PLANETA ZIEMIA
SZUWAROWE WIERCIPIĘTY Tekst i zdjęcia WOJCIECH JAROSZ
Mignęło coś między trzcinami, przysiadło na chwilkę, oczkiem bystrym zerknęło przez rozsuniętą na moment podmuchem wiatru zasłonę szuwarów i zniknęło nie wiadomo gdzie. Małe było, a nawet maleńkie, koloru trudnego do określenia, może brązowo-oliwkowo-szare?
N
o nie dało szansy w swym krótkim przemknięciu na dłuższe przyjrzenie się. Człowiek nieopatrznie mrugnął i już po spotkaniu. Trzeba będzie cierpliwie poczekać nad zarośniętym trzciną brzegiem na kolejną migawkową
68
obserwację przemykającej w gąszczu nadwodnych zarośli dyskretnej ptaszyny. Tak wyglądają bliskie spotkania (na szczęście nie trzeciego stopnia) z trzcinniczkiem (Acrocephalus scirpaceus). Jest to dość bliski krewny trzciniaka, a jego biologia zbliżona jest pod wieloma względami, szczególnie tymi związanymi z zajmowanym siedliskiem, do rokitniczki, brzęczki czy podróżniczka, o których to gatunkach pisaliśmy już w Perfect Diver. Innymi słowy, trzcinniczek jest jednym ze składników, zresztą zgodnie z nazwą, trzcinowej menażerii, czyli szuwarowego drobiazgu czyniącego z trzcinowiska rozśpiewaną salę koncertową. W tym nadwodnym rozśpiewaniu najciekawsze jest to, że głosy przedstawicieli różnych gatunków często wyraźnie różnią się od siebie, przenikając i uzupełniając się niczym sekcje instrumentów orkiestry symfonicznej na przykład podczas wykonywania znakomitego
Karnawału Zwierząt Camille Saint-Saënsa (szczególnie części dziesiątej „Ptaszarnia”, co by pozostać w kręgu istot pierzastych, czy też najbardziej znanej części siódmej „Akwarium”, bo w końcu krążymy cały czas wokół ekosystemów nadwodnych). Śpiew trzcinniczka, rzecz jasna samca, jest przyjemniejszy w odbiorze od brzęczenia brzęczki, a także mniej trzeszcząco-skrzeczącej pieśni trzciniaka. Mierząc ją ludzkimi kategoriami wydaje się pozbawiona melodii, a nawet zauważalnego rytmu. Jest to trzcinniczkowe śpiewanie za to na pewno różnorodne, bo są w nim i gwizdy, są wibracje, są mocniejsze i słabsze dźwięki wyśpiewywane w całkiem szybkim tempie. Można z czystym sercem stwierdzić, że możliwości trzcinniczek ma i robi z nich użytek, zupełnie jak jego kuzyni, by zwabić partnerkę, no i oznaczyć wokalnie swe terytorium. Gdy nie jesteśmy zbyt mocno opatrzeni i nieczęsto ptaki trzcinowe podglądamy, to właśnie