Issuu on Google+

Co zaś do świń, to (...) nie pracowały, tylko kierowały innymi zwierzętami i nadzorowały ich pracę. Mądrością przewyższały pozostałe, było więc naturalne, że objęły przywództwo.

> > n r 5 > > m a j – c ze r w i e c 2 0 1 4 > > I S S N 2 3 0 0 - 8 8 8 1

George Orwell

REFERENDUM KRAKOWIANIE DECYDUJĄ

Oddaj swój głos!

Za i n t e r e s u j s i ę p o l i t y k ą , bo inaczej polityka zainteresuje się tobą – mówi stara maksyma. Kraków jest miastem wyjątkowym. Nasza małopolska oryginalność wygenerowała szereg oddolnych inicjatyw. Na ich fali zrodziły się nowe postawy obywatelskie, które pomogły nakreślić przewrotne hasło: Polityku, zainteresuj się wyborcami, bo inaczej wyborcy zainteresują się tobą. Czytaj na stronie 18

Czy jesteśmy świadkami narodzin nowej, świeckiej tradycji?

Czytaj na stronie 20

Olimpijskie panaceum?

Czytaj na stronie 30

www.facebook.com/ObywatelskiKrakow


SPIS TREŚCI: Wydawca: Stowarzyszenie MANKO

www.stowarzyszeniemanko.pl

Partner projektu: Stowarzyszenie Komitet Obywatelski Miasta Krakowa

Adres redakcji: ul. Słowackiego 46/30 30-018 Kraków tel./faks 12 429 37 28 e-mail: ok@manko.pl www.obywatelskikrakow.pl Redaktor naczelny: Łukasz Salwarowski salwarowski@manko.pl Redaktor wydania: Michał Malczyński Zespół redakcyjny: Tomasz Borejza Monika Brzuchala Monika Dębowska Maria Dubis Diana Fidler Henryk Gostomski Dominik Kaim Katarzyna Kapelak-Legut Bartłomiej Kisiel Wojciech Klicki Karina Malec Marta Michałek Magdalena Olejniczak Weronika Szelęgiewicz Andrzej Śledź Mariusz Waszkiewicz Paulina Wysmułek Koordynator projektu: Sabina Bryś sabina.brys@manko.pl Projekt i skład graficzny: Jarosław Szczurek tel. 600 44 34 68

DZIEJE SIĘ

4-5

Wydarzenia Komunikacja, infrastruktura, transport- krakowski KIT? – Podsumowanie IV Kawiarenki Obywatelskiej

4 5

TWOJA DZIELNICA

6-12

Tramwajem na Azory? KONKURS Ambasador Krakowa, Droga na Olimpiadę Skuwam beton, sadzę drzewo Nowa Huta. Stary Kraków. Dobre Małżeństwo czy toksyczny konkubinat? Czyżyńska Akademia Samorządności Krakowska demokracja widziana z nowohuckiej perspektywy Krakowski punkt manipulacyjny

REDAKCJA

6 7 8 9 10 11 12

13

Akademia Dziennikarstwa Obywatelskiego- II edycja zakończona 13

OPINIE

14-17

Uprościć Język! Trudna sztuka chodzenia

14-16 17

TEMAT NUMERU

18-33

Referendum - Krakowianie decydują Referendum w Krakowie- Igrzysk i monitoringu! Czy jesteśmy świadkami narodzin nowej, świeckiej tradycji? W referendum tez się ludzie mogą pomylić... Światełko na końcu tunelu? Bo igrzyska to metoda na zmianę władzy Olimpijskie panaceum? Krakowski alarm smogowy

ELEMENTARZ OBYWATELSKI

18 19 20-23 24-25 26-27 28-29 30-32 33

34-35

R jak referendum - czy jesteśmy gotowi na to, aby głosować? 34-35

INSPIRACJE

36-41

Wyraź swoje zdanie Kraków- klimat na rowery?  Robię to z czystego egoizmu Miasta przyszłości 

36 37 38-39 40-41

REDAKCJA

42-44

I Ogólnopolskie Senioralia w Krakowie Ankieta nt OK Obywatelski Kraków - Obywatelski Obowiązek!

42 43 44

Szanowni Państwo, nasze piąte spotkanie ma wyjątkowy charakter. Ten numer „Obywatelskiego Krakowa” jest numerem specjalnym – w lwiej części poświęcony referendum lokalnemu. „Obywatelski Kraków” czynnie angażuje się we wszelkie działania na rzecz demokracji bezpośredniej. Pomysł zorganizowania referendum popieraliśmy wyraźnie już w drugim numerze naszego pisma, jesienią ubiegłego roku. Nie jest dziełem przypadku, że w niniejszym „referendalnym” numerze znalazło się tak wiele wywiadów („Olimpijskie panaceum”, „W referendum też się ludzie mogą pomylić...”, „Czy jesteśmy świadkami narodzin nowej, świeckiej tradycji?”). Uważamy, że w sprawie igrzysk najpierw zabrakło dialogu, gdyż władze miasta potraktowały mieszkańców z góry, a kiedy już jakikolwiek dialog się pojawił, to sposób jego prowadzenia i wartość pozostawiały wiele do życzenia. Władza powinna wsłuchiwać się w głos krakowian, nawet jeśli jest to głos bardzo krytyczny i pełen rozgoryczenia („Krakowski punkt manipulacyjny”, „Wyraź swoje zdanie”). Sama winna z kolei traktować nas jako partnera i mówić „ludzkim głosem” („Uprościć język!”). 5. numer „Obywatelskiego Krakowa” traktuje nie tylko o zimowych igrzyskach, ale również porusza pozostałe, referendalne tematy: monitoring, metro i ścieżki rowerowe („Światełko na końcu tunelu?”, „Klimat na rowery”, „Referendum w Krakowie – igrzysk i monitoringu!”). Tradycyjnie już informujemy o lokalnych inicjatywach („Skuwam beton, sadzę drzewo”), a także problemach („Tramwajem na Azory?”, „Trudna sztuka chodzenia”). Staramy się skłonić Państwa do refleksji nad przyszłością („Miasta przyszłości”),a także zainspirować do działania na rzecz naszego najbliższego otoczenia („Pogromcy Bazgrołów”). Zachęcamy Państwa gorąco do udziału w organizowanych przez nas akcjach i konkursach. Pomóż nam zadbać o krakowskie ulicy ("Droga na olimpiadę"), a także promować nasze miasto także poza krajem ("Ambasador Krakowa"). Życząc ciekawej lektury, przypominamy, że „Obywatelski Kraków” to miejsce, w którym spełniać trzeba obywatelskie obowiązki. 25 maja wszyscy do urn!

4

Druk: INTROMAX Drukarnia Offsetowa Kraków, ul. Biskupińska 21

Redaktorzy wydania, Michał Malczyński i Łukasz Salwarowski

Nakład: 20 tys. egz. ISSN 2300-8881 Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i redagowania nadesłanych tekstów.

Magazyn „Obywatelski Kraków” współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej 2. Wersja podstawowa znaku Znak umieszczony jest horyzontalnie.

3


WYDARZENIA W KRAKOWIE

MONIKA BRZUCHALA

czerwiec–lipiec 2014 4.03.-25.06.2014

24.06.2014

Warsztaty animacji dziecięcych w SCKM Staromiejskie Centrum Kultury Młodzieży w Krakowie zaprasza dzieci i młodzież na warsztaty tworzenia videoklipów oraz warsztaty animacji poklatkowej.

Kurs „Ochrona danych osobowych w działach HR i kadr",

24.03.-22.06.2014

27.06.-06.07.2014

Zajęcia warsztatowe w Muzeum Armii Krajowej w ramach projektu Bon Kultury ul. Wita Stwosza 12.

KWIECIEŃ 2014 – LIPIEC 2014 Razem do dzieła Projekt obejmuje działania aktywizujące i integrujące, mające na celu zminimalizowanie poczucia zagrożenia wykluczeniem społecznym wśród młodzieży. Szczegóły: www.fundacjabuma.pl

31.05.-1.06.2014 14. Małopolska Parada Smoków Szczegóły: www.paradasmokow.pl

czyli dla zarządzających zasobami ludzkimi. Szczegóły: www.malopolskie.ngo.pl

24. Festiwal Kultury Żydowskiej Szczegóły: www.jewishfestival.pl

28.06.-29.06.2014 Kraków. Ogólnopolski Festiwal Piosenki Krakowskiej 2014 Fundacja Artystyczna Cantito zaprasza. Szczegóły: malopolskie.ngo.pl

12.07.-13.07.2014 Noc Jazzu W trakcie tej szczególnej Nocy prezentowane są różne gatunki jazzu w wykonaniu znanych polskich i zagranicznych artystów.

14.06.-15.06.2014 Noc Teatrów Na tegoroczną Noc Teatrów 10 przygotowano dla widzów 60 różnych, ciekawych przedsięwzięć.

05.07.-10.07.2014 Letnie Warsztaty Wokalno–Aktorskie Indywidualne i grupowe zajęcia w zakresie: śpiewu, gry aktorskiej,

14.06.-15 06.2014

ruchu scenicznego oraz muzycznego i scenicznego opracowania

I Ogólnopolskie Senioralia w Krakowie Małopolski Kongres Uniwersytetów Trzeciego Wieku, świętowanie na placu Szczepańskim, Dzień Zdrowia Seniora – Małopolska Wyższa Szkoła im. Józefa Dietla, ul. Rynek Główny 34. Szczegóły: www.glosseniora.pl

partii śpiewanej.

21.06.2014 Wianki – Święto Muzyki Szczegóły: www.wianki.krakow.pl

06.07.-24.08.2014 Podgórskie Letnie Koncerty Kościół św. Józefa, ul. Zamojskiego 2. Wstęp wolny

11.07.-14.07.2014 22.06.2014

XXVI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych

Roztańczone Tenisówki Widowisko taneczne. Szczegóły: www.nck.krakow.pl

Szczegóły: www.ulica26.teatrkto.pl.

23.06.-30.06.2014 Festiwal Poezji Miganej Fundacja Między Uszami organizuje Festiwal Poezji Miganej promując go hasłem „Mój język jest moją kulturą”.

4

Więcej zapowiedzi na naszej stronie www.obywatelskikrakow.pl w Kalendarzu Obywatelskim oraz na fan page na Facebooku https://www.facebook.com/ObywatelskiKrakow Zachęcamy do przesyłania na adres redakcji ok@manko.pl informacji o ciekawych wydarzeniach realizowanych w  naszym mieście.

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

OŻYWIONA DYSKUSJA PODCZAS IV KAWIARENKI OBYWATELSKIEJ, ORGANIZOWANEJ PRZEZ STOWARZYSZENIE MANKO W RAMACH PROJEKTU OBYWATELSKI KRAKÓW, WYWOŁAŁA WIELE EMOCJI WŚRÓD JEJ UCZESTNIKÓW. 27 MARCA W KLUBIE POD JASZCZURAMI – BO WŁAŚNIE TAM ODBYŁO SIĘ SPOTKANIE – DYSKUTOWANO NA TEMATY DOTYCZĄCE KRAKOWSKIEJ INFRASTRUKTURY KOMUNIKACYJNEJ. Tym razem mieszkańcy Krakowa mieli okazję spotkać się i porozmawiać m.in. z zastępcą prezydenta ds. inwestycji i infrastruktury, Tadeuszem Trzmielem, a także z przedstawicielami Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu: dyrektorem Krzysztofem Migdałem, odpowiedzialnym za inwestycje, rzecznikiem prasowym Michałem Pyclikiem oraz Marcinem Wójcikiem z sekcji ds. realizacji polityki rowerowej miasta. Nie zabrakło także reprezentantów strony społecznej. Niezwykle interesującą prezentację multimedialną połączoną z rzeczowym komentarzem przedstawiła rzeczniczka prasowa Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów – Marta Shaw. Pośród zaproszonych gości znalazł się także Grzegorz Marek, reprezentant inicjatywy Pieszy Kraków (Przejście Wróć). Żywy, momentami wręcz żywiołowy udział krakowian w IV Kawiarence Obywatelskiej, ukazał wagę i potrzebę dyskusji na temat komunikacji miejskiej w naszym mieście. Pojawiło się wiele sugestii, postulatów i propozycji wprowadzenia zmian zarówno w kwestii autobusów i tramwajów, jak i ścieżek rowerowych oraz uczestniczenia motocyklistów w ruchu drogowym.

KOMUNIKACJA, INFRASTRUKTURA, TRANSPORT... KRAKOWSKI KIT?

Fot.: archiwum redakcji

W ramach porównania zestawiano Kraków z innymi miastami. – Z danych statystycznych oraz z wypowiedzi mieszkańców podczas Kawiarenki Obywatelskiej wynika, że społeczność naszego miasta jest gotowa na to, by tworzyć w Krakowie przestrzeń bardziej ekologiczną, z ograniczonym ruchem samochodowym. Poprawiłoby to znacznie jakość powietrza. Do tego potrzeba jednak rozbudowy infrastruktury rowerowej i usprawnienia komunikacji miejskiej – podsumowała Sabina Bryś, koordynatorka projektu Obywatelski Kraków. Mieszkańcy Krakowa po raz kolejny potwierdzili, że chcą realnie wpływać na wszelkie aspekty życia w swoim mieście. W czwartkowy wieczór w Klubie Pod Jaszczurami trudno było znaleźć kogoś, kto pozostawał obojętny wobec poruszonego tematu. – Dialog między przedstawicielami władz i organizacji pozarządowych a obywatela-

mi jest bardzo ważny – podczas Kawiarenki wiele ciekawych pomysłów na rozwiązanie problemów związanych z infrastrukturą padło właśnie ze strony publiczności – zaznaczył Łukasz Salwarowski, redaktor naczelny „Obywatelskiego Krakowa”. Zarówno Urząd Miasta, jak i Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu przedstawili plan rozwoju Krakowa na najbliższe lata, wyliczając szereg inwestycji, które już wkrótce mają przyczynić się do zmniejszenia natężenia ruchu w centrum miasta, a także promujące alternatywy dla poruszania się samochodem. – Cieszy mnie fakt, że mieszkańcy nie są obojętni na problemy miasta i korzystają z możliwości dyskusji na kontrowersyjne tematy podczas regularnych spotkań w ramach Kawiarenki Obywatelskiej – skonstatowała Sabina Bryś.

5


Fot.: Fotolia.com

TWOJA DZIELNIC A

AMBASADOR KRAKOWA – KONKURS PAULINA WYSMUŁEK

TRAMWAJEM NA AZORY? AZORY TO JEDNO Z NAJWIĘKSZYCH OSIEDLI MIESZKALNYCH W KRAKOWIE: MIESZKA TU OBECNIE PONAD 15 TYSIĘCY OSÓB, A LICZBA TA CAŁY CZAS ROŚNIE, BO OSIEDLE DYNAMICZNIE SIĘ ROZWIJA. KOMUNIKACJA OPARTA TYLKO I WYŁĄCZNIE NA POŁĄCZENIACH AUTOBUSOWYCH JEST WYRAŹNIE NIEWYSTARCZAJĄCA. ROZWIĄZANIEM JEST POŁĄCZENIE AZORÓW Z CENTRUM LINIĄ TRAMWAJOWĄ, JEDNAK NA JEJ WYBUDOWANIE MIESZKAŃCY CZEKAJĄ JUŻ PONAD 20 LAT. BEZ SKUTKU. NIE LUBIĘ PONIEDZIAŁKU Poniedziałek, godzina 8 rano. Mieszkający na Azorach Sebastian chce dostać się do centrum na uczelnię. Choć ma do wyboru linie 130, 194 i 144, jego zdaniem poranna podróż nimi to niezła droga przez mękę. – Problem pojawia się już na przystankach, gdzie oczekujących jest bardzo dużo. Samo wejście do autobusu to nie lada wyzwanie: nieraz bywało tak, że nie zmieściłem się do autobusu i musiałem czekać, aż przyjedzie następny – opowiada Sebastian. Tych szczęśliwców, którym udaje się jednak znaleźć wewnątrz pojazdu, czeka kolejna przykra niespodzianka: korek. – W godzinach porannych ul. Stachiewicza stoi – potwierdza Sebastian. – A nie daj Boże, żeby na Opolskiej wydarzył się jakiś wypadek, bo wtedy wszyscy uciekają na osiedlowe drogi i całe Azory są przyblokowane. Najgorzej jest dojechać do wiaduktu Łobzów PKP – na Stachiewicza i Wybickiego korki nie mają końca – dodaje.

PROJEKTY OD DAWNA… Pomysł budowy linii tramwajowej na osiedle Azory pojawił się w miejskich planach rozbudowy infrastruktury już na przełomie lat 80. i 90. Obejmował on wówczas stworzenie trasy łączącej odcinki:

6

Dworzec Towarowy – os. XXX-lecia PRL (dzisiejsza Krowodrza Górka) – Azory – Bronowice. Projekt nie został zrealizowany w całości, a zamiast niego pojawiła się koncepcja Krakowskiego Szybkiego Tramwaju (KST). W założeniu KST ma zapewnić połączenie tramwajowe Krakowa na linii północ – południe. Dotychczas ukończono dwa etapy tej inwestycji: nitkę z Kurdwanowa na Krowodrzą Górkę. Obecnie powstaje koncepcja realizacji kolejnego, wartego ponad 190 mln zł etapu, który ma zapewnić połączenie tramwajowe z Krowodrzy na Górkę Narodową, jednak nie zakłada ona budowy tak bardzo oczekiwanej przez mieszkańców dodatkowej linii, biegnącej aż do pętli Azory.

PROMOCJA KRAKOWA TO NIE TYLKO WIELKIE IMPREZY I TELEWIZYJNE SPOTY. WIEMY, ŻE KAŻDEGO DNIA WIELU ROZSIANYCH PO CAŁYM ŚWIECIE LUDZI WALNIE PRZYCZYNIA SIĘ DO BUDOWANIA CZY OCIEPLANIA WIZERUNKU NASZEGO MIASTA. „Obywatelski Kraków" pragnie zachwalać takie zachowania. Ogłaszamy konkurs pod hasłem „Ambasador Krakowa". Jeżeli czujesz się Promotorem naszego miasta lub znasz kogoś, kto nie pracuje w jednostkach promocyjnych miasta czy województwa, a mimo to - poprzez swoje działania - promuje Kraków poza granicami Polski - napisz do nas: ok@manko.pl.

JAZDA PO NIEKTÓRYCH KRAKOWSKICH ULICACH PRZYPOMINA NIEKIEDY TERENOWĄ PRZEPRAWĘ.

…REALIZACJA NA PÓŹNIEJ W lipcu ubiegłego roku radni Dzielnicy IV zdecydowali się wystąpić do Rady Miasta, by w ramach realizacji ww. etapu, w budżecie miasta uwzględniono budowę odnogi tramwaju na Azory. Niestety Rada Miasta nie przychyliła się do ich prośby, co oznacza, że mieszkańcy Azorów muszą poczekać na szybszy, bardziej pojemny i komfortowy środek transportu do centrum jeszcze kilka lat. – Rozbudowa istniejącej sieci tramwajowej uwzględniającej rozgałęzienie trasy szynowej w stronę Azorów, w tym systemu KST, powinna stanowić priorytet działań na rzecz poprawy komunikacji w mieście – zaznacza dr inż. Marek Bauer z Politechniki Krakowskiej, ekspert w zakresie komunikacji zbiorowej. – Wiąże się to z dużo mniejszymi niż np. w przypadku budowy metra kosztami inwestycji oraz późniejszej eksploatacji i jednocześnie zapewnia dużo więcej długoterminowych korzyści, jak chociażby rozładowanie natężenia ruchu w północnej części Krakowa czy szybkość dotarcia do celu – podkreśla specjalista. Niestety, wyraźne problemy komunikacyjne, z jakimi codziennie zmierza się Sebastian i inni mieszkańcy Azorów, nie są przez włodarzy Krakowa traktowane poważnie. Projekt budowy kolejnego etapu KST to jedna z szans, by tramwaj w końcu zajechał na Azory. Pytanie brzmi: ile jeszcze trzeba będzie na to czekać?

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

ul. Grottgera

A Ę G D O A R PI

DNA OLIM

ul. Sienikiewicza

ul. Mazowiecka

ul. Gzymsików

ul. Gzymsików

W TROSCE O NASZE BEZPIECZEŃSTWO, O NASZ KOMFORT I O NASZE UKŁADY ZAWIESZENIA - ZRÓB ZDJĘCIE DROGOWEJ NIEDOGODNOŚCI I WRAZ Z OPISEM PRZEŚLIJ JE NA NA ADRES

ok@manko.pl 7


TWOJA DZIELNIC A

TWOJA DZIELNIC A W holu Muzeum Narodowego Postawiono unikalny eksponat Rachityczne drzewo Ozdobione trzema suchymi listkami I fragmentem ptasiego gniazda (…) Na betonowej pustyni Pozostała jedynie Butelkowa zieleń W sklepach oferujących Eliksir zapomnienia

MICHAŁ MALCZYŃSKI

„SKUWAM BETON, SADZĘ DRZEWO” NA ZNAK PROTESTU PRZECIWKO POLITYCE KRAKOWSKIEGO MAGISTRATU, KTÓRA PROWADZI DO LIKWIDACJI KOLEJNYCH ZIELONYCH OBSZARÓW, 26 KWIETNIA W BRONOWICACH ODBYŁ SIĘ ARTYSTYCZNO-EKOLOGICZNY PERFORMANCE „SKUWAM BETON, SADZĘ DRZEWO”. WYDARZENIE ZORGANIZOWAŁY „ZIELONE BRONOWICE” ORAZ GRUPA LASEM. TOWARZYSZYŁO MU PISANIE UWAG DO „STUDIUM UWARUNKOWAŃ I KIERUNKÓW ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO MIASTA KRAKOWA”. MIESZKAŃCOM W ZAKRESIE REDAGOWANIA UWAG DO PROJEKTU STUDIUM SŁUŻYŁ POMOCĄ EKSPERT, MARIUSZ WASZKIEWICZ.

Monika Dębowska

Jak nie trudno się domyślić za bronowicki lejtmotyw uznano drzewo. Dzięki temu nie tylko przysłowiowa koszula, ale także sztuka i ekologia stały się bliższe ciału – komentowała Monika Dębowska. Pejzaż został zresztą uzupełniony fragmentem jej wiersza przedstawiającym katastroficzną wizję świata, w którym drzewa oglądać możemy jedynie w muzeum. Prócz części artystycznej była też ciężka praca, pot i zmęczenie. Sporo czasu zajęło uczestnikom wydarzenia pozbycie się z podłoża warstwy betonu. Finalnie beton został pokonany i młodzi bohaterowie przystąpili do sadzenia dębu. – Wiem, że to tylko kropla w morzu krakowskich potrzeb. Mam jednak nadzieję, że ten nasz drobny gest znajdzie swoich naśladowców – podsumowała Monika Dębowska. Fot.: M. Dębowska i M. K. Pacułt

ZAPRASZA! „NOWA HUTA. STARY KRAKÓW. DOBRE MAŁŻEŃSTWO CZY TOKSYCZNY KONKUBINAT?”

Termin: 28 maja 2014 Godz.: 17:30-20:00 Miejsce: Klub Kombinator Osiedle Szkolne 25, Kraków 

Ci, którzy wychowali się w Nowej Hucie, mówią o niej niezwykle ciepło. Spora część mieszkańców tej dzielnicy z nostalgią wspomina czasy, gdy mieszkali właśnie w Nowej Hucie, a nie – tak jak dziś – w Krakowie. Temat administracyjnego rozwodu Huty z Krakowem jest ciągle żywy, dlatego V odsłonę Kawiarenki Obywatelskiej poświęcamy właśnie jemu. Czy połączenie w 1951 roku Nowej Huty z Krakowem było dobrym posunięciem? Dlaczego od lat ciągnie się za nią opinia „najniebezpieczniejszej krakowskiej dzielnicy”? Czy Nowa Huta bez Krakowa ma realne szanse, aby dobrze funkcjonować? Na te pytania odpowiedzą związani bezpośrednio z Nową Hutą prelegenci. Niegdysiejszy „proletariacki” charakter dzielnicy oraz jej swoista izolacja przestrzenna sprawiły, że wiele osób łączy dziś Nową Hutę ze wzmożoną przestępczością i, szeroko pojętymi, złymi warunkami życia. Szereg stereotypów związanych z Nową Hutą obali na pewno Maciej Twaróg – lokalny aktywista, którego Newsweek nazwał kiedyś „Hutasem przez duże H”. Nasz gość opowie również o projekcie Magistrat Nowohucki, który dąży do przeobrażenia Nowej Huty w samodzielną, niezależną od Krakowa gminę. W loży prelegentów zasiądzie również Adam Grzanka – kabareciarz, twórca projektu Nowa Huta Gangsta oraz współtwórca szeregu innych inicjatyw przełamujących negatywne stereotypy dotyczące tej dzielnicy. O szansach dla Nowej Huty opowie także Mariusz Ura – kolejny lokalny patriota, przedsiębiorca i członek Stowarzyszenia Nowy Hutnik 2010. Wśród gości nie zabraknie również przedstawicieli władz miasta.

Mówi się, że kto nie mieszka(ł) w Nowej Hucie, nigdy jej nie pojmie. Tym bardziej warto przyjść na V odsłonę Kawiarenki Obywatelskiej i poznać mniej powierzchowną stronę tego – należącego (jeszcze?) do Krakowa – rejonu. Zapraszamy! Kawiarenka Obywatelska to wydarzenie w ramach projektu „Obywatelski Kraków”, który jest współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.

Pogromców betonu mobilizuje do działania nie tylko, ogólnie rzecz ujmując, fatalny stan powietrza w naszym mieście, ale – w wymiarze lokalnym – rozpaczliwa obrona Fortu Reditowego nr 7 przy ulicy Rydla przed zakusami deweloperów. – Mieszkamy w królestwie smogu. Do życia potrzebujemy świeżego powietrza. Do współpracy udało mi się namówić niesamowitych twórców, więc sztuką wyraziliśmy nasz protest wobec bezmyślnej wycinki drzew w Krakowie – stwierdziła Monika Dębowska – artystka specjalizująca się w upcyklingu, a jednocześnie specjalistka z wieloletnim doświadczeniem w zakresie inżynierii środowiska, aktywistka w walce o miejską zieleń i koordynatorka oddolnej inicjatywy mieszkańców „Zielone Bronowice”. Grupa Lasem w nietuzinkowy sposób łączy malarstwo i modę. Zaproszeni przez grupę artyści tworzą obrazy. Następnie, podczas wernisażu, dochodzi do tak zwanej deframestracji, czyli przerobienia na oczach publiki danego obrazu na ubranie. Działanie jest w pełni ekologiczne, gdyż do tworzenia biżuterii artystycznej wykorzystywane są nawet ścinki obrazu.

Zgłoszenia udziału w spotkaniu przyjmujemy do 27 maja na: ok@manko.pl Więcej informacji: Anna Pawlak, tel. 698 691 075, e-mail: anna.pawlak@manko.pl Mariola Kowalska, tel. 535 922 005, e-mail: promocja@manko.pl oraz na stronie: www.obywatelskikrakow.pl

OBYWATELSKA KAWIARENKA TO IDEALNE MIEJSCE DLA CIEBIE! www.facebook.com/ObywatelskiKrakow

Więcej informacji na: www.obywatelskikrakow.pl 4

„Obywatelski Kraków” – projekt zainicjowany przez organizacje pozarządowe:

www.manko.pl

8

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r. Projekt współfinansowany pr zez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej 2. Wersja podstawowa znaku


TWOJA DZIELNIC A

TWOJA DZIELNIC A

WERONIKA SZELĘGIEWICZ Radna Dzielnicy XIV

CZYŻYŃSKA AKADEMIA SAMORZĄDNOŚCI

Fot.: Janusz Gąsiorek

CZYLI JAK SZKOŁA MOŻE WSPÓŁPRACOWAĆ Z SAMORZĄDEM

WYCHOWANIE SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO NIE JEST PROSTĄ SPRAWĄ. WYMAGA PRZEŁAMANIA BIERNOŚCI, ODRZUCENIA PRZEKONANIA, ŻE NIE WARTO SIĘ STARAĆ, BO NIE MAMY NA NIC WPŁYWU, A TAKŻE WZBUDZENIA POCZUCIA ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA WSPÓŁNE DOBRO. TRUDNOŚCI TE WIDAĆ ZWŁASZCZA W SPOŁECZEŃSTWACH POSTKOMUNISTYCZNYCH, W KTÓRYCH DEMOKRACJA ROZWIJA SIĘ OD NIEDAWNA. KLUCZEM DO KSZTAŁTOWANIA POSTAW OBYWATELSKICH JEST EDUKOWANIE DZIECI I MŁODZIEŻY, POKAZANIE MŁODYM LUDZIOM, ŻE OD ICH ZAANGAŻOWANIA BĘDZIE ZALEŻEĆ OBLICZE ŚWIATA, W KTÓRYM ŻYJĄ. Bezprecedensowym przykładem współpracy szkoły z samorządem w tej kwestii jest Czyżyńska Akademia Samorządności (CAS), współorganizowana przez Radę Dzielnicy XIV, Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 14 (XXX LO i Gimnazjum nr 36) oraz Instytut Politologii UP. W tym roku szkolnym odbyła się druga edycja Czyżyńskiej Akademii Samorządności. Teraz uczestniczący w niej uczniowie szykują się do wyjazdu do Warszawy. W planie zwiedzanie budynku sejmu i rozmowa z posłem. Będzie też czas na odwiedziny w warszawskich muzeach. Ten wyjazd, sfinansowany przez RD XIV, to ukoronowanie tegorocznego projektu i nagroda dla uczestników. – Chcemy pokazać młodym ludziom, że warto interesować się tym, co się dzieje w naszym mieście. To oni niedługo przejmą od nas odpowiedzialność za Kraków i Czyżyny. Może niektórzy z nich zastąpią nas w Radzie Dzielnicy lub wejdą do Rady Miasta – mówi Wojciech Krzysztonek,

10

przewodniczący RD XIV, pomysłodawca CAS. „Bardzo nas cieszy duże zainteresowanie młodzieży oraz zaangażowanie nauczycieli i dyrekcji ZSO nr 14. Zainteresowaniu uczestników trudno się dziwić. Program CAS był bogaty i interesujący. Dzięki prof. dr. hab. Andrzejowi K. Piaseckiemu uczniowie mogli poznać historię samorządu terytorialnego, a od przewodniczącego Rady Miasta Krakowa Bogusława Kośmidera – dowiedzieć się, czym zajmują się radni. W siedzibie Sejmiku Województwa Małopolskiego wysłuchali wykładu o ustroju samorządu Krakowa, który wygłosił dr Ryszard Kozioł z UP, a potem spotkali się z Przewodniczącym Sejmiku Kazimierzem Barczykiem. Kolejną atrakcją była rozmowa z posłem na sejm RP Ireneuszem Rasiem. Największe zainteresowanie uczniów wzbudziła jednak sesja Rady Dzielnicy XIV, w której mogli uczestniczyć. Finał CAS odbył się w gościnnych progach Uniwersytetu Pedagogicznego. Gościem honorowym spotkania był przewodniczący Rady Miasta Krakowa, Bogusław Kośmider. Wzięli w nim udział również pracownicy naukowi UP, radni Dzielnicy XIV, dyrektor ZSO XIV – mgr Ewa Dziekan, uczniowie Gimnazjum nr 36 i XXX LO wraz z opiekunami oraz uczniowie Zespołu Szkół PoligraficznoKsięgarskich i Zespołu Szkół Mechanicznych nr 1 w Krakowie – szkół zaproszonych do udziału w projekcie. Dobrymi praktykami trzeba się przecież dzielić. Efekty budzenia świadomości obywatelskiej w ZSO nr 14 już widać. Uczniowie pod kierunkiem nauczycieli podejmują się kolejnych zadań. Teraz przygotowują młodzieżowe wybory do Europarlamentu. Uczniowie czytają programy wyborcze i niedługo przekonamy się, którzy kandydaci zyskaliby największe poparcie, gdyby to młodzież z ZSO nr 14 dokonywała wyboru. Nie mniej ważna okazała się kwestia referendum i kontrowersji wokół olimpiady. W klasie 1c G36 odbyła się debata oksfordzka na temat wad i zalet olimpiady.

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

KATARZYNA KAPELAK-LEGUT

Fot.: Jakub Dyląg

KRAKOWSKA DEMOKRACJA WIDZIANA Z NOWOHUCKIEJ PERSPEKTYWY MAGISTRATU – MIĘDZY KRAKOWEM TAK, WIERZCIE MI „MĄDRE GŁOWY” Z A HUTA, A NIE TATRY, JAK A NIEPOŁOMICAMI ZNAJDUJE SIĘ NOW PAGANDOWYCH FOTOMONTAŻY. CHOĆ WIERZĘ, ZASUGEROWALIŚCIE NA JEDNYM Z PRO A ZAPOMNIELIŚCIE NIE PO RAZ PIERWSZY ŻE O ISTNIENIU TEJ CZĘŚCI KRAKOW I OSTATNI… To, że w tym naszym mieście wszystko dzieje się na opak, nikogo już niestety nie dziwi. Nie tak dawno w kilku głowach zrodził się pomysł zrobienia sporej imprezy – Zimowych Igrzysk Olimpijskich Kraków 2022. Sama idea organizacji tak zacnego przedsięwzięcia była dla tych głów pomysłem wystarczająco mądrym, wspaniałym i dostojnym, że rozpoczęły one jego realizację od przeznaczenia niemałych środków finansowych na promocję... samego pomysłu. Tuż za kampanią złożony został wniosek w MKOl. A kiedy kasa została wydana, a kto miał zarobić – zarobił, rozpoczęły się… konsultacje społeczne. Nie mają one jednak żadnego wpływu na to, czy igrzyska odbędą się, czy też nie. Głowy zaś wierzą w słuszność swoich racji, a sprzeciwu nie lubią. Później obwieszczają ludowi znienacka pomysł organizacji referendum w sprawie igrzysk. Trochę tu jednak szwankuje kolejność. Czy nie powinno się najpierw zapytać ludzi o zdanie, a gdy oni pomysł poprą, złożyć stosowny wniosek w równie stosownej siedzibie, podpierając działania kampanią promocyjną? Lub z pomysłu zrezygnować, gdy lud powie „nie”? Naprawdę nie mogę się nadziwić, że jeszcze nikt z nas nie protestuje i nie tupie nie tylko nogami w dzień i w noc przed szanownym urzędem, w którym zasiadają głowy. Chyba już najwyższy czas powiedzieć dość!!! W moim przekonaniu przykłady, delikatnie rzecz ujmując, idiotycznych tak jak ta decyzji mnożyć można bez koń-

ca. Nie ma w tych głowach myślenia o tym, co ważne. Mieszkam w Nowej Hucie i praktycznie każdego dnia patrzę, jak popada ona w ruinę, nie mając dobrego gospodarza. Wieczorami wszechogarniająca ciemność, bo na latarnie szkoda grosza, funkcjonująca „infrastruktura chodnikowa” często doprowadza, w najlepszym przypadku, do utraty uzębienia, dziury w ulicach, setki aut zaparkowanych na tym, co kiedyś nazywało się chodnikami. A już zupełnie poza tym wszystkim pozostawione same sobie, często leżące odłogiem, sfery kulturalne, oświatowe, edukacyjne, sportowe, ekonomiczne, socjalne i gospodarcze mieszkańców. Patrząc na decyzje niemądrych głów, nie godząc się z ich działaniami (a w wielu sytuacjach z ich brakiem) jestem głęboko przekonana, że powinniśmy wziąć udział w referendum. Uczestnictwo w nim należy potraktować jako nasz moralny obowiązek. I jak nie znoszę łączenia praw z obowiązkami, to w tym miejscu muszę dodać: moralny obowiązek i nasze prawo do powiedzenia „nie”. Nie potrafiąc sobie wytłumaczyć tego szaleństwa decydentów, mam z tyłu głowy (tym razem swojej) słowa Marka Edelmana „O demokrację zawsze trzeba walczyć. Nie jest ona dana od Boga raz na zawsze”. Może choć tym razem, biorąc udział w referendum, będziemy mieć wpływ na tę irracjonalną rzeczywistość.

11


TWOJA DZIELNIC A

REDAKCJA

MONIKA DĘBOWSKA „Zielone Bronowice”

KRAKOWSKI PUNKT MANIPULACYJNY

AKADEMIA DZIENNIKARSTWA OBYWATELSKIEGO DRUGA EDYCJA ZAKOŃCZONA

PRAWDZIWA DEMOKRACJA RODZI SIĘ W KRAKOWIE W OGROMNYCH BÓLACH. WŁADZE MIASTA NIE CHCĄ ODDAĆ NAWET UŁAMKA SWOJEJ WŁADZY. ZNAJOMI KRÓLIKA NIE POTRAFIĄ ZREZYGNOWAĆ ZE SWOICH KAWAŁKÓW TORTU. SILNE PROTESTY MIESZKAŃCÓW DOPROWADZIŁY JEDNAK DO DECYZJI O ZORGANIZOWANIU REFERENDUM W KONTROWERSYJNEJ SPRAWIE ORGANIZACJI ZIMOWYCH IGRZYSK OLIMPIJSKICH KRAKÓW 2022. Magistrat broni swojej autorytarnej pozycji, próbując pod przykrywką konsultacji społecznych wyprać nasze mózgi. Na Rynku Głównym stanął zakupiony za publiczne środki koszmarek w postaci quazi-nowoczesnego namiotu. Urząd Miasta Krakowa, wspomagany przez zawodowych i sowicie wynagradzanych specjalistów do spraw reklamy i public relations, przekonuje przeciwników szalonej koncepcji zimowych igrzysk do zmiany zdania. Kampania informacyjna zgodnie ze swoją nazwą powinna informować, a nie promować „jedyną słuszną decyzję". Tymczasem wszystkie plakaty zawierają wyłącznie treści wskazujące na rzekome korzyści płynące z organizacji takiej imprezy. Dlaczego podczas referendum 25 maja 2014 r. zagłosujemy przeciwko organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich Kraków 2022? Po pierwsze, nie boimy się zawoalowanych gróźb magistratu, że jeśli nie będzie igrzysk, to nie będzie nic. Psim obowiązkiem władz miasta jest dbanie o przestrzeń, w której żyjemy. Do walki ze smogiem i z korkami niepotrzebne jest „makaronowe” logo „miasta zgłaszającego się”. Remonty oraz inwestycje powinny być realizowane na bieżąco, a nie pod szumnymi hasłami spektakularnych imprez. Po drugie, miasto ma ważniejsze wydatki niż wypełnianie kieszeni swoich znajomków – pieniądze, którymi szastają na promocję igrzysk, powinny być przeznaczone na kulturę, utrzymanie zieleni, edukację i realne potrzeby mieszkańców. Po trzecie, musimy pokazać władzom miasta, że mamy dość ich arogancji i podejmowania bez konsultacji ze społeczeństwem decyzji szkodliwych dla mieszkańców. Mamy szansę głośno wyartykułować własne zdanie, udowodnić, że nie jesteśmy stadem baranów zgadzających się na despotyzm i pochwalających krótkowzroczność chciwych urzędników. Za skandaliczną uznajemy trwającą właśnie i opłacaną z pieniędzy podatników kampanię Urzędu Miasta Krakowa. Te sześć wzo-

12

rów „billboardów informacyjnych" zamiast spełniać funkcję profrekwencyjną, manipuluje emocjami mieszkańców, obiecując im gruszki na wierzbie w zamian za zgodę na bezsensowną imprezę. Fakt, że Miasto nie potrafi pozyskać funduszy z budżetu centralnego i środków unijnych, świadczy wyłącznie o indolencji osób, do których należy obowiązek przygotowania dokumentów aplikacyjnych. Argument prezydent Sroki, że nagle w cudowny sposób Kraków zostanie zasypany deszczem pieniędzy, jeśli zorganizuje igrzyska, jest próbą ukrycia niekompetencji. Na nas taka kampania propagandowa nie działa. Mamy nadzieję, że Wy też nie pozwolicie zrobić sobie wody z mózgu i potraficie wyczytać między wierszami, że na organizacji igrzysk my mieszkańcy nic nie zyskamy, a dziura budżetowa latami będzie zasysać nasze pieniądze.

DLA 12 UCZESTNIKÓW II EDYCJI AKADEMII DZIENNIKARSTWA OBYWATELSKIEGO PIĄTKOWE POPOŁUDNIE 9 MAJA OKAZAŁO SIĘ WYJĄTKOWO MELANCHOLIJNE, ALE TEŻ PEŁNE RADOŚCI I SATYSFAKCJI. TEGO DNIA ODBYŁY SIĘ BOWIEM ZAJĘCIA ZAMYKAJĄCE CYKL WARSZTATÓW DZIENNIKARSKICH, W KTÓRYCH UCZESTNICZYLI OD 28 LUTEGO. PROJEKT WSPÓŁFINANSOWANY BYŁ PRZEZ SZWAJCARIĘ W RAMACH SZWAJCARSKIEGO PROGRAMU WSPÓŁPRACY Z NOWYMI KRAJAMI CZŁONKOWSKIMI UNII EUROPEJSKIEJ.

„ZIELONE BRONOWICE” SĄ NA „NIE”.

Fot.: archiwum redakcji

– To już drugi raz Stowarzyszenie MANKO zorganizowało Akademię Dziennikarstwa Obywatelskiego. Zależało nam na tym, by do udziału zaprosić osoby, którym nie są obojętne sprawy najbliższego otoczenia. Ludzi otwartych, takich, którym „wciąż się chce" – komentuje Sabina Bryś, koordynatorka projektu Obywatelski Kraków. Ogłaszając nabór, organizatorzy przedsięwzięcia, Anna Pawlak i Michał Malczyński, nakreślili portret poszukiwanych uczestników. – Zależało nam na osobach, które interesują się polityką. Nie tylko

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

tą na szczeblu państwowym, ale również lokalnym. Ludziach, którzy chcą monitorować działania władz, mieć swój wkład w budowanie społeczeństwa obywatelskiego – wyjaśnia Anna Pawlak, koordynatorka Akademii. Po przeprowadzeniu rozmów rekrutacyjnych organizatorzy wyłonili 12 osób, które zaprosili do uczestnictwa w Akademii. Byli to przedstawiciele organizacji pozarządowych, ekologicznych, telewizji i organizacji studenckich, a także centrów seniora. W skład wybranej dwunastki wchodzili zarówno ludzie młodzi, jak i seniorzy. Grupa wzięła udział w szeregu warsztatów pod czujnym okiem specjalistów. Jako wstęp i fundament pod dziennikarski gmach zastosowano omówienie Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Kolejnym krokiem było zapoznanie się z prawem prasowym. Po takich przygotowaniach przyszedł czas na wizytę w biurze Filipa Szatanika, kierownika biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa. Dzięki temu uczestnicy mieli okazję zobaczyć, jak wygląda praca takiego biura „od kuchni”. Słuchacze Akademii tworzyli również własne teksty, które w zdecydowanej większości ukazały się w 4 numerze „Obywatelskiego Krakowa”. Uczestnicy mieli szansę poznać tajniki różnych gatunków dziennikarstwa, takich jak fotoreportaż czy dziennikarstwo internetowe. Podczas ostatnich zajęć gośćmi Akademii byli wykładowcy z Bułgarii. Mówili oni o new mediach, sposobach poszukiwania informacji i wykorzystywaniu multimediów w dziennikarstwie. Uczestnicy cyklu warsztatów nabyli umiejętności niezbędne w pracy dziennikarzy obywatelskich. Wielu z nich swoją pracę będzie kontynuować pisząc na łamach „Obywatelskiego Krakowa”. Zapraszamy do śledzenia ich artykułów, a samym uczestnikom gratulujemy. – Było to dla mnie niesamowicie interesujące doświadczenie. Mogłam pracować z ciekawymi ludźmi, wiele się od nich ucząc – podsumowała Maria Dubis, jedna z uczestniczek Akademii.

13


OPINIE

OPINIE

UPROŚCIĆ JĘZYK!

BARTŁOMIEJ KISIEL ANDRZEJ ŚLEDŹ

PLANISTYCZNA ROZGRZEWKA Po raz pierwszy projekt Studium został wyłożony na przełomie czerwca i lipca 2013 roku. Wtedy, ze względu na brak szerszych konsultacji społecznych, na temat tego najważniejszego dokumentu planistycznego i jego wpływu na przyszłość Krakowa wspólnie z grupą organizacji społecznych i radnych dzielnicowych zawarliśmy porozumienie „Kraków Przyjazny Mieszkańcom”, a następnie zorganizowaliśmy pierwszy Maraton pisania uwag do Studium (więcej na ten temat w nr 1 „Obywatelskiego Krakowa”). Efektem było opracowanie setek formularzy z dziesiątkami uwag do Studium, dotyczącymi przede wszystkim ochrony terenów istotnych przyrodniczo i społecznie, a także zabezpieczenie ich funkcji publicznych. Rozgłos powstały wokół projektu Studium spowodował też, że wielu mieszkańców Krakowa dowiedziało się nie tylko o możliwości składania własnych uwag, ale też w ogóle o istnieniu tego dokumentu. Dodatkowo, Elżbieta Koterba – zastępca prezydenta ds. rozwoju miasta Krakowa – zadecydowała o ponownym wyłożeniu poprawionego już projektu Studium (czego dotyczyła jedna z uwag formularza opracowanego podczas I Maratonu).

14

STUDIUM DLA OMNIBUSÓW Wszystkie te przypadki rodzą pytanie o to, czy jest naprawdę konieczne, aby obywatel, który chce mieszkać w dobrze urządzonej dzielnicy, z dostępem do podstawowej infrastruktury, z miejscem do wypoczynku i wygodną komunikacją do centrum miasta, musiał wiedzieć, czym jest powierzchnia biologicznie czynna,

„Jeśli obywatel nie rozumie pisma urzędowego, to nie może świadomie uczestniczyć w życiu społecznym. Niezrozumiałość tekstów urzędowych powoduje wykluczenie społeczne. Ceną, jaką za to płacimy, jest to wykluczenie”

W związku z tym, ale przede wszystkim ze względu na odrzucenie i zlekceważenie przez BPP ogromnej części uwag zgłaszanych przez mieszkańców uczestniczących w Maratonie, a także pojawienie się nowych szkodliwych zapisów, podjęliśmy decyzję o powtórzeniu Maratonu.

Fot.: Fotolia.com

MIĘDZY 4 MARCA A 14 KWIETNIA 2014 ROKU WSZYSCY ZAINTERESOWANI KRAKOWIANIE MIELI MOŻLIWOŚĆ ZAPOZNANIA SIĘ Z PRZYGOTOWANĄ PRZEZ BIURO PLANOWANIA PRZESTRZENNEGO WIZJĄ ROZWOJU KRAKOWA AŻ DO 2030 ROKU. OKAZJĄ KU TEMU BYŁO DRUGIE JUŻ PUBLICZNE WYŁOŻENIE PROJEKTU „STUDIUM UWARUNKOWAŃ I KIERUNKÓW ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO MIASTA KRAKOWA”. NASTĘPNIE DO 5 MAJA MIESZKAŃCY MOGLI OPRACOWAĆ I ZGŁOSIĆ SWOJE EWENTUALNE UWAGI.

scowych (mniejszość), po takie, dla których tzw. WZ-etka (warunki zabudowy), kojarzyła się wyłącznie z popularnym rodzajem deseru (większość). Niejednokrotnie stawaliśmy przed trudnym zadaniem przeformułowania często emocjonalnych i wypowiedzianych potocznym językiem (aczkolwiek zazwyczaj bardzo zasadnych) żali na język formalnej uwagi do Studium.

II MARATON I tak między 25 a 28 kwietnia br. w krakowskich kawiarniach Cafe Szafe, Kolektyw Dajwór, Bike Like Cafe, ale także podczas performance’u artystycznego „Skuwam beton, sadzę drzewo” na Bronowicach odbył się II Maraton pisania uwag do Studium. W trakcie wydarzenia każda osoba przy pomocy eksperta miała możliwość zapoznania się z zapisami Studium dotyczącymi wybranego obszaru (np. miejsca zamieszkania) i w razie potrzeby przygotowania własnych uwag. Finalna lista zastrzeżeń zgłaszanych przez organizacje i osoby uczestniczące w Maratonie wyniosła ponad 70 pozycji i mieściła się na 16 stronach (lista dostępna jest na stronie http://forumkrakowa.org/). Za naszym pośrednictwem na dziennik podawczy trafiło 335 formularzy, a wiele osób zdecydowało się samodzielnie czy to złożyć, czy wysłać pocztą powstałe podczas Maratonu uwagi. W kilku wypadkach pomogliśmy również stworzyć uwagi, które następnie dana osoba rozpowszechniała i zbierała podpisy wśród swoich sąsiadów. Zakończenie II Maratonu wydaje się być dobrą okazją do poczynienia pewnych bardziej ogólnych podsumowań. Praktyki tworzenia przez urzędników i samorządowców planów zagospodarowania przestrzennego, a związane z tym praktyki społeczne mieszkańców, dzieli ogromna przepaść. Bardzo często w trakcie maratonów z prośbą o pomoc odwiedzały nas osoby zaniepokojone tym, co dzieje się w miejscu ich zamieszkania, skarżące się na nieuczciwe działania deweloperów, wycinkę drzew w miejscach rekreacji, brak podstawowej infrastruktury, bezczynność instytucji publicznych itp. Poziom świadomości był bardzo zróżnicowany – od osób, które od lat uczestniczyły np. w składaniu uwag do planów miej-

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

czym różni się MNW od MN i jaki jest numer działki dzielnicowego parku? Otóż intuicyjnie wydaje się, że nie; że są przecież np. rady dzielnic, które w imieniu mieszkańców powinny zadbać o wszystkie te lokalne sprawy. Jeszcze przed II Maratonem wybraliśmy się na posiedzenie Komisji Planowania Przestrzennego i Architektury w Dzielnicy VII, aby dowiedzieć się, jakie owa komisja uwagi przygotowała i czy są przewidziane konsultacje z mieszkańcami. Jak się dowiedzieliśmy od zasiadających w niej przedstawicieli mieszkańców, Komisja nie przygotowała żadnych uwag, bo „wątpliwe jest, czy Studium w ogóle zostanie przyjęte”, a konsultacje nie są planowane „bo tematyka jest zbyt skomplikowana dla mieszkańców i nikt się nawet nie zainteresuje”. „Nie ma też możliwości opracowania listy zmian dla dzielnicy, bo kto miałby to niby zrobić?”…

Pomijając nieliczne przypadki dzielnic, które czy to zorganizowały spotkania z mieszkańcami, czy przynajmniej wydały uchwały w związku z projektem Studium, większość radnych dzielnicowych widać podziela powyższe opinie, bo próżno w większości wypadków szukać chociażby informacji o projekcie nowego Studium na stronach dzielnic. Radź więc sobie obywatelu sam albo zdaj się na miejskich urzędników. Jeśli chodzi o to drugie, to – jak pokazują uwagi zebrane przez „Kraków Przyjazny Mieszkańcom” – nie wydaje się to opłacalne z punktu widzenia mieszkańca: zabudowa korytarzy przewietrzania miasta, ogrodów działkowych, terenów zalewowych, obszarów bezcennych przyrodniczo i społecznie. Pozostaje zatem samodzielne zapoznawanie się z przepastnymi dokumentami (samo rozpatrzenie uwag do pierwszego projektu

15


OPINIE

INTERWENCJA

Reguły prostego języka są dosyć intuicyjne: mieć na uwadze potrzeby odbiorców, tworzyć przejrzystą strukturę dokumentów (używać nagłówków), zamieszczać podsumowania, zmniejszać dystans do obywateli („ja”, „my”, „ty”), unikać stosowania strony biernej, zamieszczać tłumaczenia niezrozumiałych słów, tworzyć krótkie zdania, posługiwać się słowami z języka potocznego, usuwać niepotrzebne słowa.

Studium ma ponad 1000 stron!) pisanymi trudnym eksperckim językiem i śledzenie Biuletynu Informacji Publicznej. To właśnie język wydaje się tu być jedną z kluczowych barier, jakie stają na przeszkodzie w aktywnym włączaniu się krakowian we współdecydowanie o przestrzeni ich miasta. Zakrawa to bowiem na pewien paradoks, iż jedna z podstawowych funkcji państwa – służba obywatelom, przestaje spełniać swoją rolę, a zaczyna być, niejednokrotnie, trudną do przekroczenia barierą.

JĘZYKOWE MONSTRUM W przeważającej liczbie przypadków trudność ze zrozumieniem dokumentu urzędowego związana jest z niezrozumiałością i poziomem skomplikowania tekstu. Język, którym są napisane te dokumenty, jest językiem prawniczym, eksperckim i pomimo zakładanej jednoznaczności dla przeciętnego obywatela jawi się jako pewne nieprzystępne monstrum, z którym musi się on zmierzyć, aby zdobyć informacje umożliwiające mu normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Rozwiązanie tego problemu wydaje się dosyć oczywiste. Uprościć język, sprawić, aby przeciętny Kowalski nie miał trudności ze zrozumieniem ustawy, procedury czy instrukcji koniecznych do załatwienia podstawowych spraw urzędniczych. I wbrew pozorom, a także narzekaniu urzędników, uproszczenie tego skomplikowanego tworu administracyjnego jest możliwe, o czym mogą świadczyć sukcesy w Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Meksyku, czy też Australii . Należy tworzyć dokumenty, ustawy, rozporządzenia, instrukcje i informacje dla obywateli w tak zwanym prostym języku.

PROSTY CEL Jego początki można by wywieść już z arystotelesowskiej zasady decorum, ale tak naprawdę historia upraszczania komunikatów publicznych związana jest z latami siedemdziesiątymi XX wieku. Początkowo w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, a później między innymi w Skandynawii, Niemczech, czy też Australii powstały ruchy na rzecz prostego języka (Plain Language Movements), które postulowały uproszczenia zawiłych tekstów prawnych, używanie języka zrozumiałego dla przeciętnego odbiorcy, czy też zaprzestanie posługiwania się nic nie znaczącym politycznym żargonem. Istotą przepisów powinno być wszakże ułatwianie działania obywatelom bez względu na posiadane przez nich wykształcenie. Przyjmuje się, że teksty urzędowe powinny być dostosowane dla obywateli z wykształceniem na poziomie gimnazjum (wskaźnik przystępności tekstu powinien wynosić FOG 7-9), a przecież niejednokrotnie osoby z wyższym

16

wykształceniem mają trudności z ich przyswojeniem. Wspomniany wskaźnik przystępności (readability) tekstu został opracowany latach 50. przez amerykańskiego biznesmena Roberta Gunninga, który wymyślił algorytm określający poziom skomplikowania tekstu oraz dla jakiej grupy odbiorców (ze względu na ukończone lata edukacji) jest on przeznaczony. Do specyfiki języka polskiego algorytm Gunninga przystosowali językoznawcy z Pracowni Prostej Polszczyzny Uniwersytetu Wrocławskiego wraz z inżynierami lingwistycznymi z Politechniki Wrocławskiej (wskaźnik czytelności własnego tekstu można sprawdzić na stronie http://www.logios.pl). Doświadczenia państw, które wprowadziły obowiązek posługiwania się prostym językiem pokazują, że jest to korzystne, pozwala między innymi: zwiększyć zaufanie obywateli do władz, usprawniać demokrację i tworzyć lepsze prawo, zaoszczędzić publiczne pieniądze poprzez zmniejszanie ilości błędów i nieporozumień, czy też usprawnić obsługę klientów. Reguły, które przyświecają tworzeniu prostego języka są dosyć intuicyjne: mieć na uwadze potrzeby odbiorców, tworzyć przejrzystą strukturę dokumentów (używać nagłówków), zamieszczać podsumowania, zmniejszać dystans do obywateli („ja”, „my”, „ty”), unikać stosowania strony biernej, zamieszczać tłumaczenia niezrozumiałych słów, tworzyć krótkie zdania, posługiwać się słowami z języka potocznego, usuwać niepotrzebne słowa. Problem ten może urzędnikom wydawać się błahy, w końcu oni nie mają problemów ze zrozumieniem tego języka, ale to tylko pozory. Zwróciła na to uwagę między innymi Katarzyna Kłosińska, sekretarz Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN w sprawozdaniu z ochrony języka polskiego w latach 2010–2011: „Jeśli obywatel nie rozumie pisma urzędowego, to nie może świadomie uczestniczyć w życiu społecznym. Niezrozumiałość tekstów urzędowych powoduje wykluczenie społeczne. Ceną, jaką za to płacimy, jest to wykluczenie”. Należy zatem zwrócić uwagę, że „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta Krakowa", obok swojego głównego zadania, jakim jest wyznaczanie rozwoju przestrzennego naszego miasta na następne kilkadziesiąt lat, ma też inny efekt, którego być może sami autorzy nie są nawet świadomi. Rezultatem tym jest zabezpieczanie interesów tych grup, które bądź to same rozumieją i potrafią posługiwać się owym specjalistycznym językiem, bądź posiadają środki do zabiegania o swoje interesy (np. deweloperzy zatrudniający biura architektoniczne). Nam, obywatelom chcącym mieć faktyczny wpływ na życie naszego miasta, pozostaje albo uczenie się tego języka, albo (co wydaje się bardziej zasadne mając na uwadze solidarność społeczną) domaganie się upraszczania języka urzędowego.

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

MAGDALENA OLEJNICZAK

TRUDNA SZTUKA CHODZENIA DZIURAWA, BŁOTNISTA I CIEMNA ULICA PYCHOWICKA NA RUCZAJU OD NIEPAMIĘTNYCH CZASÓW NIE MOŻE DOCZEKAĆ SIĘ ZAGOSPODAROWANIA, MIMO WYRAŹNYCH PRÓŚB MIESZKAŃCÓW. CZY PRZY OKAZJI PRZEBUDOWY UL. NORYMBERSKIEJ TEMAT PO RAZ KOLEJNY ZOSTANIE ZEPCHNIĘTY NA MARGINES? Mimo iż ul. Pychowicka jest uczęszczaną trasą przejścia na Zakrzówek, popularne miejsce odpoczynku krakowian, od lat jest bardzo zaniedbana: jest wąsko, z trudem mijają się tu dwa samochody i nie ma chodnika. Sprawy nie polepsza fakt, że wieczorem jedynym oświetleniem drogi są światła pobliskiego osiedla, gdzie deweloper tymczasowo postawił latarnie. Gdy budowa zostanie skończona, jedyne oświetlenie zapewne zniknie. Co gorsza, na Pychowickiej jest naprawdę niebezpiecznie: w obawie przed potrąceniem przez samochód piesi muszą nieomal schodzić do przydrożnego rowu. Pychowicką często chodzą studenci, skracając sobie drogę od Tesco na kampus UJ. Często idą całą szerokością drogi, bo chodnika nie ma, a pobocze jest pełne dziur. – Zdarza się, że są pod wpływem alkoholu, a o wypadek nietrudno – słyszymy od jednego z mieszkańców. – Wielokrotnie byłam świadkiem, kiedy osoby wracające z marketu i chcące przejść przez ulicę, muszą przeciskać się między stojącymi w korku samochodami na jednym pasie jezdni, a potem trafiają na drugą, po której szybko poruszają się samochody jadące w przeciwnym kierunku od ul. Grota Roweckiego – mówi pani Dorota, mieszkanka osiedla. – Najgorzej jest w zimie, kiedy na poboczu zalega śnieg, ale także niemal po każdym deszczu – słyszymy od pana Krzysztofa, który od dłuższego czasu walczy z miastem o budowę chodnika przy Pychowickiej. Mimo starań mieszkańców, którzy od czasu powstania przy ul. Pychowickiej nowoczesnego osiedla domagają się zmian, problemu do tej pory nie udało się rozwiązać. Już dawno udało się zebrać podpisy większości mieszkańców, świadczące o poparciu inwestycji, a do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transpor-

Fot.: Fotolia.com

tu wpłynęło kilka pism. Jednak pozostały one bez odpowiedzi. – Mamy wrażenie, że władza odpuściła sobie jakiekolwiek działania, aby stworzyć dla nowego osiedla odpowiednią infrastrukturę, kierując się nie po raz pierwszy zasadą, że będziemy się martwić po fakcie. Budowa chodnika wzdłuż całej Pychowickiej jest ciągle przekładana. W roku 2013 usłyszałem od władz, że inwestycja jest w planie na ten rok, potem jednak zabrakło na nią pieniędzy – mówi pan Krzysztof, lokalny aktywista działający na rzecz przebudowy Pychowickiej, obawiając się jednocześnie, że w roku 2014 sytuacja się powtórzy. Uchwały Rady Dzielnicy potwierdzają, że budowa chodnika na ul. Pychowickiej uwzględniana była od dwóch lat. W 2012 Pychowicka była wymieniona na liście oczekujących inwestycji, ale już uchwała z początku tego roku w ogóle nie wymienia nazwy tej ulicy. Działania Rady Dzielnicy niestety ograniczyły się do podejmowania uchwał. Jak wynika z ubiegłorocznej wypowiedzi Arkadiusza Puszkarza, przewodniczącego Rady Dzielnicy Dębniki, udzielonej pisemnie jednemu z mieszkańców, realizacja przebudowy, ze względu na oszczędności jakich podejmuje się Kraków, jest niemożliwa. Czyli mówiąc wprost, obecnie są ważniejsze rzeczy do zrobienia. Co ciekawe, wkrótce rusza remont ul. Norymberskiej, z którą łączy się Pychowicką. Przebudowa ta zlecona została przez właściciela sklepu Kaufland, który chce polepszyć dojazd do swojego supermarketu. Czy jest szansa, żeby przy tej okazji miasto załatwiło w końcu problem ul. Pychowickiej? – Remont drogi został zlecony przez właściciela sklepu Kaufland, ZIKiT jest jedynie realizatorem tego pomysłu – tłumaczy inspektor Krzysztof Zięba z ZIKiT. Dyrektor sklepu Kaufland nie chce komentować tej sytuacji i po szczegóły odsyła nas do Rady Dzielnicy VIII. ZIKiT zaproponował ciekawą alternatywę. – Remont ul. Norymberskiej zacznie się jeszcze w maju, wtedy ewentualnie można podejść do robotników i zapytać się, czy wyłożą chociaż kilka metrów chodnika do pierwszego wejścia na osiedle na ul. Pychowickiej. ZIKiT jest otwarty na wszelkie uwagi – podpowiada Krzysztof Zięba.

17


TEM AT NUMERU

TEM AT NUMERU

MICHAŁ MALCZYŃSKI

REFERENDUM KRAKOWIANIE DECYDUJĄ Fot.: Fotolia.com

ZAINTERESUJ SIĘ POLITYKĄ, BO INACZEJ POLITYKA ZAINTERESUJE SIĘ TOBĄ – MÓWI STARA MAKSYMA. KRAKÓW JEST MIASTEM WYJĄTKOWYM. NASZA MAŁOPOLSKA ORYGINALNOŚĆ WYGENEROWAŁA SZEREG ODDOLNYCH INICJATYW. NA ICH FALI ZRODZIŁY SIĘ NOWE POSTAWY OBYWATELSKIE, KTÓRE POMOGŁY NAKREŚLIĆ PRZEWROTNE HASŁO: POLITYKU, ZAINTERESUJ SIĘ WYBORCAMI, BO INACZEJ WYBORCY ZAINTERESUJĄ SIĘ TOBĄ. FALA WEZBRANIOWA Od pewnego czasu da się zauważyć w Krakowie kumulację oddolnych inicjatyw. W mieście – żartobliwie porównywanym do szczelnie zakręconego słoika z kiszoną kapustą – uwagę zwraca ich dynamika oraz zasięg. Media donoszą już nawet o narodzinach w stolicy Małopolski „piątej władzy”. Kraków Przeciw Igrzyskom, Krakowski Alarm Smogowy, Zielone Bronowice, Kraków Miastem Rowerów. Nieprzypadkowo inicjatywy te nader często goszczą na łamach „Obywatelskiego Krakowa”. Nie mogło ich także zabraknąć w numerze referendalnym. Rośnie nasza świadomość, dlatego domagamy się dbałości o zieleń, o czyste powietrze. Rośnie poczucie odpowiedzialności za to, co wspólne, dlatego chcemy dwa razy obejrzeć każdą wydawaną przez miasto złotówkę. Bo to nasza złotówka! Rośnie także, niestety, nasze niezadowolenie, gdy widzimy polityków traktujących nas z poczuciem bliżej nieuzasadnionej wyższości. Boli nas, że ich podejście do obowiązków i wyborców zmienia się zwykle w roku wyborczym – w przeddzień startu w wyścigu do przysłowiowego koryta. Dostrzeżmy drugą stronę tego przedwyborczego medalu. Możliwe, że gdyby nie jesienne wybory, to nasze naciski nie przyniosłyby pożądanego rezultatu. O referendum lokalnym moglibyśmy co najwyżej poczytać w szwajcarskiej prasie...

FALA KULMINACYJNA Wykorzystajmy szansę, na którą ciężko zapracowaliśmy; demokratyczny skarb, który siłą wywlekliśmy z magistratu na ulicę,

18

aby obdarować nim naszych sąsiadów, przyjaciół... Skorzystajmy z referendum lokalnego jako narzędzia demokracji bezpośredniej. To punkt zwrotny w staraniach o nowoczesny, europejski Kraków. Można żartobliwie zacytować klasyka: częściowej „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Referendum uświadomi krakowianom ich siłę, jeszcze bardziej aktywizując do działania na rzecz najbliższego otoczenia.

STAN KLĘSKI FREKWENCYJNEJ Należy jednak przede wszystkim pamiętać, że zlekceważenie głosowania i niska frekwencja będą dla władz przez długie lata koronnym argumentem potwierdzającym ich wyłączność na podejmowanie najważniejszych decyzji. Pod koniec ubiegłego roku większość radnych głosowała przeciwko zarezerwowaniu w budżecie środków na organizację referendum, aby następnie dokonać przedwyborczej wolty. Kwestię organizacji igrzysk połączyli ze ścieżkami rowerowymi, monitoringiem i metrem. Pytania te traktować wypada jako sondażowe. Nie przeprowadzili rzetelnej kampanii informacyjnej ani profrekwencyjnej. Skupili się na public relations i propagandzie sukcesu. Mimo tego – a może nawet właśnie dlatego – powinniśmy zarówno 25 maja, jak i jesienią spełnić obywatelski obowiązek – dla dobra obywatelskiego Krakowa.

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

WOJCIECH KLICKI Fundacja Panoptykon, panoptykon.org

IE W O K A R K W M U D N E REFER ! U G IN R O IT N O M I K S Y Z – IGR 25 MAJA ODBĘDZIE SIĘ REFERENDUM, KTÓREGO ZASADNICZA CZĘŚĆ DOTYCZY ORGANIZACJI ZIO 2022. JEDNAK MIEJSCY RADNI W OSTATNIEJ CHWILI DODALI RÓWNIEŻ PYTANIE O TO, CZY KRAKOWIANIE CHCĄ STWORZENIA W MIEŚCIE SYSTEMU MONITORINGU WIZYJNEGO. ZAANGAŻOWANIE OBYWATELI W PODEJMOWANIE DECYZJI O KORZYSTANIU Z MONITORINGU JEST SŁUSZNĄ IDEĄ. JEDNAK SPOSÓB SFORMUŁOWANIA PYTANIA I NIEPOPRZEDZENIE GO JAKĄKOLWIEK DEBATĄ PUBLICZNĄ ZMIENIAJĄ TEN PRZEJAW DEMOKRACJI BEZPOŚREDNIEJ W POLITYCZNĄ FARSĘ. Krakowianie na kartach do głosowania znajdą pytanie: „Czy jest Pan/ Pani za stworzeniem w Krakowie systemu monitoringu wizyjnego, którego celem byłaby poprawa bezpieczeństwa w mieście”? W pytaniu ukryte są dwie tezy: w Krakowie nie ma systemu monitoringu, a monitoring służy bezpieczeństwu mieszkańców. Pierwsza z nich jest po prostu nieprawdziwa, druga zaś – co najmniej kontrowersyjna. Obecnie w Krakowie działa miejski system monitoringu składający się z 45 kamer, których administratorem jest straż miejska. Na wprowadzające w błąd sformułowanie pytania (dotyczy ono stworzenia, a nie rozbudowania systemu monitoringu) zwróciło uwagę SLD i skierowało do wojewody małopolskiego wniosek o uchylenie uchwały. Zdaniem polityków tej partii pytanie to mija się z prawdą i narusza przepisy. Przejdźmy jednak do drugiej części pytania – celem monitoringu jest poprawa bezpieczeństwa w mieście. Nasuwają się dwie wątpliwości: czy monitoring faktycznie zwiększy bezpieczeństwo? Ile realizacja tego celu

będzie kosztować – nie tylko w złotówkach, ale – przede wszystkim – w obszarze praw i wolności obywatelskich? Miasta nie prowadzą pogłębionych badań weryfikujących, czy monitoring zmniejsza przestępczość. Jak poinformowała nas krakowska straż miejska, nie podejmuje ona prób weryfikacji skuteczności działania monitoringu. Z raportu NIK poświęconemu funkcjonowaniu miejskiego monitoringu wizyjnego wynika, że również żadna z 18 skontrolowanych przez Izbę gmin nie posiada mierników pozwalających na ocenę skuteczności takich systemów. Miasta nie prowadzą pogłębionych badań weryfikujących, czy monitoring faktycznie zmniejsza przestępczość. Teza o spadku przestępczości dzięki kamerom niejednokrotnie bazuje na zmniejszającej się liczbie zdarzeń, do których dochodzi w ich polu widzenia. Jednak być może za rogiem, gdzie kamera już nie sięga, liczba przestępstw również spada, bo taki jest krajowy/miejski trend, na który monitoring nie ma wpływu? A może wręcz przeciwnie – rośnie, gdyż przestępcy przenieśli się tam, gdzie służby – zajęte obsługą monitoringu – już ich nie ścigają? Z tych względów o rzetelną odpowiedź na pytanie o wpływ monitoringu na bezpieczeństwo jest bardzo trudno. Udzielają jej jednak dwa środowiska: naukowcy oraz przedstawiciele miast. Ci pierwsi – w Polsce jedynie dr Paweł Waszkiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego – na podstawie przeprowadzanych badań twierdzą, że nie da się wykazać związku między spadkiem przestępczości a kamerami. Ci drudzy są przeważnie entuzjastami kamer. Być może łatwiej zrozumieć to stanowisko, wczytując się we wspomniany raport NIK, z którego wynika, że rejestrowane przez miejskie kamery zdarzenia to przede wszystkim wykroczenia drogowe, np. nieprawidłowe parkowanie. A więc i dochody z mandatów do miejskich budżetów. Monitoring, pomimo że nie pomaga w skutecznej walce z przestępczością, pociąga za sobą poważne koszty. Utworzenie krakowskiego systemu monitoringu kosztowało 3,1 mln zł, a jego roczne funkcjonowanie to wydatek rzędu 500 tys. zł. W rekordowej pod względem liczby kamer Warszawie na utrzymanie składającego się z ponad 400 kamer systemu monitoringu potrzeba ok. 15 mln zł rocznie. Kamery ingerują w naszą prywatność – często jesteśmy podglądani, nawet nie zdając sobie z tego sprawy (brakuje tablic informujących o objęciu danego miejsca monitoringiem). Z wszechobecnymi kamerami wiąże się również negatywne społecznie zjawisko rozproszenia odpowiedzialności. Z badań Fundacji Panoptykon wynika, że aż 35% osób jako zaletę kamer wskazuje to, iż w przypadku kradzieży czy bójki nie trzeba podejmować interwencji, bo „odpowiednie osoby się tym zajmą”. Bierność może dotyczyć nie tylko sytuacji zagrożenia, ale często również szeroko rozumianej odpowiedzialności za to, co dzieje się wokół. Zarówno o wpływie kamer na bezpieczeństwo, jak i o społecznych skutkach ich rozprzestrzenia należy dyskutować. Z braku publicznej debaty na ten temat wynika bowiem rozdźwięk pomiędzy faktami podważającymi racjonalność inwestowania w monitoring a społecznym poparciem dla zwiększania liczby kamer w przestrzeni publicznej. Jednak krakowskie referendum tej przepaści nie zasypie – mało kto odpowie negatywnie na pytanie, czy chce więcej bezpieczeństwa.

19


TEM AT NUMERU

TEM AT NUMERU

YSK OLIMPIJSKICH RZ IG CH WY MO ZI I RAWIE ORGANIZACJ SP W UM ND RE FE RE KRAKÓW 2022

I M A K D IA W Ś Y M Ś E T S E J Y CZ NARODZIN NOWEJ ŚWIECKIEJ TRADYCJI? , KOORDYNATOREM AKCJI EM KI IA ŚN LE M ZE AS M Z TO M” ROZMAWIA MICHAŁ KO YS RZ IG W CI ZE PR W KÓ „KRA MALCZYŃSKI. Panie Tomaszu, na wstępie chciałem Pana przeprosić. Przyznaję z pokorą, że nie doceniłem Pana podczas naszego pierwsze spotkania – w listopadzie ubiegłego roku. „Obywatelski Kraków” był w awangardzie mediów opisujących „Kraków Przeciw Igrzyskom” (KPI), a ja sam miałem wrażenie, że oto dzieje się coś wartościowego, ale nie wykroczy to poza ramy lokalnego kolorytu, cennej, acz niszowej inicjatywy. Mierzyliśmy wówczas Wasz zasięg ilością polubień na facebooku. Jest ich obecnie kilka razy więcej, ale nie w tym upatruję miary „wielkości” czy skuteczności KPI. Prawdziwą wartość dostrzegam w tym, że ludzie, krakowianie, faktycznie zaangażowali się w tę sprawę, nie poprzestali na wirtualnym kliknięciu. Zakładając ten cel pół roku temu, był Pan pewny swego? Na pewno nie spodziewaliśmy się, że uda się rzeczywiście taki masowy ruch sprzeciwu zbudować. To zwykle rozbija się o zasoby, którymi się dysponuje. Okazało się jednak, że, po pierwsze, kwestia igrzysk działa na ludzi mobilizująco – pewnie dlatego, że wciąż żywe są doświadczenia związane z Euro 2012, na przykład problemy budżetowe wynikające z budowy dwóch stadionów piłkarskich. Te z kolei przełożyły się na cięcia w edukacji czy podwyżkę cen biletów. Takie rzeczy zawsze odbijają się na jakości życia. Po drugie, w przypadku igrzysk dysponujemy mocnymi argumentami opartymi na badaniach naukowych. Ułatwiło nam to przebicie się w debacie publicznej. Dzięki temu sprzyjały nam także media, pozwalając wyartykułować te rzeczowe argumenty. Po trzecie, zbliżają się wybory samorządowe i ten kontekst również uznaję za sprzyjający KPI. Trudniej lekceważy się czyjeś krytyczne działania w obliczu widma braku

20

Fot.: www.facebook.pl/KrakowPrzeciwIgrzyskom

sztachetą w ręku, bo przynajmniej ktoś by się z nim liczył. Nie krzyczał Pan głośno, nie podpalał opon, tylko punktował. Spokojnie i systematycznie.

Fot.: www.facebook.pl/KrakowPrzeciwIgrzyskom

reelekcji. Nasza inicjatywa stała się także katalizatorem dla lokalnego konfliktu o podłożu politycznym. Decyzję prezydenta Majchrowskiego inicjującą referendum postrzegam jako sprytne, taktyczne posunięcie przedwyborcze. Przede wszystkim te trzy okoliczności sprzyjały przez ostatnie pół roku naszemu ruchowi. Poza tym to nasza systematyczna praca w sieci oraz równie systematyczne strzelanie sobie to w stopę, to w kolano przez Komitet Konkursowy Kraków 2022. Stąd zaangażowanie mieszkańców pomieszane ze złością i poczuciem lekceważenia. Zaangażowanie w to, aby wyniki referendum były wiążące.

Wrócę jeszcze na moment do naszego pierwszego wywiadu. Odebrałem wówczas Pana, koordynatora KPI, jako osobę działającą metodycznie, merytorycznie, na każdym kroku podkreślającą liczby, sumy, kwoty, fakty… Adaś Miauczyński w „Dniu Świra” żałował, że nie jest chamem ze

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

Nie żywię niechęci do polityki emocjonalnej, do działań protestacyjnych. Natomiast w sprawie igrzysk warto było przyjąć postawę naukowego dystansu. Mamy bardzo duży materiał porównawczy – dane z miast-gospodarzy, które wskazują, że igrzyska są deficytowe i uderzają w lokalną społeczność. Możemy zatem traktować problem empirycznie, a to władze miasta zmuszone są, aby posługiwać się retoryką obietnic skupionych wokół mglistego hasła „skok cywilizacyjny”. I jeszcze jedna istotna sprawa. Argumenty, które podnosimy, pojawiły się we wszystkich miastach, które już wycofały się z wyścigu o organizację igrzysk lub też planują się wycofać (Oslo – przyp. red.). W Szwecji, w Niemczech czy w Szwajcarii przeciwników igrzysk nie nazywa się populistami. Ich głos jest w pełni uprawniony w debacie.

Pół roku temu żartowaliśmy z konkursu na projekt logotypu Krakowa jako „Miasta zgłaszającego się”. Przewidywano w nim nagrodę w wysokości 31 tysięcy złotych. Jak ta sprawa się skończyła? Tym, że to szwajcarska firma dostała zlecenie na zaprojektowanie logo i kosztowało ono ostatecznie 78 tysięcy. Dziwi to tym bardziej, że przy okazji dyskusji na temat igrzysk podkreśla się, iż jest to proces, do którego, na różnych jego etapach, włącza się mieszkańców – w tym przypadku grafików – w przygotowanie imprezy. Na konkurs przesłano ponad sto prac, ale żadna nie znalazła uznania w oczach komitetu, więc bez przetargu zlecono ten projekt Szwajcarom. Możemy to w ogóle odnieść do wniosku aplikacyjnego. W Norwegii pisali go urzędnicy w ramach obowiązków

służbowych, a Kraków prace te także zlecił prywatnej, zagranicznej firmie. W organizację igrzysk ciężko jest zatem włączyć nie tylko mieszkańców, ale, paradoksalnie, także władze miasta. Sprawa logotypu to poza tym świetny dowód na to, jak w kontekście igrzysk faktyczne wydatki przewyższają te pierwotnie założone.

Na mieście usłyszeć można pełne podziwu komentarze, że niepozorny „Tomcio Paluszek” wyważył drzwi do magistratu i, po pierwsze, wpuścił tam trochę świeżego powietrza, a, po drugie, odkręcił złote klamki, zważył i wycenił, ile to wszystko kosztuje. Czy w kontekście słynnego już komentarza posłanki Marczułajtis-Walczak àpropos niechęci do „siedzenia z kalkulatorem i dodawania wszystkich tych liczb” nie ma Pan wrażenia, że władza zlekceważyła KPI? Jest to nieustające wrażenie, mimo że od października coś się w tej kwestii zmieniało. Z początku mieszkańcy nie byli włączeni w sprawę w żaden instytucjonalny sposób. Nasze argumenty pojawiały się w mediach, ale nie mieliśmy możliwości konfrontacji z politykami na jakimkolwiek forum. Do rozpoczęcia dialogu miasto zmusiła sytuacja – po pierwsze, motywowana skandalem zmiana składu Komitetu Konkursowego, po drugie, klimat, który wytworzył się wokół idei olimpijskiej, był, delikatnie mówiąc, niekorzystny dla władz. Kilka miesięcy przed wyborami nie można pozwalać sobie na takie afery jak ta z mężem posłanki Marczułajtis w roli głównej. Nieudolność samorządowców, a także posłów na Sejm – Jagny Marczułajtis-Walczak i Ireneusza Rasia – objawiła się w całej okazałości. Miasto musiało interweniować, pokazać „ludzką twarz”, między innymi zapraszając nas do udziału w konsultacjach społecznych. Mamy jednak nadal pełne przekonanie, że nasz głos władzom Krakowa przeszkadza, a nie pomaga w umożliwieniu mieszkańcom

21


TEM AT NUMERU

TEM AT NUMERU

Fot.: www.facebook.pl/KrakowPrzeciwIgrzyskom

są bez budżetu. Tak było zresztą od początku, gdyż nie zdecydowaliśmy się na formalizowanie naszej inicjatywy.

Krakowianie dorzucają do waszej kampanii swoje „trzy grosze”, a jak jest z potencjalnymi reklamobiorcami, właścicielami powierzchni reklamowych, nośników…? Równie chętnie współpracują? podjęcia odpowiedzialnych i świadomych decyzji. Bo zaproszenie do konsultacji to jedno, a czas, jaki mamy na zaprezentowanie swoich racji, to – licząc optymistycznie – 10% tego, co mają do dyspozycji władze i Komitet. Sęk w tym, że oni przedstawiają tylko argumenty „za”.

Czy miasto, zamiast agitować, nie powinno przede wszystkim namawiać do wzięcia udziału w referendum? Niepokoi nas postawa Urzędu Miasta Krakowa (UMK), który otwarcie opowiada się za organizacją imprezy. Widać to szczególnie teraz, kiedy prowadzona jest kampania referendalna. Bo de facto jest to właśnie kampania referendalna, gdyż miasto prowadzi ją w okresie kampanii referendalnej. Następuje on po tym, jak zostaje podjęta uchwała o organizacji referendum. Władze obchodzą naszym zdaniem prawo, ponieważ twierdzą, iż jest to kampania w sprawie konsultacji społecznych. Na samych billboardach mamy jednak informację, że będzie referendum. Co więcej, na billboardach i innych materiałach reklamowych pojawiają się tylko i wyłącznie informacje na temat rzekomych korzyści z igrzysk. Uważamy, że jest to rażące łamanie ustawy o referendum lokalnym i to w dwóch wymiarach. Po pierwsze, UMK jako urząd nie może prowadzić w trakcie kampanii referendalnej takiej kampanii, która jednoznacznie zachęca do konkretnego rozwiązania, czyli powiedzenia „tak” igrzyskom. Po drugie, na billboardach pojawiają się manipulacje. Np. nie można w tej chwili stwierdzić, że Kraków na organizację tej imprezy wyda konkretną kwotę. Choćby dlatego, że nie wiadomo na razie i przed referendum wiadomo nie będzie, jak rząd i gmina podzielą się ryzykiem finansowym związanym z ZIO. Biorąc pod uwagę doświadczenia poprzednich organizatorów, wiemy, że faktyczne wydatki przewyższają budżet szacunkowy średnio o 135%! Inne hasła z miejskiej kampanii – że igrzyska to metoda na smog czy na korki – to także naszym zdaniem i zdaniem ekspertów, z którymi się konsultowaliśmy, najzwyklejsze manipulacje. Miasto zdecydowało się na taką kampanię, więc my również podjęliśmy decyzję – aby w tej sprawie podjąć stosowne kroki prawne i to w trybie wyborczym.

Radni i prezydent Majchrowski, pierwotnie kwestionując potrzebę przeprowadzenia referendum, wielokrotnie podkreślali, iż nie chcą lekką ręką wydawać pieniędzy podatników. Ma Pan świadomość, że jest Pan jednym z głównych sprawców uszczuplenia budżetu miasta o około milion złotych?

22

Tak (śmiech). Ale myślę, że jako jedyni jesteśmy w stanie stworzyć przy okazji igrzysk te mityczne miejsca pracy. Tysiące osób dostało ją w komisjach obwodowych do spraw referendum. I to są prawdziwe umowy, realne pieniądze, które wpłyną do kieszeni mieszkańców, a później zostaną w Krakowie skonsumowane. 35 tysięcy nowych miejsc pracy z agitacyjnych, miejskich billboardów to olimpijska mitologia patykiem po sztucznym śniegu pisana. A my nie obiecujemy, tylko robimy.

Robicie także własną kampanię. Wiem, że zbieraliście na nią pieniądze. Jakie są proporcje Waszego budżetu do tego, czym dysponuje miasto? Przede wszystkim prowadzimy dwie kampanie. Pierwsza z nich to kampania profrekwencyjna, którą prowadzimy wspólnie z Fundacją Stańczyka.

Po co, skoro prowadzi ją miasto? Niestety miasto nie prowadzi kampanii profrekwencyjnej. Z dostępnych materiałów nie dowiemy się na przykład, czy osoby, które nie są zameldowane w Krakowie, mogą wziąć udział w referendum, a jeśli tak, to w jaki sposób. My przypominamy na każdym kroku, że mogą, bo wystarczy stałe zamieszkanie w Krakowie. Brakuje także na billboardach podstawowej informacji, czyli daty referendum. Prezydent Sroka powiedziała zresztą wprost, że na kampanię profrekwencyjną UMK nie ma środków. Na kampanię, nazwijmy ją – agitacyjną, przeznaczono już ponad 200 tysięcy złotych. Niemal 180 tysięcy kosztowały materiały reklamowe. Nowy ekspert Komitetu Konkursowego, Mateusz Zmyślony, specjalista ds. PR, zarobi blisko 50 tysięcy. Zatrudniony jest do lipca, choć referendum odbędzie się w maju, ale później będzie ewaluował swoją pracę.

Ile wydaje Kraków Przeciw Igrzyskom? Budżet pierwszej kampanii prowadzonej z Fundacją Stańczyka opiera się na darowiznach od mieszkańców. Na ten moment mamy około 7 tysięcy złotych. Większość przeznaczymy na spoty w komunikacji publicznej i te na dużych ekranach, w centrum miasta. Resztę na promocję naszych działań w sieci. Drugą kampanię, kampanię antyigrzyskową prowadzimy oddolnie. Graficy pro publico bono zaprojektowali dla nas plakaty, które każdy będzie mógł samodzielnie drukować. W kręgu najbliższych współpracowników i znajomych planujemy zrzucić się na wydruk kolorowych plakatów. Natomiast na ten moment działania antyigrzyskowe prowadzone

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

Jeśli chodzi o kampanię profrekwencyjną, to na razie nie mieliśmy problemów. Natomiast w momencie, kiedy zaczynamy mówić, że chcielibyśmy też upublicznić materiały, które uderzają w igrzyska, to dość otwarcie reklamobiorcy przyznają, że czegoś takiego nie zrealizują. Tyczy się to szczególnie instytucji, które w jakiś sposób powiązane są z miastem.

Czy poza wspieraniem finansowym kampanii profrekwencyjnej ma Pan poczucie, że ludzie angażują się w działania KPI również na innych płaszczyznach, dążąc do tego, aby ostatecznie „odkleiło się oczko temu igrzyskowemu misiu”? Tak. Każde działanie, które proponujemy, spotyka się z odzewem mailowym, w którym ludzie proponują przygotowanie materiałów graficznych, tłumaczeń… Teraz organizujemy akcję, w ramach której krakowianie sami ściągają z internetu przygotowane przez KPI wzory plakatów, drukują je i roznoszą w swoich dzielnicach. Widać sporą mobilizację.

Jakaś wizja przyszłości? Plany na wypadek referendalnej wiktorii i ostatecznego położenia na łopatki Goliata przez Dawida? Chciałby Pan przekuć taki sukces na próbę odpartyjnienia Krakowa na szczeblu samorządowym? To zależy od nastawienia innych ruchów miejskich i organizacji pozarządowych, które działają w mieście. Wiemy, że jest taka tendencja. W innych miastach, np. w Poznaniu czy w Warszawie, już się coś takiego dzieje – to znaczy ruchy miejskie przestały się bać polityki instytucjonalnej i startują w wyborach do samorządu lokalnego. Jeśli byłby pozytywny, sprzyjający klimat, aby współtworzyć społeczny program dla Krakowa i okazałby się on sensowną alternatywą dla programów partyjnych i koncepcji prezydenta Majchrowskiego, to myślę, że nie ma się czego bać i trzeba aktywnie włączyć się w politykę samorządową. Podkreślam jednak, że zależy to od woli bardzo wielu podmiotów – ich zgodności na poziomie podstawowych postulatów dla Krakowa. Wierzę w potrzebę istnienia takiego ruchu, ponieważ widzimy, że prezydenci, którzy wybrani zostali kilkanaście lat temu, na przełomie wieków, sprawują władzę dożywotnio, a kadencyjność to iluzja. To konserwuje sa-

morządy lokalne i sprzyja lekceważeniu mieszkańców. Natomiast na poziomie Rady Miasta Krakowa za szkodliwy uważam konflikt o charakterze ogólnopolskim, czyli Platforma kontra PiS. Polega on głównie na przekornych głosowaniach, a nie merytorycznym sporze odwołującym się do programów.

Zaskoczyło Was, że ci przekorni politycy dopisali do referendalnego pytania o igrzyska kilka innych pytań? Zamierzacie odnieść się w swojej kampanii do tych pozostałych kwestii? Sugerowaliśmy, co myślimy na temat metra, monitoringu i ścieżek rowerowych. W referendum głosować będziemy trzy razy na „nie”, „tak” mówiąc jedynie potrzebie rozbudowy sieci ścieżek rowerowych. Natomiast sytuacja, w której do referendum, które ma być w konkretnej sprawie, dorzuca się nagle, tuż przed wyborami samorządowymi, kilka kwestii – nie wiadomo czemu akurat takich; sytuacja, w której do referendum pozostaje niewiele czasu, a my niewiele wiemy o koncepcji np. monitoringu, jest po prostu bez sensu. Odpowiedzi będą oparte nie na wiedzy i świadomym wyborze, ale na intuicji mieszkańców. Pomijam już fatalne sformułowanie tych pytań: brak danych na temat koncepcji rozbudowy ścieżek, sugestia, że monitoring poprawia bezpieczeństwo itd. Mamy jednak nadzieję, że ta ignorancja polityków nie zniechęciła mieszkańców do udziału w referendum i frekwencja będzie co najmniej wystarczająca.

Czy na przekór słowom prezydent Sroki o braku referendalnej tradycji i lokalnych przepisów możemy zaryzykować stwierdzenie, że – cytując „Misia” – „jesteśmy świadkami narodzin nowej świeckiej tradycji”? Pomijając, że jest to dobry, przedwyborczy wybieg prezydenta Majchrowskiego, o czym już wspomniałem, musimy pamiętać, że dopóki nie zmienimy ustawy o referendum lokalnym, trudno będzie to narzędzie demokracji bezpośredniej częściej wykorzystywać. Kwestia igrzysk jest tutaj wyjątkowa, bo temat poruszył tłumy, a to daje szansę, że referendum będzie wiążące. Niestety zwykle referenda czy to odwoławcze, czy merytoryczne są nieskuteczne z uwagi na zbyt niską frekwencję i wysoki „próg ważności”. Dopóki nie nastąpią zmiany na poziomie ustawowym, to trudno liczyć, że pod kątem korzystania z narzędzi demokracji bezpośredniej zbliżymy się do Szwajcarii czy innych krajów Europy Zachodniej.

23


TEM AT NUMERU

TEM AT NUMERU

W REFERENDUM TEŻ SIĘ LUDZIE MOGĄ POMYLIĆ…

PROF. ANDRZEJ PIASECKI

– kierownik Katedry Samorządu Terytorialnego i Wspólnot Lokalnych Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie. Fot.: Janusz Gąsiorek

PO RAZ PIERWSZY OD 1990 ROKU W KRAKOWIE ODBĘDZIE SIĘ REFERENDUM LOKALNE. O CIENIACH I BLASKACH TEGO NARZĘDZIA DEMOKRACJI BEZPOŚREDNIEJ Z PROFESOREM ANDRZEJEM PIASECKIM ROZMAWIAŁA MARIA DUBIS.

Jakie są pozytywne i negatywne strony procedury referendalnej? Pozytywnych jest bardzo dużo, przede wszystkim chodzi tutaj o kwestie edukacyjno-prawne, bo demokracja to władza ludu. Lud może rządzić bezpośrednio, czyli zgodnie z artykułem czwartym Konstytucji lub przez przedstawicieli, ale sam, w polskich warunkach może decydować właśnie poprzez referendum. Pozytywnym skutkiem referendum jest odwołanie się do istoty demokracji. Tym walorem edukacyjnym jest fakt, że ludzie się zastanowią, zbadają istotę danej sprawy, że poczują się podmiotem. Uczestnicząc w referendum, obywatele nie mają zastrzeżeń co do demokracji, ale mają zastrzeżenia np. co do radnych – zawodzą pośrednicy, ale system jest akceptowany. Według mnie, ludzie chcą decydować. A negatywy? Jak powiedział Churchill: „Demokracja jest wadliwym systemem, ale nikt nie wymyślił nic lepszego”. Szukając negatywów, można wskazać koszty, obawę przed populizmem, wreszcie fakt, że referendum zmniejsza znaczenie grup społecznych i politycznych, np. partii politycznych. Gdyby jednak ważyć plusy i minusy, plusów będzie więcej.

W Szwajcarii system referendalny działa bardzo dobrze. Czy widzi Pan Profesor szansę, by kiedykolwiek mógł on zaistnieć w Polsce? Nie idealizujmy tej Szwajcarii, bo tam na referendum chodzi trzydzieści kilka procent. Średnio ze stu procent, trzydzieści głosuje i jeśli z tych trzydziestu, szesnaście powie „tak”, to oni decydują w imieniu tych stu procent. Decyzje w imieniu wszystkich podejmuje wtedy szesnaście procent – przyznam, że to dalekie od ideału. Nie możemy liczyć, że skopiujemy szwajcarskie wzorce. Szwajcaria sobie, my sobie. Możemy się od nich uczyć, jak wprowadzać różne

24

rozwiązania w zakresie demokracji bezpośredniej, ale bardziej chodzi tu o konsultacje czy inicjatywę obywatelską. Owszem, moglibyśmy czerpać z tego, jak działa ten system w Szwajcarii, jednak wzorce musimy dostosować do polskich warunków i specyfiki.

Czy w polskiej opinii publicznej referendum jako takie nie jest zbyt gloryfikowaną formą głosowania? Wręcz przeciwnie, bo jeżeli przyjmiemy, że mamy dopiero trzy referenda ogólnokrajowe, a referendów takich jak w Krakowie, w sprawie ważnej było w Polsce kilkadziesiąt na dwadzieścia pięć lat demokracji, to nie jest dużo. Nie było nigdy referendum takiego jak w Krakowie, więc gdzie tu gloryfikacja? W kategoriach ideowych mówi się, że referendum to rozstrzygnięcie idealne, ale ludzie mają przecież prawo, by wybrać źle. Demokracja nie jest złotym środkiem, jest jedną z dróg. Jak śpiewał Kaczmarski: „Z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle”. W referendum też się ludzie mogą pomylić.

25 maja odbędzie się referendum w sprawie igrzysk. Właściwie po co? Po co dopiero teraz? Bo skoro rok temu rozpoczęto akcję na rzecz igrzysk, wydano kilkadziesiąt milionów złotych, to po co dopiero teraz to referendum? Jak wiele innych rzeczy, wszystko za-

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

leży od publicznych rozstrzygnięć. Pomysł rzucił prezydent miasta, podchwycił go największy klub polityczny, a wszystko po to, by spełnić pewne cele polityczne. Ale też, nie ukrywajmy, po to, by zapytać mieszkańców i podeprzeć się ich wolą. Każdy polityk chce mieć możliwość powołania się na poparcie obywateli. Tutaj mieszkańcy opowiedzą się za określonym stanowiskiem w sposób bezpośredni, bez sondaży i pośredników – to wartość sama w sobie.

Czy nie jest to niepotrzebny wydatek, skoro opinia publiczna jest i tak przeciwna pomysłowi igrzysk? Wiarygodnych sondaży na ten temat nie ma. Moim zdaniem, np. media raczej są za igrzyskami. Dla mediów to jest „event”. Mówiąc bruFot.: Fotolia.com talnie, w interesie dziennikarzy jest, żeby igrzyska się odbyły, bo wtedy będzie o czym pisać. Czy społeczeństwo nie chce igrzysk? My tego nie wiemy. Jeżeli chodzi o koszty, demokracja kosztuje, ale tyrania jest droższa. Jeżeli przyjmiemy, że kilkadziesiąt milionów

wydano na promocję igrzysk, te kilka milionów na referendum, to nie jest dużo.

Co zyska władza, organizując referendum? Każdy chciałby coś ugrać. Myślę, że to, co chce uzyskać każdy z podmiotów władzy, nazywa się poparciem społecznym. Chce po referendum powiedzieć: „A nie mówiłem?”. Dlatego proszę zobaczyć, jak jest prowadzona kampania: np. jeden z radnych prowadzi kampanię na rzecz pytań, które na pewno uzyskają pozytywne odpowiedzi, a samych igrzysk nie rusza. Myślę, że politycy ustawiają się już pod wyniki.

Jakby ocenił Pan jakość pytań referendalnych, ich istotę? Czy nie jest to worek, do którego wrzucono wszystko? Tak jest. Oceniam pytania w dolnej strefie stanów niskich. Nie można pytać ludzi o pogodę, o gospodarkę, o takie rzeczy, które od nas nie są zależne. Żeby były ścieżki, metro, rozwój... tylko pytanie: za jaką cenę? W jakich warunkach? Uważam, że niektóre pytania są po prostu życzeniami. Głosujemy na tak, bo chcemy, żeby się spełniły.

Pójdzie Pan Profesor na referendum? Oczywiście, że pójdę! Chodzę na wszystkie referenda i wybory. Na referenda szczególnie, bo to takie święto demokracji, okazja do bezpośredniego wyboru. Mało tego, zaciągnę wszystkich swoich znajomych – jak słychać będzie krzyki na Dębnickim, znaczy, że idziemy…

25


TEM AT NUMERU

TEM AT NUMERU Fot.: Fotolia.com

ŚWIATEŁKO DIANA FIDLER

NA KOŃCU TUNELU? PRZEDREFERENDALNA DEBATA NA TEMAT METRA.

SPOTKANIE Z CYKLU CZTERECH GIE DRU SIĘ YŁO ODB SAK KOS ELU HOT 8 MAJA W KA KRAKOWIAN JUŻ 25 MAJA. NA DEBAT PRZED REFERENDUM, KTÓRE CZETAŁA KWESTIA ORGANIZACJI ZIMOWYCH PIERWSZYM SPOTKANIU OMÓWIONA ZOS EM DEBATA PROWADZONA PRZEZ IGRZYSK OLIMPIJSKICH 2022. TYM RAZ CEGO KLUBU RADNYCH PO DOTYCZYŁA GRZEGORZA STAWOWEGO – PRZEWODNICZĄKUSJĘ PROWADZILI ZAPROSZENI GOŚCIE BUDOWY METRA W KRAKOWIE. ŻYWĄ DYS TEMÓW KOMUNIKACYJNYCH POLITECHNIKI DR INŻ. MAREK BAUER Z KATEDRY SYS HT, AUTOR KONCEPCJI METRA KRAKOWSKIEJ ORAZ STANISŁAW ALBRIC JĄ OPINIĘ PRZEDSTAWIŁ RÓWNIEŻ W KRAKOWIE Z PRACOWNI ALTRANS. SWO CHNIKI KRAKOWSKIEJ. PROF. KRZYSZTOF STYPUŁA Z POLITE Uczestnicy debaty zaprezentowali zarówno argumenty za, jak i przeciwko budowie metra. Autor projektu Stanisław Albricht przedstawił przebieg planowanych linii metra oraz oszacował ich koszty jednocześnie podkreślając, że aktualnie w Studium Zagospodarowania Przestrzennego zawarto jedynie wstępny projekt metra. To, jak dalej rozwinie się koncepcja jego budowy, zależy w dużej mierze od wyników analiz, które nie zostały jeszcze przeprowadzone.

ARGUMENTY NA RZECZ METRA Stanisław Albricht, autor koncepcji przebiegu krakowskiego metra, przekonywał, że budowa metra przyniesie krakowianom znaczące korzyści. Metro w godzinę może przewieźć pięć, sześć razy więcej pasażerów niż tramwaj na tym samym odcinku, a ponadto jest dwa razy szybsze. Takie cechy metra mogą sprawić, że kierowcy będą bardziej skłonni pozostawić swoje samochody na parkingach przy stacji metra, co może ograniczyć ruch samochodowy w Krakowie o 25%. Tego efektu nie udało się osiągnąć, opierając system komunikacji miejskiej na liniach tramwajowych i autobusowych. Na potwierdzenie swoich słów przytoczył wyniki kompleksowych badań ruchu, według których w 1995 roku liczba osób decydujących się na podróż transportem miejskim sięgała 72%, zaś w roku 2013 już tylko 56%. Na wariancie metra mogliby również skorzystać mieszkańcy terenów podmiejskich dojeżdżający do pra-

26

cy, szkoły czy miejsc świadczenia usług, którzy generują 25–30% ruchu samochodowego w Krakowie. Przebieg pierwszej linii metra od ulicy Igołomskiej do węzła Bronowice może przejąć ruch samochodowy także spoza Krakowa – mówił Albricht. Na zalety koncepcji budowy metra zwracał uwagę również prof. Krzysztof Szypuła. Jego zdaniem metro spełni trzy funkcje, których tramwaj spełnić nie może. Po pierwsze przeniesie część ruchu komunikacyjnego z centrum pod ziemie, po drugie umożliwi pełne funkcjonowanie parkingów park and ride na obrzeżach miasta, tak jak stało się to w Warszawie, po trzecie da mieszkańcom komfort podróży, którego w tej chwili nie mają.

ARGUMENTY NA RZECZ ROZBUDOWY SIECI TRAMWAJOWEJ Odmienny punkt wiedzenia reprezentował dr. inż. Marek Bauer z Katedry Systemów Komunikacyjnych Politechniki Krakowskiej. Jego zdaniem ocena wariantu z metrem lub bez niego powinna opierać się na analizie kilku parametrów: prędkości, zdolności przewozowej, dostępności, niezawodności oraz aspekcie finansowym. Biorąc pod uwagę takie elementy jak: odległości między przystankami, częstotliwość kursowania czy czas przemieszczania się między różnymi peronami, podróż tramwajem (nawet na trasach do 10 kilometrów) może być do szybsza niż podróż metrem – argumentował Bauer.

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

Zarówno Marek Bauer, jaki i Stanisław Albricht przyznali, że istotną z punktu widzenia budżetu miasta wadą budowy i eksploatacji metra są towarzyszące temu bardzo wysokie koszty. W Warszawie dziennie czas realizacji metra to średnio 20 m/h. Czyli w przybliżeniu 1 kilometr metra buduje się około 2 miesiące, co kosztuje 670 milionów, a w przypadku metra lekkiego 420 milionów. Dla metra, które częściowo przebiegać będzie na estakadach, taki koszt wynosi do 250 milionów złotych. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę koszty eksploatacji, które rocznie mogą wynieść ponad 200 milionów złotych. Pamiętajmy o tym, że zbudowanie to jedno, ale koszty utrzymania metra miasto będzie ponosić już do końca jego funkcjonowania – mówił dr. Bauer. Ekspert zauważa, że miasto przedstawia zbyt dużo różnorodnych planów. Jednocześnie proponuje budowę metra, nowych linii tramwajowych oraz szybkiej kolei aglomeracyjnej. Kraków nie jest w stanie zrealizować wszystkich tych planów ze względów finansowych. Jako przykład nieprzemyślanej inwestycji podał koncepcję budowy linii tramwajowej w okolicach ul. Meissnera, gdzie przecież zgodnie z założeniem miałaby już przebiegać linia metra. Dodatkowo istnieje zagrożenie, że budowa metra ze względu na jego zasięg i koszty spowoduje nie tylko zaprzestanie rozbudowy linii tramwajowych, ale również doprowadzi do ich znacznego skrócenia. Podobna sytuacja miała miejsce w Warszawie. Dla Bauera lepszym rozwiązaniem od budowy metra byłaby rozbudowa sieci tramwajowej, ponieważ posłużyłoby to większej liczbie mieszkańców. Linie tramwajowe mają mniejszą zdolność przewozową, ale mogą być budowane w wielu miejscach i zapewniają podróże w różnych kierunkach, w związku z tym więcej krakowian mogłoby z nich skorzystać. Miasto nie powinno rezygnować z dogęszczania linii tramwajowych, które buduje się zdecydowanie szybciej. Lepiej byłoby poważnie zająć się systemem priorytetu dla

tramwajów, co podniosłoby ich prędkość, a w centrum zainwestować w budowę tuneli tramwajowych, które połączą istniejące linie – stwierdził.

A JEŚLI JEDNAK METRO, TO KTO SFINANSUJE JEGO BUDOWĘ? Budowa metra może być finansowana tylko za pomocą partnerstwa publiczno-prywatnego. Rolą prywatnego inwestora zainteresowane jest kilka światowych firm, które uważają, że będzie to dla nich opłacalna inwestycja. Finansowanie publiczne ma zapewnić UE, która z funduszy przeznaczonych na budowę i modernizacje linii krajowych może pokryć 60% kosztów. Jeżeli nie uda się uzyskać pieniędzy z partnerstwa prywatnego i publicznego, to miasta nie będzie stać na budowę metra – podkreślił Stanisław Albricht. Ekspert dr. Marek Bauer ma bardziej sceptyczne podejście do ewentualnej możliwości pozyskania funduszy na tę inwestycję. – To nie jest tak, że inwestor prywatny da pieniądze na budowę metra, to są koszty, które tak naprawdę poniesie miasto, gdyż będzie mu musiało te pieniądze zwrócić – zaznaczył. Niepewna wydaje się też pomoc finansowa ze środków UE, ponieważ eksperci unijni nie są skłonni dotować inwestycji, która nie gwarantuje efektu finansowego. Nie wiadomo, czy miasto będzie w stanie ich przekonać, że wariant obejmujący budowę metra jest lepszy od tego zakładającego rozbudowę linii tramwajowych bez metra. Na zakończenie debaty postanowiono odwrócić rolę uczestników. Autor koncepcji budowy metra Stanisław Albricht został poproszony o przedstawienie najważniejszych według niego wad tej inwestycji. Pośród nich wymienił koszty oraz brak pewności, że faktycznie znajdą się środki na jej sfinansowanie. Natomiast ekspert dr Marek Bauer za zalety tej koncepcji uznał: częstotliwość kursowania, prędkość oraz wygodę podróżowania.

27


TEM AT NUMERU

TEM AT NUMERU

BO IGRZYSKA TO METODA NA ZMIANĘ WŁADZY TOMASZ BOREJZA KROWODERSKA.PL

KAMPANIA REFERENDALNA UMK MIAŁA BYĆ PROFREKWENCYJNA I NIE NAMAWIAĆ DO GŁOSOWANIA NA „TAK” LUB „NIE”. MIAŁA BYĆ, BO CHĘĆ OBRONY GODNEJ MISIA BAREI IDEI OLIMPIJSKIEJ DOPROWADZIŁA DO TEGO, ŻE MIASTO PO RAZ KOLEJNY ZACHOWUJE SIĘ BEZCZELNIE. PRZYGOTOWANO SERIĘ PLAKATÓW NAMAWIAJĄCYCH DO GŁOSOWANIA NA TAK, OPATRZONYCH ABSURDALNYMI HASŁAMI O SMOGU, KORKACH I MIEJSCACH PRACY, KTÓRE MOŻE I NA IGRZYSKA BĘDĄ, ALE PO IGRZYSKACH ZNIKNĄ. WIADOMO. JAK BĘDĄ IGRZYSKA, TO BĘDZIE WSZYSTKO. A JAK ICH NIE BĘDZIE, TO NIE BĘDZIE NIC. Co ciekawe – oficjalnie, bo chyba inaczej nie dało się tego zrobić – jest to kampania zachęcająca do udziału w konsultacjach społecznych, które kończą się równie szybko, jak zaczęły. Dlaczego zatem kampania jest konsultacyjna, a nie referendalna? Zapewne powodem była potrzeba zastosowania kreatywnej księgowości lub bariery prawne. Na szczęście trudno krakowian uznać za idiotów i raczej można być spokojnym, że się na taką arogancką propagandę nie złapią. Oto „neutralna”, profrekwencyjna kampania, którą opłacono z pieniędzy krakowian (z budżetu miasta poszło na nią ponad 170 tys. złotych, a resztę dopłacą inne jednostki utrzymywane z podatków). Bardzo się cieszę, że igrzyska to metoda na wszystko i jak będą, to nasza droga władza zajmie się mieszkaniami, korkami, a nawet smogiem. Wychodzi jednak po prostu na to, że ta woli nas szan-

tażować i mówi, że jak igrzyska będą, to może nawet zacznie pracować i coś zrobi, a jak ich nie będzie, to dalej będzie miała nas tam, gdzie miała nas do tej pory. Dlatego tak sobie myślę, że skoro igrzyska czynią cuda i są metodą na wszystko, to może okaże się, że będą też potrafiły zmienić władzę. Na taką, która o smog, korki, mieszkania i parkingi dba niezależnie od tego, czy organizuje igrzyska, czy też nie. I szansa na to też chyba jest większa, bo jak patrzy się na to, co i jak dzieje się przy okazji igrzyskowego misia, to łatwiej uwierzyć, że zmieni on władze, niż że przyjdą igrzyska (czyli kto?), które zamachają czarodziejską różdżką i rozpędzą smog, korki, zbudują parkingi tańsze niż po 100 tys. za miejsce (casus parkingu podziemnego przy gmachu Muzeum Narodowego), wszyscy krakowianie dostaną własne M4, a kto wie – może nawet dom.

Fot.: www.krakow.pl

28

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną sprawę. Plakaty głoszą, że Kraków pokryje jedynie 4,5 proc. kosztów. Okazuje się jednak, że jeżeli koszty przeprowadzenia igrzysk wzrosną – a zwykle ulegają niemal potrojeniu – to najprawdopodobniej za nadwyżkę będzie płacić Komitet Organizacyjny oraz miasto organizator. Tak przynajmniej wynika z Karty Olimpijskiej. I może się okazać, że trzeba będzie zapłacić z kasy miasta nie miliard, ale dwa lub trzy. Czterech raczej nie damy rady, bo to roczny budżet Krakowa i wtedy trzeba by na rok zamknąć szkoły, przedszkola i przestać posypywać ulice albo wziąć kredyt na 30 lat lub więcej. A wszystko dla jednego misia i tego, żeby parę osób mogło polecieć do Soczi i dostać etat za 7, 8, 9, 10 tys. złotych albo zlecenia za więcej. No bo dlaczego?

Fot.: www.krakow.pl

29


TEM AT NUMERU

TEM AT NUMERU

OLIMPIJSKIE PANACEUM?

„SZANSA DLA ROZWOJU KRAKOWA, KTÓRA STAJE SIĘ WYZWANIEM” – TAKIE HASŁO ZNALAZŁO SIĘ NA PLAKATACH ZACHĘCAJĄCYCH DO GŁOSOWANIA „ZA” ORGANIZACJĄ ZIMOWYCH IGRZYSK OLIMPIJSKICH KRAKÓW 2022. Z SEBASTIANEM PIEKARKIEM, KOORDYNATOREM AKCJI „KRAKÓW WART JEST IGRZYSK” ORAZ ENTUZJASTAMI ZIO – GRZEGORZEM NIEMCZYKIEM I PAWŁEM SIWAKIEM ROZMAWIAŁ MICHAŁ MALCZYŃSKI MM: Panie Sebastianie, Pan jest historykiem? SP: Kulturoznawcą międzynarodowym.

MM: Paryż wart jest mszy? SP: Tak, znana mi jest ta maksyma Henryka. Celowo została ona wykorzystana do nazwania „Kraków wart jest igrzysk”.

MM: Sprawa Henryka Burbona przywołuje mi kontekst pełen wyrachowania, pozerstwa, politycznej kalkulacji… SP: Chciałem przede wszystkim, aby nazwa podkreślała otwartość. Myślałem o stworzeniu forum do dyskusji na temat ZIO. Przeciwnicy i media od pierwszej debaty ustawili nas w pozycji zwolenników. A w naszej inicjatywie od początku, choć z czasem coraz mniej, były osoby niezdecydowane. Chodziło nam przede wszystkim o forum, dzięki któremu możemy zdobywać wiedzę, a jednocześnie będziemy łącznikiem między mieszkańcami a gminą. Idea ZIO wydała nam się warta zainteresowania. W listopadzie doszło do nieprawdziwego podziału: miasto chce igrzysk, a mieszkańcy nie, choć sondaże mówiły o poparciu dla organizacji ZIO.

MM: Wracając do historii. W debacie padły z Pana strony mocne słowa: liberum veto, Targowica. To tworzy klimat, w którym „kto nie z nami, ten przeciwko nam”. SP: Jako humanista i historyk znam znaczenie tych słów i wpływ ich na historię Polski. Postawa osób, które nie chcą, bo nie, jest podobna do postawy „nie pozwalam”. Przeciwnicy pytani o inną wizję rozwoju miasta milczą. Może jej nie mają, a może czekają z jej ujawnieniem do jesiennych wyborów.

30

MM: Rola liberum veto w naszej historii była analizowana przez historyków. Często twierdzą oni, że to nie społeczeństwo, a władza pchnęła nas w ręce zaborców. I skoro o władzy mowa – zadecydowała ona ponad naszymi głowami o zgłoszeniu Krakowa, zaczęła wydawać pieniądze… Lokalnych polityków wielu krakowian postrzega jako miernych i nieudolnych. Boją się nie tylko ich olimpijskiego pomysłu, ale także jego realizacji, patrząc np. na stadion Wisły. SP: Stadion był inwestycją miejską, którą opiniujemy negatywnie, podobnie jak sprzeciwiał się jej prezydent. Kraków powinien mieć jeden stadion miejski. Ale za to stadion Cracovii jako inwestycja, jest pozytywnie odbierany. Budowanybył później, więc urzędnicy już nauczyli się to robić – niestety, musimy to powiedzieć – na swoich błędach. PS: Najważniejsze, aby obiekty sportowe komercjalizować. Z jednej strony, aby służyły mieszkańcom Krakowa, z drugiej, aby jak najmniej do nich dokładać. Stadion Cracovii utrzymuje się w 100% z wynajmu lokali przedsiębiorcom powierzchni, a miasto nie dopłaca ani grosza.

MM: Jeździ Pan na nartach? SP: Tak, w tym roku jeździłem z synem w Białce, Zakopanem, Myślenicach…

MM: Mieliśmy w tym roku problem ze śniegiem… GN: W tym roku sezon narciarski trwał na Kasprowym Wierchu od grudnia do 1 maja, a śnieg w Tatrach do tej pory leży.

MM: Ale Kraków nie jest kojarzony ze sportami zimowymi. Może lepiej skupić się na naszych mocnych stronach: kulturze, edukacji… GN: Zadaniem ZIO jest promowanie regionu w kilku aspektach. Rozpoznawalny Kraków ma być tzw. „wabikiem”. Rozgrywając w nim 40% konkurencji promujemy nasze państwo. Co do sportów zimowych, to nie mogę się zgodzić. Od kilku lat trwa projekt rozwoju skoków narciarskich wsparty przez m.in. grupę Lotos. Kolejne gminy planują budowę torów czy szlaków biegowych. To także powrót do tradycji wielkiego hokeja przyciągającego dużą publikę – mamy drużyny z Krakowa, Nowego Targu i Oświęcimia. SP: Te rzeczy się nie wykluczają. Turyści obejrzą nasze zabytki i rozpropagują rejon. Można będzie przypomnieć, że pod Krakowem jest Oświęcim – nie polski, a niemiecki obóz koncentracyjny. Ponadto kultura sportu, historia sportu i edukacja ludzi poprzez sport. Zachęcenie Polaków do aktywności fizycznej także w zimie – np. młodzieży na zimowych orlikach. Holendrzy nie mają gór, a zdobywają wiele medali w sportach na lodzie. Mają świetną infrastrukturę i my chcemy z nich brać przykład. GN: 10 lat temu 5% Polaków uprawiało sporty zimowe. Rok temu było to już 20% – m.in. dzięki rozwojowi infrastruktury sportowej.

MM: Jak wyglądał ubiegłoroczny budżet Krakowa? MM: Klub Cracovia rozważa jednak wyprowadzkę z tego obiektu… SP: Ale zobaczmy też przyszłość. Na igrzyska stadion zostałby zadaszony, a obok wybudowano by halę. Powstałby obiekt wielofunkcyjny – atrakcyjniejszy i bardziej dochodowy. To jest impuls i dobry przykład dla lepszego wykorzystywania obiektów.

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

SP: Mieliśmy deficyt, ale nasz dług maleje. GN: W tym roku ma być nadwyżka budżetowa.

MM: To symboliczna kilkumilionowa nadwyżka. SP: Ale jest. Chcę też podkreślić, że w 2007 nasz budżet wynosił ok. 2 miliardów, a teraz 4. Prognoza jest wzrostowa, musimy o tym pamiętać.

MM: Przechodzili Panowie pod bramą poparcia dla ZIO na Plantach? Wszyscy: Tak, z podniesioną głową.

MM: Ludzie boją się, że to symboliczna brama do finansowego piekła. SP: Jacy ludzie?

MM: Nasi czytelnicy piszą o tym w listach. Boją się ryzyka inwestycyjnego. SP: Ryzyko zawsze jest. Każdy przedsiębiorca, a sam nim jestem, ponosi ryzyko, aby mieć szansę na przychód i zysk. Nie ma nic za darmo.

MM: Nie przeraża Panów skala tego ryzyka? Dane z poprzednich miast-organizatorów są niepokojące. PS: Niesłusznie się do nich porównujemy. Po pierwsze, Polska jest obecnie beneficjentem środków unijnych, a nie płatnikiem netto. Mamy przed sobą ostatnią perspektywę otrzymania środków, kosztem małego wkładu. To ogromna szansa na skierowanie do Krakowa strumienia pieniędzy. Po drugie, posiadamy większość obiektów infrastrukturalnych – hala w Czyżynach, 2 stadiony. Trzeba te obiekty zmodernizować i jeszcze bardziej skomercjalizować, aby zmniejszyć to ryzyko. Zrobimy to dzięki funduszom unijnym i MKOl-u oraz sponsorom. SP: Do tego dochodzi obecnie danych już 16, a finalnie 45 gwarancji rządowych. GN: Przeciwnicy manipulują też danymi. Mówią, że rok po igrzyskach dług Vancouver wynosił 1 mld dol. Tymczasem 6 lat przed igrzyskami dług wynosił już pół mld, podczas imprezy 600 mln, a po 800 mln. Zgłębiliśmy te informacje i wiemy, że ten dług to głównie efekt rozbudowy portu morskiego. Ponadto mówi się o 200 mln euro długu Turynu, ale tam 2 tyg. przed igrzyskami otworzyli pierwszą nitkę metra, która kosztowała 700 mln. SP: To nie jedyne przekłamania. Przeciwnicy często przywołują Lillehammer, w którym splajtowała większość hotelarzy. Nie mówią, że jest to miasto, które ma 25 tys. mieszkańców. Jaki turysta ma tam jechać i co zwiedzać? To kurort mniejszy nawet niż Zakopane. Taka „mieścina” nie przyjmie takiej liczby turystów. Takich przykładów jest więcej...

31


TEM AT NUMERU

MM: Wracając do finansowania. Spaść ma unijna manna z nieba. Na moim bronowickim podwórku mówiło się, że za darmo to, za przeproszeniem, w mordę można dostać. Budowaliśmy autostrady na Euro 2012. Niektóre zostaną nawet niebawem ukończone. Wiecie Panowie, ile trzeba będzie zapłacić za przejazd od granicy z Niemcami do tej z Ukrainą? SP: Sto kilkadziesiąt złotych.

MM: To spore koszty. Czy Kraków udźwignie ciężar utrzymania infrastruktury, która powstanie? Mamy problem z bieżącym łataniem dziur w jezdniach. SP: Za luksus szybszego przejazdu między punktem A i B trzeba zapłacić. Zyskuje się czas. Zawsze można jechać trzy razy dłużej bocznymi drogami. Ale można też szybciej, wygodniej i bezpieczniej. Za skok cywilizacyjny czasami trzeba płacić. Proszę pamiętać, że Kraków wyda na organizację ZIO 300 mln złotych…

starzejące się społeczeństwo. Musimy zapewnić im odpowiednią infrastrukturę. Igrzyska to szansa na pozyskanie odpowiednich środków transportu – tramwajów, autobusów, przebudowę przystanków. Można stworzyć program na miarę brytyjskiego „Meet the Superhumans”, aby spopularyzować paraolimpizm. W Londynie doprowadzono paraolimpiadę do rangi głównej imprezy, a widzowie byli zachwyceni rywalizacją sportową odbywającą się w jej ramach.

MM: Jaki aspekt ZIO jest jeszcze, Panów zdaniem, pomijany? GN: Igrzyska to promocja – Krakowa, regionu, Polski. I to w krajach, na których najbardziej nam zależy, a w których sporty zimowe królują: USA, Kanada, Niemcy, Rosja, Chiny, Japonia. W tych państwach jest mnóstwo inwestorów z wolnym kapitałem szukających miejsca do potencjalnych inwestycji. ZIO to nie tylko obiekty, infrastruktura, ale o wiele bardziej złożony problem, o czym w ogóle się nie mówi.

MM: Wyda czy planuje wydać? SP: Planuje. To będzie 200 mln na infrastrukturę, w tym 100 mln na obiekty sportowe. Łącznie byłoby to 300 mln z szansą na zyskanie inwestycji na 5,6 mld zł w samym Krakowie. Licząc, że decyzją Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju – Unia Europejska dopłaci nam od 60 do 85%, możemy reasumować oszczędności na poziomie około 3 mld zł. Taka kwota, prawie roczny budżet, nam się zwolni. Możemy ją przeznaczyć na inne cele – łatanie dziur w drogach, ścieżki rowerowe, edukację, pomoc socjalną, itd. GN: Argument o dziurawych jezdniach jest popularny wśród przeciwników. Chciałbym przypomnieć, że od kilku lat trwa projekt tzw. „nakładek”, czyli wymiany wierzchniej warstwy na ulicach, które mają dobrą podbudowę. W tym roku 30 mln zł przeznaczonych jest na przebudowę dróg w Krakowie. Uważam, że w przeciągu 8 lat można wiele w tej materii zmienić. Co więcej, mając w ręce igrzyskową kartę przetargową, możemy liczyć na dofinansowania inwestycji z Funduszu Spójności na poziomie nie 30%, a np. 60%. SP: Politycy są przychylni temu projektowi. Wszystkie największe partie: PO, PiS, Twój Ruch i SLD są „za” igrzyskami. Ich jedyne zastrzeżenia wzbudzała nie sama idea, a poczynania Komitetu Konkursowego, które wcześniej – z całym szacunkiem – nie były dobre i sami o tym głośno mówiliśmy. Teraz na szczęście jest nowe rozdanie, nowe władze i inaczej to wszystko wygląda.

MM: Czy cała dyskusja sprowadza się tylko do kasy? Inwestycji? GN: Nie, bo zapomnieliśmy o szalenie istotnej rzeczy. Paraolimpizm. Igrzyska nie będą trwały 2 tygodnie, ale prawie 6. Tak jak w Londynie – paraolimpizm może być ogromnym impulsem dla naszego społeczeństwa, aby zmienić sposób myślenia na temat osób niepełnosprawnych, osób starszych – ponieważ mamy

32

TEM AT NUMERU

Fot.: Fotolia.com

MM: W referendum wypowiemy się też na temat monitoringu rowerów i metra. Czy „KWJI” zajmuje stanowisko w tej sprawie? SP: Namawiamy do głosowania 4 razy „tak”. Uważamy jednak, że pytania są źle skonstruowane. Pytanie o ścieżki rowerowe powinno być konkretne i zawierać np. proponowany procent budżetu, który by na nie przeznaczano. Pytanie o monitoring sprowadza się do truizmu: „czy jesteś za bezpieczeństwem?”. Co do metra, to wiemy, że na pewno będzie w Krakowie potrzebne w długofalowej perspektywie, więc trzeba na ten temat rozmawiać. Są środki unijne, jest partnerstwo publiczno-prywatne. GN: Pytanie o metro to moim zdaniem pytanie o przyzwolenie na rozpoczęcie prac koncepcyjnych, przeznaczenie pewnej puli na badania gruntów, aby wiedzieć, którędy trasy mogłyby przebiegać. Możliwość połączenia metrem Nowej Huty Przyszłości i Airport City to niekwestionowana zachęta dla potencjalnych inwestorów.

MM: Czy na chwilę obecną możliwa jest jakakolwiek partycypacja obywateli w staraniach o organizację ZIO? SP: Tak, a niestety mało się o tym mówi. Do końca maja każdy może złożyć swoje opinie na temat wniosku aplikacyjnego. Zostaną one wykorzystane podczas późniejszego pisania wniosku kandydackiego. To szansa na pobudzenie u mieszkańców świadomości obywatelskiej. GN: Pojawiła się też podczas konsultacji fantastyczna wola Komitetu, aby wszyscy – osoby prywatne, organizacje pozarządowe, a także przeciwnicy igrzysk wspólnie z miastem budowali wniosek kandydacki, ale stanie się to tylko wtedy, o ile w referendum powiemy „tak” igrzyskom i damy szansę na rozwój naszego miasta.

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

KRAKOWSKI ALARM SMOGOWY

KRAKOWSKI ALARM SMOGOWY TO STOWARZYSZENIE, KTÓREGO CELEM JEST DOPROWADZENIE JAKOŚCI POWIETRZA W KRAKOWIE DO STANU BEZPIECZNEGO DLA ZDROWIA I ŻYCIA MIESZKAŃCÓW, A TAKŻE ZGODNEGO Z WYMAGANIAMI PRAWA KRAJOWEGO I UNIJNEGO. WYRAŻANIE SĄDÓW I OPINII ODNOŚNIE ORGANIZACJI ZIO2022 NIE LEŻY W NASZYCH KOMPETENCJACH, DLATEGO NIE ZAJMUJEMY STANOWISKA W TEJ KWESTII. NASZE DZIAŁANIA SKUPIAMY WYŁĄCZNIE NA POPRAWIE JAKOŚCI POWIETRZA W NASZYM MIEŚCIE. NIEMNIEJ JEDNAK, POPRZEZ WYKORZYSTANIE TEMATU SMOGU W KAMPANII PROMUJĄCEJ REFERENDUM, ZOSTALIŚMY NIEJAKO "WYWOŁANI DO TABLICY". PONIEWAŻ NIE ZGADZAMY SIĘ ZE STWIERDZENIEM, IŻ "IGRZYSKA TO METODA NA SMOG", PUBLIKUJEMY NINIEJSZY KOMENTARZ: W nowej kampanii Urząd Miasta przekonuje, że Zimowe Igrzyska Olimpijskie to panaceum na wiele bolączek Krakowa, w tym smog. W uzasadnieniu do billboardu opatrzonego hasłem: „Bo igrzyska to metoda na smog” władze Krakowa piszą, że dzięki igrzyskom będą możliwe takie inwestycje, jak: rozbudowa sieci MPEC, likwidacja palenisk węglowych, termomodernizacja, realizacja gminnych programów ograniczania niskiej emisji w Myślenicach, Kościelisku, Bukowinie Tatrzańskiej i Zakopanem. To postawienie sprawy „na głowie” i wprowadzanie mieszkańców Krakowa w błąd. Wszystkie te inwestycje mają już zapewnione finansowanie w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego (fundusze unijne) oraz środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska (program KAWKA). Środki te nie są uzależnione od ewentualnej organizacji igrzysk. Działania antysmogowe są również częścią Programu ochrony powietrza (przyjętego w ubiegłym roku) i jako takie muszą zostać sfinansowane. Trudno sobie wyobrazić, że bez organizacji igrzysk Kraków i inne miejscowości Małopolski nie będą się o te środki starać. Przypomnijmy również, że sam Prezydent Majchrowski przed głosowaniem nad wprowadzeniem zakazu ogrzewania węglem i drewnem (w listopadzie 2013 r.) przekonywał, że środki na wymianę palenisk węglowych i rozbudowę MPEC w Krakowie zostały zabezpieczone.

Kraków i inne miejscowości Małopolski od lat nie spełniają norm jakości powietrza. Sprawą tą zresztą zajął się ostatnio NIK. Postępowanie prawne w tej sprawie prowadzi też Komisja Europejska. W samym Krakowie każdego roku smog zabija kilkaset osób. Zanieczyszczenie powietrza to nowotwory, zawały, astma i inne choroby układu oddechowego, krwionośnego czy nerwowego. Czy walka z tak poważnym problemem ma być uzależniona od organizacji dwutygodniowej imprezy sportowej? Konieczność przyspieszenia działań antysmogowych nie ma żadnego związku z organizacją igrzysk. A jeżeli tak ta sprawa jest stawiana, to oznacza, że zdrowie mieszkańców Krakowa czy łamanie prawa niewiele znaczą dla decydentów – mamy nadzieję, że tak nie jest. Metodą na smog nie są igrzyska, tylko zdecydowane działania władz lokalnych i regionalnych: likwidacja palenisk węglowych, wspieranie efektywności energetycznej, rozbudowa sieci ciepłowniczych, ograniczanie ruchu samochodowego, promowanie transportu zbiorowego i rowerowego. To wszystko trzeba robić tu i teraz, bez oglądania się na igrzyska.

33


ELEMENTARZ OBY WATELSKI

ELEMENTARZ OBY WATELSKI

R

JAK REFERENDUM

– CZY JESTEŚMY GOTOWI NA TO, ABY DECYDOWAĆ? MARTA MICHAŁEK

F JAK FREKWENCJA – MIARA DOJRZAŁOŚCI DEMOKRATYCZNEJ

Fot.: Fotolia.com

OSTATNIE, NAJBARDZIEJ NAGŁOŚNIONE W MEDIACH REFERENDA ODBYŁY SIĘ ZA NASZĄ WSCHODNIĄ GRANICĄ – TO DECYDUJĄCE (PRZYNAJMNIEJ OFICJALNIE) O LOSIE KRYMU ORAZ TO, KTÓRE MA PCHNĄĆ POŁUDNIOWO-WSCHODNIĄ UKRAINĘ W RAMIONA ROSYJKIEGO NIEDŹWIEDZIA. JAK WIDAĆ, JEDNO REFERENDUM DRUGIEMU NIERÓWNE. W POLSCE, A DOKŁADNIE W KRAKOWIE, JUŻ 25 MAJA ODBĘDZIE SIĘ REFERENDUM W SPRAWIE, KTÓRA WCZEŚNIEJ WYDAWAŁA SIĘ PRZESĄDZONA, MIANOWICIE KANDYDOWANIA KRAKOWA DO ORGANIZACJI XXIV ZIMOWYCH IGRZYSK OLIMPIJSKICH W 2022 ROKU.

34

niśmy wziąć w nim udział – dzięki temu zaświadczymy o swojej obywatelskiej dojrzałości. Referendum jest niezwykle konstruktywną formą demokracji. Pomiędzy obywatelem a systemem trudniej jest w tym przypadku ustawić barierę propagnady i PR-u. Kiedy głosujemy na poszczególnych kandydatów, nierzadko powierzamy władzę w ręce ludzi wykreowanych przez specjalistów wizerunków. Dlatego w społeczeństwie widać zwątpienie w tę formę demokracji. Nie wiemy, na kogo głosować, bo nie wierzymy w obietnice składane nam podczas kampanii wyborczej, która coraz częściej przybiera formę wzajemnych oskarżeń i chwytliwych sloganów. Programy wyborcze niejednokrotnie pozostały tylko pustymi hasłami, więc one także przestają cokolwiek znaczyć. W przypadku referendum, które odnosi się do konkretnej decyzji, sprawa ma się zupełnie inaczej. Dyskusja jest o wiele bardziej merytoryczna, opiera się na argumentach podpartych konkretnymi danymi. Wzmacnia się również poczucie odpowiedzialności, nagle władza staje się czymś bliskim, rzeczywistym, wspólnym. W Polsce mieliśmy okazję „wziąć sprawy w swoje ręce” już parę razy. Najbardziej znaczące referenda odbyły się w latach 90. i dotyczyły zmian transformacyjnych. Były to referenda o uwłaszczeniu, prywatyzacji oraz o niektórych kierunkach wydatków budżetowych, przyjęcia konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, no i oczywiście referendum w sprawie wejscia naszego kraju w struktury Unii Europejskiej. Ostatnio głośno było również na temat lokalnego głosowania mieszkańców Warszawy dotyczącego odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy.

To niezwykle poważne wyzwanie dla naszego miasta, przede wszystkim ze względów finansowych. Na szczęście mieszkańcy Krakowa w porę zorientowali się w sytuacji i postanowili zabrać głos w tej sprawie. Chodzi przecież o pieniądze każdego z nas – dlatego powinniśmy wziąć za nie odpowiedzialność, a władza samorządowa ma obowiązek umożliwić nam decydowanie o tym, jak zostaną one zagospodarowane. Na tym właśnie polega odpowiedzialne rządzenie w demokratycznym państwie. To decydownie o tym, co dla nas, jako mieszkańców, będzie najlepsze, o podstawowych wydatkach, wydarzeniach, które mają mieć miejsce w naszej wspólnej przestrzeni miejskiej. Bo to, że coś należy do miasta oznaczać powinno, że służy wspólnemu dobru jego mieszkańców. Referendum jest okazją do tego, by pokazać rządzącym, że mieszkańcy Krakowa są już dorośli i mogą sami decydować o ważnych dla siebie kwestiach oraz o swoim wspólnym majątku. Czy jesteśmy za, czy przeciw igrzyskom, powin-

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

Jak wyglądała frekwencja we wspomnianych referendach? Krótko mówiąc – dosyć mizernie. Najgorzej wypadła w referendach dotyczących ważnych kwestii uwłaszczeniowych, wydatków państwa i prywatyzacji. Wzięło w nich udział niewiele ponad 30% społeczeństwa, wyniki nie były więc brane pod uwagę. Być może wynikało to ze stosunkowo krótkiego okresu demokracji po długim czasie komunizmu – społeczeństwo mogło nie być jeszcze przyzwyczajone do tej formy ustrojowej. Sytuacja wyglądała lepiej, gdy Polacy głosowali w sprawach wejścia w życie nowej konstytucji oraz przystapienia Polski do Unii Europejskiej. W tych referendach wzięło udział w przybliżeniu 43% uprawnionch (referendum konstytucyjne) oraz w około 59% (akcesja Polski do UE). Można skonstatować, że sytuacja stopniowo zaczęła się poprawiać. Jeżeli chodzi o referendum lokalne dotyczące odwołania prezydent Warszawy, wzięło w nim udział 25,66% uprawnionych – jego wyniki były więc nieważne. Warto podkreślić rolę, jaką odgrywają media w promowaniu referendów. Wciąż więcej mówi się w nich o wartości wy-

borów, są one bardziej nagłaśnianie przez to, iż politycy wydają bajońskie sumy na kampanie wyborcze, więc promują tym samym również udział w wyborach. Co do referendów, największa frekfencja ,która miała miejsce podczas referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej, była także w dużej mierze spowodowana przez media, które na szeroką skalę zachęcały wyborców do udziału w głosowaniu. Niestety, kiedy mowa jest o innego rodzaju referendach, media raczej milczą, a czasem nawet, pośrednio lub bezpośrednio zniechęcają do ich organizacji. Na szczęście w dobie mediów społecznościowych informowanie o tak ważnej kwestii, jak udział w sprawowaniu władzy dzięki referendum staje się również domeną społeczeństwa. Ludzie wysyłają sobie informacje na fecebooku, organizacje obywatelskie są w stanie w szybki i skuteczny sposób przekazać wiadomość o nadchodzącym referendum. Referenda lokalne są podstawą demokracji bezpośredniej. Przeprowadza się je z inicjatywy organu stanowiącego danej jednostki samorządu terytorialnego lub na wniosek co najmniej 10% mieszkańców gminy lub 5% mieszkańców województwa. Dzielą się one na referenda odwoławcze (przykład referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz) i merytoryczne (przykład nadchodzącego głosowania w sprawie igrzysk). Cenne są szczególnie te drugie, gdzyż dzięki nim obywatele mają bezpośredni wpływ na to, co dzieje się w ich miejscu zamieszkania, a także na kształtowanie przyszłości swojej „małej ojczyzny”. Jak wynika z raportu Kancelarii Prezydenta RP, w Polsce zdecydowana większość referendów ma charakter odwoławczy. Co więcej, większość z nich jest nieważna z powodu zbyt niskiej frekwencji. Trzeba też zauważyć, że w przypadku tego rodzaju głosowania przyczyny jego przeprowadzenia często są niejasne i społeczność lokalna może być po prostu wplątana w niepotrzebne spory personalne bądź czysto polityczne. Inaczej rzecz ma się z referendami merytorycznymi. W latach 2012–2013 odbyło się ich jedynie siedem. Dla porówania w tych latach odbyły się 61 (2012) i 23 (2013) referenda odwoławcze. O czym świadczyć może ten fakt? Organizatorów referendów merytorycznych, takiego jak to, które odbędzie się w Krakowie, trudniej oskarżyć o zagrywki personalne między urzędnikami czy uwikłanie w polowanie na stanowiska. Są to inicjatywy często bezinteresowne, w którch obie strony sporu muszą wykazać się znajomością tematu, przedstawić szereg konkretnych, a nie personalnych argumentów. Nowoczesne społeczeństwo ma szansę stać się dobrze poinformowaną, dominującą siłą na arenie politycznej. Jest to ogromna nadzieja dla poprawiania kondycji naszej polityki. Zaczynamy być dorosłymi do demokracji obywatelami. Przeszkodą na tej drodze może być tylko nasze lenistwo. Nie narzekajmy więc na naszych polityków, a weźmy sprawy w swoje ręce, zapoznajmy się z argumentami obu stron, oceńmy je i 25 maja idźmy głosować.

35


INSPIR ACJE

INSPIR ACJE

HENRYK GOSTOMSKI MARIUSZ WASZKIEWICZ

WYRAŹ SWOJE ZDANIE 25 MAJA MIESZKAŃCY KRAKOWA PO RAZ PIERWSZY BĘDĄ MIELI SZANSĘ ZABRANIA GŁOSU W SPRAWACH MIEJSKICH INWESTYCJI. BEDZIEMY MOGLI SIĘ WYPOWIEDZIEĆ, CZY CHCEMY ORGANIZACJI W KRAKOWIE ZIMOWYCH IGRZYSK OLIMPIJSKICH KRAKÓW 2022, CZY JESTEŚMY ZA BUDOWĄ METRA, CZY JESTEŚMY ZA STWORZENIEM SYSTEMU MONITORINGU WIZYJNEGO, CZY W KRAKOWIE POWINNO BUDOWAĆ SIĘ WIĘCEJ ŚCIEŻEK ROWEROWYCH? Politykom nie w smak jest to, że mieszkańcy mają sami decydować. Prezydent Majchrowski robił wszystko, co w jego mocy, aby referendum nie odbyło się w tym samym terminie, w którym będą wybory do Parlamentu Europejskiego, licząc na niską frekwencję, a tym samym na to, że wyniki nie będą dla władzy wiążące. Radni miejscy twierdzą, że w Polsce nie ma tradycji referendów, że oni po to zostali wybrani, aby to oni decydowali, a nie mieszkańcy bezpo-

36

średnio. Gdy na sesji Rady Miasta 18 grudnia 2013 roku, podczas uchwalania budżetu Krakowa, grupa radnych niezależnych zgłosiła poprawkę do budżetu zabezpieczającą pieniądze na pokrycie kosztów referendum w sprawie Zimowych Igrzysk Olimpijskich, to zdecydowaną większością głosów (36 do 7) radni odrzucili wniosek. Prawdą jest że, referendum organizowane jest fatalnie. Zamiast rzetelnej i bezstronnej informacji dotyczącej organizacji igrzysk mamy drogą, jednostronną i wprowadzającą w błąd propagandę jej zwolenników. W przypadku metra brak jest konkretnych projektów i wyliczeń ekonomicznych oraz powszechnej dyskusji ułatwiającej mieszkańcom podjęcie odpowiedzialnej decyzji. Podobnie w przypadku systemu monitoringu. Pytanie dotyczące ścieżek rowerowych nie zawiera zaś żadnych konkretów. Jestem jednak głęboko przekonany, że powinniśmy wziąć udział w referendum. Po to, aby nie zrzucać potem na innych winy za zadłużenie Krakowa. Po to, aby pokazać politykom, że nie zgadzamy się na gremialne ubezwłasnowolnienie obywateli naszego miasta i traktowanie ich jak stada baranów niepotrafiących o sobie decydować. Po to, aby udowodnić, że konsultacje, referenda, budżet obywatelski i inne formy demokracji bezpośredniej mają w Polsce i w Krakowie sens, że mieszkańcy chcą o sobie decydować. Aby to udowodnić, musimy iść i zagłosować w referendum, aby było ono dla władz wiążące. Drugiej szansy już nie będzie, bo jeżeli zainteresowanie będzie niewielkie to, pomijając fakt, że w tych konkretnych sprawach politycy zadecydują za nas, przede wszystkim stwierdzą, że już więcej nas o zdanie pytać nie będą. Dlatego, bez względu na to, czy jesteś zwolennikiem, czy przeciwnikiem organizacji w Krakowie igrzysk olimpijskich, weź udział w referendum. Wyraź swoje zdanie, nie pozwól, aby decydował za Ciebie polityk!

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

T A M I L K – W Ó K KRA NA ROWERY? OD CZASU, GDY PIĘĆ LAT TEMU W KRAKOWIE, JAKO PIERWSZYM MIEŚCIE W POLSCE, WYPOŻYCZONO PIERWSZE 100 ROWERÓW, NIEWIELE SIĘ ZMIENIŁO. 25 KWIETNIA, PO LATACH MARAZMU, UDOSTĘPNIONE ZOSTAŁY NOWE MIEJSKIE WYPOŻYCZALNIE ROWERÓW. PODOBNO JUŻ PIERWSZEGO DNIA Z MIEJSKICH JEDNOŚLADÓW SKORZYSTAŁO 45 OSÓB.

W całej Polsce z miejskich wypożyczalni skorzystano dotychczas ponad milion osiemset tysięcy razy. Niestety Kraków wypada w tym rankingu dość blado. W czasie gdy rowery pod Wawelem były nowinką, zarejestrowano 6300 wypożyczeń. To prawie 24 razy miej niż w Warszawie. W 2013 roku w Krakowie przybyło tylko 8 kilometrów trasy rowerowej. – Ale tylko dzięki prezentowi od firmy remontującej wały w kierunku Tyńca. Jest to droga serwisowa – zaznacza Marcin Wójcik, krakowski oficer rowerowy. Jan Gehll, znany w świecie specjalista od budowy struktur miejskich, podczas wizyty w Krakowie był zdziwiony faktem, że w pobliżu Dworca Głównego nie tylko nie ma ścieżki rowerowej, ale też tym, że zamknięto ruch pieszych w ciągu ul. Lubicz. Przy nowo otwartym dworcu PKP nie ma ani jednego punktu parkowania dla rowerzystów. Również budowniczy nowej areny sportowej w Czyżynach nie przewidzieli parkingu dla rowerów. Kiedy zatem w Krakowie doczekamy się prawdziwego systemu park and ride? Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu planuja uruchomienie około 6 stacji rowerowych do końca roku, co da maksimum 63 dodatkowe rowery. ZIKiT ma również w planach postawienie tysiąca stojaków rowerowych, jednak konkretna data nie jest jeszcze znana. Krakowscy decydenci mają wiele przykładów dobrych praktyk, z których mogą czerpać garściami. Gdy niemiecki matematyk, Dietrich Braess, wyliczył, że zamknięcie niektórych ulic znacznie zmniejsza natężenie ruchu ulicznego, Sztokholm zastosował w praktyce jego obliczenia. W efekcie po zamknięciu centrum stolica Szwecji stała się miastem wręcz pokazowo przyjaznym ludziom.

Braessa zaproszono następnie do Nowego Jorku, gdzie jego reformy spotkały się wręcz z oburzeniem mieszkańców. Dzisiaj nowojorczycy są mu wdzięczni, ponieważ zadziałało zjawisko dziś nazywane paradoksem Braessa: ograniczenie ruchu samochodowego ułatwiło wszystkim poruszanie się, nie wspominając już o kwestiach ekologicznych. Jak zatem mogłoby wyglądać ograniczenie ruchu samochodowego w Krakowie? Jak się okazuje, zwiększenie strefy płatnego parkowania, zdaniem oficera rowerowego miasta Krakowa Marcina Wójcika, potrafi zdziałać cuda w ruchu miejskim. – Planowane ograniczenie parkowania w centrum naszego miasta ograniczy ruch samochodowy, co w efekcie przełoży się na zwiększenie ruchu rowerowego. Droższe parkomaty znacznie zmniejszą ilość chętnych na parkowanie, jak stało się to w Nowym Jorku, Los Angeles, Sztokholmie czy Kopenhadze – powiedział. Kraków idzie, choć powoli, w stronę jednośladów. Polska podpisała już kilka lat temu Kartę Brukselską, zakładającą poprawienie ruchu o 15% do 2020 r. Po remoncie ul. Mogilskiej Nowa Huta uzyska rowerowe połączenie z centrum miasta, a firma budująca przystanki autobusowe i tramwajowe ma przy nich również budować wiaty rowerowe. Dziś rowerzysta może przejechać od Teatru Bagatela do Nowej Huty, jednak przejazd przez ronda jest nadal problematyczny. Choć widać już zapowiedzi zmian: długie pasy świeżego asfaltowego dywanika być może są dowodem na to, że zapowiedzi setek kilometrów tras rowerowych aż do czeskiej Pragi nie są jedynie kolejnymi mrzonkami krakowskich urzędników i promujących się przed wyborami radnych.

37


INSPIR ACJE

INSPIR ACJE Fot.: pogromcybazgrolow.com

Fot.: pogromcybazgrolow.com

MONIKA BRZUCHALA

ROBIĘ TO Z CZYSTEGO EGOIZMU NA PYTANIE, CO SKŁONIŁO GO DO STWORZENIA POGROMCÓW BAZGROŁÓW, ODPOWIADA KRÓTKO: ZDENERWOWANIE. ROZMOWA Z WALDEMAREM DOMAŃSKIM O OBSZCZYMURKACH, BRZYDOCIE I FEKALIACH SŁOWNYCH.

„Nigdy nie wiesz, czy krok, który stawiasz rano, podnosząc się z łóżka nie będzie pierwszym krokiem ku Australii” – takie słowa padają na początku rozmowy z Waldemarem Domańskim, pomysłodawcą i inicjatorem krakowskiej Lekcji Śpiewania i Biblioteki Polskiej Piosenki. To w jej siedzibie, przy ulicy Wawrzyńca 15, „Obywatelski Kraków” spotyka się z gospodarzem tego tętniącego życiem miejsca. Zanim powstali Pogromcy Bazgrołów, Waldemar Domański przebył długą drogę. Do wstąpienia na nią skłonił go upór i ciekawość. Szukałem kiedyś piosenki „Gdzie jest ta kiszka” Małego Władzia z Chicago. Chodziłem, pytałem, ale nie mogłem znaleźć – opowiada Domański. Poszukiwania zawiodły go do Radia Kraków. Zajrzał tam na chwilę, a został na dłużej. Przez osiem lat prowadził autorski program „Biblioteka Polskiej Piosenki”. – Po długim czasie nareszcie odnalazłem Małego Władzia z Chicago. Jestem zawzięty – przyznaje z uśmiechem. Cel został osiągnięty. Ale to wcale nie oznaczało końca przygody. Dopiero wtedy się zaczęło. – Pewnego dnia zadzwoniła do mnie sąsiadka. Powiedziała: „słuchaj, na naszym osiedlu, przy fryzjerze, pojawił się brzydki napis, musimy coś z tym zrobić”. Przypomniał mi się wtedy artykuł o pewnej kobiecie z Warszawy, która miała dość wulgaryzmów na murach i sama zaczęła je zamalowywać. Pomyślałem: dlaczego by nie pójść w jej ślady na własnym podwórku? – wspomina Domański. Z czasem powstała grupa „Pogromcy Bazgrołów”. Sami swoją misję ujmują w jednym zdaniu: „milczeniem farby” pokrywamy bzdury i wulgaryzmy pojawiające się na murach.

38

zić sobie sytuację, że ktoś tego porozumienia z nimi nie zawiera. Wygrywa strach.

Kim są ci „rośli koledzy” i dlaczego sieją taki postrach? Są to grupy na kształt gangów. Często napis na murze to forma przypodobania się szefowi szajki. Dzieci zaopatrywane przez starszych kolegów w spreju, niejednokrotnie mają powiązania z klubami sportowymi. Krakowskie drużyny poprzez napisy na murach zaznaczają swój teren. Można to porównać do czasów Bolesława Chrobrego: granice są tam, gdzie doszło wojsko. Z tym, że armia „obszczymurków” jako broni używa farb.

Jak można zapobiec temu zjawisku?

Kim są „obszczymurki”? Obszczymurkami nazywamy tych, którzy wylewają fekalia słowne na ściany krakowskich budynków. To najczęściej młodzi ludzie, sfrustrowani, zapomniani. Ci którzy dewastują sprzęty, rozwalają płoty i... malują. To ich forma przekazu. List od młodych o treści: nie mamy co robić. Mogliby tworzyć coś pięknego, ale nie umieją. Dewastują, bo to potrafią. To taki sygnał: nie identyfikuję się z tym miastem, nie obchodzi mnie, jak wygląda otoczenie.

Czy mowa jedynie o ludziach młodych? W większości tak. Często tak młodych, że nie zdajemy sobie z tego sprawy. To pokolenie „Poborców Szczęścia”. Bez własnego wkładu chcą otrzymywać dobra od życia. Ale życie wcale takie nie jest – wie o tym starsze pokolenie. Nikt jednak nie pamiętał, żeby poinformować o tym młodych. Media tworzą bajkę idealnego świata, a codzienność nie spełnia oczekiwań. Przychodzi więc frustracja, gniew. Wyładowują się, zapisując ściany budynków.

Przede wszystkim siłę i moc sprawczą mają rodzice. Dlaczego często nie interesuje ich, skąd u ich dziecka w pokoju tyle farb, dlaczego syn ma wciąż brudne palce? Warto obserwować dziecko, rozmawiać z nim. Niebagatelną rolę pełni też Kościół. Trzeba apelować do młodych, wciąż poruszać tę kwestię. Raz nawet poprosiłem swojego proboszcza, żeby ujął ten temat podczas kazania. Później rzecznik kurii przyznał, że jest to interesujący pomysł. Pomóc może też państwo: prowadząc kampanię edukacyjną, oferując perspektywy, wyrywając młodzież z panującej frustracji.

Kim prywatnie są Pogromcy Bazgrołów? To przeróżni ludzie. Studenci, urzędnicy, artyści, sąsiedzi, nieznajomi. Jedni pojawiają się na jednej akcji, inni przychodzą regularnie. Pogromcy to zdenerwowani obywatele, ci, którzy mówią „nie!” otaczającej nas brzydocie. Przez to, że dzięki Bibliotece Piosenki działaliśmy przy wielu inicjatywach, byliśmy już rozpoznawalni, zwracaliśmy naszymi akcjami uwagę. Postrzegano nas jako „lokomotywę rozwoju myślenia”. Obecnie jesteśmy w ciągu zdarzeń i różnorodnych działań. Mamy moc zmieniać otoczenie. Pogromcy Bazgrołów to wynik „lokomotywy” inicjatyw. Nasza idea przyciąga osoby, które chcą zmieniać swoje otoczenie na lepsze.

Czy nie odstrasza ich to, że łamią prawo? Niedawno dyskutowałem o tym ze znajomym prokuratorem. W przepisach polskich, nawet w przypadku złapania „obszczymurka” na gorącym uczynku istnieje możliwość „dogadania się” za porozumieniem stron. Kiedy po zgłoszeniu aktu wandalizmu na policję, w mieszkaniu właściciela pomazanego budynku zjawia się winowajca, ale tym razem w towarzystwie dwóch rosłych kolegów i bardzo uprzejmie proszą o wycofanie zgłoszenia, trudno wyobra-

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

Czego na pewno nie zamalujecie? Dobrego graffiti. Muralów. Sztuki ulicznej. Byłoby farsą, gdyby na naszych ulicach tworzył ktoś jak Banksy, a my chodzilibyśmy za nim z wałkiem i niszczyli jego sztukę. Za graffiti stoją artyści, tworzą często sztukę dobrą, choć nielegalną. Jest jednak kolosalna różnica między nimi, a zwykłymi obszczymurkami pozostawiającymi fekalia słowne na murach.

Czy są już jakieś efekty działalności Pogromców Bazgrołów? Do czego dążycie? To długotrwały proces, który już wprawiliśmy w ruch. Napisy nie przestaną się pojawiać. My chcemy jednak skłonić mieszkańców Krakowa do refleksji. Chcemy, aby zgłaszali świeże napisy do rad dzielnic, do spółdzielni mieszkaniowych. Wtedy lokalne władze mogłyby nas informować, wzywać, nasza działalność byłaby efektywniejsza. Jednym z jej konkretnych rezultatów jest akcja zbierania niezużytych farb, które zostaną przeznaczone do pracy Pogromców. Współpracuje z nami przy tym MPO.

Mieszkańcy nie zgłaszają więc takich zjawisk? Wszyscy przywykliśmy do brzydoty. To przerażające zjawisko. Gajowy, który całe życie spędza w lesie, przyjeżdżając do Krakowa od razu zauważyłby, że coś jest nie tak. My natomiast przechodzimy nad brzydotą do porządku dziennego. Jako Pogromcy Bazgrołów chcemy, żeby ludzie dostrzegli brzydotę miasta i się nią przerazili.

Jak układa się Wasza współpraca z władzami miasta? Prowadzimy rozmowy, władze nie robią nam problemów. To przecież działanie na korzyść Krakowa – nasze wspólne dobro. Zostaliśmy docenieni przez wydawnictwo Polskapresse w plebiscycie portalu NASZE MIASTO „Patriotycznie zakręceni” nagrodą za najciekawszą inicjatywę społeczną w Małopolsce. Odcinamy się natomiast od polityki. Nie muszę być członkiem żadnej z partii, aby mieć wpływ na moje otoczenie. Robię to z czystego egoizmu – chcę żyć w pięknym mieście, bez wulgaryzmów i mowy nienawiści na elewacjach. Jeśli przy okazji pomagam w ten sposób innym – radość jest jeszcze większa.

Jakie macie plany na przyszłość? Mamy zaplanowanych kilka projektów. Jeden z nich nosi roboczy tytuł „Miejski make up”. Chcemy upiększyć aleję Słowackiego, odcinek, który przemierzają wszyscy turyści w drodze do Warszawy. Pragniemy, aby na budynkach pojawiły się fragmenty poezji wielkich twórców polskich. Oto znak patriotyzmu! Uważam bowiem, że patriotyzm wcale nie musi być cierpieniem. Nie musi sprowadzać się do mrocznych obchodów rocznic rozlewów krwi, do ponurej powagi. Zachwyćmy się twórczością naszych wielkich poetów! Obszczymurki nie będą miały miejsca na bohomazy, a mieszkańcy miasta zetkną się z pięknem literatury. Natomiast turyści jadący do Warszawy nie powiedzą tam, że w stolicy podoba im się bardziej niż u nas.

39


INSPIR ACJE

INSPIR ACJE

MIASTA PRZYSZŁOŚCI

Miejsca dla ludzi starszych w autobusach miejskich firmy Mobilis, Kraków, www.aeneas-project.eu

DOMINIK KAIM

mo, jakie w tej kwestii dominować będą nastroje. Tym niemniej, według prognoz Komisji Europejskiej udział ludności w wieku 65+ wzrośnie w UE z poziomu 17,1% w 2008 r. do 30,0% w 2060 r. Zapytacie pewnie, co to ma wspólnego z transportem?

permanentne zastawienie samochodami i legendarne „1,5 metra", które kierowcy powinni pozostawić pieszym? Takie problemy inaczej odczuwa młody, zdrowy człowiek, a inaczej ktoś, kto podpiera się laską bądź balkonikiem czy podpórką na kołach. A takich ludzi będzie przybywać z roku na rok. Czy ktoś słyszał jednak o tym, by jakiś polityk lokalny, krajowy, policjant, strażnik miejski czy wreszcie ekspert postulował wyłączenie parkowania na chodnikach z tego względu? Co gorsza, wiele polskich miast, a szczególnie miasteczek intensywnie inwestuje w sposób szkodzący starszym pieszym. Zastanówmy się, jak porusza się z podpórką na kołach lub laską po bruku granitowym, dominującym na głównych placach miejskich, który wydaje się być szczytowym osiągnięciem wielu burmistrzów i wójtów? Spróbujcie na rolkach – podobne wrażenia gwarantowane.... A wszystko za unijne pieniądze na tzw. rewitalizacje.

cych), o odpowiednie umiejscowienie poręczy i wreszcie o uczulenie i wyszkolenie kierowców! Bo starsi mają z reguły podobne obawy i problemy, ale kierowca, by im pomóc, musi być ich świadomy. Szczególnie że, jak zaznacza Gasteiner, za 20 lat osoby starsze będą stanowić 50% klientów jej firmy!

RUCH PIESZY I ROWEROWY LUDZIE STARSI A TRANSPORT

Fot.: Francja w 2000 roku, autor Ville mard, 1910, Bibliotheque nationale de

NIE WIEMY, CZY BĘDĄ BARDZIEJ ZIELONE, CZY BARDZIEJ ZAKORKOWANE? NIE WIEMY TEŻ, CZY PORUSZAĆ SIĘ PO NICH BĘDZIEMY SAMOCHODAMI, ROWERAMI, TRAMWAJAMI, CZY RACZEJ ZA POMOCĄ NIEWIELKICH POJAZDÓW LATAJĄCYCH? CZY BĘDĄ PRZYCIĄGAĆ SWĄ ATRAKCYJNOŚCIĄ NOWYCH MIESZKAŃCÓW, CZY RACZEJ ROZRASTAĆ SIĘ TYLKO W KIERUNKU PRZEDMIEŚĆ, GDZIE PODSTAWOWĄ FORMĘ ZABUDOWY STANOWIĆ BĘDĄ "DOMKI Z OGRÓDKIEM". ALE JEDNO WIEMY JUŻ TERAZ NA PEWNO – PRZECIĘTNY WIEK ICH MIESZKAŃCÓW BĘDZIE ZNACZĄCO WYŻSZY NIŻ OBECNIE.

Jak mawiał klasyk, prognozowanie jest trudne, szczególnie, jeśli dotyczy przyszłości, ale w tym wypadku jest jednak inaczej. Wiedząc, ile rodzi się obecnie dzieci i jak zmienia się średnia długość życia, możemy przypuszczać, jak wyglądać będzie struktura demograficzna społeczeństwa za kilkadziesiąt lat. Oczywiście pamiętać trzeba także o migracjach, ale to wciąż trudny w Europie temat i nie wiado-

40

Wyobraźmy sobie rok 2060 i dwa razy więcej niż obecnie starszych kierowców, dwa razy więcej starszych pasażerów komunikacji publicznej, dwa razy więcej starszych pieszych i wreszcie dwa razy więcej starszych rowerzystów. Wiem, duże uproszczenie, ale France, domena publ. jak już wspominałem prognozowanie jest trudne... Jak miasta przyjmą tę zmianę? A jak my ją przyjmiemy? Bo w owym 2060 tymi starszymi najprawdopodobniej będziemy m.in. ja i Ty, drogi Czytelniku! W Polsce niewiele dobrego zrobiono do tej pory, by jakkolwiek przygotować się do tych zmian. Pozytywnie wyróżnia się tylko Kraków, który w latach 2008-2011 uczestniczył w realizacji międzynarodowego projektu dotyczącego mobilności ludzi starszych – Aeneas. W mieście postawiono sobie wówczas trzy cele – organizację i testy asysty dla ludzi starszych na przystankach komunikacji publicznej, promocję tematyki mobilności ludzi starszych wśród innych grup wiekowych oraz szkolenia dla seniorów. Każde z tych działań cieszyło się sporym powodzeniem. W promocję problematyki włączył się m.in. znany krakowski rysownik Andrzej Mleczko, którego prace można było zobaczyć m.in. w autobusach i tramwajach. Co ciekawe, podczas szkoleń dla seniorów pytano ludzi starszych o ich preferencje transportowe w mieście i transport zbiorowy w Krakowie otrzymał najwyższą ocenę uczestników (4,3 w skali 0–5), podczas gdy podróżowanie samochodem zostało ocenione stosunkowo najgorzej (2,2). A jak sprawa wygląda w innych polskich miastach? Internet milczy na ten temat i boję się, że to milczenie jest wymowne. Brak polityki transportowej w tym zakresie widać właściwie wszędzie. Bo jak inaczej nazwać można sytuację, w której w dowolnie wybranym polskim mieście usłyszeć możemy o zbyt krótkim zielonym świetle dla pieszych (przykłady: Radom, Lublin, również Kraków). Czy to nie uderza przede wszystkim w starszych? A jakość chodników? A ich

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

STARSI W TRANSPORCIE PUBLICZNYM A komunikacja publiczna? Owszem na szybach widać naklejki mówiące o tym, że powinno się ustępować miejsca starszym, ale co począć w sytuacji, gdy starsi będą grupą dominującą? Co ciekawe, ułatwienia transportowe dla ludzi starszych pomagają bez wyjątku wszystkim. Olivier Schneider, występując na konferencji VeloKraków, opowiedział ciekawą historię o tym, jak we Francji w latach 80. XX wieku do łask wracały tramwaje (miasta te już wtedy dostrzegły ich przewagę nad metrem...) i specjalnie na ten cel skonstruowano nowy model tramwaju. Miał on docelowo służyć w wielu miastach Francji. Na testy wysłano go jednak do Belgii, gdzie funkcjonowała wówczas rozwinięta sieć tramwajowa. Pojazd wzbudził wielkie zainteresowanie operatorów linii z Belgii, gdyż mimo mniejszej mocy silników, pokonywał trasę od pętli do pętli szybciej niż mocniejsze pojazdy belgijskie. Co było tego przyczyną? W tramwaju zastosowano niską podłogę, przez co znacznie szybciej realizował on wymianę pasażerów (wszystkich, nie tylko osób starszych) na przystankach, co docelowo skracało czas przejazdu. Niskopodłogowe tramwaje i autobusy pojawiają się w polskich miastach coraz częściej, ale to jeszcze nie musi oznaczać pełnego sukcesu. Angelika Gasteiner, specjalistka ds. mobilności ludzi starszych w przedsiębiorstwie komunikacji publicznej w Salzburgu, zwraca uwagę na to, ile pracy i energii musiała włożyć w to, by starsi ludzie czuli się pewnie i bezpiecznie w autobusach. Chodzi m.in. o wyposażenie pojazdów w różne sygnały ostrzegawcze (dla gorzej widzących bądź słyszą-

Nie tylko równe, niezastawione samochodami chodniki są kluczowe dla seniorów (i ich skłonności do bycia pieszym). Bardzo niepożądaną z ich perspektywy sytuacją są ciągi pieszo-rowerowe, tzw. CPR. Dlaczego? Bo słyszą gorzej, bo reagują wolniej, bo rower może ich realnie przestraszyć. Oczywiście CPR w miastach nie są korzystne także z punktu widzenia rowerzystów, bo spowalniają znacząco ruch. Dlaczego więc są tak powszechnym rozwiązaniem w Polsce...? Bo ich twórcy niestety najczęściej nie mają wyobraźni. Ale Angelika Schlansky, specjalistka ds. planowania przestrzennego zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny z punktu widzenia seniorów aspekt ruchu pieszego. Kluczowymi dla nich elementami infrastruktury pieszej są względnie często lokowane ławki oraz łatwo dostępne ubikacje. Innowacje? High-tech? Nie! Normalność. Ale niestety rzadko spotykana w Polsce. Geografowie zajmujący się zagadnieniem tzw. usług ekosystemowych w miastach zwracają uwagę również na dostępność cienia – też oczywistość, ale dlaczego wciąż tyle ławek jest źle ustawianych? Wreszcie rower. Tu ciekawa jest opowieść Jana Gehla, który wspominał o tym, jak to jego teściowa, nie czując się już pewnie na dwóch kółkach, zaczęła spacerować z rowerem... Gdy zapytał ją, czy rower nie przeszkadza jej w chodzeniu, odpowiedziała, że wprost przeciwnie – chodzi z nim dlatego, by czuć się stabilnie. A rower jest dla niej znacznie mniej krępujący niż balkonik... Temat zdecydowanie zasługuje na więcej uwagi. Zarówno ze strony polityków, bo być może związana z nim problematyka dotknie ich nawet wcześniej niż mnie czy Ciebie, Czytelniku. Ale jest on ważny właściwie dla każdego z nas. Dlaczego? Bo wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy grupą docelową takich inicjatyw.

DOMINIK KAIM

mieszkaniec Wieliczki, żywo zainteresowany tematyką transportu, przestrzeni publicznej i partycypacji społecznej. Zawodowo geograf, hobbistycznie rowerzysta i aktywista społeczny. Autor bloga „Wydział komunikacji”: http://wydzialkomunikacji. blogspot.com/

41


REDAKCJA JAK ZAPOWIADALIŚMY W PIERWSZYM NUMERZE „OBYWATELSKIEGO KRAKOWA”, NASZĄ AMBICJĄ I ZAMIERZENIEM BYŁA AKTYWIZACJA MIESZKAŃCÓW KRAKOWA. OPRÓCZ EDUKACYJNEGO PROFILU PISMA, KTÓRY MA PRZYBLIŻYĆ ZAWIŁOŚCI FUNKCJONOWANIA SAMORZĄDU LOKALNEGO I BUDZIĆ ZAINTERESOWANIE SPRAWAMI MIASTA, ZROBILIŚMY DODATKOWY KROK W STRONĘ OBYWATELI - ZACHĘCALIŚMY DO REAGOWANIA NA WAŻNE DLA PAŃSTWA SPRAWY POPRZEZ PISANIE NA ŁAMACH MAGAZYNU „OBYWATELSKI KRAKÓW”. MIESZKAŃCY-DZIENNIKARZE STANOWIĄ WAŻNY FILAR REDAKCJI PISMA. WRAZ Z PAŃSTWEM TWORZYMY GAZETĘ NIEZALEŻNĄ, APOLITYCZNĄ I DEDYKOWANĄ WSZYSTKIM MIESZKAŃCOM. STARAMY SIĘ NA BIEŻĄCO ODPOWIADAĆ NA PAŃSTWA POTRZEBY, ZGŁASZANE NAM NA SZKOLENIACH, W MAILACH I LISTACH. BARDZO CENNE SĄ DLA NAS PAŃSTWA OPINIE NA TEMAT REALIZOWANEGO PRZEZ NAS PROJEKTU. TYLKO ZNAJĄC PAŃSTWA BIEŻĄCE POTRZEBY, BĘDZIEMY MOGLI BARDZIEJ TRAFNIE I EFEKTYWNIE KONTYNUOWAĆ DZIAŁANIA ZAINICJOWANE PRZED KILKOMA MIESIĄCAMI.

I OGÓLNOPOLSKIE SENIORALIA W KRAKOWIE 15 CZERWCA PRZYPADA ŚWIATOWY DZIEŃ PRAW OSÓB STARSZYCH. ZAINSPIROWANI TYM DNIEM CZŁONKOWIE STOWARZYSZENIA MANKO ORAZ STOWARZYSZENIA WSPIERANIA INICJATYW SPOŁECZNYCH „CREATIVA” ORGANIZUJĄ I OGÓLNOPOLSKIE SENIORALIA W KRAKOWIE, KTÓRE ODBĘDĄ SIĘ 14-15 CZERWCA. Głównym celem I Ogólnopolskich SENIORALIÓW jest kształtowanie pozytywnego wizerunku osób starszych w mediach, a także upowszechnianie ciekawych i cennych inicjatyw, związanych z problematyką osób starszych w społeczeństwie. Poprzez organizację tego wydarzenia chcemy uwrażliwić społeczeństwo na sytuację seniorów, a samym seniorom uświadomić, że zaawansowany wiek nie oznacza utraty należnych praw ani wykluczenia z życia społecznego, kulturalnego czy towarzyskiego. Studenci co roku licznie świętują swoje Juwenalia, my natomiast, organizując SENIORALIA, pragniemy stworzyć tak samo atrakcyjne wydarzenie dla osób starszych. W tym celu rozłożyliśmy

SENIORALIA na dwa dni. 14 czerwca odbędzie się Małopolski Kongres Uniwersytetów Trzeciego Wieku, a następnie artystyczne wydarzenia towarzyszące oraz pokazy filmowe w Kinie Pod Baranami z cyklu „Dojrzałe kino”. Natomiast 15 czerwca przewidziane jest oficjalne otwarcie SENIORALIÓW na Placu Szczepańskim – uroczyste przekazanie seniorom „kluczy do miasta” przez Prezydenta Miasta Krakowa oraz przemarsz seniorów wokół Rynku połączony z pokazem różnorodnych nakryć głowy. Po oficjalnej części przyjdzie czas na występy seniorów, wspólne śpiewanie oraz inne wydarzenia artystyczne. Drugi dzień SENIORALIÓW to również okazja do zgłębienia wiedzy na temat zmian biologicznych, zdrowotnych i społecznych, które zachodzą wraz z wiekiem. Aby przygotować społeczeństwo do owych zmian, a także propagować integrację między- i wewnątrzpokoleniową, w Małopolskiej Szkole Wyższej im. Józefa Dietla w Krakowie przy ul. Rynek Główny 34 w Krakowie odbędzie się „Dzień Zdrowia Seniora”. W ramach tego seniorzy będą mogli skorzystać z bezpłatnych badań i konsultacji medycznych oraz wysłuchać wykładów propagujących zdrowy styl życia.

Prosimy o szczere odpowiedzi na poniższe pytania oraz odesłanie wypełnionej ankiety na adres: Stowarzyszenie MANKO ul. Słowackiego 46/30, 30-018 Kraków z dopiskiem „ANKIETA” W przypadku chęci udzielenia szerszych odpowiedzi prosimy o przesłanie ich pocztą na powyższy adres redakcji lub mailem na ok.@manko.pl

11. Jakie nowe stałe rubryki/działy powinny być wydzielone w piśmie?

1. Jakie są według Pani/Pana największe atuty „Obywatelskiego Krakowa”?

...................................................................................................................

................................................................................................................... ................................................................................................................... ...................................................................................................................

2. Jakie są według Pani/Pana słabe strony „Obywatelskiego Krakowa”? ...................................................................................................................

12. Czy odwiedza Pani/Pan portal www.obywatelskikrakow.pl? ...................................................................................................................

...................................................................................................................

13. Czy korzysta Pani/Pan z profilu „Obywatelski Kraków” na Facebooku? ................................................................................................................... ................................................................................................................... ...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................

3. Jakie wrażenie robi na Pani/Panu pismo? Czym przyciąga uwagę?

...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................

15. Jak ocenia Pani/Pan dostępność „Obywatelskiego Krakowa”?

...................................................................................................................

...................................................................................................................

4. Czy struktura „Obywatelskiego Krakowa” i kolejność artykułów jest właściwa? Jak można ją poprawić?

...................................................................................................................

...................................................................................................................

16. Czy częstotliwość „Obywatelskiego Krakowa” jest wystarczająca? Czy magazyn powinien być wydawany częściej?

...................................................................................................................

...................................................................................................................

................................................................................................................... ...................................................................................................................

5. Czy wystarczająca jest liczba stron? Czy objętość pisma należy zmniejszyć/zwiększyć? ................................................................................................................... ................................................................................................................... ...................................................................................................................

6. Czy format „Obywatelskiego Krakowa” jest optymalny? ...................................................................................................................

................................................................................................................... ...................................................................................................................

17. Czy inni Pani/Pana domownicy/członkowie rodziny także czytają „Obywatelski Kraków”? ................................................................................................................... ................................................................................................................... ...................................................................................................................

...................................................................................................................

18. Czy wcześniej docierało do Pani/Pana inne bezpłatne pismo bezpośrednio dotyczące spraw obywateli?

...................................................................................................................

...................................................................................................................

7. Czy czcionka w piśmie jest odpowiedniej wielkości?

...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................

8. Jakie informacje do tej pory najchętniej Pan/Pani czytała? Dlaczego właśnie te? ................................................................................................................... ................................................................................................................... ...................................................................................................................

9. Jakie artykuły są dla Pani/Pana najmniej interesujące? ................................................................................................................... ................................................................................................................... ...................................................................................................................

10. Jakiego typu artykuły wg Pani/Pana powinny jeszcze znaleźć się w magazynie?

42

...................................................................................................................

14. Czy korzystała Pani/Pan z wydania internetowego „Obywatelskiego Krakowa”?

...................................................................................................................

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.

...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................

Wszystkie wydarzenia w ramach organizowanych przez nas SENIORALIÓW są bezpłatne, dlatego mamy nadzieję, że licznie wezmą Państwo udział w swoim dwudniowym święcie! Maj w Krakowie należy do studentów i ich Juwenaliów... Pokażmy miastu, że czerwiec zarezerwowany jest dla potrafiących się bawić równie dobrze seniorów!

...................................................................................................................

19. Czy kiedykolwiek nasz magazyn przyczynił się do omówienia problemu obywatelskiego, który bezpośrednio Pani/Pana dotyczył? Jeśli tak – proszę podać problem. ................................................................................................................... ................................................................................................................... ...................................................................................................................

20. Czy „Obywatelski Kraków” przyczynił się do korzystania przez Panią/Pana z przywilejów obywatelskich? Jeśli tak – proszę podać, w jaki sposób. ................................................................................................................... ................................................................................................................... ...................................................................................................................

21. Czy chciałaby Pani/Pan, by wydawanie „Obywatelskiego Krakowa” było kontynuowane?

...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................

...................................................................................................................


OBYWATELSKI KRAKÓW – OBYWATELSKIE OBOWIĄZKI KRAKOWSKIE REFERENDUM LOKALNE 25 MAJA 2014 (NIEDZIELA) GŁOSOWANIE POTRWA OD 7:00 DO 21:00 REFERENDUM ODBĘDZIE SIĘ NA MOCY UCHWAŁY RADY MIASTA KRAKOWA O PRZEPROWADZENIU REFERENDUM LOKALNEGO W ISTOTNYCH SPRAWACH DOTYCZĄCYCH MIESZKAŃCÓW. ODPOWIEMY W NIM NA 4 PYTANIA:

1. CZY JEST PANI/PAN ZA ZORGANIZOWANIEM I PRZEPROWADZENIEM PRZEZ KRAKÓW ZIMOWYCH IGRZYSK OLIMPIJSKICH W 2022 ROKU? 2. CZY JEST PANI/PAN ZA BUDOWĄ METRA W KRAKOWIE? 3. CZY JEST PANI/PAN ZA STWORZENIEM W KRAKOWIE SYSTEMU MONITORINGU WIZYJNEGO, KTÓREGO CELEM BYŁABY POPRAWA BEZPIECZEŃSTWA W MIEŚCIE? 4. CZY ZDANIEM PANI/PANA W KRAKOWIE POWINNO SIĘ BUDOWAĆ WIĘCEJ ŚCIEŻEK ROWEROWYCH? Na pytania odpowiedzieć będzie można: „TAK” lub „NIE”. Spis komisji wyborczych znajdziemy na stronie: http://bip.krakow.pl/zalaczniki/dokumenty/n/117925/karta Na głosowanie należy zabrać dokument stwierdzający naszą tożsamość. Prawo udziału w referendum, zgodnie z art. 3 ustawy z dnia 15 września 2000 r. o referendum lokalnym, mają osoby stale zamieszkujące na obszarze miasta Krakowa, które: 1) najpóźniej w dniu głosowania kończą 18 lat; 2) nie zostały pozbawione praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu; 3) nie zostały ubezwłasnowolnione prawomocnym orzeczeniem sądu; 4) nie zostały pozbawione praw wyborczych prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu. Aby referendum było ważne, musi w nim wziąć udział co najmniej 30% uprawnionych do głosowania.

WYPEŁNIJ OBYWATELSKI OBOWIĄZEK – TWÓJ GŁOS TEŻ SIĘ LICZY!

44

Nr 5 | maj–czerwiec 2014 r.


Obywatelski Kraków nr 5