Skip to main content

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021 (251) Wielki Post

Page 1

Nr 2/2021 (251) WIELKI POST

Pismo parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim

Wielki Post

czas na odnowę wiary, nadziei i miłości


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

Złota myśl

Złota myśl

„Nie ma większej męki i udręki dla człowieka jak wyzbycie się Boga. Nie ma dla nas większego wroga niż my sami, gdy pozbędziemy się wiary w Boga”. kard. Stefan Wyszyński

POZYCJE KSIĄŻKOWE, KTÓRE WARTO MIEĆ W SWOJEJ DOMOWEJ BIBLIOTECZCE „Niezłomni Kościoła XX wieku” Ostrowskie wspomnienie kardynała Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Polski i kardynała Karola Wojtyły – papieża Jana Pawła II do nabycia w biurze parafialnym cena 30 zł

Wyjątkowy album fotograficzny

„Ostrowskie Misteria Męki Pańskiej 2014-2020” do nabycia w biurze parafialnym cena 50 zł

2

WIELKI POST 2021


Bp Damian Bryl składa podpis na protokole objęcia diecezji | fot. Ewa Kotowska-Rasiak

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

W liturgiczne wspomnienie NMP z Lourdes, 11 lutego, odbyło się kanoniczne objęcie diecezji kaliskiej przez nowego ordynariusza ks. biskupa Damiana Bryla. Uroczystość odbyła się w kaplicy Kurii Diecezjalnej w Kaliszu w obecności abpa Grzegorza Rysia, metropolity łódzkiego, dotychczasowego administratora apostolskiego diecezji kaliskiej, bpa Łukasza Buzuna, biskupa pomocniczego diecezji kaliskiej, Kolegium Konsultorów oraz pracowników Kurii Diecezjalnej. Po odśpiewaniu hymnu do Ducha Świętego, ks. kanonik Marcin Papuziński, kanclerz Kurii Diecezjalnej w Kaliszu, odczytał dokument Stolicy Apostolskiej ustanawiający bpa Damiana Bryla biskupem diecezji kaliskiej. Następnie miało miejsce podpisanie dokumentów potwierdzających objęcie diecezji kaliskiej przez bpa Damiana Bryla. Dokumenty zostały podpisane przez biskupa kaliskiego Damiana Bryla, administratora apostolskiego diecezji kaliskiej abpa Grzegorza Rysia, biskupa pomocniczego diecezji kaliskiej bp. Łukasza Buzuna, Kolegium Konsultorów i kanclerza Kurii ks. kanonika Marcina Papuzińskiego. W gronie Kolegium Konsultorów jest ks. kanonik Krzysztof Nojman, proboszcz ostrowskiej konkatedry. Po podpisaniu dokumentów biskup kaliski Damian Bryl złożył Wyznanie Wiary. W swoim słowie ordynariusz diecezji kaliskiej wyraził szacunek wobec każdej osoby, która tworzy wspólnotę diecezji. - Chciałbym wyrazić szacunek wobec tej wiary, którą przeszła nasza diekonkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

cezja na razie w krótkim etapie jej istnienia. Chciałbym wyrazić szacunek wobec tego pięknego dzieła jednoczenia osób, które tworzą naszą diecezję, za to piękne dążenie ku jedności u jej początków. Szanując piękne i dobre dziedzictwo chciałbym razem z wami to dziedzictwo objąć i chciałbym razem z wami rozeznawać jak je dobrze i twórczo rozwijać – powiedział bp Bryl. Zapewnił, że będzie starał się jak najlepiej rozwiązywać pojawiające się trudne sprawy. - Mam świadomość też wielu trudnych spraw, które też przenikają życie naszej wspólnoty. Chciałbym podjąć je w odpowiedzialny sposób zgodnie z drogą, którą pokazuje nam papież Franciszek i Konferencja Episkopatu Polski. Bardzo dziękuję za to wszystko co na tej drodze już dokonało się także dzięki zaangażowaniu ks. arcybiskupa Grzegorza Rysia oraz osób z naszej diecezji i innych – mówił biskup kaliski. Zaprosił duchowieństwo i wiernych na drogę przebaczenia, pojednania i odnowy zaufania. - Te trudne doświadczenia na różnych polach niektórych mocno dotknęły. Chciałbym, abyśmy wobec szczególnie tych, którzy czują się dotknięci, może skrzywdzeni taką drogę przebaczenia, pojednania i odnowy zaufania wspólnie podjęli – podkreślał duchowny. Wskazywał, żeby zawsze w centrum wspólnoty diecezjalnej był Jezus. - Chciałbym, abyśmy postawili w centrum wszystkiego Pana naszego Jezusa Chrystusa i żebyśmy Jego szukali we wszystkim, żebyśmy razem modlili się, słuchali Jego Słowa, żeby rozpoznać do czego nas zaprasza. Chciałbym zaprosić, abyśmy podjęli zaproszenie papieża twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

3

ciąg dalszy na str. 4

Bp Damian Bryl objął kanonicznie diecezję kaliską


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

ks. kan. Krzysztof Nojman składa podpis na protokole kanonicznego objęcia diecezji kaliskiej | fot. Ewa Kotowska-Rasiak

dokończenie ze str. 3

Jana Pawła II, które na początku nowego tysiąclecia mocno wybrzmiało, abyśmy „Kościół czynili domem i szkołą komunii” i abyśmy „żyli kulturą spotkania” jak mówi papież Franciszek. Chciałbym bardzo serdecznie do takiej wspólnej drogi zaprosić. Wierzę, że Jezus w mocy ducha jest w tej wspólnocie, którą razem tworzymy i wierzę, że On ją prowadzi – mówił ordynariusz diecezji kaliskiej. Swoją posługę zawierzył Maryi i św. Józefowi. - Ufam w szczególne wstawiennictwo Matki Bożej. Mocno Maryi zawierzam siebie i nas wszystkich. Ufam też w wielkie przewodnictwo i wstawiennictwo św. Józefa, który w naszej diecezji ma takie ważne miejsce – powiedział bp Bryl. Radość z nowego biskupa dla diecezji kaliskiej wyraził abp Grzegorz Ryś. - Dla mnie ten dzień jest dniem wielkiej radości dlatego, że Kalisz ma swojego biskupa. Każdy Kościół zasługuje na własnego pasterza, a Kościół kaliski może nawet bardziej. Im dłużej z wami byłem tym bardziej byłem o tym przekonany, że to jest Kościół, który zasługuje na własnego biskupa, który go poprowadzi dalej. Kościół kaliski jest bardzo pięknym Kościołem, ma ogromny potencjał ewangelizacyjny. Bardzo się cieszę, że Kościół dostaje pasterza, który wywodzi się z tych terenów, że dostaje pasterza, który ukazał się w Konferencji Episkopatu Polski jako biskup bardzo odpowiedzialny. Jestem spokojny o los tego Kościoła – akcentował dotychczasowy administrator apostolski diecezji kaliskiej. Podziękował za siedem miesięcy służby w Kościele kaliskim. - Tak jak umiałem tak starałem się temu Kościołowi przez te siedem miesięcy posłużyć. Dziękuję wszystkim za te wspólne siedem miesięcy. Jeśli ktoś czuje się przeze mnie dotknięty lub zraniony to przepraszam – powiedział abp Ryś, który zapewnił o modlitwie za Kościół kaliski i nowego biskupa. Spotkanie zakończono modlitwą „Anioł Pański”.

Ingres do Katedry w Kaliszu odbędzie się w sobotę 27 marca 2021 r. o godz. 11.00 Ingres do Konkatedry w Ostrowie Wielkopolskim odbędzie się w niedzielę 9 maja 2021 r. o godz. 12.00 4

od lewej: bp Łukasz Buzun, abp Grzegorz Ryś, bp Damian Bryl podczas kanonicznego objęcia diecezji | fot. Ewa Kotowska-Rasiak

Ewa Kotowska-Rasiak

WIELKI POST 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

Od włosiennicy po komórkę

Ćwiczenie czyni mistrza? Asceza to forma duchowości chrześcijańskiej. To w skrócie doskonalenie duszy, by odtworzyć w człowieku obraz Boga. Wiąże się z trudem duchowym albo fizycznym podejmowanym, by osiągnąć zjednoczenie z Bogiem, zbawienie przez opanowanie namiętności, samozaparcie, ograniczenie potrzeb życiowych, wyrzeczenie się przyjemności i rezygnację z wygód. To podstawowe wyjaśnienie. Kiedy pytam innych o ascezę, studiująca historię Marta najpierw przypomina to, co działo się w średniowieczu. - Asceza to umartwienia, wstrzemięźliwość. Jej celem jest osiągnięcie doskonałości, a w konsekwencji ma to prowadzić do zbawiania. Najbardziej znane postawy ascetycznego życia widzimy na przykładzie św. Aleksego i św. Benedykta z Nursji – stwierdza. Tak na marginesie – asceta św. Aleksy jako syn z książęcego rodu wyrzekł się majątku dla służby Bożej. Opuścił dobra rodzinne, oddał wszystko co posiadał ubogim, bo bogactwa nic dla niego nie znaczyły w porównaniu z najważniejszym, czyli osiągnięciem szczęścia wiecznego. Podobnie św. Benedykt, jeden z najbardziej znanych ascetów, zostawił swój majątek. Był pustelnikiem, a kiedy przyłączyli się do niego uczniowie, został cenobitą, czyli ascetą mieszkającym na pustyni. W końcu założył zgromadzenie benedyktynów. Do tego jeszcze ktoś może przekonkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

czytać: o św. Antonim Pustelniku, który mieszkał w grobie i jadł raz dziennie po zachodzie słońca; potem o św. Szymonie Słupniku przestrzegającym postu, jak Jezus na pustyni; i o św. Janie od Krzyża noszącym ostrą włosiennicę raniącą ciało. Inni dodają, że niektóre przesadne formy ascezy stosowano w średniowieczu najczęściej wbrew oficjalnym wskazaniom Kościoła. Wiedza Marty o ascezie nie ogranicza się oczywiście tylko do tego. - Do najczęstszych praktyk ascetycznych zalicza się posty, kontemplację, modlitwę. Współcześnie różnie są one realizowane. Niektórzy wybierają życie pustelnicze i zakonne, inni np. poszczą od jedzenia lub propagują abstynencję seksualną. Bez względu na obraną drogę każda z nich prowadzi do Boga i świętości – dodaje. Zbędny balast Dla wielu asceza to pozbycie się tego, co zbędne, ale nie może być mylona ze zrzucaniem zbędnych kilogramów (choć niektórym to się przydaje), czy z wysiłkiem i wyrzeczeniami, by zdobyć lepszą sprawność fizyczną (to także często jest potrzebne). Po prostu brakuje tu spotkania z Bogiem. Chyba, że ktoś świadomie ofiaruje owoce tego wysiłku Jezusowi w jakieś intencji. Podobno starożytni sportowcy byli ascetami. Nie można też popaść w inną skrajność myśląc, że w ascezie dba się tylko o ducha. Asceza nie może oznaczać wrogości wobec własnego ciała i odrzucenia wszystkiego, co przyjemne. Kiedyś przeczytałam historię spowiedzi pewnego ascety, który pościł przykładnie i umartwiał swoje ciało do granic wytrzymałości, oskarżał się przy spowiedzi o zbytnią łagodność wobec siebie. - Mój drogi, ty masz zbyt rozwinięty zmysł posiadania odpowiedział spowiednik. - Ależ ja nic przecież nie posiadam - zdziwił się penitent. - Nieprawda: karcisz i ujarzmiasz swe ciało tak, jakby należało tylko do ciebie, a przecież jest ono również własnością Pana Boga - usłyszał w odpowiedzi. Trzeba zachować harmonię między tym, co duchowe, a tym, co cielesne. Ojciec Tomasz Merton, trapista i znawca życia duchowego zauważa: „Jeśli dusza nakaże milczenie ciału, zadając mu gwałt, ciało zemści się na niej zarażając ją skrycie duchem buntu. Rozgoryczenie i zły humor – to owoce ascezy, która karciła jedynie ciało”. Droga ascezo Asceza wymaga wyrzeczeń. To niełatwa droga. Pojawiają się na niej także cierpienia i zwątpienia. Ale najważniejsze jest to, co chcemy osiągnąć - świętość i doskonałość. Dlatego w dzisiejszych czasach konsumpcjonizmu można spotkać ascetów i to nie tylko w zakonach. Można ich spotkać, choć najczęściej nie ujawniają twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

5

ciąg dalszy na str. 6

Wydaje się, że asceza była dobra w średniowieczu i na początku istnienia chrześcijaństwa. Na dodatek kojarzona jest często z włosiennicą, pokutnymi łańcuchami i biczowaniem pokutników przechodzących kiedyś przez wiele miast i wsi. Są jednak tacy, którzy proponują ascezę dla każdego w rozpoczynającym się niedługo Wielkim Poście. Ma ona pomóc zachować równowagę w życiu, w pędzącym coraz szybciej świecie. Może na początek nieco wyjaśnień dla tych, którzy mają trochę problemów ze zrozumieniem, czym jest asceza. Przyznaję, że im dłużej o niej rozmawiałam, czytałam, coraz więcej pojawiało się pytań z nią związanych. Okazało się, że to jeden z tematów, o których mówi się - rzeka, ale warto poświęcić mu choć chwilę. Bo kto z nas nie pragnie czegoś lepszego, kto nie chciałby doskonalszego życia niż mamy?


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021 dokończenie ze str. 5

się od razu i nie zawsze chętnie o tym rozmawiają. Udało mi się z Olą. - To doskonalenie siebie – mówi, kiedy stara się wyjaśnić, jak rozumie ascezę i dlaczego ją podejmuje. - Obecnie tempo życia jest tak duże, że człowiek też potrzebuje wyciszenia, zatrzymania się, pomyślenia, co dalej. Poszukuję wtedy miejsc ciszy. Będąc w ciszy wchodzę w głąb siebie. Przyznam, że nie zawsze to się udaje. Post też oczyszcza wewnętrznie. Kiedyś udało mi się pościć o chlebie i wodzie w każdą środę i piątek przez trzy miesiące. To wyczerpujące, ale ważne dla życia. To jest powrót do normalnego życia – przyznaje, bo dla niej asceza nie jest ucieczką od życia, ale zapewnia mu pełnię. Podobnie patrzy na to Mariusz, mąż i tata. - Asceza w moim rozumieniu jest tym wszystkim, co mogę ofiarować z miłości Panu Bogu. Bardzo ciężko być ascetą w obecnym świecie skupionym na przyjemnościach, na kulcie samego siebie. Nie jestem typem ascety, jednak szukając czegoś, co mógłbym dać mojemu Zbawicielowi czasami odmawiam sobie przyjemności, ograniczam czas spędzony przy komputerze, pieniądze przeznaczone na zakup np. słodyczy, czy jakiegoś gadżetu przeznaczam na pomoc potrzebującym, których przecież nie brakuje. Asceza idzie w parze z postem. Wielokrotnie pościłem o chlebie i wodzie. Z początku bardzo źle się czułem i miałem wątpliwości. Wyda- wało mi się, że wprowadzam zamęt w organizmie, minimalizuję wydajność fizyczną i intelektualną. Owoce postu jednak były o wiele większe niż jego „koszty”. Czuję wtedy bliższy kontakt z Bogiem i moja duchowość odżywa – przyznaje.

Wyrzucanie śmieci Niektórzy zamieniają post o chlebie i wodzie na inny – na dzień bez telefonu komórkowego. Zdarza się, że kiedy zapomnimy go zabrać z domu wracamy po niego, bo inaczej czujemy się jak bez przysłowiowej ręki. A gdyby tak wybrać dzień, kiedy choć trochę ograniczymy ilość rozmów przez komórkę czy wysyłanych sms-ów, nie będziemy od razu rano po otwarciu oczu zaglądać na Facebooka czy do Internetu? Każdy przecież wybiera indywidualną formę ascezy: poszczenia, rekolekcji czy modlitwy. Jest jeszcze jedna droga ascezy dla wielu trudniejsza niż post o chlebie i wodzie. To asceza języka. Św. Jakub w swoim liście napisał parę ważnych słów o języku: „Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu”. Ta rada jest ważna, bo przy pomocy języka zwracamy się do Boga i ludzi i nie zawsze jesteśmy z tego dumni. Siostra Faustyna w swoim „Dzienniczku” daje nam radę, która sama stosowała: „Ile razy przyjmę Komunię św., tyle razy proszę, aby Jezus raczył umocnić i oczyścić język mój, abym nim nie raniła bliźnich”. To nasz język, ale pomoc Jezusa jest konieczna. Sami sobie nie poradzimy w ascezie, ale i sam Jezus bez nas tego nie załatwi. Jak powiedział na Westerplatte Jan Paweł II - musimy od siebie wymagać. Jeszcze na koniec znalezionych parę słów autorstwa znanego wielu, choćby ze słyszenia, dominikanina o. Jana Góry, który wyjaśnia po co asceza: „Bez ascezy nie ma ładu ani porządku. Asceza to jest wyrzucenie niepotrzebnych zdań, wyrazów, przedmiotów, wyrzucenie niepotrzebnych obrazów i bodźców, po to, aby móc skoncentrować się na tym, co istotne. Bez ascezy otoczeni jesteśmy śmieciami. Społeczeństwo konsumpcyjne proponuje bardzo dużo gadżetów i śmieci, zupełnie nikomu niepotrzebnych. W sposób sztuczny prowokuje naszą zachłanność. Dlatego trzeba ćwiczyć się w ascezie, ażeby zadowolić się rzeczami niezbędnymi”.

Renata Jurowicz

6

WIELKI POST 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

Nadszedł czas Wielkiego Postu, w którym jak refren powtarza się wezwanie: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. I może po raz kolejny podejmujemy szlachetne postanowienia, że będziemy dla innych bardziej uprzejmi, że nie odpowiemy przykrym słowem na docinki kierowane w naszą stronę, nie będziemy krzyczeć na dzieci i postaramy się działać z większym spokojem. Do tej listy dopisujemy jeszcze rezygnację z jedzenia słodyczy i picia porannej kawy… Prosimy o Boże błogosławieństwo, opiekę Maryi, przyzywamy wstawiennictwa wszystkich Świętych i pełni nadziei już w Środę Popielcową rozpoczynamy nasz duchowy trening. Głęboki wdech i spokojny wydech… Och, dziękuję, nie jem słodyczy - odpowiadamy, gdy ktoś częstuje nas czekoladą, i myślimy: Zobacz, Panie Jezu, jak bardzo Cię kocham. Z uśmiechem odpowiadamy: Ależ, nie gniewam się... gdy koleżanka z pracy zajdzie nam za skórę. Przyspieszamy kroku w wielkopostnym maratonie, i nagle wybuchamy gniewem, zmęczeni poprawiamy sobie humor czekoladowym torcikiem i w końcu sfrustrowani… rezygnujemy. Może brak nam wytrwałości? A może przystąpiliśmy do całej sprawy w niewłaściwy sposób? My, K l a r y s k i K a p u c y n k i , nie podamy Kochanym Czytelnikom, jakieś wypróbowanej procedury postępowania, swoistej instrukcji na osiągnięcie sukcesu w ascetycznych zmaganiach. Prawdą jest, że w tym czasie rezygnujemy z niektórych pokarmów, podejmujemy zewnętrzne akty pokuty i ofiarujemy Jezusowi drobne wewnętrzne umartwienia, ale nie to jest istotą. Na nic zda się pilnowanie swoich czynów, poskramianie zmysłowości i ćwiczenie się w dobrym postępowaniu, jeśli nasze serce nie będzie oddane Jezusowi. To trochę tak jakby zatrzymać się na leczeniu objawów, gdy tymczasem organizm jest wewnętrznie spustoszony. Bóg bardziej niż naszych dobrych czynów, pragnie naszego serca. On sam, Najlepszy Lekarz, pragnie nas uzdrawiać… Pragnie, byśmy pozwolili ogarnąć się Jego Miłości. W Wielkim Poście jednoczymy się z naszym Panem przede wszystkim przez rozważanie Jego Męki, ufając słowom św. Ojca Pio, że „u stóp Jezusowego Krzyża dusze zostają okryte światłem i rozpalone miłością; tutaj otrzymują skrzydła, aby poderwać się do najwspanialszych lotów”. Męka Chrystusa jest tym, co w szczególny sposób przyciąga naszą miłość i pobudza w nas uczucie wdzięczności wobec Naszego Odkupiciela. Przypatrywanie się cierpiącemu Jezusowi nie jest jedynie pobożną praktyką, ale sposobem uczestniczenia w tych zbawczych dziełach. Początkowo rozważanie Męki Jekonkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

zusa może sprawiać nam trudność, zwłaszcza, gdy nasz umysł nie jest przyzwyczajony do odprawiania medytacji. Św. Eustochia Calafato, klaryska radzi, by dla utrzymania w swej pamięci historii i wydarzeń związanych z Męką Chrystusa, wyobrazić sobie wszystkie miejsca i osoby, które brały w niej udział. Mniszka z Messyny tłumaczy: „Dlatego też należy wyobrazić sobie jakieś miasto, które przedstawiałoby Jerozolimę. W tym mieście należy wyobrazić sobie wszystkie inne miejsca, jak świątynię, wieczernik, gdzie Chrystus spożywał wraz z uczniami ostatnią wieczerzę, dom Annasza, Kajfasza, Piłata i wszystkie inne konieczne miejsca, także poza miastem, jak ogród, w którym Chrystus się modlił się na Górze Oliwnej, miejscowość Marii i Magdaleny, to znaczy Betanię, wreszcie miejsce, gdzie Jezus został ukrzyżowany”. Nie martwmy się, jeśli nasze wyobrażenia nie będą ściśle zgadzać się z wyglądam ówczesnej Jerozolimy. Nie ma nic złego w tym, że w naszym umyśle ogród Getsemani będzie bardziej przypominał sad naszego dziadka niż oliwny gaj ziemi palestyńskiej. Pożyteczny jest również przywołać sobie wygląd Pana Jezusa, Jego postać, sylwetkę Jego ciała, rysy twarzy, kolor włosów, oczu, sposób poruszania, ton głosu, spojrzenie… Św. Eustochia zachęca, „aby dusza, która pobożnie ćwiczy się w tym rozważaniu, zawsze wyobrażała siebie jako obecną i niech tak zachowuje się w cierpieniu i patrzeniu, jak gdyby miała przed oczyma swego cierpiącego Pana”. Otwórzmy księgę Pisma Świętego. Powoli, uważnie czytajmy opis Męki Naszego Pana, zatrzymując się na rozważaniu jakiegoś fragmentu, który porusza nasze serce, wzbudza w nas uczucie pobożności lub współczucia. Pomocą może okazać się również lektura przeżyć mistycznych którejś z wybranych dusz, np. bł. Marii Magdaleny Martinego, której Pan Jezus objawił ukryte tortury, którym został poddany w ciemnicy albo św. Kamili Baptysty Varano, której Jezus pozwolił wniknąć w swe duchowe cierpienia. Przytoczmy fragment: „Rozważ przede wszystkim jak wielką była niewdzięczność Judasza. Wybrałem go do grona apostołów (…) i zawsze okazywałem mu szczególną miłość (…). Kiedy przystąpiłem do pełnego miłości i pokory gestu obmycia mu nóg, podobnie jak pozostałym, wówczas moje serce rozpłynęło się w niepowstrzymanym płaczu…”. Unikajmy tylko przerzucania nerwowo kartek i pospiesznego przebiegania wzrokiem po czytanym tekście. Nie zrażajmy się, jeśli nasze rozmyślanie wyda nam się jałowe, a głos Pana ledwie słyszalny. „Pan będzie obecny, jeśli będzie się myślało, że On jest”. On przyjmie wszystkie nasze pragnienia. Trwajmy przy Nim, a On twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

7

ciąg dalszy na str. 15

Zamyślenia z klauzury Nawróć nas Panie, a nawrócimy się do Ciebie


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

Literackie obrazki o Maryi to cykl pojawiający się na łamach naszej gazetki „Z Ostrowskiej Konkatedry”. „Miriam” to powieść w obrazkach o życiu Matki Bożej.

MIRIAM część 6

– Musisz mieć sporo sił, dlatego jedz owoce… I dużo biegaj, bo czeka nas daleka droga… – powiedział Józef do Jezusa, podając Chłopcu daktyle. W odpowiedzi Jezus uśmiechnął się do Józefa: – Mam przecież dużo sił. Jestem najszybszy w bieganiu na czas… Zajęta przygotowaniem obiadu Miriam spojrzała, rozbawiona, na Syna: – Ależ z Ciebie chwalipięta! – rzuciła wesoło. – Mamo, ale Ja wcale nie chwalę się. Naprawdę jestem najszybszy – zaprzeczył dwunastolatek i włożył daktyl do ust. Słodycz owocu tak Go urzekła, że chwilę później sięgnął do kosza po kolejny. Po otarciu rąk płótnem Miriam podeszła do Jezusa i ukucnęła tuż przed Nim. Objął Ją ramionami, przytuliwszy do Niej głowę. – Mój Synku… – wyszeptała i przycisnęła Go do serca. Kiedy spojrzał na Nią lśniącymi, w kolorze jasnego orzecha, oczami, pogłaskała delikatnie Chłopca po policzku. – Musisz wiedzieć, że to nie jest prosta droga, taka jak ta, którą ścigasz się z innymi dziećmi. W tym roku idziemy wraz z Tobą do Jerozolimy na Święto Paschy. Podziękujemy Najwyższemu za przeprowadzenie nas z Egiptu, Domu niewoli, do Ziemi Obiecanej. Będziemy szli pieszo, i to przez kilka dni, więc musisz jeszcze nabrać sił. Patrzył na Matkę, lekko zaskoczony, ale i uszczęśliwiony, że wreszcie ujrzy najpiękniejsze z Miast Ziemi, które wybrał Najwyższy. – Mamo, a mogę teraz iść do Józefa, do warsztatu? – zapytał, zmieniając temat. Gdy skinęła głową, łagodnie uwolnił się z Jej objęć. Zanim zdołała krzyknąć za nim, by włożył sandały, pobiegł boso do warsztatu. Kiedy wpadł do wnętrza stolarni, zajęty heblowaniem Józef zganił go: – Uważaj, bo zgrzejesz się i zachorujesz! A teraz podejdź, pokażę Ci, jak się hebluje… Jezus ucieszył się: wreszcie nauczy się czegoś nowego. Do tego momentu jedynie nosił gwoździe i heble oraz pomagał dźwigać pachnące żywicą deski. „Gdy zostanę cieślą, wykonam dla Mamy piękne krzesło, na którym odpocznie po pracy w kuchni” – pomyślał. – A teraz spójrz… Tak się to robi… Spojrzenie Jezusa powędrowało za wzrokiem Józefa. Chłopiec przyjrzał się heblowi, który pod naciskiem rąk Józefa sunąc pod desce, pozostawiał za sobą wióry. Po 8

chwili i szczupłe palce Jezusa uchwyciły hebel. Podtrzymywany przez Józefa, zaczął ponownie sunąć po desce, potęgując orzeźwiający i uspokajający zapach żywicy.

Święto Paschy dobiegło końca. Stopniowo milkły bębenki i cytry. Radość powoli ustępowała pełnej trudu codzienności. Szczęśliwi, ale i zmęczeni intensywnością wrażeń pątnicy opuszczali bez pośpiechu i z żalem Święte Miasto. Józef przytulił do siebie Miriam. Popłynęli wraz z falą pozostałych pielgrzymów ku murom Jerozolimy, by wrócić do swoich miejsc zamieszkania. Kiedy Słońce stanęło w zenicie, Miriam, zaniepokojona, spytała Józefa: – Gdzie jest Jezus? – Nie martw się – odrzekł. – Z pewnością jest wśród innych pielgrzymów. Odpowiedź Józefa uspokoiła Ją. Uśmiechnęła się do męża i przytuliła do jego ramienia. Kiedy nadszedł wieczór, wracający z Jerozolimy pątnicy dotarli do niewielkiej osady. Tworzyło ją kilka domostw. Dla przybyłych rozłożono wokół ognisk derki oraz dostarczono dla nich wodę, mleko, oliwę, chleb, ser i daktyle. Gdy niebo pokryło się gwiazdami, Miriam, zmęczona, położyła się na jednej z der, a Józef, stojąc, nadaremnie wypatrywał Jezusa. – Nie ma Go… – stwierdził i zamilkł. – A może jest wśród naszych krewnych? Zapytaj Samuela, Rut, Zachariasza, Jana… Miriam zamierzała wstać, by wraz z Józefem poszukiwać Jezusa, ale Józef zaoponował: – Zostań, odpocznij, ogrzej się przy ognisku. Poszukam Go. Skinęła głową i ponownie położyła się na derce. Czuła jak Józef okrył Ją drugą derką, ponieważ noce były nadal chłodne. Kiedy poszedł szukać Jezusa, usiłowała zasnąć, ale sen nie nadchodził. Martwiła się o Syna. Nigdy przecież tak nie postąpił. Zanim dokądkolwiek się udał, zawsze mówił o tym Jej lub Józefowi. Po upływie godziny Józef wrócił, wyraźnie zasmucony. – Nie ma Go, prawda? – zapytała, podnosząc głowę. Józef milczał, ukrywszy twarz w dłoniach. – Co robimy, Józefie? Odsunął dłonie od twarzy. – Wracamy do Jerozolimy. Pytałem Samuela, Zachariasza, Jana, Elżbietę, Esterę, Rut… Nigdzie nie widziano Jezusa, poza tym momentem, gdy wchodził wraz z nami na dziedziniec świątyni. Jutro rano wyruszymy z powroWIELKI POST 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

tem – po tych słowach Józef dodał z rozgoryczeniem – Jaki ze mnie opiekun, moja Miriam powie, że Go nie upilnowałem… Spojrzała na niego, zdumiona jego reakcją. Poczuł łagodny dotyk Jej ręki na swojej twarzy. – Józefie, nie mów tak. Podobnie i ja powinnam powiedzieć o sobie: jestem Jego Matką, a nie upilnowałam Go. Prosiliśmy przecież Jezusa, by w tłumie, ale i poza nim, był przy nas… Teraz oboje nie byli w stanie zasnąć. Usiedli na derce, okrywszy się drugą, i patrzyli przed siebie. Nie zauważyli nawet, że podszedł do nich Samuel i postawił przy nich dzban z orzeźwiającą, źródlaną wodą. – Co zamierzacie? – zapytał. Jego głos wyrwał Józefa z zamyślenia. – Wracamy – odrzekł Józef.

Przez trzy dni poszukiwali Jezusa w Jerozolimie.

Miasto nadal przesycone było atmosferą świętowania. Wielu pątników opuściło już Jerozolimę, jedynie nieliczni zatrzymali się na dłużej u swoich krewnych. Kiedy Miriam i Józef zagadywali przechodniów o dwunastolatka z brązowymi oczami i włosami, o pociągłej twarzy i szczupłym ciele, nikt nie był w stanie im pomóc. Ktoś nawet odburknął: – Takich tu jest na pęczki! Dwie noce spędzili w gospodzie znanej im z corocznego pobytu w Jerozolimie. Rankiem, trzeciego dnia, Józef zaproponował: – Jeśli nikt Go nie widział na ulicach, to zajrzyjmy jeszcze do świątyni… Może akurat tam Go odnajdziemy… A jeśli ten trud okaże się daremny, to, niestety, będziemy musieli, Miriam, bez Niego wrócić do Nazaretu. Spojrzała, przerażona, na Józefa, ale po chwili przerażenie ustąpiło miejsca smutkowi. Kiedy zamierzali opuścić gospodę, zbliżył się do nich jej właściciel z niewielkim zawiniątkiem w ręce. – To ser z chlebem i oliwkami – powiedział – Byliście dla mnie mili jako goście. Żal, że już mnie opuszczacie. Wierzę, że odnajdziecie Chłopca. A to dla Was i Niego na drogę powrotną do Nazaretu. Niewiele tego jest, ale przynajmniej głód nie będzie Wam przez pewien czas doskwierać. – Dziękujemy, Aaronie. Zawsze nas serdecznie witasz, gościsz i żegnasz. Następnym razem zawitamy do Ciebie dopiero za rok, by znów wspólnie świętować Paschę. Aaron uśmiechnął się na owe słowa tak szeroko, że jego już i tak okrągła twarz stała się jeszcze krąglejsza.

Opuściwszy gospodę Aarona, Miriam i Józef udali

się do świątyni. Gdy znaleźli się w portyku dziedzińca, usłyszeli znajomy, dobiegający z otwartej sali chłopięcy głos. konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

– Znaleźliśmy Go! – ucieszyła się Miriam, a jej oczy wypełniły się łzami ulgi. Zamierzała pobiec za głosem ku Jezusowi, ale Józef powstrzymał Ją ruchem ręki: – Posłuchaj… Czy to Jezus tak odpowiada? A te pytania, jakie stawia? Miriam, skąd u Niego taka mądrość? Teraz oboje wsłuchiwali się w dobiegającą z oddali rozmowę Jezusa ze zgromadzonymi wokół Niego nauczycielami Pisma. Przez kilka chwil stali ukryci za kolumną portyku, a następnie wkroczyli do sali. Z półmroku wyłoniły się przed nimi postacie zdumionych bystrością umysłu i odpowiedziami Chłopca nauczycieli. W końcu ujrzeli Jezusa siedzącego na kamiennym podwyższeniu. Na widok Miriam i Józefa Chłopiec zamilkł, a oczy zgromadzonych zwróciły się ku przybyłym. – Chodźmy po Niego – rzekł Józef do Miriam. Miriam pośpieszyła do Syna. Gdy podniósł na Nią wzrok, spojrzała na Jezusa z wyrzutem. Zawstydzony, opuścił pod Jej spojrzeniem głowę. Zapanowała niezręczna cisza. Kiedy nauczyciele opuścili salę, Miriam zapytała Chłopca: – Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Przez kilka chwil Jezus wpatrywał się w posadzkę sali. Kiedy potem spojrzał na Nią, dostrzegła w oczach dwunastoletniego Dziecka nienaturalną w jego wieku stanowczość. – Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinien być w tym, co należy do mego Ojca? – odpowiedział, stawiając pytania, Jezus. Miriam zamilkła, zaskoczona. Wtedy podszedł do Niej Józef. – Nic z tego nie rozumiem. O czym On mówi? – zapytała półgłosem męża. – Ja też nie pojmuję Jego słów, Miriam – odrzekł szeptem. Przez moment milczeli, a potem zbliżyli się do Jezusa, który zeskoczył z podwyższenia i stanął przy nich. Ujęli Go z obu stron za ręce. – A teraz grzecznie wrócisz z nami do domu, do Nazaretu. Tam jest twój dom – powiedział Józef. Po czterech dniach Miriam, Józef i Jezus ujrzeli Nazaret. Kiedy wkroczyli do miasteczka, wybiegł im naprzeciw Samuel. – Wreszcie wróciliście! – ucieszył się. – I znalazła się Wasza zguba! – dorzuciła Rut, żona Samuela, pojawiwszy się w wejściu do ich domu – Przyjdźcie dzisiaj do nas na wieczerzę. Odpoczniecie. Zabierzcie za sobą Jezusa, choć za to, co Wam zrobił, nie obiecuję Mu jego ulubionych łakoci! Udali się zatem z wizytą do Samuela i Rut. Justyna Sprutta twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

9


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

Portrety świętych i błogosławionych z Wielkopolski (część 2) Zapraszamy do lektury niewielkiego cyklu o świętych i błogosławionych z naszej rodzimej Ziemi Wielkopolskiej. Niektórzy z nich są bardziej, inni mniej znani… ale łączyło ich jedno: wielka, mimo przeciwności miłość do Boga i pełna poświęcenia miłość do bliźniego.

Błogosławiona Wielkopolanka o szaroniebieskich oczach chce zostać świętą”. Po ukończeniu ostrowskiej szkoły podjęła w 1929 roku studia z filologii romańskiej na Uniwersytecie Poznańskim (obecnie: Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). Po uzyskaniu w 1934 roku absolutorium wyjechała latem do Francji, gdzie zamieszkała u Sióstr Oblatek Serca Jezusowego, zamierzając udoskonalić znajomość języka francuskiego przed zdaniem z niego egzaminu magisterskiego. Życiowym przełomem okazał się dla niej udział w pielgrzymce do Lourdes. Powierzywszy się po powrocie z Lourdes opiece Niepokalanej Matki, Maria Sancja wstąpiła do zakonnej rodziny oblackiej w Montluçon. Rozpoczęła tam postulat, lecz pod usilnym naciskiem rodziców musiała opuścić Francję i wrócić do Polski. W Polsce zetknęła się, dzięki pośrednictwu swego brata Eryka, proboszcza parafii w Drobninie, z serafitkami, czyli ze Zgromadzeniem Córek Matki Bożej Bolesnej. Do zakonnej rodziny serafickiej wstąpiła w dniu 27 czerwca 1936 roku w Poznaniu (dom prowincjonalny przy ulicy Świętego Rocha 13), gdzie przy obłóczynach otrzymała imię: Maria Sancja. Pierwsze śluby złożyła w dniu 30 lipca 1938 roku. W zakonnej codzienności podejmowała kilka posług: była wychowawczynią, nauczycielką, furtianką i refektarką. Pracowała między innymi w naramowickiej ochronce parafialnej dla dzieci. Uczestniczyła także w kursie aptekarskim, przerwanym wybuchem drugiej wojny światowej. Kiedy hitlerowcy przekształcili klasztor, w którym Maria Sancja pozostała wraz z innymi siostrami, nie chcąc

Fotografia przedstawia Sancję po powrocie z Francji.

Kościół wspomina ją w liturgii w dniu 18 sierpnia, a mowa tutaj o błogosławionej Sancji Szymkowiak. Maria Sancja (właściwe: Janina Ludwika) urodziła się w dniu 10 lipca 1910 roku w Możdżanowie niedaleko Ostrowa Wielkopolskiego jako najmłodsze dziecko Augustyna i Marianny z Duchalskich. Przyszła na świat w zamożnym domu, gdzie wychowywanie i edukację oparto na silnej wierze, chrześcijańskiej moralności i patriotyzmie. O Marii Sancji wiadomo, że od wczesnej młodości głęboko wierzyła w Boga. Codziennie uczestniczyła w Mszy Świętej i przyjmowała Komunię świętą, przynależała do Sodalicji Mariańskiej i Kółka Miłosierdzia świętego Wincentego a Paulo, lecz nie afiszowała się swoją religijnością. Znano jej prawość w postępowaniu, wierność zobowiązaniom, wielką dobroć, prostotę, pogodę ducha i miłość do bliźniego. Jej dobroci doświadczyli na przykład ubodzy i opuszczeni mieszkańcy najbardziej zaniedbanej dzielnicy Poznania, jaką było tak zwane Wesołe Miasteczko. W rodzinie już od dziecięcych lat uchodziła za bardzo wrażliwą, radosną, błyskotliwą, o pogodnym usposobieniu, spontaniczną, żywiołową, serdeczną, ambitną i upartą, lubiącą przyrodę i samotność. Jej „dusza uczyła się odnajdywać Boga w szumie lasu i przestrzeniach wielkopolskich pól. [A] kiełkujące ziarna, zasiane w jej sercu, coraz bardziej rosły i rozwijały się w stronę błękitnego nieba” . Maria Sancja uczyła się wpierw w niemieckiej, elementarnej szkole w Szklarce, a od 1919 roku w Żeńskim Liceum i Gimnazjum Humanistycznym w Ostrowie Wielkopolskim. W ostrowskiej szkole, ze względu na żywość jej usposobienia, drobną budowę i cichość, nazywano ją „Myszką” lub „Chrząszczem”. Tak oto wspominają Marię Sancję jej koleżanki: „Janina szybko i niepostrzeżenie znikała z towarzystwa, chyba z obowiązkowości i tęsknoty do Miłości Najwyższej, Jedynej – Ukrytego w tabernakulum, bo w tej szkole dojrzewała”; „Powiedziała do mnie, że imię świętej Teresy było wypisane na niebie i że ona też 10

Ul. Kościelna 10 w Ostrowie Wielkopolskim - w latach 20. XIX w. rodzina Szymkowiaków wyprowadziła się z Możdżanowa i zamieszkała pod tym adresem. Na fasadzie budynku znajduje się tablica upamiętniająca miejsce, w którym mieszkała bł. Sancja | fot. Google

WIELKI POST 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021 Obraz bł. Sancji w Konkatedrze ustawiony został na ołtarzu św. Teresy od Dzieciątka Jezus | fot. Jacek Ryczkiewicz

go opuścić, w hotel, pomagała, między innymi jako tłumaczka, przetrzymywanym w pobliżu klasztoru angielskim i francuskim jeńcom. Ze względu na jej dobroć, pomoc i niesienie nadziei owi jeńcy nazywali ją „aniołem dobroci”. Zamierzając sprawić potrzebującym przyjemność, wykorzystała w tym celu swoje dwa talenty: grę na fortepianie i malarstwo. Zmuszona była również pracować na rzecz niemieckich żołnierzy. Niestety, nie przeżyła okupacji hitlerowskiej. Wycieńczona ciężką pracą oraz skromnymi, klasztornymi warunkami, zimnem i głodem, zapadła na gruźlicę gardła. Wywołane chorobą cierpienie ofiarowała Bogu, zadość czyniąc za grzeszników. W dniu 6 lipca 1942 roku, ciężko chora, złożyła w zakonnej celi śluby wieczyste. Zanim opuściła ziemski padół, następująco zwróciła się do swojej przełożonej: „Polecaj mi swoje trudności i sprawy, a ja, kiedy będę u Jezusa, załatwię je, bo pragnę być posłuszna i po śmierci. […] Umieram z miłości, a Miłość miłości niczego odmówić nie może”. Zamknęła oczy na wieki o godzinie dziewiątej w dniu 29 sierpnia 1942 roku. Kiedy nazajutrz jeńcy zapytali o swoją tłumaczkę, zaprowadzono ich do pomieszczenia, w którym umarła. Pożegnali ją modlitwą i wzruszeniem, nazywając ją teraz „świętą Sancją”. Maria Sancja już wcześniej wiedziała o swym przyszłym odejściu do Nieba. Swoją śmierć przewidziała w nowicjacie. Stwierdziła wtedy, że powinna dobrze przeżyć i solidnie wykorzystać dany jej czas, powinna zostać świętą, ponieważ umrze za sześć lat. Grób błogosławionej Sancji Szymkowiak znajduje się w poznańskim kościele pw. św. Rocha. Siostrę Marię Sancję beatyfikował w dniu 18 sierpnia 2002 roku, pielgrzymując po raz ostatni do Polski, papież Jan Paweł II. Błogosławioną z Możdżanowa ogłoszono patronką uczącej się młodzieży i polskich romanistów. Justyna Sprutta

Litania do błogosławionej siostry Sancji Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas. Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami. Synu Odkupicielu świata, Boże, Duchu Święty, Boże, Święta Trójco, Jedyny Boże, Święta Maryjo, módl się za nami. Błogosławiona Siostro Sancjo [módl się za nami…], Apostołko miłości Bożego Serca, Pokorna uczennico Boskiego Mistrza, Posłuszna Duchowi Świętemu, Podążająca wytrwale ku szczytom świętości, Mistyczko codzienności, Radośnie pełniąca wolę Bożą, Ofiarna w pracy dla bliźnich, Czyniąca małe rzeczy w sposób niezwyczajny, Duchowa Córo Świętego Franciszka, Wzorze wierności ślubom zakonnym, Siostro uboga i prosta, Przykładzie ukochania prawdy, Płomieniu czysty, pokorny, Bezgranicznie ufająca Bogu, Trwająca w ciszy przed Panem, Czyniąca wszystko, by Miłość była kochana, Oddana Bogu na przepadłe, konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

Wytrwale z Jezusem idąca na Kalwarię, Wynagradzająca za grzechy świata, Znaku Dobroci Ojcowskiej, Dostrzegająca piękno w każdym człowieku, Krzywdy chętnie przebaczająca, Niosąca pokój i nadzieję, Umierająca z miłości, Orędowniczko u Boga Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie! Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie! Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami! C: Módl się za nami, Błogosławiona Sancjo W: Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych. Módlmy się: Boże, który jesteś najwyższym dobrem, dzięki Twojej łasce błogosławiona Siostra Sancja poprzez całe życie naśladowała Chrystusa w Jego posłuszeństwie i pokorze; udziel nam swoich darów, abyśmy za jej przykładem byli świadkami Twojej odwiecznej miłości. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen. twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

11


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

Co o Bogu i sprawach Bożych mówi fauna i flora (część 2) W chrześcijańskiej starożytności i średniowieczu w świecie roślin i zwierząt dostrzegano „żywe” symbole prawd o Bogu, dogmatach czy chrześcijańskiej moralności. Przyjrzymy się wybranym symbolom.

Symboliczny „miszmasz” atrybutów

Kwiaty czy ptaki to nie tylko autonomiczne symbole, lecz i atrybuty rozmaitych świętych i błogosławionych. Zarówno napisy, jak i atrybuty pozwalają nam zidentyfikować namalowaną lub wyrzeźbioną postać. Ze względu na mnogość takich atrybutów u świętych i błogosławionych przywołam tylko niektóre przykłady. Jeśli chodzi o biblijnych proroków, lew jest atrybutem Daniela (profetę wrzucono do jaskini lwów), koń Eliasza (ogniste konie ciągnęły jego wóz), wieloryb Jonasza, osioł i gałązka oliwna Zachariasza, a różdżka migdałowa Jeremiasza. Także „bohaterom” Pięcioksięgu przypisano atrybuty rodem ze świata fauny i flory. Atrybutem Izaaka jest baranek (złożony zamiast niego przez Abrahama Bogu jako ofiara), Aarona kwitnąca różdżka, a Mojżesza krzew gorejący. Nie brakuje też atrybutów roślinnych i zwierzęcych w chrześcijańskiej hagiografii. Kroczący przy świętej Agnieszce lub trzymany przez nią na ręku baranek symbolizuje czystość i niewinność. Z barankiem ta dwunastoletnia męczennica miała objawić się rodzicom osiem dni po swojej śmierci. Ponadto w jej liturgiczne wspomnienie święci się w noszącej wezwanie owej świętej bazylice w Rzymie dwa składane w darze papieżowi baranki, z których wełny Motyw pszczeli w Konkatedrze tka się paliusze, czyli będące częścią liturgicznego stroju pasy. Drugim atrybutem świętej Agnieszki, podobnie jak rozlicznych męczenników i męczennic, jest liść palmy. Baranek jest również atrybutem chociażby świętego Franciszka z Asyżu, a owca atrybutem patronki Paryża świętej Genowefy. Natomiast u świętego Alberta Wielkiego widnieje, jako atrybut, lilia symbolizująca Kościół i wierną Bogu duszę. Zupełnie inne znaczenie ma jednak ona w ikonografii między innymi świętych Alojzego Gonzagi, Stanisława Kostki, Dominika Savio, Idziego czy błogosławionego Czesława Odrowąża: w ich przypadku to symbol czystości. Jednym z najpopularniejszych atrybutów jest również ryba. Pojawia się ona na przykład w ręku świętego Andrzeja, gdyż apostoł ten był z zawodu rybakiem. Rybę możemy ujrzeć też w rękach świętego Franciszka z Asyżu i świętego Antoniego Padewskiego. Lew to atrybut między innymi świętego Antoniego Pustelnika, podobnie jak świnia symbolizująca kuszącego go szatana, tudzież atrybut świętego Onufrego (dwa lwy kopiące świętemu grób) i świętego Hieronima (podobnie jak wielbłąd). Warto wspomnieć i o psie. Ten czworonóg uchodzący za najwierniejszego ze 12

|

świata fauny przyjaciela człowieka jest atrybutem choćby świętego Rocha (miał przynosić świętemu chleb jako pożywienie) i świętego Bernarda z Menthon, z którym związana jest psia rasa: bernardyn, a który to święty założył dwa schroniska na przełęczach w Alpach. Pies jest również atrybutem świętego Dominika Guzmana, założyciela zakonnej rodziny dominikańskiej. Czworonóg w czarne i białe łaty wyobrażany jest w jego ikonografii z pochodnią w zębach. Kolor sierści psa nawiązuje do barw dominikańskiego habitu (sama nazwa: dominikanie odsyła do łacińskich słów: Domini canes, czyli psy Pana, to jest Jezusa Chrystusa), a pochodnia symbolizuje płomienność Bożej miłości. Ze zwierzęcych atrybutów warto jeszcze wymienić na przykład osła, który pojawia się chociażby w ikonografii świętego Antoniego Padewskiego (miał uklęknąć przed niesionym przez owego franciszkanina Najświętszym Sakramentem) i świętego Bartłomieja apostoła. Inne zwierzęta udomowione, mianowicie dwa woły, widnieją natomiast, a oprócz nich kłosy zboża, w ikonografii patronującego rolnikom świętego Izydora Oracza. Rój pszczeli zaś to atrybut świętego Bernarda, kruk z chlebem w dziobie fot. Jacek Ryczkiewicz (kruk jest także atrybutem świętego Bonifacego, symbolizującym jego mądrość) i wąż w kielichu to atrybuty świętego Benedykta, orzeł stanowi atrybut świętych Floriana, Wojciecha i Stanisława ze Szczepanowa, lis – atrybut świętego Bonifacego, łania – świętego Idziego (który uchronił ją przed zabiciem przez myśliwych), ptaki są atrybutem świętego Franciszka z Asyżu, a krab to atrybut świętego Franciszka Ksawerego (skorupiak ten znalazł w morzu krzyż świętego i zwrócił mu go po wyjściu na brzeg). Należy też wspomnieć o przykładach atrybutów ze świata flory. Są nimi w ikonografii świętej Doroty jabłka i róże (dostarczone z raju), a w ikonografii świętych Elżbiety Węgierskiej i Rozalii róże, w które w opowieści o pierwszej ze świętych zamieniły się przed jej mężem Ludwikiem chleb i pieniądze niesione przez świętą do ubogich). Nie brakuje i zwierząt fantastycznych jako atrybutów. Najbardziej znanym jest smok, który jako zwłaszcza symbol szatana pojawia się w ikonografii na przykład świętych Jerzego, Teodora, Sylwestra czy Marty prowadzącej go na pasku i kropiącej wodą święconą. W dalszej refleksji nad roślinno-zwierzęcą symboliką opowiem o pokucie grzeszJustyna Sprutta nika i o męce Jezusa Chrystusa. WIELKI POST 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

UŚMIECH PROBOSZCZA (Anegdoty „z zakrystii”, cz. 14)

Pewnego dnia papież Grzegorz XVI stał przy oknie i gawędził z jednym z kardynałów. Nagle ujrzał przechodzącą przez plac księżniczkę Barbarę, której urodę podziwiał cały Rzym. Na piersi miała złoty krzyż wysadzany cennymi kamieniami. – Ojcze Święty, czy zauważyłeś, jaki piękny krzyż? – spytał kardynał, na co papież odpowiedział: – Prawdę mówiąc, uważam, że kalwaria jest piękniejsza.

Pewnego razu wręczono papieżowi Innocentemu VIII książkę o występkach duchowieństwa, oczerniającą i bardzo krytyczną. Następująco skomentował ją po przeczytaniu: – Zanim nazwiemy autora kłamcą, musimy pomyśleć o tym, jak sami mamy się poprawić.

Wielki artysta renesansu Rafael, wezwany do Rzymu przez papieża Juliusza II w celu wykonania fresków w papieskim apartamencie, namalował także portret świętych Piotra i Pawła. Kiedy grupa kardynałów przyjrzała się ich wizerunkowi i stwierdziła, że twarze są zbyt czerwone, Rafael odpowiedział: – Zarumienili się, kiedy zobaczyli, że Kościołem rządzą ludzie tacy jak wy.

Jeden z amerykańskich dziennikarzy zapytał pewnego razu Marka Twaina, co ten myśli o piekle i raju. – Nie mogę wyjawić panu mojego poglądu – odpowiedział pisarz – Widzi pan, mam przyjaciół w obu tych miejscach, dlatego muszę zachować pewną neutralność.

Gdy w trakcie konferencji prasowej zapytano arcybiskupa Palermo Pappalarda, czy modli się za rządzących, ten odparł: – Nie. Spoglądam na rządzących i modlę się za kraj.

Kiedy papież Klemens VII udzielał reprymendy wybitnemu filozofowi Erazmowi z Rotterdamu za nieprzestrzeganie postu, ten odpowiedział: – Cóż chcesz, Ojcze Święty, moja dusza jest katolicka, ale żołądek luterański.

Kiedy ksiądz Ronald Knox był jeszcze studentem w Oksfordzie, udał się wraz z kolegą do kościoła, na którego portalu przeczytał: „Oto dom Boży, oto brama do nieba”. Chciał wejść do wnętrza, ale drzwi były zamknięte. Wtedy, odwracając się ku koledze, wykrzyknął: – Innymi słowy, idźcie do diabła!

Gdy ksiądz Battista Rinaldi był młodym kapłanem, zjawił się u niego pewien młodzieniec: – Proszę księdza – powiedział – Jutro się żenię, więc chciałbym się wyspowiadać… – Zatem proszę. Młodzieniec wyspowiadał się, a ksiądz udzielił mu rozgrzeszenia i pozwolił odejść, jednakże chwilę później wrócił do kapłana. – Proszę księdza, przepraszam, ale zapomniał ksiądz dać mi pokutę… – rzekł. – Przepraszam, lecz czy sam nie powiedziałeś, że jutro się żenisz? konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

13


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021

KOCHANE DZIECI Rozpoczynamy Wielki Post - czas nawrócenia. Przez wiele lat chrześcijaństwo wypracowało metody, które mają pomagać nam w nawróceniu. Są to post, modlitwa i jałmużna. Post nie ma być dietą, ale powinien prowadzić do większego opanowania swoich pragnień. Modlitwa ma prowadzić Was do spotkania z Panem Bogiem, a jałmużna może być czasem, który poświęcimy drugiemu człowiekowi zamiast sobie. W pierwszym zadaniu narysujcie, jak możecie realizować post, modlitwę i jałmużnę w czasie Wielkiego Postu. Drugie zadanie, to stacja drogi krzyżowej. Pokolorujcie ilustrację i podpiszcie ją. W Wielkim Poście postarajcie się podjąć jedno postanowienie, dzięki któremu będziecie bliżej Boga.

Anna Kierzek

14

WIELKI POST 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021 dokończenie ze str. 7

sam będzie nas przemieniał. Pozwólmy, by przelewał w nas swoją cierpliwość, łagodność, cichość, wielkoduszność… i promieniował swoją dobrocią i miłością. Nie martwmy się, gdy to promieniowanie będzie bardzo nikłe. Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa,

we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo (Mk4,26-29). Siostry Klaryski Kapucynki

Odeszli do Wieczności... Tacik Stanisław Kurzawa Piotr Walczak Bronisława Pawłowski Mieczysław Kamzol Irena Drop Helena

Kowalski Kazimierz Lis Jolanta Szczepaniak Zbigniew Drożdżyński Wojciech Pawlak Edmund

Sakrament chrztu przyjęli... Czekalska Nela Gmerek Kacper Wilk-Maroszek Pola Szczepaniak Maria Aniela

- poniedziałek w godz. 9.00-12.00 - wtorek w godz. 9.00-12.00, 16.00-18.00 - środa w godz. 9.00-12.00 - czwartek w godz. 9.00-12.00 - piątek w godz. 9.00-12.00, 17.00-18.00 - sobota w godz. 9.00-10.00 - sprawy przedślubne sobota w godz. 10.00-12.00 (w I-sze soboty m-ca biuro parafialne dla narzeczonych nieczynne)

PORADNIA RODZINNA DLA NARZECZONYCH I RODZIN czynna w biurze parafialnym w piątki od godz. 18.00 (tel. 793 266 798)

konkatedra-ostrowwlkp.pl

Msze Święte W niedzielę: • Konkatedra: 7.00, 8.15, 9.30, 10.45 (z udziałem dzieci), 12.00, 13.15 (z wyjątkiem wakacji i Wielkiego Postu), 18.00 (z udziałem młodzieży), 20.30. • s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 8.00 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 8.00

• s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 6.30 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 7.00

skanuj telefonem!

BIURO PARAFIALNE

W soboty: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 18.30.

Od poniedziałku do piątku: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 17.30 (z wyjątkiem stycznia i wakacji), 18.30.

konkatedra-ostrowwlkp.pl

NUMER KONTA PARAFIALNEGO SANTANDER BANK POLSKA: 88 1090 1160 0000 0000 1601 0496

Zespół Redakcyjny: ks. Marcin Kierzek (red. nacz.), Jerzy Grzegorski, Renata Jurowicz, Justyna Sprutta, Ewa Kotowska-Rasiak, Anna Kierzek, Jacek Ryczkiewicz i inni. Kolportaż: Marcin Roszczak. Rycina Konkatedry ze zbiorów firmy Wienerberger.

Wydawca: Parafia Konkatedralna pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. gazetka@konkatedra-ostrowwlkp.pl Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania nadesłanych artykułów.

facebook.com/konkatedra

Gazetka przeznaczona do użytku wewnętrznego

twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

15


bł. Sancja Szymkowiak


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2021 (251) Wielki Post by Konkatedra - Issuu