Page 1

Słowo numeru

str 1

NAJWIĘKSZY

TER A 64 ST Z RONY

Konkursy

D o datek Turyst yc zn y

rody! g a N j a r g y W nr 01/2014 (59) luty 2014 ISSN 2082-6761

INDEKS 275611

na Dolnym Śląsku! www.SlowoWroclawian.pl

Kondycja Wrocławia

Forma czy zadyszka

Cena 2.20 zł (w tym 8 % VAT)

Inwestycje z niszy Adam Włodarczyk W co można inwestować? Na to pytanie zapewne większość z nas odpowiedziałaby, że w złoto, w numizmaty czy stare znaczki. Mało komu przychodzą do głowy inwestycje w nieco mniej

oczywiste kwestie. Okazuje się jednak, że nisza w tym temacie naprawdę jest spora. Bo niby dlaczego nie „wpuścić” swoich pieniędzy w obrót antyków czy rasowych zwierząt? czyt. dalej s. 13

Co to telepraca? Anna Hadasik Na temat umów, które podpisywane są pomiędzy pracodawcami a pracownikami czy też zleceniodawcami a zleceniobiorcami, napisano już wiele. Nie każdy jednak wie, iż istnieje coś

takiego jak telepraca. Nie chodzi tu bynajmniej o pracę polegającą na wykonywaniu telefonów. A o co chodzi? Kwestię objaśnia jedna z wrocławskich kancelarii adwokackich. czyt. dalej s. 7

Naturalne wnętrze Klementyna Sokołowska

Zaraz po turnieju dalekosiężne plany stworzenia z Wrocławia miasta prawdziwie europejskiego w sensie zachodnim szybko zweryfikowała brutalna rzeczywistość, której najbardziej wyrazistym symbolem jest dziura po niedoszłej budowie galerii handlowej przy Alei Śląska. Kolejne centrum zakupowe miało, w zamyśle urzędników, wspomagać finansowo drużynę miejscowego WKS-u i uatrakcyjnić tę część Wrocławia wzbogaconą w krótkim czasie o nowe osiedla, przystanki komunikacji miejskiej, stację kolejową i obwodnicę. Tymczasem wrocławski stadion jest prawdopodobnie jedynym lub jednym z nielicznych obiektów na świecie znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie ze stawem ogrodzonym blaszanym płotem – wydrążony otwór pod przyszłe fundamenty galerii zdążyła zalać woda. Zdaniem rzecznika prasowego Urzędu

Miejskiego sytuacja, w której Wrocław przejął niemal cały pakiet akcji klubu, była konieczna, by drużyna mogła funkcjonować. Zaniechanie działań ze strony miasta doprowadziłoby do upadku klubu, na mecze którego od 2009 roku przyszło ok. 900 tys. kibiców. - Ponadto budowa Stadionu Miejskiego, który wspaniale sprawdził się podczas ubiegłorocznych mistrzostw UEFA Euro 2012 i z którego obecności wielokrotnie korzystaliśmy i będziemy korzystać w kolejnych latach, także podyktowana była obecnością silnego, grającego na wysokim poziomie klubu – dodaje rzecznik, Arkadiusz Filipowski. A jak wyglądają „doniesienia” rzeczywistości? Koszty utrzymania stadionu i zarządzającej nią spółki to kwota powyżej 20 milionów złotych. czyt. dalej s. 3

C H R O Ń Ś R O D OW I S KO. P R Z E C Z Y TA Ł E Ś – P O DA J DA L E J !

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

ców naturalnych, a więc z drewna, kamienia czy korka. Czy w tak wyposażonym mieszkaniu będziemy czuli się lepiej niż w otoczeniu z metalu i ze szkła? czyt. dalej s. 38 REKLAMA

Finanse stolicy Dolnego Śląska są stabilne – zapewniają lokalne władze. Ta deklaracja pochodzi jednak z roku 2012, kiedy nie do końca jeszcze było wiadomo, czy choćby organizacja piłkarskiego Euro wyszła wrocławianom na zdrowie.

Moda dotyczy nie tylko ubrań. Moda dotyczy właściwie wszystkiego. A skoro wszystkiego, to także wystroju wnętrz. Coraz częściej stawiamy na elementy wykonane z surow-

czwartek, 24 marca 2011


str 2

Wstępniak

Aby do zimy Michał Ratajczak Biernie zachowujący się wobec każdej zimy drogowcy jak zwykle dali się zaskoczyć. Jednak takiej bierności zimy, jak w grudniu i styczniu, nikt się nie spodziewał. Pługi wyposażone w piasek i sól dzielnie stoją po zajezdniach w pełnym rynsztunku i gotowości, a z nieba śniegu ledwo, ledwo, a i mróz jakby bezczelnie niski. Pozostaje uciecha ze zdania – w stronie biernej – zima została zaskoczona przez służbę drogową. Cieszyć powinni się kierowcy, wszyscy użytkownicy wrocławskich ulic, przechodnie, rowerzyści, jak i oczekujący na przystankach komunikacji zbiorowej – ci ostatni wszak nie znają dokładnej daty Dnia Pieszego Pasażera, choć szczegóły (ob)chodów można sobie wyobrazić już teraz, na sucho. Zima nierychliwa, ale sprawiedliwa – chciałoby się sparafrazować. Ta sprawiedliwość rozumiana jest tak, że każdy – i właściciel roweru, i kierowca luksusowego sedana – po równo utkną w tej samej zaspie. Wiadomo za to, kiedy obchodzony będzie Dzień Zakochanych, czyli wzmożony ruch w pizzeriach, kwiaciarniach i kinach sieciowych. Większość par (zwolenników) w drugi piątek miesiąca będzie ostentacyjnie obnosić się ze swoim uczuciem. Pozostali (przeciwnicy), czyli single i rozwodnicy, spędzą ten dzień jak każdy inny. Nieoficjalną alternatywą dla 14 lutego jest Święto Murarzy noszące wdzięczną nazwę „Walę tynki”. Skoro tak, zakochani (zwolennicy), którzy zdecydują się spędzić ten wieczór sam na sam z ukochaną osobą w zaciszu mieszkania, mogą spodziewać się nagłych prac remontowych prowadzonych przez sąsiadów (przeciwników). Znów rozgorzeje dyskusja jednych i drugich, a kwiaciarki i tak będą się zaśmiewać w kułak. Może i dobrze, bo nie od dziś wiadomo, że luty jako jeden z nielicznych miesięcy, od zawsze cierpiał na notoryczny brak świąt. Am karnawał to może być za mało. Ten jeden raz profanum w pełni wypiera sacrum, choć zawsze coś do powiedzenia ma także św. Walenty. Jest on jednak tak uważnie słuchany, co św. Mikołaj, zupełnie w naszej kulturze zeświecczony. Wrocław śpi snem zimowym, raz po raz wybudzany odgłosem klaksonów. Trąbią niecierpliwi kierowcy w korkach na skutek zamknięcia kolejnych ulic. Do remontu poszła właśnie Marii Skłodowskiej-Curie, skutecznie utrudniając na jakiś czas połączenie z Wielką Wyspą, którą może uratować jedynie wschodnia obwodnica miasta lub jeszcze jedna przeprawa przez Odrę. Letarg może też utrudniać świadomość zadłużenia miasta z deficytową inwestycją typu Stadion Miejski. Wybudowany na wyrost, przepłacony i przynoszący straty, pasuje jak przysłowiowy kwiatek do kożucha. Przynajmniej pod względem finansowym. Kandydatem do nagrody w kategorii „niezbędna i postępowa budowa” jest także Narodowe Forum Muzyki. Co z inwestycjami? Postępująca emigracja młodych (i starszych) wrocławian za pracą – wcale nie do Łodzi, jak zasugerował kiedyś prezydent Dutkiewicz – może nieco, ale tylko nieco zwolnić za sprawą otwarcia centrum logistycznego na Bielanach Wrocławskich. Chodzi o filię największego obecnie na świecie sklepu internetowego Amazon. Nazwę można luźno skojarzyć z angielskim słowem „amazing” (pol. zdumiewający). Osoby, które chciałyby podjąć pracę na stanowiskach produkcyjnych, muszą poczekać do kwietnia 2014 roku. Pozostaje jeszcze wysokość stawek. Wtedy dopiero okaże się, kto tak naprawdę będzie zdumiony. 18,6 tys. bezrobotnych zarejestrowanych w samym Wrocławiu – dane Głównego Urzędu Statystycznego z grudnia 2013 r. są faktyczne, ale czy do końca odpowiadające rzeczywistości? Nie obejmują przecież tzw. szarej strefy i zakamuflowanej emigracji. Wobec powyższego pozostaje życzyć sobie wielu sukcesów na nowej drodze zawodowej albo doczekać zimy, by w spokoju przespać to gorsze. Można także się zakochać – bez względu na wytyczne kalendarza.

Spis treści

Luty

Co się działo? we Wrocławiu – s. 4 ...w Polsce – s. 5 ...w gospodarce – s. 5 Miasto Grzegorz Pietrzak – Niemiecki dramat, radziecka musztra, polskie szkoły i europejska nauka – s. 9 Arleta Ciarczyńska – Bokserscy bliźniacy – s. 9 Marek Natusiewicz – Wielka Wyspa bezradności – s. 52 Temat numeru Michał Ratajczak – Kondycja Wrocławia 2014 – forma czy zadyszka? – s. 3 Prawo Dariusz Staniszewski – Turysta to też konsument – s. 6 Anna Hadasik – Telepraca – idealny pomysł na zatrudnienie? – s. 7 Gdzie najtaniej? Ewa Tomaszewska – Wyskakuj z kasy – s. 8 Motoryzacja Bartosz Ozimiec – Poślizg kontrolowany – s. 10 Ewa Tomaszewska – Nowy czy używany? – s. 11 Inwestycje Tomasz Augustyniak – Jak zadbać o naprawdę złotą jesień? – s. 12 Adam Włodarczyk – Na niszy też zarobisz – s. 13 Styl życia Volga Guc – Zakochaj się przy stole – s. 14 Ewelina Najdrowska – Problem wcale nie z głowy – s. 15 Karolina Kowalska – Zmień nawyki i nie tyj – s. 49 Volga Guc – Aktywność zimą – s. 50 Karolina Kowalska – Karnawałowe szaleństwo – s. 56 Katarzyna Wilanowska - Co po studiach czy po co studia? - s. 57 Kultura Aneta Bratkowska – Wojna, sojusz i rewolucja – s. 16 Barbara Lasota – Eseje wyjątkowe – s. 16 Twój Relax Kamil Mec – Wczasy z Leninem – s. 18-19 Karolina Kowalska – Serki i oscypki – s. 20 Dominika Świątek - „Ogórkiem” na Antypody - s. 21 Klementyna Sokołowska – Magia zbójowania – s. 22-23 Kamil Mec – Podziemny wodospad – s. 25 Adam Włodarczyk – Tajemniczy olbrzym w Górach Sowich – s. 26 Joanna Lipska - Anomalie coraz bardziej powszechne - s.39 Natalia Lisicka – Ewenement Śnieżki – s. 40 Aneta Bratkowska – Od Karpacza po Szklarską – s. 41 Klementyna Sokołowska – Możliwości pogranicza – s. 42 Katarzyna Wilanowska – Z plecakiem na szlaku, czyli tanie podróżowanie – s. 43 Aneta Bratkowska – Polskie morze zimą – s. 44 Bartosz Ozimiec - Stawiamy na Tajlandię - s. 47 Twój Dom Tomasz Augustyniak – Kawałek sanatorium – s. 28 Karol Kłosiewicz – Mieszkanie dla Młodych – s. 29 Michał Ratajczak - Nie ma to jak własna marchewka - s.30 Adam Włodarczyk – Energia za słońca – s. 36-37 Klementyna Sokołowska – Naturalne wnętrze – s. 38 Słowo dla Seniora Angelika Wołoszańska – Profilaktyka przede wszystkim – s. 32 Wojciech Mach – Osiągnięcia seniorów – s. 33 Publicystyka Angelika Wołoszańska – Mediów tematy zastępcze – s. 53 Sport Kacper Bławicki – Szczypiorniak nad Odrą – s. 62

Wydawca: Magnes Media Sp. z o.o. wydawca@slowowroclawian.pl | Prezes Zarządu, redaktor naczelny: Emil Baran Redaktor prowadzący: Michał Ratajczak redakcja@slowowroclawian.pl | Sekretarz: Ewa Tomaszewska | Dział reklamy: tel. 513 509 429 Stali współpracownicy: Wojciech Mach, Marek Natusiewicz, Angelika Wołoszańska, Dominika Świątek | Druk: Polskapresse Redakcja: Komuny Paryskiej 90, 50-452 Wrocław | Skład: Logos | Numer zamknięto 31 styczeń 2014| Wydanie 3 luty 2014 Redakcja nie odpowiada za treść publikowanych listów i reklam. Materiałów nie zamówionych nie zwraca, zastrzega sobie prawo do skrótów w nadesłanych tekstach i listach. Gazeta jest bezpłatna dla punktów biorących udział w programie „Wrocławskie Dobre Miejsca” oraz „Słowo Wrocławian dla Ciebie”. Punkty partnerskie „Wrocławskich Dobrych Miejsc” oraz „Słowo Wrocławian dla Ciebie” nie mają prawa do pobierania opłat za rozdane egzemplarze gazety. Traktowane są one jako bezpłatne.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 3

Kondycja Wrocławia 2014 Michał Ratajczak

– forma czy zadyszka?

Finanse stolicy Dolnego Śląska są stabilne – zapewniają lokalne władze. Ta deklaracja pochodzi jednak z roku 2012, kiedy nie do końca jeszcze było wiadomo, czy choćby organizacja piłkarskiego Euro wyszła wrocławianom na zdrowie. Urzędu Miejskiego sytuacja, w której Wrocław przejął niemal cały pakiet akcji klubu, była konieczna, by drużyna mogła funkcjonować. Zaniechanie działań ze strony miasta doprowadziłoby do upadku klubu, na mecze którego od 2009 roku przyszło ok. 900 tys. kibiców. - Ponadto budowa Stadionu Miejskiego, który wspaniale sprawdził się podczas ubiegłorocznych mistrzostw UEFA Euro 2012 i z którego obecności wielokrotnie korzystaliśmy i będziemy korzystać w kolejnych latach, także podyktowana była obecnością silnego, grającego na wysokim poziomie klubu – dodaje rzecznik, Arkadiusz Filipowski. A jak wyglądają „doniesienia” rzeczywistości? Koszty utrzymania stadionu i zarządzającej nią spółki to kwota powyżej 20 milionów złotych. Tylko samo utrzymanie spółki Wrocław 2012, czyli różne-

O dobrej kondycji finansowej Wrocławia – zdaniem Małgorzaty Krzeszowskiej z Urzędu Miasta – świadczy choćby wypracowanie nadwyżki budżetowej, która pozwoli zmniejszyć zadłużenie. Na pytanie o receptę zapewniającą stabilność finansów Wrocławia odpowiada: - To utrzymanie wysokiej oceny wiarygodności kredytowej miasta, które w 2013 roku nie tylko utrzymało bardzo dobre ratingi międzynarodowe (na poziomie BBB+) i krajowe, ale Agencja Fitch podniosła perspektywę finansową Wrocławia z negatywnej na stabilną oraz obniżenie kosztów obsługi zadłużenia: zarówno poprzez korzystne warunki rynkowe (niskie stopy procentowe), jak i działania Departamentu Finansów Publicznych w Urzędzie, poprzez odpowiednie zarządzanie płynnością oraz pozyskiwanie finansowania na preferencyjnych warunkach i renegocjowanie starych umów kredytowych. Podsumowując, Wrocław w nadchodzący nowy rok budżetowy wejdzie w dobrej i stabilnej kondycji finansowej. Tak twierdzą zarządzający miastem przemawiający głosem rzeczników prasowych. Jak będzie naprawdę, zobaczymy wszyscy na koniec roku, przy kolejnym „Sylwestrze z Dwójką”.

REKLAMA

Zaraz po turnieju dalekosiężne plany stworzenia z Wrocławia miasta prawdziwie europejskiego w sensie zachodnim szybko zweryfikowała brutalna rzeczywistość, której najbardziej wyrazistym symbolem jest dziura po niedoszłej budowie galerii handlowej przy Alei Śląska. Kolejne centrum zakupowe miało, w zamyśle urzędników, wspomagać finansowo drużynę miejscowego WKS-u i uatrakcyjnić tę część Wrocławia wzbogaconą w krótkim czasie o nowe osiedla, przystanki komunikacji miejskiej, stację kolejową i obwodnicę. Tymczasem wrocławski stadion jest prawdopodobnie jedynym lub jednym z nielicznych obiektów na świecie znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie ze stawem ogrodzonym blaszanym płotem – wydrążony otwór pod przyszłe fundamenty galerii zdążyła zalać woda. Zdaniem rzecznika prasowego

go rodzaju koszty administracyjne, biurowe, sprzęt, pensje, wynagrodzenia dla firm świadczących usługi na rzecz stadionu to kilkanaście mln zł rocznie. 500 mln złotych kredytu zaciągniętego na budowę tego 43-tysięcznika Wrocław spłaca nadal w ratach kwartalnych, a termin spłaty kredytu kończy się za 10 lat. Piłkarze Śląska w poprzedniej rundzie grali w kratkę, co w mieście, w którym piłka nożna nie jest dyscypliną dominującą, miało ogromny wpływ na frekwencję kibiców. 10-15 tys. fanów pojawiających się na trybunach średnio raz na dwa tygodnie (mecze u siebie) to za mało, by liczyć na zysk lub przynajmniej częściowe pokrycie kosztów obsługi. Mecze piłkarskie wydają się być jedynym ratunkiem dla Stadionu Miejskiego, ponieważ zysków z innych imprez nie ma, a te zorganizowane dotąd (koncerty, gale boksu, turniej tenisa) były deficytowe. Wracając jeszcze do słynnej „dziury” – Wrocław podpisał porozumienie ze spółką Bithell Holdings, rezygnując tym samym ze współpracy z Zygmuntem Solorzem-Żakiem. - Warunkiem podpisania porozumienia ze spółką Bithell Holdings był także zwrot nakładów, jakie po-

niosła spółka Polsat Nieruchomości za prace inżynieryjne wykonane na gruncie przy Stadionie Wrocław. Dwie niezależne wyceny przeprowadzone przez rzeczoznawców oszacowały koszty prac inżynieryjnych na tym gruncie na kwoty: 29 mln zł i 21 mln zł. Od uśrednionej kwoty ok. 25 mln zł odjęto koszty, które poniosło miasto za prace związane m.in. z zabezpieczeniem wykopu czy jego przygotowaniem pod kolejną inwestycję. Ostatecznie miasto zwróci spółce Polsat Nieruchomości 18 mln zł. Zwrot nastąpi po sprzedaży działki przy stadionie, jednak nie później niż do końca listopada 2014 – precyzuje Arkadiusz Filipowski z wrocławskiego ratusza. Ostatnia duża impreza zamykająca, a jednocześnie otwierająca kalendarz budżetowy to Sylwester. Wśród wielu mieszkańców Wrocławia krążyła (i krąży) opinia o konieczności poszukiwania cięć, a jednym z takich pomysłów miałaby być rezygnacja z organizowania zabawy sylwestrowej na wrocławskim rynku. Taki scenariusz nie będzie na razie możliwy, bowiem w październiku 2013 roku zostało podpisane porozumienie między Wrocławiem a TVP na organizację koncertów sylwestrowych do 2017 roku oraz promocję Wrocławia, który będzie Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku. - Koncert sylwestrowy będzie

Temat numeru

transmitowany na antenie TVP 2 oraz podczas trwania karnawału na antenie TVP Polonia. Jak każda impreza rozrywkowo – kulturalna jest doskonałą promocją miasta, ale przede wszystkim jest organizowana dla ludzi. Dziś, wrocławski koncert sylwestrowy ma już swoją markę. Przyjeżdżają do nas goście z całej Polski i nie tylko. Sylwester będzie kosztował miasto ok. 2 mln zł – wyjaśnia Maja Berny z Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta. Kolejne wydatki (w 2013 było to ponad 62 mln zł) były związane akurat z chyba najbardziej pożądanymi inwestycjami, czyli remontami dróg. W ostatnich miesiącach przebudowie uległy ul. Podwale od ul. Świdnickiej do pl. Orląt Lwowskich, poszerzenie al. Karkonoskiej w rejonie ul. Zwycięskiej, przebudowa ul. Bolesława Krzywoustego od al. Jana III Sobieskiego do ul. Kiełczowskiej wraz z przebudową rynku Psiego Pola – wylicza Julia Wach, rzecznik Centrum Zarządzania Kryzysowego. W tym roku urzędnicy zamierzają wydać ponad 660 mln złotych na wszystkie inwestycje, a spora część tej kwoty pójdzie na remonty i przebudowę wrocławskich ulic, a także na budowę nowych dróg. Najważniejsze z nich to remont ulic Nowowiejskiej i Curie-Skłodowskiej oraz rozpoczęcie budowy obwodnicy osiedla Leśnica.

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 4

Co się działo w Polsce

Co się działo WE WROCŁAWIU – styczeń 2014

Gdzie jest zima?

Przygotowała: Klementyna Sokołowska

Mężczyźni wyłudzający nieruchomości we Wrocławiu aresztowani

Zniknęły kolejne kłódki z mostu Tumskiego

Złapano dwóch mężczyzn, w tym byłego policjanta zamieszanych w aferę wyłudzania nieruchomości we Wrocławiu. Tomasz N., który od października poszukiwany był przez prokuraturę listem gończym i Jerzy N. zostali aresztowani na okres 3 miesięcy i już zostały postawione im za rzuty. Mężczyźni przejmowali w nielegalny sposób mieszkania i domy głównie od osób samotnych i schorowanych.

W piątek 17 stycznia pracownicy Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta odcięli kolejną partię kłódek z Mostu Tumskiego. Zdjęte kłódki wieszane w tym miejscu przez zakochanych ważyły 100 kg i według rzecznika prasowego ZDiUM stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla przechodniów i turystów. W zeszłym roku odcięto już ok 300 kg kłódek, pozawieszanych ponad balustradą na ryglach mostu oraz nad łańcuszkach, sznurkach i zawieszkach, które według ostrzeżeń miały być usuwane.

Powołano szefa kuratorów ESK 2016 Jarosław Fret, lider i założyciel Teatru ZAR, dyrektor Instytutu im. Jerzego Grotowskiego stanął na czele Rady Kuratorów Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Pod jego zwierzchnictwem znajdzie się ośmiu innych kuratorów odpowiedzialnych za przygotowania poszczególnych działów artystycznych. Dodatkowo Fret sam jest jednym z kuratorów odpowiedzialnych za teatr. Twierdzi on jednak, że funkcja koordynatora nie przeszkodzi mu w realizowaniu innych zadań O rezultacie jego działań przekonamy się już za 2 lata.

Wrocław gospodarzem Mistrzostw Europy w piłce ręcznej Na konferencji w Danii, która odbyła się podczas Weekendu Fi na łowego EH F (European Handball Federation) EURO 2014 og łos z ono Wrocław jed ny m z miast- gospodarzy mistrzostw Europy w piłce ręcznej w 2016 r. Jak dotąd wiadomo już, że we Wrocławiu rozgrywane będą mecze rundy wstępnej oraz głównej, a także o miejsce 5. i 7., które będą jednocześnie kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich. Spotkania rozgrywane będą w Hali Stulecia. Podczas konferencji zostało przedstawione także logo oraz oficjalne hasło turnieju: Feel the emotions.

Zmarł wybitny wrocławski profesor 24 stycznia, w wieku 85 lat zmarł prof. Roman Marciniak – wybitny lekarz, naukowiec i czołowy przedstawiciel polskiej radiologii. Profesor przez wiele lat związany był z Akademią Medyczną we Wrocławiu pełniąc funkcję kierownika Katedry i Zakładu Radiologii i pełnomocnikiem rektora ds. współpracy z zagranicą. Wielokrotnie nagradzany był także współzałożycielem Polsko- Niemieckiego Towarzystwa Radiologicznego i członkiem licznych międzynarodowych towarzystw naukowych.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

Kontenery dla niechcianych bezdomnych zdewastowane Wieczorem 18. stycznia nieznani sprawcy zdewastowali cztery kontenery na Tarnogaju. Ustawione zostały one w tym miejscu w celu utworzenia dla bezdomnych dodatkowych miejsc noclegowych. W barakach zostały pourywane klamki i powybijane szyby. Możliwe, że ten akt wandalizmu jest związany z faktem, że projekt noclegowni został bardzo niechętnie przyjęty przez mieszkańców osiedla. Rada osiedla rozpoczęła akcję zbierania podpisów przeciwko kontenerom i Romom, których sąsiedztwa się obawiali. Romów rumuńskich z przyczyn formalno-prawnych nie jest ubezpieczyć nawet MOPS. Obywatele ci nie posiadają także statusu mniejszości narodowej.

Bezpieczniej na Dworcu Głównym PKP Nowy komisariat kolejowy policji już otwarty. Od 23 stycznia bezpieczeństwa podróżnych będzie pilnować teraz 60 policjantów. Oprócz antywłamaniowych szyb i wzmocnionych drzwi zainstalowano także nowoczesny system monitoringu z 270 kamerami. Policjanci przez całą dobę patrolują teraz teren dworca i przyległy do niego rejon, a także szlaki kolejowe na terenie miasta. Stróże prawa póki co będą mieli mniej pracy choćby ze względu na wciąż wyłączone z użytkowania pomieszczenia handlowe w holu głównym i na piętrze.

Nowy rezonans magnetyczny dla Uniwersytetu Przyrodniczego

4 mln złotych warty jest rezonans magnetyczny, który 24 stycznia trafił do nowo otwartego Centrum Diagnostyki Eksperymentalnej i Innowacyjnych Technologii Biomedycznych przy Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Uczelnia zakupiła go ze środków otrzymanych z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jest to urządzenie najwyższej klasy z oprogramowaniem wartym około 5,5 mln złotych. Rezonans będzie przede wszystkim wykorzystywany do badania modeli zwierzęcych, które służą do analizy przypadłości układu krążenia, a także do badań kardiologicznych, onkologicznych oraz układu nerwowego.

Wraz z początkiem roku do Wrocławia zawitała bardzo łagodna odmiana zimy, żeby nie powiedzieć o wiośnie. Termometry w pierwszy długi weekend (4-6 stycznia) pokazywał ponad 10oC. W słońcu było jeszcze więcej. Ponieważ święta bożonarodzeniowe były bez śniegu, być może białe będą te wielkanocne, choć przypadają dopiero 2122 kwietnia. Jednak o ws p ó łcz e s ny m klimacie coraz mniej wiadomo.

Buspasem na Nowy Dwór Przez najbliższe 4 lata na pewno nie powstanie linia tramwajowa łącząca centrum miasta z największym osiedlem jak dotąd bez tramwaju. Budowę trakcji ma zastąpić poszerzenie ulic Robotniczej i Strzegomskiej o buspas łącznie z powstaniem wiaduktu dostosowanego szerokością do samochodów i autobusów. Co prawda miejscy urzędnicy nie wykluczają w dalszej przyszłości pociągnięcia torów na Nowy Dwór, ale wiązałoby się to z koniecznością budowy… nowego wiaduktu w miejsce nowo wybudowanego.

Punkt widokowy na Skytower 3 stycznia został otwarty długo wyczekiwany punkt widokowy na Sky Tower. Mieści się on na 49. piętrze wieżowca i znajduje się na wysokości ok. 200 metrów nad ziemią co czyni go najwyżej położonym punktem widokowym w Polsce. W pierwszych dniach bilety wstępu zarezerwowało aż 1500 osób a do kasy wciąż ustawiają się kolejki. Na tarasie będzie także możliwość zorganizowania sesji zdjęciowych, wpuszczane będą także ekipy filmowe.

Studenccy wolontariusze mają nową siedzibę Dzięki działaniom Fundacji Manus powstało nowe Studenckie Centrum Wolontariatu przy Politechnice Wrocławskiej. Siedzibą Centrum jest akademik T-15 przy ul. Wittiga 6. Studenci będą mogli tam pracować nad projektami, przygotowywać szkolenia, prowadzić rekrutację oraz organizować wyjazdy.

E-samochodem po Wrocławiu 14 stycznia władze miasta przedstawiły nowy projekt utworzenia we Wrocławiu wypożyczalni aut elektrycznych. System działałby na podobnych zasadach, co prosperująca wypożyczalnia Nextbike. Tak samo jak rowery miejskie, e-samochody można by było wypożyczać i zwracać w stacjach zlokalizowanych w strategicznych punktach w mieście. System e-car byłby pierwszym tego typu systemem w Polsce. Magistrat nie odniósł się do codziennych korków, w których utknęłyby auta elektryczne ograniczone żywotnością akumulatora po każdym naładowaniu.

luty 2014


Co się działo W POLSCE – styczeń 2014

Więcej za produkty mleczne

Co się działo w Polsce

REKLAMA

str 5

Podwyżka cen polskiego mleka spowoduje w pierwszej połowie 2014 r. wzrost cen za sery , jogurty i samo mleko średnio o 10 procent. W listopadzie 2013 r. polscy rolnicy dostawali za mleko średnio nieco ponad 1,5 zł za litr - wynika z ostatnich danych GUS. Czyli 23 proc. więcej niż rok wcześniej. To najwyższa cena w historii.

Kibice na Jasnej Górze 4 st ycz n ia do C z ę s t o c h ow y zje cha l i k ibice piłkarscy z całego kraju na coroczną pielgrzym kę fa nów pi ł k i n o ż n e j . By ł a to już VI edycja inicjatywy zorganizowanej i aktywnie wspieranej przez ks. Jarosława Wąsowicza – paulina i duszpasterza kibiców. Gospodarzami tradycyjnie byli fani Rakowa Częstochowa. W pielgrzymce uczestniczyło ok. 5 tys. kibiców, którzy swoje spotkanie zadedykowali bohaterom Powstania Warszawskiego, ponieważ w obecnym roku przypada 70. rocznica tego bohaterskiego zrywu.

Ustawa o izolacji groźnych przestępców obejmie Trynkiewicza 22 st ycz n ia weszła w życie ustawa dotycząca postępowa n ia wob e c osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Wywołany do tablicy w tej sprawie Mariusz Trynkiewicz jeszcze głosu nie zabrał, a już stał się bohaterem prasy bulwarowej ze względu na dokonane przez niego morderstwa na trzech chłopcach w 1988 roku. Trynkiewicz, który ma wyjść z więzienia 11 lutego, to tylko wierzchołek góry lodowej ułomności polskiego prawa.

Co się działo W GOSPODARCE – styczeń 2014

Wzrost bezrobocia w Polsce

Poczta Polska podnosi ceny usług

Według najnowszych danych GUSu bezrobocie w Polsce wzrosło w grudniu 2013 do 13,4 % wobec 13,2 % w listopadzie. Bez pracy pozostaje 2 mln 150 tys. osób. Według przewidywań analityków bezrobocie spadnie na wiosnę.

24 stycznia Poczta Polska ogłosiła nowy cennik usług. Od lutego zdrożeje wysłanie zwykłego listu, listu poleconego, priorytetowego i ekonomicznego. Obniżone zostały jedynie ceny paczek. Ostatni raz tak znaczącą podwyżkę Poczta Polska wprowadziła 3 lata temu. Operator uzasadnia ją koniecznością zrekompensowania kosztów wynikających ze świadczenia usług powszechnych na terenie całej Polski, co wiąże się na przykład z obowiązkiem utrzymywania sieci placówek pocztowych na terenie całego kraju.

Program „Polskiej energetyki jądrowej” przyjęty Rząd przyjął program „Polskiej energetyki jądrowej”. Niektóre jego założenia to ukończenie do 2016 r. prac związanych z ustaleniem lokalizacji pierwszej elektrowni jądrowej i zawarcie kontraktu na dostarczenie dla niej wybranej technologii. Według planu rozruch pierwszego bloku jądrowego ma nastąpić przed końcem 2024 r., a zakończenie budowy całej elektrowni przed końcem 2030 r.

luty 2014

Rekrutacja do przedszkoli na nowych zasadach 18 stycznia weszła w życie ustawa nowelizująca o systemie oświaty. Określa ona szczegółowe zasady rekrutacji do szkół, przedszkoli i placówek oświatowych. Jedna z najważniejszych zmian to jednolite i bardziej przejrzyste zasady rekrutacji do przedszkoli. Pierwszeństwo Pierwszeństwo będą miały dzieci niepełnosprawne, mające rodzica, rodziców lub rodzeństwo z uszczerbkiem na zdrowiu, a także pochodzące z rodzin wielodzietnych (z co najmniej z trojgiem dzieci), objęte pieczą zastępczą oraz wychowywane przez samotnego opiekuna.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 6

Turysta to też konsument Dariusz Staniszewski Odszkodowanie jest jednym z roszczeń, jakich można dochodzić od biura podróży w przypadku zmarnowanego urlopu. Za nieudany wypoczynek klientowi tego typu przedsiębiorstwa przysługuje także zadośćuczynienie. Często klienci biur podróży po przyjeździe do hotelu, w którym mieli spędzić wymarzony urlop, zderzają się z brutalną rzeczywistością. Jakość usług i standard zakwaterowania znacząco bowiem odbiegają od oferty biura podróży, postanowień umowy, czy też informacji, jakie czytali w katalogu turystycznym przed wyjazdem. Zamiast piaszczystej plaży mają do czynienia z kamienistym lub żwirowym brzegiem morza, zamiast pokoju z widokiem na ocean, turyści otrzymują do dyspozycji pokój z widokiem na śmietnik, nie mówiąc już o brudnym pokoju bez klimatyzacji i z grzybem na ścianie. W takich sytuacjach klienci mają prawo wystąpić do biura podróży z roszczeniami finansowymi za niezapewnienie warunków wypo-

czynku zgodnych z umową oraz utratę przyjemności z urlopu w związku z nienależytym wykonaniem umowy. Przede wszystkim reklamacja. Na jej złożenie klient ma 30 dni od powrotu z wycieczki. W takim samym terminie biuro podróży musi odpowiedzieć na zażalenie. Jeżeli tego nie uczyni, oznacza to, że uznało roszczenia turysty. W reklamacji należy wskazać dokładnie uchybienia biura podróży oraz sformułować roszczenie wobec organizatora imprezy turystycznej. Reklamację najlepiej wysłać listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Wskazując uchybienia biura podróży warto jeszcze w hotelu wykonać zdjęcia lub nagrać film, uzyskując w ten sposób dowód na jakość usług i standard pokoju ho-

telowego, jeśli diametralnie odbiegają one od oferty, jaką klient otrzymał przed podpisaniem umowy, a także od postanowień umowy lub informacji w katalogu turystycznym. Ponadto dobrze jest znaleźć świadków, którzy mogą potwierdzić powyższe okoliczności. Jest to istotne w przypadku ewentualnego postępowania sądowego przeciwko biuru podróży. Należy pamiętać, by zapisać również dane potencjalnych świadków oraz adres i numer telefonu. Podstawą do dochodzenia roszczeń finansowych od organizatora imprezy turystycznej będzie tutaj art. 11a ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych. Według tych przepisów za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy odpowiada organizator turystyki. Z odpowiedzialności zwalnia go celowe działanie lub zaniechanie klienta, osób trzecich, które nie uczestniczą w wykonywaniu usług przewidzianych w umowie lub tzw. siła wyższa, czyli wszystkie czynniki, których nie sposób było przewidzieć ani uniknąć. Przy

czym wyłączenie odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy, w przypadkach wymienionych w ustawie, nie zwalnia organizatora turystyki od obowiązku udzielenia w czasie trwania imprezy turystycznej pomocy poszkodowanemu klientowi. Zgodnie z przyjętą wykładnią, mającą na celu zapewnienie ochrony konsumentom szczególnie narażonym na szkodę niematerialną, wynikającą z utraty przyjemności z wakacji, pojęcie szkody obejmuje także uszczerbek niemajątkowy w postaci „zmarnowanego urlopu”. Ponadto w związku z Uchwałą Izby Cywilnej Sądu Najwyższego (III CZP 79/2010) z dnia 19 listopada 2010 roku na podstawie tego przepisu można również dochodzić zadośćuczynienia za urlop sprzeczny z wcześniejszą umową. Zgodnie z treścią tego wyroku: „Przepis art. 11a ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych (jedn. tekst: Dz. U. z 2004 r. Nr 223,poz. 2268 ze zm.) może być podstawą odpowiedzialności organizatora turysty-

ki za szkodę niemajątkową klienta w postaci tzw. zmarnowanego urlopu”. Jeżeli biuro podróży odmawia odszkodowania na skutek niewykonania lub nienależytego wykonania umowy oraz zadośćuczynienia za zmarnowany urlop, pozostaje dochodzenie tych roszczeń w sądzie, gdzie często przydatna jest pomoc prawnika specjalizującego się w sprawach

turystyki. Oczywiście turysta może także zawiadomić Polską Izbę Turystyki, zaś o nieuczciwych praktykach biura podróży niezadowolony klient ma prawo zawiadomić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dariusz Staniszewski Adwokat Kancelaria Staniszewski w Warszawie REKLAMA

Prawo

Wrocław ul.Daszyńskiego 28 tel. 713300682 lub 601743311

www.regor.pl

REKLAMA

Przepisy w kratkę

Z T YM KU P O N E M Obsługa księgowa

3 MC za 50% Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

Rozliczenie

PIT za 15 zł Z T YM KU P O N E M

Zazwyczaj jest tak, że wraz z początkiem roku jakaś część przepisów nieodwołalnie się kończy, a jakaś dopiero co wchodzi w życie. Wiąże się to częstokroć z dość trudnymi doświadczeniami związanymi z tzw. okresem przejściowym. W ostatnich tygodniach gorąca dyskusja rozpętała się wokół samochodów z tzw. kratką. Na początek uściślijmy, o co tak naprawdę z tą kratką chodzi. Samochody, które wyposażone są w kratkę mającą na celu odgrodzenia przestrzeni pasażerskiej od bagażowej, mogą być homologowane jako ciężarowe. Wiele firm decyduje się na zakup takiego właśnie samochodu, ponieważ zyskuje wówczas możliwość odliczenia podatku VAT. Niestety sytuacja wraz z początkiem tego roku ulegnie dość znaczącej zmianie. 1.01.2014 wygasły dotychczasowe przepisy regulujące wysokość odliczanego podatku przy zakupie samochodu z homologa-

cją ciężarową. Ministerstwo Finansów w efekcie zbyt późnej odpowiedzi na skierowaną do Brukseli prośbę, nie zdążyło przed końcem roku z wszystkimi przepisami. W związku z tym od początku roku aż do momentu ustalenia stosownych zapisów ponownie będzie obowiązywała regulacja, pozwalająca na odliczenie całej kwoty VAT. Sytuacja jest oczywiście korzystna dla przedsiębiorców, ale wzrokiem pozbawionym optymizmu spoglądają na nią organy rządzące. Projekt Ministerstwa Finansów zakłada, ze firma będzie miała możliwość odliczenia 50% podatku związanego z wszelkimi wydatkami wynikającymi z posiadania samochodu o masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony. Zasady te mają dotyczyć zarówno samochodów wykorzystywanych do celów prywatnych, jak i tych związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Prawo do pełnego odliczenia

VAT będą mieli wyłącznie ci, którzy samochód „z kratką” wykorzystywać będą jedynie do działalności gospodarczej. Choć planowane zmiany mogą wydawać się wyjątkowo niekorzystne, specjaliści orzekają, iż wcale takimi być nie muszą. Faktycznie wymagania i restrykcje będą większe niż do tej pory, ale jeśli komuś zależy, z całą pewnością będzie w stanie dostosować się do nowych regulacji.

Biuro Rachunkowe Calculo sp. z o.o. sp. k. Jana Długosza 19 B/19 51-162 Wrocław biuro@calculo.com.pl tel.: +48 71 325 21 78 tel./fax 71 78 72 131 tel. kom. +48 515 163 911 tel. kom. +48 515 163 912 www.calculo.com.pl

luty 2014


str 7

Prawo

Telepraca - idealny pomysł na zatrudnienie? Nie da się ukryć, że świat nieustannie biegnie do przodu. Wynalazkom i innowacjom nie ma końca. Na dobre zadomowiliśmy się już w erze Internetu i porozumiewamy się za jego pomocą. Zdaje się to zauważać także prawodawca, bowiem do Kodeksu Pracy wprowadzony został rozdział 2b – zatrudnianie pracowników w formie telepracy. Cóż to takiego? Zgodnie z ustawą to nic innego, jak praca wykonywana regularnie poza zakładem pracy, z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej. Zaś telepracownik to osoba, która wykonuje taką pracę i jej wyniki przekazuje pracodawcy, w szczególności za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Warunki owej telepracy pracodawca określa wspólnie z zakładową organizacją związkową lub w regulaminie. Z samym zaś pracownikiem takie uzgodnienie nastąpić może przy zawieraniu umowy o pracę lub już w trakcie zatrudnienia i to z inicjatywy każdej ze stron.

luty 2014

Oprócz podstawowych informacji, które znaleźć się muszą w takiej umowie, określić trzeba tam jeszcze przynajmniej miejsce wykonywania pracy. Warto pamiętać, że w ciągu 3 miesięcy od dnia podjęcia pracy, każda ze stron może wystąpić z wiążącym wnioskiem o zaprzestanie wykonywania

pracy w takiej formie i powrót do poprzedniej. Nawet jeśli wniosek pracownika wpłynął po upływie tego terminu, pracodawca w miarę możliwości powinien go uwzględnić. Co ważne, jeśli pracownik nie zgodzi się na zmianę warunków lub na samą telepracę, nie może stanowić to podstawy do wypowiedzenia mu umowy o pracę. Dobrym pomysłem będzie przyswojenie sobie obowiązków pracodawcy. Należy do nich dostarczenie telepracownikowi niezbędnego sprzętu do wykonywania pracy oraz jego ubezpieczenie, a także pokrycie kosztów związanych z jego instalacją czy serwisem. Co więcej zapewnić musi także pomoc techniczną oraz niezbędne szkolenia. Strony mogą jednak

umówić się inaczej, jak również dodatkowo określić kwestię ubezpieczenia, porozumiewania się, czy formę kontroli. W żadnym wypadku nie jest jednak tak, że telepracownika nikt nie kontroluje. Pracodawca jest bowiem, za uprzednią zgodą podwładnego, uprawniony do kontroli wykonywanej przez niego pracy, bezpieczeństwa i higieny pracy, jak również kontroli dla celów inwentaryzacji czy konserwacji. Przywilej ten posiada, jeśli pracownik wykonuje swoją pracę w domu. Zawsze jednak przy tym procederze nie można naruszać prywatności pracownika i jego rodziny, czy utrudniać korzystanie z pomieszczeń domowych. W ustawie zawarty został również cały szereg norm, mający

chronić osoby wykonujące telepracę. I tak przede wszystkim nie mogą one być dyskryminowane, ani traktowane mniej korzystnie, gdy idzie o nawiązanie i rozwiązanie stosunku pracy, awansu, warunków zatrudnienia, czy dostępu do szkoleń. Co więcej telepracownik może również przebywać na terenie swojego zakładu pracy

i korzystać z jego pomieszczeń. Telepraca jest świetnym rozwiązaniem, szczególnie dla rodziców, wychowujących małe dzieci, czy osób niepełnosprawnych. Jej elastyczna forma pozwala bowiem na dopasowanie się do potrzeb zarówno pracowników, jak i pracodawcy.

REKLAMA

Anna Hadasik

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 8

Wyskakuj z kasy Ewa Tomaszewska

Kto z nas, poczyniwszy długie, mozolne i przykre we wspominaniu zakupy, nie marzy, by jak najszybciej na powrót znaleźć się w domu, usiąść w wygodnym fotelu i raz na zawsze zapomnieć o przeciskaniu się między półkami, gorączkowym poszukiwaniu jogurtu konkretnej firmy czy w końcu o bolesnym wypływie gotówki z kieszeni? Kto o tym nie marzy, ręka do góry. A to przecież jeszcze nie jest koniec atrakcji, na jakie jesteśmy narażeni. Jeszcze nie wyszliśmy ze sklepu. Przed nami… KASA. Kasa jest miejscem znienawidzonym przez klientów przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: nikt

z nas nie lubi stać w kolejce. Po drugie: każdego z nas boli wypływ gotówki (szczególnie, gdy jednora-

zowo wypływa nam z portfela raczej rzeka niż potoczek). No i komu obce są inne „kolejkowe przyjemności” z cyklu: „Pan tu nie stał”, „Czy mogę przed Panią? Mam tylko 5 rzeczy”, a także uprzejme popychanie wózkiem, najeżdżanie na stopy i inne części ciała? O tak, kolejkowa rzeczywistość potrafi dać się we znaki. Część sklepów wielkopowierzchniowych zdecydowała się wyjść naprzeciw wszystkim sfrustrowanym klientom. Ich ruch był stosunkowo prosty – zainstalowali panele z kasami samoobsługowymi. W założeniu dzięki nim każdy klient mógłby sam zeskanować

swoje zakupy, oszczędzając przy tym czas i drogocenne nerwy oraz wpływając na rozładowanie niekończących się ogonków. Kasy samoobsługowe z założenia są rozwiązaniem doskonałym: nie zależą od kasjerów (a przynajmniej zależ ą w s t o p n i u m n i e j sz y m , bo zawsze ktoś z obsługi musi przy nich dyżurować), potrafią obsłużyć większą liczbę klientów (zakładając,

PRODUKT

Auchan

Real

Biedronka

Lidl

Kaufland

Tesco

Carrefour

Leclerc

Najtańszy chleb w przeliczeniu na 1 kg

2,56

3,21

3,18

3,19

3,89

3,33

4,89

3,58

1 kg mąki pszennej

1,63

1,59

1,39

1,45

1,59

1,39

1,49

1,39

Piwo Żywiec 0,5 l

2,85

2,99

2,72

2,85

2,59

2,85

3,09

2,85

Najtańsze piwo 0,5 l

1,59

1,79

1,49

1,39

1,45

1,55

1,49

1,55

Czekolada mleczna Wedel 100 g

2,49

2,55

2,59

2,79

2,69

2,55

2,79

2,75

Najtańsza czekolada 100 g

1,33

1,39

1,39

1,49

1,39

1,65

1,49

1,39

Masło 82% 200 g

2,38

3,99

3,94

3,69

3,89

3,99

3,84

3,89

10 jaj najtańszych

3,39

4,19

3,79

3,89

4,09

3,79

3,99

4,99

Karton mleka 1,5% (1 l)

2,15

2,29

2,19

2,09

2,19

2,19

2,19

2,40

Najtańsza woda niegazowana 1,5 l

0,64

0,63

0,65

0,65

0,69

0,65

0,69

0,65

Cukier biały kryształ 1 kg

2,59

3,09

2,54

3,29

2,99

2,69

3,15

2,49

1 kg kurczaka

6,96

5,49

7,19

7,19

7,199

6,99

7,99

7,89

1 kg najtańszych jabłek

1,28

1,29

1,99

2,00

1,99

2,75

2,29

2,00

1 kg najtańszych ziemniaków

1,29

1,49

1,33

1,59

1,39

1,59

1,59

1,60

8 rolek najtańszego papieru toaletowego

1,59

1,89

1,99

1,69

2,25

1,99

1,89

1,99

Herbata Saga 100 torebek

4,50

4,99

5,07

5,09

4,69

6,58

4,00

5,99

SUMA:

że owi klienci poradzą sobie z, podobno intuicyjnym, systemem). W efekcie wszystko nie jest jednak aż tak kolorowe, jakbyśmy sobie tego życzyli. Bo jak tu zrozumieć, że system każe nam kartę płatniczą przeciągnąć, a osoba z obsługi sugeruje włożyć ją do czytnika, jak sobie poradzić, kiedy mamy koszyk wypełniony po brzegi, a miejsce, w które trzeba odkładać zeskanowane towary nie pomieści nawet ¼ jego zawartości? Jak w końcu racjonalnie uzasadnić fakt, że częstokroć bywa tak, iż duża część paneli z kasami samoobsługowymi akurat jest wyłączona z działania? No cóż. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Rozwiązaniem, które okazało się chyba zdecydowanie lepsze, jest rozwiązanie, jakie zastosowało Tesco. Od dłuższego czasu np. w Tesco w Magnolii możemy spotkać się z dość precyzyjnym zorganizowaniem kolejek. Wszyscy stoją w jednym, czasem nawet długim, rządku, ale raz po raz odzywa się głos, który wskazuje do której kasy powinniśmy podejść; owo wskazanie wyświetla się także na ekranie,

do tego wszystkiego zapala się światło nad wolną kasą. Nie sposób przegapić swojej kolejki. Nie występuje również ryzyko, że kolejka nas ominie, kasjer zamknie nam kasę przed nosem czy ktoś sprytnie wemknie się przed nas. A kiedy już dorwiemy się do kasy, żeby się… z kasy „wypstrykać” czeka nas już tylko bezsensowna próba dotrzymania tempa osobie kasującej (pogódźmy się z tym, że oni zawsze szybciej przesuwają towary przez skaner, niż my potrafimy pakować), ułomne pakowanie (czyt. wrzucanie wszystkiego jak popadnie i gdzie popadnie), płacenie (kartą, gotówką, zgromadzonymi punktami, bonami żywieniowymi i innymi przybytkami), spowiedź z kodu pocztowego i posiadanych kart upominkowych i już, już, cali i bezpieczni, objuczeni jak wielbłądy na pustyni możemy posuwistym krokiem zmierzać do naszych samochodów, autobusów i innych środków transportu. Ale nie martwmy się nadto, za około tydzień czeka nas powtórka z rozrywki.

REKLAMA

Gdzie najtaniej

39,22 42,86 43,44 44,33 45,76 46,53 46,86 47,40

ADRESY WYLOSOWANYCH SKLEPÓW: - Hipermarket Tesco w Magnolii (ul. Legnicka 58) - Real. Centrum Handlowe Korona, - Sklep Biedronka, ul. Traugutta 98 - Centrum Handlowe E.Leclerc, ul. Zakładowa 2-4,

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

- Hipermarket Auchan, ul. Francuska 6, Bielany Wrocławskie - Hipermarket Carrefour, Aleja Generała Józefa Hallera 52, - Sklep Kaufland, ul. Legnicka 62A, - Lidl: Bierutowska 4-6, Sprawdzanie cen miało miejsce 27. stycznia 2014.

luty 2014


str 9

Niemiecki dramat, radziecka musztra, polskie szkoły i europejska nauka Grzegorz Pietrzak

Oto historia miejsca, które w ciągu zaledwie 110 lat było świadkiem niezliczonej ilości wydarzeń i ludzkich dramatów. Obecnie przechodzi drugą młodość i w spektakularnym stylu wraca do czasów świetności. Mowa tu o kompleksie EIT+ na Praczach Odrzańskich, powstałym w miejscu dawnego zakładu dla ubogich i nieuleczalnie chorych. Zakład powstał w początkach ubiegłego wieku, według projektu Karla Klimma Friedricha oraz mistrza neogotyckiej cegły – Richarda Plüddemanna. Stanowił dość niezwykłe wyzwanie, miał bowiem charakteryzować się całkowitą samowystarczalnością. Na jego terenie znalazła się wieża ciśnień, ciepłownia i ujęcie wody, do

dyspozycji szpitala oddano zaś niezbędne zaplecze, wraz z kostnicą, lodownią, pralnią oraz miejscem do modlitwy. W latach 1911-1913 w kompleksie na Praczach zaszły pierwsze poważne zmiany. Najpierw powstał budynek szpitala dla kobiet cierpiących na epilepsję, według projektu Maxa Berga i Georga Müllera. Zaprojektowano go w duchu modernizmu, z pełnym szacunkiem do wszechobecnego neogotyku. Ciekawostką jest z pewnością niepozorny portal,

przeniesiony z Browaru Pod Złotym Szczupakiem przy ul. Ruskiej. Nieco później oddano drugi z budynków – obszerny szpital dla mężczyzn – zaprojektowany przez berlińską pracownię Zamak&Walter. Tu z kolei oko przyciągają płaskorzeźby, symetrycznie rozłożone po obu stronach głównego wejścia. Początkowo Zakład służył głównie epileptykom, jednakże po I wojnie światowej, w obliczu narastającej biedy i nędzy zwykłych obywateli, nad przeludnionym Breslau zawisła groźba epidemii gruźlicy. Infekcjom sprzyjały fatalne warunki mieszkaniowe. W obliczu potrzeby wyizolowania chorych, wrocławski magistrat przeznaczył dwa wspomniane wcześniej budynki dla gruźlików. Szpital

dla mężczyzn zamieniono na oddział chirurgiczny z pracownią rentgenowską, szpital dla kobiet zaś – na dom opieki. Władze miasta pękały z dumy na samą myśl o nowoczesności tego miejsca, niedługo potem jednak widmo gruźlicy przysłonięte zostało przez widmo kolejnej wojny. W latach 40. kompleks na Praczach zamieniono na szpital wojskowy, po zdobyciu Breslau zaś przejęła go Armia Czerwona. Do dziś zachowała się na murach cyrylica, nabazgrana białą farbą na czerwonej cegle. Być może dzięki swej funkcji budynki dawnego Zakładu przetrwały działania wojenne niemal nienaruszone. Po wojnie na Praczach skoszarowano wojska radzieckie, które wyniosły się stąd do-

strzostwach Europy w Belgradzie. Niestety w ćwierćfinale przegrał z Niemcem, Otto Babiaschem. Artur Olech pierwszy duży sukces odniósł na olimpiadzie w Tokio w 1964 roku. Początkowo wydawało się, że niewiele osiągnie – w wyniku losowania jego przeciwnikiem miał zostać Bułgar, Stefan Panajotow uznawany za faworyta. Walka była wyrównana, jednak sędziowie stosunkiem głosów 3:2 wskazali na Olecha. Kolejne walki wygrywał coraz łatwiej, za każdym razem zdobywał coraz większą przewagę nad przeciwnikami. Dopiero w finale przegrał 4:1 z Włochem, Fernando Atzorim. Na kolejnej olimpiadzie (Meksyk 1968) Olech znów zdobył srebrny medal. Sławę podczas tych igrzysk zdobył jednak nie dzięki medalowi, a … swojej uczciwości. Otóż znalazł portfel z 650 funtami (Polacy zarabiali wtedy średnio równowartość 10 funtów) i oddał go organizatorom. Po olimpiadzie Olechowie postanowili przejść na zawodow-

stwo. Polski Związek Bokserski pozwolił im na odbycie kilku pokazowych walk za granicą, m.in. w Austrii. Po powrocie okazało się jednak, że ich plan na dalszą karierę sportową może się nie udać – dowiedzieli się, że władze niechętnie patrzą na te starania. Przyczyną były właśnie zagraniczne walki i wypłacane za nie dolary. Krytykowano ich za zdradę idei sportu amatorskiego, pojawiły się podejrzenia, że przemycali złoto ówczesnemu ministrowi spraw wewnętrznych. W związku z tym zrezygnowali z wyjazdu zagranicznego, ale przenosili się do innych polskich miast: najpierw do Łodzi, później do Zielonej Góry, gdzie ukończyli pedagogikę na tamtejszej filii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz… studium opieki nad dziećmi. Po zakończeniu kariery w 1975 roku wrócili do Wrocławia, gdzie prowadzili zajęcia wychowania fizycznego dla milicjantów: Artur w randze majora, a Zbigniew porucznika. W środowisku

Miasto piero po odwilży 1956 roku. Pamiątką po nich są poligony i strzelnica. W późniejszych latach umieszczono tu m.in. Zespół Szkół Rolniczych im. Ziemi Piastów i Liceum Ogólnokształcące nr XIX. Dramatycznych wydarzeń nie zabrakło nawet w czasie, gdy dawny Zakład dla ubogich przejęli we „władanie” licealiści. Starsi wrocławianie pamiętają zapewne lato 1963 roku, kiedy to miasto nawiedziła epidemia czarnej ospy. Wtedy po raz ostatni Pracze przypomniały sobie swoją dawną funkcję. W budynku szkoły rolniczej powstało prowizoryczne izolatorium dla chorych, przewożono tu karetkami osoby z całego Wrocławia. Milicja pilnowała, aby nikt nie zbliżył się do miejsca kwarantanny. W ciągu 47 dni zachorowało w sumie 99 osób, siedem z nich poniosło śmierć. Dziś kompleks przy Stabło-

wickiej to jeden wielki plac budowy. W 2007 roku zlikwidowano pozostałe jeszcze przy życiu szkoły, ich teren zajął EIT+. Część budynków odzyskało dawny blask, część przechodzi właśnie gruntowny remont, pozostałe oczekują na swoją kolej.

znani byli jako dość charakterni i szczerzy. Artur Olech podczas olimpiady w Tokio został przyjęty przez cesarza Hirohito. Wcześniej trener pouczał go, że zgodnie z japońskim zwyczajem, nie może patrzeć cesarzowi w oczy, a głowę powinien trzymać pochyloną. Nie posłuchał, bo jak tłumaczył: zobaczył, że cesarz się uśmiecha, więc dlaczego sam miałby się do niego nie uśmiechnąć? W Niemczech z kolei odmówił rozpoczęcia walki, ponieważ spiker określił go jako zawodnika Gwardii Breslau. Pomimo nacisków milicyjnych przełożonych żaden z nich nie zapisał się do partii. Chętnie natomiast skorzystali z propozycji przejścia na emeryturę. Później dorabiali już tylko u ojca w hucie metali kolorowych. W kłopoty finansowe wpadli po śmierci ojca, gdy jego konkubina upomniała się o prawa do odlewni i domu. Na początku lat

90. Artur Olech umieścił w prasie ogłoszenie, że chce pilnie sprzedać medale olimpijskie. Nie udało się, natomiast ściągnął na siebie ataki działaczy sportowych. Wywalczył jednak renty dla byłych sportowców – medalistów olimpijskich. Sejm zdecydował o tym w 1999 roku, przyznając im wówczas 1,8 tys. zł brutto. Artur Olech stoczył 360 walk, z czego przegrał 30 (w tym 3 z bratem). Zbigniew Olech walczył 306 razy, przegrał 21 i 7-krotnie zremisował.

Bokserscy bliźniacy Sławni wrocławianie Arleta Ciarczyńska W połowie 1998 roku po raz ostatni walczyli na ringu przeciwko sobie – w trakcie balu bliźniaków w warszawskim hotelu Marriott. Uznano ich wtedy za najbardziej podobne rodzeństwo. Rzeczywiście, kiedy odbierali zdjęcia legitymacyjne, sami mieli problem z określeniem, które zdjęcie przedstawia Zbyszka, a które Artura. Podczas mistrzostw Polski Zbigniew stanął na wadze najpierw za siebie, potem za brata. W zamianie nie zorientował się nawet ich trener. Tacy byli bracia Olechowie. Urodzili się 22 czerwca 1940 roku we Lwowie, jednak po zakończeniu wojny zamieszkali we Wrocławiu, w willi na Karłowicach. W pobliskiej hali sportowej odbywały się bokserskie mecze wojskowych reprezentacji miast. Na zawody zabierał braci ich sąsiad, porucznik (później generał) Florian Siwicki. Od zawodników dostawali rękawice i toczyli między sobą walki. Boks mieli chyba we krwi, bo ich ojciec, Tadeusz, przed wojną był zawodnikiem Czarnych Lwów. Olechowie zaczynali swoją sportową przygodę w Ślęzie, w latach 50. przeszli do Pafawagu. Ich trenerem został Michał Szcze-

luty 2014

pan, któremu - jak twierdzą - zawdzięczają swoje sukcesy. Milicja zaproponowała Szczepanowi prowadzenie świeżo powołanej sekcji boksu, a ten zabrał Olechów ze sobą. W ten sposób przeszli do wrocławskiej Gwardii. W sezonie, kiedy drużyna zdobyła mistrzostwo, Zbigniew Olech wywalczył najwięcej punktów. To był początek jego sukcesów. W 1959 roku, podczas międzynarodowego turnieju, wygrał z mistrzem Europy, Henrykiem Kukierą w wadze muszej. W tym samym roku po raz pierwszy uzyskał tytuł mistrza Polski. W sumie na 5 pojedynków z Kukierą, Olech wygrał 3. Jednak przy ustalaniu składu na olimpiadę w Rzymie, trener kadry narodowej postanowił zaufać Kukierze. Ostatecznie Kukiera odpadł w pierwszej walce z rumuńskim zawodnikiem, Miricą Dubrescu. Miesiąc później Zbigniew Olech pokonał Dubrescu w trakcie zawodów w Łodzi. W 1961 roku dostał jednak szansę – udział w mi-

Zdjęcia pochodzą z książki: “Akta W”, W. Dybalska, M. Maciejewski, A. Augustyn, C. Marszewski, Wrocław 2005, Wydawnictwo ATUT i Gazeta Wyborcza

Autorka prowadzi blog www.spacerempowroclawiu.pl

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 10

Motoryzacja

Poślizg kontrolowany Bartosz Ozimiec

Podczas zimy jazda samochodem wymaga szczególnych umiejętności. Najgroźniejszy jest śnieg w połączeniu z gwałtownymi wahaniami temperatury. Bywa, że samo zredukowanie prędkości nie wystarcza, by podróż przebiegła w bezpiecznych warunkach. się do kilku z pozoru oczywistych wskazówek: * należy starannie oczyścić wszystkie szyby samochodu oraz lusterka z zalegającego tam śniegu oraz lodu * śnieg z dachu i ze świateł samochodu również powinien być usunięty * dobrze jest sprawdzić, czy spryskiwacze nie są zatkane przez zamarzniętą wodę * wskazana jest kontrola stanu naładowania baterii w akumulatorze, który zimą ma dwukrotnie mniejszą moc niż w lecie * samochód skrywa w sobie wiele substancji, których niedobór może przysporzyć wielu kłopotów, dlatego niezbędna będzie kontrola oleju silnikowego, płynu w chłodnicy, płynu układu kierowniczego, płynu w skrzyni biegów * równie ważne jest utrzymanie stałego poziomu paliwa w baku lub posiadanie w bagażniku rezerwy w kanistrze. Zachowanie auta na zaśnieżonym asfalcie zależy tyle samo od kierowcy, co od ogumienia. Opony zimowe gwarantują większą przyczep-

ność niż całoroczne (w myśl zasady: co jest do wszystkiego, jest do niczego)przy czym „zimówki” należy wymieniać najrzadziej co 5 lat. Opony te zapewniają większą przyczepność podczas jazdy po lodzie i śniegu oraz skracają drogę hamowania na śliskiej nawierzchni. Krótsza droga hamowania jest sprawą kluczową. Same opony mogą jednak okazać się mało przydatne, jeśli znajduje się w nich nieprawidłowy poziom ciśnienia. Wtedy łatwo stracić kontrolę nad pojazdem w chwili próby. Nauka ślizgania Regularne ćwiczenia i powtarzanie tej samej czynności przynosi efekty w wielu dziedzinach życia. Ta metoda dotyczy również panowania nad samochodem w trudnych warunkach atmosferycznych. Driftowanie, czyli umiejętne wpadanie w poślizg kontrolowany na specjalnie wydzielonym placu, zyskuje popularność nie tylko wśród kierowców szukających nowych doznań, ale i tych, którzy chcą zweryfikować swoje rzeczywiste umiejętności.

Drift pod okiem doświadczonego instruktora pozwoli poznać różne „zachowania” samochodu, ale i wyrobić sobie nawyk szybkiej reakcji w kryzysowej sytuacji na drodze. Warto zacząć od jazdy po prostu w kółko. Wówczas cała trudność polega na umiejętnym operowaniu gazem. Naukę driftu najlepiej zaczynać zimą, gdyż podczas trudnych warunków atmosferycznych tajników jazdy ekstremalnej można przyswoić sobie najwięcej, przez co kierowanie w innych porach roku okaże się czystą przyjemnością. Poślizg zimą to ułamki sekund, podczas których ważą się losy nie tylko pojazdu, ale i czyjegoś życia. Po pierwszych opadach śniegu niebezpiecznie robi się szczególnie na bocznych drogach, gdzie nie zdążą jeszcze interweniować pługopiaskarki. Za miastem wzrasta też średnia prędkość prowadzonego pojazdu, a tym samym ryzyko utraty kontroli nad samo-

chodem. Szanse na wyjście cało mają właśnie ludzie, którzy wiedzą, kiedy dodać, kiedy ująć gazu i w którą stronę skręcić kierownicę. Co robić? Sztukę tę można opanować także stosując się do paru prostych zasad. Najważniejszą z nich jest wyzbycie się reakcji panicznych. Drugą, chodź równie istotną sprawą, okazuje się nie wciskanie hamulców do końca. W przeciwnym wypadku koła zostaną zablokowanie, a pojazd potoczy się w niekoniecznie pożądanym kierunku. O wiele lepszym rozwiązaniem będzie hamowanie pulsacyjne. Pedał należy kilka razy wciskać i popuszczać aż samochód zacznie zwalniać. Ostatnim z możliwych manewrów jest skręcenie kierownicy w kierunku sunięcia się samochodu. Pozwala to oponom zyskać na przyczepności i powrót auta do pierwotnego ułożenia, a przez to odzyskanie nad nim kontroli. Dla wielu kierowców odbijanie kierownicy w prze-

ciwnym kierunku podczas poślizgu będzie trudnym do przyswojenia nawykiem. Jest to jednak jedyny sposób na odzyskanie przyczepności kół. Do wyprowadzenia auta z opresji przyczyni się także prawidłowe ułożenie ciała za kierownicą. By móc praktykować kontrolowane poślizgi, nie zawsze trzeba czekać na „sprzyjające” warunki, tj. śnieg, mróz i wiatr. Niektórzy kierowcy decydują się na ćwiczenia pod okiem instruktorów bezpiecznej jazdy specjalnym autem wyposażonym w troleje. To nic innego jak symulator poślizgu montowany w miejscu tylnych kół, dzięki któremu samochód jest wprowadzany w ruch boczny przy bardzo małej prędkości. Zadaniem kierowcy jest wyczucie momentu zwrotnego i przeciwdziałanie na czas. Jeżeli nie uda się opanować samochodu, kierowca będzie musiał „wyprostować” pojazd za pomocą kilku opisanych wyżej technik.

REKLAMA

Tzw. sucha zima jest wielkim udogodnieniem dla tysięcy kierowców, drogowców, ale i innych użytkowników dróg publicznych. Zbędne jest wtedy użycie materiałów i pojazdów do odśnieżania ulic, a brak piasku i soli drogowej znacznie opóźnia korozję użytkowanych pojazdów. Kierowcy mogą zrezygnować ze stosowania łańcuchów na koła, porannego odśnieżania szyb czy wydostawania się z zaspy. Te warunki są jednak bardzo iluzoryczne, bo prędzej czy później drogi pokryją się białą warstwą śniegu w różnym stanie skupienia począwszy od oblodzenia po błoto pośniegowe. Już samo przemieszczanie się pojazdem mechanicznym po oblodzonej nawierzchni stanowi nie lada wyzwanie nawet dla doświadczonego kierowcy. Łatwo wtedy o poślizg nawet na dobrze znanym zakręcie, który w zimowych warunkach staje się o wiele bardziej niebezpieczny. Podstawy najważniejsze Aby zredukować ryzyko wypadku czy uszkodzenia auta, niezbędnym jest zastosowanie

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


Nowy czy używany? Z Bartoszem Kabarowskim z komisu samochodowego Bart-Car rozmawia Ewa Tomaszewska Dyskusja dotycząca przewagi zakupu samochodu nowego nad używanym może przypominać tę, która rokrocznie rozgrywa się w okolicy Świąt Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia. Proszę powiedzieć, kim są klienci kupujący samochody używane? Każda osoba posiadająca prawo jazdy prędzej czy później nosi się z zamiarem kupna samochodu. Wydaje mi się, że głównym czynnikiem wpływającym na decyzję – kupić samochód nowy czy używany – jest nasza sytuacja materialna. Wiadomo, że osoba zarabiająca 2000 zł na rękę nie zakupi nowego auta prosto z salonu, gdyż jest to dość spory wydatek. Taka osoba zdecyduje się na zakup auta używanego za niewielkie pieniądze. Każdy kupuje taki towar, na jaki go w danym momencie stać. Tak więc finanse stanowią w tym przypadku główne kryterium. Trzeba mieć także świadomość tego, że samochody używane kupują aktualnie klienci ze wszystkich

luty 2014

sfer, dlatego rynek aut używanych jest tak duży. Co przemawia za, a co przeciwko zakupowi samochodu używanego? Zasada jest bardzo prosta: im auto młodsze, tym zalet jest więcej, im starsze, tym niestety mniej. Moim zdaniem najlepiej zrobimy kupując samochód używany, mniej więcej dwu- lub trzyletni od pierwszego właściciela. Istotne, by był on zakupiony w polskim salonie. Ważny jest także niski, udokumentowany przebiegiem.

Dlaczego? Takie auto notuje najwyższy spadek ceny, a jego stopień zużycia jest raczej niewielki. Można więc zakupić auto swoich marzeń, tylko lekko „zużyte”, często za połowę wartości nowego samochodu z salonu. Oczywiście więcej przemawia za kupnem auta zupełnie nowego: jesteśmy pierwszym właścicielem, nie zetkniemy się ze śladami zużycia, mamy serwis gwarancyjny, rośnie także nasz prestiż. Zakup samochodu używanego może wiązać się z ryzykiem

związanym z jego niepewną historią, ewentualnym brakiem kompletnej dokumentacji dotyczącej przebiegu czy wiadomości związanych ze sposobem użytkowania auta przez poprzedniego właściciela. Czy autoryzowane salony, sprzedające nowe samochody są dla Państwa konkurencją? Autoryzowane salony raczej nie stanowią konkurencji dla komisów handlujących autami używanymi. Wydaje mi się, że jeśli ktoś ma w zamiarze kupno auta nowego, po prostu nie odwiedza komisów. Rynek w tym przypadku jest dość silnie dookreślony. Jakie samochody aktualnie kupowane są najczęściej? Sprzedaż aut używanych można obecnie podzielić na trzy grupy. Pierwszą stanowią samochody stosunkowo młode (do 5 lat) w przedziale cenowym od 15-30 tys. zł. Druga grupa to auta luksusowe w cenach między 50-100 tys. zł. W trzeciej znajdują się auta tanie i bardzo tanie, do 4 tys. zł. To właśnie te samochody sprzedają się najlepiej. W zasadzie można powiedzieć, że w ciągu kilku dni znajdują nowych właścicieli.

Motoryzacja REKLAMA

str 11

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 12

Inwestycje

Jak zadbać o naprawdę złotą jesień? Tomasz Augustyniak Ostatnio setki tysięcy Polaków otrzymuje listy z ZUS, z których dowiaduje się o tym jak niskie będą ich przyszłe emerytury. Jeśli dodamy do tego planowane zmiany w Otwartych Funduszach Emerytalnych, pojawiają się pytania o naszą emerytalną przyszłość. wić się czy nie jesteśmy w stanie sami sobie poprawić warunków, w jakich będziemy żyć po przejściu na emeryturę lub przed nią, możemy też pomyśleć o przyszłości naszych dzieci i wnuków. Stąd dla wielu osób praca do 67 roku życia wydaje się nieprawdopodobna. Jeśli zatroszczymy się o zgromadzenie odpowiednich oszczędności, to na emeryturę możemy przejść nawet wcześniej bez pogarszania standardu życia, a po osiągnięciu wieku emerytalnego nie musimy oczekiwać z niecierpliwością skromnej wypłaty z ZUS. Warunek jest prosty – trzeba oszczędzać. Systematyczne oszczędzanie jest najbardziej skutecznym sposobem pomnażania pieniędzy. Nawet niewielkie sumy gromadzone latami po skapi-

talizowaniu mogą stanowić duże kwoty. W ten sposób można stworzyć własny niezależny fundusz emerytalny, bez prowizji i opłat dla firmy zarządzającej. Emerytura oparta na metalach szlachetnych Przy oszczędzaniu w walutach takich jak złotówki czy dolary musimy pamiętać, że wartość narodowych walut opiera się na zaufaniu do emitujących je banków centralnych. Tymczasem system finansowy może upaść w wyniku kryzysu, nacjonalizacji prywatnej własności, wojny, rewolucji czy kataklizmu. Wówczas wszelkie aktywa finansowe stracą na wartości. Są jednak aktywa, do których zaufanie przetrwało wieki, do takich należą złoto i srebro. Historia udowodniła ich ponad-

czasową wartość, zaufanie do nich przetrwało różne ustroje społeczne, władców, wojny, kryzysy. Są niezmiennie akceptowane pod każdą szerokością geograficzną. Na nich opierają się rezerwy walutowe największych banków centralnych. Nie ulegają naturalnym procesom degradacji ani nie wymagają zabiegów konserwacyjnych, jak nieruchomości. Mogą być przenoszone, są płynne, łatwe do wyceny i zbywalne w dowolnym miejscu na świecie. Historia systemów finansowych pokazała, że złoto i srebro doskonale zabezpieczają przed skutkami inflacji. W kilkudziesięcioletniej perspektywie oszczędzania na emeryturę ma to kluczowe znaczenie. Właściwości złota jako sposobu oszczędzania są od dawna racjonalnie wykorzy-

dodać, że zakup złota inwestycyjnego nie jest obciążony podatkiem VAT. Jeśli nie mamy 40 lat na oszczędzanie, zakup złotych aktywów można przyspieszyć kupując większe sztabki lub monety. Nie mniej atrakcyjnym sposobem gromadzenia oszczędności na emeryturę jest też kupowanie, znacznie tańszego od złota, srebra inwestycyjnego. Za ok. 500 zł możemy kupić nawet 5 sztabek jednouncjowych. Trzeba jednak pamiętać, że jest ono dodatkowo obciążone podatkiem VAT w wysokości 23 proc. Przykładowe udziały poszczególnych aktywów w portfelu emerytalnym mogłyby wyglądać następująco: 30% złoto, 30% srebro, 15% platyna, 15% pallad, 10% obligacje skarbowe. W zależności od sytuacji na rynku struktura portfela mogłaby być modyfikowana. Pamiętajmy też, że czas to nasze najcenniejszy skarb i nie można go trwonić. Zwlekanie z decyzją o oszczędzaniu jest błędem nie do naprawienia, a jego skutki mogą być zgubne dla jakości naszego życia w przyszłości. Artykuł powstał we współpracy z Mennicą Wrocławską

REKLAMA

Ostatnio setki tysięcy Polaków otrzymuje listy z ZUS, z których dowiaduje się o tym jak niskie będą ich przyszłe emerytury. Jeśli dodamy do tego planowane zmiany w Otwartych Funduszach Emerytalnych, pojawiają się pytania o naszą emerytalną przyszłość. Na całym świecie zorganizowane systemy emerytalne borykają się z problemami, których rozmiar powiększa się z każdym rokiem. I nie jest to tylko przypadłość Polski, gdzie zdecydowano o obowiązku pracy do 67 roku życia. Zapewne wielu spędzi ostatnie lata na zasiłkach dla bezrobotnych lub wegetując nawet bez takich środków niezbędnych do przetrwania. Przewidywania co do wysokości przyszłej emerytury budzą w nas niepokój. W tej sytuacji warto zastano-

stywane przez ludność, szczególnie w Chinach i Indiach. Poprzez lokowanie wolnych środków finansowych w metalach szlachetnych miliony ludzi widzą szansę dla zapewnienia niezależności ekonomicznej w najtrudniejszym okresie życia, po zakończeniu aktywności zawodowej. Zamiast powierzać oszczędności instytucjom finansowym, które tracą na wiarygodności, można utworzyć własny fundusz emerytalny, w którego portfelu inwestycyjnym znalazłyby się metale szlachetne, niezależny od kryzysów, błędów polityków, wolny od obciążeń za zarządzanie. Jak to zrobić? Kupując np. co miesiąc złotą sztabkę lub monetę o wadze 1/10 uncji można w ciągu 40 lat stać się posiadaczem 48 uncji, czyli 1,5 kg żółtego kruszcu. Według obecnych notowań wartość takiej ilości złota stanowi ok. 65 tys. dolarów, czyli około 220 tys. zł. Jeżeli złoto, analogicznie jak w przeszłości, będzie zabezpieczać przed inflacją, siła nabywcza tej kwoty nie zmieni się nawet za kilkadziesiąt lat. To spory kapitał dla seniora, stanowiący znaczące uzupełnienie świadczeń emerytalnych. Należy

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 13

Inwestycje

Na niszy też zarobisz Adam Włodarczyk W cieniu szalejącej w naszym kraju recesji poszukujemy sposobów na rozsądne ulokowanie pieniędzy. Oprócz standardowych form w postaci lokat bankowych, obligacji czy zakupu nieruchomości, istnieją też sposoby mniej popularne, a równie dobrze oprocentowane. zakup dzieł sztuki to doskonały interes. Jeśli nie mamy doświadczenia, warto zdecydować się na „pewnik” i nabyć dzieło znanego artysty. Znajdziemy je w renomowanych galeriach sztuki i domach aukcyjnych. Tam możemy uzyskać odpowiednie informacje i porady od specjalistów oraz mamy pewność, że kupujemy oryginalne dzieło. Dlatego należy wystrzegać się aukcji internetowych, na których nie jesteśmy w stanie relatywnie ocenić stanu obiektu ani jego wiarygodności. Często informacje tam podawane są błędne i oparte wyłącznie na opinii sprzedającego. Niestety, wartość dzieł znanych mistrzów jest kolosalna, dlatego można poszukać interesujących prac młodych, obiecujących artystów. Ich ceny zaczynają się od kilkuset złotych, lecz wiąże się to z ryzykiem potencjalnej straty zainwestowanych pienię-

dzy w momencie, gdy prognozy na sukces w przyszłości okażą się nietrafione. Byle nie hybryda Podobnie sytuacja ma się z antykami. To świetny sposób na pomnażanie kapitału. Przedmioty zabytkowe z wiekiem wyłącznie nabierają wartości, dlatego należy je traktować jako inwestycję długoterminową, bo znaczne zyski z ich późniejszej sprzedaży uzyskamy w zależności od wieku i stanu zachowania obiektu, czyli za jakieś 5-15 lat. Chcąc nabyć antyk tak jak w przypadku sztuki należy skontaktować się ze znawcą i najbezpieczniej kupować w miejscach zajmujących się handlem antykami, chyba że posiadamy odpowiednią wiedzę i zaryzykujemy, szukając okazji na własną rękę na targach staroci i aukcjach internetowych. Kupiony okazjonalnie mebel w złym stanie może okazać

tysięcy lub nawet milionów euro! Warto inwestować w monety i znaczki o niskich nakładach bądź z niespotykanymi wadami jak przebarwienia lub błędy – to ich ceny są najbardziej imponujące. Jeśli chcemy zapoczątkować kolekcję zupełnie nowymi monetami, należy je kupować wyłącznie w oddziałach NBP, a znaczki na poczcie. Kolekcjonerstwo może okazać się fantastyczną pasją na długie lata, jednak najlepiej wybrać swoją wąską dziedzinę. Określmy sobie, że zbieramy wyłącznie znaczki z Wielkiej Brytanii, lub kufle ze szkła, by nasza kolekcja nie rozrastała się w błyskawicznym tempie, bo wkrótce braknie miejsca na zbiory, a mieszkanie czy dom przerodzi się w magazyn. Jaki jest koń, nie każdy widzi Lokowanie oszczędności nie odbywa się wyłącznie wokół przedmiotów. Przykład: konie. Ich hodowla to dochodowy, ale też najbardziej ryzykowny sposób zarabiania. Koń potrzebuje odpowiednich warunków, treningu i opieki. To wymagająca,

czasochłonna i kosztowna pasja, ale potrafi zwrócić się z wielokrotnym zyskiem w błyskawicznym czasie. Musimy wiedzieć jakiego konia chcemy posiadać, w jaki sposób ma on na nas zarabiać i do jakich celów zamierzamy go hodować. Jeśli zamierzamy zarabiać na rozmnażaniu i hodowli, to kupmy klacz, która przy właściwym doborze ogiera wyda potomstwo, które później sprzedamy z zyskiem. Jak w hodowli dowolnych zwierząt rasowych najważniejszy jest rodowód. To on decyduje o wartości zwierzęcia na rynku. Istnieje też możliwość zakupu konia wyścigowego. Takie zwierzę najlepiej nabyć na torze wyścigowym po uprzednich ustaleniach z trenerami. Oni pomogą nam wybrać okaz dostosowany do naszych potrzeb i możliwości finansowych. Wartość konia jest względna i dość niepewna. Wystarczy, że zachoruje lub ulegnie poważnej kontuzji i natychmiast traci na wartości, co ma olbrzymie znaczenie zwłaszcza w przypadku koni sportowych. REKLAMA

Inwestycje, zwłaszcza niszowe, to poważne decyzje związane z finansami, dlatego by mieć pewność że dokonujemy właściwego zakupu, który faktycznie będzie dla nas korzystny, pamiętajmy, by zawsze przed zakupem skontaktować się z ekspertem w danej dziedzinie. Transakcji dokonujmy wyłącznie w renomowanych placówkach znanych z tego rodzaju działalności i zawsze domagajmy się potwierdzenia zakupu oraz dokumentu potwierdzającego klasę i wartość produktu. Nigdy nie ufajmy okazjom cenowym, one nie istnieją. Uważnie rozejrzyjmy się też po domach, bo kto wie, czy stary stół odziedziczony po babci nie jest wart więcej niż całe mieszkanie, a moneta znaleziona na letnim spacerze nie jest małą zaśniedziałą fortuną? Klasyka albo na czasie Nie od dziś wiadomo, że

się fatalną pomyłką, bo na jego renowację przeznaczymy majątek, a ostateczna wartość w chwili sprzedaży okaże się niższa. Wystrzegajmy się też podróbek, masowo sprowadzanych do naszego kraju z zachodu. Tamtejsze fabryki opanowały do perfekcji umiejętność kopiowania dawnych wzorów, niestety często z marnym skutkiem. Jakość materiałów jest wątpliwa, detale słabo dopracowane, a fantazja twórców w swobodnej żonglerce stylami powoduje powstawanie zwyrodniałych chimer. Mała rzecz też cieszy Mniejszym ryzykiem błędu może być kolekcjonowanie różnych drobnych przedmiotów, jak znaczki, monety czy chociażby wiecznych piór. Oprócz fascynującej pasji i adrenaliny w trakcie poszukiwań kolejnych egzemplarzy do zbioru możemy znacznie wzbogacić nasze konto bankowe. Ceny oszałamiają zwłaszcza pośród przykładów filatelistyki i numizmatyki. Niepozorne znaczki pocztowe lub dawne monety potrafią kosztować kilkanaście

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 14

Zakochaj się przy stole Volga Guc

REKLAMA

Zbliża się święto pluszowych misi i serduszek, znane jako dzień Świętego Walentego, inaczej Walentynki, które, jak każde święto, potrzebuje specjalnych przygotowań. Tuż przed 14 dniem lutego miłośnicy zaczynają gorączkowe poszukiwania lokalu i wypatrują prezentów.

początku lutego może okazać się problematyczna, nie mówiąc już o próbie poszukiwania wolnego miejsca w lokalu na tzw. żywioł. W przypadku chęci dokonania rezerwacji warto wybrać się do lokalu osobiście, by sprawdzić jego wystrój i panujący klimat, by w chwili próby nie doszło do rozczarowania. Często dla mniejszych i większych gastronomii dzień 14 lutego stanowi żelazny

punkt kalendarza. Z tej okazji ich właściciele przygotowują tematyczne menu. Ile szefów kuchni, tyle pomysłów. We wrocławskich lokalach (tych z wyższej półki) można było w ostatnich latach trafić na wyszukane potrawy. Dominował podpiekany kozi ser z warzywami, grillowanie krewetki na sałacie, sandacz na makaronie czy mussaka (ziemniaki zapiekane z mielonym mięsem

REKLAMA

Ten dzień można spędzić na różne sposoby. Ponieważ Walentynki 2014 przypadają w piątek, z pewnością wiele par będzie chciało zostać w dwójkę w domu na samodzielnie przygotowanej kolacji. Co bardziej wnikliwi powinni mieć na uwadze, że cały romantyzm zakończy się w momencie, gdy nastąpi czas zmywania filiżanek po kawie lub kieliszków oblepionych winem i talerzyków w resztkach deseru. Innym wyjściem z piątkowej sytuacji będzie wizyta w miejscu, które odpowiednio wcześniej przygotowało się na odwiedziny zakochanych. Mowa tu o klubie, kinie, teatrze bądź centrum SPA. Jednak patrząc z perspektywy lat, ten najbardziej romantyczny dzień w roku jest spędzany nad Wisłą (i Odrą) w kawiarni czy restauracji. Miła atmosfera, romantyczny nastrój w zimowy wieczór, do tego kieliszek wina sprawia, że taki wieczór musi być udany. Wyborem kawiarni lub restauracji trzeba zająć się już teraz. Rezerwacja stolika na

i bakłażanem). Szczególnym wzięciem w Dniu Zakochanych cieszyły się i cieszą nadal desery jako osłodzenie bycia razem – banan zapiekany w cieście z bakaliami, panna cota, carpaccio z ananasa z sorbetem limonkowym i inne. Najbardziej wyszukane walentynkowe menu będzie, zwłaszcza dla starszych zakochanych, wstępem do zabawy w Hali Stulecia, gdzie swój koncert da Drupi – legenda włoskiej muzyki i zagraniczny bożyszcze Polski Ludowej. Jeśli wieczór ma być spędzony w kameralnej atmosferze, lepiej wybrać nie sieciowe lokale, a miejsca klimatyczne, mające swoją atmosferę, nierzadko poukrywane na co dzień w gąszczu śródmiejskich uliczek, choć wątpliwe, by akurat 14 lutego i te świeciły pustkami. Ważna jest też lokalizacja, bo nie zawsze p o ł o ż e n i e w R y n k u m u si oznaczać udany wieczór. Alternatywą dla wszelkiego rodzaju restauracji będą kawiarnie, gdy okazało się, że większość funduszy została przeznaczona dla ukochanej osoby. Kawiarnia to odskocznia od domowej rutyny, ale i możliwość skosztowania najsłodszych deserów z tiramisu na czele albo lodów, na które tego wieczoru jest szczególne przyzwolenie mimo niesprzyjającej temperatury za oknem. Odpowiednim połączeniem będą delikatne alkohole i koktajle. To wszystko w połączeniu z nastrojem, a więc dekoracjami i przyciemnionym światłem sprawi, że można zakochać się w sobie ponownie.

REKLAMA

Styl życia

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 15

Styl życia

Problem wcale nie z głowy Ewelina Najdrowska O tym, co znaczy zmyć komuś głowę, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Co innego w przypadku związku łączącego mycie głowy ze zmywaniem naczyń. oraz do mycia podłóg. Laurylosiarczan sodu pod postacią SLS oprócz wartości myjących, które są chyba jedynym jego plusem, wywołuje podrażnienia, łupież, uczulenia, świąd, rumień, atopowe zapalenie skóry, łamliwość włosów, powstawanie plam, guzków zapalnych, cyst ropnych, i może działać szkodliwie, gdy używany będzie w okolicach narządów płciowych. Tymczasem popularność związku SLS jest na tyle duża, że spotkamy się z nim w większości płynów do kąpieli czy żelów pod prysznic. W tym miejscu można zacząć oponować. „Przecież używam takich szamponów od lat i nie mam łupieżu”. Zatem skąd łamliwość włosów, błyskawiczne przetłuszczanie się, swędzenie skóry głowy? Używanie od lat specyfików o tym składzie może prowadzić oczywiście do przyzwyczajenia się skóry. Jeden typ skóry będzie bardziej

odporny, inny z kolei regularnie będzie reagował na laurylosiarczad sodu np. silnym łuszczeniem się skóry. Co w tym wypadku robimy najczęściej? Sięgamy po inny szampon, przeciwłupieżowy z nazwy, ale tylko z nazwy, bo jeśli zajrzeć w skład, to oczywiście znajdziemy tam SLS. Co on tam właściwie robi, skoro powinien nam pomóc? Tu pole do popisu będą mieli zwolennicy teorii spiskowych. Być może wielkie koncerny kosmetyczne specjalnie podają składnik podrażniający skórę i niszczący włosy, by sięgać po te, które teoretycznie mają pomóc konsumentom, ale wcale nie pomagają, ponieważ ich skład jest pokrewny. Klient drogerii kosmetycznej sięga po kolejny, droższy, byle bardziej skuteczny. Jednak nie przypuszcza, że w nim także znajduje się SLS, więc używa go z nadzieją, że zniknie łupież, co obiecuje etykietka o cudownych wyciągach

z egzotycznie brzmiących roślin. Klient, zwany masowym, pozwala się omamić i nakręca machinę, która dzięki niemu i wielu zarabia. Pieniądze uciekają, a łupież pozostaje lub, jak często bywa przy niektórych specyfikach, znika na chwilę. Wtedy powraca do starego, ulubionego szamponu, znów podrażniając skórę głowy. I koło się zamyka. Dla tych, którzy czują się poruszeni w związku z powyższym, prosty eksperyment: wystarczy spędzić parę długich chwil w do-

wolnej drogerii na analizowaniu składów kolejnych szamponów, co jest zajęciem zwykle bezefektywnym. Znalezienie szamponu idealnego nie jest możliwe, czyli zapach, kolor, gęstość – owszem, ale razem z SLS. Co zatem robić? Przede wszystkim zwracać uwagę na skład. Po drugie – nie należy bać się specyfików, które się nie pienią (pamiętając o tym, co tę pianę wywołuje). Na całe szczęście w drogeriach są również kosmetyki dla niemowląt oraz kobiet w ciąży,

które mają specjalny, delikatny skład, pozbawiony SLS. Jeśli i tych zabraknie w sklepie, można zdecydować się na szampony posiadające np. o wiele bardziej delikatny związek SCS – Sodium Coco Sulfate. Dobrą alternatywą jest zastąpienie szamponu odżywką. Wystarczy nałożyć na włosy, wmasować i po chwili spłukać. Choć odżywka nie pieni się, ma właściwości myjące i z pewnością odświeży nasze włosy.

REKLAMA

Przy wyborze szamponu czy innego kosmetyku używanego podczas kąpieli jest jego zapach, w dalszej kolejności wygląd opakowania, marka i cena. Klienci drogerii najmniej uwagi przywiązują do składu, ufając bardziej kolorowej etykiecie produktu. By umiejętnie rozróżniać jego poszczególne składniki trzeba pamiętać o tym, że są one wymienione według ilości zawartej w danym flakonie czy saszetce. Im bliżej końca składników, tym mniejsza jego zawartość. I tak, najczęściej na drugim miejscu (na pierwszym zawsze znajduje się woda) króluje zmora naszej skóry w postaci SLS lub SLES. Ten pierwszy, częściej spotykany, oznacza związek o nazwie Sodium Lauryl Sulfate. Jest to silnie drażniący skórę detergent, którego celem jest odtłuszczanie, mycie oraz lepsze spienianie specyfiku. Bardzo często występujący w środkach do mycia naczyń

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 16

Kultura

Konkurs dla Czytelników Książki ze „Słowem Wrocławian”

Wystarczy wypełnić, wyciąć i wysłać poniższy kupon na adres naszej redakcji. Na zgłoszenia czekamy do 20.02.2014 – wtedy wylosujemy zwycięzców. Szczęśliwcy zostaną obdarowani książkami wydawnictwa Atut i Ha!art.

IMIĘ I NAZWISKO: ............................................................................. TELEFON KONTAKTOWY: ............................................................... E-MAIL: ...............................................................................................

Lista Nagrodzonych w konkursie książkowym VIA NOVA: Anna Prokopiuk, Sylwester Matejski, Kornel Misiak, Urszula Gawdowska, Tomasz Marszałek, Podwójne zaproszenia do Teatru Polskiego otrzymali: Dominik Klicz, Paweł Najder, Sylwia Bąkiewicz, Tomasz Rosłoń, Patryk Gawiędź i Anna Sobaniuk

Lasota

„Potomstwo Księżyca” to kontynuacja „Kryształowych snów” młodej pisarki Anny Sokalskiej z Wrocławia. Jest to historia niebanalna, pełna intryg i rozterek bohaterów zamknięta w uwielbianym przez swoją elastyczność świecie fantasy. Nawet bez uprzedniego przygotowania, nie czytając pierwszej części, czytelnik nie powinien mieć większych problemów w zagłębienie się w świat przedstawiony w „Potomstwie Księżyca”. W tym na pewno pomoże zamieszczony na końcu lektury słowniczek, który jest uzupełnieniem swego poprzednika opublikowanego w tomie pierwszym. By pomóc nam lepiej zrozumieć swoje dzieło autorka zamieszcza krótki opis historii, geografii oraz polityki poszczególnych królestw. Zdobyte informacje otwierają nam umysł i obrazują błyskawicznie rozwijającą się, wielowątkową akcję. Autorka od podstaw tworzy własny świat, daleki od tego, który znamy na co dzień. W książce nie brakuje królewskich spisków, opisów bitew jak i również okrutnie przewidywalnych postaci. Podział na dobro i zło jest tu bardzo klarowny.

Po upadku naczelnego wodza Wetadów, część lokalnych władców pragnie wojny; głównymi graczami na arenie politycznej stają się Ren i Aynari, od których zależy los wszystkich królestw. Bohaterowie wyruszają w długą podróż po ogarniętych wojną krainach napotykając na drodze różne postacie z przeszłości. Wewnętrzna walka Aynari, przypomina proces dojrzewania, tak jak i większość dylematów pobocznych postaci, którzy swoją niedojrzałość i brak konsekwencji potwierdzają nad wyraz często. Partie dialogowe zapisane są w formie dramatu, co całkiem dosadnie oddaje ich zawartość. To właśnie infantylność bohaterów wylewa się spod kartek papieru, dosadnie „zalewając” biurko czytelnika. Szczegółowa detaliczność w opisie każdej postaci i miejsca może ułatwić wejście w stworzony świat, jak i odciągnąć od fabuły, nie zostawiając miejsca na własne wyobrażenia. Książka Anny Sokalskiej z pewnością znajdzie uznanie wśród młodszych i nieco starszych czytelników, zadziwiając dopracowaniem stworzonego przez nią świata.

Intensywnie żółta okładka z subtelnym napisem. Przyciągający tytuł napisany zaczepną czcionką. Nawet bez otwierania książki możemy przypuszczać, jakie wydawnictwo wypuściło to dziecko na rynek. Ot i nowy owoc pracy autorów związanych z Korporacją Ha!art. Książka, o której mowa, składa się z dwudziestu esejów. Wszystkie one za punkt wyjścia obrały sobie lekturę Johna Maxwella Coetzeego pt. „Życie i czasy Michaela K”. No więc właśnie; dwadzieścia głosów o książce, na jej temat, częstokroć na tematy dość luźno z nią związanie, jedynie nawiązujące. Czy tak się w ogóle da? Czy nie dziwi nas fakt, iż zredagowany przez Piotra Jakubowskiego tom to tak naprawdę ponad 500 stron na temat książki liczącej stron zaledwie 200? Świętej pamięci prof. Stefan Szymutko mawiał, iż całe swoje naukowe życie poświęcił badaniu twórczości Teodora Parnickiego, a mimo to nie ma przeświadczenia, że poznał jakąkolwiek głębię czy udało mu się dotrzeć do tzw. celu. I chyba właśnie na tym polega prawdziwa praca nad tekstem; na nieustannym odkrywaniu kolejnych

aspektów bez wiary czy przekonania, że kiedykolwiek dotrze się do końca tej drogi. „Wielcy artyści ucieczek” to zbiór esejów, które, obrawszy za punkt startowy postać Michaela K., traktują na przeróżne tematy związane z literaturą czy szeroko pojętą kulturą. Stąd też znajdziemy tam m.in. tekst na temat roli pisarza czy krytyka we współczesnym świecie oraz esej o zadaniach, jakie powinna, a jakie pełni literatura. Jeśli dodać, iż na powyższe tematy wypowiadają się takie gwiazdy krytyki i literatury jak np. znana pisarka Nadine Gordimer, znawca twórczości Coetzeego, profesor Derek Attridge, znana filozof Agata Bielik-Robson czy profesor Przemysław Czapliński, otrzymamy rekomendację, której nie sposób nie brać pod uwagę. Książka została wzbogacona o rozmowy z autorem „Życia i czasów Michaela K.” oraz z jego tłumaczką – Magdaleną Konikowską. Pojawiają się w niej także eseje samego Coetzeego. Publikacja stanowi doskonałe kompendium wiedzy o tym, w jaki sposób można pisać o literaturze i w jakie rejony może ona sięgać.

REKLAMA

Konkurs we współpracy z:

Wojna, sojusz Eseje wyjątkowe Aneta i rewolucja Barbara Bratkowska

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 17

Twój Relax

Turystyczny luty

Michał Ratajczak

Nie w kwietniu, jak kiedyś, nie pod koniec marca, jak początkowo zakładano w tym roku, ale w dniach od 7 do 9 lutego wrocławska Hala Stulecia będzie gościć wystawców związanych z branżą turystyczną. W programie mnóstwo atrakcji dla odwiedzających, którzy w jednym miejscu odnajdą wiele ciekawych i niekoniecznie znanych regionów. nych, a także promocji literatury podróżniczej. Nie zabraknie gości specjalnych, którzy podróżą zajmują się niemal na co dzień. Mowa o cyklicznym Festiwalu Podróżników, który zdążył na stałe zagościć podczas wrocławskiej imprezy. Pojawi się m.in. Ewa Mielczarek, podróżniczka zafascynowana rejonem Azji Południowo Wschodniej. Podczas Festiwalu opowie o malezyjskiej części Borneo, które odwiedziła dwa lata temu. Wykład wzbogaci prezentacja zdjęć i degustacja wyjątkowej herbaty. Jeszcze przed spotkaniem w Hali można powędrować szlakiem Milewicz odwiedzając jej blog www.podrozniczo. blogspot.com, który, jak przyznaje sama autorka, powstał z prostej potrzeby utrwalenia wspomnień i skierowany jest głównie do tych, którzy szukają inspiracji i odwagi,

by pójść krok dalej przy planowaniu swoich wakacji, a także do tych, którzy lubią podróżować palcem po mapie. Michał Piec zdradzi zainteresowanym tajniki podróżowania w warunkach specjalnych, czyli jak pogodzić pragnienie wyjazdu z brakiem wielkich funduszy. Tematem głównym będzie omówienie strategii nocowania w infrastrukturze otoczenia i praktyczne rady wraz ze sporą dawką zabawnych anegdotek, a także mnóstwo barwnych zdjęć z kilkudziesięciu krajów świata i setek noclegów. 25-latek odwiedził już ponad 50 krajów, a dokonał tego na różne sposoby - pieszo, rowerem, autostopem i tanimi liniami lotniczymi. Część tajemnic wyjaśnia na autorskiej stronie www.michalpiec.pl. Szczególnie interesujący wątek

traktujący o sztuce przetrwania nocy bez namiotu. Na Festiwal przyjadą też podróżujące pary. Jedną z nich będzie właściwie nie duet, a kwartet, bo w życiu Pawła i Oli Wysockich pojawiły się dzieci – Maciek i Kalina. To nie przeszkodziło całej czwórce odbyć wycieczkę na Karaiby czy spędzić pół roku na przemierzaniu USA z przyczepą kempingową. Rodzice w przerwach między podróżami prowadzą rodziną klubokawiarnię „8 stóp” na warszawskiej Pradze Północ. Autorzy bloga osiemstop. blogspot.com. Wszystkich festiwalowiczów swoją obecnością zaszczyci także duet Ewa Popławska i Bartek Burzan. Ona jest psychologiem i pilotem wycieczek, on programistą, co jednak nie przeszkodziło obojgu (bądź osobno) dojechać

na rowerach do m.in. Syrii, Jordanu, Izraela, Cypru, Nowej Zelandii, Irlandii, Hiszpanii, Grecji, Ukrainy czy Maroka. Na ostatni wspólny wypad (samolotem i rowerem) udali się na Sri Lankę. Podróże to także kulinaria. Podczas MTT Wrocław 2014 nie zabraknie pokazów mistrzów patelni. Poprzedniej edycji imprezy patronowała ryba. Promowano głównie karpia milickiego, a przy okazji walory turystyczne Doliny Baryczy. Jak będzie w tym roku, okaże się na miejscu. Najmłodsi podróżnicy nie będą się nudzić choćby ze względu na Klocki z Charakterem, czyli interaktywną wystawę modeli i makiet zbudowanych z Klocków Lego w Karpaczu, a przeniesioną na czas targów do Hali Stulecia. Wystawa będzie się składać z około 250 000 elementów. Około, bo

kolekcja ciągle się powiększa. Nie lada atrakcją będą makiety ruchome, które małym odkrywcom sprawią wiele radości, a ich rodzicom pozwolą na chwilę wrócić do czasów dzieciństwa. Impreza potrwa od piątku do niedzieli. Dostanie się na targi będzie nieco bardziej skomplikowane niż w latach ubiegłych ze względu na rozpoczęty remont ulicy Skłodowskiej Curie od Norwida do Mostu Zwierzynieckiego. Zmotoryzowani powinni wybrać objazd wytyczony ulicami Norwida i Wybrzeża Wyspiańskiego. Samochód będzie można zostawić na parkingu przy hali IASE (ul. Wystawowa 1) lub obok ZOO. Z kolei tramwaje (1, 2, 4, 10) pojadą wydłużoną trasą przez Stadion Olimpijski i ul. Mickiewicza.

REKLAMA

Organizatorzy liczą na wysoką frekwencję podobną do lat ubiegłych. W zeszłym roku, zaraz po Wielkanocy, do Hali Stulecia przez trzy dni przybyło łącznie ponad 12 tys. odwiedzających. Mogli przebierać w ofercie około 200 wystawców (jedną piątą stanowili wystawcy zagraniczni). Partnerem tegorocznej edycji będzie region lubuski, dlatego już teraz można się spodziewać mocnego akcentu winnego – region Zielonej Góry słynie z uprawy winorośli i tym samym produkcji wina. Swój przyjazd zapowiedzieli też przedstawiciele biur podróży, ośrodków SPA, hoteli i mniejszych obiektów noclegowych. Poza labiryntem stoisk nabywcy wejściówek będą mogli uczestniczyć w szeregu konferencji, seminariów, panelów dyskusyj-

Dodatek specjalny do Słowa Wrocławian luty 2014. Wypocznij i baw się razem z nami w całej Polsce!

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


REKLAMA

Twój Relax

str 18

Wczasy z Leninem Kamil Mec

Krajobraz Podhala urzekał i wciąż urzeka wielu przybywających na ziemie położone między Gorcami a Tatrami. Moda uzdrowiskowa ściągała tu na początku ubiegłego stulecia wiele osobistości głównie malarzy oraz ludzi pióra, ale nie tylko. Któż to nie pochodzi z Podhala? Najsłynniejszymi współczesnymi obywatelami regionu są w większości aktorzy młodego pokolenia – Jan Wieczorkowski (urodzony w Rabce-Zdroju, znany z serialu „Klan”, a obecnie z „Czasu Honoru”), Piotr Cyrwus (góral z Nowego Targu i popularny Rysio z „Klanu”), Bartłomiej Topa (również nowotarżanin znany z filmów w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego). Mocno związani z Podhalem są także Alicja Bachleda-Curuś (urodzona w Meksyku, znana głównie z filmu „Pana Tadeusza” i romansu z Colinem Farellem) oraz Sebastian Karpiel-Bułecka (architekt, lider zespołu Zakopower). Wszyscy wymienieni kojarzenia są raczej z Warszawą,

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

gdzie robią mniejsze lub większe kariery, a w rodzinne strony powracają sporadycznie. Zresztą całe Podhale znane jest przede wszystkim z bywalców niż osób zamieszkałych tu na stałe. Do pozytywnych wyjątków można zaliczyć Stanisława Ignacego Witkiewicza i jego syna znanego szerzej jako Witkacego. Moda na ten właśnie region Polski została zapoczątkowana na początku XX w., jednak wówczas jedynym adresem-magnesem było Zakopane. To pod Tatry zjeżdżała cała śmietanka młodopolskich artystów, ludzi sceny, lekarzy, polityków. W 1912 r. jeszcze mało znany w carskiej Rosji (a co dopiero w Polsce będącej pod zaborami) Lenin w towarzystwie Sergiusza Bagockiego przemie-

rzał tę właśnie część Europy. Zauroczony pięknem Podhala postanowił spędzić lato 1913 i 1914 roku z widokiem na tatry. Towarzyszyły mu żona i teściowa. Włodzimierz Iljicz i Nadzieżda Konstantinowna wynajęli od góralki Teresy Skupień drewniany dom w wiosce Biały Dunajec. Podhale już wówczas było dobrze skomunikowane z Krakowem dzięki nowej linii kolejowej (w 1936 r. pociąg Luxtorpeda ustanowi na trasie Kraków-Zakopane rekordowy do dzisiaj przejazd w czasie 2 godzin 18 minut), przez co Lenin miał kontakt ze światem i codziennie jeździł do Poronina odebrać pocztę i prenumerowaną prasę przybyłą aż z Sankt-Petersburga. Przywódca bolszewików poza uwielbieniem przyrody tatrzańskiej i zdobyciu kilku szczytów (Świnicy, Zawratu, Rysów) spędzał czas w otoczeniu gór na intensywnej pracy. Przyjmował gości i współpracowników, a nawet planował stworzenie na Podhalu szkoły partyjnej. Ten zamysł szczęśliwie nie doszedł do skutku. Za to po zdobyciu władzy przez

luty 2014


str 19

komunistów w Polsce, przypomniano sobie o pobycie Lenina na Podhalu. Z tej okazji mały i nikomu nieznany Poronin stał się miejscem kultu wodza rewolucji. Muzeum Lenina funkcjonowało w latach 1947-1990. Dziś jego ekspozycja łącznie z pomnikiem została przeniesiona do pałacu w Kozłówce, gdzie mieści się Galeria Sztuki Socrealizmu. Dlaczego akurat Poronin? Swoje podhalańskie dni Włodzimierz Uljanow często spędzał w karczmie prowadzonej przez Pawła Guta-Mostowego i ten właśnie obiekt polscy komuniści zrzeszeni w Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Radzieckiej przemianowali w 1947

luty 2014

Twój Relax

na jednostkę muzealną. Obok stanął pomnik wodza rewolucji październikowej (dar robotników leningradzkich), który miał zostać wysadzony w powietrze, a samo muzeum podpalone wiosną 1970 r. przez działaczy podziemnej organizacji Ruch w ramach Akcji „Poronin”. Operacja ostatecznie nie powiodła się na skutek donosu tajnego współpracownika SB. Natomiast z domu Teresy Skupień utworzono… filię Muzeum Lenina i zrekonstruowano w nim urządzenie pokoju z lat 1913-1914. Na muzealną ekspozycję budynku głównego składały się m.in. fotokopie dokumentów dotyczących ruchu robotniczego, ilustracje związane z przy-

REKLAMA

jazdem Lenina do Galicji, rejestrujące jego pobyt w Krakowie i na Podhalu. Były też fotokopie prac pisarskich i dokumentów dotyczących aresztowania Lenina (osadzonego w Nowym Targu), w sierpniu 1914 r. oraz zwolnienia go z więzienia dzięki interwencji m.in. Jana Kasprowicza. Ten polski poeta, dramaturg, literacki krytyk oraz tłumacz osiadł w Poroninie na stałe 5 lipca 1906 r., gdzie poświęcił się pracy nad przekładami poetów angielskich oraz pisaniu własnych tekstów. Starsi mieszkańcy Poronina wspominali: „Jemu Sie nolepij pisało, kie se popił, kie mu zagrali zbójnickiego. Nolepij to se lubił śpiewać: Tańcowołbyk, kiebyk móg, kiebyk ni mioł krzywych nóg. Pon Fryc ucył sie zbójnickiego, ale mu nie sło, a pon Kasprowic siedzioł i wowoł: Tońc, psiokrew! W 1915 r. Kasprowicz opuścił Poronin i powrócił tam dopiero cztery lata później, po wojnie. Wrócił poważnie chory na serce, ale widok gór i wspaniała atmosfera Poronina spowodowały znaczną poprawę zdrowia.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 20

Serki i oscypki

Karolina Kowalska Codziennie autobus szynowy zawozi na szczyt Gubałówki setki turystów, z którego mogą podziwiać widok na Giewont i Tatry, a słynne Krupówki cieszą się niesłabnącą popularnością. Dla wielu jednak Zakopane będzie wciąż kojarzyło się przede wszystkim z oscypkami.

tarski przebiega szlak, wzdłuż którego znajduje się 25 bacówek. Kierunek do chat pokazują drewniane drogowskazy z symbolem szałasu i sera. W każdej z nich odnajdziemy innego gospodarza – bacę – wraz ze swoimi juhasami. Często gospodyniami są też żony baców, a przyświeca im główny cel – wyrób i sprzedaż serów, w tym bundzu i oscypków. Wyprawę zacząć można od odwie-

Mimo, że tendencja uzyskiwania certyfikatów unijnych przez baców wzrasta, ubiegający się o nie są zniechęceni kosztami, ale i samym systemem kontroli. W efekcie producenci serów owczych produkują inne sery (np. o nazwie „gołki”), które nie wymagają certyfikacji, a turyści kupują je bez zastanowienia. Zdarzają się też przypadki kserowania certyfikatów i okazywania ich na straganach. Na Krupówkach, targowisku pod Gubałówką, bacówkach w Tatrach

i tych przy Zakopiance bez problemu można kupić oscypki, które jednak oscypkami nazwane być nie mogą, więc są sprzedawane po prostu jako „serki”. Turystom to nie przeszkadza, nie każdy zresztą będzie w stanie wyczuć subtelną różnicę w smaku. Jeszcze gorzej, gdy do podobnej transakcji dochodzi z dala od Zakopanego, gdzieś w centrum kraju. Prawdziwy smakosz góralskiego sera na o certyfikat jednak nie pyta. Zamiast tego kupuje oscypki od sprawdzonego producenta.

REKLAMA

Walory smakowe oscypka zależą od ziół i traw porastających hale, na których pasą się owce, a także od niezmienionej od kilkuset lat receptury. Uważa się, że smakuje najlepiej, gdy mleko zawiera najwięcej tłuszczu, czyli wiosną. Oscypki od 400 lat wytwarza się tylko w okresie dojenia owiec (od maja do września). Robi się to w sposób ręczny, w szałasach. Przez powiat tatrzański i nowo-

dzenia bacówki leżącej najbliżej Zakopanego – w Kuźnicach. Należy ona do pochodzącego z rodu bacowskiego Andrzeja Staszka Furtka, który oscypki wyrabia od przeszło 20 lat. Z Kuźnic warto wybrać się kolejką linową na Kasprowy Wierch albo pójść po prostu niebieskim szlakiem na Giewont przez Kalatówki, gdzie stoi druga bacówka Furtka (obie znajdują się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego). Polana wzięła swoją nazwę od nazwiska jej dawnych właścicieli, sołtysów Kalatów. Przed wojną stało na niej aż 11 szałasów, dziś pozostał niestety tylko jeden. Jeśli bacowie wyrażą zgodę na przekroczenie przez nas progu jednej z bacówek, czeka nas krótka podróż, podczas której zobaczymy, w jaki sposób wyrabia się oscypki. Za jedną z najpiękniejszych w Tatrach i z pewnością jedną z najbardziej zatłoczonych w sezonie

bacówek uchodzi ta w Dolinie Kościeliskiej. Jej założyciel – Józef Słodyczka „Maśniak” – słynie z dużego poczucia humoru. Na jednym z Polaniarskich Osodów (Osod, czyli powrót bacy z owcami z hal, to jedno z ważniejszych wydarzeń na podhalańskiej wsi, które towarzyszy góralom od najdawniejszych czasów) w Kościelisku pojawił się ze swoim stadem owiec. Wzbudziło to oczywiście wielkie emocje wśród turystów, dla których okazało się taki widok okazał się wielką atrakcją. Oscypek to produkt tradycyjny, chroniony prawie w całej Unii Europejskiej od 2008 roku. Musi być on wykonany zgodnie z określoną recepturą, z mleka owczego (dyrektywy unijne dopuszczają niewielką domieszkę mleka krowiego) i mieć wrzecionowaty kształt. Chroniona jest także sama nazwa „oscypek”. Kazimierz Furczoń z Leśnicy to pierwszy baca, który uzyskał unijny certyfikat pozwalający na wytwarzanie oraz sprzedaż serów i oscypków. W 2011 roku zaledwie 23, a rok później już 39 baców na około 100 produkujących oscypki posiadało unijne świadectwa jakości, które uprawniają do wytwarzania, a przede wszystkim prawnie usankcjonowanego nazewnictwa tych serów. W październiku 2013 roku liczba ta wzrosła do 44 (wg danych Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych).

REKLAMA

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 21

„Ogórkiem” na Antypody Na spotkanie i rozmowę przyjechali prosto z zakładu mechanicznego, gdzie na dwa dni przed wysłaniem busa do Australii naprawiali ostatnie techniczne usterki. O marzeniach, pasji i determinacji z uczestnikami wypraw z cyklu: „Busem przez świat” - Karolem Lewandowskim i Aleksandrą Ślusarczyk – rozmawia Dominika Świątek. starą kanapę ze śmietnika, firanki i dywan. Pomalowaliśmy busa na kolorowo i zaczęliśmy odliczać czas do pierwszej wyprawy, której celem była Hiszpania i Portugalia. Jak zareagowały na taki pomysł Wasze rodziny i przyjaciele? Karol: 90% osób, na które składała się część naszych rodzin, i część znajomych, odradzała nam tego typu wyprawy i przede wszystkim nie dowierzała, że jesteśmy w stanie w ogóle coś takiego zrobić. Uwierzyli dopiero wówczas, kiedy mieliśmy już skompletowany cały sprzęt i kiedy już na poważnie zaczęliśmy szykować się do wyjazdu. Ile wypraw już za Wami? Karol: Odwiedziliśmy w sumie już 33 państwa w ciągu 8 wypraw. Co czujecie szykując się na kolejną wyprawę? Ola: Przede wszystkim dużo pozytywnych emocji. Na początku jesteśmy bardzo podekscytowani myślą, że za chwilę znajdziemy się w różnych ekscytujących miej-

pierwszej wyprawie, kiedy to skradziono nam w Barcelonie wszystkie bagaże lub jak zostaliśmy aresztowani. Jednak to wszystko szybko mijało. Przyzwyczailiśmy się już do losowych przypadków. Ola: Poza tym mamy nieodparte wrażenie, że od początku naszego projektu czuwa nad nami dobry anioł i zawsze, kiedy tego potrzebujemy, podsyła nam różnych życzliwych ludzi do pomocy. Jest coś, czego brakuje Wam najbardziej będąc na wyprawach? Karol: Myślę, że to zupełnie odwrotnie, bo kiedy nie podróżujemy, to właśnie brakuje nam tych wypraw. Mogłoby się wydawać, że kiedy jesteśmy w trasie, tęsknimy za gorącą kąpielą w wannie czy dobrym jedzeniem. Jednak będąc na wyprawie swoich marzeń to te rzeczy są dla nas tak bardzo nieistotne i banalne, że przygody i dobra zabawa rekompensują wszystkie braki. Czy dzięki Waszym wyprawom czujecie się wolnymi i szczęśliwszymi ludźmi? Ola: Tak, ja się czuję (śmiech). Karol: Nasze wyprawy stały się nieodłączną częścią naszego życia. Nawet jeśli jesteśmy tutaj w Polsce, to wszystko, co robimy, to robimy pod kątem kolejnych wypraw. Jesteśmy szczęśliwi tym, że w ciągu roku organizujemy tak wiele różnych spotkań z ludźmi, na których opowiadamy o naszej

Twój Relax pasji. Co więcej, niedawno wydaliśmy książkę podróżniczą, w której zamieściliśmy opis naszych przygód. Jeśli chodzi o wolność, to myślę, że nie ma lepszego sposobu, niż podróżowanie na własną rękę z przyjaciółmi, gdyż wtedy mamy pełną swobodę i nie jesteśmy ograniczeni planem wyprawy. Czego dowiedzieliście się o ludziach podczas tych wypraw? Karol: Chyba tego, że są bardzo pomocni. Zupełnie obcy nam ludzie na innych kontynentach wręczali nam pieniądze lub zapraszali nas do swoich domów na obiad lub na noc. Da się jednak zauważyć pewną prawidłowość – im ludzie zamożniejsi i im cieplejsze kraje, tym ich stosunek do nas, naszych wypraw, ciekawość projektu i pomoc są większe. W krajach, które zmagają się z realnymi problemami dnia codziennego bywa z tym trudniej, ale nie narzekamy. Ostatnio w Albanii np. zdarzyło się tak, że prosty pasterz na koniu poświęcił swój czas i pomógł nam wyjechać z arcytrudnej drogi, na którą wyprowadził nas GPS. Ola: Raz, będąc w Ameryce, mieliśmy taką sytuację, że w środku nocy podeszła do nas jakaś młoda dziewczyna i spytała, kim jesteśmy, gdyż zna wszystkich z okolicy, a nas jeszcze nigdy nie widziała. Po krótkiej rozmowie zaprosiła nas do siebie. Następnego dnia zostawiła klucze

do mieszkania i zabrała nas na darmowy kurs surfingu. To nieprawdopodobne, że mimo, iż byliśmy dla niej zupełnie obcymi ludźmi, to zachowywała się tak, jak byśmy znali się od lat! Takich historii jest naprawdę wiele. Czy, według Was, marzenia mają ograniczenia terytorialne? Czy to, skąd jesteście, ma znaczenie, co do ich spełniania? Karol: Wydaje mi się, że nie ma to żadnego znaczenia, skąd się jest i gdzie się mieszka, bo niezależnie od położenia geograficznego ludzie mają podobne pasje. Świdnica, Wrocław, Warszawa i każde inne – mniejsze lub większe – miejsce na Ziemi jest dobre, aby marzyć i te marzenia spełniać. Ola: Na początku wydawało nam się, że moglibyśmy wybrać się w podróż jedynie z kimś z naszego grona przyjaciół. Okazało się jednak, że w całej Polsce jest tysiące takich ludzi, którzy z chęcią wybraliby się razem z nami i że także z nimi możemy się świetnie bawić. Jaką radę chcielibyście dać tym, którzy marzą o dalekich podróżach? Ola: Przede wszystkim, żeby przestali tylko czytać książki podróżnicze, lecz aby urzeczywistnili swoje marzenia i uwierzyli w siebie.

REKLAMA

Skąd wziął się pomysł na tak oryginalną formę wypraw – starym busem po świecie? Ola i Karol: Pomysł wziął się przede wszystkim z potrzeby taniego podróżowania. Jako grupa licealistów i studentów ze Świdnicy nie posiadaliśmy zbyt dużego budżetu na jakiekolwiek podróżowanie. Po przeliczeniu wszystkich kosztów i wydatków doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w stanie odłożyć ok. 2500 zł. Oczywiście odpadał pomysł wybrania się na wycieczkę organizowaną przez biuro podróży, dlatego zdecydowaliśmy, że najlepsze rozwiązanie to jazda samochodem, w którym można będzie się przespać i zabrać nim zapas jedzenia z Polski. W trakcie poszukiwań auta wpadliśmy na trop starych busów. Zdecydowaliśmy się na kupno starego „ogórka” za 2000 zł. Sporo czasu zajęło nam odrestaurowanie samochodu, w którym wymieniliśmy parę części i którego urządziliśmy w środku wkładając do niego

scach ze znanych filmów. Jednak w momencie, gdy przeliczamy koszty, jakie poniesiemy będąc na wyprawie, emocje opadają i zaczynamy myśleć racjonalnie. Karol: Za dwa miesiące wyruszamy w kolejną podróż, czyli Australia Trip i jak na razie nie dowierzamy, że za chwilę znajdziemy się tak daleko stąd. No właśnie – Australia! Wiecie już, co chcecie tam zobaczyć? Karol: W Australii spędzimy cztery miesiące, więc jesteśmy w stanie zobaczyć niemalże wszystko. Skąd czerpiecie środki na kolejne wyprawy? Karol: Przez cały rok odkładamy każdą najmniejszą złotówkę. Część pieniędzy przekazują nam także sponsorzy. Na naszej stronie internetowej stworzyliśmy taką akcję, że każdy, kto chciałby otrzymać od nas pocztówkę zza granicy, wpłaca nam na konto symboliczne 10 złotych, za co my możemy kupić litr paliwa. Ola: Od kilku miesięcy na jednym ze społecznościowych portali sprzedajemy także pamiątki z wypraw, z czego również pozyskujemy niewielkie środki. Czy będąc tysiące kilometrów od domu zdarzają się Wam momenty zwątpienia, kiedy to chcielibyście wszystko rzucić i wrócić do ojczyzny? Ola: Ale, o co chodzi? (śmiech). Karol: Nie, zdecydowanie nie. Takie momenty zdarzały nam się na

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Klementyna Sokołowska Bohaterowie ludu, odważni, dumni, zawzięci, kochający wolność. Zbójnictwo jako zjawisko wywarło ogromny wpływ na kulturę ludową Karpat. Choć współcześnie opiera się tylko na rekonstrukcjach, nadal fascynuje historyków, folklorystów i etnografów.

Wszyscy znamy z telewizji słynnego na pół Europy Janosika, który okradał bogatych i rozdawał zdobyte łupy biednym. Był bohaterem ludu, a jego losy stały się legendą. We wsi Terchowa na Słowacji, w której wspomniany Janosik się urodził, stoi okazały pomnik upamiętniający jego postać. Oprócz Janosika sławę zdobyli także Ondraszek działający na terenie Beskidu Morawsko-Śląskiego czy Proćpak z Kamesznicy. Ale czy to jest jedyne

to czas, w którym dotkliwe skutki pańszczyzny potęgowane były dodatkowo przez działania wojenne i niepokoje na tle religijnym. Bieda panowała szczególnie wśród ludności wiejskiej. Nie będąc w stanie wyżywić swoich rodzin z samej pracy na roli, chłopi zaczynali rabować i czynili to bez względu na stan majątkowy czy pochodzenie ofiar. Wstąpienie do zbójnickiej kompanii było także często powodowane chęcią uniknięcia rekrutacji do wojska – w okresie zaborów znajdowali się tam również dezerterzy z armii austrackiej. Zbójnicy napadali nie tylko szlachciców i bogatych kupców, jak zostało to utrwalone w legendach i podaniach, ale również innych chłopów. Ich łupem padały owce, barany, krowy, cielęta, a nawet ser i masło wytwarzane w górskich szałasach.

i prawdziwe wyobrażenie o zbójnikach? Czy wszyscy byli wielkimi bohaterami, którzy kierowali się altruistycznymi pobudkami i mieli na względzie dobro ludu? Sprawdźmy. Jak się okazuje, obok tego legendarnego wymiaru zbójowania, istniał jeszcze wymiar rzeczywisty, bardziej Zysk i wyzysk brutalny i na pewno mniej Napastnicy byli bezwzględchlubny. Okres, w którym n i i okrutni. Przykładem zbójnictwo występowało może być historia znanego z największym nasileniem zbója Martyna Portasza, któto XVII i XVIII wiek. Był

ry grasował wraz z 25-osobową bandą po Żywiecczyźnie. Podczas napadu na folwark w Węgierskiej Górce, Portasz porwał urzędnika Jaska, żądając za niego wysokiego okupu. Mimo że żona uprowadzonego dostarczyła wymaganą sumę, Portasz nie dotrzymał obietnicy i na oczach miejscowej ludności rozkazał odrąbać głowę Jaskowi. Tego brutalnego czynu ludność nie mogła mu wybaczyć i to za jej pomocą Portasz został schwytany i stracony. Istnieje jednak druga strona tego medalu. Zbójnicy nie byli tylko mordercami i złodziejami, choć niewątpliwie stanowili kategorię ludzi wyjętych spod prawa. Ich napady oprócz czysto materialnych pobudek były także wyrazem sprzeciwu chłopstwa pańszczyźnianego wobec feudalnego ucisku oraz formą rewanżu za wyrządzone krzywdy. Zbójnicy zawsze mieli także wśród górali swoich sprzymierzeńców. Ludność współżyła z nimi oraz pomagała im dostarczając jedzenia, prochu, udzielając schronienia czy ostrzegając przed niebezpieczeństwem. Utrwaliła także pamięć o nich i ich czynach w miejscowych podaniach, pieśniach i gawędach. Powtarzane wielokrotnie jako memoraty, czyli relacje uczestnika wydarzeń, po upływie czasu zaczęły funkcjonować jako fabulaty, czyli powszechnie znane opowieści nie mające już powiązania

z pierwotnym wydarzeniem. Kto na przykład nie chciałby zobaczyć podczas spływu Dunajcem miejsca, w którym rzekomo Janosik przeskoczył rzekę uciekając przed Hajdukami wysłanymi za nim przez pana na zamku w Nie-

dzicy (w miejscu jego”lądowania” podobno do dziś można podziwiać odcisk stopy zbója) czy posłuchać tradycyjnych pieśni i legend o ich innych niezwykłych czynach? Ach, można się rozmarzyć. REKLAMA

Magia zbójowania

REKLAMA

REKLAMA

str 22

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


Dobrze być zbójem

Daj się porwać W Beskidach atrakcją tury-

styczną są na przykład inscenizowane napady zbójeckie. Organizowane są także wycieczki szlakiem zbójników karpackich, które cieszą się coraz większą popularnością. Na Śląsku Cieszyńskim odbywa się natomiast festiwal kuchni zbójnickiej, która zdobyła niezwykłe uznanie turystów i wzbudziła ciekawość odnośnie samych zbójników. Niesie to ze sobą ogromne korzyści dla lokalnej turystyki. Hotele oferują klientom „zbójnickie” pakiety turystyczne, a podczas wyreżyserowanych napadów goście poznają w atrakcyjny sposób historię regionu. Nasuwa się jednak dość zasadnicze pytanie: czy nadal istnieje coś takiego jak magia zbójowania? Czy mijając

po raz kolejny restaurację o nazwie „Karczma zbójnicka” albo „Zbójnicka chata” nie mamy wrażenia, że zbójowanie to teraz jedynie element reklamy, ewentualnie atrakcja turystyczna? Z pewnością dzisiejszy zbójnicy, jak to dawniej mówiono, nie „równają społeczeństwa”, zabierając bogatym i oddają biednym. Ale czy faktycznie jest to jeszcze potrzebne? Pozwólmy każdemu czerpać z tej tradycji to na co ma ochotę, bo w końcu dla zbójników najcenniejsza była wolność. I na tym poprzestańmy.

REKLAMA

Zjawisko zbójowania odcisnęło tak silne piętno na kulturze ludowej, że podania i legendy o nich przedostały się do literatury polskiej. Już w XVII wieku w twórczości Wacława Potockiego pojawili się „bieszczadnicy”. W epoce Młodej Polski, w której niezwykle silnie akcentowany był element ludowy, temat zbójowania stał się popularny w twórczości m.in. Stanisława Witkiewicza czy Kazimierza Przerwy-Tetmajera. A jak dzisiaj zbójnictwo jest obecne w naszej kulturze i codzienności? Jest to temat niezwykle wdzięczny i medialny. Dowodem może być wielka popularność serialu „Janosik”, który obej-

rzało ponad 40 milionów widzów i to nie tylko w Polsce, choć to po części zasługa świetnej roboty filmowej, ale i pewna tęsknota telewidza za prawdziwym bohaterem, który nie posiada rodowodu komiksowego. Okazuje się, że zbójowanie może nieść ze sobą także inne korzyści. Zbójnik zazwyczaj kojarzy się ludziom z kimś dobrym, wesołym, z umiłowaniem wolności, biesiadowaniem i tańcem. Ten niezwykły potencjał coraz częściej zaczyna być wykorzystywany w celach turystycznych. I trudno się temu dziwić. Wszak dziś już na wszystko trzeba patrzeć, jak na potencjalny biznes.

Twój Relax REKLAMA

str 23

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


REKLAMA

str 24

Twój Relax

Dni Kłodzka 31 maja – 1 czerwca

Kłodzko – jedyne takie miasto

Bogata historia, urokliwe położenie i mnogość atrakcji to najważniejsze zalety Kłodzkajednego z najpiękniejszych miast pogranicza polsko-czeskiego. Jak co roku, również i w tym, władze miasta zadbają o rozrywkę dla mieszkańców i turystów, którzy regularnie przybywają do Kotliny Kłodzkiej na trzy najważniejsze imprezy sezonu. Spacer ulicami Kłodzka to niepowtarzalne i zdumiewające przeżycie, które na długo zostaje w pamięci. Na niezwykły urok tego miejsca ma wpływ przede wszystkim jego tysiącletnia historia, dzięki której Kłodzko jest najstarszą osadą na tym terenie. Dużą role gra także ciekawe położenie miasta i jego charakterystyczne

ukształtowanie terenu. Z myślą o turystach przybywających do Kłodzka powstał szereg wielu imprez, które pokazują, że miasto ma do zaoferowania nie tylko bogatą historię, ale również interesującą teraźniejszość. Przez cały rok w Kłodzku odbywają się liczne imprezy sportowe i kulturalne, na które składają się wystawy,

koncerty czy spotkania z interesującymi personami. Do najważniejszych imprez 2014 roku można zaliczyć przede wszystkim kolejną edycję Dni Kłodzka, Open Summer Festival oraz Dni Twierdzy Kłodzkiej, najpo­p ularniejszej imprezy miasta. Najbliższe końcówka wiosny i lato w Kłodzku zapowiadają się niezwykle barwnie. Nie zabraknie okazji do dobrej zabawy i wypoczynku. Nam nie pozostaje już nic innego, jak serdecznie wszystkich Państwa zaprosić do tego urokliwego i malowniczo położonego miasta. Tak więc zapraszamy!

Rekonstrukcja Bitwy Rekonstrukcja bitwy o twierdzę z udziałem regimentów historycznych przyciąga corocznie entuzjastów z całej Polski i zza granicy. Jednym z elementów Dni Twierdzy będzie Jarmark Forteczny oraz II Forum Tradycji – podczas których można kupić i zasmakować lokalnych przysmaków, regionalnych nalewek oraz tradycyjnych potraw. Rekonstrukcje historyczne na Starówce czy Bitwa o Twierdzę z udziałem kilkuset żołnierzy, jazdy konnej, wśród wystrzałów i huków armatnich robi za każdym razem na zgromadzonych widzach kolosalne wrażenie.

Open Summer Festival – 28 czerwca

fot. P. Popiel, Iluminacja Twierdzy Sezon wakacyjny otworzy, gwarantujący doskonałą zabawę, Open Summer Festival. Jak co roku będziemy mieli możliwość wysłuchania dobrej muzyki, która będzie rozbrzmiewać w otoczeniu bastionów twierdzy, w tym roku zagra m.in. znany polski zespół rockowy – Oddział Zamknięty. Uczestnicy będą mieli okazję do poznania historii samego obiektu oraz do sprawdzenia się w różnorakich formach aktywnej turystyki. Jest to impreza, w której udział mogą wziąć wszelkie grupy wiekowe odbiorców, w tym wielopokoleniowe rodziny. Z myślą o takich uczestnikach zaplanowano gry i zabawy terenowe, m.in. poszukiwanie skarbów w podziemiach twierdzy oraz lekcje historii z żołnierzami z kłodzkiego regimentu historycznego stacjonującego w obwarowaniach Twierdzy Kłodzko.

REKLAMA

fot. P. Popiel, Kłodzki Skwer Kultury w otoczeniu mostu św. Jana

Dni Kłodzka to prawdziwe święto tego miasta. Podczas tego wyjątkowego weekendu mieszkańcy i turyści będą mieli okazję uczestniczyć w licznych koncertach, zawodach, targach staroci czy wystawach. W tym roku na kłodzkiej scenie zagości popularny zespół PERFECT. Zapowiada się doskonała zabawa do wczesnych godzin porannych. No i mamy pewność, że będziemy bawić się w doborowym towarzystwie. Oby tylko dopisała pogoda.

Dni Twierdzy Kłodzkiej 14 – 17 sierpnia

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


Podziemny wodospad

Twój Relax REKLAMA

str 25 Kamil Mec Jest takie miejsce w Złotym Stoku – miasteczku położonym u podnóża Gór Złotych – gdzie złoto tryska z góry na dół pod ziemią. Do kaskady prowadzi jedyny w swoim rodzaju tramwaj. sztolni i wyrobisk górniczych, z których pozyskiwano ok. 60 kg złota rocznie (8 procent w skali światowej!). Tuż przed zamknięciem kopalni roczny wynik był dwukrotnie niższy. Ale „złote czasy” to był jeszcze XV wiek, gdy książę ziębicki przeniósł tu nawet mennicę książęcą. Dziś niektóre miejscowe sztolnie są dostępne dla zwiedzających. Niektóre, bo część jest zasypana na skutek detonacji przez wycofujących się Niemców. Największą atrakcję stanowi podziemny wodospad, do którego obecnie prowadzi podziemny tramwaj. Sam wodospad liczy 8 metrów wysokości i jest położony na końcu Sztolni Czarnej. Specyficznie podświetlony wygląda jak płynne złoto. Bezpieczeństwo pod ziemią do dziś jest w cenie. Nieprzypadkowo na terenie Kopalni Złota powstała ekspozycja tablic i tabliczek z hasłami, instrukcjami i groźbami BHP. To wszystko w ramach Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli.

Korzystałem z książki Marka Perzyńskiego „Dolny Śląsk dla dociekliwych. Miejsca niezwykłe”

REKLAMA

Złoty Stok słynie nie tylko ze złota, ale i z arszeniku. Ten wyrabiano na miejscu do 1961 roku. Śladowe ilości arszeniku zawiera tu nawet pitna woda. Kopalnie rudy arsenowej i złota uległy z czasem całkowitej likwidacji. Do dziś powód tej decyzji nie jest zupełnie znany, ale wszystkie ślady prowadzą do… Szwecji, gdzie w analogicznym czasie działała druga taka kopalnia. Dziwnym trafem następnego dnia po ogłoszeniu likwidacji złotostockich szybów, Szwedzi zwiększyli ceny arszeniku oraz szkła arsenowego o 100 procent. Miasteczko zawdzięcza swą nazwę drogocennemu kruszcowi, choć raczej próżno go szukać w okolicy. Niektórzy próbowali szczęścia tuż przy poboczach. Dlaczego? Fama rozeszła się po II wojnie światowej, gdy odpady powstałe w procesie wytopu rudy arsenowej uznano za materiał budulcowy dla miejscowych ulic. W opinii jednego z geologów domieszka ta w wyniku niedoskonałości procesu technologicznego miała zawierać pewną ilość złota i platyny, co spowodowało powstawanie ubytków w złotostockich jezdniach. W okresie prosperity w Złotym Stoku działało prawie 1300

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 26

Twój Relax

Tajemniczy olbrzym w Górach Sowich Na Dolnym Śląsku do dziś pozostało wiele śladów działań wojennych z okresu II Wojny Światowej. Istnieją miejsca, które wciąż fascynują badaczy i pomimo upływu 69 lat ich badania przynoszą więcej pytań niż odpowiedzi.

Od początku wojny Sudety wydawały się przedstawicielom władz III Rzeszy najbezpieczniejszym rejonem ówczesnych Niemiec. Prawdopodobnie dlatego w obliczu nasilających się bombardowań jednostek alianckich zdecydowali się zlokalizować w Górach Swoich priorytetową inwestycję militarną pod kryptonimem Riese (niem. Olbrzym). Kompleks podziemnych bunkrów i budowli, rozmieszczonych na rozległym terenie o przybliżonej powierzchni 2000 km2 wraz z planami utworzenia głównej siedziby Hitlera na zamku Książ, zaczął powstawać wiosną 1943 roku. Siłą roboczą byli osadzeni nieopodal w specjalnych obozach pracy więźniowie oraz jeńcy wojenni, ich liczbę szacuje się na kilkanaście tysięcy. Pracowali w nieludzkich warunkach, temperaturze około 40 C i wilgotności powietrza sięgającej 98%. Większość umierała po kilku tygodniach katorżniczej pracy, co gwarantowało utrzymanie w tajemnicy lokalizacji i tajników konstrukcji. Wszystkie obiekty wchodzące w skład „Riese” miały być połączone siatką połączeń kolei wąskotorowej. Zbudowano wtedy w oznaczonym rejonie 58 kilometrów dróg i 6 mostów. Była to najdroższa, zarazem najbardziej zaawansowana technologicznie budowa obiektów woj-

skowych w III Rzeszy. Według zachowanych dokumentów wiadomo, że w 1944 roku budowa schronów pochłonęła 150 milionów marek. Łączna kubatura wykopanych tuneli wynosiła wówczas 213 000 m3. Położono około 100 km rurociągów. Na projekt „Riese” przekazano w 1944 roku 28 tysięcy ton bezcennych w czasach wojny stali i cementu, była to równowartość rocznego przydziału na budowę schronów dla ludności cywilnej w całym kraju. Widać, jak istotna była to inwestycja w strategii wojennej nazistów. Wielokrotnie zmieniano plany, prawdopodobnie z powodu niekorzystnych wydarzeń na froncie i przewidywanej klęsce. Przewidywane prace zostały wykonane zaledwie w części z powodu wkroczenia Armii Czerwonej i zakończenia wojny. Jednak tuż przed tym, znaczną część realizacji wysadzono w powietrze lub przynajmniej zasypano prowadzące do nich tunele, a świadków wydarzeń w większości wymordowano. Znane nam dotychczas kompleksy podziemne i budynki naziemne stanowią najwyżej 25% całości zrealizowanych prac. Obejmowały one obszar około 200 km2 m.in. na stokach gór Włodarz, Jedlińska Kopa, Dział Jawornicki, czy między Walimiem i Rzeczką. W zboczach gór wiercono

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

otwory, a następnie rozsadzano je materiałami wybuchowymi. Powstawały w ten sposób sztolnie i komory, natomiast szyby wentylacyjne więźniowie wykuwali od dołu ku górze. Wykute korytarze wzmacniano specjalną konstrukcją żelbetową, a następnie uzbrajano w sieć komunikacyjną, kanalizacyjną, telefoniczną i wodociągową. Nie jest do końca jasne przeznaczenie przedsięwzięcia. O ile wiadomo na temat prac na zamku Książ, iż był on przeznaczony na kwaterę Adolfa Hitlera, o tyle nie udało się jednoznacznie określić funkcji wykonanych w górach inwestycji. Powojenny zamęt, brak bezpośrednich świadków oraz niepełna i wybrakowana dokumentacja sprzyjają powstawaniu różnorodnych hipotez. Główna opinia specjalistów głosi że sztolnie miały być podziemnymi magazynami, schronami i laboratoriami, gdzie naukowcy mieli z dala od zasięgu bomb pracować nad nowymi rodzajami broni w tym rakiet typu V1 i V2, których fabryki na wyspie Uznam zostały zniszczone przez aliantów w 1943 roku. Biorąc pod uwagę rozmiary, mogły być tam prowadzone również inne działania i prace wojskowe. Spekuluje się, jakoby w kompleksie istniały magazyny ze zrabowanymi łupami wojennymi, w tym słynnym złotem Breslau. Tyle do powiedzenia mają naukowcy, jednak niezliczona ilość niedomówień i pytań bez odpowiedzi, a także tajemniczych obiektów i niedostępnych miejsc stwarza okazję do snucia nieprawdopodobnych wniosków, czasem wręcz absurdalnych. Niesamowitą popularnością wśród domorosłych detektywów historycznych cieszą się teorie spiskowe,

nadprzyrodzone i paranormalne. Miejscem wzbudzającym największe emocje jest zamek Książ. Dawna siedziba rodu Hochbergów i słynnej Księżnej Dasy została przejęta już w 1941 roku przez nazistów. Zdewastowano część zamkowych komnat by przystosować je do potrzeb Hitlera, jednak większość prac wykonano poza głównym budynkiem. Wykopano szereg tuneli, schronów i szybów. To one rozpalają wyobraźnie wielu ludzi. To tutaj podobno miano złożyć słynną bursztynową komnatę i najcenniejsze dzieła rabowane w całym kraju. Innym obiektem cieszącym się niesłabnąca popularnością jest Włodarz, największy z dotychczas odkrytych zespół korytarzy i komór. Do jego wnętrza prowadzą cztery wejścia. Wewnątrz można zagubić się w siatce przecinających się pod kątem prostym korytarzy o łącznej długości 3200 m. Znajdziemy tam też jedną z najwięk-

szych nieukończonych sal. Pociągająca tajemniczość obiektu wynika z jego grozy i niezbadanych rejonów, przypuszcza się że w niedostępnych dziś rejonach zamordowano w 1945 roku kilka tysięcy więźniów. Ponadto blisko 1/3 obiektu jest zalana wodą i nie wiadomo, co może kryć się w jej odmętach, zwłaszcza że niektóre źródła wspominają o odnotowaniu w podziemiach tego kompleksu promieniowania jonizującego. Istnieją też relacje o tajemniczych transportach opuszczających „Riese” nocą, niestety nikt nigdy nie ustalił treści ładunku widzianego konwoju. Zagadkowych budowli, ruin

i pozostałości jest jeszcze więcej i każda zasługuje na osobne omówienie. Obecnie zachowane obiekty są udostępnione dla turystów, lecz znacząca ich część niestety pozostaje zamknięta gdyż eksploracja jest zbyt niebezpieczna. Zachowane narzędzia, materiały i elementy konstrukcji sprawiają, że możemy poczuć się jak gdyby przed chwilą to miejsce opuścili strażnicy i więźniowe. Wrażenie jest bardzo sugestywne i niezapomniane. Wizyta w takim miejscu nasuwa wiele pytań i pobudza wyobraźnię. Kto wie, ile jeszcze tajemnic kryją przed nami Góry Sowie?

REKLAMA

Adam Włodarczyk

luty 2014


str 27

U progu nowych wyzwań

Twój Dom

Barbara Lasota

Drzwi roku 2014 zostały oficjalnie przekroczone. Wkroczyliśmy w nie z nowymi siłami i planami. Mając nadzieję, iż rok 2014 będzie zdecydowanie lepszy (a przynajmniej nie gorszy) niż ubiegły, planujemy coraz to nowsze przedsięwzięcia. Branża budowlano-deweloperska nie pozostaje w tym planowaniu w tyle. Wręcz przeciwnie.

niej podejmowali inwestycję, jaką jest budowa własnego lokum, po drugie zaś, chętniej decydowali się na potomstwo (nieco liczniejsze niż dotychczas było popularne). Początek roku jest też doskonałym czasem na tzw. zaczerpnięcie języka u specjalistów. Z bezpłatnych porad i wskazówek specjalistów skorzystać można będzie przy okazji jednej z kilku planowanych edycji targów. Już w pierwszy weekend,

zarówno lutego, jak i marca, w pięknych murach Hali Stulecia, będziemy mieli okazję zapoznać się z szeroką ofertą, którą przygotowali dla nas specjaliści dziedzin, o których mowa wyżej. Targi redNet Dom Mieszkanie Wnętrze oraz Targi Mieszkań i Domów NowyAdres to imprezy, które rokrocznie gromadzą niezliczone rzesze zainteresowanych zakupem mieszkania czy domu. Można podejrzewać, że nie inaczej będzie w tym roku.

Zapewne wielu wrocławian i mieszkańców miejscowości bezpośrednio Wrocław otaczających, dzięki targom stanie się właścicielem nowego mieszkania czy działki pod zabudowę. „Słowo Wrocławian”, jak co roku, bacznie będzie się przyglądało ruchom, jakie zaistnieją na rynku nieruchomości. Spotkamy się z Państwem przy okazji każdej z organizowanych w mieście imprez targowych związanych w budownictwem i „deweloperką”. Z pietyzmem przekażemy informacje o panujących trendach i modach w branży. Wypatrujcie nas wytrwale. Do zobaczenia! REKLAMA

REKLAMA

Nieco z poślizgiem, bo ponad pół roku po planowanym starcie, rusza program Mieszkanie dla Młodych. Wspomniani Młodzi przy okazji zakupu swojego pierwszego mieszkania będą mogli liczyć na finansowe wsparcie ze strony państwa. Pomoc polegać będzie na dofinansowaniu wkładu własnego. Dodatkowo osoby, które w roku 2014 rozpoczną budowę swojego pierwszego mieszkania (lub domu jednorodzinnego) będą miały prawo do skorzystania z częściowego zwrotu podatku VAT na materiały budowlane. Wspomniany wyżej program wydaje się sugerować, aby młodzi po pierwsze chęt-

Dodatek specjalny do Słowa Wrocławian luty 2014. Żyj i mieszkaj pięknie!

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 28

Twój Dom

Kawałek sanatorium Tomasz Augustyniak

O zdrowotnych właściwościach saun wiedziały już ludy słowiańskie, fińskie i bałtyckie. Nieprzypadkowo to właśnie w tych krajach (Finlandia, Rosja, Estonia, Łotwa) te specyficzne pomieszczenia stanowią niemal symbol narodowy. na też staroszwedzką odznacza się wysoką temperaturą (60-90oC) i niską wilgotnością (10-15%). Jest zbudowana z drewna, a element grzewczy stanowi parowy piec na drewno lub prąd. Piec jest wyłożony specjalnymi kamieniami, które można polać wodą w trakcie seansów parowych SAUNA MOKRA – zbudowana z drewna, kąpiel odbywa się w temperaturze max. do 70oC, za to z większą wilgotnością powietrza, sięgającą wartości 60%. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu specjalnego pieca z wbudowanym parownikiem SAUNA (ŁAŹNIA) PAROWA – zwana także łaźnią rzymską, zbudowana wyłącznie z materiałów ceramicznych lub tworzyw sztucznych, o zakresie temperatur 45-55oC z generatorem pary

montowanym poza obszarem wypoczynku i automatyczną kontrolą ciepła i wilgotności. Komfort korzystania z takiej sauny można podnieść elementami aromaterapii. Saunę parowo-ziołową otrzymamy poprzez montaż specjalnej pompy i zastosowanie odpowiednich esencji zapachowych SAUNA NA PODCZERWIEŃ – w tym przypadku elementem grzewczym są promienniki podczerwieni Zdrowe i niezdrowe aspekty Regularne pobyty w saunie nie muszą być wyłącznie domeną ludzi majętnych. To także jeden ze stereotypów narosłych w czasach, kiedy sauny w Polsce rzeczywiście były rzadkością. Obecnie są równie popularne co np. solaria. - Zauważamy zwiększające się zainteresowanie zakupem saun

najlepiej zasięgnąć opinii lekarza przed odwiedzeniem sauny. Ostrożność powinny zachować osoby chorujące na gruźlicę, nadciśnienie, padaczkę, impotencję , daltonizm, niewydolność serca i krążenia oraz niedawno przebyty zawał. Sauna, zwłaszcza sucha, to nie jest dobre miejsce dla osób, które chwilę wcześniej zażywały alkohol czy jakikolwiek inne środki odurzające. Także na kaca zdecydowanie lepiej podziała zimny prysznic. Domowe ciepełko Chociaż niektórzy użytkownicy sauny na początku mają kłopoty z przywyknięciem do przebywania w wysokiej temperaturze i oddychaniem gorącym powietrzem, zalety takich kąpieli są bezdyskusyjne. Regularne korzystanie wpływa na proces odchudzania, wzmacnia odporność i poprawia urodę. Coraz większe uznanie sauny znajdują w prywatnych domach na indywidualne potrzeby ich właścicieli. O ile wcześniej taki dom nie był projektowany z myślą o saunie, łatwo do tego typu pomieszczeń nadaje się choćby zaadoptowanie fragmentu piwnicy. Najlepiej jeśli w pobliżu znajduje się druga łazienka z natryskiem. Dlaczego to takie ważne? Prawidłowe korzystanie z sauny polega na przemiennym nagrzewaniu ciała

i jego oziębianiu. Temperatura powierzchni skóry wzrasta w saunie do 40-41oC, co powoduje wzmożone wydalanie potu, a wraz z nim toksyn. Aby jednak nie pozbawić ciała zbyt dużej ilości wody, należy stosować nawadnianie z zewnątrz (prysznic), jak i do wewnątrz (picie płynów w przerwach). Najbardziej popularna ze wszystkich sauna sucha warunkuje średni czas pobytu do 8-15 minut. Po tym należy obowiązkowo schłodzić ciało zimną wodą pod prysznicem, w wannie lub w basenie (w naturalnych warunkach byłby to przydomowy staw czy jezioro). Odpowiednio schłodzonym należy raz jeszcze wejść do sauny na góra kwadrans. Cykl ten właściwie można powtarzać jeszcze kilkakrotnie w zależności od preferencji i samopoczucia. Na polskim rynku, zdaniem eksperta, wciąż dominują sauny suche. - Sauny INFRARED (na podczerwień ) są w kraju nowością. Ich zaletą jest: wszystkie zalety sauny suchej, brak przeciwskazań do stosowania i szersze od sauny suchej działanie zdrowotne np. reumatyzm, kwas mlekowy w mięśniach – wylicza specjalista Paweł Jachowicz.

REKLAMA

Dla przeciętnego człowieka sauna kojarzy się z miejscem, w którym panuje wysoka temperatura i niska wilgotność powietrza, i gdzie przebywa się zazwyczaj od kilku do kilkunastu minut. Pobyt w saunie ma właściwości poprawiające krążenie, a po nim bierze się kąpiel w chłodnej wodzie. To jednak tylko część prawdy, bowiem aktualna oferta producentów wykracza daleko poza pierwsze skojarzenia. Dziś sauna jest obowiązkowym punktem w wyposażeniu każdego liczącego się hotelu. Coraz częściej pojawia się w mniejszych ośrodkach prowadzących wynajem pokoi, jak hostele, pensjonaty czy gospodarstwa agroturystyczne. Generalny podział na rodzaje saun dotyczy temperatury i wilgotności powietrza panującego w środku: SAUNA SUCHA – nazywa-

dla celów prywatnych. Sauny montowane są w różnych częściach domu, najczęściej blisko łazienek, ale również w piwnicach i na poddaszach – ocenia Paweł Jachowicz z wrocławskiego salonu Saunalux. Z saun korzystają osoby nie tylko poszukujące wyszukanego sposobu relaksu, ale także cierpiący na niektóre przewlekłe choroby związane z napięciem mięśni grzbietu, zapaleniem stawów czy zapaleniem stawów kręgosłupa. Tego typu obiekty będą zbawienne dla zmagających się z chorobami płuc, w szczególności astmą oskrzelową, zapaleniem oskrzeli, jak i niedoczynnością płuc. W końcu ukojenie znajdą tam nadciśnieniowcy. Wizyty w saunie stanowią żelazny punkt w przypadku sportowców, pomagając im poprawić wydolność organizmu. Dlatego chętnie korzystają z niej np. maratończycy. Sauna okazuje się być skuteczna również dla innych grup docelowych: anorektyków, cierpiących na bóle reumatyczne oraz depresję. Ponieważ sauna wykorzystywana jest do celów zdrowotnych, może zarówno pomóc, jak i zaszkodzić każdemu odwiedzającemu, który zignoruje kilka podstawowych przeciwwskazań. Jeśli nie jest się pewnym własnego stanu zdrowia,

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 29

Twój Dom

Mieszkanie dla Młodych Karol Kłosiewicz Zróżnicowane limity Uzyskanie wsparcia finansowego przez młode rodziny, które nie posiadają odpowiedniej ilości środków pozwalających na zakup lokalu mieszkalnego, uzależnione jest w dużej mierze od limitu cen mkw. Wyznaczają je urzędy wojewódzkie na podstawie danych przesyłanych do Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) przez podmioty realizujące inwestycje budowlane o charakterze mieszkaniowym: – Zarówno deweloperzy, jak i TBS-y oraz spółdzielnie mieszkaniowe przekazują do GUS informacje o kosztach poniesionych podczas realizacji inwestycji. Muszą jednak zrobić to w ciągu trzech dni od otrzymania zawiadomienia o konieczności wypełnienia sprawozdania o nakładach na budowę nowych budynków mieszkalnych oddanych do użytkowania. GUS wysyła formularz B-09 do inwestorów po uzyskaniu informacji z Powiatowego Nadzoru Budowlanego, że

głównie do określania wysokości czynszu w mieszkaniach komunalnych. Nie przystaje on zatem do nieruchomości sprzedawanych na rynku pierwotnym, a takie właśnie obejmuje program MdM – dodaje Krzysztof Ziajka. Wszystkiemu winny wskaźnik Statystyki zaczerpnięte z GUS to jedynie podstawa do wyznaczania limitów cen w programie MdM. Ich wysokość określana jest po przeliczeniu wskaźnika odtworzeniowego 1 mkw. powierzchni mieszkalnej przez współczynnik, który wynosi obecnie 1,1. Wskaźnik ustalany jest przez urzędy wojewódzkie, które określają go na podstawie danych otrzymanych z GUS-u oraz własnych analiz. Sposób ich przeprowadzania nie został jednak do tej pory formalnie określony, co jest powodem powstawania różnic w poszczególnych regionach. Wskaźnik bazuje na średnim koszcie budowy 1 mkw. mieszkania, określanego z kolei przez GUS. I tutaj – jak zauważa Krzysztof Ziajka – zaczyna się pewien problem, ponieważ

GUS bierze pod uwagę dane nie tylko od deweloperów, ale także spółdzielni mieszkaniowych i TBS-ów, które często nie kalkulują kosztów zakupu gruntów. Zdarza się bowiem, że otrzymały je one na korzystnych warunkach w wyniku transformacji systemowych lub – jak w przypadku TBS-ów – nabyły od miasta po preferencyjnych cenach. Poza tym wskaźnik ten nie uwzględnia kosztów marketingu i obsługi sprzedażowej, które wynoszą około 4 proc. nakładów. Co istotne, GUS bazuje na kosztach netto, a kupujący mieszkania pokrywają ostatecznie cenę brutto, tak więc jest on o kolejne 8 proc. niedoszacowany. Nie jest także uwzględniana marża dewelopera jakiej wymaga bank. Aby instytucja finansowa zgodziła się na kredytowanie, musi ona wynosić zazwyczaj 15 proc. w skali finansowanej inwestycji, której realizacja trwa od 2 do 3 lat. Pozwala to bankowi uznać, że nie budzi ona wątpliwości i jest opłacalna. W efekcie, ustalone aktualnie

limity nie odpowiadają sytuacji panującej na rynku, co może mieć wpływ na tempo rozwoju i popularność programu MdM. W skrajnych wypadkach niedoszacowanie sięga nawet 30 proc. Deweloperzy, którym zależeć będzie na tym, by ich inwestycje zostały objęte programem, będą musieli szukać dalszych oszczędności. Z jednej strony może to być lokowanie inwestycji na obrzeżach miast, a z drugiej ograniczenie kosztów związanych z budową placów zabaw, nasadzeniami zieleni, zagospodarowaniem terenu czy innymi udogodnieniami, które nie są niezbędne do właściwego funkcjonowania mieszkańców, ale podnoszą komfort życia. Mogą to być np. rowerownie, wózkownie czy też ogólnodostępne świetlice. Krzysztof Ziajka podsumowuje, że program MdM może czekać podobny scenariusz, jak w przypadku Rodziny na Swoim, którego cele zaczęto realizować dopiero po podniesieniu współczynnika do wartości 1,3.

REKLAMA

Z p o c z ą t k i e m 2014 r. wszedł w życie program Mieszkanie dla Młodych, który zakłada limity cen nie uwzględniające wszystkich danych wpływających na wartość transakcyjną nieruchomości. W efekcie, w niektórych województwach tylko nieliczne lokale kwalifikują się do dopłat. W myśl założeń ustawy z 27 września 2013 r., program Mieszkanie dla Młodych, ma być realnym wsparciem dla młodych osób, nabywających swoje pierwsze lokum. Aby otrzymać bezzwrotne dofinansowanie, trzeba spełnić szereg kryteriów wskazanych w ustawie, a dodatkowo znaleźć mieszkanie w odpowiednim przedziale cenowym. Brak określonych wytycznych sprawia, że np. w Łodzi czy Poznaniu aktualne limity są wyższe niż rynkowe ceny transakcyjne, a we Wrocławiu i Krakowie ciężko jest znaleźć mieszkanie kwalifikujące się do dopłaty.

dana inwestycja otrzymała pozwolenie na użytkowanie i zaświadczenie o zakończeniu budowy. Z uwagi na tak krótki czas, nie ma realnej możliwości, aby zebrać wszystkie dane warunkujące wysokość ceny transakcyjnej – mówi Krzysztof Ziajka, prezes zarządu wrocławskiego dewelopera Inkom S.A. Dodatkowe koszty, które uwzględniają całość wykonanych prac, możliwe są do określenia dopiero po kilku miesiącach, w momencie uregulowania wszelkich należności wobec wykonawców czy dostawców materiałów: – Nasze doświadczenie pokazuje, że ostatecznej kalkulacji można dokonać najwcześniej po ok. 3 miesiącach. Warto także podkreślić, że wskaźnik odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych, który używany jest do wyznaczania limitów w programie MdM, został zaczerpnięty z Ustawy z 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu Cywilnego. Wykorzystywany był wówczas

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Twój Dom

str 30

Nie ma to jak własna marchewka Z właścicielem sklepu nasienno-chemicznego „Ogród” Romanem Berkowskim rozmawia Michał Ratajczak z początkiem stycznia. Chodzi tu o seler, por oraz pelargonię. Cebulki? Już od połowy stycznia mamy pełną gamę cebulek wiosennych, jak begonie, mieczyki czy dalie. Te już są w sprzedaży. Pana sklep istnieje od 1989 roku. Jak wyglądały początki? Prawidłowo od lat 50. Najpierw sklepem zarządzał WSOP (Wojewódzka Spółdzielnia Ogrodniczo-Pszczelarska - przyp. red.). A po zmianach gospodarczych w 1989 roku pracujemy pod obecną nazwą i mimo różnych przeciwności dajemy radę Jak przez ten czas zmieniały się mody i tendencje ogrodnicze wśród klientów? Jeszcze dziesięć lat temu na działce czy ogrodzie dominował następujący schemat: drzewka, rośliny ozdobne i trawnik, na którym można odpocząć. Mniej więcej od pięciu lat ta tendencja się zmienia i coraz więcej właścicieli wspomnianych terenów chce być w posiadaniu własnych warzyw (pietruszki, marchewki, buraków). Modna jest teraz ekologia, która przejawia się także w sposobie odżywiania. Nie ma to jak satysfakcja z wyhodowanych przez siebie warzyw. Posiadanie ogródka na wszelką cenę nadal jest w modzie? Tak, ta moda nie ustępuje. Potrzeba odpoczynku „na swoim” po ciężkim dniu czy tygodniu pracy to nadal wyznacznik standardu życia. Powiem więcej – kiedyś posiadaczem ogródka byli prawie wyłącznie emeryci czy ludzie w średnim wieku. Dziś coraz więcej osób to 25- 30-latkowie szczególnie jeśli mają rodzinę i dzieci. Wiąże się to z ekologicznym podejściem do życia nowych mieszkańców, ale i często współgra z przeprowadzką do Wrocławia i kupnem mieszkania przez te osoby. Szewc bez butów chodzi? Nie w tym wypadku. Mam ogród, a nawet ogródek, dzięki któremu

sam mogę testować nowe nasiona i sadzonki, by następnie z pełnym przekonaniem dzielić się opinią z klientami. Dla wielu wrocławian jedynym „ogrodem” jest balkon. Rzeczywiście, tu także zauważam pewne stałe tendencje. Królują byliny, czyli rośliny wieloletnie, sprawiające mało kłopotu w pielęgnacji i uprawie. Co hodujemy w domu? Zioła i kiełki zdobywają coraz większe zaufanie. Popyt na świeże zioła przeważa nad ich suszoną wersją. Coraz więcej Polaków zaczyna smakować w nowych kuchniach. Czy w związku z tym chętnie adoptujemy określone owoce i warzywa na nasz grunt, oczywiście mając na uwadze warunki tutejszego klimatu? Co roku jest pewne warzywo, które zdobywa uznanie klientów. To rukola, stewia czy trawa cytrynowa. Wróćmy jeszcze do zimy. Sporym zainteresowaniem cieszą się co roku choinki kupowane w donicy razem z korzeniem. Mając pewność, że choinka rzeczywiście ma korzeń (śmiech), drzewko od razu wkładamy do gruntu (mówimy o temperaturze +5stopni C). A kiedy mróz już chwyci, trzeba przechować ją w ciemnym miejscu. Zdarzają się klienci, których zapytania dotyczą ogrodu zimowego? To jeszcze zbyt rzadkie zjawisko u nas. Podobnie z właścicielami oranżerii. Powszechnym „ogrodem zimowym” w wydaniu krajowym są póki co różnego rodzaju piwnice i garaże. Zimowy ogród z prawdziwego zdarzenia to wciąż rzadkość. Jeśli zima wydłuży się do kwietnia, to… Mam nadzieję, że się nie przedłuży.

REKLAMA

Jest połowa stycznia. Za oknem kilka stopni powyżej zera. Tegoroczna zima ma bardzo łagodny przebieg na przestrzeni ostatnich lat. Jakie ma to przełożenie na okres wegetacji roślin? W związku z tym, że nie ma zimy, będzie szybka wegetacja. Niektóre drzewa owocowe już nabrzmiewają pąkami. Jeżeli nie wykonamy odpowiednich oprysków w tej chwili, możemy się spóźnić, a drzewa zachorują. A które z tych drzew są najbardziej zagrożone? Brzoskwinia i morela. Zwłaszcza brzoskwinia narażona jest na dwie choroby: kędzierzawość liści i parchy. Pierwsza z dolegliwości pojawia się w postaci charakterystycznych przebarwień. Dojrzałe liście mają kolor brunatnej czerwieni i są zdeformowane. By uniknąć tego schorzenia należy wykonać odpowiedni oprysk już zimą gdy temperatura podskoczy do kilku stopni na plusie – może być także przełom lutego i marca, o ile warunki zewnętrzne pozwalają na podobną czynność. Natomiast parch atakuje owoce brzoskwini i moreli. Przybywa brązowych plamek, które z upływem czasu powiększają się, pękają i powoduj zgniliznę. Chore drzewa słabiej owocują, a owoce są małe i niesmaczne. Co natomiast z okresem nasiennym? Zeszłoroczna zima była co prawda ostra, ale krótkotrwała. Jej charakterystyczną cechą było przesunięcie na osi kalendarza - na niektórych nizinnych obszarach kraju trwała nawet do połowy kwietnia. Sezon nasienny bez względu na pogodę rozpoczyna się pod koniec grudnia. Działkowcy już wtedy zaopatrują się w pierwsze nasiona, ponieważ najwcześniejsze terminy wysiewów startują

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 31

Słowo dla Seniora

U babci i dziadka

Joanna Lipska

W minionym miesiącu mieliśmy okazję obchodzić Dzień Babci i Dziadka. Święta przypadły kolejno na 21. i 22.01. W większości przedszkoli, szkół podstawowych, a także w części szkół wyższego stopnia odbyły się specjalne akademie, podczas których wnuki miały okazję podziękować swoim babciom i dziadkom za poświęcony czas oraz trud, jaki włożyli i wkładają w ich wychowanie.

potęguje. Mówi się, że główną rolą dziadka jest rozpieszczanie swoich wnucząt. To po stronie rodziców leżą zakazy, nakazy i wymaganie posłuszeństwa. Dziadek czy

babcia to zazwyczaj ktoś, z kim można pójść na spacer, na lody, kogo można podpatrzeć i próbować naśladować przy okazji codziennych obowiązków, to w końcu ktoś, kto ma dla nas więcej czasu i cierpliwości niż zapracowany rodzić. I nie ma w tym krztyny zarzutu. Taka już po prostu jest naturalna kolej rzeczy. Wszak nasi rodzice też kiedyś będą

dziadkami, my rodzicami – role się zmienią i inaczej spojrzymy na świat. O tym, co robi dla nas babcia z dziadkiem, wszyscy chyba wiemy. Co my możemy zrobić dla nich? Po latach brania przyjdzie pora na czas dawania. Przede wszystkim powinniśmy pamiętać o tych, którzy w tak znaczący sposób wpłynęli na nasz rozwój. Czasami zwykły telefon czy odwiedziny znaczą więcej niż wystawne prezenty. Pamiętajmy też, że najpewniej przyjedzie taki czas, kiedy nasza babcie i nasz dziadek potrzebować będzie pomocy i opieki. Kiedy będzie im ciężej zadbać o samych siebie, gdy pojawi się przymus odwiedzenia szpitala, nie zapominajmy o nich. Potrafmy oddać to, co przez tyle lat było nam bezinteresownie dawane.

Wrocławska Karta Seniora

Wrocławska Karta Seniora stanowi innowacyjny projekt CIRS - Wrocławskiego Centrum Seniora, który zapewnia: wyjątkowe promocje i oferty dla wrocławskich Seniorów 60+, darmowe lub zniżkowe wejścia na wydarzenia kulturalne, zniżki na zajęcia sportowe i rekreacyjne, promocja instytucji i organizacji posiadających ofertę dla Seniorów.

Do programu może przystąpić każdy mieszkaniec Wrocławia, mający 60 lat i więcej. WAŻNE Aby przystąpić do programu Wrocławska Karta Seniora należy zgłosić się osobiście wraz z dokumentem tożsamości do siedziby Wrocławskiego Centrum Seniora, mieszczącej się przy placu Dominikańskim 6 we Wrocławiu, do pok. 14. Karty Seniora wyrabiamy od poniedziałku do piątku w godz. 9:00- 15:00. Rejestracja uczestników programu następuje poprzez wypełnienie formularza zgłoszeniowego. Po zarejestrowaniu otrzymują Państwo imienną Wrocławską Kartę Seniora. Karta ta upoważnia do korzystania z promocyjnych ofert przygotowanych przez partnerów programu. Oferty partnerów są aktualizowane na stronie internetowej, oraz dostępne do wglądu w siedzibie Wrocławskiego Centrum Seniora. Wrocławska Karta Seniora jest całkowicie bezpłatna. Na stronie www.kartaseniora.wroclaw.pl znajduje się Regulamin Programu oraz lista miejsc honorujących Wrocławską Kartę Seniora, która wciąż się poszerza. Partnerem programu Wrocławska Karta Seniora może zostać firma/instytucja/organizacja, która posiada oferty skierowane do Seniorów. REKLAMA

Święta babć i dziadków zmuszają nas do zastanowienia się nad rolą starszego pokolenia w dzisiejszym świecie. Niech każdy zastanowi się, kim jest/była dla nas babcia, czego (na)uczy(ł) nas dziadek. Dziś rola babci i dziadka z całą pewnością odbiega nieco od roli, jaką pełnili oni jeszcze kilka dekad temu. Kiedyś słowo „dziadek” konotowało starszego pana z siwą brodą ledwo stojącego o własnych siłach. Dziś dziadkowie i babcie to coraz częściej ludzie w sile wieku, pełni wigoru, chęci do życia. Paradoksalnie wiek, w którym człowiek zostaje babcią i dziadkiem, jest wiekiem późniejszym niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, seniorzy najczęściej pałają niespożytą energią, a pojawienie się w ich życiu wnuka dodatkowo ją

Dodatek specjalny do Słowa Wrocławian luty 2014. Życie zaczyna się po pięćdziesiątce

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 32

Słowo dla Seniora

REKLAMA

Profilaktyka przede wszystkim Angelika Wołoszańska Lepiej zapobiegać niż leczyć – ta odwieczna prawda, przekazywana z pokolenia na pokolenie okazuje się słuszna nie tylko ze względów zdrowotnych, ale również ekonomicznych. W dzisiejszych czasach walka z chorobą to droga inwestycja w samego siebie. Co więc można zrobić, żeby cieszyć się nie tylko dobrym zdrowiem, ale i pełnym portfelem?

a sposobem życia oraz kształtowanie umiejętności i postaw zdrowotnych. Uzmysłowienie społeczeństwu powagi problemu powinno mieć miejsce nie tylko na etapie szkolnym, ale również w życiu dorosłym Polaków, kiedy to ryzyko choroby jest największe. Nasz kraj nie może się jeszcze pochwalić dobrymi efektami związanymi z odpowiednią profilaktyką. Niestety okazuje się, że nawet prowadzenie zdrowego trybu życia nie zagwarantuje wiecznego zdrowia i wi-

REKLAMA

Profilaktyka zdrowotna, według Światowej Organizacji Zdrowia jest „zapobieganiem chorobom, poprzez ich wczesne wykrycie i leczenie”. Definicja ta pomija jednak jeszcze jeden, jakże kluczowy warunek przeciwdziałania schorzeniom. Jest nim oczywiście odpowiednia edukacja oraz promowanie prawidłowych wzorców zdrowego stylu życia już od najmłodszych lat. Kształcenie zdrowotne ma na celu przede wszystkim uświadomienie społeczeństwu związku pomiędzy zdrowiem

goru, dlatego też istotnym elementem profilaktyki zdrowotnej są badania kontrolne, które umożliwiają wczesne wykrycie i zdiagnozowanie ewentualnej choroby. Co pewien czas powstają inicjatywy, które dają okazję do uzyskania porad i darmowego zbadania swojego ciała. Są to jednak sporadyczne akcje, a przecież zapotrzebowanie na takie badania jest ogromne. Naprzeciw potrzebom społeczeństwa wychodzi coraz więcej ośrodków i przychodni, które oferują Polakom skorzystanie z badań przesiewowych. Część z nich można już wykonać nieodpłatnie. Jednym z takich miejsc we Wrocławiu jest Centrum Medyczne SYNEXUS, które już od kilku lat oferuje pacjentom bezpłatne badania pod kątem cukrzycy, astmy, osteoporozy czy bólów kręgosłupa. Poza tym może się tu zbadać każdy, kto obawia się przewlekłej obturacyjnej choroby płuc oraz reumatoidalnego zapalenia stawów. Warto więc z tej okazji skorzystać.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 33

Wojciech Mach Znane jest powiedzenie „nie martwmy się, gdyż zawsze gdzieś w świecie są starsi od nas”. Dlatego osoby w wieku 60+ miewają nieprzebrane zapasy dobrej energii, wykazując wielką aktywność życiową. Umieją nawiązywać głębsze znajomości i ze sobą rozmawiać. Przy nich nastolatki są jedynie niepomarszczonymi, leniwymi osobnikami, w modny, komercyjny sposób korzystającymi ze standardowych rozrywek. Jako wodzirej od lat organizujący i prowadzący także i dla seniorów wszelakie imprezy, obserwuję to często. Także na zwykłych, tradycyjnych potańcówkach i balach w lokalach zdarzają się zabawne sytuacje. Przez kilka lat na moje wieczorki taneczne w jednej z restauracji przychodził dystyngowany starszy pan w wieku ponad 75 lat. Elegancko ubrany, bardzo sympatyczny, bawił się i na ogół nigdy nie wychodził sam: zwykle towarzyszyła mu jakaś nowa, niekoniecznie młodziutka pani. Nas – wykonawców i organizatorów imprez – traktował jak spowiedników w konfesjonale, zwierzając

luty 2014

się, iż po każdej takiej imprezie gorąco modli się, dziękując Bogu za to, że w tak miły sposób mógł zgrzeszyć… Natomiast w działającym 9 lat Klubie Seniora ZO PKPS-u przy Dubois 11/13 doszło do tego, że musiałem ogłosić i utworzyć Społeczny Fundusz Alimentacyjny. Po prostu nasi goście i bywalcy tak się potrafią rozfiglować i rozdokazywać, że takowe zabezpieczenie jest naprawdę niezbędne. A ile jest przy tym niespodzianek, miłosnych wyznań, późniejszych zdrad i gorących scen zazdrości (również wśród grona współpracujących wolontariuszy). ***

Niezwykle żywotny i pełen żądzy radowania się artystycznym życiem jest działający już 30 lat Folklorystyczny Zespół Ludowy z Kulina koło Środy Śląskiej. Skupia muzyków z okolicznych miejscowości, jak również z Wrocławia. Współzałożycielami owianej legendarną sławą Wrocławskiej Kapeli Podwórkowej „Dreptaki” są niezawodny Henryk Ploch (gra m.in. na perkusji ) oraz saksofonista Krzysztof Klarecki. Niczym w swojej wsi mądrze artystami rządzi sołtys Julian Honc, też muzyk dzierżący nie tylko władzę, lecz i tamburino. W repertuarze mają nie tylko piosenki ludowe (w tym sporo lwowskich), ale i popularne przeboje znane wszystkim pokoleniom oraz inscenizacje dożynek i innych obrzędów. Niedawno, z dobrego serca, pomogli znajomej parze bardzo nieśmiałych, wstydliwych zakochanych – z moją pomocą ad hoc zorganizowali im ceremonię zaręczyn i szałową noc przedślubną… Na wielu konkursach zdobywali prestiżowe nagrody i zapraszani są na kolejne wojaże zagraniczne. Wielokrotnie występowali charytatywnie na imprezach dla najbiedniejszych, dając także radość i uśmiech w szpitalach oraz

Słowo dla Seniora domach opieki. Planują utworzenie w Kulinie Muzeum Piosenki Radosnej i Obrzędów. *** Niezwykły jest organizowany od ośmiu lat przez Piotra Kawałka – miłośnika motoryzacji, a szczególnie starych motocykli – Old Timer Bazar przy ul. Karmelkowej. Są to zjazdy i parady zabytkowych samochodów połączone z giełdą, na której odbywa się wymiana i sprzedaż autentycznych akcesoriów motoryzacyjnych oraz doświadczeń. Nie tylko całkowicie sprawne i wychuchane są owe pojazdy, lecz ich właściciele, pasjonaci w różnym wieku, ubrani na ogół w stroje z lat minionej epoki, demonstrują pełnię współczesnej radości życia. Chętnie dyskutują, dzielą się swoją wiedzą i odpowiadają na aktualne w 1923 roku pytania egzaminacyjne na prawo jazdy. Przy błędnej odpowiedzi nawet wręczają sobie mandaty! Prowadząc owe sympatyczne imprezy wykorzystuję i odczytuję fragmenty posiadanych własnych unikalnych wydawnictw z tamtych lat, jak np. podręcznika „Samojazd doskonały – przystępny ustrój automobilu ” napisanego w roku 1921 przez porucznika Wojsk Automobilowych Ludo-

mira Korczyńskiego. Smakowite dla nas są rozdziały „Jak uskuteczniać kichę” lub „Czym różni się karoseria, czyli nawoźnia drewniana, od metalowej”… Pokazy uzupełniam nagraniami archiwalnych i współczesnych piosenek o samochodach oraz ciekawostkami i anegdotami. Na Old Timer Bazar o własnych siłach przyjeżdżają nie tylko zabytkowe dwu- i czte-

roślady, lecz również imponujące pancerne pojazdy z I oraz II wojny, pierwsze motocykle, jak i rowery – w tym welocypedy. Organizatorowi zaproponowałem, aby w przyszłości pojawiły się także stare wózki dziecięce… Od wiosny zapraszamy ponownie do wystawiania swych cacek oraz do zwiedzania. Warto!

REKLAMA

Osiągnięcia seniorów

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 34

REKLAMA

Reklama

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


REKLAMA

Powrót do klasyki

Jest ponadczasowa i nie opiera się modom. Nieodłącznie towarzyszy jej poczucie luksusu, ponieważ klasyka jako stylizacja wnętrza bądź jego wyposażenia jest domeną ludzi majętnych, ale miłośników znajduje głównie wśród wrażliwych na piękno i detal.

W klasycznym wnętrzu dominują antyki i stylizowane elementy dekoracyjne. Wnętrza te są przeważnie wyszukane i komfortowe, bo wywodzą się bezpośrednio z zamków, pałaców i rezydencji, które w Polsce na skutek wydarzeń historycznych przetrwały (razem z wyposażeniem) w mikroskopijnej skali. Klasyka to przede wszystkim złocone i srebrzone elementy dekoracyjne, ciężkie tkaniny, ozdobne kryształowe żyrandole, marmur na podłodze bądź elegancka mozaika. Ściany mogą też zdobić pilastry, a sufity – sztukaterie. Jak się okazuje, wnętrza nawiązujące do stylu klasycznego nie ograniczają się włącznie do domów i mieszkań.

luty 2014

- Zamawiającymi są także prawnicy czy lekarze, którzy w takim stylu przeobrażają wnętrza swoich gabinetów dentystycznych, kancelarii prawnych czy biur – ocenia Artur Arciszewski z Biura Projektowego ARC Artur Arciszewski. Popyt na klasykę jest stały. Styl ten cieszy się uznaniem wśród starszych, ale są też wyjątki w postaci ludzi młodych. Dominują jednak klienci w średnim wieku, którzy niejako przeszli już przez różne mody i przekonali się, że klasyka sprawdza się na dłuższą metę i nie przemija. - Klasyka nie jest jakąś modą przejściową, ponieważ od zawsze znajduje stałych nabywców. Jeśli moda, to taka

oczekiwań, dobrze przeprowadzić wywiad, poznać, starać się nie narzucać swojego zdania, przynajmniej w początkowej fazie współpracy. Dobrze jest też zaprzyjaźnić się z zamawiającym, co ułatwia kontakt. Kilku z nich udało mi się „wychować” – Artur Arciszewski kończy z uśmiechem.

Twój Dom REKLAMA

str 35

o niesłabnącej sile w połączeniu z chęcią poszukiwania tożsamości – uważa architekt. To, co dominuje obecnie można nazwać klasycyzmem z wtrąceniami, choć zdarzają się też wnętrza czysto stylowe np. secesyjne. Potwierdza to nasz rozmówca: - Jeśli coś jest modne to melanże, czyli połączenia nowego ze starym. Mieszanie stylów można zrobić również ze smakiem. Adoptowanie różnego rodzaju wnętrz pod styl klasyczny jest zabiegiem stosowanym coraz powszechniej. Karkołomne zadanie stoi przed właścicielami mieszkań w bloku, gdzie stosunkowo nisko osadzony sufit nie pozwala na gruntowną przemianę. Najlepiej sprawdzi się tu kosmetyka w postaci sztukaterii (sufit), tapet oraz pilastrów, czyli substytutu kolumny. Większość klientów decydujących się na klasyczne rozwiązania w różnego rodzaju pomieszczeniach jest już zaznajomiona z tematem, a ich wybór rzadko kiedy stanowi dzieło przypadku. - Klasykę można projektować, ale też o niej dyskutować, doradzać. Dlatego trzeba słuchać klientów i ich

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


REKLAMA

Twój Dom

Energia ze słońca wać większej liczby kolektorów, bo i tak nie uzyskamy większej wydajności pamiętając, że zbiorniki magazynujące są stosunkowo drogie. Ponadto nasłonecznien i e w y s t a rc z a j ą c e d o c o dziennego użytkowania ta-

niu, jednak ich wydajność spada. Uśredniając, w ciągu roku na obszarze Polski jesteśmy w stanie uzyskać około 500 kWh/m2 energii w postaci ciepła. Przyjmując że przeciętne zapotrzebowanie energetyczne czteroosobowej rodziny wy-

dni niestety tylko 100 W/ m2. Po zmroku natomiast nie występuje ono zupełnie. Mimo wszystko warto przemyśleć instalację tego rodzaju paneli, bo są źródłem darmowej energii, co przy obecnych cenach gazu i energii elektrycznej nie jest bez znaczenia. Prawdą jest, że ponosimy znaczne koszty zakupu i instalacji kompletu baterii i zbiornika, ale później korzystamy z energii bez żadnych kosztów. W niektórych rejonach kraju istnieje możliwość uzyska-

kiego rodzaju ogrzewania stanowi w Polsce wystarcza wyłącznie od kwietnia do września. Poza tym okresem konieczne jest używanie dodatkowych źródeł energetycznych, jak opał, prąd elektryczny czy gaz. Baterie słoneczne działają również w okresie zimowym lub przy znacznym zachmurze-

nosi mniej więcej 300 kWh/ m2 wydaje się, że wspomniana wydajność kolektorów powinna być wystarczająca. Ilość ciepła powstającego w panelach jest zmienna w zależności od natężenia promieniowania słonecznego. W słoneczne dni około południa uzyskujemy nawet 1050 W/m2, a w pochmurne

nia do 45% zwrotu kosztów zakupu i montażu w ramach dotacji rządowych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przy wsparciu Unii Europejskiej w ramach polityki proekologicznej. Czym jednak są kolektory słoneczne, jak działają i dla kogo są przeznaczone? Otóż

Adam Włodarczyk Wzrasta zainteresowanie pasywnymi źródłami energii. Jednym z najczęściej wykorzystywanych metod uzyskiwania darmowej energii jest zainstalowanie paneli słonecznych.

REKLAMA

Coraz większą popularnością cieszy się idea życia w zgodzie z naturą w poszanowaniu dla jej praw i z naciskiem na ekologię. Równocześnie trwają prace nad usprawnianiem jej zasad, by spełniała swoje podstawowe założenia i uwzględniała zwyczajne potrzeby człowieka. Kolektory słoneczne są świetnym uzupełnieniem tradycyjnego systemu grzewczego w domu. Nie można traktować ich jednak w kategoriach wyłączności jako jedyne źródło energii, ponieważ w naszym klimacie ich wydajność jest zbyt słaba, by były w stanie zaspokoić potrzeby całorocznej eksploatacji. Niestety, jak na razie, energii pozyskiwanej przez tego rodzaju panele nie jesteśmy w stanie magazynować przez dłuższy czas. Istnieje możliwość, a nawet konieczność przechowywania podgrzanej wody w zbiornikach specjalnie izolowanych, by utrzymywały temperaturę wody przez dłuższy czas, lecz po upływie kilku godzin woda bez względu na rodzaj izolacji ostygnie. Dlatego nie warto instalo-

str 36

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 37 to południowa strona domu, kąt nachylenia 40 stopni, a miejsce docelowe powinno być wolne od cienia. Jeśli któryś z warunków nie zostanie spełniony, powinniśmy zainstalować większą liczbę paneli, obliczając tę wartość według wytycznych podanych przez producenta. Choć jeszcze nie jesteś m y w s t a n i e p rz e k s z t a ł cić całej sieci energetycznej w gospodarstwach domowych na energię pasywną czy odnawialną, warto przynajmniej spróbować ograniczyć jej zużycie przez zamontowanie kilku baterii słonecznych. Istnieją inne odnawialne i naturalne źródła energii które w połączeniu z kolektorami słonecznymi przynoszą świetne rezultaty. Stosując równocześnie energie geotermalną, słoneczną i wiatrową, możemy w znaczny sposób przyczynić się do ochrony środowiska, a jednocześnie podreperować domowy budżet.

REKLAMA

wych szklanych rur zgrupowanych w panel. W każdej rurze znajduje się rurka z absorberem, a otaczająca je próżnia stanowi jego izolację, która eliminuje zjawisko konwekcji, co sprawia że straty ciepła są znacznie mniejsze. Dodatkowo w niektórych z tych urządzeń montuje się powłokę zwierciad la n ą , k tó r a m u ltip lik u j e absorbcje promieniowania, dzięki czemu temperatura cieczy w instalacji może przekraczać 100oC, co jednak nie znajduje zastosowania w domach prywatnych To rozwiązanie stosuje się prawie wyłącznie w przemyśle. Gdy wybierzemy już odpowiednią dla siebie baterię, należy dobrać ich liczbę do liczby użytkowników oraz zamontować w odpowiednim miejscu. Pojedynczy płaski panel ma powierzchnię około 2 m2, a przyjmując że dzienne zużycie ciepłej wody na jednego członka rodziny to około 50 litrów, musimy zamontować od 2 do 4 baterii. Optymalne umiejscowienie kolektora,

REKLAMA

jest to urządzenie, w którym energia promieniowania słonecznego jest przekształcana w ciepło ogrzewające płyn (roztwór glikolu) umieszczony wewnątrz rurek. Najczęściej spotykanym rodzajem baterii słonecznej są panele płytowe zbudowane z układu cienkich rurek aluminiowych bądź miedzianych albo kanałów wykonanych z profili. Całość zamknięta jest w obudowie z aluminium, blachy pokrytej czarną farbą lub w droższych wersjach szlachetnych związków metali (absorbera pochłaniającego promieniowanie), wełny mineralnej i specjalnego hartowanego szkła. W zależności od ceny materiały użyte do ich produkcji są różne, co ma pewien wpływ na wydajność urządzenia. Tym samym nie warto oszczędzać na panelach, ponieważ to ich jakość decyduje o przyszłych oszczędnościach. Innym rodzajem baterii są panele rurowe. Ich działanie jest identyczne, ale zbudowane są z pojedynczych lub podwójnych próżnio-

Twój Dom

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 38

Twój Dom

Naturalne wnętrze Klementyna Sokołowska Zima rozgościła się u nas na dobre. Przede wszystkim mróz, ale i opady śniegu skutecznie uniemożliwiają działalność budowlaną i remontową. Ustają prace na zewnątrz budynku, ale co z wnętrzem? Okazuje się, że nie trzeba odkładać wszystkich robót aż do wiosennego ocieplenia.

powietrza oraz sterowanie temperaturą w pomieszczeniach. Parkiet od lat cieszy się niesłabnącą popularnością przede wszystkim ze względu na swój walor estetyczny.

częściej wykorzystywany jest on także do zdobienia wnętrz. Wzrastająca popularność tego matierału wśród dekoratorów, projektantów oraz indywidualnych klientów wynika między innymi z jego uniwersalności. Doskonale komponuje się on zarówno w nowoczesnej, jak i bardziej tradycyjnej przestrzeni. Dodatkowo nadaje pomieszczeniu elegancji oraz niepowtarzalnego charakteru. Na rynku znajdziemy wiele kolorów, faktur oraz wzorów kamienia. Możemy zastosować go na całą powierzchnię ściany lub tylko na jej fragment, co daje wiele wariantów adaptacji wystroju. Zaletą kamienia elewacyjnego we wnętrzu pod względem

praktycznym jest jego lekkość, wytrzymałość i bezpieczeństwo dla zdrowia. Można go zatem stosować w miejscach narażonych na różne czynniki, na przykład wysoką te mpe ra tu rę o raz w ilg oć . Dlatego idealnym rozwiązaniem jest wykorzystanie go przy kominku lub w łazience gdzie, wbrew pozorom, będzie ciepły i miły w dotyku. Specjaliści szczególnie polecają zastosowanie tam granitu, marmuru, onyksu oraz trawertynu.

REKLAMA

Sezon grzewczy jest na przykład najlepszym okresem do prowadzenia m.in prac parkieciarskich. Umożliwia on bowiem utrzymanie odpowiedniej wilgotności

Żaden inny materiał nie wnosi do domu takiego ciepła i naturalności jak drewno. Istnieją jednak także bardziej praktyczne aspekty tego materiału. Podłoga z litego drewna to inwestycja na lata głównie dzięki możliwościom wielokrotnej renowacji, co zapewnia jej długą żywotność. Odpowiednio konserwowany parkiet może posłużyć wielu przyszłym pokoleniom. Bardzo ważny jest wybór odpowiedniego gatunku i klasy drewna. Czynniki te wpływają na jego trwałość, wytrzymałość i wygląd. Należy także uwzględnić przeznaczenie pomieszczenia, w którym zamontujemy

parkiet. W przedpokoju czy kuchni będzie się on znacznie szybciej ścierał, niż chociażby w sypialni. W ostatnich latach na rynku pojawiło się wiele nowych technologii wykańczania podłóg drewnem lub materiałami drewnopodobnymi, m.in. panelami laminowanymi. Są one czasem niesłusznie nazywane parkietem. Nazwa ta odnosi się jednak jedynie do podłogi wykonanej z deszczułek lub płyt z litego drewna. Parkiety tradycyjne wytwarzane są w Polsce głównie z dębu, buku, jesionu i jawora. Bardzo ciekawe pod względem barwy i usłojenia są także gatunki mniej popularne w naszym kraju: dąb czerwony, wiąz, czereśnia czy akacja. Elementem, który również doda naturalności wnętrzu naszego pomieszczenia i jednocześnie doskonale skomponuje się z drewnem jest kamień elewacyjny. Oprócz zwykłego zastosowania na zewnątrz budynku, gdzie chętnie używany jest ze względu na swoją odporność na warunki atmosferyczne i uszkodzenia, coraz

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 39

Twój Relax

Joanna Lipska Na przestrzeni zaledwie kilku ostatnich lat coraz wyraźniej widać zacierające się granice między czterema porami roku. Ich występowanie dla polskiego i środkowoeuropejskiego klimatu zawsze było elementem charakterystycznym. Szczególnym przesunięciom ulega zima.

ewenementem może być bezśnieżna i łagodna zima (we Wrocławiu co najmniej do połowy stycznia). Wszelkiego rodzaju anomalie pogodowe, niezależnie od pór roku, zdarzały się w Polsce na przestrzeni ostatnich lat dość regularnie. Co prawda, wszelkie nieprawidłowości, niedobory i nadużycia zawsze negatywnie są kojarzone z zimą, która należy do najbardziej medialnych okresów, choć nigdy nie miała dobrej prasy. Nie pierwszy raz Media chętnie posługują się dość wytartą frazą o „ataku zimy”, podczas gdy nigdy nie pada sformułowanie o ataku wiosny (roztopy i powodzie) czy jesieni (silne wiatry i deszcze). Tymczasem nawet lato bywa odchylone od normy. Najwyższą zanotowaną temperaturą w Polsce było 40,2 st. C. Właśnie tyle pokazały termometry 29 lipca 1921 r. w rejonie Prószkowa k. Opola. Rekord ten nie został dotąd pobity. Niespełna stopień mniej pokazały termometry w Słubicach

30 lipca 1994 r. Sierpień okazał się wyjątkowo zimny w Szczecinku, gdzie 23. dnia tego miesiąca temperatura nad ranem tuż przy gruncie spadła minimalnie poniżej zera. W 1966 r. w połowie października mieszkańców Gorzowa Wielkopolskiego w zaskoczył upał (29 stopni), gdy nad Polskę dotarła akurat zwrotnikowa masa powietrza. Wybryki klimatu przytrafiały się także miesiącami zimowymi. Pamiętny był luty 1990 r., a zwłaszcza jego trzecia dekada, gdy słupki rtęci zbliżały się do 20 stopni na plusie w miastach południowej Polski – Tarnowie, Wrocławiu i Nowym Sączu. Natomiast swoją odmienną twarz zima pokazała na przełomie lat 1978/79, kie-

dy gwałtowny opad tuż przed Sylwestrem sparaliżował niemal cały kraj. Komunikacja publiczna została ograniczona do minimum także ze względu na potężny mróz, który nie pomagał w usuwaniu skutków śnieżycy. Radość przynajmniej części wrocławian z ciepłego stycznia A.D. 2014 powinna być powściągliwa ze względu na możliwość nagłej zmiany tak pogody, jak i nastrojów. Wystarczy przytoczyć sytuację z początku roku 1982 w Płocku. W święto Trzech Króli temperatura dochodziła tam prawie do dziesięciu kresek na plusie, by dobę później spaść do dwudziestu poniżej zera.

REKLAMA

Zastanawiać może nie tylko Wrocławiu momentami możdodatnia temperatura, ale na poczuć bardzo nieśmiałe i znikoma ilość lub całkowity podrygi wiosny. Jedni probrak śniegu. Wrocław jako rokują, że oto spełnia się miasto nie oszczędzi jednak zapowiadana groźba ocietyle, ile mogłoby się wyda- plenia klimatu, w związwać, bo każdego roku opła- ku z czym lodowce zaczną cana jest tzw. gotowość służb t o p n i e ć j e s z c z e s z y b c i e j , drogowych. Tylko obecnej co doprowadzi do podniezimy na ewentualność wy- sienia się wód w oceanach, jazdu pługów i piaskarek a także połączonych z nimi o dowolnej porze zostanie morzach i dojdzie do zalania p r z e k a z a n a k w o t a 3 m l n niżej położonych obszarów złotych. oraz miejscowości. Według O ile grudzień – w więk- takiego scenariusza pierwszości miesiąc jesienny – pla- sze pod wodą znalazłyby nowo nie dostarczył śniegu, s i ę Ż u ł a w y i T r ó j m i a s t o . to styczeń wielu mieszkań- Z drugiej strony brak śniegu c ó w n a s z e g o k r a j u m o ż e zniwelowałby niemal do zera zadziwić. Dodatnie tempe- prawdopodobieństwo wystąratury, brak opadów poza pienia powodzi na wiosnę, sporadycznie występującym co w przypadku Wrocławia 1 2014-01-31 14:45:58 deszczem259x147.pdf i łagodne powie- byłoby informacją o znaczetrze sprawiają, że także we niu strategicznym. Mówienie

na początku roku o wiośnie jest oczywiście przesadzone i przedwczesne nawet w obliczu paru cieplejszych dni. Zima później Najbardziej logiczną teorią jest ta mówiąca o rozchwianiu systemu klimatycznego. Winny całej sytuacji jest po części człowiek, ale i sama natura. Skutek to nieco inny „rozkład” sezonu. Zdaniem klimatologów nasza zima dąży do zimy bardziej w typie klimatu oceanicznego, a w związku z tym coraz częściej będą pojawiały się u nas głębokie niże, które z kolei mają związek z większymi różnicami ciśnienia i wzrostem siły wiatru. Dlatego przypadki typu huragan Ksawery nie powinny dziwić, a raczej stawać się naturalnym elementem polskiego klimatu. W najbliższych latach powinniśmy mieć również 3 miesiące zimowe, które jednak przesuną się na styczeń, luty i marzec. Zima kończąca się tak późno jak w zeszłym roku (pierwsza dekada kwietnia) będzie raczej ewenementem, choć podobnym

REKLAMA

Anomalie coraz bardziej powszechne

C

M

Y

CM

MY

CY

CMY

K

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Ewenement Śnieżki Natalia Lisicka Na najwyższy szczyt Karkonoszy chciał wejść każdy, bo góra, jeszcze bez specyficznego obserwatorium, była widzialna z wielu miejsc i kilometrów. Dziś prowadzi na nią wyciąg, a na wysokości 1602 m n.p.m. można w jednym spojrzeniu ogarnąć panoramę Polski i Czech. la okazała się niewystarczająca, jednak nie ze względu na rozmiar, lecz pożar, który strawił strzechę. To dało do myślenia ówczesnemu właścicielowi z Cieplic. Friedrich Sommer zaledwie rok później wzniósł nowe schronisko, tym razem murowane i wyposażone w piętro, którego nie oszczędziła burza i w konsekwencji kolejny pożar. W 1862 roku na szczycie stała już nowa Preussische Baude na ponad 100 miejsc do spania. Kilka lat później tuż obok powstał konkurencyjny budynek pod zarządem austriackim o nazwie Böhmische Baude. Jednak w niedługim czasie Sommer przejął kontrolę nad obiema nieruchomościami. Już w XIX w. na Śnieżce istniała agencja pocztowa, a nieco wcześniej uruchomiono stację mete-

orologiczną. Kryzys w Niemczech i napięte stosunki niemiecko-czechosłowackie nie służyły sławie ośrodków na górze, na której podczas II wojny światowej ruch turystyczny całkowicie wyparło wojsko. Pomieszczenia wypełnili żołnierze Luftwaffe obsługujący urządzenia nadawcze i szyfrowe. Tuż obok, po stronie czeskiej stoi nowoczesny budynek… poczty. Z jej dachu, który w całości stanowi taras, można oddawać się obserwacjom okolicy. Przy dobrej widoczności, a bez użycia lornetki, teren w promieniu kilkudziesięciu kilometrów znajduje się w zasięgu wzroku. Na miejscu poczty stało jedyne na Śnieżce schronisko. Pierwsza wersja powstała w 1868 roku, jednak po ponad stu lat bytowania zde-

wstało na miejscu starego tylko obok . Pomiary w starym budynku zakończono w październiku 1976. Następnie budynek miał być rozebrany i przetransportowany do Karpacza, pełniąc tam, po ponownym złożeniu, funkcję Muzeum Meteorologii. Tak się jednak nigdy nie stało, a stare obserwatorium niszczało i straszyło turystów aż do roku 1989. Statek kosmiczny ląduje Obserwatorium Wysokogórskie na Śnieżce im. Tadeusza Hołdysa – taką oficjalną nazwę nosi placówka Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Patron, Tadeusz Hołdys, był długoletnim kierownikiem obserwatorium. Projektantami współczesnego obiektu zostali wrocławscy architekci - dr inż. Witold Lipiński i architekt mgr inż. Waldemar Wawrzyniak z Politechniki Wrocławskiej, którzy wygrali konkurs SARP na projekt budynku. Do budowy zastoso-

str 40

wano m.in. żelbeton, aluminium i stal. Całość powstawała w latach 1966-1974. Obserwatorium przypomina spodek, który po otwarciu wywoływał wiele kontrowersji. Główne zarzuty dotyczyły braku nawiązania do architektury górskiej i sudeckiej. Tematyka związana z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi poruszała masową wyobraźnię od połowy XX wieku, szczególnie w okresie zimnej wojny. UFO inspirowało autorów książek, scenarzystów filmowych, a także architektów, czego nie ukrywał inż. Witold Lipiński. Zgodnie z założeniami nowe obserwatorium miało zastąpić to stare oraz schronisko w związku z odradzającą się modą na sudeckie wyprawy i rosnący ruch turystyczny. Jednak rzeczywistość nie przewidziała w placówce IMiGW miejsc noclegowych dla turystów.

REKLAMA

Celem turystów w obecnym znaczeniu Śnieżka stała się już w XVII wieku, gdy na szczycie powstała pierwsza budowla – kaplica św. Wawrzyńca. Pierwszymi zdobywcami góry byli w przewadze pielgrzymi. Ponieważ jedyne w okolicy schronisko przy tzw. Śląskim Trakcie miało ograniczoną pojemność, we wnętrzu kaplicy zdecydowano o stworzeniu przejściowego schroniska. Był rok 1824. Najwyższe schronisko Wkrótce okazało się, że kaplica nie wytrzymała próby czasu, a raczej próby ilościowej napływających wędrowców. I tak, dzięki prywatnej inicjatywie, w 1850 roku powstało schronisko z prawdziwego zdarzenia – drewniany budynek ze spadzistym dachem. Ta budow-

cydowano o zamknięciu obiektu. Powodem był zły stan techniczny. Czeska Bouda nie nadawała się do dalszej naprawy i została rozebrana w 2004 roku. Dzisiejsza obecność tam placówki pocztowej nie jest żadnym przypadkiem. Od 1899 w schronisku zaczął funkcjonować punkt pocztowy, który działał do 1938. Resztki ruin nieopodal to fundamenty dawnego schroniska, a do chwili obecnej zachowały się jedynie jego piwnice. Dwa obserwatoria Pierwsza jednostka pomiarowa powstała na Śnieżce znacznie wcześniej, bo pod sam koniec XIX wieku. Budynek miał kształt trzykondygnacyjnej wieży o wysokości 16 m z dwoma niewielkimi tarasami na dachu. Całość zakotwiczona była w skalnym podłożu stalowymi linami. Pomiary prowadzono na tarasach oraz w ogródku meteorologicznym, zlokalizowanym po stronie austro-węgierskiej. Od 16 lipca 1945 obserwacje w budynku prowadziła już polska służba meteorologiczna. Ze względu na niesprzyjające warunki atmosferycznie panujące na wysokości 1602 m n.p.m. już od połowy lat 50. XX wieku w głowach planistów rodziły się projekty budowy nowego obserwatorium, ale na realizację trzeba było czekać przez następną dekadę. Nowe obserwatorium nie po-

REKLAMA

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


Od Karpacza

po Szklarską

Aneta Bratkowska

W poszukiwaniu śnieżnej przygody wielu wrocławian ucieka od zgiełku miast. Niepowtarzalne wrażenia zapewnią Karkonosze – najwyższe pasmo górskie Sudetów, wraz ze swoimi malowniczymi turystycznymi miastami. Walory turystyczne Karkonoszy doceniane są już od wielu lat na równi przez zwolenników aktywnego wypoczynku, jak i pasjonatów wspinaczki, czy innych form rekreacji, jednak to dla amatorów sportów ekstremalnych Karkonosze są wprost idealnym miejscem. Do wyboru mają między innymi wspinaczkę lodową, snowboarding, skialpinizm, freeride oraz skoki. Miłośnicy mocnych wrażeń nie będą zawiedzeni nawet, gdy zima zaśpi – wobec braku śniegu czeka na bungee jumping, kolarstwo górskie, zjazdy pionowe a także wspinaczka skałkowa. Turystyka alternatywna rośnie w siły, a turyści stają się coraz bardziej żądni przygody. Klimat Karkonoszy to niezwykła amplituda pogody, mimo to na utrzymanie się pokrywy śnieżnej można często liczyć przez siedem miesięcy, dzięki czemu nawet w kwietniu w Karpaczu czy Szklarskiej Porębie nie brakuje narciarzy. Gdy w Karkonoszach dokonywa-

luty 2014

no już pomiarów poszczególnych szczytów, turystyka w Tatrach dopiero rozpoczynała swój rozwój. Wśród gór i skałek, poznamy mistyczny klimat gór owiany wieloma sekretami i miejscowymi legendami. I choć wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach nikt już nie wierzy w tego typu bajki, dreszczyk emocji zachęca do poznania niekwestionowanego władcy Karkonoszy. Mowa tu o Duchu Gór, którego oddech czuje na sobie każdy górski wędrowiec w starciu z nieokiełzanym żywiołem natury i kapryśną pogodą. Czeski Krkonos, niemiecki Rübezahl, bądź polski Rzepiór lub Karkonosz. Tajemnicza postać Ducha Gór, posłużyła za wzór dla J.R.R. Tolkiena przy stworzeniu znanego z „Władcy Pierścieni” czarodzieja Gandalfa. Na tym jednak nie koniec, bogactwo krajobrazu Wąwózu Kamieńczyka posłużyło również do kręcenia niektórych scen z filmu „Opowieści z Narnii: Książę Kaspian”. Serce Karkonoszy Mając do dyspozycji weekend w Sudetach, większość krótkoterminowych turystów skieruje się pod sprawdzone adresy. Pierwszym z nich będzie Karpacz – miejscowość położona na górskich zboczach

złożona jest z kilku osiedli, których główna ulica ciągnie się aż przez siedem kilometrów. Prawdopodobnie największą atrakcją jest drewniany kościółek Wang, którego budowę zawdzięczamy Norwegom. Należy on do grupy 25 zachowanych świątyń – skarbów architektury skandynawskiej. Powstał w Norwegii w XII w. nad jeziorem Wang, a w XIX w. zakupił go król Pruski Fryderyk Wilhelm IV, chroniąc go przy tym przez rozbiórką i sprowadzając w Sudety. Zbudowany z bali sosnowych kościółek przepłynął Bałtyk i po renowacji stanął na wzniesieniu, przeobrażając się w jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Karkonoszy. W pomieszczeniach byłego dworca kolejowego możemy znaleźć niezłą gratkę i prawdziwy raj dla małych turystów. Powstałe 17 lat temu Muzeum Zabawek, oferuje zwiedzającym różnego rodzaju lalki oraz zabawki z całego świata, w tym zbiory z odległych stron świata. Karpacz ma również swój własny trójkąt bermudzki – miejsce, w którym prawa fizyki nie obowiązują, a mowa odcinku drogi na ul. Strażackiej, na którym występuje złudzenie optyczne, a kierowcom wydaje się, że droga jest pochylona w przeciwnym kierunku. Perła Karkonoszy Szklarska Poręba stanowi centrum aktywnego wypoczynku, które odkrywać można na wiele sposobów.

To miejscowość, w okolicy której spotykają się dwa pasma górskie – Góry Izerskie i Karkonosze. Podobnie jak w Karpaczu, centrum miasta zlokalizowane jest wzdłuż głównej arterii miejskiej, czyli drogi międzynarodowej do Pragi. To ośrodek narciarstwa oraz prawdziwy raj dla rowerzystów - przebiega tędy ciągnący się przez całe Sudety euroregionalny szlak rowerowy. W okolicach miasta wytyczono ponad 200 km tras rowerowych o różnym stopniu trudności, tak by każdy bez względu na umiejętności – amator czy sportowiec mógł skorzystać z ich dobrodziejstw. Latem urządzane są turnieje downhill, zawody BMX, maratony rowerowe oraz inne imprezy. W Szklarskiej Porębie organizowane są również inne cykliczne wydarzenia, miedzy innymi narciarski Bieg Piastów, czy też lutowe zawody narciarskie Retro, jak i widowiskowe biegi psich zaprzęgów. Miasto słynie z doskonałej turystki oraz olbrzymiej liczby atrakcji turystycznych. Jedną z nich są dwa wodospady – Szklarka i Kamieńczyk. Od Karpacza po Szklarską Porębę turystów czekają unikatowe miejsca na wędrówkę, gdyż Karkonosze obfitują w najpiękniejsze trasy. Miejsce wypoczynku może mieć różne oblicza, a wiele zależy od tego, jak aktywnie planujemy spędzić wolne chwilę. Błoga cisza gór to najlepszy prezent dla zdrowia i kondycji.

Twój Relax REKLAMA

str 41

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Możliwości pogranicza Z Ivaną Bilkovą z Czeskiej Centrali Ruchu Turystycznego rozmawia Klementyna Sokołowska Orlickich i na Pogórzu. Stałym elementem polskich stoków narciarskich są karnety. Jak to rozwiązanie wygląda po stronie czeskiej w praktyce? Szpindlerowy Młyn wprowadził w tym roku specjalne rodzaje karnetów. Zakupić tu można karnet zwrotny, który w sezonie kosztować będzie 850 CzK (ok. 127 zł). Jeśli zwrócimy karnet w ciągu dwóch godzin, otrzymamy zwrot 280 CzK (ok. 42 zł). W przypadku zwrotu karnetu po 4 godzinach korzystania otrzymamy 170 CzK (ok. 26 zł). Jakie wspólne polsko-czeskie projekty możemy rozwijać? Na przykład nowa karta karkonoska. Czeski Związek Miast i Gmin Karkonosze szykuje nowy projekt jednej wspólnej karty. Do projektu chcą włączyć wszystkie ośrodki oferujące zakwaterowanie w regionie, w którym karta będzie obowiązywała. Karta mogłaby także służyć nawet jako wspólny karnet narciarski do ośrodków, które włączą się do projektu, jak również jako bilet wstępu zarówno do ośrodków sportowych (basen), jak i miejsc kojarzonych z kulturą (biblioteka). Chcielibyśmy także orga-

nizować razem z polskimi przedstawicielami wspólne festiwale, imprezy promujące miejscowe rękodzieło i regionalne produkty spożywcze, folklor. Imprezy te miałyby na celu stworzenie wspólnej tożsamości typowej dla Karkonoszy, nie tylko dla polsko-czeskiego pogranicza, ale także dla Niemców. Chodzi przede wszystkim o wytworzenie marki „Karkonosze”, wyróżniającej je od innych regionów. Czy w pobliżu granicy znajdują się miejsca posiadające walor historyczny, które warto odwiedzić, np. zamki i muzea. Na które zwrócić szczególną uwagę? W Czechach na turystów czeka ponad 200 zamków i pałaców. Coraz więcej z nich jest czynnych dla zwiedzających przez cały rok. W pobliżu granicy zapraszamy na przykład do odwiedzenia zamków Czeskiego Raju - przepięknego nowogotyckiego pałacu Sychrov, który wystąpił w wielu bajkach czeskich, barokowego pałacu Dětenice, gdzie znajdziemy również zamkowy browar i zakwaterowanie w niezwykłym hotelu w stylu średniowiecznym. Polecamy także Kuks - unikatowy kompleks barokowy,

claw.pl www.mttwro

rzy, procesowi powstawania pięknych ozdób szklanych. Obok huty znajdziemy browar z piwnym SPA. Na co będzie kładziony nacisk podczas prezentacji tego regionu czy w ogóle Czeskiej Republiki na Międzynarodowych Targach Turystycznych we Wrocławiu 7-9 lutego? Podczas targów swe oferty zimowego i letniego wypoczynku zaprezentują regiony

str 42

i miasta czeskie leżące blisko granicy z Polską. Na naszym stoisku będą dostępne bezpłatne mapy i barwne foldery między innymi o Pradze, zamkach i pałacach, o których wspomniałam i te przybliżające aktywny wypoczynek w górach łącznie z bazą noclegową. Zapraszamy!

MIĘDZYNARODOWE

TARGI TURYSTYCZNE

7-9 LUTEGO 2014 HALA STULECIA

FESTIWAL PODRÓŻNIKÓW FESTIWAL KULINARNY ATRAKCJE DLA NAJMŁODSZYCH NAJLEPSZE OFERTY TURYSTYCZNE

Przyjdź i wygraj zagraniczne wycieczki!

REKLAMA

Co wyróżnia Góry Izerskie, Karkonosze i Kotlinę Kłodzką jako rejon pogranicza Polski oraz Czech? Przede wszystkim świetna infrastruktura. Niektóre ośrodki są połączone wspólnym karnetem - w kompleksie narciarskim Cerná Hora składającym się z ośrodków: Jańskie Łaźnie, Pec pod Śnieżką, Cerný Důl, Velká Úpa, Svoboda nad Úpou narciarzy obowiązuje jeden skipass. Codziennie możemy więc jeździć w innym ośrodku. Między ośrodkami kursują darmowe skibusy. Aż cztery z pięciu ośrodków należących do kompleksu Cerná Hora oferuje zjazdy wieczorne na najszerszych i najdłuższych oświetlonych trasach w Czechach. Trasę z Janských Lázní do Pecu – nowa tegoroczną propozycję – można pokonać ratrakiem i częściowo na nartach. Dobre warunki dla narciarzy biegowych - 150 kilometrów tras (dla narciarzy biegowych, turystów pieszych i rowerzystów) łączy pasmo Karkonoszy, Gór Izerskich, Grzbiet Jeszczedzki i Góry Żytawskie, Magistrala Karkonoska o długości 71 km. Do niej nawiązuje ponad 500 km okolicznych tras, 250 kilometrów świetnie przygotowanych tras w górach

zabytek kultury narodowej. Możemy tu zwiedzić między innymi aptekę barokową i spróbować wina w tutejszej winiarni. Z kolei Jablonec nad Nisou zaprasza do Muzeum Szkła i Biżuterii z możliwością zakupu i samodzielnego skomponowania biżuterii. W bliższym granicy Harrachovie zwiedzimy miejscową hutę szkła. To wyjątkowa okazja przyjrzenia się pracy szkla-

REKLAMA

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 43

Dzięki temu niejednokrotnie można trafić w unikatowe miejsca, których Karolina nie znajdziemy w większości przewodników. Wilanowska Musimy jednak pamiętać, że Spędzanie urlopu w ciekawym, egzotycznym miej- taki wyjazd musi być dobrze zaplascu nie musi wiązać się z wielkimi kosztami. Planując nowany. Na początek warto zadbać wyjazd, istnieje wiele sposobów na zaoszczędzenie o odpowiedni sprzęt – plecak wykonany z trwałego materiału o wygodparu groszy. Nie musi to jednak oznaczać kupna nych, szerokich i miękkich ramionach to podstawa. Dla mężczyzn wycieczki z oferty last minute. Wyobraź sobie, że pakujesz plecak packer porusza się głównie trans- idealny przedział to 60-70 litrów. 50 i wyruszasz w drogę. Nie każdy portem publicznym i najczęściej litrów w przypadku kobiet to górna ma odwagę, aby wybrać się w taką nocuje w hostelach, schroniskach podróż. Dla tych, który lubią wyzwa- czy rożnego rodzaju noclegownia i ciekawe, niekonwencjonalne niach. Ma to swój osobisty urok, sposoby spędzania wolnego czasu, bo w czasie takich wycieczek można backpacking jest idealnym rozwią- poznać wiele nowych osób, z któryzaniem. Pojęcie to, wywodzące się mi może połączyć nas wyjątkowa z języka angielskiego, dosłownie przyjaźń. Polskie hostele stanooznacza plecak i jest sposobem wią realną alternatywę dla drogich niskobudżetowego podróżowania hoteli. Główny szlak backpackerów przebiega między np. Wrocławiem po całym świecie. Od komercyjnych ofert biur po- a Poznaniem, który co roku odwiedróży odróżnia go przede wszystkim dza około miliona turystów. Ponad możliwość samodzielnego planowa- połowa z nich korzysta z bogatej nia wyprawy. Dzięki temu możemy sieci poznańskich hoteli, hosteli oraz odwiedzić miejsca, które nie znajdu- innych noclegów oferowanych przez ją się w pakietach wycieczkowych miasto. Turystów nad Wartę przyciąbiur podróży oraz poznać nowe gają wydarzenia kulturalne: Festiwal kultury, spędzając czas z lokalną Malta, Transatlantyk, Ethno Port czy ludnością. Należy jednak pamiętać, festiwale filmowe. Nieodłącznym że wybierając ten sposób podró- elementem oferty są Międzynarożowania, trudno liczyć na wakacje dowe Targi Poznańskie. Oprócz Polaków, gośćmi takich all-inclusive. Za cenę luksusu mamy poczucie wolności, niezapomnia- obiektów są Niemcy, Rosjanie, nych wspomnień i doświadczeń, Czesi, a także Amerykanie, ceniący sobie otwartość obsługi i miejsce z podróży. Podczas swojej wyprawy back- zbliżone do warunków domowych.

luty 2014

granica, choć zdarzają się większe potrzeby. Dopiero na trasie okazuje się, jak cenny jest każdy niesione kilogram, a raczej jego brak. Pamiętajmy, aby dobrze przemyśleć pakowanie i zabrać ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy. Pierwsza zasada backpacekra to „lekkie podróżowanie”, czyli bez zbędnego balastu. Każda następna wyprawa niesie ze sobą pewne doświadczenie, dlatego z czasem do plecaka wytrawnego backpackera lądują

przedmioty wykonane z najlżejszych materiałów. Niemalże grzechem ciężkim byłoby zatem zabieranie ze sobą ceramicznej miski, kompletu metalowych sztućców, kurtki przeciwdeszczowej wykonanej z grubej gumy czy książki w twardej oprawie. Są przedmioty, których pominięcie byłoby takim samym grzechem. Chodzi o apteczkę i latarkę (najlepiej czołową, która odciąża ręce), dokładną mapę, kartki papieru, markery. Strategii backpackingu jest tyle, co uprawiających tę dyscyplinę

Twój Relax

z pogranicza sportu. Na pewno dobrze jest mieć zarys planu podróży, który oczywiście może ulegać modyfikacjom już w trakcie wyprawy. Wspomniany plan łączy się z poczuciem nie tyle komfortu, co bezpieczeństwa. Kolejną ważną rzeczą jest sprawdzenie możliwości noclegowych w danym mieście. Jeśli to możliwe, lepiej zarezerwować sobie miejsce w hostelu lub schronisku jeszcze przed wyjazdem albo zorientować się w lokalizacji takiego miejsca. REKLAMA

Z plecakiem na szlaku, czyli tanie podróżowanie

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 44

Twój Relax

Polskie morze zimą Aneta Bratkowska Niejednemu turyście ciężko wyobrazić sobie spędzenie zimowego wypoczynku nad polskim morzem. Wśród rodzimych turystów utarło się przekonanie, że Bałtyk atrakcyjny może być wyłącznie latem. wa woda, ale również zabawa przy muzyce oraz liczne atrakcje umilające pobyt nad polskim morzem. Frekwencja rośnie z roku na rok, przyciągając nie tylko samych uczestników, ale i coraz liczniejsze grupy dopingujących im turystów. Mielno swoją atrakcyjności wabi nie tylko Polaków. Również Niemcy, Duńczycy oraz Norwegowie doceniają jego urok, wybierają je jako miejsce wypoczynku. Fani wędkarstwa podlodowego równie chętnie odwiedzają tę małą miejscowość. Jezioro Jamno, które raz na rok jest zarybianie, gości na swoich wodach wielu wędkarzy, którzy cierpliwie wypatrują swych zdobyczy. Nieocenioną atrakcją mogą okazać się również poszukiwania bursztynu, którego w Mielnie jest pod dostatkiem. Szlakiem historii Zima to idealny okres by przyjrzeć z bliska zabytkom kulturowym nadmorskich miejscowości. Jastarnia to przede wszystkim wspaniałe zabytki osad rybackich, Muzeum pod Strzechą, Skansen Fortyfikacji czy też ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna Torfowe Kłyle. Ustronie Morskie oferuje

nam spacery po Park Podworskim w Rusowie gdzie znajduje się 8 pomników przyrody, zabytki sakralne, takie jak Kościół filialny z XIV w. Matki Boskiej Różańcowej, a dla miłośników sportów wodnych bogato wyposażone Centrum Sportowo – Rekreacyjne „Helios” z basenami, kortem i kręgielnią. Również Władysławowo poza sezonem wciąż jest atrakcyjnym turystycznie miastem. Zamarznięty akwen Zatoki Puckiej szybko staje się głównym celem spacerów i ulubionym miejscem zabaw mieszkańców oraz turystów miejscowości położonych nad zatoką. Do zwiedzenia mamy m.in. jeden z największych na Bałtyku port rybacki, Dom Rybaka, Muzeum Motyli, czy też Aleje Gwiazd Sportu. We Władysławowie, tak jak w pozostałych kurortach Morza Bałtyckiego, wychodzi się naprzeciw turystom chcącym spędzić kilka dni nad morzem zimą. Nie brak tu obiektów typu SPA, oferujących kryte baseny i szereg innych zabiegów. Zimą

żaden turysta nie musi martwić się o tłoki, czy brak wolnych miejsc. Choć większość turystycznych miast i wiosek na wybrzeżu pustoszeje, wegetacja – to słowo idealnie opisuje popyt tury-

styczny w tym okresie – Bałtyk kryje zimą wiele ciekawostek. Wystarczy zmienić przyzwyczajenia i dać szansę Północy, która na pewno zaskoczy nas mile w mroźne dni.

REKLAMA

skusi niezdecydowanego podróżnika są znacznie niższe ceny, oraz mniejszy odsetek turystów, których natłok możemy spotkać w sezonie letnim – za czym idzie większy standard usług, mający zachęcić do powrotu bez względu na porę roku i warunku klimatyczne. Ceny noclegów i wyżywienia w takim okresie mogą być nawet o połowę niższe. Planując zimowy urlop, warto zwrócić również uwagę na różnego rodzaju pakiety. W okresie od października do końca kwietnia część nadmorskich hoteli w swojej ofercie proponuje śniadanie wliczone w cenę pokoju. Kolejną zachętą do zatrzymania się na dłużej mogą być zabiegi lecznicze, spa lub inne dodatkowe atrakcje. Morska kąpiel w lutym W ostatnich latach to właśnie Mielno stało się jednym z popularniejszych kurortów nadmorskich zimą. Położone między Bałtykiem a jeziorem Jamno w okresie zimowym słynie ze znanego na cały kraj ze zlotu morsów, który w tym roku zaplanowany jest na 14-16 lutego. Największe wydarzenie w Polsce zrzeszające entuzjastów zimowych kąpieli to nie tylko lodo-

REKLAMA

Wbrew pozorom nie tylko góry przyciągają turystów zimą. Zatłoczone stoki narciarskie albo brak śniegu coraz częściej zniechęcają odwiedzających, a osoby ceniące sobie bardziej swobodę i wygodę, decydują się na wypoczynek nad Morzem Bałtyckim. Zima nad morzem jest spokojna i cicha – to idealny czas na wyrwanie się z gwaru życia miejskiego, chwilę relaksu oraz ucieczkę od codziennych stresów. Długie zimowe spacery wzdłuż okrytej puchem plaży są atrakcją bezpłatną, a świeże powietrze bogate w jod, którego stężenie od października do marca jest najwyższe – stąd zdecydowanie większa liczba turystów odwiedzających uzdrowiska. Choć dewizą sportów zimowych są górskie stoki, wielu amatorów białego szaleństwa decyduje się na ośnieżone plaże Bałtyku. Coraz bardziej wzrasta popularność snowkite, który łączy w sobie kitesurfing, snowboarding oraz narciarstwo. Silny wiatr oraz nieograniczona przestrzeń to najlepsze warunki, dzięki czemu ten niezwykle aktywny i przyjemny sport przyciąga wiele osób właśnie nad morze. Wartością, która z pewnością

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


Twój Relax

To Lubie

REKLAMA

REKLAMA

str 45

W Złocieńcu na Pojezierzu Drawskim znajduje się odbicie na Lubieszewo. Najpierw trzeba minąć Jezioro Kańsko i wioskę Stawno. Za Lubieszewem asfalt wkrótce zamienia się w drogę gruntową. Tak docieramy do „Polubia”, ośrodka położonego tuż przy jeziorze Lubie. się 5 wysp w otoczeniu wałów morenowych. Większą część jeziora otaczają Bory Karwickie wchodzące w skład Puszczy Drawskiej. Od strony południowej brzeg jeziora graniczy co prawda z poligonem wojskowym, jednak to tam podobno można znaleźć najwięcej grzybów, a ryba przy południowym brzegu bierze wyjątkowo duża. Ze względu na czystość wód jeziora Lubie złowić tu można szczupaki, okonie, sandacze, leszcze, sieje i sielawy, które dla miłośników ryb słodkowodnych są prawdziwym rarytasem. W jeziorze są też śladowo spotykane raki. Za ciekawostkę należy uznać fakt dotyczący anomalii magnetycznych, które występują w obrębie jeziora. W efekcie różnica poziomu wód między południową i północną częścią Lubia wynosi aż 23 cm. Fani spływów kajakowych powinni wiedzieć, że przez Lubie przebiega szlak kajakowy im.

ks. Karola Wojtyły. Przyszły papież-Polak w młodości odbywał spływy kajakiem rzeką Drawą, która bezpośrednio wpływa do jeziora. Z kolei rowerzystów ucieszy specjalny szlak rowerowy wokół rozlewiska, ciągnący się na prawie 50-kilometrowej trasie po ubitych dróżkach leśnych wśród przepięknych lasów. Ośrodek „Polubie” prowadzi wypożyczalnię wspomnianych sprzętów, a także żaglówek, kanu i rowerów wodnych. Współcześnie turystyka nad Lubiem nawiązuje do tradycji przybywania tu zarówno polskich (po wojnie), jak i niemieckich (przed wojną) wczasowiczów. Dopiero 4 lata po przyłączeniu okolicznych terenów do Polski zmieniono urzędowo nazwę jeziora z Gross Lübbe-See na Lubie. Mimo upływu czasu pozostały te same widoki, kojąca cisza i zapach wody, co dawniej.

REKLAMA

Dwa budynki wczasowe dysponują łącznie 45 miejscami noclegowymi. Pokoje wyposażone w łazienki i TV mogą pomieścić od 2 do 5 osób. Wiosną i latem przybywający w te strony mają okazję skorzystać także z domku kempingowego typu Brda (charakteryzują go 2 poziomy i spadzisty dach od czubka aż do ziemi) oraz domku holenderskiego. Mile widziani będą tu także właściciele własnych przyczep kempingowych, kamperów oraz namiotów. Jezioro Lubie, nad którym położony jest ośrodek, przyciąga turystów ceniących sobie przede wszystkim spokój i kontakt z naturą. Powierzchnia tafli wodnej (prawie 1,5 tys. hektara) z pewnością zadowoli kajakarzy i osoby lubiące długie wyprawy łódką. Także amatorzy wędkarstwa nie wyjadą znad Lubia z pustymi rękoma. Na długości przeszło 14 kilometrów (kształt akwenu przypomina wąski, ukośny owal) znajduje

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 46

REKLAMA

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 47

REKLAMA

Stawiamy na Tajlandię Z Ireneuszem Glubą, doradcą turystycznym z biura podróży Samui Travel, rozmawia Bartosz Ozimiec

znane certyfikaty, zapewniające przyszłych i obecnych klientów, że biuro, z którym mają do czynienia, jest pewną i solidną marką. Nasze biuro należy do ogólnopolskiej sieci Wakacyjny Świat liczącej już 59 biur podróży. Marka Wakacyjny Świat jest budowana na Skąd się wzięła nazwa firmy? Samui to nazwa „rajskiej” wyspy w Tajlandii, którą widziałem podczas solidnych podstawach i w oparciu o silne zaplecze merytoryczne i kapitałowe. Właścicielem marki jest spółka Travel Network Solumojego pierwszego pobytu w tej części Azji. tions z siedzibą w Warszawie, działająca w ramach grupy eTravel W jaki sposób zrodził się pomysł na biuro? SA należącej do giełdowej spółki NETMEDIA SA. Na ostatnim Z pasji jaką są podróże oraz z chęci dzielenia się naszym doświadogólnopolskim zjeździe naszych biur podróży odebraliśmy dwie naczeniem przy wyborze oferty wakacyjnej spełniającej wszystkie grody. Pierwsza za wzorcową wizualizację marki Wakacyjny Świat oczekiwania naszych klientów. – jako najładniejszy salon w sieci, a druga za debiut roku (największa Co w skrócie zawiera oferta biura? sprzedaż z biur powstałych w 2013 roku). W swojej ofercie posiadamy propozycję wyjazdów znanych i sprawCzy planują Państwo w sprecyzowany sposób rozwijać firmę? dzonych touroperatorów, którzy mają wymagane zezwolenia, licencje Tak, myślimy o otwieraniu kolejnych biur sprzedaży. Planujemy i ubezpieczenia, co gwarantuje naszym klientom udany i bezpiecztakże uzyskać licencję touroperatora i zająć się organizacją wypraw ny wypoczynek podczas całego wyjazdu. Są to m.in. wczasy, wycieczdo Tajlandii. ki, kolonie, obozy, wyjazdy grupowe. Ponadto prowadzimy sprzedaż biletów lotniczych, rezerwujemy hotele dla naszych klientów, a także Dlaczego akurat ten region świata zasługuje na uwagę? sprzedajemy ubezpieczenia turystyczne. Oferta jest wyjątkowa na ryn- Ze wszystkich miejsc, do których udało nam się dotrzeć, Tajlandia ku – dajemy gwarancję najniższej ceny, czyli w dniu zakupu wybrana zrobiła na nas największe wrażenie. Z jednej strony Zatoka Tajlandzka oferta nie będzie dostępna w innym biurze w niższej cenie. Nasze należąca do Oceanu Spokojnego, a z drugiej Morze Andamańskie biuro do każdej rezerwacji oferuje prezenty w wysokości 100 zł za należące do Oceanu Indyjskiego, zapierająca dech w piersiach przyroda, przede wszystkim wspaniali i zawsze uśmiechnięci mieszkańcy każdą pełnopłatną osobę. Tajlandii, dzięki którym Tajlandia nazywana jest „krainą uśmiechu”. Co wyróżnia Państwa na tle innych biur podróży? Naszym klientom przedstawiamy szereg usług dodatkowych i udogod- Zimą nasza część kontynentu jest zdominowana przez zimne nień. Jednym z nich są wspomniane już prezenty. Wybór jest naprawdę powietrze, więc Grecja, Hiszpania czy Włochy nie cieszą się taką spory. Mogą to być ekskluzywne amerykańskie kosmetyki do i po popularnością jak wiosną czy jesienią, nie mówiąc już o lecie. opalaniu marki Australian Gold, które sprawią, że urlop naszych klien- Jakie w takim razie dominują kierunki? tów będzie przyjemniejszy i bezpieczniejszy, karnety do sieci Solarium Największym zainteresowaniem klientów cieszą się obecnie takie Paola, które pozwolą przyszłym wczasowiczom przygotować się na kierunki jak Egipt, Tunezja, Maroko i Wyspy Kanaryjskie. Miłośnicy spotkanie ze słońcem oraz utrzymać piękną wakacyjną opaleniznę. zimowego szaleństwa ferie zimowe spędzą na nartach głównie we To także karnety na stylizację paznokci, dzięki którym nasze klientki Włoszech i Austrii, zaś wśród kierunków egzotycznych najczępoczują się bardziej komfortowo. Jeśli jednak te prezenty nie spełniają ściej wybierane są Kenia, Gambia i Dominikana. oczekiwań, proponujemy również bezpłatny transfer na i z lotniska Klient mniej zamożny to też klient. Gdzie, wyłączając oferty last (przy wylotach z Wrocławia) lub gratisowy parking przy wybranym minute, najtaniej może skosztować lata np. 4-osobowa rodzina? przez klienta lotnisku. Początek roku jest okresem, w którym dużym zainteresowaniem klien-

Twój Relax Wakacyjny Świat najlepiej sprzedawały się właśnie letnie kierunki: Grecja (24,2%), Egipt (15,8%), Turcja (10,2%), Hiszpania (9,9%) oraz Chorwacja (4,0%). Klienci korzystają z bardzo atrakcyjnych propozycji i nie czekają na oferty last minute. Klienci dokonujący rezerwacji z dużym wyprzedzeniem mają możliwość wyboru z bardzo szerokiej oferty, mogą zaoszczędzić nawet do 30% ceny imprezy, a ponadto otrzymują w pakiecie także dodatkowe świadczenia lub gwarancje, np. gwarancję niezmiennej ceny lub bezkosztowej zmiany rezerwacji. Z myślą o rodzinach touroperatorzy przygotowali specjalne oferty w hotelach posiadających pokoje rodzinne, w których ceny dla dzieci zaczynają się już od 790 zł. Pod względem cenowym najbardziej atrakcyjna jest chyba Bułgaria, a także Tunezja, Grecja i Turcja. Wymagamy od biur podróży coraz więcej. Co do niedawna jeszcze nie było, a jest obecnie standardem? Rynek turystyczny zmienia się bardzo dynamicznie. Rozwój nowych technologii, łatwy dostęp do informacji oraz własne doświadczenia zdobywane przez turystów sprawiają, że biuro podróży nie jest niezbędne do zrobienia prostej rezerwacji. W naszej sieci stawiamy na kompetencje. Łączy nas przekonanie, że dostęp do szerokiej oferty jest dla klientów równie ważny, jak profesjonalna pomoc w jej wyborze. Jesteśmy doradcami turystycznymi, którzy rozumieją, jak ważne jest dobre dopasowanie oferty do potrzeb klientów. Staramy się polecać miejsca i hotele sprawdzone osobiście przez naszych doradców, oferowane przez wiarygodnych touroperatorów. Przeszukujemy dziesiątki ofert wybierając dla naszych klientów te najbardziej dopasowane do ich oczekiwań i możliwości. Dzięki temu nasi klienci oszczędzają czas i pieniądze.

Które z krajów/rejonów są wciąż niedostępne dla biur podróży mimo zapytań klientów? Trudno obecnie mówić o rejonach niedostępnych dla biur podróży. Jeśli jakieś kierunki nie są oferowane, to zwykle przyczyną jest brak większego zainteresowania ze strony klientów lub względów bezpieczeństwa. Z tego powodu w ofercie touroperatorów trudno w tej chwili znaleźć oferty do Afganistanu, Pakistanu czy Libii, Za to można wybrać się na Antarktydę, Wyspy Cooka czy Polinezję Francuską, więc naprawdę wakacyjny świat już nie ma granic W ostatnim czasie wiele biur podróży ogłosiło upadłość. Potwier- tów cieszą się nie tylko wyjazdy w okresie sezonu zimowego, lecz rów- dla współczesnego turysty. dzeniem rzetelności firmy z tej branży powinny być zatem przy- nież w czasie letnich wakacji. W ciągu ostatnich tygodni w sieci biur

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 48

REKLAMA

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 49

Karolina Kowalska By myślenie nad poprawą sylwetki nie zakończyć na samej teorii, dobrze zacząć od wprowadzenia nie tyle diety, co prostych nawyków żywieniowych. Te pomogą w zrzuceniu zbędnych kilogramów jeszcze przed okresem wiosennym. organizmu, sylwetki i efekt nieprawidłowych nawyków, nie tylko tych żywieniowych – ocenia trener personalny Zbigniew Udała. Widmo pustego koszyka Zmianę nawyków konieczna jest na każdym etapie. Dotyczy to przede wszystkim zakupów, a więc czynności, która dla powodzenia dalszych działań odegra kluczową rolę. Trudno bowiem przypuszczać, że kupiona żywność trafi bez napoczynania do śmieci. Częstym błędem popełnianym podczas wizyty w dużym sklepie jest wybieranie się na zakupy na czczo. Pusty żołądek jest szczególnie narażony na pokusę, czyli sięgnięcie po produkt nie do końca pożądany,

sza kaloryczność jadłospisu. Gdy wyeliminowanie od razu cukru z diety staje się niemożliwe, wystarczy przynajmniej ograniczenie jego spożycia bądź zastąpienie cukrem trzcinowym lub miodem w przypadku codziennego słodzenia herbaty czy kawy. Kolorowe napoje ze względu na ogromną zawartość cukru i substancji słodzących powinny być z miejsca wyeliminowane przez wodę mineralną. Sporo złego wyrządza organizmowi nawyk jedzenia przed ekranem komputera czy telewizora. Spożywanie posiłków w oderwaniu od obrazu pozwoli na większe skupienie na samym jedzeniu. Także towarzystwo nie jest bez znaczenia. Posiłek w gronie przyjaciół bądź rodziny to okazja do celebrowania posiłku. Poza stołem Nie mniej ważna jest odpowiednia dawka snu na dobę. Pozwala ona utrzymać na właściwym poziomie gospodarkę hormonalną organizmu. Skutkuje to tym, że nie mamy dużych predyspozycji do wybierania niskojakościowych pokarmów. Niedostateczny czas poświęcony wieczorne-

mu odpoczynkowi wpływa na szybszy i łatwiejszy przyrost wagi. A gdy tylko nadarzy się okazja i odrobina wolnego czasu, warto wyrabiać sobie nawyk systematycznego ruchu. Wystarczy naprawdę niewiele, bo zaledwie kilkanaście minut dziennie na podstawowy zestaw ćwiczeń. Trener personalny, Zbigniew

Udała przekonuje, że trzeba starać się zmienić swoje przyzwyczajenia, by tkanka tłuszczowa została zredukowana, a własne ciało było powodem do zadowolenia. - To przyczyni się do lepszego nastawienia do otaczającego nas świata i wpłynie na pewność siebie – zapewnia.

REKLAMA

Spora część społeczeństwa odżywia się nieregularnie i niezdrowo, żyje w pośpiechu, stołując się w barach szybkiej obsługi, a do tego nie uprawia żadnego sportu. Wszystkie te czynniki przyczyniają się do niezadowolenia z naszej estetyki sylwetki. Nic dziwnego. Niestety, wizja zrewolucjonizowania całego dotychczasowego stylu żywienia i życia zniechęca wielu, bo wymaga trudu wyrzeczeń. Pozostaje więc zastosować technikę „małych kroków” i powoli wprowadzać nowe oraz zdrowe nawyki i przyzwyczajenia. Na pewno każdemu wyjdzie to na lepsze. - Zbędne kilogramy nie pojawiają się z dnia na dzień. Jest to wynik wielu zaniedbań

a jeśli tak, to wyłącznie w danej chwili. Głód powoduje potrzebę dostarczenia organizmowi kalorii, a jeśli przed wyjściem nie zrobiliśmy listy zakupów, potrzeba ta dotyczy również sklepowego koszyka czy wózka. Wtedy lądują w nim niemal automatycznie słodycze bądź artykuły stanowiące surogat dla właściwego posiłku. Najlepszym wyjściem jest zjedzenie spokojnie posiłku, a dopiero potem wycieczka szlakiem sklepowych regałów. Przy okazji wizyty na którymś z działów spożywczych niezbędna będzie wizyta w tym owocami i warzywami. Produkty tam obecne są źródłem błonnika i składników mineralnych, których nie powinno brakować naszemu organizmowi. Z warzywami smacznie współgrają co prawda sosy na bazie śmietany i majonezu, ale powinny być używane sporadycznie i w rozsądnych ilościach. Sztuka jedzenia w domu Zdarza się, że posiłki nie dostarczą organizmowi nadwyżki energetycznej, która przyczynia się do odkładania tkanki tłuszczowej, ale picie słodzonych napojów znacząco podwyż-

Styl życia

REKLAMA

Zmień nawyki i nie tyj

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 50

Styl życia

Aktywność zimą Podczas długiej przerwy świąteczno-noworocznej pojawienie się kilku kilogramów jest prawie nieuniknione. Po takim „relaksie” wejście w rytm zajęć sportowych staje się trudne, chociaż zima wcale nie powinna oznaczać wolnego od zajęć ruchowych.

sprzed cyklu ćwiczeniowego. Każdy dzień zwłoki wydłuża okres powrotu do „normalnej” dyspozycji i trzeba małymi krokami nadrabiać

go już samo nałożenie butów sportowych w środku lutego może przyprawić niejednego o dreszcze. Rozwiązaniem dla takich osób będzie szeroka oferta zajęć możliwych do uprawiania we wrocławskich halach, siłowniach i klubach fitness. Nie jest sekretem, że podczas zimy nasz organizm powiększa rezerwy tkanki tłuszczowej. Kluczowym elementem przemawiającym za aktywnością fizyczną w trakcie zimy jest nie tylko poprawa kondycji ciała (i w perspektywie sylwetki), ale też psychiki. - Sport w okresie zimowym jest niezbędnym elementem naszego życia. Podczas ćwiczeń podwyższają się endorfiny, czyli hormony

REKLAMA

Nawet po tygodniowej przerwie przyzwyczajone do regularnego wysiłku ludzkie mięśnie mimowolnie zastygają i powracają do stanu

zaległości – najpierw w trakcie krótszych zajęć treningowych, by przyzwyczaić organizm do intensywniejszego wysiłku. W zimowej rzeczywistości wygląda to tak, że na sport uprawiany pod gołym niebem decydują się wyłącznie zapaleńcy lub zawodowcy, choć są i tacy, którzy uprawiają daną dyscyplinę bez względu na temperaturę otoczenia, np. biegacze. Jeśli dopisze śnieg, pojawia się szansa na aktywne spędzenie czasu bez konieczności wyjazdu za miasto. We wrocławskich parkach można z powodzeniem uprawiać narciarstwo biegowe. Inne dyscypliny (narciarstwo zjazdowe, snowboard, łyżwy) wymagają określonych warunków klimatyczno-terenowych. Zwłaszcza zimą organizm – ze względu na niedostateczną ilość światła naturalnego – jest nie tylko przemęczony, ale i zaczyna wcześniej zasypiać. Dlate-

I dodaje - tak naprawdę nie ma wielkiego znaczenia, w jakim cyklu zaczynać albo kontynuować treningi, każdy czas jest dobry, tu wszystko zależy od motywacji. Oczywiście zima w porównaniu z innymi sezonami jest trochę cięższym okresem ze względu chociażby na ubrania, muszczęścia, a także zwiększa simy zawsze dbać o to, żeby się wydajność organizmu, co ubierać się odpowiednio. z kolei powoduje zwiększeZima jest wspaniałym czanie odporności na choroby. Trzeba wychodzić z domu, sem dla tych, którzy dopiero chociaż wiadomo, że zimą zamierzają zacząć ćwiczyć, nie ma nic bardziej przy- a zbliżające się z każdym jemnego niż siedzenie pod dniem wiosna i lato stanokocem z herbatą w rękach, wią tylko dodatkową moale w takich warunkach tkan- tywację. ka tłuszczowa magazynuje REKLAMA

Volga Guc

się jeszcze szybciej – radzi Irmina Całus instruktor fitness i pływania.

Średzki Park Wodny ul.Winogronowa 34, Środa Śląska Tylko 20 km na zachód od Wrocławia!

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 51

Dr n. med. Katarzyna Broszko-Dziedzic Walka z niechcianym owłosieniem wydaje się nie mieć końca. Golimy, depilujemy, a złośliwe włoski nieustannie odrastają. Mimo wszystko nadal staramy się dążyć do ideału, którym jest gładkie, pozbawione włosów ciało. Techniki depilacji na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zmieniają się w dość szybkim tempie. Sama świadomość o pozbyciu się niechcianego owłosienia na kilka tygodni to za mało. Współczesny tryb życia oraz wiążąca się z nim higiena wymusza na ludziach dążenie do ideału, a jest nim m. in. pozbycie się zbędnych włosków raz na zawsze. Atrakcyjne ciało, to gładkie ciało – niezależnie od płci. Przekonuje się o tym coraz więcej mężczyzn. Najpopularniejszą i zarazem najbardziej uciążliwą metodą depilacji jest golenie. Dostępność „przyborów” i łatwość użycia sprawia, że wciąż cieszą się one sporym powodzeniem. Jednak dla osób, którym włoski odrastają szybko, idealnie gładka skóra pozostaje wspomnieniem już po kilku godzinach. Czas, który trzeba poświęcić na golenie, oraz koszty

luty 2014

związane z wymianą maszynek i innych akcesoriów, nie wspominając o podrażnieniach i braku trwałego efektu, to główne wady tego sposobu depilacji. Innym sposobem są kremy. Gdyby nie fakt, że często uczulają i podrażniają, byłaby to jedna z wygodniejszych metod usuwania zbędnego owłosienia. Niestety, kremy nie sprawdzą się u każdej kobiety. Wiele pań skarży się, że nie usuwa on wszystkich włosków, a powtarzanie aplikacji przyczynia się do licznych podrażnień skóry. Oparcia można szukać także w zdobyczach techniki. Sklepy ze sprzętem RTV i AGD oferują bogatą paletę depilatorów elektrycznych. Decyduje się na nie wciąż wiele kobiet, ponieważ włosy wyrwane z cebulkami odrastają dopiero po kilku tygodniach. Jednorazowy zakup

depilatora wystarcza na kilka, a czasami kilkanaście lat, a jego jednorazowe użycie zapewnia długotrwały efekt. Niestety, na ten nierzadko bolesny zabieg trzeba poświęcić więcej czasu niż w przypadku zwykłych maszynek. Wspomniany ból jest kłopotliwy dla wrażliwszych osób, które powinny liczyć się także z wrastającymi włoskami i stanami zapalnymi mieszków włosowych. To może wosk albo pasta cukrowa? Obie te metody pozwalają pozbyć się włosków wraz z cebulką, co oznacza, że odrastanie wydłuży się do kilku tygodni, jednak ból, podrażnienia i czas trwania zabiegu to odrębny problem. U kosmetyczki można wykonać profesjonalny zabieg depilacji woskiem, który przeprowadzony sprawnie jest całkiem znośny. Większy ból powoduje używanie depilatora elektrycznego. Osoby z wyjątkowo wrażliwą skórą mogą skorzystać z depilacji pastą cukrową, która ze względu na specyficzną technikę wykonania zabiegu jest niemal bezbolesna i lepiej sprawdza się w przypadku skóry wrażliwej i naczynkowej. Trwalszy efekt przyniesie laser i związana z nim nowoczesna technologia depilacji laserowej

oraz IPL. Ostatnia z metod usuwa włoski na dłużej, leczy skórę z wieloletnich podrażnień, dzięki czemu zyskuje się komfort i efekt gładkiej skóry. Depilacja laserowa i IPL jest oferowana przez salony kosmetyczne. Czym różnią się te metody? Skuteczność jest podobna, ale IPL gwarantuje niższe koszty zabiegu i efektywność w przypadku różnych rodzajów włosków i karnacji skóry. Poza tym, komfort zabiegu jest bardzo wysoki, a sam zabieg bezbolesny. Skóra wrażliwa jest dodatkowo chroniona. Jak to działa? Zasada działania jest bardzo prosta: dzięki raz wykonanej serii zabiegów osiąga się trwałą redukcję owłosienia. Nowoczesne metody fotodepilacji IPL to oszczędność czasu, pieniędzy i przede wszystkim upragnione wyraźnie widoczne efekty. Dodatkowo pozbywamy się problemów z zapaleniem mieszków włosowych, wrastaniem włosków i nieestetycznych czarnych kropek. Ważne jest jednak aby zabiegi wykonywane były w salonach, które kładą duży nacisk na higienę i regularną wymianę lamp emitujących światło- wtedy efekty zabiegu są najlepsze. Co natomiast ze wspomnianymi na wstępie mężczyznami? Ci

coraz chętniej korzystają z metod przetestowanych już wcześniej przez kobiety. Idealnie gładki męski tors nikogo już nie dziwi. Depilują oni niemal wszystkie strefy ciała – okolice intymne, ręce, a nawet nogi. Chwalą sobie aspekty higieniczne związane z depilacją. Faktem jest, że zarówno w przypadku okolic intymnych, jak i pach, zdecydowanie łatwiej dbać o higienę pozbywając się tego, co zbędne.

Styl życia

We Wrocławiu wiele salonów kosmetycznych oferuje klientom rożne metody pozbycia się niechcianego owłosienia. Na pewno godna polecenia jest międzynarodowa sieć DepilConcept, kładąca duży nacisk na profesjonalne wykonanie zabiegów, jakość obsługi klienta oraz korzystanie z wysokiej klasy sprzętu.

REKLAMA

REKLAMA

Przepis na gładką skórę

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 52

Wielka Wyspa bezradności... Marek Natusiewicz „Po Niemcach”, my, współcześni wrocławianie, odziedziczyliśmy – z całym dobrodziejstwem inwentarza – najwspanialszą w Europie kompozycję przestrzenną miasta-ogrodu. Jednak od blisko 60 lat nie za bardzo wiemy, co z tym skarbem czynić. I to zarówno ze wspaniałymi materialnymi wytworami ludzkiego intelektu, takimi jak Hala Berga czy Stadion Olimpijski, jak i ludzkiej wyobraźni, takimi jak koncepcja Howarda czy też – realizowane do niedawna w Pawilonie Czterech Kopuł – wizje Rybczyńskiego. A wszystko to zapewne z powodu

mieć dzisiaj zapewne i nowy most, i przebudowany układ komunikacji, zarówno ulicznej, jak i zbiorowej. „Wieść gminna” niesie, że Stadionu Olimpijskiego nie można było zmodernizować, gdyż nie było odpowiednich planów. Dziwne to o tyle, że o jego koniecznym remoncie gaworzyli jeszcze kolejni Towa-

Ilustracja 1: Próby korekty komunikacji we wschodniej części miasta

przejęcia bez zniszczeń, jak i małej, bo liczącej ok. 30 tys., liczby mieszkańców. Skarbem największym, unikatem w skali europejskiej jest Park Szczytnicki. I to zarówno ze względu na położenie w granicach dużego miasta, kompozycje roślinne, jak i występujące na jego terenie rzadkie w skali Europy gatunki ptaków. Dlatego też jego ochrona od lat była oczkiem w głowie zarówno architektów krajobrazu, urbanistów, jak i botaników. Jednak ta ochrona nieustannie od lat była równocześnie utrapieniem włodarzy miasta. Mógł być Olimpijski Póki istniała PRL z jej „krótką kasą”, póty problemy z Wielką Wyspą jakby nie istniały. Gdy „wybuchła” demokracja z jej nieograniczonym kredytem, rzeczy dotychczas niemożliwe stawały się realne. Jednak na tę zmianę reguł gry nikt nie był przygotowany. Pomysł Euro 2012, miast realizować się na zmodernizowanej murawie Stadionu Olimpijskiego (dzisiaj wiemy, że można było to zapewne uczynić za ok. 200 mln złotych), ostatecznie przeprowadzono na nowym Stadionie Miejskim. Nie dość, że wybudowanym za blisko 1 mld złotych, to jeszcze corocznie generującym koszty eksploatacji w wysokości kilkudziesięciu mln zł. Gdyby te pieniądze ulokować na Wielkiej Wyspie, to – poza wyremontowanym Stadionem – moglibyśmy

rzysze I Sekretarze „Przewodniej” Nieboszczki. Dyskusja z obwodnicą w tle Zdaniem wielu orientujących się co nie co „w temacie Wielkiej Wyspy”, w modelu docelowym od zawsze ponoć funkcjonuje Obwodnica Śródmiejska. W twierdzeniu tym zawarta jest duża doza prawdy, acz nie całkowita, gdyż do 1939 roku toczyły się na ten temat dyskusje wśród planistów. Najlepiej o tym fakcie świadczyć może opracowanie (por il. 1), w którym obok mostu „w ciągu obwodnicowym” pojawia się, będący naturalną kontynuacją ul. Na Niskich Łąkach, most „komunikacji zbiorowej”. Co ważne również i dzisiaj – pomimo braku rozstrzygnięć – ówcześni planiści nie zamykali możliwości dla innych przebiegów, zachowując dla nich niezbędne rezerwy terenowe, najczęściej na styku obszarów funkcjonalnych, tzw. „szwów”. Wracając do wspomnianego opracowania, warto zauważyć, że jego autorzy nie mieli obaw co do możliwości zakończenia wschodniego fragmentu obwodnicy na skrzyżowaniu obecnej ul. Kochanowskiego i ul. Moniuszki. Jak widać nie mieli wówczas zastrzeżeń co do skutków rozcięcia istniejących już wówczas obszarów budownictwa jednorodzinnego. Zapewne jednak ówczesny wskaźnik motoryzacji we Wrocławiu oscylował w okolicy 10 samochodów/1000

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

mkw (przy dzisiejszych 500/1000). Powyższe uwagi na temat wschodniego odcinka obwodnicy, są o tyle ważne, gdyż współcześnie jej przebieg zdominował dyskusję o przyszłości Wielkiej Wyspy. A dyskusja ta, jak uprzednio wspomniano, nie może pomijać w żadnym wypadku kontekstu środowiskowego; zarówno przyrodniczego, jak i kulturowego. Jednocześnie poza dyskusją jest kwestia „organicznego” traktowania Wielkiej Wyspy jako integralnej części Wrocławia, jednak przy maksymalnym ograniczeniu – z powodu przyczyn, o których wspomniano wyżej – funkcji „tranzytowych”, szczególnie w odniesieniu do indywidualnej komunikacji samochodowej. Mało mostów Wielka Wyspa – niczym dobra twierdza – otoczona zewsząd „odrzańską” wodą, zazdrośnie „strzeże” dostępu do swoich bogactw. Aby się do nich „dobrać”, niezbędne są mosty. A tych dzisiaj mamy cztery: Zwierzyniecki (Z), Szczytnicki (S), Jagiellońskie(J) i Chrobrego (C). W ujęciu funkcjonalno-przestrzennym współczesne „pole bitwy” zwane Wielką Wyspą przedstawia il. nr 2. Nasi poprzednicy, w różnym czasie i w różnych opracowaniach, przewidywali – oprócz wspomnianych uprzednio: mostu-kontynuacji ul. Na Niskich Łąkach (N) oraz mostu na Obwodnicy Śródmiejskiej – realizację mostów: na przedłużeniu ul. Mianowskiego (M) oraz Bartoszowickiego (B). Wydaje się, że bez ich realizacji Wielka Wyspa nie będzie mogła funkcjonować normalnie. I tak most „Mianowskiego” (M) – w równomiernych potokach rozłoży ruch w kierunku pl. Grunwaldzkiego i z powrotem, zaś most „Na Niskich Łąkach” (N) – odciąży pl. Społeczny z pojazdów zmierzających w rejon Dworca Głównego PKP i przyległych do niego Hub i Gajowic. Most „Bartoszowicki” (B) zdecydowanie przybliży do centrum miasta osiedle Strachocin-Wojnów, omijając jednocześnie, zarówno Wielką Wyspę, jak i rejon pl. Grunwaldzkiego. Przy takim modelu funkcjonowania bezcelowym wydaje się budowa mostu „Południowego” jako elementu Obwodnicy Śródmiejskiej. Pierwotny jej przebieg zapewniał połączenie ówczesnych, tj. przedwojennych dzielnic peryferyjnych, które dzisiaj takimi nie są. Dlatego też bardziej sensownym wydaje się poprowadzenie jej południowym brzegiem Starej Odry (nazwijmy ten przebieg ul. Nowo-Opatowicką), by po przejściu tunelem pod Wyspą Opatowicką umożliwić dojazd, przez most „Bartoszowicki” (B) do największego skupiska mieszkańców Wielkiej Wyspy, tj. Biskupina i osiedla „Canaletta”, oczywiście z wcześniejszą możliwością skorzystania z mostu „Na Niskich Łąkach” (N), jednak przy znacznie ograniczonych prędkościach podróżowania, np. max

30 km/h. Ze względu na wymogi ochrony środowiska (dolina Odry + Natura 2000) proponowana arteria, na odcinku „powierzchniowym”, zrealizowana byłaby jako tunel naziemny, pełniący zarazem rolę wału przeciwpowodziowego. W sytuacjach ekstremalnych system grodzi wodoszczelnych umożliwiałby uczynienie z niego dodatkowego koryta przepływu fali powodziowej; podobne rozwiązania stosowane są od lat m. in. w Holandii. Kłopotliwy status Wyspy We wszelkich pracach planistycznych i późniejszych działaniach inwestycyjnych i nie można zapominać, że inwentaryzacja stanu istniejącego wykazuje, iż na Wielkiej Wyspie mamy do czynienia z maksymalnym „nasyceniem” problematyką mieszczącą się w programie utworzenia w krajach Unii Europejskiej wspólnego systemu (sieci) obszarów objętych ochroną przyrody zwanym Naturą 2000 oraz w działaniach UNESCO. I te okoliczności włodarze miasta muszą traktować jako condicio sine qua non, to znaczy jako warunek, bez spełnienia którego nie można podejmować działań zmieniających stan istniejący; co przekłada się na sytuację, w której działania muszą być podejmowane za wiedzą Unii Europejskiej i UNESCO i wręcz ich przyzwoleniem, pod groźbą utraty przywilejów. Dopiero tak sformułowane uwarunkowania stanowić podstawę do próby oceny tego, z czym mamy

Ilustracja 2: Wizje „umostowienia” Wielkiej Wyspy (oprac. autora)

do czynienia z chwilą, gdy pojawiły się komplikacje wynikające z remontu ul. Marii Skłodowskiej-Curie. Sam remont, aczkolwiek niezbędny, w żaden istotny sposób nie wpłynie na zmianę sytuacji sprzed remontu. Tym bardziej, że remontowi nie zostanie poddany most Zwierzyniecki, z którym sytuacja jest o tyle skomplikowana, gdyż jako obiekt zabytkowy, musi być remontowany w zakresie nie przekraczającym 30% zmian w „materiale” pierwotnym. Sytuacja ta zmusza do wyboru między dwoma rozwiązaniami: pierwszym – polegającym na ograniczeniu nośności i drugim – na wybudowaniu pod istniejącym

mostem nowej konstrukcji, na której spoczęłaby obecna konstrukcja. Można jeszcze rozważać możliwość przeniesienia go w całości w inne miejsce, jednak nawet i wówczas nowy most mógłby być niewiele szerszy od obecnego. Oczywiście problem „umostowienia” współczesnego Wrocławia, to temat na osobną analizę. Na pierwszy rzut oka wydaje się on być jedynie problemem „przerzucania” kolejnych niezbędnych „kładek”. I to nie tylko nad Odrą, ale również nad pozostałymi wrocławskim rzekami: Oławą, Ślęzą, Bystrzycą i Widawą...

REKLAMA

Miasto

luty 2014


str 53

Publicystyka

Mediów tematy zastępcze Angelika Wołoszańska

W Polsce nie ma bezrobocia i kłopotów gospodarczych, a jedyną istotną kwestią trapiącą Polaków jest sprawa słynnej matki z Sosnowca, a obecnie niejakiego Mariusza Trynkiewicza. Czy to utopijna wizja nowej Polski? Nie. To codzienna wykładnia „mainstreamu”. bardowani” plotkarskimi, mało merytorycznymi tematami. Idea tematów zastępczych jest oczywista: mają one odwrócić uwagę od spraw naprawdę ważnych, trudnych czy niewygodnych dla sprawującej władzy. W zamian typowy czytelnik czy widz (czyt. konsument) jest karmiony tanimi sensacjami albo dramatycznymi wydarzeniami, tyle że z bardzo odległych zakątków świata, które nie mają bezpośredniego wpływu na sytuację w Polsce. Tym samym niektóre media, nazywane czwartą władzą, nieformalnie stanowią władzę numer jeden. Chodzi o utrzymanie za wszelką cenę status quo, czy to wpływu na lokalną społeczność czy szerzej – w przypadku obowiązującego systemu III RP. Sejm i daleko nic

terpretowane w mediach z lewej i prawej strony, bo taki podział jest faktyczny. Obiektywne media nie mają i nie mogą mieć nic wspólnego z polityką, ale one są jak gdyby poza tematem. Zamiast merytorycznej rozmowy dominuje tzw. „pyskówka”, która szczególnie mocno uaktywnia się

mogą „po cichu” zająć się problemami kraju, udając przy tym oficjalnie, że takich trudności w ogóle nie ma. Kopalnią cytatów, z których robi się niepotrzebne zamieszanie i kilkudniowe dyskusje połączone z polemikami są politycy. Te same słowa inaczej są postrzegane i in-

za pośrednictwem komunikatorów typu Twitter. Tematami dla jednym zakazanymi, dla drugich niewygodnymi są katastrofa smoleńska, in vitro czy eutanazja. Wątki te nieraz celowo wykorzystywane do przykrycia innych kwestii istonych dla kraju, jak masowa emigracja młodych Polaków do krajów Eu-

ropy Zachodniej. Tematy podrzucane przez działaczy politycznych są często bezmyślnie przejmowane przez media, które informują o skandalicznych działaniach Janusza Palikota (świńskiej głowie lub sztucznym penisie), dyskusjach wokół płci Anny Grodzkiej, aborcji dokonanej rzekomo w Wigilię Bożego Narodzenia albo o świątecznych tradycjach polityków. Internetowe historie W ciągu ostatnich miesięcy repertuar informacyjnych „zapychaczy” rozbuchanych do niebotycznych rozmiarów obejmował m.in. narodziny królewskiego potomka czy serial pt. „Odejście Roberta Lewandowskiego z Borussii Dortmund”. Uwypuklenie w tych informacjach sfery emocjonalnej, dodatkowo potęguje ich moc i taka wiadomość jest w stanie całkowicie zająć uwagę milionów odbiorców. Na jednym z najpopularniejszych portali internetowych obok informacji o huraganie „Ksawerym”, znalazły się newsy o podwyższonej wadze jednej z gwiazd telewizji, o oburzających słowach Tomasza Lisa, a także o śmierci kobiety, która wysłała wiadomość do swojego męża zamiast do kochanka. Zaska-

kujące jest to, że nie pojawiły się na tej stronie rozbudowane wzmianki o śmierci Nelsona Mandeli, pierwszego czarnoskórego prezydenta RPA i ikony walki z apartheidem. Informacja zatytułowana „Jego śmierć wywołała żywe reakcje na całym świecie”, znalazła się w sąsiedztwie wiadomości mówiących o historii ojca Rydzyka i pokazaniu dzieciom zdjęcia martwego płodu. Na kolejnych portalach internetowych nie jest wcale lepiej. Wśród najważniejszych tematów znajdziemy informacje o chłopaku w sukience, który zakłócił wykład księdza, o ukaraniu grzywną mężczyzny zrywającego nielegalne reklamy czy o żołnierkach z bazy Fort Hood, które namawiano do prostytucji. Żadnych problemów demograficznych, upadających szpitali, niskich emeryturach czy głodujących dzieciach. Tym samym życie w Polsce (medialnej) przypomina trochę kraj Zulu-Guli – popularnego w latach 90. programu satyrycznego prowadzonego przez Tadeusza Rossa, dziś europoseł z ramienia rządzącej Platformy Obywatelskiej. Leciało to tak: „W kraju Zulu-Gula życie to poemat, szkoda że takiego kraju nie ma…”

REKLAMA

Dystrakcja – obciążenie poznawcze dotyczące możliwości przetwarzania informacji i świadomej oceny sytuacji na drodze (ulega jej kierowca posługujący się komórką w trakcie jazdy). W mediach oznacza odwrócenie uwagi odbiorcy przez odpowiedni dobór tematów (ulega jej widz, czytelnik, internauta w trakcie odbioru przekazu z mediów prorządowych). Nie od dziś wiadomo, że propaganda jest skutecznym środkiem kreowania opinii publicznej. Przez wieki posługiwały się nią największe rządy świata, wykorzystując środki masowego przekazu do przekonania społeczeństwa o swojej racji. Mimo, iż obecnie w demokratycznych krajach media powinny być obiektywne i rzetelne, to często jesteśmy „bom-

Tematy zastępcze zmieniają percepcję społeczeństwa. Skoro w mediach nie ma mowy o bezrobociu, wysokich podatkach czy błędach władzy, to odbiorca odnosi wrażenie, że te problemy w ogóle nie istnieją. Z tej niewiedzy korzystają po kolei wszystkie ekipy rządzące i opozycje, które w kuluarach

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 54

Reklama

REKLAMA

Musisz być zdyscyplinowanym

Z Prezesem Zarządu Dolnośląskiej Akademii Karate i posiadaczem 3 stopnia DAN Pawłem Kasperkiewiczem rozmawia Michał Ratajczak

Zacznijmy od wehikułu czasu. Zaczynał Pan karierę pod koniec lat 80. W jakiej kondycji znajdowało się karate w Polsce Ludowej? Kiedy ja zaczynałem, sytuacja karate za żelazną kurtyną była już dosyć dobra. Na fali Solidarności i powstających wtedy wielu grup wolnościowych z założeniem klubu karate nie było większego problemu. Więcej anegdot do opowiedzenia mieli za to moi instruktorzy. To od nich wiem, że powstanie klubu karate wiązało się z uzyskaniem pisemnej zgody od sekretarza regionalnego PZPR. Trzeba było odbyć parę wyjazdów po kraju dla skompletowania pozytywnych opinii, choć tak naprawdę komuniści nie za bardzo potrafili jednoznacznie ustosunkować się politycznie do karate i do Japonii. Sztuki walki, jak i wszystkie subkultury podciągano pod ogólne zagrożenie dla systemu. Skąd się wzięło karate? Systemy walki wręcz są tak stare, jak historia człowieka. Pierwsze informacje pochodzą z Indii, dalej z Chin, gdzie przez Okinawę dotarło do Japonii a w konsekwencji do USA i Europy. Można powiedzieć, że karate rozpoczęło się na wyspie Okinawa. Po podbiciu Okinawy przez klan Shimazu w roku 1609 Japończycy edyktem wprowadzili zakaz posiadania broni. Dla wielu okinawczyków była to prawdziwa okupacja. I tak zaczęto uczyć się walki bez broni (karate) bądź z wykorzystaniem przedmiotów codziennego użytku (kobudo) w ukryciu i wielkiej konspiracji. Gdzie Pan zaczynał swoją karierę? To było w Kluczborku. Od tamtego czasu Kluczborska Szkoła Karate wyszkoliła wielu mistrzów Świata, Europy i Polski, jak również wspaniałych instruktorów działających na terenie Wrocławia. Karate na początku swojej kariery w Polsce cieszyło się ogromną popularnością. Podczas pierwszego treningu, w którym uczestniczyłem, przyszło 200 osób. Nie było właściwie gdzie się ruszyć. Brakowało podstawowej infrastruktury, jak choćby pryszniców. Zimą ćwiczyliśmy w czapkach i rękawiczkach. A co z kimonami i ich dostępnością? Kimono uszył mi mój dziadek, który był krawcem. Pierwszy pas zafarbowałem specjalnym barwnikiem. Ówczesny domyślny strój karateki, jak i wygląd sali, byłby nie do pomyślenia dla dzisiejszych adeptów każdej ze szkół. Także instruktorzy nie przypominali dzisiejszych – byli surowi i bardzo wymagający. Ja sam opuszczając trening bez poobijanych rąk i nóg byłem wręcz niezadowolony, a taki trening uznawałem za słaby. Podobna sytuacja dziś kończyłoby się chyba procesami sądowymi. Jak Pan ocenia karate na tle innych stylów możliwych do uprawiania w wielu wrocławskich szkołach sztuk walki? Moi dawni koledzy instruktorzy poszli w różne strony, jak kyokushin czy karate wuko. Ja zostałem przy karate tradycyjnym. Jednak poprzez kontakty z innymi instruktorami mamy dobre kontakty do dzisiaj. Nie było rywalizacji na zasadzie, czyj klub jest lepszy, a styl bardziej efektowny. Najważniejszą sprawą było samo karate. Jeśli jakiś podział miałby nastąpić, to tylko na lepszych czy na gorszych instruktorów. Karate można porównać w jednym względzie do pływania. Tak, szczególnie jeśli chodzi o aspekt rehabilitacyjny i wpływ na kręgosłup. Pod tym względem gibkość, ćwiczenia siłowe wzmacniające głębokie mięśnie kręgosłupa powoduje, że rozwój układu szkieletowego rozwija się lepiej i szybciej. Postawa u dzieci jest zdrowsza. Ile procent Polaków uprawia tę dyscyplinę? Ocenia się, że jest to ok. 250-300 tys. osób. Ta liczba dotyczy ogó-

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

łu wszystkich stylów karate, nie jest pewnie dokładnie znana i może być większa. Dlaczego karate rozprzestrzeniło się tak daleko poza terytorium Japonii? Wszystko za sprawą II wojny światowej i okupacji Japonii przez wojska amerykańskie, a szczególnie wyspę Okinawa, na której odbywały się najcięższe walki. Wtedy Amerykanie pozyskali najzdolniejszych instruktorów z Okinawy i Japonii i na początku lat 50. JKA (Japan Karate Association – przyp. red.), w składzie której był jeden z najwybitniejszych instruktorów karate Sensei Nishiyama, została poproszona przez armię amerykańską, o odwiedzenie kilkudziesięciu baz wojskowych USA i zademonstrowanie sztuki jako systemu obrony walki wręcz. Nishiyama wspominał to jako traumatyczne przeżycie, niezwykle wyczerpujące także psychicznie i fizycznie (przez miesiąc), udowadniając wielu lepiej zbudowanym i doskonale wyszkolonym żołnierzom przewagę karate np. nad boksem. Dalsza ekspansja nastąpiła w latach 60., gdy karate znalazło szeroki odzew wśród społeczeństwa amerykańskiego. Nishiyama był, można powiedzieć, prekursorem otwarcia karate na świat. Pierwszy klub karate powstał w Los Angeles w 1961 roku. Jak ta ekspansja wyglądała w przypadku Polski? Zaczęło się jeszcze, jak wspomniałem, za czasów poprzedniego ustroju. Oprócz rozwoju poszczególnych kursów i szkół karate w Polsce istnieje od niedawna wioska japońska zbudowana z myślą o najlepszych zawodnikach. To 16 charakterystycznych dla architektury japońskiej domów powstałych przy współudziale Ministerstwa Turystyki i Sportu. Dojo Stara Wieś, bo tak brzmi oficjalna nazwa, leży w odosobnionym miejscu na terenie Przedborskiego Parku Krajobrazowego. Kompleks jest wyposażony w boiska i salę o powierzchni 2500 m2 ulokowaną na wzgórzu. Zamysłem pomysłodawców było, by swoje miejsce znaleźli tam przedstawiciele nie tylko karate, ale i innych japońskich sztuk walki. Wystrój wnętrz, a raczej jego brak czy też minimalizm, także został przeniesiony z Japonii. Na miejscu są dostępne oczywiście potrawy Kraju Kwitnącej Wiśni. Chyba nie ma drugiego takiego obiektu na świecie. Kto wpadł na pomysł takiej inwestycji? Nasi działacze a w szczególności Prezes PZKT Włodzimierz Kwieciński utrzymujący stałe kontakty z Senseiem Nishiyamą i Dojo centralnym w USA. To także za sprawą popularności karate w Polsce pomysł ten w ogóle mógł dojść do skutku. Potrzeba powstania takiego miejsca miała też podłoże czysto praktyczne. Pamiętam jak przed laty, jako zawodnik kadry, uczestniczyłem w treningach w Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem, gdzie ćwiczyliśmy naprzemiennie z judokami (m.in. z Rafałem Kubackim). Mimo przyjaznej atmosfery ograniczoność przestrzeni sprawiała, że było ciasno. Będąc zawodnikiem Dolnośląskiej Akademii Karate, jaka jest szansa dostania się, nie licząc cyklicznych wyjazdów do Sianożętów czy Gierałtowa, na szkolenie do Dojo Starej Wsi? W Dojo Stara Wieś treningi odbywają przede wszystkim kadra narodowa, instruktorzy oraz trenerzy. Spotykają się tam najlepsi karatecy w różnych kategoriach wiekowych – od dzieci do seniorów. Nie tylko z Polski, ale i z całego świata. Wyjazdy szkoleniowe do Sianożętów i Gierałtowa są skierowane głównie do członków naszej Akademii, którzy pod okiem naszych instruktorów doskonalą swoją technikę karate. Wyjazdy te służą również lepszej integracji środowiska, budowaniu bliższych relacji społecznych, a przede wszystkim aktywnemu wypoczynkowi sportowemu. W Akademii odbywają się zajęcia dla dzieci także dla tych dotkniętych upośledzeniem umysłowym. Ci ostatni zawodnicy na pewno są specyficzni. Czy możemy przy okazji obalić kilka stereotypów związanych z uprawianiem sztuk walki czy w ogóle sportu przez dzieci niepełnosprawne? Niepełnosprawność tych dzieci można rozpatrywać na wielu poziomach. Osobiście mam do czynienia z dziećmi autystycznymi i z zespołem Downa. Po konsultacjach z lekarzami prowadzącymi okazało się, ze właściwie nie ma żadnych przeciwskazań, by te dzieci również mogły uczęszczać na zajęcia, jak ich w pełni zdrowi rówieśnicy. Dużo zawdzięczam też rodzicom tych dzieci, którzy sami uprawiali bądź nadal uprawiają karate. Decyzja o posłaniu pociechy na kurs karate otwiera je nie tylko sportowo, ale i społecznie poprzez różne wyjazdy

szkoleniowe i obozy razem z rodzicami. Na co dzień dzieci podchodzą entuzjastycznie do zajęć, są bardzo zdyscyplinowane, ćwiczenia traktują niezwykle poważnie, a już kilka dni przez zajęciami wypytują rodziców o termin treningu. Dla tych dzieci wielkim wydarzeniem jest opanowanie nawet najprostszego układu. Ponadto dyscyplina na treningach jest często wyższa, niż podczas zajęć z dziećmi pełnosprawnymi. Na karate nigdy nie jest za późno? Kiedyś przyszedł do nas 40-letni mężczyzna – rodzic jednego z niepełnosprawnych dzieci aktualnie ćwiczącego w Akademii – z chęcią wzięcia udziału w treningach. Zawodowo jest dyrektorem jednej z wrocławskich firm. W ubiegłym roku w wieku 47 lat podszedł do pierwszego egzaminu mistrzowskiego, którego stawką było zdobycie czarnego pasa. Ta sztuka mu się udała dzięki systematycznemu treningowi i swojej ciężkiej pracy, mając, jak wspomniałem, niepełnosprawne dziecko, co dla wielu mogłoby być usprawiedliwieniem dla jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Sensei Nishiyama wielokrotnie podkreślał, że dojście do celu polega na spokoju wewnętrznym, pewności siebie i pracy. Musisz być przede wszystkim zdyscyplinowany w każdej dziedzinie życia. Jeśli te elementy zastosujemy do karate, jestem pewny, że bardzo szybko osiągniemy zadowalające rezultaty. Jak karate wpływa na życie trenującego czy instruktora? Trening karate prowadzi się w oparciu o określone zasady, których trzeba przestrzegać także w życiu codziennym bez względu na nasze zajęcie. Po japońsku to się nazywa Dojo Kun. Istnieje 5 zasad, które u ćwiczącego karate powinny rozwijać zarówno ciało, jak i ducha. Po pierwsze charakter człowieka, dalej etykiety, czyli umiejętność zachowania się w społeczności (ukłony i szacunek do drugiej osoby), wysiłek, ciężka praca i praktyka, następnie kierunek, w którym zmierzają nasze działania i emocje, ich stabilność. Ostatnia zasada Kodeksu Dojo Kun jest według mnie najistotniejsza, pomaga bowiem zachować się w trudnych sytuacjach. Dysponując dużymi możliwościami, w pewnym sensie przecież narzędziem broni, którą są ręce zawodnika, potrzeba samokontroli jest szczególna, bo karate ma służyć rozwojowi osobowemu, a przy okazji być metodą obrony, a nie ataku.

luty 2014


str 55

REKLAMA

Reklama PReklama

KUPON Przyjdź, spróbuj i poczuj MOC

Z tym kuponem wejście na próbny trening GRATIS Wejście do siłowni znajduje się w CH Renoma na poziomie -1 luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 56

Styl życia

REKLAMA

Karnawałowe szaleństwo? Karolina Kowalska

W kulturze staropolskiej kojarzony przede wszystkim z kuligami, pochodniami, muzyką, śpiewem, przebraniami oraz biesiadami wśród mieszkańców. Jak dawne zwyczaje karnawałowe mają się do dzisiejszych? Czy w ogóle jakieś kultywujemy?

czas „zapustu” (w Polsce tak nazywano karnawał), w swoich karczmach oraz domach bawili się i tańczyli w najlepsze, a na ulice wychodzili przebrani figlarze z pokrytą sadzą twarzą, w dziwnych strojach, które szerzyły wesoły nastrój. Domagali się też zapłaty w formie jedzenia, słodyczy, alkoholu czy pieniędzy. Pod maską Popularnymi postaciami kojarzącymi się z karnawałem i towarzyszącymi kolędnikom są: turoń, koza, niedźwiedź, żuraw i bocian. Znane są one w wielu regionach Polski. W XVII i XVIII wieku w Polsce zapoczątkowano tradycję maszkar, były to zabawy, na które zaproszeni goście musieli przyjść z maską zasłaniającą twarz. Zapewne zwyczaj ten odnalazł zastosowanie w Polsce dzięki królowej Bonie, ponieważ to właśnie ona zaszczepiła w ludziach włoską tradycję karnawału jako publicznych balów maskowych. W okresie karnawału szczególną uwagę zwracano na młodych, którzy

na odrobinę zabawy w budynku szkoły. Kuligi odeszły w zapomnienie, wystąpienia przebierańców na ulicy także. No, może poza nieliczną grupą we wsiach, których policzymy na palcach jednej ręki. Młodych nie interesują zwyczaje staropolskie, a zapytani o ich historię, bezradnie rozłożą ręce. - Nie znam dokładnie dawnych zwyczajów karnawałowych i… szczerze? Nie interesują mnie one. Nie będę się przebierał i biegał w jakimś dziwacznym stroju po ulicy, chyba jestem na to za stary. Karnawał spędzam raczej jak każdy; idę do klubu ze znajomymi, potańczę, napijemy się czegoś – mówi 25-letni Adam, student z Wrocławia. Niestety, tradycje dotyczące karnawału odchodzą w zapomnienie. W Polsce nie obchodzi się go tak hucznie jak w Rio de Janeiro – każdym znany, najbardziej widowiskowy karnawał. Do takich należy też ten w Wenecji, na Wyspach Kanaryjskich i Niemczech.

REKLAMA

Najbarwniejszym elementem karnawału w obyczajowości szlacheckiej były kuligi wypełnione biesiadującymi ludźmi, których głównym celem było „zarażenie” pozostałej ludności miasta bądź wsi pozytywnym nastawieniem i zachęcenie do wspólnej zabawy przed Wielkim Postem. Kulig, składający się z sań i jeźdźców konnych, objeżdżał sąsiadów i wpraszał się do napotkanego dworu. Podczas takiego „najazdu” gospodarze musieli suto ugościć przybyszy, a po zakończeniu zabawy w tym miejscu, zabierano domowników na sanie i podążano w stronę kolejnego dworku. Tym sposobem na kuligu zbierano sporą ilość mieszkańców, a muzycy cały czas im towarzyszący, dbali o szalony charakter całej imprezy. Szlacheckim zwyczajem było też organizowanie wystawnego dworskiego balu, gdzie bogato ucztowano na zabawie zakrapianej alkoholem. Chłopi i mieszczanie, nie chcąc wypaść gorzej pod-

mieli szansę się zaręczyć bądź stanąć na ślubnym kobiercu. Jeśli tego nie zdążyli zrobić, sąsiedzi wprzęgali ich do kłody, którą wśród śmiechów musieli zaciągnąć do karczmy. Po wszystkim, w tradycji było zapewnienie wszystkim gościom jedzenia i alkoholu. Odbywały się także spotkania w domach na wsi, podczas których wolne panny miały okazję zaprezentować się przyszłym małżonkom. Oczywiście wszystko to działo się pod bacznym okiem starszyzny. Współczesna „tradycja” Większość karnawałowych zwyczajów nie przetrwała do dziś, a dowiadujemy się o nich od naszych dziadków, bądź ze źródeł historycznych. Od tamtych tradycji minęło kilkadziesiąt lat i niestety zwyczaje karnawałowe w Polsce ograniczyły się do nasiadówek przy stołach albo wyruszenia w ostatnią sobotę karnawału na imprezę, co jest szczególnie popularne wśród osób młodych. Starsi wybierają się na zorganizowane bale, dzieci w szkołach podstawowych i gimnazjalnych mają szansę

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 57

Co po studiach czy po co studia? Katarzyna Wilanowska Okres studiów to jeden z najlepszych okresów w życiu, jednak po pięciu latach (lub dłużej) niemalże każdy świeżo upieczony magister czy inżynier musi zmierzyć się z przytłaczającą rzeczywistością. kilku kierunkach, na wiele się to zdaje w stosunku do wymagań rynku pracy. Duże grono specjalistów i pracodawców obwinia o tą sytuację uniwersytety. Zarzucają uczelniom zbyt słabe przygotowanie studentów do obecnych realiów ekonomicznych oraz niewystarczające umiejętności praktyczne. Ich zdaniem właśnie to stanowi problem dzisiejszych absolwentów, tj. brak zdolności analitycznego myślenia, jak wypowiadał się prezes PZU Andrzej Kleks w roku 2012. Stwierdził on również, że uczelnie wyższe to „fabryka bezrobotnych”. Przez dwa lata sytuacja studentów kończących edukację nie uległa zmianie. Uniwersytet broni się mówiąc, że nie jest instytucją typu Wyższa Szkoła Zawodowa, wiec jego zadaniem nie jest przygotowanie młodego człowieka do wykonywania konkretnego zawodu.

Znakomita część absolwentów ratuje się pracą na tzw. „umowach śmieciowych”, czyli umowach zleconych. Powszechnym zjawiskiem jest również zatrudnienie poniżej kwalifikacji. Obecnie ok. 30% osób między 25 a 34 rokiem życia pozostaje bez stałego zatrudnia, co daje liczbę około miliona sfrustrowanych bezrobotnych. Co trzeci z nich jest absolwentem wyższej uczelni, jak wynika z danych GUS. Nic dziwnego, że nastroje wśród ich są delikatnie mówiąc nie

?

najlepsze. Prognozy Zielonej Wyspy Mimo iż premier już kilku lat powtarza, że sytuacja zmienia się na lepsze, a rodacy powinni powrócić z emigracji, według oficjalnych danych od 2011 do Wielkiej Brytanii wyjechało już 580 tys. Polaków, a nieoficjalnie wiadomo, że jest ich ok. dwa razy więcej. Z kolei absolwenci pozostający w kraju i szukający płatnego zajęcia coraz częściej rozważają myśl nad wyjazdem za granicę.

Widać do wyraźnie po wypowiedziach na forach internetowych, gdzie możemy przeczytać, że kolejna osoba wyjeżdża na przysłowiowy zmywak do Anglii, bo tu, mimo skończonych studiów, nie ma perspektyw. Niestety na kryzys na rynku pracy jak na razie nie ma recepty. Ci, którzy chcą za wszelką cenę zostać nad Wisłą podnoszą swoje kwalifikacje, co i tak nie czyni ich prób znalezienia pracy mniej skomplikowanym.

REKLAMA

Już uczniom szkół podstawowych powtarza się, że wykształcenie to podstawa, że bez niego nie można poradzić sobie na rynku pracy. Po maturze większość młodych osób swoi przed bardzo ważnym wyborem a mianowicie jakie studia wybrać. Dziś pytaniem nie jest czy iść na studia, lecz jaki kierunek wybrać. Jak „fabryka bezrobotnych” W Polsce od kilku lat obserwujemy zjawisko powiększającego się bezrobocia wśród młodych ludzi – absolwentów uczelni wyższych. Widać to szczególnie, kiedy rozpoczyna się okres jesienny, a więc w momencie kończenia się okresu prac sezonowych. Dodatkowo czas wakacji sprzyja opóźnianiu rozpoczęcia poszukiwań stałego zatrudnienia. Wielu absolwentów wyższych uczelni nie ma doświadczenia zawodowego. Mimo że mają ukończone studia magisterskie nierzadko na

Zdaniem profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Tadeusza Gadacza, wielu studentów traktuje studia jak stan przejściowy, a powinni raczej traktować możliwość nauki na uniwersytecie traktować jak wartość samą w sobie. Jak widać nikt nie chce wziąć choć cienia odpowiedzialności za sytuację, w której znajduje się większość absolwentów uczelni wyższych w Polsce. Pokolenie „umów śmieciowych” Wielu studentów rozpoczyna studia właśnie po to, aby zdobyć tzw. papierek. Chcą jak najszybciej skończyć jakiś kierunek, bo dziś prawie wszyscy młodzi ludzie decydują się na studia. Takie pragmatyczne podejście nie dziwi, jeśli spojrzeć na dramatyczną sytuację na rynku pracy, która utrzymuje się już od paru lat. Co zatem młody absolwent powinien zrobić? Na forach internetowych aż grzmi od komentarzy młodych, bezrobotnych ludzi, pełnych frustracji nie bez przyczyny. Wielu z nich bezskutecznie poszukuje stałej pracy, a już przeszło rok mija od obrony swojej pracy dyplomowej. Część z nich nawet jeśli już znajdzie pracę w zawodzie, wynagrodzenie, jakie za nią otrzymują, pozostawia wiele do życzenia.

Styl życia

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 58

Reklama

Rehabilitacja w przyjaznym otoczeniu Z internistą, pulmonologiem i dyrektorem ds. medycznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Koszarowej we Wrocławiu Michałem Ratajem rozmawia Michał Ratajczak szpital im. Korczaka. Wcześniej Samorząd Województwa Dolnośląskiego zdecydował o połączeniu Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Koszarowej ze szpitalem im. Korczaka. Oddziały dla dorosłych pacjentów zostały umieszczone jeszcze w marcu 1998 r. w budynkach po koszarach wojsk radzieckich. Natomiast Pawilon Pediatrycznym został wybudowany od podstaw.

W sumie dysponujemy prawie 200 łóżkami na 8 oddziałach dziecięcych. W budynku znajdują się także poradnie dziecięce m.in. okulistyczna, stomatologiczna, alergologiczna, neurologiczna i inne. Jak to wszystko się zaczęło? Pawilon Pediatryczny został otwarty w czerwcu 2012 r. Od początku planowano, że właśnie do niego zostanie przeniesiony

A jak wygląda sytuacja na rehabilitacji? Sam oddział rehabilitacyjny liczy 25 łóżek, ale to wciąż za mało. Potrzeby są znacznie większe. Na oddziale mamy

Może Pan zdradzić plany oddziału rehabilitacyjnego? Chcielibyśmy w przyszłości poszerzyć nasz oddział o rehabilitację neurologiczną. Jak dotąd rehabilitujemy dzieci w ramach tzw. kontraktu na rehabilitację ogólną. W planach jest ponadto stworzenie laboratorium chodu. To ma być ośrodek obsługujący potrzeby mieszkańców milionowej aglomeracji (Wrocław i okolice). Mamy to szczęście, że wspiera nas fundacja, co w wielu kwestiach jest bardzo pomocne. Dzięki wsparciu z zewnątrz poprzez życzliwych ludzi, pracę społeczną na rzecz oddziałów, czy fundacje - jak tę prowadzoną przez dr Wandę Poradowską-

-Jeszke, bardzo zaangażowanej w sprawy dzieci - w tym roku kupiliśmy sprzęt rehabilitacyjny dostosowany do potrzeb dzieci. Jaki konkretnie? Fundacja zakupiła dla nas m.in.: kombinezony ułatwiające chodzenie, materace przeciwodleżynowe, łóżeczka rehabilitacyjne, ambulatoryjne pompy strzykawkowe, kasety wydechowe, tonometry i inne przedmioty potrzebne do rehabilitacji. Możliwe było też ufundowanie szkoleń personelowi szpitala. Dzięki ofiarności fundacji, wo-

lontariuszy i komorników, którzy z nami współpracują, mogliśmy zorganizować w Pawilonie Pediatrycznym Mikołajki i obdarować dzieci paczkami. Z jakimi problemami spotyka się Pana placówka na co dzień? Głównym problem są finanse, ale to żadna nowość w ochronie zdrowia. Chcielibyśmy w naszym szpitalu dysponować większymi pieniędzmi. Mieć wpływ na wielkość kontraktów i móc je dopasowywać do potrzeb naszych pacjentów. Dyspono-

REKLAMA

Znajdujemy się w Pawilonie Pediatrycznym im. Janusza Korczaka szpitala przy ul. Koszarowej. Co wyróżnia to miejsce na tle Wrocławia? Spotykamy się w miejscu otwartym zaledwie ponad rok temu. To zupełnie nowa jakość we Wrocławiu. Jako jedyni mamy oddział rehabilitacji dziecięcej oraz stacjonarny oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży.

Ilu małych pacjentów swoim zasięgiem obejmuje cały oddział? Hospitalizujemy średnio 8 tys. dzieci rocznie w naszym Pawilonie. Ta liczba jest oczywiście zmienna, ale z roku na rok widać tendencję rosnącą.

zawsze komplet pacjentów. Oddział rehabilitacyjny jest dość specyficznym miejscem, bowiem nasi pacjenci trafiają do nas na dłuższy okres, od kilkunastu dni do nawet trzech miesięcy.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 59

REKLAMA

Reklama PReklama

wać odpowiednim budżetem na różne szkolenia, aby nasz personel, nie tylko medyczny, mógł zdobywać coraz wyższe kwalifikacje. Jaka jest rzeczywistość, wszyscy wiemy, ale staramy się radzić jak najlepiej.

pedagogiczną. Chcemy leczyć ciało, nie zapominając o duszy. Dlatego też nie ustajemy w dążeniu do celu jakim jest stworzenie miejsca przyjaznego dzieciom, miejsca które przynajmniej atmosferą przypomina dom pełen życzliwych ludzi. Inaczej przecież choruje się i dochodzi do zdrowia w samotności, a inaczej między rodziną, w przyjaznym otoczeniu i sprzyjającej atmosferze.

REKLAMA

Pawilon Pediatryczny jest, jak Pan wspomniał, stosunkowo młodą jednostką. Jeszcze nie wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Jakie cele przed

Pana zespołem na ten rok? Chcemy stworzyć pewnego rodzaju centrum regionalne od diagnostyki, przez rehabilitację, po cały panel profilaktyki. Ponadto chcemy podążać za tym, co propagował nasz patron, Janusz Korczak, autorytet medyczny, jak i pedagogiczny. Dlatego też zależy nam, aby pobyt u nas nie wiązał się tylko z leczeniem, choć ten aspekt jest tu najważniejszy, ale i ze sferą

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Będzie się działo

str 60

Luty 2014 Co się będzie działo we Wrocławiu?

13.02. g. 20. Klub Muzyczny Łykend, bilety: 25-30 zł Pablopavo i Ludziki zapraszają na swój koncert, który odbędzie się w klubie przy ulicy Podwale 37. Pablopavo jest wokalistą reggae. Jako jeden z pierwszych zaśpiewał w gatunku raggamuffin po polsku. Współtwórca Zjednoczenia Sound System jest między innymi wokalistą zespołu Vavamuffin. Na koncercie na pewno usłyszymy kawałki z nowego albumu Pablopavo i Ludziki „Polor”.

16.02. g. 19. Teatr Muzyczny Capitol, bilety: 120-180 zł Widowisko muzyczne zatytułowane „ABBA-miłosna opowieść symfoniczna” to unikalne połączenie muzyki ery disco z muzyką symfoniczną okresu romantyzmu, stworzoną przez skandynawskiego kompozytora Edvarda Griega. Na koncercie na pewno nie zabraknie utworów takich jak: „Mamma mia”, „Money, money, money”, „The winner takes it all”, „Waterloo”, „Gimmie, gimmie, gimmie” czy „Lay on your love on me”.

15.02. g. 19. Klub Eter, bilety: 38-50 zł Holenderski skład Dope D.O.D. w ciągu trzech lat od premiery pierwszego teledysku zyskał masę fanów, otrzymał propozycję supportowania Limp Bizkit, brał udział w wielu ważnych europejskich festiwalach i na dodatek grupa KoRn wyszła z pomysłem grania z nimi wspólnych koncertów. To naprawdę wiele osiągnięć w tak krótkim czasie, a propozycje współpracy z tak wielkimi zespołami otworzyły im drogę do budowania mocnej pozycji na rynku muzycznym. Już niedługo wielbiciele Dope D.O.D. będą mogli zobaczyć na własne oczy jak ich idole „podbijają” Dolny Śląsk.

20.02. g. 19. Synagoga pod Białym Bocianem, bilety: 35-80 zł 25-lecie na scenie muzycznej obchodzić będzie Renata Przemyk, jedna z najważniejszych polskich wokalistek. Przez te lata artystka zagrała ponad 1800 koncertów, zdobyła nagrody na największych polskich festiwalach (w Sopocie, Jarocinie, Opolu), poszczycić się może złotymi płytami, a co najważniejsze zebrała rzeszę wiernych fanów, którzy czekają na kolejne utwory.

16.02. g. 17. Klub Eter, bilety: 55-70 zł Klubowy koncert dla wszystkich miłośników łódzkiego zespołu Coma. Kapela brała udział w najważniejszych polskich festiwalach, dzieląc scenę m.in. z takimi sławami jak: Pearl Jam, Linkin Park oraz grupa Tool. Płyta „Hipertrofia”, która w dniu premiery biła rekordy popularności, osiągnęła status Podwójnej Platyny. „Czerwony Album” wydany w 2011 roku zyskał status Złotej Płyty w tydzień po premierze. Na koncercie w Eterze możemy spodziewać się usłyszenia starych, jak i nowych kawałków Comy.

30.03. g.17.30. Madness, bilety: 40-50 zł Pod koniec marca 2014 roku Blaze Bayley, były wokalista Iron Maiden, przyjedzie do Polski na sześć koncertów. Muzyk zawita do naszego kraju w ramach trasy „Soundtracks Of My Life Tour 2014”, promującej ostatnie wydawnictwo pod tym samym tytułem. Artysta rozpocznie swoją podróż po Polsce od występu w warszawskim „Progresja Music Zone”, a następnie odwiedzi Poznań, Wrocław, Lublin, Kraków i Jasło. Wrocławski koncert zostanie zorganizowany w ramach edycji festiwalu Desert Carnival.

REKLAMA

14.02. g. 19. Sala Koncertowa Radia Wrocław, bilety: 65-80 zł W walentynkowy wieczór w Sali Koncertowej Radia Wrocław do posłuchania Michał Bajor. Koncert ma mieć nostalgicznym charakterze, a zarazem pogodny i żartobliwy. Gwiazda wieczoru zaprezentuje gościom kompozycje ze swojej ostatniej płyty zatytułowanej „Moje podróże”.

Opracowała: Karolina Kowalska

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 61

08.02, Instytut Nauk Geologicznych, wstęp wolny W sobotę o godz 10.00 w Instytucie Nauk Geologicznych odbędzie się wykład z cyklu „Tajemnice Ziemi i Wszechświata“ zatytułowany „Geomikrobiologia, czyli mikroorganizmy w służbie geologii”. Prelekcje skierowane są do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, osób zainteresowanych tematyką przyrodniczą, a w szczególności maturzystów. 07.02, Wrocławski Park Technologiczny Regionalny Festiwal E(x)plory 2014 to jednodniowe wydarzenia w pięciu polskich miastach dla wszystkich pasjonatów nauki i nowoczesnych technologii. We Wrocławiu podczas festiwalu odbędą się warsztaty i pokazy naukowe dla dzieci, młodzieży i dorosłych, a także specjalne szkolenia i wykłady dla nauczycieli oraz dziennikarzy.

Perfekcja w twoim domu Produkty Perfekt exlusive to profesjonalne środki czystości, które doskonale sprawdzą się w domu, firmie, a nawet w samochodzie. W ofercie znajdują się m. in. środki do usuwania rdzy, czyszczenia i pielęgnacji skóry, konserwacji opon oraz pogłębiania koloru zderzaków i lusterek, czyszczenia biżuterii, mosiądzu i brązu. Maksimum zadowolenia – minimum wysiłku Środki Perfekt zapewniają maksimum zadowolenia przy minimalnym wysiłku. Wachlarz oferowanych produktów obejmuje: • Linię konsumencką – środki charakteryzujące się silnym, ale jednocześnie bezpiecznym działaniem do profesjonalnego stosowania w domu oraz w firmie (czyszczenie kominka, usuwanie gum do żucia) • Linię budowlaną – środki do czyszczenia uciążliwych zabrudzeń budowlanych lub zewnętrznych powierzchni domu (czyszczenie kostki brukowej i dachówki) • Linię motoryzacyjną – środki do czyszczenia elementów samochodu (czyszczenie karoserii, usuwanie owadów z reflektorów) • Linię zapachów – odświeżacze powietrza oraz neutralizatory brzydkich zapachów (zapach zielonej herbaty, zapach lawendy) Czysta łazienka bez szorowania Produkty Perfekt są proste w użyciu, co sprawia, że sprzątanie staje się przyjemniejsze. Na szczególną uwagę zasługuje „Czysta Łazienka”, ciesząca się ogromną popularnością wśród kupujących. Można nią czyścić ceramikę, metal, stal nierdzewną, szkło oraz kamień. Jej szerokie zastosowa-

luty 2014

07-09.02. g. 19. Teatr Polski Scena na ŚwiebodzickimPremiera ”Historii brzydoty” w reżyserii i choreografii Anny Piotrowskiej odbędzie się już 7 lutego. Przedstawienie Piotrowskiej powstaje z inspiracji „Historią brzydoty” Umberto Eco. Dzieło literatury odnoszące się do teorii estetyki, w którym śledzimy różne, zaskakujące oblicza brzydoty. W spektaklu zestawione zostaną dwie odmienne konwencje – taniec i pantomima. 15-16.02. g. 19. Teatr Polski Scena Kameralna, bilety: 15-40 zł „Małe zbrodnie małżeńskie” to spektakl, w którym partner ulega wypadkowi i wraca do domu z amnezją. Dla żony to okazja, aby stworzyć na nowo idealnego męża. Jednak, czy Gilles naprawdę ma zanik pamięci? Może próbuje coś osiągnąć, zwodząc Lisę? Wbrew pozorom kłamstwa obojga małżonków mają za cel uratować to małżeństwo. 21-22.02. g. 19. Teatr Polski Scena Kameralna, bilety: 15-40 zł „Farinelli” to przedstawienie, w którym Bartosz Porczyk spotyka się z Farinellim, najsławniejszym śpiewakiem-kastratem w historii opery. Męskość nasiąka kobiecością, a człowiek boryka się ze zwierzęcością. Premiera spektaklu sięga 2007 roku.

10.01-10.03. Muzeum Poczty i Telekomunikacji, wstęp wolny Na wystawie „Od fonografu do gramofonu” można zobaczyć kolekcję gramofonów ze zbiorów Muzeum zaczynając od tych z końca XIX wieku, a kończąc na słynnym Bambino – polskim gramofonie lampowym. Uzupełnieniem wystawy ma być 25 plansz prezentujących fotografie z fonografem i gramofonem w tle. Będzie można też zobaczyć polskie i zagraniczne reklamy tych urządzeń, które zrewolucjonizowały możliwości odtwarzania dźwięku. 15.01-14.02. Galeria NEON ASP, wstęp wolny Od 15 stycznia wrocławianie mogą oglądać wystawę „Ideoformy” w galerii przy ulicy Traugutta 19. Jest to artystyczne sprawozdanie ze stanu refleksji w tym obszarze, który stanowi interakcję pomiędzy rzeczywistością historyczną i geograficzną obszaru Dolnego Śląska a kulturową kondycją współczesnego społeczeństwa tego obszaru.

16.01.-04.03. Klub Firlej, wstęp wolny Wernisaż wystawy fotografii Augustyna Bardiana pt. „Historia mojej przestrzeni” można już podziwiać od 16 stycznia. Jest to opowieść, w której pasja fotografowania związana jest z codziennością siedemnastolatka. Nie jest to zbiór reporterskich fotografii, a raczej pewne „punkty”, które mogą być końcem i jednocześnie początkiem historii, jaką chce przedstawić Augustyn.

nie pozwala na perfekcyjne usuwanie brudu z umywalek, Zapomnij o okopconej szybie kominka Każdy w długie, zimowe wieczory uwielbia usiąść przy kabin prysznicowych oraz armatury sanitarnej. Doskonale sprawdzi się w każdej łazience, usuwając osad z kamienia kominku z kubkiem ciepłego kakao. Przyjemność może jednak odebrać brudna, okopcona szyba, przez którą nie widać tańczących płomieni. Od dzisiaj możesz zapomnieć o tym problemie. Wystarczy spryskać szybę jednym z preparatów Perfekt – „Czysty Kominek i Czysty Piekarnik”, odczekać kilka minut i przetrzeć szmatką, by móc dalej cieszyć się widokiem hipnotyzującego ognia. Istotne jest, że środek nie zarysowuje czyszczonej powierzchni. Co więcej, pozostawia powłokę zabezpieczającą przed osadzaniem się dymu. „Czysty kominek” z powodzewapiennego czy resztek mydła. Preparat na czyszczonej niem można zastosować również do piekarników, kuchepowierzchni pozostawia powłokę antystatyczną i antypośli- nek gazowych czy okapów. zgową, usuwaną podczas kolejnego mycia. „Czysta Łazienka” posiada właściwości bakteriobójcze i dezynfekcyjne, nie niszczy powierzchni, a jej zapach jest przyjemny, w odróżnieniu od innych środków dostępnych na rynku. Środek posiada unikalną NANOPOWŁOKĘ – niezawodną barierę ochronną przed kamieniem, bakteriami i zabrudzeniami. Polecanymi produktami są również preparaty do zabezpieczania antypoślizgowego. Wyróżniamy antypoślizg do płytek polerowanych, na wysoki połysk, antypoślizg do PRZEDSIĘBIORSTWO POSZUKUJE SKLEPÓW parkietu i paneli. Na wyjątkowo uciążliwe zabrudzenia naPARTNERSKICH I FRANCZYZOBIORCÓW leży zastosować Extra Zdzieracz, który po prostu „zdziera” Zainteresowanych współpracą z województwa wielkobrud z czyszczonej powierzchni. polskiego i dolnośląskiego zapraszamy do kontaktu z dystrybutorem.

REKLAMA

17.01-17.03, Muzeum Współczesne Wrocław, wstęp wolny Wystawa urodzonego w Nigerii brytyjskiego artysty, Yinka Shonibare poświęcona jest tematyce kolonializmu. Składać się będzie z serii wyjątkowo starannie zaaranżowanych fotografii zatytuowanych „Fake Death Picture”, których bohaterem jest brytyjski admirał floty angielskiej z czasów napoleońskich, Horatio Nelson. Artysta zainspirował się obrazami słynnych malarzy (m.in.Maneta, Wallisa) i na swoich fotografiach odtworzył wnętrza, w których umierali bohaterowie tych prac, zastepując jedynie postaci osobą admirała Nelsona.

Będzie się działo

Dystrybutor: Jakub Dobroszczyk, Cresta Sp. z o. o. ul. Dybowskiego 2, 62-800 Kalisz e-mail: biuro.perfect.cresta@gmail.com tel.: 788 022 520

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 62

Sport

Szczypiorniak nad Odrą Kacper Bławicki Po sukcesach ekipy ekscentrycznego Bogdana Wenty oraz 4. miejscu żeńskiej reprezentacji w zeszłym roku znów głośno zrobiło się o piłce ręcznej, która jednak wciąż uznawana jest za sport niszowy. A jak wygląda kondycja tej dyscypliny we Wrocławiu? siedmioosobowej Śląsk zadebiutował w 1957 roku. Rok później awansował do I ligi i jako beniaminek od razu sięgnął po pierwsze mistrzostwo Polski. Kolejne lata 1958-1967 okazały się złotymi ze względu na wywalczenie przez klub aż sześciu tytułów mistrzowskich. Największe sukcesy drużyna WKS-u święciła w latach 70-tych. Ukoronowaniem dominacji okazał się rok 1978, kiedy wrocławianie dotarli do finału Pucharu Europy (obecnie Liga Mistrzów), gdzie ulegli niemieckiemu SC Magdeburg. Ostatnie triumfy wrocławski klub święcił w 1982 (dublet razem z Pucharem Polski) i 1997 roku. … i porażki Później nie było już tak różowo, choć w XXI wieku druży-

na jeszcze trzykrotnie stawała na podium. Za każdym razem był to jego najniższy stopień. Czasy współczesne okazały się niekorzystne dla wrocławskich szczypiornistów pod kątem finansowym. Z klubu odeszło wielu podstawowych zawodników, m.in. znany z występów w kadrze narodowej Krzysztof Lijewski. Ze współpracy wycofali się dotychczasowi sponsorzy, a nowi przez długi czas nie pojawiali się na horyzoncie. Zespół co prawda przetrwał, ale na powrót do dawnej świetności (i do ekstraklasy) nadal czeka. Brak płynności finansowej sprawił, że w roku 2007 Śląsk po raz drugi w swojej historii spadł z ekstraklasy. Powrócił dwa lata później, ale radość kibiców była przed-

wczesna, bo po pierwszym sezonie w PGNiG Superlidze (9. miejsce) zespół nie został zgłoszony do rozgrywek, a następnie rozwiązany. Nawiązać do tradycji We Wrocławiu, gdzie szczypiorniści Śląska aż 15 razy zdobywali mistrzostwo Polski nie można było pozwolić sobie na trwanie w sportowej próżni. Grupa miejscowych działaczy i byłych zawodników (m. in. Jacek Olejnik i Daniel Grobelny) mająca poparcie władz miasta i wielu życzliwych osób zgłosiła drużynę pod nazwą Śląsk Wrocław Handball Team w sezonie 2011/12 do II ligi. Już w następnym sezonie zespół awansował na zaplecze najwyższej klasy rozgrywek. Rywalizację Śląsk zakończył

pierwszej konferencji prasowej klubu, gdy został wtedy szefem Rady Sportowej reaktywowanej drużyny. Stwierdził, że być może kiedyś, po występach w lidze niemieckiej, sam zagra w Śląsku. Kiedy podopieczni Aleksandra Malinowskiego przegrali mecz o awans do kolejnej fazy Pucharu Polski z o klasę niżej notowanym zespołem z Zielonej Góry, wielu kibiców upatrywało w tym pewną strategię drużyny, która odtąd miała się skupić na awansie do Superligi. Teraz drużyna stoi u progu salonu. Wystarczy kilka kluczowych zwycięstw z drużynami z czołówki tabeli, by w przyszłym sezonie gościć u siebie drużyny z Kielc, Płocka czy Puław. Zapewne powiększy się z tej okazji grono sympatyków szczypiorniaka, zmieni się podejście potencjalnych sponsorów, a w końcu pojawi się szansa na zaistnienie w europejskich rozgrywkach. To także ważny krok promujący piłkę ręczną w perspektywie roku 2016, kiedy pięć polskich miast, a wśród nich Wrocław, będzie gospodarzem XII Mistrzostw Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn.

REKLAMA

Dolny Śląsk, o czym może mało kto wie, jest kolebką polskiej piłki ręcznej. W przypadku awansu Śląska, drużyna stanie przed szansą konfrontacji – o ile nic się nie zmieni w wyższej klasie rozgrywek – z Chrobrym Głogów czy Zagłębiem Lubin. Może tak się zdarzyć, że od przyszłego sezonu dolnośląskie drużyny będą stanowić jedną czwartą wszystkich występujących w PGNiG Superlidze. Sukcesy… Sekcja piłki ręcznej została utworzona w 1955 roku, czyli kilka lat po piłce nożnej i koszykówce. Najpierw drużyna, według ówczesnych zasad, została zgłoszona do rozgrywek, w których występowały drużyny jedenastoosobowe. W rozgrywkach piłki ręcznej

na wysokim 3. miejscu, które jednak nie dawało awansu do ekstraklasy. Tym samym wrocławianie będę ponownie walczyć o awans do PGNiG Superligi w sezonie 2013/14. Nadzieje kibiców, działaczy i samych zawodników, by mierzyć w awans do krajowej czołówki, nie są bezpodstawne. Na półmetku obecnych rozgrywek Śląsk z kompletem zwycięstw otwiera tabelę I ligi męskiej. Na tym etapie wydaje się, że walkę o pierwsze miejsce premiowane bezpośrednim awansem są jeszcze w stanie podjąć drużyny z Zawiercia i Legnicy. Ta ostatnia jest zresztą ubiegłorocznym spadkowiczem z PGNiG Superligi. Identycznym bilansem, co Śląsk, może poszczycić się obecnie tylko kielecki Vive – najlepsza polska drużyna ostatnich lat oraz Wybrzeże Gdańsk – lider równoległej ligi. Jeśli nic się nie zmieni w układzie obu tabel I ligi, awansują zespoły z Wrocławia i Gdańska. Apetyt rośnie Euforia i moda na piłkę ręczną we Wrocławiu rośnie stopniowo. Zaczęło się od nieśmiałej deklaracji Karola Bieleckiego w lipcu 2011 roku w trakcie

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2014


str 63 REKLAMA

Reklama PReklama

Centrum Monitoringu Społecznego i Kultury Obywatelskiej Centrum Monitoringu Społecznego i Kultury Obywatelskiej jest instytucją kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego powołaną w sierpniu 2011 r. Celem działalności CMSiKO jest upowszechnianie kultury obywatelskiej wśród mieszkańców Województwa Dolnośląskiego, pobudzanie aktywności społeczno-kulturalnej Dolnego Śląska, pomoc w zakresie opracowywania planów rozwoju i polityki społeczno-kulturowej Dolnego Śląska, popularyzacja wiedzy o procesach społeczno-kulturowych zachodzących na Dolnym Śląsku oraz prowadzenie działalności edukacyjnej służącej budowaniu świadomości kulturowej i obywatelskiej mieszkańców Dolnego Śląska. Centrum współpracuje z organizacjami społecznymi, ośrodkami badawczymi, uczelniami, instytucjami kultury, osobami fizycznymi, prawnymi oraz innymi jednostkami administracji samorządowej, państwowej i rządowej. W 2013 r. w ramach swojej działalności Centrum zrealizowało następujące badania: „Przemiany współczesnych form religijności wśród mieszkańców Dolnego Śląska”, „Kulturowe style życia mieszkańców Dolnego Śląska i społeczne postrzeganie zabytków”, podwójne badanie pt. „Społeczno-ekonomiczne uwarunkowania życia codziennego Dolnoślązaków. Między ideologią a praktyką: 1) Równość, interwencjonizm czy rynek? – modele orientacji Dolnoślązaków w sferze społeczno-ekonomicznej, 2) Poziom jakości życia w aglomeracji wrocławskiej (miasto Wrocław oraz byłe powiaty województwa wrocławskiego) oraz preferowane wizje ładu społecznego”, „Polska powiatowa – demokracja lokalna, relacje społeczne i modele władzy na prowincji”, a także „Organizacje pozarządowe na Dolnym Śląsku – badanie powtórzone”. Wyniki badań Centrum upowszechnia poprzez współpracę z regionalnymi mediami Radiem Wrocław - spoty informacyjne poświęcone poszczególnym projektom badawczym, a także z Telewizją Polską Oddział Wrocław - realizacja programów telewizyjnych prezentujących wyniki poszczególnych badań. Wszystkie raporty z badań Centrum wydawane są także w formie książkowej i nieodpłatnie udostępniane. Elektroniczne wersje raportów oraz biuletynów dostępne są na stronie internetowej: www.cmsiko.pl Zapraszamy także na nasze konta na portalach: Twitter @twitter.com/ODRPiE_CMSiKO YouTube (youtube.com/CMSiKO) SlideShare (slideshare.net/ODRPiE) Centrum Monitoringu Społecznego i Kultury Obywatelskiej, ul. Korfantego 27, 53-021 Wrocław, (071) 729-85-89

REKLAMA

Ogłoszenie finansowane z budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego

luty 2014

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Reklama

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

str 64

luty 2014

Słowo Wrocławian nr 59