Issuu on Google+

s.

13

Wielka inwestycja w krapkowickiej papierni

11

s.

Galmet szuka spawaczy

20

s.    

Cudzoziemcy uzupełniają braki na rynku pracy

Forum OPOLSKIEGO BIZNESU

Miesięcznik Samorządu Gospodarczego ISSN 1732-4505 nr 9 (90) październik 2013

1

Tablica ogłoszeń już nie wystarcza

Sabina Gorzkulla-Kotzot, wicestarosta powiatu krapkowickiego FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU


Z DRUGIEJ STRONY

Prosto z OIG 4. Klub Młodych Przedsiębiorców - reaktywacja 5. Portal FOB – zapraszamy! Wywiad 8. Tablica ogłoszeń już nie wystarcza Rozmowa z Sabiną Gorzkullą-Kotzot, wicestarostą powiatu krapkowickiego

Inwestycje 12. Inwestuje Filplast i ECO S.A. 13. Rozbudowała się Metsä Tissue Jest problem

2

11. Galmet szuka spawaczy 20. Cudzoziemcy uzupełniają braki na rynku pracy Przedsiębiorczy jak kobieta 16. Życie zaczyna się po pięćdziesiątce

Znajdź nas na: www.forumopolskiegobiznesu.pl

Polub nas na: www.facebook.com/ForumOpolskiegoBiznesu

Opolska Izba Gospodarcza Henryk Galwas Prezes Rada Izby Przewodniczący: Marian Duczmal, Wiceprzewodniczący: Marek Brejwo, Jerzy Rozmus, Wilhelm Beker Sekretarz: Marian Pecela Członkowie: Ryszard Błaszków, Jarosław Najczuk, Andrzej Rybarczyk, Marian Siwoń, Jerzy Wiertelorz, Władysław Sztefic Forum Opolskiego Biznesu Wydawca: Opolska Izba Gospodarcza 45-075 Opole, ul. Krakowska 39 tel./fax. 77 44 17 668, 77 44 17 669 e-mail: oig@oig.opole.pl www.oig.opole.pl Redaktor naczelny: Maciej T. Nowak e-mail: igimedia@op.pl tel. 604 64 92 42

Foto: Witold Chojnacki Skład, łamanie, reklama:

komunikacja marketingowa

45-272 Opole, ul. Sosnkowskiego 29 tel. 77 456 95 29 e-mail: biuro@komunikatorpr.pl www.komunikatorpr.pl Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń. nr 9 (90) październik 2013


NA DOBRY POCZĄTEK

prof. dr hab. Marian Duczmal Przewodniczący Rady Opolskiej Izby Gospodarczej

MY NIE LEKCEWAŻYMY NAJNOWSZYCH TRENDÓW P

olskie urzędy podrzucając nam do wypełnienie różne formularze czy wnioski, często chcą by podawać w nich numery telefonów komórkowych, czy też adresy e-mail. Domyślam się, że to po to by przyspieszyć i ułatwić kontakt z petentem. No i mamy do wypełnienia kolejne rubryki, a efektu z tego nie ma żadnego. Ze świeczką trzeba szukać tych, którzy doświadczyli takiej nowoczesnej formy komunikacji z urzędnikami. Ci zazwyczaj wolą jeszcze tradycyjne pisma wysyłane w kopertach. Dlatego musimy biegać na pocztę po każde awizo. Oczywiście są wyjątki, choć na razie nieliczne. Ale można inaczej, co pokazuje w wywiadzie na łamach „Forum Opolskiego Biznesu” Sabina Gorzkulla-Kotzot, wicestarosta powiatu krapkowickiego. Dzisiaj, od nowoczesnej cyfrowej komunikacji prowadzonej z użyciem Internetu czy portali społecznościowych, nie ma już odwrotu. Na świecie mamy ponad miliard użytkowników Facebooka. Dziennie wysyłają oni w świat 200 miliardów komunikatów. Coraz więcej osób przenosi cząstkę swojego życia do sieci. Coraz więcej firm czy instytucji zaczyna przenosić budżety przeznaczone na reklamę tradycyjną na rzecz Internetu. Ten wirtualny świat zaczyna wchłaniać tradycyjne media. Można nie lubić portali społecznościowych, ale nie wolno lekceważyć ich znaczenia dla budowania wizerunku marki firmy czy urzędu. „Forum Opolskiego Biznesu” nie lekceważy tych nowych trendów i dlatego ma już nie tylko cyfrowe wydanie swojego miesięcznika, ale także swój portal: www.forumopolskiegobzinesu.pl – to dobry adres w sieci. Nie lekceważcie nowych trendów! Bądźcie na bieżąco z informacjami! Zachęcam do lektury „Forum Opolskiego Biznesu”!

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

3


PROSTO Z OIG

4

MŁODZI PRZEDSIĘBIORCY, ŁĄCZCIE SIĘ!  Opolska Izba Gospodarcza reaktywowała Klub Młodych Przedsiębiorców. Ma pomagać osobom stawiającym pierwsze kroki w biznesie. Będą oni mogli liczyć na bezpłatną pomoc prawną czy księgową.

nr 9 (90) październik 2013

K

lub Młodego Przedsiębiorcy będzie zrzeszał przedsiębiorców i menadżerów, którzy nie ukończyli jeszcze 45. roku życia. - Jego celem jest pomoc młodym przedsiębiorcom w sytuacji kryzysu gospodarczego jaki mamy w Europie. W pojedynkę niewiele można zdziałać. Musimy wspólnie rozwiązywać nasze problemy – powiedział Bartosz Ryszka, przewodniczący KMP. Spotkania klubu mają się odbywać raz w miesiącu. Są już pierwsze pomysły na to jak można ułatwić życie przedsiębiorcom. To m.in. wspólne wynegocjowanie korzystnej umowy z firmami kurierskimi czy ubezpieczenia medyczne dla przedsiębiorców i pracowników. Członkowie klubu będą mogli korzystać z bezpłatnych porad udzielanych im przez należących do OIG prawników, księgowych czy doradców handlowych. Prezes OIG Henryk Galwas chciałby by

do klubu wstępowali również przedsiębiorcy, którzy otwierali działalność dzięki unijnym dotacjom. - Wszyscy chcemy by efekt z przyznania unijnych dotacji był jak najlepszy. Zależy nam by nie kończyli oni swojej działalności po 12 miesiącach. Gdy tak się dzieje to dotacje są wyrzucone w błoto – powiedział Henryk Galwas. - Będziemy ich monitorować i nie pozwolimy zakończyć działalności po roku. Nie chcemy by powiedzieli, że nie widzą dla siebie szans na polskim rynku, by się wyrejestrowywali i stawali w kolejce po zasiłki w pośredniakach lub wyjeżdżali za granicę. To byłaby klęska - dodał. OIG przy tworzeniu klubu współpracuje z Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki. Klub w ciągu najbliższych siedmiu lat ma także sięgać po unijne pieniądze. | MAN


PROSTO Z OIG

CHCEMY OTWORZYĆ WASZE OCZY! Skoro „Forum Opolskiego Biznesu” jest wydawane już nie w wersji drukowanej, ale nowoczesnej – cyfrowej, to musi mieć też swój portal internetowy. Można go znaleźć pod łatwym do zapamiętania adresem www.forumopolskiegobiznesu.pl.

T

o naturalne uzupełnienie naszej koncepcji informacyjnej dotyczącej informowania Państwa o tym co ważnego dzieje się w opolskim biznesie. A dzieje się bardzo dużo… Wbrew obiegowym opiniom mówiącym o tym, że na Opolszczyźnie nie ma dobrego biznesu, nie ma wielkich, nowoczesnych czy innowacyjnych firm. Otóż są. Chcemy je Państwu pokazywać. Chcemy otworzyć Wasze oczy na opolski biznes! Portal FOB jest znacznie szerszy niż cyfrowe wydanie naszego miesięcznika.

Znajdziecie na nim więcej informacji i natraficie na nie szybciej. Oprócz aktualności, są tam dostępne również wywiady i felietony. Jest także archiwum, w którym, w plikach PDF, dostępne są wszystkie wcześniejsze wydania FOB. Są również materiały video z rozmowami o opolskiej gospodarce. Znajdziecie także kursy walut i notowania giełdowe. Chcemy przypomnieć wszystkim, że prowadzimy fanpage FOB na portalu społecznościowym Facebook. Polubcie go! Polubcie nasz portal! Maciej T. Nowak

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

5


PROSTO Z OIG

ICF OPOLE OTWIERA ODDZIAŁ W naszym województwie powstał dziesiąty w Polsce oddział International Coach Federation - najstarszej organizacji akredytującej coachów na świecie. Oficjalne otwarcie już 24 października br.

B

udowanie świadomości coachingu na Opolszczyźnie, rozwijanie wiedzy o jego zastosowaniach w życiu prywatnym, w biznesie i w wielu innych obszarach oraz dbałość o ciągły rozwój i wysoki poziom kompetencji opolskich coachów – to niektóre z zadań jakie stawia sobie nowo otwarty oddział. Jego uroczyste otwarcie odbędzie się w Szarej Willi, gdzie zaproszeni goście reprezentujący różne środowiska i miasta naszego regionu, będą mieli okazję poznać opolskich coachów, spotkać się z liderami ICF Polska, w tym z Anną Cywińską, prezesem organizacji. Będzie można zapytać gospodarzy i ekspertów jak coaching działa, jakie wynikają z niego korzyści dla naszego funkcjonowania w życiu prywatnym,

jakie ma zastosowanie w biznesie, w którym – jak pokazują przykłady na świecie i w Polsce - kultura coachingowa w zarządzaniu firmą przekłada się na jej sukces i zyski. Będzie też można zasięgnąć informacji jak przy rosnącej liczbie coachów odróżnić coacha od pseudocoacha. ICF jest jedną z najpoważniejszych na świecie i w Polsce organizacji coachingowych, której akredytacja jest gwarancją profesjonalizmu, wysokich kompetencji potwierdzonych wieloma godzinami praktyki i niełatwym egzaminem. Patronat nad tym inauguracją opolskiego oddziału ICF objęło m.in. „Forum Opolskiego Biznesu”. Monika Kluf, coach ICF

6

CZĘŚCI DO AUDI Q7 POWSTAJĄ POD OPOLEM W Kątach Opolskich trwa produkcja części samochodowych do niemieckiego audi Q7.

nr 9 (90) październik 2013

P

rodukowane są obecnie części serii określanej przez nas nazwą „minus 1”, co można wytłumaczyć jako testowe. Po nich przyjdzie czas na produkcję serii zerowej – wyjaśnia Roland Krauze, wiceprezes zarządu firmy MM Systemy Sp. z o.o z Naroka, producenta tych części. Elementy serii zerowej mają być produkowane na przełomie grudnia i stycznia. Z takich części buduje się samochody testowe. - W samochodach testowych, których będzie około 120-180 znajdzie się 200 elementów wyprodukowanych w Kątach Opolskich – dodaje wiceprezes Krauze. Obecnie produkcja odbywa się w wynajętej hali, firma stara się jednak o dofinansowanie inwestycji w ramach Działania 4.4 Program Operacyjny

Innowacyjna Gospodarka „Nowe inwestycje o wysokim potencjale innowacyjnym”. Docelowo produkcja ma odbywać się w trzech halach, a zakład ma zatrudniać 96 pracowników, głównie z terenu gminy Tarnów Opolski, na co liczą władze gminy. Teraz zatrudnionych jest 10 pracowników. Wójt Tarnowa Opolskiego nie ukrywa, że dzięki tej inwestycji zyskał budżet gminy. – Cieszę się, bo też włożyłem troszkę trudu w to, by firma została właśnie u nas. Wcześniej przedsiębiorstwo było w sześciu miejscach, różnych podstrefach ekonomicznych, a zdecydowali się zostać w Tarnowie – podkreśla Krzysztof Mutz. Tomasz Mikołajczyk


PROSTO Z OIG

LAURY

JUŻ NIEDŁUGO Rada Opolskiej Izby Gospodarczej powołała Kapitułę Laurów Umiejętności i Kompetencji 2013. W jej skład weszło dziewięć osób, wśród których są najwyżsi przedstawiciele władzy w regionie, dotychczasowi laureaci oraz przedstawiciele władz Izby.

K

apituła zainaugurowała swoją działalność na początku października. Tym samym rozpoczęto prace nad kolejną edycją Laurów. Uroczysta gala podsumowująca konkurs ma się odbyć w styczniu 2014 r., w Filharmonii Opolskiej. Wręczanie Laurów ma już swoją tradycję. Impreza na trwałe wpisała się w opolską rzeczywistość. Laury otrzymają najznakomitsi przedstawiciele gospodarki, nauki i kultury, polityki i służby zdrowia.

Izba nagradza ludzi, którzy dzielą się sukcesami poprzez aktywność społeczną w swoim środowisku i wspierają różnorodne inicjatywy lokalne. - Być wyróżnionym Laurem Umiejętności i Kompetencji to wielki honor i zaszczyt, a także uznanie zasług i skutecznego działania na rzecz środowiska i regionu – wyjawia Henryk Galwas, prezes OIG. Opolska Izba Gospodarcza przyjmuje zgłoszenia kandydatów do lauru.

W skład Kapituły Laurów Umiejętności i Kompetencji 2013 wchodzą:

7

Ryszard Wilczyński, wojewoda opolski; Józef Sebesta, marszałek województwa opolskiego; Krzysztof Kawałko, wiceprezydent Opola; Marian Duczmal, przewodniczący rady OIG; Karol Cebula, laureat Kryształowego Lauru 2010; Władysław Sztefic, członek rady OIG; Andrzej Rybarczyk, członek rady OIG; Zdzisław Bąk, laureat Złotego Lauru 2010; Henryk Galwas, prezes zarządu OIG, sekretarz Kapituły.

Umiejętności i Kompetencji

NOWI W OIG BWF Consulting Tomasz Piątkiewicz ul. Fiołków 1 46-022 Luboszyce Tel. 77 426 02 32, 604 956 656 e-mail: biuro@bwf-consulting.pl „EUROHEDAS” Przedsiębiorstwo Logistyczno-Produkcyjne Radosław Sroka-Wąsicky Wąsie, ul. Główna 2A, 46-250 Wołczyn Tel. 661 327 797 e-mail: wasicky@o2.pl

Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe „BEN-ART” Bursy Beniamin ul. Zamkowa 15, 46-243 Bogacica Tel./fax. 77 414 86 94, 77 413 06 15 e-mail: ben-art@wp.pl Zakład Szklarski „DMR” Kurzeja Damian Kurzeja ul. Strzelecka 40, 47-120 Żędowice Tel. 77 461 66 73, 606 729 268 e-mail: dkurzeja@interia.pl

Laury

MEB Technical Sp. z o.o. prezes Damian Koziol ul. Głogowska 41, 45-315 Opole Tel. 77 555 89 10, fax. 77 555 89 16 e-mail: info@meb-group.eu ATLANTIS-Deweloper Sp. z o.o. prezes Waldemar Stekert ul. Krakowska 26A, 45-075 Opole Tel. 77 307 00 72, 668 037 364 e-mail: biuro@atlantisdeweloper.pl F.H.U.P. GAJO Wojciech Gajowczyk ul. Fabryczna 1a, 46-200 Kluczbork Tel. 77 418 24 59, 603 764 577 e-mail: wojciech@gajo.biz.pl FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU


TABLICA OGŁOSZEŃ JUŻ NIE WYSTARCZA - W ciągu ostatnich lat pozycja social mediów ugruntowała się stając się trwałym narzędziem promocji. Marketing przez serwisy społecznościowe to standard nie tylko w dużych, ale i małych przedsiębiorstwach. Nadszedł czas także na urzędy państwowe - o social mediach w administracji publicznej, z wicestarostą powiatu krapkowickiego Sabiną Gorzkullą-Kotzot rozmawia Alicja Holik. nr 9 (90) październik 2013

fot. Witold Chojnacki

WYWIAD

- Obserwuję działalność internetową Starostwa Powiatowego w Krapkowicach oraz liczbę odwiedzin profilu na Facebooku. Zastanawiam się czy social media w administracji to chwilowa moda, czy trwały trend? - Administracja to wbrew nazwie nie tylko statyczne administrowanie, ale interakcja z klientami urzędu. Nasze starostwo podąża za potrzebami mieszkańców, ewoluuje. Dlatego social media w administracji to naturalny element ewaluacji, kolejne narzędzie czyniące w naszym przypadku starostwo przyjaźniejszym mieszkańcom. - Co może zyskać urząd, który założy swój profil na Facebooku? - Ostatnio modne jest pojęcie chmury jako obszaru wymiany danych, pomysłów. Urząd zyskuje – można tak to ująć – kolejny byt, tym razem wirtualny, skrajnie odmienny od stereo-


WYWIAD

typowej chłodnej betonowej instytucji. Jest bliżej mieszkańców, wchodzi w interakcję. Usługi stają się bardziej dostępne, informacja łatwiejszą do pozyskania, a to przedkłada się na oszczędność czasu i nerwów, tak mieszkańców, jak i urzędników. - Czy social media służą budowaniu lojalności pomiędzy samorządem, a społeczeństwem? - Służą przede wszystkim budowie społeczeństwa obywatelskiego, bo poprawiają wizerunek urzędu jako firmy świadczącej usługi na wysokim poziomie, a nie podmiotu samego w sobie. Social media budują więź, tyle tylko, że pojawia się kolejne wyzwanie: pielęgnowanie tej więzi, utrzymywanie stałego kontaktu i budowa zaufania.

i szybki przekaz. W innych sytuacjach encyklopedyczna forma bywa nudna i nie trafia do szerokiego kręgu odbiorców. Liczy się wtedy oprawa multimedialna, niebanalna treść, ciekawostka, event. Kluczem jest tu różnorodność informacji i odpowiednie ich zbalansowanie. Pamiętajmy, że przesyt informacji bywa równie nieprzyjemny jak informacyjny głód. - Możemy zatem mówić o małej rewolucji. Mieszkańcy Powiatu Krapkowickiego informowani byli za pomocą Facebooka o poziomie wody w rzekach podczas powodzi. - Dla nas ta forma kontaktu wydała się naturalna. Informacja publikowana jest szybko i trafia dzięki możliwości jej udostępniania przez użytkowników, do szerokiego grona odbiorców. Ale najważniejsze jest to, że każdy z mieszkańców

- W Polsce obecnie mało popularny jest twitter, podczas kiedy na świecie czołowi politycy wykorzystują go chociażby do złożenia gratulacji kanclerz Angeli Merkell (mowa o Davidzie Cameronie). Natomiast na rodzimym zapleczu politycznym jedną z najbardziej aktywnych osób na twitterze wydaje się być Radosław Sikorski. - Zgadza się, twitter jest doskonałym narzędziem w rękach polityków, jest jednak znacznie mniej popularny w urzędach jako narzędzie interakcji urzędu z mieszkańcami. Wynika to z jego ograniczeń, kilkudziesięcioznakowych wiadomości, które w niektórych przypadkach bywają zaletą, w innych utrudnieniem. W realiach naszego urzędu rozszerzyłby funkcjonalność zarządzania kryzysowego przy powiadamianiu np. o możliwości wystąpienia klęski żywiołowej. Sama prywatnie korzystam z twittera, chodź przyznam szczerze, że nie tak często jak z FB.

może współuczestniczyć w przekazie dodając do informacji swój komentarz lub zdjęcie. Dzięki temu przekaz jest zawsze aktualny, ciekawy, żeby nie powiedzieć dramatyczny. Oczywiście, Facebook nie zastąpi tradycyjnych form komunikacji pomiędzy służbami, jednak w erze smartfonów, jest niezbędny w kontakcie z mieszkańcami. Wypróbowaliśmy to z sukcesem kilkukrotnie.

- Jakie informacje zamieszczać może administracja publiczna w Internecie? Ograniczają się one wyłącznie do wydarzeń kulturalnych, informacji turystycznych czy znajdują się również takie o zmianach w komunikacji publicznej, itp. ? - Wszystko zależy od kontekstu. W przypadku klęski żywiołowej potencjałem informacji jest jej syntetyczna forma

- Ma Pani wrażenie, że niektóre samorządy nie wykorzystują social mediów jako przestrzeni do dialogu z mieszkańcami? - Niestety, nadal pokutuje myślenie, że tablica ogłoszeń wystarcza. Nie brak też działań prowizorycznych, inauguracji strony internetowej czy nowego profilu na np. Facebook’u, które po jakimś czasie rażą brakiem aktualnych informacji i przyczyniają się do chaosu w sieci, zaraźliwej

Facebook nie zastąpi tradycyjnych form komunikacji pomiędzy służbami, jednak w erze smartfonów, jest niezbędny w kontakcie z mieszkańcami.

choroby naszego Internetu. - Czy inicjatywy społeczne, zamieszczane na stronach internetowych, czy na Facebooku są rozpatrywane przez urząd, nie dzieje się tak, iż schodzą na drugi plan? - Nasz urząd prowadzi szerokie konsultacje społeczne, będąc w interakcji z mieszkańcami. Forma internetowa, czy społecznościowa inicjatyw oddolnych, tylko ułatwia nam podjęcie dialogu z grupą inicjatywną. Nie od dziś wiadomo, że najlepsze pomysły rodzą się na dole, wśród niewielkich społeczności. Internet pozwala podniecić tę tlącą się iskrę zanim zgaśnie niedostrzeżona, stając się przyczyną frustracji mieszkańców, a pośrednio – spadkiem zaufania do administracji. - Prowadzi Pani również swój prywatny profil na Facebooku, na którym łączy informacje z życia prywatnego i publicznego. Lokalna ludność odbiera takie działania pozytywnie? - Zdania jak we wszystkich kwestiach są pewnie podzielone, jednak stając się wicestarostą, urzędnikiem wyższego szczebla, trudno chronić swoją prywatność. Uchodzę za osobę kontaktową, dlatego też mój profil na FB zawiera różne informacje. Kiedy obejmuje się funkcje publiczne, nie przestaje się być sobą, mieszkanką małej miejscowości, sąsiadką, koleżanką. Social media pozwalają mi przede wszystkim pokazać innym, że nadal jestem sobą. Grunt to nie dać się zwariować! Od 20 lat pracuję w samorządzie i wiem doskonale, że dyrektorem, radnym czy wicestarostą się tylko bywa. Nie przywiązuję się do swoich „stołków”, robię po prostu swoje najlepiej jak potrafię. Zawsze stawiam sobie i osobom ze mną współpracującym wysoko poprzeczkę, bardzo ważnym elementem mojej pracy jest partycypacja społeczna. Umieszczanie różnych informacji, czy prowadzenie konwersacji pomaga mi w „byciu blisko mieszkańców”. Social media przekładają się na pewne hasło, które bardzo lubię – „Masz głos – masz wybór”. - Dziękuję za rozmowę.

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

9


OPINIE

To wartościowy dialog

O

becność firmy i marki w mediach społecznościowych umożliwia budowanie wiernej społeczności. Firma musi działać tam, gdzie przebywają jej klienci. Stały, bezpośredni kontakt z fanami umożliwia nam m.in. prowadzenie wartościowego dialogu, a także szybkie reagowanie w sytuacjach kryzysowych. W ten sposób możemy też pozyskiwać sporo informacji dotyczących zadowolenia z naszych usług czy produktów. Ilość narzędzi reklamy internetowej jest naprawdę imponująca - od typowych bannerów poprzez wyskakujące pop-up’y, linki sponsorowane po reklamę kontekstową. Oprócz oferowania możliwości umieszczania płatnych form reklamowych, portale społecznościowe są przestrzenią dla kreatywnych przedsięwzięć - prowadzenia konkursów, gier czy zamieszczanie chociażby ciekawostek z życia marki. Współpraca z agencją interaktywną umożliwia firmom konsekwentną realizację strategii obecności w Internecie. W skrócie chodzi o to, by efektywnie zaplanować i ulokować nasz budżet. Od agencji wymagać możemy kreatywnych pomysłów i rozliczać ją z efektów działań, które w Internecie są świetnie mierzalne.

Radosław Pietruszewski specjalista ds. social media, firma Komunikator Public Relations

10

Fanpage daje olbrzymie możliwości

M

inęły już czasy gdy klienta interesowało tylko kupno produktu. Teraz „produkt” ustępuje miejsca „marce”. Konsument nie kupuje koszulki znanego producenta, kupuje coś co daje mu wolność, niezależność i kreatywność. Bardzo wiele firm o tym zapomina i zalewa swoich fanów bezsensownymi komunikatami reklamowymi. To absolutnie mija się z ideą social media. Media społecznościowe dają firmom możliwość kształtowania swojego wizerunku w głowach klientów. Możliwość pokazania, że za marką stoi wielka idea, a nie tylko sprzedaż. Jest to również przestrzeń, gdzie przedsiębiorstwa mogą poznać swoich klientów i lepiej zrozumieć ich potrzeby. Działań prowadzonych w mediach społecznościowych nie da się bezpośrednio przełożyć na zysk. Profile na FB, G+ czy Pinterest dają firmom możliwość bezpośredniej komunikacji z klientem oraz szansę pokazania się z innej strony. Popatrzmy na instytucje państwowe, które również dały się porwać modzie na tworzenie własnych profili. Posiadanie swojego fanpage’a daje miastu olbrzymie możliwości budowania społeczności wokół konta. Dzięki niemu urząd może aktywnie komunikować się z mieszkańcami, szybko odpowiadać

nr 9 (90) październik 2013

Sławomir Domański Agencja ARS Group, specjalista ds. social media na pojawiające się pytania, otrzymywać informacje o problemach mieszkańców czy błyskawicznie reagować na sytuacje kryzysowe i konflikty. Posiadanie fanpage’a daje również możliwość otwartej dyskusji ze swoimi fanami na temat działań i decyzji miasta. Dzięki temu można aktywnie kształtować wizerunek. Fajnym przykładem jest profil Poznania, który dzięki kreatywnej komunikacji z mieszkańcami kreuje wizerunek miasta jako miejsca nowoczesnego, pełnego młodych, ambitnych i kreatywnych ludzi, a to przekłada się na coś więcej niż tylko pieniądze. Wydatki na media społecznościowe rosną z roku na rok. Coraz więcej firm decyduje się na stworzenie własnego profilu. Najsensowniejszym rozwiązaniem jest powierzenie tego zadania zewnętrznej agencji. Dzięki temu firma nie obciąża pracowników „specjalnymi zadaniami” i ma pewność, że profil będzie prowadzony rzetelnie. Dodatkowo uniknie wpisów w stylu „dziś dzień grzybiarza – kto zbiera?”, które nie pokazują profesjonalnej czy ludzkiej strony danego przedsiębiorstwa. Budżety na takie zlecenia są naprawdę zróżnicowane. Zaczynają się od kilkuset złotych i idą w górę w zależności od tego co chce się osiągnąć.


JEST PROBLEM

NIE MA KTO SPAWAĆ Spółka Galmet z Głubczyc szuka spawaczy. Mimo tego, że oferuje dobre zarobki, chętnych do pracy trzeba szukać ze świeczką. Firma potrzebuje 20 pracowników. Po naborze przeprowadzonych w pośredniakach zatrudniła jedynie pięciu. Dlatego musi posiłkować się pracownikami z Ukrainy.

B

ezrobocie na Opolszczyźnie na zł, a na to często bezrobotnych nie stać. koniec września br. wyniosło 13,7 Stanisław Galara podkreśla, że co procent. To oznacza , że blisko 50 tysięroku urząd pracy w Głubczycach w pocy osób w naszym województwie jest rozumieniu z nim organizuje dwa kursy bez pracy. dla spawaczy. Efekt jest taki, że jedynie - Jednak mimo tych danych część połowa z kursantów pozostaje w firmie. przedsiębiorców narzeka, że brakuje im - To wynik tego, że często piekarze pospecjalistów - mówi dyrektor Wojeszukując pracy próbują nowego fachu, wódzkiego Urzędy Pracy w Opolu Jacek ale szybko rezygnują. Mimo sporego Suski. Wyjaśnia, że takie sygnały dobezrobocia największy problem jest z cierają do niego między innymi z firmy osobami powyżej 50. roku życia. ZwyGalmet z Głubczyc. Spółka z branży kle wygląda to tak, że z 20 bezrobotgrzewczej zgłosiła niedawno urzędom nych, których chcemy przyjąć, do pracy pracy zapotrzebowanie na dwudziestu przychodzi dwóch, a i ci często po kilku spawaczy. Stanisław Galara, szef Galme- dniach rezygnują z pracy bo uważają, tu, wyjaśnia nam, że po apelu, z pośredże to zajęcie im nie odpowiada. W tej niaka miało zgłosić się do firmy dziesytuacji musimy szukać nowych ludzi więć osób. Ostatecznie zatrudnił pięciu tłumaczy Galara. z nyskiego pośredniaka. Wyjściem z tej Stanisław Galara tłumaczy, że prasytuacji było więc przyjęcie do pracy cownicy w jego firmie zarabiają średnio pięciu spawaczy z Ukrainy. ok. 3 tys. zł miesięcznie w zależności - Oprócz tego potrzebujemy jeszcze od przepracowanych godzin. Wskazuje 10 osób posiadających doświadczenie jednak, że często pracownicy zdobywają dodaje szef firmy, która zatrudnia 700 doświadczenie przy spawaniu kotłów co osób. Dlaczego brakuje fachowców? Jego wymaga sporych umiejętności. - Mając zdaniem w powiecie głubczyckim jest te uprawnienia i doświadczenie rynek kilka firm z branży grzewczej, dlatego na europejski stoi przed nimi otworem – rynku brakuje ludzi z kwalifikacjami. mówi prezes Galmet. Prezes Opolskiej Izby Gospodarczej Rozmówcy przy tym problemie Henryk Galwas uważa, że taka sytuacja wskazują na niedostosowany do pojest nie tylko w powiecie głubczyckim. trzeb rynku pracy system kształcenia Spory popyt na spawaczy jest również w naszym kraju. Sławomir Janecki, na rynku europejskim, natomiast syskierownik Centrum Obsługi Inwestorów tem edukacji nie nadąża z kształceniem i Eksporterów w Opolu mówi, że Klub nowych kadr. Ponadto bezrobotnych 150 oraz Opolska Platforma Innowacji często nie stać, aby z własnych pieniędzy chce, aby firmy z Opolszczyzny wspólnie zdobyć uprawnienia spawacza. zgłaszały jakich fachowców potrzebują. Jak wyjaśnia Galwas, obecnie OIG - Dzięki temu młodzi ludzie będą mogli prowadzi takie szkolenia, ale jest to jedyliczyć na pracę, a firmy na wykwalifikonie podnoszenie kwalifikacji osób już pra- wanych pracowników - mówi Janecki. cujących. Natomiast zdobycie umiejętnoTomasz Mikołajczyk ści podstawowych kosztuje około 4,5 tys. FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

11


INWESTYCJE

FILPLAST CHCE PODBIĆ NOWE RYNKI Znany producent okien uruchomił w Głogówku piąty zakład produkcyjny. Inwestycja kosztowała 16 mln zł, z czego połowa to dofinansowanie ze środków unijnych. Teraz Filplast będzie się starał zdobyć nowe rynki zbytu w Europie. 12

Z

akład budowano przez 12 miesięcy. Etap inwestycyjny rozpoczął się w maju 2011 r., kiedy Filplast otrzymał pozwolenie na budowę. Nowa hala produkcyjna liczy sobie 151 metrów długości. Jest w niej m.in. lakiernia, dzięki której będzie można wykonywać produkty, w dowolnym kolorze, pod indywidualne zamówienia klientów. - W hali mamy najnowsze linie produkcyjne. Mogę powiedzieć, że w branży nie ma nic nowszego. Całość jest sterowana komputerowo – powiedział Filip Witek, odpowiedzialny za rozwój i strategię w firmie Filplast. Dzięki skomputeryzowaniu linii zarządzający produkcją w każdej chwili ma dostęp do informacji, jakie jest obłożenie pracą na danych stanowiskach, jakie jest zużycie materiału, co się dzieje z gotowym wyrobem czy półproduktem.

Produkcja zorganizowano w ten sposób, by maksymalnie ograniczyć zagrożenia BHP, oraz zminimalizować straty materiałowe i do minimum skrócić czas pracy. W nowym zakładzie jest 14 nowozatrudnionych osób, które pracują na dwie zmiany. - Zakład może wytwarzać 10 tys. sztuk miesięcznie. Inwestycja pozwoli nam na zdobywanie nowych rynków zbytu. W tej chwili sprzedajemy nasze wyroby głównie w Czechach i Niemczech, ale wchodzimy również na rynki chorwacki, włoski, francuski i holenderski – powiedział Filip Witek. Filplast powstał w 1990 r. Obecnie firma zatrudnia 230 osób w pięciu zakładach w Głogówku, Kietrzu i Komornikach. Rocznie produkuje około 100 tys. sztuk okien i drzwi. | MAN

ECO CORAZ WIĘKSZE Energetyka Cieplna Opolszczyzny SA kupiła kolejną firmę specjalizującą się w produkcji oraz dystrybucji ciepła – Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej Tarnobrzeg.

nr 9 (90) październik 2013

G

rupa kapitałowa ECO powiększyła swój majątek ciepłowniczy oraz obszar działania. Tym samym do grona naszych klientów i pracowników dołączają mieszkańcy Tarnobrzega – powiedział prezes ECO SA Wiesław Chmielowicz. PEC Tarnobrzeg produkuje i dostarcza ciepło dla ok. 75 proc. mieszkańców liczącego ok. 50 tys. mieszkańców miasta. Spółka jest właścicielem dwóch nowoczesnych ciepłowni o nominalnej mocy cieplnej 92 MWt oraz sieci dystrybucji ciepła w Tarnobrzegu. Łączna moc zamówiona przez klientów PEC wynosi ok. 80 MW. ECO jest jedną z wiodących firm na

polskim rynku ciepłowniczym, z prawie 45-letnim doświadczeniem. W ostatnich latach realizuje strategię opartą m.in. na przejęciach firm ciepłowniczych w małych i średniej wielkości miastach, co wpływa na wzrost wartości całej grupy kapitałowej ECO. Obecnie grupa kapitałowa ECO, którą tworzy 8 spółek świadczy usługi dla ponad 500 tys. mieszkańców. W 2012 r. przychody GK ECO wynosiły ponad 330 mln zł, natomiast zysk ponad 20 mln zł. | MAN


INWESTYCJE

NOWOCZESNA PAPIERNIA W KRAPKOWICACH 55 mln euro jest warta fabryka fińskiej firmy Metsä Tissue, którą otwarto w Krapkowicach. Zakład produkuje papiery do pieczenia i papiery higieniczne. W uroczystości uczestniczył m.in. wicepremier Janusz Piechociński.

M

etsä Tissue inwestycję rozpoczęła trzy lata temu. Projekt objął dwie nowoczesne maszyny papiernicze, nową linię przetwórczą dla papierów do użytku pozadomowego oraz stworzenie nowych i efektywnych z punktu widzenia logistyki obiektów przetwórstwa oraz hal magazynowych. - Odnowiona fabryka w Krapkowicach to najnowocześniejszy zakład pa-

pierniczy w Europie. Inwestycja ta jest ważna dla Grupy Metsä ze strategicznego punktu widzenia, ponieważ umacnia naszą pozycję i konkurencyjność na polskim rynku papierów higienicznych – powiedział Kari Jordan, prezes Grupy Metsä. - Polska staje się lepsza i świat staje się lepszy. W tym sukcesie jest też Państwa udział, ponieważ funkcjonujecie w Polsce. W imieniu rządu cieszę się z Waszej decyzji i proszę o jeszcze – powiedział obecny na uroczystości wicepremier Janusz Piechociński. - Największą wartością Polski są ludzie, ci z samorządu i ci co ubiegają się o to by pracować w takich zakładach – dodał. - Jestem przekonany, że inwestycja będzie korzystna zarówno dla zakładu jak i dla regionu – stwierdził z kolei minister rolnictwa i leśnictwa Finlandii Jari Koskinen.

Inwestycja zwiększa zdolność produkcyjną zakładu w zakresie papierów higienicznych do 85 tys. ton rocznie, a wydajność działu przetwórstwa do 50 tys. ton. Dzięki użyciu najnowszych technologii Metsä Tissue zmniejszyła emisje CO2 wytwarzanego przez zakład o 60 proc., emisję tlenków azotu o ponad 50 proc. i wyeliminowała emisje tlenków siarki. Ilość ścieków ograniczono o 42 proc. Zakład w Krapkowicach produkuje najbardziej znane marki Metsä Tissue: Lambi, Mola i Katrin zarówno dla konsumentów jak i na rynki papierów higienicznych do użytku pozadomowego. Stosuje zarówno celulozę, jak i włókno pochodzące z recyklingu. Metsä Tissue działa w Polsce od 1997 r. i zatrudnia 320 osób. Maciej T. Nowak

ZASTĄPIĆ PODATEK CIT JEDNOPROCENTOWYM OBROTOWYM Centrum im. Adama Smitha proponuje by 19 proc. podatek CIT w województwie opolskim zamienić na 1 proc. podatek od obrotów jakie osiągają przedsiębiorstwa. To mogłoby poprawić sytuację gospodarczą i ograniczyć depopulację regionu.

P

rzedstawiciele Centrum im. Adama Smitha zaprezentowali pakiet rozwiązań na rzecz przedsiębiorczości w województwie opolskim. To element programu Specjalnej Strefy Demograficznej, która ma ograniczyć wyludnianie się Opolszczyzny. CAS zdiagnozowało problemy opolskich przedsiębiorców i chce znaleźć rozwiązania kłopotów. Jednym z pomysłów jest zastąpienie podatku od dochodów przedsiębiorstw CIT, który dziś wynosi 19 proc., jednoprocentowym podatkiem od obrotów jakie osiągają przedsiębiorstwa. Takie rozwiązanie miałoby być korzystniejsze nie tylko dla przedsiębiorców, ale także dla państwa. Paweł Budrewicz, ekspert CAS, poparł pomysł wyliczeniami. W 2011 r.

wpływy z podatku CIT w całym kraju wyniosły 25 mld zł. Obroty firm sięgnęły 2,95 bln zł. Realne opodatkowanie wyniosło więc jedynie 0,84 proc. obrotu. Takie rozwiązanie wyeliminowałoby również „lewe faktury”, dzięki którym przedsiębiorcy tworzą koszty. Innym problemem jest biurokracja. W Polsce są 482 akty prawne, które nakładają na spółki różne obowiązki informacyjne. Według wyliczeń firmy Delloite, rocznie kosztuje to firmy 77,6 mld zł, czyli 6,1 proc. PKB. Pochłaniają również setki milionów godzin pracy pracowników. Kłopotem dla przedsiębiorców jest również przestarzały kodeks pracy, który uchwalono w 1975 r. | MAN fot. Witold Chojnacki

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

13


Kosmiczna ochrona drzew

14

Obserwacje kosmosu stały się codziennością. Większość zjawisk dalej pozostaje zagadką. Jednak o wszechświecie wiemy zdecydowanie więcej, niż kilkaset lat temu. Zyskaliśmy jeszcze jedną cenną rzecz, nauczyliśmy się wykorzystywać ekologiczne możliwości, jakie daje nam kosmos Do ochrony środowiska coraz częściej stosuje się rozwiązania, które możliwe są tylko dzięki technologiom kosmicznym. Satelity krążące wokół Ziemi mogą obserwować dowolne fragmenty powierzchni, niezależnie od pory dnia i nocy, pogody oraz warunków atmosferycznych. Ostatnio najpopularniejszy stał się sposób obserwacji lasów satelity. Problemem nękającym służby leśne są nielegalne wysypiska śmieci stanowiące zagrożenie dla ekosystemu. Zastosowanie monitoringu satelitarnego pozwala nadzorować dowolny obszar, umożliwiając szybkie nakrycie osób zaśmiecających lasy i nałożenie na nie wysokiej grzywny. Satelity wykorzystywane są też do określenia zasobów drewna czy analizy kondycji zdrowotnej lasów. Aby uniknąć masowej wycinki lasów, potrzebna jest stała obserwacja terenów i w razie konieczności - szybkie wykrycie choroby. Szczególnie na terenach uprzemysłowionych, lasy są osłabione w wyniku emisji przemysłowej. Przykładem takich lasów mogą być te na terenie woj. śląskiego. Przyczyną złego stanu tamtejszych lasów są dokonane po rewolucji przemysłowej w XIX w. sztuczne nr 9 (90) październik 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

nasadzenia. W dużej mierze sadzono tam świerki nieprzystosowane do tamtejszego klimatu. Argumentem przeważającym za wprowadzeniem technologii „z kosmosu” do leśnictwa może być przewaga obserwacji satelitarnych nad obserwacjami naziemnymi. Satelity dają możliwość szybszej lokalizacji ogniska infekcji, poprzez używaną w tym celu podczerwień, która pozwala na dokładną obserwację zmiany koloru lub ubytku liści na zainfekowanych drzewach. Obecnie istnieje duże zapotrzebowanie na oszacowanie bilansu węgla. Odbywa się ono poprzez analizę drzewostanów. W ramach programu realizowanego przez Polskę, we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną, łączna ilość węgla na badanym obszarze szacowana jest na podstawie objętości każdego z rodzaju drzewostanów. Bez satelitów badania trwałyby kilka lat dłużej. Lasy występujące na terenie Polski są jednym z największych zasobów naturalnych. Pokrywają ok. 30 proc. powierzchni kraju. Polskie lasy akumulują ok. 900 mln ton węgla. Dostęp służb leśnych do technologii kosmicznych może znacznie przeobrazić ich pracę, przyczyniając się do ochrony lasów, a co za tym idzie - ochrony środowiska.


Na co wydać 8,5 mld euro

W nowej perspektywie finansowej na lata 2014-2020 planowane środki Narodowego i Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska na dofinansowanie proekologicznych zadań to ponad 8,5 mld euro. Pomogą one w absorpcji środków z Unii Europejskiej w wysokości ponad 12 mld euro. Takie pozytywne dla polskiej ekologii prognozy usłyszeli uczestnicy Międzynarodowych Targów Ochrony Środowiska POLEKO w Poznaniu, które odbyły się w połowie października. Na co zostaną przeznaczone te pieniądze? Najważniejsze będą zadania promujące zachowania ekologiczne, służące zachowaniu bogactwa różnorodności biologicznej oraz realizacji inwestycji dotyczących adaptacji do zmian klimatycznych. Takie informacje przekazał Adam Krzyśków, przewodniczący Konwentu Prezesów WFOŚiGW na „Krajowej konferencji ochrony środowiska. Polityka horyzontalna Polski i UE” i „Międzynarodowym Kongresie Ochrony Środowiska ENVICON”. W spotkaniach uczestniczyli prezesi Zarządów Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska oraz prezes Narodowego Funduszu. Krzyśków przypomniał, że przychodami Funduszy są wpływy z tytułu opłat i kar wnoszonych przez przedsiębiorstwa za korzystanie ze środowiska oraz zwroty rat pożyczek udzielanych we wcześniejszych latach. - Relacja pozyskanych opłat za korzystanie ze środowiska oraz kar do wypłaconego finansowania ze środków Funduszy wynosi średnio 1 do 4 - powiedział Krzyśków.

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

- W latach 2009-2011 wypłacono o 4,6 mld zł więcej niż uzyskano z opłat i kar środowiskowych - dodał. Uczestnicy targów i konferencji zapoznali się także ze statystyką dotychczasowego funkcjonowania WFOŚiGW. Fundusze przeznaczyły ponad 29 mld zł na 114 tysięcy zadań, m.in. na ochronę wód, ziemi, powietrza, przyrody, gospodarkę odpadami i edukację ekologiczną. Dzięki wsparciu finansowemu WFOŚiGW od 1993 r. wybudowano sieci kanalizacyjne długości około 60 tys. km. Wybudowano i zmodernizowano ponad 10 tys. oczyszczalni ścieków. Długość odbudowanych i remontowanych koryt rzek, potoków oraz wałów przeciwpowodziowych wyniosła blisko 19 tys. km. Finansowanie ochrony środowiska w Polsce w znaczącym stopniu realizowane jest przez odrębne i niezależne instytucje: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz 16 Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Podczas targów POLEKO została także zaprezentowana wystawa fotograficzna o wzorcowych, proekologicznych inwestycjach i działaniach na rzecz ochrony przyrody dofinansowanych przez Fundusze. WFOŚiGW prowadziły także dla gości targów wspólne stoisko. FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

15


ŻYCIE ZACZYNA SIĘ PO PIĘĆDZIESIĄTCE 16

Helena Rogacka, wójt Chrząstowic. Jest nim (albo nią?) czwartą kadencję, zaś na temat jej zaradności w gminie powstała niejedna praca dyplomowa. Jednak nie o władzy i pracy w samorządzie będzie to opowieść. Hobby pani wójt to medycyna naturalna. „Po godzinach” jest bioenergoterapeutką, zielarką, od kilku lat prowadzi w Lądku Zdroju turnusy kuracji oczyszczających pod hasłem „SPA u Heleny”.

nr 9 (90) październik 2013

N

a razie leczy „społecznie” swoich znajomych. Czasem ktoś obcy poprosi o pomoc, bo słyszał, że pani wójt ma ręce, które leczą. W przyszłości naturoterapia będzie jej profesją. Wie, że na emeryturze nie spocznie. Przecież życie zaczyna się po 50-tce, gdy już nareszcie jest czas! – Mam świadomość, że urzędnikiem się bywa. Gdy za kilka lat odejdę z administracji, poświęcę się pracy, która jest moją największą pasją: medycynie naturalnej – zapewnia pani wójt. Gdy była dzieckiem, jeździła do dziadków mieszkających w NRD. Tam uczyła się niemieckiego z książek, które mówiły o leczeniu wodą. Już wtedy uwierzyła w uzdrawiającą moc wody. – Także w dzieciństwie od mądrych wiejskich kobiet dowiadywałam się o właściwościach gęsiego smalcu i liści kapusty... Zapamiętywałam to wszystko, szukałam potwierdzenia w fachowej literaturze – wspomina. Nawet nie wie, kiedy pochłonęła ją naturoterapia. Już nigdy potem, jako dorosła kobieta, nie dała się oczarować rewelacjom o cudownym działaniu antybiotyków i aspiryny dobrej na każdą przypadłość. Gdy jej syn zachorował na zapalenie opon mózgowych, codziennie odwiedzała go, by wspierać kurację – wykonać masaż, przekazać energię. – Lekarz przyznał, że syn wraca wyjątkowo szybko do zdrowia i że to chyba

dzięki tej mojej energii – mówi. Czy ma domową apteczkę? Ano jest, a w niej... tylko plastry. Lekarstwa to zamknięte w puszkach, słoikach i w workach zioła (własnoręcznie zebrane) oraz soki własnej produkcji. – Nie pamiętam, kiedy byłam chora – twierdzi pani wójt. W rubryce „zawód” mogłaby wpisać kilka odpowiedzi. Skończyła na Uniwersytecie Wrocławskim zarządzanie i marketing. Miała już trzy wymagane literki „mgr” przed nazwiskiem oraz męża, czworo dzieci i robiła karierę w administracji samorządowej, gdy zapisała się na kolejne studia – tym razem podyplomowe, w zakresie audytu. – Kobieta nie powinna ograniczać swej kariery do prowadzenia domu i wychowywania dzieci. To ważna kwestia w życiu, ale nie jedyna – zapewnia. – Przysłowie mówi: jeśli chcesz mieć w życiu coś lepszego, sama musisz się zmieniać, ulepszać. I nie wolno się zniechęcać, że nauki nie da się pogodzić z macierzyństwem. Gdy studiowała, miała już czwórkę dzieci. Wszystkie potrzebowały matki: do odrabiania lekcji, do zabawy w parku, do objaśniania świata, choćby tego, gdzie zaczyna się tęcza, a gdzie kończy... – Wyjeżdżałam z domu w piątek, ale wcześniej szykowałam rodzince jedzenie na te parę dni. Gdy wracałam w niedzielę, miałam jeszcze czas na zabawę i opowieści o tęczy – uśmiecha się


PRZEDSIĘBIORYCZY JAK KOBIETA

pani Helena. W tygodniu: praca, dom, rodzina i oczywiście nauka, bo trzeba było się przygotować do kolejnych kolokwiów, egzaminów, napisać pracę dyplomową. – Wieczorem kładłam dzieci, potem szykowałam każdemu ubranka. W nocy dopiero mogłam zasiąść do nauki. Sypiałam po cztery godziny. Gdy pani wójt skończyła podyplomówkę z audytu, zapisała się na kolejne studia, tym razem z dziedziny medycyny naturalnej. Chce być dobra w tym, co ją pasjonuje, więc u autorytetów uczyła się sztuki masażu, energoterapii, ziołolecznictwa, radiestezji, feng shui, dietetyki i makrobiotyki. Nie udałoby się to wszystko, gdyby nie dyscyplina i organizacja czasu. Ten „reżim” został w niej do dziś. Poranek pani wójt zaczyna się o godz. 6.00 – to czas, by jeszcze przed wyjściem do pracy przyszykować domowy zdrowy obiad dla rodziny. Po pracy wystarczy tylko odgrzać. Do tego, że będzie prowadzić „SPA u Heleny”, dojrzewała latami. – Studiowałam, czytałam medyczne książki, uczyłam się masażu. Wiele osób

mówiło mi, że moje ręce dosłownie parzą – tyle we mnie energii. To zresztą nic niezwykłego. 70-80 proc. ludzi ma zdolności energoterapeutyczne, rzecz w tym, aby nie pozwolić tym zdolnościom zmarnieć i zaniknąć. Jedną z większych atrakcji „SPA u Heleny” w Lądku Zdroju są kąpiele w górskim strumieniu dwa razy dziennie, bez względu na aurę. – Wiele osób na początku turnusu buntuje się, że nie będzie tego robić. A po 10 dniach żałują, że tego lodowatego strumienia nie mogą z sobą wziąć do domu – mówi z uśmiechem: – Bo jeśli chcesz mieć w życiu coś, czego jeszcze nie miałeś, musisz zrobić coś, czego jeszcze nigdy nie zrobiłeś. Teresa Kudyba

Fundacja Ambasada Przedsiębiorczości Kobiet

Poradnik przedsiębiorczej kobiety W „Forum Opolskiego Biznesu” publikujemy przygotowany przez Teresę Kudybę cykl artykułów poświęconych przedsiębiorczości kobiet. Teksty są efektem działalności Fundacji Ambasada Przedsiębiorczości Kobiet i powstały dzięki wsparciu Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Artykuły układają się w poradnik, w którym przedstawiamy przykłady zwyczajnych, ale jednocześnie niezwykłych kobiet z sąsiedztwa. Kobiety nierzadko nawet nie zdawały sobie sprawy, że warte są podania jako wzorce do naśladowania, jako „adresy” dobrej rady. W pierwszym odcinku przedstawiliśmy Iwonę Frasek, w drugim Aleksandrę Wójcik-Ortenburger, a później kolejno Magdę Donimirską-Wodzicką, Monikę Bębenek i Agnieszkę Kałużę.

STAWIAMY NA SREBRNĄ GOSPODARKĘ

K 110 mln euro w ciągu najbliższych siedmiu lat Opolszczyzna wyda na aktywizację osób starszych – poinformował wicemarszałek województwa Roman Kolek. Pieniądze mają być przeznaczona na zwiększenie dostępności i podniesienie jakości opieki nad seniorami.

onferencja pn: „Nowe formy aktywizacji osób starszych – diagnoza, modele, perspektywy” odbyła się w Urzędzie Marszałkowskim w Opolu. Nasz region ma duży problem. Mamy duży przyrost osób starszych – mówił wicemarszałek Roman Kolek. - Mamy więcej miejsc w zakładach opieki leczniczej i więcej miejsc w hospicjach niż średnia krajowa. Mamy także dłuższe kolejki, ponieważ zapotrzebowanie na te usługi jest u nas także większe – dodał. By walczyć z depopulacją regionu i problemem starzejącego się społeczeństwa zarząd województwa opolskiego realizuje program Specjalnej Strefy Demograficznej. Składa się on z czterech pakietów poświęconych rynkowi pracy, edukacji, opiece przedszkolnej, ale tak-

że „Złotej jesieni”. - Przekażemy 110 mln euro z przyszłego budżetu unijnego na działania wspierające aktywizację osób starszych. To niecałe 12 proc. całego naszego unijnego budżetu na następne siedem lat, ale te pieniądze trafią na bardzo ważne działania – zapowiedział wicemarszałek Roman Kolek. Pieniądze mają zostać przeznaczone m.in. na zwiększenie dostępności i podniesienie jakości opieki nad osobami starszymi, poprawienie jakości ich życia, rozwój opieki środowiskowej, ograniczenie barier i tworzenie nowych placówek opiekuńczych dla seniorów, a także na wspieranie ich aktywności fizycznej. | MAN FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

17


Zmiany w programie dopłat do kolektorów słonecznych

18

Od października tego roku wchodzą w życie zmiany w programie dopłat NFOŚiGW do kolektorów słonecznych. Zmiany dotyczą umów zawieranych przez banki z klientami. Nowe zasady gwarantują uzależnienie wysokości dopłat od powierzchni kolektora. Zmiana powoduje obawy importerów i dystrybutorów kolektorów słonecznych, związanych ze spadkiem dochodu z ich sprzedaży.

Kolektory o najniższej wydajności nie otrzymają już dwukrotnie większego dofinansowanie, jak miało to miejsce do tej pory (Narodowy Fundusz w 2012 r. zwiększył budżet programu z 300 do 450 mln zł). W trakcie realizacji przedsięwzięcia na rynku pojawiły się kolektory, których powierzchnia dwukrotnie przekraczała powierzchnię wytwarzającą ciepło. Uzyskiwały one dofinansowanie ponad 4,3 zł / kWh do wytworzonej energii. Pozostałe typy urządzeń dofinansowanie było niższe niż 2,4 zł za kWh. Wprowadzone zmiany zobowiązywać będą do porównywalnych dofinansowań, dla wszystkich produktów tej branży. Pozwoli to na zniwelowanie zbyt wysokich jednostkowych dopłat. Na rynku pojawiło się zbyt wiele urządzeń niskiej sprawności. Ogrzewają one tylko i wyłącznie wodę i to w mało wydajny sposób. Zmusza to użytkowników kolektorów do instalacji znacznie większej ilości paneli. Narodowy Fundusz zobowiązany był w wymienionych wyżej przypadkach do większej dopłaty niż wstępnie ustalono. Wprowadzone zmiany wpłyną na zwiększenie nr 9 (90) październik 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

ekologicznych korzyści, dzięki szerszemu zastąpieniu urządzeń grzewczych wykorzystujących paliwa kopalne na energię pochodzącą ze słońca. Fundusz zapewni wsparcie dodatkowym 3 tys. instalacji, co za tym idzie ok. 15 tys. ludzi. Aby skorzystać ze zmian wprowadzonych do programu, należy zawrzeć umowę na dopłatę, możliwie jak najszybciej. Przyszły rok będzie ostatnim, w którym zrealizowane zostaną umowy. Pojawiły się głosy sprzeciwiające się zmianom. Strona zarzuciła Funduszowi przyjęcie za podstawę obliczenia wysokości dotacji zamiast powierzchni czynnej kolektora jego całorocznej wydajności. Jest to według NFOŚiGW: Bardziej precyzyjny parametr charakteryzujący kolektory i przyjęcie go również eliminowałoby zwiększone dopłaty do urządzeń mało efektywnych, wprowadzenie go na tym etapie jest niemożliwe. Nowe zmiany nie są idealne, jednak stanowią krok naprzód w celu likwidacji uprzywilejowanej pozycji na rynku urządzeń, o wadliwej i niskiej wydajności. Źródło: www.nfosigw.gov.pl


Zielone dachy - niekonwencjonalny sposób ochrony dachów

W zamierzchłych czasach ludzie okładali darnią szałasy i lepianki. Kryte roślinnością dachy przetrwały do dziś w Skandynawii. Obserwując nowe trendy w dziale budowlanym, widzimy powrót do korzeni.

Zielone dachy są wyzwaniem dla budowniczych, ze względu na swój ciężar, niekiedy przekraczający 500 kg na metr kwadr., wymogi związane z pielęgnacją, możliwością skraplania się pary wodnej w procesie termoizolacji. Dochodzą do tego wysokie wymagania związane z konstrukcją. Źle zaprojektowane i wykonane zielone dachy nie spełniają swoich podstawowych funkcji oraz stwarzają zagrożenie. Budowa ogrodu na dachu to wydatek rzędu od 100 do 200 zł za metr kwadr., bez uwzględnienia kosztów projektu. Większość ludzi zastanawia się czy ta innowacja w budownictwie ma sens i poza walorami estetycznymi posiada inne korzyści. Ogrody i parkingi powstające na dachach wpisały się już na stałe w miejski krajobraz. Stworzenie dodatkowej przestrzeni życiowej jest ułatwieniem, szczególnie w większych miastach, w których liczba ludności przypadająca na metr kwadr. przekracza jakiekolwiek normy. Montaż zielonego dachu powoduje pochłanianie dźwięku, przyczynia się do redukcji stężenia szkodliwych gazów w powietrzu i zmniejsza ich stężenie nawet o 20 proc. Dach ogranicza straty ciepła, a zimą chroni przed mrozem

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

poprzez wchłanianie części wody deszczowej. Tarasy budowane na powierzchni ekologicznego dachu chronią membranę dachową przed ekstremalnymi temperaturami i gradem, przedłużając jej żywotność. Niestety naprawy zielonych dachów są bardzo kosztowne i trudne technicznie. Wymagają zdjęcia warstw użytkowych i balastowych, usunięcia całej roślinności oraz innych elementów, zamieszczonych na dachu. Jakość użytych materiałów ma ogromne znaczenie. Materiały hydroizolacyjne muszą być odporne na przerastanie roślin, substancje znajdujące się w warstwie wegetacyjnej oraz wodoodporne. Dachy ekstensywne stają się coraz bardziej popularne. Oznacza to powrót do tradycyjnych metod budowy domów, które często pomimo prymitywnego wyglądu przetrwały wieki. Trudno sobie wyobrazić wybudowany w dzisiejszych czasach budynek, który przetrwa do roku 3000. Często po roku pojawiają się problemy, związane z błahostkami, ale mające decydujący wpływ na funkcjonalność. Zielenią pokryć można nie tylko dach, ale i płyty garażowe, ściany, itp. Zielone dachy pomimo wad stały się technologią łatwą i skuteczną. FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

19


JEST PROBLEM

CUDZOZIEMCY UZUPEŁNIAJĄ BRAKI NA RYNKU PRACY Ślusarz, spawacz, murarz to zawody najczęściej wykonywane przez obcokrajowców pracujących na Opolszczyźnie. To jednocześnie zawody wyuczone przez Opolan, którzy zamiast w kraju… pracują za granicą. 20

W

województwie opolskim coraz dotkliwiej brakuje fachowców w pewnych branżach i osób gotowych pracować sezonowo, głównie w rolnictwie. Dlatego firmy zatrudniają cudzoziemców. Badania przeprowadzone na Opolszczyźnie pokazały, że ok. 75 proc. pracodawców korzysta z pracy cudzoziemców dlatego, że nie mają polskich pracowników. Aż w 90 proc. przypadków obcokrajowcy gwarantują firmie stabilność zatrudnienia. Zagraniczni pracownicy pochodzą głównie z Ukrainy i Mołdawii. Dlaczego tak się dzieje, że pomimo dość wysokiego bezrobocia pracodawcy zamiast Opolan zatrudniają obcokrajowców? Przede wszystkim dlatego, że kwalifikacje osób poszukujących pracy nie zawsze odpowiadają potrzebom firm. Na Opolszczyźnie na skutek emigracji zarobkowej oraz zmian w systemie szkolnictwa zawodowego brakuje wykwalifikowanych robotników. Coraz więcej osób kończy studia wyższe, a coraz mniej decyduje się na zdobycie konkretnego zawodu. Poza tym cudzoziemcy nierzadko obejmują miejsca pracy, których Polacy, ze względu na ich mały prestiż, trudne warunki pracy czy niskie wynagrodzenie, nie chcą wykonywać. Co ciekawe, jeśli przeanalizujemy bran-

nr 9 (90) październik 2013

że, w których za granicą pracują Opolanie, to okazuje się, że zatrudniani są do prac, w których w tym samym czasie wzrasta zapotrzebowanie na pracowników w naszym województwie. Dotyczy to zwłaszcza dwóch sfer najbardziej podlegających sezonowej koniunkturze, czyli budownictwa oraz rolnictwa. Kiedy więc w regionie pojawia się największa liczba ofert pracy sezonowej, najliczniejsza grupa mieszkańców województwa podejmuje pracę poza krajem (oczywiście za wyższe niż w Polsce wynagrodzenie). Specyfika tej sytuacji polega na tym, że z reguły nasi mieszkańcy pracują w tych samych typach prac, w jakich w tym samym czasie w regionie trzeba zatrudniać obcokrajowców. Niewykluczone, że Opolszczyzna może stać się barometrem tego, co w związku z obecnością zagranicznych pracowników może dziać się w Polsce, bo jesteśmy województwem specyficznym. Ta wyjątkowość opolskiego wynika głównie z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na dużą emigrację zarobkową, która zaczęła się już w latach 90-tych XX w. na opolskim rynku pracy odczuwalne są braki pracowników w określonych zawodach. Posiadanie przez Opolan dwóch paszportów

szybko otworzyło nam możliwość zarobkowania poza granicami kraju. W innych województwach Polski niedobory fachowców w pewnych branżach zaczęły być zauważalne dopiero po wejściu do Unii Europejskiej i otwarciu się dla Polaków zachodnich rynków pracy. Po 2004 r. w naszym regionie to zjawisko jeszcze się nasiliło, bo oprócz posiadaczy dwóch paszportów, na „saksy” zaczęli jeździć pozostali. Po drugie, Opolskie podobnie jak cała Polska boryka się z kryzysem demograficznym, przy czym w naszym województwie spadek ludności będzie bardziej dotkliwy niż w innych regionach, bo już obecnie mamy mniej mieszkańców niż wynika to z danych podawanych przez GUS. Opolskie jest więc regionem, w którym warto rozpocząć przyglądanie się obcokrajowcom na rynku pracy, bo uzyskane tu informacje mogą być przydatne w innych częściach Polski. Dlaczego? Bo w naszym kraju coraz wyraźniejsza jest segmentacja rynku pracy, czyli wyodrębnianie się branż i zawodów, w których chętnie podejmujemy zatrudnienie i takich, o których nawet pozostając bez pracy nie chcemy słyszeć. Do tej drugiej grupy zaliczyć można m.in. prace wykonywane w uciążliwych warun-


JEST PROBLEM

kach, postrzegane jako mało prestiżowe i do tego nisko płatne. Zatrudnianie obcokrajowców, głównie w branżach i zawodach traktowanych przez rodzimych pracowników jako nieatrakcyjne uznać można za cechę krajów rozwiniętych. Tam, gdzie rośnie stopa życiowa i pojawia się możliwość uzyskiwania coraz wyższego wykształcenia, tam ludzie mniej chętnie podejmują pracę fizyczną, uchodzącą w społeczeństwie za mało prestiżową i nie dającą wysokich zarobków. Ta nisza wykorzystywana jest przez cudzoziemską siłę roboczą. Z tej luki korzystają np. Polacy wyjeżdżając do Niemiec czy Wielkiej Brytanii. To, że znajdujemy tam zajęcie nie oznacza, że w tych krajach nie ma bezrobotnych. Są, ale pewnych prac nie chcą wykonywać. Podobnie jest w Polsce. U nas także pojawia się coraz więcej zajęć, których wykonywać nie chcemy, co tworzy miejsca pracy dla imigrantów. Opolskie badania, w których wzięło udział ponad 100 pracodawców pokazały, że dla wielu firm korzystanie z obcokrajowców do prac fizycznych staje się koniecznością gwarantującą utrzymanie stabilności zatrudnienia. Tak twierdziło 90 proc. pytanych o to, jakie korzyści osiągają dzięki temu, że pracują u nich cudzoziemcy. Dotyczy to szczególnie firm budowlanych oraz przemysłowych. Aż 88 proc. opolskich pracodawców po raz pierwszy na zatrudnienie obcokrajowca zdecydowało się po 2004 r., a więc po wejściu Polski do Unii Europejskiej. To rodzi oczywiście pytanie: czy ta gotowość do sięgania po zagraniczną siłę roboczą nie wynika z tego, że pracodawcy po prostu bardziej opłaca się zatrudniać cudzoziemca, bo może mu mniej zapłacić? Polskie prawo nakazuje, aby zagraniczny pracownik zatrudniony na tym samym stanowisku co Polak otrzymał identyczną płacę. Opolskie badania pokazały nawet, że cudzoziemiec jest „droższy niż Polak”. I to nie chodzi o pensję obcokrajowca, czy o spełnienie formalności związanych z uzyskaniem dla niego pozwolenia na pracę, a o konieczność sprawowania „opieki” nad takim pracownikiem także poza godzinami jego pracy. Ponad 86 proc. ankietowanych opolskich pracodawców gwarantowało obcokrajowcom bezpłatne zakwaterowanie, nierzadko także częściowe wyżywienie (ponad 42 proc.). W wielu przypadkach

była to konieczność, ponieważ cudzoziemcy ze względu na barierę językową oraz finansową nie byliby w stanie samodzielnie znaleźć i opłacić mieszkania. Z kolei obcokrajowców pracujących na Opolszczyźnie (w badaniach uczestniczyło ponad 220 osób) pytano m.in. o to dlaczego zdecydowali się na pracę w Polsce i w województwie opolskim, jakie mają plany związane z dalszym podejmowaniem zatrudnienia poza swoimi krajami. Ustalono, że zdecydowana

Opolskie badania, w których wzięło udział ponad 100 pracodawców pokazały, że dla wielu firm korzystanie z obcokrajowców do prac fizycznych staje się koniecznością gwarantującą utrzymanie stabilności zatrudnienia. większość cudzoziemców (ponad 84 proc.) przyjechała do Polski, bo może u nas zarobić więcej niż w swoich krajach pochodzenia (tylko 15 proc. pytanych twierdziło, że do wyjazdu z kraju zmusił ich brak pracy w państwie pochodzenia). Nasz kraj wybierano głównie ze względu na bliskie położenie i związane z tym stosunkowo niewysokie koszty dojazdu (prawie 70 proc.), ale aż 1/3 badanych cudzoziemców przyznała, że praca w Polsce to jedynie „wyjście awaryjne”, bo nie mieli możliwości podjęcia legalnego zatrudnienia w innym kraju oferującym bardziej atrakcyjne zarobki. Na Opolszczyznę trafiali głównie dlatego, że uzyskali propozycję pracy ze strony naszych firm (ponad 41 proc. badanych), ale liczna grupa obcokrajowców (ponad 31 proc.) twierdziła, że przyjechali do województwa opolskiego, bo otrzymali ofertę wyższych zarobków niż w innych regionach Polski. Cudzoziemcy pytani o plany na przyszłość w zdecydowanej większości (ponad 71 proc.) twierdzili, że nadal zamierzają pracować na Opolszczyźnie, ale tylko 17 proc. chciała-

by u nas zamieszkać na stałe. Ponad 53 proc. obcokrajowców biorących udział w badaniu podjęłaby pracę w którymś z krajów Zachodniej Europy, jeśli tylko mieliby taką możliwość. To pokazuje, że Polska jest dla nich tylko „przystankiem” na drodze do państw oferujących bardziej atrakcyjne wynagrodzenia. W Europie, według prognoz przygotowanych na zlecenie Komisji Europejskiej począwszy od 2013 r. zacznie zmniejszać się liczba ludności w wieku 15 – 64 lata. Do 2050 r. grupa ta skurczy się o 39 mln osób. Przy czym ta niekorzystna prognoza uwzględnia już imigrację do krajów unijnych, która głównie w przypadku „starych” państw członkowskich jest dość znaczna. Europejscy statystycy policzyli, że gdyby założyć, że napływ obcokrajowców zostanie zatrzymany, to liczba osób w wieku 15 – 64 lata zmniejszyłaby się o ponad 90 mln osób. Istnieje więc obawa, że za kilkanaście lat w Europie nie będzie miał kto pracować (a przynajmniej może to dotyczyć pewnych grup prac). Niekorzystna prognoza ludnościowa dotyczy także Polski, a w szczególności Opolszczyzny. Stąd intensywne działania władz województwa, aby te zmiany zminimalizować. Wydaje się, że Opolskie powinno być jednym z pierwszych w Polsce, w którym opracowana powinna być regionalna polityka migracyjna uwzględniająca specyfikę województwa oraz występujące w nim ruchy ludnościowe. W sposób szczególny należałoby potraktować działania skierowane do cudzoziemców, ponieważ w związku z potrzebami pojawiającymi się już obecnie na rynku pracy konieczne jest opracowanie mechanizmów, które umożliwią uzupełnianie braków pracowniczych w pewnych branżach i zawodach, ale jednocześnie uniemożliwią konkurencyjne zatrudnianie zagranicznej siły roboczej w stosunku do rodzimych pracowników. Trzeba byłoby ustalić, czy opolskie potrzebuje imigrantów stałych”, czyli potencjalnych mieszkańców czy raczej „imigrantów czasowych”, którzy podejmowaliby pracę, ale nie osiedlali się w regionie.

Dr Sabina Kubiciel-Lodzińska Politechnika Opolska

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

21


Ekonomiczne pompy ciepła

22

Budując energooszczędny dom często zastanawiamy się, w jaki sposób pozyskać energię z odnawialnych źródeł, w możliwie jak najbardziej opłacalny sposób. Jednym z wielu rozwiązań, wychodzącym naprzeciw osobom, budujących dom jest zainstalowanie pompy ciepła. Konstrukcja umożliwia pozyskanie energii cieplnej różnymi metodami, np. z ziemi, powietrza czy wody. Z chemicznego punktu widzenia wymienione wyżej źródła nie nadają się do bezpośredniego wykorzystania. Doświadczenie, jakie uzyskały koncerny poprzez rozwój elektrowni wodnych, pozwala na zastosowanie tej technologii w naszych domach. Pompa ciepła to węzeł grzewczy, którego zadaniem jest transport ciepła o niższej temperaturze. Urządzenie wyposażone jest w sprężarkę bądź wymienniki, podobne do używanych w chłodnicy samochodowej. Skondensowane ciepło przedostaje się do pomieszczeń, ogrzewając je. Warunkiem, który trzeba spełnić, aby instalacja działała poprawnie jest dostęp do prądu, co ułatwia przebieg całego procesu. Nie ma konieczności podłączania do domu instalacji gazowej, czy innego źródła paliwa stałego. Decyzję o inwestycji w pompę należy podjąć podczas remontu domu lub na etapie jego projektowania. Konieczne jest odpowiednie usytuowanie bryły i pozostałych pomieszczeń, które uwzględnia zmieniające się położenie słońca. Strefa dzienna pomieszczenia nr 9 (90) październik 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

powinna być skierowana na południe. Zastosowanie materiałów o nieodpowiednich właściwościach termicznych przyczyni się do spadku temperatury w najbardziej stratnych energetycznie elementach, takich jak okna, drzwi, ściany. Warto wybrać okna niewielkich rozmiarów. Podczas doboru właściwej pompy należy zwrócić uwagę na właściwe dopasowanie modelu i mocy urządzenia do warunków otoczenia. Czynniki te będą miały znaczący wpływ na poziom oszczędności, który chcemy osiągnąć. Dla budynku o powierzchni 130 metrów kwadr., z zapotrzebowaniem na moc 6 kW, przewidywany roczny koszt ogrzewania wyniesie ok. 2400 zł brutto. W sezonie grzewczym rachunki oscylować będą w granicach ok. 300 zł miesięcznie. Jeśli obawiamy się wyglądu pompy ciepła lub braku miejsca do jej ulokowania, producenci oferują nowoczesne i designersko wyglądające pompy, które mogą stać się elementem wystroju wnętrza, nie tracąc zarazem swojej wartości. Lista korzyści, które uzyskujemy instalując pompę ciepła powinna przekonać sceptycznie nastawionych do ekologicznych rozwiązań w domach. Źródło: ecoportal.com.pl


W Walcach powstanie farma wiatrowa

Firma Clean Energy postawi w gminie Walce 26 wiatraków. Grunt wydzierżawiła od Agencji Nieruchomości Rolnych. Inwestycja ma ruszyć na przełomie roku.

Historia inwestycji w gminie Walce jest dosyć długa. Zaczęła się już w 2007 r., kiedy inwestor rozpoczął przygotowania do jej realizacji. Na przeszkodzie stanęła jednak grupa mieszkańców Rozkochowa (gdzie ma swoją siedzibę niemiecka spółka Clean Energy), która rozpoczęła protesty związane z budową farmy wiatrowej. Protestujący twierdzili, że wiatraki niekorzystnie wpłyną na ich zdrowie. Z pomocą przyszli im ekolodzy z Oświęcimia. Wspólnie oprotestowali decyzję gminy zezwalającą na budowę wiatrowej elektrowni. W tamtym czasie Clean Energy deklarowała postawienie kilkudziesięciu wiatraków, za ok. 300 mln euro. Potem inwestor skorygował swoje plany wycofując się z części z nich. Ostatecznie skargi mieszkańców oddalono w 2010 r. Inwestycja może ruszyć. Decyzja środowiskowa została już wydana, a inwestor czyni dalsze starania administracyjne. Wydzierżawił już też grunt. Stawianie wiatraków powinno rozpocząć się na przełomie roku. Inwestycja została podzielona na etapy, w pierwszym inwestor zamierza postawić 26 wiatraków. Clean Energy wydzierżawiła grunty od opolskiego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych – w sumie 1,55 ha. - Udało nam się w przetargu uzyskać bardzo atrakcyjną

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

cenę – powiedział nam Andrzej Butra, dyrektor opolskiego oddziału ANR. - Dzierżawa opiewa na 30 lat - dodał. Przez pierwsze pięć lat inwestor będzie płacił niższą stawkę. ANR nie chce zdradzać jednak szczegółów transakcji. Wójt gminy Walce nie chce zdradzać jakie korzyści z inwestycji będzie mieć gmina. ANR planuje już podpisanie umów na dzierżawę gruntów pod kolejne farmy wiatrowe, m.in. w gminie Pawłowiczki. To nie jedyna farma powstająca na Opolszczyźnie. Ostatnio pod Kluczborkiem stanęły dwa 155-metrowe wiatraki. Mają po 2 MW mocy. To pierwsza farma wiatrowa w gminie Kluczbork, ale już teraz wiadomo, że będą następne. W sumie wydano już zgodę na budowę 16 kolejnych wiatraków. Inwestycję realizuje spółka Wind Project. Elektrownie wiatrowe mają konstrukcję stożkową. Na ich szczytach zamontowano obrotowe gondole z wirnikami, które mają średnicę 90 metrów. Każda gondola ma trzy śmigła o długości 45 metrów każde. Zawieszono je na wysokości 110 metrów. W sumie daje to wysokość wiatraka 155 metrów. Każdy z wiatraków ma moc 2 MW i w ciągu roku jest w stanie wyprodukować około 5 tys. megawatogodzin prądu. FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

23


Forum

24

OPOLSKIEGO BIZNESU

nr 9 (90) październik 2013


FOB na jesień