ kontrowersyjny. Jako dziennikarz przez lata znajdowa³ siê poœrodku spraw radia, by³ zarazem aktywnym uczestnikiem wydarzeñ rozgrywaj¹cych siê wokó³ niego, by³ i pozosta³ wiêc stron¹ ówczesnych sporów, konfliktów, ró¿nicy stanowisk odnoœnie polityki redakcyjnej rozg³oœni. Œwidlicki nie ogl¹da przedmiotu swych rozwa¿añ ch³odnym okiem historyka z dystansu i beznamiêtnie. Ponosi go pasja polemiczna, wdaje siê w spór polityczny. Choæ mo¿na siê z autorem zgadzaæ, lub nie, jednak czytelnik musi przyznaæ, ¿e dziêki temu zaanga¿owaniu ksi¹¿ka zosta³a napisana z energi¹, namiêtnoœci¹ cz³owieka, któremu zale¿a³o i zale¿y na sprawie polskiej.

Andrzej Œwidlicki jest doœwiadczonym dziennikarzem, znakomitym autorem, bystrym obserwatorem. Znam jego twórczoœæ pisan¹ od lat. „Piêknoduchy, radiowcy i szpiedzy. Radio Wolna Europa dla zaawansowanych” jest zrêcznie, ¿ywo napisan¹ ksi¹¿k¹, o wartkiej narracji, lekkiej i przyjemnej w czytaniu, niepozbawionej humoru, o wielu sensacyjnych zgo³a w¹tkach. A zarazem jest to dzie³o (dwa solidne tomy) silnie osadzone w historycznych realiach niedawnej epoki, podawane fakty doskonale udokumentowane. Zmierzyæ siê z tak potê¿n¹ materi¹ i jeszcze nawet wstêpnie nieuporz¹dkowan¹, to nie³atwa sprawa. Autor trzyma siê zasadniczo chronologii wydarzeñ, choæ jednoczeœnie przedstawia sw¹ opowieœæ o polskiej RWE pod³ug istotnych konfliktów ideologicznych maj¹cych zasadniczy wp³yw na politykê redakcyjn¹ rozg³oœni. Czêsto wiêc swobodnie wybiega naprzód, wraca i podejmuje ptzerwany temat. W pierwszym tomie („niebieskim”) g³ówn¹ postaci¹ symbolizuj¹c¹ Woln¹ Europê i jego, czyli Œwidlickiego spór z radiem, jest Jan Nowak Jeziorañski, w drugim („be¿owym”) – Zdzis³aw Najder. Stanowisko Œwidlickiego nie jest jego osobistym punktem widzenia. Ksi¹¿ka zosta³a napisana z perspektywy Londynu, czyli w³adz RP na uchodŸstwie w Anglii i ich pogl¹du na sprawê Polski w powojennej sytuacji miêdzynarodowej. Ogólnie, po 1945 r. w polskich skupiskach emigracyjnych, w Wielkiej Brytanii i w USA œciera³y siê dwa stanowiska:

amerykañskie, pod³ug którego co jest dobre dla USA, jest równie¿ korzystne dla Polski oraz „londyñskie” – interesy USA i Polski s¹ czêsto rozbie¿ne. Najwa¿niejsz¹ kwesti¹ sporn¹ by³a sprawa Ja³ty, której postanowieñ rz¹d londyñski absolutnie nie chcia³ zaakceptowaæ; natomiast mocarstwa zachodnie, chcia³y przeforsowaæ poja³tañski status quo. To drugie stanowisko reprezentowa³a frakcja polskiej emigracji, w tym pierwszy dyrektor Radia Wolna Europa, Nowak Jeziorañski, pierwsze: niezgody, ca³kowitego sprzeciwu wobec potraktowania nas przez aliantów – rz¹d polski w Londynie. Poniewa¿ Wolna Europa finansowana by³a przez USA, przeto polityka redakcji/Nowaka, reprezentowa³a punkt widzenia amerykañski. W skrócie g³osi³ on, parafrazuj¹c wypowiedzi Œwidlickiego: nale¿y pogodziæ siê z sytuacj¹ miêdzynarodow¹, zaakceptowaæ, nauczyæ siê w niej ¿yæ. Walka z komunizmem, sowieckim, narzuconym porz¹dkiem, jest daremna, bo tego nie da siê zmieniæ. Jedyna droga, to „lepszy” lub „gorszy” komunizm. Podstaw¹ jest i bêdzie polityka rozmiêkczania komunizmu w drodze poparcia przywódców PRL sk³onnych w jakimœ stopniu do wspó³pracy z Zachodem. Taki w istocie pogl¹d, uwa¿a Œwidlicki, by³ podstaw¹ publicystyki RWE skierowanej do rodaków w kraju. Natomiast „Londyn” zajmowa³ fundamentalne stanowisko – „tak” lub „nie”.

Nie ma dobrego komunizmu. Trzeba go w ca³oœci i zdecydowanie zwalczyæ, odrzuciæ. Zaakceptowanie wizji amerykañskiej/Nowaka, to pe³na aprobata dla sytuacji po drugiej wojnie; zgoda na to, ¿e Polska zupe³nie siê nie liczy w uk³adach miêdzynarodowych, jest pionkiem w rozgrywkach mo¿nych tego œwiata. Ma przyj¹æ to, co jej w istocie mocarstwa narzuci³y, czyli: musi zaakceptowaæ komunizm – tylko staraæ siê o nadanie mu „ludzkiej twarzy”. Polacy, Polska, mog¹ przetrwaæ jedynie, jeœli zaakceptuj¹ (narzucony im) miêdzynarodowy porz¹dek. Natomiast dla rz¹du londyñskiego/Œwidlickiego rzecz dotyczy³a w pierwszej kolejnoœci suwerennych decyzji w sprawach w³asnego kraju. Najwa¿niejsza sprawa – granice na Odrze i Nysie, jest znamieniem zniewolenia narodu; narzuceniem mu porz¹dku, którego kraj, legalny rz¹d, uprzednio nie zaakceptowa³. Uwa¿ano, i¿ komunizm w takiej czy innej postaci to œmiertelne zagro¿enie dla narodu. Utrata narodowej to¿samoœci to cel Moskwy, i Waszyngtonu. Dla „Londynu” zaœ najwa¿niejsze by³o zachowanie to¿samoœci narodowej, któr¹ komunizm z pomoc¹ zachodnich elit, stara siê umniejszyæ, zlekcewa¿yæ. St¹d nacisk na kwestie narodowe, patriotyczne, religijne jako wartoœci, które podtrzymuj¹ egzystencjê narodu i czyni¹ go w istocie niepodatnym na komunistyczn¹ propagandê; tylko w takich wa-


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

www.kurierplus.com

7

Wracajcie do domu! Jan Latus Powy¿szy tytu³ bynajmniej nie jest zaproszeniem Polonii do powrotu do kraju. Jak wiadomo, Polacy w Ameryce ca³ym sercem i nabrzmia³ymi ¿y³ami na karku œledz¹ ¿ycie polityczne w ojczyŸnie, a nawet wybieraj¹ na odleg³oœæ jej rz¹d, ale do powrotu niekoniecznie siê kwapi¹. Tym razem jednak nie o tym chcê pisaæ. Interesuje mnie ogólne pojêcie „dom” i zwi¹zane z nim skojarzenia, zwykle piêkne i ciep³e. Jedn¹ z moich ulubionych fraz w amerykañskich filmach i serialach kryminalnych jest wys³anie „do domu” kogoœ po ciê¿kich przejœciach, niedosz³ej ofiary wypadku, cz³owieka po d³ugim dniu pracy. – You better go home! Czêsto szef wysy³a w ten sposób swoich przesadnie ambitnych i zapracowanych detektywów. Albo te¿ ktoœ po d³ugim przes³uchaniu mówi b³agalnie: – I want to go home! Ten dom, do którego wracaj¹ policjanci po zarwanej nocy i podejrzani po przes³uchaniu na komisariacie, wcale nie musi byæ piêkny, bogaty i luksusowy. Najgorsza rudera pozwala jednak odci¹æ siê od œwiata, zamkn¹æ w bezpiecznym kokonie. Dobrze, jeœli ktoœ w tym domu czeka: ¿ona, dzieci, rodzice. Znowu sceny z typowych amerykañskich filmów. Troskliwi rodzice wyci¹gaj¹ syna z tarapatów i mówi¹: – Let’s go

home. Albo marnotrawna córka, która uciek³a z domu by za¿ywaæ wolnoœci i pope³niaæ b³êdy m³odoœci, pyta skruszona: – Mom, can I come home, please? Nawet jednak jeœli nikt w domu nie czeka, daje on poczucie przytulnoœci i bezpieczeñstwa. Niech to bêdzie nawet wynajmowana nora, miejsce brudne i nieprzyjemne. Zawsze jednak w³asne: na sta³ym miejscu jest kawa w kuchni, piwo w lodówce i paszport w szufladzie. Nawet nieprzyjemne zapachy: pleœni, kurzu, dymu papierosowego, staj¹ siê w³asne, wspó³tworz¹ dom. S¹ miliony domów na œwiecie, a mo¿e i miliardy, skoro mamy ponad siedem miliardów ludzi na œwiecie. Czêsto s¹ to slumsy na przedmieœciach Bombaju, w faveli w Rio de Janeiro, nad kana³em œciekowym w Manili. Czy rodzina posiada akt w³asnoœci domu? Sp³aci³a kredyt? Dzier¿awi ziemiê pod t¹ chatk¹? Niekoniecznie. Czasem ta w³asnoœæ jest umowna, ktoœ mieszka tam gdzie mieszkali rodzice i dziadkowie albo po prostu sobie postawi³ sza³as z karbowanej blachy i niebieskiego plastiku robi¹cego za dach. Nawet jednak ci ludzie z najni¿szych nizin, po dniu spêdzonym na pracy w przydomowym warsztacie, handlowaniu na ulicy, uprawianiu pola ry¿owego, wracaj¹ do domu. Mo¿e byæ on jak¹œ niepozorn¹ wiat¹, a przez a¿urowe niby-œciany dostaje siê doñ wiatr i gor¹ce powietrze tropikalnej nocy. Czêsto w tych chatynkach œpi¹ pokotem dziadkowie, rodzice i dzieci, z ró¿nych zreszt¹ zwi¹zków. Wa³êsa siê jakiœ wychudzony pies lub kot. Ciekawe zreszt¹, ¿e im biedniejsi s¹ ludzie i im bardziej ¿yj¹

na kupie, tym bardziej nie potrafi¹ sobie wyobraziæ ¿ycia bez sta³ej, fizycznej bliskoœci z rodzin¹. Jednak, jak powiedzia³em, tak¿e mieszkanie samotnika spe³nia terapeutyczne funkcje. Nawet wielokrotny morderca docenia fakt, ¿e s³oiki z ludzkimi cz³onkami stoj¹ na tych samych miejscach w lodówce. ¯e w czwartek wieczorem bêdzie kolejny odcinek ulubionego serialu. ¯e w najbli¿sz¹ niedzielê, kiedy zapowiadaj¹ ulewy i wichurê, bêdzie móg³ sobie posiedzieæ w domu, zrobiæ herbaty albo wypiæ whisky, spaæ tak d³ugo jak chce i chodziæ ca³y dzieñ w pi¿amie. Czy powinniœmy teraz porzuciæ ten piêkny, uniwersalny w¹tek i przejœæ do dywagacji, gdzie jest prawdziwy dom imigranta? Nie powinniœmy, ale tego polonijny czytelnik zapewne oczekuje, a wiêc proszê bardzo, ju¿ siê robi. Wielu emigrantów marzy o powrocie do domu. Ten dom jest w Polsce ale który to dom? Ten w którym siê urodziliœmy, w jakiejœ Wólce, gdzie babci ju¿ dawno nie ma, a wokó³ tej chaty stoj¹ nowoczesne wille a na podjeŸdzie stoi nowy Volkswagen? Czy mo¿e mieszkanie w mieœcie, w którym ¿yliœmy do wyjazdu do Ameryki? Czy to jednak ci¹gle nasz dom, skoro mieszka tam od lat siostra i powstawia³a swoje rzeczy a wyrzuci³a stare meble? Albo od lat wynajmuj¹ je obcy ludzie? Czy gdy wrócimy do tego mieszkania i wymienimy w nim – bo taka jest koniecznoœæ i moda – framugi na plastikowe, parkiet na panele i szafy na mebloœcianki, czy to nadal bêdzie ten sam dom? Wielu z nas zbudowa³o sobie jednak dom w Ameryce. Czasem, dos³ownie, jest to dom: wolnostoj¹ca willa na przed-

mieœciach, sp³acona, z pokojami dla goœci i studiuj¹cych dzieci, jeœli wpadn¹ na œwiêta. A czasem jest to mieszkanie na Greeenpoincie wynajmowane za okazyjn¹ cenê, dzielone z kole¿ank¹, tak¿e samotn¹ kobiet¹. Te panie nie zainwestuj¹ w luksusowe meble ale apartament dok³adnie sprz¹taj¹ i czyni¹ zeñ namiastkê domu. Gdy wracaj¹ z pracy lub dwóch prac dziennie, ten pseudo-dom daje im wszystko: jest ciep³o, sucho i bezpiecznie a puszka kawy stoi w kuchni na swoim miejscu. W³aœciwie nie wiadomo jak radziæ sobie w ¿yciu z syndromem bezdomnoœci. Tak jak kot szuka domu, tak i szuka cz³owiek. Emigranci, kosmopolici, podobno potrafi¹ co raz to tworzyæ nowy dom. Bogacze maj¹ kilka domów w atrakcyjnych punktach œwiata. Ja ju¿ nie mam domu, w którym chowa³em siê z rodzicami, siostr¹, babci¹ i cioci¹. Mieszkanie podupad³o, obumar³o, wreszcie zosta³o sprzedane. Wspomnienia zosta³y wypalone gor¹cym ¿elazem. Moje nowojorskie mieszkanie, w którym ¿y³em sam ale czu³em siê dobrze i bezpiecznie wœród idealnie ustawionych, piêknych sprzêtów, by³o moj¹ przystani¹ w pe³nym stresów imigranckim ¿yciu ale te¿ zosta³o sprzedane. Apartament, który w Warszawie kupi³em ostatnio, tak¿e urz¹dzi³em tak, aby ka¿dy element plastyczny i sprzêt dawa³ mi poczucie komfortu i bezpieczeñstwa. Dobrze siê czujê w tym mieszkaniu ale we wspó³czesnej Polsce ¿yje mi siê jak na Marsie. Mo¿e wiêc pora na nowy dom? A mo¿e w ogóle z niego zrezygnowaæ? m

Tydzieñ na kolanie runkach pozostaje suwerenem o okreœlonej to¿samoœci. Niekiedy bardzo ryzykowne stwierdzenia autora nale¿y traktowaæ ze zrozumieniem, jest to bowiem ksi¹¿ka napisana z pozycji dziennikarza g³êboko zaanga¿owanego w ówczesny spór ideologiczny. Wœród „potêpieñczych swarów” œciera³y siê rozmaite pogl¹dy polskiej emigracji na Zachodzie. Spór ów w nieco zmodyfikowanej formie trwa do dzisiaj. I o tym traktuje drugi tom „Piêknoduchów…”, czyli – dyskusja z polsk¹ opozycj¹ gabinetow¹, która roœci³a sobie pretensje do wystêpowania w imiê interesów spo³eczeñstwa, podczas gdy w istocie reprezentowa³a pogl¹dy i wartoœci tylko czêœci narodu. Kontrowersje ideologiczne stanowi¹ w¹tek przewijaj¹cy siê wœród barwnej, z rozmachem potraktowanej narracji o funkcjonowaniu polskiej RWE, penetrowanej niemi³osiernie przez PRL, które podsy³a³o do radia agentów, albo werbowa³a informatorów spoœród pracowników rozg³oœni; opowieœæ o ludziach, ich niekiedy bardzo powik³anych emigracyjnych losach, o wielkiej i ma³ej polityce, o sprawach, które niegdyœ budzi³y wielkie emocje… Œwietnie napisana ksi¹¿ka, bogato ilustrowana, ciekawa, lektura doskona³a do czytania. Czes³aw Karkowski

* Andrzej Œwidlicki – Piêknoduchy, radiowcy, szpiedzy. Radio Wolna Europa dla zaawansowanych. Wydawnictwo Lena, Wroc³aw 2019.

Œroda A jednak pewne wkurzenie. Mimo, ¿e PiS bezprecedensowo wygra³ – po raz drugi bêdzie mia³ samodzieln¹ wiêkszoœæ w Sejmie RP – jednak niesmak zostaje. Otó¿, Dobra Zmiana przer¿nê³a Senat i po raz pierwszy pomyœla³em sobie, ¿e Andrzej Duda mo¿e nie wygraæ reelekcji na prezydenta w maju 2020 roku. Po pierwsze – t³uste koty Dobrej Zmiany zmarnowa³y szansê na prawdziwy sukces. Docieraj¹ informacje, ¿e kandydaci PiS tak byli pewni swego, ¿e nawet podczas kampanii… brali urlopy i wyje¿d¿ali na „zas³u¿ony” odpoczynek. Odpuœcili Senat, nie prowadz¹c specjalnie kampanii, bo im siê zdawa³o, ¿e wyborcy automatycznie ich wybior¹, bo „s¹ z PiS”. Inni chcieli siê przejechaæ za darmo na plecach biegaj¹cych jak dzikie motorki w kampanii: Jaros³awa Kaczyñskiego czy premiera Mateusza Morawieckiego. Ksi¹¿¹tko, ³amane przez Szeryfa Zbigniew Ziobro, ko³ysz¹cy ³ajb¹ rz¹dow¹ przed, a zw³aszcza po wyborach. Ciosana toporem propaganda TVP i t³ustych dziennikarskich kotków z mediów przychylnych Dobrej Zmianie. Ot³uszczone hrabi¹tka lokalnych struktur, upychani po spó³kach Skarbu Pañstwa delegaci i nieudacznicy. Na szczêœcie nie wszed³ do Sejmu Stanis³aw Piotrowicz, prokura-

tor z czasów stanu wojennego, dzisiaj gorliwy pisowiec, ten z tych naj, naj… Ju¿ teraz czuje siê zapaszek konsumpcji i pychy, tak dobrze znany z koñcówki AWS. Kadry Dobrej Zmiany okaza³y siê… jak zwykle. Wszystko coraz bardziej przypomina – jak to zauwa¿yli dawno publicyœci – Grupê Rekonstrukcyjn¹ Sanacji. A bêdzie Dobrozmiennym trudniej, bo nie doœæ, ¿e zmobilizowali opozycjê (najwy¿sza frekwencja w tych wyborach by³a w lemingowym bastionie, warszawskim Wilanowie, 85 procent!), to wyhodowali sobie na prawicy Konfederacjê. Jeœli Andrzej Duda przegra w 2020 – oby nie – to bêdzie efekt samobója Dobrej Zmiany. A wtedy… a wtedy rozpocznie siê proces odwracania zmian przeprowadzonych od 2015 r. Co najgorsze, rodzima Targowica bêdzie tu dzia³aæ z rz¹dami obcych pañstw, którym Polska „zawsze przeszkadza”, które chc¹ „¿eby by³o tak, jak by³o” za Tuska i Komorowskiego. Ale kto tam wœród dobrozmiennych, zadowolonych z siebie kotków o tym myœli? Maj¹ przecie¿ przed sob¹jeszcze trochê konsumpcji fruktów w³adzy… Czwartek Bardzo ciekawa rozmowa z trójc¹ filozofów bliskich Prawicy. O sytuacji w Unii Europejskiej. „W Unii pewna epoka siê skoñczy³a – mówi¹ tygodnikowi „Sieci” z Marek A. Cichocki, Dariusz Gawin i Dariusz Kar³owicz.

„Gawin: Kryzys nie musi byæ te¿ apokalips¹ czy koñcem œwiata. To libera³owie s¹ przera¿eni – bo trzeszczy status quo, jaki panuje w tej wspólnocie, dominuje od przesz³o trzydziestu lat, czyli dwóch pokoleñ. S³owo kryzys pochodzi od greckiego terminu oznaczaj¹cego przesilenie. W historii po okresach kryzysu nastêpuje w koñcu stabilizacja, tylko na nowych warunkach. Kar³owicz: Trzeszczy, poniewa¿ istniej¹cy ustrój polityczny w du¿ej mierze w wielu krajach nie ma ju¿ legitymacji demokratycznej, a na pewno nie takiej, która pozwoli³aby myœleæ o roli hegemona. Wyczerpa³ siê pewien niepisany kontrakt zawarty po wojnie pomiêdzy elitami i ludem czy – mówi¹c jêzykiem Arystotelesa – pomiêdzy biednymi i bogatymi. Chodzi o kontrakt, który stworzy³ obecny mieszany arystokratyczno-demokratyczny model ustrojowy. W ramach tej umowy biedni rezygnowali z w³adzy, ale w zamian mieli siê bogaciæ i ¿yæ bezpiecznie. I to przez lata dzia³a³o. Niestety, po kryzysach uchodŸczym i finansowym obie nadzieje wziê³y w ³eb. Do tego dochodzi ekonomiczna, polityczna i spo³eczna marginalizacja ludu. To wymaga zasadniczych zmian. Niestety, dominuje raczej strategia zamykania oczu, lekcewa¿enia protestuj¹cych, stygmatyzacji. A nam potrzebny jest new deal – nowe porozumienie elit z ludem. Reset wymaga porozumienia, bo nie ma wspólnoty bez tych dwóch stron: elity nie pozbêd¹ siê ludu, a lud nie wyœle elit na Ksiê¿yc (…) í 17


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

8

www.kurierplus.com

Kartki z przemijania W pe³ni siê zgadzam z wybitnym historykiem filozofii, profesorem Tadeuszem Gadaczem, który napisa³ – „W imiê tureckiego nacjonalizmu kolejny tyran morduje kurdyjskich cywilów, w tym kobiety i dzieci. Dopóki to siê nie zmieni, dopóty wci¹¿ bêdziemy myœleli kategoriami nacjonalistycznymi, a nie osobowymi i obywatelskimi. Doœæ zbrodniczych nacjonalizmów”. Czterema koñczynami podpisujê siê pod tym apelem. Nacjonalizm uwa¿am za z³o, które zawsze rodzi kolejne z³o. Zawsze! Piszê o tym po raz n-ty, bo przera¿a mnie odradzanie siê tego¿ nacjonalizmu w œwiecie, nie wy³¹czaj¹c Polski. Przera¿a mnie te¿ stan umys³u i mentalnoœæ nacjonalistów. Niestety znam tak¿e osoby z wy¿szym wykszta³ceniem, zajmuj¹ce niekiedy kierownicze stanowiska, sprzyjaj¹ce nacjonalistom w sposób mniej lub bardziej zawoalowany. Dwuznaczn¹ politykê wobec nich prowadzi³o tak¿e PiS, które niby ich nie popiera³o, ale jakoœ przedziwnie nie przeszkadza³o im w „rozwoju”. Dzisiaj weszli oni do Sejmu m.in. dlatego, ¿e krytykowali PiS jako partiê niedostatecznie nacjonalistyczn¹.

$

Ksi¹dz Józef Tischner – „Ludzkoœæ siê niczego nie nauczy³a”.

$

Janusz Gajos, wielki aktor – „Œwiat pope³nia wci¹¿ te same b³êdy”.

$

Polska Agencja Prasowa poda³a wyniki rankingu najlepszych szkó³ wy¿szych na œwiecie – Academic Ranking of World Universities (ARWU) – znanego równie¿ jako Lista Szanghajska. Przygotowuje go Uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju. W tym roku najlepsz¹ uczelni¹ œwiata tradycyjnie ju¿ zosta³ og³oszony amerykañski Harvard. Zaraz po nim w zestawieniu znalaz³ siê Stanford. A na trzecim miejscu jest brytyjski Cambridge. Najlepsz¹ polsk¹ uczelni¹ w tym¿e rankingu okaza³ Uniwersytet Jagielloñski, który zaj¹³ miejsca w czwartej setce (nie s¹ one ustalane z du¿¹ dok³adnoœci¹, zaj¹³ miejsca miêdzy 301-400). W pi¹tej setce znalaz³ siê Uniwersytet Warszawski (miejsca 401-500), który w poprzednich latach zajmowa³ miejsca w wy¿szej setce. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie jest w siódmej setce, a w ósmej: Uniwersytet im. Adama

Andrzej Józef D¹browski

Mickiewicza w Poznaniu oraz Warszawski Uniwersytet Medyczny. Dalej s¹ kolejno: Politechnika Warszawska (dziewi¹ta setka), oraz: Œl¹ski Uniwersytet Medyczny, Uniwersytet Miko³aja Kopernika w Toruniu oraz Politechnika Wroc³awska (dziesi¹ta setka). Dok³adne miejsca uczelni w rankingu znane s¹ tylko w przypadku stu najlepszych uczelni œwiata. Pozosta³e uczelnie wymieniane s¹ ju¿ tylko w grupach licz¹cych 50 czy 100 uczelni. Ranking szanghajski tworzony jest na podstawie kilku wskaŸników. Pod uwagê bierze siê liczbê absolwentów oraz osobno pracowników, którzy otrzymali Nagrodê Nobla lub Medal Fieldsa, liczbê najczêœciej cytowanych naukowców, liczbê publikacji w czasopismach „Nature” lub „Science” oraz liczbê publikacji wymienionych w wybranych indeksach cytowañ (Science Citation Index – Expanded oraz Social Sciences Citation Index). W zestawieniu uwzglêdnia siê wielkoœæ osi¹gniêæ w stosunku do wielkoœci uczelni. Niestety iloœæ polskich publikacji naukowych, które znane s¹ w œwiecie jest stosunkowo niewielka. Wci¹¿ ma³o jest t³umaczeñ, wci¹¿ zbyt mizerna jest wspó³praca z najbardziej licz¹cymi siê w œwiecie uczelniami i oœrodkami naukowymi. Rz¹dy polskie lekcewa¿¹ ten problem.

$

Z moich rozmów z kilkoma absolwentami polskich uczelni wynika, ¿e po studiach zaprzestaj¹ zdobywania wiedzy, koncentruj¹c siê na robieniu kariery i d¹¿eniu do zamo¿noœci. To samo dzieje siê z absolwentami amerykañskimi. W Polsce i w Ameryce robienie tej¿e kariery nie zale¿y tylko od wiedzy i umiejêtnoœci. I tu, i tam potrzebne s¹ odpowiednie znajomoœci i tzw. dojœcia. Amerykañscy studenci, z którymi ogl¹da³em pamiêtne „Barwy ochronne”, twierdzili, ¿e zagadnienia poruszane w tym filmie, dotycz¹ tak¿e ich. Kilku polskich naukowców pracuj¹cych w Niemczech podkreœla³o, ¿e maj¹ tam lepsze warunki do badañ ni¿ w ojczyŸnie. To samo mówili mi w wywiadach polscy uczeni pracuj¹cy w Stanach Zjednoczonych.

$

Niewielka czêœæ polskich absolwentów szkó³ wy¿szych uczestniczy w kulturze wysokiej. Wiêkszoœæ nie czuje z tego powodu wstydu. Skoro mowa o wstydzie, nie sposób nie dostrzec, i¿ on zanika. Mo¿na wrêcz powiedzieæ, ¿e mamy epokê bezwstydu. Zanikaj¹ te¿ kryteria i punkty odniesienia. Internet równa g³upich z m¹drymi. Uniwersytet starego typu – co przypomina m.in. Peter Sloter-dijk, wspó³czesny niemiecki filozof i teoretyk kultury – by³ miejscem, w którym przesz³oœæ nawi¹zywa³a do przysz³oœci poprzez teraŸniejszoœæ. Dzisiaj uniwersytet nastawiony jest g³ównie na teraŸniejszoœæ i czêsto rz¹dzi siê prawami rynku z jego przyziemnymi,

bo materialnymi zazwyczaj, potrzebami. Wspó³czesnymi uczelniami coraz czêœciej kieruj¹ nie wybitni naukowcy, tylko biznes i administracja.

$

Eduardo Goleano – „¯yjemy w œwiecie, w którym pogrzeb jest wa¿niejszy od zmar³ego, wesele jest wa¿niejsze od mi³oœci, wygl¹d jest wa¿niejszy od intelektu. ¯yjemy w kulturze opakowañ, która gardzi zawartoœci¹”. Ano. Po stokroæ siê zgadzam z tym spostrze¿eniem.

$

Jeœli niesfotografowane, to niezaistnia³e. Smartfon staje siê mózgiem i g³ównym towarzyszem ¿ycia.

$

Wed³ug statystyk cytowanych przez „Aftonbladet”, w ostatnich latach do Polski ze Szwecji wróci³o niewiele ponad 1000 Polaków. W przeciwn¹ stronê wci¹¿ migruje wiêcej osób. Dane szwedzkiego urzêdu statystycznego wykazuj¹, ¿e w ubieg³ym roku do Szwecji wyemigrowa³o 3817 Polaków. Rok wczeœniej liczba ta wynios³a 4405. Ciekawe, ilu Polaków wyje¿d¿a dzisiaj z ojczyzny za chlebem na Zachód, a ilu do niej wraca, skuszonych nowymi perspektywami i rz¹dowymi obietnicami. Spodziewa³em siê, ¿e statystyka wyjazdów i powrotów bêdzie jednym z g³ównych orê¿y w walce wyborczej, a tu nic. Jedynie slogany i ogólniki. Wyjazd w poszukiwaniu pracy, jest dramatem, acz nie zawsze. W czasie podró¿y po Polsce spotka³em kilka m³odych osób pracuj¹cych w Niemczech i przyje¿d¿aj¹cych do rodzinnego domu na œwiêta, wakacje, d³ugie weekendy oraz na ¿niwa. Nie narzeka³y. Podczas tych¿e podró¿y s³ysza³em natomiast narzekania, i¿ brakuje r¹k do pracy, m.in. lekarzy i pielêgniarek oraz rzemieœników.

$

Zwi¹zek Artystów Scen Polskich (s³ynny ZASP) zaprosi³ mnie do sta³ej wspó³pracy z nowo utworzonym kwartalnikiem „Sceny Polskie”. Zaprosi³ mnie do niej tak¿e miesiêcznik „Kraków” oraz bardzo ambitny rocznik literacko-spo³eczny „Ekspresje”, wydawany w Londynie przez Stowarzyszenia Pisarzy Polskich za Granic¹. Instytut Pamiêci Narodowej chce, ¿ebym spisa³ dzieje swoje i moich rodziców. Czujê siê zaszczycony. Tyle jeszcze tematów chcia³bym podj¹æ, o tylu ludziach napisaæ, ¿eby mi tylko czasu i inwencji starczy³o. Mam ju¿ coraz wiêcej zaleg³oœci i ró¿nych niemo¿noœci. To mnie gryzie. Zawsze wydaje mi siê, ¿e temat mnie przerasta. W dodatku wolê czytaæ i ogl¹daæ ni¿ pisaæ. Bywa, ¿e pierwsze zdanie artyku³u obmyœlam przez kilka dni. Ono najczêœciej warunkuje resztê tekstu. m

Brexit na wyci¹gniêcie rêki í1 Niepewnoœæ co do tego jak konkretnie bêdzie wygl¹da³ brexit znacz¹co wp³ywa na ¿ycie imigrantów w Wielkiej Brytanii, w tym tych pochodz¹cych z krajów UE. Teoretycznie ci, którzy mieszkaj¹ tam na sta³e nie powinni niczego siê obawiaæ. Ich prawa maj¹ pozostaæ takie same. Bêd¹ jednak oni musieli wyst¹piæ o uregu-

lowanie swojego pobytu, o co wczeœniej dziêki cz³onkostwu Wielkiej Brytanii we wspólnocie europejskiej nie musieli siê martwiæ. Procedura ma byæ automatyczna i poci¹gaæ za sob¹ minimalne koszty. Nie jest jednak taka sama dla wszystkich. Ci, którzy mieszkaj¹ na terenie brytyjskiego królestwa od ponad piêciu lat mog¹ liczyæ na przyzna-

Anna-Pol Travel WYCIECZKI AUTOBUSOWE: Niagara, Waszyngton, Boston

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

Promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

Œrodki transportu posiadaj¹ zezwolenia i licencje federalne (US Department of Transportation) oraz wymagane ubezpieczenia.

ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat

u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

nie sta³ego prawa pobytu. Ci, którzy mieszkaj¹ tam krócej, jedynie na status tymczasowy. Tymczasowoœæ wielu imigrantów mo¿e sk³oniæ do powrotu do krajów pochodzenia. Mo¿e to równie¿ dotyczyæ setek tysiêcy Polaków, którzy nap³ynêli do Wielkiej Brytanii w ostatnich piêciu latach. Na koniecznoœæ wyst¹pienia o status osoby osiedlonej zwraca³ w ostatnich tygodniach uwagê ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki, który wystosowa³ nawet specjalny list do Polonii w tej sprawie. Oprócz przypomnienia o nowej procedurze Rzegocki wezwa³ te¿ Polaków do „powa¿nego rozwa¿enia mo¿liwoœci powrotu do ojczyzny”, na co najwyraŸniej licz¹ polskie w³adze. „Szybko rozwijaj¹ca siê gospodarka naszego kraju stwarza obywatelom coraz wiêksze mo¿liwoœci na rozwój i dobre warunki do ¿ycia w kraju” – napisa³ Rzegocki. Jak podaje dziennik „Rzeczpospolita” o nowy status na wyspach wyst¹pi³o jak na razie tylko ok. 240 tys. spoœród ponad miliona mieszkaj¹cych tam Polaków. Pytanie czy czekaj¹ po prostu na zakoñczenie procedury brexitu, czy te¿ licz¹ siê z mo¿liwoœci¹ powrotu. W polonijnej prasie wydawanej w Wielkiej Brytanii widaæ zaniepokojenie Pola-

Boris Johnson

ków. Jest wiele niepewnoœci jak bêd¹ wygl¹da³y warunki prowadzenia biznesu po wyjœciu z UE, jak bêdzie z op³atami za studia itd. Wielu polskich imigrantów obawia siê równie¿, ¿e brexit wywo³a spowolnienie gospodarcze, co mo¿e utrudniæ imigrantom, zw³aszcza tym o ni¿szych kwalifikacjach, znalezienie pracy. Na polonijnych portalach pojawi³y siê te¿ pierwsze og³oszenia zachêcaj¹ce Polaków do szukania szans w innych krajach UE, na przyk³ad w Niemczech. Jeden z popularniejszych portali Polish Express publikuje np. takie og³oszenie: „Boisz siê brexitu? PrzyjedŸ do pracy w Niemczech. Firma Schachtbau Nordhausen zatrudni cieœli, monterów konstrukcji stalowych oraz spawaczy.”

Tomasz Bagnowski


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

9

Cmentarz na Rossie.

Dyneburg na £otwie, pomnik ¿o³nierzy polskich 1920.

Granica ³otewsko-bia³oruska.

Grób Pi³sudskiego.

Huta Pieniacka.

Katarzyna Wróblewska.

Ojczyzna jest tam, gdzie ziemia i groby í 1 Kim s¹ uczestnicy Rajdów Katyñskich? To przedsiêbiorcy, robotnicy, policjanci, kierowcy TIR-ów, w³aœciciele hurtowni, piloci, górnicy, lekarze – dos³ownie przekrój ca³ego spo³eczeñstwa. Ludzie w najró¿niejszym wieku, ró¿nych zawodów i z ró¿nych œrodowisk. Wiêkszoœæ to Polacy z ca³ego kraju, ale s¹ te¿ przedstawiciele Polonii i innych narodów. Ka¿dy dok³ada siê finansowo albo rzeczowo. Je¿d¿¹ ca³e rodziny. W tym roku 14letnia dziewczynka jecha³a na motorze w tat¹, a mama prowadzi³a bus z zaopatrzeniem. S¹ tacy, którzy kupili motocykl specjalnie na rajdy. Czasem planuj¹ to latami. Jedno jest pewne, to s¹ ludzie twardzi. ¯elazn¹ zasad¹ rajdów jest to, ¿e jedzie siê zawsze, bez wzglêdu na pogodê i okolicznoœci. Deszcz, grad, mróz nie maj¹ znaczenia. Warunki s¹ spartañskie, nocujemy zwykle pod namiotami, gdzie siê da. W tym roku rajd trwa³ 23 dni, a noclegów pod dachem mieliœmy piêæ. Gdzie byliœcie w tym roku? Jeszcze w Polsce odwiedziliœmy sanktuarium œw. Andrzeja Boboli w Strachocinie, a na Ukrainie Dytiatyn, Zadwórze, Hutê Pieniack¹ i oczywiœcie Lwów. Byliœmy na Wzgórzach Wuleckich, gdzie w czasie II wojny Niemcy wymordowali polskich profesorów, i na Cmentarzu Orl¹t, na którym rzeŸby polskich lwów wci¹¿ s¹ zabudowane deskami. Rok temu m³odzi polscy patrioci odpalili tam racê aby oddaæ czeœæ Orlêtom i omal nie trafili do wiêzienia. Byliœmy w Maækowcach, gdzie Polacy mieszkaj¹ nieprzerwanie od XVII wieku i pos³uguj¹ siê piêkn¹ polszczyzn¹. Na Ukrainie wci¹¿ istniej¹ wsie w ca³oœci zamieszka³e przez Polaków. Na Bia³orusi w Lidzie jest ich 40 tysiêcy. W tym roku pierwszy raz dotarliœmy do Starobielska. Tam praktycznie nie ma drogi, jechaliœmy 20 km/godz. O ka¿dej naszej trasie mo¿na opowiadaæ godzinami.

Katyñ.

przyje¿d¿aj¹ studentki z Ukrainy, które nie wiedz¹ o niczym. Wed³ug sowieckiej historii II wojna œwiatowa zaczê³a siê w 1941 roku. A przecie¿ na Krasach wci¹¿ ¿yj¹ naoczni œwiadkowie i potomkowie œwiadków nieludzkich zbrodni, jakie mia³y tam miejsce.

W 2010 roku byliœmy na miejscu katastrofy TU-154 pod Smoleñskiem. Chcieliœmy zawieŸæ do Polski trochê ziemi. Tu¿ pod powierzchni¹ le¿a³y ludzkie szcz¹tki. M. in. zawieŸliœmy tak¿e fragment szczêki. PóŸniej genetycy ustalili, ¿e nale¿a³a do genera³a B³asika. W tym samym czasie ówczesne „polskie” w³adze zapewnia³y o perfekcyjnym polsko-rosyjskim œledztwie. Jak jesteœcie przyjmowani na Kresach? Tego nie da siê opisaæ. Dla wielu Polaków jesteœmy po prostu Polsk¹. Oni zreszt¹ podkreœlaj¹, ¿e nie s¹ ¿adn¹ Poloni¹, tylko Polakami. Gdy przyje¿d¿amy ³zy radoœci lej¹ siê czêsto i u nich, i u nas. Niektórzy klêkaj¹, widz¹c polskie flagi na motocyklach. Czasem ca³uj¹ nas po rêkach. Pewien staruszek uca³owa³ motocykl. W wielu miejscach dzieñ naszego przyjazdu jest lokalnym œwiêtem. Mieszkañcy witaj¹ nas, goszcz¹, œpiewaj¹, przygotowuj¹ programy artystyczne. Czekaj¹ na nas ca³y rok. Oni zap³acili ogromn¹ cenê za zachowanie polskoœci. Trzeba pamiêtaæ, ¿e w czasach sowieckich powszechna by³a rusyfikacja, a za samo mówienie po polsku grozi³a wywózka na Syberiê. Z perspektywy Kresowian widaæ, ¿e nasze problemy w kraju s¹ œmieszne i sztuczne. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaki skarb mamy miêdzy Tatrami a Ba³tykiem. To Polacy z Kresów ucz¹ nas tego skarbu. Ucz¹ nas wartoœci, które tam wci¹¿ s¹ ¿ywe, a u nas stopniowo zanikaj¹, takie jak otwartoœæ, bezinteresownoœæ, uczynnoœæ, wiara, prawda. Stale ktoœ nam pomaga, np. naprawiæ motocykl, ca³kiem za darmo, poœwiêcaj¹c swój czas. Najhojniejsi s¹ najbiedniejsi. My odwdziêczamy siê jak mo¿emy. Organizujemy pomoc charytatywn¹, przywozimy prezenty dla dzieci, zw³aszcza z domów dziecka, dla których czêsto jesteœmy jedynym wzorcem ojca. ZawieŸli-

Barosz Gawron i rosyjska policja, w Smoleñsku.

œmy te¿ ponad dwadzieœcia pomników Jana Paw³a II, w tym jeden do Tobolska. Pomaga nam te¿ policja i lokalne s³u¿by. W 2015 roku specjalnie dla nas na 20 minut stworzono przejœcie graniczne miêdzy Bia³orusi¹ a Rosj¹. Wszêdzie jest bardzo bezpiecznie, choæ ca³y czas jesteœmy bacznie obserwowani, bo przecie¿ mamy wojskowy ceremonia³, szyk, oddzia³y i dowódców. Pomagaj¹ nam te¿ polskie s³u¿by konsularne. Jak tam siê ¿yje? Wci¹¿ panuje bieda. Na Bia³orusi ceny s¹ wy¿sze ni¿ Polsce, a zarobki rzêdu 800 z³. Na Ukrainie ceny s¹ podobne do polskich, ale zarobki jeszcze ni¿sze. Taksówkarz we Lwowie zarabia równowartoœæ 500 z³ miesiêcznie. Bia³oruœ jest niesamowicie czysta i uporz¹dkowana. Na Ukrainie rzeczywistoœæ wygl¹da znacznie gorzej. Pe³no jeszcze œladów komunizmu, prawie w ka¿dym mieœcie stoi jakiœ pomnik Lenina, niestety pojawiaj¹ siê te¿ nowe pomniki Bandery. Tamtejsze spo³eczeñstwa by³y kilkadziesi¹t lat indoktrynowane, ¿y³y w ci¹g³ym strachu, przesz³y g³ód i zbrodnie, nie znaj¹ swojej prawdziwej historii. Do toruñskiej uczelni

Msza na miejscu katastrofy 2010 w Smoleñsku.

Jak to mo¿liwe, ¿e przez tyle lat organizujecie tak trudne przedsiêwziêcie? Ono ma wymiar duchowy. Jest jakby pielgrzymk¹ do miejsc uœwiêconych polsk¹ krwi¹. Zawsze jedzie z nami kapelan, codziennie odprawiamy Mszê. JeŸdzimy w okresie wakacyjnym, a w kwietniu odbywa siê zlot motocyklowy na Jasnej Górze im. Ks. Zdzis³awa Peszkowskiego, kapelana Rodin Katyñskich, cudem ocalonego wiêŸnia obozu w Kozielsku. To on razem z Wiktorem Wêgrzynem by³ inicjatorem Rajdów Katyñskich, a potem przez lata by³ naszym przewodnikiem duchowym. Mamy te¿ orêdowników w niebie, nie tylko ks. Zdzis³awa, ale tak¿e ostatniego prezydenta na uchodŸctwie Ryszarda Kaczorowskiego i Kornela Morawieckiego, którzy wspierali nas za ¿ycia. Rajdy Katyñskie to Bo¿e dzie³o. Jesteœmy serdecznie witani przez mnichów prawos³awnych w Ostaszkowie, którzy swego czasu pojechali na Jasn¹ Górê przeprosiæ Naród Polski za zbrodnie komunizmu. Paulini podarowali im w prezencie obraz Matki Bo¿ej, na którym przed katastrof¹ smoleñsk¹ pojawi³y siê ³zy. Naszym celem jest wsparcie Polaków i ducha Polski na Kresach, na których przelano morze polskiej krwi. Tam ludzie ginêli za to, ¿ebyœmy my byli wolni. Naszym obowi¹zkiem jest pamiêtaæ, podtrzymywaæ i trwaæ. Ojczyzna jest tam, gdzie ziemia i groby. Dziêkujê za rozmowê. Czytelników Kuriera Plus bêdziemy informowaæ o przysz³orocznej trasie Rajdu Katyñskiego w USA.

Tibilisi, pomnik Lecha Kaczyñskiego.

Marek Gizmajer


Nr 142

Nowy Jork

26 paŸdziernika 2019

Pierwszy wywiad Józefa Becka dla prasy polskiej po klêsce wrzeœniowej

Minister spraw zagranicznych II Rzeczypospolitej, Józef Beck: „Jest jedna tylko rzecz w ¿yciu ludzi, narodów i pañstw, która jest bezcenna. T¹ rzecz¹ jest honor!”

P

ó³ roku po klêsce wrzeœniowej Polski na ³amach wydawanego w Nowym Jorku Nowego Œwiata ukaza³ siê 9 marca 1940 roku wywiad z by³ym polskim ministrem spraw zagranicznych, Józefem Beckiem, który w tym czasie internowany by³ w Rumunii. Autorem tego wywiadu by³ Artur Leonard Waldo – wybitny dziennikarz polonijny ze Stanów Zjednoczonych, którego wybuch wojny zasta³ w Polsce na stanowisku radcy do spraw polsko-amerykañskich, jako tzw. diplomatu special. We wrzeœniu 1939 roku wzi¹³ udzia³ w walkach przeciwko Niemcom, w czasie których zosta³ ranny. Po zakoñczeniu walk przedosta³ siê do Lwowa, gdzie pod okupacj¹ sowieck¹ przebywa do stycznia 1940 roku. Wykorzystuj¹c amerykañskie obywatelstwo i znajomoœæ jêzyka rosyjskiego, zdo³a³ uzyskaæ sowieckie wizy wyjazdowe dla ponad 200 obywateli amerykañskich, przewa¿nie pochodzenia polskiego, ¿ydowskiego i ukraiñskiego, zaskoczonych na ziemiach polskich przez wybuch woj-

J

ózef Beck by³ ministrem spraw zagranicznych od 2 listopada 1932. Pozosta³ na tym stanowisku a¿ do wybuchu II wojny œwiatowej. By³ zwolennikiem polityki równowagi w stosunkach Polski z dwoma s¹siadami: ZSRS i Niemcami. To dziêki jego zabiegom dosz³o w Moskwie do zawarcia uk³adu o nieagresji ze Zwi¹zkiem Radzieckim 25 lipca 1932. Nieca³e dwa lata póŸniej, 26 stycznia 1934 w Berlinie dosz³o do podpisania deklaracji o niestosowaniu przemocy z Niemcami. W obliczu narastaj¹cej groŸby wojny, Beck w kwietniu 1939 roku doprowadzi³ do zawarcia sojuszu z Wielk¹ Brytani¹. Dla Niemców by³ to pretekst, by wypowiedzieæ deklaracjê, podpisan¹ w 1934 roku. 28 kwietnia 1939 Hitler wyg³osi³ ny. 20 stycznia 1940 roku Waldo wywióz³ szczêœliwie tê grupê do Rumunii. Tam te¿ zdo³a³ ustaliæ miejsce internowania by³ego ministra Józefa Becka. By³o to górskie miasto Braszow, gdzie w najlepszym hotelu „Aro Palace” internowany by³ Beck z ¿on¹ i dwoma sekretarzami: Romanem Rogoyskim i Ludwikiem £ubieñ-

agresywne przemówienie, w którym powiadomi³ ca³y œwiat o uznaniu dokumentu sprzed 5 lat za nieobowi¹zuj¹cy. Hitler podtrzymywa³ ¿¹dania Niemiec w³¹czenia Gdañska do III Rzeszy i zbudowania eksterytorialnej autostrady przez polskie Pomorze do Prus Wschodnich. OdpowiedŸ Józefa Becka by³a stanowcza. 5 maja 1939 polski minister spraw zagranicznych wyg³osi³ w Sejmie przemówienie, które przesz³o do historii. „Pokój jest rzecz¹ cenn¹ i po¿¹dan¹. Nasza generacja, wprawiona w wojnach na pewno na okres pokoju zas³uguje, ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego œwiata ma swoj¹ cenê, wysok¹, ale wymiern¹. My w Polsce nie znamy pojêcia pokoju za wszelk¹ cenê!”

skim. Waldo pojecha³ tam i po usilnych naleganiach uzyska³ zgodê by³ego ministra na przeprowadzenie z nim wywiadu. Wywiad ten opublikowany z du¿ym opóŸnieniem w nowojorskim Nowym Œwiecie sta³ siê z miejsca du¿¹ sensacj¹, poniewa¿ milcz¹cy do tej pory Józef Beck (aby nowemu rz¹dowi w niczym nie zaszkodziæ

– jak sam to t³umaczy³) przerywa d³ugie milczenie i po raz pierwszy mówi! o Polsce i swej roli w okresie ostatnich tragicznych miesiêcy. Ze wzglêdu na ciê¿ar gatunkowy tego wywiadu i czas, w jakim zosta³ przeprowadzony, warto go dzisiaj przypomnieæ w ca³oœci, poniewa¿ jest to cenne Ÿród³o dla historyków drugiej wojny œwiatowej.


W rozmowie z Arturem Waldo Józef Beck po krótkim wstêpie o Polonii amerykañskiej stwierdzi³: „Nie chodzi tu ani o mnie, ani o moje osobiste znaczenie. Jest to dziœ sprawa narodowa, jak ni¹ dla mnie by³a zawsze. Polski nie stworzy³em ani ja, ani moi koledzy. Polska ju¿ by³a przed nami i bêdzie po nas. Nie mam zamiaru siê usprawiedliwiaæ lub kogokolwiek oskar¿aæ. Nowemu rz¹dowi [tzn. rz¹dowi gen. W³adys³awa Sikorskiego – przyp. T. L.] pomagaæ bêdê bez zastrze¿eñ, gdy¿ taki jest dziœ obowi¹zek ka¿dego Polaka”. – Chcia³bym coœ wiedzieæ o tym, jak powsta³ nowy rz¹d, gdy¿ wiadomoœci¹ radiow¹ we Lwowie o tym by³em naprawdê zaskoczony. – Nowy rz¹d polski powsta³ nie bez naszej wiedzy – w³aœciwie myœmy mu celowo u³atwili powstanie. Stan¹wszy w obliczu internowania, nie o sobie myœleliœmy, ani o naszym losie osobistym, ale o losie Rzeczypospolitej. Moglibyœmy byli znaleŸæ siê w takim po³o¿eniu, ¿e Polskê w przysz³oœci reprezentowa³by tylko Komitet Narodowy, nie mog¹cy stawaæ na równi z rz¹dami mocarstw œwiata, dlatego pierwszym posuniêciem rz¹du starego przed z³o¿eniem urzêdów by³o przelanie konstytucyjnej w³adzy prezydenta na kogoœ innego. Nowy prezydent móg³ utworzyæ nowy rz¹d. To sprawi³o, ¿e Polska nie znalaz³a siê w po³o¿eniu Czechos³owacji, czy innych pañstw nie posiadaj¹cych dziœ pañstwowej reprezentacji. W ten sposób uratowaliœmy ci¹g³oœæ istnienia Polski, która nadal posiada pe³n¹ suwerennoœæ, jak posiada³a Belgia podczas pierwszej wojny œwiatowej, choæ ca³e pañstwo znajdowa³o siê w rêkach nieprzyjacielskich. – Dlaczego rz¹d polski zosta³ internowany, skoro na przyk³ad rz¹d belgijski podczas poprzedniej wojny urzêdowa³ dalej za granic¹!? – Akcja ta nas zaskoczy³a i niezupe³nie da siê dziœ wyjaœniæ. Mogê tylko zaznaczyæ, ¿e przed wyjazdem na ziemiê rumuñsk¹ przyby³ do nas do Kut osobisty wys³annik króla Karola i zapewni³ nam wolny przejazd do Francji. Jednak¿e Niemcy zmusili Rumuniê do odst¹pienia od tego przyrzeczenia. W obliczu niebezpieczeñstwa wojny z Niemcami, w interesie w³asnego pañstwa – Rumunia uleg³a. – Czy Polska mog³a unikn¹æ wojny z Niemcami? – Wojny unikn¹æ mog³a, ale losu, jaki Polskê spotka³ – nie. Jak panu zapewne wiadomo, robi³em wszystko w mej mocy, a¿eby wojny unikn¹æ. Zasad¹ uchronienia pañstwa od wojny z s¹siadami, zw³aszcza jeœli s¹ silniejsi, jest utrzymanie jak najlepszych stosunków z s¹siadami. By³ czas, kiedy nasi s¹siedzi byli s³absi od nas. Wówczas szliœmy przeciwko nim, lecz pojmowaliœmy, ¿e zawsze oni s³abymi nie bêd¹. Przewiduj¹c ju¿ przed wielu laty to, co sta³o siê obecnie, zaproponowaliœmy aliantom uderzenie na wroga, gdy dopiero si³y swe zaczyna³ tworzyæ. Alianci s¹dzili, ¿e bez wojny da siê problem ten rozwik³aæ i Niemców w pochodzie ekspansyjnym powstrzymaæ. Nie wierzyliœmy w to i dziœ widzimy, ¿e s³usznoœæ by³a po stronie polskiej racji stanu. Niemcy czuj¹c s³aboœæ mocarstw poczynali sobie coraz œmielej. To samo dzia³o siê i po stronie sowieckiej. Polska by³a zmuszona zawrzeæ z niczym nie krêpowanymi s¹siadami przymierze. Przez szereg lat uwa¿ano mnie za prusofila, a przecie¿ by³a to jedyna forma dania Polsce czasu na przygotowanie siê do wojny, której ju¿ wtedy ³aknê³y Niemcy. Czy z wojn¹, czy bez – Hitler pragn¹³ odzyskaæ dla Niemiec ziemie stracone na rzecz Polski po wojnie œwiatowej. Od ¿¹dañ zwrócenia Gdañska i Pomorza ni-

gdy nie odstêpowa³. A œwiat nie widzia³ potrzeby bronienia Gdañska na rzecz Polski. Niemcy zaœ, otrzymawszy Gdañsk i autostradê przez Pomorze, mieli zamiar wprowadziæ do Polski swoje wojska i domagaæ siê ograniczenia polskich si³ zbrojnych. Czy na to zgodzilibyœmy siê? Chyba nie. I albo trzeba by by³o dalej ulegaæ, oddaj¹c skrawek po skrawku ziemi bez walki, albo walczyæ o wszystko-bez wzglêdu na wynik. Sama sprawa Gdañska by³a wielk¹ gr¹ dyplomatyczn¹. Trzeba by³o tê grê tak prowadziæ, a¿eby sprawa Gdañska sta³a siê nie kwesti¹ polsk¹, ale problemem Europy – a¿eby za prawa polskie w Gdañsku mogli siê biæ alianci, jak za sprawê w³asn¹. Ten punkt polska polityka zagraniczna osi¹gnê³a, doprowadziwszy do przymierza wojskowego z Angli¹ i Francj¹. Szczególnie z Anglikami œwiêci³a dyplomacja polska wielki sukces, poniewa¿ z nikim od czasu Napoleona Anglia nie zawar³a aliansu militarnego, dopiero z Polsk¹. Jest to ponadto wielk¹ zas³ug¹ Polski, ¿e umia³a opóŸniæ napad niemiecki a¿ do zawarcia przymierza z Angli¹. W tym wypadku gra z Gdañskiem by³a jeszcze bardziej celowa. Wynik jest taki w bilansie polskiej polityki zagranicznej, ¿e zapewni³ walkê najwiêkszych mocarstw œwiata o interesy polskie. Wszak te same pañstwa by³y sprzymierzeñcami Czechos³owacji, a jednak w jej obronie nikt orê¿a nie podniós³. Pierwsza za Polsk¹ stanê³a Anglia, œwie¿o zdobyty dyplomacj¹ polsk¹ sprzymierzeniec. W dwanaœcie godzin póŸniej wypowiedzia³a Niemcom wojnê nasza stara sojuszniczka – Francja. Dwa wielkie mocarstwa chwyci³y za broñ. Najwidoczniej byliœmy godni tego, by byæ jedynym narodem, w imieniu którego Anglia i Francja stanê³y do krwawej rozprawy. I jestem pewny, ¿e wytrwaj¹. Z ca³¹ determinacj¹ Anglia wchodzi w tê walkê a¿ do zwyciêstwa. Ale trzeba by³o nam stworzyæ podstawy do tego, a¿eby obce narody mog³y zdecydowaæ siê na wiêksze ofiary – mienia i ¿ycia. Bo czy¿ móg³by rz¹d Anglii nak³oniæ swego ¿o³nierza do walki, do przelewania drogiej mu krwi w³asnej, za le¿¹cy gdzieœ tam daleko kraj Europy, gdyby nie powsta³y rzeczywiste potrzeby, zbli¿aj¹ce interesy obu narodów? Jeszcze raz zapytam, czy chciano walczyæ w interesach Czechos³owacji przed przyjêciem niemieckiego wyzwania przez Polskê? Polska przyjê³a to wyzwanie w imiê interesów nie tylko swoich, ale i obcych. Dziœ korzystaj¹ na tym Czesi i Austriacy. I bardzo bêdê szczêœliwy, gdy obok wolnej Polski stanie wolna Czechos³owacja! Polska przyjê³a wyzwanie tak¿e w interesach Anglii i Francji – sta³a siê orêdowniczk¹ ogólnie zagro¿onych interesów i uciœnionych narodów. Dlatego dziœ nie wolno pomniejszaæ znaczenia Polski we wszechœwiecie. Polska do aliansu z aliantami wnios³a najwiêkszy kapita³, wnios³a najdalej id¹ce ofiary krwi i swego mienia. Polska uratowa³a traktowany brutalnie honor Europy! Ktoœ musia³ pierwszy stan¹æ do walki. Stanê³a Polska! Nie z woli jednostek, nie z woli mojej lub rz¹du, lecz z woli ca³ego narodu Polska chwyci³a za broñ. Marsza³ek Pi³sudski powiedzia³ raz do mnie, ¿e cierniow¹ drog¹ Polska iœæ bêdzie do wielkoœci. I idzie. To, co dziœ prze¿ywamy, to nie koniec Polski, to tylko fragment naszych dziejów, nasz nowy etap. Tego etapu wymaga od nas historia, która najsprawiedliwiej oceni wielkoœæ Polski w tych epokowych dniach. S¹ to dni nie lamentu, lecz wielkiego triumfu, który da wspania³e wyniki. Przez lat 20 budowaliœmy

w œwiecie godnoœæ Polski i dziœ umiemy znosiæ niewolê w obronie polskiego honoru. Przez lat 20 trzeba by³o wydzieraæ Polskê z jej inferiority complexu, w jakim po 125 latach siê znalaz³a i dziœ nie mo¿na Polski wt³aczaæ ponownie w otch³añ, spychaæ w dó³, robi¹c z niej dawnego kopciuszka na miêdzynarodowej arenie. Nie przegraliœmy wojny, rodacy; wojna jeszcze nie skoñczona! W wiekach poprzednich Prusacy kilkakrotnie byli w Pary¿u, a jednak Francja ci¹gle jest. Nie od dziœ datuje siê historia narodu polskiego. Niechaj nikt nie stara siê byæ Kolumbem i niech nie odkrywa nowej Polski. Polski na nowo budowaæ nie trzeba. Polska to ju¿ stara firma. My przychodzimy i odchodzimy, a Polska jest wieczna. Dzieje Polski nie zaczynaj¹ siê ani ode mnie, ani od kogo innego. Nie koñcz¹ siê te¿ na mnie, ani na nikim innym. Wiele Polska przesz³a i wielu ludzi ju¿ ni¹ rz¹dzi³o i jeszcze wiêcej rz¹dziæ bêdzie. Zgo³a nie twierdzê, ¿e nowy rz¹d beze mnie nie da sobie rady. Na rêce nowego rz¹du przes³a³em wszystkie posiadane przeze mnie dokumenty pañstwowe (pog³oska o ich skradzeniu mi by³a czczym k³amstwem) i jeœli nowy rz¹d potrafi Polsce s³u¿yæ lepiej, to daj mu Bo¿e. A Polacy niechaj nigdzie nie rozpaczaj¹. Niechaj w górê dumnie wznios¹ g³owy, boœmy ju¿ dokonali wiêcej ni¿ ktokolwiek w ca³ym œwiecie – uratowaliœmy honor Europy i nie daliœmy siê bezbronnie. Wolnoœæ zaœ, nagroda bohaterów, nied³ugo nam zaœwita. Tylko nie pomniejszaæ oskar¿eniami w³asnymi znaczenia narodu i nie podkopywaæ wiary w moc naszego ducha!” W dalszej czêœci wywiadu Józef Beck stwierdzi³, ¿e niezrozumia³e by³o dla niego postêpowanie Sowietów. „Na cztery dni przed wtargniêciem Armii Czerwonej w granice Polski, przez dwie godziny rozmawia³ ze mn¹ sowiecki ambasador w Krzemieñcu i zapewni³ o jak najdalej id¹cej pomocy dla Polski w wojnie z Niemcami. Da³ wtedy wizy dla cz³onków naszej misji handlowej, która te¿ zaraz wyjecha³a do Rosji celem zakupienia wiêkszej iloœci benzyny. Polski front siê koncentrowa³ i mia³a w³aœnie nast¹piæ walna rozprawa z Niemcami. Gdy w cztery dni póŸniej zjawi³y siê wojska sowieckie, oficerowie Armii Czerwonej sami mówili, ¿e przyszli nam pomagaæ. Dopiero póŸniej dowiedzia³em siê, ¿e w Moskwie mówiono w ko³ach rz¹dowych, ¿e zgodzono siê na wtargniêcie do Polski, gdy przez 10 dni rz¹d polski nie dawa³ o sobie znaku ¿ycia. A rozmowa z ambasadorem? Zrozumia³em wszystko póŸniej. Niemcy poœwiêci³y swe interesy w Finlandii, Estonii, £otwie i Litwie, sprzeda³y interesy w³asnego pañstwa celem pokonania polskiej armii. Napad³y na Polskê, gdy ta zaczê³a mobilizacjê – odk³adan¹ na wyraŸne i kategoryczne ¿yczenie aliantów – potem przekupi³y Rosjê i tylko tym sposobem pokona³y Niemcy Polskê. S¹ to straty tak ciê¿kie, ¿e sukces ten podkopa³ dalszy byt Niemiec. Straty Niemiec w wojnie z Polsk¹ by³y tak wielkie, ¿e na drug¹ podobn¹ ofensywê Niemcy ju¿ nie mog¹ sobie pozwoliæ. Jeœli nie bij¹ ani Francji, ani Anglii, to zas³uga Polski. Jeœli mocarstwa te przekona³y siê, ¿e do walki z Niemcami nie by³y gotowe i musz¹ siê zbroiæ – to zas³uga Polski. Jeœli œwiat uratowany zostanie przed zalewem nazizmu i komunizmu, to tak¿e zas³uga Polski, która wielki wrzód po bohaArtur Leonard Waldo. tersku przeciê³a

i leczy chor¹ Europê, daj¹c jej wreszcie pewnoœæ doczekania siê zdrowego jutra. Byliœmy narodem wielkim, jesteœmy nim, a bêdziemy jeszcze wiêkszym – tylko trzeba naprzód iœæ po mêsku, zgodnie z tradycj¹, jak¹ pozostawi³ nam najwiêkszy nasz wychowawca narodu, Marsza³ek Józef Pi³sudski”. Tymi s³owami Józef Beck zakoñczy³ swoj¹ wypowiedŸ dla Artura Waldy. Opublikowany wywiad z Józefem Beckiem wywo³a³ wielkie poruszenie wœród najwy¿szych polskich w³adz politycznych (co by³o zrozumia³e) i co ciekawe równie¿ wœród w³adz amerykañskich. Wywiad ten dementowa³ rozmaite plotki na temat by³ej polskiej elity w³adzy rozsiewane z niskich pobudek przez ekipê rz¹dow¹ gen. W³adys³awa Sikorskiego, sk³adaj¹c¹ siê g³ównie z ludzi przedwojennej opozycji i teraz bior¹cych odwet na tzw. senatorach. Rzeczowy wywiad, jaki Waldo przeprowadzi³ z Beckiem ukaza³ jakby „drug¹ stronê medalu”, tj. analizê sytuacji Polski przed wybuchem wojny i po jej rozpoczêciu, widzianej oczyma cz³owieka, który kierowa³ polityk¹ zagraniczn¹ naszego pañstwa. Jego ocena by³a ca³kowicie sprzeczna z g³oszonymi opiniami na temat przyczyn klêski wrzeœniowej. O wydŸwiêku wywiadu opublikowanego w Nowym Œwiecie œwiadczy fakt, ¿e publikacj¹ t¹ zainteresowa³ siê osobiœcie prezydent Stanów Zjednoczonych, Franklin Delano Roosevelt, który w nastêpstwie tej lektury i po uwzglêdnieniu innych czynników politycznych, wyrazi³ chêæ spotkania siê z Józefem Beckiem w Waszyngtonie. W tym celu poleci³ swoim dyplomatom w Bukareszcie podjêcie stosownych dzia³añ u w³adz rumuñskich, maj¹cych na celu umo¿liwienie wyjazdu Becka do Stanów Zjednoczonych. Starania te spotka³y siê ze zdecydowanym przeciwdzia³aniem nowych w³adz polskich, kierowanych przez gen. W³adys³awa Sikorskiego. W³adze te, równie¿ i w tym momencie, dopuœci³y siê niewybrednych ataków na Józefa Becka i Artura Waldo. Premier rz¹du polskiego gen. Sikorski 21 marca 1940 roku w rozmowie z dyplomat¹ amerykañskim w Pary¿u, Robertem D. Murphym stwierdzi, ¿e Józef Beck w Rumunii zachowuje siê skandalicznie wydaj¹c ogromne sumy pieniêdzy na rozliczne przyjemnoœci, a jego ¿ona ma przy sobie 562 miliony dolarów kieszonkowego (!). Natomiast radca ambasady RP w Bukareszcie Alfred Poniñski oœwiadczy³ pos³owi amerykañskiemu, Franklinowi Mott Guntherowi, ¿e dziennikarze, którzy og³osili w Nowym Œwiecie wywiad z Józefem Beckiem okazali siê... agentami niemieckimi (!). O tym wszystkim informowany by³ prezydent Roosevelt, który widz¹c wrogie stanowisko rz¹du RP w sprawie uwolnienia Józefa Becka, postanowi³ na razie wstrzymaæ dzia³ania w tym kierunku. Pomimo póŸniejszych wielokrotnych prób podejmowanych ponownie przez dyplomacjê amerykañsk¹, angielsk¹, a w koñcu i polsk¹, Józefowi Beckowi nie dane by³o wydostaæ siê z rumuñskiego internowania, które trwa³o prawie piêæ lat. Ostatnie chwile ¿ycia spêdzi³ w op³akanych warunkach we wsi Stanesti w okolicach Bukaresztu. Zmar³ 5 czerwca 1944 roku. Pochowany zosta³ na cmentarzu w Bukareszcie, sk¹d po 50 latach jego prochy wróci³y do wolnej Polski i spoczê³y na warszawskich Pow¹zkach. Teofil Lachowicz

FOT. NAC, POLES.ORG

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com, tel. (212) 358-0306, www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

12

GRUBE RYBY I PLOTKI

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

Jane Fonda wziê³a udzia³ w proteœcie klimatycznym. Zosta³a za to aresztowana.

Jane Fonda po raz kolejny zosta³a aresztowana! Plastykowe kajdanki za³o¿ono z przodu, bo ostatnim razem 81-letnia aktorka narzeka³a, ¿e trudno jej wsiadaæ do samochodu, kiedy ma skrêpowane rêce. W eleganckim czerwonym p³aszczu i zawadiacko przechylonym berecie, œliczna starsza pani bra³a udzia³ w proteœcie klimatycznym. W wywiadzie przyzna³a, ¿e do demonstracji w Waszyngtonie zainspirowa³a j¹ m³odziutka Greta Thunberg oraz „protesty uczniów na ca³ym œwiecie, którzy krzycz¹: odbieracie nam przysz³oœæ!”. Tak dalej byæ nie mo¿e - stwierdzi³a ikona amerykañskiego kina. I… wysz³a na ulicê. Jane Fonda urodzi³a siê w 1937 roku. Jej ojciec, wybitny aktor Henry Fond by³ rodzicem zdystansowanym i raczej nieczu³ym. Podobno – jak twierdzi jego biograf – jedynie krwisty befsztyk potrafi³ go naprawdê wzruszyæ. „Nie potrafiê okazywaæ uczuæ, chocia¿ wcale nie znaczy to, ¿e ich nie mam. Potrzebujê scenariusza nawet do tego, by powiedzieæ dziêkujê” – wyzna³ aktor. Matka aktorki pope³ni³a samobójstwo. Wiele lat po jej œmierci Jane dowie siê, ¿e by³a poni¿ana, molestowana i zdradzana przez mê¿a. „Wiêkszoœæ moich dziecinnych marzeñ koncentrowa³a siê wokó³ podstawowego problemu: bycia kochan¹” – gwiazda powie w jednym z wywiadów. Jako nastolatka Jane wyje¿d¿a do Pary¿a. Uczy siê malarstwa, wraca do Stanów w 1954 roku by zadebiutowaæ w teatrze. Wystêpuje w kilku filmach i spektaklach, ale bez wiêkszych sukcesów. Wraca do Europy. Wychodzi za m¹¿ za Rogera Vadima, który wczeœniej by³ mê¿em Brigitte Bardot i Catherine Deneuve. Gra w „Czy¿ nie dobija siê koni”. Dostaje nominacjê do Oscara, rodzi córkê. Po latach, w ksi¹¿ce wspomnieniowej, by³y m¹¿ napisze, ¿e by³a „surowa wobec siebie, ale wyrozumia³a wobec innych”, a sama Jane przyzna, ¿e przez lata cierpia³a na bulimiê, i przez co najmniej æwieræ wieku nie akceptowa³a swojego cia³a. „Od ma³ego s³ysza³am od ojca, ¿e jestem grubask¹”- wyzna. W latach 70. Jane Fonda anga¿uje siê politycznie. „Maszeruje na czele Indian, którzy chc¹ odzyskaæ swoj¹ ziemiê, któ-

r¹ zajmuje baza wojskowa Fort Lawson. Wszechw³adny szef FBI J. Edgar Hoover zak³ada jej teczkê, a jego ludzie s³uchaj¹ rozmów, czytaj¹ listy, towarzysz¹ w podró¿ach. Nagrywaj¹, gdy mówi do garstki s³uchaczy w mieszkaniu: „Ten totalitarny i rasistowski system stworzyliœmy my, obywatele tego kraju, i my tak¿e mo¿emy go zmieniæ. (...) Jeœli bêdziemy siedzieæ cicho, staniemy siê winni. (...) Czy naprawdê myœlicie, ¿e wystarczy powiedzieæ: jestem niewinny, bo nie zrobi³em nic z³ego? Nie, to ju¿ nie jest Los Angeles roku 1970. To jest Berlin roku 1936, a my wszyscy jesteœmy ¯ydami. Wiêzienia tego kraju s¹ pe³ne ludzi pokutuj¹cych nie za to, co zrobili, lecz za to, kim s¹” – czytamy. Fonda ci¹gle jest na wiecach i demonstracjach. Wyg³asza p³omienne przemówienia. Protestuje przeciw biedzie, nierównoœci, dyskryminacji i – oczywiœcie – wojnie w Wietnamie. Zawsze po stronie s³abszych. „Ju¿ po zdobyciu Oscara, w lipcu 1972 roku gwiazda przylatuje do Wietnamu. Wystêpuje w radiu, spotyka siê z amerykañskimi jeñcami, którzy mówi¹, ¿e Wietnamczycy traktuj¹ ich wspaniale, a¿ w koñcu pozwala siê sfotografowaæ na dzia³ku przeciwlotniczym w wietnamskim he³mie i spotyka z wicepremierem Nguyenem Duy Trinhem, któremu mówi, ¿e zaanga¿owanie narodu wietnamskiego w walkê o zwyciêstwo wywar³o na niej wielkie wra¿enie”- czytamy. Odt¹d zostaje nazywana „Hanoi Jane” i uznana za zdrajczyniê. Po dziœ dzieñ weterani wojny w Wietnamie zak³ócaj¹ jej publiczne wyst¹pienia. Choæ straci³a przychylnoœæ wielu amerykañskich fanów, zyska³a uczucie. Tom Hayden, którego tam pozna³a, by³ aktywist¹-marzycielem. Para by³a ze sob¹ przez prawie 20 lat. Jane Fonda wspiera³a ruch Solidarnoœæ i razem z mê¿em odwiedzi³a Polskê. Aktorka spotka³a siê wtedy z Lechem Wa³ês¹. Powiedzia³a o nim, ¿e jest …zabawnym cz³owiekiem. Wiêkszoœæ jednak kojarzy Jane Fondê z… gimnastyk¹. W latach 80. aktorka prowadzi kursy aerobiku. Nagrywa kasety, wydaje ksi¹¿ki i zarabia krocie. „Jedn¹ z przyczyn, dla których zaczê³am æwiczyæ, by³o to, ¿e aby mieæ si³ê do

dzia³ania, potrzebowa³am mieæ silne cia³o” – wyjaœnia dzisiaj gwiazda. Rezultaty widaæ go³ym okiem. Jane Fonda wygl¹da jak marzenie. Jej sekret to regularne æwiczenia, oœmiogodzinny sen i medytacja dwa razy dziennie. Kiedy Tom Hayden zostawi³ j¹ dla m³odszej, zwi¹za³a siê z za³o¿ycielem CNN Tedem Turnerem. Mia³a wtedy 51 lat. Jednak to ma³¿eñstwo te¿ nie przetrwa³o licznych zdrad ma³¿onka. „Przez wiêksz¹ czêœæ doros³ego ¿ycia mówi³am jêzykiem feminizmu, lecz rezygnowa³am z w³asnego g³osu, aby moje zwi¹zki mog³y przetrwaæ. Ale w trzecim akcie, za³o¿ywszy, ¿e bêdê ¿y³a jakieœ 90 lat, zamierzam stawiæ temu czo³o. To nie tylko moja historia, lecz tak¿e wielu kobiet.

Anja Rubik w separacji z... Nowym Jorkiem.

Niech to bêdzie spo³eczne przes³anie dla dziewcz¹t, ale równie¿ dla ch³opców. Nie musicie ¿yæ w ten sposób! Stawiajcie opór!” – napisa³a w swojej autobiografii. Jane Fonda nie ustaje w walce. * „Ostatnio przechodzê z Nowym Jorkiem trudny okres” – wyzna³a Anja Rubik. „Nowy Jork siê zmieni³, ja siê zmieni³am, jestem w innym momencie ¿ycia... Je¿d¿ê tam, pracujê, robiê to, co muszê, odwiedzam przyjació³ i… od razu chcê wracaæ, chcê uciekaæ. W tej chwili Nowy Jork mnie nie ci¹gnie. Jak gdzieœ wychodzê, spotykam ró¿nych ludzi, jestem na jakiejœ kolacji, jakimœ evencie, mam wra¿enie, ¿e by³am w tej samej sytuacji piêæ lat temu, dziesiêæ lat temu. W Nowym Jorku ludzie maj¹ bardzo du¿e ambicje i to jest fajne, ale wszystko jest takie samo” – stwierdzi³a modelka, która przeprowadzi³a siê do amerykañskiej metropolii maj¹c 18 lat. „Nie wiem, mo¿e zakocham siê w Nowym Jorku ponownie. W tej chwili jesteœmy w separacji. Mo¿emy do siebie wróciæ, mo¿emy zerwaæ. Jestem w momencie, kiedy nie za bardzo wiem, gdzie mieszkam. Ostatnio du¿o czasu spêdzam w Pary¿u, bo tam pracujê i w Warszawie, bo tutaj mam ró¿ne projekty i swoj¹ europejsk¹ bazê. Oczywiœcie jest jeszcze Majorka, ale troszeczkê na odludziu, tam najlepiej odpoczywam” – podsumowa³a. Gwiazda modelingu, podobnie jak wspomniana wczeœniej Jane Fonda, coraz mocniej anga¿uje siê w politykê. Ostatnio Rubik wziê³a udzia³ w proteœcie o nazwie „Jesieñ Œredniowiecza”, gdzie protestowa³a przeciwko ustawie, która - wed³ug przeciwników obecnej w³adzy - ograniczy lub nawet uniemo¿liwi edukacjê seksualn¹. W zesz³ym roku autorka wyda³a ksi¹¿kê edukacyjn¹ dla m³odzie¿y i by³a inicjatork¹ kampanii spo³ecznej #sexedpl, na potrzeby której przeprowadzi³a rozmowy z kilkunastoma ekspertkami i ekspertami na tematy, które w polskim spo³eczeñstwie nadal uznawane s¹ za tabu. Dzisiaj modelka walczy o to, by edukacja seksualna wróci³a do szkó³. m


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

www.kurierplus.com

13

Stany wewnêtrzne

Weronika Kwiatkowska

Cape Cod czêœæ I Ruszamy w drogê o zmroku. W dzieñ zapchane têtnice autostrad tworz¹ kilometrowe zakrzepy. Noc¹ ruch jest p³ynny. W miejscach s³abo oœwietlonych trzeba byæ bardziej uwa¿nym. I kiedy na dwieœcie piêædziesi¹tym kilometrze nagle zrywa siê ulewa. A monstrualne amerykañskie ciê¿arówki, przypominaj¹ce pêdz¹ce œwietliste komety, wyprzedzaj¹ z prawej. Za ka¿dym razem mam wra¿enie, ¿e zahacz¹ ogonem o nasz mikry pojazd. Odwracam g³owê by nie widzieæ nieuniknionej katastrofy. Która jakimœ niewyobra¿alnym i rozumowo nieobjêtym cudem, nigdy - szczêœliwienie nadchodzi. A potem wje¿d¿amy w ciemnoœæ. W krête uliczki sennych miasteczek. S³on¹ m¿awkê. Zgas³e latarnie. Czuæ za plecami œcianê lasu. I wodê napieraj¹c¹ z ka¿dej strony. Ju¿ blisko. Wyjmujesz kluczyk ze stacyjki i nagle robi siê tak cicho, ¿e przez u³amek sekundy siedzimy nieruchomo. A potem wchodzimy w noc. Bierzemy pierwszy haust zimnego powietrza. Ma inn¹ fakturê i zapach. Chrzêst muszelek, którymi wysypany jest podjazd, brzmi jak fanfary na nasz¹ czeœæ. Kiedy otwieram drzwi s³yszê w oddali jêk kojota.

Dom jest oswojony. Przyjazny. Pe³en kwiatów. Miêkkich tkanin i szlachetnych materia³ów. Zawieszam klucze w drewnianej skrzynce. Witam siê z imbrykiem czule g³adz¹c jego niebiesk¹ szyjê. Siêgam na pó³kê po ulubion¹ herbatê. Czytam wskazówki zostawione przez w³aœcicieli. Niezmiennie wzruszona, ¿e dziel¹ siê tym miejscem z nami. ¯e s¹ tak bezinteresownie wielkoduszni. Bo przecie¿ nie mo¿emy zaoferowaæ nic w zamian. Na stoliku w pokoju mapy, przewodniki, reklamy sezonowych atrakcji. W sypialni bukiet ró¿ zerwanych rano w ogrodzie. A w zamra¿alniku wyborne lody, którymi objadaliœmy siê latem. Zapas na d³ugie miesi¹ce, podczas których w oknie zaprzyjaŸnionego zak³adu bêdzie wisia³ szyld: CLOSED. See you in Spring. Dzieñ przed wyjazdem ktoœ wy³¹czy³ ogrzewanie. Pstryk i lato zgas³o. Nag³e za³amanie pogody. Temperatura spada o dwadzieœcia stopni. W prognozie deszcz. Przesypiamy d¿d¿ysty poranek. Wreszcie wygrzebujemy siê z kokonu poœcieli. Trochê pada. I mocno wieje. Na farmie ¿urawiny nie ma ¿ywej duszy. Oprócz buszuj¹cej w ostêpach maciory, konia skubi¹cego trawê i dorodnych gêsi. ¯eby zobaczyæ brodz¹cych po pas w czerwonych owocach farmerów trzeba zarezerwowaæ bilety z wyprzedzeniem. Mê¿czyzna, z którym rozmawiam przez telefon, mówi, ¿e ma jeszcze dwa miejsca na œrodê rano. To za szeœæ dni. Powinniœmy byæ ju¿ w drodze do Nowego Jorku. Ale mo¿e zostaniemy d³u¿ej. Zapisuje dane i prosi, by zadzwoniæ, jeœli zmienimy

zdanie. Jedziemy z powrotem. Gdzieœ w za³amaniu horyzontu wychyna niebieskie. Wygl¹da na to, ¿e wiatr rozgoni³ ciemne sk³êbione zas³ony. Ale trudno stan¹æ na raz, ze s³oñcem twarz¹ w twarz. Bo wiatr jest tak silny, ¿e mimo we³nianej czapki, dwumetrowego szala podci¹gniêtego pod nos, okularów i kaptura p³aszcza, trzêsê siê z zimna. Za to widoki spektakularne. £awice chmur. Dzikie fale. I mê¿czyzna który z desk¹ pod pach¹ i latawcem wchodzi do wody. Ma bose stopy. I na oko jakieœ siedemdziesi¹t lat. Odpala kite i z wielk¹ gracj¹ wskakuje na deskê. W kilka sekund jest ju¿ daleko od brzegu. Nieustraszony. Piêkny. Na parkingu przy pla¿y kilka samochodów. Ale kierowcy nie wysiadaj¹ z aut. Jest pora lunchu. Kobieta je kanapkê. I gapi siê przez szybê na ocean. Postanawiamy pojechaæ do Eastham. Licz¹c, ¿e spacer wœród mokrade³ przez pola i zagajniki, bêdzie przyjemniejszy ni¿ na nieos³oniêtej pla¿y. Kiedy docieramy na miejsce, sytuacja siê powtarza. Starsi ludzie siedz¹ w samochodach i kontempluj¹ pejza¿. To, zdaje siê, lokalny sposób na obcowanie z natur¹ w niedogodnych warunkach atmosferycznych. Trochê jak w kinie. Dla zmotoryzowanych. My jesteœmy na g³odzie. Mamy zapas ciep³ych ubrañ i determinacjê. By zobaczyæ czaplê w locie. Wy³uskaæ spod mchu i igliwia kapelusz prawdziwka. Wzruszyæ siê listkiem dr¿¹cym na wietrze. Horyzontem nieobjêtym. Stoczyæ siê w naturê nie-

ujarzmion¹. Walcz¹c z wiatrem, deszczem i b³otem. Turyœci niez³omni. Œwiata jest za du¿o. Nale¿a³oby go raczej zmniejszyæ, a nie poszerzaæ, powiêkszaæ. Nale¿a³oby go znowu zatrzasn¹æ w ma³ej puszce, w przenoœnym panoptikum, i pozwoliæ nam zagl¹daæ tam tylko w soboty po po³udniu, gdy codzienne prace zosta³y ju¿ wykonane, gdy czysta bielizna ju¿ przygotowana, a koszule pr꿹 siê na oparciach krzese³, gdy wyszorowano pod³ogi, a na parapecie studzi siê dro¿d¿owy placek z kruszonk¹. Zagl¹daæ doñ przez dziurkê, jak do fotoplastykonu, dziwiæ siê jego ka¿demu szczegó³owi. Niestety jest ju¿ chyba za póŸno. Zdaje siê, ¿e nie pozostaje nic innego, jak nauczyæ siê bez koñca wybieraæ.* Wiêc wybieramy. Kolejne miejsca. Drogi. Id¹c czyimœ tropem. Albo znajduj¹c w³asne. Sekretne przejœcia. Skróty. Kiedy docieramy do latarni w Truro s³oñce jest nisko i rude trawy k³ad¹ siê na wietrze, przypominaj¹c kocie futro czesane ostrym grzebieniem. Rozgrzani meksykañsk¹ czekolad¹, któr¹ wypiliœmy w pobliskiej kawiarence, ch³oniemy ckliwy landszaft. Otwieram usta, ale nie dobywa siê z nich ¿aden dŸwiêk. Jestem jak puste naczynie. Dopiero wype³niê siê œwiat³em. Mru¿ê oczy. I rozpoczynam transfuzjê. Ci¹g dalszy nast¹pi. * Olga Tokarczuk, Bieguni.

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

Ulubione strofy

Jesiennie... Jesienne niebo - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Mimozami zwiêd³oœæ przypomina nieœmiertelnik ¿ó³ty - paŸdziernik. To ty, to ty moja jedyna, przychodzi³aœ wieczorem do cukierni.

Jesienne niebo s³odkie, pe³ne ³aski spowite w szal kaukaski, przez drzew bezlistnych rozszczepione pêdzle przeci¹ga ró¿ow¹ frêdzlê.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny, w parku p³aka³em szeptanymi s³owy. M³odzik z chmurek przeœwitywa³ jesienny, od mimozy z³otej - majowy.

I ku nadziei mej podchodzi z bliska, s³odycz¹ mnie uœciskaj i na têsknocie mej opiera d³onie – pachn¹ ostatnie lewkonie.

Ach, czu³ymi, przemi³ymi snami zasypia³em z nim gasn¹cym o poranku. W snach dawnymi bawi¹c siê wiosnami, jak t¹ z³ot¹, jak t¹ wonn¹ wi¹zank¹.

Nokturn - Jan Lechoñ

Jesieñ - Konstanty Ildefons Ga³czyñski

Có¿ ja jestem? Liœæ tylko, liœæ, co z drzewa leci, com czyni³ - wszystko by³o pisane na wodzie. Liœæ jestem, co spad³ z drzewa w dalekim ogrodzie, wiatr niesie go alej¹, w której ksiê¿yc œwieci.

Wspomnienie - Julian Tuwim

Jab³ka œwiec¹ na drzewach jak wêgle w popiele, wiatrak pêka ze œmiechu i powietrze miele. Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne, z ró¿owymi ¿¹dzami mê¿n¹ wiod¹ wojnê.

Jednego pragnê dzisiaj: was, zimne powiewy! Wiêc nieœ mnie, wietrze ch³odny, nie pytaj¹c po co. Pomiêdzy stare œcie¿ki, zapomniane krzewy, które wszystkie rozpoznam i odnajdê noc¹.

Mimozami jesieñ siê zaczyna, z³otawa, krucha i mi³a, To ty, to ty jesteœ ta dziewczyna, która do mnie na ulicê wychodzi³a.

Ju¿ kasztan siê osypa³ i och³od³y ranki, o m³ody przyjacielu, poszukaj kochanki. Z ma³ym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem, która by w³osy twoje czesa³a nad ranem.

W ostatniej woni lata, w powiewie jesieni, niech padnê pod strzaskany ganek kolumnowy. By ujrzeæ te, com widzia³, podniesione g³owy, wœród teraz pochylonych, zamyœlonych cieni.

Od twoich listów pachnia³o w sieni, gdym wraca³ zdyszany ze szko³y, a po ulicach w lekkiej jesieni fruwa³y za mn¹ jasne anio³y.

Z któr¹ byœ po œniadaniu czyta³ Mickiewicza, niech bêdzie silna w rêku, a piêkna z oblicza. Jak jesieñ zamyœlona, jak Jesieñ œmiertelna, i jako jab³ka owe cierpka i weselna.

Uciszaj, srebrna nocy, ca³¹ ziemiê œpiewn¹! A ja padnê na trawê wilgotn¹ od rosy, lub bêdê muska³ cicho niegdyœ z³ote w³osy, których dziœ ju¿ koloru nie pozna³bym pewno.

Jesienne niebo s³odkie, pe³ne ³aski, zwija swój szal kaukaski a odrzuciwszy go, staje bez ruchu z cekinem z³otym w uchu.

m


14

KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

www.kurierplus.com

W krainie Czyngis-Chana Pod koniec XII wieku œredniowieczna Europa by³a u szczytu potêgi. Po drugiej stronie globu by³y potê¿ne Chiny. Pomiêdzy strefami wp³ywów obu cywilizacji znajdowa³y siê rozleg³e stepy œrodkowej Azji, zwane dziœ Mongoli¹. Na pocz¹tku XIII wieku z mongolskich stepów wychynêli siê twardzi wojownicy, którzy pod rozkazami bezwzglêdnych wodzów, jak Czyngis-Chan, ruszyli na podbój œwiata. Niepokonane, bezwzglêdne hordy, wykorzystuj¹c si³ê i przemoc, budowa³y imperium, które u szczytu swej potêgi rozci¹ga³o siê na ponad szeœciu tysi¹cach kilometrów. Od wybrze¿y Pacyfiku na wschodzie, po brzegi Dunaju na zachodzie. W czasie ostatnich wakacji Nowojorski Klub Podró¿nika wyruszy³ na „podbój” mongolskiego „imperium”. Przez Petersburg, Moskwê, Syberiê, kolej¹ transsyberyjsk¹ dotarliœmy wczesnym rankiem do stolicy Mongolii U³an Bator. I tak, prawie z marszu, udaliœmy siê na jedno z najwy¿szych wzgórz w stolicy, Zaisan Monument Hill, sk¹d rozci¹ga siê malownicza panorama stolicy. Stoj¹cy tam pomnik przedstawia sceny przyjaŸni radziecko – mongolskiej. Zosta³ wzniesiony ku pamiêci poleg³ych w czasie II wojny œwiatowej. Mozaiki przedstawiaj¹ miêdzy innymi: radzieckie wsparcie dla deklaracji niepodleg³oœci Mongolii w roku 1921 i zwyciêstwo nad hitlerowskimi Niemcami. U podnó¿a wzgórza jest pomnik z rosyjskim czo³giem, który w roku 1945 bra³ udzia³ w zdobywaniu Berlina. „PrzyjaŸñ” radziecko-mongolska zdominowa³a, ca³¹ Mongoliê i jej ¿ycie publiczne. Pozosta³oœci¹ po tej przyjaŸni jest alfabet rosyjski w jêzyku mongolskim. Ale wraz z os³abieniem tej przyjaŸni alfabet rosyjski by³ wypierany przez alfabet mongolski. Zreszt¹ w ka¿dej dziedzinie Mongolia wraca do swoich korzeni. Przyk³a-

dem tego s¹ coraz liczniejsze i wszechobecne pomniki Czyngis-Chana, który jawi siê jako najwiêkszy bohater Mongolii. Zagadn¹³em mongolskiego przewodnika o Czyngis-Chana, którego zapamiêta³em z nauki historii jako okrutnego najeŸdŸcê. Jednak szybko zrezygnowa³em z dalszej dyskusji – pokona³a mnie ¿arliwoœæ i œwiête przekonanie co do s³usznoœci swoich przekonañ przewodnika broni¹cego nieskazitelnoœci najwiêkszego bohatera narodowego Mongo³ów. Pojechaliœmy tak¿e do Tsonjin Boldog, gdzie jest 30 metrowy pomnik Czyngis-Chana. Poinformowano nas z dum¹, ¿e jest to najwiêkszy na œwiecie monument przedstawiaj¹cy postaæ jeŸdŸca. Budowê kolosa ukoñczono w roku 2008. Do jego konstrukcji u¿yto oko-

³o 250 ton stali. Na g³owie konia zlokalizowany jest taras widokowy. Pomnik postawiono w miejscu, gdzie wed³ug przekazów w³adca mia³ znaleŸæ legendarny z³oty

bat. Sam pomnik, jak i ca³e otoczenie robi niesamowite wra¿enie. Najbardziej jednak mo¿na posmakowaæ Mongolii, bior¹c udzia³ w ¿yciu codziennym jej mieszkañców, które pod pewnymi wzglêdami siêga swymi korzeniami czasów najwiêkszej œwietnoœci kraju. Odwiedzaliœmy klasztory buddyjskie, które w czasach komuny zosta³y w wiêkszoœci zburzone. Dziœ powoli s¹ odbudowywane i zaczynaj¹ na nowo têtniæ ¿yciem. Przepiêkne œwi¹tynie zachwycaj¹ specywicz¹ urod¹ i intryguj¹ duchowoœci¹. Rozbrzmiewa w nich œpiew mnichów. Byliœmy œwiadkami kilku œlubów. Stroje m³odych par i zaproszonych goœci by³y bardzo zró¿nicowane. Od wspó³czesnych ubrañ, po piêkne, kunsztowne tradycyjne stroje. S³uchaliœmy ludowych zespo³ów. Mimo odmiennoœci brzmienia, mongolska muzyka okaza³a siê mi³a dla ucha. Zapraszani przez tubylców zasiadaliœmy w jurtach, aby posmakowaæ kumysu i miejscowych serów, w tym tak¿e robionych z kobylego mleka. Dosiadaliœmy mongolskich, ma³ych koników, na których waleczni Mongo³owie zawojowali pó³ œwiata. Robiliœmy sobie zdjêcia z soko³ami, które przez Mongo³ów u¿ywane s¹ do polowañ. Siadaj¹c przy suto zastawionych stolach delektowaliœmy siê przepysznymi potrawami mongolskimi. Jedliœmy miejscowe owoce i warzywa, które nie s¹ tak piêkne jak te w Nowym Jorku, ale za to o ca³e niebo smaczniejsze i zdrowsze. Mongolia zachwyci³a nas wszystkich swoim piêknem i egzotyk¹. Ciekawy kraj i ciekawi ludzie. Warto tam pojechaæ. A gdy ju¿ mowa o wyjazdach chcê ju¿ dziœ zaprosiæ na przysz³oroczn¹ wyprawê naszego klubu do Brazylii, Argentyny, Urugwaju, Paragwaju, Chile na i Wyspy Wielkanocne. Szczegó³y na www. nytravelclub. com. pl. Ks. Ryszard Koper


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

El¿bieta Baumgartner radzi

Sk¹d wzi¹æ pieni¹dze w potrzebie Rodzina i przyjaciele bywaj¹ finansow¹ podpor¹ w trudnej sytuacji, ale nie zawsze. W razie wypadku pomaga posiadanie stosownego ubezpieczenia, ale wyp³ata odszkodowania zajmuje sporo czasu. Oto kilka prostych wskazówek, jak zdobyæ gotówkê w potrzebie oraz przestrogi, jak unikn¹æ k³opotów czy nadmiernych podatków. Kredyt Osoby z dobr¹ histori¹ kredytow¹ bez problemu uzyskaj¹ po¿yczkê od banku albo finansowanie zakupu od sklepu czy us³ugodawcy. Karta kredytowa jest najdogodniejszym instrumentem, który pomaga wyg³adziæ finansowe wyboje. Normalnie jest ona œrodkiem p³atnoœci, ale w razie potrzeby mo¿na dokonaæ na ni¹ zakupów i stopniowo sp³acaæ nale¿noœæ na procent, który waha siê w zale¿noœci od twojej historii kredytowej. A¿eby zwi¹zaæ koniec z koñcem, poproœ swój bank o podwy¿szenie limitu na karcie. Linia kredytu w banku. Je¿eli twoja wierzytelnoœæ jest ci¹gle dobra, poproœ twój bank o liniê kredytu. Bêdziesz wtedy móg³ wybraæ gotówkê lub wystawiaæ czeki na kredyt. Zapomnij o tym, je¿eli ju¿ zalegasz z p³atnoœciami i masz popsut¹ historiê kredytow¹. Zakupy na raty. Wiele sklepów udziela sprzeda¿y ratalnej (financing), szczególnie je¿eli kupujesz drogi sprzêt. Du¿e sklepy sieciowe od rêki dadz¹ klientowi o dobrej wierzytelnoœci swoje w³asne karty kredytowe z limitem paru tysiêcy dolarów. Ka¿dy dealer samochodowy chêtnie za³atwi ci sp³atê rataln¹ auta. Wniosek: Banki chêtnie udzielaj¹ kart kredytowych i po¿yczek, sklepy chêtnie finansuj¹ zakupy, bo na tym zarabiaj¹. Ale warunkiem uzyskania kredytu jest posiadanie dobrej historii kredytowej. Dlatego warto o ni¹ zatroszczyæ siê zawczasu. Po¿yczki pod zastaw Naj³atwiej jest uzyskaæ gotówkê komuœ, kto ma maj¹tek: lokaty bankowe, dom, papiery wartoœciowe u maklera czy znaczn¹ polisê ubezpieczeniow¹ whole life.

Po¿yczka z banku pod zastaw oszczêdnoœci mo¿e mieæ sens w przypadku posiadania certyfikatu depozytowego (konta terminowego), którego z³amanie mo¿e kosztowaæ wiêcej ni¿ zaci¹gniêcie krótkotrwa³ej po¿yczki (w przeciwnym razie ktoœ mo¿e spytaæ, po co po¿yczaæ, je¿eli mamy oszczêdnoœci). Po¿yczka pod zastaw domu (home equity loan). Je¿eli d³ugi uros³y do du¿ej kwoty, mo¿na im zaradziæ po¿yczaj¹c pod zastaw wartoœci domu. Otrzymasz po¿yczkê w jednej kwocie na ustalony czas i procent. Zalet¹ jest fakt, ¿e oprocentowanie jest ni¿sze ni¿ po¿yczek osobistych czy kart kredytowych oraz stanowi odpis podatkowy. Wad¹ s¹ znaczne koszty zaci¹gniêcia po¿yczki, czasami podobne do closingu. Gdy otrzymasz pieni¹dze, nie mo¿esz po¿yczyæ wiêcej z tego Ÿród³a. Linia kredytu pod zastaw domu (home equity line of credit, w skrócie HELOC) mo¿e byæ lepszym rozwi¹zaniem. HELOC dzia³a jak karta kredytowa: masz zatwierdzony limit kredytu i korzystasz z niego w razie potrzeby. Kredyt jest obrotowy: sp³acasz raty, a jednoczeœnie mo¿esz po¿yczaæ wiêcej. Oprocentowanie HELOC jest zmienne, stosunkowo niskie, a procenty stanowi¹ odpis podatkowy. Po¿yczka pod zastaw polisy ubezpieczeniowej whole life. Je¿eli masz polisê na ¿ycie whole life lub pokrewn¹, na której gromadz¹ siê pieni¹dze (cash value), to mo¿esz po¿yczyæ do 95 procent wartoœci swego konta. Je¿eli umrzesz przed zwrotem po¿yczki, d³ug z odsetkami pomniejszy wysokoœæ odszkodowania. Po¿yczka pod zastaw polisy ubezpieczeniowej ma swoje pu³apki. Niektóre firmy ubezpieczeniowe zezwalaj¹ na po¿yczki na pozornie dogodny procent, ale rzeczywisty koszt kredytu jest znacznie wy¿szy, bowiem wi¹¿e siê ze wstrzymaniem wyp³aty dywidend na czas po¿yczki. Ponadto niesp³acona po¿yczka mo¿e unicestwiæ polisê. Je¿eli wysokoœæ po¿yczki i zaleg³ych odsetek przekroczy cash value, polisa zostaje anulowana. Po¿yczka od maklera (margin loan) jest opcj¹ dla osób, które maj¹ fundusze powiernicze, akcje, obligacje w domu maklerskim, takim jak Charles Schwab, Fidelity i wielu innych (brokerage account). Po¿yczka maklerska jest pod zastaw wartoœci posiadanego konta. Po¿yczyæ mo¿na do 50 proc. wartoœci posiadanych papierów wartoœciowych i pieni¹dze wydaæ w dowolny sposób, a zwróciæ w dowolnej chwili. Dlaczego nie sprzedaæ raczej posiadanych akcji czy obligacji? Jest kilka powodów: pora mo¿e byæ niekorzyst-

15

Emilia’s Agency 576 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675, 718-609-0222, Fax: 718-609-0555

LOTERIA WIZOWA DV-2021 do 5 listopada, 2019 (do 12 w po³udnie) ZNI¯KI DLA UCZESTNIKÓW Z LAT UBIEG£YCH

3 ROZLICZENIA PODATKOWE 3 NUMER PODATNIKA - ITIN - z potwierdzeniem autentycznoœci kopii paszportu 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Agencja otwarta od poniedzia³ku do soboty. na (spad³y na wartoœci), albo akcje zwy¿kuj¹ i przewidujesz, ¿e dalej utrzymaj¹ ten trend. Ponadto, po zyskownej sprzeda¿y papierów wartoœciowych przyjdzie ci zap³aciæ podatek kapita³owy. Zwa¿ywszy powy¿sze, kilka procent w skali rocznej za margin loan nie jest wysok¹ cen¹ za szybki dostêp do gotówki. Dostêp do pieniêdzy emerytalnych Gdy szybko potrzebujesz gotówki, pomocne mo¿e byæ twoje konto emerytalne. Ale zanim cokolwiek zrobisz, zapoznaj siê z przepisami, ¿eby nie pope³niæ b³êdu. Konto IRA. Od wyp³at z kont emerytalnych trzeba zap³aciæ podatek dochodowy i 10 proc. kary, je¿eli nie ukoñczy³eœ 59.5 roku. Podatki dochodowe mog¹ nie byæ wysokie, je¿eli w danym roku z powodu bezrobocia mia³eœ niski dochód. Wiêcej w artykule „Jak wybraæ pieni¹dze z IRA bez kary” w witrynie www.PoradnikSukces.com. Konto Roth IRA. Z konta Roth IRA swoje depozyty mo¿na zawsze wyp³aciæ bez podatków i bez kary. Przepisy dotycz¹ce wyp³aconych zysków s¹ nieco bardziej skomplikowane, ale krótko mówi¹c, po up³ywie piêciu lat od za³o¿enia konta masz do nich te¿ bezpodatkowy dostêp.

Dostêp do IRA na 60 dni. Mo¿esz wyp³aciæ œrodki z konta IRA bez kary i zobowi¹zañ podatkowych, je¿eli zwrócisz je przed up³ywem 60 dni. Pu³apka: Bank czy inna firma finansowa potr¹ci 20 proc. od wybieranej przez ciebie kwoty i poœle j¹ do skarbu pañstwa, jako zaliczkê podatkow¹. Gdy za dwa miesi¹ce zwrócisz pieni¹dze, bêdziesz musia³ dop³aciæ owe 20 proc. z w³asnej kieszeni, w przeciwnym razie ubytek poczytany bêdzie, jako przedwczesne wycofanie pieniêdzy (early withdrawal) i przyjdzie ci p³aciæ o niego podatki dochodowe i karê. Po¿yczka z programu 401 (k). Wiêkszoœæ programów 401 (k) i niektóre Keogh pozwalaj¹ na zaci¹gniêcie po¿yczki w razie trudnej sytuacji losowej (hardship), za któr¹ uwa¿a siê piln¹ koniecznoœæ op³acenia medycznych rachunków, czesnego w szkole i p³atnoœci hipotecznych w celu unikniêcia utraty domu. Przepisy s¹ tu bardzo œcis³e i mog¹ siê ró¿niæ w poszczególnych programach. Zalet¹ po¿yczki z programu 401 (k) jest to, ¿e odsetki od po¿yczki sp³acasz sam sobie. Przepisy reguluj¹ce konta emerytalne bywaj¹ skomplikowane. Wiêcej przeczytasz w ksi¹¿ce pt. Amerykañskie emerytury. m

Nie ubiegaj siê o emeryturê zanim nie poznasz przepisów i pu³apek

Labirynt podwójnych emerytur wyjaœniaj¹ unikalne ksi¹¿ki El¿biety Baumgartner „Emerytura polska i amerykañska” – ich ³¹czenie i skutki Umowy o zabezpieczeniu spo³ecznym. $35 + $5 „WEP: Jak walczyæ z redukcj¹ Social Security dla Polaków”. Unikalne informacje. Cena $30 + $5. „Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”. Dowiedz siê, jak maksymalizowaæ œwiadczenia swoje i rodziny. $35 +$5. Równie¿: „Powrót do Polski” ($30), „Emerytura reemigranta w Polsce” ($35), „Obywatelstwo z przeszkodami” ($35)+po $5. Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2019 i dostêpne w ksiêgarni Polonia, 882 Manhattan Ave., Greenpoint, albo bezpoœrednio od wydawcy: Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. 1-718-2243492, www.PoradnikSukces.com, poczta@poradniksukces.com


16

KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

Serdecznie zapraszamy w sobotê 26 paŸdziernika 2019 od godz. 10 rano do 2 po po³udniu na otwarcie zbiorowej wystawy malarstwa pt.

”SUMMER MEMORIESPAINTINGS”, w której udzia³ bior¹: Helena Sad³ek, Henryk Lasko, Zbigniew Nowosadzki, Maksymilian Starzec, Artur Skowron i Janusz Skowron. Wystawa potrwa do 26 listopada 2019. - Organizatorzy wystawy: Halina Wójtowicz i Janusz Skowron. Adres: CITIBANK, 836 Manhattan Avenue, Brooklyn, New York 11222

“PRZYTULISKO LITERACKIE” SERDECZNIE ZAPRASZA NA SPOTKANIE

Z JANEM GACIEM ŒRODA, 6 LISTOPADA 2019, GODZ. 7 PM, WSTÊP WOLNY

Spotkanie bêdzie promocj¹ nastêpuj¹cych ksi¹¿ek: „Polsko ty moja. Od Tatr wysokich do wydm Ba³tyku“, „Cypr. Cudowna wyspa Afrodyty. Szkice z podró¿y“, „Tu mieszkali Guaranie“ o eksperymecie jezutów przeprowadzonym na terenie dzisiejszej Ameryki Po³udniowej w 18. wieku. Jan Gaæ jest historykiem, fotografikiem, podró¿nikiem, przewodnikiem grup pielgrzymkowych i turystycznych, autorem ksi¹¿ek i artyku³ów o tematyce historycznej, religijnej, podró¿niczej oraz zwi¹zanych ze sztuk¹. CRACOVIA MANOR: 196 MAIN AVE., WALLINGTON, NJ 07057 Tel: (973) 473-8527 ORGANIZATORZY SPOTKANIA: EL¯BIETA KIESZCZYÑSKA – EK POLISH BOOKSTORE, (201) 355 7496, REDAKTOR JANUSZ SZLECHTA SPONSOR: POLSKO S£OWIAÑSKA FEDERALNA UNIA KREDYTOWA SPONSORZY MEDIALNI: Abecad³o, Kurier Plus, Nowy Dziennik, ToiOwo.us

www.kurierplus.com

Od Chopina do Gershwina z udzia³em znanego pianisty

Paula Bisaccii

Za Wolnoœæ Nasza i Wasz¹ W czwartek, 14 listopada, o godz. 19.00 w koœciele œw. Jana, (155 Milton St, Greenpoint, Brooklyn, 11222) pianista Paul Bisaccia wyst¹pi z repertuarem Chopina i Gershwina. Koncert potrwa oko³o 60 minut. Program ma na celu upamiêtnienie walki o wolnoœæ i równoœæ. Cena biletu na koncert wynosi $25. Dla seniorów i dzieci $15. Bilety i wiêcej informacji mo¿na znaleŸæ na https://chopin-to-gershwin.eventbrite.com.

The Polish Institute of Arts and Sciences of America invites you to second lecture in a series entitled

"GETTING TO BETTER KNOW OUR NEIGHBORS" This second in a series lecture will feature Prof. Elise Giuliano, who will discuss the complex political environment in Ukraine. Elise Giuliano is a Lecturer in the Political Science Department at Columbia University and Director of Graduate Studies at the Harriman Institute for Russian, Eurasian, and East European Studies. She specializes in ethnic politics, Russian politics, and political attitudes in Ukraine. Lecture presented by Prof. Elise Giuliano will be followed by general discussion and a wine and cheese reception.

Thursday, November 21, 2019 at 6.30 pm 208 E 30th Street New York, NY 10016 RSVP by November 19th by email: piasany@gmail.com or by phone: 212-686-4164


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

www.kurierplus.com

17

Cezary Pazura goœci³ w Naszej Unii

Znany polski aktor telewizyjny i filmowy, Cezary Pazura, by³ w paŸdzierniku goœciem Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej. Odwiedzi³ oddzia³y PSFCU w New Jersey – Linden i Wallington – spotka³ siê z Cz³onkami Naszej Unii. Okazuje siê, ¿e choæ Cezary Pazura mieszka w Polsce, nazwa „Polsko-S³owiañska Federalna Unia Kredytowa” nie jest mu obca. – G³oœno i dobrze mówi siê w Polsce o Naszej Unii. Istnieje czterdzieœci trzy lata, co najlepiej œwiadczy, ¿e jest potrzebna – powiedzia³ aktor w czasie spotkania z fanami w oddziale w Linden, NJ. Bardzo spodoba³o mu siê, ¿e w oddzia³ach tyle jest bia³o-czerwonych odniesieñ i przede wszystkim s³ychaæ jêzyk polski.

Tydzieñ na kolanie í 7 Gawin: W polskich warunkach sprawdzamy, jak jednym ze sposobów radzenia sobie z prze³amywaniem hegemonii neoliberalizmu w ostatnich trzydziestu latach jest prawicowy powrót do keynesizmu. Stymulowanie modernizacji i rozwoju poprzez inwestycje rz¹dowe i wymuszanie przez to zmian spo³ecznych. To paradoks, bo keynsizm historycznie zwi¹zany jest z lewic¹, tak jak has³o pañstwa dobrobytu, a w Polsce odwo³uje siê do niego prawica. Wielu komentatorów koncentruje siê na publicystycznych sporach i dyskusjach o „rozdawnictwie”, a stawka tych zmian, tego polskiego eksperymentu jest wiêksza.

Cichocki: Kluczowe pytanie na dziœ dotyczy tego, czy liberalizm stanie siê si³¹ zdoln¹ do reformy, do zdefiniowania drogi transformacji, korekty czy przeciwnie. To podstawowa obawa – dominuj¹ce dzisiaj reakcje liberalnych elit w Europie na kryzys wskazuj¹, ¿e preferuj¹ kurs blokady jakichkolwiek zmian. Has³em jest: wiêcej tego samego. Widzimy, z jak¹ bezwzglêdnoœci¹ traktowani s¹ – na ró¿nych polach – Grecy czy Brytyjczycy i jak przez stygmatyzacjê oraz stempel „populizmu” traktuje siê wszystkich, którzy zg³aszaj¹, ¿e coœ w tym systemie nie dzia³a. Zobaczymy, jak d³ugo potrwa to kurczowe trzymanie siê status quo.”

Jeremi Zaborowski

– To kawa³ek Polski w Ameryce, kawa³ek Ameryki w Polsce – stwierdzi³ Pazura. W czasie spotkania z aktorem, mo¿na by³o kupiæ autobiograficzn¹ ksi¹¿kê oraz DVD z wystêpami kabaretowymi Cezarego Pazury. Aktor, znany z wielu ról filmowych (choæby „Kiler” czy filmów W³adys³awa Pasikowskiego) oraz telewizyjnych (przede wszystkim z serialu komediowego „13 posterunek”) chêtnie robi³ sobie zdjêcia z fanami oraz rozdawa³ autografy nie tylko na ksi¹¿kach, zdjêciach, ale tak¿e na jednodolarówkach.

Dla wielu fanów Cezarego Pazury by³a to sentymentalna podró¿ do czasów, gdy ogl¹dali aktora na telewizyjnym lub filmowym ekranie w m³odoœci. – Pan Cezary kojarzy mi siê ca³e ¿ycie z 13. Posterunkiem – powiedzia³a na spotkaniu jedna z Cz³onkiñ PSFCU z Linden, NJ. W trakcie pobytu w Stanach Zjednoczonych, Cezary Pazura da³ kilka wystêpów kabaretowych. Nasza Unia ufundowa³a bilety dla kilkudziesiêciu Cz³onków PSFCU ze stanów New Jersey i Nowy Jork.

PR ZDJECIA: DARIUSZ JE¿EWSKI/PSFCU

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz


KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

18

96 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

8

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT

www.kurierplus.com

Og³oszenia drobne Cena $10 za maksimum 30 s³ów

24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

PRACA ZA $18.50 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub pomoc domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $18.50 za godzinê.

Czytaj nas w internecie:

www.kurierplus.com

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: katar sienny bóle pleców rwê kulszow¹ nerwobóle impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

l

l

l

l

l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

Radio RAMPA na fali 620 AM

Mê¿czyzna (certyfikat HHA), trener personalny, doœwiadczony ¿yciowo zajmie siê osob¹ potrzebuj¹c¹ asysty w trudnoœciach, które niesie dzieñ. Opiekun, kompanion. Tak¿e sprawne rêce „handymana”. Kontakt: 718-389-3018

HYDRAULICY POSZUKIWANI Zatrudnimy fachowców z doœwiadczeniem i pozwoleniem na pracê. AMN Corporation Plumbing & Heating Contractor 53-28 61st Street, Maspeth, NY 11378

Tel. 718-326-9090/2795

NAUKA GRY na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu

Kobo Music Studio Szko³a z tradycjami Rejestracja Bo¿ena Konkiel tel. 718-609-0088

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi:

3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

Fortunato Brothers Zapraszamy do s³uchania Radio RAMPA na czêstotliwoœci WSNR 620 AM w NY, NJ, CT w ka¿d¹ sobotê od godz.15:00 do 21:00. Zasiêg Radio RAMPA 620 AM to piêæ dzielnic Nowego Jorku, a tak¿e Long Island, stany New Jersey i Connecticut, czyli najwiêksze skupiska Polonii

na Pó³nocno-Wschodnim Wybrze¿u USA. Ponadto, sobotni¹ audycjê, bez zmian, s³uchaæ bêdzie mo¿na za poœrednictwem naszej strony internetowej www. RadioRAMPA.com oraz aplikacji RAMPA na telefony komórkowe. Wszystko bezp³atnie. m

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 26 PAÌDZIERNIKA 2019

19

Zapomniany œwiat Z Olg¹ Avigail Mieleszczuk, œpiewaj¹c¹ tanga przedwojennej Warszawy, rozmawia Ma³gorzata Ka³u¿a. Umówi³yœmy siê na rozmowê w Central Parku. By³ cudowny, ni to letni ni jesienny, dzieñ.

wszystkie inne jêzyki i tradycje by³y oficjalnie t³umione. Tworzy³o siê nowe pañstwo, którego nigdy wczeœniej nie by³o. Robiono wszystko aby o¿ywiæ hebrajski, który by³ martwym jêzykiem. Jidisz by³ szczególnie niebezpieczny, poniewa¿ wczeœniej by³ powszechnie u¿ywany i stanowi³ konkurencjê dla jêzyka hebrajskiego, który dopiero siê rodzi³ jako jêzyk mówiony. Oczywiœcie jidisz jest swego rodzaju unikatem, a aszkenazyjskia kultura ¿ydowska jest niezwykle barwana i bogata i trzeba j¹ chroniæ.

T³umy ludzi. Trudno znaleŸæ samotn¹ ³awkê. W koñcu znajdujemy wielki, nagrzany s³oñcem, kamieñ. Siadamy, Olga nuci tango Milonga i ¿artuje: – Jeszcze w Cental Parku nie œpiewa³am. Ale œpiewa³aœ, niedaleko st¹d, w Lincoln Center. Tego nie da siê zapomnieæ. Chyba nigdy nie marzy³am, ¿e uda mi siê tam zaœpiewaæ. No i widownia. Ludzie p³akali. Na widowni by³o wiele starszych osób, polskich ¯ydów i nie-¿ydów, którzy pamiêtali te przeboje z dawnych lat. Ta muzyka przywóci³a im m³odoœæ. To by³ wyj¹tkowy koncert. JeŸdzisz po œwiecie i œpiewasz tanga z Warszawy lat 20-tych i 30-tych. Œpiewasz po polsku, po hebrajsku, w jidisz. Twoje koncerty nosz¹ tytu³ „Yiddish tango from Warsaw”. Sk¹d ta mi³oœæ do tanga? ¯ycie sk³ada siê z przypadków, z poszukiwañ, a mo¿e z przeznaczenia? Trudno powiedzieæ. Przedwojenna Warszawa by³a europejsk¹ stolic¹ tanga. A tango, narodzi³o siê w Argentynie i zachwyci³o Polaków. Przedwojenne szlagiery pisali g³ównie polscy kompozytorzy i tekœciarze ¿ydowskiego pochodzenia. Henryk Wars, Artur Gold, Jerzy Petersburski i Zygmunt Bia³ostocki to twórcy, spod których pióra wysz³a znakomita wiêkszoœæ polskich piosenek z tego okresu. Pamiêtasz takie piosenki: Ja siê bojê sama spaæ”, „U cioci na imieninach”, „Nie masz cwaniaka nad warszawiaka”, „To ostatnia niedziela”, „Umówi³em siê z ni¹ na dziewi¹t¹”, „Dziœ panna Andzia ma wychodne”, „Rebecca”? Teksty tych utworów napisali polscy ¯ydzi i muzykê te¿. To g³ównie oni ukszta³towali oblicze ówczesnej polskiej kultury rozrywkowej. W swoich koncertach pokazujê wielokulturowy charakter miedzywojennej Warszawy. Na sceniach, w filmich, w kabaretech wystêpowali wszyscy, nie zwracano uwagi czy jesteœ ¯ydem czy katolikiem. Tworzyli jedn¹, wielobarwn¹, kulturow¹ rodzinê. Œpiewam te¿ ¿ydowskie pieœni ludowe z sztetla, które by³y popularne w ma³ych, ¿ydowskich miasteczkach, takich jak te w „Skrzypku na dachu”. Tych miasteczek ju¿ nie ma. Ludzi te¿. Zosta³a pamiêæ i muzyka. Zainteresowanie kultur¹ ¿ydowsk¹, jêzykiem jidisz wynios³aœ z domu? Ale¿ sk¹d. Wychowa³am siê w katolickie rodzinie, na warszawskiej starej Pradze. W Warszawie studiowa³am muzykê klasyczn¹, na Uniwersytecie Warszawskim skoñczy³am antropologiê i w³aœciwie nie wiedzia³am nic o kulturze ¿ydowskiej. Wszystko zaczê³o siê kiedy z grup¹ m³odzie¿y z Izraela i z Niemiec pojecha³am do Auschwitz. To co tam zobaczy³am coœ we mnie zmieni³o. Uœwiadomi³am sobie, ¿e zniszczono, wymazano bezpowrotnie czêœæ œwiata, kultury... Zaczê³am czytaæ o historii polskich ¿ydów, odkrywaæ ich wk³ad w dorobek naszej kultury. Poznawaæ œwiat, którego ju¿ nie ma. Zaczê³am czytaæ ksi¹¿ki Singera. On pisa³ w jidisz, o starej, przedwojennej Warszawie. Nawi¹za³am kontakty z Te-

Olga Avigail Mieleszczuk

atrem ¯ydowskim w Warszawie, zaczê³am uczyæ siê jidisz, zaczê³am jeŸdziæ do Izraela. Odkrywaæ przesz³oœæ. Œpiewanie przysz³o póŸniej. Sk¹d to zainteresowanie przedwojenn¹ Warszaw¹, jêzykiem jidisz, który ju¿ praktycznie nie instnieje? To by³ jêzyk ¿ydów aszkenazyjskich ze wschodniej i œrodkowej Europy. Nie wiem, tak do koñca nie umiem sobie tego wyt³umaczyæ. Sama tego nie rozumiem... Mo¿e st¹d, ¿e tak brutalnie ten œwiat zosta³ zburzony i ocala³y jedynie skrawki, tego polsko-¿ydowskiego miêdzywojennego wspó³bycia i wspó³tworze-

Olga Avigail Mieleszczuk i Tango Attack.

nia. Byliœmy jednym narodem, z którego historia wyrwa³a jedn¹ czêœæ. Wizyta w Auschwitz coœ we mnie zmieni³a. Ci¹gle szukam odpowiedzi, co siê tam ze mn¹ sta³o i ci¹ge jej nie znajdujê. A jidich siê odradza, w USA, mówi¹ nim orodoksyjni, amerykañscy ¿ydzi. Wychodzi prasa, ksi¹¿ki w tym jêzyku. W Izraelu jest tego znacznie mniej. Prawd¹ jest, i¿ w Izrealu, zaraz po wojnie, jidisz by³ jêzykiem niechêtnie akceptowanym, próbowano go wymazaæ ze œwiadomoœci. Ale to by³a inna sytuacja. Jêzyk hebrajski by³ wtedy narzêdziem tworzenia nowej to¿samoœci izraelskiej wspólnoty narodowej, dlatego

W domu, w Jerozolimie, z mê¿em, z dzieæmi, mówisz po hebrajsku? Tak, przesz³am na judaizm, ¿yjê zgodnie z kalendarzem ¿ydowskim, obchodzê szabat, prowadzê koszern¹ kuchniê, moje nowe, hebrajskie, imiê to Avigail i nie pytaj mnie dlaczego tak siê sta³o. Mam obywatelsto polskie i izraelskie. Mój m¹¿ jest Izraelczykiem, nie uznaje jidisz, nie lubi piosenek, które œpiewam. Zreszt¹ rzadko koncertujê w Izraelu. Tam ¿ydowskie tanga kojarz¹ siê w z gettem, z kabaretami w gettcie, z tragedi¹. Wiêkszoœæ twórców przedwojennych tang i innych szlagierów, zginê³a w gettcie i obozach koncentracyjnych. A Izraelczycy chc¹ byæ nowoczesnym, silnym narodem, pamiêtaj¹ oczywiœcie o przesz³oœci ale id¹ naprzód. Mieszkam w ortodoksyjnej, ¿ydowskiej dzielnicy w Starej Jerozolimie. Codziennie przechodzê przez œwiête miejsca dla ¯ydów, chrzeœcijan, muzu³manów i Ormian. Kiedyœ parali¿owa³a mnie emanuj¹ca z nich energia. Teraz s¹ dla mnie codziennoœci¹, przyzwyczai³am siê... Ale ci¹gle, szczególnie rano, gdy nie ma turystów lubiê têdy chodziæ. To spacer po Bibli, po miejscach œwiêtych dla mnie i dla milionów innych ludzi. JeŸdzisz do Polski? Jak ciê przyjmuj¹ przyjaciele, rodzina? Cudownie! Wszyscy mnie akceptuj¹. Moja mama chodzi do specjalnego sklepu po koszernego kurczaka. W tym roku, by³am w Polsce z dzieæmi na wakacjach i mój syn zacz¹³ mówiæ po polsku. No i mam najwiêcej koncertów w³aœnie w Polsce. Jestem mostem pomiêdzy kultur¹ polsk¹ i ¿ydowsk¹. Przypominam o naszych zwi¹zkach i korzeniach, o tym jak wp³ywaliœmy na siebie przez setki lat, jak ¿yliœmy obok siebie. Szczególnie pamiêtam jeden koncert, którego siê ba³am. To by³o w tym roku, w Bia³ymstoku, po rozróbie z parad¹ równoœci. Pada³y tam straszne s³owa i has³a. A na moim koncercie by³y t³umy, ludzie œpiewali razem ze mn¹. By³o wspaniale. Biorê udzia³ w festiwalach ¿ydowskiej kultury, przywo³ujê œwiat, który odszed³. A moi koledzy, z którymi wystêpujê: Hadrian Tabêcki, Grzegorz Bo¿ewicz i Piotr Malicki to wspaniali muzyzcy i kompozytorzy, których równie¿ uwiod³o tango i przenikanie siê kultur. ¯aden z nich z nich nie jest ¯ydem. Razem koncertujemy w ca³ej Europie. Czy znalaz³aœ swoje miejsce w ¿yciu? Wyros³am w kulturze polskiej, mam polskie korzenie a teraz ¿yjê w kulturze ¿ydowskiej. W obu œwietnie funkcjonujê. A psychicznie i intelektualnie jestem zawieszona pomiêdzy Warszaw¹ a Jerozolim¹. m


20

KURIER PLUS 26 PAÃŒDZIERNIKA 2019

www.kurierplus.com

Profile for Kurier Plus

Kurier Plus - e-wydanie 26 października 2019  

Kurier Plus - e-wydanie 26 października 2019  

Advertisement