Miejsce biznesu #15

Page 1

miejsce biznesu TARNOWO

ISSN 2449-5948

WYŻSZA KULTURA ORGANIZACJI

PODGÓRNE

#15/4 2018


od redakcji

O słabości, która stała się siłą RUSZYŁA BUDOWA ZESPOŁU SZKÓŁ TECHNICZNYCH. ZGODNIE Z PRZYGOTOWANYMI ZAŁOŻENIAMI, 1 WRZEŚNIA 2020 R. NAUKĘ ROZPOCZNIE W NIEJ OK. 120 UCZNIÓW. PROJEKT CIESZY SIĘ DUŻYM POPARCIEM – W BADANIACH OPINII MIESZKAŃCÓW W KWIETNIU I MAJU 2017 R. PONAD DZIEWIĘĆDZIESIĄT PROCENT BADANYCH (90,3%) POPIERA TĘ INICJATYWĘ.

„Siłą każdego człowieka jest to, że dąży do celu, jeśli bardzo czegoś chce i podporządkowuje temu swoje życie. Taki cel kształci człowieka. (…) Śmieję się, że jestem w życiu triathlonistą, bo myślę o trzech rzeczach naraz” – wywiad z Jerzym Górskim.

36

DODATEK SPECJALNY DO GŁOSU BIZNESU

WYDAWCA: SKIVAK SP. Z O.O. UL. WIENIAWSKIEGO 5/9 61-712 POZNAŃ

REDAKTOR PROWADZĄCY: EMILIA SEWERYN e.seweryn@skivak.pl C: 0, M: 75, Y: 100, K: 0 C: 0, M: 0, Y: 0, K: 100

REDAKCJA: MACIEJ FLIGER, GRZEGORZ SURDYK LAYOUT, SKŁAD: TOMASZ BOCZARSKI KOREKTA: ADAM HOROWSKI REKLAMA: KAROLINA SCHUSTER k.schuster@skivak.pl ZDJĘCIA: ARCHIWUM GMINY, FIRM, AUTORÓW, SHUTTERSTOCK.COM DODATEK ZAMKNIĘTY DO DRUKU: 10.12.2018 R. NAKŁAD: 2000 EGZ. NAPISZ DO NAS: miejscebiznesu@skivak.pl

6 Modele zarządzania w przedsiębiorstwach Tarnowa Podgórnego „Pisząc o przedstawicielach biznesu w Gminie Tarnowo Podgórne odnoszą wymierny sukces, przedstawię trzy różne podejścia do koncepcji Laloux w obszarze przemysłowym. Są one w pewnym sensie rozwiązaniami hybrydowymi w stosunku do teorii. Niewątpliwie jednak wspólna dla wszystkich jest zdolność elastycznego dostosowywania się do dynamicznych zmian zachodzących w otoczeniu, która jest podstawą do osiągnięcia sukcesu współczesnej organizacji” – artykuł Anny Łoszczyńskiej z Fundacji Trifolium o zarządzaniu w firmach: Balma, Noti, Kimball Electronics oraz Schattdecor.

2


od redakcji

Piękno relacji

SPIS 4 NEWSY 6 WYWIAD OKŁADKOWY › BARWNE ZARZĄDZANIE

12 NASZE FIRMY

Ostatnio w Collegium Da Vinci mieliśmy szczęście uczestniczyć w bardzo inspirującej konferencji pt. „Marketing i technologie”. Jej tematem była niesamowita relacja pomiędzy sztuczną (czy jak ją określono: wzmocnioną) inteligencją a człowiekiem, z jego wrażliwością, empatią oraz kreatywnością, której maszyny długo jeszcze nie będą w stanie osiągnąć. Najbardziej zapadającym w pamięć wystąpieniem było to autorstwa Wiesława Bartkowskiego, który jest projektantem interakcji i badaczem systemów złożonych, zręcznie łączącym informatykę z naukami humanistycznymi. Jedna z instalacji, która powstawała pod jego opieką – Magnetio – autorstwa studentek School of Form Kamili Koźmińskiej i Magdy Kurowskiej, składa się z metalowych kulek, które początkowo tworzą płaską taflę. Jednak wyczuwając obecność człowieka, wchodzą z nim w interakcję. Stają się plastyczną masą, z której można tworzyć przestrzenne formy. Dzieje się tak dzięki wytwarzanemu polu elektromagnetycznemu. Im więcej osób jest w pobliżu, tym ciekawsze formy można uzyskać. Jednak gdy tylko twórcy odejdą od obiektu – stworzone dzieło rozpada się, ponownie zamieniając się w płaską taflę. Potrzebujemy siebie nawzajem i dopiero w tej relacji jesteśmy w stanie „rosnąć”. Przytaczamy ten przykład dlatego, że bohaterowie świątecznego wydania „Miejsca Biznesu” również dowodzą, że człowiek – nie klient, nie efektywność, nie wyniki – jest na piedestale w organizacjach, które hołdują nowoczesnemu stylowi zarządzania. Przedstawiciele czterech firm z obszaru przemysłowego - Balmy, Noti, Kimball Electronics i Schattdecor – w bardzo szczerej rozmowie z Anną Łoszczyńską z Fundacji Trifolium opowiadają o wartościach, komunikacji czy relacjach wewnątrz firmy. Oprócz tego wskazujemy drogę, jak poprzez assessment center zrekrutować wartościowych pracowników na kierownicze stanowiska, a poprzez docenianie (s. 6) – nie ocenianie – ich utrzymać. Prezentujemy także nowoczesną branżę wystawienniczą (s. 32), która również koncentruje się na człowieku i jego wielozmysłowym doświadczeniu podczas targów. Człowiek jako jednostka, która działa celowo, to motyw przewodni nie tylko tekstów biznesowych, ale również sportowego wywiadu z Jerzym Górskim (s. 41). Historia 63-letniego triathlonisty jest dowodem niesamowitej siły woli i możliwości tworzenia rzeczy wielkich. Niech te historie będą dla nas inspiracją: życiową i zawodową! Miłej lektury, Redakcja

› ELEKTRYZUJE INNOWACYJNOŚCIĄ

14 STRATEGIE › D+OCENIANIE JAKO NARZĘDZIE MOTYWACJI › KOMPETENCJE POD OBSERWACJĄ › O CO CHODZI W NETWORKINGU?

21 FINANSE › WIGILIA PRACOWNICZA - KIEDY BĘDZIE KOSZTEM PODATKOWYM? › CYFROWE SPRAWOZDANIA FINANSOWE

24 PRAWO › BEZCZYNNOŚĆ SĄDU, ALE NIE PRZEDSIĘBIORCY

26 TWCP › JEREMIE 2 – ZNÓW DOSTĘPNY

29 ODKODOWANY › SENSUALNE DOŚWIADCZENIA

32 INFORMACJE › LEPIEJ DZIĘKI FUNDUSZOM EUROPEJSKIM › JESTEM OTWARTY NA INICJATYWY PRZEDSIĘBIORCÓW › RUSZYŁA BUDOWA SZKOŁY DLA ZAWODOWCÓW

36 LIFESTYLE › PIEKŁO NA ZIEMI. JERZY GÓRSKI MISTRZEM ŚWIATA › TUTAJ ZACZĘŁA SIĘ HISTORIA › BYĆ W DOBRYM MIEJSCU, W DOBRYM CZASIE

Na nadchodzące święta Bożego Narodzenia życzymy Państwu pozytywnych emocji: harmonii w sercu, będącej źródłem szczęścia i zadowolenia, a także spokoju ducha jako drogi do większej uważności na drugiego człowieka. A duma z dokonań i poczucie sprawczości niech zagoszczą w Państwa sercach podczas podsumowania tego roku oraz snucia planów na 2019!

3


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Bizne(w)s Firma bez kierowników

z lepszymi wynikami

FIRMA PKS GDAŃSK-OLIWA, KTÓRA ISTNIEJE NA RYNKU OD PONAD PÓŁ WIEKU I ZATRUDNIA 300 OSÓB, PRZESZŁA NA TAK ZWANE TURKUSOWE ZARZĄDZANIE.

Zlikwidowała stanowiska kierownicze, zmieniła zasady wynagrodzeń, a odpowiedzialność za zadania przekazała w ręce całych zespołów. Efekty? Między innymi większy zysk i mniejsza rotacja pracowników. Wcześniej na zarządzanie bez kadry kierowniczej decydowały się w Polsce raczej firmy zajmujące się nowymi technologiami, ale również jeden z producentów opakowań, wód oraz sieć przedszkoli. PKS Gdańsk-Oliwa zatrudnia 250 osób w administracji, a także 50 kierowców. Zmiana systemu zarządzania nie wpłynęła na wydajność, ale poprawiła wyniki finansowe spółki. Źródło: : innpoland.pl

Znaczki jako inwestycja MOŻE SIĘ WYDAWAĆ, ŻE KOLEKCJONOWANIE ZNACZKÓW POCZTOWYCH TO DZIŚ HOBBY ZANIKAJĄCE. POJAWIAJĄ SIĘ JEDNAK SYMPTOMY PEWNEGO OŻYWIENIA.

W 2018 r. w Poznaniu odbyła się ogólnopolska wystawa filatelistyczna, która przyciągnęła większe zainteresowanie niż o rok wcześniejsze wydarzenie w Warszawie. Istnieje nawet niemieckie koło pasjonatów polskich znaczków, które stale się powiększa. W znaczki pocztowe również się inwestuje. W przypadku najlepiej wycenianych znaczków, według indeksu GB30 średnia stopa zwrotu za około 40 lat ma wynieść 10,5%. Wyemitowany w 1856 r. na Brytyjskiej Gujanie (British Guiana 1-cent Magenta) znaczek cztery lata temu osiągnął na aukcji cenę 9,5 mln dolarów. Źródło: innpoland.pl

4


news

Pracownik z kontem na Facebooku

odchodzi szybciej JEŚLI PRACOWNIK TWOJEJ FIRMY KORZYSTA Z MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH, ISTNIEJE WIĘKSZA SZANSA, ŻE ODEJDZIE Z PRACY.

Więcej oszczędzamy, mniej się zadłużamy

Facebook, LinkedIn, Twitter, Instagram i inne media społecznościowe to bardzo dobre narzędzia dla firm promujących swój biznes i produkty. Z drugiej strony narażają one pracodawców na większe koszty związane z rotacją pracowników. To wyniki ankiety przeprowadzonej na 277 pracownikach firmy z branży opieki zdrowotnej. Ci, którzy korzystają z mediów społecznościowych, są lepiej postrzegani przez rekruterów i headhunterów, a także sami są lepiej zorientowani w sytuacji na rynku pracy i aktualnych ofertach.

ROSNĄCE DOCHODY, REKORDOWO NISKIE BEZROBOCIE – TO DWIE NAJWAŻNIEJSZE PRZYCZYNY ROSNĄCEJ CHĘCI POLAKÓW DO OSZCZĘDZANIA.

Źródło: hbrp.pl

Według raportu Związku Banków Polskich „InfoKREDYT: Oszczędzanie”, jeszcze w 2018 r. Polacy mają zaoszczędzić około 2,5% swoich zarobków. Do wielu innych europejskich krajów nadal wiele nam brakuje (w Niemczech stopa oszczędności szacowana jest na około 10%, w Czechach na 5,5%), ale dobrą informacją jest również spadający odsetek Polaków zadłużających się ponad stan. Średni stopień zadłużenia w stosunku do dochodów to w naszym kraju około 60%. Źródło: serwisy.gazetaprawna.pl

Rynek gier szybuje W REKORDOWYM TEMPIE ROSNĄ PRZYCHODY PRODUCENTÓW GIER KOMPUTEROWYCH. W CORAZ WIĘKSZYM STOPNIU ZA WYNIKI ODPOWIADAJĄ MIKROPŁATNOŚCI.

Według szacunków firmy Newzoo, w 2018 r. gracze wydadzą na zakupy gier i dodatków około 135 mld dolarów. Tylko w pierwszym półroczu 2018 r. przychody producentów wzrosły o 40%. We wrześniu jeszcze więcej, bo aż o 43% wzrósł popyt na dodatki do gier, akcesoria i rozwiązania pozwalające odblokowywać niektóre opcje w grach. Ich zakupy, realizowane jako mikropłatności, w trzech ostatnich kwartałach przyniosły producentom gier 2,6 mld dolarów. Źródło: businessinsider.com.pl

5


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Anna Łoszczyńska Socjolog o profilu ZZL i ekonomista; absolwent Uniwersytetu SWPS oraz Uniwersytetu Ekonomicznego o kierunku międzynarodowe stosunku polityczne i gospodarcze. Ukończyła liczne studia podyplomowe z zakresu zarządzania strategicznego oraz MBA Executive. Wykładowca w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu. Certyfikowany trener biznesu. Ekspert w zakresie sprzedaży osobistej – ukończyła szkolenia w Hamburgu oraz Nowym Jorku, posiada certyfikaty z zakresu „Integrity selling”, uznawane przez zachodnie koncerny.

Barwne

Przedstawiciele firm, będących bohaterami artykułu, spotkali się podczas wspólnej sesji zdjeciowej w siedzibie Schattdecor. / Fot. Dana Puciłowska

zarządzanie Tekst: Anna Łoszczyńska, Fundacja Trifolium

W POPRZEDNIM NUMERZE „MIEJSCA BIZNESU” PRZYBLIŻYŁAM IDEĘ ZARZĄDZANIA FREDERICA LALOUX. STWORZONY PRZEZ NIEGO MODEL MA ODWZOROWANIE W KOLORACH I PRZYPORZĄDKOWUJE ORGANIZACJOM OKREŚLONĄ BARWĘ, MAJĄC NA UWADZE KILKA KLUCZOWYCH PARAMETRÓW.

6

Wyróżnione są trzy przełomowe aspekty: samo-zarządzanie, oparcie na czynniku ludzkim, szukanie ewolucyjnego celu organizacji, który zastępuje próby przewidywania i kontrolowania przyszłości. Laloux w fascynujący sposób opisuje historię rozwoju organizacji z punktu widzenia rozwoju ludzkiej świadomości. W swojej książce osadza intrygujące studia przypadków w przestrzeni teorii ewolucji człowieka i jego świadomości, od materii do ducha. Turkusowa organizacja, która stanowi wzorzec i złoty standard, w opinii twórcy tej koncepcji jest tworzona w warunkach dojrzałego kapitalizmu. Polski wolny rynek liczy sobie trzydzieści lat i na wiele rozwiązań nie jest jeszcze gotów. Kolejnym czynnikiem stanowiącym ograniczenia do całkowitej adaptacji pomysłu Laloux jest odmienna kultura w naszym kraju. Pisząc o przedstawicielach biznesu, które w Gminie Tarnowo Podgórne odnoszą wymierny sukces, przedstawię trzy różne podejścia w obszarze przemysłowym, które


temat numeru

pracy. Zauważalnie wzrasta liczba firm, które widzą potrzebę inwestowania w rozwój własnej kadry. Stąd też pojawienie się nowych sposobów motywowania, a także nowe techniki zarządzania, w tym również zarządzania zasobami ludzkimi, oraz zwrócenie uwagi na wagę kultury organizacyjnej. Te nowe trendy i nowe prawa rządzące funkcjonowaniem firm są konsekwencją dotychczasowego podejścia do zatrudnionych ludzi. Wyśrubowane normy, oszczędności czynione na pracownikach, brak długofalowego planowania sprawiły, że nadeszła pora na radykalne zmiany w podejściu do współczesnej koncepcji zarządzania. W swojej książce Laloux opisuje różne etapy rozwoju świadomości biznesowej i organizacyjnej po to, by dojść do biznesu opartego na intuicji, zaufaniu i… miłości. Zwyczajnej miłości do tego, co się robi. W „Pracować inaczej” opisuje firmy prowadzone przez ludzi, którzy „mają ambicje, ale nie są ambitni”. Otwiera oczy na to, że biznes nie musi być bezmyślnym bogaceniem się, rywalizacją, nieustannym stresem. Praca może być za to dostrojeniem się do świata i do tego, co w nas i w naszej organizacji najlepsze. Cztery wybrane przedsiębiorstwa branży przemysłowej z Tarnowa Podgórnego, każdego dnia, ale w odmienny sposób, próbują osiągać doskonałość w zmieniającym się otoczeniu. Dyrektor Personalny Ewa Sanchez z Kimball Electronics Poland, Prezes Zarządu Mirosław Wolski z Schattdecor oraz Prezesi Zarządów Noti i Balmy - Ryszard i Michał Balcerkiewicz poświęcili swój czas na spotkanie, aby przybliżyć styl zarządzania w swoich organizacjach. Rozmowy z przedstawicielami tych organizacji pozwolą zaprezentować narzędzia, dzięki którym praca w tych firmach staje się dla ich pracowników bardziej twórcza. Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest długoletni proces tworzenia wyższej kultury organizacyjnej, za której kształt odpowiada mnóstwo czynników. Lepiej rozwinięte kultury organizacyjne mają wspólne elementy i są dla spółek źródłem wielu korzyści, o czym świadczą wyniki badań. Według Jamesa L. Hesketta dzięki wyższej kulturze organizacyjnej spółka może osiągać 20-30% lepsze wyniki niż firmy konkurencyjne, które na tym tle niczym się nie wyróżniają.

są rozwiązaniami hybrydowymi w stosunku do przedstawianych w teorii. Wynika to przede wszystkim z faktu, że ludzie są z natury wielowymiarowi i błędem jest bezkompromisowe przyporządkowywanie ich do konkretnego modelu. Sam Laloux podkreśla, że każdy analizowany paradygmat zawiera w sobie i równocześnie przekracza poprzedni, co oznacza, że w każdej organizacji odnajdziemy wszystkie barwy jego koncepcji, lecz w innym natężeniu. Może to wynikać z momentu rozwoju, na którym znajduje się organizacja, zarządzania sytuacyjnego czy poziomu dojrzałości zatrudnianych pracowników. Niewątpliwie jednak wspólna dla wszystkich opisywanych organizacji jest zdolność elastycznego dostosowywania się do dynamicznych zmian zachodzących w otoczeniu, która stanowi podstawę do osiągnięcia sukcesu współczesnej organizacji. Dynamiczne zmiany towarzyszą nam w sposób ciągły. Zmieniają się technologie, procesy produkcyjne, materiały, normy, potrzeby klientów i ich oczekiwania. W ślad za zmianami oczekiwań środowiska zewnętrznego idą również oczekiwania pracowników względem firmy i sposobu wykonywanej pracy. Nadeszły czasy, w których praca przestała być wyłącznie źródłem utrzymania. Obecnie pełni funkcję źródła życiowej satysfakcji i platformy do samorozwoju. Pracodawcy zaczynają dostrzegać bezpośredni związek pomiędzy zadowoleniem pracowników a efektywnością ich

7


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Według Johna Colemana za tworzenie wyższej kultury organizacyjnej odpowiada sześć obszarów. Prezentowane w artykule przedsiębiorstwa z Tarnowa Podgórnego rozwijają w sposób wyjątkowy każdy z nich. Niektóre są na poziomie wybitnym, inne natomiast wprowadzają kolejne rozwiązania przybliżające je do kultury turkusu. Należy docenić te firmy, które podjęły znaczący wysiłek podejmowania zmian, gdyż ich wizjonerskie myślenie już dzisiaj przynosi wymierne efekty.

1. WIZJA, MISJA, FILOZOFIA ORGANIZACJI JAKO PODWALINY KULTURY ORGANIZACYJNEJ Budowanie wyróżniającej kultury rozpoczyna się najczęściej od ustalenia wizji oraz misji organizacji lub filozofii firmy. Te kilka prostych słów staje się następnie wyznacznikiem wartości spółki i pozwala określić cel działania. Z kolei cel staje się drogowskazem dla wszystkich podejmowanych decyzji. BALMA I NOTI, lokalne firmy z polskim kapitałem, które zostały powołane z małej działalności rzemieślniczej w 1978 r., są obecnie wyróżniającym się producentem na międzynarodowym rynku mebli, liczącym w sumie ponad 300 zatrudnionych osób. Kiedy koncepcja wizji, misji i strategii pojawiła się w firmie Balma i Noti? Tworząc firmę w latach 80., mieliśmy swoją wizję w głowie. Już wtedy wiedzieliśmy, co chcemy osiągnąć i w czym chcemy być wyjątkowi – mówi Ryszard Balcerkiewicz, założyciel obu marek. Kiedy przedsiębiorstwo było kilku-, a potem kilkunastoosobowe, wszystkie działania podejmowane były w sposób dynamiczny. Naturalny wzrost organizacji do kilkudziesięciu pracowników spowodował konieczność uporządkowania procesów. W Balmie – uzupełnia Michał Balcerkiewicz, Prezes Zarządu – momentem spisania wizji, misji i strategii był moment wdrażania ISO 9001. Pierwotnie tworzone z zewnętrzną firmą marketingową, były od tamtego czasu aktualizowane. Dziś na stronie Balma Think Pro znajdujemy czytelne przesłanie organizacji. Wszystko zaczyna się w biurze Balma od zawsze dążyła do tego, by oferować więcej niż meble. Dziś jest pionierem wzornictwa biurowego, wyznacza nowe standardy. Łączy potrzeby z estetyką i funkcjonalnością. Zgodnie z autorską filozofią, Think Pro zakłada inteligentne wsparcie biznesu. Po to, by w przemyślanym i nowoczesnym stylu wspierać efektywność pracy, w miejscu, w którym wszystko się zaczyna – w biurze. Działanie zgodne z tymi celami przynosi spektakularne sukcesy i znajduje uznanie w postaci nagród za wzornictwo. Pracownicy żyją sukcesami i nagrodami firmy.

2. WARTOŚCI, NA KTÓRYCH BUDUJE SIĘ KULTURĘ ORGANIZACYJNĄ Trzonem kultury każdej organizacji są wyznawane przez nią wartości. Poprzez wizję spółka wyraża swój cel działania, natomiast wartości stanowią zestaw wskazówek wpływających na myśli i zachowania, by móc tę wizję zrealizować. Kimball Electronics to firma z amerykańskim kapitałem, która ma swoje źródło w firmie Teletra, założonej w 1954 r. W Kimball Electronics Poland produkowane są wysokiej jakości wyroby elektroniczne z branży motoryzacyjnej i przemysłowej oraz wyroby i urządzenia medyczne. Firma jest liderem wśród firm z sektora elektroniki w Polsce. Znajduje się także w gronie Gazel Biznesu, w czołówce rankingu 100 największych firm Wielkopolski i wśród 500 największych firm w Polsce. Posiadacz Diamentu miesięcznika Forbes 2017.

8


temat numeru

Jako firma z kapitałem amerykańskim zapewne posiadacie wyraźnie przedstawione wartości, które przyświecają Kimball Electronics? To prawda – odpowiada Ewa Sanchez, Dyrektor Personalny Kimball Electronics. – Jako jedna spójna organizacja działamy od lat w oparciu o cztery wartości: • Customers (Klienci) • People (Ludzie) • Citizenship (Wspólnota) • Profits (Zyski). Wartości wybrzmiewają jako proces od zdobycia klientów, którzy zapewniają ludziom pracę, po budowanie wspólnoty i przynoszenie zysków. Naszą misją natomiast jest produkcja wyrobów elektronicznych i medycznych o wysokim stopniu niezawodności, które niejednokrotnie odpowiadają za nasze codzienne bezpieczeństwo. Czy wartości są komunikowane w jakiś szczególny sposób? Wszyscy pracownicy mają wypisane wartości firmy na noszonych codziennie identyfikatorach. Nie jest to jednak równoznaczne z ich znajomością. Dlatego postanowiliśmy przeprowadzić akcje przybliżające nam wszystkim idee stojące za wyborem takich właśnie wartości. Ludzie są na pierwszym miejscu. Hasłem firmy jest pierwsze zdanie opisujące tę wartość: To ludzie tworzą naszą firmę (ang. Our people are the company). I rzeczywiście jesteśmy o tym przekonani. Chcemy być pracodawcą z wyboru. Wiele osób pracuje w firmie aż do emerytury. Doceniamy wiedzę, którą posiadają pracownicy z najdłuższym stażem. Wiedzę, która jest nie tylko wiedzą produktową, ale również przejawia się w dogłębnej znajomości kultury organizacyjnej. Drugą wartością, która nabiera coraz większego znaczenia, jest wspólnota, czyli otoczenie społeczne, w którym znajdujemy się jako organizacja. Wychodzimy coraz częściej do lokalnej społeczności. Szukamy inicjatyw lokalnych. Widzimy, że w Tarnowie silną i aktywną grupą są seniorzy, dlatego myślimy o jej wsparciu. Obecnie jesteśmy w trakcie procesu przybliżania wartości pracownikom. Działanie to wykonujemy w cyklach. Na przybliżenie każdej wartości poświęcamy około dwóch miesięcy. Stworzyliśmy Pasaż Wartości – poświęciliśmy na niego długi korytarz, którym codziennie przechodzą pracownicy, kontrahenci, goście. Jesteśmy dumni z naszych wartości i z naszych pracowników, którzy je reprezentują. Dlaczego według Pani wartości są takie ważne i dlaczego warto je komunikować? Dzięki temu, że wszyscy pracownicy mają okazję zapoznać się w przystępny sposób z wartościami firmy, monitorując wzajemne działania, w naturalny sposób tworzą niepo-

9


miejsce biznesu TARNOWO

wtarzalną kulturę organizacyjną i wprowadzają pewnego rodzaju standaryzację działań i postaw. Znajomość wartości jest też podstawą do egzekwowania ustalonych z góry reguł.

3. PRAKTYKI, CZYLI WCIELANIE WARTOŚCI W CODZIENNE DZIAŁANIA W FIRMIE Oczywiście wartości nie mają większego znaczenia, jeśli nie przekładają się na postępowanie. Jeżeli jakaś spółka twierdzi, że jej najważniejszym zasobem są ludzie, powinna również w nich wyraźnie inwestować. Niezależnie od tego, jakie spółka wyznaje wartości, muszą one znaleźć odzwierciedlenie w polityce awansowania pracowników i zasadach codziennej pracy w organizacji. Czy potrafi Pani przytoczyć przykład wcielania w życie deklarowanych przez was wartości? Polski zarząd bardzo mocno hołduje wyznawanym wartościom. Oznacza to, że wraz z całą kadrą kierowniczą sprawuje funkcję ambasadorów wartości spółki. Ważne jest to, żeby już przy zatrudnieniu nowych osób jasno opisać kulturę organizacyjną. Czasem nie da się dopasować, pomimo tego, że kandydat posiada inne cenne wartości. Szacunek dla drugiego człowieka jest w naszym przekonaniu tak samo istotny, jak dobrze wykonywana praca – podsumowuje Ewa Sanchez.

4. LUDZIE Żadna firma nie może stworzyć spójnej wewnętrznie kultury bez ludzi, którzy albo podzielają jej najważniejsze wartości, albo chcą i potrafią je sobie przyswoić. Dlatego właśnie najlepsze firmy na świecie mają jedne z najsurowszych metod rekrutowania pracowników. Najlepsze spółki podchodzą wręcz „fanatycznie” do tego, by rekrutować nie tylko takie osoby, które są najbardziej utalentowane, lecz również takie, które w możliwie najwyższym stopniu pasują do kultury organizacji. Dodatkową korzyścią wynikającą z tego podejścia jest to, że współczynnik fluktuacji w działach z najwyższym udziałem takich pracowników jest niższy o 30%. Schattdecor Sp. z o.o., firma z korzeniami bawarskimi,

PODGÓRNE

obecna rynku w Polsce od 1993 r., jest światowym liderem w produkcji powierzchni dekoracyjnych i działa w branży meblarskiej. Produkty firmy – zadrukowane drewno- i kamieniopodobnymi oraz fantazyjnymi wzorami – znajdują zastosowanie w przemyśle uszlachetniania powierzchni płyt drewnopochodnych, wykorzystywanych w produkcji paneli podłogowych, mebli, paneli ściennych, drzwi, obrzeży i innych elementów wyposażenia wnętrz. Są Państwo jako Schattdecor organizacją w Tarnowie Podgórnym, która jest stawiana za wzór partycypacyjnego sposobu zarządzania. Jak się to przejawia w codziennych działaniach? Należy zacząć od stwierdzenia: trzeba i warto lubić ludzi. Partycypacyjny styl zarządzania jest kluczem w podejściu procesowym. Jesteśmy przekonani, że zbliżony poziom wiedzy na temat realizowanych projektów na każdym poziomie zarządzania jest podstawowym warunkiem osiągnięcia sukcesu – rozpoczyna swoją wypowiedź Prezes Zarządu Schattdecor Mirosław Wolski. – Wiedzą należy się dzielić, dlatego informacje o osiąganych i planowanych przez nas kamieniach milowych są ogólnie dostępne. Wiemy, że ludzie obawiają się zmian, dlatego też tworzymy środowisko, w którym działania są transparentne, i dajemy możliwość angażowania się każdemu, kto wykazuje taką chęć. Równolegle realizowanych jest wiele projektów. Każdy zainteresowany może w dowolnym momencie dołączyć do składu osobowego interesującego go projektu, jeżeli posiada odpowiednie kwalifikacje i jeżeli może wnieść coś istotnego do danego przedsięwzięcia. Środowisko pracy Schattdecor to środowisko angażujące. Oznacza to, że współpracownicy mogą i często sami dokonują wyboru, w co chcą się angażować. Mogą to być wspomniane wcześniej projekty lub działalność CSR-owa, którą bardzo wspieramy. W kulturze Schattdecor stawiamy na stały rozwój, dlatego promujemy nabywanie coraz liczniejszych kompetencji poprzez specjalnie skonstruowany system wynagradzania i nagradzania. Poziom zarobków jest bowiem bezpośrednio skorelowany z poziomem kompetencji i aktywności. Wspieramy współpracowników w ich rozwoju, wskazujemy obszary, które powinni wzmocnić, jeżeli chcą osiągać wyższą lub nową rolę w organizacji.

10


temat numeru

Stawiamy na rozwój człowieka i dlatego w procesie rekrutacji poszukujemy osób z potencjałem, po to, by w razie potrzeby stawiać na rekrutację wewnętrzną, która jest też elementem uznania zasług współpracownika i związywania mentalnego z organizacją. U nas współpracownicy „rosną razem z firmą”. Ze względu na międzynarodowy charakter organizacji, dajemy szansę pracy w charakterze mentora w Chinach, Brazylii, USA czy Turcji. Mówiąc o tym, mamy na myśli również zespół z produkcji, a nie tylko kadrę menedżerską – dodaje Danuta Pawlik, Kierownik ds. Komunikacji w przedsiębiorstwie. – Podsumowując, otwieramy drzwi ludziom z otwartą głową, którzy mają odwagę pójść tam, gdzie jeszcze nikt nie dotarł. Stawiamy na tych, którzy chcą i potrafią rozwijać innych i dzielić się wiedzą w otwarty i życzliwy sposób. W swoich wypowiedziach szczycą się Panowie dynamicznym reagowaniem na potrzeby pracowników – zwracam się do prezesów Balmy i Noti. Jak to się przekłada na codzienne działania w waszych organizacjach? Tak jak wspomnieliśmy na początku rozmowy – zaczyna Prezes Ryszard Balcerkiewicz – jesteśmy mimo 300-osobowej struktury organizacyjnej nadal firmą rodzinną. Zarządzanie w takiej organizacji to, w naszym odbiorze, ograniczenie biurokratycznych procedur, skrócenie ścieżki dostępu do zarządu i praktycznie wyeliminowanie gier politycznych towarzyszących bardzo często pracownikom korporacyjnym. Taki charakter czy sposób, w jaki zarządzamy Balmą i Noti, nie oznacza, że zamykamy się na dobre rozwiązania tych koncernów. Staramy się adaptować na nasz grunt metody, które poprawiają atmosferę i samopoczucie naszych pracowników, a przez to wpływają na jakość ich pracy. Przykładem zapożyczonej procedury – rozwija temat Michał Balcerkiewicz – jest proces wdrażania nowego pracownika. Każda nowo zatrudniona osoba otoczona jest szczególną opieką, gdyż jesteśmy świadomi, że wszystko, z czym styka się nowy pracownik w naszej organizacji, może być w pierwszym okresie trudne i niezrozumiałe. Przydzielenie stałego opiekuna, który pełni funkcję przewodnika po firmie oraz mentora, powoduje, że wdrażana osoba szybciej adaptuje się w miejscu pracy, realizując swoje zadania w sposób efektywny. Obserwujemy również, że funkcja opiekuna sprawia, iż nabyte na początku pracy zaufanie

między pracownikami utrzymuje się w organizacji przez długie lata i wpływa na kształtowanie wyróżniającej się kultury organizacyjnej. To oczywiście nie jedyne działania. W związku z obserwowanymi przez nas trendami work-life balance w pokoleniu Y, zdecydowaliśmy się wprowadzić elastyczne godziny pracy. Pracownicy posiadający małe dzieci lub obarczeni innymi obowiązkami, które zmuszeni są wykonywać wcześnie rano, są za to ogromnie wdzięczni – kończy wypowiedź prezes Ryszard Balcerkiewicz.

5. NARRACJA – WARTOŚĆ FILOZOFII FIRMY W OPOWIEŚCI Każda organizacja ma swoją wyjątkową historię, którą można opowiedzieć. Zdolność do jej „odkurzenia” i przetworzenia w narrację to kluczowy element kulturotwórczy. Składniki tej narracji mogą zarówno przybrać kształt oficjalny, jak i mieć charakter nieoficjalny. Historie te mają o wiele większą siłę pozytywnego oddziaływania, jeżeli się je zidentyfikuje, nada im odpowiedni kształt i opowie na nowo, włączając je do głównego nurtu kultury organizacji. Czy posiadają Państwo opowieść, którą lubicie się dzielić z klientami lub nowymi pracownikami? Interesująca jest historia z czasu kryzysu z 2008 r. – mówi Prezes Mirosław Wolski. – Ta historia jest dowodem na to, jak silną mamy kulturę organizacyjną i jaką moc ma filozofia, która pozwoliła nam przetrwać w trudnym okresie. Otóż nagle odczuliśmy na własnej skórze skutki dekoniunktury. Z dnia na dzień nastąpiła redukcja zamówień o 50%. Wiele przedsiębiorstw zdecydowało się wtedy na redukcję etatów w celu zmniejszenia kosztów i szukało w tym recepty na przetrwanie. My nie zwolniliśmy nikogo. Przetrwaliśmy ten okres, koncentrując się na sprawach, na które wcześniej nie mieliśmy czasu, czyli np. szkoleniach technologicznych i produktowych. Kolejne szkolenia, które odbywały się w tym okresie, również w zakładzie w Głuchołazach, dotyczyły zarządzania budżetem domowym. Pomagaliśmy na tej drodze naszym współpracownikom zdobyć wiedzę z zarządzania finansami. Kolejnym etapem, ale już nieco później, było powstanie naszej wewnętrznej encyklopedii wiedzy produktowej. Dzięki niej obecnie łatwiejszy jest proces wdrażania nowych pracowników, a ci z dłuższym stażem mogą znaleźć

11

odpowiedź na trudne pytania. Od wielu lat propagujemy, też z pomocą firm specjalistycznych wiedzę behawioralną.

6. KULTURA ORGANIZACYJNA FIRMY KSZTAŁTOWANA PRZEZ MIEJSCE PRACY Aranżacja przestrzeni sprzyja określonym zachowaniom, np. współpracy lub izolacji. W różnych miastach czy państwach funkcjonują lokalne kultury, które mogą albo wzmocnić, albo podkopać kulturę, którą chciałaby wprowadzić dana spółka. Miejsce – jego lokalizacja geograficzna, architektura czy estetyka – wywiera wpływ na wartości i zachowania pracowników. Jak w Państwa opinii otoczenie, w jakim realizują się pracownicy Schattdecor, wpływa na kształtowanie kultury organizacyjnej? Parę lat temu rozpoczęliśmy projekt MMS, czyli Moje Miejsce w Schattdecor. Idea tego przedsięwzięcia polegała na czynnym uczestnictwie wszystkich współpracowników w kształtowaniu i organizacji przestrzeni na swoim stanowisku pracy. W tworzenie usprawnień zaangażowany był każdy współpracownik, który sygnalizował nieprawidłowości lub swoje oczekiwania wobec miejsca pracy. Obecnie hala produkcyjna Schattdecor w Polsce jest powodem do dumy i stanowi swoisty wzorzec. Założyciel firmy, Walter Schatt zaakceptował różnice kulturowe, dając przestrzeń do swobodnych działań, a dziś rozwiązania, mające swoje źródło w zakładach w Polsce, wdrażane są w grupie Schattdecor na całym świecie. Jest to niewątpliwie uznanie dla naszych kompetencji, a fakt, że Polacy będą ekspertami wdrażanego systemu w placówce w Niemczech, daje nam poczucie ogromnej satysfakcji, zwłaszcza w aspekcie ogromnej zmiany mentalności w Europie. Pamiętamy, że w latach 90. taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Istnieje wprawdzie więcej czynników wpływających na kulturę organizacji, lecz te sześć może stać się dla niej fundamentem w kształtowaniu nowej kultury spółki. W przypadku organizacji już istniejących, identyfikacja oraz głębsze poznanie tych czynników mogą stanowić pierwszy krok do przekształceń w dobrym kierunku, do czego gorąco zachęcamy. Dziękuję bardzo wszystkim rozmówcom za poświęcony czas, szczerość, gościnę i życzliwość, z jaką się spotkałam w trakcie przygotowywania tego materiału.


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Elektryzuje

innowacyjnością W ZAKŁADACH KIMBALL ELECTRONICS POLAND W TARNOWIE PODGÓRNYM POWSTAJĄ NAJWYŻSZEJ KLASY ELEMENTY ELEKTRONICZNE, KTÓRE ZNAJDZIEMY W NAJNOWOCZEŚNIEJSZYCH SAMOCHODACH, URZĄDZENIACH PRACUJĄCYCH W SZPITALACH CZY W INFRASTRUKTURZE ODPOWIEDZIALNEJ ZA BEZPIECZEŃSTWO PUBLICZNE. TRAFIAJĄ ONE DO USA ORAZ NA RYNKI EUROPEJSKIE I AZJATYCKIE. O POCZĄTKACH FIRMY W TARNOWIE PODGÓRNYM I JUBILEUSZU 18-LECIA DZIAŁALNOŚCI W POLSCE ROZMAWIAMY Z JANUSZEM KASPRZYKIEM, WICEPREZYDENTEM REGIONU EUROPA W KIMBALL ELECTRONICS.

Kimball Electronics Poland właśnie świętuje 18-lecie działalności. Jak do tego doszło, że właśnie w Tarnowie Podgórnym otwarto siedzibę amerykańskiej firmy? Spółka Kimball Electronics Poland powstała w 2000 r., w wyniku przejęcia części produkcyjnej od firmy Alcatel Teletra. Nasza produkcja odbywała się w Poznaniu przy ul. Marcelińskiej, w budynkach dawnych Wielkopolskich Zakładów Teleelektronicznych „Telkom-Teletra”. Wtedy kontynuowaliśmy produkcję zespołów do central telefonicznych. Jednocześnie zaczęła wchodzić produkcja na potrzeby rynku motoryzacyjnego. W Kimball Electronics Poland pracowało wówczas ok. 350 osób. Firma się rozwijała, powstał plan rozszerzenia grupy klientów o przedstawicieli branży medycznej, w związku z czym pojawiła się konieczność zmiany lokalizacji. Z żalem opuszczaliśmy legendarny budynek Teletry, ale prowadzenie firmy produkcyjnej w centrum miasta wiąże się również z tak prozaicznymi kłopotami, jak zakaz wjazdu dużych ciężarówek czy brak możliwości prowadzenia działalności na nocnej zmianie w dzielnicy mieszkalnej. Na naszą nową siedzibę wybraliśmy Tarnowo Podgórne, przede wszystkim ze względu na dobrą współpracę z lokalnymi władzami i przyjazne nastawienie do nowych inwestycji, co przy budowaniu fabryki jest bardzo cenne. Do nowej lokalizacji przeszli z firmą prawie wszyscy nasi pracownicy! Z dzisiejszej perspektywy muszę przyznać, że to była bardzo dobra decyzja. Kimball Electronics to producent systemów elektronicznych dla branży motoryzacyjnej, przemysłowej i bezpieczeństwa publicznego oraz sprzętu medycznego. Co w tym biznesie jest najważniejsze? Nasze wartości jasno wskazują, co dla nas – mówię tu w imieniu całego koncernu – jest naprawdę ważne. Ich definicja powstała w latach 50. ubiegłego wieku, ale treść wciąż zaskakuje swoją aktualnością. W Kimball Electronics koncentrujemy się na klientach,

12

JANUSZ KASPRZYK WICEPREZES NA REGION EUROPA Związany z firmą od 1985 roku: najpierw Teletra, później Alcatel, a od 2000 roku Kimball Electronics.


nasze firmy

którzy są istotą naszej działalności. Bez nich po prostu by nas nie było. Chcemy zaskakiwać ich swoją innowacyjnością i przewyższać konkurencyjne firmy etyką współpracy i profesjonalizmem. I – zupełnie szczerze – to się udaje, ponieważ większość klientów jest z nami ponad 10 lat! Wyjątkową wartość stanowią pracownicy – to oni tworzą naszą firmę. W codziennych sytuacjach bazujemy na wzajemnym szacunku, uczciwości i otwartych relacjach. Kultywujemy ducha współpracy i, pomimo rozrastających się struktur, dbamy o rodzinną atmosferę. Ważna jest także wspólnota obywatelska – wierzymy, że nasze środowisko jest naszym domem. Jesteśmy liderem w zakresie rozwiązań dotyczących ochrony środowiska, czego przykładem jest recykling ponad 95% generowanych odpadów! Stawiamy na kontakty z lokalną społecznością – od lat jesteśmy jednym ze sponsorów Biegu Lwa, działamy na rzecz ochrony środowiska, inicjujemy i bierzemy udział w akcjach charytatywnych, wspieramy wychowanków domów dziecka, uczestniczymy w zawodach sportowych czy zbiórkach. Czym wyróżniają się Państwa produkty na tle innych w tej branży? Naszym produktem są usługi. Nie jesteśmy typową montownią – specjalizujemy się w opracowywaniu procesów produkcyjnych, ich przygotowywaniu oraz wdrożeniach w celu realizacji dostaw wyrobów jako podwykonawca. Wyróżnia nas przede wszystkim elastyczność w obliczu oczekiwań klienta. Ponieważ powstające u nas produkty niejednokrotnie odpowiadają za bezpieczeństwo, a nawet życie, kluczowa dla nich jest niezawodność. Branża nowych technologii determinuje wysoką jakość. Jak udaje się Państwu produkować bezawaryjne sprzęty obostrzone restrykcyjnymi przepisami bezpieczeństwa? To prawda, pracujemy dla bardzo wymagających zleceniodawców, którzy nie uznają kompromisów w zakresie jakości i niezawodności. Musimy przestrzegać wielu norm i dostosowywać proces produkcji do tych wymagań. To dla nas także wyzwanie! Dlatego stale podnosimy nasze standardy i tworzymy dobre procedury, dzięki którym nasi klienci otrzymują produkty najwyższej jakości, na prawdziwie światowym poziomie. Udaje się to także dzięki silnemu wsparciu z centrali w rozpoznaniu wymogów i potrzeb klientów, dostarczaniu

know-how, ale także w zwiększaniu kompetencji oraz w zakresie inwestycji. Nieocenieni są nasi pracownicy – ich wiedza, umiejętności, doświadczenie i zaangażowanie. Jesteśmy zgranym i ambitnym zespołem, lubimy i szanujemy siebie nawzajem i swoją pracę, ale przede wszystkim zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka wiąże się z naszymi produktami. Sporo osób pracuje w Kimball Electronics przez wiele lat, część wręcz od powstania firmy – to także ważny element mający wpływ na niezawodność naszych produktów. Produkują Państwo urządzenia elektroniczne o różnorodnym zastosowaniu. Kim są ich odbiorcy końcowi? Powstające u nas wyroby trafiają do klientów w Stanach Zjednoczonych, Europie oraz Azji, gdzie wykorzystywane są w branży motoryzacyjnej, szeroko rozumianym przemyśle, branży związanej z bezpieczeństwem publicznym oraz produkcji medycznej. A konkretnie produkujemy m.in. układy elektrycznego wspomagania kierownicy, sterowniki napinaczy pasów, narzędzia do artroskopii czy paski diagnostyczne do badania moczu oraz urządzenia do ich analizy. Mogę powiedzieć, że z dużą dozą prawdopodobieństwa przeciętny mieszkaniec Tarnowa Podgórnego czy Poznania ma kontakt z produktami naszych klientów, w których funkcjonują wyroby powstałe w zakładach Kimball Electronics. Jakie są największe wyzwania dla firm z branży elektronicznej, takich jak Kimball Electronics Poland? Wyzwań jest naprawdę wiele. Z tych najważniejszych trzeba wymienić presję na cenę, która wymusza szukanie rozwiązań niezawodnych, a jednocześnie niedrogich, silną konkurencję w branży oraz – lokalnie – pozyskanie i utrzymanie pracowników. Cały czas pracujemy nad tym, aby Kimball był pracodawcą atrakcyjnym i długoterminowym. Szczególnie w oczach naszych pracowników, bo to oni zawsze byli naszymi najlepszymi ambasadorami. No właśnie, tak rozbudowana firma to także duża liczba pracowników. W jaki sposób dbają Państwo o nich? Obecnie w Kimball Electronics Poland pracuje ponad 1100 osób. Oferujemy komfortowe warunki pracy, a nasza hala produkcyjna i cały zakład są stale monitorowane pod kątem czystości oraz stałej temperatury powietrza. Istotną pozycją w naszym budżecie

13

jest rozwijanie kompetencji pracowników. Pamiętajmy też, że dla wielu osób wartością jest dostęp do nowoczesnych technologii i rozbudowanego parku maszynowego oraz międzynarodowe środowisko pracy, które pozwala rozwijać się kulturowo i językowo. Mamy też benefity, takie jak karty medyczne i sportowe, dofinansowanie wczasów pod gruszą i dojazdów transportem publicznym. Dokładamy starań, żeby firma była przyjazna, cały czas słuchamy pracowników i staramy się doskonalić! Dlaczego zdecydowali się Państwo wyjść naprzeciw młodym ludziom i zaoferować płatny program stażowy STER? Cały czas się rozwijamy, a do tego niezbędni są wykwalifikowani pracownicy. Działamy tu wielotorowo – stawiamy na szkolenie i rozwój obecnych pracowników, szukamy nowych osób na rynku, co obecnie nie jest łatwym zadaniem, ale wspieramy także studentów, oferując im płatny program stażowy. Udzielamy wsparcia również uczniom techników. Mamy klasę patronacką w Zespole Szkół Łączności w Poznaniu i w tym roku wyposażyliśmy szkołę w nowoczesny sprzęt do lutowania. Naszym programem stażowym zachęcamy młodych ludzi do spróbowania pracy u nas, z nadzieją, że zechcą związać się z nami na dłużej. I często tak się dzieje. Czego życzą sobie Państwo jako międzynarodowa firma na przyszły rok? W prowadzeniu biznesu i realizacji długofalowych planów bardzo pomaga stabilizacja na rynku. I nie myślę tu wyłącznie o rynku krajowym, ale też – a nawet w szczególności – o globalnym. Działamy w wyjątkowo wymagających i wrażliwych sektorach gospodarki. Dynamiczne i trudne do przewidzenia zmiany sytuacji gospodarczej, złożona sytuacja polityczna, niestabilne waluty, nasilająca się wojna handlowa – to wszystko komplikuje prowadzenie działalności. A my myślimy o rozbudowie fabryki, zwiększaniu mocy produkcyjnych, pozyskiwaniu nowych zleceń i poszerzaniu portfolio klientów. Mamy 18 lat doświadczenia, doskonałe referencje i duże ambicje. Teraz odważnie realizujemy swoje plany. Czego nam życzyć? Sprzyjających warunków do tego, aby nasza praca przynosiła dobre efekty. Z tak wspaniałym zespołem, jaki mamy, oraz w korzystnych warunkach oferowanych przez lokalizację w Tarnowie Podgórnym i przy dobrej współpracy z gminą musi nam się udać.


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

D+ocenianie jako narzędzie motywacji WIELU MENEDŻERÓW ZASTANAWIA SIĘ NAD SPOSOBEM ZWIĘKSZANIA ZAANGAŻOWANIA U SWOICH PRACOWNIKÓW, KTÓRE PRZEKŁADA SIĘ NA WIĘKSZĄ EFEKTYWNOŚĆ I WYNIKI BIZNESOWE. NIEJEDNOKROTNIE TEN WACHLARZ NARZĘDZI MOTYWACYJNYCH JEST UBOGI. WSZYSTKO ZALEŻNE JEST OD ORGANIZACJI I POZIOMU JEJ ROZWOJU.

14


strategie

B

ywają duże firmy, które mają szereg narzędzi motywacyjnych, takich jak dodatkowe bonusy, specjalne urlopy, wycieczki zagraniczne dla najlepszych zespołów, działania rozwojowe, np. udział w prestiżowych szkoleniach w dowód uznania za wyniki. Jednakże istnieją też mniejsze rodzinne firmy czy start-upy, które takich budżetów nie posiadają. Co wtedy z motywowaniem pracowników?

MOTYWUJ, DOCENIAJĄC Według badania Sendlak&Sendlak z 2016 r., w najmniejszym stopniu na nasze zadowolenie z pracy wpływało właśnie „poczucie doceniania” wraz z satysfakcją z wynagrodzenia. A przecież docenianie to najprostsze, a zarazem najtańsze narzędzie motywacyjne. Podjęto nawet ostatnio działania w celu zmierzenia Indeksu Doceniania w polskich firmach. Dziś, zgodnie z raportem „Ogólnopolski Indeks Doceniania 2018”, zaledwie 39% firm w Polsce posiada w tej chwili system uznawania zasług pracowników, a aż 30% zatrudnionych po trzecim roku pracy w firmie nie czuje się odpowiednio doceniany. Taka sytuacja ma bezpośrednie przełożenie na wyniki biznesowe – organizacje posiadające system doceniania notują o 27% wyższe przychody, o 50% wyższą realizację wyników sprzedażowych, o 50% lepiej przywiązują klientów, a do tego ich pracownicy są o 38% bardziej produktywni. Wśród najczęstszych przyczyn odejścia z organizacji pojawia się brak lub niewystarczająco rozwinięta kultura doceniania. Dodatkowo Polacy na tle innych narodów posiadają bardzo niski indeks zaufania, które budowane jest także przez autentyczne docenianie. Wnioski tegorocznego TrendCampu HRI Influencers na temat postaw lidera w świecie pracy 3.0 były następujące: lider dziś potrzebuje nowych kompetencji przyszłości, takich jak budowanie zaufania, które rozwija się lub tworzone jest m.in. poprzez docenianie, a nie ciągłe ocenianie.

PRAKTYCZNE ROZWIĄZANIA Warto odróżnić piękne, ale puste słowa od konkretnego docenienia opartego na faktach, ocenę doceniającą od doceniania. Według Nathaniela Brandena ocena jedynie uzależnia od zewnętrznej pochwały i nie wnosi nic dobrego do rozwoju pracownika, natomiast pochwała doceniająca wpływa na wzmocnienie jego poczucia własnej wartości. Według badań Instytutu Gallupa jedną z trzech strategii najlepszych menedżerów jest skupienie się na mocnych stronach pracownika, dostrzeżenie jego potencjału i mocnych stron, zamiast – koncentrowania się na brakach i obszarach wymagających rozwoju. Rozmowy z kilkoma prezesami potwierdzają, że docenianie nie przychodzi przełożonym

Natalia Dykiert Ekspert HR w branżach technologicznych. Zajmuje się polityką HR w firmach technologicznych IT, tworząc nowe procesy wspierające biznes. Od zawsze lubi liczby i ludzi: pracę w obszarze HR zaczęła już jako studentka Politechniki Poznańskiej. Aktywnie działa społecznie, wierząc, że razem można osiągnąć więcej. Od 2015 r. współzałożycielka spotkań branżowych HR Meetup w Poznaniu oraz biznesowego think tanku HR Influencers High Potentials.

15

z łatwością. Warto zatem dodać do agendy świadome działanie: w 2019 r. zamieńmy ocenianie na d+ocenianie i odpowiedzmy sobie na pytanie: kogo ostatnio doceniliśmy? Kilka praktycznych rozwiązań d+oceniających: ✔ W czasie spotkania świątecznego ustawmy pudełka z małymi kopertami. Każdy uczestnik może anonimowo lub imiennie napisać za co i komu dziękuje w minionym roku. Zapewniam, że to idealny prezent za grosze! Wypisane podziękowania można wręczyć danemu współpracownikowi osobiście lub przekazać „elfikowi” do rozdania o wyznaczonej godzinie. Podczas zebrania zespołu każdy z jego członków zapisuje na kartce swoje imię. Następnie zgodnie z ruchem wskazówek zegara uczestnicy podają sobie kartki i pod imieniem danej osoby zapisują, za co chcą jej podziękować. Ja sama mam taką karteczkę od lat i jest dla mnie wsparciem w trudniejszych chwilach. ✔ Zmieńmy rozmowę oceniającą na rozwojową, przejdźmy od podejścia tylko i wyłącznie oceniania na docenianie. Wystarczy dodać jedno zdanie: doceniam w tobie... Z natury szybciej oceniamy kogoś niż doceniamy – najwyższy czas na zmiany!


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Kompetencje pod obserwacją – metoda AC w rekrutacji pracowników JEDNYM Z KLUCZOWYCH WYZWAŃ DLA WSPÓŁCZESNYCH ORGANIZACJI JEST DOBÓR ODPOWIEDNICH KOMPETENCJI. ZATRUDNIENIE OSÓB NA STANOWISKU PRACY STANOWI NIEMAŁE WYZWANIE NIE TYLKO DLA REKRUTERÓW, ALE PRZEDE WSZYSTKIM DLA KADRY ZARZĄDZAJĄCEJ.

O

becne trendy na rynku pracy pokazują, jak dużym zaangażowaniem oraz kreatywnością winni wykazać się specjaliści ds. HR, aby znaleźć kandydata z kwalifikacjami odpowiadającymi oczekiwaniom pracodawcy. Firmy konkurują ze sobą, aby pozyskać najlepszych pracowników, niejednokrotnie prowadząc wojnę w obszarze polityki wynagrodzeń. Jakość i skuteczność procesu rekrutacji ma niebagatelny wpływ w doborze wykwalifikowanej kadry, stąd jedną z coraz częściej wykorzystywanych metod w procesach rekrutacji staje się metoda Assessment Center – szczególnie w obszarze kadry wyższego szczebla.

WIELOWYMIAROWA WERYFIKACJA KOMPETENCJI Metoda Assessment Center (AC) w polskiej literaturze określana jest jako „ośrodek oceny i rozwoju”. Istotą metody AC jest weryfikacja kompetencji kandydatów do pracy poprzez wielowymiarowy proces oceny. Metoda ta posiada wielofunkcyjne zastosowanie. Wykorzystywana jest nie tylko w procesie rekrutacji, ale także w wielu innych procesach związanych z zarządzaniem zasobami ludzkimi, m.in. w procesie audytu personalnego, budowania ścieżek kariery, a także w planowaniu rozwoju pracowników. George C. Thornton III i Deborah E. Rupp, autorzy książki pt. „Assessment Centers in Human Resource Management: Strategies for Prediction, Diagnosis, and Development” (2006), opisują skuteczność metody AC na poziomie od 40 do 76%. Tym samym na ten moment jest to jedna z najskuteczniejszych metod oceny kompetencji kandydatów wśród dostępnych i wykorzystywanych narzędzi.

16


strategie

ZADANIA, SYMULACJE, OCENY Główne założenie metody AC polega na wykorzystaniu różnego zestawu zadań oraz ćwiczeń, a także symulowaniu różnorodnych sytuacji, które zdarzają się w pracy na danym stanowisku bądź potencjalnie mogą się wydarzyć. Uczestnicy badania, biorąc udział w specjalnie przygotowanych zadaniach, poddawani są ocenie. Zadania są tak skonstruowane, aby ich rozwiązanie wymagało wykazania się różnymi umiejętnościami i wiedzą. Dla przykładu, jeśli planujemy wyłonić kandydata na stanowisko kierownicze, na którym wymagane są takie kompetencje, jak myślenie strategiczne, podejmowanie decyzji, współpraca w zespole, przywództwo, negocjacje, to zastosować możemy zadania o następującym charakterze: ✔a naliza przypadku – analiza (zbieranie danych i faktów) sytuacji biznesowej przedstawionej w dostarczonych materiałach, ✔ prezentacja – przygotowanie krótkiego wystąpienia na określony w instrukcji lub wybrany przez siebie temat, ✔ z adanie grupowe – grupa wykonuje określone, najczęściej manualne, zadanie – np. buduje coś z przygotowanych elementów lub opracowuje projekt jakiejś konstrukcji, ✔d yskusja w grupie – bez przypisywania żadnych ról uczestnikom procesu; ćwiczenie polega na podjęciu wspólnej decyzji przy wykorzystaniu informacji zawartych w instrukcji zadania, np. wybór najlepszego miejsca pod inwestycję, zakup nowej fabryki, ✔ s ymulacja rozmowy – uczestnik ma za zadanie przekazać informacje w sposób zrozumiały i akceptowalny dla aktora, który wciela się w rolę np. pracownika bądź szefa.

KOMPETENCJE ZGODNE Z MODELEM Uczestnicy procesu obserwowani są przez odpowiednio przygotowanych i przeszkolonych asesorów. Asesorzy obserwują zachowania kandydatów pod względem określonych kryteriów, tzw. wskaźników behawioralnych, zbudowanych w odniesieniu do kompetencji niezbędnych na danym stanowisku pracy. Każdorazowo oczekiwane umiejętności powinny być określone zgodnie z modelem kompetencji już funkcjonującym w organizacji. Jeśli takowego modelu organizacja nie posiada, to jego zbudowanie jest pierwszym krokiem w projektowaniu całego procesu AC.

Każdy z uczestników obserwowany jest przez co najmniej dwóch asesorów, co zapewnia obiektywność oceny kandydata. Decyzja o końcowym wyniku każdego uczestnika procesu jest podejmowana na wspólnym posiedzeniu wszystkich asesorów i dokonywana na podstawie informacji zbieranych przez obserwacje z realizacji wszystkich ćwiczeń. Im więcej oceniających, tym rzetelniejsza ocena. Dzięki takiemu podejściu kandydat uzyskuje kompleksową i profesjonalną ocenę na temat swojego aktualnego poziomu rozwoju kompetencji, a organizacja może podjąć decyzje o zatrudnieniu lub odmowie zatrudnienia uczestnika.

METODA AC W REKRUTACJI Ze względu na koszty proces AC w większości firm prowadzony jest głównie wobec kadry zarządzającej średniego i wyższego szczebla – nietrafna decyzja o zatrudnieniu na tak kluczowych stanowiskach jest kosztowna (rekrutacja oraz wdrożenie), a także może mieć wpływ na kwestie wizerunkowe wewnątrz i na zewnątrz organizacji. Wykorzystanie metody AC ma duży wpływ na budowanie wizerunku firmy jako pracodawcy oraz na kształtowanie kultury organizacyjnej. Po zakończonym etapie rekrutacji kandydat może otrzymać szczegółową informację zwrotną o poziomie jego kompetencji. Tym samym, niezależnie od decyzji, kandydat jest przekonany o rzetelności procesu rekrutacji, co stawia pracodawcę w bardzo korzystnym świetle.

o rzetelności procesu rekrutacji, co stawia pracodawcę w bardzo korzystnym świetle.

KORZYŚCI DLA KAŻDEGO Firmy stosujące metodę AC w procesie rekrutacji zyskują wiele korzyści nie tylko dla samej organizacji, ale także dla osób w niej zatrudnionych. Jej wdrożenie daje rzeczywisty pogląd na funkcjonowanie kandydata w praktyce. Należy wyjść z założenia, że jeśli uczestnik jest w stanie wykonać zadania podczas jedno- lub dwudniowej sesji AC, to tym bardziej będzie w stanie wykonać to samo lub podobne zadanie na stanowisku, na którym zostanie zatrudniony. Wartością płynącą z sesji AC jest również to, że powinna być ona przygotowana adekwatnie do kontekstu biznesowego. Zadania, jakie kandydaci wykonują, powinny być osadzone w rzeczywistości biznesowej, w której aktualnie znajduje się firma. Poprzez rzetelne sprawdzenie kompetencji można uniknąć błędu niedopasowania pracownika do charakteru zadań powierzanych mu na danym stanowisku. Nie możemy również zapomnieć o tym, że podstawowym celem zastosowania tej metody jest trafna wielowymiarowa diagnoza kompetencji pracownika, a jej wyniki mogą posłużyć do projektowania innych procesów personalnych w organizacji.

METODA NA WYŻSZYM SZCZEBLU Ze względu na koszty proces AC w większości firm prowadzony jest głównie wobec kadry zarządzającej średniego i wyższego szczebla. Wykorzystanie tej metody rekrutacji w obszarze stanowisk kierowniczych, które mają kluczowe znaczenie w strukturze organizacji, jest niezwykle istotne, bowiem nietrafna decyzja o zatrudnieniu jest w tym wypadku kosztowna (rekrutacja oraz wdrożenie), a także może mieć wpływ na kwestie wizerunkowe, tak wewnątrz, jak i na zewnątrz organizacji. Warto nadmienić, iż wykorzystanie metody AC ma duży wpływ na budowanie wizerunku firmy jako pracodawcy oraz na kształtowanie kultury organizacyjnej. Po zakończonym etapie rekrutacji kandydat może otrzymać szczegółową informację zwrotną o poziomie jego kompetencji. Tym samym, niezależnie od decyzji, kandydat jest przekonany

17

Magdalena Wencel Doświadczona specjalistka i pasjonatka w obszarze rozwoju kompetencji i kształtowania kapitału ludzkiego. Obecnie pełni funkcję specjalisty w obszarze HR w firmie z branży finansowo-księgowej. Jednocześnie od 2012 r. pełni funkcję niezależnego doradcy w procesie tworzenia polityki personalnej oraz wspiera i dostarcza profesjonalne rozwiązania w dynamicznie rozwijających się firmach. Od 2017 r. uczestniczka biznesowego think tanku HR Influencers High Potentials. Współtwórczyni marki Ogniwo HR. www.ogniwohr.eu


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

S

ieć kontaktów ułatwia specjaliście rozwój kariery: przyspiesza pozyskanie potrzebnych informacji, podnosi efektywność i pomaga w znalezieniu nowych wyzwań i projektów. Menedżerowie i ich zespoły dzięki wsparciu sieci relacji realizują projekty zgodnie z założeniami. Właścicielom firm i liderom kontakty z otoczeniem pozwalają utrzymywać silne relacje z interesariuszami, zbierać informacje dotyczące konkurencji – pozwalając nadążać za rozwojem rynku.

KATALIZATOR INNOWACJI Dzisiejszy rynek rozwija się dzięki innowacyjności. Czy i tu networking jest pomocny? Najlepsi liderzy powinni angażować się nie tylko w tworzenie zarówno coraz lepszych produktów, lecz również lepszych ekosystemów. Aby osiągnąć większą rentowność muszą nauczyć się motywować innych do podejmowania nowych przedsięwzięć i współpracy. Trudno być innowacyjnym, jeśli klienci, kanały dystrybucji i sieć partnerów biznesowych do tego nie dążą. Wspólnym mianownikiem staje się nie tylko wymiana wartości, ale także poszukiwanie i znajdowanie nowych możliwości współpracy. Networking jest swoistym katalizatorem innowacji.

DZIĘKI NETWORKINGOWI MOŻNA ZDOBYĆ KLIENTÓW Budowanie sieci kontaktów przekłada się na cele biznesowe. Przede wszystkim nie należy nastawiać się tylko na cele i szybkie zyski. Networking to inwestycja długoterminowa. Chęć uzyskania natychmiastowych efektów może przynieść najwyżej wymianę bardzo ogólnych informacji. Ludzie, których dopiero co poznaliśmy, będą z nami rozmawiać powierzchownie, np. o wiadomościach, sporcie, pogodzie, lub dzielić się informacjami powszechnie dostępnymi. Żeby znajomość wspięła się na wyższy szczebel, na którym skuteczny zacznie być networking, potrzebne jest zaufanie, a tym nie obdarza się ludzi, którzy namolnie dążą do uzyskania natychmiastowych korzyści tu i teraz. Przede wszystkim nie należy przechodzić od razu do konkretów i sprzedawać. Podczas eventów obowiązuje inny rytm. Tu poznajemy ludzi, budujemy relację i reputację. Gdy odkryjemy potrzeby poznanej osoby, możemy umówić się na kolejne spotkania, aby porozmawiać o sprzedaży. Dr I. Misner określa to akronimem VCP. Visibility – bądź widoczny – osobiście i marketingowo. Credibility – bądź wiarygodny, buduj relację, interesuj się, dostarcz wartość. Profitability – bądź odważny, pytaj i proś, domknij sprzedaż.

Tekst: Grzegorz Turniak

O co chodzi w networkingu i dlaczego jest on ważny w biznesie?

WSPÓŁCZESNY PROFESJONALISTA, JEŚLI CHCE BYĆ EFEKTYWNY, POWINIEN POSIADAĆ OPRÓCZ DYPLOMÓW, KOMPETENCJI I DOŚWIADCZENIA, RÓWNIEŻ SZEROKĄ SIEĆ KONTAKTÓW. POMAGA ONA, W ZALEŻNOŚCI OD SZCZEBLA CZY POZYCJI ZAWODOWEJ, REALIZOWAĆ RÓŻNE CELE.

W networkingu nie chodzi o sprzedawanie na przyjęciach i imprezach. Zdecydowanie należy tego unikać, by nie zepsuć relacji. Jak każde zachowanie, i to również wymaga taktu. Trzeba umieć rozdzielić funkcje różnych spotkań publicznych. Do interesów przechodźmy po nawiązaniu relacji, a nie w chwili zawarcia znajomości. Często ten błąd robią początkujący konsultanci, freelancerzy i handlowcy, próbując sprzedawać na eventach. Niszczą sobie

18


strategie

w ten sposób relacje, reputację i potwierdzają ogólne negatywne przekonanie co do tych firm i profesji. A przecież ludzie lubią robić interesy z ludźmi, których lubią. Najpierw trzeba dać się poznać i polubić. Jak czasami żartujemy: na pierwszej randce nie rwiemy się do całowania. Zostawmy sobie sprzedaż na poświęcone temu spotkanie. Pomagajmy innym nawiązywać wartościowe relacje, a oni się odwzajemnią.

Warto wziąć udział w spotkaniach kilkakrotnie. Zanim się na nie wybierzemy, koniecznie trzeba zebrać odpowiednie informacje. Sprawdzić listę członków – może mamy kogoś znajomego lub ktoś z naszych znajomych zna kogoś z tej organizacji. Warto przyjść trochę wcześniej, najlepiej przed godziną rozpoczęcia. Ubrać się profesjonalnie. Podczas pierwszej wizyty uważnie obserwujmy, co się dzieje. Jeśli mamy znajomego, poprośmy, by nas przedstawił członkom. Dajmy się poznać i polubić. Swobodnie, z zainteresowaniem i z uśmiechem rozmawiajmy z członkami. Próbujmy zrozumieć filozofię, strukturę oraz logikę organizacji i spotkania. Po spotkaniu podziękujmy i podzielmy się pozytywnymi wrażeniami. Unikajmy oceniania i słów krytyki. Negatywne obserwacje dyplomatycznie zostawiamy dla siebie. Doceńmy szansę i możliwości grupy, spytajmy lidera, czy można przyjść drugi raz. Po spotkaniu zastanówmy się, czy możemy wnieść wkład i jak (i czy w ogóle) będziemy mogli skorzystać z naszej obecności w tej organizacji? Podczas drugiej wizyty warto przyjrzeć się szczegółom, które mogły nam umknąć za pierwszym razem. Networking to, jak widać, długi i delikatny proces. My – Polacy – dopiero uczymy się należeć do różnych organizacji. Za nami już pierwsze doświadczenia, ale czeka nas jeszcze długa droga… Brak nam świadomości, jak wchodzić do organizacji w miarę bezboleśnie (więcej o tym mówię w moim wystąpieniu podczas TEDx „Towarzystwo Wzajemnej Adoracji”) W stowarzyszeniach, klubach czy izbach ćwiczymy umiejętności networkingowe, natomiast podczas wydarzeń rozwijamy je. Szkolenia, konferencje, gale, miksery biznesowe są świetnymi okazjami do poznawania innych przedsiębiorców i profesjonalistów. Idąc na taką imprezę, trzeba postawić sobie cele nie tylko dotyczące wiedzy, jaką zdobędziemy, ale również tego ilu i jakich ludzi poznamy. To wymaga przygotowania się, wcześniejszego przyjścia, bycia aktywnym i odważnym, by nawiązać kilkanaście wartościowych relacji oraz wymienić się wiedzą i doświadczeniami.

JAK BUDOWAĆ SIEĆ KONTAKTÓW? Istnieje wiele miejsc, w których można spotkać odpowiednich ludzi oraz nabrać wprawy w budowaniu sieci kontaktów. Najłatwiej uczyć się networkingu, będąc członkiem organizacji. Po pierwsze, spotkania odbywają się regularne i w gronie członków. Dzięki cykliczności spotkań podczas kolejnych wizyt możemy poznać członków społeczności i szybko zaczynamy mieć do czynienia z grupą znajomych, a nie nieznajomych. Najlepiej mieć osoby wprowadzające, które mogą być pomocne w przełamywaniu lodów, nie to jest jednak najtrudniejsze. Znacznie trudniejsze jest bowiem odłożenie na bok fałszywych przekonań i danie sobie prawa do konsternacji związanej z tym, że na początku nikogo nie znamy. Można doskonalić networking działając w czterech rodzajach organizacji: 1. stowarzyszeniach i klubach, zrzeszających profesjonalistów; ich celem jest rozwój kompetencji zawodowych np. Toastmasters, PMI, 2. lobbingowych, jak izby gospodarcze i kluby biznesu; ich członkami są firmy, a celem jest lobbing branżowy czy lokalny, 3. charytatywnych, np. Rotary czy Lions, 4. organizacjach pozarządowych, zrzeszających ludzi, którzy interesują się wspólną sprawą społeczną.

19


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Givers Gain – Dający Dostają AKTYWNA WSPÓŁPRACA, DZIELENIEM SIĘ DOŚWIADCZENIAMI ORAZ REKOMENDACJAMI - KTÓRE W TYLKO W 2017 ROKU ZAKOŃCZYŁY SIĘ BIZNESAMI NA KWOTĘ 276,8 MLN ZŁ NETTO - TO WARTOŚĆ SPOTKAŃ BNI. W 2006 r. założyłem w oparciu o amerykańskie know-how firmę BNI Polska, pierwszą networkingową organizację w kraju. Działamy już w dziesięciu miastach w Polsce i zrzeszamy w w ponad 50 grupach ponad 2000 członków z 26 miast. Siłą BNI jest ustrukturyzowany networking. A rekomendacje to podstawowa korzyść z tak uprawianego networkingu. Istotą spotkań networkingowych jest udzielanie sobie wzajemnego wsparcia poprzez polecanie sprawdzonych dostawców usług i partnerów biznesowych. To również sposób na zwiększanie wiarygodności i widoczności firmy na rynku. W grupach BNI uczestniczą przedstawiciele zarówno małych, średnich jak i dużych firm, którzy szukają nowych pomysłów na biznes, możliwości rozwinięcia biznesowych skrzydeł, nowych klientów, ale również rozwoju. Członkowie pełnią różne funkcje w grupach, do których przynależą: jako członkowie zarządu prowadzą spotkania, komitet członkowski rekrutuje nowe osoby i monitoruje wyniki działań, mentorzy dzielą się doświadczeniami biznesowymi. W formalnych grupach networkingowych można zdobyć praktyczną wiedzę o tym, jak rozwiązywać problemy biznesowe. To swego rodzaju studia miniMBA czy podyplomowy kurs sprzedaży poprzez rekomendacje. W każdej grupie networkingowej BNI na świecie obowiązuje podstawowa zasada: dający dostają (Givers Gain). Unikamy przyjmowania do społeczności biorców, szukamy dawców i rewanżystów. Unikalny ekosystem (swoisty błękitny ocean) networkingowy BNI opiera się na idei założyciela dr. Ivana Misnera, który: 1. WYELIMINOWAŁ: • bezpłatne spotkania w ramach składki członkowskiej • organizację spotkań i rekrutację członków przez etatową kadrę izby, • konkurencję poprzez zasadę: jedna firma z jednej profesji, 2. ZREDUKOWAŁ: • czas spotkania do 2 godzin, • czas prezentacji do 3 - 10 minut i tylko dla członków grupy, 3. WZMOCNIŁ: • szanse na zrobienie biznesu poprzez zwiększenie częstotliwości spotkań • edukację wprowadzając bezpłatne szkolenia na tematy networkingowe i rekomendacyjne,

• zaangażowanie członków społeczności poprzez pełnienie ról i zapraszanie gości, • stosowanie zasady wzajemności, • naukę przez działanie, 4. STWORZYŁ: • nową porę spotkań, • cotygodniowe 30-60-sekundowe prezentacje członków i precyzyjne zgłaszanie potrzeb biznesowych, • cotygodniową edukację networkingową na spotkaniu, • regularne spotkania jeden na jeden członków, • mechanizmy monitorowania zaangażowania i otrzymywanych korzyści – sprzedaży • docenianie członków za aktywność i wnoszony wkład. Założyciel BNI zmienił wiele rzeczy. W izbach gospodarczych po zapłaceniu rocznej składki spotkania członków są bezpłatne, w BNI oprócz składki płacą oni dodatkowo co miesiąc za catering. Zwiększyła się częstotliwość spotkań – z jednego na miesiąc do jednego na tydzień. Na każdym spotkaniu jest krótka prezentacja edukacyjna, ale członka, a nie komercyjna jakiejś firmy spoza społeczności. Spotkania odbywają się nie wieczorami a wcześnie rano, ponieważ wtedy nie ma konkurencyjnych eventów, korków na ulicach i nikt nie planuje spotkań biznesowych o 7 rano. Założyciel wprowadził też więcej ról dla członków, aby każdy mógł wnieść jakiś wkład i uczyć się w działaniu. Szczególny nacisk położył na moment powitania przez członków zaproszonych gości, ponieważ zaopiekowanie się (lub nie) gościem przekłada się na jego odczucia i chęć współpracy z członkami społeczności. Od członków oczekuje uruchomienia ich kapitału społecznego i zapraszania innych przedsiębiorców zamiast cedowania tego na osoby w biurze Izby gospodarczej. Ponieważ członkowie są doceniani za wnoszenie wkładu, za dzielenie się swoją wiedzą angażują się mocno we współpracę. Jest to formuła błękitnego oceanu – czyli unikalnego konceptu – do kwadratu: BNI stworzyło swój błękitny ocean, który jest też mini błękitnym oceanem dla członków ekosystemu networkingowego.

20


???????????

Wigilia pracownicza – kiedy będzie kosztem podatkowym?

ORGANIZACJA SPOTKANIA WIGILIJNEGO DLA PRACOWNIKÓW STANOWI W WIĘKSZOŚCI FIRM TRADYCJĘ, KTÓRA MA NA CELU ZINTEGROWANIE ZESPOŁU ORAZ PODSUMOWANIE ROKU. JEDNAK PRZYGOTOWANIE TAKIEGO SPOTKANIA NIESIE ZA SOBĄ RÓWNIEŻ OBOWIĄZEK ROZLICZENIA RACHUNKOWEGO I PODATKOWEGO. JAK ZATEM PRAWIDŁOWO ROZLICZYĆ WYDATKI PONIESIONE NA ZORGANIZOWANIE WIGILII PRACOWNICZEJ?

K

westia zaliczenia wydatków poniesionych na wigilię pracowniczą do kosztów podatkowych zależy głównie od celu takiego spotkania. Przy kwalifikacji poniesionych wydatków jako kosztów uzyskania przychodu główną zasadą jest zapis art. 15 ust. 1 ustawy o CIT, zgodnie z którym kosztami podatkowymi są te wydatki, które zostały poniesione w celu osiągnięcia przychodu lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów.

REPREZENTACJA CZY INTEGRACJA? Zgodnie z ustawą o CIT, wydatki poniesione na reprezentację nie stanowią kosztów uzyskania przychodu. Reprezentacją będzie spotkanie o wystawnym charakterze, które będzie miało na celu budowanie dobrego wizerunku firmy. Jeśli wigilia pra-

cownicza przyjmie taką formę, wówczas będzie nosiła znamiona reprezentacji, a więc nie będzie stanowiła kosztów uzyskania przychodu. Należy jednak pamiętać, iż same nakłady pieniężne poniesione na firmowe spotkania wigilijne nie zostały uwzględnione w katalogu wydatków wyłączonych z kosztów podatkowych. Jak zatem powinno wyglądać takie spotkanie, by podatnik mógł rozliczyć podatkowo poniesione koszty związane z wigilią? Okazuje się, iż najważniejszą kwestią jest cel spotkania wigilijnego. Jeśli jest nim integracja pracowników, utworzenie więzi z firmą, wówczas można stwierdzić, iż taka impreza pracownicza może przyczynić się do poprawy efektywności pracy, a co za tym idzie zwiększenia przychodów firmy. Trzeba jednak zaznaczyć, że z organizacji spotkania wigilijnego musi wynikać wprost cel motywacyjno-integracyjny pracowników, a nie konsumpcja lub przebywanie w swojej obecności jako cel sam w sobie. W ten sposób zostanie spełniony główny warunek kwalifikacji wydatków jako kosztów podatkowych.

21

NIEZBĘDNA DOKUMENTACJA Przy możliwości wliczenia danego nakładu pieniężnego w koszty podatkowe zawsze po stronie podatnika leży obowiązek udowodnienia słuszności swojej interpretacji poniesionego wydatku. Obowiązek ten wiąże się zatem z potrzebą odpowiedniego udokumentowania zorganizowanej imprezy pracowniczej, co może uchronić podatnika przed zakwestionowaniem go przez organ podatkowy w sprawie zakwalifikowania poniesionych wydatków jako kosztów uzyskania przychodu. Przy organizacji wigilii pracowniczej, która będzie miała charakter integracyjny i motywacyjny, warto pomyśleć również o omówieniu sytuacji w firmie, osiągniętych wynikach, podsumowaniu ostatniego roku finansowego, a także przedstawieniu planów na przyszły rok. Połączenie spotkania wigilijnego z takim omówieniem osiągnięć i planów w firmie pozwoli bez większych obaw na zaliczenie poniesionych wydatków jako kosztów uzyskania przychodu. Należy przy tym pamiętać o zachowaniu odpowiedniej dokumentacji (poza fakturami są to wszystkie wykorzystane materiały na spotkaniu wigilijnym, np. prezentacje wykorzystane podczas omówienia roku i planów na przyszłość, plan całej imprezy itd.). Materiały te stanowić będą dowód na to, iż głównym celem spotkania wigilijnego było zintegrowanie pracowników oraz zmotywowanie całego zespołu do dalszej wydajnej pracy, co w przyszłości może przyczynić się do osiągnięcia przychodu.


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Cyfrowe sprawozdania finansowe

Z POCZĄTKIEM PAŹDZIERNIKA WESZŁY W ŻYCIE KOLEJNE PRZEPISY USTAWY Z DNIA 26 STYCZNIA 2018 R. O ZMIANIE USTAWY O KRAJOWYM REJESTRZE SĄDOWYM ORAZ NIEKTÓRYCH INNYCH USTAW (DZ.U. Z 2018 R. POZ. 398, DALEJ USTAWA O ZMIANIE KRS).

Z

godnie z nimi jednostki będą zobowiązane do sporządzenia rocznego sprawozdania finansowego w formie elektronicznej, którego złożenie do KRS będzie możliwe wyłącznie przez internet, poprzez podpisanie kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub zaufanym profilem ePUAP.

SPRAWOZDAWCZOŚĆ FINANSOWA W FORMIE ELEKTRONICZNEJ Zapisy zawarte w ustawie o zmianie KRS zakładają pełną informatyzację rejestru przedsiębiorców KRS. Zgodnie z tym zostanie nałożony obowiązek składania wszystkich wniosków do rejestru wyłącznie drogą elektroniczną. Zmiany dotyczące informatyzacji w poszczególnych obszarach będą zgodnie z ustawą wprowadzane stopniowo, aż do pierwszego kwartału 2020 roku. Głównym założeniem wprowadzonych zmian jest fakt, iż informatyzacja

22


finanse

Głównym założeniem wprowadzonych zmian jest fakt, iż informatyzacja sprawozdań finansowych wniesie wartość dodaną w obszarze bezpieczeństwa oraz usprawnienie obrotu gospodarczego. podmiotowej urzędu obsługującego ministra właściwego do spraw finansów publicznych; • Sprawozdania finansowe sporządzane zgodnie z MSR sporządza się w strukturze logicznej oraz formacie, jeżeli zostaną udostępnione w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej urzędu obsługującego ministra właściwego do spraw finansów publicznych. Od października 2018 r. w formie elektronicznej mają być składane również: • sprawozdania z działalności jednostki, zgodnie z art. 49 ust. 7 uor, • sprawozdania z działalności grupy kapitałowej, zgodnie z art. 55 ust. 2a uor, • skonsolidowane sprawozdanie finansowe, zgodnie z art. 63 ust. 2a i 2b uor, • sprawozdania z płatności i skonsolidowane sprawozdania z płatności, zgodnie z art. 63k uor,

Łukasz Walkiewicz Ekspert w dziale audytu ogólnego w KPMG w Polsce.

W formie elektronicznej powinna zostać również przekazana uchwała zatwierdzająca sprawozdanie oraz informująca o podziale zysku, a także opinia biegłego rewidenta, jeżeli jednostka podlegała pod obowiązek badania sprawozdania finansowego. Uchwały te powinny zostać przekazane w formie skanów podpisanych przez uprawnioną do tego osobę. Jedynie w przypadku opinii biegłego rewidenta wymagane jest, by była ona opatrzona podpisem kwalifikowanym biegłego.

sprawozdań finansowych wniesie wartość dodaną w obszarze bezpieczeństwa oraz usprawnienie obrotu gospodarczego.

FORMAT ORAZ STRUKTURY LOGICZNE CYFROWEGO SPRAWOZDANIA FINANSOWEGO

Zgodnie z nowymi zapisami art. 45 ust. 1f, 1g i 1h ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości (Dz.U. z 2018 r. poz. 395, dalej uor): • Sprawozdanie finansowe sporządza się w postaci elektronicznej oraz opatruje się kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP; • Sprawozdania finansowe jednostek wpisanych do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego sporządza się w strukturze logicznej oraz formacie udostępnianym w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie

Jednostka zobowiązana jest do skorzystania z formatu sprawozdań finansowych i struktur logicznych, które będą udostępnione w Biuletynie Informacji Publicznej, co wynika z art. 45 ust. 1g uor. Ministerstwo Finansów 3 września 2018 r. poinformowało, iż na stronie Krajowej Administracji Skarbowej opublikowano struktury logiczne oraz format sprawozdań finansowych, które wchodzą w życie z początkiem października 2018 r. Można je znaleźć na stronie internetowej https://www.mf.gov.pl/ krajowa-administracja-skarbowa/dzialalnosc/struktury-e-sprawozdan.

23

Warto również zaznaczyć, iż struktury logiczne oraz format sprawozdań finansowych, które są sporządzane zgodnie z MSR, o których mowa w art. 45 ust. 1h ustawy o rachunkowości, należy sporządzać w postaci elektronicznej nieustrukturyzowanej. Zmiany te wiążą się z koniecznością dostosowania przez przedsiębiorców systemów informatycznych do tego typu przekazu sprawozdań finansowych, co będzie stanowić dla nich dodatkowy koszt związany z implementacją dodatkowych funkcji obecnie używanych systemów. Jednostki zobowiązane będą do wysyłki sprawozdań finansowych poprzez JPK, dochowując obowiązujących obecnie terminów. Sprawozdania należy w pierwszej kolejności złożyć do KRS, który następnie przekazuje dany plik JPK do organu skarbowego. Taka forma przekazu zwalnia zatem przedsiębiorców z dodatkowego raportowania rocznego sprawozdania finansowego do urzędu skarbowego.

KTO JEST UPRAWNIONY DO WYSYŁKI SPRAWOZDAŃ FINANSOWYCH W FORMIE ELEKTRONICZNEJ? Zgodnie z przepisami prawnymi, do elektronicznej wysyłki sprawozdań finansowych w postaci pliku JPK zobowiązane są wszystkie jednostki zarejestrowane w KRS. Ponadto obowiązek ten dotyczy również spółek osobowych, których przychód w ubiegłym roku wyniósł co najmniej 2 miliony euro w przeliczeniu na złotówki. Wysyłanie sprawozdania finansowego w postaci pliku JPK wymaga opatrzenia go kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP. Wynika to z treści art. 45 ust. 1f uor. Zgodnie z zapisami ustawy sprawozdanie finansowe może zostać przesłane wyłącznie przez osobę, która jest wpisana do KRS oraz posiada numer PESEL ujawniony w KRS. Zwykle osobami uprawnionymi są członkowie zarządu danej jednostki. Warto nadmienić, że osoby, które nie posiadają numeru PESEL, np. cudzoziemcy, pełnomocnicy spółki nie mają uprawnień do wysyłki elektronicznej rocznych sprawozdań finansowych jednostki.


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Bezczynność sądu, ale… nie przedsiębiorcy KAŻDY PRZEDSIĘBIORCA WIE, ŻE ROZPOZNANIE JEGO SPRAWY PRZEZ SĄD Z REGUŁY NIE BĘDZIE ZBYT SZYBKIE (W SZCZEGÓLNOŚCI SPRAWY GOSPODARCZEJ), A JEJ WYNIK NIGDY NIE BĘDZIE PEWNY. CO GORSZA, NAWET KORZYSTNE DLA PRZEDSIĘBIORCY ORZECZENIE NIE MUSI OZNACZAĆ KOŃCA KŁOPOTÓW, BOWIEM NIE JEST POWIEDZIANE, ŻE KOMORNIK SĄDOWY SZYBKO PRZYSTĄPI DO DZIAŁANIA ANI ŻE DŁUŻNIK JEST WYPŁACALNY.

C

o zrobić zatem, kiedy uważamy, że dany spór sądowy czy postępowanie egzekucyjne, albo konkretna czynność podjęta w ramach tego sporu, trwają naszym zdaniem zbyt długo? SKARGA NA PRZEWLEKŁOŚĆ Otóż możemy złożyć skargę na przewlekłość postępowania. Skarga ta została wprowadzona do polskiego systemu prawnego „Ustawą z dnia 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki”. Jej celem jest

24

wyposażenie strony sporu w narzędzie umożliwiające niemerytoryczną kontrolę postępowania, tzn. badanie przez sąd przełożony poprawności i szybkości postępowania prowadzonego przez sąd rozpoznający naszą sprawę. Mówiąc prościej, celem skargi jest umożliwienie stronie sporu wyegzekwowania od sądu rozpoznającego jego sprawę prawa do sprawnego i – co ważniejsze – efektywnego prowadzenia postępowania. Składając taką skargę, musimy mieć pewność, że w naszej sprawie doszło do przewlekłości postępowania, co objawia się, najogólniej rzecz mówiąc, brakiem terminowości w wykonywaniu przez dany organ czynności lub podejmowaniu przez taki organ niepotrzebnych czynności, co skutkuje tym, że dana sprawa jest rozpatrywana dłużej niż jest to konieczne. Dokonując tej oceny, przy składaniu skargi powinniśmy


prawo

wziąć pod uwagę łączny dotychczasowy czas postępowania od jego wszczęcia do chwili rozpoznania skargi, charakter sprawy, stopień faktycznej i prawnej jej zawiłości, znaczenie dla strony, która wniosła skargę, i zachowanie się stron, a w szczególności strony, która zarzuciła przewlekłość postępowania. Nie bez znaczenia jest też fakt, że skargę taką trzeba opłacić kwotą 200 zł, a organy nie patrzą zbyt przychylnie na stronę składającą taką skargę.

WYMOGI FORMALNE SKARGI Skarga na przewlekłość postępowania nie jest zwyczajnym pismem składanym do sądu. Jej warunki formalne określa art. 6 wyżej wymienionej ustawy, gdzie zostały określone wymagania, które musi spełniać skarga. Przede wszystkim trzeba wskazać – poza elementami występującymi w każdym piśmie procesowym, takimi jak określenie sądu, stron, wartości przedmiotu sporu albo zaskarżenia, daty i podpisu – że strona postępowania żąda stwierdzenia przewlekłości postępowania w sprawie, której skarga dotyczy. Nadto strona winna przytoczyć okoliczności uzasadniające powyższe żądanie. Przy czym trzeba uważać, bowiem nie są to zwykłe wymogi formalne pisma procesowego, ale wymagania konstrukcyjne, nieusuwalne, a ich brak skutkuje odrzuceniem skargi bez wzywania do ich uzupełnienia. Skargę należy złożyć za pośrednictwem sądu, w którym toczy się postępowanie. Poza oczywiście żądaniem stwierdzenia przez sąd przewlekłości postępowania, skarga może przewidywać, by sąd ją rozpatrujący wydał: 1. Zalecenia sądowi w zakresie podjęcia odpowiednich czynności w wyznaczonym terminie, w którym toczy się nasza sprawa. Sąd nadrzędny może także z urzędu zobowiązać sąd rozpoznający naszą sprawę do podjęcia działań niezbędnych dla przeciwdziałania przewlekłości postępowania. 2. Ten sam sąd nadrzędny może również przyznać skarżącemu na jego wniosek sumę pieniężną w wysokości od 2000 do 20 000 zł od Skarbu Państwa lub komornika sądowego prowadzącego postępowanie egzekucyjne. Skargę składa się wraz z odpisem doręczanym przez sąd orzekający w zakresie przewlekłości prezesowi sądu, w którym toczy się postępowanie. Następnie sędzia sprawozdawca sporządza notatkę z przebiegu postępowania, która jest quasi-odpowiedzią na skargę – nie jest ona jednak doręczana skarżącemu.

jak i może przyznać skarżącemu zwrot kosztów zastępstwa procesowego – w tym przypadku połowę wysokości kosztów za I instancję. Na żądanie skarżącego sąd przyznaje także od Skarbu Państwa, a w przypadku skargi na przewlekłość postępowania prowadzonego przez komornika – od komornika, sumę pieniężną w wysokości od 2000 do 20 000 zł, przy czym wysokość sumy pieniężnej we wskazanych granicach wynosi nie mniej niż 500 zł za każdy rok dotychczasowego trwania postępowania, niezależnie od tego, ilu etapów postępowania dotyczy stwierdzona przewlekłość postępowania. Sąd może oczywiście przyznać sumę pieniężną wyższą niż 500 zł za każdy rok dotychczasowego trwania postępowania, jeżeli sprawa ma szczególne znaczenie dla skarżącego. Nadto na żądanie skarżącego lub z urzędu sąd zaleca podjęcie przez sąd rozpoznający sprawę odpowiednich czynności w wyznaczonym terminie, chyba że wydanie zaleceń jest zbędne. Zalecenia nie mogą wkraczać w zakres oceny faktycznej i prawnej sprawy. Jak już wskazano, art. 12 pozwala sądowi przełożonemu wydać sądowi rozpoznającemu sprawę zalecenie podjęcia czynności w wyznaczonym terminie. Teoretycznie zalecenia mogą dotyczyć np. częstotliwości rozpraw, ich długości, jak też przeprowadzenia konkretnych czynności w wyznaczonym terminie. Należy jednakże wskazać, że sądy przełożone zdają sobie sprawę z problemów sądownictwa, w szczególności jeżeli chodzi o nadmiar spraw wpływających do sądów I instancji czy warunków lokalowych sądów. Zatem prawdopodobne jest, że sąd rozpoznający skargę nałoży na sąd rozpoznający sprawę obowiązek zakończenia danych czynności w określonym terminie. Obowiązek rozpoznania przez sąd sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki (w rozsądnym terminie) dotyczy bowiem wszystkich spraw wpływających do sądu, a wszystkie te sprawy powinny być rozpatrywane, co do zasady, według kolejności wpływu. Na koniec należy mieć na uwadze, że sam fakt długotrwałości postępowania nie uzasadnia jeszcze tezy o wystąpieniu przewlekłości. Jeżeli bowiem sąd prowadzi postępowanie sprawnie, wyznaczając kolejne posiedzenia w nieodległych terminach, zaś z uwagi na ilość świadków, obszerny materiał dowodowy lub czas potrzebny na sporządzenie opinii biegłych postępowanie trwa kilka lat, to sąd rozpoznający skargę na przewlekłość nie stwierdzi naruszenia prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Zgodnie z orzecznictwem, przytoczenie okoliczności uzasadniających skargę nie może sprowadzać się do zakwestionowania ogólnego czasu trwania postępowania, ale winno polegać na wskazaniu konkretnych czynności procesowych, których sąd nie podjął lub podjął z nieuzasadnioną zwłoką, albo dokonał je wadliwie. Bez takiego wskazania skarga byłaby tylko wyrazem negatywnej opinii jej autora o przebiegu postępowania, jaką każdy może posiadać i wyrażać. Zdaniem autora podstawowym argumentem, na który powinien się powoływać skarżący, jest znaczny upływ czasu między poszczególnymi czynnościami sądu. Okres bezczynności sądu trwający ponad sześć miesięcy uzasadnia skierowanie skargi na przewlekłość.

Piotr Włodarczyk

KORZYSTNE ROZPOZNANIE SKARGI

Specjalizuje się w obsłudze podmiotów gospodarczych, ze szczególnym uwzględnieniem prawa cywilnego, gospodarczego i prawa pracy. Jest właścicielem kancelarii Włodarczyk & Partnerzy.

Ustawa przewiduje w art. 11, iż sąd wydaje orzeczenie co do przewlekłości w terminie dwóch miesięcy od daty złożenia skargi. W przypadku uwzględnienia skargi sąd stwierdza, że w postępowaniu, którego skarga dotyczy, nastąpiła przewlekłość postępowania, nadto zwraca skarżącemu opłatę od skargi w wysokości 200 zł,

25


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Jeremie 2

znów dostępny dla wielkopolskich przedsiębiorców

CO JAKIŚ CZAS W ŚRODKACH MASOWEGO PRZEKAZU POJAWIAJĄ SIĘ INFORMACJE O MOŻLIWOŚCI POZYSKANIA FUNDUSZY UNIJNYCH PRZEZ MŚP NA DZIAŁANIA INWESTYCYJNE ZWIĄZANE ZE STARTEM LUB PROWADZENIEM PRZEDSIĘBIORSTWA, W RAMACH TZW. INICJATYWY JEREMIE.

W

chwili obecnej uruchomiony został nabór wniosków w ramach kolejnego rozdania środków w województwie wielkopolskim – Jeremie 2. To doskonała okazja, aby bliżej przyjrzeć się tej możliwości otrzymania wsparcia dla firm. W jaki sposób można starać się o środki? Jakie warunki należy spełnić? I co to właściwie jest Jeremie? JEREMIE – CZYLI CO? Inicjatywa Jeremie jest bardzo atrakcyjną formą wsparcia finansowego, oferowanego z jednej strony mikro-, małym i średnim przedsiębiorstwom, z drugiej strony start-upom,

czyli podmiotom dopiero rozpoczynającym działalność gospodarczą (licząc do dwóch lat od rozpoczęcia działalności). Celem Jeremie jest pomoc w postaci udzielania zwrotnego wsparcia na zasadach preferencyjnej pożyczki, przede wszystkim tym firmom, które nie mają jeszcze historii kredytowej lub nie posiadają zabezpieczeń o wystarczającej wartości, aby uzyskać kredyt na warunkach rynkowych. Alternatywą dla takich podmiotów jest właśnie nisko oprocentowana pożyczka i poręczenia kredytów. Projekt Jeremie 2, w ramach którego trwają aktualnie nabory wniosków, jest kontynuacją inicjatywy Jeremie, wdrażanej w latach 2007–2013, kiedy to województwo wielkopolskie przeznaczyło na realizację projektu kwotę 501,3 mln zł. Ze wsparcia finansowego w takiej formie skorzystało wtedy ponad dziesięć tysięcy przedsiębiorstw z terenu Wielkopolski. W chwili obecnej w ramach inicjatywy Jeremie 2

26


???????????

Tradycyjnie już, wzorem lat ubiegłych, na początek 2019 roku zaplanowana została VI ogólnopolska konferencja „Odkodowany biznes, odkodowany samorząd”, która organizowana jest dzięki współpracy Gminy Tarnowo Podgórne z przedsiębiorcami zrzeszonymi w Tarnowskim Stowarzyszeniu Przedsiębiorców. Wspólnym wysiłkiem powstała inicjatywa, której głównym celem jest dialog pomiędzy samorządem a biznesem. Już wkrótce na dedykowanej stronie internetowej www.odkodowany.pl pojawią się szczegółowe informacje związane z nadchodzącym wydarzeniem. Serdecznie zachęcamy do jej śledzenia. Zapraszamy także do wzięcia udziału w konferencji: samorządowców, przedsiębiorców, ekspertów gospodarczych, przedstawicieli instytucji doradczych. ODKODOWANY to interesujące i wartościowe dyskusje, szeroka wymiana doświadczeń oraz wzajemne inspiracje. Wszyscy spotkajmy się w Tarnowie Podgórnym!

do dyspozycji wielkopolskich przedsiębiorców jest jeszcze większa pula środków – 516,78 mln zł. Oprocentowanie pożyczki oraz jej wysokość i szczegółowe kryteria kwalifikujące przedsiębiorstwo do uzyskania wsparcia zależą od konkretnego pośrednika udzielającego tego wsparcia. Pośrednicy ci działają w oparciu o umowy podpisane z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Są to więc instytucje sprawdzone i wiarygodne. Wykaz pośredników, aktualne dane i warunki pożyczki można znaleźć pod adresem: www. jeremie.com.pl/wielkopolskie/gdzie-sie-zglosic.

aktywności inwestycyjnej za pośrednictwem instrumentów finansowych WRPO 2014+”. Maksymalna kwota pożyczki to 500 000 zł (w tym pożyczki do 100 tys. zł tylko dla mikro- i małych przedsiębiorstw), przy okresie spłaty do 84 miesięcy i karencji w spłacie do 6 miesięcy. Aby uzyskać więcej informacji dotyczących możliwości uzyskania wsparcia, zachęcamy do kontaktu z Polską Fundacją Przedsiębiorczości – Oddział w Poznaniu, tel. 61 673 45 33, 61 673 45 34. Przypominamy także o możliwości skorzystania z bezpłatnego wsparcia dla wszystkich przedsiębiorców działających na terenie Gminy Tarnowo Podgórne oraz osób, które dopiero myślą o założeniu własnej firmy. W ofercie dyżurów organizowanych przez TCWP znajdują się dyżury radcy prawnego, doradcy podatkowego i księgowej. Zachęcamy także do odwiedzania naszej strony internetowej www.tcwp.pl, na której systematycznie zamieszczane są informacje dotyczące aktualnej propozycji szkoleniowej i bieżących możliwości pozyskania dofinansowania dla działających przedsiębiorców oraz start-upów.

MAŁA POŻYCZKA INWESTYCYJNA Polska Fundacja Przedsiębiorczości jest jednym z pośredników aktualnie realizujących projekt w ramach opisywanej inicjatywy. Na początku października tego roku podpisała ona umowę z BGK na kwotę 16 mln zł, dotyczącą utworzenia Instrumentu Finansowego – Mała Pożyczka Inwestycyjna. Dzięki wniesieniu przez PFP dodatkowego wkładu własnego do projektu, dostępne środki na pożyczki dla przedsiębiorców wynoszą obecnie ponad 21,3 mln zł. W ramach zawartej umowy PFP oferuje przedsiębiorcom z terenu województwa wielkopolskiego pożyczki – na przedsięwzięcia inwestycyjne i rozwojowe – na korzystnych warunkach finansowych, tj. z oprocentowaniem od 1,85%, bez żadnych innych opłat i prowizji. Pożyczki udzielane są ze środków pochodzących z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Wielkopolskiego na lata 2014–2020, udostępnionych w ramach projektu „Wzmocnienie konkurencyjności przedsiębiorstw sektora MŚP w Wielkopolsce, poprzez wsparcie ich

Tarnowskie Centrum Wspierania Przedsiębiorczości ul. Poznańska 96 (bud. B) w Tarnowie Podgórnym, tel. 61 8959242 www.tcwp.pl

27


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

1

2

Sensualne

doświadczenia 28


odkodowany

W ŚWIECIE, W KTÓRYM Z KAŻDEJ STRONY JESTEŚMY BOMBARDOWANI TYSIĄCEM INFORMACJI, TARGI WCIĄŻ MAJĄ BARDZO DUŻE ZNACZENIE W KOMUNIKACJI B2B. JAK STWORZYĆ STOISKO, KTÓRE POZWOLI DOŚWIADCZYĆ MARKI? Z KATARZYNĄ RZADKIEWICZ ZE SMART DESIGN EXPO Z WYSOGOTOWA – ROZMAWIAŁA EMILIA SEWERYN.

Jaką wartość stanowią targi w obecnym biznesie? KATARZYNA RZADKIEWICZ: Dla firm, które chcą się rozwijać, poszerzyć swoją ekspansję, targi są jednym z kluczowych narzędzi do tego, żeby zweryfikować swoich kontrahentów na całym świecie. Czy istnieje recepta na stoisko angażujące uwagę? KR: Są pewne zasady, których trzeba się trzymać, żeby stoisko zwracało na siebie uwagę. W dzisiejszym społeczeństwie informacyjnym na pewno jest to łączenie świata offline ze światem wirtualnym, czyli użycie nowoczesnych technologii multimedialnych. To też ciekawie wyeksponowany produkt, interesująca architektura stoiska, a także dobrze dobrana kolorystyka i oświetlenie. Jaką rolę odgrywa oświetlenie? KR: Światło odgrywa kluczową rolę w fotografii, wnętrzach, teatrze czy na festiwalowej scenie. Tworzy klimat oraz może wyróżniać elementy, na których nam zależy. Tak samo jest w wystawiennictwie. Samo stoisko powinno być odpowiednio doświetlone, ponieważ inaczej będzie stanowiło po prostu ciemną plamę na tle całej hali wystawienniczej. Produkt klienta musi być widoczny, aby był atrakcyjny dla zwiedzających. Dlatego oświetlenie, które stosujemy, jest bardzo zróżnicowane. Dobieramy je w zależności od celu, jaki chcemy osiągnąć: inne – kiedy chcemy doświetlić stoisko z dużej wysokości, np. z siedmiu metrów (lampy wyładowcze, o większej mocy, np. 400-570 W), inne jeśli chcemy podkreślić jakiś detal, produkt – wtedy wchodzi w grę oświetlenie LED-owe bądź oświetlenie punktowe. Ogromne znaczenie ma też barwa światła. Stosując odpowiednią barwę – zimną, ciepłą, naturalną – wpływamy na podświadomy odbiór stoiska. Kolory mogą być żywsze i milsze dla oka.

typu zabiegi, czyli na punktowe oświetlenie produktów i na atmosferę luzu. Jest to widoczne podczas Międzynarodowych Targów Wyposażenia Biur Orgatec w Kolonii czy na Isaloni w Mediolanie (Isaloni Salone del Mobile Milano 2018 – przyp. red.), najważniejszych imprezach wyznaczających trendy projektowe. Jak można doświadczać marki podczas wydarzeń? KR: Przekaz budujemy na wszystkim, co oddziałuje na zmysły. Zwiedzający na targach jest tak naprawdę z każdej strony bombardowany różnymi komunikatami marek. Każda marka chce się w jakiś sposób wyróżnić. Jednak to właśnie, która będzie najbardziej kompleksowo i symultanicznie oddziaływała na zmysły, zostanie w pamięci zwiedzającego. Można to robić w różny sposób: odpowiednią muzyką, zapachem, np. świeżych kwiatów, odpowiednio doświetlonymi komunikatami, logotypem… Sensualne doświadczenie marki jest bardzo ważne. Na targach możemy dotknąć produktu, sprawdzić go czy ocenić jakość wykonania – tego nie jesteśmy w stanie zrobić przez internet. Jeśli jednak prezentujemy nie produkty, a usługi, to tu ludzie są wyznacznikiem tego, jak odbieramy dane targi i markę. Odpowiednio ubrany zespół, wyróżniający się, taki, z którym kontakt jest miły, nastawienie frontem do zwiedzającego – wszystko to buduje pozytywny wizerunek marki usługowej i pozwala zapaść w pamięć zwiedzającym. A które realizacje najbardziej zapadły wam w pamięć? KR: Wciąż jesteśmy głodni wyzwań i poszukiwania przygód oraz dokonywania tego, czego jeszcze inne firmy nie zrobiły. Rocznie tworzymy około 200 stoisk targowych. Każda z realizacji stanowi dla nas wyzwanie, jest ciekawa oraz zasługuje na wspomnienie. Warto pamiętać, że działamy dwutorowo: projektujemy i budujemy stoiska oraz produkujemy stoiska według zewnętrznych projektów. Jak w obliczu projektowania wygląda dylemat: piękno czy funkcjonalność? Stoisko zachwycające konceptem, ale pozbawione wygodnego miejsca do rozmów nie spełni swojej funkcji. KR: Zgadzam się. Dobry projektant bez dwóch zdań umiejętnie łączy te dwa elementy i tutaj bardzo ważne jest znalezienie wspólnego języka właśnie z wystawcą, żeby dobrze sprecyzować

Czy poprzez miękkie światło można budować atmosferę do rozmów biznesowych? KR: Jak najbardziej! To jeden z wiodących ostatnio trendów, aby rozmowy biznesowe nie odbywały się w takim bardzo sterylnym, czystym, „applowskim” pomieszczeniu, tylko aby dostarczały odpowiedniego rodzaju skojarzenia, doznania. Przyciemnione światło, ciemne kolory sprzyjają przełamywaniu lodów i swobodnej rozmowie. Aczkolwiek są pewne branże, które takiego zabiegu raczej nie zaakceptują… Na przykład branże medyczne? KR: Tak. Będą bały się stracić twarz – chcą być kojarzone właśnie ze sterylnością, z jasnym oświetleniem. Natomiast na przykład branża meblarska jest już bardzo otwarta na takiego

29


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

3

i nazwać jego oczekiwania funkcjonalne co do stoiska. Funkcjonalność pozwala na łatwe użytkowanie stoiska zarówno przez wystawcę, jak i przez zwiedzających. Natomiast forma ma przyciągać zwiedzającego, zachwycić i pozostać jak najdłużej w pamięci. To są dwie bardzo ważne rzeczy, o których my jako projektanci musimy pamiętać. Zanim zaczynamy projektować stoisko, identyfikujemy potrzeby wystawcy. W oparciu o spisane oczekiwania i potrzeby przygotowujemy koncepcję w danym budżecie.

4

Skoro jesteśmy przy finansach, chciałam zapytać, czy za niekonwencjonalną formą zawsze stoi ogromny budżet? KR: Bardzo dużo zależy od wyobraźni projektanta i od otwartości wystawcy. Jest sporo możliwości projektowych z uwagi na ogromną dostępność materiałów na rynku. Tak naprawdę ograniczają nas tylko wyobraźnia i czas. Ciekawym przykładem są branże, które mają duże produkty, np. autobusy. Właśnie projektujemy stoisko dla marki Solaris, na którym najważniejsze jest doświetlenie autobusów zajmujących większość tego stoiska. Przy kreowaniu – niezależnie od budżetu – bardzo ważna jest chemia między wystawcą a projektantem oraz otwartość na nasze pomysły! Czy są inne ograniczenia – poza budżetem – w projektowaniu i budowaniu stoisk targowych? KR: Tak, są to ograniczenia związane z warunkami technicznymi i zabudowy stoisk w danym miejscu. Projektując stoisko, zawsze trzeba brać pod uwagę to, gdzie ono jest dokładnie ulokowane. Musimy osadzać nasze projekty w realnych warunkach zabudowy. Są takie bazowe elementy, które zawsze sprawdzamy i one warunkują nam formę. Jednym z takich elementów – oprócz wysokości – jest na przykład możliwość podwieszania konstrukcji, która oświetli nam stoisko. Niestety nie wszystkie hale targowe na to pozwalają, wtedy musimy zastosować samonośne konstrukcje. Zawsze staramy się doradzić i dobrać takie rozwiązania,

1. N agrodzone publikacją w książce „Trade Fair Design Yearbook 2018/2019 r.” stoisko Anwis z fotografią Szymona Brodziaka. 2. P otężna dekoracja z drewnianych kół wyciętych laserowo, które swoją formą nawiązywały do kształtu logo Anwis. 3-4. Drugie nagrodzone stoisko, o którego unikalności świadczy dach, będący wariacją na temat trójkąta – elementu bazowego brandingu PKP.

30


odkodowany

żeby w danym miejscu, na danych targach czy imprezie ten projekt sam się obronił.

którą sprzedajemy, opowiadamy historię na temat jej powstawania, pokazujemy, z jakiego materiału została wykonana, poprzez pocięcie jej, pokazanie przekroju i wejście głębiej w temat.

Jakie innowacje można spotkać w marketingu targowym?

Kreatywna branża, praca w krótkich terminach na pewno obfitują w ciekawe historie. Czy możesz przytoczyć jedną z nich?

KR: Jest ich sporo, ale są dość drogie. Jest to inwestycja dla wystawcy czasami rzędu kilkudziesięciu tysięcy. Tak jak na przykład Virtual Reality, czyli projektowanie odpowiedniej aplikacji, która pozwoli nam – po założeniu odpowiednich okularów – przenieść się do showroomu danego wystawcy, aby pokazać możliwości produktu. Oczywiście są wystawcy, którzy chcą zainwestować w takie rozwiązania, ponieważ widzą na przykład sens przekazania swoim handlowcom tego oprogramowania bądź wdrożenia go do sklepów. Targi są właśnie miejscem, gdzie można testować różne rozwiązania i zobaczyć, jak będą odbierane. Spotykane są też ekrany jeżdżące na przewodzie, pozwalające na pokazanie samochodu nie tylko w całości, ale też w przekroju. Jeśli mowa o multimedialnych rozwiązaniach, to wykorzystywane są mappingi - projekcje, które pozwalają przenieść się w inny wymiar marki, bardziej artystyczny, lub ekrany dotykowe i lustrzane, na których można wyświetlić każdą informację. Powyższe rozwiązaniania pozwalają łączyć realne doświadczenie produktu z szerszym kontekstem nt. firmy i jej oferty. Wszystko, co jest w stanie nas zaskoczyć, sprawić, że zatrzymamy się na chwilę, jest wartościowe.

KR: Jedna z zabawnych historii jest taka, że nasz klient nie wyrobił się z transportem swoich produktów na targi do Rosji – niestety nie miał co pokazać na targach… Na szczęście większość z tych produktów sprzedawał do Ikei, więc po prostu pojechał do tego sklepu, aby kupić elementy ekspozycji i pokazać na stoisku. Mamy sporo śmiesznych, ale też stresujących historii. To jest praca w bardzo krótkich terminach, gdzie czynnik ludzki jest bardzo ważny i błędy zdarzają się każdemu, ale staramy się wychodzić z nich obronną ręką. A jakie są kluczowe wyzwania dla branży? KR: Na pewno wyzwaniem są odpowiedni pracownicy, ponieważ to oni kreują wartość świadczonych przez nas usług. Możemy projektować świetne stoiska, oparte na kreatywnych wizjach, ale bez odpowiednio wyszkolonych, niezawodnych fachowców, montażystów, nawet najlepszy projekt może polec. To jest ogromne wyzwanie, aby stale szkolić naszą kadrę w wykorzystaniu nowoczesnych rozwiązań montażowych i materiałów oraz znajdować nowych fachowców wraz ze wzrostem zamówień. Drugim wyzwaniem są regulacje prawne co do pracowników spoza danego kraju, gdy wyjeżdżamy na targi zagraniczne. Na przykład szwajcarskie przepisy prawne bardzo ograniczają przepływ pracowników, co oznacza, że każdorazowo wyjeżdżając na targi do Szwajcarii, musimy zarejestrować pracowników: podać kim są, ile czasu przebywają, jaką mają stawkę zarobkową. Takie rozwiązania wprowadza również Francja i landy w Niemczech. To chronienie własnego rynku, ograniczające napływ pracowników z zewnątrz. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć dalszego rozwoju otoczenia polityczno-prawnego i jest to pewnego rodzaju ryzyko dla naszej działalności.

Czym różnią się polskie targi od targów niemieckich, francuskich? KR: Najbardziej wybijającym się ośrodkiem targowym na przestrzeni Europy są Niemcy. To potężna gospodarka, tam odbywa się najwięcej imprez targowych w całej Europie. Świętnie się współpracuje z ośrodkami niemieckimi, ponieważ są one bardzo dobrze zorganizowane. Jak to Niemcy mają w naturze. KR: Tak, dokładnie. Jest taki trend, który tak naprawdę dotyczy całej naszej branży: tego, żeby komunikować targi odpowiednio wcześniej, w czasie targów i po targach. Moim zdaniem, jeśli chodzi o polskie ośrodki targowe, zaczynamy coraz bardziej dorównywać europejskim standardom. Tutaj mogę wymienić targi Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie i Targi Katowickie, które nadążają za trendami i w odpowiedni sposób prowadzą komunikację, by przyciągnąć zwiedzających. Bo to właśnie dzięki zwiedzającym targi się rozwijają. Jeśli chodzi o same stoiska targowe, na pewno w Europie jest znacznie większa świadomość tego, że imprezy targowe są ważne. Dlatego przeznaczamy na nie określoną część budżetu i odpowiednio wcześniej się przygotowujemy, ponieważ chcemy mieć widoczny zwrot z inwestycji targowej.

A konkurencja? KR: Sama Wielkopolska ma ponad trzysta firm, które są związane z wystawiennictwem. Jesteśmy jednym z najbardziej znaczących ośrodków targowych w Polsce, gdzie są duże tradycje, ale jest też spora konkurencja. Przy czym my teraz konkurujemy nie tyle na rynku polskim, co właśnie na rynku europejskim. Przetrwają najlepsze firmy, które będą w stanie najbardziej elastycznie podchodzić do zmian i wyzwań. Jakie znaczenie w rozwoju firmy miały dofinansowania z Unii Europejskiej?

Jakie są najgorętsze trendy w obecnym sezonie? KR: Wspomniałam o targach Isaloni w Mediolanie, z których wszystkie branże kreatywne czerpią garściami – my dla swoich klientów przygotowujemy taką kompilację trendów. Na pewno obecnie należy do nich kolorystyka, czyli nieograniczanie się tylko do kolorów identyfikacji wizualnej klienta. To odwaga w kolorystycznych rozwiązaniach na stoisku. Wciąż ważnym trendem jest natura – z roku na rok ta roślinność jest trochę inna, na przykład raz bardziej w klimacie jesiennym, a raz dżungla. Roślinność na targach tworzy przyjemne otoczenie do rozmów oraz jest sposobem na oswajanie marki. Kolejnym trendem są nowe technologie, czyli wykorzystanie multimediów na stoisku oraz pokazywanie produktu w nieszablonowym ujęciu, na przykład do góry nogami, na ścianie lub w formie rozczłonkowanej. Najważniejsze jest podejście wielowymiarowe do marki. Na przykład: oto filiżanka,

KR: Były dla nas kamieniem milowym, gdyż pozwoliły w sezonie 2015/2016 na zakup centrum obróbczego sterowanego numerycznie (CNC), a dzięki temu umożliwiły osiągnięcie większej optymalizacji czasu pracy i kosztów. Obecnie nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, jak wcześniej mogliśmy pracować, podzlecając cięcie płyt. Dzięki tym inwestycjom zaoszczędzamy sporo czasu oraz… energii. To było jedno z dofinansowań, które uzyskaliśmy – inwestycyjne. Ponadto stale korzystamy też z dofinansowań na miękkie kompetencje, które pozwalają nam być konkurencyjnymi na rynku europejskim, nawiązywać nowe, zagraniczne kontakty biznesowe. Nadmienię jednak, że dofinansowania z UE to tylko jakaś część z naszych inwestycji – budowę nowej hali produkcyjnej pokrywaliśmy z własnych środków. Dziękuję za rozmowę!

31


miejsce biznesu miejsce biznesu TARNOWO

Lepiej dzięki Funduszom Europejskim FUNDUSZE UNIJNE STANOWIĄ ISTOTNĄ POMOC W ROZWOJU NASZEJ LOKALNEJ SPOŁECZNOŚCI. W LATACH 2015–2018 NASZA GMINA POZYSKAŁA 40 MLN ZŁ W FORMIE BEZZWROTNYCH DOTACJI – TO NAJWIĘKSZA W HISTORII SAMORZĄDU ZEWNĘTRZNA POMOC FINANSOWA.

– Dzięki pozyskanym środkom możemy szybciej, lepiej i w jeszcze szerszym zakresie realizować wiele zadań służących mieszkańcom Gminy – mówi Wójt Tarnowa Podgórnego Tadeusz Czajka. – Jestem przekonany, że Fundusze Europejskie w znaczący sposób wsparły i nadal wspierają nasze samorządowe działania na rzecz podnoszenia komfortu życia, mieszkania i tworzenia lepszych warunków do rozwoju działalności gospodarczej. Otrzymane unijne wsparcie najlepiej przedstawić w czterech obszarach – są to inwestycje, administracja, edukacja oraz działania społeczne.

INWESTYCJE DLA MIESZKAŃCÓW Najwięcej pieniędzy, bo ponad 36 mln zł, otrzymają projekty inwestycyjne. To przede wszystkim rozbudowa oczyszczalni ścieków w Tarnowie Podgórnym oraz dwa projekty związane ze wzrostem komfortu podróżowania komunikacją autobusową. Rozbudowa oczyszczalni ścieków obejmuje m.in. budowę pompowni ścieków, bloku biologicznego i oczyszczalni, a także częściową modernizację istniejącej infrastruktury, zwiększenie przepustowości oczyszczalni, poprawę gospodarki osadowej oraz optymalizację zarządzania majątkiem sieciowym. Kwota dofinansowania to 12,6 mln zł. – Dzięki tej inwestycji wzrośnie liczba osób korzystających z systemu kanalizacji sanitarnej, ograniczone zostaną procesy przedostawania się niebezpiecznych substancji do wody i gleby, czego dowodem będą bezpieczne wskaźniki emisyjne monitorujące stan ekosystemów wodnych – zapewnia Wójt Tadeusz Czajka.

ZINTEGROWANY TRANSPORT Kolejne inwestycje, realizowane przy unijnym wsparciu, mają na celu podniesienie jakości usług transportu publicznego, zwiększenie płynności ruchu pojazdów transportu

PODGÓRNE

publicznego oraz poprawę ich dostępności dla osób z niepełnosprawnościami ruchowymi, a finalnie – integrację różnych form transportu: autobusowego, samochodowego, rowerowego i pieszego. W ramach pierwszego z nich, dzięki dofinansowaniu kwotą blisko 8,2 mln zł, prowadzona jest modernizacja bazy autobusowej (z dostosowaniem do obsługi autobusów przegubowych). Zaplanowano także zakup 5 niskopodłogowych autobusów, utworzenie 5 zintegrowanych węzłów przesiadkowych oraz nowej linii autobusowej (Tarnowskie Termy – Rokietnica PKP – Dworzec autobusowy – os. Sobieskiego Poznań). Drugi projekt obejmuje zakup 4 niskopodłogowych autobusów, utworzenie Zintegrowanych Centrów Przesiadkowych w Tarnowie Podgórnym i Przeźmierowie oraz przebudowę ulic: Kościelnej w Przeźmierowie i Zbigniewa Romaszewskiego (dawniej 25 Stycznia) w Tarnowie Podgórnym. Kwota dofinansowania w tym przypadku to 6,2 mln zł. Przykładami kolejnych ważnych inwestycji, które otrzymały unijną pomoc, są m.in. rozbudowa Szkoły Podstawowej w Lusowie (4 mln zł dofinansowania), budowa dróg rowerowych oraz punktów przesiadkowych (B&R) w Gminie (3 mln zł) oraz budowa ul. Wierzbowej w Wysogotowie (1,2 mln zł).

ROZWÓJ CYFRYZACJI I EDUKACJI Z kolei w obszarze administracji otrzymaliśmy kwotę blisko 2 mln zł na rozwój systemów informatycznych w Urzędzie Gminy, ułatwiających elektroniczny dostęp do usług. Docelowo każdy będzie mógł założyć w systemie e-Urząd wirtualne konto umożliwiające sprawdzenie i regulowanie zobowiązań finansowych wobec Gminy, złożenie, a potem sprawdzenie statusu wniosku, uzyskanie dostępu do informacji publicznej. Także gminne placówki edukacyjne – od przedszkoli publicznych po prowadzone przez Gminę liceum ogólnokształcące – korzystają z unijnych środków przy realizacji projektów edukacyjnych. Z tych ostatnich warto wymienić choćby „Idziemy w świat po naukę i zabawę”, „Aktywna tablica”, „Dobry uczeń” czy „Podróż do świata wiedzy po kompetencje kluczowe”.

FUNDUSZE DLA SENIORÓW Z unijnego wsparcia korzystamy również przy działaniach społecznych. Największe – ponad 473 tys. zł – otrzymał projekt Tarnowskiego Centrum Senioralnego i Ośrodka Pomocy Społecznej zatytułowany „Tarnowo Podgórne dla Seniorów”. O fundusze europejskie aplikujemy także przy przygotowywaniu międzynarodowych konferencji. – Dzięki dofinansowaniu mogliśmy w ramach programu „Europa dla obywateli” zaprosić na warsztaty młodych przedsiębiorców z naszej gminy i zagranicznych gmin partnerskich – przypomina Wójt. – Było to kilkudniowe spotkanie pod hasłem „Przedsiębiorczy Europejczyk zaangażowany społecznie i obywatelsko”, które odbyło się w ramach Dni Gminy Tarnowo Podgórne 2017. W naszej Gminie nie trzeba nikogo przekonywać, że dzięki unijnemu wsparciu można wprowadzać nowoczesne rozwiązania, również w biznesie. Dlatego przypominamy, że bezpłatnych informacji na temat możliwości ubiegania się o fundusze zewnętrzne udziela Tarnowskie Centrum Wspierania Przedsiębiorczości, znajdujące się w Urzędzie Gminy przy ul. Poznańskiej 96 (bud. B). Warto także sprawdzać ofertę bezpłatnych szkoleń organizowanych przez Centrum – zapraszamy!

32


informacje

Jestem otwarty na inicjatywy przedsiębiorców O PERSPEKTYWACH WSPÓŁPRACY MIĘDZY GMINĄ TARNOWO PODGÓRNE A LOKALNYM BIZNESEM – Z WÓJTEM GMINY TARNOWO PODGÓRNE TADEUSZEM CZAJKĄ ROZMAWIA AGNIESZKA RZEŹNIK.

Panie Wójcie, gratulujemy zwycięstwa w wyborach samorządowych i to w pierwszej turze.

red.). Budowa Zespołu Szkół Technicznych ruszyła w listopadzie 2018 r. i jest prowadzona przez firmę Democo Poland z Tarnowa Podgórnego. To solidny partner, który z powodzeniem zrealizował już dla nas wcześniejsze zadania, również edukacyjne (rozbudowa Szkoły Podstawowej w Lusowie), dlatego jestem spokojny. Ufam, że 1 września 2020 r. w szkole rozpoczną naukę pierwsi uczniowie.

TADEUSZ CZAJKA, WÓJT GMINY TARNOWO PODGÓRNE: Dziękuję. Rzeczywiście liczyłem na wygraną w pierwszej turze, ale tak duże poparcie jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Jednym z Pana postulatów był zrównoważony rozwój Gminy. Czy oznacza to, że oprócz dbałości o komfort życia mieszkańców będzie Pan wspierał przedsiębiorczość?

Uruchomienie Zespołu Szkół Technicznych było jednym z punktów Pana programu wyborczego. Jakie jeszcze działania dla przedsiębiorców Pan planuje na najbliższą kadencję?

TCZ: Oczywiście. Jestem głęboko przekonany, że mocna pozycja Gminy Tarnowo Podgórne jest bezpośrednio związana z lokalnym biznesem. Dlatego z dużą uwagą podchodzimy do naszych kontaktów na linii biznes – samorząd.

TCZ: Jednym z moich postulatów programowych jest dalszy rozwój infrastruktury drogowej. Sztandarowymi inwestycjami będzie budowa obwodnic: Tarnowa Podgórnego, Przeźmierowa, Lusowa i Baranowa. To z jednej strony podniesie poziom bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu, z drugiej zaś na pewno usprawni komunikację, w tym transport drogowy. Oczywiście nadal będziemy rozwijać działalność Tarnowskiego Urzędu Wspierania Przedsiębiorczości, które jest wydziałem dedykowanym sektorowi biznesowemu. Wystarczy powiedzieć, że w ciągu dwóch lat działalności w organizowanych przez tę jednostkę szkoleniach udział wzięło 500 osób. Również prowadzone dyżury specjalistów cieszą się dużym zainteresowaniem. TCWP podejmuje współpracę z kolejnymi organizacjami i instytucjami eksperckimi, przez co rozszerza ofertę dla przedsiębiorców oraz dla tych, którzy noszą się z zamiarem rozpoczęcia działalności gospodarczej w naszej Gminie. Mam wiele sygnałów, że dobra współpraca naszego samorządu z przedsiębiorcami jest inspiracją dla moich kolegów samorządowców. Cieszy mnie również uznanie i wysokie oceny naszej urzędniczej pracy w oczach przedsiębiorców. Jestem otwarty na nowe pomysły i projekty, które możemy wspólnie realizować w obecnej, rozpoczynającej się kadencji.

Jak zatem chce Pan wzmacniać tę współpracę? TCZ: Największą gminną inwestycją, będącą w linii prostej efektem naszej dotychczasowej współpracy, jest Zespół Szkół Technicznych w Tarnowie Podgórnym. Każdy etap – od pierwszej koncepcji do detali organizacyjnych – tworzymy z przedsiębiorcami. Cieszą mnie także deklaracje konkretnego wsparcia przy wyposażeniu pracowni specjalistycznych i w prowadzeniu przedmiotów zawodowych. Do tego dochodzi gotowość do organizacji praktyk i stażów dla uczniów i absolwentów. Takie zasady współpracy uzgodniliśmy z ponad 40 przedsiębiorcami, rozmowy z kolejnymi nadal prowadzimy. Lista zawodów, w których kształcić się będą nasi uczniowie, powstała na podstawie szeroko zakrojonych badań opinii przedsiębiorców. Odpowiada ona popytowi na wykwalifikowanych zawodowców na naszym lokalnym rynku, chociaż została skorygowana przez Starostę Powiatowego (to starostwo odpowiada za organizację szkolnictwa ponadpodstawowego – wyraża zgodę na prowadzenie przez gminę technikum czy szkoły branżowej i zatwierdza profile zawodowe klas – przyp.

Dziękujemy za rozmowę.

33


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Ruszyła budowa szkoły dla zawodowców

Z INICJATYWĄ ROZWIJANIA SZKOLNICTWA ZAWODOWEGO WYSZLI PRZEDSIĘBIORCY GMINY TARNOWO PODGÓRNE ZRZESZENI W TARNOWSKIM STOWARZYSZENIU PRZEDSIĘBIORCÓW. TO ONI BOWIEM DOSTRZEGLI ZMIANY W STRUKTURZE ZATRUDNIENIA W SWOICH FIRMACH I ODCZULI TRUDNOŚCI W ZDOBYWANIU NOWOCZEŚNIE WYKSZTAŁCONYCH SPECJALISTÓW.

R

ównocześnie także uczniowie i rodzice coraz mocniej deklarowali chęć kontynuacji nauki w zawodowych szkołach ponadpodstawowych na terenie Gminy. W styczniu 2017 r. miały miejsce pierwsze rozmowy z rodzicami na temat możliwości nauki w szkole branżowej i technikum w Tarnowie Podgórnym. Przeprowadzono także badania ankietowe w szkołach w tym zakresie – blisko 90% ankietowanych potwierdziło zainteresowanie takim rozwiązaniem.

ROZMOWY Z BIZNESEM W tym samym czasie Wójt Tadeusz Czajka zaprosił przedsiębiorców na spotkanie w sprawie przedstawienia koncepcji powstania Zespołu Szkół Technicznych w Tarnowie Podgórnym. Była to okazja do zebrania wstępnych informacji o zawodach, na które jest zapotrzebowanie, oraz o możliwościach dostosowania kształcenia zawodowego młodzieży w Gminie Tarnowo Podgórne do potrzeb i oczekiwań pracodawców. W lutym 2017 r. Rada Gminy wyraziła wolę zawarcia porozumienia z powiatem poznańskim w sprawie

utworzenia i prowadzenia przez Gminę Tarnowo Podgórne trzyletniej szkoły branżowej I stopnia oraz pięcioletniego technikum. Zawarcie takiego porozumienia było konieczne, ponieważ co do zasady to powiat odpowiada za rozwój szkolnictwa ponadpodstawowego. Jednakże Gmina Tarnowo Podgórne ma już doświadczenie w tym zakresie – samodzielnie prowadzi Liceum Ogólnokształcące w Tarnowie Podgórnym (też przejęte od powiatu).

MIESZKAŃCY MAJĄ GŁOS Od początku 2017 r. prowadzone są szeroko zakrojone badania opinii w tym zakresie. O Zespół Szkół Technicznych ankietowani pytani są zarówno podczas dorocznych badań na temat jakości życia w Gminie, jak i w trakcie badań dedykowanych konkretnym grupom badawczym (np. uczniowie, rodzice, przedsiębiorcy). Badania te koordynuje Pracownia Badań Opinii Publicznej Społeczności Lokalnej i Rynku. Od początku pomysł cieszy się dużym poparciem – w badaniach opinii mieszkańców w kwietniu i maju 2017 r. ponad dziewięćdziesiąt procent badanych (90,3%) popiera tę inicjatywę. Ankieterzy rozmawiali z kadrą zarządzającą przedsiębiorstw różnej wielkości i z różnych branż (struktura badanej próby odpowiada strukturze podmiotów gospodarczych w Gminie). Przeprowadzili 185 ankiet i 163 indywidualne wywiady. Pytali o firmową politykę zatrudniania (m.in. o przewidywane zmiany w strukturze zatrudnienia, wynikające z dynamiki

34


informacje

rozwoju rynków krajowych i zagranicznych), oceniali faktyczne możliwości współpracy z Gminą na rzecz organizacji nauki zawodów w szkole, a także badali zainteresowanie zatrudnianiem absolwentów. Co ważne dla powodzenia projektu: trzy czwarte ankietowanych przedsiębiorców wyraziło gotowość do zapewnienia staży dla absolwentów, a blisko 40 firm zadeklarowało pomoc przy tworzeniu klas zawodowych.

WYBÓR ZAWODÓW Równolegle ankieterzy rozmawiali także z uczniami gimnazjów i ostatnich klas szkół podstawowych oraz z ich rodzicami na temat planowanej ścieżki kariery. Badano potencjalne zainteresowanie ofertą Zespołu Szkół Technicznych w Tarnowie Podgórnym oraz pytano o kluczowe czynniki decydujące o wyborze danej placówki ponadpodstawowej. Przeanalizowano również oferty szkół ponadpodstawowych w powiecie poznańskim, wyniki naborów do tych placówek oraz zainteresowanie pracodawców zatrudnianiem absolwentów. Odbyły się wyjazdy studyjne do Zespołu Szkół nr 1 w Swarzędzu w celu poznania szczegółów organizacyjnych funkcjonowania tej szkoły oraz zasad współpracy z przedsiębiorcami. Na podstawie wyników badań wytypowano zawody, które powinny być nauczane w Zespole Szkół Technicznych w Tarnowie Podgórnym. Powinny to być: • w szkole branżowej: magazynier logistyk, mechatronik, drukarz, kierowca mechanik i ślusarz; • w technikum: technik grafiki i poligrafii cyfrowej, technik logistyk, technik automatyk, technik mechanik i technik inżynierii sanitarnej. Początkowo uruchomienie Zespołu Szkół planowano na 1 września 2019 r. (jako odpowiedź na zwiększone zainteresowanie dwóch roczników potencjalnych uczniów – konsekwencja reformy oświaty). Niestety z powodu przedłużających się rozmów porozumienie z powiatem poznańskim zostało ostatecznie podpisane 8 sierpnia 2018 r. – to spowodowało, że realnym terminem jest 1 września 2020 r. Starosta określił również zawody, w których mogą być kształceni uczniowie. W pierwszym roku szkolnym 2020/2021 w Zespole Szkół Technicznych w Tarnowie Podgórnym zaplanowano naukę w następujących zawodach: ✔ w technikum: technik procesów drukowania, technik logistyk, technik mechatronik i technik mechanik;

NAJWAŻNIEJSZE PARAMETRY BUDYNKU: ✔ powierzchnia całkowita: 7325,36 m2 (bud. dydaktyczny 5237 m2, sala sportowa 2088,36 m2), ✔ powierzchnia użytkowa: 5578,65 m2 (bud. dydaktyczny 3775,75 m2, sala sportowa 1802,90 m2), ✔ kubatura: 27 534,33 m3 (bud. dydaktyczny 15 711 m3, sala sportowa 11 823,33 m3).

ZAWODY, KTÓRYCH MŁODZIEŻ UCZYĆ SIĘ BĘDZIE W ZESPOLE SZKÓŁ TECHNICZNYCH W TARNOWIE PODGÓRNYM: ✔ w technikum: technik procesów drukowania, technik logistyk, technik mechatronik i technik mechanik; ✔ w szkole branżowej: mechatronik, magazynier logistyk (tu będzie też klasa wielozawodowa).

✔ w szkole branżowej: mechatronik, magazynier logistyk (tu będzie też klasa wielozawodowa). Zgodnie z przygotowanymi założeniami, 1 września 2020 r. naukę w Zespole Szkół Technicznych rozpocznie ok. 120 uczniów. 16 października 2018 r. zawarto umowę z wykonawcą – firmą Democo Poland z Tarnowa Podgórnego. Dokument podpisali Członkowie Zarządu Democo Artur Pluta i Jacek Goroński oraz Wójt Tadeusz Czajka i Skarbnik Katarzyna Jackowiak. Koszt budowy to 40 940 308,39 zł. W skład zadania inwestycyjnego wchodzi: ✔ budowa trzykondygnacyjnego budynku dydaktycznego, ✔ budowa pełnowymiarowej hali sportowej z widownią, ✔ budowa boiska wielofunkcyjnego,

35

✔ zagospodarowanie terenu, w tym budowa parkingu na ok. 100 miejsc. W budynku dydaktycznym powstanie 18 sal lekcyjnych, 14 pracowni zawodowych, zaplecze administracyjno-biurowe, pomieszczenia biblioteczne i techniczne. W sali sportowej zaprojektowano także widownię, siłownię, szatnie oraz pomieszczenia magazynowe. Wszystkie pomieszczenia są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, bez barier architektonicznych. Szkoła powstanie przy rondzie im. Jacka Kuronia (na skrzyżowaniu al. Solidarności i ul. Nowej), naprzeciw parku wodnego Tarnowskie Termy. Pierwsze prace budowlane już trwają. Do 31 stycznia 2020 r. ma zostać ukończony budynek dydaktyczny, do 31 marca 2020 sala sportowa, a całość wraz z zagospodarowaniem terenu ma być ukończona do 30 kwietnia 2020 r.


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

„Piekło na Ziemi. Jerzy Górski Mistrzem Świata” 36


lifestyle

O HISTORII WYJŚCIA Z PIEKŁA TRWAJĄCEGO 14 LAT NAŁOGU, CIĘŻKIEJ PRACY NAD SOBĄ I SZCZYTACH LUDZKIEJ WYTRZYMAŁOŚCI NA PRESTIŻOWYCH W ŚWIECIE ZAWODACH TRIATHLONOWYCH – Z JERZYM GÓRSKIM ROZMAWIA GRZEGORZ SURDYK.

W którym momencie w Pana przypadku słabość stała się siłą? Gdy zobaczył Pan w „Sportowcu” zdjęcie Antoniego Niemczaka z mety maratonu wiedeńskiego czy gdy w więziennym radiowęźle usłyszał Marka Kotańskiego, założyciela Monaru? JERZY GÓRSKI: Zdjęcie Niemczaka z mety maratonu wiedeńskiego to była inspiracja, może moment siły. To były dwa różne okresy. Kotańskiego, kiedy grzałem (slangowe określenie na zażywanie narkotyków – przyp. red.) w celi, w areszcie śledczym, kiedy człowiek jest zniewolony przez nałóg i dostaje informację: „Chodź do mnie, dam Ci wolność”. Moja reakcja była taka: „O co chodzi? Co to jest za wolność?”. I to we mnie huczało przez 2 lata. Napisałem list, ale nie znałem adresu… Wyszedłem, dalej grzałem. Ale ten głos gdzieś tam w głowie huczał. Spotkałem dwóch swoich znajomych, z którymi brałem. Oni byli w dwóch różnych ośrodkach Monaru, akurat na przepustce, uśmiechnięci, opaleni, wolni. Wtedy poszedłem ich śladem, czyli za głosem Kotańskiego, który cały czas we mnie brzmiał – wspomniani znajomi byli dla mnie takim dowodem namacalnym. Pół roku walczyłem, przyjeżdżałem co tydzień, meldowałem się u pani Ewy z Monaru, naprawdę chciałem się leczyć. Wtedy nie było za dużo miejsc w Polsce na takie leczenie, na tę wolność w strukturach Kotańskiego – a dużo było chętnych. Niektórzy szli na leczenie i zaraz stamtąd uciekali. Pani Ewa przyjęła taką taktykę, żeby mnie sprawdzić. Drugim ważnym momentem był czas, gdy już byłem w Monarze, już biegałem i nagle informacja o Ultramanie (Mistrzostwa Świata Ultraman – jedna z najbardziej wyczerpujących imprez triathlonowych, odbywająca się na Hawajach, pozwalająca dotrzeć do absolutnych granic ludzkiej wytrzymałości – przyp. red.) i triathlonie pojawiła się w mojej głowie. Wpadł mi w ręce biuletyn, którego treści jeszcze wtedy nie rozumiałem, gdyż nie znałem angielskiego – ale obejrzałem. Zdjęcie faceta na linii mety z podniesionymi rękoma zainspirowało mnie i postanowiłem do niego dotrzeć. Chciałem lepiej biegać i szukałem czegoś, co miało sprawić, że byłbym jeszcze lepszy w bieganiu. Udało mi się dotrzeć do niego! Zaprzyjaźniliśmy się. Mój pobyt w Monarze to było bieganie i edukacja, którą zdobywałem, mając 29 lat, gdyż wcześniej ukończyłem tylko szkołę podstawową. W Monarze wybuchła we mnie chęć robienia wszystkiego, co wcześniej straciłem. Miałem 29 lat, a czułem się, jakbym miał 15. Byłem młodym człowiekiem, który chciał przeżyć różne rzeczy, ale już z inną świadomością: mogę żyć i wszystko robić, ale muszą być zachowane pewne zasady. Zasady, a więc wolność. Zacznijmy od początku. Mając piętnaście lat, zaczął Pan ćpać, a przecież już wcześniej był Pan nałogowym palaczem, niestroniącym od alkoholu. Czy to był sposób na życie i oderwanie się od szarej peerelowskiej rzeczywistości, czy zwykły bunt nastolatka? JG: Nie wiem czy to był bunt, myślę, że bardziej chęć pokazania, że ja też chcę być dorosłym, że też potrafię iść z papierosem, pić wino z gwinta. Chciałem pokazać, będąc małolatem, jaki jestem mocny. Wszedłem w towarzystwo, które mi zaimponowało. Myślę, że każdy człowiek w życiu ma taką osobę, która go czymś zainspiruje, i my chcemy być do niej albo podobni, albo iść tą samą drogą. Myślę, że tak jest w biznesie, w uczuciach. We wszystkim chyba tak jest.

37

Jak długo udało się Panu ukrywać swoje słabości przed rodziną? JG: Długo ukrywałem. Gdy rodzice znajdowali u mnie jakieś igły lub strzykawki, to mówiłem im, że są mi potrzebne do jakiegoś eksperymentu. Oczywiście kłamałem. Każdy, kto robi źle, kłamie. Kiedy zostałem w domu sam z mamą, gdy ojciec od nas odszedł, robiłem w domu wszystko. Mama nie chciała mieć problemów, więc godziła się na wszystko, co ja robiłem. Ciągle mi mówiła: weź sobie Jurek alkohol, nie bierz (narkotyków). Przez wiele lat nie rozumiała tego wszystkiego. Jak jej mówiłem o głodzie, na samym początku nie miała do tego wyobraźni, dopiero z czasem zobaczyła, że coraz gorzej się czuję, źle wyglądam itd. Czy byłby Pan w stanie policzyć, ile aptek, głównie dolnośląskich, sam lub z kolegami okradł Pan w poszukiwaniu morfiny? JG: Nie wiem, nigdy nie liczyłem, ale dużo. To nie była tylko morfina i to nie były tylko apteki. To były też np. szpitale onkologiczne. Wiedzieliśmy, jak się w tym poruszać, byliśmy specjalistami. W 1976 roku studenci opracowali recepturę polskiej heroiny z maku. Czy Pan od razu stał się jej „wyznawcą”? JG: Nie, dopiero później. W 1973 r. zostałem pierwszy raz aresztowany, w 1974 r. mnie wypuścili, bo była amnestia. Już wtedy coś się o tym mówiło, ale jeszcze nie dotarła ona do nas. Myślę, że dopiero w 1977 r. heroina do nas przyszła. Po latach lekarze stwierdzili, że dawki, jakie Pan przyjmował, powinny pozbawić Pana życia, ale miał Pan niezwykle silny organizm. JG: Tak, na to wygląda, patrząc z dzisiejszej perspektywy. Tak było. Dobre geny i ciężka praca pozwoliły mi tak wiele osiągnąć w dosyć szybkim czasie.


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Jerzy Górski Wybitny polski triathlonista, mistrz świata. Historia życia Górskiego to najpierw walka z uzależnieniem, a następnie – od przemiany w 1984 r. w Monarze – katorżnicze treningi, które doprowadziły go do mistrzostwa świata w podwójnym Ironmanie 3 września 1990 r. Biografia Górskiego zainspirowała twórców – powstała książka biograficzna autorstwa Łukasza Grassa pt. „Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą” (2017) oraz film fabularny pt. "„Najlepszy” w reż. Łukasza Palkowskiego.

Czy gdyby nie przymusowe przerwy w braniu narkotyków, głównie ze względu na pobyt w więzieniach, rozmawialibyśmy dzisiaj o Pana późniejszych nieprawdopodobnych wyczynach sportowych? JG: Myślę, że nie. To były takie przymusowe okresy abstynencji, które mnie uratowały. Był Pan zmuszany do podejmowania prób wyjścia z nałogu, bo na początku nie miał Pan zamiaru kończyć z narkotykami. Dlaczego te próby kończyły się, zanim się na dobre rozpoczęły? JG: Bo ja cały czas chciałem brać. Za każdym razem był jeden problem: głód narkotyczny, a więc cierpienie. W mojej głowie nie było takiej mocy i siły, żeby zrozumieć i definitywnie powiedzieć stop. Zawsze była otwarta jakaś furtka. Tak mają nałogowcy. Trzeba w sobie to tak mocno przewartościować w głowie, żeby spróbować już nigdy tego nie robić. Mówiąc inaczej: wpaść w taki nałóg, który zabije ten inny nałóg. Dlaczego słowa Marka Kotańskiego tak Pana, jak to się teraz mówi, przeformatowały? JG: Nieustannie walczyłem z moim nałogiem, cierpiałem, próbowałem wybierać mniejsze zło, a więc picie alkoholu zamiast brania – to koło było wciąż zamknięte, a ja sam byłem psychicznie zniewolony. Marek Kotański mówił, że w różnych filozofiach to jest inaczej nazywane – diabeł, anioł, w filozofii buddyjskiej jest

ten czarny, biały, w zależności od tego, kogo dopuścimy. A więc co zrobimy ze sobą i wewnątrz siebie, aby temu drugiemu dać w mordę. Myślę, że każdy człowiek walczy ze swoimi wyborami. Nowatorskie na ówczesne czasy sposoby leczenia w Monarze też na początku do Pana nie trafiały, ale jednak wytrwał Pan w niezwykłym reżimie. JG: Przechodząc abstynencję, stawałem się fizycznie coraz silniejszy i budowałem w sobie świadomość, że nie będę brał. Ale to było pod przymusem. Wolność polega na tym, żeby samemu zadecydować. Marek Kotański, będący z zawodu psychologiem, zaczął w pewnym momencie szukać innych metod leczenia. W Monarze nie było głaskania – albo się przetrwało, albo nie. W placówce Monaru obowiązkowe były zajęcia sportowe, a każdy dzień zaczynał bieg na trasie 1700 metrów. Czy ten pierwszy dystans był dla Pana najtrudniejszy? JG: Stojąc przed bramą Monaru, bardzo chciałem tam być. Paląc ostatniego papierosa, miałem świadomość tego, że tam nie będzie mi wolno palić papierosów, pić alkoholu, uprawiać seksu. Tam czekała na mnie wolność. Poszedłem i poddałem się rygorowi Monaru maksymalnie, a że fizycznie byłem wyczerpany, to na początku było mi tam bardzo ciężko. Postanowił Pan zostać sportowcem, choć niewiele osób wierzyło, że to się Panu uda. Uwierzył za to Antoni Niemczak, wybitny maratończyk.

38


lifestyle

JG: Ja nigdy nie ukrywałem tego, kim byłem. Przedstawiałem się i mówiłem po co przybyłem w określone miejsce. Myślę, że dlatego nie zostałem odrzucony przez ludzi. Moim marzeniem wtedy był trening z Antonim, moim idolem. W zeszłym roku powiedział mi: jak ja się z tobą męczyłem na naszym pierwszym wspólnym treningu. Ale uwierzył wtedy, że coś ze mnie będzie. Oprócz Marka Kotańskiego i Antoniego Niemczaka miał Pan szczęście spotkać później na swojej drodze niezwykle wartościowych ludzi – sportowców, którzy Panu pomagali wejść na sportowe szczyty. JG: Tak, zgadza się. Pomogli mi Czesław Lang, Wacek Skarul, Halupczok. Jeździłem z nimi, podglądałem ich i dawałem z siebie wszystko, nie odpuszczałem, zadawałem mnóstwo pytań, byłem upierdliwy. Zdarzało się wówczas, że robiłem pół Ironmana (w Ironmanie zawodnicy mają do pokonania 3,8 km (2,4 mil) pływania, 180 km (112 mil) jazdy na rowerze i 42,195 km (26,2 mil) biegu). Kiedy na dobre zainteresował się Pan triathlonem? Chciał Pan uprawiać tę dyscyplinę, a przecież nie umiał Pan pływać, nie miał profesjonalnego roweru, a organizm był wycieńczony przez lata trwania w nałogu. JG: Bieganie to już było za mało. Cały czas miałem obraz Ultramana w swojej głowie. Myślałem o triathlonie i zacząłem się do tego przygotowywać. W 1986 r. zająłem drugie miejsce w konkursie Ironmana w Kaliszu. Nadal z ogromnym zdziwieniem wspominam moją pogoń na rowerze za Zajfertem podczas tego triathlonu – był on wówczas jednym z najmocniejszych zawodników w Polsce, a ja go wyprzedziłem. Rower był wtedy chyba moją najmocniejszą stroną.

na pół godziny przed startem, siedziałem z wyciągniętymi nogami w samochodzie, podczas gdy na twarzach innych zawodników był stres. Wtedy już wiedziałem, co mnie czeka, i byłem spokojny. I efektem tego było zwycięstwo w tym samym 1990 r. w Huntsville w Alabamie w nieoficjalnych mistrzostwach świata, jak określano zawody Double Iron Triathlon (7,6 km pływania, 360 km jazdy na rowerze, 84 km biegu). JG: Tak, i to zwycięstwo właśnie utrwaliło we mnie moc.

Po ponad sześciu latach intensywnych treningów, oczywiście dzięki Niemczakowi, miał Pan okazję wystartować w Western States Endurance Run w Kalifornii. Czy zajęcie 142. miejsca w tych niezwykle wyczerpujących zawodach jeszcze bardziej Pana zmobilizowało? Zawsze powtarzał Pan, że wszystko robi na maksa.

Po zejściu z roweru, a przed biegiem, był Pan piąty, jednak linię mety mijał jako triumfator. Jakie myśli przebiegały Panu wówczas przez głowę? JG: Im bliżej byłem mety, tym bardziej miałem wszystkiego dosyć. Troszkę biegłem, więcej szedłem, miałem kontuzję. Darek Jemczewski biegł z flagą koło mnie. Miałem godzinę przewagi nad drugim zawodnikiem, który był z Niemiec. Zostało 10 km do mety. Mogłem, spokojnie idąc, wygrać. Ale myślałem o tym, co pomyśli mama, przypominałem sobie swoje życie, komu sprawię radość, próbowałem stworzyć sobie obraz tego, jaka to będzie satysfakcja na mecie, po moim triumfie.

JG: Dla mnie to był ogromny sukces. Ja nie miałem prawa tego ukończyć. Chciałem dotrzeć do mety i ukończyć ten bieg. Wynik był wtedy drugorzędny, a patrząc z perspektywy czasu – zadziałał na mnie bardzo mobilizująco. Przyjeżdżając po jakimś czasie na zawody podwójnego Ironmana,

Czy wówczas spełniło się Pańskie marzenie, żeby tak jak Niemczak w Wiedniu po zwycięstwie w maratonie unieść ręce w geście triumfu? JG: To nie było zaplanowane. Robiłem swoje. Ale ten gest był bardzo naturalny, gest triumfu.

39

Komu zadedykował Pan wygraną? Mamie, Antoniemu Niemczakowi, Markowi Kotańskiemu, ludziom z Monaru? JG: Wszystkim po trochu. Bardzo intensywnie myślałem o mamie. Natomiast pierwsze kroki po powrocie do Polski skierowałem do Monaru. Dałem Markowi Kotańskiemu kopię dossier z tego biegu. Jaka była reakcja najbliższych Panu ludzi w Polsce, kiedy dowiedzieli się o tym bezprecedensowym zwycięstwie? JG: Przede wszystkim miałem ogromną satysfakcję. Myślę, że Marek Kotański był dumny, było to pewnie dla niego swojego rodzaju potwierdzenie dla tego, co robił. Mama bardzo się cieszyła. Kiedy przyjeżdżałem do niej rowerem na obiad (130 km w tę i z powrotem), to ona najbardziej martwiła się o mnie, myślała, że coś mnie boli, że to jest dla mnie trudne. Próbowałem jej powiedzieć, że to jest dla mnie ogromna satysfakcja, i później już wiedziała, że to jest moje nowe życie. Brał Pan udział w wielu najbardziej znanych na świecie zawodach. Ukończenie którego uważa Pan za największy sukces? Western States Endurance, Double Iron, maraton nowojorski, a może Ultraman World Championship na Big Island (10 km pływania, 421 km jazdy na rowerze i 84 km biegu) z 1995 r.? JG: Zdecydowanie Western States Endurance Run, a więc bieg śmierci w Kalifornii.


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Tutaj zaczęła się historia… NA ŚWIECIE TRIATHLON UPRAWIAJĄ MILIONY, A I W POLSCE TEN NIEZWYKLE WYMAGAJĄCY SPORT ZYSKUJE CORAZ WIĘKSZĄ RZESZĘ ZWOLENNIKÓW. AŻ TRUDNO UWIERZYĆ, ŻE PIERWSZE ZAWODY W NASZYM KRAJU ODBYŁY SIĘ ZALEDWIE 34 LATA TEMU. A JUŻ NA PEWNO NIEWIELE OSÓB WIE, ŻE DEBIUT „TRÓJBOJU” ODBYŁ SIĘ W KIEKRZU. 14 LIPCA PRZYSZŁEGO ROKU, A WIĘC W OKRĄGŁĄ ROCZNICĘ INAUGURACYJNYCH ZAWODÓW, NA HISTORYCZNYM DYSTANSIE PONOWNIE ZMIERZĄ SIĘ MIŁOŚNICY TRIATHLONU.

autor: Dariusz Łabędzki (www.karykatury.eu)

W czym tkwi siła Jerzego Górskiego? JG: Myślę, że siłą każdego człowieka jest to, że dąży do celu, jeśli bardzo czegoś chce i podporządkowuje temu swoje życie. Taki cel kształci człowieka. Tak się zdobywa ośmiotysięczniki, tak jest się dobrym lekarzem, politykiem. Dążenie do celu bycia w czymś najlepszym. W życiu trzeba mieć cały czas jakiś cel. Jeden się kończy, zaczyna się nowy. Ja tak mam. Śmieję się, że jestem w życiu triathlonistą, bo myślę o trzech rzeczach naraz. Aktualnie choroba nie pozwala już Panu osobiście podejmować ekstremalnych wyzwań. Nie porzucił Pan jednak sportu i realizuje się na nieco innej płaszczyźnie, nazwijmy to organizacyjnej. JG: Tak, jak już mówiłem powyżej, cały czas mam jakiś cel. I to w każdym aspekcie życia. Nie mam już celu stricte sportowego. Założyłem klub, zacząłem się szkolić jako instruktor, chcę swoją wiedzę przekazywać innym. Dzisiaj mam firmę, jestem konsultantem, doradcą, od 17 lat pracuję przy organizacji dużych imprez, np. od 19 lat wspomagam organizację maratonu w Poznaniu, będę w przyszłym roku pomagać przy organizacji historycznego triathlonu w Kiekrzu. Czuje się Pan człowiekiem spełnionym? JG: Jestem szczęśliwy. Dokonałem w życiu fantastycznych rzeczy. Ale cały czas są nowe cele, cały czas myślę – co jeszcze, co dalej. Jaką myśl przekazałby Pan tym wszystkim, którzy zmagają się z problemami, jakie Pan miał w przeszłości? JG: Najważniejsze to być uczciwym w stosunku do siebie, a nasze słabości umieć zamienić w naszą siłę.

N

a pomysł zorganizowania imprezy w historycznym miejscu i czasie wpadł Piotr Nowak, na co dzień właściciel firmy Vector z Tarnowa Podgórnego. Nieśmiałe na początku plany organizacji triathlonu w Kiekrzu z dnia na dzień stawały się coraz bardziej konkretne. Momentem przełomowym było namówienie do współpracy legendy tego sportu w Polsce – Jerzego Górskiego (wywiad z Jerzym Górskim – obok). To człowiek, który po 14 latach tkwienia w nałogach – narkotycznym, tytoniowym i alkoholowym – postanowił swoje słabości zamienić w siłę. Jego przemiana rozpoczęła się w Monarze w 1984 roku – tym samym, w którym podczas Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży po raz pierwszy odbyły się wspomniane wyżej zawody triathlonowe. Górski w ciągu 6 lat intensywnego treningu pod okiem Antoniego Niemczaka i wielu innych osób ze świata sportu osiągnął poziom pozwalający mu wygrać Double Ironman w Huntsville w stanie Alabama. Na pokonanie morderczego dystansu (7,6 km pływania, 360 km jazdy na rowerze, 84 km biegu) potrzebował 24 godzin, 47 minut i 46 sekund. I to

40


lifestyle

właśnie Górski, a także Piotr Sauerland, trener triathlonu mający swoje szkółki w Niemczech, na hiszpańskiej Majorce i na Hawajach, postanowili wspomóc inicjatywę przedsiębiorcy z Tarnowa Podgórnego.

POWRÓT DO KIEKRZA Po 35 latach polski triathlon powróci do korzeni. 14 lipca 2019 r. rozegrane zostaną zawody „35-lecia triathlonu w Polsce”. Sportowcy będą rywalizować na historycznym (niestandardowym) dystansie – 1,5 km pływania, 50 km jazdy na rowerze, 20 km biegu. Aby jeszcze bardziej powrócić do wspomnień, organizatorzy postanowili, że miasteczko imprez znajdować się będzie w kultowym miejscu nad Jeziorem Kierskim… w byłym ośrodku szkoleniowym policji. Infrastruktura tego obiektu doskonale odzwierciedla tamte czasy i pozwoli przenieść się o 35 lat wstecz. Nic oprócz samego obiektu nie będzie już takie samo. W przyszłorocznych zawodach będzie mogło wystartować maksymalnie 800 osób. W programie imprezy, oprócz zawodów głównych, znajdą się: triathlon dla dzieci, krótki dystans dla początkujących, czyli „Pierwsze kroki w triathlonie”. Uczestnicy będą mogli spotkać się podczas specjalnego briefingu z uczestnikami i organizatorami pierwszych zawodów w Polsce. Całość uświetni koncert. Biorąc pod uwagę rozmach i zainteresowanie, jakim cieszy się przyszłoroczna impreza, lista zgłoszeniowa prawdopodobnie szybko się wypełni.

świeżo wylanym asfaltem. Zawodnicy utknęli wąskimi kołami w rozgrzanym asfalcie. Musieli biec poboczem z rowerami na plecach. ✔ Gdy w Poznańskim Towarzystwie Krzewienia Kultury Fizycznej podjęto decyzję o zorganizowaniu pierwszego w Polsce triathlonu, organizatorzy otrzymali kilkaset zgłoszeń z całego kraju. Wiele z nich odrzucili z powodu np. braku badań lekarskich lub… karty rowerowej. ✔ Olesiński, wraz z jeszcze jednym zawodnikiem, oderwał się od grupy już na pływaniu. Szybko osiągnęli oni ponad 150-metrową przewagę. Jednak z wody wyszedł jako pierwszy Jarosław Łabus, jak później relacjonował po zawodach. Jak tego dokonał? Dopłynął do białej boi i zrobił nawrót. Sęk w tym, że biała boja była kierunkowa, a czerwona, ustawiona znacznie dalej, nawrotowa. Brak wystarczającej obsługi ratowników sprawił, że Łabus pomylił trasę całkowicie nieświadomie.

HISTORYCZNI ZWYCIĘZCY Wielki faworyt, Jan Olesiński, potrzebował 3 godzin, 19 minut i 15 sekund na pokonanie dystansu. Ciekawostką jest, że drugie miejsce, ze stratą 15 minut, zajął Stanisław Zajfert, obecnie 71-letni zawodnik z Kędzierzyna-Koźla, który nadal aktywnie startuje w triathlonach.

✔ Podczas części rowerowej sędziowie nie zdołali policzyć, ile rund przejechali zawodnicy (o chipach nikt wtedy nie słyszał). Pech chciał, że dwaj zawodnicy przejechali o jedną rundę za dużo, a wśród nich był właśnie Jarosław Łabus. Trasa była słabo oznaczona, nie było punktów żywieniowych ani sędziów na niebezpiecznych zakrętach. Na newralgicznym zakręcie we wsi Napachanie miejscowi chłopi sami wzięli sprawy w swoje ręce – kierowali ruchem, zatrzymywali nadjeżdżające samochody i traktory oraz podawali zawodnikom wodę z wiadra. Jeśli chodzi o bieg, również nie było do końca wiadomo, kto przebiegł cały dystans, czyli trzy pętle, a kto tylko dwie.

ZABAWNE ASPEKTY PIERWSZEJ EDYCJI ✔ W tamtym czasie nikt nie pływał w piankach, a temperatura wody w Jeziorze Kierskim wynosiła tego dnia zaledwie 17° C. Przepisów stanowiących, przy jakiej temperaturze pływanie jest dozwolone lub zabronione, jeszcze w Polsce nie opracowano. ✔ Podczas części rowerowej zrobił się upał, czołówka zawodników jechała w grupie, pilotem był motocyklista. Część trasy prowadziła przez budowaną drogę, pokrytą

41


miejsce biznesu TARNOWO

PODGÓRNE

Być w dobrym miejscu, w dobrym czasie I Pałacowe Targi Senioralne PAŁACOWE PRZESTRZENIE OBRODZIŁY AKTYWNOŚCIAMI SENIORALNYMI: STOISKAMI TARGOWYMI, WARSZTATAMI, POKAZAMI, WYKŁADAMI, A PRZEDE WSZYSTKIM SPOTKANIAMI I ROZMOWAMI. TAK WŁAŚNIE BYŁO 28 PAŹDZIERNIKA, KIEDY ODBYŁY SIĘ I PAŁACOWE TARGI SENIORALNE, KTÓRE ZWIEŃCZYŁY MIESIĄC SENIORÓW.

T

argi stanowiły formę prezentacji inicjatyw adresowanych do seniorów w Gminie Tarnowo Podgórne. Podczas tego wydarzenia, na przygotowanych tematycznych stoiskach, miały okazję przedstawić swoją ofertę również firmy. W jednym czasie, w jednym miejscu, spotkali się przedstawiciele kół i klubów seniora (Koło Emerytów i Rencistów w Lusowie, Klub Seniora w Sadach, Klub Seniora w Rumianku, Koło Seniora w Przeźmierowie, Klub Seniora w Baranowie, Klub Seniora w Tarnowie Podgórnym, Klub

42

Seniora „Senio-Rita” w Lusówku, Koło Seniora w Kokoszczynie), Uniwersytetu Trzeciego Wieku i Tarnowskiego Centrum Senioralnego. Stoiska wypełniły kroniki, prace, własnoręcznie przygotowane pyszności, prezentacje, uśmiechy i rozmowy. Tematem przewodnim tegorocznej odsłony w części wykładowej i warsztatowej była aktywność w aspekcie fizycznym, społecznym i psychicznym, zrealizowana poprzez wykład fizjoterapeuty, warsztaty gimnastyczne, taneczne, choreoterapeutyczne, a także aktywny pokaz Smovey przygotowany przez spółdzielnię socjalną Pomagajmy Razem. W perspektywie holistycznej, by realizować aktywności fizyczne, trzeba zadbać o aspekty psychiczny i społeczny, dlatego nie zabrakło warsztatów prezentujących formy stymulujące funkcje poznawcze – pamięć, uwagę, myślenie i spostrzeganie. Całość została przygotowana w ramach współ-


lifestyle

pracy z Polskim Stowarzyszeniem Pedagogów i Animatorów KLANZA. By zadbać o dobre samopoczucie i odkryć swoje piękno, można było skorzystać z usług wizażystki oraz mobilnego studia fotograficznego, którego efektem będzie tematyczna wystawa portretów. Nie sposób zaprzeczyć, że piękno wyzwala realizacja pasji. Rozbrzmiewały więc piosenki i melodie przy akompaniamencie fortepianu w ramach prezentacji zajęć „Spotkania ze śpiewnikiem”, toczyły się rozmowy w kąciku literackim „Dotyk słowa”, przeprowadzane były warsztaty rękodzielnicze, podczas których można było wykonać prace różnymi kreatywnymi technikami. By zadbać o zdrowie, można było skorzystać z oferty stoisk podologa, refleksologa, gerontologa, Synepsis i dokonać pomiaru ciśnienia oraz BMI, a także skorzystać z sesji leczniczego światła z Bioptronem. Zainteresowaniem cieszyło się również stanowisko samoobrony oraz punkt informacyjny projektu „Złota Rączka dla Seniora”. Zwieńczeniem wieczoru była część artystyczna. Grupa teatralna Senioritki pod kierownictwem Marioli Ryl-Krystianowskiej, działająca przy Centrum Kultury Przeźmierowo, zaprezentowała wybrane fragmenty przedstawienia „Pan Tadeusz od kuchni”. Wzruszeń muzycznych dostarczył występ sopranistki Marii Jaskulskiej-Chrenowicz przy akompaniamencie Elżbiety Spychały-Mroczek. Dziękujemy wszystkim, którzy przyjęli zaproszenie i budowali z nami to wyjątkowe targowe popołudnie inicjatyw senioralnych. Wspólnie namalowaliśmy obraz gminnej oferty senioralnej i międzypokoleniowej, ponieważ ten aspekt również wybrzmiewał i cieszył. Dziękujemy za wasze zaangażowanie i obecność. Do zobaczenia za rok! www.seniorzytp.pl

43