Page 1

Nr 45

Wrzesień 2014

ISSN 2082-7679

Cena 1,50 zł

www.poniec.eu

Nowe nadzwyczajne przedszkole

Pierwszy września był w Poniecu wyjątkowym wydarzeniem. Nie tylko ze względu na rozpoczynający się kolejny rok szkolny. Tego dnia oficjalnie otwarte zostało nowe Przedszkole Samorządowe. Zostało ono utworzone w budynku, w którym mieścił się niegdyś szpital. Przeprowadzenie inwestycji było możliwe dzięki unijnej inicjatywie JESSICA. Kwota pożyczki to blisko 6, 8 mln zł. - Dobre przedszkole to placówka, w której panuje ciepła, przyjazna atmosfera, gdzie dziecko jest najważniejsze, czuje się bezpiecznie. W takim przedszkolu należy zapewnić wychowankom warunki do odpowiedniego rozwoju. Istotną rolę ma również odgrywać dobrze wykształcona kadra nauczycielska, bogata baza dydaktyczna oraz pomoc rodziców w organizacji życia przedszkola. - tymi słowami burmistrz Ponieca Jacek Widyński powitał wszystkich zebranych podczas otwarcia nowego Przedszkola Samorządowego w Poniecu. Wśród zaproszonych gości znaleźli się między innymi: Marian Poślednik - senator Rzeczypospolitej Polskiej, Mariola Czarnota – przedstawiciel marszałka województwa wielkopolskiego, radna Sejmiku Województwa Wielkopol-

skiego, Robert Marcinkowski - starosta gostyński, Krzysztof Antczak - dyrektor Oddziału Banku Gospodarstwa Krajowego w Poznaniu, siostra Hanna Cybula, wizytatorka Prowincji Chełmińsko – Poznańskiej, siostra Halina Wiczling – ekonomka Prowincji Chełmińsko – Poznańskiej, Ks. Krzysztof Szymendera – proboszcz parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Poniecu, ks. Leon Kamiński – były proboszcz ponieckiej parafii, a obecnie proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Apostoła w Kunowie, ks. Bartosz Strugarek – dyrektor Archidiecezjalnego Domu Rekolekcyjnego w Zaborówcu, Maciej Maleszka – projektant przedszkola, Leszek Pelian i Leszek Link– reprezentujący firmę ARCHITEKTON - generalni wykonawcy obiektu, Czasław Konieczny – honorowy prezes Wielkopolskiego Związku Lekkiej Atletyki w Poznaniu, były mieszkaniec Ponieca, Marian Litwin – kombatant, żołnierz Armii Krajowej, Henryk Nowicki – działacz społeczny, propagator rozwoju kultury fizycznej w gminie Poniec oraz przedstawiciele policji, Straży Pożarnej, organizacji pozarządowych, rodzice, dziadkowie, opiekunowie, a także radni i sołtysi.

(cd. na str. 2)


Nowe nadzwyczajne przedszkole [2]

(cd. ze str. 1)

Projekt: „Odnowa i nadanie nowych funkcji zdekapitalizowanym budynkom poszpitalnym poprzez stworzenie Przedszkola Samorządowego w Poniecu” został zrealizowany w ramach inicjatywy JESSICA wdrażanej w ramach WRPO na lata 2007 – 2013 Priorytet IV – Rewitalizacja obszarów problemowych. Działanie 4. 1. Rewitalizacji obszarów miejskich. Inwestycja wartości prawie 6, 8 mln zł finansowana była przez Bank Gospodarstwa Krajowego w Poznaniu. W ramach tego zadania powstał nowoczesny obiekt oświatowy wyposażony w siedem sal dydaktycznych oraz pełne zaplecze kuchenne i sanitarne. W jednym z budynków wykonano aulę oraz salkę sportową. Obiekt znajduje się na gruncie o powierzchni ponad 1 ha, na którym mieszczą się: plac zabaw, amfiteatr oraz zielone tereny edukacyjne. Od 1 września do nowego Przedszkola

Samorządowego w Poniecu uczęszcza 172 dzieci w siedmiu oddziałach. Do marca 2011r. zespół budynków funkcjonował jako szpital. Obiekty należały do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. Zamknięcie szpitala wprowadziło ogromny niepokój o dalszy los tych obiektów, które wpisane zostały do rejestru zabytków i są objęte nadzorem konserwatorskim. Na bazie tych przemyśleń zrodził się pomysł na zagospodarowanie tych obiektów. Jednym z

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

priorytetów działalności w obecnej kadencji było rozwiązanie problemu dostępności do przedszkoli. W listopadzie 2011 r. zaadaptowano budynek Szkoły Podstawowej w Łęce Wielkiej na przedszkole dla około 100 dzieci. Rozwiązano problem przedszkolny dla części północnej gminy. Pozostał nierozwiązany temat przedszkola dla Ponieca i okolicznych wiosek. Z inicjatywy burmistrza zrodził się pomysł przeznaczenia budynków poszpitalnych na przedszkole. Pozostała kwestia sfinansowania tego przedsięwzięcia. Wówczas władze gminy postanowiły skorzystać z inicjatywy JESSICA. Jest to instrument zwrotny – pożyczka udzielona na preferencyjnych warunkach. Projekty przeznaczone do sfinansowania w tej formie musiały łączyć w swej istocie element komercyjny oraz element społeczny. Przystąpiono więc do przygotowania projektu i wniosku o pożyczkę. Wniosek o pożyczkę został złożony 29 maja 2012 r. Władze gminy oczekiwały

na decyzję komitetu inwestycyjnego w sprawie pożyczki. Przełomem była jednak konferencja z 25 lipca 2012r., zorganizowana przez BGK we współpracy z Zarządem Województwa Wielkopolskiego dla przedstawicieli samorządów, której celem było zaprezentowanie szczegółów nowej oferty wsparcia finansowego w ramach inicjatywy JESSICA (rewitalizacja obiektów publicznych w miastach Wielkopolski). Nowa oferta była dużo korzystniejsza dla naszej gminy, a pomysł gminy Poniec doskonale

wpisywał się w jej założenia. Dlatego też władze Ponieca przystąpiły do przygotowania nowego wniosku. Sporządzono studium wykonalności, przygotowano niezbędną dokumentację i 19 grudnia 2012 r. został zawieziony i złożony wniosek do BGK, który pełni rolę Funduszu Rozwoju Obszarów Miejskich. Temat projektu: „Odnowa i nadanie nowych funkcji zdekapitalizowanym budynkom poszpitalnym poprzez stworzenie

Przedszkola Samorządowego w Poniecu”. Nastąpił kolejny okres oczekiwania na decyzję. Jednak to oczekiwanie zakończyło się szczęśliwie. W marcu 2013r. władze Ponieca otrzymały informację, że komitet inwestycyjny dla inicjatywy Jessica w ramach WRPO podjął decyzję o udzieleniu gminie Poniec pożyczki w wysokości 6 790 940, 35 zł.

(dok. na str. 3)


Nowe nadzwyczajne przedszkole WIEŚCI Z GMINY PONIEC

(dok. ze str. 2)

zadania została firma Architekton. Podpisanie umowy nastąpiło 23 sierpnia 2013r. We wrześniu 2013 roku przystąpiono do prac na tym obiekcie. Marzeniem samorządowców było zakończenie prac i otwarcie przedszkola 1 września 2014r. W czasie trwania inwestycji od-

wiceburmistrz Ponieca. Uroczyste podpisanie umowy z BGK na realizację tego zadania odbyło się 19 kwietnia 2013r. Realizacja tej inwestycji była wielowątkowa. Przystąpiono do przygotowania wszelkich niezbędnych dokumentów. Rada Miejska w Poniecu podjęła niezbędne uchwały. W ramach pierwszej transzy pożyczki 12 maja 2013r. gmina zakupiła cały obiekt wraz z otaczającym terenem. 17 czerwca 2013r. uzyskała pozwolenie na budowę. Przystąpiła także do wyłonienia wykonawcy prac budowlanych. W drodze przetargu wykonawcą tego

bywały się Rady Budowy. W jej pracach uczestniczyli: przedstawiciele wykonawcy, projektant, inspektorzy nadzoru i przedstawiciele inwestora. Odbyło się kilkanaście Rad Budowy. - Aby krótko scharakteryzować prace rady, należałoby powiedzieć: rzeczowa na wysokim poziomie merytorycznym dyskusja, niepo-

- Decyzja ta bardzo nas ucieszyła, gdyż dzięki temu będziemy mogli równocześnie realizować inne zadania. Mogliśmy rozpocząć kolejną inwestycję: budowę hali widowiskowo-sportowej w Poniecu – przypomina Eugeniusz Nowak,

Dyżury

radnych

W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca poszczególni radni Rady Miejskiej Ponieca pełnią swoje dyżury od godziny 14:00 do 16:00 w pokoju nr 14 Urzędu Miejskiego. Można wówczas zgłaszać wszelkie problemy i sprawy, które wymagają zainteresowania władz gminy. Dnia 6 października 2014r. dyżur będą pełnili Stanisław Machowski i Dariusz Kieliś. Ponadto pod numerem telefonu biura Rady 65 573-14-33 zawsze w godzinach pracy można umówić się na rozmowę i spotkanie z dowolnym radnym, który nie ma zaplanowanego dyżuru w najbliższym czasie. PK

[3]

zbawiona spięć, które skutecznie były rozwiązywane na placu budowy – podsumował Eugeniusz Nowak. Kiedy prace budowlane dobiegały końca, gmina ogłosiła kolejne przetargi na zakup wyposażenia do sal i kuchni, zakup sprzętu audiowizualnego i monitoringu. Nie mniej ważnym elementem realizacji tego zadania było finansowe zabezpieczenie inwestycji, realizowane wzorcowo przez BGK w Poznaniu. Prace przebiegały terminowo. W sierpniu bieżącego roku odbyły się odbiory przez przedstawicieli sanepidu i Straży Pożarnej oraz przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który 14 sierpnia wydał decyzję pozwalającą na użytkowanie obiektów. Dzięki temu 1 września uroczyście otwarto i oddano najmłodszym Przedszkole Samorządowe w Poniecu w bajkowym wystroju. PAWEŁ KLAK


[4]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Z bukietem kwiatów do... Teresy - 15 X

W roku błogosławionego

W związku z rokiem błogosławionego Edmunda Bojanowskiego uczniowie klasy VI Szkoły Podstawowej w Żytowiecku postanowili udać się do Grabonogu. Najpierw, 11 września, spotkali się w szkole, by powspominać mającą miejsce w maju bieżącego roku trzydniową wycieczkę do Warszawy.

Niemal godzinne spotkanie klasowe rozpoczęło się od obejrzenia i omówienia prezentacji multimedialnej zatytułowanej „Warszawa da się lubić”. Szóstoklasiści raz jeszcze, tym razem oczyma wyobraźni, powrócili do naszej stolicy, by znów znaleźć się na Zamku Królewskim, w urokliwych Łazienkach, w Wilanowie i w wielu innych miejscach ukazujących bogatą historię Warszawy. Gdy prezentacja dobiegła końca, pięcioro uczniów wzięło udział w konkursie wiedzy o Warszawie. Do rywalizacji przystąpili: Weronika Brzeskot, Oliwia Byra, Patryk Kluczyk, Oliwier Kmiecik i Daniel Kołodziej. Zwycięzcami konkursu zostali ex aequo Weronika i Patryk. Wszyscy uczestnicy konkursu otrzymali w nagrodę kubki przedstawiające osobliwości stolicy Polski. Później nadszedł czas na dzielenie się

Mały Mistrz

Z nowym rokiem szkolnym 2014/2015 w Szkole Podstawowej w Poniecu rozpoczęła się realizacja nowego programu „Mały Mistrz”. W programie tym biorą udział uczniowie czterech oddziałów klas I Szkoły Podstawowej, a

wspomnieniami z pobytu w Warszawie oraz losowanie pozostałych kubków oraz okolicznościowych breloczków. Po zakończeniu spotkania klasowego wszyscy wsiedli do autobusu, by pojechać do Muzeum im. błogosławionego Edmunda Bojanowskiego w Grabonogu. W drzwiach placówki oczekiwała już na szóstoklasistów Teresa Sroka. Podczas godzinnego pobytu w Grabonogu uczniowie zobaczyli kilka muzealnych sal. W niektórych z nich znajdowały się stroje ludowe oraz instrumenty muzyczne z Biskupizny, w innych zbiory etnograficzne, wśród których dominowały sprzęty gospodarstwa domowego. Na koniec wizyty w muzeum uczniowie wpisali się do księgi pamiątkowej.

KRZYSZTOF BLANDZI

jego ideą jest propagowanie aktywnej postawy. Ma on przyczynić się do zwiększenia zainteresowania kulturą fizyczną. Założenia programu to: czas trwania 3 lata, w pierwszym roku szkoła otrzyma sprzęt sportowy dostosowany do wieku uczestników wartości 1500 zł, a jedną godzinę wuefu tygodniowo prowadzić będzie wspólnie z nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej nauczyciel wychowania fizycznego, w drugim roku realizacji programu dzieci będą brały udział w 16-godzinnym kursie nauki pływania, a w trzecim roku szkoła otrzyma sprzęt sportowy wartości 750 zł. Projekt realizowany jest przez SZS WIELKOPOLSKA, a współfinansowany przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Teresa oznacza tę, która pochodzi z wyspy Thera. Najczęściej to imię nadawano w latach 30. ubiegłego wieku. Jest szlachetna i energiczna. Szybko podejmuje decyzje. Teresa jest ciągle zajęta i zabiegana, ma mnóstwo planów, z których nie wszystkie udaje jej się zrealizować. Jej kolorem jest pomarańczowy, zwierzęciem łania, rośliną lipa, liczbą piątka, a znakiem zodiaku Wodnik. Teresa imieniny obchodzi jeszcze: 3 marca, 8 kwietnia, 17 i 26 czerwca, 6, 17 i 20 lipca, 26 sierpnia, 21 września i kilka razy w październiku - stare kalendarze mówią, że: 1, 3, 4, 5, 13 i 15. W gminie Poniec mieszka aż 66 pań o imieniu Teresa. Najstarsza jest mieszkanką Ponieca i ma 90 lat. Natomiast najmłodsza Teresa mieszka w Szurkowie i ma 39 lat. A zatem od 1975 roku w naszej gminie nie nadawano dziewczynkom imienia Tereska. Najwięcej, bo 26 pań o imieniu Teresa jest w Poniecu. W Śmiłowie

Teresa Andrzejewska z Ponieca

i Dzięczynie mieszka po 6 Teresek, w Szurkowie - 5, w Łęce Wielkiej 4, w Rokosowie - 3, w Żytowiecku, Janiszewie, Wydawach, Bogdankach i Grodzisku - po 2 oraz w Kopaniu, Łęce Małej, Drzewcach, Teodozewie, Bączylesie i Czarkowie - po jednej. Wszystkim paniom Teresom życzymy wielu radosnych chwil. (has)

Edwarda - 30 X

Imię Edward w języku staroangielskim oznacza „obrońca szczęścia” lub „strażnik pomyślności”. Stąd pewnie na angielskim tronie było aż dziewięciu Edwardów. Warto też wiedzieć, że istnieje Jezioro Edwarda na Antarktydzie Zachodniej. Edward to nieprzeciętna indywidualność. Chodzi własnymi ścieżkami, ceni dom i rodzinę. Wiele uwagi poświęca sobie, potrafi też być mediatorem. Jest miły, towarzyski, ma wielu przyjaciół. Jego kolorem jest czerwony, rośliną kukurydza, zwierzęciem foka, a znakiem zodiaku Skorpion. Imieniny obchodzi jeszcze: 5 stycznia, 18 marca, 7 kwietnia, 6 maja, 4 i 30 lipca, 30 sierpnia, trzykrotnie w październiku - 1, 13 i 30 oraz 3 grudnia. Edwardów w naszej gminie jest tylko siedmiu. Czterech mieszka w Poniecu a po jednym w Dzięczynie, Waszkowie i Łęce Wielkiej.

Edward Gubański z Ponieca

Najstarszy jest 73-letni Edward z Ponieca, a najmłodszy 7-letni Edek z Dzięczyny. Wszystkim Edwardom życzymy, aby mieli wokół siebie wielu przyjaciół i aby zawsze byli zdrowi. (has)

POŻEGNANIE

W sierpniu na zawsze odeszli od nas :

02. 08 - Dudek Weronika (1912), Poniec 13. 08 - Nowak Stanisława (1927), Drzewce 21. 08 - Szymańska Halina (1937), Poniec 23. 08 - Masztalerz Jan (1949), Janiszewo 23. 08 - Foks Henryk (1950), Poniec 24. 08 - Skrzypczak Andrzej (1957), Sarbinowo 31. 08 - Świtalska Teresa (1927), Śmiłowo


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Razem przez życie

[5]

Lekcja historii w Biskupinie

Janina i Feliks Białkowie obchodzili 50. rocznicę ślubu cywilnego 20 września, a kościelnego 7 dni później. Oba śluby zawierali w Poniecu. Pani Janina urodziła się w Żytowiecku i miała liczne rodzeństwo, było ich aż dwanaścioro. Pan Feliks urodził się w Rokosowie w 1942 roku. Ma tylko jednego brata. Jego dom rodzinny znajduje się w Bogdankach, skąd zostali wysiedleni w czasie okupacji hitlerowskiej do pracy w Rokosowie. To właśnie w tym czasie na świat przyszedł pan Feliks. Po wojnie rodzina powróciła do swojego domu w Bogdankach. Gdy pan Feliks poznał i ożenił się z panią Janiną, wykupili dom w Poniecu przy ulicy Krobska Szosa. Z czasem wyburzyli stary dom i na jego miejscu postawili nowy, w

którym mieszkają od 1971 roku. Państwo Białkowie zawsze zajmowali się prowadzeniem 15-hektarowego gospodarstwa rolnego, które sukcesywnie rozbudowywali. Urodziło im się dwoje dzieci: Małgorzata i Mirosław. Syn, który pozostał w domu, po latach przejął gospodarstwo od rodziców i poddaje je ciągłej modernizacji. Nastawił się głównie na hodowlę trzody chlewnej i byków. Teraz pan Feliks jedynie dogląda gospodarstwa i w razie potrzeby pomaga synowi, a pani Janina nadal gotuje pyszne obiady. Państwo Białkowie doczekali się już trzech wnuków i dwóch wnuczek oraz jednego prawnuka. Jubilatom życzymy dużo zdrowia, samych pogodnych dni i wiele życzliwości od ludzi. PK

Kolejne spotkanie z cyklu „Spotkanie z pasjami” odbyło się 18 września w Gminnej Bibliotece CKSTiR w Poniecu. Było to już dziesiąte spotkanie, tym razem z Anną Musiałówną, pt. „Z aparatem przez życie”, a dotyczyło pasji do fotografii reporterskiej. Bohaterka imprezy mówiła o rzeczywistości, w której żyjemy oraz całym otaczającym nas świecie – o miejscach i ludziach nasyconych inspiracjami i fantastycznymi, niewyczerpanymi pokładami wielkich i małych opowieści, których zatrzymanie zapewnia fotografia. PK

Uczniowie klas czwartych Szkoły Podstawowej w Poniecu wzięli udział w XX Festynie Archeologicznym w Biskupinie. W tym roku festyn przebiegał pod hasłem „Kamień, brąz, żelazo” i był dla miłośników przeszłości niezwykłą okazją do odbycia „podróży” przez te wszystkie trzy epoki. Dzieci zwiedziły osadę, wnętrza chat, zapoznały się z metodami prac pierwszych rolników, z najstarszymi technikami połowu ryb. W neolitycznym osiedlu prezentowane były również metody tkania, lepienia i wypalania naczyń, wytwarzania toporów kamiennych oraz siekier z krzemienia. Ucznio-

wie wzięli udział w warsztatach edukacyjnych, m. in. składaniu biskupińskiej chaty, lepieniu naczyń, filcowaniu, czerpaniu papieru, łowieniu ryb. Wielką atrakcją okazały się walki wojów przy użyciu broni wczesnośredniowiecznej oraz pokaz nurkowania przez archeologa-płetwonurka. Festynowi towarzyszyła wystawa „W 80. rocznicę rozpoczęcia badań w Biskupinie”, którą uczniowie obejrzeli w pawilonie muzealnym. Z licznymi upominkami i pamiątkowymi zdjęciami wracali do domów. Ta lekcja historii na pewno na długo pozostanie w ich pamięci. PK

Bronisława Łuczak 10 września ukończyła 91 lat i jest jedną z najstarszych mieszkanek gminy Poniec. Urodziła się i wychowała w Żytowiecku. Przez kilkanaście lat pracowała w chłodni w PGR Pudliszki, dokąd dojeżdżała rowerem. W 1947 roku wyszła za mąż za Jana, owczarza, który pracował w PGR Pudliszki. Niestety, mąż nie żyje od 14 lat. Pani Bronisława urodziła troje dzieci: Irenę, Helenę i Zdzisława. Po ślubie na 3 lata zamieszkali w Dzięczynie, gdzie przeprowadzili się za pracą w PGR. Później przenieśli się do Bączylasu. Tam mąż pani Bronisławy

był brygadzistą owczarzem. W sąsiedztwie tamtejszego gospodarstwa PGR otrzymali służbowe mieszkanie. Zawód owczarza po ojcu przejął także syn pani Bronisławy, który razem z mamą do dziś mieszka z całą swoją rodziną. Od 25 lat dom, który razem dzielą, jest ich własnością. Niestety, pobliskie PGR-y upadły i pracy nikomu już nie zapewniają. Pani Bronisława doczekała się sześciu wnuczek i jednego wnuka oraz jednej prawnuczki i trzech prawnuków. Jubilatce życzymy 100 lat i więcej w zdrowiu i spokoju. PK

Najstarsi w gminie


Za zasługi dla Wielkopolski [6]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Na wniosek burmistrza Ponieca Jacka Widyńskiego Kapituła Odznaki Honorowej oraz Zarząd Województwa Wielkopolskiego wyróżniły Grzegorza Wojciechowskiego odznaką „Za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego”. Odznaczenie przyznano za wybitne osiągnięcia i zaangażowanie w pracę pedagoga, popularyzowanie historii wśród młodzieży w regionie oraz działalność społeczną.

W dniu 1 września uroczystego wręczenia odznaki dokonali: Mariola Czarnota, radna Sejmiku Województwa Wielkopolskiego oraz burmistrz Ponieca Jacek Widyński. W uzasadnieniu przyznania odznaki napisano: „Pan Grzegorz Wojciechowski posiada ogromny wkład w popularyzację historii naszego regionu, a w szczególności dziejów powstania wielkopolskiego 1918/1919. Jest autorem wielu publikacji dotyczących województwa wielkopolskiego, w tym monografii „Dzieje Ponieca”. Czynnie angażuje się w wiele inicjatyw społecznych. W latach 19841993 był instruktorem Związku Harcerstwa Polskiego oraz organizatorem rajdów szlakiem powstania wielkopolskiego. W latach 1997– 2006 pełnił funkcję wiceprezesa Zarządu Ponieckiego Towarzystwa Kulturalnego. Stale współpracuje z Gostyńskim Uniwersytetem Trzeciego Wieku oraz Studium Wiedzy o Regionie w Gostyniu. Jest jednym z inicjatorów reaktywowania działającego od 1629 roku Bractwa Kur-

rycznej. Jesteśmy zobowiązani, aby nakreślić wizerunek tej wyjątkowej osoby. Grzegorz Wojciechowski ma 57 lat. Urodził się w Koszanowie. Jest żonaty, ma dwie córki w wieku 27 i 28 lat. Wykształcenie wyższe zdobył w latach 1976-1980 na studiach na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie uzyskał tytuł magistra historii na podstawie pracy pt. „Źródła do dziejów organizacji kombatanckich Powstańców Wielkopolskich 1919 – 1939” pod kierunkiem doc. dr Ireny Radtke. W 1994 roku uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych w zakresie historii na UAM. Pracę doktorską pt. „Organizacje kombatanckie w Wielkopolsce w latach 1919 – 1939” napisał pod kierunkiem prof. dr. hab. Edmunda Makowskiego. Pan Wojciechowski ukończył dodatkowe kursy i zdobył kwalifikacje w latach: 1985 – ukończenie Studium Pedagogicznego 1998 - pierwszy stopień specjalizacji w zakresie nauczania historii 1997 – kurs fundacji ETOH w

kowego w Poniecu. Stale współpracuje z samorządem gminy Poniec podczas organizacji świąt narodowych oraz imprez popularyzujących dzieje miasta i regionu. Cieszy się dużym zaufaniem oraz szacunkiem w środowisku historyków oraz mieszkańców gminy Poniec i powiatu gostyńskiego”. O samym wyróżnionym pisaliśmy już w pierwszym wydaniu „Wieści z Gminy Poniec”. Przeprowadziliśmy z nim wywiad „W cztery oczy z…”. Pan Grzegorz Wojciechowski stale współpracuje z naszą gazetą, redagując najważniejsze teksty o regionalnej tematyce histo-

zakresie realizacji programu profilaktycznego „Drugi elementarz – czyli program siedmiu kroków”. 1998 - zajęcia metodyczne „Konstruowanie programu autorskiego z dziedzin: edukacji historycznej, obywatelskiej, filozoficznej i kultury antycznej” 1998 - kurs „Podstawowe elementy Internetu” 2000 – kurs „Wykorzystanie komputera i Internetu w dydaktyce” 2002 – 2003 – kurs „Kształcenie Obywatelskie w Szkole Samorządowej” (KOSS) 2009 – kurs metodą e–learningu „Patriotyzm, Obronność, Bezpie-

czeństwo” 2010 – 2011 – podyplomowe studia w zakresie przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa (Wyższa Szkoła Humanistyczna w Lesznie) 2012 – 2013 – udział w cyklicznych zajęciach prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Poznaniu 2014 – szkolenie w zakresie edukacji informatycznej „Rewolucja cyfrowa w Wielkopolsce”, prowadzone przez firmę Vulcan. Pan Grzegorz Wojciechowski najpierw znalazł pracę w 1980 roku jako archiwista w Archiwum Państwowym w Lesznie. Po dwóch latach i przez kolejne dwa lata pracował w Archiwum Państwowym w Poznaniu. W 1984 roku trafił do pracy w roli nauczyciela w Szkole Podstawowej w Poniecu. Od 2000 roku jest nauczycielem w Publicznym Gimnazjum w Poniecu. W 2001 roku uzyskał stopień awansu nauczyciela dyplomowanego. Dodatkową działalność zawodową pan Wojciechowski pełnił również jako: nauczyciel w Prywatnej Szkole Ponadpodstawowej „Edukator” s. c. w latach 1998-2001, także jako nauczyciel w Szkole Podstawowej w Poniecu w latach 2000 - 2001 (w niepełnym wymiarze czasu pracy) oraz prowadząc nauczanie indywidualne w zakresie szkoły ponadgimnazjalnej (III LO w Lesznie, Zespół Szkół Technicznych w Lesznie). Głównymi kierunkami zainteresowań zawodowych Grzegorza Wojciechowskiego są: dydaktyka historii – liczne publikacje, dzieje powstania wielkopolskiego 1918/1919 i środowiska kombatanckiego – badania naukowe i popularyzacja, a także dzieje regionu – badania naukowe i popularyzacja. Aktywność Grzegorza Wojciechowskiego w środowisku lokalnym: • instruktor Związku Harcerstwa Polskiego- drużynowy w latach 1984 – 1993, współpraca w organizowaniu rajdów szlakiem powstania wielkopolskiego • członek Zarządu Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego (do roku 2001), członek Komisji Rewizyjnej (od 2009) • wiceprezes Zarządu Ponieckiego Towarzystwa Kulturalnego 1997 - 2006 • współpraca z władzami samorządowymi Ponieca oraz Związkiem Kombatantów RP i b. Więźniów Politycznych –przygotowywanie wy-

stępów młodzieży na uroczyste sesje Rady Miejskiej oraz święta narodowe, popularyzacji wspólnie z Urzędem Miejskim dziejów miasta i regionu • sekretarz Zarządu Bractwa Kurkowego w Poniecu (od 2009) • współpraca z Gostyńskim Uniwersytetem Trzeciego Wieku – wykład „Wielkopolskie tradycje powstańcze” (2009), oprowadzanie wycieczki „Szlakiem miejsc powstania wielkopolskiego” (2010) • współpraca ze studium wiedzy o regionie w Gostyniu, prowadzenie zajęć 2011, 2014 • współpraca z Gminnym Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacjii w Poniecu przy organizowaniu wycieczek rowerowych szlakami historycznymi (2007, 2008, 2009, 2010, 2011) • stała współpraca z miesięcznikiem „Wieści z Gminy Poniec” (od 2011) Nagrody i odznaki przyznane Grzegorzowi Wojciechowskiemu: • Nagroda Kuratora Oświaty w Lesznie (1993) • nagrody dyrektora Szkoły Podstawowej i Publicznego Gimnazjum w Poniecu w latach 1990, 1991, 1992, 1993, 1995, 2000, 2001, 2005, 2010, 2012 • Nagroda Ministra Edukacji Narodowej (2011) • Odznaka Honorowa Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego “Wierni Tradycji” 2012 • Odznaka Honorowa „Za Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego (2014) PAWEŁ KLAK


Spędy, których już nie ma WIEŚCI Z GMINY PONIEC

[7]

Nie ma i raczej nie będzie. W poprzednim artykule z lutego pt. „Żywiec z Ponieca” pisaliśmy o spędach, podczas których w Poniecu handlowano zwierzętami. Apogeum tego handlu przypadło na lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Później zainteresowanie taką formą skupu było coraz mniejsze. Bowiem tak zwani asystenci kontraktacji jeździli już bezpośrednio do domów rolników. Aż wreszcie internet spowodował, że spędy umarły śmiercią naturalną.

To druga część artykułu, w której prezentujemy kwitnący niegdyś poniecki handel. W każdy czwartek odbywały się tu targi prosiąt do dalszych hodowli. W latach 50. i 60. w okolicy nowej szkoły, przy stodołach, prowadzono spędy zwierząt rzeźnych. Po jakimś czasie przeniesiono je na ówczesne targowisko przed remizą Ochotniczej Straży Pożarnej, czyli obecnym Domu Strażaka. W latach 70. datuje się bujny rozwój rolnictwa i hodowli zwierząt. Gmina Poniec stała na najwyższym poziomie w kraju pod kątem zarówno produkcji rolnej, jak i hodowli zwierząt. Działały wtedy państwowe przedsiębiorstwa handlowe o nazwie Przedsiębiorstwo Obrotu Zwierząt Hodowlanych. Na terenie dawnego województwa leszczyńskiego główna baza magazynowa tych przedsiębiorstw znajdowała się w Grzybowie. Pod koniec lat 90. spędy prosiąt odbywały się w Poniecu w okolicy siedziby dawnego POZH. Obecnie stoi tam myjnia samochodowa. Na targi te przyjeżdżali kupcy z prosiętami z ościennych gmin, nie licząc kupców z Ponieca, a byli to między innymi: Ludwik Musiołow-

ski, Franciszek Pieprzyk, Michał Hryziuk i inni. Prosięta były kupowane przez rolników, jak również przez mieszkańców Ponieca i okolic, gdyż w tamtych latach prawie w każdym domu hodowano świnie na ubój do własnego użytku. Wszystko to nadzorowała służba weterynaryjna, a właściciele prosiąt musieli mieć świadectwa pochodzenia zwierząt, wydawane przez gminę lub sołtysa danej wsi. Spędy zwierząt hodowlanych (buhaje, jałówki do sześciu miesięcy oraz jałowice cielne) organizowane przez POZH odbywały się w Poniecu co czwartą środę miesiąca. Przyjeżdżali wtedy hodowcy z różnych okolic, głównie z gmin: Poniec, Bojanowo, Krobia, Gostyń. Liczebność zwierząt wynosiła 80130 sztuk. Wszystkie musiały być przebadane, czy nie mają gruźlicy i brucelozy, a jałowice cielne dodatkowo pod kątem białaczki. Hodowca zaopatrzony w świadectwo lekarsko-weterynaryjne oraz świadectwo pochodzenia zwierzęcia, czyli tzw. atest, mógł sprzedawać swoje zwierzęta. Na placu była wybudowana wiata, pod nią znajdował się magazyn żywca, waga i pomieszczenie dla klasyfikatora. Klasyfikator wybierał i wy-

ceniał zwierzęta do zakupu, wypisując odpowiednie kwity dotyczące wartości zwierzęcia, a właściciel maszerował do banku po należność pieniężną za sprzedany towar. W Poniecu klasyfikatorem był przez długi czas Lucjan Banaszak. Podobnie jak w przypadku prosiąt, także spędy bydła były objęte opieką lekarsko-weterynaryjną, którą sprawowali lekarze weterynarii Jan Zieliński i Roman Szymański. Raz na kwartał organizowane były przez POZH końskie spędy dla kupców zagranicznych. Przyjeżdżali wtedy hodowcy z różnych stron Polski. Liczebność koni oscylowała w granicach 40-60 sztuk, a więc była to nie lada gratka dla kupców między innymi z Francji,

Włoch, Szwajcarii i Niemiec. Wśród nich brylował Niemiec Herman Berger, który nadawał tej imprezie pikanterii i podporządkowywał sobie pozostałych hodowców. Sam kupował ponad 80 procent wystawianych na sprzedaż koni, przewożąc je na Zachód. Każdy sprzedany koń był na spędzie przebadany klinicznie oraz miał pobraną krew do badań laboratoryjnych pod kątem chorób zakaźnych i zaraźliwych. Po dwutygodniowej kwarantannie w bazie POZH Grzybowo i po otrzymaniu ujemnych wyników badań krwi konie były transportowane do miejsca przeznaczenia. Spędy koni objęte były również nadzorem weterynaryjnym. PAWEŁ KLAK

Doroczne strzelanie o tytuł Króla Żniwnego 2014 odbyło się 6 września na strzelnicy Bractwa Kurkowego w Poniecu. Oprócz braci z Ponieca brali w nim udział członkowie bractw kurkowych z Jutrosina, Krobi i Rydzyny. Przed rozpoczęciem zawodów odbyło się zaprzysiężenie nowego członka - Zbigniewa Klimasza. W wyniku trwających kilka godzin zawodów wyłoniono zwycięzców w następujących konkurencjach. Królem Żniwnym 2014 został Michał Mikołajczyk. W skład świty królewskiej weszli zdobywcy kolejnych miejsc: 2. I marszałek - Piotr Giera 3. II marszałek - Maciej Pawlak 4. I rycerz - Paweł Sierakowski 5. II rycerz - Krzysztof Nowicki 6. I giermek - Jakub Kędziora 7. II giermek - Leszek Andrzejak

Księciem Żniwnym, czyli młodzieżowym mistrzem Bractwa Kurkowego w Poniecu, został Jakub Boguszyński. Drugie miejsce zajął Filip Kędziora. We współzawodnictwie o ryngraf przechodni Ścibora Ponieckiego zwyciężył Krzysztof Łabisinski z Bractwa Kurkowego w Krobi. Dalsze miejsca zajęli: 2. Jacek Gilewski 3. Henryk Andrzejewski Tarczę ustępującego Króla Żniwnego 2013 Marka Koniecznego zdobył Jerzy Mierzyński z Bractwa Kurkowego we Włoszakowicach. Dalsze miejsca zajęli: 2. Andrzej Kuźma - Bractwo Kurkowe w Rydzynie 3. Filip Kędziora Tarczę losową (bracką) zdobył Marek Balcerek z Bractwa Kurkowego w Jutrosinie.

Dalsze miejsca zajęli: 2. Jacek Gilewski 3. Henryk Andrzejewski Tarczę ufundowaną przez firmę Kwiatogród z okazji 25-lecia istnienia zdobył Marek Balcerek - BK Jutrosin Dalsze miejsca zajęli: 2. Andrzej Kuźma - BK Rydzyna 3. Jakub Boguszyński Kura strącił Witold Jankowiak BK Krobia Dalsze miejsca zajęli: 2. Krzysztof Łabusinski - BK Kro-

bia

Żniwne strzelanie

Teren koło stacji paliw w Poniecu przy drodze do Waszkowa, na którym niegdyś odbywały się spędy.

3. Kazimierz Musielak W strzelaniu do tarczy pań zwyciężyła Michalina Szwarczyńska. Dalsze miejsca zajęły: 2. Nina Boguszyńska 3. Stanisława Kędziora 4. Aneta Giera 5. Małgorzata Szefert W strzelaniu do tarczy dziecięcej zwyciężył Mikołaj Klimasz. Dalsze miejsca zajęli: 2. Maksymilian Kuropka 3. Jakub Konieczny PK


Z księdzem Tomaszem o [8]

WIEŚCI Z G

Z księdzem Tomaszem Przybyłem spotkaliśmy się w Oporówku, w domu jego cioci i dziadka. Przyjechał do bytu w Afryce w RPA. Przez cały ten czas mieliśmy z nim kontakt. Ksiądz Tomasz pisał do nas, przesyłał życ dzieciach Afryki. Dwa lata temu najmłodszym przekazaliśmy rzutnik i bajki. Nasz prezent dotarł do małej wio pracował wówczas ojciec Tomasz. Sprawił dzieciakom bardzo wiele radości.

- Zawsze marzyłem o Afryce mówi ksiądz Tomasz. - Czułem, że niesienie duchowej pomocy ludziom w tamtej części świata jest bardzo potrzebne. Wiedział to też nasz papież św. Jan Paweł II, który szczególnie umiłował dzieci Afryki. Dzieciom jest tam bardzo trudno. Najczęściej wychowują je same babcie. Ojcowie pracują w dużych miastach, w portach, kopalniach diamentów albo po prostu umierają na AIDS. Mężczyzn jest naprawdę niewielu w wioskach. Obowiązek wychowania dzieci spada tylko na matki, to one starają się zarobić na utrzymanie, a na miejscu pracy nie ma. Kobieta rodzi dziecko, zostawia je u swojej mamy i wyjeżdża. Zdarza się, że babcie wychowują po kilkanaścioro swoich wnuków. W parafii w Cedarville, gdzie ojciec Tomasz spędził ostatnie osiem miesięcy, były tylko dwie rodziny. Małżeństwa nie błogosławił ani razu przez cztery lata swego pobytu w Afryce. Za to pogrzebów była niezliczona ilość. - Republika Południowej Afryki to bogaty kraj - dodaje ksiądz Tomasz. - Ale w wioskach, w górach jest ogromna bieda. Na miejscu nie ma nic poza małym sklepikiem, szkołą, czasem przychodnią. Dzieci chodzą do państwowej szkoły, jednakże jej wyposażenie i poziom kształcenia jest naprawdę daleki od tego w naszych szkołach czy tam w prywatnych. Owszem, dzieci otrzymują w szkole skromny posiłek, ale to tak niewiele. Na edukację prywatną po prostu ich nie stać. Ojciec Tomasz mówi, że po upadku apartheidu Mandela zaczął wprowadzać program pomocy społecznej. Samotne kobiety otrzymują zapomogi na siebie i dzieci. Każda rodzina ma mieć mały domek, skromny, ale murowany i dostęp do wody, prądu. Dzieci mogą uczyć się pisać, czytać. Co prawda w klasach jest po 60 uczniów, ale wiedzą już, co to jest książka, zeszyt czy nawet rzutnik. Niektórzy bajki obejrzeli po raz pierwszy na plebanii u księdza Tomasza. Ostatni rok ksiądz Tomasz spędził w jednej z najmniejszych parafii w diecezji, w miasteczku Cedarville. Parafia liczyła około 600 wiernych rozrzuconych na ośmiu stacjach dojazdowych na

przestrzeni około 100 km. Żyli tam Afrykanie z plemienia Hlubi, Xhosa, Suthu, Zulu i innych mniejszych plemion. Katolicy to zaledwie dwa procent populacji RPA. W kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, który wybudowali tam przed dziesięcioleciami franciszkanie, miejscowi katolicy spotykali się na mszy świętej czy nabożeństwie.Wystrój wnętrza to już zasługa współczesnych kapłanów, także księdza Tomasza. Starali się, by było w nim czysto,

bestialskim mordzie starszej parafianki i jej wnuczki w ich domu. A właśnie tego dnia czekały na wizytę księdza Tomasza i na chrzest dziewczynki. To była najtrudniejsza chwila, jaką przeżył na afrykańskim lądzie. Starali się z proboszczem edukować parafian o godności osoby ludzkiej, o szacunku do swego ciała, o tym, aby bronić przede wszystkim dzieci. A na co dzień zdarzały się też kradzieże. Do plebanii księdza Tomasza również się włamano. Na

Ojciec Tomasz z młodzieżą i

Pożegnalna kolacja z siostrą Jerome (tłumaczką) i panią Goniwe (gospodynią z poprzedniej parafii). schludnie i pięknie. - Msze święte odprawialiśmy codziennie, ale parafianie przychodzili do kościoła tylko w niedzielę - wspomina ksiądz Tomasz. - Zwykle było do czterdziestu dorosłych i prawie setka dzieci. Msze święte trwały dwie, trzy godziny. Wszyscy aktywnie w nich uczestniczyli, śpiewali, tańczyli, zadawali pytania, czasem dyskutowali. Zawsze czułem ich żywą obecność, radość, naturalną dziecięcą przynależność do Boga. To byli prości ludzi, ale znali i czuli Boga w swych sercach. Jednak codzienność nie malowała się tak kolorowo. Ksiądz Tomasz mówił, że najtrudniej było kobietom. Z jednej strony troska o dzieci, wyżywienie, przetrwanie, z drugiej obawy przed chorobami, AIDS, morderstwami, a niejednokrotnie gwałtami, także na małych dziewczynkach czy chłopcach. Ojciec Tomasz nigdy nie zapomni dnia, kiedy otrzymał wiadomość o

szczęście złodzieje nie zobaczyli księży, bo gdyby tak się stało, pewnie nie przeżyliby nocy. Władze próbują walczyć z takimi przestępstwami, jednak wiele zachowań wywodzi się z tradycji, z mentalności, z poczucia wyższości jednych nad drugimi. Jeżeli ktoś jest bogatszy, szczególnie biali ludzie, musi się zabezpieczyć przed ewentualnością napadu, które są nagminne. Stąd kraty w oknach, drzwiach, druty kolczaste wokół posesji pod prądem, kamery, alarmy. Wieczorem nikt stamtąd nie wychodzi, ludzie po prostu boją się, że już nie wrócą do domu. - Tam zrozumiałem, co to jest prawdziwa krzywda i jak dużo miłości trzeba zanieść skrzywdzonemu człowiekowi – zwierza się ojciec Tomasz. - Takie doświadczenie zabiorę ze sobą, gdziekolwiek bym był. W RPA mamy coraz więcej powołań i coraz więcej lokalnych księży. Są święceni w naszych kościołach, znają język

miejscowej ludności. Im łatwiej dotrzeć do parafian. W parafii księdza Tomasza wierni mówili językiem Xhosa. To jest język klikowy z rodziny języków mlaskatych, gdzie słowa układają się po prawidłowym wyartykułowaniu głosek, szczególnie klików X,Q i C. Jest to bardzo trudny język, zarówno jego gramatyka z rodziny języków bantu, jak i prawidłowe wymawianie. Łatwo o śmieszną pomyłkę. Nie sposób go opanować nawet przez kilka lat. Ojciec Tomasz poznał w niewielkim stopniu język, ale rozmowa w nim sprawiała mu wiele trudu. Zawsze więc musiał być tłumacz, który znał język angielski. Decyzja o powrocie do Europy nie była dla ojca Tomasza łatwa, jednak jak sam mówi „Pan Bóg wie, co czyni”. Dlatego po czterech latach pobytu w Afryce zdecydował się na powrót do Europy. Tutaj lepiej będzie mógł służyć Bogu i swoim parafianom. - Misjonarzem pozostanę, nie wyobrażam sobie, bym nie niósł prawdy Ewangelii tam, gdzie ludzie tego najbardziej potrzebują. Ale do Afryki raczej już nie będę mógł powrócić. Na razie jestem w Polsce. Od końca sierpnia ojciec Tomasz pracuje już w parafii pw. Matki Bożej Fatimskiej pod Krakowem w Golkowicach jako wikariusz. Będzie też uczył religii w miejscowym gimnazjum, a od października zaczyna studia na Uniwersytecie Jana Pawła II, gdzie na razie będzie robił licencjat z liturgiki, a potem być może doktorat. Jednak, jak sam podczas naszego spotkania powtarzał: Po studiach, jeśli zdrowie pozwoli, nadal będę chciał jeździć na misje. Kościół w Europie też bar-


Afryce Prawdziwe

GMINY PONIEC

Polski po czterech latach poczenia na święta, opowiadał o oski w Bizanie parafii, w której

i dziećmi z Cedarville i Bizany.

dzo potrzebuje misjonarzy, Jak patrzę na naszą ojczyznę, to niedługo i tu będziemy też potrzebni, bo nasze kościoły świecą coraz większymi pustkami. I dodawał: - Byłem w naprawdę pięknym miejscu. Poznałem afrykański Kościół, mam szersze spojrzenie na potrzeby ludzi. Skrawek serca zostawiam w Afryce. Na pewno z niektórymi mieszkańcami będę miał nadal kontakt. Najbardziej jednak będę tęsknił za moimi najmłodszymi parafianami, za dziećmi, które codziennie przychodziły na plebanię i którym organizowaliśmy zabawy. Nie zapomnę, ile dostałem od nich wyrazów miłości i przywiązania. Ale nie zostawiłem ich samych. Ojciec Piotr wciąż tam jest, a przede wszystkim zostawiam ich z Bogiem. Ojciec Tomasz podkreślał, że Afryka pokazała mu też, jakim szczęściem obdarzył nas Bóg, że urodziliśmy się tutaj i żyjemy w Europie. Jesteśmy wolni, bezpieczni, mamy bliskich, mamy szkoły, uczelnie, pracę, mamy tak wiele, a często nie potrafimy tego docenić, zauważyć... Ma nadzieję, że mieszkańcy Afryki też kiedyś będą mieli to wszystko. Bo czyż to ich wina, że urodzili się tam, w nikomu nieznanej afrykańskiej wiosce Vema, Qungebe Maweni czy jakiejkolwiek innej... Tamci ludzie też zasługują na godność i normalność. Będzie się o to modlił. Ojciec Tomasz podziękował naszym czytelnikom za modlitwę i wszelką pomoc, jaką otrzymywał podczas swej misji w Afryce.

HALINA SIECIńSKA

historie

Moja historia nie jest ani wyjątkowa, ani specjalnie interesująca, a mimo to chciałam się nią podzielić. Chyba dlatego, by powiedzieć kobietom, że czasem wybierając sposób na życie zapominają o sobie. Mnie przez całą moją dorosłość wydawało się, że jestem szczęśliwa, spełniona, że mam wszystko czego mi potrzeba. I chyba tak było, jednak teraz moja ukochana wnuczka pokazuje mi z ilu rzeczy rezygnowałam, czego nie wiedziałam, czym się nie cieszyłam. Ale po kolei.

Wyszłam za mąż zaraz po szkole średniej. Mąż miał mieszkanie po babci, więc od samego początku poszliśmy na swoje. Pracowaliśmy obydwoje, tyle tylko, że mąż często musiał wyjeżdżać i wtedy czułam się trochę samotna. Ale niedaleko mieszkali moi rodzice, miałam też koleżanki – nie było źle. Po dwóch latach urodziłam córeczkę. Nie muszę mówić jaka byłam szczęśliwa. Jagoda wypełniała całe moje życie. To był najlepszy okres w moim macierzyństwie. Uczyłam się być mamą, poznawałam świat dziecka, odkrywałam radości, o których dotąd nie miałam pojęcia. Pewnie jak dziesiątki innych mam. Ale ja dla Jagody zmieniłam niemal wszystko. Przede wszystkim na jakiś czas zrezygnowałam z pracy, a kiedy wróciłam, to już tylko na pół etatu. Uważałam, że nie mogę być przez osiem godzin poza domem, bo przecież Jagoda mnie potrzebuje. Nigdy nie zostawiałam jej samej, nawet jeśli mąż był w domu. Razem z nią odrabiałam lekcje, razem wychodziłam na podwórze, wspólnie jeździłyśmy na wycieczki. Nauczyłam Jagodę gotować, robić na drutach, wymyślać zabawy. Właściwie nie było szczęśliwszego domu. Z Jagodą nawet spałam, bo tak się do siebie przywiązałyśmy, że przez lata nie potrafiła beze mnie zasypiać. Ani Jagoda, ani ja nie widziałyśmy w tej naszej zaborczej miłości niczego złego. Nam było z nią dobrze, nawzajem wypełniałyśmy sobie codzienność. Czasem tylko mąż próbował mnie przekonać, że przesadzam. Wtedy uważałam, że marudzi, że jest zazdrosny, że nie rozumie więzi, jaka nas łączy. Kiedy teraz wracam wspomnieniami do tamtych lat, widzę siebie nieustająco zabieganą. Praca i dom – to były moje jedyne światy. Nie wychodziłam z mężem do znajomych, nie wyjeżdżałam, chyba że razem z Jagodą, nie bawiłam się. I niczego nie żałowałam.

Jagoda dorosła i wyszła za mąż. Na szczęście – tak wtedy uważałam – przez jakiś czas mieszkali z nami. I na szczęście córka zaszła w ciążę. To był kolejny powód, by się nią opiekować. Zięciowi to odpowiadało, a mąż już przestał się buntować. Ja oczywiście byłam w swoim żywiole. Przyszedł czas na pieluszki, kaszki, soczki… i na miłość, którą bez przeszkód przelałam na maleńką Zosię. Miałam wrażenie, że wróciła moja młodość, że znowu coś zaczynam, że świat jest jeszcze piękniejszy. I chyba rzeczywiście był, bo wszyscy pokochaliśmy Zosię bez pamięci. Mąż odszedł cichutko, jakby nie chciał przewracać naszego życia. Chyba wtedy najbardziej poczułam, jakim dobrym był człowiekiem. Myślałam, że będzie zawsze, że zobaczy Zosię dorosłą, że razem ze mną wyda ją za mąż. Nagle zrobiło się pusto, ciężko, smutno. Bardzo mi go brakuje. Jagoda z mężem kupili mieszkanie i postanowili się wyprowadzić. Dla mnie był to cios. Po trzydziestu latach nieustającego zabiegania o jej beztroskie dzieciństwo i młodość nagle miałam zostać sama. Zupełnie sama. Wiedziałam, że tego mi nie zrobią. Przecież też mnie kochali. Razem postanowiliśmy więc, że Zosia zostanie ze mną. Przynajmniej na jakiś czas, na dwa, trzy lata. Oczywiście musiałam zrezygnować z pracy, bo o żadnej opiekunce nie mogło być mowy. Moja Zosia musiała mieć babcię od rana do wieczora, na każde zawołanie. Tylko wtedy czułam się szczęśliwa.

[9]

Nie będę mówić o wszystkich kolejnych latach z Zosią. Były cudowne i niemal takie same jak z Jagodą. Tyle, że Zosia jest dużo żywsza, energiczniejsza, weselsza. Oczywiście została ze mną na stałe. Jesteśmy sobie bardzo bliskie. Ale nagle – tak naprawdę to po prawie dwudziestu latach – Zosia wyjechała. Zwyczajnie dostała się na studia i wyjechała z domu. Mój świat się zawalił. Aż trudno uwierzyć, ale prawie nie jadłam, nie wychodziłam z domu, niewiele sprzątałam. Wydawało mi się, że nie warto, nie ma dla kogo. Po co? Od tamtych dni minęły niemal trzy lata. I o tych latach chciałam wam powiedzieć. Mam już sześćdziesiątkę i zawsze myślałam, że w tym wieku niczego dobrego nie można się już spodziewać. Nic bardziej mylnego. Zosia nauczyła mnie patrzeć inaczej na codzienność. Widziała co dzieje się ze mną i krok po kroku wyciągała mnie z domu. Najpierw chodziłyśmy do kina i na wybrane, spokojniejsze koncerty. Potem zabrała mnie do Poznania, do akademika. Spotkałam się z innymi młodymi ludźmi. Rok temu wykupiła mi z mamą wczasy. Uświadomiłam sobie, że nigdy nie byłam nad morzem. Boże, ile straciłam przez całe życie? Teraz zapisuję każde swoje wyjście, wyjazd, spotkanie. O każdym opowiadam i Jagodzie, i Zosi. Cieszą się razem ze mną. Niczego nie żałuję ze swojego życia. Miałam i mam dobre dni. Ale szkoda, że nie wypełniłam ich także chwilami tylko dla siebie i dla męża. On najbardziej zasługiwał na to, by odczuć moją miłość. Coś jednak straciliśmy. Dobrze, że Zosia mi to pokazała. SPISAŁA HALINA SIECIńSKA

Wieści z gminy Poniec

Wydawca i redakcja: Gminne Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu, ul. Szkolna 3, tel. 65 5731169 Redaktor naczelny: Paweł Klak Przesyłanie materiałów do gazety i archiwum PDF: www.poniec.eu Druk: Drukarnia HAF LESZNO Skład: HALPRESS, Leszno - www.halpress.eu


[ 10 ]

Turniej tenisa

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Słoneczny weekend 23-24 sierpnia grupa ponieckich i bojanowskich kijkarzy spędziła w paśmie Sudetów w okolicy Lądka Zdroju. Kilkunastokilometrowa trasa wiodła Szlakiem Kurierów Solidarności z okolicy Lutyni na Górę Borowikową, która jest szczytem Gór Złotych. W drugim dniu pobytu w górach grupa kijkarzy zwiedziła uzdrowiskową miejscowość Lądek Zdrój, w tym Dom Zdrojowy i park. W drodze powrotnej kijkarze mieli możliwość obejrzenia twierdzy w Kamieńcu Ząbkowickim. Dwudniowy pobyt prawie 30-osobowej grupy pozwolił jej uczstnikom na odkrycie piękna i historii kawałka naszego kraju. GCKSTiR

10 lat z internetem

Od lipca 2004r. działa Kawiarenka Internetowa GCKSTiR w Poniecu. Początkowo, do 31 sierpnia 2006 r., korzystanie z usług kawiarenki było odpłatne. Obowiązywała stawka godzinowa. Od września 2006r. korzystanie z internetu jest nieodpłatne. Przez okres 10 lat z usług kawiarenki, w której dostępne są trzy komputery, skorzystało około 17.500 osób. Największym powodzeniem Kawiarenka Internetowa cieszy się podczas ferii i wakacji. Dla dzieci i młodzieży jest to miejsce spotkań i rozrywki. Od 2008 r., w każde ferie i wakacje, organizowane są turnieje gier sportowych: samochodowych – Colin Morae Rally2. 0., Need For Speed Undercover, piłkarskich - PES, EURO, FiFA(od FiFA07 do FIFA14)oraz skoków narciarskich. Najlepsi obdarowywani są zawsze nagrodami rzeczowymi lub pucharami. Podczas ostatnich wakacji kawiarenkę odwiedziło około 450 osób, czyli średnio 12 dziennie. Kawiarenka Internetowa GCKSTiR prowadzi także działalność edukacyjną: - koordynowała konkursy internetowe: „Miejsca Pamięci powstania wielkopolskiego w Poniecu i okolicach” – 2008 r. oraz „Poniec w powstaniu wielkopolskim 1918/1919” - 2014 r. - zorganizowała internetowy konkurs wiedzy na temat „Zimowe Igrzyska Olimpijskie” – 2010 r. - w kawiarence odbywała się nauka obsługi komputera dla seniorów – 2011 r.

- przeprowadzony był kurs elearningowy dla dzieci szkolnych „Bezpieczny Internet” - dzieci szkolne kl. IV-VI skorzystały z edukacyjnego programu matematycznego „Matlandia” - dzieci i młodzież korzystają z pomocy przy odrabianiu lekcji i wyszukiwaniu informacji Z usług kawiarenki korzysta coraz więcej dorosłych, głównie w celu: pisania CV, pisania wniosków o przyjęcie do pracy, wypełniania dokumentów, rozliczania PIT-ów, wysyłania dokumentów drogą elektroniczną, szukania ofert pracy. W kawiarence – odpłatnie można dokonać wydruków. Od 2011 dostępne jest Wi-Fi. W ciągu 10 lat pracownik kawiarenki komputeryzował zbiory biblioteczne. Do programu SOWA wprowadzony został cały księgozbiór oddziału bibliotecznego dla dorosłych – tj. ok. 39.000 książek, oraz ok. 9500 książek z oddziału bibliotecznego dla dzieci – tj. 76% całego księgozbioru dziecięcego. GCKSTiR

Do VI edycji Turnieju Tenisa Ziemnego rozgrywanego w okresie wakacji zgłosiło się dziewięciu zawodników. Z roku na rok zawodnicy grający w zawodach prezentują coraz to lepszą dyspozycję na korcie. Przez ponad miesiąc tenisiści rozdzieleni na dwie grupy rywalizowali ze sobą o miejsca premiowane awansem do części pucharowej rozgrywek. Po zaciętych pojedynkach grupowych do fazy półfinałowej prze-

szli z grupy A Tomasz Kabała oraz Łukasz Dziewiątka, natomiast z grupy B Jerzy Kubeczka i Piotr Wlekliński. Spotkania Kubeczka – Dziewiątka 2-0(6/1, 6/2) oraz Wlekliński – Kabała 2-0 (6/2, 6/4) zakończyły się dość łatwymi zwycięstwami tych pierwszych i wiadome było, że zarówno w wielkim finale, jak i meczu o trzecie miejsce dojdzie do rewanżu ze spotkań grupowych. W pojedynku o trzecie miejsce po dwugodzinnej rozgrywce lepszy okazał się Łukasz Dziewiątka, wygrywając pojedynek wynikiem 2-1 z Tomaszem Kabałą. Natomiast wielki finał zakończył się dość szybko. Trwający niecałą godzinę pojedynek 2-0 (6/2, 6/0) wygrał Jerzy Kubeczka, i to on po raz drugi z rzędu został zwycięzcą Turnieju Tenisa Ziemnego, rozgrywanego na korcie kompleksu Orlik w Poniecu. Oficjalne wyniki VI edycji Turnieju Tenisa Ziemnego: I miejsce – Jerzy Kubeczka II miejsce – Piotr Wlekliński III miejsce – Łukasz Dziewiątka IV miejsce - Tomasz Kabała

Wyróżniony za Asy

Instruktor sekcji modelarskiej GCKSTiR w Poniecu Janusz Poprawski został wyróżniony za kolekcję „Asy Lotnictwa Polskiego z II wojny światowej w Wielkiej Brytanii” na Festiwalu Modelarskim ŁASK 2014. Festiwal Modelarski ŁASK 2014 odbył się w dniach 13-14 września w Łasku. W zawodach wzięło udział 14 klubów modelarskich z całej Polski oraz 3 kluby z Czech. Do konkursu wystawiono 527 modeli w 25 kategoriach z podziałem na juniorów i seniorów. Or-

GCKSTiR

ganizatorzy festiwalu przygotowali wyjazd do 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego, gdzie można było zobaczyć współczesne samoloty lotnictwa polskiego. Największą atrakcją był pokaz amerykańskich myśliwców F-16, które dotarły z bazy Aviano we Włoszech do bazy w Łasku, a także spotkanie z pilotami z USA z 31. Fighter Wing Aviano Italy. Festiwal Modelarski w Łasku był okazją do wymiany doświadczeń instruktorów sekcji modelarskich z całego kraju. GCKSTiR


Puchar Burmistrza WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Już po raz kolejny nad stawy w Dzięczynie przyjechali wędkarze, aby rywalizować w corocznych zawodach o Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Poniec. Tym razem w imprezie organizowanej przez ponieckie Stowarzyszenie Wędkarskie Perkoz wzięło udział 56 uczestników, którzy zostali podzieleni na dwa sektory. Jedni łowili na tzw. stawie sportowym, a druga grupa na największym zbiorniku. Co prawda, na zbiórce o godz. 7 padał deszcz, ale zanim zaczęły się zmagania pogoda się poprawiła. O godz. 8. 30 rozległ się sygnał oznaczający początek łowienia. Każdy z zawodników mógł używać dwóch wędzisk.

Dozwolonymi metodami były: gruntówka i spławik. Jak się okazało, obie metody okazały się równie skuteczne. Po czterech godzinach najwięcej ryb w siatce miał Michał Frąckowiak, który łowił na spławiki, ale kolejne miejsca na podium zajęli Eugeniusz Dziewiątka i Michał Witkowski, łowiący metodami gruntowymi. Po zawodach wszyscy mogli się posilić, a komisja sędziowska podliczyła wyniki. Na zakończenie przybył burmistrz Ponieca Jacek Widyński. Powitał on i podziękował wędkarzom z Leszna, Krotoszyna, Rawicza, Kobylina i Ponieca za tak dużą frekwencję. Po raz kolejny zapewnił też o chęci pomocy i współpracy z wędkarzami na rzecz

Wędkarze z koła PZW Perkoz Poniec spotkali się 31 sierpnia w Pawłowicach, aby rywalizować o Puchar Kapitana Sportowego. Jak zwykle frekwencja była wysoka. Na zbiórkę o godz. 7 stawiło się 32 amatorów współzawodnictwa. Wśród nich znalazło się 6 kadetów i 2 juniorów. Ciepła noc i bezwietrzny, pochmurny poranek zapowiadały dobre żerowanie ryb. O godz. 8. 30 rozległ się sygnał, po którym można było wędkować. Tym razem regulamin dopuszczał łowienie na dwie

wędki. Większość łowiących zarzucała jedną wędkę spławikową, a drugą na tzw. grunt. Od samego początku pomiędzy trzcinami było słychać, jak wędkarze łowią duże ryby. W pierwszej połowie czterogodzinnej tury wielu zawodników złowiło lub holowało karpie. Niestety, te największe zostały w wodzie. Sprzęt najczęściej okazywał się za słaby i ryby urywały haczyki. Druga połowa zawodów to już polowanie na srebrzyste karasie, które w tym zbiorniku nierzadko mają 0, 50 kg. W trakcie zawodów kilka razy przelotnie pa-

Puchar Kapitana Sportowego

dbania o łowisko w Dzięczynie. Na koniec wręczył puchary i nagrody najlepszym oraz wylosował nagrodę niespodziankę wśród wszystkich zawodników. Szczęściarzem okazał się Józef Idowiak z Ponieca, który łowił na stanowisku nr 26.

Poniżej najlepsza 10 zawodów: 1. Michał Frąckowiak - 6, 30 kg 2. Eugeniusz Dziewiątka - 5, 90 kg 3. Michał Witkowski - 5, 88 kg 4. Norbert Lindner - 5, 02 kg 5. Wiktor Juskowiak - 5, 00 kg 6. Krzysztof Francik - 4, 74 kg 7. Wojciech Mizera - 4, 64 kg 8. Paweł Szynka - 3, 90 kg 9. Marek Szkudlarek - 4, 46 kg 10. Mieczysław Michalak - 3, 46 kg

dało. Na szczęście każdy miał parasol lub kurtkę przeciwdeszczową. Wędkowanie zakończono o godzinie 12. 30. Po zważeniu i podliczeniu wyników okazało się, że po raz kolejny wygrał Eugeniusz Dziewiątka z Ponieca, który najlepiej w ponieckim kole radzi sobie z łowieniem karasi. Drugie miejsce zajął Bogdan Białkowski, który przed ostatnią turą spławikowego Grand Prix koła praktycznie zapewnił sobie zwycięstwo w całym cyklu. Na ostatnim stopniu podium stanął Norbert Lindner. Wśród kadetów zwyciężyła Natalia Mikołajczak. Drugie miejsce ex aequo zajęli Kornel Zieliński i Miłosz Niedźwiedziński. Poniżej pierwsza 10 zawodów: 1. Eugeniusz Dziewiątka - 6, 84 kg 2. Bogdan Białkowski - 6, 20 kg 3. Norbert Lindner - 5, 28 kg 4. Marek Wrotyński - 5, 12 kg 5. Norbert Kluczyk - 4, 94 kg 6. Henryk Dubicki - 4, 26 kg 7. Wojciech Wojciechowski - 4, 16 kg 8. Mieczysław Michalak - 3, 82 kg 9. Paweł Szynka - 3, 44 kg 10. Robert Terebecki - 3, 14 kg

Puchar

[ 11 ]

Radnego

Na łowisku Dzięczyna 21 września odbyły się otwarte zawody wędkarskie o Puchar Radnego Powiatowego Kazimierza Musielaka. W niedzielnych zawodach wzięło udział 27 wędkarzy z naszego powiatu. Regulamin rywalizacji dopuszczał wędkowanie na metodę gruntową i spławikową. Mimo przelotnych opadów deszczu ryby brały dość dobrze. Zazwyczaj były to niezbyt duże płocie, krąpie i leszcze, ale trafiały się też prawdziwe okazy. Kilku uczestników miało na swoim haczyku duże ryby, lecz tylko zwycięzca zawodów Mieczysław Sobkowiak poradził sobie z silnymi rybami. Złowił on dwa karpie o łącznej wadze ponad 13 kg! Pozwoliło mu to wygrać z dużą przewagą. Kolejny na podium Józef Idowiak złowił „tylko” 5, 060 kg, a trzeci Norbert Lindner miał w siatce 4, 520 kg ryb. Po wędkowaniu na wszystkich czekał ciepły posiłek, a na najlepszych statuetka i nagrody, które wręczał ich fundator radny powiatowy Kazimierz Musielak. Przy okazji pan Kazimierz obiecał obecnym wędkarzom kolejną edycję tej imprezy w przyszłym roku. Poniżej pierwsza 10 zawodów: 1. Mieczysław Sobkowiak-13,26 kg 2. Józef Idowiak - 5, 06 kg 3. Norbert Lindner - 4, 52 kg 4. Hubert Konieczka - 3, 38 kg 5. Mieczysław Michalak-3,16 kg 6. Edward Brink - 2, 84 kg 7. Paweł Szynka - 2, 28 kg 8. Karol Dutczak - 2, 14 kg 9. Mirosław Mikołajczak - 2, 12 kg 10. Jan Brink - 2, 10 kg

OPRACOWANIE STRONY: NORBERT LINDNER


Z dziejów ponieckiego szpitala [ 12 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Podczas uroczystości otwarcia przedszkola w dniu 1 września 2014 roku, kilkakrotnie wspominano o dawnej funkcji tego budynku. Podkreślano, że od początku istnienia służył miejscowemu społeczeństwu jako szpital. Nawiązując do tych słów pragnę przypomnieć garść faktów z dziejów tej placówki.

Przed powstaniem szpitala na terenie miasta istniały tzw. przytułki. Ze źródeł wiadomo, że znajdowały się one między innymi przy nieistniejących już kościołach : św. Trójcy oraz św. Barbary i św. Ducha. O powstaniu nowoczesnej, jak na owe czasy, placówki szpitalnej zadecydował ks. prof. Jan Respądek, wieloletni proboszcz ponieckiej parafii, a jednocześnie działacz społeczno – polityczny. W 1888 r. wybudował własnym kosztem na terenie gminy kościelnej mały szpitalik na 20 łóżek wraz z przylegającą kaplicą. Szpital z kaplicą zamierzał oddać pod zarząd Siostrom Miłosierdzia a’ Paulo. Jednak władze pruskie były niechętne Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia ze względu na jego polski charakter. Dopiero po kilku latach starań, 13 grudnia1894r., ks. Respądek otrzymał od prezesa Rejencji w Poznaniu zgodę na sprowadzenie Sióstr Miłosierdzia do Ponieca. Ks. proboszcz już wtedy ciężko chorował. 3 stycznia 1895 r. trzy pierwsze siostry przybyły do Ponieca. Działalność rozpoczęły od kompletowania specjalistycznego sprzętu medycznego. Z dużą pomocą finansową pospieszyła hrabina Mycielska z Wydaw, która ofiarowała na wyposażenie wnętrza budowli 24.000 marek. W czasie I wojny światowej w latach 1914 – 1918 poniecki szpital pełnił rolę lazaretu wojskowego. Był on przeznaczony dla lżej rannych żołnierzy, którzy tutaj wracali do zdrowia. Część kosztów związanych z urządzeniem i prowadzeniem lazaretu musiało wziąć na siebie miasto. W 1919 r. po szpitala przyjmowano rannych powstańców wielkopolskich. W okresie II Rzeczypospolitej (1919 – 1939) nastąpiła dalsza rozbudowa szpitala, nazywanego wówczas Zakładem św. Stanisława. W 1927 r. dobudowano nowe skrzydło z salą operacyjną i przychodnią chirurgiczną. W 1930 r. przybył do Ponieca lekarz chirurg Władysław Walentowski i objął oddział chirurgiczny. W tym czasie przeprowadzano rocznie około 300 operacji. Zajętych było 40 łóżek. Na terenie szpitala pracowało 2 lekarzy i 7 sióstr zakonnych cieszących się dobrą opinią. Na poddaszu w ośmiu pokojach mieszkało 20 starszych osób. W chwili wybuchu II wojny światowej, 1 września 1939 r., siostry ewakuowały chorych i staruszków do Jarocina i Środy. Po tygodniu

chorzy wrócili, lecz szpital był zamknięty i zajęty przez wojsko niemieckie, a siostry internowano. Dwa tygodnie później żołnierze opuścili szpital, a siostrom zezwolili na wykonywanie swych zadań. Jednakże poddawano je częstym rewizjom. W październiku 1942 r. zamknięto kaplicę, nie wolno było odprawiać mszy świętej. W pogoni za złotem i srebrem gestapo dokonało jej profanacji. Hitlerowcy otworzyli tabernakulum w celu rabunku bogactw. Zabrali złoty kielich z paterą i puszkę o łącznej wartości 3500 zł. Ponadto z budynku szpitala wywieźli 2 leżanki, 2 kanapy, 14 krzeseł i umywalkę. Mimo trudnych warunków, częstych rewizji, szpital funkcjonował przez cały okres okupacji. Liczył około 70- 80 łóżek. Według danych za 1942 r. leczyło się w nim 148 chorych i dokonano 720 operacji. Polskim personelem kierowała niemiecka przełożona przysłana w

posiadał oddziały: wewnętrzny, chirurgiczny, położniczo - ginekologiczny, zakaźny. Ten ostatni przyjmował pacjentów chorych na błonicę z powiatów : Gostyń, Leszno, Rawicz, Góra Śląska. Oddział zakaźny został zlikwidowany z dniem 15 lutego 1963r. Powołano wówczas przyszpitalną przychodnię chirurgiczną. Przeznaczona ona była wyłącznie dla lecznictwa otwartego i wykonywała rocznie około 500 zabiegów. Kilka lat później oddział zakaźny został ponownie uruchomiony. Przyjmował chorych na żółtaczkę. Z dniem 1 czerwca 1967r. zlikwidowano natomiast oddział położniczy. Likwidacji uległ 31 stycznia 1968r. również oddział chirurgiczny i wewnętrzny. Zmniejszenie liczby oddziałów wywołało protesty Miejskiej Rady Narodowej Ponieca. Jednakże władze powiatowe nie przywróciły zlikwidowanych oddziałów. Twierdziły, że szpital poniecki nie jest w stanie wy-

1943 r. z Dortmundu. Mimo nazistowskich przekonań sympatyzowała z Polakami i otaczała troską chorych i starców. Pomoc jej polegała na udostępnianiu żywności i leków. Siostry przez okres okupacji zdołały również przechować pewną liczbę ukrywających się Polaków. Wysyłały także paczki żywnościowe do przebywających w obozie koncentracyjnym księży ponieckich, dzięki czemu mogli oni wytrzymać trudne warunki. Po zakończeniu wojny szpital odnowiono. Liczył wówczas 90 łóżek. W 1949r. został odebrany Siostrom Miłosierdzia i upaństwowiony. Przyjął wówczas nazwę Szpitala Rejonowego im. Ludwika Rydygiera. Siostry zakonne pozostały jako personel do lat 60., kiedy je ostatecznie usunięto. W okresie powojennym szpital

pełnić wymagań współczesnej medycyny. Na mocy decyzji Wydziału Zdrowia Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu z dnia 18 marca 1969r. szpital został przekształcony w jednostkę leczniczą dla chorób zakaźnych i przewlekle chorych. Oddział dla przewlekle chorych liczył 59 łóżek, w tym 10 łóżek onkologicznych, natomiast oddział zakaźny 27 łóżek. W 1972r. szpital przeszedł pod administrację Zespołu Opieki Zdrowotnej w Gostyniu. Kolejne przekształcenia organizacyjne miały miejsce w latach 1978 - 1979. Zlikwidowano oddział zakaźny, tworząc w jego miejsce oddział geriatryczny, przy czym 17 łóżek oddano do dyspozycji Instytutu Onkologii w Poznaniu. Z upływem lat polepszało się wyposażenie placówki. W latach

50. tych urządzono izbę przyjęć, w 1953r. zelektryfikowano salę operacyjną, urządzono suszarnię bielizny i komorę dezynfekcyjną. W 1961r. założono kanalizację. Staraniem miejscowych zakładów pracy i społeczeństwa zakupiono w 1967 roku aparat EKG. W 1969r. pracownia rentgenowska otrzymała nowy aparat. Często jednak ulegał awarii, wskutek czego pacjenci byli zmuszeni udawać się do Gostynia. Szpital przeżywał kłopoty finansowe. W latach 1967 - 1970 zostały zaciągnięte długi na sumę 20.000 zł. W celu poprawy kondycji finansowej placówki prowadzono własne gospodarstwo. Ogród szpitalny w 1953r. zajmował obszar 0, 53 ha, chlewni było 10 sztuk trzody chlewnej. Ponadto hodowano 3 sztuki bydła i 1 konia. W latach 90., dzięki sprzedaży cegiełek, zbiórce ulicznej, festynom w latach 1996- 2000, pomocy Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, zmodernizowano wyposażenie i dokonano szeregu inwestycji. W 1995 r. zbudowano nową ewakuacyjną klatkę schodową i windę. Zlikwidowano starą, zanieczyszczającą środowisko kotłownię, w miejsce której założono nowoczesne ogrzewanie gazowo – olejowe. Mimo dokonanych ulepszeń prowadzenie szpitala było zbyt kosztowe. Na początku obecnego stulecia chorych przeniesiono do innych placówek, a sam szpital został zlikwidowany. W okresie powojennym przez szpital przewinęło się wielu lekarzy. Dłuższy czas pracowali tutaj : Jankiewicz, Władysław Busza, Ryszard Zawadzki, Wieńczysław Gołąb, Włodzimierz Podsiadłowski, Jerzy Tarnowski, Grzegorz Głuszak.

Źródła: • Archiwum Państwowe w Lesznie, akta Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Poniecu, 1950 – 1973 • Andrzej Repak. Dzieje szpitala w Poniecu. Poniec 1996. Maszynopis w zbiorach biblioteki Szkoły Podstawowej w Poniecu. Wersja cyfrowa na portalu Dzieje ziemi ponieckiej, http://www. poniec. net/index. php?option=com_content&task=view&id=115&Itemid=44 (dostęp 17 września 2014 r.) • Materiały własne

GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

Kalendarium ponieckie Działo się w Rokosowie Część 6:

1867 - Rokosowo kupił książę na Klewaniu i Żukowie Adam Konstanty Czartoryski. Urodził się dnia 24 czerwca 1804r., kształcił się w Anglii. W 1824r. powrócił do kraju. W czasie powstania listopadowego 1830 – 31 należał do straży honorowej dyktatora Chłopickiego i został ranny w bitwie pod Grochowem. Po upadku powstania udał się na emigrację. 12 grudnia 1832r. w Berlinie ożenił się z Wandą Radziwiłłówną, córką księcia Antoniego Henryka, namiestnika Wielkiego Księstwa Poznańskiego i Fryderyki Ludwiki, księżniczki pruskiej. Z tego małżeństwa urodziła się trójka dzieci. Po śmierci żony Wandy (1845), ożenił się powtórnie 16 lutego 1848 r. ze swoją kuzynką Elżbietą Działyńską, córką Tytusa i Celiny z Zamoyskich. Książę Adam posiadał na Śląsku zamek Ruhberg, natomiast w Wielkopolsce obok klucza rokosowskiego dobra jutrosińskie, dubińskie i sarbinowskie. W okresie wiosenno – letnim przebywał zazwyczaj w Rokosowie, natomiast miesiące zimowe spędzał w Poznaniu, gdzie doglądał synów, których kształcił w szkołach publicznych. Miał opinię człowieka pobożnego i hojnego dla ubogich. Nie pełnił ważnych funkcji publicznych. „W ostatnich latach życia, tknięty paraliżem, dogorywał przez lat pięć na zamku rokosowskim z tą pokorą chrześcijańską, którą tylko szczera i od dziecka zaszczepiona wiara nadaje. Zasnął w Bogu, na rękach żony, która mu była istną siostrą miłosierdzia, otoczony rodziną dnia 23 grudnia 1880 r. w Rokosowie, pochowany w podziemiach kościoła parafialnego w Krobi”. 1869 – W Rokosowie zmarła Aniela, córka księcia Adama z pierwszego małżeństwa. Do końca życia była niezamężna. 1872 - Rokosowo liczyło 433 mieszkańców, w tym 17 protestantów. 1874 -W Rokosowie zamieszkał ks. Władysław Poradzewski, dawniejszy wikariusz w Trzcinicy. Został usunięty ze swojej parafii przez władze pruskie, które w tym czasie w ramach tzw. Kulturkampfu prowadziły walkę z Kościołem katolickim. Sąd w Kępnie skazał ks. Poradzewskiego na cztery miesiące więzienia. Również w Rokosowie popadł w konflikt z władzami. Za odprawianie mszy w Rokosowie i Żytowiecku skazano go 9 grudnia 1874 r. w sądzie gostyńskim na 540 talarów grzywny lub 170 dni więzienia. Gdy uchylając się przed karą uciekł, wysłano za nim listy gończe. 1875 – Oskar Kolberg w swym dziele podał taki opis wsi Rokosowo: „W Rokosowie, majątności ks. Czartoryskich, są tylko osady włościańskie, powstałe przez usamowolnienie i uregulowanie włościan zaciężnych. Jest 12 tak zwanych małych gospodarstw, które pełniły zaciąg ręczny; te obejmują po 20-25 morgów magdeburskich i 6 gospodarstw większych, pełniących dawniej zaciąg sprzężajny, obejmujących po 50 i przeszło morgów, gdyż stosownie do jakości gleby, która się gospodarstwu dostała, obliczono ilość morgów. (…)Ta część ( powiatu) Krobskiego, w której jest położona osada poniżej opisana, przechodzi już w lżejsze ziemie, ale zawsze bardzo żyzne; barwa ich jest jaśniejsza, zawierają więcej krzemionki a mniej próchnicy, stąd też pszenica i rzepaki potrzebują silniejszego nawozu i lepszej kultury. Lud tu jest przeważnie polski, dorodny, inteligentny, z natury łagodny i poczciwy. Ubiór odmienny od wschodnich i północnych okolic wielkopolskich; kobiety szczególnie mają wybitny pociąg do jaskrawych kolorów i kusego ubrania. Zwyczaje i zabawy czysto polskie; instrument muzyczny kobza; do kompletnej zaś orkiestry należą skrzypki i basetla. W pieśni ludowe okolica ta, jak cała Wielkopolska, bardzo uboga. Jako znamię sąsiedztwa z Szląskiem, jest tu tak nazwany kiermasz, na tydzień przed św. Marcinem obchodzony; zabytek to dawnych bardzo czasów, poprzednio patryarchalnych, później zaciężnych, kiedy dwór po ukończonych żniwach i zasiewach, wyprawiał włościanom ucztę; pierwszy dzień był przeznaczony dla włościan samych, drugi dla parobków i dziewek, a trzeci dla niedorostków - taka tu tradycja. Zwyczaj ten zachowali do dziś dnia włościanie, wyprawiając kiermasz dla swej czeladzi pracującej z nimi przez lato”.

• Robert Grupa, „Nowa Gazeta Gostyńska”nr 13/06, 2 kwietnia 2006 • Oskar Kolberg. Dzieła wszystkie, Wielkie Księstwo Poznańskie t. X cz. 2, wydane przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław – Poznań 1982, wersja cyfrowa – portal Polona. pl http://polona. pl/item/14269681/360/, http://polona. pl/item/14269681/19/ (dostęp 17 września 2014 r.) GRZEGORZ WOJCIECHOWSKI

[ 13 ]

Lekarz weterynarii Roman Szymański radzi... Ciąg dalszy rozważań na temat BHP podczas pracy ze zwierzętami.

Świnie to bardzo inteligentne zwierzęta. Szybko się uczą, jak otwierać wszelkie niedostatecznie zabezpieczone zamknięcia. Po wydostaniu się z przeznaczonych dla nich pomieszczeń mogą być sprawcami licznych zniszczeń oraz wypadków. Niewiele dorosłych świń wykazuje agresję wobec ludzi. Niebezpieczne mogą być lochy z prosiętami oraz knury używane do rozpłodu. Świnia to z reguły grzeczne zwierzątko, a stała się świnią tylko przez kontakt z człowiekiem. W wielu gospodarstwach rolnych trzymywany jest drób. Przy codziennej obsłudze ptaków bezpośrednie zagrożenie jest niewielkie. Może dochodzić do podziobania lub podrapania obsługującego np. przez koguty lub gęsi. Strusie bywają niebezpieczne w okresie znoszenia jaj. Zbieranie ich z wybiegu może wywołać agresję u tych ptaków, a kopnięcie lub dziobnięcie może spowodować poważny uraz. Właściwy sposób traktowania i obsługi owiec i kóz powoduje, że przyzwyczajają się one do opiekuna, a jego pojawienie się nie wywołuje stresu, co jest bardzo istotne, gdy zwierzęta żyją w stadzie. Gwałtowna ucieczka zwierząt z tak silnie rozwiniętym instynktem stadnym może prowadzić do nieprzewidywalnych wypadków i okaleczeń obsługi. Jedną z możliwości wyeliminowania ryzyka pobodzenia jest chów i hodowla ras genetycznie bezrożnych lub usuwanie zawiązków rogowych u młodych osobników – dekoronizacja. Zwierzęta futerkowe - lisy, norki, tchórzofretki - choć należą do zwierząt gospodarskich, to zachowały wiele cech zwierząt dzikich. Utrzymywane w fermach są nieufne wobec ludzi i w odruchu obronnym mogą ugryźć, dlatego obsługa powinna posługiwać się odpowiednim sprzętem oraz używać grubych skórzanych rękawic. Króliki są bardzo łagodne, jednakże pod wpływem stresu mogą boleśnie pokąsać lub podrapać. Pies jest przyjacielem człowieka i najlepszym stróżem, ale czasem bywa istotą nieprzewidywalną i może przeobrazić się w agresywne zwierzę. Agresję mogą wywołać: głód, stres, zbyt krótki łańcuch, zimno, drażnienie przez dzieci. Pies w gospodarstwie powinien mieć zapewniony ogrodzony i odpowiednio duży wybieg. Psa należy traktować dobrze, poddawać go regularnym szczepieniom i odrobaczaniu, a wówczas będzie wiernie służył właścicielowi. Tak zwane zoonozy to: tężec, kleszczowe zapalenie mózgu, borelioza, wścieklizna, bruceloza, gruźlica, toksoplazmoza, listerioza, leptospiroza. Choroby te wywołane są przez bakterie, wirusy, grzyby i pasożyty. Mogą być przyczyną groźnych i trudnych do wyleczenia dolegliwości, a nawet śmierci. Dlatego należy im zapobiegać poprzez przestrzeganie zasad higieny osobistej, dezynfekowanie i opatrywanie wszelkich ran i drobnych skaleczeń. Stosowanie rękawic ochronnych, spożywanie mięsa tylko wiadomego pochodzenia i przebadanego przez lekarza weterynarii, poddawanie mięsa obróbce termicznej przed spożyciem. Stosowanie szczepień ochronnych dla zwierząt, utrzymywanie higieny w pomieszczeniach inwentarskich, stosowanie zabiegów asenizacyjnych; usuwanie obornika, gnojowicy, czyszczenie stanowisk, okresowe dezynfekcje, dezynsekcje i deratyzacje. Osoby, które kontaktowały się z chorymi zwierzętami lub produktami pochodzącymi od nich, powinny poddać się badaniom lekarskim. Kobiety w ciąży muszą zachować szczególną ostrożność w kontaktach ze zwierzętami, zwłaszcza z kotami, gdyż mogą one przenosić toksoplazmozę.

Dnia 7 września trasa marszu kijkarzy z Ponieca i Bojanowa wiodła z Trzebosza do Sułowa Wielkiego. Tam, w zabytkowym kościele, uczestnicy marszu wzięli udział we mszy świętej w intencji zmarłej Ireny Gołębiowskiej – krewnej Kazimierza Nowaka, znanego podróżnika, który samotnie przejechał rowerem Afrykę podczas trzyletniej wędrówki przed II wojną światową. Kilka lat temu pani Gołębiowska gościła grupę kijkarzy u siebie i dostarczyła niezapomnianych informacji o życiu podróżnika – dziennikarza. Słoneczna i letnia pogoda sprzyjała chodziarzom podczas marszu. GCKSTiR


[ 14 ]

HOROSKOP

Baran 21.03-19.04 Masz szansę poprawić swoją pozycję zawodową. Musisz jednak pokazać, co naprawdę potrafisz. W rodzinie nareszcie upragniona zgoda, ucichną spory i waśnie. Wkrótce przypływ gotówki. Byk 20.04-20.05 Nadchodzą upragnione chwile wytchnienia. Nareszcie znajdziesz czas dla siebie. Wykorzystaj go na wizytę u kosmetyczki, fryzjera, lekarza. Porozmawiaj szczerze z partnerem. Bliźnięta 21.05-21.06 W najbliższych dniach skupisz się na sprawach sercowych. Kilka kwestii musisz wyjaśnić, niektóre wręcz sprostować. W pracy trochę zamieszania i nowy pracownik. Rak 22.06-22.07 Czas na załatwienie zaległych spraw w pracy i w domu. Nie bagatelizuj problemów bliskich. W drugiej połowie miesiąca ważne spotkanie. Może nawet mały flirt. Lew 23.07-22.08 Przed Tobą ciężki okres w pracy. Niektóre decyzje szefa Cię zaskoczą. W rodzinie niespodziewana wiadomość, która sprawi Ci radość. Finanse nieco lepsze. Panna 23.08-22.09 Wszystkie zmiany, jakich dokonasz w wystroju domu, okażą się strzałem w dziesiątkę. W pracy więcej obowiązków i być może dłuższy służbowy wyjazd. Skontroluj zdrowie. Waga 23.09-22.10 Oczekuj bardzo miłej wizyty osoby, której dawno nie widziałaś. Powrócą wspomnienia. Większe wydatki odłóż na później. Teraz pieniądze będą Ci potrzebne w związku z pewnym wyjazdem. Skorpion 23.10-21.11 Przed Tobą dni pełne pozytywnych emocji i dobrej energii. Ktoś okaże Ci dużo życzliwości i poda pomocną dłoń. Doceń wsparcie bliskich. Finanse dobre. Strzelec 22.11-21.12 Masz szansę nawiązać nowe kontakty zawodowe. Czegoś się nauczysz, coś podpatrzysz. W sprawach sercowych trochę rozgardiaszu. Przypomnisz sobie dawną miłość. Może do siebie wrócicie. Koziorożec 22.12-19.01 Wenus opiekuje się zakochanymi i w tych dniach daje nadzieję samotnym. W parach, które nieco się nudzą, szykują się zmiany na lepsze. W pracy podwyżka lub nagroda. Wodnik 20.01-18.02 Pożegnanie lata nie musi być przykre. Jeszcze masz szansę na towarzyskie spotkania i krótki wyjazd. Uważaj za kierownicą. I oczekuj bardzo miłej wiadomości. Ryby 19.02-20.03 Miesiąc upłynie Ci pod znakiem porządków. Trochę się napracujesz, ale potem będzie dużo lepiej. Zapisz się na zajęcia, które pozwolą ci utrzymać formę i figurę. Może aerobik?

UKŁADANKA Z HASŁEM

Nie wyrzucaj

Tym razem proponujemy czytelnikom układankę. W każdym poziomym rzędzie krzyżówki należy tak poprzestawiać literki, aby ułożyć słowo. Dla ułatwienia podajemy pierwsze litery słów. Po wpisaniu wszystkich prawidłowych słów w środkowym pionowym rzędzie odczytamy hasło. Prawidłowe rozwiązanie należy przepisać na kartkę i wysłać lub dostarczyć do Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu. Rozwiązanie można też przesłać e-mailem na adres krzyzowka@gck.poniec.eu. Na rozwiązania czekamy do 20 października. Rozwiązaniem konkursu ogłoszonego w ostatnim numerze „Wieści...” było hasło: ZAPRASZAMY NA ROWEROWY RAJD. W drodze losowania wyłoniliśmy zwyciężczynię. Jest nią Maria Szymkowiak z Ponieca. Zapraszamy do GCKSTiR po odbiór nagrody. Gratulujemy.

R

Ó Z

K K

P

P

Ó

K

E

S

T

A

O

P

Y

Z

B

A

N

L

O

A

A

O

A

R

Ń

E

R

K

N

E

K

I

W

J

P

A

K

U

O

B

E

Ł

R

T

J

E

A

U

R

G

R

W

Ł

W

L

N

M

A

A

W

S

E

A

P O

Y I

B

A

A

D

Ł

A

I

Szybkie i tanie dania Placuszki Produkty: 1 cukinia, 1 marchew, 1 mała pietruszka, 2 jajka, 2 łyżki mąki, sól, pieprz. Sposób przygotowania: Cukinię, marchew i pietruszkę obierz i zetrzyj na tarce o dużych oczkach. Dodaj jajka oraz mąkę, dopraw i wymieszaj. Usmaż na rozgrzanym oleju na rumiano. Podawaj na gorąco lub zimno z ulubionym sosem. Zupa z serka Produkty: 200 g serka topionego, 4 szklanki wody, 1 kostka bulionowa, 2 łyżki posiekanej natki pietruszki, 4 łyżki kwaśnej śmietany, vegeta lub sól. Sposób przygotowania: Wodę zagotuj z kostką bulionową. Dodaj

topiony serek i mieszaj, aż się rozpuści i utworzy zawiesistą zupę. Wlej śmietanę, dopraw solą lub vegetą. Podawaj w filiżankach albo miseczkach. Posyp natką pietruszki lub dodaj grzanki. Z grzybami i ryżem Składniki: 100 g fasoli szparagowej, 100 g marchewki mini, 1 czerwona papryka, 1 mały brokuł, 4 suszone podgrzybki, 2 szklanki ryżu, oliwa, 1 łyżka masła, sól, pieprz. Sposób przygotowania: Fasolkę, marchewkę i pokrojoną paprykę zblanszuj na maśle, a brokuł ugotuj na parze. Grzyby namocz i ugotuj. Dodaj ryż i gotuj, podlewając wodą. Przypraw solą, pieprzem oraz oliwą.

Obierki, łupiny, liście, skorupki itp. najczęściej wyrzucamy. Tymczasem wiele z nich może przysłużyć się zdrowiu. Najczęściej to właśnie skórki i łupiny zawierają dużą ilość witamin i cennych składników. Warto z nich skorzystać. Skórka jabłka - gromadzi najwięcej cennych składników zawartych w całym owocu, m. in.: potas, magnez, witaminy C i z grupy B. Dlatego dobrze jest pokroić i wysuszyć skórki jabłka i dosypać je do müsli. Świetnie jest też miksować je z jogurtem i pić codziennie koktajl. Głąb kapusty - smakuje trochę jak kalarepa. Jest świetnym źródłem witaminy C. Można z niego przygotować sos jogurtowy. Głąb kapusty trzeba zetrzeć na grubej tarce, dodać mały jogurt, ząbek czosnku i trochę koperku, sól, pieprz. Podawać do białego mięsa lub ryby. Biała część skórki pomarańczy jest gorzka i dlatego najczęściej ją wyrzucamy. Tymczasem ma ona pektyny i błonnik, które świetnie wpływają na trawienie. Wyparzoną i osuszoną pomarańczę otrzeć trzeba na tarce, tak by zeszła pomarańczowa część skórki. Tę białą krótko gotujemy i pozbywamy się goryczki. A potem suszymy i drobno siekamy. Dodajemy do kurczaka, sałatek, deserów. W czasie kiszenia ogórków powstają pożyteczne bakterie probiotyczne. Korzystnie oddziałują one na naturalną florę bakteryjną przewodu pokarmowego. Wzmacniają naszą odporność. Dlatego warto pić wodę z kiszonych ogórków. Należy ją rozcieńczyć w proporcji 1:1 przegotowaną wodą, dodać trochę koperku i raczyć się szklanką płynu nawet codziennie.

(: HUMOR :)

- Kochanie, idę na pięć minut do Krysi - mówi żona do męża Tylko nie zapomnij mieszać bigosu co pół godziny! * * * Tablica przed zagrodą z końmi: "Proszę nie karmić koni! Właściciel" Napis poniżej: "Proszę nie brać tego u góry pod uwagę. Koń" * * * Młody rolnik ogląda i poucza właściciela: - Pan ciągle pracuje starymi metodami, sąsiedzie. Będę zdziwiony, jeśli z tego drzewa uda się panu zebrać chociaż 10 kilogramów jabłek. - Ja też będę zdziwiony, bo zawsze zbieram z niego gruszki.


WIEŚCI Z GMINY PONIEC

W dniu 13 września, członkinie Stowarzyszenia MARYŚKI w Łęce Wielkiej wyjechały do Torunia. Główną atrakcją było samodzielne pieczenie pierników w Muzeum Piernika, które jest pierwszym tego typu muzeum w Europie. Była to już druga wycieczka zorganizowana tego lata. W lipcu panie zwiedziły Bazylikę na Świętej Górze w Gostyniu oraz Muzeum błogosławionego Edmunda Bojanowskiego w Grabonogu. M.Danielczak

Organizacja Turystyczna Leszno – Region przy współudziale Gminnego Centrum Kultury Sportu Turystyki i Rekreacji w Poniecu 13 września zorganizowała Rajd Rowerowy im. Zdzisława Adamczaka. Blisko 20-kilometrowa trasa wiodła z Ponieca przez Oporówko, Mierzejewo, Drobnin, Garzyn do Górzna. Tutaj nad jezioro przyjechało około 300 rowerzystów z kilku gmin powiatów leszczyńskiego i gostyńskiego, w tym prawie 60 osób z gminy Poniec. GCKSTiR

[ 15 ]


[ 16 ]

WIEŚCI Z GMINY PONIEC

PIERWSZOKLASIŚCI

Rozpoczął się kolejny rok szkolny. Witamy więc na łamach gazety najmłodszych uczniów naszych szkół. Wszystkim życzymy sukcesów w nauce, jak najlepszych ocen, a także rozwijania talentów w najróżniejszych dziedzinach. Podobne życzenia kierujemy do nauczycieli, a także rodziców małych uczniów, bo ich sukcesy są radością dorosłych. Witamy naszych przyszłych czytelników. Będziemy towarzyszyć im w codziennych szkolnych zmaganiach. A rozpoczynamy od prezentacji.

PONIEC - kl I A

PONIEC - kl I D

Wychowawczyni - Alina Szwarczyńska. Uczniowie: Kamila Borowiec, Dawid Ciechanowski, Klaudia Dolińska, Laura Dołęga, Jakub Domagała, Nicole Juskowiak, Eryk Kijak, Oliwia Lisiecka, Zuzanna Lisiecka, Jakub Lisiecki, Przemysław Maćkowiak, Julia Małyszek, Emil Mazideński, Adam Miedźwiecki, Martyna Sawarzyńska, Maciej Sobkowiak, Bartosz Szafraniak, Grzegorz Szeląg, Piotr Szulc, Kornelia Urbaniak, Maksymilian Wasiak, Braian Widera, Szymon Wróbel.

ŻYTOWIECKO - kl I A

Wychowawczyni - Justyna Pazoła. Uczniowie: Oskar Andrzejewski, Łukasz Baranowski, Bartosz Biernacik, Maksymilian Dechnik, Olga Dołęga, Arkadiusz Goszczyński, Julia Jarożek, Wojciech Juskowiak, Anna Kluczyk, Bartosz Larski, Natasza Lewandowska, Natalia Marciniak, Maja Nowacka, Kinga Prętkowska, Dominik Rosik, Filip Rychel, Lena Skrzypczak, Filip Smektała, Barbara Sylwestrzak, Justyna Wojtkowiak, Przemysław Wujek, Urszula Zborowska.

PONIEC - kl I B

Wychowawczyni - Ewelina Giera. Uczniowie: Mikołaj Budzyń, Nina Bzdęga, Wiktoria Bzdęga, Filip Dołęga, Piotr Hantkiewicz, Paweł Kaczmarek, Sebastian Katarzyński, Krystian Kaźmierczak, Jan Kędziora, Laura Kistowska, Zuzanna Ostach, Oliwia Szaszczak, Miłosz Ślęzak, Malwina Waleńska, Natalia Wolna.

Wychowawczyni - Małgorzata Piskorska. Uczniowie: Mateusz Andrzejewski, Michalina Biegała, Hubert Bzdęga, Żaneta Bzdęga, Michalina Ciesielska, Szymon Dudziak, Natasza Durak, Szymon Dymkiewicz, Borys Gunia, Wiktoria Jańczak, Kinga Jędryczka, Maja Karpińska, Nikodem Katarzyński, Kinga Kluczyk, Wiktor Nowak, Sławomir Wujczak.

ŻYTOWIECKO - kl I B

Wychowawczyni - Małgorzata Małek. Uczniowie: Jakub Andrzejewski, Kacper Antkowiak, Aleksandra Bartlewska, Adrian Bujak, Miłosz Danielczak, Oliwia Dudka, Szymon Dziubałka, Piotr Gruszka, Weronika Kaczmarek, Kacper Karólak, Jagoda Kędzia, Michał Łuczak, Alan Ptak, Michał Staśkiewicz, Alicja Twardowska, Martyna Walczak, Katarzyna Walkowiak.

PONIEC - kl I C

Wychowawczyni - Dorota Kajzer. Uczniowie: Amelia Balcerek, Cyprian Brodziak, Szymon Dudkowiak, Jakub Giera, Dominika Gościańska, Krystian Idowiak, Wiktoria Idziak, Martyna Kaczmarek, Natalia Kowalska, Maksymilian Kuźniak, Piotr Lewandowski, Emilia Łabusińska, Zuzanna Majewska, Maciej Michalak, Maciej Michalski, Kacper Nowak, Antoni Pawlak, Zofia Ratajczak, Nikodem Skopiński, Maria Sobczyk, Bartosz Student, Alan Szczepaniak, Kinga Świtała, Mikołaj Zboralski.

SARBINOWO - kl I

Wychowawczyni - Aleksandra Skorupska. Uczniowie: Paulina Beszterda, Natalia Czwojda, Amelia Gilewska, Zuzanna Jankowiak, Kacper Myślińska, Oskar Pietras, Bartosz Trzaskawka.

Wieści z Gminy Poniec - nr 45 - Wrzesień 2014  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you