Issuu on Google+

PISMO

W Ł O C Ł AW S K I E MIESIĘCZNIK BEZPŁATNY

Październik 2010 NR�

Kolejne ugrupowania popierają Zbonikowskiego

Zadłużają na pokolenia? Kandydat na prezydenta Andrzej Pałucki ogłosił swoje hasło: Włocławek dla pokoleń. Pierwsze, co sobie pomyślałem, to stwierdzenie, że prezydent przede wszystkim zadłuża Włocławek na wiele pokoleń. Szacuje się, że koszt spłaty obligacji wraz z odsetkami wyniesie ok. 520 milionów złotych. Oznacza to, że na każdego włocławianina przypadnie około 4500 złotych! Na każdego: niemowlaka, bezrobotnego, pracującego, emeryta... Gdyby to przeliczyć na pracujących, kwota byłaby dużo większa. A pracujących nie jest wielu, przecież bezrobocie we Włocławku

to 17%! Prawie co piąty mieszkaniec poszukuje zatrudnienia. Tymczasem Andrzej Pałucki zapewnia w innym haśle: Kochamy Włocławek. Z perspektywy jego i przyjaciół z SLD można tak powiedzieć. Przecież to miasto (z naszych podatków) żywi ekipę prezydenta w Urzędzie Miasta i spółkach miejskich na wielu posadach. Wolałbym jednak, żeby to mieszkańcy mówili: Kochamy Włocławek, ponieważ wspaniale tu się żyje, łatwo znaleźć pracę, a prezydent dba o nas. Mogliby tak powiedzieć, ale nie będą przecież kłamać...

18

Jan Stocki redaktor naczelny

Zapowiada skok cywilizacyjny

Kampania wyborcza rozpoczyna się na dobre. Coraz więcej ugrupowań gromadzi się wokół kandydatury Łukasza Zbonikowskiego. Podczas konferencji prasowej swojego poparcia udzieliły posłowi Łukaszowi Zbonikowskiemu kolejne ugrupowania: Stronnictwo Demokratyczne i Włocławskie Forum Rozwoju. Dołączyły tym samym do Włocławskiej Wspólnoty Samorządowej i „Solidarności”, które wcześniej zadeklarowały poparcie dla posła. Przedstawiciele obu ugrupowań wskazali, że właśnie ta kandydatura jest dla nich gwarantem dobrego zarządzania miastem. Przedstawiciele SD i WFR zdecydowali się także współtworzyć komitet wy-

borczy wspólnie z Włocławską Wspólnotą Samorządową i wystartować właśnie pod tym szyldem w wyborach do Rady Miasta. Obecny na spotkaniu poseł Łukasz Zbonikowski podziękował za poparcie kolejnych środowisk, które wspólnie z nim chcą zmienić Włocławek. – Chcemy zmienić władze i  tym samym oddać Włocławek jego mieszkańcom – podkreślił – Włocławek zasługuje na to, aby być miastem nowoczesnym. Przypomnijmy, że kandydat na prezydenta Łukasz Zbonikowski już pod koniec sierpnia uzyskał poparcie środowiska Włocławskiej Wspólnoty Samorządowej oraz włocławskiej „Solidarności”. (bor)

Pomóż zwierzakom przetrwać zimę

Podczas konferencji prasowej kandydat na prezydenta Włocławka Łukasz Zbonikowski przedstawił swój program wyborczy w zakresie priorytetowych inwestycji i działań gospodarczych. Wśród 34 punktów znalazły się zarówno kluczowe przedsięwzięcia, jak również pomysły na stworzenie przyjaznego Urzędu Miasta. Realizacja zaprezentowanych inwestycji będzie rzeczywistym skokiem cywilizacyjnym dla miasta – powie-

dział poseł w czasie konferencji prasowej – Włocławek zyska nowoczesny i  modernistyczny wizerunek, ale także praktyczne warunki zachęcające do inwestowania. Kandydat na prezydenta przekonywał, że chce znacząco poprawić komfort życia mieszkańców. Jego zdaniem, rolą prezydenta miasta jest tworzenie pozytywnej atmosfery dla przedsiębiorczości głównie poprzez przyjazny Urząd Miasta oraz zapewnienie wszystkim podmiotom równych zasad funkcjonowania i  przede

wszystkim przeprowadzanie trafnych i gospodarnych inwestycji. Poseł dodał, że inwestycje te należy prowadzić przez całą kadencję równomiernie, a nie kumulować tylko w okresie wyborczym. Kandydat obiecał, że priorytetem będzie dla niego budowa nowego dworca PKP-PKS, który nie tylko ma być funkcjonalny, ale stanie się symbolem i wizytówką miasta. Przedstawił interesujący projekt autorstwa architekta Jarosława Wieczorkiewicza. dokończenie na str. 3

Mieszkanie dla urzędniczki? Szerokim echem odbiła się informacja, że mieszkanie z zasobów komunalnych mogła otrzymać urzędniczka, która dodatkowo pracuje w… Wydziale Gospodarki Lokalowej. Dodatkowo okazało się, że obok tego mieszkania znajduje się pustostan. Tymczasem kolejka oczekujących na lokal od miasta jest ogromna.

Równi i równiejsi?

Zarówno mieszkańcy, jak i proszeni o interwencję radni i parlamentarzyści zdążyli się już przyzwyczaić, że prezydent na prośby o przydział mieszkania odpowiada: nie ma takiej możliwości. Na poświadczenie tego podaje zwykle

daleki numer na liście oczekujących. Zapytany o to, jak to się stało, że młoda kobieta (dobrze znana Andrzejowi Pałuckiemu) pracująca w Urzędzie Miasta otrzymała duże mieszkanie na ulicy Skłodowskiej, początkowo zaprzeczał. Potem zaś stwierdził, że była to zamiana, a motywem był stan zdrowia osób, z którymi zamieszkiwała. Jak widać zaprzyjaźnionym osobom można pomóc, choć w innych sytuacjach nie zawsze jest tak łatwo. Dla przykładu, pani Olena, zwracająca się o pomoc do biura poselskiego posła Łukasz Zbonikowskiego dramatycznie opisywała swoją sytuację: Mieszka w jednopokojowym 24-metrowym lokalu wraz ze swoimi schorowanymi

rodzicami, jej 12-letni syn ma astmę, natomiast 4-letnia córka zachorowała na białaczkę i wymaga szczególnych warunków mieszkaniowych. Odpowiedź Andrzeja Pałuckiego w piśmie do posła była jednoznaczna: brak możliwości załatwienia sprawy. Podobnych spraw było mnóstwo. Łączy je ogrom ludzkich tragedii i postawa prezydenta, dla którego takie sprawy są nie do załatwienia. Jednak rozmawiający z  naszą redakcją mieszkańcy wskazali, że nie jest tak zawsze. – Cóż, nie każdy jest urzędnikiem i nie każdy osobiście zna prezydenta – komentowali wyraźnie zniesmaczeni. Dlatego zdecydowaliśmy się temat nagłośnić – w obronie mieszkańców. dokończenie na str. 2

Sekcja Młodego Wolontariatu przy Stowarzyszeniu Obywateli Projekt Włocławek odpowiedziała na apel posła Łukasza Zbonikowskiego i czynnie włączyła się w pomoc zwierzętom żyjącym we włocławskim schronisku. Działania są kontynuacją ubiegłorocznego przedsięwzięcia prowadzonego na rzecz placówki mieszczącej się przy ulicy Przemysłowej. Tegoroczna akcja pod hasłem „Pomóż zwierzakom przetrwać zimę” zainicjowana została przez posła Łukasza Zbonikowskiego i ma na celu zebranie jak największej ilości darów dla bezbronnych zwierząt. Wśród najpotrzebniejszych rzeczy są m.in.: koce, pościel, kołdry, poduszki, swetry i kurtki, a także karma. Zbiórki prowadzone będą we włocławskich

szkołach oraz na terenie wybranych sklepów zoologicznych. Podejmowane działania poparte zostały przez Bożenę El-Maaytah, naczelnik Wydziału Oświaty. Koordynatorem podejmowanych działań jest Karolina Kujawa – uczennica Liceum Ogólnokształcącego im Ziemi Kujawskiej.

NAPŁYNĘŁO do redakcji Nie rozumiem logiki działania naszego Urzędu Miasta. Poszedłem do Wydziału Komunikacji i zobaczyłem, że jest czynne do 14:30, pozostało jeszcze 15 minut. Ale kasa była już czynna tylko do 14:00. Polecono mi, że mogę iść na Zielony Rynek. Jak mam zdążyć w 15 minut? Moim zdaniem to absurdalne zachowanie.

www.pismowloclawskie.pl

Remont Zielonego Rynku okazał się porażką. Wydano 9 milionów na zmianę kostki i kiepską fontannę. Za te pieniądze powstałoby pewnie kilka bloków socjalnych. Tylu ludzi czeka na mieszkania, a prezydent wydaje miliony na zmianę kostki na inną kostkę. Redakcja nie odpowiada za opinie czytelników.

Konkurs historyczny W tym miesiącu zapraszamy czytelników do wzięcia udziału w konkursie dotyczącym błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Wystarczy zadzwonić 30 października do naszej redakcji pod numer (54)  232  32  44 w  godz. 12:00–12:30 i odpowiedzieć na pytanie dotyczące ks.  Jerzego Po-

piełuszki, by wygrać nagrody w postaci tomiku wierszy Mirosława Antoniego Glazika „Gdyby ksiądz Jerzy pisał wiersze” z  autografem poety. Wygrywa pierwszych dziesięć osób, które dodzwonią się do naszej redakcji i podadzą prawidłową odpowiedź. Nagrody w konkursie ufundował poseł Łukasz Zbonikowski.


2

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Chciałbym inwestować w oświatę

– Mamy profesjonalną i dobrą ofertę, ale jest ona przede wszystkim realna – przekonują twórcy programu poświęconego sprawom oświaty. Łukasz Zbonikowski, kandydat na prezydenta miasta I etap prezentacji swojego programu wyborczego rozpoczął od przedstawienia proponowanych zmian w dziedzinie edukacji. Doskonałą okazją do przedstawienia swojej koncepcji związanej z włocławską oświatą był 14  października, czyli Dzień Edukacji. –  Zawód nauczyciela jest wyjątkowo ważny, ale nie do końca doceniany, a oświata jest jedną z  najważniejszych dziedzin życia. Dlatego chciałbym inwestować w  oświatę, bo takie działanie przyniesie korzyści nam wszystkim – zapewniał poseł. Wśród 18 zagadnień, które realizowałby kandydat na prezydenta, są między innymi takie założenia, które w  znaczny sposób poprawią funkcjonowanie zarówno samych placówek, jak i ich dyrektorów: powołanie zespołu opiniodawczo-doradczego ds. edukacji przy prezydencie Miasta Włocławka, w skład którego wejdą m.in. przedstawiciele rodziców, nauczycieli, pracowników administracji i obsługi szkół, kuratorium oświaty, uczelni wyższych, samorządów uczniowskich, związków

zawodowych; opracowanie Strategii Rozwoju Edukacji czy modernizacja szkolnictwa zawodowego. – Bardzo ważnym zadaniem byłoby powołanie koordynatora ds. pozyskiwania środków europejskich na programy oświatowe. W znakomity sposób ułatwiłoby to pracę dyrektorom placówek, którzy nie zawsze wiedzą jakie są możliwości – przekonywał Zbonikowski. Nauczycieli i uczniów na pewno zainteresują propozycje związane z  rozszerzeniem oferty zajęć pozalekcyjnych, plany poprawy jakości bazy lokalowej, doposażenie placówek w nowoczesny sprzęt i pomoce dydaktyczne, budowa nowoczesnych boisk szkolnych, sal gimnastycznych, basenów do nauki pływania czy utworzenie szkoły mistrzostwa sportowego. W planach jest także ograniczenie w szkołach punktów z niezdrową żywnością i zapewnienie uczniom na każdym etapie edukacji opieki medycznej, pedagogicznej i psychologicznej. Zwiększy się ilość miejsc przedszkolnych. W programie dużo miejsca poświęcono także finansom. Poseł zapowiada systematyczne zwiększanie wynagrodzeń pracowników administracji i obsługi szkół, zwiększenie środków na dodatki motywacyjne dla nauczycieli, tworzenie miejsc pracy dla młodych

nauczycieli. – Zachęcalibyśmy uprawnionych nauczycieli do dobrowolnego odchodzenia na wcześniejszą emeryturę i dawalibyśmy im wówczas dodatkową odprawę emerytalną – wyjaśnia kandydat na prezydenta miasta. Zapytany, skąd weźmie pieniądze na realizację planów, z  przekonaniem odpowiedział: – Pracując nad programem braliśmy pod uwagę także możliwości sfinansowania poszczególnych zadań. Jest subwencja oświatowa, jest mnóstwo niewykorzystywanych środków unijnych. Uważam także, że warto także przeznaczyć pieniądze z budżetu miasta, bo te wydatki będą później owocować. Nie będę oszczędzał na oświacie tak jak obecne władze. A potem lekką ręką wydaje się pieniądze na kostkę brukową albo zielone lampki. Zaprezentowane zmiany to najważniejsze elementy programu, ale jak podkreślają jego autorzy, program ma charakter elastyczny. – Może być początkiem dyskusji na temat włocławskiej oświaty. Zachęcamy do zgłaszania uwag i propozycji. Warto podkreślić, że program wyborczy „Edukacja” stworzyły osoby, które na co dzień były lub są związane z oświatą.

KATARZYNA CZYŻEWSKA Tygodnik Kujawski

Mieszkanie dla urzędniczki? dokończenie ZE str. 1

Cicho o pustostanie

W zupełnej ciszy przebiegła zaś sprawa pustostanu przy ul. Skłodowskiej. Tymczasem okazało się, że włocławianka od 10 lat oczekująca na lokal – pani Małgorzata Słomczewska – doskonale zna to mieszkanie – o czym poinformowała naszą redakcję. Była w nim bowiem w kwietniu bieżącego roku, kiedy to zaoferowano jej zamieszkanie tam. Dziwnym trafem jednak, mimo iż wyraziła zgodę i podpisała dokumenty – Wydział Gospodarki Lokalowej nagle zmienił zdanie. O zaskakującej decyzji komisji została poinformowana nie pisemnie, ale tele-

Szpitale w drodze do prywatyzacji

Od 1999 roku jesteśmy świadkami ustawicznych zmian w reformowaniu służby zdrowia oraz w zarządzaniu szpitalami. Od samego początku ówcześni reformatorzy tj. politycy z Unii Wolności i AWS zakładali, iż samodzielny publiczny szpital będzie formułą przejściową i w krótkim czasie będzie przekształcony w spółkę prawa handlowego i w ostateczności sprywatyzowany. Reformatorzy nie przewidzieli tak szybkiego i kosztownego postępu w medycynie, wzrostu zachorowań, starzejącego się społeczeństwa oraz nadal zbyt małych środków finansowych w NFZ. Dziś cześć polityków Platformy Obywatelskiej wywodzących się z UW i AWS będzie kontynuować zaplanowaną strategię zmian w systemie zdrowia. Przygotowane przez Minister Zdrowia ustawy zdrowotne przyjął Rząd Pana Donalda Tuska – już wkrótce będą procesowane w Sejmie RP. Projekt nowej ustawy o działalności leczniczej zakłada uchylenie ustawy o ZOZ oraz szereg ustaw i rozporządzeń regulujących działalność placówek służby zdrowia. Projekt ten głównie zawiera przepisy porządkowe, techniczne oraz zakłada pokrycie długu szpitali przez organy założycielskie oraz konieczność przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego. Rząd RP zakłada, iż fakt przekształcenia szpitala spowoduje lepszy nadzór samorządów nad szpitalami, zlikwiduje ciągłe zadłużanie się. A co robią dziś samorządy, dlaczego pozwalają dyrektorom zadłużać szpitale? Czy reforma-

torzy „udają głupa” i nie wiedzą skąd bierze się wynik ujemny – dług szpitala? Dlaczego kontrakty z NFZ są niedoszacowane, dlaczego NFZ nie płaci za tzw. nadwykonania? Niestety projekt nowej ustawy nie rozwiązuje najważniejszego problemu, jakim jest ilość środków finansowych przeznaczonych na gwarantowane świadczenia zdrowotne, ich ilość i zakres. Oceniam, iż patologią jest dalsze limitowanie świadczeń i zaniżanie cen, kolejki do leczenia, niewykorzystanie możliwości leczniczych przez funkcjonujące szpitale. Śmiem twierdzić, iż nowy projekt ustawy to celowe działanie, które ma odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów placówek służby zdrowia, ma obarczyć odpowiedzialnością za ich funkcjonowanie samorządy lokalne. Zgodnie z  nowymi przepisami przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego w bardzo krótkim czasie spowoduje ich upadłość i prywatyzację. Szpitale będą zmuszone do ograniczenia przyjmowania pacjentów, istnieje zagrożenie pomniejszenia zatrudnienia personelu medycznego, pielęgniarki i położne nie dostaną zapowiedzianej podwyżki (nie będzie obowiązywała ustawa o ZOZ). Musimy zdać sobie sprawę, że reformatorzy przewidują dodatkowe dopłaty za pobyt chorego w szpitalu dla ratowania finansów szpitali. To nie Rząd będzie wprowadzał dopłaty – to prezesi spółek i opłacani członkowie rad nadzorczych będą ustalali ceny dopłat. Przewidziane jest też leczenie komercyjne tzn. masz pieniądze – płać i nie czekaj w kolejce na leczenie. Obawiam się oby nie było za późno i nie okazało się, że zagrożone zostało bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, bo formuła spółki kapitałowej nie sprawdzi się w sferze życia publicznego, jaką jest ochrona zdrowia. Uważam, że należy z  ostrożnością podchodzić do tzw. rewolucyjnych pomysłów na uzdrowienie systemu, bo nie wystarczą wizje i zdolności resortu zdrowia. Przekonana jestem, że wszelkie zmiany w zakresie systemu ochrony zdrowia powinny być poprzedzone wnikliwymi analizami, konsultacjami w zgodzie wszystkich ugrupowań politycznych i dla dobra społeczeństwa polskiego.

BoŻena Banachowicz

NADESŁANE do redakcji

fonicznie, bez podania powodu. – Poszłam do pani naczelnik i usłyszałam, że zdecydowało losowanie komputerowe – opowiada Małgorzata Słomczewska naszej redakcji – zdenerwowałam się i wtedy postanowiłam pójść do prezydenta, ale nie chciał rozmawiać ze mną o mieszkaniu, tylko wciąż powtarzał o tym, że buduje basen. Zdziwienie pani Małgorzaty wzbudził fakt, że mieszkanie po dziś dzień nie jest zasiedlone. – Kiedy tam byłam, mieszkanie było ogrzewane – dodaje – ogrzewane za nasze pieniądze wielkie mieszkanie, ale władze miasta nie chcą lokalu oddać ludziom potrzebującym.

Smutny to wniosek, ale okazuje się, że chyba tylko przyjaźń z prezydentem może sprawić, że niemożliwe staje się możliwym. Tymczasem wielka kolejka włocławian czeka, a prezydent w  zeszłym roku nie zrealizował zadania w  postaci budowy bloków socjalnych. Nie zrobił tego, chociaż w budżecie radni zapisali mu środki na ten cel. Wręcz chwalił się, że w ten sposób zaoszczędził pieniądze. Ciekawe tylko, czy ma odwagę powiedzieć to prosto w oczy tym, którzy z chorymi dziećmi od lat mieszkają w skandalicznych warunkach?

Jan Stocki

Złoty medal

W dniach 18–25 września w  Ciechanowie odbywały się Mistrzostwa Świata oldboyów w podnoszeniu ciężarów. Startowało ponad 500 uczestników z 20-tu państw. Wspierałem w  tych mistrzostwach kolegów z reprezentacji, choć sam nie startowałem (muszę jeszcze trochę popracować nad wynikiem). Pragnę także pochwalić się, że prowadziłem kolegę z reprezentacji Jana Święcickiego, który w wadze +105 kg wynikiem 249 kg zdobył złoty medal i tytuł Mistrza Świata. Dwukrotnie atakował rekord świata w pod-

rzucie (146 kg), ale niestety obie próby spalił. Warto dodać, iż reprezentanci zdobyli 24 medale, w tym 7 złotych, 9 srebrnych i 8 brązowych. Drużynowo Polska zajęła III-cie miejsce za Kanadą i Niemcami. Obecnie przygotowuję się do pucharu Europy, który w grudniu odbędą się w Trzciance k/Piły. Pragnę podziękować Darii i Marcinowi Wadasom, dzięki którym mogłem być na tych mistrzostwach. Ze sportowym pozdrowieniem

Karol Kamiński

PISMO WŁOCŁAWSKIE – bezpłatne czasopismo sympatyków Prawa i Sprawiedliwości we Włocławku Redaktor naczelny: Jan Stocki Redakcja: Łukasz Zbonikowski, Joanna Borowiak, Jarosław Chmielewski, Małgorzata Kowalczyk-Przybytek. Wydawca: Stowarzyszenie "Nasze Miasto" Adres redakcji: ul. Św. Antoniego 6, 87-800 Włocławek, tel/fax 54 232 32 44 www.pismowloclawskie.pl

www.pismowloclawskie.pl


3

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E DOKOŃCZENIE ZE STR. 1

Zapowiada skok cywilizacyjny Zadeklarował również budowę parkingu podziemnego na Placu Wolności wraz z rewitalizacją placu, budowę utwardzonego pasa startowego lotniska Włocławek-Kruszyn, odbudowę amfiteatru, remont stadionu na Przylesiu i  gruntowne remonty parków: H. Sienkiewicza i W.  Łokietka. Ważną rolę w programie wyborczym posła odgrywa budowa i remonty dróg osiedlowych wraz z  chodnikami w miejscach, gdzie ma to największy wpływ na poprawę komfortu życia Włocławian, utworzenie dodatkowych, bezkolizyjnych przejazdów przez tory kolejowe zarówno dla pojazdów jak i dla pieszych oraz dążenie do zwiększenia ilości miejsc parkingowych w mieście. Rewitalizacja miasta ma się odbywać dzięki utworzeniu Agencji Rewitalizacji, a wspierane mają być również obiekty prywatne znajdujące się na obszarze rewitalizowanym. Udogodnieniem dla mieszkańców ma być bezpłatny internet w całym mieście oraz urząd przyjazny dla mieszkańców. Kandydat zapowiedział stworzenie internetowego i telefonicznego punktu obsługi mieszkańców oraz powstanie Włocławskiego Portalu Społecznościowego, dzięki któremu wszyscy będą mogli uczestniczyć w życiu miasta i czuć się współgospodarzami i współtwórcami naszej lokalnej rzeczywistości. Poseł obiecał również wprowadzenie szeregu udogodnień dla włocławskich przedsiębiorców oraz pozyskiwanie inwestorów spoza Włocławka. Mieszkańcy usłyszeli o rozwoju budownictwa socjalnego (budowa minimum jednego bloku rocznie) oraz o pomyśle utworzenia Spółdzielni Socjalnej, która z jednej strony dawałaby miejsca pracy dla bezrobotnych, a z drugiej oferowała

wiele produktów dla osób niezamożnych. Kandydat wiele uwagi poświęcił także spółkom miejskim i zbyt wysokim, zdaniem mieszkańców, cenom usług komunalnych. Potwierdził zamiar prywatyzacji spółki Baza oraz zamiar przekazania targowisk pod zarząd miejski. Zapowiedział też wprowadzenie ulg podatkowych dla kupców ponoszących straty ze względu na prace remontowe w infrastrukturze miejskiej. Nie zabrakło też innych pomysłów. Kandydat zadeklarował urządzenie całorocznego krytego lodowiska, budowę profesjonalnego skateparku, utworzenie mini-ZOO jako nowej atrakcji dla mieszkańców Włocławka oraz wprowadzenie nocnych linii autobusowych. W opinii Łukasza Zbonikowskiego konieczny jest zwrot w kierunku Wisły i Zalewu Włocławskiego jako potencjalnego koła zamachowego dla rozwoju turystyki i szeroko rozumianej gospodarki rekreacyjno-turystycznej oraz współpraca w tym zakresie z Płockiem i z gminami: Włocławek i Dobrzyń nad Wisłą. We współpracy z sąsiednimi gminami ma też być realizowana rozbudowa ścieżek rowerowych. Nie zabrakło też zapowiedzi prowadzenia aktywnej działalności w celu budowy kolejnego stopnia na Wiśle, ze względu na ogrom korzyści płynących z tej inwestycji dla miasta, mimo iż sama inwestycja położona będzie poza miastem. Wśród ważnych deklaracji pojawiło się również stwierdzenie, że rozpoczęte inwestycje w mieście będą kontynuowane i dokończone. Rozwiewa to szereg wątpliwości zgłaszanych przez politycznych oponentów. (red)

HUMOR

Ciekawe, kogo teraz wykiwa?

Ceny wody i ścieków Włocławek Toruń Inowrocław Grudziądz

7,70 6,53 6,30 5,83 Źródło: Nowości Włocławskie

Wrażliwość po włocławsku Państwo M. od ubiegłego roku toczą batalię z Wydziałem Spraw Lokalowych Urzędu Miasta Włocławek o mieszkanie zamienne. Toczą ją de facto z urzędującym prezydentem Miasta, w imieniu którego ów wydział działa. Mieszkanie należy się im w związku z prowadzoną inwestycją drogową. Po roku piętrzących się trudności „otwarty dialog” z Urzędem zakończył się szybką eksmisją trzyosobowej rodziny w niewiadomym kierunku i  pospiesznym zburzeniem dotychczas zamieszkiwanego lokalu – dowodu w sprawie. W imieniu Rodziny M., prosząc o pomoc w rozwiązaniu problemu, w marcu b.r. radna RM Włocławek z  Klubu Prawo i Sprawiedliwość Joanna Borowiak złożyła interpelację do Prezydenta Miasta. Ton odpowiedzi włodarza miasta nie tylko nie nastroił optymistycznie, ale ukazał rodzinę jako hamulcowych inwestycji miejskiej.

Po miesiącach oczekiwań i płonnych nadziei Państwo M., czując się pokrzywdzeni, skierowali na ręce Przewodniczącego Rady Miasta skargę na działalność Prezydenta Miasta Włocławek. Skarga stanęła w porządku ostatniej sesji Rady Miasta wzbudzając wiele emocji, generując wiele pytań i przynosząc zaskakujące odpowiedzi… Pytana przez radnych pani Naczelnik Wydziału Spraw Lokalowych gorąco zapewniała, że państwo M. otrzymywali kolejne atrakcyjne propozycje przydziału lokali zamiennych, jednak uparcie i nie wiadomo czemu odmawiali ich przyjęcia. Nic to, że pierwsze z proponowanych mieszkań będące w  zasobach MTBS leżało poza możliwościami rodziny z powodu zbyt wysokiego kryterium dochodowego – propozycja wszak padła. Kolejne – zagrzybione i wymagające generalnego remontu, a co za tym idzie wysokich nakładów finansowych, nie wypełniało definicji mieszkania zamiennego (warto przy tym podkreślić,

iż państwo M. niespełna rok przed zburzeniem domu zdążyli zainwestować w  jego remont pokaźną sumę pieniędzy). I tak padały kolejne „atrakcyjne propozycje” mieszkania z  łazienką wspólną z sąsiadami, brakiem prądu, niemożnością podłączenia ciepłej wody i tak dalej… Rodzina M. doczekała się nawet rozprawy sądowej z powództwa Urzędu o zaleganie z czynszem, co jak się okazało, nie miało miejsca. Po długiej i emocjonującej debacie radni Klubów Prawa i Sprawiedliwości, Włocławskiej Wspólnoty Samorządowej i Platformy Obywatelskiej nie przychylili się do propozycji uznania skargi Państwa M. za bezzasadną. Na kolejnej sesji Rady Miasta rozpatrzą propozycję uznania skargi na działalność prezydenta Miasta Włocławek za zasadną – w  obronie mieszkańców, w uznaniu ich racji. (red)

NADESŁANE do redakcji

Sondażowe szwindle Przed wyborami prezydenckimi napisałem, że piąta władza, czyli sondażownie nie poczynają już sobie tak bezczelnie, jak w nieodległej jeszcze przeszłości. O, jakże się myliłem. Nadal potrafią wpływać na odbiór społeczny większości działań polityków, instytucji czy firm. Są zarówno w stanie z nieznanego nikomu człowieka zrobić bohatera czy celebrytę, jak też zniszczyć cieszącego się największym zaufaniem polityka. Każdy średnio zdolny człowiek, niekoniecznie marketingowiec czy socjolog, zdaje sobie sprawę z siły mechanizmów rządzących tzw. opinią publiczną. To działa jak psychoza tłumu, odruch stadny. Nie dziwi zatem, że każda władza, mając odpowiednie instrumenty próbuje te mechanizmy wykorzystać. Gorzej, kiedy w swoich działaniach kieruje się wulgarnie pojętymi public relations. Jeszcze gorzej, kiedy to władza ma realny wpływ na pracownie badań społecznych, tworzy je, inspiruje do określonego działania, ba! wpływa na wyniki ich badań. Jakiś czas temu ceniony specjalista od PR, Eryk Mistewicz stwierdził w znanym programie TVP, że możliwe jest załatwienie sobie za 6200 zł sondażu, z którego wynikać będzie, że taka to a taka osoba zostanie prezydentem. No, za jeszcze jeden taki numer to TVN go chyba zbojkotuje, a Gazeta Wybiórcza udowodni, że zerżnął maturę, wobec czego nie jest żadnym doktorem żadnych nauk i już… no i  oczywiście nie jest żadnym autorytetem ani nawet – o zgrozo!- inteligentem. Nie wiem, czy panu Erykowi coś się wymknęło, czy raczej dość ma rzeczonego towarzystwa i robienia z siebie idioty. Oczywiście są sondażownie lepsze i gorsze. Te pierwsze na trwałe związane z miłościwie nam panującymi, opanowanymi przez autorytety środowiskami GW i TVN, drugie zaś jak PGB (Polska Grupa Badawcza) znane np. internautom Wirtualnej Polski, ale już całkowicie bojkotowane przez Onet.pl. Ale to właśnie PGB najtrafniej przewidziała wyniki ostatnich wyborów (zresztą któ-

ryś raz z rzędu). Autorytety zastosowały metodę przemilczania. Kto nie istnieje w mediach – nie istnieje w ogóle. A jeśli zafunkcjonuje kiedyś na dobre w przestrzeni publicznej zastosuje się metodę opluwania. Zapluć można wszystko: instytucję, człowieka, nawet Prezydenta (zastanawiające, jak po śmierci ludzie się zmieniają). We władzach polskich sondażowni, jak OBOP, PBS, Pentor czy GfK Polonia zasiadają ludzie z utworzonego w stanie wojennym CBOS, który był medialnym orężem junty. Wówczas nieznany szerzej płk St. Kwiatkowski (ojciec szeroko znanego b. prezesa TVP, Roberta Kwiatkowskiego) wychwalający przewagę ekonomiczną Kraju Rad nad Ameryką, wyrażający akceptację dla używania broni palnej wobec opozycji itp. itd., pracował nad stworzeniem Centrum Badań Opinii Społecznej, której działalność „ma być w swoich założeniach usługowo-użytkowa w stosunku do potrzeb rządu” (Biuletyn CBOS, 1/85). W  wydanym w  2003 roku Szkicowniku z CBOS pisze: „Kończę rok 1985 w przekonaniu, że wywiązałem się z zadania, jakie otrzymałem w  okresie stanu wojennego… nadmieniam, że nareszcie znalazłem odpowiedniego zastępcę ds. badań: dr Eugeniusz Śmiłowski może kandydować na następcę dyrektora”. Co myślał, pisząc o „odpowiednim”, o jakich „jego” kwalifikacjach? Pan dr Ś. znany czytelnikom związanego z ZSMP pisma Pokolenia (np. artykuł „Młodzież, Partia, Społeczeństwo”)został później szefem Pentora. Zresztą inni członkowie zarządu tej firmy, jak Jerzy Głuszyński czy Piotr Kwiatkowski również u pana pułkownika pracowali. W 1990 prezio opuścił firmę (dostał inne zadanie, tworzył GfK Polonia), a  jego miejsce zajęła wyjątkowo niezależna (choć nie tak bardzo jak znana skąd inąd Magdalena Środa) Lena Kolarska-Bobińska, obecna europosłanka PO. Pentor wsławił się sensacyjnym sondażem (22 kwietnia 2005) z Cimoszewiczem jako liderem wyścigu do fotela prezydenckiego, mimo że ten w  ogóle nie kandydował. Za kilka dni Cimoszewicz wzruszony tak olbrzymim zaufaniem społecznym

www.pismowloclawskie.pl

ogłosił start w  wyborach. Dla Tuska, obecnego premiera też znalazło się wtedy miejsce. W  końcu lipca 2005 cieszył się, biedaczyna, poparciem 8%, a już 9 sierpnia (3 tygodnie!) może liczyć na 24% (wg GfK Polonia). Ale to nie koniec jaj, bowiem wszechmądra Gazeta Wyb. 15 września publikuje sondaż PBS, z  którego wynika, że na Tuska zagłosowałoby 49%. Lech Kaczyński miał wtedy 22% – to nawet nie połowa poparcia dla D. Tuska. Banalne dopowiedzieć, że prezesem w PBS jest Krzysztof Koczurowski, współzałożyciel KL-D, którego koledzy rządzą w PO. Ba! Chłopina onegdaj zasiadał w zarządzie tej partii. Warto prześledzić biografie tych ludzi w  Internecie, przeczytać parę artykułów ich autorstwa by móc zrozumieć całą tajemnicę sondaży. Taka pani Elżbieta Gorajewska, natomiast, z AGB Nielsen Media Research, onegdaj dowodząca o popularności Jaruzelskiego wśród Polaków, czy niejaka Beata Jaworska z IPSOS, która przekonywała o wyższym zaufaniu społeczeństwa do Milicji Obywatelskiej niż do opozycji politycznej są przykładami, jak powiedziałby H. Sienkiewicz, całkowitego materii pomieszania. Wierzyć się nie chce, że to przechodziło. Pewnie za lat 10, może 20 nie będziemy w stanie uwierzyć, że tak łatwo i teraz ktoś nami manipuluje. Wyłączmy TVN, włączmy w końcu mózgi. Długo można by pisać o braku odpowiedzialności za słowa i czyny, o  bezczelności i bezkarności manipulacji polskich ośrodków badania opinii społecznej oraz mediów biorących udział w tym procederze i karmiących nas różnymi bzdurami. Przypomina się pewien skandal w Wlk. Brytanii z 1992 roku, gdzie sondaże przewidywały 2% przewagę Labour Party nad Torysami. Tymczasem to oni wygrali o 8%. Do zbadania sprawy powołano specjalną komisję w parlamencie. Opisano wszystkie przyczyny pomyłki i sprawa nigdy się nie powtórzyła. Co ciekawe, Brytyjczycy uznali, że taka sytuacja jest realnym zagrożeniem dla demokracji. Czy w Polsce doczekamy kiedyś takiej odpowiedzialności?

Andypius


4

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Żadnych szkalujących audycji 30 września podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez działaczy Platformy Obywatelskiej, Rafał Sobolewski stwierdził, że posiada informacje świadczące o tym, że ze strony Urzędu Miasta padały propozycje zleceń związanych z promocją inwestycji miejskich realizowanych przy współudziale środków unijnych w zamian za to, że „dane medium zobowiąże się, że w czasie kampanii wyborczej nie dojdzie do krytyki poczynań prezydenta”. Przewodniczący Rady Miasta stwierdził również, że jest w posiadaniu korespondencji mailowej pomiędzy magistratem a określonym medium. 8 października oficjalne stanowisko w sprawie wypowiedzi Rafała Sobolewskiego zajął prezydent Andrzej Pałucki. – 30 września pod moim adresem i moich pracowników z Urzędu Miasta padły oskarżenia. Są one na tyle bulwersujące, że czyni je przedstawiciel organu uchwałodawczego, który ma nieograniczony dostęp do wszystkich dokumentów wytwarzanych i przechowywanych w Urzędzie Miasta, a nie sprawdza czegokolwiek. Używa stanowiska przewodniczącego Rady Miasta do prowadzenia kampanii swojego ugrupowania politycznego szkalując dobre imię urzędników – mówił podczas spotkania z mediami prezydent Włocławka. Pałucki poinformował, że polecił odpowiednim służbom przeszukanie całej korespondenci Urzędu Miasta i żadnych dowodów potwierdzających wypowiedź przewodniczącego RM nie znaleziono. Prezydent w piśmie skierowanym do Rafała Sobolewskiego poprosił o przekazanie posiadanych materiałów i  informacji i zapowiedział, że jeżeli otrzyma dokumenty, wówczas podejmie odpowiednie kroki zmierzające do ukarania pracowników. – I to nie będą tylko kary administracyjne, ale także sankcje prawne. Jeśli natomiast dokumentów nie będzie, podejmę dalsze kroki prawne. Nie może być tak, że tworzy się fikcję, która obciąża dobre imię ludzi pracujących na rzecz miasta. Najbardziej jednak cała sprawa rozgoryczyła i zaniepokoiła dziennikarzy, których podstawowym obowiązkiem jest działanie zgodne z etyką zawodową, zachowanie szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych. Dlatego Tygodnik Kujawski dotarł do zapisów elektronicznej korespondencji wymienianej między Haliną Walczak, naczelnikiem Wydziału Przedsiębiorczości i Promocji Gospodarczej Urzędu Miasta, podległemu I zastępcy prezydenta Jackowi Kuźniewiczowi, a  medium, które 13 września otrzymało zapytanie ofertowe.

Temat: zapytanie ofertowe -----------------------------------

Temat: odp. na ofertę -----------------------------------

Od: Halina Walczak<hwalczak@ um.wloclawek.pl> Data: 13 września 2010 09:33 Do: xxx

Od: Halina Walczak<hwalczak@ um.wloclawek.pl> Data: 17 września 2010 10:51 Do: xxx

Witam, nawiązując do rozmów telefonicznych przeprowadzonych w dniu 10 września 2010 r uprzejmie proszę o przesłanie oferty cenowej na następujące zadanie: - produkcja 10 programów 10-minutowych nt miejskich inwestycji wskazanych przez UM, - emisja w/w programów w okresie od dnia 20.09. do dnia 30.11.2010 r (10 tygodni) w cyklu: 4-krotna emisja jednego programu w okresie jednego tygodnia czasu ( w sumie 10 programów x 4 emisje tego samego programu w tygodniu = 40 emisji przez okres 10 tygodni). Proszę o przesłanie oferty w dniu dzisiejszym tj. 13.09.10 do godz. 15.00.

Witam, odpowiadając na Państwa ofertę przesłaną drogą elektroniczną w dniu 13 września br – informuję, iż jesteśmy zainteresowani przedstawioną ofertą, ale oczekujemy wprowadzenia do przyszłego zlecenia zapisu gwarantujacego, że w czasie trwania zlecenia nie będą emitowane na antenie (…) żadne audycje szkalujące miejskie inwestycje. Prosimy o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Pozdrawiam Halina Walczak Wydział Przedsiębiorczości i Promocji Gospodarczej Urzędu Miasta Włocławek

Dziękuję Halina Walczak Wydział Przedsiębiorczości i Promocji Gospodarczej UM Włocławek ----------------------------------Od: xxx Data: 13 września 2010 12:44 Do: Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl> Witam serdecznie W załączniku znajduje się oferta dotycząca realizacji i emisji programów będących przedmiotem zapytania. W dniu 13 września 2010 09:33 użytkownik Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl> napisał: Załącznik: OFERTA Szanowni Państwo W nawiązaniu do pisma, jakie wpłynęło do naszej redakcji w dniu 13.09.2010 w sprawiewyceny produkcji i emisji programów dotyczących inwestycji realizowanych we Włocławku przez UM, przedstawiamy ofertę realizacji przedsięwzięcia: 1) Produkcja 10 programów o długości 10 minut: • w przypadku standardowej realizacji, typowej dla lokalnych mediów, opartej o suchy przekaz informacyjny koszt realizacji jednego odcinka wyniesie 2.000 zł netto. • w przypadku realizacji niestandardowej, kreatywnej, zapadającej w pamięć (...) które to odbiły się szerokim echem wśród naszych widzów, były często komentowane i zapamiętane) jej koszt byłby większy i wyniósłby 10.000. Związane jest to z tym, że program ten realizowany byłby pod kontrolą producentaktóry żąda takich stawek. Niemniej otrzymany później produkt z pewnością zapadłby wpamięć widzów, przedstawiając pozytywne aspekty realizowanych przez UM inwestycji. • Koszt emisji pojedynczego programu (…) wyniesie 2000 zł netto. W razie jakichkolwiek pytań lub wątpliwości proszę o kontakt telefoniczny.

----------------------------------Od: xxx Data: 17 września 2010 14:28 Do: Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl> Witam, w odpowiedzi na podjętą przez Panią kwestię, proszę o doprecyzowanie, czy zapis ten dotyczył by pierwszego( tańszego) czy drugiego (droższego) wariantu cenowego podanej przez nas oferty? Pozdrawiam W dniu 17 września 2010 10:51 użytkownik Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl> napisał: ----------------------------------Od: Halina Walczak<hwalczak@ um.wloclawek.pl> Data: 17 września 2010 15:02 Do: xxx Witam, zapis, który zaproponowaliśmy dotyczyłby pierwszego (tańszego) wariantu cenowego podanej przez Państwa oferty. Pozdrawiam Halina Walczak

zainteresowani propagowaniem inwestycji, szczególnie tych z  udziałem środków unijnych w naszej stacji, choćby dlatego że nakazują to przepisy. Zapewne zdajecie sobie Państwo sprawę z tego, iż zlecając tego typu materiał docieracie do bardzo dużej liczby mieszkańców naszego miasta, która wcześniej nie była zainteresowana mało atrakcyjną formą przekazu mediów włocławsich. Nam udało się to zmienić i dzięki temu tanim kosztem możecie państwo poinformować tą część społeczeństa naszego miasta o własnych poczynaniach. Według naszych badań w tej chwili docieramy bezpośrednio do 70% mieszkańców Włocławka, a pośrednio do niemalże wszystkich. W tej chwili ciężko spotkać kogokolwiek kto nie kojarzyłby naszej stacji, wielu deklaruje, że jesteśmy jedynym medium lokalnym z ktorego czerpią informacje. Nie możemy w  związku z tym prezentować tylko jednej wizji świata. Jeśli uważają Państwo że podana przez nas kwota jest za dużo możemy przygotować jeszcze tańszą ofertę. Z wyrazami należnego szacunku: W dniu 17 września 2010 15:02 użytkownik Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl> napisał: -----------------------------------Od: Halina Walczak<hwalczak@ um.wloclawek.pl> Data: 21 września 2010 08:36 Do: xxx Witam, w odpowiedzi na Państwa e-maila informujemy, iż przez materiały szkalujące uznajemy materiały o charakterze jednostronnym podważające sens, jakość i sposób realizacji przedsięwzięć, tym bardziej, że finansowanych ze środków unijnych. Konstruktywna krytyka polega na tym, że prezentowane są w danym materiale obie strony i ich stanowiska w sprawie. Pozdrawiam Halina Walczak -----------------------------------Sent: Monday, September 20, 2010 6:58 PM

-----------------------------------From: xxx Sent: Friday, September 17, 2010 2:29 PM To: Halina Walczak Subject: Re: odp. na ofertę

-----------------------------------Od: xxx Data: 28 września 2010 12:35 Do: Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl>

-----------------------------------Od: xxx Data: 20 września 2010 18:57 Do: Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl>

Witam rozumiemy postawione przez Państwa warunki, mamy jednak jeszcze jedno pytanie- Czy inne media uczestniczące w tej akcji promocyjnej musiały przyjąć podobne zobowiązanie? Pozdrawiam W dniu 21 września 2010 08:36 użytkownik Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl> napisał:

Witam ponownie Dziękujemy za zainteresowanie jakie wzbudziła nasza oferta, niemniej pojawia się pytanie co rozumieją Państwo pod pojęciem "szkalujący materiał" czy zwrot ten dotyczy konstruktywnej krytyki? Prosimy o doprecyzowanie definicji. Wyjaśnienie kwestii o którą pytamy jest o tyle ważne, iż nie chcielibyśmy nieporozumienia, typu "szantaż": "Dostaniecie pieniądze jeżeli nie dopuścicie do głosu kogokolwiek o innych poglądach niż nasze." Naszym zdaniem to Państwo powinniście być

-----------------------------------Od: xxx Data: 28 września 2010 14:10 Do: Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl> Witam ponownie Chciałbym dodać jeszcze jedno pytanie do poprzedniego maila: Czy to

www.pismowloclawskie.pl

zastrzeżenie jest czynione tylko w naszym przypadku? Pozdrawiam -----------------------------------Od: xxx Data: 29 września 2010 12:22 Do: Halina Walczak <hwalczak@ um.wloclawek.pl> Witam, Pozwolę sobie przypomnieć o pytaniu jakie zadałem państwu drogą mailową. Czy także inne włocławskie media zobowiązane są do tej klauzuli, czy też została ona sformuowana tylko w naszym przypadku i tylko my musielibyśmy jej przestrzegać? Pozdrawiam Z kolei inne włocławskie medium –  telebim usytuowany przy ulicy Okrzei jest niemal w 100% przekonane o  swojej wygranej w  zorganizowanym przez miasto przetargu na promocję włocławskiej strefy rozwoju gospodarczego (park przemysłowo-technologiczny). W  warunkach przetargu czytamy że przedmiotem zamówienia jest opracowanie spotów reklamowych oraz ich emisja na telebimie w ramach informacji o projekcie. Emisja spotów winna odbywać się na telebimie trwale związanym z  gruntem, zlokalizowanym w ciągu drogi krajowej nr  1 w  granicach administracyjnych miasta Włocławek. Termin składania wniosków upływa w  dniu dzisiejszym. Rozmawialiśmy kilka dni temu z osobą reprezentującą właściciela telebimu. Z  rozmowy wynikało, że firma jest pewna wygranej. Otrzymaliśmy informację, że jeśli przetarg zostanie wygrany nie będzie możliwe prezentowanie jakichkolwiek spotów wyborczych. Zero polityki. Zatem na telebimie ma być jedynie chodząca w rotacji z  komercyjnymi reklamami jedna ze sztandarowych inwestycji miejskich. Tak oto w prosty sposób eliminuje się jakąkolwiek polityczną konkurencję. Wszystko w majestacie prawa, w publicznym przetargu finansowanym z pieniędzy podatników, a  co gorsze dofinansowanym z  pieniędzy unijnych. Poprosiliśmy pewną organizację polityczną o wykonanie telefonu i  poproszenie o ofertę na emisję swoich spotów wyborczych. Odpowiedź była dokładnie taka sama jaką otrzymała redakcja Tygodnika Kujawskiego. Emisja możliwa jest do 8 października. Po tym terminie, pewna wygranej firma nie przyjmuje tego typu zleceń. Trudno nam sobie wyobrazić aby mieszkańcy dali się nabrać na tego typu socjotechniczny szwindel. Co więcej sytuacja właściwie tylko dodaje pieprzu do smakowitej wymiany maili z innym włocławskim niezależnym medium. * (nazwa medium do wiadomości redakcji, pisownia e-maili oryginalna, skróty pochodzą od redakcji)

Piotr MuszyŃski Katarzyna CzyŻewska Tygodnik Kujawski


5

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Szukali nie tych maili? Sprawa, o której jako pierwszy wspomniał Rafał Sobolewski szybko zyskała miano afery korupcyjnej. A jest ona tym bardziej bulwersująca, że to na mediach Urząd Miasta chciał wymusić nieemitowanie „żadnych audycji szkalujących miejskie inwestycje”. Winna jest podobno naczelniczka Wydziału Przedsiębiorczości i Promocji Gospodarczej Urzędu Miasta.

Zlecenie za milczenie 30 września działacze Platformy Obywatelskiej zorganizowali konferencję prasową, podczas której mówili między innymi o sprawach związanych z polityką gospodarczą miasta. Ale najbardziej istotną informacją, która została przekazana jako ostatnia była ta, którą podzielił się Rafał Sobolewski. Przewodniczący Rady Miasta stwierdził, że ma dowody świadczące o tym, że Urząd Miasta próbował wywrzeć nacisk na jedno z lokalnych mediów. W zamian za zlecenie emisji programu związanego z promocją inwestycji miejskich realizowanych ze środków unijnych domagano się, aby medium zobowiązało się, że „w czasie kampanii wyborczej nie dojdzie do krytyki poczynań prezydenta”. Sobolewski podczas rozmowy w CW24 powiedział także, że „ewidentnie mamy do czynienia z szantażem mediów”. Po tych wypowiedziach prezydent Andrzej Pałucki zażądał od Sobolewskiego, by ten przekazał mu dokumenty poświadczające zarzuty. – 30 września pod moim adresem i  moich pracowników z  Urzędu Miasta padły oskarżenia. Są one na tyle bulwersujące, że czyni je przedstawiciel organu uchwałodawczego, który ma nieograniczony dostęp do wszystkich dokumentów wytwarzanych i przechowywanych w Urzędzie Miasta, a  nie sprawdza czegokolwiek. Używa stanowiska przewodniczącego Rady Miasta do prowadzenia kampanii swojego ugrupowania politycznego szkalując dobre imię urzędników – mówił podczas spotkania z mediami prezydent Włocławka.

Prezydent zapewnił, że polecił swoim służbom przeszukanie całej elektronicznej korespondencji wychodzącej z  Ratusza, ale żadnych maili potwierdzających informacje Sobolewskiego nie znaleziono. – Jeśli pan Rafał Sobolewski dostarczy mi dowody, podejmę odpowiednie kroki zmierzające do ukarania pracowników. W przeciwnym wypadku podejmę kroki prawne. Nie może być tak, że tworzy się fikcję, która obciąża dobre imię ludzi pracujących na rzecz miasta.

Maile prawdy O tym, że jednak istnieje elektroniczna wymiana korespondencji między naczelniczką Wydziału Przedsiębiorczości i Promocji Gospodarczej UM a  redakcją jednego z lokalnych mediów poinformowaliśmy włocławian publikując jej treść w 33 numerze „Tygodnika Kujawskiego”. Przypomnijmy, że 13 września Halina Walczak zwróciła się z zapytaniem ofertowym prosząc o  wycenę wyprodukowania i  emisji „programów 10-minutowych nt. miejskich inwestycji wskazanych przez UM”. Kolejny mail napisany przez naczelniczkę zawierał warunek: „Witam, odpowiadając na Państwa ofertę przesłaną drogą elektroniczną w dniu 13 września br –  informuję, iż jesteśmy zainteresowani przedstawioną ofertą, ale oczekujemy wprowadzenia do przyszłego zlecenia zapisu gwarantującego, że w czasie trwania zlecenia nie będą emitowane na antenie (…) żadne audycje szkalujące miejskie inwestycje. Prosimy o zajęcie stanowiska w tej sprawie.” Redakcja poprosiła o wyjaśnienia: „Dziękujemy za zainteresowanie jakie wzbudziła nasza oferta, niemniej pojawia się pytanie co rozumieją Państwo pod pojęciem „szkalujący materiał” czy zwrot ten dotyczy konstruktywnej krytyki? Prosimy o doprecyzowanie definicji. Wyjaśnienie kwestii o  którą pytamy jest o tyle ważne, iż nie chcielibyśmy nieporozumienia, typu „szantaż”. Halina Walczak odpowiedziała: „iż przez materiały szkalujące uznajemy materiały o  charakterze jednostronnym podważające sens, ja-

kość i sposób realizacji przedsięwzięć, tym bardziej, że finansowanych ze środków unijnych. Konstruktywna krytyka polega na tym, że prezentowane są w danym materiale obie strony i ich stanowiska w sprawie.” Pani naczelnik nie odpowiedziała jednak na kilkakrotnie postawione pytanie „Czy inne media uczestniczące w  tej akcji promocyjnej musiały przyjąć podobne zobowiązanie?”

Ten mail nigdy nie zginął Sprawa nacisku znajdzie swój ciąg dalszy w prokuraturze, do której pismo skierował A. Pałucki. Jak wyjaśnił prezydent do 12 października nie otrzymał od R. Sobolewskiego dokumentów, o które prosił. „Wykonując

obowiązek wynikający ze ślubowania prezydenta miasta, w trosce o przestrzeganie obowiązującego porządku prawnego i dbałości o wykonanie zadań publicznych, a  także w trosce o dobre imię Urzędu Miasta Włocławek proszę o zbadanie przedmiotowej sprawy” – czytamy w piśmie. Prezydent poinformował także, że podjął decyzję o zwolnieniu naczelnik Haliny Walczak, która obecnie przebywa… na zwolnieniu lekarskim. O utracie pracy zostanie zawiadomiona po powrocie do UM. – Zwykła przyzwoitość nakazuje, żeby poinformować pracownika o przyczynach zwolnienia niezależnie od treści pisma, które przygotowujemy. Ja ze swojego punktu widzenia oceniłem, że pracownik był nieodpowiedzialny – skomentował Pa-

łucki. Zapytany o to, jak to się stało, że jego służby nie znalazły korespondencji stwierdził, że szukano maili o treści przytoczonej przez R. Sobolewskiego. A ten opublikowany przez Tygodnik Kujawski – według Pałuckiego – „nigdy nie zginął”. Pozostaje zatem zagadką, dlaczego od razu nie został ujawniony opinii publicznej. No cóż, na wyjaśnienia w tej sprawie przyjdzie nam jeszcze poczekać. Ale na pewno warto, bo może wówczas dowiemy się, czy naczelniczka Wydziału Przedsiębiorczości i Promocji Gospodarczej UM, który nadzoruje I  zastępca prezydenta J.  Kuźniewicz działała na własną rękę czy też na czyjeś polecenie…

Tygodnik Kujawski

Aferę medialną zbada komisja doraźna Choć jej uprawnienia nie będą zbyt wielkie, to pomysłodawcy powołania komisji liczą na dobrowolną współpracę urzędników, a przede wszystkim prezydenta. Afera, o której głośno się mówi od kilku tygodni, będzie badana przez komisję doraźną. O jej powołaniu zadecydowali radni podczas II części obrad 47 sesji Rady Miasta. Zanim jednak doszło do przegłosowania projektu uchwały, radni oddali się niezwykle emocjonalnym (a jakże!) dyskusjom. Radny WWS Janusz Dębczyński stwierdził, że afera może być „wierzchołkiem góry lodowej, który dopiero teraz został ujarzmiony”, a Jarosław Chmielewski wskazał, że sprawa może się łączyć z poruszoną pod czas

sesji kwestią telebimu. Przypomnijmy, że Urząd Miasta ogłosił przetarg na promocję włocławskiej strefy rozwoju gospodarczego. – Firma ma zamiar wygrać przetarg ogłoszony przez UM i po 8 października aż do kwietnia nie będzie zamieszczać na nim spotów wyborczych – mówiła podczas sesji Olga Krut-Horonziak, radna BToW, a radny PO Andrzej Kazimierczak stwierdzi, że jest to „próba zablokowania demokracji”. Wiele zastrzeżeń co do celowości powołania komisji miał Maciej Jarzembowski, radny SLD. – Czy chodzi o wyjaśnienia obiektywne i rzetelne, czy może chodzi o to „by bić pianę” na użytek kampanii wyborczej? Jak widać chodzi o tę drugą sytuację. Sprawa rzekomego nacisku na media jest

tematem zastępczym, najważniejsze jest to, co działo się w mieście w zakresie inwestycji i unowocześniania miasta. Radny twierdzi także, że projekt jest „ułomny pod względem merytorycznym i sprzeczny z ustawą o samorządzie gminnym”. Poszło bowiem o to, czy wnioskodawca, czyli przewodniczący Rady Miasta zadbał o uzyskanie opinii biura prawnego. Jak się jednak okazuje, zgodnie ze statutem każda opinia powinna zawierać opinię, ale słowo „powinna” nie jest obligatoryjne. Radnego takie argumenty nie przekonują: – Nie jestem przeciwko wyjaśnieniu tej sprawy, natomiast wszystko trzeba robić zgodnie z obowiązującymi procedurami. Ustawa o samorządzie gminnym wyraźnie wymienia, jako

komisję obligatoryjną, komisję rewizyjną, która jest powołana do kontroli władzy wykonawczej. Innego zdania jest Rafał Sobolewski, który twierdzi, że komisja doraźna ma pomóc w wypracowaniu wniosków. – Jeśli komisja wykryje pewne nieprawidłowości, nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby zwróciła się do komisji rewizyjnej, aby ta podjęła właściwe działania. Jedne wnioski mogą dotyczyć spraw finansowych, ale przecież chodzi tu także o aspekt etyczny, moralny. Jakimi uprawnieniami będzie dysponować komisja doraźna? – Będzie się mogła tylko domagać od pracowników, od prezydenta wyjaśnień, dostarczenia materiałów. W żaden sposób nie może ich żądać w oparciu o prze-

www.pismowloclawskie.pl

pisy prawne, bo na przykład sprawdzenia twardych dysków może dokonać jedynie prokuratura – wyjaśnia Jarosław Chmielewski. Czemu zatem ma służyć komisja? – Chcemy, aby sprawa została jak najszybciej wyjaśniona, tym bardziej, że za chwilę kończy się kadencja tego samorządu. Obawiamy się, żeby sprawa się „nie rozmyła”. W skład komisji doraźnej weszli: Rafał Sobolewski, przewodniczący RM oraz przedstawiciele klubów: Marek Stelmasik – PO, Jarosław Chmielewski – PiS, Józef Mazierski – WWS, Maciej Jarzembowski – SLD. Pierwsze posiedzenie odbędzie się w piątek, 22 października.

Katarzyna CzyŻewska Tygodnik Kujawski


6

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Długi nos ministra

NADESŁANE do redakcji

Człowiek a ideologia Szanowni czytelnicy – chcąc podsumować pewien etap naszych refleksji z poprzednich dwóch felietonów, które dotyczyły źródeł arogancji, jako formy agresji i  pogardy wobec otoczenia oraz związków między takimi cechami osobowości, a  preferowanym stylem sprawowania władzy. Co mamy okazję obserwować na żywo, jak koszmarny reality show, poprzez zachowanie Andrzeja Pałuckiego. Nawiasem mówiąc miejmy nadzieję, że już ostatnie dni. Przypomnijmy w tym kontekście bazę ideologiczną, z której Andrzej Pałucki się wywodzi i jakie poglądy lansował ten nurt. Także jego spadkobierczyni doktrynalna w prostej linii – czyli nieboszczka PeZetPeeRia. Nie sposób oczywiście odnieść się do całości przekazu marksizmu, jednak można przypomnieć jego kluczowe, „rewolucyjne” pojęcia. O czym zapominały instytuty powołane do jego analizy i propagowania. Nadając mu charakter pseudonaukowy, a niektórzy przypisując mu nawet cechy nurtu filozoficznego. Co samo w sobie było i jest kłamstwem i nadużyciem. Gdyż filozofia, jako jedna z dziedzin ludzkiego poznania dąży z istoty do poznania prawdy, a nie jak ideologia, szczególnie marksistowska, stanowi zbiór wynaturzonych złudzeń, które jak dowiodła historia mają więcej istnień ludzkich na sumieniu niż faszyzm. Jednak wracając do meritum rozważań, przywołajmy kluczowe pojęcia, których prawdziwych źródeł dziś już mało kto pamięta, a apologeci ideologiczni często także ich nie znają lub nie chcą pamiętać! Zawsze polecamy drogę metodą ad fontes, czyli sięganie do źródeł, a nie lekturę opracowań! Pierwszym z nich jest hasło walki klas. W jaki sposób Karol Marks doszedł do jej sformułowania? Otóż jak sam pisze, wywiódł ją obserwując relacje we własnej rodzinie.

Gdzie mężczyznę sytuuje w roli (cytuję) „burżuja”, który skupia w  swoim ręku wszystkie dobra i  środki potrzebne do egzystencji. Jest to moment niezmiernie istotny dla całego nurtu tej ideologii, w którą także wpisują się F. Engels i W.I. Lenin. Ten moment przełomu dotyczy ustanowienia nieodwracalnej opozycji i sprzeczności, które są nie do pogodzenia. Przeniesienie tej zasady w wymiar ekonomii i stosunków społecznych dało podbudowę ideologiczną przywołanemu już pojęciu walki klas. Jednak idźmy dalej. Co zdaniem K. Marksa należałoby uczynić, aby kobietę, klasę uciśnioną „wyzwolić” z tego stanu? Jak pisze (cyt.) „stanu prostytucji” z jednym mężczyzną. Otóż zdaniem K. Marksa powinno się jej umożliwić (cyt.) „prostytuowanie się z całym społeczeństwem”. Co wprost koresponduje z postulatem F.  Engelsa dotyczącym (cyt.) „zerwania z modelem biblijnym małżeństwa”. Czyli ustanowionym przez Boga i uświęconym przez Kościół związkiem kobiety i mężczyzny, który tworzy rodzinę. No cóż, ciekawe co na to wszyscy zwolennicy przeróżnych nurtów lewicowych i emancypacyjnych, czemu o tym nie mówią?! A przecież cytując za Arystotelesem, prawda polega na dostrzeżeniu obiektywnej rzeczywistości! To tyle, tytułem wtrącenia małej dygresji. Teraz nasze rozważania powinny oscylować w kierunku prostej wykładni, jak ukształtowana mentalność na bazie takiej ideologii funkcjonuje w  relacjach społecznych oraz interpersonalnych? No cóż, najlepiej można byłoby powiedzieć, że fakty mówią same za siebie. Bowiem aktualnie mamy taką sytuację, że Pan Andrzej Pałucki pozostał sam z własnym ugrupowaniem politycznym i wbrew nie tylko logice, ale i zdrowemu rozsądkowi trwa bezrozumnie przy swoim. Czyli innymi słowy, wszyscy się mylą, a on jedyny ma rację oraz cała krytyka jest nieuprawniona!

W  swym przekonaniu zaszedł już tak daleko, że próbuje narzucać podmiotom życia publicznego, co, a raczej, czego nie powinny mówić! Chciałoby się powiedzieć Lenin wiecznie żywy, ale tym razem J.  Stalin nie przyjdzie z pomocą mówiąc „nie ważne jest, kto i  jak głosuje, ale kto liczy głosy”. Jednakże problem jest o wiele głębszy i poważniejszy. Bowiem mamy do czynienia z sytuacją, w  której taka osobowość emanuje wypadkową arogancji, egocentryzmu i dyktatu. Skrywane dotąd dość skrzętnie skłonności w sytuacjach stresogennych ujawniają się co raz wydatniej. O czym było wspomniane czytelnikom w  kontekście zachowań kompulsywnych. Sytuujących arogancję jako dowód stosowania przemocy wobec otoczenia i wyraz zaburzeń w relacjach interpersonalnych. Nie łudźmy się, że taka mentalność ukształtowana na bazie wynaturzonej ideologii będzie zdolna do współpracy, konsensusu, tworzenia wspólnoty w  interesie społeczności lokalnej. Sprawowanie urzędu jest dla niego li tylko licytacją i pokazem, a raczej erupcją, „czego to ja nie dokonałem”, choćby były to największe idiotyzmy. Parafrazując przywoływanego K. Marksa, władza dla niej samej jest opium dla Pana Andrzeja Pałuckiego. Już dziś można przypuszczać, że jeżeli zabiegi o reelekcję skończą się fiaskiem, oby tak się stało, to obrazi się na włocławian, gdyż będą tymi, którzy nie poznali się na jego geniuszu. Prawdę mówiąc pozostaje tylko współczuć takiemu stanowi ducha człowieka, ale należy także pamiętać, że każdy z nas kieruje własnym losem. Kończąc tą myślą, idźmy do urn wyborczych z  przeświadczeniem, że nasz własny los leży w naszych rękach i my mieszkańcy możemy zmienić wszystko.

MNU Redakcja nie odpowiada za opinie czytelników.

ŁUKASZADA 2010 Poseł Łukasz Zbonikowski i  Młody Włocławek zapraszają na Przegląd Zespołów Muzycznych "ŁUKASZADA 2010”, który odbędzie się 10 listopada w  Klubie „Piekarnia”. W przeglądzie mogą wystąpić włocławskie zespoły muzyczne, których członkowie w większości są studentami bądź uczniami szkół ponadgimnazjalnych. Celem Festiwalu jest wyławianie

młodych talentów i umożliwienie im zaprezentowania się przed publicznością. Jury festiwalu przyzna tytuły i nagrody dla: najlepszego wokalisty/wokalistki, najlepszego gitarzysty, najlepszego basisty, najlepszego perkusisty. Najlepszy zespół otrzyma nagrodę publiczności. Warunkiem uczestnictwa w przeglądzie jest przesłanie bądź dostarczenie osobiste w nieprzekraczalnym terminie, do 30.10.2010

wypełnionej karty zgłoszenia wraz zdjęciem zespołu (jpg) na adres: 87-800 Włocławek, ul. Jagiellońska  21 z  dopiskiem ŁUKASZADA 2010, bądź drogą elektroniczną, na adres: kontakt@mlodywloclawek.pl Szczegółowymi informacjami służy koordynator projektu Michał Sobczak, tel. 606 575 376, s o b c z a k_ m i c h a l @ p o c z t a . f m ; GG 8060358

Długi, bo minister kłamie jak najęty i nos mu się wydłuża niczym u Pinokia. Różnica między nimi polega na tym, że Pinokio to postać z bajki, a minister infrastruktury Cezary Grabarczyk – bo o niego tu chodzi – to facet z „realu”, choć ten „real” to nie tyle prawdziwe życie, co propagandowa farsa. Napisałem, że minister „kłamie jak najęty”, choć gdybym był Ludwikiem Dornem to bym powiedział wprost, że „łże jak pies”. Ale nie jestem... Minister w kampanii prezydenckiej kłamał z miedzianym czołem, że mieszkańcy aglomeracji będą zwolnieni z opłat za korzystanie z obwodnic wokół miast, w których mieszkają. I że

stosowne zmiany prawne będą wprowadzone tuż, tuż po wyborach... Wybory minęły i Grabarczyk stwierdził, że potrzeba jeszcze trochę czasu, bo zmiany legislacyjne są skomplikowane, bla, bla, bla, eciu, peciu, itd. Ale cały czas zwolnienia miały być, ba, były na horyzoncie... Tymczasem właśnie dziś, gdy piszę te słowa minister rządu Tuska oświadczył, że zwolnień na razie nie będzie, bo musi sobie jeszcze raz (!) dokładnie przeliczyć, ile te opłaty dają budżetowi państwa, np. na obwodnicach Krakowa, Łodzi czy Warszawy. Słowem: naiwni wyborcy i podatnicy – walcie się, jak jesteście frajerami, przecież swój obowiązek głosowania na PO już w tym roku spełniliście, a że znów kupiliście ściemę, to Wasza zasmarkana sprawa. Aha, a w przyszłym roku są wybory do Sejmu, więc też nie zapomnijcie kupić kolejnej rządowej bajery... Kłamstwo ma ponoć krótkie nogi. Ale nie w PO. W partii rządzącej kłamiąc można tylko awansować. Minister Grabarczyk–kampanijny kłamczuszek został właśnie członkiem zarządu PO. Wniosek: kłam, platfusie, kłam, to awansujesz. A  wyborca i tak dostanie szansę, żeby znów poprzeć PO, aby kolejne gruszki wyrosły na kolejnej wierzbie na naszej „zielonej wyspie”... Ryszard Czarnecki

Lasy Państwowe – prywatne? Rząd PO – PSL nadal twierdzi, że jesteśmy „zieloną wyspą” stabilności na czerwonym morzu kryzusu światowego. Główny Urząd Statystyczny jednak pokazał, że dług publiczny wynosi niewyobrażalne 740 mld zł, co daje 19 tys. zł na osobę. Rząd kilka tygodni temu zatwierdził strategię zarządzania długiem publicznym na lata 2011–2014. Według tego dokumentu, jednostki sektora finansów publicznych będą musiały lokować swoje pieniądze na kontach resortu finansów. Do tego sektora ma być również włączone Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Pomysł taki wywołał szeroki protest środowisk leśniczych i ekologicznych. Według nich taki manewr będzie prowadził prostą drogą do prywatyzacji dóbr narodowych jakimi są lasy. Według posła PiS, profesora Jana Szyszko, „Od 3 lat koalicja PO-PSL dąży do destrukcji prawa leśnego”. Lasy Państwowe są wzorowo prowadzone, rozwijane tak, że kraje Zachodniej

Europy uważają je za modelowe. Dotyczy to zarówno nowych nasadzeń, jak i wycinki, także zwiększania areału upraw. PiS chce ogólnopolskiego referendum ws. propozycji rządu o włączeniu Lasów Państwowych do jednostek sektora finansów publicznych. Referendum miałoby się odbyć razem z listopadowymi wyborami samorządowymi. – Składamy projekt uchwały do Sejmu w sprawie ogłoszenia referendum z  pytaniem: Czy jesteś za włączeniem Lasów Państwowych do sektora finansów publicznych, zgodnie z  propozycją ministra finansów, co prowadzi konsekwentnie do ich prywatyzacji? – poinformował prof. Szyszko. Trzeba mieć świadomość, że Państwo nie będzie miało wpływu na sytuacje w lasach prywatnych, na wyrąb i eksploatację zasobów gruntowych czy nawet na zniszczenie lasu. Oczywiście przeciętny Polak również nie będzie miał wstępu do lasu, więc nie będzie już mowy o zbieraniu owoców leśnych czy grzybów.

Irena Vuković-Kwiatkowska

Nowy budżet Trwają prace nad przyszłorocznym budżetem. Mimo zapewnień premiera i ministra finansów, Polska nie jest zieloną wyspą. Każdy z nas jest zadłużony na kwotę 19 tys. złotych czyli dług jaki powiększył rząd PO – PSL wynosi 740 mld zł. Podczas październikowych prac sejmowej komisji finansów publicznych, jej wiceprzewodnicząca Beata Szydło oświadczyła, że projekt budżetu na 2011 r. jest polityczny i nie uwzględnia interesów państwa oraz obywateli. Budżet 2011 r. jest politycznym przetrwaniem Platformy Obywatelskiej do wyborów parlamentarnych. Nie bierze on pod uwagę ani interesów państwa, ani interesów obywateli – powiedziała Szydło. Należy przypomnieć, że projekt budżetu zakłada m.in. podwyższenie VAT o 1%, przedsiębiorcy stracą możliwość

www.pismowloclawskie.pl

odliczania podatku VAT od zakupionego paliwa, obniżkę zasiłku pogrzebowego z 6,3 tys. zł do 4 tys. złotych, ale też wydatki Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego wzrosną w przyszłym roku o 14,7 proc. – do 181,8 mln złotych. W Sejmie trwa pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej na 2011 r. Zgodnie z nim, przyszłoroczne wydatki państwa mają wynieść 313 mld 500 mln 662 tys. zł, a dochody 273 mld 300 mln 662 tys. zł. Projekt przewiduje maksymalny deficyt na poziomie 40,2 mld zł. Dokument przewiduje, że dochody podatkowe państwa sięgną w przyszłym roku 242 mld 670 mln 10 tys. zł. Dochody z VAT mają wynieść 119,3 mld zł, z akcyzy 58,7 mld zł, z CIT – 24,8 mld, a PIT – 38,2 mld zł.

Irena Vuković-Kwiatkowska


7

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

92 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości – Włocławek w listopadzie 1918 roku Tomasz WĄSIK Bezpośrednio na fakt odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. składało się wiele wydarzeń związanych z wybuchem, przebiegiem i  zakończeniem I wojny światowej. By właściwie zrozumieć i ocenić wydarzenia z listopada 1918 r., które miały miejsce we Włocławku trzeba cofnąć się do wybuchu I wojny światowej. 1 sierpnia 1914 r. Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Tego samego dnia od godzin rannych trwała ewakuacja z Włocławka urzędów państwowych i miejskich. W nocy z 1 na 2 sierpnia stacjonujące w mieście oddziały rosyjskie rozpoczęły niszczenie infrastruktury kolejowej oraz koszar. Następnie w całości przeszły na prawy brzeg Wisły niszcząc za sobą most na Wiśle. Opuszczone miasto zostało 5 sierpnia zajęte przez oddziały niemieckie, które wkroczyły do niego od strony Torunia w godzinach popołudniowych. Po blisko 3-tygodniowej okupacji Włocławka, w obliczu przewagi sił rosyjskiej 2. Amii, Niemcy zostali zmuszeni do wycofania się z  miasta. Okupant nie zapomniał o  dokonaniu kolejnych zniszczeń, które objęły powtórnie instalacje kolejowe oraz duże zbiorniki ropy i nafty znajdujące się nad Wisłą w rejonie fabryki celulozy. Wojska rosyjskie pod dowództwem płk. ks. Pawła Mamatowa wkroczyły do Włocławka w dniu 23  sierpnia około godziny 18.00. Pozycja Rosjan w mieście była niepewna. Wpływ na to miała niestabilna sytuacja na froncie wokół Włocławka – dochodziło bowiem na nim do ciągłych potyczek i bojów spotkaniowych obu armii. Po jednym z nich, stoczonym w dniu 21  września, oddziały rosyjskie wycofały się z miasta w kierunku Kowala. W tym dniu,

w  godzinach wieczornych, wkroczyły do Włocławka siły niemieckie. Jednakże niepomyślny przebieg walk na południe od Włocławka spowodował, że oddziały te opuściły miasto 7 listopada. Rosjanie z 2. Armii (odtworzonej po klęsce w Prusach Wschodnich) ponownie zajęli Włocławek w dniu 7  listopada, wkraczając do miasta od strony Kowala. Dowódcą garnizonu włocławskiego został gen. mjr Gawriłow, a wojskowym komendantem miasta rtm. Druri. Sytuacja wokół Włocławka zaczęła się ponownie komplikować w początkach listopada 1914 r. W tym czasie rejon miasta zajmował V Korpus Syberyjski gen. Sidoryna. W dniu 11 listopada oddziały niemieckie z 9. Armii gen. Augusta von Mackensena, z rejonu Aleksandrowa Kujawskiego i Lubrańca, przeszły do natarcia atakując pozycje Rosjan w okolicach Włocławka. Po ciężkich 3-dniowych bojach (m.in. w trakcie walk o Zazamcze zginął niemiecki generał Alfred von Briesen) miasto zostało ostatecznie zajęte przez Niemców 13 listopada 1914 r. Konsekwencją przegranej przez Rosjan bitwy, oprócz utraty Włocławka, było stworzenie bezpośredniego zagrożenia dla Płocka i Łodzi, a także w dalszej perspektywie dla Warszawy. Jak się wkrótce miało okazać klęska Rosjan pod Włocławkiem zapoczątkowała cały szereg niepomyślnych dla nich zdarzeń, które ostatecznie doprowadziły do utraty terenu Królestwa Polskiego. Była to okoliczność niezwykle korzystna dla dążeń niepodległościowych Polaków. Można sobie wyobrazić, co by mogło być, gdyby Rosjanom udało się powstrzymać Niemców pod Włocławkiem i w konsekwencji utrzymać Królestwo Polskie. Czy Alianci Zachodni, których sojusznikiem była carska Rosja, wspieraliby dążenia niepodległościowe Polaków kosztem władztwa Romanowów? Od początku 1918 r. wśród miesz-

kańców Włocławka panowało duże napięcie spowodowane ogólną sytuacją polityczną, a przede wszystkim brakiem odpowiedniego zaopatrzenia w produkty spożywcze. Bezwzględna polityka grabieży stosowana przez okupantów niemieckich doprowadziła 12 lutego do starć z wojskiem i policją, gdy grupa żołnierzy próbowała zabrać z wieży katedry dzwon „Hieronim”. Sytuacja powtórzyła się 15 lutego, gdy podano do publicznej wiadomości tekst traktatu brzeskiego (na jego mocy odrywano od Polski Chełmszczyznę). W czasie demonstracji i wystąpień doszło do walki z oddziałami wojskowymi, w wyniku której 1 osoba zginęła, 1 została ranna, kilkadziesiąt zostało aresztowanych. Wyzwolenie Włocławka poprzedził bunt, który wybuchł 9 listopada w szeregach garnizonu niemieckiego. Ówczesny gubernator wojenny miasta gen. von Stolzenheim nie był w stanie sam rozwiązać tego problemu i bojąc się zbuntowanych żołnierzy poszedł na ustępstwa wobec strony polskiej. Odsprzedał część broni legionistom „Polnische Wehrmacht”, członkom Polskiej Organizacji Wojskowej oraz Straży Obywatelskiej. Po dotarciu informacji o podpisaniu przez Niemców w Compiegne zawieszenia broni, polski zarząd miasta podjął negocjacje z  Radą Żołnierską zbuntowanego garnizonu na temat opuszczenia przez nich Włocławka. Wobec fiaska tych rozmów grupa około 115 ochotników, głównie członków POW, nie licząc młodzieży szkolnej, przystąpiła 12 listopada do rozbrojenia niemieckiego garnizonu, liczącego około 600 żołnierzy. Siły polskie uzyskały efekt zaskoczenia, dzięki czemu szybko udało się zająć najważniejsze punkty miasta. Nie udało się niestety zapobiec zniszczeniu sprzętu telefonicznego w gmachu poczty. Do gwałtownej wymiany ognia doszło w rejonie Bulwarów, gdzie Niemcy bronili dostępu do

Żołnierze 31. włocławskiego pułku piechoty (późniejszego Strzelców Kaniowskich). Wielu z nich, jeszcze jako członkowie POW, brało udział w walkach o Włocławek w dniu 12 listopada 1918 r. Fotografia pochodzi ze zbiorów Muzeum Historii Włocławka. barek wyładowanych sprzętem i  oporządzeniem wojskowym. W trakcie walki zginęło dwóch ochotników walczących po stronie polskiej. Jednakże wobec ogólnego niepowodzenia, w nocy z 12 na 13 listopada 1918 r., ostatnie oddziały niemieckie zostały zmuszone do opuszczenia Włocławka

i wycofania się do Torunia. Szereg historycznych pamiątek związanych z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w listopadzie 1918  r., znajduje się w zbiorach Muzeum Historii Włocławka przy ul. Szpichlernej 19.

Z przeszłości administracyjnej Włocławka Tomasz DZIKI W 1975 r. Włocławek został stolicą województwa włocławskiego. Obecnie jest stolicą powiatu włocławskiego, i przynależy do województwa kujawsko-pomorskiego. Te fakty znane są mieszkańcom miasta i regionu. Inaczej jest jednak ze znajomością przeszłości administracyjnej naszego miasta w historii, a szczególnie w okresie zaborów, kiedy to następowało bardzo dużo zmian w tym zakresie. Pomimo tego, że informacje o  tym ukazały się już w  dwóch publikacjach naukowych, w  jednej z  1978 r., drugiej z 1999 r., a także rok temu na łamach „Tygodnika Kujawskiego”, myślę, że warto poświęcić tej tematyce kolejny artykuł. Dla Włocławka czas niewoli rozpo-

czął się w 1793 r., czyli po II zaborze. Jeszcze w tym samym roku zaborcy wprowadzili nowy podział administracyjny nowo zdobytych terenów. Włocławek znalazł się w prowincji pod nazwą Prusy Południowe (Südpreussen), którą podzielono na dwa departamenty. Ostatecznie Włocławek włączono do departamentu piotrkowskiego, i  powiatu brzeskiego z  siedzibą w Brześciu Kujawskim. Po III rozbiorze, który miał miejsce w 1795 r. Włocławek nadal przynależał do Prus Południowych, i powiatu brzeskiego. Prusacy zmienili tylko podział prowincji na departamenty. Włocławek włączono do departamentu poznańskiego. Do kolejnych zmian w przynależności administracyjnej miasta i  Kujaw wschodnich doszło po zajęciu tych terenów przez Francuzów. W  1807  r., po utworzeniu Księstwa Warszawskiego, jego władze wprowadziły nowy podział administracyjny kraju. W wyniku tego podziału Włocławek, w  dalszym ciągu należał do powiatu

brzeskiego ale przyłączony został do departamentu bydgoskiego. Do następnej zmiany w przynależności administracyjnej Włocławka w okresie zaborów doszło po przegranej wojnie przez Napoleona z Rosją i  zajęciu Księstwa Warszawskiego przez Rosjan. W 1815 r. utworzono Królestwo Polskie, które połączono unią personalną z Rosją. Królestwo podzielone zostało na województwa i obwody. Istniejące wcześniej trzy powiaty kujawskie (brzeski, kowalski i radziejowski) połączono w jeden – obwód kujawski z  siedzibą władz we Włocławku. Obwód ten włączono do województwa mazowieckiego ze stolicą w Warszawie. Ważnym dla Włocławka wydarzeniem było nadanie mu w 1819 r. przez Namiestnika Królestwa Polskiego praw, które przysługiwały stolicom województw. W efekcie, od tego momentu do końca okresu zaborów na czele władz miasta stał prezydent, a nie jak wcześniej (i jak w innych miastach kujawskich) burmistrz. Mimo to w 1830 r.

Włocławek przestał być stolicą obwodu, którą przeniesiono do Brześcia Kujawskiego. Stało się tak na wnioski mieszkańców wielu miejscowości obwodu, którzy narzekali na znaczne odległości, które musieli pokonywać w załatwianiu różnych spraw do miasta, które tak naprawdę położone było na krańcu obwodu. Włocławek w tym czasie rozwijał się na tyle szybko, że tę decyzję zmieniono po kilku latach, i w  1836 r. ponownie przeniesiono siedzibę władz obwodu kujawskiego z Brześcia Kujawskiego do Włocławka. W następnych dziesięcioleciach dochodziło do „kosmetycznych” zmian w przynależności administracyjnej Włocławka. W 1837 r. zmieniono nazwy województw na gubernie. Województwo mazowieckie, do którego przynależało miasto od tego roku istniało pod nazwą guberni warszawskiej. W 1842 r. przemianowano obwody na powiaty. Z dotychczasowego obwodu kujawskiego utworzono powiat włocławski, który swym

www.pismowloclawskie.pl

zasięgiem obejmował nadal całe Kujawy wschodnie. Zmniejszenie liczby guberni z 8 do 5, na które zostało podzielone Królestwo Polskie w 1844 r. nie wpłynęło na przynależność administracyjną Włocławka. Włocławek do końca zaborów przynależał do guberni warszawskiej i był stolicą powiatu włocławskiego. Nie miała na to wpływu także gruntowna reforma podziału administracyjnego Królestwa Polskiego, którą wprowadzono w 1866 r. Wtedy podzielono kraj na 10 guberni i 85 powiatów. Dotychczasowy powiat włocławski podzielono na dwa powiaty włocławski z siedzibą we Włocławku, i radziejowski, a po utracie przez Radziejów praw miejskich i przeniesieniu siedziby powiatu z Radziejowa do Nieszawy, na powiat nieszawski. W  wyniku tej reformy zmniejszyła się tylko wielkość powiatu włocławskiego, ale miasto nadal pozostawało siedzibą władz powiatowych oraz innych ważnych instytucji państwowych, szczebla powiatowego.


8

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Bieg pamięci księdza Popiełuszki 10 lat NZS 17 października na włocławskiej tamie odbył się XVIII włocławski bieg dzieci i młodzieży poświęcony pamięci 26 – tej rocznicy męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Włocławska młodzież uczestniczyła w rywalizacji sportowej i wspominała kapłana, który poświęcił życie walce o wolną Polskę. Bieg zakończył jubileuszowy rok działalności NZS. Niezależne Zrzeszenie Sportowe zostało założone na przełomie 1999 i 2000 roku przez najmłodszego wówczas radnego Włocławka – Łukasza Zbonikowskiego. Zasadą działania stowarzyszenia miała być przede wszystkim koncepcja: młodzi dla młodych. To właśnie młodzież postanowiła zorganizować dla siebie i swoich rówieśników aktywne formy spędzania czasu poprzez uczestniczenie w sportowej rywalizacji. Turnieje NZS miały zapełniać czas wakacji, kiedy miasto i szkoły nie miały odpowiedniej oferty dla młodych, którzy akurat w okresie wakacji mieli najwięcej wolnego czasu. Jednocześnie turnieje adresowano przede wszystkim do włocławian w wieku 16–24 lata. Ta grupa bywała często „zaniedbana” pod względem sportowym, w szczególności zaś po zakończeniu edukacji w szkołach średnich.

i młodzieży im. ks. Jerzego Popiełuszki. Wszystkie dotychczasowe imprezy cieszyły się dużym zainteresowaniem i kończyły się pełnym sukcesem. W jubileuszowym dziesiątym roku działalności postanowiliśmy zorganizować 10 imprez sportowych. 17 stycznia 2010 r., tuż przed pierwszymi rozgrywkami, odbyła się konferencja prasowa, na której krótkiego podsumowania działalności NZS dokonał założyciel Zrzeszenia, a obecnie jego honorowy prezes, poseł Łukasz Zbonikowski. Od tego czasu regularnie każdego miesiąca odbywały się rozgrywki w innej dyscyplinie. Wielkim świętem uczestników zawodów sportowych był Festyn Rodzinny NZS. Wspólna zabawa była nie tylko podziękowaniem za 10 lat sportowych zmagań, ale również wypełnieniem pewnej luki

koncertowej, jaka w naszym mieście tworzy się w okresie wakacji. Była to możliwość uczestniczenia w dobrej zabawie dla włocławian, którzy zechcieli posłuchać różnorodnej muzyki i wzięli udział w licznych konkursach. Bieg dzieci i młodzieży im. ks. Jerzego Popiełuszki zakończył uroczyste obchody 10-lecia. Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy od dekady wspierają tę inicjatywę, pomysłodawcy – Łukaszowi Zbonikowskiemu, współorganizatorom, a przede wszystkim włocławskiej młodzieży, która uczestniczyła w wielu sportowych zmaganiach. Bez Was nie byłoby możliwe wielkie dzieło, które wspólnie tworzymy.

Jarosław Chmielewski Prezes NZS

Wystawa pokonkursowa „Katyń… pamiętamy” 23 września w Pałacu Bursztynowym we Włocławku odbyła się wojewódzka uroczystość podsumowania konkursu Kujawsko-Pomorskiego Kuratorium Oświaty zatytułowanego „Rok historii nowożytnej”. W tematykę przedsięwzięcia wpisał się doskonale konkurs zorganizowany pod honorowym patronatem J.  E.  biskupa Wiesława Alojzego Meringa oraz posła na Sejm RP Łukasza Zbonikowskiego „Katyń… pamiętamy”. Wystawa prac plastycznych autorstwa

młodych włocławian eksponowana w czerwcu w auli Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku uświetniła galę wojewódzką w Pałacu Bursztynowym. Zaproszeni na uroczystość znamienici goście mogli podziwiać program przygotowany przez uczniów Zespołu Szkół z Nieszawy oraz Zespołu Szkół Integracyjnych z Włocławka. Montaż słowno – muzyczny poświęcony historii „Solidarności” przedstawili uczniowie Gimnazjum nr 4 im. ONZ we Włocławku. Joanna Borowiak

www.pismowloclawskie.pl

PISMO WŁOCŁAWSKIE 1-8 k

NZS do dziś składa się z aktywnych młodych ludzi o szerokich zainteresowaniach i umiejętnościach, których łączą szczególne zamiłowania do sportu i krzewienia kultury fizycznej. Rok 2000 to pierwszy sezon funkcjonowania naszego Zrzeszenia. Projekt ten, poza niewątpliwym wkładem w upowszechnianie sportu w mieście, ma także ważny aspekt społeczny. Trudna sytuacja finansowa wielu włocławskich rodzin nie pozwala na zorganizowanie ciekawego wypoczynku dzieci. Dlatego organizowane przez nas turnieje stanowią atrakcyjną ofertę wychodzącą naprzeciw oczekiwaniom młodzieży. Niezależne Zrzeszenie Sportowe już na trwale wpisało się w sportowy pejzaż Włocławka. Regularnie realizujemy wakacyjne turnieje dla młodzieży tj. „Mistrzostwa Włocławka w  Piłce Nożnej” oraz „Włocławską Ligę Koszykówki”. Poza tym w ciągu roku organizujemy na powietrzu oraz w hali turnieje zakładowych szóstek. Sezon tradycyjnie kończymy Biegiem dzieci


pismo_wloclawskie_nr_18_2011