Page 1

s.

4

Polaris buduje fabrykę quadów

12

s.

Biznes na wodzie

21

Felieton Górniaka

s.

Forum OPOLSKIEGO BIZNESU

Miesięcznik Samorządu Gospodarczego ISSN 1732-4505 nr 8 (89) wrzesień 2013

1

Jak jeździć eko i logicznie

Paweł Biernat, prezes Learn Power Group FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU


Z DRUGIEJ STRONY

Inwestycje 4. Polaris buduje fabrykę quadów Prosto z OIG 5. Kongres spożywczy, Forum innowacji 6. Staże dla uczniów, stażyści dla firm Wywiad 8. Jak jeździć eko i logicznie

Rozmowa z Pawłem Biernatem, prezesem Learn Power Group

17. Sędzia nie może mieć tłuszczu

Rozmowa z Damianem Piczem, specjalista ds. sędziowskich PZPN

2

Jest problem 12. Biznes na wodzie Przedsiębiorczy jak kobieta 14. Gruntuję, maluję, żadnej pracy się nie boję! Izdebka z felietonem

Znajdź nas na: www.forumopolskiegobiznesu.pl

Polub nas na: www.facebook.com/ForumOpolskiegoBiznesu

Opolska Izba Gospodarcza Henryk Galwas Prezes

Rada Izby

Przewodniczący: Marian Duczmal, Wiceprzewodniczący: Marek Brejwo, Jerzy Rozmus, Wilhelm Beker Sekretarz: Marian Pecela Członkowie: Ryszard Błaszków, Jarosław Najczuk, Andrzej Rybarczyk, Marian Siwoń, Jerzy Wiertelorz, Władysław Sztefic

Forum Opolskiego Biznesu

Wydawca: Opolska Izba Gospodarcza 45-075 Opole, ul. Krakowska 39 tel./fax. 77 44 17 668, 77 44 17 669 e-mail: oig@oig.opole.pl www.oig.opole.pl

Redaktor naczelny:

Maciej T. Nowak e-mail: igimedia@op.pl tel. 604 64 92 42

19. Tisze jedziesz…

Pisze Zbigniew Górniak

Foto:

Witold Chojnacki

Skład, łamanie, reklama:

komunikacja marketingowa

45-272 Opole, ul. Sosnkowskiego 29 tel. 77 456 95 29 e-mail: biuro@komunikatorpr.pl www.komunikatorpr.pl Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń. nr 8 (89) wrzesień 2013


NA DOBRY POCZĄTEK

Henryk Galwas

Prezes Opolskiej Izby Gospodarczej

ZAOPIEKUJEMY SIĘ MŁODYMI PRZEDSIĘBIORCAMI

O

polska Izba Gospodarcza reaktywuje Klub Młodych Przedsiębiorców. Chcemy skupić w jego szeregach młodych ludzi, którzy rozpoczynają działalność gospodarczą. Także tych, którzy biorą udział w prowadzonym przez nas projekcie „Zostaję przedsiębiorcą!”. W najbliższym czasie 30 z nich otrzyma po 40 tys. zł, dzięki którym będą mogli założyć swoje firmy. Zależy nam także na wszystkich młodych, którzy już są na rynku. Chcemy osiągnąć jak najlepszy efekt z przyznania tych dotacji. Zależy nam na tym by ta trzydziestka nie zakończyła działalności po 12 miesiącach. Wówczas byłyby to dotacje wyrzucone w błoto. Zaproponujemy wszystkim przystąpienie do Opolskiej Izby Gospodarczej. Będziemy ich monitorować i nie pozwolimy zakończyć działalności po roku. Nie chcemy by powiedzieli, że nie widzą dla siebie szans na rynku, by się wyrejestrowali i stawali w kolejce po zasiłki w powiatowych urzędach pracy. To byłaby klęska. Wojewódzki Urząd Pracy w Opolu udzielił już ponad tysiąc dotacji na założenie firm. Pytanie: ile z nich utrzymało się po roku na rynku? Chcemy pomagać tym, którzy już są na rynku. Zależy nam by mieć w OIG młodych ludzi. Nie ukrywam, że chcemy napisać wniosek o unijną dotację na wspieranie młodych biznesmenów. Za pieniądze z UE chcielibyśmy zatrudnić prawnika, doradcę biznesowego, doradcę handlowego. Byliby oni do dyspozycji młodych przedsiębiorców. By wiedzieli, że w przypadku ryzyka braku zapłaty prawnik sporządzi pozew i będzie ich reprezentował w sądzie. Młodzi nie mają środków na honoraria dla prawników. Opolska Izba Gospodarcza chce być odpowiedzialna za młodych przedsiębiorców.

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

3


RUSZYŁA BUDOWA FABRYKI QUADÓW  4

Tym razem nie rozpoczęło się od wmurowania kamienia węgielnego, ale od wbicia pierwszej łopaty – zgodnie z amerykańskim zwyczajem. Fabryka quadów firmy Polaris rośnie przy ul. Wspólnej w Opolu.

nr 8 (89) wrzesień 2013

F

irma Polaris Polska oficjalnie rozpoczęła budowę fabryki quadów w Opolu (chociaż prace trwają już od kilku tygodni). Zakład leży na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. W oficjalnym rozpoczęciu budowy udział wzięli przedstawiciele amerykańskiego inwestora, władz Opola oraz Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki. - Chcemy na początku zatrudnić 350 pracowników, a zakład zainauguruje działalność na przełomie drugiego i trzeciego kwartału przyszłego roku – stwierdził wicedyrektor Polaris Ed Heffernan. - Rekrutacja trwa już bardzo dynamicznie. Szukamy ludzi związanych z inżynieringiem, projektowaniem oraz pracowników produkcyjnych – dodał. – Jeśli chodzi o stanowiska produkcyjne, to w ciągu tygodnia rozpoczniemy medialną kampanię informacyjną dotyczącą tego gdzie będzie można się zgłaszać lub aplikować online. W przypadku stanowisk administracyjnych lub menadżerskich rekrutacja już trwa. Zainteresowanie jest bardzo duże – powiedziała Dagmara Witkowska, dyrektor personalny w firmie Polaris Polska. - Opole bardzo wiele zyska na tej inwestycji. Pojawią się nowe miejsca pracy i to w dużej liczbie. Liczę na to, że w ciągu paru najbliższych lat fabryka stworzy nawet 2 tys. miejsc. Polaris to jest tylko pewien zaczyn, ponieważ wokół pojawią się poddostawcy i inne firmy – powiedział wiceprezydent Opola ds. inwestycyjnych Arkadiusz Wiśniewski. - Przez pierwsze trzy lata inwestor będzie zwolniony z podatku, a później za halę o powierzchni 30 tys.

fot. Witold Chojnacki

INWESTYCJE

metrów kwadratowych będzie płacił ok. 600 tys. zł podatku rocznie. Już w tej chwili za sprzedaż działki Opole otrzymało 7 mln zł. Inwestycja jest warta 100 mln zł, a w ciągu roku z taśm produkcyjnych ma zjeżdżać 250 tys. quadów. Amerykańska inwestycja jest inwestycją typu „greenfield”. Oznacza to, że powstaje od początku, na zielonym polu. Fabryka quadów jest budowana na 12-hektarowej działce. Według amerykańskiego inwestora o wyborze Opola na miejsce inwestycji zdecydowało to, że dysponuje ono bardzo dobrą kadrą posiadającą kompetencje techniczne, możliwości korzystania z osiągnięć nauki i wsparcie Politechniki Opolskiej oraz wsparcie ze strony lokalnych instytucji. Firma Polaris powstała w 1954 r. w Minnesocie. Zaczynała od produkcji skuterów śnieżnych. Dzisiaj stanowią one jedynie 9 proc. wytwarzanych produktów. Aż 70 proc. produkcji to quady. W Opolu z taśmy produkcyjnej będą zjeżdżać m.in. modele RZR i Ranger. Polaris od 1998 r. produkuje również motocykle marki Victory, a dwa lata temu zakupił licencje na legendarne motory Indian. Koncern zatrudnia w sumie 5 tys. pracowników i jest notowany na NYSE. Swoje fabryki ma w Stanach Zjednoczonych, Meksyku, Francji i Indiach. Głównym rynkiem zbytu jest Ameryka Północna gdzie sprzedaje aż 85 proc. swoich wyrobów. Teraz – dzięki fabryce w Opolu – zamierza podbić rynek europejski i rosyjski. Maciej T. Nowak


PAT RO N AT

PROSTO Z OIG

ODRA – REALIZM KONTRA MARZENIA K

onferencja „Integracyjne znaczenie Odry w życiu społecznym i gospodarczym lokalnych społeczności” pokazała nowe spojrzenie na Odrę. Rzeka stanowi ogromną szansę dla naszego kraju, ale ciągle traktowana jest jedynie w kategorii zagrożeń, które stwarza. Na nic zdają się zapewnienia ekspertów, że Odra pogłębiona i uregulowana stanowi dla naszego kraju nieoceniony kanał transportowy, z którego skorzystamy wszyscy. Transport wodny jest najtańszy. - Nie trzeba nic kopać, nie trzeba nic budować. Autostrada północ-południe płynie wiele lat i będzie jeszcze długo płynąć. Zadbajmy tylko o to, by

była drożna – zaznaczył Piotr Pancześnik z Kongregacji Przemysłowo-Handlowej. - Kropla draży skałę - mówi Bogdan Tomaszek, doradca prezydenta Kędzierzyna-Koźla do spraw gospodarczych. - Tworzony jest master plan dla Dorzecza Odry i chcemy, by nasz dorobek i nasze pomysły zostały wykorzystane. - A działać trzeba szybko – tłumaczy Piotr Chmielowski, poseł Ziemi Śląskiej. Rząd Donalda Tuska nie zaproponował nic w strategii rozwoju Polski do 2020 r., czyli inwestycji wokół rzeki. To trzeba zmienić natychmiast, gdy zmieni się rząd. Czechom bardzo zależy na dostępie do

morza. Jeśli udałoby się wykonać 67 km drogi wodnej między Kędzierzynem-Koźlem, a granicą z Czechami w Gorzyczkach, mielibyśmy w pełni żeglowny korytarz wodny. Projekt pogłębienia i przywrócenia żeglowności powinien zostać wpisany w ogólnoeuropejski projekt działania. To ostatnia szansa, by naprawić wcześniejsze zaniedbania. Konferencja odbyła się w ramach III Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Jej organizatorami była m.in. Opolska Izba Gospodarcza i Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki. Tomasz Mikołajczyk

BĘDĄ DYSKUTOWAĆ O BRANŻY SPOŻYWCZEJ III Ogólnopolski Kongres Branży Spożywczej organizowany przez prezydenta Opola oraz miesięcznik „Forbes” odbędzie się 22 października br.

P

ierwsza i druga edycja Kongresu była wielkim sukcesem. Na każdym goszczono ponad 120 przedstawicieli branży spożywczej oraz dostawców produktów i usług dla tego sektora. Obecni byli m.in. prezesi koncernów spożywczych, przedstawiciele instytucji finansowych, agencji rządowych oraz eksperci z całej Polski. - Celem III Kongresu będzie kontynuacja wymiany doświadczeń oraz wskazywanie perspektyw rozwoju rynku spożywczego. Ważnym tematem tegorocznego Kongresu będzie rozwój eksportu i poszukiwanie nowych rynków zbytu dla polskich produktów na świecie – tłumaczy Monika Antoszczyk, dyrektor ds. projektów specjalnych miesięcznika „Forbes”. W programie Kongresu przewidziano szereg paneli dyskusyjnych, m.in. „Kadra techniczna w sektorze spożywczym. Kogo brakuje, czy uczelnie są w stanie tworzyć nowe kierun-

ki specjalistyczne?”, „Zmiany w zwyczajach zakupowych polskich konsumentów. Trendy na przyszłość: ekologia, zdrowie czy żywność wysoko przetworzona, wygodna, z wysokimi marżami”, „Ekspansja polskich firm spożywczych na rynki europejskie – jak utrzymać stałe zainteresowanie odbiorców z Unii? Czy tylko Unia czy może też Daleki Wschód np. współpraca z Arabią Saudyjską czy Irakiem?” Wśród zaproszonych panelistów są m.in. przedstawiciele firm, sieci handlowych, Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Iraq Poland Trade & Investment, Polsko-Saudyjskiej Rady Biznesu. W planie jest także Kanapa „Forbesa”, na której zasiądzie gość specjalny. Jego nazwisko jest jednak na razie trzymane w tajemnicy. „Forum Opolskiego Biznesu” jest patronem medialnym wydarzenia. | MAN

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

5


PROSTO Z OIG

POKAŻEMY OPOLSKIE INNOWACJE Urząd Miasta w Opolu organizuje Forum Innowacji. Poznać będzie można m.in. opolskie firmy, które mogą się pochwalić nowoczesnymi technologiami, ale nie są powszechnie znane.

F

orum Innowacji jest współorganizowane przez Opolskie Centrum Demokracji Lokalnej FRDL, a współfinansowane ze środków Unii Europejskiej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego na lata 2007-2013. - W niszy dotyczącej innowacji jako miasto działamy już od jakiegoś czasu i jestem mile zaskoczony tym co się dzieje w opolskich firmach. Jest wiele rzeczy, które chcemy odkryć. Chcemy by powstała pewna sieć powiązań między przedsiębiorcami a uczelniami. Chcemy doprowadzić by doszło do lawinowego wysypu takich inicjatyw – powiedział Maciej Wujec, naczelnik wydziału gospodarki i innowacji w Urzędzie Miasta w Opolu. - Impreza ma charakter regionalny. Uczestniczyć będą w niej opolscy przedsiębiorcy, którzy działają jednak także na rynkach globalnych

PAT RO N AT

i nie ograniczają się jedynie do regionu – dodał. Program Forum jest jeszcze szlifowany. Znajdą się w nim m.in. panele dyskusyjne: „Innowacyjna firma” i „Wsparcie innowacji”. Będą też prezentacje firm: Pirios, Dempol-Eco, ifm Ecolink, Explomet, Atmoterm, Polish Smails. Zaprezentowani zostaną również partnerzy Opolskiej Platformy Innowacji: OCRG, Politechnika Opolska, WSZiA, ICiMB, ICSO Blachownia, Uniwersytet Opolski, RCTWITI Nysa, Park Naukowo-Technologiczny w Opolu. Forum odbędzie się 16 października br., w Pawilonie „ Łącznik” na Politechniki Opolskiej. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął prezes OIG, a „Forum Opolskiego Biznesu” zostało patronem medialnym imprezy. | MAN

6

STAŻE DLA UCZNIÓW, STAŻYŚCI DLA FIRM Rusza program „Opolskie szkolnictwo zawodowe bliżej rynku pracy”. Jest wart 19 mln zł i ma podnieść jakość kształcenia i zapewnić uczniom ciekawe praktyki w opolskich firmach.

nr 8 (89) wrzesień 2013

P

rojekt będą realizować dwie instytucje: Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki, które przygotowuje go od strony biznesowej oraz Regionalne Centrum Rozwoju Edukacji, które zadba o stronę edukacyjną. - Wcześniej brakowało dialogu między szkołami, a firmami. Jedne nie znały potrzeb drugich. Może uda się stworzyć klasy o specjalnościach potrzebnych na opolskim rynku – mówi Sławomir Janecki z OCRG. Projekt został dofinansowany z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Ma trwać do końca maja 2015 r. Dzięki niemu 50 szkół zostanie wyposażonych w specjalistyczne pracownie kształcenia zawodowego, a w kolejnych 50 powstaną pracownie chemiczno-fizyczne. - Wszystkie szkoły z regionu zgłosiły się do tego programu. Właściwe zajęcia ruszą od września – mówi Lesław Tomczak, dyrektor RCRE. Zorganizowanych zostanie także 1150 czterotygodniowych praktyk. – Szukamy firm,

w których zostanie przygotowanych 1150 miejsc na praktyki dla uczniów szkół zawodowych. To w żaden sposób nie będzie obciążać przedsiębiorstw, które mogą tylko zyskać praktykantów – mówi Sławomir Janecki. Swoje zainteresowanie programem wyraziły już m.in. BIS Multiserwis, Pearl Stream czy Get. W szkołach powstaną Szkolne Ośrodki Karier, a raz w miesiącu uczniowie będą się spotykać z przedstawicielami lokalnego biznesu w ramach Szkolnej Akademii Klubu 150. Dzięki Szkolnym Ośrodkom Karier uczniowie będą mogli zakładać wirtualne firmy. Najlepsze z nich zostaną później ocenione przez praktyków. Natomiast jeśli ktoś będzie chciał przenieść swoje wirtualne przedsiębiorstwo na grunt rzeczywisty to będzie mógł liczyć na wsparcie księgowych czy prawników, a także na zlecenia od opolskich firm. | MAN


PROSTO Z OIG

EXPLOMET BUDUJE DZIAŁ NAUKI, BADAŃ I ROZWOJU Spółka Explomet otrzymała dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego na stworzenie własnego Działu Nauki, Badań i Rozwoju.

NOWI W OIG Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe Dystrybucja-Marketing s.c. „MAGNAT” Stanisław i Zdzisława Bielewicz ul. Kilińskiego 11, 47-303 Krapkowice Tel. 77 466 38 20, 504 202 957 e-mail: stanisław.bilewicz@gmail.com PHUT JUREX Jerzy Lipiński 46-282 Lasowice Wielkie 88 Tel. 77 414 16 21, 608 514 918 e-mail: damian@jurex-lipinski.pl

P

rojekt jest wart milion złotych, a połowa kwoty pochodzi z RPO Województwa Opolskiego z Działania 1.3.2. Inwestycje w Innowacje w Przedsiębiorstwach. Dział ma powstać do czerwca przyszłego roku. Będą w nim pracować osoby zatrudnione w firmie, ale spółka chce też pozyskać doktora inżyniera nauk technicznych. - Kupujemy unikalne urządzenie jakim jest mikroskop skaningowy, który pozwala dociekać jak zbudowana jest materia. Jest bardziej dokładny niż mikroskop optyczny. Dzięki niemu można uzyskać powiększenie do 60 tys. razy. Ten mikroskop podniesie możliwości analizowania tego co wytwarzamy – powiedział dyrektor i współwłaściciel firmy Explomet Zygmunt Szulc. Pracownicy firmy będą teraz pracować m.in. nad obniżeniem masy konstrukcji opartych o materiały lekkie, m.in. stopy aluminium. Opolska firma Explomet prowadzi także program Dyplomów Komplementarnych. Zespoły naukowców, przedstawicieli przemysłu oraz studentów pracują nad produktami i technologiami, które później da się wdrożyć

w życie. Pełna nazwa programu to „Komplementarne Dyplomy na Rzecz Przemysłowych Aplikacji (KDR-PA)”. W jego ramach mają powstawać prace dyplomowe albo doktorskie. Tematy będą opracowywane przez przedstawicieli przemysłu. Prace będą następnie realizować studenci pracujący pod opieką naukowców i z udziałem przedstawicieli firm. Pierwszy projekt dotyczy „Strukturalnych łączników spawalniczych nowej generacji ze stopów aluminium i stali”. Takie węzły pozwolą np.: na obniżenie masy pojazdów drogowych, szynowych czy maszyn rolniczych. Wykorzystywane mogą być też w budownictwie. Explomet specjalizuje się w technologii wybuchowego platerowania metali. Jest jedyną polską firmą i jedną z nielicznych na świecie, która korzysta z takiej metody. Platerowanie to nakładanie na wyroby metalowe cienkich powłok z innych metali. Technologia pozwala na łączenie różnych metali i stopów, których nie dałoby się połączyć żadną inną metodą. | MAN

ALUSYSTEM Witold Szczepański ul. Powstańców Śl. 34, 46-200 Kluczbork Tel. 77 417 08 10, fax. 77 418 55 31, 602 539 459 e-mail: w.szczepanski@scianki.com.pl

Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe „DYGA” Jerzy Dyga ul. Wiejska 130, Przywory, 46-050 Tarnów Op. Tel. 77 464 33 24, fax. 77 427 12 61, 604 787 869 e-mail: bramy@dyga.pl

Przychodnia Weterynaryjna „ARA” ul. Plebiscytowa 7, 47-220 Kędzierzyn-Kozle Tel. 77 481 46 94 e-mail: lecznicaara@interia.pl EuroSYSTEM Polska Sp. z o.o. Prezes Marcin Świerta ul. Wiejska 13, 46-055 Przywory Tel. 77 427 13 60, fax. 77 427 13 66, 601 339 070 e-mail: office@eurosystempolska.pl

PKF ACCOUNTING Sp. z o.o. Oddział Opole dyrektor Ewa Sąsiadek ul. Kołłątaja 11, 45-064 Opole Tel. 77 454 73 08, 510 125 262 e-mail: ewa.sasiadek@pkfpolska.pl

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

7


JAK JEŹDZIĆ EKO I LOGICZNIE

fot. Witold Chojnacki

WYWIAD

- Załóżmy, że 20 samochodów robi łącznie 1,2 mln km rocznie. Zakładając spadek spalania nawet o 2 litry na 100 km samochody zaoszczędzą 24 tys. litrów. Przyjmując cenę paliwa na poziomie 5,50 zł daje to oszędność na poziomie przeszło 130 tys. zł rocznie, tylko na samym paliwie. Korzyści są oczywiście największe w przypadku firm transportowych posiadających flotę samochodów ciężarowych - o projekcie realizowanym dzięki funduszom unijnym opowiada Paweł Biernat, prezes firmy Learn Power Group Sp. z o.o., z ktorym rozmawiała Alicja Holik nr 8 (89) wrzesień 2013


WYWIAD

- Coraz częściej słyszymy o prowadzeniu samochodu, które jest równocześnie ekologiczne i ekonomiczne. Czy da się połączyć te dwie sprawy podczas jazdy? -Zdecydowanie tak. I potwierdza to realizowany przez nas projekt „Ecodriving - sposób na jazdę EKO-i-LOGICZNĄ”. Zmieniając styl jazdy, nie tylko jeździmy ekonomiczne spalając mniej paliwa, ale również wolniej zużywamy części w samochodzie, dzięki czemu oszczędzamy na naprawach i wymianach podzespołów. Jeżdżąc bardziej ekologicznie mniej zatruwamy środowisko. Jazda na mniejszych obrotach silnika powoduje zdecydowanie mniej hałasu, który jest uciążliwy zwłaszcza w miastach. Można się domyśleć, że nadmierne „gazowanie” jest nieekologiczne i nieekonomiczne. Co najważniejsze ecodriving to zdecydowanie bardziej bezpieczna jazda, a na poprawie bezpieczeństwa na drogach zależy nam w szczególności. Nasi instruktorzy techniki jazdy kładą ogromny nacisk na uruchomienie wyobraźni kierowców i wyrobienie odpowiedzialnych i bezpiecznych nawyków jazdy. To ważny aspekt, który doceniają zwłaszcza firmy wysyłające swoich pracowników w trasy. Na Zachodzie zbadano, że kierowcy przeszkoleni w zakresie ecodrivingu powodują o 40 proc. mniej wypadków. Te korzyści przekonują przedsiębiorców. - Ile osób zostanie przeszkolonych w ramach projektu? - Przeszkolimy 300 osób z conajmniej 100 firm Opolszczyzny. Projekt będzie trwał do lutego 2015 r. O uczestnictwie decyduje kolejność zgłoszeń i spełnianie przez firmy kryteriów projektu. Szczegóły dostępne są na stronie www.ekologiczni.eu - Gdzie możemy się nauczyć ecodrivingu? -Zajęcia odbywają się w Opolu, gdzie w pierwszym dniu szkolenia odbywa się jazda w cyklu miejskim na specjalnie wyznaczonej trasie. Drugi dzień szkolenia (po miesiącu) uczestnicy spędzą w Motoparku na terenie lotniska w Kamieniu Śląskim. -Jak wygląda takie szkolenie? -Szkolenie ma charakter bardzo indywidualny. Zajęcia odbywają się w trzyosobowych grupach i w 90 proc. są to jazdy samochodem. Najpierw uczestnicy poddawani są specjalnie opracowanym testom psychologicznym. Dzięki nim możemy ocenić doświadczenia każdego kierowcy, podatność na zmiany, poziom agresji, itp. Następnie każdy kierowca jedzie po wyznaczonej trasie zgodnie ze swoim stylem jazdy. Po pierwszej jeździe instruktorzy omawiają

jazdy uczestników i przekazują pigułkę wiedzy o zasadach ecodrivingu. Ponowna jazda uczestników odbywa się już z zastosowaniem poznanych zasad. I po tych jazdach zazwyczaj następuje pierwsza ekscytacja uczestników, bo średnio spalają oni o ok. 2-3 litry mniej paliwa niż za pierszym razem pokonując tracę dokładnie w takim samym czasie! Dzięki takiemu doświadczeniu kierowcy przekonują się, że ecodriving faktycznie działa. Nie jest to sucha wiedza przeczytana w internecie lub przekazywana przez instruktora. Mało tego, kursanci widzą, że inni uczestnicy osiągają podobne rezultaty, co tylko potwierdza regułę. Po pierwszym dniu szkolenia uczestnicy mają miesiąc na wdrożenie wszystkich poznanych zasad do swojego stylu jazdy. Czy to się udało badamy miesiąc później, podczas drugiego dnia szkoleniowego.

„Przeszkolimy 300 osób z co najmniej 100 firm Opolszczyzny.” -A jak można stwierdzić czy kierowcy potrafią stosować zasady ekojazdy na co dzień? -Podczas szkoleń wykorzystujemy najnowsze modele samochodów, wyposażone w nowoczesne systemy wspomagające jazdę. Dodatkowo samochody mają specjalny system do monitoringu, który rejestruje parametry jazdy, zachowania kierowcy i ewentualne błędy. Po szkoleniu każdy uczestnik otrzymuje indywidualny raport oraz płytę z filmami nagranymi podczas jazdy. Ale oczywiście najwięcej mówią obniżone parametry spalania. Naszym uczestnikom udaje się zredukować zużycie paliwa np. z 8 do 5 litrów na 100 km przy zachowaniu tego samego czasu przejazdu! - Jeden z portali motoryzacyjnych podał, iż można zaoszczędzić ok. 20-25 proc. paliwa. -I właśnie tak jest, a w realizowanym projekcie potwierdza to niemal każdy uczestnik! Obalamy mit, że ecodriving to wolna jazda dla cierpliwych. Jednak niewątpliwie największe wrażenie robi na uczestnikach doskonalenie techniki jazdy w Motoparku na terenie lotniska w Kamieniu Śląskim. Teren ośrodka umożliwia ćwiczenie kontroli nad pojazdem w warunkach ekstremalnych. Na płytach poślizgowych uczymy hamowania przed przeszkodą, wchodzenia w zakręty, panowania nad

pojazdem gdy ten traci przyczepność. Poślizg kontrolowany ćwiczymy też na samochodzie wyposażonym w troleje, czyli specjalne kółeczka, montowane na tylnich kołach samochodu. Dzięki temu kierowcy wiedzą jak zareagować gdy pojazd wpadnie w poślizg. Bardzo często kierowcy mają po raz pierwszy taką okazję, aby w neutralnych i bezpiecznych warunkach doświadczyć tego, z czym mogą się spotkać podczas jazdy w trudnych warunkach. Kierowcy ćwiczą też płynność jazdy podczas tzw. testu Stewarta. Na pewno jednym z bardziej emocjonujących punktów szkolenia, mocno oddziaływującym na wyobraźnię, jest udział w symulacjach dachowania i zderzeń przeprowadzanych na specjalnych symulatorach. W trakcie symulacji uczestnicy na własnej skórze przekonują się jak działają pasy bezpieczeństwa, jak oddziałuje na ciało siła zderzenia. Takie doświadczenie jest warte więcej niż jakikolwiek wykład, uczestnicy są pod dużym wrażeniem. - Jakie korzyści z ecodrivingu mogą mieć firmy, które zatrudniają wielu kierowców? -Przeprowadźmy szybką symulację. Załóżmy, że firma posiada 20 samochodów. Kierowcy przejeżdzają rocznie 60 tys. kilometrów, czyli 5 tys. miesięcznie. To nie jest wygórowana wartość. Tak więc 20 samochodów robi łącznie 1,2 mln km rocznie. Zakładając spadek spalania nawet o 2 litry na 100 km samochody zaoszczędzą 24 tys. litrów. Przyjmując cenę paliwa na poziomie 5,50 zł daje to oszędność na poziomie przeszło 130 tys. zł rocznie, tylko na samym paliwie. Korzyści są oczywiście największe w przypadku firm transportowych posiadających flotę samochodów ciężarowych. Nasza firma przeprowadza również takie szkolenia prowadzone przez uprawnionych instruktorów techniki jazdy i ecodrivingu. Tam liczby robią jeszcze większe wrażenie. Dlatego firmy transportowe wdrażają standardy ecodrivingu. - Kierowcy chętnie uczestniczą w takich szkoleniach, czy podchodzą do nich raczej sceptycznie i niechętnie? -Projekt „Ecodriving - sposób na jazdę EKO-i-LOGICZNĄ” spotyka się z bardzo dobrym przyjęciem, pewnie ze względu na małą dostępność tego typu szkoleń. Niewątpliwym atutem jest fakt, że szkolenia są zupełnie bezpłatne. Do przedsiębiorców przemawiają też liczby, czyli realne kwoty, które są w stanie zaoszczędzić wdrażając ecodriving do swojej polityki flotowej. Duże firmy zazwyczaj

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

9


WYWIAD

10

mają taką świadomość i szkolą kierowców w tym zakresie. My chcemy zachęcić małych i średnich przedsiębiorców dysponujących mniejszymi budżetami szkoleniowymi do udziału w projekcie i sprawdzeniu co mogą zyskać dzięki ecodrivingowi. Tego typu szkolenia, zwłaszcza doskonalenie techniki jazdy, spotykają się też z bardzo dobrym odbiorem delegowanych pracowników. Przez to, że oprócz firmowych aut są oni również użytkownikami prywatnych pojazdów, oszczędzają nie tylko dla firmy, ale i dla siebie! I to naprawdę przemawia. Zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć np. na fajne wakacje. A poza tym to jedno z nielicznych szkoleń podczas których pojawia się tyle emocji, a nawet adrenaliny! - Statystyki z krajów Europy Zachodniej pokazują, że kierowcy przeszkoleni w ramach ekojazdy, powodują o 40 proc. mniej wypadków. W skali rocznej są to kolosalne liczby. - Zgadza się. Ekologiczna jazda to nie tylko mniejsze spalanie, ale również przewidywanie drogi, mniej brawury i bardziej przepisowa jazda. To bezpośrednio przekłada się na większe bezpieczeństwo. Podniesienie bezpieczeństwa pracowników firmy to jedna z ważniejszych korzyści projektu. Wiadomo, że wypadki drogowe stanowią znaczny

odsetek wypadków przy pracy. Dlatego warto przeszkolić np. przedstawicieli handlowych, którzy codziennie pokonują setki kilometrów. Teraz można to zrobić bezpłatnie! -Jakie są najczęściej popełniane błędy przez kierowców, które powodują zwiększone zużycie paliwa? - Najczęściej jest to niewykorzystywanie właściwości współczesnych silników i ich elastyczności oraz zmiana biegów przy zbyt wysokich obrotach. Zbędne przyspieszania i hamowania, czyli nieprzewidywanie sytuacji na drodze oraz patrzenie zbyt blisko przed samochód, a nie do przodu na drogę. Spotykamy się też z zakorzenionym stereotypem, że jazda na na luzie jest ekonomiczna. Podczas szkoleń instruktorzy obalają takie mity. - Czy posiadacze starszych modeli aut mogą jeździć tak, by chronić środowisko, stosując zasady ekologicznej jazdy? Czy też dotyczy to wyłącznie nowych modeli samochodów? -Ecodriving zdecydowanie dotyczy posiadaczy wszystkich aut. Choć podczas naszych szkoleń uczestnicy jeżdżą najnowszymi modelami, większość zasad jest uniwersalnych i znajduje

zastosowanie również w starszych modelach samochodów. Często kierowcy nie mają świadomości jakie możliwości oferuje ich nowo zakupiony samochód, jeżdżą nie dostosowując techniki jazdy do zmieniających się dynamicznie technologii. Siła nawyku jest potężna, jeździmy bezrefleksyjnie, często tak samo jak dużym fiatem 20 lat temu, nie zauważając jak wiele w motoryzacji się zmieniło od tego czasu. Doceniając siłę nawyku i wiedząc, że na wyrobienie nowego s potrzebne minimum dwa tygodnie, dajemy uczestnikom szkolenia miesiąc na wdrożenie nowych przyzwyczajeń i refleksję nad stylem jazdy. W międzyczasie staramy się dyskretnie przypominać o złotych zasadach ekojazdy. - Jak widać warto uczestniczyć w szkoleniu, bo wpływa to na nasz sposób jazdy, a co za tym idzie - zmniejsza koszty eksploatacji. -Zdecydowanie tak. Korzyści po szkoleniu są wymierne: oszczędności na paliwie, mniej napraw samochodów i mniej wypadków. A dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej, takie szkolenie nic nie kosztuje. - Dziękuję za rozmowę.

W SKRÓCIE 6 mln zł dofinansowania na bu- Opolanie dobrze oceniają dowę parku naukowego. przedsiębiorców. Urząd Marszałkowski w Opolu dołoży ponad 6 mln zł do budowy Parku Naukowo-Technologicznego. Pieniądze pochodzą z funduszy unijnych. W pierwszym etapie powstaną dwa budynki: inkubator przedsiębiorczości oraz obiekt laboratoryjno-doświadczalny. Cała inwestycja ma kosztować ok. 40 mln zł.

WUP przeszkoli bezrobotnych w Niemczech. Wojewódzki Urząd Pracy w Opolu wspólnie z Izbą Rzemieślniczą w Mannheim w Niemczech chcą przeszkolić 200 bezrobotnych. Realizacja projektu „Wsparcie kompetencji na starcie” ma kosztować 7,2 mln zł. Projekt potrwa do końca 2014 r. Uczestnicy wyjeżdżający na praktykę do Niemiec mają zapewnione wszelkie świadczenia. Otrzymają również stypendia stażowe w wysokości 1600 zł brutto oraz zaświadczenie o ukończeniu praktyki w Niemczech.

nr 8 (89) wrzesień 2013

Opolanie najlepiej w kraju oceniają pracodawców, u których pracują – wynika z raportu Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Dyrektor Departamentu Rozwoju Organizacji PKPP Lewiatan Paweł Kaczmarczyk zauważył, że Opolszczyzna jest bardzo przedsiębiorczym regionem. - Co 18 minut powstaje tu nowa firma, a co trzecia jest zakładana przez kobietę. To jeden z najlepszych wyników nie tylko w Polsce, ale też w Europie – powiedział.

Masło z Olesna nagrodzone. Prestiżowy znak „Jakość Tradycja” otrzymało masło produkowane w oleskiej mleczarni. Tym samym znalazło się – jako jedyne z Opolszczyzny – w gronie 70 wyróżnionych polskich produktów. Certyfikat przyznaje Polska Izba Produktu Lokalnego i Regionalnego. - Udowodniliśmy ponad 50-letnią historię produkcji i tradycyjny sposób wytwarzania naszego masła – mówi Wilhelm Beker, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Oleśnie.

Spadają przychody Remaku. Opolska spółka, która specjalizuje się w pracach montażowych dla energetyki, zanotowała w pierwszym półroczu 2013 r. spadek przychodów o przeszło 1/3 oraz stratę netto przeszło trzykrotnie wyższą niż przed rokiem – podał portal wnp.pl. Po pierwszym półroczu Remak miał 130,75 mln zł przychodów wobec 204,22 mln zł rok wcześniej. Strata netto wyniosła 7,06 mln zł wobec 1,93 mln zł straty rok wcześniej. Udział eksportu w sprzedaży wyniósł 92 proc. wobec 85 proc. przed rokiem. Największy udział miała Słowenia (41,4 proc.), a następnie Niemcy (22,8 proc.) i Holandia (26,1 proc.). Na koniec półrocza Remak zatrudniał 942 osoby. W komentarzu do wyników spółka podała, że spadek przychodów jest spowodowane efektem wysokiej bazy, związanej z rekordowo wysokimi przychodami zrealizowanymi w ubiegłym roku.


JEST PROBLEM

SHOWROOMING W DOMEXPO domEXPO zaprezentowało część swoich najemców. Wspólnie wyjaśniali na czym polega idea nowego modelu biznesowego – showroomingu, która będzie dostępna w centrum wystawienniczym, które już od listopada będzie działać przy ul. Kępskiej w Opolu.

Z

punktu widzenia klienta centra netowym. Ekspozycja Smeg będzie podłączodomEXPO mają stanowić zupełnie nową na do prądu (8kW) oraz do sieci wodociągojakość w Polsce. domEXPO oferuje przedsięwej. Będzie można więc faktycznie sprawdzić biorcom to co najlepsze w dużych marketach jak woda leci z baterii czy jak działa piekarnik. i targach budowlanych. Centra mają skupić Oprócz firm prezentujących swoje produkty branżę budowlaną i wnętrzarską w jednym w opolskim domEXPO będzie można także miejscu, w nowoczesnych obiektach, które są skorzystać z porad architektów. Jednym z nich także atrakcyjne wizualnie. Pozwolą na załabędzie Ilona DeCandia-Knapik ze studia Detwienie wszystkich potrzebnych spraw Candia Design. – Wymagania klientów rosną. w jednym miejscu. Klienci urządzając dom czy mieszkanie nie Najemców opolskiego domEXPO przedkończą oglądania na jednym sklepie, a nawet stawiono na specjalnej konferencji prasowej. na jednym mieście. Jeżdżą do Katowic czy Jednym z nich będzie firma Astpol, która Wrocławia, ale ostatecznie kupują w Opolu. działa na polskim rynku od wielu lat. SpecjaTeraz będą mieć ułatwione zadanie, bo w jedlizuje się w dystrybucji ekskluzywnych drzwi, nym miejscu w Opolu będzie można pokazać podłóg i tarasów. – W domEXPO będziemy wiele produktów. Będą mieć łatwiejszy wybór mieć duże możliwości pokazania naszych – uważa Ilona DeCandia-Knapik. produktów – zapowiada Joanna Witos z firmy Idea Showroomingu umożliwia bezpoAstpol. – Zależy nam by zaprezentować najśredni kontakt producenta z klientem. Oferta wyższą jakość. Pokażemy najnowsze trendy prezentowana na terenie centrum będzie i rozwiązania - dodała. zintegrowana z rozbudowanym systemem inWśród nich są m.in. drewniane podłogi, ternetowym. Poza producentami w centrach które można układać na ogrzewaniu podłogobędzie można znaleźć również certyfikowawym czy drzwi z ościeżnicą schowaną w ścianie. nych fachowców oraz specjalistów, którzy Firma Smeg zamierza zaprezentować nowości służyć będą radą na każdym etapie budowy oraz wyszukane produkty. – Produkty będą domu czy aranżacji wnętrza (prawnicy, geodepokazywane w taki sposób, że będzie można ci, architekci). Powiązanie produktu z usługą pokręcić gałką przy piekarniku czy podrapać oraz ekspercką poradą sprawi, że klient podłogę - mówi Andrzej Dmoch, dyrektor będzie mógł załatwić wszystkie sprawy w jedw grupie Smeg. nym miejscu. Pozwoli mu to na oszczędzenie Zaznacza przy tym, że w salonach eksczasu i pieniędzy. pozycyjnych domEXPO bardziej będą się naOtwarcie opolskiego domEXPO zaplanostawiać na prezentowanie produktów niż ich wano na 15 listopada br. Inwestycja jest warta sprzedawanie. Liczą na to, że klient zapozna 60 mln zł. Podobne centra powstają także we się z produktem, a później kupi go tam gdzie Wrocławiu i Warszawie. mu będzie najwygodniej, np.: w sklepie interMaciej T. Nowak

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

11


BIZNES NA WODZIE

12

fot. Witold Chojnacki

W XIX w. Prusy widziały w transporcie rzecznym szansę na rozwój żeglugi wiążąc ogromne plany z rzeką, przepływającą m.in. przez Opolszczyznę. Dzisiaj, po upływie prawie dwustu lat, Odra w województwie opolskim jest w głębokim śnie, z którego jednak powoli się budzi, ale za wcześnie jeszcze, aby mówić o przełomie w jej rozwoju.

nr 8 (89) wrzesień 2013

Na szczęście nie mamy do czynienia z najczarniejszym scenariuszem, ponieważ realizowany jest szereg inwestycji, które mają na celu unowocześnienie infrastruktury. Odnawiane są bulwary spacerowe, ścieżki rowerowe oraz parki położone nad rzeką. Opolanie nie muszą już organizować dalekich wypraw, by popływać kajakiem. Projekt, w ramach, którego rzeka odzyskuje swoją dawną świetność jest współfinansowany przez Unię Europejską i nosi nazwę „Odra Urzeka”. Dzięki niemu zrewitalizowano Park Nadodrzański, w którym dzisiaj całe rodziny mogą spędzać wolny czas. Innowacją jest utworzenie siłowni na wolnym powietrzu. Powstały także piękne trasy spacerowe nad Młynówką. - Teren nad Odrą jest już lepiej wykorzystany niż kiedyś. Pojawiło się kilka marin, gdzie można przycumować łódź. Opole jest

bardzo ciężkim rynkiem, jeśli chodzi o gastronomię. Przenieśliśmy naszą restaurację z Rynku nad Odrę, ze względu na sumy za wynajem powierzchni pod ogródek. Są to koszty w granicach 25-30 tys. zł za sezon – powiedział nam Rafał Wojtasik, właściciel restauracji Don Vito. - Pracując i prowadząc biznes od jakiś osiemnastu lat, zauważyłem, że firmy przenoszą się do innych miast, bo Opole jest drogie i nie potrafi ściągnąć turystów. Nie porównuję go tutaj do większych miast jak Kraków, ale chociażby do Kalisza, którego rynek tętni życiem. Kiedy przenieśliśmy lokal nad Odrę, klientów od razu przybyło. Popularnością zaczynają się cieszyć rejsy po Odrze, na które można wybrać się z kilku opolskich miejscowości. W Opolu przy nabrzeżu Młynówki od ul. Piastowskiej


JEST PROBLEM

zacumowana jest łódź „Opolanka”. Z inicjatywą wychodzi także Kędzierzyn-Koźle, które oferuje rejsy zbudowanym w 1908 r. statkiem pochodzącym z Holandii. - Myślę, że w tym kierunku można by pójść, aby było więcej stateczków wycieczkowych. Niewątpliwym minusem jest mały ruch w żegludze śródlądowej. Do tej pory odnowiono tylko jedno miejsce nad Odrą, gdzie można poćwiczyć lub wypożyczyć rolki. Można zagospodarować w ten sposób rzekę na całej jej długości, nie tylko w tym konkretnym miejscu - dodaje Rafał Wojtasik. Rok temu w Brzegu otwarto nową Przystań. Niegdyś odbywały się stamtąd rejsy do wrocławskiego zoo. Miasto na nowo przypomina sobie o atrakcyjności Odry i stara się przywrócić jej właściwy wizerunek. Pod koniec lipca rozpoczął się gruntowny remont spadu jazu górnego na rzece Odrze. Na nowej marinie łódki cumuje już na stałe kilku brzeżan. Prywatnych właścicieli jest podobno znacznie więcej, ale ze względu na brak możliwości zeslipowania sprzętu, łódki stacjonują w innych miejscach - na przykład na Jeziorze Otmuchowskim. Utworzenie portu ma w planach Stowarzyszenie „Port Jachtowy Krapkowice”, gdzie turyści z sąsiednich krajów mogliby cumować jachty. Do tej pory unikali oni pływania po Odrze, ponieważ rzeka w wielu miejscach jest dzika i brakuje odpowiedniej infrastruktury. Jednym z najpiękniejszych zakątków

Opola jest niewątpliwie Opolska Wenecja. Iluminacje świetlne towarzyszące jej po zapadnięciu zmroku tworzą niesamowity klimat. Uroki Wenecji zachwala właściciel restauracji Grabówka Ryszard Czerwiński. - Zgadzam się z opiniami radnych, jakoby Młynówka miałaby być salonem miasta. Rzeka jest dobrym miejscem na inwestycję, weźmy restaurację Venezia. Widoki są porównywalne jak te nad Sekwaną, czy w prawdziwej, włoskiej Wenecji. Człowiek jednak z natury jest związany z wodą – mówi Czerwiński. Wzrok przykuwa też stylowa, zachodnia elewacja dawnego szpitala św. Aleksego, gdzie mieści się obecnie dom opieki społecznej „Caritas”. Nieopodal funkcjonują hotele Piast, Starka i szereg restauracji. Goście mają do dyspozycji pokoje, z których rozciąga się widok na Odrę. Cieszą się one większą popularnością niż pozostałe pokoje. Nowych przedsięwzięć przybywa. - Opole jest mało promowane historycznie. Jestem wdzięczny profesorowi Niciei, którzy sprowadził i zabezpieczył historyczne zabytki. Ja również poddałem renowacji mój lokal. Z pomocną dłonią wyszedł Wojewódzki Konserwator Zabytków. Uzyskaliśmy zgodę na przeniesienie zabytkowych witraży, odkopaliśmy posąg Myrtka. Przychodzi do nas więcej ludzi niż kiedyś, staliśmy się bardziej europejscy - dodaje właściciel Grabówki. Mieszkańcom Opolszczyzny rzeka wciąż jeszcze kojarzy się z powodzią. Wymiar gospodarczy znalazł się jakby w cieniu. Jednak, jeśli chcemy w pełni cieszyć się atrakcyjnością tury-

styczną Odry, musimy dokończyć inwestycje związane z jej zabezpieczeniami. W przeciwnym wypadku przy najbliższej powodzi nowe lokale jak i te już istniejące mogłyby ulec poważnym zniszczeniom. - Ludzie nie chcą inwestować nad Odrą, chociażby z jednego powodu: moja restauracja była dwukrotnie zalana - podsumowuje właściciel naleśnikarni Grabówka. Kolejnym powodem braku inwestycji (tych wielkich) może być przekonanie o kosztowności transportu wodnego, który w rzeczywistości jest najtańszy spośród już istniejących. Pojawiły się także głosy o nieopłacalności transportu węgla do Elektrowni Opole. Patrząc na Niemcy, przewóz węgla Renem wybiera coraz więcej zakładów. Niemieckie i polskie miasta znad Odry tworzą razem program turystyczny wykorzystania rzeki. Budowane są m.in. mariny (w Krapkowicach). Kiedy poprawi się żeglowność, statki spacerowe na terenie opolskiej Odry same się pojawią. Dzięki rzece mogłaby rozwijać się regionalna gospodarka i turystyka. Brak zaangażowania się polskiego rządu w realizację planów względem rzeki przyczynia się do braku inwestorów. Nie jest ona traktowana, jako szlak wodny. Żegluga śródlądowa w Polsce praktycznie nie istnieje. W zeszłym roku przepłynęło Odrą 300 tys. ton towarów, co w zestawieniu z ilością przepływającą tamtędy w latach siedemdziesiątych XX w. - 17 mln ton - daje mało satysfakcjonujący wynik. Alicja Holik

fot. Witold Chojnacki

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

13


fot. Mariusz Przygoda

GRUNTUJĘ, MALUJĘ, ŻADNEJ PRACY SIĘ NIE BOJĘ! 14

Jej motto życiowe brzmi: „Moja szklanka z wodą nie jest w połowie pusta, ona jest w połowie pełna”. Wbrew stereotypom i urzędniczym recenzjom Agnieszka Kałuża założyła własną firmę remontową. Zdobywa kolejne zlecenia, a najlepszym certyfikatem jej firmy są dobre opinie wystawiane przez zleceniodawców.

nr 8 (89) wrzesień 2013

P

rzyjechała z drugiego krańca Polski – z Podlasia. Nie była tam szczęśliwa ani bezpieczna, żyła bez perspektyw, w ciągłym strachu przed mężem. Nie lubi wspominać tamtych lat. Aby przerwać gehennę, uciekła z trójką małych dzieci na Opolszczyznę, byle dalej od domu... Mieszkał tu jej brat. Przyjechał po nią i dzieciaki, umożliwiając ucieczkę. Ta decyzja jednej dramatycznej chwili – jak się potem okazało – była szczęśliwą, niczym skreślenie szóstki w totka. Agnieszka nie miała tu ani mieszkania, ani pracy. Wszystko musiała zdobywać sama, od zera... – Życie się odmieniło na lepsze, jakby ktoś czuwał nade mną. Sąsiedzi i pracownicy z pomocy społecznej byli bardzo życzliwi – wspomina Agnieszka Kałuża. Zakochała się, wyszła ponownie za mąż, urodziła dwójkę dzieci. Stworzyła w Kamieniu Śląskim ciepły i pełen miłości dom. Gdy z okien piętra swego domu spogląda na malowniczą okolicę, jest szczęśliwa, że żyje na Opolszczyźnie. – Na początku brałam każdą robotę, aby

jakoś przetrwać. Pracowałam w barze, potem w sklepie. Nie narzekałam. Ale im mocniej stawałam na nogi, im bardziej wierzyłam w siebie i swe siły, tym bardziej chciałam podjąć pracę na własny rachunek – opowiada. Po urlopie wychowawczym w urzędzie pracy skierowano ją „obligatoryjnie” na kurs dla opiekunek starszych osób. Skończyła go z powodzeniem, ale uznała, że sama wie lepiej, w jakiej branży może odnieść sukces. Pragnęła otworzyć własną firmę ogrodniczą i kwiaciarnię: – Z wykształcenia jestem technikiem ogrodnictwa. Postanowiłam założyć firmę bliską memu sercu – mówi. Jako bezrobotna poszła do urzędu pracy po dotację. Ale urzędnik nie podzielił jej zapału. Uznał, że ta forma działalności gospodarczej nie rokuje na przyszłość: – Usłyszałam, że to praca sezonowa i że nie utrzymam się z niej przez cały rok – mówi pani Agnieszka. Jako kobieta „po przejściach”, z gromadką dzieci, bez perspektyw na sukces, nie dostała zatem państwowej dotacji. To był czas,


PRZEDSIĘBIORYCZY JAK KOBIETA

gdy wraz z mężem i dziećmi wprowadziła się do domu, który należało odświeżyć, wyremontować. Nie stać ich było na zatrudnianie ekipy remontowej, wszystko robili więc sami: skuwali tynki, kładli nowe gładzie, malowali, tapetowali, montowali panele podłogowe... Okazało się, że Agnieszka jest doskonałym specem od wykończeniówek: szybko się uczyła od męża, od sąsiadów. – I tak stałam się malarzem, tapeciarzem, parkieciarzem. Nie dość, że znajomi byli zadowoleni z moich usług, to jeszcze polecali kolejnym osobom – wspomina. To przesądziło: założyła firmę remontową, ale – jako że wciąż marzyła o pracy w ogrodzie – w zakresie usług firmy ma też ogrodnictwo. Obyła się bez dotacji PUP-u: – Gdyby ten sam urzędnik usłyszał, że moim kolejnym pomysłem na biznes jest firma remontowa, w której sama wykonuję usługi, to tym bardziej by odmówił. Parę razy spotkała się z pełnym zdumienia okrzykiem swych zleceniodawców: „I pani faktycznie będzie sama skuwała te kafle?” A ona sięga po narzędzia i zabiera się za skuwanie. – Gruntuję i maluję, żadnej pracy się nie boję. Kobieta potrafi dokonać rzeczy niemożliwych, gdy jest zmuszona walczyć o życie swoje i dzieci - nadmienia. - Kobiecość: cierpliwość i zmysł estetyczny – te cechy pomagają. Ja zawsze staram się doradzić, gdzie tu wstawić półkę, jak zagospodarować przestrzeń, gdzie urządzić wnękę, jak dobrać kolor fugi, deseń tapety lub listwę wykończeniową przy podło-

dze. Zauważyłam, że klienci oczekują takiego doradztwa, zaś mężczyznom – fachowcom – brakuje cierpliwości; wolą wykonywać polecenia, nie angażując się koncepcyjnie. I co bardzo ważne: kobieta-budowlaniec nie zostawia bałaganu – mówi pani Agnieszka. – Chyba zburzyłam zakorzeniony w tutejszym śląskim środowisku stereotyp, że „prawdziwy” budowlaniec to mężczyzna. Oni wyjechali na Zachód za pracą. Tu zostawili puste miejsca na rynku budowlanym: to są miejsca dla nas – kobiet. Agnieszka wciąż się dokształca, godzinami studiuje portale na temat wystrojów wnętrz, nowych technologii wykończeniowych. – Nie zarabiam kokosów, nie stać mnie jeszcze na zagraniczne wakacje, ale życie nauczyło mnie, że z czasem moja do połowy pełna szklanka zapełni się po brzegi. Teresa Kudyba

Poradnik przedsiębiorczej kobiety W „Forum Opolskiego Biznesu” publikujemy przygotowany przez Teresę Kudybę cykl artykułów poświęconych przedsiębiorczości kobiet. Teksty są efektem działalności Fundacji Ambasada Przedsiębiorczości Kobiet i powstały dzięki wsparciu Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Artykuły układają się w poradnik, w którym przedstawiamy przykłady zwyczajnych, ale jednocześnie niezwykłych kobiet z sąsiedztwa. Kobiety nierzadko nawet nie zdawały sobie sprawy, że warte są podania jako wzorce do naśladowania, jako „adresy” dobrej rady. W pierwszym odcinku przedstawiliśmy Iwonę Frasek, w drugim Aleksandrę Wójcik-Ortenburger, w trzecim Magdę Donimirską-Wodzicką, a przed miesiącem Monikę Bębenek. Za miesiąc – kolejny.

Fundacja Ambasada Przedsiębiorczości Kobiet

W SKRÓCIE ArcelorMittal Poland troszczy się o najmłodszych.

Budowa szklarni w Świerklach zablokowana.

850 tys. zł to łączna kwota, którą ArcelorMittal Poland w ostatnim roku przekazała na rzecz społeczności lokalnej w Zdzieszowicach. Dzięki wsparciu finansowemu gmina wyremontowała 17 placów zabaw dla najmłodszych i zamontowała urządzenia do ćwiczeń na świeżym powietrzu w parku miejskim w Zdzieszowicach. ArcelorMittal Poland jest największym producentem stali w Polsce, skupiającym ok. 70 proc. potencjału produkcyjnego polskiego przemysłu hutniczego.

Rozpoczęcie budowy szklarni opóźni się. Decyzja umożliwiająca scalenie gruntów, kluczowa dla inwestycji, właśnie została uchylona. Inwestycja miała zapewnić 700 miejsc pracy. Decyzję o scaleniu gruntów zaskarżyli jednak czterej właściciele ziemi, na której mają powstać szklarnie. Nie podobały im się bowiem grunty zamienne. Wartość całkowitą inwestycji w Świerklach szacuje się na 250 mln zł. Budowa kompleksu, będącego jednym z największych w Europie, miałaby trwać cztery lata.

Jest zainteresowany budową nowoczesnego biurowca w Opolu.

Obiekt może powstać na miejskiej działce położonej obok ul. Plebiscytowej. Miasto kupiło ją od PKP w ub.r. i już wówczas zaczęło szukać chętnego inwestora. Planowane jest utworzenie miejsc pracy dla 500 osób. Miasto liczy, że namówi kolejnych inwestorów na budowę biurowców. Są ku temu szanse, bo w ocenie firmy doradczej Colliers International Opole to jedno z 10 miast w Polsce, gdzie firm BPO powinno w najbliższych latach przybywać.

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

15


Kanalizacja dla Bogacicy

16

Dzięki unijnemu dofinansowaniu wieś Bogacica pod Kluczborkiem doczeka się kanalizacji. Skanalizowanych zostanie 400 gospodarstw domowych. Wartość całej inwestycji oszacowano na 9,3 mln zł.

Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu podpisał umowę w sprawie finansowania budowy sieci kanalizacji sanitarnej w miejscowości Bogacica. Umowę podpisał Zbigniew Figas, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu oraz Jarosław Kielar, burmistrz Kluczborka. Inwestycja według szacunków jest warta ponad 9,3 mln zł. Dofinansowanie unijne będzie wynosić 4,6 mln zł. Dofinansowanie projektu pochodzi ze środków Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Projekt obejmuje budowę 13,7 km sieci kanalizacji sanitarnej w miejscowości Bogacica. Skanalizowanych zostanie 400 gospodarstw domowych, a z nowej sieci kanalizacji sanitarnej skorzysta dokładnie 1464 mieszkańców gminy. - Mieszkańcy Bogacicy chcieli już od wielu lat chcieli mieć kanalizację. Zadania ma być wykonane w ciągu dwóch lat, a prace rozpoczną się lada dzień. Już przekazaliśmy plac budowy – poinformował Jarosław Kielar, burmistrz Kluczborka. - Kanalizacja to jedna z najdroższych inwestycji, a do tego niewidoczna, bo zakopana pod ziemią. Bez dofinansowania byłoby ciężko gminie ją wybudować. Kosztorysowe kwoty były prawie dwukrotnie większe, jednak dzisiaj ceny mocno spadły - dodał. nr 8 (89) wrzesień 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

Zainteresowanie przetargiem było bardzo duże. Wystartowało w nim kilkanaście firm. Pięć z nich złożyło oferty na podobnym poziomie cenowym, 9-9,5 mln zł. Oznacza to, że nie doszło do sztucznego zaniżania ceny po to by wygrać przetarg i zdobyć zamówienie. Wygrała firma z Warszawy, a podwykonawcy będą z powiatu kluczborskiego. Dzięki pieniądzom pożyczanym z WFOŚiGW na Opolszczyźnie udało się wybudować lub zmodernizować w ostatnich dwóch dekadach 68 oczyszczalni ścieków. 20 lat temu długość kanalizacji w województwie opolskim wynosiła 813 km, a teraz jest to już 3302 km. Wówczas do kanalizacji sanitarnej podłączonych było 19 tys. domów, a teraz jest ich aż 80 tys. WFOŚiGW w Opolu powołano do życia w 1993 r. Od początku kieruje nim prezes Zbigniew Figas. W ciągu 20 lat działania opolski Fundusz wydał w sumie 1,152 mld zł na pożyczki i dotacje. Każdą złotówkę obrócono ponad dwa razy. Liczba udzielanych pożyczek i dotacji ciągle rośnie. W tej chwili rocznie Fundusz wypłaca już prawie 100 mln zł. Pożyczki są udzielane m.in. na wkład własny w różne inwestycje. Gdyby przedsiębiorstwa szły po pożyczki do komercyjnych banków, to rachunki za wodę czy ścieki, znacznie by wzrosły.


WYWIAD

SĘDZIA NIE MOŻE MIEĆ TŁUSZCZU - Na początku, kiedy wprowadzono zawodowstwo do polskiej ligi, stawki oscylowały w granicach 10 -12 tys. zł brutto dla sędziego głównego miesięcznie. Natomiast wtedy było też o wiele mniej sędziów zawodowych - powiedział Damian Picz, specjalista ds. sędziowskich w Polskim Związku Piłki Nożnej, z którym rozmawiała Alicja Holik. - Da się wyżyć z sędziowania? - Zależy o której półce sędziów rozmawiamy. W tej chwili w Polsce, tak jak w wielu innych krajach europejskich, wprowadzono zawodowstwo sędziów. Jest to normalny zawód, czyli sędzia otrzymuje miesięczną pensję od związku i ma podpisaną umowę o pracę. Sędzia poświęca się tylko i wyłącznie swojej roli, treningom, odnowie biologicznej, spotkaniom z psychologiem, analizą przeprowadzonych przez siebie zawodów. Półamatorskimi sędziami możemy nazywać również sędziów I i II ligi. Sędziowie, którzy są obecnie sklasyfikowani w I lidze zostali nazwani top amatorami, mają prawo do sędziowania zawodów I ligi, a ci którzy prezentują najlepszy poziom, dostają pojedyncze mecze ekstraklasy, w celu sprawdzenia siebie. Wymagania są tak samo duże jak względem sędziów zawodowych, natomiast nie ma już pensji miesięcznej i kwoty, które dostają za przeprowadzone zawody są też znacząco niższe. Także wtedy z samego sędziowania jest już ciężko wyżyć. - Polscy profesjonalni sędziowie poza stawkami za mecz mają także pensję. To 10 tys. zł, czy więcej? - Jeżeli chodzi o pensję jest to ogólnie uzależnione od stażu sędziego, jego doświadczenia, klasy. To zasadniczo informacje poufne, zawarte w umowach, natomiast ogólnie mogę odpowiedzieć, że są to stawki mniejsze, jeżeli chodzi o same pensje. Rzeczywiście na początku, kiedy wprowadzono zawodowstwo do polskiej ligi, te stawki oscylowały w granicach 10 -12 tys. zł brutto dla sędziego głównego miesięcznie. Natomiast wtedy było też o wiele mniej sędziów zawodowych. W polskiej lidze było trzech-czterech sędziów głównych i tylko kilku asystentów. W tej chwili mamy ośmiu sędziów głównych i dwunastu asystentów.

- Ostatnio przeczytałam w pewnym brukowcu, że arbitrzy, którzy podpisali zawodowe kontrakty z PZPN mogą zarobić miesięcznie nawet 12 tys. zł. Nie jest to zbyt wygórowana kwota? - Myślę, że nie jest to zbyt wygórowana kwota, biorąc pod uwagę kwoty, którymi dysponują kluby i zarobki zawodników. Zawód sędziego jest przynajmniej tak samo wymagający jak zawodnika, jeżeli nawet nie bardziej, ponieważ od niego zależy być albo nie być zawodników, trenerów i wyniku końcowego. Presja jest ogromna, poświęcenie również. Wymagania są bardzo duże. Np.: regularne mierzenie tkanki tłuszczowej każdego sędziego, który jest na szczeblu centralnym. Każdy sędzia, który mówiąc kolokwialnie „zapuści się”, zostaje wstrzymany w obsadzie. Najlepszym tego przykładem był sędzia zawodowy ekstraklasy - Tomasz Musiał, który o kilka procent przekroczył próg. Trzeba co tydzień przesyłać raporty z treningów i są to raporty udokumentowane plikami, które generuje się poprzez monitory pracy serca. Każdy sędzia szczebla centralnego wyposażony jest w taki monitor i nie ma tutaj możliwości folgowania sobie, ma on obowiązek przesyłać raport. Podsumowując, są to minimum trzy-cztery treningi tygodniowo plus mecze, najczęściej dosyć dalekie wyjazdy. Ogromna presja, dużo wyrzeczeń, więc myślę, że kwota o której mówimy na pewno nie jest wygórowana. - Dochodzą do tego oczywiście stawki za mecze rangi europejskiej. Dla porównania, podczas EURO 2012 sędziowie otrzymywali 5 tys. euro za mecz. Czy ta kwota jest prawdziwa? - Myślę, że może być prawdziwa, plus za każdy dzień spędzony podczas turnieju wypłacana jest dieta przez UEFA w wysokości 300 euro.

17 fot. Alicja Holik

- W 2012 r. Portugalczyk Pedro Proenca został uznany przez FIFA za najlepszego piłkarskiego sędziego na świecie. Jego zarobki oscylowały w granicach 60 tys. euro. Poza sędziowaniem Proenca jest także dyrektorem finansowym w dwóch firmach. Jedna zajmuje się utylizacją odpadów, a druga wytwarza spinacze do bielizny. Za te prace wpłynęło na jego konto dodatkowo 25 tys. euro. Czy 60 tys. to maksymalna stawka dla najlepszych, zdarzali się tacy, którzy otrzymywali większe wynagrodzenia? - Ciężko mi powiedzieć, bo nie mam aż tak szczegółowych danych. Myślę, że ciężko dogonić tak topowych sędziów jak wspomniany Portugalczyk. Jedyną osobą w ostatnich latach, która mogła uzyskać podobny pułap lub wyższy był Howard Webb, który w ciągu jednego roku sędziował finał Ligi Mistrzów oraz finał Mistrzostw Świata. Przypuszczam, że mógł przekroczyć ten pułap. - Dziękuję za rozmowę.

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU


Sortowanie odpadów - jak to robią inni

18

Polska stawia pierwsze kroki w zarządzonym przez unijnych urzędników segregowaniu śmieci. Na razie mamy chaos. A jak radzą sobie z tym inne kraje?

Przepełnione śmietniki, brak kubłów, samorządy, które nie nadążają z wprowadzeniem zmian – to obraz po wejściu w życie ustawy śmieciowej. Szwedzi i Niemcy mają największe doświadczenie w segregacji odpadów - robią to od ponad dwudziestu lat. W Szwecji niektóre regiony nakazują dzielenie odpadów na osiem frakcji (gazety, papierowe opakowania, plastik, metal, szkło, odpady po żywności…). Aby zachęcić ludzi do ekologicznego życia, IKEA wspólnie z World Wide Fund for Nature (WWF) przez sześć miesięcy współpracowała z wybranymi rodzinami, zachęcając je do życia w zgodzie z naturą i segregacji odpadów. Niektóre rodziny ograniczyły ilość odpadów nawet o 70 proc., przez co zaoszczędzili rocznie około 900 koron szwedzkich, w przybliżeniu 440 zł. Z kolei w Niemczech niemal 100 proc. gospodarstw domowych regularnie segreguje odpady. Przyczynił się do tego m.in. koszt wywozu śmieci, który u naszych zachodnich sąsiadów jest bardzo wysoki. Posegregowane surowce odbierane są po niższej cenie, zdarza się nawet ich bezpłatny wywóz. Każdy dom ma zazwyczaj cztery pojemniki (papier, plastik, odpady mieszane i organiczne). nr 8 (89) wrzesień 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

Belgia wykorzystuje podobny system jak Niemcy - odpady dzielone są na cztery frakcje. Do gromadzenia odpadów spożywczych wykorzystywane są najzwyklejsze torby po zakupach. Za nieprawidłową segregację grozi kara finansowa, co niewątpliwie motywuje do ochrony środowiska. We Włoszech obowiązek segregacji wprowadzono w 1997 r. Obecnie 25 proc. gospodarstw domowych zbiera odpady. Cały proces odbywa się w podobny sposób jak w Polsce - gminy ustalają warunki, decydując o działaniu systemu finansowanego z opłat, które płacone są przez lokalną ludność. Czesi powinni być przykładem dla innych nacji. Nie wprowadzono tam jeszcze prawnego obowiązku segregowania odpadów, a pomimo tego mieszkańcy chętnie to robią. By dotrzeć do kontenerów na śmieci, średni dystans do pokonania wynosi 106 metrów. Na ciekawy pomysł wpadły władze Słowacji. Niektóre samorządy w zamian za segregowanie odpadów wręczają mieszkańcom żetony, które później mogą wymienić na ekogadżety. Polacy raczej nie mają co liczyć na nagrody za prawidłową segregację.


KRAPKOWICE

BYĆ PARTNEREM INWESTORA fot. Alicja Holik

- Zmieńmy sposób myślenia: szybsza obsługa to zadowolony klient i zmotywowany urzędnik. Szereg usprawnień organizacyjnych pozwoliło na zwiększenie o 30 proc. szybkości obsługi geodetów, a w niektórych przypadkach sprawy załatwiane są od ręki mówi Maciej Sonik, starosta krapkowicki w rozmowie z Alicją Holik.

- Czy samorząd powiatowy pozbawiony takich narzędzi, jakie maja gminy może skutecznie ściągać inwestorów? - Rzeczywiście nie możemy kształtować polityki podatkowej, nie posiadamy też gruntów i stref inwestycyjnych. Staramy się jednak wspierać inwestorów wszelkimi posiadanymi narzędziami. Zdajemy sobie sprawę, że to, co może poprawić klimat inwestycyjny i kreować przyjazne otoczenie biznesu, to sprawne funkcjonowanie administracji publicznej. W tej dziedzinie jest wiele do zrobienia, bo inwestor postrzega administrację przez pryzmat sprawnie przeprowadzonego procesu inwestycyjnego. - Jak się ma teoria do rzeczywistości? W praktyce wiele jest pułapek w gąszczu procedur i nawet najszczersza dobra wola urzędnika nie ustrzeże inwestora przed potknięciami. - W naszym starostwie funkcjonuje Zespół Obsługi Inwestora. Jego rolą jest wspólne omówienie inwestycji, wymaganych procedur, pozwoleń, żeby uniknąć popełnienia błędów. Zespół jest partnerem inwestora, dzięki czemu procedura przebiega sprawnie. Przykładowo, udało nam się skrócić czas obsługi od złożenia wniosku do wydania decyzji o pozwoleniu na budowę z miesiąca do 25 dni. - Choć ustawowo urzędy mają na to 65 dni, a i to często jest zbyt krótko. - Zmieńmy sposób myślenia: szybsza obsługa to zadowolony klient i zmotywowany urzędnik. Szereg usprawnień organizacyjnych pozwoliło na zwiększenie o 30 proc. szybkości obsługi geodetów, a w niektórych przypadkach sprawy załatwiane są od ręki. W biznesie „czas to pieniądz”, dlatego przywiązujemy wielką wagę do tego, aby pieniądze nie odpływały razem z niezadowolonym inwestorem gdzieś indziej.

mieszkańców? - Wprowadzone rozwiązania optymalizują szereg procedur i przyspieszają obsługę każdego zainteresowanego, czyniąc starostwo przyjaznym mieszkańcom. Proszę sobie wyobrazić, że jeszcze w zeszłym roku zarejestrowanie pojazdu wiązało się z koniecznością wzięcia urlopu i pokonaniem kilkuset metrów od pokoju do pokoju. I wtedy, jak i teraz, procedura odbywała się zgodnie z prawem i z zachowaniem ustawowych terminów, jednak dzięki przeorganizowaniu czasu pracy, uruchomieniu drugiej zmiany, instalacji terminali płatniczych, zapewnienia kontaktu on-line za pomocą komunikatorów internetowych, załatwienie takiej sprawy to kwestia kilkunastu minut. - Powiat krapkowicki ma narzędzie w postaci sprawnej administracji. Jednak najsprawniejsze nawet narzędzie nie wykreuje dobrych pomysłów. Czy macie pomysł na wykorzystanie własnego potencjału? - Sprawna administracyjnie procedura inwestycyjna musi być prowadzona w sposób zrównoważony, zawsze w trosce o społeczność i w poszanowaniu funkcjonującego biznesu. To doskonale wpisuje się w ideę srebrnej gospodarki, będącej jednym z fundamentów Opolskiej Specjalnej Strefy Demograficznej. Funkcjonujące w powiecie Krapkowickie Centrum Zdrowia to przykład dobrego zarządzania, ale największym naszym potencjałem w tej dziedzinie jest kompleks nieruchomości doskonale wpisujących się w działalność opiekuńczą domu pogodnej starości. Doświadczenia Niemiec i Holandii pokazują, że to dobry biznes, a my przy pomocy naszego Zespołu Obsługi Inwestora chcemy pokazać, że warto go robić właśnie w powiecie krapkowickim, z korzyścią dla naszych mieszkańców. - Dziękuję za rozmowę.

- Czy przeorientowanie na inwestorów nie oznacza pogorszenie jakości obsługi

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

19


Jak zmniejszyć koszty energii w domach?

20

Koszty eksploatacji domu przerastają nasze oczekiwania i zmuszają do drastycznych cięć w domowych budżetach. Dzisiejszy tryb życia zmusza nas do szukania urządzeń, które oszczędzą cenny czas i pieniądze. Porównując rozwiązania automatyki sprzed kilkunastu lat i te obecne, mamy szeroki wachlarz możliwości ich użytkowania i większy wybór udogodnień, niż nasi dziadkowie, a często nawet i rodzice. Kiedy instalujemy w domach systemy automatycznego sterowania i monitoringu, zużycie energii ograniczone jest do minimum. Domownicy mają możliwość dostosowania ogrzewania jak i oświetlenia do swoich potrzeb. Jeśli nikogo nie ma w domu, system optymalizuje pracę urządzeń grzewczych i wyłącza te, które pracują niepotrzebnie. Natomiast w nocy obniża temperaturę, a intensywność ogrzewania dostosowuje do zmieniającej się pogody. Decydujący wpływ na zmianę instalacji elektrycznej ma niewątpliwie przekonanie o jej wysokim koszcie. W rzeczywistości nie podnosi to znacząco ceny inwestycji, nie trzeba także decydować się na zmianę wszystkich modułów jednocześnie. Dzięki stopniowemu wprowadzaniu elementów koszt rozkłada się w czasie. Nie możemy zapominać o szczelności okien, bowiem najwięcej ciepła ucieka właśnie przez nieszczelne okna w naszych mieszkaniach i domach. Rachunki za ogrzewanie po wymianie okien zmaleją nawet o 30 proc. Niektórzy producenci proponują całe systemy uszczelniające okna. Warto zadbać także o okna dachowe, jeśli takowe posiadamy. Przydatną i sprawdzoną funkcją jest zdalne sterowanie za nr 8 (89) wrzesień 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

pomocą pilota, który samoczynnie otworzy okno, aby odświeżyć pokoje w ciągu nocy lub rano wpuścić do domu rześkie powietrze. Kolejnym krokiem w kierunku oszczędzania energii cieplnej jest zastanowienie się nad wymianą konwencjonalnego systemu grzewczego na energooszczędny kocioł kondensacyjny. Koszt inwestycji zwróci się już po 2-3 latach. Kotły starego typu zużywają o połowę więcej paliwa od obecnie produkowanych. Ponadto pompa ciepła zasilająca system ogrzewania podłogowego sprawi, że poza okresem grzewczym, nie będzie potrzeby eksploatowania głównego kotła. Oszczędności mogą sięgnąć nawet 80 proc. Do tej pory, wykonując wszystkie opisane powyżej kroki zaoszczędziliśmy ok. 50 proc. kosztów ogrzewania. Kolejne 30 proc. można osiągnąć ocieplając budynek, czyli redukując straty ciepła przez ściany i dach. Wszystkie unowocześnienia nie mają za zadanie utrudnić nam życia, ale odciążyć ludzi, aby z czystym sumieniem mogli zająć się innymi sprawami życia codziennego, nie martwiąc się o niedomknięte okno przed wyjściem z domu, czy włączone światło.


IZDEBKA Z FELIETONEM

TISZE JEDZIESZ… Zbigniew Górniak

felietonista, redaktor, pisarz

Na początek zagadka. Hektary parkingu, a na nim kilka setek imponujących limuzyn. Kolory czarne, żadnej papuziej krzykliwości. I wszystkie auta na polskich rejestracjach. A obok tej błyszczącej, wypucowanej sfory kuli się kilka skromnych, lekko nadjedzonych korozją średniaków na blachach niemieckich. I wszystko to w pierwszych dniach września, kiedy gazety pełne są wojennych wspomnień o klęsce militarnej, choć moralnym triumfie. Gdzie jesteśmy? – pyta Zbigniew Górniak.

O

tóż w Ostródzie. Na Międzynarodowych Targach Meblowych.

Łaskawy zawodowy los znów mnie tam rzucił, abym w imponującej i odpasionej na euro dotacjach Arenie Ostróda zobaczył na własne oczy to, co należy dziś ustawiać w salonie, kuchni i sypialni. A gdybym nadal nie wiedział, gotowi mi byli podpowiedzieć wciśnięci w spodnie-rurki najlepsi w kraju mistrzowie designu. Piszę o łaskawym losie, gdyż te coroczne służbowe podróże do Ostródy dostarczają mi nie tylko paru groszy i wielu wrażeń estetycznych (piękne meble, coraz zgrabniejsze hostessy), ale są też wielce pouczające. Pamiętam, jak będąc na targach po raz pierwszy, zdumiałem się, że oto mam do czynienia z branżą, która jest jedną z przodujących w Europie. Myślałem, że meblarze to jacyś chałupnicy, jak za Jaruzela, ponadto dawno nie kupowałem mebli, a jak już, to w hiperkorporacyjnej Ikei. Nie miałem więc pojęcia, na czym stoi krajowa branża. Tymczasem ona robiła już krok, aby stanąć na podium. Piąte miejsce na świecie w eksporcie, czwarte w Europie. A teraz jest jeszcze lepiej: czwarte miejsce na świecie, a trzecie na kontynencie! Przy czym 90 proc. produkcji trafia na wymagający rynek niemiecki. Wymagający podwójnie, bo raz, że tam wszystko musi być solidniejsze niż gdzie indziej, a dwa, że tamtejszy konsument zna swoje prawa lepiej niż skład futbolowej drużyny narodowej. I potrafi je egzekwować równie skutecznie, co Lewandowski rzuty karne (pod warunkiem, że gra w Borussi, a nie w polskiej reprezentacji). To stąd ten krzepiący dobrostan na parkingu przed Areną Ostróda. Dobrostan bynajmniej nie nuworyszowski i jak najbardziej - zasłużony. Tak, polska branża meblarska to

europejska osobliwość. Bez pomocy państwa, na bazie małych rodzinnych firm, od jakich na przykład roi się w naszym Dobrodzieniu, narodził się w ciągu 20 lat krzepki, żywotny i ekspansywny organizm gospodarczy, który co roku wkłada do polskiego PKB swoje dwa solidne procenty. I który zatrudnia aż 133 tys. osób w 24 tys. firm. Skąd ten sukces, poza tym, że z polskiego uporu, pracowitości, energii i pomysłowości? Chyba wiem. Otóż meblarzom powiodło się tak dobrze, bo mało się o nich w ostatnim ćwierćwieczu mówiło. A skoro się nie mówiło, to mało kto się wtrącał. Proszę sobie wyobrazić, że państwo, podniecone sukcesem meblarzy, zechciałoby branżę jakoś „uporządkować”. I pewnego dnia powstałoby Ministerstwo Meblarstwa, które objąłby rzecz jasna nie jakiś tam Kler, Wójcik czy inny Szynaka (czołowi producenci mebli), lecz któryś z baronów rządzącej akurat partii. Na podobnej zasadzie ministerstwa turystyki nie zaproponowano np. czołowym szefom biur podróży (w Opolu mielibyśmy aż trzech pewniaków – Wójcik z „Sindbada” oraz Jańczuk i Szagdaj z „Itaki”). Niebawem ministerstwo rozszerzyłoby formułę o „wnętrzarstwo”, gdyż domagałby się tego koalicjant, którym, co można obstawiać nieomal w ciemno, byłoby PSL. Wiadomo, rozszerzone ministerstwo to więcej foteli dla swoich. I odtąd Ministerstwo Meblarstwa i Wnętrzarstwa, aby uzasadnić swoje trwanie, wymyślałoby co roku kilka setek certyfikatów, pozwoleń i atestów. A do tego kilkanaście obowiązkowych państwowych egzaminów i limitowane pozwolenia na produkcję i handel meblami. I wciąż bylibyśmy na trzecim miejscu. Ale od końca. Jaka z tego płynie biznesowa nauka? Tisze jedziesz, dalsze budziesz.

FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

21


Na solary i usuwanie azbestu

22

Gmina Łubniany została nagrodzona w konkursie „W Trosce o Środowisko”. Doceniono ją za sięganie po pieniądze, które pomagają w dbaniu o stan środowiska.

Łubiany współpracę z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu rozpoczęły w 2000 r., przy okazji budowy kanalizacji sanitarnej w miejscowościach Kępa, Luboszyce i Biadacz. 65 proc. wartości inwestycji sfinansowano z pieniędzy ISPA, a wkład własny uzupełniono zaciągniętą pożyczką w WFOŚiGW w Opolu. Później w podobny sposób sfinansowano budowę kanalizacji w miejscowościach Brynica i Jełowa zaciągając w opolskim Funduszu pożyczkę na pokrycie wkładu własnego, przy czym dofinansowanie uzyskano z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Budując kanalizacje we wsiach Masów, Kolanowice i Łubniany również posiłkowano się środkami z pożyczki WFOŚiGW. W sumie w latach 2000–2013 wybudowano ok. 73,5 km sieci kanalizacyjnej angażując w to dotacje z WFOŚiGW w Opolu w wysokości ok. 6,1 mln zł. Oprócz budowy kanalizacji sanitarnej, gmina Łubniany realizuje też zadania związane z redukcją emisji dwutlenku węgla oraz unieszkodliwiania wyrobów zawierających azbest. W 2009 r. wspomagając się środkami z dotacji WFOŚiGW nr 8 (89) wrzesień 2013

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

w wysokości ok. 35 tys. zł, w miejscowości Łubniany przeprowadzono modernizację kotłowni opalanej węglem na kotłownię gazową. W bieżącym roku zakończono termomodernizację pięciu obiektów szkolnych i przedszkolnych w miejscowościach Łubniany, Jełowa, Brynica i Luboszyce. Wykonano ocieplenie ścian, dachów i stropodachów obiektów, wymieniono stolarkę okienną, zamontowano nawiewniki higrosterowalne. Wymieniono również kotły opalane węglem na ekologiczne opalane pelletem. W dwóch przedszkolach zamontowano solary słoneczne. Powyższe zadanie możliwe było do zrealizowania dzięki dotacji Narodowego Funduszu Ochrony Gospodarki Wodnej w wysokości 860 tys. zł oraz pożyczce również z NFOŚiGW w wysokości 840 tys. W całości stanowiło to blisko 90 proc. wartości inwestycji. W latach 2012-2013 gmina realizowała zadania mające na celu unieszkodliwienie wyrobów zawierających azbest. W ramach zadania usunięto lub zostanie usunięte blisko 8,85 tys. m2 pokrycia dachowego zawierającego azbest z budynków gospodarczych i mieszkalnych. Na powyższe zadanie uzyskano dofinansowanie z NFOŚiGW oraz WFOŚiGW w Opolu w wysokości ok. 88 720 zł co stanowi 85 proc. wartości kosztów kwalifikowanych zadania.


Otmuchów i Wójcice doczekają się kanalizacji

Ponad 5 kilometrów kanalizacji powstanie w Otmuchowie i Wójcicach. Budowa ruszyć ma lada dzień, a jej zakończenie planowane jest na przyszły rok. Inwestycja jest warta prawie 4 mln zł, a blisko 1,8 mln zł dołoży do niej Fundusz.

20 sierpnia br. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu oraz gmina Otmuchów podpisały umowę na dofinansowaniu projektu pn. „Budowa sieci kanalizacji sanitarnej w m. Otmuchów etap I i II oraz m. Wójcice-etap II”. Pieniądze pochodzą ze środków Funduszu Spójności w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Dofinansowanie projektu z unijnych pieniędzy wyniesie 1 791 597, 04 zł, przy zakładanym koszcie całkowitym projektu 3 951 125, 18 zł. Własny wkład beneficjenta będzie w głównej mierze sfinansowany z niskooprocentowanej pożyczki ze środków statutowych WFOŚiGW w Opolu. Ponad 5 kilometrów kanalizacji powstanie w Otmuchowie i Wójcicach. Budowa ruszyć ma lada dzień, a jej zakończenie planowane jest na przyszły rok. W ramach realizowanego zakresu robót, do sieci podłączonych ma być ok. czterysta gospodarstw domowych. Gmina Otmuchów otrzymała pożyczkę, ponieważ inwestycja ta ma uzasadnienie ekonomiczne. Koszt odprowadzania odpadów do nowych oczyszczalni będzie oscylował w granicach 4-5 zł za metr sześcienny. Modernizacja i budowa nowych sieci kanalizacyjnych ucieszy mieszkańców Opolszczyzny. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, zgromadzonych na przełomie 2011 i 2012 roku, długość sieci kanalizacyjnych wynosiła 3 302 km,

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

a do kanalizacji podłączono blisko 80 tys. budynków, co umożliwia korzystanie ponad 60 proc. mieszkańcom z kanalizacji. Niestety nie możemy pochwalić się dużą ilością odprowadzanych ścieków, jak np.: województwo dolnośląskie (90,7 hm sześciennych w miastach). W woj. opolskim to zaledwie 24,1 hm sześciennych rocznie, co daje najgorszy wynik w kraju. Na plus zanotowano zmianę w długości sieci kanalizacyjnej. Opolszczyzna uplasowała się w rankingu wyżej niż województwa dolnośląskie, wielkopolskie, czy pomorskie. Kanalizacja budowana jest również w Opolu, Tarnowie Opolskim, Prószkowie, Chrząstowicach, Dąbrowie, Komprachcicach, Łubnianach, Jakubowicach i w wielu innych gminach. Ponad 30 mln zł zostanie przeznaczonych na dofinansowanie budowy kanalizacji sanitarnej. Ponadto na terenie oczyszczalni ścieków w Opolu powstanie suszarnia osadów pościekowych. Gruntownie zmodernizowana zostanie też stacja uzdatniania wody w Zakrzowie. Lista zadań priorytetowych WFOŚiGW w Opolu na 2014 r. zakłada budowę sieci kanalizacyjnych w niemal każdym zakątku regionu. Dofinansowanie projektu w znaczny sposób ułatwia samorządom gmin modernizację infrastruktury. Zapewnia także ochronę wód powierzchniowych i zmianę dotychczasowego odprowadzania ścieków komunalnych z budynków wielorodzinnych. FORUM OPOLSKIEGO BIZNESU

23


Jak oszczędzać paliwo w samochodzie

Zmiany cen na rodzimych stacjach paliwowych mogą być związane z globalnym niepokojem na naftowym rynku. Trzeba więc pomyśleć o ograniczeniu spalania benzyny w samochodach. Tylko jak to zrobić?

Można przesiąść się do komunikacji miejskiej, lub na rower, ale są też inne sposoby na to by oszczędzać. Oto kilka z nich. Ok. 20 proc. paliwa spalanego jest z powodu deformacji ogumienia. Nierówna nawierzchnia, jakiej nie jesteśmy w stanie uniknąć na polskich drogach powoduje nadmierne rozgrzanie gumy. Efekt ten nazywamy oporem toczenia. Żeby uniknąć tego zjawiska, możemy zainwestować w tzw. „zielone opony”, mające obniżone opory toczenia, które wbrew pozorom nie są droższe od normalnych. Drugim problemem związanym z oponami jest niskie ciśnienie powietrza. Konieczna jest regularna kontrola ciśnienia, możemy w ten sposób zaoszczędzić 5 proc. paliwa. Zarazem wydłuża się okres eksploatacji opon. Zmniejszenie prędkości to jedna z najłatwiejszych metod. Wraz ze wzrostem prędkości rośnie zużycie paliwa. Zwiększając prędkość z 40 do 80 km/h podwajamy zużycie. Optymalne zużycie paliwa osiągniemy podróżując z prędkościami pomiędzy 50 a 70 km/h. Szybkie wprowadzanie auta na wysokie obroty i gwałtowne

Artykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu

hamowanie podnosi zużycie paliwa. Agresywny styl jazdy może skutkować nawet o 20 proc. wyższym spalaniem. Warto zmienić niektóre nawyki jazdy, np.: podczas uruchamiania silnika, nie wciskać pedału gazu. Klimatyzacja to kolejne obciążenie. Niemożliwa jest jazda bez włączonej klimatyzacji podczas 30-stopniowych upałów. Jednak kiedy nie jest to konieczne, najlepiej wyłączyć klimatyzację. W ten sposób zaoszczędzimy 3 proc. paliwa. Podczas długich postojów, np.: przed torami kolejowymi włączony silnik zużywa paliwo. Silnik pracujący „na luzie” zużywa nawet 0,8 litra paliwa na godzinę. Przepisy w niektórych krajach (np. w Niemczech) nakazują wyłączenie silnika przy przejazdach kolejowych. Pułapką są też otwierane dachy czy okna podczas jazdy. Zwiększają one opór powietrza, który spowalnia nasz samochód. Podobnie bagażniki dachowe. Zmieniając jazdę na bardziej ekonomiczną oszczędzamy paliwo, a co za tym idzie spore pieniądze w skali roku.

Forum Opolskiego Biznesu !  

www.forumopolskiegobiznesu.pl