Issuu on Google+

Słowo numeru

str 1

TER A 72 ST Z RONY

NAJWIĘKSZY

Konkursy y!

D o datek Turyst yc zn y

rod Wygraj Nag

na Dolnym Śląsku! nr 10/2013 (58) grudzień 2013 / styczeń 2014

Sprzedaż konsumencka Dariusz Staniszewski Ile to już razy zdarzyło nam się kupić coś, co później okazało się nie spełniać naszych wymagań czy po prostu być niepotrzebne. Wtedy zazwyczaj chcemy naprawić swój błąd. Tylko jak? Co mówią na ten temat przepisy, kogo i czy w ogóle kogoś chronią? Jaką dro-

gą powinniśmy dochodzić swoich roszczeń i w jakich sytuacjach sprzedający nie ma obowiązku udzielenia nam pomocy? czytaj dalej str. 6

www.slowowroclawian.pl

cena 2.20 z³ (w tym 8 % VAT)

Tożsamość krasnala Wrocław szuk a swojego symbolu

Nowa świecka tradycja Karolina Kowalska Końcówka grudnia, większość z nas ciągle tkwi w przedświątecznym wirze zakupów i przygotowań. Zewsząd dochodzą do nas dźwięki kolęd i zapachy pysznych wypieków. Za każdym rogiem czają się kramiki i jarmarki. Handlowcy dwoją się i troją, chcąc

zyskać jak najwięcej. Jaki jest rodowód świątecznych jarmarków i jak do tych europejskich ma się nasz, wrocławski? A tak w ogóle, to co o nim sądzą mieszkańcy miasta? czytaj dalej str. 9

Wrocław to oprócz Poznania, Szczecina i Zielonej Góry jedno z najbardziej wysuniętych na zachód miast Polski, choć jego najstarsi mieszkańcy, paradoksalnie, mają najczęściej rodowód wschodni. Czy po prawie 70 latach można powiedzieć, że Wrocław to miasto wciąż o charakterze niemieckim, replika Lwowa czy może zupełnie nowy wytwór? czyt. str. 3

REKLAMA

Cztery smaki Wrocławia

Wrocław przez wielu określany jest miastem spotkań. Jest to także miasto wielu kultur i wielu smaków. Przechadzając się wrocławskim Rynkiem, mamy okazję poznać restauracje serwujące kuchnie z najróżniejszych zakątków świata. Czym więc smakuje stolica Dolnego Śląska i czy jest to smak dobry? czyt. str. 14

Techniki wspierania pamięci

Pamięć ludzka tak jak potrafi być wspaniała i niezwykle pojemna, tak też bywa zawodna. Oczywiście w normalnych przypadkach nie zapominamy jak się posługiwać szczotką do włosów czy widelcem, ale już zapamiętać jakiś numer telefonu czy adres… Bywa ciężko. Na szczęście pamięć można ćwiczyć. czyt. str. 39

Każdy z nas jest fotografem

ISSN 2082-6761 INDEKS 275611

HRO Słowo Wrocławian GazetaClokalna

Ze ślubem nieodzownie łączy się sesja zdjęciowa. Coraz popularniejszej stają się tematyczne plenery w nietypowych okolicznościach natury. Jakie są trendy, czy rzeczywiście każdy może być fotografem? O tajnikach zawodu i nowinkach w branży z Małgorzatą Drozdowską rozmawiała Katarzyna Gielec. czyt. str. 63

Ñ Œ R O D O W I S K O . P R Z E C Z Y T A £ E Œ – P O D Aczwartek, J D A24 L marca E J 2011


str 2

Wstępniak

Spis treści

Czas odzyskiwania pamięci

Styczeń

Michał Ratajczak Jarmark zwany świątecznym ruszył 22 listopada. Z punktu widzenia przemarzniętych straganiarzy to już dawno. Wrocław – miasto najmniejszych rzeźb w postaci krasnali – po raz kolejny słynie na cały kraj z rzeczy największej, bo drugiej takiej imprezy nie ma nawet Warszawa. I chociaż w wakacje na jarmarcznej mapie dominuje Gdańsk, to zima jest nasza. Pajęczyna drewnianych stoisk z roku na rok rozciąga się nie tylko po całym Rynku, ale „wdziera się” już głęboko w ulicę Świdnicką i gdyby nie przejście podziemne kto wie, dokąd by ten szpaler straganiarzy zawędrował. Nastroje wszystkim chwilowo zepsuł huragan albo orkan o imieniu Ksawery. Przy okazji większość mediów przybliżyła odbiorcom subtelne różnice, jakimi różnią się od siebie poszczególne wiatry. Na niewiele się to zdało, bo Ksawery zajaśniał światłem intensywnym, acz krótkotrwałym i nikt już o nim nie pamięta. Może za wyjątkiem świątecznych kramarzy, których drewniane konstrukcje zatrzęsły się pod naporem żywiołu i jarmark na dzień cały trzeba było odwołać. Nikt też nie pamięta o pierwszym śniegu, który spadł na Wrocław zupełnie nieoczekiwanie, a było to 26 listopada. Brak jednak dowodów i świadków zdarzenia. Co przytrafi się nam jeszcze w dogasającym roku 2013? Wszystko możliwe. Na pewno będzie to Sylwester na wrocławskim Rynku, który spośród wszystkich placów miasta ma najbardziej napięty kalendarz. Znajomy zasugerował mi, że o wiele lepszą lokalizacją dla sylwestrowej imprezy byłby teren PKS-u, który z Rynkiemjuż w tej chwili łączy brak drzew i ogrodzenie. Co prawda z dworca dalej do lokali gastronomicznych, ale kto w taką noc myśli o jedzeniu. Przynajmniej karnawałowicze mieliby blisko do pociągu i autobusu. Chyba w końcu któryś 1 stycznia pojedzie… Z innych rzeczy możemy spodziewać się takiego czy innego prezentu. Chodzi tu o podarki całkiem niespodziewane. Krawat, perfumy, skarpetki, nocna koszula odpadają. Szczęśliwi, którzy w porę zdecydowali i kupili te prezenty, które rzeczywiście przydadzą się obdarowanym. Reszta skazana jest na cogrudniowy maraton z punktami lotnymi w każdej galerii. Ale wróćmy już do domu, wyobrażając sobie białe Święta za oknem. Jak wiadomo ten specyficzny czas sprzyja spotkaniom w gronie rodziny i dawno nie widzianych znajomych oraz przyjaciół. To także okazja to wielogodzinnych rozmów przy stole na tematy aktualne i uniwersalne. Jednym z nich może okazać się nasza własna tożsamość, która w przypadku mieszkańców Wrocławia (ale i Dolnego Śląska) bywa często nie tylko złożona, ale nieznana. W większości rodzin przeszłość i znajomość własnych korzeni jest znana góra do trzeciego pokolenia wstecz. Tak to przynajmniej wygląda w przypadku mojej generacji. A tymczasem żyją jeszcze babcie i dziadkowie, którzy, gdy tylko ich zapytać, doskonale kojarzą osoby, miejsca i zasłyszane rozmowy sprzed kilkudziesięciu lat. Każda wersja wydarzeń jest wyjątkowa nawet jeśli zostanie nieco podkoloryzowana. Wiadomo, że zjawisko tzw. ziem odzyskanych jest jeszcze dosyć młode i nie do końca ukształtowane w świadomości zbiorowej. A czasem także z niej wypierane. Niespełna 70 lat Wrocławia w polskiej wersji językowej to na tyle mało, by zaszczepić nową tradycję, a na tyle dużo, aby przestać myśleć w kategoriach tymczasowości, choć zaglądając w niektóre zaułki miasta można odnieść wrażenie, że czas przystanął i wciąż czeka przestępując z nogi na nogę. Pytanie o polskość Wrocławia jest dość naiwne, ale już o niemieckość, a szczególnie czeskość wymaga dłuższego zastanowienia. Nienaiwny jest za to zwyczaj składania sobie życzeń. Mimo że wiele z nich może się nie spełnić (co nie jest przecież winą życzących), liczą się szczere chęci niesienia dobrego słowa. Któż z nas ma za dużo zdrowia, szczęścia, uśmiechu, radości z małych rzeczy, pieniędzy i zwykłej jak u dziecka frajdy z powodu nadchodzącej zimy? Tego wszystkim Państwu życzę w imieniu całej Redakcji.

Co się działo... ...we Wrocławiu – s. 4 ...w Polsce – s. 5 ...w gospodarce – s. 5 Miasto Olga Guc – Krasnal, syrenka i smok – s. 3 Karolina Kowalska – Nowa świecka tradycja – s. 9 Arleta Ciarczyńska – Wrocławski rekord świata – s. 9 Grzegorz Pietrzak – Czy Wrocław jest czeskim miastem? – s. 12 Katarzyna Gielec – N jak Nowy Dwór – s. 19 Eugeniusz Gosiewski – Dzieje się na Kresach – s. 54 Marek Natusiewicz – Suburbium Wrocławia – s. 60 Styl życia Angelika Wołoszańska – Cztery smaki Wrocławia – s. 14-15 Karolina Kowalska – Naturalny konserwant – s. 18 Ewelina Grzesik – Piękna bez okazji – s. 57 Olga Guc – Pamiątka na całe życie – s. 62 Katarzyna Gielec – Każdy z nas jest fotografem – s. 63 Dominika Świątek – Karnawałowe szaleństwa – s. 63 Katarzyna Gielec – Nakręceni na ślub – s. 65 Inwestycje Tomasz Augustyniak – Bezpiecznie i z pazurem – s. 16 Paweł Miziura – Inwestycje bardzo osobiste – s. 17 Motoryzacja Katarzyna Wilanowska – Co z tym śniegiem – s. 10 Sebastian Zawada – Jazda zimowa – s. 11 Prawo Dariusz Staniszewski – Sprzedaż konsumencka w praktyce – s. 6 Iwona Dyś - Rewolucja w e-sądach – dłużnicy pod należytą ochroną – s. 7 Gdzie najtaniej? Ewa Tomaszewska – Czas podsumowań – s. 8 Twój Relax Bartosz Ozimiec – Zakopane bliżej Tatr – s. 22-23 Angelika Wołoszańska – Nieznane Podhale – s. 24-25 Katarzyna Wilanowska – Solanki i cieplice – s. 26 Angelika Wołoszańska - Raj dla biathlonistów – s. 28 Angelika Wołoszańska – Bywając w Kotlinie – s. 29 Katarzyna Kupczyk – Echa przeszłości w Górach Sowich – s. 30 Ewelina Najdrowska – Gdzie Świna uchodzi do morza – s. 43 Kamil Mec – Trzy wymiary natury – s. 44 Joanna Lipska – Zaułki Kotliny Jeleniogórskiej – s. 46-47 Katarzyna Wilanowska – Kraina baśni i piaskowca – s. 47 Kamil Mec – Karkonoskie szkło – s. 49 Agata Foremniak – Zimobranie – s. 50 Twój Dom Tomasz Augustyniak - Zimowy fajrant - s. 32 Krzysztof Ziajka – Limity MdM – s. 33 Angelika Wołoszańska – Jak optycznie powiększyć mieszkanie – s. 34 Beata Szymura – Techniki wspierania pamięci – s. 39 Marta Chojęta - Przyprawianie do smaku i dla zdrowia - s.39 Katarzyna Wilanowska – Łap ciepło i płać mniej – s. 40-41 Michał Ratajczak – Jest alternatywa – s. 42 Słowo dla Seniora Jerzy Ziomek – Portrety wrocławian – Mieczysław Marczak – s. 36 Anna Hadasik – Nawet w rodzinie warto zadbać o swoje prawa – s. 37 Karolina Kowalska – Aktywni seniorzy – s. 37 Kultura Dominika Świątek – Przerwany decathlon – s. 46 Michał Ratajczak - Zielone miasto Wrocław - s. 46 Styl życia Karolina Kowalska – Postanowienia starego roku – s. 53 Angelika Wołoszańska – Jak uodpornić się na zimę – s. 53 Publicystyka Wojciech Mach – Strzelanie do wodzireja – s. 67 Sport Kacper Bławicki – Pomysł na… Stadion Miejski – s. 70 Będzie się działo Grudzień2013/Styczeń 2014 – s. 68-69

Wydawca: Magnes Media Sp. z o.o. wydawca@slowowroclawian.pl | Prezes Zarządu, redaktor naczelny: Emil Baran Redaktor prowadzący: Michał Ratajczak redakcja@slowowroclawian.pl | Sekretarz: Ewa Tomaszewska | Dział reklamy: tel. 513 509 429 Stali współpracownicy: Wojciech Mach, Marek Natusiewicz, Patrycja Rozborska, Dominika Świątek | Druk: Polskapresse Redakcja: Komuny Paryskiej 90, 50-452 Wrocław | Skład: Logos | Numer zamknięto 20 grudzień 2013 | Wydanie 23 grudzień 2013 Redakcja nie odpowiada za treść publikowanych listów i reklam. Materiałów nie zamówionych nie zwraca, zastrzega sobie prawo do skrótów w nadesłanych tekstach i listach. Gazeta jest bezpłatna dla punktów biorących udział w programie „Wrocławskie Dobre Miejsca” oraz „Słowo Wrocławian dla Ciebie”. Punkty partnerskie „Wrocławskich Dobrych Miejsc” oraz „Słowo Wrocławian dla Ciebie” nie mają prawa do pobierania opłat za rozdane egzemplarze gazety. Traktowane są one jako bezpłatne.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 3

Krasnal, syrenka i smok Olga Guc

Wrocław to oprócz Poznania, Szczecina i Zielonej Góry jedno z najbardziej wysuniętych na zachód miast Polski, choć jego najstarsi mieszkańcy, paradoksalnie, mają najczęściej rodowód wschodni. Czy po prawie 70 latach można powiedzieć, że Wrocław to miasto wciąż o charakterze niemieckim, replika Lwowa czy może zupełnie nowy wytwór? Odrą zaprojektował niemiecki architekt Max Berg. Należą do nich budynek urzędu wojewódzkiego, Hala Stulecia i główny oddział Banku Zachodniego WBK. I chociaż architektura odgrywa ważną rolę w społeczności miasta, ustępuje jednak jego mieszkańcom, którzy obecnie w znakomitej większości są Polakami. Przed wojną byli tu oczywiście Niemcy, ale tez spory odsetek Żydów i Czechów. Współcześnie ten tygiel kulturowy, narodowościowy i językowy jest co prawda barwniejszy, ale tymczasowy, bo zagraniczni goście zjawiają się we Wrocławiu najczęściej w charakterze turystów. - Oczywiście architektura jest niemiecka, natomiast podejście

do życia, styl zachowania się maja rodowód wschodni. Nie mówię że to jest źle, nawet odwrotnie, chociaż Wrocławowi brakuje tradycji i może dlatego pojawiają się takie pytania, jak Kresy czy Zachód. Nie ma tu typowo wrocławskich dań, bo miasto zawsze leżało na pograniczu czerpiąc z innych kuchni. Taka sama sytuacja z językiem. On jest typowo polski. Bez żadnego charakterystycznego dialektu – podsumowuje emerytka, pani Krystyna. Z tym wszystkim większość się zgodzi, chociaż ciężko jest rozmawiać o tym biorąc pod uwagę ten fakt że Wrocław to jest studenckie miasto, różno kulturowe, tu pod każdą kulturę da się znaleźć restaurację, ich jest

mnóstwo Chińskie, Meksykańskie, Gruzińskie, Ukraińskie, jednak kiedy przyjeżdża osoba z Polski, powstaje pytanie czym z tradycyjnej kuchni można ją zaskoczyć. Przed świętami to poszukiwanie tradycji ma szczególny aspekt. Chodzi przede wszystkim o Jarmark Świąteczny jako współczesny „przeszczep” tradycji niemieckich miast i miasteczek. I choć jeszcze do niedawna Wrocław był jedynym miastem w Polsce, w którym można było pochodzić wśród drewnianych domków, spróbować grzanego wina i rożnego rodzaju potrawy, zwyczaj ten adoptują inne polskie miasta, a tutejszy jarmark z roku na rok przybiera coraz bardziej obszerną i bogata postać. Polski Weihnachtsmarkt odróżnia od niemieckiego pierwowzoru oferta gastronomiczna. Dużą popularnością cieszą się stoiska litewskie i białoruskie, gdzie wielu starszych wrocławian może odnaleźć cząstkę samych siebie, jako że na tych ziemiach przyszli na świat i zostali wychowani. Przykład popularności kresowego pieczywa i kwasu chlebowego pokazuje, jak tradycje wędrują za ludźmi. Duch różnokulturowości tak

na jarmarku, czy w menu wielu tutejszych restauracji z polską kuchnią, jak na co dzień w tkance architektonicznej unosi się nad Wrocławiem niezmiennie. Wspomniana bliskość granicy i zawiła historia wydaje się naturalna koleją rzeczy, gdy spojrzeć na Wrocław w zestawieniu z innymi polskimi miastami. Jednak sam duch ma zbyt słaba moc przyciągania potencjalnych turystów i nowych mieszkańców. Potrzebny jest symbol, na postawie którego utrwali się (lub nie) pewna tradycja albo mit. To właśnie legenda jest najlepszą opowieścią, której nie można ani potwierdzić ani zaprzeczyć. Warszawa ma swoją syrenkę, Kraków smoka, Gdańsk pomnik Neptuna, a Poznań słynne koziołki. Wrocław ma do zaoferowania całkiem młodą opowieść z pogranicza baśni, absurdu i polityki za sprawą krasnali, które kilka lat temu zawładnęły najpopularniejszymi uliczkami i miejscami, choć ta obecność okazała się zawsze bardzo dyskretna. Geneza wrocławskich krasnali sięga schyłkowego okresu komuny i studenckich protestów organizowanych na ulicach miasta. Pomarańczowa Alternatywa

stojąca wtedy za happeningami uciekała się do różnych sposób, by mieszkańcom pokazać absurd systemu, a milicjantów wprowadzić w stan konsternacji. Wtedy jednym z pomysłów było przebranie się za krasnoludki. W XXI wieku chcąc nawiązać do tamtych wydarzeń władze miasta zdecydowały o upamiętnieniu Pomarańczowej Alternatywy pomnikiem krasnala. Na potomstwo nie trzeba było długo czekać. Liczba krasnali zmienia się – wciąż pojawiają się nowe, a niektóre są nawet kradzione. W tym roku wszystkich figurek jest prawie 300. Krasnale skutecznie wymykają się zaszufladkowaniu. Nie są nawiązaniem ani do czasów niemieckich ani do tradycji i zwyczajów kresowych, a jeśli nawet ktoś dowiedzie takiego pokrewieństwa, przeczyć będzie kontekst. Ale czy krasnale są już na tyle zaadoptowane, by mogły stać się symbolem miasta? Jeszcze wiele wody w Odrze upłynie zanim historia zweryfikuje to pytanie. Póki co bliżej mieszkańcom Wrocławia do małych krasnali niż Bolesława Chrobrego na koniu. Bliżej, bo jeśli się przyjrzeć, są niemal wszędzie. REKLAMA

Każde miasto wyróżnia się pod względem architektury. Po przesunięciu granic „nowe” polskie miasta jak Wrocław czy Gdańsk przynajmniej z samych elewacji zabytkowych budynków przypominają o poprzednich gospodarzach i stylu, w jakim powstały skwery, zaułki i kondygnacje. Bez wątpienia niemiecka architektura, mimo wielu zniszczeń wojennych, jest charakterystyczna, choć może coraz mniej dominująca w pełnym ujęciu panoramicznym Wrocławia. Do dziś przetrwały dzielnice zbudowane od podstaw w niemieckim stylu, jak choćby Sępolno – widok, który zobaczymy patrząc z góry przedstawia niemieckiego orła. Najbardziej znane budynki nad

Temat numeru

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 4

Co się działo w Polsce

Co się działo WE WROCŁAWIU – grudzień 2013

Punkt widokowy na Sky Tower Komendant Wojewódzki Straży Pożarnej wydał zgodę na użytkowanie punktu widokowego w Sky Tower. Będzie się on mieścił na 49 piętrze budynku, który ma łącznie 212 metrów. Pozwolenie otrzymano dopiero po wypełnieniu dodatkowych warunków, postawionych wcześniej przez straż pożarną. Z powodów bezpieczeństwa nie zostanie otwarty natomiast taras widokowy mieszczący się na 50 kondygnacji.

Miasto nie dofinansuje Polinki Przygotowały: Angelika Wołoszańska Karolina Kowalska

Dla bezpieczeństwa na ulicach Do końca roku zakończą się budowy dziewięciu nowych sygnalizacji świetlnych. Już w listopadzie zaczęły działać światła na skrzyżowaniu ulic Parafialnej, Kutrzeby i Strachowskiego. Władzom miasta zależy na bezpieczeństwie mieszkańców, mają na celu zapobieganie niepotrzebnym tragediom.

Cygański proces

Centrum miasta bez reklam?

22 listopada rozpoczął się proces Romów z dzikiego koczowiska przy ul. Kamieńskiego. Pozew wytoczyła gmina Wrocław domagająca się opuszczenia terenu, który bezprawnie zajęli Romowie. Urzędnicy są zdania, że przebywanie w takich warunkach zagraża życiu i zd rowiu mieszkańcom koczowiska, a także jest uciążliwe dla Wrocławian. Kolejna rozprawa odbędzie się 10 stycznia.

28 listopada odbyło się pierwsze czytanie uchwały, która ma przekształcić centrum Wrocławia w park kulturowy i tym samym zaprzestać umieszczania reklam na elewacjach zabytkowych budyn ków. Och rona miałaby obejmować głównie okolice Rynku, ale również Ostrów Tumski, Promenadę Staromiejską, plac Kościuszki czy Ogród Botaniczny. Zmienią się także przepisy dotyczące kwestii uporządkowania handlu, banerów promocyjnych, prac budowlanych czy chodników. Uchwała miałaby wejść w życie wiosną przyszłego roku.

Szczyt bestialstwa 23 listopada studentowi z Wrocławia postawiono zarzut znęcania się nad zwierzętami. Grozi za to do trzech lat pozbawienia wolności. Dwóch młodych oprawców, podczas jednej z alkoholowych imprez, zamęczyli ośmioletnie zwierzę sąsiadów na śmierć. Najpierw ją podtapiali, następnie „wyprali” w pralce.

Rowery (nie)publiczne W połowie grudnia wygasa umowa dotychczasowego operatora Wrocławskiego Roweru Miejskiego i władze miasta ogłosiły już przetarg na sprzedaż systemu (140 rowerów, 210 stojaków do wpinania rowerów, 17 paneli do obsługi wypożyczeń i zwrotów). Mieszkańcy Wrocławia zaczynają wątpić w chęć promocji ruchu rowerowego przez władze miasta. Rower miejski miał publiczny, a nie skomercjalizowany. 80% stanowiły wypożyczenia darmowe (pierwsze 20 minut jazdy rowerem), teraz ceny pójdą w górę. Prezydent Rafał Dut k iewicz zapewnia jednak, że po sprzedaży systemu, warunki korzystania z WRM będą na da l korzystne dla wypożyczających.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

Próbna matura z OPERONEM Od 26 do 29 listopada trwały matury próbne OPERON na 2014 rok dla uczniów szkół średnich. Zmagali się w tych dniach tradycyjnie z językiem polskim, matematyką, językiem obcym (język angielski, niemiecki, francuski, rosyjski) i dodatkowym przedmiotem do wyboru.

Rewitalizacja „Trójkąta” W listopadzie odbyły się konsultacje z mieszkańcami Przedmieścia Oławskiego, które miały na celu omówienie pomysłów na planowaną rewitalizację „Trójkąta”. Wrocławianie mogli zgłaszać sugestie dotyczące inwestycji, infrastruktury oraz zmiany wyglądu dzielnicy, które mogą zostać ujęte w projekcie Masterplan dla Przedmieścia Oławskiego. Najczęstsze propozycje dotyczyły zwiększenia ilości zieleni, placów zabaw dla dzieci, ławek oraz poprawienia wyglądu podwórek.

Władze miasta nie przeznaczą obiecanej sumy pieniężnej wynoszącej całe 4 miliony zł na budowę Polinki, czyli gondolowej kolejki Politechniki Wrocławskiej. Została ona uruchomiona w październiku tego roku, łączy dwa brzegi Odry i ma służyć szybszemu przemieszczaniu się studentom Politechniki, ale także pozostałym mieszkańcom. Bez dofinansowania straci na tym uczelnia (budowa kosztowała 12 milionów zł), a za przejazd, od przyszłego roku, Wrocławianie będą musieli dopłacać 3 zł.

Ksawery pokrzyżował plany W dniach bezpośrednio sąsiadujących z dniem Świętego Mikołaja Polska zmagała się z orkanem Ksawerym. Silny wiatr nie oszczędził także Wrocławia. Połamane drzewa, poprzewracane znaki drogowe, a nawet wyrwane płyty chodnikowe, to tylko niektóre ze skutków Ksawerego. Na wrocławskim rynku w Mikołaja miała po raz pierwszy zapłonąć choinka. Niestety ze względów bezpieczeństwa plany musiały ulec zmianie.

Urzędnicy na rowerach Urząd miejski we Wrocławiu otrzymał 7 rowerów, na których mają jeździć pracownicy. Skorzystają z nich urzędnicy z ul. Zapolskiej, Sukiennic, Nowego Targu, a także doręczyciele papierów służbowych. Będą oni kursować z jednego budynku do drugiego. Alternatywa dla poruszania się samochodami.

Mistrzostwa MMA 1 grudnia odbyły się Mistrzostwa Polski Juniorów oraz Mistrzostwa Polski Zachodniej MMA. Sport ten posiada wielu miłośników. Na imprezie stawiło się ponad 300 czynnych zawodników. Zainteresowanie mieszanymi stylami walkami wciąż rośnie, a szkoły nastawione na treningi tej dziedziny spor t u cieszą się rosnącym zainteresowaniem.

Wrocław Główny wypełniony książkami W dniach 5-8 grudnia Wrocław po raz kolejny obchodził święto książki na Dworcu Głównym PKP. Od lat Wrocławskie Targi Dobrych Książek przyciągają tłumy. W tym roku na targach można było spotkać się z Olgą Tokarczuk, Jerzym Skoczylasem, Elżbietą Baniewicz i Jackiem Inglotem. Swoje książki podpisywali m.in.: Tomasz Sekielski, Mariola Pryzwan, Jan Miodek i Katarzyna Maicher. Oprócz licznych wystaw, prezentacji, wykładów i dyskusji, nastąpiło rozstrzygnięcie konkursu na Pióro Fredry.

grudzień 2013


Co się działo W POLSCE – grudzień 2013 Child Alert w Polsce 20 listopada oficjalnie ogłoszono gotowość systemu Child Alert, który ma na celu pomoc w poszukiwaniach zaginionych dzieci. System angażuje w akcję poszukiwawczą, m.in. stacje telewizyjne i radiowe, dworce, lotniska i inne miejsca publiczne wyświetlając wizerunek dziecka oraz najważniejsze informacje dotyczące jego zaginienia. System działa obecnie już w 11 krajach Unii Europejskiej.

34 miliony złotych na marne 26 listopada została zamknięta linię kolejową Szklarska Poręba-Jelenia Góra, choć dziesięć dni wcześniej dokonano hucznego otwarcia tego odcinka. Remont trwał rok i kosztował aż 34 miliony zł, jednak na drodze stanął zagrażający zawaleniem wiadukt przebiegający nad torowiskiem.

Dymisja wiceszefa MON

Co się działo w Polsce

REKLAMA

str 5

Wrocław ul.Daszyńskiego 28 tel. 713300682 lub 601743311

www.regor.pl

Minister obrony Tomasz Siemoniak opublikował na stronie MON oświadczenie: „28 listopada 2013 r. wpłynęło na moje ręce pismo pana Waldemara Skrzypczaka, proszące o dymisję ze stanowiska podsek retarza stanu w Min ist erst wie Obrony Nar o d o w e j ”. Wiceszef MON nie c h c i a ł b yć obiektem niesprawiedliwych ataków, które wypływały negatywnie na rząd.

Co się działo W GOSPODARCE – grudzień 2013 Ceny w górę

Mieszkanie dla młodych

22 listopada PKN Orlen podniósł hurtowe ceny benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 o 18 zł, benzyny bezołowiowej Super Plus 98 o 13 zł i oleju napędowego o 22 zł na tysiąc litrów.

W listopadzie weszła w życie ustawa, która ma pomóc młodym ludziom w zakupie mieszkania. Program „mieszkanie dla młodych” ruszy w styczniu 2014 roku. Dopłatą 10 lub 15% w zależności od stanu cywilnego objęte zostaną mieszkania do 50 metrów kwadratowych oraz domy do 100 metrów. Wsparcie państwa dla osób budujących dom miałoby polegać natomiast na możliwości odzyskania części podatku VAT za materiały użyte do budowy.

Modernizacja marynarki wojennej Jeśli Polska nawiąże współpracę z zagranicznym partnerem, będzie to szansa dla zatrudnionych w sektorze gospodarki morskiej. Planowane wydatki na modernizację marynarki wojennej to około 900 milionów zł rocznie. 50 tysięcy obywateli może zyskać pracę.

Prohibicja w Krakowie Kraków wyprzedza Wrocław i Gdańsk pod względem liczby punktów sprzedaży napojów wysokoprocentowych. Radni z Dzielnicy I Stare Miasto chcą wprowadzenia w sklepach na Śródmieściu zakazu sprzedaży alkoholu w nocy. Zwrócili się z postulatem do prezydenta Krakowa.

grudzień 2013

Bitcoin w Polsce Pierwsza i najpopularniejsza internetowa waluta jest już w Polsce. Bitcoin to cyfrowy pieniądz, którym można obecnie płacić za niektóre hotele, restauracje, samochody czy inne zakupy dokonywane przez internet. Transakcje bitcoin nie podlegają prowizji, są błyskawiczne oraz anonimowe.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 6

Sprzedaż konsumencka w praktyce Dariusz Staniszewski

Okres przedświąteczny charakteryzuje się ożywieniem handlu. W tej zakupowej gorączce wspartej pośpiechem łatwo jednak o nieprzemyślaną transakcję. Żeby nie żałować wydanych pieniędzy, wystarczy podstawowa znajomość prawa konsumenta, czyli najczęściej każdego z nas. Spr z e d a ż konsu mencką pod względem prawnym reguluje ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. Według definicji to nic innego jak sprzedaż rzeczy ruchomej dokonywana w zakresie działalności przedsiębiorstwa osobie fizycznej, która nabywa tę rzecz w celu niezwiązanym z działalnością zawodową lub gospodarczą. Drogą omawianej ustawy ustawodawca nałożył na sprzedawcę wiele szczególnych obowiązków związanych z jasnym i zrozumiałym, nie wprowadzającym w błąd udzielaniem kupującemu informacji zarówno o cechach i właściwościach oferowanego towaru wystarczających do pełnego i prawidłowego korzystania z towaru, jak również o warunkach zawieranej umowy sprzedaży. Przykładowo można wskazać, iż do obowiązków takich należy m.in. podanie do wiadomości kupującego ceny oferowanego

towaru oraz jego ceny jednostkowej, nazwy towaru, określenie producenta, importera oraz instrukcji obsługi w języku polskim. Z kolei na żądanie kupującego sprzedawca ma obowiązek wyjaśnić mu znaczenie poszczególnych postanowień umowy. Sprzedawca jest zwolniony z odpowiedzialności za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową w sytuacji, gdy kupujący o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. Sprzedawca nie ponosi odpowiedzialności także w przypadku niezgodności, która wynikła z przyczyny tkwiącej w materiale dostarczonym przez kupującego. Inny zapis w ustawa (art. 8) wskazuje na uprawnienia kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową. Wtedy kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną

naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Tylko co taka „nieodpłatność naprawy i wymiany” oznacza dla kupującego? To, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia. Sprzedawca, który otrzymał od kupującego towar z żądaniem jego naprawy, zobowiązany jest do wywiązania się z umowy w terminie 14 dni. A jeśli kupujący nie może żądać naprawy ani wymiany towaru (z uwagi na fakt, iż naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów), albo jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności, kupujący ma prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo odstąpić od umowy. Kupujący traci opisane powyżej uprawnienia, jeżeli przed upływem dwóch miesięcy od stwierdzenia niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową nie zawiadomi o tym sprzedawcy. By zachować wskazany termin, wystarczy wysłanie zawiadomienia

przed jego upływem. Sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jedynie w przypadku jej stwierdzenia przed upływem dwóch lat od wydania tego towaru kupującemu, zaś w razie wymiany towaru termin powyższy biegnie na nowo. Jeżeli przedmiotem sprzedaży jest rzecz używana, strony mogą ten termin skrócić, jednakże nie poniżej jednego roku. Przewidziane w omawianej ustawie roszczenia kupującego przedawniają się z upływem roku od stwierdzenia przez nabywcę niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową. Przedawnienie nie może się skończyć przed upływem dwóch lat od wydania towaru kupującemu. Należy wyraźnie zaznaczyć, iż zawiadomienie sprzedawcy o niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową przerywa bieg przedawnienia. Ponadto przedawnienie nie biegnie w czasie wykonywania naprawy lub wymiany, jak również w czasie prowadzenia przez strony rokowań w celu ugodowego załatwienia sprawy, nie dłużej jednak niż przez trzy miesiące.

REKLAMA

Prawo

Dariusz Staniszewski Adwokat Kancelaria Staniszewski w Warszawie

REKLAMA

Uwolnienie księgowych

Z T YM KU P O N EM Obsługa księgowa

3 MC za 50%

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

Rozliczenie

PIT za 15 zł Z T YM K U P O N EM

Gdyby chcieć wyjaśnić w sposób najprostszy, na czym polega deregulacje dostępu do zawodów, trzeba by powiedzieć, iż chodzi o ułatwienie dostępu do jakiegoś zawodu poprzez obniżenie wymagań, jakie trzeba spełnić. O deregulacji było głośno w połowie 2013 roku, kiedy to ówczesny Minister Sprawiedliwości – Jarosław Gowin optował za uwolnieniem kilkudziesięciu zawodów. Wśród nich znalazły się zawody: taksówkarza, komornika, maklera papierów wartościowych czy księgowego. Minister Gowin swoje decyzje tłumaczył potrzebą stworzenia nowych miejsc pracy, których w kraju coraz bardziej brakuje. Oczywiście wszystko w myśl zasady „Przepisy znikają – zawodowcy zostają”. Wraz ze wzrostem konkurencji na rynku powinniśmy zanotować spadek cen usług. Niby wszystko wygląda kolorowo. Czy aby na pewno nie ma się czego bać? Jakie ryzyko dla wszystkich prowadzą-

cych firmy może nieść fakt „uwolnienia księgowych”? Wraz z nadchodzącym rokiem nastąpi najprawdopodobniej całkowita deregulacja usługowego prowadzenia ksiąg rachunkowych. Obecnie wymagane jest trzyletnie doświadczenie praktyczne w przypadku osób z wyższym wykształceniem kierunkowym lub innym wyższym, które byłoby uzupełnione studiami kierunkowymi podyplomowymi oraz dwuletnie doświadczenie praktyczne oraz egzamin w przypadku osób ze średnim wykształceniem. W momencie zniesienia powyższych wymogów jedynym obowiązkiem osoby starającej się o bycie księgowym stanie się posiadanie pełnej zdolności do czynności prawnych, niekaralność w zakresie określonych przestępstw oraz posiadanie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Z powyższego wynika więc, że to nie żadna instancja odgórna będzie pilnowała odpowiednich kompetencji

osób prowadzących księgi rachunkowe; zrobi to po prostu rynek. Według wielu osób związanych z branżą księgową deregulacja będzie miała skutek odwrotny od zamierzonego. Powstaną nowe biura rachunkowe, w których pracować będą ludzie o niezweryfikowanych kompetencjach. Wprawdzie rynek będzie miał możliwość dokonania stosownego przesiewu, jednak nie da się ukryć, iż nie obędzie się w tym przypadku bez ofiar, w roli których wystąpią klienci oraz ich kieszenie, a nierzadko i dobre imię.

Biuro Rachunkowe Calculo sp. z o.o. sp. k. Jana Długosza 19 B/19 51-162 Wrocław biuro@calculo.com.pl tel.: +48 71 325 21 78 tel./fax 71 78 72 131 tel. kom. +48 515 163 911 tel. kom. +48 515 163 912 www.calculo.com.pl

grudzień 2013


str 7

Prawo

Rewolucja w e-sądach Iwona Dyś

– dłużnicy pod należytą ochroną

Elektroniczne Postępowanie Upominawcze (w skrócie EPU), zwane popularnie e-sądem, w zamierzeniu ustawodawcy służyć miało szybkiemu i sprawnemu wyegzekwowaniu swoich należności od niekwapiącego się do zapłaty dłużnika. W rezultacie jednak, wierzyciele dopuszczali się licznych nadużyć, a nakazy zapłaty często trafiały do osób, które w rzeczywistości nie były dłużnikami. W odpowiedzi na liczne przypadki omyłkowego oznaczania tożsamości osób, co do których kierowano nakaz zapłaty, a także pozbawienie rzeczywistych dłużników należytej ochrony, w lipcu tego roku wprowadzono szereg zmian. obowiązków, ma na celu ograniczenie doręczania nakazów zapłaty do niewłaściwej osoby. Koniec z dochodzeniem przedawnionych roszczeń Po pierwsze, nowelizacja znacznie ogranicza zakres roszczeń, których można dochodzić w EPU. Obecnie, są to jedynie te wierzytelności, które stały się wymagalne w okresie trzech lat przed dniem wniesienia pozwu. Co

Numer PESEL gwarancją prawidłowej identyfikacji dłużnika Nowelizacja nakłada także dodatkowe obowiązki informacyjne na powoda dochodzącego swoich

nych czynności. Egzekucja pomimo niedostarczenia nakazu zapłaty? Złóż stosowny wniosek do komornika Tym, co niezwykle istotne, jest fakt, iż nowelizacja stwarza także nowe obowiązki po stronie komornika prowadzącego egzekucję na podstawie wydanego w Elektroniczne Postępowanie Upominawcze orzeczenia. Jest on obowiązany do zawieszenia postepowania egzekucyjnego na wniosek dłużnika, w sytuacji gdy ten przedstawi zaświadczenie potwierdzające, że nakaz zapłaty został doręczony na adres inny niż jego adres zamieszkania ustalony w postepowaniu egzekucyjnym. Zaświadczenie takie wydaje sąd lub referendarz sądowy; oczywiście na żądanie po-

zwanego. Omawiana powyżej nowelizacja weszła w życie 7 lipca 2013 r. Warto mieć na względzie fakt, iż do postępowań wszczętych i niezakończonych przed tą datą należy nadal stosować przepisy ustawy, która obowiązywała wcześniej. Wyjątkiem są tutaj nowe przepisy dotyczące zawieszenia postępowania przez komornika z powodu doręczenia nakazu zapłaty na zły adres oraz umorzenia postępowania z powodu pozbawienia tytułu wykonalności, które stosujemy także w przypadku postępowań będących w toku przed wejściem w życie nowelizacji.

REKLAMA

7 lipca 2013r. weszła w życie nowelizacja Kodeksu Postepowania Cywilnego (Dz.U.1964.43.296), wprowadzająca liczne zmiany w regulacji Elektronicznego Postępowania Upominawczego. Mają one na celu przede wszystkim zwiększenie ochrony dłużnika poprzez wyeliminowanie dochodzenia przez wierzycieli roszczeń przedawnionych. Ponadto, nałożenie na wierzycieli dodatkowych

istotne, powód jest obowiązany do oznaczenia w pozwie daty wymagalności roszczenia. Zmiana ta jest uzasadniona specyfiką omawianego postepowania. W EPU Sąd nie ma bowiem możliwości weryfikacji upływu terminu przedawnienia, ponieważ ze względu na zamierzoną szybkość i sprawność postepowania powód nie musi załączać stosownych dokumentów. Z kolei zważywszy na problemy z niewłaściwym doręczaniem nakazów zapłaty także dłużnik nie mógł podnieść stosownego zarzutu, stając się tym samym pozbawiony ochrony. Związanie wierzycieli trzyletnim terminem do wniesienia pozwu licząc od dnia wymagalności roszczenia zapobiec ma dochodzeniu roszczeń przedawnionych.

praw w EPU, dotyczące danych pozwanego. Musi on wskazać w pozwie numer PESEL pozwanego lub jego NIP, jeśli jest on osobą fizyczną. W stosunku do podmiotów innych niż osoby fizyczne, powód musi wskazać ich numer w Krajowym Rejestrze Sądowym bądź innym właściwym rejestrze lub ewidencji, ewentualnie Numer Identyfikacji Podatkowej w sytuacji, gdy nie ma wpisu w pozostałych rejestrach czy ewidencjach. Co więcej, niedopełnienie tych obowiązków zostało obostrzone stosowną karą. Sąd jest bowiem uprawniony do skazania na grzywnę powoda, jego przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika, jeżeli w złej wierze lub wskutek niedochowania należytej staranności błędnie oznaczyli powyższe dane. Rozwiązanie to umożliwia przede wszystkim bezbłędną identyfikację pozwanego, co w zamierzeniu prowadzi do prawidłowego doręczania nakazów zapłaty, umożliwia pozwanym zapoznanie się z ich treścią, głównie zaś ewentualne podjęcie stosow-

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 8

Gdzie najtaniej

Czas podsumowań

najtańszy sklep

Ewa Tomaszewska

Rok 2013 niechybnie zbliża się do końca. Wszystkich nas zaczyna prześladować końcoworoczna potrzeba podsumowań. Co zrobiliśmy, czego nie, jak wyglądają nasze tegoroczne osiągnięcia zawodowe, w końcu – ile i na co wydaliśmy. Budżet, jaki zwyczajowo przeznaczamy na żywność, jest jednym z większych w naszych planach i to zazwyczaj bez względu na to, czy przywiązujemy do odżywiania się małą czy dużą wagę. Przeciętny Polak wydaje miesięcznie na jedzenie kwotę od 350 do 500 zł. Suma ta obejmuje zarówno zakupy spożywcze, jak i oka-

zjonalne „stołowanie się” poza domem. Jako że powyższe wydatki do najniższych nie należą, większość z nas przywiązuje ogromną wagę do cen poszczególnych produktów. Między innymi dlatego powstał nasz ranking marketów. Głównym jego zamysłem było i jest ułatwienie klientom decyzji dotyczącej wyboru odpowiedniego marketu.

Przez cały mijający rok, specjalnie dla Państwa, odwiedzaliśmy największe sklepy i odnotowywaliśmy ceny podstawowych produktów, które zazwyczaj znaleźć można w większości zakupowych koszyków czy wózków. W tym wydaniu prezentujemy zestawienie, które zostało sporządzone na podstawie kilku tegorocznych rankingów.

Jak widać, koszyk cenowy z początku roku okazał się o około 20 zł droższy od tego z jego ostatnich miesięcy. Podobnie, jak w roku ubiegłym, tak też i teraz najtańszym sklepem został Auchan. Względem najdroższego, czyli Carrefoura, w skali roku był on o ponad 40 zł tańszy. Warto dodać, iż w najbliższym roku Auchan planuje

przejąć sklepy sieci Real. Biorąc pod uwagę fakt, iż sklepów Auchan na dobrą sprawę we Wrocławiu nie mamy (jest za to na Bielanach Wrocławskich), a są one zdecydowanie najtańsze i doskonale wyposażone, zmiana taka powinna ucieszyć większość konsumentów. Ostateczna decyzja w tej sprawie powinna zapaść jeszcze przed koń-

Podsumowanie 2013

1

2

3

4

5

6

7

8

Suma

Miejsce

Auchan

45,92

44,06

43,31

43,55

43,92

43,61

44,19

42,20

350,86

1

Lidl

44,09

44,28

43,50

43,86

45,56

44,77

44,61

43,95

354,62

2

Biedronka

45,32

44,69

43,63

44,65

45,33

45,06

44,18

44,20

357,06

3

Real

46,02

43,49

44,49

41,83

45,43

45,50

50,98

42,71

360,45

4

Tesco

46,25

45,33

45,38

45,83

46,48

43,32

44,11

44,45

361,15

5

Kaufland

47,29

44,46

47,13

46,31

46,66

46,11

44,32

42,42

364,70

6

Leclerc

47,16

47,81

45,95

46,57

46,84

46,55

48,78

45,21

374,87

7

Carrefour

51,51

51,11

50,20

48,69

49,52

45,70

49,57

47,60

393,90

8

cem bieżącego roku. Wszystko wskazuje jednak na to, iż przy kolejnym rankingu, przeprowadzonym już w przyszłym roku, będziemy mieli mniej pracy. Z ośmiu sklepów najpewniej zrobi się siedem. Być może do naszej tabeli dołączy jakiś inny popularny market, ale o tym już za miesiąc. Tymczasem przed nami wszystkimi najgorętszy okres w roku. Wszyscy tłumnie ruszymy do sklepów po świąteczne specjały. Nasze koszyki z wolna zapełniać się będę bakaliami, rybami, uszkami do barszczu i coraz to bardziej wyszukanymi upominkami dla najbliższych. Warto, byśmy tej świąteczno-noworocznej gorączki nie odkładać na ostatnią chwilę. Weźmy pod uwagę, że ludzie zatrudnieni w sklepach też chcieliby mieć Święta, które niekoniecznie do późnych godzin spędzą na kasowaniu naszych zakupów. Już dziś wiadomo, że część marketów w Wigilię będzie otwarta nieco krócej niż zwykle. Może są więc szanse, żebyśmy do tego stopnia przemyśleli zakupy, by w dniach bezpośrednio poprzedzających Święta w ogóle lub jak najrzadziej wpadali na zakupy. Dobry plan zazwyczaj był podstawą tzw. świętego spokoju, którego sobie i wszystkim Państwu serdecznie życzę.

373,56 365,23 366,69 361,29 369,74 366,62 370,74 352,74

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 9

Miasto

Nowa świecka tradycja Karolina Kowalska Rodowód bożonarodzeniowego jarmarku znajdujemy u naszych zachodnich sąsiadów. Od początku charakteryzowała go wyjątkowa aura. Dzięki drewnianym chatkom oferującym wypieki i charakterystyczne potrawy goście czuli nadchodzące Święta Bożego Narodzenia wszystkimi zmysłami.

No bo tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza… To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy – któż nie zna słynnej tyrady węglarza z Misia w reżyserii Stanisława Barei. W ostatnim czasie, tj. od 21 listopada do 22 grudnia, gdy w najlepsze trwa Jarmark Bożonarodzeniowy, cytat jak ulał pasuje do całego zamieszania na wrocławskim Rynku. Stoiska handlowe ze świątecznymi smakołykami, ozdoba-

mi, rękodziełami (choinki z wikliny, obrusy z haftem, aniołki z masy solnej), grzanym winem, miodem pitnym oraz dla najmłodszych – budki pełnym bajkowych postaci, opowieści „Kota w butach”, i małym lunaparkiem – odnajdujemy w pierzei południowej, wschodniej i północnej Rynku, na ulicy Świdnickiej oraz Oławskiej. Zimowa parada Mikołajów oraz Elfów to jedne z atrakcji. Czy jarmarki w Polsce upodabniają się zarówno wielkością, jak i oferowanym asortymentem do tych zachodnich? Historia pierwszych jarmarków bożonarodzeniowych sięga XIII wieku. Już wtedy w Wiedniu organizowano tzw. December Market. Najbardziej znane są targi Weihnachtsmarkt organizowane w Niemczech. Pojawiły się w 1393 roku, a dzisiaj jest już ich ponad 150 i są zaliczane do najpiękniejszych spośród wszystkich organizowanych. Cieszą wspania-

łymi zapachami, świątecznymi dźwiękami i przysmakami będącymi „poezją dla podniebienia”, wyrobami rzemieślniczymi oraz regionalnymi specjałami. Dźwięki chórów i muzyka orkiestry dobitnie wprowadzają odwiedzających kramy w świąteczny nastrój. Na niemieckich jarmarkach można poznać zwyczaje i obyczaje w zabytkowym otoczeniu – od wybrzeża aż po Alpy. W samym Berlinie jarmarków jest ponad 60. Gości potrafią oczarować nastrojowe koncerty muzyki poważnej, występy berlińskich tenorów, chórów, szkół baletowych, które pozwalają poddać się nostalgii nadchodzących świąt na Gendarmenmarkt, czyli jednym z najbardziej fascynujących i czarujących jarmarków. Ciągnący się ponad 70-metrowy tor saneczkowy na Placu Poczdamskim oraz lodowisko na Alexanderplatz to niewątpliwie szeroka i interesująca oferta roz-

rywkowa dla berlińczyków. W sąsiedztwie wieży telewizyjnej na Alexanderplatz, otwierany jest jarmark, na którym powstają stoiska stylizowane na makiety dawnych przedwojennych kamienic. Trzy razy dziennie Święty Mikołaj wraz ze swoimi reniferami odwiedza gości, przelatując z saniami na specjalnych linach nad głowami zebranych. Miasto proponuje także Jarmark Chanuka w Muzeum Żydowskim i kiermasz dla dzieci ze stajenką z żywymi zwierzętami. Niewątpliwie popularność polskich jarmarków bożonarodzeniowych rośnie w siłę. Ze wzorców berlińskich starają się czerpać takie miasta, jak Wrocław, Poznań, Kra-

ków i Warszawa. Czy jednak ceny za oferowany towar nie są zbyt wygórowane jak na polską kieszeń, a dostępne produkty zbyt absurdalne? Przykładowo, we Wrocławiu, za kilogram wędlin włoskich zapłacimy od 10 do aż 200 zł, za grzaniec bądź czekoladę zapłacimy 10 zł, sękacze włoskie - 15 zł, a za wieńce z siana i choinki z wikliny - od kilkunastu do ponad 100 zł. - Ceny na jarmarku są zbyt wysokie, nie na moją „studencką kieszeń”. Kiedy byłem mały, rodzice zabrali mnie na jeden z jarmarków w Niemczech, tam warto pojechać. Tutaj jest mało atrakcji. Jak dla mnie to ten jarmark jest nastawiony tylko na zysk, choć,

przyznam, czuję atmosferę świąt - mówi student AWF we Wrocławiu. Nie tylko studenci nie mogą sobie pozwolić na większe zakupy prosto ze świątecznych budek. Porównywalne do niemieckich ceny powodują, że wielu wrocławian korzysta z jarmarku epizodycznie i dla samego zaspokojenia ciekawości. I chociaż jarmark z roku na rok się rozrasta, nie zawsze idzie to w parze z jakością, a raczej z pokrewieństwem, bo jaki związek ze świętami mają szlafroki z owczej wełny, plakaty filmowe, militaria, ocet z jabłek, rękawice kuchenne czy papier toaletowy, wiedzą sami zainteresowani.

budynku i na ulicy zebrały się tłumy. Wynik: 1:10,9 na 100 m w stylu klasycznym, najlepszy wynik w 1953 roku! Ludzie stojący na ulicy chcieli wejść do środka i tak napierali na drzwi, że te wyleciały z zawiasów. Gratulacje przyszły też z Głównego Komitetu Kultury Fizycznej. W następnym roku jego rekord został pobity, ale nie na długo – wkrótce Petrusewicz wyrównał go, a potem znów pobił (przepływając 200 m stylem klasycznym w 1:09,8). Tyle że ten drugi rekord nie został zgłoszony do międzynarodowej federacji i w związku z tym nie został uznany. Kolejny sukces odniósł w kolejnym roku na Mistrzostwach Europy w Turynie, z których przywiózł srebrny medal,

jedyny dla Polaków. Poświęcił się dla sportu, natomiast zupełnie zlekceważył swoją edukację, czego później żałował. Nie dopuszczono go do matury, wyrzucono ze szkoły, więc poszedł do wojska. W 1957 roku ożenił się z Haliną Dzikówną. Nie udało mu się zakwalifikować do olimpiady w Melbourne (1956 r.), ponieważ zabroniono tam pływania pod wodą. Rok 1958 przyniósł skandal: po zawodach w Rostoku i wieczorze „integracyjnym” został oskarżony o gwałt na córce burmistrza Rostoku oraz przemyt. Mimo że prokuratura nigdy nie postawiła oficjalnych zarzutów, zawodnik został zdyskwalifikowany. Jego małżeństwo przetrwało w sumie 4 lata. Ze związku z Haliną Dzikówną miał córkę, Danutę. Petrusewicz nie miał stałej pracy, bywał ratownikiem na basenach, rozpił się. Ponadto cierpiał na zapalenie naczyń

krwionośnych. W wieku zaledwie 33 lat amputowano mu prawą nogę. Przy wsparciu przyjaciół udało mu się skończyć studia prawnicze, w 1975 roku ożenił się z Joanną Rawik, piosenkarką. Chociaż nigdy się nie rozwiedli, to razem spędzili tylko kilka miesięcy. Wkrótce choroba zaatakowała drugą nogę, którą także mu amputowano. W 1986 roku przeszedł wylew, co spowodowało częściowy paraliż i utratę mowy. Zmarł 8 października 1992 roku.

Wrocławski rekord świata Sławni wrocławianie Arleta Ciarczyńska „Marek Petrusewicz jako pierwszy Polak w 1953 roku na basenie nr 1 MZK ustanowił rekord świata w pływaniu na dystansie 100 m stylem klasycznym” - głosi napis na nagrobku. Wszystko to działo się, gdy ten wybitnie zapowiadający się sportowiec miał zaledwie 19 lat. Melechy koło Nowogródka. W rzeczce Szczara Marek Petrusewicz uczy się pływać: brat rzuca go na głęboką wodę. I cóż, młodszy musi sobie radzić. Wkrótce jednak przychodzi wojna, brat trafia do AK, ojciec Marka zostaje aresztowany (nigdy już się nie spotkają), a on z matką ucieka do Warszawy, do piekła. Wrocław. Nie wiemy, jak rodzina znalazła się w mieście, ale bracia znów byli razem. W szkole Petrusewicz najbardziej lubił… wagary. Zaoszczędzony w ten sposób czas

grudzień 2013

spędzał na basenie, gdzie zauważył go trener Makowski i zaproponował, aby wraz z bratem zapisał się do sekcji pływackiej. Nie mieli strojów do pływania, więc zszywali w kroku podkoszulki. Petrusewicz nie lubił pływać żabką, bo twierdził, że to „babski styl”, ale preferowany dla mężczyzn kraul wcale nie był mocną stroną Petrusewicza. Jego przewaga polegała na umiejętności pływania pod wodą na długich dystansach. Pierwszy raz wziął udział w olimpiadzie w 1952 roku w Helsin-

kach, jednak nie przywiózł stamtąd medalu. W tym samym sezonie zimowym zerwał ścięgno, szusując na nartach. Lekarz stwierdził, że gips będzie można ściągnąć dopiero jesienią następnego roku. Jednak przyszły rekordzista świata w pływaniu już wiosną rozciął opatrunek i rozpoczął treningi. W niedzielę 18 października 1953 roku na pływalni Miejskich Zakładów Kąpielowych przy ul. Teatralnej Petrusewicz przygotowywał się do historycznego startu. W szatniach, na balkonach

Zdjęcie pochodzi z książki: “Akta W”, W. Dybalska, M. Maciejewski, A. Augustyn, C. Marszewski, Wrocław 2005, Wydawnictwo ATUT i Gazeta Wyborcza

Autorka prowadzi blog www.spacerempowroclawiu.pl

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 10

Co z tym śniegiem? Katarzyna Wilanowska

Zgodnie z oczekiwaniami nastały długie jesienne wieczory. Po „cofnięciu” czasu o godzinę pora ta sprzyja wertowaniu rozmaitych książek, z których płynie nie tylko mądrość (lub jak kto woli i jak kto sięgnie) słowa pisanego oraz bezcenna wartość informacji, ale też znać pochodzenie człowieka, zjawisk i w końcu nas samych.

miejska spółka Ekosystem, a nie, jak było to jeszcze przed dwoma laty, Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta. Koszty tego przedsięwzięcia będą wynosić 19 mln złotych. To o 1 mln złotych więcej niż w ubiegłym roku. Jednak, czy ta zwiększona kwota będzie miała realny wpływ na jakość odśnieżania? W skład wspomnianego kontraktu wchodzą koszty stałe, takie jak odśnieżanie przystanków komunikacji miejskiej, torowisk, wydzielonych ścieżek rowerowych czy chodników. Z całego budżetu do walki z zalegającym śniegiem niespełna 3 mln złotych, niezależnie od tego czy śnieg się pojawi czy nie, będzie przeznaczona na pokrycie kosztów utrzymania pługosyparek, które mają

mieszanki dosypuje się chlorek wapnia, który działa do temperatury jeszcze o dziesięć stopni niższej. Związek ten powoduje, że śnieg nie zamarza, ale roztapia się, tworząc błotną breję, którą łatwiej jest zbierać pługom. Dla pieszych i kierowców wizja miasta nurzającego się w brei nie jest zbyt optymistyczna, jednak coś za coś – na czarnych i przejezdnych drogach ucierpią buty przechodniów i wnętrza komunikacji miejskiej, do których siłą rzeczy śnieg w stanie półpłynnym dostaje się razem z pasażerami. Również kierowcy mają swój drobny udział w miejskiej akcji odśnieżania jezdni, gdyż jeżdżące auta mieszają sól ze śniegiem, tworząc pośniegowe błoto. Sól drogowa dostaje się jednak do felg i na karoserię, dlatego ważnym jest przez całą zimę regularne czyszczenie zarówno obuwia, jak i korzystanie z myjni samochodowej. Pomimo tego, iż sól jest kosztowniejsza w użyciu niż np. piasek (również chętnie wykorzystywany w czasie zimy do odśnieżania), stano-

wi znacznie lepszy środek do walki ze śniegiem. Tak przynajmniej twierdzą drogowcy. Co innego na ten temat mają z kolei ekolodzy. Ponadto Sól bardzo łatwo wchodzi w reakcję z wszelkimi materiałami, jak skóra, guma, czy blacha. Na co w takim razie zamienić sól? Piasek sprawdza się na chodnikach (często

REKLAMA

W momencie pisania tego tekstu zima oszczędza wrocławskich kierowców. Jedyną okazją do podziwiania miasta w śnieżnej scenerii było parę dni pod koniec listopada. Jednak sprawy miały się znacznie gorzej w zeszłym roku, kiedy to zima zaskoczyła miasto w lutym, co wiązało się z katastrofą na miejskich ulicach, związaną z olbrzymimi korkami i znacznie utrudnionym ruchem na drogach. Jak będzie w tym roku? Czy coś zmieni się w kwestii odśnieżania wrocławskich ulic? Ze wszystkich stron płyną zapewnienia, że w tym roku miasto jest dobrze przygotowane na atak zimy. W tym roku podobnie jak w zeszłym za organizację odśnieżania odpowiada

być w gotowości do wyjazdu przez całą dobę. Koszty takiej jednorazowej akcji to blisko 120 tys. złotych. W tym roku Stare Miasto, Psie Pole oraz Krzyki będą odśnieżane przez firmę Trans-Formers, dysponującą 12 pługosyparkami chodnikowymi i 20 jezdniowymi. Te ostatnie mają być zaopatrzone w system GPS, co pozwoli Ekosystemowi monitorować ich pracę na bieżąco. - We Wrocławiu do odśnieżania przewidziane jest 630 kilometrów ulic, czyli o 250 więcej niż w ubiegłym roku, w tym nowe drogi, dojazdy do nich, poszerzone jezdnie czy wszelkie objazdy dla komunikacji miejskiej – informuje rzecznik prasowy spółki Ekosystem Anna Bytońka. Jeśli chodzi o materiały wykorzystane do odśnieżania, będę one podobne do zeszłorocznych, więc tradycyjnie jezdnie i chodniki znowu zostaną zasolone. We Wrocławiu używana jest sól zwilżona, czyxli tzw. solanka, która sprawdza się w warunkach do -5 oC. Natomiast kiedy temperatura spada, do

jest to też niestety popiół), natomiast jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaje się użycie żwiru. Jakiś czas temu z podobna koncepcją wyszedł warszawski m a g istr a t. Z a ty m p o m y słem przemawiają koszty. Żwir jest zwyczajnie tańszy, a po roztopach sprząta się go z ulic. Śnieg jednak nie byłby zbierany w takich ilościach jak obecnie. - My na razie nie oszczędzamy. Przyjmujemy na razie zasadę czarnej jezdni. Sypiemy taką ilość środków chemicznych, żeby jezdnia była czarna - dodała Hanna Gronkiewicz-Waltz w radiu TOK FM.

REKLAMA

Motoryzacja

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 11

Sebastian Zawada Pierwszy w tym sezonie śnieg już za nami. Zapewne niebawem spadnie go znacznie więcej, a więc znacząco pogorszą się warunki na drogach. Przed nami i naszymi samochodami ciężki i wymagający okres. Jak przetrwać długą i srogą zimę? Zaoponowani Oczywiście najważniejszym i najbardziej oczywistym faktem, łączącym samochód z nadejściem zimy, jest wymiana opon. Już gdzieś od połowy października słychać ciche pomruki, niby każdy wie, że trzeba to zrobić, niby wiadomo, że śnieg już wisi nad naszymi głowami, a jednak większość czeka aż runie nam pod koła, a w zakładach wulkanizacji i wymiany opon pojawi się ulubiona kolejka. Z perspektywy dnia, w którym powstaje ten tekst w zasadzie wszyscy opony powinni mieć już wymienione (nie licząc amatorów tych całorocznych), istnieje jednak ryzyko, że zdarzy się jeszcze ktoś, kto ślizga się na oponach nieprzystosowanych do jazdy w warunkach, jakie nam towarzyszą. Zatem czym prędzej je wymieńmy. Koszt to niewielki, a komfort i bezpieczeństwo jazdy nieporównywalne z niczym. Opony to nie wszystko

gdzieniegdzie nasza karoseria przypomina tarkę, trzymajmy się jak najdalej od myjni. Nieosuszone krople w połączeniu z mrozem spowodują odpryskiwanie lakieru. Dodajmy do tego jeszcze sól czy piasek, którymi drogowcy posypują jezdnie, a otrzymamy wybuchowy peeling dla naszego autka. Zwróćmy także uwagę na przyrządy, którymi zeskrobujemy szron z szyb. Warto im się bliżej przyjrzeć. Każde uszkodzenie „drapaczki” może skutkować zadrapaniem na szybie czy lakierze. Niech więc nie służy nam skrobaczka za przysłowiową złotówkę kupiona w pierwszym lepszym sklepie. Dobrze by było, gdyby zarówno część plastikowa, jak i gumowa wykonane były z najwyższej jakości materiałów. Wówczas nie dość, że będziemy mieli pewność, iż nasz samochód nie Czego nie robić? ucierpi, zyskamy także skuteczParadoksalnie, dbałość o sa- ne narzędzie na wiele sezonów. mochód w postaci odwiedzania I w drogę myjni, zimą może się okazać czymś zupełnie niewskazaSkoro mamy już zabezpienym; szczególnie w przypadku czony samochód, pora pomypojazdów, które mają problem śleć o bezpieczeństwie, które z lakierem. Jeśli widzimy, że zdecydowanie bardziej zależy

REKLAMA

Nie z samych kół samochód się składa. Zima wymaga dbałości także o inne części naszego pojazdu. Po pierwsze więc, zadbajmy o wymianę płynu w spryskiwaczach. Ten, który sprawdzał się latem, zimą najzwyczajniej nam zamarznie. Trzeba się go pozbyć, wymieniając na taki, który jest przystosowany do warunków zimowych. Kolejnym elementem wymagającym dbałości jest akumulator. Trzeba sprawdzić

czy aby nie jest już do tego stopnia zużyty, że więcej będzie z niego straty niż pożytku. Nikt nie lubi, kiedy rano okazuje się, iż samochód nie zapala, skutkiem czego trzeba wędrować na przystanek. Sprawa akumulatora jest tym bardziej ważna, że zimą poziom jego eksploatacji znacząco wzrasta. Jeśli uznamy nasz silnik za silny, a akumulator za wystarczająco naładowany, możemy jeszcze pomyśleć o ich dodatkowej ochronie. Istnieje coś takiego, jak podgrzewacz silnika. Ochrania on akumulator i silnik przed skutkami niskich temperatur, a także wspomaga rozruch. Wprawdzie zakup takiego podgrzewacza nie jest wydatkiem małym (kilkaset złotych), jednak możemy mieć pewność, że będzie nam on służył przez wiele lat.

od nas. Chodzi oczywiście o sposób prowadzenia samochodu w warunkach zimowych. O tym, że prędkość powinna być dostosowana do panujących warunków atmosferycznych oczywiście wiadomo. Spokój, opanowanie i rozwaga powinny być hasłami wiodącymi. Zmiany biegów niech będą płynne i raczej nie gwałtowne. Oszczędnie używajmy także hamulca nożnego. Jego dłuższe przytrzymywanie może doprowadzić do poślizgu. W warunkach zimowych bezpieczniej hamować silnikiem lub pulsacyjnie. I na koniec jeszcze jedna rada, która na pewno się przyda. Kiedy parkujemy, starajmy się stawać przodem do kierunku jazdy. Wówczas łatwiej będzie nam pokonać zaspy, które mogą powstać podczas naszej nieobecności przy samochodzie. I pamiętajmy, że tym, co zimą najważniejsze niekoniecznie są doskonałe umiejętności, a zwyczajnie zdrowy rozsądek.

REKLAMA

Jazda zimowa

Motoryzacja

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 12

Miasto

Czy Wrocław jest czeskim miastem? Grzegorz Pietrzak Władza ludowa przez kilkadziesiąt lat forsowała pogląd o polskości „ziem odzyskanych”. Po 1989 r. nastąpił zwrot w polityce włodarzy miasta, zaczęto szanować niemieckie dziedzictwo, stanowiące bezspornie niezwykle ważną cząstkę historii Dolnego Śląska. Od niedawna coraz częściej słyszy się głosy, że Wrocław jest czeski i z Polakami ma niewiele wspólnego. Kto ma rację? Co jest tu mitem? Ponieważ kwestia przynależności narodowej Wrocławia to temat drażliwy i kontrowersyjny, koniecznym będzie oparcie się o artykuły naukowe napisane przez polskich i czeskich uczonych w ramach konferencji „Wrocław w Czechach – Czesi we Wrocławiu. Literatura – język – kultura” (2002). Zacznijmy od bardzo suchych faktów: Wrocław założył prawdopodobnie czeski książę Wratysław w pierwszej połowie X wieku. Na początku XI wieku miasto było już we władaniu Piastów (padają różne daty, najpóźniejsza z nich to rok 999, podana przez Frantiska Palackého w „Dziejach narodu czeskiego w Czechach i na Morawach”). Wrócił do Korony Czeskiej w 1335 r., po śmierci Henryka VI Dobrego, na mocy umowy z Janem Luksemburskim. Oficjalnej inkorporacji Śląska dokonano w 1348 roku, ostatecznie

kraina ta „wyrwała się” spod polskich wpływów w 1356 roku (w międzyczasie księstwo wrocławskie stanowiło terytorium sporne). W 1742 roku Wrocław przejęły Prusy (w wyniku I wojny śląskiej), dwieście lat później, w 1945 roku odzyskali go Polacy. Podliczmy – jest to minimum 400 lat pod polskim panowaniem, trochę ponad 200 lat pod panowaniem niemieckim i minimum 470 pod czeskim. Czyżby matematyka wskazała nam prawowitego spadkobiercę ziem śląskich? Nic bardziej mylnego. Podczas przeglądania materiałów ze wspomnianej konferencji bardzo zaskoczyło mnie stwierdzenie Wilkena Engelbrechta z Uniwersytetu w Ołomuńcu: od czasu panowania Habsburgów (1526) do I wojny śląskiej (1740-1742) Wrocław był samorządną częścią Korony Czeskiej. Z pewną dozą przesady można powiedzieć, że

Śląsk już od czasów Luksemburgów (1327-1342) w większości dzielił historię Moraw”. Co takiego działo się w latach 13351526, że daje podstawę do powątpiewania w czeskie panowanie? Kronikarze z tego okresu nie przedstawiali spójnych relacji. Widzieli Wrocław jako silne i prężnie rozwijające się miasto, wyraźnie jednak zwracali uwagę na jego „uzewnętrznienie” i obcość w stosunku do reszty kraju. Henryk z Heimburga określił go jako „miasto zamieszkane przez Polaków”. Gdy w XV wieku Czechy opętał spór między katolikami i husytami, Śląsk zaczął być postrzegany jako bastion katolicyzmu. Wawrzyniec z Brezové grzmiał w kronikach, że z Wrocławia wyruszają na ziemie czeskie krucjaty. Czara goryczy przepełniła się w 1458 roku, gdy władze miasta nie uznały zwierzchności nowego husyckiego króla, Jerzego z Podiebradów i złożyły hołd jego konkurentowi, Maciejowi Korwinowi. Ten kuriozalny stan trwał kolejne 32 lata. Gdy w XIX wieku Czesi przeżywali odrodzenie narodowe, ich tęsknota za Śląskiem nie była do końca oczywista. Ów niesmak do historii sprzed kilkuset lat objawił się w dziełach największych czeskich twórców. Jan Neruda pisał w 1877 r.: Czymże jest dla nas Wrocław? Jest wypadłym klejnotem z czeskiej Korony [...], grobem wielkiej części czeskiego

Zwrócić byka morzu Nina Karniej Piękno i naiwność Europy pozwoliły Dzeusowi ją porwać. Ojciec jej, nobliwy Agenor każe swemu synowi – Kadmosowi, sprowadzić ją do domu. Jak wiadomo, bratu nie udaje się odnaleźć siostry, poddaje się, złamany nie wraca w rodzinne strony i zakłada nowe miasto – Teby, którego mieszkańców pokona później klątwa. Fryderyk Chopin i jego muzyka są również bohaterami mitów, poprzez które czytane są jego życie i twórczość. Losy Europy, Chopina i jego muzyki krzyżują przestrzeń mityczną i historyczną. Czy był turystą w świecie – wykorzenionym jak bohaterka mitu, rozpisującym powtórzenia w partyturach, by uczynić otaczającą go rzeczywistość bardziej bezpieczną, bo znaną? Czy był Europejczykiem? Poza Europę nie wyjechał wszak wcale, a jego peregrynacji po kontynencie trudno zliczyć. Życie i twórczość muzyka zdaje się być czytana właśnie poprzez próbę oswojenia owej permanentnej tymczasowości i wewnętrznego rozedrgania, które ma towarzyszyć nam – Euro-

pejczykom, czyli komu? Opuszczając Drezno, będące w połowie dziewiętnastego wieku kulturalną stolicą cesarstwa, Chopin miał powiedzieć: „Wyjeżdżam. Nie zdobędę tu ani sławy, ani pieniędzy”. Nie jest więc zaskoczeniem, że Wrocław odwiedzał krótko i niezobowiązująco. W stolicy Dolnego Śląska był cztery razy. Na miejscu bawił w teatrze, kawiarniach i rautach. Przyjeżdżał tu raczej w celach towarzyskich niż artystycznych, jeden z listów zdradza „[...] ani się myślę we Wrocławiu popisywać”. Dlaczego? Ano dlatego, że już w onym czasie marzeniem Chopina

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

był Paryż – kulturalna stolica świata. Czy jednak przyszła Europejska Stolica Kultury ze swoją tradycją szlaków handlowych, przechodząca z rąk do rąk i z narzucaną jej ciągłą zmianą tożsamości kulturowej to jednego, to drugiego kraju, charakterologicznie nie przypomina losów spuścizny mistrza po latach? Warszawskie Muzeum Fryderyka Chopina dysponuje imponującym zbiorem dokumentów i materiałów ikonograficznych. Za cel wystawienniczy postawiło sobie rozprawienie się z mitami narosłymi wokół artysty za pomocą... samych

narodu. Miastem, w którym wielbi się wszystko, co niemieckie, a które było najmniej wierne i najperfidniejsze, gdy należało do nas, Czechów. Gdy człowiek tam zajdzie i wstąpi na grób – zrobi to nie po to, aby się modlić, ale żeby patrzeć i kląć. Alois Jirásek w swym dziele „Husycki Król” opisał Wrocław jako miasto pysznych kramarzy, Niemców i Rzymian, które zdradziło prawowitego władcę. Czy te krytyczne opinie oznaczają, że stolica Śląska nie powinna być uważana za czeską pomimo setek lat przynależności do Czech? To zależy. Przede wszystkim należy rozróżnić ekspansję demograficzną od ekspansji gospodarczej i politycznej. Antoni Furdal postawił śmiałą tezę, że do bohemizacji Śląska po prostu nigdy nie doszło. Gdy Czesi przejęli Śląsk, był on już od ponad 150 lat kolonizowany przez Polaków i ludy niemieckojęzyczne. Lud czeski nie brał udziału w owej kolonizacji, nie doszło również do żadnych przesiedleń, nie istniała zresztą w pełni rozwinięta koncepcja narodowości. Czescy królowie sprawowali za to wyraźną i twardą władzę, jej symbole widać do dziś chociażby w herbie miasta. Władcy chętnie przyjeżdżali do Wrocławia i podejmowali tu kluczowe dla państwa decyzje. Wpisywało się to w strategię średniowiecznej „propagandy”, która miała przypominać o silnej pozycji Pragi. Ekspansję demograficzną przy-

puściły za to ludy niemieckie. Już za czasów Piastów Niemcy byli na Śląsku bardzo pożądani. Przynosili ze sobą nowoczesne technologie, które pozwalały lokalnym książętom osiągać krociowe zyski. Ta swoista koegzystencja ludów słowiańskich i germańskich przetrwała wiele setek lat, wbrew wszelkim stereotypom. Stopniowo jednak Niemcy zyskiwali przewagę w liczbie ludności, germanizację miasta przypieczętowały dekrety pruskich władz, służące upowszechnieniu języka niemieckiego wśród opornych Polaków (Frantisek Sláma w swym przewodniku po Wrocławiu pisał, że mniejszość polska w 1886 roku liczy tu około 20 tys. obywateli, wobec 335 tys. ogółu). Pozbywano się symboli świadczących o piastowskiej przeszłości, apogeum fałszowania historii osiągnięto w czasach III Rzeszy. Mniejszość czeska w XIX w. była prawdopodobnie znacznie mniej liczna, skupiała się wokół organizacji Libuse oraz uniwersyteckiej katedry języków słowiańskich (trzeciej na świecie po Paryżu i Berlinie, powołanej staraniem pruskiego ministra oświaty). Z katedrą związani byli przede wszystkim Jan Evangelista Purkyně, wybitny biolog i lingwista oraz Frantisek Čelakovský, polonofil i zwolennik panslawizmu (zjednoczenie polityczne, kulturalne i gospodarcze Słowian – przyp. red.). Čelakovský podkreślał, że mocno zawiódł się na Polakach, którzy nie

potrafili odstawić swoich narodowych ambicji na bok, nazwał ich „dziczką na słowiańskim stepie”. Równocześnie nie mieściło mu się w głowie, że w tak silnie zgermanizowanym mieście na ulicach nadal słychać język polski. Czyj więc jest Wrocław? Można zaryzykować tezę, że nasze miasto najwięcej zawdzięcza obecności Niemców, którzy wskutek demograficznego boomu XIX w. stworzyli wspaniałą i liczącą się w Europie metropolię. Nie można również przekreślać ogromnego wkładu Polaków mieszkających tu już od czasów piastowskich. Tym bardziej, że ową metropolię musieli po II wojnie światowej budować praktycznie od nowa. Kwestia czeskości Wrocławia jest za to mocno dyskusyjna, zwłaszcza, że Królestwo Czeskie przez długie lata pozostawało jedynie protektoratem monarchii Habsburgów. Za ciekawostkę uchodzi wypowiedź znanego czeskiego publicysty Ludvíka Vaculíka, który oznajmił w 2000 roku młodym wrocławianom, że Polacy zasiedlili Wrocław „z drugiej ręki” i fakt urodzenia się w nim dzisiejszych pokoleń wcale nie przesądza o przynależności miasta.

zwiedzających. Niemal każdy eksponat zakłada współpracę odbiorcy – jedynie w czarnym pokoiku, w którym pokazane są zapiski bliskich i szkice ukazujące ich osobistą tragedię po śmierci mistrza, zachowana została nabożna powaga. W innych salach: sterujemy audio-guidem; komponujemy muzykę z fraz chopinowskich na sound-mixerze; otwieramy szuflady z partyturami, które w tym samym czasie wyświetlają się na pulpicie; odtwarzamy, sterujemy, projektujemy... Jednym zdaniem: swoiste stwarzanie Chopina jest mocno angażujące. Osoby przyzwyczajone do kontemplacji dzieła, mogą drażnić zajawki z życia i twórczości artysty przez kolejnych zwiedzających konstruowane, naruszane i dekomponowane. Nie da się jednak przecenić wartości odbrązowującej postać muzyka oraz wzbudzenia zainteresowania poprzez efektowny kontakt z dziełem. Największe na świecie „chopiniany” trudno docenić, muzeum jest tak wygodnie funkcjonalne i dziecinnie proste, że odnosi się wrażenie braku samego Chopina. Chopina, czyli kogo?

Zaczyna się tendencyjnie. Muzycy zasiadają przed pulpitami, oklaski, wchodzi dyrygent (Jacek Kaspszyk), ukłony, oklaski. Czekamy na pianistę. Zza kulis śmiałym krokiem idzie Barbara Wysocka, zasiada przed fortepianem. Pierwsze takty, po czym... rozpoczyna się monodram przy akompaniamencie orkiestry. Chopin bez fortepianu, bezprecedensowy punkt w programie festiwalu Chopin i jego Europa. Scenariusz spektaklu napisany wspólnie z Michałem Zadarą to kolaż fragmentów listów Szopena i recepcji jego twórczości przez kolejne pokolenia krytyków, artystów. Ale jego największą wartością jest afirmacja samej muzyki poprzez pochylenie się nad kompozycją i omówienie jej tajników „na żywym ciele”. Jest to nietuzinkowy esej na temat procesu tworzenia oraz struktury samego dzieła. Aktorka wykształcona muzycznie dała również rozumny gest i głos zapisanym w partyturach stanom emocjonalnym. Komponując dramaturgię słowa z dramaturgią muzyki artyści przywracają muzyce jej wartość dyskursywną. Rozliczają inter-

pretatorów z instrumentalnego traktowania sztuki do celów politycznych (ideologia) i artystycznych (efekciarstwo). Szopen, jego muzyka i motywacje są bowiem w ponowoczesności tacy jak my. Czyli jacy? Na łożu śmierci nonszalancko prosi Chopin, by mu serce wyjęto z ciała. Mówi, że boi się, iż w trumnie się obudzi. Ekstrawagancja godna awangardowego muzyka o europejskiej sławie, która nijak nie przystaje do wizerunku poety komponującego do wierzb płaczących. Co zatem z sercem? Mimochodem prosi, by do Polski wywieziono. Poszukiwania utraconej Europy wciąż trwają, a tradycja jej zjednoczenia nie jest nowa. Artyści wciąż szukają klucza do zrozumienia i wykonania muzyki kosmopolity – Chopina. Europa szuka swojej tożsamości przenosząc rokrocznie Europejskie Stolice Kultury do różnych miast tego super-państwa. A przestrogą przed zaprzestaniem starań niech będą krwawe legendy tebańskie, które kończy doszczętne zniszczenie miasta ufundowanego na poczuciu wstydu i strachu, zwyciężonego przez los Kadmosa.

Autor prowadzi blog historyczny: www.tajemniczywroclaw.pl

grudzień 2013


REKLAMA

Ekonomia komórkowa Jak podał Główny Urząd Statystyczny, liczba abonentów i użytkowników komórek w marcu 2013 roku wyniosła prawie 55 milionów osób. Dynamiczny rynek telefonów komórkowych powoduje konieczność zadbania o środowisko. Żadne z urządzeń nie jest tak szybko zmieniane przez konsumentów jak osobisty telefon. Proces produkcji starych telefonów komórkowych generuje niekorzystny wpływ na środowisko. Wydobycie surowców potrzebnych do budowy telefonu, proces produkcji oraz transport – każdy z tych etapów odciska swoje piętno na środowisku. Rosnące zapotrzebowanie na telefony komórkowe w krajach rozwijających się, a do takich zalicza się Polska, skutecznie nakręca tę spiralę. Tymczasem wiele starych i niedziałających telefonów komórkowych nadaje się do ponownego użycia. Recyklingu komórki można dokonać na stronie www.greengo. pl. Czynność opiera się na bardzo prostych zasadach. Pierwszym krokiem jest wirtualna wycena, a następnie darmowy odbiór telefonu na koszt greengo.pl. Najpóźniej dwie doby później pieniądze z tej „ekotransakcji” trafiają na konto klienta. Oferta skupu telefonów jest kierowana głównie do firm. Ich wła-

ściciele powinni pamiętać o kilku podstawowych profitach płynących z tego typu współpracy. Pozbycie się starych telefonów pozwoli na zaoszczędzenie miejsca w firmowych pomieszczeniach czy odzyskaniu pieniędzy „zamrożonych” w takich urządzeniach. Najpierw dochodzi do wstępnej wyceny towaru oraz ostatecznej. Cały proces nie trwa dłużej niż 3 dni robocze. Każdy przekazujący niepotrzebne telefony wyspecjalizowanej firmie recyklingowej przyczynia się do ochrony środowiska. Dodatkowo pracodawca ma szansę otrzymać wyjątkowy Certyfikat Odpowiedzialnego Przedsiębiorcy, który potwierdza jego proekologiczną działalność. Poza ekologią ważne jest też bezpieczeństwo przekazywanych danych. Każdy telefon, który trafia w ręce specjalistów będzie miał zupełnie wyczyszczoną pamięć, więc żadne informacje nie staną się udziałem osób trzecich.

REKLAMA

55 milionów to znacznie więcej niż wynosi populacja Polski w jej obecnych granicach. Wnioski płyną stąd dwa – po pierwsze nie każdy posiada telefon komórkowy, po drugie – niektórzy posiadają ich kilka. Ostatni z wniosków dotyczy głównie małych firm, jak i korporacji, gdzie nowi pracownicy są obdarowywani nowymi aparatami, a pracodawca kuszony promocjami ze strony operatora. Coraz częstszym zjawiskiem jest posiadanie przez zwykłego użytkownika dwóch i więcej komórek. Dzieje się tak, ponieważ wchodzący na rynek nowy model dzięki stosunkowo niskiej cenie szybko staje się obiektem pożądania, a dotychczas użytkowany telefon, mimo dobrego stanu technicznego, na tyle stracił na wartości, by jego sprzedaż okazała się mało opłacalna. Tym samym stary telefon ląduje na półce, będąc odtąd zapasowym w razie awarii, zgubienia bądź kradzieży nowo zakupionego.

Reklama PReklama REKLAMA

str 13

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Styl życia

Cztery smaki Wrocławia Angelika Wołoszańska

REKLAMA

Wrocław to różnorodne i wielokulturowe miasto. Jego heterogeniczność ma również wpływ na kuchnię, jaką oferują nam miejscowe restauracje. Dzięki temu we Wrocławiu możemy skosztować włoskich makaronów, amerykańskich hamburgerów czy tureckiego kebabu.

Kuchnia polska Kuchnia polska to połączenie głównie produktów zbożowych, mącznych oraz mięsa, ryb i warzyw. My, Polacy, lubimy jeść tłusto i obficie. Na przestrzeni dziejów kuchnia naszego kraju ulegała wpływom innych narodów, które zamieszkiwały terytorium Polski, czyli Niemców, Ukraińców, Rosjan, Żydów, Francuzów i Litwinów. Skutkiem tej wielonarodowości jest rozmaitość i barwność dzisiejszej kuchni polskiej, do której zaliczyć można głównie: kotlet schabowy, kluski śląskie, kopytka, flaki, gołąbki, bigos i uwielbiane przez obcokrajowców pierogi. Polska słynie również z wyśmienitych kiełbas, pasztetów i ciast: makowca, serników oraz wyśmienitych zup: rosołu, barszczu,

żurku, grochówki. W ciągu ostatnich kilku lat we Wrocławiu pojawiło się wiele barów i jadłodajni stylizowanych na czasy PRL-u i serwujących typowe dania kuchni polskiej. Szybko stały się one ulubionym miejscem

młodych Polaków, którzy mają okazję poczuć klimat z czasów Polskiej Republiki Ludowej oraz spróbować najpopularniejszych dań z tamtego okresu – przetrwały do dziś w niemal oryginalnej recepturze. Dania

str 14

te łączy prostota i sentyment, choć młodsi fani „socpotraw” powinni mieć świadomość, że w rzeczywistym okresie przyrządzenie szczególnie mięsnych dań było nie lada sztuką ze względu na stałe braki towaru w sklepach. Drugie życie przeżywają drobne zakąski podawane szybko pod wódkę popularnie zwaną wtedy „żytniówką”. Codziennością stały się więc wypady na „setkę”, której towarzyszy zazwyczaj tatar, ogórek lub śledź. Dodatkowym atutem lokali jest ich historyczny wystrój, na który składają się: socjalistyczne plakaty i hasła, muzyka z lat 60. oraz telewizory, wyświetlające czarno-biały obraz.

Kuchnia orientalna się głównie potrawy Japonii, Chin, Tajlandii i Wietnamu, które słyną z połączenia kolorów i smaków. Kuchnia ta jest prosta w przygotowaniu, ale zarazem bardzo aromatyczna i zdrowa. Wszystkie te kraje łączy upodobanie do ryżu, przypraw i sosu sojowego, a w menu znajdziemy między innymi takie dania jak: schab w bambusie, kaczkę po sichuańsku, sajgonki kurczaka kongbao. We Wrocławiu można zetknąć się również z kuchnia indyjską, która słynie głównie z ostrych aromatycznych dań oraz słodkich deserów. Kuchnia ta jest

nierozerwalnie związana z religią Hindusów, dlatego też większość dań to potrawy wegetariańskie, a spożywanie posiłku to prawdziwa uroczystość. Aromat dań to zasługa głównie przypraw: sezamu, kurkumy, szafranu, kardamonu oraz imbiru. Do najpopularniejszych dań kuchni indyjskiej zaliczyć można: Bandgobhi alu sabzi– smażoną kapustę z ziemniakami, Dal- zupę z soczewicy, Samosatrójkątne pierożki oraz Phal ka pakora– owoce smażone w cieście. Ciekawostką jest fakt, że Hindusi znają prawie 30 sposobów na gotowanie ryżu. REKLAMA

Kuchnia turecka to głównie kebab, który bardzo dobrze wpisał się w kulinarne gusta Polaków i stał się znakiem rozpoznawczym tego kraju. Turcy lubią połączenie warzyw z mięsem, głównie jagnięciną i baraniną. Najpopularniejszymi potrawami są: imam bayildi, czyli bakłażan zapiekany z pomidorami, cebulą i czosnkiem, mercimek áorbasizupa z soczewicy czy kabak kizartmasi- smażona cukinia z sosem jogurtowym. Turcy uwielbiają pić słodką herbatę, kawę i raki, czyli anyżową wódkę o lekkim smaku lukrecji. Na kuchnię azjatycką składają

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 15

Styl życia

Kuchnia europejska

REKLAMA

świat. Nie sposób nie wspomnieć również o pizzy i risotto, a także wyśmienitych deserach: tiramisu, panna cotta oraz lodach. Włoska kuchnia to również bruschetta- grzanka z oliwą i czosnkiem oraz gnocci, podobne do polskich

że z Ratatouille oraz tart, a także ziół prowansalskich, bagietek i croissantów. Crème brûlée to znany francuski deser przygotowany z jaj, śmietany i cukru. Francuska kuchnia uznawana jest za wyjątkowo wykwintną, wręcz elitarną.

klusek. Charakterystycznym składnikiem kuchni tego kraju są także sery, do których zaliczyć można głównie parmezan, mozzarellę, gorgonzolę i mascarpone. Kuchnia francuska, kojarzona głównie ze ślimakami oraz żabimi udkami, to również królestwo win, szampana i serów, głównie camembert i brie. Francja słynie tak-

Do tego okazuje się niezwykle przyjazną dla naszego zdrowia. Wszystko dzięki użyciu dużej ilości lekkostrawnych, zdrowych i pełnych wartościowych substancji produktów. Niemcy to naród, który uwielbia tłuste potrawy popijane piwem. Stałym elementem niemieckiego stołu są różnego rodzaju kiełbasy, kiełbaski i szynki. Najpopularniejszymi

daniami są tu: currywurst, sznycel po wiedeńsku, golonka czy Kartoffelsalat, która znana jest w Polsce jako sałatka jarzynowa przygotowana głównie na bazie gotowanych ziemniaków. Apfelstrudel to wywodzące się z Austrii gorące ciasto z jabłkami, które stało się typowym niemieckim deserem. W pewnie sposób przypomina wszystkim dobrze znaną szarlotkę. Podobnie ciężkostrawna, ale wyjątkowa w smaku, jest kuchnia czeska, która w wielu potrawach przenika się z polską i niemiecką, a wszystko przez skomplikowaną historię tych krajów, która odcisnęła swe piętno także na talerzu. Oprócz doskonale znanych knedli podawanych w towarzystwie wieprzowiny gęsto podlanej sosem i zasmażanej kapusty, kuchnia naszych południowych sąsiadów słynie z wybornego piwa i podpiwków w postaci głównie serów (ołomuniecki, hermelin, smażony). Z lat 90 powinny zostać nam w pamięci czeskie czekolady czy wyborne sałatki rybne.

Bałkańskie klimaty odznaczają się obowiązkową obecnością mięsa. Króluje mięso mielone, z którego powstają uformowane na kształt podłużnych prostokątów bloczki zwane ćevapčići. Mięso formuje się koniecznie w ruloniki i grilluje lub smaży. Danie serwuje się na przykład z plackami pita

i sosem cacyki oraz grillowanymi warzywami. Charakterystycznym napojem regionu jest rakija. Alkohol ten jest silniejszy od wódki, a w smaku przypomina nieco naszą śliwowicę.

REKLAMA

Europejski przegląd kuchni rozpoczynamy od hiszpańskich smaków. Na Półwyspie Iberyjskim królują głównie owoce morza, ryby, ryż i mięso. Najpopularniejszymi potrawami są tu m.in.: gazpacho oraz paella, której głównymi składnikami są najczęściej owoce morza i ryż ostro przyprawiony szafranem. W Hiszpanii serwowana jest również tortilla, która w wydaniu hiszpańskim jest omletem z ziemniakami. Węgry to państwo, które upodobało sobie paprykę. Stanowi ona główny składnik większości potraw, m.in.: gulaszu i placków ziemniaczanych po węgiersku. Poza tym Węgrzy uwielbiają langosze oraz wino. Węgierskim specjałem jest oczywiście tokaj produkowany z podsuszanych winogron jako wino deserowe, a więc słodkie. Tak więc mamy w tym przypadku ostry posmak, który ochładzamy i osładzamy słodkim alkoholem. Włochy to królestwo makaronu. Spaghetti czy lasagne to potrawy, które zna już cały

Kuchnia amerykańska Mówiąc o kuchni amerykańskiej myślimy najczęściej o fast-foodach i daniach grillowanych. Jeżeli mamy na myśli Stany Zjednoczone to jest to trafna teza. Typowe dania z USA to głównie hamburgery, hot-dogi i steki, serwowane szybko i na t ł u s t o . N a j p o p u l a rn i e j s z e desery to głównie apple pie, brownies- ciasto czekoladowe, naleśniki z syropem klonowym i donaty. Wszytko popijane jest dużymi ilościami coca-coli i zagryzane popcornem. Amerykanie uwielbiają spotkania typu barbecue, czyli grillowanie na świeżym powietrzu, poza tym najczęściej jedzą poza domem, ponieważ nie mają czasu na przygotowanie posiłków w domu. Kuchnia amerykańska to jednak nie tylko dania ze Stanów Zjednoczonych. To również Meksyk i kraje Ameryki Południowej.

grudzień 2013

Meksykanie opierają swoją kuchnię głównie na kukurydzy, papryce, chilli i mięsie. Do najbardziej popularnych potraw należą: burrito, enchiladas, tacos, nachos, salsa oraz znana na całym swiecie- tortilla. Po-

trawy kuchni meksykańskiej są dość pikantne i aromatyczne, głównie dzięki przyprawie chili, która uważana jest w Meksyku za królową przypraw. Niezwykłość oraz technika przyrządzania potraw w tym kraju została doceniona w 2010 roku, kiedy to kuchnię meksy-

kańską wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego, jako wzorzec kulturowy, który zawiera obrzędy i praktyki rolnicze, umiejętności datowane na wieki, techniki kulinarne i obrzędy przodków. Kuchnia brazylijska to połączenie wielu smaków i przepisów z różnych stron świata, głównie z Portugalii, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i krajów Afryki. W Brazylii podaje się głównie dania grillowane, sporządzane z ryżu, czarnej fasoli, ryb, steku i oleju palmowego. Do tradycyjnych posiłków zalicza się tu: feijoada completa- gulasz z warzyw mięsa, a także sopa de palmito- zupa z serc palmowych.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 16

Inwestycje

Bezpiecznie i z pazurem Tomasz Augustyniak Od kilku lat inwestycje alternatywne zyskują na popularności. Ziemia, wino czy sztuka to instrumenty, które zaczynamy traktować jako inwestycję. Znanym od wieków walorem są też kruszce czyli złoto i srebro w fizycznej postaci. niach oszczędności choćby pod postacią cennego kruszcu. Doradcy sporadycznie zalecali posiadanie złota w portfelu, jednak nie więcej niż 5 procent. Złoto było przeważnie traktowane w kategoriach snobistycznego zaspokojenia potrzeby posiadania pięknych sztabek czy monet. W 2007 roku sugestia, że właściwe proporcje to 50/50, spotkałaby się w najlepszym wypadku z uśmiechem politowania. Ale tendencje szybko zaczęły się odwracać i już 4 lata później roku upowszechniała się opinia podobna do tej, którą wygłosił Porter Stansberry, ekonomista firmy analitycznej Stansberry & Associates Investment Research: jeśli 50 procent swojego portfela będziesz trzymał w złocie, a 50 procent w krótkoterminowych

obligacjach skarbowych USA, twoja pozycja będzie idealnie zabezpieczona. Tak przed spadkiem wartości złota, jak i przed spadkiem wartości dolara. Dziś widzimy, że wielu inwestorów, którzy posłuchali tej porady zdołało uchronić się przed skutkami inflacji i osłabienia dolara. Mimo, że w 2012 roku złoto nie zyskiwało już tak dynamicznie na wartości, to zdecydowana większość światowych (z dolarem i euro na czele) walut osłabiła siłę nabywczą w stosunku do złota. Fundusze czy sztabki? Gdy mówimy o inwestowaniu w złoto, pojawia się jeszcze jeden problem. Inwestować w złoto fizyczne czy w fundusze działające np. na Comexie (rynek pierwotny metali handlowych, takich jak złoto, srebro, miedź i alu-

którą daje złoto – odporności na skutki kryzysu i problemów gospodarczych. Instrument antyinflacyjny Na czym polega ta korzyść? Wyobraźmy sobie Amerykanina, który w 1913 r. otrzymał w spadku 100 tys. dolarów w gotówce. W 2000 r., kiedy chciał przekazać pieniądze swoim potomkom, okazało się, że pod względem siły nabywczej warte są jedynie 5 tys. dolarów. Polak, który w 2000 r. odłożył do „skarpety” 100 tys. zł, przez inflację aż do dzisiaj stracił już ponad 30 tys. zł. Inwestując długoterminowo, lub też ubezpieczając się w złocie warto zwracać uwagę na tzw. najlepsze momenty do zakupu złota. Po ostatnich spadkach cen wielu inwestorów zachowało się racjonalnie i dokonało sporych zakupów. Zapewne zdawali sobie sprawę, że „długookresowe” złoto będzie dla nich odpowiednim zabezpieczeniem. Racjonalne podejście do inwestycji wydaje się najwłaściwsze, ponieważ gdy zdywersyfikujemy portfel, to jego błyszczącą część można potraktować jako formę polisy. Ile złota w portfelu? Przyszłym inwestorom z pewnością kołacze się w głowie pytanie o procent złota, jaki warto

trzymać w portfelu? Opisane wyżej okoliczności, czyli kryzys spowodowany chwiejącym się systemem finansowym, inflacja czy brak stabilności wielu inwestycji, skłaniają do ulokowania jak największej części inwestycji w złocie. W Polsce doświadczeni na tym polu inwestorzy zwykle posiadają od 20 do 40 procent pieniędzy ulokowanych w kruszcu. Wielkość zależy tradycyjnie od skali ryzyka, a w przypadku złota również od aktualnej sytuacji. We współczesnych czasach żadna waluta nie zapewnia spodziewanego zysku w połączeniu z formą ubezpieczenia. W przeciwieństwie do złota. Poza pewnym zabezpieczeniem kto by nie chciał zostać obdarowanym złotem pod postacią monety czy sztabki? Tak ulokowane pieniądze są z pewnością bezpieczniejsze niż w banku i po niedługim czasie będą procentować, co nie zwalnia posiadaczy od choćby powierzchownego kontrolowania rynku. Taka okazja jak zbliżające się Święta jest najlepszym momentem, by sprawić najbliższym nie tylko radość. Artykuł powstał we współpracy z Mennicą Wrocławską

REKLAMA

Początkiem dobrej inwestycji jest decyzja o dywersyfikacji portfela. Jak to zrobić? Można myśleć o niej jak o garażu z wymarzonymi samochodami, więc trochę bezpieczeństwa, trochę na sportowo, ale z zachowaniem szyku i elegancji. Dywersyfikacja portfela wiąże się jednak z podstawowym pytaniem. Jaką część przeznaczyć na instrumenty alternatywne? Dobrym przykładem, a jednocześnie „obiektem” do obserwacji jest złoto. Zanim Europa i świat pogrążyły się w kryzysie wielu niezaznajomionych z prawami rynku, ale i znawców oraz ekspertów finansowych rynku wierzyło w „papierowy pieniądz”. Wiara ta była dość ślepa, o czym przekonali się ci inwestorzy, którzy zapomnieli o tradycyjnych zabezpiecze-

minium. Dawniej znany jako Commodity Exchange Inc, połączony z New York Mercantile Exchange w 1994 roku, stał się odpowiedzialny za dział handlu metalami – przyp. red.)? Wydarzenia ostatnich tygodni i przecena złota spowodowana zawirowaniami na rynku „papierowego złota” wydają się sugerować jednoznaczną odpowiedź. W pełni stabilnym instrumentem może być jedynie złoto fizyczne. Świat giełd typu Comex zaczyna żyć własnym życiem. Tylko w ciągu jednego dnia dokonuje się tam transakcji wielkości 500 ton złota, czyli 20 procent rocznej światowej produkcji kruszcu. Jest to złoto, którego żaden z funduszy nigdy nie zobaczy. Być może w najbliższych latach będziemy obserwować powolne „rozchodzenie się” dróg złota fizycznego i „papierowego”, które występuje pod postacią certyfikatów i innych instrumentów finansowych. Jednak trzeba mieć na uwadze, że certyfikat złota w kryzysowym momencie to tylko nic niewarty kawałek celulozy. Dlatego warto pamiętać, że jeśli zamiast złota fizycznego kupimy jednostki udziałowe funduszu złota, wyrzekamy się najważniejszej korzyści,

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 17 Paweł Miziura

Pytanie kluczowe brzmi: w co tak naprawdę warto zainwestować pieniądze? Wszystko zależy oczywiście od wielkości posiadanego kapitału, jednak niezależnie od sumy jej właściciel powinien być na pierwszym miejscu.

Inwestycja w kurs niemieckiego czy angielskiego (jeszcze lepiej jeśli jest to język na czasie, czyli chiński lub turecki) pozwoli na podniesienie własnych kwalifikacji, a na tej podstawie można się ubiegać o podniesienie pensji u lepszego pracodawcy. Średnie roczne oprocentowanie w banku wynosi ok. 3-4%. Przy ewentualnym zysku trzeba się jeszcze li-

czyć z podatkiem Belki (19 proc. od uzyskanej kwoty). Lokata bankowa jest zatem pozornie opłacalna – w najgorszym razie wyjdziemy na zero, a także uchronimy nasze oszczędności przed inflacją, ale przecież nie o to chodzi. Znacznie większe ryzyko podejmują totolotkowi gracze oraz klienci bukmacherów. W tym drugim przypadku prawdopodobieństwo wygranej jest o wiele większe niż

REKLAMA

Kursy językowe, szkolenia, wycieczki zagraniczne, staże – każdy podobny sposób na wydanie oszczędności jest dobry pod warunkiem, że widzimy realną perspektywę zwrotu powierzonego kapitału. Inwestując np. 3000 zł oczywiście nie odzyskamy tej kwoty od razu, a profity mogą przyjść niespodziewanie i nie muszą oznaczać od razu powiększenia stanu konta. Nauka języka obcego jest dopiero pierwszym krokiem do poznania osób innej narodowości czy wyjazdu poza granice kraju. Dopiero tam prawdopodobnie poznamy wartość wspomnianych 3000 zł. Ta kwota, która musiała tu paść z przyczyn formalnych i orientacyjnych, jest typową i uśrednioną wartością oszczędności młodych ludzi.

na krajowej loterii, jednak oba przypadki to powierzanie własnych oszczędności losowi, który często bywa ślepy. Pytanie zadane na początku, jeśli przyjąć zaproponowaną kwotę 3000 zł, trapi wielu posiadaczy takiej gotówki. Zdecydowana większość z nich liczy, co naturalne, na jak najszybszy zysk, więc inwestycja choćby w dzieło sztuki jest opłacalne, ale po stosunkowo długim czasie. Tzw. głos ludu najlepiej uwidaczniają liczne portale internetowe, gdzie kierowane są podobne pytania. Część odpowiedzi jest merytoryczna, ale przeważają oczywiście i te groteskowe. Użytkownik pr3z3s pisze z przekonaniem: karnet na basen, na siłownię, odżywki, suple, solarium, kosmetyczka i do lata masz fajną sylwetkę. Szczery odpowiada, że w alkohol, bo ma największe oprocentowanie. Z kolei aktyntasza daje gorzką radę: jak się jest młodym to najlepiej zainwestować w bilet lotniczy i uciec z Polski. Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku.

REKLAMA

Inwestycje bardzo osobiste

Inwestycje

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 18

Styl życia

Naturalny konserwant Karolina Kowalska W dobie nowoczesnych metod przyrządzania jedzenia niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że najważniejszym „wynalazkiem” człowieka w kuchni są metody przechowywania żywności. Do jednej z nich zalicza się wędzenie. ki dla rozwoju bakterii, głównie tych z rodzaju gnilnych. Najdłuższe (może trwać nawet kilka tygodni) jest wędzenie na zimno. W temperaturze około 20oC, żywność obsusza się najbardziej. Wędzenie na ciepło przebiega w wyższej temperaturze (ok. 40oC) i trwa krócej. Z kolei wędzenie na gorąco jest procesem krótkim (ok. 1 godziny), a temperatura bardzo wysoka (dochodzi nawet do 100oC). Smak wędzonego mięsa czy ryby nie zależy tylko od czasu i temperatury wędzenia, ale przede wszystkim od drewna. - To właśnie drewno nadaje smak i kolor „wędzonce”. Najlepsze jest z drzew liściastych, bez kory, czyli bukowe, klonowe, grabowe, dębowe – mówi Jakub Szulda, wrocławski kucharz i znawca myślistwa.

- Nie polecam drzew iglastych, mają zbyt dużo żywicy, która, przez oblepienie mięsa sadzą, niekorzystnie wpływa na potrawy; nadaje im gorzkawy smak i ciemny kolor – dodaje. Nie spotkamy się ze stwierdzeniem, że sklepowe wędliny są smaczniejsze i tańsze od tych „domowych”. Niestety, często słyszy się, że nadmierne spożywanie produktów wędzonych może prowadzić do zachorowań na raka żołądka i do innych dolegliwości układu pokarmowego. Podczas wędzenia mięso ma długotrwały kontakt z dymem, który zawiera szereg niebezpiecznych związków chemicznych powstałych podczas procesu spalania. Jedną z grup związków, które nie są obojętne dla zdrowia człowieka, jest grupa wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Wy-

się walorów w bogatym smaku, soczystości i wyglądzie „wędzonek”. To jednak nie jedyne atuty. Tak przygotowane jedzenie jest również przydatne dla tych, którzy dbają o to, by ich posiłki zawierały jak najmniej zbędnego tłuszczu. Wytapiający się tłuszcz podczas wędzenia zostaje przekształcony w aromat i w ten

sposób pozwala w naturalny sposób nadać potrawie wyjątkową kruchość i charakter. Pozytywną stroną „wędzonek” jest także ich trwałość uzyskiwana nie tylko dzięki obsuszaniu, ale i działaniu zawartych w dymie substancji bakteriobójczych i bakteriostatycznych.

REKLAMA

Wędzenie to bardzo stary sposób utrwalania mięs i ryb. Został odkryty najpewniej przez przypadek. Świeże mięso stawiano koło ognia w celu odpędzenia wszelkich owadów i szkodników. Właściwości dymu zostały bardzo szybko docenione. Dym pozwalał na dłuższe przechowywanie produktów w czasach, gdy w domach nie było jeszcze takich dobrodziejstw jak lodówka. Odtąd „przedłużanie ważności terminu do spożycia” zaczęto stosować na szeroką skalę. Obróbka dymna sprawia, że polepszają się walory smakowe mięsa, a przede wszystkim nie dochodzi w nim do rozwoju psujących jedzenie mikroorganizmów. Składniki dymu w połączeniu z odparowaniem wody i soli, dają efekt utrwalający, stwarzając niekorzystne warun-

dzielane są one także w trakcie palenia papierosów, produkcji asfaltu i są obecne w spalinach samochodowych. Związki te osadzają się na potrawie, więc częste spożywanie tak konserwowanych produktów może być niebezpieczne na zdrowia. Obecnie, głównie na skalę przemysłową, zamiast tradycyjnego wędzenia, stosuje się aromaty dymu wędzarniczego. Wytwarzane są one z oczyszczonego „oryginału”, co w dużej mierze pozbawia je szkodliwych związków chemicznych. Wyroby mięsne z dodatkiem aromatu wędzarniczego są zatem uważane za zdecydowanie zdrowsze. Dietetycy są zgodni, co przewagi produktów wędzonych nad sztucznie barwionymi czy wzmacnianymi innym dodatkiem. - Ze wszystkich wędzonych produktów szczerze polecam ryby, są one doskonałym uzupełnieniem diety w zdrowe tłuszcze oraz cenne białko. W paru ostatnich badaniach stwierdzono, że kwasy tłuszczowe omega-3 mogą mieć działanie przeciwnowotworowe. Co wiemy na pewno, dobrze wzmacniają nasz system odpornościowy – informuje dietetyk Paweł Nowak. Z kolei koneserzy doszukują

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 19

Miasto

N jak Nowy Dwór Katarzyna Gielec Nowy Dwór należy do Wrocławia od 1928 roku. Maria Höfchen, bo tak wcześniej nazywało się przyszłe osiedle, było niemiecką wioską rolniczą. Jedną z najważniejszych wsi przed wojną stanowiła ulica Grodecka. Obecnie Nowy Dwór leży na obrzeżach miasta, choć nie są to jeszcze peryferie. Sąsiaduje z osiedlami Kuźniki, Żerniki, Muchobór Mały i Gądów Mały. Liczba mieszkańców oceniana jest na 16-20 tysięcy.

grudzień 2013

rzywnego tłumaczy, że bazar powstał w latach 90-tych i niewiele zmieniło się od tego czasu, choć dawniej można było tu coś zjeść na ciepło. Kilka kroków dalej i jestem na pętli autobusowej, przy której jest również postój taksówek. Osiedle składa się z dwóch części: w starszej, wschodniej, znajdują się poniemieckie dwupiętrowe budynki wielorodzinne. W drugiej połowie lat 70. XX wieku, w części zachodniej, gdzie przedtem znajdowały się pola, rozpoczęto budowę osiedla bloków z wielkiej płyty. Powstałe budynki mają typowo trzy, cztery, siedem lub dziesięć pięter. Między nimi znajdują się boiska, place zabaw oraz tereny zielone. Na południowym krańcu osiedla wywyższają się dwa 15-piętrowe punktowce. Ekipa z eNDecji Coraz więcej osób, na pytanie „gdzie żyć?” odpowiada – Nowy Dwór. Ta cicha i zielona okolica nie aż tak odległa od centrum (ok. 6 kilometrów do Rynku), przyciąga nowych

Stacja kolejowa po rewitalizacji

mieszkańców. Szkoły, basen, centrum basenowo-sportowe, centrum handlowe, a w przyszłości tramwaj to główne atuty tej części miasta. Wrażenie robi imponujący, postmodernistyczny kościół pod wezwaniem Opatrzności Bożej. Dobrze zorganizowana komunikacja miejska, oraz spokój, który tu panuje, to niewątpliwie główne powody, dla których ludzie mogą wybierać to miejsce na przeprowadzkę. O warunkach mieszkaniowych decydują jednak nie tylko aspekty komunikacyjne i techniczne, ale przede wszystkim sąsiedzkie. Nowodworską „śmietankę towarzyską” otwierają kibole, sporo marginesu orbituje wokół kilku nocnych sklepów z alkoholem. Szczególnym powodzeniem cieszy się monopolowy naprzeciwko poczty. Kibicowska brać zawładnęła garażami przy stacji kolejowej. Przy ulicy Rogowskiej w 2011 roku doszło nawet do pobicia rodziców nieletnich piłkarzy z Poznania. Podczas gdy pociechy uczestniczyły w meczu tur-

Różnica między starą a nową zabudową widoczną na zdjęciu wynosi ok. pół wieku niejowym, ich ojcowie postanowili uwiecznić swój pobyt we Wrocławiu w asyście klubowych szalików Lecha na tle... ściany garażowej z graffitti Śląska. Co prawda na garażach pobliskich Kuźnik widnieje wymowny rysunek - „nasze (dwa serca) i (dwie pięści) biją za Śląsk” trudno jednoznacznie określić, czy Nowy Dwór jest bezpieczną dzielnicą. Kierując się w stronę Strzegomskiej spotykam starszego pana, który jednak potwierdza moje przypuszczenia, że nie jest tu bezpiecznie, szczególnie po zmroku i lepiej tu samemu nie spacerować. Krzyżówka to zdecydowanie najbardziej dynamiczna część Nowego Dworu oraz największy węzeł komunikacyjny. To tu spotykają się autobusy z Leśnicy, lotniska, Kleciny, Kozanowa z tymi z Sołtysowic, Krzyków i śródmieścia. Dużo ludzi poruszających się w każdą stronę, wsiadających i wysiadających z autobusu, zmierzających z pracy do domu. Jest też garstka ulicznych handlarzy, którzy zajmują znaczną powierzchnię chodnika. Kolejny targ różności, utrudniający swobodne przemieszczanie się, tworzy niemiły dla oka obraz.

nika z relacji jednego z dawnych mieszkańców dworku, był on typowym budynkiem mieszkalnym: Mieszkałem w tym budynku od urodzenia, czyli od 1971. Pamiętam czasy, kiedy nie było jeszcze osiedla. W dworku mieszkało 10 rodzin. Na parterze hol wyłożony kamienną posadzką, potem szerokie, drewniane i kręte schody. Na drugim piętrze jedyna toaleta z okna, której oglądało się mecze na pobliskim stadionie Pafawagu i skoki spadochronowe na Gądowie. Od podwórka odchodziła droga, gdzie pewnie przed wojną były obory. Za moich czasów ostały się tylko resztki dawnych koryt. Obecne Centrum Kultury Wrocław Zachód to – przed I wojną światową – typowy przykład etablissements,

później przekształcony na kaplicę, prawdopodobnie wyznania ewangelickiego. Po wojnie dość zniszczony, odbudowany w latach 50. Ponowne otwarcie nastąpiło w roku 1953. Do końca lat 80. był jedną z najprężniejszych ośrodków we Wrocławiu. Co ciekawe, na mapie z XVIII wieku widać, że na terenie Domu Kultury stała kuźnia i sadzawka (stąd pierwotna nazwa tej części Nowodworskiej – Am Feldteich). Wsiadam na powrót do pociągu. Żegna mnie ten sam świecący pustkami, budzący nieprzyjemne wrażenia estetyczne targ. Jarmarczny charakter podobnych miejsc nadaje temu osiedlu mimo wielkomiejskich pozorów prowincjonalny, sypialniany klimat.

REKLAMA

We wrocławskim alfabecie dzielnic istnieją i wciąż są rozbudowywane tzw. dzielnice drugiej strefy. Można do nich zaliczyć, oczywiście z pewną dozą umowności, te rejony miasta, które znajdują się za śródmiejską obwodnicą, ale tylko w południowej i zachodniej części Wrocławia. Nowy Dwór – niegdyś duma gierkowskiej prosperity, dziś dotyka opinia „miejskiej sypialni”. A jak jest naprawdę? Stacja kolejowa Wrocław Nowy Dwór – tu wysiadam i zaczynam moją wizytę na tym osiedlu. Na lewo centrum ogrodnicze i szkoła dla psów, gdzie biega merdający ogonem czworonóg, pokonujący kolejne przeszkody w nadziei na nagrodę od tresera. Jednak wzrok przykuwa bardziej to, co po prawej stronie. To opustoszałe targowisko przy ulicy Żernickiej, zaniedbane budki handlowe i bród. Oferowany tam towar w dni targowe to głównie artykuły spożywcze, świeże owoce i warzywa. Jest też kiosk i sklepik z produktami kosmetycznymi. Pani ze stoiska wa-

Dworek i etablissement Nowy Dwór, jak myli może nazwa, mógłby poszczycić się także odrobiną historii. Mógłby, gdyby nie zburzony w 2. połowie lat 90. dworek przy ulicy Nowodworskiej. Kiedy jeszcze stał znajdowała się w nim jeszcze po wojnie szkoła podstawowa. Jak wy-

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Czaisz? Michał Ratajczak To krótkie pytanie jest niejako znakiem rozpoznawczym miłośników herbaty, a zwłaszcza tych rezydujących we wrocławskiej „Czajowni”. To jedyny tego typu lokal nad Odrą i dopiero drugi w kraju, choć u naszych południowych sąsiadów podobnych adresów jest znacznie więcej. Czechy pojawiają się na początku tej opowieści nie bez przypadku. To właśnie do Pragi jako centrali Towarzystwa Miłośników Herbaty trafia pocztą lotniczą dostawa, a stamtąd jest dystrybuowana do herbaciarni należących do sieci. Jeśli chodzi o Polskę, czeskie tropy prowadzą do Wrocławia i Krakowa. Po drugiej stronie Sudetów znane i powszechne są czajownie (połączenie sklepu, degustatorni i miejsca spotkań) pod szyldem „Dobrá čajovna” – w całej republice jest ich ponad 20. Na Węgrzech to „1000 Tea” i, co ciekawe, także w Stanach Zjednoczonych jako „Dobrá Tea”. Historia picia herbaty w naszym kraju ma długą tradycję, jednak dość zaniedbaną przez

okres komunistyczny. Wtedy nie dość, że brakowało dostaw podstawowych towarów, w społeczeństwie utarł się zwyczaj picia zwykłych herbat ekspresowych lub tzw. fusiastych prosto ze szklanek. Dopiero teraz wraca właściwa „szkoła”, co niektórzy nazwą modą na herbatę. Fakty są takie, że na kilkadziesiąt wrocławskich kawiarni istnieje jedna prawdziwa herbaciarnia (w zestawieniu tym celowo zostały pominięte lokale serwujące herbatę z torebki). Wrocławski lokal położony przy ulicy Białoskórniczej wyróżnia przede wszystkim bogata oferta, wystrój i obsługa, u której herbaciany nowicjusz może zaczerpnąć niejednej praktycznej rady. Przed zakupem (na

miejscu czy na wynos) warto powąchać kilka gatunków. „Czajownia”, jak podkreślają właściciele, jest lokalem dość „ortodoksyjnym”, gdzie serwuje się w przewadze herbaty czyste, tj. pozbawione sztucznych aromatów czy wymyślnych dodatków. Ale co jest najważniejsze, to fakt, że wszystkie podawane i sprzedawane herbaty są świeże i starannie wyselekcjonowane, tak aby zadowolić najbardziej wyrafinowane gusta smakoszy. Prawdziwa herbata to spraparowne listki herbaty chińskiej (łac. Camelia sinensis). W naszej kulturze, herbatą nazywa się także wszelkiego rodzaju napary z innych roślin, co jednak nie jest precyzyjne. Misją „Czajowni“ jest szerzenie kultury herbacianej oraz wiedzy w zakresie herbat, aby jak najwięcej osób odnajdywało fascynację w poznawaniu tej wspaniałej rośliny i uświadamiamy im, że napar z listków Camelii, w zależności od miejsca uprawy, sposobu i pory zbiorów, a przede wszystkim metody przetworzenia, daje naprawdę ogromną paletę smaków i aromatów. Herbaty w „Czajowni” podaje się na różne sposoby, jednak według ściśle określonych reguł.

Poszczególne kolory herbat mają przypisane odpowiednie rodzaje czajników. Każde naczynie do herbaty przenika jej aromatem, dlatego powinno się używać określonej ceramiki do jednego typu herbat. W „Czajowni” istnieje także możliwość samodzielnego zaparzenia herbat wielonaparowych. W tym celu klient otrzymuje gaiwan (lub hohin) z suszem z herbaty, czarkę i wodę w termosie, zostaje pouczony o najlepszym sposobie przygotowywania i pozostawiony sam na sam z herbatą. Taki sposób parzenia pozwala na eksperymentowanie z parzeniem i dobór najlepszego smaku w zależności od gustu. Herbaty specjalne podawane są według jeszcze innych zasad w odpowiednich naczyniach. Na przykład turecka Rize Cay najpierw jest podgrzewana, potem gotowana w specjalnym, podwójnym czajniku, a następnie serwowana z wodą do rozcieńczania i tureckimi szklaneczkami, obowiązkowo z cukrem. Japoński specjał – zieloną herbatę sproszkowaną Matcha podaje się według ściśle określonej procedury używając do tego przeznaczonych naczyń i przyrządów. Nazewnictwo herbat może

się wydawać dość skomplikowane tym wszystkim, którzy jak dotąd swoją przygodę z herbatą ograniczali do popularnej „ekspresówki”. Swoją nazwę herbata bierze najczęściej z regionu, w którym jest zbierana. A jak to jest z kolorem herbaty, jeśli już zdołamy poprawnie wymówić jej nazwę? Kolor herbaty oznacza stopień jej przetworzenia. Chodzi o proces gnicia nazywany fermentacją, choć ta według prawideł biologii odbywa się bez udziału tlenu, dlatego znawcy herbaty posługują się terminem „oksydacja”. Herbaty zielone nie są w ogóle fermentowane, herbaty białe i żółte w niewielkim stopniu (około 20%). Do częściowej fermentacji (20-80%) dochodzi w przypadku herbat Ulung, nazywanych też niebieskozielonymi, turkusowymi czy szma-

str 20

ragdowymi. Charakteryzują się one najbogatszą paletą smaków i aromatów Herbaty czarne i czerwone chińskie są w pełni oksydowane. Zaś herbaty w Europie znane jako „czerwone” lub pu-erh, w Chinach (skąd pochodzą) nazywane są herbatami ciemnymi. Podczas ich produkcji zachodzi dodatkowa fermentacja, wymuszana przez podwyższoną temperaturę i wilgotność panującą w pomieszczeniu fermentacyjnym. Herbaty ciemne mogą być produkowane ze wszystkich rodzajów herbaty (od zielonej po czarną) i charakteryzują się mocnym, ziemistym posmakiem. W kolejnych odcinkach cyklu, zostaną dokładnie przedstawione poszczególne rodzaje herbat wraz ze sposobami ich przygotowywania.

Więcej niż telefon

REKLAMA

REKLAMA

Reklama

Tomasz Augustyniak Mobilna rewolucja trwa w najlepsze. Smartfony i tablety sprzedają się coraz lepiej, a mobilny internet rozwija się w niezwykle szybkim tempie. A okazji do kupna nie brakuje, zarówno w sklepach, jak i kalendarzu. Historia smartfonów liczy już 20 lat. Pierwsze takie urządzenie o nazwie Simon firma IBM zaprezentowała na targach COMDEX. Były to czasy komórek przypominających bardziej telefony używane w łączności wojskowej, które w żaden sposób nie chciały zmieścić się w kieszeni. Segment smartfonów oferował w początkowej fazie m.in. kalendarz, książkę adresową, kalkulator, notatnik, pocztę elektroniczną i gry. Ponadto użytkownik korzystał ze specjalnego pióra świetlnego. Przez pewien czas używane było określenie Palmofon (PDA Phone, Palm Phone) na określenie palmtopa z wbudowanym modułem telefonicznym. Jeszcze 5 lat temu smartfony w Polsce stanowiły zaledwie 3% rynku wszystkich telefonów. Tąpnięcie nastąpiło w 2011 roku, a prawdziwy przełom przed rokiem, gdy posiadaniem smartfona

mógł się poszczycić co drugi użytkownik telefonu. Kto spośród światowych producentów sprzedaje najwięcej tych urządzeń? Według tegorocznego raportu IDC lideruje Samsung - 70,7 miliona sztuk, Apple znajduje się na drugim miejscu - 37,4, dalej LG - 10,3 miliona oraz Huawei - 9,9 miliona. Samsung przewodzi też innemu rankingowi – wykorzystania systemu operacyjnego Android. Według firmy analitycznej Localytics większość z obecnie używanych urządzeń wyposażonych w system Android powstała pod szyldem właśnie Samsunga. To ponad 63%. Jednym z popularniejszych smartfonów jest seria Samsung Galaxy S. Najnowszy model to S IV, następca S III. Wyposażony jest w duży 5-calowy wyświetlacz, aparat 13 Mpx oraz procesor Samsung Exynos 5410 1,6 GHz

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

oraz 2 GB RAM. Podobnie jak poprzednicy został stworzony do bezprzewodowego korzystania z Internetu w podróży, choć sprawdza się na co dzień w rożnych branżach, miejscach i grupach wiekowych. Smartfony wybierają osoby młode. Jest to trend wiodący, ale niekonieczny. Duży i czytelny obraz, łatwość obsługi dotykowej sprawiają, że tego typu urządzeniami z powodzeniem mogą być obdarowane także osoby starsze – niecały miesiąc po świętach zbliża się w końcu Dzień Babci i Dziadka. Jednak okazji, tych kalendarzowych, nie brakuje, gdy wziąć pod uwagę święta nietypowe opracowane wg Nonsensopedii. Te najbliższe to Dzień Dziwaka (7 stycznia) i Dzień Wegetarian (11 stycznia). O ile wcześniej nikt z naszych bliskich nie będzie świętował urodzin.

grudzień 2013


str 21

Słowo dla Seniora

Pogranicza bez granic

Michał Ratajczak

Zimowe podróże w kierunku gór – od Izerów po Bieszczady – urozmaicają zakusy do sąsiednich krajów. Wybierając się zarówno do Czech, jak i na Słowację nie trzeba mieć paszportu, a nieraz wytrawne oko, by widzieć, gdzie jeden kraj się kończy, a drugi zaczyna.

REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu radiowe relacje z przejść granicznych obejmowały 7 krajów. Dziś zostały nam granice z Rosją satelicką, Białorusią i Ukrainą. Pokonanie granicy z Białorusią stanowi dodatkowo nieco większą przygodę, bo wymaga wcześniejszego zaopatrzenia się w wizę. Polska razem z innymi krajami Unii Europejskiej przystąpiła do układu z Schengen pod koniec 2007 roku. O dawnych granicach, choć ta sytuacja jak każdy układ nie będzie trwała wiecznie, szybko zapomnieliśmy, nie dbając już o komplet wymaganych dokumentów ani nie stresując się kolejką do odprawy. Kontrole co prawda pozostały, ale mają one charakter lotny i wybiórczy. Duże przejścia graniczne, w tym drogowe i kolejowe, straciły swoją rangę, a miejscowości graniczne dawny prestiż. Rezultat ten wi-

grudzień 2013

dać wyraźnie na przykładzie kilku niegdysiejszych „bram” łączących Polskę z Czechami w rejonie Karkonoszy, Lubawki czy Gór Stołowych. O granicy przypominają najczęściej niewielkie sklepy i bary, gdzie pojawia się ostatnia okazja do wymiany waluty. Jeśli oba kraje przyjmą euro, różnica zawęzi się do języka i odmiennych napisów. Na Przełączy Okraj pozostał praktycznie już tylko budynek odprawy celnej z charakterystyczną wiatą, przez którą przelatuje powietrze. Wrażenie prawie jak z wizyty w strefie popromiennej. Podobnie, choć nieco mniejsze, wygląda przejście drogowe tuż za Lubawką. Tamtejszy dworzec kolejowy należy do jednych z największych w Polsce. Niestety obejmuje go również statystyka dotycząca największych i nieczynnych tego typu budynków. Gigantyczny jak na rozmiary miejscowości jest

dworzec w Mezimestí w czeskiej części Gór Stołowych. Tam jednak tli się resztka kolejarskiego żywota, dzięki temu, że stacja obsługuje połączenia do pobliskiego Broumova, jak i łączy podróżnych z resztą kraju. Trzeba jednak przyznać, że jedna kasjerka w opustoszałym hallu wygląda co najmniej absurdalnie. (Nie)dawnych przejść polsko-czeskich jest kilkadziesiąt. Najbardziej znane były oczywiście te samochodowe, jednak cała granica jest upstrzona wieloma przeprawami pieszymi, które łatwo można przegapić. Kiedyś były one może niezbyt pilnie strzeżone, ale przynajmniej doglądane. Dziś na drodze do sforsowania stoi już tylko szlaban albo znak informujący o zakazie poruszania się pojazdami mechanicznymi, np. tuż za Radkowem u podnóża Szczelińca Wielkiego. „Teoretyczną” granicę z Czecha-

Dodatek specjalny do Słowa Wrocławian listopad 2013 Wypocznij i baw się razem z nami w całej Polsce! mi wyznaczają w przewadze naturalne przeszkody. Pasma oraz grzbiety ciągną się od przejścia w Czerniawie-Zdroju (Góry Izerskie), przez Jakuszyce (Karkonosze), Tłumaczów (Góry Suche), po Trzebinię (Góry Opawskie). Szczególnie ostatnia z wymienionych krain zasługuje na dopowiedzenie. Ten niewielki fragment wzniesień jest różnie lokowany przez Polaków i Czechów. Nasi sąsiedzi wliczają Góry Opawskie do Jesioników z Pradziadem (1492 m n.p.m.) jako najwyższym szczytem. My Góry Opawskie uznajemy za najdalej na wschód położony fragment Sudetów. Z kolei Czesi mogą się pochwalić miejscowością Rejvíz – to wieś położona najwyżej na Śląsku (750 m n.p.m., obecnie to część miasta Zlaté Hory). Obszar Gór Opawskich określano popularnie jako Górnośląski Zakątek Górski

(niem. Oberschlesische Gebirgsecke), ponieważ były one jedynymi górami na należącym do Niemiec Górnym Śląsku. Najwyższy szczyt pasma leży po stronie czeskiej i jest nim Prícný vrch (975 m n.p.m.). Tymczasem u nas na uwagę zasługuje przełom Złotego Potoku. Odcinek rzeki między Jarnołtówkiem a Pokrzywną jest szczególnie urokliwy ze względu na wznoszące się ponad 100 m nad dnem wzgórza. Kręta dolina wije się tak przez ok. 3 kilometry. Złoty Potok to na co dzień całkiem niewinny strumień. W okresie natężonych opadów zamienia się w groźną rzekę, która nie raz w przeszłości niszczyła domy w dolinie. Aby zapobiec powodziowym katastrofom, na początku XX wieku w zachodniej części Jarnołtówka wybudowano zaporę wysoką na 15 metrów. Gdyby budowniczowie oszczędzili wtedy

na materiale i wznieśli tamę o metr niższą, wielka woda w 1997 roku wylałaby się ze zbiornika retencyjnego na całą okolicę. A do przelania się wody przez koronę brakowało zaledwie 50 cm. Rzeki również wyznaczają granice. Jedna z nich – Dzika Orlica – oddziela Orlické hory od Gór Bystrzyckich w południowo-zachodniej części Kotliny Kłodzkiej. Po obu stronach rzeki równolegle biegną drogi, które łączą się dopiero na oficjalnych przejściach w Słonej (dzielnicy Kudowy-Zdroju) i Boboszowie niedaleko Międzylesia. Te nieoficjalne, a więc piesze i rowerowe, znajdują się w rejonie Lewina Kłodzkiego i Smerczyny, ale są one położone niedaleko przejść samochodowych. Przeprawy polsko-słowackie wyglądają równie sennie, co te czesko-słowackie, na których nawet język prawie nie różni się wiele. Jedynym ożywieniem przygranicznych miejscowości są organizowane w ich pobliżu globalne konferencje dotyczące tak ogólnych i nic nie znaczących dla mieszkańców tematów jak klimat i efekt cieplarniany. Wtedy na krótko wracają kontrole graniczne pełnione przez sprowadzonych celników. Podobna sytuacja miała miejsce w okresie szczytu klimatycznego. W dniach 8-23 listopada przywrócono kontrole na 126 przejściach lądowych z Czechami, 58 - ze Słowacją, 43 - z Niemcami, 11 - z Litwą, a także dziewięciu przejściach morskich oraz 18 lotniczych. Po szczycie wszystko wróciło do normy. Granica polsko-czeska w Golińsku jest znów niewidzialna. Gdyby nie szerszy w tym miejscu pas asfaltu, przejechałbym równie niezauważenie. Tuż za granicą znajduje się malowniczo położona miejscowość Mieroszów (dla dociekliwych jego powojenna nazwa przez krótki czas brzmiała z dziwna Fyrląd Wałbrzyski, a w czasie obecności ludności niemieckiej był to Friedland in Niederschlesien) niedaleko Wałbrzycha. Kotlina Mieroszowska u podnóża Gór Suchych w Sudetach Środkowych wygląda okazale, a nad miasteczkiem unosi się dym z okolicznych kominów, co w połączeniu z wcześnie zapadającym zmrokiem sprawia wrażenie niezwykłej senności miejsca. Że jeszcze tam nie zima, choć daleko do wiosny.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 22

Twój Relax

Zakopane najbliżej Tatr Bartosz Ozimiec W jedynych w Polsce górach typu alpejskiego, gdzie śnieg w wyższych partiach zalega nieraz od listopada do maja, uprawianie sportów zimowych to nie tylko przyjemne i zdrowe spędzanie czasu, ale też podstawowa część oferty turystycznej “zimowej stolicy Polski”, jak nazywają Zakopane miłośnicy sportów zimowych. cy powinni udać się na stoki usytuowane w pobliżu Wielkiej Krokwi, na Kozińcu lub Lipkach. Bardziej zaawansowanym polecamy kompleks narciarski pod Nosalem, na Polanie Szymoszkowej i Harendzie. Czekają tam wykwalifikowani instruktorzy jazdy na nartach lub snowboardzie, czekają również przytulne restauracje, serwujące regionalne przysmaki. Zakopiańskie stoki są patrolowane przez policjantów na nartach, dbających o bezpieczeństwo tu-

REKLAMA

Z racji położenia i klimatu Zakopane ma znakomite warunki do uprawiania sportów górskich, letnich i zimowych. I to zarówno wyczynowo, jak i amatorsko. Trzeba wspomnieć też o Zakopanem jako centrum sportu wspinaczkowego. To z Tatr najlepsi polscy wspinacze wyruszali w Alpy i Himalaje. Zakopane dysponuje licznymi, dobrze przygotowanymi trasami narciarskimi o zróżnicowanym stopniu trudności. Początkują-

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

rystów. Każdy prawdziwy narciarz choć raz powinien zjechać z Kasprowego Wierchu, szczytu, który stał się symbolem narciarstwa zjazdowego w Polsce. Do dyspozycji narciarze mają kolej linową z Kuźnic na szczyt Kasprowego Wierchu, z przesiadką na Myślenickich Turniach, oraz dwa wyciąg krzesełkowe: nowoczesny w Kotle Gąsienicowym i nieco starszy w Kotle Goryczkowym, czekający dopiero na modernizację. Narciarstwo nie musi kojarzyć się wyłącznie z jazdą przy wyciągach po dobrze przygotowanych trasach. Coraz więcej osób wybiera narciarstwo z dala od wyznaczonych szlaków, czyli ski-touring. To zdecydowanie trudniejsza forma, ale sprawiająca o wiele więcej satysfakcji niż tradycyjne narciarstwo. Cisza i spokój, panujące w Tatrach z dala od kolejek i wyciągów,

pozwalają na pełniejsze, bardziej intensywne przeżywanie uroków tatrzańskiej zimy. Również ten, kto dysponuje zwykłymi nartami biegowymi czy śladowymi, może przemierzać łatwiejsze szlaki w okolicach Zakopanego i podziwiać panoramę Tatr ze zboczy Gubałówki, Butorowego Wierchu czy Bachledzkiego Wierchu. Miłośnikom zimowych emocji innego rodzaju powinna sprawić radość przejażdżka skuterem śnieżnym lub psim zaprzęgiem. Styczniowe zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich gromadzą najlepszych zawodni-

ków z całego świata i tłumy kibiców. Sława polskiej publiczności wszystkich obiegła niemal cały świat. Zagraniczni skoczkowie podkreślają, że do Zakopanego przyjeżdżają zawsze chętnie, nie tylko ze względu na niesamowitą atmosferę zawodów, ale także z powodu najpiękniejszej skoczni świata, jak wielu nazywa Wielką Skocznię im. Stanisława Marusarza. Jest to jedna z nielicznych, naturalnych skoczni narciarskich, znakomicie wtopiona w masyw Krokwi. Zbudowana w 1925 roku, według projektu architekta Karola Stryjeńskiego,

zmodernizowana po wojnie, do dziś zachwyca usytuowaniem i pięknymi proporcjami. Niesłabnącą popularnością cieszą się zawody w narciarstwie klasycznym, rozgrywany rokrocznie Bieg Gąsieniców i wyczekiwany przez najmłodszych Puchar Koziołka Matołka. Śnieg w Zakopanem polubili też gracze w polo. Kolebką tej dyscypliny jest starożytna Persja. Wprawdzie polo kojarzy się z grą na trawie, ale można w nie grać i na śniegu. Jest to bardzo popularna dyscyplina w takich kurortach narciarskich jak Aspen, Cortina d’Ampezzo czy Davos.

grudzień 2013


str 23

Twój Relax

Tekst

i

zdjęcia:

Miasta

Zakopane

REKLAMA

Urząd

REKLAMA

W 2007 roku dołączyło do nich Zakopane. Pierwsze zawody odbyły się na Równi Krupowej i przyciągnęły rzesze kibiców. Na prestiżowy turniej Polo Snow Master w roku 2009 przyjechali renomowani zawodnicy, nie zabrakło więc emocji i pięknych zagrań. Choć z Zakopanego nad morze daleko, miłośnicy wodnych kąpieli będą usatysfakcjonowani. A to za sprawą Aqua Parku – obiektu oferującego basen z wodami geotermalnymi, jacuzzi, masaże, bicze wodne, kręgielnie, czyli wiele atrakcji w sam raz na niepogodę. Ale nie tylko w niepogodę warto skorzystać z bogatej oferty Aqua Parku. Odważnym i żądnym wrażeń proponujemy ekstremalną przygodę – rafting na Dunajcu. Spływać można albo z flisakami, albo samodzielnie na pontonie. Na rwącej, górskiej rzece emocje i obolałe ręce są gwarantowane. A kiedy już zmęczenie różnorodnymi formami aktywności fizycznej da nam się nam porządnie we znaki, miło będzie poddać się różnorakim kuracjom zdrowotno-kosmetycznym w gabinetach odnowy biologicznej i SPA.

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 24

Twój Relax

Nieznane Podhale Angelika Wołoszańska Myśląc o Podhalu, skupiamy się zazwyczaj na głównych ośrodkach regionu, czyli Nowym Targu i Zakopanem. Kraina ta ma również twarz mniejszych miejscowości, które gwarantują niezapomniany wypoczynek z dala od wielkomiejskiego zgiełku i tłumu ludzi, jak Czorsztyn, Murzasichle czy Białka Tatrzańska. ta gór, historii czy pływania. Czorsztyn położony jest na wschodnim skraju Kotliny Orawsko-Nowotarskiej, na pograniczu Pienin i Gorców. Wielbiciele górskich wędrówek mogą tu podziwiać urzekające kolorami Pieniny, na terenie których znajdują się, m.in. Pieniński Park Narodowy i masyw Trzech Koron. Istotny wpływ na powstanie

i historię Czorsztyna miały trakt wiodący na Węgry oraz tutejszy zamek obronny. Najstarsze części zamku pochodzą z XIII wieku, kiedy to właścicielem obiektu był Piotr Wydżga. Atrakcyjne położenie zamku sprawiło, że przez lata był on odwiedzany przez takie osobistości, jak Kazimierz Wielki, królowa Jadwiga, Władysław Jagiełło

Murzasichle to pięknie położona podhalańska wieś, która coraz częściej jest doceniana przez turystów, szukających odpoczynku od miasta i gwaru. Zlokalizowana jest na skraju Tatrzańskiego Parku Narodowego, na dwóch grzbietach: Za Sichłą i Budzowym Wierchu. Dużym walorem miejscowości jest jej położenie oraz bliskie sąsiedztwo z największymi ośrodkami turystycznymi w Zakopanem, Białce i Bukowinie Tatrzańskiej. Pozwala to na dowolne korzystanie z atrakcji tych miejscowości, przy jednoczesnym oderwaniu się od ich przepełnienia i przeludnienia. Orientalnie brzmiąca nazwa – Murzasichle to zestawienie nazw dwóch dawnych osad – Mur i Zasichle, które połączyły się i stworzyły

miejscowość z jednym z najpiękniejszych widoków na Tatry. Murzasichle oferuje świetne warunki dla narciarzy, mogących skorzystać z sześciu oświetlonych wyciągów, a także dla pasjonatów regionalnej kultury i architektury. Miejscowi górale z Białki Tatrzańskiej podśpiewują: Pamiętojcie ludzie Wielcy no i mali, ze tym Morskim Okiem Białcanie włodali. Przyśpiewka nawiązuje do czasów kiedy rzeczywiście z nadania króla Władysława IV przed wiekami terytorium Białki obejmowało odległe o kilkadziesiąt kilometrów jezioro u podnóża Rysów. Na większą skalę śpiewają w sąsiedniej Bukowinie Tatrzańskiej. W tamtejszym Domu Ludowym organizowany jest Ogólnopolski Konkurs REKLAMA

REKLAMA

Czorsztyn to miejscowość w województwie małopolskim, na której piękno składają się głównie trzy składniki: zachwycające górskie krajobrazy, historyczne ruiny zamku i relaksujący pobyt nad jeziorem. Jest to więc miejsce, które doskonale łączy różne formy wypoczynku, dzięki czemu pobyt w Czorsztynie zadowoli każdego pasjona-

oraz Władysław Warneńczyk. Zamek spłonął od uderzenia pioruna pod koniec XVIII wieku i od tego momentu zaczął podupadać. Ostatnim składnikiem, mającym wpływ na atrakcyjność i historię miejscowości jest Jezioro Czorsztyńskie. Nie jest to jednak naturalny zalew, lecz sztucznie stworzony zbiornik, którego głównym celem miały być ochrona przeciwpowodziowa i produkcja energii elektrycznej. Jezioro powstało poprzez zalanie historycznych zabudowań wsi znajdujących się u podnóża zamku, co wpłynęło na dzisiejszy wygląd i położenie miejscowości stanowiącej dawny Czorsztyn Nadzamcze. Jezioro zyskało obecnie jeszcze jedną ważną funkcję. Stanowi bowiem atrakcyjne miejsce nadwodnego wypoczynku.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


tężni solankowy mikroklimat. Korzystanie z tężni polega na spacerowaniu wokół kolumny i wdychaniu solankowego aerozolu. Przenikające przez błony śluzowe dróg oddechowych i skórę mikroelementy korzystnie wpływają na układ odpornościowy.

Twój Relax

W Rabce-Zdrój śpiew górali jakby nieco cichnie. Może dlatego, że tamtejsze powietrze nie skłania raczej do brania głębokich wdechów. Na obrzeżach Parku Zdrojowego, przy Alei Jordana znajduje się kompleks Pijalni Wód Mineralnych i Tężni Solankowej. Są to drewniane pawilony, w kształcie rotund. W jednym z nich mieści się

REKLAMA

Gawędziarzy, Instrumentalistów, Śpiewaków, Pytacy i Mowy Starosty Weselnego. Historia imprezy sięga roku 1967, choć górale ze śpiewem, tańcem, muzyka i gawędziarstwem związani są od zawsze. Nazwa sierpniowego konkursu nawiązuje do najsławniejszego bajarza na Podhalu – Jana Krzeptowskiego zwanego Sabałą.

sala, w której dostępny jest szeroki wybór wód leczniczych. W drugim funkcjonuje ogólnodostępna tężnia – inhalatorium na wolnym powietrzu obudowane drewnianym rusztem, który wypełniony został gałązkami tarniny. Z znajdującego się w pobliżu odwiertu „Helena” solanka transportowana jest na szczyt kolumny tężni, a opadając rozpryskuje się na gałęziach i tworzy wokół

REKLAMA

str 25

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 26

Solanki i cieplice Katarzyna Wilanowska Pełne malowniczych krajobrazów i tajemnic do odkrycia są świetnym miejscem na wycieczkę przez całą zimę począwszy do wypoczynku świątecznego aż po ferie. Coraz częściej też u podnóży Beskidów Polacy witają Nowy Rok.

Rozległe pasmo górskie ciągnie się przez Polskę, Czechy i Ukrainę. Beskidy należą do łańcucha górskiego Karpat i niejednego zachwycają ciekawym ukształtowaniem terenu, o miękkich, falistych liniach. Pisarz Gustaw Morcinek porównał je nawet do baroku. Góry dzielą się na kilkanaście mniejszych regionów, z których najwięcej znajduje się na terytorium Polski. Jeden z nich, Beskid Sądecki, wraz ze swoim malowniczym krajobrazem obfituje pełnią atrakcji turystycznych przeznaczonych nie tylko dla narciarzy. Także „piechurzy” znajdą tam takie atrakcje jak źródła i ujęcia wód mineralnych, liczne uzdrowiska, spotkają się niemal na każdym kroku z lokalnym folklorem czy zabytkową architekturą drewnianą. Gdzie bije źródełko

Oprócz Krynicy i Tylicza warto również odwiedzić Rytro, znajdujące się w granicach Popradzkiego Parku Narodowego. Tu będziemy mieć okazję do podziwiania rzadkiej flory i fauny w Parku Ekologicznym. Ta miejscowość jest świetnym punktem wypadowym na wycieczki po górskich szlakach latem, ze względu na dużą ilości szlaków turystycznych i możliwość uprawiania narciarstwa w zimie uwagi na nowoczesne, dostępne dla dużej ilości turystów stoki narciarskie. Jeśli nie jesteśmy fanami jazdy na nartach – nic straconego. W okolicy Rytra znajdują się również malownicze ruiny średniowiecznego zamku, a w połemkowskiej wiosce Kamianna, choć to już Beskid Niski – przy drodze z Nowego Sącza do Krynicy – znajduje się Dom Pszczelarza, a sama miejscowość to jeden z najbardziej znanych ośrodków pszczelarskich w kraju. Skansen uli przy pasiece „Barć” przedstawia historię bartnictwa. Zgromadzono kilkadziesiąt różnych uli, niektóre jak z bajki - przypominają zamki, pałace, karety i zwierzęta. Dopełnieniem atrakcji jest możliwość smakowania kilku różnych rodzajów miodu i jego przetworów w miejscowym sklepiku.

Królewska chałupa Jeśli wybierzemy się do Beskidu Żywieckiego będziemy również dobrze się bawić. Korbielów to jeden z większych ośrodków narciarskich, posiada dwa tego typu ośrodki: Pisko i Kolej Baba, oba zaopatrzone w wyciągi krzesełkowe. ON Pilsko posiada również kompleks wyciągów orczykowych, prowadzących na sam szczyt góry, co sprawia, że jest to, oprócz Kasprowego Wierchu, najwyżej położony ośrodek narciarki w Polsce. Nie bez powodu bracia Golec w jednej z piosenek, by wrócić do Milówki. Rodzinna miejscowość muzyków przyciąga także turystów pozbawionych muzycznego słuchu za sprawą rzeki Soły i nieodległych szczytów ponad 1000 m n.p.m. o wdzięcznych nazwach Romanka, Trzy Kopce, Lipowska i Munczoł. W samej wiosce, która oprócz Bukowiny Tatrzańskiej należy do Europejskiej Fundacji Miast Karnawałowych (FECC), warto zajrzeć do Starej Chałupy – świet-

nie zachowanego reliktu dawnego budownictwa góralskiego, gdzie obecnie mieści się muzeum. Lokalna legenda głosi, że w chałupie miał się zatrzymać król Jan Kazimierz podczas ucieczki przed Szwedami. Miał tu nocować również Jan III Sobieski w drodze do Wiednia. Z Suchej do Hollywood Jednym z mniej znanych regionów jest Beskid Makowski usytuowany wokół Suchej Beskidzkiej i Makowa Podhalańskiego z urokliwymi wioskami jak Kuków czy Stryszawa. W Suchej Beskidzkiej na uwagę zasługuje renesansowy zamek z 1534 roku. Trzy skrzydła i cztery wieżę tej budowli czynią ją wyjątkową w tej części Polski, jak i w całym kraju, jako że do czasów współczesnych niewiele przetrwało różnego rodzaju zamków i pałaców. Zamek w Suche Beskidzkiej jest określany mianem „Małego Wawelu” i łączy w sobie kilka stylów architektonicznych, w jakich był przebudowywany przez kolejnych właścicieli (Wielkopolskich, Suskich, Branickich). Miłośnicy historii najnowszej, a zaraz filmu powinni wytężyć wzrok, by w Suchej Beskidzkiej odnaleźć tablice upamiętnia-

jącą postać urodzonego tu wybitnego scenarzysty i reżysera Billy’ego Wildera („Pół żartem, pół serio”, „Bulwar Zachodzącego Słońca”), który zdobył aż 6 Oscarów. Zapora prezydencka Niektóre z beskidzkich pasm przybrały na skutek erozji kształt górskiej wyspy. Jest nią mało znany region Beskid Mały położony w uproszczeniu między Bielsko-Białą, Żywcem, Suchą Beskidzką i Andrychowem. Wspomniany kształt ma długość ok. 35 km i szerokość 15 km. Prze tę krainę przebiega granic województwa małopolskiego i śląskiego. Charakterystycznymi wzniesieniami są Jaworzyna, Łamana Skała, Magurka i najwyższe z nich – Czupel (933 m n.p.m.). Co ciekawe, schronisko górskie wcale nie znajduje się na Czuplu, a niższej o 24 metry Magurce. Pierwszy obiekt powstał tam 110 lat temu i posiadał odkrytą werandę od frontu, jednak budynek co kilka lat trawił pożar. Dopiero wersja murowana okazała się na tyle trwała, że stoi tam do dziś i stanowi cel weekendowych wypadów bielszczan w góry, a przez cały rok służy turystom z całego kraju. Leżące niemal w sercu Beskidu

REKLAMA

Wiele ośrodków turystycznych znajduje się w obrębie wspomnia-

nych ujęć wód mineralnych. Jednym z najbardziej popularnych jest Krynica, mająca status uzdrowiska. Tam możemy wybrać się na spacer po Starych Łazienkach mineralnych i borowinowych, Pijalni Głównej czy Nowym Domu Zdrojowym, które oprócz swoich walorów zdrowotnych są również pięknym elementem architektury. Kiedy skończymy już raczyć się wodami mineralnymi w Krynicy znajdziemy też nowoczesne ośrodki SPA. Kolej gondolowa zabierze nas na szczyt Jaworzyny Krynickiej, z kolei Centrum Narciarskie Azoty zapewnia turystom świetne warunki do szusowania po stoku zarówno w dzień, jak i wieczorem, gdyż stok jest oświetlany. Tylicz – miejscowość oddalona od Krynicy o ok. 6 km. Możemy tam napotkać niezwykłą architekturę, m.in. dwa drewniane kościoły. Pierwszy to dawna cerkiew grekokatolika pod wezwaniem św. Kosmy i Damiana, dziś pełniąca funkcję kaplicy przy cmentarzu. Co ciekawe, zachowała ona oryginalne cerkiewne wyposażenie. Druga budowla to kościół św. Apostołów Piotra i Pawła, który został zarejestrowany jako zabytek pierwszej klasy. Rzeką, stokiem i miodem

Położona w pięknej dolinie Grajcarka Szczawnica jest idealnym miejscem zarówno na letnie wakacje, jak i ferie zimowe. Ze swoją 200-letnią historią uzdrowiskową (znajdziemy tu aż 12 źródeł wód mineralnych) doskonale wpisuje się w szlak dla miłośników wód mineralnych. Jedną z największych atrakcji turystycznych Szczawnicy są spływy na górskich tratwach przełomem Dunajca, organizowane przez Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich. Spływy odbywają się w okresie od 1 maja do 15 lub 30 października, w zależności od uwarunkowań pogodowych.

REKLAMA

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 27

przeciwpowodziowego. Obecnie spełnia również funkcję rekreacyjną. Nad jeziorem zlokalizowane są dwie wsie letniskowe - Międzybrodzie Bialskie i Międzybrodzie Żywieckie. Problem z nazwą Beskid Wyspowy zanim stał się Beskidem Wyspowym określany był różnie – ze względu na sąsiedztwo z okolicami Turbacza nazywano go Gorcami Limanowskimi (Limanowa – największa miejscowość w regionie), Beskidem Limanowsko-Myślenickim, Beskidem Limanowsko-Makowskim

i Limanowsko-Myślenickim. Używana współcześnie nazwa pojawiła się dopiero w 1924 roku. Charakterystyczną cechą tego regionu jest występowanie odosobnionych, pojedynczych szczytów – stąd epitet Wyspowy. Najwyżej spośród wszystkich „wysp” wznosi się Mogielica (1170 m n.p.m.). Po zejściu ze szczytu turysta ma do dyspozycji jedną z malowniczych wiosek, bo największymi ośrodkami regionu są tu Mszana Dolna z dawnym dworem Kra-

REKLAMA

sińskich w otoczeniu dworskiego parku oraz Limanowa, gdzie z kolei warto skorzystać z obecności Muzeum w zespole dworskim Marsów. Tymczasem do przerwy świąteczno-noworocznej zostało jeszcze trochę czasu. Przy suto zastawionym stole dobrze pomyśleć o noworocznym wypoczynku, by łatwiej zrzucić parę nadprogramowych kilogramów po wigilijnej uczcie i rodzinnym biesiadowaniu. Wyprawa w jeden z regionów Gór Beskidzkich z pewnością będzie najlepszym uzupełnieniem karnawałowej atmosfery, która zbliża się wielkimi krokami. Czy podziwiane sylwestrowych fajerwerków z zaśnieżonego stoku w malowniczej scenerii nie brzmi jak kusząca propozycja na zimowy urlop?

REKLAMA

Małego Jezioro Międzyborskie jest połączone zaporą wodną z o wiele mniejszym Jeziorem Czarnieckim (oba zbiorniki i tak ustępują wielkością Jeziorowi Żywieckiemu). Zbiornik zaporowy na rzece Sole powstał w 1937 roku, a projektował go sam prof. Gabriel Narutowicz, pierwszy Prezydent Rzeczypospolitej. Przy zaporze znajduje się elektrownia wodna, tworząca kompleks wraz z elektrownią szczytowo-pompową, oddaną do użytku w 1979 roku na górze Żar. Jezioro Międzybrodzkie zostało utworzone w celu zabezpieczenia

Twój Relax

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 28

Twój Relax

Raj dla biathlonistów Angelika Wołoszańska

Kotlina Kłodzka to miejsce, które zadowoli każdego: miłośników wędrówek, kuracjuszy, wielbicieli historii i muzeów, a także amatorów sportów zimowych. Oprócz ośrodków tradycyjnego narciarstwa zjazdowego na terenie Kotliny znajduje się najnowocześniejszy ośrodek biathlonowy oraz liczne trasy narciarstwa biegowego. rzach Lewińskich na wysokości 650-675 m n.p.m. Nazwa miejsca wzięła się od nazwiska Antoniego Jamroza, którego zagroda była ostatnią zachowaną budowlą na tym terenie. Obiekt, który dzisiaj stanowi Centrum Polskiego Biathlonu oraz Centrum Turystyki Aktywnej powstał w latach 80. i szybko stał się głównym polskim ośrodkiem narciarstwa klasycznego, biathlonu i saneczkarstwa. Fanom nart biegowych zaoferowano łącznie 70 kilometrów tras o różnym stopniu trudności, położonych głównie na terenie Zieleńca i Jamrozowej Polany. Ośrodek jest do dyspozycji sportowców przez cały rok. W porze letniej można w nim korzystać z dwóch torów, przygotowanych dla nartorolkarzy. Trasy mają długość 1300 oraz 2250 metrów i są zaprojektowane z myślą głównie o sportowcach wyczynowych. Ciekawe trasy oraz nowoczesna infrastruktura wpłynęły na to, że w 2001 i 2010 roku na Jamrozowej Polanie odbywały się Mistrzostwa Świata w biathlonie letnim. W tym roku ośrodek w Dusz-

nikach Zdroju szykuje prawdziwą gratkę dla fanów biegów. Wszyscy pasjonaci będą mieli okazję spędzić niezapomnianego Sylwestra na oświetlonych trasach. Towarzyszyć im będzie muzyka, a organizatorzy zadbają o ognisko i herbatę. 13 kilometrów od Dusznik Zdroju znajduje się centrum turystyki Sudetów Środkowych - Zieleniec, który mieści się na wysokości 950 m n.p.m. wśród lasów Gór Orlickich. Ta niewielka miejscowość, licząca tylko około 100 mieszkańców, zamienia się w okresie od listopada do marca w tętniący życiem ośrodek sportów zimowych. Również w tym miejscu znajdują się trasy biegowe, zachwycające widokami i położeniem. Do dyspozycji biegaczy jest 5 tras, wiodących m.in. na stronę czeską i mających swój początek przy tzw. „Kamieniu”. Jest to miejsce poświęcone Heinrichowi Rübartschowi – lokalnemu prekursorowi narciarstwa biegowego. Godnym polecenia torem jest trasa „Zieleniec”, poprowadzona ponad wyciągami narciarskimi,

która dosłownie i w przenośni pokazuje wyższość narciarstwa biegowego nad innymi formami zjazdów. Narty w kotlinie to także zmagania sportowców. I choć najbliższe zawody o randze Mistrzostw Polski zostały w ostatniej chwili przeniesione z Jamrozowej Polany do Jakuszyc, na dusznickich stokach nie zabraknie atrakcji, bo już w Sylwestra będzie można poszusować na biegówkach. Od godziny 22.00 do 2.00 wszyscy zapaleńcy przywitają Nowy Rok w pełnym rynsztunku na sztucznie oświetlonym zboczu w oprawie muzycznej. Wcześniej, bo 27 grudnia odbędzie się pierwsza z czterech edycji Dziecięcego Pucharu Orlicy. Są to zawody dla całych rodzin organizowane już od 19 lat. Zawodnicy dzielą się na kilka grup wiekowych: Smerfy (6 lat), Skrzaty (7-8 lat), Krasnale (9-10 lat), Starsze Krasnale (11-12 lat), Open (powyżej 12 lat) oraz Open rodzice. Przejazd każdego zawodnika mierzony jest profesjonalną aparaturą, a każdy z małych narciarzy zdobywa punkty do klasyfikacji generalnej.

REKLAMA

REKLAMA

Narciarstwo biegowe cieszy się obecnie ogromną popularnością. Zawdzięczać ją możemy zarówno Justynie Kowalczyk, która zachwyca Polaków kolejnymi wygranymi w zawodach biathlonowych, jak również specyfice tego sportu. „Piesze wycieczki na nartach” są jednym z najbardziej wyczerpujących dyscyplin, ponieważ angażują wszystkie główne partie mięśni i prowadzą do spalania ogromnej ilości kalorii. Nic więc dziwnego, że po ten rodzaj aktywności sięga coraz więcej osób, a Kotlina Kłodka stała się wręcz polską stolicą biathlonistów. Na biegówkach można pobiegać tu w Centrum Uzdrowiska – Parku Zdrojowym, w Zieleńcu i Jamrozowej Polanie. Ostatnia z wymienionych znajduje się w Dusznikach Zdroju. To jedyne miejsce w Polsce, gdzie biathloniści mogą za darmo skorzystać ze sztucznie naśnieżonych, oświetlonych tras biegowych oraz z najnowocześniejszego ośrodka sportów zimowych. Polana położona jest wśród lasów świerkowych na Wzgó-

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 29

Twój Relax

Angelika Wołoszańska Możliwości spędzania wolnego czasu w Kotlinie Kłodzkiej jest naprawdę wiele. Ten niezwykły zakątek na południu Polski oferuje turystom przede wszystkim atrakcyjne szlaki górskie i wodne, piękne panoramy gór oraz historyczne obiekt sakralne i świeckie.

bowiem na terenie Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego, tuż u podnóża Śnieżnika. W pobliżu miasta znajduje się m.in. jedna z największych i najciekawszych jaskiń w Sudetach – Jaskinia Niedźwiedzia, pokryta licznymi formami naciekowymi oraz podziemna trasa w starej Kopalni Uranu. Wielbicieli sportów wodnych do przyjazdu w okresie letnim zachęci na pewno zalew rekreacyjny w Starej Morawie. Bardo to niewielkie miasteczko, które zachwyca przede wszystkim pięknymi widokami, szlakami turystycznymi oraz pocysterskimi obiektami. Zalet tego miejsca jest wiele i pewnie dlatego miasto jest nazywane często: „Miastem cudów”, „Miastem na szlaku cysterskim” oraz „Złotymi wrotami Ziemi Kłodzkiej”. Bardo jest jedną z najstarszych miejscowości Dolnego Śląska. Najpopularniejsze zabytki

miała ona być lądowiskiem dla zagadkowego obiektu, jak i nie niemieckich statków latających. zbadano wielu podziemnych Do dzisiejszego dnia ostatecznie tuneli na terenie wsi. nie ustalono przeznaczenia tego

REKLAMA

Stronie Śląskie, Bardo, Szczytna, Ludwikowice Kłodzkie – te cztery miejscowości rozsiane po całej Kotlinie posiadają wspólny mianownik – nie sposób się w nich nudzić. Najmłodsze z wymienionych jest Stronie Śląskie. Powstało w 1963 roku z połączenia trzech wsi: Strachocina, Stronia i Goszowa. Do niedawna miasto to było znanym ośrodkiem przemysłu szklarskiego, w którym prężnie działała Huta Szkła Kryształowego „Violetta”. Po upadku przedsiębiorstwa w 2008 roku miasto jest znane jako atrakcyjny kurort wypoczynkowy. Znajduje się tu wiele dobrze oznakowanych szlaków, zachęcających turystów do pieszych i rowerowych wypadów, a także kilka kompleksowych wyciągów narciarskich. Niewątpliwym atutem miasteczka jest jego położenie. Umiejscowiony jest

związane są głównie ze sztuką sakralną i Zakonem Cystersów, którzy przybyli do Barda w XIII wieku. Turyści mogą tu podziwiać, m.in.: Bazylikę Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, Klasztor Ojców Redemptorystów, Most Kamienny, ruiny zamku średniowiecznego czy też najstarszy obiekt miejscowości – kasztelanię z X wieku. Bardo położone jest nad Nysą Kłodzką, która wbija się w pasmo Gór Bardzkich. Strategiczne położenie było wielkim atutem oraz motorem napędowym rozwoju miasta. Miejscowość położona jest bowiem na ważnym szlaku handlowym, który przez wieki stanowił główny trakt komunikacyjny pomiędzy Wrocławiem a Pragą i Wiedniem. Dzięki temu Bardo stało się centrum szlaków komunikacyjnych, historycznych i kulturowych, spośród których najważniejsze to: Szlak Cysterski, Szlak bursztynowy oraz Szlak Napoleoński. Szczytna leży między Górami Stołowymi i Bystrzyckimi, na szlaku bursztynowym prowadzącym z Czech do Polski. Jest to przede wszystkim ośrodek, który łączy w sobie turystyczne walory. Turystyka jest oczywiście naturalnym elementem

Kotliny Kłodzkiej, zachwycającej turystów pięknymi panoramami gór oraz atrakcyjnymi możliwościami spędzania wolnego czasu. Również miasto Szczytna nie odbiega od normy i oferuje odwiedzającym wiele atrakcji. Można tu obejrzeć m.in. rezerwat pstrągów w Kamiennym Potoku, mieszczący się tuż przed siedzibą Urzędu Miasta i Gminy, a także spróbować wód mineralnych, mających źródło przy ulicy Stare Bobrowniki. Poza tym w mieście znajduje się Zamek „Leśny Kamień” i huta szkła „Sudety”, a na miłośników aktywnego wypoczynku czekają liczne szlaki turystyczne, prowadzące na Szczytnik i Wolarz oraz do rozmaitych form skalnych i punktów widokowych. W Szczytnej nie będą się nudzić fani wspinaczki górskiej, jazdy konnej oraz narciarstwa biegowego. Ludwikowice Kłodzkie to wieś położona w Górach Sowich, która stała się rajem dla tropicieli tajemnic i miłośników ruin. Jej historia sięga średniowiecza, ale największe atrakcje miejscowości pochodzą z czasów II wojny światowej. Można tu zobaczyć ruiny dawnych budynków przemysłowych i kopalni Wacław, a także zagadkowe sztolnie. W czasie wojny powstały tu obiekty związane z projektem Riese, a także filia obozu Gross Rosen, którego więźniowie pracowali w tutejszej fabryce amunicji. Największą tajemnicą Ludwikowic jest tzw. „muchołapka”, czyli żelbetonowa konstrukcja w kształcie okręgu, która mieści się na terenie kopalni. Według wielu teorii

REKLAMA

Bywając w Kotlinie

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 30

Echa przeszłości w Górach Sowich Katarzyna Kupczyk Umiarkowana temperatura, panująca jesienią, sprzyja wycieczkom w góry, kiedy pogoda nie sprzyja już wyjazdom nad morze lub jezioro, ale jest odpowiednia dla górskich wypadów w Sudety Środkowe. czasów – jego ruiny poświadczają o istnieniu tego zamku obronnego na planie koła. Tak samo wart zwiedzenia jest podziemny kompleks militarny Sztolni Walimskich „Rzeczka”, który powstawał w latach 19431945 jako tajny projekt niemiecki. Przeznaczenie obiektu do dzisiaj nie jest zupełnie wyjaśnione. Korytarze dziś udostępniane zwiedzającym, budowane przez więźniów obozu koncentracyjnego, mogły służyć jako miejsce dla laboratoriów lub kwatery Hitlera. Rzut oka z wysokości

Góry Sowie to najstarsza część Sudetów, a oprócz możliwości podziwiania górskich panoram i obcowania z rozmaitościami flory i fauny, niesie ze sobą echo historii zarówno w postaci materialnej, jak i ustnej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Warto się zatrzymać w jednym z letniskowych miasteczek chociażby przez kilka dni, aby zwiedzić najpopularniejsze miejsca, wysłuchać wielu ciekawych opowieści i poczuć górski klimat.

są rozmaite baśnie i podania związane z pewnymi postaciami – zdradzieckim sługą, nieszczęśliwie zakochaną kasztelanką i czeskimi rycerzami. Na terenie Gór Sowich znajdują się również ruiny najwyżej położonego zamku w Polsce – ruiny warowni, pozostałości po zamku rycerskim, który został wysadzony w powietrze pod koniec XV wieku. Zamek w Owieśnie też nie dotrwał do naszych

Liczne wieże widokowe pozwalają w pełni cieszyć się panoramą gór, wyżyn, wysoczyzn, miasteczek, dolin, które przecinają potoki. Wieża widokowa neogotyckiego Kościoła w Bielawie jest na trzecim miejscu w rankingu polskich wież widokowych pod względem wysokości, a do użytku turystów oddane są lunety, z których spoglądać można na Bielawę i okolice. Z kolei Wielka Sowa to najwyższy punkt widokowy w Górach Sowich (1015 m n.p.m.). Powstała na cześć Otto von Bismarcka, pierwszego kanclerza Rzeszy Niemieckiej. Blisko wieży widokowej Kalenica, z której widać podwrocławską Ślężę,

znajduje się rezerwat przyrody Bukowa Kalenica, chroniący las bukowy. Rozległe i piękne widoki można podziwiać też m.in. z Babiego Kamienia, Wzgórz Wyrębińskich, Garbu Dzikowca. Dolnośląskie Trójmiasto Jeśli akurat pogoda w górach szczególnie nie sprzyja, złą aurę przeczekać można w jednym z trzech nieodległych miasteczek – Pieszycach, Bielawie i Dzierżoniowie. Największy ze wszystkich Dzierżoniów jest wart uwagi choćby ze względu na okazały ratusz i kilka zabytków z zachowanymi murami obronnymi na czele. Niewielu wie, że obecny kościół MB Królowej Polski to dawna świątynia ewangelicka zaprojektowana przez Carla Langhansa – twórcy Bramy Brandenburskiej. Zimowy spacer uświetni na pewno wizyta na dawnym cmentarzu ewangelickim, z którego została już tylko Kaplica rodziny Sadebecków. Inne niemieckie tropy wiodą pod mury miejskie – tuż obok wyrasta modernistyczna wieża ciśnień górująca nad Dzierżoniowem, który zaraz po wojnie nosił spolszczoną nazwę Rychbach (niem. Re-

ichenbach im Eulengebirge). Sanatoriom w Pieszycach służyło niegdyś pilotom Luftwaffe. Budynek znajduje się u podnóża Gór Sowich i został wzniesiony w 1898 r. w modnym na przełomie XIX i XX w. w tzw. stylu kurortowym. Wokół obiektu rozciąga się park leśny. Po wojnie ponownie pełnił funkcje sanatoryjne. Obecnie w obiekcie mieści się Specjalistyczny Szpital Chorób Płuc. Dociekliwi odnajdą w Pieszycach także pałac z XVII wieku i dawny budynek tkalni. Niemiecka gospodarność dobrze zapisała się na kartach Bielawy. Tam niejaki Christian Dierig w 1805 r. założył zakłady włókiennicze, a do dziś funkcjonuje znany w Polsce „Bielbaw”. Obok zakładów stoi

dawny folwark Dieriga, O ile zabytkowe hale „Bielbawu” zagrożone są rozbiórką, folwark nie tylko przetrwał wojenną pożogę, ale pełni rolę nieformalnego muzeum Dolnego Śląska z narzędziami i sprzętami domowego użytku. Stara folwarczna obora to istne muzeum-garaż. W boksach, pomiędzy kolumnami wspierającymi sklepienia stoją stare samochody: warszawa, wołga, mercedes i volkswagena „garbusa” i wiele innych XX-wiecznych marek. Prawie jak w berlińskim Meilenwerku.

REKLAMA

Twój Relax

Śladami historii Zwiedzających Góry Sowie czeka niezapomniana wycieczka śladami historii i owianymi tajemnicą legendami, które wiążą się z zabytkami, budowlami, kościołami, ukazującymi różne style architektoniczne i przywołujące ciekawe opowieści. Zamek Grodno, położony w niezwykle malowniczym leśnym krajobrazie, rokrocznie odwiedza „Biała Dama”. Niestety to nie słynny duch niewiadomego pochodzenia, ale festiwal filmów amatorskich. Historia zamkowych murów sięga czasów średniowiecza – pierwsza udokumentowana wzmianka pochodzi z 1315 roku, a wciąż żywe

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 31

Twój Dom

Nowy Rok już puka do drzwi

Joanna Lipska

Nowy Rok już puka do drzwi, stary coraz większymi krokami wychodzi za progi. Zamykamy pewne rozdziały z nadzieją, że już niebawem dane będzie nam otworzyć nowe, lepsze. Podobne nadzieje towarzyszą branży dewelopersko-budowlanej.

Już od pierwszych miesięcy 2014 roku będziemy mieli okazję obserwować kondycję tej ogromnej gałęzi. W pierwszy weekend lutego (1-2.02.) wrocławska Hala Stulecia będzie miała okazję gościć wystawców wspomnianej wyżej branży, którzy zbiorą się tam podczas doskonale znanych Targów Dom Mieszkanie Wnętrze. Organizatorem jest oczywiście, jak co roku, redNet Media Sp. z o.o. Miesiąc później, także w „premierowy” weekend miesiąca (tym razem marca), odbędzie się pierwsza w tym roku edycja Targów Mieszkań i Domów NowyAdres. Jesienna odsłona tejże imprezy będzie miała

miejsce w dniach 20-21.09. Wszystko oczywiście w murach pięknej Hali Stulecia. Kolejne duże targi budowlane czekają nas w dniach 28-30.03.2014. Będą to Międzynarodowe Targi Budowlane Tarbud. Jak widać, pierwszy kwartał nadchodzącego roku wprost obfituje w okazje do zapoznania się z nowinkami rynku budowlano-deweloperskiego. Poza nimi klienci będą mogli dowiedzieć się o wiodących trendach dotyczących wystroju i wyposażenia wnętrz. Targi są doskonałą okazją do rozmów ze specjalistami w najróżniejszych dziedzinach. Jeśli więc zależy nam nie tyle na nabyciu nieruchomości, co na uzyskaniu

cennych wskazówek, z całą pewnością także powinnyśmy zawitać do Hali Stulecia. Gazeta „Słowo Wrocławian” przez cały najbliższy rok bacznie będzie się przyglądać poczynaniom lokalnych deweloperów i firm budowlanych. W miarę możliwości będziemy zdawać Państwu relację z nowych inwestycji. No i oczywiście na pewno spotkamy się podczas targów, na które zarówno w imieniu swoim, jak i organizatorów już dziś serdecznie wszystkich zapraszamy. Do zobaczenia już za kilka tygodni!

REKLAMA

REKLAMA

Być może rok 2013 nie był najbardziej mrocznym i nieprzyjaznym firmom związanym z budownictwem i sprzedażą mieszkań, jednak trudno zapomnieć o przynajmniej kilku spółkach, które ogłosiły upadłość, rozwiązały się czy też zostały sprzedane. Jak więc widać - łatwo nie było. Jednocześnie pojawiło się jakby mniej skarg właścicieli nowopowstałych mieszkań. Może przyczyną jest korzystanie z solidniejszych materiałów i większa dbałość o szczegóły (w przypadku firm zajmujących się budowaniem), a może, co mniej prawdopodobne, rynek przestał być tak wymagający, jak np. jeszcze rok temu.

Dodatek specjalny do Słowa Wrocławian grudzień 2013 Żyj i mieszkaj pięknie!

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 32

Zimowy fajrant Tomasz Augustyniak

W okresie zimowym prace na budowach z reguły ustają. Zdarza się, że gdzieniegdzie któraś z ekip dociepla jeszcze budynek na przysłowiowe za pięć dwunasta, ale takie działania należą do rzadkości. Odtąd pole do popisu ma tzw. wykończeniówka.

Porównanie budowy domów techniką murowaną a drewnianą czy tzw. ekologiczną właściwie nie ma sensu. Przewaga tej pierwszej jest miażdżąca, jednak wymaga określonych warunków atmosferycz-

nych, które w okresie zimowym (grudzień-marzec) mogą być niemożliwe do spełnienia. Regułą jest, że dom murowany stawia się przez dwa sezony. Tylko wówczas zlecający budowę ma pewność,

że w kolejnych latach użytkowania związane cementem mury nie zaczną kruszeć ani pękać, choć wiele też zależy od innych czynników, jak choćby podłoża, na jakim stawiany jest budynek. Co w przypadku, gdy zima zastanie budowlańców na etapie surowych ścian? Cały obiekt z pewnością trzeba zabezpieczyć przed czynnikami zewnętrznymi, czyli deszczem, śniegiem i mrozem. Koniecznym będzie osłona niewykończonych fragmentów domu. Doskonale do tego nadaje się gruba folia bądź plandeka, słoma czy niepotrzebne koce. Najważniejsze przed zimą to postawić dach, który uniemożliwi zawilgocenie murów. W przeciwnym razie materiały będą narażone na zniszczenie

Rynek deweloperski w roku 2013 Krzysztof Ziajka Jakie inwestycje realizowa- daniu na potrzeby rynkowe zgodnie z panującym popyno najczęściej w 2013 r.? tem i możliwościami finanW mijającym roku najwięksowymi nabywców. szym powodzeniem na rynku nieruchomości mieszkanio- Czy pojawia ł y się jakie ś wych cieszyły się lokale o po- trudności związane z realiwierzchni do 50 mkw. Jest zacją projektów budownicto trend utrzymujący się już twa mieszkaniowego? kolejny sezon, a prowadzone Rok 2013 w porównaniu przez nas a nalizy wskazuz rokiem poprzednim przyją, że podobnie będzie się niósł zauważalną redukcję on kształtował w roku 2014. cen nieruchomości mieszkaZgodnie z danymi GUS dotyniowych. Koniec programu czącymi budownictwa mieszRodzina na Swoim sprawił, kaniowego w kwartałach I-III że branża budowlana odczuła 2013r., przeciętna powierzchspowolnienie, co przełożyło nia użytkowa wynosiła 60,3 się na większą kon k u renm k w. Tego rod zaju loka le cję wśród wykonawców. Rówpowstawały głównie w obieknież deweloperzy obniżyli tach zabudowy wielorodzinswoje marże w obawie przed nej o wysokości 4 pięter. Zaewentualnymi skutkami wyinteresowanie średniej wielcofania się państwa z pomocy kości mieszkaniami uwarunosobom pla nującym za kup kowane było także w dużej nier uchomości. Tr udności, mierze zdolnością kredytową jakie pojawiły się przed firk upujących, k tóra oscylumami deweloperskimi, dotyje w granicach 350 tys. zł. czyły zatem w głównej mierze Działania deweloperów skumożliwości sprzedażowych, piły się zatem na odpowia-

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

co da ło się odcz uć szczegól n ie na p o cz ąt k u r ok u. Sa ma realizacja projektów odbywała się bez zakłóceń. Banki z uwagi na obowiązujące rekomendacje, a także usztywnienie wewnętrznych procedur zabezpieczających prz ed potencja l ny m r yz ykiem, z coraz większą uwagą analizowały powstające i nwestycje. Fi r my deweloperskie musiały wykazywać się zatem jeszcze większą niż do tej por y sk r upulatnoś c i ą w p r z e d s t aw i a n iu swoich wy n i ków f i na nsowych. Kolejny rok z rzędu można było zaobser wować ta kże wzrost świadomości klientów, którzy przed zakupem nieruchomości poddają deweloperów dokładnej ocenie. Jak rok 2013 wypadł w porównaniu z rokiem ubiegłym? Mijający rok na tle roku

ze względu na częste skoki temperatury zimą. Groźniejsze od samego mrozu czy śniegu są wielokrotne cykle zamarzania i rozmarzania. Niektórzy bywają szczególnie przezorni i zanim nawet zabiorą się za wnętrza albo otynkowanie ścian, góra już dawno jest pokryta dachówką lub blachodachówką. Ale zimę przetrwa też solidnie położona i zaimpregnowana papa. Ostatecznym rozwiązaniem jest zabezpieczenie stropu przed opadami specjalna folią, ale taki tymczasowy sposób zadaszenia powinien być przerobiony najpóźniej wiosną. Wszystko też zależy od tego, czy więźba dachowa jest skończona czy dopiero rozpoczęta. Tuż przed pierwszymi przymrozkami mogą jeszcze zdążyć monterzy okien. Ich wstawienie umożliwia co prawda rozpoczęcie prac wewnątrz budynku, ale ma też pewne minusy. Okna powinno się montować zaraz po ułożeniu tynków wewnętrznych, jednak jeszcze przed wykończeniem elewacji, co zminimalizuje ryzyko ubrudzenia lub uszkodzenia okien, zawilgocenia ścian domu, a także konieczność naprawia-

nia rzeczy już zrobionych. Jeśli ktoś koniecznie chciałby mieć zimowy widok za oknem, powinien wybrać te plastikowe, które łatwiej zniosą wilgotność pomieszczenia. Okna z PVC nadają się do założenia o każdej porze roku, o ile na zewnątrz panuje dodatnia temperatura. Wtedy jednak materiał ten staje się bardziej podatny na ewentualne pęknięcia Z montażem drewnianych okien lepiej wstrzymać się do wiosny, by nie stracić także gwarancji producenta. Drewno gorzej znosi kontakt z oddającą wilgoć ścianą. Po uszczelnieniu wszystkich większych „otworów” w postaci okien i drzwi pozostaje kwestia ogrzewania. Dom w stanie surowym można co prawda pozbawić dostępu ciepłego powietrza, ale świeżego już nie. Regularnie wietrzone pomieszczenia nie zajdą wilgocią, a tym samym nie zaczną ulegać skraplaniu i zamarzaniu na ścianach i dachu, więc wystarczy pozostawić okna w delikatnym rozszczelnieniu. Sytuacja wygląda inaczej, gdy zimą wewnątrz domu mają być prowadzone tzw. mokre prace remontowe, czyli kładzenie tynku i wykonywanie podkła-

dów podłogowych. Wtedy trzeba zadbać o ogrzanie wnętrz. Zakładając, że dom nie ma zamontowanego centralnego ogrzewania można posłużyć się kilkoma rozwiązaniami – elektryką z wykorzystaniem grzejników konwektorowych i olejowych (taki sposób jest najdroższy) lub wkład kominowy podłączony do komina, a opalany drewnem. Ważne, żeby te i inne metody ogrzewania stosować nie tylko w chwili prowadzenia prac, ale też przez cały okres, jaki tynki i podkłady podłogowe potrzebują do wyschnięcia. W domu w stanie surowym otwartym zimą nie prowadzi się żadnych prac wykończeniowych, ale taka kilkumiesięczna przerwa jest nawet wskazana z powodów technologicznych; świeżo zbudowane ściany zdążą bowiem przez zimę przeschnąć. Zamknięcie przed zimą stanu surowego pozwala z kolei na prowadzenie prac wykończeniowych wewnątrz. Takie rozwiązane wybierają inwestorzy, którzy przeprowadzkę do nowego domu planują razem z nadchodzącą wiosną.

2 012 , m i m o s p o w o l n i e n ia w pier wsz y m k wa r t ale, wypadł korzystnie. Zarówno firmy deweloperskie, ja k i osoby za i nteresowane zakupem nieruchomości mogą mówić o s p r z yjających okolicznościach. Niższe koszty usług budowla nych pozwoliły na redukcję cen m k w. m iesz ka ń na r y n k u pie r wot ny m . O fe r t a ba nków była ta kże atra kcyjna z uwagi na działania Rady Pol it yk i Pien ięż nej, k tóra systematycznie obniżała stopy procentowe, co z kolei odbi ło się na ca ł kowit ych kosztach k redy t u. Ostat n i kwartał 2013 r. to bardziej intensywne działania osób kupujących z uwagi na kończącą się wraz z początkiem 2014r. możliwość zaciągania k redytów hipotecznych na 100 proc. wartości nieruchomości. Mijający rok był także okresem przerwy w programie dopłat państwowych dla osób chcących nabyć mieszkania. Od stycznia realizowany będzie jednak nowy, pod nazwą Mieszkanie dla M ło dych . Je d n a k w y z naczone limity cen mkw., które pozwalają na uzyskanie

dofinansowania, w niektórych województwach są niższe niż ceny transakcyjne, zatem jego wpływ może być ograniczony. Przynajmniej do momentu, kiedy wskaź-

ni k odtworzenia m kw. nie zostanie dostosowanych do cha ra kter u progra mu ora z s p e c y f i k i n i e r u c h o m oś c i na rynku pierwotnym.

Komentarza udzielił Krzysztof Ziajka, prezes zarządu INKOM S.A. i wiceprezes oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich we Wrocławiu. REKLAMA

Twój Dom

grudzień 2013


str 33

Twój Dom REKLAMA

Limity MdM Krzysztof Ziajka niedoszacowany. W efekcie, ustalone limity nie odpowiadają sytuacji panującej na rynku, co może mieć wpływ na tempo rozwoju i popularność programu Mieszkania dla Młodych. Deweloperzy, którym zależeć będzie na tym, by ich inwestycje mogły zostać objęte programem, będą musieli szukać dalszych oszczędności. Z jednej strony może to być lokowanie inwestycji na obrzeżach miast, a z drugiej ograniczenie kosztów związanych z budową placów zabaw, nasadzeniami, zagospodarowaniem terenu etc. W lepszej sytuacji są na pewno inwestorzy, którzy grunty kupili kilka, kilkanaście lat wcześniej i teraz mogą je zagospodarować. Tak było w naszym wypadku, dzięki czemu w Nowym Porcie - naszej najnowszej inwestycji - aktualne kryteria cenowe programu MdM spełnia ponad 40% mieszkań. Zbyt niskie limity to jednak problem nie tylko deweloperów czy klientów, którzy mogą

mieć trudności ze znalezieniem mieszkania, ale także samorządów. Wzrost inwestycji na obrzeżach sprawi, że miasta będą się ciągle rozrastać i rozlewać. Co spowoduje, iż konieczne będzie zamykanie żłobków, przedszkoli czy też szkół w centrach miast i budowanie ich na obrzeżach, gdzie większość młodych ludzi chcących skorzystać z programu Mieszkania dla Młodych zakupi swoje własne „m”. Wraz z powstawaniem nowych osiedli oddalonych od centrum, wzrosną koszty utrzymania miast, transportu, konieczne będą dodatkowe środki na rozwój nowej infrastruktury. Nie jest to korzystne chociażby z uwagi na sytuację demograficzną Polski. Aby program MdM mógł się rozwijać, konieczna jest zmiana sposobu obliczania wskaźników i ich urynkowienie.

Komentarza udzielił Krzysztof Ziajka, prezes zarządu INKOM S.A. i wiceprezes oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich we Wrocławiu.

REKLAMA

Limity cen metra kwadratowego dla programu Mieszkanie dla Młodych są niższe od cen transakcyjnych – jak pokazują statystyki, w skrajnych wypadkach nawet o 30%. Szacuje się, że tylko 20-25% mieszkań dostępnych na rynku spełnia aktualne kryteria programu, a na niektórych rynkach lokalnych ten wskaźnik może być niższy niż 10%. W efekcie kupujący będą mieli poważny problem ze znalezieniem mieszkania. Limity obliczane są na podstawie wartości przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. budynków mieszkalnych, publikowanych przez urzędy wojewódzkie. Bazuje on na średnim koszcie budowy 1 mkw. mieszkania, określanego z kolei przez GUS. I tutaj zaczyna się pewien problem, ponieważ GUS bierze pod uwagę dane nie tylko od deweloperów, ale także spółdzielni mieszkaniowych i TBS-ów, które często nie kalkulują kosztów zakupu gruntów. Poza tym wskaźnik ten nie uwzględnia kosztów marketingu, które wynoszą nawet do 4% kosztów inwestycji. Co istotne, GUS bazuje na kosztach netto, a przecież kupujący mieszkania pokrywają ostatecznie cenę brutto, tak więc jest on o kolejne 8%

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 34

Twój Dom

Jak optycznie powiększyć mieszkanie? Angelika Wołoszańska

Duży wpływ na wygląd pomieszczenia mają oczywiście okna. Odpowiednie wyeksponowanie i skromne udekorowanie wpłynie pozytywnie na oświetlenie pokoju. Ważne jest, aby nie wybierać ciężkich, grubych tkanin z wieloma drapowaniami i wzorami. To tylko przytłoczy nasze wnętrze. Pamiętajmy, że w wielu mieszkaniach firany i zasłony nie są w ogóle

zwrócić szczególną uwagę na sztuczne oświetlenie. W niewielkich pomieszczeniach koniecznym warunkiem jest silne naświetlenie. Przydatne okażą się smukłe, stojące lampy czy jasne abażury. Światło, nawet te sztuczne, ma wielką moc tuszowania niedoskonałości oraz powiększania przestrzeni. Sprawdzoną metodą na powiększenie i rozświetle-

nie pokoju jest zamontowanie w nim lustra. Przez wiele wieków lustro stosowane było tylko i wyłącznie jako mebel używany do zabiegów kosmetycznych i poprawiania urody. Umieszczano je tylko w łazienkach i sypialniach. Jednak odpowiednie ustawienie zwierciadła ma obecnie jeszcze jedną funkcję – dodaje pomieszczeniu głębi i odbija światło. Warto również wybierać meble, które mają fabrycznie wmontowane lustra lub błyszczące powierzchnie, które „oszukują” wzrok. W małych i ciemnych pomieszczeniach należy szczególnie dbać o porządek, ponieważ zagracony pokój wydaje się jeszcze mniejszy. Stosowna będzie inwestycja w pudełka i pojemniki,

które ukryją niepotrzebne bibeloty, sprzęty i drobiazgi, a które przy okazji mają szansę stać się ładnym elementem wystroju. Umiar wskazany jest także na ścianach. Zbytecznym jest wieszanie dużej ilości małych obrazków, zdjęć i półek. Lepiej wykorzystać dużą fototapetę , która stworzy iluzję przestrzeni lub powiesić jeden, zwracający uwagę obraz. Istnieją szanse, że jeśli zastosujemy się do powyższych wskazówek, nasza kawalerka czy małe mieszkanie zyska (przynajmniej optycznie) kilka niezbędnych metrów. Wszystko zależy od naszych chęci i inwencji twórczej.

kich ozdób. Ta sama zasada dotyczy dodatków i mebli, które najlepiej gdyby były jasne i klarowne. Jeżeli jednak meble są ciemniejsze i nie stać nas na kupno nowych, warto przykryć je bladymi narzutami lub udekorować jasnymi poduszkami. Wybierając meble należy zwrócić uwagę na ich wysokość. W małych i ciemnych pomieszczeniach nie

REKLAMA

Aby pomieszczenie sprawiało wrażenie większego, należy przede wszystkim użyć ciepłych kolorów na ścianach – bieli, écru, wanilii i piaskowego. Jasne kolory zdecydowanie lepiej odbijają światło oraz optycznie powiększają pokój. Poza tym pomieszczenie wydawać się będzie bardziej gościnne i przyjazne odwiedzającym. Ciemne kolory dają zdecydowanie odwrotny skutek – oprócz ogólnego wrażenia mroku potęgują ponurą atmosferę. Dobrym pomysłem może być także namalowanie pasów na ścianie. Te poziome optycznie poszerzają pokój, a pionowe zdecydowanie go wydłużają. Podobnie działa jasny kolor położony na suficie. Dzięki niemu nasz pokój wizualnie zyska na wysokości. Właściwie dobrany dywan powinien być w spokojnym, stonowanym kolorze, a przy tym pozbawiony dużych wzorów. Najlepszym jednak rozwiązaniem byłoby właściwie całkowite odsłonięcie podłogi i zrezygnowanie z wszel-

potrzebne (np. w przypadku, gdy mieszkamy na wysokim piętrze), dlatego też warto zastanowić się nad ich obecnością w naszych czterech kątach. Można zamontować rolety lub żaluzje, które nie zajmują dużo miejsca, ale jednocześnie zasłonią pomieszczenie w razie potrzeby. Jeżeli okno nie jest wystarczającym źródłem światła, należy

REKLAMA

W dzisiejszych czasach nie wszyscy mogą pozwolić sobie na jasny i przestronny apartament. Jak więc urządzić małe mieszkanie, żeby wnętrza nie były ponure i nie przytłaczały jego mieszkańca? Oto kilka trików, które całkowicie odmienią skromne cztery kąty.

sprawdzają się wysokie oraz masywne meble, ponieważ optycznie pomniejszają wnętrze. Dodatkowym atutem będzie ograniczenie urządzeń, które mogą niepotrzebnie zagracać przestrzeń. Można pokusić się o zakup składanego łóżka czy stołu, a także wielofunkcyjnych mebli, które będą pełnić jednocześnie rolę zarówno półki, jak i szafki.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


Te n

d o d a t e k

z a w i e r a

Barwna jesień życia

r ó w n i e ż

po raz kolejny publikujemy dodatek skierowany do wrocławskich Seniorów. Dzięki niemu będziecie mieli Państwo okazję zapoznać się z szeroką ofertą, jaką przygotowały dla Was najróżniejszego typu firmy: od centrów rehabilitacji począwszy przez firmy udzielające pożyczek i kredytów, na pensjonatach przedstawiających specjalną ofertę skończywszy. Mamy nadzieję, że nasi dojrzalsi czytelnicy chętnie i z zadowoleniem będą korzystać z przedstawionych propozycji. Przekonajcie się, ile jeszcze Was czeka.

B 2 B

Słowo dla Seniora

Barbara Lasota

Polskie społeczeństwo jest niestety społeczeństwem starzejącym się. I niewiele wskazuje na to, by w najbliższych latach sytuacja miała ulec zmianie. Na takie realia musi reagować rynek, którego zadaniem jest jak najszybsze i jak najlepsze przystosowanie się do klientów.

Za specjalnymi turnusami wakacyjnymi, idą uniwer syt et y t rzeci ego wieku, niezwykle popularne kursy tańca, pozwalające odkryć w sobie nowe pasje, kluby czytelnicze, filmowe i wiele innych atrakcji, na które najczęściej ludziom w wielu produkcyjnym po prostu nie starcza czasu. Wszystkie te ruchy czynione są po to, by udowodnić, że lata po sześćdziesiątce (i dalsze oczywiście również) wcale nie muszą być latami smutku, chorób i oczekiwania na nieuchronne. Na łamach naszej gazety

o f e r t y

A na koniec życzymy jeszcze tego, o czym do tej pory nie zdążyliśmy wspomnieć, a co daje wiele siły i optymizmu – mianowicie uśmiechu. Dzięki niemu nawet najtrudniejsze chwile okażą się łatwiejsze do przeżycia, a każdy problem, nawet ten

Dodatek specjalny do Słowa Wrocławian grudzień 2013 Życie zaczyna się po pięćdziesiątce REKLAMA

str 35

niebotycznych rozmiarów, zmaleje w oczach. I będziemy mogli wówczas z czystym sumieniem zaśpiewać każdemu dobrze znaną frazę, że „wesołe jest życie staruszka”. Bo przecież jest, prawda?

REKLAMA

Jeśli ból kręgosłupa utrudnia ci życie... CZUJESZ BÓL W PLECACH PRZY PRACY, STOJĄC, CHODZĄC CZY JAK SIEDZISZ W SAMOCHODZIE ? Jeżeli na któreś z powyższych pytań odpowiedziałeś twierdząco, skontaktuj się z Gabinetem Medycyny Naturalnej znajdującym się w sieW codziennym natłoku zajęć, dzibie Fundacji „Spokojna Jesień” przy ciągle wzrastającym tem- – ul. Hercena 13. pie życia, nie zastanawiamy się nad tym w jaki sposób spę- W naszym gabinecie prowadzamy większość czasu w pra- dzimy różne techniki i rodzacy, w samochodzie, domu przed je masażu: terapię manualną komputerem czy telewizorem. kręgosłupa, masaż kręgosłupa, Jak obciążamy i maltretujemy masaż leczniczy, masaż izoswój kręgosłup. Niestety czę- metryczny (sportowy), masaż sto jest tak, że przypomina- antycelulitowy, odchudzająmy sobie o tym, gdy ten organ cy, masaż gorącymi kamiedecydujący o wielu funkcjach nia mi, masaż rela ksacyjny, życiowych woła już boleśnie kinesilogy taping (technika klejenia plastrów wspomagająPOMOCY!!! cych terapię) itd. Prowadzone Bywa, że na bezinwazyjną po- są one przez wyszkolonych, moc jest już za późno. doświadczonych specjalistów, posiadających dyplomy uczelni MASZ PROBLEM Z BÓLEM i świadectwa specjalistycznych kursów. Masaże wykonywane KRĘGOSŁUPA? są w przyjemnej scenerii ciepło CZUJESZ BÓL W PLECACH urządzonych wnęt rz nasze– MIĘŚNIOWY CZY STAWU? go gabinetu. Zaletą jest jego położenie w centrum miasta, NIE POMAGAJĄ LEKI PRZE- z dogodnym dojazdem. Ceny naszych usług dostosowane są do CIWBÓLOWE?

grudzień 2013

warunków rynkowych, przez co są przystępne dla wielu osób. W przypadku większej ilości zabiegów możliwe są indywidualne rabaty. Zapraszamy.

Fundacja ,,Spokojna Jesień”

Wrocław ul. Hercena 13 Tel. 71 78 67 068 Kom. 668 669 700 www.spokojnajesien.org

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 36

Słowo dla Seniora

„PORTRETY WROCŁAWIAN” – Mieczysław Marczak – „Ojciec Chrzestny Polskiego Gniazda” Prezentujemy Pań-

stwu drugą część cyklu „Portrety wrocławian”. Z „Ojcem Chrzestnym Polskiego Gniazda: Miecz ysławem Marczakiem rozmawia Jerzy Ziomek.

Od kiedy i dlaczego jest Pan wrocławianinem? Do Wrocławia przyjechałem w styczniu 1947 roku. Była to droga długa i okrężna, gdyż prowadziła z Warszawy w czerwcu 1939 roku, poprzez Wołyń, czeskie Sudety, Gdańsk, Gdynię i Łódź do Wrocławia. Nieco wcześniej przyjechali do Wrocławia moi rodzice i rodzeństwo. Ja do nich po prostu po przymusowych robotach w III Rzeszy dołączyłem.

słem „Bóg, Honor, Ojczyzna” – był absolutnie nienaruszalny. Starałem się wykorzystywać wszystkie realne szanse i możliwości, jakie ówczesny system tzw. władzy ludowej stwarzał młodym ludziom, konsekwentnie odmawiając zapisania się do PZPR. Na początku najważniejsze było nadrobienie straconego w okresie wojny czasu na kształcenie. Rozpoczął się wyścig z czasem, aby nadrobić stracone bezpowrotnie 8 lat. Rozpocząłem jednocześnie pracę we wrocławskiej WSK, czyli przemyśle lotniczym oraz, po zdaniu matury, studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej. Jednocześnie ożeniłem się ze wspaniałą dziewczyną o imieniu Wanda i założyłem rodzinę, która systematycznie się powiększała. W 1957 roku rozpocząłem (jako jeden z pierwszych wrocławian) budowę domu jednorodzinnego przy ul. Potockiego na Karłowicach i w 1960 roku wprowadziła się tam moja wówczas 6 osobowa rodzina – moja żona i ja oraz Basia, Urszulka, Jacek i Maciej. Piąta w kolejności Agnieszka urodziła się w 1963 r. już na Karłowicach. Nie zdawałem sobie sprawy ile pracy i wysiłku będzie mnie kosztowało wybudowanie domu w takich warunkach. Osobiście wydobyłem ze zrujnowanych budynków 45 000 sztuk cegieł, które to należało załadować, przetransportować i wyładować. Państwo niejako z urzędu udzieliło kredytu z oprocentowaniem 1% w skali roku i z rozłożeniem na 40 lat. Była to tzw. lepsza strona PRL-u. Po ponad dziesięcioletniej pracy w WSK, podjąłem pracę w Biurze Projektów i Dostaw Inwestycyjnych realizującym kontrakty eksportowe kompletnych fabryk do krajów rozwijających się. Stąd moja kilkuletnia przygoda z Indiami, Pakistanem, Malezją, Singapurem oraz Bałkanami i Berlinem – jako inżyniera odpowiedzialnego za techniczną stronę realizacji kontraktów, a następnie delegata polskiego przemysłu maszyn budowlanych – Fadroma, Waryński, Łabędy, ZREMB. Czeski skuter „Cezeta 175”, to nagroda za zajęcie przeze mnie I miejsca w konkursie wiedzy o Czechosłowacji, zorganizowanym dla odwiedzających te stoisko narodowe na MTP w Poznaniu w 1965 roku. Gratulowali mi tylko najszlachetniejsi ludzie, gdyż skuter był na owe czasy marzeniem wielu potencjalnych użytkowników.

REKLAMA

Opisuje Pan bardzo ciekawie okres dzieciństwa spędzony w Warszawie w swoim opowiadaniu „Józio”. Pan i pański brat Józef byliście stypendystami bohaterskiego Prezydenta Warszawy Stefana StarzyńPanie Mieczysławie, poznaliśmy się za sprawą Fundacji Polskie Gniaz- skiego. Co zadecydowało o przyznaniu stypendium? do, w którego gronie założycieli obaj jesteśmy. Dzierży Pan po wsze czasy tytuł jej „Ojca Chrzestnego” wraz z „Matką Chrzestną” już Józio był pasjonatem lotnictwa. W 1935 roku zajął I miejsce w konkursie śp. Alicją Natusiewicz. Zostałem wówczas, w 2005 roku zaskoczony modelarskim na Polu Mokotowskim. Nagrodą był lot Fokkerem nad i oczarowany pana poezją. Pani Alicja nazywała Pana wiersze „myśla- Warszawą. Mając 15 lat, ukończył na Politechnice Warszawskiej teoremi dojrzałego człowieka, dojrzałego Polaka”. Dlaczego i kiedy chwycił tyczny kurs szybowcowy, jako najmłodszy uczestnik. Tak też mój brat i ja zostaliśmy w 1938 roku stypendystami Prezydenta Warszawy Stefana Pan za pióro? Starzyńskiego. Warunkiem uzyskania stypendium było dobrowolne Zacząłem pisać mając 75 lat, po śmierci mojej żony Wandy. Po prostu udzielanie pomocy w nauce słabszym uczniom. Zwalniało ono rodziców musiałem. Abym był zrozumiany, zacytuję kilka strof mojego wiersza od płacenia czesnego w gimnazjum, które wynosiło 220 zł. Oprócz tego Józio otrzymał jednorazowo 1209 zł, co było bardzo pokaźną sumą, bo „Filozofia przyrody”, „Moje Wyznanie” i „Pamięci Września 1939r.”: pensje urzędników wynosiły od 150 do 350 złotych miesięcznie. Nie „Chcę Ci dziękować, lecz brak mi słów, może powrócę, zjawię się znów, byliśmy rodziną zamożną. Bez stypendium nasza nauka w gimnazjum Natchniony myślą, słowem wrażliwym, czułym na piękno, wciąż jeszcze byłaby po prostu niemożliwa z przyczyn ekonomicznych. Wybuch wojny w 1939 roku zastał nas na Wołyniu, niedaleko Równego, w hutorze żywym, Stójło, skąd pochodziła moja mama i dokąd latem jeździliśmy na wakacje. I tchnienie wiatru i zapach ziemi i Ci co czują, Ci obdarzeni, Jeszcze pomyśli, co w sobie kryjesz? I wyda okrzyk „czemu nie żyjesz?” Niestety Józio, chory na cukrzycę, w trudnych warunkach wojennych, bez I myśl przywraca żywą i przypomina, byś nie zapomniał: „Omne Vivum należytego leczenia, zmarł w grudniu 1942r. UPA i nacjonaliści ukraińscy zaczęli coraz częściej napadać na majątki ziemskie i mordować polską ex Vivo” ludność. W tamtej tragicznej sytuacji miałem wiele szczęścia – to Opatrzność prowadziła mnie bezpieczną ścieżką. 30 km od naszego hutoru Cokolwiek robię, cokolwiek czynię, zawsze w mej myśli jest Twoje imię, Zawsze w mym sercu i w myśli mojej, jest Twoja postać, jest imię Twoje, Stójło, w Wielkanoc 1943 roku w Janowej Dolinie zamordowanych zostało Codziennie proszę Ducha Świętego, bym mógł Cię ujrzeć, za wolą Jego, 600 osób narodowości polskiej. W moim wierszu „Dziękczynienie” piszę: Jest Pan dla mnie współczesnym człowiekiem renesansu – inżynier, poI znów mi we śnie się ukazałaś, jak przy tym piękna, jakże wspaniała… „I chwalić Ciebie za to coś stworzył, dziękować Tobie, żem wieku dożył”. liglota, erudyta, poeta i pisarz, ojciec rodziny i budowniczy swojego własnego domu, niewątpliwie polski patriota, a jednocześnie „światowiec”. Był naród wówczas duchem potężny, walcząc samotnie dzielny i mężny, We Wrocławiu rozpoczął się nowy rozdział w Pana życiu. Takie Jest Pan dla wielu ludzi również autorytetem moralnym w związku stwierdzenie padło z Pana ust w trakcie naszej rozmowy, a dowodami z zaangażowaniem się w pracę pierwszej „Solidarności”, gdyż kosztoJak osaczony zewsząd dokoła, jak bez pomocy obronić zdołał, są bardzo interesujące fotografie – jakby dla porównania punkt wyj- wało to Pana internowanie w Darłówku. Co powiedziałby Pan młodym Tych co zdradzili – męty z Zachodu, co przyzwolili łotrom ze Wschodu, ścia – 1945 rok, młody chłopak, niezbyt elegancko ubrany, na tle Polkom i Polakom na zakończenie naszej rozmowy? Wykonać wyrok, razem wydany, już uzgodniony, a nam nieznany… starego wiejskiego płotu, a 20 lat później w swoim domu na KarłowiNie zapominaj, żeś obdarzony, co otrzymałeś, gdyś był stworzony, cach wraz z piękną żoną i piątką uroczych dzieci, do tego wszystkiego Posłużę się moim wierszem „Dialog pokoleń”: Że stwórca dał Ci wolność wyboru, bronić godności, bronić honoru.” nowy czeski skuter i rodzinne zdjęcie ze wspólnego pobytu w Indiach? „Ogrom energii jaka w Was drzemie, w umysłach i w sercach waszych, Ma Pan bardzo lekkie pióro. Mi oczywiście najbliższe są wiersze Aż się nie chce wierzyć, że to wszystko mógł osiągnąć zadeklarowany Trzeba pobudzić, by Nasze Plemię, budziło respekt wśród wrogów naszych, Gdy wiarę Ojców i młodość Waszą do wspólnej pracy złączyć zdołacie, dedykowane „Polskiemu Gniazdu”, tzn. ten napisany na okoliczność bezpartyjny w PRL-u? To odzyskamy znów wolność naszą, jakiej dotychczas nie znacie….. aktu notarialnego – „Nie daj się zniewolić Polaku…”, który wraz z logo jest załącznikiem do statutu Fundacji. Ale zanim zaczął Pan swoją Przed wojną miałem szczęście urodzić się już w wolnej Polsce, dyskonprzygodę z poezją i prozą, przeżył Pan pracowicie i owocnie aż 75 lat. tując cały dorobek pokoleń walczących o jej niepodległość. Po II wojnie Panie Mieczysławie – życzę Panu błogosławionych i radosnych Świąt Urodził się Pan bowiem w 1925 roku w Warszawie. Mówi Pan o sobie światowej należałem do tego pokolenia Polaków, które miało odbudować Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku 2014. często „warszawiak zza Buga”, gdyż mama Wiktoria z Urbanowiczów Polskę z ruin po jej zakończeniu i repatriować dla Polski tzw. Ziemie pochodziła z Wołynia, a ojciec Marian był rodowitym Warszawiakiem. Odzyskane, w tym Wrocław. Mój system wartości, z którego wyro-

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


Nawet w rodzinie warto zadbać o swoje prawa! Anna Hadasik Rodzina to dla wielu Polaków rzecz święta. I bardzo dobrze, bo dzięki temu jako jedni z nielicznych pochwalić się możemy silnym poczuciem więzi rodzinnych. Szczególnie widoczne jest to wśród osób starszych, które dla swoich dzieci, wnuków gotowe są zrobić prawie wszystko. I to przecież między innymi za to są tak bardzo kochani! Co jednak w sytuacji, gdy dzieci nadmiernie wykorzystują dobre chęci?

Umowy? Nie w naszej rodzinie dzieciom czy wnukom własność W Polsce utarł jest stereo- nieruchomości różnego rodzaju. typ, że stosunków majątko- Oczywiście zostają zapewnieni wych w rodzinie regulować o możliwości dożywotniego nie wypada. Bo jak to, nie mamy mieszkania i pomocy w każdo naszych pociech zaufania? dej sytuacji. Dlaczego jednak Nie wierzymy w ich dobre in- nie uregulować tego w formie tencje? Ile razy usłyszeć można: umowy? Będzie to korzystne dla „przecież nie musimy mieć nic obu stron, a w żadnym wypadku na papierze, jesteśmy rodziną”. nie można mówić tu o okazaBardzo często seniorzy jeszcze niu braku zaufania! Stosunki za życia, przekazują swoim prawno-rzeczowe powinny być po prostu uporządkowane.

Aktywni seniorzy Karolina Kowalska

W całej Polsce organizowane są różnorodne akcje, których celem, poza naturalną rywalizacją i rozwijaniem własnej pasji, jest efektywne wykorzystanie wolnego czasu, ale i życiowych doświadczeń oraz wiedzy, jaką dysponują osoby starsze. Jak to wygląda we Wrocławiu?

W naszym mieście, we wrześniu, były organizowane Dni Seniora. Uczestnicy wydarzenia mieli okazję brać udział w Senioriadzie, czyli Igrzyskach Seniorów. Miłośnicy aktywności fizycznej mogli wykazać się we wioślarstwie, pływaniu i nordic walking. Ale nie tylko tężyzna fizyczna tu się liczyła, ale także umysłowa – turnieje szachowe i ćwiczenia pamięciowe też cieszyły się dużą frekwencją samych zawodników. Seniorzy mieli możliwość uczestnic-

grudzień 2013

twa w targach, różnego typu konkursach (np. na najlepszy komiks), koncertach oraz mogli wziąć udział w II Przeglądzie Amatorskich Chórów Senioralnych. Pure Jatomi Fitness w Pasażu Grunwaldzkim zorganizowało Dzień Otwarty dla osób w wieku 50+, gdzie aż do zamknięcia można było korzystać z zajęć i oferty klubu, w tym z sauny. Mimo, że Dni Seniora Wrocław 2013 dawno się skończyły, starsi wrocławianie nie powinni narzekać na brak adresowanej do nich ofert

Z drugiej strony nie trzeba ukrywać, że jest to też forma zabezpieczenia dla seniorów, bo konflikty zdarzają się nawet w najlepszych rodzinach i nie da się temu zapobiec. Lek na niepewną przyszłość W omawianym przypadku odpowiednią formą, by to uczynić będzie umowa o dożywocie, uregulowana w Kodeksie Cywilnym. Jej istota polega miasta. Seniorów, którzy chcą zadbać o swoje ciało, zdrowie, a przede wszystkim pozytywną energię, Taneczny Klub Seniora Wrocław zaprasza na izolacje, body movement, pracę ciała, salsę solo dla pań i panów oraz west coast swing w spokojnych rytmach. Wrocławskie Centrum Seniora od stycznia 2009 roku wchodzi w skład Centrum Informacji i Rozwoju Społecznego. Dzięki WCS odbiorcy szybko mogą dowiedzieć się o oferowanych warsztatach, zajęciach, poradach i wsparciu. Prowadzi także punkt i portal informacyjny, bazę Klubów Seniora (we Wrocławiu jest ich ponad 70) i Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Tych ostatnich we Wrocławiu jest wiele, natomiast jeden z nich wyróżnia się najbogatszą ofertą dla aktywnych seniorów. W 2010 roku Senat Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu podjął uchwałę o powołaniu Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Powołanie Uniwersytetu wyszło naprzeciw społecznym oczekiwaniom związanym z fenomenem edukacji ludzi dorosłych XXI wieku. Podjął działania, które są związane z animacją kulturową seniorów w sferach: sportowej, rekreacyjno-turystycznej, artystycznej, zabawowej i prozdrowotnej. Mogą oni uczestniczyć w wykładach oraz seminariach z filozofii, nauk przyrodniczych, geron-

na tym, że w zamian za przekazanie własności określonej dokładnie nieruchomości obdarowany (czyli np. syn, wnuk, ale także osoba obca) zobowiązuje się dożywotnio utrzymać darczyńcę (np. dziadka, ojca). Do obowiązków wymienianych przez ustawę zalicza się między innymi przyjęcie darczyńcy jako domownika, dostarczanie mu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału, pomocy w chorobie, a także wyprawienie własnym kosztem pogrzebu. Co więcej, obdarowany może także zobowiązać się do obciążenia nieruchomości na rzecz zbywcy użytkowaniem lub jedną ze służebności. Strony mogą oczywiście umówić się inaczej. Uprawnienia do żądania wykonania tych obowiązków przysługują darczyńcy do jego tologii i pedagogiki. Współuczestniczenie na zajęciach ze studentami Wychowania Fizycznego specjalności edukacja fizyczna w późnej starości, pozwala na lepsze zrozumienie otaczającej ich rzeczywistości. Studenci tej specjalności odbywają praktyki z seniorami. Zakres zajęć obejmuje ćwiczenia siłowe, taniec, fitness - wszystko zależnie od upodobań zainteresowanych. Organizowane są również imprezy okolicznościowe z myślą o seniorach. - Jeśli te atrakcje nie wystarczają aktywnym w naszym mieście, warto wybrać się we własnym zakresie na siłownię albo inne zajęcia dla poprawienia kondycji ciała. Champion Gym we Wrocławiu wyszło z ofertą skierowaną do seniorów 60+. W cenie karnetu odnajdziemy leczenie ruchem, strefę saun, porady fizjoterapeuty, ćwiczenia na zdrowy kręgosłup i opiekę instruktora. Jest możliwość wykupienia profesjonalnego treningu z trenerem personalnym – mówi trener personalny z siłowni Champion Gym, Zbigniew Udała. Jednak wielu seniorów krępuje korzystanie z siłowni, którą wypełniają na co dzień młodzi, góra ci w średnim wieku. Starsi z kolei wolą uczestniczyć w zajęciach z osobami w swoim przedziale wiekowym, co i tak nikogo nie powinno dziwić. Najlepiej, żeby robili to pod

Słowo dla Seniora śmierci – później wygasają. Obdarowany może co prawda rozporządzać swobodnie nieruchomością, czyli nawet ją sprzedać, ale każdy kolejny właściciel obowiązany jest do respektowania prawa dożywocia, zaś darczyńca może żądać zamiany obowiązków na rentę. To, o czym musimy pamiętać, to fakt, że umowa musi być spisana w formie aktu notarialnego. Inaczej będzie nieważna! W celu zawarcia umowy musimy więc udać się do notariusza. To, ile będziemy musieli tam zapłacić, zależy od wartości umowy. Następnie owo prawo wpisane musi zostać do ksiąg wieczystych

– odpowiednie pismo z urzędu przesłać powinien notariusz. A co w sytuacji, gdy między stronami powstanie konflikt tak poważny, że nie będą mogły już razem mieszkać? Na wniosek jednej ze stron sąd może zamienić wszystkie lub niektóre z obowiązków na dożywotnią rentę, odpowiadającą wysokości świadczeń. Niewątpliwie umowa ta korzystna jest dla obu stron. Warto więc zastanowić się nad jej zastosowaniem. Tym bardziej osoby starsze znajdą tu zapewnioną prawnie opiekę nie tylko od bliskich, ale także od osób obcych, jeśli to z nimi właśnie zawrą umowę o dożywocie.

okiem specjalisty mogącego skorygować błędy, ułożyć plan treningowy w zależności od wieku i stanu zdrowia. We Wrocławiu seniorzy odnajdą takie miejsca, na pewno nie mogą czuć się wyobcowani, a żadne siłownia czy choćby

centrum aktywności fizycznej nie odmówi im wstępu. Wystarczy tylko przełamać niektóre stereotypy.

REKLAMA

str 37

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 38

REKLAMA

Reklama

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 39

Techniki wspierania pamięci Beata Szymura

Gdyby człowiek nie potrafił przechowywać w pamięci przyswajanych treści, znacznie zaburzyłoby to jego percepcję i samoświadomość. Taka osoba nie tylko nie miałaby przeszłości i nie wiedziałaby kim jest, ale wszelkie codzienne czynności byłyby dla niej niewykonalne. Poranna toaleta czy posługiwanie się sztućcami stałyby się przeszkodami nie do pokonania, gdyby człowiek został pozbawiony funkcji pamięci. Do tego doszłaby zupełna dezorientacja i sprowadzenie układu ruchowego do poziomu noworodka. To przykłady co prawda skrajne, jednak ważnych (i lekceważonym) jest aktywizowanie pracy pamięci. Wystarczy uświadomienie sobie kilku podstawowych faktów. Koncentracja Znane jest powiedzenie „Obecny ciałem, nie duchem”. Ile razy zdarza się tak, że nasz słuchacz pogrąża się we własnych myślach i w ogóle nie dociera do niego sens rozmowy. Kiedy się otrząsa, jest zupełnie zagubiony. Często, choć uczeń

był obecny na lekcji, zapytany później o jakąś podstawową informację przekazywaną przez nauczyciela, rozkłada bezradnie ręce. Powodem takiego stanu jest rozkojarzenie, błądzenie gdzieś myślami i nie skupianie się na wykonywanej czynności. Informacja może się dostać z rejestru zmysłowego do pamięci krótkotrwałej tylko wtedy, gdy zostanie na nią skierowana uwaga. Dlatego tak bardzo ważna jest nauka kontroli własnej koncentracji, wytężenie uwagi, skupianie się na informacjach, które mamy przyswoić. Łatwo zobrazować to na przykładzie czytania książki – gdy łapiemy się na tym, że nie mamy pojęcia o czym właściwie czytamy, umknęły nam najważniejsze informacje, wytłumaczeniem jest fakt, że nasza uwaga nie

jedynie czasem, jaki poświęciliśmy na naukę, ale również tym, jakie czynności podejmowaliśmy w tym momencie. Często samo przeczytanie podręcznika niewiele daje, uczeń nie zapamięta zbyt wielu szczegółów z przeczytanego tekstu. Jeśli natomiast mamy do czynienia z aktywnym przetwarzaniem treści, zapamiętany materiał znacznie się rozrasta. W jaki sposób to osiągnąć? Rozpoczynając naukę najlepiej zrobić przegląd; spis treści, tytuły, rozdziały i podrozdziały powinny być informacją pierwszą. Zorientowanie się na zawartość pomaga w zrozumieniu zawartości. Przystępując do czytania tekstu warto od czasu do czasu zadawać sobie pyZa dużo informacji tania związane z materiałem Przyswajanie nowego mate- i udzielać na nie odpowiedzi. riału nie jest uwarunkowane Można to robić w myślach, jest skoncentrowana na tekście i w konsekwencji czytamy go tylko mechanicznie. Ludzie skarżą się na brak pamięci do nazwisk, a może po prostu w chwili, gdy nowo poznana osoba im się przedstawia, nawet nie rejestrują jej danych? Nie ma więc tu mowy o zapominaniu – wiadomość nie dostała się przecież do pamięci długotrwałej. Dobrze w takich wypadkach reagować odpowiedzią: „Miło mi, że pana poznałem, panie XYZ”, co kontroluje naszą uwagę i ułatwia zapamiętanie. Jeśli przygotujemy się na powtórzenie nazwiska rozmówcy, zwiększymy tym samym szansę na zapamiętanie.

Przyprawianie do smaku i dla zdrowia Marta Chojęta Witryny sklepowe przypominają nam każdego dnia, że zbliżają się święta. Sezon poszukiwania prezentów już dawno się rozpoczął, a zakończy się najprawdopodobniej dopiero kilka godzin przed samą kolacją wigilijną. Wtedy też dojdą niektóre urzekające zapachy, zaczną powolnie opuszczać kuchnię. Dzięki przyprawom możemy nie tylko polepszyć smak, lecz również ich aromat, a nawet wpłynąć na zdrowie swojej rodziny! Dlatego warto przed gotowaniem przypomnieć sobie pewne mniej lub bardziej znane przypraw oraz ich zastosowania. zapalne gardła, a także mdłości. Od dawna stosowany w Polsce, lecz częściej kojarzony z kuchnią orientalną. Do czego można go dodać w czasie świąt? Podczas obiadu idealnie będzie komponować się z mięsami, pasztetami, marynatami i flakami, a na deser stworzy idealną kompozycję smakową z pierniczkami, herbatnikaImbir Zarówno świetna przyprawa do mi, ciastami oraz z herbatą. potraw oraz napojów, jak i lek Jałowiec ziołowy. Jest pomocny w problemach z reumatyzmem, alergiami, Przyprawa, którą doprawia się bólami głowy i dolegliwości men- potrawy w kuchni staropolskiej struacyjnymi, również obniża po- i współczesnej. Idealnie komziom cholesterolu i ciśnienie krwi, ponująca się z dziczyzną, bidziała moczopędnie i przeciwwy- gosem, wędlinami, pasztetami Goździki Dodawane jako aromat do kompo- miotnie, reguluje pracę woreczka i marynatami. Najlepsze jest mięso tów, ciast, pieczeni i marynat grzy- żółciowego, łagodzi kaszel i stany marynowane w czerwonym winie Cynamon Popularna przyprawa, najczęściej dodawana do deserów, ciast, kompotów lub potraw z ryżu, choć w kuchni arabskiej poczuć ją można również w mięsach. Dodaje się go pod koniec gotowania, ponieważ w wysokiej temperaturze – gorzknieje. W medycynie ludowej posługiwano się nim niczym lekiem na przeziębienie, biegunkę lub kobiece bóle. Ciekawostkę stanowi fakt, że według badań, cynamon usprawnia pracę naszej pamięci oraz funkcji poznawczych.

grudzień 2013

bowych oraz rybnych. Stanowi świetny dodatek do świątecznych pierniczków lub grzanego wina. Zawarty w nich olejek pomaga przy bólach zębów, dziąseł oraz odświeża oddech. Goździki zawierają eugenol, który ma działanie antynowotworowe.

z dodatkiem ziaren jałowca rozdrobnionych w moździerzu. Dzięki bejcowaniu staje się ono „pulchne” i szybciej mięknie. Można również dodać pieprz, goździki i liście laurowe. Z jałowca produkuje się również gin, ale samo aromatyzowanie nim alkoholi jest równie popularne. Leczy on zaburzenia trawienne, choroby skóry oraz reumatyzm. Spożywanie zbyt dużych dawek może jednakże spowodować uszkodzenie nerek. Nie wskazany jest dla osób, które mają problemy z wrzodami oraz kobiet w ciąży. Kminek Roślina rosnąca dziko i bardzo popularna wśród polskich kucharek. Stosowany jest do potraw tłustych oraz ciężkostrawnych, jak niektóre mięsa (ciężko sobie wyobrazić przyrządzenie baraniny bez niego), potraw z kapusty, sery, pieczywa, a także zupy. Zapobiega wzdęciom, ułatwia trawienie, zalecany jest także chorym na wrzody żołądka i kobietom karmiącym – ma działanie mlekopędne. Łagodzi bóle menstruacyjne. Gałka muszkatołowa Doskonale poprawia smak pierników, ciast, deserów owocowych oraz ponczu. Idealnie nadają się do podkreślania smaku gulaszy i bigosów oraz do większości potraw z jaj i serów. Jest jedną

na głos, zapisywać na kartce. Dobrze jest np. przekształcać tytuły rozdziałów na pytania, co pobudza zainteresowania treścią znajdującą się poniżej. Pytania wiążą się z ciekawością poznania, a ta stymuluje pracę naszej pamięci. Gdy już jesteśmy świadomi wszystkich wstępnych zabiegów, możemy poświęcić się aktywnemu czytaniu. Aby nie ulec pokusie bierności, należy wspierać czytanie poprzez wymyślanie własnych przykładów dla opisywanych zjawisk, zastanawianie się, jakie znaczenie mają poznawane właśnie fakty, odnoszenie ich do własnych doświadczeń. Istotne jest także robienie przerw w czasie lektury i powtarzanie najważniejszych fragmentów. Po zakończeniu czytania tekstu należy pamiętać także o streszczeniu, które pozwala usystematyzować zdobytą wiedzę, przypomnieć sobie najważniejsze pytania i odpowiedzi, ewentualnie powrócić do kwestii, które nie są jeszcze do końca zrozumiałe. Potoczne „wkuwanie na pamięć” nie daje

Twój Dom

dobrych efektów. Ważne, by do materiału, który chcemy przyswoić, podejść racjonalnie – wyłuszczyć najważniejsze informacje, usystematyzować je, skojarzyć ze znanymi nam zjawiskami. Dzięki temu zapamiętamy dane wiadomości na dłużej. Badacze twierdzą, że człowiek nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości pamięciowych, ani nie korzysta ze wszystkich komórek nerwowych. Z tego powodu powstają wciąż nowe programy i szkolenia, mające pobudzić potencjał ukryty w naszym mózgu. Nie ma na razie podstaw by sądzić, że nowe metody zrewolucjonizują tradycyjne sposoby uczenia się, ale badania wciąż trwają, a nauka idzie do przodu. Trzeba pamiętać, że ćwiczenie pamięci, koncentracja, uwaga i aktywność wpływają pozytywnie na pamięć, aktywizują ją i ułatwiają przyswajanie nowych treści, dlatego warto korzystać z tych metod, szczególnie gdy zbliża się kolejny egzamin i sprawdzian.

Artykuł powstał na podstawie podręcznika Gerda Mietzela „Wprowadzenie do psychologii”. z takich przypraw, którą należy dawkować dosłownie szczyptami, ponieważ w wyniku spożycia zbyt dużych ilości może wywoływać halucynację, senność oraz stan euforii. Nazywana jest również „przyprawą kochanków”, bo uznawana jest za afrodyzjak. Kurkuma Inna nazwa ostryż. W naszym kraju jest najczęściej używana jako barwnik spożywczy. Odrobina dodana do ciasta drożdżowego lub biszkoptowego nada mu atrakcyjny żółty kolor. Posiada smak nieco podobny do imbiru, lecz nieco delikatniejszy. Zapachem przypomina coś pomiędzy piżmem a pieprzem. Dania nią przyprawione spełnia tym samym trzy podstawowe cechy: przyciągają wzrok, delikatnie pobudzają węch oraz smak. Dodanie jej do rosołu, serów, klusek, łososia, krewetek, baraniny, wołowiny, drobiu oraz marynat nadaje daniom wyjątkowy smak. Stanowi ciekawy dodatek do wielu sałatek i surówek. Znakomicie prezentuje się m.in. sałatka z ogórków i cukini z kurkumą. Jeżeli chodzi o kwestie zdrowotne, to działa rozkurczowo, bakteriobójczo i przeciwzapalnie. Prowadzone są obecnie badania, dotyczące kurkumy jako środka antynowotworowego.

Estragon Inaczej nazywany bylicą dragankiem, przyprawia się nim delikatne sosy śmietanowe do białego mięsa, zalewy do marynowania mięsa, zupy, drób, duszone mięso, gotowane ryby. Stosuje się go także przy kwaszeniu ogórków, dodaje do masła ziołowego, omletów, twarożku i pierogów. Trzeba dodawać go pod koniec gotowania, ponieważ w wysokiej temperaturze estragon traci swój wyjątkowy zapach. Dla osób posiadających problem z niestrawnościami idealnie zastępuje pieprz oraz ocet. Wspomagający pracę jelit oraz zwiększa apetyt. Cząber Idealnie pasuje do zup i potraw z roślin strączkowych, lecz także do mięs, ryb, dziczyzny, dań z grzybami, pieczonych ziemniaków i potraw z jaj. Działa przeciwbiegunkowo oraz, podobnie jak estragon, pobudza apetyt. Listę przypraw, które warto znać oraz, które warto mieć w domowych zbiorach, jest niesamowicie długa. Może warto pomyśleć, aby stworzyć nową kompozycję, nowy smak, zaskoczyć rodzinę. Tradycyjne dania za sprawą małych dodatków mogą nabrać niepowtarzalnej, wręcz bajecznej finezji.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


REKLAMA

Twój Dom

Łap ciepło, płać mniej

str 40

Katarzyna Wilanowska Sezon grzewczy rozpoczął się na dobre, jako że chłodna część roku zdążyła już znać o sobie. Nie od dziś wiadomo, że kiedy za oknem spada temperatura, ceny ogrzewania rosną. Korzystający z wszelkiego rodzaju pieców zastanawiają się nad racjonalnym zaplanowaniem kosztów za komfort, jakie daje ciepło w pokoju. ciele gospodarstw domowych są jednak zwolnieni z opłaty akcyzowej, jak zapewnia resort finansów. Jednak z ulg nie mogą skorzystać niewielkie, lokalne elektrociepłownie, gdzie nie wprowadzono regulacji dotyczących ochrony środowiska. Tak więc, wprowadzenie akcyzy uderzy po kieszeni jedną dziesiątą społeczeństwa, w tym mieszkańców wsi, mniejszych miast, a także mieszkańców tych miejskich osiedli, gdzie ciepło dostarczane jest właśnie przez

drobne lokalne elektrociepłownie. Znaczna różnica w kosztach grzewczych wynika zatem z tego, jakie surowce są wykorzystywane do ogrzewania mieszkań. Widać to wyrazie, jeśli porównamy koszty wykorzystywania gazu, prądu oraz ciepła dostarczanego przez elektrociepłownie z cenami węgla czy oleju opałowego. Portal Money.pl przedstawił koszty ogrzania 60 metrowego mieszkania dla czteroosobowej rodziny. W tym zestawie-

niu najtańszym źródłem ciepła jest nadal „polskie czarne złoto”, a najbardziej kosztowne okazuje się ogrzewanie propan-butanem. Akcyza nałożona na gaz ziemny robi swoje. Oznacza to, że koszty ogrzewania gazowego również wzrosną, co sprawi iż ceny poszczególnych środków grzewczych wyrównają się. Czy jest dla nas nadzieja na obniżenie rachunków za ogrzewanie? Czy na ogrzewaniu naprawdę da się zaoszczędzić? Okazuje się, że jest to możliwe. REKLAMA

Portal Money.pl przeprowadził analizę kosztów ogrzewania czekających nas w bieżącym roku. Cenowe zmiany nie są duże, bo w porównaniu z rokiem 2012 podwyżka jest nieznaczna. Ze wzrostem cen muszą się liczyć korzystający z propan-butanu i ogrzewania elektrycznego. Podrożał również gaz ziemny. W listopadzie tego roku weszła akcyza na paliwo wykorzystywane w celach opałowych. Jego cena wzrosła średnio o 3 procent. Właści-

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 41 Ważne jest także wietrzenie ogrzewanego pomieszczenia. Zimą kilkanaście minut przed wietrzeniem należy zakręcić grzejniki. Okna otworzyć na całą szerokość, tak aby wymienić całe powietrze na świeże, nie wyziębiając jednocześnie nagrzanych kaloryferów. Ta czynność nie powinna trwać zbyt długo, optymalny czas to od 5 do 10 minut. Pozostawienie uchylonych okien jest mało skuteczne i powoduje duże straty ciepła. Szczelne okna i dobre ocieplenie budynków, szczególnie jeśli mieszkanie znajduje się w starym budownictwie, też mogą pomoc przy zmniejszeniu kosztów ogrzewania i tym samym zatrzymaniu gotówki w kieszeni. Oszczędności na rachunkach za ogrzewanie mieszkania wcale nie wiążą się z siedzeniem w wychłodzonym pokoju w czapce i szaliku, a rozważnym wykorzystaniu paru porad i świadomej kontroli domowego ogrzewania, by nie przepłacić zimy własnym zdrowiem.

REKLAMA

być umieszczone w miejscach, gdzie mogą być narażone na nadmierne lub przypadkowe oziębienie. Nie należy zasłaniać kaloryferów, a jeśli to możliwe, odsunąć od nich meble i nie ukrywać ich za ciężkimi zasłonami. Dzięki temu ciepło emitowane przez grzejniki będzie miało szanse dobrze rozejść się po mieszkaniu. Jedyne meble, które mogą pomóc w efektywnym ogrzewaniu, to półki zamontowane nad grzejnikami. Po zmroku warto również zasłonić żaluzje i rolety. Lecz rano okna należy odsłonić, aby promienie słoneczne mogły swobodnie wpadać przez nie do domu, dzięki temu wykorzystamy ciepło, które daje słońce.

REKLAMA

Należy jedynie przestrzegać kilku praktycznych zasad, które uchronią nas przed wizją pieniędzy „uciekających” przez kaloryfery. Większość z nas lubi ciepło, jednak robienie ze swoich czterech ścian sauny to przesada. Przegrzane pomieszczenia są ponadto niekorzystne dla naszego zdrowia i portfela. Jeden stopień w górę równa się wzrostowi wydatków na ogrzewanie o ok. 6 procent. Optymalna temperatura pomieszczeń w mieszkaniu to między 20 a 21 stopni w dzień i 17 a 18 stopni w nocy. Wniosek jest taki, że na noc należy „skręcać” kaloryfery o parę stopni, podobnie, kiedy wychodzimy do pracy. Pomocne przy precyzyjnej regulacji ciepła są zawory i głowice termostatyczne, więc warto rozważyć taka inwestycję. Wbrew powszechnej opinii podzielniki ciepła zawyżają rachunki za ogrzewanie, jednak pozwalają one na regulowanie ciepła i w stosunkowo dobry sposób pomagają dzielić koszty grzewcze między lokatorów całego budynku. Regulatory i termostaty sterujące kotłami nie powinny

Twój Dom

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 42

Twój Dom

REKLAMA

Jest alternatywa Michał Ratajczak

Z roku na rok coraz więcej osób przekonuje się co do hostelu jako miejsca, w którym można nie tylko przyjemnie spędzić czas, ale znaleźć wysoki standard noclegu w samym centrum miasta. I, co najważniejsze, za rozsądne pieniądze. dlatego znajdują się przy głównych ulicach tak, by były od razu widoczne. Hostele zaczynają konkurować nie tylko ceną, ale i jakością czy wystrojem wnętrz z dbaniem o zabytkowe walory miejsca. Dużo daje możliwość skorzystania z sauny, klimatyzacja w pokoju, a nawet wyciszone drzwi. To za mało Obowiązujący niepisany standard hostelowy obejmuje darmowy internet, zapewnienie śniadania, wspólny pomieszczenie dla gości (najczęściej z telewizorem) oraz otwarta całą dobę recepcja. To, co może wyróżniać jeden hostel od drugiego dotyczy ludzi. Nieoceniona jest rola obsługi gotowej na każdy przypadek począwszy od zszycia guzika, przez zamówienie taksówki i sprawdzenie połączeń kolejowych po zorganizowanie wycieczki po mieście. To kreatywność pracowników hostelu, a nie znajomość kilku języków obcych (wystarczy angielski) przyciąga niezdecydowanych. Decydować będzie też odległość od zabytków. - Kiedy ludzie przekonają się, że za niewielką kwotę Wrocław oferuje im nocleg w postaci hostelu,

nauczyć się polskiego, a każde swoje przyjście obwieszczał głośnym „wróciłem!”.

Niemcy i backpackersi

Chociaż pierwszy hostel (jeszcze o charakterze schroniska młodzieżowego) został otwarty 101 lat temu w Niemczech, w przypadku Wrocławia to całkiem nowe zjawisko. Na terenie miasta funkcjonuje co prawda kilkadziesiąt obiektów hostelowych, ale nie każdy z nich może zasługiwać na to miano. Wszystko przez luki prawne – „hostel” jest pojęciem bardzo pojemnym i może być nim obiekt oferujący w mieście zarówno 2 jak i 20 miejsc noclegowych, z sąsiadującym za ścianą właścicielem pokoju, jak i położony na peryferiach. - Popyt na pokoje z łazienkami jest znacznie większy od pokoi wieloosobowych – ocenia manager Tomasz Szmul i dodaje – rynek jest nasycony, a przetrwają tylko właściciele kilku hosteli oraz ci dysponujący najlepszą lokalizacją. Poza tym sporo hosteli zamknęło się tuż po Euro. Jednak byt hosteli nie wydaje się zagrożony. Obiekty te cieszą się sporą popularnością ze względu na liczne promocje dostosowane do długości pobytu, czasu rezerwacji, wieku gości czy statusu klienta.

Spectrum odbiorców hosteli jest dość szerokie. Poza turystami z rożnych krajów dominują m.in. przedstawiciele handlowi i tzw. backpackersi, czyli osoby podróżujące z plecakami komunikacją zbiorową i szukający przede wszystkim tanich noclegów. Powszechnym zjawiskiem jest także turystyka biznesowa. Zapytany o narodowość klientów manager Tomasz Szmul z Boogie Hostel wylicza: - Przeważają Polacy, potem Niemcy, Brytyjczycy, w sezonie Australijczycy, Azjaci oraz backpackersi podróżujący z Berlina czy Pragi do Warszawy, którzy we Wrocławiu robią sobie „stopkę”. Zdarzają się też klienci długoterminowi, jak i nieco starsi, jako że hostel nie jest propozycją wyłącznie dla ludzi młodych, ponieważ dziś hostele mają już silnie zaznaczoną przestrzeń prywatną. Joanna Jerzyk z Hostelu Piaskowego wraca pamięcią do jednego z gości: - Nie zapomnę jednego Chilijczyka. Był u nas 3 miesiące, podczas których szykował się w podróż do Indii, i czuł się tu jak w mieszkaniu, choć wcale nie był duszą towarzystwa. Przez ten czas zdążył trochę

Jaka przyszłość?

REKLAMA

Jeszcze do niedawna hostel mógł się kojarzyć z ubogą wersją hotelu. Ciemne, niskie pokoje z wyposażeniem pamiętającym poprzedni ustrój, chłodne i odrapane z farby korytarze – taki obraz był na porządku dziennym w powszechnej świadomości. Ledwie pierwsze hostele pojawiły się w Polsce, a już kojarzyły się stereotypowo z hotelami robotniczymi, choć właściciele tych pierwszych nastawiali się na zupełnie innych gości. Czym są obecnie? - Hostele kojarzą się coraz bardziej z miejscami, gdzie można poczuć prywatność, ale nie tracić kontaktu ze wspólnotą ludzi, jeśli się tylko tego chce – ocenia Monika Kwiatkowska-Obrębska z Hostelu Piaskowego. Wyznacznikiem, który kieruje ludźmi wybierającymi nocleg w hostelu jest przede wszystkim cena, ale i klimat oraz możliwości konstruktywnego spędzenia czasu. Hostele są w większości miejscem, gdzie oprócz prywatności, łatwo nawiązać nową znajomość. Liczy się też lokalizacja, co potwierdza Tomasz Szmul, współwłaściciel Boogie Hostel. - Dużo hosteli stawia na lokalizację,

skorzystają tez pozostałe instytucje kulturalne, jak kina filharmonia czy teatry – podkreśla Joanna Jerzyk z Hostelu Piaskowego.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 43

Twój Relax

Gdzie Świna uchodzi do morza Ewelina Najdrowska Kto myśli, że Bałtyk jest piękny wyłącznie latem, jest w ogromnym i niewybaczalnym błędzie. By się o tym przekonać, najprościej będzie spakować się i wybrać w tamtym kierunku. Z Wrocławia najbliżej do Świnoujścia. chodniego, kształtowany jest przede wszystkim przez masy powietrza polarno-morskiego. Są to wilgotne masy powietrza znad Europy Zachodniej, które powodują, że zimy są łagodne. Średnia temperatura w styczniu w Świnoujściu wynosi -0,60C malejąc nawet o jeden stopień w kierunku południowym mierzei. W lipcu średnie temperatury powietrza wynoszą 170C. Interesującym jest fakt, ze średnia temperatura wody w Zatoce Pomorskiej może być wyższa od temperatury powietrza. To nadmorskie miasto jest idealnym miejscem na odpoczynek. W sezonie zimowym dodatkowo Świnoujście zamienia się w przytulny zakątek, pozbawiony tłumu turystów, odwiedzających miasto głównie latem, przez co zyskamy spokój i bardzo często niższe ceny. Dla wielu atrakcją specyficzną

oraz endykronologicznych, oraz posiada łącznie 15 zakładów lecznictwa uzdrowiskowego. Ponadto Świnoujście jest bogate w charakterystyczną, portową architekturę, wynikające oczywiście z morskiego charakteru miasta. Plaża jest oddzielona od miasta piękną promenadą, pełną urokliwych kawiarenek, barów i sklepików z pamiątkami, znajdziemy tam również oceanarium. Najważniejszy jest jednak port. Powstał w połowie XVIII w. u ujścia Świny. Wobec licznych przypadków wchodzenia statków na mielizny przy zdecydowano o budowie falochronów, których ukończenie przypadło na rok 1823. Wybiegają one daleko w głąb morza, a szczególnie wschodni falochron robi wrażenie na turystach. Przypomina nieco molo, choć w całości zbudowany jest z kamienia i betonu. Na jego końcu (tzw. główce) można napotkać charakterystyczne znaki nawigacyjne, z których jeden urasta do symboli Świnoujścia. Jest to biały wiatrak (taką formę mu nadano, choć wcale nie spełnia funkcji, jakie mógłby sugerować jego wygląd). Niedaleko wschodniego falochronu, na skraju portu

od 1857 r. stoi jedna z najwyższych murowanych latarnii morskich w Europie – ma 68 m wysokości. Galeryjka pod latarnią to jeden z najatrakcyjniejszych punktów widokowych na polskim wybrzeżu. Widać stąd świetnie Zalew Szczeciński oraz Świnoujście. W kurorcie znajdziemy sporo zabytkowych kamienic, zobaczymy wieżę garnizonowego kościoła luterańskiego, która została zniszczona pod koniec II wojny światowej, oraz sieć fortyfikacji twierdzy Świnoujście. To właśnie tu odnajdą się szczególnie fani historii współczesnej oraz militariów. Miasto nad Świną to jedyna w Polsce twierdza morska. Forty zbudowali jeszcze Niemcy za czasów Państwa Pruskiego w połowie XIX w. Na zachodnim brzegu, na wyspie Uznam, powstały Fort Anioła i Fort Zachodni. Forty nie były udostępniane turystom aż do 1992 r., kiedy w mieście stacjonowały jeszcze wojska radzieckie ze swoją bazą okrętów wojennych. Obecnie atrakcje forteczne Świnoujścia można zwiedzać w sposób zorganizowany. Aby poznać w pełni twierdzę, trzeba odwiedzić trzy miejsca: Fort Anioła, Fort Za-

chodni i Fort Wschodni, zwany potocznie fortem Gerharda. Ten ostatni otworzył swoje podwoje przed 12 laty. Wejścia strzeże wartownik w cesarsko-niemieckim mundurze, wyposażony w broń z epoki. Do wstępu na teren upoważnia przepustka-bilet, wydana w schronie przy wartowni nr 1. Na trasie zwiedzania znajdują się najciekawsze obiekty fortu, w tym przejście podziemną trasą, prowadzącą jego kazamatami. Zwiedzający są świadkami „wystrzałowego” pokazu obsługi XIX-wiecznego działa. Turystów regulaminowo musztruje sam komendant z bujnymi faworytami, monoklem w oku i pruską pikelhaubą na głowie. Niegdysiejsze miasto obronne dziś całkowicie przekształciło się w całoroczny kurort turystyczny. Ponieważ miasto graniczy z naszymi zachodnimi sąsiadami i istnieje dobra sieć komunikacyjna z Niemcami, w łatwy sposób można wybrać się na przygraniczne zakupy lub spacer niemieckim bulwarem po którejś z pobliskich wiosek nadmorskich.

REKLAMA

Oba miasta łączy ze sobą rzeka Odra. Jest to oczywiście spore uproszczenie, jeśli wziąć pod uwagę, że po drodze znajduje się bałtycka zatoka w postaci Zalewu Szczecińskiego, a wypływająca z niego rzeka nie jest już Odrą, a Świną. Wody Odry zasilają Bałtyk poprzez trzy cieśniny, na zachodzie Pianę (niem. Peene), Świnę pomiędzy wyspami Uznam i Wolin oraz Dziwną na wschodzie. Najważniejszą z nich jest Świna. 3/4 wszystkich wód odpływających z Zalewu Szczecińskiego wybiera właśnie jej kręte koryto. Warunków pogodowych nie należy się obawiać. Klimat morski sprawia, że zmiany pogodowe następują o wiele łagodniej niż w innych rejonach naszego kraju. Poza trochę silniejszym wiatrem, większych różnic nie odczujemy. Klimat mierzei, jak i całego Pomorza Za-

dla Świnoujścia jest przeprawa promowa przez rzekę Świnę, która oddziela dwie części miasta. Jest to niespodzianka, której nie znajdziemy w zbyt wielu pozostałych nadmorskich miastach. Jak dotąd w Świnoujściu nie wybudowano mostu. Komunikację pomiędzy wyspą Uznam i Wolinem utrzymują dwie bezpłatne przeprawy promowe. Jednostki o nazwie „Bielik” kursują co 20 min pomiędzy Warszowem a centrum Świnoujścia. Obsługują wszystkich pieszych oraz samochody zarejestrowane w mieście. Wszystkie inne pojazdy przeprawiane są promami „Karsibór”, kursującymi co 30 min w miejscu położonym ok. 5 km na południe od Warszowa. Świnoujście położone jest na trzech wyspach: Uznam, Wolin i Karsibór, które sąsiadują z 41 mniejszymi, niezamieszkanymi wyspami. Miasto od ponad stu lat utrzymuje charakter uzdrowiska. Dzielnica uzdrowiskowa jest oddzielona od reszty miasta zabytkowym Parkiem Zdrojowym. Warto nadmienić, że Świnoujście specjalizuje się w leczeniu chorób dermatologicznych, pulmonologicznych, kardiologicznych, reumatologicznych, układu oddechowego

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 44

Trzy wymiary natury Kamil Mec Stworzona do tej pory na terenie Polski sieć Natura 2000 zajmuje prawie 20% powierzchni lądowej kraju. W jej skład wchodzi kilkaset siedlisk oraz prawie 150 obszarów specjalnej ochrony ptaków. W zasięgu programu znajduje się także Puszcza Notecka.

Przygotowania do wprowadzenia sieci Natura 2000 rozpoczęły się u nas już w końcu lat 90-tych. Sporządzone zostały wówczas wstępne analizy zasobów siedlisk i gatunków wymagających ochrony w sieci. Celem programu jest zachowanie określonych typów siedlisk przyrodniczych oraz gatunków, które uważa się za cenne i zagrożone w skali całej Europy. W wielkim skrócie chodzi o zachowanie dziedzictwa przyrodniczego Europy w oparciu o jednolite zapisy prawne. Wspólne przepisy mają przyczynić się do optymalizacji kosztów i spotęgowanie korzystnych rozwiązań dla środowiska. Poza tym wspólne prawo ma ułatwić współdziałanie wielu instytucjom zajmującym się ochroną przyrody. Każdy z krajów członkowskich wchodzących w skład sieci Natura 2000 zobowiązuje się do ochrony tych terenów tak, by nie ulegały dalszej degradacji przy kontrolowanym rozwoju gospodarczym na wyznaczonym obszarze. Jednym z najrozleglejszych obszarów sieci Natura 2000 w Polsce jest Puszcza Notecka. Stanowi ona zwarty i kompletny kompleks leśny w dorzeczu Warty i Noteci. Wchodzi w skład pradoliny Toruńsko-Eberswaldz-

kiej. Puszcza jest największym w kraju obszarem wydm śródlądowych o wysokości dochodzącej do 98 m n.p.m. Wydmy pokryte są monotonnym, sosnowym lasem datowanym na ok. 100 lat. Sosny zostały tu posadzone w dwudziestoleciu międzywojennym po zwalczeniu plagi owadów m.in. motyla strzygoni choinówki. Drzewostany naturalne, które przetrwały, znajdują się obecnie na terenie wewnętrznych rezerwatów (Cegliniec). Przemierzający Puszczę mają szansę natknąć się na któreś z 50 jezior z okalającymi je torfowiskami. Ponieważ 80% obszaru Puszczy Noteckiej pokrywają lasy, to na nich skupia się ochrona w ramach Natury 2000. Z Puszczą graniczą dwie interesujące cały rok krainy – jest

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

to od północy Pojezierze Dobiegniewskie i od południa Pojezierze Poznańskie. Wszystkie trzy obszary znajdują się na pograniczu województw lubuskiego i wielkopolskiego, a głównymi rzekami, wokół których skupiają się naturalne rozlewiska to Noteć oraz Warta. Zalegający niegdyś na Pojezierzu Dobiegniewskim lodowiec pozostawił po sobie kilka jezior, z których największe, Osiek, zajmuje powierzchnię ponad pół tysiąca hektarów. Liczne są tu także wały wzgórz morenowych, co sprawia, że region posiada charakter pagórkowaty. Na Pojezierzu przeważają lasy, a wykarczowany teren jest w przewadze wykorzystywany na potrzeby rolnictwa. Trudno napotkać na miejscu oznaki przemysłu, a turystyka jest rozwinięta w stopniu, który pozwala poczuć się turystom jak w enklawie przyrody nieskażonej cywilizacją. Największym ośrodkiem są Strzelce Krajeńskie. Do dziś we współczesnym układzie miasta zachowało się średniowieczne rozplanowanie o regularnym szachownicowym kształcie z centralnie usytuowanym prostokątnym rynkiem. Całość tworzy charakterystyczny układ przestrzenny o kształcie koła zamkniętego pierścieniem

obronnych murów miejskich. Jako jedne z nielicznych miejscowości Strzelce Krajeńskie posiadają zachowany prawie cały obwód średniowiecznych murów miejskich z 33 basztami. W średniowieczu mury miejskie otaczały teren Starego Miasta na długości ok. 1640 m, osiągając miejscami maksymalną wysokość do 8 m. Na całej linii murów były rozmieszczone czatownie. Mury zbudowano z różnej wielkości głazów narzutowych, na zaprawie wapiennej. Największe głazy układano na samym dole murów, mniejsze ku górze, a między warstwami głazów przebiegała warstwa rozdzielająca z drobnych kamieni, tworząc układ pasowy. Droga krajowa nr 160 łączy Pojezierze Dobiegniewskie z Poznańskim przecinając w całości Puszczę Notecką oraz mosty na Warcie i Noteci. Całe Pojezierze Poznańskie rozciąga się od Międzyrzecza w województwie lubuskim aż do Poznania, gdzie znajduje się akurat najwyższe wzniesienie regionu – Góra Moraska (154 m n.p.m.) w północnej dzielnicy Morasko. Tuż pod Poznaniem znajduje się Wielkopolski Park

Narodowy – obszar szczególny pod względem ekologicznym dla Pojezierza Poznańskiego. W jego zachodniej części w okolicach Międzyrzecza znajdują się z kolei tereny najbardziej obfite w lasy i jeziora. To wokół tych rynnowych i oazowych w przewadze zbiorników koncentruje się turystyka. Przez cały rok woda przyciąga amatorów żeglarstwa, pływania, rowerów wodnych

i wędkarstwa. Niezwykle malownicza w okolicy rzeka Obra stanowi raj dla kajakarzy, wijąc się dziesiątkami zakrętów z Jeziora Wielkiego przez Międzyrzecz i dalej wpław Jeziora Bledzewskiego aż do ujścia Warty na wysokości Skwierzyny, która z kolei jest bramą dla następnego z rozlewisk – Pojezierza Łagowskiego.

REKLAMA

Twój Relax

grudzień 2013


Przystań i odpocznij

Reklama PReklama REKLAMA

REKLAMA

str 45

Turyści przybywający na Wybrzeże Zachodnie mogą przebierać w bogatej ofercie małych nadmorskich miejscowości, z których największym ośrodkiem w regionie jest Kołobrzeg. W jego okolicy upragniony wypoczynek znajdą ci, którzy potrzebują spokoju, a zarazem nie chcą tracić kontaktu z cywilizacją. Od początku listopada wieś Grzybowo łączy z nieodległym Kołobrzegiem dziesięć połączeń autobusowych dziennie. To duże ułatwienie dla stałych mieszkańców, ale i dla podróżujących nad morze np. pociągiem do Kołobrzegu – w dogodny sposób mogą się przenieść potem niemal na łono natury. Przy ulicy Plażowej, która już przez samą nazwę zdradza swoje położenie, znajduje się Ośrodek Wypoczynkowy „Przystań”, z którego szybko dostaniemy się na drobnopiaszczystą plażę, ale najpierw musimy przejść przez pachnący las sosnowy. Czyste morskie powietrze sprawia, że udany wypoczynek jest tu możliwy przez okrągły rok. Gospodarze zapewniają pełne wyżywienie, pamiętając nawet o wegetarianach, weganach oraz seniorach. W Grzybowie można również skorzystać z różnych zabiegów leczniczych m.in. masaży, kąpieli borowinowych, hydroterapii i innych. Ośrodek „Przystań” znajduje się w odległości zaledwie 200

grudzień 2013

m od plaży, a to właśnie tereny pasa nadmorskiego mają największe właściwości lecznicze – jak wielkie, naturalne inhalatorium. Fale morskie, uderzając o brzeg, powodują rozbijanie się cząsteczek wody, które zawierają sól i ozon. Następnie czyste, wzbogacone ozonem powietrze powoduje oczyszczanie się górnych dróg oddechowych. Grzybowo dzieli od Kołobrzegu 5 kilometrów. Dystans ten z pewnością przypadnie do gustu rowerzystom, którzy jeszcze w tym roku będą mieli okazję przetestować nowy odcinek cyklotrasy z Zieleniewa do Przećmina, a stamtąd, aż do Ząbrowa, szlakiem wytyczonym po nasypie dawnej kolei wąskotorowej wchodzącej w skład Kołobrzeskiej Kolei Wąskotorowej, z której do dziś zachowały się jeszcze budynki dawnych dworców i fragmenty torów, a infrastruktura ta obecnie jest wykorzystywana z myślą o ruchu rowerowym. W latach świetności Kolberger Kleinbahn AG dysponował ponad 122-ki-

lometrową długością szyn, po których w 1942 roku poruszało się 13 parowozów wyposażonych w wagony towarowe, osobowe bądź bagażowe. Ponadto stacje Kołobrzeg, Karlino i Resko obsługiwały pociągi o dwóch różnych rozstawach osi. W sezonie Grzybowo słynie z organizowanego regularnie w sierpniu Festiwalu Zupy Grzybowej na placu przy ulicy Bałtyckiej. Ponadto w miejscowości ciekawskie oko turysty ma szanse podejrzeć stadninę koni z prawdziwego zdarzenia czy przestąpić próg galerii ceramiki użytkowej i artystycznej. Z kolei do głównych atrakcji pobliskiego Zieleniewa należą mini zoo i miasteczko rodem z Dzikiego Zachodu wespół z wioską Indian. Atrakcje te są szczególnie polecane dla całych rodzin poruszających się rowerami. Ośrodek Wypoczynkowy „Przystań” zaprasza zarówno cyklistów, jak i zachęca do wypożyczenia jednośladów z myślą o młodszych dzieciach i maluchach.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 46

Twój Relax

Zaułki Kotliny Jeleniogórskiej Joanna Lipska Górskie miejscowości kojarzymy przede wszystkim z aktywnym wypoczynkiem na nartach czy na desce i często wybieramy je, by, korzystając z białego puchu, poszaleć na karkonoskich stokach. o nich znaleźć można na stronach korzystujące wody geotermalne. Wielkie otwarcie nastąpi na internetowych organizatorów. początku roku. Wersja zimowa Kiedy spadnie śnieg i trudW sercu regionu goście mogą no wędrować po leśnych drogach skorzystać z bogatej i bar- z kijami nordic walking do dysdzo wartościowej oferty licznych pozycji niestrudzonych wędrowinstytucji kultury, jak Muzeum ców pozostają rakiety śnieżne Karkonoskiego z największą ko- – górskie i polne ścieżki stają lekcją szkła artystycznego w Pol- się dużo łatwiejsze do sforsowasce, Muzeum Miejskiego „Dom nia. Można również skorzystać Gerharta Hauptmanna” stano- z sieci szlaków turystycznych wiącego niegdyś siedzibę nobli- przebiegających przez miasto sty czy Muzeum Przyrodniczego i zaplanować krótszą bądź dłużz nowo otwartym „Wirtualnym szą wyprawę pieszą. Do przyMuzeum Barokowych Fresków jemności należał będzie spacer na Dolnym Śląsku”, a także wie- szlakiem zabytków do mieście. lu innych atrakcji. Renesans, barok, rokoko czy Dla amatorów sportów zimo- secesja – detale tych okresów wych czekają trzy lodowiska znajdziemy niemal w każdym usytuowane na terenie Jeleniej miejscu Starego Miasta i jego Góry, trasy biegowe w Sobie- otoczeniu. Warto odkrywać je szowie czy nowa inwestycja re- na nowo, szczególnie w zimowej gionu – Termy Cieplickie wy- odsłonie.

REKLAMA

Bywa, że nie każdy, kto przyjedzie w góry, marzy o szusowaniu na stoku. Najlepszą alternatywą dla tych popularnych form spędzania wolnego czasu zimą jest skorzystanie z oferty, jaką przygotowała na nadchodzący sezon Jelenia Góra. Miejscowość usytuowana w centrum śródgórskiej kotliny, oferuje całą gamę ciekawych atrakcji. Spragnieni interesujących imprez spędzą wieczór sylwestrowy w Rynku – tegoroczną gwiazdą będzie Oddział Zamknięty. Godne uwagi będą również spektakle teatralne oraz koncerty muzyczne związane ze Świętami Bożego Narodzenia i okresem karnawałowym, które zagoszczą na deskach Zdrojowego Teatru Animacji, Teatru im. Cypriana Kamila Norwida oraz w Filharmonii Dolnośląskiej. Informacje

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

Po aktywnie spędzonym tygodniu na weekend w relaksującej atmosferze zaprasza Uzdrowisko Cieplice z szeroką gamą zabiegów pozwalających zregenerować organizm po mniej lub bardziej aktywnym wypoczynku, a kąpiel w ciepłym, termalnym basenie pozwoli nabrać energii na kolejne dni podczas odkrywania uroków Jeleniej Góry. Szkło z Piechowic Tuż za Cieplicami droga dochodzi do rozwidlenia na Piechowice i Kowary. Kiedy obierzemy kurs na prawo, po chwili będziemy już na drodze wylotowej do Szklarskiej Poręby. Ale wcze-

śniej Piechowice. To położone na wysokości 360–480 m n.p.m. miasteczko sięga administracyjnie aż do drugiego co do wielkości szczytu Karkonoszy – Wielkiego Szyszaka (1509 m n.p.m.). Chociaż Piechowice zostały założone dopiero na przełomie XIII i XIV wieku, prawa miejskie uzyskały dopiero w 1967 roku, co było możliwe przez akces sąsiednich wsi. Zaczęło się od Hansa Patera, który zbudował na terenie dzisiejszych Piechowic (niegdyś niem. Petersdorf) młyn. Stąd młyńskie koło we współczesnym herbie miasta. W kolejnych wiekach cały region zasłynął z ekskluzywnych i znanych wyrobów szklarskich. Tradycje kontynuują lokalni rzemieślnicy, kiedyś niemieccy, a teraz polscy, jak choćby Małgorzata Sztabińska. Artystka słynie z dekorowania szkła metodą grawerowania, prowadząc własną pracownię od 1989 roku. Szkło spod ręki mistrzyni to atrakcje przyrodnicze i zabytki regionu Karkonoszy. Dużo gotowych dzieł trafia

do Niemiec i Austrii, a także za ocean. Dalsze zaułki Kotliny Jeleniogórskiej czekają do odkrycia w miejscowościach o różnych stopniach znajomości. Mowa tu o Szklarskiej Porębie i Karpaczu, jak i Jakuszycach, a właściwie Polanie Jakuszyckiej znanej na cały kraj z wieloletniej tradycji narciarstwa biegowego. Tutaj zaczynają się doskonale przygotowane trasy biegowe w Górach Izerskich. Z Polany każdego roku rusza kilkadziesiąt biegów. Narciarze pojawiają się tu wraz z pierwszym śniegiem aż do Śnieżnej Majówki, imprezy odbywającej się w pierwszą sobotę maja. Jakuszyce słyną przede wszystkim z Biegu Piastów. W przyszłym roku będzie to już 38. edycja tego wydarzenia liczącego kilka tysięcy profesjonalistów i amatorów, w którym zapowiedziało swój udział blisko 5 tys. profesjonalistów i amatorów. Miejscowość ta, jak i okoliczne góry posiadają znakomite warunki do uprawiania jazdy psimi

grudzień 2013


str 47

REKLAMA

Twój Relax

zaprzęgami. W marcu 2003 roku, po raz pierwszy w Polsce i właśnie na jakuszyckich trasach odbyły się zawody w sportach zaprzęgowych w randze Mistrzostw Europy. Walońska Szklarska Położone nieco dalej miasto szkła, czyli Szklarska Poręba przyciąga gości m.in. Szlakiem Walońskim, który powstał tu na cześć Walończyków, którzy zjechali w Karkonosze w celu poszukiwania minerałów i kamieni szlachetnych. Szlak przebiega m.in. przez hutę szkła, Wodospad Szklarki, Orlą Skałę, Starą Chatę Walońską i Chybotek. Szlak ma kształt domkniętego koła, więc nie sposób zgubić się po drodze. Do dzisiaj z dawnej tradycji przetrwało Niezależne Księstwo Walońskie, charakterystyczny ubiór i Stara Chata Walońska – siedziba ich spotkań z niecodzienną atrakcją dla turystów, czyli Muzeum Tanich Win.

grudzień 2013

Pierwsi Walończycy przybyli w Karkonosze prosto z Belgii i północnej Francji. Śląsk odwiedzali przejazdem na drodze do kopalń złota w Siedmiogrodzie. W średniowiecznych Niemczech nazwą Wahlen określano wszystkie grupy ludów romańskich, z czasem walonami zaczęto też nazywać wszystkich kopaczy. Było wśród nich też wielu Włochów, szczególnie Wenecjan, od czasu do czasu spotykano również Węgrów. Najbardziej interesowały ich Karkonosze i Góry Izerskie. Wywozili stąd złoto i kamienie: cenne szafiry i opale, a także kwarce, służące do wytopu weneckiego szkła. Także atrakcje Karpacza nie muszą wpisywać się w znany wszystkim szablon. To nie tylko stoki i Świątynia Wang. Niedaleko od kościółka znajduje się całkiem okazały budynek, który od ponad dwóch dekad

świeci pustkami. Imponuje jego mało znana przeszłość. W międzywojniu znajdował się tam Hotel Sanssouci, a tuż po wojnie dom wczasowy. Jeszcze w czasach, gdy Karkonosze były górami niemieckimi to właśnie do Karpacza przeniesiono… ambasadę Cesarstwa Japonii. Tajemnica uranu Kiedyś istniała tam fabryka dywanów. Dziś na terenie kombinatu przebywają już raczej turyści. Wszystko za sprawą Parku Miniatur, który znajduje się na terenie fabryki w Kowarach. Do tej pory udało się zgromadzić ponad 20 najciekawszych zabytków dolnośląskiej architektury w tym kościołów, pałaców i zamków pomniejszonych 25-krotnie. Ta plenerowa wystawa zawierająca m.in. zespoły architektoniczne starówek Jeleniej Góry i Lubomierza, jest udostępniona zwiedzającym przez cały rok.

Dawny Schmiedeberg po II wojnie światowej zasłynął w regionie jako miejscowość o bogatych złożach rud żelaza i uranu. Ten ostatni wydobywano w ścisłej tajemnicy i przewożono do Związku Radzieckiego. Do Kowar na początku lat 50tych zjeżdżała z ZSRR kadra techniczna i robotnicza. W stosunkowo krótkim okresie liczba zatrudnionych w Zakładach Przemysłowych R-1 wynosiła 8 tys. osób, czyli niewiele mniej od liczby mieszkańców Kowar w chwili obecnej. To głównie dzięki kopalni i uranowi Kowary rozrosły się do dzisiejszych rozmiarów. Jednak eldorado nie trwało długo, bo już w 1953 pokłady pierwiastka były na wyczerpaniu. Z tamtego okresu przetrwało osiedle, przedszkole, żłobek i dom kultury – zbudowany we wzorcowym stylu socrealistycznym.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 48

Kraina baśni i piaskowca Katarzyna Wilanowska Góry Stołowe są bez wątpienia jednym z najbardziej unikalnych miejsc w Polsce, wyróżniają się malowniczą scenerią niczym z baśniowych kraina, a każda wycieczka w te rejony to świetna przygoda. turyści muszą przeciskać się przez tajemnicze tunele, co stanowi niezapomniane przeżycie. Na amatorów wędrówek szlakami górskimi czeka również najwyższy szczyt Gór Stołowych o trapezoidalnym kształcie Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.). Na szczyt można się dostać drogą składającą się z 665 schodów ułożonych z inicjatywy Franza Pabla – sołtysa pobliskiego Karłowa w 1814 roku. Kilkaset stopni prowadzi wprost do schroniska górskiego PTTK „Na Szczelińcu”. Na początku XIX wieku stała tam drewniana altana, która w 1845 została zamieniona na obiekt w stylu tyrolskim, który służy turystom do dziś. Do schroniska od pewnego momentu prowadzi jedna droga, więc nie sposób zbłądzić ze szlaku. Wcześniej do rozwidlenia

prowadzą drogi z Karłowa i Pasterki. Obok budynku do skały przytwierdzono dedykowaną tablicę pamiątkową pierwszemu mianowanemu przewodnikowi górskiemu Franciszkowi Pablowi (funkcję tę uzyskał w 1813 r. z królewskiego nadania), dzięki któremu powstało schronisko oraz tablice upamiętniające pobyt na szczycie w 1790 roku poety Johanna Wolfganga von Goethego i 10 lat później prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna Quincy Adamsa. Dotarł tutaj nawet wniesiony w lektyce król Prus Fryderyk Wilhelm II. Szczeliniec jest punktem, z którego roztaczają się niezapomniane widoki, jako że jest usytuowany na jednym z krańców Gór Stołowych. Przez to też jest doskonale zauważalny z dołu, szcze-

Jeśli dalej będziemy głodni wrażeń, w otulinie parku narodowego znajdują się popularne uzdrowiska: Polanica Zdrój, Duszniki Zdrój i Kudowa Zdrój. Decydując się na wycieczkę do Duszników Zdroju warto odwiedzić Dworek Chopina czy Muzeum Papiernictwa, znajdujące się w zabytkowej wytwórni papieru. Dla osób lubiących ciekawe, niespotykane miej-

sca dobrym wyborem będzie Kaplica Czaszek w Czermnej, znajdująca się zaledwie w odległości jednego kilometra od centrum Kudowy Zdroju, a całe Góry Stołowe będą strzałem w dziesiątkę dla osób, które cenią sobie aktywny wypoczynek w malowniczej scenerii o każdej porze roku.

REKLAMA

Góry Stołowe znajdują się zarówno po polskiej stronie granicy, jak i czeskiej. „Nasza” część Gór Stołowych obejmuje 63 km2 powierzchni przy granicy z Czechami. W 1993 roku został założony Park Narodowy Gór Stołowych, gdzie znajdują się parki krajobrazowe: „Wielki Szczeliniec” i „Błędne Skały”. To właśnie tam można zobaczyć unikatowy krajobraz w czasie podróży przez labirynt „Skalnego Miasta”. Możemy podziwiać piaskowcowe formacje skalne, które swoimi kształtami przypominają trole, skrzaty, maczugi czy grzyby. Nic dziwnego, że część scen filmu „Opowieści z Narnii: Książę Kaspian” była realizowana właśnie na tym terenie. Podczas przejść w najwęższych miejscach na szlaku,

gólnie od w okolicy pieszego przejścia granicznego między Radkowem a czeskim Božanovem. Góry, do których należy Wielki i Mały Szczeliniec stanowią jeden z najmłodszych pasm w Polsce. Są jedynym w kraju przykładem gór o budowie płytowej. Jednak nie kończą się na granicy polsko-czeskiej. Zmieniają tylko nazwę na Broumowskie Ściany (Broumovské Stěny) z najwyższym szczytem Bożanowski Szpiczak (773 m n.p.m.). Fani wycieczek rowerowych też znajdą na miejscu coś dla siebie, bowiem na terenie Gór Stołowych znajdują się międzynarodowe trasy rowerowe, którymi można dostać się ze strony polskiej na czeską. Dla amatorów aktywnego, zimowego wypoczynku przewidzianych jest wiele atrakcji. Na terenie Gór Stołowych wytyczone są trzy trasy dla miłośników narciarstwa biegowego. 15 lutego 2014 roku odbędzie się tam V bieg narciarski im. Franza Pabla, w którym może wziąć udział każdy chętny narciarz. Bieg rusza spod całorocznego Ośrodka Wypoczynkowego „Szczeliniec” w Karłowie.

REKLAMA

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 49 Kamil Mec Cieplice Śląskie (dziś dzielnica Jeleniej Góry), Stronie Śląskie i Szklarska Poręba to tylko niektóre z górskich miejscowości, w których wytwarzanie ozdobnych naczyń szklanych sięga kilku wieków. Swoje zastosowanie znajdowały przede wszystkim jako wyposażenie uzdrowiskowych pijalni. łączny epitet „zdrojowy”. Popularność wód zdrojowych wynikała po części z bezradności ówczesnej medycyny. W przypadku choćby gruźlicy lekarze bezradnie rozkładali ręce, zalecając naturalne metody leczenia, a należało do nich oddychanie czystym powietrzem. Taki mikroklimat był na porządku dziennym w Szklarskiej Porębie czy „Zdrojach” Kotliny Kłodzkiej. Z czasem zaczęły powstawać tam profesjonalne sanatoria i stacje klimatyczne, których współczesnym wcieleniem są ośrodki SPA. Do uzdrowiskowych wiosek i miasteczek zaczęli spływać nie tylko potrzebujący odnowy kuracjusze, ale i cała „gawiedź” szukająca w górach rozrywki i pozamiejskiego wypoczynku. Położenie między górami już nie wystarczało, ponieważ gośćmi przestawali być wyłącznie zapaleni turyści. Krenoterapia to jedna z metod leczenia w dawnych Badach. Sławy doczekały się m.in. Lądek-Zdrój (Bad Landeck), Kudowa-Zdrój (Bad

Cudowa), Polanica-Zdrój (Bad Altheide), Cieplice-Zdrój (Bad Warmbrunn), Szczawno-Zdrój (Bad Salzbrunn), Duszniki-Zdrój (Bad Reinerz) czy Karlovy Vary (Bad Carlsbad). A teraz o samej metodzie – była to terapia polegająca na regularnym przyjmowaniu pitnej wody mineralnej kilka razy dziennie w odpowiedniej dawce. Piciu musiał koniecznie towarzyszyć spacer. Wodę pito z ćwierć lub półlitrówek zazwyczaj przeważnie szklanych, rzadziej ceramicznych. Dziś wyroby dawnych hut, w tym tej ze Szklarskiej Poręby są prawdziwymi okazami. Zanim jednak zaczęto zdobić uzdrowiskowe naczynia na szeroką skalę, grawerowaniem i malowaniem szkła

zajmowali się lokalni rzemieślnicy z małych szlifierni i warsztatów chałupniczych. Wyzwanie podejmowali także artyści, choć oni akurat robili to okazjonalnie i pod zamówienie. Ponieważ zamówień w ówczesnych czasach było sporo, najpiękniejsze szklanki i kufle będące dziś dziełami sztuki zdobienniczej można podziwiać w wielu instytucjach muzealnych w Jeleniej Górze, Karpaczu i Jabloncu w Czechach. Pierwsze szklanice miały postać pucharów i były wyprodukowane z wysokoołowiowego szkła, na którym widniała misterna panorama uzdrowiska czy domu zdrojowego. Później zapanowała moda na wypisywanie sentencji,

Na podstawie artykułu Krzysztofa Spałka i Izabeli Spielvogel „Szkło zdrojowe sudeckich uzdrowisk” w miesięczniku „Sudety” nr 6 czerwiec 2013.

REKLAMA

„Do wód, do wód!” – moda na podróże lecznicze nastała w połowie XIX w. Jednak samo szkło, z którego raczono się zdrową wodą powstawało o wiele wcześniej. Historia ta sięga XIV w. za sprawą wędrownych hut szkła, które zaopatrywały miejscową ludność może nie od razu w ozdobne szklanki i dzbanki, ale bardziej pragmatyczne przedmioty, jak szyby do okien. Pierwsze warsztaty typowo zdobnicze to już wiek XVII. Ich powstanie było możliwe dzięki przybywającym w m.in. w Karkonosze rodom szklarskim przeważnie z Zachodniej Europy. Z kolei szkło zdrojowe powstało jeszcze później, bo na początku wieku XIX. Wtedy to bogate mieszczaństwo przybywające w góry „odkryło” zbawienną moc wód mineralnych. Popyt na zdrowie pod postacią wody spowodował w szybkim czasie przebranżowienie wielu hut, a dokładniej wzbogacenie ich oferty o kubki, kufle, pijałki, kielich i szklanice. Wszystkie te naczynia posiadały nieod-

Twój Relax

szczęściu (i zdrowiu) kuracjusza po powrocie do domu. Wtedy, jak i teraz mógł on zabrać ze sobą „źródełko” dzięki upowszechnieniu procesu butelkowania. Tym samym krenoterapia była kontynuowana także poza miejscowością uzdrowiskową. Kufle i kufelki stanowią także wyjątkową pamiątkę z wizyty w kurorcie. Obecnie za sprawą popularyzacji w naszym kraju bożonarodzeniowych jarmarków takimi pamiątkami próbują się stać naczynka przeznaczone do picia winnych grzańców. To już jednak zupełnie inna historia.

REKLAMA

Karkonoskie szkło

nazwiska obdarowanego czy jego inicjały na czas pobytu u wód. Goście z zagranicy mogli liczyć na szlify w języku np. rosyjskim i polskim (do 1945 r. gospodarzami uzdrowisk byli w przewadze Niemcy). Mniejsze, ale za to barwniejsze kieliszki pojawiły się pod koniec XIX w., a na przełomie wieków zaczęto wzbogacać naczynia o uchwyt i podziałkę co 50 ml. Dziś wody lecznicze pije się przeważnie z porcelany z charakterystycznym uchwytem, przez który przepływa płyn. Wyparły one szklane pijałki omalowane w koniczyny i podkowy, co miało sprzyjać

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 50

Zimobranie Agata Foremniak Chociaż Wrocław nie znajduje się jeszcze w zasięgu prawdziwej zimy, już niebawem możemy spodziewać się mrozu i śniegu. Ucieszą się szczególnie najmłodsi mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska, dla których nadejdą w końcu dni idealne do zabaw i uprawiania sportu na śniegu i lodzie. gotności. Organizm poci się, a jednocześnie uwalnia nagromadzone toksyny. Ważne jest, aby po tym zabiegu uzupełnić płyny. Wystarczy nawet kilka łyków wody mineralnej. Wizyta w fińskiej saunie nie tylko zwiększy pojemność płuc, ale spowoduje spadek napięcia mięśniowego i poprawi odporność, która będzie szczególnie przydatna w perspektywie nadchodzących dni. Drugim rodzajem jest sauna parowa. Tam para wodna wnika głęboko w skórę i nawilża ją. Tak zabezpieczony organizm jest odporny na skutki wdychania mroźnego powietrza. Ponadto po wizycie w saunie parowej zmniejsza się napięcie nerwowe i agresja, o którą tak łatwo w trakcie zimowych dni. Agresję można wyładować na róż-

jest Wzgórze Gajowickie – to co prawda dawna hałda z wysypiska, lecz dzisiaj służy mieszkańcom Wrocławia jako tor saneczkowy zimą i miejsce widokowe przez cały rok. Przy dobrej widoczności można dojrzeć stamtąd nie tylko Ślężę, ale i zarys Pogórza Sudeckiego. Jednym z ciekawszych miejsc do wybrania się z pociechą na sanki jest Park Tołpy przy ul. Nowowiejskiej. Górka znajduje się w środku parku, a do najbliższej ulicy jest daleko. Inny sport typowo zimowy, który ostatnio jest dość popularny, to narciarstwo biegowe. W okolicy Wrocławia, a mianowicie w Krzyżanowicach można go uprawiać np. na polu golfowym Toya Golf & Country Club o długości ok. 5 km. Nie trzeba też mieć tam swojego sprzętu, gdyż na obiekcie funkcjonuje wypożyczalnia nart. Ci, którzy nie chcą opuszczać Wrocławia mogą odwiedzić z nartami np. Park Szczytnicki. Natomiast poza dolnośląską stolicą bardzo blisko znajduje się wiele stoków narciarskich, które nadają się idealnie nawet na weekendowy wypad. W Karpaczu zapraszają dwa narciarskie regiony – miasto i kompleks Śnieżki. Bardzo krótkie trasy w mieście (od 100 do 400 m) o małym nachyleniu świetnie nadają się do stawiania pierwszych

kroków na śniegu. Jest też kilka sztucznie naśnieżonych odcinków. Dla zaawansowanych narciarzy poleca się Śnieżka ze stokami zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie. To osiem wyciągów i pięć głównych tras w rejonie Kopy i Złotówki o długości ponad 6 km. We Wrocławiu powstała co prawda kolej gondolowa, ale ta prowadząca prosto na stok znajduje się w Świeradowie-Zdroju. Czas przejazdu trwa kilka minut, a sama trasa narciarska liczy 2,5 km. Jest sztucznie dośnieżana i oświetlona na całej długości z pięknymi widokami po drodze. Oferta Zieleńca oprócz wielu szkółek narciarskich zawiera także dwa nowe wyciągi kanapowe, prowadzące na szczyt do wydłużonych w ostatnim czasie tras zjazdowych. Miejscowość od kilku sezonów przyciąga snowboardzistów i specjalnie dla nich powstał

snowpark, na którego dole czeka także specjalna rynna do uprawianie halfpipe’u. Mała stacja narciarska znajduje się też na Pogórzu Sudeckim w paśmie Gór Kaczawskich i zapewnia narciarzom trzy nartostrady o długości 4 km, oświetlane i sztuczne naśnieżanie. Trasy narciarskie są tu bardzo krótkie, przeznaczone dla początkujących i mniej zaawansowanych narciarzy, więc specjaliści od sportów zimowych nie znajdą dla siebie miejsca. Obie grupy z pewnością będą zadowolone z propozycji schroniska Andrzejówka w Górach Wałbrzyskich. Do schroniska z dwóch stron prowadzą dwie trasy – dla początkujących i doświadczonych narciarzy. Wszyscy po całym dniu szusowania mogą spotkać się przy jednym stole na grzanym piwie korzennym lub aromatycznej herbacie.

REKLAMA

Kto jednak nie przywykł do mrozu lub potrzebuje dłuższej adaptacji organizmu powinien skorzystać z oferty licznych w regionie basenów. W niedalekiej Środzie Śląskiej znajduje się cały kompleks pod nazwą Średzki Park Wodny, gdzie chętni mogą np. zorganizować urodziny, a rodzice oswoić swoje niemowlę z wodą. Podobne obiekty znajdują się także we Wrocławiu. Tam gdzie po ciężkiej pracy można w kameralnym i przytulnym miejscu zrelaksować się kąpielą w basenie, wizytą w saunie oraz relaksującym masażem. Zimą szczególnie polecają się właśnie sauny. Pomieszczenia te dzielą się na dwa rodzaje. W fińskich panuje najwyższa temperatura, a jednocześnie niski poziom wil-

ne sposoby. Jednym z nich jest ogólnie pojęty ruch. A jeśli dorzucić do tego chęć uprawiania sportu bez konieczności wyprawy w góry najlepszym rozwiązaniem będą z pewnością łyżwy. Lodowisk – tych we Wrocławiu i okolicy – jest co najmniej kilka. Poza halami na Spiskiej i Wejherowskiej w szczycie sezonu powstaną zapewne dzikie lodowiska, o ile mróz chwyci na co najmniej kilka dni. Dobrym pomysłem łączenia podróży ze sportem może okazać się wizyta na lodowisku w Świdnicy – mieście leżącym po drugiej stronie Masywu Ślęży. Wioski wokół góry wyglądają na pozornie uśpione, a szlaki opustoszałe, jednak zimowy trekking w tamtym regionie jest czymś nieszablonowym i mało popularnym, co pozwoli na jeszcze większy kontakt z samą naturą choćby przez weekend. Dla tych, którzy myślą o jeździe na sankach, niemal w każdej części miasta można natknąć się na mniejsze lub większe górki. Są to z reguły sztuczne nasypy powstałe na dawnych placach budowy. Zazwyczaj między blokami na dużych osiedlach (Gądów, Kozanów, Nowy Dwór) znajdują się tego typu urozmaicenia terenu – ku uciesze dzieci. Także w większości parków znajdziemy dobre miejsce do zjeżdżania. Jednym z tych miejsc

REKLAMA

Twój Relax

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 51

A co, gdyby zimę spędzić nad wodą? Spośród kilku wrocławskich obiektów na szczególną uwagę zasługują te kameralne i położone poza centrum miasta, gdzie możliwy będzie prawdziwy wypoczynek po ciężkim dniu pracy. Także z całą rodziną. całością czuwa kadra z pedagogicznym wykształceniem oraz wieloletnią praktyką. Na basenie organizowane są ponadto imprezy urodzinowe (tzw. urodziny w wodzie). Dla malucha ciepła i czysta woda (31-32 o C) będzie niesamowitym przeżyciem i wielką frajdą. Rodzice powinni wiedzieć, że to jeden z najzdrowszych rodzajów aktywności fizycznej dla dzieci w każdym wieku. Poza świetną zabawą to idealny sposób doskonalenia koordynacji ruchowej, a także wspomaganie stymulacji rozwoju intelektualnego dziecka, dający kolejne doświadczenie w poznawaniu i odkrywaniu świata. Kiedy przychodzi weekend wrocławianie chętniej przenoszą się poza centrum.

Latem są to parki i ogrody działkowe, a w chłodniejsze wieczory skwery, bary i restauracje położone w dzielnicy zamieszkania. Coraz częściej też na, nazwijmy to, bliższych obrzeżach znajdują się obiekty nie tylko handlowe, ale i usługowe czy wypoczynkowe. Tak jest przy ulicy Kiełczowskiej tuż przy wschodniej drodze wylotowej z Wrocławia, gdzie w klubie „Altra” na chętnych czeka pełna paleta relaksu – siłownia, spinning oraz, raz na tydzień, zajęcia taneczne dla dzieci i młodzieży w stylu m.in. hip-hop i dancehall. Dorośli mogą skorzystać z masażu, który odpręża i regeneruje całe ciało w nie mniejszym stopniu niż woda. Zaletą obu adresów jest przede wszystkim kameralna atmosfera, w której komfortowo poczują się rodzice razem z pociechami, jak i indywidualni klienci. Nie ma tu masowych imprez ani ścisku, a okolica jest na tyle spokojna, by po zajęciach skorzystać z długiego spaceru.

REKLAMA

Wielu rodziców nie korzysta z atrakcji Wrocławia tylko dlatego, że nie są w stanie znaleźć na czas opieki dla swojego dziecka. Wynika to po części z niewiedzy o obecnych możliwościach obiektów, w których można się zrelaksować nie wyjeżdżając z Wrocławia. Przy ulicy Milickiej 44 w dobrze skomunikowanej dzielnicy Poświętne (tramwaje i autobusy oraz Obwodnica Śródmiejska) już od listopada zaprasza „Altra Wellness”, czyli basen, sauna, aqua aerobic i fitness w jednym. Zrelaksować mogą się tam całe rodziny, ponieważ obiekt zapewnia opiekę nad dziećmi, ale także specjalnie dostosowane zajęcia dla najmłodszych, w tym naukę pływania nawet dla niemowląt od 3 miesiąca życia. Nad

REKLAMA

REKLAMA

Pora relaksu

Twój Relax

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 52

REKLAMA

Reklama

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 53

Nie można dać się zwariować i wierzyć, że w tydzień bądź dwa zgubimy dziesięć kilogramów tkanki tłuszczowej, a nasza masa mięśniowa będzie olśniewać współtowarzyszy imprezy. Żadna cudowna dieta, wymyślny plan treningowy ani drogie suplementy nie są w stanie pomóc nam w tak krótkim czasie. Nasza fizjologia jest za to odpowiedzialna i nie sprawi, że sylwetka będzie w kilkanaście dni idealna. Musimy sobie wyznaczyć cel, który byłby możliwy do osiągnięcia. I do tego realny cel. W odchudzaniu i gubieniu zbędnych centymetrów w talii trzeba wykazać się cierpliwością. Tego egzaminu nie zdaje większość kandydatów do osiągnięcia nowej

sylwetki. Rezygnują już na początku, nie dostrzegając pierwszych efektów. Mało kto wierzy przeszkolonym marketingowcom, którzy próbują nas namówić na dobrze opakowany produkt, który jest tylko stratą pieniędzy. W miesiąc możliwe byłoby zgubienie od 2 do 4 kilogramów, a to już wiele, na pewno ten ubytek będzie widoczny, a poza tym nasze samopoczucie lepsze. Najważniejsze jest, by odchudzać się z umiarem i nie przesadzać, co może z kolei przynieść odwrotny od zamierzonego skutek. Dieta nie musi trwać tylko przez grudzień i tylko do Sylwestra. Przełom roku powinien być raczej bodźcem do zmiany, by dobrze wyglądać już na samym początku

karnawału. Wystarczy się zmotywować i wyobrazić siebie za parę miesięcy. Przed kolejnym wieczorem sylwestrowym na pewno nie będziemy się stresować ani tym bardziej żałować wysiłku i uporu. Zbilansowana dieta połączona z treningiem pomoże nam w sukcesywnej utracie tkanki tłuszczowej. Przez pozbycie się kilkunastu kilogramów na pewno będziemy czuć się o wiele lepiej. Udowodnione jest, że osoby ze sporą nadwagą częściej chorują na depresję (depresję atypową), a zmniejszenie nadmiernej masy ciała okazuje się skutecznym elementem, który wspomaga konwencjonalną terapię. Najważniejsze, abyśmy ruszyli się sprzed przysłowio-

Jak uodpornić się na zimę? Angelika Wołoszańska Grudzień w pełni, a przed nami jeszcze co najmniej dwa miesiące zimy. Rozpoczął się okres przeziębień, marznących rąk i podrażnionych gardeł. Biorąc za przykład powiedzenie „lepiej zapobiegać niż leczyć”, o swoją odporność powinniśmy zadbać zwłaszcza zimową porą. Zapobiegać chorobie można na wiel e s pos obów. N a jprostszym rozwiązaniem na uodpornienie organizmu jest odpowiednia dieta. Zimą nasz organizm ciężko pracuje na to, żeby ogrzać ciało. Potrzebuje do tego wysokoenergetycznych posiłków oraz dużej ilości witamin: A, C, E. Drogocenne składniki znaleźć można między innymi w owocach cytrusowych, czosnku, roślinach strączkowych, kiszonkach i produktach mlecznych. Zima nikogo nie zwalnia z dbania o sprawność fizyczną, ponieważ sport, uprawiany na mroźnym, świeżym powietrzu, ma dobroczynny wpływ na nasz organizm. Każda forma aktywności poprawia kondycję, krążenie

grudzień 2013

i nastrój, a także wpływa na układ immunologiczny. Najlepszym i zarazem najprostszym pomysłem na aktywne spędzanie czasu jest jogging, albo przynajmniej dłuższy, energiczny spacer. Jest to dobry sposób na zahartowanie organizmu, czyli wzmocnienie układu oddechowego, nerwowego i krwionośnego. Z kolei sauna, grota solna i kriokomora to znakomite rozwiązania dla sportowych leniuchów, a także dla wszystkich, którzy chcą dodatkowo wspomóc swoją odporność. Regularne korzystanie z sauny powoduje oczyszczenie organizmu i usunięcie toksyn. Ma ona również znaczny wpływ na układ odpornościowy człowieka, ponieważ kontro-

lowane zmiany temperatury przyzwyczajają organizm do zimowych nastrojów pogodowych oraz zabijają wirusy i bakterie. Sauna wpływa pozytywnie na samopoczucie i układ krwionośny – gorąca para rozszerza naczynia i ułatwia przepływ krwi. Wizyty w saunie przyspieszają przemianę materii oraz zmniejszają cellulit, co kształtuje sylwetkę, ujędrnia skórę, a także wygładza niedoskonałości. W ostatnich latach znacząco wzrosła popularność grot solnych, czyli formy wypoczynku wykorzystującej terapeutyczne walory soli morskiej. Mikroklimat wytworzony przez sól nacechowany jest odpowiednią wilgotnością i temperaturą, a tak-

gał stabilnie oraz nie wywoływał zmęczenia fizycznego i psychicznego – dodaje ekspert. Wiele słyszy się o tym, że dobrym pomysłem przy rozpoczęciu odchudzania jest stosowanie suplementów. Nie dość, że jest to kosztowne, efekty nie zawsze okazują się satysfakcjonujące.

-Dla osoby rozpoczynającej swoją „przygodę” z odchudzaniem nigdy nie zalecam suplementacji, ponieważ ma ona stanowić tylko dodatek do diety i treningu. Można ją wprowadzić, gdy odczuwamy stagnację w naszym procesie odchudzania, która ujawnia się dopiero po jakimś czasie - radzi instruktor.

że zawiera najważniejsze mikroelementy powietrza morskiego: jod, sód, wapń, magnez, potas i cynk. Dzięki takiemu rozwiązaniu sesje w grocie solnej pozwalają utrzymać dobrą kondycję oraz pomagają leczyć dolegliwości oddechowe, dermatologiczne, układu nerwowego, pokarmowego i krążenia. Mikroklimat panujący w grocie ma pozytywny wpływ na leczenie astmy, chorób płuc i oskrzeli, zaburzeń krążenia, nadciśnienia, alergii, nerwic i chorób skóry. Groty solne to nie tylko specyficzny klimat, ale również koloroi muzykoterapia, które uspokajają zmysły i poprawiają nastrój. Innym sposobem na poprawienie odporności organizmu jest krioterapia, czyli krótkotrwałe leczenie bardzo niską temperaturą. I chociaż korzystanie z „mrozu” w czasie zimy może wydawać się pozbawione głębszego sensu, to warto spróbować tej metody leczniczej również w tym okresie. Temperatura odczuwalna na dworze i ta panująca w kriokomorze różnią się biegunowo. Za pomocą eks-

tremalnie niskich temperatur, dochodzących nawet do -160 stopni Celsjusza, wywoływana jest reakcja obronna organizmu, która na początku obkurcza naczynia krwionośne i mięśnie, a następnie gwałtownie je rozszerza i zwiększa przepływ krwi. Dzięki tej technice do komórek dostaje sie więcej tlenu i substan-

cji, co przyspiesza pracę, między innymi układu odpornościowego. Krioterapia jest wskazana głównie przy urazach mięśni, więzadeł i ścięgien, a także w chorobach neurologicznych. Poza tym poprawia ukrwienie naskórka oraz poprawia nastrój i samopoczucie.

REKLAMA

Karolina Kowalska Niebawem mniej lub bardziej hucznie przywitamy rok 2014. Jedni wybiorą się w góry, by aktywnie spędzić czas w gronie znajomych, drudzy zawitają na balu sylwestrowym, jeszcze inni spędzą ten czas w domu z rodziną. Szczególnie osobom z drugiej grupy zależy, by dobrze się prezentować się podczas tej wyjątkowej zabawy.

wego telewizora i odłożyli złe nawyki żywieniowe. Chodzi o to, żeby wprowadzić ciało w jakikolwiek ruch. Na początku nie musimy skupiać się na tętnie podczas biegania, by było idealne do spalenia tkanki tłuszczowej, po prostu pobiegajmy lub przynajmniej wybierzmy spacer. Za par�� dni poczujemy, że chcemy zwiększyć swoją aktywność. Wtedy może pójdziemy nawet na siłownię. - Jeśli osoba zaczyna trenować i nie ma pojęcia, albo myśli, że ma, co jest jeszcze gorsze, powinna skonsultować się ze specjalistą, ponieważ nieumiejętnie przeprowadzony trening siłowy może spowodować ogromne szkody, a źle dobrana dieta może przyczynić się do efektu jo-jo. Po zaprzestaniu diety organizm może powrócić do wagi początkowej, nawet z nadwyżką – mówi instruktor i trener personalny Zbigniew Udała. - Trzeba zapewnić dostarczenie odpowiedniej ilości makroskładników (białka, tłuszcze, węglowodany), by proces odchudzania przebie-

REKLAMA

Postanowienia starego roku

Styl życia

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 54

Miasto

Dzieje się na Kresach Eugeniusz Gosiewski

Korekta granic w 1945 roku zainicjowała gigantyczną operację na milionach Polaków zamieszkujących od wieków ziemie należące dziś do Litwy, Białorusi i Ukrainy. Ci, którzy nie zdecydowali się na zamieszkanie po drugiej stronie Bugu, wciąż stanowią aktywną grupę polonijną. Jej istnienie wymaga jednak stałego wsparcia oraz pamięci.

REKLAMA

W sierpniu br. wolontariusze zajmowali się renowacją kwatery żołnierzy Armii Krajowej w Dubiczach na Litwie. Dubicze to wioska na skraju Puszczy Ruskiej, przy obecnej granicy litewsko-białoruskiej. Wioska znajduje się na terenie Rejonu Orańskiego, w którym mieszka obecnie bardzo niewielu Polaków, a litewskie władze Rejonu nie dbają o polskie miejsca pamięci. Dubicze są znane jako miejsce ostatniej bitwy Powstania Styczniowego na Litwie. To tutaj właśnie poległ i został pochowany dowódca Powstania w Wielkim Księstwie Litewskim – Ludwik Narbutt. Pomysł na wykonanie kwatery Żołnierzy Armii Krajowej w Dubiczach wyszedł od Pana Zdzisława Palewicza – Mera Rejonu Solecznickiego. Ten polityk Akcji Wyborczej

Polaków na Litwie i znana postać wśród społeczności polskiej na Wileńszczyźnie, a także wielki pasjonat historii, przez wiele lat poszukiwał miejsca pochówku legendarnego kresowego komendanta – porucznika Jana Borusewicza „Krysi”. Jako wieloletni działacz samorządu Rejonu Solecznickiego doprowadził do renowacji i przebudowy wielu ważnych kresowych nekropolii – m.in. w samych Solecznikach, Ejszyszkach czy Koniuchach. Pan Mer przedstawił nam kilka lokalizacji, które w Jego ocenie wymagają natychmiastowych prac porządkowych lub bardziej gruntownej przebudowy. Były to m.in.: cmentarz na Jasnej Górce w Koleśnikach, cmentarz Szalewiczów w Starej Wersowe, czy właśnie nekropolia w Dubiczach. Spoczywają tam żołnierze,

którzy polegli w dwóch różnych bitwach. Żołnierze VI Wileńskiej Brygady AK zginęli wiosną 1944 roku w starciu z litewskimi formacjami policyjnymi, zaś Żołnierze Zgrupowania AK „Puszcza” w sierpniu 1944 roku w potyczce z oddziałami NKWD. Łącznie na kwaterze w Dubiczach spoczywa 10 żołnierzy Armii Krajowej. Prace nad kwaterze w Dubiczach zostały zrealizowane w dniach 10-17 sierpnia 2013 roku. Wzięła w nich udział grupa członków i wolontariuszy Stowarzyszenia Odra-Niemen z Wrocławia, sympatycy organizacji z Warszawy oraz kibice klubu piłkarskiego Chrobry Głogów. Prace nie byłyby możliwe bez wsparcia władz Samorządu Rejonu Solecznickiego, księdza Proboszcza Anatola Markowskiego oraz wielu darczyńców i ofiaro-

dawców z Polski. Już na wiosnę przyszłego roku przewidywana jest kontynuacja prac w Dubiczach w ramach drugiego etapu – ogrodzenia terenu kwatery i przeprowadzenia drobnych prac estetycznych. Współpraca z Rodakami w Rejonie Solecznickim ma już swoją historię. W ubiegłym roku zostało zrealizowanych kilka projektów na rzecz społeczności Rejonu, z których największym był cykl szkoleń i wizyt studyjnych na Dolnym Śląsku dla nauczycieli polskich placówek edukacyjnych okolic Solecznik. Aktualnie trwa projekt wspierania polskiego sektora inicjatyw pozarządowych na terenie Litwy. W Rejonie Solecznickim działania szkoleniowe objęły pracowników instytucji kultury, a w ramach jesiennych wizyt studyjnych Dolny Śląsk odwiedzą również przedstawiciele

Tajniki treningu personalnego Umiejętność pracy zespołowej, łatwość komunikowania się, nawiązywania kontaktów i życia w społeczeństwie – temu służą zajęcia grupowe, które mają zastosowanie szczególnie w edukacji. Z kolei specjalistyczne kursy bazują także na indywidualnym podejściu do klienta. W przypadku ofert szkół językowych czy sztuk walki, zajęcia z pojedynczym uczestnikiem (nazywane konsultacjami bądź treningiem) mają nieco inny nie tylko charakter, ale i cel od zajęć przewidzianych w grupie. Zarówno nauka języka obcego, jak i serii ciosów i uników wymaga pamięci i systematyczności. Pamięć, nazwijmy to, językowa opiera się w gruncie rzeczy na tym samym, co pamięć ruchowa. Zdobywające w Polsce i we Wrocławiu coraz większą popularność szkoły sztuk walki konkurują nie tylko między sobą, ale i z innymi dyscyplinami. Dobrym okresem na spróbowanie swoich sił w Jiu Jitsu czy

MMA jest właśnie zima, gdy najbardziej obleganym miejscem są odległe od miasta stoki narciarskie, a boiska i ścieżki rowerowe świecą pustkami. Jedna z takich szkół jest Wroxgym położony na terenie kompleksu Morskie Oko. Taka lokalizacja z pobliskimi wałami Odry, wzgórzem Kilimandżaro, parkiem jest niespotykana w skali kraju. W ofercie szkoły, która prowadzi także treningi personalne do dyspozycji użytkowników są m.in. 4 sale treningowe, mata, wolne ciężary, strefa crossfit i sala bokserska. Szkoła sztuk walki to także alternatywa dla siłowni. Trenerzy Wroxgymu prowadzą zajęcia indywidualne

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

z naciskiem na preferowane formy ruchu (ogólną sprawność, zrzucenie kilogramów poprzez trening sztuk walk, zajęcia w terenie). - Zadaniem treningu personalnego jest zbudowanie formy i ogólnej sprawności fizycznej organizmu, a przede wszystkim silnego umysłu – mówi Tomasz Skórkowski, trener personalny specjalizujący się w crossficie i MMA. Umysł jest szczególnie ważny. Wiedzą o tym ci uczestnicy zajęć, którzy na co dzień pracują np. w dużych korporacjach i gdzieś po drodze zgubili poczucie własnej wartości albo ich niska samoocena ciągnie się jeszcze od czasów szkoły. Szczególnie sztuki walki wymagają ogólnej sprawności fizycznej, ale i mocnego podłoża psychologicznego. Treningi personalne nie mają na celu wzbudzenie agresji u trenującego. Jedyną

okazją do sprawdzenia swoich umiejętności są organizowane sparingi wewnętrzne, co nie zmienia faktu, że celem głównym zawsze będzie uprawianie sportu wyczynowego i dążenie do perfekcyjnego opanowania wybranej sztuki walki – Brazylijskie Jiu Jitsu, MMA czy Judo. Zajęcia spersonalizowane trwają przeważnie od 45 minut do 1,5 godziny. Wszystko jest uwarunkowane preferencjami uczestnika, ponieważ oprócz samych chęci, trzeba zaadoptować organizm do wysiłku, spokojnie wejść w cykl treningów, by np. nie pozrywać ścięgien. Temu wszystkiemu przeciwdziałają trenerzy, którzy w dobrych szkołach są wykształconymi pedagogami, a oprócz tego byłymi lub czynnymi zawodnikami w swojej dziedzinie. Motywacja tzw. klientów komercyjnych jest wówczas większa. Nowatorskim zjawiskiem

Samorządu Rejonu. Wrocławskie stowarzyszenie jako organizacja pożytku publicznego działa w kilku obszarach. Pierwszy z nich to wsparcie Polaków za granicą, gdzie głównym obszarem zainteresowania są dawne Kresy Wschodnie – obecnie znajdujące się w granicach Litwy, Białorusi, Ukrainy i Mołdawii. Grupę docelową stanowi młodzież. Do niej adresowane są obozy językowe i wymiany. Większość projektów powstaje pod kątem młodych Polaków na Kresach – dla nauczycieli polskich placówek oświatowych, wsparcie działaczy organizacji polonijnych, ochrona miejsc pamięci, działania edukacyjne – organizacja wystaw, wspieranie bibliotek itp. Drugi z obszarów działań obejmuje opiekę nad żyjącymi Kombatantami Armii Krajowej

i innych formacji niepodległościowych. Opieką objęci są weterani żyjący na Kresach Wschodnich, jak i coraz liczniejsza grupa kombatantów w Polsce. Wszystkich dotyczy akcja paczkowa organizowana przed Wielkanocą i Bożym Narodzeniem. Taka forma pomocy ma charakter gestu i symbolizuje pamięć o ich dokonaniach. Ostatnim obszarem działań stanowią projekty związane z upamiętnianiem Żołnierzy Wyklętych – propagowanie postaw, wartości i etosu II Konspiracji. W ramach tej aktywności realizowane są m.in.: koncerty, konkursy, działalność wydawnicza, wystawy, porządkowanie miejsc pamięci, obchody świąt i rocznic. Autor jest Wiceprezesem i Sekretarzem Zarządu Stowarzyszenia Odra-Niemen we Wrocławiu

Z założycielem i głównym trenerem klubu Wroxgym Tomaszem Skórkowskim rozmawia Michał Ratajczak jest godzina szczerości – raz w miesiącu klient może powiedzieć trenerowi wszystko, co dotyczy zarówno programu zajęć, jak i sposobu ich prowadzenia. Pozostałe zajęcia z programu przebiegają normalnie, tj. opierają się na poleceń trenera czy rozmowy o samym treningu. Na życzenie klienta możliwa jest także konsultacja z fizjoterapeutą. Jeszcze przed rozpoczęciem właściwych treningów, specjalista bada przede wszystkim kręgosłup pod kątem skoliozy i ewentualnych przeciwska-

zań do uprawiania którejś ze sztuk walki. Po kilku tygodniach uczestnik może ustalić także program żywieniowy razem z dietetykiem. Resztę funkcji kadrowych (fizjologa, ale i psychologa) odgrywa trener prowadzący. - Program personalny ma sens w pewnym ustalonym ciągu. Za najbardziej optymalną częstotliwość dla amatorów uznaje się 3 zajęcia w tygodniu. Sam jako czynny zawodnik takich jednostek treningowych odbywam w tygodniu przynajmniej 7 – dodaje Tomasz Skórkowski.

grudzień 2013


Reklama PReklama

Cześć, mówią na mnie Mike – Big Mike. Odkąd pamiętam zawsze chciałem się wyróżniać, być duży. Konsekwentnie dążyłem do celu i moją pasją stała się kulturystyka. Dziś dzięki niej spełniam się jako trener osobisty, będąc ciągle uśmiechniętym i pełnym energii.

Pure Jatomi w Renomie zaprasza na rozpoczęcie nowego sezonu treningowego.

TAK SIĘ TRENUJE Z NAJLEPSZYMI - Michał Mikulewicz: „Rok 2013, jak i sezon startowy był dla mnie przełomowy, wziąłem udział w trzech imprezach sportowych tj. pucharze polski WBBF, z którego przywiozłem srebro i kwalifikację do kadry Polski w Kulturystyce, następne były mistrzostwa świata WBBF w Brusnie na Słowacji, gdzie wywalczyłem w najcięższej kategorii brązowy medal, uwieńczeniem sezonu było 5 miejsce na międzynarodowych zawodach kulturystycznych w doborowej obsadzie, gdzie bardzo wiele się nauczyłem i uzyskałem formę życia. Przygoda z kulturystyką pozwoliła mi na wzięcie udziału w popularnym talk show – rozmowy w toku, gdzie wraz z Mariuszem Pudzianowskim opowiadałem o perypetiach kobiet będących w związkach ze sportowcami. Miałem okazję porozmawiać prywatnie z Ewą Drzyzgą i Mariuszem oraz zobaczyć, jak od kuchni funkcjonuje TV. Uważam, że kształtowanie i pogłębianie swojej pasji daje wiele radości w życiu codziennym oraz w relacjach z podopiecznymi”.

grudzień 2013

Wejście do siłowni znajduje się w CH Renoma na poziomie -1

Nasi Trenerzy Personalni pomogą każdemu w nawet najbardziej wymagających celach wyznaczonych na 2014. Nie zwlekaj i dołącz do nas jako klubowicz! Ceny od stycznia idą w górę, skorzystaj teraz i nie płać nic za grudzień, a promocja będzie dla Ciebie na cały rok !

Z tym kuponem wejście na próbny trening GRATIS

Rozpocznij członkostwo z najlepszymi i sięgaj po medale - zwyciężaj w życiu codziennym ze swoimi słabościami.

KUPON Przyjdź, spróbuj i poczuj MOC

REKLAMA

str 55

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 56

Reklama

Przepis na gładką skórę Dr n. med. Katarzyna Broszko-Dziedzic

Walka z niechcianym owłosieniem wydaje się nie mieć końca. Golimy, depilujemy, a złośliwe włoski nieustannie odrastają. Mimo wszystko nadal staramy się dążyć do ideału, którym jest gładkie, pozbawione włosów ciało. golenie, oraz koszty związane z wymianą maszynek i innych akcesoriów, nie wspominając o podrażnieniach i braku trwałego efektu, to główne wady tego sposobu depilacji. Innym sposobem są kremy. Gdyby nie fakt, że często uczulają i podrażniają, byłaby to jedna z wygodniejszych metod usuwania zbędnego owłosienia. Niestety, kremy nie sprawdzą się u każdej kobiety. Wiele pań skarży się, że nie usuwa on wszystkich włosków, a powtarzanie aplikacji przyczynia się do licznych podrażnień skóry. Oparcia można szukać także w zdobyczach techniki. Sklepy ze sprzętem RTV i AGD oferują bogatą paletę depilatorów elektrycznych. Decyduje się na nie wciąż wiele kobiet, ponieważ włosy wyrwane z cebulkami odrastają dopiero po kilku

tygodniach. Jednorazowy zakup depilatora wystarcza na kilka, a czasami kilkanaście lat, a jego jednorazowe użycie zapewnia długotrwały efekt. Niestety, na ten nierzadko bolesny zabieg trzeba poświęcić więcej czasu niż w przypadku zwykłych maszynek. Wspomniany ból jest kłopotliwy dla wrażliwszych osób, które powinny liczyć się także z wrastającymi włoskami i stanami zapalnymi mieszków włosowych. To może wosk albo pasta cukrowa? Obie te metody pozwalają pozbyć się włosków wraz z cebulką, co oznacza, że odrastanie wydłuży się do kilku tygodni, jednak ból, podrażnienia i czas trwania zabiegu to odrębny problem. U kosmetyczki można wykonać profesjonalny zabieg depilacji woskiem, który przeprowadzony sprawnie jest całkiem znośny. Większy ból

powoduje używanie depilatora elektrycznego. Osoby z wyjątkowo wrażliwą skórą mogą skorzystać z depilacji pastą cukrową, która ze względu na specyficzną technikę wykonania zabiegu jest niemal bezbolesna i lepiej sprawdza się w przypadku skóry wrażliwej i naczynkowej. Trwalszy efekt przyniesie laser i związana z nim nowoczesna technologia depilacji laserowej oraz IPL. Ostatnia z metod usuwa włoski na dłużej, leczy skórę z wieloletnich podrażnień, dzięki czemu zyskuje się komfort i efekt gładkiej skóry. Depilacja laserowa i IPL jest oferowana przez salony kosmetyczne. Czym różnią się te metody? Skuteczność jest podobna, ale IPL gwarantuje niższe koszty zabiegu i efektywność w przypadku różnych rodzajów włosków i karnacji skóry. Poza tym,

komfort zabiegu jest bardzo wysoki, a sam zabieg bezbolesny. Skóra wrażliwa jest dodatkowo chroniona. Jak to działa? Zasada działania jest bardzo prosta: dzięki raz wykonanej serii zabiegów osiąga się trwałą redukcję owłosienia. Nowoczesne metody fotodepilacji IPL to oszczędność czasu, pieniędzy i przede wszystkim upragnione wyraźnie widoczne efekty. Dodatkowo pozbywamy się problemów z zapaleniem mieszków włosowych, wrastaniem włosków i nieestetycznych czarnych kropek. Ważne jest jednak aby zabiegi wykonywane były w salonach, które kładą duży nacisk na higienę i regularną wymianę lamp emitujących światło- wtedy efekty zabiegu są najlepsze. Co natomiast ze wspomnianymi na wstępie mężczyznami? Ci coraz chętniej korzysta-

ją z metod przetestowanych już wcześniej przez kobiety. Idealnie gładki męski tors nikogo już nie dziwi. Depilują oni niemal wszystkie strefy ciała – okolice intymne, ręce, a nawet nogi. Chwalą sobie aspekty higieniczne związane z depilacją. Faktem jest, że zarówno w przypadku okolic intymnych, jak i pach, zdecydowanie łatwiej dbać o higienę pozbywając się tego, co zbędne. We Wrocławiu wiele salonów kosmetycznych oferuje klientom rożne metody pozbycia się niechcianego owłosienia. Na pewno godna polecenia jest międzynarodowa sieć DepilConcept, kładąca duży nacisk na profesjonalne wykonanie zabiegów, jakość obsługi klienta oraz korzystanie z wysokiej klasy sprzętu.

REKLAMA

Techniki depilacji na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zmieniają się w dość szybkim tempie. Sama świadomość o pozbyciu się niechcianego owłosienia na kilka tygodni to za mało. Współczesny tryb życia oraz wiążąca się z nim higiena wymusza na ludziach dążenie do ideału, a jest nim m. in. pozbycie się zbędnych włosków raz na zawsze. Atrakcyjne ciało, to gładkie ciało – niezależnie od płci. Przekonuje się o tym coraz więcej mężczyzn. Najpopularniejszą i zarazem najbardziej uciążliwą metodą depilacji jest golenie. Dostępność „przyborów” i łatwość użycia sprawia, że wciąż cieszą się one sporym powodzeniem. Jednak dla osób, którym włoski odrastają szybko, idealnie gładka skóra pozostaje wspomnieniem już po kilku godzinach. Czas, który trzeba poświęcić na

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 57

Ewelina Grzesik Już za kilka dni część z nas będzie się bawić na przeróżnego rodzaju Sylwestrach. Pewne większość kobiet od dawna ma przygotowane piękne kreacje, umówiona jest do fryzjera, a i makijaż ma skrzętnie przemyślany. Ile jesteśmy w stanie zrobić dla swojej urody? Jak dużo czasu i pieniędzy poświęcić? Encyklopedia piękna

Okazuje się, że mimo powszechnego kryzysu, branża urodowa nie może narzekać na bycie w odwrocie. Wszechobecny kult piękna i młodości robi swoi. Robi i dobrze. Świat powinien przecież być piękny, a jeśli samymi sobą jesteśmy w stanie się do tego przyczynić, czemu by tego nie robić? Oczywiście to nie szata zdobi człowieka, jednak nie da się ukryć, że w wielu rzeczach może pomóc. Nie bez przyczyny na rozmowy kwalifikacyjne czy ważne wyjścia staramy się włożyć ładnie wyglądające i dobrze odprasowane ubranie, a nie stare, sprane spodnie i powyciągany sweter.

O naszą urodę powinniśmy dbać bez względu na okoliczności, w jakich się znajdujemy. Nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy mieli okazję spotkać kogoś znajomego czy może nawet przyszłego pracodawcę. Naturalnie nie chodzi tutaj o przesadne dbanie o swój wygląd, codzienne bieganie do kosmetyczki i nieustanne „buszowanie” między sklepowymi półkami, a o dbanie o siebie tak, by nigdy nie mieć sobie nic do zarzucenia. Wystarczy więc schludne ubranie, równo upiłowane i czyste paznokcie oraz ogólny ład panujący w sferze wizualnej. Zazwyczaj przesadne skupianie się na własnym wy-

glądzie daje efekty odwrotne od zamierzonych. Pamiętajmy też, że przecież nie każdy z nas musi wyglądać jak wyjęty z pierwszych stron gazet. Tak więc pierwsza i chyba najważniejsza zasada: we wszystkim zachować umiar.

zapewne zaplanowane wydatki, jakie ma zamiar ponieść z tytułu dbania o samą siebie. U jednej będzie to znikomy odsetek całości finansów, u innej całkiem spory. Cóż, każdemu wedle potrzeb. Ogólnej zasady zapewne nie ma. Nie od dziś wiadomo, że są luIle i za ile? dzie, którzy za przysłowiową Większość z nas w swoim złotówkę potrafią zadbać miesięcznym budżecie ma o siebie tak, jak niektórzy nie

są w stanie nawet za grube tysiące. Dużo zależy od jakości stosowanych kosmetyków (bywa, że tymi tanimi robimy sobie niestety więcej krzywdy niż dobrego), umiejętności usługodawców (fryzjerzy, kosmetyczki, masażyści), których odwiedzamy czy „rozmiaru” zabiegów, jakim się poddajemy. Niekoniecznie najdroższy jest jednocze-

śnie tym najlepszym. Znajdźmy więc miejsce, które będzie nam najbardziej odpowiadało czy sklep z asortymentem najbardziej pasującym naszym upodobaniom. W końcu to my jesteśmy klientem i to my mamy się dobrze czuć. Przede wszystkim i bez względu na cokolwiek.

REKLAMA

Jak Cię widzą, tak Cię piszą

Styl życia

REKLAMA

Piękna bez okazji

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 58

Reklama

Pomoc od pierwszych dni pobyt z reguły jest krótki i trwa to nie pije, a kiedy nie pije, to się Z dyrektor Fundacji „Dla Zdrowia Dzieci” średnio 4-6 dni, ale przy wystę- odwadnia, do tego ma gorączkę Wandą Poradowską-Jeszke rozmawia Michał Ratajczak stępnie muszą przebywać pod opieką lekarską do momentu wyzdrowienia. Na oddziale tym nasi najmniejsi pacjenci mogą przebywać już razem z rodzicami. Z kolei pulmonologia zajmuje się chorobami płuc u dzieci (np. astma, uczulenia). To wymaga dobrze rozbudowanej diagnostyki. W okresie jesienno-zimowym najczęściej leczy się powikłania grypowe, które u dzieci bardzo często kończą się zapaleniem płuc. Dzieci inaczej chorują niż dorośli ze względu na niższy stopień odporności. Wspomniane zapalenie płuc u dziecka powinno być leczone szpitalnie, by nie doprowadzić do dalszych, poważniejszych zaburzeń. Nefrologia zajmuje się głównie chorobami układu moczowego. Trafiają tam dzieci, które mają problem z nerkami. Ile czasu dzieci przebywają na oddziale? To wszystko zależy od ich stanu, rodzaju infekcji – wirusowej czy bakteryjnej. Na pulmonologii

i poci się. Zatem o jego zdrowiu decydują kolejne godziny. Dużo takich dzieci trafia do szpitala i dopiero po nawodnieniu ujawniają się inne infekcje, jak choćby zapalenie płuc. Jakiś najtrudniejszy przypadek? Takie zdarzają się na oddziale intensywnej terapii, który wchodzi w skład oddziałów Pawilonu Pediatrycznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu. Kto zgłasza się do Fundacji? Listę potrzeb do dyrekcji szpitala zgłaszają poszczególne oddziały tj. ordynatorzy, oddziałowe, pracownicy poradni specjalistycznych, a Fundacja otrzymuje zbiorcze zapotrzebowanie z dyrekcji szpitala, tak aby sprzęt kupowany przez Fundację był jak najlepiej wykorzystany. Z naszej strony kolportujemy wśród pracowników szpitala ulotki, których zadaniem jest rozszerzanie idei przekazywania 1% z podatku na cele Fundacji. Te ulotki trafiają z reguły do rodziców naszych małych pacjentów.

Które etapy leczenia są szczególnie wspierane dzięki istnieniu Fundacji? Obecnie, to np. rehabilitacja – bardzo ważne ogniwo zwłaszcza dla tych pacjentów, którzy przeszli przez oddział intensywnej terapii, czy neurologii i są z tych czy innych powodów mniej sprawni fizycznie. Fundacja wspiera także oddział psychiatryczny, kupując kredki, bloki rysunkowe i inne materiały zużywalne, które w leczeniu i w samym pobycie szpitalnym dziecka odgrywają fundamentalną rolę. Lekarze z oddziału zgłosili się do nas z prośbą o zakup m.in. materiałów edukacyjnych dla dzieci i ten cel zostanie w najbliższej przyszłości zrealizowany. A psychika dziecka, co nie od dziś wiadomo, ma znaczący wpływ na fizyczną kondycję małego człowieka.

Skoro jesteśmy już przy zakupach, jaki nowy sprzęt udało się, bądź uda się pozyskać jeszcze w tym roku? Już w tej chwili kupujemy drobny sprzęt do pracowni rehabilitacyjnej, w zeszłym roku i na początku 2013 kupiliśmy specjalne stroje do pionizacji dzieci ze znacznymi trudnościami w tym zakresie. Doposażyliśmy poradnię okulistyczną w bardzo potrzebny sprzęt, zwłaszcza do badania najmłodszych pacjentów. A co z nowym rokiem? Okaże się po wynikach zbiórki 1% z podatków. Obecnie zbieramy środki na zakup inkubatora dla Oddziału Patologii Noworodków, którego cena waha się w granicach 80 tys. złotych. Na przestrzeni jednego roku z takiego urządzenia może skorzystać nawet kilkadziesiąt noworodków.

REKLAMA

Jaki jest główny cel prowadzonej przez Panią Fundacji? Rozwój i unowocześnienie oddziałów dziecięcych tak, by leczone dziecko miało poczucie bezpieczeństwa i przebywało w otoczeniu, które nie będzie go straszyło, a szpital stanie się miejscem przyjaznym. Jakie są to dzieci? Od 0 do 18 roku życia. Trzeba pamiętać, że dziecko, szczególnie noworodek, to jest bardzo trudny pacjent. Niektóre wady wrodzone ujawniają się później, gdy dziecko zaczyna samodzielnie chodzić ,biegać i wtedy jest diagnozowane i leczone. Proszę rozszyfrować kilka skomplikowanych nazw, które znajdują się w ofercie Fundacji. Mam tu na myśli np. patologię noworodka, pulmonologię czy nefrologię. Pierwszy termin oznacza i obejmuje wszystkie noworodki do 3 miesiąca życia, które wymagają specjalistycznej pomocy, a na-

pujących powikłaniach, może być znacznie dłuższy. Jak zmienia się odporność dzieci na przestrzeni lat? Układ odpornościowy rozwija się z wiekiem, to jest bardzo rozległa wiedza, i tym zajmuje się oddział Kliniczny, który wchodzi w skład Pawilonu Pediatrycznego. Ważne jest, żeby rodzice mieli tę świadomość, że warto szczepić dzieci. Nie chodzi tylko o szczepienia wymagane przez tzw. kalendarz szczepień, ale także np. na rotawirusy warto szczepić dziecko już półroczne. Wówczas te infekcje rotawirusowe nie przebiegają tak drastycznie i są zdecydowanie łatwiejsze do pokonania, co pozwala nawet uniknąć pobytu w szpitalu w przypadku choroby. Ale nie tylko wirusy zagrażają zdrowiu dziecka? Tak, organizm malutkiego dziecka im mniejszy, tym więcej zawiera wody i już samo odwodnienie może prowadzić do ciężkiej choroby. Prosta zależność – kiedy dziecko jest chore,

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


Miejsce spotkań, miejsce dyskusji

Z Patrykiem Hałaczkiewiczem, koordynatorem ogólnopolskiej akcji zmieleni.pl rozmawia Ewelina Najdrowska Jakie są plany odnośnie jej działalności, kto miałby być zapraszany? Tak jak wspomniałem, chcemy szerokiej reprezentacji, na pewno będziemy chcieli już we wrześniu porozmawiać z osobami odpowiedzialnymi za projekt Europejska Stolica Kultury 2016, a więc z senatorem Jarosławem Obemskim i Krzysztofem Majem. A dalej choćby Ryszard Bugaj, Władysław Frasyniuk czy Paweł Kukiz. Zobaczymy. Dlaczego uważasz, że takie miejsce powinno istnieć akurat we Wrocławiu? Skoro Wrocław reklamuje się jako miejsce spotkań, dobrze, by także w okolicach Rynku znalazło się potwierdzenie tego hasła. Docelowo planujemy by przynajmniej raz w tygodniu odbywały się spotkania w ramach Kultury Politycznej. Chcemy przy okazji skupić się też na lokalnych sprawach dotyczących Wrocławia oraz inicjować debatę wokół spraw bieżących.

Jakie działania obecnie są podejmowane na rzecz JOW-ów oraz akcji zmieleni.pl? Ruch na rzecz JOW od 20 lat walczy o zmianę ordynacji w wyborach do Sejmu RP z wielo- na jednomandatową. Całą kampanię zainicjował zmarły w ubiegłym roku prof. Jerzy Przystawa. Przez lata odbyły się setki konferencji i spo-

tkań w całej Polsce, rozdaliśmy setki tysięcy materiałów, przez Ruch przewinęło się kilka tysięcy osób. Niewątpliwe udało się temat ordynacji i słowo JOW wprowadzić do debaty publicznej. We wrześniu 2012 roku z inicjatywy Ruchu i muzyka Pawła Kukiza wystartowała ogólnopolska akcja społeczna zmieleni. pl. Przez ten rok na stronie akcji podpisało się ponad 125 tysięcy osób. Odbyły się dwa zjazdy zmielonych, wydrukowaliśmy ponad 100 tysięcy ulotek, broszur i innych materiałów. Mamy prawie 100 koordynatorów akcji. Artykuł o JOW-ach pojawiły się w prasie, radiu i Telewizji. Zainicjowaliśmy debatę publiczną na temat zmian w ordynacji oraz jej znaczenia dla Państwa i obywateli. Co planujecie w najbliższym czasie? Zbieramy podpisy pod referendum w sprawie zmiany ordynacji. Obecnie jako Ruch JOW przygotowujemy nową kampanię społeczną. Z pewnością będziemy dopracowywać w najbliższym czasie formułę „Kultury Politycznej”.

REKLAMA

Ścisłe centrum Wrocławia wzbogaciło się właśnie o nowy klub - „Kulturę Politycznej”. Co to właściwie jest? Pomysł założenia klubu dyskusyjnego w centrum Wrocławia narodził się już kilka miesięcy temu. Chcemy wykorzystać położenie Biura Krajowego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych w samym centrum miasta (ul. Białoskórnicza 3/1 – przyp. red.). Dlatego postanowiliśmy stworzyć takie forum klubowe. 14 sierpnia pierwszym gościem był Jarosław Gowin, były minister sprawiedliwości. „Kultura Polityczna” ma być w założeniu takim miejscem spotkań ludzi polityki, kultury i nauki oraz osób zajmujących się tematyką obywatelską. Stawiamy na otwartość i zapraszamy przedstawicieli różnych opcji politycznych i poglądów. Nazwa „Kultura” ma też nawiązywać do Europejskiej Stolicy Kultury, którą Wrocław będzie za 3 lata.

W jaki sposób łączy się to z JOW-ami? W prosty sposób. Lokal, który oddajemy na miejsce klubu dyskusyjnego Kultura Polityczna od lat jest siedzibą Stowarzyszenia na Rzecz Zmiany Systemu Wyborczego „Jednomandatowe Okręgi Wyborcze”. To tu mieści się Biuro Krajowe Ruchu na rzecz JOW. Osoby, które zaangażowały się w Kulturę Polityczną są związane z Ruchem i Stowarzyszeniem. Ponadto walka o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze to walka o upodmiotowienie obywateli, chcemy by ten klub był takim miejscem spotkań dla obywateli. JOW-y to przede wszystkim głosowanie na konkretnych ludzi, a nie – jak ma to dzisiaj miejsce – na partie polityczne w ramach systemu proporcjonalnego.

Reklama PReklama REKLAMA

str 59

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 60

Suburbium Wrocławia

– wzorcowy przykład katastrofy przestrzennej Marek Natusiewicz Wrocław rozrasta się nie w górę (za wyjątkiem wieżowca Sky Tower), ale na kształt niejednorodnej pajęczyny. Deweloperzy kuszą chętnych niższymi cenami mieszkań i gruntów oraz położeniem niemal na łonie natury. Jednak ten medal ma dwie strony. W marcu 2012 roku na łamach „Słowa Wrocławian” opublikowałem artykuł pt. „Gdzie kończy się miasto?” Na wstępie postawiłem pytanie: kim (...) są mieszkańcy licznych podwrocławskich osiedli wybudowanych przez deweloperów? Mieszkają w zagęszczeniu

z części posiadała własny ośrodek handlowy, zaś największa otrzymała ośrodek ogólnomiejski. Najważniejszym elementem komunikacyjnym była biegnącą z zachodu na wschód linia kolejowa. W roku 1920 powstał schemat osad satelickich dookoła Londynu, zgodnie

Ilustracja 1: Schematy miasta-ogrodu

zbliżonym do np. starego Grabiszynka, a pracują we Wrocławiu. Czy oni już są „wsiowymi” czy jeszcze „miastowymi”? Dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na nie w sposób systemowy. W 1898 roku Anglik Ebenezer Howard, w książce „Garden Cities of Tomorrow” opublikował koncepcję miasta-ogrodu (por. il. nr 1).

Ilustracja 2: Schemat modelu Sorii

z którym miało powstać 29 satelitów, z których zrealizowano jedynie 8. Wcześniej, bo już w 1882 roku, Hiszpan Arturo Soria y Mata, zaproponował model, w którym Ilustracja 4: Miasto pasmowe zakładał wyeliminowanie kon- wariant szeregowy centrycznego układu powodującego dośrodkową organizację a wzdłuż niej,w centrum zabumiasta. Rozbudowa miasta mia- dowy terenów mieszkaniowych ła odbywać się w sposób linio- na ich przecięciu z arterią komunikacyjną pojawiają się „obszary centralne” (il. 4). W wariancie grzebieniowym pasma zaczynają się pojawiać w kierunku poprzecznym do głównej arterii, „obszary centralne” pojawiają Ilustracja 3: „Ciudad lineal” się na skrzyżowaniu pasma wy, w postaci długich, wąskich komunikacyjnego głównej arpasm zabudowy rozciągających terii z poprzecznymi, zaś arterie się wzdłuż linii komunikacyj- komunikacyjne obudowane nych. Wstęga zabudowy miała [są] zabudową mieszkaniową być tak wąska, że w kierunku pasmową, a tereny pomiędzy poprzecznym można byłoby nimi zarezerwowane [są] na poruszać się pieszo, zaś tereny przemysł (il. 5).

Ilustracja 5: Miasto pasmowe - wariant grzebieniowy

zaś sieć osiedleńczą zamierzano budować w oparciu o istniejące wsie, uzupełniając układ przestrzenny o nowe jednostki osiedleńcze, między którymi planowano rozległe tereny otwarte przeznaczone na sady. Obszary centralne miały być zlokalizowane na przecięciu się głównych osi komunikacji zbiorowej (il. 7). Obie wizje rozwoju pasmowego stwarzały coś na kształt ogólnych wytycznych na temat ogólnego sposobu dysponowania dobrem wspólnym, jakim jest przestrzeń.

Ilustracja 6: Koncepcja zachodniego pasma aglomeracji wrocławskiej (1978)

Ilustracja 7: Struktura pasma wschodnie aglomeracji wrocławskiej (wizja). Oznaczenia: G – planowane centra, DN – Domaszczyn, DP – Długołęka, K – Kamień, K1 – Kiełczów, K2 – Kiełczów Nowy, Mr – rozbudowany Mirków, Ms – Stary Mirków, Pi – Piecowice, Pru – Pruszowice, P – Psie Pole, Sz – Szczodre, Z – Zakrzów

To dobro jest wspólną wartością ze względu na „społeczną użyteczność”, którymi są zarówno produktywność w rozumieniu mieszkańca wsi, jak i walory estetyczne oraz klimatyczne w rozumieniu mieszczucha. Po roku 1989 wszystkie te uwarunkowania wrzucono do jednego pojemnika pod nazwą „prywatna własność”, zaś ową prywatność wpisano do konstytucji, za nic mając cały dorobek

intelektualny końca XIX wieku i początków XX wieku dotyczący relacji człowiek-środowisko. I dlatego też dzisiejsze przedmieścia Wrocławia realizowane przy pomocy deweloperskich „pieczątek” urbanistycznych bardziej przypominają fawele południowoamerykańskie, niż przedmieścia miast Europy Zachodniej.

REKLAMA

Pierwszy plan miasta według koncepcji Howarda zaczęto realizować w 1904 roku. W planie tym w Letchworth nieopodal Londynu zaprojektowano, podzielone na 4 części, osiedle na 35 tys. mieszkańców. Każda

mieszkaniowe przylegałyby do terenów rolnych. Ideą Sorii było stworzenie sieci takich miast, łączących się ze sobą, zaś pierwszą realizacją była dzielnica Madrytu Ciudad Lineal, położona między centrum a lotniskiem w Barajas. Jednak po realizacji założenia okazało się, ze pomysł był absurdalny i zaczęto „obudowywać” pierwotny układ w taki sposób, że wrósł się w tkankę miejską. Kolejną próbą rozwiązania problemu rozbudowy miast była propozycja miasta pasmowego. W wariancie szeregowym miasto dalej oparte na arterii komunikacyjnej, z tym, że funkcje rozlokowywane są naprzemiennie w zamkniętych kwartałach symetrycznie do drogi,

W latach 70. XX wieku pojawiła się podobna koncepcja rozbudowy Wrocławia. W 1978 roku wrocławski oddział SARP ogłosił nawet otwarty ogólnopolski konkurs architektoniczno-urbanistyczny na opracowanie koncepcji programowo przestrzennej zachodniego pasma aglomeracji wrocławskiej, w którym I Nagrodę uzyskał zespół autorski z Warszawy. Projekt pokonkursowy został wykonany w Wojewódzkim Biurze Planowania Przestrzennego. Obsługę komunikacyjną proponowanej rozbudowy miasta oparto na dwóch środkach komunikacji zbiorowej: Szybkim Tramwaju (ST) i Szybkiej Kolej Miejskiej (SKM). Początkiem pasmowej struktury stała się Leśnica, kolejnymi ogniwami były Mrozów i Miękina, pasmo kończyło się w Brzezince (na północ od Mrozowa) (il. 6). Również po wschodniej stronie Wrocławia zamierzano realizować podobne pasmo. Jednak dla tego obszaru nie podjęto tak dogłębnych studiów i analiz. Jednak i tu obsługę komunikacyjną zamierzano oprzeć na dwóch środkach: SKM i ST,

REKLAMA

Miasto

Wrocław ul. Daszyńskiego 28 tel. (71)322-86-44 lub 601-743-311

www.regor.pl Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 61

Reklama PReklama

Stół zastawiony tradycją

Klasyczny śledź w oleju (dla 2-3 osób) 3 płaty śledzi matiasów, 2 cebule, sok z 1 cytryny, 100 ml oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia z Góry św. Wawrzyńca

Izabela Kiminowicz

Śledzie namocz na noc w wodzie lub w mleku (te z mleka są delikatniejsze, ale co kto lubi). Odcedź ryby i pokrój w 2-cm kawałki. Cebule pokrój w drobną kostkę lub w piórka. Układaj w słoiku warstwami: raz śledź, raz cebula. Całość zalej sokiem z cytryny, a potem olejem z rzepakowym. Odstaw do lodówki na noc.

Boże Narodzenie to najbardziej radosny czas roku. Choć na dworze zima, a cała przyroda śpi pod mroźnym przybraniem, właśnie teraz zaczyna się nowe. Rodzi się dziecko – Zbawiciel świata, a my świętujemy jego przyjście dobrymi uczynkami, prezentami i wspaniałymi potrawami. jednak był to – i jest w dalszym ciągu – czas kulinarnej wstrzemięźliwości (bardzo wiele osób i dziś powstrzymuje się od jedzenia słodyczy i picia alkoholu). W dawnej Polsce, w skromn iejsz ych doma ch jed zono przede wszystkim zapiekane ziemniaki z kwaśnym mlekiem, kasze z sosami, chleb z cebulą i solą. Jedną z głównych adwentowych atrakcji, obecną głównie w bogatszych domach, były ryby słodkowodne oraz śledzie podawane na tysiące sposobów. Najsłynniejszy do dziś polski śledź w oleju ma tysiące odmian. Właściwie co dom, to inny przepis. W tradycji tej drzemie ogromna mądrość: śledź, zwłaszcza w towarzystwie oleju z pierwszego tłoczenia, to danie kaloryczne i bardzo zdrowe, wprost idealne na czas zimowych chłodów.

przy wigilijnym stole. Choć prawdziwa polska wigilia jest postna i nie jemy tego dnia mięsa, trudno o bardziej obfity i smakowitszy posiłek. Tradycyjnie składa się on z 12 potraw: tylu, ilu apostołów i… miesięcy roku. Na stole powinny się więc znaleźć wszystkie płody pola, lasu, sadu i wody – stąd obecność zbóż, maku, miodu, grzybów oraz ryb. Dziś już o tym nie pamiętamy, ale kiedyś każda potrawa miała znaczenie symboliczne, dlatego każdej trzeba było spróbować. Aby zapewnić sobie w kolejnym roku pomyślność, bogactwo i nowe dzieci – jedzono mak. Kapusta i grzyby chroniły przed złymi mocami i dawały siłę. Miód i bakalie zapewniały pomyślność i długie życie, natomiast owoce (obecne choćby w suszu) były gwarantem płodności i witalności: jabłka dawały miłość i zgodę w rodzinie, gruszki Wigilijna wieczerza Im większa adwentowa powścią- gwarantowały długowieczność, Adwentowe przysmaki Choć adwent nie jest postem, gliwość, tym większa radość a śliwki odpędzały złe moce.

Bardzo ważne miejsce na wigilijnym stole zajmowały ryby – symbole chrześcijaństwa, chrztu i odradzania się do życia. Greckie słowo Ichtys (ryba) jest bowiem akrostychem od Iesous Christom Theou Huios Soter (Jezus Chrystus syn Boga, zbawiciel). Zjedzenie śledzia w oleju podczas wieczerzy wigilijnej było gwarancją zdrowia i dostatku w kolejnych dwunastu miesiącach. Podobne znaczenie mają słodkowodne ryby – przede wszystkim karp, ale i szczupak oraz sandacz. Smażone na oleju rzepakowym (z pierwszego tłoczenia, rzecz jasna) pa n ierowa ne kawa łki karpia, podawane później z chrzanem, to jedna z największych wigilijnych atrakcji. Abyście byli więc w dobrej formie i bogaci w 2014 roku, podajemy wspaniałe przepisy na karpia, szczupaka i śledzia z olejem rzepakowym z pierwszego tłoczenia.

Śledzie pokrój na kwadraty, cebulę drobno posiekaj. Żurawinę przelej gorącą wodą i osącz. Układaj warstwami w słoiku: śledzia, cebulę, żurawinę. Każdą warstwę ryby posypuj ziarnami pieprzu. Całość zalej olejem i odstaw na noc do lodówki. Śledź w przyprawach z figami (dla 3-4 osób) 4 płaty śledzia, pół szklanki oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia z Góry św. Wawrzyńca, mały słoiczek przecieru pomidorowego, pół szklanki wody, 4 figi Przyprawy: szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu, 2 łyżeczki cukru, łyżeczka marynowanego zielonego pieprzu, łyżeczka marynowanego czerwonego pieprzu, szczypta mielonej słodkiej papryki, szczypta mielonego czosnku Śledzie namocz na noc, odcedź, osusz i pokrój w paseczki. Olej zagotuj z wodą i wszystkimi przyprawami i koncentratem pomidorowym. Sos ostudź. Figi pokrój w paseczki. Ułóż śledzie w naczyniu, posyp figami i polej sosem. Odstaw na 24 godziny do lodówki. Szczupak wigilijny (dla 4 osób) 1 szczupak ok. 1 kg, korzeń chrzanu, kubek kwaśnej śmietany 18%, łyżka bułki tartej, 4 łyżki oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia, sól, pieprz Szczupaka oskrob i wypatrosz, a następnie pokrój na kawałki. Naczynie żaroodporne wysmaruj olejem i ułóż w nim rybę. Polej resztą oleju, posyp startym chrzanem i polej śmietaną. Z wierzchu oprósz bułką tartą. Zapiekaj 25-30 min w 180ºC.

REKLAMA

REKLAMA

Zanim się to jednak stanie – przygotowujemy się do tych Narodzin podczas czterotygodniowego Adwentu. Nie jest to, jak myślą niektórzy, czas postu i nie obowiązuje zakaz hucznych zabaw. To okres radosnego oczekiwania, który w wielu domach dziś także upływa na szykowaniu łańcuchów na choinkę, pieczeniu i dekorowaniu pierniczków. Kiedyś na wsiach czekanie na Boże Narodzenie upływało dziewczynom na darciu pierza i zwierzeniach „która kogo kocha”, natomiast starsze kobiety opowiadały różne – często dramatyczne – historie „z życia wzięte”. Dziś zamiast żywej opowieści mamy telenowele, ale ponieważ z coraz większą tęsknotą zerkamy w przeszłość, gdy świat nie był tak rozpędzony, to może i do wieczornych adwentowych opowieści powrócimy… Kto wie?

Śledź w oleju z żurawiną (dla 5-6 osób) 6 płatów śledzi z zalewy octowej, 1 cebula czerwona, 10 dag suszonej żurawiny, ziarna kolorowego pieprzu, szklanka oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia z Góry św. Wawrzyńca

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 62

Styl życia

REKLAMA

Pamiątka na całe życie Olga Guc Sesja ślubna jest jedną z najbardziej istotnych części ślubu i jak każda sesja zdjęciowa wymaga przygotowań, aby uzyskać pożądany efekt. Jest nim niepowtarzalny album Młodej Pary, rzecz, do której się wraca jak do rodzinnej pamiątki. la” Wojciecha Smarzowskiego, gdzie w rolę weselnego kamerzysty wcielił się były chłopak Panny Młodej, ukryty za obiektywem i pod peruką. Ale to skrajny przypadek będący w dodatku wymysłem scenarzysty. Miejsce do zdjęć w plenerze najczęściej proponuje sam fotograf. Zazwyczaj są to plenery „standardowe”. Niesłabnącą popularnością cieszą się opuszczone ruiny, budynki zabytkowe i ogrody o każdej porze roku. Nowożeńcy mogą mieć swoje własne propozycje co do lokalizacji: miejsce pierwszego spotkania, pierwszego pocałunku, oświadczenie miłości albo po prostu ulubiona część miasta. Ważną rzeczą jest również pokazanie fotografowi zdjęć, którymi miałby się zasugerować, dzięki czemu lepiej pozna gusta i oczekiwania „zleceniodawców”. Wrocław jest bardzo fotogenicznym miastem także pod kątem zdjęć ślubnych. Do czołówki należą miejsca historyczne, jak Ostrów Tumski, okolice Hali Stulecia z pergolą na czele, Ogród przy Ossolineum, Wzgórze Partyzantów, Park Śród-

miejski i Park Południowy, choć po wspomniane zaułki dla wielu mogą wydać się zbyt popularne. Więc skoro jedni biorą ślub pod wodą, dlaczego nie pozwolić sobie na odrobine szaleństwa podczas ślubnej sesji? To w końcu także wydarzenie wyjątkowe, więc nie powinna dziwić pomysłowość tak Młodej Pary, jak i fotografa.

Dobrym rozwiązaniem jest kolaż kilku odmiennych kolorystycznie i estetycznie miejsc, aby uzyskać niezwykły i zróżnicowany efekt. Jeśli nie ma potrzeby, aby wykonać sesję w dniu ślubu, warto odłożyć to na kilka dni później. Para Młoda będzie bardziej zrelaksowana i zaangażowana w wydarzenie.

REKLAMA

Znalezienie dobrego fotografa ślubnego nie należy do zadań łatwych. Zresztą mało który fotograf zajmuje się tak wąską dziedziną jak uroczystości ślubne, choć zdarzają się także szcze gólnie wyspecjalizowani artyści obiektywu. Dobry fotograf powinien mieć przede wszystkim wyczucie miejsca i czasu. Oczywiście jest on tu według nomenklatury prawnej zleceniobiorcą, jednak wiele par nie ma do końca ustalonej wizji, chętnie zdając się na sugestie fotografującego, który bierze na siebie często scenariusz i reżyserię. Żeby nie zapomnieć o rekwizytach i późniejszym montażu. Zbliżające się Międzyplanetarne Targi Ślubne są okazją do podpatrzenia pracy fotografów, otrzymania odpowiedzi na interesujące pytania, porównania ofert cenowych i nawiązania kontaktu. Jeżeli w gronie znajomych jest fotograf, sprawa wydaje się być załatwiona, ale tylko pozornie, bo dla niektórych obecność takiej osoby może okazać się. krępująca. Chyba nikt nie chciałby się znaleźć na miejscu bohaterki „Wese-

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 63

O fotografii ślubnej z Małgorzatą Drozdowską z Beauty Wedding rozmawia Katarzyna Gielec Dla wielu ślub to najpiękniejszy dzień w życiu, a najlepszą pamiątką z niego są właśnie zdjęcia. To dzięki nim możemy przeżywać te cudowne chwile raz jeszcze. Kiedy zrobiła pani pierwszą sesję ślubną i jakie ma doświadczenie w tej branży? To było w 2011 roku, jednak pierwsze doświadczenia fotograficzne zdobywałam znacznie wcześniej. Zaczynałam od fotografowania analogową Practicą kamienic secesyjnych we Wrocławiu. Zdjęcia były mi potrzebne do mojej pracy licencjackiej. Później zainteresowałam się zdjęciami portretowymi i modowymi. Do tej pory największą frajdę sprawia mi właśnie fotografowanie ludzi, lubię spontaniczne reportaże, gdzie liczy się „łapanie” chwili. Naturalne, niepozowane zdjęcia ślubne doskonale wpisują się w tę właśnie tematykę. Co jest najważniejsze w takiej fotografii? Wbrew pozorom fotograf ślubny nie ma łatwego zadania – musi być dyskretny, a jednocześnie powinien być w wielu miejscach

naraz. Przy tym jest to naprawdę ciężka praca – często od samego rana do później nocy, fotograf musi być w pełnej mobilizacji. Istotna jest znajomość przebiegu dnia ślubu. Dzięki temu fotograf może uchwycić najważniejsze momenty. Ważne są zarówno sprawy organizacyjno-techniczne, jak i samo wykonanie zdjęć, szukanie interesujących kadrów, praca w trudnych warunkach oświetleniowych. Czy są jakieś kryteria, którymi Państwo Młodzi powinni się kierować przy wyborze fotografa? Na co należy zwracać uwagę? Najlepiej zacząć od przeglądu zdjęć wybranych fotografów. Portfolio można zobaczyć na stronie internetowej fotografa oraz w formie wydruków i albumów. Jeśli przyszli małżonkowie myślą o ślubie kościelnym, warto dowiedzieć się czy fotograf ma specjalne pozwolenie z kurii

na fotografowanie uroczystości kościelnych. W razie braku zgody od księdza w trakcie ślubu, fotograf może zostać wyproszony ze świątyni, a Para Młoda zostanie bez zdjęć. Warto wybrać osobę, która stawia na jakość, a nie na ilość zdjęć. Radzę unikać fotografów, którzy oferują tysiące zdjęć, może okazać się, że ujęcia są bardzo przypadkowe lub słabej jakości. Dobrze jest także upewnić się, że fotograf posiada sprzęt zapasowy, aby w razie awarii uniknąć przykrej sytuacji. Często także niska cena idzie w parze z niską jakością zdjęć, a takich zdjęć nie da się powtórzyć, dlatego też warto aby zajął się tym doświadczony fotograf. Jakie obecnie są trendy w fotografii ślubnej? Czytałam, że Pary Młode coraz częściej decydują się na intymne sesje ślubne, pokazujące tajemnice ich alkowy. Kiedyś było to nie do pomyślenia, a dzisiaj

Karnawałowe szaleństwa Dominika Świątek Okres zimowych balów rozpoczyna się w dniu Trzech Króli, a kończy dzień przed Środą Popielcową. Tradycja ta w Polsce trwa już od zarania dziejów. W każdym jej regionie obchodzona jest w inny sposób. Na Kaszubach karnawał określa się mianem zapustów. Jest to czas zabaw i tańców, podczas których spożywa się duże ilości alkoholu, mięsa i słodkości. Zgodnie ze starym porzekadłem ten, kto nie jadł mięsa w zapusty, ten miał być latem zjedzony przez komary. Dawniej wierzono, że jest to także dobry czas, aby wystrojone panny znalazły swoich wybranków serca. Do dzisiaj zachował się tam przede wszystkim zwyczaj przebierania się w różne znane postaci z bajek i legend. Zakładano maski np. niedźwiedzia, bociana, kozła, Cygana i Diabła, a także Śmierci. Kostiumy przebierańców były bardzo różne. Kożuch wywrócony włosiem na zewnątrz, opleciony grochowinami, powrósła ze słomy, drewniany dziób bociana czy żurawia, ponadto: widły, kosa,

grudzień 2013

sękaty kij. Na Pomorzu z roku na rok tradycje i obyczaje związane z obchodzeniem karnawału, niestety, zanikają. Jednak do I wojny światowej orszak przebierańców chodził po chatach i wyczyniał różne figle: koza bodła dziewczęta rogami, chwytała pączki przygotowane jako poczęstunek, bocian dziobał zebranych. Przebierańcy odgrywali też zwykle jakieś krótkie przedstawienie, które kończyło się zwykle „dojeniem” kozy przez babę do wiaderka, w którym było trochę wody, a następnie oblewała nią zebranych. Gospodarze dawali drobny datek chodzącym z kozą („na sianko dla kozy”) lub pakowali im poczęstunek do koszyka (pączki, ciasto, jajka, słonina). Na Opolszczyźnie wierzono, że taniec z niedźwiedziem, czy -

jak go tam nazywano - misiem lub z niemiecka berem, przyniesie dostatek, a część jego sierści (słoma lub grochowiny), wyrwana podczas tańca, wywróży szczęście. Natomiast „sierść’ podłożona gęsiom przyniesie urodzaj na jajka. Obsceniczne żarty, tańce niedźwiedzia i samo pojawienie się dziadowskiej i młodej pary miały na celu zapewnienie dobrych plonów i urodzaju w gospodarstwie. Karnawał obchodzimy hucznie do dzisiaj. Polacy lubią się dobrze bawić, spotykać się w gronie przyjaciół i znajomych, na zabawach zorganizowanych, jaki spontanicznych. Oprócz domówek wzięciem cieszą się zabawy publiczne w restauracjach, teatrach, kinach i innych instytucjach kulturalnych. Po okresie lat 70-tych i 80-tych, kiedy szaleństwo trwało do rana

Styl życia praktycznie wszystko można zrealizować. Już od dłuższego czasu odchodzi się od sesji w atelier fotograficznym, na kiczowatych tłach, na rzecz swobodnych lub wymyślnych sesji plenerowych. Odkąd pojawiła się fotografia cyfrowa, każdy z nas jest fotografem, dlatego liczy się przede wszystkim pomysł i oryginalne ujęcia oraz plenery. Natomiast nie każda para myśli o takich wymyślnych sesjach, czasami ludzie chcą być po prostu sobą. Jak wyglądają przygotowania do sesji? Jeśli mówimy o sesji plenerowej Pary Młodej, którą wykonuje się najczęściej w innym dniu niż ślub i wesele, to oczywiście zaczynamy od wyboru odpowiedniego miejsca. Często sesje wykonuje się w kilku różnych plenerach. Trzeba także zwrócić uwagę na porę dnia, najlepiej fotografować wcześniej rano lub popołudniu. Chyba, że interesują nas zdjęcia nocne. Skąd czerpać inspiracje i pomysły? Mnie inspiruje sztuka i malarstwo, przeglądam także prace innych fotografów. Czy ma pani swoją listę plenerów, czy też oferuje Parze Młodej wolny wybór?

Ponieważ wykonuję nie tylko zdjęcia ślubne, mam swoją listę plenerów, które proponuję Parze Młodej, jednak najpierw zawsze staram się dowiedzieć jaki rodzaj pleneru ich interesuje. Przykładowo czy mają ochotę na romantyczne ujęcia, zwariowaną sesję zdjęciową, a może lubią industrialne klimaty. Bez takich informacji trudno trafić w gust przyszłych małżonków. Oczywiście jestem też

otwarta na propozycje, czasami jednak okazuje się, że wytypowane przez Młodą Parę miejsce nie nadaje się do zdjęć lub nie będzie wyglądało atrakcyjnie na fotografiach.

Fotografia Ślubna Beauty Wedding www.beauty-wedding.pl kontakt@beauty-wedding.pl REKLAMA

Każdy z nas jest fotografem

przez wszystkie soboty karnawału, kiedy bawiono się przy dźwiękach muzyki na prywatkach, nadeszły lata przełomu w Polsce, kiedy to karnawał został odsunięty w cień. Imprezy karnawałowe przyjęły ostatnimi czasy charakter masowy. Wychodzimy na ulice, gdzie ustawiane są sceny, a podczas koncertów znanych gwiazd tańczymy i śpiewamy nawet bez udziału alkoholu. Z kolei w lokalach musi dominować różnorodność, a te najlepiej podkreślić oryginalnym strojem. Coraz częściej przebieramy się w kuriozalne i dziwaczne kreacje. Można je kupić, jak i wypożyczyć także we Wrocławiu. Stroje karnawałowe to nie tylko domena dzieci. Wielu dorosłych korzysta z tej oferty, ponieważ rośnie liczba firm i instytucji, które organizuję tzw. imprezy tematyczne, na które nie wypada iść w zwykłym stroju wieczorowym. Bardzo modne jest teraz zakładanie masek karnawałowych. Każdy „zamaskowany” choć przez jedną noc może udawać kogoś zupełnie innego nie tylko z okazji słynnych protestów przeciw ACTA

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 64

Organizacja wesela to czasem ogromne przedsięwzięcie angażujące nie tylko rodziny przyszłej Pary Młodej, ale i dziesiątki firm branżowych odpowiedzialnych za muzykę, salę, wystrój sali, catering czy kwiaty. To wszystko może też zrobić za nas wynajęty konsultant. Z pomocą przychodzi wtedy tzw. wedding planner, czyli konsultant ślubny, któremu można powierzyć organizację ślubu i wesela od A do Z lub tylko wybrane elementy uroczystości. Ważna jest przede wszystkim stała obecność i dostępność takiej osoby podczas przygotowań. Konsultant pomaga Młodej Parze, wyręcza w poszukiwaniach, rezerwacjach, ustaleniach i negocjacjach z usługodawcami, doradza, a często także pełni rolę bratniej duszy. Wielu zastanawia się, czy taka usługa kosztuje dużo więcej niż samodzielna organizacja. Oprócz wspomnianych czasu i stresu, które można sobie zaoszczędzić, przyszła Młoda Para powinna mieć świadomość, że dzięki wypracowanym przez konsultantów ślubnych rabatów u podwykonawców, zorganizowanie wesela przez wyspecjalizowaną agencję może okazać się wręcz tańsze. Wspomniane zaproszenia to tylko wierzchołek góry lodowej. Do tego dochodzą garderoba, obuwie, biżuteria, wiązanka ślubna, makijaż i fryzura, tort, menu, alkohole, DJ bądź orkiestra, transport gości spod kościoła czy Urzędu Stanu Cywilnego na

uroczystość weselną, w końcu rodzaj pojazdu Państwa Młodych i atrakcje. Na tym jednak rola konsultanta się nie kończy. Osobiście towarzyszy on nowopoślubionym małżonkom i ich gościom w tym wyjątkowym dniu, pilnując wszystkich detali, jak choćby dekoracji kościelnych czy właściwego zaopatrzenia stołu weselnego. Wśród Młodych Par rośnie poczucie estetyki, zależy im na wysokiej jakości własnego ślubu i wesela, w czym bardzo pomocna może okazać się firma zewnętrzna. - Klienci przywiązują ogromną wagę do oprawy wesela i szczegółów, które ostatecznie decydują o odbiorze całokształtu przez gości. Sal weselnych nie stroimy papierowymi girlandami i gołąbkami, lecz naturalnymi kwiatami, szlachetnymi tkaninami, świecami. Zespół musi aranżować znacznie bardziej wyszukane zabawy, niż przewlekanie jajka przez nogawkę czy pompowanie baloników – zaznacza właścicielka Advanced Marriage Projects.

REKLAMA

Zorganizowanie tak skomplikowanej imprezy jak ślub i wesele, absorbuje nie tylko przyszłych małżonków, ale ich rodziny oraz przyjaciół. W dzisiejszym zabieganym świecie trudno połączyć sprawne dopilnowanie całej „układanki” z jednoczesnym zadowoleniem głównych bohaterów, czyli Państwa Młodych. Zadań jest co niemiara, począwszy od stworzenia i rozesłania zaproszeń, po podróż poślubną. Dlatego coraz bardziej powszechnym zjawiskiem jest, także w Polsce, wynajmowanie odpowiednio przeszkolonych koordynatorów, którzy na czas dopną ważne terminy, przygotują zamówienia oraz skonsultują szczegóły. - Najważniejsze jest nasze dopasowanie do oczekiwań, potrzeb oraz budżetu Narzeczonych – wyjaśnia Agnieszka Ćwikła-Suszek, właścicielka Agencji AMP. Przygotowania ślubne to prawdziwe wyzwanie dla Młodej Pary. Nie tylko pod kątem czasu, ale i stresu – im liczniejsza rodzina, tym więcej zaproszeń do rozesłania i, co logiczne, więcej gości weselnych. A już samo ustalanie listy gości na wesele może przyprawić o ból głowy.

REKLAMA

REKLAMA

Styl życia Nie ma rzeczy niemożliwych

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 65

Styl życia

Nakręceni na ślub

Zima to idealna pora na oryginalny ślub w bajkowej scenerii. Wiele par decyduje pobrać się w okresie, krytego bielą krajobrazu i delikatnie prószącego śniegu. Niezaprzeczalnie takie śluby mają swoją niepowtarzalną magię. sjonalista, mniej par decyduje się na powierzenie tego zadania rodzinie lub znajomym, a tylko nieliczni rezygnują z tego typu pamiątki. Blisko 30 lat temu pracowało się na taśmach celuloidowych, później były VHS-y i DVD, a obecnie mamy erę zapisu optycznego Blue-Ray. Za parę lat pewnie na dobre zadomowią się kamery 3D, bo modne stanie się oglądanie wesela w trójwymiarze. Kilkugodzinne tasiemce, tak zwana „stara szkoła”, odeszły w zapomnienie. Dzisiejszy film ma być krótkim, dynamicznym i efektownym reportażem, skrótem tego wspaniałego dnia, dlatego ciągle pojawiają się w nim nowe elementy. Profesjonalny kamerzysta powinien dysponować dobrej jakości kamerą cyfrową, specjalistycznym oświetleniem, oraz

komputerem przystosowanym do sprawnego montażu. Klasyczny film ślubny ma formę dyptyku z podziałem na część urzędową bądź kościelną i zapis zabawy weselnej. Polskie wersje zawierają kilka sztandarowych elementów: przygotowania, błogosławieństwo, ceremonia, wesele i plener ślubny. Różnice polegają na stylistyce filmowania, edycji, długości wybranych elementów tworzących nagranie z ceremonii oraz wesela, dynamice ujęć oraz edycji filmowej czy kolejności prezentowanych fragmentów w filmie jako całości uzależnionej od pełnej koncepcji filmu. Niektóre pary mają gotowy scenariusz, jak ma wyglądać całość filmu, włącznie z podkładem muzycznym, rodzajem ujęć i montażem. Większość zdaje się jednak na kamerzystę,

cji wspólnych zdjęć, wzbogaconych o krótkie wypowiedzi nowożeńców, ich znajomych oraz weselnych gości. „Gorącym’ trendem staje się również filmowanie nocy poślubnej. Odważniejsze pary decydujące się na ten krok, zwykle poprzestają na subtelnych elementach gry wstępnej. Najczęstsza sceneria to hote-

lowy pokój. Najważniejszym aspektem jest tu odpowiedni nastrój, pełną romantyzmu atmosferę zapewniają zazwyczaj nastrojowa muzyka, kwiaty i świece. Jednak zdarzają się też tacy klienci, którzy życzą sobie film z całego wydarzenia, a ich pomysł na scenariusz przypomina bardziej amatorski film dla dorosłych.

REKLAMA

Obecnie bogata i coraz ciekawsza oferta ślubnych kreacji i dodatków pozwala wybierać z pośród licznych możliwości. Zaprojektowane specjalnie na tę porę roku suknie, płaszcze, bolerka, peleryny, mufki, czapki, rękawiczki dodają wiele uroku i są doskonałym uzupełnieniem stroju ślubnego. Latem nie moglibyśmy sobie pozwolić na tak urozmaicony wizerunek. Zdecydowanym plusem jest łatwiejsza organizacja tego jednego z najważniejszych wydarzeń w naszym życiu. Poza „sezonem” weselnym terminy nie są oblegane tak, jak w miesiącach wakacyjnych. Także usługi artystyczne (fotograf, kamerzysta, zespół muzyczny) załatwimy o wiele szybciej. Popularność filmów ślubnych nie słabnie. Szczególnie pożądany w tym fachu jest profe-

który może popisać się kreatywnością. To zdecydowanie jedna z najważniejszych cech, jakimi powinien wyróżniać się dobry operator. Za szczególną atrakcję urozmaicającą film, uważa się wywiady z wybranymi gośćmi. Ciekawe historie opowiedzianych przez najbliższych na temat Panny Młodej lub Pana Młodego powodują, że film staje się jeszcze bardziej prawdziwy, żartobliwy i przepełniony pozytywnymi emocjami. Obecnie nagranie z wesela łączy wiele aspektów z „przedślubnego” życia pary młodej i jej najbliższych. Bardzo popularne są też kilkuminutowe klipy, wplecione w film. Dynamiczne ujęcia, które są krótkim streszczeniem dnia, to przedsmak pełnego materiału filmowego. Nowością na rynku jest Same Day Edit, czyli nagranie w trybie przyspieszonym, aby zaprezentować pełen emocji trailer ślubny, który można obejrzeć już tego samego dnia. W wielu przypadkach w ramach opcji SDE para młoda prezentuje także historię własnego związku w postaci prezenta-

REKLAMA

Katarzyna Gielec

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 66

Kultura

Przerwany decathlon Dominika Świątek Początkowym zamiarem genialnego Stiega Larssona było stworzenie aż dziesięciu części powieści „Millenium”, jednak nagła śmierć autora zdegradowała jego ambitne plany. Udało mu się jedynie napisać trzy wybitne kryminały tej serii.

Wydana w 2005 roku trylogia szwedzkiego dziennikarza Stiega Larssona zatytułowana „Millenium” odniosła niewyobrażalny sukces i odcisnęła znaczne piętno na wszystkich jej czytelnikach. Pierwsza część trylogii zatytułowana „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” otwiera przed nami wrota do tajemniczego świata pełnego zdrad i intryg. Jej głównymi bohaterami są dziennikarz i wydawca magazynu „Millenium” Mikael Blomkvist oraz ekscentryczna badaczka Lisabeth

Salander. Całkiem sobie obcy ludzie spotykają się w najmniej oczekiwanym momencie swojego życia i otrzymują niecodzienne zadanie do wykonania dotyczące rozwiązania zagadki sprzed ponad trzydziestu lat i odnalezienia pewnej kobiety od dawna uznanej za zmarłą. Zagadkowe zniknięcie szesnastoletniej Harriet w miarę upływu czasu przemienia się w mroczną historię odkrywającą przed Lisabeth i Mikaelem tajemniczą przeszłość licznej rodziny Vangerów. Początkowo sprawa wy-

Konkurs dla Czytelników Książki ze „Słowem Wrocławian” Aby wziąć udział w losowaniu nagród, należy wypełnić, wyciąć i wysłać poniższy kupon na adres naszej redakcji. Na zgłoszenia czekamy do 20.01.2014 – wtedy wylosujemy zwycięzców. Szczęśliwcy zostaną obdarowani książkami wydawnictwa Via Nova. Wygrywają autorzy najciekawszej odpowiedzi na pytanie o literacki zakątek Wrocławia. IMIĘ I NAZWISKO: ............................................................................. TELEFON KONTAKTOWY: ............................................................... E-MAIL: ...............................................................................................

Bilety do teatru ze „Słowem Wrocławian” Teatr Polski ufundował dla naszych Czytelników podwójne wejściówki na spektakle w styczniu i lutym. Aby wziąć udział w losowaniu nagród, należy wypełnić, wyciąć i wysłać poniższy kupon na adres naszej redakcji. Decyduje kolejność zgłoszeń. IMIĘ I NAZWISKO: ............................................................................. TELEFON KONTAKTOWY: ............................................................... E-MAIL: ...............................................................................................

Lista Nagrodzonych w konkursie książkowym ATUT i VIA NOVA: Danuta Duda, Anna Skrzypczak, Natalia Zaleska, Adrian Kaźmierczak, Urszula Kosoń, Mieczysław Orszulak, Paweł Najder, Olga Wołosiak, Katarzyna Szmudel-Obrębska, Janina Jamrozik, Tomasz Kocoń, Wiesława Osipowicz, Paulina Langer, Paulina Kozioł, Sylwester Misztal Podwójne zaproszenia do Teatru Polskiego otrzymali: Patryk Wlaz, Michał Kacper, Magdalena Ratajczyk, Dominik Broda, Donata Filipiak, Alina Mączek, Aleksandra Bojarska, Jan Szymulkiewicz, Jerzy Dąbczak

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

daje się być beznadziejna, ale ich determinacja i ogromna wiara we własne siły przyczyniają się nie tylko do rozstrzygnięcia mrożącej krew w żyłach tajemnicy, ale także do bliższego poznania siebie dwojga intrygujących bohaterów. W drugim tomie trylogii zatytułowanej „Dziewczyna, która igrała z ogniem” Stieg Larsson umożliwia nam śledzenie dalszych losów emocjonujących przygód wykreowanych przez niego dwóch postaci, których losy ponownie się splatają. W tym tomie możemy bliżej poznać tajemniczą hackerkę, Lisabeth, która na skutek niefortunnego zbiegu okoliczności jest podejrzana o popełnienie ciężkiego przestępstwa i ścigana przez szwedzką policję. Jedyną osobą niewierzącą w jej winę jest Mikael, który rozpoczyna własne śledztwo narażając się tym samym na ogromne niebezpieczeństwo, bo oprócz policji Lisabeth ściga jeszcze ktoś inny…

Powieśc kończy się w najbardziej jej kulminacyjnym momencie, co sprawia, że niemalże w tej samej chwili sięgamy po kolejny, niestety, ostatni już tom noszący tytuł: „Zamek z piasku, który runął”. To właśnie tutaj Stieg Larsson ujawnia nam swoje poglądy dotyczące szwedzkiego rządu, służb bezpieczeństwa i polityki w ogóle. Tom trzeci subtelnie zmienia charakter całej trylogii z rasowego kryminału w brytyjskim stylu na najwyższej klasy thriller polityczny. Zraniona w głowę Lisabeth trafia do szpitala, którego drzwi nie odstępuje na krok funkcjonariusz policji. Ponadto za ścianą jej szpitalnej celi leży nie tylko sprawca jej urazu, ale także, jak się później okazuje znienawidzony od lat ojciec dziewczyny. Z tego i wielu innych powodów Lisabeth grozi śmiertelne niebezpieczeństwo dlatego Mikael postanawia pomóc dziewczynie tym samym sięgając w jej

mroczną i pełną bestialstwa przeszłość dowiadując się między innymi, iż kilkanaście lat temu została ubezwłasnowolniona przez państwo. Niedokończona seria kryminalna Stiega Larssona z cyklu „Millenium” po przeczytaniu ostatniej strony pozostawia wiele do myślenia i daje pretekst do zadania sobie ogromu pytań dotyczących niewyjaśnionych losów głównych bohaterów. Ten niewidoczny defekt rekompensuje nam wspaniały i bogaty język, jakim posługuje się w trylogii. Autor w fenomenalny sposób stosuje gradację stopniowo odsłaniającą przed nami coraz to bardziej emocjonującą fabułę, na którą składają się ludzkie tajemnice, zdrady, intrygi, ale także szczera i bezwarunkowa miłość i przyjaźń dwojga ludzi. Larsson pokazuje nam szarą i beznamiętną rzeczywistość, w której rząd z premedytacją wyniszcza słabe społeczeństwo niskiego szczebla i gdzie urzędnicy o wysokiej randze mogą zupełnie wszystko w ogóle nie przejmując się wynikają-

cymi z tego implikacjami. Autor nie zanudza, lecz porywa. Nie prawi morałów, lecz subtelnie edukuje. Nie narzuca swoich poglądów, lecz pozwala kształtować własne. Trylogia przeczytana w zaledwie kilka dni nie pozwala o sobie zapomnieć przez bardzo długi czas i powinna stać się obowiązkową lekturą każdego miłośnika dobrych kryminałów.

Zielone miasto Wrocław Michał Ratajczak To nie jest książka do przeczytania. „Leksykon zieleni Wrocławia” nadaje się raczej do wnikliwego i systematycznego korzystania z jego bogatych zasobów zestawionych na prawie 1000 stronach. Ta długa i wciągająca wycieczka utwierdza w przekonaniu o tajemnicach, jakie kryje w sobie stolica Dolnego Śląska. „Leksykon” wypełnia pustkę na lokalnym rynku wydawniczym pod kątem zieleni miejskiej. Żadna wcześniejsza publikacja nie była tak wyczerpująca, a zarazem przejrzysta i łatwa w nawigacji, bo sprawne poruszanie się po zielonej mapie Wrocławia jest tutaj kwestią zasadniczą. Do książki dołączona jest obustronna mapa z powiększonym śródmieściem oraz rzut ogólny na plan Wrocławia z zaznaczonymi

punktami, które są opisane w książce. Mapa stanowi nieodłączny element wydania z tej choćby przyczyny, że wiele opisywanych miejsc trudno zlokalizować nawet starszym wrocławianom. Na wszelkiego rodzaju zieleńce składa się cały katalog obiektów, w tym drzewa, bulwary, aleje, figury, fontanny, kapliczki, kolumny i w końcu ogrody. Każdemu osiedlu

dedykowany został osobny opis w ujęciu historycznym, więc podczas spaceru przez „Lesykon” nierzadko napotkamy niemiecką pocztówkę i przedwojenną mapkę okolicy. Alfabetyczny spis zielonych te r e n ó w m ia sta o b e jm u je te aktualne i niezachowane bądź zachowane w zmienionej formie. Okazuje się, że mijane na co dzień budynki kryją w sobie bogatą i przedziwną historię. Takim przykładem jest prywatna odrestaurowana willa przy ulicy Braci Gierymskich 149. Kiedyś budynek pełnił funkcję restauracji zlokalizowanej między szpalerem drzew. Towarzysząca mu wieża była punktem widokowym na Odrę i pobliską przystań. W tym wypadku obecność zieleni jest tylko naznaczona, a czytelnik zyskuje sporą wiedzę na temat

zabytkowej architektury miasta. Nieprzypadkowo książka należy do tej samej serii, co „Leksykon architektury Wrocławia” wydawnictwa Via Nova. Historia sztuki ogrodowej jest w Polsce młodą i nadal mało popularną specjalizacją. Tym samym próba zaklasyfikowania „Leksykonu” do działu literatury przyrodniczej byłoby zbyt dużym uproszczeniem, ponieważ nad pozycją pracowało wiele osób z różnych i niekiedy zupełnie przeciwstawnych dziedzin nauki. Poza botanikami i historykami swoją cegiełkę do dzieła dołożyli architekci, architekci krajobrazu, zoolodzy, kulturoznawcy, a nawet muzykolodzy. Imponująca może być liczba autorów przez ponad 2 lata przez redakcję przewinęło się prawie 150 z nich.

grudzień 2013


str 67

Publicystyka

Strzelanie do wodzireja Wojciech Mach Nie tylko w westernach i gangsterskich porachunkach strzela się do zwykłych ludzi oraz do idoli. Jako wodzirej organizujący i prowadzący różne imprezy, w tym bale rozwodowe (te należą do najweselszych), bycia na celowniku doświadczyłem osobiście. swe szałowe kreacje balowe na przewiewniejsze z nowymi wypalonymi wzorkami. Kilka lat temu prowadziłem konferansjerkę i reklamowałem kolejny Jarmark Ekologiczny na Nowym Targu. W biały dzień z okna budynku mieszkalnego strzelano z wiatrówki. Kupującemu akurat słoik miodu klientowi zraniono rękę, a w innym stoisku odstrzelono nogę wyrzeźbionemu misiowi. Ja miałem tylko rozdarty śrutem rękaw marynarki. Już po godzinie przyjechali wezwani policjanci i po bacznych oględzinach spisali rannego delikwenta i stwierdzili, iż w dwu stoiskach targowych, w drewnianych ściankach, tkwi kilkanaście kulek śrutu, po czym z całą powagą zaproponowali nam odszukanie mieszkania strzelca i doprowa-

dzenie przestępcy do sprawiedliwych rąk nieustraszonej policji. I pomyśleć, że w naszym grodzie już w 1466 r. założono Bractwo Kurkowe, niegroźne zupełnie dla mieszkańców. Doroczne zawody w bezpiecznym strzelaniu odbywały się w poniedziałek po Zielonych Świątkach. W roku 1777 strzelnicę przeniesiono na Plac Strzelecki. Ciekawe, czy kręcił się tam wtedy jakiś wodzirej. Traumatycznym wydarzeniem była impreza sprzed 11 laty – festyn wiejski pod Wrocławiem, gdzie w trakcie występu znakomitego wrocławskiego Teatru „Frant” w pierwszym rzędzie nastąpił wybuch. Na estradę spadły ludzkie kończyny. Okazało się, że tamtejsi seniorzy – kombatanci byli między sobą mocno skłóceni i jeden z nich przyniósł w tecz-

cze poduczyć się zasad udzielania pierwszej pomocy fizycznej. Natomiast od lat mamy opanowane skuteczne doradzanie w sprawach sercowo-miłosnych. W dzisiejszych czasach żadne dydaktyczne przemowy raczej nie skutkują. Nawet słynny radziecki pedagog i pisarz Anton Makarenko (1888-1939), autor „Poematu pedagogicznego” niewiele by osiągnął. Uczył kolektywnej resocjalizacji, lecz w aktualnej obyczajowości jego hasła zastąpione zostały prywatkami ze zbiorowymi atrakcjami. *** Sklep Drink Hala przy rogu ulic Rydygiera i Brodatego, którego drzwi też zostały ostrzelane, ponownie dołączył się do naszej społecznej akcji „Nakrętka” czyli zbierania funduszy na budowę

Kliniki Hematologii Dziecięcej. Szczególnie w czasie przedświątecznego szału zakupów gromadzi te plastikowe surowce wtórne, dostarczając je do centralnego punktu zbiórki na ekologicznym, polskim targowisku przy Legnickiej róg Niedźwiedziej. Ciekawostka: na jedną tonę wagi trzeba ok. 35 tys. różnych sztuk nakrętek! Dzięki owej akcji uczymy się kolektywnie współpracować – bez pedagogicznych pogadanek. *** Na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia życzę Czytelnikom wszystkiego naj naj najmilszego, ekologicznego obżarstwa oraz udanego wstrzelenia się korkami od szampana w Nowy Rok 2014 – na pewno jeszcze lepszy! REKLAMA

Zdarzyło się, że na początku lat 90. w restauracji luksusowego hotelu nowobogaccy biznesmeni rzucali we mnie butelkami, a dokładniej w balowy cylinder tkwiący na mojej głowie. Po chwili wybrali cel większy i łatwiejszy do trafienia – zespół muzyczny. Jednak nie odczułem wtedy uczucia zazdrości z powodu chwilowego braku zainteresowania moją osobą. Gorzej było, gdy w czasie Balu Sylwestrowego zaprezentowano jeden z pierwszych pokazów sztucznych ogni. Balowicze wyszli na zewnątrz, na dziedziniec, aby podziwiać obiecaną orgię barw. Nieumiejętnie odpalone race wpadły między nas, stojących. Wtedy dopiero zrobiła się orgia! W jednym momencie kilka eleganckich pań gwałtownie „przemodelowało”

ce materiał wybuchowy. Było to nadzwyczaj bombowe uwieńczenie wspomnieniowego plenerowego spotkania byłych bojowników. Po wojnie takich sytuacji było sporo, ale w powyższym przypadku zapewne zadziałała dobra pamięć i kombatanckie przyzwyczajenie. A w najszczęśliwszym PRL-owskim ustroju społeczeństwo uparcie zadawało sobie pytanie: dlaczego władza strzelała do ludzi? Bo robotnik zawsze był głównym celem socjalizmu – chciałoby się odpowiedzieć. Niedawno prowadziłem wesele dla nowożeńców w średnim wieku. Już przy wkraczaniu do sali balowej przy marszu weselnym ujawniły się różnice charakterów Państwa „Młodych”. Potem było tylko gorzej i późnym wieczorem postrzelali się po buziach. Zrobiła się weselna draka i wybuchła dyskusja o formalnościach rozwodowych. Zatem wniosek: niczym kapitan na statku muszę jako wodzirej mieć uprawnienia do udzielania rozwodu jeszcze przed ślubem. Razem ze swymi asystentkami – Czarodziejkami i Dobrymi Wróżkami muszę jesz-

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 68

Będzie się działo

Grudzień 2013/Styczeń 2014 Co się będzie działo we Wrocławiu?

REKLAMA

Opracowała Patrycja Rozborska

23.12. g. 21. Klub Alive, bilety: 10 zł Gratka dla fanów piosenki żeglarskiej – szanty w wykonaniu dwóch zespołów. Za Horyzontem to grupa kobieca przedstawiająca morze oczami matek, córek i kochanek. Od 2003 r. nagrały trzy płyty i zagrały prawie pół tysiąca koncertów. Swoje kompozycje, jak i znane żeglarskie szlagiery wykonuje zespół W stronę portu, który na swoim koncie ma spore osiągnięcia w ogólnopolskich konkursach. 30.12. g. 19. Filharmonia Wrocławska, bilety: 60-120 zł Tradycyjna muzyka kubańska w wykonaniu Jose Torresa & Havana Dreams wprowadzi nas w atmosferę sylwestrowej zabawy. Podczas koncertu zabrzmią takie utwory jak Son para ti, Dos gardenias, Como fue, El manisero w aranżacjach symfonicznych przygotowanych specjalnie na tę okazję.

31.12. g. 20. Rynek, wstęp wolny Po raz kolejny na wrocławskim Rynku odbędzie się Sylwestrowa Noc z telewizyjną Dwójką. Na scenie zagoszczą takie gwiazdy jak Justyna Steczkowska czy Edyta Górniak. Imprezę uświetnią swoją obecnością prowadzący Tomasz Kammel i Marika, wystąpią również finaliści The Voice of Poland.

05.01. g. 18. Impart, bilety: 30-40 zł Recital Jerzego Połomskiego świętującego 55-lecie na scenie. W towarzystwie pianisty Janusza Senta piosenkarz wykona najpiękniejsze polskie kolędy i pastorałki oraz jego najpopularniejsze utwory: „Bo z dziewczynami”, „Daj”, „Cała sala śpiewa z nami”. 07.01. g. 19. Teatr Muzyczny Capitol, bilety: 80-100 zł

Zakopower noworocznie – wyjątkowy koncert kolędowy, mocno osadzony w tradycji skalnego Podhala, ale i ze współczesnym rockowym zacięciem. Tradycyjne polskie pastorałki w oryginalnych aranżacjach. Będzie to pierwszy koncert promujący wydaną 26.11. płytę „Zakopower – Kolędowo”.

09.01. g. 20. Klub Muzyczny Od Zmierzchu Do Świtu, bilety: 10 zł Nowa formacja Whitewater Bio powstała po dołączeniu do gitarzysty, perkusisty i basisty zespołu K=I=W=I dobrze znanego na polskiej scenie muzycznej Jasona Barwicka z The Brew. Nie tylko wniósł on do zespołu swoje charakterystyczne brzmienie gitary, ale też zaśpiewał napisane przez siebie teksty piosenek.

10.01. g. 19. Teatr Polski, bilety: 60-150 zł Ethno Jazz Festival prezentuje: KAYAH &TRANSORIENTAL ORCHESTRA, niezwykły projekt, który zrodził się z miłości Kayah do muzyki world. W egzotyczną podróż porwą słuchaczy brzmienia rzadko spotykanych instrumentów oraz akcenty muzyki bałkańskiej, perskiej, afrykańskiej oraz żydowskiej.

05.01. g. 18. Hala Stulecia, bilety: 25-110 zł Gala Noworoczna, podczas której usłyszeć będzie można arie operetkowe z „Nocy w Wenecji” czy „Zemsty nietoperza” w wykonaniu Joanny Woś (sopran) i Tomasza Kuka (tenor) pod dyrekcją Bassem Akiki. Artystom towarzyszyć będzie Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Wrocławskiej.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 69

21.12. g. 11-13. Hala Stulecia, bilety: 35zł Dziecięce studio architektury- cykl wyjątkowych warsztatów edukacyjnych prowadzonych od października poświęconych architekturze, projektowaniu i przestrzeni współczesnego miasta. Łączy zdobywanie wiedzy z fantastyczną zabawą w projektantów i architektów. Okazja uczestnictwa w ostatnim zajęciach pt. „Miasta marzycieli”.

Będzie się działo

21.12. g. 19. Teatr Polski, Scena Kameralna, bilety: 15- 40 zł

„Dwadzieścia najśmieszniejszych piosenek na świecie” to spektakl utrzymany w konwencji seansu u psychoterapeuty przerywanego piosenkami. Po raz pierwszy na wrocławskiej scenie ukazał się w 2007 r. W roli tytułowego schizofrenika z dramatu Antoniego Kępińskiego- Mariusz Kiljan, reżyseria: Janusz Satanowski.

22.11.-30.12. Galeria Sztuki SOCATO (ul. Oławska 21/7) Wystawa „Struktury dynamiczne” autorstwa Michała Misiaka. Jego malarstwo zaliczane jest do nurtu geometrycznego. Artysta koncentruje się na przebiegu blisko położonych równoległych lub przecinających się gęsto linii, wprawia powierzchnię w wibrację, odsłaniając względność dwuwymiaru. Do 03.01. g. 10-17. Centrum Kultury Agora, wstęp wolny

31.12. Kino Nowe Horyzonty, bilety: 150 zł Dobre kino i szampańska zabawa do białego rana mogą razem iść w parze. Filmowy Sylwester w KNH to cztery przedpremierowe zestawy filmów do wyboru oraz wyjątkowy zestaw z klasykami amerykańskiego kina. Do tego zabawa taneczna z DJ’em oraz bufet w przerwach między seansami. Program dostępny na stronie internetowej kina.

22.12. g. 19. Centrum Inicjatyw Artystycznych, bilety: 12-18 zł

Spektakl muzyczny w trzech kobiecych odsłonach „Piosenka też jest kobietą” daje możliwość poznania różnych oblicz natury płci pięknej. Całość z nutką pikanterii i w granicach dobrego smaku przygotowali Ewa Staroń i Maciej Wojciechowski.

29.12. g. 19. Opera Wrocławska, bilety: 20-200 zł

Największe wydarzenie grudnia- premiera baletu „Coppelia” francuskiego kompozytora Leo Delibes. Utwór powstał na motywach nowel E.T.A. Hoffmanna i przebojem zdobył sceny całego świata. Spektakl odbywa się przy akompaniamencie orkiestry Opery Wrocławskiej pod dyrekcją T. Zatheya.

26.11.2013-19.01.2014 Muzeum Narodowe Wystawa z cyklu „Artyści i mecenasi Muzeum Narodowemu we Wrocławiu”- kolekcja Hermansdorferów. Rodzinę, której dobytek stanowi ponad 300 dzieł sztuki, reprezentować będą tacy współcześni artyści jak Magdalena Abakanowicz, Stanisław Fijałkowski, Władysława Hasiora czy Zbigniew Makowski. 07. 01.g.15.30 Zakład Narodowy im. Ossolińskich, wstęp wolny W ramach prowadzonych przez Ossolineum wykładów, mających na celu popularyzowanie historii i bogatych zbiorów Zakładu, usłyszeć będzie można wykład Hanny Kuleszy pt. „Witkacy w ossolińskich rękopisach”.

REKLAMA

05.01. g. 19. Hala Sportowo-Widowiskowa Orbita, bilety: od 10 zł Okazja dla fanów koszykówki, by wspierać swą ukochaną drużynę we Wrocławiu. Mecz ekstraklasy Tauron Basket LigaWKS Śląsk Wrocław podejmie Stabill Jezioro Tarnobrzeg. Sportowa atmosfera i wielkie emocje gwarantowane.

„Obecność Portretu” to najnowszy projekt wrocławskiej malarki Haliny Treli. Łączy ona tradycyjną technikę, jaką jest rysowanie węglem, z nowymi środkami ekspresji twórczej.

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 70

Sport Pomysł na... Stadion Miejski Kacper Bławicki Trzeci co do wielkości obiekt w Polsce, na którym swoje mecze rozgrywa Śląsk Wrocław, do dziś wywołuje różne reakcje. Po epizodzie sportowym, jakim było piłkarskie Euro, ten 43-tysięcznik dla jednych jest szansą na rozwój miasta, ale wielu widzi w stadionie zbędną i deficytową inwestycję. jest to stosunkowo młodą tradycją polskiej piłki nożnej nad Odrą, a tradycja posiada uwarunkowanie w konkretnych faktach i danych liczbowych: najstarszy wrocławski klub ma nie więcej niż 70 lat, dominującymi dyscyplinami sportu były tu żużel, a później koszykówka. Piłka nożna za sprawą Śląska Wrocław odrodziła się dopiero w 1964, gdy wrocławska drużyna awansowała do najwyższej klasy rozgrywek. Sukcesy przyszły w latach 1976-1982, co dla współczesnego młodego kibica jawi się jako bardzo odległa era. Dane te odzwierciedlają dzisiejszą frekwencję na Stadionie Miejskim. Publiczność rzędu 15 tys. kibiców (i tak spora) przynosi obiektowi tak naprawdę straty. Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia, na pytanie o przewidywalne zyski ze stadionu w 2013 roku, odpowiedział dyplomatycznie, zasłaniając się

REKLAMA

Miało być tak, że stadion przy Alei Śląska, poza meczami WKS-u i reprezentacji Polski, będzie organizatorem imprez kulturalnych. To pozwalałoby pokryć koszty utrzymania tak wielkiej budowli, która w przeważającej części nie jest użytkowana z przyczyn technicznych. Trybuny zapełniają się kibicami, a murawa piłkarzami średnio raz na dwa tygodnie. Jeszcze przed budową, gdy dane liczbowe wyszły na jaw, alarm podnieśli sceptycy. Ich głównym zarzutem była gigantomania władz miasta zachłyśniętych ideą Euro 2012 we Wrocławiu. Co miało być później podczas tzw. „ligowej szarówki”, nikt z notabli nie prorokował na głos. Stadion Miejski to największa powojenna inwestycja we Wrocławiu. Został zbudowany w mieście, w którym popularność piłki nożnej jest – w dużym uproszczeniu – na etapie rozwoju. Spowodowane

przykładami z Amsterdamu i Kolonii, gdzie tego typu areny stale przynoszą straty i jest to rzekomo naturalne zjawisko na całym świecie. - Podobna sytuacja dzieje się na wszystkich polskich arenach Euro 2012. Stadion Narodowy zanotował stratę grubo ponad 20 mln zł. Doświadczenie pokazuje, że bez pełnego stadionu podczas meczów ligowych trudno osiągnąć dodatni rachunek ekonomiczny – dodał. Zestawienie obejmuje tylko kilka pomysłów zrealizowanych i planowanych. Na ich pełną listę konieczny by był osobny artykuł najlepiej w formie tabeli przy założeniu, że nowe pomysły w głowach urzędników rodzą się na bieżąco. Pomysł malowany Artyści zrzeszeni w grupie plastycznej MADOA zainspirowali przedstawicieli spółki Wrocław 2012 swoją wizją. Chodziło o zagospodarowanie powierzchni be-

tonowych ścian, filarów i klatek schodowych barwnymi muralami. W ramach projektu „Sen Śląska” powstało kilka prac skupionych przy wejściu na sektor D (najzagorzalsi fanatycy zajmują trybunę przeciwległą). Pomysł nienazwany Jeszcze w styczniu br. wrocławski magistrat wznowił negocjacje z japońską firmą Toshiba ws. sprzedaży prawa do nazwy Stadionu Miejskiego. Popularny producent telewizorów inwestował już w przystadionowe lodowisko oraz zaangażował się w promocję meczu Brazylia-Japonia rozgrywanego w stolicy Dolnego Śląska. Toshiba miała stać się tytularnym sponsorem stadionu już dwa lata temu, ale Japończycy zrezygnowali w ostatnim momencie. Miasto miało z tego tytułu otrzymywać kilka milionów złotych rocznie, co przerastało możliwości finansowe azjatyckiej firmy.

claw.pl www.mttwro

Pomysł dziecinnie prosty Wiosną rzecznik prasowy prezydenta Wrocławia Paweł Czuma z okazji Wrocławskiego Dnia Przedszkolaka zadeklarował: - Chcemy ich zaprosić na stadion razem z rodzicami. 8 czerwca stadion (murawa i trybuny) zapełnił się najmłodszymi. Przybyło ok. 20 tys. dzieci w wieku przedszkolnym i drugie tyle opiekunów. Impreza rozpoczęła się uroczystą paradą i prezentacją wrocławskich przedszkoli oraz meczem piłki nożnej. W drugiej części widzowie przenieśli się już na otaczającą stadion esplanadę, gdzie na świętujących czekały wozy strażackie i dmuchane zamki. Dla całego stadionu będzie to wielki test – zapowiadał przez imprezą prezes spółki Wrocław 2012 Robert Pietryszyn. Pomysł na adrenalinę Od czerwca będzie można skoczyć z wysokości 30 metrów na Stadionie Miejskim. Wersja bungee wzbogacona o ściankę wspinaczkową, tor dla rolkarzy i rowerów BMX na razie pozostaje w planach. Udało się z gokartami i lodowiskiem ( to ostatnie tylko zimą). Pomysł z małą sceną Koszt inwestycji jest niewielki i szybko się zwróci – rok temu twierdził Adam Burak, poprzedni prezes spółki Wrocław 2012. Chodziło o montowaną w strefie VIP niewielką scenę umożliwiającą granie kameralnych koncertów lub organizowanie wesel, studniówek

i balów. Po przeróbkach strefa VIP miała pomieścić ok. 3 tys. osób. - Nie ma ryzyka, że impreza się nie powiedzie i przyniesie wielomilionowe straty, jak to miało miejsce z powodu organizacji turnieju Polish Masters czy festiwalu Rock in Wroclaw – podkreślał prezes. Straty przyniosły również inne imprezy, jak walka Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką we wrześniu 2011 roku (2,4 mln zł) i późniejszy koncert George’a Michaela (3 mln zł). Pomysł na obrzędy „SŁOWO BOŻE JEST PRAWDĄ” - takiej treści baner był obecny na płycie stadionu w czerwcu br. To właśnie na Miejskim odbył się 2-dniowy Kongresu Świadków Jehowy, który zgromadził ok. 20 tys. uczestników. Wśród nich przebywały też osoby niezwiązane z wyznaniem, a zaciekawione odbywającym się na skraju murawy chrztem i wyglądem tego typu uroczystości. Pomysł na zamknięcie Do urzędu wojewódzkie go wpłynął wniosek wrocławskiej policji w spawie zachowania kibiców Śląska i Zagłębia podczas ostatnich derbów, kiedy fani obu drużyn rozegrali na trybunach nieformalny mecz na... race. W konsekwencji wojewoda dolnośląski Marek Skorupa zamknął część Stadionu Miejskiego (trybunę B na dwa spotkania oraz sektor X na jedno) za wspomniane race, a także serpentyny, uszkodzony hydrant, pobitego stewarda i znieważonych policjantów.

MIĘDZYNARODOWE

TARGI TURYSTYCZNE

7-9 LUTEGO 2014 HALA STULECIA

FESTIWAL PODRÓŻNIKÓW FESTIWAL KULINARNY ATRAKCJE DLA NAJMŁODSZYCH NAJLEPSZE OFERTY TURYSTYCZNE

Przyjdź i wygraj zagraniczne wycieczki! Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

grudzień 2013


str 71 REKLAMA

Reklama PReklama

OBSERWATORIUM DOLNOŚLĄSKIEGO RYNKU PRACY I EDUKACJI Obserwatorium to projekt realizowany przez Centrum Monitoringu Społecznego i Kultury Obywatelskiej od stycznia 2012 roku. Jego misją jest dostarczanie rzetelnej informacji o aktualnej sytuacji na rynku pracy, ułatwiającej podejmowanie decyzji o kierunkach edukacji i rozwoju regionalnego Dolnego Śląska. W ramach projektu przeprowadzono 19 badań, które mają na celu zbudowanie spójnego systemu informacyjnego, umożliwiającego dostosowanie działań do potrzeb rynku pracy i edukacji a także ograniczenie poziomu bezrobocia na Dolnym Śląsku. Wydano 19 raportów końcowych z tychże badań oraz 16 numerów kwartalnika „Informator Dolnośląskiego Rynku Pracy i Edukacji”. Zorganizowano 11 konferencji, podsumowujących badania, w których udział wzięło łącznie 780 osób, oraz 8 seminariów ze 149 uczestnikami. W Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej znajduje się księgozbiór projektowy, który obejmuje 56 pozycji na temat rynku pracy oraz skutecznego pozyskiwania i aktywnego poszukiwania pracy. Wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji celów projektu lub wzięli udział w naszych działaniach składamy wielkie podziękowania. Cały czas działa strona internetowa projektu, na której znajdują się aktualności z regionalnego rynku pracy oraz interaktywna mapa województwa. Strona ta będzie funkcjonować także po zakończeniu realizacji projektu i znajduje się pod adresem:

www.obserwatorium.cmsiko.pl

Zapraszamy także na nasze konta na portalach: Twitter @ODRPiE, YouTube (youtube.com/CMSiKO) SlideShare (slideshare.net/ODRPiE) Centrum Monitoringu Społecznego i Kultury Obywatelskiej, ul. Korfantego 27, 53-021 Wrocław, (071)729-85-89

REKLAMA

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego oraz z budżetu Województwa Dolnośląskiego.

grudzień 2013

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Reklama

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

str 72

grudzień 2013


Słowo Wrocławian nr 58