Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

PE£NE E - WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

ER KURI

í í í í í

P L U S

P O L I S H NUMER 1234 (1534)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

Dekarz wygrywa $4,2 ml. – str. 7 Poranek w wiejskiej scenerii – str. 9 3 Maja w PRL – str. 13 Zuch Podró¿nik – str. 19 W bajkowym œwiecie Walerii Soko³owej – str. 20

M A G A Z I N E

TYGODNIK

28 KWIETNIA 2018

Tomasz Bagnowski

Przyjaciel Macron Prezydent Donald Trump z wielk¹ fet¹ przyj¹³ w Bia³ym Domu swojego francuskiego odpowiednika, Emanuela Marcona. Politycznie osi¹gniêto raczej niewiele. Oficjalna wizyta pañstwowa prezydenta Francji w w Stanach Zjednoczonych by³a przygotowywana od kilku miesiêcy. Europejskiego goœcia, który przylecia³ wraz z ¿on¹ Brigitte, witano w Waszyngtonie uroczystymi salwami. Bia³y Dom przygotowa³ równie¿ wystawna¹ kolacjê, z udzia³em ponad stu goœci. Serwowano miêdzy innymi comber jagniêcy i kreolsk¹ jambalayê, a na deser placek z nektarynkami i francuskie lody. Nawet wino podawane do kolacji mia³o symbolizowaæ przyjaŸñ amerykañsko francusk¹. Na sto³ach znalaz³o siê wiêc m.in. Chardonnay z winnic Willamette Valley w stanie Oregon, które wykorzystuj¹ francusk¹ odmianê winogron, pochodz¹c¹ z Dijon. Donald Trump, który po raz pierwszy pe³ni³ obowi¹zki gospodarza podczas oficjalnej wizyty pañstwowej na szczeblu prezydenckim, stara³ siê pokazaæ jak bliska przyjaŸñ ³¹czy go z Emanuelem Macronem, ca³y czas komplementuj¹c francuskiego goœcia, ca³uj¹c go obfi-

cie w oba policzki i œciskaj¹c rêce. Podczas kolacji wzniós³ zaœ (nie pij¹c) uroczysty toast: „aby nasza przyjaŸñ jeszcze bardziej siê pog³êbia³a, nasze braterstwo ros³o w si³ê, a nasze wolnoœci i swobody nigdy nie zginê³y”. Macron gesty przyjaŸni chêtnie odwzajemnia³, podkreœlaj¹c ¿e dobre osobiste relacje powinny przyczyniæ siê do osi¹gniêcia wa¿nych celów politycznych. „Obaj nie³atwo zmieniamy zdanie, ale mamy umiejêtnoœæ s³uchania siebie nawzajem i jesteœmy otwarci na argumenty” – mówi³ prezydent Francji. Macron przyjecha³ do Stanów Zjednoczonych z d³ug¹ list¹ ¿yczeñ, obejmuj¹ca m. in.: pozostanie USA w porozumieniu nuklearny z Iranem, wykluczenie krajów Unii Europejskiej z amerykañskich ce³ na stal i aluminium oraz pozostawienie nielicznych amerykañskich ¿o³nierzy na terenie Syrii. O tym czy jakikolwiek z tych celów uda³o siê zrealizowaæ wiadomo raczej niewiele. í8

u

Uœmiech na Union Square – fotografia Marka Rygielskiego.

Na Paradzie Kapeluszy w wielkanocn¹ niedzielê na Pi¹tej Alei Marek Rygielski podchodzi³ do przypadkowych pañ i prosi³ je o uœmiech. Ciep³em tych uœmiechów chcia³by siê teraz podzieliæ z innymi. Wystawa „Can I get your smile“, pi¹tek, 27 kwietnia godz. 6:30 - 9 pm, Galeria AR, 71 India Street, Brooklyn, NY

FOTO: IVONA KAPLAN PHOTHOGRAPHY

Korzyœci z dwujêzycznoœci

Rozmowa z Andrzejem Cierkoszem, prezesem Fundacji Dobra Polska Szko³a oraz re¿yserem i producentem filmu „The Bilingual Revolution po polsku” na temat znaczenia jêzyka polskiego oraz dwujêzycznej edukacji wœród polonijnych dzieci.

u

Andrzej Cierkosz.

– W ostatnim czasie w œrodowisku polonijnym du¿o mówi siê o dwujêzycznoœci. Wraz z Fundacj¹ Dobra Polska Szko³a od wielu lat propagujesz tê formê edukacji, a ostatnio wyre¿yserowa³eœ i wyprodukowa³eœ film „The Bilingual Revolution po polsku”. Jaka jest g³ówna idea tego filmu i dlaczego tak groŸny tytu³? Nada³em filmowi taki tytu³ poniewa¿ dla mnie dwujêzyczne programy nauczania, czy to dotycz¹ce jêzyka polskiego, hiszpañskiego czy japoñskiego, czy innego tak naprawdê s¹ swego rodzaju rewolucj¹ edukacyjn¹. Mój film odnosi siê do tego zagadnienia na wielu ró¿nych poziomach, jednym z nich jest stwierdzenie, ¿e jest on w³aœnie swego rodzaju rewolucj¹. Jego g³ówna idea jest zwi¹zana z rozszerzeniem informacji na temat mo¿liwoœci nauki polskiego w amerykañskich szko³ach. Gdy w PS 34 na Greenpoincie wprowadzono – równie¿ dziêki staraniom Fundacji Dobra Polska Szko³a – Polish Dual Language Program, od samego pocz¹tku wiedzia³em, ¿e trzeba bêdzie stworzyæ jakiœ wizualny mate-

ria³ o tym co siê dzieje w takich klasach, jak wygl¹daj¹ dwujêzyczne lekcje i jakie efekty daje tego typu edukacja. Dziêki temu, ¿e otrzymaliœmy wsparcie z Konsulatu Generalnego RP i pana Adama Skar¿yñskiego z firmy Adam's European Contracting, oraz ¿e dyrektorka PS 34 Carmen Asselta i kurator 14. dystryktu Alicja Winnicka otworzy³a siê na ten pomys³ mogliœmy zrobiæ film, który jest wiarygodnym obrazem tego czym tak naprawdê s¹ programy dwujêzyczne. Dokument opowiada o tym jak Polish Dual Language Program jest realizowany, jakie przynosi efekty i korzyœci. Chodzi³o mi g³ównie o to ¿eby pokazaæ jak na taki system nauczania reaguj¹ dzieci, jak wygl¹da klasa oraz jak prowadzone s¹ lekcje. Zwracam równie¿ uwagê jak ten program widz¹ nauczyciele i eksperci z wydzia³u edukacji, którzy zajmuj¹ siê dwujêzycznoœci¹ oraz jak jest postrzegany przez rodziców, którzy bardzo szybko zauwa¿aj¹ postêpy w pos³ugiwaniu siê jêzykiem polskim przez swoje pociechy przy równoczesnej lepszej znajomoœci jêzyka angielskiego. í 16


2

KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

www.kurierplus.com

3

FOR REAL, 2018 instalacja Adama Niklewicza praca Gabrieli Rams-£yko

Niezwyk³y wernisa¿ w Kurierze 11 maja godz. 19:00 To wystawa/instalacja o charakterze osobistym, bo dotyczy przyjaciela. Jest w niej i sen i jawa, zaœwiaty i œwiat widzialny, mi³oœæ i Zamoœæ. Od pocz¹tku by³o dla mnie wa¿ne aby ta opowieœæ/praca zosta³a pokazana w œrodowisku polskim. Pomyœla³em sobie ¿e Amerykanie nie s¹ wystarczajaco romantyczni aby j¹ dobrze przyj¹æ. A poniewa¿ koncept wymaga aby praca zaistnia³a w Nowym Jorku – galeria Kuriera jest miejscem idealnym! Instalacja FOR REAL, 2018 stawia pytanie: „co jest naprawdê” – i odpowiada: mi³oœæ, a tak¿e sny. Adam Niklewicz

Wystawa Mariusza KÊDZIERSKIEGO 12 maja, sobota 2pm-9pm

Msza Œwiêta ku pamiêci œw. Jana Paw³a II Konsulat Generalny Rzeczpospolitej Polskiej zaprasza na uroczyst¹ mszê œwiêt¹ w ho³dzie œw. Janowi Paw³owi II

niedziela 29 kwietnia, 2018 o godzinie 17:30 katedra œw. Patryka na Manhattanie Po mszy bêdzie mia³ miejsce wyk³ad ojca Georga Rutlera zatytu³owany John Paul II: Another Man for All Seasons.

W ubieg³ym roku pisaliœmy o Mariuszu Kêdzierskim m³odym artyœcie ze Œwidnicy, który odwiedzi³ Nowy Jork. Jego marzeniem by³o pokazanie swoich rysunków w profesjonalnej galerii na Manhattanie. Marzenia siê spe³niaj¹.

Zapraszamy do Caelum Gallery 508-516 W 26th St #315, New York, NY 10001

SANKTUARIUM ŒW. O. PIO NA MANHATTANIE Z przykroœci¹ zawiadamiamy, ¿e sobotnie msze w jêzyku polskim w Sanktuarium Ojca Pio nie bêd¹ ju¿ odprawiane.

Rodzina dziêkuje Z wielkim ¿alem zawiadamiamy o odejœciu naszego kochanego ojca i dziadka Ryszarda Jab³onowskiego, który zmar³ nagle 2 kwietnia 2018. Pragniemy podziêkowaæ Barbarze Bochenek, pani konsul Monice Clark, Eryce Volker, Adrianie, Ani Modzelewskiej-Grygoruk, panom Miko³ajowi i Leszkowi, jak te¿ wszystkim darczyñcom za wsparcie i ogromn¹ pomoc. Dziêkujemy tak¿e panu Arturowi Dybanowskiemu z Arthur Funeral Home za szybk¹ i bardzo profesjonaln¹ obs³ugê. To dziêki wam nasz tato zostanie pochowany w Polsce za któr¹ bardzo têskni³.

Córka Monika i ca³a rodzina zmar³ego

St. John the Baptist Church 210 W 31 Street, New York, NY 10001

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

dyrektor artystyczny

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Owoc trwania w Chrystusie Jezus powiedzia³ do swoich uczniów: „Ja jestem prawdziwym krzeKS. RYSZARD KOPER wem winnym, a OjWWW.RYSZARDKOPER.COM.PL ciec mój jest tym, który uprawia. Ka¿d¹ latoroœl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a ka¿d¹, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosi³a owoc obfitszy. Wy ju¿ jesteœcie czyœci dziêki s³owu, które wypowiedzia³em do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwaæ bêdê. Podobnie jak latoroœl nie mo¿e przynosiæ owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, je¿eli we Mnie trwaæ nie bêdziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroœlami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, poniewa¿ beze Mnie nic nie mo¿ecie uczyniæ. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latoroœl i uschnie. I zbiera siê j¹, i wrzuca do ognia, i p³onie. Je¿eli we Mnie trwaæ bêdziecie, a s³owa moje w was, poprosicie, o cokolwiek chcecie, a to wam siê spe³ni. Ojciec mój przez to dozna chwa³y, ¿e owoc obfity przyniesiecie i staniecie siê moimi uczniami” (15,1-8).

J

akoœæ wina zale¿y przede wszystkim od winogron, z których zosta³o wyprodukowane. Zaœ o jakoœci winogron decyduje gleba, warunki klimatyczne, nas³onecznienie. Oczywiœcie, nie mo¿na zapomnieæ o dojrzewaniu wina. Wina francuskie i w³oskie maj¹ ju¿ swoj¹ renomê. Mniej znane, ale nie mniej dobre jest wino produkowane w miejscowoœci Lincoln w Wielkiej Brytanii. Podania mówi¹, ¿e ponad dwa tysi¹ce lat temu rzymscy osadnicy, którzy przybyli do Wielkiej Brytanii przywieŸli ze sob¹ sadzonki winogron. Za³o¿yli winnice i zaczêli produkowaæ wino. I tak jest do tej pory. Uszlachetniane winne krzewy nadal wydaj¹ owoce. Mniej wiêcej, w czasie zak³adania tych winnic Chrystus mówi³ o sobie, ¿e jest winnym krzewem, a my latoroœlami, które dziêki zakotwiczeniu w winnym krzewie mog¹ owocowaæ. Jest to historia, która wydarzy³a siê kiedyœ, ale ci¹gle trwa, ¿yje i owocuje. Ju¿ od dwóch tysiêcy lat Chrystus jest Ÿród³em mocy, ¿ycia i zbawienie dla tych którzy w nim trwaj¹.

Dla pe³niejszego zrozumienia przypo-

wieœci o winnym krzewie i latoroœlach trzeba wzi¹æ pod uwagê kontekst czasowy jej powstania. Jezus opowiedzia³ j¹ w nied³ugim czasie przed swoj¹ mêk¹, mo¿e po spo¿yciu ostatniej wieczerzy, a mo¿e w drodze do Ogrodu Getsemanii. Zapad³a noc, która stawa³a siê symbolem nocy duchowej. Chrystus wiedzia³ o czekaj¹cej Go mêce, zaœ aposto³owie przeczuwali j¹. Ta noc by³a zwiastunem koñca piêknej odysei aposto³ów przy boku Chrystusa. Bêdzie to noc, kiedy aposto³owie rozprosz¹ siê, a ich przywódca Piotr wyprze siê swego Mistrza. W tym kontekœcie Chrystus mówi o jednoœci i trwaniu w Nim, które uratuje piêkno prze¿yæ i nadziejê jak¹ pok³adali w Mesjaszu. Czas rozstania by³ najodpowiedniejszym momentem, aby o tym mówiæ. W nadcho-

dz¹cych godzinach aposto³owie doœwiadcz¹ swojej s³aboœci, ale w ich sercach bêdzie brzmieæ przypowieœæ o winnym krzewie. O tym, ¿e ich ocalenie jest w œcis³ej ³¹cznoœci z Chrystusem. Gdy bêd¹ trwaæ w Nim, jak latoroœle w winnym krzewie, to nie tylko przetrwaj¹, ale wydadz¹ owoc obfity.

S

zukajmy dalej analogii miêdzy winnym krzewom a naszym trwaniem w Chrystusie. Winny krzew do wydania obfitego owocu potrzebuje bogatej, zasobnej gleby i wiele s³oñca. Chrystus jest Ÿród³em nieogarnionego bogactwa duchowego, jest tak¿e potê¿nym œwiat³em, którego jasnoœæ siêga granic wiecznoœci. On mówi³ o sobie: „Ja jestem œwiat³oœci¹ œwiata”. Kto w Nim trwa, nigdy pragn¹æ nie bêdzie i nigdy nie ogarnie go bezgraniczna ciemnoœæ. Chrystus jest winnym krzewem a my latoroœlami, jednorocznymi pêdami, które mog¹ owocowaæ dziêki trwaniu w winnym krzewie, z którego czerpi¹ ¿yciodajne soki. Winny krzew winien byæ przycinany, aby móg³ wydaæ dorodne, dobre owoce. U¿ywaj¹c przenoœni ludzkich odczuæ mo¿emy powiedzieæ, ¿e jest to czynnoœæ bolesna, ale ten ból cieszy póŸniej dorodnym owocem. Trwanie w Chrystusie wymaga nieraz wyrzeczeñ, które s¹ konieczne do wydania jeszcze doskonalszego owocu. Chrystus wyrazi³ tê prawdê w s³owach: „Kto nie bierze swego krzy¿a, a idzie za Mn¹ nie jest mnie godzien”. Trafnie to ujmuje John V. Cheney: „Dusza nie zna³aby têczy, gdyby oczy nie zna³y ³ez”.

J

ames Dobson w ksi¹¿ce pt. „When God doesn’t make sens” przytacza przepiêkn¹, autentyczn¹ opowieœæ o trwaniu w Chrystusie-winnym krzewie. Oto jej treœæ: „John by³ oddanym i pokornym pastorem protestanckim w niewielkim mieœcie. Przekroczy³ ju¿ szeœædziesi¹ty rok ¿ycia. Przez ca³e doros³e ¿ycia pe³ni³ pos³ugê duszpastersk¹. Jego g³êboka mi³oœæ do Chrystusa emanowa³a ze wszystkiego, co czyni³ i co mówi³. Pewnego razu, w czasie wizyty u lekarza, on i jego

¿ona us³yszeli diagnozê, ¿e pozosta³o mu tylko kilka miesiêcy ¿ycia. S³ysz¹c to nie popadli w panikê, tylko ze spokojem poprosili lekarza o szczegó³owe informacje. Kiedy lekarz wyjaœni³ im na czym bêdzie polegaæ leczenie i czego mog¹ siê spodziewaæ, bardzo grzecznie podziêkowali mu za troskê i odeszli. Nastêpnie wsiedli do swego starego samochodu, gdzie w skupieniu, z pochylonymi g³owami powierzyli Bogu, kolejny raz ca³e swoje ¿ycie i czekaj¹ce ich przejœcia zwi¹zane z chorob¹. W mijaj¹cych miesi¹cach pastor zachowywa³ wielk¹ pogodê ducha i spokój. Nigdy nie mówi³ o swojej chorobie. G³êboko wierzy³, ¿e ca³e jego ¿ycie jest w rêkach dobrego Boga. I tej wiary nic nie mog³o zburzyæ czy zachwiaæ. Wzruszaj¹ca by³a jego ostatnia pos³uga w koœciele. W porannym kazaniu powiedzia³ otwarcie o zbli¿aj¹cej siê œmierci. Nigdy nie zapomnê jego ostatnich s³ów, które g³êboko zapad³y do mojego serca. To by³y moje najlepsze rekolekcje. Mówi³ on: ‘Niektórzy z was pytali mnie, czy nie mam ¿alu do Boga, ¿e dotkn¹³ mnie tak¹ chorob¹. Muszê powiedzieæ uczciwie, ¿e w moim sercu nie by³o niczego poza mi³oœci¹ do Boga. On nie uczyni³ tego dla mnie. ¯yjemy w grzesznym œwiecie, gdzie choroba, œmieræ s¹ przekleñstwem, które cz³owiek œci¹gn¹³ sam na siebie. Idê do lepszego miejsca, gdzie nie bêdzie wiêcej ju¿ ³ez, cierpienia, bólu serca. Dlatego nie wspó³czujcie mi. Ponadto nasz Pan cierpia³ i umar³ za nasze grzechy. Dlaczego ja nie mia³bym mieæ udzia³u w Jego cierpieniu?” Nastêpnie, za³amuj¹cym siê g³osem zacz¹³ œpiewaæ. P³aka³em, s³uchaj¹c, jak œpiewa³ o swojej mi³oœci do Jezusa. Jego g³os brzmia³ s³abo, na twarzy widaæ by³o piêtno choroby. Ale jego œwiadectwo wiary brzmia³o tak mocno jak nigdy dot¹d. Poranne kazanie by³o ostatnim jego s³owem jakie s³ysza³em. Kilka dni póŸniej odszed³ do wiecznoœci, gdzie spotka³ Pana, któremu ca³e ¿ycie s³u¿y³. Ten bezimienny pastor i jego ¿ona maj¹ szczególne miejsce wœród moich duchowych bohaterów”.

P

rzez chrzest œwiêty zostaliœmy wszczepieni w Chrystusa i aby wydaæ zbawienny owoc musimy w Nim trwaæ, jak latoroœle w winnym krzewie. W Nim jest Ÿród³o naszej mocy. Tak jak m³ode p¹ki, aby przemieni³y siê w piêkny kwiat, a póŸniej wyda³y owoc musz¹ mocno tkwiæ w drzewie, tak my musimy mocno zakotwiczyæ siê w Chrystusie, aby zakwitn¹æ pe³ni¹ cz³owieczeñstwa i wydaæ owoc wiecznoœci. Jezus ci¹gle przypomina nam i zachêca do œcis³ej jednoœci z Nim. Dokonuje siê to przez modlitwê, ¿ycie sakramentalne i zachowanie Jego przykazañ. Mówi o tym œw. Jan Aposto³: „Przykazanie zaœ Jego jest takie, abyœcie wierzyli w imiê Jezusa Chrystusa, Jego Syna i mi³owali siê wzajemnie tak, jak nam nakaza³. Kto wype³nia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, ¿e trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam da³”. Tym co najmocniej wszczepia nas w Chrystusa jest mi³oœæ do Niego i mi³oœæ miêdzy nami. Ta mi³oœæ wyra¿a siê nie tyle w s³owie, co w czynie, który jest wype³nieniem bo¿ych przykazañ. m

Wspólnota Dobrego Samarytanina Wspólnota Dobrego Samarytanina serdecznie zaprasza na akcjê charytatywn¹ „Matczyny dar dla sierot w Afryce”, która bêdzie mia³a miejsce w Dzieñ Matki, 13 maja 2018 roku. G³ównym punktem tego wydarzenia bêdzie „Festiwal polskiego pieroga”. Wolontariusze zadeklarowali przygotowanie domowego roboty pierogi, które bêdê sprzedawane, a pieni¹dze bêd¹ przeznaczone na sierociniec. Oczywiœcie bêd¹ tak¿e ciasta. Serdecznie zapraszamy Koœció³ œw. Stanis³awa BM w Ozone Park 88-10 102nd Ave, Jamaica, NY 11416 (skrzy¿owanie Rockaway Blvd & 88th Street), Dojazd: Metro A, przystanek 88 Street


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

Chcê ci powiedzieæ...

Mi³oœæ usuwa lêk Nie mo¿na baæ siê nikogo kto kocha, a tym bardziej nie Pana Boga. Mi³oœæ usuwa lek. Dobra herbata w gronie przyjaznych Ci ludzi rodzi nadziejê. Chwila Ojciec PAWE£ BIELECKI modlitwy pozwala Ci nie zwariowaæ. Tak, to wszystko po to, ¿ebyœ by³ drzewem, które wydaje owoce. Jak to zrobiæ? Rozdawaj ¿yczliwoœæ, miej cierpliwoœæ do siebie, do Twoich bliskich. Nie sk¹p dobrych s³ów tym, którzy ich potrzebuj¹. I proszê, przestañ siê baæ. Jezus w Ewangelii chce, ¿ebyœ by³ / by³a winn¹ latoroœl¹. Winn¹ czyli ¿yw¹, pe³n¹ nadziei, która nie pozwala Ci zwiêdn¹æ. Usychasz, bo wmówi³eœ sobie, ¿e ju¿ nie warto, ¿e nie ma nadziei, ¿e nie ma co siê staraæ, bo tyle z³a sta³o siê przez Ciebie. STOP. To po co Jezus zmartwychwsta³? Dlaczego Bóg Ciê budzi ka¿dego dnia? Dlaczego podsy³a Ci znaki, ¿ebyœ je odczyta³? Dziœ ju¿ wiesz, ¿e byæ mo¿e du¿o by³o w Twoim ¿yciu s³ów, deklaracji, a ma³o czynów. Jezus to wie tak¿e, ale idzie dalej za Tob¹, bo taki On ju¿ jest. Chce iœæ za Tob¹ bo widzi, ¿e idziesz w ciemnoœci. Jezus pragnie jednego, ¿ebyœ przesta³

siê baæ, bo ON Ciê prowadzi. Tak, ¿ycie boli czasami, dusza boli czasami, nasze decyzje bol¹ czasami. Ból jednak nie mo¿e nas zdominowaæ bo wtedy cierpimy jeszcze bardziej. Bólu nie da siê oddaæ nikomu, ale mo¿na nauczyæ siê jak z nim ¿yæ. ¯ycie nam ucieka, umieramy cicho, czasem samotnie… S³owa modlitwy Romano Guardiniego pozwalaj¹ nam pochyliæ siê nad tym, co wa¿ne: Oto jestem, Panie. Dzieñ mój ma siê ku koñcowi. Je¿eli zrobi³em dziœ coœ dobrego, dziêkujê Ci za to, Panie. Je¿eli zgrzeszy³em, Twoja mi³oœæ niech przebaczy mi moj¹ ci¹gle powtarzaj¹c¹ siê s³aboœæ. W tej ciszy nocnej, w której wyczuwam Ciebie – myœlê o innej nocy, o tej, która nadejdzie, gdy oczy moje po raz ostami ujrz¹ œwiat³o ziemi. Œmieræ nadejdzie tak samo, jak nadchodzi noc, równie nieunikniona i tak jak ona g³êboka. Spraw, aby by³a najpiêkniejsz¹ z mych nocy. Zasypiaj¹c dzisiejszego wieczora, ofiarujê Ci duszê moj¹ tak, jakby to by³a godzina mej œmierci. Ojcze, przyjmij mnie. Spraw, bym zasypiaj¹c spokojnie, nauczy³ siê umieraæ. Nie bój siê, nie martw siê proszê na zapas, wydawaj owoce mi³oœci bo tylko o to zapyta nas dobry Bóg. Trzymaj siê dzielnie, kimkolwiek jesteœ Drogi Czytelniku! m

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

5

Nowy oddzia³ PSFCU

Burmistrz Glendale Heights wrêcza specjalny dyplom w³adzom PSFCU. u

W sobotê, 21 kwietnia br.uroczyœcie otwarto oddzia³ Polsko-S³owiañskiej Federalnej Unii Kredytowej w Glendale Heights, stan Illinois. To ju¿ osiemnasta placówka Naszaj Unii a pi¹ta w okolicach Chicago. Przeciêcia wstêgi dokonano w obecnoœci setki goœci, pracowników i cz³onków PSFCU. „W imieniu miasta witamy Was tym skromnym dolarem, wierz¹c ¿e prawdziwe miliony zarobi sam oddzia³ – powiedzia³a burmistrz Glendale Heights Linda Jackson, która wraz z kilkoma radnymi wrêczy³a specjalny dyplom z symbolicznym banknotem jednodolarowym. Gubernator Illinois Bruce Rauner w specjalnym liœcie – odczytanym w trakcie uroczystoœci – wyrazi³ pewnoœæ, ¿e „mieszkañcy Glendale Heights i okolic bêd¹ bardzo zadowoleni” z dzia³alnoœci nowo otwartego oddzia³u. Dziêkuj¹c Naszej Unii za dotychczasowe zaanga¿owanie w stanie Illinois, stanowa rewident Susana Mendoza podziêkowa³a za „transparentn¹ dzia³alnoœæ”, wyra¿aj¹c nadziejê, ¿e wkrótce powstan¹ kolejne placówki PSFCU.

„Historia Naszej Unii to tzw. Success Story: zaczynaliœmy 42 lata temu od jednego biurka w sto³ówce na Greenpoincie, dzisiaj otwieramy osiemnasty oddzia³ i ju¿ pi¹ty w okolicach Chicago, obs³ugujemy 130 tys. cz³onków z rodzinami, mamy prawie dwa miliardy dolarów w aktywach. To nasz wspólny sukces, a zw³aszcza Cz³onków PSFCU, którzy wspieraj¹ Nasz¹ Uniê. Dziêki temu razem budujemy siln¹ Poloniê – powiedzia³ dyrektor wykonawczy PSFCU, Bogdan Chmielewski. Uznania nie kry³ Michael Fryzel, by³y przewodnicz¹cy Krajowej Administracji Unii Kredytowych (NCUA). „Pani burmistrz, bêdziecie mieli u siebie jedn¹ z najlepszych instytucji finansowych w ca³ej Ameryce – stiwerdzi³ Fryzel, podkreœlaj¹c ¿e jak do tej pory by³ goœciem podczas uroczystoœci otwarcia wszystkich piêciu oddzia³ów PSFCU w Illinois. Oddzia³ w Glendale Heights jest osiemnastym oddzia³em PSFCU oraz pi¹tym (po placówkach w Norridge, Mt. Prospect, Bridgeview i Schaumburg) w okolicach Chicago.

PR


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

6

www.kurierplus.com

Widziane z Providence…

Pamiêæ o Gettcie To by³o powstanie ludzi, którzy zachowali godnoœæ i którzy zdecydowali, ¿e tê godnoœæ zachowaj¹ do koñca i zgin¹ z broni¹ w rêku. Dumnie stanêli po to, by pokazaæ Niemcom, ¿e ¯ydzi nie dadz¹ KAZIMIERZ WIERZBICKI siê tak ca³kowicie pokonaæ. Andrzej Duda, Prezydent RP

W

czwartek, 19 kwietnia odby³y siê uroczystoœci poœwiêcone 75-ej rocznicy powstania w gettcie warszawskim. Punktualnie o 12: 00 w po³udnie odezwa³y siê w mieœcie syreny, jak równie¿ zabi³y dzwony we wszystkich koœcio³ach archidiecezji warszawsko-praskiej. G³ówne uroczystoœci mia³y miejsce przed pomnikiem Bohaterów Getta na warszawskim Muranowie. Wziêli w nich udzia³ m.in. prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, Marsza³ek Senatu Stanis³aw Karczewski, Marsza³ek Sejmu Marek Kuchciñski oraz parlamentarzyœci, Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, Ronald Lauder, przewodnicz¹cy Œwiatowego Kongresu ¯ydów, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, a tak¿e kard. Kazimierz Nycz i biskup polowy Józef Guzdek. Oddaj¹c ho³d bohaterom Getta Ronald Lauder tak okreœli³ ich postawê: „Stwierdzili, ¿e bêd¹ walczyæ ze swoimi ciemiê¿cami. Nie chcieli i odmówili bycia prowadzonymi na rzeŸ. Ta grupka Polaków ¿ydowskiego pochodzenia pokaza³a niezwyk³¹ odwag¹. Odwagê, która jest trudna do zrozumienia dla wielu z was.” Przewodnicz¹cy Œwiatowego Kongresu ¯ydów wspomnia³ równie¿ powstanie warszawskie z 1944 roku: „By³y to jedne z najbardziej brutalnych walk podczas ca³ej wojny. I musimy oddaæ szacunek tym

dzielnym wojownikom 44 roku.” Zauwa¿y³, ¿e oba powstania pokazuj¹ odwagê i zdecydowanie Polaków, niezale¿nie od tego czy byli pochodzenia ¿ydowskiego czy byli katolikami. Natomiast ambasador Azari podkreœli³a, ¿e bohaterska walka bojowników getta by³a inspiracj¹ dla 600 tysiêcy palestyñskich ¯ydów, którzy w roku 1948 podjêli nierówn¹ walkê z agresj¹ krajów arabskich na m³ode pañstwo Izrael.

G

etto warszawskie, utworzone przez niemieckich okupantów jesieni¹ 1940 r., by³o najwiêkszym gettem w okupowanej Europie. Na jego terenie zgromadzono ok. 450 tys. ludzi, co oznacza³o, ¿e na kilometr kwadratowy przypada³o tu 140 tys. osób. Od pocz¹tku w³adze hitlerowskie ograniczy³y do minimum dostawy ¿ywnoœci do dzielnicy ¿ydowskiej. W rezultacie œmieræ g³odowa zabiera³a codziennie setki ofiar. Dodatkowo, Niemcy prowadzili systematyczn¹ wywózkê mieszkañców getta do obozów koncentracyjnych. Wiosn¹ 1943 r. na terenie dzielnicy pozosta³o jedynie ok. 50 tys. ludnoœci. Konspiracyjne organizacje ¿ydowskie spodziewa³y siê ostatecznej likwidacji getta. W tej sytuacji podjêto decyzjê o beznadziejnej walce. Dramat tej decyzji polega³ na tym, ¿e powstañcy nie mogli liczyæ na ¿adn¹ skuteczn¹ pomoc. O ile powstanie warszawskie 1944 r. mia³o szanse na sukces gdyby wojska sowieckie znajduj¹ce siê 20 km od stolicy pospieszy³y jej z pomoc¹, to bojownicy getta byli od pocz¹tku skazani na klêskê. Front wschodni znajdowa³ siê setki kilometrów od Warszawy a front zachodni w ogóle nie istnia³ w tym czasie. Chodzi³o o zachowanie godnoœci i œmieræ z broni¹ w rêku.

N

ajwiêksz¹ organizacj¹ podziemia ¿ydowskiego by³a lewicowa ¯ydowska Organizacja Bojowa (¯OB). Oprócz tego istnia³ ¯ydowski Zwi¹zek Wojskowy

Tydzieñ na kolanie Niedziela Ale¿ moc jest w s³owach „Rozmyœlañ” Marka Aureliusza. Cezara i mêdrca, przywódcy i myœliciela, co rzadko siê sk³ada w jedno… „To, czym jestem, sk³ada siê z cia³a, tchu, woli. Precz z ksi¹¿kami! Ju¿ nie dawaj siê im poci¹gn¹æ! Nie wolno! Ale, jakoby ju¿ na ³o¿u œmierci, popatrz ze wzgard¹ na cia³o: Oto kupa ka³u i gnatów, tkanina, plecionka œciêgien, ¿y³, têtnic. Rozwa¿ teraz, czym te¿ jest dech? Wiatrem. I to nie zawsze jest on tym samym, lecz ka¿dej chwili wyrzuca siê go i znowu wci¹ga. Trzeci¹ czêœci¹ sk³adow¹ jest wola. Zastanów siê. Jesteœ starcem, nie pozwól ju¿, by s³ug¹ by³a, by sz³a jak marionetka za dzikim popêdem, by by³a niezadowolona z losu teraŸniejszego lub by chcia³a unikn¹æ losu tego, który ciê czeka w przysz³oœci”. Czwartek rano Temat tkwi³ we mnie od dawna, ale teraz w zwi¹zku ze spraw¹ 23-miesiêcznego Alfie Evansa, wybuch³ z moc¹ dynamitu. Patrz¹c na zdjêcia z ró¿nych KL Auschwitz czy pacyfikacji getta warszawskiego, Powstania Warszawskiego, których w ostatnim czasie sporo, zawsze

uderza³a mnie pieczo³owitoœæ z jak¹ niemieccy mordercy wszystko dokumentowali na zdjêciach. Oczywiœcie PRZED, czasami wrêcz tu¿ PRZED egzekucj¹ czy jak to w ich jêzyku by³o „specjalnym potraktowaniem” czy „deportacj¹”. A na tych zdjêciach bardzo du¿o dzieci, ma³ych dzieci, szkrabów czasem prowadzonych na rzeŸ… ¯o³¹dek zaciska siê w kamieñ, przecie¿ wiemy, ¿e to ich ostatnie chwile, ¿e po miniêciu tego oficera SS trzymaj¹cego piêkne rêkawiczki z jelonka, droga prowadzi do gazu, do krematorium. Albo te kolumny wychodz¹ce z Warszawy w tamte sierpniowe dni, aby za chwilê stan¹æ pod lufami karabinów maszynowych ¿o³dactwa… Tak, flaki w kamyk, poczucie ¿e jednak bestialstwo, iœcie szatañskie Z³o, musi siê ¿ywiæ cierpieniem i œmierci¹ tych najmniejszych… Wracamy teraz do Alfie Evansa. Ten ch³opczyk ma bli¿ej nie zdiagnozowanê chorobê, ale jego dwudziestokilkuletni rodzice chc¹ go za wszelk¹ cenê ratowaæ. Ale nie chce tego szpital w Liverpoolu, który postanowi³ ch³opca wbrew woli rodziców od³¹czyæ od urz¹dzeñ podtrzymuj¹cych ¿ycie. Medycy zdobyli odpowiednie zgody s¹dów. Pomimo, ¿e katolicy na ca³ym œwiecie chc¹ pomóc, ¿e

u

Fragment pomnika Powstañców Getta.

(¯ZW) za³oŸony jesieni¹ 1939 r. przez oficerów Wojska Polskiego oraz ¿ydowskich dzia³aczy prawicowych. Charakterystyczne, ¿e o ¯ZW prawie nic nie pisano w czasach PRL. Nawet w okresie ostatnich 28 lat opublikowano bardzo niewiele na temat tej organizacji. Bojownicy getta byli czêœciowo zaopatrywani przez Armiê Krajow¹ i komunistyczn¹ Gwardiê Ludow¹. Przeciwko niemieckim czo³gom i samochodom pancernym mogli stan¹æ do walki z pistoletami, granatami i niewielk¹ iloœci¹ karabinów maszynowych. Kiedy oddzia³y niemieckie wkroczy³y do getta 19 kwietnia 1943 r. natrafi³y na opór powstañców. Po kilku dniach, pal¹c dom po domu, hitlerowcy zdo³ali zapanowaæ nad dzielnic¹. Ostatnie punkty oporu przetrwa³y do po³owy maja. Cz³onkowie sztabu ¯OB pope³nili zbiorowe samobójstwo nie chc¹c wpaœæ w rêce okupantów.

Rz¹d polski w Londynie bezskutecznie alarmowa³ przywódców mocarstw zachodnich o zag³adzie getta. 13 maja 1943 r., na znak protestu przeciwko obojêtnoœci aliantów odebra³ sobie ¿ycie Szmul Zygielbojm, cz³onek emigracyjnej polskiej Rady Narodowej.

Papie¿ Franciszek I podstawi³ samolot i ma dla malca miejsce w szpitalu w Rzymie, mimo ¿e szpital w Liverpoolu nie poniós³by z tego powodu ¿adnych dodatkowych kosztów… Ale nie, medycy wspierani przez s¹d chc¹ za wszelk¹ cenê uœmierciæ Alfie, wbrew woli jego rodziców powtarzam, kieruj¹c siê jego „dobrem” oraz „godnoœci¹”, jakby œmieræ na skutek zag³odzenia mia³a byæ supergodnym zejœciem z tego œwiata. Zapewne jest tutaj wiele niewiadomych, ale ten upór lekarzy, jest uderzaj¹cy. Myœlê, ¿e ma wiele wspólnego ze wspó³czesn¹ biurokracj¹ medyczn¹, która nie chce precedensu: jak ust¹pi¹ przy Alfiem, inni pacjenci mog¹ zacz¹æ kwestionowaæ werdykty-wyroki lekarzy, a to przecie¿ niedopuszczalne, no i kosztuje utrzymywanie takich bezu¿ytecznych… Sprawa bolesna, nie chcê siê m¹drzyæ, zw³aszcza gdy inni napisali ju¿ to, z czym siê zgadzam w pe³ni. Pisze wiêc Darek Malejonek, nawrócony rocker, którego lubiê i szanujê: „RIP+++ Dzisiaj we mnie coœ umar³o. Umar³o poczucie ¿e ¿yjê w cywilizowanym œwiecie. Dosz³o jeszcze wku... ¿e, Europa tak doœwiadczona przez totalitaryzmy dwudziestego wieku nic nie zrozumia³a! Zabija swoje dzieci w majestacie prawa. Wierzyliœmy, ¿e prawo jest SPRAWIEDLIWE. Ale nie jest! Jest jakaœ mafia w togach i œmiesznych perukach. To, ¿e rodzice nie mog¹ wzi¹æ

swego synka do domu œmierdzi dla mnie TOTALITARYZMEM! Chyba jeszcze bardziej smuci mnie to, ¿e moi znajomi (koledzy?) z bran¿y, nie widz¹ tej strasznej niesprawiedliwoœci. Dlaczego jesteœcie tak nieczuli na los skazanego na œmieræ g³odow¹ ma³ego Alfiego? Dlaczego nie protestujecie jak w wypadku tego ch³opca utopionego w falach morza œródziemnego? Przecie¿ zawsze jesteœcie pierwsi do szerowania newsów o rasizmie, antysemityzmie, seksizmie, o uchodŸcach. To nie jest wasza sprawa? Za ma³o ideologiczna? Za ma³o lewicowa? Nie podali tego w mediach które œledzicie? Amnesty International nie mo¿e zaj¹æ stanowiska? Wy te¿? Dla mnie to przera¿aj¹ce. Europ is dead”.

O

statnim dowódc¹ powstania w gettcie by³ dr Marek Edelman, który zdo³a³ siê uratowaæ, a po wojnie mieszka³ w £odzi pracuj¹c w lokalnych placówkach medycznych. Nale¿y dodaæ, Ÿe zmar³y w roku 2009 dr Edelman by³ aktywnym dzia³aczem opozycji demokratycznej lat 70ych a w stanie wojennym popiera³ podziemny ruch „Solidarnoœci”. Uzasadniaj¹c swoj¹ postawê stwierdzi³ w jednym z wywiadów, ¿e powstañcy getta walczyli nie tylko o przetrwanie ale równie¿ o ¿ycie w warunkach wolnoœci i poszanowania praw ludzkich. m

Có¿ tu dodawaæ. Kultura œmierci w pe³nym rozkwicie. Dzieci zabierane rodzicom aby dla swego „dobra” i „godnoœci” mog³y umrzeæ poza w³asnym domem. W³aœciwie powszechna eliminacja ludzi z Zespo³em Downe’a w krajach wysokiej rzekomo Zachodniej Cywilizacji w wyniku dzia³añ eugenicznych. Coraz bardziej rozszerzaj¹cy siê ruch eutanazyjny, w takiej Belgii obejmuj¹cy nawet nieletnich… Latamy w kosmos, chodzimy po Ksiê¿ycu, ale wygl¹da na to ¿e ten nasz Nowy, Wspania³y Œwiat ca³kiem, ca³kiem staje siê coraz bardziej parszywy.

Jeremi Zaborowski


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

www.kurierplus.com

7

DEKARZ WYGRYWA $4.2 MLN Pewien dekarz dozna³ powa¿nych obra¿eñ podczas pracy na dachu komercyjnego budynku po³o¿onego w pó³nocnej czêœci stanu Nowy Jork. Pracownik otrzyma³ od swego pracodawcy uprz¹¿ i piêædziesiêciostopow¹ linê. D³ugoœæ dachu od najwy¿szego punktu do krawêdzi wynosi³a ponad szeœædziesi¹t stóp. W zwi¹zku z tym, ¿e stalowe deskowanie by³o u³o¿one piêædziesi¹t stóp dalej, pracownik musia³ odczepiaæ uprz¹¿ za ka¿dym razem gdy szed³ po nastêpny element dekowania. Podczas jednej z takich wêdrówek poœlizgn¹³ siê, straci³ równowagê i run¹³ dziewiêtnaœcie stóp w dó³, uderzaj¹c ca³ym cia³em o betonow¹ pod³ogê. W wyniku uderzenia poszkodowany dozna³ z³amania ³okcia oraz ¿eber. Kierownik budowy wezwa³ karetkê. Po operacji ³okcia, która wymaga³a wstawienia metalowych elementów, poszkodowany zosta³ wypisany do domu. Nastêpne kilka tygodni spêdzi³ w domu, przyjmuj¹c silne œrodki przeciwbólowe. Poszkodowany pozwa³ w³aœciciela budynku i generalnego wykonawcê o odszkodowania za doznany ból i cierpienie, utracone zarobki oraz zwrot kosztów medycznych, twierdz¹c, ¿e pozwani naruszyli przepisy Prawa Pracy oraz Kodeksu Przemys³owego. Poszkodowany utrzymywa³, ¿e nie otrzyma³ odpowiednich œrodków bezpieczeñstwa. Pozwani twierdzili, ¿e do upadku nie dosz³oby gdyby

poszkodowany skorzysta³ z dodatkowej liny, która by³a dostêpna w pomieszczeniu z narzêdziami. Mê¿czyzna wiedzia³, ¿e jego sprawa kwalifikowa³a siê do kategorii wypadków najbardziej chroni¹cych prawa poszkodowanego, w tym prac na wysokoœci, kiedy generalny wykonawca i w³aœciciel budynku ponosz¹ absolutn¹ odpowiedzialnoœæ. Poszkodowany z³o¿y³ wniosek o natychmiastowe rozstrzygniêcie odpowiedzialnoœci pozwanych. Sêdzia przychyli³ siê do argumentacji poszkodowanego, orzekaj¹c, ¿e pozwani ponosili ca³kowit¹ odpowiedzialnoœæ za zaistnia³e zdarzenie. Pomimo ¿e technicznie sprawa by³a wygrana, poszkodowany musia³ w dalszym ci¹gu udowodniæ zakres doznanych obra¿eñ i postêpowaæ zgodnie z procedurami, co w sprawach o wysok¹ rekompensatê nie trwa krótko. A¿ do zakoñczenia sprawy o odszkodowanie cywilne poszkodowany pobiera³ œwiadczenia Workers” Compensation. Reprezentuj¹c klientów w obydwu postêpowaniach, doskonale rozumiem ich nadzieje, które w wiêkszoœci przypadków dotycz¹ utrzymania mo¿liwie wysokich benefitów. Sprawa cywilna to nie bitwa, lecz batalia o nale¿yte odszkodowanie i bezpieczn¹ przysz³oœæ. Podczas tej d³ugiej drogi, poszkodowany zmaga siê z problemami zdrowotnymi i nie jest w stanie powróciæ do pracy. Bardzo czêsto œwiadczenia pracownicze stanowi¹ jedyne Ÿród³o utrzymania poszkodowa-

nego, a zdarza siê, ¿e nawet jego ca³ej rodziny. Zasadniczo, uzyskanie wysokich œwiadczeñ jest to mo¿liwe tylko wtedy, gdy doœwiadczony prawnik zna taktyki ubezpieczalni i dba o interes indywidualnego klienta, poœwiêcaj¹c mu przy tym odpowiedni czas na przygotowanie jego sprawy. Podczas procesu poszkodowany zezna³, ¿e nie mo¿e ju¿ normalnie funkcjonowaæ w spo³eczeñstwie, podj¹æ pracy zarobkowej, ani przesy³aæ œrodków na utrzymanie swojej rodziny mieszkaj¹cej za oceanem. Przyzna³, ¿e potêguje to jego frustracjê i sprawi³o, ¿e straci³ ochotê do ¿ycia. Jeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212 - 514 - 5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw.com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

W tej sprawie poszkodowany dekarz cierpliwie oczekiwa³ momentu ostatecznego zakoñczenia sprawy. By³o warto, bowiem ³awa przysiêg³ych wyda³a bardzo korzystny werdykt, przyznaj¹c poszkodowanemu odszkodowanie w ³¹cznej wysokoœci blisko 4.2 miliona dolarów, w tym prawie 2.8 miliona dolarów za doznany ból i cierpienie, 200 tysiêcy za utracone zarobki do momentu procesu, blisko 400 tysiêcy dolarów za utracone zarobki w przysz³oœci oraz prawie 800 tysiêcy za kosztów leczenia. m (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212 - 514 - 5100

Widoki na przesz³oœæ Piszê te s³owa w przeszklonym apartamencie na 40. piêtrze, JAN LATUS z fenomenalnym widokiem na Manhattan. Ludziom ten widok najbardziej podoba siê w nocy – œciana œwiate³, choinki Empire State Building i Chrysler Building, a wszystko to odbijaj¹ce siê od lustra wody East River. Jednak Manhattan wygl¹da piêknie o ka¿dej porze dnia. O œwicie s³oñce oœwietla wie¿owce na czerwono; wygl¹daj¹ jak jakieœ góry skaliste. W po³udnie s³oñce iskrzy siê na tafli wody, pomarszczonej, stale wzburzanej przez statki wycieczkowe, barki, promy pasa¿erskie, motorówki i skutery wodne. Nad tym widowiskiem lataj¹ helikoptery, a na wodzie okazjonalnie l¹duj¹ ma³e awionetki. Wszystko to wygl¹da jak na malunku dziecka, które na jednym arkuszu chcia³o pokazaæ ca³y œwiat. Mieszkanie wysoko w chmurach napêdza cz³owieka energi¹. Przede wszystkim jest zawsze du¿o œwiat³a. Nawet gdy jest ulewa lub pada œnieg, niebo nieustannie przykuwa uwagê, tworzy spektakl. Zarazem jest siê odizolowanym od przyziemnego ¿ycia ulicznego, zgie³ku, bieganiny. Punkt widzenia zale¿y od punktu siedzenia – trudno siê wiêc dziwiæ, ¿e jestem w œwietnym nastroju. Jestem panem œwiata. Doszed³em na sam szczyt, sk¹d patrzê na uwijaj¹ce siê po ulicach mrówki pracowników biur, budów, sklepów. Mia³em przez 20 lat mieszkanie w tym budynku, choæ na ni¿szym piêtrze. Do s¹-

siadów mieszkaj¹cych wy¿ej chodzi³o siê z goœæmi z Polski, aby siê zachwycili panoram¹ i zrobili zdjêcia. No i oczywiœcie przychodzi³o siê ogl¹daæ fajerwerki. Nawet jednak jeœli mój widok z okna nie by³ tak imponuj¹cy, mog³em przejœæ sto metrów do piêknego parku wzd³u¿ brzegu Wschodniej Rzeki. Ju¿ tam by³em – jest piêknie jak zawsze. Mi³o wróciæ na stare œmieci. Ze starego sk³adu pozosta³o trzech portierów – pamiêtali moje imiê, ucieszyli siê, ¿e sk³adam wizytê. Lubi¹ mnie bo by³em mi³ym lokatorem – bez fochów, zarabiaj¹cym tyle co oni. Nawet jednak bogatsi ode mnie lokatorzy uœmiechali siê powitalnie. – Welcome back! – mówili widz¹c mnie ci¹gn¹cego walizkê z nalepkami linii lotniczej. Inni jednak nie byli tacy pewni, czy znikn¹³em z budynku 19 miesiêcy temu, czy kiedy indziej. A mo¿e wyjecha³em na krótko? Wynaj¹³em swoje mieszkanie? By³em w wiêzieniu? Przenios³em siê do innego stanu? Nie ka¿dy przecie¿ by³ ze mn¹ blisko – pamiêtaj¹ wiêc moj¹ twarz, lecz nie zauwa¿yli mojego znikniêcia. W nocy odwiedzam zaprzyjaŸnione bary w Long Island City, przy Vernon Boulevard. Przypominam sobie wtedy, ¿e w tym kraju, a zw³aszcza w tym mieœcie, ma³o rzeczy zostaje bez zmian. Ludzie przeprowadzaj¹ siê do innej dzielnicy, bo kogoœ poznali i teraz wynajmuj¹ wspólnie. Wracaj¹ do rodzinnego stanu, gdy¿ byli zmêczeni Nowym Jorkiem. Przenosz¹ siê na po³udniowy Brooklyn, bo jest tam jednak trochê taniej.

W ulubionym barze pochodz¹cy z W³och barman Vinnie o¿eni³ siê barmank¹ z Kalifornii Jessik¹, ale ona ju¿ za barem nie stoi. Ze sta³ych bywalców osta³y siê dwie osoby. Reszta wyprowadzi³a siê z miasta. Podobnie jest w innych miejscach – restauracjach, sklepach. Wynika z tego, ¿e nie nale¿y za bardzo siê przywi¹zywaæ do miejsca, ludzi, nawet miasta i kraju. £atwo jednak tak powiedzieæ, co jednak pocz¹æ gdy ktoœ jest samotny, a przy tym sentymentalny? Przecie¿ trzeba mieæ jakieœ punkty zaczepienia, sta³e miejsca, trwa³e znajomoœci, kontynuacjê ¿ycia. Polacy w Ameryce, jeœli maj¹ partnerów, rodzinê, trwaj¹ przy nich. Wzajemnie siê wspieraj¹, nawet tworz¹ czasem koalicjê przeciw zewnêtrznemu, obcemu, amerykañskiemu œwiatu. Podobne zadanie spe³niaj¹ etniczne dzielnice. Tam mo¿na znaleŸæ znajomych, bywaæ w tych samych miejscach. Czêsto jest to próba odtworzenia sta³oœci œwiata zapamiêtanej z Bogoty, Pragi, Krakowa. Te starania nie koñcz¹ siê jednoznacznym sukcesem. Przecie¿ imigranci te¿ w³¹czaj¹ siê do wielkiego, amerykañskiego strumienia ludzi szukaj¹cych pieniêdzy, wêdruj¹cych za prac¹, wynosz¹cych siê w miejsca ³adniejsze, tañsze, bezpieczniejsze. Znamy ten scenariusz choæby z Greenpointu, który kiedyœ by³ jak zatrzymane w czasie polskie miasteczko (tyle ¿e z dykty). Mieszkañcy i bywalcy automatycznie wêdrowali od zaprzyjaŸnionej agencji do ulubionej sto³ówki, z ksiêgarni

do sklepu z kaszank¹. Wiêkszoœci tych firm ju¿ nie ma. Mieszkañcy i bywalcy pokonuj¹ wiêksze dystanse, odwiedzaj¹c w desperackim uporze coraz to rzadziej rozmieszczone polskie miejsca. Czego mnie ucz¹ te dni, spêdzane jak¿e mi³o w penthouse z widokiem na ONZ? Ano tego, ¿e nawet jeœli têskni³em za Nowym Jorkiem i nawet jeœli dobrze siê tu poczu³em, jak w domu, zauwa¿y³em, ¿e ten dom jest trochê inny. Zmieni³ siê wewn¹trz i zewn¹trz, zmienili siê lokatorzy, menu w kuchni, filmy na ekranie telewizora. Nic na to nie poradzê – a im prêdzej pogodzê siê z tym, ¿e zmieniam siê i ja i œwiat wokó³ mnie, ¿e ludzie odzwyczajaj¹ siê ode mnie, ¿e starzej¹ siê i umieraj¹, ¿e zakochuj¹ siê, zak³adaj¹ rodziny i od tego momentu ¿yj¹ g³ównie dla siebie – gdy to wszystko naprawdê przyjmê do wiadomoœci, tym ³atwiejsze, mniej bolesne, bêd¹ kolejne przenosiny, podró¿e, emigracje. Czy¿bym wiêc wreszcie nabra³ dystansu, zm¹drza³ poniewczasie? To siê oka¿e. £atwo patrzeæ z ciep³ym dystansem na œwiat z balkonu na 40. piêtrze. Zobaczymy co ze mn¹ bêdzie, gdy ju¿ za kilka dni, w warszawskim mieszkaniu, bêdê spoziera³ przez grube firanki, na obleczony szarym smogiem œmietnik i trzepak. I przechodz¹cych marudnie chodnikami ludzi starych i m³odych, zgarbionych od ciê¿aru ¿ycia w Polsce, które cierpiêtniczo znosz¹. Wtedy pora bêdzie rozejrzeæ siê za kolejnym tanim biletem do Nowego Jorku. I wszystko ad rem. m


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

8

Kartki z przemijania Na balkonie mam mrowisko. Na 15-tym piêtrze! W œrodku Manhattanu! Kto by siê spodziewa³? Mrówki w ogóle siê mn¹ nie przejmuj¹ i jak gdyby nigdy nic mrowi¹ siê miêdzy doniczkami z drzewkami i kwiatami. £a¿¹ sobie po œcianach i parapetach, chêtnie te¿ gromadz¹ siê pod moim rowerem ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI i nad czymœ deliberuj¹. Kiedy w kuchni zaczynam coœ jeœæ, przybiegaj¹ i zagl¹daj¹ mi do talerza. A i podjadaj¹. Niektóre nawet przeganiaj¹ siê nawzajem w wyœcigu do jedzenia. Nie boj¹ siê mnie nic a nic. Na szczêœcie nie wchodz¹ do szafek i zamkniêtych pomieszczeñ. Nie wiem jeszcze, gdzie nocuj¹. W owych doniczkach? Powinienem siê ich pozbyæ, ale jakoœ mi ¿al. Prawdê mówi¹c przywyk³em do nich. A i one do mnie. Teraz czekam na biedronki, które pojawi¹ siê lada dzieñ na tym¿e balkonie i w tej¿e kuchni. Bardzo je lubiê. Traktujê je jako dobry znak.

$

Goœci³em dr hab. Jana Szumskiego – znakomitego znawcê losu Polaków w carskiej Rosji i w dawnym Zwi¹zku Sowieckim. W nowojorskim Instytucie Pi³sudskiego wyg³osi³ on ciekawy wyk³ad o polityce komunistycznego Kremla wobec Polaków zamieszka³ych w Zwi¹zku Sowieckim. Wci¹¿ wiemy o niej zbyt ma³o. Wci¹¿ nieznana jest w pe³ni tak¿e tragedia naszych rodaków na terenach tzw. Marchlewszczyzny i Dzier¿yñszczyzny w latach 1937-39. Pisa³em o niej parokrotnie, m.in. w kontekœcie prac Timothy’ego Snydera; teraz dziêki Janowi Szumskiemu jestem wzbogacony o nowe fakty. Zna on temat jak ma³o kto, poniewa¿ urodzi³ siê, wychowa³ i wykszta³ci³ na GrodzieñszczyŸnie. I twierdzi, ¿e i dziœ nie jest ³atwo byæ Polakiem na tych ziemiach, nie mówi¹c ju¿ o reszcie Bia³orusi oraz o Ukrainie i Rosji. Przegadaliœmy na ten temat wiele godzin. Podziwia³em olbrzymi¹ wiedzê i piêkn¹ literack¹ polszczyznê mego goœcia. Doskonale siê sta³o, ¿e zosta³y one „zagospodarowane” m.in. przez Polsk¹ Akademiê Nauk, Instytut Pamiêci Narodowej i warszawski Uniwersytet im. Kardyna³a Stefana Wyszyñskiego. Jego monografia „Sowietyzacja Zachodniej Bia³orusi 1944 – 1953. Propaganda i edukacja w s³u¿bie ideologii” oraz ksi¹¿ka „Polityka a historia ZSRR wobec nauki historycznej w Polsce w latach 1945-1964” s¹ kamieniami milowymi w dotychczasowych badaniach historyków. Jan jest nie tylko œwietnym

uczonym, ale równie¿ cz³owiekiem ujmuj¹cym skromnoœci¹ i umiejêtnoœci¹ ¿ycia wedle najcenniejszych wartoœci. Byliœmy zgodni w ocenie wielu obecnych przejawów polskiego i amerykañskiego ¿ycia politycznego i spo³ecznego.

$

Wspomniany Instytut Pi³sudskiego sta³ siê obecnie g³ówn¹ polsk¹ placówk¹ intelektualn¹ w Nowym Jorku. Co dwa tygodnie odbywaj¹ siê w nim wyk³ady naukowców i osób maj¹cych coœ istotnego do powiedzenia w dziedzinie szeroko pojêtej historii, nie wy³¹czaj¹c historii kultury polskiej. Do nowej siedziby Instytutu mieszcz¹cej siê w samym centrum Greenpointu przychodzi jeszcze wiêcej s³uchaczy ni¿ poprzednio, kiedy Instytut mieœci³ siê na East Village na Manhattanie.

$

$

Leszek Ko³akowski o wrogach i obcych: „We wszystkich konfliktach politycznych po¿ytki z wroga daj¹ siê œledziæ, s¹ tu jednak istotne ró¿nice stopnia. Widzimy codziennie, ¿e najbardziej prymitywne, najciemniejsze ruchy czy partie polityczne mówi¹ bezustannie o spiskach wymierzonych w naród czy pañstwo i na tym wyczerpuje siê ich ideologiczna si³a. W ró¿nych krajach rozmaicie s¹ te spiski wymyœlone: czêsto s¹ to ¯ydzi albo ¯ydo-masoni, albo libera³owie, albo komuno-libera³owie (tak, to te¿ siê zdarza, nie ma dna g³upocie), albo wreszcie imigranci. Wszêdzie s¹ du¿e k³opoty i s¹ segmenty ludnoœci, które siê czuj¹ pokrzywdzone. Dobrze jest budowaæ sobie poparcie krzykiem, który t³umaczy, ¿e upoœledzeniu czy biedzie winien jest zawsze jakiœ „obcy”, istota nie ca³kiem ludzka”. („Mini-wyk³ady o maxi-sprawach. Seria trzecia i ostatnia”, Kraków 2000, s. 75)

$

Nie s¹dzi³em, ¿e do¿yjê czasów, kiedy od¿yj¹ i rozwin¹ dzia³alnoœæ tak koszmarne relikty z przedwojennej przesz³oœci jak Obóz Narodowo-Radykalny, czyli upiorny ONR i M³odzie¿ Wszechpolska, o której poziomie umys³owym mówi ju¿ sama nazwa. Obie te nacjonalistyczne organizacje nawi¹zuj¹ do haniebnej przesz³oœci i tak, jak przed wojn¹ stylizuj¹ siê na formacje hitlerowskie. Aktywowa³y siê przy pomocy rodzimej prawicy, nie wy³¹cz¹j¹c neoendeków proPiSowskich Klubów „Gazety Polskiej”. Dzisiaj ta¿ prawica ob³udnie udaje, ¿e z odrodzeniem ONR-u i M³odzie¿y Wszechpolskiej nie mia³a nic wspólnego. Ob³udnie te¿ wmawia, ¿e po cichu nie popiera ich programu. Nacjonalistyczne okrzyki u stóp Jasnej Góry i w pamiêthej Hali Stoczni Gdañskiej przywo³uj¹ jak najgorsze skojarzenia i budz¹ moje obrzydzenie.

„Król Lear” przywieziony do BAM-u przez londyñski Royal Shakespeare Theatre nie wniós³ niczego nowego w moje rozumienie tego dramatu Szekspira. Ba, coraz czêœciej tytu³owy bohater wydaje mi siê postaci¹ niem¹dr¹. Oczywiœcie, jak zwykle w tekœcie mistrza Williama, tak i w tym spektaklu œwietnie wybrzmiewaj¹ sceny o niewdziêcznoœci, o rywalizacji w walce o w³adzê, o zawiedzionych nadziejach i uczuciach. I jak zawsze przekonywaj¹ce jest przes³anie, ¿e ludzi i ¿ycia uczymy siê a¿ do œmierci. Niemniej wci¹¿ odnoszê wra¿enie, ¿e Król Lear nie wie co czyni, dziel¹c swe królestwo w zale¿noœci od wyników konkursu na najlepsz¹ mowê ho³downicz¹ wyg³oszon¹ na jego czeœæ. Postaæ ta zawsze by³a zagadk¹ i pozosta³a ni¹ tak¿e i w tej inscenizacji

Biskup Tadeusz Pieronek – „Mo¿na du¿o mówiæ, ale trzeba najpierw pokazaæ, ¿e siê przeciwdzia³a neofaszystom. Gdyby wczeœniej w sposób zdecydowany reagowano na radyka³ów z ONR czy M³odzie¿y Wszechpolskiej, dziœ nie by³oby neonazistów oddaj¹cych ho³d Hitlerowi. Polscy naziœci nie pojawili siê dopiero w materiale TVN. Nie mo¿na udawaæ, ¿e jak coœ œmierdzi, to siê nie czuje smrodu, i oskar¿aæ tych, którym ten smród przeszkadza. W Polsce robi siê duszny klimat. Trzeba mówiæ g³oœno, gdy czuje siê smród faszyzmu, rasizmu, komunizmu i Ÿle pojêtego nacjonalizmu. Inaczej wszyscy pewnego dnia siê podusimy. Nie mo¿na milczeæ”. Ano nie mo¿na! Czterema koñczynami siê pod tym podpisujê. I milczeæ nie zamierzam.

Odwiedzili mnie m³odzi aktorzy – Ewa Szewczyk i Maksymilian Kubiœ oraz para równie m³odych filmowców – Ewelina Jasiñska i Mariusz Mro¿ek, którzy przenieœli siê w³aœnie z Kanady do Nowego Jorku. Tematów mieliœmy co niemiara. Humory dopisywa³y, ¿artom i weso³oœciom nie by³o koñca. Czu³em, ¿e m³odniejê. W œrodku nocy zaczê³y siê œpiewy, m.in. piosenek Agnieszki Osieckiej. Ich teksty jak na zawo³anie m³odzi ludzie wyszukiwali w swoich komórkach. Maks œwietnie gra na gitarze, sam sobie coœ uk³ada i w dodatku równie œwietnie tañczy. Oboje z Ew¹ s¹ bardzo uzdolnieni aktorsko. Ewelina i Mariusz maj¹ ju¿ na koncie ciekawe filmy krótkometra¿owe i równie ciekawe kolejne pomys³y. Nasze spotkanie by³o tak sympatyczne, ¿e poprawiny bêd¹ nieodzowne. m

$

Przyjaciel Macron 1í

Z ca³¹ pewnoœci¹ najwa¿niejszy jest punkt pierwszy na liœcie Macrona. Donald Trump, który w maju ma podj¹æ decyzje w sprawie Iranu wielokrotnie krytykowa³ porozumienie z tym krajem, zawarte w 2015 r. Zrobi³ to tak¿e podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Francji, nazywaj¹c je „bezsensownym” i „¿a³osnym”. Wiêcej przemawia wiêc za tym, ¿e umowê tê w koñcu wypowie ni¿, ¿e j¹ utrzyma. Trump sygnalizowa³ wprawdzie chêæ modyfikacji porozumienia, tak by ca³kowicie wykluczy³o ono mo¿liwoœæ posiadania przez Iran rakiet balistycznych i ograniczy³o ekspansjê tego kraju w regionie. Szanse na to s¹ jednak niewielkie. Rosja, Chiny i Iran, które obok USA, Francji i Wielkiej Brytanii s¹ sygnatariuszami porozumienia nie godz¹ siê na ¿adne zmiany. Iran wkrótce po wypowiedzi Trumpa wyda³ zreszt¹ oœwiadczenie stwierdzaj¹ce, ¿e w przypadku wycofania siê Ameryki natychmiast wróci do wzbogacania uranu. Przy ca³ej przyjaŸni dla prezydenta Marcona decyzja dotycz¹ca Iranu w wiêkszym stopniu bêdzie zale¿a³a od stanowiska Izraela ni¿ Francji. Wkrótce po rozmowach z Macronem do Waszyngtonu przylecia³ Avigdor Liber-

man, minister obrony Izraela, który ma spotkaæ siê z sekretarzem obrony Jimem Mattisem i doradc¹ prezydenta USA do spraw bezpieczeñstwa narodowego Johnem Boltonem, znanym krytykiem umowy z Iranem. Izrael od dawna ostro przeciwstawia³ siê porozumieniu, a jej zawarcie w okresie prezydentury Baracka Obamy by³o nawet przyczyn¹ och³odzenia we wzajemnych stosunkach. Nuklearne porozumienie z Iranem zahacza równie¿ o punkt trzeci listy Macrona. Donald Trump chcia³by wycofaæ ok. 2000 ¿o³nierzy USA stacjonuj¹cych w Syrii, którzy nie bior¹c udzia³u w walkach, wspomagaj¹ bojowników staraj¹cych siê obaliæ prezydenta Baszszara al-Asada. Francja uwa¿a to za b³¹d. W tej sprawie równie¿ wiêcej do powiedzenia bêdzie mia³ Izrael, tocz¹cy na terenie Syrii podjazdow¹ wojnê z Iranem. Niedawno izraelskie lotnictwo zbombardowa³o irañsk¹ bazê dronów w Syrii, sk¹d wystrzelono bezza³ogowy samolot, który naruszy³ powietrzn¹ przestrzeñ Izraela. Wysi³ki zmierzaj¹ce do ograniczenia roli Iranu w konflikcie syryjskim mog¹ staæ siê zarzewiem nowego konfliktu zbrojnego, w który wci¹gniête zostan¹ Stany Zjednoczone. Tomasz Bagnowski

u

Prezydenci Trump i Macron.

$


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

www.kurierplus.com

Prywatne ¿ycie arcydzie³a

9

Czes³aw Karkowski

Poranek w wiejskiej scenerii Pamiêtam czasy, w koñcu nie tak bardzo odleg³e, kiedy nazwisko Jacka Malczewskiego stanowi³o synonim pacykarza, malarza z³ego smaku i dziwacznego, artystycznego gustu. W najlepszym z najgorszych przypadków – epigona minionej, m³odopolskiej maniery. I pamiêtam te¿ okres, kiedy sztuka Malczewskiego s³u¿y³a jako przyk³ad najlepszych osi¹gniêæ estetyki M³odej Polski. Nie pogrobowiec, ale odwa¿na awangarda. Dwa przeciwstawne stanowiska w ci¹gu krótkiego czasu. Jak to siê mog³o staæ? Oznaka g³êbokich przemian kulturowych. „Thanatos i Polska”, rozprawa Kazimierza Wyki oraz „Brzezina”, film Andrzeja Wajdy, wprowadzi³y ponownie Malczewskiego do czo³ówki polskich twórców. By³y to lata szeœædziesi¹te i od tego czasu patrzymy na jego obrazy inaczej. Nie jako na niem¹dr¹ fanaberiê, dziwactwo artysty, który nie potrafi iœæ z nurtem wspó³czesnoœci, nie umie malowaæ zgodnie z now¹ estetyk¹. WyobraŸnia nies³ychana i niewidziana, a odwaga wprost szaleñcza, aby malowaæ te dziwo¿ony, mitologiczne i fantastyczne figury o s³owiañskim wygl¹dzie w rodzimym krajobrazie, biblijnego Tobiasza wêdruj¹cego z anio³em poln¹ drog¹ miêdzy olchami i rokitami. Niemal teatralnie sceniczne postaci jakby blach¹ pokryte – lœni¹ce, sztywne, nieruchome. „Sztuka w zaœcianku” z Muzeum Narodowego w Warszawie mieœci siê doskonale w nurcie malarskim Malczewskiego. Przedstawia ma³ego fauna, bo¿ka greckiego, mieszkañca antycznych lasów; rozpoznajemy go po koŸlich nogach. Gra na fujarce (flecie Pana) dziewczynce z polskiego zaœcianka. Za s³uchaczy ma tylko j¹ i stadko indyków, z którymi dziecko wyruszy³o na wypas. Niektóre ptaki wyraŸnie zainteresowane s¹ jego muzyk¹. Nikogo poza tym w obejœciu zadbanego dworku wiejskiego. Bezludne miejsce, chyba wczeœnie rano; drób musi zacz¹æ jeœæ, wtedy te¿ przychodz¹ zjawy, fantomy dawnego œwiata, wygnane z rzeczywistoœci, zepchniête na margines. Za dnia chowaj¹ siê gdzieœ po lasach, szuwarach, lêkliwie wychodz¹, kiedy nikt nie patrzy. Podobny motyw mo¿emy naleŸæ u Ezry Pounda w urzekaj¹cym wierszu „Return” (Powrót) Patrz, wracaj¹; aha, widzisz te ostro¿ne Ruchy i st¹panie powolne Ten trud kroku i niepewne Wahanie! Widzisz, wracaj¹, jeden za drugim Z lêkiem, jak na wpó³ przebudzeni I tak dalej… Wiersz jest krótki, podajê pocz¹tek we w³asnym, bardzo pobie¿nym t³umaczeniu. Greccy bogowie wracaj¹, przegnani z chrzeœcijañskiego œwiata, wyszczuci przez techniczny rozum króluj¹cy od wieków, nie dopuszczaj¹cy do g³osu, do ¿ycia, innej rzeczywistoœci ponad rzeczywistoœæ, jak¹ akceptuje codzienny zdrowy rozs¹dek. Ale powoli, stopniowo znajd¹ i u nas, w naszej teraŸniejszoœci, zamieszkanie. „Powrót” móg³by byæ s³ownym uzupe³nieniem do malarstwa Malczewskiego. Tamten œwiat, zdawa³oby siê dawno wyparty i zepchniêty miêdzy bajki, ¿yje, istnieje i powoli, ukradkiem wraca. Nie jest to bynajmniej wyznanie wiary ze strony malarza, ale deklaracja ci¹g³oœci kulturowej, jakby

sztucznie zerwanej przez œrodowisko uczonych, akademików, a tak¿e, a mo¿e przede wszystkim – przez Koœció³. S³owiañska dziwo¿ona, starogrecki satyr i chrzeœcijañski anio³, nie mówi¹c ju¿ o œredniowiecznych rycerzach z legend i baœniowych opowieœci, czêsto obecnych w scenach przedstawianych przez Malczewskiego, wspó³egzystuj¹ ze sob¹, zaludniaj¹ – by siê tak wyraziæ – ten sam obszar; obszar twórczej wyobraŸni, pole naszej fantazji. Wszystkie te istoty s¹ wiêc dla nas jednako realne. Pan, antyczny bo¿ek muzyki, gra³ nie tylko w górach staro¿ytnej Grecji; gra tak¿e na polskiej wsi. Sk¹d-¿e by bowiem czerpa³ natchnienie, jak nie z tego krajobrazu, sielskiego ¿ycia w zaœcianku, od indyków, czy innego ptactwa domowego? Sk¹d by póŸniej artyœci brali naukê, gotowe wzorce, melodie i motywy do swej sztuki? Kto gra ludziom na polach, ³¹kach i w lasach, tak ¿e s³ysz¹ muzykê, któr¹ nastêpnie wk³adaj¹ w swoje instrumenty? Bez pomocy, bez natchnienia, bez inspiracji (z zewn¹trz) nie by³oby sztuki, artyzmu. Jak zwykle, mo¿emy podaæ wiele ró¿nych interpretacji. I na tym polega, miêdzy innymi, wielkoœæ sztuki – wszelkiej: malarstwa, literatury, muzyki. Widz, s³uchacz, odbiorca uruchamia swobodn¹ grê wyobraŸni w kontakcie z dzie³em sztuki, wysubtelnia wra¿liwoœæ, doskonali intelekt, poszerza granice inwencji. Wszelkiej, naukowej czy artystycznej. Obraz jest prosty: satyrek stoi ty³em do widza, dziewczynka w czerwonej sukience przypatruje siê mu bez specjalnej ciekawoœci jakby to nie by³o ich pierwsze spotkanie; podobnie indyki – nie boj¹ siê przybysza (nie traktuj¹ go jak obcego), wyci¹gaj¹ szyje, patrz¹, s³uchaj¹. W dali budynek gospodarczy – stodo³a? Gdyby nie mityczny goœæ, by³by to zwyczajny widoczek rodzajowy, pejza¿ wiejski. Obecnoœæ fauna zmienia ca³kowicie charakter sceny. Nabiera ona i wymiaru ponad-prowincjonalnego, i g³êbi intelektualnej. Zaskakuje nieoczekiwanym zderzeniem na p³ótnie dwóch zdawa³oby siê nieprzystawalnych œwiatów; dwie mitologie – s³owiañska i grecka – wchodz¹ we wzajemny kontakt z sob¹. Wspó³istniej¹. m


NOWY JORK

NR 65

28 kwietnia 2018

ADAM WOLANIN – PAMIÊTNIK KAPRALA (4)

Kuchnia polowa wz. 31.

Adam Wolanin.

Na nowych pozycjach zmieniliœmy Francuzów. Tu ju¿ by³y pozycje frontowe, gdzie ka¿dego dnia, ba ka¿dej chwili by³o zawsze coœ godnego do zanotowania. Na nowych pozycjach ¿yliœmy przez kilka dni tylko konserwami i chlebem, bo szwabi w poprzedniej strzelaninie rozbili nam kuchniê. Nie bardzo wiêc dobra „pasza” by³a tem bardziej, ¿e jeszcze niektórym i gaz siê „odbija³”. W kilka dni potem przyprowadzono kuchniê i wyznaczono 12 ludzi do jej obs³ugi, wzglêdnie do zaci¹gniêcia jej do kryjówki. Kuchnia by³a bezdymna, bo opalana koksem. Po przybyciu na miejsce zastaliœmy now¹ kuchniê potrzaskan¹. Nie by³o co na pozycjê prowadziæ. W dwa dni póŸniej przysz³a nowa i ta ju¿ zosta³a. ¯e upa³ by³ straszny, wiêc i pragnienie dokucza³o. P³ynê³a wprawdzie pod bokiem s³ynna Marna, ale by³a ona naprawdê „marna”, bo wody z niej piæ nie wolno by³o. Ci, którzy próbowali zagasiæ w niej pragnienie, wymiotowali strasznie, gdy¿ woda w niej by³a zatruta gazami i ró¿nymi p³ynami. Pozycje nasze by³y na równinie, niemieckie zaœ na wzgórzu, mogli nas wiêc psiewiary dobrze obserwowaæ i gdyby któryœ by³ g³owê wychyli³, to po nim. Trzeba by³o tylko w okopach siedzieæ, chy³kiem po obiad po zapasy siê dostawaæ. Prócz dogodnych pozycji, ustawili szwaby trzy wielkie balony obserwacyjne, tak, ¿e przez ca³y dzieñ trzymani byliœmy jak w wiêzieniu. Francuzi kusili siê kilkakrotnie o to, by balony zerwaæ, lecz silny ogieñ Niemców nie pozwoli³ na to. Raz z po³udnia patrzê, sunie w dali, na widnokrêgu a ogromnie wysoko, francuski awiator na stronê niemieck¹. Widocznie na przyjêcie jego Niemcy strzelali gdzieœ paskudnie i to daleko, bo huku prawie s³ychaæ nie by³o, a tylko dym w powietrzu i ze strony pozycji niemieckich. Widaæ by³o od czasu do czasu daj¹ce z p³atowca torpedy ogromne na pozycje niemieckie. Naraz, dech wszystkim w piersiach zamar³, bo p³atowiec zacz¹³ gwa³townie opadaæ na dó³. Widocznie ster siê zepsu³. Ju¿, ju¿ blisko niemieckich linji, ju¿ lada moment padnie. Patrz¹

obydwie strony na to widowisko, nawet artylerja pra¿yæ przesta³a. Skorzysta³ z tego lotnik, czy te¿ aeroplan francuski, ster widocznie naprawi³ i zanim zdumieni Niemcy mieli czas przyjœæ do siebie, ten po linji ukoœnej zacz¹³ szybko wzbijaæ siê w górê d¹¿¹c do stoj¹cych na uwiêzi balonów obserwacyjnych. Chwila, mgnienie oka i balon jak i aeroplan zakry³y siê dymem. Jeszcze chwila i widzimy aeroplan wznosz¹cy siê w górê, a z balonu opadaj¹cy na ziemiê szkielet. Ten sam los spotka³ drugi balon stoj¹cy opodal. Balon trzeci zosta³ przez Niemców spuszczony na ziemiê. Bali siê o niego.

lerji przysz³a kolej na 5-t¹ kompanjê strzelców pod dowództwem kapitana Krzywkowskiego z do³¹czeniem Francuzów na prawem skrzydle. Na dany znak wiara wyskoczy³a ze swych kryjówek i biegiem pêdzi do okopów niemieckich, z bagnetami naje¿onymi do walki. Niemcy zostali obskoczeni ze wszystkich stron, ale siê dzielnie bronili. Bardzo ma³o poddawa³o siê. Nie chcieli iœæ do niewoli wszyscy, dlatego te¿ nasi wysiekli ich tam doœæ na tych pozycjach. Po zdobyciu pozycji, trzeba j¹ by³o broniæ, bo Niemcy przypuœcili kontratak, chc¹c utracone pozycje odebraæ. Chodzi³o im o powetowanie klêski, boæ przecie¿ prawie ca³y ich 66 pu³k piechoty bawarskiej zosta³ rozbity. Przysz³y niemiaszkom posi³ki bardzo silne, nic wiêc dziwnego, ¿e nied³ugo ca³a kompanja 5-ta zosta³a ze wszystkich stron osaczona. W sam czas wypad³a kompanja 7-ma z kapitanem Piekarskim udaremni³a zamiary Niemców, zmuszaj¹c ich do ucieczki przy pomocy rêcznych granatów. Teraz obydwie kompanje zaczê³y nacieraæ wspólnie, a w³aœciwie walczyli i nacierali poszczególni ¿o³nierze z obydwu kompanji. Ka¿dy indywidualnie, samodzielnie. Dziwna to by³a walka i krwawa. Nieraz grupka Polaków z kilku ludzi z³o¿ona jest otoczon¹. Ju¿, ju¿ Niemcy maj¹ ich wymordowaæ lub wzi¹æ do niewoli, gdy tymczasem wyrasta gdzieœ spod ziemi druga grupka Kolegów, która tamtych uwalnia, a Niemców do niewoli bierze, lub te¿ bro-

Balon obserwacyjny Caquot R2 na uwiêzi.

W czasie pobytu na froncie widzia³em dwa „Taubeny” niemieckie zestrzelone przez Francuzów. Jeden zapali³ siê w powietrzu i spad³ na ziemiê jak pal¹ca siê pochodnia. Sztab nasz uk³ada³ plany w jaki sposób wykurzyæ Niemców z zajmowanego przez nich wzgórza. Jako¿ pewnego wieczoru dowiedzieliœmy siê, ¿e rankiem uderzymy na szwabów. Mia³a to byæ polska ofensywa. Zaraz kilka minut po pó³nocy artylerja nasza rozpoczê³a cholerny ogieñ na upatrzone miejsce. Strzela³a do godziny 3 minut 45 nad ranem. Po tej godzinie podnios³a ogieñ na lasek Roquette w pobli¿u wioski Navarin. Po „robocie” arty-

Niemieccy ¿o³nierze w okopach nad Marn¹.

ni¹cych siê bez pardonu masakruje. W takie tarapaty dosta³ siê oddzia³ Francuzów z³o¿ony z dziesiêciu ludzi. Obskoczyli ich niemiaszki i prowadz¹ do swoich. Widz¹ to dwaj strzelcy M³ynarski i Woliñski, natarli na Niemców, i tak Niemców jak i Francuzów do niewoli wziêli. W dniu tym zgin¹³ porucznik Bauer. Widz¹c trzech Niemców krzykn¹³ by siê poddali. Ci podnieœli wprawdzie rêce do góry, lecz gdy porucznik Bauer nie czekaj¹c na innych, w zapale bitewnym sam podbieg³ do nich by ich osobiœcie wzi¹æ do niewoli, jeden z nich w oka mgnieniu siêgn¹³ rêk¹ po rewolwer i po³o¿y³ go trupem. Za tak¹ zdradê zap³acili wszyscy trzej niemiaszki œmierci¹, bo nasi ich wystrzelali. Jeden „gmera³” jeszcze, to go sier¿ant Cebula kolb¹ zacz¹³ ok³adaæ. Szwab coœ zacz¹³ gadaæ po polsku. Mo¿e to by³ Polak a mo¿e w³aœnie ten, który por. Bauera zabi³. Kto to wie. Mo¿e szwab po polsku mówi¹cy ¿ycie pragn¹cy ratowaæ. Nie darowano mu, bo i nie by³o czasu na s³uchanie raportów… Niemcy widz¹c, ¿e nas powstrzymaæ nie mog¹, zaczêli bombardowaæ w³asne okopy, tak, ¿e niemieccy ¿o³nierze pra¿eni przez sw¹ w³asn¹ artylerjê z ty³u, musieli przechodziæ na nasz¹ stronê, gdzie czekali ju¿ na nich M³ynarski i Woliñski, którzy ich rozbrajali i jak baranów na pozycje prowadzili. By³o ju¿ tego prusactwa z 50 sztuk. Nadszed³ por. Pi¹tkowski i zburcza³ porz¹dnie obydwu zuchów, „po jakiego djab³a to i plugastwo bior¹ do niewoli”. Dawali siê porz¹dnie Niemcom we znaki tak Francuzi jak i Amerykanie. Ci ostatni to ju¿ amunicji nie ¿a³owali. I gdy Niemcy pos³ali im jeden pocisk, to ci trzy na to miejsce. Nieraz gdy otrzymali rozkaz na danie jednego, strza³u, to wyrychtowali se od razu cztery armaty i na komendê ze wszystkich od razu wystrzelili. Najczêœciej u Amerykanów by³ rozkaz: Ogieñ huraganowy. Wtedy armaty mia³y za swoje, bo „bojsy” rêkawу zawijali i ³adowali a strzelali, ³adowali a strzelali, a¿ ziemia dr¿a³a. G³oœniejsze jednak by³y ich okrzyki od huku armat, bo poprzez strza³y s³ychaæ by³o czêsto ''shoot them g.... mn. Germans” Francuzi byli


oszczêdniejsi w strzelaniu i nic dziwnego, wiedzieli, ¿e potem za swoje i za amerykañskie pociski musz¹ p³aciæ. Powiadano na froncie, ¿e aby zabiæ jednego cz³owieka, potrzeba na to zu¿yæ tonê stali, miedzi, ¿elaza i innych metalów. Mnie siê jednak zdaje, ¿e i to za ma³o. Pewnej nocy wyszed³ na ochotnika patrol na pozycje. Patrol sk³ada³ siê z czterech Francuzów i Polaków wœród których by³ kol. Mudryk. Jakoœ za daleko siê zapuœcili, bo ju¿ dnia³o, gdy na prze³aj przez pole wracali do okopów. Niespodziewanie zajechali im z boku niemiaszki z kulomiotów. Musieli wróciæ w dolinê, bo mieli dwóch rannych w nogê. Widzieliœmy jak wracali i widzieliœmy jak Niemcy do nich strzelali, dlatego postanowiliœmy kolegom przyjœæ z pomoc¹. Zaczê³a siê strzelanina w miejsce, gdzie sta³y kulomioty niemieckie, która trwa³a bardzo d³ugo. Pad³o sto pocisków armatnich, a ile granatów, ile kul karabinowych. tego siê nie liczy. W nocy kulomioty przesta³y graæ. Poszliœmy na to miejsce, nie by³o ani kulomiotu ani obs³ugi, a tylko tak zwane gniazdo, które œwiadczy³o, ¿e byli tu Niemcy i ¿e strzelali. Naoko³o ziemia by³a zbombardowana, zryta pociskami, lecz gniazdo by³o nienaruszone. Koledzy nasi pod os³on¹ nocy wrócili okopów. Po wielu przygodach i przesz³o miesiêcznym pobycie na froncie, zostaliœmy przez Francuzów zwolnieni i odeszliœmy na odpoczynek. Jednak¿e odpoczynek ten by³ przy linji bojowej. W³aœnie w baraki uderzy³ pocisk i zabi³ szeœciu ¿o³nierzy, czyli nie by³ to ¿aden odpoczynek. Najcelniej strzelali za front Austrjacy, którzy lubili „macaæ” miejsca odpoczynku.

Amerykañscy ¿o³nierze na froncie we Francji, 1918 r.

Po piêciodniowym odpoczynku w obozie St. Hilaire, gdzieœmy dostali œwie¿¹ bieliznê i mundury, bo z dawnych pozosta³y jeno strzêpy, wróciliœmy znowu na pozycje.

Gen. Józef Haller – d-ca Armii Polskiej we Francji od 6 paŸdziernika 1918 r. i Gen. Louis Archinard – d-ca Armi Polskiej we Francji od czerwca 1917 do paŸdziernika1918 r.

W czasie poprzedniego pobytu na pozycjach, dowiedzieliœmy siê, ¿e do Francji przyjecha³ z Murmania genera³ Józef Haller, by³y dowódca drugiej Brygady legionów. Wiedzieliœmy o nim, ¿e nie chc¹c siê wys³ugiwaæ Niemcom, stoczy³ z nimi s³awny bój pod Kaniowem, ¿e przedar³ siê przez bolszewick¹ Rosjê na Murmañ a stamt¹d przyby³ do Francji, gdzie Komitet Narodowy Polski w Pary¿u, po porozumieniu siê z aljantami, powo³a³ go na Naczelnego Wodza si³ zbrojnych polskich, walcz¹cych po stronie aljantów. Dotychczas faktycznym dowódc¹ naszym by³ Francuz, genera³ Archinald. Tote¿ gdyœmy siê dowiedzieli, ¿e Polak, genera³ Haller bêdzie naszym Wodzem, raŸniej jakoœ siê cz³owiekowi na duszy, zrobi³o. Drugi pobyt na pozycjach trwa³ przesz³o dwa miesi¹ce. Potem wróciliœmy do obozu w St. Tons. Lecz nie wróciliœmy wszyscy. Jedna trzecia z tych, którzy w maju wyruszali na front, pozosta³a le¿eæ na francuskiej ziemi lub znajdowa³a siê w szpitalach francuskich, lecz¹c siê z zatrucia gazem i z ran. W obozie dope³niono braki now¹ wiar¹ i znów pu³k gotów by³ do akcji. W tym czasie zorganizowane zosta³y bojowe pu³ki 2-gi i 3-ci. Widzieliœmy je

na wielkiej rewji Wojska Polskiego we Francji, gdzie zgromadzi³o siê oko³o 45 tysiêcy ch³opa. By³a i kawalerja i artylerja. Piêkny to widok, gdy siê widzia³o tyle polskich ch³opów defiluj¹cych. Odt¹d stanowiliœmy I-rszy Pu³k I-szej Dywizji polskiej, a nasz pu³kownik Jasiñski zosta³ mianowany w³aœnie komendantem 1-szej dywizji. Ci¹g dalszy nast¹pi. (zachowano pisowniê oryginaln¹)

Przyg. Teofil Lachowicz, Jolanta Szczepkowska Fot. Archiwum SWAP w Nowym Jorku

KALENDARZ WETERANA 29 kwietnia 1919 – Sejm Ustawodawczy ustanowi³ Œwiêto Narodowe Trzeciego Maja. 30 kwietnia 1946 – Do Krakowa powróci³o 26 wagonów z dzie³ami sztuki zrabowanymi w czasie wojny (wœród nich O³tarz Mariacki). 1 maja 1942 – Nadanie przez gen. W³adys³awa Sikorskiego Orderu Virtuti Militari IV kl. Dowódcy AK, gen. Stefanowi Roweckiemu ps. „Grot”. By³ to pierwszy Z³oty Krzy¿ VM za s³u¿bê w konspiracji. 2 maja – Dzieñ Flagi RP. Œwiêto zosta³o wprowadzone nowel¹ ustawy z 20 lutego 2004 roku o godle, barwach i hymnie RP. Jednoczeœnie 2 maja jest obchodzony jako Dzieñ Polonii i Polaków za Granic¹. 3 maja 1791 – Sejm przyj¹³ ustawê rz¹dow¹, która przesz³a do historii jako Konstytucja 3 Maja; by³a drug¹ na œwiecie i pierwsz¹ w Europie ustaw¹ reguluj¹c¹ organizacjê w³adz pañstwowych oraz prawa i obowi¹zki obywateli. 4 maja 1944 – W Owczarni na LubelszczyŸnie cz³onkowie oddzia³u Armii Ludowej podstêpnie rozbroili i zamordowali 18 ¿o³nierzy Armii Krajowej, a 13 dalszych zranili. 5 maja 1939 – Minister spraw zagranicznych Józef Beck odrzuci³ w przemówieniu sejmowym ¿¹dania Niemiec w³¹czenia Gdañska do III Rzeszy i wyznaczenia eksterytorialnych linii komunikacyjnych.

Rewia 1 Dywizji Strzelców Pieszych we Francji, 29 kwietnia 1918 r. P³k Jasiñski (na koniu) w rozmowie z gen. Archinardem.

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com tel. (212) 358-0306 www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

12

GRUBE

RYBY

i

PLOTKI

www.kurierplus.com

Weronika Kwiatkowska

i agencjê sportow¹. Po 12 latach zwi¹zku Jay Z i Beyonce pobrali siê na prywatnej ceremonii w Nowym Jorku. „Najwiêksza ekstrawagancja? Sto tysiêcy bia³ych orchidei sprowadzonych z Tajlandii. Najwiêksza niespodzianka? Brak zdjêæ ze œlubu w prasie i internecie” – pisze prasa. Jednak ma³¿eñstwo, jak w to w ¿yciu bywa, zosta³o wystawione na niejedn¹ próbê. Pisano o licznych zdradach Jaya Z, zreszt¹ teksty piosenek z ostatniej p³yty Bey opisuj¹ce cierpienie, które by³o jej udzia³em, nie pozostawiaj¹ w¹tpliwoœci. „To ostatnie ostrze¿enie/ Dam ci wyrok do¿ywocia/ Jeœli jeszcze raz siê do tego posuniesz/ Stracisz swoj¹ ¿onê” – œpiewa³a na kr¹¿ku „Lemonade”. Z kolei niewierny m¹¿ w jednym z numerów rapuje: „S³uchaj, przepraszam za ganianie za kobietami/ Dopiero bliŸniaki pokaza³y, ¿e mogê uwierzyæ w cuda/ Napisanie tego zabra³o mi zbyt du¿o czasu/ Nie zas³ugujê na ciebie”. Artyœci jednak zdaj¹ sobie sprawê, ¿e we dwoje s¹ potê¿niejsi ni¿ w pojedynkê – dlatego postanowili utrzymaæ ma³¿eñsk¹ spó³kê i… znowu ruszaj¹ w trasê.

u

Jay Z i Beyonce.

„Chcê byæ pierwsz¹ czarnoskór¹ kobiet¹, któr¹ nagrodzono Grammy, Oscarem i nagrod¹ Tony. Grammy ju¿ mam, nawet kilka. Na Oscara pracujê, Tony, za wystêpy w teatrze, to plan na dalsz¹ przysz³oœæ, bo marzê o musicalu” – wyzna³a 22 – letnia wówczas Beyoncé. Czternaœcie lat póŸniej ca³y œwiat wie, ¿e dla Queen Bee nie ma rzeczy niemo¿liwych. „Uzdolniona chórzystka z koœcio³a, do którego chodzi³a z rodzin¹ w Houston, jest dziœ jedn¹ z najbardziej wp³ywowych postaci œwiatowej muzyki. Fabryk¹ trendów, surowym szefem produkcyjnej maszyny, któr¹ zarz¹dza, ¿on¹, matk¹ trójki dzieci, kole¿ank¹ prezydentów i dzia³aczk¹ charytatywn¹ na skalê, o której niewielu z jej fanów ma pojêcie. Inspiracj¹ dla utalentowanych dzieciaków, które widz¹ w niej nie tylko gwiazdê, ale te¿ przyk³ad, ¿e praca i wytrwa³oœæ w d¹¿eniu do celu naprawdê mog¹ zaprowadziæ na szczyt. Nawet jeœli jesteœ kobiet¹ i ¿yjesz we wci¹¿ targanej rasowymi konfliktami Ameryce” – czytamy. Za pocz¹tkowe sukcesy Beyoncé odpowiada ojciec. Mathew Knowles by³ sprzedawc¹ sprzêtu medycznego i pierwszym mened¿erem gwiazdy. Inwestowa³ w uzdolnion¹ córkê wysy³aj¹c j¹ na lekcje œpiewu i baletu. Mama szy³a pierwsze kostiumy dla Bey i jej kole¿anek. Pierwszy zespó³ nazywa³ siê Girl’s Tyme. Beyoncé mia³a wtedy dziesiêæ lat. Codziennie po lekcjach dziewczynki spêdza³y d³ugie godziny na zapleczu salonu fryzjerskiego mamy Bey œpiewaj¹c i powtarzaj¹c choreografiê. „Panowa³a wojskowa dyscyplina” – powie po latach Królowa Popu. Piêæ dni w tygodniu próby, a w weekendy cha³tury w klubach, centrach handlowych, konkursach i festiwalach. Wszêdzie, gdzie siê da. Wkrótce zespó³ zmienia nazwê na Destiny’s Child

i odnosi pierwsze spektakularne sukcesy. Beyoncé ma 16 lat i zero dzieciñstwa. Albo jest w szkole, albo w pracy. „Co poœwiêci³am dla kariery? Zwyk³e ¿ycie. Czy narzekam? Nie. Wci¹¿ staram siê wymykaæ, próbowaæ normalnie ¿yæ, na tyle, na ile mogê. Ale wychowano mnie w przekonaniu, ¿e wielka nagroda wymaga wielkich poœwiêceñ. Dosta³am od Boga talent, wiêc ciê¿ko pracujê, ¿eby tworzyæ muzykê, show, dawaæ ludziom emocje. Nie mo¿na mieæ wszystkiego. To jest cena, któr¹ p³acê” – powie w wywiadzie dwadzieœcia lat póŸniej. Na razie pojawiaj¹ siê pierwsze problemy i przetasowania w zespole. W koñcu Destiny’s Child, w zmienionym sk³adzie nagrywa trzeci kr¹¿ek „Survivor”, który bije na g³owê poprzedni. W koñcu Queen Bee postanawia rozpocz¹æ solow¹ karierê. Wtedy na horyzoncie pojawia siê Jay – Z. W piosence „Crazy in Love” wystêpuje z rapersk¹ solówk¹. Mówi siê o romansie, ale pocz¹tkowo para zaprzecza. „Nie ma nic dziwnego w tym, ¿e wiele osób show – biznesu opowiada o swoich zwi¹zkach. To naturalna rzecz. Ale ja nigdy nie chcia³am byæ s³awna z powodu ¿ycia prywatnego, tylko z powodu mojej muzyki i talentu” – t³umaczy Beyoncé, co jednoczeœnie nie przeszkadza jej czerpaæ kolosalnych zysków z wizerunku, którym zarz¹dza w spektakularny sposób. Na Instagramie gwiazdê œledzi 112 milionów osób. Maj¹tek artystów szacowany jest na miliard dolarów. Bey i Jay – Z posiadaj¹ m.in. rezydencjê w Kalifornii wart¹ 120 milionów dolarów, drug¹ w nowojorskim Hamptons, trzeci¹ w Nowym Orleanie oraz s¹ w³aœcicielami ogromnego loftu w modnej Tribece. To niez³e osi¹gniêcie, szczególnie dla mê¿a wokalistki, który pochodzi z niezamo¿nej czêœci Brooklynu, gdzie ³atwiej

u

Beyonce w m³odoœci.

by³o dostaæ kulkê w ³eb ni¿ skoñczyæ szko³ê. Raper pierwsz¹ p³ytê nagra³ w³asnym sumptem i egzemplarze sprzedawa³ z samochodu. Ka¿dy kolejny album bi³ rekordy popularnoœci. Jay Z za³o¿y³ firmê producenck¹ i wywindowa³ takie gwiazdy, jak Rihanna. To on stoi równie¿ za sukcesem streamingowego serwisu muzycznego Tidal, ma te¿ w³asn¹ markê szampana, cygar, ubrañ, sieæ klubów

u

Beata Kozidrak.

* Od trzech lat plotkarska prasa rozpisuje siê o bolesnym rozstaniu Beaty Kozidrak z mê¿em. W lipcu 2016 s¹d orzek³ rozwód pañstwa Pietrasów, jednak gwiazda nadal œciœle wspó³pracuje z by³ym partnerem. Podobno nawet œwiêta spêdzaj¹ razem. „Zawsze by³am odwa¿na. Na scenie i poza ni¹. Gdy dosz³am do wniosku, ¿e muszê coœ w swoim ¿yciu zmieniæ, zrobi³am to” – wyjaœnia w wywiadzie. „Co nie oznacza, ¿e to, co za mn¹, za nami, by³o z³e i chcê o tym zapomnieæ. Absolutnie nie. Ale ta ca³a sytuacja mia³a te¿ swoje dobre strony. Nagle okaza³o siê, ¿e podjêta przeze mnie decyzja jest wa¿na dla kobiet, które s³uchaj¹ moich piosenek. Nie tylko dosta³am z ich strony du¿e wsparcie. Okaza³o siê, ¿e zachêci³am je do zmian, o których dawno przesta³y marzyæ. Przecie¿ wiele kobiet przed piêædziesi¹tk¹ lub tu¿ po niej, myœli ¿e ich ¿ycie jest na tyle pouk³adane i przewidywalne, ¿e nie ma sensu niczego w nim zmieniaæ. Maj¹ pieni¹dze, wychowa³y dzieci, zrealizowa³y siê zawodowo. Mo¿e i nie s¹ szczêœliwe, ale po co naruszaæ ten porz¹dek? Brak im odwagi, by z³apaæ wiatr w ¿agle i zawalczyæ o siebie, byæ mo¿e ten pierwszy raz œwiadomie?” – mówi Kozidrak. I zachêca, by pójœæ jej œladem. A najlepiej… znowu siê zakochaæ. „Dziœ jestem bardziej œwiadoma siebie i w obecnym zwi¹zku bardziej wolna” – deklaruje. „Ale mi³oœæ w ka¿dym wieku jest podobna – fruwaj¹ motyle. Jeœli kocham, to na ca³ego” – wyznaje. Mówi siê, ¿e Kozidrak planuje sesjê w Playboyu. Czy¿by Beata „do lata, do lata, do lata piechot¹ bêdzie sz³a” bez ubrania? Przekonamy siê niebawem. m


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

13

3 Maja w PRL Przez kilka lat od objêcia w³adzy w 1945 r. rz¹d komunistyczny w Polsce uznawa³ Œwiêto Konstytucji 3 Maja. £atwo jednak zrozumieæ, ¿e obchody rocznicy og³oszenia pierwszej polskiej konstytucji nie by³y zbyt wygodne dla nowego re¿imu. Tradycja tego œwiêta by³a mocno zwi¹zana z ide¹ niepodleg³oœci i suwerennoœci narodu, co w ówczesnej sytuacji uniezale¿nienia Polski od Zwi¹zku Sowieckiego stanowi³o dla w³adzy powa¿ny problem. Z drugiej strony obchody te by³y konkurencj¹ dla œwiêta 1 Maja celebrowanego w krajach uzale¿nionych od Moskwy jako „dzieñ miêdzynarodowej solidarnoœci klasy robotniczej.” Szybko zorientowano siê, ¿e Œwiêto Konstytucji 3 Maja mo¿e byæ doœæ k³opotliwe dla w³adzy, 4 kwietnia 1946 r. przywódcy rz¹dz¹cej Polskiej Partii Robotniczej postanowili, ¿e zbli¿aj¹ce siê uroczystoœci powinny orgraniczyæ siê jedynie do „zawodów sportowych, zabaw ludowych, odczytów publicznych oraz wystêpów teatralnych.” Jerzy Albrecht, jeden z sekretarzy KC PPR, uzasadnia³ ten krok w sposób nastêpujacy: „Jest obawa, ¿e w tym roku 3 Maja mo¿e byæ wykorzystany do przeciwstawienia siê 1 Maja. (...) Tradycje 3 Maja s¹ wielkie, zw³aszcza u m³odzie¿y.” Krew na krakowskim bruku Obawy partyjnych apartczyków okaza³y siê s³uszne. W Krakowie i innych miastach dosz³o do masowych manifestacji i staræ z si³ami porz¹dkowymi. Zasiêg i dramatyzm tych wyst¹pieñ, o których do dziœ niewiele napisano, mo¿na z powodzeniem porównaæ do demonstracji studenckich z marca 1968 r. lub do buntu robotniczego z grudnia 1970. W Krakowie, mimo oficjalnych zakazów, po uroczystej mszy w Koœciele Mariackim dosz³o do wielotysiêcznych manifestacji antyrz¹dowych. Pochód skierowa³ siê w stronê budynku komitetu PPR. Wznoszono okrzyki: „Precz z Bierutem!”, „Precz z terrorem UB!.” W celu rozproszenia t³umów w³adze u¿y³y kawalerii Korpusu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego oraz wozów pancernych. Fina³ wyst¹pieñ by³ tragiczny. Demonstranci zostali ostrzelani z broni maszynowej. Byli zabici i ranni. Przez wiele dni na krakowskich ulicach widoczne by³y œlady krwi. Podobne wydarzenia, choæ nie tak tragiczne w skutkach, mia³y miejsce w wielu miastach Polski, miêdzy innymi w Katowicach, Bytomiu, £odzi i W³oc³awku. Tam równie¿ w³adze u¿y³y broni palnej. Ogólna liczba ofiar majowych demonstracji 1946 r. jest nieznana. Nieoficjalne dane mówi¹, ¿e mog³o w nich zgin¹æ 20

osób, a sto kilkadziesi¹t zosta³o rannych. W wiêzieniach i aresztach UB znalaz³o siê kilka tysiêcy osób. Wiele z nich bito i maltretowano. Poniewa¿ wiêkszoœæ demonstrantów stanowi³a m³odzie¿, odpowiedzi¹ na te represje by³y strajki uczniów i studentów. W Krakowie przez szereg dni strajkowa³o 40 szkó³ œrednich oraz Uniwersytet Jagielloñski. Strajki studenckie objê³y równie¿ Poznañ, Wroc³aw, Trójmiasto, Toruñ i Warszawê. Kilkudziesiêciu najbardziej aktywnych uczestników wyst¹pieñ stanê³o przed wojskowymi s¹dami rejonowymi. Wiele osób skazano na kilka lat wiêzienia, a najwy¿szy wyrok wynosi³ siedem lat. Uzasadnienie wyroków mówi³o oczywiœcie o „podjêciu czynnoœci przygotowawczych do obalenia przemoc¹ ustroju.” Likwidacja œwiêta Po wydarzeniach 1946 r. uroczystoœci 3 Maja ograniczono do minimum, aby w koñcu oficjalnie znieœæ to œwiêto w styczniu 1951 r. W³adza komunistyczna odwo³ywa³a siê jednak chêtnie do „postêpowej tradycji” pierwszej polskiej konstytucji. Przypominano te¿ czêsto Hugona Ko³³¹taja i innych dzia³aczy obozu reform z okresu Sejmu Czteroletniego, próbuj¹c przedstawiæ ich niemal jako prekursorów Polski Ludowej. W podobny sposób pos³ugiwano siê nazwiskami takich bohaterów narodowych, jak np. Tadeusz Koœciuszko czy Romuald Traugutt. O tym, kto zas³ugiwa³ na miano „postêpowego” decydowali partyjni historycy i dygnitarze rz¹dowi. Jedynym miejscem, gdzie nie zapomniano o dniu 3 Maja, by³y œwi¹tynie. Koœció³ katolicki obchodzi³ ten dzieñ jako Œwiêto Matki Boskiej Królowej Polski. Mimo religijnego charakteru, nabo¿eñstwa odprawiane w tym dniu mia³y równie¿ akcenty patriotyczne i koñczy³y siê czêsto odœpiewaniem hymnu Bo¿e coœ Polskê lub Roty. Szczególne znaczenie mia³y obchody tego œwiêta na pocz¹tku lat 60., w okresie przygotowañ to 1000-lecia chrzeœcijañstwa w Polsce. 3 maja 1966 r. kardyna³ Stefan Wyszynski przewodzi³ centralnym uroczystoœciom milenijnym na Jasnej Górze w obecnoœci ponad 200 tys. wiernych. Polacy czcili równie¿ zakazane œwiêto majowe w inny, nieco osobliwy sposób. Jak wiadomo, 1 Maja by³ oficjalnym œwiêtem pañstwowym. W zwi¹zku z tym wymagano, aby wszystkie budynki udekorowane by³y flagami. W wielu miastach, szczególnie w Krakowie, w³aœciciele prywatnych domów lub dozorcy zostawiali wywieszone flagi narodowe na dwa dni d³u¿ej, do 3 maja. Mimo kontroli czy nawet kar nak³adanych przez milicjê, zwyczaj ten przetrwa³ przez wiele lat.

u

3 maja 1981 w Gdañsku, fot. © L. Szmaglik.

Wznowienie obchodów W latach 70., wraz z powstaniem opozycji demokratycznej, zapocz¹tkwano nieoficjalne obchody Œwiêta Konstytucji. W Gdañsku, Warszawie, Krakowie i paru innych wiêkszych miastach uroczystoœci te organizowane by³y przez Ruch M³odej Polski, Studenckie Komitety Solidarnoœci oraz inne opozycyjne grupy. Polega³o to g³ównie na z³o¿eniu kwiatów pod pomnikami bohaterów narodowych lub na Grobie Nieznanego ¯o³nierza. Zgromadzenia te koñczyly siê zwykle interwencj¹ milicji i aresztowaniami. Po raz pierwszy w okresie powojennym ca³kowicie swobodnie i otwarcie obchodzono œwiêto 3 Maja po utworzeniu Solidarnoœci, w r. 1981. Znany pisarz i felietonista Stefan Kisielewski pisa³ wówczas: „Dwa œwiêta ca³kowicie siê zbrata³y w tym roku: 1 Maja i 3 Maja. (...) Postarano siê o syntezê: unarodowiono 1 Maja, pozbawionego urzêdowej defilady, za to usocjalistyczniono jak siê da³o 3 maja. Koœció³ pob³ogoslawi³ rocznicê, patriotyczne manifestacje trwa³y trzy dni”. Krakowski „Tygodnik Powszechny“ pisa³, ¿e wielu ludzi zabiera³o kwiaty z udekorowanych o³tarzy, aby zachowaæ je na pami¹tkê pierwszych od wielu lat, swobodnych obchodów majowego œwiêta. W stanie wojennym Ju¿ jednak w roku 1982 majowe œwiêto mia³o zupe³nie inny przebieg. W Warszawie, po uroczystej mszy w katedrze na Starym Mieœcie, t³umy demonstrantów wysz³y na plac Zamkowy nios¹c bia³o-czerwone flagi i wznosz¹c okrzyki „Jest

nas dziesiêæ milionów!” oraz „Uwolniæ Lecha Wa³êsê!” Manifestacja zosta³a zaatakowana przez jednostki ZOMO, które u¿y³y armatek wodnych i gazów ³zawi¹cych. Zajœcia przenios³y siê nastêpnie w inne rejony miasta i trwa³y do póŸnych godzin wieczornych. Wielu uczestników protestu zosta³o rannych, wielu aresztowano. Korespondenci zagraniczni podawali, ¿e stolica w tym dniu przypomina³a oblê¿one miasto. Wojsko obstawi³o mosty i budynki rz¹dowe, w³adze wprowadzi³y godzinê milicyjn¹, a nad miastem kr¹¿y³y helikoptery. Podobne demonstracje, na mniejsz¹ skalê, odby³y siê w Krakowie, Gdañsku i innych miastach. W oficjalnym telewizyjnym komunikacie okreœlono wyst¹pienia jako „beznadziejne próby odzyskania wp³ywów przez si³y wrogie socjalizmowi.” Demonstracje 3-majowe i zajœcia uliczne powtarza³y siê równie¿ w nastêpnych latach. W Warszawie centrum protestu stanowi³ koœció³ Œwiêtego Stanis³awa Kostki, w którym duszpastersk¹ pos³ugê pe³ni³ zamordowany przez SB ksi¹dz Jerzy Popie³uszko. Gwa³towne zajœcia mia³y zwykle miejsce w „mieœcie socjalizmu” -- Nowej Hucie. * Swobodne obchody œwiêta 3 Maja zosta³y ponownie zorganizowane dopiero w roku 1989, po obradach okr¹g³ego sto³u. 6 kwietnia 1990 r. Sejm odrodzonej, niepodleg³ej Rzeczpospolitej przeg³osowa³ ustawê przywracaj¹c¹ rocznicê uchwalenia pierwszej polskiej konstytucji jako oficjalne œwiêto narodowe.

Kazimierz Wierzbicki


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

14

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 35

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... Mia³em na przyk³ad taki wypadek: w jednej z powieœci obdarzy³em nazwiskiem Iks (nie chcê go tu wymieniaæ, by nie wywo³ywaæ nowych komplikacji) dwie panny, które – poniewa¿ by³o mi to na rêkê – zaliczy³em do arystokracji. Nazwisko zreszt¹ brzmia³o ³adnie i dobrze po polsku. Powieœæ, jak wszystkie moje powieœci, przed wydaniem ksi¹¿kowym by³a drukowana w odcinku jednego z dzienników warszawskich. Otó¿ póki o pannach by³o tylko to, ¿e s¹ œwietnie u³o¿one, ³adne i obracaj¹ siê w najwy¿szych sferach towarzyskich, nikt nie protestowa³. Jednej z nich zdarzy³ siê wszak¿e przykry wypadek. Rozsta³a siê mianowicie w okolicznoœciach doœæ zabawnych z tym, co tradycja nasza, wbrew wszelkim oczywistoœciom, uwa¿a za nieod³¹czny atrybut panieñstwa. I jakie¿ skutki?... Nie czeka³em na nie d³ugo. Po dwóch dniach otrzyma³em od jakiegoœ adwokata Fensterglassa groŸny protest. Jego klient nosi³ w³aœnie to samo nazwisko. Adwokat w imieniu klienta grozi³ mi jakimiœ paragrafami, je¿eli w przeci¹gu itd. nie zmieniê nazwiska Iks na inne, gdy¿ obra¿a to rodowe honory Iksów, ¿e jedna z Iksówien wyczynia dziwne rzeczy. Pani Hanka Renowicka ma tedy racjê, ¿e dobór nazwisk dla bohaterów przedstawia wielk¹ trudnoœæ dla autora. Nie tylko ju¿ chodzi o czarne charaktery, lecz i o „bia³e”. Nazwie siê na przyk³ad któregoœ z szlachetnych adonisów nazwiskiem, zdawa³oby siê, tak nieprawdopodobnym jak Cynjan. I jaki skutek?... Nie mija miesi¹c, a oto ca³a prasa siê trzêsie od wiadomoœci, ¿e nie jaki Cynjan sprzeda³ kmiotkowi kolumnê Zygmunta, tramwaj i dworzec g³ówny za kilkaset z³otych. Nazwisko Cynjana oszusta staje siê synonimem pomys³owoœci z³odziejskiej. I jak¿e wówczas wygl¹da mój Skrzetuski, obarczony takim mianem?! To samo odnosi siê równie¿ do nazw miejscowoœci. Raz otrzyma³em od burmistrza jednego z ma³ych miasteczek najformalniejsze sprostowanie. W jego Pikutkowie nigdy nie mieszka³ ¿aden pan Aleksander Powarycki, a zatem nie móg³ nago przebiegaæ ulic tego miasta ani podpaliæ stajni stra¿y ogniowej. Wobec tego muszê siê przyznaæ, ¿e sporoœmy siê nag³owili z pani¹ Hank¹, zanim wymyœliliœmy dla niej nazwisko „Renowicka” i kilka innych nazwisk do jej pamiêtnika. Je¿eli chodzi o pana Tota zdecydowaliœmy w ogóle nie dawaæ mu nazwiska. By jednak unikn¹æ wszelkich nieporozumieñ, z ca³ym naciskiem chcê podkreœliæ, ¿e Toto z „Pamiêtnika pani Hanki” nie ma nic wspólnego z ksiêciem Totem Radziwi³³em, chocia¿ mo¿e nie jest mniej znany od niego na terenie Warszawy i niektórych dzielnic Polski. (Przypisek T. D. M.) Postanowi³am zatrzymaæ siê w Krakowie na jeden dzieñ. Bawi tam w³aœnie ciocia Baworowska i wypada j¹ odwiedziæ. Nie widzia³am jej od swoich lat dziecinnych. To zabawne, ¿e muszê nazywaæ j¹ cioci¹, gdy jest ode mnie o dwa lata m³odsza. Na szczêœcie ja nie jestem niczyj¹ cioci¹. To ogromnie postarza. Nie zdo³am jednak tego unikn¹æ. Danka ju¿ dziœ zapowiada,

¿e bêdzie mia³a co najmniej szeœcioro dzieci. Okropne! Zreszt¹ ten Stanis³aw na to wygl¹da. Wyobra¿am go sobie jako ojca rodziny, nieznoœnie powa¿nego i patriarchalnie g³askaj¹cego g³ówki swoich szeœciu pociech. Jestem przekonana, ¿e podczas karesów oboje bêd¹ bardziej myœleli o potrzebie zwiêkszenia przyrostu naturalnego w naszym kraju ni¿ o czymœ innym. ¯ycie w gruncie rzeczy jest nieprawdopodobnie œmieszne. Na „czwartku” jednak nie by³am. Trochê mnie korci³o, ale ze wzglêdu na zatrzymanie siê w Krakowie i na ciotkê Baworowsk¹ mia³am doskona³e usprawiedliwienie wobec siebie i wobec Tadeusza. Wyjecha³am popo³udniowym poci¹giem, a jutro wieczorem ju¿ bêdê w Krynicy. Drêtwiejê na myœl o zadaniach, które mam tam do spe³nienia. Odchodzi mnie ca³a pewnoœæ siebie, gdy zdam sobie sprawê, ¿e bêdê siê musia³a tam zmierzyæ oko w oko z t¹ niebezpieczn¹ kobiet¹. Czy zdo³am byæ przebieglejsza od niej? Czy zdo³am zdobyæ to nieszczêsne œwiadectwo œlubu? Nie jestem wprawdzie religijna i w dziedzinie praktyk mam wielkie zaleg³oœci, ale jednak w Krakowie dam ofiarê na jakiœ koœció³, by mi siê powiod³o. Zawsze lepiej jest zaasekurowaæ siê na wszelki wypadek. Zastanawia³am siê nieraz nad kwesti¹ wiary. W³aœciwie mówi¹c nic nie mia³abym przeciw temu, by byæ dobr¹ katoliczk¹. Ale po prostu nie mam na to czasu. Modlitwy i chodzenie do koœcio³a, spowiadanie siê i tak dalej, wszystko to, je¿eli ma byæ porz¹dnie zrobione (a nie lubiê ¿adnego niechlujstwa), wymaga wielu godzin dziennie. Myœlê, ¿e Pan Bóg w swoim nieograniczonym mi³osierdziu zechce mi to wybaczyæ. Sobota Jestem w Krynicy. „Patria” przepe³niona. To szczêœcie, ¿e Toto zamówi³ dla mnie pokój. Niestety, wiêksze apartamenty wszystkie zajête. Moc znajomych. Wszyscy zapewniaj¹, ¿e bawi¹ siê znakomicie. Pierwsz¹ osob¹, jak¹ spotka³am w hallu „Patrii”, by³a... miss Elisabeth Normann. Schodzi³a w³aœnie do sali restauracyjnej na kolacjê. Zd¹¿y³a ju¿ siê opaliæ. Nie bez przykroœci muszê stwierdziæ, ¿e wygl¹da interesuj¹co. Przekona³am siê jednak, ¿e jej rude w³osy s¹ ufarbowane. Kobiety rude nie opalaj¹ siê tak dobrze, a najczêœciej dostaj¹ piegów, których ¿yczy³abym jej z ca³ego serca. Albo nie pamiêta mnie z Warszawy (widzia³yœmy siê w „Bristolu” zaledwie kilka razy), albo œwietnie umie udawaæ. Jej zielone oczy przeœliznê³y siê po mnie z doskona³¹ obojêtnoœci¹. Zd¹¿y³am siê ju¿ dowiedzieæ, ¿e mieszka na pierwszym piêtrze i oczywiœcie ma apartament. To mi trochê zepsu³o humor. Dyrektor obieca³, ¿e gdy tylko zwolni siê apartament na drugim piêtrze, gdzie mieszka obecnie jakiœ bogaty Niemiec z Górnego Œl¹ska, przeznaczy go dla mnie. Jestem trochê zmêczona podró¿¹ i krakowskimi wizytami. Cz³owiek nawet nie wie, ilu ma dalekich krewnych. Jednak ten Toto ma gest. Powiedzia³abym nawet, ¿e zrobi³o to dobre wra¿enie

w hotelu: w moim pokoju oczekiwa³ mnie wielki bukiet ró¿. Musia³ to za³atwiæ telegraficznie. Kolacjê zjad³am u siebie. Teraz notujê te kilka s³ów by czym prêdzej wzi¹æ k¹piel i po³o¿yæ siê do ³ó¿ka. Z do³u dolatuj¹ dŸwiêki orkiestry. Jestem ciekawa, czy ta ca³a Betty porobi³a ju¿ tu znajomoœci. Wyobra¿am sobie, jakie ma stroje! Jednak nie s¹dzê, bym siê da³a zdystansowaæ. Niedziela Spotka³am Romka. To jednak jest przyjemnie, gdy ktoœ przy ka¿dym spotkaniu ze mn¹ czerwieni siê jak pensjonarka. Umacnia to mnie w wierze we w³asne wartoœci. Zatrzyma³am sanki i zawo³a³am go. Sta³ przed jakimœ sklepem. Potkn¹³ siê o kupê œniegu na brzegu chodnika. Zachowa³ siê wprost niezdarnie, co przy jego klasie ma du¿y urok. Ubrany zreszt¹ by³, jak zawsze, pierwszorzêdnie. To jego ogromna zaleta. Nie cierpiê mê¿czyzn Ÿle ubranych. Taki na przyk³ad Leszek Ponimirski programowo ubiera siê fatalnie. Podejrzewam nawet, ¿e bardzo rzadko siê k¹pie. Romek poca³owa³ mnie w rêkawiczkê i powiedzia³: – Och, nie przypuszcza³em, ¿e jesteœ w Krynicy. Gdyby... Nie dokoñczy³, wiêc zapyta³am: – Gdybyœ o tym wiedzia³?... Zrobi³am mu miejsce obok siebie. Gdy ju¿ konie ruszy³y, powiedzia³ z emfaz¹: – Gdybym o tym wiedzia³, nie przeklina³bym tak swego lekarza za to, ¿e mnie tu wys³a³. Czy... jesteœ sama? – Tak, Jacek siedzi w Warszawie. A ty?... – Ja?... – przerazi³ siê. – A z kim¿e móg³bym tu byæ?! Zaœmia³am siê. – No, mój drogi Romku. Przecie¿ nie bêdziesz we mnie wmawia³, ¿e wiecznie ¿yjesz w celibacie. Odwróci³ g³owê. Te wszystkie kwestie ogromnie go pesz¹. Czasami chce mi siê œmiaæ na myœl, ¿e ten ch³opak w ogóle nie wie jeszcze, co to jest kobieta. Co prawda mo¿e byæ to zupe³nie interesuj¹ce. Wyobra¿am sobie jego zachowanie siê w takich okolicznoœciach. Wszystkie panie ogl¹daj¹ siê za naszymi sankami. Nie dziwiê im siê. Romek musi podobaæ siê ka¿dej. To zabawne. Na pewno niejedna go atakuje. A ten biedak broni siê jak lew. – Nie stroniê od ludzi – powiedzia³ po d³ugim namyœle.

– Tylko od p³ci odmiennej?... Spojrza³ na mnie surowo i oznajmi³ mi tonem wyroku s¹dowego: – Zmieni³aœ siê bardzo. – Na niekorzyœæ? Odwróci³ g³owê i niemal gniewnie powiedzia³: – Tak. To wszystko zaczyna³o mnie bawiæ. – Czy zbrzyd³am? – Nie o tym mówiê. – Przyty³am? – Ach, nie. Udajesz, ¿e mnie nie rozumiesz. W twoim sposobie bycia... Inaczej patrzysz na ¿ycie ni¿ dawniej, ni¿ wtedy, gdy... – Gdy co? – Gdy tak wiele nadziei wi¹za³em z tob¹. To nieszczêœcie, jak bardzo ten ch³opak jest patetyczny. Gdyby nie korci³a mnie jego niewzruszalna niewinnoœæ, ju¿ czu³abym siê znudzona. Jestem ciekawa, co zrobi³by taki cz³owiek, gdyby siê dosta³ we wprawne r¹czki takiej na przyk³ad Betty Normann. By³oby to nad wyraz komiczne. Ona oczywiœcie dostroi³aby siê do jego tonu. Ja jestem zbyt wielk¹ sybarytk¹, by zadawaæ sobie tyle trudu. Je¿eli szokuje go moje zachowanie siê, niech siê mêczy. Albo straci sentyment do mnie, albo zdo³a przystosowaæ siê do mojego facon d’etre. W gruncie rzeczy tak bardzo mi na nim nie zale¿y i mogê zdobyæ siê na to ryzyko. Powiedzia³am mu: – Mój drogi Romku. Nie jestem ju¿ gêsi¹. A ty, zdaje siê, do koñca ¿ycia zamierzasz nosiæ g³owê w chmurkach, szukaæ polnego kwiecia i graæ na fujarce. To mo¿e zajmuj¹ce póty, póki siê ma osiemnaœcie lat. Ale zastanów siê, ¿e kiedyœ, jako minister czy inny prezes z brzuszkiem, bêdziesz wygl¹da³ z t¹ manier¹ doœæ zabawnie. Czu³am, jak pod wp³ywem moich s³ów kurczy siê ca³y. Jego sposób bycia wynika najprawdopodobniej z nieœmia³oœci. Chcia³abym poznaæ jego marzenia. Napewno s¹ przeciwieñstwem tego, czym ¿yje. W marzeniach tych musi byæ wiele zuchwa³ych podbojów mi³osnych. Mo¿e nawet cynizm. – Staram siê nie mieæ ¿adnej maniery – powiedzia³ wzburzony. – Wiêc mo¿e Ÿle siê wyrazi³am. Po prostu twoje podejœcie do ¿ycia jest piekielnie niewygodne. – Jak to rozumiesz? – Chodzisz na koturnach. Robi to wiele stuku, ale krêpuje swobodê ruchów.

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

www.kurierplus.com

15

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

Trauma

Dwadzieœcia cztery lata teW ERONIKA K WIATKOWSKA mu, w niewielkim kraju w œrodkowo-wschodniej Afryce, zamordowano ponad milion obywateli. Nie zrobili tego obcy. Ale wspó³plemieñcy. S¹siad podcina³ gard³o s¹siadowi. M¹¿ odr¹bywa³ maczet¹ g³owê ¿onie. Niemal dwie trzecie ca³ej spo³ecznoœci Tutsi zosta³o wyr¿niête przez Hutu. W stolicy Rwandy, Kigali, po masakrze trwaj¹cej oko³o stu dni, zosta³y zgliszcza. Stosy niepogrzebanych cia³, ka³u¿e krwi, fetor œmierci. I cisza. Nawet ptaki przesta³y œpiewaæ. Ostatni wspólny film Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze, re¿yserskiej pary, która ma na koncie wspania³¹ „Papuszê”, „Mojego Nikifora”, „Plac Zbawiciela”, nie pokazuje wydarzeñ z 1994 roku. Nie epatuje przemoc¹. Nie szokuje obrazem zniszczeñ i cierpienia. Wszystko dzieje siê w niedopowiedzeniu. Nastroju. Ciszy. I mo¿e dlatego pytanie: czy jest mo¿liwe ¿ycie po koñcu œwiata – wybrzmiewa donoœniej, ni¿ gdyby zosta³o wykrzyczane. Bohaterkami s¹ kobiety. Claudine- córka wybitnego rwandyjskiego naukowca prowadz¹cego badania nad wymieraj¹c¹ populacj¹ sêpów (w tej roli Eliane Umuhire, na co dzieñ wystêpuj¹ca na deskach teatru w Kigali w spektaklach, które poruszaj¹ temat traumy po ludobójstwie) oraz Anna Keller (kolejna wybitna rola Jowity Budnik), która w filmie wciela siê w postaæ

polskiej badaczki, wspó³pracuj¹cej z rwandyjskim profesorem. Polka ratuje ¿ycie ocala³ej z rzezi córce przyjaciela i zabiera j¹ do Europy. Jednak powrót do tzw. normalnego ¿ycia wydaje siê niemo¿liwy.

Historia opowiedziana w filmie zapada g³êboko. Choæ obraz, dla przyzwyczajonego do wartkiej akcji widza, mo¿e wydawaæ siê nieco senny, melancholijny. Zdecydowanie wymusza namys³. Ka¿e zatrzymaæ siê. I pomyœleæ. Jest trochê jak minuta cisza, któr¹ chcemy uczciæ zmar³ych. „To jest podstawowe za³o¿enie filmu, które determinowa³o nasze wybory formalne”- t³umaczy re¿yserka. „Ptaki œpiewaj¹ w Kigali” odnosi siê do struktury traumy. Trauma ma to do siebie, ¿e uniemo¿liwia cz³owiekowi posk³adanie œwiata, który zosta³ zniszczony. Jego postrzeganie staje siê fragmentaryczne, a bolesne prze¿ycia wracaj¹ wy³¹cznie we flashbackach, odpryskach pamiêci. Dlatego w naszym filmie tak du¿o dzieje siê w przestrzeni pozakadrowej. Cz³owiek straumatyzowany nie jest w stanie ogarn¹æ tego, co mu siê przytrafi³o”- dodaje. Krauzowie przyje¿d¿ali do Rwandy od 2006 roku. „Punktem wyjœcia sta³o siê dla nas opowiadanie Wojciecha Albiñskiego „Kto z pañstwa pope³ni³ ludobójstwo?”, ale po tym, jak zaczêliœmy sami w Afryce pomieszkiwaæ, zmieni³o siê nasze nastawienie do opowiadanej przez Wojtka historii”- mówi Joanna Kos-

Krauze. „Przez wiele lat próbowaliœmy sobie poradziæ z tym tematem, szukaliœmy klucza artystycznego. „Ptaki…” by³y dla nas prób¹ sp³acenia d³ugu wdziêcznoœci w stosunku do Afrykañczyków, którzy stali siê naszymi przyjació³mi, a kontynent – drugim domem”. I dodaje: „Dla nas ten temat nigdy nie by³ odleg³y. Przecie¿ to w Polsce wydarzy³ siê Holocaust. Minê³o ponad 70 lat, a my nadal nie potrafimy o tym nawet porozmawiaæ. Doœwiadczenie ludobójstwa jest uniwersalne. Nie jest uwarunkowane kulturowo, intelektualnie czy etnicznie. To, co wydarzy³o siê w 1994 roku, to nie tylko historia zbiorowej traumy jednego narodu. Pod tym wzglêdem „Ptaki…” to uniwersalna opowieœæ o bardzo ciemnej stronie nas wszystkich.”- mówi artystka. Temat œmierci, straty i traumy towarzyszy³ re¿yserce równie¿ na planie ¿ycia prywatnego. Krzysztof Krauze, wybitny twórca i autorytet w œwiecie polskiego kina, zd¹¿y³ jeszcze przygotowaæ z ¿on¹ pe³n¹ dokumentacjê filmu, wspólnie napisali scenariusz i wybrali obsadê, jednak po pierwszych szeœciu dniach zdjêciowych, chory na nowotwór artysta, musia³ zrezygnowaæ z dalszej pracy. Zmar³ w grudniu 2014 roku. * Ludobójstwo w Rwandzie to równie¿ doœwiadczenie gwa³tu na masow¹ skalê. Tym tematem postanowi³a zaj¹æ siê Wiola

Rêbecka – psychoanalityczka, nauczycielka akademicka, dzia³aczka spo³eczna, podró¿niczka – której projekt „Rape - history of shame” („Gwa³t – historia wstydu”) realizowany w Rwandzie i Nowym Jorku, adresowany jest do kobiet na ca³ym œwiecie, które zmagaj¹ siê z konsekwencjami gwa³tu. „Moja babcia by³a polsk¹ ¯ydówk¹ i przetrwa³a Holokaust. Jako nastolatka trafi³a do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, gdzie by³a poddawana eksperymentom medycznym. W czasie wyzwolenia przez ¿o³nierzy Armii Czerwonej zosta³a zgwa³cona i po latach, fragment po fragmencie, opowiedzia³a mi swoj¹ historiê”- pisze Rêbecka. I jedzie do Rwandy, by spotkaæ siê z kobietami, które doœwiadczy³y gwa³tu. W ramach projektu odbêd¹ siê warsztaty terapeutyczne, prezentacje dotycz¹ce konsekwencji Zespo³u Stresu Pourazowego (PTSD) oraz szkolenia dla lokalnych terapeutów uwzglêdniaj¹c ich tradycje i kontekst kulturowy. Jeœli ktoœ z Pañstwa chcia³by wesprzeæ finansowo jej dzia³ania, wystarczy wpisaæ na stronie www.youcaring.com nazwê projektu „Rape - history of shame” i z³o¿yæ donacjê. Natomiast film „Ptaki œpiewaj¹ w Kigali” bêdzie mo¿na obejrzeæ w œrodê, 2 maja, o godzinie 18.30, w Director's Guild Theater, 110 West 57 Street na Manhattanie, podczas uroczystej gali otwarcia XIV Festiwalu Filmów Polskich w Nowym Jorku. Po projekcji spotkanie z re¿yserk¹ Joann¹ Kos-Krauze i aktork¹ Jowit¹ Budnik. Szczegó³y na stronie festiwalu: www.nypff.com

Napisz do autorki: podwojnezycieweronikik@gmail.com

El¿bieta Baumgartner radzi

Kto zablokuje kaucjê na twojej karcie kredytowej Nic nie kupi³eœ, a karta kredytowa jest bliska limitu? Co siê dzieje? Byæ mo¿e powodem jest preautoryzacja œrodków na twojej karcie. Przeczytaj, na czym to polega. Co to jest preautoryzacja Preautoryzacja polega na czasowym zablokowaniu œrodków pieniê¿nych na koncie kredytowym lub bankowym klienta (temporary hold). Mo¿na j¹ równie¿ nazwaæ „blokad¹ kaucji”. Je¿eli podasz swoj¹ kartê kredytow¹ czy debetow¹ w hotelu, wypo¿yczalni samochodów, na stacji benzynowej czy w innym miejscu, gdzie ostateczna kwota nale¿noœci nie jest znana, us³ugodawca automatycznie nak³ada na twoje konto tymczasow¹ blokadê okreœlonej kwoty, by upewniæ siê, ¿e za us³ugê zap³acisz. Z preautoryzacji korzystaj¹ najczêœciej hotele, wypo¿yczalnie samochodów, biura podró¿y, stacje benzynowe, tak¿e firmy cateringowe i restauracje organizuj¹ce przyjêcia na zamówienie. Jest to dla nich zabezpieczenie, ¿e otrzymaj¹ zap³atê rachunku i nie zostan¹ oszukani przez klienta. Wypo¿yczalnie samochów w ten sposób upewniaj¹ siê, ¿e kierowca pokryje koszty ewentualnego wypadku. Kto jest kim A¿eby zrozumieæ, jak to siê dzieje, nale¿y

wyjaœniæ, ¿e w transakcje zaanga¿owane s¹ trzy strony: · Firmy Visa, Mastercard, Discover zrzeszaj¹ce instytucje finansowe wydaj¹ce karty p³atnicze czy kredytowe sygnowane ich logo. Ustalaj¹ one ogólne regu³y p³atnoœci i limity czasowe preautoryzacji, np. American Express do siedmiu dni, jego BlueBird – 15 dni, a Visa maksymalnie 30 dni. · Twój bank, który wyda³ ci kartê kredytow¹ czy debetow¹, nak³ada blokadê w zale¿noœci od wielu czynników: rodzaju detalisty, towaru, us³ugi itp. Oznacza to, ¿e odejmuje wymagan¹ kwotê od kwoty ci dostêpnej. Po zap³aceniu rachunku blokada wniesiona przez stacjê benzynow¹ znika w ci¹gu kilku minut, a hotelowa – w ci¹gu kilku dni. · Handlowiec – sklep, us³ugodawca – ustala wysokoœæ blokowanej kwoty, ale jej nie otrzymuje a¿ do czasu ustalenia nale¿noœci. Na przyk³ad, wypo¿yczalnia samochodu mo¿e na pocz¹tku zablokowaæ przewidywan¹ nale¿noœæ plus 25 proc., a pobraæ op³atê rachunku, gdy samochód zwrócisz. Jak dzia³a preautoryzacja Aby firma dokona³a preautoryzacji, dajesz pracownikowi kartê kredytow¹ osobiœcie albo, gdy robisz rezerwacjê, podajesz odpowiednie informacje przez telefon. Firma ustala przybli¿on¹ wysokoœæ rachunku, po czym elektronicznie kontaktuje siê z wydawc¹ karty (twoim bankiem) i sprawdza jej wa¿noœæ. Twój bank po-

twierdza dostêpnoœæ œrodków i odejmuje potrzebn¹ kwotê od dostêpnego ci kredytu, co nazywa siê blokad¹ kaucji (hold). Preautoryzacja karty debetowej powoduje odjêcie okreœlonej kwoty od salda twego konta bankowego. Przyk³ad: W hotelu rezerwujesz pokój za 100 dol. za noc na piêæ nocy i okazujesz swoj¹ kartê kredytow¹. Zablokowane zostanie co najmniej $500, a nawet wiêcej, na wszelki wypadek, gdy¿ hotele przewiduj¹ wydatki na posi³ki czy napoje. Blokada kaucji nie oznacza pobrania pieniêdzy – nie powoduje ¿adnego ruchu finansowego na koncie karty kredytowej. Œrodki w wysokoœci kaucji przestaj¹ byæ tylko dostêpne na jakiœ czas (najmu samochodu czy pozostawania w hotelu). Kiedy pojawia siê problem Uwaga: Upewnij siê, by preautoryzacja nie zepsu³a ci wakacji czy podró¿y s³u¿bowej. Oto, kiedy mog¹ pojawiæ siê problemy: · Wypiszesz siê z hotelu p³ac¹c inn¹ kart¹, czekiem czy gotówk¹, to blokada mo¿e pozostaæ przez dwa tygodnie, je¿eli hotel nie poinformowa³ banku, ¿e rachunek zosta³ uregulowany inaczej. · Robisz rezerwacje w kilku miejscach, bez anulowania poprzednich. · Stan twojej karty jest bliski limitu. W podobny sposób zablokowana mo¿e byæ równie¿ twoja karta debetowa, je¿eli siê ni¹ pos³ugujesz. Problem pojawi siê wtedy, gdy twój stan konta bankowego jest niski.

Jak siê zabezpieczyæ? Kilka prostych posuniêæ ustrze¿e ciê przed problemami. A¿eby unikn¹æ zdenerwowania, uwzglêdnij nastêpuj¹ce sugestie: · Robi¹c rezerwacjê spytaj, jaka kwota zostanie ci zablokowana. · U¿ywaj do rezerwacji karty o jak najwiêkszym limicie. · P³aæ za hotele, motele, samochody t¹ sam¹ kart¹ kredytow¹, na któr¹ robi³eœ rezerwacjê. · Je¿eli regulujesz rachunek inaczej (gotówk¹ czy inn¹ kart¹), to upewnij siê, ¿e czasowa blokada zosta³a zniesiona. · Miej zawsze drug¹ kartê kredytow¹, która poratuje ciê w potrzebie. · Sp³aæ d³ugi na karcie przed podjêciem d³u¿szej podró¿y. · Poproœ bank o podwy¿szenie ci limitu na karcie kredytowej. Wniosek Je¿eli robisz jak¹œ rezerwacjê, która wymaga podania karty kredytowej, to firma us³ugowa z pewnoœci¹ na³o¿y blokadê jakiejœ kaucji. Dowiedz siê, jaka kwota zostanie zablokowana. Pamiêtaj, ¿e zniesienie preautoryzacji, czyli uwolnienie zablokowanych wczeœniej œrodków, mo¿e zaj¹æ kilka dni. m

El¿bieta Baumgartner – Poradnik Sukces, 255 Park Lane, Douglaston, NY 11363, tel. (718) 224-3492 www.PoradnikSukces.com


16

KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

www.kurierplus.com

Korzyœci z dwujêzycznoœci

– Z rozmów z rodzicami i nauczycielami czy ekspertami od dwujêzycznoœci wyci¹gn¹³eœ swoje wnioski dotycz¹ce takich programów. Czy faktycznie s¹ takie dobre? Bior¹c pod uwagê ca³¹ paletê zalet Polish Dual Language Program, zawsze staram siê podkreœlaæ, ¿e dwujêzyczne programy s¹ w systemie nowojorskim najlepsz¹ propozycj¹ edukacyjn¹ dla polonijnych dzieci. Przynosz¹ one o wiele lepsze efekty ni¿ jakiekolwiek inne programy, równie¿ te dla uzdolnionych uczniów czy prowadzone w prywatnych szko³ach. Okazuje siê, ¿e po ponad dziesiêciu latach badañ nad ró¿nymi formami nauki, to w³aœnie programy dwujêzyczne, a zw³aszcza Dual Language, w których dzieci równolegle korzystaj¹ z dwóch jêzyków, przynosz¹ najlepsze efekty i osi¹gniêcia edukacyjne. Zdajê sobie sprawê, ¿e aspekt polskoœci jest bardzo wa¿ny dla polonijnych rodziców, ale mam równie¿ œwiadomoœæ, ¿e ka¿dy rodzic chce by jego dziecko mia³o szansê na jak najlepsz¹ edukacjê, a nie ka¿dego staæ na drogie prywatne szko³y. I w³aœnie tego typu dwujêzyczne programy s¹ dla nich idealnym rozwi¹zaniem, poniewa¿ s¹ oferowane za darmo. Myœlê, ¿e z ka¿dym rokiem bêdzie ros³a iloœæ szkó³, w których takie programy bêd¹ realizowane poniewa¿ obecnie nowojorski Wydzia³ Edukacji k³adzie bardzo du¿y nacisk na dwujêzyczn¹ formê nauczania. –Jakie s¹ g³ówne zalety p³yn¹ce z dwujêzycznoœci? Zachêcam do obejrzenia filmu, bo tam przez 40 minut mówi siê o tym ile korzyœci p³ynie z tych programów. By nie byæ go³os³ownym przytoczê parê zalet. Programy takie daj¹ dziecku mo¿liwoœæ lepszego wykszta³cenia intelektu. Daj¹ mu w przysz³oœci wiêksze szanse na karierê zawodow¹. Okazuje siê, ¿e uczniowie dwujêzycznych klas nie tylko lepiej zdaj¹ wszelkiego rodzaju egzaminy, ale tak¿e s¹ bardziej odporne na stres. S¹ równie¿ bardziej kreatywni, maj¹ wiêksz¹ chêæ uczenia siê, ich umys³ jest bardziej otwarty na poznawanie nowych rzeczy i o wiele ³atwiej jest im przyswajaæ kolejne jêzyki obce. Czêsto maj¹ tak¿e lepsze wyniki z matematyki w porównaniu z uczniami z klas jednojêzycznych. – W takim razie kiedy i gdzie ten film bêdzie mo¿na zobaczyæ? Premiera „The Bilingual Revolution po polsku” bêdzie mia³a miejsce 7 maja w TV Polonia. Film zostanie tak¿e powtórzony 14 maja, i kolejne kilka razy. Zostanie równie¿ wyœwietlany w Nowym Jorku, a tak¿e bêdzie dostêpny w internecie na naszym portalu www.dobrapolskaszko³a.com. Przed premier¹ w TV Polonia bêdê mia³ okazjê opowiedzieæ o dwujêzycznych programach oraz o samym filmie w programie „Halo Polonia”, w którym tak¿e bêdzie mo¿na zobaczyæ fragmenty „The Bilingual Revo-

lution po polsku”. Bêdziemy próbowali zachêciæ Poloniê ca³ego œwiata do zainteresowania siê programami dwujêzycznymi. Poza tym bêdziemy na pewno robiæ kolejne materia³y na ten temat, bo mimo ¿e w Nowym Jorku dopiero niedawno ruszy³y dwujêzyczne programy to w Chicago dzia³aj¹ ju¿ od jakiegoœ czasu. W planach mamy reporta¿, który poka¿e szko³y i nauczycielki z Chicago, które przed laty rozpoczê³y naukê w dwujêzycznym systemie. Obecnie w niektórych placówkach s¹ tam nawet po dwie dwujêzyczne klasy w jednym roczniku, dziêki czemu dzieci praktycznie codziennie ucz¹ siê jêzyka polskiego. – Czêsto mo¿na spotkaæ opinie, ¿e drugi jêzyk w szkole podstawowej mo¿e dzieciom zbytnio „namieszaæ” w g³owach. Co o tym s¹dzisz? Na taki pogl¹d najlepsz¹ odpowiedzi¹ jest fragment z filmu, w którym nowojorski polityk Joseph Lentol mówi – a wynika to z badañ – ¿e dwujêzyczne dzieci, które pos³uguj¹ siê jêzykiem, który wynios³y z domu i kontynuuj¹ dwujêzyczn¹ naukê po³¹czon¹ z jêzykiem angielskim w efekcie koñcowym mówi¹ lepiej po angielsku ni¿ amerykañskie dzieci, które u¿ywaj¹ tylko jednego jêzyka. Tak wiêc obawy rodziców, ¿e jêzyk polski mo¿e zaszkodziæ ich dzieciom s¹ nieusprawiedliwione. Badania wyraŸnie wykazuj¹, ¿e im lepiej dzieci mówi¹ w swoim pierwszym jêzyku – w naszym przypadku po polsku – tym lepiej mówi¹ po angielsku. To z kolei oznacza, ¿e maj¹ du¿o wiêksz¹ szansê na zrobienie kariery, na lepsze osi¹gniêcia zawodowe oraz mo¿liwoœci znalezienia lepszej pracy i to w dodatku na ca³ym œwiecie. Wielu ludzi, zrobi³o karierê zawodow¹ dlatego, ¿e znali jêzyk polski. Znam osoby, które dosta³y dobrze p³atn¹ pracê poniewa¿ potrafi³y pos³ugiwaæ siê jêzykiem polskim, albo zosta³y wys³ane do jakiegoœ oddzia³u wielkiej korporacji m.in. do Polski tylko z tego powodu. A jak wiadomo obecnie Amerykanie bardzo du¿o inwestuj¹ w naszym kraju, maj¹ tam swoje przedstawicielstwa najwiêksze korporacje np. Amazon, Google, IBM, General Motors, Sikorsky itd., wiêc zapotrzebowanie na pracowników ze znajomoœci¹ jêzyka polskiego bêdzie ros³o. Poza tym, tutaj na miejscu miêdzynarodowe firmy czêsto poszukuj¹ pracowników mówi¹cych w ró¿nych jêzykach, w tym tak¿e po polsku, by by³o im ³atwiej prowadziæ interesy z naszym krajem. – Fundacja Dobra Polska Szko³a, której jesteœ za³o¿ycielem i prezesem nie ogranicza siê tylko do promocji dwujêzycznoœci w szko³ach, ale tak¿e prowadzi wœród Polonii wiele ciekawych akcji. Mo¿esz coœ wiêcej powiedzieæ na jej temat? Fundacja powsta³a równolegle z portalem www.dobrapolskaszkola.com, na którym publikujemy wiele ciekawych materia³ów dotycz¹cych edukacji, kultury oraz ¿ycia Polonii zarówno w metropolii nowojorskiej jak i na ca³ym œwiecie. Zapaleñcy tworz¹cy portal, to grupa osób, które na co dzieñ ciê¿ko pracuj¹, zajmuj¹ siê rodzin¹ itd., co jednak nie przeszkadza im dzia³aæ na rzecz Polonii. W dodatku wszyscy maj¹ wiele ciekawych pomys³ów. Zachêcaj¹ do u¿ywania jêzyka polskiego w domach, propaguj¹ go i wskazuj¹ najlepsze rozwi¹zania na utrzymanie polskoœci. Bardzo du¿ym echem wœród Polonii odbi³a siê zapocz¹tkowana przez nas, ju¿ prawie siedem lat temu, akcja „W naszym domu mówimy po polsku”, której g³ównym motorem napêdowym by³a Marta Kustek i Danusia Œwi¹tek. W dodatku robiliœmy wiele ró¿nych akcji w polonijnych szko³ach. Kolejn¹ akcj¹ by³a „Ca³a Polonia czyta dzieciom” i w pewnym momencie pojawi³ siê niesamo-

FOTO: SUGIHONO BUDIMAN

1í Kolejnym wa¿nym aspektem tego programu jest fakt, w którym dzieci id¹c do amerykañskiej szko³y zauwa¿aj¹, ¿e jêzyk ich rodziców jest równie wa¿ny jak jêzyk angielski przez co zaczynaj¹ go u¿ywaæ z dum¹, co wczeœniej kojarzone by³o raczej negatywnie. Poprzez wypowiedzi dzieci, rodziców, nauczycieli, specjalistów z zakresu dwujêzycznoœci, polityków oraz polskich dyplomatów, chcia³em pokazaæ jak najszerszy obraz tego zagadnienia. Dziêki temu osoba, która w ogóle nic nie s³ysza³a na temat tego programu lub ma jakieœ w¹tpliwoœci albo niesprawdzone informacje mo¿e zobaczyæ jak w rzeczywistoœci wygl¹da realizacja takiego systemu nauczania oraz poznaæ jakie zalety s¹ z nim zwi¹zane.

u

Na planie filmu. W œrodku Andrzej Cierkosz.

wity pomys³ Elizy Sarnackiej – Mahony by spróbowaæ stworzyæ coœ co podniesie rangê jêzyka polskiego. St¹d te¿ powsta³o jego œwiêto – „Polonijny dzieñ Dwujêzycznoœci”. 13 wrzeœnia 2015 roku w Konsulacie Generalnyym RP na Manhattanie mia³em przyjemnoœæ wspólnie z konsul generaln¹ Urszul¹ Gacek uroczyœcie proklamowaæ to œwiêto. Jego celem nie jest sama nauka jêzyka polskiego, ale tak¿e pokazanie œwiatu, ¿e on istnieje, ¿e jest piêkny, ¿e potrafimy siê nim cieszyæ i barwnie œwiêtowaæ ³¹cz¹c ojczyst¹ mowê z innymi jêzykami lub zabawami, sztuk¹, tañcem czy nawet sportem. I nie chodzi³o nam o to by takie œwiêto istnia³o tylko wœród nowojorskiej czy nawet amerykañskiej Polonii, ale by by³o obchodzone wszêdzie tam gdzie mieszkaj¹ nasi rodacy. I okaza³o siê, ¿e Polonia z ca³ego œwiata natychmiast zareagowa³a na nasz pomys³ i zaczê³a œwiêtowaæ razem z nami. Rok po proklamacji Polonijnego Dnia Dwujêzycznoœci uda³o nam siê doprowadziæ do tego, ¿e œwiêto to by³o obchodzone ju¿ w 150 miejscach na ca³ym œwiecie. Obecnie jest ono tak¿e zatwierdzone przez polski Senat i wpisane na sta³e do kalendarza polonijnych wydarzeñ. Obchodzone jest w ka¿d¹ drug¹ sobotê paŸdziernika. Polonijny Dzieñ Dwujêzycznoœci sta³ siê równie¿ symbolem podkreœlaj¹cym wa¿noœæ jêzyka polskiego co dla dzieci jest dodatkowym pozytywnym bodŸcem do nauki. – Co nale¿a³oby zrobiæ ¿eby jeszcze bardziej rozpropagowaæ dwujêzycznoœæ oraz zachêciæ wszystkich do pielêgnowania jêzyka polskiego? Przede wszystkim nale¿y dbaæ o jêzyk ojczysty w swoich domach i rozmawiaæ w nich po polsku. Bardzo wa¿nym elementem s¹ te¿ polonijne media, które ci¹gle s¹ ostoj¹ polskoœci, ale niestety coraz bardziej podupadaj¹ poniewa¿ maj¹ zbyt ma³e wsparcie ze strony ró¿nych organizacji, instytucji i sponsorów. Równie¿ dobrym przyk³adem promocji dwujêzycznoœci jest nasza fundacja i portal www.dobrapolskaszkola.com, i mimo ¿e jesteœmy ma³¹ grupk¹ osób (prócz mnie jest jeszcze Marta Kustek, Danusia Œwi¹tek, Eliza Sarnacka – Mahoney oraz kilku wspó³pracowników) to dzia³amy bardzo aktywnie i zachêcamy by za wszelk¹ cenê utrzymywaæ wœród kolejnych pokoleñ jêzyk polski. Nie mo¿na pozwoliæ, by dosz³o do sytuacji, w której rodzice spisuj¹ ojczysty jêzyk na straty, uwa¿aj¹, ¿e wczeœniej lub póŸniej na pewno zaniknie on wœród ich dzieci bo zostanie ca³kowicie zdominowany przez jêzyk angielski. To nie jest prawda, to tylko wymówka i usprawiedliwianie lenistwa w pielêgnowaniu ojczystej mowy. Nale¿y tak¿e zabiegaæ o uruchomienie polskich dwujêzycznych programów w kolejnych amerykañskich szko³ach. Okazuje siê, ¿e jest to mo¿liwe, tylko musi byæ zainteresowanie nimi ze strony rodzi-

ców. Gdy cztery lata temu zaczynaliœmy promocjê tych programów to wszyscy twierdzili, ¿e nie uda siê ich wprowadziæ w ¿ycie. A tak naprawdê przeszkod¹ by³ tylko zbyt s³aby przebieg informacji pomiêdzy zainteresowanymi osobami. Gdy rozmawialiœmy z rodzicami to twierdzili oni, ¿e dyrektorka ich szko³y nie jest zainteresowana dwujêzyczn¹ edukacj¹. Gdy zapytaliœmy o to dyrekcjê szkó³ to okazywa³o siê, ¿e rodzice nie wykazuj¹ zainteresowania, oraz ¿e brakuje do tego odpowiednich nauczycieli itd. Po pewnym czasie, gdy jako portal zorganizowaliœmy kilka spotkañ informacyjnych oraz opublikowaliœmy wiele materia³ów na temat dwujêzycznoœci, rodzice nabrali pewnoœci siebie i zaczêli powa¿nie rozmawiaæ na temat dwujêzycznych klas z dyrekcjami szkó³ i wszystkie problemy zaczê³y powoli znikaæ. Trzy lata temu powsta³ pierwszy w Nowym Jorku Polish Dual Language Program w PS 34 na Greenponcie, który bardzo szybko okaza³ siê wielkim sukcesem i zdoby³ popularnoœæ tak¿e wœród amerykañskich dzieci. Dziêki moim dzia³aniom, rozmowom z rodzicami i nauczycielami ju¿ po kilku spotkaniach organizacyjnych dowiedzieliœmy siê, ¿e na sto procent we wrzeœniu ruszy kolejny dwujêzyczny program w PS 71 na Ridgewood. Jak widaæ nie jest to niemo¿liwe do zrealizowania i zale¿y tyko od naszego zainteresowania i dzia³ania, poniewa¿ nowojorski Wydzia³ Edukacji jest bardzo pozytywnie nastawiony do dwujêzycznoœci. Uwa¿am, ¿e ³atwo mo¿na prze³amaæ pesymistyczny pogl¹d na ten temat ci¹gle jednak dominuj¹cy wœród Polonii. By jeszcze bardziej wypromowaæ jêzyk polski nale¿y moim zdaniem wspomóc finansowo media informuj¹ce i propaguj¹ce dwujêzycznoœæ oraz nasz¹ ojczyst¹ mowê. Dowodem na to jak du¿o mo¿na osi¹gn¹æ poprzez informowanie ludzi o takiej formie nauki w amerykañskich szko³ach jest nasz ma³y portal www. dobrapolskaszkola. com prowadzony przez grupkê ludzi, którzy praktycznie nie mieli i nie maj¹ ¿adnego wsparcia od istniej¹cych w Nowym Jorku du¿ych instytucji polonijnych. Mimo to zrobiliœmy bardzo du¿o i na pewno moglibyœmy zrobiæ jeszcze wiêcej gdybyœmy mieli chocia¿ minimaln¹ pomoc finansow¹, bo jak do tej pory to prawie wszystko musieliœmy pokrywaæ z w³asnej kieszeni. Myœlê, ¿e teraz gdy s¹ widoczne efekty naszych dzia³añ znajd¹ siê polonijni sponsorzy, którzy zechc¹ wesprzeæ nasze projekty zwi¹zane z promocj¹ polskiego i chêci¹ dotarcia z informacj¹ do rodziców. Wiem, ¿e wœród Polonii jest bardzo du¿o ludzi kreatywnych, którzy chc¹ dzia³aæ i promowaæ polskoœæ, maj¹ energiê do tworzenia ciekawych projektów, ale niestety nie s¹ w stanie udŸwign¹æ tego finansowo. W³aœnie takie osoby s¹ w stanie pokazaæ piêkno jêzyka polskiego i polskiej kultury. To one tworz¹ polonijn¹ historiê wiêc dajmy im szansê i wspierajmy ich dzia³alnoœæ.

Rozmawia³a Agnieszka Dworak


www.kurierplus.com

17

KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

Emilia’s Agency

Powtórka z historii

Kultura polska 1970 – 1980

574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555 3 3

ROZLICZENIA PODATKOWE NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW 3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji)

Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty

u

Jerzy Trela, "Dziady' 1973.

Pocz¹tek dekady Gierka przyniós³ pewn¹ liberalizacjê w polityce kulturalnej, przejawiaj¹c¹ siê g³ównie zmniejszeniem nacisku cenzury. W poezji dominowa³o pokolenie Zbigniewa Herberta, który wyda³ nowy tom filozoficznych wierszy o Panu Cogito. Czo³ówkê poetów tworzyli równie¿ Stanis³aw Grochowiak, Tadeusz Ró¿ewicz, Wis³awa Szymborska, Ernest Bryll i Jerzy Ficowski. Wysoki poziom reprezentowa³a twórczoœæ Aleksandra Rymkiewicza, Marka Skwarnickiego, Wies³awa Dymnego oraz ks. Jana Twardowskiego. Od po³owy lat 70-tych rozwija siê niezale¿ny od cenzury ruch literacki reprezentowany w poezji m.in. przez Stanis³awa Barañczaka, Jacka Bierezina i Ryszarda Krynickiego. W „drugim obiegu” wydawali równie¿ znani prozaicy – Jerzy Andrzejewski („Miazga”) oraz Tadeusz Konwicki („Kompleks polski” i „Ma³a apokalipsa”). Pomostem miêdzy literatur¹ krajow¹ i emigracyjn¹ by³ Stefan Kisielewski, który jako Tomasz Staliñski wydawa³ w paryskim Instytucie Literackim powieœci ukazuj¹ce ¿ycie spo³eczno-polityczne w PRL – „Cienie w pieczarze” (1971), „Romans zimowy” (1972) oraz „Œledztwo” (1974). Z literatury emigracyjnej wielk¹ s³awê uzyska³ pamiêtnik Aleksandra Wata „Mój wiek” oraz wspomnienia Stanis³awa Swianiewicza „W cieniu Katynia”. * Dekada lat 70-ych to pasmo sukcesów polskiego teatru. Z³ote lata prze¿ywa³ Teatr Stary w Krakowie, który wystawi³ „Dziady” Mickiewicza (1973) oraz „Wyzwolenie” Wyspiañskiego (1974) – obydwie sztuki w re¿yserii przedwczeœnie zmar³ego Konrada Swinarskiego. Dramat Mickiewicza by³ pokazany po raz pierwszy od roku 1968. Wielkie sukcesy odnosi³ awangardowy Teatr Laboratorium Jerzego Grotowskiego oraz Teatr Pantomimy Henryka Tomaszewskiego. Scena polska bez w¹tpienia nale¿a³a w tym okresie do czo³ówki europejskiej. Sporym powodzeniem cieszy³y siê kabarety warszawskie – „Pod Egid¹” Jana Pietrzaka oraz „Dudek” Edwarda Dziewoñskiego, jak równie¿ wroc³awska „Elita”. W Krakowie dzia³a³a ci¹gle „Piwnica pod Baranami” Piotra Skrzyneckiego. * Kinematografia stworzy³a szereg wybitnych obrazów, chocia¿ nie by³y to ju¿ czasy polskiej szko³y filmowej. Du¿ym wydarzeniem by³a w roku 1972 ekranizacja „Wesela” Wyspiañskiego oraz „Ziemi obiecanej” Reymonta (1975) w re¿yserii Andrzeja Wajdy. W drugiej po³owie omawianej dekady pojawia sie kino „moralne-

go niepokoju”. Do tej kategorii nale¿¹ „Spokój” i „Amator” Krzysztofa Kieœlowskiego oraz „Aktorzy prowincjonalni” Agnieszki Holland. Filmy te ukazuj¹ osoby, które staraj¹ siê prowadzic uczciwe, oparte na wartoœciach etycznych ¿ycie, lecz czêsto potykaj¹ siê o przeszkody spo³eczno-politycznej rzeczywistoœci. Z kolei w „Wodzireju” Feliksa Falka widzimy osobnika, który za wszelk¹ cenê d¹¿y do sukcesu pos³uguj¹c siê donosicielstwem, k³amstwem oraz ca³kowitym brakiem lojalnoœci wobec wspó³pracowników i przyjació³. Do czo³ówki twórców polskiego filmu w tym okresie mo¿na równie¿ zaliczyæ Krzysztofa Zanussiego („Iluminacja”, „Barwy ochronne”) oraz Wojciecha Hasa („Sanatorium pod klepsydr¹”). Wielkim wydarzeniem by³a premiera dramatu politycznego Andrzeja Wajdy „Cz³owiek z marmuru” (1976) nawi¹zuj¹cego do okresu stalinizmu w Polsce lat 50-ych. Spoœród aktorów filmowych najwiêksz¹ popularnoœci¹ cieszyli siê: Maja Komorowska, Krystyna Janda, Jerzy Biñczycki, Anna Seniuk, Daniel Olbrychski, Jerzy Radziwi³³owicz, Andrzej Seweryn, Jerzy Stuhr oraz Zbigniew Zapasiewicz. * Telewizja polska nie reprezentowa³a ju¿ wysokiego poziomu lat 60-ych. TVP znajdowa³a siê przez szereg lat pod kontrol¹ wysokiego dygnitarza PZPR, Macieja Szczepañskiego i s³u¿y³a w du¿ej mierze propagandzie rz¹dowej. Starano siê jednak zaspokoiæ potrzeby szerokiej rzeszy odbiorców nadaj¹c sporo programów kulturalno-rozrywkowych, w wiêkszoœci o ma³ych wartoœciach artystycznych. Du¿ym powodzeniem cieszy³y siê amerykañskie seriale filmowe („Pogoda dla bogaczy”, „Columbo”). Z audycji radiowych ogromnym powodzeniem, zw³aszcza wœród m³odego pokolenia, cieszy³ siê trzeci program Polskiego Radia. S³ynna „Trójka” nadawa³a ambitn¹ muzykê zagraniczn¹ – folk, blues, country oraz piosenki francuskie. Najwiêksz¹ popularnoœæ zdoby³y jednak programy satyryczne – „60 minut na godzinê” oraz „Ilustrowany Tygodnik Rozrywkowy – których autorami i wykonawcami byli m.in. Marcin Wolski, Jerzy Fedorowicz, Andrzej Zaorski i Maciej Zembaty. Lata 70-te to równie¿ pasmo sukcesów polskich sportowców. Polacy odnieœli wiele zwyciêstw na igrzyskach olimpijskich w Monachium (1972) oraz w Montrealu (1976) i uplasowali siê w œwiatowej czo³ówce. Najwiêksz¹ s³awê zdoby³a polska reprezentacja pi³ki no¿nej pod kierownictwem Kazimierza Górskiego zajmuj¹c trzecie miejsce na mistrzostwach œwiata w RFN w roku 1974.

Kazimierz Wierzbicki

STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR WANDA ARDEN

tel. (718) 894 - 1516

NOWOROCZNE POSTANOWIENIE BOTOX I JUVADERM 15% zni¿ki DOKTOR MÓWI PO POLSKU – AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ

59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda u

821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

18

Og³oszenia drobne

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

www.kurierplus.com

Nauka gry

na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Sudio Bo¿ena Konkiel,

tel. 718-609-0088 ALARMY – KAMERY – INTERKOMY 20 LAT DOŒWIADCZENIA CZYSTO – SZYBKO – TANIO 347-235-2842 aa2ap@yahoo.com •Zdalna Kontrola Ogrzewania •Termostaty •Kamery – Nagrywanie •Podgl¹d na telefon •Polska TV Satelitarna •Instalacje – Naprawy

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub gospodyni domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610 Og³oszenia drobne: dla osób prywatnych, zwi¹zane z poszukiwaniem pracy, zamieszczamy przez trzy tygodnie za darmo.

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D

Kurier Plus w internecie: www.kurierplus.com

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

WYCIECZKI * paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718 - 389 - 6001 polonez159@gmail.com

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni. LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan


KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

www.kurierplus.com

19

Zuch Podró¿nik Zuch Podró¿nik w œwiat wyrusza, nikt do tego go nie zmusza, ani mama, ani tata, on chce zwiedziæ kawa³ œwiata. Podró¿ zacz¹³ wiêc planowaæ. Wybraæ poci¹g… czy wêdrowaæ? Wsi¹œæ na rower… czy w samochód? Poznaæ najpierw wschód… czy zachód? Samolotem szybciej bêdzie, lecz czy wtedy dotrze wszêdzie? Zuch na pomys³ wpad³ wspania³y, balon bêdzie doskona³y. Ile czasu ma przeznaczyæ, ¿eby ca³y œwiat zobaczyæ? W 80 dni obleci, w chmurach czas mu szybko zleci. Najpierw Egipt, Grecja, W³ochy, ale¿ bêdzie tam radochy. Potem Francja i Irlandia, ca³y œwiat to bajkolandia. Innych krajów ju¿ nie zliczy, ale wszystkie je zaliczy. Przygód bêdzie co niemiara, o to siê ju¿ zuch postara.

Zuchy zdobywaj¹ sprawnoœæ podró¿nika autentycznym lotem nadmuchanego balonu. u

u

Gromada P³omyczki z Filadelfii przedstawi³a Meksyk.

W niedzielê, 22 kwietnia do Amerykañskiej Czêstochowy zawita³y zuchowe gromady ze stanów NY, NJ, PA i MD nale¿¹ce do Hufca Harcerek Podhale, aby spotkaæ siê na corocznych obchodach Dnia Zucha. Tym razem zjazd odby³ siê pod has³em Zuch Podró¿nik. Od wielu tygodnii zuchy pod kierownictwem harcerskiej m³odzie¿y i kadry instruktorskiej, przygotowywa³y siê do tego spotkania, podró¿uj¹c na swoich zbiórkach balonem pana Fogga z kraju do kraju oraz zaliczaj¹c wizy i piecz¹tki w swoich zuchowych paszportach. Ka¿dy zuch zdoby³ sprawnoœæ „Zucha Podró¿nika”, oficjaln¹ odznakê i malutki globusik na pami¹tkê tej przygody. Uwieñczeniem tych podró¿y by³ prawdziwy balon, którym odwa¿ne zuchy wzbi³y siê ponad czêstochowskie ³¹ki. W tym dniu nie zabrak³o równie¿ gier i zabawach na œwie¿ym, wiosennym powietrzu, przygotowanych przez harcerki i harcerzy oraz weso³ego

Zuchy z NY, NJ i PA czytaj¹ modlitwê wiernych na mszy œw. u

kominka, na którym ka¿da gromada zaprezentowa³a inny kraj. Specjalnymi goœæmi kominka byli sam Przewodnicz¹cy Zwi¹zku Harcerstwa Polskiego, hm. Robert Rospêdzihowski oraz Naczelniczka Harcerek hm. Oleñka Mañkowska z Londynu jak i przedstawiciele wszystkich chor¹gwi harcerskich poza granicami kraju. Jak zwykle bardzo wa¿n¹ czêœci¹ Dnia Zucha by³a msza œw. odprawiona przez kapelana hm. Ojca Bart³omieja Marciniaka, a w której tak¿e wziêli udzia³ instruktorzy i instruktorki uczestnicz¹cy w XXIV Adastrze. Przygody zuchów nie koñcz¹ siê nigdy, dlatego po podró¿y balonem dooko³a œwiata, rozpoczn¹ siê przygotowania do morskich przygód na letniej kolonii w Amerykañskiej Czêstochowie, na której zdobêd¹ sprawnoœæ „Marynarza”.

tekst pwd. Beata Kru¿el, hm. Maria Bielska, zdjêcia Kru¿el, Bielska, Radko

Zuch Tomek Biesaga z gromady Szarotki na Maspeth reprezentowa³ Japoniê. u

Zuchy z gromady w przywioz³y z Indii s³onia. u

Gromada Polskie Maki z Brooklynu przywioz³a Lajkonika z Polski. u

Zuchy bior¹ udzia³ w grach spawnoœciowych na ³¹kach Sanktuarium. u


20

KURIER PLUS 28 KWIETNIA 2018

www.kurierplus.com

W bajkowym œwiecie Walerii Soko³owej Fantastyczne, owiane magi¹ i tajemnic¹, a przy tym oparte na klasycznych motywach baœnie, które zawsze dobrze siê koñcz¹, ucz¹c jednoczeœnie ponadczasowych prawd i uniwersalnych wartoœci, fascynowa³y i bawi³y mnie przez ca³e dzieciñstwo. Przedstawione w nich dobro, pracowitoœæ, odwaga, a obok tego chciwoœæ, tchórzostwo czy lenistwo porusza³y do g³êbi.

u

Artystka z mê¿em.

Z prawdziw¹ przyjemnoœci¹ ogl¹da³am w pi¹tkowy wieczór niezwykle barwne prace Walerii Soko³owej, wyeksponowane w przyjaznych wnêtrzach galerii Kuriera Plus. Wzrok przyci¹ga³y urokliwe ilustracje z bogactwem zdobieñ, detali, charakterystycznych postaci, strojów i krajobrazów zapamiêtanych z dzieciêcych lektur. Galeria Kuriera, jak zwykle przy takich okazjach, wype³niona by³a po brzegi goœæmi, wœród których, oprócz sta³ych bywalców spotkañ i wernisa¿y tu organizowanych, znajdowa³a siê rodzina: siostra i m¹¿ artystki. Na plakacie reklamuj¹cym wernisa¿ widzimy zdjêcia przedstawiaj¹ce jej dziadków, rodziców, oraz kilkuletni¹ Waleriê z kredk¹ w rêku, skupion¹ nad rysunkiem. Jej mama mówi³a, ¿e córka wczeœniej nauczy³a siê pos³ugiwaæ o³ówkiem ni¿ ³y¿k¹. Swój lwowski dom rodzinny, który artystka bardzo ciep³o wspomina, przedstawi³a na jednej z ilustracji w postaci fantazyjnej muszli na grzbiecie œlimaka. Widaæ tam wyraŸnie przestronne wejœcie oraz okna prowadz¹ce do pokoju, który zajmowa³a. Baœnie czyni¹ dziecko lepszym, bogatszym wewnêtrznie, ale przede wszystkim pobudzaj¹ wyobraŸniê. Waleria mówi, ¿e chcia³aby to dziecko w sobie zachowaæ, pielêgnowaæ, bo przecie¿ bajki i baœnie, zw³aszcza polskie, towarzyszy³y jej przez ca³e dzieciñstwo. „Król Maciuœ Pierwszy” i „Przygody Kozio³ka Mato³ka”, to by³y moje ulubione historie – wspomina. Ilustrowanie ksi¹¿ek dla dzieci, uciekanie w fantazjê, jest dla niej równie¿ oderwaniem siê od codziennoœci. Zapytana o techniki, w których wykonuje swoje prace odpowiada, ¿e do malowania u¿ywa wszystkiego, co ma pod rêk¹ na biurku, wiêc jest to zarówno akwarela, tusz, jak i kolorowe o³ówki czy gwasz. Nie jest to jedyna forma jej artystycznej dzia³alnoœci. Na honorowym miejscu w galerii wyeksponowana zosta³a piêkna ikona autorstwa Walerii, bowiem artystka pisze ikony w tradycji bizantyjskiej i uczy tej

u

Waleria Soko³owa na tle swojej pracy.

sztuki w szkole ikonografii PROSOPON w Nowym Jorku. Projektuje równie¿ dekoracje teatralne i jest doœwiadczonym specjalist¹ renowacji antyków. Obecnie wyk³ada ilustracjê i projektowanie na Kingsborough Community College. Praca ze studentami daje jej wielk¹ satysfakcjê. Inspirujemy siebie nawzajem – twierdzi. Artystka od 1992 roku mieszka na sta³e w Ameryce, ale urodzi³a siê we Lwowie, jest córk¹ s³ynnego architekta polskiego pochodzenia, Stanis³awa Sokolowa. Studiowa³a ilustracjê i sztukê dekoracyjn¹ na uczelniach we Lwowie i w Miñsku. Swoimi rysunkami ozdobi³a ³¹cznie ponad sto ksi¹¿ek, kalendarzy i ok³adek do znanych czasopism. Zosta³a wyró¿niona na Ukrainie jako najlepszy artysta dla dzieci roku 2013. Jej prace zdobywa³y nagrody na festiwalach ksi¹¿ki w Europie i Ameryce. Artystka bra³a udzia³ w wielu wystawach, na których pokazywa³a ksi¹¿ki i projekty ilustracji, miêdzy innymi w Children’s Museum w Nowym Jorku i Nebrasce, a tak¿e w Moskwie i we Lwowie. Jolanta Szczepkowska zdjêcia: Marek Rygielski

Kurier Plus - 28 kwietnia 2018  
Kurier Plus - 28 kwietnia 2018  
Advertisement