Page 1

k s i ą ż k i l i t e r a c k i

Dramatyczna historia ostatnich 35 lat

Nr 7/2015 (226) Cena 14,50 zł (8% VAT) • ISSN 2083-7747 • Indeks 334464

m a g a z y n

160 str., 20,5 x 25 cm, papier kredowy, twarda oprawa, lakierowana obwoluta &HQDGHWDO]ï

12:2¥m

ISBN: 978-83-7553-189-3 .URQLNÚ QDSLVDOL UHGDNWRU]\ ķ7\JRGQLND 6ROLGDU QRĂÊĵ -HU]\ .ïRVLñVNL .U]\V]WRI ¥ZLÈWHN Lb (ZD ( =DU]\FND Db G]LHïR XERJDFRQR SUDZLH  SU]HM PXMÈF\PL ]GMÚFLDPL JïöZQLH 7RPDV]D *XWUHJR Lb$GDPD%XMDND REUD]XMÈF\PLKLVWRULÚ=ZLÈ]NXRG VLHUSQLD  U Dĝ SR VSRWNDQLH SUH]\GHQWD HOHN WD$QGU]HMD'XG\]bSU]HZRGQLF]ÈF\P6ROLGDUQRĂFL  F]HUZFD b U 3RQLHZDĝ NVLÈĝND XND]XMH VLÚ Zb %LDï\P .UXNX MHM IRUPD HG\WRUVND SUH]HQWXMH SR]LRPĂZLDWRZ\:\ELWQDSR]\FMDJRGQDZLHONLH JRMXELOHXV]X6ROLGDUQRĂFLZbIRUPDFLHDOEXPRZ\P Z\GUXNRZDQD QD ĂZLHWQ\P SDSLHU]H Zb WZDUGHM RSUDZLH]bREZROXWÈOLF]ÈFDVWURQ

%LDï\.UXN6S]RRXO6]ZHG]ND.UDNöZWHO IDNVHPDLOPDUNHWLQJ#ELDO\NUXNSOZZZELDO\NUXNSO

ISSN 1234-0200

7/ 2 015

P

R  ODWDFK RG JRUÈFHJR VLHUSQLD  U ZDONDQDGDOWUZDDb2MF]\]QDZFLÈĝĝÈGDRG VZ\FKV\QöZLbFöUHNEH]NRPSURPLVRZ\FK SRVWDZREURQ\RGZLHF]Q\FKZDUWRĂFLQDURGRZHM WUDG\FML %R 6ROLGDUQRĂÊ QLJG\ QLH ZDOF]\ïD MHG\QLH RbSUDZDSUDFRZQLF]HRbOHSV]HSïDFHRbOXG]NLHZD UXQNL Zb ]DNïDGDFK 2G VDPHJR SRF]ÈWNX ]GDZDïD VRELHVSUDZÚĝHRVLÈJQLÚFLDZbVIHU]HSUDFRZQLF]HM Lb VRFMDOQHM QLHUR]HUZDOQLH ZLÈĝÈ VLÚ ]b ZDUWRĂFLDPL SDWULRW\F]Q\PL Lb FKU]HĂFLMDñVNLPL =ZLÈ]HN PXVL F]XZDÊ E\ KLVWRULD VLÚ QLH SRZWöU]\ïD ,b F]XZD ļ GRZRG]L WHJR WD NVLÈĝND RSDWU]RQD ]QDPLHQQ\P SRGW\WXïHPķ.URQLNDODWZDONLĵ

9 771234 020157

07


KSIÄ„ĹťKA, KTĂ“RÄ„ CZYTA CAĹ Y ĹšWIAT Premiera w Polsce juĹź 22 paĹşdziernika!

Wydawnictwo Sonia Draga  २   R

Najszybciej sprzedajÄ…cy siÄ™ debiut w Wielkiej Brytanii

6

'A;83903<83$A!T$-'6Ä&#x161;! -A!#!>2!,-9;38-!31-Ä&#x161;3ŕŚ&#x201D;$-/'&2'/ A2!/636<ÂŁ!82-'/9A@$,!<;38'0 ÂŁ-;'8!;<8@03#-'$'/W

Co sekund ktoĹ&#x203A; w Stanach Zjednoczonych kupuje tÄ&#x2122; ksiÄ&#x2026;ĹźkÄ&#x2122; Na pierwszych miejscach list bestsellerĂłw dĹ&#x201A;uĹźej niĹź â&#x20AC;&#x17E;Kod Leonarda da Vinciâ&#x20AC;?

Ä&#x161;@903;ÂŁ->-'2!6-9!2!363>-'ŕŚ&#x201D;ŕŁ&#x2014; 38'ÂŁ!$/!$,&!1903f1Ăľ90-$,W! 09-í৚0!;@ÂŁ0363;>-'8&A!T৚' -'8/'9; 1-9;8A@2-Ă­,<138<9@;<!$@/2'+3W

A8<9A!/Ă­$'9;<&-<19;8!;@ -83&A-22@$,>-ĂľAĂ&#x2022;>T!A!8!A'1 63>-'ŕŚ&#x201D;ŕŁ&#x2014;;8A@1!/Ă­$!>2!6-Ăľ$-</!0 2!/ÂŁ'69A@;,8-ÂŁÂŁ'8W

BESTSELLER! 83$A2@;,8-ÂŁÂŁ'8638<9A!/Ă­$@ kontrowersyjny temat dopingu #'A2-'&31Ă&#x2022;>-'ŕĽ&#x2DC;TAA!1-!8'1 A!-2-$/3>!2-!&'#!;@963Ä&#x161;'$A2'/W

Nie znasz jej, ale ona zna Ciebie. Rachel codziennie dojeĹźdĹźa do pracy tym samym pociÄ&#x2026;giem. Wie, Ĺźe pociÄ&#x2026;g zawsze zatrzymuje siÄ&#x2122; przed tym samym semaforem, dokĹ&#x201A;adnie naprzeciwko szeregu domĂłw. Zaczyna siÄ&#x2122; jej nawet wydawaÄ&#x2021;, Ĺźe zna ludzi, ktĂłrzy mieszkajÄ&#x2026; w jednym z nich. UwaĹźa, Ĺźe prowadzÄ&#x2026; doskonaĹ&#x201A;e Ĺźycie. Gdyby tylko mogĹ&#x201A;a

byÄ&#x2021; tak szczÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;liwa jak oni. I nagle widzi coĹ&#x203A; wstrzÄ&#x2026;sajÄ&#x2026;cego. Widzi tylko przez chwilÄ&#x2122;, bo pociÄ&#x2026;g rusza, ale to wystarcza. Wszystko siÄ&#x2122; zmienia. Rachel ma teraz okazjÄ&#x2122; staÄ&#x2021; siÄ&#x2122; czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ciÄ&#x2026; Ĺźycia ludzi, ktĂłrych widywaĹ&#x201A;a jedynie z daleka. Teraz siÄ&#x2122; przekonajÄ&#x2026;, Ĺźe jest kimĹ&#x203A; wiÄ&#x2122;cej niĹź tylko dziewczynÄ&#x2026; z pociÄ&#x2026;gu.

2!031-;!63>-'ŕŚ&#x201D;ŕŁ&#x2014;,-9;38@$A2! 2-'>3ÂŁ2!3&&31@9Ä&#x161;Ă&#x2022;>-(!2;!A/-T 0;Ă&#x2022;8'<#!8>-!/Ă­ -;!0#3+!;@৚@$-38@9W

8A'6-Ăľ02!,-9;38-!383&A-22'/ ;8!+'&--T1-Ä&#x161;3ŕŚ&#x201D;$--9;8!$-'T!;!0৚' 33#9'9/--$'2-'T/!0Ă­;8A'#!A!6Ä&#x161;!$-ŕŁ&#x2014;T #@96'Ä&#x161;2-ŕŁ&#x2014;9>3/'1!8A'2-!W

63>-'ŕŚ&#x201D;ŕŁ&#x2014;3963;0!2-</'&'2!9;3ÂŁ!;0! -9;!8<9A0-T0;Ă&#x2022;8'3&1-'2-!৚@$-' 3#3/+!W8A'0!/Ă­$!09-í৚0!T0;Ă&#x2022;8! <&3>!&2-!T৚'৚@$-'/'9;6-Ăľ02'R

www.soniadraga.pl, tel. 32 782 64 77, www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga


Spis treści

W numerze   Co czytać latem numer 7 (226) Redaktor naczelny: Piotr Dobrołęcki Z-ca red. naczelnego: Ewa Tenderenda-Ożóg Sekretarz redakcji: Krzysztof Masłoń Zespół: Łukasz Gołębiewski, Joanna Hetman, Paweł Waszczyk Stale współpracują: Janusz Drzewucki, Joanna Habiera, Jarosław Górski, Piotr Kitrasiewicz, Bogdan Klukowski, Tadeusz Lewandowski, Marek Ławrynowicz, Lech Mergler, Wanda Morawiecka, Tomasz Nowak, Urszula Pawlik, Bożena Rytel, Grzegorz Sowula, Michał Zając, Tomasz Zapert Reklama: Ewa Tenderenda-Ożóg Sekretariat: Ewa Zając Kolportaż: Elżbieta Habiera Prenumerata: Ewa Zając Adres redakcji: 00-048 Warszawa, Mazowiecka 6/8 pok. 416, tel.: 828 36 31, tel./fax (22) 827 93 50 Internet: www.rynek-ksiazki.pl, e-mail: marketing@rynek-ksiazki.pl facebook.com/magazynliteracki http://issuu.com/magazynliteracki Wersja elektroniczna dostępna jest w e-sklepach: Virtualo.pl, Publio.pl i Koobe.pl Łamanie: TYPO 2 Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 6/8 pok. 416 Prezes zarządu: Łukasz Gołębiewski

Wakacje są od tego, żeby czytać wszystko, na co ma się ochotę. To czas na odrobienie lekturowych zaległości, na odprężenie, albo zanurzenie się w ambitnej literaturze. Teraz mają używanie pogrążeni w czytelniczym nałogu, swoją szansę na złapanie bakcyla mają też i ci, którzy z braku innych rozrywek sięgną po książkę. Czy na plaży, na łódce czy na górskim szlaku – obraz zanurzonych w lekturze wakacjuszy napawa satysfakcją i optymizmem. Co warto spakować do walizki? W poszukiwaniu inspiracji Ewa Tenderenda-Ożóg udała się do księgarń, sprawdziła też, co przygotowują wydawcy na najbliższe tygodnie z myślą o miłośnikach różnych gatunków 14-18

  mistrz mistyfikacji Ojciec przez całe życie miał skłonność do żartów, co wyraża także jego twórczość, jak również jego codzienny dystans do życia i świata. Kiedy w połowie lat trzydziestych współpracował z rozgłośnią Polskiego Radia w Wilnie wygłaszał pogadanki o „odkrytych” przez siebie polskich poetach okresu przedmickiewiczowskiego, opisując ich życie i utwory. W rzeczywistości żaden z tych poetów nie istniał. Była to kolejna mistyfikacja artystyczna, którą tak bardzo lubił – o Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim opowiada jego córka, Kira Gałczyńska, w rozmowie z Piotrem Kitrasiewiczem 13

  Szał kolorowania Kolorowanie jest zarezerwowane wyłącznie dla dzieci? Od tego roku już nie! Uzbrojeni w kolorowanki i kredki dorośli odnaleźli właśnie swój sposób na relaks, odstresowanie, kreatywność, na pomysłowe spędzenie czasu ze znajomymi. Książeczki, bo mowa tu o nowej kategorii książek – nie do czytania, składających się z czarno-białych obrazów, sprzedają się w Europie w kilkusettysięcznych nakładach. Kupują je nastolatki, studenci, menedżerowie, kobiety sukcesu i gospodynie domowe 20-21

  Książki miesiąca  „Śmierć frajerom” Grzegorza Kalinowskiego i „Plan Be” Anny Tymko-Winiarskiej 24 „Miłosz w Krakowie” Agnieszki Kosińskiej i „Zabawy z prawem autorskim” Ryszarda Markiewicza

25

Prenumerata: 1) Redakcja: tel. (22) 827 93 50, fax (22) 828 36 31 www.rynek-ksiazki.pl/sklep/czasopisma 2) Garmond Press Kraków: www.garmond.com.pl 3) Kolporter S.A.: www.kolporter.com.pl 4) Prenumerata realizowana przez RUCH S.A: Zamówienia na prenumeratę w wersji papierowej i na e-wydania można składać bezpośrednio na stronie www.prenumerata.ruch.com.pl. Ewentualne pytania prosimy kierować na adres e-mail: prenumerata@ruch.com.pl lub kontaktując się z Telefonicznym Biurem Obsługi Klienta pod numerem: 801 800 803 lub 22 7175959 – czynne w godzinach 7.00–18.00. Koszt połączenia wg taryfy operatora.

2

  Proponujemy także Wydarzenia 4-6 • Białe i czarne w kolorze – wspomnienie Wojciecha Albińskiego 8-9 • Bestsellery z komentarzem Krzysztofa Masłonia 10-12 • Niepokorne. Klara – fragment książki Agnieszki Wojdowicz 19 • Między wierszami 22 • Na-molny książkowiec 23 • Felieton Marka Ławrynowicza 28 • Recenzje 26-36 m a g a z y n

l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


BRANDON SANDERSON

STALOWE

SERCE KfUn n bUXY^ɢW]Ya 7U`Ua]hm ɯȲXnU kUXnm nUhfiU`iXn_]YgYfWU"AcW _hŠfUgdmbɂUbU kmVfUbmW\ b]Y iWnmb]U n b]W\ gidYfVc\Uh! YfŠk" DcnVUk]Yb] YadUh]] 9d]Wm  W]Ya]ɂɯcbY gdcYWnYɔghkc ] c[Š`bU XY[YbYfUW^U" KɢfŠX hfU[]WnbmW\ cnbU_ hY[c acfU`bY[c idUX_i km_]Y_ckUcn]UfbcdfUkXn]kY[caɂghkU"

BU^VUfXn]Y^cWnY_]kUbYdfYa]YfmhY[cfc_i SFEBLDKBJXZCØS

HFPSHFSS

NBSUJO

WIEZA ASÓW ;Yb]U`bU _cbhmbiUW^U 8n]_]W\ _Ufh ! ɢk]Yhb]Y dfnm^ɂhY^ Ubhc`c[]] ^YXbY[c ib]kYf! gia ;Xm dc == kc^b]Y ɢk]UhckY^ cVWm k]fig nUUhU_ckU `iXn_cɢȶ  [Ufgh_U cWU`cbmW\ nXcVmU bUXbUhifU`bY acWY" K]YɯU UgŠk cdck]UXU ]W\ \]ghcf]ɂ" KɢfŠX UihcfŠk K]Yɯm UgŠk nbU^Xn]Yam dfUkXn]kmW\ Ö[][UbhŠkÆ`]hYfUhifmgW]YbWYÑWh]cb]ZUbhUgm. Ö[ ;Ycf[YÈU F" F" AUfh]bU  Fc[YfU NY`UnbmÈY[c  DUh7UX][UbWnmKU`hYfU>cbUK]``]UagU" kkk"nmg_"Wca"d`


Wydarzenia   Imieniny Jana Kochanowskiego

B

  Czytam polskie

A

kcja społeczna „Czytam polskie”, której celem jest zebranie środków na zakup współczesnej polskiej literatury dla najmniejszych i najbardziej potrzebujących punktów bibliotecznych, to inicjatywa Fundacji PWN oraz księgarni internetowej Ravelo, realizowana we współpracy z  Radą Języka Polskiego przy Prezydium PAN. Akcję wspierają liczne polskie wydawnictwa oraz znani pisarze. „Celem Fundacji PWN i księgarni Ravelo.pl jest promocja polskich autorów i ich twórczości, jak również przywrócenie wśród Polaków mody na czytanie. Wierzymy, że współtworząc pierwszą edycję akcji  »Czytam polskie« jesteśmy w  stanie przyczynić się do upowszechnienia polskiej literatury wśród Polaków w każdym wieku i w każdym zakątku kraju. W tym celu nasza księgarnia chce wspierać wybrane biblioteki – szczególnie te, które szczególnie potrzebują zasilenia swoich księgozbiorów” – mówi Dorota Bachman, prezes Ravelo. Biblioteki mogą wziąć udział w  projekcie, wypełniając formularz zgłoszeniowy na stronie www.czytampolskie.pl oraz wykonując zadania konkursowe. Po zakończeniu pierwszej edycji biblioteki biorące udział w  programie otrzymają pakiety książek. Pierwsza edycja akcji „Czytam polskie” potrwa do 31 grudnia 2015 roku. (pw) 4

Nazwiska z boiska –  Jak pan rekonstruował Warszawę na potrzeby swej prozy? –  Cały czas o tym myślę. Jak wyglądała, gdzie stały budynki, o  których mówili dziadkowie i tata, kim byli dawni mieszkańcy…  Słowem: odtwarzam miasto, którego już nie ma. To ciągły proces, niech pan nazwie to jak pan chce; obsesja, pasja, hobby… wszystkiego po trochu. Pomagają w tym książki, facebookowe grupy, liczne strony internetowe. Naprawdę jest w czym wybierać, moja warszawska biblioteczka to ponad sto pozycji; monografie, wspomnienia, encyklopedie, albumy i powieści. –  Czemu główny bohater jest zakorzeniony akurat na Woli? –  Mój tata pochodzi z Woli i to dokładnie z ulicy Dworskiej. Mieszkał także przy Ludwiki i przy Młynarskiej, a pracował w Zakładach Kasprzaka. Inne przedwojenne rodzinne adresy to Stare Miasto, Wronia, Grochów i Powiśle oraz feralna Tamka 7 sprzedana za bezcen.   –  Dlaczego dysponując tak pokaźną wiedzą varsavianistyczną nie opublikował pan nic w tej materii? –  Dziękuję za pańską opinię, ale nie czuję się varsavianistą, nie prowadzę regularnych badań, nie jestem zbyt aktywny w internetowych grupach dyskusyjnych. Poza tym, że nie czułem się na siłach, nie miałem także czasu i pomysłu. Nagle znalazło się wszystko na raz, tak w życiu bywa. Trzeba jak u Chandlera odebrać telefon, który niespodziewanie zadzwoni, spotkać kogoś, kogo dawno się nie widziało oraz wpaść w poważne tarapaty, które per saldo doprowadzą do potwierdzenia przysłowia „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.  –  Futbolowa pasja autora uwidoczniła się w… nazwiskach krakowskich policjantów. –  I oczywiście w dokładnej relacji z omawianego przez nich spotkania Wisły z Cracovią. To był bardzo ważny mecz dla historii podwawelskiej piłki. Można go uznać punktem, poza którym nie było już szans na pojednanie między zespołami z dwóch stron krakowskich błoń. Warszawskich policjantów wyposażyłem w nazwiska piłkarzy z pionu gwardyjskiego. Swoją drogą pan też musi być pasjonatem futbolu, inaczej nie padłoby to pytanie. –  Personalia stołecznych stróżów prawa sugerują, że Grzegorz Kalinowski należy do entuzjastów teleturniejów… –  Niekoniecznie, czyż bowiem rozwikływanie spraw kryminalnych nie przypomina rozwiązywanie szarad?   –  Komuniści na sowieckim żołdzie nieprzypadkowo nazywają się Stróżyński i Reniak. –  W rzeczy samej. Ich posiadacze poszli podobną drogą, choć w nieco innym miejscu i czasie. –  Powieść zadedykował pan Rafałowi Zarzyckiemu… –  Był moim kolegą ze studiów, szefem naszej piłkarskiej paczki. Graliśmy razem w piłkę i chodziliśmy na mecze, a na trybunach rozmawialiśmy nie tylko o futbolu, ale także o muzyce; o Joy Division, New Order, Pink Floyd…  Po studiach Rafał pracował jako menedżer, ale wyżywał się, zamieszczając felietony w dziale sportowym „Gazety Stołecznej”. Cykl „Zielono mi” najpierw sygnował pseudonimem Gruby, później nazwiskiem. Gdy ciężko zachorowałem, Rafał wspierał mnie i moją żonę Beatę, był dobrym duchem. Gdy wyzdrowiałem, poszedł do szpitala na banalny zabieg. Nie wrócił. –  Zwiastuje pan ciąg dalszy – „Złota maska”. To nawiązanie do filmu pod takim tytułem z 1939 roku, który miał premierę już za okupacji niemieckiej? –  Tak, to świadome nawiązanie do przedwojennych „pulp fiction”. Druga część jest bardziej kryminalna, mocniej zaakcentowana jest obecność dowcipnisia z Urzędu Śledczego, aspiranta Kornela Strasburgera, a jedną z głównych postaci będzie aspirant Karol Denhel, ambitny młody policjant, zakochany do szaleństwa i gotowy zrobić wszystko by zdobyć kobietę, i zemścić się na rywalu. Na kim? To okaże się już na wstępie książki.  Oprócz tego jest tytułowa złota maska, ważny rekwizyt przewijający się przez karty książki. Dużo miejsca poświęcone będzie zamachowi majowemu, a w epizodach wystąpią między innymi marszałek Piłsudski, prezydent Wojciechowski, pułkownik Anders i Witkacy. Nie zabraknie też Taty Tasiemki, Doktora Łokietka oraz Króla Kasiarzy „Szpicbródki”. Rozmawiał Tomasz Zb. Z apert fot. Andrzej Świetlik

lisko siedemdziesiąt wydawnictw i księgarń uczestniczyło w  czwartej edycji Imienin Jana Kochanowskiego, których organizatorem była Biblioteka Narodowa. Wydarzenie stanowiło połączenie kiermaszu z  festiwalem literackim i  doczekało się zainteresowania kilku tysięcy miłośników książki i literatury, od najmłodszych do najstarszych. Na spotkania zostali zaproszeni liczni znani autorzy, a wśród nich: Ernest Bryll, prof. Maria Koczerska i Marek Janicki, Elżbieta Cherezińska i Szczepan Twardoch z Miładą Jędrysik, Jan Gondowicz i Klara Kopcińska, Małgorzata Łukasiewicz i Jacek Dehnel z  Szymonem Kloską i  Justyną Sobolewską, Magdalena Tulli i  Marek Bieńczyk oraz Łukasz Orbitowski, Katarzyna Bonda i Tadeusz Sobolewski. Specjalnymi gośćmi tegorocznych Imienin Jana Kochanowskiego byli państwo Franciszka i  Stefan Themersonowie. Punktem kulminacyjnym był „mecz literacki” na utwory Stefana Themersona oraz poetów awangardowych, do którego zaproszono: Iwonę Bielską, Joannę Brodzik, Urszulę Dudziak, Romę Gąsiorowską, Piotra Głowackiego, Rafała Mohra, Mariana Opanię, Janinę Paradowską, Józefa Pawłowskiego, Katarzynę Warnke, Przemysława Wyszyńskiego i Zbigniewa Zamachowskiego oraz Grzegorza Markowskiego. (p)

Rozmowa z Grzegorzem Kalinowskim, autorem książki „Śmierć frajerom”

m a g a z y n

l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Wydarzenia   Festiwal Conrada płynie „Pod prąd”

J

  Amerykańscy wydawcy w Krakowie

N

a początku czerwca redaktorzy New York Review Books, Penguin Random House i Archipelago odwiedzili Kraków. Od kilku lat Instytut Książki zaprasza do Polski zagranicznych wydawców, których przekonuje do wydawania książek rodzimych autorów. W tym roku do stolicy Małopolski przyjechało aż 24 wydawców. To już piąta edycja tego organizowanego przez Instytut seminarium, w trakcie którego zagranicznym autorom i agentom literackim prezentowane są polska literatura i rynek wydawniczy.. Podczas dwu dni wykładów i  spotkań z  pisarzami, prowadzonych przez znanych literaturoznawców i  krytyków literackich (m.in. Kazimierę Szczukę, Justynę Sobolewską, Pawła Goźlińskiego czy Tomasza Fiałkowskiego), nasi goście przeszli przyspieszony kurs polskiej literatury i  spotkali się z  polskimi autorami: Olgą Tokarczuk, Mariuszem Czubajem, Witoldem Szabłowskim, Ignacym Karpowiczem, Jackiem Dehnelem i  Magdaleną Tulli. Wśród gości zaproszonych z zagranicy znaleźli się przedstawiciele wydawnictw amerykańskich (Archipelago, New Vessel Press, New York Review Books, Penguin Random House, Restless Books), brazylijskich (Editora 34, Estaç). (pw)

Poniżej chmur –  Ma pani mazurskie korzenie? –  Raczej pruskie. Część przodków zamieszkiwała tereny zarówno Prus Wschodnich, jak i Zachodnich. Zimą 1945  roku zdołali uciec za Odrę przed błyskawicznie nacierającą Armią Czerwoną. Swej macierzy nigdy już ujrzeli. –  Dlaczego? –  Nie wiem dokładnie, a  zainteresowanych już zapytać nie mogę. Pozostają przypuszczenia. Być może obawiali się konfrontacji ze wspomnieniami, albo chcieli zachować obraz szczęśliwej krainy młodości, bo tylko tak ją zawsze określali. A może przyczyna była prozaiczna. Przyjazdy Niemców na Warmię, Mazury, Śląsk czy Pomorze długo nie były mile widziane przez władze komunistycznej Polski. –  Z pani powieści wynika, że pierwsze powojenne pokolenie Niemców niewiele dowiedziało się od rodziców czy dziadków o III Rzeszy. –  Młodzi przeważnie żyli dniem codziennym, byli zapatrzeni w przyszłość, a starsi na ogół usiłowali wymazać tragiczne epizody wojenne, niezależnie od tego na ile byli uwikłani w nazizm. Sytuacja ulegała zmianie dopiero w latach siedemdziesiątych. –  Generacja wnuków jest bardziej dociekliwa? –  Bez dwóch zdań. Widać to w mediach, księgarniach, internecie, przestrzeni publicznej. Starają się pojąć, jak to się stało, że Adolf Hitler zdobył tak kolosalne poparcie, nie obawiają się stawiać niewygodnych pytań, upubliczniać wstydliwych historii rodzinnych… –  Część akcji „Ciał niebieskich” toczy się w Polsce. –  Wykorzystując fragment dziejów swych antenatów popuściłam wodze fantazji. Ufam, że wiarygodnie opisałam Warszawę, po której wędrują powieściowi bohaterowie. –  Główna postać – Freia – ma nietypowe hobby… –  Chmury, które opisuje i fotografuje, to literacka metafora ulotności. Rozmawiał Tomasz Zb. Z apert fot. archiwum prywatne

eden z najważniejszych amerykańskich prozaików Jonathan Franzen, kultowy irańskoamerykański pisarz Hooman Majd, dwukrotny laureat Nagrody Nike Wiesław Myśliwski i  Hanna Krall, legenda polskiego reportażu, to pierwsi goście tegorocznej edycji Festiwalu Conrada. W tym roku najważniejsze literackie wydarzenie w  Europie Środkowej odbędzie się w Krakowie w dniach 19-25 października. Tegoroczny kierunek literackich poszukiwań wyznacza hasło „Pod prąd” – przewodnia idea tegorocznej edycji festiwalu może też oznaczać rozmowę wykraczającą poza tematy lansowane nachalnie przez tabloidy i dzienniki. Tegoroczny Festiwal Conrada to również – po raz pierwszy na taką skalę – okazja do prezentacji i promocji twórczości młodych autorów, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z literaturą. Stanie się tak, dzięki premierowej edycji Nagrody Conrada – ogólnopolskiego wyróżnienia dla debiutantów. Nagroda w  wysokości 30 tys. zł będzie przyznawana co roku. Laureat zostanie jednak wyłoniony przez publiczność festiwalu. Fundatorem nagrody jest Miasto Kraków, a partnerami Instytut Książki, Fundacja Tygodnika Powszechnego oraz Krakowskie Biuro Festiwalowe. (pw)

Rozmowa z Tanją Dückers, autorką książki „Ciała niebieskie”

im. Jana Długosza. Do bieżącej edycji zgłoszono rekordową liczbę 57 książek wskazanych przez 34 wydawnictwa. Z  nich jury wyłoni jesienią dziesięciu nominowanych. Laureat, którego poznamy w  październiku podczas targów pod Wawelem, otrzyma 30  tys. zł oraz pamiątkową statuetkę dłuta Bronisława Chromego. Przypomnijmy, że ubiegłorocznym laureatem został prof. Grzegorz Niziołek za książkę „Polski teatr Zagłady” (Instytut Teatralny i  Wydawnictwo Krytyki Politycznej). (pw)

  „Poeci” w TVP Kultura

N

irma Targi w Krakowie – organizator Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie – organizuje 18. już edycję Konkursu o Nagrodę

a antenie TVP Kultura pod koniec czerwca zadebiutował nowy literacki program „Poeci” autorstwa Artura Burszty. Program emitowany jest w każdy wakacyjny wtorek, a  prowadzą go Justyna Sobolewska i  Wojciech Bonowicz. Każdy z  odcinków to dwudziestopięciominutowa rozmowa podzielona na trzy części. W  pierwszej debiut autora zestawiany jest z jego ostatnią książką. W  drugiej mowa jest o  literackiej aktywności twórcy poza pisaniem poezji. W  trzeciej konwersacja skupia się na jednym wierszu. Wśród gości pierwszych odcinków pojawią się Ryszard Krynicki i  Marcin Sendecki – tegoroczni laureaci Nagrody im. Herberta oraz Nagrody Poetyckiej Silesius, a  także Roman Honet i  Dariusz Sośnicki – nominowani do

m a g a z y n

k s i ą ż k i

  Rekordowa Nagroda Długosza

F

l i t e r a c k i

7 / 2 0 1 5

Nagrody im. Szymborskiej i Nagrody Literackiej Gdynia. W  kolejnych odcinkach pojawią się m.in.: Darek Foks, Krzysztof Jaworski, Marta Podgórnik, Andrzej Sosnowski i Bohdan Zadura. (pw)

  Biblioforum w Gliwicach

W

czerwcu uruchomiono pierwszą na Śląsku bibliotekę zlokalizowaną w  centrum handlowym. Nowy punkt biblioteczny nosi nazwę Biblioforum, ma ok. 160  mkw. powierzchni i  jest ulokowany w  przeszklonej antresoli w  gliwickim CH Forum, na poziomie 2. Organizatorem punktu jest Miejska Biblioteka Publiczna w Gliwicach, z którą kooperację nawiązał zarządca centrum. Biblioteka będzie czynna codziennie do godz. 20. W Biblioforum czytelnicy mogą wypożyczyć książki, audiobooki i czytniki e-booków. W ramach placówki będzie działać GEGE – Gliwicka Edukacyjna Galeria Ekslibrisu, w której co dwa miesiące zaprezentowana zostanie nowa wystawa. Grupy zorganizowane oraz miłośnicy grafiki i książek mogą wziąć udział w prelekcjach prowadzonych przez specjalistów. Działanie to jest realizowane w ramach porozumienia o  współpracy podpisanego przez Wydział Artystyczny Uniwersytetu Śląskiego i MBP w Gliwicach. (et) 5


Wydarzenia   Nagrody

W

Brukseli 23 czerwca odbyła się uroczysta gala wręczenia Nagrody Literackiej Unii Europejskiej. Wśród dwunastu laureatów znalazła się również reprezentantka Polski Magdalena Parys, która została doceniona za powieść „Magik” (Świat Książki). Organizatorem Nagrody jest konsorcjum utworzone przez europejskie stowarzyszenia wydawców, księgarzy i  pisarzy. Magdalena Parys dołączyła do dwóch dotychczasowych polskich laureatów. W 2012 roku Nagrodę otrzymał Piotr Paziński za powieść „Pensjonat”, natomiast pierwszym polskim laureatem był Jacek Dukaj, nagrodzony w 2009 roku za powieść „Lód”. Laureatem pierwszego etapu premierowej edycji konkursu „Piórko 2015. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci” została Katarzyna Szestak, która otrzyma nagrodę w  wysokości 100 tys. zł. Jej tekst wraz z ilustracjami wybranymi w drugim etapie zostanie wydany pod koniec tego roku nakładem Wydawnictwa Zielona Sowa. Publikacja będzie dostępna wyłącznie w sklepach sieci Biedronka. Do pierwszej edycji konkursu „Piórko 2015” zgłoszonych zostało 4105 prac. W Kapitule Nagrody w Kategorii „Tekst” obok przedstawiciela Jeronimo Martins Polska zasiedli: Agnieszka Karp-Szymańska – współtwórca i  prezes zarządu Grupy CzasDzieci.pl, popularnego portalu dla rodziców i dzieci, Renata Piątkowska – autorka książek dla dzieci i młodzieży, Jarosław Gugała – znany dziennikarz i Rafał Witek – autor powieści, opowiadań i wierszy dla najmłodszych czytelników. 11 czerwca rozpoczął się drugi etap konkursu. Do 6 sierpnia organizatorzy czekać będą na zgłoszenia zawierające prace ilustrujące zwycięski tekst literacki. Na drugiego laureata – debiutującego ilustratora, którego poznamy 2 września, czeka równie atrakcyj-

na nagroda finansowa w wysokości 100 tys. zł. W Kapitule Nagrody w Kategorii „Ilustracja” zasiądą: Bohdan Butenko – wybitny ilustrator książek, laureat wielu nagród polskich i zagranicznych, Kawaler Orderu Uśmiechu, Katarzyna Nowowiejska – absolwentka malarstwa, autorka ilustracji do książek, tworząca aplikacje mobilne i filmy animowane, Aleksandra Krzanowska – autorka ilustracji do podręczników i wydawnictw edukacyjnych, Elżbieta ŚmietankaCombik – ilustratorka podręczników szkolnych i książek dla dzieci oraz przedstawiciel JMP. Ewa Winnicka otrzymała tegoroczną Gryfię, Ogólnopolską Nagrodę Literacką dla Autorki oraz czek na 50 tys. zł ufundowany przez „Kurier Szczeciński”. Ewa Winnicka została nagrodzona za reporterską książkę „Angole”. Do Gryfii nominowane były także: Kalina Błażejowska za „Uparte serce. Biografię Poświatowskiej”, Sylwia Chutnik za „W krainie czarów” oraz Magdalena Grzebałkowska za „Beksińskich. Portret podwójny”. Kapituła Nagrody im. Cypriana Kamila Norwida nominowała pretendentów do tegorocznej edycji Nagrody w kategorii „literatura”. W grupie tej znaleźli się: Marek Ławrynowicz za powieść „Patriotów 41”, Eugeniusz TkaczyszynDycki za zbiór wierszy „Kochanka Norwida” oraz Bohdan Zadura za tom poetycki „Kropka nad i”. Nagrodę im. Cypriana Kamila Norwida ustanowiono w  2001 roku. Przyznawana jest artystom tworzącym na Mazowszu za wybitne dzieło bądź kreację (powstałe w danym roku kalendarzowym) w czterech kategoriach: muzyka, literatura, sztuki plastyczne i teatr. Wyniki bieżącej edycji poznamy 22 września. Laureatką Nagrody Transatlantyk w 2015 roku została Laurence Dyevre, niezwykle zasłużona tłumaczka literatury polskiej na francuski. Jej dorobek przekładowy obejmuje około sześćdziesięciu przekładów (wydania książkowe), głównie polskiej prozy współczesnej

Wystawa w Krakowie

„Ludzie” Herberta

O

d 25 czerwca w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie podziwiać można wystawę rysunków Zbigniewa Herberta zatytułowaną „Ludzie”. Na wystawie pokazanych jest kilkadziesiąt rysunków przedstawiających twarze. Jest to wybór z kilkuset prac znajdujących się w kolekcji Biblioteki Narodowej w Warszawie. Część z nich – niewielka – to portrety osób realnych. Zdecydowana większość przedstawia postaci ze starych obrazów. Herbert stworzył własny język rysunkowy, pozwalający mu na przeprowadzenie syntezy i  uchwycenie ekspresji. Mimo daleko posuniętych uproszczeń nietrudno ustalić, kogo dany rysunek przedstawia. Strategia twórcza Herberta jest szczególną metodą poznawczo-interpretacyjną. Można odnieść wrażenie, że rysując innych ludzi, poeta „tłumaczy” ich twarze na wizerunki bliższe jego rozumieniu. Okazało się – smakowita koincydencja – że rysunki Herberta są bardzo podobne do rysunkowych portretów Josepha Beuysa. Ci artyści na pewno nie znali swoich prac i wszelkie podobieństwa są zupełnie przypadkowe. Ale ta zbieżność jest świetnym kontrargumentem dla różnych „pobłażliwców”, traktujących działalność artystyczną pisarzy i poetów z sympatycznym lekceważeniem. Wystawie, której kuratorem jest Maria Anna Potocka, towarzyszy polsko-angielski katalog z tekstami m.in. Marii Anny Potockiej, Andrzeja Franaszka, Ryszarda Krynickiego i Adama Zagajewskiego. Ekspozycję można zwiedzać do 13 września. Patronem medialnym wystawy jest „Magazyn Literacki KSIĄŻKI”. (et) 6

m a g a z y n

l i t e r a c k i

(cały XX wiek). Tłumaczyła między innymi książki Andrzeja Bobkowskiego, Leopolda Tyrmanda, Idy Fink, Adama Zagajewskiego, Jerzego Pilcha, Leszka Kołakowskiego, Czesława Miłosza, Sławomira Mrożka, Stanisława Lema, eseje Adama Michnika, ale także „Ostatnie życzenie” Andrzeja Sapkowskiego, kilka książek dla dzieci, a niedawno dwa komiksy. Laurence Dyevre studiowała język polski na Sorbonie, potem opracowywała programy nauczania języka polskiego w szkołach średnich. Jest współautorką podręcznika do języka polskiego dla licealistów („Dzień dobry”). Wykładała w  najlepszych paryskich liceach i  na Sorbonie.

  Personalia

W

Stowarzyszeniu Księgarzy Polskich dokonano zmian personalnych. Ze stanowiska przewodniczącego Zarządu Głównego ustąpił Waldemar Janaszkiewicz, który tę funkcję pełnił od 2005 roku. Jego miejsce zajął Tadeusz Prześlakiewicz, właściciel księgarni Atlas w  Warszawie. Ponadto rezygnację z  zajmowanych stanowisk złożyli: sekretarz Alicja Mystkowska-Leszczyńska, zastępca skarbnika Magdalena Gowin oraz członek Zarządu Katarzyna Dominiak-Słomka. Finalnie Zarząd Główny ukonstytuował się następująco: przewodniczący Zarządu Głównego Tadeusz Prześlakiewicz, wiceprzewodniczący dr Andrzej Skrzypczak, sekretarz generalny Katarzyna Balicka-Więckowska oraz skarbnik Alicja Szczęsna-Kania. Pozostały skład Zarządu Głównego pozostał bez zmian, a  tworzą go: Anna Andrejczuk, Czesław Apiecionek, Katarzyna Dominiak-Słomka, Urszula Grzyniewska, Krzysztof Kaleta, Bogdan Klukowski, Paweł Podniesieński i Józefa Witas.  Nastąpiła także zmiana siedziby Zarządu Głównego SKP. Obecny adres: Stowarzyszenie Księgarzy Polskich, 00-133 Warszawa, ul. Jana Pawła II 26, Księgarnia Atlas, tel. 604249222, (22) 6201691. W  strukturze Edipresse Polska powołano dział książek, którym jako dyrektor ds. książek kieruje Iga Rembiszewska. Nowy dział zajmie się wydawaniem tradycyjnych książek, ale też rozwojem oferty w  formie audiobooków i e-wydań,  jak również działalnością z zakresu custom book publishing. Będzie on współistnieć obok działu projektów specjalnych i kolekcji. Natomiast kierownikiem promocji i marketingu w nowo utworzonym dziale książek Edipresse Polska została Renata Bogiel-Mikołajczyk, dotychczas związana również z Burdą, a wcześniej z Harlequin Enterprises. Katarzyna Sendecka została mianowana dyrektorem wydawniczym odpowiedzialnym za literaturę i edukację w dziale Książek Egmontu. Natomiast Sylwia Sosińska została mianowana dyrektorem wydawniczym odpowiedzialnym za książki licencyjne w dziale książek Egmontu. Oznacza to, że szerokie portfolio książek Egmontu będzie miało dwóch dyrektorów wydawniczych. Funkcję kierownika Zakładu Książki Biblioteki Narodowej objęła Grażyna Federowicz − starszy kustosz, absolwentka bibliotekoznawstwa i informacji naukowej Uniwersytetu Łódzkiego.  k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


52=60$.8-6,Ã&#x2122; W HISTORII DAWNYCH 6Ä&#x201A;2:,$1 patroni medialni:

A6?29F>@CF @A@H:6æõ @ACKJ8@5249 C6K@=FE?6; KFè<: PATRONI MEDIALNI:


Wspomnienie

Białe i czarne w kolorze Wojciech Albiński (1 stycznia 1935-6 lipca 2015) dszedł Wojciech Albiński. Miał 80 lat. Tylko kilkanaście z nich poświęcił literaturze. Ale sześć tomów opowiadań: „Kalahari” (nagroda literacka im. Józefa Mackiewicza 2004), „Królestwo potrzebuje kata”, „Antylopa szuka myśliwego”, „Lidia z Kamerunu”, „Soweto – my love”, „Achtung! Banditen!”, które pozostawił, zajmują istotne miejsce w naszym piśmiennictwie. Wojciech Albiński pochodził z podwarszawskich Włoch, maturę zdał w renomowanym liceum im. Wojciecha Górskiego. Za młodu zaczytywał się w Jacku Londonie, Karolu Mayu i Robercie Louisie Stevensonie, a także, zapomnianych dziś trochę krajanach: Ferdynandzie Ossendowskim, Wacławie Korabiewiczu, a zwłaszcza Józefie Białoskórskim. Pod wpływem tych lektur połknął podróżniczego bakcyla, jak wyznał w książce Bartosza Marca „Nasz człowiek w Botswanie”. Jeszcze jako student debiutował nowelkami drukowanymi na łamach „Współczesności”. W dobrym towarzystwie, gdyż pierwsze kroki pisarskie stawiali tam wtedy: Andrzej Brycht, Ireneusz Iredyński czy Stanisław Grochowiak, że wspomnę jedynie tych, którzy przekroczyli już rzekę Styks. Do pisania powrócił w latach siedemdziesiątych, kiedy od czasu do czasu zamieszczał wiersze na łamach paryskiej „Kultury”. Tak na dobre chwycił za pióro, a raczej zasiadł przy klawiaturze komputera, dopiero po przekroczeniu sześćdziesiątki.

Zbieg z PRL-u W wrześniu 1963 roku udał się – z żoną Wandą – na urlop do Francji. To był ich pierwszy wyjazd za Żelazną Kurtynę. Miał 28 lat, był absolwentem Wydziału Geodezji Politechniki Warszawskiej. Perspektywy pracy w Polsce rysowały mu się raczej w ciemnych barwach, toteż postanowił – jak to wtedy określano – wybrać wolność. „Patrząc z  perspektywy był to krok dość ryzykowny, bo na Zachodzie praktycznie nie mieliśmy żadnych znajomości, nie wspominając o mizernej znajomości języków obcych. Pierwszy przystanek na naszym życiowym szlaku stanowił Paryż. Potem przez parę lat mieszkaliśmy w Genewie, by w 1970 roku przenieść się do Afryki. Moje stopa stanęła ponownie na polskiej ziemi dopiero w 1990 roku” – mówił mi w wywiadzie dla dziennika „Życie”. Regularnie słuchając sekcji polskich BBC i Głosu Ameryki czy naszej redakcji Radia Wolna Europa wiedział, co się w ojczyźnie

8

dzieje. Ponadto miał stały kontakt listowny i telefoniczny z matką. Regularnie przysyłała mu polskie książki. Za ucieczkę syna została ukarana kilkuletnim zatrzymaniem paszportu. Spotkali się dopiero po siedmiu latach w Szwajcarii, potem odwiedzała syna, synową i dwoje wnuków w Johannesburgu. Każdorazowo zresztą przestrzegając przed powrotem. „»Nawet w razie mojej choroby nie waż się wracać do Warszawy« – mówiła stanowczym tonem. Gdy w 1985 roku ciężko zaniemogła, uszanowałem jej wolę. Nie przyjechałem nawet na pogrzeb. Potem ciotki poinformowały mnie, że w pewnym momencie do konduktu na Powązkach dołączyli nieznani nikomu żałobnicy. Jeden z nich wziął będącego w moim wieku kuzyna za mnie. Nawet po 22 latach bezpieka pamiętała o szeregowym zbiegu”.

Darzbór! Podczas prac pomiarowych w bezludnej Afryce zawsze woził ze sobą przenośną bibliotekę. Gdy z nieba lał się żar, czytał w namiocie ulubionych autorów: Marcela Prousta, Grahama Greene’a, Josepha Conrada i  Marka Nowakowskiego, nawiasem mówiąc, klasowego kolegę z podstawówki. Sceptycznie odnosił się do coraz hałaśliwszego lobby antyłowieckiego. „Polowanie jest na Czarnym Lądzie rytuałem. Dla pierwotnych mieszkańców kontynentu było sposobem na życie, dla białych kolonizatorów niekiedy koniecznością gwarantującą bezpieczeństwo, częściej rozrywką. Gdy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pracowałem w buszu, musiałem nauczyć się posługiwać bronią. Na wypadek spotkania z lwem, lampartem czy bawołem”. Zasmakował w myślistwie nie na długo, gdyż świat afrykańskiej fauny okazał się mocno przetrzebiony. Przez dekady nie obowiązywały tam przecież żadne limity, ani okresy ochronne.

Przekleństwo grubej kreski Republika Południowej Afryki była w PRL -u jednym z najbardziej demonizowanych państw. Postrzegano ją niemal wyłącznie przez pryzmat polityki apartheidu. Zmiany ustrojowe dokonały się w niej niemal w tym samym czasie, co w Polsce. Nic dziwnego, że prozaik pokusił się o porównania: „Do tego, że doszło jedynie do incydentalnych samosądów i szukania sprawiedliwości na własną rękę bardzo – w moim przekonaniu – przyczyniła się działalność Komisji Prawdy i Pojednania, grupującej białych i czarm a g a z y n

l i t e r a c k i

fot. archiwum

O

nych obywateli o różnych światopoglądach, której zadaniem było rozliczenie się z brudnymi plamami przeszłości. W RPA na szczęście nie wprowadzono »grubej kreski«, tak bardzo skompromitowanej w III RP” – akcentował w wypowiedzi udzielonej dla tygodnika „Ozon”.

Przez Bug Do krajowych realiów powrócił w swej ostatniej (?) – zamierzał zbeletryzować swe przeżycia licealne i studenckie, ale utrudniała to choroba – książce „Achtung!Banditen!”, przynoszącej obrazy okupacyjne zapamiętane w  dzieciństwie. Napisał ją już w Polsce, dokąd powrócił po przeszło czterech dekadach spędzonych na obczyźnie. Pod wpływem odwiedzin starych kątów we Włochach odżyły wspomnienia, zaś spotkania z przyjaciółmi sprzed lat wydobyły z zakamarków pamięci dawno minione postacie i sytuacje. Narracja zaczyna się latem 1939 roku. Czterolatek spędził je po części w Swarzewie nad Bałtykiem. Do jego uszu doszły strzępy rozmów dorosłych, dotyczące niepewnej przyszłości i napiętej sytuacji politycznej. Babcia, która dobrze pamiętała I wojnę światową, w jej rezultacie trafiła w głąb Rosji, wspominała bolszewików. I przestrzegała przed nimi. Z tej przyczyny – u schyłku września – rodzina powróciła z Wołynia w rodzinne strony. Wojtek wyruszył z rodzicami na wschód pociągiem ewakuacyjnym, kilka dni po wybuchu wojny. Powszechnie sądzono, że Niemcy zostaną zatrzymani na poleskich błotach przez formowane za Bugiem nowe jednostki polskiego wojska. 16 września dotarli do Równego, gdzie zakwaterowali się w hotelu. Rankiem okazało się, że na wieść o agresji sowieckiej ich pociąg odjechał na południe, ku granicy rumuńskiej. Następnego dnia do miasta wkroczyli czerwonoarmiści. „Zapewne była to jednostka składająca się z obywateli ZSRR zamieszkałych w Azji, bo matka określała ich mianem Tatarzy. k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Wspomnienie Postanowiliśmy wrócić, by po pierwsze być u siebie, a po drugie nie wiadomo co mogło czekać nas-bieżeńców ze strony krasnoarmiejców. Granica na Bugu nie była wtedy jeszcze zbyt pilnie strzeżona. Miejscowy chłop pod osłoną nocy przewiózł nas łodzią, a niemiecki patrol – po krótkim przesłuchaniu – puścił wolno” – wspominał.

Wiszące wanny Ulubioną zabawą Wojtka i jego kolegów z Włoch była w czasie wojny… pirotechnika. Dysponowali pokaźnym arsenałem niewypałów, walającym się po okolicznych polach i zagajnikach, trudno ich było powstrzymać od prób jego nader widowiskowej detonacji. Nie pomagały prośby i groźby dorosłych, a nawet tragiczne wypadki, jakie czasami się zdarzały. Cóż, zakazany owoc zawsze smakuje najlepiej. Do ówczesnej Warszawy dojeżdżał Elektryczną Koleją Dojazdową. „Regularnie nią podróżowałem i to do stacji końcowej, znajdującej się pomiędzy Nowogrodzką a Marszałkowską, nieopodal przy rogu Poznańskiej była znana restauracja Dzik. Dobrze pamiętam »mijankę«. Za Warszawą w pewnym momencie zamiast dwu oddzielnych torów pojawił się tylko jeden, po którym kolejka przejeżdżała przemiennie. Przed wjazdem na niego kolejarze dawali znak jadącym z przeciwka świetlnym sygnalizatorem,

z dziecięcej perspektywy przypominającym berło” – przypominał mi w rozmowie, którą zamieścił tygodnik „Dzień Dobry”. Podczas Powstania Warszawskiego stracił ojca, ministerialnego urzędnika. „16 września Niemcy ogłosili we Włochach – przez megafony ustawione na samochodach – by mężczyźni od 18 do 50 roku stawili się przy ulicy Sieradzkiej. »Kto się nie zgłosi, zostanie rozstrzelany«. Zapewne przypuszczali, skądinąd błędnie, że miejscowi też szykują rebelię. Potencjalnych powstańców wywieźli do obozów koncentracyjnych. Tata zginął kilka miesięcy później w Buchenwaldzie”. Końcowe epizody książki rozgrywają się zimą 1945 roku, wkrótce po wejściu Sowietów, których trzeźwo oceniła matka prozaika. „Na moje pytanie, czy mam się cieszyć z ich przyjścia odparła: »Trzeba się radować z odejścia Niemców«. Bodaj następnego dnia po zajęciu Warszawy przez Armię Czerwoną udaliśmy się do stolicy pieszo. Szliśmy od zachodu, Wolską – obok zachowanego kościoła Św. Wawrzyńca, cerkwi i okalającego ją cmentarza prawosławnego, Moczydła. Dotarliśmy do Okopowej. Okolice Młynarskiej, Górczewskiej, Płockiej, Grabowskiej, Skierniewickiej, Sokołowskiej, Działdowskiej były bardzo mocno zniszczone. Do dziś mam przed oczyma surrealistyczny pejzaż – przyprószone śniegiem wypalone ściany kamienic i wiszące na nich wanny”.

Smacznego! Jednak gros twórczości pisarza, zdominowanej przez urzekające prostotą języka opowiadania (jedno z nich chciał przenieść na ekran reżyser Krzysztof Krauze z operatorem Jackiem Petryckim; miała to być międzynarodowa produkcja z udziałem Nicka Nolte; projekt upadł z  braku pieniędzy) traktuje o  Czarnym Lądzie. „W  każdym z tekstów oś intrygi odpowiada prawdzie. Niekiedy lekko koloryzowałem pewne sytuacje, wyostrzałem dialogi, wprowadzałem nieistniejące postacie, ubarwiałem biało-czarne schematy. Ale generalnie to literatura faktu. Zdarza się, że stosuję kamuflaż, bo przedstawiam coś pro domo sua” – ujawniał sekrety swej literackiej kuchni. Á propos. Kulinarną specjalnością południowej Afryki jest pap, którym „karmi się też proza Albińskiego”. Cóż to takiego? „Rodzaj pospolitej i bardzo pożywnej potrawy złożonej z mąki kukurydzianej i rozmaitego – mięsnego, rybnego, drobiowego, warzywnego albo owocowego – nadzienia, okraszonego przyprawami. Danie podaje się w różnych wersjach smakowych: na ostro, kwaśno czy słodko. Ponieważ w Warszawie chyba nie ma afrykańskiej restauracji, muszą mi państwo uwierzyć na słowo, że jedząc pap można połknąć język!”. Tomasz Zbigniew Zapert

Key Account Manager Cena: 45 zł

ZbksiÃ×ki czytelnik dowie siÇ miÇdzy innymi: Xbbjak wybieraÅ Klienta Kluczowego

ibsposób wspóÊpracy zbnim, Xbbjaka jest specyka relacji zbKlientem Kluczowym, Xbbjakie sà zadania KAM-abwbrmie,

– autor ksiÃ×ki Key Account Manager, certyfikowany trener sprzeda×y, aktywny negocjator. Posiada doÐwiadczenie wbpracy zbka×dym kanaÊem sprzeda×y, wbtym od 15 blat bezpoÐrednio zwiÃzany zbkanaÊem nowoczesnym (ang. Modern Trade).

Xbbzbjakimi dziaÊami powinien wspóÊpracowaÅ, Xbbjakie powinien posiadaÅ kompetencje, Xbbjak przygotowaÅ analizÇ rentownoÐci promocji,

rachunek wyników, kaskadowanie rabatów, Xbbjak wyliczyÅ mar×Ç ibnarzut, Xbbjak negocjowaÅ, Xbbjaka jest rola emocji wbbiznesie, Xbjak byÅ najlepszym ibosiÃgnÃÅ sukces

w tym zawodzie.

Księgarnia internetowa www.ksiegarnia.difin.pl


Bestsellery

Książki lipca

Powiedzmy sobie: już nie „Pogromca lwów” Camilli Läckberg – intrygujący kryminał szwedzkiej pisarki, potrafiącej budować napięcie w swoich powieściach. Tak na przykład: „Dziewczynka szła w ich stronę. Boso. Zaczerwienienia na jej nagich ramionach i nogach odcinały się od bieli. Pokryte śniegiem świerki wyglądały jak teatralna dekoracja. Byli już blisko, rozdzieleni jedynie drogą (…). Nagle dziewczynka się zatrzymała. Stała na środku drogi, wokół jej nóg unosiły się obłoczki śniegu. Miała dziwne oczy. Na tle białej twarzy wyglądały jak czarne dziury. Ni stąd, ni zowąd na drodze pojawił się samochód. Ciszę rozdarł zgrzyt hamulców. Potem rozległ się głuchy odgłos padającego na ziemię ciała. (…) Dziewczynka leżała bez ruchu na ziemi. Jej dziwne oczy wpatrywały się w niebo”.

go przez artystę z siedemnastego stulecia, Carela Fabritiusa. Nie po raz pierwszy okazuje się, że malarstwo może być znakomitą pożywką dla dobrej literatury.

Autor książki „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” Wojciech Sumliński - zapowiedział, że otworzy we Lwowie instytut swego imienia. Mój Boże, czy nie dość nieszczęść spadło w ostatnim stuleciu na to piękne miasto?

Z „Okularnika” Katarzyny Bondy dowiadujemy się, jakie jest nasze największe zmartwienie. Otóż, są to marsze narodowców: „Cała Polska boryka się z tym problemem. Nacjonaliści, zwłaszcza ci najbardziej radykalni, wręcz faszyści, wyrośli na kontrze do poprzedniego systemu. Obecny ustrój na to zezwala”. O zgrozo, autorka powinna jeszcze postawić kropkę nad „i”.

1

2

Ksiądz Jan Kaczkowski, współautor i bohater „Życia na pełnej petardzie” Jana Kaczkowskiego i Piotra Żyłki, organizator i dyrektor Puckiego Hospicjum pod wezwaniem św. Ojca Pio mówi tak: „Przyznaję, że czasem łapię się na tym, że ta praca jest ciężka. Ale wiem, że wtedy pomaga mi powiedzenie sobie samemu: »Kaczkowski, jak jesteś taki wrażliwy, to trzeba było założyć kwiaciarnię«. Skoro podjąłem decyzję, że chcę założyć hospicjum i w nim pracować, to nie będę się teraz roztkliwiać, jaki to jestem tym przytłoczony. Wiedziałem, co wybieram”.

3

Ze służbowego dekalogu aspiranta sztabowego z policyjnego Wydziału ds. Zabójstw, uwiecznionych w książce „Złe psy. W imię zasad” Patryka Vegi: „W ciągu trzech pierwszych zdań musisz się zorientować, jak podejść do człowieka. Jednemu trzeba dać papierosa, drugiego trzeba pier***, trzeciemu trzeba po lufie polać, czwartemu zrobić kawę. Wszystko to jest psychologia”. Nie ma co, mamy mądrą policję. Wykształconą.

4

„Szczygieł” Donny Tartt opowiada wymyśloną historię, dziejącą się przed wiekami i współcześnie, osnutą wokół prawdziwych i fantastycznych losów niewielkiego obrazu ptaszka namalowane-

5

10

W „1945. Wojnie i pokoju” Magdaleny Grzebałkowskiej cytowana jest Janina Broniewska, żona sławnego poety. Oto jej relacja z „wyzwolonej” Warszawy: „Jadę wzdłuż do cna wypalonych domów. Piękna. Wilcza. Dalej perspektywy ruin, ruin, ruin. Na środku jezdni zwał gruzów. Wymijamy go łukiem. Przyjaciele – warszawianie! Zrozumcie! Nie ma nic. Nie ma nic. Nie ma już Waszej matki, nie ma żadnego dozorcy. Tu jest cmentarzysko. Tu jest śmierć. To nie Marszałkowska, Wspólna, Nowogrodzka. To jest najstraszliwszy sen”.

6

7

W książce „Resortowe dzieci. Służby” Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marusza czytamy: „dokumenty komunistycznej bezpieki bezlitośnie rozprawiają się z tezą, że wywiad PRL-u był budowany na »niezależnych, młodych, przystojnych i wykształconych«. Petelicki, Czempliński, Makowski pochodzili z resortowych rodzin – ich ojcowie – wyszkoleni przez Sowiety – walczyli z »bandytami«, czyli Żołnierzami Wyklętymi”.

8

Nazwisko współautora i „bohatera” książki „»Masa« o porachunkach polskiej mafii” Artura Górskiego i Jarosława Sokołowskiego wypłynęło znowu przy okazji śledztwa w sprawie zabójstwa w roku 1992 dziennikarza, Jarosława Ziętary. To Sokołowski – „Masa” - robił wtedy interesy z Aleksandrem Gawronikiem (byłym senatorem!), dziś podejrzewanym o wydanie zlecenia na to zabójstwo.

9

„Zniszcz ten dziennik. Wszędzie” Keri Smith. Bez przesady, nie ma powodu, by rozpisywać się o takich jak ten produktach książkopodobnych. Skoro są sprzedawane w księgarniach, to ludzie

10

m a g a z y n

l i t e r a c k i

je kupują. Widać podobają im się bardziej niż to, co powszechnie nazywa się literaturą. „Temat na pierwszą stronę” Umberto Eco, powieść ukazująca dramatyczne strony naszego życia publicznego, głównie włoskiego, ale nie tylko, zaczyna się w zgoła niefrasobliwym nastroju, od wspomnień narratora – „człowieka bez właściwości”, pięćdziesięciolatka, który w młodości usiłował zrobić karierę akademicką, a że był bystrym obserwatorem, ma teraz sporo do powiedzenia. Tak, na przykład, zapamiętał wykłady pewnego uniwersyteckiego luminarza: „O właściwej porze, to znaczy czternaście minut po określonej godzinie, profesor Di Samis wychodził z instytutu. W odległości jednego metra za nim szedł starszy asystent, a w odległości dwóch metrów – asystenci młodsi, poniżej pięćdziesiątki. Asystent starszy niósł książki, młodzież dźwigała magnetofon; pod koniec lat pięćdziesiątych magnetofony były jeszcze olbrzymie, wyglądały jak rolls-royce’y. Dziesięć metrów dzielących instytut od sali Di Samis przemierzał tak, jakby było ich dwadzieścia. Nie szedł po linii prostej, lecz po krzywej – nie pamiętam już, czy była to parabola, czy elipsa – powtarzając głośno: »Idziemy, idziemy!«. Wchodził wreszcie do sali i zasiadał na swego rodzaju rzeźbionym podium. Oczekiwaliśmy, że rozpocznie słowami: »Imię moje: Izmael«. Wpadające przez szyby zielone światło nadawało jego złośliwie uśmiechniętej twarzy trupi wygląd, asystenci wprawiali w ruch magnetofon. Potem zaczynał: »Wbrew temu, co oświadczył niedawno mój uczony kolega, profesor Bocardo…« – i tak dalej przez dwie godziny. Owo zielone światło sprawiało, że ogarniała mnie nieprzeparta senność, widoczna także w oczach asystentów. Wiedziałem, że cierpią. Po dwóch godzinach my, studenci, z ulgą opuszczaliśmy salę, profesor Di Samis zaś nakazywał przewinąć taśmę, schodził z podium i siadał demokratycznie w pierwszym rzędzie obok asystentów. Razem ponownie słuchali dwugodzinnego wykładu, a profesor kiwaniem głowy wyrażał zadowolenie z każdego fragmentu, który wydawał mu się szczególnie istotny. Zauważmy, że wykłady dotyczyły niemieckiego przekładu Biblii dokonanego przez Lutra. Prawdziwa rozkosz, mówili moi koledzy, patrząc po sobie bezsilnie”.

11

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Bestsellery Bestsellery „Magazynu literackiego KsIążKI”

lipiec 2015 Miejsce liczba w poprzednim notowań Poz. notowaniu na liście

Tytuł

Autor

Wydawnictwo

ISBN

Liczba punktów

1

8

3

Pogromca lwów

camilla läckberg

czarna Owca

978-83-8015-115-4

439

2

4

3

Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego

Wojciech sumliński

Wojciech sumliński Reporter

978-83-9389-429-1

391

3

6

3

życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość

jan Kaczkowski, Piotr żyłka

WAM

978-83-2771-012-3

372

4

7

2

Złe psy. W imię zasad

Patryk Vega

Wydawnictwo Otwarte

978-83-7515-342-2

356

5

9

2

Szczygieł

Donna Tartt

Znak

978-83-2402-652-4

351

6

1

3

1945. Wojna i pokój

Magdalena Grzebałkowska

Agora

978-83-2682-215-5

341

7

3

2

Okularnik

Katarzyna Bonda

Muza

978-83-7758-980-9

333

8

2

3

Resortowe dzieci. Służby

Dorota Kania, Jerzy Targalski, Maciej Marosz

Fronda

978-83-64095-71-9

304

9

5

10 11

10

12

19

13 14

2 2 nowość

16

15 16

2 nowość

2 nowość

11

17

2 nowość

18

nowość

Masa o porachunkach polskiej mafii

Artur Górski, Jarosław Sokołowski

Prószyński i S-ka

978-83-7961-214-7

289

Zniszcz ten dziennik. Wszędzie

Keri Smith

K.E. Liber

978-83-64853-04-3

266

Temat na pierwszą stronę

Umberto Eco

Noir sur Blanc

978-83-7392-532-8

243

Gra cieni

Charlotte Link

Sonia Draga

978-83-7999-191-4

235

Książka pod tytułem. Tom 2

Robert Trojanowski

Kaktus

978-83-6519-001-7

227

Tajne akta S

Jurgen Roth

Zysk i S-ka

978-83-7785-691-8

225

Krew na śniegu

Jo Nesbø

Wydawnictwo Dolnośląskie

978-83-2715-339-5

217

Oddech

Monika Jaruzelska

Czerwone i Czarne

978-83-7700-190-5

201

Znalezione nie kradzione

Stephen King

Albatros

978-83-7885-599-6

200

Ukryte terapie

Jerzy Zięba

Egida Halina Kostka

19

23

2

Dziewczyny z Syberii

Anna Herbich

Znak

978-83-240-3053-8

20

29

5

To nie książka

Keri Smith

K.E. Liber

978-83-6485-302-9

162

21

15

3

Książka pod tytułem. Tom 1

Robert Trojanowski

Kaktus

978-83-6519-000-0

154

Kuba

Małgorzata Domagalik, Jakub Błaszczykowski

Buchmann

978-83-2801-215-8

143

22

nowość

23

nowość

978-83-9407-831-7

192 173

Virginia C. Andrews

Prószyński i S-ka

978-83-8069-013-4

141

26

3

Dziennik cwaniaczka. Droga przez mękę

Jeff Kinney

Nasza Księgarnia

978-83-1012-868-3

139

25

12

8

Zniszcz ten dziennik

Keri Smith

K.E. Liber

978-83-64853-00-5

137

26

nowość

Odnaleziony

Harlan Coben

Albatros

978-83-7885-576-7

135

27

nowość

Góra bezprawia

John Grisham

Albatros

978-83-7885-598-9

126

28

nowość

After. Ocal mnie

Anna Todd

Między Słowami

978-83-240-2724-8

119

29

nowość

Chłopcy

Andrzej Saramonowicz

Wielka Litera

978-83-8032-017-8

112

Pod ziemią, pod wodą

Aleksandra Mizielińska, Daniel Mizieliński

Dwie Siostry

978-83-63696-54-2

111

30

nowość

Lista Bestsellerów – © Copyright Biblioteka Analiz 2015

W matni marzeń

24

Lista bestsellerów „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” jest przedrukowywana w „Rzeczpospolitej”, w tygodniku „Angora”, magazynie „Literadar”, w serwisie Swiatczytnikow.pl oraz prezentowana w programie „Xięgarnia” emitowanym w TVN24.

jak powstaje lista bestsellerów „Magazynu literackiego KsIążKI”? Zestawienie powstaje na podstawie wyników sprzedaży w ponad 300 księgarniach całego kraju, w tym w sieciach: Empik, Matras, regionalnych Domach Książki. Pod uwagę bierzemy wyniki sprzedaży z 30 dni, zamykamy listę 15 dnia miesiąca poprzedzającego wydanie aktualnego numeru „Magazynu”. O kolejności na liście decydują punkty przyznawane za miejsca 1-5 w poszczególnych placówkach księgarskich; przy czym za pierwsze miejsce dajemy 5 punktów, za piąte – 1.

m a g a z y n

l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5

11


Bestsellery Bohaterowi „Gry cieni” Charlotte Link terapeuta tłumaczy: „pański problem nie tkwi w tym, co panu opowiadano, nie w lękach, z którymi zmagała się pańska matka i które bez wątpienia panu przekazała. To stanowiło podłoże, przyczynę powstania czegoś zupełnie innego. Pańska matka i także pan Bredow, oni tą swoją miłością – i wymaganiami, jakie panu stawiali! – dosłownie pana… jak sam pan to nazwał… dusili. A pana paraliżował ten ogrom miłości. Nie był pan w stanie doświadczyć agresji, której młody człowiek w okresie dorastania musi doświadczyć. A teraz się pan okropnie z tym męczy. – Doktor westchnął. – Jeśli pomyśli pan o sobie jako o dziecku i gdyby miał pan opisać tego chłopca, którym pan był, w kilku słowach – jakich przymiotników by pan użył? – Zagubiony – odpowiedział natychmiast David, a potem dodał: - Często bałem się czegoś, czego nie znałem. Byłem… nadwrażliwy i nieco histeryczny. Miałem koszmarne sny. Nie zauważył nawet, że podał dokładny opis tego, kim był teraz”.

12

„Książka pod tytułem. Tom 2” Robert Trojanowski – porównaj poz. 10.

13

O „Tajnych aktach” Jurgena Rotha, jak i w ogóle o tragedii smoleńskiej, i jej reperkusjach zrobiło się nieco ciszej. Nie na długo, mniemam.

14

Żyjący na bakier z prawem bohater „Krwi na śniegu” Jo Nesbø tłumaczy, dlaczego nie nadaje się do „prowadzenia samochodu, którym się ucieka”. „Owszem – powiada – potrafię szybko jeździć, nie o to chodzi. Ale nie umiem jechać anonimowo, a ktoś, kto kieruje uciekającym autem, musi umieć jedno i drugie. Należy prowadzić tak, żeby był po prostu jeszcze jednym samochodem na drodze. Wpakowałem siebie i dwóch innych do więzienia tylko dlatego, że nie jeżdżę dostatecznie anonimowo. Gnałem jak szatan, przeplatałem leśne drogi głównymi szosami i dawno zgubiłem pościg, a do granicy szwedzkiej zostało mi zaledwie kilka kilometrów. Zdjąłem więc nogę z gazu, jechałem wolno i prawidłowo, niczym dziadek na niedzielnej wycieczce. Mimo to zatrzymał nas policyjny patrol. Policjanci, jak mówili później, nie mieli pojęcia, że to samochód wykorzystany przy napadzie i że nie jechałem za szybko ani nie złamałem żadnych przepisów drogowych. Twierdzili, że chodzi o sposób, w jaki prowadziłem. Nie rozumiem, co konkretnie mieli na myśli, w każdym razie uznali, że jest podejrzany”. Na drogówkę nie ma mocnych, w Norwegii również.

15

12

Monika Jaruzelska, autorka „Oddechu”, w wywiadzie udzielonym „Polsce. The Times” odniosła się m.in. do obecnego szału na bieganie: „Nie mam nic do biegaczy (…), ale ja to przeżywam już drugi raz. W latach osiemdzisiątych też tak było, tylko się nazywało jogging (pamiętacie Państwo »Forresta Gumpa«? – przyp. K.M.). Nie będę biegać, bo nie chcę już za niczym gonić ani przed niczym uciekać. I w walentynki wolę sobie poleżeć i pooglądać »Klossa«. Tymczasem wstydzimy się tego, że mamy ochotę zamknąć się w czterech ścianach, zasłonić okna i pobyć samemu ze sobą. Nie dajmy się zwariować temu, że na siłę musimy być młodzi. Szczęście to dla mnie umiejętność rezygnacji z pewnych rzeczy, powiedzenie sobie: już nie. Na coś jest za późno”. Nic tylko bić brawo. Serio.

16

Pisarz John Rohstein, bohater „Znalezione nie kradzione” Stephena Kinga, od grożącego mu śmiercią napastnika-czytelnika słyszy: „Stworzyłeś jednego z najwspanialszych bohaterów literatury amerykańskiej, a potem go obesrałeś. Ktoś, kto jest do tego zdolny, nie zasługuje żeby żyć”. Sęk w tym, że rzeczywiście pisarz po wspaniałym „Uciekinierze” kontynuował temat w dwóch jeszcze książkach (w sejfie trzyma kolejne). W stosunku do jednej z nich można mieć daleko posunięte zastrzeżenia. Oj, te ciągi dalsze…

17

Najważniejsze zdanie „Ukrytych terapii” Jerzego Zięby: „Tragedią ludzkości jest to, że dawno temu farmacja służyła lekarzowi, a w dzisiejszych czasach lekarz jest sługą farmacji”. Są przykłady, i to budzące grozę.

18

Jedno zdanie z książki „Dziewczyny z Syberii” Anny Herbich: „Gdyby Bóg zechciał wskrzesić wszystkich więźniów łagrów, to w całej Rosji podniosłaby się ziemia”.

19

„To nie książka” Keri Smith. Oczywiście, nie jest to książka, a zatem por. poz. 10.

20

„Książka pod tytułem. Tom 1” Robert Trojanowski – jak wyżej.

21

Bohater książki „Kuba” Małgorzaty Domagalik i Jakuba Błaszczykowskiego mówi o jej przesłaniu: „To bardzo ważne, żeby ci, którzy będą ją czytali, uwierzyli, że zawsze jest światełko w tunelu i że nie musisz żyć w ciągłym strachu”.

22

W ostatniej części cyklu Virginii C. Andrews o rodzinie Casteel „W matni marzeń”, bohaterka o tym, skąd wzięło się i na czym polega przekleństwo ciążące nad jej rodem dowiaduje się z babcinego

23

m a g a z y n

l i t e r a c k i

pamiętnika. W archiwach spoczywają nie takie tajemnice, nieprawdaż? Czas wakacji sprzyja podróżom, w trakcie których zbiera się przeróżne doświadczenia. Także i takie, o których opowiada „Dziennik cwaniaczka. Droga przez mękę” Jeffa Kinneya: „Wierzcie mi, korzystanie z kibelka (na stacji benzynowej – przyp. K.M.) w obecności zwierzęcia gospodarskiego, które się na was gapi, jest dość dziwaczne. Ale świnia była chyba jeszcze BARDZIEJ zażenowana, bo kiedy przyszła jej kolej, nic z siebie nie wydusiła”. Mam nieodparte wrażenie, że najbardziej zażenowany będzie czytelnik.

24

25

„Zniszcz ten dziennik” Keri Smith - por. poz. 10.

„Odnaleziony” Harlana Cobena – trzeci tom perypetii Mickeya Bolitara, bratanka Myrona. Co tu dużo mówić, wuj go deklasuje.

26

„Góra bezprawia” Johna Grishama – niestety, tą powieścią sławny autor utrzymuje się w dolnej strefie stanów średnich.

27

Tessa, bohaterka cyklu książek Anny Todd dla młodzieży „After”, w tym także „After 3. Ocal mnie” ma poważny dylemat: „W zasadzie Hardin powiedział mi, że mnie nie kocha i że ugania się za mną tylko po to, żeby się ze mną przespać. Najgorsze jest to, że wiem, iż nie mówił poważnie. Wiem, że mnie kocha… kocha mnie. Na swój sposób kocha mnie bardziej niż cokolwiek”. Kto wie, może w następnej części „After” Hardin pokocha ją bardziej niż kogokolwiek.

28

„Chłopcy” Andrzeja Saramonowicza to, jak przystało na twórcę „Testosteronu” i „Lejdis”, powieść z gatunku tych, o których kiedyś mawiało się – „pikantne”. Nie wiem, czy to dziś dobra reklama dla literatury, skoro „pikantnymi” okazują się także rozmowy podsłuchiwane w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. W takiej sytuacji zaczyna się tęsknić za tym, co niesłone, niekwaśne, a szczególnie mało pieprzne.

29

„Pod ziemią, pod wodą” Aleksandry Mizielińskiej i Daniela Mizielińskiego ukazuje tajemnice podziemnego i podwodnego świata. Dzięki świetnym ilustracjom i przejrzystym przekrojom młodzi czytelnicy wybrać się mogą w wyprawę do wnętrza ziemi, w głębiny mórz i oceanów. Podobno najtrudniejszy, ale i najważniejszy jest zawsze pierwszy krok. R anking sporządziła Ewa Tenderenda-Ożóg Komentarz K rzysztof M asłoń

30

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Rozmowa numeru Rozmowa z Kirą Gałczyńską

Mistrz mistyfikacji

skiego (Pablo Nerudę) i oczywiście z angielskiego, a także z łaciny. Przekład „Snu nocy letniej” bardzo wysoko ocenił Julian Tuwim, który doprowadził do wystawienia tej sztuki w warszawskim Teatrze Nowym w 1952 roku, w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego. Niestety, „Król Henryk IV” w tłumaczeniu mojego ojca nie doczekał się inscenizacji.

–  Scenariusz o Boboli jest mało znanym faktem w twórczości Gałczyńskiego. Mało kto również wie, że pozostawił on dokonane na krótko przed śmiercią tłumaczenia dwóch dramatów Williama Szekspira: komedii „Sen nocy letniej” i  kroniki dramatycznej „Król Henryk IV. Część I”. Rozpoczął także przekład „Burzy”, ale zdążył dokonać translacji tylko dwóch pierwszych scen. Kochał Szekspira? –  Bardzo. Uważał go nie tylko za mistrza, ale również za nauczyciela życia. Gałczyński miał łatwość do nauki języków obcych, był poliglotą. Tłumaczył z niemieckiego (m.in. „Odę do radości” Schillera), z rosyjskiego (Aleksandra Błoka), z hiszpań-

–  Gałczyński studiował na początku lat dwudzisstych filologię angielską na Uniwersytecie Warszawskim, a jedną ze swoich rozpraw semestralnych poświęcił nieznanemu poecie szesnastowiecznemu sir Gordonowi Morrisowi Cheatsowi. Szeroko omówił jego twórczość, cytował utwory. Potem przyznał się, że była to mistyfikacja, bo żaden taki twórca nie istniał. Żart? –  Oczywiście. Ojciec przez całe życie miał skłonność do żartów, co wyraża także jego twórczość, jak również jego codzienny dystans do życia i świata. Kiedy w połowie lat trzydziestych współpracował z rozgłośnią Polskiego Radia w Wilnie wygłaszał pogadanki o „odkrytych” przez siebie polskich

m a g a z y n

k s i ą ż k i

l i t e r a c k i

fot. Piotr Kitrasiewicz

–  W wydanym niedawno trzecim tomie dzieł zebranych Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, noszącym tytuł „Mężczyzna w  damskim kapeluszu. Próby teatralne”, edytowanym przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, napotykamy liczne teksty dramaturgiczne pani ojca, wydobyte z czasopism oraz odtworzone z rękopisów. Pisał je dla estrady, radia, teatru oraz filmu. Wśród materiałów filmowych jest rzecz zaskakująca, a mianowicie przedwojenny scenariusz do filmu o św. Andrzeju Boboli. Skąd tak nietypowe dzieło w twórczości autora „Zielonej Gęsi” i  „Zaczarowanej dorożki”? –  Ojciec napisał scenariusz do filmu o św. Andrzeju Boboli w 1938 roku na zamówienie ojców jezuitów. Bezpośrednim powodem była kanonizacja Boboli. Film miała zrealizować Polska Agencja Telegraficzna, a Gałczyńskiemu obiecano wysokie honorarium, opiewające na kilka tysięcy złotych. Było to bardzo ważne dla naszej rodziny, bo w domu nam się nie przelewało, odkąd ojciec porzucił posadę państwową i postanowił żyć wyłącznie z pióra. Film jednak nie powstał, bo jezuici odrzucili gotowy scenariusz. Nie spodobały im się elementy fantastyki, jakimi Gałczyński nasycił ten utwór, który oni odebrali jako parodystyczny obraz świętego. I oczywiście – nie zapłacili. Scenariusz opublikował Stanisław Piasecki w jednym z ostatnich numerów „Prosto z mostu”, latem 1939 roku. Ojciec miał już wcześniej literacką przygodę z kinem, jako autor dialogów do jednego z najlepszych polskich filmów lat trzydziestych jakim były „Strachy” według powieści Marii Ukniewskiej.

7 / 2 0 1 5

poetach okresu przedmickiewiczowskiego, opisując ich życie i utwory. W rzeczywistości żaden z tych poetów nie istniał. Była to kolejna mistyfikacja artystyczna, którą tak bardzo lubił. A  prof. Andrzej Tretiak, opiekun naukowy ojca na UW, docenił mistyfikację z Cheatsem, bo chociaż zganił Gałczyńskiego, to namówił go do napisania prawdziwej rozprawy o rzeczywistym poecie i ojciec wziął na warsztat życie i twórczość Johna Keatsa. Zresztą pisząc o nieistniejącym sir Gordonie Morrisie, sam podał klucz do rozwiązania mistyfikacji, bo nazwisko Cheats to po angielsku „oszust”. –  Żartem było również imię Ildefons, bo przecież przyszedł na świat jako Konstanty Gałczyński? –  Tak. Urodził się 23 stycznia, w dniu św. Ildefonsa, patrona Hiszpanii. Po latach dobrał sobie to imię jako drugie, co było wyrazem jego figlarnego, pełnego dystansu stosunku do życia i własnej twórczości. –  Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał P iotr K itrasiewicz 13


Co czytać latem? Przegląd nowości książkowych

W

akacje są od tego, żeby czytać

mię, o której istnieniu wie niewielu. Brzmi

ją dwie nowości, powieści historyczne z ele-

wszystko, na co ma się ochotę. To

dobrze? Tyle że „Wyspa” to wcale nie opo-

mentami fantastyki, których akcja toczy się

czas na odrobienie lekturowych za-

wieść o idyllicznej krainie, na Lumii rozwi-

w średniowieczu, a bohaterowie posiadają

ległości, na odprężenie, albo zanurzenie się

ja się cywilizacja rów-

moce nie z tego świata – „Widzenia mistrza

w ambitnej literaturze. Teraz mają używa-

noległa do naszej, ale

Hieronima” Łukasza Gołębiewskiego (Bur-

nie pogrążeni w czytelniczym nałogu, swoją

oparta na zupełnie

da Książki) oraz „Malfetto. Mroczne piętno”

szansę na złapanie bakcyla mają też i ci, któ-

innych podstawach

Marie Lu (Zielona Sowa).

rzy z braku innych rozrywek sięgną po książ-

– zarówno technolo-

„Widzenia mistrza Hieronima” to po-

kę. Czy na plaży, na łódce czy na górskim

gicznych, jak i moral-

wieść magiczna z elementami sensacyjnymi.

szlaku – obraz zanurzonych w lekturze waka-

nych. Podobnie jak

Oprócz zagmatwanej opowieści przepełnio-

cjuszy napawa satysfakcją i optymizmem.

we wcześniejszych

nej surrealistycznymi

W poszukiwaniu inspiracji co warto spa-

powieściach Miszczuk, w „Wyspie” (Pró-

wizjami Hieronima Bo-

kować do walizki rozpoczęliśmy od wizyty

szyński i S-ka) jest wiele wątków historycz-

scha, autor fundu-

w księgarniach, sprawdziliśmy też, co przy-

nych i – oczywiście – silne kobiety.

je przy okazję lekcję

gotowują wydawcy na najbliższe tygodnie

Chęć odmiany, ucieczki od tłumów, by-

z historii malarstwa.

cie bliżej natury i na świeżym powietrzu

Dziwne stwory z ob-

Przeglądu wakacyjnych nowości aż trud-

– to najczęściej zachęca do lektury w ple-

razów holenderskiego

no nie rozpocząć od debiutu Niny Majew-

nerze. A letnia pogoda tylko temu sprzyja.

mistrza – niewątpliwie

skiej-Brown o wymownym tytule – „Waka-

Adekwatny do takiego obrazu wydaje się

obdarzonego iskrą bożą – ożywają i polują na

cje” (Rebis). Powieść przypomina letni dzień

tytuł książki Thomasa Hardy’ego – „Z dala

młode dusze. Śledztwo w sprawie zabójstwa

– zaczyna się przyjem-

od zgiełku”. Na ekrany polskich kin wcho-

prowadzi Jan de Vries, były papieski biblio-

nie, im dalej w głąb

dzi właśnie nowa ekranizacja klasycznej

tekarz i alchemik Wenneker. A trop wiedzie

lektury tym jest sło-

powieści dziewiętna-

do ponurego zamczyska Mesen, w którym

neczniej i radośniej.

stowiecznego pisarza

z czarną magią eksperymentuje książę Orly.

Wszystko jednak do

i z tej okazji wydaw-

W „Malfetto” Marie Lu, autorki świetnie

czasu. Nagle z nie-

nictwo Nasza Księ-

przyjętego cyklu dla młodych „Legenda”, za-

ba spada grom, a za

garnia przypomina tę

raza dziesiątkuje ludność, niektóre dzieci

nim nadciągają ciem-

znaną brytyjską po-

dotknięte epidemią przeżywają, ale zostają

ne chmury. Siły natury zmagają się ze sobą.

wieść. Jej bohaterka

oszpecone, a przy okazji też obdarzone nie-

Czy po burzy, jaką zaoferuje pisarka wyjrzy

– Betsaba Everdene – dziedziczy farmę, którą postanawia sama

zwykłą mocą – noszą Mroczne Piętno. To

Bohaterka książki Niny Majewskiej-

się zająć, nie czekając na księcia z bajki. Jej

dzi. To co odmienne przeraża, ocaleni stają

Brown spędza wymarzone wczasy w Hisz-

uroda oraz niezależność działają jednak na

się celem inkwizytorów. Adelina Amouteru

panii, w Barcelonie przepełnionej gwarem

mężczyzn jak magnes. O względy dziewczy-

ukrywa się wśród takich jak ona. Musi na-

turystów. Wrzawa, głośne Polaków rozmo-

ny zabiega trzech dżentelmenów, a Betsaba

uczyć się użytkować odpowiednio swój dar.

wy, tłok na plażach dają się we znaki nie-

zrobi wszystko, żeby się odnaleźć w świecie

W dzieciństwie była krzywdzona, więc jej

jednemu z nas tak, że w głowie zaczyna

rządzonym przez mężczyzn.

moc opiera się na złości i nienawiści.

dzić zdecydowanie w odosobnionym miej-

Czasy chłodu i ciemności

W młynach historii

scu. Joanna Miszczuk porywa czytelników

Na gorący czas idealnie sprawdzą się mro-

Premiera książki „Pakt Piłsudski-Lenin” to

na tajemniczą, odciętą od świata wyspę Lu-

ki średniowiecza. Podróż w czasie zafundu-

niewątpliwie wydarzenie w tym sezonie.

z myślą o miłośnikach różnych gatunków.

słońce?

kiełkować myśl, by następne wakacje spę-

14

m a g a z y n

l i t e r a c k i

ogniwo, które łączy świat bogów i świat lu-

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Najnowsza publikacja Piotra Zychowicza

przez autorkę. Książka „Przed wojną i pała-

wieku? Jak zachować sprawność i jasność

jeszcze przed ukazaniem wzbudza kon-

cem” jest pierwszą pracą przypominającą

umysłu? Elkhonon Goldberg wraz ze współ-

trowersje,

historię i architekturę tej części Warszawy.

pracownikami zapraszają w podróż po świe-

podob-

nie zresztą było przy

Beata Chomątowska natomiast jako

cie ludzkiego umysłu. Autorzy krok po kroku

„Obłędzie ’44” i „Pak-

pierwsza spogląda na Pałac Kultury i Nauki

objaśniają, jak wysiłek intelektualny, kontak-

cie Ribbentrop-Beck”.

oczami ludzi, którzy związali z nim życie.

ty społeczne, zainteresowania i zdrowe ży-

Już sam podtytuł wie-

W swojej książce „Pałac. Biografia intymna”

wienie wpływają na kondycję naszego mó-

le mówi o treści: „Jak

odkrywa przed czytelnikami dramatyczne

zgu – a co za tym idzie – także sprawność

Polacy uratowali bol-

losy architektów „daru Stalina” – braci Si-

umysłu. Całość wzbogacona została wypo-

szewizm i zmarno-

galinów, opowiada o „poślubionej” gmacho-

wiedziami ekspertów.

wali szansę na budowę imperium”. Z opisu

wi kronikarce, o samobójcach skaczących

Wakacje to też czas na odkrycie nowych

wydawcy: W trakcie wojny 1920 roku Woj-

z trzydziestego piętra i ludziach piszących

pasji. Może jedną z nich będzie kolorowa-

sko Polskie co najmniej dwukrotnie mogło

listy do „Drogiego Pałacu” niczym do staro-

nie? Nowa moda wła-

zdobyć Moskwę i obalić reżim bolszewików.

żytnego bóstwa.

śnie napłynęła do Pol-

Niestety Józef Piłsudski odrzucił tę możli-

ski, chociaż dzieci

wość. Uważał bowiem, że Rosja „czerwona”

Zdrowe lato

będzie dla Polski mniej groźna niż „biała”.

Wakacje i letnia pogoda sprzyjają aktywne-

le. Kolorowanki two-

Był to błąd katastrofalny. Polacy nie tylko

mu wypoczynkowi. To też okres, by wresz-

rzone z myślą o do-

ocalili komunizm, ale zaprzepaścili szan-

cie rodzina mogła spędzić czas wspólnie.

rosłych to sposób na

sę na odbudowę potężnej Rzeczypospolitej

Nawet gdy nowy członek rodziny właśnie

w przedrozbiorowych granicach. W efekcie

niedawno pojawił się na świecie. Posiadanie

relaks, odstresowanie, rozwijanie kreatywności i wyobraźni. Firmy

– choć wygraliśmy bitwę warszawską – ca-

dzieci wcale nie oznacza ograniczeń, wręcz

wydawnicze prześcigają się w pomysłach.

ła wojna z bolszewikami skończyła się dla

przeciwnie – wszyscy na nowo odkrywamy

Wydawnictwo Amber na czas wakacji przy-

nas klęską. Podpisując w 1921 roku traktat

świat. Spędzając ostatnio czas na beskidz-

gotowało aż sześć pozycji, wśród których

ryski, oddaliśmy pod sowieckie jarzmo po-

kich szlakach, dość często spotykałam całe

bardzo ciekawe są te,

łowę terytorium Rzeczypospolitej i półtora

rodziny wędrujące po górach, od seniorów

które można później

miliona Polaków. Los tych ludzi był strasz-

po małe dzieci, nawet takie, które jeszcze

podarować lub wy-

liwy. W 1920 roku w interesie Polski leżało

samodzielnie nie potrafiły chodzić. Można?

słać bliskim lub zna-

zawarcie antysowieckiego paktu z rosyjskim

Można! Świeżo upieczonych rodziców oraz

jomym: „101 wyznań

obozem „białych”. Ale Piłsudski podjął tajne

tych, którzy myślą o wspólnych rodzinnych

»Kocham Cię« do po-

rozmowy z Leninem…

znają ją już doskona-

aktywnościach odsyłam do książki Ewy

kolorowania i podaro-

Od Lenina do Stalina – 21 lipca sześć-

Świerżewskiej „Aktywni razem” (WAM).

dziesiąte urodziny obchodzi Pałac Kultu-

W momencie gdy powstawał ten artykuł

wania”, „Szaleństwo kształtów, flory, fauny. Piękne pocztówki

ry i Nauki, który – chociaż nielubiany przez

autorka przygoto-

do pokolorowania i wysłania”, „Pocztów-

wielu warszawiaków – stał się jednym

wywała się z dwo-

ki z pięknymi kwiatami do pokolorowania

z symboli stolicy. Z okazji jubileuszu czekają

ma córkami i mę-

i wysłania”.

nas dwie ciekawe premiery książkowe po-

żem do wyprawy

Modę na kolorowanie zapoczątkowała

święcone „darowi narodu radzieckiego dla

w Alpy na rowerach.

Johanna Basford. Nakładem wydawnictwa

narodu polskiego”. „Przed wojną i pałacem”

W poprzednie wa-

Nasza Księgarnia uka-

Magdaleny Stopy (Dom Spotkań z Historią)

kacje z perspektywy

zała się polska wersja

opowiada o przedwo-

dwóch kółek (w su-

jej wielkiego przeboju

jennej historii Śród-

mie ośmiu) oglądali Belgię i Holandię. Świer-

– „Tajemny ogród. Ry-

mieścia Warszawy,

żewscy aktywnie uprawiają sporty, uczestni-

która zniknęła bez-

czą w kulturze, wspólnie gotują. I świetnie

suj, koloruj, przeżywaj przygody”. We wrześniu pojawi się tom dru-

powrotnie wraz z po-

się przy tym bawią. O tym wszystkim moż-

gi: „Zaczarowany las”, a tom trzeci i czwarty

wstaniem budynku.

na przeczytać w poradniku, który zdecydo-

ukażą się w 2016 roku.

Najstarsza i największa w Polsce wytwórnia płytowa Syrena-Re-

wanie można potraktować jako cenny dro-

cord działająca przy Chmielnej 66, siedziba

Letni czas kojarzy się też, nie ukrywaj-

Miłośnicy sag rodzinnych mają do wyboru

Polskiego Radia przy Zielnej 25 czy pierw-

my, z rozleniwieniem. Tymczasem PWN re-

spośród nowości kilka ciekawych i nieprze-

sza w Warszawie powojenna kawiarnia,

komenduje w lipcu „Fitness mózgu”. Książ-

ciętnych historii.

słynna Café Fogg przy Marszałkowskiej 119

ka odpowiada na pytania: Jak działa mózg?

– to tylko niektóre miejsca przypomniane

Jak wzmacniać jego sprawność w każdym

m a g a z y n

k s i ą ż k i

l i t e r a c k i

gowskaz ku rodzinnemu szczęściu.

7 / 2 0 1 5

Kto zakochał się latem…

„Kobiety Maorysów” (Wydawnictwo Sonia Draga) to ponad 700-stronicowe

15


tomiszcze o bardzo intrygującej fabule

ka emigrantów z Polski mieszkających na

nie złamały ani choroba, ani wypadek, nie

i wiernie przedstawionych historycznych re-

południu USA. Gdy dziewczyna zakochuje

mówiąc już o opinii publicznej, z którą nigdy

aliach Nowej Zelandii.

się w narzeczonym siostry i zachodzi z nim

się nie liczyła, wiodąc skandalizujące życie.

Bohaterowie powieści

w ciążę, wybucha wielki skandal i młodzi

Autorka tak pisze w przedmowie do swojej

Sarah Lark – Michael

muszą opuścić rodzinne strony. Osiedlają

książki: „Większość przedstawionych w niej

i Lizzie – spełnili swo-

się na Kubie, ale szczęście nie trwa długo.

wydarzeń i postaci zrodziła się w mojej wy-

je wielkie marzenie

Emmanuel zdradza żonę, wdaje się w po-

obraźni, choć jej ramy stanowią prawdzi-

o owczej farmie. Sie-

dejrzane interesy. Przez kolejne 30 lat zmie-

we epizody z historii Meksyku i biografii Fri-

lanka jednak się koń-

nia miejsca pobytu i swoją tożsamość, by

dy Kahlo. (…) Pisząc »Fridę«, chciałam nie

czy w dniu, gdy ich

wreszcie osiąść w Polsce. Ślepy los styka ją

tyle udokumentować życie Fridy Kahlo, ile

najstarsza córka Matariki zostaje uprowa-

z pisarką po przejściach, która postanawia

uchwycić istotę jej osobowości”.

dzona przez swego biologicznego ojca, ma-

rozwikłać tajemnicę jej rodziny.

oryskiego wodza Kahu Heke. Z Nowej Zelandii przenosimy się do Ame-

Z kolei w kręgu zainteresowań wybitnej biografistki Agaty Tuszyńskiej znalazła się

Smacznego!

ostatnio Józefina Szelińska, jedna z najważ-

ryki Północnej i cofamy się do 1835 roku.

Gdy żar leje się z nieba, któż nie marzy

niejszych kobiet Brunona Schulza i jedyna,

„Plantacja Somerset” Leili Meacham ukazu-

o porcji zimnych, orzeźwiających lodów?

której genialny twórca z Drohobycza propo-

je zagmatwane losy rodów Tolivierów i Wyn-

A gdy nie mamy ich pod ręką, nieco ochłody

nował małżeństwo. Autorka „Oskarżonej:

dhamów. Opowieść o plantacji w Teksasie

przynieść może powieść, która nie powsta-

Wiery Gran” proponuje czytelnikom opo-

i ciążącej klątwie li-

łaby, gdyby nie odnaleziona książka o histo-

wieść, w której mieszają się wątki dramatu,

czy ponad 600 stron.

rii produkcji mrożonych deserów w Europie.

miłości i wojny. W „Narzeczonej Schulza”

„»Plantacja Somerset«

Anthony Capella, zainteresowany rozwojem

(Wydawnictwo Literackie) znalazły się m.in.

ukazuje bogatą histo-

sztuki kulinarnej, osadził akcję w Wersalu

niepublikowane listy Józefiny do Jerzego Fi-

rię Ameryki. Miłośni-

w 1671 roku, a swoim bohaterem uczynił

cowskiego, biografa pisarza.

cy autorki, jaki i nowi

nadwornego cukiernika Ludwika XIV i pięk-

czytelnicy, będą chło-

ną damę dworu. I tak

ski i S-ka) to najnowszy tom z serii „Obli-

nąć losy rodzinnej sagi.

powstały „Lody dla

cza Zła”. Göran Hägg,

Meacham posiada niebywały dar opowiada-

królowej” (Marginesy).

szwedzki pisarz i pu-

nia” – zachwala „Publishers Weekly”. Z kolei

Warto też wspomnieć,

blicysta, opisał postać

zdaniem „Kirkus Reviews” powieść ma w so-

że desery lodowe, dziś

jednego z najokrut-

bie wszystko, co mieć powinna: „historię,

tak popularne, w tam-

niejszych dyktatorów

elementy westernu, silny ładunek emocji, zła-

tych czasach dostęp-

w historii. Zbrodnia-

mane serca i zawiedzione przyjaźnie”.

ne były jedynie wład-

rze, którzy znajdowali

W Teksasie, tyle że stulecie później, to-

com – ich jedzenie było więc manifestem

czy się akcja sagi „Róże” Leili Meacham

statusu i zamożności. Technologia produk-

się w bliskim otoczeniu Hitlera, jak Göring, Goebbels czy Himm-

(Sonia Draga). Tytuło-

cji wymagała wiedzy i warunków niedostęp-

ler, mieli własny charakter, ściśle określony

we kwiaty towarzyszą

nych masowo.

zakres władzy. Tymczasem całe otoczenie

trzem pokoleniom ro-

„Mussolini. Butny faszysta” (Prószyń-

Mussoliniego stanowiło jedynie blade tło

dzin Toliverów i War-

W cudzej skórze

wicków. Zakładając

Ciekawe letnie nowości czekają na miło-

dzy i bez namysłu wprowadzał w życie naj-

wspólnie miasto How-

śników biografii. Warto zwrócić uwagę na

mroczniejsze wizje, jakie podsuwała mu wy-

butker w 1936 roku,

beletryzowaną biografię legendarnej Fridy

obraźnia. Mussolini sam obsadzał najwyższe

wspólnie uzgodniono, że na znak panującej między nimi zgo-

Kahlo, opowiedzianą z perspektywy młod-

stanowiska w państwie i wymieniał urzędni-

szej siostry, a spisaną przez Barbarę Mujicę

ków na każdym szczeblu, mógł wedle uzna-

dy będą w swoich ogrodach hodować oby-

(Marginesy). Artystka

nia zmieniać konstytucję i dla kaprysu wy-

dwie odmiany róż. „Będą nam przypominać

napisała kiedyś: „In-

woływał wojny, okupione hekatombą ofiar.

o szacunku, jaki winniśmy naszej przyjaźni,

spiracji nie czerpałam

„Stworzony przez Görana Hägga obraz fa-

wspólnym staraniom i wysiłkom” – powie-

z wyobraźni. Malo-

szyzmu zdaje się skrywać wiele złowiesz-

dział Jeremy Warwick do Silasa Tolivera.

wałam swoją rzeczy-

czych podobieństw do wielu zjawisk, które

W „Długiej drodze do domu” polskiej

wistość”. I te właśnie

mają miejsce we współczesnej Europie” –

autorki Joanny Jax (Videograf) splatają się

realia stara się odtwo-

napisał „Dagens Nyheter”.

wątki amerykańskie i polskie na tle ważnych

rzyć w swojej książ-

wydarzeń w dziejach świata. Główną boha-

ce pt. „Frida” Bárbara Mujica. To opowieść

ły, jak poinformował wydawca, na świecie

terką powieści jest Antonina Tańska, cór-

o dziewczynie, której mocnego charakteru

łączny nakład 10 mln egzemplarzy. Czy

16

m a g a z y n

dla dyktatora, który sprawował pełnię wła-

„Dzikie łabędzie” Jung Chang osiągnę-

l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


najnowsza jej książka – „Cesarzowa wdowa

prywatny wkład w poetykę literatury scien-

Cixi” (Znak) powtórzy ten sukces? Z pewno-

ce fiction. Nowe wy-

ry non-fiction z pew-

ścią wielu fanów przysporzy autorce lipcowa

danie słynnego dzieła

nością nie zawiedzie

wizyta w naszym kraju. Tytułowa Cixi w mi-

zyska nową okładkę –

też reportaż „Spo-

strzowski sposób doszła do władzy od po-

zaprojektował ją jeden

tkajmy się w Strefie

zycji szeregowej konkubiny do cesarzowej.

z najbardziej cenio-

Gazy” Luisy Waugh

Autorka w pracy nad biografią korzystała

nych grafików młode-

(Prószyński i S-ka),

z liczącego 12 mln dokumentów Pierwsze-

go pokolenia, Przemy-

go Archiwum Historycznego Chin. Ogromnej

sław Dębowski.

przedstawiający życie codzienne mieszkańców jednego z najbar-

Fanów

literatu-

większości cytowanych w tej książce źró-

W nowym wydaniu ukażą się także

deł nie widział i nie używał dotąd nikt spo-

„Fragmenty winem poplamionego notatni-

za Państwa Środka. Jung Chang na swoim

ka” Charlesa Bukowskiego (Noir sur Blanc).

Ciary na plecach

koncie ma także monumentalną biografię

Na tom składają się utwory prozatorskie,

Oby nie fatalne warunki hotelowe, korki na

Mao, za którą trafiła na oficjalną listę wro-

które od ukazania się w podziemnych ga-

autostradach, niedopełnienie warunków

gów Chin.

zetkach, periodykach literackich, a nawet

umowy przez biuro podróży czy odbiegający

pismach pornograficznych nigdy potem nie

od normy współtowarzysze, ale dobra lek-

zostały wydane drukiem.

tura spowodowała, że krew zastygnie nam

Klimaty

dziej niestabilnych regionów na świecie.

Aż osiem premier przygotowało na drugą po-

Wydawnictwo Zysk i S-ka przypomina

w żyłach, a włos się zjeży na głowie. Poszu-

łowę wakacji wydawnictwo Książkowe Kli-

jedną z najwybitniejszych powieści w dorob-

kiwacze mocnych wrażeń zawsze mogą się-

maty, które początkowo miało skupić się na

ku laureata Nagrody Nobla Knuta Hamsuna

gnąć na książkowe półki. A co warto spako-

czeskiej i słowackiej literaturze, ale w mia-

– „Głód”. Główny bohater – literat, które-

wać do walizki?

rę rozwoju oferty poszerza ją wciąż o nowe

go imienia czytelnik nie poznaje – przemie-

„Małe mroczne kłamstwa” Sharon Bol-

kraje. Ciekawie zapowiada się książka buł-

rza ulice, parki, cmentarze i rozmaite zaułki

ton, autorki serii z Lacey Flint („Ulubione rze-

garskiego autora Kalina Terzijskiego „Czy

dziewiętnastowiecznej Christianii. Nie może

czy”, „Karuzela samobójczyń”, „Zagubieni”,

jest ktoś, kto cię kocha”, w której spotykają

znaleźć stałej pracy, zalega z czynszem. Nie

„Mroczne przypływy

się outsiderzy, alkoholicy, wyłudzacze, ko-

je od kilku dni, ledwo trzyma się na nogach.

Tamizy”), wydawnic-

lekcjonerzy cudzych żyć, nieznośni sąsiedzi

Jego cierpienia dodatkowo potęgują wro-

two Amber zapowiada

i niespełnieni kochankowie. Oficyna zachwa-

dzona duma i wstyd. Uwaga Hamsuna kon-

tak: „Trzy wyznania.

la też czeski pop na najwyższym poziomie

centruje się przede wszystkim na odczuciu

Dwóch kłamców. Je-

– „Lord Mord” Miloša Urbana – z opium,

głodu, braku nadziei i wynikających z nich

den morderca”. Głów-

szermierką i XIX-wieczną Pragą w tle, drugą

konsekwencji zarówno fizycznych, jak i psy-

na bohaterka, Catrin

odsłonę łemkowskiej trylogii Maroša Krajňa-

chicznych. Fascynujący monolog wewnętrz-

Quinn, przed trzema

ka – „Entropia”, bardzo ważną powieść Ja-

ny z opisami marzeń, urojeń i obsesji dosko-

laty straciła w wypadku dwóch synów. Od

na Novaka „Nie jest źle”, czyli gorzki czeski

nale obrazuje odmienny stan świadomości

tego czasu nie potrafi wrócić do równowagi.

rachunek sumienia w stylu, którego w oba-

człowieka, którego każdy dzień sprowadza

Ma depresję, widzi duchy swoich dzieci. Jej

wiającej się rozrachunków polskiej litera-

się do wegetacji na granicy życia i śmier-

małżeństwo rozpadło się, romans ledwie się

turze współczesnej trudno szukać, a także

ci. Knut Hamsun zawarł w tej książce wątki

tli. Żyje nienawiścią i pragnieniem zemsty.

rozmowy Karela Čapka z Tomášem Masa-

autobiograficzne, nawiązując do swoich nie-

Gdy w okolicy znika kolejne dziecko, podej-

rykiem. Planującym urlop w Grecji z pew-

łatwych dziennikarskich początków w stoli-

rzenia i oskarżenia spadają właśnie na Ca-

nością przyda się przewodnik Alicji Kordos

cy Norwegii. „Głód” jest zapowiedzią litera-

trin. I ona, i jej były kochanek Callum, i naj-

„Z dziećmi w Atenach”. Pojawi się też oka-

tury nadchodzącego XX wieku.

lepsza przyjaciółka z dzieciństwa Rachel

zja do zapoznania się z najlepszą powieścią

Na letni czas wydawnictwo Marginesy

grecką 2012 roku wedle magazynu „Diava-

przywołało kultową powieść Kathryn Har-

Wydawnictwo Albatros rekomenduje

zo”, czyli „Tajemniczymi inskrypcjami” Alexi-

rison „Tysiąc drzewek pomarańczowych”,

na wakacje nową książkę Marca Levy’ego

sa Panselinosa, a także z najnowszą powie-

opowiadającą o losach dwóch dziewcząt –

„Uczucie silniejsze od strachu”, w której al-

ścią laureata prestiżowej nagrody Anasoft

młodej królowej, Marie Louise de Bourbon

pinistka Suzie Baker i Andrew Stilman, re-

Litera – „Opowieść o rzeczywistym człowie-

oraz córki hodowcy jedwabników, Franciski

porter śledczy „New York Timesa” prowadzą

ku” Pavla Vilikovskiego.

de Luarca. Autorka łączy historię z baśnią

wspólne śledztwo, a parze detektywów po

i odtwarza okrutną rzeczywistość Hiszpanii

piętach deptać będą służby amerykańskie-

Klasyka, klasyka

ukrywają straszne tajemnice.

XVII wieku, czasów zdeterminowanych przez

go kontrwywiadu. Dean Koontz i jego „Pie-

Na koniec lata Wydawnictwo Literackie

działalność Świętej Inkwizycji. A wkrótce

czara Gromów” z pewnością nie jednemu

przygotowuje nową edycję „Cyberiady” Sta-

nakładem Marginesów ukażą się także i in-

miłośnikowi thrillerów zmrozi krew. Główna

nisława Lema, którą autor uważał za swój

ne książki tej pisarki.

bohaterka, Susan, budzi się w szpitalnym

m a g a z y n

k s i ą ż k i

l i t e r a c k i

7 / 2 0 1 5

17


łóżku. Najwyraźniej brała udział w wypad-

lem jedzie do Paryża, a na koniec wyjeżdża

żerii” Aleksandry Pawlińskiej to wydana

ku, nie pamięta jednak kim jest i co się wy-

z kumplami nad morze i od razu zachodzi

we współpracy z Muzeum Łazienki Kró-

darzyło. Wie za to, że jej rekonwalescencja

za skórę kierowniko-

lewskie książka do czytania, uzupełniania,

przeradza się w koszmar.

wi kolonii. „Jako dzie-

rysowania i wyklejania, dzięki której dzieci

O palpitację serce przyprawić może

ciak lubiłem wakacje

odkryją sekrety jednego z najciekawszych

„Golem” Gustava Meyrinka (Zysk i S-ka),

tak bardzo, że już we

miejsc w Łazienkach Królewskich. „Ró-

powieść ezoteryczna, oparta na symboli-

wrześniu myślałem

żowe środy albo podróż z ciotką Huldą”

ce kabały, tarota, a także legendzie o Go-

o kolejnych – wspomi-

Sylvii Heinlein to opowieść o tym, że nor-

lemie, stworzonym rzekomo w XVI wieku

na autor. – Uwielbia-

malność to rzecz względna. Sara uwielbia

przez praskiego alchemika i rabina Jehudę

łem tę ekscytację, kie-

środy, bo wtedy zawsze odwiedza ciotkę

Löw ben Bezalela. Bohaterem powieści jest

dy wraz z ostatnim dzwonkiem wybiegało

Huldę. A ciotka to najweselsza, najzabaw-

Athanasius Pernath, konserwator sztuki, ju-

się ze szkoły i pakowało plecak, z które-

niejsza i najmilsza osoba na świecie. Co

biler i wycinacz kamei, mieszkający w sta-

go

mama wyrzucała potem najpotrzeb-

z tego, że upośledzona umysłowo? Ucieszą

rej kamienicy w Kogucim Zaułku w praskim

niejsze rzeczy, takie jak młotek, dwa metry

się na pewno wielbiciele małych istotek,

getcie. Pewnego dnia odwiedza go tajem-

sznurka czy wizytowy krawat taty. Pamię-

które potajemnie przywłaszczają sobie,

nicza postać i przekazuje mu księgę Ibbur,

tam te momenty, kiedy biegło się na dwo-

czy też – jak wolą mówić – „pożyczają” od

z prośbą, by naprawił uszkodzony inicjał.

rzec, wdzierało siłą do pociągu albo biegło

ludzi najpotrzebniejsze im rzeczy, głów-

Kiedy zaczyna przeglądać księgę, doznaje

w spalinach za odjeżdżającym autobusem.

nie drobne przedmioty, których zniknię-

wizji, a słowa w nieznanym języku stają się

A potem zaczynał się wakacyjny raj… Dziw-

cie jest raczej mało odczuwalne. Ukazał

dla niego zrozumiałe. W niewytłumaczalny

nym trafem w ciągu roku szkolnego nigdy

się właśnie czwarty z pięciu tomów cy-

sposób Athanasius Pernath trafia pomiędzy

nie przydarzało mi się tyle przygód co w wa-

klu o przygodach rodziny Pożyczalskich –

dwie rzeczywistości.

kacje”.

„Pożyczalscy w przestworzach” Mary Nor-

„Co nas nie zabije” Davida Lagercrantza

Małym podróżnikom powinny spodobać

ton. Dominika, Strączek i Arietta – zostają

(Czarna Owca) to podobno książka, na któ-

się dwie nowości wydawnictwa Nasza Księ-

porwani i uwięzieni na pewnym strychu.

rą czeka cały świat!

garnia w wersji au-

Jeśli do wiosny nie uda im się wydostać,

Dlaczego? Bo to kon-

dio, po które można

trafią do domku-klatki jako atrakcja tury-

tynuacja trylogii „Mil-

sięgnąć w dowolnym

styczna.

lennium” Stiega Lars-

momencie. W zbio-

sona, napisana za

sposobów na spędzanie wolnego czasu.

spadkobier-

rze „Dzielna Kajsa” niezrównanej Astrid Lindgren znajdują się

ców zmarłego przed

skrzące humorem historyjki o różnych dzie-

rze, mogą wyszaleć się w bibliotece, której

10 laty pisarza. Mikael Blomkvist przechodzi kryzys i rozwa-

ciach: przeciętnych i niezwykłych, rado-

zbiory liczą przeszło 10 tys. tytułów od po-

snych i nieszczęśliwych. Wszystkie odzna-

nad setki wydawców. Taką możliwość oferu-

ża porzucenie zawodu dziennikarza śled-

czają się uporem w pokonywaniu trudności,

je firma Legimi, która już od ponad 2,5 roku

czego, z kolei Lisbeth Salander bierze udział

energią i pomysłowością. Całości dopełnia

udostępnia e-booki w abonamencie. Teraz

w zorganizowanym ataku hakerów. Ich drogi

świetna interpretacja Teresy Lipowskiej. Do-

dodatkowo zamawiając usługę otrzyma się

krzyżują się, kiedy profesor Balder, ekspert

skonałą zabawę zapewni Grzegorz Kasdep-

czytnik inkBook, i to podobno za symbolicz-

w dziedzinie badań nad sztuczną inteligen-

ke i jego „Potworak i inne ko(s)miczne opo-

ną złotówkę.

cją, prosi Mikaela o pomoc. Profesor posia-

wieści” – czytany przez Jarosława Boberka.

Na wydawniczym rynku w sezonie wa-

da szokujące informacje na temat działalno-

Zabawny kosmita postanowił spędzić waka-

kacyjnym tylko pozornie nic się nie dzieje.

ści amerykańskich służb specjalnych. Mikael

cje na pewnej dzikiej, prymitywnej plane-

Miłośnicy świeżutkich wydań mają w czym

bez wahania leci do Doliny Krzemowej zbie-

cie… Maję, Filipa i ich bliskich czeka wiele

wybierać na księgarskich półkach. Sezon

rać materiały do tekstu, który nie tylko mo-

niespodzianek. „Za oknem lato, ale nasza maszyna

wakacyjny w pełni, a to doskonała okazja

że uratować jego karierę, ale też wpłynąć na losy całego świata.

wydawnicza nadal huczy!” – brzmiał ko-

poczynek z książką

munikat wydawnictwa Dwie Siostry na

w ręku. Zresztą każda

początku kanikuły,

okazja jest dobra. Do

Wakacyjne przygody są tematem przewod-

zapowiadający trzy

zapamiętania maksy-

nim nowej książki Marcina Prokopa „Lon-

nowości idealne do

ma, która robi ostat-

gin podbija świat”. Tytułowy bohater ra-

zabrania na wakacje.

nio furorę w interne-

zem z babcią i wujkiem wyrusza na Mazury,

„Król, muzy i poma-

cie: „Gorąco? Kup książkę! Nadal będzie ci

gdzie rozkręca interes z witaminizowaną

rańcze, czyli co się

gorąco, ale będziesz miał książkę”.

karmą dla łabędzi, z rodzicami i Bracho-

kryje w Starej Oran-

zgodą

W czasie deszczu…

18

m a g a z y n

Czytanie to jeden z najprzyjemniejszych Szczęściarze, którzy mają czasu w nadmia-

by zaplanować od-

EWA TENDERENDA-OŻÓG l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Fragment książki Agnieszka Wojdowicz

Niepokorne. Klara J

udyta skinęła głową i się rozstały. Powinna złapać dorożkę albo wsiąść do omnibusu, ale myśl o powrocie do pracowni była jej niemal wstrętna. Dusiła się wśród zajętych sobą szwaczek, pozbawionych ambicji prostych dziewcząt z biedniejszych dzielnic Wiednia, bo dzieliło je wszystko: marzenia, aspiracje, oczekiwania od życia, pragnienia. Potrzebowała przestrzeni i tego, by znów poczuć się wolną, gotową na nowe wyzwania, na nieznane. Spojrzała w stronę pierwszej dzielnicy. Na starym mieście niczym miniaturowe gwiazdy jarzyły się gazowe latarnie, iglice kościelnych wież ginęły w mroczniejącym niebie, niższe od nich domy przyciągały wzrok subtelnymi, pastelowymi fasadami, więc urzeczona, pod wpływem nagłego impulsu, zmieniła plan. Ulica, wybrukowana i szeroka, musiała prowadzić do serca starówki. Gwar, postukiwania obcasów, skrzypnięcia kół i turkot tworzyły muzyczne tło dla wędrującej przed siebie dziewczyny, mijanej przez żołnierzy w jaskrawych mundurach, przekupniów z koszami na plecach, obwieszonych sznurówkami domokrążców, tragarzy z wózkami z drewna. Ruch, kolory, faktury, zapachy – właśnie do tego tęskniła. Oto katedra o  wieżach i  wieżyczkach tak misternych jak mereżki Mizie, z ostro zakończonymi portalami, o błyszczących witrażami oknach i barwie przywodzącej na myśl kamyk pamięci, który przywiozła z Krakowa. A dalej, kiedy skręciła w prawo i w lewo, kościół o  ścianach niczym z  najgładszej kości słoniowej, przysadzisty, z mocno osadzoną w gruncie niską wieżą. Jeszcze wille, do których wiodły pozatrzaskiwane metalowe bramy, ogrody z drzewami pochylonymi pod ciężarem prastarych konarów, pomniki niczym łuki triumfalne, parki i skwery. Szła długo na północ, trochę na wschód, a wreszcie dopadło ją znużenie. Wokół pociemniało, ucichło, więc kiedy rozejrzała się w  poszukiwaniu dorożki, zobaczyła jedynie podejrzane uliczki i niskie zaniedbane domy. Była to mniej cywilizowana część miasta, gdzie życie toczyło się swoistym rytmem i rządziło prawami odmiennymi niż cesarsko-królewski Wiedeń. Kiedy niedaleko rozległy się pijackie nawoływania, a po chwili krzyki i złorzeczenia, przystanę-

ła. Strach podpowiadał jej, by zawrócić, lecz wtedy z naprzeciwka, z gęstej, nieprzejrzanej ciemności, wynurzyła się postać, która zmierzała wprost ku niej. Mężczyzna zataczał się, sapiąc; spod zapiętego krzywo krótkiego paltotu wystawały poły surduta, czarny melonik zsunął się na ucho. – A ty tak, kochaneczko… samiuteńka? – wybełkotał, stanąwszy w rozkroku. – No to ja ci, rybeńko, służę ramieniem… Chodź tu do mnie… Chodźże, przecież stać starego Lanza, żeby kupić całusa… Koron mam całą kieszeń… No! Nie stójże jak słup! Stary Lanz wyściska, wycałuje… Puściła się biegiem między domy, żeby tylko nie przejść obok niego. Męski głos cichł z wolna, a gdy wypadła na uliczkę równoległą do poprzedniej, został zupełnie w tyle. Odetchnęła, bo tu gdzieniegdzie świeciły latarnie. Uspokoiła oddech w chwili, gdy na parterze dwupiętrowej kamienicy, pod jarmarcznym szyldem szynku z hukiem otworzyły się drzwi. Pojawili się żołdacy, lecz takich mundurów nie znała z Krakowa. Jeden ciągnął opierającą się chichoczącą pannę w jaskrawoczerwonej sukni, inny wywrzaskiwał sprośną piosenkę, a gdy zobaczył Judytę, ze śmiechem zaczął na nią gwizdać. Raptem męska dłoń krzepko schwyciła ją za ramię. – Niech ich pani zignoruje – usłyszała. – Proszę powiedzieć, dokąd pani idzie, odprowadzę panią. Nie widziała, skąd nadszedł, ale stał tak blisko, że miała pewność, iż jest trzeźwy. Nie mogła też przyjrzeć się dobrze twarzy ocienionej rondem kapelusza. – Niechże mnie pan puści! – wysyczała, oswobadzając rękę. – Jest pani bezpieczna. Chyba, że nie przeszkadzają pani te zaczepki, może jest pani jedną z tych… Faktycznie nie wiem, z kim mam przyjemność. – Jedną z tych?! – Spittelberg nie jest miejscem dla dam. – Za kogo mnie pan bierze?! Jak pan śmie?! – Proszę nie krzyczeć, przecież nie chciałem pani obrazić. Widzi pani? Stracili zainteresowanie pani osobą, jak tylko zaczęliśmy rozma-

m a g a z y n

k s i ą ż k i

l i t e r a c k i

7 / 2 0 1 5

wiać. Nie jest pani z Wiednia, ma pani zabawny akcent. Przyjechała pani… – Z daleka. Żegnam pana – rzuciła, usiłując go wyminąć, ale znów poczuła dłoń na ramieniu. – Pomogę pani, proszę się nie lękać. Jeżeli zgubiła pani drogę, wystarczy… – Niechże mi pan da spokój – powiedziała zimno. – Bo wezwę pomoc! – Obawiam się, że nikt się tym nie przejmie. Mierzyli się wzrokiem. Teraz widziała jego twarz odrobinę wyraźniej, lecz wyostrzone blaskiem latarni rysy nie wzbudzały ani zaufania, ani tym bardziej sympatii. – Dobrze, przedstawię się pani… – Proszę pana… – Głos Judyty drżał z irytacji. – Jest pan natrętny i źle wychowany. Towarzystwo pana jest mi niemiłe i dziwię się, że pan to z uporem ignoruje. Uchylił kapelusza. – Rozumiem. Proszę iść do końca ulicy, dalej jest Mariahilfer Strasse, tam nic pani nie grozi. Żegnam panią. Judyta skinęła nieznacznie głową i tym razem bez przeszkód dotarła do skrzyżowania z ruchliwą aleją handlową, gdzie trotuarem przelewały się tłumy, a w aptecznych i kawiarnianych oknach jaśniały światła. Zatrzymała pierwszą wolną dorożkę, która dowiozła ją pod sam dom. Była już noc, gdy słaniając się ze zmęczenia, wdrapała się na poddasze. Książka „Niepokorne . K lara” ukazała się nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia 19


Rynek wydawniczy Kolorowanie wciąga

Szał kolorowania w Amberze K

olorowanie jest zarezerwowane wyłącznie dla dzieci? Od tego roku już nie! Uzbrojeni w kolorowanki i kredki dorośli odnaleźli właśnie swój sposób na relaks, odstresowanie, kreatywność, na pomysłowe spędzenie czasu ze znajomymi. Książeczki, bo mowa tu o nowej kategorii książek – nie do czytania, składających się z czarnobiałych obrazów, sprzedają się w Europie w kilkusettysięcznych nakładach. Kupują je nastolatki, studenci, menedżerowie, kobiety sukcesu i gospodynie domowe. Na Facebooku i Istagramie można podziwiać prawdziwe barwne cuda, którymi chwalą się miłośnicy kolorowania. Zdjęciom towarzyszą hashtagi (czyli swego rodzaju znaki drogowe w internecie), które mówią wiele o nowej pasji: #colors #coloring #coloringbook #antistress #relax #backtochildhood #fun #proud #colorpencils #coloringforadults #coloriage #colouring.

To gigantyczne szaleństwo przyszło do nas z Wielkiej Brytanii. Wywołała je graficzka Johanna Basford i jej „Secret Garden”. Od chwili premiery sprzedaż książki osiągnęła ponad 1,4 mln egzemplarzy na całym 20

świecie. Oficyny wydawnicze proponują coraz bardziej wyrafi nowane formy – to już nie tylko desenie i wzory, ale również rośliny, zwierzęta, moda i rysunkowe opowieści z labiryntami, rebusami, aforyzmami. W Stanach Zjednoczonych w zestawieniu 15 książkowych bestsellerów znalazło się aż pięć kolorowanek dla dorosłych. A największe wydawnictwo świata, Penguin Random House, zapowiada, że pierwszy nakład kolorowanek, które wyda w październiku, będzie miał 400 tys. egzemplarzy. – Światowa popularność książek do kolorowania dla dorosłych rośnie z każdym dniem. Specjalne stoły promocyjne witają w wejściach do największych księgarń. Na targach książki w Londynie właściciele praw do kolorowanek byli najbardziej obleganymi uczestnikami. Amber od początku (a właśnie obchodziliśmy 26-lecie) był prekursorem od bestsellerów literatury popularnej: Forsytha, Grishama, Ludluma, Kinga, „Gwiezdnych Wojen”, przez kolejne mody – przez sudoku, czy wampiry, a ostatnio dystopie („Niezgodna”), erotykę i powieści dla Młodych Dorosłych. A teraz wierzymy w powodzenie i dobroczynne działanie tej m a g a z y n

l i t e r a c k i

mody. To i u nas musi być sukces! – mówi Małgorzata Cebo-Foniok, redaktor naczelna i dyrektor wydawniczy w Amberze. Nakładem wydawnictwa Amber ukazały się już dwa tytuły: „Antystresowe kreatywne piękne kolorowanie dla dorosłych” i „Piękne ogrody. Antystresowe kreatywne kolorowanie dla dorosłych”, jedne z najbardziej popularnych kolorowanek w Wielkiej Brytanii. Książki są pełne wzorów, motywów, obrazów, z których można wyczarować prawdziwie barwne cuda. Malowanki, a sprawdziłam to osobiście, wciągają na wiele godzin, można je pokolorować kredkami, farbami, tuszem – wedle własnej fantazji i upodobania. A awangardowe obrazy z powodzeniem można włożyć w ramki i powiesić na ścianie. Albo wysłać, jak w przypadku „Pocztówek z pięknymi kwiatami do pokolorowania i wysłania” oraz „Szaleństwo kształtów, flory, fauny. Piękne pocztówki do pokolorowania i wysłania”. Tak własnoręcznie pokolorowane prace świetnie sprawdzą się jako oryginalny prezent od serca.

I już zacieram ręce na kolejne nowości wydawnictwa Amber. Bardzo obiecująco brzmi tytuł: „101 wyznań k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Rynek wydawniczy

fot. archiwum

Co nam dają kolorowanki i dlaczego tak chętnie bawimy się kredkami? Dorota Minta, psycholog

1. To najprostsza dostępna forma arteterapii. Zapełniając pola skomplikowanych wzorów, zwyczajnie się uspakajamy. Wyciszamy stres, łagodzimy napięcie. Konieczność skupienia się na dość absorbującej czynności pozwala oderwać swoje myśli od tego, co w naszej codzienności trudne. Chyba każdy z nas w chwili niepokoju (albo stresu spowodowanego nudą!) rysował skomplikowane wzory na marginesie notatnika. Kolorowanki są dostępne, można mieć zawsze ze sobą w torbie niewielki blok i kilka kredek.

»Kocham cię« do pokolorowania i podarowania”, w których monochromatycznym obrazom towarzyszą piękne miłosne sentencje. Wakacyjny czas można mile spędzić z kolorowankami „Kocham kolorować”, „Kwiaty. Antystresowe kolorowanie dla dorosłych” i „Zwierzęta. Antystresowe kolorowanie dla dorosłych”. Wkrótce ukażą się „Antystresowe kolorownie dla dorosłych: piękne kwiaty” oraz „Tatuaże”. A to dopiero początek – wydawnictwo Amber już pracuje nad kolejnymi tytułami na długie jesienne wieczory. Ewa TEndEREnda-ożóg

2. Drugą funkcją, którą moim zdaniem spełniają kolorowanki, to potrzeba odniesienia sukcesu. Pamiętamy przyjemność jaką sprawiało nam kolorowanie w dzieciństwie, kiedy z dumą patrzyliśmy na gotowe dzieło. Pamięć tej przyjemności jest w nas i wraca. Nagle w naszym zasięgu znajduje się możliwość zrobienia czegoś, czego efekt daje nam poczucie osiągnięcia sukcesu i radości z wykonania skończonego dzieła. 3. Przyjemność płynąca z tworzenia czegoś kreatywnego. A często nam jej brakuje w codziennym życiu. Praca, połączona z rutyną, powtarzalne zajęcia domowe to wszystko nie daje nam możliwości rozwijania swojej kreatywności. Nieliczni z nas potrafią samodzielnie rysować, ale zapełnić barwami arkusze kolorowanki już tak. Często osoby zaczynające przygodę z kolorowankami korzystają z podpowiedzi, szukają z wzorców. Ale jak już przełamią pierwsze opory, zrobią kilka rysunków, zaczynają się bawić i poszukują własnych koncepcji na dobór kolorów. Zaczynają być kreatywni, a to z kolei uruchamia w nich uśpione pokłady możliwości, które tę kreatywność mogą wprowadzić w najbardziej powtarzalne i pozornie niekreatywne zajęcia.

Zamów prenumeratę Magazynu Literackiego KSIĄŻKI

tel. 22 828 36 31 e-mail: marketing@rynek-ksiazki.pl www.rynek-ksiazki.pl/sklep/czasopisma


Między wierszami

Owad III RP D

otychczas uważałem, że uosobienie blondynki z dowcipów stanowi Agata Młynarska. Wywiad-rzeka z  Jakubem Błaszczykowskim zatytułowany „Kuba” (Buchmann) przekonuje, że do tego miana aspiruje też Małgorzata Domagalik, indagująca eks-kapitana „biało-czerwonych”. Przez wydawcę książki została przedstawiona m.in. jako fanka futbolu. Lektura snującej się nader leniwie rozmowy, pełnej meandrów – gdzie ze swoimi opiniami czają się bliscy piłkarza, nie tylko z boiska – zdaje się zaprzeczać temu określeniu. Skądinąd dziennikarka zastrzega na wstępie: „Jeszcze do niedawna nie znałam piłkarskiego świata od podszewki”. Przypuszczam, że czas teraźniejszy byłby w tej samoocenie odpowiedniejszy. Spotkanie autorskie hałaśliwie lansowanego w  mainstreamowych mediach tomu miało miejsce w warszawskiej restauracji „Champions”, a moderował je pozostający od lat na rozrywkowym aucie Krzysztof Materna, któremu - jak sądzę - resztki poczucia humoru odebrała przegrana jego kandydata w drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce. Piłkarz swych preferencji politycznych nie ujawnił, za to z książki dowiedzieliśmy się jak wypracował sobie pozycję w Borussi Dortmund: „Na pierwszym obozie przygotowawczym Kuby w BVB Thomas Doll, ówczesny trener zespołu przydzielił mi pokój z  jednym z  zagranicznych graczy (pomińmy nazwisko). Ten pewnie bardziej żartem (choć średni to żart) niż serio zaczął głośno narzekać, że jeśli ma mieszkać z Polakiem, to najpierw musi schować portfel. Rozjuszony Błaszczykowski rzucił się na niego i podobno przesunął nim wiszącą na ścianie szafkę. Raz na zawsze zdobył szacunek w drużynie. Żarty się skończyły – respekt przed jego siłą pozostał”. Po fabryce fortepianów i pianin Fibigera pozostały zrujnowane zabudowania. Odebrana prawowitym właścicielom w  majestacie komunistycznego bezprawia (stosowne dokumenty przejęcia własności prywatnej przez państwo sygnował jesienią 1948 roku ówczesny minister kultury i sztuki Włodzimierz Sokorski) w PRL funkcjonowała pod nową nazwą Calisia (gdyż znajdowała się w najstarszym polskim mieście – Kaliszu), zaś niedawny właściciel piastował w niej coraz pośledniejsze stanowiska. Opowiada o tym Elwira Fibiger we wspomnieniach 22

„Dusza zaklęta w fortepianie’” (Burda), promowanych w stołecznej księgarni Matras przy Nowym Świecie. Do produkcji instrumentów, które nierzadko rekomendowali muzyczni wirtuozi (np. Artur Rubinstein, Witold Małcużyński czy Jan Kiepura) stosowano najlepsze surowce i  materiały. Drewno rezonansowe (mahoń) sprowadzano z Brazylii i Indii oraz z Kaukazu i Argentyny (palisander), drut z Niemiec, Anglii i Szwecji, kość słoniową – na klawiaturę – z Afryki, mechanizmy z Francji i Włoch. Na pianinie Calisia kompozytorską inicjację rozpoczynał Jarosław Kukulski. Zanim zatrudnił Annę Szmeterling w  swym zespole Waganci i  skłonił ją do przyjęcia estradowego pseudonimu oznaczającego słowiańską nazwę bursztynu, raczkowała ona wokalnie w klasie maturalnej poznańskiego liceum - pisze Marcin Wilk w  monografii Anny Jantar pt. „Tyle słońca”, rekomendowanej przez Znak w stołecznej Kinotece. Wokalistka in spe związała się wtedy z efemeryczną grupą lokalną Organizacja Józefa Paskuda. Żywot kapeli był jednak krótkotrwały, gdyż: „towarzyszom odpowiedzialnym za dostarczanie rozrywki młodzieży nazwa nie przypadła do gustu. Uznano, że źle się kojarzy, bo z ówczesnym premierem. Tu Cyrankiewicz, a tu Paskud? Tak być nie mogło. Muzycy postanowili, więc występować pod szyldem Organizacja Józefa P. Ale okazało się to jeszcze gorsze, bo Józef P. jednoznacznie przywoływał na myśl Piłsudskiego”. Na scenę polityczną wykonawczyni przebojów „Najważniejszy pierwszy krok”, „Żeby szczęśliwym być”, „Staruszek świat” czy „Wielka dama tańczy sama” wkroczyła w  grudniu 1975 roku. Z okazji VII Zjazdu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wraz z Ireną Jarocką, Urszulą Sipińską i Marylą Rodowicz śpiewała delegatom. „Dociekliwi fani odnajdą nawet nagranie z tej partyjnej imprezy. Dziewczyny trzymają się pod ramię, idą jedna obok drugiej. Ania w czerwonej sukni ciążowej, jej długie włosy są oczywiście rozpuszczone. Wszystkie z uśmiechem i energią wykonują przyśpiewki śląskie”. Biograf ujawnia skąd wzięło się imię córki Anny Jantar i  Jarosława Kukulskiego. Dziewczynka została nazwana na cześć piosenki Gilberta Becouda „Nathalie”. Bohaterka szlagieru francuskiego barda spaceruje w  chłodną niem a g a z y n

l i t e r a c k i

dzielę po Placu Czerwonym i poetycko opowiada o... Rewolucji Październikowej. Ustrój, którym zainfekowali świat bolszewicy zdeterminował życiorys Huberta d’Ornano, współwłaściciela renomowanej francuskiej firmy kosmetycznej Sisley. Jego wspomnienia „Piękno bez granic” (Editions Spotkania) zeprezentowano w hotelu Bristol. Urodzony 89 lat temu w majątku ziemskim na Lubelszczyźnie – należącym do rodziców swej matki Elżbiety Michalskiej, zamężnej z  attaché ambasady francuskiej w Warszawie – od siódmego roku życia mieszkał w ojczyźnie ojca, którego przodek poślubił Marię Walewską, ponoć największą miłość Napoleona. Hubert do 1939 roku każde wakacje spędzał w  Polsce. Po przerwie wojennej powrócił do niej po 28 latach (z okazji pogrzebu – Janusza Radziwiłła, antenata swej małżonki, Izabeli z domu Potockiej) przy okazji oglądając zdewastowane po przejęciu przez komunę rodzinne sadyby. A  w  listopadzie czytelnicy będą mogli nie tylko obejrzeć, ale i nabyć książkę Katarzyny Szestak, laureatki konkursu „Piórko 2015”, zorganizowanego przez, najpopularniejszego owada III  RP, czyli sieć spożywczą Biedronka. Zgłoszono nań 4105 prac. Jury opiniujące wybrało z nich setkę, z której kapituła nagrody wyselekcjonowała zwycięski tekst. 2 września przekonamy się, kto go zilustruje (też w drodze konkursu). O powyższym dowiedzieliśmy się w klubokawiarni Mito, w trakcie konferencji prasowej z nader smakowitym epilogiem. (to-rt) Eda Ostrowska

„Oto stoję w deszczu ciała” Poetycki dziennik dwudziestoletniej, ponadprzeciętnie wrażliwej dziewczyny, pensjonariuszki szpitala psychiatrycznego. Opowieść snuta przez autorkę jest zapisem procesu dojrzewania, buntu  przeciwko zastanej rzeczywistości, norm społecznych i relacji międzyludzkich, i  ostatecznie – rozczarowania, które popycha do destrukcyjnych zachowań.

www.jirafaroja.pl k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Na-molny książkowiec

Dlaczego kryminały? R

ozbawiła mnie taka oto scena. Całkiem właściwie nową, w każdym razie używaną od bardzo niedawna mogiłę Andrew Stillmana, reportera śledczego „New York Timesa”, odwiedza była żona. Bardzo się świętej pamięci żurnalista w  trumnie wówczas rozmigdala, zwłaszcza kiedy poślubiona mu ongiś połowica podchodzi, by schylić się ku kopczykowi, jakby pragnęła nieboszczykowi przysiąc pośmiertną miłość, wierność oraz uczciwość małżeńską. Za chwilę jednak, podkasawszy spódnicę, kobieta zmienia pozycję. Kuca. Po czym obficie, z wyraźną, nieskrywaną ulgą siusia na wzgórek. A  ja, śmiejąc się szyderczo, żywię tylko nadzieję, że nie czyni tego pod wiatr. To się nazywa: podziałać z  zaskoczenia na czytelnika! W sumie na kartach „Uczucia silniejszego od strachu”, drugiego kryminału Marca Levy’ego wydanego w  Polsce przez wydawnictwo Albatros, dzieją się różne inne też fajne rzeczy, a sam bohater w pewnym sensie z  grobu ostatecznie powstaje. Aha, dla porządku dodam, że pierwszy kryminał z tym samym Stillmanem w roli głównej nosi tytuł „Powtórka”. Nie zamierzam jednak roztkliwiać się akurat szczególnie nad dziełami Levy’ego, to przecież felieton, nie recenzja. Konstatuję tylko, wykorzystując pikantny moment pojedynczego dzieła, że rynek polskiej powieści kryminalnej powitał kolejnego cudzoziemskiego pretendenta ustawionego w kolejce do korony należnej mistrzowi gatunku. Chcę zwrócić uwagę, jak wielu seryjnych, dzielnych śledczych z  całego świata zagościło w  polskich księgarniach. Szczerze powiedziawszy, ich liczba już dawno przekroczyła liczbę seryjnych morderców. Przykłady z  ostatniego miesiąca? Służę co najmniej dwoma. Ten sam Albatros zapoznaje nas z  niejakim komisarzem Bordellim, działającym we Florencji pierwszej połowy lat 60. („Morderca, którego nie było” oraz „Śmierć w  gaju oliwnym”). Oba przywołane tomy – autorem jest Marco Vichi – są rzeczywiście klimatyczne i pełne staroświeckiego wdzięku. Innego zresztą, całkiem niż wdzięk powie-

ści kryminalnych Andrei Camilleriegio osnutych smakowitą (!) pajęczyną, z ukochanym przez licznych czytelników komisarzem Montalbano jako herosem błądzącym w  sycylijskim miasteczku, by wśród wszechogarniającej prowincjonalnej nudy zwalczać zbrodnię. Nota bene podobnie jak Andrew Stilman pod piórem Levy’ego, również Montalbano w  ostatnio opublikowanym u  nas tomie Camilleriego („Wiek wątpliwości”, Noir sur Blanc) na samym wstępie śni dokuczliwy sen o własnym istnieniu we wcieleniu zdecydowanie pośmiertnym. Plaga jakaś, czy co? Wreszcie do księgarń krajowych wkracza słabo jeszcze u  nas znany, a  naprawdę wybitny kryminalista pierwszej gildii, czyli szczwany Szkot, James Oswald, nazywany wśród Anglosasów – na przykład przez recenzentów tak znaczących tytułów, jak „The Guardian” oraz „Daily Mail” – następcą Iana Rankina. Z czym skłonny jestem się zgodzić, zapoznawszy się z inspektorem i bohaterem cyklu „Sprawy inspektora Mc Leana” (do tej pory mamy w Polsce dwa tomy: „Skradzione morderstwo” oraz „Z przyczyn naturalnych”). Wcale mnie też nie dziwi bardzo wysoka pozycja Jamesa Oswalda w rankingu Amazona; on wart jest grzechu lektury. Plażowej i/lub przedsennej także. Ograniczam się do nazwisk aktywnych wciąż pisarzy zagranicznych, choć na krajowym rynku również grasują tłumy twórców, którzy waląc w  klawisze komputerów, co miesiąc uśmiercają tłumy osób bogu winnych ducha, zazwyczaj zaś winnych i diabłu ogarek. Najbardziej ryzykowny wniosek śledczy prowadziłby do oskarżenia Marka Krajewskiego, Mariusza Czubaja, Marcina Wrońskiego, Marty Guzowskiej, Tomasza Konatkowskiego, Marcina Świetlickiego i pisarskiego hufca krajowców rozmiłowanych w  kryminalnej intrydze o  wirtualne zmniejszenie krajowej populacji ludności przy użyciu wyrafinowanych, choć papierowych przecież jeno z urodzenia zbrodniarzy. Polska niby potrzebuje zwiększonego przyrostu naturalnego, a co ci złoczyńcy z ich książek

m a g a z y n

k s i ą ż k i

l i t e r a c k i

7 / 2 0 1 5

wyprawiają, knując, tudzież podżegając. Hę?! Pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia pierwsi polscy prywatni wydawcy jęli odświeżać gatunek i wprowadzać tomy bawiące nas zbrodnią oraz jej demaskowaniem. Furda tam! Owszem, powieści sensacyjne, gatunkowo całkiem odległe od kryminałów, sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, jednak kryminał sensu largo nie chciał się wtedy uporczywie przyjąć na świeżej kapitalistycznej nadwiślańskiej lub nadodrzańskiej glebie. Owszem, inne książki: pamiętniki, demaskatorskie książki z  obszaru historii, klasyka powieści tak. A  kryminały – nic a  nic… Dzisiaj sytuacja jest radykalnie inna, co o  czymś znaczącym świadczy. Holmesie, jak na to w padłeś i o czym to świadczy? Otóż, drogi Watsonie, wpadłem na to, czytając statystyki odpowiednich instytucji badawczych, zwłaszcza placówek Biblioteki Narodowej, a  także dzięki obserwacji własnej, ergo: dokonywanej w  trybie autopsyjnym. A o czym to świadczy? Świadczy to o tym, że normalniejemy. Radykalnie zdechł, rynek zaś ukatrupił, jak się wydaje – pardon za następujące teraz słowa – paradygmat pisarstwa romantycznego i  obowiązki, jakie literatura polska powinna świadczyć społeczeństwu. Pisanie to dziś coraz bardziej zabawa, nie czynność chwalebna, służąca utwierdzaniu narodowego etosu, lecz mająca zapełniać czas wolny czytelnika oraz portfel twórcy. Wniosek jest pozornie niezbyt odkrywczy, lecz w jego podszewce zaszyte zostały liczne, a  wielce tajemnicze wnioski. O czym nie omieszkam napisać innym razem, albowiem eksplikacja wszelkich tajemnic wymaga czasu i powinna być dokonywana bez zbędnego pośpiechu. Przydatnego głównie przy łapaniu pcheł oraz realnych przestępców. Wcale mnie nie martwi, że dzisiejsze polskie czytelniczki, zadarłszy spódnice, zdają się siusiać na etos. Czytelnicy czynią to samo, tylko na stojąco. Tadeusz Lewandowski 23


PROZA POLSKA

Książki miesiąca Grzegorz Kalinowski

Śmierć frajerom Muza, Warszawa 2015, s. 528, 49,90 zł, IsBN 978-83-287-0028-4

D

PROZA POLSKA

awno nie czytałem tak brawurowej prozy. Kolosalna wiedza historyczna autora – od 25 lat dziennikarza – koresponduje w niej z wielowątkową narracją, doprawianą potoczystymi dialogami, plastycznymi opisami, humorem oraz wnikliwie wyselekcjonowanymi varsavianami. Na przykład takowym, odnoszącym się do sytuacji z lata 1914 roku: „Warszawiakom nie spodobał się zakaz sprzedawania alkoholu i nie respektowali go, więc policja wzięła się za restauratorów i szynkarzy. Areszt przy ratuszu zapełnił się i właścicielami, i szefami lokali. Ale to nic w porównaniu z tym, co działo się na Pradze! Na rozkaz generała gubernatora wylano na bruk cały zapas spirytusu z fabryki na Ząbkowskiej. Ulicą płynęła rzeka alkoholu, z której mieszkańcy okolicznych kwartałów czerpali, czym się dało. W ruch poszły garnki, miski i wiadra, a ci, którzy nie mieli, w co nalewać, pili bezpośrednio z rynsztoków. Wiadomość ta niczym błyskawica obiegła Pragę, Kamionek i Grochów, zrobił się tumult, z którym policja i żandarmeria ledwo sobie poradzi-

ły. To była najgwałtowniejsza reakcji ludu Warszawy na wybuch wojny!”. Jakże proroczo brzmią słowa bohatera książki, rdzennego warszawiaka rodem z Woli, Henryka Wcisło (rocznik 1904): „Wszystko się zmienia, może i Dworska będzie kiedyś, jak Erywańska, ulicą banków”. Marzył o tym w przededniu I wojny światowej. Ziściło się w III RP. Z tym, że ulicy Dworskiej od niemal siedmiu dekad patronuje Marcin Kasprzak (gdyż został schwytany przez carskich żandarmów w zlokalizowanym tam – u zbiegu z Karolkową – domu). A Erywańska już w międzywojniu przeistoczyła się w Kredytową. Wcisłę obdarzył Grzegorz Kalinowski cechami charakternego i honornego, że użyję terminów ze słownika gwary warszawskiej profesora Bronisława Wieczorkiewicza, młodziana. Jego życiowymi uniwersytetami stają się kolejno: konspiracja spod znaku Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej, Polska Organizacja Wojskowa, wojna z bolszewikami, gdzie jest podwładnym kapitana „Orlika”, początkującego poety Władysława Broniew-

skiego oraz III Powstanie Śląskie. Tam z kolei trafia do oddziału dowodzonego przez Janusza Orskiego alias Alfreda Bujoka, czyli przyszłego lotnika i pisarza („Żądło Genowefy”, „L, jak Lucy”) Janusza Meissnera. Wyższych funkcjonariuszy stołecznej policji wyposażył autor w nazwiska prowadzących… teleturnieje: Pijanowskiego, Sznuka, Urbańskiego oraz Strasburgera, opowiadającego dowcipy z brodą. Na kartach powieści prozaik dał też upust pasji futbolowej. Przypomina powód animozji między kibicami Cracovii i Wisły Kraków, datującej się od 1925 roku i meczu derbowego, tylko pozornie zakończonego wynikiem polubownym 5 do 5. Książkowi stróże prawa z grodu Lajkonika legitymują się futbolowymi personaliami: Kmiecik, Kapka, Mikołajewicz, Kusto. W epilogu tego wielce obiecującego debiutu beletrystycznego czai się ciąg dalszy, który na półki księgarskie trafi tej jesieni. Już zbroję się w cierpliwość. I z pewnością nie jestem w tym odosobniony. Tomasz z. zapERT

Anna Tymko-Winiarska

Plan Be

Wydawnictwo Amber, Warszawa 2015, s. 256, IsBN 978-83-2415-504-0

L

ato to najlepsza pora na lektury lekkie, łatwe i przyjemne. Jeśli więc poszukujecie niezobowiązującej pozycji, która będzie wam towarzyszyć w czasie wypoczynku na plaży czy w górach, sięgnijcie po „babską, życiową, pełną poczucia humoru” powieść Anny Tymko-Winiarskiej „Plan Be”. To druga, po „Kobiecie roku”, książka tej autorki. W „Planie Be” autorka, bazując na własnych obserwacjach i doświadczeniach, podejmuje problematykę relacji damsko-męskich, kwestii związanych ze zdradą i wiernością. Pisarka ucieka jednak od poważnego tonu – o trudnych sprawach pisze z przymrużeniem oka i na wesoło. Osią historii jest skomplikowana relacja pomiędzy trzema osobami: Agatą, Krzysztofem i Anitą. Pierwsza jest rozwódką, kobietą sukcesu marzącą o poukładaniu sobie życia osobistego, a konkretniej – znalezieniu księcia z bajki (który nie ucieknie, jak jej pierwszy mąż, z koleżanką z pracy). W dniu swoich czterdziestych urodzin Agata poznaje Krzysztofa, w którym się z miejsca

24

zakochuje. Romans nie trwa jednak długo. Kiedy kobieta dowiaduje się, że mężczyzna jest żonaty – próbuje zerwać z nim wszelkie kontakty. Mężczyzna jest zafascynowany swoją wybranką, choć nie traktuje ich relacji równie poważnie co Agata. W związku z rozwódką widzi odskocznię od nieudanego małżeństwa. Żona Krzysztofa – Anita nieustannie podejrzewa go o niewierność i robi awantury z byle powodu. I choć uczucie między nimi dawno wygasło, mężczyzna nie planuje rozwodu – Anita, mimo chorobliwej zazdrości, dobrze sprawdza się w roli towarzyszki życia: świetnie gotuje, umie utrzymać ład i porządek w domu, co takiemu wygodnisiowi jak Krzysztof jest bardzo na rękę. Mężczyzna działa więc na dwa fronty, z jednej strony nakłania Agatę do powrotu w jego ramiona, z drugiej zapewnia żonę o swojej miłości. Anita – niegdyś gwiazda dziennikarstwa, dziś zaniedbana kura domowa – ma obsesję na punkcie męża. Boi się, że odejm a g a z y n

l i t e r a c k i

dzie i zburzy jej (względnie poukładany) świat. Dlatego treścią jej życia staje się kontrolowanie Krzysztofa i posądzanie go o zdrady (sic!). Kiedy nabiera pewności, że małżonek faktycznie jest jej niewierny – planuje zemstę. Czy plan wypali? A może ich małżeństwa nie da się już uratować? Niełatwo jest pisać o zdradzie, niewierności czy samotności, a tym bardziej pisać o nich z humorem. Annie Tymko-Winiarskiej ta sztuka się jednak udała, umiejętnie łączy tragizm z komizmem, przede wszystkim za sprawą bohaterów drugoplanowych, którzy swoim zachowaniem i cechami charakteru rozładowują ciężką atmosferę i negatywne emocje rozgrywające się na pierwszym planie. W rezultacie historię przypominającą klimatem wczesne powieści Katarzyny Grocholi czyta się lekko, ze zniecierpliwieniem oczekując rozwoju wydarzeń, a przede wszystkim finału miłosnych perypetii. małgoRzaTa oRlikowska k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


LITERATUROZNAWSTWO

Książki miesiąca

Agnieszka Kosińska

Miłosz w Krakowie znak, Kraków 2015, s. 768, IsBN 978-83-240-3396-6

K

siążka Agnieszki Kosińskiej opowiada tyleż o Czesławie Miłoszu, ile o autorce, sekretarce noblisty, która była przy nim przez osiem ostatnich lat jego życia, aż do momentu gdy poeta pożegnał się ze światem i przeszedł w „drugą przestrzeń”. Miłosz wrócił do Polski w 1993 roku i po 43 latach emigracji osiadł w Krakowie. Agnieszka Kosińska pracę jako sekretarka Miłosza rozpoczęła w 1996 roku. Zajmowała się całym, jak pisze „gospodarstwem Miłosza”. Planowała i umawiała spotkania, prowadziła kalendarz, czytała listy, pisała okolicznościowe życzenia i podziękowania, odszukiwała potrzebne poecie w danym momencie książki i fragmenty tekstów. Przygotowywała umowy z wydawnictwami, umowy z tłumaczami, zajmowała się prawami autorskimi poety, rozliczała podatek dochodowy, ubezpieczała mieszkanie, samochód. Gdy zepsuł się piec CO czy kaloryfer wzywała fachowców, a gdy brakowało mebli, jechała z Miłoszem do Ikei. Pod koniec życia, gdy Miłosz był słaby i nie wychodził już z domu, głównie czytała mu. Chciał słuchać między innymi Gom-

browicza i Iwaszkiewicza. Dyktował też wspomnienia, które utworzyły cykl „Spiżarnia Literacka”. Dziś, po 11 latach od śmierci noblisty, autorka żyje dalej – jak pisze – w „zakonie miłoszowym”. „Miłosz w Krakowie” nie jest biografią, ale dziennikiem retrospektywnym, zapisem ośmiu lat spędzonych z poetą. Chciała pokazać „jak Miłosz robił życie, czyli jak je znosił i jak znosił samego siebie”. Widziała jego złożoność: „Miłosz bywał jowialnym raptusem Cześnikiem i surowym milczkiem Rejentem; mędrcem, którym targa święty gniew i chytrym mędrkiem, bywał świętoszkiem i rozpustnikiem, niemiłosiernym skąpcem i niespodziewanie, ku własnemu zdumieniu, szczodrobliwym mecenasem; wielkim miłośnikiem Abelarda i Tristana u kresu rozpaczy; dzikim niedźwiedziem grizzly o brawurowej odwadze i pokojowym Kubusiem Puchatkiem o małym rozumku”. Według Kosińskiej Miłosz był przez 75 lat pracy w pokornej służbie dajmoniona, czyli głosu wewnętrznego. Podobnie jak romantyczni poeci słyszał Głos, był poetą

natchnienia. Wstawał rano i pisał wiersz. Po czym odkładał go. Jeśli po drobnych korektach, dalej był dobry i dobrze wypadało jego głośne czytanie, oznaczało, że jest coś wart. Miłosz „miał swój wewnętrzny rytm oraz niezachwianą świadomość formy, którą uwalniał tylko wtedy, kiedy była nieodparta. Można rzec, że kiedy był gotowy, był gotowy na pewno”. I wtedy pytał: „Komu to damy?” (gdzie opublikujemy). Ostatni raz Głos dał znać w grudniu 2003 roku. Był to wiersz „Dobroć” poświecony Oskarowi Miłoszowi, w którym pisał o ograniczeniach swojej wiary. Kosińska odnalazła go w ostatnim kajecie poety. Ręcznie, chybotliwym pismem zapisane zdania stanowiły projekt tego wiersza. A wśród nich był zapis: „Wędrującemu człowiekowi nie da zrobić krzywdy Bóg wszechmogący”. Natomiast na zdaniu „Siedzieliśmy po uszy w palącej się smole, wywieszając ozory spragnione choć kropli wody” – kończy się zapis. Było to ostatnie, ręką Miłosza, napisane zdanie w zeszycie. BEaTa izdEBska-zyBała

PRAWO

Ryszard Markiewicz

zabawy z prawem autorskim Wolters Kluwer, Warszawa 2015, s. 250, 99 zł, IsBN 978-83-264-7976-2

T

ytuł nie kłamie – profesor Ryszard Markiewicz, jeden z największych autorytetów prawa autorskiego w Polsce – tym razem bawi się tak dobrze znaną mu dziedziną. Już okładka książki jest grą z czytelnikiem, zabawą z prawem cytatu – nawiązuje do słynnego obrazu René Magritte’a „Zdradliwość obrazów”, na którym pod przedstawieniem fajki widnieje napis po francusku „To nie jest fajka”. Na okładce książki profesora również znajdujemy podobną fajkę, a na grzbiecie napis po francusku „To nie jest plagiat”… Autor w publikacji w nowatorski sposób zajmuje się – niejednokrotnie bardzo skomplikowaną – problematyką prawa autorskiego. Sięga po materiał ilustracyjny: utwory plastyczne, zdjęcia, które były bohaterami spraw sądowych bądź opinii sporządzanych przez profesora. Często, czytając orzeczenia sądowe, trudno do końca zrozumieć istotę wywodu w sytuacji, gdy sąd rozważa istnienie pierwiastków twórczych w dziele sztuk wizualnych: szeroko rozumianej pla-

styki, designu czy fotografii. Tym razem – dzięki wnikliwości autora – dostajemy zarówno wywód, jak i materiał ilustracyjny. „Zamieszczone w książce rysunki, obrazy, zdjęcia albo bezpośrednio stanowiły przedmiot sporów sądowych, dyskusji prasowych lub »internetowych« w kontekście naruszania praw autorskich – pisze autor we wstępie – albo są dobrą ilustracją trudności w interpretacjach autorskoprawnych”. Książka ma klasyczny układ – od rozważań o utworze jako przedmiocie ochrony autorskoprawnej, poprzez treść praw autorskich osobistych i majątkowych, po dozwolony użytek chronionych utworów. Szczególnie dużo miejsca poświęcono zagadnieniom związanym z prawnoautorską ochroną fotografii, osobnego rozdziału doczekała się Mona Lisa. Jednak z oczywistych względów nie znajdziemy tu rozważań całościowych. „Pomysł tej książki, a więc jej »obrazkowy« charakter, zawęził jej zakres. Zrezygnowałem z omówienia całości prawa autorskiego. Koncentruję

m a g a z y n

k s i ą ż k i

l i t e r a c k i

7 / 2 0 1 5

się na analizie tej problematyki, która może być oparta na materiale ilustracyjnym. Powoduje to oczywiste pominięcie wielu istotnych kwestii, które nie poddają się tego rodzaju podejściu. Chodzi np. o umowy autorskie, organizacje zbiorowego zarządzania, ochronę programów komputerowych, czy też dzieł literackich i muzycznych, roszczenia, pośrednie naruszenie praw autorskich, ochronę fabuły w utworze literackim, przedruk artykułów czy też licencje biblioteczne” – czytamy dalej we wstępie. Autor omawia zarówno sprawy z wokandy polskich, jak i zagranicznych sądów. Pisze chociażby o słynnym orzeczeniu niemieckim w sprawie prof. Helen Schucman, która „spisała” tekst książki dyktowanej jej przez Jezusa, zatytułowanej „Kurs cudów”. Z polskiego podwórka sięga po słynną sprawę plakatu Solidarności „W samo południe”. W efekcie mamy lekturę dla każdego. Joanna HeTman

25


Recenzje Proza polska

Rozmowa z Łukaszem Gołębiewskim

Niezwykła podróż

Łukasz Gołebiewski

Tytułowy mistrz Hieronim to oczywiście Hieronim Bosch. Łukasz Gołębiewski bohaterem swej książki uczynił słynnego niderlandzkiego malarza. Nie jest to jednak biografia a powieść historyczna z elementami fantastyki. W pierwszej chwili miałam ochotę czytać „Widzenia mistrza Hieronima” równolegle z monografią o Boschu, żeby sprawdzać, ile tam zmyślenia, a także mając tuż przed oczami oniryczne krajobrazy, które wyszły spod jego ręki, a które tak plastycznie autor opisuje. Koniec końców powieść mnie wciągnęła, chociaż nie czyta się jej wygodnie, nie czyta się jej lekko, nie czyta się jej łatwo. Świat fantazji zlewa się tu ze światem realnym, wiedza z magią i domysłami, a religijność z pragnieniem władzy i chciwością, scholastyczna filozofia i teologia z alchemią i magią. Autor przenosi czytelnika do średniowiecznego Hertogenbosch. W nieznanych okolicznościach ginie młoda dziewczyna. Podejrzenie pada na Hieronima Boscha, spod pędzla którego wychodzą demony i piekielne sceny, a wieść niesie, że to właśnie jeden z namalowanych przez niego potworów ożył i poluje na młode dusze. Malarz cieszy się szacunkiem, jego dzieła zamawiane są przez kościelne głowy, chociaż są i tacy, którzy uważają go za bluźniercę. Życie artysty przypadło na okres wojen religijnych i dramatycznych przemian renesansu. Sam artysta jest skromny, wycofany, całkowicie oddany swojej pasji i talentowi. Gdy nad głową mistrza zawisło wielkie niebezpieczeństwo, w sukurs przybywa przyjaciel – alchemik Wenneker oraz jego towarzysz Jan de Vries. W książce mamy do czynienia z dwoma narracjami – jedna to opis aktualnych wydarzeń, druga – pierwszoosobowa – to widzenia Hieronima Boscha, z których odczytujemy wymowę dzieł malarzawizjonera. Jego zwierzenia, wynurzenia, wizje z piekła rodem, modlitwy wznoszone do świętego Antoniego, urągania nad ludzką naturą napawają niepokojem, ale też fascynują. Autor niezwykle umiejętnie buduje klimat średniowiecza, zgromadził obszerny materiał i z talentem potrafi go wykorzystać, ułożyć w opowieść przyciągającą uwagę czytelnika i wprowadzić go w fascynujący świat wyobraźni wielkiego malarza. Łukasz Gołębiewski dowodzi, że wyobraźnia nie zna granic, tak w malarstwie, jak i w pisarstwie, a malarstwo może być znakomitą pożywką dla dobrej literatury. (et) Burda, Warszawa 2015, s. 278, 34,90 zł, ISBN 978-83-8053-000-3

Krzysztof A. Zajas

Mroczny krąg Druga część „trylogii grobiańskiej”, którą w 2014 roku zadebiutował Krzysztof A. Zajas. Znany z pierwszego tomu („Ludzie w nienawiści”) Andrzej Krzycki, „najlepszy śledczy w kraju”, wychodzi właśnie z zakładu psychiatrycznego, w którym spędził ostatnie tygodnie, lecząc się z uzależnienia od alkoholu. Aby wytrwać w trzeźwości i odzyskać równowagę psychiczną obiecuje sobie solennie, że porzuci etat w policji i znajdzie spokojniejszą pracę. Jak łatwo się jednak domyślić – długo nie wytrzymuje w postanowieniu. Poczucie misji każe mu wrócić do pełnego stresów zajęcia i z narażeniem życia oczyszczać Kraków z wszelkiej maści przestępców. Okazja do wykazania się na tym polu trafia się szybko. Oto na terenie podkrakowskich Grobian (w których przed pół rokiem – tj. w pierwszej części serii – śledczy łapał seryjnego mordercę Mściciela), dochodzi do serii zabójstw. Ich ofiarami są osoby, które w przeszło26

m a g a z y n

–  Swoją najnowszą powieść poświęciłeś ulubionemu malarzowi Hieronimowi Boschowi. Czemu wybrałeś taką a nie inną formę –  historicalfiction? –  A czy można było inaczej? Jeśli chciałem opowiedzieć o  malarstwie Boscha –  bo prawdziwe życie malarza było niezwykle nudne: jedna żona, brak skandali, nawet nie ruszał się poza rodzinne miasto –  to musiałem osadzić akcję w XV wieku. Musiałem też stworzyć fikcyjną, atrakcyjną dla współczesnego czytelnika fabułę. Jest to po części powieść fantasy, uznałem, że to jedyna formuła, która pozwoli oddać baśniowy charakter symboliki Hieronima Boscha. –  Twoja fabuła jest wymyślona, ale historyczne, kulturowe, obyczajowe tło rekonstruujesz bardzo sprawnie. Ile czasu zajęło ci przygotowanie do książki? –  Czas akcji to przełom średniowiecza i renesansu. Okres niebywale ważny dla europejskiej kultury i  sztuki, naznaczony wielkimi zmianami światopoglądowymi, religijnymi, konfliktami, zmianami w postrzeganiu dobra i zła, roli człowieka we wszechświecie, okres równocześnie zmierzchu rycerstwa i znaczenia papiestwa, zapoczątkowujący inkwizycję, ruchy heretyckie i reformatorskie. W Niderlandach to eksplozja wielkiego malarstwa, ale też okres ożywionych dysput teologicznych i filozoficznych. To wszystko musiało znaleźć się gdzieś pomiędzy wierszami. No i wymagało studiów, m.in. wizyty w rodzinnym mieście Boscha, w wielu muzeach –  nie tylko holenderskich i belgijskich, bo starałem się obejrzeć wszystkie zachowane oryginalne prace Boscha, to, oczywiście, masa lektur zarówno prac teologicznych i filozoficznych z tego i wcześniejszego okresu –  przede wszystkim tekstów średniowiecznych, no i lektura uzupełniająca –  książek historycznych i poświęconych malarstwu, zarówno samego Boscha, jak i innych niderlandzkich twórców schyłku średniowiecza. Nigdy nie pracowałem tak dużo nad żadną z moich powieści, ale też podróż do świata Boscha była niezwykłą przygodą i wymagała dobrego przygotowania. –  Przenieść senne wizje, wyobrażenia, nadziane symbolami i znaczeniami, z obrazów na papier nie było chyba łatwym zadaniem. Jak ci się udało przeniknąć przez świat mistrza? –  To akurat było chyba najprzyjemniejsze, te obrazy od wielu lat były w mojej głowie, zwyczajnie mnie fascynowały. W malarstwie Boscha wiele się dzieje, jest tak dużo emocji i symboliki, że można o nich pisać bez końca. –  Masz swój ulubiony obraz Boscha? –  Oczywiście. To dość skromny obraz, a  właściwie fragment –  druga część poliptyku znanego jako „Wizje sądu ostatecznego”, na której demony porywają część dusz, ale u góry jest świetlisty krąg, tunel, a w nim anioły, które wiodą inne dusze ku boskiej wiekuistości. Scena ta ma w literaturze tytuł „Wzniesienie błogosławionych do raju”. Rozmawiała Ewa Tenderenda-Ożóg fot. archiwum autora

Widzenia mistrza Hieronima

ści spowodowały na terenie wsi wypadki samochodowe ze skutkiem śmiertelnym, żadna z nich nie została jednak za swój czyn ukarana. Czyżby do Grobian powrócił Mściciel? A może sprawiedliwość wymierza jego naśladowca? – obawiają się mieszkańcy tej miejscowości. Krzycki, wespół ze swoim partnerem Luckiem Bałysiem, odkrywają, że w krążących po wsi plotkach jest ziarno prawdy, należy więc jak najszybciej złapać sprawcę, by zapobiec kolejnym zbrodniom. l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Recenzje Żeby nie było jednak zbyt prosto, autor wprowadza do fabuły całą galerię szemranych postaci, które na różne sposoby utrudniają Krzyckiemu śledztwo… Po drugim tomie „trylogii grobiańskiej” widać, że początkujący autor coraz pewniej czuje się w wymagającym gatunku jakim jest kryminał. W „Mrocznym kręgu” Zajas umiejętnie łączy ze sobą kilka wątków, wplata do powieści kolejne postaci, a przy tym wprowadza czytelnika w świat przeżyć i emocji głównych bohaterów. Wszystko to tworzy zgrabną całość, którą – podobnie jak pierwszą część sagi – czyta się z zapartym tchem od pierwszej do ostatniej strony. (mo)

książka stanowi środkową część tryptyku berlińskiego. Zainaugurowanego „Berlinem Blue”, tomem z 2012 roku, zwiastującym niepospolite postrzeganie świata przez Zbikowskiego, władającego piórem niczym Jerzy Pawłowski szablą. Nie wiem, w jakim kolorze zwieńczy się ów literacki cykl. Za to jestem pewien, iż pisarska przyszłość prozaika rysuje się w jasnych barwach. Tomasz Z. Z apert Edipresse, Warszawa 2015, s. 336, 34,90 zł, ISBN 978-83-7989-572-4

Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2015, s. 750, ISBN 978-83-7999-273-7

Proza obca

Wiesława Bancarzewska

Charlotte Link

Noc nad Samborzewem Trzecie spotkanie z Anią Duszkowską vel Obrycką, bohaterką powieści „Powrót do Nałęczowa” i „Zapiski z Annopola”, która ma unikalną możliwość wędrowania w czasie. Jest w posiadaniu tajemniczego obrazu z modrzewiem, dzięki któremu mogła przenieść się do Nałęczowa, a potem do Annopola odległych o jakieś… siedemdziesiąt lat. Nagle z roku 2011 trafiła do lat trzydziestych. Tam wiedzie sielskie życie, ma męża, córkę, służbę. Ale idyllę przerywa wybuch wojny. Anna doskonale wie, co czeka ją, jej bliskich i cały kraj, mimo to ani przez moment nie myśli o ucieczce do bezpiecznej przyszłości. Ale wcale się od niej nie odcina, bo gdy brakuje jedzenia, albo przyjaciel zostaje ciężko ranny, nie ma skrupułów, by korzystać z dobrodziejstw XXI wieku. Anna ma słabość do pewnego przystojnego kolejarza, przed którym odkryła nawet tajne przejście do innych czasów. Powieść rozwija się dzięki decyzjom podejmowanym przez jej bohaterkę, kobietę odważną, niezależną, pełną temperamentu. Dzięki rzetelnej pracy researcherskiej pisarki, czytelnik otrzymuje możliwość odwiedzenia przeszłości i poznania, chociaż przez tę krótką chwilę lektury, jak wyglądała ówczesna rzeczywistość. Lektura trzeciej części trylogii dostarcza wielu wrażeń, a wartka narracja, lekki i dowcipny styl i niebanalny pomysł na fabułę sprawiają, że książkę pochłania się jednym tchem. W zakończeniu powieści autorka dała do zrozumienia, że to już koniec powrotów Anny do przeszłości, ale – miejmy nadzieję - nie koniec przygody Wiesławy Bancarzewskiej z pisarstwem. (et) Nasza Księgarnia, Warszawa 2015, s. 448, 39,90 zł, ISBN 978-83-10-12737-2

Zbigniew Zbikowski

Berlin Indigo

Niesamowitą wyobraźnię ma mój kolega redakcyjny ze zmarłego śmiercią bankruta dziennika „Życie”. Jego trzecia powieść potwierdza to w całej rozciągłości. Wciąga jak wir od pierwszego akapitu, a po lekturze książki pełnej suspensów, humoru, celnych obserwacji obyczajowych i urbanistycznych – bo akcja rozgrywa się w dwu przestrzeniach Berlina; przed czterema – mniej więcej – dekadami (mówiąc precyzyjnie po zachodniej stronie muru dzielącego wtedy miasto) oraz współcześnie – nasunęła mi się paralela filmowa z „Ucieczką z kina wolność” Wojciecha Marczewskiego. Tam też bowiem są dwa plany, zaś bohaterowie z ekranu przenoszą się do rzeczywistości. Podobny chwyt zastosował Zbigniew Zbikowski. Na ulice niemieckiej metropolii trafia postać wymyślona przez zamordowanego autora kryminału, nawiasem mówiąc polskiego pisarza mieszkającego w Berlinie o dźwięcznym nazwisku Trzyparszczyc. (Skojarzyło mi się to z kuriozalnym wytworem naszej kinematografii pt. „Epizod Berlin West” w reżyserii Mieczysława Waśkowskiego z Januszem Zakrzeńskim w roli wiodącej, filmem tak żenującym, że jego scenarzysta do dziś pozostaje anonimowy). Kryminalny sztafaż prozy, skądinąd godny wirtuozów gatunku, posłużył autorowi jedynie – przynajmniej tak sądzę – do poszukiwania odpowiedzi na kwestię egzystencjalną. Najkrócej rzecz ujmując: skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy. Jak brzmi wyjaśnienie tej bardziej filozoficznej niż sensacyjnej zagadki nie zdradzę. Ujawnię jedynie, że m a g a z y n

l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

Gra cieni

Magnat finansowy David Bellino dostaje listy z pogróżkami. Ktoś grozi mu śmiercią. Bellino wpada więc na szatański plan i zaprasza na sylwestra przyjaciół z młodości, aby zdemaskować autora listów i potencjalnego mordercę. Zasiadają więc do sylwestrowej kolacji: Bellino, czwórka jego przyjaciół i piękna narzeczona. Wkrótce padnie strzał. Śmiertelny dla Davida. Podczas śledztwa prowadzonego przez dość oryginalnego glinę okaże się, że wszyscy Davida nienawidzili. Każde z nich marzyło albo o jego pieniądzach, albo o zemście. Wszyscy obwiniali go za swoje nieudane życie i porażki. Ktoś siedział przez niego w więzieniu, jedna z kobiet została zgwałcona, a teraz jest uzależniona od leków psychotropowych, inna wyszła za damskiego boksera, ponieważ zaszła w niechcianą ciążę, kolejna straciła męża – a wszystko przez Bellina! Podczas długich i dramatycznych rozmów cała piątka mniej lub bardziej dobrowolnie odkryje przed detektywem bolesne wspomnienia, ale przywoływanie demonów przeszłości nie wszystkim wyjdzie na dobre. „Gra cieni” to raczej powieść obyczajowo-psychologiczna o nadziei, przebaczeniu i samotności, choć zaczyna się nietypowo, bo od morderstwa. Ale dalej rozgrywa się statyczny, acz przejmujący dramat we wnętrzach, ze sporą dawką retrospekcji. Wciąga, nawet bardzo, ale raczej nie tych, którzy spodziewali się mrożącego krew w żyłach thrillera. Link przyzwyczaiła swoich wiernych czytelników do takiej poetyki (raczej teatralnej niż filmowej), jak zawsze stawia na grę psychologiczną, rezygnując z suspensu i zaskoczenia. Warto też wiedzieć, że „Grę cieni” napisała 22 lata temu, więc porównywanie do „Lisiej doliny” czy „Obserwatora” wypadnie na korzyść tych ostatnich. Niemniej jednak „Grę” czyta się dobrze, nawet jeśli bardziej domyślni czytelnicy wytypowali mordercę szybciej niż detektyw. (hab) tłum. Daria Kuczyńska-Szymala, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2015, s. 514, ISBN 978-83-7999-191-4

Katherine Pancol

Wiewiórki z Central Parku są smutne w poniedziałki

Dlaczego wiewiórki są smutne? Bo ich szczęście trwa tylko jeden dzień. W niedzielę w Central Parku roi się od turystów, ale w poniedziałek? Nikt się wiewiórkami nie interesuje. Czują się opuszczone. Porzucone. Samotne. Oczekujące. Jak postaci trylogii Katherine Pancol. W życiu bohaterów „Żółtych oczu krokodyla” i „Wolnego walca żółwi” szykują się spore zmiany. A największe wyzwanie stoi chyba przed Josiane i Marcelem, rodzicami genialnego Juniora. Josephine kocha męża swojej zamordowanej siostry, ale brakuje jej śmiałości, by sięgnąć po swoje szczęście. Jej młodziutka Hortense gardzi sentymentami i słabością. A przyjaciółka Shirley ucieka przed miłością jak przed ogniem. Młody Gary nie ma cierpliwości, by czekać na przebudzenie ukochanej, a Philippe, zakochany w szwagierce, ma tej cierpliwości aż nadto. 7 / 2 0 1 5

27


Recenzje

tłum. Agnieszka Rasińska-Bóbr, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2015, s. 898,

bi, ucieczka. Niestety, książce brakuje interaktywności (czytelnik tylko obserwuje zmagania Mel), a jej historia nie jest w stanie wzbudzić odpowiedniego poziomu empatii. Nie pomagają schematyczne retrospekcje i nudne, powtarzalne ataki zarażonych. „Aleja Koszmarów” nie bardzo ma czym straszyć, nie wzruszy też do łez, ale to porządnie napisana książka. Choć godna polecenia głównie fanom gry, to wydaje się, że właśnie taki był cel wydawcy. Tomasz Gardziński

ISBN 978-83-7999-197-6

tłum. Piotr Pietrzak, Zysk i S-ka, Poznań 2015, s. 280, 32,90 zł, ISBN 978-83-7785-656-7

Raymond Benson

Frédéric Lenoir

Narracja transmedialna to jedno z najszybciej rozwijających się zjawisk kulturowych na świecie. Historie dotyczące jednego świata opowiadane są za pomocą różnych form przekazu, zachowując przy tym autonomię i samowystarczalność. Książki poddawane są adaptacji, filmy przerabia się na gry komputerowe, a z gier robi się komiksy. Wielkie marki elektronicznej rozrywki coraz częściej przekształcane zostają w formę książkową. Horror „Dying Light. Aleja Koszmarów” powiązany z wydaną przez Techland grą Dying Light dokładnie wpisuje się w ten schemat. Oceniana w kontekście dodatku do gry książka Raymonda Bensona zasługuje zatem na wysoką notę. Obrazuje siłę polskiego dewelopera, który może pozwolić sobie na ruchy godne największych zachodnich wydawców. Zatrudnienie Amerykanina nie jest przypadkiem. Benson to pisarz doświadczony, znany z wielu adaptacji gier na język książki. Recenzowana jako autonomiczna opowieść „Aleja Koszmarów” nie prezentuje się jednak tak udanie. Powieść Bensona jest prequelem gry. Akcja „Alei Koszmarów” kręci się wokół wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu epidemii w arabskim mieście Harran. Choroba zmienia zarażonych w bestie przypominające zombi. Główną bohaterką książki jest Amerykanka Mel Wyatt, która przyjechała do Harranu na Młodzieżowe Igrzyska, a teraz próbuje przetrwać w zniszczonym mieście i odnaleźć lekarstwo. Świat przedstawiony w powieści udanie koreluje z fabułą, a nawet rozgrywką gry. Benson w interesujący sposób przekłada elementy gameplayu, takie jak różnice w  zachowaniu zarażonych między dniem i nocą czy sposób poruszania się protagonistki. Nawet akcję prowadzi na wzór gier – podróż z punktu A do punktu B, atak zom-

„W życiu spotkania i wydarzenia bardzo często są przewodnikami. Pojawiają się po to, żeby przypomnieć nam prawdy, o których zapomnieliśmy, by nauczyć nas czegoś o nas samych albo po to, byśmy spojrzeli jeszcze dalej albo inaczej” – pisze Frédéric Lenoir. „Serce z  kryształu” zaczyna się jak baśń, w istocie jest to jednak powiastka filozoficzna, gatunek dziś rzadko uprawiany. Przepełniona ciepłem i pozytywnymi uczuciami, mądrością, nauką sztuki życia. Filozoficzna, ale wolna od „filozofowania”. Książka, która uczy kochać. Są tu elementy baśniowe, postaci nierzeczywiste jak choćby skarabeusz łakomczuch, ale prawdy i uczucia są uniwersalne. W jakimś stopniu ta opowieść wpisuje się w nurt wyznaczany przez „Małego Księcia” Antoine de Saint-Exupéry. „To jest właśnie miłość mój synu: tajemnicza więź, która łączy nas z innymi i która sprawia, że kochamy ich za to, że są, a nie za to co nam dają”. Książka dla wszystkich, jak rekomenduje sam autor, którzy mają serce dziecka, a ja dodam, że też dla tych, którzy o tym sercu zapomnieli. (ł)

Katherine Pancol potrafi „pisać jak nikt inny, słowami, których używają wszyscy”, cytując niezrównaną Colette. Obdarzona wspaniałą wyobraźnią, wrażliwością i darem opowieści pisarka zaprasza nas do niezwykłego świata. Jej powieści są bliskie rzeczywistości i cudownie bajkowe. Zaprzyjaźniłam się z bohaterami. Cieszyłam z ich sukcesów. Drętwiałam z przerażenia, gdy spotykało ich coś złego. I złościłam na nich, gdy popełniali głupstwa. (hab)

Dying Light. Aleja Koszmarów

Serce z kryształu

Obrona Czar kierowca dawno to zaMünchhausena J ako uważyłem: najnudniejszą

rzeczą na świecie jest jazda autostradą. Ale im bardziej prowincjonalne drogi tym świat piękniejszy, a już na tej najdalszej, najbardziej wyboistej od pejzażu nie sposób oderwać oczu. Myślałem o tym czytając książkę Małgorzaty Szejnert „Usypać góry. Historie z  Polesia”. Czterysta stron na temat Pińska i jego okolic. Nieistotny kawałek świata, póki nie pojawi się ktoś, kto potrafi spojrzeć przez odpowiednie okulary. „Usypać góry” to w dużym stopniu opowieść o świecie, który umarł, lub właśnie umiera. Pozostają po nim rzeczy zaska-

28

m a g a z y n

tłum. Małgorzata Cebo-Foniok, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2015, s. 176, 35,80 zł, ISBN 978-83-241-5352-7

Yi Mun-yol

Nasz skrzywiony bohater Współczesna literatura koreańska rzadko gości w naszych księgarniach i bibliotekach, dlatego z radością i ciekawością zabrałem się za czytanie bardzo ładnie wydanego (niebanalna okładka, niecodzienny format, duża,

kujące. Grupa chasydów, którzy przyjechali z Ameryki i Izraela, a teraz stoją na ulicy, obok kawałka gruzu leżącego przy płocie i modlą się. Zza płotu patrzą na nich dzieci z mieszczącej się tam szkoły. Chasydzi nie przebyli pół świata dla owego kawałka gruzu, szkołę, obok której się modlą, zbudowano na żydowskim cmentarzu. Ciekawe czy do umysłów jej uczniów przeniknie w sposób mistyczny coś z dawnej, chasydzkiej tradycji? W innym miejscu spotykamy profesora, który przetłumaczył Ewangelię na język swojej rodzinnej wsi. Profesor sam nie wie, dlaczego przez lata trudził się nad tym dziełem. Wieś powoli odchodzi w niepamięć, coraz

l i t e r a c k i

mniej domów jest zamieszkałych, w końcu całkiem znikną mieszkańcy, ale Ewangelia pozostanie. I może tylko ona. Dziesiątki tu takich historii. Do Polesia mamy stosunek emocjonalny, podczas imienin w rodzinach kresowych często słychać: „Polesia czar, to dzikie knieje, moczary / Polesia czar, to dziwny wichru jęk / Gdy w  mroczną noc z  bagien wstają opary / Serce me drży, dziwny ogarnia lęk”. Moczary i bagna w dużym stopniu osuszono, podczas roztopów zmierzający do Pińska statek pasażerski nie wpływa już do środka wsi. Ale czar pozostał. Choćby w książce Małgorzaty Szejnert. M arek Ł awrynowicz www. szkielkoioko.com

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Recenzje dobrze dobrana czcionka) dłuższego opowiadania Yi Mun-yola. Jest to osadzona w realiach południowej Korei z lat bodaj sześćdziesiątych historia dwunastoletniego chłopca, który wraz z ojcem, zdegradowanym wysokim urzędnikiem państwowym, przenosi się ze stołecznego Seulu do niewielkiego prowincjonalnego miasta. Natychmiast popada w konflikt z gospodarzem swojej klasy, starszym, silniejszym chłopakiem, który przy milczącej akceptacji wychowawcy i władz szkolnych podporządkował sobie całkowicie kolegów, rządzi nimi twardą ręką, nie dopuszczając ani sprzeciwu, ani dyskusji. Nasz bohater, w Seulu przyzwyczajony do bardziej partnerskich relacji między uczniami oraz do bardziej demokratycznej szkolnej polityki, próbuje bronić swojej podmiotowości, wikłając się przez to w kolejne kłopoty. Opowiadanie właściwie mogłoby być godne polecenia, i ze względu na to, że polskiemu czytelnikowi przybliża zupełnie odmienne obyczaje i sposoby myślenia, i dlatego, że akcja rozwija się tu wartko, a konflikt ma rzeczywiście dramatyczny przebieg. A jednak czytanie polskiego przekładu tego zapewne niezłego dziełka to męka. Polszczyzna jest tu toporna, często wręcz niepoprawna („Biorąc pod uwagę tak dużą ilość miejsc do zamiecenia, starcia i uporządkowania, sporo też było zadań do przydzielenia” – takich kwiatków mogę przytoczyć dziesiątki), dialogi pozbawione jakiejkolwiek indywidualności. Z literatury zrobiło się nieporadne wypracowanie. Szkoda. Jarosław Górski tłum. Katarzyna Różańska, Kwiaty Orientu, Skarżysko Kamienna 2015, s. 96, 25 zł,

miał już wtedy na swoim koncie kilkanaście lat w branży rozrywkowej i kilkadziesiąt programów (i występów) satyrycznych. Właśnie o tym okresie, „przed Pythonami”, opowiada Cleese w swojej biografii. Komik przywołuje wspomnienia o swoim domu rodzinnym (zwłaszcza trudnych relacjach z matką), pierwszych próbach scenicznych w szkole podstawowej, pierwszej pracy – nauczyciela geografii, historii i matematyki, miłości do krykieta, w końcu o tym jak na studiach prawniczych na Uniwersytecie Cambridge nawiązał trwający do dziś romans z satyrą i humorem, i co z tego wynikło: pisanie skeczy, scenariuszy programów satyrycznych i rozrywkowych dla telewizji, radia, występy w kabaretach, programach i audycjach rozrywkowych nadawanych w tych mediach itd. (śledząc kolejne etapy kariery Anglika mamy okazję zobaczyć też, jak rozwijała się pod względem technologicznym branża rozrywkowa, np. że kiedyś scenariusze programów pisano z dnia na dzień, audycje emitowane były na żywo i nie archiwizowano ich na kasetach). Jeśli myślicie, że „Tak czy inaczej” to kolejna poprawnie napisana biografia autorstwa podstarzałego komika, który chce o sobie przypomnieć światu – srogo się zawiedziecie. Cleese opisuje wydarzenia z życia z właściwym sobie poczuciem humoru, do opisów wplata anegdoty, fragmenty skeczy, wszystko to dodatkowo ubarwia abstrakcyjnymi (czy raczej absurdalnymi) porównaniami. Czytając jego biografię ma się więc czasem nieodparte wrażenie, że czyta się scenariusz kolejnego odcinka „Latającego Cyrku”. (mo)

ISBN 978-83-935271-9-9

tłum. Łukasz Praski, Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2015, s. 448, ISBN 978-83-7885-552-1

Rachel Wells

Alfie kot wielorodzinny Koty mają swój świat, zapewne podobny do naszego, bo tak samo odczuwają: ciesząc się, brykając, smucąc czy chorując. Mają swoje troski i radości, tyle że radości rozdają bez zmrużenia oka, czy lepiej określając – bez drgania wibrysów, a troski zachowują dla siebie. Bohaterem, a zarazem narratorem książki, jest młody kot i to z pozycji czterech łapek widziany jest świat. Jego historia zaczyna się w domu starszej troskliwej pani, w cieple kominka, gdzie ma poczucie szczęścia i bezpieczeństwa. Śmierć opiekunki kończy beztroskie dni, kot ma trafić do schroniska. By tego uniknąć, wybiera uliczną wolność, jest to jednak wstrząsające doświadczenie. Naiwny kociak nabiera przekonania, że należy postępować pragmatycznie – uczy się, że to koty wybierają nas, a nie my koty. Szuka swojego miejsca i trafia na ulicę Edgar Road. Najpierw jeden dom, potem kolejny – staje się kotem wielorodzinnym. Nie tylko dla własnego bezpieczeństwa, obawy przed kolejną bolesną stratą opiekuna, ale także dlatego, że postanawia dzielić się z dobrymi ludźmi swoją kocią aurą. Daje radość, która zmienia człowieka. Tam, gdzie kroczy małymi stopkami, rozświetla się mgiełka… Koty są bardziej potrzebne człowiekowi, niż on im, choć potrafią docenić troskliwą opiekę, przedkładając ją nad wolny, uliczny świat pełen niebezpieczeństw. Nie tylko w świecie wielorodzinnego kota Alfie tak jest. (ł) tłum. Ewa Spirydowicz, Amber, Warszawa 2015, s. 350, 37,80 zł, ISBN 978-83-241-5400-5

biografie, wspomnienia John Cleese

Tak czy inaczej Fanom absurdalnego humoru Johna Cleese’a przedstawiać nie trzeba. Polscy widzowie mieli okazję poznać jego talent komediowy i satyryczny, kiedy Telewizja Polska emitowała „Latający Cyrk Monty Pyhtona” – nagrywany w latach siedemdziesiątych XX wieku 45-odcinkowy serial wypełniony abstrakcyjnymi skeczami, z których kilka (jak skecz o martwej papudze, ministerstwie głupich kroków czy o najzabawniejszym dowcipie świata) zyskało miano kultowych. Program przyniósł wysokiemu Anglikowi o niezgrabnych ruchach międzynarodową sławę, choć – o czym nie wszyscy wiedzą – nie był jego debiutem scenicznym. Komik m a g a z y n

l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

Historia Andrzej Nowak

Pierwsza zdrada Zachodu Termin appeasement nieodparcie przywodzi na myśl kapitulacyjną politykę Wielkiej Brytanii i Francji względem Adolfa Hitlera. Parafowaną jesienią 1938 roku w Monachium. Profesor Andrzej Nowak stosuje to pojęcie do gruntownego przedstawienia potajemnych działań, które w 1920 roku państwa zachodnie podjęły wobec Polski. I dowodzi, że gdyby nie „Cud nad Wisłą”, zapewne by nas sprzedano bolszewikom. Dla zachowania pokoju na zachodzie Europy. „Polska nie hołduje żadnym zaborom ani aneksjom żadnych narodów czy terytoriów. Gotowa jest zawrzeć pokój na zasadach zupełnej niepodległości Rosji i Polski, i na prawie samostanowienia o sobie narodów zamieszkujących obszar pomiędzy nimi. Tyle, tylko, że – jak się zdaje – niektórzy z owych nacji mają nikłe poczucie tożsamości narodowej” – akcentował Roman Dmowski podczas konferencji w Wersalu. Ostrzegał też, że piłsudczykowska koncepcja państw buforowych – oddzielających Polskę od Sowietów – jest iluzją, gdyż „Litwini i Ukraińcy, niepodległej Rzeczpospolitej nienawidzą bardziej nawet chyba niż moskiewskiego knuta”. Sprawdziło się to podczas II wojny światowej. „W gabinecie brytyjskim istniały różne poglądy na kwestię rosyjską, a tym samym i polską. I tak np. George Nathaniel Curzon był za koncepcją państw federacyjnych w tej części Europy, a Winston Churchill świetnie zdawał sobie sprawę z konsekwencji przedwczesnego zawarcia pokoju z Rosją. Natomiast David Lloyd George zamierzał zawrzeć z tym państwem porozumienie handlowe, tak więc jego stosunek do działań militarnych prowadzonych przez obie strony był łatwy do odgadnięcia. Podczas wizyty w Londynie polskiego ministra spraw zagranicznych Stanisława Patka (styczeń 1920 roku), zażądał od Polski zaprzestania dalszej wojny z Rosją. W raportach polskiego attaché wojskowego w Londynie Wacława Kłoczkowskiego możemy przeczytać m.in.: »Wielka Brytania życzy sobie pokoju i zawiązania stosunków z Rosją, i nie zamierza się bynajmniej rachować z naszymi dążeniami, o ile by takowe przeciwstawiały się ich polityce«”. Z tej niezmiernie odkrywczej książki dobitnie wynika, że dla Zachodu już w chwili poczęcia Sowiety były ważniejsze od Polski. I chociaż ZSRR nie ma już na mapie, niewiele się w tej kwestii zmieniło. Toteż budując relacje z Moskwą musimy przede wszystkim liczyć na siebie. Tomasz Z. Z apert Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015, s. 464, ISBN 978-83-08-05550-2

7 / 2 0 1 5

29


Recenzje Iwona Wierzba

Wstydliwa historia majtek dla prawie dorosłych Wydawnictwo Albus po raz kolejny udowadnia, że nawet o mało wzniosłych kwestiach, rozprawiać można ciekawie, niebanalnie i pięknie wizualnie. Tym razem Iwona Wierzba przedmiotem swoich rozważań uczyniła… majtki! A ściślej – ich dzieje od czasów prehistorycznych po współczesność. Podobnie jak toaleta („Metryka nocnika”), bielizna jest dziś czymś tak powszechnym, że mało kto zastanawia się nad jej pochodzeniem. „Wstydliwa historia majtek” prowadzi czytelnika przez kolejne epoki, stając się punktem wyjścia do rozważań z pogranicza historii, socjologii, antropologii kultury i zmiennej dziejowo obyczajowości. Autorka w  formie błyskotliwych anegdot serwuje czytelnikowi pokaźną dawkę wiedzy. Obok informacji o kosmicznej bieliźnie, największych, najdroższych albo najstarszych majtkach świata, wyjaśnia dlaczego noszenie bielizny w pewnych epokach było symbolem zgorszenia. Tłumaczy także, co wspólnego miał faszyzm z nudyzmem, a bikini z bronią jądrową. „Wstydliwa historia majtek” zachwyca edytorskim kunsztem. Począwszy od obwoluty, która imitując różowe, buduarowe drzwi prowadzi do ukrytej wewnątrz osi czasu, przez wyklejkę z dyskretną grafiką, do przemyślanej typografii. Subtelna, szkicowa kreska Marianny Sztymy oraz pastelowe barwy z przewagą błękitu i stonowanego różu doskonale wpisują się w tematykę książki. Wzorowane na majestatycznych, portretowych pozach wizerunki znanych z historii postaci, zostały uwspółcześnione przez komiksowe dymki z zabawnymi komentarzami. Dzięki temu, nie tylko wizualnie cieszą oko, lecz także bawią zarówno dorosłego, jak i prawie dorosłego czytelnika. Anna Czarnowska-Ł abędzka Wydawnictwo Albus, Poznań 2015, s. 134, ISBN 978-83-89284-35-8

poezja Cezary Maciej Dąbrowski

Brudnopis

WFW, Warszawa 2015, s. 78, 20 zł, ISBN 978-83-8011-768-6

Poradniki Dr Dean Ornish

Spektrum

Oto dobre wieści: życie w zdrowiu, harmonii i niezłej kondycji fizycznej nie jest zbyt skomplikowane. Choć brzmi to jak slogan promujący kolejną dietę cud, tym razem nikt nie mami nas chwytliwymi hasłami. Doktor Dean Ornish, autor książki „Spektrum” poświęcił kilkadziesiąt lat badając jak poprawa diety i stylu życia może wpłynąć na nasze zdrowie i samopoczucie. Nie chodzi jednak tylko o zmianę w sposobie odżywiania, to byłoby zbyt proste. Autor próbuje nas przekonać, że to jak żyjemy wpływa na to jak i co jemy, co z kolei przekłada się na nasze zdrowie lub jego brak. Sposób odżywiania czy jakość produktów, które kładziemy na talerze jest równie ważna jak codzienne decyzje i wybory „niekonsumpcyjne”: medytacja, umiejętne radzenie sobie ze stresem i pozytywne myślenie. Autor dowodzi, że kompleksowa i intensywna zmiana stylu życia może zapoczątkować odwrót raka czy zaawansowanej choroby wieńcowej bez konieczności stosowania leków czy interwencji chirurgicznej. Co więcej, jego najnowsze prace badawcze wykazały, że diametralna zmiana stylu życia wpływa na procesy uaktywniające geny, które zapobiegają chorobie i dezaktywują te, które prowadzą do rozwoju nowotworów czy nieuleczalnych chorób. Prezentowana przez dr Ornisha koncepcja zachwyciła gwiazdy takiego formatu jak Bill Clinton czy Quincy Jones, a sam Clint Eastwood przyznaje, że stosuje program doktora od ponad dziesięciu lat. Książka nie jest rozprawą naukową, jest za to zachęcająco przystępnym poradnikiem, w którym oprócz rzetelnej wiedzy znajdziemy konkretne wskazówki, a także garść ciekawych przepisów oraz inspiracji na radośniejsze i szczęśliwsze życie. K atarzyna Domańska Wydawnictwo Druga Strona, Warszawa 2015, s. 560, ISBN 978-83-64190-09-4

64 wiersze tworzą drugi tomik poetycki autora, który z impetem tsunami wtargnął przed rokiem w krajowe piśmiennictwo. Zróżnicowane tematycznie i formalnie potwierdzają nieprzeciętny zmysł rymotwórczy autora, muzyka po fachu. „Stary order” zwraca uwagę na deprecjację terminu honoru w dzisiejszych czasach. „Skierowanie do Pana Boga” stanowi protest przeciwko tak częstemu obecnie wyszydzaniu patriotyzmu. „Galeria” oraz „lajk…” kpią z bezwstydnie lansowanego konsumpcjonizmu. Utrzymane w liebertowskiej stylistyce „Strata”, „Szara szafka”, „Koszula” i „Firanka” oddają wyrazisty, metafizyczny niemal, hołd oddany przez autora ojcu. „Szarlotka” powraca w swych strofach do cudownej – czy dla każdego? – krainy dzieciństwa. „Kominek” to pochwała domu rodzinnego. „Pozytywka”, „Furtka” i „Brudnopis” traktują o przemijaniu. Liczne adoratorki dwojga imion poety będą z pewnością dociekać, gdzie bije źródło jego subtelnych erotyków: „Szaleństwo”, „Łza”, „Twoje włosy”, „Żar”, z których rezonują echa Leśmiana, Asnyka i Przerwy-Tetmajera. Niżej podpisanemu wpadł w ucho odwołujący się – z przymrużeniem oka – do tejże tematyki „Dywan”: „Pewnego dnia, wczesnym ranem wbiegła do pokoju Pani z Panem Zatrzymali się w środku tańcząc i śpiewając całując się, przytulając, po prostu kochając A nad nimi z żyrandola kapał wosk na kwiaty przyniesione z ogrodu i wielkie jak płaty Obydwoje rozkochani, w serdecznych uściskach tupiąc po podłodze jak na weseliskach śmiejąc się, całując, jak to zakochani 30

A wszystko to dzieje się w oczach starszej pani Siedzi na bujanym fotelu patrząc w okno na krople, które kapią stukając samotnie I zjada samotnie samotne śniadanie Na cudowanie ocalałym tym perskim dywanie”. (to-rt)

m a g a z y n

Jacek Bonecki

Jak fotografować smartfonem Jak wiadomo, przy sprzyjającym oświetleniu można zrobić zdjęcie nawet pudełkiem od zapałek, jeśli mamy tylko światłoczuły materiał, ale każdy kto próbował zrobić smartfonem zdjęcie w ciemnej sali klubowej wie, że nie jest to łatwe. Centralnie osadzona lampa błyskowa na pewne zdjęcia zwyczajnie nie pozwala. Jacek Bonecki pokazuje jednak, jak dobre i jak skomplikowane zdjęcia wychodzą małym aparatem wbudowanym w kieszonkowe urządzenie telekomunikacyjne. Autor zaczyna od spraw technicznych, omawia dostępne na rynku smartfony pod kątem zdjęć – obiektywu, matrycy, lampy, wyświetlacza, autofocusu, migawki. Pisze bardzo otwarcie, co łatwo da się zrobić komórką, a co jest trudne lub nieosiągalne. Nie jest to reklama sprzętu, lecz ocena specjalisty, człowieka, który lubi fotografować telefonem i zajmuje się tym na co dzień. Dalej przedstawia różne sztuczki, w tym możliwości dołączanego do smartfonu oprogramowania lub możliwego do ściągnięcia na urządzenie. Często oprogramowanie nie tyle poprawia zdjęcie, co całkowicie je zmienia, a nawet pozwala dodawać zabawne elementy. Autor przedstawia setki zdjęć, a przy każdym jest informacja – z jakiego smartfonu zostało zrobione (autor używa dwóch modeli LG i generalnie poleca te aparaty dla amatorów fotografowania), ale też podaje ekspozycję zdjęcia – ISO, czas ekspozycji i wartość przysłony. Przy ciekawym oświetleniu zdjęl i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Recenzje cia wychodzą fantastyczne. Po zapoznaniu się z poradnikiem, wystarczy wybrać dobry kadr, i pstryk. (ł) Burda Książki – National Geographic, Warszawa 2015, s. 328, 34,90 zł,

Rozmowa ze stanisławem Kaliszem

Eskimos Kowalski

ISBN 978-83-7596-612-1

REPORTAż Stanisław Kalisz

syberyjski trans Obszerny wybór reporterskich reminiscencji, uzupełniony płytą DVD, dziennikarza TVP z jego pobytów za Uralem na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza. Gęsto przetkanych polonicami, które na Syberii stosunkowo łatwo znaleźć, gdyż od czasów Konfederacji Barskiej ta obfitująca w liczne bogactwa naturalne, zjawiskowo krajobrazowa ziemia, gościła polskich zesłańców. Ich potomkowie żyją tam do dziś i nieraz Stanisław Kalisz napotkał ich na swym podróżniczym szlaku. Opisy teraźniejszości sąsiadują w książce z dygresjami. Na ogół nawiązującymi do czasów sowieckich: „Nie tylko praca miała charakter kolektywny, próbowano zmechanizować także sztukę. Powstawały zespołowe wiersze, w których każdy z autorów pisał strofę, a i muzyka nie opierała się »nowemu«. »Komponowano« dzieła na prawdziwe, oryginalne instrumenty typu: fabryczna syrena, gwizdek, młot, lokomotywa czy skrzypiąca taczka. Jeszcze inni teoretycy proponowali »zmechanizowanie mowy« przez zastąpienie długich wyrażeń krótszymi. Ta innowacja przyjęła się na stałe. Do dziś funkcjonują w języku mówionym i pisanym takie potworkowate skróty jak: sowchoz, Narkom, Dalstroj, specnaz, gułag, gensek, gostplan, Gławlit. (…) Specjalne komisje korygowały historię. (…) Dziś modlimy się do Bucharina, a jutro ciach! – już po nim, zdradził. Bohater Jagoda staje się niepostrzeżenie śmieciem, wybitny Jeżow okazuje się złoczyńcą, szanowany pan Hitler nagle przemienia się w potwora. (…) Z niewygodnym Berią poradzono sobie w ten sposób, że posiadacze Wielkiej Encyklopedii ZSRR otrzymali paski papieru do zaklejenia hasła z jego nazwiskiem! (…) W 1935 roku trzeba było usunąć z bibliotek i księgarń 69 dzieł – wszystkie trafiły na przemiał. W latach 1938/39 Główny Zarząd do Spraw Literatury i Wydawnictw odnotował wycofanie ponad 8 tysięcy dzieł. Zniszczono 24 mln książek”. Równie smutno brzmi konkluzja tej zajmującej lektury: „Lenina w nowej Rosji oszczędzono. Mimo pierestrojki stoi w większych i mniejszych miejscowościach, nawet zabitych deskami pipidówkach. (…) W zależności od rangi miasta rośnie do kilkunastu metrów lub dla odmiany kurczy się do kilku. W pasiołkach mieszkańcy często zadawalają się tylko popiersiem. Materializuje się w spiżu, granicie, blaszanej miedzi, marmurze, zbrojnym betonie, gipsie. Nie przeszkadza obywatelom, mają go za ruski towar eksportowy. (…) Nadal jest ikoną Rosjan”. (To-RT) Nowy Świat, Warszawa 2015, s. 528, 44,99 zł, ISBN 978-83-7386-560-0

Krzysztof Potaczała

Bieszczady w PRl-u. 3 Tuzin reportaży wieńczy tryptyk niestrudzonego penetratora chyba najdzikszego zakątka współczesnej Polski. Na trzeci tom sagi Krzysztofa Potaczały oczekiwałem z niecierpliwością, ponieważ dwa wcześniejsze wywarły na mnie niemałe wrażenie, znacznie przy okazji poszerzając wiedzę o tej – uwielbianej także przez niżej podpisanego – krainie. Bohaterami książki są nie tylko ludzie, lecz również czworonożni mieszkańcy południowo-wschodniego skrawka naszej ojczyzny: konie Erat i Karo, osioł Gapy, koza Beksa oraz lama Iwan. Ta ostatnia padła ofiarą stanu wojennego. Zaniemogła w pierwszych jego miesiącach, a że kontakt z weterynarzem był z racji polityczno-zimowych okoliczności utrudniony, została zgładzona. Pieczeń z niej uświetniła imieninową kolację jednego z pracowników lokalnego schroniska. Autor przypomina też żubra Pulpita, przed półwieczem bohatera mediów w okresie kanikuły (z powody turystycznej natury, przewędrował ponad 400 kilometrów). W Bieszczady trafił z Puszczy Niepom a g a z y n

l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

– Skąd wzięła się w pańskim życiu Syberia? – Syberia to obszar wielkości trzydziestu krajów naszej wielkości, więc tam nabiera się do przestrzeni, geografii, dziejów, ludzkich losów należnego dystansu. Krótko mówiąc: nie ma na świecie człowieka, który mógłby się chełpić tym, że zdołał całą tamtą ziemię poznać. Po latach podróżowania po Syberii zaczynam się łapać na tym, że im bardziej się tę krainę odkrywa, tym więcej nasuwa się rozmaitych pytań. Człowiek wpada w rodzaj uzależnienia i nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? Co go tam gna, przyciąga jak magnez: w zimie potworne mrozy, beznadzieja, a latem upały i chmary robactwa, a do tego cała ta pieprzona bolszewia, która trzyma się na każdym kroku bardzo jeszcze dzielnie? Trudno tę zagadkę rozwikłać, może lepiej nie próbować, a jeśli komuś nie odpowiadają surowe warunki życia w tajdze czy tundrze, na niezmierzonych przestrzeniach, niech nie próbuje! Ale jeśli rzuci się w ten świat całym sobą, bez krępujących nastawień i stereotypów, to dostanie nagrodę w postaci widoków, które co rusz zapierają dech i kontaktu z ludźmi tak przyjaznymi i uczynnymi, jak chyba nigdzie na świecie. – Turystyka tam ledwie raczkuje, a przecież mogłaby stać się dochodową gałęzią gospodarki? – Na szczęście jeszcze się nie stała, bo zdusiłaby to, co w owej Syberii jeszcze czyste, w skali świata rzadkie. Nietrudno sobie wyobrazić sto milionów Chińczyków, którzy niczym mrówki wędrują codziennie po Sajanach, Ałtaju, Górach Czerskiego, Górach Bajkalskich. Ciarki idą po grzbiecie na widok rozrastających się „gargamelowatych”, różowych pałaców wyrastających w nadbajkalskiej Listwiance. To rezydencje „nowych ruskich” i obawiam się, że nie powiedzieli oni jeszcze ostatniego słowa. Wracając do pytania o turystykę w naszym pojęciu tego słowa, to w najbliższych dekadach zupełnie tego nie widzę. Nie pozwalają na to tamte odległości i brak infrastruktury. I dobrze, niech ten kawał świata pozostanie dziewiczy. Niekiedy nawet myślę, że Pan Bóg wiedział co robi, zsyłając na tę ziemię miliardy meszek i komarów. To dla ochrony przed turystami. I tak przy okazji: da pan wiarę, że co piąty mieszkaniec ma polskie korzenie? „Nasi” o skośnych oczach, nierzadko i polskich nazwiskach. Eskimos Kowalski – dobre, wzruszające, przyzna pan? – Książka skupia się na teraźniejszości i przeszłości regionu, a jaki los czeka Syberię? – Chińczyków przybywa pięć milionów rocznie, a w tym samym czasie Rosjan ubywa prawie milion. Przyroda nie znosi próżni i jakkolwiek by to trywialnie zabrzmiało, to w tym przypadku – serio: można się bać! Na Syberii już są. Na razie tu i ówdzie. Handlują swym chińskim chłamem, wciskają tubylcom tandetę. Szanuję Rosjan. Można się z nimi łatwo porozumieć, bo też używają słowiańskiego języka. A dogadaj się z Chińczykiem… Rozmawiał Tomasz z. z apERT łomickiej, a po ostatecznym schwytaniu na Podtatrzu, znalazł przystań w krakowskim ZOO, gdzie dokonał żywota. Bohaterkami potoczystej – jakżeby inaczej – prozy Potaczały są też… krowy. Wypasane latem 1959 roku przez studentów. Kilkaset sztuk pegeerowskiego bydła pasło się wtedy na bieszczadzkich połoninach. Pilnowali ich zmieniający się, co kilka tygodni, kowboje rekrutowani spośród braci studenckiej. Akcji patronował tygodnik „Dookoła Świata”. Miała być cykliczna, ale na jednej się skończyło. W książce możemy też przeczytać o rysiach, przez dekady bezmyślnie eksterminowanych, ponieważ ludowa legenda 7 / 2 0 1 5

31


Recenzje przypisywała im atakowanie ludzi, a futerko tych drapieżników było warte krocie. Gorąco polecam nie tylko lekturę tej odkrywczej książki, ale i wyprawę tropem historii w niej zawartych. (To-RT) Bosz, Olszanica 2015, s. 128, 29,90 zł, ISBN 978-83-7576-248-8

Licia Cagnoni, Simone Rugiati

sushi, paella, guacamole

Anna Erelle

Dżihadystka Doniesienia o działalności niesławnego Państwa Islamskiego docierają do Polski zwykle z drugiego obiegu. Raz na kilka tygodni społeczeństwo dowiaduje się z mediów to o zniszczonych historycznych zabytkach, to o chrześcijańskich uchodźcach z Syrii czy brutalnych morderstwach popełnionych przez dżihadystów na innych Arabach. Wydany właśnie w Polsce reportaż autorstwa Anny Erelle nie jest kolejnym bezosobowym plikiem informacji. To przepełniony emocjami obraz francuskiego społeczeństwa i jego walki z islamistami. Pisząca pod pseudonimem dziennikarka przedstawia w „Dżihadystce” swoje internetowe zmagania z jednym z najważniejszych dżihadystów – Abu Bilelem al-Firansim, który nieświadom podstępu próbował zrekrutować ją w szeregi islamistów. Erelle wciela się w zagubioną dwudziestolatkę Melodie, która jak wielu młodych Francuzów nie potrafi odnaleźć się w nowoczesnym zachodnim świecie, ratunku szukając w islamie. Abu Bilel oraz inni dżihadyści przedstawieni zostają w książce jako osobowości dwubiegunowe: opętani mordercy, ale również żałosne błazny. Wysyłane do Melodie kilka razy dziennie wiadomości na Skypie i Facebooku przepełnione są w równej mierze seksistowskimi i agresywnymi wypowiedziami, co uśmiechniętymi emoticonami. Erelle nie ma litości dla Abu Bilela, przez co przedstawia go dość jednostronnie. Brak w „Dżihadystce” nieco głębszej refleksji nad problemem, skąd się biorą fanatycy. Ze znacznie większym zaangażowaniem dziennikarka pochyla się nad losem zrekrutowanych i ich przerażonych rodzin. To właśnie reakcje Francuzów są w reportażu Erelle najciekawsze. Kpina, strach i rozpacz mieszają się w społeczeństwie, które nijak nie potrafi zareagować na gromadnie wyjeżdżających do Państwa Islamskiego nastolatków. Dziennikarka, dzięki swoim licznym kontaktom i osobistym doświadczeniom, jako pierwsza stara się zrozumieć ich motywacje. „Dżihadystka” nie jest może reportażem wybitnym pod względem stylu, ale jego treść z całą pewnością rekompensuje wszelkie braki. O sile oddziaływania książki Erelle dobitnie świadczy wściekłość islamistów, którzy nałożyli na Francuzkę fatwę. Tomasz gaRdziński tłum. Marek Chojnacki, Sonia Draga, Katowice 2015, s. 286, 36 zł, ISBN 978-83-7999-396-3

PRzEWODNIKI Dariusz Jędrzejewski

120 klasycznych potraw, których przepisy znajdują się w tej książce, pochodzi z najpopularniejszych kuchni całego świata. Dla ciekawych eksperymentowania pozycja w dziesiątkę! A mamy tu wgląd w przepisy na potrawy europejskie, afrykańskie, azjatyckie, amerykańskie (z Północnej, Środkowej i Południowej Ameryki). Ponadto zadbano, aby uwzględnić w książce najlepsze, najsłynniejsze i najbardziej reprezentatywne przepisy dla danej kuchni lokalnej. Zarazem są to dania najsmaczniejsze, idealne na rodzinny posiłek, etniczny wieczór, umożliwiające również wyjście z kulinarnej rutyny i poznanie nowych smaków. Dowiemy się, jak zrobić gulasz wołowy z warzywami, rosti z Zurychu, placki ziemniaczane z mięsem i grzybami czy apple crumble. Przepisy z Francji to pierś kaczki w pomarańczach, boeuf bourguignon, kurczak w winie, marsylska zupa rybna, z hiszpańskich przepisów m.in. mamy paella alla marinara, gazpacho, tortillę. Z greckich potraw dowiemy się jak wykonać musakę, tartę z serem, czy tzatziki. Z Maroka, Afryki, Bliskiego Wschodu: np. briouaty, zupa z soczewicy, tagile z jagnięciny, kuskus z warzywami, humus, falafel. Są tu również przepisy na dania azjatyckie i hinduskie, nie wyłączając sushi, naan, kurczaka masala i dań wegetariańskich. Zainteresowanych przepisami amerykańskimi odsyłam do książki, bowiem jest tu wiele interesujących egzotycznych przepisów na dania zasadnicze i deserowe, których nie sposób wymienić. Smacznego! bożEna RyTEL tłum. Zofia Pająk, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2015, s.254, ISBN 978 83 7971 041 6

RElIGIA Juliet David

99 historii biblijnych Jasno i przystępnie przedstawiony Stary i Nowy Testament. W dodatku pięknie wydany i doskonale zilustrowany przez Elinę Ellis. Historia biblijna została przekazana w 99 krótkich i dynamicznych opowiadaniach, które zachęcą dzieci do bliższego poznania wielkich dzieł Bożej miłości. Tak więc starotestamentalne opowieści zaczynają się na stworzeniu świata, a kończą historią Jonasza, zaś Nowy Testament otwiera Zwiastowanie, a kończy Wniebowstąpienie. Pozycja albumowa, godna miejsca na półce lektur dzieci od starszaków do uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej. (bR) tłum. Katarzyna Schmidt, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2015, s.196, ISBN 978-83-7971-120-8

Beskidy – góry dla niecierpliwych Autor zaprezentował 52 wycieczki po Beskidach, tak by z jednej strony przedstawić całe ich piękno, a z drugiej – z uwzględnieniem możliwości „niecierpliwego” turysty. Są to wycieczki jednodniowe, dla początkujących i dla tych, którzy chcą wędrować razem z dziećmi. Podane są szlaki, szacunkowy czas trasy, a potem starannie opisane najciekawsze miejsca – widokowe, przyrodnicze, historyczne, poza tym schroniska czy przystanki komunikacji. Oczywiście podane są też wysokości, stopień trudności, charakter wycieczki. Liczne zdjęcia pozwalają łatwiej orientować się w terenie, ale też wybrać trasę przed wyruszeniem. Do pełni szczęścia brakuje map – zarówno proponowanych wycieczek, jak i całego opisywanego obszaru. (ł) Burda Książki – National Geographic, Warszawa 2015, s. 256, 41,90 zł, ISBN 978-83-7596-710-4

32

KulINARIA

m a g a z y n

Peter Walker

Historia ziemi Świętej w obrazach Autor tego interesującego albumu trzydzieści lat badał historię Ziemi Świętej począwszy od bizantyńskich pielgrzymek, nowotestamentowych świadectw o Jerozolimie przez odkrywanie dziewiętnastowiecznej Jerozolimy oraz studia teologiczne i wielokrotne wyjazdy do tej Ziemi, gdzie prowadził badania nad chrześcijaństwem w Jerozolimie i przewodził licznym wyprawom naukowym w towarzystwie Izraelczyków i Palestyńczyków. Nic toteż szczególnego, że tekst do prezentowanego albumu powstał w ciągu zaledwie trzydziestu dni. Peter Walker oferuje rzetelny, choć lakoniczny opis fascynującej historii Ziemi Świętej obfitującej w niezwykłe wydarzenia: starcia graniczne, najazdy, wędrówkę Abrahama i patriarchów po nauczania l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Recenzje prorokĂłw. KsiÄ&#x2026;Ĺźka skĹ&#x201A;ada siÄ&#x2122; z siedmiu rozdziaĹ&#x201A;Ăłw, bogato ilustrowanych doskonaĹ&#x201A;ymi fotografiami, wĹ&#x203A;rĂłd ktĂłrych znajdujÄ&#x2026; siÄ&#x2122; oryginalne ujÄ&#x2122;cia z XIX i XX wieku, pochodzÄ&#x2026;ce z Ecole Biblique w Jerozolimie. Najmniej miejsca Walker poĹ&#x203A;wiÄ&#x2122;ciĹ&#x201A; okresowi po 1948 roku, poniewaĹź jego celem byĹ&#x201A;o przystÄ&#x2122;pne i zwiÄ&#x2122;zĹ&#x201A;e oddanie relacji z wielowiekowych dziejĂłw tej wyjÄ&#x2026;tkowej Ziemi, ktĂłra staĹ&#x201A;a siÄ&#x2122; tyglem wielu kultur i wierzeĹ&#x201E; dla judaizmu, chrzeĹ&#x203A;cijaĹ&#x201E;stwa i islamu. DuĹźa czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;Ä&#x2021; podanych przez autora szczegĂłĹ&#x201A;Ăłw nie jest szeroko znana i moĹźe stanowiÄ&#x2021;, jak tĹ&#x201A;umaczy, uĹźytecznÄ&#x2026; odskoczniÄ&#x2122; od powszechnie opowiadanej historii, pozwalajÄ&#x2026;c lepiej zrozumieÄ&#x2021; wyzwania obecnej skomplikowanej sytuacji. PiÄ&#x2122;kny album, o ktĂłrym Jerome Murphy-Oâ&#x20AC;&#x2122;Connor, autor bestsellera â&#x20AC;&#x17E;The Holy Land: An Oxford Archaeological Guideâ&#x20AC;? napisaĹ&#x201A;: â&#x20AC;&#x17E;OlĹ&#x203A;niewajÄ&#x2026;ce urodÄ&#x2026;, duĹźe fotografie z objaĹ&#x203A;niajÄ&#x2026;cym je wnikliwym tekstem, streszczajÄ&#x2026;cym cztery tysiÄ&#x2026;ce lat historii Ziemi Ĺ&#x161;wiÄ&#x2122;tej w sposĂłb, ktĂłry na nowo zaciekawi eksperta i oĹ&#x203A;wieci laikaâ&#x20AC;?. (bR) tĹ&#x201A;um. PrzemysĹ&#x201A;aw Hejmej, Wydawnictwo JednoĹ&#x203A;Ä&#x2021;, Kielce 2015, s. 176, ISBN 978-83-7971-081-2

TEATR Konstanty Ildefons GaĹ&#x201A;czyĹ&#x201E;ski

MÄ&#x2122;Ĺźczyzna w damskim kapeluszu Tom zawiera formy dramaturgiczne autora â&#x20AC;&#x17E;Zaczarowanej doroĹźkiâ&#x20AC;?, pisane dla estrady, radia, teatru i filmu, w wiÄ&#x2122;kszoĹ&#x203A;ci utwory maĹ&#x201A;o znane, bo zebrane z publikacji rozproszonych po rozmaitych czasopismach, przed â&#x20AC;&#x201C; i powojennych. SÄ&#x2026; takĹźe teksty prezentowane po raz pierwszy, wydobyte z archiwĂłw róşnych instytucji lub zbiorĂłw czĹ&#x201A;onkĂłw rodziny GaĹ&#x201A;czyĹ&#x201E;skiego. Natrafiamy m.in. na krĂłtkie farsy i humoreski, jak bÄ&#x2122;dÄ&#x2026;cy zarysem przyszĹ&#x201A;ej Zielonej GÄ&#x2122;si utwĂłr â&#x20AC;&#x17E;WiÄ&#x2122;c przepijmy babci domek maĹ&#x201A;yâ&#x20AC;?, wydobyty z Ĺ&#x201A;amĂłw â&#x20AC;&#x17E;WrĂłbli na dachuâ&#x20AC;?

z 1931 roku; na â&#x20AC;&#x17E;Noc staruszka Orygenesaâ&#x20AC;? (â&#x20AC;&#x17E;Kurier Porannyâ&#x20AC;?, 1935); na â&#x20AC;&#x17E;Gwiazdkowy autokarâ&#x20AC;? (â&#x20AC;&#x17E;Filmâ&#x20AC;?, 1949). SÄ&#x2026; â&#x20AC;&#x17E;Sielanki biurokratyczneâ&#x20AC;? (â&#x20AC;&#x17E;Szpilkiâ&#x20AC;?, 1950), jest â&#x20AC;&#x17E;Zabawa w punktualnÄ&#x2026; babkÄ&#x2122;â&#x20AC;? (â&#x20AC;&#x17E;PĹ&#x201A;omyczekâ&#x20AC;?, 1950), a takĹźe â&#x20AC;&#x17E;Babcia i wnuczekâ&#x20AC;? (â&#x20AC;&#x17E;PrzekrĂłjâ&#x20AC;?, 1954). Jest znany monolog â&#x20AC;&#x17E;KociubiĹ&#x201E;ska Hermenegildaâ&#x20AC;?, wykonywany w 1947 roku w krakowskim Teatrze Siedem KotĂłw przez IrenÄ&#x2122; KwiatkowskÄ&#x2026;, jak i nieznany zupeĹ&#x201A;nie â&#x20AC;&#x17E;Rowerâ&#x20AC;? z 1946 roku, napisany dla tej samej sceny, ale nie grany tam. SÄ&#x2026; rzeczy dĹ&#x201A;uĹźsze i bardziej ambitne: libretto do opery â&#x20AC;&#x17E;Orfeusz w piekleâ&#x20AC;? Offenbacha, powstaĹ&#x201A;e w 1951 roku na zamĂłwienie Ĺ&#x201A;Ăłdzkiego Teatru Muzycznego, ale zrealizowane juĹź po Ĺ&#x203A;mierci GaĹ&#x201A;czyĹ&#x201E;skiego w krakowskim Teatrze Groteska; lub nigdy nie grana sztuka sceniczna â&#x20AC;&#x17E;Noc mistrza Andrzejaâ&#x20AC;? o Ĺźyciu Andrzeja TowiaĹ&#x201E;skiego, opublikowana w nr 1 â&#x20AC;&#x17E;Dialoguâ&#x20AC;? z 1956 roku. GratkÄ&#x2026; dla miĹ&#x201A;oĹ&#x203A;nikĂłw twĂłrczoĹ&#x203A;ci GaĹ&#x201A;czyĹ&#x201E;skiego sÄ&#x2026; jego nie zrealizowane dwa scenariusze filmowe (któş bowiem wie, Ĺźe GaĹ&#x201A;czyĹ&#x201E;ski paraĹ&#x201A; siÄ&#x2122; scenopisarstwem?). Pierwszy dotyczyĹ&#x201A; Ĺźycia Ĺ&#x203A;w. Andrzeja Boboli i powstaĹ&#x201A; w 1938 roku na zamĂłwienie ojcĂłw jezuitĂłw. Producentem filmu miaĹ&#x201A;a byÄ&#x2021; Polska Agencja Telegraficzna. GaĹ&#x201A;czyĹ&#x201E;skiemu obiecano za ten utwĂłr bardzo wysokie, opiewajÄ&#x2026;ce na kilka tysiÄ&#x2122;cy zĹ&#x201A;otych (przedwojennych) honorarium, jednak nie dostaĹ&#x201A; nic, bo stronie zamawiajÄ&#x2026;cej nie spodobaĹ&#x201A; siÄ&#x2122; scenariusz Ĺ&#x201A;Ä&#x2026;czÄ&#x2026;cy wÄ&#x2026;tek hagiograficzny z elementami fantastyki, co jezuici odebrali jako parodiÄ&#x2122;. Scenariusz ukazaĹ&#x201A; siÄ&#x2122; na Ĺ&#x201A;amach â&#x20AC;&#x17E;Prosto z mostuâ&#x20AC;? w 1939 roku. DrugÄ&#x2026; prĂłbÄ&#x2026; filmowÄ&#x2026; byĹ&#x201A;a groteska â&#x20AC;&#x17E;Dom wypoczynkowy im. Adama Asnykaâ&#x20AC;?, napisany w 1949 roku na zamĂłwienie Filmu Polskiego, z akcjÄ&#x2026; w Nieborowie i postaciami KociubiĹ&#x201E;skiej oraz fagocisty praskiej filharmonii Honsiczka. RĂłwnieĹź nie doczekaĹ&#x201A; siÄ&#x2122; przeniesienia na ekran. KsiÄ&#x2026;ĹźkÄ&#x2122;, zawierajÄ&#x2026;cÄ&#x2026; interaktywnÄ&#x2026; mapÄ&#x2122; â&#x20AC;&#x17E;Ĺ&#x161;ladami GaĹ&#x201A;czyĹ&#x201E;skiegoâ&#x20AC;?, otwiera wstÄ&#x2122;p piĂłra Tomasza StÄ&#x2122;pnia â&#x20AC;&#x17E;GaĹ&#x201A;czyĹ&#x201E;ski w teatrze i nowych mediachâ&#x20AC;? omawiajÄ&#x2026;cy m.in. wspĂłĹ&#x201A;pracÄ&#x2122; pisarza z wileĹ&#x201E;skÄ&#x2026; rozgĹ&#x201A;oĹ&#x203A;niÄ&#x2026; Polskiego Radia w latach 30. czy teatrami. pioTR kiTRasiEwiCz PrĂłszyĹ&#x201E;ski i S-ka, Warszawa 2015, s. 456, ISBN 978-83-7961-179-9

*Â&#x2019;8Â&#x2019;Ĺ&#x2014;Ç&#x201D;Â&#x2018;8EÂ&#x2DC;8*Â&#x2018;Ç&#x201D;(8'Â&#x2014;Â&#x2122; (25Â&#x161; Â&#x161; 35ÂľÂ&#x2DC;3Ć&#x2022; 26 2 2 5 2 ÂŤA0m1030Â? 30

' 2ÂśÂ&#x2014; Â&#x161; 35 2Â&#x2122;326

2Â&#x2014; Â&#x161; 35 22ÂłÂ&#x2018;'Â&#x2014;*Â&#x17E;´´Â?ÂŽ´Ž´

Publikacja jest skierowana do bibliotekarzy, nauczycieli, animatorĂłw kultuÂł23MÂł 5M2 Ĺ°3x2 2253

 2 2 MĆŠ6336 35252 6 32 3622  6 2 6 ÂľÂ&#x2122;Â&#x161; ĆŠ2 3Ć&#x2022; 26 2 2 5 Ĺź5 Âł 5M3x3Ć&#x2022;63526 2Âł3MĆŠ6 35

ĆŠ3x32 52 6 25252 6Âł6 5 32 2 Ĺ° 356 2x5M56

M3  2 şŲ+  Âłx3 ĆŠÂł33x Âł 2 33 22 Ĺ° 36 56 53   Âł   2Ć&#x152;2556 Âľ

5¾Ž 62x³ 322 ş

2

2M ĆŠ Ć&#x2022;.

Â&#x2DC; 2x2ĆŠÂś  Âľ* 3 x3Ć&#x2022; Âł´Â?8222 5 ¾œÂ?Â?Âł5 ÂľÇ&#x201E;2Â&#x153;œŽ ÂľÂ&#x161;Âľ Âł´2 Âś29Â&#x161;Âľ m a g a z y n

l i t e r a c k i

k s i Ä&#x2026; Ĺź k i

â&#x20AC;˘

7 / 2 0 1 5

33


Recenzje ekonomia, biznes Krzysztof Kałuski

Key Account Manager Tytułowy Key Account Manager to nikt inny jak kierownik sprzedaży ds. kluczowych klientów. Czyli właściwie jakich? Każdy przedsiębiorca wie, że firma nie może funkcjonować bez klientów, a kilku z nich może generować lwią część dochodów. Ale nie tylko czynnik finansowy definiuje kluczowego klienta. Każda firma sama ustala kryteria. Autor, socjolog, negocjator, posiadający doświadczenie w pracy z każdym kanałem sprzedaży, krok po kroku prowadzi czytelnika po wszystkich zagadnieniach związanych z pracą Key Account Managera, a robi to w sposób bardzo przystępny. Oprócz omówienia specyfiki pracy, nie zabrakło podpowiedzi, jak skutecznie porozumieć się z partnerem biznesowym i jak prowadzić negocjacje. Oddzielny rozdział poświęcono roli emocji w pracy. Intencją Krzysztofa Kałuskiego było pokazanie, że dobry Key Account Manager łączy w sobie wiele umiejętności: analityka, psychologa, przywódcy, negocjatora, dyplomaty i moderatora, a pracując na tym stanowisku trzeba nieustannie pracować nad sobą, być otwartym na nowe wyzwania i czasem mieć zupełnie nowatorskie podejście do biznesu. Zawarte tu rady nie ograniczają się do banałów‚ lecz wynikają z doświadczenia i obserwacji. Poradnik z czystym sumieniem można polecić zarówno tym, którzy rozpoczynają zawodową przygodę, ale też kierownikom z wieloletnią praktyką, dla których lektura może być źródłem inspiracji. Autor rekomenduje swoją publikację studentom, przedstawicielom handlowym, managerom i dyrektorom, którzy chcieliby poznać inną sferę zarządzania współpracą z klientami oraz tym wszytkim, którzy „obawiają się zetknięcia z perswazją, kłamstwem i emocjami, mogącymi zniszczyć nawet najbardziej precyzyjnie przygotowane spotkanie biznesowe”. (et) Difin, Warszawa 2015, s. 188, ISBN 978-83-7930-764-7

Varsaviana

Detektywi rozwikłają zagadkę nietypowych odgłosów zakłócających działalność Radia Bemowo; jak się okazuje ma to związek z obroną stacji nadawczej Transatlantyckiej Centrali Radiotelegraficznej we wrześniu 1939 roku na terenie fortu Babice. Z kolei tajemnicze rosyjskie głosy, które słyszy mieszkanka Ochoty przy ul. Na Bateryjce mają związek z powstaniem listopadowym. Wśród wielu tajemnic jest też uporczywie powracający do krypty-kapliczki Św. Bonifacego talar, pojawiający się znikąd tramwaj na Targówku, płacząca Madonna w Rembertowie lub też nietuzinkowy apartament w Zajeździe Napoleońskim w Wawrze. Każdy mieszkaniec Warszawy może poznać fascynującą zagadkę swojej dzielnicy. Książka Małgorzaty Piekarskiej jest szczególnym dowodem pamięci o historii Warszawy. (et) LTW, Warszawa 2015, s. 264, ISBN 978-83-7565-403-5

książki audio Robert Galbraith

Jedwabnik

Rewelacyjnie czyta Maciej Stuhr, to jedna z najlepiej nagranych książek. Każda postać ma swój własny głos, aktor doskonale parodiuje postaci, które Joanne K. Rowling (pod pseudonimem Robert Galbraith) kreśli ze złośliwością, jakiej nie znali czytelnicy „Harry’ego Pottera”. Ta historia w  wersji audio niewątpliwie dostała drugie życie. Sama powieść jest niezła, ale bardzo szablonowa, na modłę klasycznych kryminałów angielskich i to tych bardzo retro, od Arthura Conana Doyle’a po Agathę Christie. Aż dziw, że akcja rozgrywa się jak najbardziej współcześnie, bo ten styl narracji bardziej by pasował do wiktoriańskiego Londynu. Ale fabułę ratuje humor satyryczny pisarki, to w jaki sposób przedstawia własne towarzystwo, czyli świat literatury. Bo to kryminał osadzony w gronie: wydawców, agentów, pisarzy i grafomanów, czyli właściwie w 100 procentach osób o przerośniętym ego, co interpretacja Macieja Stuhra bezbłędnie uwypukla. Co do samej postaci głównego bohatera, prywatnego detektywa Cormorana Strike’a, to mimo braku nogi, wielkiego brzuszyska i kiepskich manier, jest on tak mocno osadzony w brytyjskiej literaturze, że niestety traci całą swoją indywidualność i wyjątkowość. (ł) tłum. Anna Gralak, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2015, CD-MP3, ISBN 978-83-271-5213-8

Małgorzata Karolina Piekarska

Czucie i Wiara, czyli warszawskie duchy Spojrzenie na stołeczne miasto z zupełnie innej perspektywy. Żeby lepiej zrozumieć zamysł autorki, warto sięgnąć po przywołany przez nią mickiewiczowski wiersz „Romantyczność” z osławionym cytatem: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”. Tu prawda miesza się z fikcją, historyczne fakty z paranormalnymi zjawiskami. Małgorzata Karolina Piekarska jest dziennikarką i pisarką, w tym autorką wyśmienitej powieści dla młodzieży „Klasa pani Czajki”, przygodowodetektywistycznej książki dla starszych dzieci „Tropiciele”, poradnika „Kurs dziennikarstwa dla samouków”, a z zamiłowania rodzinnym genealogiem, blogerką i varsavianistką. Książka składa się z osiemnastu rozdziałów, każdy poświęcony jest innej dzielnicy Warszawy, każde opowiadanie toczy się wokół historycznego wydarzenia. Autorka czerpała pełnymi garściami z bogatej historii Warszawy i jej mieszkańców, z domowego archiwum własnego oraz przyjaciół i znajomych, doprawiając opowieści solidną dawką magiczności. „Czucie i Wiara” to nazwa biura, prowadzonego przez głównych bohaterów. Są niczym Dana Scully i Fox Mulder z serialu „Archiwum X”. I tak jak amerykańscy agenci, zajmują się dziwnymi i trudnymi do wyjaśnienia w racjonalny sposób zjawiskami, tyle że na stołecznych ulicach. Dla Józefa i Bronisława Krosnowskich nie ma spraw, których nie da się wyjaśnić, nawet jeżeli trzeba sięgnąć do czasów wojen ze Szwedami czy powstań narodowych. Przez karty książki przewija się barwny korowód postaci, historycznych i prawdziwych. 34

m a g a z y n

Życie spoŁeczne AynRand

Cnota egoizmu Autorka niniejszej pozycji, zmarła w 1982 roku amerykańska publicystka rosyjsko-żydowskiego pochodzenia, ma dzisiaj licznych czytelników i  wielbicieli odnajdujących w  jej licznych publikacjach wskazówki dla życia pełnego sukcesów. W Stanach Zjednoczonych – czegóż tam nie ma! – działa nawet Instytut AynRand zajmujący się promowaniem i rozwijaniem stworzonego przez nią systemu filozoficznego o nazwie „filozofia obiektywizmu”. Tytuł niniejszej pozycji znakomicie oddaje i – skromnym zdaniem autora niniejszej recenzji – całkowicie wyczerpuje treść filozofii obiektywizmu. Przeczytamy więc tutaj (w tekstach samej Rand i jej wyznawcy oraz życiowego partnera Nathaniela Brandena) o tym, że najwyższą etyczną cnotą każdego człowieka jest realizowanie własnego i tylko własnego interesu, a wszystko co temu interesowi stoi na przeszkodzie jest w istocie nieetyczne. Każdy żyje wyłącznie sam dla siebie, a jeśli wydaje mu się, że ma wobec innych jakiekolwiek zobowiązania, czy po prostu lubi być przydatnym i pomocnym dla innych, to znaczy, że błądzi i przyjął fałszywą ideologię. Wszelki humanitaryzm, realizowanie celów zbiorowych, opiekuńczość – to mrzonki. Bardzo oryginalna – na tyle, że wciąż nie mogą się na l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


Edukacja wbQDMOHSV]HMIRUPLH – Bogata oferta publikacji dla wszystkich segmentów edukacyjnych, również szkolnictwa zawodowego. – Podręczniki – ponad 1,5 tys. tytułów w ofercie, co roku kilka milionów użytkowników. – Zeszyty ćwiczeń i inne pomoce dla uczniów – jakość poparta ponad 65 latami doświadczenia. – Obudowa metodyczna dla nauczyciela – kompletna pomoc w przygotowaniu lekcji i pracy z uczniami.

– E-booki – stale rozwijana, największa w Polsce oferta podręczników elektronicznych. – E-ćwiczenia – najobszerniejszy zbiór ćwiczeń na platformie WSiPnet.pl. Ponad 500 tys. użytkowników! – Aplikacje edukacyjne – pierwsze w Polsce, powiązane z programem nauczania. – Egzamer.pl – jedyny portal z egzaminami próbnymi i ich rozwiązaniami do wszystkich poziomów nauczania.

SA 2013 Nagroda BE odręcznik yp za najlepsz ropie! w Eu


Recenzje niej poznać skostniali akademiccy filozofowie – jest metoda filozoficzna autorki, która na potwierdzenie słuszności swoich tez przytacza opinie i wydarzenia z życia bohaterów swoich własnych powieści. Rzecz może spotkać się dziś z bardzo dobrym odbiorem wyznawców hiperliberalizmu w wydaniu Janusza Korwin-Mikkego, Leszka Balcerowicza czy Roberta Gwiazdowskiego. (jg)

Wszystkie książki o Zosi są zabawne, pełne przygód i po uszy wciągające. Autorka ma cudowne poczucie humoru, którym na szczęście dzieli się z nami szczodrze. W jej książkach znajdziemy mnóstwo zabawnych słówek, sytuacji, optymizmu i całą masę ciepła. A kto ciekawy, co słychać na Kociej, niech szybko sięgnie po „Wielkie zmiany”. (hab) Nasza Księgarnia, Warszawa 2015, s. 362, ISBN 978-83-7508-698-0

tłum. Jerzy Łoziński, Zysk i S-ka, Poznań 2015, s. 268, 29.90 zł, ISBN 978-83-7785-570-6

Charles Perrault

Whitney Chadwick

Kopciuszek

Kobiety, sztuka, społeczeństwo Autorka pisze we wstępie: „Książka ta w zamierzeniu ma być ogólnym wprowadzeniem do historii aktywności kobiet na polu sztuki. Omawiam w niej artystki, które zdecydowały się zająć profesjonalnie malarstwem, rzeźbą bądź inną dziedziną oraz ideologie, które narzucają kobietom taki a nie inny rodzaj produkcji i przedstawiania. (…) Skupienie się na zagadnieniach pojawiających się jednocześnie w dwóch obszarach tematycznych – kobieta jako twórczyni i kobieta jako przedmiot przedstawienia – pozwala objaśnić dyskursy, które wykuwały i rozpowszechniały idee odnoszące się do kobiet i kobiecości w określonych momentach historii. Właśnie w miejscu przecięcia się twórczości i reprezentacji uświadamiamy sobie bowiem to, co nie zostało przedstawione lub powiedziane, czyli wszystkie opuszczenia i przemilczenia, które ujawniają potęgę ideologii kulturowej”. Czytelnik dostaje bardzo obszerne i kompetentne kompendium wiedzy o kobietach i kobiecości w dziejach sztuki, nie tylko katalogujące poszczególne przypadki i uzupełniające tradycyjne – co tu dużo mówić – męskie spojrzenie na artystyczny kanon o zapominany kobiecy punkt widzenia, ale także dzieło wskazujące na to, że specyficzne kobiece doświadczenie, także kobiece, uwarunkowane ideologicznie ograniczenia, wpłynęły jednak na uniwersalny przekaz sztuki w stopniu o wiele większym niż mogłoby się zdawać. „Kobiety, sztuka, społeczeństwo” to pozycja, którą polecić należy wszystkim miłośnikom sztuki zainteresowanym kształtowaniem się jej języków i konwencji, chcącym uzupełnić swoje spojrzenie o perspektywy dotychczas lekceważone czy pomijane. (jg) tłum. Ewa Hornowska, Rebis, Poznań 2015, s. 600, 99 zł, ISBN 978-83-7818-552-9

Dla dzieci i młodzieży

Nakładem wydawnictwa Media Rodzina ukazała się właśnie kolejna książka z ilustracjami Roberta Innocentiego. Po „Pinokiu”, „Czerwonym Kapturku” i „Wyspie skarbów” przyszła kolej na „Kopciuszka”. Zaskakująca interpretacja włoskiego artysty nadaje klasycznej baśni zupełnie nowy wymiar. Innocenti konsekwentnie realizuje tu swoją ulubioną maksymę, według której „ilustrator nie powinien pełnić funkcji usługowej wobec tekstu. On ma ten tekst przeczytać tak, by stać się nowym autorem nawet dobrze znanej historii”. Włoski ilustrator przenosi Kopciuszka z  tradycyjnej, baśniowej scenerii do Anglii z lat dwudziestych. Nostalgiczne, pełne retropowabu ilustracje z niezwykłą dbałością o architektoniczno-obyczajowe szczegóły oddają klimat tamtych czasów. W sprzątanej przez Kopciuszka łazience stoi fantazyjna wanna na złotych nóżkach w  stylu art déco. Siostry Kopciuszka tańczą do muzyki z gramofonu w krótkich satynowych halkach i pończochach, a do pałacu wiezie je szofer w limuzynowej wersji Lincolna. Sam Kopciuszek nosi krótką, modną wówczas fryzurę w stylu chłopczycy, na bal przywdziewa prostą suknię z obniżonym stanem, sznur pereł i futrzany szal boa. Ilustratorski kunszt Innocentiego sprawia, że „Kopciuszek” mówi językiem obrazów. Narracja słowna, z  uwspółcześnionym i  przystępnym tłumaczeniem Zofii Beszczyńskiej podąża za ilustracją. Prosta i elegancka forma oprawionego w ramki tekstu na kremowym tle stanowi przeciwwagę dla bogatych, pełnych detali rysunków Innocentiego. Całość wydana jest bardzo starannie. Na uwagę zasługuje szlachetny papier, typografia i elegancka okładka będącą zapowiedzią ilustratorskiej uczty. Anna Czarnowska-Ł abędzka tłum. Zofia Beszczyńska, Media Rodzina, Poznań 2015, s. 30, ISBN 978-83-8008-076-8

Agnieszka Tyszka

Victoria Scott

Jak Zosia z Muzeum Mazurskiego Deszczu trafiła do Muzeum Walentynek? I dlaczego Mania postanowiła wyprowadzić się z domu, zanim będzie za późno: żeby uniknąć „trałmy” na całe życie? W szóstej części przygód Zosi z ulicy Kociej większa część akcji rozgrywa się w mazurskich Zgniłkach i w plenerze, ponieważ Zosia wyruszy na zieloną szkołę. Już nie może się doczekać. Chętnie odpocznie trochę od swojej pomysłowej siostry-słowotwórczyni i opiekuńczej mamy, choć strasznie je kocha. Odpocznie od łapania pająków, przenoszonych troskliwie w siatkach na motyle do lokali zastępczych. Od uratowanych przed pożarciem („oczewiście” przez Manię) i pochowanych w zakamarkach Blobów, czyli figurek upieczonych z piernikowych resztek. Mama Najwyższa Izba Higieny, w skrócie NIH, ostatnio ma nadmiernie pobudzone „powąchanie” i wszystko jej dziwnie pachnie. Nawet marchewkę Fryderyka Szopena Pracza, ulubionego pluszaka Mani wyniuchała. W dniu wyjazdu przewidująca Mania („Jestem prześwitująca”, oznajmia) pakuje siostrze „torbę ratunkową”. Jak się wkrótce okaże lekarstwa bardzo się na zielonej szkole przydadzą, ponieważ będzie lało, nawet do środka przez nieszczelny dach pensjonatu. Zosi oraz jej przyjaciółkom napada do łóżek, choć wcześniej musiały obstawić się miskami. Gdyby tylko dowiedziała się o tym NIH, osiwiałaby ze zmartwienia. Ale Zosia nie zamierza martwić mamy, bo jest przecież dziewczyną samodzielną i pomysłową, i z każdej opresji znajdzie wyjście.

Jeżeli spodobały się wam „Igrzyska śmierci”, to z pewnością przypadnie wam do gustu „Ogień i woda”. Jest to pierwszy (kontynuację stanowi „Kamień i sól”) tom przygód nastoletniej Telli. Bierze udział, razem z ponad setką uczestników, w przerażającej wyprawie przez dżunglę i pustynię. Nie do końca z własnej woli. Została wciągnięta w brutalną grę, w której stawką jest lekarstwo. Każdy jest zdeterminowany by wygrać, bo każdy ma kogoś bliskiego, komu chce uratować życie. Nawet stawiając na szali własne. Jest w tej dystonii sporo podobieństw do „Igrzysk śmierci”, ale w przeciwieństwie do Katniss, Tella dotychczas była skupioną na sobie, na modzie i urodzie nastolatką. Rzeczywistość, w której się znalazła, znacznie zmienia jej spojrzenie na życie. Odkrywa, że jest troskliwą, empatyczną i wrażliwą dziewczyną. I ostrą wojowniczką. W tym piekle, które zgotowali uczestnikom zwyrodniali twórcy – aptekarze, którym nieobce są sekrety inżynierii genetycznej i multimiliarder Gabriel Santiago – okazuje się, że jest też miejsce na zachowanie człowieczeństwa, a nawet na miłość. Akcja powieści trzyma w napięciu, brutalność Piekielnego Wyścigu ukazana jest w sposób realistyczny, a jednocześnie wyważony. Historia opowiedziana przez Scott przeraża, skłania do głębokiej refleksji nad tym, co jest w życiu naprawdę ważne. (et)

Zosia z ulicy Kociej na wycieczce

36

Ogień i woda

m a g a z y n

tłum. Marzena Dziewońska, IUVI, Kraków 2015, s. 366, 34,90 zł, ISBN 978-83-7966-015-5

l i t e r a c k i

k s i ą ż k i

7 / 2 0 1 5


KSIÄ&#x201E;ĹťKA, KTĂ&#x201C;RÄ&#x201E; CZYTA CAĹ Y Ĺ&#x161;WIAT Premiera w Polsce juĹź 22 paĹşdziernika!

Wydawnictwo Sonia Draga  २   R

Najszybciej sprzedajÄ&#x2026;cy siÄ&#x2122; debiut w Wielkiej Brytanii

6

'A;83903<83$A!T$-'6Ä&#x161;! -A!#!>2!,-9;38-!31-Ä&#x161;3ŕŚ&#x201D;$-/'&2'/ A2!/636<ÂŁ!82-'/9A@$,!<;38'0 ÂŁ-;'8!;<8@03#-'$'/W

Co sekund ktoĹ&#x203A; w Stanach Zjednoczonych kupuje tÄ&#x2122; ksiÄ&#x2026;ĹźkÄ&#x2122; Na pierwszych miejscach list bestsellerĂłw dĹ&#x201A;uĹźej niĹź â&#x20AC;&#x17E;Kod Leonarda da Vinciâ&#x20AC;?

Ä&#x161;@903;ÂŁ->-'2!6-9!2!363>-'ŕŚ&#x201D;ŕŁ&#x2014; 38'ÂŁ!$/!$,&!1903f1Ăľ90-$,W! 09-í৚0!;@ÂŁ0363;>-'8&A!T৚' -'8/'9; 1-9;8A@2-Ă­,<138<9@;<!$@/2'+3W

A8<9A!/Ă­$'9;<&-<19;8!;@ -83&A-22@$,>-ĂľAĂ&#x2022;>T!A!8!A'1 63>-'ŕŚ&#x201D;ŕŁ&#x2014;;8A@1!/Ă­$!>2!6-Ăľ$-</!0 2!/ÂŁ'69A@;,8-ÂŁÂŁ'8W

BESTSELLER! 83$A2@;,8-ÂŁÂŁ'8638<9A!/Ă­$@ kontrowersyjny temat dopingu #'A2-'&31Ă&#x2022;>-'ŕĽ&#x2DC;TAA!1-!8'1 A!-2-$/3>!2-!&'#!;@963Ä&#x161;'$A2'/W

Nie znasz jej, ale ona zna Ciebie. Rachel codziennie dojeĹźdĹźa do pracy tym samym pociÄ&#x2026;giem. Wie, Ĺźe pociÄ&#x2026;g zawsze zatrzymuje siÄ&#x2122; przed tym samym semaforem, dokĹ&#x201A;adnie naprzeciwko szeregu domĂłw. Zaczyna siÄ&#x2122; jej nawet wydawaÄ&#x2021;, Ĺźe zna ludzi, ktĂłrzy mieszkajÄ&#x2026; w jednym z nich. UwaĹźa, Ĺźe prowadzÄ&#x2026; doskonaĹ&#x201A;e Ĺźycie. Gdyby tylko mogĹ&#x201A;a

byÄ&#x2021; tak szczÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;liwa jak oni. I nagle widzi coĹ&#x203A; wstrzÄ&#x2026;sajÄ&#x2026;cego. Widzi tylko przez chwilÄ&#x2122;, bo pociÄ&#x2026;g rusza, ale to wystarcza. Wszystko siÄ&#x2122; zmienia. Rachel ma teraz okazjÄ&#x2122; staÄ&#x2021; siÄ&#x2122; czÄ&#x2122;Ĺ&#x203A;ciÄ&#x2026; Ĺźycia ludzi, ktĂłrych widywaĹ&#x201A;a jedynie z daleka. Teraz siÄ&#x2122; przekonajÄ&#x2026;, Ĺźe jest kimĹ&#x203A; wiÄ&#x2122;cej niĹź tylko dziewczynÄ&#x2026; z pociÄ&#x2026;gu.

2!031-;!63>-'ŕŚ&#x201D;ŕŁ&#x2014;,-9;38@$A2! 2-'>3ÂŁ2!3&&31@9Ä&#x161;Ă&#x2022;>-(!2;!A/-T 0;Ă&#x2022;8'<#!8>-!/Ă­ -;!0#3+!;@৚@$-38@9W

8A'6-Ăľ02!,-9;38-!383&A-22'/ ;8!+'&--T1-Ä&#x161;3ŕŚ&#x201D;$--9;8!$-'T!;!0৚' 33#9'9/--$'2-'T/!0Ă­;8A'#!A!6Ä&#x161;!$-ŕŁ&#x2014;T #@96'Ä&#x161;2-ŕŁ&#x2014;9>3/'1!8A'2-!W

63>-'ŕŚ&#x201D;ŕŁ&#x2014;3963;0!2-</'&'2!9;3ÂŁ!;0! -9;!8<9A0-T0;Ă&#x2022;8'3&1-'2-!৚@$-' 3#3/+!W8A'0!/Ă­$!09-í৚0!T0;Ă&#x2022;8! <&3>!&2-!T৚'৚@$-'/'9;6-Ăľ02'R

www.soniadraga.pl, tel. 32 782 64 77, www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga


k s i ą ż k i l i t e r a c k i

Dramatyczna historia ostatnich 35 lat

Nr 7/2015 (226) Cena 14,50 zł (8% VAT) • ISSN 2083-7747 • Indeks 334464

m a g a z y n

160 str., 20,5 x 25 cm, papier kredowy, twarda oprawa, lakierowana obwoluta &HQDGHWDO]ï

12:2¥m

ISBN: 978-83-7553-189-3 .URQLNÚ QDSLVDOL UHGDNWRU]\ ķ7\JRGQLND 6ROLGDU QRĂÊĵ -HU]\ .ïRVLñVNL .U]\V]WRI ¥ZLÈWHN Lb (ZD ( =DU]\FND Db G]LHïR XERJDFRQR SUDZLH  SU]HM PXMÈF\PL ]GMÚFLDPL JïöZQLH 7RPDV]D *XWUHJR Lb$GDPD%XMDND REUD]XMÈF\PLKLVWRULÚ=ZLÈ]NXRG VLHUSQLD  U Dĝ SR VSRWNDQLH SUH]\GHQWD HOHN WD$QGU]HMD'XG\]bSU]HZRGQLF]ÈF\P6ROLGDUQRĂFL  F]HUZFD b U 3RQLHZDĝ NVLÈĝND XND]XMH VLÚ Zb %LDï\P .UXNX MHM IRUPD HG\WRUVND SUH]HQWXMH SR]LRPĂZLDWRZ\:\ELWQDSR]\FMDJRGQDZLHONLH JRMXELOHXV]X6ROLGDUQRĂFLZbIRUPDFLHDOEXPRZ\P Z\GUXNRZDQD QD ĂZLHWQ\P SDSLHU]H Zb WZDUGHM RSUDZLH]bREZROXWÈOLF]ÈFDVWURQ

%LDï\.UXN6S]RRXO6]ZHG]ND.UDNöZWHO IDNVHPDLOPDUNHWLQJ#ELDO\NUXNSOZZZELDO\NUXNSO

ISSN 1234-0200

7/ 2 015

P

R  ODWDFK RG JRUÈFHJR VLHUSQLD  U ZDONDQDGDOWUZDDb2MF]\]QDZFLÈĝĝÈGDRG VZ\FKV\QöZLbFöUHNEH]NRPSURPLVRZ\FK SRVWDZREURQ\RGZLHF]Q\FKZDUWRĂFLQDURGRZHM WUDG\FML %R 6ROLGDUQRĂÊ QLJG\ QLH ZDOF]\ïD MHG\QLH RbSUDZDSUDFRZQLF]HRbOHSV]HSïDFHRbOXG]NLHZD UXQNL Zb ]DNïDGDFK 2G VDPHJR SRF]ÈWNX ]GDZDïD VRELHVSUDZÚĝHRVLÈJQLÚFLDZbVIHU]HSUDFRZQLF]HM Lb VRFMDOQHM QLHUR]HUZDOQLH ZLÈĝÈ VLÚ ]b ZDUWRĂFLDPL SDWULRW\F]Q\PL Lb FKU]HĂFLMDñVNLPL =ZLÈ]HN PXVL F]XZDÊ E\ KLVWRULD VLÚ QLH SRZWöU]\ïD ,b F]XZD ļ GRZRG]L WHJR WD NVLÈĝND RSDWU]RQD ]QDPLHQQ\P SRGW\WXïHPķ.URQLNDODWZDONLĵ

9 771234 020157

07

MLK 07 2015  
MLK 07 2015  
Advertisement