Page 1

płyń

bezpłatny kwartalnik studencki

www.podprad.pl

czerwiec 2017

55 lipiec 2017

Poczuć smak wolności Życie dodaje cytryny Filmy ze smakiem Zostań maratończykiem!


Co mi nie w smak? Odnoszę wrażenie, że niektóre zmysły traktujemy lepiej od innych.

K

2

|www.podprad.pl

awałek grillowanej wołowiny. Wielkości może pięć na pięć centymetrów. Obok niego niewielki pomidor. Albo kawałek gruszki. Wszystko podane na olbrzymim talerzu, dodatkowo polanym sosem. Tak, to talerz jest polany sosem – ani kropla nie dotyka mięsa. Wszystko to jest tylko jednym z dań w menu degustacyjnym nader wyszukanej restauracji. Cena? Kilkaset złotych za zestaw pięciu takich dań. Stawianych przed gościem co kilkanaście minut. Wszystkie równie niewielkie, skomponowane z najlepszych składników przez prawdziwego kuchennego artystę. Najczęstsza reakcja na tego typu posiłek? Przecież tym nie można się najeść! Za taką cenę miałbym kilka (albo kilkanaście) normalnych dań! To stanowczo za drogo! To wszystko prawda, ale jednocześnie to pokazuje, jak bardzo po macoszemu traktujemy nasz smak. Inne zmysły dopieszczamy w miarę możliwości, ale smak spychamy gdzieś na margines. Potrafimy wydać sporo pieniędzy na niewielki flakonik perfum, aby pieścił nasz węch. Kupimy doskonałe słuchawki, do tego opłacimy abonament w jednym

z serwisów streamingowych, aby sprawić sobie przyjemność poprzez słuch. Skoczymy na bungee albo – jeśli komuś życie niemiłe – ze spadochronem, aby dać sobie kopa endorfin dzięki szaleństwu ze zmysłem równowagi. O delikatnych ubraniach czy widowiskowych filmach, rozpieszczających nasz dotyk i wzrok nawet nie ma co wspominać. A smak siedzi cicho w kącie i może się najwyżej oblizać na myśl o tego typu rozrywkach. Nie dla niego wyszukane doznania czy kosztowne przyjemności. I niech się cieszy, że dostaje domowe kotlety (mama robiła!) albo własnoręcznie przygotowaną zupę, a nie tę mrożoną chemię z półki w hipermarkecie. Choć i to tylko od święta. Przyglądając się polskim frazeologizmom można odnieść wrażenie, że jednak wiemy, jak ważny jest smak. Przecież smakujemy życie – i nie znaczy to, że jedynie wegetujemy, a raczej że czerpiemy z niego pełnymi garściami (choć podobno to niekulturalnie jeść rękoma). Jeśli poczujemy smak przygody, to z pewnością nie jest nią wyprawa autobusem do hipermarketu, a prędzej rejs żaglówką w nieznane – lub choćby promem do Szwecji. Wysmakowane rzeczy żadną miarą nie są pospolite, tylko dopasowane do gustu najwybredniejszych estetów. Czyli osób o dobrym smaku – co już samo w sobie pokazuje, że smak może być nie tylko zły, ale także przeciętny, nijaki. Wyjątkowej okazji


BARTOSZ CICHARSKI MRCICHY.PL

Foto: Rafał Nitychoruk

nie nazwiemy pachnącą czy puchatą, ale smacznym kąskiem. To paradoks, że w warstwie językowej wiemy, jak obchodzić się ze smakiem, ale gdy przychodzi o dogodzenie naszemu językowi, to najczęściej musi on obejść się smakiem. Jemy pospiesznie, zanika przepiękna tradycja ucztowania. Zapychamy się daniami przygotowanymi z półproduktów zamiast poświęcić czas na przygotowanie jakichś frykasów dla naszych kubków smakowych. Sprawiamy sobie przyjemność poprzez wszystkie zmysły, poza smakiem. On służy tylko i wyłącznie do zaspokajania fizycznych potrzeb. Resztę załatwi glutaminian sodu, sól i ewentualnie coś pikantnego, do zabicia smaku. A przecież z takim podejściem niemożliwością jest rozsmakować się w życiu! Pierwotnie każdy zmysł służy nam przede wszystkim po to, aby ułatwić nasze przeżycie. To, że nauczyliśmy się je rozpieszczać – i robimy to niejako naturalnie – to rzecz wtórna. Pora więc, aby smak też dołączył do grona zmysłów, którym dogadzamy. Nie mówię, żeby co tydzień wydawać połowę swoich dochodów na obiad w restauracji wyróżnionej gwiazdką tego czy owego producenta opon. Ale raz na jakiś czas zjeść coś wyjątkowego, w gronie bliskich osób, może ugotować coś wspólnie, podyskutować nad talerzem i zachwycić się niecodziennym smakiem danej potrawy… To mi w smak!

Wstępniak

Ś

wieże truskawki ze śmietaną. Słodkie na tyle, że stróżka soku spływa po brodzie. Czyż nie jest to jeden ze smaków nadchodzących wakacji?

Z nadejściem lata pojawia się z jednej strony podekscytowanie, a z drugiej zmęczenie, bo ostatkiem sił biegniemy do mety z napisem sesja. By w tym czasie się zrelaksować, warto obejrzeć jakiś mądry film lub inwestować w swoje pasje, a może dopiero ich poszukać, bo pasje rozwijają nasz charakter i dodają życiu smaku. O swoich opowiadają nam Karolina Burakowska, która od zawsze interesowała się modą, więc teraz szyje ubrania, by prezentować je na pokazach, oraz Monika Kłak – dziewczyna kochająca minimalizm. W poszukiwaniu smaku wolności, można porządnie i bez ograniczeń się wyszaleć latem, pojechać na Przystanek Woodstock lub inne tego typu wydarzenie. Natomiast codzienną dawkę wolności może dać nam sport. Bieganie to świetna odskocznia, ale uprawianie innych dyscyplin, jak sporty walki, też będzie dobrym sposobem na zrelaksowanie się.

Choć często szukamy przyjemnych doświadczeń, to można powiedzieć, że życie w całej swojej złożoności ma smak słodko-gorzki. Przeczytamy o tym w historiach Kamili i Roberta, którzy zmagają się ze strwardnieniem rozsianym, oraz w felietonie Magdaleny Chrzanowieckiej.

Niniejsze wydanie magazynu wyjątkowo nie jest na papierze. Jesteśmy bardzo ciekawi waszej opinii i tego, ile osób je przeczyta. Dlatego dawajcie znać, że przeczytaliście, co was poruszyło i jak wam się podoba. Czy wolicie wydanie w postaci .pfd, czy papierowe wydanie naszego magazynu? Czekamy na wasze zdanie.

Katarzyna Michałowska naczelna@podprad.pl www.podprad.pl | 3


Smaki życia na ekranie Większość młodych ludzi nie ogląda już głupich komedii, nie wnoszących nic do ich życia. Chcą poznawać wartości, szukają takich produkcji, które pozwolą im zrozumieć więcej.

P

otrafi grać na emocjach, rozdrapać zabliźnione rany, skłonić do refleksji nad życiem. Jeśli cisza w filmie zapadnie w odpowiednim momencie, cała sala zamiera w bezdechu. Młodzi ludzie coraz rzadziej szukają w kinie prostej rozrywki, częściej – ambitnych produkcji, w których mogą odnaleźć siebie. Kino zapewnia nam wiele emocji – od śmiechu, przez strach i adrenalinę, po smutek i wzruszenie. Często oglądamy filmy, by przeżyć coś innego, oderwać się od rzeczywistości albo spojrzeć na nią inaczej i zainspirować się do działania. Na ekranie odnaleźć możemy samych siebie, dostrzec w postaciach własne cechy, a to z kolei pozwala nam nazwać nasze uczucia. Czasem, oglądając jakąś produkcję po raz kolejny, odnajdujemy w niej wcześniej niedostrzegany sens. Kino uczy, porusza i poszerza horyzonty.

4

Na smutki O Śniadaniu u Tiffany’ego słyszeliśmy wszyscy. To film z 1961 roku, w którym główną rolę gra niezaprzeczalna piękność – Audrey Hepburn. Dla Kasi dzieło to ma szczególne znaczenie.

|www.podprad.pl

– Oglądam je w przypływach wściekłej chandry. To cytat z filmu – mówi. – Kiedy widzę na ekranie prostytutkę i żigolaka, którzy ostatecznie układają sobie życie, myślę: mi też się uda! – dodaje. Film działa na Kasię katartycznie – jak każdy z Audrey – ale ten ma szczególne znaczenie. – Poleciłabym go innym ze względu na klasyczny format komedii romantycznej. To film przełomowy dla wizerunku i mówienia o seksualności w latach sześćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych – opowiada. Warto go obejrzeć też dla strojów Audrey, które zaprojektował jej wieloletni przyjaciel Givenchy i dla soundtracku skomponowanego przez Manciniego. – Mimo że fabuła jest słodko-gorzka, to cała otoczka wykazuje się perfekcyjnością i dopracowaniem pod każdym względem – tłumaczy Kasia. Filmy animowane nie tylko dla dzieci Kiedy już dojrzeliśmy do oglądania poważnych filmów, okazuje się, że często wracamy do animowanych, które oglądaliśmy, gdy byliśmy mali. Nie


Foto: 123rf.com

SMAK FILMOWY

odtwarzamy ich jednak, by ponownie wrócić do dzieciństwa. – Jak już podrosłem, myślałem, że filmy animowane czy bajkowe musicale nie są dla dorosłych. Myliłem się – zaczyna Andrzej. – Kiedy obejrzałem Minionki czy Zwierzogród, dostrzegłem, że takie filmy tworzy się zarówno dla dzieci, jak i pełnoletnich widzów. Ukryte podteksty, których dzieci nie rozumieją, dla dorosłych są często bardzo zabawne – dodaje. Działanie na emocje W ostatnich latach powstało dużo poruszających, emocjonalnych produkcji. Na

Z filmu wyciągnęłam wniosek, że pewnych sytuacji w życiu nie da się przeskoczyć www.podprad.pl | 5


Zrozumieć życie – Każdy w zależności od swojego położenia może odnaleźć w tym filmie coś dla siebie – mówi Paulina o dziele Forest Gump. – Myślę, że uczy on, ile można osiągnąć w życiu, pokonując swoje słabości i jak dobrze jest robić coś, bo po prostu tego się chce. Film traktuje też o tym, że mimo świadomości swoich wad lub tego, co dla reszty społeczeństwa jest wadą, można wieść szczęśliwy żywot. – Film poleciłabym każdemu, kto chciałby zobaczyć piękno życia w swej prostocie – kończy studentka. Dla Justyny natomiast, w kategorii rozumienia egzystencji, ważna jest polska produkcja, Senność. – Zaskakujące, przeplecione ze sobą różne historie uświadamiają, jak kruche i nieprzewidywalne jest życie – tłumaczy. – Jeśli chodzi o wartości, jakie w tym w filmie odnalazłam, to na pewno tolerancja i szacunek do drugiego człowieka.

6

Co dalej? Aga wybiera Wszystkie nieprzespane noce w reżyserii Michała Marczaka.

|www.podprad.pl

Foto: 123rf.com

przykład Manchester by the sea, za który Casey Affleck otrzymał Oscara. – To film, w którym słowa są ograniczone do minimum, za to gra na ludzkich emocjach jest bardzo rozwinięta – relacjonuje Iga. – Tak naprawdę najwięcej mówi cisza, która rozrywa człowieka od środka. Z filmu wyciągnęłam wniosek, że pewnych sytuacji w życiu nie da się przeskoczyć. – Iga wiele dowiedziała się o człowieku. – Owszem, można się zmienić, ale w duszy są często takie zadry, których nikt nie jest w stanie zneutralizować – tłumaczy dziewczyna. Agnieszka natomiast na pytanie o film, który ją poruszył, odpowiada – Siedem dusz. Dlatego, że jest bardzo mądry i skłania do refleksji o życiu, a także do myślenia o egzystencji innych ludzi. – Film bardzo wzruszył Agnieszkę. – Pokazuje on wielkie poświęcenie i miłość do drugiego człowieka.

– Zależy na jakim etapie życia trafi się na ten film – zaczyna. – Można trafić na takim, kiedy pomyśli się, że opowiada on o ciągłych imprezach przeplatanych pseudofilozoficznym bełkotem, ale można spojrzeć też na to inaczej – kontynuuje. – Film przedstawia historię dwóch chłopaków, którzy próbują wreszcie odnaleźć w życiu jakiś sens. Zaczynają rozumieć, że wszystko się kończy i muszą pogodzić się z przemijaniem. – Aga dowiedziała się, że dobrze jest uświadomić sobie to, że każdy przechodzi przez taki etap, w którym nie wiadomo, co począć dalej.

Tożsamość Podobne refleksje ma Marcin, jeśli chodzi o kolejne dzieło, oscarowego Moonlighta. – Film pokazuje, że wszyscy jesteśmy podobnymi ludźmi i mamy takie same problemy, niezależnie od rasy, miejsca zamieszkania i środowiska życia – mówi. – Otwiera oczy na to, że często nie wiemy wiele o sobie i innych, a to bardzo ważne, żeby właśnie siebie poznawać – opowiada chłopak. – Ten film pokazuje też, jak trudno jest być sobą, kiedy rzeczywistość wydaje się być złudna – dodaje student na zakończenie. PATRYCJA ORYL


RELACJA

Poczuć kosmos NASA Space Apps Challenge to hackaton odbywający się po raz szósty w ponad 150 miastach na świecie. W tym roku, z inicjatywy Szymona Krawczuka – członka Hackerspace Trójmiasto i studenta Politechniki Gdańskiej – wydarzenie miało miejsce również w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym.

P

odjąłem się organizacji Space Apps, bo sam chciałem wziąć udział w tym wydarzeniu – mówi Szymon Krawczuk. – W tym roku żadne inne miasto z Polski nie zgłosiło się do jego organizacji, dlatego postanowiłem sprowadzić Space Apps do Trójmiasta. Szkoda mi było, żeby tak wspaniała światowa inicjatywa, z tak dużym potencjałem, zupełnie ominęła Polskę i Trójmiasto. Jakby nie patrzeć Gdańsk jest siedzibą Polskiej Agencji Kosmicznej i kilku innych pokrewnych instytucji i staje się swego rodzaju polskim sercem kosmicznych tematów. Podczas hackatonu uczestnicy mają za zadanie stworzyć rozwiązanie odpowiadające na

jedno z wyznań opublikowanych przez NASA. Działają w sześcioosobowych zespołach, z których część utworzona została spontanicznie, tuż przed rozpoczęciem wydarzenia. – Fajne jest to, że możemy dobierać się w zespoły w trakcie hackatonu – mówi Oliwia, która wraz z drużyną pracowała nad projektem habitatu na Marsie. – Jest wiele zagadnień, które są interdyscyplinarne, dlatego cenne jest posiadanie w swoim zespole nie tylko programistów, ale także ludzi z innych dziedzin nauki, takich jak np. grafika czy chemia. Wyzwania tegorocznego hackatonu dotyczyły zrównoważonego rozwoju, ekologii, zapobieganiu katastrofom czy wizualizacji hydrosfery,

POCZĄTEK HACKATONU - ZESPOŁY TWORZĄ WŁASNE KONCEPCJE

DRUŻYNOM W ROZWIĄZANIU PROBLEMÓW POMAGALI MENTORZY www.podprad.pl | 7


PRACA PODCZAS HACKATONU - UCZESTNICY W TRAKCIE TWORZENIA APLIKACJI MOBILNEJ

wszystko przy wykorzystaniu danych NASA i nowoczesnych technologii. Zespołom pomagali mentorzy, specjaliści z wielu dziedzin, którzy także oceniali ich pomysły i wystąpienia, aby następnie wyłonić dwóch laureatów, dając im szansę na zaprezentowanie projektów w konkursie światowym. Jednym z mentorów jest Ashley Raiteri, naukowiec pracujący dla DARPA, Boeninga i Raytheona. Fantastyczne grono przyszłych wynalazców – pisał na Facebooku już po prezentacjach projektów. Artyści, architekci, inżynierowie, domorośli badacze, programiści, twórcy aplikacji, UX designerzy. Jestem niezmiernie szczęśliwy, że mogłem być świadkiem, jak tworzą swoje idee i wcielają je w życie podczas tego maratonu. Na stworzenie pełnej koncepcji projektowej uczestnicy mieli niespełna 30 godzin. Wielu z nich pracowało całą noc. – Nie martwimy się małą ilością czasu, chociaż na razie faktycznie zmagamy się z problemami technicznymi – twierdziła drużyna studentów Automatyki i Robotyki, która na hackatonie postanowiła stworzyć aplikację przybliżającą życie na Arktyce. – Ważne, aby dobrze zaprezentować koncepcję. – Mamy dużo coli, dużo pizzy, energii nikomu nie zabraknie – śmiał się sam organizator, który towarzyszył uczestnikom w nocnych zmaganiach. W niedzielne popołudnie jeszcze bardziej dało się odczuć ducha rywalizacji i mobilizacji, która obecna była mimo braku snu, często zastę8

|www.podprad.pl

JESTEM W KOSMOSIE

UCZESTNICY PRACOWALI CAŁĄ NOC

powanego kawą. Dopiero po oddaniu projektów nastąpiła błoga i wyczekiwana chwila odpoczynku i rozluźnienia. Zauważalna była także większa integracja między poszczególnymi grupami. Wszyscy udali się na, tradycyjną już podczas tego hackatonu, pizzę, zostawiając krajobraz niczym z laboratorium: splątane kable, porozrzucane papiery i długopisy, puste kubki po kawie i imponującą ilość sprzętu elektronicznego. – Jestem zadowolony z wyników pracy niezależnie od tego, czy wygramy – mówi Paweł, który w ramach Space Apps Challege wraz z drużyną rozwiązywał jedno z zagadnień już istniejącego projektu Traffic Simulation Framework. – Udało się poprawić niektóre parametry i przede wszystkim zmobilizować do pracy. Wykonaliśmy dużo pracy w bardzo krótkim czasie i jestem z tego bardzo zadowolony. Jestem


Fantastyczne grono przyszłych wynalazców pod wrażeniem organizacji; bardzo dobrze się tu czułem i cieszę się, że taka impreza ma miejsce w Polsce. Dla mnie to także okazja do odwiedzenia Gdańska – postanowiłem zostać na całą majówkę – dodaje Paweł. – Cieszymy się, bo udało nam się stworzyć naprawdę fajną aplikację pomimo faktu, że poznaliśmy się dopiero podczas imprezy i długo szukaliśmy tematu, który by nas interesował – nie kryje zadowolenia Marta. – Na pewno spotkamy się jeszcze poza hackatonem. W niedzielę wieczorem nastąpiło ogłoszenie wyników. Jury w składzie: Ashley Raiteri, Anna Mikulińska (Airhelp) oraz Marcin Młyński (CODE:ME, Hackerspace Trójmiasto) zdecydowało, że laureatami NASA Space Apps Challenge Gdańsk 2017 zostają drużyny NBK (Mateusz Kopacz, Paweł Zarembski, Kamil Andrzejewski, Maciej Kosiedowski, Paulina Bronchard, Norbert Szczesny) z projektem wodnych paneli słonecznych oraz Szalone Dziki (Patrycja Marchewka, Artur Baryła, Mateusz Piekarek, Robert Bicz, Andrzej Pomirski) z aplikacją wykorzystującą zdjęcia satelitar-

ZWYCIĘSKIE DRUŻYNY PODCZAS ROZDANIA NAGRÓD

RELACJA

ne do wytyczania drogi ewakuacji na terenach lasów. Powyższe drużyny zostały uhonorowane także dodatkowymi nagrodami od sponsorów wydarzenia – nagrodę za najlepsze wykorzystanie danych NASA od Airhelp otrzymały Szalone Dziki, zaś nagrodę publiczności oraz dyplom za innowacyjność przyznawany przez Gdański Park Naukowo-Technologiczny zdobył zespół NBK. – Nie mieliśmy łatwego zadania, wszystkie projekty były na dobrym poziomie, ale kierując się wytycznymi postawionymi przez NASA i ogólnym zaawansowaniem projektów, udało się wybrać właśnie te dwie drużyny – relacjonuje jury. – Totalnie się tego nie spodziewaliśmy – śmieje się Mateusz, członek zwycięskiej drużyny. – Przyszliśmy tu tylko po koszulki. Chcieliśmy podziękować organizatorom, że poświęcili swój czas i stworzyli takie wydarzenie w Gdańsku. Dla nas to cenne doświadczenie, świetnie się bawiliśmy i na pewno przyjdziemy za rok, jeśli Space Apps się odbędzie. Postaramy się nie zawieść was w konkursie światowym. Wyniki konkursu światowego NASA Space Apps Challenge 2017 poznamy w czerwcu. KAROLINA ZORN

PREZENTACJE PROJEKTÓW MOŻNA ZOBACZYĆ NA 2017.SPACEAPPSCHALLENGE.ORG. www.podprad.pl | 9


Odskocznia od codzienności

Foto: 123rf.com

Trenowanie innych to wyzwanie, bo trzeba myśleć i dopasować ćwiczenia do osobowości. Łukasz Śleboda i Krzysztof Bartnik doskonale o tym wiedzą. Dzielą się swoimi sportowymi doświadczeniami oraz mówią, jak pogodzić życie zawodowe i prywatne ze swoją pasją.

10 |www.podprad.pl


TRENOWANIE

K

lub Nadwiślan, w którym Łukasz jest trenerem. Sala pełna małych chłopców w wieku 8-9 lat. – Lubicie swojego trenera? – Taaak! – odpowiadają jednogłośnie. – Kto jest waszym ulubionym piłkarzem? – Lewandowski. – Kto jest twoim ulubionym piłkarzem? – Głowacki! – odpowiada z uśmiechem na twarzy mały Kuba. Dzieci zaczynają się przekrzykiwać: moim ulubionym piłkarzem jest Krzysztof Mączyński, Szczęsny, Fabiański. – A wasza ulubiona drużyna sportowa? Padają nazwy: Liverpool, Wisła Kraków, Bayern Monachium. – Lubicie przychodzić na zajęcia? – Taaak! Uczymy się fajnych rzeczy i gramy w nogę – mówi roześmiany chłopiec. – Najbardziej lubimy grać w mecze! – dodaje. Hartowanie woli i motywacja Łukasz trenuje piłkę nożną od dziecka, a Krzysztof jest miłośnikiem sztuk walk od 23 roku życia. Łukasz jest trenerem piłki nożnej oraz absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego

O sztukach walki K1 to odmiana kickboxingu, w której walka prowadzona jest w full contact, czyli ciosy zadawane są z pełną siłą. Dozwolone są uderzenia rękami i kopnięcia na uda, korpus i głowę oraz kopnięcia kolanami. Po dojściu do klinczu i ściągnięciu głowy przeciwnika, można zadać tylko jedno kopnięcie. Nie można uderzać łokciami oraz uderzać i kopać w tył głowy, tył pleców i krocze. Muay Thai to najbardziej skuteczna odmiana walki sportów uderzanych. Oprócz tego, co jest dozwolone w K1, w tym sporcie można jeszcze używać uderzeń łokciami i po dojściu do klinczu można zadać dowolną ilość ciosów. Muay Thai wywodzi się z Tajlandii, ale jest popularne na całym świecie. Każdy może je trenować, ale ważne, by sprawiało mu to przyjemność.

www.podprad.pl | 11


AKTYWNY SPACER ŁUKASZA Z PSEM BARYM

LISZCZANKI- DRUŻYNA SPORTOWA ŁUKASZA

w Krakowie. Twierdzi, że poprzez sport każdy z nas rozwija się w różnych dziedzinach życia. Krzysztof jest trenerem w clubie RioGrappling w Dąbrowie Górniczej oraz dwukrotnym mistrzem Polski w formule K1 federacji WKSF. – Uprawianie sportu hartuje organizm, pozwala zachować dobrą kondycję, a także pozwala pozbyć się stresu – mówi. – Oprócz rzeźbienia sylwetki kształtuje charakter i wyrabia samodyscyplinę. Ale przede wszystkim sport powinien sprawiać przyjemność,

OBÓZ SPORTOWY Z TAJSKIMI ZAWODNIKAMI 12 |www.podprad.pl

dlatego ważne jest, aby wybrać tę dyscyplinę sportu, która będzie nam pasowała. – Na każdym kroku poznajemy nowych ludzi, atmosfera oraz przeżycia podczas obozów sportowych i zawodów uczą zaradności, punktualności oraz planowania dnia tak, aby zdążyć na trening – mówi Łukasz. – Sport jest odskocznią od codzienności, można się rozładować, wyżyć i wyciszyć.

Sport, który pasuje – Nie dość, że można patrzeć na efekty swojej nauki, to można potrenować ze swoimi podopiecznymi – mówi Krzysztof. – Nie muszę nikogo zmuszać do mocniejszych treningów, każdy trenuje dla siebie, a osoby, które wykazują ponadprzeciętne zaangażowanie na treningach, z reguły startują z biegiem czasu w różnego rodzaju zawodach począwszy od okręgowych po mistrzostwa Polski. I to właśnie ich sukcesy cieszą trenera. – Najprzyjemniejsze jest to, kiedy widzisz, jak zawodnicy, których prowadzisz cały czas robią postępy i nie mogą się doczekać kolejnego treningu – mówi. Podobnego zdania co Krzysztof jest Łukasz. Krzysiek zaczynał od piłki nożnej. Począwszy od trampkarzy, poprzez juniorów, aż do seniorów, gdzie 2 sezony grał w IV-lidze. Jednak po tym, jak drużyna spadła do niższej ligi, stracił zapał do treningów piłkarskich i zajął się siłownią. Zdecydował się łączyć ćwiczenia


TRENOWANIE

MISTRZOSTWA POLSKI2017, KRZYSZTOF I MIEJSCE

siłowe z piłkarskimi treningami i meczami. – Od dwudziestego trzeciego roku życia zacząłem trenować Muay Thai i K1 w RioGrappling Dąbrowa Górnicza – mówi Krzysiek. – Przez pierwszy rok treningów opuściłem tylko jeden trening, po ok. 1,5 roku zadebiutowałem na lidze boksu tajskiego w formule K1, gdzie wygrałem walkę przed czasem. Potem zacząłem startować również w Muay Thai, także do tej pory łączę starty w Muay Thai i K1. Po ok. 3 latach treningów zrobiłem kurs trenera i przejąłem prowadzenie treningów Muay Thai i K1 w RioGrappling Dąbrowa Górnicza. Do tej pory prowadzę tam zajęcia dla połączonej grupy seniorskiej i juniorskiej oraz startuję w zawodach rangi krajowej – opowiada. Krzysztof zdobył dwukrotne mistrzostwo Polski w latach 2016 i 2017 oraz wicemistrzostwo Polski 2015 w formule K1 federacji WKSF. W Muay Thai otrzymał nagrodę za najlepszą walkę w lidze boksu tajskiego z późniejszym amatorskim mistrzem świata. Trener z głową Zawód trenera jest bardzo trudny, każde dziecko jest inne. – Muszę reagować i być przygotowanym na różne sytuacje na treningu – stwierdza Łukasz. – Muszę cały czas poznawać swoich podopiecznych, dużo z nimi rozmawiać i żartować.

– Aby prowadzić zajęcia sportowe, oprócz dobrego przygotowania technicznego, trzeba umieć złapać kontakt z grupą – wtrąca Krzysiek. – Czasami do każdego trzeba podejść indywidualnie, bo nie każdy chce zostać przyszłym mistrzem, a wystarczy, że zyska pewność siebie i poprawi swoją kondycję. – Praca trenera to przyjemność – rozwija wątek Krzysztof. – Nie dość, że można patrzeć na efekty, to można samemu potrenować ze swoimi podopiecznymi – dodaje. – Największą satysfakcją jest uśmiech dzieci przed treningiem, w czasie i po treningu. Jeśli natomiast chodzi o kwestię pogodzenia pracy, sportu i życia codziennego – bywa ciężko, ale mam wyrozumiałą żonę, która wspiera mnie i mi pomaga. Propagujemy zdrowy tryb życia. Często w weekendy chodzimy z naszym psem Barym na długie spacery po okolicy oraz jeździmy na wycieczki rowerowe – mówi z uśmiechem Łukasz. Bycie sportowcem niesie ze sobą dużo korzyści, ale i wyrzeczeń. Nie chodzi tu tylko o błysk fleszy i bycie najlepszym, ale również o ciężką pracę. Krzysztof oraz Łukasz wkładają swoje serce w to, co robią. Prawdą jest, że wysiłek fizyczny przyczynia się do tego, że jesteśmy silniejsi, zdrowsi oraz szczęśliwsi. Bez względu na wiek warto uprawiać sport, który z biegiem czasu może stać się naszą pasją i świetnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. BOŻENA GISZTER www.podprad.pl | 13


Minimalizm od podszewki

czyli powrót do materiałowych chustek do nosa Minimalistyczny styl życia wymaga przewartościowania swoich przyzwyczajeń. Umiejętność wyboru tylko niezbędnych rzeczy jest sztuką, której człowiek uczy się całe życie.

P 14 |www.podprad.pl

rojektantka i entuzjastka tego nurtu, Monika Kłak, mówi, że aby żyć minimalistycznie, należy zrezygnować ze śmieciowego, przetworzonego jedzenia i gotować samemu. Podczas zakupów trzeba czytać etykiety ze składem – mają być maksymalnie trzy składniki! Należy też nosić własne torby z materiału na zakupy czy robić przegląd szafy i bibelotów dwa razy w roku – na wiosnę i na nowy rok. Mieć jeden krem/masło do twarzy/ciała, dwa komplety pościeli na zmianę, dwa ręczniki, dwa komplety majtek, rajstop itd. – Nosić aż do zużycia – głośno śmieje się Monika. Zaradność wyssała z mlekiem matki. – Wychowywałam się w artystycznej rodzinie, w domu, w którym na co dzień odnoszono się


MINIMUM

z szacunkiem do wszystkich rzeczy – wspomina Monika. – Każdy zakup był przemyślany przez mistrzynię mamę. W drugiej klasie podstawówki uszyłam swój pierwszy produkt, worek na kapcie. Maszyna do szycia od tamtej pory była moim standardowym wyposażeniem, odziedziczyłam ją i nadal jej używam. Od worka się zaczęło… – mówi.

Świadomy wybór drogi Dla projektantki minimalistyczny styl życia mocno wiąże się z biodesignem, którego jest zwolenniczką. – Od studiów na ASP interesowało mnie całościowe podejście do ekologicznego życia w mieście. Zdarzyło mi się nawet, na jednym z przedmiotów na pierwszym roku, zaprojektować mebel do siedzenia z tektury. To był świadomy początek mojej drogi. Pamiętam, jak któregoś dnia wyrzuciłam z domu wszystkie sztuczne kosmetyki i proszki do prania. To było ostatnie brakujące ogniwo. – To, co jako ludzie potrafimy wykorzystać z natury, jest największą wartością. Od zawsze tak było. Warto sobie przypomnieć tzw. domowe rękodzieło. To jest umiejętność, dzięki której nasze babki oraz prababki (w mieście i na wsi) tworzyły wyroby wyposażenia domu, stroiły rodzinę i sprzedawały

lub wymieniały artykuły na jedzenie – przekonuje Monika.

Minimalistyczny styl życia Dla Moniki najważniejsze są rzeczy, z którymi można dosłownie zamieszkać w namiocie. Tworząc własne, minimalistyczne projekty, doceniła materiały z drugiej ręki, które są wyjątkowe i niepowtarzalne. – Moje produkty są limitowane. Zdobyty kawałek materiału jest w maksymalnie trzech egzemplarzach danego wzoru. Każdy z nas może swoje potrzeby określać i mówić: stop, już wystarczy – tłumaczy. Od 2001 roku, odkąd zamieszkała we własnym mieszkaniu, wciąż ma te same meble. – Zmieniam tapicerkę, odnawiam blaty, wynajduję materiały z drugiej ręki na pokrycie kanapy, obrębiam i gotowe – opowiada. – Uwielbiam robić przemeblowania w tych samych pomieszczeniach: łazience lub przedpokoju, czuje się po nich jak w nowym mieszkaniu – żartuje projektantka. – Tak samo robię z ubraniami. Zestawiam je wciąż w nowe stylizacje. Wystarczy inspiracji, aby korzystać ze zmian do końca życia. PATRYCJA ŻOŁYNIAK

www.podprad.pl | 15


Foto: 123rf.com

Gdy życie daje ci cytryny W tygodniu praca-dom, studia-dom albo mieszanka tych trzech. W weekend zakupy, pranie, sprzątanie, prasowanie, spotkanie ze znajomymi. I tak dzień za dniem, tydzień za tygodniem. Każdy z nich do bólu przypomina poprzedni, brakuje nadziei na zmianę.

M

oże twój dzisiejszy dzień smakuje gorzko. Nie zaliczyłeś kolokwium, pieniądze ci się kończą i coraz bardziej zastanawiasz się nad rzuceniem studiów. A może tysięczny raz rzucasz papierosy i obiecujesz sobie, że nigdy więcej... by znowu poczuć ich smak w ustach. A może już piąty rok studiów bezskutecznie szukasz drugiej połówki i z poczucia desperacji chcesz walić głową w ścianę. 16 |www.podprad.pl

Uczucia na wodzy Znam smak takich dni i też go nie lubię. Moja dusza pragnie wtedy wyrwać się do czegoś większego, osłodzić gorzkie chwile. No właśnie, dobre pytanie: Czy jestem w stanie sama osłodzić swoje życie? Może w tym właśnie jest ratunek, bym traktowała dni jak potrawy i dodawała to, czego w nich brakuje? W dużej mierze przecież nie mam wpływu na to, jakie dania zaserwuje mi życie, które raz bywa nudne jak


flaki z olejem, innym razem jest emocjonujące i nieprzewidywalne jak rollercoaster. W moich rękach pozostaje jednak decyzja, w jaki sposób na bieżące wydarzenia zareaguję, co o nich pomyślę, czy i jaką nadam im wartość.

Wybiegać złość Kilka lat temu odkryłam, że sama jestem odpowiedzialna za radzenie sobie z własnymi emocjami. Brzmi prosto, ale stosowanie tego na co dzień, nawet po kilku latach, nadal jest trudne. Na przykład gdy czuję się rozczarowana czyimś zachowaniem, mogę zdecydować, czy chcę pogrążyć się w tym uczuciu, rozpamiętując daną sytuację, czy żyć dalej, przyznając zgodnie z prawdą, że nie jestem w stanie wszystkiego kontrolować. Emocje mają potencjał i tylko ode mnie zależy, jak go wykorzystam: w sposób pozytywny czy negatywny. W ten sposób frustrację i złość staram się zamieniać na przebiegnięte kilometry. Oczywiście nie zawsze jestem zła, gdy biegam – ale zauważyłam, że w ten sposób moje ciało odreagowuje najlepiej i z dystansu kilku kilometrów wszystkie sprawy wyglądają jaśniej. Warto więc zastanowić się, co nadaje słodyczy twoim dniom, a czego w nich nie znosisz, i wykorzystać tę wiedzę do kształtowania rzeczywistości wokół ciebie. Jeśli jakieś zajęcie cię nudzi, pomyśl, czy możesz coś w nim zmienić – aby zaczęło dawać ci większą satysfakcję. Nie

SŁODKO-GORZKI

masz nad czymś kontroli? Zdecyduj, czy aby na pewno warto tracić nerwy i martwić się na zapas o tę sprawę.

Emocjonalny master chef Mówi się, że w życiu jedyną stałą rzeczą jest zmiana. Jako człowiek mogę być zatem pewna, że jeszcze nie raz doświadczę całej gamy życiowych smaków: słodkich chwil, słonych łez czy gorzkich żali. Będzie wiele dni, w których kwaśny grymas zagości na mojej twarzy. Ale kiedy nie mam wpływu na dostępne składniki, mogę stać się szefem mojej własnej kuchni i świadomie zdecydować, które z nich będą dominować w moim menu. Co jednak, gdy mimo wszystkich życiowych smaków, karmienia się różnorodnością i wielu starań wciąż czuję niedosyt, a znane mi metody zawodzą? Wtedy, bardziej niż zwykle, modlę się i sięgam do Biblii. Tylko jeden człowiek mówił o sobie, że jest jedynym źródłem nadziei i może wypełnić nasz wewnętrzny głód – Jezus Chrystus. A ja mu wierzę. Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie (Ewangelia Jana 6, 25). MAGDALENA CHRZANOWIECKA

RAPP to...

Ruch Akademicki Pod Prąd działa na 21 uczelniach w Polsce w pięciu największych miastach. Poprzez organizowane wydarzenia, warsztaty, szkolenia, wyjazdy, panele dyskusyjne i konferencje, w oparciu o wartości chrześcijańskie, pomaga w rozwoju osobistym, biorąc pod uwagę każdą dziedzinę życia studenckiego: intelektualną, społeczno-emocjonalną i duchową.

www.rapp.pl

www.podprad.pl | 17


Widzimy się na Woodzie!

Foto: Lidia Karolewicz

Jeśli gdzieś jest mój kawałek ziemi to właśnie tutaj! Na najpiękniejszym festiwalu świata Przystanku Woodstock. Tu są moje przyjaźnie, moje chwile radości, moja muzyka i cała miłość do tej ziemi – taki napis możemy przeczytać na jednej z koszulek Przystanku Woodstock 2016. Każdego roku pojawia się na tym Festiwalu kilkaset tysięcy osób. Co jest wyjątkowego w Przystanku Woodstock? Dlaczego cieszy się taką popularnością?

18 |www.podprad.pl


WOLNOŚĆ

Foto: Freepik

P

rzyjeżdżam tu co roku. To jedyne miejsce na ziemi, gdzie mogę się czuć niezależny i wolny, nic mnie nie ogranicza – mówi Mateusz, student Akademii Morskiej w Gdyni. – Wstaję, kiedy chcę, chodzę, gdzie mi się podoba, towarzyszą mi znajomi i poznaję dziesiątki nowych ludzi. Tak spotkałem moich przyjaciół. Kiedy krzyknąłem pod sceną: Czy jest ktoś z województwa pomorskiego?, odezwało się kilka osób. Postanowiliśmy się zaznajomić i do dziś widujemy się nie tylko na Woodzie! Przede wszystkim przyjeżdżam tu dla atmosfery. Wbrew temu co wypisuje się na forach i słyszy w niektórych mediach, festiwal pozwala zapomnieć o bożym świecie, zmartwieniach i „szarej codzienności”. A wszystkiemu towarzyszy niesamowita muzyka – z uśmiechem na twarzy wspomina woodstockowicz, który przyjechał tu po raz szósty. Organizacja festiwalu Przystanek Woodstock w Polsce ma dwadzieścia dwa lata. W Czymanowie, nad jeziorem

Przyjeżdżam tu dla atmosfery Żarnowieckim odbyły się pierwsze koncerty wykonawców z różnych stron świata. Pomysłodawcą był Jurek Owsiak, który w ten sposób chciał podziękować wolontariuszom Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, za wszelką pomoc w zbiórce pieniędzy dla potrzebujących. Woodstock to darmowa impreza, w której może uczestniczyć każdy. Zjeżdżają się ludzie z całego świata. Rozbijają namioty na terenie obejmującym 30 ha. W ubiegłym roku zarejestrowano ok. 70 tys. samochodów, a pociągami podróżowało ok. 76 tys. osób. Jak informuje Gazeta Lubuska szacuje się, że na Woodstocku zjawia się aż pół miliona osób każdego roku. Wiele osób przyjechało już kolejny raz, ponieważ nie wyobrażały sobie wakacji bez Woodstocku.

www.podprad.pl | 19


Festiwal od środka Na Woodstocku jest też miejsce dla prawdziwych artystów, którzy mogą zaprezentować swoje zdolności. Kilka miesięcy przed festiwalem odbywają się przesłuchania zespołów. Często w ten sposób odkrywa się nowe talenty. Dla wykonawców jest to szansa na sławę. Poza tym na Woodstocku wyznaczona jest specjalna scena, która nazywa się Akademią Sztuk Przepięknych. To właśnie w tym miejscu można spotkać postacie z mediów: dziennikarzy, redaktorów, aktorów. W ubiegłym roku ASP odwiedzili między innymi: Maciej Stuhr, Tomasz Michniewicz, Karolina Korwin-Piotrowska. Redaktorka zwróciła uwagę na negatywne komentarze, którymi został obrzucony Woodstock. – Przed przyjazdem tutaj czytałam o Przystanku Woodstock. Nic z tych strasznych rzeczy, o których piszą prawicowe portale się nie potwierdza. Ci, którzy tu nie byli, nie powinni na temat tej imprezy się wypowiadać – mówi dziennikarka w wywiadzie dla Gazety Lubuskiej. Nie tylko młodzież przyjeżdża na Woodstock, lecz również rodzice z dziećmi, a nawet osoby w podeszłym wieku. Można dostrzec ludzi chodzących w pidżamach albo poprzebieranych za pokemony czy zwierzęta. Niektórzy sami projektują nietuzinkowe stroje. Nie tylko ubrania zwracają uwagę, lecz także fryzury. Salony fryzjerskie w Kostrzynie są otwarte do późnych godzin. Przede wszystkim klientami są mężczyźni, którzy opuszczają stylistów z kolorowymi irokezami na głowach. Z Woodstocku można wrócić również z dreda20 |www.podprad.pl

mi, styliści sami organizują pokazy i uczą, w jaki sposób zmieniać fryzury.

Walka z niesprawiedliwością Podczas zeszłorocznego Woodstocku rok temu, po informacji o zamachu we Francji, pod główną sceną tysiące osób zaśpiewało Marsyliankę i z kolorowych stu dwudziestu tysięcy kartonów ułożono flagę. Był to dowód, że ludzie mogą wspólnie solidaryzować się z poszkodowanymi. Jurek Owsiak wołał ze sceny: Ta straszna tragedia mogła wydarzyć się wszędzie. Nie nadużywajmy wrogości i nienawiści! Nie rozwiążemy problemów świata, odgradzając się od niego drutami kolczastymi i okopując fosami, nie jest prawdą, że jeśli się ogrodzimy i okopiemy, to będziemy bezpieczni! Musimy zmienić nasze myślenie o religiach, o innych ludziach, nauczyć się pokojowo współżyć! Na Woodstocku swoje miejsce znajdują różnorodne instytucje, na przykład MONAR, których ideą jest chęć niesienia pomocy osobom uzależnionym oraz Amnesty International, Greenpeace, Polska Akcja Humanitarna. Podczas festiwalu nie ma większego problemu ze spowiedzią albo rozmową z zakonnikami. Jest tu szansa na oddanie krwi, a co roku odbywa się turniej piłki nożnej pod hasłem Wykopmy Rasizm ze stadionów.

Festiwal po raz ostatni? Woodstock 2016 został uznany przez policję za imprezę o podwyższonym ryzyku, dlatego całość festiwalu została ogrodzona metalowymi płotami, których łączna długość wyniosła 16 km.


WOLNOŚĆ

Policjanci zwrócili uwagę na naganną postawę wrażeń, co córka i syn. niektórych uczestników. Odnotowano 256 wyKłopot polega na tym, kroczeń naruszających prawo, takich jak kraże bardzo często to dorośli, korzystając z otwardzieże, rozboje, nadużywanie alkoholu i narkotości woodstockowego świata, dają fatalny przytyków. Przeciwnicy Owsiaka uważają, że kład. To wiecie zarówno wy, jak i ja. Nie tylko impreza nie była odpowiednio zorganizowana. młodzież tam chodzi pijana. Widzę, jak dorośli, Przede wszystkim mówiono o znikomej liczbie nawaleni jak bąki, obnażają się – mówi socjolog ochroniarzy i wolontariuszy. Na potrzebę szcze- prof. Jacek Kurzępa, wypowiadając się dla gólnej ochrony zwraca uwagę dziennikarka, Gazety Wyborczej z Gorzowa Wielkopolskiego. Anita Gargas podczas rozmowy z Ewą Odmienne stanowisko przyjmuje dyrektor Pietrzak w Temacie Dnia z 28 czerwca 2016 r. Instytutu Socjologii UMK prof. Tomasz – Ten pierwszy haust wolności będzie kojarzył Szlendak. Uważa, że Woodstock jest miejscem, się z Owsiakiem. Oni pojadą na w którym ludzie przyjeżdżają „Przystanek Woodstock”, gdzie po to, aby naładować społeczne Owsiak pozwala na wszystbaterie. Badacz zwraca uwako, a nawet stwarza im miejsca, gę na to, iż w chwili obecnej bragdzie mogą taplać się w błocie, kuje nam czasu na coraz więcej Zainteresowanych chodzić półnago, znaleźć narkorzeczy. Pęd życia powoduje, że odsyłam na strony: tyki – mówi. zostajemy pozbawieni chwili rewosp.pl, Często w kierunku Przystanku fleksji nad poważnymi sprawawoodstockfestival.pl, Woodstock padają oskarżenia mi. Organizacja festiwali staje się kreciola.tv. dotyczące organizacji finansowej wentylem pozwalającym przefestiwalu. Według niektórych rwać monotonię życia. działaczy sceny politycznej (np. – Woodstock staje się maszyną Stanisława Pięty, członka pardo tworzenia więzi – twierdzi tii PiS), Woodstock zostaje spiew Gazecie Wyborczej prof. niężony przez sumę wrzucaną Szlendak. – Z badań wynika, do puszek podczas Wielkiej Orże dzisiejsi 20-latkowie, którzy kiestry Świątecznej Pomocy. jeżdżą na Przystanek, są dużo Kilka dni przed zbiórką pieniębardziej postmaterialistyczni dzy WOŚP została zorganizoniż ich rodzice. Chcą wyrażać wana akcja Nie daję Owsiakowi, się inaczej niż tylko poprzez której logo stanowiło odwrócogadżety, konsumpcję i wysoki ne serce. Rzecznik Przystanku poziom życia. Woodstock, Krzysztof Dobies, O wolności można mówić wieoświadczył w trakcie rozmowy z dziennikarza- le. Tak jak każda potrawa ma swój wyjątkowy mi portalu Onet.pl, że część budżetu Festiwalu smak, tak samo dla każdego człowieka wolność zapewniają duże firmy jak na przykład Orange, smakuje inaczej. Jedni szukają przestrzeni aby Lidl czy Allegro. Spora liczba osób wpłaca daro- móc się nią delektować, inni potrzebują druwizny, pozyskuje się również środki ze sprzeda- giego człowieka lub muzyki, jeszcze inni nie ży gadżetów. chcą o niej słyszeć albo boją się po nią sięgnąć. Niektórzy uważają, że Przystanek Woodstock Profesorowie o Woodstocku to piekło na ziemi, inni, że to prawdziwy raj. Aby Różne zdania na temat festiwalu wyrażają nadowiedzieć się jak jest naprawdę, trzeba się saukowcy. – Przyjeżdżają ojcowie i matki z dziećmemu o tym przekonać. mi. To jest piękne doświadczenie! To, że rodziny Siema! Do następnego Woodstocku! potrafią tam być razem, trzeba przypisać na plus. Mama z tatą doświadczają podobnych LIDIA KAROLEWICZ www.podprad.pl | 21


Przepis na modę – Od dziecka pasjonowałam się szyciem i tworzeniem. Najpierw dla lalek, a teraz dla ludzi – mówi Karolina Burakowska, która jest projektantką mody i wymyśla niepowtarzalne kreacje. – Zauważyłam również, że ludziom brakuje wigoru i wyrażania emocji poprzez stylizacje. Mam cichą nadzieję, że będę mogła to zmienić.

Ś

wiat mody, najnowsze kreacje, wybiegi i znani projektanci. Można uznać, że wielu z nas to nie dotyczy. Czy na pewno? Każdego dnia wkładamy na siebie ubranie. W mniej, bądź bardziej świadomy sposób, odzwierciedla ono nasz nastrój oraz samoocenę. Zakładając elegancką kreację, czujemy się bardziej atrakcyjni i pewni siebie. Warto zatem przyjrzeć się swojej szafie i zastanowić, co mówi o nas samych. Można też pójść o krok dalej i zacząć tworzyć stroje samemu. Taką decyzję podjęła Karolina Burakowska, studentka architektury ubioru na Politechnice Łódzkiej, która rozwija pasję i zachęca innych do świadomego wyrażania siebie poprzez ubiór.

KAROLINA BURAKOWSKA

22 |www.podprad.pl

Materiał, projekt, szycie – Jeżeli chodzi o sam proces tworzenia, zwykle na początku, skupuję materiały – wyznaje Karolina. – Mam do nich ułatwiony dostęp, ponieważ znam osobę, która jeździ po świecie i przywozi ze sobą różne resztki tkanin. Na szczęście sklepów z takimi towarami jest mnóstwo i każdy może znaleźć coś dla siebie. Ceny bardzo się różnią. Surowa lub barwiona bawełna będzie tańsza.


Na wełnę czy jeszcze bardziej szlachetną tkaninę, wydamy więcej – przedstawia sytuację. Kolejną kwestią jest dopasowanie stroju do sylwetki. Nie wszystko, co będzie dobrze wyglądało na innych, będzie pasować na nas. To kolejny element ważny przy projektowaniu – najpierw Karolina wyobraża sobie sylwetkę, a dopiero później zabiera się do rysowania. Sam rysunek można zrobić na papierze lub w komputerze. Projektantka korzysta ze specjalnego tabletu graficznego i większość prac wykonuje cyfrowo. Skraca to czas tworzenia, ale mimo to cały strój potrafi zająć kilka tygodni, ponieważ jak mówi, dla kreacji istotna jest oryginalność. Rzeczami, które szyje na własny użytek, nie chwali się publicznie. Chce, by zostały unikatowe i niepowtarzalne.

PASJA

Smak w modzie to gust i umiejętności łączenia elementów niekoniecznie z najświeższej i najwyższej półki

www.podprad.pl | 23


Inspiracje – Smak w modzie to gust i umiejętności łączenia elementów niekoniecznie z najświeższej i najwyższej półki, ale takich, które w połączeniu z resztą stworzą efekt „wow” – tłumaczy młoda projektantka. Jeżeli nie jesteśmy gotowi szyć samodzielnie, możemy wykorzystać to, co już zostało stworzone. Aktualnie najwybitniejsi projektanci ścigają się, kto zrobi coś bardziej oryginalnego. Przy tym wszystkim użytkowość schodzi na drugi plan. – Są różne pokazy mody: od tych na których znajdziemy ubrania do chodzenia na co dzień, do tych z bardzo wymyślną odzieżą. Te pokazy są głównie po to, żeby zainspirować sieciówki – tłumaczy Karolina. – Może-

24 |www.podprad.pl

my znaleźć marynarkę w sklepie sieciowym o wiele tańszą niż oryginalna, mimo że wyglądają identycznie jak te widziane w telewizji na wybiegu. Zazwyczaj różnicą jest materiał i jakość wykonania – dodaje. Poszukując stroju, samo wyjście do sklepu może nie wystarczyć. Nierzadko cali podekscytowani idziemy na shopping, a wracamy z pustymi rękoma bądź stertą ubrań, które do niczego nie pasują. W najgorszym wypadku przymierzalnia w sklepie staje się pierwszym i ostatnim miejscem, w którym widzimy na sobie nasze nowe nabytki. – Z roku na rok mamy dostęp do coraz szerszej gamy barw i wzorów. Nawet w zwykłych sklepach sieciowych można znaleźć ciekawe zestawy. Cała zabawa polega na umiejętnym łączeniu ze sobą tego, co wisi na wieszakach – tłumaczy. – Z pomocą przychodzą np. blogerki, pokazują zestawienia, których samodzielnie moglibyśmy nie skompletować. Często zwracają one uwagę na rzeczy, które w sklepie wydają się zwykłe i nijakie. Okazuje się jednak, że jest tak, dopóki ich nie założymy – mówi z uśmiechem Karolina. Retrospekcja, czyli przeszłość w teraźniejszości Młodzi i zdolni dzielą się swoimi pomysłami i zarażają pasją nie tylko online. Na wydziale wzornictwa Politechniki Łódzkiej prężnie działa koło SKN designer, które organizuje wiele ciekawych wydarzeń. Jednym z nich jest coroczna Retrospekcja. Jest to wyjątkowa impreza z wystawami oraz pokazami. – Łączymy ubiór, tkaninę i plakat, inspirujemy się latami wcześniejszymi i przenosimy je do teraźniejszości – opowia-


PASJA

da zachęcająco projektantka, spod której oka wyjdą wszystkie prezentowane kreacje. – Podążamy dekadami. Pierwsza edycja była odzwierciedleniem lat dwudziestych, natomiast zeszłoroczna to lata siedemdziesiąte. W tym roku wkraczamy do lat osiemdziesiątych, czyli do sportu, punku, ubiorów widowiskowych. MARTA KŁODAWSKA

www.podprad.pl | 25


Choroba to nie wyrok Robert ma 28 lat i mieszka w Szczytnie, w województwie warmińsko-mazurskim. Kamila jest 31-letnią mieszkanką Gdyni. O swojej chorobie dowiedzieli się w wieku 18 lat. Mimo tak ciężkiej do przyjęcia wiadomości, nie poddali się i obydwoje zdali maturę.

S Foto: 123rf.com

twardnienie rozsiane uniemożliwiło im spełnienie niektórych marzeń. Robert zawsze chciał być strażakiem, a Kamila miała przed sobą siatkarską przyszłość. Zapytani, jaki jest smak ich życia, zgodnie stwierdzili, że na pewno słodko-gorzki. Kamila porównała go do hinduskich potraw, gdzie występuje eksplozja wielu smaków, natomiast Robert porównał smak życia do grejpfruta.

26 |www.podprad.pl

Rozruszać ręce i nogi – Biorę tabletki, robię się na bóstwo i jadę na warsztat – mówi Robert. Na co dzień uczęszcza na warsztaty terapii zajęciowej, dzięki którym może rozwijać swoją sprawność manualną. Oprócz tego od 6 lat codziennie pływa. – W wodzie nie widać, że jestem chory – opowiada o pływaniu Robert. – Pływanie daje mi satysfakcję. Robert bierze udział w zawodach, zajmuje na nich czołowe miejsca, mimo że rywalizuje z osobami zdrowymi.


Kamila jest teraz na zwolnieniu lekarskim, bo jest w siódmym miesiącu ciąży. Jej codzienność to zajmowanie się domem i spotykanie ze znajomymi. Jak sama twierdzi, korzysta z tego czasu, który jest jej dany. Kamila przed chorobą była siatkarką, w tym samym czasie zajmowała się też bieganiem. Niestety choroba uniemożliwiła jej tego typu sporty. Nie dała za wygraną i postanowiła jeździć na rowerze, choć – jak sama przyznaje – rower nigdy nie był dla niej pasjonujący. Jednak mimo wszystko sport jest nieodłącznym elementem jej życia. Razem ze swoimi znajomymi pokonała Podlaski Szlak Bociani. W ciągu tygodnia z całym ekwipunkiem na rowerze przejechali około 500 km.

to praca kalkulacyjno-administracyjna.

WALKA

Przyjaciele pomagają wytrwać Robert codziennie walczy z chorobą. Stara się żyć normalnie. – Gdy się przeziębię, mam problem nawet z dojściem do toalety, ale pokonuję te przeszkody – zwierza się. – Zdrowieję, idę do lekarza po tabletki. Cały czas walczę. Robert codziennie ćwiczy równowagę, wykonuje proste ćwiczenia, które poprawiają jego sprawność. Kamila dwa razy w tygodniu jeździ na specjalistyczną rehabilitację. Robert wyjeżdża na turnus rehabilitacyjny. Tam poznaje ludzi z tym samym schorzeniem i wymienia się z nimi doświadczeniami. Tam też poznał swojego najlepszego przyjaciela. Mówiąc o tych wyjazdach, Zmaganie na studiach i w pracy stwierdza, że one dają mu siłę. Stwardnienie rozsiane jest jedną z najbardziej Z kolei Kamila moc do codziennej walki zawdziępowszechnych chorób neurologicznych. W Polcza rodzinie i przyjaciołom. Razem z innymi sce zapada na nią około od 40 do 60 tys. osób. osobami chorymi na stwardnienie rozsiane Najczęściej rozpoznawana jest u ludzi między 20 a 40 rokiem życia. Na stwardnienie rozsiane założyli grupę Twardziele. Aktualnie należy częściej cierpią kobiety niż mężczyźni, a chorobę do niej około 40 osób z całego Trójmiasta. Co najmniej raz w miesiącu wychodzą razem na stwierdza się u nich średnio o 5 lat wcześniej. kręgle, bilard bądź do kawiarni. Kamila też – Masz wyjść z tego szpitala, dojść do siebie jak dobrze wspomina turnusy rehabilitacyjne. najszybciej i zabrać się za naukę, robić swoje, Uważa, że takie wyjazdy to świetna sprawa. czekają na ciebie studia i praca – mówiła wiele Gdy wyjechała na stypendium do Australii razy do siebie Kamila, która po zdaniu matury i nagle pojawił się rzut, jej przyjaciele zorganiukończyła ekonomię. W trakcie studiów wyjezowali dla niej akcję charytatywną. Leczenie chała na stypendium do Austrii. Jak wspomina, wynosiło ją prawie 7 tys. złotych tam zmierzyła się ze swoją bezsilna miesiąc. Rówieśnicy ze studiów nością. Miała bardzo ciężki rzut przez półtorej roku zebrali okochoroby, nie była w stanie przejść ło 200 tys. złotych. Dzięki temu kilku kilometrów do sklepu. wsparciu Kamila mogła ukończyć – To było łamanie mojego ja Grupa wsparcia studia. – Czułam się, jakbym dosta– wspomina. Twardziele: ła gwiazdkę z nieba – wspomina. Robert również podjął dalszą www.facebook.com/ Osoby ze stwardnieniem rozsianaukę. Studiował politologię na twardziele/ nym często zapadają na depresję. Wyższej Szkole Kultury SpołeczPrawie 60% osób przyznaje się nej i Medialnej w Toruniu. Studo wystąpienia objawów chorodiów nie skończył, lecz wciąż by lub do jej zdiagnozowania. Robert niedawno zastanawia się, czy nie wrócić. Pracował poznał sympatię. Przyznał, że poprawiło to jew firmie Matcom. Przyznaje, że choroba go sprawność psychiczną. Kamila niecierpliwie pozwala mu jedynie na siedzącą pracę. wyczekuje przyjścia synka na świat. – WsparKamila natomiast, po ukończeniu studiów, cie bliskich osób jest jedpodjęła pracę w firmie leasingowej. Pracuje nym z najlepszych leków KARINA BERK na pełen etat, a jej stanowisko wymaga – twierdzi. dużego skupienia. Jak sama określa, jest www.podprad.pl | 27


Maraton niejeden ma smak

ANETA

Słowo maraton jeszcze kilka lat temu przewijało się jedynie gdzieś w wiadomościach sportowych lub opowieściach. Czy pan, który biega od lat, jest maratończykiem? Czym jest maraton oraz czy przebiegnięcie go to jakiś nadludzki wyczyn? 28 |www.podprad.pl


O

becnie na swoim koncie mam już kilka maratonów, z czego ostatni właśnie kilka dni temu ukończyłem w Gdańsku – mówił Grzegorz, znany w kręgach biegowych oraz social mediach jako Biegacz Portowy. Interesujący człowiek, który przygodę biegową rozpoczął ponad 4 lata temu. Jak mówi, nie planował nawet w myślach maratonu, a to z prostej przyczyny, mianowicie w rekordowym momencie ważył 127 kg. Za namową brata, który sam zaczął biegać i schudł około 40 kg, ruszył się z kanapy i pokonał swoje pierwsze 1800 metrów. Obecnie utrzymuje od prawie 2 lat wagę około 85 kg. – Najpierw 1800 metrów, a z czasem była pierwsza dyszka, pierwsza połówka (25 km) i w końcu maraton, a nawet dwa 80 kilometrowe ultramaratony – mówi Biegacz Portowy.

Aby czegoś dokonać Aneta to osoba, dla której udział w maratonie to marzenie, jakie może kiedyś za 5, może 10 lat, uda się zrealizować. Było to dla niej, jak mówiła, coś odległego, a nawet nie do zrobienia w zeszłym roku. Wrzesień 2016 był czasem przemyśleń, to wtedy przyszła ponownie myśl o maratonie. Napisała do swojego kolegi, który prowadzi fanpage Biegiem Po Marzenia. Zadała proste pytanie: Czy ktoś taki jak ja, da radę przebiec maraton? Odpowiedź nie dość, że była szybka, to również krótka: Pomogę ci tego dokonać. Tak Aneta stanęła na starcie 3. Gdańskiego Maratonu i ukończyła go w bardzo dobrym humorze, otoczona najlepszymi znajomymi i rodziną. Jak sama mówi: Smak ukończenia pierwszego w życiu maratonu to coś niesamowitego. Dotarło to do mnie dopiero na drugi dzień. Płakałam ze szczęścia. Do dziś czasami potrafię się popłakać,

SPORTOWO

jak przypomnę sobie ten moment przekroczenia mety.

Bo kiedyś trzeba Dla Izy, znanej powszechnie w kręgach biegowych jako Fit Matka Wymiataczka, maraton to mistrzostwo. Mówiła sobie, że kiedyś to zrobi, ale dopiero gdy będzie na to gotowa. Mówiła sobie: pobiegnę jak będę wiedziała, że przebiegnę ten dystans cały bez marszów. I tak się stało dzięki jej mężowi, który naj-

www.podprad.pl | 29


Przebiegnięcie maratonu to tylko wisienka na torcie pierw ją zapisał na maraton, a następnie doprowadził do mety bez marszów i przerw, będąc dla niej wsparciem na każdym metrze, tak jak w życiu.

Pot i łzy oraz satysfakcja Dla każdego z nich ktoś, kto w ogóle stanął na linii maratońskiej mety, był królem i mistrzem życia. – Bo to nie jest 10 kilometrów, ani przeliczenie 4x10 kilometrów. To jest dosłownie inny rozkład sił, nie wiadomo, co się może wydarzyć na trasie – mówi Iza. – Samo przebiegnięcie maratonu to tylko wisienka na torcie. Tak naprawdę największą goryczą są nasze wyrzeczenia i przygotowania do niego. Setki godzin spędzonych na bieżni, w terenie, na trasach biegowych. Hektolitry słonego potu spływającego nam do ust z czoła oraz po każdym centymetrze 30 |www.podprad.pl

IZA - FIT MATKA WYMIATACZKA

kwadratowym naszego ciała. Są też słodkie chwile. – Poznajemy nowych ludzi, którzy mają taki sam cel jak my, tę samą pasję, chęć zmiany siebie i najbliższego otoczenia. Tworzymy grupy w social mediach, gdzie wspieramy siebie nawzajem i motywujemy. Jak dopadają mnie gorsze dni, wchodzę na grupę i widzę sukcesy innych, ich ciężką pracę. Wtedy od razu wracają mi siły i działam – mówi Iza. Aneta, Iza i Grzegorz zmienili swoje życie oraz samych siebie o 180 stopni. Poznali swoje słabości, atuty, a nawet niespożyte pokłady siły i takie cechy, o których wcześniej nie wiedzieli. A może ty? Jeśli chcesz zacząć biegać lub przebiec maraton, to pamiętaj o paru zasadach. Po pierwsze, ciesz się tym jak dziecko.


Magazyn Studencki, copyright © płyń POD PRĄD Wszelkie prawa zastrzeżone www.podprad.pl

ADRES REDAKCJI: ul. Pilotów 19A/4, 80-460 Gdańsk redakcja@podprad.pl

ANETA

Wykorzystaj czas podczas biegu do wyciszenia się, planowania następnego dnia, tygodnia, przemyśleń lub słuchania audiobooków i podcastów. Słuchaj swojego ciała, ponieważ maraton potrwa kilka godzin, a konsekwencje nieprzygotowania do niego mogą trwać nawet kilka lat. Teraz nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Wiem, że mogę więcej, mogę wszystko. To, że ukończyłam maraton, dało mi siłę i motywację do dalszej pracy. Obudziło moją wyobraźnię oraz otworzyło na świat bez barier i ograniczeń. To słowa, które można usłyszeć od każdego, kto przekroczył metę królewskiego dystansu. Największą zaś wisienką na torcie i nagrodą będzie dla was to, że ukończycie swój pierwszy maraton. Wtedy będziecie mogli powiedzieć, że jesteście maratończykam, a podobno tylko 1% społeczeństwa na Ziemi może się tym pochwalić. Na koniec ostrzeżenie: bieganie uzależnia. I dotychczas nie opracowano żadnych metod leczenia. MARCIN JOACHIM GRZEGORCZYK MARATOŃCZYK

REDAKTOR NACZELNA Katarzyna Michałowska ZESPÓŁ REDAKCYJNY:

Paula Altmann, Bogna Bartel, Karina Berk, Magdalena Chrzanowiecka, Anna Górecka, Marcin Grzegorczyk, Dawid Linowski, Lidia Karolewicz, Aleksandra Kopeć, Katarzyna Kowalewska, Rafał Nitychoruk, Patrycja Oryl, Małgorzata Serkowska, Agata Siemaszko, Justyna Wujkowska, Tomasz Zapadka, Anna Moczydłowska, Michał Misiak KOREKTA: Magdalena Chrzanowiecka, Anna Moczydłowska, Aleksandra Kopeć, Katarzyna Kowalewska JEŚLI CHCESZ ZAANGAŻOWAĆ SIĘ W TWORZENIE GAZETY – NAPISZ: REDAKCJA@PODPRAD.PL ZAPYTANIE O REKLAMĘ: reklama@podprad.pl FOTOGRAFIA NA OKŁADCE

pexels.com

SKŁAD I PROJEKT OKŁADKI:

Magdalena Wojnowska

ODDZIAŁY W POLSCE: Kraków: Ewelina Banacka, ewelina.banacka@gmail.com; Poznań: Monika Stiller, mstiller@mt28.pl; Magazyn Studencki płyń POD PRĄD – Zrozumieć więcej. Uwzględniając potrzeby studentów, inspirujemy i informujemy, jak odnaleźć własną wartość, nadzieję, sens i cel w codzienności. Zapraszamy cię do naszego grona!


Wydarzenia pod patronatem pod prąd Innowacje w logistyce Konferencja Edukacja-Nauka-Biznes pt.: „Innowacyjne rozwiązania w logistyce”, wyjątkowa z powodu 10-lecia kształcenia na kierunku logistyka, odbyła się 18-19 maja na Wydziale Nauk Ekonomicznych SGGW. Wydarzenie przygotowane w ramach VII Warszawskich Dni Logistyki organizują Koło Naukowe Logistyki oraz Katedra Logistyki WNE. Tegoroczna edycja skonfrontowała biznesowy i naukowy punkt widzenia na rzeczywiste wyzwania stojące przed przedsiębiorstwami. Kluczowe aspekty konferencji to: rzetelna wiedza, wymiana poglądów w dyskusji otwartej, praktyczne warsztaty, międzynarodowe środowisko i współzawodnictwo. Organizatorzy przygotowali nagrody dla autorów najlepszych referatów, posterów, a także dla kół naukowych za aktywny udział w konferencji. Więcej informacji na stronie knlog.sggw.pl/wdl i na wydarzeniu na Facebooku.

Zmierz się w programowaniu W dniach 27-28 maja na terenie Politechniki Warszawskiej odbył się BEST Hacking League. Wydarzenie powstało z myślą o studentach chcących sprawdzić wiedzę i umiejętności z zakresu programowania, a organizuje je Stowarzyszenie Studentów BEST.

Głównym elementem BEST Hacking League był hackathon, czyli 24-godzinny konkurs programistyczny, w którym studenci wykorzystując swoją wiedzę i testując nowe pomysły, stworzyli innowacyjne aplikacje. Dodatkowo w czasie trwania hackathonu odbyły się warsztaty i maratony programowania, poszerzające wiedzę i pomagające ją praktycznie wykorzystać. Wydarzenie zwieńczyła konferencja podsumowująca prace uczestników i wystąpienie zaproszonych gości na temat wybranego zagadnienia z obszaru IT. Więcej informacji na stronie besthackingleague.pl i na FB/besthackingleague. 32 |www.podprad.pl


Bioróżnorodność – poznaj, by zachować! W dniach 19-20 maja odbył się IX piknik edukacyjny pod hasłem „Bioróżnorodność – poznaj by zachować”. W tym roku główną bohaterką była Rzeka Wisła.

Królowa rzek To najbardziej polska z naszych rzek. Królowa. Swój bieg kończy w Morzu Bałtyckim. Przepływając przez cały kraj, łączy południe z północą, a dzięki dopływom wschód z zachodem. Jest przedmiotem, a może właśnie Podmiotem troski wszystkich Polaków. To wspaniałe dziedzictwo przyrody, ostoja różnorodności biologicznej. Jej „dzikość” fascynuje nie tylko przyrodników, ale także podróżników, którzy zmagają się z nią kajakiem, rowerem czy pieszo. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił rok 2017 Rokiem Rzeki Wisły, otwierając tym samym dyskusję o przyszłości tej wspaniałej rzeki. Piknik Naszą intencją było zgromadzenie na pikniku różnych instytucji, stowarzyszeń, jednostek rządowych i samorządowych, kół naukowych, których działalność w mniejszym bądź większym stopniu nawiązuje do Wisły. A ponieważ każdy z nas jest inny, inaczej się uczy, ma różną wyobraźnię, trafiają do niego inne argumenty to zdywersyfikowaliśmy formy przekazu. Stoiska edukacyjne Wraz z licznymi Partnerami zaoferowaliśmy 45 różnorodnych, profesjonalnych stoisk edukacyjnych. Edukatorzy przybyli z różnych części - począwszy od Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych z Lubartowa poprzez Białowieski Park Narodowy i Starostwo Powiatowe w Hajnówce czy Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. Wszystkich

wystawców nie sposób wymienić. Podczas piątkowego pikniku w Zespole pałacowo-parkowym w Kolibkach na 26 stoiskach edukowało ponad 80 osób. Gościliśmy głównie grupy zorganizowane ze szkół z całego województwa. Bardzo nas raduje, gdy grupy z Żukowa, Sztumu, Zaborskiego Parku Krajobrazowego przemierzają tyle kilometrów, by wspólnie z nami odkrywać tajniki bioróżnorodności! Do dyspozycji, w sobotę w Parku im. R. Reagana, było 170 edukatorów gotowych dzielić się swoją wiedzą i pasją. Wspaniałym uzupełnieniem merytorycznych treści byli aktorzy z Teatru Delikates, którzy towarzyszą naszej bioróżnorodności chyba od zawsze!

Podziękowania Dziękujemy Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku za sfinansowanie pikniku. Dziękujemy także tuBAZA za gościnę oraz Gdyni za wsparcie pikniku w Kolibkach. Co roku chcemy Was zaskoczyć, z jednej strony „wyczerpać” temat a z drugiej pozostawić odrobinę niedosytu. Do zobaczenia za rok! www.podprad.pl | 33


Ósma Głębia Spojrzenia za nami Wernisaż kończący ósmy Ogólnopolski Konkurs Fotograficzny Głębia Spojrzenia odbył się w kwietniu w Metaforma Cafe w Krakowie. Wartościowe nagrody, czternastu wyróżnionych uczestników i 25 zwycięskich zdjęć – tak można go krótko podsumować.

Mimo zimowej pogody za oknem, atmosferę podgrzewali goście, oglądając i komentując dzieła fotografów-amatorów z całego kraju. Przy lampce wina i poczęstunku można było porozmawiać z laureatami konkursu i organizatorami przedsięwzięcia. Spośród prawie 500 prac jury, składające się z profesjonalnych fotografów, wybrało najlepsze w trzech kategoriach.

WIELCY ZWYCIĘZCY

W pierwszej z nich, Postaci w migawce, laureatami zostali: I miejsce – Kamil Skrzypiec za zdjęcie Matka; II miejsce – Gabriela Marciniak za zdjęcie Z filmu: Przelotne znajomości; III miejsce – Mateusz Janik za zdjęcie Pierwsza zero sześć.

W kategorii Historie prawdziwe jurorzy docenili aż 5 osób: I miejsce – Adam Żądło za fotoreportaż Minibogowie; II miejsce – Paulina Duszczyk za fotoreportaż Dziewuchy; III miejsce – Kamila Zarembska-Szatan za fotoreportaż Paweł; Wyróżnienia – Katarzyna Dzieszko za fotoreportaż Święta Rzeka i Anna Pajerska za fotoreportaż Londyn Dziś.

W kategorii Dzieła codzienności nagrody dostali: I miejsce i Grand Prix konkursu dla najlepszej fotografii - Tomasz Wiśniewski za zdjęcie Życie; II miejsce – Michał Medyński za zdjęcie Życie po życiu. Jurorzy przyznali także wyróżnienia dla Joanny Machny-Czajki za zdjęcie Ułamek Przyjaźni, Natalii Poniatowskiej za zdjęcie Fun i Marii Pavliuk za zdjęcie Friendship.

Nagroda specjalna, ufundowana przez warsztaty-fotograficzne.org, trafiła do Kamili Leszczyniak za zdjęcie Naturalne środowisko. Obejrzyj zdjęcia na www.glebiaspojrzenia.com.pl/zwyciezcy.php

Wśród nagród dla tegorocznych laureatów znalazły się liczne kursy i warsztaty umożliwiające im dalszy rozwój oraz zdobycie fotograficznego doświadczenia. Zwycięzcy opuścili wernisaż także z bonami, książkami oraz słodkimi upominkami. Wyróżnione prace można podziwiać na stronie internetowej glebiaspojrzenia.com.pl. Konkurs zorganizowało Koło Naukowe Studentów Dziennikarstwa UJ, a współorganizatorem był Instytut Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej UJ.

34 |www.podprad.pl


Ekipa PG wygrała regaty

Press the difference! PR Camp to projekt przygotowany dla studentów z całej Polski zainteresowanych tematyką public relations i marketingu oraz posiadających w tych dziedzinach podstawowe doświadczenie. Tegoroczna edycja odbyła się w dniach 19 – 21 maja w Krakowie. Organizatorem wydarzenia było Europejskie Forum Studentów AEGEEKraków.

Hasło piątej edycji sugeruje innowacyjną tematykę szkolenia. Zagadnienia poruszane w czasie prelekcji były zróżnicowane – od wykorzystania mediów społecznościowych w budowaniu wizerunku marki, aż po przygotowanie wystąpienia publicznego. Trenerzy, zajmujący się zawodowo PR-em i marketingiem, odpowiedzieli na pytania: Jakie zastosowanie mogą mieć boty w marketingu? Kim jest influencer? Co oznacza grywalizacja i jak ją wykorzystać w praktyce? Uczestnicy warsztatów zyskali nie tylko możliwość zdobycia praktycznej wiedzy, ale także nawiązali kontakt z grupą zainteresowanych tą tematyką oraz ze specjalistami z branży. Najlepsi uczestnicy otrzymali nagrodę w postaci stażu w profesjonalnej agencji PR. -----------------------------------Więcej informacji także na stronie prcamp.aegee-krakow.pl i na fanpage’u PR Camp.

W International Waterbike Regatta (IWR) rywalizowało blisko 40 drużyn z Polski, Austrii, Chorwacji, Holandii, Niemiec, Rosji i Turcji. Najlepiej spisali się studenci Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej i ich jednostka „REKTOR”.

IWR to regaty jednostek napędzanych siłą ludzkich mięśni. Uczestniczyło w nich ponad 300 osób – studentów i ich naukowych opiekunów. Rywalizacja miała miejsce na jeziorze Jeziorak przy śródlądowym porcie w Iławie w dniach 25–27 maja. Pierwsze IWR odbyły się 37 lat temu z inicjatywy studentów z Hannoveru. Od tamtej pory wydarzenie organizowane jest co roku, zawsze w innym europejskim mieście. W Polsce regaty przeprowadzono po raz czwarty. Uczestnicy regat walczyli w 6 dyscyplinach, w których musieli wykazać się sprawnością m.in. w sprintach, slalomie, na długim dystansie czy też próbie przyspieszenia.

Studenci PG biorą udział w regatach od wielu lat. W 2016 roku podczas zawodów w Rostocku załoga naszej uczelni zajęła drugą pozycję, wcześniej kilka razy trzymała zwycięski puchar w dłoniach. Głównym organizatorem IWR był Wydział Oceanotechniki i Okrętownictwa PG. Więcej informacji na iwr2017.pl i na fanpage'u FB/internationalwaterbikeregatta.

www.podprad.pl | 35


Kobiece trampki Pod koniec kwietnia w Gdańsku odbyła się już 4 edycja festiwalu dla podróżujących kobiet – TRAMPKI. Prelegentki festiwalu, to odważne kobiety, które nie boją się stawiać czoła samotnym wyprawom.

3

dni festiwalu obfitowały w wiele emocjonujących paneli warsztatowych i dyskusji. Nie zabrakło klimatu imprezowego w Klubo galerii Bunkier, który w piątek stał się miejscem spotkań wielu fascynujących kobiet. Weronika Milczewska „Speechless in Japan” zaprezentowała publiczności piękne filmy i zdjęcia z podróży po Japonii. Wernisaż wystawy fotograficznej „Kobiety świata” i warsztaty z parzenia herbaty prowadzone przez Agnieszkę Siejkę, przyciągnęły sporo osób zainteresowanych tą sztuką. Jak głosi marokańskie przysłowie „Pierwsza szklanka jest gorzka jak życie. Druga jest tak silna, jak miłość. Trzecia z nich jest tak słodka jak śmierć.” Ana Matusevic, zdradziła tajniki crowdfundingu. Jak zdobyć fundusze na swoją podróż, czy inny pomysł? Wszystko można sfinansować przy od-

robienie szczęścia. Anie udało się zdobyć środki na wolontariat w Kazachstanie. Wiesław Madejczyk to specjalista „od gór”, który nie tylko zaprezentował zebranym niebezpieczeństwa czekające na trasach górskich, ale ostrzegł wszystkich, że z górami nie ma zabawy. Liczy się doświadczenie zbierane latami, kiedy wyostrza się każdy zmysł i jesteśmy w stanie uniknąć niebezpieczeństw, takich jak np. lawiny, czy złe warunki atmosferyczne. Dla Marysi Maciochy nie ma żadnych niespodzianek, jeżeli chodzi o zdobywanie nowych followersów przez serwis społecznościowy. Co robić, aby nasze konto przyciągało jak magnes i jak działa Instagram w 2017 roku? Wszystkie wątpliwości rozwiała wielka fanka Instagrama. „Kopniak w duszę, czyli jak uleczyć się w drodze i ruchu”. Iśka Marchwicka to dziewczyna, która odkryła siebie w podróży na nowo. W trakcie warsz-

tatów opowiadała jak stawiać czoła swoim słabościom, czy jak odpoczywać będąc jednocześnie w ruchu. Dała publiczności mentalnego kopniaka, motywującego do przekraczania własnych barier. Pomysł Sylwii Ratajczyk na podróż zyskał sporą aprobatę mężczyzn, którzy mogli podziwiać płeć piękną na motocyklu czy skuterze. Samotna dziewczyna w Azji, to dobry przepis na udaną przygodę. „Norwegia, rower i rowerzystka”. Joanna Raftopulos zdecydowała się na samotną podróż rowerem po Norwegii. W nieustającym deszczu, zimnie i z 50 kilogramami bagażu Joanna przeżyła przygodę życia, sypiając w najlepszym hotelu świata – pod gołym niebem. Anita Demianowicz, organizatorka Trampek i Stasia Budzisz-Cysewska w swojej opowieści przedstawiły ciemniejszą stronę podróży. O braku stabilności - też finansowej. O hejterstwie. O ciągłych odpowiedziach na nurtujące ludzi pytania. I o powszechnym przekonaniu, że ich praca to nie-praca, a nieustające wakacje.

Smak nr 55/ czerwiec/lipiec 2017  

Smak życia, wolności, jedzenia i innych ciekawych doznań. Warto przeczytać o studenckich inicjatywach, o Woodstocku, o dobrych filmach, smut...

Advertisement