Page 1

966

Nr 5/2016 (221) PAŹDZIERNIK

Pismo parafii pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim

1906 - 2016

110 lat


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

W najbliższym czasie... - Nabożeństwa różańcowe dla dzieci o godz. 17.00 od wstąpić do Wspólnoty Apostolatu Maryjnego Cuponiedziałku do piątku. Dla dorosłych o godz.18.00, downego Medalika w ostatnie wtorki miesiąca o godz. natomiast w niedzielę o godz. 17.30. 17.00. - Spotkanie chóru św. Grzegorza w każdy poniedziałek i piątek o godz. 18.30 w sali Domu Katolickiego. Zapraszamy chętne osoby, które chcą chwalić Boga poprzez śpiew.

- Spotkanie dla ministrantów i chłopców pragnących służyć przy Ołtarzu Pańskim w sobotę, 8, 22, 29 października o godz. 12.00 w salce Domu Katolickiego.

- Spotkanie i próba śpiewu dla dziecięcego zespołu - Spotkania dla wspólnoty Odnowy w Duchu Świę- muzycznego w soboty o godz. 10.00 w Domu Katolictym w każdy poniedziałek o godz. 19.00. kim. Zapraszamy również wszystkie inne chętne dzie- Spotkania Oazy Miłości Dwu Serc w ostatnie ponie- ci, które pragną należeć do tego zespołu. działki miesiąca o godz. 17.00.

- Msza św. i spotkanie dla osób niepełnosprawnych - Spotkania Wspólnoty Krwi Chrystusa w każdy wto- i ich rodzin, wspólnoty „Wiara-Światło” w sobotę, 8 października o godz. 15.00 w sali Domu Katolickiego. rek o godz. 11.00. - Msza św. i spotkania dla członków Straży Honorowej NSPJ i chętnych osób pragnących wstąpić w szereg Arcybractwa w pierwsze piątki miesiąca o godz. 8.00. - Spotkania kręgu biblijnego w piątki, o godz. 19.15 w Domu Katolickim. - Spotkania dla członków i chętnych osób pragnących

110 lat... 30 września 2016 r. minęło 110 lat od poświęcenia nowego kościoła pw. św. Stanisława BpM w Ostrowie Wlkp. Historia zmagań z problemem jego budowy, jaka przypadła na lata 1857-1906, to historia różnych trudności jakie pojawiały się na drodze budowy nowego kościoła. 49 lat, to czas, w którym na Stolicy Piotrowej zasiadali papieże: Pius IX, Leon XIII, Pius X. Urząd Proboszczów piastowali: ks. Sylwester Suszczyński, ks. Paweł Fabisz, ks. Edmund Radziwiłł, ks. Wacław Szamarzewski, ks. Julian Echaust i ks. Walenty Śmigielski, który ostatecznie doprowadził do rozpoczęcia budowy nowego kościoła. Pierwsza wzmianka na temat budowy „nowego kościoła” pojawia się w piśmie ks. Sylwestra Suszczyńskiego do Konsystorza Poznańskiego z dnia 6.11.1857 r. Ale dopiero Dziennik Poznański nr 236 podaje, że w końcu lipca 1904 r. rozpoczęto kopanie fundamentów. Ostateczne zezwolenie budowlane na budowę nowego 2

- Drogich Nauczycieli i Pracowników Oświaty zapraszamy na Mszę św. 14 października o godz. 18.30 z okazji Święta Edukacji Narodowej. - Wyjazd na Jasną Górę, na „Wielką Pokutę” 15 października. - Ostrowski Marsz Świętych – 31.10.2016.

kościoła wydał Magistrat Ostrowa w dniu 13.09.1904 r. Ks. Śmigielski wraz z Dozorem i Radą w liście z dnia 24.09.1904 r. prosi ks. Arcybiskupa Floriana Stablewskiego o błogosławieństwo na wielką pracę w Ostrowie. W dniu 08.10.1904 r. Arcybiskup pisze list na okazję poświęcenia kamienia węgielnego pod nowy kościół. W kolejnych numerach naszej gazetki przypomnimy, jakie trudności pojawiały się na drodze do budowy nowego kościoła, który pięknem architektury zachwyca nie tylko mieszkańców naszego miasta, ale i przyjezdnych gości.

PAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Kromka słowa

kl. Aleksy Stasiak

Rozważania Ewangelii z najbliższych Mszy św.

2.10.2016 – XXVII Niedziela Zwykła Ewangelia – Łk 17, 5-10 „Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary”. Bardzo ciekawa jest prośba apostołów z dzisiejszej Ewangelii. Gdy Jezus nauczał, w pewnym momencie to, co mówił, stało się dla nich za trudne do zrozumienia. Nie chodzi o to, że używał zbyt skomplikowanych słów, czy podniosłego języka. Problem nie tkwił w sposobie przekazu, ale w tym, co Jezus starał się przekazać. Jego nauka była i dla apostołów i dla wszystkich ówczesnych Żydów niesamowita – piękna, a jednocześnie za trudna do wykonania. Jednakże w takiej sytuacji uczniowie Jezusa nie załamują się i nie odchodzą od Niego. Robią coś całkiem odwrotnego – proszą Go o wiarę! Chcą, by wiara, która będzie w nich, zmieniła ich serca i ukazała, że to co Jezus mówi, jest rzeczywiście dobre! Jakże bardzo jest nam to potrzebne dzisiaj, gdy wiele rzeczy, o których mówi Ewangelia, jest dla nas znów za trudne do przyjęcia. Jakże mocno musimy znów wołać: Przymnóż nam wiary- gdy to, co mówi świat, zdaje nam się przysłaniać to, co mówi Jezus. Gdy to, co mówią media, wydaje nam się lepsze i bardziej właściwe, niż to, co mówi Kościół. Czy są takie sprawy, o których mówi Kościół, a z którymi osobiście się nie zgadzasz? Módl się słowami apostołów, a zobaczysz, że zaczniesz te sprawy inaczej pojmować, nawet nie zauważysz kiedy. 9.10.2016 – XXVIII Niedziela Zwykła Ewangelia – Łk 17, 11-19 „Gdy wchodził do jakiejś wsi, wyszło Mu naprzeciw dziesięciu trędowatych. […] Gdy jeden z nich zauważył, że wyzdrowiał, zawrócił wychwalając Boga wielkim głosem”. Każdego dnia kierujemy do Pana Boga różne prośby. Niesamowite jak pięknie potrafimy je formułować i jak wiele potrafimy obiecywać w zamian, żeby tylko Bóg się do nich przychylił. Bardzo się cieszymy, gdy nasze prośby zostają wysłuchane i pewne rzeczywistości się zmieniają. Jednakże warto sobie zadać pytanie: Jak wygląda moje podziękowanie wobec Boga? Czy jest tak samo „intensywne” jak moje prośby? W dzisiejszej Ewangelii z dziesięciu uzdrowionych powrócił tylko jeden, by dziękować. Może pozostałym wydawało się, że im się to należało? Albo szkoda im było czasu, skoro już dostali to, co mieli? Dodatkowo - tym, który powrócił, był Samarytanin – czyli poganin, pozostałych dziewięciu było Żydami. Niech to pokazuje nam, że choroba „braku dziękczynienia” grozi każdemu! Także tym, którzy często się modlą i potrafią wyprosić wiele łask. Gdy nie wracamy, by www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

Panu Bogu podziękować, zaczynamy traktować go jak „maszynkę” do spełniania naszych zachcianek, a nie jak Osobę, która prawdziwie chce naszego dobra. 16.10.2016 – XXIX Niedziela Zwykła Ewangelia – Łk 18, 1-8 „Czyż Bóg nie weźmie w obronę swoich wybranych?” Jakże pocieszające są słowa dzisiejszej Ewangelii! Dowiadujemy się, że Bóg zawsze chce nas wspomagać, a nasze modlitwy nigdy nie powinny ustawać, gdyż mają wielki sens! Wszystkie do Niego docierają i każdą z nich słyszy. Jezus opowiada o tej sprawie na przykładzie wdowy, która jest prześladowana, a którą sędzia bierze w obronę. Nie robi tego dlatego, że mu jej żal, lecz tylko dlatego, że mu się naprzykrza, z ustawicznymi prośbami o zapewnienie bezpieczeństwa. Jeśli tenże sędzia to czyni, choć wdowa nie jest mu w żaden sposób bliska, to o ileż bardziej troszczy się o nas Bóg, któremu jesteśmy tak bardzo bliscy! Bóg naprawdę się o nas troszczy! Jednak zakończenie dzisiejszego fragmentu nie jest zbyt optymistyczne. Jezus pyta: Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Ale jak to: Skoro Bóg nas kocha i o nas dba, jak miałby tej wiary nie znaleźć? Niestety, wielu ludzi, a możemy to być także i my, wszystko co dobre przypisuje sobie, lub „losowi”, czy „szczęściu”. Zapomnieli o czymś takim jak Boże błogosławieństwo, czy łaska. Zapomnieli o wierze i Syn Człowieczy, gdy przyjdzie, może jej wcale nie znaleźć. Czy zauważasz działanie Boga w swoim życiu? 23.10.2016 – XXX Niedziela Zwykła Ewangelia – Łk 18, 9-14 „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daje dziesięcinę ze wszystkiego co nabywam”. Dzisiejsza Ewangelia może zaskakiwać. Dowiadujemy się, że usprawiedliwiony ze swoich grzechów nie został faryzeusz, który pościł, nie cudzołożył, nie oszukiwał innych, lecz celnik, który w czasach Jezusa uważany był za oszusta i zdziercę, a także był powszechnie znienawidzony przez lud. Cóż więc Jezus zauważył takiego złego w faryzeuszu, a dobrego w celniku? Przecież to ten pierwszy był, myśląc po ludzku, sprawiedliwy i zasługiwał na błogosławieństwo. Rzeczywiście – ale tylko myśląc po ludzku. Dlaczego? Bo my, ludzie, patrzymy na człowieka tylko z zewnątrz – nie widzimy serca. Dostrzegamy to, że ktoś pości i dużo się modli – myślimy wtedy o nim niemalże jak o świętym. Widzimy kogoś, kto grzeszy – od razu potępiamy go w naszych myślach. A jaka 3


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

jest prawda? Pokazuje ją modlitwa tych dwóch ludzi. Faryzeusz widzi siebie jako idealnego i w modlitwie wytyka błędy nie swoje, a innych! Nie ma w nim wcale pokory. A celnik? Wie, kim jest i jakie są jego grzechy. Wobec tego prosi o miłosierdzie. Tylko Bóg zna nasze serca. Zatem my – którzy wglądu w te serca nie mamy – nie zajmujmy się potępianiem kogokolwiek.

Tymczasem On cały czas ich zaskakiwał – a uczniów nie wybiera spośród „elity”, lecz spośród rybaków i celników, staje w obronie Marii Magdaleny, która według Żydów zasługiwała na śmierć i do tego jada w domach grzeszników, jak w przypadku dzisiejszej Ewangelii – u Zacheusza. Jednakże ostatnie zdanie przedstawia, jaki jest sens tego. Bóg przyszedł do tych, którzy go potrzebują, do tych którzy „zginęli”, którzy 30.10.2016 – XXXI Niedziela Zwykła odeszli od drogi prowadzącej do zbawienia. Dziś jest Ewangelia – Łk 19, 1-10 „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. tak samo. Kościół i Msza Święta, nie jest dla ludzi idealnych. Wszyscy, którzy zasiadamy z Jezusem do stoGdy Jezus wszedł do domu Zacheusza, który nie łu, tak jak Zacheusz dwa tysiące lat temu, a dziś my tyle, że był celnikiem, ale nawet zwierzchnikiem w czasie Eucharystii, jesteśmy grzesznikami, którzy wszystkich celników, lud nie mógł tego pojąć. Wyda- pragną się zbliżyć do Boga. Ewangelia pokazuje nam, wało im się, że Jezus, który głosi tak piękne i wzniosłe że każdy ma swoje miejsce w Kościele, nawet najwięknauki o Bogu, powinien przebywać tylko z poboż- szy grzesznik. nymi, czystymi, bogatymi i sprawiedliwymi ludźmi.

Chrzest Chrzest. Jestem przekonany, że każdy, kto czyta ten tekst uczestniczył w tej ceremonii przynajmniej raz w życiu. Jest też niemałe prawdopodobieństwo, że drogi Czytelnik brał udział w chrzcie jako rodzic lub rodzic chrzestny nowego chrześcijanina. My wszyscy, którzy przeżyliśmy własny chrzest, czy mamy świadomość, jaka rzeczywistość stała się naszym udziałem? Czy znamy wymowę znaków? Czy wiemy, co się z nami stało te 20, 30, 50, 70 lat temu, w dniu, kiedy nasi rodzice przynieśli nas do kościoła i poprosili Kościół o chrzest? W zrozumieniu sakramentu chrztu pomogą nam Ojcowie Kościoła. To myśliciele chrześcijańscy, którzy żyli w pierwszych wiekach naszej ery. Pozostawili po sobie ogromne bogactwo wiedzy, przemyśleń, a z ich twórczości do dzisiaj korzystają rzesze ludzi. Żyli w czasach, kiedy większość ludzi przyjmowała chrzest w życiu dorosłym. Byli do niego przygotowywani przez okres katechumenatu. W tym czasie, kandydat na chrześcijanina przyglądał się życiu Kościoła i brał udział w katechezach wyjaśniających. I właśnie wiele takich katechez pozostawili nam Ojcowie Kościoła. Chrzest jest określany wieloma nazwami. Każda z nich, w jakiś sposób stara się wyjaśnić znaczenie i powagę tego sakramentu. W kolejnych numerach naszej gazetki parafialnej spróbuję omówić każdą z tych nazw. Pierwszą i najważniejszą nazwą jest „obmycie” i „oczyszczenie”. Podejrzewam, że wszyscy znamy katechizmową prawdę o zgładzeniu grzechu pierworodnego przez chrzest. Wiemy, że na skutek grzechu pierwszych rodziców – Adama i Ewy – na cały rodzaj ludzki przeszło skażenie grzechem. Przez przyjęcie sakramentu chrztu w człowieku zostaje zmazany grzech pierwo4

rodny. Woda zmywa brud z ciała. Jest to powszechnie znany obraz. W Biblii mamy wiele przykładów na oczyszczające działanie wody. Wody potopu oczyściły świat z grzechu, symbolicznie wody Morza Czerwonego obmyły Izraelitów wracających z Egiptu z brudu niewoli. Izraelici znali rytualne obmycia przed przystąpieniem do czynności religijnych. Zewnętrzne obmycie ciała miało przywracać czystość przed Bogiem. Wiemy, że Jan Chrzciciel obmywał ludzi na oczyszczenie z grzechów. Takiemu obmyciu poddał się sam Pan Jezus, chociaż grzechu nie popełnił, ale, by jeszcze lepiej pokazać więź z każdym człowiekiem. Jak już powiedziałem, w czasach Ojców Kościoła było bardzo dużo ludzi, którzy przyjmowali chrzest w wieku dorosłym. Dla nich chrzest był nie tylko odbyciem z grzechu pierworodnego, ale zmazaniem wszystkich win, jakie zaciągnęli w życiu. Woda chrzcielne rzeczywiście zmywa winę i człowiek może stanąć przed

PAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Bogiem w pełnej czystości. Dzisiaj najczęściej używany jest znak trzykrotnego polania głowy, czy to dziecka, czy osoby dorosłej. Jednak w pierwszym tysiącleciu najpowszechniejszą formą chrztu było pełne zanurzenie w wodzie. Budowano w tym celu nawet specjalne miejsca, zwane baptysteriami. Człowiek, który miał przyjąć chrzest, schodził po stopniach zanurzając się całkowicie

w wodzie i wychodził z drugiej strony. Taki znak pięknie ukazywał prawdę o obmyciu z brudu grzechu. Chrzest jest najważniejszym sakramentem z życiu chrześcijanina. Warto więc wiedzieć więcej o tym niepowtarzalnym wydarzeniu w naszym życiu. Już teraz zapraszam do przeczytania kolejnego artykułu w następnym numerze. dk. Łukasz Urban

Ostrowskie „Powązki”, czyli o ikonografii starego cmentarza - część I Stary Cmentarz w Ostrowie Wielkopolskim założony został poza granicami miasta w drugiej połowie XVIII w. Ogrodzony murem, wpierw drewnianym, następnie murowanym, pozostaje nekropolią starszą od warszawskich Powązek, krakowskiego Cmentarza Rakowickiego, poznańskiej Skałki i kaliskiego cmentarza przy ul. Górnośląskiej. Jest to najstarszy, czynny w Polsce cmentarz katolicki. Ostrowskiemu Staremu Cmentarzowi kilkakrotnie groziła likwidacja: podczas zaboru pruskiego w 1820 r., okupacji hitlerowskiej i w związku z przebudową układu komunikacyjnego w 1962 r. Przed cofnięciem w 1982 r. pozwolenia na zniszczenie Starego Cmentarza dochodziło do jego dewastacji, w związku z czym, podjęto następnie decyzję o renowacji uszkodzonych miejsc pochówku. Na zamkniętym w 1961 r. do celów grzebalnych cmentarzu pochówki wznowiono dopiero w latach osiemdziesiątych. Pod koniec tychże lat zabezpieczono cmentarne bramy, mury, nagrobki i kapliczki. W okresie zaborów ostrowska nekropolia pełniła – poza przestrzenią dla pochówków – jeszcze inną funkcję. Mianowicie - mogły się tutaj odbywać, i to legalnie, polskie manifestacje patriotyczne dzięki uszanowaniu przez pruskiego zaborcę prawa czyniącego z nekropolii miejsce azylu. Na Starym Cmentarzu spoczywają po dzień dzisiejszy wielce zasłużone dla miasta i Wielkopolski osoby, takie jak chociażby: I. Taczak, G. Bojanowski (autor m.in. opowiadającej o pobycie F. Chopina u księcia A. Radziwiłła książki „Tydzień w Antoninie”), M. Z. S. Bojarska (organizatorka i koordynatorka tajnego nauczania w Ostrowie i południowej Wielkopolsce w czasie hitlerowskiej okupacji), ks. J. Kompałła (inicjator Królewskiego Katolickiego Gimnazjum, obecnie I Liceum Ogólnokształcące przy ul. Gimnazjalnej), ks. A. Szamarzewski czy też W., K. Dalborowie i P. Dalbor (rodzice i siostra kard. Edmunda Dalbora). Stary Cmentarz kryje w sobie również doczesne szczątki weteranów powstań z 1831, 1848 i 1863 r. Przejdźmy teraz do architektury i ikonografii Starego Cmentarza. Przecinające ową najstarszą i zarazem najmniejszą, ostrowską nekropolię alejki dzielą ją na sześć kwater. W głównej alei znajdują się dwie osadzone na cokołach rzeźby z drugiej połowy XIX w., przedstawiawww.konkatedra-ostrowwlkp.pl

jące z Dzieciątkiem Matkę Bożą i św. Józefa. Zabudowę Starego Cmentarza tworzą: kaplica cmentarna z grobami w podziemiu, grobowce rodzinne wolnostojące oraz groby z nagrobkami lub płytami nagrobnymi. Są to np. neogotyckie, neoklasycystyczne i secesyjne nagrobki. Grupa neogotyckich grobowców nawiązuje do gotyckiego budownictwa, stąd pojawia się tutaj np. arkatura, czyli fryz arkadkowy, blenda z ostrym i oślim łukiem, uskok i wieżyczka. Natomiast imitacje drzwi w fasadach niektórych grobowców odsyłają nas do antycznych, pozornych wrót, symbolizujących dom wieczny. Ostrowska nekropolia obfituje ponadto w dekoracyjne łańcuchy, żeliwne filarki, kraty i neogotyckie ogrodzenia miejsc wiecznego spoczynku. Liczne są i zarazem różnorodne, ornamenty, np. nagrobek I. Taczaka zdobią kwiaty wyrastające ze stylizowanej łodygi, widniejące także na ramionach krzyży. Często cokoły i ściany nagrobków stanowią imitację zespolonych ze sobą kamieni. Niekiedy jednak ozdoba miejsca pochówku może budzić zdziwienie. Jest nią chociażby, nawiązujący do sztuki starożytnego Egiptu, obelisk z piramidalnym zwieńczeniem, zdobiący miejsce spoczynku rodziny Kluge. Umieszczony na cmentarzu obelisk to symbol wiecznego trwania. Już zresztą od XVI w. ozdabiano symbolizującymi wieczność i wiecznie żywą pamięć o zmarłym, jego triumfie i chwale obeliskami miejsca pochówku. Cdn. Justyna Sprutta

Aleja cmentarza z figurą MB z Dzieciątkiem fot. strona Miejskiego Zakładu Zieleni

5


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Ksiądz Walenty Śmigielski - część I W pobliżu ołtarza Matki Bożej Częstochowskiej w ostrowskiej konkatedrze znajduje się upamiętniająca ks. Walentego Śmigielskiego płyta z biblijnym fragmentem o Mojżeszu („Widziałeś ją [ziemię-kraj przodków – aut.] oczyma swemi, ale nie przejdziesz do niej”), tudzież z umieszczoną pod krzyżem, kielichem eucharystycznym i liściem palmy inskrypcją: „Za spokój duszy ś.p. Księdza Walentego Śmigielskiego, Proboszcza i Dziekana Ostrowskiego zmarłego 3. Marca 1906 r. Zdrowaś Marya”. Zachował się i nekrolog, zamieszczony w numerze 51 „Dziennika Poznańskiego” z 1906 r., z informacją: „Dziś rano, dnia 3-go marca, o godzinie 4-tej zakończył życie po krótkich, ale ciężkich cierpieniach, opatrzony św. Sakramentami ś.p. X. Walenty Śmigielski proboszcz i dziekan ostrowski w 58-mym roku życia. Eksportacya zwłok do kościoła w poniedziałek, dnia 5-go b.m. o godzinie 4-tej po południu, pogrzeb nazajutrz o godzinie 10-tej rano. Konfratrów prosimy o memento. X. Kowalczyk, X. Lisiecki wikaryusze”. Kim był ów kapłan związany także z Ostrowem, pierwszy proboszcz w cieniu naszej neoromańskiej świątyni? Urodził się 26 lub 29 stycznia 1849 r. w Dolsku. Jego ojcem był Kazimierz, szewc z zawodu a matką Zofia z Ignaszewskich. W wieku dziesięciu lat Walenty zaczął uczęszczać do śremskiego gimnazjum, by następnie, od 1864 r., kontynuować naukę w Gimnazjum św.

6

Marii Magdaleny w Poznaniu. Po ukończeniu w 1870 r. szkoły rozpoczął studia w poznańskim Seminarium Duchownym. Kiedy, z nakazu władz pruskich, seminarium zamknięto, powołany został do rocznej służby w pruskiej armii. Po powrocie z wojska kontynuował naukę w Seminarium Duchownym w Gnieźnie, lecz święcenia kapłańskie otrzymał poza granicami zaboru: 20 kwietnia 1875 r. w Pradze w Czechach. Po powrocie, do nieistniejącej wtedy Polski, znalazł się w parafii pw. Narodzenia NMP w Kotłowie, gdzie przebywał w latach 1879-1881. Został tutaj oddelegowany jako misjonarz, włączony do tzw. „związku misjonarskiego” mającego na celu potajemną posługę duszpasterską w pozbawionych księży parafiach. Był „tajnym” duszpasterzem, nie tylko w Kotłowie, ale i w pobliskiej Chynowie. Pamiętajmy, że pod zaborem pruskim za kapłańskie – bez zezwolenia - posługiwanie groziły represje. Nie miał tego zezwolenia i ks. Walenty, dlatego ścigany był przez trzy lata przez pruską żandarmerię. Mimo iż władze pruskie utrudniały mu posługę, kapłan ten nadal pracował jako duszpasterz i to z wielkim poświęceniem. Zmuszony był chodzić z duchową posługą w cywilnym ubraniu, niekiedy w przebraniu chłopa czy także chłopki; dzięki temu mógł odprawiać Mszę świętą w każdym miejscu i o każdej porze, a odprawiał ją nawet o godzinie 4 rano, oraz przechowywać Najświętszy Sakrament w prywatnych domach. Nie miał również ks. Walenty w Kotłowie miejsca stałego zamieszkania, nocował często w domu niejakiego Wonsta, musiał bowiem ukrywać się przed przeprowadzającymi rewizje Prusakami. W związku z tym, trudno było go odnaleźć w razie potrzeby, dlatego wyznaczył zaufanych, starszych i pobożnych gospodarzy, by powiadamiali go o poszukujących duszpasterskiej pomocy. Ponadto zaufana osoba informowała innych parafian o sprawowanej nazajutrz rano Mszy świętej, którą ks. Walenty łączył ze spowiedzią i z katechizacją dzieci. Kapłan ten pisał: „Do nich [tychże osób – aut.] każdy winien by się zgłosić, gdy mnie potrzebował albo gdy chciał wiePAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

dzieć, gdzie i kiedy msza św. się odbędzie. Wymienię tylko niektóre nazwiska moich zaufanych, aby je ku czci potomności parafii Kotłowskiej zostawić, jak Jakuboński z Kaliszkowic W., Klepacz, Szumiak, Nieruchalski z Biskupic, Kowalski ze Strzyżewa, Macholak, Kawaler z Kotłowa, Netter z Dębnicy. Na czele zaś ich stał ruchliwy i na wszystko gotowy Antoni Remelski, gospodarz z Chynowy. Z nim stałem ciągle w styczności, wiedział on o każdym moim kroku, do niego każden się zgłaszał, kto mnie pragnął widzieć, od też każdemu mógł dać i dawał pewne informacje o moim pobycie”. Ks. Walenty nie działał samotnie: wsparciem służył mu tymczasowo ks. Kowalewski, wikariusz, który zamieszkiwał u ksią-

żęcego ceglarza w Przygodziczkach. Cdn. Justyna Sprutta

Króluj nam Chryste! Drodzy ministranci, kilka tygodni temu rozpoczęliście nowy rok szkolny. Wróciliście do swoich szkół, przyjaciół i kolegów. Warto w tym miejscu cofnąć się w czasie i zobaczyć, że przez miniony rok wiele udało nam się osiągnąć i mam nadzieję, że jeszcze więcej przed nami. Warto przypomnieć sobie pięknie przygotowane pasterki, świąteczne kolędowanie czy też Wasze zaangażowanie w przebieg liturgii Triduum Paschalnego. Wasza obecność sprawiła, że jeszcze bardziej można było odczuć rangę tych świąt. Miesiąc maj rozpoczęliśmy naszym wspólnym wyjazdem do Krakowa i okolic. Dla wielu z Was było to doświadczenie bycia ministrantem w trochę inny sposób. Mam nadzieję, że nowy rok szkolny jeszcze bardziej zmobilizuje Was do służenia przy ołtarzu. Wasze zaangażowanie rośnie z miesiąca na miesiąc i myślę, że nie będzie miało końca. W połowie września mogliście zobaczyć, ilu ministrantów liczy nasza diecezja, ponieważ braliście udział w kolejnej już pielgrzymce ministrantów do św. Józefa w Kaliszu. Drodzy ministranci! Przed nami kolejny rok ciężkiej pracy, ale też wielu radosnych chwil. Już dziś myślimy o naszym kolejnym wyjeździe. Póki co, starajcie się zadbać o Waszą służbę w tygodniu i w niedziele. Gorąco Was www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

pozdrawiamy i zapraszamy do Waszego grona wszystkich chłopców, którzy chcieliby zostać ministrantami. Warto dodać, że przez miniony rok ministranckie szeregi powiększyły się o 12 nowych, odważnych chłopców, którzy nie boją się służyć przy ołtarzu Jezusa Chrystusa. Do zobaczenia przy ołtarzu! Ks. Jakub Rachwalski

7


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Z różańcem w ręku Rozmowa z ks. Dariuszem Kulińskim, wikariuszem Konkatedry. Księże Dariuszu proszę opowiedzieć trochę o sobie… Pochodzę z Krotoszyna, gdzie spędziłem całe swoje życie, do momentu wstąpienia do Seminarium. Tam chodziłem do szkoły, tam też rodziło się moje powołanie w parafii św. Jana Chrzciciela, niedaleko której mieszkałem. Jestem osobą spokojną, lubiącą bardziej słuchać niż mówić. Moje zainteresowania to lektura książek, tematycznie związanych z tym, co robię oraz książek z zakresu historii. Jak zrodziło się Księdza powołanie? Można powiedzieć, że to powołanie rzeczywiście się zrodziło. Nie było jednego, konkretnego momentu, będącego wyraźnym znakiem powołania. Ono dojrzewało przez całe moje życie. Jako dziecko „bawiłem się” w odprawianie Mszy Świętych dla babci, byłem ministrantem. Potem ten dziecięcy zapał nieco ostygł. Jednak Bóg powoli prowadził mnie do tej decyzji. Pierwsze przeczucia zaczęły rodzić się na początku liceum. Zacząłem się nad tym zastanawiać, a momentem przełomowym była druga klasa szkoły średniej, szczególnie rekolekcje w Seminarium. To wtedy odkryłem, że Bóg powołuje mnie do kapłaństwa. Trudno to opisać słowami… Ale powołanie to po prostu wewnętrzne przeczucie i pewność, potwierdzona różnymi znakami, że Bóg wybiera dla mnie właśnie tę drogę. Komu, po Panu Bogu, zawdzięcza Ksiądz najwięcej w drodze ku kapłaństwu? Myślę, że najwięcej Rodzicom. Bo to od nich tak naprawdę zależy bardzo wiele. Jak wychowają, jakie wartości przekażą, jak pokierują. Oczywiście, spotkałem również wiele wartościowych osób, które miały znaczący wpływ na mnie i każda z nich pozostawiła po sobie niezatarty ślad. Nie sposób ich tutaj wszystkich wymienić. To nie tylko księża, ale także osoby świeckie, znajomi, którym wiele zawdzięczam. Jakie hasło zamieścił Ksiądz na obrazku prymicyjnym i dlaczego? Był to cytat z Księgi Psalmów 37, 5: „Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał”. Kiedyś trafiłem na te słowa przy lekturze Biblii i bardzo mi się spodobały, ponieważ oddają istotę życia człowie8

ka wierzącego. Wiara nie polega tylko na przekonaniu, że Bóg istnieje. Wiara to nie tylko spełnianie pewnych o b ow i ą z k ów z niej wynikających. Wiara to przede wszystkim zaufanie do Boga, ufność, że On jest przy mnie i czuwa nad każdym moim krokiem. Tego nam dzisiaj najbardziej brakuje - polegania na Stwórcy, oparcia swojego życia na Nim, ryzyka wiary (wciąż szukamy zabezpieczeń w tym świecie, zostawiamy sobie furtki). W posłudze księdza te słowa przypominają również, że to nie ja działam, ale Bóg. Każdy człowiek, ksiądz, jest tylko narzędziem, którym Bóg się posługuje. Jak Ksiądz wspomina dzień Święceń Kapłańskich i swoją pierwszą Mszę św.? To ważne momenty, bardzo podniosłe. Dni pełne radości, ale także niepewności - jak to będzie, czy podołam...? Początkowy niepokój, towarzyszący tym wydarzeniom, Bóg bardzo szybko wypełniał swoim pokojem. W jakich parafiach Ksiądz pełnił posługę po święceniach? Tylko w jednej parafii byłem jak do tej pory. Była to parafia Chrystusa Króla w Jarocinie. Kościół jeszcze większy od Konkatedry, niezwykle zimny w miesiącach zimowych, ale pełen ciepła bijącego z wiary tamtejszych ludzi. To parafia znacznie mniejsza od naszej, licząca ok. 6000 osób. Zawsze będę miło wspominał te cztery lata pracy, bo jak zwykło mówić się - pierwsza parafia to pierwsza miłość. Pracowało się tam bardzo dobrze, poznałem wielu wspaniałych ludzi, doświadczyłem ogromu miłości i życzliwości. PAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Teraz nadszedł czas na parafię w Ostrowie. Proszę powiedzieć jak wygląda posługa w największej ostrowskiej parafii? Trudno cokolwiek na ten moment powiedzieć, dlatego, że w parafii jestem dopiero dwa miesiące i jak sama Pani powiedziała, przy tak wielkiej Parafii potrzeba nieco więcej czasu na rozeznanie. Czuję się tu bardzo dobrze. Atmosfera przyjaźni i życzliwości, wspólnota kapłańska, uśmiechy na twarzy... to wszystko przekłada się na owocną pracę. Jedną z rzeczywistości, które dały się zauważyć od samego początku, były liczne spowiedzi. Za każdym razem, kiedy siadałem w konfesjonale w naszym kościele, nie „nudziłem się”. Jestem zbudowany „ilością” osób spowiadających się, co więcej, są to głębokie spowiedzi, przemyślane, poprzedzone rachunkiem sumienia. To ważne, bo pokazuje, jak bardzo potrzebujemy dziś Bożego Miłosierdzia, ale również wskazuje, że poważnie przeżywamy swoją przyjaźń z Bogiem i mamy świadomość popełnionego grzechu, z którego Bóg oczyszcza nas w sakramencie pojednania.

mentu bierzmowania młodzieży gimnazjalnej, z której – mam nadzieję – powstanie w przyszłości wspólnota młodzieżowa. Mam zająć się również wspólnotą osób niepełnosprawnych Wiara i Światło. Czy uczy Ksiądz katechezy w szkole? Jeżeli tak to proszę opowiedzieć jak pracuje się z młodzieżą w obecnych czasach? Tak, uczę w I i II LO. Z młodzieżą w obecnych czasach pracuje się bardzo dobrze. Nie można powiedzieć, że są to ludzie źli. Tak często się dziś, niestety, powtarza, kierując się pewnymi „wyskokami” młodych. Mamy bardzo dobrą młodzież, tylko często pogubioną, szukającą właściwego kierunku, drogi w swoim życiu. Rola każdego nauczyciela, wychowawcy polega na tym, by wskazać ten właściwy cel. Cztery lata temu, zaczynając pracę w szkole, czułem ogromne obawy. Ale po tym czasie bardzo polubiłem katechezę. Uśmiech, radość, otwartość, pomysłowość młodych ludzi zachęcają do tego, by do szkoły podążać zawsze z chęcią.

Jakimi grupami duszpasterskimi Ksiądz będzie zajCzy Ksiądz powinien być „od wszystkiego”, czy powimował się? nien w czymś wyspecjalizować się? Ks. Proboszcz powierzył mi przygotowanie do sakraOdpowiedz daje nam Pismo Święte, gdy św. Paweł mówi o różnorodności darów. Każdy ma smykałkę do innych rzeczy i to jest bogactwo Kościoła. Moim zdaniem, lepiej zająć się tym, w czym czuję się dobrze i przynosi to realne owoce, niż „łapać za ogon wiele srok” i nie mieć żadnych efektów. Ksiądz powinien być specjalistą od kontaktu Boga z człowiekiem i odwrotnie. A co do pozostałych rzeczy – remontowych, gospodarczych, inwestycyjnych… nie musi się znać. Parafie są na tyle duże, że w każdej zapewne znajdzie się inżynier, budowlaniec, ekonomista, którzy pomogą podjąć właściwe decyzje. Pytanie tylko, czy „czujemy”, że parafia jest naszą wspólnotą i chcemy być za nią odpowiedzialni? Bo ksiądz jest w niej tymczasowo, kilka lat, a ludzie pozostają… Jaka jest Księdza ulubiona modlitwa? Zdecydowanie najbardziej lubię modlitwę różańcową. Staram się ją odmawiać każdego dnia, ponieważ daje mi wiele siły i łaski. Jedno Zdrowaś Maryjo jest potężnym ciosem zadanym szatanowi i jego królestwu ciemności. Co dopiero cały Różaniec… Rozmawiała: Ewa Kotowska-Rasiak

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

9


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Fatima – sto lat później… [część I] 13 maja 2017 r. minie sto lat, odkąd Matka Boża ukazała się po raz pierwszy w Fatimie. Nie możemy przejść obok tej szczególnej rocznicy obojętnie, biorąc pod uwagę fakt, że same objawienia nie straciły swej aktualności, co więcej pozostają wciąż niezrealizowane. Sama siostra Łucja powiedziała kiedyś, że na chwilę obecną ludzkość dopiero w połowie wypełniła fatimskie orędzie. Papieże Jan Paweł II i Benedykt XVI wielokrotnie podkreślali, że objawienia z Fatimy są dziś jeszcze bardziej aktualne, niż w czasie, gdy zostały one przekazane Pastuszkom. W związku z powyższym, w najbliższym roku, chcemy powrócić do treści danych nam przez Maryję w portugalskiej wiosce; chcemy jeszcze raz usłyszeć wezwanie Matki, wskazującej drogę ratunku przed potępieniem; chcemy przede wszystkim wziąć sobie do serca przesłanie z 1917 r. i odpowiedzieć na nie własnym życiem, poprzez modlitwę, pokutę, nawrócenie i ofiarowanie swojego życia Niepokalanemu Sercu Maryi. MROCZNY PEJZAŻ EUROPY Europa w drugiej dekadzie ubiegłego wieku to świat bardzo niespokojny. Od 1914 r. toczy się walka na frontach I Wojny Światowej, konfliktu, który pochłonie 14 milionów ludzkich istnień. Od dłuższego już czasu dawały się we znaki liczne napięcia społeczne i podziały polityczne. Czarę goryczy przelało zabójstwo austriackiego arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie. Ówczesny papież Benedykt XV określił taką sytuację jednoznacznie – to samobójstwo cywilizowanej Europy. Okazało się jednak, że walka zbrojna to nie jedyne zmartwienie Europejczyków. Równolegle do niej, toczyła się także wojna ideologiczna. Ilości ofiar tego konfliktu nie da się w żaden sposób ustalić. Masoneria, bo to właśnie oni stali za wspomnianą ofensywą, dążyła do jednego celu – zniszczenia religii, 10

a zwłaszcza chrześcijaństwa. Jak sami mówili – dwadzieścia wieków tryumfował Galilejczyk, teraz wybiła godzina Jego śmierci. Zadanie nie było dla nich takie łatwe, ponieważ dobrze wiedzieli, że nie są w stanie podważyć chrześcijaństwa. Żadne argumenty rozumowe nie zrujnują wiary w Chrystusa. Stąd też, postanowili uderzyć z innej strony, mianowicie, psując obyczaje, osłabiając moralność człowieka, jego awersję do zła i pragnienie dobra, jak również szerząc obojętność religijną. W Rosji, pod wodzą Lenina, rodzi się nowa i prawdziwa religia – komunizm. Pod szczytnymi hasłami równości i sprawiedliwości społecznej, przywódcy rewolucji chcą zmanipulować ludzi, pociągając ich za sobą. Jednym z celów rosyjskiego przewrotu była także eliminacja chrześcijaństwa. W dniu pierwszych objawień Matki Bożej w Fatimie – 13 maja 1917 r. – rewolucjoniści dokonują profanacji kościoła – demolując przedmioty kultu, zabijając lub zamykając w więzieniach obecnych w nim ludzi. Kryzys początków XX wieku nie ominął także samego Kościoła. Dotknął w sposób szczególny teologii, gdzie błędnie wyjaśniano dogmaty, zniekształcając fot. Wikipedia tym samym wiarę w Boga. Nagminnie podważano wiarygodność Pisma Świętego, ukazując je tylko jako dzieło człowieka, pomijając Boski wymiar Biblii. Odchodzono również od życia Ewangelią, uważając niesione przez nią wartości za przestarzałe i nieaktualne. Z DALEKIEJ FATIMY… Zupełnie inaczej maluje się obraz Fatimy. To zwyczajna, położona niedaleko Lizbony, niczym nie wyróżniająca się wioska, z wiejskim kościołem parafialnym. To miejsce, gdzie panuje miłość, zgoda i szacunek. Rodziny są tu niezwykle bogobojne. Dzień wypełnia ciężka praca na roli i gospodarstwie domowym, co jednak nie przekłada się na zamożność mieszkańców Fatimy. Jednak, zawsze, gdy w drzwiach domu stanie biedny, prosząc o kromkę chleba, nie odejdzie głodny. Maria dos Santos, matka Łucji, zawsze powtarzała, że nigdy nie zabraknie nam tego, co PAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Ponieważ obok beztroskiego i wypełnionego zabawą życia, tak charakterystycznego dla dziecka, ta trójka pastuszków również głęboko się modli. Poza tym, Bóg – jak napisał św. Paweł do Koryntian – wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć. Bóg wybiera to, co nieużyteczne, małe, aby pokazać światu, że dzieło należy do Niego, a nie do narzędzia, które wybrał. Najważniejszą cechą wizjonerów jak i miejsca objawień jest ich małość w oczach świata, marginalność, skrajOd lewej: Hiacynta, Łucja i Franciszek | fot. Wikipedia na nieważność. Bóg ma inne kryteria oddamy biedakowi. ważności i wartości człowieka. Mimo odczuwalnego niedostatku i ubóstwa, boWiarygodność fatimskich objawień jeszcze bargactwem każdej rodziny były dzieci, najczęściej kilko- dziej wzmacnia fakt, że była to trójka bardzo prostych, ro. Dziecko było znakiem błogosławieństwa samego nieuczonych i wcale nie świętych pastuszków. Zwykłe, Boga, a ogromna ufność w Bożą Opatrzność pozwa- wiejskie dzieci tamtej epoki, ale żyjące blisko Boga – lała z nadzieją spoglądać w przyszłość. spoglądające na świat jako dzieło miłości Stwórcy; Każdy dzień był przeniknięty modlitwą. Najbar- świadome, że Bóg nieustannie na nie spogląda. Co dziej popularną i zarazem ulubioną formą spotkania więcej wielu elementów przekazanych przez Maryz Bogiem, był Różaniec. Nie wyobrażano sobie nie- ję dzieci nie były w stanie wymyślić. Jednym z nich dzieli bez obecności i uczestniczenia w Eucharystii. jest np. Rosja - kraj zupełnie nieznany mieszkańcom Prawem obowiązującym i zachowywanym przez portugalskich wiosek. I tak Łucja uważała, że Rosja mieszkańców Fatimy był Dekalog. Ludzie potrafili to bardzo zła kobieta, grzesznica, potrzebująca wieświętować i pościć, kradzież praktycznie nie istniała; le modlitwy. Franciszek natomiast sądził, iż Rosja to jako prawdziwi górale kochali śpiew, muzykę, tańce, niezwykle uparty osioł sąsiadów. zabawy, przy winie wyrabianym z własnych winogron. Podczas, gdy ludzie snują plany, by usunąć z paTo właśnie to miejsce – z dala od wojennej zawie- mięci Boga, Bóg posługuje się trzema biednymi dziećruchy, głównych miast Europy, koronowanych głów – mi, by głosili Jego imię aż po krańce ziemi. wybiera Bóg, by przekazać największe i najważniejsze Objawienia Maryi mają miejsce w momencie, gdy objawienia prywatne w historii chrześcijaństwa. Usłyludzie byli w obliczu wielorakiego zagrożenia. Matka szy je najpierw trójka dzieci… Łucja, kuzynka Hiacynty i Franciszka, w chwili ob- przyszła z pomocą swoim dzieciom, wskazując drogę jawień ma 9 lat. Pochodzi z ubogiej, wielodzietnej ale wyjścia i ocalenia. Dziś, sto lat później, czasy nie są pobożnej rodziny. Jako jedyna z fatimskich pastusz- lepsze, stąd orędzie nie straciło aktualności, co więcej, ków poznała katechizm i przyjęła I Komunię Świętą, jest jeszcze bardziej naglące. Fatima - to klucz do radykalnej zmiany historii. co - jak sama stwierdza – było dla niej bardzo mocnym przeżyciem i zbliżyło ją do Boga. Franciszek to Fatima - to klucz otwierający bramy nieba, niosący ośmioletni, spokojny i zrównoważony chłopiec, zako- ratunek i nadzieję całej ludzkości. Fatima - to klucz chany w otaczającym go świecie przyrody, wyzwala- zamykający tak szeroko dziś otwarte bramy piekła, jącej do życia jego młodzieńczy zapał. I jego siostra które widać w wielu punktach życia człowieka. Szatan Hiacynta… to najmłodsza, bo zaledwie sześcioletnia zwodzi nas, próbując zaprowadzić na ziemi królestwo dziewczynka. Posiada silny charakter, lubi narzucać ciemności. Fatima to światło, które Bóg umieścił pod datą rówieśnikom swoją wolę. Jest pełna energii, pomysłów, wesoła, uśmiechnięta, ale przy tym samolubna 1917 r., światło, które jaśnieje dziś coraz bardziej – bo im większy mrok wokół nas, tym jaskrawszy blask i kapryśna. Spośród wielu portugalskich dzieci Maryja ukazu- Niepokalanego Serca Maryi. je się Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi. Dlaczego oni?

ks. Dariusz Kuliński

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

11


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

PRYMAS POLSKI STEFAN KARDYNAŁ WYSZYŃSKI W OSTROWIE WLKP. 3-4.09.1966 CZAS PRZYGOTOWANIA przyjęcia. Przydzielono każdemu funkcję, za które każWielkie poruszenie wśród wiernych zauważył ks. dy odpowiadał przed ks. Proboszczem. W sobotę zaPrałat Matuszczak na Nowennie do Matki Bożej Nie- instalowano osobne głośniki wokół kościoła, by wierni ustającej Pomocy w środę 31.08.1966r., gdy zapowiedział mogli jak najlepiej uczestniczyć w uroczystościach. oficjalnie po raz pierwszy, że w przeddzień Koronacji TRUDNOŚCI Matki Bożej Skalmierzyckiej przyjeżdża do Ostrowa, do Przygotowanie przyjęcia nie było sprawą łatwą, jeFary, Jego Eminencja Ks. Prymas w towarzystwie Metro- śli się zważy, że nie było zbyt wiele czasu do dyspozypolity Poznańskiego i kilku biskupów polskich. cji. Zbiegali się poza tym dwie uroczystości: milenijna Niewiele więc czasu pozostało na przygotowanie świecka i kościelna. Już w niedzielę 28 sierpnia 1966r. odpowiedniego przyjęcia. To też na gwałt porządkowa- miejscowe władze wydrukowały zaproszenia i afisze, no teren przykościelny, zbudowano dwa trony prezbi- które wręczono w instytucjach pracy i rozwieszono terium, znoszono krzesła do kościoła, malowano herby w sklepach. Nawet samoloty rozrzucały ulotki na miabiskupie, ustawiono osobne podium z baldachimem sto. Przewidywano według nich w sobotę capstrzyk, przed Domem Katolickim, na którym postawiono 6 czyli przemarsz przez ulice, którymi miał przejeżfoteli dla Dostojników Kościoła. Nad podium rozwie- dżać ks. Prymas, a na godz. 19.30 zaplanowano kino szono na Domu Katolickim długą wstęgę z napisem: dźwiękowe na pobliskim rynku. Mówiono, że w tym Ostrów Katolicki przy Prymasie Polski, a drugą nieco czasie, a więc ok. 19.00 ma przeprowadzać grupa tedalej z napisem Nie rzucim, Chryste świątyń Twych. atralna z Łodzi na rynku swe występy i posługiwać się Przywiezioprzy tym bardzo no z pobliskiesilnymi głogo ogrodnictwa śnikami. Jeden pęki róż biało z nich miał być – czerwonych umieszczony dla udekorowaprzy ul. Kościelnia wielkiego nej, więc niedaołtarza i wręleko Fary. Tego czenia wiązanek wszystkiego Ks. Prymasowi dowiedział się i Księżom Biw szczegółach skupom. Chór ks. Proboszcz kościelny wyMatuszczak na ćwiczył toast osobnym spoBijcie głosy pod tkaniu w czwarniebiosy (ks. tek w gabinecie ChlondowskiePrzewodniczągo), a dziewcego Rady Naczynka Hania r o d o w e j . Prymas Tysiąclecia w ostrowskiej Farze | fot. ze zbiorów Mieczysława Dębowiaka Jurek uczyła się Podczas dwugoswego przemódzinnej rozmowy omawiano trudności, jakie się nawienia powitalnego. W kościele w prezbiterium roz- stręczyły z powodu podwójnej uroczystości. Przedstawieszono sztandary, na kościele zaś długie wstęgi bia- wiciele miasta zapewniali, że uroczystości państwowe ło-żółte i biało-czerwone. W prezbiterium ustawiono w skali ogólnokrajowej były zaplanowane już bardzo kilka klęczników z fotelami dla Księży Biskupów i Ka- dawno. Przewidywały w przeddzień capstrzyk, film noników, a przed balustradą ok. 60 krzeseł dla Ducho- na rynku Ostatnia Granica i ewentualne występy zewieństwa i przygotowano odpowiednie miejsce dla mi- społu teatralnego z Łodzi. Dnia następnego zaś miał nistrantów oraz dzieci z lampionami i proporczykami. się odbyć o godz. 10.00 wiec antywojenny, po nim W piątek o godz. 19.30 zebrali się w Domu Kato- występy taneczne Zespołu Wojskowego z Pomorza, lickim kapłani zatrudnieni przy Farze i liczni świeccy dalej otwarcie Wystawy Rolniczej, a o godz. 14.00 pomocnicy, by omówić w szczegółach cały program 12

PAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

mecz żużlowy itp. Ks. Proboszcz Matuszczak wyraził wtedy swe zdziwienie, że podobnie jak przy Koronacji w Górce Duchownej – Leszno – tak teraz dziwnym trafem Ostrów w tym samym dniu organizuje podobne imprezy, gdy odbywa się Koronacja Matki Boskiej w Skalmierzycach. Ks. Prałat prosił, by głośnika przy ul. Kaliskiej nie uruchamiano w czasie przyjęcia Ks. Prymasa, gdyż wierni będą uważali to za prowokację, a powtóre zagraniczni korespondenci mogliby to wykorzystać, niepotrzebne „zgrzyty” do ośmieszenia naszego miasta. Nic pozytywnego nie załatwiono. Przewodniczący oświadczył, że nie może nic zmieniać, a Proboszcz zapewniał, że nie wypada dzwonić do Prymasa, by nie przyjeżdżał ani jechać do Ks. Arcybiskupa Metropolity i przedstawiać trudności, a jako

Proboszcz musi zrobić wszystko, by parafia Farna jak najgodniej przyjęła Prymasa i innych Dostojników Kościoła. Faktem jest, że pochód z okazji capstrzyku skierowano na inne ulice pomijając odcinek przy kościele i nie korzystano z głośnika w czasie uroczystości kościelnych. Robiono w Ostrowie i w powiecie wszystko, by jak najwięcej ludzi odciągnąć od Koronacji obrazu Matki Bożej w Skalmierzycach. Organizowano więc różne imprezy w mieście i wioskach, o których wyżej wspominano. W zakładach pracy sprawdzano obecność pracowników, wywożono dzieci i młodzież do lasów względnie na lotnisko szybowcowe do Michałkowa. Dzieci zwoływano do szkół w niedzielę. Cdn. ks. Mateusz Setecki

św. Franciszek z Asyżu

„Słuchajcie, wy wszyscy i rozumiejcie. Chcę móc powiedzieć teraz: Ojcze nasz, który jest w niebie, a nie tylko: Mój ojcze, Piotrze Bernardone”. Od tej chwili Franciszek zajmuje się początkowo sam, a następnie w gronie współpracujących z nim osób. Podczas Mszy świętej w jednym z asyskich kościołów pod nazwą Porcjunkuli Franciszek usłyszał Boże wskazanie, aby zmienić dotychczas noszony strój pustelnika na ubogą tunikę jakiej używali ubodzy wieśniacy i przepasuje się powrozem. W 1208 r. do Franciszka przychodzą pierwsi uczniowie, którzy zamierzają go naśladować. Rok później do zakonu zgłaszają się nowe osoby. W związku z tym wystąpił do kościelnych władz, aby załatwić sprawy formalne. Powstaje pierwszy Zakon Franciszkański, utworzony dzięki łasce Bożej i wysłuchaniu Bożego natchnienia przez Franciszka. Niezależnie od męskiego zakonu, w 1212r. powstaje kolejny Franciszkański Zakon Sióstr Klarysek, a w 1221 r. Franciszkański Zakon Świeckich. Jak do tego doszło? Działalność Franciszka zainteresowała nie tylko mężczyzn, ale i kobiety. Do takich należała Klara, córka szlacheckiej rodziny w Asyżu o nazwisku Offreduzzi. Klara postanowiła spotkać się z Franciszkiem. Do takiego spotkania doszło obok kościoła św. Damiana w Asyżu: „Franciszku – widzę, że szukasz Boga, chciałabym więc, aby i mnie pomógł. - Klaro Najwyższy mój Pan wezwał mnie, abym poszedł za Nim, i napełnił mnie prawdziwym pokojem. Chcę wyznać ci moja tajemnicę: poślubiłem Panią Biedę i pragnę pozostać jej wierny na zawsze. (…) - Dobrze wybrałeś, Franciszku, nikt nie może cię bardziej uszczęśliwić niż Pani Bieda. Cieszę się z tego. Proszę cię tylko abyś mi pomógł. W Asyżu mówi się wiele o sposobie życia, które prowadzicie, ty i twoi współbracia, u Matki Bożej Anielskiej. Ja również chciałabym żyć tym samym życiem, tą samą modlitwą, przede wszystkim tym samym ubóstwem. Jak powinnam postąpić, Franciszku. Pragnęłabym. Aby twoja reguła była moją. A ponad to mam wiele przyjaciółek które poszłyby za mną, tak samo jak ja. (...)Nadszedł czas głoszenia Ewangelii życiem. Franciszku pomyśl o nas i nie zostawiaj samych. Zapytaj Boga czy od nas, kobiet, również pragnie mieć zobowiązania wyrzeczenia się wszystkiego, życia ewangelicznym ubóstwem i miłością Jezusa.”

W poprzednich numerach zapoznawaliśmy się z ideałami głoszonymi przez św. Franciszka z Asyżu. Bolesław Prus, który tłumaczył książkę „Kwiatki św. Franciszka” napisał: „Dopiero przeczytawszy całość, zrozumiałem, że ten dziwak, jeżeli nie na pół obłąkaniec, był jednak nadzwyczajnym zjawiskiem. On naprawdę był świętym, on naprawdę był jednym z okien, które od czasu do czasu otwierają się na inny wyższy świat, świat gdzie – jak mówi O. Lodge nie rządzi chemia ani fizyka… duszę miał anielską, nad anielską”. Przypomnijmy sobie kilka cech, którymi odznaczał się Franciszek. Matka Franciszka była bardzo pobożną kobietą, natomiast ojciec był jednym z najbogatszych kupców Asyżu. Chciał, aby jego syn zajął miejsce w mieście. Franciszek jednak o tym nie myślał, a jego ulubionym zajęciem było urządzanie, zwłaszcza w godzinach wieczornych, wesołych i chuligańskich zabaw, wywołujących oburzenie mieszkańców. Po kilku latach młodzieżowych wyczynów uwikłał się w wojnę między Asyżem, a sąsiednim miastem Perugią, dostał się do więzienia, ale dzięki ojcu zostaje uwolniony. Po uwolnieniu szukał sławy rycerskiej i wyruszył na wyprawę wojenną w południowej części Italii, aby bronić praw Kościoła. Bóg wobec niego miał inne zamiary. W 1205 r. w miejscowości Spoleto podczas snu ma dziwną wizję i otrzymuje rozkaz powrotu do Asyżu. Zaczyna w nim skutecznie działać łaska Boża. W 1206 r. podczas modlitwy w kościółku św. Damiana słyszy tajemniczy głos z krzyża: „Franciszku idź i napraw mój dom, który rozpada się w gruzy”. W duszy Franciszka dokonuje się przełom i następuje całkowite nawrócenie. Franciszek zmienia sposób postępowania. Widząc ubóstwo wielu osób i uważając, że ma prawo do dysponowania sprzedawanym przez ojca suknem, sprzedał jego pewną część, a pieniądze ofiarował księdzu, który opiekował się kościołem, lecz ten pieniędzy nie przyjmuje. Franciszek zaczął zajmować się osobami znajdującymi się trudnych warunkach życiowych, trędowatymi oraz innymi potrzebującymi pomocy przez co popadł w konflikt z ojcem. Na spotkaniu publicznym wobec biskupa Asyżu, Franciszek, oddaje posiadane pieniądze i ubranie sprzeciwiając się nowemu sposobowi życia i oświadcza publicznie wobec zgromadzonych osób: www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

Jerzy Grzegorski

13


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie Móc brać udział w najważniejszych wydarzeniach ŚDM to tak naprawdę dwa dni trudu. Powiedzieć by można, że to dwa dni koczowania na jakimś polu w zdecydowanie niekomfortowych warunkach, bycie zdanym na różne kaprysy pogody i inne niewygody... Ale to nie tak! Tak naprawdę to dwa niesamowite dni! Gdy w podkrakowskiej miejscowości Jezus, tak jak w Ewangelii, gromadzi wokół siebie tłumy. Tłumy nie tylko z okolicznych miejscowości, nie z jednego kraju, nawet nie z jednego kontynentu, lecz z całego świata. Dwa miliony uczestników, media podsumowały. Tyle najróżniejszych ludzkich historii, które mają wspólny element. Albo raczej wspólnego Przyjaciela, który jest dla każdego z nich na tyle ważny, że przemierzają setki i tysiące kilometrów, żeby spotkać się z innymi Jego przyjaciółmi. Trwanie razem z nimi, szczególnie w obecności papieża Franciszka - w drodze i na miejscu, w deszczu i słońcu, w tańcu i w skupieniu na modlitwie, w śpiewie i ciszy, w zasłuchaniu w słowa Ojca Świętego to przede wszystkim niezapomniane spotkanie z Chrystusem. Spotkanie, które nas ubogaciło i umocniło. Bogactwem był Bóg w drugim człowieku, w jego świadectwie, słowie, geście. Był nim też przede wszystkim Jezus obecny podczas adoracji i Eucharystii. Już samo bycie tam, pośród tysięcy Chrystusowych ludzi - to taka jakby namiastka Królestwa Niebieskiego, gdzie miriady miriad dokoła Bożego tronu. Tam, w Krakowie, pomimo barier językowych i różnic kulturowych - wszyscy byli jedno. Może i wielu znanych nam ludzi wahało się czy jechać, odradzało, ilu krytykowało cały ten ambaras wokół Światowych Dni Młodzieży, każdy z nas sam wie najlepiej. Na te dwa dni wyszliśmy naprzeciw Bożemu zaproszeniu. Każdy z uczestników przeżył je na swój sposób. Daliśmy nasze świadectwo innym, a tamci w zamian dali nam swoje. My mogliśmy umocnić ich, a oni nas. A teraz Boża łaska we wszystkich trwa. Czy było warto? Tak! Nikoletta Olejniczak

14

„Przyjaciele, Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze „poza”. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś”. Te słowa Ojca Świętego Franciszka wypowiedziane podczas przemówienia z Brzegów były nie tylko apelem do

wszystkich „sparaliżowanych” duchowo, ale stały się jakoby zwieńczeniem długich rozważań, decyzji (czasami nawet niezaakceptowanych przez członków rodziny) o podjęciu trudu podróży i osobistym spotkaniu z międzynarodową społecznością Światowych Dni Młodzieży w 2016 r. Wśród setek tysięcy pielgrzymów nie mogło zabraknąć wierzących z Konkatedry w Ostrowie Wielkopolskim. Grupa pod kierownictwem ks. Pawła Wczesnego dotarła w sobotę 30 lipca na Campus Misericordiae. Cóż to była za droga! Po odebraniu pakietów pielgrzyma (otrzymaliśmy żółty plecak z logiem ŚDM zawierający m.in. broszury religijno -informacyjne, bransoletkę do odmawiania Koron-

PAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

ki do Bożego Miłosierdzia, wielofunkcyjną chustę), pokonaliśmy niejedną przeszkodę komunikacyjną w Krakowie. Następnie wśród rozśpiewanego i przepełnionego radością tłumu ludzi, szliśmy w słońcu i z bagażami na plecach do upragnionego miejsca docelowego - sektora C9. Czas drogi był świetną okazją do nawiązania kontaktów i zacieśnienia relacji w naszej grupie. Niejednokrotnie dodawali- śmy sobie otuchy i byliśmy dla siebie nawzajem wsparciem w trudniejszych momentach. Gdy już rozłożyliśmy karimaty i nieco odetchnęliśmy po kilkukilometrowym marszu, przyszedł moment głębszej kontemplacji i zatopienia się w modlitwie… Wszyscy z niecierpliwością wypatrywali Papamobile, chcąc zobaczyć Papieża z bliska. Nam się to udało - niesamowite przeżycie! Ojciec Święty, prowadząc wieczorne czuwanie, pomógł wkroczyć na drogę do Miłosiernego Jezusa, w której niemało jest trudności, z jakimi aktualnie boryka się młody człowiek. Swoje poruszające świadectwa wygłosili: Natalia Wrzesień z Łodzi, Miguel z Paragwaju oraz Rand Mittri z Aleppo - Syryjka prosząca o modlitwę za swoją ukochaną

ojczyznę. Papież uczulał, że „cierpienie, wojna, którą przeżywa wielu ludzi młodych, nie są już czymś anonimowym, nie są już jakąś informacją prasową i kiedy nawiązujemy kontakt z tymi konkretnymi istnieniami, które nie są już zapośredniczone przez ekrany, wówczas dzieje się coś mocnego, odczuwamy zaproszenie do zaangażowania: nigdy więcej nie może się zdarzyć, aby bracia byli „otoczeni śmiercią i zabójstwami”, czując, że nikt im nie pomoże. (…) Świętujemy fakt, że pochodzimy z różnych kultur i łączymy się, żeby się modlić”. Następnie, po pięknej inscenizacji, nadszedł czas na Apel Jasnogórski i koncert uwielbienia. W niedzielę odnowiliśmy przyrzeczenia chrzcielne, Papież przewodniczył Mszy Posłania. Nie zabrakło nawet tańców lednickich, które w wykonaniu obcokrajowców napawały podwójną radością. I tak upłynęły dwa ostatnie dni podczas XXXI Światowych Dni Młodzieży, które

zainicjował w 1985 r. nasz rodak – św. Jan Paweł II. Zarówno Papież Polak jak i św. Siostra Faustyna towarzyszą nam w wędrówce życia do odnalezienie Drogi do Jezusa. Podobnie jak przed wiekami Apostołowie napełnieni Duchem Świętym i rozesłani po różnych krainach po dniu Pięćdziesiątnicy, tak i my, pielgrzymi Światowych Dni Młodzieży 2016, zanosimy do swoich krajów, swoich środowisk słowa Dobrej Nowiny i przekaz Ojca Świętego Franciszka, czyniąc ze swojego życia dar dla Boga i bliźnich. Spieszmy do zarażania wszystkich radością, która pozostawia w sercach postawę miłosierdzia.

Kinga Bilska

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

15


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Pod rzymskim niebem... Felietony ks. Waldemara Graczyka 150 lat Papieskiego Kolegium Polskiego

Mam ten przywilej mieszkać podczas studiów doktoranckich w domu, który zapisał się w historii polskiego Kościoła i narodu złotymi zgłoskami. W Rzymie, na Piazza Remuria, niedaleko słynnego Circo Massimo, miejsca męczeńskiej śmierci wielu chrześcijan, znajduje się Papieskie Kolegium Polskie, które obchodzi w tym roku 150 lat swego istnienia. W naszym domu mieszkają księża z kilkunastu polskich diecezji, którzy pogłębiają w Wiecznym Mieście swoją formację duchową i intelektualną, studiując na papieskich uczelniach. To miejsce szczególne ze względu na swoją historię i swoje przeznaczenie. Historia Kolegium Polskiego w Rzymie sięga XVI wieku, kiedy to św. Filip Nereusz założył dom dla polskich seminarzystów i kapłanów, dokładnie 1 września 1582 roku. Niestety, po kilku latach, z przyczyn finansowych, Kolegium zaprzestało swojej działalności. Nieudana była również próba jego reaktywacji w XVII wieku. Idea polskiego domu dla kapłanów i kleryków studiujących w Rzymie wróciła w czasie zaborów w połowie XIX wieku. Dzięki staraniom Księży Zmartwychwstańców, szczególnie ks. Piotra Semenenki (pierwszego rektora Kolegium), księżnej Zofii z Branickich Odescalchi oraz późniejszego kardynała i nuncjusza w Paryżu ks. Włodzimierza Czackiego, i wbrew opinii zaborców, 24 marca 1866 roku papież bł. Pius IX powołuje do istnienia Papieskie Kolegium Polaków, wyznaczając dom przy Via Salara Vecchia. Warunki mieszkaniowe były niezwykle trudne, więc po 12 latach Kolegium przeniesiono na Via dei Maroniti przy Kwirynale, w pobliżu Fontanny di Trevi. Wtedy to patronem Kolegium został św. Jan Kanty. Już w XX wieku kolegiaści (tak nazywani są mieszkańcy naszego domu) przenieśli się na kolejne rzymskie wzgórze, starożytny Awentyn, gdzie do dziś, przy Piazza Remuria 2a, stoi nasze Kolegium. Budowa nowego domu została zakończona w 1936 roku. Po II wojnie światowej Kolegium było prowadzone przez Księży Jezuitów, a od 1959 roku bezpośrednio zarządzane przez Episkopat Polski. W okresie powojennym Kolegium przeżywa swój rozkwit: jest rozbudowywane, otrzymuje nową kaplicę, przyjmuje nowych studentów. W 1966 roku uroczyście obchodzi 100-lecie swego istnienia. Kolegium dało Kościołowi w Polsce wiele wybitnych postaci, w tym świętych i błogosławionych. Tutaj wychowywali się i kształcili: biskup przemyski św. Józef Sebastian Pelczar, arcybiskup lwowski św. Józef Bilczewski, bł. Jan Balicki. Nie można nie wymienić syna naszej ostrowskiej ziemi - kard. Edmunda Dalbora, pierwszego 16

Prymasa odrodzonej Rzeczpospolitej. Jednak nasz dom szczyci się przede wszystkim jednym szczególnym kolegiastą. W Kolegium, jako biskup pomocniczy, arcybiskup krakowski i w końcu kardynał, przebywał wielokrotnie ks. Karol Wojtyła, który, jak sam kiedyś określił, uwielbiał mieszkać na Awentynie. Gdyby zliczyć wszystkie jego pobyty w naszym domu, to wyszłoby około dwóch lat mieszkania na starożytnym wzgórzu. Kard. Wojtyła właśnie z Kolegium napisał słynny list do św. O. Pio z prośbą o modlitwę w intencji chorej na nowotwór swojej przyjaciółki Wandy Półtawskiej. Co więcej, właśnie z Kolegium udał się na pamiętne konklawe w październiku 1978 roku, podczas którego został wybrany kolejnym następcą św. Piotra. Do Kolegium wracał również jako papież. Już rok po wyborze zawitał w progi polskiego domu z okazji... poświęcenia windy. Ponoć, kiedyś przy stole zażartował, że gdyby został papieżem, to by zasponsorował windę w Kolegium. Obietnicy dotrzymał. Do dzisiaj możemy korzystać z dobrodziejstwa papieskiej windy. Po raz ostatni św. Jan Paweł II przebywał w Kolegium w 1998 roku. Natomiast kolegiaści, co roku w okresie Bożego Narodzenia, byli zapraszani przez Ojca Świętego do Pałacu Apostolskiego na wspólne kolędowanie. Papieskie Kolegium Polskie to niezwykłe miejsce, które przypomina w dalekim kraju o ukochanej Ojczyźnie. Tu można poczuć się jak w domu. Takiej atmosferze sprzyjają wszyscy mieszkańcy naszego domu. W tym roku mieszka w Kolegium 24 studentów, w tym dwóch z naszej diecezji, oraz jeden ksiądz z Białorusi. Ponadto w domu mieszkają i posługują Bracia Serca Jezusowego oraz panie, które dbają o to, abyśmy nigdy nie byli głodni. Rektorem i przełożonym domu został, niedawno mianowany, ks. dr Dariusz Drążek, kapłan diecezji pelplińskiej. Ostatni rok dla naszego domu był trudny z powodu nagłej śmierci poprzedniego Rektora ks. prał. dra Tadeusz Karkosza, kapłana archidiecezji poznańskiej. Po tym trudnym wydarzeniu Kolegium wraca na spokojne tory, by służyć kolejnym pokoleniom Polaków. Nasze Kolegium jest wspólnym dziedzictwem nie tylko dla Kościoła w Polsce, ale również dla całego naszego kraju. Jak wskazał jeden z mieszkańców domu, w Papieskim Kolegium Polskim „spełnia się ta przewodnia idea, która była w pierwotnym zamyśle: tworzyć most między Stolicą Świętą a Kościołem w Polsce. Było to zadanie niezwykle ważne w okresie odcięcia Polski w czasach komunizmu. Dziś okazuje się znakiem nieustannej jedności polskiego Kościoła z Papiestwem i znakiem wierności Następcy Świętego Piotra”. PAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Modlitwa o mądrość

Trzeba nam starać się o mądrość. Nie o pieniądze, a o mądrość. Mądrość, którą jak mamy to wszystko mamy. Niczego co nam potrzeba nie zabraknie. Jest napisane „Ona bowiem wie i rozumie wszystko, będzie mi mądrze przewodzić w mych czynach i ustrzeże mnie dzięki swej chwale”. Rozumie wszystko i przed wszystkim złym ustrzeże. Dlatego warto nam starać się o nią. Dzięki niej będziemy żyli w dostatku. Poznamy umiar. Nie będziemy chorobliwie walczyli, by mieć ciągle więcej i więcej. Poprzestaniemy na tym co konieczne. Będziemy żyli w dostatku może nie będą to pałace ociekające złotem, jednak niczego co potrzebne nam nie zabraknie. Bo złoto jest ulotne. Dziś jest coś warte, jutro już może nie być. Posiadać mądrość - równa się dobrze rozeznać, żyć bogobojnie, wybierać rozważnie drogi życiowe. W czasie pokoju prowadzi to do dostatku, a w niejednym przypadku nawet do bogactwa. Tak będzie w czasie pomyślności, a jak będzie w czasie głodu i wojen? Także będziemy mieli tyle, że nam wystarczy. Może trochę będziemy cierpieli głód, ale na pewno w mniejszym stopniu niż pozostali. Bo nam wystarczy. Z braku czegoś nie umrzemy. Bo mądrość prowadzi do dobrego rozeznawania sytuacji. Dalej wiedzie to do umiejętności obrony siebie i rodziny oraz do uniknięcia niebezpieczeństwa. Mądrość daje nam lotny umysł. Pieniądze zabierają lotność, wiążą nas. Ograniczają szerokie wieloperspektywiczne patrzenie na życie. Ktoś, kto ma kilka mieszkań na wynajem albo firmę, to musi pilnować interesu, aby „interes się kręcił” Ciągle dużo czasu poświęcać, by przepływ pieniędzy był cały czas utrzymywany na podobnym poziomie. Wymagane jest ciągłe doglądanie i pielęgnacja, jak z roślinką w doniczce, albo małym pieskiem. To wymaga czasu i skupienia. I nie ma czasu, sił, by pamiętać o Bogu, rozmyślać o Jego sprawach. A człowiek przyzwyczaja się do luksusów. Kupuje coraz bardziej prestiżowe rzeczy, mieszka w coraz piękniejszych mieszkaniach i płaci coraz wyższe rachunki, od których uwolnić się od tak, jest nieraz bardzo trudno. Z tego powodu pieniądze „wiążą duszę”, zamykają na Boże działanie. Z kolei, gdy mało masz, mało pracujesz, masz dużo wolnego czasu i chcesz go poświęcać na sprawy Pana Niebieskiego, wtedy On chętnie udziela swej mądrości, wchodzi w zażyłą relację z Tobą. Ty pozwalasz Mu bronić Cię, a On zaproszony i zachęcony chętnie osłania Cię przed niebezpieczeństwami, wspiera w twych trudach. Zawsze przy Tobie jest. I daje ci lotny umysł. Widzisz, że dużo masz. Spostrzegasz, iż wcale nie potrzeba dużych pieniędzy, by coś dobrego zrobić, by przypodobać się Bogu. Wcześniej dzielenie się dobrami wiązałeś z lepszą pracą, dużo lepszymi zarobkami, a po otrzymaniu mądrości odkrywasz: nie potrzebuje super pracy, mogę zmieniać świat bez dużego nakładu finansowego. Znajdujesz możliwości, które masz w zasięgu ręki, a o których wcześniej byś nie pomyślał. Z mądrością www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

stajesz się bardziej pomysłowy. Przestajesz widzieć bariery. Zaczynasz współpracować z łaską i z Duchem Świętym. Zaczynasz czynić wielkie dzieła, dzieła na miarę świętych, którzy są w niebie. Udaje ci się coraz bardziej podobać Bogu. By sprawiedliwie osądzać, pojąć prawa, łączyć poznane prawa ze sprawiedliwym rozwiązywaniem sporów, trudnych spraw. Do tego jest nam potrzebna. Bez niej będziemy stronniczy, subiektywni. My ludzie na sędziów wybieramy ludzi wpływowych, kompetentnych. Często jednak brakuje im mądrości. Stąd problemy z wydanym osądem. By sądy były sprawiedliwe, to sędziowie potrzebują „tego Bożego przymiotu”- mądrości. Sami jesteśmy zbyt słabi, by poznać sprawiedliwość i prawa. Jednak z Bożą pomocą możemy wszystko. Doskonały pośród ludzi za nic będzie poczytany. Bo taki nie będzie czynił pobożnie. I pomimo talentów i umiejętności, które otrzymał, bez mądrości nie będzie potrafił odczytać woli Pana. Czym nie przypodoba się Bogu, nie spełni Jego woli, za nic będzie poczytany. Mądrość pokazuje, co jest miłe oczom Stwórcy. Jak żyć, by wypełniać Boże przykazanie, wprowadzać pokój, żyć w harmonii z innymi ludźmi oraz innymi stworzeniami. Ważne, by mądrość cały czas nam towarzyszyła. Nie tylko czasami. Byśmy swój wolny czas, czas pracy, czas z innymi ludźmi spędzali w Bożej mądrości. Aby tak było, musimy mieć ciągły kontakt z Bogiem. Nie chodzi tu o ciągłe „klepanie” różańca w myślach, ale o ciągłą łączność ze Stwórcą poprzez krótkie zwroty do niego, w każdej sytuacji, tak zwane „akty strzeliste”. Dlaczego tak mamy starać się o mądrość? Ona wszystko wie, wszystko rozumie, pozwala poznać Boży zamysł. Dzięki niej poznajemy co Bogu przyjemne. Dzięki niej nasze ścieżki stają się proste i poznajemy, co Bogu przyjemne. Zostajemy wybawieni od utrapień. Żyjemy w prostocie i harmonii nawzajem się szanując i nie zazdroszcząc sobie, pomagając sobie nawzajem, nawzajem sie miłując. Mądrość pozwala poznać wolę Pana. Posiadając ją nasze czyny stają się rozważne, dobre święte. Przykre konsekwencje nieodpowiedzialnych zachowań omijają nas. Sami z siebie zabiegani w codziennych sprawach, nie mamy czasu dla Pana, nie staramy się o Jego mądrość i sprowadzamy na siebie nieszczęście, przykre konsekwencje. Tak biegamy za rzeczami ulotnymi, a one nam ulatują. Budujemy piękne domy, a mól i rdza nam je niszczą. Gromadzimy bogactwa, a złodzieje nas okradają na różny sposób, nie tylko we włamaniach, ale w sklepach, warsztatach, urzędach. Gonimy za pieniądzem, który jest błotem. A potrzeba tak niewiele, tego pokornego, małego. Bo naprawdę to my chcemy być szczęśliwi, a nie mieć duże domy, a duże domy szczęścia nie dają. Szczęście daje relacja z Bogiem, miłość do bliźniego, dążenie do małości. Walczmy o szczęście, a nie o pieniądze. Walczmy o mądrość Bożą, a nie o piękne domy. Brat Krzysztof

17


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

Odeszli do Wieczności... CZERWIEC: + Helena Matczak, l.94 + Krzysztof Dudziak, l. 61 + Radosława Grabowiecka, l. 59 + Maria Zdunowska, l. 75 + Helena Hoffmann, l. 96 + Eugeniusz Geisler, l. 64 + Stanisława Drop, l. 89 + Hubert Wierzchuła, l. 78 + Teresa Libudzic, l. 86 + Marek Kmiecik, l. 60 + Stanisława Karpińska, l. 89

+ Helena Bothur, l. 78 + Zenon Ciupka, l. 67 + Maria Hołdowska-Kogucka, l. 88 LIPIEC: + Janina Strzelczyk, l. 87 + Roman Dadaniak, l. 70 + Czesława Sikorska, l. 87 + s. Goretti, l. 59 + Ryszard Stefaniak, l. 66 + Janusz Kuroszczyk, l. 65 + Marianna Trzeciak, l. 91 + Bogdan Jaszczyk, l. 94

+ Stanisław Dolata, l. 77 + Eugeniusz Grześkowiak, l. 87 SIERPIEŃ: + Władysław Tomczak, l. 91 + Leszek Wojtczak, l. 62 + Marian Adamczak, l. 67 + Leon Wojciechowski, l. 81 + Stefaniak Jędrzejak, l. 81 + Krystyna Leśna, l. 82 + Zdzisław Galewski, l. 90 + Czesław Stefaniak, l. 83

Sakrament chrztu przyjęli... CZERWIEC Natasza Łucja Rachuta Tymoteusz Szydłowski Wiktoria Anna Rejek Oliwia Szlachta Antoni Szyszka Wiktor Usarek Igor Franciszek Agata Wiktor Andrzej Gregorkiewicz Filip Krzysztof Pawlak Kinga Podgórska Leon Jaśtak Marta Piłat Klara Iwona Kobylańska Michał Jaworowicz Joanna Maria Kowalewska

LIPIEC Natan Grzegorz Urbaniak Oliwia Maria Marek Iga Gross Stanisław Miezianko Jakub Tomasz Rusinek Alicja Bartnik Zuzanna Banaszak Kacper Serek Mikołaj Rybski Krzysztof Maćkowiak Mieszko Jan Domal Karolina Adrianna Łukasiewicz Dawid Michał Dźbik Ines Ekiert Natan Błażej Przybyłowicz

SIERPIEŃ Bianka Cal Nadia Wiśniewska Filip Luboński Alan Aleksander Przybyłowicz Kuba Łukasz Jędroch Fryderyk Nyklewicz Aleksandra Jakubowska Oliwier Damian Łeszyk Jan Płóciennik Laura Kowalska Mikołaj Kasprzak Kajetan Niwa-Stasiak Kacper Andrzej Pecold Alan Wojciech Sikorski Nina Dera

Sakramentalny związek małżeński zawarli... CZERWIEC Dariusz Walerowski i Martyna Jadasz Łukasz Krawulski i Patrycja Brucheiser Mateusz Reszel i Martyna Szmania Jakub Mucha i Joanna Wojtasz Bartosz Paluszczak i Aleksandra Banasiewicz LIPIEC Wojciech Banaszak i Marcelina Przerwa Łukasz Turek i Emilia Kamińska Dariusz Strzelecki i Patrycja Kaczmarek Mateusz Niziołek i Katarzyna Hoińska

Michał Hybiak i Aleksandra Glinkowska Łukasz Marchewka i Jagoda Jackowiak Paweł Zdanowicz i Diana Moch SIERPIEŃ Paweł Nyklewicz i Patrycja Garsztka Paweł Duczmal i Paulina Grzelak Konrad Śledzianowski i Anna Boduch Łukasz Gregorek i Donata Skutecka Piotr Wodziński i Justyna Szkudlarek Karol Kapera i Natalia Nowicka Damian Stempniak i Angelika Krupa

PORADNIA RODZINNA DLA NARZECZONYCH I RODZIN czynna w biurze parafialnym w piątki od godz. 18.00 (tel. 793 266 798) 18

Grzegorz Dzierla i Monika Sobczak Marcin Podlas i Daria Strauchmann Tomasz Przepiórka i Katarzyna Jechura Leszek Majewski i Patrycja Szczotka Dawid Wróblewski i Natalia Galewska Paweł Stramski i Karolina Klawe Dominik Chwedoruk i Marta Czyżyk Bartosz Stępień i Justyna Kaczmarek Piotr Karpiński i Patrycja Wojciechowska

GODZINY OTWARCIA BIURA PARAFIALNEGO:

- poniedziałek w godz. 9.00 - 12.00 - wtorek w godz. 9.00 - 12.00, 16.00 - 18.00 - środa w godz. 9.00 - 12.00 - czwartek w godz. 9.00 - 12.00 - piątek w godz. 9.00 - 12.00, 18.00 - 20.00 - sobota w godz. 9.00 - 10.00 - sprawy przedślubne sobota w godz. 10.00 - 12.00 PAŹDZIERNIK 2016


Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016

KOCHANE DZIECI! Nastał październik, dlatego szczególną uwagę chcemy poświęcić modlitwie różańcowej. Przygotowałam dla Was zadania, w których chciałabym, abyście przypomnieli sobie tajemnice różańca. W pierwszym zadaniu proszę Was o znalezienie i pokolorowanie tajemnic radosnych na kolor zielony, światła na żółto, bolesnych na czerwono, oraz chwalebnych na niebiesko. W drugim zadaniu narysujcie jedno z tych wydarzeń, które wspominamy modląc się na różańcu. Wiem, że doskonale poradzicie sobie z tymi zadaniami!

Anna Kierzek

www.konkatedra-ostrowwlkp.pl

19


fot. ze zbiorów Mieczysława Dębowiaka

W niedzielę: - 7.00, - 8.15, - 9.30, - 10.45 (z udziałem dzieci), - 12.00, - 13.15, - 18.00 (z udziałem młodzieży), - 20.30,

Msze Święte

W dni powszednie: - 7.00, - 8.00, - 18.30,

NUMER KONTA PARAFIALNEGO BANK ZACHODNI WBK S.A.: 88 1090 1160 0000 0000 1601 0496

W niedzielę: - 8.00 (s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna) - 8.00 (s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora) W dni powszednie: - 6.30 (s. Elżbietanki, ul. Gimnazjalna), - 7.00 (s. Klaryski, ul. Kard. Dalbora).

Zespół Redakcyjny: ks. Mateusz Setecki (red. nacz.), ks. Paweł Wczesny, ks. Jakub Rachwalski, ks. Dariusz Kuliński, ks. Waldemar Graczyk, dk. Łukasz Urban, kleryk Aleksy Stasiak, Jerzy Grzegorski, Renata Jurowicz, Ewa Kotowska-Rasiak, Justyna Sprutta, Anna Kierzek, Jacek Ryczkiewicz, lek. Małgorzata Kruszwicka i inni. Korekta: Elżbieta Kaźmierczak. Kolportaż: Marcin Roszczak.

Rycina Konkatedry ze zbiorów firmy Wienerberger. Wydawca: Parafia Konkatedralna pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim. gazetka@konkatedra-ostrowwlkp.pl Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania nadesłanych artykułów. Gazetka przeznaczona do użytku wewnętrznego

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY 5/2016 (221) październik  
Advertisement