Page 1

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

ER KURI P L U S

NUMER 1205 (1505)

W E E K L Y

ROK ZA£O¯ENIA 1987

í í í í í

Legenda „Po prostu“ – str. 5 Zanim bedzie za póŸno – str. 6 Kilkumilionowa rekompensata – 7 Weterani – str. 10-11 Aktor króluje w przemijaniu – str. 13

M A G A Z I N E

FOTO: BEATA KRUZEL

P O L I S H

PE£NE E-WYDANIE KURIERA W INTERNECIE: WWW.KURIERPLUS.COM

TYGODNIK 7 PAÌDZIERNIKA 2017

Tomasz Bagnowski

Masakra w Las Vegas 58 osób zabitych, ponad 500 rannych. To nie pocz¹tek relacji z ogarniêtej wojn¹ Syrii. To bilans masakry, w Las Vegas, której sprawc¹ by³, 64-letni Amerykanin, Stephen Paddock. O sprawcy nie wiemy jeszcze wszystkiego, ale z dostêpnych informacji wynika, ¿e mê¿czyzna ten niczym szczególnym siê nie wyró¿nia³. By³ spokojnym, zamo¿nym cz³owiekiem, który nikomu nie sprawia³ k³opotów. Jeden z jego trzech braci twierdzi, ¿e Stephen posiada³ maj¹tek o wartoœci oko³o 2 mln dolarów, którego dorobi³ siê na handlu nieruchomoœciami. Od wielu lat nie by³ nigdzie zatrudniony. W przesz³oœci by³ w³aœcicielem budynku apartamentowego na przedmieœciach Dallas w Teksasie. Mieszka³ w kilku stanach, ostatnio w miejscowoœci Mesquite w Nevadzie, gdzie mia³ dom na osiedlu zamieszkiwanym g³ównie przez majêtnych emerytów. Oprócz nieruchomoœci posiada³ równie¿ dwa niewielkie samoloty i licencjê pilota. Jego s¹siedzi wiedzieli, ¿e zajmuje siê hazardem. By³ czêstym goœciem w kasynach w Las Vegas gdzie gra³ stawiaj¹c przewa¿nie

du¿e pieni¹dze. Ojciec Stephena, Benjamin Paddock w 1961 roku zosta³ skazany na 20 lat za dwa napady rabunkowe na banki. Po kilku latach odsiadki w wiêzieniu federalnym w Teksasie zdo³a³ jednak zbiec. By³ poszukiwany listem goñczym przez FBI, które okreœli³o go wtedy jako „niebezpiecznego psychopatê o tendencjach samobójczych”. Przez kilka lat ukrywa³ siê przed w³adzami pod fa³szywym nazwiskiem w stanie Oregon, prowadz¹c tam m.in salon bingo. Po zatrzymaniu i wielu póŸniejszych k³opotach z prawem Benjamin Paddock zmar³ w 1998 roku w Teksasie. Czy ¿yciorys ojca móg³ mieæ jakikolwiek wp³yw na sprawcê masakry w Las Vegas? Raczej w¹tpliwe. Stephena wychowywa³a bowiem matka, która ukrywa³a przed synami prawdê i przez wiele lat utrzymywa³a, ¿e ich ojciec nie ¿yje. í8

Harcerski rydwan z historyczn¹ par¹ – Andrzejem i Olg¹ Ma³kowskimi. Podczas 80. Parady polscy skauci oddali ho³d Armii B³êkitnej.

FOTO(2): ZOSIA ¯ELESKA-BOBROWSKI

Na dwóch biegunach

u Janusz Kapusta. Wystawa prac dwóch znanych polskich artystów, Janusza Kapusty i Krzysztofa Zacharowa w Centrum Polsko S³owiañskim, stanowi³a jeden z punktów programu uœwietniaj¹cego obchody 45-lecia za³o¿enia tej polonijnej organizacji. Na wernisa¿u by³y wiêc stosowne przemówienia, podziêkowania, s³owa wstêpne wyg³aszane przez obu artystów. Dobór twórców na tak dostojn¹ okolicznoœæ – doskona³y. Zarówno klas¹ osi¹gniêæ, jak i krañcowym przeciwieñstwem widzenia sztuki, jej roli i miejsca w œwiecie, obrazuj¹ oni ogromny potencja³ polskich artystów pracuj¹cych w Nowym Jorku. Miêdzy antypodami tych dwóch osobowoœci twórczych mieœci siê wielka rozmaitoœæ nazwisk, odmiennych poszukiwañ twórczych, ró¿nych dokonañ plastycznych. W przestronnym pomieszczeniu dawnego koœcio³a i Janusz Kapusta, i Krzysztof Zacha-

row pokazali po ponad 40 prac ka¿dy. Niestety, ten drugi z polskich autorów, nie zdo³a³ zaprezentowaæ wszystkich swoich dzie³ przywiezionych na wystawê, ale i tak z tego, co obejrzeliœmy (blisko trzydziestu), mo¿na siê by³o zorientowaæ w specyfice jego osi¹gniêæ. Nie ca³oœci, naturalnie. Zacharow jest chyba bardziej znany ze swych œwietnych grafik, obrazów na ok³adki renomowanych pism amerykañskich, inteligentnych, pomys³owych i zarazem artystycznie œwietnych ilustracji zdobi¹cych publikowane artyku³y. Tych na

planszach w Centrum nie by³o. Dawne czasy, teraz przedstawi³ nowsze dzie³a. Na otwartej w miniony pi¹tek wystawie Zacharow pokaza³ serie swych ostatnich i nieco starszych grafik – wykonanych kredk¹, niekiedy z dodatkiem akryliku, albo zgo³a w ca³oœci malowanych farb¹ akrylow¹. Wszystkie, czy wiêkszoœæ, to jakby szkice, wprawki, przygotowania do jakiejœ wiêkszej pracy, ale jak s³usznie zauwa¿a sam autor „bardzo czêsto tak zwane wstêpne szkice rysunkowe i rozwi¹zania kolorystyczne (…) wielokrotnie stanowi¹ ukoñczone dzie³o.” WyraŸnie Zacharow uwa¿a wartoœæ emocjonaln¹ swych dzie³ za ich wielk¹ wartoœæ: sztuka ma byæ wizualnym wyrazem nastrojów, wra¿liwoœci twórcy, jego uczuæ i prze¿yæ. Powstaj¹ one pod wp³ywem chwili, ale s¹ rezultatem trwalszych obsesji, g³êbszych niepokojów, fascynacji, zostawiaj¹ trwa³y œlad w psychice artysty, maj¹ zdecydowany wp³yw na jego twórczoœæ. To ekspresjonizm ze sw¹ œwietn¹ tradycj¹, do której nawi¹zuje tak¿e Zacharow. Uproszczony wizerunek jego prac sugeruje ów poœpiech (pozorny!) wykonania, a swoisty, cykliczny uk³ad obrazów wskazuje na uporczywy nawrót tego samego w¹tku myœlowo-emocjonalnego, wymagaj¹cego opracowania wci¹¿ na nowo: szkice niby podobne, ale odmienne – a to poœwiêcone prokreacji, biologicznemu „cudowi” poczêcia, narodzin, albo stanowi¹ce ekspresjê silnego zaanga¿owania w bie¿¹ce wydarzenia polityczne na œwiecie, b¹dŸ wreszcie – reakcjê twórcy na ogóln¹ kondycjê cz³owieka we wspó³czesnym ¿yciu.

Czes³aw Karkowski

Zarazem ów szkicowy, schematyczny charakter dzie³a ma wymiar bardziej uniwersalny, ni¿ odnosz¹cy siê tylko do konkretnego tu i teraz; dotyczy pewnych zjawisk i ich nastrojowych odpowiedników – w ogóle. Czarno-bia³a, najczêœciej graficzna forma, tak¿e s³u¿yæ ma temu celowi: kszta³ty, uk³ad kresek, „napiêcie kierunkowe” na papierze czy p³ótnie maj¹ tutaj kluczowe znaczenie. S¹ to wiêc kompozycje jednow¹tkowe, pozbawione „upiêkszaj¹cych” dodatków, wprost i bezpoœrednio odnosz¹ce siê do tematyki. Zarazem przez ów uproszczony wizerunek, zredukowany do minimum artystycznego znaku, dzie³o Zacharowa nabiera wieloznacznego sensu. í 12

u Krzysztof Zacharow.


2

KURIER PLUS 7 PAÃŒDZIERNIKA 2017

www.kurierplus.com


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

www.kurierplus.com

3

Tydzieñ z Plusem Szczêœliwa trzynastka w Kurierze Plus

SZCZÊŒLIWA TRZYNASTKA Szkice nowojorskie Anny i Janusza Skowronów, objête wspólnym tytu³em „Z trzynastego piêtra”, to rzecz znakomitapod wieloma wzglêdami. Przede wszystkim jest kontynuacj¹ podjêtego kilka lat wczeœniej postanowienia, by podzieliæ siê z czytelnikami swoimi prze¿yciami, doœwiadczeniami i wiedz¹ zdobyt¹ podczas licznych podró¿y, ale te¿ bardzo osobistym widzeniem ludzi, œwiata i rzeczy. Pomys³ ten zaowocowa³ po raz pierwszy w roku 2014, kiedy ukaza³a siê ksi¹¿ka „Podró¿ z biletem szczêœcia”. Ju¿ wtedy, po jej lekturze, wiadomym siê sta³o, ¿e Anna i Janusz Skowronowie maj¹ jeszcze wiele do powiedzenia i nic w tym dziwnego, wszak oboje to ludzie twórczy, kreatywni, mo¿na rzec- pasjonaci sztuki, podró¿y i ¿ycia. W „Szkicach nowojorskich”- podobnie jak w debiutanckiej ksi¹¿ce – mamy do czynienia z dwug³osowoœci¹. Anna i Janusz Skowronowie snuj¹ swoj¹ opowieœæ osobno, na co wskazuje sama kompozycja utworu, ale jednoczeœnie razem, bo ³¹czy ich taka sama filozofia ¿ycia i mi³oœæ, bo razem „podró¿uj¹” z biletem szczêœcia.

Autorzy „Szkiców nowojorskich” daj¹ nam nie tylko mo¿liwoœæ udzia³u w swoich podró¿ach, ale te¿ dowodz¹, jak wa¿ne s¹ w ¿yciu optymizm i uœmiech. I jest to niekwestionowana wartoœæ dodana tej publikacji. Znajdziemy w niej mnóstwo ró¿norodnych tematów – od bardzo osobistych spraw, po oficjalne wydarzenia. Autorzy wprowadzaj¹ nas do swego ¿ycia, mocno zakorzenionego w dwóch krajach – Polsce i Ameryce, daj¹c liczne dowody na to, ¿e wszêdzie mo¿na odnaleŸæ szczêœcie, jeœli nie zabraknie nam optymizmu, wiary w sens podjêtych dzia³añ i... mi³oœci. Lektura „Szkiców nowojorskich” jest wspania³ym antidotum na wszelkie zw¹tpienia, dodaje otuchy, inspiruje. Zachêca do w³asnej podró¿y. Jest te¿ quasi przewodnikiem po Nowym Jorku i po zak¹tkach œwiata, jakie odwiedzili Anna i Janusz Skowronowie. Sugestywnoœæ, dynamikê i rzeczowoœæ szkiców wzbogacaj¹ g³êbokie refleksje i kilka wierszy Anny, które dope³niaj¹ wartoœæ tej ksi¹¿ki.

DARMOWY KONCERT SYMFONICZNY W CARNEGIE HALL FOTO: © JIM MARCHESE

Kurier Plus zaprasza w pi¹tek 13 paŸdziernika o godz. 19:00 na prezentacjê nowej ksi¹¿ki Anny i Janusza Skowronów pt. „Z trzynastego piêtra. Szkice nowojorskie” po³¹czonej z wystaw¹ fotografii i pokazem krótkich filmów. Po spotkaniu poczêstunek i lampka wina. Kurier Plus, 145 Java St., Greenpoint

Krystyna Zajko-Minkiewicz

Muzeum, które warto odwiedziæ „War and Pieced: The Annette Gero Collection of Quilts from Military Fabrics” to tytu³ najnowszej wystawy w American Folk Art Museum. Jest to pierwsza wystawa w Stanach Zjednoczonych, w której prezentowane s¹ unikalne patchworki wykonane przez mê¿czyzn. W wykonaniu tych spektakularnych patchworków wykorzystano bogato barwion¹ tkaninê we³nian¹ pochodz¹c¹ z brytyjskich, francuskich, pruskich i austiackich mundurów wojskowych z XVIII i XIX wieku. Te przepiêkne tkaniny, zwane quilts w Stanach i patchworki w Europie, ³¹cz¹ce tysi¹ce maleñkich geometrycznych elementów z wyszywanymi wzorami powsta³y w czasie wojen pruskich, krymskich, napoleoñskich oraz konfliktu Imperium Brytyjskiego w Indiach i Po³udniowej Ameryce. Wiêkszoœæ patchworków pochodzi z kolekcji œwiatowej s³awy historyka, Annette Gero, pochodz¹cej z Australii oraz z prywatnych kolekcji, które wczeœniej nigdy ich nie pokazywa³y. W niedzielê, 8 paŸdziernika o godzinie 13;00 odbêdzie siê bezp³atne oprowadzanie po wystawie prowadzone w jêzyku polskim.

NEW YORK • PENNSYLVANIA • CONNECTICUT • NEW JERSEY • MASSACHUSETTS

The Senior Concert Orchestra of New York: Yigit Karatas – skrzypce, David Gilbert – dyrygent. Program: Beethoven „Uwertura Prometeusz“, Dvorak „Suita Czeska“, Op. 39, Brahms "Koncert Skrzypcowy", Op. 77 Poniedzia³ek, 9 paŸdziernika, godz. 14:00. Darmowe bilety s¹ do odebrania przed koncertem w kasie Carnegie Hall, 57th and Seveth Ave.

Angelus og³asza zapisy American Folk Art Museum, 2 Lincoln Square, Manhattan (Columbus Ave, miedzy 65 i 66 ulica). Spotykamy siê przy wejœciu obok stolika z informacj¹ dok³adnie o godzinie pierwszej po po³udniu. Spotkanie przewidziane jest dla osób doros³ych..

Zapraszam, Krystyna Magaj-Pitula sta³a wspó³praca

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

Andrzej Józef D¹browski, Agata Galanis, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Katarzyna Zió³kowska

sk³ad komputerowy

korespondenci z Polski

KURIER P L U S

P O L I S H

W E E K L Y

M A G A Z I N E

redaktor naczelny Marek Rygielski

Jan Ró¿y³³o

Jeœli lubisz œpiewaæ, a chcesz braæ czynny udzia³ w akademiach i spotkaniach patriotycznych, uroczystoœciach koœcielnych, festiwalach muzyki chóralnej na Broadwayu, wst¹p do chóru Angelus. Pod czujnym okiem dyrygentki Izabeli Grajner-Partyki rozwiniesz swoje umiejêtnoœci, a w mi³ej atmosferze spêdzisz wolny czas. Zapraszamy na próby w ka¿dy wtorek o godz. 20.00 w Polskim Domu Narodowym, 238 Driggs Avenue, Greenpoint, Brooklyn, Kontakt Bogdan B³usewicz, 917-224-8831 fotografia

Kurier Plus, Inc. Adres: 145 Java Street

wydawcy

Tel: (718) 389-3018 (718) 389-0134 Fax: (718) 389-3140 E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

Zosia ¯eleska-Bobrowski John Tapper Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Brooklyn, NY 11222

Redakcja nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

4

www.kurierplus.com

Na drogach Prawdy Bo¿ej

Zniszczyæ wroga

KS. RYSZARD KOPER WWW.RYSZARDKOPER.PL Gdy nadszed³ czas zbiorów, pos³a³ swoje s³ugi do rolników, by odebrali plon jemu nale¿ny. Ale rolnicy chwycili jego s³ugi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaœ ukamienowali. Wtedy pos³a³ inne s³ugi, wiêcej ni¿ za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo post¹pili. W koñcu pos³a³ do nich swego syna, tak sobie myœl¹c: Uszanuj¹ mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodŸcie, zabijmy go, a posi¹dziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy wiêc przybêdzie w³aœciciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?” Rzekli Mu: „Nêdzników marnie wytraci, a winnicê odda w dzier¿awê innym rolnikom, takim, którzy mu bêd¹ oddawali plon we w³aœciwej porze”. Mt 21, 34-41

A

jahn Brahm opat buddyjskiego klasztoru Bodhinyana w Australii w jednej ze swoich przypowieœci œwietnie oddaje problem narastania z³a i dobra w relacjach miêdzyludzkich. Wiele, wiele lat temu król opuœci³ obwarowany zamek i wyruszy³ w dalek¹ podró¿. Pod jego nieobecnoœæ zamek zaatakowa³ groŸny smok, który mia³ tak obrzydliwy wygl¹d i tak okropnie cuchn¹³, ¿e przera¿eni stra¿nicy uciekli ze strachu. Smok zacz¹³ pustoszyæ zamek. W koñcu obrona otrz¹snê³a siê z przera¿enia i zaczê³a walczyæ z besti¹. Rycerze przeklinali smoka i grozili broni¹. Ale ku ich zdziwieniu smok stawa³ siê coraz wiêkszy i coraz bardziej cuchn¹³, jakby karmi³ siê tymi z³orzeczeniami i groŸbami. Zaczêto strzelaæ do niego z ³uków i rzucaæ w niego kamieniami i oszczepami. A smok stawa³ siê jeszcze bardziej agresywny, wiêkszy, brzydszy i cuchn¹cy. Wydawa³o siê, ¿e dla mieszkañców zamku nie ma ju¿ ratunku. Niespodziewanie jednak powróci³ król. Jego oczom ukaza³ siê przera¿aj¹cy widok strasznego smoka burz¹cego zamek. Jednak nie siêgn¹³ po miecz, aby ugodziæ potwora, tylko delikatnie poklepa³ po ogonie i powiedzia³: „Witamy w naszym zamku. Czy ktoœ zaproponowa³ ci coœ do jedzenia i picia?” Smok zawarcza³ i odwróci³ siê, aby zaatakowaæ kpiarza. Zobaczy³ jednak uœmiechniêt¹ i ¿yczliw¹ twarz króla i zacz¹³ siê zmniejszaæ i wydzielaæ mniej odra¿aj¹cego odoru. W œlad za królem poszli mieszkañcy zamku. Jeden zaoferowa³ smokowi orzeŸwiaj¹cy napój, inny kanapkê. Lekarz opatrzy³ rany. Nie szczêdzono smokowi ¿yczliwych s³ów i serdecznoœci. Po ka¿dym ¿yczliwym s³owie i czynie smok stawa³ siê coraz mniejszy i mniej agresywny. Wkrótce sta³ siê tak ma³y, ¿e prawie nikt go ju¿ nie widzia³ na zamku. A gdy jedna z pokojówek ¿yczliwie przykry³a go ciep³ym kocykiem, wtedy znikn¹³ zupe³nie, w jego miejsce pojawi³ siê bia³y go³¹b, który odfrun¹³ i zawis³ na nieskazitelnym b³êkicie nieba.

Z

apewne nie jeden raz doznaliœmy w ¿yciu wrogoœci ze strony drugiego cz³owieka. Ktoœ nam wrogi mo¿e siê pojawiæ bez naszej winy. Wystarczy nieraz zwyk³a ludzka zazdroœæ, zawiœæ, g³upota, aby ktoœ potraktowa³ nas jako wroga. ¯ycie wœród wrogów jest trudne, dlatego staramy siê ich pozbyæ z naszego otoczenia. A robimy to na ró¿ne sposoby. Najbardziej drastycznym i prymitywnym sposobem pozbycia siê wroga jest jego fizyczna likwidacja. A ¿e nie jest to takie proste i bezpieczne, to istnieje ca³a gama poœrednich sposobów niszczenia wroga. Odpowiadamy tak¹ sam¹ wrogoœci¹ i czujemy, ¿e rachunki zosta³y wyrównane. Mo¿e to nieraz daje satysfakcjê, szczególnie wtedy, gdy oddamy z nawi¹zk¹, ale na tej drodze na pewno nie odnajdziemy wewnêtrznego spokoju, szczególnie wtedy, gdy przyjdzie nam podsumowaæ ca³e nasze ¿ycie. Czasami mówimy, ¿e wybaczamy wrogowi, nie nosimy do niego urazy, ale nie chcemy mieæ z nim nic do czynienia. To ju¿ trochê lepiej, ale to nie jest prawdziwe zwyciêstwo nad wrogiem, bo przyjdzie czas, kiedy uœwiadomimy sobie, ¿e liczy siê tylko bezwarunkowa przyjaŸñ z Bogiem i bliŸnim, wœród których nie ma wrogów, a wszystko co by³o powodem wrogoœci jest g³upstwem, zmarnowanym czasem.

J

edynym prawdziwym zwyciêstwem nad naszym wrogiem jest uczynienie go naszym przyjacielem. I to nie tylko w sferze s³owa. W ogrodzie Oliwnym Judasz przyszed³ do Jezusa, aby poca³unkiem go zdradziæ. A Jezus z ¿yczliwoœci¹ i mi³oœci¹ powiedzia³ do niego: „Przyjacielu po coœ przyszed³?” S³owo „przyjacielu” nie by³o pustym s³owem, bo Chrystus umiera³ na krzy¿u tak¿e z mi³oœci do Judasza. Jednak Judasz odtr¹ci³ tê przyjaŸñ i zawis³ na ga³êzi zatracenia. Zwyciêstwo nad wrogiem przez uczynienie go przyjacielem to nieraz d³ugi i trudny proces. Trzeba zacz¹æ od uœwiadomienia sobie, ¿e taki sposób zwyciêstwa nad wrogiem jest jedynym i prawdziwym, a wszystkie inne to po³owiczne zwyciêstwa, albo po prostu zwyk³e klêski, ubrane w zwyciêskie s³owa. Nawet gdybyœmy nie doœwiadczyli zwyciêstwa, tak od rêki, to mo¿emy byæ

pewni, ¿e idziemy drog¹ prawdziwego zwyciêstwa nad naszym wrogiem. Idziemy drog¹ Chrystusa, który daje nam moc, abyœmy do wroga mogli powiedzieæ bez nienawiœci: „Przyjacielu, po coœ przyszed³”, daje nam moc, abyœmy doœwiadczyli pe³ni zwyciêstwa w Jego zmartwychwstaniu.

P

ewne tony powy¿szych myœli pobrzmiewaj¹ w dzisiejszych czytaniach biblijnych. Prorok Izajasz w poetycki sposób mówi o naszym ¿yciu i naszej relacji do Boga: „Chcê zaœpiewaæ memu Przyjacielowi pieœñ o Jego mi³oœci ku swojej winnicy! Przyjaciel mój mia³ winnicê na ¿yznym pagórku. Otó¿ okopa³ j¹ i oczyœci³ z kamieni, i zasadzi³ w niej szlachetn¹ winoroœl; poœrodku niej zbudowa³ wie¿ê, tak¿e i t³oczniê w niej wyku³. I spodziewa³ siê, ¿e wyda winogrona, lecz ona cierpkie wyda³a jagody”. Bóg nas umi³owa³, wyposa¿y³ we wszystko, abyœmy owocowali mi³oœci¹, piêknem, dobrem. A jak¿e czêsto nasze ¿ycie wydaje cierpkie owoce z³a, nienawiœci, chciwoœci itd. Do tej myœli nawi¹zuje Jezus w przypowieœci o nieuczciwych dzier¿awcach: Na naj¿yŸniejszym wzgórzu gospodarz zasadzi³ winnicê. „Otoczy³ j¹ murem, wykopa³ w niej t³ocznie, zbudowa³ wie¿ê, w koñcu odda³ j¹ w dzier¿awê rolnikom i wyjecha³”. A gdy przyszed³ czas, pos³a³ swoje s³ugi, aby odebrali „plon jemu nale¿my”. Jednak s³udzy post¹pili nikczemnie. Nie tylko nie oddali nale¿nego plonu, ale pobili wys³añców, a niektórych pozabijali. Gospodarz pos³a³ swojego syna, myœl¹c, ¿e jego uszanuj¹. Ale ci w swojej przewrotnoœci zabili go, s¹dz¹c, ¿e zagarn¹ jego dziedzictwo. Zaœlepieni z³em, chciwoœci¹ nie pomyœleli, ¿e gospodarz: „Nêdzników marnie wytraci, a winnicê odda w dzier¿awê innym rolnikom, takim, którzy mu bêd¹ oddawali plon we w³aœciwej porze”.

C

hrystus mówi o Ludzie Bo¿ym, do którego Bóg posy³a³ proroków z upomnieniem, aby siê opamiêtali i zaczêli wydawaæ dobre owoce, ale oni zamiast s³uchaæ przeœladowali ich. Pos³a³ swojego Syna Jezusa, ale i Jego nie us³uchali.

W swojej przewrotnoœci skazali Go na œmieræ krzy¿ow¹. Jest historia Boga i cz³owieka, która rozgrywa siê w sercu ka¿dego z nas. Jesteœmy winnic¹ bo¿¹, mamy wydaæ owoce zbawienia. W tych naszych duchowych winnicach panosz¹ siê ró¿nego rodzaju smoki, które s¹ dla nas ogromnym zagro¿eniem. Jak walczyæ z tymi potworami? OdpowiedŸ daje œw. Pawe³ w Liœcie do Rzymian: „Nie daj siê zwyciê¿yæ z³u, ale z³o dobrem zwyciê¿aj”. W osobie Jezusa, Bóg przez mi³osierdzie, wspó³czucie, przemienia „smoki” naszych „winnic”. Ogarniêci duchem Ewangelii mamy moc do przemiany groŸnych „smoków” w przyjació³. Chrystus przychodzi z now¹ wizj¹ przemiany naszej winnicy, gdzie mi³oœæ zwyciê¿a chciwoœæ, pokój wrogoœæ, przebaczenie zemstê. Ta wizja daje szansê przemiany wrogiego smoka w go³¹bka pokoju, zniszczenia wroga przez uczynienie go przyjacielem. m

Krucjata Ró¿añcowa Grupa Pro-Life Œw. M. Kolbe zaprasza do udzia³u w nabo¿eñstwie I soboty miesi¹ca, 7 paŸdziernika o godz. 2:15, do dolnego koœcio³a Œw. Antoniego i Alfonsa, Greenpoint. Bêdziemy wynagradzaæ Niepokalanemu Sercu Marii za zniewagi przeciw Jej Dziewiczemu Macierzyñstwu. Info: Brat Jan (718) 389-7785

Klub Jana Paw³a II Katolicki Klub Dyskusyjny Œw. Jana Paw³a II zaprasza na wspólne spotkanie z Ró¿añcem Rodziców dnia 8 X 2017, niedziela, godz 12.00 Wyk³ad na temat modlitwy ró¿añcowej, jej historii i znaczenia wyg³osi o. Tadeusz Liziñczyk OSPPE – proboszcz. Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Street, Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Metro „6” do Astor Pl, „F” do 2 Av i „L” do 1 Av Info: facebook.com/KKDSJP2 oraz kkdsjp2@gmail.com


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

Legenda „Po prostu” Jesieni¹ 1957 r. warszawiacy opowiadali sobie nastêpuj¹cy dowcip. Lekarz pyta siê pacjenta: W którym miejscu poczu³ Pan po raz pierwszy bóle? OdpowiedŸ: W okolicach Placu Narutowicza. W³aœnie na tym placu, 3. X. 1957 r. odby³ siê wiec studencki, na którym m³odzie¿ protestowa³a przeciwko likwidacji tygodnika „Po prostu”. W³adza u¿y³a wtedy znanych póŸniej oddzia³ów ZOMO, które rozpêdzi³y zgromadzenie a przy okazji dosta³o siê przypadkowym przechodniom. W³aœnie mija 60 lat od tamtych wydarzeñ. W pierwszej po³owie lat 50. „Po prostu” by³o organem stalinowskiego Zwi¹zku M³odzie¿y Polskiej (ZMP), wydawanym g³ównie dla œrodowisk akademickich. Wiosn¹ 1955 r., wraz z odwil¿¹ polityczn¹ po œmierci Stalina, tygodnik zaczyna powoli siê zmieniaæ. Pojawiaj¹ siê tematy dawno zapomniane i niedyskutowane. Na pocz¹tku omawiano zagadnienia okreœlane zwykle jako neutralne. Pisano o problemach mi³oœci wœród m³odzie¿y lub zastanawiano siê czy osoba wierz¹ca mo¿e nale¿eæ do organizacji marksistowskiej typu ZMP. PóŸniej nastêpuj¹ daleko wiêksze zmiany. Jesieni¹ 1955 r. drukowana na czerwono nazwa czasopisma zostaje zast¹piona kolorem zielonym a pod ni¹, mniejszym drukiem, pojawiaj¹ siê s³owa: Tygodnik studentów i m³odej inteligencji. „Po prostu” wchodzi w najwspanialszy okres swego istnienia i staje siê g³osem liberalnych œrodowisk intelektualnych oraz oœrodkiem antystali-

nowskiej awangardy. Redaktorem naczelnym jest w tym czasie Eligiusz Lasota a autorami artyku³ów i opowiadañ s¹ takie s³awy dziennikarskie i literackie jak Stefan Bratkowski, Marian Turski, Wiktor Woroszylski, Marek H³asko jak równie¿ nies³awnej póŸniej pamiêci Jerzy Urban. Kolegium redakcyjne to w olbrzymiej wiêkszoœci zwolennicy filozofii marksistowskiej i cz³onkowie PZPR. Nie maj¹ oni jednak nic wspólnego z „twardog³owymi” funkcjonariuszami partii i rz¹du. W tocz¹cym siê wówczas konflikcie miêdzy stalinowcami i libera³ami „Po prostu” reprezentuje najbardziej postêpowe skrzyd³o tych ostatnich. Tygodnik domaga siê wolnoœci s³owa i druku i sprzeciwia siê panowaniu wszechw³adnej cenzury. Popiera zdecydowanie przywrócenie zasad praworz¹dnoœci w ¿yciu kraju oraz ¿¹da rozliczenia osób odpowiedzialnych za terror i bezprawie w okresie stalinowskim. Wiosn¹ 1956 r. w³adze og³aszaj¹ amnestiê dla wiêŸniów politycznych. Na wolnoœæ wychodz¹ osoby przetrzymywane w ciê¿kich wiêzieniach. W tym czasie „Po prostu” publikuje s³ynny artyku³ „Na spotkanie ludziom z AK”, w którym domaga siê rehabilitacji ¿o³nierzy Polski podziemnej. Czasopismo piêtnuje równie¿ marnotrawstwo gospodarcze, fatalne warunki w zak³adach pracy oraz ukazuje ponury obraz polskiej wsi. Du¿o miejsca poœwiêcono beznadziejnej egzystencji m³odzie¿y, która pozbawiana perspektyw na lepsze ¿ycie czêsto znajdowa³a rozrywkê w alkoholu i huligañstwie.

Chcê ci powiedzieæ...

Œwiêtowanie

Ojciec PAWE£ BIELECKI Jesieñ wprowadza nas w czas ró¿nych œwi¹t i celebracji. Bêdzie mnóstwo ulicznych dekoracji. Mniej b¹dŸ bardziej udanych. Niewa¿ne. Œwiat wokó³ bêdzie nam mówi³, ¿e trzeba œwiêtowaæ. Ludzie wokó³ nas bêd¹ trochê inni, lepsi, radoœniejsi. A Ty? Jaki/jaka bêdziesz? Co chcesz œwiêtowaæ? Jakie œwiêto daje Ci najwiêksz¹ radoœæ? Jezus te¿ œwiêtowa³. Nie tylko w Kanie Galilejskiej. Bywa³ w ró¿nych domach, na ró¿nych uroczystoœciach. Ludzie w tamtym regionie czêsto œwiêtowali. Jezus œwiêtowa³ by byæ z innymi, by innym daæ chwilê wytchnienia. On œwiêtowa³, bo widzia³ w ludziach, w nas, to pragnienie bycia rozpoznanym, docenionym, zauwa¿onym. Dobrze jest œwiêtowaæ, byæ miêdzy ludŸmi, czuæ tê radoœæ, ¿e œmiech i rozmowy budz¹ w nas dobro. Œwiêty Pawe³ Aposto³ pisze o potrzebie empatii, wspó³odczuwania: „Weselcie

siê z tymi, którzy siê wesel¹, p³aczcie z tymi, którzy p³acz¹. B¹dŸcie zgodni we wzajemnych uczuciach!” Zatem ¿yczê Ci mi³ego œwiêtowania Przyjacielu. Zastanów siê proszê, jakie œwiêto nastraja Ciê najbardziej pozytywnie i wyczekuj tej chwili. Œwiêtuj z ludŸmi, którzy s¹ obok Ciebie nie dlatego, ¿e jesteœ „kimœ wa¿nym w œrodowisku” ale dlatego, ¿e masz to coœ, co wprawia innych w dobry nastrój. Œwiat nie dzieli siê na ludzi „wa¿nych” i „niewa¿nych.” Dzieli siê na z³ych i dobrych. Na przebaczaj¹cych lub wydaj¹cych wyroki. Œwiat dzieli siê na tych co Ciê szukaj¹ z mi³oœci¹, przyjaŸni¹ albo chc¹ Ciê pogr¹¿yæ z zazdroœci i chêci zemsty. A Ty Przyjacielu uœmiechaj siê i œwiêtuj z tymi co Ciê szanuj¹ i ceni¹. Uœmiechaj siê do tych co Ciê widz¹ i s¹ blisko zw³aszcza w trudnych dla Ciebie chwilach. Uœmiechaj siê do nich i do swoich myœli, bo ¿ycie ³atwiejsze mo¿e nie bêdzie, ale mo¿e byæ w nim wiêcej barwnych chwil, jeœli spêdzisz je z tymi, których kochasz. Œwiêtuj dla siebie i innych bo ¿ycia w nas coraz mniej. Mamy zegarki ale nie mamy czasu. Dobrze jest celebrowaæ czas jaki nam zosta³. ¯yczê Ci dobrych ludzi wokó³. Nie jest prawd¹, ¿e jest ich coraz mniej, mo¿e po prostu trzeba czasu ¿ebyœ ich dostrzeg³. Mi³ego œwiêtowania. Jezus chce budziæ w Tobie radoœæ, bo radoœæ to si³a i energia do zmagañ z ¿yciem. Proszê Ciê, nie broñ siê przed obecnoœci¹ Jezusa w Twoim ¿yciu bo tak jak Ty œwiêtujesz ze swoimi przyjació³mi On chce œwiêtowaæ z Tob¹… codziennie. Trzymaj siê dzielnie kimkolwiek jesteœ drogi czytelniku! m

Wœród wielu autorów na czo³o wysuwa siê zdecydowanie Marek H³asko. Jego opowiadania poruszaj¹ tematy nieznane dot¹d w prasie i literaturze. H³asko oddaje realistyczny obraz ¿ycia w PRL. Pisze o ludziach z dna spo³ecznego, o beznadziejnej codziennoœci, o chamstwie i poniewieraniu cz³owiekiem. Zagl¹da do barów, pijackich spelunek i wiêzieñ. Wkrótce H³asko zostanie og³oszony now¹ gwiazd¹ wspó³czesnej literatury polskiej. Jesieni¹ 1956 r. dochodzi do polskiej „rewolucji” paŸdziernikowej, której g³ównym has³em jest „demokracja i suwerennoœæ”. Stalinowska czêœæ kierownictwa partyjno-rz¹dowego przegrywa i odchodzi. Nowym przywódc¹ zostaje W³adys³aw Gomu³ka. W gor¹cych dniach polskiego paŸdziernika „Po prostu” odgrywa rolê jednego z g³ównych oœrodków rewolucyjnych przemian. Dziennikarze tygodnika przemawiaj¹ na wiecach w Warszawie i innych miastach. Eligiusz Lasota jest jednym z mówców na Politechnice Warszawskiej, gdzie za ka¿dym razem gromadzi siê ponad 20 tysiêcy studentów i robotników. Pod koniec paŸdziernika dziennikarze „Po prostu” jad¹ do Budapesztu i s¹ œwiadkami dramatu wêgierskiego powstania. Przez szereg tygodni informuj¹ czytelników o sytuacji nad Dunajem, materialnej i medycznej pomocy nadchodz¹cej z Polski, sowieckiej interwencji wojskowej i wreszcie o tragicznym koñcu niepodleg³oœciowego zrywu Wêgrów. Ju¿ kilka miesiêcy po przewrocie paŸdziernikowym Gomu³ka daje wyraŸnie do zrozumienia, ¿e proces liberalizacji powinien zostaæ powstrzymany. „Po prostu” nie zmienia swego stylu i kontynuuje krytyczn¹ postawê wobec w³adzy i panuj¹cej rzeczywistoœci. Pisze m.in. o zjawisku emigracji wewnêtrznej, czyli o wycofy-

5 waniu siê z ¿ycia publicznego wielu naukowców i intelektulistów, którzy nie godz¹ siê z panuj¹cym systemem. W tym czasie „Po prostu” ma powa¿ne problemy z cenzur¹, która z ka¿dego wydania usuwa co najmniej kilka artyku³ów. Nadchodzi lato 1957. Pod koniec czerwca tygodnik wstrzymuje publikacjê i og³asza przerwê na okres wakacji. Nastêpny numer mia³ siê ukazaæ na pocz¹tku paŸdziernika. Tak siê jednak nie sta³o. Oficjalnie podano, ¿e dalsze wydawanie czasopisma zosta³o zakazane przez Urz¹d Kontroli Prasy czyli cenzurê. W rzeczywistoœci decyzja ta zosta³a podjêta przez Biuro Polityczne KC PZPR. Przez szereg dni po jej og³oszeniu Warszawa by³a miejscem demonstracji i staræ ulicznych m³odzie¿y z si³ami porz¹dkowymi. Jako pierwsi zaprotestowali studenci Politechniki a póŸniej zajœcia objê³y inne rejony stolicy. Polacy mogli poznaæ naocznie brutalnoœæ milicji w rozpêdzaniu manifestacji antyrz¹dowych. Pa³ka w³adzy „ludowej” nie oszczêdza³a nikogo nie wy³¹czaj¹c kobiet i osób starszych. Mimo oficjalnych zaprzeczeñ, by³y przypadki u¿ycia broni palnej w wyniku czego zginê³a co najmniej jedna osoba. Likwidacja „Po prostu” by³a punktem zwrotnym w procesie odwil¿y politycznej zapocz¹tkowanej jesieni¹ 1956 r. Wiêkszoœæ spo³eczeñstwa zrozumia³a, ¿e obietnice demokratyzacji i liberalizacji z³o¿one przez Gomu³kê rok wczeœniej pozostan¹ na papierze. Ocala³a jedynie legenda „Po prostu” oraz stare roczniki tygodnika do których chêtnie zagl¹dano w bibliotekach wielu miast. Myœl i idea „Po prostu” sta³y siê wa¿nym elementem edukacji politycznej przysz³ych pokoleñ – uczestników wydarzeñ marcowych 1968 r. oraz dzia³aczy opozycji demokratycznej lat 70. i „Solidarnoœci”.

Kazimierz Wierzbowski


6

KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

Powtórka z historii

Przewrót majowy u 12 maja 1926, marsza³ek Józef Pi³sud-

ski przed spotkaniem z prezydentem RP Stanis³awem Wojciechowskim na moœcie Poniatowskiego.

W po³owie lat 20. XX w. parlamentarny system rz¹dów w Polsce zmierza³ do kryzysu. Koalicyjne rz¹dy odznacza³y siê brakiem stabilnoœci. Przewaga w³adzy ustawodawczej nad wykonawcz¹ poddawana by³a coraz wiêkszej krytyce. Józef Pi³sudski, który wycofa³ siê ca³kowicie z ¿ycia politycznego w 1923 r., œledzi³ uwa¿nie sytuacjê w kraju i w wywiadach prasowych nie szczêdzi³ gorzkich s³ów na temat dzia³ania sejmu i rz¹du. 10 maja 1926 r. misjê utworzenia nowego rz¹du otrzyma³ po raz kolejny Win-

centy Witos. Oznacza³o to powrót do centrowo-prawicowych rz¹dów Chjeno-Piasta. Uk³ad ten spotka³ siê ze zdecydowanym sprzeciwem si³ lewicowych pamiêtaj¹cych rz¹dy tej koalicji w 1923 r.. W tej sytuacji Józef Pi³sudski podj¹³ decyzjê dzia³ania. 12 maja wkroczy³ na czele kilku wiernych pu³ków na Pragê. Marsza³ek t³umaczy³ sw¹ akcjê w nastêpuj¹cych s³owach: „Gdy dooko³a nas wre wszêdzie k³ótnia i zawiœæ partyjna… trudno, by ¿o³nierz by³ spokojny”. Pi³sudski spodziewa³ siê zapewne, ¿e jego dzia³ania ograniczone bêd¹ wy³¹cznie do demonstracji w wyniku której nast¹pi dymisja rz¹du. Tak siê jednak nie sta³o. W czasie spotkania z Pi³sudskim na Moœcie Poniatowskiego, prezydent Wojciechowski da³ jasno do zrozumienia, ¿e wszelkie próby u¿ycia si³y spotkaj¹ siê z odporem oddzia³ów wiernych rz¹dowi. Walki rozpoczê³y siê tego samego dnia i trwa³y przez trzy dni. O sukcesie Pi³sudskiego zadecydowa³ strajk kolejarzy, którzy uniemo¿liwili przejazd wojsk rz¹dowych z Poznania do Warszawy. Wojciechowski i Witos obawiali siê przed³u¿ania konfliktu, który móg³ doprowadziæ do wojny domowej. Nie bez znaczenia by³y równie¿ pog³oski o ruchach wojsk sowieckich w pobli¿u wschodniej granicy

RP. Ostatecznie prezydent i premier z³o¿yli dymisjê a Pi³sudski sta³ siê faktycznym w³adc¹ kraju. W walkach majowych zginê³o w stolicy prawie 400 osób – wojskowych i cywili. Przelanie bratniej krwi by³o powa¿n¹ tragedi¹ dla Pi³sudskiego. Chyba z tego w³aœnie wzglêdu Marsza³ek zaniecha³ wszelkich dzia³añ odwetowych w stosunku do swych przeciwników, odmówi³ objêcia w³adzy dyktatorskiej i nie rozwi¹za³ parlamentu. Nowym szefem rz¹du zosta³ profesor Politechniki Lwowskiej Kazimierz Bartel a prezydentem wybrano wybitnego uczonego-chemika Ignacego Moœcickiego. Pierwszym krokiem nowych w³adz by³a korekta konstytucji uchwalona w formie tzw. noweli sierpniowej. Wzmocniona zosta³a rola prezydenta, który móg³ odt¹d wydawaæ rozporz¹dzenia z moc¹ ustawy. Korzystaj¹c z dobrej koniunktury gospodarczej, gabinet Bartla podj¹³ aktywn¹ politykê gospodarcz¹: powstawa³y zak³ady przemys³owe, zakoñczono budowê portu w Gdyni, wzmocniono walutê i kontynuowano reformê roln¹. Poprawa sytuacji w kraju wzmocni³a now¹ ekipê rz¹dow¹. Przyst¹piono do tworzenia jej zaplecza politycznego w postaci Bezpartyjnego Bloku Wspó³pracy z Rz¹dem (BBWR). W wyborach w roku 1928 BBWR uzyska³ jednak tylko 25 procent g³osów i nie by³ w stanie zapewniæ sobie wiêkszoœci parlamentarnej. Nowy system rz¹dów zacz¹³ byæ okreœlany jako „sanacja” – co mo¿na rozumieæ jako „uzdrowienie” (polityczne). System

www.kurierplus.com

ten przetrwa³ do roku 1939, czyli do wybuchu II wojny œwiatowej. Nie by³a to dyktatura w pe³nym tego s³owa znaczeniu ani rz¹dy totalitarne. Mimo szeregu ograniczeñ partie opozycyjne dzia³a³y legalnie i wydawa³y swoj¹ prasê, która jednak¿e podlega³a pañstwowej cenzurze. Wolnoœæ s³owa, wydawnictw i zgromadzeñ, chocia¿ limitowana, by³a prawnie zagwarantowana. Nielegalna by³a dzia³alnoœæ organizacji komunistycznych uwa¿anych za agenturê Zwi¹zku Sowieckiego. Rz¹dy sanacyjne mo¿na ogólnie okreœliæ jako w³adzê autorytarn¹. Kryzys demokracji parlamentarnej spowodowa³, ¿e systemy bardziej lub mniej dyktatorskie by³y doœæ powszechne w Europie lat 20. i 30. XX wieku. Tego typu ustrój powsta³ ju¿ w roku 1922 we W³oszech, gdzie rz¹dy przejê³a partia faszystowska pod wodz¹ Benito Mussoliniego. W póŸniejszym okresie systemy autorytarne powsta³y w Hiszpanii, Portugalii, Rumunii, na Wêgrzech oraz w krajach ba³tyckich. Najbardziej skrajna form¹ by³a dyktatura nazistowska zapocz¹tkowana w Niemczech w roku 1933. W Rosji totalitarny re¿im komunistyczny panowa³ od roku 1918. Polska lat 1926 – 1939 nie by³a oaz¹ swobody i demokracji. Nie by³o to równie¿ pañstwo rz¹dów totalitarnych. Podstawowe prawa obywatelskie i polityczne, mimo pewnych ograniczeñ, istnia³y i by³y ogólnie przestrzegane. System zapocz¹tkowany przewrotem majowym stworzy³ w Polsce na okres kilkunastu lat warunki wzglêdnej stabilizacji oraz rozwoju gospodarczego i kulturalno-oœwiatowego.

Kazimierz Wierzbicki

Zanim bêdzie za póŸno

Czêsto nam siê wydaje, ¿e coœ nas nie dotyczy, ¿e coœ nas nie spotka, ¿e coœ nam siê nie przydarzy. Mo¿e innym, ale NIE NAM. Jednak jak siê póŸniej okazuje, ¿ycie pisze swój scenariusz, który - bywa - kompletnie nas zaskakuje. W przypadku osób, które ¿yj¹ w drugim zwi¹zku ma³¿eñskim, a maj¹ dzieci z pierwszego ma³¿eñstwa, koniecznoœæ uporz¹dkowania spraw dziedziczenia jest kluczowa. Oczywiœcie, wiele zale¿y od tego jakie s¹ miêdzy nimi relacje, jaki posiadaj¹ maj¹tek oraz komu chc¹ go przekazaæ. Najlepiej zilustruje to przyk³ad mê¿czyzny, który by³ w drugim zwi¹zku ma³¿eñskim od ponad 25 lat. Nie posiadali z ¿on¹ wspólnych dzieci, za to mieli dzieci z poprzednich ma³¿eñstw. On - dwóch synów (w tym jednego niepe³nosprawnego), ona jednego. Oboje chcieli zabezpieczyæ swoje dzieci na przysz³oœæ, a maj¹tek (nieruchomoœci i trochê oszczêdno-

œci) podzieliæ równo miêdzy nich. Co w tym przypadku trzeba zrobiæ, jakie dokumenty sporz¹dziæ? W tym konkretnym przypadku, nale¿a³oby przede wszystkim uregulowaæ kwestie dziedziczenia maj¹tku miêdzy ma³¿onkami i po ich œmierci. Zgodnie z przepisami bowiem, gdyby pierwszy zmar³ m¹¿, a ¿ona odziedziczy³aby ca³y maj¹tek, to po jej œmierci synowie mê¿a nie bêd¹ mieli prawa do dziedziczenia po niej. I na odwrót, je¿eli ¿ona umar³aby pierwsza, jej syn nie bêdzie mia³ prawa dziedziczenia po jej mê¿u. W tej konkretnej sytuacji za³o¿enie Irrevocable Trust by³oby dobrym rozwi¹zaniem. Ten dokument nie tylko zapewni dziedziczenie wszystkim dzieciom, ale równie¿ zwolni je z koniecznoœci przeprowadzenia sprawy spadkowej po œmierci rodziców oraz pozwoli na obni¿enie wydatków, zwi¹zanych z ich œmierci¹. W przypadku niepe³nosprawnego syna, nale¿a³oby z kolei za³o¿yæ specjalny fundusz tzw. Supplemental Needs Trust. Je¿eli bowiem niepe³nosprawny syn odziedziczylby po ojcu spadek, to straci³by wszelkie œwiadczenia, jakie otrzymuje od miasta z racji choroby. Trust polega na tym, ¿e bliska niepe³nosprawnemu synowi osoba, na przyk³ad brat, wystêpowa³aby w postaci tzw. Trustee i mia³aby prawo dysponowaæ pieniêdzmi ze spadku po ojcu. Pieni¹dze te upowa¿niony brat jako trustee bêdzie móg³ u¿yæ na potrzeby niepe³nosprawnego brata i zapewniæ mu konieczn¹ opiekê stosown¹ do stanu jego zdrowia, a chory nie straci, przys³uguj¹cych mu œwiadczeñ. Inny przyk³ad, który pomo¿e nam zrozumieæ w jaki sposób dzia³a i chroni nas dokument Irrevocable Trust. „Pan A” ra-

zem z ¿on¹ posiada dom wielorodzinny. Tak jak wielu naszych rodaków, myœli o przepisaniu domu na dzieci jeszcze za swego ¿ycia. Tu jednak nasuwa siê pytanie czy to dobre i bezpieczne posuniêcie? Otó¿ jest to najczêœciej pope³niany wœród Polonii b³¹d. Pochopnie podjêta decyzja, bez uprzedniej konsultacji z adwokatem, mo¿e nas drogo kosztowaæ – nawet utratê naszej w³asnoœci. Nie chodzi tu o brak zaufania do dzieci, ale o to, ¿e wiele zdarzeñ jest wynikiem przypadku, a tych nie jesteœmy w stanie zaplanowaæ. Jest wiêc wiele powodów przemawiaj¹cych za tym, ¿e nie warto przepisywaæ w³asnoœci domu na dzieci. Za³ó¿my, ¿e przepisujemy dom na syna, który jest ¿onaty, ale umiera przed rodzicami. Co siê wtedy dzieje? Ten dom nale¿y do synowej. Za jakiœ czas synowa ponownie wychodzi za m¹¿. Rodzinny dom nie nale¿y ju¿ do rodziców, nale¿y teraz do obcych ludzi i co wiêcej, nie przechodzi na wnuki rodziców. Inna sytuacja, która siê mo¿e zdarzyæ. Rodzice przepisali dom na syna, który spowodowa³ wypadek samochodowy. Poszkodowani wnosz¹ sprawê o odszkodowanie, poniewa¿ w wyniku wypadku zostali okaleczeni na ca³e ¿ycie. Co teraz? Ubezpieczenie wykupione na auto nie pokryje tych wydatków, wiêc dom rodziców bêdzie dostêpny dla wierzycieli syna. Mo¿na by³o tego unikn¹æ, nie przepisuj¹c domu na syna. Je¿eli zaœ syn lubi hazard i wpêdzi siê w d³ugi, rodzice strac¹ swój dom na rzecz sp³aty d³ugów syna. W innej sytuacji, gdzie dom zosta³ kupiony przez rodziców 20 lat temu, np. na Greenpoincie i jego wartoœæ mo¿e dziœ wynosiæ nawet kilka milionów dolarów, nie warto przepisywaæ go na syna. Jeœli

to zrobimy, przy sprzeda¿y domu przez syna, bêdzie on musia³ zap³aciæ bardzo wysoki podatek od wzbogacenia. Jak ilustruj¹ powy¿sze przyk³ady, nie warto wiêc przepisywaæ domu na dzieci, by nie straciæ dachu nad g³ow¹ i dorobku ca³ego ¿ycia. Ale co zrobiæ, jeœli chcemy zostawiæ bliskim to czego siê dorobiliœmy, a jednoczeœnie chcemy unikn¹æ tych wszystkich pu³apek? – Z pomoc¹ przychodzi nam w³aœnie Irrevocable Trust. Sporz¹dzaj¹c ten dokument, unikniemy sprawy spadkowej, co pozwoli naszym dzieciom odziedziczyæ maj¹tek bez koniecznoœci przeprowadzenia sprawy spadkowej i unikniêcia lub zminimalizowania podatku od wzbogacenia. Ten sam dokument zapewni nam te¿ prawo w³asnoœci i niezale¿noœci do koñca naszych dni. Posiadaj¹c ten dokument, mo¿emy tak¿e ubiegaæ siê o Home Care Medicaid. Musimy tylko odczekaæ miesi¹c po przetransferowaniu nieruchomoœci do trust. To jest zgodne z prawem i dozwolone przez prawo. Natomiast po up³ywie piêciu lat od przetransferowania nieruchomoœci do trust, mo¿emy ubiegaæ siê o Nursing Home Medicaid. Tak d³ugo jak nasze nieruchomoœci bêd¹ w trust, tak d³ugo bêd¹ chronione przed rachunkami za szpital, przed wierzycielami czy przed rozwodem dzieci. W skrócie mo¿na powiedzieæ, ¿e nasz maj¹tek w trust jest nietykalny i niedostêpny dla nikogo. Trust chroni to co posiadamy, dlatego jest tak wa¿ny i i dlatego warto go mieæ.

Adwokat Joanna GwóŸdŸ 188 Eckford Street, Greenpoint Tel. (718) 349-2300


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

www.kurierplus.com

7

Kilkumilionowa rekompensata Pracownik dozna³ obra¿eñ podczas budowy trzypiêtrowego budynku na Brooklynie, gdzie robotnicy u¿ywali podnoœnika linowego do przenoszenia materia³ów budowlanych na dach. Podczas wci¹gania partii metalowych blach ko³o pasowe dŸwigni obluzowa³o siê i zlecia³o w dó³. Przed uderzeniem w ziemiê ko³o trafi³o w niezabezpieczon¹ deskê rusztowania, która spad³a z dwudziestu piêciu stóp na ziemiê, trafiaj¹c jednego z pracowników w g³owê i plecy. W wyniku uderzenia poszkodowany przewróci³ siê na twarz i straci³ przytomnoœæ. Zosta³ niezw³ocznie przewieziony do szpitala, gdzie po wykonaniu podstawowych badañ diagnostycznych stwierdzono uszkodzenia w krêgos³upie. Po zszyciu ran na twarzy i na³o¿eniu opatrunków na liczne zadrapania poszkodowany zosta³ wypisany do domu. Poszkodowany nie móg³ ju¿ wróciæ do pracy fizycznej, w zwi¹zku z czym wszczête zosta³y dwie procedury prawne. Pierwsz¹ z nich by³o postêpowanie przed Workers” Compensation, drug¹ natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers” Compensation poszkodowany uzyska³ czêœciowy zwrot utraconych zarobków i niezbêdn¹ opiekê medyczn¹, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodzi³ w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko generalnemu wykonawcy oraz w³aœcicielowi budynku. Pamiêtajmy, ¿e najbardziej chronione s¹ upadki z wysokoœci i uderzenia przez

obiekt, który spad³ z wysokoœci (Regulowane przez artyku³ 240 (1) Prawa Pracy). W tego typu przypadkach prawo najbardziej chroni poszkodowanego. Generalny wykonawca i w³aœciciel budynku ponosz¹ wówczas absolutn¹ odpowiedzialnoœæ. Przyczyni³a siê do tego tak¿e i nasza kancelaria, wygrywaj¹c sprawê przed S¹dem Apelacyjnym dla stanu Nowy Jork i doprowadzaj¹c do zmiany prawa na korzystniejsze. Sta³o siê tak po zaciek³ej s¹dowej batalii prawnej prowadzonej na rzecz naszego klienta (sprawa Wiliñski przeciwko 334 East 92 Housing development Fund Corp.). Jeszcze przed procesem, poszkodowany z³o¿y³ wniosek o bezpoœrednie orzeczenie odpowiedzialnoœci pozwanych. W uzasadnieniu wniosku poszkodowany stwierdzi³, ¿e pozwani nie zapewnili pracownikom bezpiecznego urz¹dzenia do przenoszenia materia³ów. Poszkodowany zauwa¿y³ tak¿e, ¿e deski rusztowania nie by³y przymocowane a dŸwignia nie by³a wyposa¿ona w dodatkowe linki, których u¿ywa siê w celu ustabilizowania materia³ów podczas podnoszenia. Pozwani z³o¿yli wniosek przeciwny, twierdz¹c, ¿e to wy³¹cznie dzia³ania poszkodowanego doprowadzi³y do wypadku. Utrzymywali, ¿e podczas gdy inni pracownicy doczepiali linki zabezpieczaj¹ce do podnoœnika, poszkodowany œwiadomie tego zaniecha³. Poszkodowany argumentowa³, ¿e pozwani naruszyli przepis § 23-5.1 (e)(1) Kodeksu Przemys³owego, który wyraŸnie nakazuje, aby deski tworz¹ce podstawê rusztowania by³y spiête i przymocowane. Wskaza³ tak¿e, ¿e w tym przypadku nie

spe³nione zosta³y tak¿e przes³anki uprawniaj¹ce do powo³ania siê na wyj¹tek od zasady, który stanowi, ¿e powy¿szy przepis nie ma zastosowania, je¿eli deski wystaj¹ co najmniej szeœæ cali i nie wiêcej ni¿ osiemnaœcie cali poza podstawê rusztowania. W tym przypadku deski by³y jednak wysuniête tylko na cztery i pó³ cala, co potwierdzi³y fotografie i opinia eksperta. Bezb³êdna analiza przepisów prawa i szczegó³owe uzasadnienie wniosku doprowadzi³y do wygranej poszkodowanego. Sêdzia przychyli³ siê do jego wniosku, uznaj¹c, ¿e pozwani naruszyli przepisy bezpieczeñstwa i byli odpowiedzialni za wypadek. Sprawa trafi³a do procesu w celu ustalenia wysokoœci odszkodowania. PoszkoJeœli Pañstwo sami stali siê ofiar¹ wypadku, lub znaj¹ kogoœ kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezp³atnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu 212-514-5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Mo¿ecie Pañstwo równie¿ zadaæ nam pytania bezpoœrednio na stronie internetowej (www. plattalaw. com) u¿ywaj¹c emaila lub czatu który jest dostêpny dla Pañstwa 24 godziny na dobê. Zawsze udzielimy Pañstwu bezp³atnej porady w ka¿dej sprawie w której bêdziemy mogli Pañstwa reprezentowaæ. Na naszej stronie internetowej mog¹ Pañstwo (po lewej jej stronie) sami sprawdziæ status swojej sprawy s¹dowej

Tematy ¿a³obne Ju¿ naprawdê chcia³bym skoñczyæ ze sprawami zwi¹zanymi z niedawn¹ JAN LATUS œmierci¹ mojego Ojca. Nie chcia³bym te¿ tej œmierci cynicznie wykorzystywaæ jako tematu artyku³ów. Po namyœle – i po pewnym uspokojeniu emocji – uzna³em jednak, ¿e Czytelnikom nale¿y siê trochê informacji. Skoro pisa³em o chlebie, bo tu chodzê do piekarñ, niech podzielê siê radami praktycznymi dotycz¹cym pogrzebów. Jest kolejny tego powód: wielu Czytelników mówi³o mi, reaguj¹c na moje teksty, ¿e rozumiej¹ œwietnie to, co piszê, gdy¿ byli lub s¹ w podobnej sytuacji. Tak¿e maj¹ starych rodziców, te¿ siê nimi zajmowali, musieli ich pochowaæ, teraz zajmuj¹ siê ich spuœcizn¹ i maj¹tkiem. Po kolei zatem. Jak ju¿ kiedyœ sardonicznie pisa³em, domy pogrzebowe to wielki w Polsce biznes. W mojej okolicy s¹ trzy i s¹ to du¿e firmy, maj¹ce oddzia³y w ró¿nych czêœciach miasta – najokazalsze na cmentarzach; kierowców, ch³odnie. Zabrzmi to makabrycznie ale ju¿ rok temu, zaraz po przyjeŸdzie, wiedz¹c, jak siê sprawy z Ojcem niechybnie skoñcz¹, wypyta³em siê o wszystko w domu pogrzebowym. Wklepa³em ich numery (w tym ca³odobowej komórki kierowcy) do swojego aparatu. Pogada³em z Ojcem, który – doœæ makabrycznym obyczajem tego pokolenia – do œmierci nie tylko siê szykowa³ ale i mia³ na ni¹ od³o¿one pieni¹dze. A w szafie czeka³ zestaw: czarny gar-

nitur i buty, bia³a koszula, nawet bielizna. Zaraz po œmierci Ojca zadzwoni³em do zak³adu. Choæ by³ œrodek nocy, przyjechali po niespe³na godzinie. Nastêpnego dnia w zak³adzie za³atwi³em formalnoœci. S¹ one proste. Ta dziedzina us³ug – tak pierwotna, bliska ludziom, zarazem zrozumia³a i potrzebna – funkcjonuje dobrze. Pani wyt³umaczy³a mi, ¿e mam uzyskaæ w Urzêdzie Stanu Cywilnego akt zgonu (zajê³o to pó³ godziny) i przynieœæ im odpis. To zak³ad pogrzebowy wysy³a do ZUS informacjê o œmierci, a ta pañstwowa instytucja zwraca za pogrzeb 4000 tys. z³. Kiedyœ by³o podobno wiêcej ale i tak pomoc pañstwa jest wiêksza ni¿ np. w Ameryce, gdzie jest to symboliczne kilkaset dolarów. W zak³adzie mo¿na wybraæ trumnê, tabliczki, kwiaty, klepsydry, ustaliæ datê i godzinê pochówku; mo¿na za ich poœrednictwem zamówiæ przewóz goœci, grabarzy, wi¹zanki, obiad dla goœci. Wszystko na jednym rachunku. Z siostr¹ do³o¿yliœmy oko³o 6-7 tys. z³, a wiêc mniej ni¿ 2 tysi¹ce dolarów. Oczywiœcie s¹ tacy, którzy zechc¹ mieæ z³ocone trumny, pyszne karawany, mszê w katedrze. Mój Ojciec takiego przepychu i rozrzutnoœci by sobie jednak nie ¿yczy³. Wystarczy³o, ¿e rodzina pomodli³a siê, zagrza³a polskim obiadem w przycmentarnej restauracji – i wsiad³a w samochody, by powróciæ do swoich miast. A co dalej? Trzeba za³atwiæ wiele spraw. Jeœli zmar³y rodzic pozostawi³ mieszkanie, trzeba uregulowaæ sprawy spadkowe. Warto mieæ testament – podzia³y maj¹tku w rodzinach bywaj¹ bardziej skomplikowane i niejednoznaczne ni¿

w moim przypadku, gdy z siostr¹ odziedziczyliœmy po 50 procent mieszkania i nikt tego nie zakwestionuje. A nastêpnie: zameldowanie w starym mieszkaniu, przepisanie rachunków: za gaz, pr¹d, media. To za ka¿dym razem wizyta w urzêdzie. Zwykle wystarczy notarialny akt poœwiadczenia dziedziczenia, a gdy jeden ze spadkobierców (jak moja siostra) mieszka za granic¹ – jej upowa¿nienie do jej reprezentowania przeze mnie, i osobne, wyro bione na poczcie, do odbioru wezwañ s¹dowych. Choæ Ojciec upowa¿ni³ mnie do korzystania z Jego konta bankowego i wybrania pieniêdzy po œmierci, za dyskretn¹ porad¹ zak³adu pogrzebowego oraz samych pracownic banku (!), wyj¹³em najpierw pieni¹dze, a dopiero potem poinformowa³em o zgonie i zamkn¹³em konto. W przeciwnym razie bank by przetrzymywa³ pieni¹dze i stwarza³ trudnoœci. Trzeba zg³osiæ spadek w urzêdzie skarbowym (choæ dziedzicz¹ce dzieci podatku nie p³ac¹, musz¹ zg³osiæ spadek w ci¹gu szeœciu miesiêcy; w przeciwnym razie zap³ac¹ karê). Trzeba iœæ do s¹du i przed³o¿yæ dokumenty w³aœnoœci domu. A gdy wszystko bêdzie ju¿ legalnie przepisane – rozpoczyna siê kolejna wielka operacja: usuwania rzeczy z mieszkania, generalnego remontu, nastêpnie wynajmu lub sprzeda¿y. To du¿o pracy: mamy dziœ w Polsce rynek pracownika i trzeba siê naszukaæ tragarzy, kafelkarzy, stolarzy. Czêsto s¹ to ekipy ukraiñskie. Jak to w przypadku prac budowlanych, trzeba siê z pracownikami u¿eraæ, patrzeæ im na rêce, liczyæ siê ze zwiêkszonymi kosztami i d³u¿szymi terminami.

dowany zezna³, miêdzy innymi, ¿e musia³ przejœæ d³ugotrwa³e leczenie, poddaæ siê kilku operacjom krêgos³upa i odbyæ d³ugotrwa³¹ fizykoterapiê. Poszkodowany wskaza³, ¿e w wyniku wypadku dozna³ obra¿eñ g³owy, w zwi¹zku z czym ma problemy z koncentracj¹, pamiêci¹ i widzeniem. Konieczne tak¿e by³o plastyczne usuniêcie blizn na twarzy. £awa przysiêg³ych wyda³a werdykt przyznaj¹c poszkodowanemu blisko piêæ milonów dolarów odszkodowania, w tym 800, 000.00 za doznany ból i cierpienie, $800, 000.00 za ból i cierpienie przez nastêpne trzydzieœci siedem lat, $2,300,000.00 na poczet kosztów leczenia oraz $880,000.00 za wszelkie straty ekonomiczne, w tym utracone zarobki. m (prowadzonej nawet przez inn¹ kancelariê), po wpisaniu numeru akt s¹dowych (index number) swojej sprawy w istniej¹ce tam pole. Ta czêœæ strony jest skonfigurowana bezpoœrednio z oficjalnym systemem s¹dowym stanu Nowy Jork, dziêki czemu wiadomoœci jakie uzyskaj¹ tam Pañstwo na temat swoich spraw s¹ oficjalnymi danymi s¹dowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie uda³o siê Pañstwu odnaleŸæ swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnoœci¹ pomo¿emy j¹ odnaleŸæ telefonicznie.

The Platta Law Firm, PLLC 42 Broadway, Suite 1927, New York, NY 10004 www.plattalaw.com tel. 212-514-5100 W przypadku mieszkania tak zrujnowanego, jak po moich rodzicach, gdzie trzeba praktycznie wszystko wymieniæ, koszty wynios¹ przynajmniej tysi¹c z³otych za metr kwadratowy. Mo¿e wiêc lepiej sprzedaæ mieszkanie jak jest, skoro ka¿dy urz¹dza je na swój gust? Ale czy czasem nabywca i poœrednik nie zbije ceny, widz¹c tak¹ ruinê? A mo¿e wynaj¹æ? Ale i wtedy remont jest konieczny. Ceny za wynajem s¹ w Warszawie kosmiczne, za ma³e ale dobrze po³o¿one 1-2 pokojowe mieszkanie mo¿na dostaæ 2 – 2,5 tys. z³otych na miesi¹c (w³aœciciel op³aca czynsz, lokatorzy p³ac¹ inne rachunki. Od zysku trzeba zap³aciæ podatek (niedu¿y – 5 proc.). S³yszy siê te¿ opowieœci o lokatorach, którzy nie p³acili i nie chcieli siê wyprowadziæ. Jak zwykle, cenne s¹ porêczenia znajomych. Takie s¹ w³aœnie kolejne tygodnie po œmierci bliskich. Ból s³abnie, natomiast g³owa jest zajêta za³atwianiem praktycznych spraw. Moi przyjaciele, którym szykuje siê w Polsce – albo ju¿ wydarzy³ – podobny scenariusz, maj¹ ró¿ne plany. Jedni zamierzaj¹ na staroœæ osi¹œæ (po remoncie) w mieszkaniu ich dzieciñstwa. Inni je wynajm¹ i bêdê mieli z tego sta³y dochód. Jeszcze inni maj¹ z³e wspomnienia, pewnie wiêc nieruchomoœæ sprzedadz¹ i bêd¹ szukali takiej, która bêdzie bardzo ró¿na. Zamiast parteru – wysokie piêtro. Po mrocznej kamienicy – wielkie okna nowoczesnego wie¿owca. Po dzieciñstwie na osiedlu – dogodnoœci ¿ycia w centrum miasta. A mo¿e, w ogóle, zamieszkaæ w innym, ni¿ rodzinne, mieœcie? Albo w lesie, gdzie nie dociera sygna³ telewizyjny? Bêdê relacjonowa³ moje plany i projekty – cz³owieka, który wróci³, ale nie wie jeszcze do koñca, po co i gdzie. m


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

8

Kartki z przemijania

ANDRZEJ JÓZEF D¥BROWSKI

Co najbardziej podoba mi siê w nas Polakach? Umi³owanie wolnoœci, umiejêtnoœæ radzenia sobie w najtrudniejszych nawet sytuacjach i poczucie humoru. Szkoda jednak, ¿e nie mamy go na w³asny temat. Czego w nas nie lubiê? Cwaniactwa i narcyzmu narodowego, utwierdzaj¹cego w g³êbokim przekonaniu, ¿e jesteœmy lepsi od innych.

$

Ostatnio kwitnie w Polsce kicz narodowy widoczny m.in. w wiêkszoœci jedynie s³usznych pomników sytuowanych w jedynie s³usznych miejscach. Mo¿na ju¿ wrêcz mówiæ o pomnikomanii. I gdyby¿ przynajmniej w jej wyniku powstawa³y dzie³a sztuki, ale gdzie tam! Kicz za kiczem! Kiczowiskiem na ulicach sta³a siê równie¿ tzw. odzie¿ patriotyczna i patriotyczne tatua¿e. Pos³uchajmy, jakim prostackim, ¿eby nie powiedzieæ – chamskim jêzykiem pos³uguj¹ siê ci, którzy nosz¹ koszulki z napisem „Œmieræ wrogom ojczyzny” i ci, którzy wytatuowali sobie na klatce piersiowej znak Polski Walcz¹cej. Natomiast w mediach prawicowo-proPiSowskich, tak¿e tych polonijnych, rozprzestrzenia siê grafomania narodowa. Ostatnio coraz jej wiêcej. I – o zgrozo – jest ona poczytywana jako wartoœæ patriotyczna i wrêcz ho³ubiona przez redakcje i organizacje.

$

Dorota Mas³owska, pisarka – „Nie mogê patrzeæ na tych goœci z wytatuowan¹ >Polsk¹ Walcz¹c¹< i ze scenami z Powstania Warszawskiego na plecach, i w koszulkach z napisem >Œmieræ wrogom ojczyzny<, od których siê zaroi³o na ulicach. Tak wygl¹da patriotyzm jutra – urojenia wielkoœciowe i szukaj¹ce obiektu nienawiœci. Rz¹dz¹cy chyba nie przemyœleli, jakie mentalne potwory wypuœcili z lochów i jak je z powrotem do tych lochów zagoni¹, kiedy nie bêd¹ ju¿ potrzebne w politycznej rozgrywce. Zalewa mnie krew. Czujê na sobie, jak infekuje mnie ta nienawiœæ na ka¿dym kroku”. Jestem o ponad pokolenie starszy od Doroty Mas³owskiej, a odczuwam i myœlê dok³adnie tak samo. Czterema koñczynami podpisujê siê pod tym, co napisa³a.

$

Krzewimy kult œmierci za ojczyznê, a dlaczego nie kult ¿ycia dla niej? Pytam o to po raz n-ty i nigdy nie dostajê odpowiedzi.

$

Ostatnio ponownie mog³em siê przekonaæ o potrzebie nie historii a mitu o bezgrzesznej Rzeczpospolitej. W ¿aden sposób nie uda³o mi siê przekonaæ argumentami oponentów, ¿e z t¹ bezgrzesznoœci¹ to jednak ró¿nie bywa³o. A kiedy próbowa³em powo³ywaæ siê na fakty, s³ysza³em: „sk¹d wiesz”, choæ fakty mówi³y same za siebie i ³atwo mo¿na je by³o sprawdziæ. S¹ te¿ osoby, które znaj¹ te fakty, ale chcia³yby, ¿ebym o nich milcza³. Na prawdzie jako takiej zale¿y bardzo niewielu. Wielu natomiast chce potwierdzenia w³asnych przekonañ i utrzymania a nawet wzmo¿enia mitów.

$

Profesor Tadeusz Gadacz – wybitny znawca filozofii wspó³czesnej i dwudziestowiecznej wyg³osi³ na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie wyk³ad pt. Uniwersytet w czasach bezmyœlnoœci”. Jaka szkoda, ¿e nie mog³em na ten¿e wyk³ad polecieæ. Czasy bezmyœlnoœci – znakomita definicja doby obecnej.

$ $

Znalezione Necie – „¯ycie to Internet i u¿ywki”. Wies³aw Myœliwski – “ Wspó³czesny œwiat próbuje nas odindywidualizowaæ. Niepotrzebni jesteœmy œwiatu jako indywidualnoœci, potrzebni jesteœmy jako klienci, konsumenci. Niepotrzebni jesteœmy jako jednostki samodzielnie myœl¹ce, ¿yj¹ce we w³asnych œwiatach. Z nas chce siê zrobiæ wspólny mianownik œwiata. I dopóki staæ nas bêdzie na w³asny wewnêtrzny œwiat, dopóty ocalejemy, bêdziemy ludŸmi."

$

Dziwnych uczuæ doznajê patrz¹c na twarze przedwojennych ¿o³nierzy, których losy œledzê w archiwum nowojorskiego Instytutu Pi³sudskiego. Nie umiem ich opisaæ. Nie umiem te¿ do koñca opisaæ dojmuj¹cych wra¿eñ, jakich doznajê patrz¹c na twarze ¿o³nierzy amerykañskich powracaj¹cych z I-ej Wojny Œwiatowej wy³uskane z wielkiej fotografii zbiorowej przez Jagodê Przybylak, nestorkê polskiej fotografii artystycznej. Nie mogê przejœæ ko³o nich obojêtnie. Magnetyzuj¹ mnie.

$

We francuskim Vence na Lazurowym Wybrze¿u, w willi Alexandrine, otwarto “Przestrzeñ Gombrowicza”. Jest urz¹dzona w mieszkaniu, w którym pisarz spêdzi³ ostatnie lata swojego ¿ycia. Wype³ni¹ j¹ pami¹tki przekazane

przez jego ¿onê Ritê Gombrowicz, która tu mieszka³a wraz z nim. Na tê okolicznoœæ sama willa Alexandrine zosta³a specjalnie przemodernizowana i piêknie odnowiona. W samym zaœ Vence odby³o siê kilka imprez towarzysz¹cych, m.in. pokaz filmu “Kosmos” nakrêconego przez Andrzeja ¯u³awskiego wedle powieœci pod tym samym tytu³em, wystawa zdjêæ autorstwa Bohdana Paczowskiego “Moi. Gombrowicz”, urz¹dzona na murze miejskim opasuj¹cym miasto i koncert pianisty Piotra Anderszewskiego. Yves Ugher - poeta i wyk³adowca odczyta³ podczas dwóch kolejnych wieczorów dwie czêœci elementarnego wywiadu z Gombrem. Twórczoœæ tego pisarza fascynuje mnie od lat studenckich, zatem œledzê wydarzenia zwi¹zane z ni¹ i nim samym. W czerwcu by³em w willi Alexandrine i na jego grobie na miejscowym cmentarzu. Nie ukrywam, ¿e by³o to wa¿nym etapem mojej podró¿y po Prowansji i Lazurowym Wybrze¿u. Onegdaj siostrzenica Gombra z podwarszawskiego Brwinowa, opiekunka niezliczonej iloœci kotów, chcia³a mnie namówiæ, abym pomóg³ jej sprowadziæ prochy wuja do Polski. Odmówi³em.

Masakra w Las Vegas Stephen Paddock mia³ na policji 1í czyst¹ kartê, nie zanotowano nawet by kiedykolwiek otrzyma³ mandat. Z legalnym zakupem broni nie mia³ ¿adnego k³opotu. Procedurê sprawdzaj¹c¹ musia³ przejœæ kilka razy, bo w zajmowanym przez niego luksusowym apartamencie w hotelu Mandalay Bay Resort znaleziono 24 sztuki broni, w tym karabiny. W jego domu ukrytych by³o jeszcze prawie drugie tyle. Co najmniej jeden z pó³automatycznych karabinów u¿ytych podczas strzelaniny, zosta³ przy pomocy równie¿ legalnie dostêpnego urz¹dzenia przerobiony na karabin maszynowy. Dziêki temu Paddock zdo³a³ wystrzeliæ setki pocisków. Pewne jest, ¿e bardzo dok³adnie zaplanowa³ masakrê, przez parê dni znosz¹c do hotelu broñ w kilku walizkach. Zainstalowa³ nawet kamery po to by zawczasu widzieæ nadchodz¹c¹ policjê. Jedna znajdowa³a siê w wózku u¿ywanym do dostarczania jedzenia, który sta³ na zewn¹trz pokoju, a druga w wizjerze w drzwiach. Paddock zanim zacz¹³ strzelaæ w dwóch oknach swojego apartamentu na 32. piêtrze hotelu Mandalay rozstawi³ na statywach dwa karabiny, wycelowane w uczestników ulicznego koncertu muzyki country, który odbywa³ siê naprzeciwko. Nastêpnie za³o¿y³ rêkawiczki, przygotowanym wczeœniej m³otkiem wybi³ szy-

by w oknach i otworzy³ ogieñ. W ci¹gu dziewiêciu minut zdo³a³ zabiæ 58 osób. Co najmniej 527 zosta³o rannych w wyniku postrza³ów lub w trakcie panicznej ucieczki. Przyby³y na miejsce oddzia³ specjalny SWAT wysadzi³ w powietrze drzwi pokoju Paddocka. Nie uda³o siê jednak uj¹æ go ¿ywego. Mê¿czyzna zastrzeli³ siê chwilê przedtem zanim agencji wpadli do œrodka. Strzelanina w Las Vegas by³a najtragiczniejsza w historii USA. W czerwcu zesz³ego roku w klubie Pulse w Orlando na Florydzie zabitych zosta³o 49 osób. W 2007 roku na kampusie uniwersytetu Virginia Tech w Wirginii, w masowej strzelaninie zginê³y 32 osoby, w 2012 r. w szkole w Newtown, w Connecticut 26. O przebiegu wydarzeñ w Las Vegas wiemy stosunkowo du¿o. O motywach sprawcy praktycznie nic. Wed³ug jego braci Stephen Paddock nie by³ religijny, nie mia³ te¿ sprecyzowanych pogl¹dów politycznych. Byæ mo¿e wiêcej œwiat³a na sprawê rzuci przes³uchanie jego konkubiny, która w momencie masakry przebywa³a za granic¹. 62-letnia Marilou Danley kilka lat wczeœniej pracowa³a w jednym z kasyn w Reno w Nevadzie, gdzie jako hostessa zajmowa³a siê klientami graj¹cymi o du¿e stawki.

Tomasz Bagnowski

Uzbrojeni policjanci w Mandalay Bay Resort os³aniaj¹ miejsce strzelaniny. u

$

Bardzo podoba mi siê dzia³alnoœæ warszawskiego Muzeum Narodowego pod dyrekcj¹ Agnieszki Morawiñskiej. Ka¿dy nowy program tej placówki jest wrêcz œwietny, pocz¹wszy od programów edukacyjnych przeznaczonych dla najm³odszych. O najwiêkszych sukcesach mo¿na mówiæ, kiedy ustawiaj¹ siê gigantyczne kolejki na tematyczne wystawy czasowe, takie choæby jak retrospektywa malarstwa Olgi Boznañskiej, Aleksandra Gierymskiego, czy wystawa poœwiêcona masonerii lub prezentuj¹ca arcydzie³a sztuki japoñskiej w kolekcjach polskich. W tym miejscu przypomnê, i¿ nieustannie zachwyca mnie tak¿e dzia³alnoœæ nowojorskiego Metropolitan Museum of Art. Jest to jedno z moich najbardziej ulubionych miejsc w Wielkim Jab³ku. Du¿o by pisaæ. Skoro mowa o muzeach, to jakoœ zackni³o mi siê do Musee d’Orsay w Pary¿u. Mo¿e dlatego, ¿e zachodzê doñ rzadziej ni¿ do Luwru. W tym¿e Luwrze ostatnio uda³o mi siê sfotografowaæ niemal wszystkie dzie³a, które z jakichœ powodów polubi³em lub które s¹ mi bliskie. Natomiast z fotografowaniem ulubionych dzie³ w Musee d’Orsay wci¹¿ mam zaleg³oœci. Pary¿ funkcjonuje w mojej œwiadomoœci ju¿ trochê jak Warszawa i Nowy Jork czujê siê tam, jak u siebie. Serio. Teraz obmyœlam nastêpny wypad do tego miasta. Ono wci¹¿ warte jest niejednego grzechu. Oj jest! m


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

9

S³oneczna 80. Parada Pu³askiego Zdjêcia: Zosia ¯eleska-Bobrowski

Zuchy i harcerze maj¹ siedzibê w PDN na Greenpoincie.

Jak zwykle liczni pracownicy PSFUK

Pocz¹tek 80. Parady gen. Kazimierza Pu³askiego. Chlebem i sol¹ witano Wielkiego Marsza³ka S³awomira Plattê i Prymasa Polski – arcybiskupa Wojciecha Polaka.

Wielki Marsza³ek S³awomir Platta z senatorami: Ann¹ Mari¹ Anders i Adamem Bielanem.

Pokazujemy zdjêcia dokumentuj¹ce ten wa¿ny dla Polonii dzieñ. W przysz³ym tygodniu opublikujemy kolejn¹ porcjê fotek, z rodzaju tych nieoczywistych i bardziej zaskakuj¹cych. Pokusimy siê te¿ o podsumowanie Parady, jej liczebnoœci, osi¹gniêæ i niedoci¹gniêæ. Nad tym, ¿eby by³a lepsza, liczniejsza, bardziej dynamiczna, pracuje wielu ludzi. Serdecznie im dziêkujemy za tegoroczny wysi³ek.

Na wyró¿niaj¹cym siê kolorami rydwanie zasiad³y dzieci pracowników PSFUK.

Fundacja Koœciuszkowska z prezesem Markiem Skulimowskim (w œrodku).

Z jad¹cym meleksem Antonim Chroœcielewskim (SWAP) fotografowali siê: S³awomir Platta, Anna Maria Anders, Donna Koch-Kapturska (Wielki Marsza³ek z ubieg³ego roku) i Maciej Golubiewski – Konsul Generalny RP w Nowym Jorku.

Danuta Zakrzewska, szefowa Iskierek, jak co roku trasê Parady przejecha³a na wrotkach.

Piêkna, s³oneczna pogoda sprzyja³a tegorocznej, 80. Paradzie Genera³a Kazimierza Pu³askiego. 5 Aleja jeszcze intensywniej ni¿ zwykle kwit³a biel¹ i czerwieni¹. Po staropolskim powitaniu chlebem i sol¹ najwa¿niejszych osób przewodz¹cych Paradzie, szacowni goœcie zatañczyli przed g³ówn¹ trybun¹ tradycyjnego poloneza. Po krótkich przemówieniach zacz¹³ siê przemarsz kontyngentów w od lat ustalonym porz¹dku.

Anna Maria Anders – senator i Adam Bielan – wicemarsza³ek Senatu, chêtnie fotografowali siê z Polonusami.

FOTO: BEATA KRUZEL

Ojciec Tadeusz Liziñczyk i Alicja Rubacha (z koœcio³a œw. Stanis³awa Biskupa i Mêczennika) ze S³awomirem Platt¹.

ZK

T³umnie i serdecznie witano „paraduj¹cych“.

Biznesmeni – coraz prê¿niej dzia³aj¹ca polonijna organizacja w Nowym Jorku.


NOWY JORK

NR 36

7 paŸdziernika 2017

SWAP Z ORKIESTR¥ REPREZENTACYJN¥ WOJSKA POLSKIEGO W 80. PARADZIE PU£ASKIEGO KALENDARZ WETERANA 7 paŸdziernika 1918 – Rada Regencyjna og³osi³a odezwê „Do Narodu Polskiego”, w której proklamowa³a niepodleg³oœæ Polski. 8 paŸdziernika 1939 – ORP „Orze³”, jako ostatnia jednostka polskiej floty, opuœci³ Ba³tyk, rozpoczynaj¹c rejs do Wielkiej Brytanii. 9 paŸdziernika 1920 – „Zbuntowana” dywizja gen. Lucjana ¯eligowskiego zajê³a Wilno i Wileñszczyznê; by³o to wykonanie tajnego polecenia Józefa Pi³sudskiego. 10 paŸdziernika 1939 – W Moskwie podpisano sowiecko-litewski pakt, na mocy którego ZSRS przekaza³ Litwie zajêty we wrzeœniu 1939 r. okrêg wileñski. 11 paŸdziernika 1919 – Za³o¿ono Polski Zwi¹zek Lekkiej Atletyki, pierwsze polskie stowarzyszenie sportowe.

Harcerze na przedzie kolumny Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce.

Tegoroczn¹ nowojorsk¹ Paradê Pu³askiego uœwietni³a Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego, która wiod³a szeregi weteranów i Polonii ¿o³nierskim krokiem i muzycznym rytmem. W niedzielê 1 paŸdziernika 2017 r. Pi¹ta Aleja Manhattanu nurza³a siê w bieli i czerwieni. Pieœni, muzyka, stroje i nastroje emanowa³y polskoœci¹. O godz. 12:30, w s³oneczne, rzeœkie po³udnie, harcerka Patrycja Pos³uszna znakomicie zaœpiewa³a hymny polski i amerykañski, do podk³adu instrumentalnego w wykonaniu orkiestry szkolnej Jackson Liberty Lion Band. Przed trybun¹ honorow¹ przy Nowojorskiej Bibliotece Publicznej paradê pod has³em „Genera³ Tadeusz Koœciuszko – bohater dwóch narodów” polonezem rozpoczêli m. in.: Wielki Marsza³ek 80. Parady Pu³askiego S³awomir Platta, senator i przewodnicz¹ca Rady Ochrony Pamiêci Walk i Mêczeñstwa Anna Maria Anders, wicemarsza³ek Senatu Adam Bielan, prymas Polski Wojciech Polak, Konsul Generalny RP w Nowym Jorku Maciej Golubiewski z ma³¿onk¹, Attache Obrony i Wojskowego przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie gen. Cezary Wiœniewski i z-ca Attache Obrony pp³k Karol Sobczyk, kongresmenka z Nowego Jorku Carolyn Maloney, pose³ stanowy Joseph R. Lentol, nowojorski kontroler Scott Stringer. W krótkich mowach celebrowano wk³ad Polaków na ziemi amerykañskiej oraz dokonania genera³a Kazimierza Pu³a-

skiego w walce o wolnoœæ Polski i Ameryki. Konsul Maciej Golubiewski mówi³, ¿e ka¿dy kto posiada w sobie choæ jedn¹ kroplê polskoœci powinien byæ na paradzie. Pose³ stanowy Joseph R. Lentol oznajmi³, ¿e wieczorem nowy most Koœciuszki bêdzie oœwietlony na bia³o-czerwono. Mimo, ¿e wielu weteranów i weteranek prze¿ywa swoj¹ trzeci¹ m³odoœæ, jak czêsto z humorem okreœlaj¹ swój dostojny wiek, z imponuj¹cym hartem ducha i patriotyczn¹ powinnoœci¹ przybywaj¹ z innych stanów. G³ówn¹ arteri¹ Manhattanu maszerowali cz³onkowie placówek: Pl. 37 w Bostonie, MA; Pl. 24 w Bridgeport, CT; Pl. 111 w New Britain, CT; Pl. 119 w Hartford, CT; Pl. 51 w Jersey City, NJ; Pl. 99 w Harrison, NJ; Pl. 21/201 w Nowym Jorku NY; Pl. 123 w Nowym Jorku, NY. Na czele kolumny SWAP sz³a grupa weteranów w niebieskich mundurach, których kolor nawi¹zuje do hallerowskich tradycji. Prowadzi³ ich komendant Okrêgu 4. SWAP Ryszard Supiñski. Specjalny rydwan SWAP przypomina³ o setnej rocznicy rozpoczêcia wœród polskiego wychodŸstwa na terenie Stanów Zjednoczonych i Kanady rekrutacji do Armii Polskiej we Francji tzw. Armii B³êkitnej. Zarz¹d G³ówny SWAP obecny by³ w osobach: naczelny komendant SWAP Wincenty Knapczyk, komendant Okrêgu 2. w Nowym Jorku Antoni Chroœcielewski, I-szy wicekomendant SWAP Anthony Domino, adiutant generalny Okrê-

gu 2. SWAP w Nowym Jorku Marek Chroœcielewski oraz redaktor „Weterana” Teofil Lachowicz. Tu¿ za weteranami, w przyci¹gaj¹cych wzrok niebiesko-purpurowych pelerynach sz³y cz³onkinie Korpusu Pomocniczego Pañ przy SWAP z Pl. 24 w Bridgeport, CT; Pl. 111 w New Britain, CT; Pl. 119 w Hartford, CT; na czele z prezesk¹ KPP Helen¹ Knapczyk, 1-sz¹ wiceprezesk¹ KPP Mari¹ Stasiewicz i II-g¹ wiceprezesk¹ KPP Janin¹ Ro¿yñsk¹. Maszeruj¹c ku Katedrze Œwiêtego Patryka, Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego im. gen. Józefa Wybickiego pod dowództwem kapelmistrza mjr. Macieja Skrzypczaka wykona³a klasyczne marsze: „My Pierwsza Brygada”, który jest pieœni¹ reprezentacyjn¹ Wojska Polskiego, i „Marsz, marsz, Polonia”, oraz wspó³czesne utwory m.in. „Rotmistrz Pilecki”, „Dywizjon 303”, „Niez³omni” skomponowane przez muzyka orkiestry st. sier¿. Piotra Flisa. ¯o³nierze-muzycy w wojskowym szyku przedstawiali sob¹ elegancki ¿ywy monolit, a grane przez nich melodie wzbudzi³y w pod¹¿aj¹cych tu¿ za nimi weteranach wiele wzruszeñ. Komendant Okrêgu 2. SWAP Antoni Chroœcielewski mówi³: „Wystêp Orkiestry Reprezentacyjnej Wojska Polskiego by³ rewelacj¹. Zbli¿y³ Poloniê do Polski”. Wed³ug korpusianek, znakomite muzykowanie i dystynkcja polskich ¿o³nierzy zwabi³y wiêcej publicznoœci na paradê. Rafa³ Zyskowski z Pl. 21/201 w Nowym Jorku powiedzia³: „Gdy s³ucham melodii w ich wykonaniu,

12 paŸdziernika 1943 – 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Koœciuszki rozpoczê³a bój pod Lenino. W walkach zginê³o ponad pó³ tysi¹ca ¿o³nierzy polskich, a prawie 1800 odnios³o rany, co stanowi³o ok. 20 proc. stanu osobowego formacji.

KSIÊGARNIA S³awomir Cenckiewicz Wa³êsa cz³owiek z teczki Poznañ 2013 Cena: $10 (z wysy³k¹: $15)

Jerzy Walter Czyn zbrojny wychodŸstwa polskiego w Ameryce Warszawa 2001 Cena: $25 (z wysy³k¹: $30)

Jacek Praga To dla Ciebie Polsko Warszawa 1998 Cena: $5 (z wysy³k¹: $10)

Czeki z zamówieniem prosimy wystawiaæ na: P.A.V.A., District 2. i wys³aæ na adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 17 Irving Place, New York, NY 10003 e-mail: pava-swap@kurierplus.com tel. (212) 358-0306 www.pava-swap.org Redakcja: Jolanta Szczepkowska


roœnie we mnie duma”. Po paradzie Okrêg 2. SWAP, który zaprosi³ orkiestrê do Nowego Jorku, ugoœci³ weteranów i ¿o³nierzy z Polski poczêstunkiem na Greenpoincie, podczas którego gawêdzono o wspólnym maszerowaniu Pi¹t¹ Alej¹. St. chor. sztab. Cezary Duda, który gra w orkiestrze 27 lat, nazwa³ uczestnictwo w paradzie wyró¿nieniem. S³ysz¹c niezwykle pozytywne reakcje gospodarzy na wystêp ORWP, dowódca wyjazdu p³k. Andrzej Drozd, który okreœli³ pracê swoich podopiecznych ³¹cz¹cych szeroki repertuar i z³o¿on¹ choreografiê „wy¿sz¹ szko³¹ jazdy”, podsumowa³: „Jeœli zapraszaj¹cy s¹ zadowoleni, to znaczy, ¿e sprostaliœmy zadaniu”. Muzycy ORWP: Boles³aw Rosa (klarnet), Jacek Rybicki (klarnet), Krzysztof Gajewski (eufonium) i Piotr Portka (eufonium) byli pod wra¿eniem wizyty w Muzeum Tradycji Orê¿a Polskiego w kwaterze Okrêgu 2. SWAP na Manhattanie. Naœwietlenia historyka Teofila Lachowicza, na podstawie zgromadzonych dokumentów i eksponatów, uœwiadomi³y im ogrom wyrzeczeñ jakich doznali ochotnicy Armii B³êkitnej, którzy ruszyli za ocean, by walczyæ za wolnoœæ Polski. Goœcie z Polski przyznali, ¿e ta historia z I wojny œwiatowej jest za ma³o znana Polakom w kraju. Oprócz tematów o du¿ej powadze by³o miejsce na humor. Na pytanie czy oprócz wymogów formalnych: wykszta³cenia wojskowego oraz muzycznego, ka¿dy cz³onek orkiestry musi spe³niæ warunek bycia przystojnym, niezawodnie przystojni ¿o³nierze tylko uœmiechnêli siê z wojskow¹ powœci¹gliwoœci¹. Tambourmajor Tomasz Pieczka, który podczas parady, przy u¿yciu bu³awy zgrywa³ instrumenty we wspólnym rytmie, chêtnie objaœnia³ ciekawy repertuar marszów z najwy¿szej pó³ki i podkreœla³ otwartoœæ orkiestry na propozycje kompozycji od zespo³u, bowiem ORWP nie trzyma siê œcis³ego kanonu.

Attache Obrony przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie gen. Cezary Wiœniewski i Naczelny Komendant SWAP Wincenty Knapczyk.

„Piêkne, piêkne wra¿enia” – wzdycha³ Andrzej Budnik z Pl. 119 w Hartford, CT, który nie ¿a³owa³ superlatyw dla Okrêgu 2. za goœcinê, dla pani Krystyny, w³aœcicielki Park Deli na Greenpoincie, która nakarmi³a ca³¹ armiê, a przede wszystkim dla udzia³u ORWP w paradzie. Zaiste, wra¿enia cz³onków SWAP z jubileuszowej parady i ze spotkania z Orkiestr¹ Reprezentacyjn¹ Wojska Polskiego by³y inspiruj¹ce, wzmacniaj¹ce polskie dusze i nie do zapomnienia. Katarzyna Buczkowska Zdjêcia: Katarzyna Buczkowska i Maria Bielski

Cz³onkinie Korpusu Pomocniczego Pañ przy SWAP ze stanu Connecticut.

Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego w jubileuszowej 80. Paradzie Pu³askiego.

Harcerki hufców Warmia i Podhale stawi³y siê licznie.

Szwadron Koœciuszki z West Point w paradzie pod has³em „Genera³ Tadeusz Koœciuszko - bohater dwóch narodów”.

Muzycy ORWP podczas rozmów o wra¿eniach z wizyty w Nowym Jorku.


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

12

GRUBE

RYBY

Wzbudza³ sensacjê jeszcze zanim wszed³ na ekrany polskich kin. Po ostrym trailerze, w którym – jak twierdz¹ z³oœliwi - wykorzystano wszystkie najlepsze momenty filmu, publika ruszy³a do kas. „Botoks”- pochwali³ siê Patryk Vega„zanotowa³ najlepsze otwarcie 2017 roku. W ci¹gu trzech dni obejrza³o go 711 tysiêcy osób. Jest filmem, który rozszerza œwiat³o w œwiecie ogarniêtym ciemnoœci¹” – doda³ skromnie. Innego zdania s¹ krytycy. Karolina Korwin-Piotrowska nie zostawi³a na dziele autora „Pitbulla” suchej nitki. „Jest straszliwie nudno, strasznie d³ugo, momentami kompletnie bez sensu, a dialogi, w czym Vega do teraz by³ prawdziwym mistrzem, siêgnê³y bruku. […] Jeœli chcecie zobaczyæ kobietê sczepion¹ z wielkim psem w mi³osnym uœcisku – to jest film dla was. Jeœli chcecie zobaczyæ kilka naturalistycznych scen porodów - to jest film dla was. Krew siê leje, trupy s¹, w przeró¿nych konfiguracjach. Martwe cia³a te¿. […] Jeœli ma³o wam tabloidów, mentalnego bruku, krzycz¹cych tytu³ów, p³ytkoœci emocji i informacji, dos³ownoœci opowiadanej grub¹ kresk¹, bez chwili na jak¹kolwiek refleksjê, na w³¹czenie funkcji myœlenia w mózgu, to jest film dla was”- napisa³a dziennikarka. I – jak mo¿na siê by³o domyœliæ zala³a j¹ fala hejtu ze strony fanów re¿ysera. Kilka dni od premiery wybuch³ kolejny skandal. Posz³o o ocenê filmu, która na Filmwebie - jednej z internetowych stron poœwiêconych kinu, na którym u¿ytkownicy mog¹ oceniaæ produkcje – niespodziewanie poszybowa³a do góry. W ci¹gu zaledwie 48 godzin stronê zala³y pozytywne komentarze, a ocena z zaledwie trzech gwiazdek skoczy³a do niemal czterech i pó³. Pojawi³y siê g³osy, ¿e Vega zap³aci³ u¿ytkownikom za wystawianie dobrych ocen. Oczywiœcie twórcy „wiekopomnego dzie³a” odpieraj¹ zarzuty. „Nie siêgamy do tego rodzaju nieczystych praktyk” – skomentowa³ Tomasz Jawor, dystrybutor filmu. „Botoks”, który powsta³ w oparciu o przeprowadzone przez re¿ysera rozmowy z polskimi lekarkami i pielêgniarkami mia³ ukazaæ prawdziwe oblicze s³u¿by zdrowia i koncernów farmaceutycznych. Jak wysz³o? Jeden z recenzentów napisa³: „To cynicznie

i

www.kurierplus.com

PLOTKI

zrobiona kupa, z pe³n¹ œwiadomoœci¹, ¿e ludzie po prostu lubi¹ sobie popatrzeæ na cudze ekskrementy” – pisze Œmia³kowski. „Vega chwali siê, ¿e 13 aktorów odmówi³o zagrania w tym filmie. W sumie to optymistyczne. Bo znaczy, ¿e mamy w tym kraju przynajmniej 13 aktorów, którzy potrafi¹ czytaæ ze zrozumieniem. Bo tych, którzy tu zagrali, mi po prostu szkoda” – dodaje. Olga Bo³¹dŸ, Agnieszka Dygant, Sebastian Fabijañski i inni musz¹ dzisiaj t³umaczyæ co autor mia³ na myœli i dlaczego wyst¹pili w „ordynarnym paszkwilu na s³u¿bê zdrowia”. Nawet politycy z prawej strony sceny politycznej, z któr¹ re¿yserowi po drodze, nie kryj¹ rozczarowania: „Dobrze, ¿e ktoœ w kinie pokaza³ patologiê na porodówkach, szarlatanów w gabinetach chirurgii plastycznych, machlojki koncernów farmaceutycznych i wszechobecny seksizm lekarzy” – pisze £ukasz Adamski z serwisu wPolityce.pl. „Ja jednak oczekujê, by tak d³ugi film (137 minut!) zdiagnozowa³ choæby powierzchownie przyczyny takiego stanu polskiej s³u¿by zdrowia. By re¿yser odpowiedzia³, co z takim stanem rzeczy zrobiæ. „Botoks” to zaœ g³os wiecowego populisty, który krzyczy, ¿e „lekarz musi k…. odejœæ”. „Film pokazuje s³u¿bê zdrowia jako wielk¹ mordowniê, a lekarzy jako idiotów, którzy co do jednego s¹ chciwi i niekompetentni. Natomiast leki wymyœlane w koncernach farmaceutycznych, to w wiêkszoœci pic na wodê. Do tego re¿yser i obsada zarzekaj¹ siê, ¿e wszystkie opowieœci pokazane w filmie s¹ oparte na faktach” – ocenia z kolei Kajetan Kusina. „I okej, jestem w stanie uwierzyæ, ¿e przez ostatnie 28 lat w polskich szpitalach dochodzi³o do ka¿dej mo¿liwej patologii, a korporacje produkuj¹ce leki nie s¹ œwiête. Problem polega na tym, ¿e ten pseudofilm pokazuje to wszystko, jakby nic innego siê w nich nie dzia³o”- podsumowuje. Tak czy siak, „Botoks” jest ju¿ wygrany. Jak mówi stare porzekad³o: nie wa¿ne co mówi¹, wa¿ne, ¿e mówi¹. * A co nowego po tej stronie oceanu? Podobno Kim Kardashian i Kanye West zdecydowali siê na kolejne dziecko. Tym razem jednak para mia³a wynaj¹æ suro-

u

Weronika Kwiatkowska

Kim i Kanye – w widocznej symbiozie.

gatkê. „Zap³acili tej kobiecie 45 tysiêcy dolarów” – zdradza informator. „Jednak du¿o wiêcej bêdzie kosztowa³o zapewnienie bezpieczeñstwa matce ich nowego dziecka” – donosz¹ tabloidy. Surogatka ma podobno zamieszkaæ w wynajêtej wilii pod Los Angeles. Za ochronê przyszli rodzice maj¹ zap³aciæ prawie pó³tora miliona dolarów. Dziecko ma podobno przyjœæ na œwiat pod koniec stycznia. Bulwarówki znaj¹ nawet p³eæ: dziewczynka! Podobno wszystkie plotki o kryzysie w zwi¹zku Kim i Westa s¹ wyssane z palca. A s³owo „podobno” jest podobno kluczowe dla ca³ej historii. * „Jestem jedynym ¿ywicielem rodziny, wiêc najwy¿szy czas by wróciæ do pracy” – oznajmi³a Angelina Jolie. Gwiazda, która po rozstaniu z Bradem Pittem zrezygnowa³a z wystêpowania w filmach z powodu dzieci, poczu³a, ¿e jest gotowa na powrót do zawodu. I zaanonsowa³a swój nowy film. „Bêdziemy robiæ drug¹ czêœæ „Czarownicy”. To bêdzie wspania³a kontynuacja”- mówi³a rozpromieniona. Jednoczeœnie amerykañska prasa donosi, ¿e Brad Pitt ostatecznie zerwa³ z na³ogiem i coraz lepiej sobie radzi, a gwiazdorska para rozwa¿a nawet powrót do siebie. Czy¿by wielki come back „Brangeliny”? Niewykluczone. Wed³ug wnikliwych komentatorów, to od pocz¹tku nie by³ szczêœliwy zwi¹zek, a tylko

dobrze prosperuj¹ca firma, która – jak widaæ – musi na siebie zarabiaæ. * „Chcê ¿yæ pe³ni¹ ¿ycia i byæ najlepszym ojcem, jakim mogê byæ” – móg³ powiedzieæ Brad Pitt wychodz¹cy z na³ogu, ale powiedzia³ Ben Affleck, który po raz kolejny zrywa z uzale¿nieniem. Aktor, kiedyœ uznawany za jedn¹ z lepszych partii w Hollywood (by³ zwi¹zany m.in. z Jennifer Lopez i Gwyneth Paltrow) poœlubi³ w 2005 roku œliczn¹ Jennifer Garner, z któr¹ ma trójkê dzieci. Para przetrwa³a zaledwie, albo a¿, dziesiêæ lat i nagle okaza³o siê, ¿e przystojny Ben pije, æpa, zdradza i robi mnóstwo innych rzeczy, których kochaj¹cy m¹¿ i przyk³adny ojciec robiæ nie powinien. Rozstaniem aktorów kolorowa prasa ¿y³a przez jakiœ czas, a¿ w koñcu dziennikarskie hieny znalaz³y sobie nowe ofiary. W tym czasie Affleck zd¹¿y³ pójœæ na odwyk, w klinice uzale¿nieñ poznaæ Lindsay Shookus, producentkê s³ynnego programu „Saturday Night Live”, która te¿ leczy siê z alkoholizmu i zacz¹æ nowy zwi¹zek. Ostatnio paparazzi przy³apali parê na zakupach. W sklepie monopolowym! „Byli w szampañskich humorach” – donosi tabloid. „Nieœli wielk¹ siatkê pe³n¹ butelek whisky, wina i wódki”- pisze brukowiec. Wygl¹da na to, ¿e Affleck zamierza upijaæ siê szczêœciem. Do nieprzytomnoœci. m

Sztuka Janusza Kapusta sytuuje 1í siê na antypodach poszukiwañ twórczych Zacharowa. To dwie krañcowo ró¿ne osobowoœci artystyczne. Pierwszy z nich emocjonalny, impulsywny, nerwowy; Kapusta – intelektualnie ch³odny, z dystansem, jak badacz, naukowiec traktuje swój obiekt fascynacji – zgo³a platoñsk¹ ideê. Dla niego, tak¿e œwietnego grafika i ilustratora (obaj artyœci zaczynali swe nowojorskie kariery podobnie, jako ilustratorzy do gazet i magazynów amerykañskich) zawartoœæ intelektualna dzie³a stanowi g³ówny przedmiot troski: jak wyraziæ koncept myœlowy, ogóln¹ ideê w wizualnej, dostêpnej oczom formie. Jak zaznacza Kapusta, zaprezentowane dzie³a pokazuj¹ „po raz pierwszy w sztuce moje odkrycia”, czy rezultat w³asnych przemyœleñ nad intelektualn¹ koncepcj¹, wyra¿on¹ w matematycznej formule „z³otego podzia³u”*, czyli pewnej proporcji czêœci jakichkolwiek elementów wzglêdem siebie i owych czêœci do ca³oœci. Formu³ê znan¹ od staro¿ytnego œwiata, studiowan¹ i stosowan¹ w praktyce, ale widaæ – nale¿y wierzyæ Januszowi Kapuœcie – nigdy do

koñca nie zg³êbian¹, artysta poszerza, by pokazaæ tkwi¹ce w niej dalsze mo¿liwoœci. Najlepiej, jakby najproœciej zasadê z³otego podzia³u, przedstawia jedna z jego prac: dwie d³onie r¹k wyci¹gniêtych przed siebie z zaznaczon¹ ¿ó³tym sznurkiem proporcj¹: cz³owiek jest tak¿e tworem doskona³ego, boskiego ³adu. Przy u¿yciu najprostszych materia³ów – kartonu, kleju, sznurka, o³ówków – artysta stwarza kompozycje trójwymiarowe. Na tej maleñkiej scenie, rozgrywa swój intelektualny teatr œwiata idei. Pomys³y proste, materia³y do sztuki podstawowe, jego sztuka oszczêdna w kolorach: bia³y, ¿ó³ty i ciemny jedynie, ale zawartoœæ myœlowa ogromna. Czy jesteœmy w stanie j¹ poj¹æ? W¹tpiê, ale to, co ogl¹damy stanowi ilustracjê owej podstawowej myœli Janusza Kapusty: wewnêtrzny ³ad wszechœwiata, jego uniwersalny porz¹dek, dostrzec mo¿na nie tylko w naturze, w sztuce, ale tak¿e w kombinacji najprostszych elementów: niewa¿ne, czy to sznurek, o³ówek, czy wielka architektoniczna struktura: widzimy organizacjê, prostotê, umiar, dyscyplinê i elegancjê dzie³a, czy to boskiego, czy ludz-

FOTO: WOJCIECH KUBIK

Na dwóch biegunach

Janusz Kapusta i Krzysztof Zacharow z dyrektorami Centrum Polsko- Slowiañskiego. u

kiego. A w bezpoœrednim ogl¹dzie mompozycje powsta³e w wyniku zastosowania z³otego podzia³u s¹ po prostu estetyczne, ³adne, przyjemne dla oka. Czes³aw Karkowski

*Z³oty podzia³ (³ac. sectio aurea), podzia³ harmoniczny, z³ota proporcja, boska proporcja – podzia³ odcinka na dwie czêœci tak, by stosunek d³ugoœci d³u¿szej z nich do krótszej by³ taki sam, jak ca³ego odcinka do czêœci d³u¿szej.


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

13

Aktor króluje w przemijaniu Wspomnienie o El¿biecie Barszczewskiej w 30. rocznicê jej œmierci Niedawno odwiedzi³ mnie m³ody re¿yser filmowy z Polski marz¹cy o pracy w Stanach Zjednoczonych. Lubiê go, bo ma ambitne plany i chce du¿o wiedzieæ, nie tylko na tematy zawodowe, równie¿ o sztuce i teatrze. Jest zdolny. Na moim sekretarzyku dostrzeg³ portretowe zdjêcie El¿biety Barszczewskiej, naszej wielkiej aktorki, rozpozna³ j¹ – wydaj¹c okrzyk – „jaka piêkna kobieta”! W samej rzeczy piêkna, potwierdzi³em. Jedna z najpiêkniejszych artystek w dziejach polskiego teatru i filmu, doda³em. M³ody re¿yser wiedzia³ o niej tylko tyle, ¿e by³a przed wojn¹ najs³awniejsz¹ – obok Jadwigi Smosarkiej gwiazd¹ filmow¹, uwa¿an¹ za polsk¹ Gretê Garbo i ¿e by³a uwielbiana przez publicznoœæ. Tak by³o w rzeczy samej – przytakn¹³em, przypominaj¹c, ¿e jako pocz¹tkuj¹ca aktorka w ci¹gu niespe³na czterech lat zagra³a w trzynastu filmach, które rzeczywiœcie przynios³y jej wielk¹ s³awê. Doda³em te¿, ¿e stworzy³a w nich m.in. typ szlachetnej dziewczyny z polskiego dworku, który bardzo siê podoba³ w drugiej po³owie lat trzydziestych, pocz¹wszy od „Trêdowatej” i przesta³ byæ potrzebny po wojnie, kiedy polskie ¿ycie dworkowe przesta³o istnieæ. M³ody cz³owiek wiedzia³ coœ niecoœ o Józefie Lejtesie, najwybitniejszym re¿yserze tamtej epoki, zatem przypomnia³em, ¿e El¿bieta Barszczewska zagra³a w trzech jego filmach: „Dziewczêtach z Nowolipek” wedle s³ynnej powieœci Poli Gojawiczyñskiej, „Granicy”, nakrêconej wedle ksi¹¿ki Zofii Na³kowskiej i w „Koœciuszce pod Rac³awicami”, w którym wyst¹pi³a w roli Ludwiki Sosnowskiej, ukochanej bohatera Polski i Ameryki. Widz¹c, ¿e temat wci¹ga m³odego cz³owieka, opowiedzia³em mu tak¿e o Michale Waszyñskim, p³odnym w owych latach re¿yserze, o którego wielce barwnym ¿yciu powstaje film biograficzny. Barszczewska zagra³a u niego w „Znachorze”, „Profesorze Wilczurze” i „Trzech sercach”. Wspomnia³em równie¿ o „Nad Niemnem”, w re¿yserii Wandy Jakubowskiej, nakrêconym na podstawie powieœci Elizy Orzeszkowej, w którym gra³a Justynê Orzelsk¹. Premiera tego filmu zaplanowana na 6 wrzeœnia 1939 nie odby³a siê z powodu bombardowañ. Po kapitulacji Warszawy taœmy zosta³y przejête przez Niemców. Zamierzali oni przerobiæ ten film na dzie³o antypolskie, w którym pozytywni Niemcy walcz¹ z antyniemieckim ziemiañstwem polskim. Do realizacji tych planów na szczêœcie nie dosz³o, taœmy zaœ przechwyci³ Stefan Dekierowski, przedwojenny w³aœciciel hali filmowej, który da³ je do ukrycia ludziom z akowskiego podziemia. Oni schowali film w jednej z piwnic na ¯oliborzu, póŸniej jednak zginêli w Powstaniu Warszawskim. Taœmy dotychczas nie zosta³y odnalezione.. Ta historia tak bardzo zainteresowa³a m³odego re¿ysera, ¿e musia³em mu odpowiadaæ na wiele kolejnych pytañ. Przy okazji opowiedzia³em mu o wielkich aktorach, z którymi Barszczewska gra³a w filmie i na scenie: Stanis³awie Wysockiej, Mieczys³awie Æwikliñskiej, Kazimierzu Junoszy – Stêpowskim, Ludwiku Solskim, Aleksandrze Zelwerowiczu, Stefanie Jaraczu, Janie Kurnakowiczu, Józefie Wêgrzynie, Juliuszu Osterwie, Jerzym Leszczyñskim. M³ody cz³o-

wiek nie chcia³ wierzyæ, ¿e teatralny sposób gry w owych latach jakoœ nie przeszkadza³ widzom w kinie a wyszukane maniery w zachowaniu i grzecznoœæ s³yszalna w dialogach nie by³y czymœ nienaturalnym. Przed wojn¹ by³y po prostu norm¹, stylem obowi¹zuj¹cym w spo³eczeñstwie. Wojna zburzy³a doszczêtnie œwiat zarejestrowany i wykreowany w tych¿e filmach a Polska Ludowa gruntowanie przeora³a hierarchiê spo³eczn¹, obyczaje i maniery. Aktorka o szlacheckim rodowodzie i takiej¿ urodzie nie wróci³a na ekran. Nie rozpacza³a z tego powodu, bo lepiej ni¿ w filmie wypowiada³a siê na scenie. Na niej – jak mo¿na wyczytaæ w ró¿nych zapisach – by³a zjawiskowa, wstrz¹saj¹ca i wzruszaj¹ca. W teatrze mia³a równie wielu sta³ych wielbicieli, jak w kinie. Przed 1939 rokiem by³a tak¿e gwiazd¹ sceny dziêki kreacjom takim jak tytu³owe Tessa i Ma³a Dorrit, Mimi w „Cyganerii”, czy Aniela w „Œlubach panieñskich”. Czym charakteryzowa³o siê jej aktorstwo – dopytywa³ m³ody re¿yser. Nie on jeden chcia³, ¿ebym je zdefiniowa³ na poczekaniu. Przedtem pytali o to re¿yserzy, aktorzy i poeci, którzy odwiedzali mnie w Warszawie i patrzyli na wielki portret artystki w roli Tatiany w „Eugeniuszu Onieginie” namalowany przez Janinê ¯yliñsk¹. Odpowiada³em zgodnie z opiniami historyków teatru, ¿e osobliwoœci¹ jej sztuki by³o uszlachetnianie granych bohaterek i uwznioœlanie ich uczuæ. Zdobywa³a dla nich widza i przejmowa³a go ich losem – dodawa³em. Szuka³a w ich tego, co warunkowa³o ich postawê i zachowanie. Nadawa³a im szerszy wymiar i czasem wy¿sz¹ rangê ni¿ autor dramatu. Siêga³a do podtekstów. Idealnie pasowa³a do postaci S³owackiego i mówi³a jego wiersz. Kiedy gra³a Mariê Stuart w tragedii Schillera racje polityczne El¿biety I schodzi³y na drugi plan, widzowie w pe³ni solidaryzowali siê z racjami moralnymi jej bohaterki, przyjmuj¹c strofy o wolnoœci wielkimi brawami i ¿egnaj¹c huraganem braw, kiedy – po¿egnawszy siê ze œwiatem – sz³a na œciêcie. P³akali, a jak¿e… W granych postaciach Barszczewska szuka³a tego, co ponadczasowe i uniwersalne, mniej interesowa³y j¹ cechy ich charakteru i temperamentu. Jej Lilla Weneda by³a usobieniem dziewczyny, która ratuje przed œmierci¹ swoich bliskich kosztem swojego ¿ycia, Ofelia by³a zakochan¹ w Hamlecie dystyngowan¹ pann¹, która sta³a siê niewinn¹ ofiar¹ intryg dworskich, samotna Elektra w „Orestei” bohatersko przeciwstawia³a siê z³u. Infantka w „Cydzie” dobro w³asnego narodu przedk³ada³a nad osobiste szczêœcie, Dianna w „Fantazym” stawa³a siê usobieniem dumy i godnoœci m³odej arystokratki, której los nie szczêdzi upokorzeñ wynikaj¹cych z sytuacji materialnej spowodowanej zes³aniem na Sybir. Salomea w „Horsztyñskim” i Amelia w „Mazepie” t³umi³y uczucie do innego mê¿czyzny, by dochowaæ wiernoœci starym mê¿om i etycznym zasadom. Siostra Angelika w „Port-Royal” godzi³a siê na uwiêzienie nie chc¹c sprzeniewierzyæ siê w³asnym przekonaniom religijnym. Nieznajoma w „Jakiej mnie pragniesz” ¿¹da³a szacunku dla siebie jako cz³owieka, mimo, ¿e nie wiadomo, kim jest i kim by³a. Hana w „Nocy iguany” zrezygnowa³a z w³asnego prywatnego ¿ycia, by opiekowaæ

siê dziadkiem-poet¹ a¿ do jego œmierci. Urszula w „Wysokiej œcianie” dosta³a pomieszania zmys³ów czekaj¹c na egzekucjê za udzia³ w Powstaniu Warszawskim. Wszystkie te dramatyczne sytuacje i heroiczne wybory, Barszczewska uwiarygodnia³a, ucz³owieczaj¹c je w przejmuj¹cy sposób. Porusza³a w widzach najczulsze struny. By³a przy tym prawdziwa i naturalna – jak podkreœlali recenzenci. A jednoczeœnie mia³a w sobie coœ charyzmatycznego i poetyckiego, co pozosta³o niedocieczon¹ tajemnic¹. Magnetyzowa³a publicznoœæ. By³o to szczególnie widoczne w „Wujaszku Wani” i „Wiœniowym sadzie” Czechowa oraz w „Norze” i „Upiorach” Ibsena”. W rolach komediowych, takich jak Podstolina w „Fircyku w zalotach”, Pani w „Œwieczka zgas³a”, Nieznajoma w „Mê¿u przeznaczenia” niebagateln¹ rolê odgrywa³ jej kobiecy wdziêk i jakiœ niepokoj¹cy diablik czaj¹cy siê na dnie jej gry i sugeruj¹cy, ¿e w jej osobowoœci jest jeszcze drugie dno. Krytycy doceniali te role, chwal¹c subtelnoœæ komizmu, umiejêtnoœæ bawienia siê wierszem i ów wdziêk w³aœnie. Podobnie by³o z kreacj¹, w której aktorka pokazywa³a inny biegun swoich mo¿liwoœci. By³a ni¹ Margrabina Cibo w „Lorenzacciu”, z brawurowymi scenami erotycznymi z Filippem Strozzim. Krytycy pisali z zachwytem o nowej Barszczewskiej, natomiast wiêkszoœæ widzów nie chcia³a zaakceptowaæ swej ulubienicy a¿ tak odmienionej. Cierpliwie czeka³a na swoj¹ „pani¹ El¿uniê” – wyrazicielkê ludzi skrzywdzonych przez los i obroñczyniê ich godnoœci. Aktorka próbowa³a wyrwaæ siê z mitu, który – mimo woli – sama stworzy³a w rolach, ale nadal j¹ obsadzano wedle oczekiwañ publicznoœci, bo to gwarantowa³o sukces. Elementarne znaczenie mia³a tu jej prywatna osobowoœæ i prywatny œwiat, jaki wokó³ siebie zbudowa³a. Mówi³o i pisalo siê o niej, ¿e tworzy ludzi równie piêknych jak ona sama. Mówi³o siê tak¿e i pisa³o, ¿e piêknie ¿yje. Nie bez powodu Tymon Terlecki, wnikliwy znawca ludzi i sztuki teatru, napisa³, i¿ aktorstwo El¿biety Barszczewskiej wyrasta z jej cz³owieczeñstwa i ¿e najpierw trzeba pisaæ o niej jako o cz³owieku a dopiero potem

jako o aktorce. I tak bylo w istocie, co potwierdzam jako wieloletni przyjaciel jej syna Juliusza i jej samej. Mimo, ¿e 14 paŸdziernika mija ju¿ trzydzieœci lat od jej œmierci, nadal mi bardzo brakuje jej osoby. Jej ciep³a, promiennego uœmiechu, wspólnego œwiêtowania, czytania wierszy, rozmów o sztukach, przedstawieniach i ¿yciu, prowadzonych przy œwietnym zazwyczaj winie. Brakuje mi te¿ domu, który stworzy³a wraz z mê¿em Marianem Wyrzykowskim, w którym przez d³ugie lata mia³em swój azyl. Dziœ ¿al mi serce œciska, kiedy patrzê w okna, za którymi mieszka ktoœ inny. S³yszê jeszcze jej przepiêkny g³os, którym mówi³a po przedstawieniu „Wspomnienia”, w którym gra³a Sarê Bernhardt – „Aktor króluje w przemijaniu. Ze wszytkich s³aw jego s³awa jest najbardziej efemeryczna. Zostanie po nim najwy¿ej fotografia, nic z tego, co by³o nim samym”. Wiem o tym dobrze, mimo to wci¹¿ szukam fenomenu, dziêki któremu aktorstwo El¿biety Barszczewskiej sta³o siê owym mitem. Warto zbadaæ, co pobudza³a w tak wielu ludziach, którzy j¹ kochali.

Andrzej Józef D¹browski

Portret El¿biety Barszczewskiej jako Tatiany w Eugeniuszu Onieginie. u


14

KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

www.kurierplus.com

Nowa powieϾ w odcinkach

Tadeusz Do³êga Mostowicz

Pamiêtnik pani Hanki

odc. 7

Powieœæ pod powy¿szym tytu³em, to ostatnia i jak wielu krytyków uwa¿a, najlepsza ksi¹¿ka niezwykle popularnego w okresie miêdzywojennym pisarza Tadeusza Do³êgi Mostowicza. Napisana jest w formie dziennika. Autor œwietnie oddaje w niej klimat przedwojennej Warszawy i ¿ycie ówczesnych elit. G³ówna bohaterka – ¿ona polskiego dyplomaty wpl¹tuje siê w aferê... Nie wierzy³am w³asnym uszom, lecz ju¿ w nastêpnej chwili przysz³o mi na myœl, ¿e to podstêp: obiecuje mi, ¿e odda, a gdy tylko Halszka zwróci siê doñ o to, na pewno j¹ wyœmieje. – Nie, proszê pana – odezwa³am siê z naciskiem. – Moja przyjació³ka prosi³a mnie, bym ja te listy odebra³a. Nic nie odpowiedzia³. Wsta³, podszed³ do biurka, przez chwilê szuka³ miêdzy wieloma papierami. Gdy odwróci³ siê, trzyma³ w rêku gruby plik listów. – S³u¿ê pani – powiedzia³. By³am wrêcz oszo³omiona. Poza tym nie mog³am zrozumieæ, dlaczego tych listów jest a¿ tyle. Pan Tonnor z ironicznym uœmiechem doda³: – A poza tym chcia³bym pani¹ prosiæ, by pani sk³oni³a swoja przyjació³kê do zaprzestania pisywania tych listów. Mam na ogó³ du¿o zajêæ i na ten rodzaj literatury brak mi czasu. – Jak to? – Wiêc niech pani przejrzy to. Nie brak tam niczego a¿ do opisów przyrody w³¹cznie. Pani Halszka niepotrzebnie trudzi³a pani¹. Dlaczego to zrobi³a, zupe³nie nie rozumiem. Wziê³am do rêki listy. Niew¹tpliwie by³ to charakter pisma Halszki. Czu³am siê tak, jakbym pope³ni³a najwiêkszy idiotyzm. Wprost nie umia³am znaleŸæ s³ów. Gdy tak sta³am za¿enowana, ten pan najniespodziewaniej w œwiecie, zanim mog³am siê cofn¹æ, uj¹³ rêkami moj¹ g³owê i poca³owa³ mnie w same usta. – Jak pan œmia³?! – zawo³a³am i spojrza³am nañ groŸnie. To bezczelny typ. Nie tylko siê nie zmiesza³, lecz powiedzia³ z uœmiechem: – Bardzo przepraszam pani¹. To by³o z mojej strony swego rodzaju nadu¿ycie. Lecz muszê skonstatowaæ, ¿e nie mogê wzbudziæ w sobie z tego powodu uczucia skruchy. Zreszt¹ to wina pani. By³am najszczerzej oburzona. – Pan jest... Pan jest... To nies³ychane! Moja wina!... – Tak – mówi³ najspokojniej w œwiecie. – Nie tylko wina, ale i prowokacja. Niech¿e pani sama os¹dzi. Pod jakimœ b³ahym pretekstem przychodzi pani do m³odego mê¿czyzny i w dodatku jest pani œliczna. Takich rzeczy bezkarnie siê nie robi. Wprost oniemia³am, a on mówi³ dalej: – By³oby wprost nieuprzejmie z mojej strony, gdybym udawa³, ¿e nie zrozumia³em pani intencji. I je¿eli za coœ Halszce jestem wdziêczny, to za to, ¿e w³aœnie pani¹ do mnie skierowa³a. Wprost nie posiada³am siê z oburzenia. W pierwszej chwili chcia³am natychmiast wyjœæ, lecz nie mog³am go przecie¿ zostawiæ z przeœwiadczeniem, ¿e jego podejrzenia s¹ uzasadnione. Ja, ja! Mia³abym siê uciekaæ do takich sposobów, by poznaæ jeszcze jednego mê¿czyznê! Autorka pamiêtnika, jak s¹dzê, myli siê tu w ocenie swoich pobudek. Œwiadomym motorem jej dzia³ania, tym, co sk³oni³o j¹ do odwiedzenia pana Tonnora, oczywiœcie by³a chêæ ratowania przyjació³ki. W jej podœwiadomoœci jednak na pewno istnia³o pragnienie poznania cz³owieka, a œciœlej bior¹c, mê¿czyzny z typu tzw. niebezpiecznych mê¿czyzn czy niebieskich ptaków.

Nie robiê pani Renowickiej bynajmniej z tego zarzutu i proszê j¹, by niniejszego komentarza nie uwa¿a³a za brak wiary w jej s³owa. (Przypisek T.D.M.) Gdy spostrzeg³am, ¿e moje zapewnienia nie zdo³a³y go przekonaæ, postanowi³am dok³adnie powtórzyæ mu moj¹ rozmowê z Halszk¹. Wys³ucha³ mnie z du¿ym zainteresowaniem i, zdaje siê, w koñcu uwierzy³. Œmia³ siê przy tym bardzo i upewnia³ mnie, ¿e bynajmniej nie jest jakimœ tajemniczym a podstêpnym po³awiaczem serc, ¿e Halszki bynajmniej nie kocha i ¿e poj¹æ nie mo¿e motywów tej ca³ej intrygi. Przeprosi³ te¿ mnie za swoje pos¹dzenia, a przeprasza³ tak mi³o, ¿e stopniowo przesta³am siê nañ gniewaæ. Dowiedzia³am siê od niego kilku rzeczy, przy pomocy których da³ mi do zrozumienia, ¿e to raczej Halszka go napastuje. (Swoj¹ drog¹ z tej Halszki ohydny k³amczuch. Przypuszczam, ¿e opowiedzia³a mi o tej sprawie tylko dlatego, by mi zaimponowaæ. A mo¿e po prostu Pawe³ zrobi³ jej scenê zazdroœci. Nie pojmujê, jak mo¿na interesowaæ siê takim Paw³em. Ale dla niej i on jest za dobry). PóŸniej mówi³ o sobie. Okaza³o siê, ¿e nie jest ¿adnym hochsztaplerem, lecz przedstawicielem kilku firm zagranicznych, ¿e ma swoje biuro, ¿e czêsto wyje¿d¿a do Francji, Anglii i Niemiec, ¿e ma w³asny samochód. Ta wariatka na pewno wiedzia³a o tym wszystkim i poj¹æ nie umiem, dlaczego zmyœli³a o nim tyle g³upstw. Okaza³ siê przy tym bardzo dowcipnym i mi³ym causeurem. Jedn¹ tylko prawdê powiedzia³a o nim Halszka: ten cz³owiek jest naprawdê bezwzglêdny. Na przyk³ad rozmawiaj¹c ze mn¹, kilka razy bra³ moj¹ rêkê i trzyma³ w swoich. Wprost niepodobieñstwem by³o uwolniæ siê. Trzyma³ i nie puszcza³. Zdawa³ siê zupe³nie nie zauwa¿aæ tego, ¿e usi³ujê wyswobodziæ rêkê. Gawêdzi³o siê tak mi³o, ¿e ani siê spostrzeg³am, gdy wybi³a dziesi¹ta. Na szczêœcie on na to zwróci³ uwagê, bo wsta³ i powiedzia³, ¿e w³aœnie o dziesi¹tej ma jak¹œ sprawê do za³atwienia. Podaj¹c mi futro zapyta³: – Kiedy znowu pani¹ zobaczê? Oczywiœcie odpowiedzia³am, ¿e nigdy i ¿e ma bardzo ³adne mieszkanie. Wtedy on powiedzia³: – Najczêœciej ko³o szóstej jestem w domu. Bêdê czeka³ na pani telefon. – ¯egnam pana – skinê³am mu g³ow¹ i wysz³am. Na schodach minê³a mnie wcale ³adna pani. Nie zwróci³abym na ni¹ uwagi, gdyby nie to, ¿e by³a œwietnie ubrana. ¯akiet trois quarts z szynszyli i bardzo zgrabny czarny kapelusik z jaskrawoczerwonym piórem. Mia³a rude w³osy (oczywiœcie farbowane) i swoj¹ drobn¹ sylwetk¹ w ogóle przypomina³a Clarê Bow. Nie omyli³am siê: sz³a do niego. On musi byæ strasznym kobieciarzem. Najgorsze z tego wszystkiego to to, ¿e zapomnia³am zabraæ listy Halszki. Trudno, bêdê musia³a jeszcze raz byæ u niego. Gotów Bóg wie co o mnie pomyœleæ, ale nie mam na to sposobu. Dziœ w po³udnie poszliœmy z Totem na pokaz nowych modeli futer. Jeden zw³a-

szcza p³aszcz z nurków szalenie mi siê podoba³. Nawet zapyta³am o cenê. Horrendalna: trzydzieœci dwa tysi¹ce. W¹tpiê, czy uda mi siê ojca na to naci¹gn¹æ. Toto by³by szczêœliwy, gdyby móg³ mi te nurki kupiæ, ale nie mogê od niego przyjmowaæ takich prezentów. Bardzo sprytnie za³atwi³am z nim sprawê stryja Albina. Dochodzê do przekonania, ¿e rzeczywiœcie nie brak mi inteligencji. Mianowicie da³am mu piêæset z³otych i poprosi³am, by na mój rachunek zagra³ w pokera, bo œni³o mi siê, ¿e du¿o dla mnie wygra. Poczciwy Toto nie domyœli³ siê ¿adnego podstêpu i zgodzi³ siê z entuzjazmem. Obieca³ tego¿ wieczora pójœæ do szulerni. Myœlê, ¿e stryjowi piêæset z³otych wystarczy. Dzwoni³ ko³o trzeciej i zakomunikowa³ mi, ¿e ¿adnych konkretnych nowin nie ma. Zmartwi³o mnie to szczerze. Pojutrze wraca Jacek i do tego czasu chcia³abym ju¿ coœ wiedzieæ. Jakoœ orientowaæ siê w sytuacji. Do Halszki nawet nie zatelefonowa³am, tak jestem na ni¹ oburzona. Zreszt¹ wiedzia³am, ¿e spotkamy siê wieczorem na obiedzie u pañstwa Gawroñskich. Ogromnie jestem ciekawa, jak s¹ ze sob¹ Topniewscy po tej awanturze z wyjazdem Loli na wieœ do Frania Radziwi³³a. ¯or¿ porz¹dnie siê wówczas oœmieszy³ i wszyscy mówili

o rozwodzie. Zastanawia³am siê, co mam powiedzieæ Halszce. Czy daæ jej do zrozumienia, ¿e teraz orientujê siê œwietnie w tym, ¿e mnie ok³ama³a? Na jej miejscu spali³abym siê ze wstydu. Jak ona mi w oczy spojrzy! Z drugiej strony nie mogê jej powiedzieæ prawdy, bo to zepsu³oby nasze stosunki, a wcale nie chcê z ni¹ zrywaæ. W gruncie rzeczy lubiê j¹ i wiem, ¿e jest dla mnie ¿yczliwa. Na obiedzie by³o ponad dwadzieœcia osób. Jedzenie dali jak zwykle wyœmienite i doskona³e wina. Siedzia³am vis a vis Zor¿a. Robi³ wra¿enie przygnêbionego. Za to Lola z wielkim o¿ywieniem flirtowa³a z panem domu. Zauwa¿y³am, ¿e Halszka spoza s³odkich uœmiechów zerka³a ku mnie wyraŸnie zaniepokojona. Nêdzna hipokrytka! I w dodatku ma nowy pierœcionek z szafirem. Od kogo mog³a to dostaæ? Gdy tylko wstaliœmy od sto³u i znalaz³yœmy siê przez chwilê na osobnoœci, powiedzia³a szeptem: – Nic mi nie mówisz. Umieram z ciekawoœci. Nie by³aœ u niego? Badawczo patrzy³a mi w oczy, a ja zrobi³am doœæ obojêtn¹ minê. – Owszem, by³am. – I co? Mów¿e prêdzej!

STOMATOLOGIA LASEROWA I ESTETYCZNA

DR. WANDA ARDEN 718-894-1516

59-77 58TH AVENUE, MASPETH NY 11378 www.queenslaserdentist.com NOWOŒCI W DENTYSTYCE: LASEROWE LECZENIE ZÊBÓW BEZ U¯YCIA IGIE£ SZEROKI ZAKRES US£UG DENTYSTYCZNYCH: * DZIECI I DOROŒLI ORAZ NOWI PACJENCI MILE WIDZIANI * LECZENIE PROFILAKTYCZNE, ENDODONCJA, PERIODONCJA, CHIRURGIA I PROTETYKA * ORTODONCJA - NOWOCZESNA METODA INVISALIGN * WYBIELANIE ZÊBÓW METOD¥ OPALESCENCE * AKCEPTUJEMY WIÊKSZOŒÆ UBEZPIECZEÑ ORAZ PRYWATNYCH PACJENTÓW * MÓWIMY PO POLSKU BOTOX I JUVADERM WYPE£NIACZE NIE TYLKO DLA URODY ALE RÓWNIE¯ DLA ZDROWIA


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

www.kurierplus.com

15

Podwójne ¿ycie Weroniki K.

Tydzieñ z g³owy Wtorek. Mê¿czyzna w metrze ma na uszach s³uW ERONIKA K WIATKOWSKA chawki. S¹ du¿e, kwadratowe i z wyœwietlaczem. Z daleka miga napis: FUK MTA. Literówka w s³owie powszechnie uwa¿anym za wulgarne jest celowa. Albo po prostu „c” nie zmieœci³o siê na ekranie. W ka¿dym razie komunikat jest czytelny. Ludzie uœmiechaj¹ siê do pasa¿era linii L, który nie kryje pogardy dla Zarz¹du Transportu Miejskiego (Metropolitan Transportation Authority). A jednoczeœnie korzysta z jego us³ug. Nowojorskim metrem codziennie podró¿uje szeœæ milionów ludzi. Przynajmniej po³owa z nich ma do MTA stosunek raczej niechêtny, ¿eby nie powiedzieæ wrogi. Nowojorczycy narzekaj¹ na permanentnie spóŸniaj¹ce siê poci¹gi. Czêste zmiany rozk³adów jazdy. Trwaj¹ce miesi¹cami, a nawet latami naprawy torów i tuneli, które skutkuj¹ wygaszaniem po³¹czeñ i zmuszaniem klientów do korzystania z alternatywnych œrodków transportu. Dla wiêkszoœci nowojorski subway to najszybszy i najtañszy sposób przemieszczania siê. Nie ma innego. Dlatego trzeba pokornie znosiæ bezkarnoœæ monopolisty: podwy¿ki cen biletów i obni¿anie standardu us³ugi. P³aciæ i p³akaæ. Z³orzeczyæ. G³oœno lub w skrytoœci ducha. Albo wyprowadziæ siê z miasta. Mo¿e po kilku latach praktykowania slow life uda siê wyleczyæ nowojorsk¹ neurozê komunikacyjn¹.

¿yæ. Im wczeœniej wstajê, tym bardziej siê spóŸniam. Przeszkody zwykle pojawiaj¹ siê na ostatniej prostej. Potykam siê o kota, który nagle zg³odnia³. W³aœciciela budynku zbieraj¹cego pieni¹dze na czynsz, który wyrasta spod ziemi kiedy tylko przekrêcam klucz w zamku gotowa do wyjœcia. S¹siada prosz¹cego o wydanie paczki odebranej od kuriera pod jego nieobecnoœæ. Listonosza dzwoni¹cego dwa razy. Zapodziane s³uchawki. Lub cudem odnalezione. Wypadaj¹ce z torebki, pl¹cz¹ce pod nogami. But nie do pary. Niewys³any list. Niezapakowany lunch. Czynnoœæ b³ah¹ acz niezbêdn¹. Której pomin¹æ nie sposób. A która w sposób nieodwo³alny opóŸnia poranny bieg na czas. Najgorsze jest jednak spóŸnienie niezawinione. Kiedy po kilkunastominutowym sprincie wpadam na peron, by dowiedzieæ siê, ¿e w³aœnie odjecha³o metro. A nastêpne, zamiast za trzy minuty, jak zwykle, odchodzi za minut dwadzieœcia cztery. I jest to informacja mia¿d¿¹ca. Po której ciê¿ko siê podnieœæ. Dlatego pasa¿erowie wznosz¹ litanie próœb do elektronicznej tablicy odjazdów, a czasem zaciœniête piêœci wygra¿aj¹c motorniczym, robotnikom i samobójcom, którzy z jakiœ szczególnych powodów upodobali sobie przystanek Morgan Ave i namiêtnie rzucaj¹ siê pod poci¹g linii L kursuj¹cy z Manhattanu na Brooklyn. I z powrotem. Choæ trzeba odnotowaæ, ¿e desperaci zwykle wybieraj¹ godziny wieczorne. Mo¿e ¿al im milionów znêkanych codzienn¹ drog¹ do pracy. A mo¿e dziesi¹ta rano to kiepska pora na umieranie?

Œroda rano. W poœpiechu. W niedoczasie. Zawsze zabraknie kilku minut. ¯eby zd¹-

Czwartek. Jadê metrem i p³aczê. Nikt nie zwraca uwagi. Nie patrzy w oczy. Nie ko-

mentuje. I dobrze. Bo to rozpacz wywo³ana literatur¹. Lament nad ludzkim losem. Cz³owiekiem uwik³anym w historiê. Bezbronnym wobec. A czasem przeciwnie. Nie do z³amania. „Rejwach” Miko³aja Grynberga. „Te ma³e przenikliwe prozy poruszaj¹ i niepokoj¹ jednoczeœnie” – napisa³a Olga Tokarczuk. A wydawca zacytowa³ na ok³adce. Przefiltrowane przez wra¿liwoœæ pisarza historie anonimowych osób opowiadaj¹ o dziedziczeniu pamiêci i dziedziczeniu traumy. O ¿yciu w cieniu Zag³ady. Korzeniach, które uwieraj¹. Gdy antysemita dowiaduje siê, ¿e jest ¯ydem. A ¯yd udaje katolika. JeŸdzi na parafialne pielgrzymki do Ziemi Œwiêtej i w sekrecie odwiedza ortodoksyjn¹ rodzinê. Inny bohater prosi o wydanie specjalnego zaœwiadczenia, ¿e nie nale¿y do Narodu Wybranego. Pracownicy rozpowiadaj¹, ¿e jest ¯ydem. Bo dobrze mu idzie w interesach. Oraz ma semicki wygl¹d. „Kiedyœ mówili: „uwaga stary idzie”, a teraz „¯yd idzie”. Wezwaliœmy szefów dzia³u, zaczêliœmy t³umaczyæ, kim byli nasi rodzice i sk¹d pochodzili. […] Jeden rok mieliœmy gorszy i nagród ludziom nie daliœmy, to co siê pojawi³o? Gwiazdy Dawida na szubienicach. […] Sprz¹taczki tych bazgro³ów nie chcia³y zmywaæ. Sami musieliœmy w nocy czyœciæ. […] My nie mo¿emy sobie pozwoliæ, ¿eby nas od ¯ydów wyzywali. Wie pan jak to wp³ywa na nasze rodziny?” Pi¹tek. Wczoraj pi³am wino. I pó³ nocy ogl¹da³am „Transparent”. To historia ¿ydowskiej rodziny z Los Angeles, której ojciec - powa¿any profesor Mort Pfefferman oznajmia swoim doros³ym dzieciom, ¿e jest

kobiet¹. Zapuszcza w³osy. Zak³ada sukienkê. I postanawia prze¿yæ resztê ¿ycia w zgodzie ze swoj¹ to¿samoœci¹ p³ciow¹. Inteligentny. Zabawny. Œwietnie napisany. I zagrany. Myœlê o tym, jak bardzo niemo¿liwy by³by w Polsce. Taki scenariusz. Taki temat. Szczególnie w czasach szalej¹cej dobrej zmiany. W niedzielê nie idê na Paradê. Zabieram kawa³ek Polski prosto z Wielkopolski (goœcie!) nad ocean. I paradujê po deptaku. Pijê drinki w kawiarni z widokiem. Dokarmiam mewy. I nigdzie nie spieszê. Z radoœci¹ czytam, ¿e tegoroczn¹ Nagrodê Nike zdoby³ reporta¿ Cezarego £azarewicza „¯eby nie by³o œladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”. O jednej z najg³oœniejszych peerelowskich zbrodni wszystko wiadomo (kto zabi³ i dlaczego) lecz tak naprawdê nie wiadomo nic. Autor nie tylko drobiazgowo opisuje historiê maturzysty, którego trumna niesiona rzek¹ milcz¹cych ludzi sta³a siê symbolem okrucieñstwa komunistycznych w³adz, ale równie¿ ocala od zapomnienia innych bohaterów tamtych wydarzeñ: œwiadka pobicia, którego nêkano przez lata i matkê ofiary, poetkê Barbarê Sadowsk¹, która w 1983 roku napisa³a: „Ludzie o miedzianym czole, uto¿samiaj¹cy milicjê z w³adz¹, postanowili poœwiêciæ prawdê dla swoich doraŸnych korzyœci, skompromitowaæ wymiar sprawiedliwoœci w Polsce cynicznymi manipulacjami, które bêd¹ kiedyœ ksi¹¿kowym przyk³adem niesprawiedliwoœci. Nie przypuszczam, ¿eby nast¹pi³o to prêdko. Bêdzie to w takich czasach, kiedy systematyczne bezczeszczenie grobu mojego œwiêtej pamiêci syna Grzegorza bêdzie ju¿ tylko haniebnym znakiem dzisiejszej rzeczywistoœci”. Dokona³o siê. Choæ – co jest najtrudniejsze do zaakceptowania – winni nigdy nie zostali ukarani. m

El¿bieta Baumgartner radzi

Kiedy na rentê rodzinn¹ Social Security Pytanie pani Bo¿eny: „Zamierzam w y j œ æ za m¹¿ za emeryta z podwójnym obywatelstwem, który otrzymuje emeryturê Social Security. Czy i po ilu latach trwania zwi¹zku ma³¿eñskiego mogê siê staraæ o czêœæ jego SS? Jaki wiek muszê osi¹gn¹æ (mam 61 lat), abym mog³a staraæ siê o rentê rodzinn¹ i w jakiej wysokoœci? Z góry dziêkujê.” W USA emerytura Social Security przys³uguje na podstawie zaliczonych okresów ubezpieczenia wynikaj¹cych z w³asnej pracy i zap³aconych sk³adek. Rentê rodzinn¹ natomiast mog¹ otrzymaæ ma³¿onkowie, byli ma³¿onkowie, dzieci i wdowy/wdowcy ubezpieczonego pracownika. Ma³¿onek pracownika ma w niektórych okolicznoœciach do wyboru – wzi¹æ swoj¹ w³asn¹ emeryturê, albo rentê ma³¿eñsk¹, w zale¿noœci od tego, co wy¿sze albo co korzystniejsze. Ile lat trzeba byæ w zwi¹zku ma³¿eñskim, ¿eby otrzymaæ rentê Social Security, zale¿y od okolicznoœci. Wymagany sta¿ ma³¿eñstwa z pracownikiem jest inny dla osób obecnie zamê¿nych/¿onatych, dla rozwiedzionych oraz dla owdowia³ych. Pracownik musi byæ w pe³ni ubezpieczony, by ¿ona/m¹¿ sta³a siê uprawniona do œwiadczeñ. Oczywiœcie, ma³¿onek/by³y ma³¿onek, wdowa/wdowiec musz¹ osi¹gn¹æ odpowiedni wiek, co wyjaœniam dalej.

Ma³¿onek Pani Bo¿ena dostanie rentê ma³¿eñsk¹ (spousal benefits) nie wczeœniej, ni¿ rok po œlubie. Mo¿na z³o¿yæ wniosek wczeœniej, ale tak, by rocznica przypad³a przed rozpoczêciem postêpowania w sprawie przyznania œwiadczeñ. Oczywiœcie, musi ona osi¹gn¹æ wiek emerytalny, a jej m¹¿ byæ na emeryturze. Pary o tej samej p³ci, które s¹ w legalnym zwi¹zku w Dystrykcie Kolumbia albo w jednym z 16 stanów, które takie zwi¹zki honoruj¹, maj¹ takie same prawa do œwiadczeñ Social Security, jak tradycyjne ma³¿eñstwa. ¯yciowi partnerzy nie s¹ uprawnieni do renty ma³¿eñskiej SS. Istnieje jeden wyj¹tek od wymogu roku. Wtedy, gdy pracownik i ma³¿onek s¹ rodzicami nieletniego dziecka. Dziecko i opiekuj¹cy siê nim rodzic, np. matka, s¹ uprawnieni do rodzinnych œwiadczeñ w wysokoœci po³owy œwiadczeñ pracownika. Zarobki m³odego rodzica opiekuj¹cego siê dzieckiem podlegaj¹ limitacji. Wdowa/wdowiec Co siê stanie, gdyby m¹¿ pani Bo¿eny nagle zmar³? Ma³¿onek staje siê uprawniony do wdowiej renty (survivors benefits) po ukoñczeniu 60 lat, je¿eli by³ ze zmar³ym w zwi¹zku ma³¿eñskim co najmniej 9 miesiêcy. Wyj¹tkiem od tej regu³y jest sytuacja, gdy œmieræ nast¹pi³a wskutek wypadku lub s³u¿by wojskowej. Je¿eli wdowa albo wdowiec powtórnie wyjd¹ za m¹¿ przed ukoñczeniem 60 lat, utrac¹ prawo do renty wdowiej. Przepisy dotycz¹ce rent wdowich znacznie ró¿ni¹ siê

od regulacji rent ma³¿eñskich. A¿eby wybraæ optymalne œwiadczenia, radzê przeczytaæ ksi¹¿kê „Ubezpieczenie spo³eczne Social Security”. Rozwodnik A¿eby rozwiedziona ¿ona (m¹¿) mog³a pobieraæ rentê rodzinn¹ z tytu³u ma³¿eñstwa z pracownikiem, zwi¹zek ten musia³ trwaæ co najmniej 10 lat, a oni nie mog¹ powtórnie wyjœæ za m¹¿. Je¿eli para ju¿ bior¹ca emeryturê rozwiedzie siê po mniej ni¿ 10 latach po¿ycia, œwiadczenia rodzinne wstrzymane nie bêd¹. Gdy pracownik umrze, to rozwiedziona ¿ona (czy m¹¿) mo¿e otrzymywaæ œwiadczenia wdowie (survivers benefits) takie same, jak druga ¿ona, co nie pomniejszy renty wdowiej drugiej ¿ony. Czy zwi¹zek musi byæ w USA? Otó¿ nie, bo zmieni³y siê przepisy. Przed wejœciem w ¿ycie Polsko-amerykañskiej ustawy o zabezpieczeniu spo³ecznym z 1 marca 2009 r. renty rodzinne nie nale¿a³y siê osobom, które nie mog³y udokumentowaæ piêciu lat zwi¹zku z pracownikiem na ziemi amerykañskiej. Ponadto cz³onkom rodziny bez obywatelstwa renta wygasa³a w Polsce po pó³ roku, a do jej przywrócenia wymagany by³ powrót do Stanów na co najmniej miesi¹c. Po 1 marca 2009 r. rodziny w Polsce dostaj¹ renty (ma³¿eñskie, sieroce, wdowie) na takiej samej zasadzie, co Amerykanie w USA, niezale¿nie od statusu imigracyjnego, nawet je¿eli nigdy w Stanach nie by³y ani nie maj¹ numeru SS.

Kiedy na rentê? Ma³¿onek albo rozwiedziony ma³¿onek mo¿e dostaæ rentê ma³¿eñsk¹ pocz¹wszy od 62-go roku ¿ycia, ale wtedy jest ona permanentnie pomniejszona, maksymalnie o 25%. Pe³na renta nale¿y siê w pe³nym wieku emerytalnym, który wynosi 66 lat dla osób urodzonych w latach 1943-1954, a dla m³odszych bêdzie stopniowo wyd³u¿ony do 67 lat. Wdowa czy wdowiec mog¹ pobieraæ œwiadczenia wdowie pocz¹wszy od 60. roku ¿ycia, albo od 50., je¿eli s¹ niepe³nosprawni. Ile wynosi renta rodzinna? Wysokoœæ renty rodzinnej Social Security zale¿y od wielu czynników: od wysokoœci podstawy emerytury pracownika, od wieku, w którym pracownik przeszed³ na emeryturê, od wieku, kiedy ma³¿onek przeszed³ na rentê, od tego, czy pracownik pobiera równie¿ emeryturê ZUS. Œwiadczenia dla rodziny (z emerytur¹ pracownika) ograniczone s¹ do 150-180 procent emerytury pracownika. Ponadto renty nieobywateli mieszkaj¹cych w Polsce redukowane s¹ o 25.5% z powodu podatku dla nierezydentów. W Polsce potr¹cana jest sk³adka na ubezpieczenie zdrowotne oraz (do czasu wejœcia w ¿ycie nowej umowy podatkowej miêdzy Polsk¹ i Stanami) polski podatek dochodowy, którego mo¿na unikn¹æ, je¿eli w amerykañskim Konsulacie uzyska siê zaœwiadczenie o p³aceniu podatku dla nierezydentów w Stanach. Wiêcej na ten temat w witrynie www.zus. pl i ksi¹¿ce pt. Emerytura polska i amerykañska. m


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

16

www.kurierplus.com

Malarz ma³o znany

Czes³aw Karkowski

Zagadkowy chrzest

u Zagadkowe postaci bizantyjskiej kultury w tle.

u Piero della Francesca – Chrzest Chrystusa. „Chrzest Chrystusa” nale¿y do wczeœniejszych obrazów della Franceski. Wraz z dwoma obrazami poœwiêconymi œw. Hieronimowi. Niektórzy badacze datuj¹ go nawet na 1430 rok, co wydaje siê nieprawdopodobne, zwa¿ywszy i¿ niekiedy za datê urodzin przysz³ego artysty uwa¿a siê nawet 1420 rok. Mia³by wiêc dziesiêæ lat, kiedy stworzy³ bardzo dojrza³e artystycznie dzie³o. Nawet jeœli przesuniemy jego urodziny na wczeœniejsze lata (1412-14 wydaj¹ siê prawdopodobnymi latami przyjœcia Piera na œwiat) i tak by³oby to jedno najwczeœniejszych dzie³ niedojrza³ego m³okosa,

tymczasem zawartoœæ treœciowa obrazu (niezale¿nie od interpretacji) sugeruje – tylko sugeruje – ¿e proste malowid³o na desce jest bardziej skomplikowane ni¿ by siê mog³o wydawaæ. Zawiera polityczne i religijne przes³anie z póŸniejszych lat tego twórcy. Powiedzmy, z oko³o 1440 roku, po obecnoœci artysty podczas przejazdu wschodniej delegacji we Florencji na spotkanie z papie¿em w sprawie zjednoczenia wschodniego i zachodniego chrzeœcijañstwa. Niezatarte wra¿enie i wynik³e st¹d dog³êbne przeœwiadczenie o koniecznoœci po³¹czenia obu œwiatów chrzeœcijañskich. Inaczej zguba, katastrofa, rozpad i zag³ada. Motyw powrotu do dawnej jednoœci stanie siê obsesyjnym w¹tkiem malarstwa Piera.

Inni datuj¹ obraz na rok 1460. Na podstawie analizy stylu dowodz¹, i¿ musia³ powstaæ po wizycie Piero w Rzymie, gdzie przebywa³ w latach 1458-59. Co „Chrzest Chrystusa” ³¹czy z pierwszymi dzie³ami della Franceski? Podobna stylistyka, p³aski charakter przedstawienia, uproszczona perspektywa, bli¿szy zwi¹zek ze œredniowiecznym malarstwem z waloryzacj¹ œwiêtoœci wiêkszej ni¿ ¿ycie: Jezus siêga g³ow¹ korony drzewa. Piero wyzwala siê, odrzuca dawne konwencje, ale wci¹¿ tkwi jeszcze w malarstwie, które wymaga symboli, umownych znaczeñ, uprzedniej wiedzy odbiorcy na temat wyobra¿onej sceny. Inspiracj¹ artysty by³ fragment z Ewangelii œw. Mateusza: „A Jezus, gdy tylko zosta³ ochrzczony, natychmiast wyszed³ z wody. I oto otworzy³y siê nad nim niebiosa i zobaczy³ Jezus, jak Duch Bo¿y w postaci go³êbicy zstêpowa³ na niego” (M, 3:16). Na obrazie jest i Jezus, i Jan Chrzciciel, i wspomniany przez ewangelistê Duch Bo¿y jako bia³y go³¹b. Ale te¿ mamy o wiele wiêcej. Po lewej grupa trzech m³odych postaci – anio³ów. Bo któ¿by inny móg³ byæ œwiadkiem sceny, która dopiero w przysz³oœci nabierze znaczenia. Tylko anio³owie wiedzieæ mog¹ jak donios³ym jest ów pierwotnie prosty akt. Androgyniczne postaci wygl¹daj¹ jak urodziwi m³odzieñcy/dziewczêta, jedynie têczowe skrzyd³o jednego z nich œwiadczy, i¿ mamy do czynienia z trójk¹ wys³anników niebieskich. Za Jezusem Jordan z lustrem wody g³adkim przypominaj¹cym szk³o, w jego wypolerowanej tafli odbija siê niebo i góry. Z ty³u z prawej pó³nagi cz³owiek o ciele bia³ym jak p³ótno œci¹ga przez g³owê koszulê. WyraŸnie szykuje siê do chrztu w nastêpnej kolejnoœci. Zwolna tworzy siê kolejka do chrzeœcijañskiego obrz¹dku. W górzystym krajobrazie w³oskiej To-

skanii widaæ daleko z ty³u cztery mêskie postaci w pow³óczystych strojach i ceremonialnych fantazyjnych czapach na g³owie. Nakrycia g³owy, kuriozalne, egzotyczne, od m³odoœci fascynowa³y artystê. Zobaczy³ je podczas uroczystego przejazdu delegacji bizantyjskich dostojników przez Florencjê. Dziwaczne stroje, osobliwy œwiat wschodniej kultury dworskiej z jej najdobitniej zauwa¿aln¹ cech¹ zewnêtrzn¹ – cudacznym ubiorem, a zw³aszcza przedziwnymi nakryciami g³owy. Budz¹ podziw i czeœæ dla dostojeñstwa dygnitarzy. W³adza musi imponowaæ, budziæ szacunek dla swej nadzwyczajnej potêgi. Majestat zwierzchników uwidocznia siê w zewnêtrznych atrybutach œwiadcz¹cych o wy¿szoœci prominentów nad pospólstwem. Nie wiem, czy artyœcie imponowa³a w³adza, czy to tylko skutek estetycznego wra¿enia, jakie wywo³ywa³ widok niezwyk³ych, oryginalnie oczepionych urzêdników cesarstwa. Te imponuj¹ce, na metr wysokie czapy, rozmaitych kszta³tów i kolorów, pojawiaæ siê bêd¹ póŸniej na wielu obrazach della Franceski. Element zgo³a fantastycznego œwiata kreowanego przez artystê. Kim s¹? Nie wiadomo. Ani ewangelia o nich nie wspomina, ani domys³ nie wystarcza. Bo dlaczego ni st¹d ni zow¹d czeterech odleg³ych dostojnych œwiadków chrztu Jezusa? Co mia³ na myœli Piero? Mo¿e, choæ niekoniecznie, rozwi¹zaniem zagadki s¹ trzej anio³owie z lewej strony. Ubrani s¹ w ró¿nokolorowe szaty. Ten z lewej – w czerwone i niebieskie, œrodkowy – bia³e, ów po³owicznie tylko widoczny zza pnia drzewa – te¿ w rodzaj b³êkitu. Barwy te stanowi¹ aluzjê do Trójcy Œwiêtej, zgodnie z symbolizmem ustanowionym wieki wczeœniej przez papie¿a Innocentego III. m


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

www.kurierplus.com

17

Emilia’s Agency 574 Manhattan Avenue, Brooklyn, NY 11222

663 Grandview Ave., Ridgewood, NY 11385, (718) 366-3200 www.mortonridgewood.com Pe³ne us³ugi pogrzebowe ju¿ od $3225. W tym wizytacje, trumna i wszystkie niezbêdne profesjonalne us³ugi. Przewóz zw³ok do Polski w konkurencyjnej cenie.

Princess Manor Excellence in Catering Every Occasion

Tel. 718-609-1675; 718-609-0222; Fax: 718-609-0555 3LOTERIA WIZOWA DV, od 3 paŸdzier- 3 T£UMACZENIA DOKUMENTÓW nika do 7 listopada (zdjêcia i skan na miejscu) ROZLICZENIA PODATKOWE NUMER PODATNIKA - ITIN - posiadamy

3

uprawnienia IRS do potwierdzania paszportów bez wizyty w konsulacie.

3 KOREKTA DANYCH W SSA 3 PE£NOMOCNICTWA - APOSTILLE 3 SPONSOROWANIE RODZINNE 3 OBYWATELSTWO i inne formy

3 ZASI£KI DLA BEZROBOTNYCH 3 BILETY LOTNICZE 3 WYSY£KA PIENIÊDZY I PACZEK 3 EMERYTURY AMERYKAÑSKIE 3 MIÊDZYNARODOWE PRAWO JAZDY 3 NOTARY PUBLIC (zawsze w agencji) Zapraszamy od poniedzia³ku do soboty.

Greenpoint Properties Inc. Real Estate

Specjalizujemy siê w przyjêciach weselnych w stylu polskim.

Diane Danuta Wolska, broker Victor Wolski, associate broker Specjaliœci od sprzeda¿y nieruchomoœci Greenpoint, Williamsburg i okolice.

Na sprzeda¿ na Greenpoincie: cell. 917-608-5344

PRZYJÊCIA OKOLICZNOŒCIOWE NA KA¯D¥ OKAZJÊ

Najwiêksza sala bankietowa na Greenpoincie Informacje i rezerwacje z Biurze Princess Manor: 92 Nassau Avenue, Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-389-6965 www.princessmanor.com

ANIA TRAVEL AGENCY 57-53 61st Street, Maspeth, N.Y. 11378 Tel. 718-416-0645, Fax 718-416-0653 3 Bilety Lotnicze 3 Wysy³ka pieniêdzy i paczek 3 T³umaczenia 3 Sprawy imigracyjne 3 Notariusz

Business Consulting Corp.

Ewa Duduœ - Accountant

WYCENA DOMÓW I MIESZKAÑ WYNAJMUJEMY MIESZKANIA NOTARIUSZ

* Diamond St - 2- rodzinny, ³adny ogród, bez lokatorów: $1,650.000 * 6 rodzinny, murowany: $2,350.000 (w kontrakcie) * 119 India Street - 2-rodzinny: $1,675.000

933 Manhattan Ave. (pom. Kent St. & Java St. www.greenpointproperties.com tel. 718-609-1485

CARING PROFESSIONALS, INC. 70-20 Austin St, suite 135, Forest Hills, NY 11375 (718) 897-2273 wew.114 (F do 71 Ave. Forest Hills) * Oferujemy prace dla opiekunek posiadaj¹cych legalny pobyt i certyfikat HHA. * Wszyscy, którzy kiedyœ u nas pracowali s¹ równie¿ mile widziani.

Oferujemy prace we wszystkich dzielnicach.

Firma z wieloletnim doœwiadczeniem prowadzi: 3 Rozliczenia podatków indywidualnych i biznesowych (jeden w³aœciciel, partnerstwo, korporacja), 3 Pe³n¹ ksiêgowoœæ 3 Rejestracjê i rozwi¹zywanie biznesów

110 Norman Ave, Brooklyn, NY 11222 ( 718-383-0043 lub 917-833-6508

Rejestracja w poniedzia³ki i œrody od godz. 10 am. Po informacje prosimy dzwoniæ od poniedzia³ku do pi¹tku w godz. 10 am - 4 pm. Mówimy po polsku.

Chcemy zareklamowaæ Twoj¹ firmê! Kurier Plus, tel. 718-389-3018

Anna-Pol Travel ATRAKCYJNE CENY NA: Bilety lotnicze do Polski i na ca³y œwiat u

Pakiety wakacyjne: Karaiby, Hawaje, Floryda 821 A Manhattan Ave. Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-349-2423 E-mail:annapoltravel@msn.com

u

All-inclusive: Punta Cana, Meksyk od $699 WWW.ANNAPOLTRAVEL.COM

promocyjne ceny przy zakupie biletu przez internet

v Rezerwacja hoteli v Wynajem samochodów v Notariusz v T³umaczenia v Klauzula “Apostille” v Zaproszenia v Wysy³ka pieniêdzy Vigo

Pijawki Pijawki medyczne stawiane na wszelkie schorzenia Oczyœæ swoje cia³o, pozbêdziesz siê chorób. Pijawki z hodowli, stawiane tylko jeden raz.

(646) 460 4212

Gabinety znajduj¹ siê w Greenpoint, NY, Garfield, NJ


KURIER PLUS 7 PAÌDZIERNIKA 2017

18

Og³oszenia drobne

896 Manhattan Avenue Suite 27 (na piêtrze) - Brooklyn, NY 11222

Cena $10 za maksimum 30 s³ów

Tel: (718) 609-1560, (718) 383-6824, Fax: (718) 383-2412

MICHA£ PANKOWSKI TAX & CONSULTING EXPERT Us³ugi w zakresie: 3 Ksiêgowoœæ 3 Rozliczenia podatkowe indywidualne i biznesowe, w tym samochodów ciê¿arowych

NIERUCHOMOŒCI – Wycena – Sprzeda¿ – Kupno. Queens – Nassau – Suffolk – Brooklyn. Cezary Doda – Licencjonowany Associate Broker z Charles Rutenberg Realty Inc. www.cezarsells.com. kom. 917-414-8866

Og³oszenia drobne: dla osób prywatnych, zwi¹zane z poszukiwaniem pracy, zamieszczamy przez trzy tygodnie za darmo.

3 Rejestracja biznesu i licencje 3 Konsultacje 3 Bezpodatkowa zamiana domów 3 #SS - korekty danych

Email: Info@mpankowski.com

Nauka gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach oraz lekcje œpiewu Kobo Music Studio. Rejestracja: Bo¿ena Konkiel,

tel. 718-609-0088

www.kurierplus.com

PRACA ZA $13.20 Mo¿esz pomóc ludziom, których kochasz i otrzymywaæ za to dobre wynagrodzenie. Jeœli Twoi rodzice, krewni, przyjaciele, s¹siedzi otrzymuj¹ Medicaid lub Medicare, mo¿na zacz¹æ pracowaæ dla nich jako asystent lub gospodyni domowa. Nie wymagane certyfikaty. Nasza agencja pomo¿e Ci w tym. Wynagrodzenie $13.20 za godzinê.

Zadzwoñ: tel. 347-462-2610 24-GODZINNY SERVICE, RYSZARD LIMO: us³ugi transportowe, wyjazdy, odbiór osób z lotniska, œluby, komunie, szpitale, pomoc jêzykowa w urzêdach, szpitalach oraz bardzo drobne przeprowadzki. Tel. 646-247-3498

Dla dzieci, m³odzie¿y i doros³ych nauka rysunku i malarstwa w sercu polskiego Ridgewood. Tel. 718-406-2719 (Joanna)

Acupuncture and Chinese Herbal Center Dr Shungui Cui, L.Ac, OMD, Ph.D – jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

Fortunato Brothers 289 MANHATTAN AVE. (blisko Metropolitan Ave.) BROOKLYN, N.Y. 11211; Tel. 718-387-2281 Fax: 718-387-7042 CAFFE - PASTICCERIA ESPRESSO - SPUMONI GELATI - CAKES

W³oska ciastkarnia czynna codziennie do 11:00 wieczorem, a w weekendy do 12:00 w nocy. Zapraszamy.

Chcemy reklamowaæ Twoj¹ firmê! Kurier Plus, tel. (718) 389-3018

Czytaj nas w internecie: www.kurierplus.com

POLONEZ Z GREENPOINTU BIURO PONOWNIE OTWARTE ZAPRASZAMY WSZYSTKICH BY£YCH I NOWYCH KLIENTÓW

* paczki do Polski i Europy * transfer pieniêdzy USME * bilety * notariusz 159 Nassau Avenue Brooklyn, NY 11222 Tel. 718-389-6001 polonez159@gmail.com

LECZY: l katar sienny l bóle pleców l rwê kulszow¹ l nerwobóle l impotencjê zapalenie cewki moczowej l bezp³odnoœæ l parali¿ l artretyzm l depresjê l nerwice l zespó³ przewlek³ego zmêczenia l na³ogi l objawy menopauzy l wylewy krwi do mózgu l alergie l zapalenie prostaty l rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp. l

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku 144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354 Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 7:00 pm; tel. (718) 359-0956 1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223 Od wtorku do soboty: 12:00-7:00 pm, w niedziele 12:00 - 3:00 pm (718) 266-1018 www.drshuiguicui.com Akcetujemy ubezpieczenia: 1199, Aetna, BCBS, Cigna, Elder Plan, Liberty, Magnacare, Multiplan, Triad Health (VHS), UHC Empire Plan

REKLAMIE W KURIERZE NAJBARDZIEJ WIERZÊ


www.kurierplus.com

KURIER PLUS 7 PAÃ&#x152;DZIERNIKA 2017

19


20

KURIER PLUS 7 PAÃ&#x152;DZIERNIKA 2017

www.kurierplus.com

Kurier Plus - 7 października 2017