Issuu on Google+

>>> Bezpłatny Magazyn Studencki AŃSKA RONA GD JASNA ST iego

studenck azynu jalny mag

1/2009 wydanie

spec Dodatek

www.podprad.pl

W środku dodatek specjalny Odkryj jasną stronę miasta!

k s ń a d G

że? nad mo wolności Może powiew wakacyjnych ez Gdańsk rz impr Kalenda

ISSN 1507-210X

nr 32/maj 2009

Przypadek czy przeznaczenie ?


By

Szkolny korytarz

K

Sala od muzyki, zniszczone pianino

Szkoła. Bufet Miasto opuszczone

Sala gimnastyczna

Diabelski Młyn. Park rozrywki Dom Kultury. Punkt propagandy

ilka złych decyzji, brak wiedzy .i odpowiedzialności doprowadził Europę do drżenia serca. 26 kwietnia 1986 roku w czarnobylskiej elektrowni atomowej doszło do niewyobrażalnej katastrofy, która odcisnęła się piętnem na losach setek tysięcy ludzi. Po niemal dobie od wybuchu reaktora, władze zadecydowały o ewakuacji miasta Prypeć, oddalonego o 3 km od elektrowni. W ciągu kilkunastu godzin ze swoich domów wyprowadziło się prawie pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Zabrali to, co potrzebne, z nadzieją, że wrócą do swoich domów w przeciągu kilku dni. Okazało się, że pożegnali to miasto na zawsze, oddając je w ręce złowrogiemu promieniowaniu i przyrodzie. Dziś 23 lata od tamtego dnia, miasto Prypeć jest z pozoru wymarłe. Bloki opustoszały, zostały wyszabrowane do granic możliwości, ale promieniowanie dało przyrodzie wolną rękę w swoistej regeneracji. Drzewa pokryły krajobraz, trawy i mchy wchłaniają betonowe ulice. Zwierzęta zamieszkały w mieście na dobre. Nie ma tu nigdzie zamkniętych drzwi, płotów czy murów. Panuje tu oszałamiająca cisza, przerywana przez ptaki. Nad miastem unosi się wielka deszczowa chmura. Miasto płacze. Opuszczone i skażone. Nic już nie sprawi, że place zabaw znowu będą pełne dzieci. Decyzja jednego człowieka odebrała ludziom domy, wspomnienia, dorobki całego życia i nadzieję. Z dachu najwyższego budynku w Prypeci widać komin elektrowni, bloku czwartego. Jest on symbolem tego, jak atom może stanąć przeciwko człowiekowi, gdy się go nie szanuje. tekst i foto: Robert Danieluk


W

...miał trzecią rękę Byłbym dyskwalifikowany we wszystkich konkursach dla żonglerów. Byłbym częstym gościem w telewizji.

G

dybym miał trzecią rękę, ludzie go dnia tego, czego nie zrobiłem. Kto wie, może w przyszłości postąpię inapatrzyliby na mnie jak na ostatnie czej. Przeszłość, jakkolwiek nieszczęście. I współczuli pretensjonalnie to brzmi, tak, jak to tylko ludzie potrafią. Pytaliby siebie nawza- NIE BĘDĘ JUŻ już dawno wymknęła się z moich rąk. Nie powiem jem: skąd się taki wziął? Czy PIERWSZY TAM, dość, wtedy gdy mówiłem to przez promieniowanie? GDZIE BYŁEM tylko więcej. Nie zostanę Genetycznie modyfikojuż mistrzem świata juniowane warzywa? A może OSTATNI rów w badmintonie. Nie wszystkiemu są winne kwabędę już pierwszy tam, śne deszcze? Gdybym miał gdzie byłem ostatni. I nie będę też sietrzecią rękę, udzielałbym wywiadów, dział i gdybał, co mogło się stać, bo byłpozowałbym do zdjęć, wesoło machabym żałosny. jąc moją dodatkową kończyną: byłbym Gdybym postąpił inaczej... Nie ma sławny. A przecież nie jestem. Gdybym miał trzecią rękę... Jed- żadnego gdyby. To tylko słowo, a cała treść, która pojawia się tuż za nim, to nic nak jej nie mam i, co oczywiste, nigdy mieć nie będę. Tak jak już nigdy nie więcej jak tylko figle naszej wyobraźni. będę miał szansy na zrobienie tamte- Nasza własna mitologia. Bajka. A prze-

Ruszyła strona internetowa kampanii społecznej Polska bez Dymu. To pierwsze miejsce w sieci, w którym internauci znajdą obszerne wiadomości poświęcone tematyce biernego palenia, dowiedzią się o konsekwencjach wprowadzenia w Polsce kontrowersyjnej ustawy antynikotynowej i będą mogli wyrazić swoje poparcie dla kampanii.

W

ortal kampanii społecznej to w dzisiejszych czasach konieczność, ale również najszybszy i najbardziej skuteczny sposób jej promocji - twierdzą organizatorzy ze Stowarzyszenia Manko. Poprzez swoją interaktywność, strona www.polskabezdymu.pl pozwala na komentowanie zarówno ideii, jak i publikowanych na jej łamach artykułów. Tych ostatnich jest niemało. Internauci znajdą zarówno teksty dotyczące kwestii biernego palenia, widzianej z różnych kątów, przez różne grupy społeczne: młode matki, barmanów, kalnerów, taksówkarzy,

studentów, jak również tematy z pogranicza kultury i rozrywki. Nie brakuje ekspertyz i wypowiedzi specjalistów zajmujących się tematyką zdrowotną. Celem wortalu, obok edukacji jest zapewnianie użytkownikom dobrej zabawy. Specjalnie dla nich została zaprojektowana gra internetowa z dymkiem w tle. PolskaBezDymu.pl ta również platforma zapraszająca do uczestnictwa w konkursach. Jednym z nich jest ogłoszony w kwietniu konkurs na mural antynikotynowy, który wspierają takie organizacje jak Trzecia Fala, czy Alternatywna Łódź. Osoby biernie palące stanowią 70 proc. polskiego społeczeństwa. Nasza kampania, jak również stworzony na jej cele wortal kierowany jest właśnie do nich - zapewniają organizatorzy. - Nie jesteśmy sami, wspierają nas gwiazdy, osoby kształtujące opinię społeczną, mające szczególny wpływ na ludzi młodych. Chcecie wiedzieć, kto nas poparł? Zobaczcie filmiki na www.polskabezdymu.pl - dodają. Dołącz do Polski bez Dymu, odwiedź www.polskabezdymu.pl i nie bądź biernym!

cież bajki nie po to są, by w nie wierzyć, by w nich tkwić. Bajek się słucha, przez chwilę naiwnie wzrusza, a potem wraca do rzeczywistości. Mogło być lepiej... Mogło? Czy gdyby mogło być lepiej, to właśnie tak by nie było? I wcale nie twierdzę, że wszystko zostało z góry przesądzone. Przeznaczenie to zbyt łatwa wymówka. Równie dobra, co przypadek. Jednak nawet, jeśli nie ma przeznaczenia, i pewnie tak właśnie jest, to już na pewno nie ma zupełnych przypadków. I może, gdyby nie te wątpliwej wartości przemyślenia, ten felieton byłby lepszy. A nie jest i muszę to przełknąć. Cóż, zawsze istnieje cień szansy, że będzie następny. Lepszy. Ten nie mógł być inny. Gdyby był inny, nie byłoby go w ogóle. dominik

WYDARZENIE W AMFITEATRZE PARK SOWIŃSKIEGO! 21 CZERWCA POCZĄTEK KULTOWEGO ANTY-LATA! Biletowany koncert zespołów: KULT I PLAGIAT 199 21 czerwca 2009. roku w amfiteatrze w Parku Sowińskiego rozejdą się gorące brzmienia. *O 19.00 - zespół Plagiat 199 *O godz. 20.00 zespół KULT Więcej: www.okwola.pl Bilety w cenie: - do 20 maja - 25 zł. - do 20 czerwca - 35 zł - w dniu koncertu (21 czerwca) - 45 zł

iosna w pełni, zaczynają się obrony. Nadchodzi czas wyjazdu z domu na egzamin dyplomowy. Przygotowana studentka wsiada do auta i... zaczyna się sytuacja jak z horroru. Auto nie chce zapalić. Powód? Zepsuty alarm. Potrzebny jest natychmiast unikatowy kluczyk do odblokowania mechanizmu. Czas upływa. Napięcie rośnie. Dziewczyna oczyma wyobraźni widzi, jak płacze w ramię pani z dziekanatu. Wie już, że teraz nie znajdzie kluczyka. Nagle horror zamienia się w film obyczajowy. Podchodzi do niej człowiek wyglądający jak blokers. Czapeczka, bluza z kapturem i spodnie z długim krokiem. – Czy mogę w czymś pomóc? – pyta. – Co ty możesz pomóc? – odpowiada z sarkazmem i rezygnacją. – No chyba, że przypadkiem masz kluczyk, by odblokować alarm w moim golfie? Chłopak poprawia czapkę, podchodzi do swojego auta i przynosi pęk kluczy. Po chwili alarm jest odblokowany, a auto odpala. Okazuje się, że blokers jest mechanikiem samochodowym zakładającym systemy alarmowe właśnie w golfach. Ten typ alarmu zna doskonale. Studentka w ostatniej chwili wpada na egzamin i broni się. Gdy moja znajoma opowiadała mi tę historię była przekonana, że doświadczyła czegoś niezwykłego. – Wybawienie prosto z nieba – stwierdziła. Myślę, że każdy inaczej oceni przywołaną historię. Ktoś powie: to był zwykły zbieg okoliczności, inny podziękuje Opatrzności. Każdy pozostaje z niezmiennym pytaniem: przypadek czy przeznaczenie? – to temat przewodni numeru. U nas nowości: w środku znajdziesz dodatek specjalny, zapraszający do spędzenia kilku dni wakacji w Gdańsku. Możesz go wyrwać – przyda się podczas zwiedzania miasta. Zamieściliśmy w nim kalendarium imprez wakacyjnych oraz kilka godnych polecenia miejsc, o których nie znajdziesz informacji w klasycznych przewodnikach.

wstępniak

foto: Natalia Balcer

Kasia Michałowska naczelna@podprad.pl PS. Zapraszam do wysyłania swoich wierszy. Publikujemy sylwetki autorów i ich najlepsze wiersze na naszej stronie internetowej. www.podprad.pl|

3


tu, a chwilę potem kat ściął dziewczynie głowę. Kapłan i kościelny byli bliscy omdlenia, więc podano im wino. Duchownemu tak bardzo trzęsły się ręce, że rozlał część trunku. Kościeln ścielny zaś wypił swoją porcję w całośc całości. Po powrocie do domu zmarł w męc męczarniach. Ksiądz natomiast ciężko się rozchorował. Okazało się, że wino było zatrute. Po latach, tego samego kapłana wezwano do Pałacu Wielopolskich. Duchowny rozpoznał salę, w której odbyła się egzekucja. Panowie Wielopolscy wyjaśnili, że panna zginęła, gdyż pałała miłością do pokojowca. Odtąd, na Wielopolskich ciążyć miało przekleństwo, zaś w siedzibie magnatów zaczęła się pojawiać Czarna Dama. W latach międzywojennych, kiedy zaczęto kuć mury dawnego pałacu, znaleziono szkielet kobiety odzianej w resztki sukni z czarnego aksamitu. Czy były to szczątki nieszczęsnej zakochanej dziewczyny?

– Duchy istnieją – zapewniają przewodnicy, mrugając przy tym znacząco.

W

iadomo, że duchów nie ma, a mimo to wszelkie zjawy budzą emocje i są znakomitym narzędziem marketingowym przyciągającym do umy turystów. Bo zamków tłumy kogo nie interesują tajemnicze, mrożące krew w żyłach historie? BIAŁA DAMA Z NIEDZICY Na dziedzińcu górnego zamku w Niedzicy pojawia się kobieca posta stać w bieli. Legenda głosi, że to duch nieUminy, szczęsnej księżniczki ks córki Węgra – Sebastiana Seba Berzevicy i Indianki ze szlachetnego rodu państwa Inków. Z powodów politycznych Umina wraz z mężem i ojcem musiała uciekać z Peru. Do Europy, gdzie się schronili, przywieźli część legendarnego skarbu Inków. Niestety dosięgła ich klątwa. Mąż Uminy – Tupak Amaru – został zasztyletowany. Po roku, w niedzickim zamku,

4

|www.podprad.pl

ten sam los spotkał księżniczkę. Podobno Uminę pochowano pod zamkową kaplicą, a pod całun włożono dokumentt spozełrządzony pismem węzełkowym kipu. Czy byłł to atestament Tupak Amazówru? A może wskazówar arka, jak dotrzeć do skarbu? Niestety (a możee na szczęście) pomimo badań archeologicznych, tak trumna w wciąż czekają na Uminy, jak skarb Inków swoich odkrywców... ALCHEMIK Z NOWEGO SĄCZA Nocami na rynku w Nowym Sączu spotkać można zjawę człowieka, który w siedemnastym stuleciu uchodził za jednego z najznakomitszych alchemików Europy. To Michał Sędziwój nawiedza miejsca, gdzie spędził swoje lata chłopięce i pobierał pierwsze nauki. Kroczy z podniesioną głową, ubrany w uniwersytecką togę. Jego postać podobno nie rzuca cienia nawet przy pełni księżyca. Widmowe dukaty, które rozrzuca wo-

kół, padają bezdźwięcznie i znikają nad ranem. Prz Przepowiednia głosi, że kto spo spotka alchemika, będzie miał szczęście, szczególnie w zdobywaniu wiedzy. CZARNA DAMA Z PAŁACU WIE WIELOPOLSKICH KRA W KRAKOWIE W pewną bur burzową noc, ktoś poprosił krakowskiego księdza, aby ten pojechał do umierającego. Kapłan wraz z kościelnym wsiedli do karety. Zawiązano o dopiero na im oczy, a przepaski zdjęto o towarzysz miejscu. Duchowny i jego ządzonej sali. znaleźli się w bogato urządzonej Za stołem siedział starszy mężczyzna w masce i zapłakana dziewczyczyna w czarnej sukni. Mężczyiewzna kazał wyspowiadać dziewczynę i przygotować ją do prośmierci. Kiedy ksiądz zaprooził testował, mężczyzna zagroził ony mu utratą życia. Przerażony enduchowny udzielił sakramen-

CZARNY PIES Z OGRODZIEŃCA Można go zobaczyć wieczorami lub nocą wśród ruin starego gotyckiego zamku w Ogrodzieńcu. Podobno pies jest znacznie większy od innych. Ciągnie za sobą długi, brzęczący łańcuch, jego oczy płoną, a sierść jest czarna jak smoła. Stara legenda głosi, że tak pokutuje, i będzie pokutował po wsze czasy, kasztelan Stanisław Warszycki. Ten okrutny pan właśnie w Ogrodzieńcu, stworzył miejsce zwane Męczarnią Warszyckiego, gdzie torturowano opornych poddanych. Ale podobno kasztelan nawet własną żonę skazał na publiczną chłostę. Podanie głosi, że widmowy pies strzeże skarbów, które Warszycki przed potopem szwedzkim ukrył w podziemiach zamku. Na co więc czekać? W drogę, łowcy przygód! Maciej Badowicz

f ot o

: ww

w.lud mika.esilesia.

pl


przyszłość ść

MARTA, 22 LATA PEDAGOGIKA SPOŁECZNĄ

MACIEJ, EJ, 21 LAT INFORMATYKA

Dobra córka, matka, babcia i wspaniała kumpelka do picia

„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”

Tradycyjnie – imię, nazwisko, datę

DAREK, 36 LAT, PRACUJE

ŁUKASZ, 23 LATA, HISTORIA

SABINA, 21 LAT, FIL. POLSKA

OLA, 25 LAT, PRACUJE

Za wcześnie, aby o takich rzeczach myśleć. Brak koncepcji

Kości zostały rzucone

Była boska

Qui bibit sanctus est kto pije jest święty

ANTON, 22 LATA POCHODZI ZE SZWECJI MEDYCYNA

HANYS, 23 LATA OCEANOGRAFIA

AGA, 21 LAT LOGOPEDIA

JANUSZ, 22 LATA PRAWO I POLITOLOGIA

Świętej pamięci Janusz pozdrawia

„Przez ciernie do gwiazd”

Robił to, co kochał najbardziej. PS. Śmierć to dopiero początek

Lepiej szybko się wypalić, niż powoli gasnąć

sonda: Olga Kupicz, foto: Dominik Pietrzak

KASIA, 21 LAT RESOCJALIZACJA


foto: stock.xchng

Zanim się rozpędziłem, przed samochód wyskoczyło stado dzików. Zahamowałem ostro tuż przed nimi. Pewnie, gdybym nie zabrał tego chłopaka, wpadłbym prosto na nie.

„Jeśli czegoś w życiu szczerze pragniemy z całego serca, to cały wszechświat nam w tym dopomaga.” Paulo Coelho „Dla każdego skutku istnieje przyczyna, a każda przyczyna ma swój skutek. Nie można powiedzieć, że coś dzieje się samo. Dlatego nie ma czegoś takiego jak przypadek. Mogą powiedzieć tak tylko ci, którzy nie widzą związku z innymi zdarzeniami, ale zawsze wszystko ma racjonalne wytłumaczenie.” Karolina, studentka matematyki na UW „Przypadek nie istnieje, ponieważ wszystko, co się dzieje w naszym życiu, jest już wcześniej zaplanowane, a my tylko nie jesteśmy tego świadomi. Choćby na pozór zwykłe spotkanie po latach może się okazać początkiem do czegoś więcej.” Marek, student socjologii na UKSW 6

|www.podprad.pl

edni widzą szklankę do połowy pustą, inni prawie pełną. Tak samo niektórzy swoje szczęście określają mianem przypadku, natomiast drudzy widzą w tym coś głębszego – przeznaczenie lub znak z góry. Trudno ocenić, kto ma rację. Czy życie jest pełne dziwnych, wręcz niewytłumaczalnych przypadków, które w jednej chwili dają fortuny lub ratują życie? Czy wręcz przeciwnie, los człowieka jest już zapisany w wielkiej księdze bez względu na to, kim jest i co robi.

J

TO BYŁA PRZYPADKOWA ROZMOWA W minione wakacje, rodzice Marcina, studenta Politechniki Warszawskiej, wyjechali na tydzień nad morze. Niestety, on sam z powodu zaległego egzaminu musiał zostać w Warszawie. Gdy urlop rodziców powoli się kończył, postanowił pojechać po nich samochodem. Na jego decyzję miała również wpływ koleżanka ze studiów, która dzień wcześniej poprosiła go o podwiezienie do Torunia. – Sam pewnie nigdzie bym się nie ruszył, ale moja koleżanka wracała na wakacje do domu i oczywiście, jak typowa kobieta, miała więcej bagaży niż mogła sama unieść. Nigdy nie byłem w Toruniu, więc miałem okazję go zwiedzić. A że już byłem w połowie drogi do Sopotu, postanowiłem i tam pojechać – wspomina Marcin. W drodze, zamiast radia, słuchał opowieści swojej koleżanki, która chciała streścić mu całe życie. Gdy doszło do tematu autostopowiczów, rozpętała się wojna. Marcin, jako typowy kierowca, nigdy nie zabiera stojących przy drodze. Z kolei jego koleżanka narzekała, że nie raz w ten sposób wracała do domu z braku pieniędzy i nikt nie chciał jej pomóc. Do samego Torunia nie odezwali się więcej ani słowem. Gdy obejrzał rynek i kupił paczkę pierników, ruszył w dalszą trasę. Było tak, jak lubi: pusta droga, w tle muzyka i ryk silnika. Zbliżała się godzina 1. w nocy. Marcin docisnął pedał gazu, aby szybciej być na miejscu. Już czuł gorący piasek na plaży i w myślach opalał


CZASAMI WYSTARCZY CHCIEĆ Kasia jest studentką pedagogiki na UKSW. Od zawsze szukała sposobu, aby pomagać innym, więc naturalnie od samego początku jest związana z działalnością koła naukowego. Tuż po sesji, jeden z profesorów pełniący funkcję opiekuna koła otrzymał wiadomość od rodziców niepełnosprawnej dziewczynki. Prosili o pomoc w zdobyciu pieniędzy na jej skuteczną rehabilitację. Po przedstawieniu całej sytuacji na forum koła i długiej dyskusji zapadła decyzja: zakładamy fundację. – Rodzice 4-letniej Moniki zwracali się o pomoc do kilku już istniejących fundacji, ale bez efektu. Do nas wysłali mail zupełnie przypadkowo, bo i tak nie mieli nic do stracenia. Jak się później okazało, otrzymali odpowiedź tylko od nas – mówi Kasia. Na początku, rodzice dziewczynki zorganizowali spotkanie u siebie w mieszkaniu. Sytuacja wyglądała tragicznie. Jedyną szansą na odpowiedni dalszy rozwój dziecka jest rehabilitacja. W późniejszym wieku takie same ćwiczenia ruchowe, a nawet użycie specjalistycznego sprzętu, nie dałoby już podobnych efektów. Koszty potrzebnej rehabilitacji sięgały kilkunastu tysięcy złotych w ciągu roku. Te liczby nas wszystkich bardzo przeraziły, bo niby jak zebrać taką sumę? Przecież nie byliśmy Wielką Orkiestrą i nikt się na tym nie znał – wspomina Kasia. DZIWNY NIEZNAJOMY – Osobiście nie wierzę w przeznaczenie. Myślę, że wszystko ma swoja przyczynę, której po prostu nie dostrzegamy – mówi Marcin.

KASIA, UKSW

PIENIĄDZE Z NIKĄD Kasia i całe koło naukowe, mimo trudnego wyzwania, mocno zaangażowali się w pomoc. Kwestowali w wielkich centrach handlowych, zorganizowali zbiórkę na uczelniach i rozesłali setki maili do prywatnych firm z prośbą o pomoc. Przez dwa miesiące zebrali blisko 10 tysięcy złotych. – Dla nas to był prawdziwy sukces. Rodzice dziewczynki mogli już coś zaplanować, ale pieniędzy wciąż brakowało – mówi. Zbiórka kolejnych pieniędzy była coraz trudniejsza. Kasia i jej koleżanka, z którą wspólnie kwestowała, usiadły na ławce i z bezradności zaczęły płakać. Firmy już nie odpowiadały, klienci sklepów i przechodnie na ulicy mijali je obojętnie. Wszystko zapowiadało koniec działalności i utratę szansy normalnego życia dla czteroletniej Moniki. – Nie pamiętam tego dokładnie, ale ktoś do nas podszedł i wręczył wizytówkę. Wieczorem napisałam pod wskazany adres mail o naszej działalności, choć sama nie wierzyłam, że coś z tego będzie. Po tygodniu na koncie naszej fundacji pojawiła się kwota, która mogła zapewnić dwuletnią rehabilitację. Nie wiem, czy było to przeznaczenie, czy przypadek. Dla mnie był to cud – opowiada Kasia. Tomasz Zdunek t.zdunek@podprad.pl

MARCIN, PW

powołanie

Marcin zatrzymał samochód. Wrzucił wsteczny i podjechał prawie 300 metrów. Chyba sam nie wierzył, że to robi. Do samochodu wsiadł młody student, który właśnie wracał do domu. – Dokąd cię podwieźć? – zapytał Marcin. Zapadła cisza. Po chwili nieznajomy odpowiedział – Poczekaj jeszcze chwilę – i zaraz dorzucił – możemy jechać. Marcin, mocno zaniepokojony i lekko przerażony dziwnym zachowaniem swojego pasażera, wrzucił jedynkę i ruszył. – Zanim się rozpędziłem, przed samochód wyskoczyło stado dzików. Zahamowałem ostro tuż przed nimi. Pewnie, gdybym nie zabrał tego chłopaka, wpadłbym prosto na nie. A co najbardziej mnie zdziwiło, to chwilę po tym ten student wyszedł z auta i gdzieś zniknął. Ale wciąż uważam, że to był jedynie przypadek – opowiada.

foto: stock.xchng

się w słońcu. Nagle w oddali zauważył na poboczu chłopaka, który łapał stopa. – Co on tu robi o tak później porze? – pomyślał. Minął postać bez wahania, jak zwykle, ale przypomniał sobie dzisiejsze słowa koleżanki: nikt nie chciał mi pomóc.

MADE POLAN IN D Kraj o ponad tysiącletniej historii świętuje swoje porażki. Nie sukcesy, które systematycznie umniejsza, ale właśnie porażki. HISTORIA POWSZECHNA Dawno temu, gdy człowiek pojawił się na Ziemi, musiał sobie jakoś cały ten świat poukładać. Pomyślał więc, że skoro świeci słońce, to musi być ktoś za to odpowiedzialny. Tak narodziła się instytucja boga słońca. W analogiczny sposób potraktował deszcz, burzę i inne tego typu zjawiska. Zauważył jednak, że czasami, choćby się dwoił i troił, nie osiągał tego, co chciał. Człowiek pomyślał więc znów: skoro tak się staram, a nic nie wychodzi, to znaczy, że tak po prostu musi być. I odtąd przestał się martwić niepowodzeniami. HISTORIA POLSKI Oto dumni słowiańscy potomkowie pierwotnego człowieka założyli plemię, a potem państwo nad Wisłą. Żyli z dnia na dzień, skrobiąc sobie rzepkę. Należy im oddać, że wkładali w to naprawdę sporo pracy. Dzięki temu ich państewko wyrosło na jedną z największych potęg na świecie. Dobra passa ma jednak to do siebie, że kiedyś się kończy. Z roku na rok nasi bohaterowie wpadali w coraz większe tarapaty. Aż pewnego dnia miarka się przebrała. Wieszcz wstał i krzyknął: Polska Chrystusem narodów. PRZEGRANA JEST OK Wszystko stało się jasne: jest źle, ale tak być musi. Im szybciej się z tym pogodzimy, tym lepiej dla nas. Pretensje do samego siebie poszły więc w kąt. W końcu nawet ogarnęła nas duma, wszak jakoś sobie w tych trudnych warunkach dajemy radę. Poza tym, uratowaliśmy świat, składając swój los w ofierze. My to nazywamy poświęceniem, inni – frajerstwem. WYGRANA NIE JEST OK Bo wiadomo: jak klęska to na pewno honorowa. A sukcesy? Pewnie jakieś mamy, ale to szemrane sprawy. Solidarność? Ale co tu świętować? Wiadomo, że Wałęsa był komunistą, a Okrągły Stół to zdrada. Zwycięstwo jest w tym kraju kosztowne i nieopłacalne. Szacunek i podziw zdobywa się inną drogą. Jaką postać kochają Polacy? Janusz Głowacki napisał przed laty, że taką która ich rozczula, ale jej się nie zazdrości. I trudno się z nim nie zgodzić. JAN KOWALSKI Polskie przekonanie o przeznaczeniu płynie w żyłach narodu od wieków. Jan Kowalski, oglądając mecz reprezentacji, nie myśli o wygranej. Cenniejsza dla niego okazuje się honorowa porażka. Pani Kowalska cieszy się z miejsca w pierwszej dziesiątce na Eurowizji. Takie przeznaczenie sobie wybraliśmy. Szkoda tylko, że nikt nam nie powiedział, że można być predestynowanym do sukcesu. Kamil Łukasiewicz, tokamil100@gmail.com www.podprad.pl|

7


Kilka skradzionych pocałunków i ukradkiem wymienionych spojrzeń. Historia stara jak świat. Tylko, jak to się dzieje, że nikt nie opowiada jej tak samo?

M

arta pierwszy raz spotkała Kubę na korytarzu, w dniu, w którym przeniosła się na studia do innego miasta. Gdy mi o tym opowiada, śmieje się: – Od początku zanosiło się na wielki banał. Bo jak to inaczej nazwać? Podniósł moje rękawiczki! I, jak wszyscy bohaterowie romansów, poszedł za mną, by je oddać. Ona oczywiście podziękowała jak uprzejmość nakazuje i poszła w swoją stronę. – Jakby każde moje znalezione rękawiczki – a gubię je często - kończyły się małżeństwem, miałabym już niezły męski harem i chyba musiałabym się przenieść do innego kraju, bo przecież u nas bigamia jest nielegalna. Ich drogi skrzyżowały się ponownie. Kuba okazał się być jej wykładowcą. Była w szoku, że tak młoda osoba zdobyła już tytuł doktora. Miał tylko 27 lat, a prowadził studentów 4 lata młodszych od siebie. – Oczywiście, każda z nas się w nim podkochiwała. Kiedy większość dziewczyn miała na sobie głęboki dekolt, wiadomo było, że mamy ten wykład. Kiedyś spóźniła się na zajęcia 40 minut i młody pan doktor nie pozwolił jej wejść na salę. Jako, że zajęcia trwały jeden semestr i tylko w postaci wykładu, wymagał zaliczenia nieobecności. – Był strasznie uszczypliwy. Męczył mnie przez godzinę, po czym zaprosił na ponowne konsultacje za tydzień. Byłam wściekła. A on tylko się uśmiechał, co mnie jeszcze bardziej denerwowało. Pod koniec semestru, aby uczcić sesję, poszła na koncert do klubu. Tłum, nie było jak palcem ruszyć. Próbowała przedrzeć się do koleżanek z piwem w ręku. Pech chciał, że ktoś ją popchnął, opróżniając tym samym całą zawartość szklanki na plecy mężczyzny stojącego przed nią. Kiedy odwrócił się, zamarła. To był doktor. Bardzo 8

|www.podprad.pl

z Kubą, mogłabym, i nawet powinnam, go przepraszała, zaoferowała nawet, szepnąć mu jakieś słówko, by miały łatwe że wypierze mu koszulę. – W zwyczajpytania na egzaminie. Wyśmiałam je. nych okolicznościach nie zaproponoKiedy Marta obroniła pracę magiwałabym tego. Ale to był przecież mój sterską, Kuba oświadczył się. Tego dnia, wykładowca! Kuba tylko się z niej śmiał przyznał, że oczarowała i powiedział, że to nie bęMĘCZYŁ MNIE go już za pierwszym radzie konieczne, jeśli tylko po koncercie pozwoli od- PRZEZ GODZINĘ, zem, kiedy ją zobaczył. Szukał z nią kontaktu prowadzić się do domu. PO CZYM przez cały czas, ale jako – Byłam zszokowana. ZAPROSIŁ NA że wykładał, nie mógł Najzwyczajniej w świecie PONOWNE tego robić swobodnie. się zgodziłam – wspomina Marta. Właśnie wte- KONSULTACJE ZA Aż wreszcie usłyszał gdzieś na korytarzu dy wszystko się zaczęło. TYDZIEŃ o koncercie. Bez waha– Spacerem, moja trasa nia poszedł, licząc, że tam na nią wpaddo domu wynosi około 30 minut. Nie nie. Wszystko potoczyło się lepiej, niż wiem jakim sposobem, nam zajęło to sobie zaplanował. – Powiedział mi, że 1,5 godziny. Rozmawiali o wszystkim. od samego początku nie było dla nas Kuba opowiadał o swoich studiach we odwrotu. Decyzja podjęła się gdzieś Francji, po których z radością wrócił nad nami, bez naszej wiedzy, w chwili, do Polski. Zauroczył ją ironicznym pokiedy ja zgubiłam rękawiczki. I kiedy to czuciem humoru (co nagle okazało się on je podniósł. zaletą) i obszerną wiedzą. To wtedy Marta przez długi czas nie miała popierwszy raz ją pocałował. Potem pojęcia, dlaczego Kuba wypatrzył sobie wiedział, z tym swoim uśmiechem, że właśnie ją. Była przecież jedną z wielu skoro wymieniliśmy już tyle uprzejmostudentek. A z pewnością nie piękną ści, najwyższy czas przejść na ty. na tyle, żeby wyłapać ją z tłumu. – On Kiedy zaczął się kolejny semestr, twierdzi, że mój śmiech nie dawał mu dziewczyna zmieniła grupę, by nie chospokoju. Najpierw, tego feralnego dnia dzić na ćwiczenia do Kuby, który ponowz rękawiczkami w roli głównej, a ponie objął prowadzenie zajęć na jej roku. tem na wykładach. Podobno cały czas Nie afiszowali się swoim związkiem. Mizwracałam jego uwagę. Nie zdziwiłajając się na korytarzach, wymieniali jedybym się, gdyby teraz okazało się, że po nie uśmiechy. Nie chcieli prowokować konsultacjach stwierdził, że lubi gdy się życzliwych komentarzy i plotek. – On wściekam – to by tłumaczyło, dlaczego bardziej martwił się o mnie, niż o siebie. tak często doprowadza mnie do szału. Nie chciał, by mówiono, że zaliczam, bo Oczywiście pobrali się. Dzisiaj mają mam układy. Uczelnia nie stwarzała protrzyletniego synka i są zdania, że najblemów, zwłaszcza, że Kuba nie prowalepsze scenariusze pisze życie. Nigdy dził żadnych zajęć w grupie Marty. – Winie spodziewali się, że spotka ich hidocznie uznano, że jesteśmy dorosłymi storia rodem z baśni. – Ale na dobrą ludźmi, a takie rzeczy po prostu się zdasprawę wszystkie historie miłosne są rzają. Zresztą na naszym wydziale jest romantyczne. Ludzie wpadają na siejedno małżeństwo, które poznało się, bie w księgarniach, na przystankach gdy ona była studentką. Dzisiaj oboje są autobusowych, w pracy… Historia, jak profesorami. każda inna. A mimo wszystko, nigdy nie Przyszło jednak w końcu do sesji brzmi tak samo. i niektóre dziewczyny z roku nagle zaNatalia Filipiak częły sądzić, że Marta może okazać się natalia.flpk@gmail.com ich światełkiem w tunelu. – Znalazło się Imiona w tekście zostały zmienione. kilka, które uważały, że skoro już jestem


BUNTOWNIK Z WYBORU Paweł. Niegdyś długie włosy, wyciągnięta koszula i podarte spodnie. Typowy buntownik. Dzisiaj zupełnie nie przypomina siebie z czasów licealnych. Przystojny, zawsze schludnie ubrany. Od kilku lat wolontariusz w hospicjum. Studiuje matematykę. – Skąd wiesz, że postępujesz dobrze? Że wszystko, co robisz ma jakieś znaczenie? – pyta. Za kilka lat nas nie będzie. To, co teraz wydaje się być bezcenne okaże się drobnostką, a to, za czym gonimy – niewarte wspomnień. Tuż po maturze, zamiast wakacji w górach, poszedł z dziewczyną na pielgrzymkę. W tamtym czasie słuchał wyłącznie siebie i ciężkiej muzyki. Po pierwszym dniu chciał wracać, ale dziewczyna prosiła go, żeby wytrzymał. Zamiast modlitw i religijnych pieśni odliczał godziny do końca. Udało się. Resztę wakacji spędzał z kolegami w parku. Im bardziej starał się zapomnieć o pielgrzymce i spotkanych tam osobach, tym bardziej nie dawało mu to spokoju. – Jak to jest, że przed człowiekiem stoi tyle możliwości, a on sam z nich rezygnuje? – pytał sam siebie. Zaczął szukać odpowiedzi na rodzące się w nim pytania. Na początku nieśmiało, w tajemnicy, by nie budzić podejrzeń, chodził na msze wczesnym rankiem. Po długiej przerwie postanowił pójść do spowiedzi. W konfesjonale opowiedział o swoich rozterkach. – Czy myślałeś o wstąpieniu do zakonu? – usłyszał pytanie. Ale przecież chciał mieć rodzinę. – Bardzo ważne jest, aby dobrze rozpoznać swoje powołanie. Jeżeli Bóg ciebie zaprasza, a ty nie odpowiadasz, pamiętaj, że kiedyś się o ciebie upomni. DNI SKUPIENIA Celem rekolekcji, czy też dni skupienia, jest danie młodemu człowiekowi czasu na zatrzymanie. Jest to krótka chwila, w której można usłyszeć głos Boga. Swoje osobiste wezwanie. Najważniejsze jest nawiązanie z Nim relacji osobowej. Dopiero z takiego spotkania może narodzić się cokolwiek, a powołanie szczególnie. – Wiele zgromadzeń stawia wysokie wymagania kandydatom. Ale spośród

nich zawsze brakuje jednego, najważniejszego. Wiary. Głębokiej, dojrzałej i silnej. Jeżeli zabraknie tego elementu już na początku będą problemy. Dlatego uważam, że celem rekolekcji powinna być pomoc w dojściu do wiary – mówi ojciec Artur Pyza, asystent ds. powołań zakonu Franciszkanów. DELIKATNY SZEPT CISZY W Pawle dokonywała się rewolucja. Zmienił swój wygląd, stał się spokojny i opanowany. Jak przyznaje, często wzruszał się z byle powodu. Wtedy właśnie postanowił wyjechać na rekolekcje. Bliskim nie powiedział nic, a ukochanej skłamał o wizycie u dalekiej krewnej. Na 3 dni trafił do zakonu franciszkanów. W celi było stare łóżko, szafa i obdrapane biurko. Zupełnie inaczej to sobie wyobrażał. – Pierwszej nocy w celi zakonnej nie zmrużyłem oka. Nie z powodu hałasu – wręcz przeciwnie. Z powodu ciszy, że aż piszczało w uszach. Każda moja myśl, jakby krzyczała w pustym pokoju. Tydzień po rekolekcjach znów przyjechał w to miejsce. Nareszcie odkrył spokój i zaczął rozumieć samego siebie. Po raz pierwszy pomyślał o wstąpieniu do zgromadzenia. Zakonnik, z którym o tym rozmawiał, polecił mu, aby odłożył decyzję na koniec studiów. Paweł jest w rozterce. Z jednej strony pragnie pójść za głosem serca, a z drugiej – odczuwa presję rodziców i dziewczyny. Bliscy widzą w nim przyszłego męża i ojca. Jeszcze z nimi o tym nie rozmawiał. Modli się i ufa opatrzności.

Gdy nic nie słychać, coś z naszego wnętrza zaczyna mówić. Panicznie bałem się tego głosu – wyznaje Paweł.

przeznaczenie

andydatów do kapłaństwa jest mniej .o 355 niż przed rokiem – ogłosiła Katolicka Agencja Informacyjna. Obecnie w całej Polsce kształci się 4257 kleryków, rok temu było ich 4612. To spadek o dziesięć procent. Mimo to młodzi ludzie wciąż odkrywają głos Boga w swoim sercu i każdego dnia znajdują w sobie tyle odwagi, by pójść za nim.

K

Wdrodze

SKĄD SIŁA? Spadek powołań głównie spowodowany jest brakiem wiary. Dotyczy to nie tylko kandydatów do zakonów. Brakuje jej w małżeństwie i w każdej czynności jakiej się podejmujemy. Jednak bez odpowiedniego przygotowania trudno dojść do czegoś wielkiego. Podążamy za falą współczesnych czasów – mamy milion pomysłów na życie. Wszystko ma być przyjemne i atrakcyjne. Czy jest takie naprawdę? – Młody człowiek, który rozważa wstąpienie do zakonu, poszukuje czegoś więcej niż pieniędzy, uznania i wysokich stanowisk. Pragnie po prostu miłości. Nie słów, które beznamiętnie wypowiadamy i słyszymy. Miłości prawdziwej, której nie sposób opisać. A siła jej zdaje się być wielka, skoro idąc za nią zostawia się rodzinę i wszystko, co świat uważa za ważne – twierdzi psycholog Iwona Wiśniowska. Tomasz Zdunek t.zdunek@podprad.pl

do

nieba? W CELI ZAKONNEJ Z POWODU CISZY PISZCZAŁO MI W USZACH

www.podprad.pl| 13


HBO Polska, serial True Blood – Czysta krew

Wampiry czyhają na nas wszędzie – począwszy od amerykańskich płatków śniadaniowych w kształcie nietoperzy, po akcję honorowego krwiodawstwa zwaną Wampiriadą.

CZAS KRWIOPIJCÓW

bycia, a nawet samego funkcjonowania, samych Stanach Zjednoczonych jest fascynujący. Może dlatego, że staistnieje 33, a w Europie i Australii 13 oficjalnie działających organizacji zrze- nowi swoisty przykład życia na opak. Przytoczmy slogan reklamowy z filmu szających miłośników wampirów. Można Straceni chłopcy Joela Schumachera: Śpij przypuszczać, że liczba nieoficjalnych cały dzień, baw się całą noc. Nigdy się stowarzyszeń jest jeszcze większa. nie zestarzej. Bycie wampirem to świetna Wampir, jak pisze w książce poświęzabawa. Stworzenia w znacznym stopconej teorii horroru Danse Macabre niu pozbawione ludzkich ograniczeń Stephen King, jest jedną z bardziej znai potrzeb, zarówno nych figur służących fizycznych, jak i spowywoływaniu straO CZYM MARZĄ łecznych, stanowią chu. Wystarczy jedMIŁOŚNICY obraz niemal idealnak spojrzeć na obecKRWIOPIJCÓW nej wolności. Obraz ny rynek mediów. może utopijny, ale Umarł Harry Potter, I DLACZEGO chętnie wykorzystyniech żyje Zmierzch UPODOBALI wany w aktualnych i wampiry wegetariaSOBIE produkcjach telewinie. Warto przytoczyć TĘ POSTAĆ? zyjnych emitowanych tu opinię Marii Janion również w Polsce: zawartej w opracoTrue Blood, Moonlight i Blood Ties. Trzy waniu Wampir. Biografia symboliczna. seriale z wampirami w rolach głównych. Wampir zatracił już funkcję wywoływaProdukcje te łączą wątki kryminalne, ronia w odbiorcach uczucia grozy. Przypomina Stendhalowskie zwierciadło mansowe i zjawiska nadprzyrodzone, przechadzające się po ulicach wielkich a wśród bohaterów króluje wampir deaglomeracji na całym świecie. Odbija tektyw. Czyżby nadchodził czas zmian w sobie marzenia i fascynacje współ- w kodeksie prawnym? Wampir, jako projekcja ludzkich maczesnych ludzi. O czym więc marzą miłośnicy krwiopijców i dlaczego wła- rzeń, to twór idealny: na tyle ludzki, byśmy mogli się z nim identyfikować, ściwie upodobali sobie tę postać? Wieczna młodość i prestiż związa- a jednocześnie wyposażony w nadzwyny z atrakcyjnością fizyczną to nadal czajne moce, o których od zawsze maniedoścignione marzenie wielu osób. rzyliśmy. Wzorowa kombinacja mroczKult ciała jest stale obecny w naszym nego superbohatera, bo obecnie dobro życiu. Czyż nie rozkoszujemy się ob- jako wartość, jest mocno passe, a zło, serwowaniem niezwykłej sprawności które może pokonać jeszcze większe idealnych ciał bohaterów trylogii Un- zło zdecydowanie jest na topie. Marta Gosławska derworld? Również wampirzy sposób

W

14 |www.podprad.pl

Naukowcy, obserwując bliźnięta jednojajowe, szukają odpowiedzi na jedno z najbardziej nurtujących ludzi pytań: co stanowi o tym, jacy jesteśmy? Jaki wpływ mają na nas geny, jaki środowisko, a jaki – my sami? Oto niektóre z wyników tych poszukiwań.

C

zemu zygota ulega podziałowi pozostaje nie do końca rozwiązaną zagadką. Liczba porodów, w wyniku których rodzą się bliźnięta jednojajowe jest względnie stała i stanowi około 0,4 procenta wszystkich narodzin. NIEPOWTARZALNOŚĆ Bliźnięta od zawsze zadziwiały i fascynowały. W Afryce istniały osady, w których oddzielano je od reszty społeczności. W niektórych plemionach były czczone jako boskie istoty, w innych uśmiercano je tuż po narodzinach. Fascynacja bliźniętami przybierała w najnowszej historii niekiedy przerażające formy. W niemieckim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu doktor J. Mengele prowadził na nich pseudomedyczne eksperymenty. Próbował znaleźć sposób na wywołanie ciąży mnogiej i poprawienie płodności niemieckich kobiet. Badania nad bliźniętami traktowano jako wielką szansę dla eugeniki i związanego z nią planu stworzenia rasy panów. Bliźnięta jednojajowe mogą wzbudzać pewnego rodzaju niepokój. Oto stoi przed nami dwójka ludzi, którzy tak samo wyglądają i podobnie się zachowują. Dość wspomnieć, że 10 procent rodziców bliźniąt jednojajowych przyznaje, iż nie jest w stanie nazwać swojego dziecka właściwym imieniem. Bliźnięta jednojajowe są niczym ludzkie klony stworzone przez naturę, poddające w wątpliwość przekonanie o niepowtarzalności każdego z nas.

0,85 Dzięki metodzie statystycznej zwanej korelacją, można wyrazić podobieństwa między bliźniętami. Współczynnik korelacji u bliźniąt jednojajowych jest dodatni i bardzo wysoki. Oznacza to, że znając cechę jednego z bliźniąt, możemy z dużą dozą pewności wyrokować o niej w odniesieniu do drugiego bliźniaka. Współczynnik korelacji 1 oznacza idealną zgodność. Współczynnik korelacji między IQ bliźniąt jednojajowych wychowanych razem jest bardzo wysoki – przeciętnie 0,85. Wynika z tego, że gdyby bliźnięta te rozwiązywały identyczny test, składający się ze stu pytań, to w osiemdziesięciu pięciu przypadkach ich odpowiedzi byłby jednakowe. Gdy bliźnięta wychowują się osobno wskaźnik ten nadal jest wysoki i wynosi 0,70. Dla porównania ten sam współczynnik, zmierzony w przypadku zwykłego rodzeństwa wychowywanego razem, wynosi już tylko 0,5. Ponadto badania dowodzą, że bliźnięta jednojajowe mają w 95 procentach identycznie ukształtowane fragmenty mózgu odpowiedzialne za zdolności językowe (ośrodek Broki) i poznawcze (ośrodek Wernickiego). Wniosek? Nasz intelekt kształtują przede wszystkim geny. LINDA Naukowcy z Uniwersytetu w Minnesocie byli wielce zadziwieni, obserwując podobieństwa między pewną dwójką


zjawisko bliźniaków jednojajowych. Chłopców upodobania, czy fobie bliźniąt po części rozdzielono, gdy mieli ledwie cztery ty- można wytłumaczyć genami, gdyż te godnie. Adoptowani przez różne rodziny same będą powodować podobny odJim Lewis i Jim Springer, spotkali się do- biór rzeczywistości. Jednak to nie wszystko. Badania propiero w wieku 39 lat. Lista zaskakujących podobieństw między nimi okazała się wadzone na wspomnianym już uniwerdługa. Jako mali chłopcy nazywali swe psy sytecie wykazują wysoki współczynnik Toy, jako uczniowie lubili te same przed- korelacji wśród bliźniąt w zakresie zapamioty. Każdy z nich był żonaty dwa razy. dania np. na autyzm, chorobę afektywCo więcej obaj poślubili kobiety o tych ną, alkoholizm, chorobę Alzheimera, samych imionach – pierwsza żona mia- schizofrenię, a także anoreksję i bulimię. ła na imię Linda, druga zaś Betty. Każdy Ogromne podobieństwa występują w zapisach EKG, ciz nich dał na imię swojemu śnienia krwi, uderzeń synowi James Allen. Mało? BLIŹNIĘTA serca, czy w wynikach Wspomnijmy jeszcze, że JEDNOJAJOWE badań stopnia uspoobydwaj jeździli jasnonieMOGĄ łecznienia i religijności. bieskimi Chevroletami, WZBUDZAĆ Wnioski nasuwają a wakacje z rodziną spęsię same. W świetle dzali na tej samej plaży na PEWNEGO tych przykładów zaFlorydzie. Poza tym każdy RODZAJU równo teorie o tym, z nich pracuje w niepełnym NIEPOKÓJ że to kim jesteśmy, wymiarze czasu na stanozależy tylko od nas, czy odwrotne – wisku szeryfa. Równie ciekawy jest przypadek innych mówiące, iż kształtuje nas środowisko, bliźniąt jednojajowych – Toma Pattersona w którym przebywamy, niezupełnie odi Steve’a Tazumi. Tom wychowany został powiadają rzeczywistości. Wyniki badań na wsi w Kansas, w rodzinnie chrześci- nad bliźniętami jednojajowymi mogą jańskiej, Steve zaś jako buddysta w New wywołać w nas nieprzyjemne uczucie, Jersey. Ich pierwsze spotkanie nastąpiło, że nie panujemy nad wszystkim tak bargdy mieli 40 lat. Wyglądali tak samo, tak dzo, jak nam się wydaje. Czyżbyśmy samo szybko mówili, podobnie gestyku- tkwili w niewoli genów? Nie do przyjęlowali. Każdy z nich poślubił białą kobietę cia wydaje się ta myśl, ale czy to nie ku(sami są Japończykami), każdy ma dwój- szące, móc usprawiedliwić każdą naszą wadę siłą wyższą? Genami? kę dzieci. Obydwaj prowadzą własne sale gimnastyczne w swoich rodzinnych 1 Ostatnie badania dowodzą, że miastach. Sami regularnie trenują, by DNA bliźniąt jednojajowych jest bardzo mieć posągowe ciała. podobne, jednak występują w nim różNIEWOLA Z jednej strony można powiedzieć, że to tylko nadzwyczajny zbieg okoliczności, że nie istnieje żaden gen, który nakazywałby wybierać na partnerki kobiety o imieniu Linda. Z drugiej strony

nice. Uważa się, że zmiany w genomie mogą dokonywać się już od momentu podziału zarodka, a ich przyczyną jest konkurencja w łonie matki o tlen i substancje odżywcze. Później mogą być spowodowane przez różnego rodzaju czynniki zewnętrzne, takie jak promieniowanie UV czy spożywanie alkoholu.

LALKA BARBIE

foto: stock.xchng

Gdy pojedyncza komórka jajowa zapłodniona przez jeden plemnik ulega rozpadowi, na świat przychodzą bliźnięta jednojajowe, mające tę samą płeć i identyczny materiał genetyczny.1

Uwielbiają ją małe dziewczynki, czterdziestoletnie kobiety wydają na nią krocie, Donatella Versace szyje dla niej wdzianka, a gwiazdy wchodzą w jej plastikowe ciałka. Lalka Barbie po raz pierwszy pojawiła się na targach zabawek w 1959 roku, po czym szybko zagościła w domach na całym świecie.

Z

aczęło się od tego, że Ruth Handler zobaczyła jak jej córka bawi się papierowymi lalkami udającymi dorosłych. Doszła do wniosku, że w sklepach nie ma takich zabawek i postanowiła to zmienić. Ruszyła z produkcją Barbie i szybko okazało się, że trafiła w dziesiątkę. Tylko w pierwszym roku sprzedano trzysta tysięcy lalek. Szybko dołączyły do nich zwierzaki, biżuteria, autka, chłopak Ken i wreszcie wymyślona biografia. Jednak największe zainteresowanie budzi garderoba Barbie. Nic w tym dziwnego, bo lalka jest posiadaczką ponad miliarda, inspirowanych kolekcjami światowymi i specjalnie dla niej wyprodukowanych, kreacji. Są tam stroje autorstwa ponad siedemdziesięciu znanych projektantów mody, między innymi Donatelli Versace. Nie tylko dlatego Barbie zawsze jest na bieżąco z aktualnymi trendami. Kiedy gorącym tematem były loty w kosmos, pojawiła się w kombinezonie astronauty. Za czasów Jackie Kennedy pokazywała się w takich samych kostiumach, jak ona. Razem z hipisami wpinała kwiaty we włosy i nosiła spodnie dzwony. W latach osiemdziesiątych nosiła się aerobikowo. Ostatnio wpadło jej parę garniturów, bo coraz więcej kobiet robi karierę w polityce i biznesie. Barbie zdecydowanie wybiegła poza przewidywaną dla niej ścieżkę. Po latach obecności na rynku doczekała się statusu postaci kultowej. Jej imieniem

sygnowane są książki, gry, biżuteria, linie perfum, kosmetyki i ciuchy. Na przykład Benetton, Nike, Fila i Triumph mają w ofertach bieliznę i stroje kąpielowe wzorowane na tych noszonych przez Barbie. Nowy Jork w ramach Tygodnia Mody zorganizował show z okazji pięćdziesiątych urodzin lalki. Na różowym wybiegu pięćdziesiąt modelek z makijażami i fryzurami w stylu Barbie prezentowało stroje pięćdziesięciu gigantów mody, w tym różowe szpilki od Christiana Louboutaina, najmodniejszego obecnie projektanta butów na świecie. Barbie jest kochana przez ludzi na całym świecie. Obliczono, że dziewięćdziesiąt procent dziewcząt ma przynajmniej jedną lalkę. Ich urokowi ulegają jednak nie tylko małe dziewczynki. Prawdziwe kolekcjonerki to zazwyczaj kobiety około czterdziestki, które kupują po dwadzieścia lalek rocznie, wydając przy tym ponad tysiąc dolarów. Ilości fanów i stron internetowych pozazdrościć mogłaby Barbie niejedna gwiazda. Zresztą, co jakiś czas znane kobiety wskakują w ciałka plastikowej lalki. Znamy Barbie o wyglądzie Elizabeth Taylor, dziewczyn z Destiny’s Child, a nawet Angeli Merkel. Fenomen laleczki polega być może na tym, że zabawa z nią, dzięki nieustannie zmieniającym się trendom, nigdy się nie nudzi i zawsze ma swój dalszy ciąg. Tatiana Jasinowska www.podprad.pl| 15


WIERZĘ W BOGA, NIE WIERZĘ W KOŚCIÓŁ Zastanawiasz się, po co Ci Kościół? Szukasz w nim swojego miejsca? A może wcale się w nim nie odnajdujesz? ASK Soli Deo zaprasza na siódmy blok spotkań z cyklu Poruszyć Niebo i Ziemię, pod hasłem: Wierzę w Boga, Nie Wierzę w Kościół. Zapewniamy rzeczowe i merytoryczne dyskusje, bez uciekania od trudnych pytań i owijania w bawełnę! W planie: 1. Słowo dla zniechęconych - ks. Dariusz Szyszka, wtorek 19.05 2. Męskie Rozmowy o Seksie - o. Ksawery Knotz OFMcap, dr Szymon Grzelak, dr n. med. Jerzy Rodzeń, dr n. med. Grzegorz Południewski, czwartek 21.05, SGH 3. Z Archiwum X Kościoła: inkwizycje, krucjaty, nieomylność papieża, zmiany w dogmatach, wolność sumienia i inne trudne pytania - ks. prof. Waldemar Chrostowski, o. Jacek Salij OP, środa 27.05, SGH 4. Spotkanie z gwiazdami - Muniek Staszczyk i Krzysztof Krawczyk Szczegółowe informacje na stronie http://pniz.solideo.pl

JAK BYĆ MŁODYM? Książka Być młodym i... Wojciecha Wareckiego i Marka Wareckiego jest interesująca z trzech powodów. Po pierwsze: mało kto z nas uświadamia sobie, że w życiu musimy odgrywać różne role, które stawiają przed nami coraz to nowe wyzwania i problemy. Nie zawsze relacje córki z matką układają się idealnie, ale marzeniem każdej córki jest stanie się matką. Podobnie nie każda synowa ma wzorowe relacje z teściową, ale która młoda żona w przyszłości nie chce zostać teściową? Rola mężczyzny nigdy nie powinna się ograniczać tylko do bycia synem lub – najlepszym nawet – mężem, zatem: jak być jeszcze dobrym ojcem? Lektura dopomoże w zrozumieniu zachowań innych członków rodziny, czyli sięgnąć po nią może zarówno córka, jak i matka; syn, jak i ojciec. Po drugie: autorzy unikają dawania dobrych rad, za to inspirują, dzieląc się swoim doświadczeniem i wiedzą. Po trzecie: nie ma tu mentorskiego tonu, za to jest dużo ciepła i życzliwości, a czytając – chociaż autorzy nie zamieścili ani jednego dowcipu o teściowych – nie sposób się nie uśmiechnąć. A to już coś znaczy, prawda? www.wydawnictwo.pl FINANCE WEEK SKN Progress, działające na Uniwersytecie Łódzkim, zorganizowała w dniach 4-8 maja na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym III edycję Finance Week. Odbyły się trzy panele tematyczne: Akademia Giełdowa, Audyt i konsulting oraz Assessment Centre. 7 maja odbyło się podsumowanie Finance Week’u (wspólnie z wykładowcami) - Majówka Ek-Socu. Finance Week dał uczestnikom niepowtarzalną szansę do poszerzenia swojej wiedzy, a także do nawiązania kontaktów, które mogą zaowocować sukcesem zawodowym w przyszłości. www.progress.org.p

JUWENALIA W KRAKOWIE Święto Studentów, czyli znane wszystkim Juwenalia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie już za nami. W tym roku odbywały się one od 4 do 6 maja, na terenie kampusu UEK oraz w krakowskich klubach. Było wiele atrakcji, miedzy innymi: Zmagania Wydziałów o Puchar Rektora; Clubbing Maj Party, After Party oraz Lan Party; Koncert Elektrycznych Gitar; Turniej Pokerowy, Przegląd Kapel Rockowych i Noc kinowa. Zapraszamy za rok, będzie jeszcze ciekawiej. UEK 16 |www.podprad.pl

FAMA 2009 PRZEGLĄD WARSZAWSKI 10 i 11 maja w klubie Remont (ul. Waryńskiego 12, Warszawa) odbył się coroczny Przegląd Warszawski Festiwalu Artystycznego Młodzieży Akademickiej FAMA. Podczas dwóch dni młodzi artyści z Warszawy i okolic zaprezentowali swoje umiejętności. Najlepsi, wyłonieni przez jury, wezmą udział w finale FAMY w Świnoujściu, który odbędzie się w dniach 17-30 sierpnia. FAMA od 46 lat jest największym studenckim festiwalem artystycznym w Polsce. Jest to miejsce debiutu większości obecnych gwiazd polskiej estrady. Wstęp wolny, szczegóły www.fama.hostil.pl Organizator: Zrzeszenie Studentów Polskich. Patronat medialny: RadioAktywne, Festivalinfo.pl, Gazeta Studencka, Muzyka.pl, MZG.pl, płyń Pod Prąd, Pora. pl, Wywrota.pl, Wolnasobota.pl, Estudent.pl, Independent.pl, Merkuliusz Studencki, WarszawaOnline.pl, MMWarszawa.pl, MediaFM.net. APSURDALIA ORAZ XVI FESTIWAL PIOSENKI STUDENCKIEJ – WYSYPISKO Już 22 maja terenem Parku Zachodniego przy kampusie Akademii Pedagogiki Specjalnej zawładną studenci! Odbędzie się tam jedna z imprez Juwenaliów Warszawskich 2009 - APSurdalia oraz XVI Festiwal Piosenki Studenckiej – Wysypisko. Podczas Festiwalu odbędą się występy zespołów i kapel studenckich pragnących zaprezentować swoją działalność artystyczną szerokiej publiczności. Występy zespołów amatorskich zwieńczy wręczenie nagród oraz występy zespołów profesjonalnych. W tym roku APSurdaliową scenę uświetnią takie zespoły jak: JAMAL, AFROKOLEKTYW, SIDNEY POLAK i CAŁA GÓRA BARWINKÓW. Wydarzenie organizują samorządy studenckie: Akademii Pedagogiki Specjalnej, Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania, Wyższej Szkoły Pedagogiki Resocjalizacyjnej w Warszawie Pedagogium, Warszawskiej Wyższej Szkoły Informatyki oraz Wyższej Szkoły Technologii Informatycznych. III EDYCJA KONKURSU INŻYNIERSKIEGO BEC Czy wiesz, jak z listewek, taśmy klejącej, sznurka, gwoździ i kilku innych podstawowych materiałów zbudować samochód, który przebędzie dokładnie wytyczoną odległość, a w trakcie jazdy nie stłucze jajka umieszczonego na jego dachu? Z takim właśnie zadaniem zmagało się na początku kwietnia 29 drużyn na Finałach Lokalnych III Edycji Konkursu Inżynierskiego BEC, które Stowarzyszenie Studentów BEST po raz kolejny organizowało na pięciu politechnikach: Gdańskiej, Śląskiej, Łódzkiej, Warszawskiej oraz krakowskiej AGH. Finaliści, wyłonieni poprzez test eliminacyjny, musieli wykazać się wiedzą, kreatywnością i umiejętnościami konstruktorskimi, by udowodnić, że to właśnie oni powinni spróbować sił w Finale Ogólnopolskim i zagrać o cenne nagrody w tym wyjazd do Ghent (Belgia), gdzie po raz pierwszy zostanie zorganizowany Finał Ogólnoeuropejski. Pięć najlepszych drużyn spotka się w Warszawie na Finale już 25. maja, gdzie ponownie czeka ich ciekawe zadanie, rywalizacja i dobra zabawa. Życzymy im powodzenia, a studentów naszych Politechnik zapraszamy do udziału w IV edycji Konkursu już za rok. KAROLE To coroczny konkurs na PG. Uroczyste wręczenie nagród już 3 czerwca. W konkursie oceniane są prace projektowe, realizowane w oparciu o rzeczywistą sytuację rynkową wybranych przez studentów firm. Przedsiębiorcy otwierają się na potencjalnych pracowników, oferując im szansę na zwiększenie ich atrakcyjności na rynku pracy. Prace są tworzone w następujących kategoriach tematycznych: Planowanie i innowacje produktu, Badania Marketingowe, Plan Marketingowy, Biznes Plan, Zarządzanie Przedsięwzięciami z wykorzystaniem MS Project. Zwycięskie projekty zostają nagrodzone statuetkami KAROLA oraz dyplomami honorowymi. Oprócz tego laureaci otrzymują atrakcyjne nagrody. Patronat honorowy objęli prezydenci Gdańska, Gdyni i Sopotu, władze trójmejskich uczelni, organizacje zrzeszające środowiska biznesu oraz wiele wybitnych osobistości. Więcej informacji na www.karole.zie.pg.gda.pl


KOMBinuj Lubisz budować? Lubisz KOMBinOwać? Chcesz wygrać cenne nagrody? Ten konkurs jest dla Ciebie!! Koło Naukowe KOMBO organizuje w maju kolejną edycję wyjątkowego współzawodnictwa pod nazwą wyKOMBinuj mOst 2009. Drużyny mają proste zadanie: zbudować most. Do dyspozycji będą: tektura, klej i nożyczki. Trzyosobowe ekipy będą miały kilka godzin na zbudowanie modelu, który następnie zostanie oceniony wg ustalonych kryteriów. Brane będą pod uwagę nośność konstrukcji (zmierzona na maszynie wytrzymałościowej), masa i estetyka. Naszym celem jest pokazanie studentom, że wiedza zdobywana przez nich podczas studiów może być wykorzystana do dobrej zabawy. Jednocześnie chcemy nagrodzić tych, którzy wykażą się zmysłem inżynierskim i sprawnie wykorzystają dostarczone materiały. Przykład zeszłorocznej edycji pokazał, że jest to możliwe. www.kombo.pg.gda.pl NOWA PERSPEKTYVA A jaka jest Twoja perspektywa? – to pytanie pojawia się w klipie promującym drugą już edycję największej chrześcijańskiej imprezy w historii Miasteczka Studenckiego AGH. Będzie dużo zabawy: alternatywna dyskoteka bez dopalaczy (Rotunda, sobota 16 maja), nieco kultury: recital Beaty Czerneckiej z Piwnicy pod Baranami (Studio, wtorek 19 maja) i slajdowiska podróżników (Zaścianek, środa 20 maja), trochę zamieszania: FireShow (w środową noc). No i finał – w czwartek 21 maja. A podczas niego m.in. plenerowy koncert Maleo Reggae Rockers. A to nie wszystko. Podobnie jak rok temu będzie okazja załapać się na pyszne jedzenie i posłuchać, a nawet porozmawiać, ze studentami, którzy perspektywę na swoje życie odnaleźli w Jezusie. Więcej: www.myspace.com/perspektyva i www.perspektyva.pl NETWORK MEETING 2009 W dniach 24-26 kwietnia 2009 r. w Poznaniu odbyła się Międzynarodowa Konferencja Network Meeting 2009. Jest to obywające się co pół roku, w różnych częściach Europy, spotkanie członków Europejskiego Forum Studentów AEGEE. Wydarzenie, ma postać wykładów i szkoleń, daje uczestnikom możliwość dyskusji na bieżące tematy związane z działalnością organizacji pozarządowych o międzynarodowym zasięgu, budowaniem tożsamości europejskiej, zwiększeniem skali współpracy międzynarodowej, mobilności oraz edukacji w całej Europie. Staje się również platformą wymiany doświadczeń oraz budowania strategii i planów działania największej interdyscyplinarnej organizacji studenckiej w Europie. Network Meeting każdorazowo gromadzi ok. 200 aktywnie działających studentów z całej Europy, którzy podczas wykładów oraz szkoleń, prowadzonych przez najbardziej doświadczonych członków AEGEE - Europe, zdobywają wiedzę na temat działalności w organizacji pozarządowej. www.aegee.poznan.pl lub www.netmet.aegee.nets.pl

patronaty

HEL(L) SURFIN’ EVENT – O CZYM WŁAŚCIWIE MÓWIMY ? Już po raz trzeci, nad Zatoką Pucką, grupa studentów z całego świata spotka się, żeby wspólnie zmierzyć się z deską i żaglem. Tematem imprezy będzie sport klasyfikowany jako ekstremalny – windsurfing. Uczestnicy przez 5 dni będą zmagać się z wiatrem, wodą i deską windsurfingową pod okiem profesjonalistów, aby na koniec wziąć udział w jedynych w swoim rodzaju ogólnoświatowych regatach w nowych klasach: Bloody Beginners; Reasonable Riders i Fast & Furiuos. Czym będziemy się różnić od innych obozów i imprez? Dzięki rozwojowi Programu LLP Erasmus i mobilności studentów XXI w., możemy w końcu, razem spotkać się w tak magicznym miejscu, żeby się integrować i bawić. Świat staje się naprawdę mały! Poczują to wszyscy uczestnicy tegorocznej edycji HeL(L) SuRFiN’ 2009! www.surf.esn.pl

ALICJA GNIEWEK I ŁUKASZ KIWAŁA OPOWIADAJĄ O SWOICH STUDIACH W RAMACH PROGRAMU SOKRATES/ERASMUS NA UNIWERSYTECIE W LUKSEMBURGU, NAJMNIEJSZYM KRAJU UNII EUROPEJSKIEJ.

Dlaczego zdecydowałeś się na wyjazd do Luksemburga? Łukasz Kiwała: To miasto znane jest między innymi z siedziby Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, licznych banków i kancelarii. Studiuję prawo, więc to miejsce jak najbardziej mi odpowiada. Jak tu wygląda życie studenckie? Agnieszka Gniewek: Uniwersytet w Luksemburgu organizuje nie tylko wycieczki, ale oferuje darmowe bilety do kina, teatru i filharmonii. Można uczestniczyć w warsztatach teatralnych czy kursach gospel. W akademikach studenci dbają o rozrywkę organizując wspólne imprezy. Wszechobecny jest sport: rowery (także miejskie, do wypożyczenia w wielu punktach stolicy), bieganie, piłka nożna, pływanie, rolki. W mieście odbywają się festiwale i koncerty. Każdy znajdzie to, co lubi najbardziej. Ł.K.: Moim zdaniem Luksemburg nie jest miejscem wyjątkowo rozrywkowym i tętniącym klubowym życiem. Podobają mi się jednak świetnie wyposażone hale sportowe oraz siłownie. Jeżeli ktoś lubi sport to nie będzie narzekał na brak miejsca czy profesjonalnego sprzętu. Jaki jest średni koszt życia w Luksemburgu i jak wygląda kwestia pracy zarobkowej? A.G.: Koszt akademika to ok. 300 euro. Miesięczne utrzymanie to kolejne 600 euro. Studenci mogą pracować przez 10 godzin w tygodniu – nie ma większego problemu ze znalezieniem zajęcia. Dział do spraw studenckich wy-

syła co jakiś czas oferty pracy dorywczej, na przykład przy organizowaniu festiwali czy imprez okolicznościowych. Można pracować także na uczelni – w laboratoriach, w bibliotece. Ł.K.: Ponadto Uniwersytet organizuje specjalne targi praktyk, gdzie można znaleźć wiele ciekawych ofert. Ważna jest jednak znajomość języka francuskiego lub niemieckiego. Angielski odgrywa w tym przypadku drugorzędną rolę. A ty, jaki znasz język? Ł.K.: Mówię biegle po angielsku, 80 procent zajęć, na które uczęszczam, jest prowadzonych w tym języku. Dominujące są tu dwa języki: francuski i niemiecki. Można się ich uczyć na dodatkowych kursach, a koszt to zaledwie kilka euro za semestr. Czy zastanawialiście się nad stałym pobytem tutaj? A.G.: Jestem zakochana w tym mieście i nie wiem, czy ktokolwiek może wyjechać stąd bez pewnego sentymentu. Jeśli nie będę tu mieszkać, to z pewnością postaram się wracać jak najczęściej. Miasto ma w sobie coś z magicznego Krakowa, a jednocześnie dzięki instytucjom Unii Europejskiej i przeróżnym firmom, ma się wrażenie bycia w centrum Europy. Ł.K.: Nie planuję mieszkania w Luksemburgu, choć warunki pracy i życia na tak wysokim poziomie są bardzo zachęcające – zwłaszcza dla młodych ludzi. Poza tym pobyt tutaj to cenne doświadczenie. Patrycja Polaczuk

www.podprad.pl| 17


PRESSÓWKA Australijscy naukowcy, po przeprowadzeniu serii testów na grupie 33 tys. dzieci, doszli do wniosku, że słabiej w testach inteligencji radzą sobie pociechy starszych ojców. Odwrotna sytuacja jest w przypadku matek – im były starsze, tym lepsze wyniki miało ich potomstwo. Metro Trzech nastolatków zorganizowało fikcyjny skok na sklep sieci Biedronka. Zamaskowani żartownisie wtargnęli do sklepu, informując znajdujące się w nim osoby, że to napad. Na koniec próbowali zapłacić przy kasie za ściągnięty z półek towar. Całe zajście sfilmowali komórką, a film najprawdopodobniej miał trafić do Internetu. Schwytała ich policja. Chcieli być sławni, no i są... Polska, Dziennik Bałtycki Polska wersja językowa Wikipedii pod względem liczby haseł ustępuje tylko wersjom: angielsko-, francusko- i niemieckojęzycznej. W porównaniu z rywalami, polscy internauci, tworzący Wikipedię nie są zbyt liczni – jest ich ponad 14 tys., jednak dziennie pojawia się około 750 nowych haseł. Brawo! Wprost Czterdziestojednoletni zawodowy kierowca z Normandii wygrał, odbywające się w Francji, trzecie mistrzostwa świata w naśladowaniu... odgłosów trzody chlewnej. Zwycięzca twierdzi, że w tej konkurencji trzeba mieć dobrą kondycję, bo łatwo można złapać zadyszkę, jak również uważać na przeziębienie i chrypkę. Dobrze mieć pasję. interia.pl Szczyt zapobiegliwości? Pewien emeryt z Rumunii zorganizował dla rodziny, znajomych i sąsiadów nietypową imprezę. Zaprosił ich na próbę własnego pogrzebu i stypy, by sprawdzić, czy w przyszłości wszystko pójdzie zgodnie z planem. Wykopał nawet samodzielnie grób i sprawdził, czy dobrze się w nim leży. onet.pl W jednym z sopockich lokali pewien klient zjadł posiłek, popił go piwem, na koniec poprosił jeszcze o papierosy, a gdy dostał rachunek opiewający na 152 zł, stwierdził, że ureguluje go policja. Nie miał przy sobie żadnych pieniędzy. Pochodzący z Krakowa 42-latek był już dziesięciokrotnie karany przez sądy za tego typu wyczyny dokonywane w różnych częściach kraju. Oszust i żarłok. Polska, Dziennik Bałtycki 18 |www.podprad.pl

GADŻETOMANIA POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądały gadżety trzydzieści, czterdzieści lat temu, gdy większości z was nie było jeszcze na świecie? Jesteście ciekawi, jakimi nowinkami technicznymi ekscytowali się wtedy ludzie? Jeśli tak, to z pewnością zainteresuje was poniższy artykuł.

Zegarek LCD z kalkulatorem. Może nie był bardzo użyteczny – wykonywał tylko najprostsze działania – ale w latach 80. był trendy. Sprzedano miliony takich zegarków. Każda licząca się firma elektroniczna wypuściła własny model. Stopniowo do podstawowej wersji zegarka z kalkulatorem dodawano kolejne funkcje, takie jak: budzik, stoper, książka telefoniczna, prosty terminarz. The Walkman. Dzisiaj mamy malutkie odtwarzacze MP3 z radiem, dyktafonem i kolorowym wyświetlaczem, który pozwala na oglądanie zdjęć lub filmów, więc trudno sobie wyobrazić, jakim przełomem był Walkman. W 1979 roku firma Sony po raz pierwszy wypuściła na rynek przenośny magnetofon o tej właśnie nazwie. Wreszcie można było zabrać swoją ulubioną muzykę ze sobą i słuchać jej, nie przeszkadzając innym. Takiego Walkmana noszono w torebce albo przyczepiano sobie do paska. W późniejszych wersjach odtwarzacza dodano funkcję radia. Motorola DynaTAC 8000X. Uśmiechasz się na widok dużego telefonu komórkowego. Zobacz jak wyglądał pierwszy na świecie model. W 1983 roku firma Motorola wypuściła ważący kilogram przenośny telefon o wymiarach 33 x 4.4 x 8.9 cm (bez anteny). Bateria starczała na 8 godzin czuwania i 30 minut rozmowy. Jej ładowanie zajmowało 10 godzin. Telefon posiadał wyświetlacz LED i pamięć pozwalającą na przechowanie 30 numerów. Antenę określano jako zabójczą broń, bo była długa i sztywna. Sam telefon, ze względu na wymiary i wagę, nazywano pieszczotliwie cegłą. Atari 2600. W latach 70. nie było Nintendo 64 czy Playstation 3. Wtedy na topie była domowa konsola wideo zaprojektowana przez firmę Atari. Pojawiła się w sprzedaży w USA na gwiazdkę 1977 roku. Mogła wyświetlać kolorową grafikę (128 kolorów) w rozdzielczości 160 x 192 pikseli. Konsolę podłączało się do telewizora. W zestawie były dwa jednoprzyciskowe dżojstiki. Na Atari 2600 napisano ponad 900 gier, w tym takie hiciory jak Mario Bross i Pac-Man. Pierwszą grą dostępną na tę platformę była kultowa Space Invaders. Osborne 1. Obecnie sprzedaż przenośnych komputerów (laptopy, palmtopy) gwałtownie rośnie. W 1981 roku zaprezentowano pierwszy przenośny mikrokomputer o nazwie Osborne 1. Ważył 11 kilogramów, w podstawowej wersji musiał być podłączany do prądu (nie miał akumulatora), ale i tak był w tamtych czasach rewolucją. Posiadał wbudowany 5 calowy monitor CRT, klawiaturę, dwie stacje dyskietek, modem i dysk twardy. Procesor taktowany był częstotliwością 4 MHz. Sprzedawano go z pakietem oprogramowania odpowiadającemu dzisiejszemu Wordowi i Excelowi. Wszystko to zamknięte było w twardej obudowie przypominającej walizkę. Łukasz Wysocki Napisz do mnie o gadżetach: wysoccy@gmail.com


www.podprad.pl >>> Bezpłatny Magazyn Studencki JASNA STRONA specjalny

magazynu

GDAŃSKA

studenckiego

wydanie

1/2009

Dodatek

www.podprad.pl

W środku dodatek specjalny Odkryj jasną stronę miasta!

Gdańsk

nad może? wolności Może powiew wakacyjnych Gdańsk imprez Kalendarz

ISSN 1507-210X

nr 32/maj 2009 2009

Przypadek czy przeznaczenie ?

ADRES REDAKCJI:

ul. Pilotów 19A/4, 80-460 Gdańsk tel./fax 058 710 82 54 redakcja@podprad.pl SKŁAD REDAKCJI REDAKTOR NACZELNA:

Katarzyna Michałowska; ZESPÓŁ REDAKCYJNY:

Dominik Pietrzak, Małgorzata Olędzka, Natalia Filipiak, Natalia Balcer, Batrłomiej Serkowski, Olga Kupicz, Maciej Badowicz, Jakub Kupracz, Marcin Hołowiński, Liliana Wujczyk, Katarzyna Wodzikowska, Agnieszka Waśniewska, Mateusz Koldun, Marta Gucka, Anna Iwanowska, Anita Niemczyk, Tomasz Zdunek; KOREKTA: Małgorzata Olędzka, Anna Iwanowska, Liliana Wujczyk, Natalia Filipiak, Dominik Pietrzak. JEŚLI CHCESZ ZAANGAŻOWAĆ SIĘ W TWORZENIE GAZETY – NAPISZ: REDAKCJA@PODPRAD.PL ZAPYTANIE O REKLAMĘ: reklama@podprad.pl SKŁAD I PROJEKT OKŁADKI:

Sylwester Gigoń ODDZIAŁY W POLSCE: Kraków: Agnieszka Sitek, krakow@podprad.pl, 503 490 351; Łódź: Marcin Kołton, lodz@podprad.pl, 663 224 487; Poznań: Ewelina Haliżak, poznan@podprad.pl, 663 224 546; Warszawa: Anita Niemczyk, a.niemczyk@podprad.pl, 663 224 480. Magazyn jest tworzony m.in. przez studentów z Ruchu Akademickiego Pod Prąd z pięciu głównych miast akademickich Polski. Skupia on katolickich i protestanckich studentów, którzy pragną żyć w przyjaźni z Bogiem i inspirować do tego innych.

LEPSZE KSERO W GARŚCI NIŻ NISZCZARKA NA DACHU Od czasu, gdy schylając się po monetę, uniknął ciosu żony, Pokrętek zaczął wierzyć w przeznaczenie. Szukał jego przejawów na każdym kroku, a z czasem nawet zaczął z nim współpracować. się upierać przy tym, że beret musi być W firmie, w której pracował Pokrętek, ogłoszono konkurs na nowe sta- czerwony. Po kolejnych dwóch godzinach, uznał, że temperatura otoczenia, nowisko – operator niszczarki do dokunie pozwala oczekiwać, żeby ktoś chodził mentów. Pokrętek zupełnie nie czuł się w berecie. Po następkompetentny i uważał, nych trzech godzinach że jest wiele osób, które NIE CHCIAŁ przypomniał sobie, że o wiele bardziej zasługują OGRANICZAĆ ostatnio Jacyków wyna prestiżową posadę, PRZEZNACZENIA powiadał się, że brody ale jednak nie mógł tak SWOIMI są passe, a przecież nie po prostu przestać mychciał, żeby jego przeIDIOTYCZNYMI śleć o tej opcji. Czuł się rozdarty pomiędzy chęcią OCZEKIWANIAMI znaczenie zależało od jakiegoś ignoranta. rozwoju i podjęcia ryzyka, Ostatnie cztery godziny wdychania a strachem przed zbyt dużą odpowiedzialnością. W końcu doszedł do wnio- jodu Pokrętek spędził cierpliwie oczekusku, że jeśli nowe stanowisko pracy jest jąc, czy jakiś turysta zapyta go o godzinę. Przy tym lewy rękaw jego swetra zdawał mu przeznaczone, to z całą pewnością się wydłużać z minuty na minutę. Zwięksobie z nim poradzi. Wystarczy tylko szał się też stosunek pukających w czoło owe przeznaczenie odczytać. Pokrętek postanowił, że jeśli w najbliższą niedzielę brodaty turysta w czerwonym berecie zapyta go o godzinę, to zacznie się ubiegać o nową pracę. W niedzielę rano Pokrętek postanowił powdychać trochę jodu na sopockim molo. Ktoś nieżyczliwy mógłby mu zarzucić, że próbuje pomóc przeznaczeniu i dlatego udał się w miejsce masowo uczęszczane przez turystów. Jednak Pokrętkowi naprawdę chodziło tylko o jod i to dla niego spędził na molo tych jedenaście godzin. Inny złośliwiec mógłby stwierdzić, że Pokrętek specjalnie demonstrował na prawo i lewo fakt posiadania zegarka, tylko po to, żeby jakiś turysta zapytał go o godzinę. A jednak faktem było, że lewy rękaw swetra Pokrętka był wyraźnie dłuższy i dlatego tak często go podciągał. Zresztą turyści i tak na te manewry nie reagowali pytaniem o godzinę, tylko pukaniem się w czoło. Przy czym zdecydowana większość w czoło pukała samych siebie, a tylko dwie osoby wybrały czoło Pokrętka. Po trzech godzinach intensywnego wdychania jodu Pokrętek doszedł do wniosku, że spotkanie turysty z brodą w czerwonym berecie, ale za to bez zegarka, jest bardzo mało prawdopodobne. Nie chciał ograniczać przeznaczeniu pola manewru swoimi idiotycznymi oczekiwaniami. Biorąc pod uwagę, że jest na molo, a nie w wojsku, przestał

OKIEM CZACHURY

różności

Magazyn Studencki, copyright © płyń POD PRĄD Wszelkie prawa zastrzeżone

Pokrętka do pukających się we własne. W zupełnie przypadkowych kontaktach z turystami Pokrętkowi przeszkadzał cały czas pewien jegomość. Nie miał ani brody, ani beretu, ale miał zegarek, więc zupełnie nie interesował Pokrętka. Za to Pokrętek zdawał się interesować jegomościa. Kilkakrotnie próbował on wejść w interakcję z Pokrętkiem, przeszkadzając mu w całkowicie spontanicznych zetknięciach się z turystami. W końcu Pokrętek, zmęczony nienarzucaniem się turystom i unikaniem intruza, poddał się przeznaczeniu i pojechał do domu. Następnego dnia przeczytał w gazecie, że znany reżyser szukał na molo w Sopocie naturszczyków do swojego najnowszego filmu Kserograf znaleziony w Messie. Anita Niemczyk www.komikskc.ocom.pl

www.podprad.pl| 19



Plyn Pod Prad nr 32