{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

NR 6 [ZIMA2019/WIOSNA2020] egzemplarz bezpłatny ISSN 2657-7224

www.tatramagazine.pl

FOTOGRAFIA

tradycyjna vs mobilna

ZAGLĄDAMY DO MĘSKICH SZAF SŁAWNYCH GÓRALI MOTOCYKL:

szybko i stylowo do celu


To największy kompleks termalny pod Tatrami. Do dyspozycji gości jest ponad 30 basenów i beczek, Saunarium, strefa spa oraz Centrum Sportu. To bez wątpienia wprost idealne miejsce do głębokiego relaksu, gdzie każdy – bez względu na wiek – znajdzie coś dla siebie. Na szczególną uwagę zasługuje tutejsza strefa basenowa. Są tu i baseny rekreacyjne, i strefa lecznicza z wodą siarkową i jodowaną solankową, a do tego stanowiska z hydromasażem, rwąca rzeka, siatka do wspinaczki i gejzery wodne. Woda ma bardzo przyjemną temperaturę od 32 do 36oC, dzięki czemu nawet w mroźne dni można odpocząć w basenach zewnętrznych.


O tym, że woda działa kojąco na ciało i duszę, nie trzeba nikogo przekonywać. Dlatego, gdy za oknem ciemno, zimno i śnieg, warto odwiedzić kompleks basenów w Chochołowskich Termach i na własnej skórze przekonać się o dobroczynnym działaniu wody czerpanej z głębokości

Oto krótki przegląd największych atrakcji strefy basenowej.

Termalne baseny zewnętrzne

Idealne miejsce dla amatorów wodnych atrakcji i pięknych widoków. Goście mogą skorzystać z dwóch basenów o głębokości 1,2 m. W pierwszym z nich, na poziomie „0”, są sztuczne fale, dysze wodne, a także możliwość gry w wodną siatkówkę i koszykówkę. W drugim – na poziomie „-1” – oprócz sztucznej fali i dyszy wodnych, jest też rwąca rzeka, siatka wspinaczkowa i wodny bar. Na basenach zewnętrznych Chochołowskich Term organizowane są największe na Podhalu Pool Parties.

Termalne baseny wewnętrzne

Ogromna strefa z basenami ze stanowiskami do masażu, siedmioma małymi i jednym dużym basenem jacuzzi oraz wyjątkowym solankowym jacuzzi przypadnie do gustu tym, którzy w Chochołowskich Termach szukają przede wszystkim odpoczynku.

Baseny pływackie

Amatorów bardziej aktywnego, pływackiego wypoczynku Chochołowskie Termy zapraszają do dwóch basenów sportowych. Na poziomie „0” jest to basen o wymiarach 16x8 m, wyposażony w system monitoringu POSEIDON, wspierający pracę ratowników wodnych. To doskonałe miejsce dla wszystkich tych, którzy dopiero uczą się pływać. Z kolei na poziomie -1 znajduje się standardowy basen sportowy o wymiarach 25x12 m i głębokości od 1,4 do 1,8 m.

blisko 3,6 km, bogatej w składniki takie jak siarka, wapń, magnez i sód.

Dla najmłodszych

Z myślą o najmłodszych gościach Chochołowskie Termy przygotowały atrakcje dostosowane do wieku i możliwości dzieci. Maluchy mają do dyspozycji wewnętrzny plac zabaw z brodzikiem o głębokości 0,3 m. Starsze dzieci mogą poszaleć na rodzinnych zjeżdżalniach i wraz z rodzicami odwiedzić łaźnię parową. Jest tu także pokój zabaw w bezpośrednim sąsiedztwie kawiarni oraz czynny w sezonie letnim zewnętrzny plac zabaw i basen Statek.

Inne udogodnienia Chochołowskie Termy oferują też dostęp do ogromnej bazy miejsc noclegowych, które jako placówki współpracujące zapewniają zniżki na bilety wstępu. Na miejscu można skorzystać z oferty gastronomicznej, siłowni i zabiegów pielęgnacyjnych w spa.


Już grudzień, więc w Państwa ręce oddajemy kolejny numer naszego Tatra Premium Magazine. Jak zawsze staraliśmy się stworzyć ciekawe treści, które umilą zimowe i wiosenne wieczory. Wywiady ze znanymi ludźmi, ciekawe miejsca, atrakcje Podhala – to wszystko znajdą Państwo na kolejnych stronach. A co przygotowaliśmy tym razem? Udało nam się namówić na długą rozmowę osobę, której nikomu nie trzeba przedstawiać, czyli Justynę Kowalczyk. Przepytaliśmy też aktora Jana Wieczorkowskiego, muzyka Staszka Karpiela-Bułeckę i himalaistkę Kingę Baranowską. W przeszłość przenosi nas tekst o nowotarskich hokeistach, zaś o podhalańskiej teraźniejszości przeczytają Państwo m.in. w artykule o projekcie Tatra Super Ski czy o górskich wyścigach samochodowych. Kilka stron poświęciliśmy modzie – tym razem do szaf zaglądamy słynnym Góralom, a także opisujemy Polish Fashion Anatomy. Teatr Witkacego i fotograf Adam Brzoza zapewniają dawkę kultury. A wszystko to okraszone informacją o najlepszych miejscach wypoczynku i rekreacji w Tatrach, lokalnych atrakcjach i ciekawych wydarzeniach. Miłej lektury! PS. W imieniu redakcji i swoim życzę Państwu cudownych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, a także wszelkiej pomyślności w nadchodzącym 2020 r.!

WYDAWCA Tatra Premium Sp. z o.o. Krupówki 4, 34-500 Zakopane BIURO/ADRES KORESPONDENCYJNY Tatra Premium Sp. z o.o. Stefana Korbońskiego 12, 30-443 Kraków KONTAKT +48 18 541 78 00 +48 725 807 500 kontakt@tatramagazine.pl NAKŁAD 18 000 REDAKTOR NACZELNA Dominika Bukład

2

TATRA

PISZĄ DLA NAS Ewa Szul-Skjoeldkrona Izabela Trojanowska Barbara Caillot Aleksandra Karkowska Agnieszka Delkowska Katarzyna Witkowska Katarzyna Juszczyk Radosław Omachel Mateusz Buchtyar Michał Markieta FOTOGRAFUJĄ DLA NAS Pietruszka Fotografia Piotr Oleszak Adam Brzoza

REKLAMA/MARKETING/PR reklama@tatramagazine.pl marketing@tatramagazine.pl OKŁADKA: Justyna Kowalczyk Fot.: Piotr Oleszak Stylizacja: Hubert Centkowski, Anatomy Events Production Fryzura: Iga Toniarz, Hair Square Makijaż: Jovanka Czarnik, JC Makeup Agency

Partnerzy:

GRAFIKA A&K Art Studio www.akartstudio.pl

RYSUJĄ DLA NAS Andrzej Mleczko

DRUK www.standruk.com

KOREKTA Daję Słowo

PRENUMERATA ONLINE www.tatramagazine.pl

MAGAZINe

Tatra Premium Magazine laureatem nagrody SUKCES ROKU 2019

Podziękowania dla Hotelu Rubinstein w Krakowie za umożliwienie realizacji wywiadu i sesji zdjęciowej Justyny Kowalczyk.


z ima 2 0 1 9 / wios n a 2 0 2 0

6

Justyna Kowalczyk: „W nowe życie wchodzę z uśmiechem”

17 Adamex – marka budowana latami 18 Motocykl: szybko i stylowo do celu 22 Stanisław Karpiel-Bułecka: „Lubię niestandardowe rzeczy” 26 Nosalowy Park hotel & Spa. KROK DALEJ 28 Polish Fashion Anatomy

86

22

76 Fotografia tradycyjna vs mobilna 82 Lekcja pokory w górach i w życiu 86 Jan Wieczorkowski: „To niesprawiedliwy zawód…” 90 Hotele na selfie sticku 92 Blachotrapez 2.0 96

98

96 5 oscypkowych ciekawostek

34 Projekt Tatry Super Ski rozwija się 40 Dolina Tatr: cud-miód! 44 Świadome podróżowanie: 5 trendów we współczesnej turystyce 46 Komórki macierzyste eliksirem młodości 48 Kinga Baranowska: „Góry, miłość od pierwszego wejrzenia” 52 Magiczne Podhale 58 Zaglądamy do męskich szaf na Podhalu 70 Wyprawy górskie z marzeniami w tle 74 Reprezentanci Podhala na szczycie klasyfikacji wyścigów górskich

48

74

26

98 Małe miasto, wielki klub 102 Heart by Amaro – kuchnia płynąca z serca 110 Kto ma owce, ten ma co chce 112 Restaurant Week

102

Artykuły sponsorowane/reklama: II okładka,1, 4 ,5, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 25, 26, 27, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 44, 45, 46, 47, 51, 56, 57, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 79, 80, 81, 84, 85, 89, 94, 95, 96, 97, 101, 104, 105, 107, 108, 109, 110, 111, 113, 115, 116, 117, 118, 120, III okładka.

TATRA

MAGAZINe

3


architektura

Zakopane ze względu na swoje walory jest niezwykle atrakcyjnym miejscem inwestycyjnym. Rynek ekskluzywnych apartamentów otwiera duże możliwości dla osób, które chcą zainwestować swoje pieniądze i mieć wysoką roczną stopę zwrotu. Jednak inwestycja inwestycji nierówna – warto inwestować w nieruchomości, które są dobrze położone, świetnie zaprojektowane i pożądane na rynku. Dobra architektura jest też istotna w przypadku prywatnych domów. Funkcjonalna i dobrze zaplanowana rezydencja rodzinna wpływa nie tylko na komfort mieszkańców, ale też koresponduje z otoczeniem i podtrzymuje regionalne tradycje budowlane.

4

TATRA

MAGAZINe


architektura

Największym wyzywaniem przy projektowaniu nowych obiektów jest zachowanie harmonii między tym, co tradycyjne i naturalne, a tym, co nowoczesne i komfortowe. Dlatego w dobie licznych głosów krytyki odnoszących się do jakości podhalańskiej architektury każda dobra realizacja to miód na serce krytyków. A takich dobrych realizacji jest coraz więcej!

Apartamenty Pod Skocznią

Royal Resort Zakopane

To jedna z pierwszych inwestycji deweloperskich w prestiżowej części Zakopanego, zaprojektowana i zrealizowana w segmencie luksusowych apartamentów na wynajem. Forma budynku łączy architekturę zakopiańską z szerszym kontekstem architektury ziem górskich. Inwestorowi zależało na stworzeniu przestrzeni mieszkalnej, która będzie czerpała z otaczającego krajobrazu. Udało się to osiągnąć, dzięki zastosowaniu dużych przeszkleń na elewacjach i w kalenicy, a także wykorzystaniu typowych dla regionu materiałów, czyli drewna i kamienia.

Royal Resort Zakopane to kompleks luksusowych apartamentów w sercu Zakopanego. W 2 budynkach zlokalizowano 90 apartamentów. Bryły budynków o stromych, czterospadowych dachach nawiązują do tradycyjnych domów regionu. Ogromne dachowe przeszklenia zapewniają świetne doświetlenie wnętrza. Do wykończenia elewacji wykorzystano drewno, kamień i szkło.

Prywatny dom w Bukowinie Tatrzańskiej Prywatna rezydencja w Bukowinie Tatrzańskiej to budynek jednorodzinny, zaprojektowany i wybudowany w tradycji podhalańskiej architektury z wykorzystaniem technologii płazów drewnianych. To bardzo udany przykład mariażu tradycyjnego budownictwa drewnianego z nowoczesnymi rozwiązaniami, podnoszącymi komfort życia. Wszystkie projekty realizował Archi Projekt, pracownia z kilkunastoletnim doświadczeniem, która oferuje nie tylko projekty, ale też prowadzenie inwestycji od strony formalnej. Archi Projekt doskonale zna zawiłości prawa budowlanego i administracyjnego, a do tego doradza w kwestiach formalnych i administracyjnych. Dzięki konsekwentnemu budowaniu trwałych relacji współpracuje z gronem specjalistów i fachowców, co gwarantuje powodzenie całego zamierzenia. www.bentkowskikopec.pl

605 825 770 lub 609 777 181

TATRA

MAGAZINe

5


znani o sobie

Z d j Ä™ c i a: PIOTR OLESZAK

6

TATRA

MAGAZINe


znani o sobie

Justyny Kowalczyk nie trzeba nikomu przedstawiać. Wspaniały sportowiec, multimedalistka, mistrzyni świata, mistrzyni olimpijska i czterokrotna zdobywczyni Pucharu Świata. A jednocześnie osoba niezwykle skromna, pracowita i konsekwentnie dążąca do celu. Udało nam się namówić ją na krótką rozmowę o życiu sportowego emeryta, o tym, jaka jest prywatnie, o czym marzy i jakie ma plany na przyszłość.

EWA SZUL-SKJOELDKRONA: Czym się Pani teraz zajmuje?

JUSTYNA KOWALCZYK: Teraz aktualnie? W tej chwili jestem na urlopie. (śmiech) A zawodowo jestem asystentką trenera Wierietielnego. Pomagam mu w szkoleniu młodych zawodniczek w biegach narciarskich. Co 2 tygodnie piszę felieton do Gazety Wyborczej… Tak, wiem, czytałam ten o hulajnogach elektrycznych i absolutnie się z Panią zgadzam, że to sprzęt sportowy, który rozleniwia.

No właśnie. A wracając do Pani pytania, to staram się normalnie żyć, bo jednak 20 lat w sporcie wyczynowym sporo tego życia zabrało. Jak Pani się czuje w roli sportowego emeryta?

Jestem bardzo aktywna – nadal trenuję więcej niż zawodnicy na wysokim poziomie. A jak się czuję jako emeryt? Dobrze. Coś się zaczyna, coś się kończy. Na nostalgię miałam czas wcześniej, gdy już wiedziałam, że się ten etap zacznie, kiedy powoli żegnałam się ze sportem wyczynowym. Teraz z uśmiechem wchodzę w nowe życie i dobrze mi z tym. W jednym z wywiadów z Panią przeczytałam, że nie wyobraża sobie Pani siebie w roli trenera…

Tak było, to prawda. A jednak!

Ale ja jestem asystentem, a to jednak jest różnica. Moje obowiązki to np. logistyka grupy, a przywództwo to sprawa trenera Wierietielnego. Dlatego podtrzymuję to, co powiedziałam, że nie widzę siebie jako trenera, póki co.

To porozmawiajmy o tym, czym zajmuje się asystent trenera.

To jest zakres obowiązków ustalony z trenerem. Przede wszystkim dziewczyny nie mają w Polsce możliwości trenować

z kimś takim jak ja, ze sportowcem, który był na tak wysokim poziomie. Może nie biegam już tak bardzo szybko, jak biegałam jeszcze 3 czy 4 lata temu, ale pomijając te dodatkowe 20 s na 10 km, robię wszystko dokładnie tak samo. Tak samo trenuję, mam tę samą technikę; po prostu stałam się odrobinę wolniejsza, co jest związane z upływem czasu. Ważne jest to, żeby dziewczyny uczyły się, podglądały moją technikę, przyglądały się, jak wygląda życie wyczynowca. Mają się ode mnie uczyć bycia sportowcem. Trenujemy razem, bo moim zadaniem

Gdybym miała wybierać, czy chcę być sławna, czy anonimowa, wybrałabym anonimowość.

jest też to, żeby je podciągać. Mimo wszystko cały czas jestem silniejsza.

To cofnijmy się teraz do początków. Jak się zaczęła Pani przygoda z biegami narciarskimi? Przeczytałam, że po raz pierwszy zawody biegowe oglądała Pani z tatą podczas transmisji z igrzysk i nie była to miłość od pierwszego wejrzenia.

To akurat są bardzo odległe wspomnienia z dzieciństwa. Nie wiedziałam, że coś takiego uprawia się blisko mojego domu. Zaczęło się tak: w mojej szkole podstawowej w Kasinie Wielkiej byli świetni nauczyciele wychowania fizycznego, ludzie z pasją. Oni dali mi doskonałe podstawy ogólnorozwojowe, a ich lekcje to były fantastyczne zajęcia. Wyjeżdżali też z nami – dzieciakami –

na różne zawody. Jednym z tych dzieciaków byłam ja. Wyróżniałam się na tle dzieci z gminy, z powiatu, z województwa biegowo i to bardzo. Do tego byłam bardzo uparta i miałam sportowe zacięcie. A jedynym klubem sportowym, który był blisko mojego domu rodzinnego – bo wciąż jesteśmy w Kasinie Wielkiej – był klub biegów narciarskich w Mszanie Dolnej. I tak wyszło, że do tego klubu trafiłam i zaczęłam biegać na nartach.

Biega Pani czasem nie na nartach?

Tak! Trening biegacza narciarskiego zimą, gdy jest śnieg, to są narty, ale nie na nartach też biegamy bardzo dużo i jesteśmy w tym dobrzy. Ja mam w nogach tysiące kilometrów i po górach, i po płaskim. Po asfalcie staram się nie biegać, bo to jest bardzo obciążające dla stawów. Wróćmy do biegania na nartach. Który dystans był dla Pani najtrudniejszy?

Najtrudniejsze zawsze było 15 km stylem dowolnym. To był bieg, którego bardzo nie lubiłam. Dlaczego? Pojęcia nie mam. Piętnastka stylem klasycznym była ok, piętnastka duatlon czyli pierwsze 7,5 km klasykiem, drugie 7,5 km łyżwą też było bardzo dobre, a tej piętnastki łyżwą jakoś nie lubiłam. I to mimo, że miałam bardzo dobre wyniki na tym dystansie, a nawet stawałam na podium. A które dystanse Pani lubiła?

Wszystkie inne! (śmiech) Oczywiście sympatia do pozostałych dystansów zależała od tego, w którym momencie zimy byliśmy, a także w czym się czułam dobrze w danym roku. Czasem to były sprinty, czasem dystanse takie jak 30 km, a czasem po prostu biegałam wszystko i nie miało dla mnie żadnej różnicy, ile jest do przebiegnięcia.

TATRA

MAGAZINe

7


znani o sobie

Zdobyła Pani bardzo dużo medali. Który było zdobyć najtrudniej?

Najtrudniej było zdobyć medal w Soczi. Byłam w trakcie ciężkiej kontuzji, miałam pękniętą kość w stopie, co było bardzo bolesne. Miałam chorobę w głowie, która sprawiała, że było mi ciężko. Na szczęście udało się i zdobyć medal, i z problemów zdrowotnych wykaraskać, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Jest jakiś medal, który wspomina Pani szczególnie? Taki, który dawał dużo satysfakcji i radości z biegania?

To chyba mój pierwszy medal olimpijski. Brąz z Turynu na dystansie 30 km stylem dowolnym. Nie powiem, że był to medal oczekiwany, bo pierwszy raz w życiu biegłam na tym dystansie, ale był to medal otwierający bramy, dający czystą, sportową radość. Po nim zaczęła się presja. Trudno się żyje z takimi oczekiwaniami? Zdobywa Pani medale, mistrzostwa, staje się Pani znaną osobą, a wraz z tym pojawia się presja zdobywania kolejnych?

Oczywiście, idziesz do sklepu i ciągle słyszysz: „Pani Justynko, życzymy więcej medali”. Jesteś sportowcem, który z wielu imprez te medale przywozi, więc ludzie ci tego życzą. Trzeba jednak pamiętać, że dla sportowca medal to praca. I ma się on od początku maja do początku grudnia przygotować tak, żeby od początku grudnia do końca kwietnia zdobywać medale. Pracujesz bardzo ciężko – czego nikt nie widzi – później zbierasz owoce swojej ciężkiej pracy. Przynajmniej ja tak to odbierałam i traktowałam to zadaniowo. Kiedy zdobyłam medal w Vancouver, usiadłam i powiedziałam sobie: „Zrobiłam, co miałam zrobić”. Jest Pani osobą rozpoznawalną. Jak wygląda życie słynnego sportowca? Czy ludzie często Panią zaczepiają, proszą o autograf, o selfie? Jak się Pani z tym czuje?

To się dzieje bez przerwy i szczerze mówiąc, po tylu latach, to ja się nawet tego spodziewam. Natomiast dla osób, które mi towarzyszą, to jest średnie uczucie. Siedzę z chłopakiem na kolacji, jest intymnie i miło, i ktoś podchodzi

8

TATRA

MAGAZINe

w zupełnie nietrafionym momencie… Zresztą żaden moment nie jest trafiony; i ten ktoś prosi o wspólne zdjęcie, a do jego zrobienia zatrudnia mojego chłopaka. Jest mi wtedy głupio ze względu na osobę, z którą jestem. To, że ja jestem sławna, nie powinno rzutować na życie przyjaciółki, chłopaka czy rodziców. Z drugiej strony jest mnóstwo fantastycznych momentów. Starsze osoby, które, widząc mnie, płaczą, przytulają mnie i to jest dla nich ważne. Dla mnie to jest bardzo wzruszające. Mam w ogóle wrażenie, że jestem lubiana przez starszych ludzi, jestem ich

Takie a nie inne dzieciństwo wpłynęło na to, że później miałam wgrane, że trzeba pracować i że praca daje rezultaty. Gdy mnie pytano o moją motywację, ja odpowiadałam: „Ale jaka motywacja? Mam robotę, to ją wykonuję”.

„Justysią”. Tak więc są momenty fajne, są drzwi, które się otwierają szeroko, ale każdy kij ma dwa końce. Gdybym miała wybierać, czy chcę być sławna, czy anonimowa, wybrałabym anonimowość. Wrócę jeszcze do Pani życia zawodowego sportowca. Jak ono wyglądało? Ile czasu poświęcała Pani na treningi? Jak często była Pani poza domem? Jak ułożony był Pani dzień?

To może zaczniemy od tego, jak wyglądał mój rok, a było tych lat 20. W każdym takim roku spędzałam od 280 do 320 dni nawet nie poza domem, a poza krajem. We własnym łóżku spałam bardzo rzadko. W miesiącu ponad 3 tygodnie byłam gdzieś na obozie, czy

to w Estonii, czy na Białorusi, i zostawało mi kilka dni na „ogarnięcie” spraw w kraju. Gdy 1 listopada wyjeżdżaliśmy na zimę, to nie było mnie do końca marca, a w domu spędzałam tylko Wigilię i Boże Narodzenie. Zimą byłam wyłączona z życia. A jak wyglądał dzień? Wstawałam gdzieś pomiędzy 5:00 a 5:45, pierwszy trening to było do 1,5 godziny lekkiego wysiłku, później śniadanie. O 9:30 zaczynał się główny trening, który trwał między 3 a 4,5 godziny. Obiad, a następnie masaż i spanie, około 17:00 kolejny wysiłek, prysznic, kolacja… i człowiek ledwo żył. Mnie się nie chce na godzinę wyjść pobiegać…

No taki zawód. Zresztą jak już jesteś poza domem, z dala od rodziny, to chcesz ten czas wykorzystać, a przynajmniej ja tak miałam. Skoro już tam byłam, to chciałam wszystko zrobić perfekcyjnie, bo i tak nie było mnie wśród bliskich. Dlatego teraz tak się zachłystuję życiem i to jest cudowne. Ile kilometrów tygodniowo Pani robiła?

Ciężko to policzyć, bo to zależało od tego, czy biegałam na nogach, na nartorolkach, czy na nartach. Standardowy trening na nartorolkach, trwający te 4 godziny, o których mówiłam, to jest około 70 km. Jak szłam na 4-godzinny cross, na nogach robiłam 30-40 km. Czyli biegała Pani kilka maratonów w tygodniu.

Oczywiście! To są bardzo duże obciążenia treningowe. Gdy ktoś bliski, ktoś nowy w życiu, przyjeżdżał do mnie na jeden dzień zobaczyć, jak to wygląda, to się nadziwić nie mógł, że w ogóle tak można. A sport wyczynowy, a zwłaszcza wytrzymałościowy – my, kolarstwo, triathlon, wiosła – jest czasochłonny. Co było najtrudniej poświęcić dla sportu?

Niestety, poświęcałam ludzi. Przyjaźnie, sympatie. Często wyjeżdżając, wiedziałam, że nie będę miała po co wracać do danej osoby, że to się wszystko rozsypie. Ktoś może powiedzieć, że młodość poświęciłam, bo nie miałam dyskotek, ale czy ja wiem, czy to takie wielkie poświęcenie? Niekoniecznie. Co miałam poświętować, to poświętowałam.


znani o sobie

Mogłabym też mieć większą wiedzę, niż mam, bo choć jestem bardzo dobrze wykształcona, to wiem, że gdyby sport mnie tak nie angażował, ta wiedza mogłaby być jeszcze większa. Nadrabia Pani te zaległości? Poznaje nowych ludzi, nawiązuje przyjaźnie?

Przyjaźń to duże słowo. Na pewno nawiązuję znajomości. Co prawda dalej dużo wyjeżdżam. Akurat teraz zdarzył się pierwszy taki okres w moim dorosłym życiu, że będę miesiąc w Polsce. Czuję się trochę jak na wakacjach. (śmiech) A co robię? Sprzątam, myję podłogi, okna… To jest dla mnie niesamowite, że mogę być taki długi czas w domu, spać we własnym łóżku.

Czarna czy z mlekiem?

Zależy od pory dnia. Rano czarna, a później im bliżej wieczór, tym więcej mleka. Wczesne wstawanie czy nocne markowanie?

Wczesne wstawanie. Po tylu latach weszło w krew. Spodnie czy sukienka?

Wszystko jedno. 50/50.

Chciałabym zadać teraz kilka pytań o to, jaka jest Justyna Kowalczyk prywatnie. Bardziej introwertyczka czy dusza towarzystwa?

To zależy od sytuacji. W takim dniu jak dziś – kiedy najpierw jest sesja, potem długi wywiad, a ja dużo mówię – gdy wrócę do domu, zamknę drzwi i będę cichutka. Ktoś zapyta, jak było, a ja odpowiem: „No ok, fajnie”, ale będę chciała się wyciszyć i dopiero jutro zacznę opowiadać. Z kolei kiedy nie muszę nic i się nie wybiegam, to wtedy mnie wszędzie pełno, bo mnie nosi. Bardziej gotowanie w domu czy jedzenie na mieście? W ogóle lubi Pani gotować?

Coś tam gotuję, ale bardzo prosto, więc jedzenie w domu, ale nie przeze mnie ugotowane. (śmiech) Jedzenie na mieście w moim przypadku wiąże się z pewną logistyczną komplikacją, żeby było to spokojne, ciche miejsce. Książka czy film?

Książka.

A ulubiona?

Mistrz i Małgorzata. Niezmiennie. Niedawno przeczytałam po raz piąty. (śmiech) Kawa czy herbata?

Kawa.

Psy czy koty?

Hmmm… powiedziałabym, że psy, a teraz sytuacja życiowa zaprowadziła mnie do dwóch kotków. I jak?

Inaczej. Przyzwyczajamy się do siebie. Jak się Pani relaksuje?

Na pewno książka. Lubię też czynność, którą normalnie ludzie nazywają spacerem, a ja – szwędactwem. Idę sobie gdzieś i rozmyślam. Albo po prostu leżę, myślę, a w tle gra lekka muzyka. Ma Pani swoje ulubione miejsca?

Kasinę lubię, bo tam jest mój dom rodzinny i ludzie. Lubię też górki naokoło, bo po nich biegam bez przerwy. Natomiast ulubione miejsca poza domem to góry w okolicach Zakopanego. Skoro już jesteśmy przy domu rodzinnym, chciałabym zapytać, jak wyglądało Pani dzieciństwo, zanim zaczęła Pani trenować.

Pochodzę ze wsi. Mama była nauczycielką, tata pracował jako kierownik schroniska na pobliskiej górze, Śnieżnicy. Mamy gospodarstwo rolne, mieliśmy krowy, konie, kury, pole do obrobienia, więc nasze życie dyktowały pory roku, natura i to, co trzeba było zrobić w gospodarstwie. Najczęstsze przebitki z dzieciństwa to praca na roli, np. sianokosy. Wszystko trzeba było ręcznie robić, więc była to ciężka praca, która nauczyła mnie konsekwencji. A przez to, że mama była nauczycielką, trzeba się było uczyć. (śmiech) Ale nie wymagało to od nas zbyt dużego wysiłku, bo nauka nigdy nie była dla nas wyrzeczeniem. Ja jestem najmłodsza – mam troje starszego rodzeństwa – więc jako tatusiowe dziecko sporo czasu spędzałam też w schronisku. Tata zabierał mnie ze sobą, kiedy tylko mógł. Miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo. Na pewno nie było ono leniwe, tylko pracowite, ale czułam się kochana, dopieszczona i niczego mi nie brakowało. I to pomimo tego, że byliśmy biedni. To był czas zmian ustrojowych, lata 90., więc nie będę ukrywać, że przeżyliśmy 2, może 3 lata bardzo skromne, ale to tylko nauczyło nas zaradności. W którymś wywiadzie przeczytałam, że określa Pani siebie nie jako dziewczynę z gór, ale dziewczynę ze wsi. Czego uczy takie środowisko, w którym Pani wyrosła? Co się przydało w życiu i pracy sportowca?

Może zacznę od tej góralskości. To bardziej chodzi o to, że gdybym

TATRA

MAGAZINe

9


znani o sobie

powiedziała w rejonie Zakopanego, że osoba z mojego regionu jest Góralem, to tamtejsi Górale zaśmialiby mi się prosto w twarz. Ja nazywam siebie Góralką nizinno-bagienną. (śmiech) Mamy górki w Beskidzie Wyspowym, mają nawet po 1000 m i są piękne. A czego uczy życie na wsi? Przede wszystkim pracy. Dzieciak od początku – nawet malutki – ma jakieś swoje obowiązki. Nie musi od razu doić krowy, ale np. ma swoje małe grabki, i gdy wszyscy dorośli idą grabić, on idzie z nimi. Spędza w polu tyle samo czasu, co dorośli i uczy się pracy. Jak trzeba oporządzić inwentarz, to małe dziecko też idzie. Nawet jeśli jest za małe do wykonywania określonych czynności, to przy nich jest i widzi, jak są wykonywane. Ma też swoje obowiązki. Takie a nie inne dzieciństwo wpłynęło na to, że później – a rozmawiałyśmy przecież, jak wyglądał mój dzień – miałam wgrane, że trzeba pracować i że praca daje rezultaty. Gdy mnie pytano o moją motywację, ja odpowiadałam: „Ale jaka motywacja? Mam robotę, to ją wykonuję.” Byłaby Pani idealnym pracownikiem, a każdy szef byłby przeszczęśliwy.

No nie wiem, bywam czasem aż nazbyt perfekcyjna, a do tego praca w zespole polega dla mnie na tym, że ja robię wszystko. Kim chciała zostać mała Justyna?

Byłam córeczką tatusia, więc chciałam być inżynierem. Mój tata jest złotą rączką. Nie mógł studiować, bo sytuacja materialna na to nie pozwalała. Szybko pojawiły się dzieci, na które trzeba było zarabiać. A ja chciałam umieć to wszystko co tata i jeszcze iść na uczelnię, żeby zostać inżynierem. Za to moja mama bardzo chciała, żebym spełniła jej marzenie, czyli skończyła prawo. Kupowała jakieś encyklopedie historyczne, rozmawiała ze mną zawsze jak z dorosłym, żebym potrafiła argumentować. Przygotowywała mnie do tego zawodu i pewnie dopięłaby swego, gdyby w pewnym momencie nie pojawiły się biegówki. Rodzice byli zadowoleni?

Nie do końca. (śmiech) Wspomniałam, że moja mama marzyła o karierze

10

TATRA

MAGAZINe

prawnika dla mnie. Moje rodzeństwo pokończyło świetne studia, zrobiło kariery w wybranych przez siebie zawodach. Ja byłam najmłodsza, miałam na koncie wygrane olimpiady polonistyczne i wstęp do każdej szkoły w kraju bez egzaminów. Gdy powiedziałam mamie, że chcę iść do szkoły sportowej, to trochę ją zaskoczyłam. Wiadomo, że liceum sportowe to kompromis i raczej trudno po nim dostać się na medycynę czy na prawo. W szkole sportowej chodzi o to, żeby mieć czas na trening, a dodatkowo się uczyć, zdobywać wiedzę. Moja mama nie chciała tego dla mnie, ale gdy zobaczyła, że ja naprawdę tego pragnę, że jestem zmotywowana i tym żyję, zaczęła mnie bardzo wspierać. Zresztą rodzice to moi najwierniejsi fani, a moja mama, mimo iż nie zna się na sporcie, o mnie wiedziała wszystko. Gdy tylko pojawiła się możliwość wyjazdów na zawody, w których startowałam, rodzice jeździli za mną po świecie, choć nie znają języków obcych. Jedyna możliwość, żeby zobaczyć córkę, to było to, że wsiądą w samochód i pojadą za koło podbiegunowe. Często było tak, że miałam dla nich 2 godziny, a oni i tak to rozumieli. Dużo dostałam od nauczycieli w-fu, od trenera Wierietielnego – to oni wsparli moje wyczynowe uprawianie sportu. Charakter i pasję podsycali rodzice. Jakie ma Pani cele zawodowe na

najbliższe lata? Jaki pomysł na siebie?

Nie mam żadnej presji, żeby myśleć o tym, co będzie za rok czy za 2 lata. Jestem na takim etapie życia, że mogę próbować różnych rzeczy, patrzę i zastanawiam się, co bym chciała, gdzie i z kim. Są różne drzwi otwarte, a ja muszę sprawdzić, gdzie mi będzie najlepiej. A o czym Pani marzy?

Mam zupełnie normalne marzenia, o zwykłym życiu. Takim, którego przez ostatnie 20 lat nie miałam. Chcę normalnie żyć. Mieć to, co każdy ma. Codziennie wracać do własnego łóżka, do domu. Ma Pani jakieś słabe punkty?

Całe stado! (śmiech) Jestem bardzo emocjonalna, bywam nerwowa, czasem niecierpliwa. Mogłabym być mniejszą bałaganiarą. Mogłabym się nauczyć lepiej gotować. Mogłabym się nie garbić. I tak dotarłyśmy niemal do końca rozmowy. Ostatnie pytanie: czego Pani życzyć na nadchodzący 2020 r.?

Nie wiem… (śmiech) Na pewno zdrowia, dobrej formy. Jestem w takim momencie życia, że wszystko jest super, więc chyba chciałabym, żeby to się nie zmieniało. Zatem tego Pani życzę. Dziękuję za rozmowę!


Komfortowe, funkcjonalne, wygodne i zarazem estetyczne wnętrze – 4 w 1?

SALONY MEBLOWE

To możliwe z BRW Podhale W ofercie salonów m.in.: l ekskluzywne meble

tapicerowane firmy Meblomak i Puszman l kuchnie na wymiar i meble premium BRW l antybakteryjne materace pianowe na wymiar firmy Materasso l meble pokojowe firmy Halmar i Signal l wysokiej klasy piankowe materace W naszych salonach otrzymasz fachową poradę doradców i znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz do mieszkania, domu, biura i pensjonatu.

BRW PODHALE

Nowy Targ ul. Sikorskiego 14a tel.: 18 307 07 70

Zakopane ul. Szymony 17b tel.: 18 300 00 25


Podhalańskie Podhalańskie biuro biuro nieruchomości nieruchomości – – obsługujemy obsługujemy transakcje transakcje kupna kupna ii sprzedaży oraz wynajmu, a także współpracujemy sprzedaży oraz wynajmu, a także współpracujemy zz deweloperami. deweloperami. Wspieramy Wspieramy naszych naszych klientów klientów na na każdym każdym etapie etapie realizacji realizacji projektu projektu nieruchomościowego. nieruchomościowego. Nasza Nasza baza baza posiada posiada wiele wiele ofert ofert nieruchomości nieruchomości na na Podhalu. Podhalu. Stale Stale poszukujemy poszukujemy kolejnych kolejnych pensjonatów, hoteli, domów oraz apartamentów, aa także gruntów pod hotelową pensjonatów, hoteli, domów oraz apartamentów, także gruntów pod zabudowę zabudowę i wielorodzinną. Zapraszamy do współpracy właścicieli nieruchomości z Podhala,hotelową a także i wielorodzinną. Zapraszamy do współpracy właścicieli nieruchomości z Podhala, a także osoby zainteresowane zakupem nieruchomości pod Tatrami. Gwarantujemy rzetelne osoby zainteresowane zakupem nieruchomości pod Tatrami. Gwarantujemy rzetelne wyceny, wyceny, skuteczne skuteczne negocjacje negocjacje w w imieniu imieniu klienta klienta ii szybką szybką finalizację finalizację transakcji. transakcji.

Świadczone Świadczone przez przez nas nas usługi usługi to to m.in.: m.in.: •• •• • •• • •• •• •• • •

pełna pełna obsługa obsługa transakcji, transakcji, profesjonalna sesja sesja fotograficzna fotograficzna nieruchomości, nieruchomości, profesjonalna skuteczna reklama internetowa na skuteczna reklama internetowa na wiodących wiodących portalach, portalach, promocja w wyszukiwarce Google, promocja w wyszukiwarce Google, posprzedażowa posprzedażowa obsługa obsługa wynajmu, wynajmu, wsparcie wsparcie sprawdzonych sprawdzonych architektów, architektów, pomoc w zapewnieniu finansowania bankowego, pomoc zapewnieniuwartości finansowania bankowego, rzetelnewoszacowanie nieruchomości. rzetelne oszacowanie wartości nieruchomości.

Apartament Apartament zz basenem basenem ii sauną sauną Kościelisko Kościelisko Znajdujący się na parterze 2-piętrowego budynku

Apartament Apartament w w centrum centrum ul. Kościeliska, ul. Kościeliska, Zakopane Zakopane Ekskluzywny apartament o pow. 48.91 m22, znajdujący

Znajdujący 2-piętrowego Znajdujący się się na na parterze parterze 2-piętrowego budynku budynku 22 składa się z przestronnego apartament o pow. 58 m 2 apartament o pow. 58 m2 składa się z przestronnego salonu salonu zz aneksem aneksem kuchennym kuchennym ii kominkiem, kominkiem, 22 przytulnych sypialni, dużej łazienki oraz przedpokoju przytulnych sypialni, dużej łazienki oraz przedpokoju zasądzonego zasądzonego balkonu balkonu zz zestawem zestawem wypoczynkowym. wypoczynkowym. W W obiekcie obiekcie znajduje znajduje się się spa, spa, plac plac zabaw, zabaw, kryty kryty basen basen zz przeciwprądami oraz sauna. przeciwprądami oraz sauna.

Ekskluzywny Ekskluzywny apartament apartament o o pow. pow. 48.91 48.91 m m22,, znajdujący znajdujący się na 1 piętrze 3-piętrowego budynku się na 1 piętrze 3-piętrowego budynku zz 2016 2016 r. r. składa składa się się zz przestronnego przestronnego salonu salonu zz aneksem aneksem kuchennym, kuchennym, sypialni, łazienki z prysznicem oraz przedpokoju. sypialni, łazienki z prysznicem oraz przedpokoju. Do Do dyspozycji dyspozycji jest jest całoroczne, całoroczne, zewnętrzne zewnętrzne spa spa -jacuzzi jacuzzi oraz oraz sauna sauna fińska. fińska. Na Na terenie terenie obiektu obiektu mieści mieści się się plac plac zabaw zabaw dla dla dzieci dzieci oraz oraz wiata wiata grillowa. grillowa.

Luksusowy Luksusowy apartament apartament zz widokiem widokiem na na Giewont ul. Za Strugiem, Zakopane Giewont ul. Za Strugiem, Zakopane Luksusowy apartament o pow. 118 m22 składa się z

Domy Domy w w stanie stanie deweloperskim deweloperskim ul. Mieczysława Karłowicza, Zakopane ul. Mieczysława Karłowicza, 22 zlokalizowane są na 2-poziomowe domy o pow. 172 mZakopane

Cena: Cena: 774 774 000,00 000,00 PLN PLN

Luksusowy Luksusowy apartament apartament o o pow. pow. 118 118 m m22 składa składa się się zz salonu z kominkiem, 3 niezależnych sypialni, kuchni z salonu z kominkiem, 3 niezależnych sypialni, kuchni z częścią częścią jadalnianą, jadalnianą, łazienki łazienki zz wanną wanną oraz oraz wc. wc. Nieruchomość posiada 3 balkony z widokiem na Nieruchomość posiada 3 balkony z widokiem na Giewont. Giewont.

Cena: Cena: 11 990 990 000,00 000,00 PLN PLN

Cena: Cena: 930 930 000,00 000,00 PLN PLN

2-poziomowe 2-poziomowe domy domy o o pow. pow. 172 172 m m22 zlokalizowane zlokalizowane są są na na zamkniętym osiedlu. Nieruchomości ocieplono wełną zamkniętym osiedlu. Nieruchomości ocieplono wełną mineralną mineralną oraz oraz obłożono obłożono półbalami. półbalami. Każda Każda zz nich nich wyposażona wyposażona jest jest w w piec piec gazowy. gazowy. Od Od Tatrzańskiego Tatrzańskiego Parku Narodowego dzieli je zaledwie 200 m. Parku Narodowego dzieli je zaledwie 200 m.

Cena: Cena: 2 2 200 200 000,00 000,00 PLN PLN

Condohotel Condohotel Nosalowy Nosalowy Dwór Dwór Residence Residence ul. Oswalda Balzera, Zakopane ul. Oswalda Balzera, Zakopane Luksusowy apartament na ostatnim piętrze, o pow.

Luksusowy apartament Luksusowy apartament na na ostatnim ostatnim piętrze, piętrze, o o pow. pow. 22, z pełnym wyposażeniem i pięknymi widokami, 30 m 2 30 m2, z pełnym wyposażeniem i pięknymi widokami, to to pewna pewna inwestycja, inwestycja, zwrot zwrot kapitału kapitału ii gwarancja gwarancja luksusowych wakacji z możliwością korzystania luksusowych wakacji z możliwością korzystania zz pełnej pełnej obsługi obsługi hotelowej hotelowej ii strefy strefy wellness, wellness, m.in. m.in. basenu, basenu, sauny, sauny, jacuzzi jacuzzi oraz oraz zabiegów zabiegów spa. spa.

Cena: Cena: 670 670 540,00 540,00 PLN PLN

Willa Willa w w stylu stylu Gaudiego Gaudiego Kościelisko Kościelisko Ekskluzywna rezydencja zaprojektowana przez

Ekskluzywna Ekskluzywna rezydencja rezydencja zaprojektowana zaprojektowana przez przez słynnego architekta inspirującego się dziełami słynnego architekta inspirującego się dziełami Gaudiego Gaudiego składa składa się się zz przyziemia, przyziemia, parteru parteru oraz oraz 22 pięter. pięter. W W środku środku mieści mieści się się salon salon zz kominkiem, kominkiem, sala sala ze stołem bilardowym, spa oraz pokój zabaw dla ze stołem bilardowym, spa oraz pokój zabaw dla najmłodszych, najmłodszych, aa na na zewnątrz zewnątrz -- zadaszony zadaszony grill. grill.

Cena: Cena: 4 4 900 900 000,00 000,00 PLN PLN

Olga Piaskowska | + 48 530 460 111 | biuro@nieruchomoscizakopane.pl | www.nieruchomoscizakopane.pl Olga Piaskowska | + 48 530 460 111 | biuro@nieruchomoscizakopane.pl | www.nieruchomoscizakopane.pl


-

Rezerwuj bezpośrednio na GoralPoleca.pl 150 apartamentów i domów wakacyjnych Gwarancja najniższej ceny Zero ukrytych kosztów Gwarancja jakości Sprawdzone apartamenty

+48 18 521 38 50


INWESTYCJA NA SPRZEDAŻ

36 nowoczesnych apartamentów z widokowymi balkonami przestronne lobby z wygodnymi kanapami i fotelami kawiarnia dla właścicieli oraz gości obiektu domki saunowe, balie z gorącą wodą oraz jacuzzi geotermalne plac zabaw dla dzieci taras widokowy

WSPANIAŁY WIDOK NA CAŁE PASMO TATR 18 521 38 50

16

TATRA

MAGAZINe

|

sprzedaz@primonieruchomosci.pl

| www.tatraresort.pl


ADAMEX to zatorska firma z wieloletnimi tradycjami. Jest producentem wysokokalorycznych ekogroszków i dostawcą światowej klasy maszyn budowlanych.

adamexpodolsze.pl Istotnym momentem w rozwoju firmy, zajmującej się początkowo głównie sprzedażą węgla i ekogroszku, było podjęcie decyzji o stworzeniu własnego produktu. Dysponując już dużym doświadczeniem na rynku paliw stałych, jak i wiedzą, wsłuchaliśmy się w oczekiwania Klientów. Tak powstał nasz ekogroszek STRONG®, który szybko zdobył rzeszę nabywców. Cieszymy się bardzo, że trend ten utrzymuje się po dziś dzień...

ADAMEX marka budowana latami

Nasze doświadczenie i znajomość branży okazały się kluczowe także w chwili, gdy rozszerzyliśmy działalność firmy. Mogąc korzystać z wiedzy o przesiewaczach, kruszarkach, ładowarkach, maszynach przeładunkowych, staliśmy się także dostawcą maszyn budowlanych światowych marek. Zdobycie nowych umiejętności i praktyki pozwoliło nam poszerzyć ofertę o koparki, spychacze, wozidła oraz inne maszyny budowlane. Dziś mamy do zaoferowania ok. 100 maszyn - do obejrzenia na placu.

sprzedaż serwis wynajem dostawa

przesiewacze

kruszarki

koparki

ładowarki

maszyny przeładunkowe

Czy ADAMEX jest synonimem wysokiej jakości? Nie ustajemy w staraniach o to od blisko 30 lat... Służymy fachową pomocą w wyborze maszyny mogącej sprostać oczekiwaniom Klienta. Każdą z maszyn serwisujemy i zapewniamy transport pod wskazany nam adres. Ponadto, pomagamy Klientom w uzyskaniu dogodnych warunków leasingowych. Przyjmujmy także zamówienia indywidualne na dowolną maszynę budowlaną.

ADAMEX Sp. z o.o. Sp. k. 32-640 Zator, Podolsze ul. Starowiejska 57

adamexmaszyny.pl spychacze

inne maszyny

akcesoria

info@adamexmaszyny.pl 602 552 539 facebook.com/adamexmaszyny


moTORYZACJA

Robert Małopolski, właściciel Moto Mio

EWA SZUL-SKJOELDKRONA: Motocykliści: „dawcy organów” czy ludzie ceniący sobie swój czas i kochający uczucie wolności, jakie daje jazda jednośladem? ROBERT MAŁOPOLSKI: (śmiech) Po-

sługuje się Pani stereotypami, które na przestrzeni ostatnich lat zostały ukute przez ludzi w większości niemających nic wspólnego z motocyklami i przeczą temu wszelkie aktualne statystyki wypadków. W XXI w. ludzie poruszający się motocyklami to ludzie świadomi, którzy postrzegają skuter czy motocykl jako absolutnie genialny środek transportu w dzisiejszym zatłoczonym świecie, pozwalający na szybkie i sprawne przemieszczanie się do i z pracy, na spotkania biznesowe, do znajomych czy nawet do szkoły. Dla mnie osobiście jazda motocyklem to również sposób na życie, a motocykle to piękna i wyjątkowa pasja oraz niebanalny sposób ucieczki od codzienności.

Prowadzi Pan krakowski salon motocyklowy. Kim są Pana klienci?

To fantastyczni ludzie, otwarci na zmiany, nowe doświadczenia, posiadający pasje. To cały przekrój społeczeństwa. Wielu klientów związanych jest z nami od lat, od dnia zakupu swojego pierwszego motocykla, a było to, o ile pamiętam, we wczesnych latach 90. (śmiech) W tej branży jestem już prawie 30 lat i jak do tej pory wszyscy moi klienci wciąż ze mną są. W Moto Mio znajdziemy szereg włoskich marek premium, czyli jakich?

Czyli np. Vespę – najbardziej kultowy

18

TATRA

MAGAZINe MAGAZINe

i pożądany skuter świata, Piaggio – sprawdzony i najbardziej popularny w całej Europie skuter. Nasze motocykle to światowa elita: Ducati, MV Agusta, czyli odpowiedniki Ferrari na dwóch kołach. Klasyczne Moto Guzzi czy bardziej sportowa Aprilia to zaś marki z prawie 100-letnią historią. Posiadamy również technologiczne cacko wśród skuterów i małych motocykli – 100% elektryczne Super Soco. Proszę opowiedzieć o nich trochę więcej.

Ducati to najbardziej designerskie i jedne z najpiękniejszych motocykli na świecie. To cała gama modeli, począwszy od motocykli miejskich (Monster, Scrambler), poprzez turystyczne (Multistrada), sportowe (Panigale), a skończywszy na power cruiserze Ducati Diavel / XDiavel. Absolutnym hitem na sezon 2020 jest ultra sportowy naked bike Ducati Streetfighter o mocy 208 KM i wadze 178 kg. Marka Ducati od wielu lat jest pod technologicznymi skrzydłami koncernu Audi, dlatego też technologia i jakość wykonania motocykli Ducati pozostawiła całą konkurencję daleko w tyle. Świadczy o tym chociażby pełna, 4-letnia gwarancja producenta na poszczególne modele. MV Agusta to jeżdżące dzieła sztuki i wyrafinowanego detalu, tutaj nawet nakrętki są sygnowane logiem MV. Ponadto firma szczyci się wprowadzaniem na rynek krótkich, niemalże kolekcjonerskich serii modeli Brutale, Dragster czy Turismo Veloce. W nadchodzącym roku

2020 hitem będzie Rush 1000 limitowany tylko do 200 sztuk. MV Agusta to marka absolutnie elitarna. Proszę się jednak nie przerażać, zarówno Ducati, jak i MV Agusta to marki w zasięgu naszego przeciętnego budżetu i niewiele droższe od nudnej niemieckiej i japońskiej konkurencji. Moto Guzzi to kawał historii (od 1921 r.) zaklętej w tradycyjnym i klasycznym wyglądzie. Odkąd marka znajduje się w koncernie Piaggio, mamy w niej najnowsze rozwiązania technologiczne poprawiające jakość i bezpieczeństwo jazdy. „Gutek” jest po prostu niepowtarzalny, a sposobu pracy jego silnika nikt jeszcze nie skopiował – jest aksamitny. Aprilia to w większości motocykle sportowe i użytkowe o sportowym zacięciu i osiągach. Te motocykle kochają szybkość, moc i adrenalinę. RSV 1100 Factory (obecna w wyścigach WSBK) nie ma sobie równych wśród motocykli sportowych, a jest przy tym osiągalna za niewiele ponad 80 000 zł.


moTORYZACJA

Jaki jednoślad poleciłby Pan komuś, kto ma prawo jazdy tylko kat. B?

Dla tych, którzy chcą jeździć tylko po mieście, polecam zdecydowanie skuter, bo po pierwsze: wsiada się na skuter w takich ciuchach, jakie nosi się do pracy, biura, firmy, czyli „normalnych”, zakłada tylko kask i za parę minut jest się tam, gdzie chce. Do tego z uśmiechem na twarzy mija się stojące w korkach samochody. Po drugie: parkuje się pod drzwiami wejściowymi lub co najwyżej kilka metrów dalej, bez stresu poszukiwania miejsca parkingowego i na dodatek nie ponosi się żadnych opłat. Po trzecie: wlewa się do zbiornika paliwo za ok. 30 zł, co pozwala na przejechanie blisko 300 km. Po czwarte: koszt zakupu Vespy czy Piaggio przy przeciętnym kredycie lub leasingu to tylko 200-300 zł miesięcznie. Słowem: wygoda, czas, oszczędność i bezcenny uśmiech na twarzy. Warto również wspomnieć, że od tego roku mamy w sprzedaży trójkołowy maxiskuter Piaggio MP3 300 cm3 lub 500 cm3, dla tych, którzy – mając prawo jazdy tylko kat. B – chcą pokonywać mocnym skuterem nieco dalsze trasy. Rozumiem oszczędność czasu, ale przyzna Pan, że Vespa czy Piaggio to nie są tanie rzeczy.

To mity. Wszystko zależy od tego, jak na to popatrzymy. Koszty poruszania się najbardziej kultową Vespą w przypadku najczęściej wybieranego finansowania to ok. 200 zł miesięcznie. Średnio koszt karty tramwajowej w Krakowie to ok. 150 zł miesięcznie, ale musimy jeździć po szynach (śmiech), a nie tam, gdzie chcemy! Ponadto poruszanie się Vespą wiąże się z niższymi kosztami paliwa, opłat za parkowanie i oczywiście oszczędnością bezcennego czasu. Specjalnie dla naszych klientów mamy dopasowane różnego rodzaju finansowanie i całkiem sporo bonusów. To rzeczywiście idealny środek transportu do miasta tak zatłoczonego jak Kraków?

Zdecydowanie! Nie dość, że ekonomiczny, łatwy w prowadzeniu i prosty do zaparkowania, to jeszcze niezwykle stylowy. Wiedzą o tym mieszkańcy dużych europejskich miast. W Paryżu, Mediolanie, Wiedniu, a nawet deszczowym Londynie jeździ tysiące skuterów i motocykli przez okrągły rok bez względu na pogodę. Tam

po prostu ludzie przemieszczają się, a nie sterczą godzinami w korkach.

jest na nas (śmiech) i nasze piękne motocykle, a to jest bezcenne uczucie!

Co oprócz motocykli i skuterów można kupić w Moto Mio?

Jakie motocykle poleciłby Pan na kręte, tatrzańskie drogi?

Posiadamy w swojej ofercie odzież motocyklową i akcesoria większości marek. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że ubieramy klientów od stóp do głów. Jako jedyny salon motocyklowy sprzedajemy autonomiczne poduszki powietrzne marki Dainese, które można zakładać pod kurtki lub na odzież wierzchnią i które zapewniają maksymalną ochronę w razie upadku. Znajdziecie u nas wspomniane wcześniej Dainese, Rukkę, Revita, Macnę, Shimę, Blauera, Red Bulla, Tucano Urbano, Shoei’a, AGV, Schuberth’a, Nexx’a, Momo Design, KYT’a. To tylko wycinek z naszej oferty

Wszystkie! Zakręty, piękne okolice to wymarzone trasy dla motocyklistów. Pokonywanie zakrętów to wyzwanie, fajna adrenalina i podnoszenie umiejętności. Kocham górskie tatrzańskie drogi, są pięknie położone i wymagające. Wspaniałe. Nie ma nic bardziej nudnego dla motocyklisty niż autostrada. Choć czasami po prostu musimy nią jechać. Brrrr. Dziękuję za rozmowę.

Jak przekonałby Pan osobę niezdecydowaną, że warto kupić jednoślad?

Ale ja już podałem wszystkie logiczne powody. Chce Pani więcej? (śmiech) Tak!

Motocykle i skutery, które sprzedajemy, są piękne! Jazda na nich to frajda na co dzień i dreszcz emocji. Ale też pewien styl i wizerunek. Trzeba mieć charakter, żeby przesiąść się z wielkiej fury z wielkim logo na masce na Vespę. To, co najfajniejsze, czeka nas, gdy wjeżdżamy w kultowe miejsca. Wzrok wszystkich skierowany

1000 m2 motocyklowych fascynacji

Moto Mio ul. Zakopiańska 171A 30-435 Kraków www.motomio.pl

TATRA TATRA

MAGAZINe

19


S T A S Z E K

K A R P I E L - B U Ł E C K A

znani o sobie

niestandardowe rzeczy Najpierw była miłość do freestylowego narciarstwa, potem pojawiła się miłość do muzyki. Dziś Staszek Karpiel-Bułecka najczęściej realizuje się na scenie i mieszka w Warszawie, ale Z d j ę c i a: Ł u k a sz Pęcak

22 TATRA

regularnie wraca na stoki i w rodzinne strony. Udało nam się namówić go na krótką rozmowę o nartach, muzyce, dzieciństwie, rodzinie i planach na przyszłość.

MAGAZINe


znani o sobie

EWA SZUL-SKJOELDKRONA: Pana pierwszą fascynacją były narty, a konkretnie freestyle. Odnosił Pan sukcesy, współtworzył Pan Fiat Big Air – nie tęskni Pan za „deskami”? STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: Nie tęsk-

nię, bo wcale się z nimi nie rozstałem. Nadal narty są moją wielką pasją. Teraz więcej radości sprawia mi wyjście na skitoury lub jazda backcountry, ale nadal lubię zahaczyć o dobrze przygotowany snowpark.

Dlaczego akurat freestyle, a nie narciarstwo alpejskie? Czy to kwestia Pana charakteru, któremu bardziej pasowały kreatywne ewolucje niż powtarzalne slalomy?

Dokładnie tak. Lubię niestandardowe rzeczy. Wtedy to była rzadkość, a w Polsce freestyle praktycznie nie istniał. Kiedy zobaczyłem narciarstwo w tej odsłonie, od razu wiedziałem, że to jest coś dla mnie. A potem pojawiła się muzyka… Skąd pomysł na połączenie elektroniki z góralską nutą? Wszak to dość odległe światy?

Ha! Zawsze pojawia się to pytanie, a ja zawsze odpowiadam tak samo – muzyka góralska to moje korzenie, z tego wyrosłem i nadal czuję tę stylistykę. Ale jest też druga strona – jestem częścią współczesnej cywilizacji, lubię nowoczesne formy, akcenty. Dla mnie te dwa światy w sposób naturalny łączą się we mnie i taki też jest Future Folk. Lubię takie nieoczywiste połączenia. Dwóch muzyków o takich samych nazwiskach, pochodzących z jednej rodziny – nie bał się Pan, że po sukcesie Sebastiana i Zakopower będzie Panu trudniej?

W ogóle. Gram inną muzykę, więc oprócz imion (mieszanych skądinąd na wszelkie możliwe sposoby) ciężko coś pomylić. Oczywiście, zdarzają się zabawne sytuacje, np. ktoś mnie pyta, co słychać u Pauliny, która jest żoną Sebastiana, albo pokona kogoś stopień pokrewieństwa i przez to czasem Sebastian bywa moim bratem, a czasem ojcem. Z Future Folk nagrał Pan dwie płyty, z Gooralem jedną – która z nich była dla Pana największym wyzwaniem?

Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie, co było trudniejsze. Na pewno zdecydowanie więcej przyjemności i satysfakcji mam z dorobku własnego zespołu, czyli Future Folk. Mam teraz zdecydowanie większy wpływ na naszą twórczość i znacznie większą odpowiedzialność. Ale mam też większy wybór, jeśli chodzi o to, co i jak chcę grać. Pochodzi Pan z rodziny, w której architektura i muzyka to dwie, często jednocześnie wybierane drogi. Nie chciał być Pan architektem tak jak Pana tata, brat czy stryj Sebastian?

Z gór to nade wszystko Święta Góra, czyli Kasprowy Wierch. Kiedyś wagarowałem tam na nartach, budowaliśmy skocznie... Kawał życia spędziłem na Kasprowym i nadal mi się nie znudził. Nieszczególnie ciągnęło mnie do projektowania, o nie! Mimo iż skończyłem słynną zakopiańską „Budowlankę”, a nawet spodobało mi się stolarstwo, to jednak nic nie mogło wygrać wtedy z nartami. Za to muzyka towarzyszyła mi, odkąd się urodziłem i bez żadnych rewolucji ani wielkich zwrotów w pewnym momencie naturalnie przeniosłem na nią swoją uwagę. Posmakowałem muzykowania na scenie i okazało się, że czuję się w tym dobrze, że ciągnie mnie w tę stronę. Zakładam, że zarówno narciarstwo na zawodowym poziomie, jak i granie koncertów dla kilkutysięcznej publiczności dają adrenalinowego kopa. Lubi Pan takie silnie emocje? Lubi Pan koncertować? Jak się Pan czuje na scenie? Łapie Pana jeszcze czasem trema?

Lubię uczucie mobilizacji i lekkiego stresu. Takiego, który wyostrza zmysły i ułatwia koncentracje. Właśnie w ten sposób opisałbym tremę. I oczywiście – odczuwam ją przed występami i to bez względu na liczebność widowni. Ale to nie jest paraliż, który sprawia, że nogi zamieniają się w watę. Co ciekawe, takie odczucia towarzyszyły mi podczas zawodów narciarskich. Miewam je nadal na nartach, w wymagającym terenie. Może wiec trema to tylko jedno z obliczy tej mieszanki? Dla mnie to jest uczucie pełni życia w ciele; w takich chwilach doskonale słyszę swój oddech i częściej zdaję się na intuicję. To ona podpowiada, kiedy docisnąć, a kiedy zadziałać bardziej asekuracyjnie. Lubię to doświadczenie. Jednocześnie myślę, że bez możliwości odniesienia się do zwyczajnej codzienności nie umiałbym doceniać tej mobilizacji w szczególny sposób. Tak więc potrzebuję też wygrzać podłogę, układając klocki z synem, polenić się na kanapie, czy wyciągnąć się na leżaku w słońcu. To chyba kwestia równoważenia silnych emocji, których mam aż nadto. Inaczej bym się szybko wypalił. Zazwyczaj jest Pan kojarzony jako muzyk, ale też prawdziwy Góral. Prawdziwy Góral, czyli kto? Jakie typowo góralskie cechy szczególnie Pan ceni?

Góral to dla mnie ktoś pochodzący z gór, urodzony w górach. Nie jestem pewien, czy Górale mają jakieś niedostępne innym ludziom cechy. Sam bym powiedział, że jesteśmy dość intensywni, wyraziści w odczuwanych emocjach. Ceni się u nas piękno w różnych postaciach, stąd pewnie wysoka wrażliwość na sztukę, architekturę i muzykę. Dla mnie na pewno są ważne wrażliwość i otwartość właśnie. Cepry pewnie wskazałyby kilka typowo góralskich cech i niekoniecznie byłaby to wrażliwość i otwartość… A jednak kultura góralska (podhalańska) ma w sobie coś takiego, że jest lubiana w całej Polsce? Jak Pan myśli, dlaczego?

Szczerze chciałbym wierzyć, że faktycznie wszyscy Polacy kochają naszą kulturę. (śmiech) Ja widzę to tak, że

TATRA

MAGAZINe 23


znani o sobie

autentyczność zbliża ludzi, może to tak przyciąga? A my prawdziwie lubimy i żyjemy tradycją przodków. Od pokoleń widać ciągłość zwyczajów, nowości ich nie wypierają. Lubimy nasz strój, ubieramy się w tak zwany region na większość ważnych okazji, od chrzcin, przez wesela, po pogrzeby. W domach – często tradycyjnych drewnianych chałupach lub nowych stylizowanych na dawne – też widoczne są elementy wystroju charakterystyczne dla Podhala: malowane na szkle obrazy, meble z typowymi zdobieniami i bogatą ornamentyką, kilimy. Nawet słynna parzenica jakimś cudem wylądowała na jeansach. I nie zapominajmy, że jest u nas nadzwyczaj pięknie. Może inni Polacy czują swego rodzaju dumę, że są częścią kraju, w których coś niezmiennie trwa i ma się dobrze? Może ta lekka inność w mowie i w zwyczajach jest po prostu pociągająca? Skoro już o pięknie mowa – ma Pan swoje ulubione, ukochane, najpiękniejsze miejsca w Tatrach?

Z gór to nade wszystko Święta Góra, czyli Kasprowy Wierch. Kiedyś wagarowałem tam na nartach, budowaliśmy skocznie... Kawał życia spędziłem na Kasprowym i nadal mi się nie znudził. Teraz też właśnie tam najchętniej wybieram się na skitoury, zabieram rodzinę na wycieczkę albo idę szybko, treningowo. Zabraliśmy tam synka, kiedy miał zaledwie 2 miesiące. Przespał całą drogę w przyczepce. (śmiech) Kolejne moje miejsce to Gubałówka – snowpark i obecnie zamknięta trasa przez Butorowy Wierch. Spędziłem tu dużo czasu, z podobnych powodów, co na Kasprowym. Na pewno na Gubałówce było łatwiej wagarować, bo miałem bliżej. (śmiech) Ważny jest dla mnie też Centralny Ośrodek Sportu. Chodzę tam na treningi siłowe, odkąd pamiętam.  Od czasu do czasu Lubię wypić herbatę u babci na Lipkach, jest u niej przecudny widok na Giewont i atmosfera nie do podrobienia. Każdy to potwierdzi: u Babki to u Babki! Osoba Babki to dobry łącznik dla kolejnego pytania, bo dziadkowie to ważne postaci w dzieciństwie, a właśnie o to chciałam teraz zapytać. Kim chciał być mały Staszek?

24 TATRA

MAGAZINe

Byłem przekonany, że zostanę perkusistą aż do momentu, gdy pewnego dnia w 1996 r. zobaczyłem zawody w narciarstwie freestylowym. Spróbowałem freestylu i wiedziałem, że chcę robić tylko to. Każdą sposobność, każdą wolną chwilę wykorzystywałem na narty, wszystko było podporządkowane jeżdżeniu. Nie realizowałem żadnego planu kariery, po prostu robiłem coś wspaniałego i chciałem robić to jak najczęściej. Czego nauczył się Pan od mamy, a czego od taty?

Rozpoznaję u siebie maminą niecierpliwość. Gdy tylko ułożę jakiś plan, natychmiast chcę go realizować. Już, teraz, zaraz! Z rodziny mamy pochodzi też wielu sportowców, więc może to mama przekazała mi w genach upodobanie do sportu? Relacja z tatą to przede wszystkim możliwość ciągłego obcowania z muzyką i z tego wziąłem najwięcej. Nigdy mnie nie namawiał, nie naciskał na to, żebym muzykował. I właśnie taka nienachalna, a jednak ciągła obecność muzyki w domu do mnie dotarła. Podobno mieszka Pan w Warszawie i tu wychowuje się pański syn. Tak więc nie będzie miał na co dzień tego góralskiego życia, które Pan miał. Jakie góralskie cechy chciałby mu Pan przekazać, czego chciałby Pan go nauczyć?

Mieszkamy jeszcze w Warszawie, ale już za kilka tygodni finalizujemy wykańczanie domu w Zakopanym i planujemy przeprowadzkę. Syn będzie więc miał

możliwość wieść góralskie życie, takie we własnym wydaniu. Chcę, żeby umiał znaleźć dla siebie szczęście, po swojemu. Żeby potrafił tworzyć budujące relacje z innymi i żeby zwyczajnie był dobrym człowiekiem. Myślę, że to są pewne uniwersalne cechy. Ciężko kogokolwiek ich nauczyć, można co najwyżej pokazywać je na własnym przykładzie.

Czyli plany mieszkaniowe są jasne. A jakie ma Pan plany zawodowe na najbliższy czas? Kiedy kolejna płyta?

Na wiosnę 2020 r. zaplanowaliśmy z Future Folk wydanie trzeciego albumu. Pracujemy nad tym od dłuższego czasu, jednak zazwyczaj ostatnie szlify angażują najbardziej. Niebawem z przyjemnością zaprezentuję też swój singiel. Do współpracy przy nim zaprosiłem Tomasza Lacha, szerzej znanego publiczności jako Tomson z zespołu Afromental. To mój pierwszy solowy projekt, który zrodził się z potrzeby rozwoju i urozmaicenia. W grudniu ruszam na Retro Kolędowanie z Anią Rusowicz. To jest takie kolędowanie, jakiego nie znacie. (śmiech) Najbliższy czas zapowiada się więc bardzo pracowicie, a ja lubię taką intensywność.

Czego zatem życzyć Panu na 2020 r.?

Zdrowia. Pomyślności przy kończeniu projektów rozpoczętych i inspiracji do nowych. Wytrzymałości podczas przeprowadzki. I jeszcze raz zdrowia. Tego zatem Panu życzę. Dziękuję za rozmowę.


Krystalicznie czysta woda, odrobina cukru i najsłodsze podhalańskie owoce – oto przepis na sukces. Naturalne przetwory owocowe Górwit – konfitury, NAPOJE i syropy – są pełne wartości odżywczych i doskonałego smaku. Górwit to podhalańska marka, która uwielbia to, co polskie i naturalne. Powstała w jednym z najczystszych regionów naszego kraju, na Podhalu. To tutaj rosną pyszne owoce, które Górwit z miłością przerabia na doskonałe przetwory. Kluczem do doskonałego smaku jest naturalność. W przetworach Górwitu nie ma barwników, konserwantów czy aromatów. Wystarczy spojrzeć na etykietę: w składzie są tylko owoce, cukier i krystalicznie czysta woda. To witaminy i wartości odżywcze spakowane do słoików, puszek i butelek. Oferta Górwit to naturalne syropy w wielu smakach, konfitury malinowe i żurawinowe, żurawina z borówką, a także napoje na bazie naturalnego soku owocowego. Górwit produkuje też pyszne marynaty z grzybów rosnących na Podhalu.

Spróbuj naszych produktów! To będzie pyszna współpraca!

www.gorwit.pl

Syropy

Żurawina 2,5 kg

ięs, serów Idealna do m . i deserów ość Duża pojemn la d ie ln ja ec sp gastronomii. ak. Doskonały sm

Aż 13 smaków. 100% naturalne. Tylko owoce, woda i cukier . Idealne do herbaty czy piwa. Bez konserwantów, aromatów i barwników.

®

Napoje owocowe

podczas Niezastąpione ików. kn wycieczek i pi aturalny sok. Tylko woda i n erały Bogate w min i witaminy. ka. Wygodna pusz tów, Bez konserwan ików. n rw ba aromatów i


w y p o czyn czynek

Nosalowy Park Hotel & Spa Krok dalej...

W nadchodzącym sezonie zimowym 2019/2020 w Zakopanem zostanie otwarty nowy, 5-gwiazdkowy hotel Nosalowy Park Hotel & Spa. To elegancki obiekt o wyjątkowym designie, zaprojektowany z myślą o gościach, którzy chcą doświadczyć nowej jakości wypoczynku w scenerii Tatr.

Odkrywcza historia Villi Marilor Villa Marilor wzniesiona w 1905 r. przez Ignacego Szczeniowskiego – bogatego fabrykanta „króla cukrowni”– z miłości do młodej żony miała oszałamiać i przywoływać skojarzenia z tradycją najsłynniejszych europejskich kurortów – np. Baden pod Wiedniem. Zaprojektowany na rzucie secesyjnym z tarasami i balkonami gmach wyróżniał się w panoramie miasta. W 20-leciu międzywojennym elegancki budynek Villi Marilor wyłaniał się jako pierwszy po wyjściu z dworca kolejowego w Zakopanem. Stał on w rozległym parkowym otoczeniu, oferując niczym 26 TATRA

MAGAZINe

Gościła tu śmietanka towarzyska – każdy, kto chciał należeć do prominentnego towarzystwa, musiał tu bywać. Luksusowa Villa cieszyła się powodzeniem i szybko, ze względu na swój komfort, zyskała stałych gości.


wypoczynek

doświadczyć relaksu i jednocześnie poznać Zakopane z nowej perspektywy.

Po latach od powstania, budynek otworzy swoje progi w nowej, zachwycającej odsłonie, jako Nosalowy Park Hotel & SPA, tym razem przed każdym, kto pragnie doświadczyć relaksu i jednocześnie poznać Zakopane z nowej perspektywy.

nieprzysłonięty widok na Tatry. Nazwa Villi pochodzi od imion panny Gadomskiej (Marii Eleonory). W pierwszej dekadzie XX w. Zakopane było jednym z najistotniejszych punktów na mapie polskiego życia towarzyskiego. Na sezon zjeżdżali artyści i ludzie interesu, wśród których Szczeniowski miał wielu znajomych oraz kontrahentów. Gościła tu śmietanka towarzyska – każdy, kto chciał należeć do prominentnego towarzystwa, musiał tu bywać. Luksusowa Villa cieszyła się powodzeniem i szybko, ze względu na swój komfort, zyskała stałych gości. Po latach od powstania, za sprawą Grupy Nosalowy, budynek otworzy swoje progi w nowej, zachwycającej odsłonie, jako Nosalowy Park Hotel & Spa, tym razem przed każdym, kto pragnie

Inspirująca jakość i elegancka odwaga hotelu Nosalowy Park Nosalowy Park leży w samym sercu Zakopanego, w odległości 300 m od dworca kolejowego i 500 m od słynnych Krupówek. Hotel oferuje 139 luksusowych pokoi w standardzie *5, w tym apartamenty na najwyższych kondygnacjach z prywatnymi ogrodami i panoramicznym widokiem. Aranżacja wnętrz stanowi połączenie dwóch stylów: secesji i art deco. Unikalne elementy wyposażenia wnętrz – stworzone specjalnie dla obiektu lampy, aranżacja lobby baru – tworzą unikatowe strefy „Instagram friendly”. Przestronne wnętrza łączą efektowność z użytecznością, a marmurowe łazienki z nowoczesnymi witrażami dopełniają obraz dbałości o detale. Jedzenie jak sztuka Mocnym wyróżnikiem hotelu będzie autorska restauracja Wojciecha Modesta Amaro – najbardziej uznanego na świecie polskiego szefa kuchni. Heart by Amaro będzie przede wszystkim otwartym domem, do którego mistrz kuchni zaprasza każdego, kto chce poznać jego osobiste, wybrane przez lata poszukiwań przepisy na definicję „pyszności”.

To kuchnia stworzona z miłości do ludzi, szacunku do produktu i pasji w odkrywaniu regionalnego bogactwa Tatr. NABE SPA. Ekskluzywny wypoczynek NABE Spa w hotelu Nosalowy Dwór Resort & Spa stało się odkryciem i otrzymało nagrodę podczas uroczystej Gali Prestige Spa Awards  w kategorii „Objawienie Roku Spa 2019” oraz nagrodę w konkursie Gala Beauty Stars. Mieszczące się w zabytkowej części Villi Marilor NABE będzie ekskluzywną enklawą spokoju, którego filozofia oparta jest na kompleksowym podejściu do pielęgnacji  i relaksu inspirowanego naturą. Jednym z wyróżników oferty będzie własna linia naturalnych kosmetyków, sesje relaksacji z elementami medytacji oraz lewitacja na łóżku wodnym Soft Pack. Na Gości czekać będzie gabinet VIP Suite – idealny dla par oraz 8 gabinetów typu Spa suite wyposażonych w wannę i własną strefę relaksu, gdzie w odprężeniu będzie można celebrować chwile przy lampce ulubionego napoju. Krok dalej w Zakopane… Nosalowy Park pokazuje Zakopane przez pryzmat niecodziennych doświadczeń. Inspiruje swoich Gości do zejścia z utartego szlaku i spojrzenia ze świeżej perspektywy.

TATRA

MAGAZINe

27


moda

28 TATRA

MAGAZINe


moda

P

olish Fashion Anatomy to przygotowany z dużym rozmachem cykl wydarzeń modowych, których punktem kulminacyjnym jest konkurs dla polskich projektantów. Czy może on się równać do modowych tygodni odbywających się w Mediolanie czy Nowym Jorku? W którym kierunku rozwija się Polish Fasion Anatomy? Pytamy o to Huberta Centkowskiego, twórcę, pomysłodawcę i głównego producenta projektu.

podejmowane są w tej chwili przez różne firmy czy osoby, często gasną po pierwszej, lub po kilku edycjach. Prawie każda pretendowała do miana tej głównej, najważniejszej. Nikt nie wstał i nie powiedział: „Halo, może dla dobra wspólnego interesu stwórzmy oficjalny kalendarz i jeden główny fashion week”, każdy ciągnął w swoją stronę. To stwarza bałagan. Postanowiłem więc wstać i powiedzieć. Kilka osób już posłuchało. Reszta może też posłucha. Fashion Week nie da się zrobić w pojedynkę. Tak duże wydarzenie kreuje wielu ludzi.

„Od początku wiedziałem, że to ma być wydarzenie niestandardowe i bardzo profesjonalnie przygotowane” Hubert Centkowski

Z d j ę c i a: R o b ert T ek i el a k

DOMINIKA BUKŁAD: Fashion Week to wydarzenie, które w skali światowej oznacza nic innego jak tydzień mody. Czy dążysz do tego, aby Fashion Anatomy było takim polskim odpowiednikiem Paryża lub Mediolanu?

HUBERT CENTKOWSKI: W Paryżu, Mediolanie czy Nowym Jorku Fashion Week odbywa się od wielu lat; konkretnie w Paryżu – od 1945 r., po zakończeniu wojny. Polska nie może pochwalić się prawdziwym Fashion Week z kilku powodów. Przez bardzo długi czas polska moda nie rozwijała się w takim tempie jak ta na zachodzie, brakowało materiałów, brakowało wolności twórczej. Brakowało wszystkiego, a już najbardziej brakowało pieniędzy, aby takie wydarzenie stworzyć. Z drugiej strony inicjatywy, które

Stąd np. wernisaż Maggie Piu, który oficjalnie otworzył ostatnią edycję. Stąd spotkania autorskie i spotkania Master Class. Gościliśmy znaną i cenioną pisarkę mody – Irmę Kozine, która spotkała się z publicznością i z projektantami. Dyrektor Artystyczna Fashion Anatomy – Ilona Kanclerz – dała wykład z ekonomii mody, czyli, przekładając na lżejszy język, „jak robić modę i nie umrzeć z głodu”. Działo się dużo. Iga Toniarz przygotowała bardzo multimedialny wykład, w który świetnie wkomponowała publiczność.

Czyli musisz przekonywać do tego pomysłu innych?

Nie dziwi mnie to. Ludzie podchodzą ostrożnie do takich wydarzeń i do nowości w ogóle. Spróbuj przekonać koleżankę do nowego kremu, kiedy ona od dawna stosuje jeden i ten sam, bo jej pomaga. Zobaczysz, jakie to trudne. W przekonywaniu innych bardzo pomógł nam patronat honorowy Konsul Republiki Francji – Anny Krasuskiej-Terrillon. Wsparcie z tak prestiżowych instytucji to skarb, za który jesteśmy bardzo wdzięczni. Co więc wyróżnia Fashion Week?

akurat

Twój

Od początku wiedziałem, że to ma być wydarzenie niestandardowe i bardzo profesjonalnie przygotowane. Podczas tych kilku dni nic nie było przypadkowe. Bardzo chciałem połączyć w jednym cyklu wiele różnych form artystycznych, a nie tylko modę odzieżową.

Warsztaty, metamorfozy, szkolenia. Wszystkie wydarzenia towarzyszące były dostępne bezpłatnie. To było od samego początku dla mnie ważne. Każde z wydarzeń miało swoją publiczność, a mnie bardzo zależało na tym, aby nikomu nie zamykać do nich drogi jakimiś opłatami za wstęp.

To jakie plany na przyszłość?

Oczywiście ambitne, ale my musimy myśleć ambitnie. Inaczej staniemy w miejscu i będziemy czekać, że coś wydarzy się samo. A sam robi się tylko bałagan. Jestem już po pierwszych rozmowach z organizatorami Copenhagen Fashion Week, Paris Fashion Week czy wizycie w Londynie. Planujemy, aby kolejna, wiosenna edycja była bogatsza o gości z zagranicy. Zależy nam na tym, aby polska publiczność miała okazję poznać ich modowy punkt widzenia. Nowe style, trendy, faktury. Wystarczy wyjechać do Danii, Niemiec czy

TATRA

MAGAZINe 29


moda

Wielkiej Brytanii, aby przekonać się, że w innych miejscach modę postrzega się inaczej. Moda to nie tylko ciuchy. Moda to styl życia. Moda jest dynamiczna, nie lubi stać w miejscu. Oczywiście istnieje nieśmiertelna klasyka, ale to temat rzeka i na pewno nie mamy na nią aż tyle miejsca.

wystarczający dowód. Z kolei Katarzyna Szumiec, której kolekcję oglądaliśmy we wrześniu, zaprezentuje się podczas Copenhagen Fashion Week. To w dużej mierze buduje markę i prestiż konkretnej imprezy. Docelowo wydarzenie odbywać się będzie 2 razy w roku, na wiosnę i na jesień. To konieczne. Musimy również spełnić pewne warunki formalne, abyśmy zostali wpisani do oficjalnego kalendarza obowiązującego na całym świecie. Planujemy także czas pomiędzy poszczególnymi edycjami wypełnić galą, która zgromadzi w środku roku znane osobistości ze świata mody, biznesu, ekranu. Coś na kształt Gali MET, oczywiście nie z tak wielkim rozmachem. Taka Gala pozwoli

Czyli rozwój?

Rozwój i modyfikacja. Podczas kolejnej edycji rozbudujemy program pokazów i program wydarzeń towarzyszących. Będą projekcje filmowe i być może spektakle teatralne. Na pewno wystawy fotografii dokumentujących modę. Planujemy także warsztaty dla fotografów

Powodowanie bałaganu na rynku, co sprawia, że młodzi projektanci zaczynają już gubić się w tych wszystkich modowych wydarzeniach. Nie wiedzą, w czym warto uczestniczyć, gdzie faktycznie mogą zostać zauważeni.

Tutaj mogą?

Laureatka ostatniej edycji, Joanna Niemiec, w październiku 2020 r. leci ze swoim pokazem do Paryża. Myślę, że to

i stylistów. Zależy nam na tym, aby Fashion Anatomy niosło coś więcej niż doznania estetyczne, ten projekt ma również dużą wartość edukacyjną. Jakie są zagrożenia przy organizacji takiego wydarzenia?

Zagrożeń jest wiele. Pierwszym podstawowym jest to, żeby producent główny nie padł na zawał przed kolejną edycją. (śmiech) Ewentualnie z przepracowania, bo musisz wiedzieć, że samo przygotowanie takiego wydarzenia to ogrom pracy. Bardzo wielu ludzi pracuje nad tym, aby spiąć ze sobą wiele sznurków i dopasować poszczególne komponenty tak, aby wszystko działało perfekcyjnie. Drugim zagrożeniem jest to, co wspomniałem na początku rozmowy. Rozwarstwienie się podobnych inicjatyw.

30 TATRA

MAGAZINe

nam zwrócić uwagę na ideę Fashion Anatomy i zainteresować nią media i mam tutaj na myśli media międzynarodowe. Nasze krajowe już się nami interesują, za co bardzo dziękujemy. Skromnie prosimy o więcej.

Pozostaje mi tylko życzyć sukcesów i powodzenia przy kolejnych edycjach.

Pozostaje mi jedynie podziękować, chociaż podobno się nie powinno, ale dziękuję. Bycie eleganckim nigdy nie przestanie być modne.


Góralska biżuteria, nieodzownie kojarząca się z pięknym koralem i motywem parzenicy wykutej w szlachetnych metalach, nie traci na aktualności i niezmiennie zdobi góralskie stroje.

biżuteria regionalna zaręczynowe l

zegarki

l l

l

pierścionki

obrączki ślubne kryształy

l

l

łańcuszki

porcelana

Tradycyjne pierścionki, kolczyki czy spinki mogą być zresztą efektownym dodatkiem również do bardziej współczesnych kreacji. Wie o tym Oskar – nowotarska firma jubilerska funkcjonująca na rynku prawie 50 lat. Ale w jej ofercie znajdą się również inne, mniej tradycyjne, wzory. Firma prowadzi sprzedaż detaliczną produktów własnych oraz biżuterii znanych, cieszących się uznaniem producentów. Ponadto oferuje naprawę, wycenę i grawerowanie biżuterii.

FIRMA JUBILERSKA OSKAR www.jubileroskar.pl

ul. Rynek 8, 34-400 Nowy Targ +48 18 266 30 31


wypoczynek

32 TATRA

MAGAZINe


wypoczynek

O dpoc z y n ek pod T atrami w rod z i n n ej atmosfer z e Miła obsługa, pyszne jedzenie i doskonała lokalizacja – to najczęściej podkreślane przez gości zalety Sichlańskiego Dworku. W samych superlatywach opisują obiekt nie tylko pary, ale również rodziny z dziećmi. Bo i na tych ostatnich czekają na miejscu specjalne atrakcje.

Smacznie i syto „Zdjęcia i opinie nastrajały nas pozytywnie. Jednak to, co spotkaliśmy na miejscu, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania” pisze klientka, która zaznacza, że największym atutem w Sichlańskim Dworku jest doskonałe jedzenie – akcenty regionalne w menu, ładnie podane dania, bogate śniadania, oddzielne menu dla dzieci i lunchboxy na wypadek wczesnego wyjścia na szlak. O smacznej kuchni wspomina zresztą większość gości, podkreślając jej smak i różnorodność. „Gratulacje dla szefa kuchni” – chwali jeden z nich.

Miło i rodzinnie Kolejnym atutem hotelu jest jego rodzinna atmosfera. Zarówno w kontekście miłej obsługi, jak i przystosowania obiektu do rodzin z dziećmi. „Jestem bardzo zadowolony, szczególnie byłem zafascynowany troską właściciela o wypoczywających”, „Do tego personel, który nie pracował za karę, ale naprawdę starał się, by pobyt był możliwie najprzyjemniejszy”, „Personel przyjazny dla gości, właścicielka super”, „Personel bardzo uprzejmy i pomocny, sama właścicielka przemiła”, „Bardzo ładny i funkcjonalny budynek. Na małej działce znalazło się miejsce na płac zabaw dla dzieci i mini ogródek ze stolikami. Wnętrze bardzo gustowne wykonane z zakopiańskimi tradycjami. Świetna

obsługa. Zawsze z uśmiechem i co najważniejsze, elastyczna”, „Miejsce doskonale dla rodzin z dziećmi. Nawet podczas pochmurnego dnia nie nudziliśmy się wcale. W Dworku znajdzie się coś dla dzieci, jak i rodziców”, „Idealne miejsce na rodzinny wypoczynek. Dla dzieci plac zabaw na zewnątrz, w środku sala zabaw – dodatkowo animacje oraz bajki na dużym ekranie. Bardzo sympatyczna i pomocna obsługa oraz Pani właścicielka” – te opinie mówią same za siebie.

Blisko do okolicznych atrakcji

Pobyt w położonym w Murzasichlu Sichlańskim Dworku zapewnia wypoczynek w samym sercu pięknej tatrzańskiej przyrody. Blisko stąd zarówno do Zakopanego i Krupówek czy Białki Tatrzańskiej, jak i do lasu albo nad potok. To miejsce, w którym szybko można odzyskać energię i zregenerować siły. Hotel stanowi wspaniałą bazę wypadową na wyprawy w polskie czy słowackie Tatry, ale również na narty. W pobliżu usytuowany jest przystanek autobusowy, skąd odjeżdżają busy do Zakopanego oraz na szlaki. To wszystko sprawia, że pobyt w Sichlańskim Dworku dla gości jest niezapomniany. Wielu z nich podkreśla, że z przyjemnością wróci tu ponownie, a także będzie polecać rodzinie i znajomym.

SICHLAŃSKI DWOREK & SPA www.sichlanski.pl ul. Sądelska 8b 34-531 Murzasichle tel. +48 18 20 84 147  tel. +48 502 074 201

TATRA

MAGAZINe 33


SPOD TATR

Mija już rok, od kiedy z powodzeniem funkcjonuje projekt Tatry Super Ski – wspólny skipass kilkunastu tatrzańskich stacji narciarskich. Po udanym poprzednim sezonie do projektu w ostatnich miesiącach dołączyły 3 kolejne ośrodki. Co czeka tej zimy miłośników białego szaleństwa?

Projekt Tatry Super Ski

j

Jeszcze kilka lat temu trudno było mówić o ofercie narciarskiej Podhala. Stacje działały autonomicznie, konkurując ze sobą o względy narciarzy i snowboardzistów. Zaczątkiem zmian było powstanie w 2011 r. Tatry Ski, zrzeszającego 5 ośrodków. Kolejnym krokiem okazało się założenie 5 lat później Góral Skipass, skupiającego 4 ośrodki. Jednak dopiero ubiegłoroczne połączenie tych przedsięwzięć w jeden projekt Tatry Super Ski sprawiło, że miłośnicy białego szaleństwa mogli w pełni odczuć komfort posiadania jednego skipassu działającego aż na 14 stacjach narciarskich.

Jakie zmiany od tego roku? Obecnie do grona członków projektu dołączyły 3 kolejne ośrodki, w tym Rusiń-Ski w Bukowinie Tatrzańskiej, Meander Ski&Thermal Park w słowackich

34 TATRA

MAGAZINe

Oravicach oraz Długa Polana w Nowym Targu. Dzięki temu liczba dostępnych w ramach skipassu tras zwiększyła się do 91, o łącznej długości 57 km. – Założeniem projektu jest jego otwartość na podmioty związane z branżą narciarską i turystyczną. Uważamy, że każda stacja narciarska wchodząca do projektu podnosi jego atrakcyjność dla narciarzy, a w szczególności duże stacje, takie jak Rusiń-Ski – komentuje Andrzej Zając, kierownik stacji narciarskiej w Suchem oraz prezes Góral Skipass, współkoordynujący rozwój projektu Tatry Super Ski. Warto nadmienić, że stacja Rusiń-Ski posiada jedną z najnowocześniejszych, oferujących piękne widoki, kolei krzesełkowych, Meander Ski&Thermal Park oferuje oprócz stoków narciarskich również baseny geotermalne, a Długa Polana jest klimatycznym i prężnie rozwijającym się ośrodkiem.

Narciarze w najbliższym sezonie zimowym będą mogli skorzystać również z atrakcyjnego pakietu łączącego ofertę narciarską z basenową. – Wprowadzamy Skipass Pakietowy, tzn. skipass połączony z możliwością wejścia na basen. W nadchodzącym sezonie partnerami Skipassu Pakietowego będzie Terma Bania i Aqua Park Zakopane. Do wyboru będą trzy rodzaje skipassa: 4h na stokach + 3h basenu, 3 z 5 dni + 2x3 h basenu, 5 z 7dni + 2x3h basenu. Serdecznie zapraszamy do korzystania z tej oferty – dodaje Andrzej Zając.


SPOD TATR

Skipass Tatry Super Ski można kupić we wszystkich stacjach oraz online na stronie www.tatrysuperski.pl

W sezonie 2019/2020 Łączna liczba ośrodków narciarskich zrzeszonych w Tatra Super Ski: 17 Łączna liczba tras narciarskich: 91 Łączna długość tras narciarskich: 57 km

STACJE-ZAŁOŻYCIELE PROJEKTU TATRY SUPER SKI: • Bachledka Ski & Sun (Ździar, Słowacja) • Bania Ski & Fun (Białka Tatrzańska) • Czorsztyn Ski (Kluszkowce) • GrapaSki (Czarna Góra) • Jurgów Ski (Jurgów) • Kaniówka (Białka Tatrzańska) • Kotelnica Białczańska (Białka Tatrzańska) • Koziniec (Czarna Góra) • Harenda (Zakopane) • Polana Szymoszkowa (Zakopane) • Stacja Narciarska Suche (Suche) • Witów-Ski (Witów) • PKL Palenica • PKL Mosorny Groń STACJE DOŁĄCZAJĄCE DO PROJEKTU W SEZONIE 2019/20: • Rusiń-Ski (Bukowina Tatrzańska) • Meander Ski & Thermal Park (Oravice, Słowacja) • Długa Polana (Nowy Targ)

TATRA

MAGAZINe 35


wypoczynek

Są takie miejsca, które urzekają od pierwszego momentu. Przytulne, komfortowe, o niepowtarzalnej atmosferze i wyjątkowym uroku. Miejsca, w których, przekraczając próg, czujemy się jak w domu. Taki jest też Górski Hyr – góralski domek, który szeroko otwiera swoje podwoje dla wszystkich gości.

O

ferta noclegowa pod Tatrami jest bardzo rozbudowana, ale Górski Hyr jest tylko jeden. Przepięknie i ze smakiem urządzony, kameralny, ale wystarczający, sprawdzi się jako miejscówka dla rodzin i grup przyjaciół. To miejsce wprost stworzone do tego, aby spędzić tu niezapomniane rodzinne święta czy ferie zimowe.

Wszędzie blisko Górski Hyr jest położony w Zakopanym, przy ulicy Kościeliskiej. To najstarsza ulica Zakopanego, która – choć jest drogą wyjazdową

38 TATRA

MAGAZINe

Położony w bezpośrednim sąsiedztwie Krupówek, zakopiańskich atrakcji i szlaków turystycznych Przytulny, komfortowy i świetnie wyposażony

z miasta – jest bardzo blisko centrum, jedynie 400 m od Krupówek. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się takie zakopiańskie atrakcje jak kolej linowa na Gubałówkę, Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, kościół Matki Bożej Częstochowskiej czy słynna Willa Koliba – pierwszy dom zbudowany w stworzonym przez Stanisława Witkiewicza stylu zakopiańskim, w którym obecnie mieści się Muzeum Stylu Zakopiańskiego. Dzięki swojemu położeniu Górski Hyr jest świetną bazą wypadową na krótkie spacery po okolicy i dłuższe wyprawy w góry, do Doliny Strążyskiej i dalej na Giewont, do Doliny Małej Łąki czy do


wypoczynek

Doliny Kościeliskiej. Narciarzy ucieszy bliskość stacji narciarskiej na Polanie Szymoszkowej, a miłośników pięknych widoków – kolej linowa na Butorowy Wierch, która pozwala podziwiać panoramę Tatr w trakcie jazdy.

Komfortowe warunki Nieduży Górski Hyr może maksymalnie pomieścić nawet osiem osób, ale najlepiej sprawdza się jako kwatera dla rodziny z dziećmi. Goście do swojej dyspozycji mają 2 poziomy. Na dole znajduje się salon z kominkiem elektrycznym i rozkładaną kanapą, aneks kuchenny i łazienka z prysznicem. Na górze są 2 sypialnie z balkonami oraz łazienka z prysznicem. W mniejszej sypialni znajduje się łoże małżeńskie, w większej – łoże małżeńskie i wygodna dwuosobowa sofa. Aneks kuchenny jest w pełni wyposażony w sprzęt AGD (lodówka, zmywarka, piekarnik z mikrofalą), komplet naczyń i duży stół. Jest tu też zamknięta weranda, która może posłużyć jako miejsce przechowywania nart czy snowboardu. Bezpłatne wifi, smart TV z dostępem do Netflixa,

Przepiękny góralski dom z duszą na rodzinne pobyty Gustownie urządzony w duchu nowoczesności i góralskiej tradycji

Wi-fi i Netflix w cenie

miejsce parkingowe, a także zniżki na liczne tatrzańskie atrakcje (Chochołowskie Termy, restauracja Przytulia czy pobliska wypożyczalna sprzętu narciarskiego) to dodatkowe udogodnienia.

Wysmakowane wnętrza Słów kilka należy poświęcić wnętrzom w Górskim Hyrze. Nowoczesny styl został umiejętnie połączony z tradycją. Dzięki temu powstała wyjątkowa przestrzeń, która jest jednocześnie i minimalistyczna, i niezwykle ciepła. Kute balustrady i klamki, pięknie zdobione elementy drewniane oraz ogromne zdjęcia tatrzańskiej przyrody w udany sposób nawiązują do góralskiego dziedzictwa, tworząc przytulną atmosferę.

www.gorskihyr.pl Rezerwacje: 604 978 026 lub libertainn@gmail.com

TATRA

MAGAZINe 39


SPOD TATR

40 TATRA

MAGAZINe


spOD TATR

Dolina Tatr to rodzinne gospodarstwo pasieczne, które swoją działalność rozpoczęło w 2003 r. w Białym Dunajcu. Prowadzi je małżeństwo – Izabela i Jacek Sikoniowie. Swoim klientom Dolina Tatr oferuje różne rodzaje miodów, w tym te wyjątkowe, wytwarzane na Podhalu.

M

iód to produkt spożywczy, który ma bardzo wiele zalet. Wzmacnia serce, goi rany i ma właściwości antybakteryjne – nie bez kozery nazywa się go naturalnym antybiotykiem. Podany na zimno i rozcieńczony ma właściwości przeciwbiegunkowe, z kolei ciepły i w dużym stężeniu ma dobroczynny wpływ na układ trawienny i zwalcza zaparcia. Miód pomaga też urodzie: nawilża, rozjaśnia i uelastycznia skórę. Dodatkowo – co pewnie ucieszy wielu miłośników mocniejszych trunków – zawiera fruktozę, która neutralizuje skutki picia alkoholu. A przy tym jest po prostu pyszny. Dużo jak na jedną substancję, prawda? A to nie wszystko. Po prostu cud-miód!

JAK KUPIĆ DOBRY MIÓD?

Wybierając miód, warto kierować się kilkoma prostymi zasadami. Dzięki nim będziemy mieć pewność, że to towar najwyższej jakości. Miód najlepiej kupować w sprawdzonym miejscu, a idealnie – u źródła czyli w pasiece. Ważne jest też, aby przed kupnem przeczytać etykietę – miód powinien być wytwarzany z nektaru kwiatów rosnących na danym obszarze. Np. spadź iglasta występuje tylko w kilku regionach Polski, a to oznacza, że nie wszędzie można produkować miód spadziowy. Wreszcie, miód kosztuje. Im lepsza jego jakość, tym wyższa cena, nic na to nie poradzimy. Pamiętajmy też, że miód się krystalizuje i nie ma w tym nic dziwnego. Aby

z powrotem uzyskał płynną konsystencję, trzeba go powoli podgrzać do 42oC.

Miody i inne produkty z Doliny Tatr

Gospodarstwo rodzinne Dolina Tatr oferuje bardzo wiele rodzajów miodu. Obok klasyków, takich jak miód akacjowy, wielokwiatowy, spadziowy, rzepakowy czy gryczany, są też inne miody: malinowy,

Rodzinne Gospodarstwo Pasieczne Dolina Tatr Izabela i Jacek Sikoniowie ul. Jana Pawła II 21 34-425 Biały Dunajec Tel. 602 638 618 www.dolinatatr.pl

spadziowo-nektarowy oraz wyjątkowy mniszkowy podhalański. W Dolinie Tatr można też kupić pyłek pszczeli, który jest źródłem wielu składników odżywczych, dzięki swojemu bardzo bogatemu składowi chemicznemu. Cukry proste (fruktoza, glukoza), kwasy tłuszczowe, liczne aminokwasy, potas, żelazo, sód, magnez, wapń i fosfor, witaminy A, B1, B2, B3, E, C, PP i D – to wszystko znajdziecie w tym cudzie natury zbieranym przez pszczoły z kwiatów i przynoszonym do ula w postaci obnóży pyłkowych. Dolina Tatr oferuje też różne artykuły dla pszczelarzy. Są to gotowe ule, części składowe uli (ramki, podkarmiaczki, korpusy, daszki), a także szeroki asortyment sprzętu pszczelarskiego (miodarki, podkurzacze, odstojniki, dłuta, zmiotki). Do nabycia jest odzież pszczelarska renomowanych producentów. Głodni wiedzy mogą zaopatrzyć się w literaturę pszczelarską.

Gdzie kupić?

Wszystkie produkty są dostępne w sklepie internetowym Doliny Tatr, a także w sklepie stacjonarnym w Białym Dunajcu. Dolina Tatr jest prężnie działającą firmą. Izabela i Jacek Sikoniowie są znanymi na Podhalu pszczelarzami z wieloletnim doświadczeniem, co daje gwarancję najwyższej jakości oferowanych produktów, w tym przede wszystkim tych pochodzących od pszczół – pyłku i miodu. Kupujmy zatem to, co najlepsze, we właściwym miejscu, w Dolinie Tatr, w Białym Dunajcu!

TATRA

MAGAZINe

41


turystyka

Podróżowanie w stylu slow, city break, road trip, food turystyka, glamping – to jedne z najszybciej rozwijających się w ostatnich latach turystycznych trendów. Choć terminy te, wybrzmiewające na poły anglo-, na poły polskojęzycznie, drażnić mogą uszy nie tylko polonisty, nie można im na pewno zarzucić niejasności. Mimo że w bezpośrednim tłumaczeniu wydają się oczywiste, warto je nieco bardziej szczegółowo opisać.

Slow tourism

Niewątpliwie Polacy podróżują z roku na rok coraz więcej. Tendencję tę widać już nie tylko w szczycie letniego czy zimowego sezonu, w wielkich miastach albo w nadmorskich czy górskich kurortach, ale także w tych mniej oczywistych z punktu widzenia ruchu turystycznego miejscach. Potwierdzają ją też statystyki. Jak wynika z danych GUS, w 2018 r. liczba podróży Polaków wyniosła nieco ponad 47 mln, co stanowi wzrost o 3,9% w skali roku. Znakomitą większość stanowiły podróże krótkookresowe (28 934 tys. w stosunku do 18 802 tys. długookresowych). Statystycznie jedno gospodarstwo domowe w Polsce uczestniczyło w średnio 3 wyjazdach. O ponad 6% w porównaniu do 2017 r. wzrosła też liczba podróży zagranicznych. Można spodziewać się, że 2019 rok przyniesie jeszcze większe liczby – o czym świadczą niemałe wzrosty po półroczu w stosunku do analogicznego okresu w zeszłym roku.

AU T O R Izabela Trojanowska: z wykształcenia polonistka, z zawodu redaktor, PR-owiec i grafik; miłośniczka podróży i poprawności językowej

42 TATRA

MAGAZINe

Food turystyka – doznania zmysłowe Dzięki większym zasobom portfela coraz więcej turystów może dziś stołować się w dobrych restauracjach. Co roku przybywa restauracji prowadzonych przez znanych i zdolnych szefów kuchni. Ci decydują się na autorskie menu, bazujące na regionalnych i sezonowych produktach. Nieobce są im pojęcia food pairingu, kuchni fusion czy kuchni molekularnej. Dobrym przykładem w tym kontekście jest Podhale. Tradycyjne góralskie dania zyskują dziś nowe oblicze. Turyści, licząc na kulinarne doznania zmysłowe, są gotowi zapłacić więcej. Nie oszukują się, że kupią przykładowo prawdziwego oscypka za kilka złotych na pobliskim ulicznym straganie. Wiedzą, że jakość kosztuje.

Fot.: Pietruszka Fotografia

Podróże Polaków w liczbach

Mimo że wciąć wielu urlopowiczów preferuje tradycyjną turystykę, rośnie w siłę grupa tych, którzy zmieniają punkt widzenia i zaczynają poszukiwać innych wyjazdowych rozwiązań. Jednym ze współczesnych, prężnie rozwijających się trendów turystycznych jest slow tourism, czy inaczej turystyka w stylu slow. Polega ona na spowolnieniu tempa podróży, zanurzeniu się w chwili, doświadczeniu danego miejsca za pomocą wielu zmysłów. Turysta poszukujący tego typu doznań charakteryzuje się często proekologicznym podejściem i szacunkiem do tradycji. To dlatego chce odkrywać lokalną kulturę, kuchnię, a także naturę – powoli, bez zbędnego pośpiechu.


turystyka

Skąd czerpać inspirację?

Nowy wymiar zyskuje dziś też podróżowanie samochodem. Road trip to bowiem nie tylko, jak sugeruje bezpośrednie tłumaczenie, zwykły przejazd samochodem z punktu A do punktu B. To raczej styl podróżowania, obierania mniej oczywistych tras, zastępowania autostrad tymi mniej uczęszczanymi drogami, bliżej natury i wsi, często rezygnowania też z GPS-a. Road trip ma dostarczyć nowych emocji, pozwolić na odkrycie nieznanych zakamarków świata. To dlatego też wpisuje się w ideę szeroko pojętego slow tourismu.

Współcześnie podróżowanie wiąże się też z gruntownym przygotowaniem do podróży, poczynając od kwestii organizacyjnych, kończąc na budżetowych. Coraz rzadziej źródłem informacji jest przewodnik turystyczny popularnego wydawnictwa. Staje się nim Internet – ulubione portale o tematyce turystycznej, fora, media społecznościowe czy blogi. Z nich można nie tylko dowiedzieć się o historii danego miejsca czy jego atrakcjach, ale też uzyskać wartościowe wskazówki dotyczące wszystkich aspektów podróżowania do wybranej destynacji. Pomocna w organizacji urlopu jest bez dwóch zdań technologia. Dzięki porównywarkom ofert, wyszukiwarkom, platformom do rezerwacji czy opiniowania nietrudno zoptymalizować m.in. wydatki. Przydają się także oczywiście internetowe mapy, zwłaszcza z opcją street view.

Fot.: Pietruszka Fotografia

Road trip w stylu slow

Krócej, ale częściej – moda na city breaki Modne stają się również częstsze urlopy krótkookresowe, np. weekendowe. Tego typu wyjazdy pozwalają na chwilę oderwać się od codziennych obowiązków. Jedni wolą uciec z miasta, inni miasto właśnie obierają za cel krótkiej podróży. W dobie tanich biletów lotniczych nietrudno jest zorganizować nawet kilka city breaków rocznie, zarówno zagranicznych, jak i krajowych. Rozwinięta infrastruktura turystyczna pozwala dziś na komfortowy wypad również do wielu polskich miast. Plan city breaku poza zwiedzeniem najpopularniejszych „punktów” turystycznych obejmuje nierzadko również mniej oczywiste miejsca i atrakcje.

W pogoni za wyciszeniem Obecnie rynek turystyczny determinują rosnące wymagania turystów i ich coraz większa świadomość podróżowania. Zdaje się, że właśnie ta świadomość jest kluczem do zrozumienia współczesnych turystycznych trendów. W cenie jest spokój, wyciszenie, wzbogacanie doznań, przeżywanie emocji. Dla tego

Fot.: Adam Brzoza

W „nowej” turystyce ważną rolę odgrywa przyroda. Turyści poszukują miejsc blisko natury. Kierują się tą ideą również podczas wybierania obiektu noclegowego. To dlatego na popularności zyskują glampingi, czyli inaczej „luksusowe biwaki”. Pozwalają one na odpoczynek na łonie natury, bez konieczności rezygnowania z hotelowych udogodnień. Luksusowe namioty, wozy, beczki, domki na drzewie, igloo, jamy czy kapsuły – rozwiązań jest wiele, ale wszystkie łączy wspólna idea. Tego rodzaju kompleksy z powodzeniem funkcjonują od co najmniej kilkunastu lat za granicą. Od niedawna pojawiają się również w Polsce, m.in. w Bukowinie Tatrzańskiej.

Fot.: Adam Brzoza

Glamping – bliżej natury, ale komfortowo

typu turystów podróż musi być kształcąca, pozwalać odkrywać nowe znaczenia i wartości. Turystyka masowa ustępuje miejsca turystyce indywidualnej. W konsekwencji zmienia się również i rynek turystyczny. Musi on bowiem sprostać nowym oczekiwaniom.

TATRA

MAGAZINe 43


KUP

WYPOCZYWAJ

ZARABIAJ

inwestycja ukończona cena od 14 000,00 zł

cena od 20 000,00 zł

Tatra Resort

piękne widoki

cena od 11 800,00 zł

Nosal Residence

atrakcyjna cena

cena od 11 900,00 zł

piękne widoki cena od 18 000,00 zł


BIA ŁKA R E S I D E NC E B O U TI Q U E

cena od 14 500,00 zł

Białka Residence Boutiqe to nowo powstający kompleks trzech budynków w stylu góralskim. W każdym z nich znajdować się będzie 6 przestronnych apartamentów oraz przypisane do nich miejsca postojowe. Niewątpliwym atutem inwestycji są duże tarasy przynależące do każdego mieszkania.

Widok rozpościerający się z nich będzie wychodził na Białkę Tatrzańską, stoki narciarskie na Kotelnicy Białczańśkiej oraz Tatry. Do budowy inwestycji zostaną użyte kamień, drewno oraz szkło, które idealnie wpisuje się w otoczenie kompleksu.

www.bialkaresidenceboutique.pl


zdrowie

Komórki macierzyste Co potrafią zdziałać pozyskiwane z krwi obwodowej lub tkanki tłuszczowej komórki macierzyste? Przede wszystkim skutecznie zregenerować organizm, a w szczególności stawy, ścięgna i skórę. O ich ogromnym potencjale świadczy przede wszystkim ich zdolność do przekształcenia się w różne rodzaje komórek ludzkiego organizmu i wytwarzania substancji czynnych, stymulujących odbudowę tkanek. Tę właściwość z powodzeniem wykorzystują lekarze nowotarskiej kliniki LASERMED.

Z kart historii…

Pojęcie komórek macierzystych było co prawda znane wcześniej, ale dopiero w 1981 r. brytyjski biolog – sir Martin John Evans – z pomocą Matthew Kaufmana, jako pierwszy wyhodował w warunkach laboratoryjnych zarodkowe komórki macierzyste myszy. Początkowo odkrycie nie przyniosło mu sławy, ale Evans kontynuował eksperymenty, do których dołączyło dwóch amerykańskich naukowców: Mario Capeschi oraz Oliver Smithies. Wspólnie prowadzone przez nich badania doceniono ponad pół wieku później – odkrycie zasad użycia zarodkowych komórek macierzystych do modyfikacji genetycznych myszy uhonorowano bowiem Nagrodą Nobla. Od tego momentu ruszyła lawina badań, które do dzisiaj są prowadzone na dużą skalę. Naukowcy wciąż zgłębiają tajniki komórek macierzystych i pracują nad coraz skuteczniejszymi metodami ich wykorzystania. Pozyskana do tej pory wiedza na temat komórek macierzystych pozwala jednak już dzisiaj z powodzeniem przeprowadzać szereg wykorzystujących je zabiegów klinicznych.

46 TATRA

MAGAZINe

Czym tak naprawdę są komórki macierzyste?

Komórki macierzyste to inaczej komórki własne, czyli wytwarzane przez organizm człowieka. Najczęściej pozyskuje się je z tkanki tłuszczowej i krwi obwodowej oraz ze szpiku kostnego. Wyróżniają się właściwościami niemal nieograniczonego dzielenia się oraz przekształcania w różnego rodzaju inne komórki ludzkiego ciała. Dzięki temu, że pobierane są one z własnego

LASERMED

to pierwszy i dzisiaj najbardziej doświadczony ośrodek laseroterapii i komórek macierzystych na Podhalu. Klinika zajmuje się leczeniem schorzeń z zakresu dermatologii, chirurgii, ortopedii, ginekologii, laryngologii, stomatologii czy proktologii. Specjalizuje się też w medycynie estetycznej oraz regeneracyjnej. www.lasermed.com.pl ul. Krzywa 17 34-400 Nowy Targ

organizmu pacjenta, istnieje małe ryzyko ich odrzucenia. – W praktyce wygląda to tak, że pobierana od pacjenta tkanka tłuszczowa lub krew obwodowa umieszczona zostaje w specjalnym urządzeniu, które wytrąca komórki macierzyste. Następnie otrzymane komórki własne są wstrzykiwane w miejsce zmienione chorobowo lub wymagające regeneracji – tłumaczy Paweł Grzywacz, właściciel kliniki LASERMED, z wykształcenia lekarz medycyny rodzinnej. – Prawdziwym fenomenem komórek macierzystych jest ich „samodzielność”.  Otóż po podaniu


zdrowie

Od lewej: dr Paweł Grzywacz: lekarz medycyny rodzinnej i współwłaściciel klinki, mgr Monika Dziwisz: office manager, lek. dent. Justyna Grzywacz: współwłaścielka, mgr Amelia Langer-Łukasik: specjalistka laseroterapii, mgr Edyta Sięka: pielęgniarka zabiegowa, Monika Kadłub, asystentka stomatologiczna

ich do miejsca zmienionego chorobowo one same wykrywają problem i rozpoczynają regenerację.

Szerokie zastosowanie

Komórki własne wykorzystywane są w wielu dziedzinach medycznych, w tym m.in. w ortopedii oraz dermatologii czy medycynie estetycznej. Doskonale nadają się one do terapii odmładzających i niwelujących efekty starzenia się. Przyspieszają likwidację blizn, niwelują utratę elastyczności skóry, a także wspomagają modelowanie konturu twarzy. Pomagają przywrócić tkankom dawną kondycję i umożliwiają naprawę tkanek uszkodzonych np. wskutek urazu lub choroby.

Tkanka tłuszczowa źródłem regeneracji

Warto wiedzieć, że komórki macierzyste mogą zostać wykorzystane w dwojaki sposób. Pierwszą możliwością jest opisane wcześniej podanie pacjentowi wyekstrahowanych komórek macierzystych, pobranych z tkanki tłuszczowej. Wstępnym etapem tego procesu jest specjalistyczna obróbka termiczna i enzymatyczna tłuszczu.

W ten sposób zostają wyizolowane czyste komórki macierzyste, a preparat podany pacjentowi zawiera ich aż do 90%. Drugą opcją jest wstrzyknięcie pacjentowi tkanki tłuszczowej wzbogaconej komórkami macierzystymi. Tłuszcz pobrany podczas zabiegu zostaje poddany obróbce, podczas której zostaje oczyszczony, a komórki macierzyste ulegają zagęszczeniu. Tak przygotowaną tkankę tłuszczową wstrzykuje się w wybrany obszar ciała. Procentowy rozkład komórek macierzystych w tak spreparowanej tkance tłuszczowej waha się między 3 a 10%. Dzięki komórkom macierzystym tłuszcz staje się lepiej przyswajalny dla organizmu, a efekty zabiegów są dużo trwalsze. – Komórki macierzyste z powodzeniem wykorzystujemy do modelowania sylwetki, wypełniania ubytków czy rewitalizacji skóry. To one pobudzają tkanki do odnowy, sprzyjając regeneracji uszkodzonych struktur. Można powiedzieć, że komórki macierzyste pomagają cofnąć zegar biologiczny – podsumowuje Paweł Grzywacz. l

Co warto wiedzieć o komórkach macierzystych? SĄ BEZPIECZNE:

pobrane z organizmu pacjenta to w 100% naturalny preparat, całkowicie bezpieczny. Podczas zabiegu wykorzystywane są nowoczesne urządzenia i technologie.

SĄ SKUTECZNE:

pomagają w intensywnej regeneracji, przywracają prawidłowe funkcjonowanie tkanek, wpierają odtwarzanie uszkodzonych elementów. Już po jednym zabiegu widać efekty odmłodzenia skóry.

MAJĄ WYJĄTKOWE WŁAŚCIWOŚCI:

mają zdolność niemal nieograniczonego dzielenia się oraz przekształcania w różnego rodzaju komórki ludzkiego ciała.

WSKAZANIA: l

odmłodzenie skóry twarzy, szyi, dekoltu l przywrócenie sprawności, naprawa elementów w narządzie ruchu – mięśni, stawów, ścięgien l modelowanie wybranych części ciała

PRZECIWWSKAZANIA: l

ciąża

l nowotwory l

choroby serca i układu krążenia (do decyzji lekarza) l cukrzyca niewyrównana l stany zapalne l niewydolność nerek lub wątroby l choroby autoimmunologiczne niewyrównane l zaburzenia krzepliwości krwi

TATRA TATRA

MAGAZINe 47


znani o sobie

K in g a B aran o wska

Góry

miłość od pierwszego wejrzenia Wspięła się na 9 z 14 ośmiotysięczników. Bez Szerpów i butli z tlenem… Zdobycie najtrudniejszego szczytu – Kanczendzongi – zadedykowała Wandzie Rutkiewicz. Polska himalaistka, Kinga Baranowska, opowiada o swoich doświadczeniach, a także o tym, jakie wyprawy ma jeszcze w planach. Podpowiada też początkującym zdobywcom szczytów, co jest absolutną podstawą

Fot.: Archiwum Kingi Baranowskiej

wspinaczki.

48 TATRA

MAGAZINe


IZA TROJANOWSKA: Pochodzi Pani z Wejherowa, ale to góry, a nie morze skradły Pani serce. Dlaczego? Jak to się stało? Co takiego mają w sobie góry? KINGA BARANOWSKA: Polubiłam góry od

pierwszego wejrzenia. Myślę, że zafascynowało mnie wtedy ich piękno, być może jakiś ledwo wyczuwalny mistycyzm, różnorodność krajobrazu, którego nie znajdowałam nad morzem. To, że można bardzo aktywnie spędzać w nich czas oraz że możemy to robić razem – w grupie przyjaciół. Ma Pani na myśli wspólną wspinaczkę? Jak w ogóle zaczęła się Pani przygoda ze wspinaniem?

Zaczęło się dość późno, bo dopiero na pierwszym roku studiów. Nie miałam wcześniej możliwości, by wyjechać w góry. Studiowałam geografię na Uniwersytecie Gdańskim i zaliczenie praktyczne z geologii na szczęście miało miejsce w Tatrach, a nie na Pomorzu. To wtedy zobaczyłam po raz pierwszy Tatry i się absolutnie w nich zakochałam. Najpierw było studenckie koło przewodników górskich i wędrówki po Tatrach wzdłuż i wszerz, a następnie zapisałam się do klubu wysokogórskiego w Gdańsku i zaczęłam poznawać tajniki wspinaczki. Wspina się Pani bez butli z tlenem. Dlaczego? Jaka jest motywacja stojąca za wyborem takiego, a nie innego stylu zdobywania najwyższych gór świata?

Dla mnie to było coś oczywistego. W klubie wysokogórskim przekazywano nam nie tylko

Polubiłam góry od pierwszego wejrzenia. Myślę, że zafascynowało mnie wtedy ich piękno, być może jakiś ledwo wyczuwalny mistycyzm, różnorodność krajobrazu, którego nie znajdowałam nad morzem.

Fot.: MarekKowalski.com

Fot.: Archiwum Kingi Baranowskiej

znani o sobie

wiedzę praktyczną dotyczącą wspinania, ale też tę dotyczącą pewnego etosu czy też stylu wspinaczkowego. Rozróżniano turystykę wysokogórską od wspinaczki. Ważne było, aby wspinać się bez dodatkowego tlenu z butli i bez pomocy Szerpów, aby być samodzielnym wspinaczem – nie tylko w Himalajach, ale też w Tatrach, w Alpach. Wymaga to oczywiście lepszego przygotowania, więcej wysiłku i czasu, ale wyniosłam to z tzw. starej szkoły wspinaczkowej i przyjęłam za swoje.

To chyba nieco brawurowe…

Nie chodzi tu absolutnie o brawurę, ryzykowanie swoim zdrowiem, czy jakiś „szpan”; tlen medyczny mam przy sobie zawsze i mogę go użyć, jeśli zajdzie taka potrzeba (na szczęście nigdy tak nie było). Chodzi raczej o pewną filozofię i zasady, że nie podchodzę do gór „zdobywczo” i komercyjnie (mogę je sobie „kupić”, nie przygotowując się i „kupić” usługę Szerpy i „wymagać”), że uczę się współpracy w górach w zespole kolegów i koleżanek, że nawzajem sobie też pomagamy, gdy zajdzie taka potrzeba, robimy też rzeczy związane z poręczowaniem i przygotowaniem trasy. Za tym stoją więc pewne postawy i wartości, które są mi po prostu bliskie. Zdobyła Pani 9 z 14 ośmiotysięczników. Która wyprawa była najtrudniejsza i dlaczego?

Chyba najtrudniejsza była dla mnie Kanczendzonga, bo jest to wysoki i trudny ośmiotysięcznik, bardzo rzadko organizowane są na niego wyprawy. Ja czekałam 5 lat, aby choć jedna osoba/wyprawa chciała tam pojechać

TATRA

MAGAZINe 49


i się wspinać. Wchodziłam oczywiście bez Szerpów i tlenu z butli, razem z moim kolegą – Baskiem. Wokół tego szczytu narosło też sporo legend, jest to święta góra w tamtej okolicy, ale też mawiało się, że jest góra, która nie lubi kobiet. Zapewne wiązało się to również z zaginięciem tam naszej wielkiej polskiej himalaistki – Wandy Rutkiewicz. Postanowiłam zadedykować właśnie Wandzie tę górę, jeśli na niej stanę. Tak też uczyniłam. A najłatwiejsza? Co Pani czuła, stając na szczycie, a w zasadzie krok przed szczytem?

Najłatwiejsze chyba było dla mnie Manaslu. Myślę, że wiązało się to z tym, że byłam na tej wyprawie w bardzo dobrej formie. Pamiętam, że stanęłam rano na szczycie i jeszcze tego samego dnia zeszłam na kolację do bazy, czyli jakieś 700 m do góry i 3500 m na dół, jednego dnia. Swoją drogą uwielbiam takie wyprawy. Czy właśnie takie wyprawy ma Pani jeszcze w planach na najbliższe lata?

W najbliższym czasie będę głównie skupiać się na wspinaczce w Tatrach, gdyż jest to związane z moimi planami zawodowymi.

Skoro już o Tatrach mowa – jaki stosunek ma Pani do nich? Czy ma Pani ulubione miejsca w Tatrach?

Polskie góry będą zawsze dla mnie szczególne i najważniejsze. Bo stoją za tym konkretne emocje i tu wszystko się zaczęło. Nie mam jednego ulubionego miejsca w Tatrach, jest ich wiele. Chyba teraz odkrywam je na nowo, gdy coraz częściej mieszkam w Zakopanem.

Chodzi raczej o pewną filozofię i zasady, że nie podchodzę do gór „zdobywczo” i komercyjnie (…), że uczę się współpracy w górach w zespole kolegów i koleżanek, że nawzajem sobie też pomagamy, gdy zajdzie taka potrzeba.

Fot.: Archiwum Kingi Baranowskiej

znani o sobie

Myślę, że dużo większe znaczenie niż sama siła fizyczna ma pewien rodzaj wytrwałości (i psychicznej, i fizycznej). A tę obserwuję u wielu kobiet w górach.

Ale fundamentem i tak zawsze jest odpowiednie wyszkolenie?

Tak, dobre przygotowanie to podstawa. Można je uzyskać np. w klubie wysokogórskim od starszych kolegów i koleżanek oraz sprawdzeniu siebie najpierw zimą w Tatrach. Nasze Tatry są naprawdę dobrym poligonem doświadczalnym przed myśleniem o jakichkolwiek innych górach wyższych. Odchodząc od tematu wspinaczki – czym Pani zajmuje na co dzień?

Ciekawi mnie, czy w kontekście wspinaczki wysokogórskiej ma znaczenie płeć i związana z nią m.in. siła fizyczna.

Jestem trenerem umiejętności miękkich, tak więc zajmuję się szkoleniami. Ponadto jestem w trakcie kilkuletnich studiów podyplomowych przygotowujących do zawodu psychoterapeuty.

Fot.: Archiwum Kingi Baranowskiej

Czy w tym aktywnym życiu znajduje Pani czas na relaks? Jak się Pani „resetuje”?

50 TATRA

MAGAZINe

Bardzo lubię spacery i jazdę na rowerze. Myślę, że to jest coś, co mi szybko pozwala „resetować” głowę po intensywnym wysiłku. Lubię też spędzać czas z przyjaciółmi na dobrych rozmowach.

W końcu czas spędzany z najbliższymi jest zawsze najważniejszy.

To, co było dla mnie najważniejsze w życiu, zmieniało się – różne rzeczy były dla mnie ważne. Teraz rzeczywiście myślę, że ważne są dla mnie relacje z innymi ludźmi, z bliskimi, zwracam na nie większą uwagę niż kiedyś. Zatem życzę Pani jak najwięcej miłych chwil z bliskimi i dobrego 2020 r. Dziękuję za rozmowę.


wypoczynek

Nowocześnie, po góralsku i do tego ekologicznie To wymarzone miejsce dla tych, którzy gustują w nowoczesnych acz stylowych hotelach położonych w spokojnym miejscu, ale jednocześnie stanowiących dobrą bazę wypadową do zimowych wycieczek i na narty. Odnajdą się tu zwłaszcza ci, którym ochrona środowiska nie jest obojętna.

O

ddalony nieco od ścisłego centrum Białki Tatrzańskiej hotel Litworowy Staw oferuje wszystko, co jest niezbędne do komfortowego odpoczynku z dala od zgiełku dużego miasta. Goście hotelu mogą liczyć tu na najwyższą jakość usług i dyskrecję.

Stylowo i po góralsku

Wnętrza hotelu zaprojektowano zgodnie z najnowszymi trendami, ale jednocześnie z poszanowaniem dla góralskiej tradycji. Pokoje są przestronne i funkcjonalne. Drewniane elementy wystroju i regionalne motywy dobrze komponują się z nowoczesną bielą i szarościami. Minimalistyczne i eleganckie wnętrza rozświetlają klimatyczne lampy i oświetlenie punktowe. Wszystko to sprawia, że pokoje są zarówno przytulne, jak i stylowe. Obok hotelu działa również kawiarnia, restauracja oraz góralska karczma, której menu oparte jest na najwyższej jakości produktach regionalnych. Dla miłośników regionalnej muzyki organizowane są tu posiady przy muzyce góralskiej na żywo oraz zabawy taneczne.

A do tego ekologicznie

Właściciele Litworowego Stawu dokładają wszelkich starań, aby obiekt nie szkodził środowisku naturalnemu oraz przyczyniał się do 51

TATRA

MAGAZINe

Klimatyzacja w pokojach. Świetna lokalizacja: to doskonała baza wypadowa w Tatry, Pieniny i Gorce oraz dla narciarzy. Przystosowanie do potrzeb rodzin z dziećmi. Tradycyjna kuchnia góralska i polska. Darmowy skibus z hotelu do stoków narciarskich w okresie zimowym.

jego ochrony. Aby zapewnić powietrze wolne od smogu i zanieczyszczeń, wykorzystują więc ekologiczne ogrzewanie. Ponadto odpady są segregowane, a hotelowe toalety zaopatrzone są w papier toaletowy wytwarzany z celulozy (jak zresztą i inne artykuły papiernicze). Znajdujące się w obiekcie kosmetyki również pozyskiwane są naturalnie. Posiłki w restauracji i karczmie przygotowane są z naturalnie hodowanych i uprawianych produktów. Litworowy Staw ul. Środkowa 63 34-405 Białka Tatrzańska +48 530 992 255 www.litworowy staw.pl


spod tatr

Zbiór fotografii Barbary Caillot ilustrujące książkę Czary Góralskie

podhale

Na Podhalu, w miejscu magicznym, z którego rozpościera się wspaniały widok na Tatry, tradycje są wyjątkowo silne. Kultura duchowa, wierzenia, praktyki przekazywane są z pokolenia na pokolenie, z dziada pradziada. Wszystko po to, by móc zapanować nad tajemnymi siłami natury, która ma swoje zasady. Łącznikiem między przyrodą, jej tajemnicami i niewytłumaczalnymi siłami a człowiekiem jest… magia. Jakie są góralskie przesądy? W co wierzono kiedyś, a na co zwraca się uwagę dziś? M.in. na te pytania odpowiadają książki Na Giewont się patrzy Barbary Caillot i Aleksandry Karkowskiej oraz Czary góralskie Katarzyny Ceklarz i Urszuli Janickiej-Krzywdy.

52 TATRA

MAGAZINe

tekst Aleksandra Karkowska i Barbara Caillot


spod tatr

„Góral to twardy duchowy człowiek. Góral tradycje musi utrzymywać i gwarą góralską godać.” Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

„Dom był drewniany, na ziemi jeden kamień położony, na to belka i do góry. Gospodarstwo nieduże, dwie krowy, sześć owiec, pies bacowski przy budzie. Pies pilnował domu, miał szczekać. Czarna izba i biała izba. Czarna ka się siedziało i biała ka się nie siedziało, używana na kolędę czy wesele. I stodoła, i szopa, i koń, i krowy. Jak się krowa ocieliła, to ciele dwa tygodnie było w domu, a jak jagnięta były małe, to i dłużej. Ośmioro dzieci, dwa rodzice, cielak, owieczki, kurczaki, kot, wszyscy. Bez kota w domu to jak bez prawej ręki, bo myszy by chałupę zjadły.”

„Przy piecu się siedziało, światła nie było, ino świeca czy lampa naftowa. Trzeba było przykręcać knot, żeby naftę oszczędzać. Jak zimą była pełnia, to przy księżycu my czytali. Przy piecu było wiadro z zimną wodą ze studni. Jak się chciało coś uwarzyć, ugotować, trzeba było drewna z lasu przynieść, narąbać, w piecu podpalić, wody nagrzać. I wtedy się miało zaś coś ciepłego.” Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

„Wodą, uważaną powszechnie za nosicielkę wszelkich przejawów życia, posługiwano się w celu przywołania urodzaju, płodności, sił witalnych. Wierzono w jej moc oczyszczającą i ochronną, była również cennym lekarstwem dla ludzi i zwierząt. Wyjątkowo ważna była pierwsza kąpiel w życiu noworodka. Przygotowywano ją z wody nabieranej na prondzie (z prądem potoku). Należało to do zadań babicy, czyli wiejskiej akuszerki. Na Podhalu zaraz po urodzeniu przemywano zimną wodą rączki maleństwa: chłopcu – żeby mu nie marzły, kiedy jako dorosły parobek będzie pracował w lesie i juhasił, a dziewczynce – żeby nie odczuwała zimna podczas prania smat w potoku.” Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

„Preferowano miejsca, gdzie bydło spokojnie się pasło, gdzie zadomowiły się mrówki i gdzie o świcie śpiew ptaków słychać było wcześniej niż w sąsiedztwie. Za szczególnie dobre miejsce uważano polanę ze źródłem niezamarzającym w zimie. Wierzono, że faza księżyca ma istotny wpływ na późniejszą jakość płazów (belek). Drzewo należało ścinać na wiosnę, tuż po pełni, czyli na wietku, co zapewniało szybsze schnięcie i większą trwałość. Preferowano drewno ze świerka i z jodły, czyli drzew o magicznych właściwościach ochronnych. Budorze zwracali uwagę na to, by wznoszenie zrębowych ścian zacząć od wschodu, a następnie układać kolejne belki zgodnie z ruchem słońca wędrującego po nieboskłonie. Ponadto, by zapewnić sobie błogosławieństwo, pilnowano nieparzystej liczby belek w każdej ścianie. Równocześnie na tej krokwi zatykano ścięty wierzchołek świerka, przybrany kolorowymi, najczęściej czerwonymi wstążkami, chroniącymi dom od uroku.”

„Po wodę do studni chodził ten, co akurat miał wolne ręce. Zimą też, śniegu nakurzyło, a trzeba było iść. Czasem, jak było bardzo zimno, mama ze śniegu wodę topiła. Buzię zimną wodą się obmyło, a kąpalimy się raz w tygodniu w grzanej wodzie w bali, jeden po drugim. Jak woda nie była dość nagrzana, piskalimy. Więksi szli się kąpać do Dunajca.”

Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

„Aby przybysze z innego świata nie mogli swobodnie wędrować przez piec, zwłaszcza chlebowy, nigdy nie powinien on być pusty: po wyjęciu chleba wkładano tam zatem drewno. Piec otaczano szacunkiem, nie wolno więc było go kopać, pluć na niego ani kląć przy nim. Piec mógł się bowiem „obrazić” i zesłać na winowajcę chorobę lub inne nieszczęście, a w skrajnych przypadkach spowodować pożar domostwa.”

„Odpowiednim zaklęciem i magicznym zabiegiem można też było nadać wodzie szczególne właściwości. Za najskuteczniejsze uchodziło wylanie pocyniony (poczarowanej) wody wprost pod nogi człowieka czy zwierzęcia.” Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

„Na Boże Narodzenie porządki były na glanc. Mama wymieniała siano w siennikach i wynosiła deski. Na polu je myła, bo podłoga nie była przybita. Chałupę się przystrajało. Nie choinka, ino drzewko. Musiało być piękne, mieć równiutkie gałązki, do lasu się po nie chodziło. Wszystko się samemu robiło, łańcuchy z bibuły i słomki, aniołki, jeżyki. Drzewko się wieszało, żeby dzieciska nie szturchały.” Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

TATRA

MAGAZINe 53


spod tatr

„Jodła – (…) zieloną jodełką przystrajano izbę na czas trwania Godnich Świąt, czyli Bożego Narodzenia. Jeszcze do niedawna wieszano u stropu wierzchołek jodły, szczytem w dół. Jodła broniła przed czarami nie tylko ludzi, lecz także ich dobytek. Bacowie przybijali jej gałązki nad wejściem do szałasu.” Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

„To co nie dojedli, ojciec zanosił zwierzętom i im życzenia składał: „Co byście szczęśliwe były, zdrowe i żebyście się dobrze wyzimowały”.” Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

„Urok zawsze sprowadzał chorobę, a w szczególnych przypadkach – nawet śmierć. Najgroźniejszy był dla małych dzieci i młodych zwierząt. Dało się go rzucić wszędzie: w zagrodzie, w stajni, na pastwisku, na drodze, na targu czy jarmarku. Aby uchronić przed nim dzieci, zaopatrywano je w jakąś rzecz w kolorze czerwonym. Istniało powszechne przekonanie, że ta barwa skutecznie chroni przed urokiem, ponieważ ściąga pierwsze, złe spojrzenie. Tak więc zawiązywano dzieciom (na rączce lub szyi), jeszcze zanim zostały ochrzczone, czerwoną wstążeczkę, koniom zaś wiązano czerwone chwosty przy uprzęży.”

„W góry nie na spacer my chodzili, a żeby zarobić. Na kocie łapki, czyli szarotki, chodziliśmy po kryjomu. Wkładało się je do książki i suszyło. Sprzedawało się je takim, co z miasta przyjeżdżali. Świstaki wybieralimy z nory, na tłuszcz, bo sadło świstaka najlepsze jest na wszystkie rany i choroby piersiowe.”

Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

„Ojciec o konia dbał. Po zachodzie słońca nie wpuszczał obcego do stajni, bo mówili, że zauroczy. A jak koń był piękny, to czerwoną kokardkę mu wiązał.” Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

54 TATRA

MAGAZINe

Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

„Innej komunikacji nie było ino koń, konia każdy miał. W każdym domu koń był. Na jarmark się jechało, w pole, do ślubu, na wesele, wszędzie.”

„Zdrowie i siłę zapewniało koniom mycie ich wodą w wigilię Bożego Narodzenia (24 grudnia). Na Orawie prowadzono zwierzęta nad potok i kropiono wodą nabraną na prądzie. W niektórych regionach za patrona koni uważano św. Szczepana. W dniu jego święta (26 grudnia), wcześnie rano, gospodarz wyprowadzał konia ze stajni i jeździł na nim przez jakiś czas galopem. Wprowadzano też konia do izby, gdzie karmiono go słoniną i chlebem. Zabiegi te zapewniały nie tylko zdrowie i siłę, lecz także ruchliwość i odporność na trudy.”

„Niedźwiedź – na Podhalu wierzono, że pewne cechy fizyczne upodobniają go do człowieka, np. kształt stopy. Przypisywano też temu zwierzęciu wręcz ludzki spryt i rozum. Sadło niedźwiedzie uważano powszechnie za skuteczne lekarstwo na wiele dolegliwości, a mięsa za pokarm wyjątkowo pożywny i dodający sił. Niedźwiedź był również zwierzęciem demonicznym, symbolem płodności, urodzaju, sił wegetacyjnych a z racji swego trybu życia (sen zimowy) – odwiecznego zmagania się zimy- śmierci z życiodajną wiosną.”

Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

„W Tatrach w szałasie spędzałem całe lato. To się szło wiosną, a wracało, jak pierwszy śnieg przykurzył. Musisz doić, musisz paść i w nocy stać, jak niedźwiedź idzie. Chodził taki stary niedźwiedź, co zębów nie miał, do szopy wchodził i wybierał owce młode albo prosięta wyjadał w leśniczówce. Potem go odstrzelili, bo już stary był. Wolę niedźwiedzia jako wilka. Wilka bardziej się bałem, bo niedźwiedź chwyta jedną owcę i ucieka, a wilk bije na kupę. I 20 owiec zabije. Ja o owce się bał, a nie o siebie. Człowiek nie mógł się bać, szedł w otwarte karty.”

„Za cudowny lek na niemal wszelkie dolegliwości uchodziło sadło wytopione ze świstaka. W przekonaniu górali za jego pomocą można było wyleczyć choroby trapiące człowieka, ale także podreperować urodę – działało odmładzająco (sic!). Najczęściej pito je rozcieńczone z wódką lub herbatą, a równocześnie stosowano zewnętrznie, w postaci smarowidła.”

Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie


spod tatr

„Rano na bacówce sera się zjadło, zyntycy popiło. Rzepy się opiekło na watrze i bryndzą posypało. Dzwonki w nocy zadzwoniły, psy zaszczekały. Na wypasie to się ino leży, a nie śpi, czuwać trzeba. Być gotowym. Psy dobre trzeba było mieć, owczary. Moje to Dolina, Wierch i Ostroś, ten największy. Owce dawało się bacy na wypas. Baca dał za owce bundzu czy oscypka. Z bundzu bryndzę się zrobiło. Nie ma owiec jednakowych, każda jest inna. Chłopy to poznają trzy pokolenia i po jakiej matce, i po jakiej babce, i po jakim baranie. Dobry juhas to do 500 owiec poznał. Każda owca ucho ma inne czy oko, albo chód, albo posturę. Dziadek mnie tego nauczył, bo był z pokolenia bacą.”

„Pogoda w górach kapryśna jest. Jak śniegi topniały, baliśmy się powodzi. Wrzucaliśmy na wodę kawałek chleba święconego na Agaty. Wierzyliśmy, że woda odpłynie.” Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

„Owcę, jako największe bogactwo mieszkańców gór, otaczano szeregiem zabiegów hodowlanych i magicznych mających zapewnić dobrą kondycję, mleczność i zdrowie. Najwięcej zabiegów stosowano w okresie sezonowego wypasu w górach. Warunki pracy i bytowania na halach, odległych od ludzkich osad, były bowiem trudne, wymagały od pasterzy doświadczenia, a nierzadko siły i odwagi. (…) Zabezpieczano je przede wszystkim przed urokami i czarami. Ochronie stad przed niszczycielską magią i chorobami oraz zapewnieniu mleczności owiec służyły głównie: okadzanie zwierząt ziołami święconymi oraz przestrzeganie określonych nakazów i zakazów. Zabezpieczano owce przed drapieżnikami. Obowiązywał zakaz siadania w szałasie na zawaterniku, dzięki czemu niedźwiedź nie przychodził do koszaru. Aby na stado nie napadły wilki, przestrzegano zakazu klaskania na owce. Najgroźniejszym wrogiem owiec okazywały się czary (…) czego skutkiem najczęściej była choroba. Jako zabieg leczniczy stosowano wówczas okadzanie stada połączone z wypowiadaniem odpowiednich zaklęć.” Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

„Aby uspokoić wicher, wynoszono na próg domu mąkę i sól poświęconą w dniu św. Agaty (5 lutego). Gdy wiatr to zdmuchnie, „najedzony” odejdzie wiać gdzie indziej.” Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

„Tu jest bojno. Balimy się boginek i burzy. Las wokoło i drewniane domy. Jak była burza, wtedy nic nie robilimy, nawet garnków my nie myli. Modlilimy się i gromnicę palili. Święty obrazek w okno wystawiali. Zawsze na Boże Ciało wianek święciliśmy. Chronił od kataklizmu. Wisiał na chałupie. Jak burza przyszła, to kawałek wianka mama w piecu paliła. Raz w burzę dziecko bawiłam, a tu jak nie strzeli! Huk! Wleciał piorun przez komin, ogień po podłodze przeszedł, zawrócił się i przez komin wyleciał. Bałam się, że dziecko będzie głuche.” Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

„Jak przychodzi halny, to trzeba się bać. Jak wieje, to targa, że hej, i rusza chałupą. Spać się nie da, człowiek nerwowy, głowa boli, ciśnienie leci, odbijania niektórzy dostają. Ale on potrzebny jest, na wiosnę idzie śniegi roztopić. Duje, duje, to duje. Jak wieje halny, to dzieci dobrze śpią, a starsi już nie, ale to sprawa nie wiatru, ino kalendarza. Wtedy nie palimy w piecu. Na halny nie ma rady.” Barbara Caillot, Aleksandra Karkowska, Na Giewont się patrzy

„Aby odpędzić burzę, czyli intensywne opady deszczu, często w połączeniu z gradem, odpędzanie wiatrem i piorunami, od zagrody, wystawiano przed dom łopatę używaną do wkładania chleba do pieca. W oknie domu umieszczano gromnicę. Często do okna wstawiali święty obraz, a w piecu palono zioła święcone, aby dym ochronił chałupę przed nawałnicą.” Katarzyna Ceklarz, Urszula Janicka-Krzywda, Czary Góralskie

Książka Na Giewont się patrzy Barbary Caillot i Aleksandry Karkowskiej została wydana przez Oficynę Wydawniczą Oryginały w 2016 r. w Warszawie. Czary góralskie Urszuli Janickiej-Krzywdy i Katarzyny Ceklarz wydało Wydawnictwo TPN w 2014 r. w Zakopanem.

TATRA

MAGAZINe 55


architektura

Kto bywa pod Tatrami, ten na pewno zetknął się z realizacjami biura aranżacji wnętrz Rozmus Design. W swoim portfolio firma ma projekty hoteli i pensjonatów, apartamentów i pokoi gościnnych, karczmy, winiarni, a nawet… apteki. Dziś rozmawiamy z właścicielką o pracy, która jest pasją, stylu zakopiańskim w nowoczesnej odsłonie i najciekawszych projektach, jakie miała okazję realizować.

EWA SZUL-SKJOELDKRONA: Na stronie internetowej Pani firmy Rozmus Design przeczytałam, że Pani ulubiony styl to „nowoczesny z nutą góralszczyzny”. Proszę o nim więcej opowiedzieć. KATARZYNA ROZMUS: Wszystko się

zmienia i tak jak kiedyś secesja i modernizm miały wpływ na styl zakopiański, tak dzisiaj styl zakopiański znakomicie łączy się z nowoczesnym, co widać też w moich pracach. Dobrze wyeksponowane detale stylu zakopiańskiego świetnie odnajdują się we współczesnych wnętrzach. Pierwiastek nowoczesności połączony z elementami historii, zapożyczonymi z góralskiej chaty czy zakopiańskiej willi, dodaje przestrzeni oryginalności i nieprzeciętności, dzięki czemu staje się ona ponadczasowa. Duże znaczenie ma też ewolucja formy i wzrost świadomości inwestorów (a zazwyczaj są to osoby bywałe w świecie), które skutkują oczekiwaniem, że

56 TATRA

MAGAZINe

zaprojektowane przeze mnie wnętrze będzie nie tylko funkcjonale, ale również reprezentacyjne. Trzeba pamiętać też o tym, że dzięki postępowi technologicznemu, mnogości dostępnych materiałów, wyższemu poziomowi umiejętności stolarskich i stale podnoszonemu standardowi wykonania detali praktycznie nie ma ograniczeń dla naszej wyobraźni. A to z kolei pozwala na wcielanie w życie nawet najbardziej skomplikowanych realizacji.

projektowania? Cóż, od zawsze byłam wrażliwa na piękno i miałam rozwinięte poczucie estetyki. Malarstwo na szkle, którym zajmowałam się od najmłodszych lat, następnie zdobienie tkanin i projektowanie ubiorów – to wszystko kształtowało moje rozumienie piękna. Z kolei wychowanie w tradycji góralskiej i mocno zakorzenione wartości pomogły w zrozumieniu architektury Podhala i po dziś dzień ułatwiają kontakty z wykonawcami.

O tak! Zdecydowanie praca to moja pasja, która oprócz pieniędzy daje mi też radość, satysfakcję i możliwości rozwoju, bo każdy nowy projekt to wyzwanie. Moje wrodzone cechy – choćby świetne wyczucie kolorów czy umiejętność łączenia faktur – w połączeniu z kreatywnością i ciężką pracą przyniosły rezultaty. A skąd zamiłowanie do

Rzeczywiście często wykorzystuję elementy sztuki ludowej w nowej – mojej – interpretacji. W każdym projekcie staram się stworzyć indywidualny dodatek w postaci oryginalnej lampy, wzoru na wykładzinę, narzuty czy obrazu, które

Widzę, że Pani praca jest Pani pasją. Skąd zamiłowanie do aranżacji wnętrz?

No właśnie, od najmłodszych lat zajmuje się Pani twórczością ludową – maluje Pani na szkle i na tkaninie, wymyśla wzory, projektuje tkaniny. W jaki sposób wykorzystuje Pani te umiejętności w swojej codziennej pracy?


architektura

Budynek zachwyca kubaturą i formą, ergonomicznie zaprojektowanymi wnętrzami, dostosowaniem formy do nowych potrzeb funkcjonalnych, lepszą akustyką… Tutaj każdy element jest fragmentem nierozerwalnej całości. Pomimo tego, że aranżowana przestrzeń jest ogromna, postaraliśmy się o to, aby projekt zachwycał detalem. Wnętrza są zintegrowane i wkomponowane w tatrzański krajobraz. Nie zabrakło w nich drewna, rzeźby, kamienia czy ręcznie robionych lamp z metalu. Mam nadzieję, że udało nam się stworzyć nowoczesny i przytulny klimat z charakterystyczną nutą regionalizmu. tylko po to, abym mogła powiedzieć, że jestem na bieżąco. Innowacje tak, ale tylko pod warunkiem, że jestem do nich przekonana i tylko wtedy, gdy są spójne z moim zamysłem. Jakie projekty lubi Pani najbardziej?

z czasem stają się charakterystycznym i rozpoznawalnym elementem danego obiektu. Te moje własnoręcznie stworzone dodatki są swego rodzaju wizytówką projektowanego wnętrza. A gdzie szuka Pani inspiracji? Lokalnie czy globalne?

I lokalnie, i globalnie. Poszukiwanie nowych rozwiązań wynika ze zmieniających się potrzeb klienta, które z kolei wiążą się zmianą jego sposobu myślenia. Żyjemy w szybkich czasach, informacja jest na wyciągnięcie ręki, a to oznacza, że moi klienci widzieli więcej i dużo wiedzą. Dlatego regularnie uczestniczę w targach wnętrzarskich, gdzie mogę na żywo obserwować trendy czy poznawać nowe. Współpracuję też z zagranicznymi firmami – to często możliwość podglądania aranżacji wnętrz w światowym wydaniu. Czerpię z tych źródeł na miarę swoich potrzeb, w taki sposób, aby cały czas być w zgodzie ze sobą. Nie wprowadzam ich do moich projektów

Moim konikiem są obiekty hotelowe – domy wypoczynkowe, pensjonaty o dużej kubaturze. To właśnie takie realizacje pozwalają mi rozwinąć skrzydła: mogę pokazać swoją wizję wnętrzarską w szerszym kontekście. Do zaaranżowania są różne rodzaje przestrzeni, dzięki czemu mój pomysł jest realizowany w wielu odsłonach, nierzadko zaskakujących i nieoczywistych. Największym wyzwaniem jest dla mnie tworzenie koncepcji projektowej, w której zamknięta przestrzeń staje się obszarem kreacji. Swoją pracę uważam za udaną, gdy klient obiektu czuje się komfortowo, a wnętrze jest przytulne i funkcjonalne. Skoro już o hotelach mowa – obecnie realizuje Pani duży projekt dla białczańskiego Hotelu Bania**** Thermal & Ski. Proszę o nim więcej opowiedzieć.

Projekt nowego skrzydła Hotelu Bania**** Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej to 110 przestronnych pokoi wykończonych w trzech standardach, nowoczesne centrum konferencyjne, zjawiskowa wręcz klatka schodowa z oryginalnie wykończoną windą i wyjątkowa Kawiarnia na Szczycie. Nieskromnie powiem: jest pięknie.

I na koniec mam być może najtrudniejsze pytanie: z którego swojego projektu jest Pani najbardziej dumna?

Każdy projekt wniósł w moją pracę coś nowego, więc z każdego jestem na swój sposób dumna. Hotel Górski to bardzo wiele detali, absolutnie zjawiskowe lampy i przytulne spa. Grand Stasinda w Bukowinie Tatrzańskiej to mnogość wizji artystycznych dla tematycznych sal i różnorodne przestrzenie do zaaranżowania: basen, kręgielnia i zachwycająca, bajkowo-magiczna sala weselna. Dom Gościnny Bachledova w Zakopanem to z pietyzmem urządzone pokoje, każdy inny. Białczański Chramiec to bogato rzeźbione belki, oryginalne lampy, tapety i wykładziny. A to tylko kilka realizacji, które napawają mnie dumą. Gdybym jednak miała wybrać jeden projekt, który przyniósł szczególną satysfakcję, byłaby to rozbudowa Hotelu Bania**** Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej. Szczególnie chciałabym podziękować Januszowi, który stworzył fantastyczne wizualizacje i świetny spacer wirtualny. Jestem dumna, że mój zespół i ja poradziliśmy sobie z tak dużym wyzwaniem. Tym bardziej, że poziom komplikacji był wysoki, a aranżowana przestrzeń bardzo zróżnicowana. Do tego dochodziła kwestia wyposażenia technicznego, nadzór autorski i koordynacja ze wszystkimi branżami. Całość miała tworzyć jeden spójny organizm. To było naprawdę nie lada wyzwanie. Dziękuję za rozmowę.

TATRA

MAGAZINe 57


moda

O tym, że określenie „płeć brzydka” jest żartobliwe, świadczyć może m.in. dbałość o atrakcyjny wygląd – a więc i dobrze dobrany strój – sławnych Górali.

y Zaglądam

do

h c i k s ę m zaf sodhalu na P

Kamil Stoch skoczek narciarski

D

obierając garderobę – jako sportowiec – kieruję się wygodą, jakością i funkcjonalnością. Moda często jest na dalszym miejscu. Na przykład moje obcisłe podkolanówki niewiele mają wspólnego ze stylem, ale zapewniają komfort moim nogom i są niezastąpione. Poza skocznią mam więcej swobody, choć wtedy staram się dopasować do okazji i oczywiście kreacji mojej żony. Śledzę trendy, ale nie lubię za nimi ślepo podążać. Chętnie sięgam po ponadczasowe rozwiązania. Mój styl to po prostu to, w czym dobrze się czuję. Często powierzam dobranie garderoby osobie, która zna mnie najlepiej – mojej żonie. Na co dzień używam dwóch szaf mieszczących się w zupełnie innych miejscach mieszkania. Jedna przeznaczona jest na stroje sportowe, związane z moją pracą. W drugiej są wszystkie pozostałe rzeczy. Wolę nie mówić, która z nich jest większa... Moje ciuchy dzielą się na te do pracy w terenie, na siłowni, na skoczni i ciuchy do odpoczynku. Tak to w praktyce wygląda. Wspólnym mianownikiem są wygodne buty i oczywiście czapka stworzonej przeze mnie i moją żonę marki Kamiland.

Który element garderoby dominuje w ich szafach? Spodnie, paski, buty, a może koszula? Czym kierują się w doborze stroju? Czy można ubierać się modnie i wygodnie?

Do przeglądu szafy zmusza mnie sytuacja, natomiast jeśli czegoś mam się pozbyć, nie wyrzucam tego. Zawsze znajdzie się ktoś, kto chętnie nada ubraniom drugie życie. W mojej szafie natrafić można też na góralskie motywy. W przeciwieństwie do pań Górale mają to szczęście, że jedne spodnie wystarczą na wszystkie imprezy. Góralskie motywy w mojej szafie przybierają tylko tradycyjną formę. Jedynym odstępstwem jest parzenica na kasku. Gdy przygotować mam elegancką kreację, stawiam na garnitury, które bardzo lubię. Strój góralski to też pewnego rodzaju kreacja, choć w przypadku mężczyzny zdecydowanie najmniej wygodna. Pozdrawiam tych, którzy wiedzą, co mam na myśli… n

58 TATRA

MAGAZINe


moda

Andrzej Siekierka projektant i krawiec

Fot.: Pietruszka Fotografia

J

ako projektant szyję stroje tradycyjne oraz stylizowane. Na nowo odkrywam też piękno ukryte w starych ubraniach. Zajmuję się przywracaniem starych, zapomnianych wzorów, nawet sprzed 150 lat, np. wzorów geometrycznych popularnych w XVIII w. Uważam, że moda jest zmienna i idzie z duchem czasu, nie zmienia to jednak faktu, że kanon w ubiorze jest podstawą. Na co dzień lubię jeans i wszelkie odmiany ubrań sportowych – wygodnych i nieograniczających swobody ruchów. To ważne zarówno w pracy, jak i dla własnego komfortu. Poza tym moda sportowa na Podhalu kwitnie, przecież Zakopane to stolica sportów zimowych i letniej aktywności fizycznej! W lecie preferuję kolory odblaskowe i energetyczne, w chłodniejsze miesiące wolę stonowane, zdecydowanie męskie, takie jak granatowy, stalowy czy czarny. Na okoliczności bardziej uroczyste wybieram ubranie regionalne. W zależności

od rangi okazji te ubrania mogą się znacząco różnić. Podczas tradycyjnych uroczystości, takich jak wesela, niektóre uroczystości religijne czy organizowane przez organizacje regionalne, moja stylizacja również będzie bardzo tradycyjna. Podczas tych mniej oficjalnych nierzadko występuję w ubraniu nawiązującym do regionu, ale nie całkowicie tradycyjnym. Takie właśnie nazywam ubraniem stylizowanym.

Na Podhalu niewiele jest wydarzeń, na które nie wypada przyjść w stroju regionalnym bądź stylizowanym, ale kilka fajnych marynarek mam. Brakuje mi tylko porządnych wizytowych spodni. Od dłuższego czasu zabieram się do tego, żeby je sobie uszyć, ale zawsze jakoś są ważniejsze rzeczy do zrobienia. Widocznie tak już jest, szewc chodzi bez butów, a krawiec bez… n

TATRA

MAGAZINe 59


moda

Stanisław Karpiel-Bułecka wokalista, narciarz

W

mojej szafie królują jeansy, jednak gdybym miał możliwość wyboru pomiędzy nowym paskiem, koszulą i butami, zdecydowanie wybrałbym te ostatnie. W doborze garderoby kieruję się własnym stylem. To, co na siebie zakładam, musi mi się po prostu podobać. Inaczej czułbym się „przebrany”. Ważna jest dla mnie również wygoda. Dużą część mojej garderoby zajmują ubrania techniczne, sportowe. Od 8 lat jestem ambasadorem marki Peak Performance. Nasza współpraca trwa tak długo, bo cenię bardzo jakość, etykę produkcji

i sprytne rozwiązania. Skandynawowie łączą te wszystkie cechy i blisko mi do ich filozofii. Lubię też nietuzinkowe, oryginalne rzeczy. Lubię smaczki i nieoczywistości, takie jak ciekawe przetarcia na jeansach czy nietypowe zapięcia w koszuli. Kiedy szukam czegoś szczególnego, to zazwyczaj na scenę, a to specyficzna kategoria w mojej garderobie. Nie noszę tych ubrań na co dzień. Cenię polskich projektantów, to dla mnie jeden ze sposobów na patriotyzm w praktyce. Podoba mi się m.in. to, co proponuje Rage Age albo Robert Kupisz. Moja szafa jest wyraźnie podzielona na części: sportową, na rower, na scenę, codzienną, tzw. regionalną. Najwęziej jest zdecydowanie w części z garniturami. Ale mam za to kompletny strój góralski, który zakładam przy okazji dużych uroczystości. Zdarza mi się założyć coś nawiązującego do rodzimego regionu podczas sesji zdjęciowych. Lubię też ubrać się w kierpce lub opasek góralski (tradycyjny, skórzany pas), kiedy występuję na scenie. Nie za często robię przegląd szafy. Zabieram się za niego dopiero wtedy, gdy już nic nie mogę znaleźć. Podczas porządkowania przebieram, odkładam nieużywane, oceniam stan ubrań i posyłam dalej w świat. Myślę, że najrzadziej pozbywam się pasków. Rozmiaru nie zmieniłem od dawna, a paski, które mam, są dobrej jakości i zwyczajnie nie niszczeją.  n

Krzysztof Trebunia-Tutka architekt i muzyk

Fot.: Jan Wierzejski

S

60 TATRA

MAGAZINe

traśnie rod widzem w mojej sofie kosule – te pańskie i te nopiekniejse, góralskie, ktore niscom siy na tyk koncertach i kielo byś ich ni mioł, zawse mało. Starodowne kosulki, z syrokimi rekawami to moje ulubione, ale jak to teroz godajom – bars niefajnie wpadujom do rosołu przy obiedzie. Nowoźniyjse som buty. Downiej buty to było cosi, jak cłek ni mioł dobryk butów, to ginon. Mróz, błoto, skole... Dzisiok butów moc, ale mocne i piykne trafiajom sie rzodko. Dobrze jak som wygodne, to od razu cały cłek sie dobrze ruso. Nowygodniejse do tońca to jednak góralskie kyrpce, skórzane, paradne, zgrabne, na

skórzanej podeswie. Kie som podkute, od razu słychno, ze to górol idzie! Jeśli chodzi o inspiracje z tyk zagranicnych widzi mi sie Hugo Boss – po nasemu to by było – Hugo Baca i Juro od Armanich, a z nasyk to cheba. Jendrek Siekierka z Poronina, na którego godojom „Góralski Versace”, nie wiem, cy dobrze, bo tyn Versace juz nie zyje, a nas Jendruś jesce młody i zdrowy, co cud! W mojej skrzyni i na kołku króluje jednak góralscyzna: portki, cuchy, serdoki, kozuchy, opaski, kosule. Te nowe, starse i cołkem zabytkowe – po ojcu i dziadku. Ubrania niegóralskie wartko się starzejom, za to te podhalańskie – odwrotnie, im starse, tym sie je bardziej ceni.


moda

Sebastian Gąsienica-Łuszczek projektant Fot.: Dawid Groński

W

mojej szafie dominują okrycia wierzchnie – kurtki i płaszcze. Od klasycznego trencza po bardziej wyszukane fasony. Większość z nich nabyłem w second handach, szukając alternatywy dla rynku fast fashion. Najważniejszy element garderoby to jednak buty. Kiedy żyje się w nieustannym biegu, wygodne sneakersy to podstawa! Ponadto ciekawym obuwiem można w łatwy sposób podkręcić nawet najprostszą stylizację. W mojej garderobie oprócz ubrań streetwearowych, których używam na co dzień, można również znaleźć kilka eleganckich produktów, takich jak oversize’owa marynarka czy pełen garnitur. Nie sięgam po nie często, ale uważam, że warto mieć je w swojej szafie, na wypadek niespodziewanych, bardziej odświętnych wyjść. To, co jest wspólnym mianownikiem wszystkich moich rzeczy, to kolorystyka. Raczej wybieram kolory zgaszone albo pastelowe, ale

zdecydowanie pierwsze skrzypce odgrywa ponadczasowa czerń. Jedną z moich perełek w szafie jest czarny kombinezon, przypominający roboczy. Chodzę w nim na co dzień i świetnie się w nim czuję. Jak na polskie ulice jest on odrobinę ekstrawagancki i nietypowy, ale chyba właśnie chodzi o to, żeby bawić się modą! Myślę, że

Nawet kyrpce nie wyrucom, ino naprawiom u sewca, bo przecie kieby umiały godać, to naprowde by miały co opowiadać! Nie rod widze garniturów i prawie zawse nosem sie po góralsku, bo wtedy cujem sie nojlepiej – nie przebranym, ba ubranym! Kie sie ubierom po cepersku, pańsku, to troche patrze jako sie inni nosom, ale w góralscyźnie zawse sukołek tego, co nopiekniejse w tradycji Podhola: podreślenio zgrabnej męskiej sylwetki, zestawienio syćkik cęści ubioru, oryginalnych dodatków i zdobień. Orle pióra musiołek oddać synom, bo ino kawalerowie mogą sie w nich paradzić (kawalerowie z odzysku i zyniaci mogom nosiś kistke). Mom cały zestaw spinek do kosuli – na rózne okazyje, barzyj zbójnickie, sabałowskie, abo-i „architektoniczne”. Góralsko spinka nie ino słuzy do zapinanio kosule pod syjom, ale to prowdziwy amulet, który chroni od złego i przynosi scęście. To na niej zapisano jest cało symbolika nasej kultury, na którom składo

wypracowałem mocne fundamenty własnego stylu. Ufam swojemu instynktowi. Stawiam na proste rzeczy z ciekawym detalem, a wszystko to podbijam stylizacją i dodatkami. Wychodzę z założenia, że najważniejsze jest to, żeby być po prostu sobą, wyrażać siebie w taki sposób, na jaki ma się ochotę. Myślę, że gdyby wszyscy postawili na intuicję w doborze garderoby, na ulicach zdecydowanie byłoby ciekawiej i bardziej kolorowo. Zważywszy jednak na moją pracę, jestem też za pan brat z najnowszymi trendami. Dzięki nim moja garderoba stale ewoluuje. Przy tym nieczęsto zdarza mi się robić przegląd szafy. Staram się kupować odpowiedzialnie, wybierając rzeczy, które wiem, że mi się nie znudzą i będą służyły latami. Wychodzę z założenia, że jeżeli mądrze zrobię zakupy, to nie będę musiał nic wyrzucać. Trzeba uświadamiać ludzi, że moda ma swoje wspaniałe oblicze, ale również to mroczne, które przyczynia się do zanieczyszczania środowiska. Kupujmy z głową! n

sie tradycja starozytnych Greków, Bliskiego Wschodu, karpackich Wołochów i ta namłodso – chrześcijańsko. Godojom, ze jak chłop ino troske ładniejsy od cierta – to juz jest dobrze. Musi mieć portki, bo przecie „chłop w portkak grzychy nosi”. Upienksac sie duzo nie trza, wozne coby chłopiec wyglądoł na chłopca, a dziywcynka na dziywcynke, bo u nos syćko jest tradycyjne... Tak naprowde, to odzienie mo podkreślić zgrabnom sylwetke, poprawić proporcje, schować to, cego za dużo i pokozać to, co nopiekniejse u dziewcyny i chłopca, ale i u baby i chłopa. n

TATRA

MAGAZINe

61


K u c h e n n e R e - kr e a c j e

Domowa atmosfera i lokalna kuchnia Lokalne produkty, tradycyjne receptury i prostota w kuchni to przepis na sukces zakopiańskiej restauracji Zakopiańskie Smaki. To popularne miejsce spotkań przyciąga zarówno turystów, jak i lokalsów. Specjalnie do tej edycji naszego magazynu na krótką rozmowę udało nam się namówić bardzo zajętą szefową kuchni Małgorzatę Kalisz, która odpowiada za smakowite menu Zakopiańskich Smaków. Ewa Szul-Skjoeldkrona: Zakopiańskie smaki, czyli jakie? Jakie są typowe produkty i potrawy kuchni góralskiej? Małgorzata Kalisz: Góralska kuch-

nia to przede wszystkim smak lokalny, korzystający z produktów dostępnych w regionie. Ale też kuchnia domowa, którą mieszkańcy Tatr pamiętają z dzieciństwa. Właśnie taki domowy smak i zapach chciała odtworzyć w swoim lokalu właścicielka restauracji Bożena Majoch. Zakopiańskie Smaki miały być miejscem pełnym uśmiechniętych, zadowolonych ludzi, którzy dzięki serwowanym daniom przenoszą się w świat dzieciństwa. Dlatego tworząc kartę dań, wykorzystałam kulinarną,

62 TATRA

MAGAZINe

często zapomnianą, historię Podhala i połączyłam ją z moją kreatywnością.

Jako klientka różnych restauracji coraz częściej obserwuję trend lokalności, jeśli chodzi o produkty. A Pani z jakich składników korzysta?

Jasne, że lokalnych! Zresztą to dość oczywisty wybór, jeśli weźmiemy pod uwagę, że nasza kuchnia to kuchnia regionalna, mocno zakorzeniona w polskiej tradycji gastronomicznej. Znam siłę i potencjał lokalności i nie waham się ich używać w kuchni! (śmiech) A to dlatego, że przez wiele lat mieszkałam we Włoszech. Nauczyłam się tam, że gotowanie jest nierozerwalne z miejscem, z regionem i że warto promować to, co ludzie jedzą w danym miejscu od


K u c h e n n e R e - kr e a c j e

z karty, czy też wcześniej ustalacie menu? A jeśli tak, na ile takie menu może się różnić od tego z karty?

W naszej restauracji organizujemy bardzo dużo uroczystości rodzinnych, konferencji czy obiadów firmowych. Zawsze przy takiej okazji tworzymy indywidualne menu, które uzależnione jest od potrzeb i oczekiwań klienta. Oczywiście może pojawić się jakaś pozycja z karty, która wyjątkowo smakuje klientowi, przez co chce ją powtórzyć na uroczystości. Przy takich okazjach staramy się być fabryką realizującą marzenia, rozpieszczamy naszych gości i spełniamy wszystkie ich zachcianki. Zdarza nam się przygotowywać menu włoskie czy europejskie, ale najfajniej jest wtedy, gdy możemy puścić wodze naszej kulinarnej wyobraźni.

wieków. Większość używanych przeze mnie produktów pochodzi od lokalnych hodowców i rolników. Naszą dumą są sery, które staram się do maksimum wykorzystać w moim menu. Nie zapominamy też o darach lasu, takich jak choćby przepyszne rydze.

Zupy, drugie dania a może desery – co najbardziej lubi Pani przygotowywać?

Uwielbiam przygotowywać przekąski i dania główne. Lubię też tworzyć dania rybne i będę chciała wprowadzać ich coraz więcej do naszego menu.

Jak wygląda Pani dzień?

Mój dzień… Jeśli akurat wstanę wcześniej, zaczynam go od spaceru Drogą Wierchową, która biegnie koło mojego domu. Bardzo lubię kontakt z naturą. Podziwiam piękne, tatrzańskie krajobrazy i cieszę się porankiem. Później szybka kawa i do pracy. Obowiązków rano mam naprawdę wiele: muszę sprawdzić, czy towar zgadza się z zamówieniem, zapoznać się z harmonogramem na dany dzień. Zazwyczaj mam też spotkania z klientami, którzy organizują u nas uroczystości rodzinne czy firmowe. Jeśli akurat mamy dużą imprezę, pracuję ramię w ramię z moimi kucharzami. Nie ukrywam, że wolę to od siedzenia przed komputerem. Bardzo lubię to, co robię – praca kucharza jest bardzo interesująca, bo codziennie można się czegoś nowego nauczyć. To po prostu magiczny świat, który kocham! Co wyróżnia restaurację Zakopiańskie Smaki na tle konkurencji?

Cóż, nie chciałabym oceniać, czy jesteśmy w czymś lepsi lub gorsi – zostawiam to naszym klientom. Konkurencja w Zakopanem jest bardzo duża, pracuje tu wielu wybitnych szefów kuchni. A co nas wyróżnia? Na pewno „il lusso della semplicità”, czyli po włosku luksus

Jakie potrawy z karty szczególnie poleciłaby Pani klientom restauracji?

prostoty. Przywróciliśmy do życia smaki z dzieciństwa, proste dania z naszej regionalnej kuchni i dbamy o ich wykonanie tak, jakbyśmy zajmowali się najdroższymi diamentami. Każda potrawa wykonana jest  z pasją i myślą o tym, by nasi goście byli zachwyceni. Zawsze tłumaczę moim kucharzom, że gość jak zobaczy nasze danie, musi zrobić „wow”, a jak go spróbuje, musi być zwyczajnie zachwycony.

Czy karta zmienia się w zależności od pory roku?

Jeszcze nie, ale mamy to w planach na przyszły rok.

W restauracji organizujecie różne wydarzenia, spotkania czy uroczystości rodzinne. Czy w takich przypadkach klienci wybierają dania

To trudne pytanie… W karcie mamy dużo mocnych pozycji, które goście chwalą i po które wracają. Jeśli miałabym coś polecić, na pewno byłoby to nasze sztandarowe danie, czyli zakopiańska uczta – to wybór różnych mięs z dodatkami. Nie może też zabraknąć oscypka i moskola z masłem czosnkowym. Miłośnikom ryb na pewno posmakuje pstrąg na maśle czy nasz absolutnie wybitny grillowany łosoś w pomarańczach. Co ma największe wzięcie z karty w Zakopiańskich Smakach wśród Polaków, a co chwalą obcokrajowcy?

Obcokrajowcy często próbują naszej regionalnej kuchni – kwaśnicy, jagnięciny, golonki… Polacy jedzą bardzo różnie, ale zwykle są zachwyceni naszą kartą. Co ciekawe, stołują się u nas nie tylko turyści, ale też zakopiańczycy. Ja osobiście jestem dumna z tego, że wszyscy – i turyści, i lokalsi – bardzo często do nas wracają. Dziękuję za rozmowę! l

TATRA

MAGAZINe 63


Nowoczesne okna i pokrycie dachowe Coraz częściej w budynkach zarówno użyteczności publicznej, jak i prywatnych, montuje się okna dachowe. Wybierając je, warto postawić nie tylko na dobrego producenta, ale także dystrybutora. Niewątpliwie sprawdzi się ten specjalizujący się również w pokryciach dachowych.

T

radycyjne podhalańskie budownictwo związane było z osadnictwem pasterskim. Początkowo drewniane szałasy wykorzystywano jedynie latem. Ich dwuspadowy dach kryto gontem, a połacie dachowe wzmacniano żerdziami i kamieniami. Solidna konstrukcja chroniła budynek przed wiatrem halnym. Dzisiaj, budując góralskie domy, częściej korzysta się ze współczesnych rozwiązań, wizualnie przypominających jednak tradycyjny gont. Jednym z nich jest odporna na trudne warunki atmosferyczne blachodachówka gontopodobna.

64 | TATRA

MAGAZINe


Ukłon w kierunku góralskiej tradycji

Nowoczesna blachodachówka gontopodobna idealnie komponuje się ze stylową góralską architekturą i stanowi świetne połączenie tradycji z nowoczesnością. – W górach niezmiennie budujemy domy w stylu góralskim. Z jednej strony dlatego, że szanujemy tradycję, z drugiej – ponieważ są odpowiednio przystosowane do zmiennej i trudnej górskiej pogody. Do takich domów idealnie pasuje blachówka gontopodobna, np. marki Tilcor (nowozelandzkiej firmy ROSS ROOF). Jej matowa i porowata powierzchnia sprawia, ze dachy  nie nagrzewają się latem, a zimą w czasie odwilży nie zsuwa się z nich śnieg. Dodatkowo jest odporna na ogień, sól, grad, chroni przed promieniowaniem UV i , co bardzo ważne w górach, ochrania przed halnym – mówi Małgorzata Talaga, współwłaścicielka nowotarskiej firmy OKNO-DACH s.c.

otwierania umożliwia swobodne wyjście na dach. Zaletą okien obrotowych z górnym otwieraniem jest to, że można dowolnie zaaranżować przestrzeń pod nimi, np. postawić meble (nawet gdy są nisko zamontowane). Zapewniają szerokie pole widzenia na zewnątrz zarówno w pozycji siedzącej, jak i stojącej. Z kolei klamka na dole sprawdzi się przy wysokiej ściance kolankowej. Ponadto Velux oferuje okna z fabrycznie wbudowanym silnikiem elektrycznym lub solarnym i sterownikiem. Należy pamiętać, że okna dachowe powinny być dostosowane do indywidualnych potrzeb, wysokości montażu, a także przeznaczenia pomieszczenia.

Więcej światła

W dachu pokrytym blachodachówką gontopodobną warto zamontować okna połaciowe. Nie tylko doświetlą one pomieszczenie, ale także stworzą klimat na poddaszu. Każde okno dachowe jest integralnym elementem dachu, dlatego powinno być szczelnie z nim połączone, a także odpowiednio ocieplone. Podstawową zasadą dobrego montażu jest jego właściwe osadzenie w konstrukcji dachu, poprawne zaizolowanie połączenia, a także zgodny z instrukcją prawidłowy montaż pokrycia dachowego wokół okna.

Na co postawić, wybierając okna dachowe?

Stolarka okienna dobrej jakości będzie służyć przez wiele lat, dlatego jej wybór nie powinien być przypadkowy. Warto postawić np. na energooszczędne i wysokiej jakości okna trzyszybowe firmy Velux. Pomogą one zmniejszyć rachunki i jednocześnie podnieść standard mieszkania lub domu. Trzeba przy tym pamiętać, że na komfort i energooszczędność dwukomorowych

okien dachowych wpływ ma także konstrukcja szyby, która zapewnia wysoki stopień pozyskania energii słonecznej z otoczenia. Okna dachowe powinny być do tego wyposażone w wydajny system wentylacji oraz wymienny filtr powietrza zapobiegający przedostawaniu się do domu kurzu i owadów.

Obrotowe, uchylno-obrotowe, a może kolankowe?

Oferta firmy Velux jest zróżnicowana. Znajdą się w niej okna drewniane lub drewniano-poliuretanowe z różnymi systemami otwierania. Modele uchylno-obrotowe, zwane też klapowymi, dzięki osi obrotu umieszczonej w górnej części ościeżnicy pozwalają swobodnie wyglądać na zewnątrz. Okna klapowe mają możliwość obrócenia skrzydła, dzięki czemu mycie szyby zewnętrznej jest łatwe i bezpieczne. Takie okna mogą również pełnić rolę wyłazu – szeroki kąt

Firma OKNO-DACH s.c. funkcjonuje na rynku prawie 25 lat. Jest dystrybutorem wysokiej jakości pokryć dachowych, okien dachowych, a także elementów wykończenia, takich jak: elementy wentylacyjne, zabezpieczenia dachowe czy rolety zewnętrzne. Na co dzień współpracuje również z projektantami, firmami dekarskimi oraz transportowymi. Oferuje kompleksowe rozwiązania, dzięki czemu jest niezawodnym partnerem podczas budowy domu.

OKNO – DACH S.C. www.okno-dach.com.pl ul. Kolejowa 61, 34-400 Nowy Targ +48 602 151 906, +48 606 815 145 VELUX Polska Sp. z o.o. www.velux.pl ul. Krakowiaków 34 02-255 Warszawa +48 22 33 77 000

TATRA

MAGAZINe | 65


wypoczynek

Willa Biała Owca powstała dopiero kilka lat temu, ale już zdobyła sobie grono wiernych fanów. Kameralny, nowoczesny i świetnie położony obiekt zapewnia doskonałe warunki do relaksu w sąsiedztwie tatrzańskiej przyrody. Całości dopełniają wysmakowane wnętrza, które łączą podhalańską tradycję z udogodnieniami XXI w.

EWa SZUL-SKJOELDKRONA: Biała Owca to stosunkowo nowe miejsce na mapie Zakopanego. Czy zawsze chciała Pani mieć swój pensjonat?

DOMINIKA JASZEWSKA: Początkowo w miejscu, w którym dziś stoi Biała Owca, chcieliśmy zbudować z mężem nasz dom. Jednak doszliśmy od wniosku, że miejsce jest tak piękne, że bylibyśmy samolubni, nie dzieląc się nim z innymi. I tak zrodził się pomysł na stworzenie przytulnego pensjonatu z rodzinną atmosferą, do którego każdy chciałby wracać. Myślę, że nam się udało, tym bardziej, że każdego z naszych gości staramy się traktować jak przyjaciela i dbać o niego jak najlepiej. Skąd się wzięła nazwa pensjonatu?

Gdy wiosną 2016 r. rozpoczęły się prace związane z budową obiektu, mąż i ja jako właściciele bywaliśmy tam codziennie. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy podczas jednej z wizyt przed powstającym budynkiem pojawiło się stado owiec. Po krótkiej rozmowie z bacą, który zajmował się owcami, okazało się, że to stałe miejsce wypasu dość pokaźnego stada. Od tego momentu wiedzieliśmy, że nasza willa nie może mieć innej nazwy, to musi być Biała Owca. Ku radości naszych gości stado owiec do dnia dzisiejszego odwiedza nasz pensjonat.

66 TATRA

MAGAZINe

Co wyróżnia Białą Owce na tle konkurencji?

Staraliśmy się stworzyć miejsce nietuzinkowe i chyba nam się udało. Nasza filozofia działania i pomysł na pensjonat można zamknąć w jednym słowie: dbałość. Dbamy o szczegóły wystroju, dbamy o najwyższy standard obsługi, dbamy o każdego z naszych gości. Drugim niezmiennym atutem jest położenie. To cicha i spokojna okolica, skąd jest wszędzie blisko – Tatry są na wyciągnięcie ręki, a jednocześnie do samego centrum Zakopanego – Krupówek – jest zaledwie 1,5 km. Jakie zalety ma położenie Białej Owcy?

Przede wszystkim bliskość gór i przyrody. 500 m od Białej Owcy znajduje się wejście do Doliny Strążyskiej, gdzie zimą możemy wybrać się na cudowny spacer z sankami, który zakończyć możemy przy Wodospadzie Siklawica – szczególnie urokliwym w okresie zimowym. W Dolinie Strążyskiej swój początek ma wiele szlaków w wyższe partie gór, ale to już raczej polecamy w okresie letnim. Zimą można wybrać się również na spacer Drogą Pod Reglami, którą dojdziemy do Doliny Kościeliskiej, Doliny Białego czy pod Wielką Krokiew. Wystój w Białej Owcy jest nowoczesny, a jednocześnie mocno osadzony w lokalnej tradycji – jak goście oceniają takie połączenie?


wypoczynek

specjalne życzenie serwujemy również śniadania do łóżka. Czy Biała Owca serwuje pełne wyżywienie?

We współpracy z naszą zaprzyjaźnioną architekt Bereniką Poray-Głazik chcieliśmy stworzyć przestrzeń prostą w formie, a jednocześnie nawiązującą do lokalnej kultury i folkloru. I chyba się udało, bo naszym gościom się podoba i chętnie do nas wracają.

Ile pokoi jest w pensjonacie? Jakiego rodzaju udogodnienia oferują gościom?

Mamy tylko 11 pokoi, więc jest to obiekt raczej kameralny. W standardzie oferujemy bezpłatne, szybkie wi-fi na terenie całego obiektu oraz telewizor w każdym pokoju. Podczas pobytu nasi goście mogą skorzystać z sauny fińskiej oraz z sauny infrared. Na

Serwujemy jedynie śniadania, ale codziennie proponujemy naszym gościom lokalne produkty, zawsze świeże pieczywo, a także domowe wypieki. Na specjalne życzenie przygotowujemy również śniadania dla osób ze specjalną dietą. Jakie atrakcje dla gości pensjonatu zaplanowała Pani na tegoroczne święta Bożego Narodzenia i na Sylwestra, a także na przyszłoroczne ferie?

Zapewniamy przede wszystkim ciszę i spokój. Ale jeśli ktoś ma ochotę trochę poszaleć, chętnie pomożemy w zorganizowaniu kuligu, wyprawy na skuterach czy skitourach, a także wielu innych atrakcji, w które obfituje nasz region zwłaszcza w okresie Świąt oraz ferii. Dziękuję za rozmowę.

TATRA

MAGAZINe 67


CZAS WOLNY

Chyba już tylko pod Tatrami zima jest prawdziwie zimowa, ze śniegiem i minusowymi temperaturami. Takie warunki bez wątpienia cieszą narciarzy, snowboardzistów i innych turystów, którzy co roku tłumnie przybywają do Zakopanego. Ale nawet najwięksi wielbiciele zimna z pewnością docenią wodne atrakcje dla całej rodziny, które czekają w Aqua Park Zakopane. 68 TATRA

MAGAZINe


CZAS WOLNY

u lecznicza

woda z gorących źródeł geotermalnych o temperaturze nawet 38oC u bicze wodne u kaskady u gejzery u przeciwprąd u podwodne leżaki u zjeżdżalnie u brodzik dla maluchów u niezrównany widok na Tatry

Czyste powietrze, zjonizowane dzięki soli, odpręża i wspomaga leczenie wielu chorób. 45-minutowa sesja wpływa korzystnie na ciało i umysł, poprawia samopoczucie i relaksuje, a jej efekty mogą się równać z tymi, jakie uzyskujemy podczas 3-dniowego pobytu nad morzem. Dodatkowym atutem zakopiańskiej groty solnej jest koloroterapia, która równoważy poziom energii w ciele.

Sauny Strefa saun w Aqua Park Zakopane to miejsce, w którym wszyscy pasjonaci saunowania poczują się jak w raju. Jest tu klasyczna sucha sauna fińska, tylarium (czyli sauna fińska z niższą temperaturą i większą wilgotnością), sauna solankowa, łaźnia parowa i kabina zimowa, polecana szczególnie osobom, dla których ważny jest wygląd ciała.

Inne atrakcje Na terenie Aqua Park Zakopane można pograć też w kręgle, odwiedzić siłownię (zasięgnąć porady dietetyka i trenerów personalnych), a także pobawić się z dziećmi na tutejszym placu zabaw. Kto zgłodnieje, koniecznie powinien zajrzeć do Aqua Baru, który serwuje świetną domową kuchnię.

Baseny Aqua Park Zakopane posiada aż 5 basenów: 3 wewnętrzne baseny rekreacyjne (pierwszy z torami pływackimi, kolejny rodzinny oraz dziką rzekę z przeciwprądem), brodzik dla maluchów i zewnętrzny basen rekreacyjno-leczniczy z przepięknym widokiem na Tatry. Wszystkie zbiorniki zasilane są wodą termalną o temperaturze od 31oC do 38oC. Znajduje się tu też zewnętrzny basen balneologiczny, zasilany wodą o wyjątkowym składzie chemicznym (wapń, sód, siarka, magnez, potas i krzem) i wysokiej temperaturze (36oC-38oC). Kąpiele w tym basenie zalecane są przede wszystkim osobom, które cierpią na dolegliwości reumatyczne, mają problemy z narządami ruchu czy ze skórą. Poprawiają też działanie układu krwionośnego i obniżają ciśnienie krwi.

Grota solna w Aqua Park Zakopane Grota solna w Aqua Park Zakopane to miejsce o baśniowym wnętrzu i korzystnym dla organizmu działaniu. Tężnie solne produkują powietrze bogate w mikroelementy takie jak jod, magnez, potas, sód, krzem i wiele innych.

www.polskietatry.pl TATRA

MAGAZINe 69


inspiracje

Zaczęło się niepozornie. Dzięki programowi związanemu z rozwojem osobistym zebrała się grupa przyjaciół, którzy – spełniając własne marzenia – postanowili zrobić jednocześnie coś szlachetnego. Ktoś rzucił pomysł, inni podchwycili. Tym oto sposobem 27 sierpnia 2019 r. dziesięcioosobowa grupa stanęła na szczycie Kilimandżaro (5895 m.n.p.m.). Na przygotowanym przez nią transparencie widniał napis: „Z Tymkiem na dach Afryki”. Wszystko po to, by pomóc choremu chłopcu. Tak tworzy się  historię. Dzisiaj celem jest zdobycie kilkudziesięciu polskich szczytów. Patronat nad akcją obejmuje Tatra Premium Magazine.

70 TATRA

MAGAZINe


inspiracje

K

osobudy. Mała miejscowość w województwie pomorskim. W październikowy poranek deszcz miarowo kapie na blaszany parapet. Ze snu wyrywa sygnał budzika… – Tymek, wstawaj, za chwilę szkoła – ton mamy jest łagodny, aczkolwiek stanowczy. – Mamooooo, jeszcze 5 minut – woła zaspany Tymek i naciąga kołdrę aż po czubek nosa. – Chodź, śniadanie na stole – mama jest nieugięta. I choć Tymek uwielbia chodzić do szkoły, to jak każdemu dziecku niełatwo mu wstać z łóżka. Jednak śniadanie jest zawsze najlepszą zachętą. Na pozór scena jak z wielu polskich domów, a jednak ten dom jest inny. Trwa w nim ciągła walka z nieuleczalną chorobą dziewięciolatka, objawiającą się nieustającym głodem. Nieważne, ile chłopiec zje, zawsze będzie głodny. Dlatego tak ważne jest pilnowanie diety, wydzielanie jedzenia, a nawet chowanie go przed Tymkiem. To ciągłe myślenie, ciągła walka. Objawami Zespołu Pradera-Williego, na który cierpi dziewięciolatek, oprócz nieustannego głodu jest również stan zmniejszonego napięcia mięśniowego. Niezbędna jest więc ciągła rehabilitacja, a jej koszty są niemałe. Ale przecież można połączyć spełnianie własnych marzeń z działalnością dobroczynną, mającą na celu pomaganie tym mniej sprawnym, chorym i potrzebującym wsparcia...

„Wnoszenie” Tymka na szczyty

tekst Katarzyna Juszczyk: blogerka, podróżnik, eksplorator zamkowych wnętrz, Indiana Jones w spódnicy.

Właśnie stąd wziął się pomysł „wnoszenia” Tymka na różne szczyty, którego celem jest zwrócenie uwagi społeczeństwa na chorobę chłopca i uzbieranie kwoty niezbędnej do rehabilitacji. Pierwszym celem było Kilimandżaro. Wspólny wysiłek, który wolontariusze włożyli w zdobycie szczytu, zjednoczył ich wokół wspólnego, szlachetnego celu. To była samonapędzająca się machina. Po powrocie postanowiono nie zwalniać tempa. Ponieważ Tymek potrzebuje nieustannego wsparcia finansowego, kolejna na liście znalazła Korona Gór Polski. Do dwójki uczestników z wyprawy na Kilimandżaro dołączyli inni. Do tej pory każdy z nich, chodząc po górach i zdobywając różne szczyty, robił to tylko i wyłącznie dla siebie. Ale przecież można

połączyć spełnianie własnych marzeń z działalnością dobroczynną, mającą na celu pomaganie tym mniej sprawnym, chorym i potrzebującym wsparcia… Ruszyły zatem przygotowania, wydruk nowej flagi, poszukiwanie sponsorów, akcja promująca w środkach masowego przekazu, a nawet zakup książeczek Korony Gór Polski, w których potwierdza się swoją obecność na danych szczytach. To wtedy patronat nad całą akcją objął Tatra Premium Magazine. Od tego czasu suma środków zebranych na koncie fundacji zaczęła rosnąć, a fanpage na Facebooku zaczął przyciągać coraz więcej obserwujących.

W planach kolejne wspinaczki

Wszystko nabrało zaskakująco szybkiego tempa. Zdobywanie Korony Gór Polski nowa grupa rozpoczęła na początku października. Pierwszy cel – szczyt Łysicy. Dzisiaj wolontariusze mają już na koncie najwyższe wzniesienia Gór Świętokrzyskich, Masywu Ślęży, Gór Sowich, Rudaw Janowickich, Gór Kaczawskich, a także Gór Suchych. Do zdobycia pozostały jeszcze 22 wierzchołki.  Pierwszym celem było Kilimandżaro. To była samonapędzająca się machina. Po powrocie postanowiono nie zwalniać tempa. Organizatorzy zachęcają do przyłączania się do akcji i zdobywania kolejnych szczytów. Raz na 3 tygodnie na funpage’u dotyczącym Tymka ogłaszane jest wydarzenie, w którym określone zostaje dokładne miejsce startu wycieczki i godzina zbiórki. Ci, którzy nie planują się wspinać, mogą pomóc, wpłacając dowolną kwotę na konto Fundacji Siepomaga pod adresem: 

www.siepomaga.pl/tymek-buza. TATRA

MAGAZINe

71


TEATR

Zakopiański

teatr

W 2020 r. Teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem obchodzi 35 urodziny. Ze względu na okrągły jubileusz na widzów czeka szereg wyjątkowych wydarzeń, a wśród nich m.in. spektakle, koncerty, posiady oraz – jak zwykle – urodzinowe niespodzianki.

72 TATRA

MAGAZINe


TEATR

Zakopiański teatr to wyjątkowe miejsce na kulturalnej mapie Zakopanego

T

eatr zainaugurował swoją działalność 24 lutego 1985 r. spektaklem Witkacy – Autoparodia w setną rocznicę urodzin swojego patrona – Stanisława Ignacego Witkiewicza. Od tamtego czasu co roku w okolicach 24 lutego odbywają się kilkudniowe obchody urodzin Witkacego i zakopiańskiego teatru. W najbliższym sezonie zimowo-wiosennym na widzów czekać będą m.in. wyjątkowe spektakle. Od 27 grudnia i przez całe ferie zimowe odbywać się będą one codziennie z wyjątkiem poniedziałków.

Nie tylko spektakle, ale i warsztaty Jak co roku, teatr organizuje również cykl 3-dniowych warsztatów teatralnych prowadzonych przez aktorów teatru. Ich uczestnicy poznają podstawowe techniki pracy aktora, popracują nad świadomością własnego ciała, koncentracją i pamięcią, a także oddechem i dykcją, nauczą się korzystać z aparatu mowy bez nadmiernego obciążania strun głosowych oraz prezentować się podczas publicznego wystąpienia. Niewątpliwie warsztaty pobudzą też ich wyobraźnię i pozwolą przeżyć niebanalną przygodę teatralną.

Miejsce jedyne w swoim rodzaju Zakopiański teatr to wyjątkowe miejsce na kulturalnej mapie Zakopanego. Najważniejsza jest w nim możliwość spotkania i dialogu z drugim człowiekiem – poprzez spektakle, wystawy, koncerty i inne wydarzenia artystyczne. Widz nie jest tam jednym z wielu – ale oczekiwanym i serdecznie witanym gościem. Spektakle teatralne mają być próbą nawiązania rozmowy, tak, aby każdy widz, będąc „Istnieniem Poszczególnym”, mógł odkryć w nich coś dla siebie.

Na spektakl nie tylko do teatru

Teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza ul. Chramcówki 15 Zakopane www.witkacy.pl

Siedziba zakopiańskiego teatru mieści się w dawnym Zakładzie Wodoleczniczym dra Andrzeja Chramca, który w I połowie XX w. – w czasach swojej świetności – był miejscem spotkań elity intelektualno-artystycznej. Motywy tej tradycji widać w wielu współczesnych spektaklach. Od samego początku działalności Teatr Witkacego chętnie nawiązuje również do niezwykle cennego dziedzictwa kulturowego Zakopanego. W gmachu teatru działają dwie sceny – Scena Witkacego oraz Scena Atanazego Bazakbala, tzw. „Kawiarnia Witkacy”, ale spektakle można zobaczyć również w innych, mniej typowych miejscach – w Galerii Władysława Hasiora, Dworze Tetmajerów w Łopusznej, Willi Carlton czy w kawiarni widokowej Cafe Tygodnik Podhalański.

TATRA

MAGAZINe 73


sport

Reprezentanci Podhala na szczycie klasyfikacji wyścigów górskich Dominacja Szymona Łukaszczyka

Cykl Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski nierozerwalnie związany jest z krajobrazem gór. Coraz częściej jednak kojarzony jest z Tatrami, a to wszystko dzięki systematycznie powiększającej się grupie zawodników reprezentujących Podhale. Górale w wyścigach górskich rosną w siłę i są dumą kibiców. Mijający rok był szczególnie udany pod tym względem. Śmiało można stwierdzić, że motorsport w cieniu Tatr przeżywa prawdziwy rozkwit. Prześledźmy więc wyniki Górali, jakie osiągali przez 7 weekendów wyścigowych Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski 2019.

Z

Szymon Łukaszczyk

awodnikiem, który bezapelacyjnie zdominował tegoroczną rywalizację, jest Szymon Łukaszczyk. W klasyfikacji generalnej wygrał w aż 11 z 14 rund. Był to jego drugi sezon startów. Co jeszcze bardziej imponujące, w tym roku zwyciężał na każdej z 7 tras zaliczanych do polskiego czempionatu, ustanowił 3 nowe rekordy przejazdu: na trasach w Limanowej, Magurze Małastowskiej i w Korczynie. 220 zgromadzonych punktów to największy dorobek w tej dekadzie polskich wyścigów górskich. A to pewnie dopiero początek sukcesów Łukaszczyka i jego pięknego wyścigowego Mitsubishi Lancera Evo V obsługiwanego przez 4turbo i wywodzącą się z Podhala firmę AMS Stopka Race & Rally Car Service. n

Konrad Biela

Konrad Biela z napędem 4x4

P

od namiotami serwisowymi ekipy AMS w tym sezonie startował również Konrad Biela, dla którego ten rok przyniósł ważną zmianę w wyścigowej karierze. Po raz pierwszy od swojego debiutu w sezonie 2015 zawodnik z Szaflar wsiadł do samochodu wyścigowego z napędem na cztery koła. Już podczas 3 rundy sezonu wywalczył pierwsze zwycięstwo w stawce samochodów produkcyjnych. Na trasie w Limanowej natomiast Konrad Biela po pięknej walce pokonał europejskiego lidera grupy N – Włocha Antonio Miglioulo. Od tamtego weekendu w polskiej Grupie N wygrał wszystkie 6 rund. W związku ze zmianami w regulaminie, zamiast oficjalnych tytułów Mistrza Polski, odebrał puchary za 1 miejsce w Grupie N oraz 1 miejsce w klasie N+3000. Kibice jednak doskonale wiedzą, że w tym roku wśród samochodów seryjnych nie miał sobie równych. n

74

TATRA

MAGAZINe


s p o rt rt

Paweł Rzadkosz w samochodzie z otwartym nadwoziem Do pełni szczęścia brakowałoby jeszcze sukcesu w rywalizacji kierowców w samochodach z nadwoziem otwartym – wśród popularnych formuł i „szuflad”. Tutaj z pomocą przyszedł jednak pochodzący z Zakopanego Paweł Rzadkosz. Rozpoczął on sezon za kierownicą wyścigówki Radical SR3, ale do wyścigu w Limanowej stawił się już w formule Lola B02/50. To właśnie w tym bolidzie wywalczył pierwsze z 3 zwycięstw w GSMP 2019. Na finał swojego sezonu wybrał natomiast wywołującą u kibiców przyspieszone bicie serca – formułę Norma M20 FC. Rzadkosz nie uzyskał

Marcin Kacperek zwycięzcą wyścigów historycznych

G

órale mają swojego przedstawiciela nie tylko na szczycie klasyfikacji samochodów zamkniętych (Szymon Łukaszczyk), ale także w prowadzonej równolegle punktacji dla samochodów historycznych. Wszystko dzięki doskonałej jeździe Marcina Kacperka. Kierowcy BMW E30 318 is zabrakło w stawce wyścigów w Sopocie i w Korczynie, ale za to w 8 rundach, w których meldował się na mecie, zawsze sięgał po zwycięstwo. I to 6 razy z rzędu. Tym samym Zakopiańczyk, zeszłoroczny

Robert Sługocki wciąż w czołówce

R

obert Sługocki to reprezentant Podhala, który może się pochwalić jedną z najbogatszych historii startów, zarówno w wyścigach, jak w rajdach samochodowych, w których po raz pierwszy pojawił się w 1999 r. 3 ostatnie sezony w GSMP to regularne występy w Grupie A,

Robert Sługocki

Paweł Rzadkosz

w sezonie tytułu mistrzowskiego, ale za to, ze zdobytymi 60 punktami, został sklasyfikowany jako pierwszy. Godnie reprezentował nie tylko Podhale, ale i całą Polskę, gdy w słowackich Banovcach zgarnął 2 wygrane, a w całym sezonie był wśród formuł jedynym przedstawicielem biało-czerwonych. n wicemistrz Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski Historycznych, w tym sezonie uplasował się na 1 pozycji. Jego BMW zostało zbudowane i było serwisowane przez Rafała Galicę z poronińskiego Galica Serwis. n

Marcin Kacperek

które zawsze przynosiły miejsce w czołowej trójce i mistrzowską szarfę. Kibice w tym roku po raz kolejny mogli zobaczyć Roberta w Lancerze Evo X, w charakterystycznych, narodowych, biało-czerwonych barwach. Sługocki przez cały rok prezentował świetne tempo, co potwierdził 3 zwycięstwami i 10 wynikami na podium. Walka o tytuł zeszła jednak na dalszy plan, gdy w Korczynie zakończył jazdę poza drogą i trafił do szpitala z poważnymi złamaniami. Prace nad odbudową samochodu już trwają, a Robert wraca do pełni sił i wszystko wskazuje na to, że wróci do ścigania tak szybko, jak to tylko możliwe. Patronem medialnym Roberta Sługockiego jest Tatra Premium Magazine, które jest zresztą obecne na wszystkich wyścigach GSMP. n

Kamil Strama

Kamil Strama 5 razy na podium

N

a grupę N i także na Lancera Evo X w tym roku postawił również Kamil Strama. Zakopiańczyk ostatecznie zakończył sezon poza podium, na 4 pozycji, ale to wszystko przez groźnie wyglądający wypadek, do którego doszło w sobotniej części wyścigu w Limanowej. Mimo że pojawił się na liście startowej tylko 7 rund, to aż 5 razy stawał na podium, z czego 2-krotnie na najwyższym jego stopniu. Młody kierowca jest jeszcze na początku swojej przygody z wyścigami górskimi, ale tempo i styl jazdy, jaki już teraz prezentuje, wskazują, że kolejne sezony będą jeszcze lepsze. n

Sport samochodowy wraca w Tatry… Wszyscy ci kierowcy razem, a także każdy z osobna, dostarczyli w minionym sezonie kibicom niemałych emocji i byli powodem do dumy. Z wyścigowych weekendów zabierali cenne puchary i punkty, zapisując tym samym kolejne karty historii motosportu. Ich dokonania dowodzą, że sport samochodowy wraca w Tatry i pozostanie tu na lata. O dobre wyniki w sezonie 2020 można być więc spokojnym.

AU T O R Mateusz Buchtyar: pilot rajdowy, dziennikarz i działacz sportowy

TATRA TATRA

MAGAZINe 75


inspiracje

Fotografia

tradycyjna vs mobilna Niektórzy mawiają, że najlepszy aparat to taki, który mamy przy sobie. A, jak wiadomo, pod ręką mamy zazwyczaj telefon. Fotografia mobilna przeżywa właśnie rozkwit. Czy można robić profesjonalne zdjęcia telefonem? Co sądzi o tym Adam Brzoza, artysta fotografik współpracujący na co dzień z National Geographic? Z d j ę c i a : A d a m Brzoz a

76 TATRA

MAGAZINe


inspiracje

IZA TROJANOWSKA: Czy dobrej jakości aparat w telefonie może zastąpić tradycyjny sprzęt fotograficzny?

ADAM BRZOZA: W dzisiejszych czasach już tak. Telefon świetnie sprawdza się zwłaszcza w fotografii podróżniczej i portretowej oraz ulicznej. W kontekście tej ostatniej ogromnym plusem telefonu jest to, że nie zwraca on uwagi. Fotograf zatem nie jest postrzegany jako fotograf. Przecież wszyscy mamy przy sobie telefony. To znaczy, że profesjonaliści chętnie fotografują telefonem?

Oczywiście. To nie jest novum. Już w 2014 r. zwycięskie zdjęcie World Press Photo zostało wykonane właśnie telefonem. Fotografię mobilną na pewno można sprzedać. Bez

Adam Brzoza: fotograf National Geographic Polska, pasjonat gor i przyrody

Telefon świetnie sprawdza się zwłaszcza w fotografii podróżniczej i portretowej oraz ulicznej.

problemu zdjęcie zrobione telefonem zostać może wydrukowane na okładce magazynu czy na płótnie, nawet w formacie 50x70cm. Dodatkowym atutem fotografii mobilnej jest fakt, że można je natychmiastowo opublikować. Dzięki temu przykładowo restauracja na bieżąco może wrzucać do mediów społecznościowych zdjęcia swoich dań bez konieczności zatrudniania profesjonalnego fotografa. Natomiast na pytanie, czy profesjonalnym fotografem można zostać, fotografując jedynie telefonem, odpowiem: raczej nie. Talent czy sprzęt, a może tylko połączenie tych dwóch rzeczy jest gwarancją sukcesu?

Telefony komórkowe są robione dla zwykłych ludzi. Mają więc bardzo dużo zalet, przykładowo automatyczny tryb HDR. Za mobilną fotografią przemawiają też nasycone kolory. TATRA

MAGAZINe

77


inspiracje

Telefony pomagają na pewno tym, którzy nie mają do końca talentu. Ale żeby robić dobre zdjęcia, trzeba mieć wprawne oko, a nie tylko sam sprzęt. Zatem rzeczywiście tylko połączenie tych dwóch rzeczy jest gwarancją sukcesu. Są już konkursy fotografii mobilnej, powstają również szkoły oraz kursy z nią związane…

Sam prowadziłem kursy związane z fotografią mobilną. Rynek rozwija się, wdrażane są coraz nowsze technologie, również w zakresie mobilnej fotografii. Teraz dostępnych jest już kilkanaście

78 TATRA

MAGAZINe

Żeby robić dobre zdjęcia, trzeba mieć wprawne oko, a nie tylko sam sprzęt.

modeli telefonów z optycznym, poprzecznie ułożonym zoomem ze zbliżeniem 120 mm albo z 3 obiektywami, w tym jednym szerokokątnym.

To jaka jest zatem główna różnica pomiędzy fotografią mobilną a tradycyjną?

Telefon wygrywa ze względu na wagę i wielkość, a więc i łatwość przewożenia, tradycyjny sprzęt natomiast ze względu na większą optyczną głębię ostrości i lepsze radzenie sobie przy gorszym oświetleniu (w zacienionych pomieszczeniach czy nocą).


Forma Tatrica Obiekt, otoczony piękną zielenią, położony jest w spokojnej okolicy, z dala od miejskiego zgiełku. Na jego terenie znajduje się kolorowy plac zabaw dla dzieci, miejsce do grillowania oraz narciarnia. Dla gości udostępniono bibliotekę oraz przestronne pomieszczenie socjalne – idealne miejsce na odpoczynek dla rodziców. Forma Tatrica oferuje 3 rodzaje apartamentów dostosowanych do potrzeb zarówno par, jak i większych grup oraz rodzin. Forma Tatrica to idealne miejsce dla tych, którzy cenią sobie komfort. Apartamenty zaprojektowane zostały z myślą o najdrobniejszych szczegółach. Proste formy i jasne barwy połączono tu z drewnem i minimalistycznym umeblowaniem wykonanym przez lokalnych stolarzy. Ciepła i klimatu dodają apartamentom kominki. Jednym z największych udogodnień są mieszczące się w każdym lokalu aneksy kuchenne, wyposażone w płytę grzewczą, lodówkę, mikrofalę, zmywarkę oraz komplet naczyń. Forma Tatrica otwiera swoje progi dla rodzin z dziećmi i miłośników gotowania podczas urlopu.

Udogodnienia l aneks

LOKALIZACJA Apartamenty Forma Tatrica zlokalizowane są 2 km od centrum Zakopanego. Droga od obiektu do miasta wiedzie wzdłuż rzeki Zakopianki, przy której stoją tradycyjne podhalańskie zabudowania. To idealny pomysł na przyjemny spacer.

kuchenny w każdym apartamencie l parking podziemny z ogrzewanym podjazdem i miejsca postojowe przed obiektem l sala konferencyjna dla 35 osób z zapleczem cateringowym l plac zabaw dla dzieci l miejsce i sprzęt do grillowania l biblioteka, gry planszowe i puzzle l narciarnia z suszarnią butów l smart tv l darmowe wi-fi

FORMA TATRICA APARTAMENTY www.formatatrica.pl Ciągłówka 7b, 7c 34-500 Zakopane + 48 732 690 630


K u c h e n n e R e - kr e a c j e

Gdzie dobrze zjeść w Zakopanem? Zakopane od lat żyje z turystów, którzy co roku chętnie i tłumnie odwiedzają tę „zimową stolicę Polski”. Tak duża liczba przybyszów sprzyja powstawaniu licznych barów, bistro czy restauracji. Ale gdzie można naprawdę dobrze zjeść? Czy każda jadłodajnia trzyma poziom? No właśnie nie! Dlatego z myślą o tych, którzy wahają się, co wybrać, przygotowaliśmy krótki przewodnik po zakopiańskich knajpkach, które warto odwiedzić.

Krupowa Izba Krupówki 28A Krupowa Izba istnieje stosunkowo krótko, ale już zdobyła sobie wierne grono stałych bywalców. To miejsce, które łączy wszystko to, co najlepsze w góralskiej kulturze, podhalańskiej tradycji i regionalnej kuchni. Świetne jedzenie, przyjemne wnętrza i swojski

Stek Chałupa Krupówki 33 Obszerne wnętrze z kominkiem, grillem, antresolą i wystrój nawiązujący do wystroju starych góralskich chałup tworzą atmosferę tego lokalu. Ogromne przeszklenia nie tylko doświetlają wnętrze, ale też pozwalają obserwować to, co się dzieje na Krupówkach. Nazwa w dość oczywisty sposób sugeruje, co tu podają do jedzenia. Stek Chałupa serwuje potrawy przyrządzane na tradycyjnym grillu opalanym węglem drzewnym. W menu znajdziecie dużo różnych mięs: wieprzowe steki, szaszłyki, żeberka, wołowe steki i burgery, a także baraninę i jagnięcinę. Polecamy też pyszne desery. w w w. s te kc h a l u p a . p l

80 TATRA

MAGAZINe

klimat tworzą przyjazną przestrzeń. Szef kuchni ułożył kartę, w której królują lokalne smaki i przysmaki. Hałuski, sery – takie jak oscypek, bundz czy bryndza – a także jagnięcina to podstawowe składniki typowych potraw kuchni regionalnej. Pasjonaci góralskich dań nie wyjdą stąd głodni. w w w. k r u p owa i z b a . p l


K u c h e n n e R e - kr e a c j e

Gazdowo Kuźnia Krupówki 1 Gazdowo Kuźnia to miejsce z historią. Lokal znajduje się w jednym z najstarszych budynków Zakopanego. To tu mieścił się pierwszy zakopiański hotel, czyli hotel Pod Giewontem. Gazdowo Kuźnia zajmuje dziś dokładne te same sale, które zajmowała kiedyś hotelowa restauracja. Myślą przewodnią szefa kuchni podczas tworzenia menu było hasło: „Dla każdego coś miłego”. Można tu zjeść pyszne, pożywne śniadanie, lekki obiad czy wystawną kolację. Sałatki, zupy, drób, mięsa, ryby i desery – jest w czym wybierać. w w w. g a zd owo ku z n i a . p l

Karczma Zapiecek Krupówki 43 Nieduża, kameralna i przytulna restauracja położona w samym sercu Krupówek. Regionalny, góralski wystrój uzupełnia muzyka na żywo, wykonywana kilka wieczorów w tygodniu przez prawdziwych zakopiańskich muzykantów. W karcie królują mięsne potrawy kuchni regionalnej, ale osoby fit i wege też znajdą tu coś dla siebie. Do wyboru jest kilka rodzajów sałatek, ryby i bezmięsne pierogi. Nam szczególnie smakował moskol z sosem borowikowym i tartym oscypkiem oraz półmisek serów regionalnych. Karczma Zapiecek serwuje też doskonałe śniadania. w w w. k a rc z m a z a p i e ce k . p l

Restauracja Sportowa Sport Corner Zaruskiego 2 To lokal zarówno dla kibiców, jak i aktywnych sportowców. Można tu dobrze zjeść w iście sportowej atmosferze największych wydarzeń – meczów piłkarskich, skoków narciarskich czy innych imprez, które transmitowane są na żywo na wielkim ekranie. Dla tych, którzy nad kibicowanie znad kufla przedkładają aktywnie spędzany czas, przygotowano atrakcje takie jak rzutki, piłkarzyki i bilard. A co w karcie? Kuchnia polska, kuchnia włoska i dużo przedniego piwa. w w w. s p o r t - c o r n e r. p l

TATRA

MAGAZINe

81


felieton

lekcja pokory w górach i w życiu Pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew, lenistwo. 7 grzechów głównych. Można je traktować jako religijny nakaz albo podstawę do niezłego filmu (tu głęboki ukłon w stronę Davida Finchera). Można jednak spojrzeć na tę swoistą wyliczankę jak na zbiór uniwersalnych wskazówek, które ułatwiają dokonywanie życiowych wyborów, wyznaczając granice, z przekroczeniem których wiążą się poważne i niejednokrotnie nieodwracalne konsekwencje. Konsekwencje, z których nie zawsze od razu zdajemy sobie sprawę, ale które zawsze - prędzej czy później dosięgają nas w pełnej krasie.

AU T O R Katarzyna Witkowska: adwokat, doktor nauk prawnych, miłośniczka motoryzacji, wycieczek górskich i biegania

82 TATRA

MAGAZINe


felieton

D

alej nie będzie o całej siódemce, a tylko o tym, co w obliczu gór wydaje się najbardziej adekwatne: o grzechu pierwszym i chyba nieprzypadkowo wymienionym na początku całej listy. O pysze.

Co ma pycha do gór?

Dlaczego nieprzypadkowo pierwszym i dlaczego w obliczu gór? Jeżeli chwilę zastanowić się nad tym poważniej, to mit o Dedalu i Ikarze czy powiedzenie, że pycha kroczy przed upadkiem, w gruncie rzeczy prowadzić muszą do zbliżonych wniosków. Cała podstępność pychy w jej skrajnej odsłonie i w efekcie największe niebezpieczeństwo, jakie ze sobą niesie, to wybuchowa mieszanka irracjonalnego przekonania o własnej wartości z jednoczesnym całkowitym niedoszacowaniem własnych deficytów i słabości.

Ale potem pycha atakuje znienacka. Rosnąca podczas drogi na sam szczyt, w jednej chwili potrafi zepchnąć w przepaść i sprowadzić na samo dno. Pycha, karmiona często obiektywnie imponującymi osiągnięciami i słowami uznania płynącymi z różnych stron, niewątpliwie buduje ludzkie ego. Buduje je powoli i pozwala uwierzyć w prawdziwość sloganu, że mogę wszystko. Wszystko sam. Ale potem pycha atakuje znienacka. Rosnąca podczas drogi na sam szczyt, w jednej chwili potrafi zepchnąć w przepaść i sprowadzić na samo dno. Bez względu na to, czy ujawnia się w życiu codziennym, czy podczas wspinaczki na Orlą Perć. I w każdym z tych przypadków upadek jest znamienny w skutki.

Antidotum na śmiertelny jad pychy

Zapewne, czy to w przypadku upadku z górskiego szczytu, czy nieco górnolotnie ujętego upadku życiowego, splot czynników jest gęsty i niemożliwy do jednoznacznego rozstrzygnięcia, ale zaryzykuję twierdzenie, że i tu, i tu ludzka pycha odgrywa znaczącą rolę. Brak pokory w stosunku do całkowicie nieprzewidywalnej zmienności gór czy rzeczywistości jako takiej jest, był i niestety pewnie będzie zgubny dla tych, którzy choć na chwilę uwierzyli w ludzką wszechmoc. Pokora – jedyne, jak się wydaje, skuteczne antidotum na śmiertelny jad pychy. Trudne do pozyskania, bo wymagające głębszej refleksji nad sobą, dostrzeżenia własnych wad i niedociągnięć; żądające patrzenia na innych ludzi jako na równych sobie, bez względu na osiągnięcia, właściwości fizyczne, status społeczny czy majątkowy. Antidotum coraz trudniejsze do znalezienia w pędzącym świecie ścigających się szczurów. Przy tym wszystkim jednak antidotum niezwykle potrzebne: tak na wysokogórskim szlaku, jak i na ostatnich piętrach szklanych biurowców. n

Brak pokory w stosunku do całkowicie nieprzewidywalnej zmienności gór czy rzeczywistości jako takiej jest, był i niestety pewnie będzie zgubny dla tych, którzy choć na chwilę uwierzyli w ludzką wszechmoc. TATRA

MAGAZINe 83


WYPOCZYNEK

Cisza i spokój w sercu Białki Tatrzańskiej

Hotel Bystra

W samym środku Białki Tatrzańskiej na gości czeka nowoczesny Hotel Bystra, położony nieco na uboczu, ale nadal w bliskim sąsiedztwie wszystkich białczańskich atrakcji.

84 TATRA

MAGAZINe

Swoim gościom oferuje ciszę i spokój w otoczeniu tatrzańskiej przyrody, ale też łatwy dostęp do najlepszego w Polsce kompleksu narciarskiego, czyli Kotelnicy Białczańskiej oraz fantastycznych Term Bania.


WYPOCZYNEK

H

otel Bystra to nieduży rodzinny hotel górski, znajdujący się w urokliwej tatrzańskiej wsi Białka Tatrzańska. To samo serce Podhala i jedna z ulubionych zimowych „miejscówek” polskich rodzin, idealna na Święta i na ferie. Położony nieco na uboczu hotel Bystra to pewność relaksu w spokojnej okolicy, z dala od hałaśliwego centrum wsi. Z kolei nieduża odległość do białczańskich atrakcji narciarskich i innych zapewnia szybki do nich dostęp. Tych, którzy lubią mieć wszystko na miejscu, na pewno ucieszy, że Hotel Bystra oferuje śniadania i obiadokolacje inspirowane potrawami kuchni polskiej i regionalnej.

Wygodne komfortowe pokoje

Hotel Bystra oferuje wygodne i komfortowe dwuosobowe, trzyosobowe i czteroosobowe pokoje, a także apartamenty. W każdym pokoju znajduje się telewizor, lodówka oraz czajnik z zestawem do parzenia kawy i herbaty. Na wyposażeniu łazienki jest suszarka do włosów, ręczniki oraz zestaw kosmetyków. Obiekt jest przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Dodatkowe udogodnienia to bezpłatne wi-fi, bezpłatny parking dla gości, pokój zabaw dla dzieci oraz pomieszczenie na sprzęt narciarski i snowboardowy.

Dla rodzin i na firmowe imprezy

Na gości czekają pakiety świąteczne, sylwestrowe, narciarskie zimowe i wiosenne. Niezależnie od daty w kalendarzu można tu zorganizować imprezę firmową, integrację czy okolicznościowe przyjęcie. ul. Środkowa 180 B 34-405 Białka Tatrzańska www.hotelbystra.pl Rezerwacje: info@hotelbystra.pl lub 724 000 600

Pełen relaks

W Hotelu Bystra znajduje się strefa spa (basen, jacuzzi i sauny), co docenią wszyscy amatorzy białego szaleństwa, którzy po całym dniu na stoku lubią zrelaksować się w komfortowych warunkach. Do dyspozycji gości są 4 sauny (wykonana z brył solnych sauna himalajska, ziołowa sauna, w której odbywają się inhalacje, klasyczna sucha sauna fińska i łaźnia parowa). Jest też 8-osobowe jacuzzi i nieduży basen rekreacyjny.

TATRA

MAGAZINe 85


znani o sobie

86 TATRA

MAGAZINe


J A N

W I E C Z O R K O W S K I

znani o sobie

To niesprawiedliwy zawód... niestabilny, ale uprawiamy go, bo go kochamy Zbigniew Zapasiewicz, Marlon Brando, Al Pacino, Robert de Niro, Janusz Gajos, Roman Wilhelmi, Jan Frycz – to oni byli dla Jana Wieczorkowskiego aktorskimi autorytetami. Jego osobowość i wrażliwość kształtowały zaś dźwięki i obrazy. Jak sam wspomina, ważne wartości przekazali mu dziadkowie i rodzice, ale w tamtych czasach wszystko było mniej skomplikowane. Aktor opowiada m.in. o tym, jak się spełnia jako aktor, co jest dla niego ważne i czy tęskni za rodzinnymi górami.

Świat się bardzo zmienił od tamtej pory, ale nie warto z nim walczyć. Trzeba iść z duchem czasu, poddać się mu, odnaleźć się, zaakceptować.

Z d j ę c i a: Bo g d a n J a b ło ń sk i

IZA TROJANOWSKA: Prace na planie drugiego sezonu Stulecia Winnych już rozpoczęte? Czego możemy spodziewać się w nowym sezonie?

JAN WIECZORKOWSKI: Zdjęcia rozpoczęły się w sierpniu i potrwają do końca stycznia. Historia będzie kontynuowana od tego samego momentu, w którym zakończył się pierwszy sezon, czyli od września 1939 r. I tak aż do lat 50. XX wieku. Będzie interesująco, tajemniczo, drastycznie, a momentami zabawnie... Lubi Pan historyczne produkcje?

Osobiście wolę współczesne historie, ewentualnie najnowszą historię. No, powiedzmy od stanu wojennego. Lubię historię szpiegowskie, takie jak serial Homeland albo tematykę walki z terroryzmem czy walki z państwem islamskim. Preferuję współczesnych bohaterów, takich jak Ray Donovan albo bohater serialu Breaking Bad. Postać Waltera White’a i zarazem jego złowrogiego alter ego jest genialnie zbu-

dowana. Breaking Bad to mój ulubiony serial. Ale wracając do odgrywanych przez Pana bohaterów – Staszek Winny ze Stulecia Winnych czy Władek Konarski z Czasu Honoru? Który bohater jest Panu bliższy? Czego się Pan od nich nauczył?

Nie traktuję tych postaci pomnikowo. Chciałem w nie tchnąć prawdę i nadać cechy zwykłego człowieka, który tylko znalazł się w nienormalnych czasach i musi sobie z tym radzić. Nigdy nie rozumiałem tego, że aktor uczy się czegoś od postaci, którą gra. Nie mam pojęcia, czego można się nauczyć od granej postaci. Dla mnie wzorem do naśladowania byli wybitni aktorzy, tacy jak Zbigniew Zapasiewicz, Marlon Brando, Al Pacino, Robert de Niro, Janusz Gajos, Roman Wilhelmi czy Jan Frycz. A co kształtowało Pana osobowość? Urodził się Pan w Rabce-Zdroju, więc może góralskie pochodzenie?

Dziś widzę, że to bardziej dzieciństwo – czas spędzony w pewnym okresie, w określonym otoczeniu i miejscu. Kształtowały

TATRA

MAGAZINe 87


znani o sobie

mnie dźwięki, obrazy. Poznałem pewne wartości dzięki dziadkom i rodzicom. Ale wtedy było wszystko mniej skomplikowane, a przynajmniej tak się zdawało... Świat się bardzo zmienił od tamtej pory, ale nie warto z nim walczyć. Trzeba iść z duchem czasu, poddać się mu, odnaleźć się, zaakceptować. Mówi Pan, że kiedyś było inaczej, łatwiej. Zatem czym różni się dzieciństwo Pana dzieci od Pańskiego? Co było wtedy lepsze?

Doceniam ten czas, jakim jest dzieciństwo. Często myślami wracam do tamtych czasów, ale to dlatego, że mam duszę sentymentalną. Skromne życie, mały natłok informacji, mniej bodźców. Chyba było zdrowiej, cieszyliśmy się drobiazgami. Dziś dzieci mają za dużo wszystkiego. Może właśnie dlatego wychowywanie jest dzisiaj nie lada wyzwaniem. Dodatkowo to zadanie musi Pan godzić z życiem zawodowym. Mąż i ojciec, a zarazem znany aktor…

Jakoś godzę życie prywatne z aktorskim, choć łatwo nie jest. Staram się po pracy zapominać o niej, choć jest to trudne. No i tęsknota, kiedy się jest poza domem, czasem doskwiera… Wracając do dzieciństwa – w jednym z wywiadów mówił Pan, że Pana ojciec był narciarzem i trenerem, a także że dzięki niemu uprawiał Pan slalom i slalom gigant jako młodzik, później junior. Zrezygnował Pan jednak z kariery sportowca, bo nie lubi Pan rywalizacji. A jako aktor nie musi Pan rywalizować? Np. o upragnioną rolę?

Rywalizacja jest wszędzie, tylko w sporcie – kiedy ktoś ostro trenuje i ma talent – to wychodzi na wyżyny, zaczyna odnosić sukces, wygrywa. W moim zawodzie to, że się ma talent i jest się pracowitym, nic nie oznacza. To niesprawiedliwy zawód... niestabilny, ale uprawiamy go, bo go kochamy, jesteśmy do niego stworzeni. Bo mimo zastojów i niedocenienia przychodzi w końcu nagroda. Czy tą nagrodą jest także popularność? Jak ją Pan traktuje – jako błogosławieństwo czy przekleństwo?

Popularność ma swoje dobre strony, jeśli się ją tylko dobrze wykorzysta. Gdy się coś przeoczy, może się stać przekleństwem. Obecnie mieszka Pan w Warszawie. Czy często wraca Pan w rodzinne strony? Ma Pan ulubione miejsca?

Chciałbym częściej tam wracać, ale nie zawsze jest na to czas. Należę do osób, które lubią wspominać stare czasy i wracać do nich zarówno myślami, jak i samochodem. (śmiech) Góry mają

88 TATRA

MAGAZINe

Należę do osób, które lubią wspominać stare czasy i wracać do nich zarówno myślami, jak i samochodem.

w sobie coś magicznego. Lubię to Podhale, gdzie spędziłem dzieciństwo i młodzieńcze lata, choć zawsze ciągnęło mnie w świat. A czego można nauczyć się w górach? Co góry mówią o człowieku?

Rzadko bywam w górach, ale tęsknie za nimi. A to pytanie trzeba by zadać jakiemuś himalaiście. (śmiech) Na koniec chciałabym zapytać, o czym Pan marzy jako aktor?

Żeby wygrać w totka dużo pieniędzy i wyprodukować film od początku do końca. (śmiech) A jako osoba prywatna?

Żebyśmy z żoną i z dziećmi żyli w zdrowiu długo i szczęśliwie. I tego Panu życzę. Dziękuję za rozmowę.


x xyxp xoxczyn e k w

Hotele na selfie sticku

#hotel #podhale #selfiestick #selfie #photos #nowyprojekt #nowaseria #challengeaccepted Redakcja wysłała nas z misją szpiegowską do podhalańskich hoteli. Challenge accepted, więc zakupiłyśmy selfie sticka, który uznałyśmy za coś, co w jednej sekundzie zmieni nas w blogowe profesjonalistki. Selfie stick towarzyszył nam we wszystkich późniejszych zmaganiach i choć początkowo obchodziłyśmy się z naszym nowym przyjacielem dość nieporadnie, to im dłużej kooperowaliśmy, tym nabierałyśmy większej wprawy w kontrolowaniu tego magicznego kijka. Oto efekty naszej pierwszej – białczańskiej – misji.

Autork i @ewata relacji: rap @katarz ynawit ata kowsk a

#łóżeczko

#hotel #podhale #selfiestick #selfie #photos #nowyprojekt #nowaseria #challengeaccepted #misjaszpiegowska #prawiejakjamesbond #hotelbania #termabania #białkatatrzańska #domekdlamazdy #padaśnieg Pierwszy cel wyznaczony przez naszą redaktor naczelną – Dominikę Bukład – to położony w Białce Tatrzańskiej Hotel Bania **** Thermal & Ski. Zmęczenie podróżą minęło szybko, bo podjazd pod sam hotel zrekompensował kilka godzin na S7. Ważne, że  Mazda też miała się gdzie wyspać, bo pod obiektem mieści się spory parking podziemny. Pierwszy plus dla hotelu – kto dba o moją Mazdę, nie może być złym człowiekiem. Mocny start, ale sytuacja rozwijała się dalej…

90 TATRA

MAGAZINe

#termabania

lska uracjagóra

mistrza

#śniadanie

#resta

#grandeentrée #recepcja #hotel #design #wystrój #historia #pokój #łóżeczko #regionalnewzory #sielskoanielsko #góralskatradycja #nowoczesność Tuż po naszym grande entrée hotel zauroczył nas pięknym wystrojem. Witrażowe sufity, sofy i fotele w różnych wzorach – sztos! W recepcji wydano nam opaski zamiast kart do pokojów. Dobry patent, zwłaszcza kiedy w perspektywie miałyśmy kilka godzin taplania się w basenach i hasania po hotelu w miękkich białych hotelowych szlafroczkach. Z naszym talentem karty hotelowe zgubiłybyśmy jeszcze przed pierwszym wejściem do pokoju… Ale

z opaskami z chipem na nadgarstkach dziarsko ruszyłyśmy do pokoju i nawet udało się go otworzyć. I tu kolejne miłe zaskoczenie – kolorowe wzory urzekały na poduszkach, pledach czy wykładzinie. 2 wygodne łóżka, na których można poskakać do hitów młodości (mamy specjalną playlistę wyjazdową), toaletka, gdzie można przygotować perfekcyjny makijaż na wieczór oraz przestronna łazienka,  w której można  tańczyć tango (potwierdzone!). Łazienka poza dancefloorem oferowała też zaskakująco dobre kosmetyki autorskiej linii hotelowej Dotyk Anioła – pachniały nieziemsko i można je kupić w hotelowym spa. W końcu spa nazywa się Sielsko Anielsko, więc określenie „nieziemsko” jest jak najbardziej na miejscu. 

„Pierwszy plus dla hotelu – kto być dba o moją Mazdę, nie może złym człowiekiem. Mocny start, …” ale sytuacja rozwijała się dalej


„Tuż po naszym grande entrée hotel zauroczył nas pięknym wystrojem. Witrażowe sufity, sofy i fotele w różnych wzorach – sztos!” #hotelspy #szpiedzytacyjakmy #hotelowekorytarze Kontynuując naszą misję wywiadowczą, łaziłyśmy schodami w górę i w dół (albo na odwrót, w zależności od potrzeb). Jak to mówią – safety first – więc, żeby nie spaść ze schodów, jak to zazwyczaj w hotelach bywa, zamontowano balustradę. Ale jaką! Prawdziwą góralską ręcznie rzeźbioną balustradę! Super sprawa. Do tego ściany klatek schodowych obłożone  rzeźbionym drewnem i kamieniem. Podobało nam się.  #kulkoland #kino #mamamawolne Ewa jako mama dwóch młodych dżentelmentów od razu zwróciła uwagę na atrakcje, które mogłyby spodobać się dzieciakom. Na początek wieeeelki kulkoland (same chciałyśmy się tam pobawić, ale chyba nie do końca wypadało). Na wieczór – sala kinowa z popcornem i bajkami. Rodzice też mogą trochę odpocząć. #kolacja #restauracjatatrzańska #restauracjagóralska #kapelagóralska #muzykanażywo Stara góralska prawda mówi, że baby głodne, to baby złe. Z tej prostej przyczyny właściwie zaraz po wstępnych oględzinach naszego nowego lokum popędziłyśmy coś zjeść do hotelowej restauracji. Bardzo przyzwoite pożywienie! Stwierdziłyśmy to

komisyjnie w składzie mięsożerca-weganka, więc obiektywizm jury został zachowany. Super sprawą jest to, że hotel oferuje dedykowane kraftowe piwo. Co najmniej połowa z nas – ta, która pije piwo – twierdzi, że przepyszne. Kolejne 50% respondentów 2-osobowego składu szpiegowskiego skupiło się na winach, których wybór i smak oceniono jako satysfakcjonujący. #termabania #termy #sauna #seanssaunowy #baseny #relaks Posilone miałyśmy nowe zasoby energii do korzystania z dalszych atrakcji. Przebrane we wspomniane wcześniej szlafroki przedostałyśmy się do term. I tutaj szaleństwo, bo wejście do basenu z naszym nieodłącznym towarzyszem selfie stickiem wzbudzało zainteresowanie niektórych gości… Ale, ale – gorące baseny i wieczorne niebo zrekompensowały nam wszystko. Na koniec zostawiłyśmy sobie – jak rzekł klasyk konferansjerki – „truskawkę” na torcie. Strefa relaksu, przygaszone światła, intymna atmosfera – cuuudo. Do tego zaczarowany seans saunowy, prowadzony przez prawdziwego magika. Saunamistrz okazał się także znakomitym tancerzem, akrobatą i entertainerem. Wyszłyśmy zachwycone! #bar #klub #disco Noc była jeszcze młoda, więc po przegrupowaniu udałyśmy się do hotelowego

klubu. Pozwolicie, że dalej szczegółów opisywać nie będziemy… Spotkamy się następnego dnia rano! #śniadanie #swieżepieczywo #pieczywodomowe #pysznejedzenie #śniadaniemistrza   Dzień dobry! Widzimy się na śniadanku. Wybór taaaaki, że głowa boli (i to nie po wczorajszym wieczorze). Urzekło świeżo wypiekane pieczywo, które można kupić w hotelu i zabrać do domu, żeby trochę zezłościć domowników, którzy musieli zostać. Poza tym całe mnóstwo pyszności i aromatyczna kawa, świeżo wyciskane soki i pyszne herbatki. Nic dodać, nic ująć (no może kilogramów, których po takim śniadanku mogło nam przybyć). #żalwyjeżdżać #ktoniebyłniechżałuje #crido #warto #centrumkonferencyjne #chytryplan Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy. Ostatnie spojrzenie na piękne witraże w recepcji, wymeldowanie, jeszcze jeden uśmiech recepcjonistki, selfie stick do walizki i w drogę. Warto jednak wracać w dobre miejsca i po drodze uknułyśmy chytry plan – chyba już wiemy, gdzie urządzimy kolejne firmowe szkolenie.

„Saunamistrz okazał się także znakomitym tancerzem, akrobatą i entertainerem. Wyszłyśmy zachwycone!”

TATRA

MAGAZINe

91


biznes

Na wysokości Rabki, w połowie drogi między Krakowem a Zakopanem, krajowa siódemka zmienia się w drogę ekspresową. Tuż obok szosy turyści jadący w Tatry mogą zobaczyć szary, nowoczesny biurowiec. Obok hale magazynowe i skład blach. To centrala międzynarodowej Grupy Blachotrapez, najbardziej znanej w Polsce firmy z tego regionu, wyrosłej z niewielkiego warsztatu.

J

ednym z charakterystycznych elementów stylu zakopiańskiego w architekturze jest gont drewniany. Doskonale wypromowany przez Stanisława Witkiewicza i jego projekty podhalańskich willi. Ta tradycyjna technika krycia dachów wywodzi się z czasów sprzed rewolucji przemysłowej, kiedy jedyną alternatywą dla łatwopalnej strzechy było nieco trwalsze drewno. Blachami kryto jedynie kościoły. Gont drewniany, wykorzystywany głównie do krycia domów z tego samego materiału, był i nadal jest pokryciem drogim, wymagającym ogromnej sprawności dekarskiej oraz częstej konserwacji. Poszukiwanie efektownej alternatywy szybko stało się napędem innowacji dla całej branży pokryć dachowych.

Ulepszony styl zakopiański

Założyciel i główny właściciel Blachotrapezu, pochodzący z Rabki Jan Luberda, już w początkach swojej działalności starał się dostarczyć klientom solidnej alternatywy dla tradycyjnych sposobów krycia dachów, bazując przede wszystkim na produktach z blachy. Drewniany gont był jednak nadal niedoścignionym ideałem. Dopiero drugie pokolenie 92 TATRA

MAGAZINe

Rafał Michalski, prezes zarządu Grupy Blachotrapez

w rodzinnej firmie wprowadziło na rynek model idealnie odzwierciedlający tradycyjny pierwowzór – tak fakturą, jak i kolorem. Gont blaszany jest odporny – w przeciwieństwie do oryginału – na warunki pogodowe. Przy tym dużo lżejszy, łatwiejszy w montażu i przez to nieporównywalnie tańszy. Wzór szybko znalazł naśladowców, bo podobne z wyglądu blachy pojawiły się też u innych producentów.

Szczyt techniki w PRL

Gont blaszany, choć jest niewątpliwie ciekawym przykładem producenckiej innowacji, nie jest najważniejszym osiągnięciem firmy, która już w przyszłym roku będzie obchodzić jubileusz 50-lecia. Formalnie firma Blachotrapez powstała w połowie lat 90., ale jej korzenie sięgają lat 60. XX w. To wtedy Jan Luberda wraz z żoną Teresą założyli firmę dekarską, która zajmowała się


biznes

wykonywaniem obróbek blacharskich, montażem rynien i kryciem dachów. W gospodarce permanentnego niedoboru lokalna firma usługowa zmagała się z deficytem materiału i pokryć dachowych. Pierwszym produktem, a zarazem najmodniejszym wówczas wzorem, były proste blachy przekrojem przypominające trapez. W tamtym okresie w rzeczywistości były szczytem możliwości technicznych. Od nich zaczerpnięto nazwę firmy.

Przemyślane partnerstwo

Po przełomie 1989 roku, okrzepła już wtedy rabczańska spółka, zaczęła rozpychać się poza lokalny, małopolski rynek. Najpierw na Mazowsze, potem w inne regiony kraju, a od 2004 roku również poza jego granice. W międzyczasie rozpoczęła współpracę z niemiecką hutą thyssenkruup. Kooperacja trwa do dzisiaj, a Blachotrapez jest jedynym dystrybutorem stali w Polsce. Jak tłumaczy Rafał Michalski, prezes zarządu Grupy Blachotrapez, firma zastosowała sprytny zabieg marketingowy. – Tak naprawdę klienci nie kupią pokryć dachowych samodzielnie. Najpierw wybierają dekarza, który potem doradza im, co położyć na dach. Postanowiliśmy to wykorzystać – mówi Michalski. Efekt? W ciągu 5 ostatnich lat przychody firmy wzrosły z ćwierci miliona do 640 mln zł rocznie – to tempo mniej więcej 2 razy wyższe

niż spotykane na rynku. Ten fakt czyni z Blachotrapezu najszybciej rozwijającą się firmę na Podhalu.

Nie zawsze było kolorowo

Już w latach 90. założyciel firmy rozpoczął proces przekazywania obowiązków córce – Renacie Skawskiej – która już jako mała dziewczynka była zaangażowana w działalność warsztatu. Od lat 90. priorytetem był dla niej rozwój infrastruktury produkcyjnej i dystrybucyjnej przedsiębiorstwa zarówno w Polsce, jak

i zagranicą. Podjęła decyzję o uruchomieniu zakładów produkcyjnych w Polsce, a także w Rumunii. Wprowadziła firmę na rynki zagraniczne, wzmacniając sieć sprzedaży i dystrybucji. Wspierała utworzenie Grupy Kapitałowej, zakładając filie w Czechach i na Słowacji. Dzisiaj oferta dostępna jest już w Azji i Kanadzie. Po 24 latach zdecydowała się zatrudnić nowego prezesa i, o zgrozo, powierzyła to zadanie nie któremuś z lokalnych menedżerów wyższego szczebla. Zorganizowała konkurs, który wygrał człowiek nie tylko spoza branży budowlanej, ale i spoza Podhala, pochodzący z Dolnego Śląska, Rafał Michalski. Dla każdej rodzinnej firmy, w której trzon kadry menedżerskiej stanowią osoby wiele lat związane z firmą, zatrudnienie szefa spoza lokalnych struktur jest poważną próbą. Na Podtatrzu, gdzie ludziom z zewnątrz nigdy nie było łatwo pozyskać zaufanie miejscowych, taki ruch oznaczał prawdziwą rewolucję. Która jednak na dłuższą metę przyniosła korzyści w postaci zwielokrotnienia obrotów.

AU T O R Radosław Omachel: dziennikarz działu biznes Newsweek

TATRA

MAGAZINe 93


Tradycyjny góralski klimat i podhalańska gościnność

Pensjonat w samym w sercu Białki Tatrzańskiej


Najnowocześniejsze stacje narciarskie na wyciągnięcie ręki Komfortowe pokoje 2- i 3-osobowe z węzłem sanitarnym Wi-fi, TV satelitarna, parking Sala bilardowa i plac zabaw dla dzieci śniadanie w cenie

Zapraszamy!

www.dziubas.eu

Oferta pakietowa

Święta Sylwester Ferie


spod tatr

Oscypek to jeden z najpopularniejszych tatrzańskich przysmaków. Niewielu jednak wie, że ten podhalański ser jest produktem chronionym przez prawo unijne. Niestety często tą samą nazwą błędnie określane są również inne góralskie sery, niemające nic wspólnego z właściwym, spełniającym określone parametry, oscypkiem. Jak rozpoznać ten prawdziwy?

17-23 cm – ani mniej, ani więcej Zgodnie z prawem oscypki produkować i sprzedawać można pod tą nazwą handlową jedynie w wybranych regionach Polski. Oscypek powinien spełniać jasno określone normy, dotyczące m.in. wymiarów, kształtu, koloru czy wagi. Ten prawdziwy ma wrzecionowaty kształt i lśniącą, żółtawą skórkę zdobioną góralskimi wzorami. Ważyć powinien ok. 600-800 g i mierzyć od 17 do 23 cm. W jego składzie zaś znajdować się musi głównie mleko owcze, z ewentualną domieszką mleka od krów rasy polskiej czerwonej, nieprzekraczającą jednak 40%.

96 TATRA

MAGAZINe


spod tatr

Oscypkowy certyfikat Aby móc produkować i sprzedawać prawdziwe – chronione nazwą – oscypki, należy przejść płatną kontrolę i uzyskać specjalny certyfikat. Jako pierwszy otrzymał takowy Kazimierz Furczoń z podhalańskiej Leśnicy.

Skąd się wzięła nazwa „oscypek”? Oscypek zawdzięcza zarówno kształt, jak i nazwę formie, w której jest wyrabiany, czyli tzw. oscypiorce. Warto zaznaczyć, że tradycyjna drewniana oscypiorka jest artystycznie rzeźbiona. To właśnie dzięki tym rzeźbieniom na uwędzonym oscypku widnieją efektowne, charakterystyczne dla danego regionu wzory.

Oscypek to nie oštiepok Oscypek uzyskał status Chronionej Nazwy Pochodzenia w 2008 r. Mogłoby to wydarzyć się już wcześniej, gdyby nie protest Słowacji, obawiającej się, że rejestracja oscypka mogłaby zagrozić produkcji i sprzedaży serów słowackich pod tą samą nazwą. Jednocześnie Słowacy uważali, że oscypek jest powszechnie używaną nazwą rodzajową, a nie regionalną. Ostatecznie doszło do porozumienia i postanowiono odróżnić polskiego oscypka od słowackiego oštiepoka, będącego odrębnym produktem regionalnym. Z wyglądu podobny do oscypka oštiepok w smaku przypomina raczej gołki czy beczułki. W jego składzie znajdować się może nawet 80% mleka krowiego.

Nie tylko smaczny, ale i zdrowy! Okazuje się, że najwyższej jakości owczemu mleku zawdzięczyć można nie tylko wyjątkowy smak oscypka, ale również i jego właściwości prozdrowotne. A wszystko dzięki temu, że podhalańskie owce wypasane są w ciepłych miesiącach na tatrzańskich halach porośniętych roślinami od lat wykorzystywanymi w medycynie ludowej. Dzięki nim mleko bogate jest m.in. w witaminy A, B6, B12, magnez, miedź, cynk, jod czy flawonoidy, pozytywnie wpływające na cały organizm, zwłaszcza na układ krwionośny i trawienny.

P

o prawdziwe smaczne oscypki warto wybrać się do Bacówki na Polanie Biały Potok. Tam wyrabiane są one na miejscu, a swój niesamowity smak zawdzięczają recepturom przekazywanym z dziada pradziada. Do odwiedzin zachęcić powinna także dogodna lokalizacja Bacówki (zaledwie 15 min jazdy od Krupówek przy drodze głównej w stronę Chochołowa i term Chochołowskich) oraz fakt, że czynna jest ona cały rok. W Bacówce wszystkie produkty wyrabiane są we własnej wędzarni, opalanej liściastym drewnem nieżywicznym. Goście na miejscu mogą spróbować jeszcze ciepłych oscypków, a jeśli zjawią się odpowiednio wcześnie rano, zobaczą, jak robi się te typowo podhalańskie sery. Ponadto podczas pokazu baca objaśni pochodzenie oscypka i jego skład. Kolejnym elementem pokazu jest wizyta w starej izbie, gdzie znajdują się sprzęty używane dawniej w domu i w polu, np. siennik czy maselnicka. Przed zakupem można skosztować wszystkich wyrobów. W bogatej ofercie znajdują się zresztą nie tylko oscypki, ale także inne tradycyjne sery, np. bundz wędzony, solony i marynowany, bryndza, żyntyca, gołki, serki małe, korboce, warkoczyki wędzone i białe. Wspaniałym dodatkiem do serów mogą być zaś żurawina lub brusznica, czyli borówka pochodząca z Doliny Chochołowskiej. www.bacowka-bialypotok.pl

TATRA

MAGAZINe 97


sport

Małe miasto,

wielki klub

1

To hasło, od niedawna śpiewane na lodowisku w Nowym Targu, idealnie odzwierciedla panującą w mieście sytuację. Nowy Targ nigdy nie był wielką metropolią, mimo to klub o nazwie Podhale stał się nie tylko rozpoznawalną w całym kraju marką, ale i najbardziej utytułowanym klubem hokejowym w Polsce. tekst Michał Markieta: absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, historyk hokeja.

98 TATRA

MAGAZINe

W

swojej kilkudziesięcioletniej historii nowotarski klub hokejowy Podhale zdobył ponad 110 tytułów mistrzowskich w różnych kategoriach wiekowych, w tym 19 w kategorii seniorów. Warto zaznaczyć, że nie dokonała tego żadna inna męska drużyna w jakimkolwiek sporcie w kraju. Wielokrotnie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej, rozgrywając 76 meczów w rozgrywkach europejskich. Aż 120 hokeistów Podhala reprezentowało Polskę w rozgrywkach międzynarodowych, z czego 38 na Igrzyskach Olimpijskich.


sport

2 1. Mistrz Polski 1975. Lata 70. to najlepszy okres w historii klubu. 2. Widok na nowotarskie lodowisko z lat 50. Niczym kanadyjskie miasteczko: zima i hokej.

Sportowa ikona Podhala

Prawie 90-letnia historia

Śmiało można powiedzieć, że nowotarska drużyna hokejowa stała się jedną z ikon góralszczyzny. Już sama jej nazwa wskazuje, że jest to klub całego regionu. Wielokrotnie w komentarzach sportowych w kontekście klubu pojawiają się określenia nierozłącznie kojarzone z Podhalem. Przykładowo zawodników nazywa się Góralami albo Szarotkami (ten wysokogórski tatrzański kwiat zdobi koszulki zespołu hokejowego). Gdy drużyna wygrywa zaś wysoko i zdecydowanie, mówi się, że „powiał halny”. Czasem pada zdanie, że przegrana drużyna „oberwała od naszych ciupagą po głowie”. Wszystko to jeszcze bardziej wzmacnia góralski wizerunek drużyny z Nowego Targu.

Początki klubu sięgają lat 30. XX w. 26 listopada 1932 r. w ratuszu miejskim odbyło się założycielskie spotkanie. Następnie 22 lutego 1933 r. zorganizowano pierwsze walne zebranie członków klubu i właśnie ta data przez wielu jest uznawana za datę powstania Podhala. Pierwszą historyczną sekcją w nowo powstałym klubie była piłka nożna. Niebawem doszły jeszcze sekcje: narciarstwa, łyżwiarstwa szybkiego, łyżwiarstwa figurowego, motorowa oraz – wiodącego i najbardziej utytułowanego – hokeja na lodzie. To właśnie hokeiści rozsławili Nowy Targ na całą Polskę. Pierwszy mecz rozegrali w 1944 r., a w 1952 r. po raz pierwszy wzięli udział w rozgrywkach ogólnopolskich.

Skąd się wziął Zwyczaj palenia kapelusza?

Wraz transformacją ustrojową Polski nastąpiła transformacja polskiego sportu. Dotychczasowy mecenat państwowy zastąpiony został prywatnym. Niestety dla polskiego hokeja okazało się to niekorzystne.

W sezonie 1955/56 wystartowała I liga hokeja na lodzie. Szarotki od samego początku brały w niej udział. 3 lata później zdobyły brązowy medal (pierwszy z 46 medali ogółem). Kolejnym przełomowym wydarzeniem dla klubu było otwarcie w 1961 r. sztucznego lodowiska (czwartego w Polsce).

TATRA

MAGAZINe 99


sport

3. ...”Niech się nigdy nie oddala, tytuł mistrza od Podhala” – nowotarskie szarotki fetują zdobycie tytułu. 4. Otwarcie sztucznego lodowiska w 1961 r. 5. Prezes Karol Grzesiak, jeden z twórców potęgi klubu, odbiera w towarzystwie hokeistów symboliczna ciupagę.

3

4

5

5 lat później Podhale sięgnęło po tytuł mistrza Polski. W szale radości hokeiści porwali kapelusz z głowy kierownika drużyny – Tadeusza Japoła – i spalili go. Od tego czasu zwyczaj palenia kapelusza po zdobyciu tytułu mistrzowskiego wszedł na trwałe do polskiego hokeja. Podczas mistrzowskiej fety publiczność nowotarska skandowała: „Niech szumią jodły i Dunajca fale, mistrzem Polski jest Podhale. Niech się uczy Polska cała gry w hokeja od Podhala. Niech się nigdy nie oddala tytuł mistrza od Podhala”. Jak pokazała przyszłość, były to prorocze słowa. Od tego czasu Podhale zdobyło jeszcze 18 tytułów. Wyjątkowe były zwłaszcza lata 70. Od 1971 do 1979 zdobyto 9 tytułów z rzędu, co stanowi ewenement w polskich rozgrywkach hokejowych.

100 TATRA

MAGAZINe

Ważnym i udanym okresem dla nowotarskich hokeistów okazała się także ostatnia dekada XX w. W latach 1993-97 drużyna zdobyła 5 tytułów z rzędu i ustanowiła wiele rekordów ligi, do dziś niepobitych, jak chociażby ten z sezonu 1993/94, kiedy to nie przegrała żadnego meczu! Niestety były to jedne z ostatnich sukcesów Górali…

Po transformacji… Wraz z transformacją ustrojową Polski nastąpiła transformacja polskiego sportu. Dotychczasowy mecenat państwowy zastąpiony został prywatnym. Niestety dla polskiego hokeja okazało się to niekorzystne. Drogie w utrzymaniu hale zaczęły podupadać, a działacze z hokejowej centrali, nie potrafili umiejętnie

wypromować hokeja na lodzie. Kolejnym ciosem okazały się zmiany zainteresowań młodzieży. Dawniej Nowy Targ był niczym kanadyjskie miasteczko, gdzie zimą dzieci grywały w hokeja na ulicy. Dziś to już przeszłość. Odbija się to na liczbie zawodników. Odzwierciedleniem tej sytuacji są tylko 2 tytuły mistrzowskie zdobyte w XXI wieku. Szczególnie blado wygląda ostatnia dekada, w której Podhale zaliczyło największe klęski w historii klubu: spadek do drugiej ligi (2012 r.), z której wyszło w następnym sezonie nie dzięki zwycięstwu na lodzie, ale dzięki wykupieniu tzw. dzikiej karty. Jaka będzie przyszłość wielkiego klubu z małego miasta? Wszyscy kibice mają nadzieję, że w końcu przyjdzie czas na 20 tytuł mistrzowski.


K u c h e n n e R e - kr e a c j e

W samym sercu Tatr Wojciech Modest Amaro – najbardziej uznany polski Szef Kuchni na świecie – otworzy swoją autorską restaurację. Jak sam mówi, jest ona spełnieniem jego marzeń o podróży do natury, polskiej gościnności i odkrywaniu smaków wypływających prosto z serca. Miejsce to będzie przede wszystkim otwartym domem, do którego mistrz kuchni zaprasza każdego, kto chce poznać jego osobiste, wybrane przez lata poszukiwań przepisy na definicję „pyszności”.

H

eart by Amaro ma wymiar dzielenia się tym, co najlepsze z najbliższymi, rodzinnego ciepła wokół stołu, dań, za którymi się tęskni i do których się wraca. To kuchnia stworzona z miłości do ludzi, szacunku do produktu i pasji w odkrywaniu regionalnego bogactwa Tatr. Nie zabraknie w niej również inspiracji z miejsc, które wywarły największy wpływ na kształtowanie się autorskiej kuchni mistrza. Jak sam twierdzi: „Tak gotuję dla rodziny i przyjaciół odwiedzających mój dom”.

102 TATRA

MAGAZINe

Niczym spotkania z zakopiańską bohemą Koncepcja restauracji ulokowanej w zabytkowej Villi Marilor, w obrębie Nosalowy Park Hotel & Spa, będzie nawiązywać do biesiadnego stylu spotkań kojarzonego od lat z zakopiańską bohemą. Amaro zadbał o to, aby w tej przestrzeni każdy czuł się swobodnie, dlatego też zaproponuje dania „do podziału”, a także do wyboru z karty. W trosce o zdrowie najmłodszych szef przygotował specjalne menu „Palce Lizać”, oparte wyłącznie na produktach ekologicznych. Dla przyszłych gwiazd gastronomii planowane są również kulinarne niespodzianki i butikowa kolekcja akcesoriów oraz strojów kuchennych. Dopełnieniem całości będzie unikalna karta win, z naciskiem na wina organiczne, a także kultowa selekcja polskich alkoholi: wódek, nalewek, likierów, miodów pitnych, cydrów i kraftowych piw. Heart by Amaro to pulsujące serce wyjątkowej współczesnej gastronomii zanurzone w naturze Podhala.

www.heartbyamaro.pl


K u c h e n n e R e - kr e a c j e

Wojciech Modest Amaro to najbardziej utytułowany i rozpoznawalny na świecie polski szef kuchni. W 2019 r. zaliczony do grona 100 najlepszych kucharzy świata przez The Best Chef Awards. Samouk i pasjonat, który spędził ponad 8 lat poza granicami kraju szkoląc się w Londynie, Paryżu i Barcelonie, u boku takich sław jak Ferran Adria. Jego pionierska wizja współczesnej kuchni polskiej zdobyła uznanie na świecie i wiele prestiżowych wyróżnień. Zdobywca pierwszej, historycznej gwiazdki Michelin w Polsce w 2013 roku. Autor bestsellerów: Kuchnia Polska XXI wieku, Natura kuchni polskiej i Heartmade by atelier Amaro. Juror programu Top Chef Polska. Założyciel Forgotten Fields Farm, projektu dedykowanego przywracaniu bioróżnorodności fauny i flory oraz pomocy młodym osobom w odnalezieniu się w starcie w dorosłe życie.

TATRA

MAGAZINe 103


wypoczynek

104 TATRA

MAGAZINe


wypoczynek

W

z dziećmi. W niedalekiej odległości, bo jedynie 5 km, znajduje się również Kolej Linowa Kasprowy Wierch – jedyna w Polsce wysokogórska kolej linowa. Na wjeżdżających na Kasprowy czekają zapierające dech w piersiach widoki i 14 km tras narciarskich.

illa Szymaszkowa to idealna propozycja dla tych, którzy cenią sobie spokój i kameralną atmosferę, ale jednocześnie chcą być blisko najlepszych atrakcji. Od centrum Zakopanego dzielą obiekt niecałe 2 km. Lokalizacja to jeden z najważniejszych atutów Willi. Z autentycznych opinii gości wynika, że to ich ulubiona część miasta.

Kameralnie i wygodnie

Do centrum i na stok – rzut beretem

Przebywający w Szymaszkowej goście bez problemu mogą korzystać z pełnej oferty zakopiańskich atrakcji. A jest ich wiele, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno entuzjaści zwiedzania, miłośnicy dobrego jedzenia, jak i zwolennicy aktywnego spędzania czasu z rodziną, np. w zakopiańskim parku wodnym. Willa Szymaszkowa to wspaniała propozycja również dla narciarzy. Zaledwie 100 m dzieli ją bowiem od wyciągów narciarskich na Polanie Szymoszkowej. Warto zaznaczyć, że niezaprzeczalną zaletą tej stacji narciarskiej są przepiękne widoki na panoramę Tatr. Stacja oferuje dwie koleje linowe – z dużej kolei 6-osobowej biegnącej na szczyt Gubałówki skorzystać powinni zaawansowani narciarze i snowboardziści; z mniejszej zaś, biegnącej do połowy stoku – ci początkujący. Ponadto obok dolnej kolei stacji mieści się szkółka narciarska, zatem to dobre miejsce dla rodzin

W niewielkiej odległości od centrum Zakopanego, zaledwie 100 m od stacji narciarskiej na Polanie Szymoszkowej przycupnęła piękna drewniana góralska willa. W jej wnętrzach mieści się 11 luksusowych pokoi do wynajęcia. Wszystkie wykończone w najwyższym standardzie, ze wspaniałym widokiem na Tatry.

Willa Szymaszkowa ul. Szymaszkowa 1c, 34-500 Zakopane willa@szymaszkowa.pl tel. 602 766 602

Miłośnicy białego szaleństwa będą mogli przechować w Willi swój sprzęt. Ci, którzy przyjadą zaś bez sprzętu, bez problemu wypożyczą go w pobliskiej wypożyczalni. Ale nie to powinno przekonać przyjezdnych do odwiedzenia Szymaszkowej. To, co wyróżnia Willę na tle innych obiektów, to kameralna atmosfera i niepowtarzalny klimat pokoi. Stworzone zostały one z poszanowaniem dla góralskiej tradycji, o czym świadczą regionalne motywy wykute w drewnie czy naturalne tkaniny zwierzęce. Wnętrza Willi są przy tym jednak nowoczesne, funkcjonalne i pięknie rozświetlone wpadającym przez obszerne okna światłem. Obiekt przygotował dla gości 11 pokoi z łazienką, klimatyzacją, sejfem, minibarkiem i balkonem. Wśród nich znajduje się też familijne studio idealnie przystosowane dla rodziny. W cenę każdego pokoju wliczone jest pyszne śniadanie w formie bufetu, dostęp do sauny fińskiej, sauny infrared oraz jacuzzi. Do dyspozycji gości jest też bezpłatny parking oraz bezpłatne wi-fi.

TATRA

MAGAZINe 105


Na sprzedaż 2 domy w Gliczarowie Górnym

Mieszkasz Zarabiasz Odpoczywasz Pragniesz zamieszkać w pięknym miejscu z cudowną panoramą Tatr? Chcesz zarabiać na swojej nieruchomości? Ta oferta to gotowy biznes i miejsce do zamieszkania.

2 w pełni wyposażone domy l 213 m2 powierzchni użytkowej l działka o pow. 1025 m2 l w pełni wyposażone l

5 km do Bukowiny Tatrzańskiej l 9 km do Białki Tatrzańskiej l cena 1 495 000 pln l

NOWAK ESTATE 31-060 Kraków, Plac Wolnica 10/1 www.nestate.pl Tomasz Nowak tel. 602667669


WYPOCZYNEK

Każda para marzy o zorganizowaniu romantycznego weekendu tylko dla dwojga, podczas którego zapomni o troskach dnia codziennego, odda się bez reszty przyjemnościom i skupi na ukochanej drugiej połówce. A gdyby tak jeszcze wspólne miłe chwile spędzić u podnóża pięknych Tatr? Nic prostszego, wystarczy przyjechać do Hotelu Toporów***.

Po pierwsze: lokalizacja

Data już ustalona, walizka spakowana, ale dalej nie wiadomo, dokąd pojechać na wymarzony romantyczny weekend? Strzałem w dziesiątkę niewątpliwie będzie malownicza Białka Tatrzańska. Monumentalna przyroda, czyste powietrze, niezliczone atrakcje i atrakcyjna oferta gastronomiczna sprzyjają udanemu wypoczynkowi. Białka Tatrzańska kusi od wielu lat turystów przede wszystkim kameralną atmosferą, którą zachowała mimo rozbudowanej infrastruktury.

Po drugie: komfortowy apartament

Jak Białka Tatrzańska, to koniecznie Hotel Toporów, a w zasadzie kompleks dwóch hoteli połączonych podziemnym przejściem, w którego skład wchodzą Hotel Toporów*** Style oraz Toporów*** Premium. Czemu? Bo to wyjątkowy obiekt zlokalizowany w samym centrum miasta, oferujący nie tylko komfortowe apartamenty, ale również szereg dodatkowych atrakcji. Hotel Toporów przypadnie do gustu zwłaszcza tym, którzy preferują nowoczesny styl, ale jednocześnie doceniają regionalną tradycję. Wnętrza obiektu nawiązują do góralszczyzny m.in. poprzez charakterystyczne zdobienia, ale przy tym są nowoczesne i komfortowe. Ciepło drewnianych, często rzeźbionych elementów, stonowana kolorystyka ogólnodostępnych przestrzeni oraz przytulna atmosfera pokoi sprawiają, że można tu poczuć się jak w domu.

108 TATRA

MAGAZINe


WYPOCZYNEK

Po trzecie: seans w grocie solnej, RELAKS W BASENIE I SPA

Organizując romantyczny weekend, warto zaplanować ciekawe atrakcje. Dla tych, którzy pragną się zrelaksować i odpocząć od zanieczyszczonego powietrza, idealną propozycją będzie seans w grocie solnej (znajdującej się w hotelu). Warto zaznaczyć, że czyste i wysoko zjonizowane powietrze korzystnie wpływa na układ oddechowy, nerwowy, pokarmowy i krążenia. Przebywanie w grocie solnej przynosi podobne efekty co inhalacje roztworem soli morskiej, a jednocześnie redukuje stres. W dostępnej dla gości hotelowej strefie spa poza grotą znajdują się również: jacuzzi, sauna, gabinet masażu, ruska bania oraz basen. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza ten ostatni. Duży, kryty basen wyróżnia bowiem hotel spośród innych tego typu obiektów na Podhalu.

Po czwarte: pyszna kolacja

Po relaksującym seansie w grocie solnej warto wybrać się na romantyczną kolację w restauracji Stylowej, oferującej tradycyjne regionalne dania podhalańskie. Wygoda i komfort, gustowne wykończenia, różnorodność hotelowych atrakcji, smaczna kuchnia – to wszystko znaleźć można w kompleksie Hoteli Toporów.

Po piąte: siłownia

Hotel Toporów nastawiony jest nie tylko na tych, którzy marzą o wypoczynku i relaksie, ale również na tych aktywnych. Ci drudzy korzystać mogą z hotelowej siłowni wyposażonej w nowoczesnej klasy sprzęt do ćwiczeń siłowych oraz maszyny cardio, a także ze strefy gier towarzyskich, w której znajduje się m.in. stół bilardowy, ping-pongowy oraz piłkarzyki. ul. Środkowa 167 A 34-405 Białka Tatrzańska

tel. +48 18 26 544 18 kom. +48 605 211 911

e-mail: biuro@toporow.pl www.toporow.pl

TATRA

MAGAZINe 109


SPOD TATR

Kto ma owce, ten ma, co chce!

Wrocław ma swoje krasnale, a Nowy Targ… owce. Rzeźby owiec zdobią miasto, przypominając o obecnej w regionie tradycji pasterskiej. Jest ich już kilka, ale na tym nie koniec. W planach są kolejne, a także aplikacja mobilna. „Owczy” projekt, wcześniej kilkukrotnie składany w ramach budżetu obywatelskiego przez Stowarzyszenie Dalej Podhale i TKA Ferment, realizuje obecnie Wydział Kultury, Sportu i Promocji Urzędu Miasta w Nowym Targu w ramach Mikroprojektu „Wędrówka Śladami Historii Kultury i Tradycji Pogranicza Polsko-Słowackiego Nowy Targ – Kieżmark”.

D

zisiaj owca jest już w zasadzie znakiem rozpoznawczym przestrzeni miejskiej Nowego Targu i okolic. Nic dziwnego, że to właśnie ona gra pierwsze skrzypce. Tradycja pasterska w Nowym Targu sięga bowiem dawnych czasów, kiedy to tereny okalające Turbacz porastała puszcza karpacka. Pierwsze stada lokowane były wtedy przez przybyłą z Bałkan ludność wołoską na terenach powstałych przez wypalanie oraz intensywną eksploatację lasu. Na przełomie XVI i XVII w. Gorce stanowiły drugi po Tatrach ośrodek pasterstwa w polskich Karpatach. W rejonie Turbacza znajdowało się kilkadziesiąt bacówek, a stada owiec liczyły nawet 300 sztuk. W latach 20. XX w. stopniowo zaczęto odchodzić od kultury wypasu oraz użytkowania kośnego w obawie o gorczańskie lasy. W latach 50. lasy upaństwowiono, a gorczańscy bacowie szukać musieli nowych terenów pasterskich. Historia wypasu na tym jednak się nie skończyła... Z owcami na kraj świata – z Nowego Targu do Radocyny

Wypasem owiec dalej dziś trudnią się nowotarscy bacowie. Jednym z nich

110 TATRA

MAGAZINe


spOD TATR

sery. Wśród nich m.in. oscypki, które tradycyjnie wytwarzać można tylko na Podhalu. Do tego bundz, bryndza i kubek żentycy dla zbłąkanego turysty. Na pozór monotonne życie „na wypasie” jest trudne. Daleko od domu, wszelkich udogodnień, pędzącej współczesności. To dlatego zapewne ciężko o młodych w tym zawodzie, jak stwierdza baca Klimowski.

w ramach budżetu obywatelskiego. Po trzykrotnym niepowodzeniu projektem zajął się Urząd Miasta. Zakładał on powstanie miejskiego szlaku turystycznego i wzbogacenie przestrzeni publicznej o cykl charakterystycznych rzeźb. W propozycjach pojawiła się m.in. owca Szarotka, hołdująca czołowej dyscyplinie sportowej w Nowym Targu – hokejowi na lodzie, owca Jatka, zlokalizowana koło Galerii Jatki czy Pilotka – znajdująca się w okolicach nowotarskiego lotniska. Owce stałym elementem nowotarskiego krajobrazu

Pilotka. Fot.: nowytarg24

„Owiecki, owiecki, nie syćkieście moje. Przydzie św. Michał, kozdy weźmie swoje”

Owca TURYSTKA na Łapsowej Polanie. Fot.: Wioleta Rusin

jest Józef Klimowski. Pasie on owce pobliskich gospodarzy już od 35 lat. Zaczynał od Bieszczad, by później przenieść się do magicznego Beskidu Niskiego – kiedyś niemal całkowicie wyludnionego, w którym o obecności dawnych mieszkańców świadczyły jedynie stare cmentarze, przydrożne kapliczki i zdziczałe sady. Czy deszcz, czy słońce, pomagający Klimkowskiemu w wypasie juhasi zawsze są na posterunku. W towarzystwie psa pilnują owiec oznaczonych kolorami (każdy kolor jest od innego gazdy). Zimna woda, wczesna pobudka... W gęstym dymie z ogniska wędzą się

Zgodnie z tradycją owce rozpoczynają pobyt na hali w dzień św. Wojciecha, czyli 23 kwietnia. Przywożone są tam samochodami. Pozostają one pod opieką ekipy bacy Klimowskiego aż do Redyku Jesiennego, tradycyjnie przypadającego na dzień św. Michała. Co roku owce idą tą samą trasą – przez Konieczną, Regietową, Wysową, Mochnaczkę, do Rytra, aż do rodzinnego Nowego Targu. Powrót Górali „do chałupy” w październiku jest przy tym wielkim świętem. Obecnie jesienny spęd owiec ma również charakter widowiska folklorystycznego atrakcyjnego zarówno dla miejscowych, jak i turystów. Owca w mieście – historia projektu

Tradycje pasterskie gorczańskich okolic, bacówki zlokalizowane w zasięgu miasta, legendarny baca Klimowski i owce, które spotykamy również dziś na nowotarskim lotnisku czy wałach, są dobrym podłożem dla projektu, który zrodził się kilka lat temu w głowach nowotarżan ze Stowarzyszenia Dalej Podhale i TKA Ferment. „Owca w mieście” starała się o realizację

W 2016 r. na płycie nowotarskiego rynku pojawiła się monumentalna rzeźba wykonana przez nowotarżanina Michała Batkiewicza – Dialog. Wizerunek dwóch owiec w sercu miasta był pierwszym nieoficjalnym jeszcze przystankiem na „Szlaku Nowotarskiej Owcy”. Kolejne owce przycupnęły w 2017 r. na parkowej ławce. Fundusze europejskie możliwe do pozyskania w ramach Mikroprojektu „Wędrówka Śladami Historii Kultury i Tradycji Pogranicza Polsko-Słowackiego Nowy Targ – Kieżmark” umożliwiły wykonanie kolejnych owiec w mieście. Owca Lotnik na nowotarskim lotnisku, Turystka na Łapsowej Polanie oraz Rowerzystka w sąsiedztwie nowotarskich ścieżek rowerowych to kolejne punkty na „owczym szlaku”. Wizerunki owiec dziś stanowią trwały element krajobrazu. Ułożone w przestrzeni miejskiej stają się turystycznym symbolem Nowego Targu. Powstał przewodnik, w którym przedstawione zostały kolejne odsłony projektu. W 2020 r. planowane jest również udostępnienie aplikacji wykonanej przez Voit Studio. Trójwymiarowe sceny (na gogle HTC Vive) przeniosą korzystającego z aplikacji na otoczoną lasem gorczańską halę, z której rozpościerać się będzie panorama Tatr. W trakcie zwiedzania zobaczyć będzie można stado owiec, spotkać pasterskie psy, czy wejść do zadymionej bacówki. W aplikacji zawarte zostaną także opisy procesu produkcji górskich specjałów – bundzu, bryndzy i oscypka.

TATRA

MAGAZINe 111


KUCHENNE RE-KREACJE

Restaurant Week Restaurant Week to jedno z najpopularniejszych wydarzeń kulinarnych w Polsce. Podczas tego święta gastronomii szefowie kuchni wybranych restauracji przygotowują specjalne menu, dzięki któremu goście nie tylko poznać mogą nowe restauracje oraz smaki, ale także odkryć filozofię smaku zdolnych szefów kuchni. Od kilku edycji festiwal Restaurant Week odbywa się również na Podhalu. Za każdym razem bierze w nim udział coraz więcej restauracji.

P

odhale bardzo często postrzegane jest na scenie gastronomicznej i w świadomości konsumenckiej jako miejsce z byle jakim jedzeniem, szybkim, tanim, nastawionym na masową obsługę gości. Festiwal pokazuje, jak bardzo niesprawiedliwa jest taka ocena. Na Podhalu na co dzień tworzy swoje kulinarne dzieła wielu uzdolnionych szefów kuchni, którzy niejednokrotnie z sukcesami reprezentowali Polskę na arenie międzynarodowej. W trakcie ostatniej edycji festiwalu, która odbyła się w październiku 2019 r., dowieść swojego kunsztu kulinarnego mogli szefowie 11 podhalańskich restauracji.

Świadomość lokalnych produktów

Podczas Restaurant Week restauracje pokazują nowoczesne podejście do technik, faktur i smaku. Festiwalowe menu to przegląd lokalnych składników, 112 TATRA

MAGAZINe

bardzo często zapomnianych. Bogate jest w zmodernizowane „przepisy babci”, których nowoczesna forma zaskakuje nie tylko efektownością, ale i smakiem. Festiwal jest dowodem na to, że gastronomia podhalańska to nie tylko Krupówki z wszechobecnym grillem i oscypkiem z patelni. Zmienia on świadomość kulinarną wśród gości, uczy smaku lokalnych produktów, pokazuje piękne i pomysłowe wnętrza restauracyjne. Każda edycja to rosnąca liczba W październikowej edycji festiwalu wzięły udział: l w Zakopanem – Cristina Ristorante & Pizzeria, Europejska Cafe Resto Music, Grand Kasprowy, Góralska Tradycja, Regionalna, Villa Toscana l w Nowym Targu – Absynt, Jadłomania, Villa Toscana l w Kościelisku – Kiyrnicka by Saguła l w Murzasichlu – Krajobrazy

rezerwacji, więcej smaku i większy rozmach w kulinarnych kreacjach. Festiwal zdobywa coraz większą popularność wśród mieszkańców Podhala, zachęca do poznawania rodzimej kultury jedzenia i odkrywania czegoś więcej, pytania o tradycje wynoszone z własnych domów. Przede wszystkim jednak Restaurant Week to święto jedzenia, które odczarowuje powoli nieciekawy wizerunek podhalańskich lokali i zmienia się w żelazny punkt weekendowych odwiedzin Podhala.

www.restaurantweek.pl

tekst Agnieszka Delkowska www.ladykitchen.pl


Bez dobrej walizki ani za próg!

Komfort podróżowania w dużej mierze zależy od walizek, które zabieramy ze sobą. Wybór na rynku jest ogromny – małe, średnie, duże, materiałowe, z tworzywa i metalowe, na dwóch i czterech kółkach. Jak rozeznać się w tym gąszczu? We współpracy z firmą Gravitt przygotowaliśmy mini-poradnik, dzięki któremu wybór walizki stanie się dziecinnie prosty.

Walizki lotnicze

D

o samolotu zazwyczaj zabieramy 2 rodzaje walizek: nieduże kabinówki i większe walizy, które są pakowane do luku bagażowego. W podniebnych podróżach najlepiej sprawdzą się walizki z tworzyw sztucznych: poliwęglanu lub polipropylenu. Wytrzymała a zarazem elastyczna skorupa uniemożliwia przypadkowe zgniecenie zawartości, a także chroni przed wilgocią. Nieduża waga pozwala na spakowanie większej liczby rzeczy, a obrotowe kółka 360o ułatwiają przemieszczanie po terminalu czy płycie lotniska. Dodatkową zaletą jest bardzo zróżnicowana kolorystyka i design, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie.

l skorupa z tworzywa (polipropylen lub poliwęglan) wytrzymała i elastyczna l 4 kółka obrotowe 360o i nóżki do stawiania l wysuwany stelaż l rączki ułatwiające przenoszenie bagażu l niska waga l odporność na wilgoć i wysokie temperatury l komora główna z pasami mocującymi l zgodność z przepisami IATA i limitami linii lotniczych

Walizki podróżne

Walizka podróżna

Walizka lotnicza

D

o bliższych i dalszych podróży samochodem czy środkami transportu publicznego doskonale nadają się walizki z tworzywa ABS. Odznaczają się one dużą twardością, dzięki czemu można w nich transportować rzeczy delikatne bez obawy, że zostaną uszkodzone. Łatwo utrzymać je w czystości, więc niestraszna im podróż nawet w najgorszych warunkach. Ich ogromną zaletą jest świetny stosunek jakości do ceny, a także ogromna różnorodność wzorów, kolorów i rozmiarów.

GRAVITT

l sztywna i wytrzymała skorupa z tworzywa ABS l łatwa do utrzymania w czystości l kółka, wysuwany stelaż l odporność na czynniki atmosferyczne l świetny stosunek jakości do ceny l wiele wzorów, kolorów i rozmiarów

KOD RABATOWY

-10%

Skorzystaj z promocji na produkty Gravitt. Wejdź na www.gravittwalizki.pl, wpisz hasło: TATRA i ciesz się zakupami! Kupon jest ważny do końca sierpnia 2020 r.

Stare Opole, ul. Warszawska 54 08-103 Siedlce

tel. 604 535 767 biuro.gravitt@wp.pl

www.gravittwalizki.pl


w takie widoki warto zainwestować! Pięknie, prawda? Właśnie stąd rozpościera się jedna z najpiękniejszych tatrzańskich panoram. A gdyby tak móc podziwiać ją na co dzień? Teraz to możliwe, bo działka czeka na nowego właściciela.

Powierzchnia działki: 1, 2476 ha

Wyjątkowa działka inwestycyjna znajduje się w Jurgowie. To idealne miejsce do budowy obiektu usługowego, np. kompleksu hotelowego lub pensjonatowo-rekreacyjnego o wysokim standardzie.

Cena: 6 200 000 zł

Kontakt: Jolanta Pyrtek-Horbińska RE/MAX Duo Polska +48 784 126 018 +48 781 867 886 +48 18 20 73 773 jolanta.horbinska@remax-polska.pl ul. Kasprowicza 20, 34-500 Zakopane Małopolskie, Polska


moda

8 listopada w Nosalowym Dworze Resort & SPA w Zakopanem po raz dziewiąty odbył się największy pokaz mody folk w Polsce, czyli „Polki Folki”. Tym razem motywem przewodnim był żywioł ognia, a także kwestie ekologii, przyrody i ochrony środowiska. Impreza cieszyła się ogromnym powodzeniem, a pokazy przewidziane na 300 osób musiały pomieścić ich aż 600! „Polki Folki” to projekt zainicjowany przez Anetę Larysę Knap, podhalańską projektantkę. Ten nietypowy pokaz mody łączy projektantów wykorzystujących elementy zaczerpnięte ze strojów tradycyjnych, rzemieślników zajmujących się rękodziełem, muzyków zainspirowanych muzyką folk oraz pasjonatów kultury i tradycji. Wydarzenie pokazuje, że polska moda może czerpać garściami z tradycji, która – przetworzona przez młodych projektantów – zyskuje nowoczesny wymiar.

– Kolejny raz ugościł nas Nosalowy Dwór w Zakopanem. Ten przepiękny obiekt zlokalizowany w samym sercu Podhala stał się przez jeden dzień sanktuarium dla miłośników kultury, tradycji i koloru. Zaskoczyła nas fantastyczna frekwencja, której się nie spodziewaliśmy – mówi projektantka Aneta Larysa Knap, pomysłodawczyni imprezy.

119 TATRA

MAGAZINe

i k l po ki fol 2019

ń, ie g o czyli ologia ek roda i przy

Aneta Larysa Knap

I tradycja, i współczesność

Na wybiegu można było zobaczyć nie tylko oryginalne stroje tradycyjne, ale i współczesne projekty nawiązujące do kultury materialnej, zarówno polskiej, jak i zagranicznej. Do pokazu zaproszono m.in. duet Pitala & Pitala oraz Haft Fashion. Swoje kolekcje pokazali Michał Starost i Anna Maria Zygmunt. Goście oglądali też suknie ślubne od One Love Atelier Brindal. Kulminacją był pokaz ubrań zaprojektowanych przez Anetę Larysę Knap. Podczas imprezy można było podziwiać występy wokalne uczestników The Voice of Poland – Katarzyny Malendy i Mikołaja Macioszczyka, a także taneczne zespołu Rox Dance Crew. Wystąpiły też dzieci z Centrum Wsparcia Dziecka i Rodziny w Zakopanem. Za stylizację odpowiadali słuchacze Zespołu Szkół Kreowania Wizerunku w Gdańsku. Wydarzeniu towarzyszyły warsztaty modowe i artystyczne tematycznie związane z motywami przewodnimi i mini targi biżuterii.


Aparthotel Cristina D la s z u kaj ą c y ch i n t y m n ości i n ie n ar z u caj ą cego si ę l u ks u s u

Otwarcie pod koniec grudnia 2019 r.

Wszystko jest tu dopieszczone i wygodne. Tak, by w sercu Zakopanego móc się schować, zanurzyć w spokoju i komforcie nierozpraszającym zmysłów.

W

nętrza Aparthotelu Cristina wykańczane były bez pośpiechu. Dłuta rzeźbiarzy zdobiły dębowe meble, hafty pokrywały wezgłowia, a ręczne malunki otulały kaflowe kominki. Bardzo komfortowe apartamenty utrzymane są w jednym z trzech stylów: alpejskim, góralskim i kamienicznym. Naturalne drewno sąsiaduje tu z szarym suknem, bielą i czerwoną cegłą. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Widok na góry z każdego apartamentu, kameralne spa tylko dla gości, miejski park z szemrzącym strumieniem i Krupówki w odległości paru kroków. Nawet dwie renomowane

restauracje – słynąca z owoców morza i najlepszej w Zakopanem pizzy Cristina Ristorante & Pizzeria oraz wykwintna Drukarnia Smaku Cristina, nr 1 na TripAdvisor – mieszczą się w dolnej części kamienicy.

Zakopane Plac Niepodległości 7 | tel. 18 200 01 62 | biuro@aparthotelcristina.pl | aparthotelcristina | aphotel_cristina


A parthotel C risti n a

D la w y magaj ą c y ch i ce n i ą c y ch sobie i n t y m n oś ć Zakopane Plac Niepodległości 7 | tel. 18 200 01 62 | biuro@aparthotelcristina.pl | aparthotelcristina | aphotel_cristina


Łazienki Wnętrza Design Kraków ul. Zakopiańska 72

Kraków ul. Klimeckiego 14

www.bozza.pl

Profile for Tatra Premium Magazine

Tatra Premium Magazine - NR 6  

Tatra Premium Magazine - NR 6  

Advertisement