Issuu on Google+

PISMO

W Ł O C Ł AW S K I E MIESIĘCZNIK BEZPŁATNY

Czerwiec 2011 NR� UDANA INICJATYWA POSŁA ZBONIKOWSKIEGO

Sukces wątpliwej jakości Prezydent Andrzej Pałucki wreszcie odetchnął z ulgą. Popierający go radni przegłosowali absolutorium za wykonanie budżetu. Przez ostatnie lata prezydent miał nie lada problem z przekonaniem większości w Radzie Miasta, że dobrze gospodaruje miejskimi finansami. Po ostatnich wyborach problemu już nie ma, ponieważ większość stanowią radni SLD oraz przyjaciele tej formacji, którzy bezdyskusyjnie przegłosują wszystko, czego zechce prezydent. Zresztą świadectwo ślepej wręcz poddańczości dali już na początku kadencji fundując Andrzejowi

WE WŁOCŁAWKU

Pałuckiemu podwyżkę pensji do maksymalnej wysokości! W tym kontekście sukces w sprawie absolutorium jest wątpliwej jakości, tym nie mniej prezydent nie ukrywa zadowolenia. Osobiście wolałbym, gdyby sukces wiązał się z blisko stuprocentowym wykonaniem planów, ale do pustych obietnic powoli się przyzwyczajam. Najlepszym przykładem jest nabijanie w butelkę mieszkańców już przez kolejny rok kwestią budownictwa socjalnego. Ale skoro przychylni radni przegłosują wszystko, to i obiecywać można, co się tylko zechce…

PKS z siedzibą we Włocławku

Jan Stocki redaktor naczelny

BEZPŁATNE ODCINKI AUTOSTRADY

Drożej i gorzej Posłowie PO-PSL

z Włocławka przeciwni!

Jarosław CHMIELEWSKI W życiu każdego człowieka przychodzi czas, kiedy należy podsumować pewne etapy. Takim dobrym okresem jest zakończenie roku. Ściślej rzecz ujmując - dla jednostki samorządu terytorialnego jest to rok obrachunkowy, kiedy radni Rady Miasta pochylają się nad sprawozdaniem z wykonania budżetu na poprzedni rok. Taka chwila nadeszła niedawno, gdy przyszło nam podsumować pracę prezydenta Andrzeja Pałuckiego oraz jego I zastępcy. Przecież w zeszłym roku to ci dwaj panowie roztaczali wizje pięknego i zasobnego Włocławka. Niestety wyszło jak zwykle - mówić można wiele i uprawiać propagandę sukcesu. Historia ma jednak to do siebie, że lubi się powtarzać. W zeszłym roku podczas rozpatrywania sprawozdania za 2009 r. okazało się, że wykonanie wydatków majątkowych było na poziomie nieco ponad 50%. Dziś sytuacja w  zasadzie się powtórzyła. Jednak te dane, które zostały nam przedstawione, nie mają wiele wspólnego z  rzeczywistością. Podam jeden przykład: basen międzyosiedlowy. W sprawozdaniu mamy zapisane wykonanie prawie 10 mln. Tymczasem przecież każdy mieszkaniec naszego miasta (nawet ten, który głosował na Andrzeja Pałuckiego) wie, że na 31 grudnia tak niewiele było zrobione… DOKOŃCZENIE NA S. 2

24

Niewiele brakowało, by posłowie przegłosowali bezpłatne odcinki autostrad. Gdyby tylko kilku parlamentarzystów PO i PSL z naszego województwo podniosło ręce inaczej –  wynik głosowania byłby odmienny. Na posiedzeniu Sejmu 9 czerwca br. odbyło się głosowanie nad poprawką do ustawy o transporcie drogowym, zgłoszoną przez Prawo i Sprawiedliwość. W poprawce tej PiS postulowało, aby obwodnicowe odcinki autostrady przy miastach m.in. w naszym województwie były bezpłatne dla pojazdów o masie powyżej 3,5 tony (a więc tych najbardziej

uciążliwych dla mieszkańców miast). Niestety przeciwko tej poprawce, która zdecydowanie pomogłaby takim miastom jak Włocławek, Toruń czy Grudziądz głosowali wszyscy posłowie PO i PSL z naszego województwa, a  więc m.in. Domicela Kopaczewska, Ewa Kierzkowska i  Marek Wojtkowski (reprezentujący Włocławek). Warto dodać, że zabrakło tylko 17 głosów, tzn. że gdyby tylko 9  posłów zagłosowało inaczej, to poprawka ta weszłaby w życie i odcinki autostrady przy miastach byłyby bezpłatne. A w kujawsko-pomorskim jest 14 posłów PO i PSL. (SER)

HUMOR

Imperium kontratakuje? (na zdj. K. Łuczak, S. Kopyść, D. Kopaczewska)

W poprzednim miesiącu pisaliśmy o apelu posła Łukasza Zbonikowskiego żeby w naszym mieście znalazła się siedziba połączonych PKS-ów, które władze województwa pod koniec ubiegłego roku przejęły od Skarbu Państwa. Podczas sesji Sejmiku Województwa radni podjęli właśnie taką decyzję. Samorząd przejął cztery PKS-y działające na terenie naszego regionu - przedsiębiorstwa działające w Inowrocławiu, Włocławku, Lipnie i Brodnicy. Działania posła Zbonikowskiego wspierała także „Solidarność” oraz radny wojewódzki Wojciech Jaranowski. Ostatecznie radni

przyjęli argumenty, że Włocławek jest miastem położonym centralnie, a ponadto miastem największym, zaś włocławski PKS również stanowi najsilniejsze ogniwo nowo powstającej spółki. - Od czasu reformy administracyjnej Włocławek nieustannie traci jakieś instytucje i placówki, czy to administracyjne, czy gospodarcze – uzasadnia decyzję Łukasz Zbonikowski. - Zlokalizowanie siedziby nowej spółki właśnie we Włocławku ma nie tylko znaczenie symboliczne, ale to decyzja potrzebna, odwracająca niekorzystne tendencje dotyczące naszego miasta.

SLD RZĄDZI

Ile zapłacimy za bilet? Po głośnej konferencji informującej o możliwej znaczącej podwyżce cen biletów MPK – zapadła cisza. Czy to cisza przed burzą? Jeśli potwierdziłyby się słowa prezesa MPK o konieczności dwukrotnej podwyżki cen – społeczne oburzenie byłoby pewne. Początkowo zapowiadano, że temat zostanie poruszony już podczas czerwcowej sesji Rady Miasta. Później jednak okazało się, że w kwestii podwyżek zapadła niepokojąca cisza. Raczej nie oznacza ona zaniechania pomysłu, ale można podejrzewać, że przygotowywane są szczegóły projektu. A trzeba dodać, że podczas konferencji prasowej w  Urzędzie Miasta pojawiły się nawet opinie o konieczności dwukrotnego zwiększenia ceny biletu. Gdybyśmy chcieli urealnić koszty, tak aby się bilansowały z dochodami i z uwzględnieniem ulg, wówczas zwykły bilet kosztowałby 4,30 zł, natomiast ulgowy 2,15 zł – powiedział podczas konferencji Marek Krygier, prezes MPK. Informacja zdaje się potwierdzać pojawiające się w mediach sygnały o katastrofalnej sytuacji finansowej MPK. Oczywiście, decydujący głos w sprawie będzie miał prezydent Andrzej Pałucki

www.pismowloclawskie.eu

Czy Andrzej Pałucki wprowadzi podwyżki? oraz radni SLD popierający go w Radzie Miasta. Czy doczekamy się jednak informacji o tym, w jakiej sytuacji znajduje się MPK? Niestety, nie jest to zadanie łatwe, a Andrzej Pałucki konsekwentnie unika tematu dyskusji o miejskich spółkach. Przy temacie MPK zadziwia także hipokryzja przewodniczącego Klubu Radnych SLD Krzysztofa Kukuckiego, który – kiedy jeszcze radnym nie był – obiecywał darmowe bilety dla bezrobotnych. Gdy radnym został, już w tej sprawie milczy. Tymczasem ogłosił, że teraz chce zostać posłem, a nie wypełnił jeszcze nawet wyborczej obietnicy złożonej bezrobotnym. (RED)


2

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

POLSKI (NIE)RZĄD I SĄD

Miała być Irlandia, jest Białoruś szerzyła zarzuty o art. 226, który mówi o  publicznym znieważaniu lub poniżaniu konstytucyjnego organu RP. Kilka dni po wykonaniu napisu, nastolatek wraz z ojcem zamalował

Sąd Rejonowy w Lipnie skazał niespełna 19-letniego ucznia technikum na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata za wymalowanie antyrządowego napisu na murze szkoły w Dobrzyniu nad Wisłą. Choć na murach pełno obraźliwych napisów, winnych szuka się dopiero, gdy… krytykują ekipę Tuska! Na początku marca późną nocą chłopak wymalował na murze swojej szkoły hasło "Je...ć Rząd". Jest to rzeczywiście wulgarna, ale jednak tylko ocena obecnego rządu. Nastolatek został wkrótce zatrzymany przez policję. Ta potraktowała sprawę wyłącznie jak uszkodzenie mienia publicznego. Zgodnie z tym przedstawiono zarzut z art. 288 kodeksu karnego. Jednak Prokuratura Rejonowa w Lipnie roz-

go własnoręcznie. Szkoła nie rościła do niego pretensji finansowych. Mimo to, sąd nie uznał tego za okoliczność łagodzącą i wzorem sądów z PRL skazał chłopaka na 10 miesięcy więzienia. Sprawą zaintere-

sowały się już Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Stowarzyszenie Wolnego Słowa. To już kolejna osoba aresztowana za krytykę rządu PO. Miała być druga Irlandia, a jest druga Bia-

Rząd D. Tuska walczy także z kibicami, którzy mają jakieś poglądy

łoruś.  Donald Tusk się uśmiecha i ma więcej włosów od Cyrankiewicza, ale wciąż jest wyznawcą jego słów „Kto podniesie rękę na władzę ludową niech wie, że tę rękę ta władza mu odrąbie!”

Takich napisów nikt nie ściga (ul. Św. Antoniego, Włocławek)

WE WŁOCŁAWKU

POD PATRONATEM POSŁA Ł. ZBONIKOWSKIEGO

Drożej i gorzej

Test z historii Włocławka - wspieramy inicjatywy młodych!

DOKOŃCZENIE ZE S. 1 Tymczasem przecież każdy mieszkaniec naszego miasta (nawet ten, który głosował na Andrzeja Pałuckiego) wie, że na 31 grudnia tak niewiele było zrobione… na tym terenie stało ogrodzenie i trochę sprzętów, być może były przeprowadzane jeszcze jakieś prace ziemne. Prace na 31 grudnia nie były tak zaawansowane, żeby były warte 10 mln złotych! Tych prac nie wykonano, więc nie powinny one znaleźć się w  przedstawionym sprawozdaniu jako wydatek zrealizowany. Rada Miasta podjęła decyzję o  realizacji wydatków niewygasających, a  to kwota ponad 22 milionów złotych. Oznacza to, że wydatki inwestycyjne powinny być niższe o 22.600.000 zł. Zaplanowano ponad 205.270.000 zł, a  według sprawozdania wydano 120.940.000 zł, natomiast odejmując wydatki niewygasające czyli 22.600.000 zł - wydano 98.340.000 zł. Faktyczne wykonanie budżetu mamy na poziomie 47,8%. Jako opozycja mówiliśmy niejednokrotnie, że ta ekipa nie jest w stanie wydać na inwestycje 200 mln i nie pomyliliśmy się. Z Andrzejem Pałuckim i Jackiem Kuźniewiczem może być tylko drożej i gorzej. Przecież nawet sam Krzysztof Grządziel mówił o niewłaściwym kosztorysowaniu inwestycji w naszym mieście, trudno podejrzewać go o bycie radnym opozycji… Należy postawić prezydentowi kilka pytań: Czy uprawia

Pan kreatywną księgowość? Do czego mają prowadzić pańskie sztuczki i zabiegi na środkach włocławian? czego się Pan boi, skoro nie ujawnia Pan prawdy, a zamiast niej podaje wyższe wykonanie niż ono faktycznie miało miejsce? Droga krajowa nr 1 to w planach 80.000.000 zł, a wykonanie na poziomie 18.679.000 zł to skandal! Każdy z nas jako uczestnik ruchu drogowego chciałby, żeby remonty dróg przebiegały szybko i sprawnie. Odpowiedzialność za to, jak wygląda rzeczywistość włocławskich dróg, ponosi nie kto inny jak Andrzej Pałucki. Następny duży wydatek , który został umieszczony w sprawozdaniu, ale faktycznie w 2010 roku te środki nie zostały wydane to mieszkania socjalne. Lista oczekujących na mieszkania jest bardzo długa, dlatego ten problem powinien być priorytetem, jednak za rządów Andrzeja Pałuckiego nie ma na to szans. A może powód jest inny? Może tak niskie wykonanie wydatków inwestycyjnych – majątkowych jest spowodowane informacją o  naszym zadłużeniu. Jak przecież informowała „Rzeczpospolita” zajmujemy pierwsze miejsce wśród najbardziej zadłużonych miast Polski. Tylko dlaczego jesteśmy karmieni wciąż nieprawdziwymi informacjami jak za czasów słusznie minionych? Czytelnicy zapewne odpowiedzą sobie sami.

Joanna BOROWIAK W piątek 24 czerwca 2011 r. w Sali konferencyjnej Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku odbyła się I edycja Testu z historii Włocławka. Przedsięwzięcie wpisywało się w  obchody 6000 - lecia konsekracji katedry. Pytania testowe dotyczyły właśnie Bazyliki Katedralnej we Włocławku - postaci z  nią związanych, zabytków i roli, jaką odegrała w historii miasta.

Pomysłodawcą konkursu był radny Młodzieżowej Rady Miasta Dominik Cieślikiewicz, a cennej inicjatywie patronowali J. E. Biskup Wiesław Alojzy Mering oraz poseł na Sejm RP Łukasz Zbonikowski. Współorganizatorem testu było Stowarzyszenie „Nasze Miasto”. Pytania testowe układali przedstawiciele środowiska kościoła włocławskiego oraz historycy. Do konkursuzgłosilisiępasjonacihistorii i miłośnicy Włocławka w różnym wieku. Po czterech seriach pytań o coraz wyższym stopniu trudności wyłoniono laureatów, którym wręczono pamiątkowe

Zwycięzca konkursu – Patryk Jędrzejewski

statuetki oraz najnowsze albumy o włocławskiej katedrze - dar Bazyliki Katedralnej. Wszyscy uczestnicy otrzymali nagrody książkowe. Kolejna edycja testu odbędzie się w przyszłym roku i dotyczyć będzie historii miasta w czasie II wojny światowej 1939 - 1945. Lista laureatów I Testu z historii Włocławka: 1. Patryk Jędrzejewski 2. Łukasz Starczewski 3. Jakub Osiński 4. Julia Rozpędzka Serdecznie gratulujemy i zapraszamy do udziału w kolejnej edycji Testu!

Honorowy patronat objął poseł Łukasz Zbonikowski

OPINIE CZYTELNIKÓW Od kilku miesięcy poszukuję pracy. Złożyłam dokumenty chyba wszędzie, gdzie to możliwe i nic, nawet nikt nie telefonował. W podobnej sytuacji jest wielu moich znajomych. Dlaczego

w  naszym mieście o wszystkim muszą decydować znajomości?

mnóstwo nierozwiązanych problemów i kogo się ściga? Ano tych, co o problemach mówią, co się odważą skrytykować rząd. Dokąd my zmierzamy?

Polska demokracja zaczyna przypominać jakąś parodię. Propaganda sukcesu jak za Gierka, Redakcja nie odpowiada za opinie czytelników

PISMO WŁOCŁAWSKIE Redaktor naczelny: Jan Stocki Redakcja: Łukasz Zbonikowski, Joanna Borowiak, Irena VukovićKwiatkowska, Jarosław Chmielewski, Mateusz Serek Współpracują: Tomasz Dziki, Tomasz Wąsik, Bożena Banachowicz, Janusz Dębczyński, Andrzej Frątczak Wydawca: Stowarzyszenie "Nasze Miasto" Adres redakcji: ul. Św. Antoniego 6, 87-800 Włocławek, tel/fax 54 232 32 44

www.pismowloclawskie.eu


3

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E DONALD TUSK

Polskę rujnuje, Grecję ratuje Usłyszeliśmy niedawno obietnicę, że polski rząd przekaże upadającej gospodarce Grecji miliard złotych. Czy to oznacza, że jesteśmy na tyle bogaci, by podarować Grekom 250 mln euro? Donald Tusk przez cztery lata rządów nie rozwiązał żadnego problemu dotykającego Polaków. Finanse polski są katastrofalnym stanie. W Polsce szaleje drożyzna, rośnie bezrobocie, brakuje na służbę zdrowia, leki, pensje nauczycieli, chce się oszczędzać na policji, a o emeryturach aż żal mówić (tymczasem średnia emerytura grecka to 1000 euro czyli 4000 tys. zł!) Państwo nie zapewniło odpowiedniej ochrony przeciwpowodziowej, a poszko-

dowani przez powódź z ostatnich acji, gdy polski rolnik dostaje 1/3 syła sygnały, że chętnie kosztem lat do dziś bezskutecznie czekają dopłaty rolnika greckiego. Polaków zacznie się podlizywać na obiecane przez Tuska pieniąFajnie, że Tusk i PO kolekcjo- elicie europejskiej, co może zadze. nują władzę i stanowiska, jednak owocować propozycją intratnej Ale dla premiera Tuska to nic. co z tego ma przeciętny Polak – posadki w Europie, a tam stawki Żeby popisą kilkakrotsać się na nie wyższe TUSK proponuje: „1 miliard z Polski do Grecji” arenie euniż w kraju. ropejsk iej Widoczchętnie Ponie premier Grecja Polska lakom jeszuznał, że cze zabierze Polska to 1 miliard zł, Śr. emerytura kraj mle1000 euro (4000 zł) 375 euro (1500 zł) by wyrzucić kiem i miow błoto, czyli dem płynąp r z e k a z a ć Dopłaty rolnicze cy, że nie 560 euro/ha (2240 zł) 180 euro/ha (720 zł) Grekom na ma tu już ich długi. nic do zroA tak naprawdę bankom niemiec- wyższe rachunki i mniejsze pła- bienia. Prawda jest jednak inna. kim i francuskim, bo to u  nich ce? Tusk widocznie znudził się Hasło wyborcze: by żyło się lepiej Grecy są zadłużeni. I to w  sytu- już problematyczną Polską i  wy- jest adekwatne tylko do działaczy

POLSKA „DEMOKRATYCZNA”

FELIETON

Skandal w Bydgoszczy

Polityka wasza – bieda nasza

Ochroniarze usunęli z trybun kibiców z Białorusi z zakazanymi przez Aleksandra Łukaszenkę flagami. Do incydentu doszło podczas meczu koszykarek Białorusi i Litwy rozgrywanego w Bydgoszczy w ramach mistrzostw Europy. Grupa białoruskich kibiców przed rozpoczęciem gry rozciągnęła na trybunach dużą biało-czerwono-białą flagę, historyczny sztandar Białorusi, zakazaną w państwie rządzonym przez Aleksandra Łukaszenkę. W 1995 r. reżim Łukaszenki wprowadził czerwono-zieloną flagę, będącą kopią flagi Białoruskiej Radzieckiej Republiki Socjalistycznej. Organizatorzy imprezy kazali kibicom zabrać flagę z trybun, tłumacząc, że jest za duża. Kibice podporządkowali się i zwinęli flagę. Wyciągnęli za to mniejsze biało-czerwono-białe flagi i chcieli z nimi dopingować swą drużynę. – W przerwie, gdy nie było transmisji w telewizji, interweniowała ochrona. Domagała się opuszczenia trybun. Odmówiłem, bo uważałem, że nie złamałem prawa.

Polacy z Bydgoszczy wzięli nas w obronę. Uczepiłem się metalowej barierki. Ochroniarze nie wezwali policji, ale użyli siły. Wykręcili mi ręce, mam pokiereszowaną nogę. Zamierzam złożyć pozew do sądu – relacjonuje uczestnik zajścia. Cała sytuacja wywołała oburzenie w niezależnych białoruskich mediach i Internecie. Podkreślają one, iż incydent w Bydgoszczy może być pierwszym przypadkiem, kiedy Białorusinom zabroniono kibicować swojej reprezentacji na międzynarodowej imprezie sportowej odbywającej się w kraju demokratycznym, demonstrując historyczny symbol Białorusi. Przed laty, kiedy Polska była krajem komunistycznym, flaga „Solidarności” wielokrotnie wywieszana była podczas imprez sportowych w krajach demokracji zachodniej. Nikomu nie przyszło do głowy, by wyprowadzać polskich demokratycznych opozycjonistów dla przypodobania się PRL-owskiemu reżimowi. Dziś reżim Łukaszenki ma w Polsce sojuszników, a walczący o wolność są represjonowani.

słabszych, brutalna rzeczywistość pokazuje, że jak zwykle najłatwiej każdej władzy oszczędza się na najbardziej potrzebujących. Postulaty „Solidarności”: podniesienia płacy minimalnej, obniżenia akcyzy na paliwo, zwiększenia środków na aktywne formy zwalczania bezrobocia, obniżenia progów podatkowych pozwalających na korzystanie z  pomocy społecznej spotykają się ze zrozumieniem i  poparciem społeczeństwa, sporej części samorządów i niektórych mediów. Niestety rządząca ekipa PO-PSL wspierana przez wielkie korporacje medialne, żyje jakby w innym świeci, zupełnie lekceważąc i nie dostrzegając postępującego w  zastraszającym tempie ubóstwa, które według oficjalnych danych GUS‑u obejmuje już 6 milionów naszych obywateli. Wszelka krytyka niemiłościwie panującej nam władzy jest odbierana jako niepoprawność polityczna i  szkodzenie wizerunkowi Polski jako „zielonej wyspy” na oceanie kryzysu rozlanego w Euro-

Janusz DĘBCZYŃSKI Hasło zawarte w tytule od trzech miesięcy jest mottem protestów, jakie podjęła NSZZ „Solidarność” przeciwko postępującej biedzie coraz szerszych grup społecznych w naszym kraju. Wbrew szumnym deklaracjom ekipy rządzącej, która miała chronić przed kryzysem, zwłaszcza naj-

(SER)

PO i PSL. Reszcie żyje się gorzej. Na każdym kroku widzimy kolejne problemy, z jakimi powinien zmierzyć się Donald Tusk. On jednak nie chce zajmować się lawinowym wzrostem zadłużenia Polski, ale wybiera rozwiązywanie problemów Grecji. Może w takim razie niech zostanie premierem Greków? Kto pomoże Polsce, kiedy wpadniemy w finansowe tarapaty? A zamiatane pod propagandowy dywan problemy w końcu ujrzą światło dzienne. Uśmiechnięty premier, za którym stoi sztab fachowców od PR, nie zapewni nam wtedy stabilności i wypłacalności. Plastikowa władza nie nadaje się na trudne czasy.

pie. Rząd w  przededniu objęcia przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej woli zajmować się sobą, naprawiać północną Afrykę niż własne państwo czy chociażby drogi lub wstydliwą walkę z biedą. Przechodząc na grunt lokalny ta sytuacja jest w jakimś sensie analogiczna, jeżeli idzie o  SLD‑owską władzę panującą w naszym mieście. Ekipa prezydenta A. T. Pałuckiego jest bardzo skuteczna w beztroskim i bezmyślnym blokowaniu zupełnie zakorkowanego miasta kolejnym zamykaniem ulic. Natomiast SLD nie robi nic, aby ulżyć ludziom żyjącym na krawędzi ubóstwa. Bezrobocie jest na poziomie blisko 20% i jest jednym z najwyższych w województwie oraz kraju. W  zapomnienie poszły różne obietnice wyborcze, a dobrze żyje się różnym powiązanym z SLD cwaniakom i przekrętom. Czy tak być musi? JANUSZ DĘBCZYŃSKI PRZEWODNICZĄCY WŁOCŁAWSKIEJ WSPÓLNOTY SAMORZĄDOWEJ

Powstrzymajmy komercjalizację i prywatyzację szpitali Bożena BANACHOWICZ Coraz częściej słyszymy o prywatyzacji i komercjalizacji zakładów pracy. Działania przekształceniowe mają już wkrótce dotyczyć też szpitali. Dla części naszych mieszkańców mechanizmy przekształceniowe są niejasne – tym bardziej, że z wypowiedzi medialnych Ministra Zdrowia dowiadujemy się, jak „cudowną różdżką” zamieni na-

sze szpitale w pałace, a nam pacjentom będzie lepiej się leczyć. Tymczasem już młodzież szkół średnich wie, że komercjalizacja każdego zakładu pracy opiera się na komercji i zysku, że do działania potrzeba dużo pieniędzy, że do każdego produktu musimy dopłacać. Wielka szkoda, że Minister Zdrowia, posłowie PO, PSL, SLD oraz Prezydent RP uchwalając ustawę o działalności leczniczej nie wiedzieli, czym jest komercjalizacja, prywatyzacja i działalność szpitali jako spółek prawa handlowego.

Śmiem twierdzić, że rządzący politycy świadomie dążą do zmian finansowania i  funkcjonowania szpitali. Zaplanowane przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego uniemożliwią dofinansowanie naszych placówek z budżetu państwa, że przed przekształceniem Rząd przeznacza tylko 1,4 mld zł na około 10 mld złotych długu szpitali. Z obserwacji przekształconych szpitali wiemy, że zmniejszono ilość łóżek, ilość etatowych pracowników medycznych, zwiększono czas oczekiwania na leczenie, wprowa-

dzono prywatne firmy zajmujące się sprzątaniem, przygotowywaniem posiłków dla chorych, praniem pościeli; których wycena nie zmniejszyła kosztów szpitali. Pracownicy szpitali w  tym pielęgniarki, położne, inny średni personel pracuje za bardzo małe wynagrodzenie bez podwyżek, dodatku za wysługę lat, premii, odpraw itp. Prezesi spółek mogą wprowadzać usługi komercyjne, za które my pacjenci musimy płacić, zaś polityczna tzw. rada nadzorcza otrzymuje apanaże wiadome tylko prezesom. Czy tak mają wyglądać zmiany prze-

www.pismowloclawskie.eu

kształceniowe, czy my mamy się z tym zgadzać? Ja sprzeciwiam się takiemu reformowaniu szpitali, zachęcam i  bardzo proszę włocławian, weźmy udział i  udzielmy poparcia wnioskowi o  poddanie pod referendum ogólnokrajowe sprawy komercjalizacji i prywatyzacji służby zdrowia. Od naszej inicjatywy i  zaangażowania zależy, czy będziemy w najbliższym czasie leczyć się już w komercyjnych szpitalach i dopłacać do leczenia i jak długo również oczekiwać na leczenie w długich kolejkach.


4

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E POLACY W NIEMCZECH

Klub Gazety Polskiej poleca Obejrzyj w internecie na YOU TUBE: - Jak napaść na państwo - Mgła - List z Polski - New Poland 2010 - Nocna zmiana - Towarzysz generał - TW Bolek - Wezwanie do przebudzenia - Errata do biografii - Dzieci Putina - Marsz wyzwolicieli - The Soviet Story - Gry wojenne - Odkryć prawdę

Korzystaj w internecie z www.niezależna.pl www.bibula.pl www.niepoprawni.p www.wolnapolska.pl www.wpolityce.pl www.rebelya.pl www.nowyekran.pl www.fronda.pl www.salon24.pl

Podwójna asymetria

Czytaj wolną prasę Gazeta Polska Nowe Państwo Nasz Dziennik Nasza Polska Najwyższy czas UważamRze

Ryszard CZARNECKI Nie mam pretensji do Niemców o to, że dbają o  swoje interesy. Właśnie że względu na swój interes narodowy udają, że w RFN nie ma polskiej mniejszości narodowej- choć w tym kraju mieszka 3 miliony Polaków. Status mniejszości narodowej w tym państwie mają względnie niewielkie populacje Duńczyków i Fryzów w  landzie SzlezwikHolsztyn, nasi słowiańscy braciaSerbołużyczanie, ale też Cyganie. A nie ma go olbrzymia rzesza naszych rodaków. Nie miejmy jednak pretensji do wilka, że jest wilkiem. Niemcy po prostu walczą o swoje. Pretensje mieć należy do rządu Tuska, który bezref leksyjnie przyjmuje niemiecką wersję, że polskiej mniejszości nad Renem i Szprewą nie ma, ba, członkowie partii i  rządu Tuska wmawiają polskiej opinii publicznej, że niemiecki punkt widzenia jest dla nas OK (ostatnio czynił to wiceszef MSWiA Tomasz Siemoniak, niegdyś działacz KLD, dziś PO, skądinąd wywodzący

Korzystaj w księgarniach internetowych www.ostoja.pl www.księgarnia.antyk.org.pl

Obiektywizm mediów jest fikcją, ważny jest pluralizm. Kontakt z przewodniczącym włocławskiego Klubu Gazety Polskiej: Wiesław Milewicz, tel. 601914136

się że znanego z wysokich standardów moralnych środowiska liberałów z Wałbrzycha…). W ostatnich dniach zakończył pracę polsko- niemiecki okrągły stół, który potwierdził, że ten mebel Polsce nie służy. "Okrągły stół" z 1989 był kulawym kompromisem z  komunistami, ten z 2011 jest kulawym kompromisem z Teutonami. Rząd Tuska, zwany przez niektórych również "rządem polskim" znowu odpuścił- w dokumencie będącym podsumowaniem owego polsko- niemieckiego "OS"- szereg kluczowych dla Polaków w  Niemczech spraw. Np. sprawę statusu prawnego potomków Polaków mieszkających w III Rzeszy Niemieckiej przed 1940 rokiem. Albo zwrot majątku polskich organizacji z  tamtego czasu. Dalej nie ma jasnych zasad i reguł nauczania języka polskiego w Niemczech, choć polski podatnik, w tym czytelnik "Gazety Polskiej" łoży spore sumy na naukę języka niemieckiego dla ich mniejszości w Polsce. Co ciekawe, kwoty te wcale się nie zmniejszają mimo kryzysu i mimo faktu, że np. spada ilość uczniów w niemieckich klasach i wiernych na mszach w języku niemieckim. Niesamowite jest, że Polska- jeden z 5 najbiedniejszych krajów UE (obok Litwy, Łotwy,

Rumunii i Bułgarii)- płaci dużo więcej na mniejszość niemiecką w Polsce, niż najbogatszy kraj UE, Niemcy na Polaków w RFN. Możemy więc mówić o podwójnej asymetrii w relacjach WarszawaBerlin. Chodzi i  o  sprawy formalnoprawne i  o finansowe. W tej pierwszej kwestii Polska od 20 lat formalnie uznaje (i wspiera) niemiecką mniejszość w Rzeczpospolitej. Niemcy wciąż odmawiają nam tego względem naszych rodaków. W tej drugiej sprawie co roku z polskiego budżetu płynie szeroka rzeka środków na mniejszość niemiecką- tymczasem w przypadku budżetu RFN i tamtejszych Polaków jest to jedynie wąski strumyczek. Mamy prawo być wściekli na Niemców, że traktują nas z buta. Ale jeszcze bardziej powinniśmy być wściekli na obecne władze w Warszawie, które względem Niemców siedzą jak mysz pod miotłą i w praktyce nie potrafią nic poważnego zdziałać na rzecz polskiej mniejszości u naszego zachodniego sąsiada. Niemcy widzą to i tym bardziej traktują aspiracje Polaków tam mieszkających z pogardą. Powinniśmy więc mieć pretensje do obu rządów- tego nad Szprewą i tego nad Wisłą. Choć ten drugi łatwiej zmienić…

ZAMIAST MOCNEJ GOSPODARKI CHCIELI STREFY EURO

Kłamstwa liberałów i lewactwa naszą nadzieją Andrzej FRĄTCZAK Jeszcze do niedawna szczuto nas i mamiono korzyściami płynącymi z zamiany naszego pieniądza na euro. Inteligentni inaczej uwierzyli, że przejściowe trudności (2-letni europejski mechanizm kursowy EMC) opłacą się z nawiązką i ławą poszli głosować na wszelkiej maści postępowców. Zniesławiano przy tym tych, którzy realnie oceniali sytuację. Prawo i Sprawiedliwość była nazywana partią ciemnogrodu i oszołomów (podobnie jest i dzisiaj, choć wymyśla się inne preteksty). Dzisiaj, nawet najwięksi zwolennicy szybkiego wstąpienia do strefy euro mówią nieco innym głosem. Nawet Balcerowicz jest sceptyczny, a Belka wręcz przed tym ostrzega. Nie powiedzą wprost, że się mylili (dyletan-

ci), bądź kłamali (oszuści), bo „zacnym profesorom” trudno przyznać się do kompromitacji. Nadal zatem wskazuje się na „korzyści” mówiąc o pełniejszym włączeniu naszej gospodarki w strefę euro (jakby Wielka Brytania, Dania czy Szwecja z tego powodu cierpiały), o przestrzeganiu surowych wskaźników gospodarczych (jedynie Luxemburg spośród 16-tki spełnia wszystkie wymogi), wreszcie o konieczności prowadzenia odpowiedniej polityki pieniężnej nastawionej na stabilność cen i fiskalnej opartej na dyscyplinie finansów publicznych. W praktyce powinno oznaczać to niską inflację, niskie stopy procentowe, równowagę budżetową i kontrolowany dług publiczny (jak jest w rzeczywistości, wiemy nawet z mainstreamowych, zakłamanych mediów). Oczywiście są to niezbędne warunki do osiągania trwałego wzrostu gospodarczego, ten z kolei (co ważniejsze, ale nie dla liberałów i lewaków) do rozwoju społeczno gospodarczego. Problem

jednak w tym, że to nie my mielibyśmy tę politykę prowadzić, choćby z tego względu, że nie mielibyśmy swojego NBP tylko centralny bank europejski. Wyzbywając się najważniejszego instrumentu wpływu na kursy uzależnimy nasze przedsiębiorstwa od polityki gospodarczej Europy, a jej cele nie zawsze korespondują z  naszymi (vide: Northstream). Mówienie o ryzyku kursowym to mówienie raczej o korzyściach wynikających z różnicy kursów (nie bez powodu USA i  Kanada, choć bardzo związane politycznie i gospodarczo mają oddzielną walutę). Jeśli nawet takie ryzyko by występowało to tylko wobec części Europy. Generalnie spadnie konkurencyjność polskich firm, choćby z powodu niższej innowacyjności czy wydajności. Przełoży się to oczywiście na szerszą penetrację polskiego rynku przez firmy zachodnie. Pozbawienie się, więc w bliskiej przyszłości, w sytuacji relatywnej słabości polskiej gospodarki możliwości kontrolowanej dewaluacji

złotego jest kardynalnym błędem. Skutki nierozważnych decyzji mogą być katastrofalne. Doświadczyły ich kraje, które podjęły pochopną decyzję wstępując do strefy euro, np. Estonia – spadek PKB w ciągu roku o  prawie 20 %! Takie spadki notuje się podczas działań wojennych!!! Dodatkowo, strefa euro ma problemy z utrzymaniem samej siebie. Nie tylko bogaci Niemcy czy Francuzi (którym od czasu wprowadzenia eurożyje się znacznie gorzej) płacąza błędy Grecji czy Portugalii, także biedniejszą od nich Słowację kosztowało to 2 - 3 mld euro. Polska gospodarka jest wiele razy większa, ile zatem musielibyśmy płacić za czyjeś długi? W kolejce po pieniądze stoją też Irlandczycy, Hiszpanie i Włosi. 700 mld przewidzianych na fundusz pomocowy z pewnością nie wystarczy (stanowi bowiem kilkanaście procent potrzeb!). Wyczekiwanie na inwestycje jest zupełnie naiwne, ci którzy chcieli już tego dokonali, bądź zainwestują niezależnie

www.pismowloclawskie.eu

od waluty (najlepsze miejsca do inwestowania znajdują się poza strefą euro). Jedynym poważnym zagrożeniem wydaje się być kapitał spekulacyjny, tyle że i tak nie leży on bezczynnie, a jest inwestowany. Zresztą polskie instytucje też mogą brać udział w tej grze, (choć nie zawsze z pożądanym skutkiem, vide:opcje walutowe, na których polskie przedsiębiorstwa potraciły miliony. Straty wynikają jednak raczej z  nieumiejętności korzystania z dostępnego instrumentu.) …LeczD. Tusk zrobił coś znacznie gorszego. Wymyślono tzw. strefę euro plus (ostatnio zamiast „bis” kombinują „plus” gdyż niedouczonym pozytywniej, bardziej postępowo się kojarzy). „Zapisał” nas do tego towarzystwa, co dokładnie oznacza, że nie odnosimy korzyści, a ponosimy koszty uczestnictwa. Nie dziw, że zarówno Aniela Merkel i Mikołaj Sarkozyklepią go po plecach, a pułkownik Putin nawet przytula do piersi. No cóż, za takie prezenty…


5

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E NIE DLA KAPITULACJI. TAK DLA SILNEJ I BOGATEJ POLSKI.

TUSK I SIKORSKI NA KOLANACH

Program dla Polski

A granica rosyjska dla Polski zamknięta

Umocnienie polskiej demokracji, praworządności isuwerenności oraz przeciwstawienie się kryzysowi - to dwie sfery zagadnień, o które został uzupełniony program Prawa i Sprawiedliwości „Polska nowoczesna, Polska solidarna, Polska bezpieczna”. „Polska, żeby realizować ten program główny, musi być Polską demokratyczną, praworządną, a w jakiejś mierze, bo i ta sprawa stanęła w ostatnich latach pod pewnym znakiem zapytania, Polską suwerenną. Sprawa druga to jest przeciwstawienie się kryzysowi, kryzysowi, który przyszedł do nas z  zewnątrz, ale na skutek błędnej polityki stał się na jakiś przynajmniej czas, mamy nadzieję, że możliwie krótki, trwałym elementem naszej sytuacji i żaden poważny program polityczny nie może tego nie uwzględnić” - oświadczył prezes PiS. Od flagi białej do biało-czerwonej Głównym celem obecnej polskiej polityki zagranicznej jest - według Jarosława Kaczyńskiego - „podtrzymanie istniejącego układu społecznego” w naszym kraju. Dlaczego? - bo istnieje u  nas „potężne lobby naszych sąsiadów”, a wchodzenie z nimi w konflikt oznaczałoby dla rządu destabilizowanie sytuacji politycznej. Stąd unikający takich konfliktów obecny rząd prowadzi politykę nieustannych jednostronnych ustępstw wobec Niemiec, Rosji oraz Unii

Europejskiej (np. kwestia pakietu klimatycznego). Do tego trzeba dodać pogorszenie stosunków z USA. Zdaniem prezesa PiS politykę zagraniczną ekipy premiera Tuska można określić jako „wielką operację autodegradacji Polski”.  „My się z tego procesu autodegradacji wycofamy, spokojnie, bez tworzenia zbędnych konfliktów, bo do nich nie dążymy, ale w sposób konsekwentny” - zapewnił słuchaczy Jarosław Kaczyński. Obiecał, że ewentualny rząd PiS odbuduje pozycję naszego kraju na arenie międzynarodowej, zadba o przywrócenie Polsce (którą można dziś traktować wpewnym sensie jako państwo klientelistyczne) należnego jej statusu, będzie bronił prawa Polski do wydobywania gazu łupkowego oraz podejmie próbę poprawienia stosunków transatlantyckich oraz odbudowy polityki jagiellońskiej. „Ogłoszono politykę białej flagi. Ta flaga zostanie przez nas zwinięta. Wywiesimy flagę biało-czerwoną” - zapowiedział. Platformiany rekord „To jest chyba rekord świata, jeżeli chodzi o przesunięcie polityki gospodarczej do sfery propagandy” - stwierdził Jarosław Kaczyński, podsumowując działalność koalicji rządzącej w tej dziedzinie. Jako przykład takich kampanii wymienił powołanie Komisji Palikota, zapowiedź szybkiego wejścia Polski do strefy euro oraz opowieści premiera Tuska o Polsce - Zielonej Wyspie. Później okazało się, że mamy ogromne

Rosja kpi sobie z Polski i jej nieudolnego rządu, premiera i ministra rolnictwa. Polskie transporty z warzywami wciąż nie mogą wjechać do Rosji. - Nie mamy zaufania do Polski - ma złą "historię kredytową", dużo zajmowała się reeksportem -  oznajmił główny lekarz sanitarny Rosji Giennadij Oniszczenko. Polski resort rolnictwa jest całą sprawą zdziwiony i twierdzi, że nie otrzymał sygnałów, by były problemy z eksportem naszych warzyw do Rosji. Rosyjskie embargo na unijne warzywa zostało nałożone w związku z epidemią zakażeń szczepem pałeczki okrężnicy EHEC. Polityczne porozumienie o zniesieniu embarga strony osiągnęły podczas szczytu UE-Rosja w Niżnym Nowo-

zadłużenie, kryzys finansowy, podniesione podatki, narastającą drożyznę i oszczędności budżetowe uderzające przede wszystkim  w sferę socjalną. Prezes PiS przypomniał także, że to, czym chwali się PO, czyli wysokie wykorzystanie środków europejskich, jest zasługą byłej minister rozwoju regionalnego, śp. Grażyny Gęsickiej. „Polityka gospodarcza i społeczna jest polityką, która prowadzi w ostatecznym rachunku do takich efektów, jak 13-procentowe bezrobocie, inflacja, 50-procentowe bezrobocie wśród absolwentów szkół wyższych i taka perspektywa Polski, która będzie znaczną część swoich obywateli wypychała za zewnątrz” - podsumował. Jarosław Kaczyński skrytykował też politykę rządu w dziedzinie ochrony zdrowia, edukacji i kultury oraz zamach ze strony Platformy na wolność nauki.

grodzie (10 czerwca), jednak z powodu braku systemu certyfikatów Rosja zwlekała z wdrożeniem w życie tej decyzji. Wcześniej polski minister rolnictwa Marek Sawicki informował, że Polska jest w grupie trzech państw, obok Holandii i Belgii, które mogą wznowić eksport. Polscy rolnicy w  związku z rosyjskim embargiem ponieśli straty szacowane nawet na kilkadziesiąt milionów euro. Sprawa jest tym bardziej bulwersujaca i pokazująca złą wolę ze strony Rosji, że w Polsce nie odnotowano żadnego przypadku zakażenia bakterią e-coli. Polski rząd wobec Rosji prowadzi politykę „na kolanach”. Jaki skutek to przynosi? Rosjanie śmieją się nam w twarz! (SER)

Na marginesie W „Gazecie Wyborczej – Toruń” z dnia 24 czerwca 2011 r. ukazał się artykuł  Tomasza Ciechońskiego  „Jubileusz katedry z legatem i relikwią”. Jest to jeden z bardzo nielicznych artykułów ukazujących się na tych łamach, a dotyczących wydarzeń we Włocławka. Prawie regułą w „Gazecie” jest jeden temat dotyczących tego miasta – morderstwo. Jeżeli już „Gazeta–Toruń” pisze o  Włocławku to najczęściej tylko, kiedy: ktoś kogoś zamordował, pobił ze skutkiem śmiertelnym, pijany kierowca przejechał przechodnia. Wydawało by się, że zdawkowy artykuł (na większy nie było stać Redakcji) o Jubileuszu Katedry Włocławskiej odbiegnie od schematu - jednak nie. Bo jakim to zdaniem kończy swój tekst autor : „…W  pobliżu katedry z Wisły wyłowiono ciało bł. ks. Jerzego Popiełuszki, zamordowanego przez bezpiekę 19 października 1984 r.” Pytam wobec tego: co do Jubile-

Jak pokonać kryzys? Prezes PiS wiele mówił też o walce z kryzysem, proponując zmianę systemu podatkowego oraz odblokowanie polskiej gospodarki. „Ciągle liczymy na to, że młode pokolenie stworzy nową wielką falę polskiego kapitalizmu. Trzeba mu tutaj stworzyć warunki, trzeba odblokować bariery administracyjne, bariery społeczne, trzeba ograniczyć tak zwaną lukę kapitałową, ale w tej chwili jest najważniejsze, żeby dać bardzo mocny sygnał, sygnał, że ten czas, który jest obecnie, się kończy” - zakończył swoje wystąpienie.

uszu Katedry ma tragiczna śmierć bł. ks. Jerzego Popiełuszki, który zginął na oddalonej od Katedry o 8 kilometrów tamie włocławskiej? Gdzie Katedra? Jaki związek? Tylko taki - by podkreślić znany już czytelnikom sposób „Gazety – Toruń” pisania o Włocławku - jako miejscu zbrodni wszelakich. Redaktorzy z Torunia (56 km od naszego miasta) nic o Włocławku nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć. Zapatrzeni w pozorną wielkość Torunia, gospodarczą i  kulturalną, nie zauważają wydarzeń w sąsiednim mieście. Oprócz przestępstw we Włocławku, chyba wydaje się „Gazecie - Toruń”, nie ma nic ciekawego,   osiągnięć gospodarczych, nie ma znaczących koncertów ani wystaw. A o innych pisać trzeba tak, by Toruń jawił się jako jedyna jaśniejąca gwiazda: praworządności, dobrobytu i intelektu. Niech więc redaktorzy „Gazety” na przyszłość zostawią miasto Włocławek w spokoju… NADESŁAŁ: NOWIER

5O lat lokomotywy EU 05 w Polsce Mateusz MUSIALIK Koniec lat 50. ubiegłego wiekuto czas wielkich zmian na kolei. PKP w tym czasie podjęło decyzję owycofywaniu parowozów z listy taboru kolejowego oraz zadecydowano o zakupie lokomotyw spalinowych i elektrycznych. Trakcja elektryczna w tym czasie na polskich torach była w powijakach. PKP miało w swoim taborze kilka elektrycznych lokomotyw, jednak brakowało nowoczesnych i szybkich lokomotyw do prowadzenia przewozów pasażerskich. Podpisano umowę z  angielską firmą English Electric na 20 nowoczesnych elektrowozów. Z powodu przedłużającej

sięrealizacji tej budowy do taboru PKP w roku 1961 wprowadzono 30 sztuk elektrowozów produkcji czechosłowackiej firmy Škoda seriiE 499.1 (BOBINA) oraz nadano im oznaczenie EU05. Elektrowozy te były bardzo nowoczesne jak na swoją epokę, posiadały całkowicie sprężynowany silnik. Ich malowanie było charakterystyczne jak na PKP, mianowicie od góry lokomotywy do jej połowy był to jasno zielony kolor, natomiast poniżej ciemnozielony. Początkowo zostały wpisane do lokomotywowniWarszawa Odolany, w późniejszym okresie do Warszawa Olszynka Grochowska. Maksymalna prędkość „piątki” wynosiła 125 km/h jednak, pod koniec lat sześćdziesiątych podjęto próby w celu zwiększenia prędkości popularnych „cześków”. Odpowiednia konstrukcja układu jezdnego umożliwiała bowiem

stosunkowo łatwe przystosowanie pojazdów do prędkości 160km/h. W 1968 roku modernizacji poddano pierwszą lokomotywę o numerze 29, która podczas prób na odcinku Konin - Spławie osiągnęła prędkość 174km/h. Podczas prac w ZNTK Gdańsk zmieniono stopień przekładni z 84:37 na 77:44, co w efekcie dało większą szybkość. W latach 1972-73 przebudowano praktycznie wszystkie lokomotywy, poza numerami 09, 12, 19, które zostały skasowane wcześniej i oznaczono je jako EP05. Zmienił się także sposób malowania - napomarańczowy. W połowie lat osiemdziesiątych EP05 wraz z EP 09 całkowicie przejęły ruch na Centralnej Magistrali Kolejowej prowadząc pociągi ekspresowe. Na początku lat dziewięćdziesiątych rozpoczęło się powolne wycofywanie z eksploatacji popularnych "czechów".

Dostojna jubilatka EP 05 Dzisiaj najlepiej zachowanym egzemplarzem (dzięki poświęceniu pracowników PKP INTERCITY), który nie kursuje już trzy lata, wpisanym do taboru PKP INTERCITY jest EP 05 o numerze 23.

www.pismowloclawskie.eu

Istnieją plany odmalowania tego egzemplarza na kolorpomarańczowy, w którym to przejeździła najwięcej lat oraz pomysł,by lokomotywa mogła prowadzić pociągi specjalne.


6

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Wiślane mosty we Włocławku (część II) Tomasz WĄSIK Pierwszy stały most na Wiśle we Włocławku został zbudowany w roku 1865. Jego pływająca po lustrze wody konstrukcja wzbudzała zachwyt i  zainteresowanie ówczesnych mieszkańców miasta. Most ten wzniesiony wielkim nakładem finansowym przetrwał zaledwie 49 lat. Jego całkowitego zniszczenia dokonały z 1 na 2  sierpnia 1914 r. wycofujące się z miasta oddziały rosyjskie. Zniszczenie mostu przez Rosjan na początku I wojny światowej (zwanej przez ówczesnychWojną Europejską) przyczyniło się pośrednio do ich późniejszej klęski w bitwie pod Włocławkiem, toczonej z oddziałami niemieckimi w dniach 11-13 listopada 1914 r. W  pierwszym okresie wojny miasto kilkakrotnie przechodziło zrąk do rąk. Zarówno Niemcy jak i Rosjanie nie mając ustabilizowanej sytuacji na froncie nie byli zainteresowani odbudową stałej przeprawy przez Wisłę we Włocławku. Fakt ten przyniósł opłakane skutki dla Rosjan, którzy prowadząc ciężkie walki w listopadzie 1914 r. nie mogli przerzucić w rejon Włocławka większych sił znajdujących się na prawym brzegu Wisły. W konsekwencji ponieśli klęskę pod Włocławkiem, a w dalszej perspektywie byli zmuszeni do opuszczenia całego terytorium Królestwa Polskiego. Ostatecznie Niemcy opanowali Włocławek i  pozostali w nim do 12 listopada 1918 r. Wkrótce też przystąpili do budowy nowego mostu na Wiśle. Stanął on dokładnie w tym samym miejscu gdzie poprzedni (wjazd od ul. Gdańskiej), z tą jednak różnicą, że był to most tzw. wysokowodny. Pokład mostu był przerzucony przez koryto rzeki wysoko nad lustrem wody, dzięki czemu pływające po rzece statki mogły przekraczać jego linię bez najmniejszych kłopotów. Konstrukcja mostu była mieszana, to znaczy drewniano-stalowa. Od strony Płocka, naprzeciw każdego filara, zbudowano drewniano-stalowe osłony, tzw. łamacze kry, których zadaniem była osłona konstrukcji przeprawy przed niszczycielskim

działaniem lodu. Niemieckie władze zbudowały most stosunkowo szybko, ponieważ został on oddany do użytku już na przełomie 1915 i 1916 r. W dniu 12 listopada 1918 r. bulwary oraz okolice mostu były widownią walk toczonych pomiędzy miejscowymi członkami POW, żołnierzami Polskiej Siły Zbrojnej, wspieranych ochotnikami spośród mieszkańców Włocławka, a oddziałami garnizonu niemieckiego. Według niepotwierdzonych informacji, po wycofaniu się Niemców z Włocławka, utworzone samorzutnie oddziały polskie, ustawiły na moście zdobyczną armatę, która była wycelowana w przepływające w kierunku Torunia niemieckie transporty wojskowe. Zapewne dzięki niej Polacy mogli bez większych przeszkód skontrolować zawartość wywożonych przez okupanta towarów. W 1920 r. most ten odegrał niebagatelną rolę w obronie Włocławka przed inwazją sowiecką. Otóż w trakcie dramatycznych walk w  dniu 16 sierpnia, gdy oddziały bolszewickie przełamały polską obronę na przedmościu szpetalskim i rozpoczęły pospieszny marsz ku Wiśle, na rozkaz dowódcy obrony miasta płk. Wojciecha Józefa Gromczyńskiego, most został podpalony. Pierwotnie miał być wysadzony w powietrze, dzięki zamontowanym wcześniej ładunkom trotylu, ale brak elektrycznej zapalarki uniemożliwił ten zamiar. W związku z tym na moście rozlano łatwopalny płyn, który w  krótkim czasie spowodował pożar całej przeprawy. Część żołnierzy sowieckich, mimo jego pożaru podejmowało próby przedostania się do miasta, ale wzmagające płomienie skutecznie im w tym przeszkodziły. Most palił się przez dwa dni, a jego pożar osobiście obserwował z prawego brzegu Gaj Bżyszkian, dowódca oddziałów bolszewickich atakujących Włocławek. Po odparciu Sowietów przyszedł czas na odbudowę zniszczonego przez działania wojenne mostu. Ponownie został on oddany do użytku w 1922 r. W zbiorach Muzeum Historii Włocławka zachowała się stosunkowo duża ilość fotografii z okresu dwudziestolecia międzywojennego, na których utrwalono dużo szczegółów kon-

Widok na mosty wiślane we Włocławku. Od lewej most wysokowodny z 1915/1916 r. oraz most stalowy zbudowany w latach 1935-1937. Fotografia z ok. 1937 r. (zbiory Muzeum Historii Włocławka) strukcyjnych mostu. Upływające lata spowodowały, że most coraz częściej wymagał różnych napraw i coraz bardziej oczywisty stawał się problem budowy nowego mostu. Projekt jego budowy zostałuwzględniony na planie regulacyjnym Włocławka z 1924 r., którego autorem był warszawski architekt Kazimierz Saski. Do realizacji budowy przystąpiono jednak dopiero wiosną 1935 r. Naczelnymorganem odpowiadającym za całość inwestycji było Państwowe Kierownictwo Budowy Mostu Drogowego przez Wisłę we Włocławku, działające w porozumieniu z Ministerstwem Komunikacji. Tym razem wjazd na most zaprojektowano z Placu Kopernika, wiaduktem wybudowanym nad ul. Bednarską. Zmiana ta spowodowała, że część budynków znajdujących się na osi nowej przeprawy musiała ulec wyburzeniu. Dotknęło to m. in. imponujący swymi rozmiarami spichrz zbożowy Artura Sterna (zbudowany po 1846 r.) oraz kilka domów położonych na prawym i  lewym brzegu Wisły. Budową stalowych elementów mostu zajęły

się dwie warszawskie firmy: „Inżynier K. Rudzki” oraz „Inżynier Leszek Muszyński”, zaś kierownikiembudowy był inż. Stefan Litwiszyn. Całość stalowej konstrukcji została zbudowana na ośmiu betonowych filarach. Łączna długość mostu (wraz z wiodącymi do niego wiaduktami) wyniosła1097,20 m. Budowę tej nowoczesnej przeprawy ukończono zaledwie w dwa lata po jej rozpoczęciu. Jej uroczyste otwarcie nastąpiło w dniu 25 września 1937 r. w obecności marsz. Edwarda Śmigłego-Rydza, którego imię most otrzymał (wizyta marszałka była także związana z nadaniem mu honorowego obywatelstwa miasta, przyznanego uchwałą Rady Miejskiej z dnia 14 września 1937 r.). Stary drewniano-stalowy most zaczęto rozbierać jeszcze w 1937 r. Współcześnie, przy niskim stanie wody, są widoczne drewniane elementy konstrukcyjne mostu, które przetrwały mimo upływu blisko 100 lat od czasu jego budowy. We wrześniu 1939 r. most stał się celem nalotów bombowych Luftwaffe, jednak skutecznaobrona przeciwlotnicza (prowadzona

m. in. przez jednostki rzeczne Polskiej Marynarki Wojennej) uniemożliwiła Niemcom celne bombardowania. Ostatecznie na rozkaz Naczelnego Wodza marsz. E. Śmigłego-Rydza, most został wysadzony w powietrze wieczorem 8 września przez żołnierzyOddziału Wydzielonego ppłk. Sadowskiego. Po zajęciu Włocławka przez Niemców (14 września) most został poddany pracom remontowym, które w podstawowym zakresie ukończono dopiero w1944 r. Po raz kolejny most uległ zniszczeniu pod koniec wojny. Wycofujące się z Włocławka oddziały niemieckie w nocy z 19 na 20 stycznia 1945 r. wysadziły środkową część mostu w powietrze. Jego naprawa trwała blisko trzy lata i została zakończona w dniu 18 lipca 1948 r. Obecnie 74-letni most nadal pełni funkcję podstawowej przeprawy przez Wisłę we Włocławku. W zbiorach Muzeum Historii Włocławka znajduje się częściowo zachowana dokumentacja jego budowy, której cennym uzupełnieniem jestzespół kilkudziesięciu fotografii wykonanych pomiędzy 1935 a 1945 r.

Dużo wcześniej niż plener odbyły się dwa konkursy: „Katedra w obiektywie” - skierowany do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz „Katedra jakiej nie znamy” dla uczniów gimnazjum.

szewska, Bartłomiej Wasielewski; III miejsce – Konrad Linoż - w konkursie pod nazwą „Katedra w obiektywie”: I miejsce – Gracja Niedziółka – Zespół Szkół Technicznych; II miejsce – Paulina Szydłowska – LMK; III miejsce – Justyna Czerwińska – LMK; Wyróżnienia: Maciej Zydel (ZST), Albert Zelba (LMK).

„Katedra - największy skarb Włocławka” 17 czerwca 2011 roku odbył się kolejny etap konkursu pod nazwą „Katedra – największy skarb Włocławka” zorganizowany przez Stowarzyszenie Obywateli Projekt Włocławek oraz Zespół Szkół Katolickich im. ks. Jana Długosza we Włocławku. Patronaty Honorowe nad konkursem objęli m.in: J.E. Wiesław Alojzy Mering i poseł Łukasz Zbonikowski.  Tuż przed ogłoszeniem wyni-

ków wszystkich konkursów odbył się plener malarski pod nazwą „Maluję Katedrę” skierowany do uczniów szkół podstawowych. Dzieci swoje prace zaczęły tworzyć punktualnie o  godzinie 10:00. Kapituła, w której skład weszli: Emilia Waszkiewicz (Projekt Włocławek) w zastępstwie za Monikę Eskę (CDiE), Aneta Jabłońska (ZSK im. ks. Jana Długosza), ks. Piotr Sierzchała (Muzeum Diecezjalne), Andrzej Szczepański (PTTK)

oraz Kamil Kmieć (Projekt Włocławek), miała dość trudny orzech do zgryzienia. Jednakże tuż po godzinie 12:00 wyniki były już znane. I miejsce – Zuzanna Podemska SP nr 10; II miejsce – Katarzyna Chruściel SP nr 10; III miejsce – Sylwia Macieja SP nr 22; Wyróżnienia: Krystyna Bisaga SP nr 19; Martyna Wielkopolan SP nr 22.

I tak kolejno miejsca zajęli: - w konkursie pod nazwą „Katedra jakiej nie znamy”: I miejsce – Patrycja Chmielewska; II miejsce – Aleksandra Anto-

www.pismowloclawskie.eu

(MŁODY WŁOCŁAWEK)


7

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Feliks Aleksander Steinhagen (1904-1939) Tomasz DZIKI 7 VI, w ramach obchodów święta województwa kujawsko – pomorskiego, we Włocławku odsłonięto tablicę upamiętniającą postać Feliksa Aleksandra Steinhagena. Korzystając z okazji chcemy przybliżyć tę sylwetkę czytelnikom „Pisma włocławskiego”. F. Steinhagen urodził się 21 VII 1904 r. w Mijaczowie (obecnie dzielnica Myszkowa), był jednym z czworga dzieci Artura Fryderyka Wilhelma (1858-1907), przemysłowca, współtwórcy i  współwłaściciela fabryki papieru w  Myszkowie pn. „Steinhagen, Wehr i S-ka”, i jego żony Marii z domu Knothe (18681965), znanej z działalności charytatywnej. Dzieciństwo spędził w Mijaczowie. W 1924 r. ukończył Korpus Kadetów nr 2 w Modlinie, który dał mu wykształcenie maturalne. W 1929 r. uzyskał dyplom inżyniera niemieckiej Politechniki w Köthen. Studiował tam papiernictwo. Ponadto odbywał praktykę zawodu w  austriackiej fabryce celulozy w  Weissenhof. Będąc żołnierzem rezerwy Wojska Polskiego (WP) brał udział w ćwiczenia wojskowych m.in. 74 Pułku Piechoty w  Lublińcu. W roku szkolnym 1930-1931, w stopniu podchorążego rezerwy WP, ukończył XI kurs Baonu Podchorążych Rezerwy Piechoty nr 7 w Śremie. Aktywnie

uczestniczył w codziennym życiu kursu. Z dn. 1 I  1933 r. otrzymał ze starszeństwem stopień podporucznika rezerwy WP. W 1930 r. został współudziałowcem i współwłaścicielem spółki pod nazwą „Steinhagen Saenger. Fabryki Papieru i Celulozy Spółka Akcyjna” z siedzibą w Warszawie. W  skład koncernu wchodziła rodzinna fabryka papieru Steinhagenów w Myszkowie oraz m.in. Spółka Akcyjna Pabianickiej Fabryki Papieru „Rob. Saenger”, która w tamtym momencie posiadała fabrykę w Pabianicach, jej Oddział we Włocławku, przy ul. Toruńskiej (obecnie ul. Wyszyńskiego) i od 1920 r. włocławską fabrykę celulozy przy ul. Łęgskiej. Dokładnie nie wiadomo, kiedy Feliks A. Steinhagen objął funkcję dyrektora w spółce. Do Włocławka przeniósł się w  1932 r. 8 V 1935 r. podpisał z Jerzym – Zygmuntem Bojańczykiem umowę, na mocy, której wydzierżawił od niego nieruchomość przy ul. Bechiego 2  (obecnie istnieje tam Przedstawicielstwo KPUM). W  czerwcu 1936 r. wraz z  żoną kupił ją od niego na własność. Pełniąc różne funkcje w  strukturze organizacyjnej włocławskich fabryk papieru i celulozy oraz będąc ich współwłaścicielem Feliks A. Steinhagen przyczynił się do ich rozwoju w II połowie lat 30. W  1934 r. nastąpiła dalsza rozbudowa fabryki celulozy. Zainstalowano tutaj dziewiąty warnik, uruchomiono turbogenerator o mocy 6.000 kW, rozpoczęto też produkcję papieru, dzięki zainstalowaniu

nowej maszyny papierniczej, której możliwości produkcyjne wynosiły 40 ton papieru na dobę. W  1936 r. wybudowano w fabryce celulozy drugą maszynę papierniczą. Zlecenie wykonała firma Josephy z Bielska. Wydajność nowej maszyny szacowano na 14-20 ton na dobę. Dzięki inwestycjom, których realizatorem był także Feliks, w końcu lat 30. włocławska „Celuloza” mogła produkować 45.000 ton celulozy rocznie. Feliks A. Steinhagen nie ograniczał swej aktywności gospodarczej do pracy w koncernie. W 1939 r. posiadał również udziały m.in. w przedsiębiorstwie „Fabryka Wyrobów Ziemniaczanych S.A.” w Złotym Potoku w powiecie częstochowskim, i  w  firmie „Steinhagen i Stransky” w Warszawie. F. A. Steinhagen interesował się równie sprawami społecznymi. Na pewno dzięki jego poparciu i staraniom spółka dofinansowywała zakup uzbrojenia na potrzeby 14 PP. Łącznie pracownicy fabryki celulozy zebrali na ten cel 7.500 zł (więcej uzyskał tylko Zarząd Miejski miasta Włocławka). Pieniądze przeznaczono na kupno 4 ciężkich karabinów maszynowych z biedkami i końmi. Nie ma wątpliwości, że miał duży udział w powstaniu struktur zakładowej straży pożarnej, które stworzono w l. 30. w fabryce celulozy. W 1937 r. wszedł do zarządu Włocławskiej Ochotniczej Straży Pożarnej. W testamencie zapisał posiadaną przez siebie część domu w Częstochowie tamtejszej parafii ewangelicko – augsburskiej z zastrzeżeniem prze-

znaczenia, uzyskiwanego z  niej dochodu na potrzeby biednych członków parafii. Zapisał również część przyszłej dywidendy z akcji na założenie biblioteki dla pracowników włocławskich fabryk papieru i celulozy. Prywatnie lubił podróżować. Z żoną odwiedził m.in. Maroko. Miało to miejsce w trakcie dziewiczej podróży transatlantykiem Batory (21 IV – 17 V 1936 r.). Latem 1939 r. został zmobilizowany do Wojska Polskiego. Tuż przed wybuchem wojny był adiunktem w  I Batalionie 14 PP. Wziął udział w wojnie obronnej 1939 r. Dnia 3  IX 1939 r. był dowódcą 1  Kompanii, 8  IX pełnił już funkcję dowódcy III Plutonu 3 Kompanii. Uczestniczył w  walkach koło Radzynia, zasłużył się m.in. w zabezpieczaniu akcji wycofywania się wojska polskiego nad rzekę Bzurę. 16 IX został ciężko ranny w bitwie nad Bzurą, w okolicach miejscowości Maurzyce. Dostał się do szpitala polowego w Sochaczewie gdzie udzielono mu pomocy medycznej. Rannego Feliksa A.  Steinhagena odnalazła żona. Przewieziono go do Włocławka. 11 X, w swoim domu przy ul. Bechiego 2, spisał testament, w którym rozdysponował cały swój majątek oraz umorzył długi wobec siebie osób trzecich „[...] Wszelkie bez wyjątku należności, przypadające mi od osób trzecich niniejszym umarzam. Taka jest ostatnia moja wola.”. Zmarł w domu w wyniku poniesionych ran 12 X. Feliks A. Steinhagen został pochowany na cmentarzu komu-

nalnym we Włocławku w części ewangelickiej. Z zachowanych relacji wynika, że jego pogrzeb przekształcił się w patriotyczną manifestację. Po mszy świętej, która odbyła się w miejscowym kościele ewangelickim, kondukt żałobny przeszedł Placem Wolności, ul. Warszawską, następnie ul. Chopina. Pochowany został w mundurze oficera WP. W  1948 r. ciało Feliksa A. Steinhagena zostało ekshumowane i  pochowane w dniu 22 II 1948 r. w rodzinnej kaplicy Steinhagenów, która znajduje się na cmentarzu ewangelicko – augsburskim św. Rocha w Częstochowie. W  1999 r., Postanowieniem Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, odznaczony został pośmiertnie Medalem „Za udział w wojnie obronnej 1939”. W małżeństwie zawartym 4  X  1931 r. w Warszawie w kościele Wizytek na Krakowskim Przedmieściu z Kazimierą Haliną Polaską (3 III 1909 – 27 X 1969), katoliczką, córką Kazimierza, dyrektora i  współwłaściciela koncernu „Steinhagen i Saenger. Fabryki Papieru i Celulozy S.A.”, miał jedno dziecko, córkę Magdalenę ur. 27 VII 1935 r. w Warszawie. Chrzest Magdaleny odbył się 31  V  1936 r. we Włocławku w kościele parafialnym św. Jana. Kazimiera, żona Feliksa A. Steinhagena, w 1940 r. wyszła drugi raz za mąż, za Romana Rogowskiego. Zmarła w Nieborowie. Córka mieszka w USA i była świadkiem odsłonięcia wspomnianej tablicy pamiątkowej.

Finał konkursu „Jan Paweł II – Człowiek, Pasterz, Inspirator” 20 czerwca w Zespole Szkół Katolickich im. ks. Jana Długosza odbył się finał konkursu „Jan Paweł II – Człowiek, Pasterz, Inspirator”, którego organizatorem był poseł Łukasz Zbonikowski wraz z Klubem Radnych PiS Rady Miasta Włocławek. Konkurs odbywał się pod Patronatem honorowym J.E. ks. Biskupa Wiesława Meringa. Łącznie nadesłano 259 prac, które oceniło jury w składzie: Magdalena Kaczmarek, ks. Marcin Idzikowski, Józef Stolorz i Mirosław Glazik. Konkurs odbywał się

w trzech kategoriach wiekowych. Uczniowie szkół podstawowych nadesłali 169 prac malarskich „Portret Jana Pawła II – Wielkiego Papieża, Wielkiego Polaka”. W tej kategorii zwyciężyli: 1. Filip Janiak Szkoła Podstawowa nr 20 we Włocławku Opiekun: Agata Dąbrowska Janiak 2. Adam Kopaczewski Szkoła Podstawowa nr 10 we Włocławku Opiekun: o. Przemysław Kolenda Julia Włodarska Szkoła Podstawowa w Piotrkowie Kujawskim

Opiekun: Anita Włodarska 3. Martyna Waszak Publiczna Szkoła Podstawowa w Zgłowiączce Opiekun: Irena Augustyniak Sandra Wąsiewicz Szkoła Podstawowa nr 11 we Włocławku Opiekun: Danuta Szmajda Mateusz Witka-Jeżewski Szkoła Podstawowa nr 10 Opiekun: Andrzej Gołębieski Gimnazjaliści przygotowywali prezentację multimedialną „Moje spotkania z papieżem”. Nadesłano 29 prac, a wszyscy laureaci to uczniowie Pu-

blicznego Gimnazjum im. ks. Jana Długosza we Włocławku: 1. Szymon Witka-Jeżewski Opiekun: Andrzej Gołębieski 2. Jakub Piaskowski Opiekun: Jadwiga Piasecka 3. Karolina Głowacka Opiekun: Jadwiga Piasecka Uczniowie szkół średnich nadesłali 61 prac literackich na temat „Jan Paweł II – trwały ślad w moim życiu: 1. Ewelina Waszak Zespół Szkół Chemicznych we Włocławku Opiekun: Daniel Wojciechowski

www.pismowloclawskie.eu

2. Marta Kotlarz Zespół Szkół Technicznych we Włocławku Opiekun: Marzena Gralak 3. Aneta Wiśniewska Publiczne Liceum Ogólnokształcące im. Jana Długosza we Włocławku Opiekun: Katarzyna Zarzecka Wyróżnienie: Kinga Górniak Zespół Szkół Technicznych we Włocławku Opiekun: Marzena Gralak Konkurs był wspomnieniem 20. rocznicy pielgrzymki Jana Pawła II, podczas której Papież – Polak odwiedził również Włocławek.


8

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Festyn z okazji Dnia Dziecka Stało się już tradycją, że z  okazji Dnia Dziecka odbywa się festyn w Domu Dziecka "Paulinka" organizowany przez włocławski PiS i posła Łukasza Zbonikowskiego. W  spotkaniu uczestniczą podopieczni wszystkich domów dziecka z naszego miasta. 2 czerwca tego roku odbył się kolejny festyn. Jak zwykle, nie brakowało atrakcji. Dzieci świetnie bawiły się uczestnicząc w licznych konkursach, oglądając pokaz sztuk walki czy sprawdzając swoje umiejętności w paintballu. Nie zabrakło tradycyjnego karaoke i smacznych potraw z grilla, które przygotowywali członkowie Forum Młodych PiS. Nagrody w konkursach osobiście wręczał poseł Łukasz Zbonikowski. – Uśmiech dziecka jest dla mnie najważniejszy i dlatego corocznie wspieram organizację festynu w Domu Dziecka "Paulinka" i, gdy tylko pozwalają mi na to obowiązki, zawsze staram się być tutaj osobiście – komentuje poseł Zbonikowski. MATEUSZ SEREK

KONWENCJA FORUM MŁODYCH PIS

Szansa dla młodych W południe 11 czerwca w warszawskiej Arenie Ursynów spotkało się kilka tysięcy młodych ludzi z całej Polski. Przybyli na Konwent Młodych Prawa i Sprawiedliwości, zatytułowany „Szansa dla młodych”. W spotkaniu uczestniczyła liczna grupa młodych z naszego województwa, w tym z Włocławka. Celem spotkania było przedstawienie odnowionego programu o  tym tytule. Prawo i Sprawiedliwość jest jedyną partią, która ma program dla młodych. Wszystkich gości przywitał Marcin Mastalerek, który prowadził całość konferencji. Przewodniczący Forum Młodych PiS zwrócił uwagę, że w przeciągu 4 lat rządów Donalda Tuska, sytuacja młodych pogorszyła się w prawie wszystkich dziedzinach. Kolejni młodzi prezentowali zaniedbania rządu, i przedstawiali lekarstwa na

ten stan rzeczy, zawarte w programie PiS dla młodych. Głos na temat edukacji zabrał Andrzej Cymer. Mówił o teczkach, które będą zakładane każdemu uczniowi, wymienił ograniczenie godzin historii w szkołach średnich. O studentach mówiła Sylwia Ługowska. Wyraziła głośny sprzeciw wobec działań, które prowadzą do płacenia za studia wyższe. Zauważyła, że może to być krok do pełnej komercjalizacji, a już dziś materialna sytuacja studentów jest trudna. Ograniczenie możliwości studiowania na dwu kierunkach, nie pozwala na zdobycie takiego wykształcenia, jakiego oczekuje rynek pracy. Ługowska mówiła także o reformie stypendiów naukowych. Liczba osób, które będzie je otrzymywała, od 1 października 2011 spadnie. Paweł Szefernaker wskazywał na wyniki osiągnięte przez rząd Do-

nalda Tuska na rynku pracy. Liczba młodych bez pracy wzrosła za jego rządów dwukrotnie, a środki na Fundusz Pracy zmalały. Szefernaker mówił o kolejnej emigracji, emigracji imienia Donalda Tuska do Niemiec i Austrii. Kolejnym tematem konferencji, jak i kolejnym rozdziałem programu „Szansa dla młodych” były kwalifikacje młodych. Obcięcie dofinansowania dla Powiatowych Urzędów Pracy na kształcenie dodatkowe powoduje braki w wykształceniu młodych, bezrobotnych. Jest to pochodna umierającego wykształcenia zawodowego. Estyma tego szkolnictwa niezwykle spadła. PiS mówi: trzeba radykalnie podnieść poziom szkolnictwa zawodowego: - Jeśli tego nie zrobimy, to mechanicy przyjadą z ulubionego kraju premiera, z Peru – stwierdził Jaki. - Nasz kraj już niedługo będzie

wyspą, ale bezludną – stwierdził Lucjan Nadbereżny. Chciał w ten sposób zwrócić uwagę na niepokojące prognozy demograficzne dla naszego kraju. Zarzucił Tuskowi, że zniszczył program wsparcia przy zakupie mieszkań dla młodych. Oprócz tego podniesiono podatek na artykuły dziecięce o 300%. Głos zabrał też Jarosław Kaczyński, który do młodych mówił o  specyficznym podziale jaki jest zauważalny. Młodzi, zgromadzeni w  Arenie Ursynów są przyszłością naszego kraju. Z innej strony są tacy, którzy uważają, że wszystko można załatwić przez znajomości – Najlepiej w Pędzącym Króliku – mówił Prezes Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński pochwalił pomysły, które padały na scenie przed jego wystąpieniem. Mówił o  tym, że Polska może znaczyć wiele, potrzeba do tego silnego

www.pismowloclawskie.eu

i nowoczesnego państwa. Prezes PiS mówił o przykładach wspaniałych sukcesów młodych Polaków, m.in. o sukcesie polskich studentów tworzących roboty marsjańskie. Zwrócił uwagę na znaczenie polskiej marki, która jest zagrożona, bo przed EURO 2012 nie jesteśmy dobrze przygotowani. – Ta marka podczas EURO będzie sprawdzana – stwierdził Prezes Kaczyński. Dalej mówił –  Polsce potrzebne jest praworządne i sprawiedliwe państwo. Prawdziwa demokracja potrzebuje prawdy. Na koniec Jarosław Kaczyński przypomniał fragment piosenki sprzed 30 lat. „A gdy Titanic tonął to też orkiestra grała. A gdy Titanic tonął to też był pełny szpan. Dowódca miał do końca koszulę śnieżnobiałą” – Ja nie wiem, czy koszula Donalda Tuska jest śnieżnobiała – zakończył Jarosław Kaczyński. (SER)


pismo_wloclawskie_nr_24_2011