Page 1

Maryjo Królowo Różańca Świętego -módl się za nami

Jak paciorki różańca przesuwają się chwile, Nasze smutki, radości i blaski. A ty Bogu je zanieś, połączone w różaniec, Święta Panno Maryjo, pełna łaski! NABOŻEŃSTWA RÓŻAŃCOWE W PAŹDZIERNIKU:

- codziennie: godzina 18:00, - w niedzielę: godzina 17:30, - dla dzieci: od poniedziałku do piątku o godzinie 17.

Różaniec jest najpotężniejszą bronią, jaką możemy się bronić na polu walki - siostra Łucja z Fatimy


Jak nie odmawiać różańca Jeden plus dziesięć plus jeden, całość razy pięć. Tak od strony technicznej można by opisać różaniec. Często ze strony krytykantów tej metody modlitwy można usłyszeć zarzuty w rodzaju: „To jest pogańska paplanina”, „Cześć należy się Bogu, a nie Maryi”, „Ile można tak klepać te zdrowaśki?”. Te zarzuty wcale nie są bezpodstawne. Jakże często „klepie się” różaniec, modląc się DO Matki Bożej... A jak często jest to rozważanie tajemnic z życia Jezusa WRAZ i ZE WSTAWIENNICTWEM Jego Matki? Zazwyczaj każdy ma jakąś ulubioną metodę modlitwy (brewiarz, różaniec, Lectio Divina, itd.), która pomaga mu zorganizować swoje życie duchowe i pomaga zwracać się wewnętrznie ku Bogu. Jest to rzecz niewątpliwie cenna i ważna. Problem pojawia się wtedy, gdy metoda modlitwy zamiast prowadzić do spotkania z Bogiem, staje się w jakiś sposób zasłoną przed Nim. Odmawianie modlitw z przyzwyczajenia, dla poczucia spełnionego obowiązku, nie jest modlitwą. Takie ryzyko bardzo często pojawia się w tak zwanej modlitwie ustnej (opartej na recytowaniu). Łatwo jest wpaść w „klepanie” i przestać myśleć. Z drugiej jednak strony odrzucenie modlitwy ustnej byłoby wylaniem dziecka z kąpielą. Trzeba raczej napełnić ją jak największą ilością treści. Trzeba skupić się na tym, co się mówi. Jak powyższe słowa można odnieść do różańca? Bez wątpienia dużą pomocą jest mówienie wolnym, refleksyjnym tempem, żeby język nie wyprzedzał myśli. Jeśli brakuje świadomości wypowiadanych słów, to modlitwa staje się dziełem rąk i ust – czymś mechanicznym. Do modlitwy potrzebny jest cały człowiek – jego serce, wola, umysł... Dlaczego „Raduj się Maryjo” - bo nosisz zbawiciela w swym łonie. Dlaczego „Pan z tobą” - bo wejrzał na swej sługi pokorę. Dlaczego „błogosławiona jesteś między niewiastami” - bo błogosławiony owoc żywota twojego. To wszystko umyka przy „klepaniu”. Nie ma co ukrywać – powtórzenie tego samego tekstu pięćdziesiąt razy bez odpływania myślą gdzie indziej jest trudne. Trzeba sobie pomagać w skupieniu. No właśnie – od czego są tajemnice różańcowe, których mamy dwadzieścia? Nie powinno dochodzić do sytuacji, w której rozważanie tajemnicy zaczyna się i kończy na podaniu jej tytułu. Idąc za zachętą papieża Jana Pawła II, wielkim ubogaceniem modlitwy różańcowej jest uprzednie odczytanie odpowiedniego fragmentu z Ewangelii – wystarczy nawet jeden werset (tak praktykują nasze siostry Klaryski). Centrum modlitwy jest imię Jezus. Przy pospiesznym odmawianiu to centrum uchodzi uwadze, a wraz z nim skupienie na Chrystusie, którego misterium przecież rozważamy. Dobrze jest zatrzymać się dłuższą chwilę na tym imieniu. Wschodnie chrześcijaństwo do dziś praktykuje modlitwę opartą na powtarzaniu tego imienia, prostym zwrocie do Pana. Pięknym zwyczajem jest też dodawanie po imieniu Jezus tzw. dopowiedzenia nawiązującego do rozważanej tajemnicy (np. przy tajemnicy modlitwy w ogrójcu: „...który za nas krwią się pocił”). W swoich rozważaniach chciałem zwrócić uwagę na pewne „zmechanizowanie” modlitwy – nie jest to problem rzadki. Koniecznie trzeba walczyć z rutyną. Metoda modlitwy, na przykład różaniec, musi być podporządkowana określonemu celowi. Pierwszą myślą: „będę się modlić”, dopiero drugą: „odmówię różaniec”. Dawid Łakomy


Najważniejsze wydarzenia z parafii ... 13 września nasi Parafianie uczestniczyli w pieszej pielgrzyme do Kotłowa, gdzie brali udział w uroczystościach odpustowych ku czci Najświętszej Maryi Panny. Od października studenci rozpoczynają kolejny rok akademicki. Życzymy im samych sukcesów i jak najmniej „poprawek”. Bądźmy odważnymi świadkami Chrystusa wdzięcznymi Panu Bogu za nasze zbawienie – mówił bp Edward Janiak podczas diecezjalnych uroczystości 15 września podczas Podwyższenia Krzyża Świętego. Zgromadziło się ok. dwóch tysięcy wiernych z diecezji kaliskiej, a wśród nich nasi parafianie i pielgrzymi z Grupy Zielonej.

Droga świętego Franciszka z Asyżu do nieba.

W trzech pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju dowiadujemy się, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz, aby ten człowiek panując nad całym stworzeniem i korzystając z ogrodu Eden był szczęśliwy. Niestety nieposłuszeństwo motywowane chęcią dorównania Stwórcy spowodowało wygnanie człowieka z tego ogrodu, utratę szczęścia i trud dalszego bytowania na tej ziemi. Dopiero zgoda drugiej Osoby Boskiej na życzenie Ojca, aby przywrócić człowiekowi prawo do nieba zmienia sytuację. Ceną otwarcia nieba dla człowieka było i jest ponoszenie śmierci Jezusa w Jego ludzkiej naturze i całej ludzkości, a w tym Franciszka z Asyżu. Był on synem bogatego kupca, który na życzenie ojca, chciał zostać rycerzem aby w ten sposób przejść do wyższej od mieszczańskiej, czyli szlacheckiej klasy społecznej. Franciszkowi, który w swoim młodocianym wieku trwonił czas w grupie rozhukanych kompanów spodobała się propozycja ojca. Jednak już w pierwszej wyprawie wojennej dostaje się do niewoli i osadzony w lochu więziennym, ulega ciężkiej chorobie. Po uwolnieniu z niewoli jeszcze raz próbuje rycerskiego rzemiosła. Wyjeżdżając z Asyżu buńczucznie ogłasza: „tym razem wrócę sławnym rycerzem”. Jednak po kilku dniach usłyszał tajemniczy wewnętrzny głos: „Franciszku komu lepiej służyć, Panu czy słudze?” Franciszek rozpoznaje sens pytania. „Panem jest Bóg a nie rycerska sława”. Wraca do Asyżu i tu naraża się na pośmiewisko ale to go nie zraża. Zaczyna zastanawiać się nad sensem swojego życia. Zdarza się że urządza sobie konne przejażdżki po okolicy Asyża. Pewnego razu zobaczył trędowatego człowieka z owrzodziałą twarzą, odwrócił się od niego z obrzydzeniem ale zaraz przyszła mu myśl, że przecież to jest też człowiek a w nim jest Bóg; całuje zaropiałą twarz trędowatego. W tym momencie nastąpił w nim przełom. Z butnego, żądnego wątpliwej sławy młodego człowieka odnalazł spokój, radość i powiedzmy to: „odnalazł siebie”, „stał się świętym.” Całe dalsze życie Franciszka było życiem pokuty i cierpienia powiązanego z męką Chrystusa. Przez pokutę rozumie pełne – całkowite oddanie się Bogu. Odwiedza szpitale, podejmuje opiekę nad chorymi, w tym również trędowatymi. Oddaje się całkowicie Chrystusowi, nie chce mieć nic własnego. Pozwala Chrystusowi włączyć siebie w zbawczy proces, w którym Bóg ofiaruje mu odkupienie i spełnienie się. Niezależnie od trudnych, wydawałoby się beznadziejnych sytuacji jest bardzo naturalnie radosny. Zakłada na siebie żebracze łachmany i naraża się na pośmiewisko Asyżan. Franciszek wyrzeka się się własnego „Ja” i oddaje się w pełnym tego słowa znaczeniu Bogu i to powoduje, że w niedługim czasie znajduje naśladowców, natomiast mieszkańcy Asyża oraz innych miejscowości zaczynają go podziwiać. W 1090 r. Franciszek otrzymał od papieża Innocentego III zatwierdzenie franciszkańskiej Reguły zakonnej. Sposobem życia franciszkańskiego zainteresowały się również niewiasty. Doszło do tego, że córka znanego w Asyżu rodu Klara di Favarone a nieco później jej siostra Agnieszka poszły śladem Franciszka.W 1211 roku powstaje Zakon Ubogich Sióstr. Wracając do Franciszka powiedzmy, że pewnego rodzaju, ale bolesną, nagrodą dla Franciszka były otrzymane w 1224 r. stygmaty czyli rany Chrystusa. Zbliżamy się do adwentu czyli czasu oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Pomyślmy czy nie byłoby dobrze zastanowić się co należałoby zrobić a by to nasze, obecne życie miało sens a może stało się świętym. Jerzy Grzegorski Franciszek FZS


Koronacja Matki Bożej Pólkowskiej Drogocenne korony nałożono, 7 września, na obraz Matki Bożej Pólkowskiej. Mszy św. koronacyjnej z udziałem biskupów polskich przewodniczył ks. kardynał Henryk Gulbinowicz, a homilię wygłosił ks. arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański. Na początku Eucharystii biskup kaliski wskazał, że koronacyjny akt czci składany Matce Bożej Pólkowskiej przypada w trwającym Roku Wiary. - Maryja jest naszą najlepszą przewodniczką w wierze, prowadząc nas pewnie po drogach naszego życia i umacniając w naszej pielgrzymce wiary – mówił ks. biskup Edward Janiak. Dodał, że papież Franciszek osobiście poświęcił korony w dniu wspomnienia św. Józefa Robotnika podczas audiencji generalnej w Rzymie. W homilii ks. arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zachęcał, aby wsłuchiwać się w głos Maryi, która ludziom i narodom, królestwom i państwom, wspólnotom ziemi, bezustannie powtarza to, co powiedziała w Kanie Galilejskiej: „zróbcie cokolwiek Wam powie Syn, Jezus Chrystus”. - Trwajcie mocni w wierze jak wasi ojcowie, bo jesteście dziedzicami tego wspaniałego dziedzictwa. Przyjmijmy dzisiaj to przesłanie Maryi. Otwórzmy dla Chrystusa i Jego Matki nasze serca i nasze życie – powiedział metropolita gdański. Prosił też o modlitwę w intencji pokoju na świecie. Przypomniał, że dzień 7 września papież Franciszek proklamował w całym Kościele dniem pokuty i modlitwy w intencji pokoju. Arcybiskup ubolewał, że we współczesnym świecie kwestionowane są prawa Boże. - Żyjemy targani różnymi ideologiami. Dzisiaj istnienia Boga nie kwestionuje się, ale kwestionowane są prawa Boże, dekalog, prawo naturalne w imię prawa stanowionego. Ważne jest państwo prawa, ale pamiętajmy, że w imię państwa prawa narodowego socjalizmu w Niemczech jechały pociągi do krematoriów i w imię państwa prawa komunistycznego i ideologii marksistowsko-leninowskiej jechały bydlęce wagony na Syberię, do łagrów. To wszystko było w imię ideologii państwa prawa. Jeżeli państwo prawa narusza prawo Boże i prawo naturalne to nie jest żadnym prawem, choćby było utrwalane w imię demokracji – wołał kaznodzieja. Wskazał, że jedną ze zgubnych ideologii jest cywilizacja śmierci. Podkreślał, że coraz częściej pojawia się ideologia przeciwko świętości rodziny i małżeństwa. - Czas zamętu stawia wyzwania przed ludźmi wierzącymi, przed sposobem wyznawania naszej wiary, przynależności do Kościoła i dlatego zwracamy się do Ciebie Pani Pólkowska, Strażniczko Wiary broń nas przed zamętem umysłów. Rok Wiary jest dobrą okazją, by tym zagrożeniom przeciwstawić się, szczególnie wychowując dzieci i młodzież – powiedział metropolita gdański. Po kazaniu dokument Rzymskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów odczytał ks. prałat Andrzej Latoń, wikariusz generalny diecezji kaliskiej. Korony poświęcił ks. kardynał Henryk Gulbinowicz, a aktu koronacji wizerunku Matki Bożej Pólkowskiej dokonali: ks. arcybiskup Stanisław Gądecki, metropolita poznański, biskup kaliski Edward Janiak i kustosz sanktuarium ks. prałat Dariusz Smolnik. Kończąc Eucharystię celebrans zachęcał wiernych, aby po powrocie do domów pobłogosławili ściany swojego mieszkania, żeby zagościły tam radość, wiara, zdrowie i pomyślność. - Pobłogosławcie tych, którzy nie mogli tutaj dzisiaj przyjść, a zwłaszcza chorych, starych, dzieci. Niech Wasze błogosławieństwo zaniesione do domu będzie kontynuacją pięknej uroczystości, którą dzisiaj przeżyliśmy – powiedział ks. kardynał Gulbinowicz. W uroczystościach uczestniczyli także: ks. arcybiskup senior Stanisław Nowak z Częstochowy, ks. biskup Wojciech Polak, sekretarz Konferencji Episkopatu


Polski, ks. biskup Ignacy Dec ze Świdnicy, ks. biskup Andrzej Dziuba z Łowicza, ks. biskup Jan Wątroba z Rzeszowa, ks. biskup pomocniczy Paweł Socha z Zielonej Góry, ks. biskup pomocniczy Zdzisław Fortuniak z Poznania, ks. biskup senior Stanisław Napierała i ks. biskup senior Teofil Wilski z Kalisza, parlamentarzyści, przedstawiciele władz samorządowych, pielgrzymi, którzy przybyli pieszo, na rowerach i autokarami z różnych stron diecezji kaliskiej. Na Pólko udała się także grupa parafian z ostrowskiej Konkatedry. Ewa Kotowska-Rasiak

Ikona - dar Kościoła Wschodniego w Roku Wiary /cz.4/ W poprzednim numerze gazetki z „Z Ostrowskiej Konkatedry” ukazałam drogę chrześcijańskiego dialogu i wpatrzenia w ikonę Brata Rogera z Taize. W bieżącym numerze pragnę ukazać kolejną postać naszych czasów, dokonującą przez całe swoje życie odkrywania wewnętrznej, osobistej kulturowości. Tą kolejną, niezwykłą postacią czerpiącą z bogactwa Kościoła Wschodniego jest Jerzy Nowosielski. Dla mnie to osobowość wyjątkowa, wskazująca drogę poznania i ukochania Boga w tymże bogactwie. Jerzy Nowosielski urodził się 7 stycznia 1923 roku w Krakowie w rodzinie inteligenckiej. Ojciec pochodził z Łemkowszczyzny i był unitą, jednak w duchu uważał się za prawosławnego. Matka była Polką, rzymokatoliczką. Pierwszą szkołą Jerzego była Szkoła Podstawowa im św. Wojciecha w Krakowie – szkoła rzymskokatolicka, w której kilkuletni Jerzyk uczęszczał na zajęcia religii i przystąpił do Pierwszej Komunii. W tym samym czasie chodził już jednak z ojcem do cerkwi, w tajemnicy przed matką. Wspominał: „Może to, że cerkiew stanowiła dla mnie owoc zakazany, przechyliło to szalę w stronę prawosławia”. Nowosielski często wspominał rywalizację rodziców – matkę, która chciała, by został katolikiem i ojca, który ciągnął go w drugą stronę. „Jednak, kiedy pierwszy raz wszedłem do cerkwi unickiej, wiedziałem, że tu jest moje miejsce. Dziecko odbiera liturgię w sposób anielski. Byłem zafascynowany, zaczarowany nabożeństwem. Miałem wtedy 8 lat” .W tajemnicy przed matką ojciec uczył go również języka ukraińskiego. W 1935 roku Jurek rozpoczyna naukę w gimnazjum ojców Pijarów, którzy byli tak tolerancyjni, że nie dziwił ich uczeń wyznania greckokatolickiego. Potem byli studyci we Lwowie i malarstwo, które znamy doskonale… Zmarł w 2011 roku. O swoim postrzeganiu pojęcia ikony, Jerzy Nowosielski wypowiadał się następująco: „Od dziecka byłem zżyty z ikoną, ale niewiele z niej rozumiałem. Dopiero po odczytaniu ikony jako dzieła plastycznego zacząłem się interesować jej stroną teologiczną. Wchodząc do cerkwi, czułem, że to jest moja tajemnicza ojczyzna, że tutaj muszę szukać to, co chcę odnaleźć. Ikona odgrywa w cerkwi inną rolę, niż obraz w kościele rzymskokatolickim. Orientowałem się, że jest na pierwszym miejscu, że jest częścią misterium, że stanowi centrum wnętrza sakralnego, a nie tylko ozdobę czy demonstracyjny dodatek. /…/ Wyczułem, że w ikonie jest jakaś wielka siła, do której kościół wschodni przywiązuje pierwszorzędne znaczenie. To ikony w cerkwi są prawdziwymi świadkami naszej modlitwy, naszego wzruszenia, naszych doznań mistycznych. To są ci świadkowie naszego poczucia tożsamości religijnej i naszego poczucia obecności w Kościele”. Wypowiadał się pięknie i o ikonie, o Bogu i malarstwie, ale nade wszystko o ekumenizmie, w którym był przez


wszystkie lata swojego życia. Uważał: „Świat jest jeden. Kultura duchowa jest jedna. Nie ma osobno Europy Wschodniej i Zachodniej. Dla mnie zjednoczenie Kościołów Wschodu i Zachodu już się właściwie dokonało i to w wielu bardzo ważnych wymiarach. Przede wszystkim w wymiarze konkretnych wartości duchowych”. Wiedział też, że :”Jan Paweł II ten Wschód kocha naprawdę”. Ale nękała go odpowiedź na pytanie: „Czy ten unicki Wschód kocha sam siebie?” Tego nie wiedział i o to wciąż pytał. Cieszył go fakt, że „Dzisiaj właśnie na Zachodzie, katolickim i protestanckim, zasadnicze i istotne treści prawosławia są i coraz bardziej rozumiane i coraz bardziej autentycznie przeżywane. Wchodzą one coraz pełniej w świadomość zachodnich społeczności kościelnych”. Uważał, że: „Prawosławie w Polsce musi rozwinąć swoją myśl, zaś katolicyzm przyjąć bakcyla prawosławia, bo nie wytrzyma katastrofy laicyzacji”. Niektórym się wydaje, że jak przełożą na język. polski tekst nabożeństwa prawosławnego i zaczną je po polsku odprawiać, to prawosławie stanie się od razu polskie. Polak może się świetnie modlić po starosłowiańsku, bo to są jego korzenie lingwistyczne, historia jego języka też tam tkwi”. Najbogatsze dla mnie jest jego wyznanie: „Jestem ortodoksem, który ciągle coś kwestionuje, którego zawsze coś niepokoi. Wszystko co, piszę, robię, zmierza do tego, by z prawosławiem wejść do polskiej duszy, do środka, a nie pozostawać na marginesie”. Powyższe przykłady obrazują nam pojęcie dialogu i jednocześnie wzajemnego przenikania się sfer duchowych wschodu i zachodu. W życiu Jerzego Nowosielskiego było wiele wahań i powrotów. Niewątpliwie jednym z nich, mającym duży wpływ na przyszłość artysty, było jego wstąpienie w 1942 do klasztoru Ojców Studytów we Lwowie a potem w Uniowie, gdzie zakonnicy prowadzili mającą kilkusetletnią tradycję pracownię ikon. W tym właśnie czasie przyszły profesor zachwycił się, poznał i uczynił istotą swego życia i twórczości ikonę. Po dwuletnim pobycie w klasztorze powrócił do Krakowa, gdzie zajął się pracą artystyczną i naukową. Profesor Nowosielski pozostawił po sobie wiele zrealizowanych monumentalnych projektów, głównie o tematyce religijnej – polichromii w kościołach i cerkwiach, ikonostasów. Najbardziej znane jego prace znajdują się w kościołach w Tychach, Wesołej pod Warszawą, cerkwiach w Białymstoku, Hajnówce, Bielsku Podlaskim kościołach w Jeleniej Górze, Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Krakowie. Oddzielnym rozdziałem twórczości Jerzego Nowosielskiego jest realizacja jego projektów dla Kościoła Greckokatolickiego w Polsce i za granicą. Po 1980 roku profesor jest często zapraszany do wykonywania polichromii oraz ikonostasów w wielu cerkwiach, gdzie aranżuje wnętrza we właściwy i charakterystyczny sobie sposób. Jego prace możemy podziwiać m.in. w Górowie Iławeckim, Krakowie, Wrocławiu, Węgorzewie, Lublinie. Unikalną realizacją jest cerkiew w Białym Borze, gdzie profesor zaprojektował jednocześnie bryłę świątyni i jej wnętrze. Dzisiaj jest to unikat w skali światowej często przytaczany jako przykład niezwykle dojrzałej współczesnej sztuki sakralnej. Wyjątkową pracą, zasługującą na szczególną uwagę jest polichromia (nieukończona) wykonana dla cerkwi w Lourdes. Dla Jerzego Nowosielskiego ikona stanowiła dar obcowania z Bogiem w Ewangelii pisanej temperą. Ukochał ją całym życiem. Jakie jest Twoje postrzeganie ikony? Czy jest dla Ciebie mocą do wypełniania powołania? Czy i Ty potrafisz czerpać z Kościoła Wschodniego jak Jan Paweł II, Brat Roger czy mistrz Jerzy? Czy odkrywasz tę głęboką tajemnicę? Bogumiła Kozan


Homilia w czasie Mszy św. odprawionej przed opactwem OO. Cystersów w Mogile Kraków - Nowa Huta, 9 czerwca 1979

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! ‘‘Dziękuję Chrystusowi ukrzyżowanemu za to, że znów jestem w Jego mogilskim sanktuarium w Nowej Hucie. Za to, że znów, jestem tutaj wspólnie z wami, z wami, z którymi połączyły mnie całe lata wspólnego budowania Nowej Huty na fundamencie Krzyża. Oto jestem znowu przy tym Krzyżu, do którego tak często pielgrzymowałem — przy Krzyżu pozostawionym nam wszystkim jako najdroższa relikwia naszego Odkupiciela” powiedział Jan Paweł II. Kiedy w pobliżu Krakowa powstawała Nowa Huta — olbrzymi kombinat przemysłowy oraz nowe wielkie miasto: nowy Kraków — może nie uświadamiano sobie, że powstaje ono przy Krzyżu. Przy tej relikwii, którą wraz z prastarym opactwem cysterskim odziedziczono po czasach piastowskich. Rok 1222: czasy księcia Leszka Białego, czasy biskupa Iwona Odrowąża, okres poprzedzający kanonizację św. Stanisława. W tych czasach, w trzecim stuleciu millenium naszego chrztu, założono tutaj cysterskie opactwo. A później wprowadzono relikwię Krzyża świętego, do której od wieków pielgrzymowano. To wszystko działo się na terenie, na którym wedle tradycji istniała kiedyś Stara Huta, jakby daleka historyczna poprzedniczka tej współczesnej Nowej Huty. Wspólnie pielgrzymujemy do Krzyża Pańskiego, od niego bowiem rozpoczął się nowy czas w dziejach człowieka. Jest to czas łaski, czas zbawienia. Poprzez Krzyż człowiek zobaczył na nowo perspektywę swojego losu, swego na ziemi bytowania. Zobaczył, jak bardzo go umiłował Bóg. Zobaczył i stale widzi w świetle wiary, jak wielka jest jego własna wartość. Nauczył się człowiek swoją godność mierzyć miarą tej ofiary, jaką dla jego zbawienia złożył Bóg ze swojego Syna: “tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (por. J 3, 16). Podstawowa prawda o życiu ducha ludzkiego, która wyraża się poprzez Krzyż, nie odchodzi w przeszłość, nie dezaktualizuje się, nie staje się wczorajsza. Dzieje Nowej Huty są także napisane poprzez krzyż — naprzód poprzez ten stary, mogilski, odziedziczony tutaj po stuleciach — a potem poprzez inny, nowy... który postawiono niedaleko stąd. Tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że dotarła już Dobra Nowina o zbawieniu człowieka przez Miłość. Tam, gdzie stawia się krzyż, powstaje znak, że rozpoczyna się ewangelizacja. Kiedy postawiono opodal tego miejsca nowy, drewniany krzyż, otrzymaliśmy znak, że wchodzi na nowo Ewangelia. Że rozpoczęła się nowa ewangelizacja, jak gdyby druga, a przecież ta sama, co pierwsza. Krzyż trwa, choć zmienia się świat. Nie można oddzielić Chrystusa od ludzkiej pracy. To właśnie potwierdziło się tutaj w Nowej Hucie. ks. Marek

Msza za ojczyznę - Warto więc chociaż przez chwilę odwrócić się wstecz. Dotknąć wydarzeń z 1939, ale nie tylko i pokłonić się przed tymi, którzy przelewali krew walcząc w obronie Ojczyzny - mówił Ks. Tomasz Ilski podczas uroczystej Mszy św. w intencji żołnierzy 60 Pułku Piechoty. Po Mszy św. przed Konkatedrą nastąpił moment odsłonięcia tablicy przez córkę ostatniego dowódcy 60 PP Krystynę Małek, 102-letniego strzelca Pułku Wacława Szczepaniaka, prezydenta Jarosława Urbaniaka oraz starostę Pawła Rajskiego. Pomysłodawcą tablicy jest Henryk Rybak, porucznik Armii Krajowej. Tablicę poświęcił ks. prałat Tomasz Ilski. Na zakończenie delegacje kombatantów i samorządowców złożyły kwiaty pod pomnikiem. Jacek Ryczkiewicz


Jan Sztork (ul. Piłsudskiego) Janina Kudlińska (ul. Partyzancka) Irena Babiak (ul. Piastowska) Teresa Kaszuba (ul. Wrocławska) Robert Kapała [*]

Jerzy Mikołajczyk (ul. Piłsudskiego) Pelagia Krawczyk (Marszałki) Halina Biała (ul. Partyzancka) Marian Roburski (ul. Piastowska)

Nikola Skutecka (ul. Wiśniowa) Lena Cienkusz (ul. Kamienna) Oliwia Kurcz (ul. Gimnazjalna) Magdalena Siegmund (ul. Gimnazjalna) Wiktor Fibik (ul. Wrocławska)

Magdalena Miazga (ul. Piłsudskiego) Warszawa) Mikołaj Gąsior (ul. Świt) Mateusz Pawlak (ul. Żwirki) Xavier Syposz (ul. Piłsudskiego) Nikodem Kotecki (ul. Partyzancka) Natan Skowron (ul. Targowa) Aleksandra Grzęda (ul. Rynek) Nikola Marciniak (ul. Harcerska) Julia Kaczmarek (ul. Strzelecka) Adam Goresz (ul. Człuchowskiego

Daniel Wiatrowski - Karolina Kamzol Tomasz Wawrzynkiewicz - Paulina Olek Tomasz Andrzejczak - Magdalena Górna Łukasz Ślak - Beata Szępińska Artur Goliński - Monika Krysztofiak Łukasz Szabra - Martyna Garbacz Kamil Kupczyk - Sandra Spalona

Marzena Kusza (ul. Mickiewicza Nowe Skalmierzyce) Jan Kasperczak (ul. Prosta) Bolesław Słabik (ul. Wrocławska) Witold Dopierała (ul. Kościuszki)

Mariusz Mikołajczyk - Monika Biela Jakub Nowacki - Agnieszka Grzelak Marcin Gilarski - Ewelina Spalona Michał Szewczyk - Daria Lisiecka Krzysztof Szewczyk - Natalia Grzegorczyk Maciej Marchewka - Żaneta Chałupniczak

Nowa strona!

7 września minęło pięć lat od powstania parafialnej strony internetowej. Postanowiliśmy zupełnie odmienić jej wygląd. Stworzyliśmy nową stronę, a wraz z nią wprowadziliśmy wiele zmian i nowości. Zapraszamy: www.konkatedra-ostrowwlkp.pl Na stronie znajdą Państwo historyczne i bardzo cenne zdjęcia zrzuceniaprzez hitlerowców dwóch dzwonów z wieży udostępnione przez naszego Parafianina Mieczysława Dębowiaka.

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 6/2013 (197) październik  
Advertisement