Mieczysław Fogg. Pieśniarz Polaków - katalog wystawy

Page 1

KATALOG WYSTAWY



MIECZYSŁAW

FOGG Pieśniarz Polaków

ISBN 978-83-956760-0-0



Mieczysław Fogg, właściwie Mieczysław Fogiel, urodził się 30 maja 1901 r. w Warszawie. Był świadkiem odzyskania przez Polskę niepodległości, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a także występował w teatrach i kabaretach dwudziestolecia międzywojennego. Był jednym z uczestników Powstania Warszawskiego w czasie II wojny światowej, widział zgliszcza i odbudowę stolicy. Żył i koncertował również w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Mieczysław Fogg zmarł 3 września 1990 r. tuż po zmianie ustroju państwa. Na wystawie „Mieczysław Fogg. Pieśniarz Polaków” prezentowane są pamiątki pochodzące z rodzinnego archiwum Michała Fogga, prawnuka artysty. Znajdują się wśród nich unikatowe, nie udostępnione wcześniej szerszej publiczności eksponaty, które przedstawiają spuściznę wielkiego nestora polskiej piosenki. Ekspozycję uzupełniają wspomnienia Mieczysława Fogga oraz przedmioty ze zbiorów Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu. Dzięki swojej miłości do stolicy Mieczysław Fogg został okrzyknięty „Pieśniarzem Warszawy”. Jego twórczość i upowszechnianie polskiej piosenki obiegły jednak cały świat. Ja Polonusom przywożę ich młodość. (…) I ich dawne piosenki śpiewa im ten sam artysta – nie ktoś nowy, tylko ja. To jest mój cel, sens, idea moich wyjazdów zagranicznych. Mieczysław Fogg był orędownikiem kultury narodowej wszystkich Polaków, wszystkich pokoleń. Dlatego też Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu mianowało go Pieśniarzem Polaków. Wszystkie wykorzystane na wystawie cytaty pochodzą z książek „Od palanta do belcanta” Mieczysława Fogga (wspomnienia spisał Zbigniew K. Rogowski) oraz „Poletko Pana Fogga” Dariusza Michalskiego, a także z kronik pamiątkowych użyczonych przez Michała Fogga.

5



O pradziadku

Mieczysław Fogg... nestor polskiej piosenki, śpiewająca mrówka, ambasador polskiej piosenki, bard Powstania Warszawskiego, a dla bliskich zwyczajnie Miecio. Tysiące nagrań, dziesiątki tysięcy koncertów w ponad 30 krajach świata, a co za tym idzie setki tysięcy przebytych kilometrów lądem, wodą i w powietrzu. Imponujące osiągnięcia pradziadka i jego ogromny wkład zarówno w historię polskiej muzyki rozrywkowej, jak i w historię powszechną naszego kraju zawsze były powodem do dumy dla całej rodziny. Jednak sam Mieczysław Fogg stronił od afiszowania swoich osiągnięć nie tylko publicznie, ale i w domu. Bardzo wyraźnie rozgraniczał swoją pracę, bo przecież tym było dla niego śpiewanie, a życie prywatne... zawsze powtarzał, że jeden artysta w rodzinie wystarczy. Nie chciał, by potomni szli w jego ślady, a mimo to udało mu się zaszczepić zarówno w moim ojcu, jak i we mnie poczucie obowiązku kultywowania dobrych tradycji, utrzymywania pamięci o Mieczysławie Foggu i stania na straży jego schedy. Coś, co początkowo było jedynie luźnym hobby, połączone z pasją przerodziło się w pełnoetatowe zajęcie, jakim jest bycie kustoszem spuścizny po pradziadku. Z tego narodził się festiwal retro jego imienia, liczne płyty poświęcone jego twórczości nagrywane przez muzyków młodego pokolenia, książki biograficzne oraz niezliczona ilość koncertów i recitali z piosenkami wykonywanymi przez Mieczysława Fogga na przestrzeni sześciu dekad zeszłego stulecia. Tak dochodzimy do tej wspaniałej wystawy, która wcale nie jest zwieńczeniem naszych działań, a jedynie kolejnym krokiem zbliżającym do powstania Izby Pamięci Mieczysława Fogga. Michał Fogg, prawnuk Mieczysława Fogga

7



Eksponaty


Eksponaty

Na wystawie znajdują się przedmioty, którym warto się przyjrzeć podczas zwiedzania. Wiążą się z nimi historie i ciekawe anegdoty, które składają się na całokształt życia artystycznego Mieczysława Fogga. Niektóre z nich, te najbardziej unikatowe, opowiadają o ważnych wydarzeniach i stanowią wyjątkową spuściznę wielkiego artysty.

Plakat z Mirą Zimińską Po podjęciu trudnej decyzji o opuszczeniu Chóru Dana w 1938 r., Mieczysław Fogg postanowił pojechać w solowe tournée po Polsce. Został wtedy na pewien czas partnerem znakomitej artystki Miry Zimińskiej w dwuosobowym programie parodii, melorecytacji i piosenki. Estradowe obycie Zimińskiej zapewniało mu artystyczny spokój. Błyskawiczny refleks Miry wyzwalał go z myślenia o wpadkach i pomyłkach, a przede wszystkim o tremie. W czerwcu 1938 r. Zimińska i Fogg ruszyli „w Polskę” z impetem: przez dwa miesiące objechali czterdzieści osiem miast na Wileńszczyźnie, Wołyniu, Małopolsce i Pomorzu występując gościnnie w miastach i miejscowościach kuracyjnych. Jak Mira wspomniała w filmie „Sentymentalny pan”: Humor to byłam ja, wdzięk i talent to był Miecio. Na podstawie: Mieczysław Fogg, „Od palanta do belcanta” (wspomnienia spisał Zbigniew K. Rogowski), Warszawa 2009

10

„Ekspress Poranny”, 18 VI 1938 r., z prywatnego archiwum Michała Fogga


Eksponaty

11


Eksponaty

Kombinezon powstańczy Tragiczne a zarazem wspaniałe heroizmem dni powstania, odżywają szczególnie mocno gdy sięgnę do walizki po jedną materialną pamiątkę – granatowy kombinezon, w którym śpiewałem na niezliczonych koncertach i zaimprowizowanych występach. Wytarty, nie prany, nie czyszczony od tamtej pory, nosi autentyczną patynę powstańczych dni. Jest przeżarty, by rzec patetycznie, pyłem walczącej ulicy, pachnie dymem palącego się miasta… Gdy fasowałem kombinezon na samym początku powstania, od razu wiedziałem, że wymaga zabiegu krawieckiego – miał przydługie rękawy i nogawki: wyglądałbym w nim jak klown. W powstańczym kombinezonie z biało-czerwoną opaską występuję niekiedy w dniach uroczystych. Moja barykada, „Stolica”, 3 VIII 1965

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga

12


Eksponaty

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga

13


Eksponaty

Księga kasowa Fogg-Record, 1950 r. Prywatna wytwórnia płytowa, założona przez Mieczysława Fogga i Czesława Porębskiego, działała w latach 1946-1951. Studio mieściło się w moim mieszkaniu na Koszykowej 69; cały stołowy pokój obwieszony był wełnianym materiałem, od sufitu do podłogi. Tego wymagały wtedy nakazy akustyki. Aparatura nagrywająca mieściła się w… sypialni. Niekiedy pomieszczenie to przypominało sypialnię tylko z nazwy, jako że nagrania przedłużały się nieraz do drugiej po północy. Nakłady płyt nagrywanych w mojej wytwórni były niskie. W 1951 roku zwinąłem interes. Ot, niemowlę, które nie urosło. […] Dodam tylko, że płyty tłoczyło się na Okęciu, w niewielkim pomieszczeniu fabryki… marmolady, odstąpionym mi przez właściciela Tadeusza Gocławskiego. Produkcja Fogg Record zamknęła się liczbą ponad stu pozycji. Bardzo niewiele pamiątek ocalało z tego okresu działalności Mieczysława Fogga. Wśród nich największą wartość ma Księga kasowa z 1950 r. Niestety jej środek jest pusty – pozostała tylko okładka. Gdy Ministerstwo Kultury i Sztuki zakazało prowadzenia działalności prywatnym wytwórniom płytowym, Mieczysław Fogg sam wydarł pierwsze zapisane strony, a podczas tego aktu (prawdopodobnie) powiedział: Oni niszczą mnie, no to ja zniszczę to do końca. Niech teraz próbują żądać ode mnie choćby złotówki. Na podstawie: Dariusz Michalski, „Poletko Pana Fogga”, Kraków 2015

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga 14


Eksponaty

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga

15


Eksponaty

Laurka indiańska – Certyfikat nadania Mieczysławowi Foggowi imienia Śpiewający Biały Orzeł W 1958 r. podczas kolejnego tournée po Stanach Zjednoczonych, Mieczysław Fogg odbył nietypową wizytę w jednym ze szczepów indiańskich – Tuscarora. Po jednym z koncertów, do garderoby artysty przyszedł dyrektor rezerwatu i zaprosił go do swojego szczepu, który znajdował się blisko granicy z Kanadą. Fogg w jednym z wywiadów opisał swą podróż następująco: Autostrada była gładka jak stół, pędziliśmy więc na północ z szaloną szybkością. Mój akompaniator, pan Radny, drzemał na tylnym siedzeniu. Mijaliśmy oświetlone miasta, hotele, pensjonaty. Jednak w miarę upływu godzin, krajobraz wyraźnie zaczął się zmieniać. Powoli zaczęliśmy się zagłębiać w prawdziwą puszczę. Zaczęło świtać, gdy zatrzymaliśmy się przed dużą tablicą, z której odczytałem napis: Rezerwat szczepu Tuscarora. Bladym twarzom wstęp wzbroniony. (…) W jednej sekundzie zostaliśmy otoczeni przez grupę śniadych postaci. Gospodarze wykrzykiwali na naszą cześć, machali tomahawkami, śpiewali, podawali nam ręce. Zaprowadzono nas zaraz do obszernego budynku Domu Braterstwa. Tutaj oczekiwał nas wódz plemienia Tuscarora ze swoją świtą. Wyglądał dostojnie. Na głowie miał pióropusz z orlich piór, sięgający do ziemi. Z ramion zwisała mu kolorowa szata, pięknie haftowana, z różnymi frędzelkami. Przepasany był rzemieniem, miał wąskie skórzane spodnie i plecione mokasyny. Inni wodzowie ubrani byli podobnie, tylko ich pióropusze były mniej uroczyste. Wódz rozpoczął przemowę. Niestety, mówił indiańskim narzeczem i nic nie zrozumiałem. Sądząc jednak po uśmiechniętych twarzach świty, musiały to być słowa niezwykle wzniosłe i serdeczne. (…) Występ mój ma się odbyć dopiero wieczorem w Domu Braterstwa. Mam więc trochę czasu, aby obejrzeć wioskę. (…) W Domu Braterstwa tłum Indian, wszystkie miejsca zajęte. Wchodzę na niewielką estradę i śpiewam piosenkę o Warszawie. Niesamowita owacja. W pewnym momencie na scenę wchodzi wódz ze swoją starszyzną i zaprasza mnie do wspólnego kręgu. Siadamy wszyscy na podłodze „po turecku” i oto wśród grobowej ciszy palimy fajkę pokoju. Fajka przechodzi z rąk do rąk. Jestem niezwykle poważny, gdy biorę fajkę do ust. Wodzowie patrzą na mnie w skupieniu. Wciągam dostojnie w płuca dym i oddaję fajkę wodzowi (…). Ale jeszcze nie koniec ceremonii. Gdy wypaliliśmy fajkę, wódz podszedł do mnie, wyciągnął lewą rękę i skalpelem rozciął sobie palec, tak, że pokazała się kropla krwi. Z kolei ja uczyniłem podobnie. Teraz złączyliśmy ręce ze sobą i zawarliśmy braterstwo krwi na śmierć i życie, po

16


Eksponaty

wieczne czasy. (…) I znowu popłynęły polskie piosenki. Indianie przyjmowali je niezwykle serdecznie. (…) Na zakończenie mojego występu odbyła się jeszcze jedna uroczystość. Wódz plemienia, wśród grobowej ciszy, odczytał wyryty na korze drzewnej tekst o następującej treści: Nadaję ci imię Śpiewający Biały Orzeł. I niechaj wiedzą wszyscy, że indiańska nazwa Śpiewający Biały Orzeł była nadana Mieczysławowi Foggowi dnia 31 Słońca Śnieżnego Księżyca, w Domu Wspólnoty i Braterstwa, Plemienia Tuscarora”. Na podstawie opowiadania Śpiewającego Białego Orła (Mieczysława Fogga) spisał: Zbigniew Pawłowski (fragment artykułu, prywatne archiwum Michała Fogga)

17


Eksponaty

Jubileuszowa Złota Płyta O uroczystości wręczenia nagrody (przyznanej jeszcze w maju 1970 r.) opowiedział mi (Dariuszowi Michalskiemu, przyp. red.) kilka lat później Franciszek Pukacki, w Państwowym Przedsiębiorstwie Polskie Nagrania odpowiedzialny za zbyt tak zwanych wyrobów, czyli płyt gramofonowych, a potem kaset magnetofonowych, ich reklamę i promocję: Moi szefowie uwielbiali Fogga, wszystkie urzędniczki się w nim kochały, ale ja, dziwnym zrządzeniem losu, ani razu go nie spotkałem – aż do tamtego programu. Wszystko było wtedy jak zawsze, czyli: na scenie, a wtedy w studiu uścisk dłoni i przekazanie ciężkiej płyty w wielkim etui, jakieś przemówienie, za kulisami dyskretne wręczenie koperty z banknotami, które nagrodę uwiarygodniały, jeszcze dyskretniejsze złożenie przez artystę podpisu na odpowiednim dokumencie, potem radziecki szampan – akurat musiała go kupić nasza firma, bo Fogg uchodził za bardziej oszczędnego niż Szkot i Krakus razem wzięci. A później były tak zwane kuluarowe rozmowy. (…) Jubileuszową Złotą Płytę Polskie Nagrania przyznały i wręczyły szczególnie zasłużonym polskim artystom – niewielu: Mirze Zimińskiej-Sygietyńskiej, Mieczysławowi Foggowi, zespołowi Mazowsze, dyrektorowi Henrykowi Debichowi, Marii Koterbskiej, wiolonczeliście Kazimierzowi Wiłkomirskiemu oraz Eleni. Ta «zwyczajna» Złota Płyta zwyczajną na pewno nie była: dostawał ją ten, czyj longplay rozszedł się w niebagatelnym nakładzie 125 000 egzemplarzy, czyli wpływy z jego sprzedaży osiągnęły na przełomie lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych 10 000 000 ówczesnych złotych. Taką nagrodę Fogg otrzymał dopiero w 1975 roku. Dariusz Michalski, „Poletko Pana Fogga”, Kraków 2015

18

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga


Eksponaty

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga

19


Eksponaty

Pianino Jedną z najcenniejszych pamiątek, które zachowały się w rodzinie Mieczysława Fogga, jest bydgoskie pianino z początku XX w. wyprodukowane przez Fabrykę Pianin i Fortepianów Brunona Sommerfelda. Zostało zakupione przez Fogga w latach 30. po przeprowadzce na ul. Koszykową. Instrument szczęśliwie przetrwał II wojnę światową. Byliśmy wraz z żoną i synem pierwszymi lokatorami, którzy powrócili do kamienicy przy ulicy Koszykowej 69. Okoliczne domy, ulice były całkowicie wymarłe. W mieszkaniu zastałem część mebli, antyczne lustro i pianino, które później służyło mi w „Café Fogg”. Nie mogłem się nadziwić, że instrument nie uległ rozstrojeniu, mimo że w mieszkaniu bez szyb mroźny wiatr hulał bezkarnie, niosąc tumany śniegu. Instrument wielokrotnie zmieniał swoje miejsce pobytu i do dziś stanowi niezwykłe świadectwo życia i twórczości Mieczysława Fogga, Pieśniarza Polaków. Na podstawie: Mieczysław Fogg, „Od palanta do belcanta” (wspomnienia spisał Zbigniew K. Rogowski), Warszawa 2009

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga

20


Eksponaty

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga

21



Fogg w podróży


Fogg w podróży Dla mnie, kiedy mogę śpiewać, każda podróż — wyznaję to bez emfazy — jest wielką podróżą. Zawsze i wszędzie staram się śpiewać jak najlepiej — czy to będzie Nowy Jork, czy Piotrków. Mieczysław Fogg, „Od palanta do belcanta” (wspomnienia spisał Zbigniew K. Rogowski), Warszawa 2009

Przewędrowałem z polską piosenką istotnie niemal cały glob. Od Nowej Zelandii do Alaski, poprzez Australię, Indie, Indonezję, Rodos, Cypr, Afrykę i Europę. „Przekrój”, 9.04.1961

Podczas trwającej blisko 60 lat kariery artystycznej Mieczysław Fogg wystąpił w kilkunastu tysiącach koncertów na pięciu kontynentach – w większości krajów Europy, w Brazylii, Izraelu, na Cejlonie, w ośrodkach polonijnych Nowej Zelandii, Australii oraz wielokrotnie w USA i Kanadzie. Z Chórem Dana koncertował m.in.: w Estonii, na Łotwie, w Rosji, Finlandii, Niemczech, w USA, w Norwegii i we Włoszech. Już jako solista odbył przed wojną tournée po Stanach Zjednoczonych. W Nowym Jorku na jeden z jego koncertów sprzedano aż 17 500 biletów. W 1947 r. wyjechał do Austrii na pierwsze powojenne występy zagraniczne. Na przełomie 1957 i 1958 r. odbył tournée po USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii oraz Francji. Kolejna trasa koncertowa objęła Australię i Nową Zelandię, a w drodze powrotnej do kraju wystąpił z recitalem radiowym w stolicy Indonezji - Dżakarcie. W latach 60. koncertował m.in. w Brazylii, Finlandii, Stanach Zjednoczonych, ZSRR oraz Danii. W kolejnej dekadzie wystąpił w NRD i trzykrotnie w USA, a w latach 80. w Watykanie i już po raz siódmy jako solista w Stanach Zjednoczonych. To tylko część z miejsc, w których z polską piosenką występował Mieczysław Fogg. Niezależnie jednak od tego, gdzie dane mu było śpiewać, twierdził: Ja Polonusom przywożę ich młodość. Jakiś pan czy pani mieszkająca w Oakland w Nowej Zelandii, którzy ostatnim razem słyszeli mnie w 1939 r. w Kutnie, przychodzą na mój koncert, widzą Fogga, który nie tak bardzo się zmienił – siwe włosy, owszem, ale głos ten sam, czyli autentyk – zamykają oczy i przez te dwie godziny koncertu znowu są w Kutnie, Żyrardowie, Siedlcach, Złoczowie, Buczaczu, tam skąd pochodzą. I ich dawne piosenki śpiewa im ten sam artysta – nie ktoś nowy, tylko ja. To jest mój cel, sens, idea moich wyjazdów zagranicznych. Na podstawie: Dariusz Michalski, „Poletko pana Fogga”, Warszawa 2015

24


Fogg w podróży

Z prywatnego archiwum Michała Fogga

25


Fogg w podróży

Mapa z zaznaczonymi trasami koncertowymi, z prywatnego archiwum Michała Fogga

Chór Dana nad wodospadem Niagara, 1936 r., fot. nieznany, Narodowe Archiwum Cyfrowe 26

Fot.


Fogg w podróży

Fot. z prywatnego archiwum Michała Fogga

27



Fogg na KFPP


Fogg na KFPP w Opolu Czuję się w Opolu jakbym się tu urodził VI KFPP w Opolu, 1968 r. Wystąpił w koncercie „Premiery” z piosenką „Za nasz spokojny dom” (muz. Edward Pałłasz, sł. Elżbieta Kuryło)

VII KFPP w Opolu, 1969 r. Wystąpił w koncercie inauguracyjnym pt. „Na prawo most, na lewo most” z piosenką „Pierwszy siwy włos” (muz. Henryk Jabłoński, sł. Kazimierz Winkler) – 26 czerwca (czwartek) oraz w koncercie „Polskie Nagrania przedstawiają” z utworem „Francois” (muz. Zygmunt Karasiński, sł. Andrzej Włast)

VIII KFPP w Opolu, 1970 r. Wystąpił w koncercie pt. „Stefan Rachoń i jego orkiestra zaprasza” z piosenką „Bujaj mnie, bujaj kochanie” (muz. Victor Holländer, sł. pol. Zbigniew Drabik)

IX KFPP w Opolu, 1971 r. Wystąpił w koncercie „Premiery” z piosenką „Ja to mam już za sobą” (muz. Stefan Rembowski, sł. Zbigniew Kaszkur i Zbigniew Zapert), a następnie był gospodarzem koncertu „Debiuty”

XII KFPP w Opolu, 1974 r. Wystąpił w koncercie inauguracyjnym

XVII KFPP w Opolu, 1979 r. Wystąpił w pierwszej części koncertu „Przeboje 35-lecia” z utworami: „Piosenka o mojej Warszawie” (muz. i sł. Albert Harris), a następnie „Pierwszy siwy włos”

XXIII KFPP w Opolu, 1986 r. Otrzymał Nagrodę Honorową Grand Prix – „Opole-86”

30

XVII K


XVII KFPP w Opolu, 1979 r., fot. Ryszard Łabus, MPP w Opolu

31



Fogg na wesoło


Fogg na wesoło

Poligamiści z Chóru Dana Podczas tournée Chóru Dana po Stanach Zjednoczonych jego kierownik Władysław Daniłowski został poproszony przez stację radiową NBC o udzielenie jej wywiadu. Ponieważ jednak nie znał angielskiego, ustalono że pytania i odpowiedzi zostaną zapisane na kartkach z przyporządkowanymi im numerami, dla spikera i dla rozmówcy. Pech jednak chciał, że Amerykanin pomylił kartki i zamiast zadać pytanie o to czy Chór Dana koncertował dotychczas jedynie w Polsce, czy też w innych krajach, spytał: Czy panowie są żonaci?. Kierownik kwintetu przekonany, że chodzi o odpowiedź na ustalone pytanie numer 1, odpowiedział: Owszem! W Rosji, Niemczech, Norwegii, Włoszech, Holandii, Łotwie, Estonii, Finlandii, Rumunii i w 31 stanach USA. Amerykańscy radiosłuchacze mieli z pewnością niezły ubaw, słysząc taki dialog. Na podstawie: Mieczysław Fogg, „Od palanta do belcanta” (wspomnienia spisał Zbigniew K. Rogowski), Warszawa 2009

Chór Dana, 1934 r., fot. nieznany, Narodowe Archiwum Cyfrowe

34


Fogg na wesoło

Miecio, Mietek, Mieczysław Fogg kierowcą

„Motor”, 6 X 1957 r., z prywatnego archiwum Michała Fogga

„Przekrój”, 9 IV 1961 r., z prywatnego archiwum Michała Fogga 35


Fogg na wesoło

Pamiątka z Ameryki Po trzech miesiącach wyczerpującej, ale i pełnej sukcesów oraz wrażeń trasy koncertowej po Ameryce, członkowie Chóru Dana wracali do Europy francuskim transatlantykiem. Podróż była bardzo długa i męcząca, a kołyszący się statek nie pozwalał Mieczysławowi Foggowi spać. Te bezsenne noce umilał mu jednak zakupiony na Florydzie specjalnie dla synka mały czworonóg, przewożony w specjalnym drewnianym pudle, którego artysta karmił podczas podróży mielonym mięsem. W Polsce zwierzątko, nazwane Kubusiem, bardzo przypadło domownikom do gustu i zamieszkało z nimi na dłuższy czas. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że zwierzątkiem okazał się… krokodyl. Kubuś został oddany do warszawskiego zoo, gdzie od czasu do czasu rodzina Foggów składała mu wizytę. Na podstawie: Mieczysław Fogg, „Od palanta do belcanta” (wspomnienia spisał Zbigniew K. Rogowski), Warszawa 2009

Podróże kształcą

„Antena”, 1 IV 1937 r., z prywatnego archiwum Michała Fogga

36


Fogg na wesoło

„Dookoła Świata”, 4 VIII 1957 r., z prywatnego archiwum Michała Fogga

37


Fogg na wesoło

Miecio ucieka z domu i …

Pan Leon Kadłubek, ogólnie poważany metalowiec był właścicielem wspaniałego kanarka turkota nazwanego na cześć mistrza Fogga Mieciem. Miecio tak był zadomowiony w mieszkaniu swego chlebodawcy, że korzystał ze specjalnego przywileju nie każdemu dostępnego kanarkowi. Mianowicie drzwi klatki stale były uchylone i mały więzień mógł z niej wylatywać na pokój ile razy mu się podobało. Trzeba przyznać, że korzystał z tego dobrodziejstwa lojalnie, nie zdradzając żadnych zamiarów ucieczki na ulicę. Aż przyszedł pewien ciepły dzień, nie wiadomo, czy jaśniej tego dnia świeciło słońce, czy mocniej pachniało wiosną, dość, że kanarek po wydostaniu się z klatki dwa razy okrążył pokój i wyfrunął na ulicę. Pan Leon, który właśnie w głębokim negliżu spożywał śniadanie ujrzawszy to jęknął głucho i pędem wybiegł z mieszkania zdążywszy tylko narzucić na siebie szlafrok żony. Gdy znalazł się na ulicy Miecio siedział właśnie na gzymsie pierwszego piętra sąsiedniego domu i wesoło podśpiewywał. Pan Leon wyciągnął do swego wychowanka rękę, wzywał go pieszczotliwymi wyrazami, ćwierkał, szczebiotał i kwilił, ale kanarek przyjmował to zupełnie obojętnie. Wreszcie zrozpaczony pan Kadłubek nie bacząc na konsekwencje począł wspinać się na parapet parterowego okna. Po chwili wisiał już w powietrzu uczepiony jedną ręką futryny, drugą usiłując chwycić zbiega. Ale wiatr wydął rozwiane poły szlafroka w kształt żagla i pan Kadłubek począł się huśtać na ramie okiennej strącając nogami z okna liczne doniczki fuksji i pelargonii. Z głębi mieszkania rozległ się krzyk niewieści, a w oknie ukazał się dorodny mężczyzna z grubą bambusową laską w ręku. – Co jest? Bielany, czy jak? – krzyknął ostrzegawczo, a potem wprowadził w ruch bambus. Uderzany po bosych nogach p. Leon począł się huśtać jeszcze szybciej, aż wreszcie z wielkim impetem wpadł do wnętrza wywracając człowieka z bambusem jak się okazało niejakiego pana Romana Gibasa. Co było dalej, opowiedział pan Gibas w czas jakiś potem w sądzie grodzkim następującymi słowy: – Jak mnie trzasnął proszę sądu najwyższego piętamy w klatkie piersiowe, zmuszony byłem niezwłocznie nakryć się nogamy. Turlaliśmy się tak po podłodze z dziesięć minut – pan Kadłubek walił mnie, a ja jego. Rozchodziło się o to, że ja nie wiedziałem, kto to jest. Wariat, czy pijany – bo był z przeproszeniem wysokiego sądu w kalsonach i damskiem szlafroku

38


Fogg na wesoło

w herbaciane róże. Dopiero, jak moja żona podleciała z tyłu z pogrzebaczem i wyrżnęła pana Kadłubka w ciemie, puścił mnie i wszystko się wyjaśniło. Nie mamy do siebie żalu, tylko mnie się rozchodzi o 3.200 złotych strat, których pan Kadłubek nie chce mnie wylegurować. Pan Leon na pytanie sędziego oświadczył, że istotnie nie chce zapłacić, gdyż i tak stratny jest kanarka Miecia, który podczas bójki znikł bez śladu. „Express wieczorny”, 5.06.1948

Fogg jak wino, Fogg jak kawa W czasie wojny w kawiarni „U Aktorek” w Al. Ujazdowskich występował któregoś dnia Mieczysław Fogg. Po koncercie podszedł do niego kierownik lokalu ze słowami: – Mieciu, majster chce z Tobą mówić… „Majstrem” nazywali aktorzy Stefana Jaracza. Fogg podszedł do mistrza sceny pełen ekscytacji i z respektem stanął o metr od stolika. Znakomity artysta kazał mu podejść bliżej i usiąść. Patrzył na Fogga przez chwilę, po czym zapytał z powagą: – Czy wiesz kto ty jesteś?... Piosenkarz nie bardzo wiedział o co Jaraczowi chodzi. Wówczas ten pospieszył z odpowiedzią na własne pytanie: – jeśli można by moje aktorstwo przetransponować na sztukę gastronomiczną – mówił – to ja jestem wykwintnym obiadem. A ty? Ty jesteś – tu Jaracz podniósł wskazujący palec. – ty jesteś jak dobra kawa po obiedzie… „Przekrój”, 9.08.1970

39


Fogg na wesoło

Mieczysław Fogg zamierza wystąpić na Księżycu Piosenka ma żywot motyla. Podobnie popularność piosenkarza. Trwa rok, dwa, pięć lat. Każdy rok przynosi nowe nazwiska piosenkarzy, a zarazem zaciera inne, do niedawna jeszcze będące u szczytu sławy. Piosenkarzy, których popularność trwała na świecie ponad 35 lat, można by policzyć na palcach. U nas tej sztuki dokonał tylko jeden – Mieczysław Fogg. - W ilu i jakich krajach śpiewał pan dotychczas? - Łatwiej byłoby mi wyliczyć te państwa, w których nie śpiewałem. Objechałem z piosenką kulę ziemską. Obecnie przygotowuję sobie nową piosenkę pt. „Szczęśliwej drogi kosmonauci…”. Mam nadzieję dożyć tej chwili, w której będę ją mógł zaśpiewać na Księżycu. „Express wieczorny”, 23.07.1967

W jakim stroju Fogg lubi śpiewać po chińsku? Z którejś podróży zagranicznej wiózł dla żony szlafrok ze wspaniałego chińskiego jedwabiu, wyszywany w złote smoki. Jak przewieźć go przez granicę, srodze obstawioną celnikami?... – Kiedy do przedziału wszedł urzędnik w zielonym mundurze i dojrzał szlafrok, krzyknął wzburzony: Co to jest?! – To?... – Zdziwił się Fogg. – W tym śpiewam po chińsku. – W takim razie ma pan prawo przewieźć – odparł celnik, zasalutował i poszedł. „Świat”, 24.01.1954

40


Fogg na wesoło

Rys. z prywatnego archiwum Michała Fogga

41



Kalendarium


Kalendarium 1901 (30 maja) – urodziny Mieczysława Fogla (Fogga) 1919 – debiutancki występ publiczny Mieczysława Fogla w Warszawie 1921-1934 – praca w Miejskiej Stacji Kolejowej w Warszawie 1921-1922 – półzawodowa praca w chórach kościelnych w Warszawie (Katedra św. Jana, Kościół św. Antoniego, Kościół sióstr Wizytek, Kościół św. Anny) 1923-1944 – prywatna nauka śpiewu 1925 – nagranie debiutanckiej płyty dla Płyty Polskiej (Aria Torreadora z opery „Carmen”) 1928 – pierwsze próby zespołu rewelersów, przyszłego Chóru Dana 1929 – publiczny debiut Chóru Dana w teatrze Qui Pro Quo (jako Coro Argentino V. Dano) 1929 – płytowy debiut Chóru Dana w wytwórni Parlophone 1930 – pierwszy publiczny występ Mieczysława Fogga w duecie ze Stefcią Górską („Nasza jest noc” w rewii „Maj za pasem”) 1930 – profesjonalny debiut płytowy Mieczysława Fogga w wytwórni Syrena-Electro („Kawa ze śmietanką”) 1930 – premiera obrazu „Niebezpieczny romans” (reż. Michał Waszyński), filmowego debiutu Chóru Dana i Fogga 1930 – pierwsza estradowa partia solowa – w tangu Chóru Dana „Co nam zostało z tych lat?” (w rewii „Czysta wyborowa” teatru Qui Pro Quo) 1931 – Chór Dana i Fogg rozstają się z teatrem Qui Pro Quo 1931 – Chór Dana rozpoczyna współpracę z teatrem Banda 1932 – oficjalny debiut Fogga solisty (kabaret Banda, program „100 procent Bandy”) 1934 – tournée Chóru Dana: Ryga, Helsinki, Leningrad, Oslo, Berlin, Italia 1936-37 – tournée Chóru Dana po Stanach Zjednoczonych 1938 – rozstanie z Chórem Dana 1938-1939 – pierwsze solowe tournée koncertowe po Stanach Zjednoczonych 1939 – ewakuacja z atakowanej Warszawy 1944 – otwarcie pierwszej Café Fogg w Złotokłosie 1945 – powrót do Warszawy i otwarcie drugiej Café Fogg 1946 – zamknięcie Café Fogg 1946 – rozpoczęcie działalności Wytwórni Płyt Gramofonowych Fogg-Record

44


oraz nagranie przez Fogga po raz pierwszy „Piosenki o mojej Warszawie” 1947 – pierwsze powojenne występy zagraniczne – Austria 1951 – likwidacja Fogg-Record 1954 – koncert „Jubileusz XXV-lecia pracy artystycznej” 1955 – wydanie pierwszego longplaya („Piosenki”) 1957-58 – tournée: Francja, Belgia, Stany Zjednoczone, Kanada, Wielka Brytania 1958 – tournée: Australia, Nowa Zelandia, Tasmania, Indonezja 1960 – piosenka „W małym kinie” z tytułem Radiowej Piosenki Miesiąca 1961 – tournée po Brazylii 1963 – występy w Finlandii 1964 – tournée: Stany Zjednoczone i Kanada 1966 – występy w ZSRR 1969 – występy w Danii 1970 – Jubileuszowa Złota Płyta Polskich Nagrań 1970 – tournée: Stany Zjednoczone i Kanada 1970 (29.10) – Dzień Mieczysława Fogga ogłoszony przez burmistrza miasta Buffalo 1971 – Jubileuszowa Złota Płyta wręczona za całokształt działalności artystycznej w programie „Polskie Nagrania przedstawiają” 1972 – emisja filmu dokumentalnego „Sentymentalny pan” 1972/1973 – tournée po Stanach Zjednoczonych 1975 – Złota Płyta za LP „Zapomniana piosenka” 1976 – emisja programu „Godzina Mieczysława Fogga” 1976 – tournée: Stany Zjednoczone i Kanada 1976 – otrzymanie „złotego klucza” do miasta Cleveland (Stany Zjednoczone) 1976 – nadanie tytułu Honorowy Obywatel Chicago 1980 – zainscenizowanie Café Fogg na potrzeby serialu „Dom” 1980 – występ przed papieżem Janem Pawłem II w Castel Gandolfo 1990 (30 września) – śmierć Mieczysława Fogga Na podstawie rozdziału Curriculum Vitae, Dariusz Michalski, „Poletko pana Fogga”, Warszawa 2015

45


Kurator wystawy: Anna Lubasińska-Tabaczniuk Współautorzy wystawy: Aleksandra Cichy, Karolina Roszkowiak, Agnieszka Wojtal Aranżacja przestrzeni i opracowanie graficzne: Koza Nostra Studio sp. z o.o. Realizacja: MABIT - komunikacja wizualna Współpraca przy realizacji: Pracownicy Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu Materiały graficzne wykorzystane w niniejszej publikacji pochodzą z prywatnego archiwum Michała Fogga, Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz ze zbiorów Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu



www.muzeumpiosenki.pl ISBN 978-83-956760-0-0