Page 1

ŻYCIE

MIESIĘCZNIK SAMORZĄDOWY

GMINY Listopad 2018 KRZEMIENIEWO

Patriotyczne bieganie Nr 171

ISSN 1733-4551

www.gazeta.krzemieniewo.pl

Cena 2 zł

W niedzielę, 11 listopada, przeszło 100 uczestników wzięło udział w IV Biegu Niepodległości, który odbył się w Bojanicach.

W ten sposób organizatorzy, czyli Stowarzyszenie Przyjaciół Zespołu Szkół w Nowym Belęcinie oraz Belęciński Uczniowski Klub Orientacji Sportowej, postanowili kolejny raz uczcić Święto Niepodległości biegając na orientację po leśnych duktach okolic Bojanic. Uczestnicy mieli do wyboru dwie trasy - pierwsza liczyła około 5 km, a druga 10 km. Do wspólnej zabawy przyłączyła się także reprezentacja osób uprawiających nordic walking. Obchody Święta Niepodległości rozpoczęto odśpiewaniem hymnu narodowego. Zanim wszyscy wyruszyli do biegu, budowniczy tras zawodów Dominik Wels udzielił krótkiej informacji dotyczącej wyznaczonych tras. Uczestnicy biegu otrzymali mapy z naniesionymi punktami kontro-

lnymi. Każdy zawodnik został poczęstowany ciepłą herbatą i grochówką. Bieg mógł zostać zorganizowany dzięki wsparciu takich instytucji, jak: gmina Krzemieniewo, Publiczna Szkoła Podstawowa im. J. Ponikiewskiego w Nowym Belęcinie oraz dzięki sponsorom: Ewie i Radosławowi Sobeckim, Przemysławowi Dopierale, właścicielowi firmy Tekla z Teklimyśli oraz wolontariuszom: Dominikowi Welsowi - budowniczemu tras, Hannie Klimkowskiej - sekretarzowi zawodów, Katarzynie Klimkowskiej, a także absolwentom szkoły. Zapraszamy do V edycji Biegu Niepodległości w przyszłym roku.

wędrował zatem w ręce kapitana Żubrów, Denisa Śmiejczaka. Na kolejnych miejscach uplasowali się: Misjonarze, Podmuch Palestyny, Młode Krzemieniewo i FC Walkielona. - Blisko 50 piłkarzy uczciło 100. rocznicę odzyskania niepodległości tym, co kochają najbardziej - grą w

piłkę nożną. Dziękuję im wszystkim, a także przybyłym kibicom za udział w imprezie - powiedział animator boiska Orlik w Garzynie, organizator wydarzenia. Fotorelacje z turnieju piłkarskiego i Biegu Niepodległości znajdują się na portalu www.leszno24.pl (zakładka Krzemieniewo).

Walczyli o Puchar Niepodległości

W poniedziałek, 12 listopada, na Orliku w Garzynie rozegrano po raz pierwszy Turniej Piłkarski o Puchar Niepodległości. Na garzyńskim obiekcie, udekorowanym tego dnia biało - czerwonymi flagami, do piłkarskich zmagań stanęło pięć zespołów. W trakcie

turnieju rozegrano ogółem 10 spotkań. Najlepszą drużyną okazała się ekipa FC Żubry, która wygrała wszystkie swoje cztery mecze. Okazały Puchar Niepodległości - ufundowany przez zastępcę wójta Radosława Sobeckiego, który objął wydarzenie swoim patronatem - po-


[2]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

W czwartek, 18 października, wszyscy seniorzy i emeryci z Garzyna obchodzili swoje święto. Uczestniczyli w nim również zaproszeni goście, m. in.: wójt Andrzej Pietrula, zastępca wójta Radosław Sobecki, proboszcz parafii Stanisław Pietraszek, dyrektorka Zespołu Szkół w Garzynie Irena Grobelna, dyrektorka GCK w Krzemieniewie Monika Glapiak, starosta leszczyński Jarosław Wawrzyniak oraz przewodniczący Rady Powiatu Jan Szkudlarczyk. Uczniowie i przedszkolacy na zaproszenie organizatorów przygotowali przepiękny występ artystyczny, który został nagrodzony gromkimi brawami. Powitano również nowych członków koła, którym wręczono legitymacje. Wszystkim członkom koła jeszcze raz życzymy samych radosnych i słonecznych chwil.

Po ostatnich wyborach samorządowych głośna zrobiła się inicjatywa przekazywania wykorzystanych w kampaniach wyborczych wielkoformatowych banerów na potrzeby schronisk dla zwierząt. Plakaty i banery mają spełniać rolę wiatrochronów i strzec zwierzęta przed chłodem. Na ogół są one wykonane z bardzo dobrego materiału, który nie przepuszcza wiatru. Można nimi osłonić budy lub wyłożyć klatki dla zwierząt. Jest to o tyle ważne, że zbliża się zima. W akcji bardzo chętnie wziął również udział Radosław Sobecki, który w październiku z powodzeniem startował w wyborach na stanowisko wójta gminy Krzemieniewo. Swoje plakaty i banery przekazał do Międzygminnego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Henrykowie. Niech dobrze służą!


Dbajmy o sieć kanalizacyjną ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[3]

Każdy z nas może przyczynić się do tego, by odprowadzane ścieki w jak najmniejszym stopniu negatywnie oddziaływały na środowisko oraz by koszt ich oczyszczania był możliwie najniższy. Nawet najbardziej nowoczesna oczyszczalnia ścieków nie jest w stanie technicznie i w sposób ekonomicznie uzasadniony usunąć wszystkich zanieczyszczeń, jakie zawierają ścieki.

Sieć kanalizacyjna i znajdujące się na niej przepompownie ścieków zostały tak zaprojektowane i wykonane, aby przyjmować ścieki z naszych domów - nieczystości sanitarne: z kąpieli, mycia, prania i papier toaletowy z WC. Jeżeli jednak wraz ze ściekami płyną także inne odpady, o których mówimy dalej, to wcześniej czy później powodują one zatykanie przewodów kanalizacyjnych i spiętrzenie ścieków w kanałach, a jeżeli już dostaną się do przepompowni, nawijają się na wirniki pomp i powodują ich awarię, następstwem czego jest również wylanie się ścieków z przepompowni i spiętrzenie ich w kanałach. Koszt usuwania awarii sieci czy wymiany pomp jest bardzo wysoki. Każdy z nas swoim racjonalnym korzystaniem z kanalizacji może mieć wpływ na prawidłowe funkcjonowanie kanalizacji i proces oczyszczania ścieków oraz koszty z tym związane. Możemy także zapobiegać zanieczyszczaniu środowiska naturalnego. Jak to robić? Bardzo prosto. Nie wrzucajmy do urządzeń sanitarnych (umywalek, zlewozmywa-

ków, ubikacji i kratek ściekowych) wymienionych przykładowo niżej odpadów (nawet jeżeli są w stanie rozdrobnionym): - waty, pieluch, podpasek, nawilżanych chusteczek, materiałów opatrunkowych, gazy, ścierek, rajstop, tekstyliów, włókien oraz innych części garderoby. Materiały te łączą się w sploty, przykleją do ścian kanałów, uniemożliwiają swobodny przepływ ścieków i powodują zapychanie kanałów np. nawijają się na wirniki pomp i powodują ich uszkodzenia, - ręczników papierowych, ręczników do wycierania wymion krów, szmat, gazet i innych nierozpuszczających się w wodzie materiałów, zbijających się w rurach w zwartą masę oraz nawijających się na wirniki pomp w pompowniach, powodując ich awarię lub uszkodzenie i w rezultacie wymianę, - niedopałków papierosów, patyczków, lekarstw, farb, lakierów oraz chemikaliów innych niż powszechnie używane środki czystości. Zawarte w nich substancje chemiczne są szkodliwe dla pożytecznych mikroorganizmów oczyszczających ścieki w biolo-

Na co Fundusz Sołecki?

W listopadowym wydaniu gazety zaglądamy do kolejnych sześciu miejscowości, aby zobaczyć na co spożytkowane zostaną w przyszłym roku środki z Funduszu Sołeckiego. Tym razem pod lupą znalazły się: Kociugi, Krzemieniewo, Lubonia, Mierzejewo, Oporowo i Oporówko. Krótką rozmowę przeprowadziliśmy z sołtysem Krzemieniewa Romanem Długim.

- Środki z Funduszu Sołeckiego postanowiliśmy w głównej mierze przeznaczyć na oświetlenie ulicy Sportowej. Na ten cel przygotowaliśmy 35 tysięcy złotych. Ulica Sportowa ciągle się rozwija, są tam firmy i powstają domy. Rok temu zamontowaliśmy lampy na ulicy Zielonej, w tym roku na Spółdzielczej - odcinek w kierunku ulicy Przemysłowej, a

teraz nadszedł czas właśnie na ulicę Sportową, która ciągnie się aż do Drobnina. Lampy parkowe będą tam postawione w tych punktach, gdzie będą najbardziej potrzebne. Pozostałe 5 tysięcy złotych zabezpieczyliśmy na cele kulturalne. Będą to cztery główne imprezy: dożynki, Dzień Dziecka, rowerówka i Dzień Kobiet. Po cichu myślę też o zabawie na powitanie lata, która miałaby się odbyć na Osiedlu, ale to już poza środkami z Funduszu. W przypadku imprez będą też oczywiście poszukiwani dodatkowi sponsorzy. Na spotkaniu w sprawie podziału środków, które odbyło się w sali GCK, pojawiło się niespełna 30 osób. Naturalnie każdy z mieszkańców mógł przedstawić swoje propozycje. W tym roku pojawiły się jeszcze pomysły na wykonanie choć części drogi na ulicach Zielonej i Sportowej - podsumowuje sołtys Długi.

gicznej części oczyszczalni, - igieł, które zalegają w kanałach stanowiąc niewidoczne niebezpieczeństwo dla pracowników sieci kanalizacyjnej - mogą przebić rękawice i boleśnie ukłuć, powodując ryzyko zakażenia np. wirusem HIV czy żółtaczką. - materiałów budowlanych, mieszanin cementowych, mas bitumicznych, żwiru, piasku, popiołu, szkła, skór, obierek, wytłoczyn, które opadają na dno przewodów kanalizacyjnych tworząc zwarte, trudne do usunięcia zatory, - tłuszczów i olejów, które tęże-

jąc w rurach zmniejszają ich średnice i przyśpieszają konieczność czyszczenia lub remontu sieci kanalizacyjnej, - odpadów i ścieków z hodowli zwierząt, w szczególności szczeciny, gnojówki, gnojowicy, ścieków z kiszonek - zawarte w nich substancje chemiczne są szkodliwe dla pożytecznych mikroorganizmów oczyszczających ścieki w biologicznej części oczyszczalni. Do kanalizacji sanitarnej nie wolno również odprowadzać wód opadowych. Pamiętajmy zatem wszyscy kanalizacja to nie kosz na śmieci!


[4]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

90. urodziny pana Feliksa i pana Franciszka

W listopadzie swoje 90. urodziny obchodził Feliks Toboła z Garzyna. Z tej okazji odbyła się sympatyczna impreza w restauracji Dobrodziej. Nie zabrakło na niej najbliższych osób, życzeń, kwiatów, a także… wspólnej gry w bowling, czyli odmianę kręgli. Pan Feliks urodził się 7 listopada 1928 roku w Kąkolewie. Miał siostrę i czterech braci. Był najmłodszym z całego rodzeństwa, z którego do dziś żyje już tylko on. Ojciec Władysław był robotnikiem. Rodzina Tobołów miała też jeden hektar ziemi. Nie były to łatwe czasy. Wszyscy mieszkali w jednym pokoju z kuchnią. Musieli też sobie jakoś radzić w okresie, gdy ojciec przez długie trzy lata nie miał pracy. Doskonale poznali wtedy gorzki smak bezrobocia. Zbawienna okazała się wówczas posiadana ziemia, z której trzeba się było utrzymać. Gdy miał zaledwie 9 lat zmarł ojciec. Od tej pory zostali sami z mamą. Aby jakoś związać koniec z końcem, starsi bracia chodzili do pracy u miejscowych gospodarzy. Wkrótce wybuchła wojna. Jeden z braci, który akurat służył w wojsku, dostał się do niewoli rosyjskiej. Następnie, gdy doszło do wymiany jeń-

W listopadzie swoje 90. urodziny obchodzi Franciszek Szlachetka z Garzyna. Mimo przebytego kilka miesięcy temu udaru, który sprawił, że większość dnia spędza w łóżku, chętnie zgodził się na rozmowę z nami i opowieść o swoim życiu. Pan Franek urodził się 28 listopada 1928 roku w Mierzejewie. Miał sześć sióstr i trzech braci. Z rodzeństwa do dziś żyje już tylko on. Rodzina Szlachetków mieszkała na tzw. Bahnhofie (w języku niemieckim: dworzec kolejowy), czyli dużym domu znajdującym się po przeciwnej stronie sklepu w Mierzejewie, gdzie kiedyś była bocznica kolejki polowej. Tata pracował w majątku ziemskim należącym do Ponikiewskich, a młody Franciszek chodził do szkoły w Mierzejewie. W czasie wojny, jako nastoletni chłopiec pracował w majątku, którym zarządzał już Niemiec Schubert. Z okresu wojennego do dziś

ców, trafił do niewoli niemieckiej. Do domu wrócił dzięki dobrej znajomości języka niemieckiego. Drugiego z braci Niemcy wysłali na kurs murarski, po którym pracował jako murarz. Z kolei młodego Feliksa skierowano do pracy u niemieckiego gospodarza, któremu pomagał przez 3 lata. Po wojnie należało wrócić do normalności. Pan Feliks rozpoczął naukę w szkole zawodowej i warsztacie Walenciaka w Lesznie. Uczył się na mechanika samochodowego. Wkrótce upomniało się o niego wojsko. Służył w jednostce w Rzeszowie. Był dowódcą drużyny w plutonie naprawczym samochodów. W wojsku był ponad trzy lata. Podobno wydłużony niespodziewanie okres służby był spowodowany wybuchem konfliktu w dalekiej Korei. Plotka głosiła, że nasze wojsko mogło być tam skierowane do walki. Okres służby wojskowej pan Feliks wspomina bardzo chętnie do dziś. Zawsze ma do opowiedzenia wiele historii z lat żołnierskiej służby. Po powrocie do cywila rozpoczął pracę w firmie "Przewóz" w Lesznie. Po czterech latach przeniósł się do nowo powstałego warsztatu w Garzynie, gdzie przepracował kolejnych kilkanaście lat. Następnie 12 lat był zatrudniony w Pogotowiu Ratunkowym w Gostyniu. W tych wszystkich miejscach pracował naturalnie jako mechanik samochodowy, gdyż to właśnie w tym zawodzie odnalazł swoją życiową pasję. Nawet będąc już na emeryturze, na którą przeszedł w 1982 roku, prowadził jeszcze przez kilka lat na pół etatu swój przydomowy warsztat.

wspomina powietrzny pojedynek, którego był świadkiem, jaki rozegrał się między dwoma samolotami nad Krzemieniewem. Po wojnie i odbyciu służby wojskowej nasz jubilat przepracował kilka lat w Leszczyńskiej Fabryce Pomp, gdzie był formiarzem i robił odlewy. Lubił tę pracę, ale postanowił poszukać lepiej płatnej. Trafił na kolej. Zajmował się nadzorem nad torami kolejowymi, pilnując ich stanu technicznego. Miał swoje wyznaczone odcinki - między Kąkolewem i Garzynem oraz Siemowem i Golą. Obchodził te trasy codziennie, bez względu na pogodę. W późniejszych latach pracował jako sprzedawca biletów na dworcach w Krzemieniewie i Goli. Na emeryturę przeszedł w 1981 roku. Oprócz pracy związanej z koleją była również praca na kilku hektarowym gospodarstwie. Jubilat jeszcze do niedawna jeździł traktorem. Dziś, gospodarstwem o

W 1953 roku, na jednej z zabaw organizowanych w drobnińskim parku poznał Bronisławę Baum z Garzyna. Młodzi wzięli ślub cywilny w grudniu 1954 roku, a kościelny w lutym 1955 w Drobninie. Zamieszkali w domu rodzinnym panny młodej. W następnych latach na świat przyszły dwie córki - Ewa i Beata. W 1961 roku rozpoczęli budowę swojego własnego domu na działce tuż obok, którą otrzymali od mamy pani Bronisławy. Sami wspólnymi siłami wykonali pustaki, a głównym murarzem był brat pana Feliksa. Przytulny dom stoi do dziś, a jeszcze do niedawna mieszkały w nim 4 pokolenia. Życie pana Feliksa kręciło się głównie wokół samochodów. Oprócz tych, które naprawiał zawodowo, miał też 7 swoich prywatnych. Z całą pewnością wyjątkowym modelem był hanomag kurier z 1938 roku. Posiadał go w latach 60. Jeździł nim przez kilka lat, m. in z młodymi parami do ślubu lub przy okazji komunii świętych. Ten samochód bez wątpienia zadawał szyku. Wcześniejszym właścicielem auta był garzyński rzeźnik Zając, który zakupił go od księdza Wieczorka z Kąkolewa. Jednym z posiadanych aut był też popularny maluch, którym pan Feliks zjeździł sporą część kraju. Wraz z żoną i córkami pojechali nim zwiedzać Warszawę, a także rejon Rzeszowa, Podkarpacia, Bieszczad i Krakowa, a zatem region, gdzie przed laty służył w wojsku. Widzieli też wspólnie wiele innych miejsc: Zakopane, Oświęcim, Tychy. Jeździli rodzinnie, ale też wspólnie z żoną do sanatoriów, z których bar-

zmniejszonym areale zajmuje się już syn Mirek. Pan Franciszek był dwukrotnie żonaty. Pierwszą żoną była Bolesława Chudzińska z Belęcina. Pobrali się w 1952 roku i zamieszkali u rodziny panny młodej w Krzemieniewie. Pan Franciszek zbudował tam wkrótce dom. Małżonkowie mieli dwójkę dzieci córkę Grażynę i syna Leszka. Niestety, pani Bolesława młodo zmarła w 1968 roku. Pan Franek ożenił się ponownie z Teodorą Błaszyk, córką sołtysa z Garzyna. Pani Teodora była wdową, która miała już trójkę dzieci. Pobrali się w lutym 1972 roku i zamieszkali w jej domu rodzinnym. Państwo Szlachetkowie doczekali się jeszcze dwoje dzieci ze swojego związku - syna Mirosława, który wraz z żoną i dwójką dzieci mieszka z jubilatem oraz córki Hanny, która ze swoją rodziną mieszka w Ziemlinie. Pan Franciszek jest przez wielu mieszkańców kojarzony z lasem i

dzo dobrze wspominają pobyty w Ciechocinku. A skoro jesteśmy już przy motoryzacji, to trzeba też wspomnieć, że pan Feliks od… 50 lat czyta regularnie magazyn "Motor". Po raz pierwszy sięgnął po niego będąc młodym żołnierzem w Krakowie w latach 50. Pamięta, że na okładce informowano wtedy o śmierci żużlowca Alfreda Smoczyka. Obecnie pan Feliks mieszka wraz z małżonką oraz córką Ewą i jej mężem Andrzejem. Prawnuki to prawdziwe oczka w głowie dziadka Feliksa. Adam i Jasiu, którzy mieszkają tuż obok, starają się bardzo często przebywać u dziadków. Tu się wychowali i czują się tutaj jak u siebie. - To bardzo kochani chłopcy mówi jubilat. A jest jeszcze prawnuk Jakub z Leszna, który w styczniu będzie miał roczek. Ogółem pan Feliks ma zatem dwoje wnuków, Artura i Dawida, i troje prawnuków. Niestety kilka lat temu w wypadku stracili wnuczkę Izę. - Do dziś ją opłakujemy. Po tej stracie życie zmieniło się już na zawsze. Jeszcze do niedawna wraz z żoną lubili jeździć nad jeziora do Osiecznej, Dębca, Boszkowa, Sławy. Często zabierali też wnuków. Bardzo lubią aktywnie spędzać czas. I choć pan Feliks uskarża się już troszkę na zdrowie, to trzeba przyznać, że jak na 90 lat ma jeszcze bardzo dużo werwy i energii. Jubilatowi życzymy wszystkiego dobrego, a przede wszystkim zdrowia i wielu radosnych chwil na kolejne lata życia.

myślistwem. W 1969 roku wstąpił do Koła Łowieckiego Drop w Górznie i aż trudno uwierzyć, ale jeszcze kilka miesięcy temu, do czasu udaru, aktywnie w nim działał. Mając 89 lat był strażnikiem łowieckim i pilnował porządku w okolicznych lasach. Ostatniej zimy brał też udział w polowaniach. Myślistwu poświęcił zatem blisko 50 lat

dok. na str. 5


dok. ze str. 4

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

swojego życia. Jest dziś najstarszym myśliwym w kole. A o tym, że miał celne oko świadczą liczne trofea, które wiszą na ścianach w pokoju. - Najcięższy dzik, jakiego ustrzeliłem, miał aż 156 kilogramów - mówi z dumą jubilat. Ten rok był dla pana Franciszka bardzo ciężki. W kwietniu przeszedł wspomniany wcześniej udar, a w czerwcu zmarła jego żona. Dziś wymaga stałej opieki. O własnych siłach już nie chodzi. W

codziennym poruszaniu się pomaga mu wózek. Dwa razy w tygodniu odwiedza go rehabilitantka. Wizytuje go również lekarka i pielęgniarka. Oprócz tego może liczyć na pomoc domowników. Jest zatem pod stałą i dobrą opieką. Pan Franciszek dochował się 14 wnuków i 14 prawnuków, którzy chętnie go odwiedzają. Panu Franciszkowi życzymy przede wszystkim udanego powrotu do zdrowia, aby jeszcze nieraz mógł się nacieszyć wizytą w tak ukochanych przez siebie lasach.

+ + + + + POŻEGNANIE + + + + + W ostatnich tygodniach w naszej gminie na zawsze odeszli:

24.10 - Ryszard Ratajczak, Nowy Belęcin (64 lata) 25.10 - Marian Kołodziej, Oporowo (77 lat) 27.10 - Tadeusz Małycha, Kociugi (65 lat) 31.10 - Aleksander Stachowiak, Krzemieniewo (69 lat) 02.11 - Stefania Bulińska, Nowy Belęcin (87 lat) 08.11 - Eugeniusz Jankowiak, Bojanice (58 lat) 08.11 - Tadeusz Wojciechowski, Krzemieniewo (71 lat)

Razem przez życie

W listopadzie złote gody obchodzą państwo Teresa i Jan Kowalewscy z Pawłowic. Na wspólne świętowanie w gronie 60 osób wybrali się do restauracji w Poniecu. Ta piękna i radosna impreza została im na tę wyjątkową okazję sprezentowana przez dzieci. Nie zabrakło też uroczystej mszy św. odprawionej w pawłowickim kościele.

Pani Teresa urodziła się w 1950 roku w Sarbinowie. Rodzice mieli tam 11-hektarowe gospodarstwo, a ona z bratem i siostrą im pomagali. Po ukończeniu miejscowej szkoły podstawowej rozpoczęła 3 letnie kursy przysposobienia rolniczego. Czasy młodości wspomina bardzo dobrze. - Tamte lata były lepsze niż teraz. Żyło się trudniej, ale było weselej. Ludzie często się spotykali, byli bardziej otwarci - mówi pani Teresa. Rodzinną miejscowością pana Jana jest Byszewo w powiecie kołobrzeskim. Przyszedł tam na świat w 1946 roku. Jego ojciec miał przez pewien czas wraz ze wspólnikiem restaurację, lecz z czasem drogi właścicieli się rozeszły i spółka się rozpadła. Pan Jan część swojego życia spędził z najbliższymi na Mazurach, gdzie mieszkali w miejscowości Samborowo koło Ostródy. Jubilat po ukończeniu szkoły podstawowej kształcił się na elektryka. Jego pierwszym zakładem pracy była Poznańska Elektryfikacja Rolnictwa. Wraz z brygadą, w skład której wchodziło 7 osób, jeździli po PGR - ach, gdzie zajmowali się oświetleniem. Odwiedzili w ten sposób w delegacjach wiele miejscowości, aż w końcu zawitali do PGR-u w Sarbinowie. W maju 1968 roku w tamtejszej klubokawiarni poznał panią Teresę. Młodzi szybko przypadli sobie do gustu i jeszcze tego samego roku, w listopadzie, pobrali się w kościele w Poniecu. Przez pierwsze trzy lata mieszkali u rodziców panny młodej. W 1971 roku zamieszkali już w swoim

zakładowym mieszkaniu, też w Sarbinowie, gdyż po ślubie pan Jan zatrudnił się w miejscowych PGR-ach. Nie było wtedy luksusów. Żyli w jednym dużym pokoju z kuchnią, ale to wystarczało. W 1979 roku sprowadzili się do Pawłowic. Oboje rozpoczęli pracę w Instytucie Zootechnicznym. Otrzymali też zakładowe mieszkanie na pawłowickim osiedlu, gdzie mieszkają do dziś. Państwo Kowalewscy pracowali przy trzodzie chlewnej. Pani Teresa przepracowała tam, łącznie z okresem wychowawczym, 12 lat. Z kolei pan Jan życie zawodowe zakończył w 2000 roku. A na pełną emeryturę przeszedł w wieku 63 lat. Jubilaci wychowali czwórkę dzieci. Troje z nich przyszło na świat gdy mieszkali w Sarbinowie, a najmłodszy syn w Pawłowicach. Wszystkie dzieci założyły swoje rodziny i dały ukochanych wnuków. W rozmowie z nami państwo Kowalewscy bez wahania podkreślają, że to właśnie wnuki są ich największym szczęściem. Mają ich sześcioro i do tego już jedną prawnuczkę. Nawet ich tygodniowy grafik jest w dużej mierze podporządko-

[5]

wany wnukom w Dzięczynie. Jeżdżą tam praktycznie codziennie. Zajmują się ich zaprowadzaniem i odbiorem ze szkolnego autobusu. Nie stanowi to jednak dla nich problemu, gdyż dziadkowie ich uwielbiają. Nasi jubilaci lubią też posiedzieć na działce. Pani Teresa popracuje troszkę w ogródku, a mąż zajmuje się trzymanymi tam kurkami. Jubilatka jest bardzo aktywna.

Działa w miejscowym Kole Emerytów, w ramach którego co roku jeździ na wycieczki. W tym roku zwiedzali Gdańsk, Gdynię i Sopot. - Ja kiedyś najeździłem się zawodowo po Polsce, to teraz niech żona troszkę zobaczy - śmieje się pan Kowalewski. A nasza jubilatka z powodzeniem realizuje się jeszcze w Klubie Regionalistów w Pawłowicach. Spotykają się w środy i zajmują się rękodziełem. Część z wykonanych przez nią prac można obejrzeć w domu. - Żona ma liczne zdolności, chociażby do gotowania, pieczenia, sztrykowania - zachwala mąż. Pan Janek dawniej dużo łowił, ale w pewnym momencie zraził się do wody i dziś trudno namówić go już na wędkowanie. Kiedyś lubił też żużel, na który mógł nawet jechać z Sarbinowa rowerem. Ale odkąd przestał jeździć jego ulubiony zawodnik Józef Jarmuła, to i jego już tak bardzo do tego sportu nie ciągnie. Dziś zdecydowanie najważniejsze są wnuki i prawnuczka. Jubilaci marzą już tylko o zdrowiu i o wielu wspólnych chwilach z nimi. - Nie chce nam się wierzyć, że to już wspólne 50 lat. Upływający czas najlepiej widać właśnie po dorastających dzieciach i wnukach mówią zgodnie. Państwu Kowalewskim życzymy zdrowia i pogody ducha na kolejne wspólne lata życia.

W listopadzie na ul. Spółdzielczej w Krzemieniewie zamontowano cztery słupy oświetleniowe z oprawami. Zdecydowanie poprawiło to efektywność oświetlenia. Prawie cała inwestycja została sfinansowana z Funduszu Sołeckiego, a zatem zadecydowali o tym mieszkańcy. W przyszłym roku planowana jest podobna inwestycja, tym razem na ul. Sportowej.


Wspólnie przez 50 lat [6]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

W listopadzie piękny jubileusz 50 - lecia małżeństwa świętowali państwo Teresa i Marian Łukaszewscy z Bielaw. Sakramentalne tak powiedzieli sobie 20 listopada 1968 roku w kościele w Żytowiecku.

Pani Teresa, z domu Nawrocka, urodziła się w 1938 roku w niedalekim Kopaniu. Swojego taty nie znała. Poszedł na wojnę i już nie wrócił do domu. Została zatem sama z mamą. Gdy młodo zmarła siostra mamy, która zostawiła męża i dziesięcioro dzieci, pani Teresa z matką wprowadziły się do ich domu, który znajdował się również w Kopaniu. Od tej chwili żyli już wspólnie - wszyscy razem w jednym dużym pokoju. Do szkoły podstawowej chodziła w Łęce Wielkiej. Marzyła by zostać pielęgniarką i pracować w szpitalu, ale nie było jej dane tego zrealizować. Już w wieku 14 lat, a więc zaraz po ukończeniu szkoły, poszła do pracy w państwowym gospodarstwie w Kopaniu. W 1967 roku, na jednej z zabaw organizowanych w parku w Łęce Wielkiej poznała swojego przyszłego męża. Pan Marian urodził się w 1936 roku w Bielawach. Było ich w domu sześcioro rodzeństwa, ale dwie siostry - bliźniaczki, zmarły w ciągu roku od narodzin. Mieszkali w budynku, gdzie dziś mieści się biuro. Kiedyś żyło tam osiem rodzin. Tata, który zmarł mając zaledwie 45 lat, pracował w państwowym gospodarstwie w Bielawach. Również pan Marian skierował tam swoje kroki. Po ukończeniu szkoły podstawowej w Drobninie właśnie tam rozpoczął pracę. Po ślubie w 1968 roku młodzi zamieszkali w domu rodzinnym pana Mariana. Jednak już w 1972 roku wprowadzili się do nowo po-

wstałego małego bloku w Bielawach. Wkrótce też na świat przyszli synowie - Jarosław i Romuald. Pan Marian w gospodarstwie w Bielawach przepracował całe swoje zawodowe życie - łącznie aż 49 lat. Pracował w polu, przy koniach, w oborze i chlewni. Również pani Teresa związała swoje życie zawodowe z tym gospodarstwem, gdyż po ślubie i przeprowadzce do Bielaw pracowała właśnie tutaj. Państwo Łukaszewscy nawet po przejściu na emeryturę dalej byli aktywnie związani z tym zakładem. Pani Teresa sprzątała biuro, a pan Marian był tam kasjerem. Ostatecznie przestali pracować dopiero rok temu. Obecnie mają już czas tylko dla siebie i ukochanych wnuków. Mają trzy domowe wnuczki: Karolinę, Anię i Weronikę, z którymi są bardzo zżyci.

- Zostałyśmy właśnie tak wychowane, że najważniejsza jest rodzina - potwierdza jedna z wnuczek To właśnie dziadek uczył je wszystkie czytać. Zawsze bardzo chętnie pomagał też przy zadaniach domowych. - Z dziadkiem odrabiało się lekcje, a babcia robiła obiadki - mówią dziś z uznaniem i wdzięcznością wnuczki. Gdy dziewczyny jeździły autobusem do szkoły, to babcia prowadziła je rano na przystanek, a dziadek odbierał. Tak naprawdę zawsze mogły liczyć na pomoc dziadków, a dziś oni mogą liczyć na pomoc wnuczek. Wszystkie dziewczyny mają prawo jazdy, a zatem nigdy nie ma problemu, aby babcię i dziadka podwieźć do lekarza, na zakupy, czy też do kościoła. A jacy państwo Łukaszewscy są na co dzień? - Są całkowicie inni, ale wza-

Pani Halina urodziła się w 1948 roku w Szurkowie w gminie Poniec. Miała trzech braci. Rodzice prowadzili ponad 13-hektarowe gospodarstwo rolne, a ona sporo im przy tym pomagała. Chodziła najpierw do szkoły w Szurkowie, a następnie w Sarbinowie. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczyła się zaocznie przez trzy lata na kursach rolniczych w Grabonogu. Swoje dzieciństwo i młodość wspomina bardzo dobrze. - Ludzie kiedyś bardziej się szanowali, byli bardzo koleżeńscy i otwarci. Częściej się spotykali mówi jubilatka. Pan Edmund od urodzenia mieszka w Mierzejewie. Na świat przyszedł w 1936 roku. W domu

było ich czterech braci. Ojciec pracował po wojnie jako magazynier w państwowym gospodarstwie. W 1954 roku mama pana Edmunda otrzymała od swej matki pół hektara ziemi, na której wkrótce rozpoczęli budowę nowego domu. Były to ciężkie czasy, a materiału do budowy niewiele, ale mimo tego w 1957 roku można się było wprowadzać na swoje. Jubilat edukację podstawową zdobywał w szkołach w Mierzejewie i Drobninie. Później uczył się na ślusarza przez trzy lata pracował w garzyńskim warsztacie i jeździł zaocznie na kursy do Poznania. Po odbyciu służby wojskowej ponownie wrócił do warsztatu, w którym pracował do 1969 roku. Następnie przeszedł

do Gminnej Spółdzielni w Krzemieniewie, gdzie został kierowcą. Jeżdżąc wówczas za towarem miał okazję przejechać prawie całą Polskę. Na tym stanowisku doczekał się emerytury, na którą przeszedł w 1990 roku. Państwo Jankowscy poznali się

W listopadzie złote gody obchodzili państwo Halina i Edmund Jankowscy z Mierzejewa.

jemnie się uzupełniają. Dziadek jest bardziej spokojny i domowy. Lubi mieć wszystko zaplanowane. Za to babcia jest bardziej spontaniczna, żywiołowa i towarzyska. Tak naprawdę jedno za drugim wskoczyłoby w ogień - mówi wnuczka Ania. Pani Teresa i pan Marian uwielbiają wspólne spacery, zwłaszcza do pobliskiego parku. Mają tam nawet swoją ulubioną ławeczkę. Oprócz tego mają też mały ogródek i pare kurek, choć kiedyś całego inwentarza było znacznie więcej. Nasz jubilat bardzo interesuje się polityką. Stara się obejrzeć większość telewizyjnych programów informacyjnych. Za to pani Teresa uwielbia polskie seriale, które - chcąc nie chcąc - ogląda również pan Marian. Jubilatka z pasją rozwiązuje też krzyżówki. Sięga po nie w każdej wolnej chwili. Przez ostatnie kilkanaście lat, każdego roku brała udział w parafialnych wyjazdach do Częstochowy. Wspólnie z domownikami uczestniczą w mszach św. Najczęściej w soboty, zajmując wtedy swoje ulubione miejsce w piątej ławce. Jubilaci dochowali się dwóch synów. Cieszą się, że obaj zdobyli dobry zawód i założyli rodziny. Romuald mieszka z najbliższymi w Karchowie, a Jarosław ze swoją rodziną razem z nimi w bloku w Bielawach. Ogółem mają już cztery wnuczki i jednego wnuka. Pani Teresa i pan Marian proszą już teraz tylko o zdrowie, tym bardziej że pani Teresa była niedawno sześć tygodni w szpitalu. To był ciężki czas rozłąki dla męża przecież prawie całe życie byli razem. Państwu Łukaszewskim życzymy dużo zdrowia i radości na następne wspólne lata. Bardzo chętnie spotkamy się z nimi przy okazji kolejnej rocznicy.

na zabawie w Szurkowie w 1967 roku. W następnym roku byli już małżeństwem. Ślub cywilny zawarli w Poniecu, a kościelny w Nieparcie. Młodzi zamieszkali u pana Edmunda w Mierzejewie. W 1978

dok. na str. 7


dok. ze str. 6

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

roku rozebrali wcześniejszy dom i wspólnymi siłami rozpoczęli stawianie nowego, do którego wprowadzili się w 1980 roku. Jubilaci dochowali się dwójki dzieci. Córka Jolanta mieszka ze swoją rodziną w Siemowie, a syn Dariusz z rodzicami w Mierzejewie, gdzie wspólnie prowadzą gospodarstwo, które liczy obecnie 11 hektarów - swego czasu pan Edmund dokupił bowiem 2,5 hektara, a następnie 8 hektarów ziemi w Szurkowie otrzymał w spadku po wujku syn Dariusz. Państwo Jankowscy ciągle coś budowali. Oprócz domu postawili też garaże i chlewnię, gdzie obecnie znajduje się kilkaset sztuk świń. Tak naprawdę mimo bycia na

emeryturze pracy im nie brakuje. A pani Halina ma jeszcze na głowie dom i tak lubiany przez siebie ogródek. Trzeba też wspomnieć, że pan Edmund w latach 1978 - 90 był przez trzy kadencje sołtysem. Przed nim tę funkcję sprawował jego ojciec Michał, który zapoczątkował budowę wiejskiej świetlicy w Mierzejewie, którą - po jego śmierci - zakończył w roli sołtysa syn. - Lubiłem pracę na rzecz Mierzejewa. Naprawdę dużo się wtedy robiło, ale ludzie mieli chęci do tej pracy - wspomina po latach pan Edmund. W natłoku wielu zajęć państwu Jankowskim udaje się jednak znaleźć troszkę czasu dla siebie. Pan Edmund zajmuje się

Od 50 lat wspólnie przez życie kroczą Stanisława i Bronisław Śmigielscy z Pawłowic.

Swoje złote gody świętowali 10 listopada. Najpierw na uroczystej mszy w kościele, a później przy muzyce w pawłowickiej Sali Wiejskiej wspólnie z zaproszonymi gośćmi. Pani Stanisława, z domu Konopka, urodziła się w 1947 roku w Kociugach. Miała jeszcze trzy siostry, z których ona była najstarsza. Rodzice prowadzili 9-hektarowe gospodarstwo. Byli jeszcze dziadkowie, rodzice mamy, a zatem w domu było zawsze gwarno i wesoło. Pani Stanisława do dziś wspomina dzieciństwo jako dobre i szczęśliwe. Szkołę podstawową ukończyła w Pawłowicach, a następnie przez dwa lata kształciła się w szkole ogrodniczej w Lesznie. Ukończyła też kursy krawieckie w Poznaniu. Po szkole była przez rok na stażu w Państwowym Zakładzie Rolniczym w Grzybowie, po którym została tam przyjęta do pracy. Pan Bronisław jest z Pawłowic. Na świat przyszedł w 1944 roku. Miał jeszcze trzech braci i siostrę. Ojciec był fornalem i pracował w Instytucie Zootechnicznym. Rodzina Śmigielskich mieszkała w pawłowickich koszarach, które stały w miejscu obecnej apteki. Gdy zmarł ojciec, został w domu tylko z matką i siostrą, gdyż reszta

braci poszła już na swoje. Chcąc, nie chcąc został głową rodziny i poszedł do pracy. Wyuczył się blacharstwa i dekarstwa. Przez rok pracował w zakładzie u Alojzego Łamaszewskiego w Lesznie, gdzie wcześniej pobierał nauki. Wkrótce dowiedział się, że szukają ludzi do pracy w garzyńskim warsztacie. Zgłosił się i przepracował tam 3,5 roku. Gdy w drugiej połowie lat 60. leszczyński PBROL stawiał blok w Górznie, okazało się, że szukają biegłych dekarzy. Wkrótce, w lipcu 1967 roku, pan Bronisław znalazł zatrudnienie właśnie tam, gdzie zaoferowano mu znacznie większe wynagrodzenie. W tym zakładzie przepracował całe 35 lat, aż do 2003 roku, gdy przeszedł na emeryturę. Przez te wszystkie lata pan Bronisław pracował na terenie byłego województwa leszczyńskiego. Robił m. in. bloki w Pawłowicach i Garzynie. Jako brygadzista kierował pracą dziesięciu ludzi. Kształcił też uczniów w zawodzie, którzy spod jego ręki ruszali dalej w świat. W latach 80. miał jeszcze na pół etatu swój zakład i działał prywatnie. Swego czasu w Pawłowicach wręczał mu nawet medal za zasługi I sekretarz KC PZPR Edward Gierek. Małżonkowie poznali się w 1966 roku na zabawie w Pawłowi-

pszczelarstwem, które jest jego hobby i odskocznią od innych obowiązków. Pszczelarzem był też jego ojciec. Największą pasją naszego jubilata jest jednak żużel. Na swoje pierwsze zawody żużlowe w Lesznie, jeszcze w latach 50., jeździł z Mierzejewa rowerem. Później wybierał się na nie motorem, a następnie autem, którym zabierał też żonę i dzieci. Dziś już nie bywa osobiście na zawodach, ale w telewizji nie przepuści żadnej transmisji. W niedzielę ogląda nawet po dwa mecze. W czasie, gdy mąż przeżywa emocje sportowe, pani Halina chętnie siada na rower i udaje się na małą przejażdżkę swoimi ulubionymi trasami - do Grabówca, Oporowa, Oporówka i Luboni. Oboje lubią też czytać naszą

cach, organizowanej na boisku z okazji święta 22 Lipca. Po ślubie zamieszkali w służbowym mieszkanku pani Stanisławy w leszczyńskim Grzybowie. To było skromne lokum na poddaszu - jeden pokój z kuchnią. W następnych latach przyszli na świat synowie - Maciej i Jarosław. W 1972 roku wprowadzili się do swojego upragnionego domu na dzisiejszej ul. Słonecznej w Pawłowicach. Trzy lata później urodziła się córka Marlena. I tak mijały wspólne lata. Pan Bronek dużo pracował, a pani Stanisława zajmowała się domem. Córka mieszka z rodziną w Bielsku - Białej. Syn Maciej wybudował się w Święciechowie, gdzie mieszka z najbliższymi. On również został blacharzem - dekarzem i przejął zakład po ojcu. Co ciekawe, w tym samym zawodzie wykształcił się również i jego syn, który kontynuuje rodzinną tradycję. Syn Jarosław mieszka z rodzicami. A jak wygląda dzień powszedni naszych jubilatów? Z całą pewnością nie ma w nim czasu na nudę. Pan Bronisław dalej aktywnie działa w zawodzie. Pomaga codziennie w firmie syna. Wspomina, jak to kiedyś się ciężko pracowało. Wtedy wszystko ciągnęło się linką, a dziś służy do tego dźwig - to bardzo duża wygoda. Na szczęście panu Bronkowi udaje się jeszcze znaleźć czas na sport, czyli jego najwięk-

[7]

gminną gazetę, a ta wiadomość zawsze bardzo nas cieszy. Jubilaci marzą o małych wczasach. Chcieliby jeszcze po tylu latach pracy gdzieś wspólnie wyjechać. Na zdrowie póki co się nie uskarżają. - Oby tylko było tak dalej mówią Uwielbiają spotkania z wnukami, gdy wszyscy się zjawiają i zasiadają wspólnie do stołu. Mają czterech wnuków i jedną wnuczkę. Często się wzajemnie odwiedzają. To zawsze bardzo radosne chwile. Państwo Jankowscy na swoją 50. rocznicę zaplanowali uroczystą mszę w drobnińskim kościele. Po niej, w gronie rodziny i najbliższych, udali się na wspólne świętowanie do restauracji. Jubilatom życzymy wszystkiego najlepszego!

szą pasję. Interesują go wszystkie dyscypliny: żużel, piłka nożna, siatkówka. Nie odpuści żadnej ważniejszej transmisji telewizyjnej. O sporcie sporo też czyta, chętnie sięga po “Przegląd Sportowy” i “Tygodnik Żużlowy”. Nie ma się jednak co dziwić, kiedyś sam grał w piłkę w Zootechniku Pawłowice, a jego syn Maciej nawet w Olimpii Poznań. - Jak tylko wracam z pracy, to jem obiad i czytam gazety - śmieje się pan Bronisław. Na mecze zaczął jeździć już we wczesnej młodości. Doskonale pamięta zawodników leszczyńskiej Unii, którzy zdobywali seryjnie tytuły mistrzowskie w latach 50. Chętnie chodził też na mecze piłki nożnej, a Leszno miało wtedy silny zespół. Za to pani Stanisława jest osobą bardzo lubiącą dbać o porządek i trzeba przyznać, że widać to na każdym kroku. Świetnie odnajduje się też w kuchni, co z zadowoleniem potwierdza jej mąż. Ale prawdziwym żywiołem pani Stasi jest ogrodnictwo i jej przydomowy ogródek, w którym ma m. in. cytryny, mandarynki, pomarańcze i figi. Jej zainteresowanie roślinami podziela również syn Jarosław. Ich największą radością są oczywiście wnuki, których mają czworo i jeden prawnuk. Nie mogą się ich nachwalić, są ich wielką dumą. Państwu Śmigielskim życzymy zdrowia i szczęścia na kolejne wspólne lata życia.

Życie Gminy Krzemieniewo

Wydawca: Gminne Centrum Kultury w Krzemieniewie, ul. Zielona 6 Redakcja: GCK Krzemieniewo, ul. Zielona 6, tel. 65 536 06 77 Skład: HALPRESS, ul. Ostroroga, 64-100 Leszno - www.halpress.eu Druk: TRANSMAR Leszno Nakład 1.160 sztuk Redaktor naczelny: Halina Siecińska Zastępca redaktora naczelnego: Damian Marciniak Przesyłanie materiałów do gazety: www.gazeta.halpress.eu/dodaj


Była taka szkółk [8]

ŻYCIE GMINY KR

Ku pamięci Stanisława Śmigielskiego

We wrześniu pożegnaliśmy na zawsze Stanisława Śmigielskiego z Pawłowic. Zapewne wielu młodszych czytelników zada sobie teraz pytanie - kim był pan Stanisław? Odpowiedzmy zatem, że była to postać nietuzinkowa, prawdziwy pasjonat, który zostawił po sobie wspomnienie swoistego kowala w kuźni talentów, którą bez wątpienia była jego pawłowicka szkółka żużlowa. Ale napiszmy wszystko od początku.

Zaczęło się przed laty, gdy wraz z kolegami zapragnął pościgać się dla zabawy na WSK - ach, aby choć na chwilę poczuć się jak herosi "czarnego sportu". Było mu jednak mało, postanowił pójść krok dalej. Wraz z siedmioma zapaleńcami wybrali się do Gorzowa, aby obejrzeć minitor Piotra Śwista. Zrobił na nich duże wrażenie. Później obejrzeli drugi - w Toruniu. Spisali dane techniczne obiektu, lekko je skorygowali i zaczęli budowę. Skończyli ją pół roku później. Wtedy jeszcze nie przypuszczał, że sława tego miejsca dotrze daleko poza granice naszego regionu. Ostatecznie zrobił 200-metrowy tor, który powstał na wysypisku śmieci obok stawu w parku za pałacem. Terenu użyczyła mu ówczesna dyrekcja Zootechnicznego Zakładu Doświadczalnego. Był rok 1987. Nowe miejsce zaczęło przyciągać coraz więcej żużlowych fanów, głównie młodszych. Na każdym kroku podkreślał, że był żużlowym samoukiem. Z biegiem czasu zaczął zbierać wiedzę potrzebną do prowadzenia szkółki. Wiele cennych informacji uzyskał od Mariusza Okoniewskiego i Zbigniewa Jądera. Brał wzorce również z Mariana Spychały, z którym przez wiele lat utrzymywał bliskie kontakty, na dowód czego świadczyć może wisząca na ścianie pamiątka z dedykacją, ofiarowana przez byłego trenera kadry narodowej. Na początku lat 90. na mini torze w Pawłowicach, pod czujnym okiem Śmigielskiego zaczęli trenować pierwsi żużlowi adepci. Z reguły byli to chłopcy w wieku od 10 do 14 lat. Przez kilkanaście lat działalności szkółki przewinęło się ich naprawdę wielu. W pracy z młodzieżą Śmigielski znany był z twardej ręki. - Wymagam od swoich podopiecznych maksymalnego zaangażowania. Ci, którzy nie potrafią

tego zaakceptować szybko się ze mną żegnają. Czasami zdarzy się krzyknąć na zawodnika, ale przecież żużel to sport dla twardzieli. Wystarczy kilka treningów bym wiedział, czy chłopak, ma “papiery’’ na jazdę - mówił swego czasu trener. - Mnie nie interesuje przeciętniak. Mnie interesuje brylant, co jak Hampel, jak Miśkowiak będzie mistrzem świata - opowiadał. - Miałem siedem lat, gdy zacząłem jeździć na treningi do Pawłowic. Nie było jeszcze wtedy opon okalających tor, a rodzice zawodników pomagali później w budowie band. Miałem okazję trenować z takimi chłopakami jak Jarek Hampel, Piotr Świderski, Paweł Hlib, Kamil Brzozowski, Rafał Okoniewski, Rafał Dobrucki czy bracia Musielakowie. Bardzo miło wspominam czas nauki w Pawłowicach. Pan Stasiu zawsze wkładał dużo serca i pracy, aby zrobić z nas dobrych zawodników. Były sytuacje, gdy krzyknął, ale bardzo dobrze, bo w takim sporcie nie ma już miejsca na poważne błędy, na które nam nie pozwalał. Chodziło przecież o nasze zdrowie. Kiedy jechałeś źle, to zaraz cię zatrzymywał i tłumaczył "tak nie wolno, tak zrób". Kiedy dalej nie robiliśmy tego co trzeba, to nie pozwalał przejechać kolejnego okrążenia, dalej tłumacząc, co należy poprawić. Dziś trenerzy każą jechać zawodnikom aż się zmęczą i rzadko zdarza się, aby przyłożyli się do prawdziwego trenowania młodego adepta - wspomina swoje początki pochodzący z Rawicza żużlowiec Marcel Kajzer. Treningi odbywały się w środy i soboty. W zależności, czy było 10, czy 20 zawodników, trwały od 3 do nawet 6 godzin. - Wtedy w trakcie dłuższego treningu robiliśmy sobie przerwę. Był mały piknik i grillowanie. Uczestniczyli w nim wszyscy, którzy przyjeżdżali: rodzice, siostry,

bracia. Było naprawdę fajnie i śmiesznie. Raz nawet obchodziłem tam swoje urodziny, chyba ósme. Przy szampanie piccolo. Początki mojej kariery to były naprawdę piękne czasy - opowiada Marcel Kajzer. Na torze było wszystko, co potrzebne do jego prowadzenia ciągnik, brony, polewaczka, taśma do puszczania zawodników. Tor otaczała ochronna banda wykonana z opon. - Tor był polewany wężem z motopompy. Wszyscy pomagaliśmy, byliśmy jak mali strażacy, dlatego kosmetyka toru trwała około 30 - 45 minut. Gdy jeszcze nie było opon wokół toru, to niejeden motor zanurkował w sąsiadującym stawie z rybami - między innymi maszyny Okoniewskiego i Łabędzkiego - wspomina z uśmiechem Marcel. Obiekt często odwiedzali goście z zagranicy: Niemcy, Amerykanie. - Kibice od razu poznają, kto zaczynał w Pawłowicach. Mówią

wtedy: “Ten jest od Śmigielskiego, bo trzyma gaz’’ - mówił z dumą trener Śmigielski. Początkowo szkółka w Pawłowicach współpracowała z Unią Leszno. Od połowy lat 90. opiekę roztoczyła nad nią pilska Polonia, która nieźle na tym skorzystała. Oprócz szkolenia młodzieży odbywały się tu również pokazowe zawody, w których startowali zawodnicy z krajowej czołówki. Były też zawody o Puchar Wójta Gminy Krzemieniewo. W trakcie jednej z imprez, organizowanej latem 1992 roku, na pawłowicki minitor przyjechał wielokrotny mistrz świata na żużlu Nowozelandczyk Barry Briggs. W roku następnym podczas pokazowego treningu żużlowców Unii Leszno na terenie parku wokół toru zebrało się kilka tysięcy kibiców z całego regionu leszczyńskiego. Co roku dokonywano też w Pawłowicach sportowego i uroczystego zakończenia sezonu. Z tej okazji organizowano turniej żużlowy, w którym startowali zawodnicy różnych kategorii wiekowych, poczynając od tych najmłodszych, a kończąc na tych starszych, już bardziej utytułowanych.


ka...

RZEMIENIEWO

Dla przykładu, turniej organizowany w październiku 1999 roku wygrał Jarosław Hampel z Polonii Piła, ówczesna wielka nadzieja polskiego żużla, który pokonał m. in.: Romana Jankowskiego, Rafała Dobruckiego, Rafała Okoniewskiego i Piotra Śwista. Zachowały się kasety VHS z organizowanych w Pawłowicach zawodów. Są one pieczołowicie przechowywane przez brata - Bartłomieja Śmigielskiego z Kąkolewa. Ostatnia jest z 2004 roku. Niestety, wszystko, co dobre ma też swój koniec. W pewnym momencie szkółka zakończyła działalność. Złożyły się na to różne sprawy. Mówiło się o niespełnianiu wymogów ekologicznych i o powstaniu konkurencyjnego toru w niedalekim Dąbczu. Pan Stanisław zakończył swoją przygodę z żużlem, do którego w pewnym momencie się zraził. Stanisław Śmigielski nigdy nie był żużlowcem. Zawodnikiem został za to jego syn Leszek. Niestety, tuż po zaliczeniu licencji żużlowej doznał groźnego upadku, który przerwał jego karierę. Oprócz niego z mieszkańców Pawłowic, którzy trenowali tutaj w szkółce, licencje żużlowe zdobyli Paweł Przybyłek i Michał Łopaczewski. Ogółem przez jego szkółkę przeszło tylu dobrej klasy zawodników, że mógłby z nich stworzyć świetnej klasy drużynę, która swego czasu mogłaby powalczyć o najwyższe laury w lidze: Hampel, Okoniewski, Miśkowiak, Świderski, Hlib, Klecha, bracia Jankowscy, Krzysztof Kasprzak. Stanisław Śmigielski został pochowany na cmentarzu parafialnym w Pawłowicach 27 września. W ostatniej drodze żegnali go najbliżsi, znajomi, kibice. Byli również zawodnicy, m. in. Marcel Kajzer, Piotr Świderski, Robert Miśkowiak, a także Zbigniew Jąder. Trenera żegnał warkot sprowadzonego na tę okoliczność motoru, na którym był plastron z numerem 7. - Otrzymałem go kiedyś od pana Stanisława. Tyle właśnie miałem lat, gdy u niego zaczynałem - tłumaczy Marcel Kajzer. - Brat był zakochany w żużlu, widział w nim cały świat - wspomina Bartłomiej Śmigielski. - Wielu zawodników oraz dużo klubów, a w szczególności Polonia Piła, zawdzięcza sukcesy właśnie Stanisławowi Śmigielskiemu. Dziękuję mu i ja. Spoczywaj w pokoju - kończy Marcel Kajzer. Artykuł stworzono m.in. na podstawie: „Sport w Pawłowicach ” Jarosława Wawrzyniaka, „Szlifierz żużlowych diamentów” Huberta Rajewskiego oraz rozmowie z Marcelem Kajzerem i Bartłomiejem Śmigielskim.

Muzyczne podziękowanie [9]

Nie można sobie było wymarzyć lepszego miejsca na podziękowanie za wszystkie wspólnie przepracowane lata niż dostojna Sala Kolumnowa w pawłowickim pałacu.

W niedzielne popołudnie 18 listopada kończący pracę wójt Andrzej Pietrula zaprosił tu radnych, sołtysów, dyrektorów placówek oświatowych, przedstawicieli władz powiatu, pracowników Urzędu Gminy - po prostu przyjaciół, z którymi wspólnie działał na rzecz gminy. W swojej mowie powitalnej - i jednocześnie w pewien sposób pożegnalnej - wójt Pietrula wspo-

minał minione lata, czyli czasy, gdy przeprowadzano największe inwestycje, budowano drogi, szkoły, gdy rodził się dobrobyt mieszkańców. Podziękował za te wszystkie lata, będąc jednocześnie spokojnym, że gminę Krzemieniewo zostawia w dobrych rękach. Nie zabrakło życzeń i słów podziękowań dla odchodzącgo wójta.

Dla przybyłych tego dnia gości przygotowano muzyczną ucztę, którą bez wątpienia był występ Capelli Zamku Rydzyńskiego. Ta miła, serdeczna i wzruszająca impreza zakończyła się przy wspólnej kawie i rozmowach towarzyskich. Wydarzenie zorganizowali wójt Andrzej Pietrula i dyrektor Instytutu Zootechniki dr inż. Marian Kamyczek.

Uczniowie uczcili Powstańców “Chodzimy po ich śladach oraz depczemy ziemię, w którą wsiąkła ich krew"

Setna rocznica tak ważnych wydarzeń, jak odzyskanie przez Polskę NIEPODLEGŁOŚCI oraz wybuch POWSTANIA WIELKOPOLSKIEGO, stała się okazją do uczczenia patrona szkoły w Pawłowicach, która nosi imię Powstańców Wielkopolskich. Z inicjatywy dyrekcji oraz nauczycieli historii wyrazem tej pamięci był udział przedstawicieli społeczności uczniowskiej, pod opieką pani dyrektor Mirosławy Graf i nauczycielki Kingi Urbańczak, w dekorowaniu grobów Powstańców pamiątkowymi tablicami. Stanęły one przy grobach Bohaterów w piątek, 9 listopada, dzięki władzom Urzędu Gminy w Krzemieniewie, który jest ich fundatorem. Widnieje na nich napis "Grób Powstańca Wielkopolskiego" oraz krzyż powstańczy. Podobne tablice na cmentarzach umieścili uczniowie szkół w Drobninie i Oporowie. Uczniowie wraz z opiekunami odmówili również krótką modlitwę za obrońców Ojczyzny oraz zapalili na ich mogiłach znicze. A tym, którzy walczyli na frontach I wojny

biskup ordynariusz Jan Tyrawa

światowej oraz w Powstaniu Wielkopolskim, a nie ma ich mogił na cmentarzu, uczniowie oddali cześć pod pomnikiem znajdującym się przy kościele parafialnym w Pawłowicach. W pierwszym etapie zaplanowano oznaczenie prawie 30 mogił powstańczych na terenie cmentarzy w naszej gminie. Koszt tych

działań wyniósł około 900 zł. Jednocześnie szkoła w Drobninie zwraca się z apelem do wszystkich, którzy dysponują udokumentowaną wiedzą na temat uczestników Powstania Wielkopolskiego i pochowanych na cmentarzu w Drobninie, aby podzielili się tymi informacjami. kontakt: drobnin@o2.pl


[ 10 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Dobra jesień Piasta NASZ SPORT ||| NASZ SPORT

Rundę jesienną na 5. miejscu w tabeli A - Klasy grupy 2 zakończyli piłkarze Piasta Belęcin.

Do sezonu drużyna przystąpiła ze swoim dotychczasowym trenerem Grzegorzem Wosiakiem, który zapowiadał - również na łamach naszej gazety - odejście z ekipy Piasta. Pozostanie doświadczonego i uznanego trenera było bez wątpienia największym plusem przedsezonowej giełdy transferowej, w trakcie której Piast nie dokonywał znaczących transferów, trzymając się od kilku lat zasady stawiania na chłopaków z najbliższej okolicy. Zespół z Belęcina w 9 meczach rundy jesiennej zdobył 16 punktów i do prowadzącej Pogoni II Śmigiel, która rozegrała jedno spotkanie więcej, traci zaledwie dwa punkty. Bez wątpienia to znakomita pozycja wyjściowa, aby w rundzie rewanżowej na wiosnę powalczyć o pierwsze miejsce w tabeli, które będzie dawało awans do klasy okręgowej. - Na wiosnę pogramy o jak najlepszy wynik. Chłopacy chcą awansować i grać w okręgówce. Muszę jednak zaznaczyć, że nie

chcemy tam grać na siłę. Przede wszystkim musimy mieć na to odpowiednią kadrę. Nie ukrywam, że szukamy wzmocnień. Przyda nam się trzech nowych zawodników. Szukamy dodatkowego obrońcy, środkowego pomocnika i napastnika. Naturalnie stawiamy na zawodników z najbliższej okolicy, w myśl hasła: "Mój klub - ja tu mieszkam, ja tu gram". Prowadzimy już pewne rozmowy w tym kierunku z zawodnikami, którzy już kiedyś pytali o grę w Piaście Belęcin - tłumaczy Michał Chwaliszewski, działacz klubu z Belęcina. Piast w 9 rozegranych meczach ligowych obecnego sezonu zanotował 5 zwycięstw, 1 remis i 3 porażki. Drużyna zdobyła 22 gole, a straciła 15. Czołowymi strzelcami zespołu byli: Denis Bolewicz (10 bramek), Piotr Słomiński (8) i Krystian Krüger (6). - Punkty traciliśmy ze słabszymi zespołami z dolnych rejonów tabeli. Problem może tkwić w podejściu naszych zawodników do

Daniel zmienił klub

Daniel Kaczmarek, utalentowany żużlowiec z Pawłowic, podpisał dwuletni kontrakt z Grupą Azoty Unią Tarnów, która w przyszłym roku będzie walczyć na zapleczu PGE Ekstraligi. Dla aktualnego Młodzieżowego Indywidualnego Mistrza Polski nadchodzący sezon 2019 będzie pierwszym w gronie seniorów. Urodzony 2 czerwca 1997 t. zawodnik jest wychowankiem leszczyńskich “Byków”. Licencję uzyskał w 2012 roku. W swojej karierze reprezentował dotąd barwy klubów z Leszna, Opola, Krakowa, Krosna oraz Torunia, gdzie startował przez ostatnie dwa lata. Jest dwukrotnym złotym medalistą MIMP (2016 oraz 2018). Zdobywał medale MMPPK (złoto w 2016 srebro w 2015 oraz brąz w 2017). Dwukrotnie startował jako zawodnik

z "dziką kartą" w Grand Prix. - Wejście w wiek seniora jest trudne, dlatego schodzę ligę niżej aby przejść w ten etap jak najpłynniej. Właśnie z Tarnowa otrzymałem najlepszą i szybką ofertę. Rozmowy były bardzo konkretne, a zatem nie miałem na co czekać. Z nową drużyną chciałbym bardzo awansować do fazy play - off. To jest mój główny cel z zespołem na przyszły sezon. Uważam, że mamy dobry skład jak na rozgrywki pierwszo-ligowe, a ja będę się starał być tu jednym z liderów. Myślę, że wszystkie drużyny w lidze dysponują składami na zbliżonym poziomie, a więc zapowiada się niezwykle ciekawy sezon - powiedział specjalnie dla “Życia Gminy Krzemieniewo” Daniel Kaczmarek. Fot. Oficjalna strona internetowa / Grupa Azoty Unia Tarnów

teoretycznie słabszych drużyn. Zdecydowanie lepiej grało nam się z zespołami lepszymi piłkarsko, które nie ograniczają się jedynie do grania długiej piłki do przodu. Najlepszy mecz zagraliśmy właśnie z liderującą Pogonią II Śmigiel, z którą wygraliśmy na wyjeździe 3:2. Rywal miał w składzie młodych, wybieganych i przede wszystkim umiejących grać w piłkę zawodników. To, że potrafimy grać z dobrymi piłkarsko drużynami udowodniliśmy również w rozgrywkach Pucharu Polski - mówi wiceprezes Chwaliszewski. Właśnie w grach pucharowych zespół Piasta Belęcin dostarczył swoim kibicom wielu chwil radości i zadowolenia. O ile w pierwszej rundzie pokonanie Gromu Czeluścin 1:0 nie było jakąś wielką niespodzianką, tak była nią bezapelacyjna wygrana 7:0 w kolejnej rundzie z bardzo silnym Sokołem Chwałkowo. W kategorii małej sensacji należy już uznać zwycięstwo 1:0 z faworyzowaną Rawią Rawicz. Piast odpadł dopiero w IV rundzie po pięknej walce z Obrą Kościan. W regulaminowym czasie padł wówczas remis 3:3, a o tym, która drużyna zagra dalej, zadecydowały już rzuty karne. Zarówno Rawia Rawicz, jak i Obra Kościan to potentaci w naszej lokalnej piłce, którzy grają odpowiednio w klasie mię-

dzyokręgowej i IV lidze. Formą strzelecką w meczach Pucharu Polski błysnął ponownie Denis Bolewicz, który zdobył w tych rozgrywkach 6 goli. Miłym zakończeniem dobrej jesieni w wykonaniu piłkarzy Piasta Belęcin była impreza andrzejkowa / bal sportowca, którą w miejscowej Sali Wiejskiej zorganizowano 24 listopada. Przy muzyce serwowanej przez zespół Temat bawili się zawodnicy, działacze i sympatycy klubu. Impreza, którą zorganizowano po raz czwarty, przyciąga na taneczny parkiet za każdym razem około 50 par. Jest to zawsze okazja do wyróżnienia okolicznościowymi statuetkami wszystkich tych, którzy przyczynili się do rozwoju klubu w ciągu minionego roku.

Jolanta Klimasz z Kociug, zawodniczka UKS Achilles Leszno, została powołana przez Polski Związek Lekkiej Atletyki do kadry narodowej juniorów 2018/19 w konkurencjach rzutowych - rzut młotem. Jest to w dużej mierze zasługa wysokiej skuteczności startowej na zawodach mistrzowskich w sezonie letnim - 3. miejsce na Mistrzostwach Polski Juniorów Młodszych w Chorzowie. Ostatnią kwalifikacją do kadry

narodowej były październikowe konsultacje selekcyjno - diagnostyczne w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale. Pierwsze zgrupowanie w Spale odbędzie się na początku grudnia, a Jolka będzie w nim uczestniczyć wraz z klubową trenerką Hanną Górską. Plany Joli na rok 2019 to przede wszystkim wypełnienie minimów kwalifikacyjnych na Mistrzostwa Europy Juniorów w Szwecji.

Na zdjęciu bramkarz Ryszard Dajewski, najbardziej doświadczony zawodnik Piasta Belęcin.

Jolka w kadrze narodowej


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Mamy rekord zbiórki!

[ 11 ]

W dniu 1 listopada na cmentarzach w Drobninie i Pawłowicach po raz kolejny pojawili się kwestujący kibice Lecha Poznań.

Przypomnijmy, że celem zbiórek jest renowacja powstańczych nagrobków, a także pomników i tablic pamiątkowych poświęconych Powstaniu Wielkopolskiemu. Tegoroczna zbiórka była prowadzona w ponad 130 punktach na terenie całej Wielkopolski. Z wielką satysfakcją możemy Państwa poinformować, że kwesta przy cmentarzach w naszej gminie przyniosła rekordowy wynik!

W Drobninie uzbierano kwotę 1780 zł - w roku ubiegłym 1102 zł. Z kolei w Pawłowicach do puszek wrzucono 1172 zł - rok temu 853 zł. Ogółem w tej pięknej akcji zebrano 415.000 zł, poprawiając zdecydowanie ubiegłoroczny rekord wynoszący 262.000 zł. W naszym powiecie kwestowano jeszcze w Lesznie przy ul. Kąkolewskiej (3535 zł) i ul. Osieckiej (308 zł), w Świerczynie (2916 zł), Kąkolewie (723,65 zł) i

Osiecznej (308 zł). - Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do powyższego wyniku. Do zobaczenia za rok! - mówią członkowie Leszczyńskich Fanatyków Kolejorza.

Królewscy najlepsi w Garzynie

Na początku listopada zakończyły się rozgrywki II edycji Mini Ligi Młodzieżowej o Puchar Radnego Krystiana Dutkiewicza, organizowanej przez kompleks sportowy Orlik w Garzynie przy współpracy i pod patronatem garzyńskiego radnego.

W tegorocznej rywalizacji wzięło udział 21 chłopaków ze szkół podstawowych, którzy zagrali w trzech zespołach: Katalonia, Królewscy i FC Bobry. W imprezie zadebiutowało trzech nowych piłkarzy: Mateusz Skrzypczak (Królewscy) oraz Tomek Szydłowski i Mikołaj Brodziak (obaj FC Bobry). Każda z drużyn rozegrała sześć spotkań, które trwały 2 x 20 minut. W składach zespołów przeważali chłopacy z Garzyna, ale nie zabrakło też młodych miłośników piłki nożnej z Krzemieniewa i Drobnina. - Impreza jest stworzona przede wszystkim dla tych chłopaków, którzy na co dzień nie grają w klubach piłkarskich, a chętnie wzięliby udział w amatorskich zmaganiach, gdzie mogliby sprawdzić się z innymi rówieśnikami mówi animator boiska Orlik w Garzynie. Po dwóch miesiącach naprawdę pasjonujących meczów

poznaliśmy najlepszą ekipę. Tytuł mistrzowski zdobyła tym razem drużyna Królewskich i to w ręce Patryka Cłapki, kapitana zespołu, powędrował zwycięski puchar. Drugie miejsce wywalczyła Katalonia, a trzecie FC Bobry, czyli zdobywcy pucharu w roku ubiegłym. W rozgrywkach prowadzono klasyfikację strzelców, w której po raz drugi zwyciężył Kacper Maciołka z Bobrów, zdobywca 23 goli. Drugie miejsce przypadło Szym-

kowi Aleksandrzakowi z Królewskich (16), a trzecie Mateuszowi Skrzypczakowi (15), również z ekipy Królewskich. Ogółem w rozgrywkach padło 118 bramek, co dało średnią ponad 13 goli na mecz. Oprócz nagrody rzeczowej dla najlepszego strzelca przyznano również nagrodę i wyróżnienie za zaangażowanie i koleżeńskość, którą otrzymał Patryk Bartkowiak (Katalonia).

Na zdjęciu kibice, którzy kwestowali w naszej gminie. Od lewej stoją: Piotr Sikorski i Kacper Kaczmarek (prowadzili zbiórkę w Drobninie) oraz Markus Malesiński i Wojciech Adamski (kwestowali w Pawłowicach).

Puchar dla najlepszej ekipy, medale dla wszystkich uczestników, a także słodkie upominki ufundowali Krystian Dutkiewicz i Damian Marciniak. Bez wątpienia Mini Liga Młodzieżowa wpisała się na stałe w kalendarz imprez sportowych na Orliku w Garzynie. Do zobaczenia w przyszłym roku!

Nagrody indywidualne przyznano Patrykowi Bartkowiakowi (na zdjęciu powyżej) i Kacprowi Maciołce (na zdjęciu poniżej).

Klub piłkarski MTS Pawłowice nie ustaje w ciągłych staraniach o poprawę infrastruktury stadionu w Pawłowicach. MTS zainicjował działania, o których pisaliśmy w ostatnim wydaniu gazety, a więc związanych z renowacją murawy oraz poprawą funkcjonalności ławek zawodników rezerwowych. Tym razem możemy poinformować, że dokończono zabudowę stadionowych trybun. Niezbędny materiał zagwarantował klub, a prace wykonała Grupa Remontowa Urzędu Gminy. Dzięki przeprowadzonej inwestycji kibice zasiadający na pawłowickim obiekcie zyskają znakomitą ochronę przed wiatrem. W klubie już myśli się o przyszłorocznym remoncie stadionowej wieży.


[ 12 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Jeszcze o wyborach

W październikowym wydaniu gazety przedstawiliśmy na zdjęciach wraz z krótkim opisem zwycięskich kandydatów na radnych w naszej gminie. W aktualnym numerze podajemy szczegółowe dane odnośnie wyborów w poszczególnych okręgach. W nawiasach przy nazwiskach kandydatów informujemy o ilości zdobytych przez nich głosów. Okręg nr 1 Busz Bernadeta (132) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Klupsch Przemysław Stanisław (116) - KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 2 Przybylska Henryka Barbara (155) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Kołodziej Marcin Jan (41) KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Chwaliszewski Michał (139) KWW Michała Chwaliszewskiego Okręg nr 3 Kolasińska Aleksandra Maria (175) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Matuszewski Paweł (111) KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 4 Długi Roman Tomasz (160) -

KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Sikorski Piotr Stefan (152) KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 5 Kruk Leszek Stanisław (124) KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Cicha Anna (120) - KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2. 0 Okręg nr 6 Wasiółka Mirosław Jan (212) KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Dudziak Anna Maria (129) KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 7 Żabicki Stanisław (44) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Adamczak Jolanta Maria (158) - KWW Marka Garbacza Krze-

mieniewo 2.0 Okręg nr 8 Stelmaszyk Jolanta Maria (74) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Michalski Michał (195) - KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 9 Raburski Roman (74) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Wysocka Katarzyna (90) KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 10 Ślęzak Marek (73) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Adamczak Tomasz (112) KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Krzyżoszczak Mateusz (89) KWW Ramię Osiedla Okręg nr 11 Lewińska Ewelina Maria (51) KW PSL Rozwalka Kornelia (51) KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom

Dutkiewicz Krystian Dominik (109) - KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 12 Tarnowska Małgorzata Danuta (143) - KW PSL Kmieć Marcin (155) - KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 13 Krysztofiak Mirosław (108) KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Rupociński Mateusz (38) KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2.0 Okręg nr 14 Banaszak Andrzej Leszek (201) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Adamska Józefa (138) - KWW Marka Garbacza Krzemieniewo 2. 0 Okręg nr 15 Bryl Mariusz (54) - KWW Radosława Sobeckiego Nasza Gmina Nasz Dom Majchrzak Piotr (125) - KWW Luboni

Rozpoczęły się prace związane z poszerzeniem drogi na odcinku Garzyn - Drobnin. W ostatnich tygodniach wycięto drzewa po jednej ze stron drogi. W tym roku zostanie wykonana jeszcze część prac związanych z podbudową, a na wiosnę planuje się ułożenie masy asfaltowej. Jest to wspólna inwestycja Zarządu Dróg Powiatowych i Urzędu Gminy, który przeznaczy na ten cel 240.000 zł.


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

[ 13 ]

HOROSKOP KRZYŻÓWKA Z NAGRODĄ Na odporność

Baran 21.03-19.04 Przed samotnymi ważne spotkanie, wybuchną uczucia. W stałych związkach nieoczekiwane zmiany na lepsze. W najbliższych tygodniach ktoś zaproponuje Ci współpracę. Możesz ubić dobry interes. Byk 20.04-20.05 Pojawi się sporo gości, będzie okazja, aby pogodzić skłóconych. W pracy ktoś, z kim rywalizowałaś, teraz będzie Ci pomagał. A w drugiej połowie miesiąca otrzymasz dobrą wiadomość od przyjaciół. Bliźnięta 21.05-21.06 W miłości czas na ważne rozmowy. Teraz jest ten moment, gdy trzeba podjąć decyzję o wspólnym życiu. Rozejrzyj się wokół, ktoś potrzebuje wsparcia. I skontroluj zdrowie, zwłaszcza serce. Rak 22.06-22.07 Niczego nie ukrywaj przed partnerem, szczera rozmowa pomoże Wam obojgu. Nadarza się superokazja do dobrego zarobku. Weź kilka dni urlopu, nawet gdybyś tylko miała leniuchować. Lew 23.07-22.08 Na Twojej drodze stanie mężczyzna bardzo troskliwy i czuły. Daj mu szansę na lepsze poznanie się. Gwiazdy wróżą szczęście w loteriach. Może warto wypełnić jakiś kupon. Panna 23.08-22.09 Masz dość porażek w poszukiwaniu drugiej połówki, zastanów się, czy swoją postawą nie zniechęcasz adoratorów. Częściej się uśmiechaj, bywaj na towarzyskich imprezach. Dobre będą finanse. Waga 23.09-22.10 Możesz liczyć na spotkanie z kimś z dawnych lat. Wrócą wspomnienia, ale i uczucia. Nie daj się wmanewrować w cudze konflikty. I nie przesadź z wydatkami. Skorpion 23.10-21.11 Mimo wielu zawodowych zadań znajdź czas dla partnera. Zorganizuj wyjątkowy weekend. Z domu powyrzucaj stare graty, zmień coś przede wszystkim dla siebie. Gwiazdy wróżą przypływ gotówki. Strzelec 22.11-21.12 Sukcesy bliskich osób wprawiają Cię w doskonały humor. W pracy nowe zadania, które będą wymagały dokładności i odwagi. Poradzisz sobie. W połowie miesiąca ważna wizyta i ważna rozmowa. Koziorożec 22.12-19.01 Nie trać czasu z nudnymi ludźmi. Szukaj okazji do nauczenia się czegoś nowego. I pomóż przyjaciółce, wpadła w kłopoty finansowe. O planach na zimowy urlop porozmawiaj z bliskimi. Wodnik 20.01-18.02 Po trudniejszym okresie w pracy, zdarzy się pasmo sukcesów. Szefowie zauważą Twój wysiłek. Może będzie nagroda lub podwyżka. W miłości trochę zawirowań. Nie przesadzaj z zazdrością. Finanse w normie. Ryby 19.02-20.03 W pracy nagromadziło się trochę zaległości. Musisz się z nimi uporać. W rodzinie ostrzeż bliskich przed nadmiernymi wydatkami. Wkrótce pieniądze będą Wam bardzo potrzebne. Uważaj w podróży.

Aby rozwiązać krzyżówkę, trzeba wpisać w poziome rzędy znaczenie słów. Potem z oznaczonych liter ułożyć hasło. Prawidłowe hasło można wysłać e-mailem na adres gck@krzemieniewo.pl. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy nagrodę. Poprzednie hasło krzyżówki brzmiało: CIESZĄ NAS JESIENNE SŁONECZNE DNI. Nagrodę wylosowała Urszula Niedzielska z Mierzejewa. Zapraszamy po odbiór nagrody do GCK w Krzemieniewie.

1 2

2

3 4 5 6 7

20

O CH

9

10 11

13 14

G

25

2

3

12

4

5

6

22

Kulki z twarogu Składniki: 25 dag twarogu, 3 łyżki suszonej żurawiny, 3 łyżki migdałów, 3 dag orzechów włoskich, 25 dag serka mascarpone, 10 dag białej czekolady, łyżka masła, 100 ml kremówki, 4 łyżki wiórków kokosowych. Sposób przyrządzenia: Żurawinę i migdały posiekaj. Twaróg rozgnieć widelcem, wymieszkaj z mascarpone, dodaj 2/3 bakalii. Czekoladę połam, rozpuść z masłem i śmietanką, przestudź. Wlej do sera, wymieszaj i wstaw do zamrażalnika na 10 minut, żeby masa trochę stwardniała. Uformuj kulki. Schładzaj 15 minut. Obtocz

7

K

18 19

13

17

11

15

A S

4

Ń

Z

8. Dziurkowane naczynie 9. Nieduże bagno 10. Jedna z faz księżyca 11. Z Kajfaszem 12. Posiadający wąsy 13.Wydobywamy w Polsce 7

8

15 16 17 18 19 20 21

Szybki deser

T

6

5

Ł Ł

1. Choroba gardła 2. Parafialne święto 3. Uciskowa lub do włosów 4. Zaniedbany koń 5. Ustęp tekstu 6. Świeżo upieczony mąż 7. Bohdan - satyryk z TEY 1

23

16

21

8

13

K

10

1

12

9

24

3

8

14

G

9

10 11 22

23

12 24

25

kulki we wiórkach kokosowych, zmielonych orzechach i reszcie żurawiny z migdałami. Trzymaj w lodówce. Blok czekoladowy Składniki: 30 dag czekolady gorzkiej, 10 dag czekolady mlecznej, 13 dag masła, 5 dag moreli suszonych, 12,5 dag herbatników, 15 dag pianek marshmallow. Sposób przyrządzenia: Czekolady połam, włóż do rondla, dodaj masło, roztop mieszając. Herbatniki połam, pokrój morele i pianki. Formę 20 x 27 cm wyłóż pergaminem. Stopioną czekoladę przestudź, dodaj herbatniki, morele i pianki, połącz, przełóż do formy, uderz nią kilkakrotnie o blat, żeby czekolada pokryła dno. Wstaw do lodówki na 4 - 5 godzin, pokrój.

Pobudza układ odpornościowy do pracy, działa przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie. Składniki: 15 łyżek kwiatów rumianku, 5 łyżek ziela skrzypu, 3 łyżki kwiatów podbiału. Sposób przyrządzenia: Zioła rozdrobnij. Łyżkę mieszanki zalej szklanką gorącej wody, przykryj, odstaw na 20 minut. Przecedź. W trakcie choroby pij szklankę dwa razy dziennie przez 7 dni. Profilaktycznie w okresie jesienno - zimowym pij po szklance raz dziennie przez tydzień i powtarzaj kurację raz na 1,5 miesiąca.

Na niestrawność

Zwiększa wydzielanie soków trawiennych, rozkurcza mięśnie gładkie jelit i zapobiega wzdęciom. Składniki: 2 łyżeczki nasion kminku, 1/2 l wódki 40%, 1 łyżeczka cukru. Sposób przygotowania: Ziarna kminku rozdrobnij w moździerzu, aby przynajmniej część ziaren było rozkruszona. Wsyp je do słoja, dodaj cukier i wódkę. Zamknij naczynie i odstaw w ciepłe miejsce na 3 tygodnie. Przecedź, zamknij w butelce i odstaw na 9 tygodni. Pij po 1 łyżce dwa razy dziennie przez 3 dni.

(: (: HUMOR :) :)

Facet do sprzedawczyni na stacji benzynowej. - Proszę pani, są klemy? - Do twarzy czy do rąk? XXX Profesor filologii polskiej na wykładzie: - Jak państwo wiecie, w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia. Na to student z ostatniej ławki: - Dobra, dobra. XXX Kobieta dzwoni do radia i mówi: - Znalazłam portfel, a w nim 3000 złotych i czek na tysiąc euro. Portfel jest pana Stanisława Kowalskiego zamieszkałego przy ul. Czerskiej 10a w Warszawie. I mam gorącą prośbę... proszę panu Stasiowi puścić jakąś fajną piosenkę ode mnie. XXX Blondynka dzwoni do warsztatu samochodowego. - Coś spod autka kapie, takie ciemne, gęste... Mechanik: - To olej. Blondynka: - Dobra... olewam!


[ 14 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Sukces szkoły w Nowym Belęcinie

Stowarzyszenie Przyjaciół Zespołu Szkół Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Nowym Belęcinie wzięło udział w V EDYCJI KONKURSU GRANTOWEGO w ramach PROGRAMU "mPotęga" na realizację ciekawych zajęć matematycznych. Organizatorami konkursu była Fundacja mBanku w partnerstwie z Fundacją Dobra Sieć.

W ramach programu organizowane były dwa konkursy grantowe na realizację projektów edukacyjnych z zakresu matematyki. Projekty skierowane były do uczniów klas IV-VI szkół podstawowych lub uczniów klas VII-VIII szkół podstawowych i klas gimnazjalnych. Miło nam poinformować, że wśród dofinansowanych projektów znalazł się projekt Stowarzyszenia Przyjaciół Zespołu Szkół Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Nowym Belęcinie pt, "Trójwymiarowy Świat Matematyki - zostanę projektantem". Pomysłodawczyniami projektu były nauczycielki z belęcińskiej szkoły Iwona Kubasik i Grażyna Kubiak. Warto wspom-

nieć że trzy lata temu szkoła z Nowego Belęcina brała udział w II edycji tego konkursu. We wrześniu na pierwszych zajęciach z Grażyną Kubiak uczniowie przypomnieli sobie skalę, aby

Udany występ wędkarzy Zgodnie z terminarzem Rejon VIII przeprowadził zawody spinningowe o tytuł Mistrza Rejonu VIII na rok 2018. Zawody odbyły się nad malowniczym zbiornikiem w Jeżewie w dniu 4 listopada. Piękna pogoda, jaką mamy tej jesieni, sprawiła, że do zawodów przystąpiła spora grupa spinningistów z kół Rejonu VIII. Koło Polskiego Związku Wędkarskiego nr 179 z Osiecznej reprezentowała silna trzyosobowa grupa w tym mieszkańcy gminy Krzemieniewo Tomasz Siniecki i Janusz Siniecki. Bogaty rybostan zbiornika i sprzyjająca pogoda sprawiły, że od początku zawodów łowiono wiele ryb różnych gatunków. Dominowały tradycyjnie okonie i szczupaki. Ale na wędkach meldowały się również sandacze, a nawet bolenie czy jazie. Te, które udało się doholować do podbieraka, zazwyczaj nie przekra-

czały wymiaru ochronnego. Przekonali się o tym zawodnicy z koła Osieczna, którzy to skusili na sztuczne przynęty po kilka lub kilkanaście szczupaków, sandaczy i okoni. Konsekwentna taktyka obławiania kilku stałych miejscówek sprawiła jednak, że naszym kolegom napłynęły w ostatnich godzinach te większe ryby dające punkty i w końcowym rozliczeniu uplasowali się na znakomitych pozycjach. Na drugim miejscu podium stanął Janusz Siniecki, piąte miejsce w zawodach przypadło Tomaszowi Sinieckiemu. Trzeci z reprezentantów koła Paweł Homski uplasował się na ósmej pozycji. Gratulujemy! Zawody należy uznać za bardzo udane. Spora ilość brań, wygranych i przegranych pojedynków z rybami dała zawodnikom dużą dawkę emocji w tym dniu.

w prawidłowy sposób wykonać szkic własnego wymarzonego pokoju. Na kolejne zajęcia nauczycielka zaprosiła architektów Alinę i Wojciecha Koziców, którzy krok po kroku pokazali uczniom, w jaki sposób prawidłowo wykonać taki projekt i od czego zacząć. Goście pokazali przykładowe rzuty projektów i opowiedzieli o swojej pracy. Na kolejnych zajęciach przyszła pora na realizację swoich pomy-

słów w programie komputerowym. Uczniowie korzystając z wirtualnego programu na stronie Kazaplan.com stworzyli projekt własnego pokoju w 3D. W październiku uczniowie udali się na wycieczkę po okolicy. Celem wycieczki było zwiedzenie najbliższych miejscowości wokół szkoły, w których mieszkają uczniowie belęcińskiej szkoły. W kolejnych dniach października uczniowie podczas warsztatów z Iwoną Kubasik wykonywali trójwymiarową makietę. Mając do dyspozycji potrzebne materiały, m. in.: pudełka, papier kolorowy, wycinanki i inne pomoce papiernicze, tworzyli projekt swojego domu i najbliższej okolicy w 3D. 26 października 2018 r. w Piątkowe popołudnie 26 października uczniowie razem z rodzicami spędzili czas w szkole na wspólnej zabawie. Podczas spotkania budowali z sześciennych klocków bryły, mając do dyspozycji odpowiednie rzuty: z góry, z przodu i z boku. Projekt trwa do połowy grudnia 2018 roku. Życzymy sukcesów w dalszej realizacji. Projekt dofinansowała Fundacja mBanku

W listopadzie swą działalność rozpoczął Klub Miłośników Gier Planszowych w Krzemieniewie. Grupa planuje na początku spotykać się raz w miesiącu w krzemieniewskiej bibliotece. Jest to zatem dobre miejsce i czas, aby spróbować swych sił w nowoczesnych grach planszowych, tym bardziej, że przed nami wiele długich jesiennych i zimowych wieczorów. Organizatorzy zapewniają, że wszyscy, zarówno początkujący jak i bardziej zaawansowani gracze, znajdą coś dla siebie. Najbliższe spotkanie w piątek, 7 grudnia o godz. 18. 00. Zapraszamy!


ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Powstał kolejny mural

[ 15 ]

W ostatnich tygodniach na budynku szkoły w Nowym Belęcinie pojawił się mural, czyli ścienne malowidło, przedstawiający Józefa Ponikiewskiego.

Pomysł na jego wykonanie zrodził się w trakcie jednego ze spotkań członków Stowarzyszenia Przyjaciół Zespołu Szkół w Nowym Belęcinie. W ten właśnie sposób postanowiono uczcić pamięć szkolnego patrona, a także 100 - lecie odzyskania niepodległości. Autorem muralu był doświadczony twórca z Krotoszyna, który nie tak dawno wykonał dwa ścienne malowidła w Gostyniu. Projekt, który pojawił się na budynku w Belęcinie, został wybrany po wspólnej konsultacji malarza z dyrektorem szkoły. Ostateczny koszt wykonania

zamknął się w kwocie 3.000 zł. Środki pochodziły ze Stowarzyszenia oraz od sponsorów. Wspomnijmy, że młodzież kultywuje pamięć o swoim patronie chociażby przy okazji Wszystkich Świętych, gdy uczniowie z Belęcina jeżdżą na grobowiec rodziny Ponikiewskich do Oporowa. Od kilku lat organizowana jest też gra terenowa poświęcona Józefowi Ponikiewskiemu. Dodajmy jeszcze, że mural w Belęcinie jest podświetlany nocą, co tworzy dodatkowy efekt wizualny. Dyrektor szkoły Mikołaj Kulczak składa szczególne podziękowania panu Wojciechowi Lasikowi, który bez-

interesownie użyczył rusztowania potrzebnego do wykonania malowidła. Mural w Nowym Belęcinie jest drugim powstałym w naszej gmi-

Żużel zagościł w Krzemieniewie

W poniedziałek, 12 listopada, w Bibliotece w Krzemieniewie miała miejsce uroczysta inauguracja wystawy "80 - lecie sportu żużlowego w Lesznie".

Jak podkreślają twórcy, jest to wystawa niezwykła, prezentująca spojrzenie na leszczyński sport żużlowy okiem trzech uznanych fotoreporterów: Edwarda Baldysa, Rafała Paszka i Piotra Markowiaka. Wystawa wplata się w tegoroczne obchody 80 - lecia tej dyscypliny w Lesznie, ale z oczywistych względów nie obejmuje swoim zasięgiem całej 80 letniej historii, ale nieco więcej niż połowę tej pięknej rocznicy. Można było na niej zobaczyć zdjęcia wykonane w okresie od początku lat 70. aż po ubiegłoroczny sezon.

Każdy z autorów prezentowanych fotografii zaczynał swoją przygodę ze sportem żużlowym w nieco innym okresie, każdy z nich ma też do żużla inne podejście, a

NASI PIERWSZOKLASIŚCI

W listopadowym numerze "Życia…" przedstawiamy pierwszoklasistów ze szkół w Nowym Belęcinie i Górznie. Najmłodszym uczniom życzymy samych sukcesów w pokonywaniu kolejnych szczebli edukacji.

Klasa I w Górznie Wychowawczyni: Iwona Bartz Uczniowie: Wojciech Kielich, Ignacy Zieliński

co za tym idzie - także inne spojrzenie na “czarny sport”. Starszym sympatykom prezentowane zdjęcia przypomniały dość odległe już czasy, a z kolei młodsi

nie. Nie tak dawno dokonano bowiem odsłonięcia ściennego malowidła na budynku szkoły w Pawłowicach, które upamiętnia Powstanie Wielkopolskie.

mogli zobaczyć, jak żużel wyglądał kiedyś i jak zmienił się przez te wszystkie lata. Oprócz oglądania zdjęć można było usiąść na prawdziwym motorze i choć na chwilę poczuć się jak żużlowa gwiazda. Na spotkaniu inaugurującym wystawę zjawili się m. in.: jej pomysłodawca Wiesław Dobruszek, fotoreporter Edward Baldys, wójt gminy Krzemieniewo Andrzej Pietrula, dawny zawodnik leszczyńskiej Unii Zbigniew Krakowski oraz prezes AKS Leszczyńskie Byki Roman Kamiński. Po ogólnej prezentacji wystawy wszyscy zebrani uczestnicy przenieśli się do sali czytelni, gdzie przy kawie, rogalikach marcińskich i dobrym humorze toczyły się bardzo ciekawe rozmowy o tematyce żużlowej. Wystawę można było oglądać bezpłatnie w Bibliotece w Krzemieniewie do końca listopada.

Klasa I w Nowym Belęcinie

Wychowawczyni: Regina Dubicka Uczniowie: Andrzejewska Maria, Barteczka Matylda, Dolata Justyna, Gajewska Wiktoria, Jańczak Jakub, Jendrzejak Monika, Jurdeczka Sylwia, Kacprowski Jan, Kolańczyk Martyna, Kriger Karolina, Musielak Adam, Niedziela Tobiasz, Picz Lena, Piechowiak Lena, Sfora Kamil, Sroka Wiktoria, Szepe Olivia, Szpurek Maria, Urbaniak Stanisław, Wechta Oliwier.


[ 16 ]

ŻYCIE GMINY KRZEMIENIEWO

Gminne obchody 100-lecia odzyskania niepodległości Niezwykle podniosły charakter miała uroczystość świętowania 100 - lecia odzyskania niepodległości w Publicznej Szkole Podstawowej im. Józefa Ponikiewskiego w Nowym Belęcinie. Na akademię szkoła zaprosiła mieszkańców całej gminy. Na uroczystość przybyli dyrektorzy placówek oświatowych oraz instytucji publicznych, radni i sołtysi, przedstawiciele władz z wójtem gminy Andrzejem Pietrulą na czele. Pierwszą część koncertu stanowiło bicie Rekordu dla Niepodległej. O symbolicznej godz. 11. 11 wszyscy zgromadzeni wspólnie zaśpiewali 4 - zwrotkowy hymn narodowy. Uroczystość otworzył dyrektor szkoły Mikołaj Kulczak. Przedsta-

wił w obszernym wystąpieniu historię listopadowego Święta Niepodległości. Następnie przewodnicząca Samorządu Uczniowskiego serdecznie zaprosiła do obejrzenia programu artystycznego: “Bal charytatywny w saloniku dziedziczki

Omskiej”. Widzowie dzięki młodym aktorom mogli poznać ułamek życia ziemian z początków niepodległego państwa. Dziedziczka wykazała się troską o edukację włościańskich dzieci, organizując bal na rzecz oświaty. Towarzystwo rozprawiało na temat budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego, sytuacji politycznej i społecznej w młodym państwie polskim, jak również typowych, codziennych spraw skupiających uwagę właścicieli ziemskich. Nie zabrakło także nowinek o życiu kulturalnym warszawskich elit, ówczesnych gwiazd kina i kabaretu. Poza przebojami dwudziestolecia międzywojennego takimi jak: “Ach, jak przyjemnie”, “Już taki jestem zimny drań” czy “Miłość ci wszystko wybaczy” w wykonaniu uczestników balu, publiczność mogła podziwiać przepięknie wykonane tańce narodowe. Młodzież z klas gimnazjalnych mistrzowsko zatańczyła poloneza i mazura, a bal zakończył się efektownym walcem. Spektakl w ciszy i skupieniu, z dużą uwagą i zaangażowaniem obejrzała cała społeczność. Występ bardzo się wszystkim podobał, o czym świadczyły gromkie

brawa i gratulacje ze strony gości. Na szczególną uwagę zasłużyli aktorzy. Rewelacyjna w roli dziedziczki Omskiej okazała się Faustyna Dąbrowska. Doskonale wystąpili: Wojciech Okoniewski, Bartosz Chylak, Amelia Kolańczyk oraz Marcin Jaraczewski, Mateusz Wyzuj, Kamil Kubera, Szymon Jakubczak, Jakub Panok i Jakub Socha. W centrum uwagi znalazły się solistki: Monika Mazur, Kinga Jakubczak, Zofia Kozica, Anna Nowak, Michalina Ratajczak, Klaudia Sroka, które potrafiły pięknie przekazać nastrój ówczesnych piosenek. Nieco humoru i lekkości do występu wprowadził Jędrzej Lasik jako zimny drań. Grupę artystów przygotowały: Danuta Chałupka, Izabela Kubacka i Katarzyna Klimkowska, a Robert Juskowiak zrobił scenografię, dzięki której widzowie mogli przenieść się w czasie. Godnie reprezentował szkołę poczet sztandarowy w składzie: Julia Kowalska, Julia Lasik i Adam Chylak. Wszystkim organizatorom i uczestnikom należą się gorące podziękowania. Fotorelacja z wydarzenia na portalu www.leszno24.pl (zakładka Krzemieniewo).

Życie gminy Krzemieniewo - nr 171 - Listopad 2018  
Życie gminy Krzemieniewo - nr 171 - Listopad 2018  
Advertisement