Skip to main content

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021 (254) czerwiec

Page 1

Nr 5/2021 (254) CZERWIEC

Pismo parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim

ks. kanonik

Adam Kosmała

proboszcz parafii konkatedralnej Wywiad z nowym proboszczem na str. 3


„Umiera się raz i człowiek szybko okrywa się sławą, ale żyje się w trudzie, bólu i cierpieniu, długie lata, i to jest większe bohaterstwo”. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński

Złota myśl

Złota myśl

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Ks. Lucjan Kupiec odprawił Mszę św. w Konkatedrze

– Pan Bóg jest w stanie wybaczyć każdy grzech, ale tylko wtedy, jeżeli go wyznamy i za niego żałujemy – mówił ks. Lucjan Kupiec podczas Mszy św. prymicyjnej, którą odprawił w pierwszą sobotę czerwca w Konkatedrze. Neoprezbiter przez niespełna rok odbywał praktyki diakońskie w naszej parafii. Ks. Lucjan w homilii mówił o grzechu, który oddala człowieka od Boga. Nawiązał do grzechu popełnionego w raju. – Kiedy Adam zgrzeszył zaczął bać się Boga. Myślę, że każdy z nas zna taką postawę ze swojego życia, kiedy przychodzi czas spowiedzi świętej, kiedy trzeba uklęknąć przy konfesjonale i wyznać swoje grzechy też możemy odczuwać lęk – mówił kapłan. Podkreślał, że ważne jest przezwyciężać ten lęk. Zachęcał zgromadzonych do częstego spowiadania się, by grzechów na duszy nie przybywało, a przez to także lęku. – Później człowiek popełnia kolejne grzechy, lęk staje się jeszcze większy i odłącza się na długi czas od Boga i od Kościoła – powiedział. Prze2

strzegał przed działaniem szatana, który pod pozorem niewinnego grzechu usypia czujność człowieka. Neoprezbiter wyjaśnił, czym jest grzech przeciw Duchowi Świętemu. – Grzech przeciwko Duchowi Świętemu, to tak mówiąc obrazowo, jak gdyby chory patrząc na lekarza, który chce go uzdrowić, patrzył na niego wrogo, patrzył jak na zagrożenie, a lekarstwo przez niego podsuwane odrzucał, jako truciznę. Takim właśnie czymś jest postawa człowieka wobec Boga, który oddalił się, który grzeszy przeciwko Duchowi Świętemu – stwierdził ks. Lucjan. Podkreślał, by nie lękać się wyznania grzechów, by zawsze mieć odwagę pojednania się z Bogiem w sakramencie pokuty. Po Mszy św. wokół kościoła przeszła procesja z Najświętszym Sakramentem, po której przedstawiciele grup duszpasterskich złożyli ks. Neoprezbiterowi życzenia. – Księże Prymicjancie, życzymy tobie, byś przez całe swoje życie podążał z ufnością i nadzieją za Panem. Wszystko, co robisz, czyń z młodzieńczą pasją. Ciesz się światem i spotkaniami z ludźmi, a twoje serce niech przepełnia miłość, którą podzielisz się z potrzebującymi. Pielęgnuje w sobie uśmiech, nie zatrać nigdy poczucia humoru. Staraj się słuchać bardziej Boga niż ludzi, a On pokaże tobie prawdę i obdarzy swoim błogosławieństwem – życzyli przedstawiciele Arcybractwa Straży Honorowej NSPJ. W imieniu kapłanów głos zabrał ks. Artur Filipiak. – Chcielibyśmy dzisiaj usłyszeć wszyscy, pewne stateczne zapewnienie, do którego przywykliśmy: „Księże, spokojnie”. Myślę, że wszyscy wiemy, do kogo należą te słowa. Został już ks. Krzysztof na początku tutaj wymieniony i poruszony. Masz Lucjan patrona w niebie. Patrona, któCZERWIEC 2021

ciąg dalszy na str. 15

INGRES BISKUPA DAMIANA BRYLA DO OSTROWSKIEJ KONKATEDRY W NIEDZIELĘ 27 CZERWCA 2021 R. O GODZ. 12.00


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Przyjąłem, że prosi mnie Pan Jezus Rozmowa z nowym proboszczem ks. kanonikiem Adamem Kosmałą o jego drodze do kapłaństwa, parafiach wikariuszowskich i proboszczowskich w Kotłowie i teraz w Ostrowie oraz o tym, co lubi robić w czasie wolnym.

w dni powszednie odprawiana była tylko jedna Msza św. rano o godz. 6:30. Jako ministrant bywałem na tej rannej Mszy św. 2-3 razy w tygodniu. I oczywiście w niedzielę na 8:00 lub na 10:00. W kaplicy, gdzie odbywała się katecheza wisiał obraz ministranta służącego do Mszy św. z napisem „Mały Ksiądz”. Wtedy chyba po raz pierwszy pomyślałem: skoro jestem „małym księdzem”, dlaczego nie być „dużym księdzem”. Było to, jeśli dobrze pamiętam, w piątej klasie szkoły podstawowej. Modlili się za mnie Rodzice, Rodzeństwo, krewni, siostry zakonne i wiele innych osób. A później było jeszcze kilka innych zdarzeń i poznałem bardzo dobrego kleryka, następnie kapłana †ks. Stanisława Twardowskiego. Po szkole podstawowej było II Liceum Ogólnokształcące w Lesznie i szkoła policealna. Od 1982 do 1988 roku przygotowywałem się do kapłaństwa na Papieskim Wydziale Teologicznym przy Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu. Roczną praktykę diakońską odbywałem u kolejnego bardzo dobrego kapłana †ks. Wojciecha Pawelczaka w parafii Kobylnica koło Poznania.

Niedawno, 20 maja obchodził Ksiądz swoją 33. rocznicę święceń kapłańskich, kiedy i dlaczego Ksiądz zdecydował się wejść na drogę kapłaństwa? Tak, czas biegnie szybko, „niedawno” miałem święcenia kapłańskie i prymicje, a to już 33 lata. Od swojej I Komunii Świętej przez 13 lat byłem ministrantem w parafii Już po święceniach, gdzie został Ksiądz posłany, do japw. Matki Bożej Wniebowziętej w Lesznie. Naszym pro- kich parafii? boszczem przez te wszystkie lata był †ks. Bolesław PoPierwsze kroki kapłańskie na tzw. miesiącu zastęptrawiak – bardzo dobry kapłan. Wtedy w parafii zwykle stwa, przez lipiec 1988 roku, stawiałem u Matki Bożej konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

3

ciąg dalszy na str. 4

Rozpoczyna Ksiądz posługę proboszcza w parafii konkatedralnej, proszę na początek powiedzieć swoim parafianom trochę o sobie, skąd Ksiądz pochodzi, kiedy się urodził? Jak już pewnie wiemy nazywam się ks. Adam Kosmała. Urodziłem się w Lesznie 1 kwietnia 1961 roku. Razem jest nas siedmioro rodzeństwa: Dariusz, ja, Bogusław, Rafał, Lucyna, Zofia i Jolanta. Nasi kochani rodzice to Teresa i Józef. Mama mieszka w domu rodzinnym w Lesznie. Tata został zabrany do szpitala 5 kwietnia, w Poniedziałek Wielkanocny, w ten sam dzień, w który do szpitala został zabrany nasz drogi ks. proboszcz Krzysztof Nojman. Z tym, że Tatę Pan Jezus zabrał do siebie za siedem godzin, a ks. Krzysztofa za dziewięć dni. Do momentu pójścia do Wyższego Seminarium Duchownego w Poznaniu 25 września 1982 roku cały czas mieszkałem w Lesznie.


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021 dokończenie ze str. 3

w kolegiacie w Szamotułach. Od 1 sierpnia 1988 do 30 lipca 1990 roku posługiwałem w parafii św. Katarzyny w Solcu Wlkp. u następnego bardzo dobrego kapłana †ks. Franciszka Figlaka. Następnie od 1 lipca 1990 roku do 30 czerwca 1992 roku także w parafii św. Katarzyny w Pogrzybowie u kolejnego bardzo dobrego kapłana †ks. Antoniego Pietrzykowskiego. Na swojej kapłańskiej drodze miał Ksiądz również Ostrów Wielkopolski. Niektórzy z ostrowian to pamiętają, a jak Ksiądz wspomina tamten czas? W 1992 roku powstała diecezja kaliska. W dzień święceń kapłańskich Pan Bóg przez †ks. arcybiskupa Jerzego Strobę posłał nas - 31 neoprezbiterów do posługi w archidiecezji poznańskiej. Przez podział diecezji czterech z nas znalazło się na terenie nowej diecezji i tu posługujemy. Może kiedyś indziej wspomnę więcej, dziś tylko powiem, że wcale nie była to taka łatwa decyzja zrezygnować ze swojej ukochanej archidiecezji poznańskiej i zacząć posługiwać w nowej diecezji kaliskiej utworzonej z części sześciu diecezji. Dodam, że nigdy w życiu nie byłem wcześniej w Kaliszu. Zostałem wówczas poproszony, abym został kapelanem trzech Szpitali Ostrowskich: Miejskiego przy ul. Limanowskiego, Kolejowego – Dziecięcego przy ul. Wrocławskiej oraz Zakaźnego przy ul. 3 Maja. Pamiętam dobrze, że zaraz pojechałem do †ks. inf. Tadeusza Szmyta, aby powiedzieć, że ja się nie nadaję: nigdy nie leżałem w szpitalu, nigdy nikogo nie odwiedziłem w szpitalu, a nawet nie urodziłem się w szpitalu. Powiedział mi tylko z ogromną życzliwością: „da ksiądz sobie radę”. Przyjąłem tę decyzję ks. bp. Stanisława Napierały. I choć ta posługa od 1 lipca 1992 roku do 30 czerwca 1997 roku w szpitalach była bardzo wymagająca, bo praktycznie siedem dni w tygodniu i 24 godziny na dobę, to jednak poznałem wtedy wielu wspaniałych ludzi. Z niektórymi pracownikami Służby Zdrowia mam kontakt sms-owy do dzisiaj. Przypomnę tylko drogim Młodszym Czytelnikom, że nie było w tamtych latach telefonów komórkowych i często zdarzało się, że szukano kapelana szpitala np.

4

na Oddziale Wewnętrznym, a on był u chorych na Chirurgii. Dlatego po powrocie do konwiktu przy konkatedrze ostrowskiej, gdzie mieszkałem, odbierałem późnymi wieczorami telefon stacjonarny i wracałem znów do chorych do szpitala. W tych latach spotykałem się też z †ks. prałatem Alfredem Mąkom – wówczas moim proboszczem oraz z księżmi wikariuszami konkatedry między innym z drogim †ks. Krzysztofem Nojmanem. Przez ponad 20 lat był Ksiądz proboszczem rzymskokatolickiej parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Kotłowie. Dodałam rzymskokatolickiej, bo w latach 70. XX wieku parafia kotłowska przeżyła bolesny rozłam. Po śmierci proboszcza w 1968 roku, część parafian chciała, by kolejnym proboszczem został wikariusz Zygmunt Koralewski. Arcybiskup poznański postanowił jednak przenieść go do innej parafii. Wikariusz nie zgodził się z taką decyzją i zorganizował parafię polskokatolicką w Kotłowie. Nadano jej to samo wezwanie co parafii rzymskokatolickiej, na dodatek zajęto kościół należący do parafii rzymskokatolickiej, który później udało się odzyskać. Mówiono ludziom, że to taki sam Kościół jak rzymskokatolicki, co jest nieprawdą, bo w nim np. nie uznawane jest zwierzchnictwa papieża. Kiedyś rozmawiałam z kotłowskimi parafianami i wiem, że po rozłamie mieli bardzo trudną sytuację. Przepraszam za ten długi wstęp do pytania, ale wielu nie wie albo nie pamięta tej historii. Ksiądz został proboszczem w Kotłowie 1 lipca 1997 roku na pewno wiedział o tej sytuacji, a jednak się zdecydował. Potem pewnie doświadczył niejednej trudnej sytuacji, a jednak zachował wewnętrzny spokój i szczery uśmiech. Parafianie również Księdza dobrze wspominają. Jaki zdaniem Księdza powinien być proboszcz? Tak, moi kochani parafianie w Kotłowie, choć teraz pewnie należałoby powiedzieć „byli parafianie”, ale tak nie jest, bo w moim sercu pozostaną NA ZAWSZE kochanymi parafianami, nie mają łatwego życia. I choć dziś od 1968 roku wiele się zmieniło, mieszkańcy się już nie biją, sąsiedzi sobie, niezależnie od wyznania, pomagają w różnych pracach, nikt nie dokucza młodzieży tylko dlatego, że są z Kościoła Rzymskokatolickiego, to jednak bolesny rozłam trwa. Większość, około dwa tysiące osób, chodzi do kościoła polskokatolickiego w Kotłowie, mniejszość, około 800 osób, chodzi do kościoła rzymskokatolickiego w Kotłowie. Poza tym obie parafie mają filie w Strzyżewie: parafia polskokatolicka – kościół poewangelicki, parafia rzymskokatolicka zbudowaną w latach 1995-2005 kaplicę św. Józefa. Do parafii należy także trzecia wioska – Biskupice Zabaryczne. Najtrudniej nam było w uroczystości, bo prawie wszystkie rodziny są podzielone. Część rodziny idzie: na uroczystość odpustową Narodzenia NMP 8 września, na CZERWIEC 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Na pewno również wiele dobrych wspomnień zostało po parafii w Kotłowie? Czy podzielił by się Ksiądz jednym z nich? Przeżyłem naprawdę bardzo wiele pięknych dni w parafii kotłowskiej i otrzymałem wiele, wiele dobra. Myślę, że najpiękniejszym przeżyciem była koronacja Matki Bożej Kotłowskiej 13 września 2009 roku. Uroczystość ta była transmitowana przez Telewizję Trwam, a relacja zdjęciowa była w naszym drogim „Opiekunie” konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

Parafia kotłowska liczy około 800 wiernych i stanowi mniejszość wyznaniową w Kotłowie. Teraz Ksiądz Biskup zaproponował Księdzu proboszczowanie w jednej z największych parafii w diecezji, konkatedralnej. Wiem, że Ksiądz bez wahania ją przyjął, proszę powiedzieć, dlaczego? W 33. roku kapłaństwa (jak pamiętamy Pan Jezus miał 33 gdy umarł i zmartwychwstał), tak Bóg sprawił, że 60, urodziny wypadły mi DOKŁADNIE w Wielki Czwartek. A wiemy, że jest to dzień ustanowienia przez Jezusa sakramentu kapłaństwa, a więc szczególne święto wszystkich kapłanów. Dlatego przeżyłem ten dzień jako swoje osobiste odnowienie sakramentu kapłaństwa. Bóg dał mi tego dnia dużo czasu na modlitwę. Dla mnie ten dzień stał się tak ważny jak dzień moich święceń kapłańskich. Ponownie oddałem całe swoje życie Jezusowi i Maryi, tak jak modlą się moi przyjaciele w Ogniskach Miłości Marty Robin w Olszy i w Łopocznie: „…moje ciało i duszę, wszystko czym jestem i co posiadam…”. I dodałem, „przyjmuję Jezu całkowicie Twoją wolę i zgadzam się na wszystko co chcesz. Mogę zostać w parafii Kotłów do twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

5

ciąg dalszy na str. 6

uroczystość Wszystkich Świętych, na Pasterkę, na Rezurekcję, na procesję Bożego Ciała itd. do jednego kościoła, a część do drugiego. I choć modlimy się do tego samego Boga, do tej samej Maryi to jednak celebrujemy Msze św. ZAWSZE OSOBNO. Niestety i tu sprawdza się stare powiedzenie: „zgoda buduje, a niezgoda rujnuje”. Wiele osób pragnie zgody i jedności i modli się o jedność. Ja również i proszę Was, drodzy Czytelnicy, o modlitwę za wszystkich mieszkańców, aby Dobry Bóg zjednoczył wszystkich w Jednym Kościele Chrystusowym. Codziennie śpiewana jest w sanktuarium maryjnym parafii rzymskokatolickiej w Kotłowie pieśń: „Matko Kotłowska, Matko Pojednania, przy Sercu Swoim zjednocz Nas, uproś nam łaskę zgody i wytrwania, przy Bogu w każdej próby czas”. Ale pytanie brzmiało: jaki powinien być proboszcz: myślę, że powinien być przede wszystkim dla wszystkich ojcem, zwłaszcza w konfesjonale i w kierownictwie duchowym. Powinien też być bratem, zwłaszcza dla małżonków i cierpiących. Powinien też być synem, zwłaszcza dla osób w podeszłym wieku, aby wskazywać Niebo jako cel ziemskiej pielgrzymki. Powinien też chyba umieć się dzielić: swoim czasem, dobry słowem i przemyśleniami. Powinien dawać Jezusa. Ale moi parafianie kotłowscy, (myślę, że nikt z moich kochanych parafian ostrowskich się nie gniewa, że tak mówię), nauczyli mnie także PRZYJMOWAĆ dary: przez 24 lata, każdej niedzieli, do samego końca, dziękowałem za dary serca.

i w innych czasopismach. Pewnie w Internecie można znaleźć wiele na ten temat. Uczestniczyłem osobiście w trzyletnich przygotowaniach w latach 2006-2008 do 900-lecia fundacji Romańskiego Rzymskokatolickiego Kościoła w Kotłowie. Jednocześnie odbywały się prace restauratorsko -konserwacyjne świątyni i odnowienie serc modlących się w niej osób. Poszczególne lata były poświęcone comiesięcznym rozważaniom o cnotach Bożych. Tematem I roku była wiara, drugiego nadzieja, trzeciego miłość. Ostatni, czwarty rok, był poświęcony rozważaniom o Maryi oraz odnowieniem ślubowań małżeńskich co miesiąc kolejnych roczników. Nad wszystkim czuwał ks. bp. Stanisław Napierała oraz ks. bp Teofil Wilski, jak również kilkunastoosobowy Komitet Obchodów 900-lecia i Koronacji. Pan Bóg pobłogosławił duchowo oraz materialnie i wszyscy mogliśmy przepięknie przeżyć ten szczególny dzień 13 września. Dodam na koniec tego wspomnienia, że choć przez cały ten dzień, niebo było zasłonięte gęstymi chmurami to nie spadła ani jedna kropla deszczu, a DOKŁADNIE w momencie nakładania koron Maryi i Jezusowi przez ks. abp. Stanisława Gądeckiego i ks. bp. Stanisława Napierałę, delikatnie rozchyliły się chmury i jeden piękny promień słońca przez dłuższą chwilę oświetlił Oblicza dopiero co ukoronowanych Maryi i Jezusa. Ci, którzy to widzieli, odebrali to jako znak z Nieba.


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021 dokończenie ze str. 5

emerytury lub do końca życia”. Miesiąc później, zupełnie nieoczekiwanie i niespodziewanie, przyjechał do mnie do Kotłowa, nasz drogi ojciec, biskup Damian Bryl. Prosił, abym przyjął posługę w parafii konkatedralnej. Przyjąłem, że prosi mnie Pan Jezus. Co miałem powiedzieć…? Panie Jezu, ja wtedy to tylko tak sobie…, no wiesz, nie mówiłem poważnie…, ja tak tylko żartowałem… Jak myślicie, dlaczego powiedziałem TAK?! Teraz jeszcze o nowej parafii, czy ma Ksiądz jakieś oczekiwania? Co zrobi na początek? Nie, nie mam żadnych oczekiwań. Tak jak powiedziałem, a nawet zaśpiewałem pierwszego dnia w naszej pięknej konkatedrze, codziennie staram się modlić tą piosenką: 1. Życie, jesteś chwilą, życie tyś mym snem Życie tyś dniem krótkim, przemijasz jak cień. Boże tu na ziemi, aby kochać Cię, Mam ten jeden dzień. 2. Kocham Ciebie, Jezu, do Twych stukam drzwi, Na ten dzień króciutki życie moje zmień. Króluj w moim sercu, uśmiech Twój daj mi Choć na jeden dzień. 3. Czy to ważne, Panie, jakie przyjdą dnie O pomyślne jutro nie śmiem błagać Cię.

Daj mi serce czyste, w cieniu swym skryj mnie Choć na jeden dzień. 4. Mario, co jak Gwiazda wciąż prowadzisz mnie Dając mi Jezusa, wszczepiając mnie Weń Matko, daj z Nim spocząć, w Twój płaszcz schronić się Choć na jeden dzień. 5. Dusza przy Twym sercu jak niemowlę śpi Nie odczuwam bólu i lęku, i drżeń W Twoim Sercu, Jezu, uczyń miejsce mi Choć na jeden dzień. 6. Chlebie, Tyś jest z niebios Eucharystii dar Serce moje nawiedź, zamieszkaj dziś weń Niech będzie w nim świętość i Miłości żar Choć na jeden dzień. 7. Chcę Cię widzieć, Panie, bez zasłony raz Z dala na wygnaniu łka dusza i schnie Odkryj teraz, proszę, Twą przemiłą Twarz Choć na jeden dzień. 8. A kiedy odejdę, gdzie Twej chwały kraj Grać Ci pośród chórów anielskich i pień W wiecznym blasku słońca rozpocząć mi daj Wiekuisty dzień. Co chciałby Ksiądz powiedzieć swoim nowym parafianom? Najbardziej będę się cieszył, jak Bóg mi da łaskę, aby wielu osobom pomógł przybliżyć się do Jezusa i pokochać Maryję, a sam przybliżę się do osobistej świętości. Kiedy rozmawiałam z różnymi ludźmi, podkreślali oprócz Księdza życzliwości wobec ludzi i uśmiechu, że jest Ksiądz człowiekiem modlitwy. Dlaczego modlitwa jest tak bardzo ważna w życiu Księdza? Bo jest ona dla mnie tak ważna jak jedzenie. Ile można żyć bez jedzenia…? Człowiek osłabnie, zachoruje, umrze. Tak się dzieje z naszą wiarą. A poza tym, jeśli Kogoś się naprawdę kocha, jak można nie chcieć się z Nim spotykać?! I ostatnie pytanie, co ks. Adam lubi robić w czasie wolnym, jeżeli taki znajdzie? Właśnie lubię posiedzieć sobie u Pana Jezusa, w kościele lub w mojej prywatnej kaplicy. W 1982 roku w seminarium w Poznaniu spotkałem się z Odnową w Duchu Świętym i wiem, że tylko Duch Święty może dać nam

6

CZERWIEC 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

łaskę słuchania Boga. Duch Święty w 2000 roku dał mi łaskę odnalezienia swojej osobistej Godziny z Jezusem. Od tamtego czasu każdego dnia, jeśli to możliwe, od godziny 10:10 do 11:10 staram się spotykać z Jezusem. A jeśli mam jeszcze więcej czasu wolnego to lubię spotykać z ludźmi. Między innymi spotykam się od Światowych Dni Młodzieży w Krakowie ze Wspólnotą Uwielbienia A Deo. A od 25 lat spotykam się ze Wspólnotą Rodzin

Katolickich, która powstała właśnie tu w Ostrowie Wlkp., w czasie, gdy byłem kapelanem szpitali ostrowskich. Spotykamy się na adoracji, Eucharystii, Agape, rekolekcjach pielgrzymkowych w Polsce i w sanktuariach w innych krajach. Daj Boże, abyśmy mogli również z kochanymi parafianami z Ostrowa wspólnie uwielbiać Boga i wspólnie pielgrzymować Bożymi drogami.

Wszystkim Wam czytającym z serca i z Bożą radością błogosławię: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Rozmawiała Renata Jurowicz

Ks. kan. Adam Kosmała w obecności biskupa pomocniczego diecezji kaliskiej Łukasza Buzuna został uroczyście wprowadzony na urząd proboszcza parafii Konkatedralnej pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. – Życzymy ks. Adamowi, żeby za wstawiennictwem św. Stanisława miał odwagę i siłę dawać świadectwo o Chrystusie, który jest dobrym pasterzem, żeby przewodniczył dobrze tutejszej wspólnocie parafialnej – mówił w homilii bp Łukasz Buzun. Na początku Eucharystii dekret ustanawiający ks. Adama Kosmały proboszczem parafii odczytał ks. prał. Zbigniew Cieślak, wikariusz biskupi, proboszcz parafii pw. NMP Królowej Polski w Ostrowie Wlkp. – Niniejszym, na podstawie kan. 523 KPK oraz pisemnie wyrażonej zgody, ustanawiam Księdza z dniem 5 maja 2021 roku Proboszczem parafii pw. św. Stanisława BM w Ostrowie Wielkopolskim, w dekanacie ostrowskim pierwszym – czytał ks. Zbigniew. Homilię wygłosił bp Łukasz Buzun, w której podkreślał, że nieodzowną częścią życia wierzących są sakramenty. Wskazywał na Trójcę Świętą, z której każda ma własny sposób działania poczynając od Boga Ojca, Syna Bożego do Ducha Świętego. – Bóg dla każdego z nas jest Ojcem. Wiemy, jaki w tym świecie, przeżywamy kryzys ojcostwa. A jest to bardzo ważna rola w naszym życiu. Rola ojca, jednocześnie wprowadzająca w jakiś sposób w tajemnice Boga, który jest Ojcem – mówił biskup. Zachęcał do modlitwy o owoce Ducha Świętego, które w życiu codziennym są potrzebne. – Może za mało się modlimy do Ducha Świętego, może za mało też prosimy o dary Ducha Świętego i ich rozwój w naszym życiu. Wydaje mi się, że za mało zwracamy uwagę na konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

owoce Ducha Świętego – mówił biskup podkreślając, że w życiu wielokrotnie ich doświadczamy. Wskazywał, że Duch Święty ma dostęp do naszej duszy. Biskup Łukasz podkreślał, że czas pandemii pokazał jak ważne w życiu są relacje. Zaznaczył, że są one niezbędne w życiu człowieka podobnie jak relacje z Bogiem. Dalej, bp Łukasz, wymieniał cechy i zadania proboszcza parafii. – Proboszcz jest pasterzem własnej parafii. Powołany jest do uczestnictwa w posłudze Chrystusa, ażeby dla tejże wspólnoty wykonywał zadania nauczania, uświęcania, kierowania przy współpracy prezbiterów, czyli wikarych, diakonów i wiernych świeckich – mówił. Podkreślał również potrzebę współpracy ze świeckimi. – Prosimy w intencji księdza Adama, powierzamy go w sposób szczególny mocnemu patronowi Polski, który patroluje temu Kościołowi, temu miejscu, św. Stanisławowi biskupowi, męczennikowi, krakowskiemu. Człowiekowi, z którym związał kiedyś Jan Paweł II bierzmowanie dziejów, a bierzmowanie to jest sakrament odwagi chrześcijańskiej. Życzymy ks. Adamowi, żeby za wstawiennictwem św. Stanisława miał odwagę i siłę dawać świadectwo Chrystusowi, który jest dobrym pasterzem, żeby przewodniczył dobrze tutaj wspólnocie parafialnej – mówił biskup pomocniczy diecezji kaliskiej. Biskup Buzun obiecał modlitewne wsparcie dla ks. Adama i życzył by wspólnota parafii konkatedralnej się rozwijała. – Obiecuję, myślę, że wszyscy tutaj wraz ze mną, dobrą myśl. Obiecuję modlitwę, wsparcie, dobre słowo. Obiecujemy też swoje zaangażowanie, więc to, co możemy dać na tym etapie, żeby Wspólnota tutejsza była budowana, żeby się rozwijała i zakorzeniła się w Trójtwitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

7

ciąg dalszy na str. 8

Wprowadzenie na urząd proboszcza


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021 dokończenie ze str. 7

cy Przenajświętszej, w tych relacjach, które są tak bardzo ważne, dla nas najważniejsze. Żebyśmy idąc tutaj tą drogą życia ziemskiego, parafialnego doszli do nieba i tam się wszyscy razem spotkali z Panem – zakończył. Ks. Adam Kosmała wspólnie z wiernymi wyznał wiarę. W procesji z darami przyniesione zostały klucze do kościoła, które bp Łukasz przekazał nowemu proboszczowi parafii. Na zakończenie Eucharystii życzenia złożyli przedstawiciele parafii. – Byłeś wikariuszem, kapelanem szpitala, proboszczem. Dziękujemy, że zdobyte doświadczenie wnosisz, jako duchowe wiano, do ostrowskiej Konkatedry – mówiła Irena Dutkowska, zapewniając o pamięci modlitewnej. – Księże Adamie, nasz Proboszczu, witamy cię dzisiaj w tej świątyni bardzo serdecznie. Głos zabrała Prezydent Ostrowa Wielkopolskiego Beata Klimek, która powitała ks. Proboszcza Adama Kosmałę w imieniu mieszkańców. – Księże Proboszczu, serdecznie Księdza witamy w naszym mieście. Życzymy przede wszystkim dużo zdrowia, bo to zdrowie jest najważniejsze, o czym przekonujemy się raz zarazem żegnając wspaniałych obywateli naszego miasta. Tak jak ostatnio pożegnaliśmy księdza Krzysztofa Nojmana, więc tego zdrowia życzymy siły i wytrwałości opieki Ducha Świętego, wszelkiej życzliwości i dobroci od parafian i ostrowian szczęść Boże – mówiła Prezydent. Do życzeń dołączył również burmistrz Mikstatu Henryk Zieliński, który w ubiegłym tygodniu żegnał ks. Adama w Kotłowie, a dziś, jako mieszkaniec Ostrowa go witał. – Bóg zapłać wszystkim i każdemu za każde dobro – powiedział na zakończenie ks. Proboszcz Adam Kosmała. Wspomniał o Mszach św., które celebrował w ostatnich miesiącach w Ostrowskiej Konkatedrze. – Celebrowałem tu w Ostrowskiej Konkatedrze, w ostatnim czasie, dwie Msze św. Była to Msza św. pogrzebowa ks. prał. Alfreda Mąki, kiedyś także mojego proboszcza, gdy byłem przez pięć lat kapelanem trzech szpitali ostrowskich. Wtedy kazanie głosił ks. Proboszcz kan. Krzysztof Nojman. Potem drugi raz Msza św. pogrzebowa śp. Krzysztofa Nojmana – mówił ks. Adam. – Ks. Nojman został przyjęty do szpitala w Poniedziałek Wielkanocny 5 kwietnia 2021 roku, w ten sam dzień, co mój kochany tata, śp. Józef Kosmała, z tym 8

że tatę niespodzianie Pan Jezus zabrał po siedmiu godzinach, a drugiego ks. Proboszcza Krzysztofa, którego zawsze serdecznie wspominam, również niespodzianie zabrał po 9 dniach. Wspomniał również swojego przyjaciela, którego także w Ostrowie żegnał w ostatnim czasie. – W ciągu ostatniego czasu, zwłaszcza roku, tak wiele osób również spośród nas musiało pożegnać kogoś ze swoich najbliższych – zaznaczył kapłan. Ks. Proboszcz zacytował tekst „Życie jesteś chwilą…” św. Teresy od Dzieciątka Jezus zachęcając wiernych, aby każdy dzień swojego życia przeżyli dobrze. Wspólnie z biskupem Łukaszem i Proboszczem Adamem Mszę św. celebrowali księża wikariusze ks. Marcin, ks. Artur i ks. Jakub, a także ks. Dominik Wodniczak, proboszcz parafii Świętej Rodziny w Ostrowie Wielkopolskim (Pruślin). Obecny był również ks. prał. Zbigniew Cieślak, wikariusz biskupi i proboszcz parafii pw. NMP Królowej Polski, ks. prał. Witold Szala, proboszcz parafii pw. św. Antoniego Padewskiego, dziekan dekanatu ostrowskiego drugiego oraz ks. Eugeniusz Krawczyk. Uroczystość wprowadzenia uświetnił Chór Konkatedralny pw. św. Grzegorza pod dyr. Magdaleny Nowickiej. Ks. kan. Adam Kosmała urodził się 1 kwietnia 1961 r. w Lesznie. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1988 r. w Poznaniu z rąk abp. Jerzego Stroby, metropolity poznańskiego. Był wikariuszem w parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Pogrzybowie. W latach 1992-1997 był kapelanem trzech szpitali w Ostrowie Wielkopolskim i pomagał w pracy duszpasterskiej w konkatedrze. 1 lipca 1997 r. biskup kaliski Stanisław Napierała ustanowił go proboszczem parafii rzymskokatolickiej pw. Narodzenia NMP w Kotłowie. 5 maja 2021 r. dekretem biskupa kaliskiego Damiana Bryla został ustanowiony proboszczem parafii konkatedralnej pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. Powołanie na urząd proboszcza nastąpiło wskutek śmierci ks. kan. Krzysztofa Nojmana, który 14 kwietnia 2021 r. w szpitalu w Ostrowie Wielkopolskim przegrał walkę z COVID-19. Ks. Krzysztof zmarł w wieku 55 lat w 6. roku proboszczowania parafii konkatedralnej i 31. roku kapłaństwa. Jacek Ryczkiewicz

CZERWIEC 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Bierzmowanie

– Sakrament bierzmowania jest sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej, czy też sakramentem odwagi, przyznaniem się do swojej wiary. Przede wszystkim jest sakramentem, czyli łaską, udzielaną po to, żeby człowiek na nią odpowiadał i z nią współpracował – mówił w Konkatedrze bp Łukasz Buzun, który udzielił sakramentu bierzmowania młodym parafianom. We wtorkowe popołudnie, w Ostrowskiej Konkatedrze, na początku Eucharystii rodzice zwrócili się do biskupa z prośbą o udzielenie sakramentu bierzmowania latoroślom. – Księże biskupie Łukaszu, przez ostatnie kilkanaście lat uczyliśmy nasze dzieci rozpoznawać dobro i zło. Staraliśmy się doprowadzić je do dojrzałych wyborów i wartości oraz do rozwinięcia w nich poczucia odpowiedzialności. Poprzez słowa, czyny, wrażliwość na chrześcijańskie tradycje i zwyczaje, ale także właściwą hierarchię wartości prowadziliśmy nasze dzieci do poznania Boga i Jego miłości. Dziś nasze pociechy rozpoczynają kolejny etap swojego życia – mówili przedstawiciele rodziców. – W imieniu rodziców, prosimy cię Księże Biskupie, abyś udzielił sakramentu bierzmowania naszym dzieciom i by Duch Święty, którego otrzymają wszystkiego ich nauczył – prosili. W homilii biskup pomocniczy diecezji kaliskiej podkreślał znaczenie słowa „amen”, które wyraża nasze „tak” dla Boga. Wskazywał, że do sakramentu bierzmowania trzeba dojrzeć. – Sakrament bierzmowania jest po to, żeby człowiek młody, powoli, bo nikt od razu nie jest dojrzały, nawet jeśliby dziesięć sakramentów przyjął na raz, powoli dojrzał do pewnych decyzji i żeby te decyzje obejmowały

wiedział, chciał i dojrzał do tego, żeby Panu Bogu mówić „tak”, a grzechowi „nie” – zaznaczył bp Buzun. Wskazywał, że znając duszę człowieka, Duch Święty robi to w sposób delikatny, często poprzez małe znaki, a czasem stawiając w trudnych życiowych sytuacjach. Bp Łukasz zwrócił uwagę, że najcenniejszym darem jaki otrzymujemy od Boga to przebaczenie. – Przebaczenie jest darem dla nas najcenniejszym, jaki otrzymujemy od Boga. Jest rozjaśniający nas, podnoszący, napełniający, prowadzący. Po to jest sakrament bierzmowania, żebyśmy do tego dojrzewali, do takiej postawy. Tam jest dar mądrości, dar rozumu, dar pobożności, wszystko po to, żebyśmy w tym zasmakowali, jakoś w to weszli. To jest ta przestrzeń Kościoła, przestrzeń sakralna, po to jest to wszystko, co tu się dzieje – mówił bp Łukasz. Zachęcał młodzież, by zapraszała do swojego życia Maryję. – To zaproszenie jest istotne, ona chce być zapraszana, chce żebyśmy otwierali się na jej obecność, chce byśmy też jej ufali. My się tego uczymy, nie jest to proste, uczymy się ufać swoim rodzicom, przede wszystkim jako tym, których Pan Bóg stawia najbliżej nas, swojej mamie, która nosiła nas pod swoim sercem, swojemu tacie. To jest bardzo istotne, żeby się tutaj uczyć ufać, otwierać, rozmawiać, być szczerym – powiedział biskup. Zaznaczył, że modląc się do Matki Bożej, jednocześnie modlimy się też do Ducha Świętego, bo Maryja jest Nim napełniona. Po homilii młodzież oraz wierni zgromadzeni w świątyni i wokół niej wyznali swoją wiarę wyrzekając się szatana i jego pokus. Potem nastąpiła modlitwa o zesłanie Ducha Świętego, po której bp Łukasz Buzun udzielił zasadniczo całe jego życie, aż po grób – mówił bp Łukasz. sakramentu bierzmowania. Młodzież, jako widoczny – Kościół jest po to, udziela sakramentów każdemu z nas znak bierzmowania, otrzymała krzyżyki na szyję, które po to, przystępujemy do sakramentów po to, żeby coraz na zakończenie zostały poświęcone. bardziej w naszym życiu i wreszcie na 100% wybrzmiało to Pod koniec Eucharystii miały miejsce podziękowa„tak” wobec Boga – podkreślał biskup. – Duch Święty chce nia za otrzymany sakrament. na różne sposoby człowieka doprowadzić, można powieZa przygotowanie młodzieży w naszej parafii odpodzieć do przytomności, do jasności umysłu, do tego, żeby wiadał ks. Dariusz Kuliński. Jacek Ryczkiewicz

konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

9


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Święcenia diakonatu 15 maja w Konkatedrze wyświęconych zostało dwóch diakonów dla diecezji kaliskiej. Święceń udzielił biskup pomocniczy diecezji Łukasz Buzun. W homilii bp Łukasz podkreślał, że diakoni otrzymując Ewangelię stają się jej posłańcami. Wymieniał czym charakteryzuje się posługa diakona. Podkreślał znaczenie posługi diakona i jego służebny charakter. Bp Buzun mówił również o świadectwie, jakie powinien dawać diakon. Zachęcał, by pozwalać Bogu dać się oczyścić. – Bóg musi znaleźć sposób na nas, żeby z zakamarków duszy wymieść brud. Żeby nie było tam egoizmu, narcyzmu. Bóg oczyszcza człowieka, żebyśmy dorastali do miary miłości Chrystusowej – mówił biskup pomocniczy diecezji kaliskiej. Zachęcał diakonów oraz zgromadzonych w świątyni, by w pełni zaufać Bogu. – Chciałbym życzyć tutaj diakonom i wszystkim zebranym, abyśmy ufali Panu Bogu, bardziej opierali się na łasce Bożej niż na własnych możliwościach, żebyśmy nosili w sobie Słowo Boże – powiedział bp Łukasz. – „Wszystko mogę w tym który mnie umacnia”, aby nasza ufność była coraz szersza i głębsza, aby tej ufności uczyła nas Matka Boża, która całkowicie zaufała Panu Bogu. Niech Matka Boża prowadzi diakonów, po drogach codzienności do prezbiteratu i dalej –

Święcenia kapłańskie – Zostaniecie bracia posłani do pracy w naszej diecezji. Podejmijcie to zadanie z gorliwością. Nade wszystko pokochajcie tych, do których będziecie posłani. Bądźcie dobrymi pasterzami oddanymi Kościołowi i wspólnotom parafialnym, wśród których będziecie pracować – mówił bp Damian Bryl podczas święceń dwóch kapłanów diecezji kaliskiej. Święcenia prezbiteratu odbyły się w katedrze pw. św. Mikołaja w Kaliszu. Wśród neoprezbiterów jest ks. Lucjan Kupiec, który przez niespełna rok odbywał w naszej parafii praktykę diakońską. W homilii biskup kaliski podkreślał, że diakoni przyjmą święcenia kapłańskie w wigilię Zesłania Ducha Świętego. – Dzisiaj, gdy w naszej katedrze uczestniczymy w święceniach kapłańskich naszych dwóch diakonów to chcemy wyznawać wiarę w Ducha Świętego, który dotknął serca naszych braci, aby mogli odkryć wezwanie Jezusa, powołanie do kapłaństwa. I dzisiaj nasi bracia przyszli do katedry, aby powiedzieć wspólnocie Kościoła, którą tworzymy w diecezji kaliskiej, że są gotowi do podjęcia misji kapłańskiej w stopniu prezbiteratu – powiedział celebrans. 10

zakończył bp Buzun. Wyświęceni diakoni to Jędrzej Grobelny z parafii pw. Jana Chrzciciela w Krotoszynie oraz Patryk Ławrynowicz z parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Ostrowie Wielkopolskim. Diakon Jędrzej od września rozpocznie praktykę diakońską w naszej parafii, natomiast diakon Patryk w Katedrze Kaliskiej. Na zakończenie Eucharystii nowowyświęceni diakoni skierowali słowa wdzięczności Bogu, Matce Bożej, rodzicom, biskupowi Łukaszowi Buzunowi, rektorowi Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu ks. Marcinowi Głowińskiemu, moderatorom i wykładowcom z seminarium kaliskiego i poznańskiego, proboszczom macierzystych parafii. Jacek Ryczkiewicz

Wskazywał, że Duch Święty będzie towarzyszył w posłudze kapłańskiej. Akcentował, że kapłaństwo to dar i zadanie, ale też wielkie wyzwanie. – Chciałbym drodzy bracia Karolu i Lucjanie, abyście to zadanie dobrze podjęli – zachęcał ordynariusz diecezji kaliskiej. Prosił, aby służbę kapłańską wypełniali na wzór Dobrego Pasterza. – Miłość pasterska to nie tylko zaangażowanie w jakieś dzieła, ale to przede wszystkim styl życia. Chciałbym prosić, żebyście żyli miłością pasterską 24 godziny na dobę. Miłość pasterska określa nasz sposób myślenia i działania, nasz sposób odnoszenia się do ludzi. Jest dla nas miłością szczególnie wymagającą – stwierdził hierarcha. Prosił wiernych, aby modlili się za nowych kapłanów. – Oni potrzebują naszej obecności i życzliwości, ale także naszej modlitwy. Pamiętajmy o nich przed Bogiem. Wołajmy, aby Duch Święty prowadził ich, aby to co dzisiaj się stanie z nimi wydawało piękny owoc w ich codziennym oddaniu Kościołowi – powiedział bp Bryl. Nowo wyświęceni kapłani to: ks. Lucjan Kupiec z parafii pw. św. Judy Tadeusza w Garkach i ks. Karol Raczak z parafii pw. św. Pawła Apostoła w Ostrowie Wielkopolskim. Ewa Kotowska-Rasiak

CZERWIEC 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Boże Ciało

W miejskiej procesji, w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, ulicami miasta przeszli mieszkańcy Ostrowa Wielkopolskiego, by w ten sposób złożyć swoje wyznanie wiary. Setki osób przemaszerowało z kościoła św. Antoniego do Konkatedry, gdzie odprawiona została Eucharystia. Uroczystości przewodniczył bp Łukasz Buzun. Procesja zatrzymywała się przy czterech ołtarzach zlokalizowanych przy ul. Raszkowskiej oraz na Rynku, gdzie modlono się i słuchano czytań z Ewangelii, tematycznie związanych z Eucharystią. W procesji uczestniczyli proboszczowie parafii ostrowskich wraz z wikariuszami, siostry zakonne, poczty sztandarowe, dzieci sypiące kwiatki, dzieci pierwszokomunijne oraz licznie zgromadzeni wierni. Procesję wzbogaciła Ostrowska Orkiestra Koncertowa pod dyr. Mariana Sikorskiego. Rokrocznie, zgodnie z tradycją przy ostatnim ołtarzu na-

stąpiło ponowienie aktu oddania miasta Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Od 1934 roku w Ostrowie, na Rynku, władze miasta ponawiają akt oddania. Akt ponowił Przewodniczący Rady Miejskiej Jarosław Lisiecki. Procesja eucharystyczna zakończyła się przy Konkatedrze udzieleniem błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem na cztery strony świata. Eucharystii w Konkatedrze przewodniczył bp Łukasz Buzun, biskup pomocniczy diecezji kaliskiej, z którym wspólnie modlił się proboszcz Konkatedry ks. kan. Adam Kosmała oraz proboszczowie parafii ostrowskich: ks. prał. Witold Szala, proboszcz parafii pw. św. Antoniego, ks. prał. Andrzej Szudra, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego, ks. prał. Sławomir Grześniak, proboszcz parafii pw. Najświętszego Zbawiciela, ks. kan. Jacek Kita, proboszcz parafii pw. św. Pawła Ap., ks. kan. Dominik Wodniczak, proboszcz parafii pw. Świętej Rodziny, ks. kan. Mariusz Pohl, proboszcz parafii pw. MB Fatimskiej, ks. kan. Maciej Wyzujak, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego. W homilii biskup podkreślał, że Eucharystia jest uwieńczeniem procesji. Wskazywał, że człowiek pragnie miłości, a Bóg poprzez swoją miłość daje sens życia, do którego odkrycia powinno się dążyć. – Jezus Chrystus przemawia do konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

nas w Eucharystii. Nie jest to łatwa mowa. Często tej mowy unikamy. Kiedy stajemy przed Najświętszym Sakramentem to zawsze zderzamy się z samym sobą – mówił bp Łukasz. Zachęcał, by uświadamiać sobie, że będąc w zasięgu Bożej miłości można odnaleźć właściwy kierunek życia. – Idziemy za Panem Jezusem, który nam przewodzi w procesji, ale właściwie chce przewozić w naszym życiu codziennym. Chcemy sobie uświadomić, że ta Boża miłość szuka nas nie tylko w jednym momencie, ale szuka

nas przez całe nasze życie. Właściwie szuka nas do ostatniego naszego oddechu. Każdy oddech jest jakąś szansą dla nas, żeby tą miłość dostrzec i żeby ku niej się zwrócić – powiedział bp Buzun. Mówił także o lekarstwie na ludzkie cierpienia, które jest dostępne na co dzień. – Eucharystia, Ciało i Krew Chrystusa to jest przede wszystkim dla nas lekarstwo na rozpiętość naszych duchowych i fizycznych cierpień i potrzeb. Lekarstwo na nasze niepowodzenia i nasze upadki, na niezrozumienie doświadczenie pogardy ze strony drugiego człowieka, na różnego rodzaju pomówienia, na to wszystko, co przekreśla nasze plany, co nas często hamuje, co nam przeszkadza – powiedział. Podkreślał, że na każdym etapie życia człowiek potrzebuje tego lekarstwa, którym jest Ciało Chrystusa. Wskazywał, że ważne jest doświadczenie bliskości z Panem Jezusem. – Ważne jest doświadczenie osobiste i też doświadczenie wspólnotowe, doświadczenie tej bliskości życia z Panem Jezusem. Doświadczenie, które przychodzi przez Komunię, kiedy Go spożywamy, kiedy jednoczymy się z Nim. Tak jak już to wybrzmiało podczas procesji, przy ostatniej stacji, najpierw potrzebujemy uzdrowienia z tego wszystkiego, co nas okalecza – podkreślał biskup pomocniczy diecezji kaliskiej zwracając uwagę na sakrament pokuty. – Prośmy naszego Pana, abyśmy już oczyszczeni mogli się zawsze, codziennie, karmić chlebem, który dla nas jest jak manna dla ludu wybranego, kroczącego przez ten świat, który pozwoli nam przejść drogami tego świata i spotkać się w niebie – zakończył bp Łukasz. Na zakończenie zaśpiewano „Bożę, coś Polskę”. Podczas Mszy św. śpiewał Chór Konkatedralny pw. św. Grzegorza pod dyr. Magdaleny Nowickiej. Jacek Ryczkiewicz twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

11


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Literackie obrazki o Maryi to cykl pojawiający się na łamach naszej gazetki „Z Ostrowskiej Konkatedry”. „Miriam” to powieść w obrazkach o życiu Matki Bożej.

MIRIAM

część 8 (ostatnia) Usiadła przy niewielkim, wysoko usytuowanym również z Nim. Dla miłości, jaką polecił nam kochać Najoknie, tuż przed krosnami, gotowa do pracy. Na kilka wyższy, nie ma granic. chwil przymknęła powieki. Jej usta poruszały się w ciZanim minęły cztery dni, tunika była już gotowa. chej modlitwie. Po otwarciu oczu wzięła czółenko do Upłynęły dwa tygodnie. Miriam postanowiła udać się dłoni i zaczęła tkać. Zajęta pracą, nie zauważyła wejścia Jana. Niemal w podskokach wniósł dwa wielkie bochen- do Jerozolimy. Jan przytroczył sakwy do boku osła, a na grzbiet drugiego ze zwierząt, celowo pozbawionego bagaki chleba do domu, wołając w progu: ży, pomógł wspiąć się Miriam, sam dosiadłszy trzeciego, – Matko, szykuje się nam iście królewska uczta! W tym momencie Miriam odłożyła czółenko i spoj- niechętnego podróży i dlatego niedającego się ułagodzić. rzała na niego z uśmiechem. Położył sakwę z chlebem W końcu jednak ruszyli w daleką podróż. Po dwóch miena stole i podszedłszy do Niej, siedzącej przy krosnach, siącach dotarli do Świętego Miasta. W otwartej bramie ukucnął u Jej stóp. Zmierzwiła mu falujące włosy ręką: Jan natknął się na znajomego handlarza olejkami. – Janie, co porabiasz w Jerozolimie?! – zawołał kupiec, – Zmęczony jesteś… Odpocznij. Upał nie sprzyja biea kiedy apostoł zeskoczył z grzbietu wciąż niezadowologaniu po mieście… – Zaraz orzeźwi ziemię deszcz – odpowiedział – Od nego osła, przybliżywszy się do młodzieńca, szepnął mu do ucha – Nie boisz się? Mimo upływu czasu nastroje nie godziny nad Efezem zbierają się burzowe chmury… Spojrzała w okno. Ciemność rozpostarła skrzydła ucichły i wciąż krąży pogłoska, bo ja wierzę, że to tylko ponad Wzgórzem Słowików. Pachniało już deszczem. Na- głoska, iż ty i pozostali z uczniów wykradliście z grobu ciało gle rozpruło ją światło błyskawicy i rozległ się grzmot. Jezusa… Jan machnął ręką: Jan zerwał się z polepy, zamknął drzwi i zbliżywszy się – Jakubie, czegóż mam się bać, skoro Najwyższy jest do paleniska, rozpalił ogień, by następnie przenieść go do lamp. Po chwili płomienie zaczęły tańczyć, rzucając ze mną! Handlarz pokręcił głową: cienie na ściany i napełniając jasnością wnętrze domu. – Nie rozumiem Twojego zachowania… Faryzeuszom Gdy zaczął wyjmować bochenki z sakwy, dobiegł go nie minęła ochota na ukamienowanie… szept Miriam: Jan roześmiał się. – Już niedługo odejdę do mojego Syna… do Jezusa… – A Ona? Ryzykuje przecież życie. Sądzisz, że Jego Znieruchomiał i spojrzał na pochyloną nad krosnaMatkę oszczędzą, gdy się dowiedzą…? Może oszczędzą, mi Kobietę. W pierwszym odruchu chciał zaprzeczyć, ale uciszyła jego myśli, spojrzawszy na niego swoim ła- bo już starsza, ale, wiesz, wielu wciąż widzi w Niej matkę godnym, pogodzonym z wolą Bożą wzrokiem. Widząc bluźniercy… Apostoł powoli tracił cierpliwość: połączone z niepewnością zmieszanie u Jana, uśmiech– Nie wiem, Jakubie, dlaczego chciała wrócić do Jeronęła się do niego krzepiąco. Jej niebieskie oczy lśniły razolimy, ale bardzo nalegała… dością, a niewielkie wokół nich zmarszczki stały się pod Jakub pogłaskał się w zadumie po brodzie: wpływem uśmiechu wyraźniejsze. Czuła się już zmę– Może chce oswoić przeszłość… – po czym dodał już czona codziennością i bardzo tęskniła za Synem. – Zanim odejdę, utkam dla Ciebie taką samą tunikę, głośno – U mnie mało jest miejsca, bo rodzina kilkupokoleniowa, ale zawsze dla Ciebie i Matki Jezusa znajdzie jaką utkałam kiedyś dla Jezusa… – usłyszał. Milczał również wtedy, gdy skierowała spojrzenie ku się kąt, a i dla zwierząt kącik w stajni… Chodźcie ze mną. krosnom. Zza domu, z okalających go wzgórz, dobiegał Przebywali tydzień u Jakuba. Jan niepokoił się conieśmiały jeszcze głos synogarlic, przebijając się przez dziennie o Miriam… Jej dziwne słowa wypowiedziane odgłos ulewy i gniew grzmotu. w burzowe popołudnie w Efezie nie dawały mu spoko– Mój Syn pragnie się ze mną spotkać, a ja z Nim… – ju. Pewnego dnia wziął podany mu przez Rachelę, żonę kontynuowała Miriam, zajęta przekładaniem czółenka. handlarza, kubek z mlekiem i zaniósł do pomieszczenia, – Matko, dlaczego chcesz mnie już opuścić? – zapytał w którym na rozłożonej na podłodze macie spała Miz nutą smutku w głosie, ukrywszy twarz w dłoniach. riam. Gdy przekroczył próg, usłyszał Jej słaby, cichy głos: – Janie… – odłożywszy czółenko, posłała mu – Janie, pora na mnie… uśmiech, gdy odjął ręce od twarzy – Ja nie opuszczę Cię – Teraz…? Proszę, jeszcze nie… – pokręcił głową, ani nikogo z Was… Będę z Tobą, z Jego uczniami, i będę a kiedy z trudem podniosła się na posłaniu, podał Jej 12

CZERWIEC 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

kubek. Nie zdołała uchwycić: zimne, orzeźwiające mleko rozlało się na posadzce, a Ona, z przepraszającym spojrzeniem gasnących powoli oczu, osunęła się na matę, ciężko oddychając. – Czemu nie chcesz przyjąć, że będę najszczęśliwsza tam… i wiem, że stamtąd będę nadal dla was wsparciem…? Janie, dlaczego…? Myślał po ludzku, wiedział o tym, lecz nie chciał Jej stracić – Matki danej mu przez Jezusa. Rodzonej matki już nie miał, a Ona była teraz jego jedyną matką. – Powiedz uczniom… – zaczęła i urwała, ale Jan zorientował się, o co Miriam chodzi, i dowiedziawszy się od Jakuba, że pozostali uczniowie przebywają, przybyli z rozmaitych stron, powiadomieni przez aniołów o zbliżającym się Jej odejściu, w miejscu, gdzie Pan spożył z nimi swoją ostatnią na ziemi wieczerzę paschalną, pobiegł, ile sił w nogach, do Wieczernika. Rozgrzany wpadł w jego otwarte akurat drzwi i zatrzymał się tuż przed wracającym z miasta Piotrem. Piotr ucieszył się, widząc przed sobą Jana, ale po chwili, dostrzegłszy w jego oczach głęboki smutek, zapytał: – Janie, co się stało? Jan milczał. Rybak pociągnął go za rękaw tuniki w głąb przedsionka i zamknął na skobel drzwi. – Dlaczego nic nie mówisz?… – rzucił – Powiedz wreszcie, co się stało. Po chwili milczenia Jan wyszeptał: – Miriam umiera… Spieszyli wraz z Janem do domu Jakuba. Zorientowawszy się, że nadchodzą, handlarz otworzył tuż przed nimi drzwi. Gdy znaleźli się w pomieszczeniu, gdzie leżała Miriam, ujrzeli Ją bladą, znieruchomiałą, ale z uszczęśliwionym spojrzeniem biegnącym ku oknu, w którym to spojrzeniu łagodność przenikała się z powstrzymywaną z trudem radością. Wyciągnęła przed siebie rękę. W tym momencie Jan zaszlochał, ale zaraz przygryzł wargę, by nie wybuchnąć płaczem. Pozostali apostołowie stali w progu pomieszczenia, w zadumie i milczeniu. Wtem spękane usta Miriam rozchyliły się w delikatnym uśmiechu. „Matko, kogo widzisz? Czy to Pan?”, szepnął do siebie Jan, ale odpowiedziały mu jedynie „muzykujące” w dali cykady. „Matko, czy On przyszedł po Ciebie? Czy jest tutaj, między nami?” Kiedy podniósł wzrok na Miriam, nagle osunęła się na matę i znieruchomiała, lecz uśmiech nie zszedł z Jej ust. Wtedy rozległo się łkanie. Obejrzał się. To Piotr. Ten czasem nieokrzesany, słaby, zimny w relacjach Piotr… twardy rybak znad jeziora Genezaret, teraz zapłakał. Nawet on. Kiedy Jan podszedł i po bratersku położył Piotrowi dłoń na ramieniu, w pomieszczeniu zamigotał złocisty płomień ognia. Ustał płacz. Zdumieni apostołowie wpatrywali się w niezwykłe zjawisko. Płomień narastał, aż w końcu złotym konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

blaskiem wypełnił wnętrze pomieszczenia. Światłość, z której zaczęli wyłaniać się aniołowie, jeden po drugim, otoczyła leżącą na macie Miriam, która niespodziewanie otworzyła oczy i wstała z maty. Aniołowie zbliżyli się do Matki Pana, tworząc Jej asystę. Nie tylko Jan otworzył usta ze zdumienia. Piotr szepnął do niego, nie spuszczając wzroku z Miriam i niebiańskich przybyszy: – Janie, nie rozumiem tego cudu… Ona chyba tylko zasnęła…, ale przecież wyraźnie widziałem: była martwa… Kiedy skończył mówić, czterej aniołowie pokłonili się przed Miriam aż do ziemi. – Oddają Jej cześć… – szepnął Jan. Gdy aniołowie wyprostowali się, zaczęła ich, wraz z Miriam, stopniowo pochłaniać złocista światłość; w końcu apostołowie pozostali sami. Ujrzeli jedynie matę, z której wydobywał się urzekający, pełen słodyczy zapach kwiatów nieznanych w żadnym zakątku Galilei. – Pan wziął Ją do siebie – stwierdził Piotr. Nad Efezem zachodziło słońce. Wzniesiony z szarego kamienia niewielki dom ukrywał się w cieniu wzgórz. Wiatr huczał w opustoszałych murach. Wiekowy już Jan stał przed jego otwartymi drzwiami. Zmęczony daleką podróżą, jeszcze w stroju wędrowca, wpatrywał się we wnętrze. Ktoś ogołocił dom z mebli, mat, naczyń, pozostawiając jedynie krosna…Wyobraził sobie przy nich Miriam oraz głos dobiegający z krzyża: „Oto Matka Twoja”. Z zamyślenia wyrwał go towarzysz podróży z Patmos do Efezu – Daniel. – Musimy wracać do miasta… – oznajmił. Tak, powinni już udać się na spoczynek. – A może zejdę sam i przy okazji zakupię oliwę i ser… – zaproponował po chwili Daniel. Jan skinął głową. Daniel wyruszył zatem ku miastu, w którym czyniono przygotowania do nocnego odpoczynku. Nie doczekawszy się po dwóch godzinach, gdy zapadła już ciemność, przyjścia Jana, wrócił do domu na Wzgórzu Słowików. W wypełnionym księżycową poświatą wnętrzu dostrzegł apostoła: siedział na szczątkach zniszczonego stołu, zwrócony plecami do wejścia. Kiedy nie drgnął na rozlegające się w ciszy kroki Daniela i nie odwrócił się, mężczyzna odczuł niepokój. Zbliżył się do Jana i ujął jego rękę. Była lodowato zimna. Westchnął ciężko i zamknął Janowi oczy. – Ty też wolałeś iść za Nią niż przebywać tutaj na ziemi, ale ja cię doskonale rozumiem, Janie… Przy Niej pozostało Twoje serce i do Niej wróciłeś – powiedział bardziej do siebie niż do nieżywego już apostoła. Odpowiedział mu silny podmuch wiatru, który uderzył z mocą w mury domu. Przez otwarte drzwi, w dole, widać było nikłe światła zasypiającego miasta. W Efezie zaległa cisza, tylko nocne ptaki zdecydowały się przemówić na Wzgórzu Słowików. Justyna Sprutta

twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

13


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Portrety świętych i błogosławionych z Wielkopolski (część 5) Zapraszamy do lektury niewielkiego cyklu o świętych i błogosławionych z naszej rodzimej Ziemi Wielkopolskiej. Niektórzy z nich są bardziej, inni mniej znani… ale łączyło ich jedno: wielka, mimo przeciwności miłość do Boga i pełna poświęcenia miłość do bliźniego.

Świętość na tle krematorium

Błogosławiona Natalia Tułasiewicz nie była rdzenną Wielkopolanką, ale uważa się ją za „świętą z Wielkopolski”. Córka Adama i Natalii Amalii, urodziła się w dniu 9 kwietnia1906 roku w Rzeszowie, pod zaborem austriackim, w rodzinie urzędnika skarbowego. Sakrament chrztu przyjęła w rzeszowskiej farze. Mimo iż od urodzenia była wątła i chorowita, dostrzeżono, że jest rezolutna, „ciekawska”, „wiercicka”, bardzo inteligentna i mająca zdolności organizacyjne. Dzięki rodzicielskim staraniom kształciła się w tak zwanych dobrych szkołach: w Kętach oraz w szkole Sióstr Klarysek i Prywatnym Gimnazjum Żeńskim w Krakowie. Była bardzo dobrą uczennicą zwaną przez bliskich „mądrą Niusią”. Co więcej, uczyła się także gry na skrzypcach i po kryjomu pisała pierwsze wiersze. Kształcenie wielu dzieci było jednak dużym obciążeniem dla rodziców Natalii. Poza tym ojciec rodziny, mimo iż po pierwszej wojnie światowej awansował w pracy, nie był w stanie utrzymać rodziny, dlatego nadzieję na poprawienie materialnego bytu upatrywał w przeprowadzce do dalekiej Wielkopolski opuszczanej przez Niemców, dlatego potrzebującej polskich urzędników i naukowców. W 1921 roku rodzina znalazła się w Poznaniu. W grodzie nad Wartą Natalia rozpoczęła naukę w Gimnazjum Sióstr Urszulanek i w konserwatorium muzycznym. Stała się prymuską. Działała także czynnie w szkolnej Sodalicji Mariańskiej. Kiedy jednak po zabiegu operacyjnym musiała przerwać naukę i poddać się rekonwalescencji u krewnych w Czarnkowie, po śmierci kuzynki–narkomanki uzmysłowiła sobie, że „żadne ziemskie dobro nie wypełni tak duszy, aby nie tęskniła za czymś piękniejszym […] tylko Bóg może być dobrem ostatecznym, poza które nie sięgamy tęsknotą”. Odkryła cel życia w pomaganiu innym. 14

Wskutek trudnych w Czarnkowie przeżyć przerwała grę na skrzypcach, a szpecące blizny na szyi pozwoliły jej dostrzec sens cierpienia. W 1926 roku rozpoczęła studia polonistyczne i muzykologiczne na Uniwersytecie Poznańskim. Pracując ponadto nad własnym rozwojem duchowym, poświęciła się działalności społecznej i literackiej, kołu polonistycznemu i studenckiej Sodalicji Mariańskiej. Pracą dyplomową, zatytułowaną „Mickiewicz a muzyka”, zakończyła w 1931 roku studia. Planowała też rozprawę doktorską o katolickim pisarzu K.H. Rostworowskim. Zamierzała także wyjść za mąż, jej narzeczonym był komunista poznany na studiach, ale zerwała zaręczyny po ośmiu latach „nieustannej walki o światopogląd i duszę”. Postanowiwszy żyć samotnie, mawiała: „Walor samotności stwarza niesłychane horyzonty działania”. Po studiach uczyła języka polskiego w tutejszej prywatnej szkole katolickiej świętego Kazimierza, a potem w Gimnazjum i Liceum Sióstr Urszulanek, przekonana, że „dla Boga wychowuje i kształci”. Była także poetką, entuzjastką słowa i czynu, chłonną wiedzy, kochającą ludzi, przyrodę i podróże, zafascynowaną sztuką i muzyką, ale i przejętą ideą apostolstwa ludzi świeckich, poszukującą samodzielnie i odważnie swej własnej drogi ku świętości. Twierdząc, że jest jednym z tych „kamieni, które Bóg rzuca na szaniec”, pisała: „Nie oddzielam życia najbardziej szarego od ideałów, ku którym podążam. Wszystko, praca, nauka, sen, przyjemność, jedzenie, wszystko wciągam w swój program doskonalenia się”. Często podróżowała, mawiając, że ma w sobie coś z Wikinga. Przebywała w Wilnie, udała się na „Batorym” do Norwegii oraz uczestniczyła w uroczystościach kanonizacyjnych świętego Andrzeja Boboli w Rzymie, zwiedziwszy wówczas między innymi Wenecję, Asyż i Florencję. CZERWIEC 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Na początku drugiej wojny światowej, we wrześniu 1939 roku, w bombardowanym Poznaniu Natalia zorganizowała prowizoryczną szkółkę dla dzieci. Kiedy w listopadzie wspomnianego roku rodzinę Tułasiewiczów wysiedlono z mieszkania do obozu przejściowego przy ulicy Głównej, by następnie wywieźć ją do Ostrowca Świętokrzyskiego, leżąc podczas obozowej kwarantanny na słomie z powodu dokuczliwego bólu żołądka deklarowała w duszy Jezusowi Chrystusowi gotowość pójścia z Nim na Kalwarię. Z Ostrowca Świętokrzyskiego przeniosła się do Krakowa, gdzie (i także poza Krakowem) pracowała tajnie jako nauczycielka i organizatorka. Poza tym pragnęła „być Pańską apostołką miłości w rozszalałym nienawiścią świecie”. Na apel tajnej organizacji „Zachód” udała się do Niemiec, śpiesząc z pomocą duchową polskim kobietom i dziewczętom wywiezionym na przymusowe roboty: podczas drugiej wojny światowej, w 1943 roku, wyjechała jako wolontariusz na roboty do Niemiec w roli konspiracyjnego pełnomocnika Delegatury Rządu Londyńskiego i świeckiego wysłannika Wydziału Duszpasterskiego podziemnej organizacji „Zachód”. Pozytywnie zweryfikowana, przeszkolona przez Armię Krajową, trafiła do fabryki Pelican w Hanowerze, zamienionej na zbrojeniową, by pomagać przymusowym pracownikom, pełniąc religijno-społeczno-oświatową posługę. Adresatami jej posługi nie były tylko Polki, dlatego pomogła jej w posłudze znajomość języków: niemieckiego, frandokończenie ze str. 2

ry troszczył się o ciebie tutaj na ziemi, w tej parafii. Wszyscy doskonale wiemy, że walczył też o ciebie, walczył o twoje kapłaństwo. Myślę, że teraz też będzie walczył o ciebie stojąc przy Bogu. Te słowa „spokojnie” niech ci towarzyszą na całej twojej drodze, byś nie zapomniał, że czasem warto się zastanowić, nie warto się śpieszyć i nieustannie gdzieś biec, zmierzać – mówił ks. Artur wspominając zmarłego w kwietniu ks. proboszcza Krzysztofa Nojmana. Ks. Lucjan złożył podziękowania za przepracowany niespełna rok w parafii Konkatedralnej. – Wspomniany tutaj ks. Krzysztof Nojman mnie tutaj, można powiedzieć, zaprosił, wziął pod swoje skrzydła i przygarnął, zaopiekował się. Nie tylko te jego słowa pamiętam. Jest jeszcze wiele innych jego słów, które dodają mi odwagi – stwierdził ks. Kupiec. – Dziękuję wam za ten czas spędzony razem. Dziękuję za wszystkie miłe słowa dodające otuchy, za wszystkie rozmowy. Pragnę prosić was o modlitwę. Wiem, że modliliście się w mojej intencji i chciałbym, aby to trwało dalej, żebyście swoją modlitwą nadal mi towarzyszyli – prosił kapłan. Na zakończenie ks. Kupiec udzielił specjalnego błogosławieństwa o randze błogosławieństwa papieskiego. Biskup kaliski Damian Bryl skierował ks. Lucjana na pierwszą placówkę wikariuszowską do parafii pw. św. Michała Archanioła w Rajsku. Jacek Ryczkiewicz konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

cuskiego i włoskiego. Wskutek dekonspiracji po wizycie nieostrożnego kuriera z Polski aresztowano w kwietniu 1944 roku Natalię, więziono ją i torturowano, wpierw w Hanowerze, a następnie w Kolonii. Trafiwszy we wrześniu tego samego roku z wyrokiem śmierci do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, niosła więźniarkom otuchę, modlitwę, patriotyzm i wiedzę, swoje życie ofiarowując Bogu i bliźnim, mimo iż była wycieńczona ciężką pracą fizyczną na lotnisku, powracającą gruźlicą i głodem. W Wielki Piątek, 30 marca 1945 roku, w trakcie obozowej selekcji zakwalifikowano Natalię do stracenia. Mimo iż alianci i Rosjanie stali już prawie u bram obozu, zagazowano ją w dniu 31 marca w krematorium. Następująco wspomina Natalię Zofia Morawska, łączniczka organizacji „Zachód”: „Mała postać, z której bije siła, męstwo, przekonanie. Znałam ją jako głęboko religijną osobę, której wiara była najgłębszą motywacją ofiary, jaką uczynić chciała […]. Opuszczała rodzinę i bliskich, by iść i pracować wśród ludzi, młodych dziewcząt [przeważnie] o niskim poziomie intelektualnym i moralnym. […] Myślałam często o Natalii, o jej ogromnej ofierze. […]. Tylko miłość Boga i ludzi może wzbudzić dostateczną odwagę, by pokonać strach i odrazę wobec tak trudnej misji”.

Justyna Sprutta

I Komunia Święta W dniach 29 i 30 maja w Konkatedrze dzieci przystąpiły do I Komuni Świętej. Ze względu na wciąż trwającą pandemie i obowiązujące obostrzenia, dzieci zostały podzielone na mniejsze grupy. I Komunia została udzielona w sobotę o godz. 11.00 i 13.00 oraz w niedziel o godz. 12.00 i 14.00. Do sakramentu Eucharystii w naszej parafii przystąpiło 104. dzieci.

twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

15


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Co o Bogu i sprawach Bożych mówi fauna i flora (część 5) W chrześcijańskiej starożytności i średniowieczu w świecie roślin i zwierząt dostrzegano „żywe” symbole prawd o Bogu, dogmatach czy chrześcijańskiej moralności. Przyjrzymy się wybranym symbolom.

Drzewa głoszą chwałę Boga

Korony drzew wznoszą się ku niebu, oddając hołd Bogu. Drzewne skupiska zachęcają do wypoczynku. Tak o nich, o lasach, pisał w jednym ze swoich wierszy kapłan–poeta, ksiądz Jan Twardowski: „Poszedłem w lasy ogromne szukać / buków czerwieni / jeżyn dojrzałych dzięciołów małych / rogów jelenich / jagód prawdziwych wilg piskląt żywych / mrowiska // i w oczy sarny – brązowej panny / popatrzeć z bliska / szyszek strąconych – tajemnic sowich / zająca // i strach mnie porwał / na myśl o Bogu – bez końca”. Jednak drzewa w chrześcijańskiej tradycji to „coś więcej”. Już w starożytności odnosiły się symbolicznie, oczywiście jedynie niektóre z nich, do Jezusa Chrystusa, a symbolikę tę rozbudowano następnie w średniowieczu, w którym popularne były, chociażby w XII stuleciu, legendy o sporządzeniu z rozmaitych gatunków drzew Chrystusowego krzyża (w swoim Kazaniu na Podwyższenie Krzyża Świętego Peregryn z Opola stwierdza, że krzyż ów wykonał sam Bóg Ojciec jako Rzemieślnik). Przyjrzyjmy się teraz ich chrystocentrycznej symbolice. Owa symbolika drzew koncentruje się najczęściej na Chrystusowej Passze, czyli na męce, śmierci i zmartwychwstaniu Zbawiciela. Z rozmaitego drewna miano sporządzić krzyż dla Jezusa Chrystusa. Wymienia się tutaj między innymi cis, gdyż symbolizował nieśmiertelność, a tym samym zapowiadał już Chrystusowe zmartwychwstanie, ale również na przykład jemiołę i oliwkę. Jemioły miano użyć do wykonania krzyża ze względu na to, iż symbolizowała Eucharystię: konieczna dla zdrowia duszy Eucharystia powinna bowiem zapuścić swoje korzenie w Drzewie Życia, czyli w Chrystusowym krzyżu, tak jak jemioła zapuszcza je w konarach dębu, drzewa także wskazującego na krzyż Odkupiciela, natomiast z drzewa oliwnego, symbolizującego między innymi pojednanie, pokój i miłość, miano wykonać deskę przeznaczoną pod napis umieszczony na Chrystusowym krzyżu (po łacinie: titulus) 16

albo cały krzyż. Cyprysu użyto według legendy do sporządzenia pionowego słupa krzyża (w języku łacińskim: truncus), ponieważ symbolizował życie wieczne, nadzieję na nowe życie w Jezusie Chrystusie i raj. W sztuce wczesnochrześcijańskiej i średniowiecznej cyprys często „towarzyszy” wyobrażeniu krzyża, na przykład na kamiennej płycie balustrady z Cividale (Włochy), datowanej na lata 762-786. Symbolem krzyża była też palma i jej owocowanie, gdyż analogicznie do rodzenia przez nią owoców, Chrystusowy krzyż obdarza Zbawicielem jako niebiańskim pokarmem – Chlebem życia. Ponadto palma, z której miano sporządzić ramiona krzyża, symbolizowała chwałę Bożą, łaskę Bożą i nieśmiertelność. Zbawiciela jako pokarm porównywano również z jabłkiem. Honoriusz z Autun, żyjący w XI i XII wieku teolog, przyrównał krzyż Odkupiciela do jabłoni, Jezusa Chrystusa do jej owocu, czyli jabłka, a cień rzucany przez krzyż – do wytchnienia przeznaczonego dla ludzi pielgrzymujących przez życie ziemskie ku życiu wiecznemu. Co jeszcze istotne, jabłko w ręku Matki Bożej symbolizuje zawsze Odkupiciela, ponieważ to On „naprawił zło owocu rajskiego”, owocu, którego łacińska nazwa: malum oznacza zarówno jabłko, jak i zło. Zbawiciela jako pokarm porównywano również z jabłkiem. Honoriusz z Autun, żyjący w XI i XII wieku teolog, przyrównał krzyż Odkupiciela do jabłoni, Jezusa Chrystusa do jej owocu, czyli jabłka, a cień rzucany przez krzyż – do wytchnienia przeznaczonego dla ludzi pielgrzymujących przez życie ziemskie ku życiu wiecznemu. Co jeszcze istotne, jabłko w ręku Matki Bożej symbolizuje zawsze Odkupiciela, ponieważ to On „naprawił zło owocu rajskiego”, owocu, którego łacińska nazwa: malum oznacza zarówno jabłko, jak i zło. Symbolem przelanej na krzyżu przez Jezusa Chrystusa krwi jest, ze względu na kolor, owoc wiśni, dlatego wiśnia widnieje niekiedy na obrazach ukazujących CZERWIEC 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Ostatnią Wieczerzę i Wieczerzę w Emaus, natomiast z ciernia akacjowego miano wykonać dla Zbawiciela koronę (niezwykle kolczasta jest zwłaszcza akacja arabska). Do Chrystusowej męki nawiązuje także owoc drzewa orzechowego. Orzech nie tylko symbolizuje ciało Odkupiciela (konkretnie: skorupa orzecha), Jego duszę, słodycz Jego boskości i moc Jego duszy (chodzi tutaj o jądro ukryte w orzechu), lecz również cielesne cierpienie umęczonego na Golgocie Jezusa Chrystusa (mianowicie: gorzki smak orzecha).

Do Chrystusowego zmartwychwstania nawiązują natomiast: cedr i migdałowiec. Cedr, poza symbolizowaniem samego Zbawiciela (symbolizują Go też na przykład cyprys i grusza), jest symbolem Chrystusowego ciała, które, podobnie jak drzewo cedrowe (z którego miano sporządzić podpórkę pod stopy ukrzyżowanego Mesjasza, czyli, po łacinie, suppadaneum), nie uległo zepsuciu (pisze o tym święty Cyryl z Aleksandrii), a migdałowiec symbolizuje, jako jedno z drzew najwcześniej kwitnących, Zbawiciela zmartwychwstałego – pierwszego spośród umarłych. Justyna Sprutta

Zamyślenia z klauzury Dwa Serca „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,28-29)

Z Boskiego Serca Jezusa płynie zaproszenie do wszystkich zmęczonych, przygnębionych, przeżywających lęki i niepokoje: przyjdźcie, Ja was pokrzepię. Przyjdźcie, choć czujecie się wyczerpani, niewyspani i bez sił. Przyjdźcie, utrudzeni walką ze swoimi słabościami i wadami. Przyjdźcie zmartwieni, zatroskani, obciążeni grzechem. W Moim Sercu znajdziecie orzeźwienie, wytchnienie, odpoczynek. Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami – wypowiadam w myślach. Gdy żołnierz przebił bok Jezusa, Jego Najświętsze Serce zostało otwarte już na zawsze. Przez wiarę mogę wejść do Jego wnętrza. Mogę – jak gołąbka w skalnej rozpadlinie – ukryć się w tej słodkiej Ranie. W Niej znaleźć schronienie przed atakami Złego, przed złudnymi obietnicami szczęścia bez Boga, przed mało ważnymi sprawami, które zaprzątają mój umysł i serce, przed lękiem i rozpaczą. Często zatrzymuję się w progu, z moim trochę „tak” i trochę „nie”. Jeśli miłość ludzka jest ogromną siłą, to czym jest Miłość Boga? Żar jej to żar ognia. Miłość Serca Jezusowego jest bezwzględną, wymaga wszystkiego. Gdy się jej oddać, uczyni naszą duszę ogołoconą. Bez własnych planów, dążeń, upodobań, zajęć, rozrywek, przyjemności. A ja lękam się stracić wszystko. Chcę mieć coś własnego, choćby skrawek… Małe poletko, o którym mogę powiedzieć: moje. Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne – szepcę. Czcigodnej Sł. B. s. Konsolacie Betrone niezdecydowanej, czy w liście ma napisać: Najświętsze Serce Jezusa czy Dobre Serce. Sam Jezus odpowiedział: Napisz Dobre Serce Jezusa, bo to, że Ja jestem święty, wiedzą wszyscy, ale nie wszyscy wiedzą, że jestem dobry. Jeśli uznaję powyższe konkatedra-ostrowwlkp.pl

facebook.com/konkatedra

słowa za prawdziwe, to wierzę również, że wszystko, co mnie spotyka jest dziełem Bożej dobroci i miłości. Wtedy zaczynam dostrzegać w każdym stworzeniu i wydarzeniu Boga i Jego miłość. Wierzę w Jego miłość do mnie: w szczęściu i w niepowodzeniu, w spokoju i podczas burzy. Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości… Serce Jezusa, dla nieprawości naszych startych… Powtarzam cicho wieczorem przed położeniem się spać. Nim zamknę oczy, przynoszę Miłującemu Sercu w ofierze… moją nędzę, słabości, błędy popełnione w ciągu dnia, prosząc, by zostały spalone w Boskim Płomieniu. Trwajcie (tzn. mieszkajcie) w Mojej miłości. Jezus, Odwieczne Słowo Boga, zechciał z miłości do nas stać się człowiekiem. Zamieszkać wśród nas. Więcej: zamieszkać w nas. On, którego Serce jest ciche, łagodne, milczące, skromne, pragnie mieszkać w moim sercu – twardym, leniwym, próżnym, egocentrycznym… Boski Gość woła: Otwórz mi, siostro moja, przyjaciółko moja. Otwórz, bym mógł wejść i przemienić twoje wnętrze. Bym usunął z niego złe myśli, podstęp, przewrotność, chciwość, zazdrość, pychę… i uczynił je swoim Niebem. Co dzień w maleńkiej, białej Hostii Jezus ofiarowuje mi swoje Konające Serce, by mocą swej miłości ożywić moje, martwe. Jezu, cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze według serca Twego. Siostry Klaryski Kapucynki twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

17


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

KOCHANE DZIECI Pan Jezus, będąc na ziemi uczynił wiele cudów. Jednym z nich było rozmnożenie chleba i ryb. Dokonało się wtedy dobro, dzięki któremu było możliwe nakarmienie tak dużego tłumu ludzi. W naszym życiu Bóg bardzo często dokonuje cudów. Stawia na naszej drodze ludzi, którzy dzielą się dobrocią i miłością. Warto pamiętać, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Starajcie się za to wszystko dziękować Bogu. Odszukajcie fragment Pisma Świętego J 6, 1-15, pokolorujcie obrazek i rozwiążcie krótką krzyżówkę .

1. 2. 3. 4.

Jezus udał się nad Jezioro ...................... Chłopiec przyniósł ...................... ryby Pozostałych ułomków zostało ................................ koszów. Brat Szymona Piotra, to .......................... Anna Kierzek

18

CZERWIEC 2021


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021

Odeszli do Wieczności... Porzucek Zdzisława Konieczny Jerzy Walendowska Danuta Masłowski Tadeusz Dudziński Stanisław Głowacka Jadwiga Zagórska Halina Piwowarski Jan

Tomaszewska Krystyna Dembnicka Marianna Górska Salomea Niespodziana Salomea Rybak Ferdynand Mrozińska Wanda Kupijaj Stefania Grzelak Maria

Mirski Jerzy s. Januaria Janina Krygier Bendkowski Stanisław Prajzner Jolanta Grabowska Kazimiera

Sakrament chrztu przyjęli... Przybył Mieszko Krzysztof Bochniak Jagoda Maria Długopolski Igor Konstanty Peśla Natan Kamil Mazur Marcel Artur

Pazdrowski Dominik Drapała Piotr Wacław Połomski Leon Karol Komorowska Lena Maria

Sakramentalny związek małżeński zawarli... Tomalkiewicz Maciej - Janoś Karolina Kuliński Robert - Łakomy Maria Hemmerling Witold - Kaczkowska Weronika Gąsiorowski Mateusz - Grzesiek Weronika POZYCJE KSIĄŻKOWE, KTÓRE WARTO MIEĆ W DOMOWEJ BIBLIOTECZCE - DOSTĘPNE W BIURZE PARAFIALNYM Ksiądz ppłk Andrzej Niwa Książka poświęcona proboszczowi parafii wojskowej pw. św. Mikołaja w Ostrowie Wielkopolskim (1900 - 1940) cena 30 zł Kapelan WP i KOP Wyjątkowy album fotograficzny

„Niezłomni Kościoła XX wieku”

„Ostrowskie Misteria Męki Pańskiej 2014-2020”

Ostrowskie wspomnienie kard. Wyszyńskiego – Prymasa Polski i kard. Wojtyły – papieża Jana Pawła II

do nabycia w biurze parafialnym

do nabycia w biurze parafialnym cena 50 zł

- poniedziałek w godz. 9.00-12.00 - wtorek w godz. 9.00-12.00, 16.00-18.00 - środa w godz. 9.00-12.00 - czwartek w godz. 9.00-12.00 - piątek w godz. 9.00-12.00, 17.00-18.00 - sobota w godz. 9.00-10.00 - sprawy przedślubne sobota w godz. 10.00-12.00 (w I-sze soboty m-ca biuro parafialne dla narzeczonych nieczynne)

PORADNIA RODZINNA DLA NARZECZONYCH I RODZIN czynna w biurze parafialnym w piątki od godz. 18.00 (tel. 793 266 798)

konkatedra-ostrowwlkp.pl

Msze Święte W niedzielę: • Konkatedra: 7.00, 8.15, 9.30, 10.45 (z udziałem dzieci), 12.00, 13.15 (z wyjątkiem wakacji i Wielkiego Postu), 18.00 (z udziałem młodzieży), 20.30. • s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 8.00 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 8.00

• s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna: 6.30 • s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora: 7.00

skanuj telefonem!

BIURO PARAFIALNE

cena 30 zł

W soboty: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 18.30.

Od poniedziałku do piątku: • Konkatedra: 7.00, 8.00, 17.30 (z wyjątkiem stycznia i wakacji), 18.30.

konkatedra-ostrowwlkp.pl

NUMER KONTA PARAFIALNEGO SANTANDER BANK POLSKA: 88 1090 1160 0000 0000 1601 0496

Zespół Redakcyjny: ks. Marcin Kierzek (red. nacz.), Jerzy Grzegorski, Renata Jurowicz, Justyna Sprutta, Ewa Kotowska-Rasiak, Anna Kierzek, Jacek Ryczkiewicz i inni. Kolportaż: Marcin Roszczak. Rycina Konkatedry ze zbiorów firmy Wienerberger.

Wydawca: Parafia Konkatedralna pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. gazetka@konkatedra-ostrowwlkp.pl Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania nadesłanych artykułów.

facebook.com/konkatedra

Gazetka przeznaczona do użytku wewnętrznego

twitter.com/konkatedra

youtube.com/konkatedraow

19


bł. Natalia Tułasiewicz


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2021 (254) czerwiec by Konkatedra - Issuu