Page 1

10.1.2014 r.

PL ISSN 0209

NR INDEKSU 366862

Mam  ydość hał as uz DK 88!

F O T O : K R Z Y S ZT O F S U R M A

Numer 1


Ponadstoosóbpodpisałopetycję,którana początkunowegorokutrafiłana biurkoprezydentamiasta.A tojeszczenie koniec:mieszkańcyŻernikgłosysprzeciwuzbierajądalej.Chcą ekranuakustycznego

Mamydośćhałasu z DK 88! „O co ludziom chodzi, przecież droga nie tak blisko”. Pierwsza myśl po wjeździe w ulicę św. Huberta w dzielnicy Żerniki. Mowa o osiedlu po lewej stronie alei Jeziorańskiego, w kierunku Zabrza. Zdanie zmienia się po wyjściu z samochodu. Od strony alei dochodzi ogromny, monotonny, nieustający szum. Myśl kolejna: „jak ci ludzie tu żyją”. Mariusz Szumański jest jednym z mieszkańców ulicy Huberta i ini-

cjatorem akcji zbierania podpisów pod petycją do prezydenta. Swoje nazwiska wpisało na niej już ponad stu mieszkańców. I choć dokument 8 stycznia powędrował do Zygmunta Frankiewicza, zbieranie nie ustało. Okazało się bowiem, że ludzi, którzy serdecznie dość mają hałasu, jest o wiele więcej. Osiedle jest atrakcyjnym miejscem do zamieszkania. Za takie uchodzi zresztą cała dzielnica. Niestety, dobiegający z drogi krajowej nu-


mer 88 ha łas wszyst ko psu je. Po pierwsze, nerwy mieszkańcom. Po drugie, na wartości tracą nieruchomości. – Jeśli chciałbym teraz mój dom sprzedać, kto go kupi? – pyta retorycznie pan Mariusz. – Kto chciałby mieszkać w takim hałasie? Szumański wybudował dom ponad 10 lat temu. Mówi, że wtedy było tu dużo spokojniej. W przeciwnym razie nie zdecydowałby się na tę lokalizację. Ale przez lata wiele się zmieniło. Przede wszystkim trasa stała się bardziej ruchliwa, przybyło transportu ciężkiego. Poza tym niedawno otwarto w pobliżu zjazd na autostradę A1. Dodatkowo wygenerowało to ruch, co za tym idzie – hałas stał się jeszcze większy. A będzie gorzej, kiedy wyremontowany zostanie na DK 88 most. Mieszkańcy już się boją. – Tragicznie jest szczególnie wtedy, gdy przejeżdżają tiry lub moto-

cykle. Tego nie da się znieść. Nieraz budziłem się z bólem głowy, bo przecież hałas nie milknie nocą. Nawet podczas upałów musimy spać przy zamkniętych oknach – wylicza Szumański. – Nie ma w Gliwicach drugiej drogi o takim natężeniu ruchu przy takiej prędkości, położonej dodatkowo, jak w tym miejscu, powyżej domów mieszkalnych. Dlatego od dłuższego czasu apelujemy do władz miasta o ekrany akustyczne – dodaje.

Grochem o ekran

Na razie apele nie poskutkowały. Za to niedawno mieszkańcy dowiedzieli się, że to, o czym od lat marzą, do sta ną in ni. Mia no wi cie mieszkańcy ulicy Podlesie. A tam, zdaniem Szumańskiego, jest o wiele ciszej, bo droga jest inaczej położona. – Dzwoniłem nawet w tej sprawie do zarządu dróg miejskich. Dowiedziałem się, że od mieszkańców Pod le sia przy szło pi smo,


a z naszej strony były tylko rozmowy. No, to teraz i my wysłaliśmy pismo, zobaczymy, co wskóramy. Okazuje się jednak, że pisma były. Kilka lat temu wysyłał je inny mieszkaniec tej części Żernik. Klaus Baron. Przy domu ma też firmę, więc w sąsiedztwie hałaśliwej drogi przebywa cały czas. Jego posesja znajduje się zresztą jeszcze bliżej „krajówki” niż nieruchomość pana Mariusza. – Szum samochodów potęguje wiatr, który wieje przeważnie od południowego zachodu – mówi przedsiębiorca. W roku 2009 w sprawie ekranów napisał Baron do Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Żerniki. Prosił, by to zwróciło się do odpowiednich służb w mieście o wykonanie ekranu. Potem napisał do rady osiedlowej, by ta odpowiednie służ by po na gli ła. In ter wen cje w ZDM skończyły się jednak na niczym. Od pisma, które wysłała do zarządu rada osiedla, minęło

wiele miesięcy... – Wybudowałem się tutaj ponad 20 lat temu. Było spokojnie, samochód przejechał raz na jakiś czas. Potem to się zmieniło. Najgorsze były jednak ostatnie dwa lata – Baron mówi, że latem nie może posiedzieć z rodziną w swoim ogródku. Bo to żaden odpoczynek. Nawet sypialnię trzeba było przenieść do innego pokoju. Pobliska droga krajowa nieźle „urządza wszystkim życie”. Zbliżają się wybory. Miejmy nadzieję, że teraz nad sprawą dokładnie pochylą się i radni z Żernik, i sam prezydent. Wszak siła ludzi pod petycją podpisana... (sława) PS. Niestety, do momentu oddawania gazety do druku miasto sprawy nie skomentowało. Kiedy tak się stanie, o odpowiedzi poinformujemy.


Zbrojeniapod nowe centrumGliwic

Gliwicki samorząd uporządkuje teren po Fabryce Drutu. Miejsce, przygotowywane z myślą o nowych inwestycjach, będzie wizytówką „odnowionych”, poprzemysłowych Gliwic. Na jego rewitalizację przeznaczono bli-

sko 7 mln zł, w większej części pochodzących ze środków UE. Blisko 2 hektary między ulicami Dubois i Bohaterów Getta Warszawskiego zajmują pofabryczne hale, sieci o nieustalonym przeznaczeniu i in-


ne elementy przemysłowej, wysłużonej infrastruktury. Władze Gliwic są jednak przekonane, że odkupiony kilka lat temu od Fabryki Drutu teren może być atrakcyjny inwestycyjnie. Wpierw jednak należy go uporządkować i uzbroić. Kompleksowy projekt zakłada rozbiórkę starych budowli, wycinkę drzew, likwidację starych instalacji, roboty ziemne, ułożenie nowych sieci (sanitarno-wodociągowej i energetycznej) budowę murów oporowych oraz blisko 0,5 km nowych dróg. Na korzyść terenu gra również jego lokalizacja. Nieruchomość graniczy z powstającą „średnicówką”, a w jego nieodległym sąsiedztwie leży reprezentacyjna ulica Zwycięstwa i stacja PKP. – Obszar po Fabryce Drutu – w powiązaniu, między innymi, z zapowiadaną przez PKP modernizacją dworca i planami miasta dotyczącymi terenów wokół dworca – będzie stanowił zalążek nowego centrum. Wstępna koncepcja jest już gotowa – podkreśla Marek Jarzębowski, rzecznik prasowy prezydenta Gliwic.

Na atuty lokalizacyjne terenu zwraca uwagę Jacek Sztyler z Grupy Gumułka, która przygotowywała dokumentację unijnego projektu. – To atrakcyjna lokalizacja, która powinna sprzyjać zainteresowaniu inwestorów. Jest więc szansa na aktywizację gospodarczą tej części miasta. Władze Gliwic w miejscu części fabrycznych hal najchętniej widziałyby coś pokrewnego „Nowym Gliwicom” – centrum nauki i biznesu powstałemu na terenie byłej kopalni. – Mogłyby to być inwestycje związane z innowacjami, biznesem, różnymi usługami, tak aby ożywić sporą część ścisłego centrum miasta – rozwija koncepcję Nowego Centrum Jarzębowski. Na uporządkowanie i uzbrojenie terenu założono 6,8 mln zł. W blisko 70 proc. projekt zostanie sfinansowany ze wsparcia pochodzącego z Programu Operacyjnego dla Śląska. (pik)


Niebędzieporozumieniaw sprawieprogramunaprawczego KompaniiWęglowej.Kopalniomgrożąostrecięcia.Planzakładamasowezwolnienia,likwidacjęi łączeniezakładów,zamrożeniepensji

Będązwolnienia, będąstrajki? Fiaskiem zakończyły się trwające 1,5 miesiąca negocjacje między władzami Kompanii Węglowej i przedstawicielami załogi na temat programu restrukturyzacji spółki. Leżące już na stole porozumienie zablokował protest Związku Zawodowego Kadra. Zerwanie rozmów pozwala zarządowi kompanii na wprowadzenie swojego planu działań dla ratowania firmy. Kompromis był na wyciągnięcie ręki. Po zakończonej w ubiegłą środę (15 stycznia) czternastogodzinnej rundzie rozmów gotowy był ustny

projekt porozumienia. Strony wstępnie uzgodniły, że nie będzie łączenia ze sobą kopalń (w zamian za zgodę związków na przenoszenie pracowników między nimi) i zwolnień ponad tysiąca pracowników administracji (za cenę zawieszenia na trzy lata 14. pensji dla tej grupy zawodowej oraz likwidację posiłków profilaktycznych). Utrzymane miały być również deputaty węglowe dla emerytów. Co istotne, gwarancja zatrudnienia dla górników dołowych miała zostać wydłużona z 2015 do 2020 r. Nie osiągnięto natomiast


porozumienia co do zbycia Jastrzębskiej Spółce Węglowej kopalni Knurów – Szczygłowice. Związki nie godziły się na sprzedaż, odrzuciły również alternatywną propozycję zamrożenia wypłat „czternastki” dla całej załogi na trzy lata. W czwartek miało dojść do podpisania porozumienia. Wcześniejsze ustalenia zakwestionował jednak ZZ Kadra, jeden z trzynastu działających w kompanii związków. A – jak podkreślają władze spółki – na zawarcie porozumienia tylko z częścią organizacji związkowych nie pozwala prawo. Przepisy wymagają jednomyślności, bo w przeciwnym razie ustalenia mogłyby być podważane. Przedstawiciele Kadry nie zaprezentowali publicznie swojego stanowiska. Z relacji innych związkowców wynika, że ich największy opór budziło odebranie pracownikom administracji posiłków profilaktycznych oraz pozbawienie ich na trzy lata 14. pensji. – Dla nas również część zapisów

porozumienia w wersji zaproponowanej przez zarząd była nie do zaakceptowania. Ale po to przyszliśmy na rozmowy, żeby negocjować ich zmiany. Porozumienie mogło zagwarantować, że nie dojdzie do masowych zwolnień pracowników administracji. Teraz nie mamy żadnych gwarancji i nie wiemy, co się stanie. Zachowanie kolegów z Kadry jest dla nas zadziwiające – ocenia Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności. Zablokowanie porozumienia oznacza bowiem zakończenie konsultacji programu naprawczego ze stroną społeczną. W związku z sytuacją zarząd kompanii ma w tym względzie wolną rękę. Może wrócić do pierwotnej wersji programu. Przedstawiony związkowcom w listopadzie projekt zakłada m.in. zwolnienie tysiąca pracowników, łączenie kopalń i sprzedaż jednej z nich (w KW z 15 ma pozostać 7 kopalń), likwidację bądź usamodzielnienie zakładów specjalistycznych, zamknięcie trzeciej czę-


ści ścian wydobywczych, likwidację niektórych świadczeń pracowniczych i zamrożenie wynagrodzeń. Czy program w wersji, jaką zarząd przedstawi do zatwierdzenia radzie nadzorczej, będzie równie radykalny? Wiceprezes Marek Uszko w rozmowie z PAP podkreśla, że aktualne pozostają zasadnicze założenia programu. Jednocześnie daje jednak nadzieję na złagodzenie niektórych punktów. Niewykluczone, że niektóre z wynegocjowanych ustaleń ze związkami znajdą się w projekcie, który trafi do rady nadzorczej. O konkretach zadecyduje jednak zarząd spółki. Celem programu jest uzdrowienie sytuacji finansowej kompanii. Na zwałach leżą ponad 4 mln ton niesprzedanego węgla o wartości 1 mld zł. Pomniejszone o tyle wpływy ze sprzedaży przełożyły się dla firmy na stratę 300 mln za ubiegły rok. Dzięki wdrożeniu działań naprawczych spółka ma odzyskać rentowność w dwa lata.

Zarząd kompanii przedstawi radzie nadzorczej ostateczną wersję programu do 31 stycznia. Związki zawodowe, które w odpowiedzi na jego pierwotną wersję zarządziły pogotowie strajkowe, nie zdecydowały jeszcze o dalszych działaniach. – Trudno występować przeciw zarządowi spółki, który gotów był podpisać porozumienie. To za sprawą kolegów z Kadry wróciliśmy do punktu wyjścia – mówi Bogusław Ziętek, szef Sierpnia’80. Wstrzemięźliwy w rysowaniu scenariuszy na przyszłość jest również Grzesik. – Najpierw musimy się nad tym zastanowić w gronie zakładowej Solidarności, potem najprawdopodobniej zwołamy międzyzwiązkowy sztab protestacyjno-strajkowy. Czy będą protesty? Nie wiem – mówi przewodniczący górniczej Solidarności. (pik)


Paragraf eKsPres

 Dla mieszkańców Sośnicowic mamy dobre wieści. W Gliwicach na Storczyków w ręce policjantów wpadł wasz prześladowca, 18-latek, który włamywał się do wszystkiego, co mu na drodze stanęło. Obiektów różnych, domów i pojazdów.

 Para z powiatu tarnogórskiego prowadziła w Gliwicach działalność gospodarczą polegającą na sprzedaży damskich torebek z podrobionymi znakami znanej firmy. Muszą się teraz na komendzie tłumaczyć, a złoty interes wziął w łeb.

 Na szlaku kolejowym z przystanku ukradziono jakieś gabloty wystawowe. Polskie koleje są przez to jeszcze biedniejsze.

 Jedna opona wraz z felgą, ukradziona z renaulta zaparkowanego na ulicy Czapli, kosztowała 1800 zł. A ponieważ ukradziono ich cztery, straty to... niech każdy sam pomnoży. Poszkodowany mieszka we Francji i nie ma na czym do kraju wrócić.  Z pokoju hotelowego przy Na-

rutowicza klient wyniósł telewizor i ręczniki.

 Pewien knurowianin lat 52 groził zabrzaninowi słowami następującymi: „zastrzelę ciebie i twoją rodzinę”. Zanim groźby spełnił, został zatrzymany przez policjantów.

 W Pyskowicach na Szpitalnej 32-latek groził nożem kobiecie. Zatrzymał go nieznany bliżej obywatel i przekazał policji. Obywatela stawiamy za przykład.  W Gliwicach włamano się do kwiaciarni. Sprawca zabrał stroiki i ozdoby. Będzie mieszkanie ozdabiał i stroił.

 Włamano się też w Gliwicach do altany na ogródku. Zginęły sztućce, przewody z agregatu do lodówki i zamek z drzwi.

 A w Pyskowicach na Lompy facet poszedł na całość: nie zadowolił się przewodami z agregatu, ukradł lodówkę i zamrażarkę w całości. Wziął też buty zimowe. Zimno mu się widać zrobiło od tego sprzętu.


Wieczna wędrówka W drugąrocznicęśmierci NorbertaBlachykoncert w GliwickimTeatrze Muzycznym.3lutego o godz. 18.30na scenie przy NowymŚwiecie „Wiecznawędrówka”ze specjalnymudziałem aktorkiAnnyPolony

Od muzyki niemieckiej okresu romantyzmu, poprzez polskie dwudziestowieczne pieśni, aż po amerykańskie spirituals – kierownik artystyczny GTM Krzysztof Korwin-Piotrowski połączył siły Chóru Gliwickiego Teatru Muzycznego oraz Zespołów Wokalnych Akademii Mu-

zycznej w Katowicach pod dyrekcją Krystyny Krzyżanowskiej-Łobody, wzbogacając koncert o muzykę instrumentalną i poezję. Wokaliści zaprezentują a cappella utwory Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego, Aarona Coplanda i Krzysztofa Pendereckiego. Instrumentaliści Gliwickiego Teatru Muzycznego pod kierunkiem Krzysztofa Solika będą towarzyszyć śpiewakom podczas wykonywania amerykańskiej muzyki z kręgu negro spirituals oraz gospel. Muzycy zaprezentują także improwizacje solowe. Koncert wzbogacą wiersze wrocławskiej poetki Urszuli Kozioł, czytane przez znakomitą aktorkę Annę Polony.


W pierwszej części koncertu zabrzmią utwory różnych kompozytorów, natomiast na część drugą złożą się wyłącznie utwory Norberta Blachy, który był znakomitym muzykiem, pianistą, aranżerem i kompozytorem. Ukończył studia na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Był autorem utworów chóralnych oraz piosenek. Jego najpopularniejsze dzieła to: „Modlitwa o Pokój” („Obłoki ludzkich rąk”) oraz „Pater Noster”. Był organistą w kościele Wszystkich Świętych w Gliwicach. Organizował festiwal Cantate Deo, któremu później jurorował. Od 1984 roku był zatrudniony w Akademii Muzycznej w Katowicach. W latach 2001 – 2006 koncertował z chórem i zespołem wokalno-instrumentalnym Akademii Muzycznej, prezentując programy: „Negro Spirituals & Gospels”, „Stevie Wonder inaczej...” oraz „Ray Charles... i jego muzyka”. W drugiej części koncertu wysłuchamy jego utworów gospel i aranżacji muzyki rozrywkowej w interpretacji wokalistów Jolanty Kremer i Andrzeja Skorupy oraz Akademickiego Ze-

społu Muzycznego Politechniki Śląskiej i Kwartetu C. D. N., który powstał w 2012 roku i zajmuje się upowszechnianiem kompozycji oraz aranżacji Norberta Blachy. W skład zespołu wchodzi czworo przyjaciół: wokaliści Gabriela Blacha, Anna Pieszka, Bartosz Pieszka oraz pianistka Iwona Blacha. Skrót C. D. N. oznacza Cantate Deo Następni. Nazwa nawiązuje do zespołu Cantate Deo, założonego i prowadzonego przez Norberta Blachę w latach 1981 –1992.

Uwaga,KonKUrs!

Gliwicki Teatr Muzycznym wspólnie z „Nowinami Gliwickimi” przygotował konkurs związany z koncertem „Wieczna wędrówka”. Wystarczy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie, by wygrać wejściówki na lutowe wydarzenie. Pytanie brzmi: Jaki gliwicki festiwal organizował Norbert Blacha? Na odpowiedzi czekamy do 30 stycznia 2014 r., a prosimy je przesyłać mailowo na mlichecka@nowiny.gliwice.pl


Pionki w grze


Ona, Marzena, w sylwestra grała. W grę. Ale nie w Tomb Rider i nie sama. Grał też on, Ignacy. Ona i on w gry planszowe grają odwielu lat. Są parą graczy i parą w życiu. Niczym dwa pionki. Choć pionkami w świecie gier bynajmniej nie są. Gry wiodą prym w życiu Marzeny i Ignacego Trzewiczków. Mieszkają z nimi, jeżdżą na wakacje, dają utrzymanie, wypełniają czas wolny. On jest autorem gier planszowych. Jego firma projektowa stworzyła takie hity jak Neuroshima Hex, Stronghold czy Robinson Crusoe. Na zlecenie NBP opracował grę „ekonomiczną”, która zdobywa kolejne roczniki studentów kierunków biznesowych. Ona odkilku lat prowadzi zajęcia z grami planszowymi w Młodzieżowym Domu Kultury w Gliwicach, a od kilku miesięcy również branżowy sklep i wypożyczalnię przy Nowym Świecie. Wjego świecie gry były obecne, odkąd sięga pamięcią. Karty, kostki i plansze podsuwała babcia, wielka admiratorka gier i wszelakich ćwiczeń dla szarych komórek. Z dziewiątym krzyżykiem na karku zachowuje jasność umysłu. Jak mówi wnuczek, niedawno za-

opatrzyła się wtablet i„szpila” bez umiaru we wszystko, co jej w ręce wpadnie. Ona zaczęła intensywnie trenować przyplanszy zajego sprawą. Partie irozdania wypełniły niejedną randkę studentom anglistyki, a gdy zawarli małżeństwo, stały się żelaznym punktem każdego wieczoru. Wspólnie mają spore zasługi dla renesansu popularności gier planszowych. Pierwszy krąg fanów zawiązał się w ich rodzinie. Zamiłowanie do gier odziedziczyło każde z czworga dzieci, które namiętnie testują wszelkie nowości i prototypy autorstwa taty. Wnastępnym ruchu wyszli poza bazę domu. W polu pojawili się znajomi i znajomi znajomych. Na kolejnym poziomie doszli do etapu pierwszego i największego w Polsce konwentu miłośników gier planszowych. Na pierwsze spotkanie 6 lat temu przyszło 40 osób. Na ostatnim, grudniowym Pionku bawiło się 600 fanów. – Skąd ten nawrót zainteresowania grami planszowymi? Głównie stąd, że dosyć mamy spotykania się w świecie wirtualnym. Miło jest usiąść przy planszy, kartach i grając – rozmawiać, poznawać nowych ludzi. Historia zatoczy-


ła koło. Komputer, kiedyś wróg kontaktów towarzyskich, stał się narzędziem tworzenia nowych. Nawiązywane wcyberprzestrzeni, przenoszą się do realu – uważa pani Marzena. Inna rzecz, że nowym grom ze względu na stopień ich złożoności bliżej dofabularyzowanych rozgrywek wideo niż tradycyjnych planszówek, wktórych o wyniku rozstrzygał rzut kostką. Gry losowe wypierane są przez gry logiczne, strategiczne, a także RPG i grupowe, angażujące nie tylko intelekt, ale i emocje graczy. Wpełnej gamie posiada je sklep Pionki. Znajdziemy też tutaj tzw. party games, czyli zestawy błyskawicznych rozgrywek jako dodatku do przyjęć. Co więcej, to miejsce daje możliwość zakosztowania przyjemności gry bez konieczności jej kupowania. Upatrzoną pozycję można też wypożyczyć za cenę o wiele skromniejszą niż „półkowa”. Awracając do niego i do niej. W życiu Trzewiczkom przychodzi wymieniać się rolami równie płynnie jak przy planszy. Dziećmi i domem zajmuje się ten, któremu akurat praca, czyli gry, nato pozwalają. – Trudno rozdzielić nam czas na prywatny i zawodowy. Gry towarzy-

szą nam na okrągło. Wieczorne, rodzinne partyjki należą do porządku życia domowego, ale też są związane znaszą pracą. Podobnie jak regularne wyjazdy nakonwenty itargi. Najczęściej są to imprezy zagraniczne i w związku z nimi zwiedziliśmy kawał świata. Żelazny zestaw, uzupełniony o nowości, towarzyszy nam w każdej podróży. Gry nigdy się nam nie nudzą, ale nie jesteśmy przykuci do planszy. Odskocznią jest sport – narty, konie, rower. Ignacy Trzewiczek aktualnie pracuje nad grą opartą na motywach popularnej sagi o Wiedźminie. Wydawcą będzie CD Projekt, producent gry komputerowej o tym samym tytule, która zyskała już status kultowej. Przedsięwzięcie jest więc na dobrej drodze, by powtórzyć sukces wcześniejszego projektu autorstwa Trzewiczka. Jego gra „Robinson Crusoe: Przygoda na bezludnej wyspie” zajmuje trzecią pozycję w rankingu blisko 70 tys. gier, jakie zestawił najstarszy inajwiększy amerykański portal branżowy boardgamegeek.com (pik)


Krycha, to jest pycha! Dzieckoz pasją

Ma5lat,mieszkaw Gliwicach,chodzido przedszkolai od niedawna prowadzi, uwaga, własnego kulinarnego bloga! No, przyznaję, nie sama,a przy niewielkiejpomocyswojejmamy.Otomałagliwiczanka Krysia.Dziśjąpoznacie,a jakgotuje,zobaczciena pychakrycha.blogspot.com


Świecznik: Kto wpadł na pomysł, żeby założyć bloga? Krysia: Monika. Świecznik: A kto to jest Monika? Krysia: To jest mama takiego dziecka, które się nazywa Krysia, hehe. Co, nieprawdę mówię? Świecznik: Monika ci pomaga? Krysia: Tak, chętnie. Świecznik: Co ci najbardziej smakuje z potraw, które przygotowałaś na blogu? Krysia: Tego to ja nie wiem, wszystko jest pyszne. Świecznik: A w ogóle co najbardziej lubisz jeść? Krysia: W ogóle? Świecznik: Tak. Krysia: Ale z zup? Świecznik: Może być. Krysia: To ogórkową. Świecznik: A ze wszystkich potraw? Krysia: Z wszystkiego to ogórkową. Ale lubię też kluski, łazanki i barszcz. Ale wigilijny. I to wszystko. Świecznik: Lubisz jeść? Krysia: Tak!

Świecznik: Dużo? Krysia: Dużo, więc nie chcę tego wymieniać. Świecznik: A kim chciałabyś zostać w przyszłości? Krysia: Ale jak już będę mamą? Świecznik: No, tak. Krysia: To chciałabym chodzić z mamą do pracy. Na pewno nie chciałabym być nauczycielką. Świecznik: Dlaczego? Krysia: No bo wydaje mi się, że trudno jest być nową panią w przedszkolu. Kiedyś chciałam lecieć w kosmos, ale już nie chcę, bo dowiedziałam się, że tam są czarne dziury. Wiesz, to jest niebezpieczne. Świecznik: A czego najbardziej nie lubisz? Krysia: Niedobrych ludzi i czarnych dziur. Tego właśnie najbardziej nie lubię. Świecznik: Dziękuję ci, Krysiu, za rozmowę. Będę regularnie odwiedzać twojego bloga. Może nawet coś ugotuję...


44-100 Gliwice, ul. Zwycięstwa 3, sekretariat 32/231 47 60 fax 32/230 71 22 www.nowiny.gliwice.pl, e-mail:office@nowiny.gliwice.pl dział reklamy: 32 231 44 13

Nowiny Gliwickie  

Wydanie elektroniczne na tablet. Gliwice i okolice.