Page 1

28.3.2014 r.

PL ISSN 0209

NR INDEKSU 366862

Miastochce cywilizować obszarywykluczenia

Kanałzkoparką

F O T O : K R Z Y S ZT O F S U R M A

Numer 12


Wystającyzwodyelementniejestkioskiem okrętupodwodnego,aledowodzirównieniecodziennychokolicznościnaśluziewŁabędach. Togórnaczęśćkabinykoparki,zalanej wpołudniowejkomorze.Dozdarzeniadoszło wostatniąsobotę.

Kanał z koparką Maszyna pracowała przy przygotowaniu komory do zasadniczej części robót, zajmując się m.in. oczyszczaniem dna. Zdarzenie miało miejsce już po godzinach pracy, gdy na miejscu nie było ludzi. Jedyną ofiarą jest koparka należąca do wykonawcy remontu – firmy Navimor Invest. – Woda dostała się kanałem starej

przepompowni. Prawdopodobnie doszło do rozszczelnienia zamknięcia remontowego lub przelania górą ponad nim. Za właściwe zabezpieczenie miejsca robót odpowiada wykonawca – informuje Stanisław Gruszczyński, zastępca dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach. Więcej o powodach zdarzenia bę-


dzie można powiedzieć dopiero po usunięciu wody z komory. Wtedy też, dźwigiem, zostanie wyciągnięta koparka. Sprzęt za kilkaset tysięcy złotych po osuszeniu i wymianie płynów powinien nadawać się do dalszego użytku. Komora została już niemal oczyszczona z mułu, który mógłby uszkodzić części wrażliwe na zepsucie, na przykład silnik. Przypomnijmy, że modernizacja śluzy w Łabędach prowadzona jest w ramach remontu Kanału Gliwic-

kiego. Inwestycja to najdroższe przedsięwzięcie projektu. Rekonstrukcja i usprawnienie pracy obiektu kosztować będzie 46,5 mln zł, podczas gdy pozostałych – odpowiednio 34,1 mln (śluza Dzierżno), 32,7 mln (śluza Rudziniec) i 21,5 mln (śluza Kłodnica). Dwie pozostałe śluzy na kanale – w Sławięcicach i Nowej Wsi – mają być odnowione w późniejszej kolejności. Zakończenie I etapu prac zaplanowano na wiosnę 2015 r.


Gmina wie, jak pomóc w wyjściu z kręgu biedy i patologii. Czy znajdzie potrzebne do tego pieniądze?

Miasto chce cywilizować obszary wykluczenia Adam Pikul

Gliwice zamierzają ożywić program mieszkań dla osób zagrożonych mar gi na li za cją spo łecz ną. Na to miast z my ślą o po mo cy ca łym gru pom mia sto za mie rza stworzyć centrum usług społecznych. Pro jek ty doj dą do skut ku, je że li uzy ska ją do fi nan so wa nia z eu ro środ ków. Ma ją na to du że szanse, jako tzw. zintegrowane inwe sty cje te ry to rial ne.

W długim ogonku po mieszkanie od gminy stoją ludzie, którzy w związ ku z sy tu acją ży cio wą

po trze bu ją go bar dziej niż in ni. Bez dom ni, mat ki sa mot nie wy cho wujące dzieci, wychowanko wie do mów dziec ka już dzi siaj mo gą ko rzy stać ze spe cjal nej ścieżki. Projekt OPS-u i Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej zmierza do po sze rze nia te go krę gu o długotrwale bezrobotnych oraz by łych więź niów. Ale au to rzy idą da lej. Chcie li by te uprzy wi le jo wa ne gru py wy cią gnąć z ko lej ki. – Projekt „Mieszkania na start” zakłada wyodrębnienie puli lokali so cjal nych, o ob ni żo nym stan dar dzie, dla osób za gro żo nych


wykluczeniem społecznym i tych, któ rzy są już po za tą gra ni cą. Z reguły są to osoby życiowo niesa mo dziel ne. Za da niem OPS -u będzie wyposażenie ich w podstawowe umiejętności społeczne. Czę sto oso by, któ re uzy sku ją lo kal socjalny, nie potrafią we właści wy spo sób o nie go za dbać. Brakuje im elementarnych umiejęt no ści pro wa dze nia do mu – tłu ma czy Bry gi da Jan kow ska, dy rek tor OPS. Pomysł czerpie z doświadczeń miesz kań chro nio nych, w któ rych pod okiem opiekunów samodzielności uczą się wychowankowie domów dziecka. Wchodzący w dorosłość młodzi ludzie dostają miesz ka nie na pró bę. Lo ka le „na start” mają być przydzielane z moż li wo ścią umo wy bez ter mi no wej. Każ dy bę dzie wy re mon to wa ny przez gmi nę i w peł ni zdat ny do użyt ku. Pla ny za kła da ją za sie dla nie miesz kań na ogra ni czo nym te re nie, czę sto z oto cze nia klien tów. – Roz lo ko wa nie pod opiecz nych w całym mieście utrudniłoby czy wręcz unie moż li wi ło pra cę

nad włączeniem tych ludzi w społeczność lokalną – wyjaśnia Iwona Ba lu szek, kie row nik dzia łu po mo cy śro do wi sko wej OPS. Moż li wość otrzy ma nia miesz kania poza kolejnością związana jest z przy ję ciem okre ślo nych zobowiązań. Najemcę i OPS wiązać bę dzie kon trakt, usta la ją cy wa run ki współ pra cy i kon se kwencje ich naruszenia. Rozwiąza nie sta no wi roz wi nię cie ścież ki do cho dze nia do sa mo dziel no ści, wy ko rzy sty wa nej w in dy wi dualnej pracy z klientami OPS-u. W doświadczeniach tak zwanego pro jek tu sys te mo we go, któ ry obej mu je rów nież śro do wi ska mar gi na li zo wa ne, ma swo je źró dła dru gie z przed się wzięć. – Wywiady naszych pracowników ujaw ni ły, że ci lu dzie są świa do mi swo jej spo łecz nej sy tu acji. Zda ją so bie spra wę, że zaj mu ją po śled nią po zy cję, ale po tra fią wska zać rów nież nie do stat ki w sys temie, które są współodpo wie dzial ne za tę de gra da cję. Dla zła go dze nia te go de fi cy tu mia sto pla nu je stwo rzyć Cen trum Usług Spo łecz nych. W za -


mie rze niach miej sce łą czy ło by funk cje ośrod ka in te gra cji spo łecz nej oraz in sty tu cji wspar cia. Do je go za dań na le ża ła by or ga nizacja szkoleń i treningów aktywi za cyj nych, pro fi lak ty ki dla dzie ci i mło dzie ży oraz ko or dy no wa nie dzia łań i pro jek tów w tym ob sza rze. Cen trum pomagałoby rów nież nie peł no sprawnym. W zamyśle jego działal ność obej mo wa ła by rów nież wypożyczanie sprzętu rehabilitacyj ne go. Wa run ki lo ka li za cji Cen trum za kła da ją, że by ła by to któ raś z dzielnic potrzebująca reintegracji spo łecz nej. Wstęp nie mo wa o Zatorzu oraz rejonie ulic Jagielloń ska – Bło go sła wio ne go Cze sła wa – Fran cisz kań ska. Wy bór nie jest przy pad ko wy. Pro jekt ukierunkowany na przywracanie spójności społecz nej wpisuje się w pro gram re wi ta li za cji dziel ni cy. – Dzie dzicz ne bez ro bo cie, bie da, uza leż nie nia, prze stęp czość. Tak się składa, że wszystkie te pa to lo gicz ne zja wi ska na war stwia ją się i sil nie do cho dzą do głosu na wspomnianym obsza-

rze – mó wi Ba lu szek. We dług sza cun ków wy ko na nie obu za mie rzeń w peł nym kształcie wymaga blisko 4,3 mln zł. Na ada pta cję i pro wa dze nie 70 mieszkań w cyklu trzyletnim po trze ba po nad 3,2 mln, oko ło 2,4 mln to koszt stwo rze nia i dwu let nie go utrzy ma nia CUS. Mia sto nie jest go to we do sa mo dziel ne go sfi nan so wa nia przed się wzięć. Na dzie je na re ali za cję wią że z no wy mi środ ka mi z Unii Eu ro pej skiej. Oczekiwania na pomoc z tej strony wy ni ka ją z fak tu umiesz cze nia pro jek tów wśród tzw. Zin te gro wa nych In we sty cji Te ry to rialnych zgłoszonych przez aglome ra cję. Je że li utrzy ma ją się na liście, dostaną pieniądze z pomo cy dla Ślą ska przed in ny mi. Samorządowcy liczą na dofinanso wa nie na wet w 85 pro cen tach. 


W Gliwicach jest blisko 300 budowli ochronnych, w których można się ukryć na wypadek konfliktu zbrojnego lub innych klęsk. Ich utrzymanie rocznie kosztuje miasto ok. 10 tys. zł. Część z nich zbudowano w czasie drugiej wojny światowej, ale sporo pochodzi z okresu tzw. zimnej wojny. Schrony urządzano wtedy w piwnicach bloków budowanych w latach 50. i 60. I choć trudno się spodziewać, by w najbliższym czasie ktoś miał zaatakować nasz kraj, postanowiliśmy sprawdzić, czy na taką ewentualność mamy się gdzie schować

Podziemne miasto Andrzej Sługocki Budowle ochronne są wnaszym mieście zinwentaryzowane. Odkilku lat zajmuje się nimi Centrum Ratownictwa Gliwice. Częścią tych obiektów administrują zarządcy budynków mieszkalnych, innymi zakłady pracy. – Ogółem mamy ich w naszym mieście289 isą one wstanie pomieścić ok.28 tysięcy osób –wylicza Jan Sroka, zastęp-

ca komendanta CRG. – Z tej liczby 119 mieści się w gliwickich przedsiębiorstwach. Tam schronienie mogłoby teoretycznie znaleźć ok. 15 tys. osób. Łatwo więc wyliczyć, że dla pozostałych mieszkańców Gliwic zostaje tylko 13 tysięcy miejsc. To, wstosunku doogólnej liczby gliwiczan, pokrywa zaledwie 7 proc. potrzeb. Inna rzecz, że nie wiadomo, kto miałby się tam chronić w pierwszej kolejno-


ści! Nie ma poprostu regulujących to przepisów. Władze centralne nieszczególnie zwracają uwagę na sprawę, o środkach naten cel nie mówiąc. Ostatnia wzmianka natemat schronów wustawie oobronie cywilnej pochodzi z 1993 roku, zaś w nowelizacji z 2002 roku nie ma na ten temat ani słowa. Sroka zwraca też uwagę nabrak spójnych przepisów wodniesieniu dotego typu budowli znajdujących się wzakładach pracy. Które ztych ukryć powinny zostać, a z których można zrezygnować. – Popatrzmy naBumar Łabędy –zauważa. – Kiedyś zatrudniał kilkanaście tysięcy ludzi. Dzisiaj jest ich 10 razy mniej. Komendant informuje, że firmy, jeśli mogą, pozbywają się ochronnego balastu. Nie opłaca się go utrzymywać. Wynajmują więc schrony pod magazyny, akiedy stają się one zupełnie zbędne –wyburzają. Zanim jednak to zrobią, muszą zwrócić się z odpowiednim wnioskiem do wojewody, który na naszym terenie centralnie odpowiada za ochronę cywilną. Jeśli uzasadnienie jest stosowne, wydaje pozytywną decyzję. Choć schrony wydają się reliktem przeszłości, wwielu kilku krajach europejskich utrzymuje się je w pełnej gotowości.

WSzwajcarii czy też Szwecji jest ich kilkaset tysięcy, łącznie ze schronami atomowymi. Wprzypadku jakiegokolwiek zagrożenia mogliby znaleźć tam kryjówkę praktycznie wszyscy obywatele tych państw. Każdy z nich ma przydział do konkretnego schronu. – Tamte obiekty pochodzą mimo wszystko z czasów zimnej wojny – wyjaśnia Sroka. –Wiemy, jaki wtedy panował strach. Dziś nikt już nie buduje schronów, bo i po co. W sytuacji ewentualnego zagrożenia można przecież wykorzystać podziemne tunele dworców kolejowych, piwnice. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że istniejące wnaszym mieście budowle ochronne nie obronią nas przeddziałaniem broni masowego rażenia, niebezpiecznych środków chemicznych czy biologicznych. Co najwyżej mogą nas osłonić przednalotami bombowymi. Sroka mówi, że klasyczny schron powinien zapewniać ludności wodę pitną, filtrowane powietrze, zapas żywności oraz odpowiednio wyposażone sanitariaty. –Atakich mamy wGliwicach ledwie kilka. Nawet jeśli zostały tak wyposażone, zazwyczaj urządzenia są nieczynne, bo pochodzą zpołowy ubiegłego wieku.


Mroczne korytarze i ciepła piwnica

Skwer Nacka pomiędzy ulicami Toszecką iŚwiętojańską. Pokryte trawą delikatne wzniesienie wyposażone w charakterystyczne kominki. Ewidentnie „coś” się tutaj podziemią kryje. Forsujemy stalowe drzwi irazem zKrzysztofem Grzybem z CRG i Markiem Słupkiem z drugiego ZBM wchodzimy wspowity mrokiem ponadstumetrowy ciąg korytarzy. Załom, dziesięć metrów ikolejny załom. Tunele mają ze dwa metry wysokości, półtora szerokości. Łukowo zakończone

żelbetonowe stropy, podłoga to zwykłe klepisko. Całość bez światła, wody. „Luksusem” jest jedynie wentylacja grawitacyjna. –To szczelina przeciwlotnicza zbudowana przez Niemców w 1943 roku – wyjaśniają moi rozmówcy. –Podobnych wolno stojących ukryć mamy wmieście dziesięć. Marek Najłowicz jest specjalistą ds. obrony cywilnej wobu gliwickich ZBM-ach. Oschronach, ukryciach znajdujących się wzasobach obu jednostek, wie wszystko. – Mamy ich około setki – mówi. – Większość znajduje się wpodpiwniczeniach budynków, które były stawiane wpołowie ubiegłego wieku. Te wolno sto-


jące pochodzą zokresuIIwojny światowej lub przedwojnia. Ukrycia w budynkach są w dobrym stanie technicznym, czego jednak nie można powiedzieć o urządzeniach filtro-wentylacyjnych. Przez lata niekonserwowane, popadły wzupełną ruinę. Zresztą dzisiaj większością obiektów mieszkalnych wmieście zarządzają wspólnoty. Która znich jako priorytet stawia modernizację schronów, skoro trzeba naprawiać dachy, elewacje? Dlatego pełnią one teraz funkcje piwnic lub schowków dla mieszkańców, magazynów, warsztatów. Taki sposób ich wykorzystania wgruncie rzeczy jest bardzo dobry. Lepiej, że są użytkowane, niż miałyby niszczeć. Wilcze Gardło. Wreszcie najprawdziwszy schron! Znajduje się wpodpiwniczeniu budynku przy ul. Astrów. Wejścia bronią wielkie stalowe drzwi, przed nimi na placu wyjście ewakuacyjne. Przymurowane, bo wandale niszczyli i wrzucali śmieci. W środku czysto, jasno i… ciepło. Wszystko zasprawą instalacji c. o. ogrzewającej budynek. Jest też kącik sanitarny –toaleta, umywalka. Cały obiekt ma ok. 100 m kw. i podzielony jest nakilka pomieszczeń. Większość zabezpieczona ciężkimi metalowymi wrotami z systemem rygli. Są nawet

urządzenia filtro-wentyalcyjne. Niestety, działające jedynie przy użyciu siły mięśni i korby. – Ten schron pochodzi z 1955 roku – twierdzi Najłowicz. – Może się tu ukryć ok. 50 osób. Proszę spojrzeć na sufit, stalowe tregry zamocowane co kilkadziesiąt centymetrów mają zapobiec zagruzowaniu pomieszczeń, a wytrzymają siłę nacisku250kg nacm kw. Czy mieszkańcy Gliwic wiedzą, gdzie ewentualnie mieliby szukać budowli ochronnych w razie zagrożenia? –Tak naprawdę, co taki schron pomoże? Przecież dzisiaj nikt nie będzie prowadził działań wojennych, jakie znamy zhistorii. Rąbną bronią atomową albo chemiczną i po sprawie. Nie wiem, gdzie i po co miałbym się wtedy ewentualnie chronić. Powiem szczerze: nie zamierzam się tym specjalnie interesować –mówi Grzegorz, dwudziestokilkuletni mieszkaniec Zatorza. PS W okresie ostatnich kilkunastu lat na terenie całej Polski wybudowano zaledwie dwa nowe schrony. Wsumie jest ich15 tysięcy isą one wstanie pomieścić zaledwie 1,5 miliona z 38 milionów obywateli Polski.


Paragraf eKsPres  Na targu Pod Murami policjanci urządzili niespodziewany nalot. Efektem zatrzymanie 58-letniego gliwiczanina. Mężczyzna przechowywał na swoim straganie 4 040 (słownie: cztery tysiące czterdzieści) sztuk papierosów bez akcyzy. Urząd skarbowy da teraz handlarzowi popalić.

 Na Chorzowskiej policjanci zatrzymali 25-latka, który był w gościnie u 66-latka. Wizyta skończyła się dość drastycznie, bo starszy z mężczyzn doznał uszczerbku na zdrowiu. Młodszy kolega uderzył go szklaną butelką w czoło.  Sośnica. Na ulicy Przedwiośnie z pomieszczenia gospodarczego skradziono cztery kaski motorowe.

 Aw Rzeczycach było włamanie do domku jednorodzinnego. Zginął przenośny dysk twardy z komputera. Zresztą, coś ostatnio dyski giną, bo w Gliwicach aż trzy skradziono ze

sklepu z komputerami.

 W Gliwicach na Zwycięstwa 28latek zniszczył bankomat. Chciał pewnie wypłacić pieniądze, ale nic na koncie nie miał. I to taka zemsta jego była.

 Znów miała być bomba w sądzie przy Powstańców Warszawy. Prezes sądu znów ewakuował 400 osób. Po sprawdzeniu budynku znów okazało się, że alarm fałszywy. Może już nie przeprowadzać tych ewakuacji? Wszak sąd naszpikowany kamerami, a u wejścia ochrona stoi. Ma bomba prawo wejść?

 Na Zatorzu zginął 40-metrowy wąż. Poszukują go policjanci z „dwójki”. Spokojnie, bez paniki, wąż to był ogrodowy.

 Znów Sośnica. 39-latka lubiąca wypić coś mocniejszego brała udział w libacji. W pewnym momencie wkurzył ją konkubent, więc wzięła pustą butelkę po wódzie i kilka razy walnęła partnera w głowę. 44-latek atak przeżył, ale ma na głowie rany.


WASZE ŁAMY  W miniony poniedziałek o godzinie 7.40 miałem okazję widzieć, jak pracuje firma, która w Gliwicach sprząta przystanki i te ren wo kół nich. Sta łem na przystanku przy placu Piastów. Panowie przyjechali, szybko pozamiatali śmieci, tak z grubsza, i pojechali. Zostawili co najmniej kilkanaście petów i jakiś nylonowy woreczek. Z tego widać, że pracownicy tejże firmy sprzątają wyjątkowo niechlujnie. Nie dziwię się teraz, że w centrum miasta jest zawsze tak brudno.

 Nie daw no za ła twia łem spra wę w gli wic kim sta ro stwie po wia to wym. Przy je cha łem na ro we rze i chcia łem go zo sta wić przed wej ściem głów nym. Nie było stojaka, postanowiłem więc przy wią zać jed no ślad do ko sza. Wte dy po ja wił się ochro niarz i zwró cił mi uwa gę. Bo sto jak na ro we ry jest z ty łu. Nie ste ty, w miej scu sła bo wi docz nym.

A gdy by był nie da le ko fron tu, ochro niarz mógł by na nie go zer kać. Prze cież przed bu dyn kiem starostwa jest tyle miejsca, jeden mały stojak nikomu by nie zawadzał. Ro zu miem, że przy jeż dża ją tu lu dzie z po wia tu sa mo cho da mi, ale ro we rzy ści też! Po za tym dzi wi mnie bar dzo, że par king przed sta ro stwem jest dla powiatowych „vipów”, czyli ważnych pracowników budynku. Czy nie lepiej, by zostawiali oni swoje au ta na par kin gu z ty łu? Z przo du po win ny być miej sca po sto jo we do 10 mi nut, dla tych petentów, którzy tylko idą oddać ja kiś pa pier i od ra zu wra ca ją.  Za mie ści li ście pań stwo nie daw no w „No wi nach” fo to re portaż o wio śnie w Gli wi cach. Zdję cia bru du, ja ki pa nu je w na szym mie ście, by ły po ra ża ją ce. Ale ja chciał bym po wiedzieć, że ta kich miejsc jest du żo, du żo wię cej. Że by je po ka zać, mu sie -


li by ście chy ba po świę cić ca ły nu mer ga ze ty.

 Właścicielka cukierni znajdującej się przy ulicy Dworcowej postawiła kontener na śmieci w pobliżu tablicy upamiętniającej dok to ra Win cen te go Sty czyńskiego, polskiego działacza narodowego, przedwojennego radnego w Gliwicach, lekarza zamordowanego przez niemieckiego bojówkarza. Czy to się godzi? Proszę wysłać fotoreportera, niech zrobi zdjęcie, niech wszyscy zobaczą, jak to wygląda i sami sobie odpowiedzą... Od redakcji: Wysłaliśmy fotoreportera. Tak to wygląda:

 Chciałam pochwalić miasto. Mieszkam na osiedlu Trynek i długo na rze ka łam na brak ko szy na śmieci w mojej okolicy. I oto są! Ładne, nowe, estetyczne kosze pojawiły się na Jasnej, Dzierżona i Żwirki.

 Jestem właścicielką psa i wyprowadzam mojego czworonoga na alei Przy jaź ni, w czę ści przy Częstochowskiej i Dworcowej. Na trawnik w tym miejscu nie sposób wejść, tyle leży psich kup. Tymczasem na alei, w niedalekiej odległości od siebie, znajdują się dwa kosze na zwierzęce nieczystości. Ja zawsze mam ze sobą woreczek i po swoim pupilu sprzątam. Zachęcam innych, by też zaczęli to robić.  Mam pytanie. Dlaczego z ulic Dolnych i Górnych Wałów zeszli robotnicy? Zauważyłem, że od jakiegoś czasu nic się w tych miejscach nie dzieje. Roboty przerwano. Do poczty głównej nie można normalnie dojść. Jestem


zmotoryzowany i przeraża mnie to wszystko. Jak jeszcze teraz zamknie się Zwycięstwa przy GCH, to już będzie tragedia!

LisT

Do reDaKcji

Będziemy się dusić!

Na osiedlu Gwardii likwiduje się tereny zielone pod budowę parkingu. Wycinane są drzewa, dzięki któ rym po wie trze za si la ne jest w niezbędny do życia tlen. Człowie ko wi bar dziej za le ży te raz na samochodzie niż własnym zdrowiu, a nawet życiu. Aż do chwili, gdy zacznie się dusić. A zacznie się to od dzieci! Na osiedlu jest szkoła, aż dwa żłobki, przedszkole... Owszem, miejsca dla aut też są bardzo ważne, ale moim zdaniem problem ten rozwiązywany jest w niewłaściwy sposób. Nasze osiedle znajduje się między dwoma ruchliwym ulicami i jeszcze

odzierane jest z zieleni! Co ciekawe, zarządzający osiedlem nie widzą problemu w wycince drzew, natomiast przejęli się losem ptaków. Ekspertyza ornitologa nakazała bowiem budowanie na naszych blokach budek lęgowych. Wypadałoby chyba najpierw zadbać o zdrowie i życie ludzi? Imię i nazwisko do wiadomości redakcji


Muzeum wystawia. Sztukę dla dzieci. Premiera 17 maja, podczas Nocy Muzeów

Chłopiec z Gliwic Dzielny szewczyk Przemko i jego pomysłowa towarzyszka Jadwiga nie pozwolą, by wrogowie z uśmiechem na ustach przeszli Białą Bramą i uznali ich rodzinne miasto za swą wojenną zdobycz. Nieprzyjaciół pokonają dzięki sprytowi, niezachwianej wierze w zwycięstwo i… maleńkim przyjaciołom, na których zwykle nikt nie zwraca uwagi… „Chłopiec z Gliwic”, przedstawienie teatralne dla najmłodszych widzów

powstało w oparciu o tekst sztuki autorstwa Grzegorza Krawczyka, na co dzień pełniącego funkcję dyrektora gliwickiego muzeum. Kanwą sztuki była bodaj najsłynniejsza gliwicka legenda, opiewająca bohaterską postawę kobiet i ich kluczową rolę w ocaleniu miasta podczas wojny trzydziestoletniej w XVII wieku. „Chłopiec z Gliwic” to kolejna inicjatywa gliwickiego muzeum, promująca lokalną historię w sposób niekonwencjonalny, zaskakujący


i w pełni autorski. Kipiąca od dowcipnych dialogów i wartkiej akcji historia w teatralny sposób przedstawia prawdziwe wydarzenie z dziejów Gliwic. W1626 roku duński hrabia Ernest von Mansfeld ze swym protestanckim wojskiem staje pod Gliwicami, żądając poddania miasta. Ma przewagę militarną, ale czy to wystarczający powód, by ulec jego żądaniom? Nie dla gliwiczan!

Forma przedstawienia czerpie z najlepszych teatralnych tradycji: konwencji ludowej włoskiej komedii dell’arte i błazeńskich popisów średniowiecznych aktorów wędrownych. W spektaklu na nudę nie ma miejsca – sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, a bohaterowie nie mają chwili wytchnienia. Zmuszeni do wymyślania kolejnych forteli są w nieustannym ruchu, prześcigając się w kolejnych próbach osiągnię-


cia celu. Przedstawienie, grane przez profesjonalnych aktorów i animowane przez nich lalki, przenosi młodych widzów w zupełnie inną, fantastyczną rzeczywistość, która jednak dla uważnego widza okazuje się dziwnie znajoma. Czy to Gliwice kilkaset lat temu wyglądały tak jak teraz, czy może ludzie – ze swoimi słabościami, wadami i zaletami – nie zmienili się ani na jotę? „Włoska” scenografia i kostiumy oraz prześmieszne lalki wykonane zostały w pracowniach Teatru Baj Pomorski w Toruniu – jednego z najlepszych teatrów lalkowych w Polsce, znanego z promowania tradycyjnej i współczesnej europejskiej literatury dla dzieci oraz nowatorskich propozycji programowych. Reżyserem „Chłopca z Gliwic” jest Ireneusz Maciejewski – absolwent Wydziału Sztuki Lalkarskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza. Sztuki w jego reżyserii można oglądać w wielu polskich teatrach, m.in. Teatrze Guliwer w Warszawie, gdańskiej Miniaturze, Teatrze Baj Pomorski, Teatrze Lalki, Maski i Aktora Groteska

w Krakowie, Teatrze Baj wWarszawie czy Teatrze Animacji w Poznaniu. Projekty scenografii, kostiumów i lalek wykonał Dariusz Panas, jeden z najbardziej rozpoznawalnych scenografów tworzących dla polskich teatrów lalek. Brał on udział w ponad 50 realizacjach teatralnych, m.in. tworzył scenografię dla nominowanej do Paszportu Polityki „Gai” w reż. Krzysztofa Raua Teatru 3/4 Zusno. O stronę muzyczną spektaklu zatroszczył się Michał Kowalczyk: skrzypek, kompozytor, aranżer, absolwent Katowickiej Akademii Muzycznej, od 12 lat związany z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach, który jest autorem kilkudziesięciu opracowań muzycznych i projektów autorskich w teatrach dla dzieci. 


44-100 Gliwice, ul. Zwycięstwa 3, sekretariat 32/231 47 60 fax 32/230 71 22 www.nowiny.gliwice.pl, e-mail:office@nowiny.gliwice.pl dział reklamy: 32 231 44 13

Nowiny Gliwickie nr 15