Page 1

nr 2 [ ZIMA 2017/2018 ] egzemplarz bezpłatny

www.tatramagazine.pl

Nie tylko oscypki Snow Polo

sport dla twardzieli

Gwara i strój

podhalański folklor

Przegląd

najciekawszych miejsc na Podhalu

Zimowa

fotografia

Kulturalny

spacer pod Tatrami

Kamil

STOCH

Jestem szczęśliwym człowiekiem

Inspirujące

rozmowy ze znanymi

PATRON


Szanowni Czytelnicy! Oddajemy w Wasze ręce zimowe wydanie Tatra Premium Magazine. Jest ono dla nas wyjątkowe, tak jak wyjątkowa jest zima w górach i na Podhalu. Góralskie Święta, Sylwester, Nowy Rok, ferie zimowe, śnieg, narty, snowboard przyciągają niezliczone rzesze turystów i dają to, czego w życiu pragniemy najbardziej: cudowny czas razem, w gronie bliskich osób, wiele dobrych emocji, wypoczynek, zdrowie, rozrywkę i mnóstwo przyjemności. Mam wielką nadzieję, że Tatra Premium Magazine będzie Wam w tych przyjemnych chwilach towarzyszyć jako przyjazny przewodnik po miejscach, sprawach i emocjach wartych przeżycia. Właśnie dlatego przygotowaliśmy garść inspiracji świątecznych i noworocznych związanych z góralskimi tradycjami, strojami, kuchnią i kulturą Podhala. Znajdziecie w magazynie także materiał dotyczący mniej popularnych, a bardzo emocjonujących sportów zimowych jak snow polo i jazda na rowerze fatbike. Piszemy również o historii Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jesteśmy wdzięczni tym, którzy tak ofiarnie dbają o nasze bezpieczeństwo i zdrowie w górach. Zachęcamy również do przeczytania wywiadów z wybitnymi Ludźmi Gór, którzy potrafią połączyć talent, ciężką pracę i determinację z życzliwym i głęboko serdecznym stosunkiem do siebie i świata. Wśród nich są Kamil Stoch, Robert Sługocki i Mirosław Łabunowicz. W numerze nie zabraknie także niezbędnej dawki humoru, a to dzięki tekstowi „Pół żartem, pół serio”, traktującemu o Gospodarzach i Gościach Podhala. O pracy pisarza opowie natomiast na łamach magazynu Izabella Frączyk. WYDAWCA Tatra Premium Sp. z o.o. Krupówki 4 34 - 500 Zakopane KONTAKT +48 18 541 78 00 +48 795 515 526 kontakt@tatramagazine.pl

I wreszcie Tatra Premium Magazine zaprowadzi Was do wyjątkowych, wartych odwiedzenia miejsc na Podhalu - restauracji, hoteli, term, centrów kultury i rozrywki. Jesteśmy pewni, że będziecie się tam świetnie bawić, wypoczywać, uczyć i dbać o formę. Z życzeniami przyjemnej lektury, kreślę się poniżej.

PISZĄ DLA NAS Ewa Szul-Skjoeldkrona Izabela Trojanowska Dariusz Duma Izabella Frączyk Dominika Buklad KOREKTA „Daję słowo" REKLAMA/MARKETING/PR reklama@tatramagazine.pl marketing@tatramagazine.pl OKŁADKA: Kamil Stoch Foto: Ewa Bilan-Stoch GRAFIKA Aimo – Krzysztof Marek DRUK www.drukmillenium.pl NAKŁAD 15 000 PRENUMERATA ONLINE www.tatramagazine.pl REDAKTOR NACZELNA Dominika TATRABukład PREMIUM MAGAZINE | NR 1 LATO 2017

2

REDAKTOR NACZELNA: Dominika Bukład


nr 2 ZIMA

2017/2018 Kulinaria 36. Nie tylko oscypki

Znani o sobie

Inspirac je

Kultura

06. Kamil Stoch 48. Izabella Frączyk 44. Robert Sługocki 96. Mirosław Łabunowicz

84. Snow polo

56. Kulturalny spacer pod Tatrami

Architektura 30. Czy styl alpejski

pasuje do zakopiańskich wnętrz?

26. Zimowe jednoślady 92. W obiektywie

52. Kasprowiczowskie Tatry 12. Bryndza czy ciupaga? 78. Kutasy, kierpce... Rzecz o stroju górali podhalańskich

Adama Brzozy

Spod Tatr

Humor 72. Drewno

w nowej odsłonie

16. Pół żartem Pół serio

64. Gdy bohaterstwo staje się codziennością

Dariusz Duma

Artykuły sponsorowane: 4,10,15,18,20,24,28,34,39,40,42,46,50,58,60,70,72,76,82,84,88,90,94,102,104

|

Reklama: 9,22,33,51,55,62,67,68,75,81,98,99,100,101,106,107,108


KULINARIA

Après ski

G

Wszyscy amatorzy białego szaleństwa dobrze znają to uczucie. Po całym dniu jazdy na nartach lub snowboardzie w końcu nadchodzi moment après ski, czyli odpoczynku przy kubku gorącej herbaty, grzanego wina lub innego zimowego napoju w towarzystwie znajomych i przyjaciół.

Udane après ski wymaga wyjątkowej oprawy – stylowych wnętrz, ognia buzującego w kominku, przyćmionego światła i świetnej górsko-włoskiej kuchni. Dokładnie taka atmosfera panuje w zakopiańskiej Villa Toscana. Przy dźwiękach muzyki na żywo można tu biesiadować do rana, delektując się wyśmienitą podhalańską jagnięciną, tradycyjną pizzą z pieca czy wyrabianymi na miejscu makaronami. Nie zabraknie też typowego włoskiego bombardino, czyli alkoholowego napoju popularnego wśród narciarzy. No i ten przepiękny widok na Tatry!

w Villa Toscana!

4

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

dzie najlepiej odpoczywać po nartach w Zakopanem? Oczywiście w Villa Toscana! Tu każdy na własnej skórze będzie mógł się przekonać, że Zakopane w niczym nie ustępuje zagranicznym kurortom narciarskim.


PARTNER:

Ogromną zaletą Villa Toscana jest jej położenie, które pozwala do niej dotrzeć na nartach prosto z pobliskich stoków, a nawet z Kasprowego Wierchu. Tuż obok znajduje się lodowisko, zaś w bliskim sąsiedztwie przebiegają trasy do narciarstwa biegowego. Blisko jest też do zakopiańskich Krupówek, ale na szczęście na tyle daleko, że nie dociera tu ich zgiełk. Dla swoich gości Villa Toscana organizuje imprezy takie jak kuligi, imprezy okolicznościowe, spotkania biznesowe, wyjazdy integracyjne, a nawet wesela. Niezależnie od charakteru eventu profesjonalna obsługa i doskonała kuchnia sprawiają, że wizyta w Villa Toscana na długo pozostaje w pamięci uczestników. Druga restauracja Villa Toscana znajduje się w Nowym Targu w Rynku pod numerem 17 i świadczy te same usługi co jej zakopiańska „siostra”.

Restauracja Villa Toscana Nowy Targ, Rynek 17 | 18 26 40 666 Zakopane, Sienkiewicza 10 | 18 20 000 99

www.restauracja-wloska.pl


ZNANI O SOBIE

Kamil

STOCH Z najlepszym polskim skoczkiem narciarskim, mistrzem świata, podwójnym mistrzem olimpijskim, zwycięzcą Turnieju Czterech Skoczni i Pucharu Świata tuż przed rozpoczęciem sezonu 2017/2018 rozmawiamy o Tatrach, rodzinie, skakaniu i planach na przyszłość.

Ewa Szul-Skjoeldkrona: Zacznijmy od pytań o dzieciństwo i rodziców. Z czym kojarzy Ci się rodzinny dom?

Kamil Stoch: Dom rodzinny to przede wszystkim miejsce, do którego zawsze mogę wrócić i czuć się bezpiecznie. W tym domu zawsze panowała ciepła i rodzinna atmosfera, dlatego moje wspomnienia i odczucia z czasu, który tam spędziłem, są takie dobre i trwałe. Czyli rodzina jest dla Ciebie ważna...

Absolutnie! Rodzina to dla mnie bardzo ważny fundament oraz filar wszystkiego, co w życiu osiągnąłem. Wsparcie, jakie otrzymałem i nadal otrzymuję od swoich bliskich, jest nieocenione. Zdaję sobie sprawę, że mam duże szczęście, ponieważ nie każdy człowiek może się tym cieszyć. Dlatego do końca życia będę wdzięczny swoim najbliższym za wszystko, co dla mnie robią. W życiu każdego człowieka bardzo istotni są rodzice. To stwierdzenie jest pewnie tym bardziej prawdziwe dla osoby takiej jak Ty. Jakich ważnych rzeczy nauczyłeś się od swojej mamy, a jakich od taty?

Mama i tata są dla mnie tak samo ważni i wspaniali. Oboje mnie wychowali i nauczyli, jak sobie radzić. Pokazali mi, że najważniejsza w życiu człowieka jest wiara w Pana Boga i rodzina. Pielęgnuję te wartości i dzięki temu jestem takim człowiekiem, jakim jestem.

6

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Podhale nie rozpieszcza dogodną pogodą, ale trudne warunki wyrabiają charakter i uczą pokory.


ałe moje dzieciństwo jest dla mnie najpiękniejszym wspomnieniem. Miałeś szczęśliwe dzieciństwo? Jakie jest Twoje najpiękniejsze wspomnienie z tego okresu?

Całe moje dzieciństwo jest dla mnie najpiękniejszym wspomnieniem. Było szczęśliwe, choć na pewno nie było normalne. Bardzo wcześnie zacząłem wyjeżdżać na zgrupowania i zawody. Mając 8 lat, pojechałem na swój pierwszy sportowy obóz. Z tego względu każda chwila spędzona w domu z rodzicami i siostrami była dla mnie wyjątkowa.

rozumieć, dlaczego ludzie pragną kontaktu z naturą. Dlaczego nawet stanie w korku z widokiem na Giewont może być dla nich atrakcyjne. Tatry i Podhale mają bardzo wiele do zaoferowania. Jestem przekonany, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jakiś czas temu ożeniłeś się. Mówi się, że skoczek po ślubie skacze 10 metrów bliżej. Jak było w Twoim przypadku?

W moim przypadku było na odwrót. (śmiech) Jako zawodnik dużo czasu spędzasz poza domem. Trudno pogodzić życie rodzinne i zawodowe uprawianie sportu?

A jak dziś wygląda Wasze rodzinne Boże Narodzenie?

Święta Bożego Narodzenia to dla mnie najpiękniejszy czas w roku. Staram się go spędzić na duchowej odnowie, a także wraz z bliskimi świętować przy wigilijnym stole. Nieczęsto mamy okazję zebrać się całą rodziną w jednym miejscu, dlatego takie momenty są dla mnie naprawdę bardzo ważne.

Staram się być dobrym mężem i jednocześnie realizować się w życiu zawodowym. Mam ogromne szczęście, że trafiłem w życiu na tak wspaniałą i wyrozumiałą kobietę, jaką jest moja Ewa.To dzięki jej wsparciu i miłości mogę być sobą i w domu, i na skoczni.

Jesteś Góralem z Zębu. Myślisz, że miejsce pochodzenia wpłynęło na to, jaki jesteś?

Razem prowadzicie firmę Kamiland. Jakie plany rozwoju masz dla tego biznesu?

Uważam, że miejsce pochodzenia zawsze wpływa na człowieka. Podhale nie rozpieszcza dogodną pogodą, ale trudne warunki wyrabiają charakter i uczą pokory. Z drugiej strony jestem wrażliwy na piękno natury i bardzo doceniam fakt, że przyszło mi wychowywać się w jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi.

O plany rozwoju należałoby pytać moją żonę. Ciągle ma nowe pomysły i nawet te, które wydawały mi się nierealne, sukcesywnie wprowadza w życie. Kamiland to nie jest jej jedyne zajęcie - Ewa ma swoją agencję marketingu sportowego oraz klub sportowy. Obecnie w Kamilandzie rozwija moją autorską linię czapek i innych produktów. Szczerze przyznam, że ja nie miałbym czasu na takie działania, jednak Ewa projektuje wszystko pod moim okiem i traktujemy to jako hobby. Opracowujemy nowe wzory, dobieramy kolory. A potem wykonawcy głowią się, jak spełnić nasze życzenia.

Skoro już o Góralach mowa, to jacy oni są? Myślisz, że jesteś typowym przedstawicielem gatunku?

Od pierwszego momentu, kiedy miałem na nogach narty, zawsze chciałem na nich nie tylko jeździć, ale również skakać.

Chciałbym powiedzieć, że Górale to bardzo honorowi, uparci i pracowici ludzie. Że kultywują wspaniałe tradycje, głęboko wierzą w Boga i są wierni ponadczasowym wartościom. Jednak, jak to w życiu, różnie z tym bywa… W każdym razie ja staram się wpisywać w definicję, która widnieje powyżej. Masz swoje ulubione miejsce w Tatrach?

Całe Tatry są wspaniałe! Uwodzą różnorodnością krajobrazu, mnóstwem tajemnic i obietnicą przygody. Bardzo lubię spacerować dolinkami z moją żoną. Cieszę się wtedy spokojem i czerpię energię z natury. Z kolei będąc w rodzinnym Zębie, uwielbiam patrzeć na Hawrań. Widok na Giewont chyba też nigdy mi się nie znudzi. Cepry też kochają Tatry. Jak myślisz, dlaczego?

Czasem, stojąc w korku na Zakopiance, zastanawiałem się, po co ci wszyscy ludzie przyjeżdżają akurat tutaj? Kiedy jednak w jakichś sprawach muszę pojechać do dużego miasta, choćby do Warszawy, zaczynam

Czyli Kamiland będzie jedną z tych rzeczy, którymi będziesz zajmować się po skończeniu kariery zawodniczej. A co jeszcze planujesz?

Trzy lata temu Ewa i ja założyliśmy Klub Sportowy Eve-nement Zakopane. Klub zrzesza młode talenty skoków narciarskich i z powodzeniem spełnia swoją misję. Praca trenera dzieciaków byłaby dla mnie wymarzonym wyzwaniem po skończeniu kariery zawodnika. Jak długo jeszcze chciałbyś skakać?

Tak długo, jak długo skoki będą dawać radość, a moje wyniki będą dla mnie satysfakcjonujące. Motywacji na pewno mi nie brakuje. Za chwilę zacznie się sezon, ale zanim zapytam o to, co przed nami, na chwilę cofnijmy się w czasie. Pamiętasz swój pierwszy skok? Jakie emocje mu towarzyszyły?

Nie pamiętam dokładnie pierwszego skoku. Oddałem go na górce za domem rodzinnym i prawdopodobnie powtórzyłem jeszcze kilkanaście razy tego samego dnia. Od pierwszego momentu, kiedy miałem na nogach narty, zawsze chciałem na nich nie tylko jeździć, ale również skakać. Dziecięca radość ze skakania towarzyszy mi do dziś. NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

7


Jestem nie tylko szczęściarzem, ale po prostu szczęśliwym człowiekiem.

A co dziś daje Ci skakanie?

Na pewno tę dziecięcą radość, o której wspomniałem, ale również poczucie wolności i ogromną adrenalinę. Uwielbiam moment, kiedy jestem w powietrzu – tylko ja i narty – zdany wyłącznie na siebie. To sekundy spędzane w innej rzeczywistości. Za Tobą letni okres przygotowań do zimowego skakania, podczas którego trenowałeś w różnych miejscach. Czym różni się polska baza treningowa od niemieckich czy austriackich? W czym polskie skocznie są lepsze, a w czym gorsze?

Nic w tym dziwnego. W końcu to właśnie w Zakopanem w 2011 r. po raz pierwszy w karierze stanąłeś na najwyższym miejscu podium. Jak wspominasz ten dzień?

To był naprawdę zwariowany konkurs, który odbywał się w bardzo trudnych i zmiennych warunkach atmosferycznych. Pierwszy w mojej karierze Mazurek Dąbrowskiego zaśpiewany wraz z dziesiątkami tysięcy kibiców zapamiętam do końca życia. A inne zwycięstwa i medale? Które cieszą najbardziej i dlaczego?

Tego nie da się porównać. Każdy medal jest nagrodą za wysiłek i poświęcenie. Cieszy więc każde trofeum, bo bywa i tak, Niemcy czy Austria mają mnóstwo baz treningowych w postaci że z różnych powodów, mimo ogromu włożonej pracy, trzeba skoczni o różnych parametrach. Skocznie nierzadko znajdują się obejść się smakiem. Wiele osiągnięć ma dla mnie szczególne w małych wioskach i są zadbane, służą nie tylko do rozgrywania znaczenie. dochodowych zawodów, ale także do realizacji programów treningowych, od Pierwszy w mojej karierze najmłodszych adeptów skoków po Już za kilka tygodni znowu siądziesz na mazurek dąbrowskiego kadry narodowe. Dla mnie to nie do belce. Miliony ludzi przed telewizorami zaśpiewany wraz z dziesiątkami pomyślenia, że w mieście-kolebce będą liczyły na fantastyczny wynik. narciarstwa, mieście, które ma takie Jak sobie radzisz z taką presją? tysięcy kibiców zapamiętam sportowe tradycje (w Zakopanem – Jak wyciszasz się przed startem, żeby do końca życia. przyp. red.), skocznie są w tak zrobić swoje jak najlepiej? opłakanym stanie. Dla naszej kadry Mam swoje określone „rytuały”. trening na Średniej Krokwi jest Podczas rozgrzewki, w zależności od kompletnie niemożliwy ze względu na stary profil skoczni czy brak nastroju, słucham odpowiednio dobranej muzyki. Koncentruję się wyciągu. Infrastruktura sąsiednich obiektów również jest nie na celach, ale na zadaniach. Ważna jest dla mnie komunikacja opłakana. Oczywiście nie ma winnych tej sytuacji. Mimo najlepze sztabem szkoleniowym. A reszta pozostanie moją tajemnicą. szych wyników sportowych, jakie osiąga polska kadra skoczków, w Zakopanem niewiele się zmienia. Jedyne skocznie, z których Ten sezon będzie dla ciebie szczególny ze względu na igrzyska korzystamy w Polsce, to duża skocznia w Wiśle i normalna olimpijskie. Jesteś podwójnym mistrzem z 2014 r. i na pewno w Szczyrku. chciałbyś obronić mistrzostwo, czyż nie? Moim celem jest wykonanie dobrej pracy, której efekt da mi satysfakcję. Do każdego konkursu podchodzę z takim samym Przecież Wielka Krokiew jest remontowana... nastawieniem. Chcę zrobić to, co potrafię najlepiej w danym Owszem. Niemniej od kilku lat Wielka Krokiew otwierana jest tylko momencie. na konkursy. Remonty, przebudowy, układ priorytetów zawodnik-turysta zwiedzający skocznię sprawiają, że na obiekcie nie możemy w ogóle trenować. Cieszę się, że - gdy prace się zakończą - skocznia A jakie jest twoje największe marzenie? będzie w końcu spełniała wszystkie wymogi. Życzyłbym sobie, aby Jestem nie tylko szczęściarzem, ale po prostu szczęśliwym służyła nam także do treningu. To mój ukochany obiekt i oddawanie człowiekiem. Mam wiele marzeń, ale pozostawię je dla siebie. na nim kilku skoków w roku to zdecydowanie za mało. Dziękuję za rozmowę.

8

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


Le Scandale Zakopane - Music Loft Tu docierają tylko wybrani. W głębi muzycznego loftu kryje się epicentrum nocnego życia pod Tatrami. To miejsce niewybrednej rozrywki stanowi weekendowy wehikuł czasu, przenosząc gości na najlepsze, taneczne parkiety Nowego Jorku. Poczucie swobody wytrąca się tu każdej nocy, podsycane smakiem cocktaili i ponadczasową muzyką. Fenomenalne miejsce na imprezy integracyjne, spotkania firmowe, urodziny, imieniny czy też Twój wieczór panieński / kawalerski.

ul. Zaruskiego 5, 34-500 Zakopane | rezerwacje@scandalezakopane.pl | +48 530 331 531 www.scandalezakopane.pl


WYPOCZYNEK

Spotkanie tradycji z nowoczesnością Gold Hotel to miejsce wyjątkowe na mapie zakopiańskich pensjonatów i hoteli. Położony u podnóża Nosala, łączy tradycję regionu z nowoczesnością, oferując swoim gościom ciekawie zaaranżowane wnętrza i spokojną atmosferę. Sprawdzi się doskonale jako miejsce rodzinnego wypoczynku, firmowej imprezy, podniosłej uroczystości czy biznesowej konferencji. Gold Hotel to stosunkowo nowy obiekt hotelowy, który swoim gościom oferuje trzygwiazdkowy standard w kameralnym wydaniu. Komfortowe i nowocześnie wyposażone pokoje dwuosobowe i apartamenty to idealne miejsce relaksu po całym dniu. Rodziny z dziećmi mogą skorzystać z dostawki w postaci rozkładanej sofy. Co ważne, hotel jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych.

10

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


www.goldhotel.eu Ogromną zaletą Gold Hotel jest jego lokalizacja: w spokojnej i malowniczej dzielnicy Zakopanego w pobliżu Nosala i Tatrzańskiego Parku Narodowego. Takie usytuowanie przypadnie do gustu wszystkim wielbicielom gór. To doskonała baza wypadowa na piesze wycieczki i świetna miejscówka dla narciarzy – najbliższy wyciąg narciarski znajduje się zaledwie 300 metrów od hotelu. Amatorów wieczornej rozrywki ucieszy z kolei fakt, że do mitycznych Krupówek jest jedynie 2,5 km. W hotelu znajduje się urokliwa restauracja „Przy KominQ”. Szef kuchni serwuje wyśmienite dania łączące smaki kuchni regionalnej, polskiej i europejskiej. Bogata karta dań usatysfakcjonuje nawet największych koneserów, a ciekawie połączone składniki odkryją przed gośćmi zupełnie nowe smaki. Miłośników regionalnego stylu zakopiańskiego urzekną ręcznie rzeźbione krzesła i stoły, a także inne elementy wystroju wnętrz nawiązujące do tradycji góralskiej. „Przy KominQ” sprawdzi się doskonale jako miejsce rodzinnego obiadu, spotkania biznesowego czy wesela.

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

11


KULTURA

Nie mas ci jej, nie mas ci jej grajze, skrzypko, graj! ino ocy moje lecom het na świata kraj... Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Na skalnym Podhalu

Bryndza czy ciupaga…? Czyli kilka słów o gwarze podhalańskiej

12

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Zdjęcia: ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego


Wciąż żywa, nierozerwalnie związana z kulturą, historią i etnografią Tatr, rozsławiona przez młodopolskich pisarzy – gwara podhalańska. Rozpoznają ją, a zwłaszcza jej charakterystyczne słownictwo, mieszkańcy nawet najdalszych regionów Polski. Co jednak jest w niej typowo góralskie, a co staropolskie i jak duży wpływ na nią miały języki sąsiadów? Język Podhala inspirował od dawna Gwara mieszkańców Tatr od wielu lat jest przedmiotem zainteresowania niejednego artysty. Tatrzańską przyrodę rozsławił między innymi Adam Asnyk, natomiast Kazimierz Przerwa-Tetmajer w swojej poezji chętnie korzystał z bogatego słownictwa Górali. Podhale urzekło też Jana Kasprowicza. Tematyka tatrzańska pojawia się zarówno we wczesnej twórczości symbolicznej poety, jak i w utworach powstałych w ostatnich latach jego życia. Widać to szczególnie w tomie wierszy Księga ubogich, będącym franciszkańską apoteozą bliskości z naturą i pogody ducha. Tatry w okresie Młodej Polski przyciągały nie tylko ze względu na urzekającą naturę - potężne góry, zaprzeczające kruchości istnienia. Utożsamiano je również z pojęciem polskości. Od lat nad gwarą podhalańską pochylają się również językoznawcy. W 2015 r. ukazał się pierwszy z dziesięciu planowanych tomów Ilustrowanego Leksykonu Gwary i Kultury Podhalańskiej autorstwa prof. Józefa Kąsia, językoznawcy i dialektologa. Co ciekawe, leksykon jest pierwszą obszerną publikacją dotyczącą nie tylko gwary podhalańskiej, ale języka jednego regionu w ogóle. To dowodzi niezwykłego bogactwa podhalańskiego słownictwa. Co się wzięło od Słowaków, a co od Węgrów? Gwara podhalańska jest typowym przykładem polskiej gwary pogranicza. Ze względu na bliskość innych języków, z którymi stykała się przez wieki, bogata jest w przeróżne zapożyczenia. Głównie ze słowackiego, ale też niemieckiego, wołoskiego czy ruskiego. Typowa dla Podhala, a przy tym charakterystyczna również dla języka słowackiego, jest końcówka -uczki, zmiękczona do –ućki, w wyrazach typu malućki, bielućki. Wpływy słowackie widać też w warstwie leksykalnej, czyli w słownictwie. Wśród zapożyczeń są takie, które zachowały całkowicie lub w większości swoją słowacką formę, np. hore ‘góry’, smrek ‘świerk’ czy kohut ‘kogut’. Jest ponadto taka grupa wyrazów, która, owszem, została zapożyczona ze słowackiego, ale jednocześnie uległa spolszczeniu. I w tej grupie znajdą się m.in. takie wyrazy jak: hej ‘tak jest’, bywać ‘mieszkać’, durkać ‘stukać’.

Za pośrednictwem Słowaków język Podhala czerpał również z węgierskiego. Przykładem są wyrazy hołdomas ‘dożynki’, sumar ‘osioł’ czy gazda. Obok słowackiego smreka w gwarze podhalańskiej może pojawić się też smerek. A to już z ruskiego. Z tego samego języka pochodzi prawdopodobnie forma ożyny, która oznacza ‘jeżyny’. A co z bacą i bryndzą? Wołosi przybyli na Podhale w XVI w. Trudno określić, czy byli to jedynie Rusini, zruszczeni Rumuni, czy prawdziwi Rumuni. Typowe dla Rumunów zapożyczenia w gwarze podhalańskiej mogły być przejęte zarówno od jednych, jak i drugich. Słowem rumuńskim, pochodzącym jednak z ruskiego, jest baca. Głoska c powstała pod wpływem mazurzenia, czyli wymowy głosek sz, ż, cz, dż jak s, z, c, dz. W innych obszarach wyraz ten przyjmie formę bacza. Z rumuńskiego wzięła się również bryndza i cap. Czy nazwy miejscowości też są zapożyczone? O wpływach różnych języków świadczyć mogą zresztą nie tylko wyrazy zapożyczone do słownictwa ogólnego, ale także nazwy własne, zwłaszcza nazwy miejscowości. I tak miejscowość Strążyska wzięła swoją nazwę z języka rumuńskiego i odwołuje się do wyrazu stronga (oznaczającego część zagrody dla owiec). Wpływ tego samego języka widać także w nazwach Magury, Kiczory czy Przypory (od rumuńskiego pripor oznaczającego stromy stok). Cechy gwarowe nie tylko podhalańskie Większość przybywających w polskie Tatry turystów, zresztą nie tylko z Polski, zauważy odmienność języka używanego przez autoch-

Z tamtej strony wody stoi hłopiec młody, kieby mi go dali, pościłabyk środy, środy byk pościłla, piątki byk susyła, kie mi go nie dadzom, tobyk sie zabiła. Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Na skalnym Podhalu

Nie pij gorzołecki bo cie z pola zniesie Lepiyj ze sie napij zimnyj wody w lesie! Fragm. góralskiej piosenki

tonów. Charakterystyczne wyrazy, akcent czy sposób wypowiadania poszczególnych głosek przykuwają uwagę niejednego przyjezdnego. Błędem może okazać się jednak uznanie ich wszystkich za typowo góralskie. Nie wszystko, co różni gwarę podhalańską od tzw. ogólnopolskiego języka literackiego, odróżnia ją również od innych gwar polskich. Przykładem jest mazurzenie. Ta cecha gwarowa dotyczy również większości obszaru Małopolski, Śląska, okolic Łodzi, a także całego Mazowsza, wliczając w to Mazury i Podlasie. Nie tylko w Tatrach powie się zatem capka, sałas czy zabka. Kolejną cechą, która uchodzi za fonetyczną cechę gwary podhalańskiej, jest wymawianie głoski ch znajdującej się na końcu wyrazu jak k. Przykładowo: w górak zamiast ‘w górach’, strak zamiast ‘strach’. Tymczasem taka wymowa obejmowała kiedyś cały dialekt małopolski, a także ziemię sieradzką i wieluńską. Dzisiaj mówi się tak również na pograniczu małopolsko-ślaskim oraz w niektórych regionach województwa wielkopolskiego. Innym przykładem jest tzw. pochylone a, czyli wymawianie go jako o (ptok zamiast ‘ptak’). To też nie jest wyznacznik języka Podhalan - taka cecha pojawia się także w innych gwarach. Mieszkańcy Podhala używają wyrazów byłech, robiłech zamiast ‘byłem’, ‘robiłem’, wymawianych również jako byłek, robiłek. Jak się okazuje, takie formy są obecne nie tylko na Podhalu, ale generalnie w całej południowo-zachodniej Małopolsce, jak i m.in. na Śląsku, a także w południowej Wielkopolsce. Ale jest też coś typowo podhalańskiego… Istnieją jednak cechy wyróżniające gwarę podhalańską spośród innych polskich gwar. Jest nim m.in. typowo podhalański akcent wyrazowy na pierwszej zgłosce. Podhalanie powiedzą zatem dziywcynka albo panocku. Mało kto zdaje sobie sprawę, że jest to cecha archaiczna języka polskiego. Takim akcentem posługiwano się na co dzień w dobie staropolskiej.


KULTURA Co ciekawe, w polszczyźnie ogólnej grupy szi, żi, czi, dżi zamieniły się na szy, ży, czy, dży. W gwarach mazurzących oczywiście na sy, zy, cy, dzy. Tam jednak sy, zy, cy, dzy pozostały bez zmian. W gwarze podhalańskiej natomiast sz, ż, cz, dż pozostały w dawnych formach si, zi, ci, dzi, a dawne formy sy, zy zostały zmiękczone do si, zi. Geneza tego zjawiska, nazywanego archaizmem podhalańskim, sięga okresu prasłowiańskiego. W języku Górali usłyszeć zatem można sićko zamiast ‘wszystko’ czy citać zamiast ‘czytać’. Wyjątkowość gwary podhalańskiej jest jeszcze widoczna w słownictwie. Typowo góralska będzie ciupaga, habryka ‘tytoń’, odolno ‘daleko’, odprawiacka ‘msza’ czy wyzdajać ‘wymyślić’.

Weź dwie gorztki susonych grzybecków I zalej w gornecku zimniućkom wodeckom Worz kwile Niek pochność grzybkowo ukłoni sie ścianom Wtej zalej kwaśnickom Z becoski cer panom Dej zawryć – mość olejem lnianym A jakie to dobre Jezusku kochany. Wanda Czubernatowa

Autor: Izabela Trojanowska

A jak będzie poświęcone, bedom w domu leki Nie trza będzie tracić casu gonić do apteki. Zofia Graca, Ziele

Wyicie, cłek to ino całe zycie przemyśluje skąd by tu naśperować pieniędzy. Tako to juz ta chytrość u cłowieka na te dutki.

Zdjęcia: ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego

Fragm. Legendy o Niebieskiej Dolinie spisana przez Jana Łapkę

14

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


KULINARIA

Prawdziwie

Góralska Tradycja Z połączenia pasji i miłości do zakopiańskiej kultury powstała Góralska Tradycja – restauracja słynąca z doskonałej kuchni, nie tylko regionalnej. Restauracja Góralska Tradycja jak żadne inne miejsce pod Tatrami przepełniona jest wszystkim tym, co kojarzy się z Podhalem. Góralska Tradycja to miejsce wyjątkowe nie tylko ze względu na wyśmienitą kuchnię. Restauracja została zaprojektowana z wielkim pietyzmem i dbałością o to, co w zakopiańskiej kulturze najpiękniejsze. Każdy element wnętrza restauracji jest dopracowaną częścią obrazu składającego hołd słynnemu twórcy stylu zakopiańskiego - Stanisławowi Witkiewiczowi. Wyśmienita kuchnia, przepyszne słodkości

Odwiedzając Góralską Tradycję można być pewnym prawdziwej uczty zmysłów! W tak pięknym wnętrzu wyśmienite dania stworzone i przygotowywane przez najlepszego na Podhalu szefa kuchni, Dariusza Siciarza, smakują wyjątkowo. Łącząc góralskie tradycje, nowoczesne rozwiązania i olbrzymi talent, nasz szef kuchni stworzył wyjątkową kartę wykwintnych dań. Również wielbiciele słodyczy nie opuszczą Góralskiej Tradycji zawiedzeni. Bogatą ofertę pysznych wypieków oferuje znajdująca się na parterze kawiarnia. Świeże, przygotowywane przez doskonałych cukierników ciasta i desery oraz najlepsza kawa gwarantują przyjemnie i ze smakiem spędzony czas.

Zorganizuj niezapomniane

Wesele w górach Z myślą o przyszłych małżonkach Góralska Tradycja wprowadziła do swojej oferty pakiety weselne. Jest to bardzo atrakcyjna propozycja dla zakochanych w Podhalu par z innych części Polski. Profesjonalny i zaangażowany personel restauracji wspiera przyszłych nowożeńców na każdym kroku, dzięki czemu mają oni pewność, że ich przyjęcie weselne będzie wydarzeniem bardzo długo i bardzo dobrze wspominanym przez zaproszonych gości. Piękne zakopiańskie wnętrza, świetna kuchnia i pomocna obsługa sprawiają, że ten jeden z najważniejszych dni w życiu staje się wyjątkowo piękny. Dużym ułatwieniem jest możliwość zamówienia wszystkich weselnych usług w jednym miejscu – od dekoracji sali, poprzez jedzenie, alkohole i oprawę muzyczną, na pysznym torcie weselnym z tutejszej cukierni skończywszy.

www.goralskatradycja.pl


HUMOR

Pół żartem

Najpierw byli Górale. Jest jedna legenda o tym, jak Bóg stworzył Górali. Cokolwiek złośliwa, zwłaszcza dla tych wszystkich narodów, które żyją na południe od naszych Tatr. Cały świat już był gotowy. Rozsiadł się Stwórca, aby odpocząć na tatrzańskich szczytach, nogi przed siebie wyciągnął, spojrzał w dal na Bałtyk - i zaczął lepić gliniane ludziki, co by w tych górach u jego stóp mogły zamieszkać. Jak mu coś ładnie wyszło, stawiał na ziemi i powstawał Góral albo Góralka. Jak nie wyszło, odrzucał w tył przez ramię i tak powstali Czesi, Słowacy, Węgrzy, Bułgarzy, Rumuni, a może i dalej coś jeszcze poleciało? Oczywiście nikomu poważnemu nie przyjdzie dziś do głowy, by tą legendą na poważnie sobie wyjaśniać powstanie naszych południowych sąsiadów. Górale to jednak co innego. Mogli tak właśnie powstać. Twardy, szczery, prostolinijny lud, kochający wolność i życie. Barwny, skłonny do bitki i do wypitki, a jednocześnie honorowy, szlachetny i bogobojny. Tak to się musi skończyć, gdy się jest ulepionym z najlepszej gliny, przez samego Boga, w chwili relaksu. Tak, że on sam był ze swojego dzieła szczerze zadowolony. Zresztą - na perfekcyjnym ulepieniu kształtowanie Górali się nie skończyło. Później jeszcze ich „dyscyk wykompoł, wiater ukołysoł” - jak sami o sobie śpiewają. A jeszcze „skrzypecki” ich uczą radości, a górskie szczyty wolności, którą nazwali „śleboda”. To chyba wiele tłumaczy, prawda?

16

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Pół serio

Góry, nase góry Same góry to też nie byle co. To był świetny pomysł Stwórcy świata, żeby pewne części ziemi wybrzuszyć. Niektóre nawet dość raptownie z ziemi sterczą. Góry mają swój urok, budzą ciekawość, szacunek, ale i grozę. Reinhold Messner, jeden z największych alpinistów i himalaistów wszechczasów, ujął to bardzo prosto i chyba najtrafniej: - Dlaczego chodzisz po górach? - Bo są… Taternicy, alpiniści, himalaiści - oni to tak właśnie czują. Jeśli zbyt długo nie widzą pofałdowanego terenu albo na coś nie wlezą, popadają w nerwowość albo i depresję, Zwykli turyści, co to się co najwyżej kuszą na tatrzańskie doliny, ewentualnie spacer w szpilkach na Giewoncie, pewnie potrafią o tym dużo barwniej opowiedzieć. Widoki, natura, zdrowe zmęczenie, świeże powietrze, adrenalina, owce, szczyty, schroniska, szałasy, baca, gaździna i oscypek - na równinach tego nie uświadczysz. To się potem dobrze na zdjęciach ogląda, Można się zmęczyć, można się i przestraszyć. Na prawo przepaść, na lewo przepaść, a w lesie jakieś pomruki - ani chybi to niedźwiedź!


Jadą turyści, jadą I tak jedziemy, z Warszawy i z całej Polski. Góry nas przyciągają, góralska gościnność kusi, baza noclegowa jest coraz lepsza, kuchnia wyśmienita. Termy, hotele, wyciągi, koleje linowe, busy. Krupówki, Gubałówka, Giewont, Kasprowy, Morskie Oko, Dolina Kościeliska. Kultura góralska i góralski styl, choć zatroskani Górale zadbali także o klimat globalizacji i elementy chińskiej masowej produkcji, żeby się dostroić do gustów i oczekiwań gości. Znajdzie się i strzelnica, i pizza, chipsy, pamiątki takie same jak nad morzem. A do oscypka cola, co to - parafrazując Wojciecha Młynarskiego swą chłodną świetność może tylko powspominać.

Poszaleli? Turyści w górach potrafią zadziwić. Na przykład puścić sobie muzyczkę na szlaku - z głośnika w plecaku. Powspinać się w szpilkach lub trampkach albo papieroska zapalić na szczycie, żeby płuca nie doznały szoku tlenowego od świeżości górskiego powietrza. I jeszcze dwie fascynujące kategorie turystów. Po pierwsze ci, co z najnowszym aparatem (i kijkiem do selfie!) wybrali się w góry pofotografować. Ten kij jakoś jeszcze można wybaczyć. Cała nasza cywilizacja zmierza w kierunku permanentnego samozachwytu. Róbmy więc do woli zdjęcia samym sobie na pięknym tle. Trudno mieć o to do kogokolwiek pretensje. Jest jednak dużo ciekawsza rzecz. Z jakiegoś powodu typowym obrazkiem w większości widokowych miejsc jest, że on chce jej zrobić zdjęcie swoim rewelacyjnym, najnowszym aparatem, a ona energicznie odmawia i próbuje go przekonać, że zdjęć już wystarczy. Mam nawet czasem wrażenie, jakby te utarczki o fotkę były jedną z obowiązkowych atrakcji urlopu. Niektóre nadąsane pary wyglądają, jakby chciały zdjęciami w górach zainicjować proces rozwodowy. Jest i fotograficzny paradoks w drugą stronę. Chodzi o nowożeńców. Jakoś nie wiadomo, skąd narodziła się tradycja zdjęć w górach w pełnym ślubnym rynsztunku. Pną się albo jadą kolejką: ona, on, suknia, garnitur, bukiet i fotograf. Nigdy wcześniej w górach nie byli, nigdy później nie będą. Sfotografować się w pełnym ślubnym ekwipunku na tle górskiej panoramy - mus. Fascynujące.

A jednak warto przyjeżdżać Jest na szczęście także sensowna turystyczna populacja. W pracy mają pod górkę, w życiu pod górkę, chcą i na urlopie pod górę podchodzić. Zdrowo się zmęczyć, zamiast niezdrowego przepracowania, które mają na co dzień. Świeże powietrze zamiast smogu, choć i na Podhalu smog bywa. Chcą odpocząć, chcą się zdystansować, chcą ze sobą pobyć, dla ciała, dla ducha, dla emocji i dla relacji. Wrócić z gór lepsi, zdrowsi, szczęśliwsi. Wypoczęci i wolni. Pamiętajmy, że góry to jest ostatnie miejsce, gdzie można na żywo zobaczyć barana - na co dzień oglądamy go jedynie w telewizji. I jeszcze jest jedna rzecz, którą w górach uwielbiamy - można się po górskiej wędrówce czy szusowaniu najeść do woli całej masy niezdrowych, tłustych rzeczy, których jak ognia unikamy u siebie. Kaszanka, golonka, szaszłyk, kwaśnica i grule. I „gorzołka”. A jak szukasz sałaty to ci gazda grzecznie odpowie, że „ni ma, ale usiecem” i zakończy śpiewnym „Hej”. Do zobaczenia na Podhalu!

Autor: DARIUSZ DUMA Filozof, konsultant biznesowy, przedsiębiorca, miłośnik gór i góralszczyzny.


WYPOCZYNEK

18

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

www.toporow.pl


Hotel Toporów w stylu góralskim

Dodatkowo połacie dachowe wzmacniano żerdziami i kamieniami, dzięki czemu były odporne na wiatry halne. Tradycja pokrywania dachu gontem jest dalej na Podhalu kultywowana. Piękny naturalny gont zdobi między innymi Hotel Toporów, mieszczący się w samym sercu Białki Tatrzańskiej tętniącej życiem i przyciągającej turystów o każdej porze roku. Ale to nie jedyny tradycyjny góralski akcent w hotelowym budynku. Właściciele to rodowici Górale doskonale znający podhalańskie tradycje. W efektowny sposób udało im się połączyć je z nowoczesnymi trendami, co pozwoliło stworzyć wyjątkowy i niepowtarzalny charakter tego miejsca. Klimatyczny góralski wypoczynek

Podhalańskie budownictwo drewniane związane jest z osadnictwem pasterskim, datowanym w tym regionie na XVII i XVIII w. Pasterskie szałasy, początkowo wykorzystywane jedynie latem, posiadały wieńcową konstrukcję ścian, a ich dwuspadowy dach był tradycyjnie kryty gontem lub krótkimi dranicami.

Ściany z bali, drewniane wykończenie, tradycyjne ozdoby, przyjemne ciepłe oświetlenie, palący się w kominku ogień i kubek gorącej góralskiej herbaty, gdy za oknem prószy śnieg, to idealny przepis na miły wieczór w izbie góralskiej. Ukojenie dla ciała i zmysłów zapewni kąpiel w basenie, relaksujący seans w saunie i jacuzzi oraz terapeutyczny masaż. Kameralny klimat hotelowych wnętrz pozwoli wypocząć i się zregenerować. Nie tylko tradycyjna architektura, ale i kuchnia Hotel Toporów proponuje swoim gościom również kulinarną podróż po góralskich smakach. Restauracja Stylowa serwuje tradycyjne regionalne potrawy przygotowywane przez wykwalifikowanych kucharzy. Podczas „góralskich posiadów” goście mogą odprężyć się przy akompaniamencie regionalnej kapeli oraz skosztować typowych dla kuchni Podhala przysmaków. Konferencja w góralskim stylu Liczne drewniane elementy architektury podhalańskiej w Hotelu Toporów gustownie zdobią i efektownie oddają atmosferę regionu. To wspaniałe miejsce na organizację konferencji czy imprezy firmowej w góralskim stylu. Do dyspozycji jest między innymi góralska sala konferencyjna. Regionalny wystrój jej wnętrza to niewątpliwie atrakcyjna alternatywa dla nowoczesnych obiektów konferencyjnych.

PARTNER:

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

19


Karta TatrzańskA w sezonie

ZIMA 2017/ 2018 Rekordowa liczba partnerów w sezonie! Kartę Tatrzańską możesz otrzymać w ponad 1000 obiektów zlokalizowanych na terenie całego Podhala! Rekordowa liczba atrakcji! Ponad 100 atrakcji oferujących atrakcyjne zniżki dla osób posiadających kartę: baseny termalne, karczmy, stoki narciarskie, restauracje regionalne, a nawet Piwne Spa i egzotyczne papugarium. NA PO DHA

LU

www.kat

ratatrza

nska.pl

Karta jest dostępna w obiektach noclegowych uczestniczących w programie. Pełna lista obiektów znajduje się na stronie:


baseny termalne i Aquapark 9 stoków narciarskich 5 topowych karczm na Krupówkach Ponad 15 wypożyczalni sprzętu zimowego 25 restauracji na terenie Podhala Spa i odnowa biologiczna Ponad 40 innych ATRAKCJI Atrakcje w 20 podhalańskich miejscowościach


WYPOCZYNEK

Gdzie dziś zjeść tradycyjne moskole i hałuski? Mówi się, że przywędrowały na Podhale przed pierwszą wojną światową wraz z rosyjskimi jeńcami, którzy wykonywali różne ciężkie prace w Galicji. Pieczono je na prostych paleniskach. Często ognisko nakrywano wtedy blachami. Mowa o moskolach – jednej z tradycyjnych chłopskich potraw góralskich, czyli ziemniaczanych plackach. Do dziś piecze się je na płycie kuchennej i podaje z masłem zwykłym lub czosnkowym. W takiej formie skosztujemy ich również w Litworowym Stawie – restauracji położonej w malowniczej Białce Tatrzańskiej. Bogate menu przyciągnie zresztą nie tylko wielbicieli dań ziemniaczanych.

24

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

www.litworowystaw.pl


Tradycyjne motywy weselnej sali, pyszne jedzenie i góralska kapela sprawią, że wesele w Litworowym Stawie będzie klimatyczne, efektowne i przede wszystkim niezapomniane.

Ziemniaki, nazywane góralską pszenicą, w kulinarnej tradycji Podhala stanowiły podstawę. Jedną z najczęściej przyrządzanych, ale chyba i najchętniej jedzonych potraw, są właśnie moskole. Określa się je mianem góralskiego albo podhalańskiego chleba, a czasem i „chlebusia skolnej ziemi”. Dziś podawane są jako ciepła zakąska lub dodatek do mięs. Z ziemniaków Górale przyrządzają też m.in. tarcioki, czyli kluski tarte, kulasy - kluski grulane, dziadki - okrągłe kluski z masy ziemniaczano-mącznej, ubijanej na ogniu, a następnie smażonej na słoninie, grule na kwaśno czy grule „napychane jojkami”.

Tradycja w Litworowym Stawie Prawdziwych ziemniaczanych moskoli, podawanych z masłem czosnkowym, można spróbować między innymi w Litworowym Stawie mieszczącym się w Białce Tatrzańskiej. W menu restauracji znajdą się również tradycyjne kluski zwane hałuskami, serwowane z bryndzą i okrasą. Goście mogą liczyć także na szeroki wybór innych dań – zakąsek, zup, dań mięsnych, ryb, pierogów, sałatek.

Warto skusić się między innymi na pyszną kaczkę podawaną tradycyjnie z pieczonym jabłkiem czy grillowaną baraninę i jagnięcinę. Menu dostosowane jest do różnych podniebień, znajdzie się coś również dla jaroszy czy dzieci. Co więcej, na specjalne życzenie klienta, kucharze przygotują danie, którego nie ma w menu. Jeśli oczywiście pozwolą na to zasoby.

A na specjalną okazję… Litworowy Staw to zresztą wspaniałe miejsce nie tylko na rodzinny obiad. W restauracji organizowane są również wesela w góralskim stylu. Już niedługo otwarta zostanie zupełnie nowa sala weselna. Będzie ona przestronna i komfortowa, ale przede wszystkim z góralskim charakterem. A to między innymi dzięki efektownym drewnianym akcentom - żyrandolom czy belkom pod powałą. Widniejące na nich motywy fal i figur geometrycznych przypominają tradycyjne zdobienia wykorzystywane w snycerstwie, czyli jednej z najstarszych dziedzin góralskiej sztuki zdobniczej. NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

25


INSPIRACJE

Zimowe jednoślady

Całoroczni rowerzyści mówią, że nie ma złej pogody na rower, a jedynie odzież może być niedopasowana do warunków panujących na zewnątrz. I bez wątpienia coś w tym jest. Świadczy o tym choćby rosnąca z roku na rok liczba osób korzystających z tego środka komunikacji również zimą. Jednak mało kto myśli o zimowym rowerowaniu w górach. Tymczasem okazuje się, że jest to nie tylko możliwe, ale może być też świetną alternatywą dla jazdy na nartach. Wymaga jedynie odpowiedniego sprzętu i chęci przeżycia czegoś nowego. Nie tylko narty Utarło się, że zimą góry nadają się do uprawiania dwóch rodzajów aktywności fizycznej: nart, czy to biegowych, czy to zjazdowych, i spacerów. Niektórzy uprawiają je rozłącznie, a niektórzy łączą w jedno, korzystając z tzw. nart skiturowych. Są to narty mające funkcjonalność nart zjazdowych i biegowych, dzięki czemu mogą być wykorzystywane na odcinkach płaskich, a także podczas stromych podejść i szybkich zjazdów. Okazuje się jednak, że góry zimą mogą zaoferować całkiem sporo również rowerzystom. Możliwość przemieszczania się wśród ośnieżonych stoków specjalnie do tego przygotowanym jednośladem pozwala sprawdzić swoje możliwości w warunkach nieco bardziej ekstremalnych niż zazwyczaj i daje niesamowitą frajdę. Jest zima, więc musi być zimno Zimowe warunki mają się nijak do tego, czego rowerzyści doświadczają zimą, latem czy jesienią. Po pierwsze, w ciągu dnia temperatura nie przekracza kilku stopni Celsjusza poniżej zera. To znacząco wpływa na właściwości jezdne rowerów – użyta w oponach guma sztywnieje, a rower traci przyczepność. Po drugie, zmienia się nawierzchnia, po której jednoślad się przemieszcza. To już nie jest czysta, asfaltowa ścieżka rowerowa, tylko droga pokryta śniegiem i lodem, a więc powierzchnia mało przyjazna takim pojazdom. Po trzecie wreszcie, zimą organizm musi sporą dawkę dostępnej energii przeznaczyć na utrzymanie stałej temperatury ciała, a tym samym ma mniej siły na pedałowanie. Jeśli w rowerze zastosowano klasyczny dla „górali” zestaw przełożeń, jeździ się po prostu ciężko.

26

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Gdzie jeździć w Tatrach? Wszędzie, gdzie jest to bezpieczne. Fatbike sprawdzi się praktycznie na wszystkich mniej wymagających szlakach pieszych. Niestraszny mu też delikatny off-road, ale z nieubitym śniegiem po kolana nie poradzi sobie nawet ten miękki twardziel. Warto zatem zawczasu przeprowadzić drobny rekonesans i wiedzieć, jakie przeszkody mogą nas spotkać po drodze.


I tu pojawiają się tzw. fatbikes. Ich cechą charakterystyczną są bardzo szerokie opony, które zapewniają niezrównaną przyczepność w trudnych warunkach. Co ciekawe, osobom, które nie miały wcześniej styczności z tym rodzajem jednośladu, może się wydawać, że ciśnienie w oponach jest zbyt małe - naciskane palcem łatwo się uginają. Okazuje się jednak, że połączenie bardzo szerokich opon z bardzo niskim ciśnieniem to strzał w dziesiątkę.

Piasek, błoto czy śnieg – miękkie jak budyń opony pokonują każdą przeszkodę, przetaczając się po niej z gracją drogowego walca. I wbrew pozorom opory toczenia wcale nie są duże – rower przemieszcza się szybko i sprawnie. Pierwszy raz na facie może być sporym zaskoczeniem. Potrzeba czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego ogumienia. Ale jazda po ubitym śniegu okazuje się być frajdą nie lada. Rower się nie zapada i nie zakopuje, a dostosowany do sposobu jazdy układ przełożeń (mniejsze zębatki z przodu) sprawia, że siła potrzebna do wprawienia go w ruch nie jest aż tak duża. Autor: Ewa Szul-Skjoeldkrona

www.fatbikeprzygoda.pl

Fatbike - rower do zadań specjalnych


połem-Zakopane to firma o blisko osiemdziesięcioletniej tradycji. Pierwszy sklep Spółdzielni powstał w 1939 r. przy ul. Krupówki 31 i jako „Podhale” istnieje do dziś. Obecnie firma prowadzi osiem sklepów w Zakopanem i jeden w Murzasichlu. To, że Spółdzielnia przetrwała bardzo trudne lata II wojny światowej, ciężki okres PRL, a także dynamiczne zmiany ostatnich 28 lat, świadczy o jej niezwykłej umiejętności dostosowywania się do warunków i o wysokich kompetencjach osób zarządzających.

Giewontem POD

na zakupy tylko do SPOŁEM-ZAKOPANE

Jeśli jakiś produkt spożywczy jest niedostępny w sklepach w centrum Zakopanego, na pewno będzie go można kupić w sklepie „Szymonek”, mieszczącym się w Centrum Handlowym Szymonek. Ten największy i najlepiej zaopatrzony zakopiański sklep jest jedną z dziewięciu placówek, którymi zarządza Społem-Zakopane.

Od 2011 r. Społem-Zakopane realizuje projekt „GAMA”. Jest to nowa, stworzona wspólnie z innymi organizacjami Społem oraz Partnerskim Serwisem Detalicznym S.A. marka, która zrzesza Spółdzielnie na terenie całej Polski, od Bałtyku po Tatry. „GAMA” to też seria produktów spożywczych marki własnej, która oferuje najwyższą jakość w bardzo rozsądnej cenie. Co wyróżnia sklepy Społem-Zakopane? Przede wszystkim asortyment: świeże warzywa i owoce, pyszny nabiał, tradycyjne polskie pieczywo, doskonałe mięsa i wędliny, a także duży wybór specjałów regionalnych. To też uśmiechnięta i zawsze pomocna obsługa, dla której najważniejsze jest zadowolenie klienta. Nie bez znaczenia jest też fakt, że za siecią stoi jedynie polski i lokalny kapitał. Warto dodać, że Społem-Zakopane aktywnie uczestniczy w życiu miasta i powiatu, wspierając organizację takich imprez jak Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich, Europejskie Targi Produktów Regionalnych czy Wiosna Jazzowa Zakopane. Na wsparcie firmy mogą liczyć też m.in. Teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza, Uniwersytet Trzeciego Wieku czy Zakopiański Związek Niewidomych. NR 2 ZIMA | TATRA MAGAZINE PREMIUM

29


ARCHITEKTURA

30

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR2 ZIMA


Czy styl alpejski pasuje do zakopiańskich wnętrz?

Piękne wnętrza inspirowane alpejską estetyką pod Tatrami? Poddany twórczej reinterpretacji styl zakopiański w nowoczesnej odsłonie? A może po prostu pięknie zaaranżowany dom lub mieszkanie, oddający osobność właściciela? Przy odpowiednim podejściu i zasobnym portfelu wszystko jest możliwe.

Tak, globalizacja ma wiele zalet. Jedną z nich jest to, że dzięki Internetowi w każdej chwili możemy się przenieść w dowolne miejsce na ziemi i podglądać, jak gdzie indziej ludzie żyją. To bez wątpienia poszerza nasze horyzonty i pozwala szukać inspiracji dla naszego życia. Nikogo nie dziwi już to, że Polacy uprawiają hinduską jogę, a Amerykanie zachwycają się polskimi pączkami w Tłusty Czwartek. Dzięki globalizacji suma ludzkiej wiedzy i kultury stała się ogólnodostępna. Globalizacja dotyczy też szeroko rozumianej architektury. Oczywiście nie wszystkie zapożyczenia są trafione. Niektóre projekty realizowane z dala od źródeł inspiracji wyglądają kuriozalnie, ale z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że wypracowany na przestrzeni dziejów styl budownictwa i dekoru

AGNIESZKA BURZYKOWSKA

architekt prowadzący pracownię projektową Studio Formy w Zakopanem www.studioformy.pl

górskiego będzie wyglądał równie dobrze w Alpach, jak i w Tatrach. Dzieje się tak, ponieważ zewnętrzne warunki są podobne, a tradycje projektowe musiały zmierzyć się z tymi samymi wyzwaniami, związanymi z lokalizacją geograficzną. Co to oznacza? Praktycznie każdy styl architektoniczny powstały w podobnych warunkach historyczno-geograficznych można twórczo przetłumaczyć na indywidualne potrzeby danej osoby, rodziny czy organizacji. Styl alpejski pod Tatrami nie szokuje – owszem, widać, że jego pochodzenie jest nieco inne; ale mimo wszystko pasuje do otoczenia. Doskonałym przykładem są projekty realizowane przez Studio Formy, zakopiańskie biuro projektowe specjalizujące się w nowoczesnej aranżacji wnętrz, czerpiącej z bogatej tradycji stylów tradycyjnych.

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

31


Posiadanie domu – miejsca, w którym czujemy się bezpiecznie i u siebie – to jedna z najbardziej podstawowych potrzeb ludzkich związana z poczuciem bezpieczeństwa swojego i rodziny. Przestrzeń, w której żyjemy i pracujemy ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie i skuteczność naszych działań. Im bardziej jest ona zbliżona do naszych oczekiwań, im bardziej nam się podoba, tym wyższa nasza satysfakcja z przebywania w niej. Patrząc na projekty zrealizowane przez Studio Formy nie sposób oprzeć się wrażeniu, że pracujący w nim projektanci świetnie wiedzą, jak stworzyć równowagę między komfortem życia, funkcjonalnością rozwiązań i wymaganiami estetycznymi. W realizacjach Studia Formy nie ma sztampowości. Każde wnętrze jest inne, dopasowane do osobowości właściciela i jego indywidualnych oczekiwań. Studio Formy nie boi się odwołań do tradycji – czy to alpejskiej, czy to zakopiańskiej. Smak i wyczucie projektantów, a nade wszystko głębokie zrozumienie uwarunkowań stylów architektonicznych sprawiają, że nawet elementy zapożyczone z innej kulturowo estetyki wyglądają po prostu świetnie. Takie podejście gwarantuje zleceniodawcom unikatowe, szyte na miarę rozwiązania, a Studiu Formy rosnącą sławę jednego z najciekawszych biur projektowania wnętrz na Podhalu.

Sesja wykonana przez: Pietruszka Fotografia Pyszności na stół przygotował: Sławomir Kardaś Dekoracje florystyczne wykonał: Tajemniczy Ogród

32

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


MOŻE WŁASNY WAKACYJNY APARTAMENT W ZAKOPANEM ?

Zapisz się już teraz Przedsprzedaż luksusowego projektu w topowej lokalizacji! ścisłe centrum Zakopanego strefa SPA i relaksu najwyższy standard budynku luksusowe wnętrza kompleksowa obsługa wynajmu apartamentu przez operatora z 10–letnim doświadczeniem.

KONTAKT sprzedaz@primonieruchomosci.pl + 48 883 663 036


CZAS WOLNY

Nowy Targ

Królewskie Wolne Miasto Nowy Targ to główny ośrodek handlowy, komunikacyjny i przemysłowy Podhala. Liczący ponad 30 tys. mieszkańców jest największym miastem Podhala. Nowy Targ otaczają aż cztery Parki Narodowe: Gorczański, Tatrzański, Pieniński oraz Babiogórski, co daje najlepszą bazę wypadową na szlaki górskie. Nowy Targ nie zawiedzie też rowerzystów i rolkarzy. Ci pierwsi mają do dyspozycji asfaltowe ścieżki w mieście i górskie trasy prowadzące w Gorce i na Słowację. Ci drudzy mogą korzystać z najlepszych tras w Polsce.

34

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Nowoczesna infrastruktura Nowego Targu pozwala na zawodowe i amatorskie uprawianie sportów takich jak hokej czy narciarstwo biegowe. Szczególnie zadowoleni będą zwłaszcza miłośnicy biegówek. Trasy biegowe o długości 20 km zostały wytyczone na terenach o dużych walorach widokowych. Najdłuższa trasa, o długości 15 km, ma swój początek na nowotarskim lotnisku i prowadzi wokół rezerwatu przyrody „Bór na Czerwonem”, skąd rozpościera się wspaniały widok na panoramę Tatr, Gorców i urokliwy Dunajec. Na lotnisku działa również wypożyczalnia nart biegowych; można skorzystać z pomocy instruktora. Na trasie rokrocznie rozgrywany jest drugi co do wielkości w Polsce „Bieg Podhalański” im. Jana Pawła II. Dwukrotnie na starcie biegu stanęła Justyna Kowalczyk. Druga trasa biegowa o długości 5 km znajduje się w „Borze Kombinackim” obok dawnych Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego „Podhale”. Tutaj w środku lasu sosnowo-świerkowego można biegać i klasykiem, i łyżwą. Teren jest zacieniony i szczególnie długo utrzymuje się tutaj śnieg.


www.nowytarg.pl Nowy Targ posiada również trasy dla narciarzy zjazdowych. Z myślą o nich przygotowano dwa ośrodki: Długą Polanę i Zadział. Z kolei wielbiciele pieszych wycieczek mogą uczynić z Nowego Targu bazę wypadową do wędrówek po pobliskich Gorcach. Długa Polana Kameralny ośrodek sportów zimowych położony u stóp Gorców w Nowym Targu. Słynny mikroklimat stacji sprawia, że warunki śniegowe są tutaj zawsze idealne, a trasy perfekcyjnie przygotowane. Ośrodek łączy w sobie walory doskonałego miejsca do trenowania jazdy sportowej z możliwością organizacji profesjonalnych imprez i zawodów oraz przyjaznego miejsca dla rodzin, które cenią sobie szerokie trasy i brak tłoku na stoku. Długa Polana jest główną bazą wypadową na Turbacz dla amatorów narciarstwa biegowego, skitouringu, wycieczek na rakietach śnieżnych oraz pieszych. Na miejscu znajduje się kawiarenka, serwis narciarski, wypożyczalnia sprzętu.

Schronisko Turbacz Przepięknie położone schronisko z zapierającym dech w piersiach widokiem na Tatry. Znajduje się na wysokości 1283 m n.p.m. na skraju polany Wolnica niedaleko szczytu Turbacza w Gorcach. Bardzo przyjazna atmosfera i miła obsługa sprawiają, że turyści chętnie tu zaglądają po całym dniu wędrówki. To klimatyczne schronisko na szczycie Gorców z pysznym jedzeniem jest również przystankiem dla prawdziwych sportowców, którzy drogę na Turbacz pokonali rowerem, bądź na biegówkach.

Długa Polana posiada następujące trasy: zielona dla stawiających pierwsze kroki (100 m) niebieska dla początkujących (650 m) czerwona dla średnio-zaawansowanych (450 m) Zadział Idealne miejsce na spokojny, rodzinny wypoczynek oraz alternatywa dla tych, którzy chcą uciec od tłoku dużych stacji narciarskich. Kameralny ośrodek pozwala w pełni cieszyć się zimowym wypoczynkiem. Z górnej stacji wyciągu można podziwiać całą panoramę Tatr, Babią Górę, Pasmo Gorców, a nocą oświetlone serce Podhala - Nowy Targ. Znajduje się tu wyciąg orczykowy o długości 550 m i mały wyciąg do nauki jazdy dla początkujących. Sztucznie naśnieżany ratrakowany stok jest szeroki i ma zróżnicowane nachylenie. Działa tu szkółka narciarska i snowboardowa oraz wypożyczalnia sprzętu. Z myślą o najmłodszych przygotowano strefę zabaw z górką do jazdy na sankach, dętkach i ślizgach. Inne udogodnienia to m.in. punkt gastronomiczny i szałas z ogniskiem, parking, opieka ratowników GOPR. Koliba Łapsowa Polana Miejsce bardzo urokliwe, położone na południowych stokach Gorców (Bukowiny Obidowskiej) na wysokości 860 m n.p.m. Oddalona o około 30 minut od parkingu na Marfianej Górze Koliba daje możliwość złapania oddechu od trudów dnia codziennego, miejskiego zgiełku oraz wypicia kawy w przepięknej gorczańskiej scenerii. Koliba dysponuje ok. 30 miejscami noclegowymi z nietypową, ale bardzo smaczną kuchnią.

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

35


KULINARIA

AUTOR: PIETRUSZKA FOTOGRAFIA

Nie tylko oscypki

36

Oscypki można kupić na każdym góralskim straganie, szczególnie na zakopiańskich Krupówkach. Są wizytówką Podhala i ulubioną regionalną przekąską większości turystów. Są jednak oscypki i… oscypki. Bo, jak się okazuje, tylko połowa tatrzańskich baców sprzedaje te prawdziwe, o odpowiednich parametrach, mogące nosić chronioną nazwę. Podhale to jednak nie tylko oscypki. Region ten może pochwalić się wieloma innymi serowymi produktami.

Jakimi? TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


ARCHITEKTURA

C

oś dla miłośników delikatnych smaków Na podhalańskich pastwiskach pasą się głównie owce, to dlatego wśród tradycyjnych serów góralskich pojawią się przede wszystkim te wytwarzane z mleka owczego. Jednym z nich, poza oscypkiem, jest bundz. Jest to ser podpuszczkowy, świeży, który po odłączeniu serwatki kroi się w plastry. Dzięki swojej delikatnej konsystencji i łagodnemu smakowi jest ciekawą alternatywą dla wyrazistego oscypka. Bryndza ma długą tradycję Od wieków najczęściej produkowanym przez pasterzy w całych Karpatach serem była bryndza. Charakteryzuje się ona ostrym, pikantnym smakiem i konsystencją suchego twarogu. Wyrabiana jest na bazie bundzu. Bundz odstawia się na kilka tygodni do ciepłego pomieszczenia, a następnie ścina obeschniętą zewnętrzną warstwę. Odcięty ser mieli się na sitku o bardzo drobnych oczkach, najlepiej dwa razy, po czym wyrabia w dłoniach jak ciasto, aż do otrzymania gładkiej konsystencji. W tym czasie dodaje się sól. Tradycyjnie ser na końcowym etapie produkcji ląduje w drewnianej beczce, przykryty wiekiem i przyciśnięty kamieniem. Bryndza świetnie smakuje rozsmarowana na kromce chrupiącego pieczywa. Przekąska dla zapracowanych Na Podhalu jadano obficie zwłaszcza w dni robocze. W codziennym menu ważną rolę pełniły tzw. podobiad, czyli drugie śniadanie i juzyna – podwieczorek. W pasterskim jadłospisie pojawiała się natomiast żentyca, czyli półprodukt pomiędzy bundzem a serwatką, otrzymywany przy wyrabianiu oscypków i bundzu z mleka owczego. Gotowano na niej kluski owsiane. Dzisiaj żentycą chętnie raczą przyjezdnych bacowie w bacówkach.

Jajecznica po bacowsku Składniki: 8 jajek, 8 dag słoniny, 4 dag oscypka, 3 łyżki mleka, 12 dag bułki lub razowego chleba, sól, lubczyk, natka pietruszki.

Sposób przygotowania: Słoninę pokroić w drobną kostkę, stopić. Pokrojony drobno chleb lub bułkę wrzucić do słoniny, lekko zrumienić. Jajka zmieszać z mlekiem i startym oscypkiem, wlać na patelnię, posolić, smażyć na wolnym ogniu, mieszając. Podawać posypane natką pietruszki i lubczykiem. Przepis z książki Kuchnia Góralska Barbary Jakimowicz-Klein

A kiedy owce wracają z wypasu… Kiedyś serem owczym obdarowywał baca właścicieli owiec, którzy pod koniec września odbierali swoje stada z letniego wypasu, czyli podczas tzw. redyku. Wypadało, aby goście przynieśli ze sobą wódkę i zasiedli do wspólnego poczęstunku. Baca przygotowywał dla nich specjalne serowe upominki – oscypki w kształcie serc, zwierząt, czyli tzw. redykołki. Zwyczaj ten jest kultywowany do dzisiaj, choć współcześnie redyk ma raczej charakter widowiska folklorystycznego dla turystów. Podhale słynie głównie z sera owczego. Czasem, gdy krowy wypasały się jednak na tych samych pastwiskach co owce, do produkcji wyrobów mleczarskich wykorzystywano mleko mieszane - owcze z krowim. Ser „krówski”, czyli wyrabiany wyłącznie z krowiego mleka, był początkowo na tych terenach mniej popularny. Dzisiaj coraz częściej korzysta się z mleka krowiego, produkując tzw. gałki czy szyszki - małe serki, mylone przez przyjezdnych z oscypkami. Serki te kiedyś wytwarzane były głównie w okresie jesienno-zimowym, gdy nie doiło się już owiec. Gałki są delikatne w smaku i charakteryzują się aksamitną konsystencją. Z krowiego mleka nie tylko twaróg podhalański Z krowiego mleka dzisiaj Górale wyrabiają również tzw. gomółki podkarpackie. Do tłustego krowiego twarogu dodają jajka, sól i kminek i formują dużą kulę. Następnie suszą ją w lekko ogrzanym piekarniku lub piecu chlebowym.

Mówiąc o serach produkowanych z krowiego mleka, nie można zapomnieć o korbaczach, nazywanych przez miejscowych korbocami, w kształcie charakterystycznych warkoczy lub wiązek. Ich historia sięga około dwustu lat. Są miękkie i mają aksamitną konsystencję, a ich smak jest delikatniejszy od oscypka czy bryndzy. Często podawane są jako przekąska na góralskich weselach. Dobrze komponują się z piwem, ale także stanowią składnik sałatek. Niewędzone mają mleczne zabarwienie, wędzone natomiast charakteryzują się ciemnobrązową skórką i słonym smakiem. Ten smakołyk jest też dobrze znany u naszych sąsiadów – Słowacy nazywają go korbačik i chętnie podają go do piwa czy wina. Jak owczy i krowi, to czemu nie kozi! W województwie podkarpackim produkuje się również sery kozie. Jednym z nich jest tradycyjny ser wołoski, wytwarzany na tych terenach od XV w. W wersji niewędzonej ma barwę białą lub kremową, w wędzonej zaś – żółtą albo brązową.

Sałatka bacowska Składniki: ½ kg bundzu niedojrzałego, 5 pomidorów, pęczek cebulek, parę listków mięty, sól, pieprz, łyżka oliwy z oliwek.

Sposób przygotowania: Ser pokroić w kostkę, pomidory w ćwiartki, cebulki i listki mięty drobno posiekać, przyprawić solą i pieprzem. Dodać oliwę i wymieszać. Można pokropić sokiem z cytryny albo octem winnym. Przepis z książki Góralskie jadło Wandy Czubernatowej

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

37


ARCHITEKTURA

Pytania do p. Janiny Rzepki pierwszej dyplomowanej kobiety-bacy na Podhalu

Jest zbity i elastyczny, o łagodnym zapachu. Doskonale smakuje zarówno na ciepło, jak i na zimno – krojony w plastrach podawany na pieczywie lub jako przekąska do napojów. Stanowi dobrą alternatywę dla osób nietolerujących mleka krowiego. Jakie tylko chcesz! Sery podhalańskie wyśmienicie smakują w sałatkach, z mięsem, jajkami lub pieczywem. Dobrze komponują się również z żurawiną czy orzechami włoskimi. Odgrywają ważną rolę w góralskim menu, są stałym elementem m.in. weselnego jadłospisu. Cieszą się również coraz większą popularnością wśród turystów i stają się inspiracją dla miłośników gotowania. Owcze, krowie, kozie i mieszane. Białe, słomkowe i brązowe. Miękkie i twarde. Delikatne, słone i pikantne. Małe, duże, podłużne albo okrągłe… Jak widać, podhalańskie sery są niezwykle różnorodne i nie są jedynie oscypkami.

Kurki z oscypkiem i sosem balsamicznym Składniki: 1 szklanka kurek, rukola, 1 łyżka masła, 4-6 plasterków oscypka, grzanki, natka pietruszki, miód, ocet balsamiczny, pieprz.

Sposób przygotowania: Kurki oczyścić i opłukać, dokładnie osuszyć, większe grzyby pokroić. Na talerzach ułożyć liście rukoli, doprawić odrobiną soli morskiej. Na rozgrzanym maśle smażyć posolone kurki, od czasu do czasu mieszając. Zdjąć kurki z patelni. Na patelnię po kurkach wlać ocet balsamiczny i miód. Wymieszać i gotować, aż sos zgęstnieje. Gęsty sos przelać do dzbanuszka. Plasterki oscypka obsmażyć z obu stron na czystej patelni na złoty kolor. Ser zdjąć z patelni i ułożyć na zieleninie, posypać kurkami, polać sosem balsamicznym i opcjonalnie posypać natką pietruszki oraz świeżo zmielonym pieprzem. Podawać z grzankami. Przepis ze strony Kwestiasmaku.com

Autor: Izabela Trojanowska

Redakcja składa szczególne podziękowania bacówce u Jancoka.

38

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Czy turyści chętniej kupują sery owcze czy krowie? Turystów trzeba uświadamiać i mówić prawdę, jakie sprzedajemy sery (z jakiego mleka). Wtedy chętnie kupują, porównując smaki i wybierają te, które im najbardziej przypadną do gustu. Bardzo wielu klientów myśli, że wszystkie sery to oscypki z owczego mleka, dlatego w mojej bacówce chętnie opowiadam turystom, jaka jest różnica między serami a oscypkami. Wtedy dopiero zaczynają rozumieć różnicę. Na Krupówkach takich informacji nie dostaną. Czy turyści potrafią rozpoznać prawdziwego oscypka? Oczywiście, że nie, nie ma takiej opcji. Zdarza się, że jeden klient ma pewność, że jest to oscypek, ale generalnie ludzie w ogóle nie mają pojęcia, jaka jest różnica. Najczęstszy argument jest taki, że jak będzie skrzypiał w zębach, to jest stuprocentowo owczy! Prawda jednak jest taka, że każdy mocniej zaparzony ser, nawet krowi, będzie skrzypiał w zębach… Skąd się wzięło powiedzenie „Ale bryndza”? Jest to powiedzenie podobne do tego, które brzmi: „Ale kicha!”, czyli coś do bani, coś innego, niż powinno być. Myślę, że powstało z tego względu, że z niewykorzystanego pleśniejącego sera można było wyprodukować jedynie bryndzę. Nic innego już nie można było z nim zrobić.


KULINARIA

Po najlepsze oscypki

na Polanę Biały Potok do Witowa! Polana Biały Potok u wylotu Doliny Lejowej to miejsce magiczne. Rozciąga się stąd wspaniały widok na Kominiarski Wierch. Wiosną wszędzie kwitną krokusy, zaś jesienią – zimowit jesienny. To właśnie tu powstają najlepsze w Tatrach oscypki i inne sery tatrzańskie. Tradycje pasterskie Polany Biały Potok są wyjątkowo długie. Najstarsze dokumenty wymieniające tę polanę jako pastwisko pochodzą z XVI w. Właśnie tutaj znajduje się bacówka, w której wyrabiane są prawdziwe górskie oscypki, czyli te, które są w sprzedaży od maja do października. Niesamowity smak tutejsze sery zawdzięczają recepturom przekazywanym z dziada pradziada. Wszystkie wyroby wędzone są na miejscu. Wędzarnia znajduje się przed bacówką i jest opalana liściastym drewnem nieżywicznym – olszyną albo bukiem. Goście mogą spróbować jeszcze ciepłych oscypków, a jeśli zjawią się odpowiednio wcześnie rano, zobaczą jak robi się te typowo podhalańskie sery. Na środku szałasu nieprzerwanie pali się watra, czyli ogień pozwalający odwiedzającym własnoręcznie przyrządzić oscypek na ciepło. Tak pieczony uzyskuje niepowtarzalny smak, a z dodatkiem słodkiej brusznicy – borówki zbieranej w sąsiedniej Dolinie Chochołowskiej – po prostu rozpływa się w ustach. Oprócz tradycyjnych wyrobów takich jak oscypek, bundz, gołka, serki małe, żurawina, korboce, borówka i brusznica, bacówka specjalizuje się w produkcji bundzu marynowanego w oleju z ziołami lub z czosnkiem. Świeży bundz kroi się w kostkę, doprawia do smaku solą, suszy, a następnie marynuje w oleju rzepakowym z dodatkiem ziół. Zazwyczaj do marynaty wykorzystuje się zioła prowansalskie, ale dobra jest też mieszanka na bazie cząbru. Zapakowany do słoika bundz jest smaczny i gotowy do spożycia od samego początku, ale najlepiej smakuje po około miesiącu marynowania. Dzięki swojemu dogodnemu położeniu bacówka jest czynna cały rok. Polana Biały Potok znajduje się zaledwie 15 minut jazdy od Krupówek, przy drodze głównej w stronę Chochołowa i term Chochołowskich. STARA BACÓWKA MIĘDZY DOLINĄ KOŚCIELISKĄ A CHOCHOŁOWSKĄ NAPRZECIWKO ADRESU WITÓW 314 PRZY MAPIE TATR I OSCYPKU

TEL: 513 558 105 | GPS: 49 17'5"N 19 51'15.56"E NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

39


KULINARIA

Tradycyjna góralska kuchnia na Novo

Czy można połączyć tradycję z nowoczesnością? W kuchni na pewno. I choć brzmi to jak oksymoron i nie wiadomo, czy jest to bardziej tradycyjna nowoczesność, czy nowoczesna tradycja, niewątpliwie połączenie okazuje się interesujące. Z podobnego założenia wyszli właściciele Restauracji Novobilski, mieszczącej się na parterze Pensjonatu Novobilski w Białce Tatrzańskiej.

40

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


www.pensjonatnovobilski.pl

polskich restauracjach, również tych regionalnych, coraz częściej unowocześnia się kuchnię lokalną. Być może wynika to z coraz większej świadomości zagranicznych zwyczajów kulinarnych i zainteresowania nimi, być może z chęci „odświeżenia” dobrze znanych polskich potraw. Żurek po liftingu, czyli tradycja z nowoczesnością Tradycyjny polski żur przyrządzany jest na bazie zakwasu z razowej mąki żytniej lub mąki owsianej. Często zabiela się go mlekiem lub śmietaną. Dodaje się do niego mięso i grzyby. Restauracja Novobilski przygotowała natomiast dla swoich klientów wyjątkowy żur w nowoczesnej odsłonie. Bo tradycyjny zakwas zamieniła na… maślankę. Nadaje ona zupie świeżości i lekkości. Burger po góralsku, czyli nowoczesność z tradycją Burger kojarzy się nieodzownie z kulturą kulinarną zza oceanu. Nic dziwnego. To tam, w Teksasie, na początku XX w. powstał pierwszy hamburger i do dziś jest on ikoną kuchni amerykańskiej. Burgery coraz częściej pojawiają się jednak również w innych krajach. I to nie tylko wołowe. Wariację na temat burgera stworzyła też Restauracja Novobilski, dodając do niego typowo góralskie składniki. Świeża, lokalna baranina doskonale komponuje się z wyrabianymi na miejscu chlebem razowym i majonezem jałowcowym. Do tego chrupiąca, wędzona słonina i bundz dodatkowo podkreślają klimat i smaki Podhala.

Smacznie i zdrowo! Menu Restauracji Novobilski zadowoli zarówno miłośników tradycji, jak i poszukiwaczy nowych kulinarnych smaków. Ciekawą propozycją może okazać się tradycyjny pstrąg podawany na kamieniu, zupa borowikowa z aromatem trufli czy polędwica wołowa z sosem bearneise. Ponadto kuchnia jest zdrowa – wolna od przetworzonych produktów, polepszaczy smaków i barwników. Dodatkowo goście, kosztując dań, mogą spoglądać na piękną panoramę, która rozpościera się z letniego tarasu. Restauracja Novobilski to prawdziwa uczta dla zmysłów.

PARTNER:

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

41


CZAS WOLNY

Gorący wypoczynek o każdej porze roku Leżąc w wodzie, podziwiać ośnieżone szczyty Tatr Wysokich? To możliwe w Termie Bania – kompleksie basenów termalnych i Saunarium położonych w urokliwej Białce Tatrzańskiej. Woda w basenach Termy nawet w najsroższą zimę o utrzymuje stałą temperaturę od 34 do 38 C! W Termie Bania niecki wewnętrzne znalazły swoją kontynuację na zewnątrz obiektu, a ich integracja wpływa na możliwość przyjemnego korzystania z basenów przez okrągły rok. Obiekt dedykowany jest osobom, które poszukują szeroko rozumianego wypoczynku i relaksacji, jak również właściwości rehabilitacyjnych oraz wellness. Nie zapomniano o atrakcjach dla najmłodszych. By precyzyjniej realizować potrzeby gości, Termę podzielono na strefy: Zabawy, Relaksu, Saunarium oraz SPA. To wszystko z widokiem na panoramę Tatr, którą podziwiać można z basenów zewnętrznych Termy Bania. Dla każdego coś miłego W największej części – Strefie Zabawy; znajduje się m.in. niecka basenowa, którą wyposażono w urządzenie typu Wave Ball imitujące sztuczną falę o różnych poziomach trudności. W tej strefie usytuowano również basen rekreacyjny rozciągający się zarówno w hali wewnętrznej, jak i na zewnątrz, wyposażony w grotę z gejzerem, karuzele wodne, kaskady, armatki wodne oraz wielotorową zjeżdżalnię rodzinną. Basen otaczają niecki z siedziskami w typie jacuzzi. Ofertę uzupełniają zjeżdżalnie, turboslide, anaconda oraz pontonowa. Wydzielono także część dla dzieci, w której zrealizowano basen z interaktywnymi elementami wodnymi oraz wodny plac zabaw. Z biegiem czasu w Strefie Zabawy znalazły się również wanny z surową siarkową wodą termalną. Latem Strefa Zabawy uzupełniana jest o zewnętrzną część rekreacyjną, na której znajdują się: płytka niecka – mokry plac zabaw z interaktywnymi zabawkami, dmuchany wodny plac zabaw oraz ślizgi wodne.

42 62

TATRA PREMIUM PREMIUM MAGAZINE MAGAZINE || NR NR2 TATRA 2 ZIMA


Strefę Relaksu wyposażono w niecki z najcieplejszą wodą w obiekcie o temperaturze 38°C. Znajdują się tam leżanki i ławki napowietrzające, dysze do masażu, jacuzzi, kaskady wodne. Część tę ukształtowano w nawiązaniu do naturalnej rzeźby terenu – stąd nieregularna linia brzegowa otoczona zielenią oraz naturalnymi materiałami wykończeniowymi. Trzecią częścią jest Saunarium, które tworzy zespół sześciu saun o różnej specyfice - od suchej, przez łaźnię parową, grotę kamienną do zewnętrznej Ruskiej Bani. Basen o temperaturze do 24°C, który rozciąga się w ogrodzie Saunarium pełni funkcję chłodzącą – jest miejscem niezbędnym z punktu widzenia kultury saunowania. Basen relaksacyjny z ławkami napowietrzającymi znajduje się tuż pod tężnią solankową, a napełniono go surową, siarkową wodą geotermalną. Na poziomie +1 zlokalizowano taras widokowy z barem, jacuzzi i miejscem do wypoczynku. Częścią przyległą do Saunarium jest zespół SPA z siedmioma gabinetami, w których przeprowadzane są zabiegi z zakresu odnowy biologicznej. W Białce Tatrzańskiej Największym atutem białczańskiego kompleksu termalnego jest jego lokalizacja. Spokojna wieś, przepiękna panorama na otaczające ją pasma górskie (Tatry, Gorce, Pieniny), a przede wszystkim położenie obok jednego z największych ośrodków narciarskich w Polsce (Kotelnica Białczańska) sprawia, iż zima może być bardzo gorąca.

PARTNER:

Apres-ski Miłośnicy zimowego szaleństwa, wybierając Białkę Tatrzańską jako miejsce zimowego wypoczynku, bardzo dobrze wiedzą, iż szusowanie na stoku połączone z gorącymi kąpielami może im wyjść tylko na zdrowie. Kąpiel w wodzie termalnej bogatej w liczne związki mineralne jest nie tylko przyjemnym wypoczynkiem, ale również idealnym sposobem na zwalczanie dolegliwości m.in. reumatycznych, skóry czy narządów ruchu. Dodatkowym atutem jest pozytywny wpływ na układ krążenia, dzięki czemu kąpiel termalna wskazana jest zarówno po zwiększonym wysiłku psychofizycznym, ale także przed – zwłaszcza osobom, dla których białe szaleństwo jest jedyną aktywnością w ciągu roku. Liczne stoki i wyciągi, nowoczesny kompleks basenów termalnych oraz niezapomniana panorama Tatr na wyciągnięcie ręki - wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba… Ale tego roku Terma Bania oferuje znacznie więcej. Spacer po Lodowym Zamku oraz Ślizgawka dla najmłodszych to kolejne powody, dla których zimą warto wybrać Białkę Tatrzańską. Nowe atrakcje to więcej możliwości na miłe spędzenie zimowego urlopu czy ferii. Osoby uwielbiające dobrą zabawę i świetną muzykę z pewnością ucieszy rozbudowana strefa rozrywki na świeżym powietrzu.


ZNANI O SOBIE

JEŻELI SPYTASZ MNIE, DLACZEGO JEŻDŻĘ odpowiem - trzeba mieć benzynę we krwi, trzeba kochać ten sport. Kwestionariusz Prousta to rodzaj gry, która polega na odpowiedzeniu na zestaw pytań dotyczących osobowości, zainteresowań i preferencji. Została ona spopularyzowana w XIX w. w środowiskach mieszczańskich. Jej nazwa pochodzi od nazwiska francuskiego pisarza Marcela Prousta, jednak pytania sformułowała jego znajoma – Antoinette Faure, córka przyszłego prezydenta Francji. My do tej zabawy zaprosiliśmy Roberta Sługockiego licencjonowanego kierowcę rajdowego (RI1999) i jednocześnie jedynego Zakopiańczyka startującego w rajdowych mistrzostwach Polski. Jaka jest jego największa ekstrawagancja i na co ma alergię?

14

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


ROBERT SŁUGOCKI zdobył w 2017 r. tytuł mistrza Europy w Wyścigach Górskich w Dywizji 2 oraz drugiego wicemistrza Polski w Wyścigach Górskich Grupy A.

Pełnia szczęścia to dla mnie…?

Co uważasz za swój największy sukces?

Największa ekstrawagancja?

Być za kierownicą samochodu rajdowego. Jestem więc spełnionym człowiekiem. Robię to, o czym zawsze marzyłem. Myślę, że to nie tylko moje marzenie. Jedne dzieciaki chcą być strażakami albo policjantami, a inne marzą o ściganiu się w rajdach. Zwłaszcza chłopaki. To taki „pożądany” męski sport.

Swoją pasję, przewodnika po moim życiu. Pozwala ona mi budować poczucie własnej wartości, odpowiednio stawiać cele i rozumieć, co w życiu jest ważne. Myślę więc, że warto robić to, co się kocha.

Żółte Porsche 911.

Główna cecha mojego charakteru?

Upór, który jest zaletą i wadą. Pomaga on w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonych celów. Ale z drugiej strony czasem przeszkadza – bo jak się już uprę, że będzie tak, jak chcę, a idzie nie po mojej myśli…

Twoje ulubione zajęcie?

Rajdy, rajdy, rajdy…A jak mogłoby być inaczej? To była, jest i będzie moja największa pasja. Siedzenie „za kółkiem”, zwłaszcza podczas szybkiej rajdowej jazdy, to niesamowita frajda. Widocznie potrzebuję tej adrenaliny. Co Cię „napędza” w życiu?

Benzyna… we krwi.

Kim lub czym chciałbyś być, gdybyś nie był tym, kim jesteś?

Jaka prędkość jest dla Ciebie niebezpieczna?

Kosmonautą z kosmiczną rajdówką z silnikiem odrzutowym, kosmiczna prędkość to byłoby coś... Kosmos od zawsze nas pociąga, chcemy go poznawać, zrozumieć. A do tego jeszcze, gdyby można było pośmigać tam rajdową rakietą…

Takiej nie ma. Jak już wcześniej zaznaczyłem, chciałbym poczuć kosmiczną prędkość. Może prędkość światła to jest to?

Co lub kto jest największą miłością twojego życia?

Moja rodzina, uwielbiam ją. Kiedy i gdzie byłeś najbardziej szczęśliwy?

Dwukrotnie, przy narodzinach moich dzieci. Dziś od tego momentu minęło 6 i 1,5 roku i dalej jestem szczęśliwym mężem i spełnionym ojcem. Moje dzieci zawróciły mi w głowie. Który z talentów chciałbyś posiadać?

Być technicznie najszybszym kierowcą rajdowym na świecie. Wydaje mi się, że fajnie byłoby być najlepszym w tym, co się robi. Wychodzi na to, że kręci mnie prędkość! Co zmieniłbyś w sobie, gdyby była taka możliwość?

Wyzbyłbym się alergii na trawę wiosną. To straszne, jak może ona uprzykrzyć życie.

Jego mentorem był nieżyjący już mistrz kierownicy Bogdan Herink, a techniki jazdy uczył się od swojego kolegi, mistrza Polski i „króla ośki” Janusza Kuliga.

Jakiej cechy nie lubisz u innych?

Niepożądany typ człowieka to dla mnie tzw. Wujek Bajka. To taki człowiek, który dużo obiecuje, a w efekcie oszukuje, nie realizując swoich obietnic. Czego najbardziej się obawiasz?

O ile nie boję się prędkości, dynamiki, a przede wszystkim lubię adrenalinę, to jednak odczuwam lęk… wysokości. Czego najbardziej żałujesz?

Niczego nie żałuję. Może dlatego, że staram się podejmować przemyślane decyzje. Realizuję zamierzony plan. Błędy, które najczęściej wybaczasz?

Spóźnienie. Można je wybaczyć zwłaszcza bliskim. W końcu najważniejsze jest, by miło spędzić z nimi czas, a czy 15 minut wcześniej, czy później się spotkamy – to chyba nie ma większego znaczenia. Poza tym mówi się, że co się odwlecze, to nie uciecze. Obecny stan Twojego umysłu?

Totalny spokój. Najwspanialsze miejsce na Ziemi?

Zima, wierch i kolce…w Zakopanem. Największe marzenie?

Co cenisz w przyjaciołach?

Przede wszystkim lojalność. Bez tego chyba nie można byłoby mówić o przyjaźni. Ulubiony bohater/super bohater?

Colin McRae. Jeden z najsłynniejszych kierowców rajdowych na świecie. Wielokrotny mistrz Wielkiej Brytanii i mistrz świata. Bohaterowie życia codziennego?

Zdecydowanie moje dzieci, czyli Oliver i Sara.

Cały sezon w rajdach w topowym samochodzie. Rajdy, rajdy i samochody rajdowe – to one, jak widać, są ogromnie ważną częścią mojego życia. Są moimi wspomnieniami, moją codziennością, ale i marzeniami. A do tego rajd w wymarzonej rajdówce... Cel możliwy do osiągnięcia?

Tytuł mistrza polski w wyścigach górskich. Pytanie, które najczęściej zadajesz sobie?

Które opony...? Rozmawiała: Dominika Bukład NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

45


WYPOCZYNEK

46

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

PARTNER:


Modrzewiowy

Dwór

zaprasza do Murzasichla Murzasichle to podhalańska wieś malownicza położona na skraju Skalnego Podhala między Zakopanem a Poroninem. Blisko stąd do wszystkich atrakcji, jakie oferują Tatry – stoków narciarskich, Tatrzańskiego Parku Narodowego, basenów termalnych w Zakopanem czy w Bukowinie Tatrzańskiej. Z tego względu Murzasichle idealnie sprawdzi się jako miejsce wypoczynku dla całej rodziny.

Gdzie się zatrzymać? Jak większość podhalańskich miejscowości, Murzasichle posiada zróżnicowaną bazę noclegową. Bez wątpienia wyróżniającym się pensjonatem jest Modrzewiowy Dwór. Ten przepiękny budynek to doskonały przykład połączenia tradycji z nowoczesnością. Wykonany w całości z drewna w tradycyjnym góralskim stylu kusi stylowymi wnętrzami. Nie bez znaczenia jest też jego położenie – w pobliżu lasu, między dwoma szumiącymi potokami. Pensjonat oferuje pokoje 1-, 2-, 3- i 4-osobowe z widokiem na Tatry i bezpłatnym wi-fi. W jego podziemiach znajduje się basen, sauna, grota solna, a także minisiłownia z przyrządami do ćwiczeń. Żeby dobrze zjeść, nie trzeba szukać restauracji w Zakopanem – na miejscu serwowana jest wyśmienita

www.modrzewiowydwor.pl

kuchnia regionalna, a także dania kuchni polskiej i międzynarodowej. Modrzewiowy Dwór to też doskonałe miejsce, aby zorganizować imprezy okolicznościowe, takie jak chrzciny, komunie czy wesela. Świetnie uda się też spotkanie integracyjne czy impreza firmowa połączona z ogniskiem i kuligiem, okraszone regionalną muzyką na żywo. Najbardziej wyjątkowy czas w Modrzewiowym Dworze to Boże Narodzenie i sylwester. Niesamowita atmosfera góralskich świąt, uroczysta kolacja i szampańska zabawa kończąca stary rok pozostawią po sobie niezatarte wspomnienia, a moc atrakcji dla dorosłych i dzieci sprawi, że goście będą chcieli jak najszybciej wrócić do Modrzewiowego Dworu.

NR 2 ZIMA | TATRA MAGAZINE PREMIUM

47


ZNANI O SOBIE

Nieraz się zdarzy, że moja bohaterka robi z siebie kompletną kretynkę. Jak my wszyscy. Po prostu daję im prawo do popełniania błędów.

Dominika Bukład: Witam serdecznie w naszym skromnym gronie. Jak się czujesz w nowej roli? Izabella Frączyk: Doskonale. Pracować z wami to dla mnie wielki zaszczyt i przyjemność. Poza tym kocham nowe wyzwania. Stawiasz na humor, doskonale to widać w Twoich książkach. Dużo rzeczy w życiu Cię śmieszy? Mnie śmieszy dosłownie wszystko. Ja po prostu jakoś tak inaczej to wszystko widzę. Kiedyś mój mąż mnie zapytał: „słuchaj, na jakim ty świecie żyjesz? Idziesz sobie ze śmieciami do śmietnika i masz przygodę życia, a normalnie nikt inny tak nie ma!”. (śmiech) Nie denerwuje Cię określenie „literatura kobieca”? Wcale, choć wydźwięk tego określenia nie jest zbyt pozytywny, a na rynku panuje obiegowa teoria, że „głupie baby piszą, a jeszcze głupsze to czytają”. (śmiech) Do tego akurat przyznać się nie mogę, bowiem doczekałam się uznania w całkiem sporym męskim gronie. Poza tym literatura nie ma płci. Bo niby o czym świadczyć ma fakt, że książkę napisała kobieta i o kobietach? Czy to oznacza, że napisano jakieś bzdury? Że to coś gorszego? A cóż to jest literatura dla mężczyzn? Ale bez obaw. Obecny rynek czytelniczy coraz wyżej podnosi pisarzom poprzeczkę, zatem jakość tej dobrze notowanej, bestsellerowej literatury popularnej jest ostatnią rzeczą, która powinna spędzać sen z powiek komuś, kto czyta encyklopedię PWN do śniadania. A pamiętasz jeszcze, co się czuje przy debiucie? Przerażenie, panikę… Wspominam to jako prawdziwą chwilę grozy. Gdy w dniu premiery zobaczyłam w Googlach dwie strony linków

48

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

„W moim przypadku planowanie nie ma sensu, a każdą powieść traktuję jak nową przygodę” Z Izabellą Frączyk spotykamy się w jednej z zakopiańskich kawiarni. Wchodzi energicznym krokiem. Od razu zaczynamy rozmowę i jak zwykle nie możemy się nagadać. Pisarka niedawno dołączyła do zespołu redakcyjnego naszego magazynu. Dziś opowiada, jak powstają jej powieści, co ją naprawdę śmieszy i na czym polega pisanie bez planu.

z moim nazwiskiem, pomyślałam sobie: o Matko Święta! Co ja najlepszego narobiłam?! Teraz już tak bardzo nie stresuję się przy premierach, choć zawsze jest to dla mnie duże przeżycie. A jak wygląda Twój warsztat pracy? Szczerze mówiąc, wcale nie wygląda. Często dziwi mnie, jakim cudem udaje mi się napisać powieść w warunkach na tyle urągających wszelkim zasadom pracy twórczej, że nie powinnam umieć napisać choćby „dzień dobry”. (śmiech) Czasem odnoszę wrażenie, że pisarz powinien być osobą samotną i bez zobowiązań. Do tego obowiązkowo powinien mieć służbę, intendenta i kucharza. Tymczasem, chcąc pogodzić z pisaniem rolę żony, kury domowej oraz matki Polki, nieraz trzeba się mocno nagimnastykować. U nas zawsze coś się dzieje. Gdy się pracuje w kuchni, naprawdę trudno o chwilę spokoju, więc trzeba się dostosować i jakoś upchnąć pisanie w codziennym grafiku. Na szczęście jestem dobrym organizatorem i jakoś sobie radzę w tym młynie. Acz ostatnią powieść, z konieczności, napisałam w garażu. Siedząc na skrzynce z narzędziami i z notesem na kolanach. (śmiech) Czy Twoja praca cię cieszy? Zakładam, że lubisz swoje nowe zajęcie. Z radością zasiadam do komputera. Nieraz śmieję się w głos, a czasem zalewam się łzami. Domownicy już na to nie reagują, tylko mój mąż nie może się czasem nadziwić, jak to jest napisać sobie samemu coś śmiesznego i potem samemu się z tego śmiać.

Obserwując Cię, odnoszę wrażenie, że lubisz uczyć się nowych rzeczy… Uwielbiam! Nie masz pojęcia, jak wielką frajdę sprawia mi zbieranie informacji do kolejnych książek. Stadnina, Kluby Jeździeckie, Związek Hodowców Koni, strusia ferma, hodowla ptactwa ozdobnego, ferma kur, Państwowa Inspekcja Weterynaryjna, zakład pogrzebowy to tylko niektóre miejsca, w których musiałam być, by zebrać informacje do serii „Stajnia w Pieńkach”. W temacie przydomowej hodowli drobiu jestem już prawie specjalistką. (śmiech) Obecnie, na potrzeby zupełnie nowej powieści, zgłębiam tajniki zarządzania ośrodkami narciarskimi. Kiedyś myślałam, że praca pisarza jest nudna. Że siedzi sobie taki obłąkany dziad, w amoku tłucze w klawisze i w okolicy straszy się nim dzieci marudzące nad obiadkiem. Tymczasem jeszcze nigdy tak dobrze się nie bawiłam. Pisać, gadać i jeździć samochodem. To jest właśnie to, co w mojej pracy lubię najbardziej. Lubisz moralizować? Bynajmniej. Nic z tych rzeczy. A kimże ja jestem, żeby dyktować komuś, jak ma żyć? Nigdy nie planuję fabuły moich książek, zero morałów, zero trucia. Moje bohaterki są zwykłymi kobietami. Nigdy nie są idealne, mają kompleksy, często się mylą, dokonują złych wyborów i nagminnie popełniają błędy. Nieraz się zdarzy, że moja bohaterka robi z siebie kompletną kretynkę. (śmiech) Jak my wszyscy. Po prostu daję im prawo do popełniania błędów. Może właśnie dlatego są tak bliskie nam i po prostu ludzkie.

Kiedyś myślałam, że praca pisarza jest nudna. Że siedzi sobie taki obłąkany dziad, w amoku tłucze w klawisze i w okolicy straszy się nim dzieci marudzące nad obiadkiem.


foto: Mikołaj Mikołajczyk

WYWIAD W zawodzie pisarza osiągnęłaś już całkiem sporo. A co z marzeniami? Im jestem starsza, tym bardziej staram się mieć realne marzenia i cele. Już odpuściłam sobie, z przyczyn zdrowotnych, robienie licencji na pilotowanie śmigłowca, za to tuż przed czterdziestką nauczyłam się całkiem nieźle jeździć na snowboardzie. Od dziecka marzyłam, żeby zostać mechanikiem samochodowym i teraz już wiem na sto procent, że niewątpliwie minęłam się z powołaniem. Całe dzieciństwo i młodość spędziłam w garażu, a własny warsztat do dziś jest moim niespełnionym marzeniem. Kocham wszystko, co posiada opony. Kocham quady i taplanie się w błocie. Do tego od około dwóch lat niemalże własnoręcznie remontuję blisko czterdziestoletnią corvettę C3 i cały czas się uczę. To mój pierwszy zabytkowy egzemplarz i z pewnością nie ostatni. Kocham pojazdy, do których podchodzi się z kluczami, a nie z laptopem. I dziś już wiem, że - jak zajdzie potrzeba - całym sercem pokocham tę moją nową motoryzacyjną „robotę”.

Mój mąż nie może się czasem nadziwić, jak to jest napisać sobie samemu coś śmiesznego i potem samemu się z tego śmiać.

Skoro już jesteśmy przy tym, co kochasz, to w jaki sposób się relaksujesz? Obowiązkowo fitness. Oczywiście wyżej wspomniane regularne babranie się w smarze oraz off-roadowe taplanie się quadem w błocie. To moje drugie życie. Przy zabiegach kosmetyczno-upiększających mam mord w oczach, a nic na świecie nie wnerwia mnie bardziej niż muzyka relaksacyjna. (śmiech) Co czujesz, zaczynając nową powieść? Nigdy nie piszę według planu, niczego nie notuję, zatem nigdy nie wiem, co napiszę…

Jak to, bez planu?! No tak. Kiedyś zaplanowałam, że moja bohaterka pojedzie następnego dnia do fryzjera, ale nie przewidziałam tego, że w nocy pójdzie w piżamie do sklepu po wodę i po drodze wpadnie pod samochód. (śmiech) W moim przypadku planowanie nie ma więc sensu, a każdą powieść traktuję jak nową przygodę. Z zapartym tchem śledzę przygody moich bohaterów. Czasem jakaś scena tak mocno mnie wciąga, że wypuszczam powietrze z płuc dopiero wtedy, gdy skończę. To naprawdę fascynujące zajęcie, nigdy nie wiem, co się stanie na następnej stronie. Czy istnieje coś takiego, czego sama w książkach nie lubisz? Nie ma na świecie takich rzeczy, które pasowałyby każdemu. Osobiście w książkach nie cierpię przesady, przewidywalności oraz nadmiernej egzaltacji. A długich opisów przyrody i chamskich scen łóżkowych to już na serio żadną miarą nie umiem strawić.

(śmiech)

Im mamy większy dorobek, tym bardziej powinniśmy unikać taryfy ulgowej i tym więcej z siebie dawać. Nie ma zmiłuj! Na koniec zapytam, jak się czujesz z tak dużą liczbą bestsellerów na koncie? Jak to jest być kimś, kto napisał aż tyle? A jak to jest być na przykład szefem kuchni, który ugotował wiele obiadów? Nie wiem dokładnie, ale myślę, że mniej więcej o to chodzi. (śmiech) Natomiast, niezależnie od wszystkiego, rozmiar dorobku nie tylko nobilituje, ale też w jakiś sposób podnosi poprzeczkę. Chcąc być twórcą odpowiedzialnym, trzeba nieustannie dbać o jakość, o oczekiwania odbiorców. Trzeba zaskakiwać, uczyć się, zdobywać co rusz nową wiedzę. Nie wolno obniżyć lotów. To czasem stresuje. Pomimo wielu wydań podchodzę do swojej pracy z pokorą. Mam świadomość, że woda sodowa potrafi szybko uderzyć do głowy i na samym początku kariery, gdy na rynku wychodzi się z cienia, łatwo popełnić błąd.

Mniej więcej znam Twoje plany na przyszłość? Uchylisz nam rąbka tajemnicy? Ależ to żadna tajemnica. W tym roku oddaję w ręce czytelników całą trylogię „Stajnia w Pieńkach” i już w listopadzie będzie można kupić ostatnią jej część - „Jedną nogą w niebie”. Do tego w USA właśnie ukazała się hiszpańska edycja „Końca świata”, już na dniach wydanie po angielsku, a mój amerykański wydawca planuje obcojęzyczne wznowienia kolejnych tytułów. Obecnie wraz z wydawnictwem Prószyński i S-ka intensywnie pracujemy nad podhalańską sagą „Śnieżna Grań”, zatem obiecuję, że w nadchodzącym roku będzie się działo. Bardzo dziękuję za rozmowę. Ja również dziękuję i do zobaczenia na łamach Tatra Premium Magazine. Autor:NR Dominika Bukład 1 LATO 2017 | TATRA PREMIUM MAGAZINE

27


KULINARIA

Bębnią bubuje we krwi Duch Witkacego przenika Zakopane. Czysta forma pozostaje obecna w najróżniejszych objawach sztuki. Szef kuchni Sławomir Kardaś podjął się próby jej uchwycenia… na talerzu. We współczesnym wydaniu porywa zarówno ducha, jak i ciało.

D

wudziestolecie międzywojenne z sentymentem przywołują zarówno ci, którzy owe czasy pamiętają, jak i ci, którzy znają je jedynie z opowieści, albumów i przekazów internetowych. Ten niemal mitologiczny czas w dziejach Zakopanego bez wątpienia był złotym okresem gastronomii. To właśnie w lokalach, przy stołach i barach toczyło się życie – nie tylko towarzyskie. Restauracje takie jak „Przełęcz” w Hotelu Sport Stanisława Karpowicza stanowiły centrum artystyczne i polityczne. Do tych trudnych, ale pięknych lat w historii zimowej stolicy Polski nawiązuje pochodzący z Zakopanego Sławek Kardaś. Nie trzeba go przedstawiać żadnemu lokalnemu sybarycie. Prowadząc kuchnię między innymi w dobrze znanym „Dworku Bawarskim”, a potem w „Gazdówce” przy Strążyskiej, zyskał grupę stałych, wiernych i wiecznie stęsknionych miłośników. Przez lata udało mu się wypracować indywidualny styl gotowania, ale także styl bycia.

Nie lubi patetyzmu, snobistycznej atmosfery i kuchni przegadanej. Lubi za to minimalizm, Podhale oraz ludzi. Równie często co przy palnikach znajdziemy go pośród gości. Bubuja to pierwszy w pełni autorski pomysł Sławomira Kardasia, który realizuje jednocześnie jako właściciel i szef kuchni. – Po latach poszukiwań smaku i formy, zdecydowałem się na własny bezkompromisowy projekt. Chcę stworzyć miejsce dla ludzi: takie, w którym można dobrze zjeść, ale i dobrze się czuć – mówi. Jego filozofia odzwierciedlona jest w menu, gdzie obok ceviche z łososia znajdziemy burgera, a pstrągowi podhalańskiemu będzie towarzyszyć mango i ogórek. W Bubui tak po prostu wypada. Zlokalizowana w budynku dawnej Villi Marilor restauracja to przede wszystkim miejsce spotkań – towarzyskich, rodzinnych, a nawet biznesowych. Dlatego oprócz menu a la carte, w tygodniu znajdziemy menu lunchowe, regularnie zmieniane przez szefa kuchni. W niedziele chcący wyręczyć zakopiańskie babcie Sławomir Kardaś przygotowuje specjalne „niedzielne obiadki”, nawiązujące do tradycyjnej kuchni polskiej. Czego jeszcze można spodziewać się w Bubui? Do końca nigdy nie wiadomo…

Restauracja „Bubuja” ul.Kościuszki 18 Zakopane T: 018 200 06 70 E: info@bubuja.pl

50

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


MILENIUM REKLAMA


KULTURA

Kasprowiczowskie

TATRY impresjonistyczne czy franciszkańskie?

Jan Kasprowicz to bez wątpienia największy obok Kazimierza Przerwy-Tetmajera piewca Tatr. Na urodzonym na Kujawach młodopolskim poecie najsurowsze polskie góry zrobiły ogromne wrażenie i temat ten od 1894 r. stale powracał w jego twórczości, stając się punktem wyjścia do egzystencjalnej refleksji. Jaki obraz Tatr wyłania się z twórczości poety? Na co Kasprowicz zwracał szczególną uwagę? Czym urzekły go tatrzańskie krajobrazy?

Ponad przepaście, ponad żleb, Gdzie śmierć cierpliwa drzemie, Rozbrzmiały hymny jasnych nieb I ogarniają ziemię. Księga ubogich

52

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

ńskiego

w Muzeum Tatrza

Zdjęcia: ze zbioró


Szumna siklawa mknie po skale, Pas rozwijając srebrnolity, A przez mgłę idą, przez błękity, Jakby wzdychania, jakby żale. Krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach

Kolor i światło…

Opadły Tatry i omdlały, Gdy na nie cisza rozmarzona Płaszcz zarzuciła wiewny, biały. Cisza wieczorna

Tatry symboliczne Pod wpływem wrażeń estetycznych doznanych podczas tatrzańskich wędrówek poety powstał między innymi opublikowany w 1898 r. zbiór Krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach. To jeden z powszechnie znanych tomów Kasprowiczowskiej poezji z dekadenckiego okresu twórczości. Tatry zachwyciły poetę swoją malowniczością, a wręcz malarskością. Stały się punktem wyjścia do rozważań na temat ludzkiego losu. Człowiek opisywany przez Kasprowicza jest dwoisty jak tatrzańska przyroda. Z jednej strony delikatny i bojaźliwy, z drugiej - silny i walczący z przeciwnościami. W Krzaku dzikiej róży żywy, „krwawy pąs róży” zostaje przeciwstawiony próchniejącej limbie, życie przeciwstawione śmierci. Z jednej strony bujne trawy, lśniące słońce, błękity, świeże pęki, miękki aksamit hal, z drugiej - wzdychania, żale, lęki, skał zwaliska, zamieć i świst burzy. Tatrzańska natura powoduje zarazem strach i bezradność wobec swej nieprzewidywalności i zachwyt nad jej pięknem, kolorami, tajemniczością, życiem. Filozoficzna zaduma nad ludzką egzystencją pojawiła się zresztą nie tylko w tytułowych sonetach, ale i w innych cyklach zbioru, takich jak Z Tatr, Nad przepaściami, W turniach. W Ciszy wieczornej powraca temat przemijania i odnajdowania sensu życia. Co skłania do zadumy? Tajemniczość tatrzańskiej natury i jej wewnętrzny rytm, naturalny cykl. Górska przyroda znów jest niezwykle malownicza: „Płonie kamienna Tatr korona, a cisza siada między granie, rozleniwiała, rozmarzona”.

Tworząc Krzak dzikiej róży, Kasprowicz stał się wybitnym przedstawicielem zarówno polskiego symbolizmu, jak i impresjonizmu. Gdy opublikowano ten zbiór, już od kilku lat popularne były m.in. tatrzańskie utwory Kazimierza PrzerwyTetmajera, takie jak Morskie oko czy Limba. Kasprowicz dowiódł tym samym, że jest wrażliwy na nastroje środowiska literackiego, a przede wszystkim awangardy. W Krzaku dzikiej róży gra świateł, dźwięków i barw odzwierciedla ulotność chwili. Epitety działają na wyobraźnię: „pawiookie stawy”. „ciemnosmreczyńskich skał zwaliska”, „czerwone próchno”. Poeta porusza wszystkie zmysły: „szumna siklawa mknie po skale, pas rozwijając srebrnolity””, „wilgotna biel”, „cichy powiew krople strąca”, „zwalona wiewem burzy”, „krzak dzikiej róży pąs swój krwawy na plamy szarych złomów ciska”. Tatry a sens ostateczny Tatry powróciły do Kasprowiczowskiej poezji kilkanaście lat później. W 1916 r. opublikowano Księgę ubogich, z której wyłania się nowe spojrzenie na sprawy egzystencjalne, ale także i na tatrzańską przyrodę. Od tego momentu staje się ona jakby księgą. Księgą, która tłumaczy sens ostateczny i wyraża prawdy metafizyczne. I jest to zupełnie inna przyroda niż ta z czasów twórczości dekadenckiej. Od teraz nie jest już symbolem, a raczej znakiem. Franciszkańska wizja świata W Księdze ubogich do głosu dochodzi filozofia franciszkańska. Poeta wyraził w niej zachwyt podhalańską naturą i bliskością z nią. Pisał o tym już we wstępie do tego zbioru.

Poezje, zawarte w „Księdze ubogich” powstały w obliczu Tatr na codziennych, samotnych przechadzkach w polu. Nie ma między nimi ani jednego wiersza, który by miał jakiekolwiek pokrewieństwo z biurkiem. Tym się tłomaczy charakter tej „Księgi” zarówno pod względem treści, jak i formy. Księga ubogich


KULTURA

Obcowanie z przyrodą to obcowanie z absolutem, bo „płyną od pola twórcze podmuchy wieczności”. Spokój i naturalny krąg życia – zdaje się, że to właśnie najbardziej urzekło w Tatrach i tatrzańskiej przyrodzie poetę. Jednocześnie w myśl franciszkańskiej idei człowiek staje się częścią natury, jest z nią związany. Przyjaciel umiera tak samo, jak usychają wierzby. W zamian natomiast kwitną jaskry i rosną wiosenne liście na jesionach.

Witajcie, kochane góry, O, witaj droga ma rzeko! I oto znów jestem z wami, A byłem tak daleko! Księga ubogich

Upragniony dom Z miłości do górskiej natury Kasprowicz pragnął przenieść się na stałe na jej łono. W końcu udało się spełnić marzenie i zamieszkać we własnej góralskiej chacie – Harendzie, odkupionej w 1923 r. od angielskiej malarki. I choć przyszło mu żyć tam jedynie kilka ostatnich lat życia, były to piękne lata spędzone w bliskości z górami. To tam powstał ostatni tomik poezji zatytułowany Mój świat. Jest on poświęcony już nie podhalańskiej przyrodzie, choć dalej niewątpliwie urzekającej autora, ale Góralom, ich kulturze, filozofii życia, wierze w Boga. W wierszach pojawiają się m.in. zakopiańscy artyści, np. ostatni podhalański kobziarz, Jakub Mróz, postacie związane z Tatrami, takie jak Tytus Chałubiński czy Klimek Bachleda. Podhale staje się dla Kasprowicza mikrokosmosem, wędrówki po górach są wędrówkami pomiędzy niebem a ziemią. O bohaterach swoich wierszy mówi z tkliwością, bo Podhale to kraina mądrych, dobrych i wierzących ludzi. Autor: Izabela Trojanowska

Żyli dwaj staruszkowie W ogromnej zażyłości Z staruszkiem Panem Bogiem Prostym jak oni prości. Przeprosiny Boga (z cyklu Mój świat)

Zdjęcia: ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego

54

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


EKSKLUZYWNA WILLA dla wymagającego klienta ze wspaniałym widokiem na Tatry - powierzchnia całkowita ok. 3000 m2 - strefa basenowa, spa, siłownia, taras widokowy, sala kinowa itp. - duże przeszklenia, wspaniała architektura na zboczu Gubałówki - prywatne lądowisko dla helikopterów (wraz z garażem na helikopter pod budynkiem)

Wszelkich informacji udzielamy wyłącznie w naszym biurze sprzedaży: PRIMO NIERUCHOMOŚCI ul. Józefa Marcika 12, 30-443 Kraków T. 883 663 036 | T. 18 521 38 50


KULTURA

Kulturalny

spacer

pod Tatrami z Muzeum Tatrzańskim Stanisław Witkiewicz, Władysław Hasior czy Rafał Malczewski to tylko niektóre z najgłośniejszych nazwisk związanych ze sztuką i kulturą Zakopanego - kolebką twórczości podhalańskiej oraz miejscem inspiracji i ośrodkiem zrzeszającym wielu artystów. Muzeum Tatrzańskie wraz z jego 10 filiami oferuje szereg wystaw i ekspozycji, zarówno stałych, jak i czasowych, przedstawiających bogatą kulturę, historię i urzekającą przyrodę tego regionu.

W stylu Witkiewiczowskim Stanisław Witkiewicz, wzorując się na tradycyjnym budownictwie podhalańskim, wprowadził w latach 90. XIX w. styl architektoniczny zwany stylem zakopiańskim lub witkiewiczowskim. W stylu tym, uznanym za pierwszy styl narodowy, powstawały przede wszystkim budynki, ale także meble oraz sprzęty gospodarcze. Styl zakopiański na stałe wpisał się także w historię ornamentyki, dyktując nowe trendy w sztuce zdobienia. W jednym z witkiewiczowskich budynków, przy ul. Krupówki 10, mieści się dziś gmach główny Muzeum Tatrzańskiego. Znajdują się tam stałe wystawy: historyczna, etnograficzna oraz przyrodnicza. Witkiewiczowski styl zakopiański można podziwiać również w Muzeum Stylu Zakopiańskiego – Inspiracje, przy ul. Droga do Rojów 6. Ekspozycja muzeum mieści się w jednej z najciekawszych drewnianych chałup w Zakopanem i zarazem najcenniejszym zabytku zakopiańskiego budownictwa ludowego. Warto choć na chwilę zajrzeć również do pierwszego domu zaprojektowanego przez Witkiewicza w stylu zakopiańskim – do willi Koliba, przy ul. Kościeliskiej 18. Spacerem po kolejnych filiach Muzeum Koneserów sztuki zainteresuje niewątpliwie wystawa twórczości zakopiańskiej kolonii artystycznej do 1939 roku w Galerii Sztuki XX wieku, prezentowana w willi Oksza przy ul. Zamoyskiego 25. Ekspozycją prac wybitnego rzeźbiarza Władysława Hasiora można zachwycać się natomiast w zabytkowej „leżakowni” zaadaptowanej na galerię sztuki przy ul. Jagiellońskiej 18b.

56

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


Co nowego w muzeum? Limba na tle górskiego zbocza – tajemnicza i monumentalna… Znany obraz wybitnego malarza Leona Wyczółkowskiego do 6 stycznia można podziwiać w gmachu głównym Muzeum Tatrzańskiego. Leon Wyczółkowski - malarz i grafik - był jednym z najwybitniejszych polskich artystów. Jego sztuka, tworzona przez blisko sześćdziesiąt lat, to harmonijne połączenie i przenikanie się kilku epok artystycznych. „Limba w Tatrach” powstała w 1917 roku. Przedstawia ona charakterystyczny motyw tatrzański – limbę na tle górskiego zbocza. Leon Wyczółkowski szczególnie upodobał sobie Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami. Prace o tematyce tatrzańskiej wykonywał w różnych, zazwyczaj mieszanych, technikach - łączył akwarelę lub akwarelę i pastele z kredką litograficzną i niekiedy z ołówkiem. „Limba w Tatrach” jest doskonałym przykładem tego typu twórczości. W nabytym obrazie odnaleźć można także, popularne w tamtym okresie, inspiracje sztuką japońską. Wyczółkowski był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego japonizmu, przyjaźnił się z kolekcjonerem sztuki Dalekiego Wschodu, Feliksem „Mangghą” Jasieńskim (od którego wypożyczał rozmaite japońskie akcesoria), kolekcjonował japońskie drzeworyty, malarstwo i rzemiosło artystyczne. Wiele jego prac powstało z inspiracji sztuką Japonii. Te elementy można wyraźnie dostrzec także w krajobrazach tatrzańskich. Zakup obrazu został dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Muzeum Tatrzańskie odkrywa nieznane oblicze artysty. Od kilku miesięcy Muzeum Tatrzańskie wydaje również magazyn „NOT.FOT.” poświęcony Notatnikowi Fotograficznemu Władysława Hasiora, czyli zbiorowi 20 tysięcy przezroczy wykonanych na przestrzeni niemal 30 lat pod koniec XX w., usystematyzowanych przez artystę w cykle tematyczne. Dzieło Hasiora to unikalny, wyrazisty dokument polskiej kultury wizualnej końca XX wieku. Jednocześnie stanowi pasjonujący, fotograficzny szkicownik sławnego artysty, który służył mu również za narzędzie do pracy popularyzatorskiej i edukacyjnej. „NOT.FOT.” w nowatorski sposób łączy formę współczesnego, bogato ilustrowanego magazynu z rzetelnym muzealnym katalogiem. Oprócz obszernej prezentacji fotografii Władysława Hasiora na jego łamach publikowane są teksty omawiające specyfikę Notatnika fotograficznego, materiały archiwalne, a także dedykowane Hasiorowi prezentacje współczesnych artystów. „NOT.FOT.” to wydawnictwo seryjne. Można nabyć je zarówno w Muzeum Tatrzańskim, jak i w wybranych księgarniach. Kolekcja prac Witkacego na wyciągnięcie ręki Muzeum Tatrzańskie w maju 2017 r. wydało album „Witkacy. Kolekcja prac Stanisława Ignacego Witkiewicza w Muzeum Tatrzańskim w Zakopanem”. A to wszystko dzięki akcji "Adopcja Witkacego", podczas której można było „zaadoptować” dzieło artysty, czyli zostać rodzicem chrzestnym jednego z kilkudziesięciu obrazów Witkacego znajdujących się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego.

www.muzeumtatrzanskie.pl

Książka nie tylko prezentuje prace Stanisława Ignacego Witkiewicza znajdujące się w zbiorach muzeum, ale także szerzej rysuje sylwetkę artysty. Wprowadza czytelnika w zagadnienia jego twórczości plastycznej, pokrótce omawia życiorys, kreśli jego relacje towarzyskie oraz przedstawia najważniejsze i najciekawsze osobistości z grona zakopiańskich klientów jednoosobowej Firmy Portretowej "S.I. Witkiewicz". W publikacji znalazła się również historia muzealnego zbioru oraz omówione zostało jego znaczenie na tle całości twórczości artysty. NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

57


WYPOCZYNEK

Góralski Dwór

Magia to pierwsze skojarzenie z tym miejscem. Drewniano-kamienny dwór jest jej pełen; jej cząstki przenikają wnętrze restauracji, zakamarki pokojów i niepowtarzalne projekty. A wszystko to w jednym miejscu: Góralskim Dworze w Kościelisku. – Zbudowałem Izby z grubych płazów, a mury z wielkich głazów. Zrobiłem wielkie okna, by się można było na góry przypatrzyć. I tak jak w góralskim domu, przy ogniu posiedzieć i starą książkę przeczytać.

- mówi właściciel ADAM BUKOWSKI-TYRAŁA

58

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

www.goralski-dwor.pl


Restauracja była także miejscem akcji popularnego serialu

Szpilki na Giewoncie

Większość wątków toczyła się właśnie tutaj.

R

estauracja Dworska to

miejsce wyjątkowe ze względu na charakterystyczny wystrój wnętrz i wyśmienitą kuchnię. Każdy czuje się tu, jakby był w swoim góralskim domu. Można usiąść przy płonącym kominku i słuchać, jak trzaska drewno, skorzystać z biblioteki starych książek, odpocząć na tarasie, podziwiając górskie krajobrazy lub zaszyć się w Hobiitówce obok okrągłego okna i lustrzanego sufitu. Wszystko to w oprawie góralskich symboli i niepowtarzalnego rzemiosła lokalnych artystów.

– Polecam zakrapianą biesiadę grillową przy muzyce góralskiej zaraz po wycieczkach górskich. Dla dzieci są huśtawki, za płotem pasą się kozy i krowa, chodzą kury i kaczki mojego taty. Rankiem koguty pieją, czasem psy szczekają, typowe odgłosy wsi podhalańskiej. Jedni tego szukają, inni od tego uciekają. A wszystko z pięknym widokiem na Tatry –

dodaje pan Adam.

Restauracja obsługuje zarówno gości indywidualnych, jak i grupy nawet do 120 osób. Odbywają się tu prawdziwie góralskie biesiady; organizowane są też wesela, konferencje, bankiety, chrzciny, komunie czy imprezy plenerowe. O jakości miejsca niech świadczy przyznanie mu marki tatrzańskiej w kategorii „baza gastronomiczna, handlowa oraz usługowa na terenie powiatu tatrzańskiego”. Pensjonat Góralski Dwór to baza noclegowa dla ludzi

nieszukających zbędnych luksusów, bo jak mówi sam właściciel: „kto tu przyjeżdża, zostawia luksusy w domu”. Pensjonat ma charakter butikowy. Posiada dwadzieścia pokoi wyposażonych ręcznie wykonanymi meblami. Ściany zdobią zdjęcia Podhala z okresu Młodej Polski, a także obrazy zapisane w tutejszej tradycji.

Jednocześnie w pensjonacie może przebywać pięćdziesięciu gości, na których czekają takie atrakcje jak biesiada grillowa przy muzyce góralskiej czy jednodniowe wycieczki w różne zakątki Podhala. Studium Projektów Architektury

W Góralskim Dworze swoje miejsce znalazła działająca od dwudziestu lat pracownia architektoniczna Adama Bukowskiego-Tyrały. Większość projektów jest realizowana na terenie Podhala. Ich kontrowersyjna swojskość wynika z lokalnej kultury. Dobrym przykładem może być budzący duże zainteresowanie dom Ewy i Kamila Stochów. – To tu, w karczmie, na serwetkach, na papierkach, powstało wiele koncepcji domów i wnętrz dla moich często znanych inwestorów. Ale przez żołądek do domu Kamila i Ewy Stochów? Tego bym nie wymyślił. Przyszli do restauracji na pstrąga, a zamówili projekt domu –

dziwi się pan Adam.

– Góralski Dwór stał się dla nas drugim domem. Klimat tego miejsca sprawia, że człowiek chce tam wracać. Organizujemy tam zarówno imprezy okolicznościowe, jak choćby urodziny naszego Klubu Sportowego Eve-nement, wspólne kibicowanie podczas konkursów Pucharu Świata, aż po nagrania wywiadów i spotkania – te prywatne i biznesowe. Zawsze możemy liczyć na pełną otwartość na nasze potrzeby. To takie miejsce, którym lubimy się pochwalić przed gośćmi odwiedzającymi Podhale i w którym można dobrze zjeść -

mówi Ewa Bilan-Stoch

Góralski Dwór jest więc miejscem, w którym można dobrze zjeść, odpocząć i zlecić zaprojektowanie domu swoich marzeń. Wszystkich zainteresowanych rozwiązaniem „3w1” zapraszamy do odwiedzin tego wyjątkowo magicznego miejsca na Podhalu.

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

59


CZAS WOLNY

PRZYGODA NA SKUTERACH Gubałówka to magiczne i uwielbiane przez turystów miejsce. Ze szczytu rozciąga się wspaniały widok na Zakopane i Kościelisko; można podziwiać też panoramę Tatr. W tutejszych sklepikach można znaleźć wiele regionalnych pamiątek, a liczne stoiska gastronomiczne oferują przysmaki lokalnej kuchni. To właśnie stąd, każdego zimowego dnia o godzinie 9:30, wyruszają wyprawy na skuterach śnieżnych organizowane przez Snowdoo.

Wycieczka skuterami śnieżnymi to niesamowita przygoda i zabawa na śniegu w miejscach, do których dotrzeć można tylko na skuterach śnieżnych.

60

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

PARTNER:


Dzika górska przyroda połączona z pięknymi tatrzańskimi widokami wprawia w zachwyt każdego. Zawsze jest czas na pamiątkowe zdjęcia. Podczas dłuższych wypraw organizujemy też ognisko i ciepły posiłek: gorącą herbatę z sokiem malinowym oraz kiełbaski i oscypki z ogniska. Po skuterach proponujemy spacer Gubałówką w poszukiwaniu gorącej czekolady lub grzańca. Trasę i czas wyprawy zawsze dopasowujemy do możliwości i oczekiwań grupy. Początkującym oraz rodzinom z dziećmi proponujemy krótsze wycieczki, trwające od 1 do 3 godzin. Osobom, które chciałyby spędzić cały dzień na skuterze, organizujemy wyprawy trwające nawet do 6 godzin. Tegoroczną nowością jest połączenie skuterów z termami – 4 godziny spędzamy w trasie, a 3 godziny w gorących termach. Co ważne, każda wycieczka jest inna – staramy się zmieniać trasy. Niesamowitym przeżyciem jest nocna trzygodzinna wyprawa – podróż przez zimowy krajobraz pod rozgwieżdżonym niebem i przy blasku księżyca, a na koniec ognisko wśród nocnej ciszy na długo pozostają w pamięci. W Snowdoo jest zawsze miło i ciepło - jesteśmy gorącą i radosną ekipą. Nasza praca daje nam dużo frajdy, która staje się jeszcze większa, gdy widzimy zadowolonych klientów wracających z naszych wypraw. Obsługujemy w kilku językach, dzięki czemu nasze usługi możemy oferować turystom z całego świata. Zapewniamy też transport z hotelu, zimową odzież ochronną oraz najlepszych przewodników, wyszkolonych w Ameryce i Finlandii.

www.snowdoo.pl


www.nieruchomoscizakopane.pl

NIERUCHOMOŚCI ZAKOPANE Podhalańskie biuro nieruchomości – obsługujemy transakcje kupna i sprzedaży oraz wynajmu, a także współpracujemy z deweloperami. Wspieramy naszych klientów na każdym etapie realizacji projektu nieruchomościowego. Nasze 10-letnie doświadczenie przekłada się na doskonałe zrozumienie potrzeb inwestorów indywidualnych zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Większość obsługiwanych przez nas transakcji na rynku zakopiańskim to zakupy inwestycyjne pod wynajem turystyczny. Pomagamy w zakupie mieszkań pod inwestycję bądź do zamieszkania, pensjonatów, gruntu pod inwestycję, a także w realizacji inwestycji budowlanej na wszystkich jej etapach. Współpracujemy z najlepszymi architektami. W przypadku dużych projektów mieszkaniowych gwarantujemy pełną posprzedażową obsługę i promocję nieruchomości w zakresie wynajmu turystycznego.

Nasza baza posiada wiele ofert nieruchomości na Podhalu. Stale poszukujemy kolejnych pensjonatów, hoteli, domów oraz apartamentów, a także gruntów pod zabudowę hotelową i wielorodzinną. Zapraszamy do współpracy właścicieli nieruchomości z Podhala, a także osoby zainteresowane zakupem nieruchomości pod Tatrami. Gwarantujemy rzetelne wyceny, skuteczne negocjacje w imieniu klienta i szybką finalizację transakcji.

Świadczone przez nas usługi to m.in.: • • • • • • • •

pełna obsługa transakcji profesjonalna sesja fotograficzna nieruchomości skuteczna reklama internetowa na wiodących portalach promocja w wyszukiwarce Google posprzedażowa obsługa wynajmu wsparcie sprawdzonych architektów pomoc w zapewnieniu finansowania bankowego rzetelne oszacowanie wartości nieruchomości

mgr Olga Piaskowska | + 48 530 460 111 | biuro@nieruchomoscizakopane.pl


10 - apartamentów -28m2-50m2

1800 m do Krupówek Dwa budynki mieszkalne jednorodzinne w zabudowie bliźniaczej każdy po około 200 m2 powierzchni użytkowej z garażem podziemnym. Właściciel zrealizuje inwestycje w stanie deweloperskim podwyższonym. Budynek na granicy zabudowy, więc nic przed nim nie powstanie. Teren ogrodzony, a ogród zagospodarowany.

Cena: 3 900 000,00 zł

2-pokojowy apartament - 36m2

700 m do Krupówek Luksusowe mieszkanie znajdujące się w nowoczesnym budynku, do którego przynależy sauna oraz całoroczne zewnętrzne jacuzzi zasilane wodami geotermalnymi. Ekspozycja południowa z widokiem na panoramę pięknych polskich Tatr z możliwością wypoczynku na dużym 20m tarasie z meblami.

Cena: 667 000,00 zł

2-pokojowy apartament - 42m2

1500 m do Krupówek Apartament składa się z dwuosobowej sypialni oraz salonu z aneksem kuchennym. Romantyczne wieczory można spędzać, sącząc wino i grzejąc się ogniem z kominka. Garaż podziemny, brama na pilota. Położony na parterze.

Cena: 420 000,00 zł

2-pokojowy apartament - 61m2

500 m do Krupówek Komfortowy apartament znajdujący się na drugim piętrze w fantastycznej lokalizacji przy Chałubińskiego. Z balkonu widok na Giewont, składa się z salonu z aneksem kuchennym oraz sypialni, łazienka z kabiną prysznicową z sauną i hydromasażem.

Cena: 997 000,00 zł

2-pokojowy apartament - 49m2

7-pokojowy dom 480m2/350m2

Cena: 930 000,00 zł

Cena: 2 600 000,00 zł

700 m do Krupówek Gustownie zaprojektowany apartament położony na pierwszym piętrze w trzypiętrowym nowym budynku z 2016 roku. Przestronny salon z aneksem kuchennym oraz sypialnią z możliwością podzielenia na dwie mniejsze, dużą łazienką oraz przedpokojem. Do obiektu przynależy strefa spa z jacuzzi i sauną oraz plac zabaw.

Kościelisko Dom z ogromnym potencjałem, znajduje się na prawie 13 a działce. Przepiękne widoki na Tatry. Znajduje się w malowniczym Kościelisku przy ulicy Rysulówka, dwa osobne wejścia, duży taras. Dwa salony, dwa aneksy kuchenny z częścią jadalnianą, 5 łazienek, 6 pokoi.


ZDJECIA: Z ZASOBOW TOPR

SPOD TATR

GDY BOHATERSTWO staje się codziennością

Ja niżej podpisany (…) dobrowolnie przyrzekam pod słowem honoru, że póki zdrów jestem, na każde wezwanie Naczelnika lub jego Zastępcy - bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie odpowiednio na wyprawę zaopatrzony i udam się w góry według marszruty i wskazań Naczelnika lub jego Zastępcy w celu poszukiwań zaginionego i niesienia mu pomocy – te słowa przyrzeczenia wypowiadają kolejne pokolenia ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego niezmiennie od ponad 100 lat. Jak to się wszystko zaczęło? Kto wpadł na pomysł stworzenia górskiej służby ratunkowej? I jakie były dzieje TOPR-u, który w 1999 r. został przyjęty w poczet Międzynarodowego Komitetu Ratownictwa Alpejskiego?

64

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Mariusz Zaruski: człowiek kilku żywiołów Nie byłoby TOPR-u bez Mariusza Zaruskiego – żołnierza, żeglarza i taternika, który w Tatry przyjechał w 1904 r. ze względu na chorobę żony. W Zakopanem mieszkał jedynie 10 lat, ale to właśnie dzięki niemu i jego determinacji stworzono pierwszą w Polsce służbę górską niosącą pomoc ludziom w niebezpieczeństwie. O konieczności powołania organizacji ratownictwa górskiego po raz pierwszy pisano już w 1907 r. na łamach pisma „Taternik”. Jednak pomysłu nie udało się od razu zrealizować ze względu na brak wsparcia władz austriackich. Bezpośredni impuls przyszedł dwa lata później, kiedy w lawinie śnieżnej pod Małym Kościelcem zginął kompozytor, taternik i narciarz, Mieczysław Karłowicz. Tym razem Zaruski nie odpuścił – zadbał o finanse, sprzęt i zebrał grupę trzynastu przewodników, którzy po przeszkoleniu stali się ratownikami.


„Bez względu na porę roku, dnia i stan pogody” Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe utworzono 29 października 1909 r. we Lwowie. Za siedzibę TOPR obrał Dworzec Tatrzański, za symbol – niebieski krzyż na białym tle. Naczelnikiem został Mariusz Zaruski, jego zastępcą – Klimek Bachleda, słynny przewodnik tatrzański, który rok później zginął na Małym Jaworowym. W ciągu pierwszych dwudziestu lat istnienia TOPR przyrzeczenie złożyło pięćdziesięciu ratowników, a wśród nich tak znani przewodnicy jak Stanisław Gąsienica-Byrcyn, Jan Gąsienica-Daniel, Bartłomiej Obrochta, Jędrzej Marusarz-Jarząbek, Józef Gąsienica-Tomków, Józef i Wojciech Wawrytkowie, Wojciech Gąsienica Juhas oraz Stanisław Motyka. Do 1939 r. ratownicy przeprowadzili blisko 300 akcji ratowniczych, podczas których, ryzykując życie i zdrowie, nieśli pomoc innym ludziom gór w potrzebie. Ze względu na stosunkowo ograniczone rozwiązania techniczne, akcje ratownicze trwały często ponad 50 godzin w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Najsłynniejsze z nich to wyprawy po Klimka Bachledę, Wincentego Birkenmajera i Marię Bandrowską – Klimek Bachleda stracił życie podczas akcji ratunkowej, Wincenty Birkenmajer zmarł z wycieńczenia podczas próby zimowego zdobycia filaru Ganku i tylko akcja ratunkowa Marii Bandrowskiej zakończyła się sukcesem. Freiwillige Tatra Bergwacht i lata powojenne Wybuch II wojny światowej sprawił, że wielu ludzi TOPR-u opuściło Zakopane, rozpierzchając się po całym kraju. W 1940 r., na rozkaz okupanta, TOPR zmienił nazwę na Freiwilige Tatra Bergwacht. Po wojnie, powołano do życia ogólnopolską służbę ratownictwa górskiego, czyli Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, którego TOPR stał się częścią. Cztery lata później zaczął działać pod nazwą Grupa Tatrzańska GOPR, wracając do swojej pierwotnej nazwy dopiero po przemianach ustrojowych. Dla TOPR bardzo ważny był rok 1963, kiedy to po raz pierwszy użyto w akcji ratunkowej śmigłowca. Pilotowany przez Tadeusza Augustyniaka SM-1 przetransportował turystkę ze złamaną nogą z Doliny Pięciu Stawów Polskich do szpitala w Zakopanem. Od tamtego czasu TOPR regularnie korzystał ze wsparcia śmigłowca, dzięki czemu udało się uratować niejedno życie. Z kolei w 1974 r. służbę podjął pierwszy pies z licencją psa lawinowego, czyli owczarek niemiecki Cygan.

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

65


Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (TOPR) wykonuje ratownictwo w Tatrach Polskich bezpłatnie. Ratownictwo w Tatrach Słowackich jest płatne - polecamy wykupienie stosownego ubezpieczenia obejmującego koszty akcji ratunkowej wraz z użyciem śmigłowca.

IDĄC W GÓRY, PAMIĘTAJ, ŻE TWOJE BEZPIECZEŃSTWO ZALEŻY OD TWOICH DECYZJI: • Dobierz odpowiednią do swoich umiejętności i doświadczenia górskiego trasę (długość, przewyższenie, zróżnicowanie terenu, trudności).

TOPR po przemianach W 1991 r. TOPR usamodzielnił się, wychodząc ze struktur GOPR. Rok później ówczesny prezydent, Lech Wałęsa, przekazał ratownikom śmigłowiec PZL W-3 Sokół, który pozwalał na prowadzenie akcji w wyższych partiach gór. 11 sierpnia 1994 r. śmigłowiec ten uległ wypadkowi. Zginęło dwóch pilotów i dwóch ratowników. Dziewięć lat później kolejny Sokół okazał się pechowy. Gdy w 2003 r. ratownicy ruszyli na pomoc zasypanej przez lawinę wycieczce licealistów z Tychów, drugiego dnia akcji ratowniczej śmigłowiec uległ awarii, podczas której zatrzymały się kolejno oba silniki śmigłowca. Te dwa zdarzenia to jednak tylko wyjątki potwierdzające regułę – na co dzień śmigłowce są użyteczne i wielokrotnie pomagają ratować życie turystów.

• Zapoznaj się z prognozą pogody, komunikatem turystycznym TPN, a zimą dodatkowo z komunikatem lawinowym. Informacje o aktualnych warunkach na szlakach znajdziesz na stronie www.tpn.pl lub uzyskasz pod telefonem +48 18 20 23 300. • Zostaw w miejscu zamieszkania lub zaufanym znajomym informację o planowanej trasie i przewidywanej godzinie powrotu. Nie zmieniaj planów lub informuj o zmianie.

W RAZIE WYPADKU: • Zachowaj spokój, oceń sytuację. • Wezwij pomoc. • Sprawdź, czy możesz pomóc, nie narażając siebie i innych. • Jeżeli możesz, udziel pierwszej pomocy. • Zabezpiecz rannego przed wychłodzeniem lub przegrzaniem. Zadbaj o komfort psychiczny. TOPR realizuje zadania ratownictwa górskiego dzięki środkom finansowym z budżetu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Numer alarmowy:

985

Telefon ratunkowy w górach:

601 100 300 www.topr.pl

Za swoje bohaterstwo członkowie TOPR często płacą najwyższą cenę. Tak było w przypadku jednego z pierwszych TOPR-owców, wspominanego wcześniej Klimka Bachledy w 1910 r., tak było też w roku 2001, gdy w jednej akcji zginęło dwóch młodych ratowników. 30 grudnia szli na pomoc turystom zasypanym przez lawinę. Panowały bardzo trudne zimowe warunki – padał gęsty śnieg, wiał silny wiatr, brak widoczności spowodowany przez gęstą mgłę pogarszała zapadająca noc. Tuż przed progiem Kociołka pod Szpiglasową nad grupą ratowniczą pękł śnieg. Lawina zabrała wszystkich ośmiu ratowników. Dwóch z nich – Bartek Olszański i Marek Łabunowicz – nie przeżyło. Na szczęście takie zdarzenia nie są toprowską codziennością. Zdecydowana większość akcji kończy się dobrze. Od ponad 100 lat doskonale wyszkoleni ratownicy, dysponujący sprzętem umożliwiającym niesienie pomocy, stoją na straży bezpieczeństwa wszystkich turystów w Tatrach.

RATOWNICY TOPR ŻYCZĄ UDANEJ WYCIECZKI! Autor: Ewa Szul-Skjoeldkrona


WYPOCZYNEK

ŚW I ĘTA w Osadzie Maruszyna

Mało jest takich miejsc w Polsce, które równie mocno co Tatry i Podhale kojarzą się z zimą i Bożym Narodzeniem. Gwarancja zimowej pogody, góralska gościnność i wielowiekowa tradycja obchodzenia tego najpiękniejszego w roku czasu gwarantuje niezapomniane przeżycia.

ie dziwi zatem, że wielu z nas marzy o tym, aby choć jedne święta w życiu spędzić w pobliżu najpiękniejszych polskich gór. Gdzie się zatrzymać, aby świąteczny urlop był naprawdę wyjątkowy? Baza turystyczna Podhala jest na tyle rozbudowana, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jednak pośród setek podobnych ofert zdarzają się takie perełki jak Osada Maruszyna, która przypadnie do gustu osobom kochającym dyskretny luksus i niepowtarzalny nastrój malowniczej górskiej wioski. Osada Maruszyna znajduje się w miejscowości Maruszyna koło Szaflar, w bezpośrednim

70

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

sąsiedztwie licznych stoków narciarskich. Położona z dala od wielkomiejskiego zgiełku sprawdzi się idealnie jako miejsce rodzinnego wypadu. Goście mają do dyspozycji dwa domki – jeden w tradycyjnym klimacie góralskim, drugi nawiązujący wystrojem do stylu prowansalskiego. Wykończone z wykorzystaniem najlepszych surowców i materiałów oferują niezwykle wysmakowane wnętrza. Jakie udogodnienia oferuje Osada Maruszyna? Na parterze każdego z budynków jest w pełni wyposażona kuchnia, jadalnia i salon z kominkiem. Na poddaszu znajduje się pięć sypialni z widokiem na Tatry.


PARTNER:

Maksymalna liczba gości w jednym domku to 16 osób. Mają oni do dyspozycji telewizję satelitarną i bezprzewodowy Internet. Na specjalne życzenie gości Osada Maruszyna zorganizuje też kulig, ognisko czy pieczenie barana. Miłośników białego szaleństwa ucieszy bliskość świetnie przygotowanych tras narciarskich. Po całym dniu szusowania narciarze będą mogli zrelaksować się w saunie fińskiej, która znajduje się w piwnicy, a także wykąpać się w drewnianej balii opalanej drewnem. Intensywne dni na stoku można też przełamać wizytą w Termach Szaflary, które oferują moc wodnych atrakcji dla całej rodziny.

www.osadamaruszyna.pl

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

71


ARCHITEKTURA

Nowocześnie o drewnie Czyli jak i z czym je łączyć? Skrzypiąca podłoga i klimatyczne wykończenia kojarzą się przede wszystkim z tradycyjnym budownictwem drewnianym. Tymczasem takie przytulne i ciepłe drewniane wnętrza można zaprojektować także we własnym mieszkaniu, by na co dzień podziwiać wyjątkowy urok drewnianego wzornictwa. Nie trzeba zresztą używać wyłącznie naturalnego drewna. Dostępne na rynku gresowe materiały drewnopodobne godnie je zastąpią. Jakie dobrać materiały i z czym je efektownie połączyć, doradzą eksperci Bozza Concept’n Design – salonów wyposażenia wnętrz z Krakowa.

72

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR2 ZIMA


ARCHITEKTURA

rewno to surowiec ponadczasowy, który znajduje niezliczoną ilość zastosowań, m.in. w architekturze wnętrz. Pasuje do pomieszczeń urządzonych zarówno w stylu klasycznym, jak i nowoczesnym. Najczęściej spotykamy je pod postacią mebli, elementów dekoracyjnych, a także większych powierzchni – ścian, sufitów, schodów albo podłóg. By uzyskać zamierzone efekty dekoratorskie, wcale nie trzeba korzystać wyłącznie z naturalnego drewna. Obecnie na rynku dostępne są różnego rodzaju materiały, które znakomicie imitują drewno, a przy tym są bardziej wytrzymałe. Od pewnego czasu rośnie popularność imitującego drewno gresu. To dlatego, że naturalne drewno stawia pewne ograniczenia związane z trwałością i konserwacją. Oczywiście coraz częstsze sięganie po drewnopodobne zamienniki nie oznacza całkowitej rezygnacji z elementów drewnianych w aranżowaniu wnętrz. Śmiało można łączyć te materiały. Na przykład drewnopodobny gres na podłodze śmiało możemy połączyć z drewnianymi meblami, utrzymując spójność wystroju.

PRZEDE WSZYSTKIM TRWAŁOŚĆ Miłośnicy drewnianych podłóg doceniają w nich przede wszystkim ich elegancję oraz niepowtarzalność.

Wielu z nich coraz częściej decyduje się jednak na zamianę drewna na gres drewnopodobny. Przekonuje ich to, że znakomicie odtwarza on charakterystyczne cechy drewna – jego kolorystykę, strukturę oraz naturalny wygląd. Największą wartością wyróżniającą drewnopodobne płytki jest ich trwałość. Nawet najtwardsze drewno jest podatne na zadrapania, zarysowania czy odkształcenia, a gres – nie. Nie wyciera się, nie odkształca i nie rysuje. Jest łatwiejszy w utrzymaniu czystości. Urozmaica aranżacje, ponieważ występuje w szerokiej palecie barw, struktur i rodzajów. Można też zamontować pod nim ogrzewanie podłogowe.

DREWNO W ŁAZIENCE - SPOSÓB NA NOWOCZESNĄ ARANŻACJĘ Gres doskonale czuje się w łazience. Szczególnie tutaj ogrzewanie podłogowe zda egzamin, zwłaszcza w chłodne zimowe wieczory. Wykorzystanie drewnopodobnych płytek w aranżacji to sposób na stworzenie nowoczesnej, a jednocześnie funkcjonalnej aranżacji z drewnianym motywem w roli głównej. Płytki drewnopodobne świetnie sprawdzą się w tym pomieszczeniu głównie ze względu na dużą wilgotność, której naturalne drewno nie lubi. Naturalne czy nie, drewno zawsze dobrze prezentuje się w zestawieniu z bielą i chłodnymi szarościami.

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

73


W aranżacji wnętrz pomoże Bozza Concept ‘n Design

Bozza Concept’n Design to salony wyposażenia wnętrz stworzone przez ludzi, którzy dzięki swojemu bogatemu doświadczeniu i wiedzy pomagają w wyborze materiałów oraz obsłudze inwestycji, zarówno indywidualnych, jak również hoteli, biurowców, pensjonatów, galerii handlowych, basenów, punktów usługowych itp. Oferta jest skierowana do inwestorów, architektów oraz klientów indywidualnych. W jej zakres wchodzi doradztwo i pomoc w tworzeniu projektu, realizacja zamówień oraz koordynacja inwestycji od jej rozpoczęcia aż do zakończenia. W ramach swojej działalności Bozza Concept ‘n Design współpracuje z czołowymi polskimi oraz światowymi producentami wyrobów branży ceramicznej i sanitarnej oraz płytek ceramicznych do łazienek, kuchni, salonów i basenów. Kraków Salon: ul. Zakopiańska 72 | Salon/Outlet: ul. Klimeckiego 14

BETON I KAMIEŃ Odpowiedni wybór podłóg to przecież nie wszystko. Z czym połączyć inne drewniane lub drewnopodobne elementy w nowoczesnym pomieszczeniu? Z betonem. Betonowe ściany, kuchenne blaty czy nawet sufit stanowią szlachetne, surowe wykończenie - ciekawą alternatywę dla tradycyjnych wnętrz. Podobny efekt stworzy kombinacja drewna i kamienia, zwłaszcza w popielatych kolorach. W minimalistycznych jasnych pomieszczeniach często stosuje się też cegłę. W oryginalnym kolorze widocznie kontrastuje z bielą ścian, a z jasnym drewnem lub materiałami drewnopodobnymi stworzy zgrany duet.

METAL JEST NA TOPIE Do betonu, kamienia czy cegły we współczesnych aranżacjach nierzadko dodaje się metalowe elementy, takie jak meble – szafy, fotele, krzesła, regały, ale także i dekoracyjne detale. W nowoczesnych wnętrzach, zwłaszcza industrialnych, świetnie wyglądają metalowe lampy o geometrycznych kształtach, wieszaki, patery czy doniczki. Kolorystyka takich pomieszczeń zazwyczaj ogranicza się do bieli, czerni lub szarości. Wykorzystane zatem w nich elementy drewniane ocieplają surowe aranżacje, tworząc przyjemniejszą, bardziej domową atmosferę. Ten efekt spotęguje zieleń – między innymi pod postacią kwiatów doniczkowych.

JAK DREWNO, TO I ZIELEŃ Kwiaty nie tylko cieszą oko, ale też pozytywnie wpływają na atmosferę w pomieszczeniu – zwiększają zawartość tlenu i wody w powietrzu. Mogą to być różnego rodzaju trawy, sukulenty lub cytrusy. Istnieją też mniej standardowe rozwiązania. Absolutnym hitem jest obecnie chrobotek reniferowy, porost charakteryzujący się tym, że nie potrzebuje nawadniania i nawożenia, a nawet naturalnego światła. Dobrze sprawdza się on w przestrzeniach hotelowych, restauracjach czy spa. Coraz częściej wkrada się też do prywatnych mieszkań. Zamontować go można w postaci paneli na całej ścianie, powiesić w formie żywego obrazu albo ozdobić nim na przykład meble czy lampy. Przypominać będzie porastający skały mech i tworzyć w ten sposób wyjątkową dekorację.

74

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

www.bozza.pl


PARTNER:


CZAS WOLNY

AKTYWNIE

NA KRUPÓWKACH Zima w Zakopanem daje możliwości aktywnego wypoczynku wszystkim gościom niezależnie od wieku i kondycji fizycznej. Jazda na nartach i sankach, wyprawy na skuterach śnieżnych, a także jazda na łyżwach na lodowisku TATRA ICE w samym centrum zimowej stolicy Polski – te wszystkie atrakcje czekają na turystów.

76

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


PARTNER:

Chcąc skorzystać z zimowych atrakcji, nie trzeba opuszczać najsłynniejszego polskiego deptaka, czyli Krupówek. W ich górnej części, w samym sercu Zakopanego, miłośnicy zimy mogą odwiedzić lodowisko i SNOW PARK dla dzieci, oferujące moc zabawy dla wszystkich. Codziennie od godziny 10:00 rozbrzmiewa tam muzyka, a uśmiechnięci pracownicy chętnie pomagają przy wyborze sprzętu. Profesjonalnie przygotowana wypożyczalnia z przebieralnią oraz tafla lodu o powierzchni 600 m2 sprawiają, że zarówno dorośli, jak i dzieci będą się tu doskonale bawić. Tuż obok lodowiska jest górka na sanki i pontony oraz tor na miniskutery śnieżne dla dzieci, dzięki czemu możliwe jest korzystanie z zimy, śniegu i czasu wolnego do późnych godzin wieczornych. Osoby, które będą stawiać swoje pierwsze kroki na łyżwach, mogą liczyć na pomoc instruktorów z nowotarskiego klubu hokejowego. Początkującym z pomocą przyjdą też specjalne pingwiny z uchwytami, które pomagają utrzymać równowagę i bezpiecznie czerpać przyjemność z zabawy na lodzie. Małe dzieci mogą liczyć dodatkowo na specjalne łyżwy z płozami, dzięki którym bez problemu utrzymają równowagę. Sztucznie mrożona tafla lodowiska Tatra Ice sprawia, że wszyscy miłośnicy tej formy wypoczynku mogą mieć pewność, że niezależnie od temperatury lodowisko zawsze będzie otwarte. Lodowisko w sezonie zimowym czynne jest codziennie w godzinach 10:00 – 22:00. Nie ma potrzeby rezerwacji, wszystko jest dostępne od ręki na miejscu. Dla zmarzluchów mamy ogrzewaną poczekalnię z telewizorem oraz miejsce dla najmłodszych dzieci.

GODZINY OTWARCIA:

10:00 – 22:00 CENNIK BILETÓW I KONTAKT

www.tatraice.pl www.snow.pl

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

77


KULTURA

Kutasy, kierpce i ciupagi Czyli rzecz o stroju górali podhalańskich Kiedy w połowie XIX w. słynny polski folklorysta Oskar Kolberg przemierzał Podhale w poszukiwaniu materiałów do kolejnego tomu swoich Dzieł Wszystkich, był jednym z niewielu, którzy zapędzali się w owe strony. Ten położony u północnego podnóża Tatr region był stosunkowo słabo spenetrowany przez obcych. Ze względu na ukształtowanie terenu, gęste lasy, brak dróg i surowy klimat dostęp do Podhala był znacząco utrudniony. Dzięki temu kultura Górali podhalańskich, podlegająca bardzo ograniczonym wpływom zewnętrznym, mogła przez wieki przetrwać w praktycznie niezmienionej formie.

Po zdrowie tylko do Zakopanego

Szata, która zdobi człowieka

Radykalne zmiany dla Podhala przyniosło silne zainteresowanie regionem ceprów czyli nie-górali. Za „odkrywcę” Zakopanego uważa się znanego warszawskiego lekarza Tytusa Chałubińskiego, który reklamował miasto pod Tatrami jako miejsce o wyjątkowych walorach leczniczych. Umiłowanie góralszczyzny było specyficzną odmianą XIX-wiecznej chłopomanii, w której splatały się fascynacja podhalańskim folklorem, podziw dla tężyzny fizycznej Góralek i Górali oraz przekonanie o dobroczynnym wpływie górskiego klimatu na zdrowie fizyczne i psychiczne miastowych.

Strój podhalański jest ubiorem o udokumentowanej tradycji, co pozwala prześledzić jego zmiany na przestrzeni dziejów. Najwcześniejsze wzmianki o tradycyjnym odzieniu Górali datują się na wiek XVIII. Dziś strój ten nadal podlega przeobrażeniom i jest reinterpretowany przez współczesnych krawców.

Chęć obcowania z Podhalem na co dzień i podreperowania zdrowia doprowadziła do „najazdu” ludzi spoza. Bywanie w Zakopanem stało się obowiązkiem dla wszystkich osób, które chciały się „liczyć” w towarzystwie. To właśnie wtedy Witkacy stworzył styl zakopiański, tak charakterystyczny dla architektury, bez którego nie wyobrażamy sobie dziś Tatr i Podhala. Wszystko to przełożyło się na duże zmiany tradycyjnej kultury Górali podhalańskich, wpływając też na noszoną przez miejscowych odzież, a szczególnie strój kobiecy.

78

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Męski strój podhalański zmienił się niewiele. Przeobrażeniom uległo przede wszystkim zdobnictwo, które skomplikowało się zarówno pod względem formy, jak i kolorystyki. Natomiast do dziś stosowane są te same surowce – płótno lniane czy skóry – i kroje. Sam strój zachował wszystkie najważniejsze elementy – charakterystyczny kapelusz z muszelkami, sukienne portki z parzenicami, przypominające poncho cuchy pełniące rolę okrycia wierzchniego, kierpce, ozdobione haftami koszule, skórzane pasy i serdaki, czyli kożuszki bez rękawów. Oczywiście nieodzowną jego częścią jest też ciupaga, która spełnia rolę laski, czekana i broni.


Górale noszą gunie długie, aż za kolana sięgające, i kapelusze okrągłe z dość wielkimi skrzydłami, a na kapeluszach mają obwiązki z drobnych muszelek nanizanych na sznurek, a które w Kieżmarku nabywają. Pasy ich, dwu lub trzyskórne, ciężkie i miąższe, że kula mogłaby się od nich odbić w swym pędzie.

Góralski Versace Andrzej Siekierka to podhalański krawiec, który z sukcesem szyje stroje tradycyjne na nowoczesną modłę. O swoim krawiectwie mówi, że czerpie z tradycji, ale kreatywnie ją modyfikuje eksperymentuje, wprowadza nowe elementy, przetwarza wzory. W ten sposób powstają unikatowe kreacje w stylu siekierkowskim. Niby góralskie, ale jednak nie do końca. Na strój od Siekierki czeka się miesiącami - haft na kaftanie potrafi zająć nawet miesiąc! Ale nikt się nie skarży, bo wie, że Siekierka zawsze uszyje coś wyjątkowego. Nie na darmo nazywają go "góralskim Versace".

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

79


KULTURA

Kobiety wysmukłe i schludne, ubierają się na co dzień w spódnice płócienne, farbowane na ciemnoniebieski kolor i w takież same fartuchy lub i płachty, które noszą często na sposób naszych mantyli: na głowie lub na szyi. Świąteczny strój ich całkiem biały. Z kolei strój kobiecy łatwo ulegał modom i poddawał się silnym wpływom z zewnątrz. Tak jak w przypadku ubiorów kobiecych z innych stron Polski, tak i tu miastowa moda odcisnęła swoje piętno. I tak dziś Góralki noszą krótkie spódnice z kwiecistych tkanin tybetowych, koszule z dużymi kołnierzami i ażurowymi haftami na rękawach, aksamitne gorsety zdobione haftem koralikowym i cekinami oraz kierpce. Kolorowe wzory i bogate zdobienia zastąpiły dawny odświętny strój biały. Nie zmieniła się jedna rzecz – korale, które tak jak przed wiekami są zakładane na szyję. Dresy z parzenicami Elementy góralskich zdobień są bardzo chętnie zapożyczane przez młodych polskich projektantów i umieszczane na odzieży codziennej. W ofercie różnych marek można znaleźć dresy z parzenicami, koszule stylizowane na góralskie, a nawet dżinsy czy płaszcze z wszytymi płatami kwiecistych materiałów zwykle używanych do szycia spódnic.

U szerokich otwartych rękawów [Juhasów z Zakopanego] wiszą kutasy z kolorowych paciorków i inne świecące ozdoby. Pas szerszy jeszcze niż zazwyczaj (na 8–10 cali) z mnóstwem na nim guziczków mosiężnych, łańcuszków i rzemyczków, a wewnątrz ukryte kieszonki służą do przechowywania fajki, noża i różnych drobiazgów. Dalej serdak, to jest kożuszek krótki do pasa, bez rękawów, pod nim równie krótka koszula. (…) Kapelusz okrągły, przylegający, z wąskim rondem, ozdabiają suto łańcuszkami, paciorkami i piórem z jakiego ptaka.

Autor: Ewa Szul-Skjoeldkrona | Podczas pisania artykułu autorka korzystała ze strony internetowej strojeludowe.net

Na pewno nie zmieniła się jedna rzecz – góralszczyzna nadal inspiruje. 80

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Wszystkie cytaty pochodzą z Tomu 44 Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga „Góry i Pogórze”.


NIERUCHOMOŚCI z widokiem na Giewont!

Unikatowe domki wybudowane w 2017 roku w stylu witkiewiczowskim z wykorzystaniem naturalnych materiałów (kamień i drewno) i nowoczesnych rozwiązań (duże przeszklenia). Wysoki standard wykończenia. Doskonała lokalizacja w zabytkowej dzielnicy oddalonej o ok. 8 minut spacerem od Krupówek. W pobliżu kilka wyciągów narciarskich. 160 m2 powierzchni użytkowej Cztery sypialnie Duży salon z aneksem kuchennym i jadalnią z kominkiem Dwie łazienki, w-c, garderoba, sauna Kotłownia oraz garaż Działka o powierzchni 400 m2

SPRZEDAŻ BEZPOŚREDNIA BEZ DODATKOWYCH OPŁAT I PROWIZJI.

696 497 776


WYPOCZYNEK

Pensjonat

Dziubas Pensjonat Dziubas to tradycyjny góralski pensjonat, łączący podhalańską gościnność z nowoczesnymi udogodnieniami. Usytuowany w samym sercu Białki Tatrzańskiej jest idealną bazą wypadową dla wszystkich miłośników zimowej aktywności.

82

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


PARTNER:

Urokliwa restauracja Villa Toscana to najlepsza kuchnia i dogodna lokalizacja.

Dziubas położony jest w przepięknej lokalizacji, znajdującej się jedynie 300 metrów od największej na Podhalu stacji narciarskiej, czyli Kotelnicy Białczańskiej. W pobliżu są też Termy Białka, które zapewniają wiele wodnych atrakcji dla całej rodziny. Gorące kąpiele w wodach pochodzących ze źródeł geotermalnych to idealny relaks po całym dniu na świeżym powietrzu. Swoim gościom pensjonat oferuje wygodne i nowoczesne miejsca noclegowe. Do dyspozycji mają oni pokoje 2- i 3-osobowe z osobnym węzłem sanitarnym. Znajduje się tu też sala bilardowa i plac zabaw dla dzieci. Na terenie całego obiektu jest szerokopasmowe wi-fi dostępne dla klientów bez dodatkowych opłat. Goście mogą też korzystać z odbiorników telewizyjnych z telewizją satelitarną.

Dziubas zapewnia wyżywienie na miejscu kuchnia serwuje wyśmienite lokalne dania. W zależności od potrzeb klienta cena noclegu zawiera śniadanie lub pełne wyżywienie. Na każdym piętrze znajduje się też aneks kuchenny z lodówką, który pozwala na samodzielne przygotowywanie drobnych posiłków. Oprócz standardowych noclegów Dziubas oferuje rozwiązania pakietowe. Tym, którzy zawsze marzyli o tym, aby święta spędzić w górach, na pewno spodoba się oferta wigilijna z uroczystą kolacją w góralskim stylu. Z kolei wielbicielom zabawy do białego rana do gustu przypadnie oferta sylwestrowa.

JEDNO JEST PEWNE pensjonat Dziubas to idealne miejsce do zimowego wypoczynku pod Tatrami.

www.dziubas.eu NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

83


INSPIRACJE

POLO NA ŚNIEGU

Sport dla twardych zawodników Mało kto wie, że polo to sport bez mała starożytny. Już 2000 lat temu w Persji mężczyźni i kobiety dosiadali koni i za pomocą specjalnych kijów starali się wbić piłkę do bramki przeciwnika. Do Europy polo przywędrowało w XIX w. za sprawą oficerów brytyjskich, którzy z tą szlachetną grą zetknęli się w Indiach. Od kilku lat tę widowiskową dyscyplinę możemy podziwiać w zupełnie nowej odsłonie, czyli snow polo. 84

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


Wszystko zaczęło się ponad 2000 lat temu Opowieść o grze w polo można zacząć tak, jak zazwyczaj zaczyna się bajki dla dzieci. Dawno, dawno temu, w dalekiej krainie za siedmioma górami powstała pierwsza na świecie gra zespołowa, która dziś nazywana jest „sportem królów”. Początkowo grały w nią wojskowe jednostki konne. Polo było świetnym sprawdzianem zgrania konia i jeźdźca – nic zatem dziwnego, że grę tę uprawiała straż królewska. Polo pozwalało też ćwiczyć szybkość i celność, dwie umiejętności absolutnie kluczowe dla każdego żołnierza kawalerii. Z czasem gra stała się jedną z ulubionych rozrywek szlachty perskiej. Stopniowo polo stawało się coraz bardziej popularne wśród innych grup zamieszkujących Lewant. Zapalonym graczem miał być sam Aleksander Macedoński. Polo rozprzestrzeniło się też w Azji Środkowej i dotarło nawet na daleki wschód. W średniowieczu zawody organizowano od Konstantynopola po Tokio. Do Europy polo trafiło stosunkowo późno. Importowali go dopiero brytyjscy wojskowi, stacjonujący w Indiach w XIX w. Tam gra nosiła nazwę „Sagol Kangjei”, ale Europejczycy znaleźli dla niej nowe określenie, zapożyczając z jednego z lokalnych języków słowo „pulu” oznaczające drewnianą piłkę. Polo zdobyło sobie serca brytyjskiej arystokracji i włada nimi do dziś. Dyscyplinę uprawiał sam Winston Churchill, a także członkowie rodziny królewskiej, m.in. książę Karol i jego synowie. O jej popularności świadczy też to, że czterokrotnie pojawiała się na igrzyskach olimpijskich.

NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

85


INSPIRACJE

Konie, ludzie, piłka i dwie bramki O co chodzi w polo? W dużym skrócie o to, co zwykle w przypadku gry z piłką: jedna drużyna podejmuje dozwolone zasadami działania po to, aby umieścić piłkę w bramce przeciwnika. O widowiskowości tego sportu decyduje to, że jest on uprawiany na koniach, dzięki czemu gra jest niezwykle dynamiczna i szybka. Konie do gry w polo zwane są kucami, ale to tylko określenie zwyczajowe: tak naprawdę są to zwykłe wierzchowce, specjalnie trenowane do tego sportu. W tradycyjnym polo walczą ze sobą dwie drużyny liczące po czterech zawodników – jednego napastnika, jednego pomocnika, jednego rozgrywającego i jednego obrońcę. Rozgrywany na trawiastym boisku mecz składa się z od czterech do ośmiu „czakerów” trwających po siedem minut. Między czakerami są cztery minuty przerwy, z wyjątkiem przerwy środkowej, która trwa dziesięć minut. W ten sposób mecz polo może trwać nawet dwie godziny. Żaden koń nie wytrzymałby tak intensywnego wysiłku przez tak długi czas. Dlatego każdy zawodnik ma po kilka koni na wymianę. Jest to jeden z powodów, dla których polo jest sportem bardzo elitarnym. Koszty związane z ułożeniem i utrzymaniem zwierząt są bardzo wysokie. Śnieg zamiast trawy Od pewnego czasu, również w Polsce, zawody polo coraz częściej rozgrywane są na… śniegu. Gra na tej nawierzchni jest nieco wolniejsza, ale równie widowiskowa. Zasady są dokładnie takie same, ale zimowa sceneria dodaje rozgrywkom niezwykłego uroku. Niskie temperatury sprawiają, że zimowa odmiana tego sportu jest bardziej wymagająca dla zawodników i ich koni. Trzeba być nie lada twardzielem, aby zdecydować się na grę zimą.

86

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Autor: Ewa Szul-Skjoeldkrona


Szczepan Sadurski


PARTNER:


Polny kamień, drewno, góralskie akcenty, a także gorąca lecznicza woda – drugiego takiego miejsca nie ma na Podhalu. Gorący Potok w Szaflarach jest wyjątkowy.

Starannie połączona naturalna forma, fantazja i podhalański styl. Rozświetlone baseny szczególnie efektownie prezentują się późnym wieczorem i nocą. W okresie jesienno-zimowym podczas pobytu w Gorącym Potoku można skorzystać nie tylko z kąpieli w naturalnej wodzie siarkowej, ale również z bogatej oferty zabiegów relaksacyjnych oraz leczniczych.

Nie można również zapomnieć o strefie spa - saunach suchych i parowych, tężni solnej, kadziach z wyśmienitą borowiną z Czarnego Dunajca, jacuzzi, a także kameralnych, granitowych nieckach basenowych – które można wynająć tylko dla siebie! Zimową porą kąpiele termalne są idealnym rozwiązaniem po szaleństwach na stoku narciarskim. Gorąca, bogata w minerały woda idealnie wpływa na rozluźnienie całego organizmu.


CZAS WOLNY

90

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


Gmina Bukowina Tatrzańska na pograniczu kultur

Tam, gdzie stykają się dwie krainy oddzielone rwącą, wypływającą z serca Tatr Białką, leżą ziemie, które należą do gminy Bukowina Tatrzańska. Na lewym brzegu rzeki znajduje się Podhale, na prawym Spisz. Ich odrębność, odmienna historia i kultura, a jednocześnie wzajemne przenikanie się tworzą specyficzny klimat pogranicza, dostrzegany na pierwszy rzut oka i stanowiący o niepowtarzalności regionu. Trzy razy naj

Gmina Bukowina Tatrzańska to jedna z najpiękniejszych geograficznie i przyrodniczo gmin w Polsce. Na jej terenie znajduje się najwyższa część polskich Tatr z takimi miejscami jak: Morskie Oko – największe jezioro w Tatrach oraz Rysy – najwyższy punkt w Polsce. Aż jedna trzecia jej obszaru znajduje się w obrębie Tatrzańskiego Parku Narodowego, będącego też Rezerwatem Biosfery UNESCO. Ze względu na te walory Gmina jest atrakcyjna o każdej porze roku. Wiosną, latem i jesienią można przemierzać tatrzańskie szlaki turystyczne, a zimą oddać się sportom zimowym. Zimą nie tylko na narty

Bezpieczne trasy narciarskie, a przede wszystkim wzorowana na krajach alpejskich organizacja stacji narciarskich sprawiają, że należą one do czołówki zimowych ośrodków w Polsce. Trasy są dobrze przygotowane, oświetlone, sztucznie naśnieżane oraz cały czas unowocześniane i rozbudowywane. Działają znakomite wypożyczalnie sprzętu i szkoły narciarskie, a ośrodki mają dobre zaplecze usługowe, handlowe i gastronomiczne. Po górskich wędrówkach czy intensywnych zjazdach narciarskich warto skorzystać także z basenów termalnych.

Dwa duże termalne ośrodki rekreacyjno-rehabilitacyjne z rozległymi aneksami spa należą do największych i najnowocześniejszych tego typu obiektów w Europie. Na pograniczu kultur

Ale tym, co przyciąga do Bukowiny Tatrzańskiej, jest przede wszystkim żywa, przekazywana z pokolenia na pokolenie, oryginalna kultura ludowa, a w jej ramach gwara, muzyka, tańce, architektura, zdobnictwo, wspaniałe stroje, zwyczaje oraz kuchnia regionalna. Co ciekawe, współistnieje tu kilka, do dziś odmiennych, kultur - podhalańska, spiska i romska. Każda z nich związana jest z inną historią i tradycją. Dlaczego akurat rzemiosło?

W Bukowinie Tatrzańskiej od lat rozwija się rzemiosło artystyczne. Każda dziedzina sztuki służyła kiedyś na tych terenach do celów użytkowych. Przyjmowało się, że każdy mieszkaniec gminy powinien „coś wyrabiać”. Dziś artyści poszukują własnego, niepowtarzalnego stylu. W Bukowinie Tatrzańskiej rozwinęło się zarówno zdobnictwo w drewnie i metalu, jak i hafciarstwo oraz malarstwo. O tym, że kultura gminy jest wciąż żywa, można przekonać się zwłaszcza podczas świąt kościelnych.

www.ugbukowinatatrzanska.pl


INSPIRACJE

W OBIEKTYWIE

ADAMA BRZOZY JAK ROBIĆ ZIMOWE ZDJĘCIA W GÓRACH NICZYM PROFESJONALISTA?

Zima to specyficzny czas roku: piękny, malowniczy, a jednocześnie wyjątkowo niebezpieczny. Jak robić świetne zdjęcia i na co zwrócić szczególną uwagę? KRAJOBRAZ ZIMĄ Zimą Tatry wyglądają zupełnie inaczej. Przykryte śnieżną kołdrą góry stają się zupełnie inne niż te, które znamy z pozostałych pór roku. Wszechogarniająca biel, zamarznięte tafle jeziora, w których odbijają się szczyty, ośnieżone drzewa, przysypane śniegiem szałasy pasterskie – to wszystko tworzy bajeczny klimat, a krajobraz nieco przypomina pustynię. W takich warunkach trudno oprzeć się wrażeniu, że cofnęliśmy się w czasie. Widoki zapierają dech w piersiach. To idealny czas dla tych pasjonatów fotografii, którzy szukają majestatycznych i spokojnych Tatr.

92

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


BARWY Zimą zmierzch następuje znacznie szybciej, a słońce wschodzi po godzinie 7:00. To dobrze – oznacza to, że można i się wyspać, i zrobić piękne zdjęcia. Jeśli zależy nam na tym, aby być w górach już z samego rana, dobrym rozwiązaniem jest nocleg w jednym ze schronisk tatrzańskich, np. na hali Kondratowej lub na Polanie Chochołowskiej. Zimowe kolory potrafią być bardzo zaskakujące – inaczej jest o wchodzie słońca, inaczej o zachodzie. Jeśli pojawia się lekkie zachmurzenie albo opad śniegu, na niebie pojawiają się zupełnie nowe barwy – czerwienie i róże. TATRY NOCĄ Piękno Tatr można też fotografować nocą, gdy odbite w śniegu światło księżyca rozświetla góry. Warto wybrać się wtedy na Gubałówkę – Tatry nocą wyglądają całkiem inaczej, a księżyc zapewnia wystarczające do robienia zdjęć doświetlenie. UWAGA, NIEBEZPIECZEŃSTWO! Zimą w górach należy być podwójnie ostrożnym i zawsze stosować się do zaleceń osób bardziej doświadczonych i TOPR-owców. To czas wielu niebezpieczeństw, lawin, nawisów i wielkich płatów śniegu. Wybierając się na fotograficzne safari, powinniśmy zawczasu sprawdzić warunki na trasie, którą będziemy się poruszać. Pamiętajmy, że zima w górach to nie przelewki. Szlaki potrafią być miejscami oblodzone niczym na lodowisku. Wzrasta zagrożenie lawinowe. Dlatego musimy być przygotowani na różne warunki – cieszmy się pięknem i potęgą gór, zachowując zdrowy rozsądek. Pamiętajmy, że w Tatrach nie ma bezpiecznych miejsc. Dlatego zawsze zwracajmy uwagę na wskazówki czy informacje na szlakach. Wchodząc do Tatrzańskiego Parku Narodowego, warto na bramce zapytać o warunki panujące w tej części, do której się wybieramy. Nie zapominajmy też o odpowiednim ubraniu, osprzęcie i prowiancie. Ja polecam czekoladę i termos z ciepłą herbatą, oczywiście bez „prądu”. NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ? Podstawowa i bardzo ważna zasada: dbanie o ciepło baterii w plecaku jest kluczowe. Niskie temperatury wpływają na szybsze rozładowanie akumulatorów (tak samo jak w samochodzie). Przechowujmy je zatem w takich miejscach, które zapewnią ich odpowiednią temperaturę. Dzięki temu starczą na dłużej, a my zrobimy więcej fantastycznych zdjęć. Jeśli chodzi o technikę wykonywania fotografii, to, wykonując zimowe ujęcia, warto korzystać z filtra polaryzującego, który eliminuje odbijające się światło i podkreśla błękit nieba. Tak zatrzymane w kadrze piękno Tatr często „zwala z nóg”. Autor: Adam Brzoza NR 2 ZIMA | TATRA PREMIUM MAGAZINE

93


WYPOCZYNEK

Rodzinne BOŻE NARODZENIE w pensjonacie Silverton odhalańskie klimaty, góralska gościnność, śnieżna zima i przyjazne rodzinom zakwaterowanie to przepis na udane Boże Narodzenie w rodzinnym gronie. Dokładnie taką, niepowtarzalną atmosferę zagwarantuje białczański pensjonat Silverton.

Silverton to kameralny pensjonat w Białce Tatrzańskiej, położony z dala od drogi. Przyjazny dzieciom, oferuje przytulne pokoje urządzone w typowo góralskim stylu. Udogodnienia w Silvertonie to m.in. wi-fi, telewizor LCD w każdym pokoju, bezpłatny parking dla klientów, przechowalnia sprzętu narciarskiego, a także krzesełka i łóżeczka dla najmłodszych dzieci. Na życzenie organizowane są kuligi i ogniska. W bezpośrednim sąsiedztwie pensjonatu znajduje się wyciąg narciarski na Kaniówce.

94

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


RodzinneBOŻE NARODZENIE

w pensjonacie Silverton

Blisko jest też do stoków Kotelnicy Białczańskiej i basenów geotermalnych Termy Bania. Jeśli ktoś nie przywiózł swojego sprzętu, może go wypożyczyć z 25% zniżką w wypożyczalni pod Kotelnicą, zaś amatorów prędkości na pewno ucieszy możliwość przejażdżki skuterem śnieżnym. Tegoroczna zima zapowiada się nader interesująco w Silvertonie. Najpierw, od 22 do 27 grudnia, pensjonat otworzy swoje podwoje dla gości świątecznych, oferując im pięć noclegów, pełne wyżywienie, uroczystą kolację wigilijną z wizytą św. Mikołaja, a także moc atrakcji dla dzieci i dorosłych. Po nich w pensjonacie przez pięć dni – od 27 grudnia do 1 stycznia – będą przebywać goście sylwestrowi, dla których Silverton zorganizuje kinderbal dla dzieci,

imprezę sylwestrową, pokaz sztucznych ogni, kulig z ogniskiem i pieczeniem kiełbasek, a także wieczory filmowe dla dzieci i dorosłych. A potem, już od połowy stycznia 2018 do końca lutego, Silverton zapełni się rodzinami, spędzającymi ferie w polskich górach.

Będzie się działo! Zapraszamy www.silverton-pensjonat.pl


KTO ZNANI O SOBIE

NIE IDZIE DO

PRZODU TEN SIĘ COFA Rozmowa z Mirosławem Łabunowiczem mistrzem świata 2016 w kulturystyce

Sport towarzyszył mu od dziecka, 8 lat jeździł na nartach w klubie WKS Legia Zakopane. Grał też w piłkę w MKS Zakopane, trenował tenisa ziemnego i stołowego. Jego miłością życia stała się jednak kulturystyka. O tym, jak słabość przemienić w siłę, opowiada Mirosław Łabunowicz - mistrz świata 2016 w kulturystyce.

96

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


www.mirotrainer.pl Dominika Bukład: Miło Cię widzieć! Na początek pytanie może trywialne, ale fundamentalne. Jak to się wszystko zaczęło? Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do kulturystyki? Mirosław Łabunowicz: Kulturystyką zaraził mnie kolega, który

kładł wszystkich na rękę. Byłem cherlawy, chciałem poprawić swoją sylwetkę i nabrać siły, a do tego w końcu zyskać pewność siebie, której tak bardzo z powodu nieobecności ojca mi brakowało. Wychowywałeś się bez ojca?

Tak, mój ojciec zostawił naszą rodzinę, gdy ja miałem zaledwie rok. Trudna sytuacja w domu nie pomagała mi później w pokonywaniu przeciwności losu… W szkole byłem zawsze drobny, co prowokowało starszych kolegów do zaczepek i bójek. Ale zacząłem ćwiczyć. Najpierw w piwnicy z cementowymi obciążnikami, bo w tamtych czasach było ciężko o profesjonalny sprzęt. Gryfy były robione z rurek, obciążniki kolejowe służyły natomiast za wyciąg do naszej maszyny. Hantle spawane były z jakichś kół… I tak się kiedyś trenowało. (śmiech) To wymagało zatem dużego samozaparcia i zaangażowania, ale też pomysłowości! Jak wyglądają takie treningi? Od czego się zaczyna?

Każdy element wymagał odpowiedniego treningu z innym trenerem. Technik siłowych uczył mnie między innymi Jan Węgiera wielokrotny mistrz świata w trójboju siłowym. Podstawy z zakresu kulturystyki i dietetyki opanowałem natomiast dzięki Piotrowi Głuchowskiemu - mistrzowi świata w kulturystyce. Ale mnie było wciąż mało. (śmiech) Dlatego postanowiłem zrobić czterostopniowy kurs z dietetyki i suplementacji oraz treningu funkcjonalnego, prowadzony przez Jakuba Mauricza, najlepszego szkoleniowca z zakresu dietetyki i jednocześnie redaktora magazynów sportowych, m.in. „Body Challenge”.

mistrzostwach Polski, wystartowałem w Warszawie w mistrzostwach świata. Dostałem się do finału, ale ostatecznie zająłem piąte miejsce. Chciałem powalczyć o tytuł mistrza świata… Po roku, na mistrzostwach w Mławie, zdobyłem tytuł wicemistrza Polski. Liczyłem jednak na pierwsze miejsce, zwłaszcza, że moja forma była bardzo dobra. To co się stało, że nie udało Ci się zdobyć tego tytułu?

Taki był werdykt sędziów. Byłem tak wściekły, że chciałem skończyć ze startami. Właśnie wtedy Łukasz Kazimierczak, który zawsze mnie wspierał, przemówił mi do rozumu. Namawiał, bym pojechał na mistrzostwa świata, bo przecież szkoda wielu lat przygotowań. Posłuchałeś go?

Świat dietetyki, dietoterapii i branża trenerów bardzo szybko się rozwijają. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa!

Czy to właśnie któryś z wymienionych przez Ciebie trenerów zachęcił Cię do uczestnictwa w mistrzostwach?

Wszystko zaczęło się od Łukasza Kazimierczaka, u którego ukończyłem kurs trenera personalnego. Jest on wielokrotnym mistrzem Polski i mistrzem świata w kulturystyce. To on dał mi wiatr w żagle, zmotywował, namówił mnie, abym wziął udział w mistrzostwach Polski oraz zadeklarował fachową pomoc w przygotowaniach. A takie przygotowania trwały mniej więcej…

Długo się nie zastanawiałem, w ciągu trzech tygodni zrobiłem formę życia i na mistrzostwach świata 2016 na Cyprze zdobyłem złoto, ucierając nosa sędziom z Mławy. (śmiech) Zwycięstwo dedykowałem mojemu bratu – Markowi „Mai”– który tragicznie zginął na Szpiglasowej Przełęczy podczas akcji ratunkowej… Na pewno byłby z Ciebie dumny…

Wiem, że tam z góry patrzył na mnie i cieszył się razem ze mną. Zawsze będzie w naszej pamięci. Ponoć za każdym sukcesem mężczyzny stoi kobieta. Czy tak było także i w Twoim przypadku?

Absolutnie. U mnie przez całe życie była to mama. Pomagała mi w przygotowaniu posiłków, wspierała i motywowała. Staram się jej odwdzięczyć, teraz, gdy jest schorowana, opiekuję się nią. Dla niej zrobiłem też kurs masażu. Czy teraz, spełniwszy już swoje marzenie, czyli zdobycie tytułu mistrza świata, jesteś usatysfakcjonowany i kończysz karierę „z przytupem”?

Jestem usatysfakcjonowany, ale to nie znaczy, że osiadłem na laurach. Natychmiast zabrałem się za realizowanie kolejnych celów. Zrobiłem kurs sędziego sportów sylwetkowych, na bieżąco uczestniczę w kursach, szkoleniach, kongresach organizowanych m.in. przez: Mauricz Center, Medfood, Ajwen Akademię, Barbell Brothers czy Blackroll Polska. Mam na swoim koncie już ponad 40 certyfikatów i na tym nie zamierzam poprzestać. Razem z Łukaszem Kazimierczakiem prowadzę kursy trenerskie i dietetyczne, przygotowuję zawodników do konkursów. Przekazuję innym wiedzę i doświadczenie, które zdobywałem ponad 26 lat. Świat dietetyki, dietoterapii i branża trenerów bardzo szybko się rozwijają. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa!

Moje przygotowania do pierwszych zawodów trwały zaledwie 1,5 miesiąca, ponieważ, jak określił Łukasz, wstępnie byłem przygotowany. Moje pierwsze złoto zdobyłem na mistrzostwach Polski w 2014 r., w Żaganiu. Tak się zaczęło. Złapałem bakcyla głodny startów z roku na rok poprawiałem swoją sylwetkę i zdobywałem kolejne tytuły mistrza Polski.

To bardzo trafne słowa. I mają znaczenie uniwersalne – zdaje się, że powinny być mottem nie tylko sportowców! Na zakończenie powiedz, jakie jest teraz Twoje największe marzenie?

I pewnie miałeś chrapkę na coś więcej…?

Życzę Ci zatem powodzenia w jego realizacji i dziękuję za rozmowę!

Brakowało tej „wisienki na torcie”. W 2015 roku, po wygranych

Autor: Dominika Bukład

Moim marzeniem jest otwarcie takiego klubu fitness pod Tatrami, jakiego jeszcze nie było...


HOTEL I KARCZMA

SABAŁA

Historia i 100-letnie tradycje od 1898 roku

Hotel Sabała to najstarszy hotel w Zakopanem. Znajduje się on w samym centrum Zakopanego, przy najsłynniejszym deptaku – Krupówkach. Dewizą obecnych właścicieli oraz personelu Sabały jest kontynuacja tradycji hotelu-pensjonatu, który swoją działalność rozpoczął w 1897 roku. Hotel może pomieścić 100 osób w 50 komfortowo wyposażonych pokojach. www.sabala.zakopane.pl


z s a d a i s o P kt noclegowy obie

u l a h d o P a n

dołącz do systemu rabatowego karty tatrzańskiej NA PO DHALU

Zwiększ liczbę gości w swoim obiekcie Zapewnij zniżki dla swoich gości u ponad 100 partnerów honorujących zniżki dla gości na Podhalu Zyskaj wizerunkowo jako obiekt noclegowy wśród swoich gości, wspólnie promujmy region Podhala

Nowość! Specjalnie dla właścicieli obiektów noclegowych Karta Tatrzańska VIP - skorzystaj jako właściciel obiektu noclegowego wraz z całą rodziną z term na Podhalu już za 1 zł! Najlepsze restauracje z rabatem 35%!

www.k

atrata

trzansk

a.pl

Zamów

do swojego obiektu noclegowego

18 521 38 30


POKAZY BARMAŃSKIE ORGANIZACJA I OBSŁUGA EVENTÓW BAR CATERING WEDDING BAR INTERAKTYWNE SESJE COCKTAILOWE SZKOLENIA

www.barinstytut.pl

sekretariat@barinstytut.pl | + 48 663240119

www.impressiveflairbar.pl


CZAS WOLNY

102

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA


Chochołowskie

Relaks w saunie z panoramą Tatr

Chochołowskie Termy to nie tylko baseny. W obiekcie znajduje się największe saunarium na Podhalu z imponującą, przeszkloną sauną widokową, z której można podziwiać piękne Tatry. Pełnię relaksu zapewnia strefa spa z bogatą ofertą specjalistycznych kąpieli, masaży oraz zabiegów kosmetycznych.

Podczas wizyty w saunie organizm oczyszcza się z toksyn. Skóra staje się zdrowsza i ładniejsza. Regularne korzystanie z sauny pozytywnie wpływa na układ odpornościowy i przyspiesza proces redukcji zbędnych kilogramów. Ponadto para ma działanie inhalacyjne i pomaga oczyścić górne drogi oddechowe. Czy trzeba coś do tego dodawać? No, może piękny widok na góry… Niemożliwe? A jednak. Zapraszamy do Chochołowskich Term, mieszczących się w Chochołowie niedaleko Zakopanego.

Na saunę po siłowni… By skutecznie oczyścić organizm, warto połączyć saunę z odpowiednio dobranym treningiem. Sauna przyspieszy proces regeneracji organizmu po wysiłku. Kąpiel zredukuje ból i uczucie dyskomfortu. Aby jednak te procesy przebiegały prawidłowo, należy pamiętać, że saunę najlepiej odwiedzić dzień po intensywnych ćwiczeniach. Korzystanie z niej bezpośrednio po treningu może powodować zbyt dużą utratę wody i elektrolitów. Sauna przed treningiem niepotrzebnie natomiast rozluźnia mięśnie. Gdzie trenować? W Chochołowskim Centrum Sportu, które oferuje szereg zajęć grupowych oraz świetnie wyposażoną siłownię, w której można ćwiczyć pod czujnym okiem trenera personalnego.

W przerwie między wodnymi szaleństwami warto udać się na obiad i przekąski do bistro lub na kawę i słodkości do kawiarni w strefie mokrej. Orzeźwiające napoje czekają również w barach przy basenach zewnętrznych. Ponadto wewnątrz obiektu znajduje się Restauracja Chochołowska. Serwuje ona regionalne przysmaki przyrządzane z lokalnych produktów. Restauracja sięga także po dania kuchni różnych stron świata, żeby zaspokoić nawet najbardziej wyrafinowane gusta. Na kawę lub drinka ze znajomymi najlepiej wybrać się do Lobby Baru.

Coś specjalnie dla dzieci Do Chochołowa warto przyjechać również z małymi dziećmi. W strefie malucha znajduje się wodny plac zabaw, a w strefie dziecka większego łaźnia parowa i zjeżdżalnia rodzinna. Obie strefy są przyjazne także dla raczkujących dzieci. Dla komfortu rodziców najmłodszych dzieci w szatniach znajdują się przewijaki. Bezpłatnie można wypożyczyć też wózki dziecięce, które ułatwiają poruszanie się po termach. Pobyt w Chochołowskich Termach to niezapomniana frajda dla całej rodziny.

PARTNER:

www.chocholowskietermy.pl

…a po saunie do restauracji


SŁOŃCE

PRZEZ CAŁY ROK! Gdy za oknem szaro, a temperatura z każdym dniem spada, tęsknota za słońcem i ciepłem staje się niezwykle dojmująca. Ale jest takie miejsce w Europie, gdzie słońce i dodatnie temperatury królują przez okrągły rok. To Alicante - hiszpański region położony nad morzem Śródziemnym.

Alicante posiada jedno z najpiękniejszych wybrzeży w całej Hiszpanii. To Costa Blanca - dwustukilometrowy pas nadmorski, rozciągający się od miasta Denia na północy aż do miejscowości Pilar de la Horadada na południu. Charakteryzuje go łagodny i słoneczny klimat, bogata historia, piękna architektura i rozwinięta infrastruktura, a także różnorodność atrakcji turystycznych i bujne życie towarzyskie. Te cechy sprawiają, że od kilku dekad Alicante przyciąga ludzi z całej Europy, którzy spędzają tu wakacje lub osiedlają się na stałe. Bliżej niż się wydaje Wbrew pozorom, z Alicante do Polski jest całkiem blisko, przynajmniej jeśli chodzi o czas podróży. Regularne loty z Krakowa, Poznania i Warszawy do największych miast regionu – Walencji i Alicante – odbywają się przez cały rok, a dodatkowo w sezonie letnim linie lotnicze oferują bezpośrednie połączenia również z Gdańska i Wrocławia. Sam region ma świetną sieć drogową i bogatą ofertę budżetowych wypożyczalni samochodów. Apartament wakacyjny: doskonała inwestycja Ze względu na warunki klimatyczne Alicante jest bardzo atrakcyjne dla inwestorów zainteresowanych zakupem nieruchomości wakacyjnych. Swoje projekty realizują tam najlepsi hiszpańscy deweloperzy, a jakość wykończenia mieszkań pod klucz jest bardzo wysoka. Jednak, aby inwestycja się opłacała, potrzebne jest wsparcie dobrze znającego rynek i wiarygodnego partnera. Takiego, który pomoże wybrać lokalizację, zapewni obsługę i zadba o promocję, dzięki czemu inwestycja będzie pracować cały rok.

104

TATRA PREMIUM MAGAZINE | NR 2 ZIMA

Sunhome: idealny partner Sun Home to firma, która od kilku lat z powodzeniem działa na hiszpańskim wybrzeżu, doradzając polskim klientom. W swojej ofercie posiada wykończone pod klucz apartamenty i wille – również w pierwszej linii brzegowej – już od 2 000 euro za metr kwadratowy. Dobrym przykładem takiej inwestycji jest projekt Arenales Playa 9. To nowoczesne osiedle czterech apartamentowców z basenem dla mieszkańców znajduje się w pobliżu miasta Alicante. Ceny zaczynają się już od 135 000 euro za apartament z salonem, 2 sypialniami i 1 łazienką! Świetne relacje z miejscowymi firmami z branży, specjalistyczne know-how, ogromne doświadczenie, profesjonalizm i indywidualne podejście do każdego klienta dają gwarancję udanej transakcji. Dodatkowo dzięki posprzedażowemu wsparciu Sun Home, inwestycja w Hiszpanii stanie się nie tylko domem wakacyjnym, ale również źródłem dodatkowego przychodu.

Odwiedź nas na: www.sunhome.pl | Napisz na: info@sunhome.pl | Zadzwoń: +48 883 663 035


KUP > WYPOCZYWAJ > ZARABIAJ!

Tylko najlepsze nieruchomości na Costa Blanca W ofercie apartamenty i wille w pierwszej linii brzegowej Lokalizacje blisko lotniska w Alicante loty z 5 polskich miast Napisz na:

Pełna obsługa transakcji na miejscu Współpraca z topowymi hiszpańskimi deweloperami

info@sunhome.pl Zadzwoń: 12 376 74 94

www.sunhome.pl


duża część rekreacyjna na zewnątrz

SPRZEDAŻ NOWEJ INWESTYCJI w centrum Zakopanego

piękna widokowa działka centrum Zakopanego ustawne apartamenty apartamenty wakacyjne VAT 23% (w całości do odliczenia) nielimitowana liczba pobytów właścicielskich

18 521 38 50

sprzedaz@primonieruchomosci.pl

w w w.A part amen t yWierc hy. p l Mieszkania dostępne w ofercie agencji nieruchomości: www.NieruchomosciZakopane.pl

KUP - WYPOCZYWAJ - ZARABIAJ operator z 9 letnim doświadczeniem na rynku zakopiańskim!


Najmniejszy na świecie producent cukierków zaprasza na pokazy słodyczy. Co godzinę od 12 do godziny 20.

We invite You to see how our sweets are made. Every hour from 12 a.m. till 8 p.m. The Smallest Candy Manufacture Worldwide

tel. +48 606 480 454 11 a.m. - 9 p.m. ciuciukrakow@gmail.com www.ciuciukrakow.pl

Profile for Tatra Premium Magazine

Tatra Premium Magazine - NR 2  

NR 2 - ZIMA 2017/2018

Tatra Premium Magazine - NR 2  

NR 2 - ZIMA 2017/2018

Advertisement