Page 1

FRANCISZEK PAPIEŻ WIELKIEJ NADZIEI

Wszystkim Czytelnikom naszej Gazetki życzymy obfitych łask Bożych, zdrowia, pokoju i radości. Niech Zmartwychwstały Chrystus dodaje Wam sił do pokonywania trudów życia i umocni nadzieję zbawienia. CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ, PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ, ALLELUJA!


AKTUALNOŚCI

Franciszek z końca świata

Wynik ostatniego konklawe na pewno zaskoczył wielu ludzi. Stał się znakiem, że w tym momencie decyduje Duch Święty, a nie człowiek. Teraz mamy już papieża Franciszka, pierwszego Ojca Świętego pochodzącego z Argentyny, z Ameryki Łacińskiej i pierwszego jezuitę, który już w pierwszych dniach swojego pontyfikatu pokazuje co jest najwaleczniejsze, a właściwie Kto jest najważniejszy. Termin „konklawe” oznacza zarówno zamknięte miejsce, w którym zbierają się kardynałowie dla wyboru nowego papieża, jak i zgromadzenie kardynałów w tym celu. Samo słowo „konklawe” wprowadził do obiegu prawnego i kościelnego Grzegorz X Konstytucją „Ubi periculum” z 1274 roku, nazywając tak zgromadzenie kardynałów zamkniętych w celu wyboru „pod kluczem” (cum clave). Ojciec Bergoglio Niedawno byliśmy przez telewizyjny przekaz świadkami przysięgi składanej przez kardynałówelektorów po przybyciu do Kaplicy Sykstyńskiej. Zobowiązali się do zachowania przepisów Konstytucji apostolskiej „Universi Dominici Gregis”, w tym tajemnicy wyboru. Następnie mistrz Papieskich Ceremonii Liturgicznych wydał polecenie „extra omnes” i wszyscy nie biorący udziału w konklawe musieli opuścić Kaplicę Sykstyńską. W czasie silny nacisk położono na odizolowanie kardynałów-elektorów od świata i zachowanie tajemnicy. Nie wolno im było wysyłać i otrzymywać korespondencji, prowadzić rozmów telefonicznych, otrzymywać gazet, oglądać telewizji i słuchać radia. Tajemnica dotyczyła także kongregacji ogólnych, poprzedzających wybór papieża oraz uczestniczących w nich kardynałów, którzy z uwagi na wiek nie wzięli udziału w konklawe. Osoby służące pomocą w wyborze papieża, w wypadku zdradzenia tajemnicy zaciągają karę ekskomuniki. Tajemnica ta obowiązuje także po wyborze papieża. Tym razem wystarczyły tylko dwa dni konklawe i Bóg przez kardynałów wybrał na papieża 76-letni Jorge Mario Bergoglio, arcybiskupa Buenos Aires w Argentynie. Kard. Bergoglio, od 13 marca 266 biskup Rzymu, ma 76 lat. Urodził się 17 grudnia 1936 r. w Buenos Aires jako jedno z pięciorga dzieci w rodzinie włoskiego imigranta – pracownika kolei. Z wykształcenia jest technikiem chemikiem. W 1958 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, a 13 grudnia 1969 r. przyjął święcenia kapłańskie. Jan Paweł II mianował 55-letniego wówczas jezuitę biskupem pomocniczym archidiecezji Buenos Aires. Jego zawołaniem biskupim są słowa „Miserando atque eligendo”. W 1998 r. został arcybiskupem metropolitą rodzinnego miasta. Ojciec Święty mianował go jednocześnie ordynariuszem dla wiernych obrządków wschodnich w Argentynie, niemających własnego biskupa. Na konsystorzu w 2001 r. włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego. Jak twierdzi Sergio Rubin, oficjalny biograf Arcybiskupa Buenos Aires, w czasie posługi w Ameryce Łacińskiej, gdzie żyje najwięcej katolików na świecie, obecny Ojciec Święty wykazał się politycznym wyczuciem i wielką skromnością. „Po Buenos Aires porusza się metrem lub autobusem i nie lubi, gdy wierni tytułują go oficjalnie. Woli, gdy nazywają go ojcem Bergoglio” – tak pisała o nim jedna z argentyńskich gazet. Określany jest też jako człowiek poważny, zdolny, inteligentny, głęboko uduchowiony, o silnej osobowości i wierze. 2

MARZEC 2013


AKTUALNOŚCI Nowy Franciszek Dlaczego nowo wybrany papież przyjął nowe imię? Większość biskupów Rzymu w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa zachowywała swoje imię chrzcielne. Ale już pierwszemu papieżowi Jezus zmienił imię Szymon na Piotr: „Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój” (Mt 16.18). Za pierwszego, który sam zmienił zmienił swoje imię uchodzi Jan II, którego pontyfikat przypadał na V wiek, przedtem znany jako Merkuriusz. Najczęściej przyjmowanymi przez papieży imionami są: Jan (23 razy), Grzegorz i Benedykt (16), Klemens (14), Innocenty i Leon (13), Pius (12), Stefan i Bonifacy (9), Urban i Aleksander (8), Paweł i Hadrian (6) oraz Celestyn i Sykstus (5). Teraz po raz pierwszy mamy Franciszka. Dlaczego wybrał właśnie to imię wyjaśnił sam papież w czasie spotkania z dziennikarzami w sobotę, 16 marca. - Podczas konklawe obok mnie był emerytowany arcybiskup São Paulo, a zarazem emerytowany prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, kardynał Claudio Hummes: wielki przyjaciel, wielki przyjaciel. Kiedy robiło się trochę „niebezpiecznie”, pocieszał mnie. A kiedy doszło do dwóch trzecich głosów i rozległy się zwyczajowe w takiej sytuacji oklaski, bo wybrano papieża, objął mnie i powiedział: „Nie zapomnij o ubogich”. Słowo to zapadło mi do serca: biedni, ubodzy. Potem w nawiązaniu do ubogich pomyślałem o św. Franciszku z Asyżu. Pomyślałem też o wojnach, a tymczasem dalej trwało liczenie głosów, aż do ostatniego. Franciszek jest człowiekiem pokoju, kochającym i strzegącym stworzenia, w tym czasie, kiedy nasza relacja ze rzeczywistością stworzoną nie jest zbyt dobra jest człowiekiem dającym nam tego ducha pokoju, człowiekiem ubogim – mówił Ojciec Święty - Och, jakże bardzo chciałbym Kościoła ubogiego i dla ubogich. Nie są to tylko słowa. Ojciec Święty już po wyborze założył tylko prostą sutannę papieską. Poprosił o modlitwę ludzi zgromadzonych na Placu św. Piotra. Podkreślił, że najważniejszy jest Chrystus, a nie papież. Potem zrezygnował z limuzyny i pojechał na kolację razem z kardynałami. A w piątek zaapelował do swoich rodaków, by zamiast wydawać pieniądze na podróż do Rzymu na Mszę inauguracyjną przeznaczyli je dla biednych i potrzebujących. Renata Jurowicz

Mała - wielka niedziela Już niedługo Wielkanoc. Zwiastuje nam to gdakanie kur docierające do naszych uszu z radia, widok baranków brykających na ekranach telewizorów, a czasami także pasących się na billboardach. O zbliżającym się święcie przypomina nam także oprawa graficzna gazetki reklamowej, dostarczanej czasem do naszych domów. Palemki, pisanki, święconka, zajączek... Niektóre z tych tradycji celebrowane w gronie rodziny są miłe, ale czy na to oczekujemy? Kolejny raz obchodzimy Wielkanoc, jak co roku. Jest to okazja do weryfikacji naszego nawrócenia. Czy Zmartwychwstanie Pańskie, którego tajemnicę wkrótce będziemy rozważać, to rzeczywistość naprawdę obecna w moim życiu? A może to tylko tradycja, coś, co wyniosłem z domu? Czy napawa mnie radością nadzieja wieczności spędzanej w raju, przed obliczem Pana? Może to zbyt odległe. Czy żyję z Chrystusem, czy raczej spoczywam bez Niego w grobie?

MARZEC 2013

3


WIELKANOC 2013 Są to pytania, na które powinniśmy umieć sobie odpowiedzieć zgodnie z prawdą. Nasza matka Kościół, poprzez rok liturgiczny i poprzez liturgię, podaje nam do rozważenia rozmaite tajemnice ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. Cykliczne powtarzanie uroczystości, w których wspominamy największe wydarzenia w dziejach świata, ma za zadanie coraz głębsze wprowadzanie nas w misterium odkupienia. Papież Pius XII napisał w encyklice Mediator Dei et hominum: „W świętym czasie, kiedy liturgia przedstawia okrutne męki Jezusa Chrystusa, Kościół wzywa nas na Kalwarię, abyśmy wstąpili w krwawe ślady Boskiego Zbawiciela, abyśmy z Nim razem chętnie krzyż podjęli, abyśmy w duszach naszych obudzili tę samą wolę zadośćuczynienia i przebłagania, abyśmy z Nim razem wszyscy obumarli”. Uroczystości Wielkanocne, w których obchodzi się triumf Chrystusowy, przepełniają duszę naszą wewnętrzną radością, rzetelnie trzeba rozważyć, że razem z Odkupicielem naszym winniśmy zmartwychwstać z życia zimnego i bezwładnego do większej gorliwości i świętości, przez zupełne i wielkoduszne oddanie się Bogu, abyśmy zapominając o tej mizernej ziemi, do nieba wzdychali: «jeśli współzmartwychwstaliście z Chrystusem, zdążajcie do tego co jest w górze, co na szczytach jest miłujcie» (Kol 3, 1-2)”. Każda liturgia, dzięki działaniu Ducha Świętego, jest uobecnieniem, a nie tylko wspominaniem dawnych wydarzeń. To, co dzieje się pod osłoną gestów, słów i znaków, dzieje się naprawdę, w chwili obecnej. W każdej Eucharystii spotykamy Jezusa Chrystusa, który naucza, uzdrawia, ofiaruje się za nas na krzyżu (na każdej Mszy Ciało Jego jest za nas wydawane, a Krew Jego za nas i za wielu wylewana). Misterium uobecnienia, jakim ona jest, zostało ustanowione w Wielki Czwartek. Pierwsze Triduum w historii to zarazem pierwsza Msza Święta – tajemnica śmierci i zmartwychwstania Pańskiego. Niech to rozważanie pomoże nam owocniej uczestniczyć w Najświętszej Ofierze. Każda niedziela, nawet w Wielkim Poście, jest małą Wielkanocą, dniem w którym w sposób szczególny trwamy w obecności tajemnicy Zmartwychwstania Pańskiego. Ten pierwszy dzień tygodnia, będący zapowiedzią dnia ósmego, wieczności, pozwala nieco dłużej przystanąć w zabieganym świecie, i poprzez modlitwę i wyciszenie nadawać sens powszednim czynnościom. Nie będzie chyba błędem stwierdzenie, że dobre przeżycie tej dorocznej Paschy zaskutkuje lepszym przeżyciem każdej niedzieli. Przeżywanie Dnia Pańskiego jest czynnikiem, który zdaje się dość mocno wpływać na naszą relację z Bogiem w ogóle, także w pozostałe dni tygodnia. Powinniśmy więc zabiegać o to, by te „zwykłe dni” także stawały się coraz bardziej niezwykłe. To jest miara i cel naszego świętowania. Dawid Łakomy

Ty tylko mnie poprowadź Tobie powierzam mą drogę

Specjalnie dla naszych drogich Czytelników w rozmowie z ks. Andrzejem Antonim Klimkiem o wsłuchiwaniu się w Znaki Boże, podążaniu ścieżką wyznaczoną przez Boga, dzieleniu się szczęściem, pielgrzymowaniu, a przede wszystkim o książce „Camino de Santiago i w głąb siebie”. Gdziekolwiek Ksiądz jest, cokolwiek widzi, w czymkolwiek uczestniczy, cokolwiek przeżywa, podczas swoich licznych podróży i pielgrzymek, dzieli się tym ze swoimi Czytelnikami. Zabierając czytelników do odległych miejsc naznaczonych silną obecnością Boga, przybliża Go. Czym jest dla Księdza pisanie? Ks. Andrzej Antoni Klimek: Kiedyś jedna z Czytelniczek podczas wymiany korespondencji przypomniała mi takie zdanie z filmu „Into the Wild”, że szczęście jest realne, gdy się nim dzielimy, i ja tę myśl rzeczywiście przyjmuję jako swoją. Pisząc docieram do znacznie większej liczby osób niż mogę to uczynić w rozmowie, więc pisanie jest dla mnie właśnie dzieleniem się moim szczęściem, bo ja uważam siebie za wielkiego szczęściarza. Skąd pomysł pielgrzymki do Santiago? Pielgrzymowania uczyłem się, jak większość z nas, na szlaku do Jasnogórskiej Pani. To tam rodziło się i dojrzewało moje kapłańskie powołanie, przeświadczenie, że jest mi dobrze „w sprawach Pana Boga” nawet za cenę wyrzeczenia się miłości małżeńskiej i rodziny. Ale na szlaku jasnogórskim jest się zawsze w grupie i wielu ludzi myśli i pracuje za nas, aby szło nam się wygodnie. O Camino usłyszałem dawno temu, jako harcerz, potem jeszcze „dołożył się” Coelho i coraz bardziej wzrastała we mnie chęć doświadczenia 4

MARZEC 2013


takiego pielgrzymowania: w samotności i bez żadnej pomocy, zdany tylko na siebie, a tak naprawdę na Pana Boga. Przy pierwszej nadarzającej się okazji, skorzystałem z niej. Co właściwie oznacza tytuł? W głąb siebie, czyli gdzie? To zdecydowanie książka o podróży do sanktuarium, ale chyba jednak bardziej tego sanktuarium Ducha Świętego, którym każdy z nas jest, niż tego w Santiago. To jest właśnie najpiękniejsze w Camino, w samotnym pielgrzymowaniu, że człowiek jest zmuszony wejść w głąb siebie, stają mu przed oczami wszystkie relacje, które są jego udziałem, a zwłaszcza trudne relacje. I tutaj nie masz pod ręką pilota od telewizora, aby szybko takie myśli przegonić. Tutaj, podobnie jak na pustyni, musisz stawić czoła takim myślom. Czasami trzeba przyznać, po takim kilkudniowym rozmyślaniu, że się po prostu pewne sprawy zawaliło, że się za mało kochało. Może właśnie dlatego książkę tę dedykuję moim rodzicom i bratu Piotrkowi, którzy „mają już za sobą najważniejszą pielgrzymkę, tę ku wieczności”, a wobec których mogę moją miłość wyrazić już tylko przez modlitwę i pamięć. W ostatnich zdaniach książki pisze Ksiądz.: „Po Camino prawie wszystko jest inne. Tylko ta pewność, że jest się w rękach Boga i że jest to najbezpieczniejsze miejsce na świecie, pozostaje niezmienna”. Co zatem uległo zmianie po pielgrzymce? Podczas takiej pielgrzymki człowiek zdaje sobie sprawę, że mnóstwo rzeczy, którymi otaczamy się w codziennym życiu, nie jest tak naprawdę niezbędne. Jak niewiele potrzeba, aby przeżyć i być szczęśliwym. Ja osobiście mogę powiedzieć, że dla mnie aż tak wiele się nie zmieniło, ponieważ zawsze miałem przeczucie, że tak właśnie jest, ale świat wciąga cię w „wyścig szczurów” i nie ma co ukrywać, że dajemy się wciągnąć. Po pielgrzymce, to co było przeczuciem, stało się pewnością. Zrodziło się też we mnie pragnienie, aby każdego roku znaleźć czas na pielgrzymowanie, na „bycie w drodze” w samotności, chociaż kilka dni, bo to przywraca nam właściwe proporcje wszystkiego. Początkowo oryginalne teksty dotyczące pielgrzymiego szlaku do Santiago umieszczane był na łamach „Opiekuna”. Skąd pomysł publikacji książkowej? Jak przebiegał proces redagowania książki? Motywacja dla mojej pielgrzymki do Santiago była podwójna: z jednej strony moje marzenia, a z drugiej drugiej był to wybór redakcyjny, aby przez cały rok, ogłoszony przez Benedykta XVI Rokiem Compostellańskim, publikować w „Opiekunie” oryginalne teksty dotyczące pielgrzymiego szlaku. Swoją drogą proszę pomyśleć, jakim jestem szczęściarzem: realizuję marzenia wykonując jednocześnie swoją pracę. Po zakończeniu publikacji w „Opiekunie” pojawiła się myśl, wsparta prośbami od Czytelników, aby wydać całość w postaci książki, która jednocześnie będzie formą cegiełki na wsparcie naszej redakcji. Teksty pisałem już po powrocie w oparciu o czynione na bieżąco notatki. Jedynie dwie pierwsze relacje były przesłane do redakcji z trasy, i tu ciekawostka, napisałem je na... moim telefonie komórkowym. Dlaczego, wśród licznie ukazujących się na rynku wydawniczym publikacji o pielgrzymowaniu, warto nabyć książkę „Camino do Santiago i w głąb siebie”? Nie wiem czy warto, ale mogę powiedzieć, że w chwili kiedy ta rozmowa ukaże się na łamach Waszego pisma, cały nakład, włącznie z dwoma dodrukami - w sumie 7000 egzemplarzy - jest już wyczerpany (śmiech). Może oddam głos jednemu z Czytelników, 30 letniemu Karolowi z Ostrzeszowa, który tak mi napisał: „Nie czytam bardzo dużo, ale bardzo wciągnęła mnie ta książka dlatego przeczytałem ją można powiedzieć jednym tchem (jak na swoje możliwości). Już po kilkunastu stronach pomyślałem, że chciałbym za nią podziękować Księdzu! Porusza ciekawe tematy i uśmiałem się też kilka razy na głos. Zresztą taki język do mnie przemawia. Pewnie nigdy sam nie wyruszę w taką podróż bo jak zwykle braknie mi odwagi, czasu i pieniędzy, ale czytając ją przeszła przez moją głowę myśl, że na pewno jest to wielkie przeżycie duchowe i przygoda, którą się pamięta do końca życia. Nabrałem chęci żeby przeżyć coś podobnego. Zostawić wszystko i sobie iść i przemyśleć kilka spraw”. Może to wystarczy? Serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytelników Waszego Pisma i życzę dalszego rozwoju Waszego parafialnego medium. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał ks. Aleksander Nawrocki Ks. Andrzej Antoni Klimek „Camino do Santiago i w głąb siebie”, Kalisz 2012. Książkę można nabyć u ks. Aleksandra.

MARZEC 2013

5


WOKÓŁ LITURGII I SZTUKI

KRZYŻ ZBAWICIELA część 2 W całej chrześcijańskiej tradycji istnieje wiele rozmaitych, wzbogaconych o teologiczną symbolikę rodzajów krzyża. Krzyż grecki, z ramionami o takiej samej długości, oznacza Odkupiciela, a wpisany w koło i ozdobiony reliefem charakterystyczny jest (jako krzyż celtycki) m.in. dla Irlandii. Oba połączone ze sobą krzyże greckie tworzą natomiast krzyż litewski, zwany inaczej: jagiellońskim. Poza krzyżem greckim i łacińskim (krzyż łaciński ma belkę pionową dłuższą od poziomej) pojawia się w chrześcijańskiej sztuce i hagiografii krzyż św. Andrzeja. Ma on kształt litery „X”, stanowiącej pierwszą literę greckiego określenia: „Chrystus”. Ponadto jest także narzędziem męczeńskiej śmierci apostoła Andrzeja. W połączeniu z krzyżem greckim tworzy on kolejny rodzaj krzyża: tzw. krzyż podwójny. Gdy chodzi natomiast o krzyż św. Piotra, jest on „odwróconym” krzyżem Zbawiciela. Również krzyż tego apostoła stanowi narzędzie jego męczeńskiej śmierci, na którym święty ów umarł, zawieszony głową w dół. Nie jest zaś znakiem męczeństwa krzyż św. Antoniego. Mając kształt litery „Tau”, oznacza on pieczęć wybranych, samą natomiast nazwę – „krzyż św. Antoniego” – otrzymał od mnichów z okazji wspomnienia św. Antoniego Pustelnika; ponadto mnisi ci nosili ze sobą laski właśnie o takim kształcie. Warto też wskazać na krzyż widlasty, symbolizujący tchnienie w wodę chrzcielną, oraz na krzyż laskowany, którego ramiona, oznaczając cztery strony świata, uwydatniają powszechność Chrystusowego zbawienia. Krzyżem laskowanym jest również krzyż jerozolimski, między którego ramionami umieszczone są cztery krzyżyki. Owe niewielkie krzyże wraz z głównym krzyżem symbolizują pięć ran Jezusa Chrystusa (główny krzyż wskazuje na ranę serca). Podczas gdy ten krzyż zdobił płaszcze Rycerzy Grobu Świętego, krzyż maltański – o ośmiu rozwidleniach oznaczających ewangeliczne błogosławieństwa - stanowił heraldyczną odznakę joannitów. Na urząd hierarchiczny w Kościele wskazuje natomiast krzyż arcybiskupi (zwany również patriarchalnym lub lotaryńskim) i papieski. Pierwszy z nich, o dwóch poziomych belkach przecinających pionową, nawiązuje do relikwiarza Krzyża Świętego, drugi zaś – o belce pionowej przeciętej przez trzy belki poziome – ewokuje trzema ramionami urzędy papieża, kierując myśl ku papieskiej tiarze, kardynalskiemu kapeluszowi i biskupiej mitrze. Istnieje również krzyż kotwicowy (o ramionach zakończonych kotwicą symbolizującą m.in. nadzieję), kwiatowy (z zakończeniami w postaci kwiatu), trójlistny (o ramionach zwieńczonych trójliściem) czy monogramowy, tj. znak „ChiRho”. Należy też wspomnieć o krzyżu koptyjskim, sięgającym korzeniami do Egiptu faraonów. Mowa tutaj o znaku „Anh”, który u starożytnych Egipcjan stał się symbolem zapładniającego promienia słońca, natomiast u Koptów (egipskich chrześcijan) oznacza Chrystusowe zbawienie, bowiem podczas gdy pionowa belka krzyża wraz z uchwytem symbolizuje słoneczny, prowadzący do raju promień, pionowa jest symbolem wschodzącego, zapowiadającego zbawienie słońca. Warto też wskazać na bogatą, teologiczną symbolikę krzyża prawosławnego, którego ukośna belka – w zależności od tego, czy chodzi tutaj o jej część skierowaną w dół, czy o część skierowaną w górę – symbolizuje: Dobrego i Złego Łotra, niebo i piekło, zbawienie i potępienie, łaskę i grzech, Nowy i Stary Testament. Generalnie jednak, jak chce tego chrześcijańska tradycja, pozioma belka Chrystusowego krzyża stanowi symbol miłości; pionowe, skierowane ku niebu ramię – nadziei; ramię wkopane w ziemię – ugruntowanej wiary, a długość krzyża – cierpliwości. Popularne w dwunastowiecznej Europie legendy o jego genezie nadają symboliczną wymowę także samemu budulcowi krzyża. Stąd cyprys, z którego miano wykonać pionową belkę Chrystusowego krzyża, jawi się jako symbol życia wiecznego; oliwka (sporządzono z niej tabliczkę z napisem „INRI”) – jako symbol pojednania, zgody, miłości, pokoju, oczyszczenia, siły i duchowej płodności, natomiast palma (z której wykonano ramiona krzyża), stanowiąc drzewo łaski, wskazuje na to, co piękne i wiekuiste, a w szczególności na nieśmiertelność i chwałę. Należy też wspomnieć o cedrze, z którego – według legendy - uczyniono podporę pod stopy Ukrzyżowanego, a które to drzewo, z podziwem opiewane w Starym Testamencie, symbolizuje samego Zbawiciela. Justyna Sprutta 6

MARZEC 2013


POZNJEMY DZIEDZICTWO JANA PAWŁA II

Homilia w czasie Mszy św., Nowym Targ, 8 czerwca 1979 r.

Na początku Mszy św. Ojciec Święty gorąco wita wszystkich przybyłych z Podhala i Podkarpacia i od razu nawiązuje żartobliwy dialog ze zgromadzonymi. „Nigdy się z księdzem biskupem tarnowskim nie sprzeczałam, która archidiecezja piękniejsza: krakowska czy tarnowska. Jak mówił, że ładniejsza tarnowska, mówiłem, że ładniejsza, a jak wróciłem do Krakowa, swoje se myślałem” – stwierdza Papież. Oczywiście jego słowa wywołują burzę śmiechu; rozbawieni ludzie oklaskują co drugie jego słowo. W homilii Ojciec Święty odwołuje się do piękna tego regionu, do którego ciągną ludzie z różnych stron Polski, szukając odpoczynku: „tu, na tym miejscu, w Nowym Targu, pragnę mówić o ziemi polskiej, bo jawi się ona tutaj szczególnie piękna i bogata w krajobrazy. Człowiekowi potrzebne jest to piękno krajobrazu. (..) Jest ten kraj gościnny terenem wielkiej pracy duszpasterskiej, bo nie tylko siły ciała przychodzą tu krzepić ludzie, ale też siły ducha”. Następnie podkreśla znaczenie ciężkiej pracy na roli, życząc wszystkim, aby nigdy nie brakowało im chleba i pożywienia: „Chociaż rozwój ekonomii prowadzi nas w innym kierunku, chociaż postęp upatruje się w uprzemysłowieniu, chociaż pokolenie współczesne masowo opuszcza wieś i pracę na roli — to przecież prawo do ziemi nie przestaje być podstawą zdrowej ekonomii i socjologii. Życzę mojej Ojczyźnie, ażeby to, co było siłą Polaków nawet w najtrudniejszych okresach dziejów: osobisty związek z ziemią, nie przestało nią być również i w naszym uprzemysłowionym pokoleniu. Niech będzie w cenie praca na roli, w cenie i w poszanowaniu.” W końcu Jan Paweł II pogłębia temat rodziny, życząc przy tym, aby wszyscy byli mocni dzięki zdrowym rodzinom i aby rodzina polska była wierna świętemu prawu życia: „Rodzina jest podstawową komórką życia społecznego. Jest podstawową ludzką wspólnotą. Od tego, jaka jest rodzina, zależy naród, bo od tego zależy człowiek. Bądźcie mocni dzięki zdrowym rodzinom. Rodzina Bogiem silna. Niech człowiek ma możliwość w pełni się rozwijać w oparciu o nierozerwalną więź małżonków — rodziców, w klimacie rodziny, którego nic nie jest w stanie zastąpić. Modlę się o to stale, ażeby rodzina polska dawała życie, żeby była wierna świętemu prawu życia. Jeśli się naruszy prawo człowieka do życia w tym momencie, w którym poczyna się on jako człowiek pod sercem matki, godzi się pośrednio w cały ład moralny, który służy zabezpieczeniu nienaruszalnych dóbr człowieka. Życie jest pierwszym wśród tych dóbr. Kościół broni prawa do życia nie tylko z uwagi na majestat Stwórcy, który jest tego życia pierwszym Dawcą, ale równocześnie ze względu na podstawowe dobro człowieka”. Na zakończenie polecił Papież wszystkich „Matce Chrystusowej, która tu w pobliżu króluje, czyli gazduje i matkuje — w swoim sanktuarium ludźmierskim i w tej głębi Tatr na Rusinowej Polanie. Niechaj tego dziedzictwa Chrystusowej wiary i ładu moralnego strzeże św. Stanisław, episcopus et martyr, patron Polaków: świadek Chrystusa od tylu stuleci na naszej ojczystej ziemi”. Wreszcie nad rozległą doliną nowotarską z miliona ust płynie na zakończenie smętna i żałosna pieśń, którą Janowi Pawłowi II śpiewali Polacy na pierwszej polskiej audiencji: „Góralu, czy ci nie żal!”... ks. Mariusz Najważniejsze wydarzenia z naszej Parafii... * Od 24 lutego do 27 lutego trwały w naszej wspólnocie parafialnej rekolekcje wielkopostne, które przeprowadził o. Michał Woźnicki SDB – syn naszej parafii. * W piątek 22 marca podczas Nabożeństwa Drogi Krzyżowej przeszliśmy ulicami naszego miasta z kościoła św. Antoniego do Konkatedry. MARZEC 2013

7


WOKÓŁ NAS Niniejsze pogrzeby i chrzty dokonały się w LUTYM 2013 r.

Odeszli do Wieczności... Czesława Roszak (ul. Partyzancka) Maria Drygas (ul. Hallera) Marianna Płóciennik (ul. Gimnazjalna) Edmund Kuffel (ul. Strzelecka) Alina Zemska (ul. Zielona) Kalina Pussak (ul. Strażacka) Sławomir Dembski (ul. Gimnazjalna) Irena Kaczmarek (ul. Prosta)

Teresa Suchołbiak (ul. Prof. Kaliny) Wacław Hechmann (ul. Piastowska) Stanisława Tomczak (ul. Targowa) Franciszka Brdyś (ul. Wrocławska) Marek Płończyński (ul. Staszica) Leszek Rudnicki (ul. Partyzancka) Antoni Michalski (ul. Targowa) Stanisław Lisiński (Będzin)

Sakrament chrztu przyjęli... Gracjan Widłowski (ul. Prof. Kaliny) Anna Walczak (ul. Sobieskiego)

Igor Kuciński (ul. Prosta) Jakub Spitalniak (Pl. 23 Stycznia)

WAŻNE!!! Zachęcamy Parafian do przesyłania e-mailowo na adres: admin@konkatedra-ostrowwlkp.pl lub dostarczenia do ks. Aleksandra starych zdjęć naszego kościoła lub ważnych wydarzeń z życia parafii. Zdjęcia wzbogacą naszą parafialną stronę internetową. Można również skorzystać z formularza “Wyślij zdjęcie” dostępnego w GALERII (www.konkatedra-ostrowwlkp.pl/galeria). W przypadku przekazania zdjęć do ks. Aleksandra, prosimy o włożenie ich do koperty i opisanie (zdjęcia zostaną zeskanowane i po kilku dniach będą do odbioru). P.S. Z prawej strony przedstawiamy zdjęcie nadesłane przez Pana Stanisława.

8

MARZEC 2013

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 2/2013 (193) marzec  
Advertisement