MULTImedia nr 2 (2) 2017 "(per)wersje"

Page 1






5


6


7


8


9


10


11


12


13


14


15


16


17


18


19


20


21


22


23


24


25


26


27


28


29


– Ty jesteś kompletnie pijany. Nie wiem, czy coś z ciebie dzisiaj będzie. – Eee… nigdy nie byłem z prostytutką. Przyszedłem z ciekawości – wybełkotałem, a ona popatrzyła na mnie matczynymi oczami. – Wiesz, ogólnie szału nie ma. To nie tak, jakbyś to robił z ukochaną dziewczyną. – Nie mam ukochanej dziewczyny. – Taki fajny chłopak nie ma dziewczyny? Może źle szukasz… – Nie szukam. Za to mnie znajdują same schizofreniczki. Po tym moim żaleniu zrobiła słodkie „ooo”, a jej chrypka dźwięczała jak u poczciwej baby z Kleparza. Jej wiek, a przede wszystkim potulne ciepło, jakie okazywała, kruszyły we mnie wszelką namiastkę seksualnej żądzy. Zamiast tego zacząłem się zwierzać i tulić do jej piersi, które nawet chyba kiedyś karmiły niemowlę. – Przychodzą do mnie często tacy chłopcy jak ty. Myślę, że możesz wiele dać kobiecie, tylko gdy jesteś trzeźwy. – Ostatnio rzadko bywam. – To najwyższy czas to zmienić. Wiesz, właściwie jak chcesz, tutaj też możesz piwko wypić, papierosa zapalić. Wyjąłem zmiętą paczkę, poczęstowałem ją i paliliśmy. Przez chwilę milczeliśmy. Palenie z podstarzałą prostytutką w Krakowie nad ranem – dlatego rodzice inwestowali w moją edukację. Było jednak w tym powolnie wlekącym się poranku coś niezwykłego. Czułem się bardzo „po godzinach”, odseparowany od męczących rozmów w świecie moralnych zobowiązań. Tu ich nie było, nareszcie brak nudnych konfrontacji! Tylko najzupełniej szczera wymiana zdań, najzupełniej niezobowiązująca rozmowa. Czułem satysfakcję z wydanych pieniędzy (o to chyba chodzi dziś w życiu, nie?). – A dlaczego tyle pijesz, mój drogi, co? – cudownie wydłużyła to ostatnie „co?”, tak potrafią tylko prostytutki. – Nie wiem, zaczęło się od śmierci ojca, a potem już poszło. – Niedobrze. A co ty w tym życiu robisz, słonko? Te kolejne słodkości były jak jej bielizna – w złym guście, a jednak urocze. Tuliłem się coraz bardziej. Powiedziałem, że piszę tu i tam, ale z tego wyżyć się nie da, więc kształcę się na programistę. – A widzisz, od razu pomyślałam, żeś literat. Masz takie smutne oczy. Smutne, ale mądre. – Zabawne, o tych oczach już słyszałem. – Bo oczy są ważne. W nich widzimy czyjąś teraźniejszość. Znowu ta kokieteria. Jak mogłem tak jej ulegać! Wrzucała perwersyjne banały w zdania, przez które wydawała mi się coraz piękniejsza. Nie myślałem już o jej wieku, była matką, żoną i kochanką w jednym, jak… jak… nie! Pomyślałem wtedy chyba o… Isztar! – Nad każdym z was trzeba umieć popracować. Jesteście uroczymi chłopczykami, takimi naszymi synkami. Uwielbiam to w was, panowie – w tym momencie na twarzy wymalowała iście szatański uśmiech. – Jesteś niezwykłą kobietą. Unikam w swoim życiu frazesów, sile się na wyszukane komplementy, ale teraz mówię coś o zupełnie większej wartości… – Bo słowa nie są ważne, nieważne jak wyglądają, liczy się to, jak brzmią w czyichś ustach. Zamarłem. Co było dalej, nie powiem.

30


31


32


33


34


35


36


37


38


39


40


41


42


43


44


45


46


47


48


49


50


51


52


53


54


55


56


57


58


59


60


61


62


63


64


65


66


67


68


69


70


71


72


73


74


75


76


77


78


79


80


81


82


83


84


85


86


87


88


89


90


91


92


93


94


Urodzona w 1989 roku. Jest artystką, zajmującą się rzeźbą i rysunkiem. Obecnie doktorantka w krakowskiej ASP. W ciągu ostatnich lat wielokrotnie pokazywała swoje prace na wystawach indywidualnych i zbiorowych.

95


96


97


98


99


100