Page 1

Nr 5

Maj 2011

ISSN 2082-7679

Cena 1,50 zł

Święto Konstytucji 3 Maja

www.poniec.eu

We wtorek, 3 maja, na placu przed Gminnym Centrum Kultury uroczyście obchodzono Święto Konstytucji 3 Maja. Udział w nim wzięli: burmistrz, radni Rady Miejskiej, przedstawiciele Urzędu Miejskiego, kół, związków i stowarzyszeń działających na terenie gminy Poniec oraz mieszkańcy. Podczas mszy świętej za Ojczyznę montaż słowno– muzyczny wykonali uczniowie z Gimnazjum w Poniecu. Mszę świętą oraz przemarsz ulicami miasta uświetniała Dziecięco – Młodzieżowa Orkiestra Dęta w Poniecu.


[2]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Sprzątanie Świata

W sobotę, 16 kwietnia, uczniowie Szkoły Podstawowej w Poniecu wzięli udział w wiosennej akcji "Sprzątanie Świata 2011".

Wiosenna, słoneczna pogoda sprzyjała sprzątaniu, a - co najważniejsze - dopisali uczniowie, którzy chętnie przybyli, by porządkować okolicę. Akcja została przygotowana i przeprowadzona przy udziale Urzędu Miejskiego i Publicznego Gimnazjum w Poniecu. Dzieci dojeżdżające sprzątały w miejscach zamieszkania, a miejs-

cowe – na terenie miasta i w okolicy Ponieca. Nauczyciele opiekunowie zaopatrzeni zostali w odpowiednią liczbę worków o pojemności 120 litrów oraz rękawice dla dzieci. Worki pozostawiono w wyznaczonych miejscach. W rezultacie uczniowie zebrali 151 worków śmieci.

Samorządowa Piłka Nożna

W niedzielę, 29 maja o godzinie 13. 30 na stadionie piłkarskim w Poniecu odbędzie się V Samorządowy Turniej Piłki Nożnej o Puchar Starosty Gostyńskiego. W turnieju udział weźmie osiem zespołów reprezentujących samorządy gminne oraz reprezentacja samorządu Starostwa Powiatowego. W składach drużyn zobaczymy burmistrzów, wójtów, dyrektorów, kierowników, członków zarządu, radnych, sołtysów oraz pracowników danego urzędu. Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych na stadion piłkarski w Poniecu oraz przypominamy, że reprezentacja gminy Poniec broni pierwszego miejsca sprzed roku, kiedy to w Borku Wielkopolskim okazała się najlepsza spośród wszystkich drużyn samorządowych.

PROMOCJA NOWY CENNIK OGŁOSZEŃ W MIESIĘCZNIKU “WIEŚCI...” zobacz: www.poniec.eu

W przeddzień beatyfikacji Jana Pawła II w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Poniecu odbywało się czuwanie z modlitwą za Papieża Polaka. Uczestniczyli w nim księża, siostry zakonne, władze gminy i niektórzy mieszkańcy. Późnym wieczorem czuwanie zakończyło się mszą świętą i złożeniem przez burmistrza oraz przewodniczącego Rady Miejskiej i jego zastępcę wieńca kwiatów pod tablicą pamiątkową Jana Pawła II, Honorowego Obywatela gminy Poniec. W całym mieście można było zauważyć odświętnie przystrojone okna i witryny sklepowe.

Jak co roku do swojego gniazda na kominie budynku biura Zarządu Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Poniecu przyleciała para bocianów. Na początku ułożyły gałęzie, dobrze się wokół rozejrzały, a teraz przygotowują się do opieki nad potomstwem. W gminie Poniec od wielu lat jest na budynkach kilka gniazd bocianich. Każdy właściciel takiej posesji musi prowadzić zeszyt, w którym odnotowuje ważne fakty z życia skrzydlatych sąsiadów.


Usuń azbest

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[3]

Rozpoczął się nabór wniosków w czwartej edycji „Programu usuwania wyrobów zawierających azbest z obiektów budowlanych na terenie Powiatu Gostyńskiego” w 2011 roku.

Realizacja programu odbywać się będzie według zasad obowiązujących w roku ubiegłym. Likwidację wyrobów zawierających azbest prowadzi powiat gostyński przy udziale gmin. Demontaż, transport i unieszkodliwienie wyrobów zawierających azbest, w tym nieużytkowanych wyrobów zawierających azbest, będzie realizowany przez przedsiębiorcę wyłonionego w drodze przetargu. Z programu mogą korzystać osoby fizyczne oraz jednostki organizacyjne samorządu terytorialnego poprzez złożenie wniosku we właściwym ze względu na miejsce zamieszkania urzędzie gminy. Szczegółowe informacje dotyczące dofinansowania można

uzyskać w siedzibie Urzędu Miejskiego w Poniecu, pok. nr 10 lub pod nr. tel. 65 / 57 31 433 w. 29. Tam można również pobrać wniosek, a także na stronie internetowej www. poniec. pl. Demontaż, transport i utylizacja wyrobów zawierających azbest finansowane będą w 100 proc. ze środków gminy, powiatu oraz dotacji Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W przypadku konieczności wykonania robót budowlanych wnioskodawca zobowiązany jest do dołączenia kopii zgłoszenia robót budowlanych lub pozwolenia na budowę.

4 maja w Poniecu uroczyście obchodzono święto patrona strażaków św. Floriana. Z tej okazji w kościele parafialnym w Poniecu odprawiono uroczystą mszę świętą w intencji strażaków i ich rodzin. Następnie przy dźwiękach orkiestry dętej strażacy ochotnicy z gminy Poniec, strażacy z OSP Gościejewice oraz władze gminy przemaszerowali na cmentarz parafialny, gdzie złożono wieńce i wiązanki kwiatów. Po uroczystości oficjalnej wszystkich uczestników imprezy poczęstowano tradycyjną grochówką. Informowaliśmy przed miesiącem, że zebranie wyborcze w Dzięczynie odbyło się dopiero w połowie kwietnia. Nie mogliśmy więc w poprzednim wydaniu "Wieści..." podać wyników wyborów na sołtysa i do Rady Sołeckiej tej wsi. Robimy to więc dziś. Sołtysem Dzięczyny został Stanisław Pietrzak. Zdobył on najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów. W zebraniu udział wzięło 71 mieszkańców. Członkami Rady Sołeckiej zostali: Zenon Saja, Jarosław Poślednik i Zdzisław Przybylski.

Wieści z gminy Poniec

Nakład 1.500 sztuk

Wydawca i redakcja: Gminne Centrum Kultury w Poniecu, ul. Szkolna 3, tel. 65 5731169 Redaktor naczelny: Paweł Klak Przesyłanie materiałów do gazety i archiwum PDF: www.poniec.eu Druk: Trasmar Leszno Skład: HALPRESS, ul. Ostroroga 42, Leszno - www.halpress.eu

Piękny krzyż przydrożny z Chrystusem Ukrzyżowanym został 3 maja poświęcony przy drodze z Czarkowa do Oporowa. Zupełnie nowy stanął dokładnie na granicy powiatów gostyńskiego i leszczyńskiego oraz gminy Poniec i Krzemieniewo. Wykonany został z drewna dębowego, a postać Chrystusa ze specjalnego odlewu z tworzywa sztucznego pomalowano na złoto. Starannie dopracowany został ceglany postument i metalowe ogrodzenie. W tym miejscu od dawna stał krzyż, który niestety doszczętnie ucierpiał podczas ubiegłorocznej wichury, kiedy to przewróciła się na niego lipa. Życzliwość okazali właściciele pola, na którym krzyż stoi. Jolanta i Tadeusz Szubert z Oporowa ufundowali nowy krzyż. Jego poświęcenia dokonali: ks. Czesław Górzny z parafii Oporowo, ks. Leon Kamiński z parafii Poniec i ks. Kazimierz Gawroński z parafii Dąbcze.

Koniec szkoły w Łęce Wielkiej

Szkoła Podstawowa Filialna w Łęce Wielkiej zostanie zlikwidowana z końcem roku szkolnego 2010/2011. Uchwałę o likwidacji tej placówki podjęli radni na ostatniej sesji Rady Miejskiej. Uczniowie, którzy teraz uczęszczają do szkoły w Łęce Wielkiej, mają przez gminę zapewnioną możliwość kontynuowania nauki w innej szkole publicznej tego samego typu. W tym przypadku większość maluchów z pewnością będzie korzystała z nauki w Zespole Szkół Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Żytowiecku. W ciągu ostatnich lat systematycznie zmniejsza się liczba uczniów w Szkole Podstawowej w Łęce Wielkiej. W bieżącym roku szkolnym w dwóch klasach uczy się tylko 24 dzieci, a w dwóch oddziałach zerowych jest ich 28. Lik-

Dyżury radnych

W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca poszczególni radni pełnią dyżury - od godziny 14 do 16 w pokoju nr 14 Urzędu Miejskiego. Można wówczas zgłaszać wszel-

widacja szkoły w Łęce Wielkiej pozwoli na lepsze wykorzystanie potencjału i środków finansowych Zespołu Szkół Szkoła Podstawowa i Gimnazjum w Żytowiecku, której to podlega organizacyjnie szkoła w Łęce Wielkiej. Aby uzyskać odpowiednio wysokie wyniki w pracy dydaktyczej, gmina jest zobowiązana do zapewnienia dobrych warunków, a te są znacznie lepsze w Żytowiecku. Zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców Łęki Wielkiej na miejscu zlikwidowanej szkoły powstanie nowa placówka oświatowa - przedszkole samorządowe.

kie problemy i sprawy, które wymagają zainteresowania władz gminy. 6 czerwca dyżur będą pełnili Ewa Kończak i Andrzej Zieliński. Kolejne dyżury zostaną ustalone od września. Ponadto pod numerem telefonu biura Rady 65 57314-33 w godzinach pracy można umówić się na rozmowę i spotkanie z dowolnym radnym, który nie ma zaplanowanego dyżuru w najbliższym czasie.


[4]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Z bukietem kwiatów do... Wandy - 23 VI

Imię Wanda, wbrew temu, co sugeruje legenda o księżniczce, córce Kraka, co nie chciała Niemca, nie jest tak stare. Pojawiło się w użyciu dopiero pod koniec XVIII wieku. Może pochodzić od starosłowiańskiego słowa „węda”, czyli wędka i oznaczałoby kogoś, kto łowi ryby. Być może imię to pochodzi od litewskiej „vandene”, co dosłownie znaczyłoby rusałka albo od skrótu germańskich imion Wendelburg czy Wenelgarol. Wanda nie ma żadnej świętej patronki, ale nie przeszkadza to, by była spokojna, zrównoważona i bardzo wyrozumiała. Wanda jest za wszystko bardzo odpowiedzialna, bierze na siebie winy otoczenia i jest niezwykle pracowita. Zawsze wie, jak postąpić i co powiedzieć. Jak coś postanowi, na pewno dopnie swego. Jej kolorem jest niebieski, rośliną czereśnia, zwierzęciem cykada, liczbą siódemka, a znakiem zodiaku Lew. Imieniny obchodzi również 26 stycznia. Na terenie naszej gminy żyje tylko 12 pań o imieniu Wanda. Sie-

Wanda Urbaniak z Ponieca

dem z nich mieszka w Poniecu, natomiast po jednej w Sarbinowie, Rokosowie, Szurkowie, Grodzisku i Dzięczynie. Najstarsza ma 90 lat i mieszka w Sarbinowie, a najmłodsza - 55-letnia Wanda - żyje w Grodzisku. Wszystkim paniom Wandziom życzymy długich lat w spokoju i zdrowiu.

Zainwestuj w siebie

Powiatowy Urząd Pracy w Gostyniu ogłasza nabór wniosków o przyznanie bezrobotnemu jednorazowo środków współfinansowanych z Europejskiego Funduszu Społecznego na podjęcie działalności gospodarczej. Projekt pomocy osobom bezrobotnym realizowany jest w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, Priorytet VI. Rynek pracy otwarty dla wszystkich, Poddziałanie 6. 1. 3 Poprawa zdolności do zatrudnienia oraz podnoszenie poziomu aktywności zawodowej osób bezrobotnych. O pomoc finansową mogą ubiegać się osoby zarejestrowane w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gostyniu jako osoby bezrobotne, znajdujące się w szczególnej sytuacji na rynku pracy, czyli: • osoby bezrobotne w wieku 50-64 lat, • osoby długotrwale bezrobotne (pozostające w rejestrze Powiatowego Urzędu Pracy łącznie przez okres ponad 12 miesięcy w okresie ostatnich 2 lat, z wyłączeniem okresów odbywania stażu i przy-

gotowania zawodowego), • osoby bezrobotne w wieku 15-24 lat, • osoby niepełnosprawne posiadające aktualne orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Termin naboru wniosków: od 16 maja 2011 r. Nabór wniosków będzie odbywał się do momentu wyczerpania limitu środków finansowych przeznaczonych na ten cel (ok. 60 wniosków). Miejsce składania wniosków: PUP w Gostyniu, ul. Poznańska 200, I piętro, pokój nr 11. Dokumenty (regulamin i wniosek) są do pobrania na stronach internetowych: www. pup. gostyn. pl, www. bip. pup. gostyn. pl oraz w siedzibie Powiatowego Urzędu Pracy w Gostyniu, ul. Poznańska 200, I piętro, pokój nr 11.

Jana - 24 VI

Polski Jan jest skrótem hebrajskiego Johhanen, co oznacza „Jahwe jest łaskaw”. Każdy Jan, Janek, Jasio zna swoje możliwości i nie porywa się z motyką na słońce. Żyje w zgodzie z naturą i bardzo przywiązany jest do domu i rodzinnych stron. Jest dobrym sąsiadem, kochającym mężem i wyrozumiałym ojcem. Jego wielką zaletą jest zmysł do interesów. Jan nie da się po prostu puścić w skarpetkach. Jego kolorem jest żółty, rośliną trufla, zwierzęciem delfin, liczbą siódemka, a znakiem zodiaku Baran. Jan obchodzi imieniny aż 54 razy w roku, najwięcej w maju, 12 razy. W gminie Poniec mieszka 121 panów o imieniu Jan. Najwięcej, bo aż 32 żyje w Poniecu. Natomiast kolejno: 11 w Łęce Wielkiej, po 9 w Sarbinowie i Rokosowie, 7 w Żytowiecku, po 6 w Śmiłowie, Grodzisku i Szurkowie, 5 w Drzewcach, 4 w Czarkowie, po 3 w Dzięczynie, Teodozewie, Bogdankach i

Jan Wojtaszyk z Łęki Wielkiej

Janiszewie oraz po 2 w Miechcinie, Wydawach, Bączylesie, Zawadzie, Łęce Małej, Waszkowie i Kopani. Najstarszy Jan ma 89 lat i mieszka w Poniecu, a najmłodszy Janek dopiero będzie miał roczek i mieszka w Łęce Wielkiej. Janom i Jankom życzymy szczęścia.

20 kwietnia ponieckich przedszkolaków odwiedził zajączek. Dzieci zostawiły puste koszyczki w ogrodzie i poszły na spacer, a w tym czasie koszyczki wypełniły się smakołykami. Tego dnia przedszkolaków odwiedził także duży zając z wielkim koszem pełnym cukierków. Zając zawitał również do podopiecznych świetlic środowiskowych i przyniósł im słodkości.

Nie zapomnij w czerwcu Przede wszystkim o dwóch rodzinnych świętach. 1 czerwca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Dziecka, a 23 czerwca Dzień Ojca. Mamy nadzieję, że zarówno jeden, jak i drugi dzień będą wyjątkowe w każdym naszym domu. W czerwcu dzieci kończą rok szkolny. W tym roku przypada on 22. Od następnego dnia zaczynają się wakacje. A 23 czerwca organizujemy Noc Świętojańską i niektórzy spotykają się wówczas nad jeziorem. 23 czerwca przypada też w tym

roku Boże Ciało. Ponadto w czerwcu obchodzony jest Światowy Dzień Ochrony Środowiska Naturalnego (5. 06). Dla uczczenia uchwalonej w 1950 roku Konstytucji Międzynarodowego Stowarzyszenia Prasy 7 czerwca jest Dniem Wolności Prasy. W tym miesiącu obchodzi się też Światowy Dzień Zapobiegania Osteoporozie (24. 06) i Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Narkomanii (26. 06) Pod koniec miesiąca obchodzimy Światowy Dzień Rybołówstwa.


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Przedszkole zamiast szpitala

W budynku byłego szpitala w Poniecu powstanie duże przedszkole. Właśnie Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego á Paulo na 30 lat bezpłatnie użyczyło budynek gminie Poniec. Wcześniej Starostwo Powiatowe w Gostyniu wycofało się z obiektu i oddało go właścicielkom.

Poniecki szpital przez długie lata użytkowany był przez gostyński SPZOZ na zasadzie bezpłatnego użyczenia. Pod koniec ubiegłego roku szpital opuścił budynek w atmosferze wzajemnych roszczeń. Powiat inwestował w adaptację budynku na potrzeby placówki medycznej, pobudował np. kosztowną windę, przeprowadzał bieżące remonty. Szpital nie został jednak oddany w dobrym stanie, zadbany i schludny. Siostry uważały, że powiat budynek wyeksploatował. Jeszcze w końcu XX wieku powiat gostyński korzystał z dwóch szpitali należących do sióstr – w Gostyniu i w Poniecu. Kilka lat temu budynek w Gostyniu został kupiony za 3, 7 mln zł i wykonano w nim wielki remont. Na zakup budynku w Poniecu powiat się nie zdecydował. Zgodnie z umową szpital ten miał być w użyczeniu gostyńskiego SPZOZ do 2014 r. Tymczasem Gostyń postanowił opuścić budynek wcześniej. Niedawno chorzy zostali przeniesieni do wyremontowanego obiektu dawnej przychodni przy ul. Wrocławskiej w Gostyniu, gdzie powstał Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. W czerwcu ubiegłego roku siostry przysłały list do Starostwa Powiatowego, w którym dopytywały, czy zamierza ono zerwać umowę użyczenia. Przypomniały jednocześnie, że gdyby tak właśnie miało być, to zgodnie z prawem użytkownik powinien zwrócić nieruchomość w stanie, który umożliwia dalsze korzystanie z niej. Tymczasem, zdaniem sióstr, obiekt nie nadawał się do eksploa-

tacji, i to głównie dlatego że nie wykonywano w nim remontów kapitalnych, a ograniczano się jedynie do remontów bieżących. SPZOZ w Gostyniu odpierał zarzuty twierdząc, że regularnie wykonywał wymagane stanem budynku remonty. Ponadto środki z NFZ, które placówka otrzymywała, z trudem wystarczały na prowadzenie i utrzymanie jej działalności. Poza tym minęło 100 lat od zbudowania obiektu, zmieniły się standardy i trzeba zakładać jego dekapitalizację. Na ratunek przyszła gmina Poniec, która z uwagi na lokalizację obiektu byłego szpitala w samym

W kwietniu zagospodarowano teren przy placu targowym w Poniecu. Projekt zieleni przygotowała Pracownia Architektury Krajobrazu z Kościana, natomiast prace ziemne oraz nasadzeniowe przeprowadził Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej z Ponieca. Na nowych klombach znajduje się aż 31 gatunków roślin wieloletnich i sezonowych, wiosennych.

sercu miasta oraz przywiązanie do obecności sióstr miłosierdzia, znalazła satysfakcjonujące rozwiązanie. Postanowiła utworzyć przedszkole z prawdziwego zdarzenia. Obecny budynek Przedszkola Samorządowego jest mały i mieści maksymalnie 95 przedszkolaków. Tymczasem w nowym, czterokrotnie większym obiekcie byłoby miejsc dla 200 dzieci w 8 mniejszych salach i jednej dużej o powierzchni 100 m2. Całe przedszkole miałoby powierzchnię 1331 m2 w budynku głównym, a do tego 237 m2 w pawilonie i 137 m2 w budynkach gospodarczych. - Gmina Poniec i Zgromadzenie

[5]

Sióstr Miłosierdzia Prowincji Chełmińsko-Poznańskiej podpisuje umowę nieodpłatnego użyczenia budynku poszpitalnego na 30 lat – mówi Jacek Widyński, burmistrz Ponieca. – W zasadzie otrzymamy niemal wszystko oprócz kaplicy i wydzielonej części mieszkalnej sióstr. Obie strony są z umowy zadowolone. W tym roku mają być wykonane wszystkie prace dokumentacyjne w związku z adaptacją bydynku poszpitalnego na potrzeby przedszkola. Gmina postara się o dofinansowanie inwestycji ze środków europejskich. W najbardziej optymistycznej wersji remont będzie prowadzony w przyszłym roku, a przedszkolaki pójdą na pierwsze zajęcia do nowego obiektu już od września 2012 roku. Wyburzona będzie była kostnica, a na powierzchni pół hektara powstanie duży plac zabaw. Niektóre ściany w budynku głównym zostaną wyburzone za zgodą konserwatora zabytków. Ściany będą szpachlowane, a całość uzyska nową kolorystykę. - Od dawna gmina przymierzała się do powiększenia bazy lokalowej Przedszkola Samorządowego w Poniecu, które nie zabezpiecza w pełni potrzeb mieszkańców gminy – mówi burmistrz J. Widyński. – Myśleliśmy o budowie nowego obiektu i skalkulowaliśmy, że kosztowałoby to nas co najmniej 3 miliony złotych. Zdecydowaliśmy, że lepiej te same pieniądze włożyć w adaptację budynku byłego szpitala na potrzeby przedszkola. W ten sposób mamy wpływ na przeznaczenie ważnego w gminie obiektu, ratujemy go od zniszczenia i zlokalizujemy przedszkole w pięknym, zabytkowym budynku. Razem z nowym przedszkolem w Łęce Wielkiej, w którym od września będzie 95 miejsc, będziemy przygotowani do edukacji przedszkolnej jak nigdy dotąd.

Miechcin ma nową drogę, która znacznie skraca mieszkańcom wsi dojazd do Rydzyny. Nie muszą już jechać do Janiszewa, ale bezpośrednio przedostają się do głównej drogi w kierunku Pomykowa. Nowa nawierzchnia asfaltowa ma długość 450 metrów. Wykonawcą robót było Przedsiębiorstwo Dróg i Ulic z Leszna.


Przedstawiamy radnych [6]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

EWA KOŃCZAK, zastępca przewodniczącego Komisji Oświaty, Kultury, Kultury Fizycznej, Zdrowia, Spraw Socjalnych i Obywatelskich w Radzie Miejskiej Ponieca, emerytowana nauczycielka, 57 lat, żona, matka trzech synów, mieszkanka Sarbinowa. Zasiada pierwszą kadencję w Radzie. Podczas wyborów, do których zachęcił ją dawny burmistrz Bronisław Glura, startowała z listy KW Piast. Nie pracowała nigdy w samorządzie, ale należy do osób, które zawsze aktywnie włączają się w życie publiczne. Chce pracować głównie dla Szurkowa i Sarbinowa, a za swoje obecne cele uznaje powołanie Koła Gospodyń Wiejskich oraz zorganizowanie czasu wolnego dzieciom i młodzieży. W życiu publicznym udzielała się dotychczas jako prezes oddziału ZNP oraz instruktor ZHP. Prowadziła drużynę zuchową i organizowała biwaki. Urodziła się w Krobi. Ukończyła Liceum Pedagogiczne w Ostrowie Wielkopolskim, następnie Studium Nauczycielskie w Lesznie oraz pedagogikę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zielonej Górze. W Sarbinowie zamieszkała 26 lat temu wraz z mężem, który jako zootechnik dostał pracę w PGR. Ona z kolei znalazła pracę w Szkole Podstawowej. Sześć lat temu przeszła na emeryturę, ale kontaktu ze szkołą nie zerwała. Lubi dzieci, więc jeszcze ma siedem godzin lekcji tygodniowo. I jest z tego powodu bardzo szczęśliwa.

Sprzedam działkę budowlaną

Poniec, ul. Sienkiewicza 604556574

KRZYSZTOF MATECKI, członek Komisji Rewizyjnej w Radzie Miejskiej Ponieca, mechanik, 48 lat, mąż, ojciec dwóch córek i dwóch synów, mieszkaniec Śmiłowa. Urodził się w Poniecu. Ukończył Zespół Szkół Rolniczych w Bojanowie. Jest mechanikiem rolnictwa. Po szkole zawodowej odbył staż w gospodarstwie PGR w Gościejewicach. Później pracował jako mechanik w PKP i Rejonie Dróg Publicznych w Poniecu, aby następnie związać się jako brygadzista z firmą Sierakowski i Syn z Ponieca. Siedem lat temu wybudował się i przeprowadził do domu w Śmiłowie. Z początkiem obecnego roku założył własną działalność gospodarczą, dzięki dofinansowaniu z PUP w Gostyniu. Prowadzi zakład usług ślusarskich. Pasjonuje się piłką nożną i żużlem. Od 18. roku życia udziela się w OSP Śmiłowo, przez 3 lata pełnił rolę prezesa. W Radzie Miejskiej jest pierwszą kadencję. Podczas wyborów startował z ugrupowania Lepszy Poniec, ale uważa się za osobę bezpartyjną. Za najbardziej istotne dla gminy uznaje kontynuowanie inwestycji już rozpoczętych, np. budowę sieci kanalizacyjnej. Ważne w obecnej kadencji będą też budowa sali widowiskowo-sportowej, bezpieczeństwo mieszkańców oraz racjonalne i maksymalne wykorzystanie europejskich środków finansowych. W Śmiłowie chciałby przyczynić się do powstania placu zabaw z prawdziwego zdarzenia, poprawy oświetlenia drogowego i utwardzenia niektórych dróg.

MARIUSZ NOWAK, członek Komisji Oświaty, Kultury, Kultury Fizycznej, Zdrowia, Spraw Socjalnych i Obywatelskich Rady Miejskiej Ponieca, pracownik spółki Woldrew, 37 lat, mąż, ojciec dwóch córek, mieszkaniec Dzięczyny. Urodził się w Krobi, gdzie ukończył Zespół Szkół Zawodowych w zawodzie mechanik samochodowy. Natychmiast po zakończeniu edukacji rozpoczął pracę. Najpierw w firmie Ardi w Karcu, która zajmuje się przetwórstwem drewna. A od 10 lat pracuje w firmie Woldrew w Poniecu jako operator wózka widłowego. Od 19 lat mieszka w Dzięczynie wspólnie z teściami. Po godzinach pracy zawodowej pomaga w gospodarstwie rolnym. W wolnym czasie, którego pozostaje mu niewiele, udziela się jako prezes i piłkarz Klubu Sportowego Promień Sarbinowo. Jest miłośnikiem piłki nożnej oraz zapalonym kibicem Lecha Poznań i Unii Leszno. W Radzie zasiada pierwszą kadencję. Podczas wyborów startował z listy Lepszy Poniec. Nie chce budować opozycji w obecnej Radzie, chociaż podczas ubiegania się o mandat radnego reprezentował nieco odmienny od listy Nasza Gmina pogląd na sprawy lokalne. Za pierwszorzędne zadanie dla gminy uważa kontynuowanie budowy kanalizacji i hali widowiskowo-sportowej w Poniecu, a także poprawę stanu głównych dróg i budowę ścieżek rowerowych. Chciałby jeszcze bardziej poświęcić swój czas działalności społecznej, głównie na rzecz własnych wyborców.


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Bractwo Kurkowe strzelało

W sobotę, 7 maja Bractwo Kurkowe w Poniecu odbyło doroczne strzelanie królewskie. Jest to drugie już strzelanie królewskie w historii odrodzonego bractwa, ale pierwsze zorganizowane z oprawą nawiązującą do tradycji przedwojennych.

Pochód braci i gości, wśród których były władze gminy Poniec - burmistrz Jacek Widyński, przewodniczący Rady Miejskiej Jerzy Kusz, strażacy oraz bracia z zaprzyjaźnionego bractwa z Jutrosina - przeszedł przez miasto na czele z orkiestrą. Najpierw pochód udał się do dotychczasowego króla Jana Łukasika, a następnie do kościoła na mszę św. w czasie której nastąpiło poświęcenie insygniów królewskich. W czasie przemarszu bracia złożyli wiązankę w miejscu straceń w 1939 r. na ponieckim rynku. Po mszy bracia i goście udali się na śniadanie do restauracji Kryształowa, a następnie do Jutrosina, gdzie odbyło się strzelanie. Oprócz braci ponieckich oraz ich gości na strzelanie stawili się również członkowie bractw z Jutrosina, Rydzyny i Włoszakowic. Zawody obejmowały następujące konkurencje: strzelanie królewskie, strzelanie do kura oraz strzelanie do tarcz sponsorowanych przez burmistrza Ponieca, firmę Agro–Tom z Waszkowa i Mariusza Domżała z Ponieca. Wyniki poszczególnych strzelań są następujące: Królem Kurkowym 2011 został Krzysztof Nowicki. W skład świty królewskiej weszli: Jerzy Szwarczyński – Pierwszy Marszałek ( 2. miejsce) Paweł Sierakowski – Drugi Marszałek (3. miejsce) Andrzej Zygmanowski – Pierwszy Rycerz (4. miejsce) Jacek Radzimski – Drugi Rycerz ( 5. miejsce)

Leszek Radzimski – Pierwszy Giermek (6. miejsce) Tomasz Radzimski – Drugi Giermek (7. miejsce)

W strzelaniu do kura zwyciężyli: 1. Jan Łukasik 2. Maciej Pawlak 3. Tadeusz Szubert

W strzelaniu do tarczy Burmistrza Ponieca zwyciężyli: 1. Adam Przygoda 2. Zbigniew Piskorski 3. Mateusz Głowacz z Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Rydzynie W strzelaniu do tarczy firmy Agro–Tom zwyciężyli: 1. Marek Balcerek – Kurkowe Bractwo Strzeleckie Jutrosin 2. Janusz Grześkowiak 3. Fabian Małecki - Kurkowe Bractwo Strzeleckie Jutrosin

W strzelaniu do tarczy Mariusza Domżała zwyciężyli: 1. Ryszard Bura – Kurkowe Bractwo Strzeleckie Włoszakowice 2. Fabian Małecki - Kurkowe Bractwo Strzeleckie Jutrosin 3. Andrzej Dziubałka

Po zakończeniu zawodów nastąpił powrót do leśniczówki Frankówka, gdzie odbyło się strzelanie z wiatrówki dla pań i najmłodszych oraz wręczenie nagród. Ostatnią częścią brackiego święta była biesiada braci, ich rodzin oraz zaproszonych gości.

[7]

200 sztuk pojemników na woreczki do zbierania psich odchodów zakupił Urząd Miejski w Poniecu. Na początku czerwca zostanie przeprowadzona akcja promująca sprzątanie po czworonogach, które załatwiają swoje potrzeby na ulicach i chodnikach miasta. Pojemniki będą darmowo rozdawane i powinny wszystkich właścicieli psów zachęcić do dbania o czystość pod naszymi nogami. Dodajmy, że pojemniki są bardzo małe i mogą być ozdobą do kagańca. Nie będzie żadnego kłopotu, by zawsze idąc z psem na spacer zabrać pojemniczek ze sobą.

Dzień Ziemi

Rok 2011 został ogłoszony przez ONZ Międzynarodowym Rokiem Lasów. Dlatego uczniowie Szkoły Podstawowej w Sarbinowie i Gimnazjum w Żytowiecku poszerzali swoje wiadomości o lesie na wielu specjalnie przygotowanych lekcjach. Uczniowie klas IV i VI Szkoły Podstawowej w Sarbinowie pod okiem nauczycielki przyrody Marii Górskiej realizowali projekt „Tajemnice lasu” na zajęciach kółka przyrodniczego. Przygotowali informacje o warstwowej budowie lasu umiarkowanego, zgłębili wiedzę o lesistości w Polsce dawniej i dziś oraz o typach lasu. Wyszukiwali też utworów literackich o lesie, o piewcach polskich lasów oraz pisali o nim opowiadania. Na koniec wykonali makietę lasu, uwzględniając jego warstwy oraz organizmy żyjące w ściółce, runie, podszyciu i koronach drzew. Prezentacja wyników pracy uczniów odbyła się na szkolnych obchodach Dnia Ziemi. Gimnazjaliści z Żytowiecka przygotowali 20 kwietnia akademię poświęconą Międzynarodowemu Dniu Ziemi. Pod opieką Grażyny Żurczak na scenie wystąpili uczniowie klasy Ib. Okolicznościową prelekcję wygłosił dyrektor Mariusz Kędzierski. Gimnazjaliści obejrzeli teledysk jednej z piosenek, ukazujący ważną rolę ekologii w życiu człowieka. Była też inscenizacja sondy ulicznej, w której najbardziej wyrazisty okazał się Dawid Dziubałka. Patrycja Chruszcz sporo czasu poświęciła wypowiedzi o roli lasów, a Filip Brodziak zaprezentował poezję Adama Mickiewicza i Leopolda Staffa, udowadniając, że dbałość o przyrodę nie była obca wybitnym polskim poetom.

POŻEGNANIE

W ostatnich tygodniach na zawsze odeszli od nas: 8. 04 – Prałat Franciszka (1930), Poniec 19. 04 – Łasicki Leszek Paweł (1972), Poniec 30. 04 – Kulak Zdzisława (1942), Janiszewo


WSPOMNIE [8]

WIEŚCI Z G

O latach wojny i okupacji, o trudnych przeżyciach wiele osób chciałoby zapomnieć. Są bolesne, naznaczone stratami najbliższych, pełne wyrzeczeń, czasem katorżniczej pracy. A przecież nie można wykreślić ich ani z pamięci, ani z życiorysu. Są częścią naszej wspólnej historii. O rozmowę na temat tamtych, wojennych dni poprosiliśmy dwie mieszkanki Ponieca: Janinę Rosik i Marię Mazideńską. Obie zgodziły się powspominać.

Janina Rosik urodziła się w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia w 1925 roku. Skończyła więc 85 lat. Całe życie spędziła w Poniecu. Nic dziwnego, że znają ją niemal wszyscy, a już na pewno starsi mieszkańcy miasta. Tato był krawcem, mąż pracował w urzędzie, a potem w Gminnej Spółdzielni, ona była księgową w GS. Wychowała z mężem trójkę dzieci. Dziś jest wdową, od trzydziestu lat emerytką. Mieszka z synem. I oczywiście potrafi pięknie opowiadać. O tym, co dziś, co wczoraj, ale też o tym co przed półwiekiem. - Z czasów wojny chciałabym powiedzieć o trzech sprawach. Najpierw o mojej pracy u pastora. Kiedy wybuchła wojna, miałam 14 lat. To wtedy musiałam iść na służbę do pastorostwa. Pamiętam, że pracę u nich rozpoczęłam 15 lipca 1940 roku. Robiłam wszystko, jak służąca, pomagałam sprzątać, gotować, zajmować się dziećmi. To nie była ciężka praca, choć u pas-

torostwa spędzałam całe dnie. Miałam nawet pozwolenie, by wychodzić w czasie godziny policyjnej, a więc zimą po godzinie siódmej wieczorem, a latem po ósmej. Zwykle, gdy było już ciemno, pastor stał na balkonie i patrzył, czy bezpiecznie dochodzę do domu. Nie wspominam tamtych dni źle. Polubiłam się z córką pastorostwa, po wojnie pisałyśmy do siebie listy. Wiedziałam, co dzieje się u niej, u jej dzieci. Na służbie spędziłam ponad cztery lata. Czasem miałam wrażenie, że wojna jest gdzieś obok, nie u nas. Że Ponieca nie dotkną tragedie. Cóż, byłam bardzo młoda. Pani Janina zawsze bardzo dużo czytała. Już jako młoda dziewczyna sięgała po książki, gazety, lubiła dużo wiedzieć. Wspomina, że kiedy nie można było zapalać światła, czytali z bratem "przy księżycu". Brat również pochłaniał książki. Bywało, że przy lekturze spędzili całą noc. Pani Janina do dziś chętnie czyta. Zawsze

kupuje "Przewodnik katolicki", ostatnio czytała książki o Matce Teresie z Kalkuty, o Lourdes. Bardzo często rozwiązuje krzyżówki. Mówi, że taki umysłowy trening pozwala zachować pamięć. - A tamten dzień pamiętam bardzo dobrze. To był 21 października 1939 roku. Mieszkaliśmy przy ulicy Sienkiewicza, dzisiaj Śliwińskiego. Mama nie pozwalała nam wychodzić z domu. Na ulicach słychać było gwar. Niemcy brali do ratusza zakładników. Mój ojciec już kilka dni siedział w dużej sali ratusza. Zanosiłam mu tam jedzenie. Wtedy było ich pięciu, ale ostatecznie aż trzydziestu Polaków Niemcy zamknęli w urzędzie. Trzech postanowili rozstrzelać. Kiedy mężczyźni schodzili na dół po schodach, nie wiedzieli, który przeżyje. Byłam w domu. Słyszałam te strzały. Na szczęście nie dosięgnęły mojego taty. Ale trzy rodziny przeżyły tragedię. Zaraz potem uciekaliśmy wszyscy wozem drabiniastym w stronę Gostynia. Tam w szpitalu spędziliśmy jedną noc. Innym wozem dotarliśmy pod Borek. U jednego z gospodarzy spędziliśmy tydzień. Rodzice postanowili jednak wrócić do Ponieca. Wojna była wszędzie. Pani Janina nie ma żadnych zdjęć z czasów wojny. Zabrała je ze sobą na roboty za Wisłę. Tam zaginęły. Wszystko, o czym mówi, zachowała w pamięci. Nieraz opowiada o tym swoim dzieciom, wnukom. Niejedno rodzinne spotkanie z siostrą i bratem też poświęcone było wspomnieniom. Niestety, brat niedawno odszedł, a siostra ma już 89 lat. Coraz trudniej zorganizować spotkania, tym bardziej że pani Janina ma kłopot z chodzeniem. Latem jeździ na elektrycznym wózku, ale zimą po prostu bywa w domu. Bez wahania zgodziła się na rozmowę.

- Mój trzeci wojenny epizod dotyczy kopania rowów. We wrześniu 1944 roku do domu dotarło wezwanie, aby stawić się do pracy. Nie wiedziałam, do jakiej pracy Niemcy nas zabiorą i dokąd. Okazało się, że wywieźli nas za Włocławek. Tam kopaliśmy rowy dla czołgów. To była ciężka praca, harowaliśmy od świtu do zmroku. Panował głód. Z otrębów gotowaliśmy zupę, a z marchwi i dyni piekliśmy placki. Nie wiem, jak udało nam się przeżyć. W nocy, 21 stycznia 1945 roku, Niemcy zagnali nas do obory, a sami uciekali. Moja walizka pojechała z nimi. Zostałam bez niczego, w samych tylko "piorunach". A mimo to postanowiłam iść do domu pieszo. To było ponad trzysta kilometrów. Szliśmy w kilka osób, w stronę Jarocina. Po drodze widziałyśmy wojska radzieckie, a pod Śmiłowem jeszcze Niemców. Bałyśmy się okropnie. Ale wróciłam do Ponieca. Trochę wcześniej miasto opuścili Niemcy. Wyjechał też pastor z rodziną. Nigdy ich już potem nie widziałam. Z panią Janiną bardzo mile spędza się czas. Jest pogodna, uśmiechnięta, nie czuje się, że ma tyle lat. Zapewne mogłaby opowiadać niejedną historię z czasów mniej odległych, ale dziś postanowiliśmy wspominać te z jej dzieciństwa i młodości. Ot tak, żeby nie poszły w zapomnienie. Jesteśmy pewni, że pielęgnować je będą najbliżsi. ***

Maria Mazideńska urodziła się w Rokosowie w 1932 roku, ale wkrótce potem rodzice wybudowali dom w Poniecu przy ulicy Piaskowej. Ta ulica nie


ENIA

GMINY PONIEC

zmieniła nazwy do dziś, choć wygląda zupełnie inaczej. Wtedy stały przy niej zaledwie trzy domy, a większość lewej strony drogi zajmowały nieużytki. Tam dzieci bawiły się i wypasały kozy. Dziś na całej długości ulicy są budynki, a po drugiej stronie las. Ten las był również za czasów dzieciństwa pani Marii. - Byłam najstarsza z rodzeństwa, a kiedy wybuchła, wojna była nas czwórka. Tatę zabrano do kopania rowów, a mama opiekowała się całą naszą gromadką. Niemal codziennie organizowaliśmy sobie zabawy na polach obok. Przychodziły tam głównie dzieci Polaków, ale Niemcy też się z nami bawili. Miałam jedenaście lat, kiedy doszło do dramatu. Pani Maria jeszcze teraz opowiada o tych czasach ze wzruszeniem. Ciągle przecież widzi swojego brata, który nagle, w czasie zabawy, został ranny. -Tuż za lasem była leśniczówka. Mieszkał tam niemiecki leśniczy Szmal, z rodziną. Jeden z jego synów należał do Hitlerjugend. Pamiętam, jak odgrażał się, że nas zabije. Nikt jednak nie brał tego poważnie. Przecież to były takie dziecięce połajanki. A jednak stało się. Pani Maria wspomina, że tego dnia było ciepło, był poniedziałek, lato 1944 roku. Na polu bawiło się około dziesięciorga dzieciaków. Wśród nich Józef Podborowski, brat pani Marii. Miał wtedy osiem lat. Nagle padł strzał. - Zobaczyłam Józka całego we krwi. Roztrzaskaną miał rękę, oko, brzuch. Do dziś widzę tę scenę. Mama natychmiast położyła go na wózek i wiozła do szpitala

w Poniecu. Nie było innej rady, Józef musiał być operowany. Doktor Ruciński amputował mu rękę, a po paru dniach także oko. Śrut wyciągał mu z całego ciała. I pani Maria opowiada, jak strzelił Hans Szmal. Jak część śrutu znalazła się w brzozie, a Niemcy usuwali ślady strzału. Jak potem tłumaczyli, że to z ziemi musiał wystrzelić jakiś niewypał. Ale i tak wszyscy wiedzieli, że do dzieci ze śrutówki wymierzył syn leśniczego. Józef Podborowski nigdy już nie był sprawny. Ukończył co prawda w Poznaniu przyzakładową szkołę, pracował w zakładzie inwalidzkim, ale musiał nauczyć się żyć z protezą. Po wojnie rodzice Hansa zapisali mu w ramach rekompensaty domek w Gniewie za Poznaniem, jednak nigdy go nie dostał. Pani Maria nie wie, czy zamiast domu odebrał jakieś pieniądze, ale nawet największe nie wróciłyby mu zdrowia. Pan Józef założył rodzinę, doczekał się syna i dwóch wnuków. Dziś już nie żyje. - Ten wojenny epizod szedł ze mną przez całe życie. Nie da się go zapomnieć. Na szczęście Józef przeżył i już w dorosłym życiu bardzo mi pomagał. Zresztą jak i pozostałe rodzeństwo. A było nas ośmioro, bo po wojnie urodziła się jeszcze siostra i trzech braci. SPISAŁA HALINA SIECIŃSKA

[9]

W cztery oczy z... FELIKSEM DUDKOWIAKIEM

Mieszkaniec Szurkowa, lat 77, emeryt, sołtys, honorowy obywatel gminy Poniec, wdowiec, ojciec jednej córki i trzech synów, znak zodiakalna Panna.

- Honorowe obywatelstwo jest wyrazem najwyższego wyróżnienia i uznania Rady Miejskiej. Nadawane jest osobom szczególnie zasłużonym dla gminy Poniec. Pan otrzymał takie wyróżnienie w 2005 roku. -Bardzo jestem tym zaszczycony. Ale mam znacznie więcej przeróżnych odznaczeń. Najcenniejszy jest Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski przyznany w 1998 roku oraz Złoty Znak Związku OSP. Trochę się tego uzbierało przez lata. - Jest Pan znany w gminie, więc o cokolwiek zapytam, nie zaskoczę czytelników. Jednak proszę powiedzieć, jak Pan to robi, że nieustannie od 37 lat jest Pan sołtysem w Szurkowie? -Sołtysem jestem najdłużej w gminie Poniec. A recepta na to jest tylko jedna. Słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać mieszkańców. - No i pewnie rozmawiać z nimi oraz załatwiać ich problemy... - Tak, ale przede wszystkim uważnie słuchać, zrozumieć i być dla nich wsparciem. - A jakie potrzeby teraz zgłaszają mieszkańcy? - Sprawy bieżące. Chodnik położyć trzeba, drogi utwardzić, zadbać o bezpieczeństwo, pomóc przygotować jakąś imprezę. - Czy startując na sołtysa przez dziesięć kadencji miał Pan kontrkandydatów? - Miałem niejeden raz, ale zawsze znajdowałem poparcie wśród blisko czterystu mieszkańców Szurkowa. Dziękuję, że darzą

mnie takim zaufaniem. - Zapewne jest Pan dla nich wzorem rolnika, a także zasłużonego działacza społecznego. - Możliwe, ale najlepiej czuję się jako jeden z nich. Jestem rolnikiem, uprawiałem zboże i buraki cukrowe. Pracowałem w przeróżnych radach nadzorczych, byłem członkiem najpierw ZSL, a później PSL. - Działał Pan też w samorządzie? - Przez 40 lat byłem radnym Rady Narodowej, a następnie Rady Miejskiej w Poniecu oraz Rady Wojewódzkiej, a także przewodniczącym Rady Miejskiej i Rady Powiatowej. - Czy z Szurkowem związany jest Pan od urodzenia? - Urodziłem się we Francji, gdzie rodzice wywędrowali za pracą. Gdy się trochę dorobili, kupili gospodarstwo rolne w Roszkowie w gminie Miejska Górka. Wówczas poznałem przyszłą żonę Helenę i zamieszkałem u niej, w Szurkowie. Wspólnie zbudowaliśmy nowy, większy dom, w którym do dziś mieszkam z synem i synową. Osiem lat temu przekazałem im gospodarstwo, ale do dziś pomagam. - Startował Pan na sołtysa w obecnej kadencji, więc sądzę, że zdrowie Panu na to pozwala... - Tak, inaczej bym nie kandydował. Ale myślę, że to będzie moja ostatnia kadencja. - Dlaczego? - Ze względu na wiek. W końcu należy mi się trochę spokoju.


[ 10 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC LIN

Ponieważ maj to czas na lina, opiszę więc jego zwyczaje i upodobania.

Lin najlepiej czuje się w płytkich, mulistych i zarośniętych wodach stojących. Jest niezwykle odporny na brak tlenu w wodzie. Jeśli znajdziemy takie akweny, na pewno będzie tam lin. W naszych okolicach piękne liny łowiłem w wyrobiskach potorfowych w okolicach Gostynia i Krzywinia. Dziś jednak większość tych wód wyschła lub są prywatni właściciele, którzy nie pozwalają na łowienie. Moim zdaniem, najłatwiej złowić go w jeziorze Górzno na bagnach. Dokładnie mówiąc to końcówka jeziora z prawej strony, patrząc od plaży. Niektórzy wędkarze nazywają tę część jeziora - od łąki. Oczywiście ryby tego gatunku występują też w innych akwenach, ale tam mają większą konkurencję pokarmową głównie ze strony karpia. Przygotowując stanowisko do połowu lina na płytkich i zarośniętych wodach, trzeba grabiami lub specjalnie przygotowaną kotwicą na lince oczyścić je z roślinności. Oprócz tego musimy doprowadzić klika wąskich korytarzy. W miejscu łowienia kładziemy zanętę podobną do przynęty, na którą będziemy łowili. Natomiast w korytarzach zanętę bardzo rozdrobnioną, która ma za zadanie ściągnąć lina do naszej zanęty właściwej. Często używałem do nęcenia ubogiej karmy, którą maczałem zmiksowaną słodką kukurydzą lub dodawałem bardzo drobno posiekane robaki z kompostu. Żerujący w mule lin ryje, wyzwalając przy tym bąbelki gazu. Gdy zbiera z roślinności, najczęściej z grążeli, małe ślimaki, towarzyszy mu znane cmokanie. Dobra obserwacja wody pozwala dość łatwo zlokalizować żerowisko lina na płytkich zbiornikach. Zestaw na lina powinien być odpowiednio przygotowany. Nie możemy sobie pozwolić na zbyt cienkie żyłki, ze względu na to, że zacięty lin na pewno zaraz będzie uciekał w roślinność. Poza tym ryba ta nie jest zbyt wrażliwa na grubość żyłki. Ważniejszą rzeczą jest wielkość haczyka, który musi być mały ze względu na otwór gębowy ryby. Reasumując, żyłka co najmniej 016-018 mm, haczyk 14-18 w zależności od przynęty. Przynęta położona na dnie i hol siłowy, przy łowieniu na białego robaka pęczek ochotki, pęcak, ciasto. Lin połyka przynętę, natychmiast topiąc spławik. Przy czerwonym roMiłosz Boniec, zwycięzca kon- baku branie trwa zdecydowanie dłużej i kursu dla młodych wędkarzy, z objawia się delikatnym wyłożeniem spławika trzecim numerem naszej gazety. i odprowadzeniem w bok. Dawno temu jeden ze starszych wędkarzy pokazał mi nadzwyczajny sposób na łowienie lina. W momencie, jak słychać było cmokanie, o którym pisałem wcześniej, zrobił zestaw bez obciążenia, przymocował kawałek trzcinki, położył na liściu grążeli, a przynęta zaś zwisała kilka centymetrów pod wodą. Zsunięcie się trzcinki z liścia było sygnałem do zacięcia. Ten sposób łowienia obserwowałem na stawie w cegielni ponieckiej, który jest już zasypany. Lin tarło odbywa bardzo późno, najczęściej w lipcu. Woda musi mieć temp. 21-23 st. Celsjusza. Rośnie dość wolno, bo wagę 1kg uzyskuje w 6.-7. roku życia. Dlatego też ryba mająca 1-1, 5 kg jest uważana za okaz. Uważam, że najlepsze brania są od drugiej połowy maja do sierpnia. Jako przynęty dobre są zarówno przynęty zwierzęce, jak i różnego rodzaju ciasta, pęczak, kukurydza. Zanętę najlepiej zrobić na słodko z małym dodatkiem siekanych dżdżownic lub pinek i prostymi zapachami, np. wanilią lub karmelem. Zanęta bardzo prosta: bułka tarta własnoręcznie robiona, biszkopt zmielony, zmiksowana słodka kukurydza - namoczyć i gotować z dodatkiem np. wanilii.

Udanej wyprawy na lina - MACIEJ MORCHEL

Od 30 kwietnia do 1 maja w Ostrowie Wlkp. odbywały się Mistrzostwa Wielkopolski w wędkarstwie spławikowym. Duży sukces odniosła drużyna klubowa Hydromak Poniec, zajmując trzecie miejsce. W klasyfikacji indywidualnej Daniel Pietrzak został drugim wicemistrzem, natomiast w kategorii juniorów czwarte miejsce zajął Paweł Sibiński. W kategorii drużynowej klub Hydromak reprezentowali: Daniel Pietrzak, Dariusz Starosta i Maciej Morchel.

W połowie kwietnia w sali Gminnego Centrum Kultury w Poniecu odbyło się spotkanie członków Klubu Seniora Złota Jesień z okazji świąt wielkanocnych. Przy zastawionym stole i symbolicznym jajku spotkali się zarząd i członkowie klubu, burmistrz Ponieca Jacek Widyński, prezes Banku Spółdzielczego Hieronim Przybył oraz kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej Maria Śmigielska. Goście życzyli wszystkim zebranym zdrowia, pogody ducha, smacznego jajka oraz obfitego dyngusa. Podczas spotkania obchodzono również 80. urodziny członka klubu Leona Adamskiego, który poczęstował wszystkich pysznym tortem.

Majowe mrozy

W nocy z 3 na 4 maja oraz z 4 na 5 maja temperatura przy gruncie spadła do –5°C, a w niektórych rejonach nawet niżej i utrzymywała się tak przez kilka godzin. O tej porze roku jest to zjawisko wysoce niekorzystne, mające destrukcyjny wpływ na plonowanie roślin. Ze wstępnych informacji wynika, że na terenie województwa wielkopolskiego wskutek majowych mrozów nastąpiły straty w następujących uprawach: 1) drzewa owocowe, w tym jabłoń, wiśnie, czereśnie oraz wczesne śliwy, 2) truskawki i porzeczki, 3) ziemniaki wczesne podkiełkowane, 4) kukurydza na ziarno wcześnie wysiana, 5) rzepak ozimy, 6) buraki cukrowe po wschodach, 7) zboża jare, głównie jęczmień, 8) zaobserwowano również straty w uprawach warzywniczych, np. rozsady selera. W związku z tym Piotr Walkowski, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej, zwraca się do wszystkich rolników z apelem o lustrację swoich pól i plantacji pod kątem ewentualnych strat. Rolnikom, którzy ubezpieczyli swoje uprawy od ryzyka przymrozków, przypominamy o konieczności niezwłocznego zgłoszenia strat towarzystwu

ubezpieczeniowemu w terminie określonym w "Ogólnych warunkach ubezpieczenia". Zgodnie z przepisami przekroczenie terminu zgłoszenia strat spowoduje, że nie będzie można się ubiegać o należne odszkodowanie. Rolnikom, którzy już złożyli wnioski o przyznanie płatności bezpośrednich, przypominamy, że jeśli w wyniku poważnych strat zaistnieje konieczność przesiania areału inną rośliną niż zgłoszoną we wniosku, należy wnieść zmianę do wcześniej złożonego wniosku w terminie do 31 maja br. Ponadto apelujemy o zgłoszenie wystąpienia strat do burmistrza Ponieca, by można było uruchomić szacowanie strat przez gminne komisje klęskowe. Straty producentów rolnych mogą osiągnąć znaczne rozmiary, stąd też Wielkopolska Izba Rolnicza wyraża opinię, że należy oszacować rzeczywisty rozmiar szkód wyrządzonych przez tak niskie temperatury o tej porze roku, czyli w okresie niezmiernie intensywnej wegetacji roślin.


Mistrzynie

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Lekarz weterynarii Roman Szymański radzi...

Wścieklizna jest to wirusowa, zawsze śmiertelna choroba zakaźna zwierząt i człowieka. Jej wystąpienie powoduje wirus, który atakuje ośrodkowy układ nerwowy, co powoduje zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego. Choroba nazywa się często wodowstrętem, gdyż na sam widok lub sam dźwięk wody ciało zakażonego zwierzęcia i człowieka reaguje bolesnymi skurczami mięśni, zwłaszcza mięśni przełyku. Wścieklizna jest chorobą przenoszącą się z organizmu chorego zwierzęcia na człowieka. Na jej wirus nie są wrażliwe ryby, gady, płazy i ptaki. Wścieklizna występuje natomiast u koni, bydła, świń, owiec, psów i kotów. Nosicielami wirusa wścieklizny są drobne gryzonie - myszy i szczury, borsuki, nietoperze i wiewiórki oraz cała plejada zwierząt, które potrafią kąsać. Do zakażenia dochodzi przez kontakt podczas walk z drugim zwierzęciem zakażonym lub nosicielem. Wirus wścieklizny występuje także w środowisku zwierząt dziko żyjących: zwierzyny płowej, drapieżników (wilk, lis, borsuk, kuna). Dużą rolę w rozprzestrzenianiu wirusa w środowisku leśnym odgrywają bezobjawowi nosiciele wirusa: szczury, myszy, wiewiórki i nietoperze. Do zakażenia dochodzi przez bezpośredni kontakt z chorymi zwierzętami, w ślinie których znajduje się wirus wścieklizny, pogryzienia, zadrapania. Po wniknięciu wirusa do tkanki podskórnej lub mięśniowej wirus namnaża się, a później drogą nerwów obwodowych przesuwa się do centralnego układu nerwowego. Ten proces trwa różnie, w zależności od okolicy ciała, w którą została pokąsana ofiara - zwierzę lub człowiek. Okres inkubacji, czyli czas od zakażenia do wystąpienia objawów choroby, trwa od 10 dni, 3-6 tygodni do ponad roku. W obrazie klinicznym wścieklizny wyróżniamy: okres zwiastunowy-bojaźliwość, ucieczka przed domownikami, posmutnienie, brak reakcji na bodźce zewnętrzne. Okres szałowy - zwierzęta stają się agresywne, atakują napotkane zwierzęta i ludzi, u koni i bydła obserwuje się silne pobudzenie, parcie na przeszkody, wycie, gryzienie jadalnych przedmiotów - drewna, kamieni, częste przypadki samookaleczenia. Ataki szału na widok i dźwięk wody. Trzeci okres to okres porażenny - pojawiają się porażenia mięśni, niemożność połykania, porażenie mięśni przełyku, ślinotok, opadnięcie szczęki, zejście śmiertelne. Zwierzęta dzikie, które zazwyczaj są płochliwe i uciekają przed człowiekiem, zachowują się wręcz przeciwnie, stają się agresywne, atakują człowieka lub odwrotnie - są zanadto łagodne i pozwalają się złapać (uwaga dzieci na wiewiórki w parkach i lasach). Dzikie zwierzęta, prowadzące nocny tryb życia, widziane są w dzień. Zwracam szczególną uwagę na odmienne zachowanie się kotów w przypadku wystąpienia u nich objawów wskazujących na wściekliznę. U kotów obserwuje się niedowłady mięśni i porażenia mięśniowe, pomiaukiwanie oraz nagle występującą agresję na spotkane na swej drodze zwierzę lub człowieka. Pod koniec lat 60. w szpitalu ponieckim był śmiertelny przypadek zakażenia człowieka wirusem wścieklizny, spowodowany pokąsaniem przez kota zakażonego tym wirusem. Wścieklizna jest chorobą, która kojarzy się zwykle z psami. Te podlegają corocznym szczepieniom, słyszymy również o szczepieniach lisów dziko żyjących szczepionkami doustnymi zrzucanymi z samolotów. A jaka jest rola kota w przenoszeniu wirusa wścieklizny? Koty są najbardziej niebezpiecznymi wektorami wirusa wścieklizny, zwłaszcza koty dachowce, które chodzą wszędzie i kontaktują się z drobnymi gryzoniami (myszy, szczury, kuny), które są bezobjawowymi nosicielami wirusa wścieklizny. Stąd prosty wniosek: koty powinny być szczepione przeciwko wściekliźnie. A jak postąpić w przypadku pogryzienia lub innego kontaktu ze zwierzęciem podejrzanym o wściekliznę i nie tylko? Dokładnie umyć ranę wodą z mydłem, wodą utlenioną, pozwolić, aby rana długo krwawiła i jak najszybciej udać się do lekarza i stosować się do jego zaleceń. Aby uniknąć kontaktu z wirusem wścieklizny należy: 1. unikać dziwnie zachowujących się zwierząt dzikich i domowych 2. nie dotykać, nie głaskać i nie karmić wałęsających się obcych zwierząt, 3. gdy zostaniemy pogryzieni przez psa lub kota, mamy prawo żądać od właściciela psa świadectwa szczepienia przeciwko wściekliźnie, 4. gdy nasz czworonożny przyjaciel wróci do domu pogryziony lub zakrwawiony, należy udać się z nim do lekarza weterynarii, a gdy znamy właściciela agresora, rygorystycznie żądać świadectwa szczepienia przeciwko wściekliźnie, 5. rejestrować psy przez czipowanie - eliminowanie bezpańskich wałęsających się psów, 6. coroczne szczepienie psów oraz kotów przeciwko wściekliźnie.

[ 11 ]

Michalina Majewska i Iwona Skrzypczak, uczennice klasy VIb Szkoły Podstawowej w Poniecu, zdobyły tytuł "Mistrza Nauki o Języku" na X Powiatowym Konkursie Języka Polskiego.

Uczennice ze swoją nauczycielką Danutą Cieślak. Konkurs ten odbywa się co roku w Szkole Podstawowej nr 2 w Gostyniu pod patronatem starosty gostyńskiego oraz burmistrza Gostynia. Składa się z dwóch części: pracy pisemnej i testu językowego. Uczennice z ponieckiej podstawówki zdobyły jednakową liczbę punktów, rozwiązując test wiedzy o języku polskim. Musiały wykazać

się znajomością środków poetyckich, fonetyki, składni, frazeologii, pojęć z dziedziny kultury, umiejętnością redagowania krótkich form pisemnych. Okazały się najlepsze w powiecie gostyńskim. Na uroczystym podsumowaniu konkursu otrzymały gratulacje, dyplomy i nagrody.

Wszystkie ponieckie przedszkolaki miały okazję do bliskiego kontaktu ze strażakami. We wtorek, 10 maja, odwiedziły poniecką jednostkę. Zapoznały się z pracą strażaków, ich specyficznym strojem, poznawały sprzęt gaśniczy, oglądały wóz bojowy. W dniu 17 kwietnia między godziną 19:30 a 23:00 pod nieobecność proboszcza i wikarego nieznani sprawcy włamali się do budynku plebanii w Poniecu. Złodzieje wyłamali drzwi od piwnicy, przez które dostali się do środka budynku. Po splądrowaniu pomieszczeń ukradli czarną torbę, 20. 000 zł i dwie butelki alkoholu. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Wydział Kryminalny Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu. Policja poszukuje sprawcy lub sprawców tego zdarzenia. Wszystkie osoby, które były świadkami włamania lub mają wiedzę na temat sprawcy bądź podejrzewają, kto dokonał przestępstwa, proszone są o kontakt z gostyńską policją. Informacje na temat zdarzenia można przekazywać dzwoniąc pod następujące numery telefonów: 65 575 8200, 65 575 8271, 65 575 8272 lub 997.


Bractwo z tradycjami [ 12 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Początki Bractwa Kurkowego w Poniecu sięgają 1629 r. Jednakże w pełni udokumentowana działalność tej organizacji rozpoczyna się w drugiej połowie XVII w. W dniu 9 listopada 1669 r. król Polski Michał Korybut Wiśniowiecki na prośbę Franciszka Miaskowskiego, dziedzica Ponieca, Janiszewa i Miechcina, potwierdził statut nadany bractwu przez jego ojca Maksymiliana, kasztelana krzywińskiego. Gdy po śmierci Franciszka Miaskowskiego Poniec przeszedł w ręce Krzysztofa Unruga, bractwo znalazło w nowym dziedzicu życzliwego opiekuna. Uzyskał on od króla Jana III Sobieskiego zatwierdzenie statutu. Kolejni właściciele Ponieca w XVII i XVIII w. Zygmunt Unrug, Andrzej z Brudzewa Mielżyński, Maksymiljan Mielżyński - również otaczali opieką bractwo. Dzięki nim posiadało strzelnicę na gliniankach w Wydawach oraz kręgielnię.

Głównym zadaniem bractwa było szkolenie strzeleckie, aby w razie konieczności stawać do obrony miasta. Członkiem mógł zostać tylko obywatel miasta posiadający dom i należący do cechu rzemieślniczego. Wstępujący do bractwa winien według statutu „braciom dać trzy złote do skrzynki, pisarzowi za zapisanie sześć groszy i celownikowi (tarczowemu) trzy grosze.” Inni musieli płacić za strzał podwójnie i nie mogli uzyskać tytułu królewskiego. Strzelanie królewskie odbywało się w Zielone Świątki, a nowy król musiał opłacić uczty w tym dniu oraz w świętego Michała. Był to niemały koszt, ale za to był przez rok zwolniony z wszelkich podatków i miał prawo do warzenia piwa bez opłat. Także bractwo cieszyło się przywilejem - warzeniem określonej ilości piwa bez opłaty podatku miejskiego, tzw. czopowego. W XIX w. wzrastała w Poniecu liczba Niemców. Przeważali oni również

wśród członków bractwa. Spowodowało to popsucie się dobrych dotąd stosunków z dziedzicami miasta. Szczególnie konflikt zaznaczył się, kiedy w okresie Wiosny Ludów 1848 r. członkowie bractwa opowiedzieli się po stronie niemieckiej. Od tej pory bractwo stało się jednym z czynników germanizacji miasteczka i okolic. Do jego statutu wpisano punkt mówiący, że stawia sobie za cel „pielęgnowanie ducha niemiecko – patriotycznego”. Dla przykładu można podać, że w początkach XX w. 127 członków było narodowości niemieckiej, a tylko 26 polskiej. W drugiej połowie XIX w. bractwo pozyskało nową strzelnicę przy ul. Krobskiej, której poświęcenie miało miejsce w 1862 r. Wówczas otrzymało również sztandar od króla pruskiego Wilhelma I. Bractwo posiadało w tym okresie 0, 77 ha gruntu i własny dom strzelecki. Pełniło również funkcje charytatywne, czemu służyła własna kasa

pogrzebowa, karawan i kasa pożyczkowa. W okresie I wojny światowej działalność organizacyjna zamarła. Została wznowiona w 1920 r. Nastąpiła wówczas szybka polonizacja bractwa, gdy na polecenie wojewody poznańskiego w jego szeregi wstąpiło 53 Polaków. Na pierwszego polskiego prezesa wybrano Józefa Dykierta. W okresie międzywojennym, podobnie jak wcześniej, bractwo skupiało głównie osoby ze sfer kupieckich i rzemieślniczych. Funkcję prezesa przez wiele lat pełnił przemysłowiec – Ludwik Łazarski, pierwszy polski burmistrz Ponieca. Do bractwa w tym okresie należeli m.in.: Franciszek Bartkowiak (rzeźnik), Jan Baksalary (kowal), Klemens Sikorski (aptekarz), Mieczysław Klemczak (młynarz – właściciel młyna parowego), Nikodem Drabiński (właściciel tartaku), Julian Miśkowiak (właściciel sklepu kolonialnego), Cugier (właściciel wiatraku w Śmiłowie), Edmund Mietliński (kupiec), Bernard Mietliński (kupiec), Sabiers (Niemiec, rzeźnik), Tirpitz (Niemiec, rzeźnik), Walenty Konieczny (właściciel sklepu odzieżowego), Franciszek Gil (piekarz), Antoni Wróblewski (przedsiębiorca), Władysław Walentowski (lekarz), Max Konieczny (rzeźnik). W tym okresie bractwo dysponowało strzelnicą przy ul. Krobskiej. Główną imprezą organizowaną przez bractwo było coroczne strzelanie zielonoświątkowe. W drugi dzień Zielonych Świątek już o godz. 5. 30 rano mieszkańcy Ponieca byli budzeni przez orkiestrę 55. Pułku Piechoty z Leszna lub orkiestrę 26. Pułku z Krotoszyna. Wszyscy członkowie bractwa na czele z Królem Kurkowym przy dźwiękach orkiestry maszerowali ulicami Ponieca oznajmiając wszystkim, iż nadszedł dzień zabawy, rozrywki dla mieszkańców i czas wyłonienia w strzelaniu na kolejny rok Króla Kurkowego Bractwa w Poniecu. Maszerowali ul. Krobską do cmentarza, z powrotem do wysokości budynku Łazarskiego, a następnie udawali się w kierunku strzelnicy. Za orkiestrą szedł ówczesny tarczowy bractwa Depczyński – woźny szkolny. Ubrany był w czerwoną marynarkę, białe spodnie i rękawiczki. Na plecach niósł okrągłą strzelecką tarczę, przymocowaną do barku za pomocą metalowego uchwytu. Za nim podążał ubiegłoroczny Król Kurkowy, a dalej w kolumnie czwórkowej członkowie bractwa. Powrót do ratusza wyglądał podobnie, tylko tarczowy niósł tarczę zapełnioną zatyczkami. Na terenie strzelnicy była już gotowa, wcześniej zamontowana drewniana podłoga do występów i zabawy. Ustawiano stoły, ławki, stoiska z kiełbasą. Rozpoczynało się strzelanie. Królem Kurkowym z reguły zostawała osoba, która była w stanie ponieść koszty finansowe tego tytułu. Zabawa odbywała się w sali ratusza na pierwszym piętrze po prawej stronie. Tylko ta jedna zabawa w okresie przedwojennym była urządzana w ratuszu. Uczestniczyły w niej osoby na imienne zaproszenie. Przed wejściem do ratusza wszystkich uczestników na schodach witały panny, ubrane odświętnie z koszyczkami i rzucały

kwiatki. Wielką uroczystością w tym okresie były obchody 300–lecia bractwa zorganizowane w 1929 r. Mimo wyraźnej elitarności bractwa spotykało się ono z krytyką ze względu na przynależność do niego osób narodowości niemieckiej. Władze uważały, że w szeregach bractwa panują nastroje antyrządowe. Szczególnie złe wrażenie wywarło powierzenie godności ojca chrzestnego sztandaru Fryderykowi Grabschowi, Niemcowi, który nie znał dobrze języka polskiego. Lata II wojny światowej przyniosły przerwę w działalności bractwa. Jego odrodzenie po wojnie miało już miejsce w całkiem innych warunkach. Społeczeństwo było zubożałe, co widać w szeregach bractwa. W 1947 r. na ogólną liczbę 66 członków tylko 42 wnosiło składki członkowskie. Mimo trudności podtrzymywano dawne zwyczaje, w tym przede wszystkim strzelanie zielonoświątkowe. W strzelaniu odbytym w dniu 25 maja 1947 r. wzięło udział 56 osób. Jednak ówczesne komunistyczne władze Polski niechętnie patrzyły na działalność bractw kurkowych. Uważały, że są to „organizacje skupiające osoby wrogo ustosunkowane do nowego ustroju”. Przystąpiły więc do likwidacji bractw kurkowych w całej Polsce. Ostatnie ślady działalności Bractwa Kurkowego w Poniecu pochodzą z 1948 r. Z czasem strzelnica znajdująca się przy ul. Krobskiej uległa dewastacji, w a latach 90. XX w. jej teren został zniwelowany pod budowę nowego gmachu Szkoły Podstawowej. Rozproszeniu uległy także pamiątki, takie jak przechowywane w ratuszu puchary, po których ślad zaginął. Pozostały nieliczne ślady działalności bractwa. W zbiorach Muzeum Okręgowego w Lesznie zachował się sztandar z okresu przedwojennego. Dopiero obalenie ustroju komunistycznego stworzyło warunki do odrodzenia ruchu brackiego. Powstałe w listopadzie 2009 r. Bractwo Kurkowe w Poniecu, chociaż jest nową organizacją, pragnie nawiązywać do dobrych tradycji dawnego bractwa. Oprac. na podst. Władysław Stachowski - "Bractwo Strzeleckie w Poniecu”, Kronika Gostyńska, seria II, nr. 9 Gostyń, dnia 10 lutego 1931 A. Bitner Nowak, Z. Wojciechowski, G. Wojciechowski - “Dzieje Ponieca”, Poniec 2000 Martyna Widyńska - “Moja miejscowość w czasach moich dziadków i pradziadków”. (Wspomnienia Czesława Koniecznego). Maszynopis. GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

SEKRETARZ BRACTWA


Kalendarium ponieckie

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Działo się w maju:

1366, 11 maja – Starosta Wierzbięta w czasie swego pobytu w Poniecu w imieniu króla i dla pomnożenia dochodów skarbu królewskiego sprzedał trzy łany wójtostwa ponieckiego wraz z całym na nich majątkiem Janowi Kowalowi i Mikołajowi Goczałkowi oraz ich następcom za sumę siedmiu grzywien ( marek). Nabywcy byli zobowiązani płacić królowi czynsz po cztery miary każdego zboża i czynsz pieniężny w wysokości 1 wiardunku aktualnej monety na każde święto św. Michała oraz płacić jeden wiardunek jako dziesięcinę. 1623, 25 maja – Zmarł ks. Adam Nawrocki, „rodak miejscowy”. Był wielkim dobroczyńcą kościoła ponieckiego. „Uczynił fundację na mszę św. o Bożym Ciele zwaną popularnie Cibavit”, która miała być odprawiana w każdy czwartek przez wikariuszy przy udziale uczniów miejscowej szkoły. Na ten cel podarował czwartą część swojej ziemi odziedziczonej po ojcu oraz dom na środku ponieckiego rynku pomiędzy budynkami Jana Lisieckiego i Mateusza Balwierza. Przed śmiercią zażyczył sobie, aby pochowano go w białym ornacie. Wykonawcami testamentu ks. Nawrockiego zostali ojciec Adam Dąbrowski i burmistrz poniecki Tomasz Dorszyk. Pochowano go w kościele parafialnym w Poniecu „bezpośrednio pod amboną pod ławkami przeznaczonymi dla uczniów szkoły parafialnej (ks. Gotocki). 1893, 15 maja – Został założony Bank Ludowy w Poniecu. W skład pierwszego zarządu weszli: Stanisław Cybulski – dyrektor, ks. Franciszek Snowacki – kontroler, Władysław Bakowski – kasjer. Radę Nadzorczą tworzyli: dr A. Hejnowicz – prezes, Roman Szamański – wiceprezes, Wawrzyniec Mickiewicz – sekretarz oraz członkowie - Adam Rajewski, Antoni Ciesielski, Józef Bartkiewicz, Ignacy Szusterkiewicz, Leon Pietrowski, Ignacy Kamieński. W czasie zebrania założycielskiego był obecny prawdopodobnie ks. Piotr Wawrzyniak – patron Związku Spółek Zarobkowych. 1931, 10 maja - Na cmentarzu parafialnym w Poniecu uroczyście odsłonięto pomnik Powstańców Wielkopolskich 1918/1919. Został ufundowany przez miejscowe Towarzystwo Powstańców i Wojaków, skupiające weteranów walk niepodległościowych i żołnierzy rezerwy. Sztandar tego towarzystwa jest obecnie przechowywany w Izbie Pamięci Szkoły Podstawowej w Poniecu. 1940, 7 maja – Niemcy uruchomili szkołę dla dzieci polskich w Domu Katolickim. Uczono w niej w języku niemieckim na niskim poziomie. Często dzieci wykorzystywano do różnych prac na rzecz Niemców.

Uczestnicy III Rodzinnej Rowerówki z Bogdanek i okolic nie mieli w tym roku szczęścia do pogody. Pomimo to spędzili majowe popołudnie w znakomitej atmosferze. Gdy na dworze padał deszcz, odstawili rowery i poszli do sali wiejskiej. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich błyskawicznie przemieniły rowerówkę na imprezę pełną konkursów, gier i zabaw dla dzieci oraz rodziców. W międzyczasie wszyscy mogli posilić się smaczną grochówką, kiełbasą z grilla oraz słodkościami. W nietypowej rowerówce wzięło udział blisko 40 osób, które z uśmiechami na twarzach powrócilły do swoich domów, życząc sobie dobrej pogody za rok.

[ 13 ]

1940, 10 maja – Niemcy aresztowali proboszcza ponieckiego ks. Józefa Sztukowskiego. Ten zasłużony kapłan w latach 1918-1919 jako wikariusz w Wielichowie wspierał powstańców wielkopolskich. Funkcję proboszcza w Poniecu pełnił od 1924 r. Popierał budowę pomnika Powstańców Wielkopolskich na cmentarzu, brał czynny udział w niesieniu pomocy ubogim, fundował stypendia dla biednej młodzieży. W pierwszym dniu wojny, 1 września 1939 r., gdy Poniec został ostrzelany przez Niemców, wyniósł z kościoła parafialnego Najświętszy Sakrament, aby uchronić go przed profanacją. Pieszo zaniósł go do dworu w Dzięczynie celem przechowania. Po wojnie wrócił do Ponieca i sprawował nadal funkcję proboszcza do chwili przejścia na emeryturę w 1951 r. Zmarł w 1952 r. w szpitalu w Lesznie. GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

28 kwietnia, około godziny 22, na drodze z Dzięczyny w kierunku Ponieca doszło do groźnego wypadku. Mieszkaniec gminy Pępowo najprawdopodobniej nie opanował pojazdu na wyjściu z zakrętu i wpadł do rowu. Potem przejechał rowem około 200 metrów, po czym uderzył w przydrożne drzewo. Samochód zapalił się. Kierowca doznał licznych obrażeń ciała, złamania nogi oraz urazów głowy. Mimo szybkiej akcji strażaków z Ponieca nie udało się uratować pojazdu, który spłonął doszczętnie. Droga Poniec-Krobia była nieprzejezdna przez kilka godzin. Na miejscu interweniowała policja, pogotowie ratunkowe oraz dwa zastępy straży pożarnej. / Fot. Marek Przybyłek

Pomysłowy gimnazjalista Na ciekawy pomysł prezentacji wiedzy historycznej wpadł Mateusz Urbaniak, uczeń klasy IIIa Publicznego Gimnazjum w Poniecu. Przygotował grę planszową pod nazwą,,Udział Polaków na frontach II wojny światowej”. Gra składa się z trzech map przedstawiających różne szlaki bojowe żołnierzy polskich w czasach II wojny światowej. Jej uczestnicy wcielają się w żołnierzy armii polskiej walczącej na różnych frontach, m.in. biorą udział w powstaniu warszawskim, zdobywają Kołobrzeg i Berlin, forsują Odrę, biorą udział w bitwie o Narwik, klasztor na Monte Cassino, Bolonię i Ankonę. Przygotowana przez Mateusza gra została wykorzystana na lekcjach historii w ponieckim gimnazjum oraz w szkole podstawowej. W roku szkolnym 2010/2011 Mateusz wykonał mapę bitwy pod Ponie-

cem, stoczonej przez wojska saskie ze szwedzkimi w 1704 r. Jest również autorem prezentacji multimedialnej o Konstytucji 3 Maja, wykorzystanej podczas tegorocznego apelu szkolnego. Mateusz w tym roku kończy naukę w gimnazjum, ale wszystkie jego prace będą służyć jako cenna pomoc dydaktyczna następnym pokoleniom uczniów.


[ 14 ]

HOROSKOP

Baran 21.03-19.04 Przed Tobą bardzo dobre dni, szczególnie w życiu rodzinnym. Ktoś bliski bardzo ucieszy Cię swymi decyzjami. Pomyśl o tym, by wspólnie wybrać się na urlop. Może już w czerwcu. Byk 20.04-20.05 Nie planuj teraz dużych wydatków. Pieniądze będą Ci potrzebne za dwa, trzy miesiące. Oszczędzaj. W pracy możesz się liczyć z pewnymi zmianami. Niestety, nie będzie to podwyżka. Bliźnięta 21.05-21.06 Na horyzoncie trochę sercowych kłopotów. Koniecznie zdecyduj się na szczerą rozmowę z partnerem. Nie lekceważ też objawów gorszego samopoczucia. W drugiej połowie czerwca miła wizyta. Rak 22.06-22.07 Raki będą miały pracowity miesiąc. Większość z nich będzie musiała przełożyć plany urlopowe na lipiec bądź sierpień. Ale gwiazdy wróżą nową, ciekawą znajomość. I trochę lepszą sytuację finansową. Lew 23.07-22.08 Trochę ostatnio zaniedbałeś dalszą rodzinę. Czas wybrać się do nich i choćby powspominać miłe chwile. Skontroluj zdrowie, zwłaszcza serce. Finanse w normie. Panna 23.08-22.09 Najbliższe tygodnie będą dla Ciebie bardzo ważne. Będziesz musiała podjąć decyzje dotyczące przyszłości. Nie rób niczego zbyt pochopnie. W połowie czerwca oczekuj dobrej wiadomości. Waga 23.09-22.10 Jest szansa na to, że właśnie teraz poznasz kogoś bardzo interesującego. To może być przyjaźń, ale także miłość. W pracy spodziewaj się małego zamieszania. Być może pojawią się nowe koleżanki. Skorpion 23.10-21.11 Pierwsza połowa miesiąca upłynie pod znakiem dodatkowych zajęć. Będziesz miał pełne ręce roboty. Ale spodziewaj się większej wypłaty. Nie rezygnuj ze spotkań towarzyskich. Gwiazdy wróżą, że kogoś poznasz. Strzelec 22.11-21.12 Nie przesadzaj z domowymi pracami. Koniecznie znajdź czas na wypoczynek. Dobry na wyjazd byłby drugi tydzień czerwca. W uczuciach trochę niepokoju. Nie lekceważ uwag partnera. Koziorożec 22.12-19.01 To będzie naprawdę dobry miesiąc. Szef doceni Cię w pracy, może nawet zaproponuje awans. W domu niespodziankę sprawią bliscy. Bardzo Cię ona ucieszy. Zdrowie dobre. Wodnik 20.01-18.02 Wodniki powinny bardziej zadbać o zdrowie. Nagłe zmiany pogody nie bardzo im służą. W pracy trochę koleżeńskich nieporozumień. Nie pozwól wciągnąć się w żadne plotki. I nie pożyczaj pieniędzy. Ryby 19.02-20.03 Już teraz warto pomyśleć o urlopie. Koniecznie zapalnuj go razem z partnerem i wykorzystaj na poprawę relacji między wami. Finanse dobre, więc może powinieneś sprawić sobie jakiś prezent.

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Krzyżówka z nagrodami Syn starego Boryny (“Chłopi”)

Mebel do leżenia Pies myśliwski taks

Obowiązek, konieczność

3

Naszyta na dziurę

Mimowolne skurcze mięśni, nerwicowe drganie powiek

Szlachecka pani (dawniej)

1 9

2 6

3

10

4 9

5 6

6

Kolorowe tworzą kwiat lub owsiane na talerzu

6

Wielki samochód

Jednostka mocy silników Miasto nad Iłżanką w woj. świętokszyskim

4

9

11

Skraj, brzeg, kant

13

2 Rybie jajeczka

Przylądek na mapie morskiej

Handluje skradzionymi łupami Dawniej: kłótnia, zwada

5

Rzeka I Armii Wojska Polskiego w ZSRR (1943)

1

Znak muzyczny na pięciolinii

Ziemniaki inaczej

7

Rodzinne miasto braci Śniadeckich na Pałukach

8

12

10

14

11

7

12

8 4

4

13

1

14

2

Rozwiązanie powstanie po przeniesieniu liter oznaczonych cyframi od 1 do 14 do odpowiednich kratek poniżej. Prawidłowe rozwiązanie należy przepisać na kartkę i wysłać lub dostarczyć do Gminnego Centrum Kultury w Poniecu. Rozwiązanie można też przesłać e-mailem na adres krzyzowka@gck.poniec.eu. Prosimy pamiętać o podaniu imienia, nazwiska i adresu zamieszkania. Wśród nadawców prawidłowych odpowiedzi wylosujemy nagrodę. Na rozwiązania czekamy do 10 czerwca. Rozwiązanie poprzedniej krzyżówki brzmiało JUŻ CZAS NA SPACERY. Nagrodę wylosowała Ewelina Kmiecik z Ponieca. Zapraszamy do GCK po odbiór nagrody.

Maseczki z miodem

Nasze mamy przed laty robiły sobie maseczki z żółtka i miodu. Twierdziły, że regenerują skórę i rozświetlają cerę. Dziś tych domowych maseczek z miodu jest o wiele więcej, a każda z pań może wybrać którąś dla siebie. Fachowcy polecają je do każdej cery z wyjątkiem tej naczynkowej. A oto trzy propozycje. Z selera: W miseczce mieszamy po łyżce drobno startego selera, twarogu i miodu. Maseczkę nakładamy na twarz i szyję. Zmywamy letnią wodą po 30 minutach. Migdałowa:

Łączymy trzy łyżki zmielonych migdałów, łyżeczkę miodu i trzy łyżeczki maślanki. Można dodać kilka kropli soku z cytryny. Papkę nakładamy na twarz i szyję. Po półgodzinie zmywamy letnią wodą. Malinowa: Garść malin (świeże lub rozmrożone) rozgniatamy widelcem. Łączymy z łyżeczką miodu, odrobiną słodkiej śmietany oraz uniwersalnego kremu do twarzy (np. Nivea), tak aby powstała pasta. Nakładamy ją na twarz i szyję, przykrywamy wilgotną gazą. Maseczkę zmywamy po 20 minutach.

Ziemniaki po chłopsku: Kilogram ziemniaków, 2 cebule, 150 g szynki, 125 g wędzonego boczku, 3 ogórki kwaszone, 3 łyżki oleju, 4 jajka, 6-7 łyżek mleka, szczypiorek, gałka muszkatołowa, sól, pieprz. Ziemniaki dokładnie wyszorować, ugotować w mundurkach, odcedzić. Ostudzić i obrać. Pokroić w plasterki. Cebulę obrać, umyć, osuszyć, razem z szynką pokroić w kostkę. ogórki kwaszone w plasterki, boczek w paski. Podsmażyć, dodać olej. Na tłuszczu zeszklić cebulę, dorzucić ziemniaki, usmażyć ze wszystkich stron na złoty kolor. Jajka rozmieszać z mlekiem, doprawić pieprzem i solą i gałką muszkatołową. Masą jajeczną połączyć z posiekanym szczypiorkiem, pokrojono drobno szynką i plasterkami kwaszonego ogórka. Masą szynkowo- jajeczną zalać ziemniaki, smażyć, nie mieszając, tak długo, aż całość się zetnie. Ziemniaki w koszulce 12 ziemniaków, 12 plasterków wędzonego boczku, mielona papryka ( słodka lub ostra), biały pieprz, sól, tymianek, 4 łyżki oleju. Ziemniaki wyszorować. Gotować 12 minut bez obierania. Odcedzić, obrać. Każdy ziemniak owinąć plasterkiem boczku. Ziemniaki ułożyć na wysmarowanej połową oleju blasze. Oprószyć solą i pieprzem. Skropić pozostałym olejem. Ziemniaki wstawić na 20 minut do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika. Posypać tymiankiem i mieloną papryką.

(: (: HUMOR :) :)

Szkot wsiada z dużym workiem do autobusu. Podchodzi do niego kontroler i mówi: - Musi pan zapłacić również za ten bagaż. Szkot rozwiązuje worek i mówi: - Wychodź, synku. Tak czy siak, trzeba zapłacić. *** Do sypialni wpada mąż i woła do leżącej w łóżku żony: - Ubieraj się! Szybko! Pożar! Z szafy słychać przerażony męski głos: - Ratujcie meble! Ratujcie meble! *** Lekarz do pacjenta: - Czy stosował się pan do moich zaleceń i trzy razy dziennie popijał tabletki koniakiem? - Oooooczywiście...... - Jakoś nie widzę poprawy... - Bo z tabletkami jestem dwa tygodnie do tyłu, a z koniakiem — trzy miesiące do przodu!


Roztańczone diablice

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Przygoda z pomponami zaczęła się od niewielkiej grupy, składającej się z dziewczyn z ponieckiego gimnazjum z rocznika 1990, które wraz ze swoją nauczycielką wychowania fizycznego wywalczyły pierwsze sukcesy. Nazywane Diablicami z IIId po trzech latach opuściły mury gimnazjum. Później nauczycielka Aneta Wrotyńska założyła profesjonalny zespół, który do dziś działa pod nazwą Natia i wciąż diabelsko dobrze tańczy. Zespół Taneczny Natia działa przy Gminnym Centrum Kultury w Poniecu. W trzech grupach wiekowych Natii na zajęcia uczęszcza łącznie 36 dziewczyn. Instruktorka przeznacza na trening z nimi średnio 7 godzin tygodniowo. Skąd wzięły swoją nazwę? - Natia to klasyczny indyjski taniec teatralny, obejmujący skodyfikowany system pozycji ciała oraz

gestów rąk i palców - mówi Aneta Wrotyńska. - Chociaż nie tańczymy po indyjsku, to jednak nazwa bardzo nam się podoba, a jej znaczenie nie jest dla nas całkowicie przypadkowe. Instruktorka Aneta Wrotyńska jest znaną w Poniecu osobą. Jest nauczycielką wychowania fizycznego w Publicznym Gimnazjum w Poniecu oraz radną Rady Miejskiej Ponieca. Od najmłodszych lat interesuje się sportem i tańcem. Jest dyplomowaną instruktorką tańca sportowego i aerobiku. - Uwielbiam taniec, a przede wszystkim wszelkie formy ruchu mówi. - Jeżeli dziewczyny, które trenuję, osiągają zwycięstwo w konkursach, to mam podwójną radość. Pani Aneta aktywnie propaguje w Poniecu taniec od zaledwie pięciu lat, ale sukcesu przysporzyła swoim podopiecznym co niemiara. Od trzech lat jej tancerki utrzymują na zawodach mistrzostwo rejonowe, a od tego roku również grupa wiekowa ze szkoły podsta-

Pół wieku razem

Lucyna i Bernard Lisiakowie będą obchodzili 50. rocznicę ślubu cywilnego 17 czerwca, a ślubu kościelnego 20 sierpnia. Pan Bernard pochodzi z Golinki i ma 73 lata, a pani Lucyna z Ponieca i ma 68 lat. Poznali się w bardzo nietypowy sposób, z czego dzisiaj potrafią się szczerze śmiać. Pan Bernard w młodości podkochiwał się w innej dziewczynie z Ponieca, którą raz po raz odwiedzał. Pewnego dnia do jego byłej dziewczyny przyszła przyjaciółka Lucyna, która okazała się tak szczególną kobietą, że pan Bernard nagle stracił głowę i zmienił obiekt miłosnych westchnień. Już po trzech miesiącach byli małżeństwem. Na początek zamieszkali wspólnie w domu rodzinnym pani Lucyny w Poniecu. Jednak szybko podjęli decyzję o budowie własnego domu, który postawili tuż obok starego. Ponieważ pan Bernard z zawodu jest murarzem, zakasał rękawy i w błyskawicznym tempie ruszył do roboty. Dom stanął zaledwie w ciągu roku w czasach, gdy o każdą

cegłę i cement trzeba było walczyć, już nie wspominając o materiałach wykończeniowych. Pracował oczywiście po godzinach swojej pracy zawodowej i niemalże sam. Przez długie lata na niezliczonych budowach stracił zdrowie.Dziś mógłby długo wymieniać lekarzy różnych specjalności, których odwiedza i schorzenia, jakie posiada. Co miesiąc zostawia w aptece połowę swojej emerytury. Pani Lucyna ma natomiast kłopoty z chodzeniem. W Poniecu przyszli na świat trzej synowie państwa Lisiaków: Andrzej, Piotr i Leszek. Niestety, pierwszy z nich od czterech lat już nie żyje. Piotr jest znanym w mieście cukiernikiem, a Leszek mechanikiem samochodowym. Mają także dwie wnuczki i dwóch wnuków. Pan Bernard pracował w PBRol w Lesznie, PKP, Wojewódzkiej Spółdzielni Budowlanej w Gostyniu, a także w grupie budowlanej w PGR w Poniecu. Przez dwanaście ostatnich lat aktywności za-

wowej ma tytuł mistrza powiatu gostyńskiego i rejonu leszczyńskiego. Na ostatnich zawodach dziewczyny wystąpiły w piątek, 13 maja. Był to XII Powiatowy Konkurs Cheerleadersdance w Święciechowie. Rywalizowały wśród 30 innych grup tanecznych. Zajęły miejsca: drugie w kategoriach junior młodszy oraz junior i czwarte miejsce w kategorii otwartej dance show. Najwięcej chętnych dziewczyn do wstąpienia do Natii jest wśród uczennic szkół podstawowych. Obecnie jest ich 15. Najbardziej zaawansowana, doświadczona i zgrana jest najstarsza wiekiem grupa dziewczyn, uczennic szkół ponadgimnazjalnych. Niestety, to osoby, które po dojściu do najwyższej formy odchodzą z zajęć, bo rozpoczynają studia, pracę i wyjeżdżają z Ponieca. Co należy zrobić, aby się dostać do Natii? Pierwszej selekcji nauczycielka wuefu ma okazję dokonać podczas zajęć szkolnych. W każdej chwili można się z nią umówić na spotkanie, gdy jest się zainwodowej prowadził własną firmę murarską. Z kolei pani Lucyna była zatrudniona w zakładzie przetwórstwa owoców i warzyw w Pudliszkach, cegielni w Poniecu, sklepie spożywczym i restauracji Kameralna. Pracowała fizycznie przy taśmie, była ekspedientką i kucharką. Oboje od ponad 15 lat nie pracują

[ 15 ]

teresowaną tańcem. Trzeba jednak być osobą dość elastyczną i zwinną. Podczas treningu będzie dużo ćwiczeń gimnastycznych, rozciągających mięśnie, biegów, ćwiczeń zręcznościowych, skoków, przewrotów, które wymagają dobrej kondycji. Natia to dziewczyny pogodne, wesołe, bardzo zwinne. Diablice to określenie, które także dziś do nich dobrze pasuje, bo podczas tańca mają prawdziwe iskry w oczach. Potrafią skakać jak piłki, robić szpagat w powietrzu albo kręcić się jak spirala. I podobają się jurorom zawodów. - Nie mam żadnej recepty na udany występ - mówi Aneta Wrotyńska. - Sukces tkwi w wielu czynnikach: umiejętnym wyborze podkładu muzycznego, dynamice ruchów, prezencji grupy, w wymyśleniu jakiegoś charakterystycznego akcentu, na przykład nowego, zaskakującego rozwiązania tanecznego i naprawdę ciężkiej pracy. zawodowo. Spędzają ze sobą w domu całe dnie. Mimo nie najlepszego zdrowia nie brakuje im humoru i uśmiechu na twarzy. Są bardzo religijni. Wiara jest dla nich sposobem na zgodne, trwałe i szczęśliwe życie we dwoje. Z okazji złotych godów życzymy jubilatom przede wszystkim zdrowia, a także serdeczności i życzliwości od wszystkich ludzi.


Rodzinny Rajd Rowerowy [ 16 ]

Ponad 260 osób wzięło udział w V Rodzinnym Rajdzie Rowerowym, który odbył się 30 kwietnia. Majówka rozpoczęła się o godz. 10:00 na placu przed Gminnym Centrum Kultury w Poniecu. Przewodniczący Rady Miejskiej Jerzy Kusz oraz dyrektor Gminnego Centrum Kultury w Poniecu Maciej Malczyk przywitali przybyłych rowerzystów oraz przypomnieli trasę rowerówki. Przed wyjazdem każdy z uczestników otrzymał drobne upominki. Następnie z Ponieca wszyscy pojechali przez Janiszewo do Frankówki, gdzie był pierwszy przystanek i kawa. Potem rowerzyści udali się do Waszkowa, aby obejrzeć tamtejszy kościółek i wysłuchać jego historii, opowiedzianej przez Grzegorza Wojciechowskiego. Stamtąd przez Zawadę i Gościejewice trasa wiodła do leśniczówki Sowiny, gdzie na uczestników czekało ognisko i smażenie kiełbasek. Wszyscy uczestnicy wzięli udział w losowaniu nagród ufundowanych przez sponsorów imprezy. Patronat nad majówką objęli: burmistrz Ponieca, przewodniczący Rady Miejskiej w Poniecu, Gminne Centrum Kultury w Poniecu, pełnomocnik burmistrza Ponieca ds. rozwiązywania problemów alkoholowych oraz OSP Poniec. Sponsorami majówki byli: MAR GUM - Mariusz Danielczak, Produkcyjno Usługowy Zakład Stolarski - Rosa Sławomir, PHU Danuta Dopierała, SoftStar - Damian Kędziora, Usługi Przewoźniczo – Transportowe WALDMAR oraz STREFASPORTU.PL. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej oraz policjanci z Posterunku Policji w Poniecu.

W połowie kwietnia uczniowie klasy Ia Szkoły Podstawowej w Żytowiecku spotkali się w bibliotece w Gostyniu z aktorką Magdaleną Zawadzką - niezapomnianą odtwórczynią Basi Wołodyjowskiej oraz gwiazdą seriali: „Samo życie”, „Na dobre i na złe”, „Plebania”, „Magda M”. Podczas spotkania artystka przede wszystkim opowiadała o swym nieżyjącym już mężu, wybitnym aktorze Gustawie Holoubku, który na kilka lat przed śmiercią napisał swoją autobiografię zatytułowaną „Wspomnienia z niepamięci”. Artystka chętnie wpisała się do notesu, w którym podopieczni Krzysztofa Blandziego zbierają autografy i dedykacje godnych do naśladowania osób. Magdalena Zawadzka zgodziła się również na wspólną fotografię w towarzystwie pierwszoklasistów. Ponadto wybrała losowo dwie osoby: Paulinę Juskowiak i Mateusza Matuszaka, którym wręczyła książki Gustawa Holoubka. Od uczniów otrzymała wielkanocny stroik.

Jako pierwsi w tym roku szkolnym na wycieczkę turystyczno-krajoznawczą wyjechali uczniowie z klas VI Szkoły Podstawowej w Poniecu. Potrzebowali wytchnienia po kwietniowym sprawdzianie szóstoklasisty. 4 maja pojechali na trzy dni do Krakowa i Zakopanego razem z opiekunami: Danutą Cieślak, Marią Goldmann i Ryszardem Godziewskim. Odwiedzili też kościół w Wadowicach, który był drugim domem młodego Karola Wojtyły.

Wieści z Gminy Poniec - nr 5 - Maj 2011  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you