{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

GAZETA BEZPŁATNA Nr 35, październik 2016

Festiwalowe impresje Po raz 41 przez tydzień gościliśmy w Gdyni najlepsze polskie filmy. Tegoroczny Festiwal Filmowy zaskoczył bardzo wysokim poziomem wszystkich filmów konkursowych, ilością debiutów oraz wszędobylskim smutkiem.

strona 8

I Ty możesz pomóc

Dajemy rzeczom drugie życie, aby pomagać młodzieży strona 2 i 15

A MNIE JEST SZKODA LATA..., Szkoda mi lata, tak krótko trwało. Żal mi tej rzeszy roześmianych pięknych dziewczyn, przystojnych chłopców szalejących z piłką na plażach. Żal pięknych kwiatów, ptaków, błękitnego nieba i słońca. Żal mi wakacji i urlopów, tłumów wczasowiczów we wszystkich nadmorskich miejscowościach Półwyspu Helskiego. Było tak kolorowo i wesoło. Ale co tam, przecież jesień też jest piękna! strona 3

Fot. wikimedia.org

ALE JESIENIĄ ODPOCZNĘ NA PÓŁWYSPIE HELSKIM

REKLAMA

ZADZWOŃ I REZERWUJ KURS

58 19 660 58 302 23 03 660 619 660

Gdańsk-Sopot-Gdynia w jednej strefie (nie pobieramy opłat powrotnych) na I taryfie

1,80 zł/km

Z postoju i na telefon w pierwszej taryfie. Honorujemy płatność kartą.


Nie wyrzucaj – przekaż dalej!

Robisz porządki? Przeprowadzasz się? Twoje mieszkanie pełne jest nieużywanych przedmiotów? Nie wiesz, co zrobić ze zbędnymi rzeczami? Nie wyrzucaj ich – przekaż do sklepu charytatywnego „Z głębokiej szuflady”. Pozbędziesz się problemu i jednocześnie pomożesz nam organizować regularne korepetycje i zajęcia dla gdyńskiej młodzieży z niezamożnych rodzin.

Co możesz przekazać do sklepu charytatywnego? • artykuły domowe • książki • meble • artykuły dziecięce • zabawki Podaruj, zadzwoń, napisz. Doradzimy i zorganizujemy transport. Sklep charytatywny „Z głębokiej szuflady” ul. Świętojańska 36 Godziny otwarcia: poniedziałek – piątek: 10:00 - 18:00 sobota: 10:00 – 14:00 tel. 515 150 420 e-mail: sklepik@fundacjafly.pl www.zglebokiejszuflady.pl www.facebook.com/zglebokiejszuflady


3

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Legenda Morska Gdynia - kreatywna edukacja dla szkół W Gdyni i w Trójmieście można zaobserwować coraz więcej nowych kierunków zmian w edukacji młodzieży. Na czym polega kreatywna szkoła, w tym niekonwencjonalne prowadzenie lekcji, czy zajęć? Zjawisko jest wielowątkowe. Często wiąże się ono z integrowaniem różnych dyscyplin naukowych oraz obszarów wiedzy w ramach jednego projektu tematycznego, realizowanego najczęściej z zastosowaniem nowoczesnych metod i narzędzi.

A mnie jest szkoda lata..., ale jesienią odpocznę na Półwyspie Helskim

Fot. B.Miecińska

Efektem działania będą oryginalne produkcje filmowe realizowane przez uczniów pod okiem doświadczonych twórców

Fot. Przemek Kozłowski

W Gdyni programy kreatywnej edukacji realizują m.in. instytucje kultury. I tak Muzeum Emigracji prowadzi warsztaty, gry muzealne, lekcje kreatywne dla szkół i rodzin; Muzeum Miasta Gdyni - cykliczne warsztaty rodzinne, bogaty program zajęć scenariuszowych dla szkół średnich i podstawowych. Niezwykle popularne wśród turystów Akwarium Gdyńskie po-

siada ofertę unikalnych zajęć organoleptycznych w tzw. sali mokrej. W kierunku potrzeb kreatywnej edukacji wychodzą także programy UE kierowane do szkół oraz instytucji. Szczególnie aktywnymi jednostkami są Muzeum Miasta Gdyni oraz Centrum Nauki Experyment. Niektóre działania są inspirowane miejskimi, flagowymi obiektami turystycznymi, w tym Gdyńskim Szlakiem Modernizmu, czy szlakiem Legendy Morskiej Gdyni. Na przykład w II połowie października, ����� dzięki projektowi Legenda Morska Gdyni, wybrane klasy z gimnazjów w Gdyni oraz w Gdańsku włączą się w pilotażowy projekt «Kreatywnej Edukacji Morskiej». Efektem działania będą oryginalne produkcje filmowe realizowane przez uczniów pod okiem doświadczonych twórców, w tym m.in. oparte na wybranych wątkach historycznych Legendy Morskiej Gdyni. Projekt w założeniu ma stać się zalążkiem stałej oferty skierowanej do szkół, a związanej z  poznawaniem Gdyni i jej morskiej historii. Zakłada on aktywne działania kreatywne, w tym warsztaty twórcze.

Rozpowszechniła się na dobre pod koniec tamtego właśnie stulecia. Przyczynił się do tego rozwój środków transportu i związany z tym spadek kosztów podróżowania, a także zmiany w sposobie życia społeczeństw. Na wypoczynek mogli sobie wreszcie pozwolić nie tylko członkowie elit, ale także zwykli ludzie utrzymujący się z codziennej pracy. Te zmiany nie ominęły polskiego społeczeństwa. Powstawały wtedy najrozmaitsze instytucje propagujące uprawianie turystyki, spędzanie wolnego czasu poza miejscem zamieszkania. Budowano schroniska, domy wczasowe, zakładano biura podróży. Powstawały i rozwijały się miejscowości letniskowe. Dla mieszkańców wszystkich stron kraju stało się możliwe podróżowanie w różne ciekawe miejsca, a wśród nich na Półwysep Helski. Chętnie korzystano z wyjazdów nie tylko nad pełne mo-

rze, ale także nad Zatokę Pucką zwaną Małym Morzem. Leżące na wybrzeżu miejscowości były do czasów pierwszej wojny światowej niewielkimi osadami rybackimi. Turyści docierali tylko do nielicznych z nich. Przez półwysep wiodła tylko jedna piaszczysta droga, a do letniska można było dostać się tylko wozem drabiniastym wypożyczonym od miejscowego rybaka lub łodzią z Pucka. Dziś trudno sobie wyobrazić jak „letnicy” bez kolei, bez portu dostawali się do Helu, Juraty, czy Jastarni. Wszystko odbywało się „okazją”. Za przyczyną tych pierwszych turystów wioski bogaciły się i przekształcały w miasteczka. Rybackie chaty rozbudowywano w wielopokojowe domy, powstawały wille, hotele - a wszystko po to, by zaspokoić rosnące wymagania polskich letników. W ślad za coraz większą liczbą miejsc noclegowych pojawiać się zaczęły restauracje, kawiarnie,

miejsca do uprawiania sportów. Kiedy wybudowano w Jastarni port, każdy „szanujący” się letnik po plażowaniu spieszył do portu na kawę, dansing, czy na zwykły spacer, by zachwycać się pięknym zachodem słońca nad zatoką. Organizowano bale, przyjęcia, grano w karty. Można było podziwiać piękne toalety pań, eleganckie garnitury panów. Mieszkańcy półwyspu, starając się stworzyć dogodne warunki wypoczynku letników, inwestowali na własną rękę i dzięki temu powstawały nowe drogi, trasy spacerowe, tereny do uprawiania sportów. Na plażach powstawały pawilony z kabinami do przebierania się, łazienkami kąpielowymi, kosze plażowe, budowano dogodne zejścia na plaże. Jesienią 1922 roku rozpoczęto budowę kolei. Łatwiejszy stał się dojazd do Helu. I tak sielanka letniskowa na półwyspie trwała do wybuchu drugiej wojny światowej.

Fot. B.Miecińska

Czy wiecie Państwo, kiedy się rozpoczęła turystyka wypoczynkowa? Ma ona historię stosunkowo młodą. Jej początki w Europie sięgają pierwszej połowy XIX wieku.

Hel przedwojenny i współczesny

Po wojnie Hel przez dziesiątki lat stał się miejscem prawie zamkniętym dla turystów i wczasowiczów. Otrzymał status miejsca szczególnie ważnego strategicznie, co wiązało się z tym, że wjazd samochodem prywatnym odbywał się tylko za okazaniem przepustki już na rogatkach Helu. Szlabany zniknęły dopiero w latach 90. ubiegłego wieku. I znowu półwysep od tego czasu rozwija się i pięknieje. Jak za dawnych lat tętni w porze letniej życiem i zabawą. Powstają kawiarnie, restauracje, muzea. Odbywają się koncerty, festiwale, spektakle teatralne, plenery malarskie i fotograficzne.

Dopiero z nastaniem jesieni miasteczka półwyspu cichną, wyludniają się, chciałoby się rzec, usypiają. Właśnie teraz warto udać się tam na krótki lub dłuższy wypoczynek. Jakże piękny może okazać się jesienny spacer po plaży i uliczkach Helu, Jastarni, Juraty. Jeżeli lubicie Państwo ciszę i przyrodę, koniecznie wybierzcie się na półwysep. Nucąc piosenkę Ireny Santor „Już nie ma takich plaż”, sprawdźcie sami prawdziwość jej słów. Plaże dalej są piękne, morze cieszy oczy, a panujący spokój zachwyca duszę. Barbara Miecińska


4

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

OKIEM PODRÓŻNIKA

Tajemnice tanich lotów Oto najważniejsze powody: 1. Oszczędność Wsiadając do samolotu tanich linii lotniczych, można czasami poczuć się wręcz klaustrofobicznie, a to dlatego, że dodano więcej siedzeń. Do największego absurdu dopuścili się przedstawiciele Thomson Airways. W samolotach tych linii odległość między siedzeniem a tyłem drugiego siedzenia wynosi zaledwie 70 cm! Do tego dochodzi brak darmowych przekąsek i napojów nawet podczas lotów dłuższych niż 3 godziny. Ciekawostką może być fakt, że często linie lotnicze rezygnują z biznes klasy na rzecz większej ilości miejsc w klasie ekonomicznej. 2. Lotniska Przewoźnicy tanich linii lotniczych najczęściej wybierają lotniska położone daleko od centrów miast. Są one z reguły tańszą konkurencją dla głównych portów. Pobierają niższe opłaty od linii lotniczych za obsługę naziemną pasażerów i samolotów. Oczywiście łączy

się to z większymi kosztami dojazdu z lotniska do miasta, o czym często zapominamy przy zakupie taniego biletu. 3. Obsługa naziemna. Tani przewoźnicy do minimum ograniczają obsługę naziemną. Najlepszym przykładem jest częsty brak rękawów podczas wchodzenia na pokład samolotu, ponieważ wynajem schodów jest o wiele tańszy.

Pewnie nieraz zastanawialiście się, jak to się dzieje, że powrotny bilet do Londynu kosztuje Was mniej, niż taksówka z centrum Gdyni do Waszego domu.

Źródło unitedspaces.com

Jesień to czas, kiedy linie lotnicze potrafią wręcz zaszokować nas swoimi ofertami. Promocja goni promocję, a ceny niektórych lotów są niewiarygodnie tanie. Pewnie nieraz zastanawialiście się, jak to się dzieje, że powrotny bilet do Londynu kosztuje Was mniej, niż taksówka z centrum Gdyni do Waszego domu.

na przykład Wizz Air zezwala na wniesienie małego bagażu podręcznego bez dodatkowej opłaty, ale jeśli jego gabaryty będą zbyt duże, to trzeba za to zapłacić.

4. Bagaż Cena za bagaż często przekracza cenę biletu! Oczarowani niskim kosztem naszego biletu, dajemy złapać się w pułapkę zakupu dodatkowego bagażu, zapominając, że przecież będziemy również wracać z tym bagażem, co się wiąże z kolejną opłatą. Do tego dochodzą restrykcje związane z bagażem podręcznym,

5. Sprzedaż Każdy lot tanimi liniami dostarcza mieszanych emocji, kiedy to pokład samolotu zamienia się w dział promocji i miejski bazar, na którym można kupić puszkę piwa, gorącą kanapkę, perfumy, losy na loterię, czy plastikową atrapę samolotu, w którym właśnie siedzimy. Ale ceny za te przyjemności są porównywalne bardziej z cenami w ekskluzywnych

Obecny tekst jest kontynuacją opowieści o perfumach zawartej w poprzednim numerze naszej gazety. Zatrzymałam się wtedy przy islamie w czasach średniowiecznych. Stał się on źródłem zainteresowań Arabów perfumami. W dobie odrodzenia, wielkich odkryć geograficznych, poznawania nieznanych kultur i cywilizacji, otworzyły się nowe drogi handlu. Włochy wówczas zajęły pierwsze miejsce w produkcji perfum. Później Francja przejęła inicjatywę, koncentrując produkcję na Lazurowym Wybrzeżu (miasta: Grasse, Cannes i Nicea). Powiadają, że Napoleon

I przed bitwą miał zwyczaj zanurzać głowę w wodzie kolońskiej, zaś jego małżonka Józefina tak mocno perfumowała swoje apartamenty, że do dziś jeszcze daje się odczuć ślad dawnych zapachów. Perfumy naturalne, każdy z nas to wie, znajdują się w kwiatach rozlicznych roślin takich jak np. róża, konwalia, goździk, żonkil, jaśmin, rezeda, heliotrop,

Fot. pixabay.com

Perfumy hiacynt, pomarańcza, mimoza, ale często nie tylko w kwiatach. Oto np. lawenda, mięta i fiołek zawierają je w kwiatach i liściach, pelargonia w liściach i łodygach, cynamonowiec w korze, cedr i sandałowiec - w drewnie, bergamotka, cytryna, pomarańcza i mandarynka - w skórze owocu, tatarak i imbir - w kłączach etc. Istnieją też substancje zapacho-

centrach handlowych, niż na naszym miejskim bazarze. Do tego dochodzą wszędobylskie reklamy w środku samolotu, choć Ryanair poszedł o krok dalej i wynajmuje powierzchnie swoich maszyn. 6. Dodatkowe możliwości podczas zakupu biletu Zakup taniego biletu na stronie linii często zamienia się w turniej dla spostrzegawczych. Otóż firmy lotnicze proponują wiele dodatkowych „atrakcji” takich jak ubezpieczenie na zdrowie, życie, bagażu, wypożyczenie samochodu, transport do i z lotniska, przestrzeń na

nogi, wybór miejsca, pierwszeństwo wejścia na pokład, przewóz sprzętu sportowego, tj. nart, sprzętu snowboardowego itd. Trzeba dużego skupienia podczas zakupu biletu, aby nie wcisnąć jakieś niepotrzebnej opcji. Jest jeszcze wiele innych powodów, dla których linie lotnicze mogą pozwolić sobie na tak tanie ceny biletów i choć często zdarza się nam narzekać na wiele niedogodności, to jednak świadomość podróży za przysłowiowy grosz w przepiękne i nieodkryte przez nas miejsca budzi zdecydowanie pozytywne emocje. Łukasz Zagi Zagórski

we pochodzenia zwierzęcego, jak piżmo piżmowca, ambra kaszalota lub wysuszony strój bobrowy. Mnóstwo jest także substancji chemicznych, syntetycznych. Współcześnie istnieje tak wiele firm produkujących perfumy, że każdy z nas może dla siebie wybrać bukiet zapachowy w zależności od upodobań, karnacji, pory roku, zasobności portfela i okoliczności. Skład perfum to: głowa, serce i podstawa. Tworzą one wspólnie niepowtarzalną nutę zapachową i zapewniają trwałość oddziaływania na zmysł powonienia. Podaję przykładowy skład znanych perfum: - głowa (zielona nuta, lawenda, karambola, kwiat pomarańczy, bergamotka, ananas, aldehydy), - serce (tuberoza, jaśmin, róża, goździk ogrodowy, irys, ylang-ylang),

- podstawa (wanilia, piżmo, drzewo sandałowe, cynamon, opoponax, wetiweria). W ciągu ostatnich dwudziestu lat w znacznie większym stopniu niż wcześniej perfumy zainteresowały męski świat. Perfumy dziś to nie tylko przywilej kobiet i dziewcząt. Modni mężczyźni używają perfum tak często jak kobiety. Perfumy dodają im męskości i sprawiają, że otoczenie nie pozostaje obojętne na intrygujący zapach. Tak reklamuje swój wyrób jedna z firm perfumeryjnych: „zapach perfum został stworzony specjalnie z myślą o prawdziwych mężczyznach, którzy pod twardą skorupą skrywają wrażliwe wnętrze”. Pamiętajcie o tym panowie! Maria Gromadzka


5

Informacje – Kultura – Społeczeństwo OPOWIEDZ NAM SWOJĄ HISTORIĘ

Wspomnienia z Sycylii Kiedy jesienny ziąb i szaruga za oknem, miło sięgnąć po cieplejsze wspomnienia. Przez wiele lat w dzieciństwie, gdy się budziłam, wzrok mój padał na ośnieżony, dymiący wulkan na obrazku wiszącym na wprost mojego łóżka.

Plac katedralny w Syrakuzach

Na pierwszym planie widoczne były gazony pełne czerwonych kwiatów, a niebo było niesamowicie niebieskie. Po latach mogłam ruszyć w poszukiwaniu tegoż widoku i tak trafiłam na piękną Sycylię. W czasie przeprawy promem z Villa San Giovanii w Kalabrii burza zastała nas w Cieśninie Mesyńskiej. Nic dziwnego, przecież znaleźliśmy się między legendarną Scyllą a Charybdą, dwoma monstrami z greckiej mitologii żyjącymi w wąskim kanale między Półwyspem Apenińskim i Sycylią. Sycylia jest skalista. Drogi wytyczone są wysoko nad brzegami i kiedy podróżuje się autokarem, można odnieść wrażenie, że to podróż samolotem, bo widać tylko niebieskie morze i niebieskie niebo. Wydaje się, że lada moment wylądujemy łagodnie w morzu. Północna część wyspy jest bardziej górzysta, a na południu, niestety, nie byłam. Piękna Sycylia jest słynna z wulkanu Etna, największego w Europie i stale aktywnego. Mierzy około 3330 m , bowiem w wyniku erupcji jego wysokość stale się zmienia. Krajobrazy na Etnie są iście księżycowe. Masyw składa się z około 250 kraterów, stożków, przepaści, uskoków i pól lawy świadczących o dużej aktywności całego obszaru. Wspaniałe pamiątki przeszłości są na wyspie dobrze zachowane, czego przykłady można znaleźć w Syrakuzach, jednym z najbardziej znanych miast starożytnego świata, słynnym z powodu Archimedesa, greckiego matematyka, fizyka i filozofa. Archimedes został zabity podczas II wojny punickiej w 212 r. p.n.e.

Krater Monte Silvestri na Etnie

Kiedy żołnierze rzymscy zdobyli miasto, zajęty był rysowaniem na piasku matematycznych wykresów i zirytowany zwrócił uwagę rzymskiemu żołnierzowi: „Nie niszcz moich kół”. Rozwścieczony żołnierz ugodził go mieczem . W mieście znajduje się olbrzymi grecki teatr wykuty w białej skale w V w. p.n.e. Może on pomieścić jednorazowo 24 tys. ludzi. Przepiękny Plac Katedralny w Syrakuzach, z barokowym kościołem Świętej Łucji, został wykorzystany w filmie Giuseppe Tornatore „Malena”. Mała Taormina położona na Taormina, widok z ruin teatru greckiego tarasowym wzgórzu na wschodnim wybrzeżu wyspy jest jednym z najbardziej czarujących miejsc na świecie, ze swoimi kościółkami, pałacami, bramami, wąskimi uliczkami i pięknym widokiem z ruin antycznego grecko-rzymskiego teatru na morze i majestatyczną Etnę. Wielu turystów wspina się codziennie na szczyt ruin, żeby zobaczyć jeden z najpiękniejszych widoków świata. Oazą spokoju jest park miejski z gąszczem ro- Widok z Taorminy na zatokę Mazzaro dodendronów, magnolii, akacji, kaktusów i palm. Katedra w Monreale, w północnej części wyspy, uznawana jest za wzorzec architektury normańskiej. Została zbudowana w XII wieku z woli Wilhelma II. Baśniowe mozaiki na złocistym tle są dziełem arabskich i bizantyjskich rzemieślników z XII i XIII wieku. Mozaiki pokrywają 6340 m2 katedry. Więcej ma tylko Hagia Sophia w Stambule. Olbrzymi Chrystus Pantokrator w apsydzie głównej stwarza zdumiewającą iluzję, że patrzy wszędzie, na każ- W Taorminie de miejsce w katedrze.

Poruszyła mnie też wizyta w Palermo, stolicy Sycylii, gdzie zwiedziłam Pałac Normanów z przepiękną Kaplicą Palatyńską z XII wieku. Mozaiki kaplicy posiadają wielką wartość artystyczną. To dzieło sztuki reprezentuje ten sam styl co katedra w Monreale. Kaplica została zbudowana dla Rogera II, pierwszego króla Sycylii, przez bizantyjskich architektów i rzemieślników. Dzisiaj w Pałacu Normanów odbywają się posiedzenia parlamentu sycylijskiego. Na ścianach głównego pomieszczenia widoczne są rysy po trzęsieniu ziemi. W Palermo znajduje się również piękna katedra z XV wieku w stylu gotyku katalońskiego z rzeźbą św. Rozalii, która jest patronką miasta. Interesująca fontanna z XVI wieku znajduje się na skwerze Pretoria. Wąskie uliczki Palermo nie są bezpieczne. Dużo na nich młodzieży na skuterach i samochodów jeżdżących zderzak w zderzak. Ostatnio w wąskich uliczkach spotkać można wielu czarnoskórych imigrantów z Afryki. Nie odwiedziłam, niestety, południowej części wyspy z Doliną Świątyń w Agrigento i wspaniale zachowanej starożytnej świątyni Concordii. Nie dotarłam także do rzymskiej rezydencji wiejskiej w Casale, w środkowej części wyspy. Po II wojnie światowej sycylijska mafia zdominowała lokalną gospodarkę i politykę, ale po zamordowaniu w atakach terrorystycznych sędziów Giovanniego Falcone i Paolo Borselino w 1992 r. władze rozpoczęły intensywną walkę ze światem przestępczym i obecnie mafia nie jest tak silna. Sycylia - kiedyś jeden z najważniejszych regionów starożytnego świata, teraz jest jednym z najbiedniejszych regionów Włoch, charakteryzującym się wysokim bezrobociem. Jednak wspaniałe pomniki przeszłości, jej historia, ludzie i natura są godni największego zainteresowania. Anna Jasińska Od redakcji: Dziękujemy autorce i zachęcamy naszych czytelników do przesyłania swoich wspomnień, przemyśleń lub ciekawych historii. Korespondencję z dopiskiem „Wspomnienia” można kierować na adres biura Fundacji: ul. Świętojańska 36/2, 81-371 Gdynia, dostarczyć osobiście lub przesłać pocztą elektroniczną: wspomnienia@gdynskiiks.pl z dodaniem w temacie e-maila słowa „Wspomnienia”. Małgorzata Łaniewska


6

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Cześć Bohaterom września 1939 r. Mija właśnie kolejny, już 77-my wrzesień od tamtego pamiętnego, wojennego września 1939 r. Polska, napadnięta zdradziecko w dniu 1.09.1939 r. przez hitlerowskie Niemcy, siłą swoich bohaterskich żołnierzy broniła się bardzo dzielnie. Jednak pod naporem wie� lokrotnie silniejszego wroga wolno przegrywała tę wojnę. Osamotniona w walce, opusz� czona przez sojuszników Fran� cję i Anglię, zdradziecko na� padnięta w dniu 17.09.1939 r. przez Związek Radziecki, nie była w stanie sama udźwignąć ciężaru tej wojny. Siódmego września 1939 r. pada Wester� platte, 8.09 uderzeniem z Prus Wschodnich wojska niemiec� kie są już pod Warszawą, 13.09 pod Lwowem, 19.09 pada Kępa Oksywska, 27.09 zdobyta zo� staje Warszawa, Modlin walczy jeszcze do 29.09. Do 2.10 wal� czy Hel, a ostatnia bitwa wojny obronnej 1939 r, prowadzona przez gen. Kleeberga pod Koc� kiem, kończy się 5.10.1939 r. Niemcy hitlerowskie przez wiele lat, wbrew postanowie� niom Traktatu Wersalskiego, prowadziły intensywne zbro�

jenia i budowały ogromną ar� mię. Hitler, w myśl przyjętej doktryny „parcia na Wschód”, chciał podporządkować so� bie państwo polskie i uczynić je państwem niewolniczym. Zdając sobie sprawę z tego, że Polska będzie się bronić, rozpoczął już wcześniej pro� ces osaczania naszego kraju. W 1938 r. opanowana zosta� je przez Niemcy, bez jednego wystrzału, Kłajpeda, a następ� nie Austria i Czechosłowacja. Wobec Polski wielokrotnie w 1938 r. i 1939 r. wysuwane były przez Niemcy oficjalne żądania przywrócenia Gdań� ska do Niemiec, a także utwo� rzenia eksterytorialnego „ko� rytarza” przez ziemie polskie dla połączenia Niemiec i Prus Wschodnich wielopasmowy� mi drogami bitymi i kolejo� wymi. Wobec stanowczego sprzeciwu Polski zaspokojenia

Gen. bryg. Stanisław Dąbek

tych roszczeń Niemcy wybrali wojnę. Bohaterską obroną na Wy� brzeżu wyróżniły się głównie: Westerplatte, Poczta Gdańska, Hel i Kępa Oksywska. Liczba obrońców Wybrzeża w dniu

1.09.2016 r. wynosiła około 15000 żołnierzy; obrona Kępy Oksywskiej w dniu 10.09.1939 miała już tych żołnierzy tylko 7500. Walki w obrębie Gdyni, a szczególnie Kępy Oksyw� skiej, pociągnęły za sobą po stronie polskiej bardzo duże straty: 1500-2000 poległych i 3000-3500 rannych i zaginio� nych, co w przybliżeniu stano� wi 30% całego stanu walczą� cych. W walkach w całej Polsce zginęło wielu generałów, puł� kowników i oficerów niższych stopni. Bardzo wielu ofice� rów zmarło w jenieckich obo� zach z powodu odniesionych w walkach ran, a ponad 21000 zostało zamordowanych przez Związek Radziecki w Katyniu i innych obozach śmierci. W tej wojnie obronnej ar� mia polska była mniej liczna i znacznie gorzej wyposażo�

na lecz żołnierz polski nadra� biał to dzielnością, wolą walki i umiłowaniem Ojczyzny, za którą walczył. Walkami o najbliższą na� szemu sercu Gdynię i Kępę Oksywską dowodził pułkow� nik Stanisław Dąbek, znako� mity i nieustraszony dowód� ca. Obrona Kępy Oksywskiej była potrzebna, aby Niemcy nie mogli ostrzeliwać z artyle� rii broniącego się jeszcze Helu. Gdynię przed wojną budowała cała Polska, a potem w 1939 r. w potrzebie bronili jej i odda� wali swe życie żołnierze z całej Polski.

Bohaterską obroną na Wybrzeżu wyróżniły się głównie: Westerplatte, Poczta Gdańska, Hel i Kępa Oksywska. Już dzisiaj wszystkim tym cywilom w całej Polsce, którzy spełnili swój żołnierski obowią� zek tu na Wybrzeżu, bohater� sko i z całym oddaniem, należy się nasza wdzięczność i szacu� nek. Należą się one szczególnie Dowódcy Obrony Wybrzeża pułkownikowi Stanisławowi Dąbkowi za jego prawość, wa� leczność i honor, aż do poświę� cenia własnego życia dla uko� chanej Ojczyzny Polski! Zbigniew Koziarz

Nagroda Literacka – tylko dla literaturoznawców? „Nagroda Literacka Gdynia to święto dla wybrańców – literaturoznawców albo szalonych zapaleńców, którzy lubują się w niestandardowej literaturze”. Otóż nie. Sęk w tym, że to święto dla wszystkich. Naprawdę! Nagrody Literackie zawi� tały do Gdyni po raz 11. Ka� pituła wybierała spośród 402 tytułów najlepszą prozę, po� ezję, esej i przekład na język polski. Mogłoby się wydawać, i pewnie wielu z nas tak się wydaje, że to wydarzenie jest przeznaczone tylko dla lite� rackich maniaków. No bo ilu z nas dla przyjemności czyta eseje? Biorąc pod uwagę, że 63% Polaków nie przeczyta� ło w zeszłym roku ani jednej książki, można wnioskować, że raczej niewielu z� ����� pozo� ����� stałych 37% czytających, jak już po coś sięga, to są to ese� je albo proza. A właśnie takie przedsięwzięcia, jak Nagroda Literacka Gdynia, mają nas do tego przekonać. I jak już się raz człowiek rozsmakuje w wydarzeniach z nią związa�

nych, to na kolejną edycję cze� ka się z utęsknieniem. W tygodniu poprzedzają� cym oficjalne wręczenie na� gród możemy uczestniczyć w szeregu spotkań, pomysło� wych akcji i wydarzeń, któ� re mają nam przypomnieć o mocy słowa. Ci, co korzystają z komunikacji miejskiej, przez dwa dni późnymi popołudnia� mi mogli natrafić na rozczyta� ne trolejbusy i autobusy. Ak� torzy w wybranych pojazdach ZKM recytowali fragmenty książek nominowanych do Nagrody Literackiej w ramach akcji „Słowo do kontroli”. Na terenie pięknego, gdyńskiego dworca można było skorzystać ze specjalnej Czytelni Dworco� wej i zapoznać się z nominowa� nymi książkami. Najciekawsze wydają się jednak spotkania

z autorami. Właśnie wtedy poznajemy ich wrażliwość na otaczającą rzeczywistość, czy proste spostrzeżenia o naturze i przedmiotach, których my na co dzień nie zauważamy. Za� czynamy się zastanawiać, co taki człowiek ma do powie� dzenia… może warto sięgnąć po jego książkę i poznać go bliżej? Warto, bo jak mówi� ła przewodnicząca Kapituły prof. Agata Bielik - Robson, nagroda jest jak latarnia, która w morzu publikacji, wyszukuje te najwyższe maszty. Dobrze czasami ambitnie wspiąć się na taki maszt i spróbować poznać rzeczywistość widzianą oczyma największych wrażliwców. W trakcie Dni Nagrody Literackiej Gdynia znajdzie się również coś dla laików li� teratury. W tym roku do Te�

atru Miejskiego zawitał Ma� ciej Fortuna wraz z zespołem, aby zaprezentować gdynianom koncert multimedialny „Szym� borska”. Tajemniczo brzmi i tak też było. Muzycy przedstawili wiersze Wisławy Szymborskiej w zupełnie nowej odsłonie. Jej utwory były urozmaicone efek� tami świetlnymi, audiowizual� nymi, a przede wszystkim mu� zycznymi. Do skonstruowania warstwy dźwiękowej koncertu instrumentaliści użyli przed� miotów, które otaczały poetkę oraz nagrań, w których Szym� borska czytała własne wier� sze. Stworzyło to niesamowity klimat odmienności, trochę dziwaczności, a jednocześnie podkreślało rzeczy, które zdaje się tylko Szymborska zauwa� żała. Koncert był wspaniałą okazją, żeby delikatnie wejść w artystyczny świat i odkryć jego wciągającą siłę. Ale przede wszystkim Na� groda Literacka Gdynia po�

ławia perły, aby potem każdy mógł je przez chwilę pono� sić. Nie chodzi o to, aby każ� dą z nich dotknąć. Dobrze jest najpierw poznać twór� ców, poczuć zapach ciekawej książki, by potem wybrać od� powiednią dla siebie – cho� ciaż jedną. W tym roku za perłę w ka� tegorii poezja uznano „Nice” autorstwa Barbary Klickiej, w kategorii eseistyka „Drogę 816” Michała Książka, w kate� gorii proza „Skoruń” Macieja Płazy, a za najlepszy przekład na język polski nagrodę wrę� czono Annie Wasilewskiej za nowe tłumaczenie „Rękopisu znalezionego w Saragossie” Jana Potockiego. Zwycięzcom gratulujemy! By spróbować wczuć się w literacki klimat Gdyni, zachęcamy wszystkich czytelników do uczestnictwa w Dniach Nagrody Literackiej w przyszłym roku,. Aleksandra Kurek


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

7

Szkoła Jungów Czas w niej spędzony był jednym z najpiękniejszym okresów w moim życiu. Ziściły się moje pragnienia. Szkoła przygotowała mnie do dalszej drogi morskiej, która wiodła przez Państwową Szkołę Morską w Szczecinie, Uniwersytet Gdański. Do dziś wspominam ją z wielkim sentymentem. Była jedyna w swoim rodzaju, przede wszystkim dzięki ludziom, którzy ją stworzyli, kształcili nas i wychowywali.¹ Po II wojnie światowej z inspiracji kilku zapaleńców należących do Związku Harcerstwa Polskiego powstało w Gdyni Państwowe Centrum Wychowania Morskiego, które przeszło do historii polskiej oświaty morskiej pod nazwą Szkoły Jungów. Jej zalążkiem był Referat Żeglarski powołany już w 1927 w Głównej Kwaterze Harcerzy. Jego członkowie, m.in. Witold Bublewski, Józef Michałowski, Stanisław Ludwig, Jan Kuczyński, Antoni Gregorkiewicz, skupili się wokół generała Mariusza Zaruskiego – dowódcy jachtu szkolnego „Zawisza Czarny”. Po wybuchu wojny myśl o wychowaniu morskim młodzieży w czasach pokoju nie opuszczała harcerzy. Zainicjowano wiele projektów dotyczących przyszłości młodych ludzi, którzy chcieli związać swoją przyszłość z morzem. Jednym z nich była poświęcona nauczaniu przyszłych adeptów szkół morskich „Akcja morska”, którą przesłano na ręce członków Rządu Londyńskiego. Wraz z wyzwoleniem spod okupacji hitlerowskiej doszło do realizacji pomysłu przedwojennych harcerzy. Stanisław Ludwig na polecenie Witolda Bublewskiego przedstawił projekt utworzenia Państwowego Centrum Wychowania Morskiego Stefanowi Jędrychowskiemu, który w latach 1945–1947 zajmował się w rządzie żeglugą i handlem zagranicznym. Wieść o powstaniu Szkoły Jungów dotarła do wielu marzących o morzu chłopców ze spalonych miast, miasteczek i wsi z łamów pism „Żeglarz” i „Młody Żeglarz” z szybkością błyskawicy. Jeden z jej uczniów wspomina to tak: „Marzenia o morzu zakiełkowały we mnie bardzo wcześnie. „Wielka Woda” była tematem opowieści mojej babki, która niemal każdego wieczoru snuła wspaniałe historie o okrętach i dalekich krajach. A że w młodości mieszkała w Piotrogrodzie i Odessie, więc przeprowadziwszy się daleko od morza, tęskni-

ła za nim bardzo i tę tęsknotę we mnie zaszczepiła. Odkąd pamiętam, babka prenumerowała „Morze” i czytając je wnikliwie, relacjonowała zawartość czasopisma. Słuchając historii o marynarzach i okrętach wojennych, tak bardzo się nimi zafascynowałem, że zapragnąłem na własne oczy ujrzeć morze i statki. [...] Myśl, by znaleźć się nad morzem, nie dawała mi spokoju. [...] Było już po wojnie, chodziłem do trzeciej klasy gimnazjum, gdy któregoś dnia, wracając ze szkoły do domu, zauważyłem w witrynie kiosku tygodnik

Państwowe Centrum Wychowania Morskiego istniało zaledwie pięć lat. W latach 1946 –1951 wykształcono w nim ponad tysiąc pięciuset jungów, którzy zasilili kadrę na statkach handlowych i rybackich. „Przekrój” z fotografią marynarza w czapce Państwowej Szkoły Morskiej na okładce. Kupiłem czasopismo i dowiedziałem się, że do tej szkoły można dostać się po tzw. małej maturze i pomyślnie zdanym egzaminie konkursowym. Kiosk mijałem codziennie. Czasopisma poświęcone tematyce morskiej zaczęły mnie intrygować. Zapytałem o nie siedzącą w kiosku starszą panią, która podała mi miesięcznik „Żeglarz”. Był to pierwszy numer tego czasopisma z kutrem rybackim na okładce. Z „Żeglarzem” pod pachą pobiegłem do domu i, położywszy teczkę, wprost rzuciłem się do czytania. Najważniejszy artykuł, który się w nim znajdował, pióra Józefa Micha-

łowskiego, poświęcony był powstaniu Państwowego Centrum Wychowania Morskiego z siedzibą w Gdyni. Następne numery pisma zawierały testy, na które trzeba było odpowiedzieć, jeśli chciało się wziąć udział w kursach pracy morskiej, weryfikujących do Szkoły Jungów. Wysyłałem odpowiedzi do redakcji. Wkrótce zostałem zakwalifikowany i przyjęty do Szkoły Jungów[...]”.² Podczas kursów pracy, które odbywały się w Dziwnowie, Łebie, Darłowie i Gdyni, przyszli adepci Szkoły Jungów uczestniczyli w wykładach, uczyli się wiosłowania na barkasach najpierw na rzece, później na pełnym morzu, przyswajali wiedzę wiązania węzłów, a w porcie pomagali wydobywać zatopione statki. Panowała surowa dyscyplina, której punktem kulminacyjnym były częste alarmy nocne. Kurs kończył się egzaminem. Ci, którzy go zdali, swoje kroki kierowali do Gdyni, do Szkoły Jungów, która mieściła się w zaprojektowanym przed wojną przez architektów Bohdana Damięckiego i Tadeusza Sieczkowskiego „Domu Żeglarza” wznoszącym się przy obecnej Alei Jana Pawła II 3. Budynek był niedokończony i uczniowie po spisaniu personaliów, przejściu badań lekarskich, dopasowaniu używanych ubrań marynarskich, prócz nauki teorii i praktyki brali udział w pracach budowlanych szkoły. Noszono materiały budowlane, sprzątano. Warunki były skromne. Brakowało nawet sprzętu żeglarskiego. Całe pierwsze piętro zajmowała sypialnia, którą pokrywała prowizoryczna podłoga. Stołówkę ulokowano na parterze. Zamiast centralnego ogrzewania stały blaszane piece ogrzewane trocinami. Zimą było lodowato i gdy panowały mrozy, można było znaleźć na pościeli śnieg. A mimo to uczniowie byli szczęśliwi. Przed nimi stał otworem cały świat, który niebawem, po ukończeniu tej szkoły i Państwowej Szkoły Morskiej, mieli zwiedzać. Ich

wychowawcami byli doświadczeni żeglarze wywodzący się ze szkoły generała Zaruskiego tj.: Stanisław Ludwig, Mieczysław Kazibut, Franciszek Wierzbicki, Janusz Wawrykiewicz – kierownik warsztatów szkolnych, Tadeusz Wielochowski, Władysław Drapella czy Henryk Piątkowski. Kształcenie w Szkole Jungów trwało rok. Po upływie sześciu miesięcy nauki chłopcy prócz zajęć w Gdyni zostali zaokrętowani na statek szkolny „Dar Pomorza”. Rocznik 1947- 48 wyruszył 30 maja w swoją pierwszą w życiu podróż za granicę do szwedzkiego Karlshamn. Celem wyprawy było odmagnetyzowanie kadłuba statku. Jungów roz-

Zainicjowano wiele projektów dotyczących przyszłości młodych ludzi, którzy chcieli związać swoją przyszłość z morzem.

gów dołączyli uczniowie Państwowej Szkoły Morskiej i całą grupą ruszyli w kolejny rejs do Hawru i Liverpoolu. Państwowe Centrum Wychowania Morskiego istniało zaledwie pięć lat. W latach 1946 –1951 wykształcono w nim ponad tysiąc pięciuset jungów, którzy zasilili kadrę na statkach handlowych i rybackich. Wielu z nich wkroczyło do zawodu marynarskiego w charakterze bosmanów, cieśli, rybaków i szyprów. Znakomita większość kontynuowała naukę w Państwowej Szkole Morskiej w Gdyni i Szczecinie, zdobywając zawód nawigatora czy mechanika. Spora część ukończyła studia wyższe, zdobyła stopnie naukowe i trafiła w charakterze wykładowców i wychowawców do Wyższej Szkoły Morskiej. Wielu z jej absolwentów szkołę darzyło wielkim sentymentem przez całe swoje życie. Jeden z nich, kapitan żeglugi wielkiej, Roman Watras, zmobilizowawszy żyjących jeszcze kolegów do napisania wspomnień, doprowadził w 2004 roku do powstania monografii PCWM, wypełniając lukę w historii polskiego szkolnictwa morskiego.

dzielono na trzy wachty i uczono ich sterowania, nadawania i odbierania sygnałów alfabetem Morse’a. Po dotarciu do portu, zwiedzaniu miasta i oglądaniu pełnych towaru witryn sklepowych, a przede wszystkim odmagnetyzowaniu statku, przypłynęli do Szczecina, gdzie akurat obchodzono Święto Morza. Do jun-

¹ Roman Watras, „Państwowe Centrum Wychowania Morskiego; Szkoła Jugów”, Gdynia 2004 ² Roman Watras „Spełnione marzenia” – fragment wspomnień opublikowanych w książce pt.: „Państwowe Centrum Wychowania Morskiego”, Gdynia 2004 Sonia Langowska


8

Zakulisowe ciekawostki

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Festiwalowe impresje

„Jestem mordercą”

„Wszystkie nieprzespane noce” Film nie ma typowej formy. Kolejne sceny nie są ze sobą logicznie powiązane. Reżyserowi zależało na tym, aby produkcja odzwierciedlała sposób przechowywania wspomnień w pamięci. Dlatego na ekranie widać powyrywane z kontekstu różne sceny z życia. Film opowiada o dwudziestolatkach. Z tego względu film to głównie zlepek wspomnień z nieprzespanych, przegadanych i przeimprezowanych nocy.

„Fale” W filmie główne bohaterki to dwie przyjaciółki szkolące się w zawodzie fryzjerki. Reżyser, Grzegorz Zariczny, zaprosił do zagrania tych ról Kasię, o której wcześniej zrobił film dokumentalny „Love, love”, oraz jej przyjaciółkę Anię. Dziewczyny na co dzień faktycznie przyuczają się do zawodu fryzjera, dlatego łatwiej im było pokazać na ekranie emocje, jakie towarzyszą przyswajaniu odpowiedniej wiedzy.

„Las, 4 rano” W związku z tym, że „Las, 4 rano” był filmem niskobudżetowym, reżyser w ramach oszczędności chwycił za kamerę i był jednocześnie operatorem.

„Zaćma” Najważniejszym punktem filmu jest rozmowa stalinowskiej zbrodniarki Julii Brystigierowej z prymasem Stefanem Wyszyńskim. Ta scena trwa aż 17 minut.

„Na granicy” Cała ekipa filmowa w trakcie zdjęć udała się w Bieszczady i tam nagrano cały film. Nie kręcono żadnych scen w studiu. Co ciekawe, sceny kręcono chronologicznie, co bardzo rzadko stosuje się w dzisiejszych czasach.

W trakcie festiwalu mamy możliwość podziwiać filmy w 4 sekcjach konkursowych. Naj� większym zainteresowaniem cieszy się oczywiście Konkurs Główny. Do tegorocznego za� kwalifikowano aż 16 filmów. Równolegle do niego odbywa się Konkurs Inne Spojrzenie, Konkurs Młodego Kina oraz Konkurs Fabularnych Filmów Krótkometrażowych. Spośród 16 filmów wal� czących o Złote Lwy (nagro� da główna), aż 7 było filmami debiutanckimi, a 2 tzw. drugi� mi filmami. W pełnometrażo� wej fabule debiutował Łukasz Grzegorzek („�������������� Kamper”), Woj� ciech Kasperski („Na granicy”), Marcin Koszałka („Czerwony pająk”), Bartosz M. Kowalski („Plac zabaw”), Michał Mar� czak („Wszystkie nieprzespa� ne noce”), Jan P. Matuszyń� ski („Ostatnia rodzina”) oraz Grzegorz Zariczny („Fale”). Mogłoby się wydawać, że ilość debiutów wpłynie negatywnie na ogólny poziom festiwalu. Nic bardziej mylnego. W więk� szości wyżej wymienieni reży� serzy są doświadczonymi do� kumentalistami, co mocno uwidoczniło się w niektórych produkcjach. „Fale”, „Wszyst� kie nieprzespane noce” czy „Plac zabaw” nie są łatwe w od� biorze i ocenie, gdyż balansują na granicy fabuły i dokumen� tu. Są bardzo oszczędne w for� mie lub też ich forma odbiega od standardów, przez co nie osiągają efektu „wciągnięcia” widza w akcję, jakiego często oczekujemy w filmach fabular� nych. W produkcjach główne role przypadły naturszczykom, a scenariusze były jedynie zary� sem (np. brakowało dokładnie rozpisanych dialogów). Jednak należy pamiętać, że to wcale nie umniejsza ich wartości. Każdy z filmów odkrywa przed widzem zupełnie inną historię,

Po raz 41 przez tydzień gościliśmy w Gdyni najlepsze polskie filmy. Tegoroczny Festiwal Filmowy zaskoczył bardzo wysokim poziomem wszystkich filmów konkursowych, ilością debiutów oraz wszędobylskim smutkiem.

Fot. filmweb.pl

Do stworzenia unikalnego klimatu filmu, czyli przywrócenia atmosfery lat 70, scenografki chodziły po mieszkaniach prywatnych osób i pożyczały przeróżne przedmioty. Pewna kobieta wypożyczyła do filmu nawet własne meble, które można podziwiać w filmie w mieszkaniu głównego bohatera.

obok której nie da się przejść obojętnie. Gdyński Festiwal Filmo� wy jest szczególnym świę� tem dla kina autorskiego, czyli tego niemieszczącego się w ramach gatunkowych. Dlatego ogromnym zasko� czeniem było pojawienie się wśród nominowanych filmów aż 4 thrillerów („Na granicy”, „Sługi Boże”, „Czerwony pa� jąk” oraz „Jestem mordercą”). Dwa pierwsze zdecydowanie polecamy osobom szukającym mocnych wrażeń w stylu kina amerykańskiego. Natomiast „Czerwony pająk” i „Jestem mordercą” skupiają się na psy� chice bohatera oraz jego walce z własnymi problemami i su� mieniem. Thrillery mają to do siebie, że emanują brutalno� ścią i obracają się wokół tema� tu śmierci. Te również od tego nie stornią. W Konkursie Głównym pojawił się głośny już przed premierą film historyczny „Wołyń” w reżyserii Wojcie� cha Smarzowskiego oraz „Za�

ćma” Ryszarda Bugajskiego, opowiadająca o stalinowskiej zbrodniarce Julii Brystigero� wej. Tu widza bombarduje się wstrząsającymi wydarze� niami z przeszłości. „Zjedno� czone stany miłości” Tomasza Wasilewskiego ukazują losy czterech zagubionych kobiet. Film raczej nie napawa opty� mizmem. „Szczęście świata” dobitnie pokazuje ludzką chci� wość. W filmie „Las, 4 rano” obserwujemy hiobowe zma� gania bohatera, a w „Ostatniej rodzinie” trudy rodzinnego pożycia – jego wzloty i upadki. Pomimo tego, że w tym roku Konkurs Główny był bardzo zróżnicowany gatun� kowo, mieliśmy do czynienia z kinem wysokiej jakości. Jed� nak zasmuca fakt, że wśród tak dobrze wyselekcjonowanej grupy filmów ze świecą szukać produkcji, z której wychodzi się z szerokim uśmiechem na ustach (nie licząc komedii ro� mantycznej „Planeta singli”). W większości filmy dotykają traumatycznych przeżyć, tra�

gicznych wydarzeń z minio� nych lat, czy problemów dnia codziennego. Przypomina się sytuacja z zeszłorocznej gali, gdy reżyser, Janusz Majewski, odbierając Srebrne Lwy za film „Ekscentrycy, po słonecznej stronie ulicy”, zwracał się do młodych twórców z prośbą, by zapomnieli choć na chwi� lę o swojej fascynacji cierpie� niem i przeszli na słoneczną stronę ulicy. Właśnie tej słonecznej strony ulicy zabrakło na 41. Festiwalu Filmowym w Gdyni. Tegoroczne filmy przerażają brutalnością i wszechobec� nym smutkiem. Wszystkie opowiedziane historie zasłu� gują na to, by ujrzały światło dzienne, jednak towarzyszy mi nieodparte wrażenie, że kreu� je to obraz potwornie ponure� go świata, w którym przyszło nam żyć. Nawet jeśli ten świat taki jest, to może jednak warto byłoby stworzyć dzieło, które chociaż trochę rozjaśniłoby te szarobure barwy? Aleksandra Kurek


9

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Granice gatunkowe umiejętnie przekraczane, czyli słów kilka o Czerwonym pająku Można powiedzieć, że Marcin Koszałka to geniusz, który uosabia definicję interdyscyplinarności w zakresie kinematografii. Jest nie tylko świetnym operatorem, ale także reżyserem. Przez długi czas był znany głównie z realizacji produkcji dokumentalnych, jednak ostatnio zadebiutował w filmie fabularnym, dlatego stworzył thriller artystyczny Czerwony pająk, który widzowie mogli obejrzeć między innymi w czasie tegorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni. Głównym bohaterem filmu jest nastolatek Karol Kremer mieszkający w Krakowie. Na początku możemy odnieść wra� żenie, że chłopak ma w swoim życiu wszystko, co potrzebne: kochającą rodzinę, udane życie towarzyskie i odnosi sukcesy w pływaniu. W rzeczywisto� ści jest bardzo samotny, a jego rodzice nie poświęcają mu do� statecznej uwagi. Pewnego wie� czoru natrafia na zwłoki chłop� ca. Zaintrygowany tym Kremer na własną rękę odnajduje mor� dercę dziecka i konfrontuje się z nim. Okazuje się, że nie jest to pierwsza zbrodnia, którą popeł� nił zbrodniarz. Między Karolem a mężczyzną rodzi się dość spe� cyficzna więź. Zbrodniarz staje się dla chłopaka swoistym na� uczycielem, obiektem fascynacji. Karol chętnie dowiaduje się, jak zbrodniarz dokonywał poszcze� gólnych mordów. Inspiracją do filmu była hi� storia dwóch postaci z miejskich

legend z lat 60. XX wieku: mor� derców Lucjana Staniaka zwane� go właśnie Czerwonym pająkiem oraz Karola Kota, figurującego jako Wampir z Krakowa. Pisząc scenariusz, Marcin Koszałka i Łukasz M. Maciejewski opie� rali się na oryginalnym scena� riuszu Marty Szreder pt. Lolo. Został on nagrodzony w 2009 roku w Konkursie Trzy Koro� ny – Małopolska Nagroda Fil� mowa. Co ciekawe, tylko Kot jest tutaj postacią autentyczną, a Staniak podobno nigdy nie istniał. Niewątpliwą zaletą produk� cji jest mistrzowska zabawa obrazem, w którą Koszałka an� gażuje widza. Za pomocą od� powiednich ujęć naprowadza nas na trop, zadaje pytania, za� chęca do przemyśleń, do głęb� szej analizy tego, co widzimy na ekranie. Nigdy jednak nie mówi niczego wprost. Filmowe dialogi także nie są jednoznacz� ną odpowiedzią na poruszaną

w Czerwonym pająku proble� matykę. To zagranie jest dosko� nałym posunięciem, ponieważ w dobrym kinie właśnie o to chodzi, żeby nie wszystko było „podane na tacy”. Co ciekawe, sam odtwórca������������������ głównej roli����� , Fi� lip Pławiak, nie znał wszystkich motywów zachowania swojego bohatera. Podczas jednej z kon� ferencji prasowych stwierdził: „Ten film też nie odpowiada na wszystkie pytania i zostawia duże pole do rozmyślań dla widza. Tak samo ja wychodzę z takiego założenia […] jako Filip aktor, że nie zawsze muszę znać odpowiedź na te wszystkie pytania […], że ja mogę mieć w głowie pewne założenia […], dlaczego mój bohater coś zrobił, ale myślę, że tak, jak w życiu, nie zawsze podejmujemy właśnie taką decyzję. Różne czynniki się na to składają.” Ciekawe jest także udźwię� kowienie filmu. Tak, jak w przy� padku obrazu, czy dialogów,

dźwięk też musi opowiedzieć jakąś historię. Twórcom Czerwonego pająka zależało na tym, aby właśnie poprzez odpowied� ni dźwięk przekazać impuls, który towarzyszy przełomo� wym chwilom w życiu seryjnych morderców. Z tego względu od� powiedzialny za niego Michał Fojcik zdecydował się na pod� kreślenie takich momentów, jak

chociażby sceny zabójstwa, czy otwierania i zamykania trum� ny. Zdradził również, że dźwięk rozbijanej ludzkiej czaszki był w rzeczywistości odgłosem pę� kającej świńskiej głowy. Warto wspomnieć, że w tej produkcji skupiono się właśnie na odtwo� rzeniu konkretnych odgłosów, dlatego oglądając ją, nie słyszymy długich i dramatycznych utwo� rów muzycznych. Rezygnacja z muzycznego uatrakcyjnienia filmu stała się jego dodatkowym plusem. Na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni Marcin Ko� szałka otrzymał Nagrodę Spe� cjalną za odwagę w przekracza� niu granic gatunkowych w filmie Czerwony pająk. Moim zdaniem, jest to nobilitacja jak najbardziej zasłużona. Koszałka nie idzie w sztampę. Nie mamy tutaj prze� stępcy, który na końcu filmu wy� jaśnia motywy swoich działań. Nie zobaczymy także detektywa, któremu z łatwością udaje się złapać przestępców i rozwiązać trudne kryminalne zagadki. Bar� dzo dobrze, bo widzowie mają już tego dosyć. Zdecydowanie powinni Państwo zobaczyć Czerwonego pająka chociażby z tego względu, że jest to film, któ� ry rzeczone granice gatunkowe umiejętnie przekracza. Produk� cja miała swoją premierę w 2015 roku. Obecnie jest dostępna na Blue-Ray i DVD oraz na platfor� mie vod.pl. Katarzyna Małkowska

Werdykty jury 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni Główną nagrodę, czyli Złote Lwy, otrzymał film debiutanta Jana P. Matuszyńskiego „Ostatnia rodzina” opowiadający o rodzinie Beksińskich.

Fot. Krzysztof Mystkowski

Srebrne Lwy jury przyznało Maciejowi Pie� przycy za „Jestem mordercą”, a Specjalną Nagrodę Jury za „odwagę w przekraczaniu granic” przyzna� no Marcinowi Koszałce za film „Czerwony pająk”. Nagroda za debiut reżyserski trafiła do Bartosza M. Kowalskiego za film „Plac zabaw”. Gratulujemy! Nie należy również zapomnieć o nagro� dach dla odtwórcy głównej roli męskiej

Subiektywny mini-ranking Werdykty jury 41. Festiwa� lu Filmowego w Gdyni mogą być drogowskazem dla widza i z pewnością dla wielu osób nimi są. Jednak pozostałe filmy, które otarły się o Złote i Srebrne Lwy, też niosą ze sobą wartości i histo� rie, które powinny zostać usły� szane. Zapraszamy na subiek� tywny mini-ranking, który być może pomoże zdecydować się Państwu, na co udać się do kina.

W grupie 16 produkcji kon� kursowych znajduje się wiele gatunków filmowych. Niezwy� kle trudno byłoby oceniać je

wszystkie z tej samej perspek� tywy. Z tego względu przedsta� wiamy Państwu ranking, dzięki któremu łatwiej będzie dokonać

oraz głównej roli kobiecej. W tym roku statuetkę otrzymali Andrzej Seweryn oraz Aleksandra Konieczna, którzy wcielili się w role małżonków w filmie „Ostatnia ro� dzina”. Nagrody za najlepsze drugoplanowe kreacje otrzymali Dorota Kolak oraz Łu� kasz Simlat (obie role w filmie „Zjednoczo� ne Stany Miłości”).

wyboru i dopasować film do ak� tualnego nastroju i potrzeb. Oceniałyśmy filmy według prostych kategorii. Każda ka�

tegoria ma osobne podium, a na nim typowe 3 miejsca. Aleksandra Kurek i Katarzyna Małkowska

Kategorie

I miejsce

II miejsce

III miejsce

Głęboko zapadł nam w pamięci Z przyjemnością obejrzymy drugi raz Wesoło było, czyli film, który wywołuje uśmiech na twarzy Czy można zapalić światło, bo się boję? Ostatnia scena wbija w fotel Opowieści z historią w tle Uchwycone w kadrze, czyli doskonałe zdjęcia Muzyka doskonałym dopełnieniem całości

Jestem mordercą | Ostatnia rodzina Szczęście świata

Szczęście świata Ostatnia rodzina

Las, 4 rano Zaćma

Planeta singli

Ostatnia rodzina

Kamper

Na granicy Jestem mordercą Zaćma Szczęście świata Szczęście świata

Sługi boże Plac Zabaw Plac Zabaw Czerwony pająk Królewicz Olch

Czerwony pająk Szczęście świata Wołyń Wołyń Zaćma


10

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Zespół bolesnego barku Pod nazwą tą kryje się nie jedna, ale wiele chorób dotyczących barku. Istotną zatem sprawą jest ustalenie, która z nich jest przyczyną bólu i ograniczenia zakresu ruchów ręką, ponieważ od tego zależy metoda leczenia. Zespół bolesnego barku dotyczy uszkodzeń urazowych i wielu schorzeń obejmujących struktury wszystkich elementów czynnościowych obręczy barkowej. Patologia tych struktur i zaburzenie ich wzajemnego funkcjonowania daje skomplikowany obraz chorobowy prowadzący do objawów bólowych i dysfunkcji w obrębie barku.

REKLAMA

tzw. faza przewlekła. Niezależnie od tego, czy ból pojawił się nagle, czy też stopniowo narastał, powinniśmy się zgłosić do lekarza rehabilitacji lub ortopedy. Kluczową sprawą jest bowiem ustalenie jego przyczyny. Źródłem dolegliwości jest najczęściej przeciążenie mięśni, do których dochodzi najczęściej na skutek wykonywania czynności wymagających uniesienia ręki powyżej linii ramion, których nie wykonujemy na co dzień (np. mycie okien) lub przenoszenia ciężkich przedmiotów. Powodują go także powtarzające się, jednostajne ruchy, spanie w niewygodnej pozycji, gwałtowne szarpnięcie ręką lub zbyt intensywne ćwiczenia. Przyczyną dolegliwości bólowych stawu barkowego mogą być również urazy ścięgien i więzadeł, zapalenie kaletek i ścięgien wraz z zespołem cieśni podbarkowej, jak również uszkodzenia stożka stawów barkowych, choroby rotatorów, stłuczenia i złama- reumatyczne, np. RZS, zmiania kości przylegających do ny zwyrodnieniowe stawu lub dolegliwości neurologiczne: zapalenie splotu szyjnego i ramiennego, rwa barkowa. Bólowi barku mogą towarzyszyć schorzenia kręgosłupa szyjnego oraz okolic przykręgosłupowych, dlatego zawsze należy przeprowadzić diagnostykę rocznicową. Przyczyną dolegliwości bólowych barku

Leczenie zespołu bolesnego barku jest uzależnione od jego przyczyny. Jednym z kluczowych elementów jest rehabilitacja składająca się zarówno z zabiegów z zakresu fizykoterapii, których celem jest działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne oraz kinezyterapia, której celem jest rozluźnienie napiętych mięśni oraz przywrócenie prawidłowego zakresu ruchomości w stawie barkowym.

Fot. webmd.com

Na zespół bolesnego barku często zapadają sportowcy uprawiający pływanie, akrobatykę sportową, piłkę ręczną, siatkówkę, dyscypliny lekkoatletyczne, takie jak rzut młotem, pchnięcie kulą, sporty walki, a także sporty rekreacyjne. Głównym symptomem zespołu bolesnego barku jest ból. Początkowo jest niewielki, pojawia się tylko przy unoszeniu ręki powyżej linii ramion, z czasem nasila się i dokucza także przy innych ruchach kończyną. Zdarza się też, że pojawia się nagle, np. po wykonaniu gwałtownego ruchu i jest tak ostry oraz silny, że rękę cały czas trzymamy w jednej pozycji, aby uniknąć cierpienia. Bólowi może towarzyszyć obrzęk okolicy barku, jest to tzw. faza ostra, która trwa do 6 tygodni. Jeśli zlekceważymy te dwa objawy, mając nadzieję, że dolegliwości same ustąpią, dołącza trzeci znaczne ograniczenie zakresu ruchów w stawie ramiennym,

REKLAMA

mogą być również mikrourazy wielokrotnie powtarzające się przez lata. Leczenie zespołu bolesnego barku jest uzależnione od jego przyczyny. Jednym z kluczowych elementów jest rehabilitacja składająca się zarówno z zabiegów z zakresu fizykoterapii, których celem jest działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne oraz kinezyterapia, której celem jest

rozluźnienie napiętych mięśni oraz przywrócenie prawidłowego zakresu ruchomości w stawie barkowym. W przypadku stanu zapalnego oprócz rehabilitacji stosuje się leczenie farmakologiczne, a w sytuacji uszkodzenia lub zerwania ścięgien niekiedy konieczne jest leczenie operacyjne mające na celu rekonstrukcję uszkodzonych ścięgien. Ewelina Kniga


11

loft- www.entertheloft.com

loft amsterdam - www.all4decor.ru

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Zamieszkać w fabryce Dla wielu osób spełnieniem marzeń jest dom na wsi. Są jednak tacy, którzy najchętniej zamieszkaliby w starej fabryce. Surowe, ceglane ściany, beton, odkryte elementy konstrukcyjne i instalacyjne, przemysłowe oświetlenie to dla nich najpiękniejsze elementy wystroju wnętrz. Dla takich osób powstały lofty – mieszkania inspirowane architekturą przemysłową. Obiektów poprzemysłowych nadających się do zamieszkania nie ma znowu aż tak wiele, trzeba zatem radzić sobie inaczej. Na loft najlepiej nadają się mieszkania wysokie, z dużymi oknami. W tradycyjnym mieszkaniu w bloku nie uda się pewnie uzyskać odpowiedniego efektu, ale już w starej kamienicy, a jeszcze lepiej na poddaszu, z całą pewnością. Jeśli jest możli-

wość odkrycia elementów konstrukcyjnych albo urządzenia antresoli, to robi się po prostu idealnie. Loft to otwarta przestrzeń, poszczególne funkcje mieszkania przenikają się, bardziej zaznaczamy je odpowiednim wyposażeniem niż wydzielamy w sposób ostateczny. Króluje tu beton, kamień, metalowe elementy wyposażenia. Jeśli pojawia się drewno, to najczęściej w po-

staci jak najmniej obrobionej, często pochodzące z odzysku (np. z placu budowy, deski szalunkowe, stare skrzynie). Pierwsze wrażanie w tego typu mieszkaniu to przede wszystkim surowość i ascetyczność wystroju. Nie oznacza to jednak, że loft nie może być przytulny. Odpowiednio dobrane oświetlenie, mięsiste tkaniny, kominek pozwolą ocieplić surowe wnętrze,

nym stylu. Czasem zaskakująco innym. Loft nie należy do głównego nurtu wystroju wnętrz, jest jed-

Loft to styl dla osób młodych, bardzo aktywnych, które nie spędzają w domu zbyt wiele czasu.

nadać mu indywidualny charakter. Loft to styl dla osób młodych, bardzo aktywnych, które nie spędzają w domu zbyt wiele czasu. Na wskroś nowoczesny z czasem zaczyna męczyć swoją surowością. Większość osób, które zdecydowały się na niego, po jakimś czasie albo sprzedaje mieszkanie, albo aranżuje je od początku w zupełnie in-

nak od kilku lat modny i warto zobaczyć, na czym polega. Niektóre jego elementy można wykorzystać do innych aranżacji. Aleksandra Rekuć

kaniu. Można je np. wieszać na ścianie, ustawiać na stole, na komodzie. Największe, wmontowane we wnękę w ścianie, niczym się nie różnią od eleWygodny fotel, książka i kubek dobrej herbaty przy kominku. Kto z nas nie marzy ganckich, tradycyjnych koo takim spędzaniu zimowych wieczorów? Ogień w kominku to synonim domowego minków. Ważne, że można je ciepła. Niestety, dla większości z nas nieosiągalny. Mieszkania w blokach i domach wykorzystać praktycznie wszęwielorodzinnych zazwyczaj nie mają możliwości podłączenia kominka, bo brakuje kominów, którymi można odprowadzać spaliny. dzie, bez ograniczeń. Biokominek to urządzenie Okazuje się jednak, że jest bezpieczne i wygodne, pamięrozwiązanie. Biokominek to tać jednak trzeba o kilku zasaproste urządzenie, w którym dach. zamiast drewna czy brykietów Po pierwsze - samo urząstosuje się biopaliwo w postadzenie kupujemy w specjalici płynnej lub żelowej. Jedystycznym sklepie, sprawdzamy nym produktem spalania jest atesty i zabezpieczenia. Biokopara wodna, jest więc całkominek powinien być wykonawicie bezpieczny. Nie wymaga ny z niepalnych materiałów, komina, nie trzeba go nigdzie wyposażony w zasuwę umożpodłączać. Biokominek możliwiającą regulację płomienia na postawić praktycznie wszęi posiadać wykonane z hartodzie. Może być ozdobą salonu, wanego szkła zabezpieczenie umilić wieczór w sypialni lub chroniące palenisko. rozświetlić kuchnię. Można Po drugie - ustawiamy biogo zabrać do łazienki i urząkominek z dala od materiałów dzić sobie romantyczną kąpiel daje nieograniczone możliwo- wyjątkowo bogata. Różnią się łatwopalnych i nie dolewamy w blasku ognia. Fakt, że nie ści jeśli chodzi o design. Oferta rozmiarami, kształtami, spo- paliwa do płomienia. Paliwo jest „przywiązany” do komina, biokominków w sklepach jest sobem montowania w miesz- powinno posiadać atest Pań-

stwowego Zakładu Higieny. Trzeba tego bardzo pilnować – w końcu chodzi o bezpieczeństwo całej rodziny. Co ciekawe, biokominki to nie tylko ozdoba. Można nimi także ogrzewać pomieszczenie, w którym stoją! Znakomicie sprawdzają się w mieszkaniach jako alternatywne źródło ciepła. Przeciętne urządzenie wytwarza ilość ciepła wystarczającą do ogrzania pokoju o powierzchni nawet 30 m2! Do mieszkania w bloku nadają się więc w sam raz. Decydując się na zakup biokominka, warto porozmawiać ze sprzedawcą, określić, czy ma tylko zdobić, czy także ogrzewać pomieszczenie. Profesjonalny doradca pomoże dobrać odpowiednie urządzenie. Nadchodzi zima. Może tegoroczne święta uda się już spędzić w blasku ognia z wymarzonego kominka? Aleksandra Rekuć

Fot. cocoonfireplaces.com

Kominek bez komina


12

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Najpiękniejsza biblioteka świata Najpiękniejsza biblioteka świata znajduje się w dawnej poczekalni dworca kolejowego w Rumi. Zaniedbany budynek dworca przeszedł gruntowny remont i obecnie 20% jego powierzchni zajmuje obsługa pasażerów SKM, a 80% przeznaczony został dla Stacji Kultura prowadzonej przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Rumi. Na 1500 m2 powierzchni znajdują się: wypożyczalnia dla dzieci i dorosłych, czytelnia, pracownia plastyczna i fotograficzna, 2 sale konferencyjne. Filip Springer, dziennikarz i fotograf, który spotkał się ze swoimi czytelnikami we wrześniu w Stacji Kultura, napisał w swojej ostatniej książce, że powstanie biblioteki na stacji kolejowej w kraju, w którym książki czyta garstka mieszkańców, a dworce zamienia się w galerie handlowe, graniczy z cudem. Stacja Kultura to efekt pewnego zamysłu, koncepcji i działań, których celem było poszerzenie

bazy kulturalnej niewielkiej Rumi, przyciągnięcie mieszkańców do tego miejsca, które oferuje nie tylko książki. Stacja prowadzona przez dyr. Krystynę Laskowicz propaguje nie tylko czytelnictwo. Działa tu Dyskusyjny Klub Książki, odbywają się warsztaty literackie, pokazy filmów, spotkania autorskie, koncerty, wystawy malarstwa, fotografii, a nawet warsztaty taneczne. Duże, otwarte wnętrze biblioteki z biegnącą wokół parterowej przestrzeni antresolą, pełne światła zostało zaprojektowane przez architekta wnętrz Jana Sikorę. Rozwiązania architektoniczne, które zastosowano, przyczyniły się do powstania licznych przestrzeni wystawienniczych. Znalazły tu miejsce wystawki zachęcające do korzystania z oferty biblioteki. Estetyka i funkcjonalność Stacji Kultura zapewniły bibliotece w roku 2016 zwycięstwo w międzynarodowym konkursie Library Interior Design Awards w kategorii bibliotek jednoprzestrzennych. Nie tylko piękno wnętrza przyciąga tu mieszkańców Rumi, ale przede wszystkim działania edukacyjne i kulturalne. Jednym z ważniejszych

Maria Sułkowska

działań, które ma upowszechnić zamiłowanie do książek wśród dzieci i spowodować, że w przyszłości chętnie będą odwiedzać takie miejsca jak Stacja, jest akcja “Z Książką na Start”. Opowiedziała o niej Anna Jackowska koordynator wydarzeń w rumskiej bibliotece. - Zapisujemy do biblioteki dzieci do 6 roku życia. Na początek każde dziecko otrzymuje pakiet startowy. Są to: książeczka, karta biblioteczna i paszport małego czytelnika. Dziecko przychodzi do biblioteki z rodzicami, oswajając się z miejscem, gdzie można nie tylko czytać i wypożyczać książki, ale również pobawić się pluszakami. Podczas każdego pobytu zbiera pieczątki w formie skorupek żółwia o imieniu Hugo, patrona akcji. Po zebraniu 10 pieczątek otrzymuje dyplom.  Stacja Kultura to przede wszystkim centrum kultury otwarte na potrzeby mieszkańców, zakorzenione w kulturze regionu. Drugie urodziny obchodziła pod hasłem   „Zakochaj się w regionie”. Dr inż. ar-

chitekt Agnieszka Kurkowska, która współpracuje z rumską biblioteką, mówiła o wpisywaniu się budownictwa w lokalne warunki topograficzne z poszanowaniem ludzi i środowiska. 7 września, w dniu urodzin Stacji, mówiła na temat architektury Kaszub, podkreślając, jak ważna jest dbałość o harmonię krajobrazu, dając przykłady dawnej architektury regionu, w której kultywowano tradycję i podchodzono do niej z szacunkiem i pokorą, troszcząc się o właściwe ingerowanie w przestrzeń, współistnienie z otoczeniem. Przekazywała informacje na temat tego, jak zmieniać miejsca wokół nas, rewitalizować, uwrażliwiać ludzi po to, by pięknie mieszkać. Tego dnia odbyły się cztery wernisaże. Przystosowanie wnętrza biblioteki do działań wystawienniczych pozwala prezentować prace malarskie i fotografie. Wystawa malarstwa Marii Sułkowskiej - mistyka codzienności -zaprezentowana została na parterze i antresoli. Dużych rozmiarów obrazy wpasowano

w przestrzenie pomiędzy regałami z książkami. Artystka jest absolwentką gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych i prezesem Stowarzyszenia Rumskich Artystów “Pasjonat”. Prezentowane prace to martwe natury malowane szybkimi, szerokimi pociągnięciami pędzla w technice oleju i akrylu, o bogatej kolorystyce. Obrazy grają przede wszystkim kolorem, a forma wyznaczana jest pędzlem. Kompozycje łączy wspólna gama barwna oparta na brązach, ochrach i chłodnych szarościach. Przedstawiane na nich przedmioty to obiekty pozbawione już swojej funkcji użytkowej i - jak mówi o swoich pracach Maria Sułkowska - w przestrzeni sztuki została im nadana nowa wartość. Ponownie stają się uroczyste i ważne, biorą udział w mistyce codzienności, pozbawione ukrytych znaczeń. Warto zaglądać do rumskiej placówki bibliotecznej przede wszystkim ze względu na jej otwarty i przyjazny charakter, szeroką ofertę kulturalną. Jolanta Krause

Dzień Nauczyciela, czy Dzień Edukacji Narodowej Dzień Edukacji Narodowej zwany też Dniem Nauczyciela jest polskim świętem wszystkich pracowników oświaty. Został ustanowiony 27 kwietnia 1972 r. jako Dzień Nauczyciela, a od 1982 r. jako Dzień Edukacji Narodowej. Święto to upamiętnia rocznicę powstania Komisji Edukacji Narodowej, która była pierwszym ministerstwem oświaty publicznej w Polsce. Podczas tego wyjątkowego dnia wszyscy pracow-

nicy szkół oraz uczniowie nie mają zajęć lekcyjnych. Odbywają się tylko zajęcia wychowawcze, czyli apele, przedstawienia, koncerty, spotkania klasowe. W ramach podziękowania dzieci składają swoim nauczycielom i wychowawcom życzenia, dają skromne upominki w postaci laurek, kwiatów lub słodyczy. Dzień Nauczyciela obchodzony jest w wielu państwach na całym świecie, ale

w różnych terminach. Warto wspomnieć również o Światowym Dniu Nauczyciela, który obchodzimy od 1994 roku 5 października. Bez względu na datę pamiętajmy o tych, którzy starają się przekazać nam swoją wiedzę, bo jak powiedział Cyceron Czy możemy narodowi ofiarować większy dar nad wychowanie i wykształcenie młodzieży. Paulina Kwiecińska Gimnazjum Nr 4 w Gdyni


Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Gdyńskie świątynie różnych religii (Cz. I) Często w „Gdyńskim Iksie” pojawiają się wspomnienia z wycieczek na Podlasie, w których podkreśla się zróżnicowanie religijne tego regionu. Rzeczywiście, tam obecność mniejszości wyznaniowych jest bardzo widoczna i zwraca uwagę. Ale i w Gdyni możemy spotkać wiernych innych wyznań i religii. Nie jest to aż tak widoczne jak na Podlasiu (czy w niektórych innych regionach Polski) i nie zawsze, idąc ulicami, zdajemy sobie sprawę, że mijamy miejsce, gdzie na swoich spotkaniach czy nabożeństwach spotykają się niekatolicy. Czy wiemy kim są? W co wierzą? W moich artykułach chciałbym krótko odpowiedzieć na te pytania i pokazać niektóre nierzymskokatolickie obiekty religijne w Gdyni. Czy są to sekciarze? Takie pytanie zapewne zadaje sobie wielu Czytelników. Często brak wiedzy o innych wyznaniach powoduje obawę, podejrzliwość i określenie tych wyznań mianem sekty, REKLAMA

co powszechnie w odbiorze popularnym ma charakter wybitnie negatywny i stygmatyzujący. Najczęściej te obawy są nieuzasadnione, choć zdaję sobie sprawę z zagrożeń, jakie mogą płynąć z działalności niektórych destrukcyjnych organizacji religijnych. Jadąc lub idąc ulicą Warszawską, niedaleko dworca, mija się niepozorny kościółek z tabliczką „Polski Kościół Narodowy”. To funkcjonująca od wielu lat świątynia Kościoła Polskokatolickiego. Ten związek wyznaniowy powstał w USA na przełomie XIX i XX wieku w związku z silnymi konfliktami parafian polskiego pochodzenia z duchownymi najczęściej pochodzenia niemieckiego i irlandzkiego. Skutkiem nieprzejednanej postawy obu stron doszło do powstania w USA i Kanadzie niezależnego Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego, który istnieje w tych krajach

do dzisiaj. Wkrótce struktury tego kościoła zostały utworzone także w Polsce, a po wojnie ze względów politycznych musiały zostać uniezależnione od centrali amerykańskiej i zostały zaakceptowane jako Kościół Polskokatolicki. Jego nauka jest w praktyce doktryną starokatolicką, powstałą po ogłoszeniu dogmatu o nieomylności papieża na I Soborze Watykańskim w 1870 r. Jest to właściwie doktryna katolicka, odrzucająca jednak dogmat o nieomylności papieża, dogmaty o Niepokalanym Poczęciu i Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny, a także odrzucająca celibat duchownych oraz wprowadzająca dwie formy spowiedzi – uszną (konfesjonał) oraz powszechną. Nabożeństwa są bardzo podobne do rzymskokatolickich, przy czym Komunia Święta jest udzielana pod dwiema postaciami – chleba i wina. Niegdyś formą wyróżniającą była

liturgia w języku polskim, ale po II Soborze Watykańskim ta różnica zniknęła. Przy ulicy Wiczlińskiej znajduje się kaplica, która nazywa się „rzymskokatolicka” pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP i nie ma żadnego wyróżnika, aby nie była częścią Kościoła Rzymskokatolickiego. Sami wierni uważają się za rzymskich katolików, a umieszczenie tej kaplicy w artykule pod tym tytułem sami uważają za niewłaściwe. Pomimo tych

Jadąc lub idąc ulicą Warszawską, niedaleko dworca, mija się niepozorny kościółek z tabliczką „Polski Kościół Narodowy”. wątpliwości zdecydowałem się o niej napisać kilka słów. Należy ona do Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. Wiernych popularnie nazywa się „lefebrystami” od nazwiska nieżyjącego już biskupa Lefebvre, który był jego zało-

13 życielem. Przez wiele lat Bractwo Św. Piusa X działało w ramach Kościoła Rzymskokatolickiego, ale za pontyfikatu Jana Pawła II wyznawcy zostali ekskomunikowani za wyświęcenie nowych biskupów bez zgody Stolicy Apostolskiej. Klątwy te zostały zdjęte przez papieża Benedykta XVI. Bractwo to kładzie silny nacisk na tradycyjną naukę Kościoła Rzymskokatolickiego, a odrzuca całkowicie zmiany dokonane na II Soborze Watykańskim. Za największe zagrożenia dla Kościoła uznaje ekumenizm, liberalizm, rozdział kościoła od państwa i wolność religijną rozumianą jako swobodę wyboru religii opartą na godności ludzkiej. Są zwolennikami jak największej ilości katolickich państw wyznaniowych i wsparcia przez państwo działalności Kościoła. Odrzucają też posoborową zmianę liturgii i msza odprawiana jest nadal po łacinie, w rycie trydenckim. Uznają osobę papieża i jego ważny wybór, jednak uważają, że trwa on w błędzie i odrzucają jakiekolwiek formy dyscypliny wobec oficjalnych struktur Kościoła Rzymskokatolickiego. Najwięcej jednak wyznań w Gdyni wywodzi się z tradycji protestanckiej, ale o tym w następnym numerze „Gdyńskiego IKS-a”. Dariusz Latoszek


14

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Akademia Filmowa dla Seniorów w Gdyńskim Centrum Filmowym Akademia Dokumentalna już od jesieni w Gdyńskim Centrum Filmowym. Akademia jest jedynym w Polsce programem edukacyjnym w całości opartym na nagradzanych na światowych festiwalach filmach dokumentalnych.

Naszą misją jest zainteresowanie widzów wszystkich pokoleń filmem dokumentalnym, gatunkiem niezwykle popularnym na całym świecie. Indywidualny program, który przygotowaliśmy z myślą o Seniorach, poprowadzi filmoznawczyni Paulina Pohl. Film dokumentalny jest podróżą, a doskonałym czasem na podróżowanie jest emerytura. Proponujemy Państwu cykl spotkań, podczas których zaprezentujemy najlepsze filmy dokumentalne ostatnich lat oraz stworzymy przestrzeń do rozmowy o nich. Wśród poruszanych tematów znajdą się m.in. relacje między człowiekiem a naturą, czy wpływ postępu cywilizacyjnego na poziom szczęścia. Będzie o pszczołach, o miłości, o lasach tropikalnych i o pamięci. Proponowane przez nas filmy, dzięki pięknym zdjęciom i fascynującym historiom, dowodzą, że dokument to nie tylko doskonałe źródło wiedzy, ale przede wszystkim skończone dzieło sztuki. Filmy, które Państwo zobaczą, pochodzą z Millennium Docs Against Gravity Film Festiwal, jednego z największych festiwali filmów dokumentalnych na świecie, którego pierwsza trójmiejska edycja odbyła się w tym roku w Gdyńskim Centrum Filmowym. Wówczas zainaugurowaliśmy Akademię Dokumentalną dla Seniorów, która od października na stałe

pojawi się w repertuarze Gdyńskiego Centrum Filmowego. Festiwal Millennium Docs Against Gravity zdobył między innymi prestiżową nagrodę Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w kategorii: najważniejsze międzynarodowe wydarzenie filmowe w Polsce. Z bogatej oferty festiwalowej do programu Akademii Filmowej dla Seniorów zostały wybrane filmy, które stanowić będą ważne tematy do dyskusji i refleksji, laureaci naszych nagród, ale też nagród przyznawanych na wielu innych światowych festiwalach filmowych. Liczymy, że tuż po projekcjach podzielą się Państwo swoim doświadczeniem, a jednocześnie zauroczą światem, który zaprezentujemy na dużym ekranie. Szczegółowy program już wkrótce!

Film dokumentalny jest podróżą, a doskonałym czasem na podróżowanie jest emerytura. W razie dodatkowych pytań, proszę się kontaktować z naszą edukatorką Pauliną Pohl: pohlpaulina@gmail.com; Tel.: 793 433 767.

Szczegóły już wkrótce na stronie Akademii:

http://akademiadokumentalna.pl/seniorzy Stronie Gdyńskie Centrum Filmowego:

http://www.gdynskiecentrumfilmowe.pl REKLAMA

Magiczne szkoły 1 września rozpoczął się nowy rok szkolny. Rok pełen niepewności dla nauczycieli, uczniów i ich rodziców, ale również pełen nowych przyjaźni, wyzwań i przygód. Wielu młodych ludzi nie lubi szkoły. Uważa nawet, że jest nudna i szkoda na nią czasu. Na szczęście są i tacy, którzy chodzą do niej z przyjemnością, ponieważ wiedzą, że może ich tam spotkać coś ciekawego. Do szkoły chodzą również bohaterowie utworów literackich. Wampiry, czarownice, wróżki, duchy, koty, młodociani wywiadowcy, ludzie obdarzeni niezwykłymi zdolnościami – to tylko niektórzy z nich. Uchylmy odrobinę drzwi ich szkół i zobaczmy, czego się tam uczą. Jan Brzechwa, Akademia pana Kleksa, Wydawnictwo Siedmioróg, Wrocław 2007 Akademia mieści się w dużym, trzypiętrowym budynku przy ulicy Czekoladowej. Na parterze są sale lekcyjne, na piętrze sypialnie, na drugim mieszka pan Kleks z Mateuszem. Do szkoły pana Kleksa chodzą tylko chłopcy, których imiona zaczynają się na literę A. Uczą się w niej różnych magicznych rzeczy, a każda jest ogromnie ciekawa i zabawna, np. kleksografia, przędzenie liter, leczenie chorych sprzętów. Michael Ende, Szkoła czarów i inne opowiadania, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010 Szkoła czarów znajduje się w Krainie Marzeń i mogą do niej chodzić tylko te dzieci, które dostaną imienne zaproszenie, dzieci szczególnie uzdolnione, obdarzone wyjątkową wyobraźnią. Szkoła Czarów to miejsce, w którym młodzi czarodzieje poznają pierwsze zaklęcia, uczą się latać, znikać, przenikać mury, wytwarzać, korzystając z własnej wyobraźni, różne rzeczy. Anna Carey, Eve, Wydawnictwa Amber, Warszawa 2012 Zabójczy wirus spowodował śmierć prawie wszystkich mieszkańców Ziemi. Na piaskach pustyni rodzi się Nowa Ameryka. Szkoła otoczona jest piętnastometrowym murem. Uczą się w niej tylko dziewczęta, które po ukończeniu dwunastej klasy zamieszkają w dużej, ceglanej budowli bez okien. Według informacji opiekunek przez kolejne cztery lata będą uczyły się tam swoich zawodów. Później mają pojechać do Miasta Piasku, gdzie czeka na nie życie i wolność. Chciały być lekarzami, architektami, artystkami. Niestety, w nowej szkole czeka na nie bardzo okrutny świat. Robert Muchamore, Rekrut, Wydawnictwo

Egmont, Warszawa 2007 Organizacja CHERUB zatrudnia tylko młodocianych agentów. Żaden z nich nie ma więcej niż siedemnaście lat. Poddawani są bardzo trudnemu szkoleniu i nie każdy mu podoła. Uczą się wytrwałości, wytrzymałości, sztuk walki, panowania nad własnym strachem. Po takim szkoleniu są najlepszymi agentami brytyjskiego wywiadu. Christi J Daugherty, Wybrani, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2013 Akademia Cimmeria to elitarna szkoła, w której uczą się dzieci bogatych i wpływowych osób. Wymagania są wysokie, ale młodzi ludzie radzą sobie z nimi doskonale. Trafia tam również Allie, zbuntowana nastolatka, której trudno przystosować się do surowych zasad. Przy pomocy nowych przyjaciół oraz Nocnej Szkoły powoli zmienia się. Można nawet powiedzieć, że dzięki niej ocalał świat. Kieran Scott, Szkoła dla blondynek, Wydawnictwo Znak, Kraków 2006 Annisa ma ciemne włosy, niewyparzony język i jest niezdecydowana. Przeżywa wiele wewnętrznych rozterek, które nie są obce żadnej szesnastolatce. Największym jednak problemem są ciemne włosy Annisy. Przecież wszystkie dziewczyny w szkole mają jasne włosy. Były wśród nich blondynki naturalne, tlenione, rozjaśniane, złote i popielate. Louise Arnold, Szkoła duchów, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2007 Pierwszy na świecie Niewidzialny Przyjaciel Szary Artur założył szkołę duchów. Zapisali się do niej bardzo dziwni uczniowie. Niestety, mimo dobrej woli każda postać z tej kolorowej menażerii przysparzała Tomkowi, a należy tu dodać, że Tomek był jedynym człowiekiem, który widział duchy, wiele zabawnych problemów. Oczywiście, nie mogliśmy odwiedzić wszystkich literackich szkół, ale jestem przekonana, że szkoła, do której chodzicie, też może być magiczna. Wystarczy tylko otworzyć szeroko oczy, rozejrzeć się dookoła i dostrzec, ile w niej wspaniałych koleżanek, kolegów, nauczycieli i przygód, które na was czekają. Alina Zielińska


15

Informacje – Kultura – Społeczeństwo CO NOWEGO W FUNDACJI FLY?

Nowy semestr w Uniwersytecie Zajęcia otwarte Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY w Fundacji FLY

I Ty możesz pomóc

Dajemy rzeczom drugie życie, – ceramika i witraż aby pomagać młodzieży

Kolejny semestr Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY rozpoczyna się w październiku. Od kwietnia br. projekt uzyskał wsparcie MRPiPS w ramach rządowego programu ASOS 2014-2020 i dlatego Fundacja FLY oferuje szeroki wybór zajęć dla seniorów (m.in.: wykłady, lektoraty, zajęcia artystyczne i hobbystyczne). Seniorom szczególnie polecamy dwutygodniowe warsztaty ikonograficzne (pisania ikon). To wyjątkowa forma sztuki, dla wielu wciąż tajemnicza. Na drewnianych deskach tworzy się piękne, złote wizerunki sakralne. Ale uwaga: ikony się pisze, nie maluje. Jeśli chcecie zgłębić tajniki ikon i własnoręcznie takie wykonać, to polecamy, by już dziś zapisać się na zajęcia. Poprowadzi je znana gdyńska artystka, Anna Makać, absolwentka Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Warsztaty zakończy wystawa prac uczestników. Inną nowością w tegorocznym grafiku zajęć Fundacji FLY jest florystyka. Sztuka układania kwiatów cieszy się dziś dużym powodzeniem i to nie tylko wśród pań. Nic dziwnego. Łączy w sobie przyjem-

ne z pożytecznym. Dobieracie, przycinacie i układacie kwiaty, zioła, pnącza i krzewy. A gotową kompozycję możecie zabrać ze sobą, by zdobiła mieszkanie. A po zajęciach, seniorom, którzy uczestniczą w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku, proponujemy wyjścia do teatru i kina. Wspólnie zobaczymy sztuki znane i doceniane, takie jak: Ghost (12.10.2016 r., środa, godz. 19:00), Musicalomania (23.10.2016 r., niedziela, godz. 14:00), Okno na Parlament (17.11.2016 r., czwartek, godz. 19:00), Notre Dame de Paris (14.12.2016 r., środa, godz. 19:00). Jeden uczestnik może wybrać jeden spektakl, na który chce się wybrać. Miłośników malarstwa i fotografii zabraliśmy na wyjazdowy plener artystyczny do Pałacu Wieniawa w Rekowie Górnym. Prace powstałe podczas pleneru pokażemy na wystawie w Fundacji FLY. Wszystkie zajęcia i wydarzenia dla seniorów są przygotowane przez naszych wspaniałych wolontariuszy. Z myślą o nich organizujemy spotkanie integracyjne, które odbędzie się w połowie października w ośrodku szkoleniowo-rekreacyjnym „Zawiaty” na Kaszubach.

Jeżeli nie macie pomysłu na jesienne popołudnie, to podpowiadamy: Zapiszcie się na zajęcia z witrażu lub ceramiki. Zajęcia otwarte dla wszystkich chętnych - młodzieży, dorosłych i seniorów, tych posiadających artystyczną duszę oraz tych po prostu ciekawych sztuki. Pojedyncze zajęcia z ceramiki trwają dwie godziny. W tym czasie każdy otrzyma glinę i będzie modelować, łączyć elementy, zdobić, a na koniec podziwiać swoje dzieło. Zajęcia prowadzi Justyna Bober-Dalach, absolwentka PWSSP w Gdańsku. Zajęcia z witrażu trwają trzy godziny. To wystarczająco dużo czasu, by poznać cały proces tworzenia witrażu - projektowanie, cięcie szkła, łączenie elementów cyną, aż powstaną piękne, kolorowe witraże. Wszystko to pod czujnym okiem doświadczonej artystki - Wandy Frąckowskiej. Początek zajęć - w październiku. Szczegółowe informacje na temat wszystkich wydarzeń oraz zapisy w biurze Fundacji FLY (ul. Świętojańska 36/2), od poniedziałku do piątku, w godzinach 9:00-16:00 lub pod tel. 693 99 60 88, 517 38 38 28.

Jesień w podróży z Fundacją FLY By jesienne dni nie były nudne, rekomendujemy podróż z Fundacją FLY do Warszawy i Uniejowa.

W Warszawie spędzicie Państwo prawdziwie kulturalny weekend od 4 do 6.11.2016r. Stolica oferuje niezliczone atrakcje, my wybraliśmy dla Was te najciekawsze. Zobaczycie takie obiekty jak: Muzeum Narodowe z bogatą kolekcją obrazów najsłynniejszych malarzy, Zamek Królewski, przepiękny Zespół Pałacowo-Ogrodowy w Wilanowie czy Bibliotekę Uniwersytecką (wystawa „200 obiektów na 200 - lecie, nie tylko książki”). Czas upłynie Państwu również na zwiedzaniu jednego z najnowocześniejszych muzeów biograficznych w Europie - Muzeum Chopina. Kulturalnych wrażeń nie zabraknie także podczas oglądania sztuk teatralnych w Teatrze Dramatycznym m.st. Warszawy i Teatrze Polskim (Dożywocie A. Fredry). A w wolnym czasie będziecie mogli spacerować w jesiennym słońcu po zabytkowym Starym Mieście i kupować upominki dla bliskich. Termin: 4-6.11.2016 r. Cena dla posiadaczy legitymacji FLY: 510 zł. Cena dla pozostałych osób: 560 zł. W cenie: przejazd autokarem, zakwaterowanie w hotelu (w pokojach dwuosobowych), śniadanie i obiadokolacja, bilety wstępu, bilety do teatrów, ubezpieczenie NNW, opieka pilota.

Uniejów to niewielkie miasto województwa łódzkiego, w którym wiele się dzieje i wiele można zrobić. Dlatego radzimy Wam spędzić tam weekend od 18 do 20.11.2016r. To jedyna taka okazja, by odbyć prawdziwą podróż do wnętrza Ziemi. Podczas zwiedzania Kłodawskiej Podziemnej Trasy Turystycznej zjedziecie windą sześćset metrów pod powierzchnię Ziemi i zobaczycie komory solne. Głównym punktem wycieczki jest pobyt w Kompleksie Termalno-Basenowym Uniejów i gorące kąpiele w leczniczych solankach. W programie także zwiedzanie miasta Łęczyca, grodziska i romańskiej Kolegiaty w Tumie oraz wizyta w Kruszwicy i Mysiej Wieży. Weekend w Uniejowie to idealna propozycja dla ludzi zarówno ceniących relaks, jak i lubiących poznawać nowe miejsca i odkrywać historię. Wrażenia będą niezapomniane! Termin: 18-20.11.2016r. Cena dla posiadaczy legitymacji FLY: 490 zł. Cena dla pozostałych osób: 540 zł. W cenie: przejazd autokarem, zakwaterowanie w hotelu (w pokojach dwuosobowych), śniadanie i obiadokolacja, bilety wstępu, ubezpieczenie NNW, opieka pilota.

W każdym domu znajdą się przedmioty, które mimo, że są w całkiem dobrym stanie, nie są nam już potrzebne. Zdarza się także i tak, że po naszych zmarłych bliskich zostaje całe wyposażenie mieszkania. Nie trzeba tych rzeczy wyrzucać! Mogą posłużyć innym, a przy okazji pomóc w organizacji pomocy w nauce uczniom gimnazjów z niezamożnych rodzin.

Sklep „Z głębokiej szuflady” powstał z inicjatywy seniorów działających w Fundacji FLY w 2013 roku. Od marca tego roku ma swoją siedzibę w pasażu „W starym kinie” przy ul. Świętojańskiej 36 (tam, gdzie było kino Warszawa). Jego nazwa świetnie oddaje charakter prowadzonej działalności – w sklepie można kupić to, co innym już nie jest potrzebne. Są tutaj nieprzebrane zbiory książek, naczyń i dekoracji. Jest spora kolekcja biżuterii, płyt i kaset, kolorowych chust, apaszek, torebek i krawatów. Są ramki, obrazy, albumy, a nawet sprzęt agd. Przedmioty te są eksponowane na ciekawych meblach, które… także są na sprzedaż! Oferta zmienia się codziennie, każdego dnia ktoś przynosi nowe rzeczy. Każdy może znaleźć coś dla siebie. - Kupuję tu zarówno dla siebie, do domu, ale także na działkę. Nie muszę wydawać dużych sum, aby uzupełnić wyposażenie mojego domku letniskowego. Wybór jest bardzo duży, a ceny naprawdę symboliczne – mówi pani Barbara, stała klientka.

- Pan Karol wynajmuje mieszkanie studentom i znalazł tu wiele potrzebnych przedmiotów. W czasie wakacji do sklepu trafili turyści, którzy potrzebowali naczynia kuchenne. Za kilkanaście złotych doskonale się zaopatrzyli – mówi pani Ania, jedna ze sprzedawczyń w sklepie. Powszechnie uważa się, że pomaganie innym wymaga ogromnego zaangażowania, poświęcenia czasu. Tymczasem pomagać można w bardzo prosty sposób. Każdy może przecież przeszukać swoje „głębokie szuflady” i przekazać do sklepu charytatywnego mnóstwo niepotrzebnych już rzeczy. Osoby, które mają do przekazania więcej, mogą liczyć na pomoc w transporcie. Kontakt mailowy sklepik@fundacjafly.pl lub telefoniczny 515 150 420. Wszystko, co jest sprawne, w dobrym stanie – dzięki sklepowi znajdzie nowego właściciela. Jak mówią panie prowadzące sklep: „Dajemy rzeczom drugie życie, aby pomagać młodzieży”. Radosław Daruk


16

Informacje – Kultura – Społeczeństwo

Prapremiera w Teatrze Miejskim Trzy wyjątkowe kobiety o burzliwych życiorysach, można powiedzieć - na skraju załamania nerwowego. Dwóch tajemniczych mężczyzn, z czego jeden na wysokich obcasach oraz filmowe przeboje.

CAFÈ LUNA Reżyseria: Józef Opalski Scenografia i kostiumy: Zofia de Ines Kierownictwo muzyczne i aranżacje: Piotr Salaber Ruch sceniczny: Anna Iberszer Światło: Marek Perkowski Przygotowanie wokalne: Barbara Czarkowska

Sztuka zainspirowana klimatem filmów Pedro Almodóvara zachwyca, śmieszy i budzi kontrowersje. Nie ma drugiego tak oryginalnego twórcy kina europejskiego. „Cafè Luna” to spektakl, w którym spotykają się wszystkie jego zalety: charakterystyczni bohaterowie, tajemniczy świat nieoczywistych uczuć i przejmujące piosenki. Poza wszystkim jest to jednak przedstawienie o pożądaniu i miłości. O pragnieniu, potrzebie bliskości, czekaniu i wspominaniu. Prawdziwy labirynt namiętności.

Prapremiera 1 października 2016 r. na Małej Scenie.

fot.J.Siercha

Marzena Szymik-Mackiewicz Anna Burzyńska

OBSADA: Rosita - Beata Buczek-Żarnecka Bianca - Olga Barbara Długońska Carmela - Elżbieta Mrozińska Ricardo - Rafał Kowal Barman Manolo - Maciej Sykała

IKS W KUCHNI

Darmowa pomoc w nauce dla uczniów gdyńskich gimnazjów Makaron szpinakowy

http://librestock.com/

Fundacja FLY

z łososiem

nawet gdyby inni od was nie wymagali”. Zajęcia prowadzą wolontariusze – specjaliści i pasjonaci w swoich dziedzinach. Udział w zajęciach jest bezpłatny. Klub finansowany jest ze środków uzyskanych w Sklepie Charytatywnym „Z głębokiej szuflady”. Są jeszcze wolne miejsca. Zapisy w Fundacji FLY w dni powszednie od godz. 16.00 do 19.00. Informacje można uzyskać u koordynatora Klubu p. Natalii Laskowskiej mailowo Danie idealne na kolację we dwoje, pięknie pachnie i delikatnie (n.laskowska@fundacjafly.pl) lub smakuje. Sprawdzi się również, jako szybki obiad. Przepis Anny telefonicznie pod numerem 693- Neubauer z Lęborka. Polecam 99-60-88 oraz 517-38-38-28. żyć środek i pokroić w półksięSkładniki: - 300-400g makaronu szpinako- życe. Cebulę posiekać w drobną kosteczkę. Na patelni usmażyć wego łososia – przełożyć na talerz. - 400g świeżego łososia Wlać łyżkę oliwy, dodać cebu- 1 średnia cebula lę – zeszklić, dodać ogórki lekko - 2 ogórki świeże poddusić (powinny być al’dente), - 300 ml śmietany 30% dodać łososia i wszystko zalać - koper zielony śmietaną. Chwilkę zagotować. - łyżka oleju - sól, pieprz, gałka muszkatołowa Doprawić solą, pieprzem i gałką. Na koniec dodać porwany w piórka koper. Porcję makaPrzygotowanie: Makaron ugotować wg prze- ronu polać sosem i serwować pisu na opakowaniu. Łososia po- razem z białym winem. Pycha! kroić w kostkę (1-1,5cm), ogórki Smacznego! Dorota Kitowska obrać, przekroić wzdłuż, wydrąFot. choochla.blogspot.com

Fundacja FLY po raz czwarty ogłasza nabór do Klubu Młodzieżowego, którego celem jest wyrównywanie szans edukacyjnych gdyńskiej młodzieży gimnazjalnej z niezamożnych rodzin. Na klubowiczów czeka doraźna pomoc w nauce, regularne korepetycje z różnych przedmiotów, a także zajęcia rozwijające zainteresowania i… obowiązkowy wolontariat. Podstawowym warunkiem przyjęcia do Klubu jest motywacja kandydata do uzupełnienia swojej wiedzy. Motto Klubu to słowa Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać,

„Gdyński IKS” wydaje:

ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 58 520 50 88, 693-99-60-88 redakcja@gdynskiiks.pl Nakład 10.000 egz. Redaktor Naczelna Dorota Kitowska Sekretarz Redakcji Radosław Daruk Redakcja: Radosław Daruk, Maria Gromadzka, Jolanta Krause, Aleksandra Kurek, Irena Majkowska, Katarzyna Małkowska, Barbara Miecińska, Radek Radziejewski, Aleksandra Rekuć, Sonia Watras-Langowska, Małgorzata Łaniewska, X, Łukasz Zagórski, Alina Zielińska Korekta: Irena Majkowska, Maria Gromadzka Marketing: Zbigniew Ignasiak tel. 505 576 676 z.ignasiak@fundacjafly.pl Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń i tekstów reklamowych.

Profile for Fundacja FLY

2016 10 Gdynski IKS 35  

A mnie jest szkoda lata ; Legenda Morska Gdynia - kreatywna edukacja dla szkół ; A mnie jest szkoda lata ; Perfumy cz. II ; Tajemnice tanich...

2016 10 Gdynski IKS 35  

A mnie jest szkoda lata ; Legenda Morska Gdynia - kreatywna edukacja dla szkół ; A mnie jest szkoda lata ; Perfumy cz. II ; Tajemnice tanich...

Advertisement