{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

GAZETA BEZPŁATNA Nr 28, marzec 2016

Lęk przed piątkiem trzynastego zwany po grecku paraskewidekatriafobią (paraskewi – piątek, dekatreis – trzynasty, fobia - strach) stanowi współcześnie osobną jednostkę chorobową.

strona 12

Podlasie z wizytą w Gdyni Fundacja FLY zaprasza na koncert muzyki cerkiewnej w wykonaniu chóru „Filoi” oraz na spektakl teatralny „Zatopieni w historii”, opowiadający historię mieszkańców Podlasia.

strona 14

Od 12 marca 2016 roku sklep charytatywny „Z głębokiej szuflady” zyska nowe lokum, liczące 150 m kw. powierzchni. Rozszerzamy także działalność, uruchamiając wypożyczalnię kostiumów dla dzieci i dorosłych! Zwracamy się do mieszkańców Gdyni z prośbą o wsparcie naszej inicjatywy. Fundacja FLY zachęca wszystkich do przeszukania szuflad, szaf i schowków oraz przynoszenie do biura Fundacji wszystkiego, co zbędne  w domu, a może  się przydać innym, a więc książek, bibeloW sobotę 12 marca 2016 r. Fundacja FLY planuje uroczyste NOWE otwarcie sklepu tów, drobnych sprzętów  AGD, zabawek, biżuterii, a także niecharytatywnego „Z głębokiej szuflady”. Od tego dnia sklep działać będzie w „Pasażu dużych mebli (komody, stoliki, w Starym Kinie” (ul. Świętojańska 36) i będzie czynny przez 6 dni w tygodniu, a oferta krzesła, biblioteczki, regały).  Do wypożyczalni przyjmiemy handlowa zostanie znacząco poszerzona. Tego samego dnia i w tym samym miejscu naszej wszelkie stroje (balowe, karnarozpocznie pracę również wypożyczalnia strojów karnawałowych i nie tylko. wałowe, przebrania) oraz ich elementy, a także akcesoria i ozdoby (kapelusze, paski, atrapy broni, itp.). Otrzymane przedmioty zoSklep charytatywny „Z głęstaną wystawione na sprzedaż. bokiej szuflady” powstał z inicjaPoszukujemy także wszelkich tywy seniorów z klubu charytaszuflad, które posłużą do wystrotywnego Y’s Men’s Club Gdynia, ju naszego sklepu. powołanego do życia przy FunNa darowizny czekamy dacji FLY. Działa on nieprzerwaw biurze Fundacji FLY w Gdynie od marca 2013 w siedzibie ni, przy ul. Świętojańskiej 36/2, Fundacji przy ul. Świętojańskiej codziennie od 9.00 – 19.00. Jeśli 36/2 w Gdyni. Dzięki pracy womacie Państwo problem z dostarlontariuszy otwarty był w każdą czeniem ich do nas, wystarczy drugą i czwartą sobotę miesiąca. zadzwonić pod numer 693 99 60 W sklepie sprzedawano przed88 lub 517 38 38 28. Wspólnie mioty ofiarowane przez mieszznajdziemy sposób na jego rozkańców – nowe lub starsze, ale wiązanie. w bardzo dobrym stanie, m.in.: Już dziś zapraszamy na urobibeloty, dekoracje, zabawki, czystość otwarcia sklepu 12 marksiążki, przybory szkolne, artyca 2016 roku o godz. 10.00 do kuły gospodarstwa domowego, ozdoby, kosmetyki, naczynia, ze sprzedaży przeznaczano na gdyńskiej, niezamożnej mło- ne i opiekę świetlicową. Dzięki „Pasażu w Starym Kinie” przy płyty CD i DVD. W 2015 roku działanie Klubu Młodzieżowe- dzieży przez organizację doraź- zaangażowaniu 16 wolontariu- ul. Świętojańskiej 36. Planujemy dochód ze sprzedaży wyniósł go FLY. Jego celem jest wyrów- nej pomocy w nauce, regularne szy projekt obejmuje pomocą wiele niespodzianek i atrakcji. Aleksandra Rekuć ponad 16 tys. złotych. Pieniądze nywanie szans edukacyjnych korepetycje, zajęcia pozalekcyj- 40 podopiecznych.

SKLEP CHARYTATYWNY

PATRONAT MEDIALNY

„Z GŁĘBOKIEJ SZUFLADY” – NOWE OTWARCIE

REKLAMA

Gdańsk-Sopot-Gdynia w jednej strefie

(nie pobieramy opłat powrotnych)

na I taryfie

1,80 zł/km Z postoju i na telefon w pierwszej taryfie. Honorujemy płatność kartą.

ZADZWOŃ I REZERWUJ KURS

58 19 660 58 302 23 03 660 619 660


2

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Kobiety, kobiety, kobiety „Podstawowym i pierwotnym gatunkiem ludzkim były prawdopodobnie kobiety, natomiast mężczyźni pojawili się znacznie później jako coś w rodzaju owocu kosmicznej refleksji”. To cytat z książki Doris Lesing „Szczelina”, zabawnie rozprawiającej o tym, co by było, gdyby „mężczyźni byli młodszym typem naszego gatunku.”

Na pytanie, jak sobie radzi z taką ilością pracy i obowiązków, Małgorzata Sokołowska odpowiedziała, że nie stanowi to dla niej problemu, bo robi to, co jest jej pasją

Fot. Barbara Esden-Tempska

Kiedy czyta się książkę Małgorzaty Sokołowskiej „Kobiety Gdyni z kraju i ze świata” ma się wrażenie, że tak właśnie jest. Wszędzie kobiety, kobiety, kobiety. Bo właśnie o nich opowiada ta książka, o kobietach pochodzących z różnych środowisk- aktywnych, przedsiębiorczych, odważnych, pełnych pasji. O kobietach reagujących na problemy, które niosło życie, pozytywnie nieprzystosowane do świata, odznaczające się hartem ducha. Mężczyźni utracili te obszary, które do niedawna były ich wyłączną domeną, a wszystko za sprawą kobiet, które z ogromną determinacją walczyły o poprawę własnego losu, uzyskanie takich samych praw, jakimi cieszyli się mężczyźni, w tym powszechnego prawa wyborczego i decydowania o własnym życiu. Obchodząc dzisiaj Dzień Kobiet przypadający 8 marca, należy pamiętać, że został ustanowiony w roku 1910 jako wyraz szacunku dla ofiar walki o równouprawnienie kobiet. W owym czasie emancypacja kobiet to przede wszystkim przełamywanie dawnych norm obyczajowych i stereotypowego wizerunku kobiet. Panie, o których pisze gdyńska pisarka, to w większości te, które miały odwagę żyć zgodnie z własnymi wyborami. Ona sama jest kobietą niezwykle aktywną. Małgorzata Sokołowska jest pisarką, dziennikarką, wydawcą, redaktor naczelną „Akademickiego Kuriera Morskiego” i członkiem zespołu redakcyjnego „Rocznika Gdyńskiego”. Jest osobą niezwykle zaangażowaną w sprawy Gdyni. W tym roku otrzymała medal im. Eugeniusza Kwiatkowskiego za zasługi dla rozwoju miasta i portu. Udzielając wywiadu naszej gazecie, na pytanie dlaczego napisała książkę o gdyńskich kobietach, opowiedziała, jak zainteresowała się tym tematem: - Z jednej strony we wszystkich wspomnieniach i publika-

cjach dotyczących Gdyni pisano, że przedwojenne panie siedziały u Fangrata i piły kawę, i to się upowszechniło. Przeglądając przedwojenne gazety, ponieważ potrzebowałam informacji do pracy, którą się wówczas zajmowałam i przeglądając mikrofilm za mikrofilmem, znalazłam mnóstwo informacji na temat kobiecych stowarzyszeń, które publikowały coroczne sprawozdania na temat swojej działalności i listy darczyńców. Ktoś dał 50 groszy, ktoś inny złotówkę, a Napoleon Korzón potrafił dać z własnej kieszeni 500, nawet

1000 złotych na cele charytatywne. Pojawiły się też kobiety, które pod własnym szyldem prowadziły firmy. Dzięki przedwojennym ogłoszeniom można było ustalić wiele szczegółów, np. przyjeżdża do Gdyni lekarka i daje w prasie gdyńskiej anons o tym, że osiedliła się w Gdyni i ordynuje pod takim adresem. I takim sposobem krok po kroku zebrałam mnóstwo informacji. Kolejny rozdział to życie rodzinne i towarzyskie. Przedwojenne gazety prowadziły statystyki na wysokim poziomie. Można było się dowiedzieć, jaki

był przyrost w poszczególnych grupach wiekowych i wyznaniowych, gdzie było najwięcej panien z dzieckiem. Gdynia była eldoradem dla kobiet i o tym pisały gazety, ponieważ było więcej mężczyzn niż kobiet.” Małgorzata Sokołowska zadedykowała swoją książkę kobietom swojego życia m.in. babci i mamie. - Kobiety w mojej rodzinie były bardzo mądre, nie wszystkie były bardzo wykształcone. Moja mama była wykształcona, ale babcia urodzona w roku 1899 kończyła szkołę czteroklasową

Opowiedz nam swoją historię Drodzy Czytelnicy! Nasza gazeta – jak zapewne zauważyliście – rozwija się, ma więcej stron, coraz większy nakład i ponad 70 punktów kolportażu. Teraz chcemy zrobić krok dalej i udostępnić Wam nasze łamy. Jeżeli macie coś cieka-

wego do opowiedzenia – może związanego z naszym miastem, jeśli w waszym życiu zdarzyło się coś ważnego, a może macie niebanalne hobby, napiszcie nam o tym. Być może w Waszym otoczeniu, wśród rodziny, przyjaciół, znajomych

są osoby warte zapamiętania, to prosimy opowiedzcie nam o nich. Takie zdarzenia i losy ludzi składają się przecież na naszą historię. Najciekawsze materiały będziemy publikować w kolejnych wydaniach Gdyńskie-

go IKS-a. Przesłane materiały nie mogą być dłuższe niż jedna strona formatu A4. Redakcja zastrzega sobie prawo do wprowadzania niezbędnych skrótów i korekty. Korespondencję z dopiskiem „Wspomnienia” można

pod zaborami i ledwo umiała pisać, bo zaborcom nie zależało na tym, żeby polskie dzieci były wyedukowane. Była jednak kobietą bardzo mądrą życiowo, ciekawą świata i tę ciekawość zaspokajała, słuchając różnych rozgłośni, potrafiła też słuchać ludzi. Była uważna i bardzo tolerancyjna, wyczulona na wszystko, co się działo. Kiedy pojawiło się mini, babcia tylko się zapytała; czy to modne? Jeżeli było modne, to potrafiła to zaakceptować. Miała w sobie wiele godności. Mama Małgorzaty Sokołowskiej to znana dziennikarka Wiesława Kwiatkowska - Mama była bardzo inteligentną kobietą, niezwykle pogodną. Potrafiłyśmy śmiać się z tych samych absurdów, miałyśmy podobne poczucie humoru i wrażliwość. Była bardzo odważna, pełna pasji i oddana bardzo Gdyni. Latami zbierała relacje i dokumentowała przebieg grudniowej masakry w Gdyni. Walczyła o prawdę i pamięć Grudnia’70 oraz osądzenie jej sprawców. W 2002 r. otrzymała medal E. Kwiatkowskiego za Wybitne Zasługi dla Gdyni. Na pytanie, jak sobie radzi z taką ilością pracy i obowiązków, Małgorzata Sokołowska odpowiedziała, że nie stanowi to dla niej problemu, bo robi to, co jest jej pasją. Spotkania z czytelnikami przynoszą jej wiele satysfakcji zwłaszcza wtedy, kiedy widzi autentyczne zainteresowanie tym, o czym pisze. Temat kobiet okazał się tak interesujący, że zdecydowała się kontynuować go, pisząc pracę doktorską: „Wizerunek kobiet w przedwojennej prasie gdyńskiej”. Książka o kobietach gdyńskich pisana żywym językiem, ilustrowana fotografiami pochodzącymi z rodzinnych albumów i codziennej prasy przywraca czas, którego nie ma, porusza naszą wyobraźnię i daje nam świadectwo życia kobiet, również tych współczesnych. Wiele spośród nich spotykamy przecież na co dzień. Jolanta Krause

kierować na adres biura Fundacji: ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia, dostarczyć osobiście do biura lub przesłać pocztą elektroniczną: wspomnienia@gdynskiiks.pl, również z dodaniem w temacie e-maila słowa „Wspomnienia”. Piszcie, serdecznie zapraszamy. Redakcja Gdyńskiego IKS-a. Małgorzata Łaniewska


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

3

Od Marleny Dietrich do Janusza Gajosa Aktor powinien mieć coś do powiedzenia, nawet jeśli ma niemą rolę. Stanisław Jerzy Lec

Aktor (łac. actor) sprawca, wykonawca, osoba działająca; osoba odgrywająca role w teatrze lub filmie. Nieodłącznym elementem każdego przedstawienia czy filmu jest aktor. Pełni on funkcję pośrednika między tekstem literackim i jego twórcą, wskazówkami reżysera i widzem. W teatrze europejskim sztuka aktorska wywodzi się ze starożytnej Grecji. Pierwsza informacja 534 r. p.n.e. i, jak podają podają legendy, był to Tespis, grecki poeta, twórca tragedii. Po raz pierwszy na scenie wypowiedział tekst nie w trzeciej osobie, ale w pierwszej, wypowiedział się jako postać z przedstawienia. Drugiego aktora wprowadził na scenę Ajschylos, a trzeciego Sofokles. W przeszłości aktorami

byli tylko mężczyźni i to oni grali zarówno role męskie, jak i kobiece. Na scenie panie pojawiły się dopiero w wieku XVII. Uważane jednak były za kobiety niegodne, aby utrzymywać z nimi kontakty towarzyskie. Prestiż społeczny aktorów przez wieki był różny, dzisiaj jest on tym większy, im bardziej docenia się umiejętności aktorskie. Zmieniło się zadanie aktora, jest on nie tylko wykonawcą, ale również współtwórcą dzieła teatralnego lub filmowego. Wymagamy od niego dobrej dykcji, wyrazistości ruchu i mimiki, a przede wszystkim umiejętności odgrywania uczuć i wpływania na nasze emocje. Przez wieki na naszej polskiej scenie pojawiło się wielu aktorów. Niektórzy odeszli w zapo-

mnienie, o niektórych pamięć pozostała do dziś. Wielkie gwiazdy niechętnie mówią o sobie, pozostają jednak z nami w swoich niezapomnianych rolach. Można wymienić teatry, w których grali, filmy, w których wystąpili, role na miarę najcenniejszych nagród. 27 marca niemal na całym świecie obchodzimy Międzynarodowy Dzień Teatru. Święto to zostało ustalone w 1961 roku na pamiątkę otwarcia Teatru Narodów w Paryżu. Z tej okazji życzymy wszystkim aktorkom i aktorom wspaniałych ról i wdzięcznych widzów. Źródło: Pavis Patrice,

Słownik terminów teatralnych, Ossolineum, Wrocław 2002.

Alina Zielińska

Kocie historie

Szczęśliwy jest dom, w którym mieszka chociaż jeden kot Jest to pogląd, który wyznają miłośnicy kotów, których na świecie jest więcej niż właścicieli psów. Okazało się, że koty są najpopularniejszymi zwierzętami na świecie. Amerykanie twierdzą, że każda rodzina powinna mieć co najmniej jednego kota, żeby zwiększyć swój dobrostan. Według nich koty redukują poziom stresu. Są wdzięcznym obiektem do obserwacji. Bardzo zwinne poruszają się lekko, z gracją. Potrzebują wspólnej zabawy, angażując uwagę opiekunów, a jednocześnie nie są tak wymagające i absorbujące jak psy. Miękka natura kotów sprawia, że hodujemy te zwierzęta dla przyjemności, czerpiąc wiele radości z kontaktów z nimi. Dobrze traktowany zwierzak odwzajemnia się nam, okazując swoje przywiązanie i miłość, chodząc za nami krok w krok. Kota można wyprowadzać na smyczy, sama to robię i nigdy mój ulubieniec nie protestował, nie zapierał się łapami. Często głośnym mruczeniem sygnalizuje swoje zadowolenie. Jeżeli w tym momencie głaszczemy kota, to może przyczynić się to do obniżenia ciśnienia krwi i poziomu cholesterolu, a nawet regulować rytm serca. Mruczenie nie tylko przyśpiesza gojenie ran u kotów, ale ma też wpływ na regenerację ko-

Michał Owczarz na swoich obrazach przedstawia kocie historie

ści, ścięgien, mięśni i wiązadeł u człowieka. Powinniśmy brać przykład z kotów. One są najlepszym przykładem, że życie bez pośpiechu, uważne i radość z kontaktu z naturą wydłuża je. Dobrze traktowane koty dożywają 30 lat i więcej. Potrafią o siebie zadbać, nie pozwalają nikomu „wejść sobie na głowę”. Uczmy się od nich asertywności i empatycznej postawy wobec samych siebie. Chodzą własnymi ścieżkami, są niezależne. Taka postawa uczy pewności siebie i wiary we własne siły. Lepiej żywić jednego kota niż wiele myszy - to norweskie przysłowie podkreśla, jak ważnym

elementem miejskiego ekosystemu są koty ograniczające populację myszy i szczurów. Tam, gdzie liczba tych zwierząt spada,wzrasta liczba gryzoni. Już w starożytności doceniano ich umiejętności łowieckie i tak, jak w Rzymie, były chronione prawem. W starożytnym Egipcie używano tłuszczu z kotów do ochrony przed myszami. Współcześnie stwierdzono, że szczury mają zakodowany genetycznie lęk przed kotami. W średniowieczu zwalczano koty, przypisując im związki z szatanem, dopiero gdy Europie groziła plaga szczurów, które przywlekli Hunowie i powracający z wypraw krzyżowych rycerze, Kościół zabronił tępienia kotów. Pomimo tego przez całe średniowiecze patrzano na nie podejrzliwie. Dzisiaj wielkie miasta mają problem ze szczurami. W Moskwie jest ogromny popyt na koty, zwłaszcza w tych peryferyjnych dzielnicach, gdzie częstym jest widok szczurów na ulicy. W gdyńskim Ciapkowie obecnie znajduje się około 110 kotów. Pani Sylwia Flis, która opiekuje się nimi, w rozmowie z gazetą powiedziała, że część z nich to koty półdzikie i dzikie, które nie nadają się do adopcji. W schronisku znajdują opiekę zwierzęta, które straciły dom po śmierci właściciela, po-

rzucone, chore. Otrzymują pomoc i oczekują na kogoś, kto się nimi ponownie zajmie. Te, które skazane są na pobyt w Ciapkowie, dożywają tam swoich dni. REKLAMA

Schronisko można wspierać finansowo, ale również przynosić koce i karmę. A najlepiej zaopiekować się zwierzakiem. Jolanta Krause


4

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Holi – święto wiosny, radości i kolorów Setsubun, czyli tradycyjne, japońskie święto wiosny, odbywa się 3-ego lub 4-ego lutego, dzień przed rozpoczęciem wiosny według japońskiego kalendarza księżycowego. Rytuały związane z tym świętem to przede wszystkim przeganianie złych duchów ( Japończycy w tym celu rozsypują po domu ziarna fasoli lub soi i wykrzykują zaklęcia), jedzenie tradycyjnej odmiany sushi (maki sushi) oraz całodniowe śpiewy i tańce na terenie świątyń w tradycyjnych ludowych strojach. Dość niedaleko nas, bo w słonecznej Bułgarii, obchodzi się święto zwane Martenica. Zgodnie z bułgarską tradycją, pierwszego dnia marca Bułgarzy obdarowują się kolorowymi włóczkowymi gałgankami w postaci laleczek, pomponików, wstążeczek i plecionek. Według legendy nazwa Mar- Święto Holi obchodzone jest na terytorium Indii, Nepalu oraz wszędzie tam, gdzie dominują tenica wywodzi się od imienia wyznawcy hinduizmu. Swoją popularność zdobyło także na terenie Ameryki Północnej i Europy staruszki „baby Marty”, która była bardzo złośliwą i humowszyscy w jego królestwie moW wigilię Holi, na pamiątkę rzastą osobą. To właśnie od jej dlili się tylko do niego. Jedy- tej niezwykłej historii, wszędzie kaprysu zależy, kiedy nadchonie jego własny syn, Prahla- w Indiach palone są olbrzymie dzi wiosna, dlatego, aby ją sobie da, sprzeciwił się decyzji ojca ogniska. Dosłowne znaczenie zjednać, mieszkańcy Bułgarii i żarliwie modlił się do boga słowa Holi to burning (płonący dekorują przydomowe drzewa Naarayana (Vishnu). Wówczas lub palenie). Wieczorem wszyczerwonym płótnem (czerwień ojciec postanowił skazać go na scy gromadzą się przy ognisymbolizuje słońce) oraz pieką śmierć. Nakazał swojej siostrze skach, by przy śpiewach i tańmiodowe chlebki. Holice, aby otuliła siostrzeńca cach spalić na stosie słomiane Holi – dzień, w którym zniswym ciałem i wraz z nim we- kukły Holiki. Przypomina to kają wszelkie podziały na kasty, szła w płonący ogień. Holika nasze pożegnanie zimy i powireligie, płeć i oczywiście kolor posiadała niezwykły dar, a mia- tanie wiosny ( palenie i topieskóry. Święto Holi obchodzone nowicie była odporna na ogień. nie Marzanny). jest na terytorium Indii, NepaJednak nie była świadoma tego, Kolejny dzień tej niezwylu oraz wszędzie tam, gdzie doże jej dar działa tylko wtedy, kłej uroczystości to spekminują wyznawcy hinduizmu. gdy przechodzi przez ogień sa- takularne widowisko barw Swoją popularność zdobyło takmotnie. W konsekwencji Holi- i kolorów, festiwal muzyki i raże na terenie Ameryki Północka spłonęła w ogniu, a Prahlad dosnego tańca. Ta ceremonia nej i Europy. został cudownie ocalony. W ten to czas wybaczania, nowego Okrutny król demonów Hisposób dobro zatriumfowało ładu i porządku. Swój począranyakashyap zapragnął, aby nad złem. tek zawdzięcza ta uroczystość

legendarnej historii o bogu Kriszna. Młody, ciemnoskóry Bóg (Kriszna znaczy ciemny lub przyciągający szczęście) zakochuje się w pięknej pasterce o jasnej karnacji i pragnie upodobnić swój kolor skóry do jej. Jego matka poradziła mu, żeby pokolorował twarz ukochanej na taki kolor, jaki mu się podoba najbardziej. Od tej pory kolorowanie twarzy swoim najbliższym stało się tradycją, która ma przynosić szczęście, zdrowie i powodzenie. Już od wczesnych godzin główne place miast wypełnione są tłumami rozpromienionych ludzi, którzy smarują swoje ciała i odzież suchymi, sproszkowanymi farbami i barwnikami zrobionymi z płatków kwiatów i suszonych owoców. Po kolorowym namaszczeniu uczestnicy padają sobie w ramiona z okrzykiem „Happy holi!!!”. Warto pamiętać, aby przed świętowaniem posmarować swoje ciało i włosy olejkiem kokosowym, ponieważ duża ilość farby po całym dniu celebrowania jest bardzo trudna do zmycia. Najlepszym miastem do spędzenia Holi jest oczywiście miejsce narodzin Kriszny, czyli Barsana w Indiach, ale ja chciałbym Państwa zachęcić do odwiedzenia i spędzenia tego święta szczęścia i radości w stolicy Nepalu - Kathmandu. Pomimo tragicznego w skutkach zeszłorocznego trzęsienia ziemi, ten niezwykły kraj ma do zaoferowania magiczne, niezapomniane przeżycia, gdzie natura, kultura, lokalne jedzenie i wspaniali ludzie tworzą unikatową symbiozę, a Holi festiwal jest jej integralną częścią. W tym roku święto Holi rozpocznie się 23-ego marca. Bilety z Warszawy do Kathmandu nie należą do najtańszych, ale bardzo niskie ceny w samym Nepalu plus niesamowite przeżycia zrekompensują koszt podróży. Już za miesiąc polecam Państwu mój felieton poświęcony podróżom po Nepalu, a wszystkim zainteresowanym wyjazdem w niedalekim czasie chętnie służę pomocą. W razie jakichkolwiek pytań proszę pisać na e-mail: lukaszzagorski@ gmail.com. HAPPY HOLI  Łukasz „Zagi” Zagórski

umiejętność abstrakcyjnego myślenia i kreatywność .Polecaną formą odpoczynku jest drzemka kofeinowa. Ten sposób regeneracji wykorzystuje dobroczynne działanie kawy i snu. Aby była ona skuteczna, należy zasnąć jak najszybciej po wypiciu napoju energetycznego, np. kawy. Sama idea takiego uzupełnienia energii

mówi, że kofeina wchłaniana przez nasz organizm i drzemka łączą siły i po około 20 minutach obudzimy się pełni energii i gotowi do pracy. Drzemka ma dobroczynne działanie na funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Warto o tym pamiętać każdego dnia. Maurycy Czajka Gimnazjum nr 20 w Gdyni

Fot. Ł.Zagórski

Fot. Ł.Zagórski

Tradycja świętowania nadejścia wiosny jest znana ludzkości od dawna. Starożytni Rzymianie czcili boginię Ceres, która była patronką żywotności i urodzajów. W trakcie uroczystości, które trwały 7 dni, bogini ofiarowywano pierwsze snopki zbóż. Ludzie ubierali się w białe stroje, a biedni dostawali poczęstunek na koszt państwa.

12 marca – Dzień Drzemki Długość drzemki może być różna, od kilkunastu sekund do kilkudziesięciu minut. Ta, trwająca około 20 minut, świetnie wpłynie na odprężenie naszego organizmu i re-

generację układu nerwowego. Po przebudzeniu będziemy gotowi do pracy i logicznego myślenia. Chwila wypoczynku trwająca około godziny sprawi, że po obudzeniu bę-

dziemy rozleniwieni, ale łatwo zapamiętamy fakty, twarze i wiadomości zakodowane przed zaśnięciem. Przysypianie trwające około półtorej godziny pozytywnie wpłynie na


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Fot. poobaatta.wordpress.com

Kuchnia Bliskiego Wschodu to królestwo smaków rozciągające się od pustynnych terenów Maroka, przez Egipt, Palestynę, Turcję, Irak, Afganistan, aż po górzyste tereny Pakistanu. Swoją wyjątkowość zawdzięcza przede wszystkim niezliczonej ilości ziół i przypraw, jak również roślinom strączkowym, warzywom i owocom. Do standardowych potraw, które są wizytówką tamtego regionu, należą: humus, falafel, fattoush (tradycyjna sałatka warzywna podawana z pitą), czy knafeh (ciasto orzechowe znane już od czasów biblijnych). Jedzenie w krajach Bliskiego Wschodu jest zawsze wielkim świętem, do którego mieszkańcy podchodzą z ogromnym szacunkiem. Nierozłączną częścią posiłku jest picie mocno parzonej (z reguły zielonej) herbaty, która jest obficie słodzona. Żeby opisać Państwu historię i kulturę kuchni arabskiej oraz przedstawić najważniejsze przepisy, musiałbym wydać obszerną książkę, dlatego dzisiaj skupię się na prostym, łatwym przepisie na smakowitą potrawę.

Rzeżucha- roślina pełna uroku i witamin

Fot. www.zakladamyogrod.pl

Przepisy Bliskiego Wschodu

Nie ulega wątpliwości, że ta roślina nie jest w pełni przez nas doceniana. Przypominamy sobie o niej na wiosnę (tak!), kiedy milowymi krokami zbliża się do nas Wielkanoc. Warto o niej pamiętać jednak okrągły rok.

Na kuli ziemskiej występuje w mnóstwie odmian, u nas prezentuje ją 9 gatunków, a najpospolitsza jest rzeżucha łąkowa. Łatwość hodowania jej powinna zachęcić do prowadzenia kuchennego lub balkonowego ogródka. Wystarczy do tego najprostsze naczynko (może to być: pojemnik, tacka, blaszka do pieczenia, talerz lub salaterka). Najpierw należy naczynie wymościć watą, nasączyć wodą i posypać gęsto nasionkami, aby po kilku dniach uprawa już cieszyła nasze oczy. Pamiętajmy tylko, aby nie doszło do wysuszenia podłoża. Plantacyjka zadowoli nie tylko nasze doznania estetyczne (świetnie się prezentuje), ale dostarczy nam przyjemności smakoSkładniki: wych, a nade wszystko stano1 szklanka kuskusu wi skarbnicę witamin i źródło 1 szklanka wrzącej wody mikroelementów. Przepisów 1/4 szklanki świeżo wyciśniętego soku z cytry- kulinarnych na rzeżuchę jest ny 1/4 szklanki oliwy z oliwek extra virgin REKLAMA 3 łyżeczki soli morskiej 1 pęczek drobno posiekanej szalotki (pociąć białe i zielone części) 1 szklanka posiekanych świeżych liści mięty 1 szklanka posiekanej pietruszki (samych liści) 1 zielony ogórek, obrany ze skórki, bez miąższu (pociąć w bardzo drobne kostki) 2 szklanki małych, dojrzałych pomidorów cherry (przeciąć na pół) 1 łyżeczka świeżo zmielonego czarnego pieprzu

Tabbouleh – tradycyjna sałatka arabska

Sposób przygotowania: Kuskus umieścić w dużej misie, zalać wrzątkiem i dodać sok z cytryny, oliwę z oliwek i 1,5 łyżeczki soli. Wymieszać, a następnie odstawić na godzinę w temperaturze pokojowej. Następnie do kus kusu dodać szalotkę, miętę, pietruszkę, ogórek, pomidory, 2 łyżeczki soli i pieprzu. Całość dobrze wymieszać i wstawić do lodówki na 2 godziny. Smacznego. Łukasz „Zagi” Zagórski

5

bez liku. Wykorzystać ją można do sałatek, do eleganckich przystawek, faszerowanych jaj, omletów, kremowych zup etc. Lekko pikantny smak jest bardzo ciekawy, dlatego warto na stałe wprowadzić rzeżuchę do naszej kuchni, aby uczynić ją smaczniejszą i zdrowszą. Powinniśmy siać ją permanentnie, wykorzystując łatwość uprawy. Hoduje się ją całkowicie bez nawozów, a więc jest wolna od jakichkolwiek zanieczyszczeń. Łyżeczka roślinki dezynfekuje jamę ustną i przewód pokarmowy. Poprawia apetyt wśród dzieci, a zawarty w niej jod i chrom wspomagają pracę trzustki i tarczycy, obniżają poziom cukru we krwi. Duża ilość występującego wapnia zapobiega osteoporozie. Oczywiście nie należy jej używać w nadmiarze (wystarczy kilka łyżeczek dziennie), gdyż może spowodować lekkie zapalenie pęcherza. Wielkanocny stół bardzo przystroi gustowne naczynie z gęsto rosnącą rzeżuchą. Można umieścić w nim symbole świąteczne np. baranka lub ucieszyć oczy zajączkiem czy kurczątkiem. Zachęcam serdecznie do wysiewania już rzeżuchy, a więc smacznego i na zdrowie! Maria Gromadzka


Marzec w galerii „Debiut” Galeria „Debiut” przy Zespole Szkół Plastycznych w Gdyni, ul. Orłowska 8, zaprasza wszystkich zainteresowanych sztuką na połączony wernisaż dwóch wystaw. Odbędzie się on 4 marca 2016 r. o godz. 12:20. 1) Gdynia Plastyka to wystawa fotografii nauczycieli Zespołu Szkół Plastycznych i uczniów - tegorocznych absolwentów ZSP. Prace i wystawa powstały z okazji 90-lecia Gdyni. 2) Wystawa prac uczniów ZSP z zajęć fakultatywnych. Część uczniów realizuje swoje pasje na dodatkowych zajęciach fakultatywnych, odbywających się głównie w soboty i w czasie wolnym. Na wystawie prezentowane będą: rysunek i malarstwo, grafika warsztatowa oraz rzeźba. Wystawa jest podsumowaniem ostatniego roku pracy wychowanków szkoły i ich opiekunów. Obie wystawy potrwają do 13 marca 2016 r. Wstęp wolny. Galeria jest czynna: wtorek 9:00-15:00, środa, czwartek, piątek 9:00-16:00, sobota, niedziela 11:00-16:00, w poniedziałek galeria jest nieczynna. Dominik Wachowiak

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Wesele na deskach Teatru Miejskiego „Być jak Krzysztof Krawczyk”, przewrotna komedia muzyczna -Andrzej Mańkowski w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni. Teatr Miejski obdarzył nas kolejną premierą. Autorem i jednocześnie reżyserem spektaklu jest gdynianin Andrzej Mańkowski. Sztukę napisał specjalnie dla gdyńskiego teatru, a dzieje głównego bohatera oparte są na życiu pewnego mieszkańca naszego miasta. Mimo banalnego tytułu, sztuka wcale nie jest banalna. Główny bohater Adam Bardziej jest fanem Krzysztofa Krawczyka. To wyniósł z domu. Wychowywany przez matkę w kulcie Krawczyka, chce za wszelką cenę mu dorównać. Jest jednak człowiekiem niedowartościowanym, niepewnym, borykającym się z brakiem akceptacji swoich znajomych. Panicznie boi się matki oraz tego, by nie dowiedziała się, że jest gejem. Zadaje sobie pytanie, czy tak powinno wyglądać jego życie, czy nie należy czegoś w nim zmienić?

Fot. Roman Jocher

6

Stwarza więc alternatywną rzeczywistość. To w naszych czasach jest przecież możliwe: w Internecie można prawie wszystko wykreować. Powołuje odrębny świat wirtualnego, weselnego przyjęcia, na którym to on może

być gwiazdą. Przeistacza się w wokalistę obdarzonego pięknym głosem, wyśpiewującego przeboje jednego z najlepszych polskich artystówKrzysztofa Krawczyka. Czy zdaje sobie sprawę z tego, że relacja świata rzeczywistego

To było niesamowite przeżycie Z wielkim entuzjazmem wybraliśmy się do Teatru Muzycznego. Tym razem chcieliśmy obejrzeć musical Ghost przygotowany na podstawie dwukrotnie nagrodzonego Oskarem amerykańskiego filmu Uwierz w ducha. Nasze wrażenia były bardzo różne. Zgasły światła, na sali zapanowała cisza, a na scenie pojawili się aktorzy. Było cudownie. Niestety, po kilkunastu minutach zaczęłam ziewać. Zaniepokoiłam się, ponieważ wszyscy mnie zapewniali, że spektakl jest naprawdę fantastyczny, a bilety przecież nie były tanie. Akcja toczyła się wolno, później przyspieszyła i znowu wlokła się niemiłosiernie. Melodramat powinien wzruszać, wzbudzać silne emocje, ale ja ich nie czułam. Gra aktorska bardzo słaba, no może na uwagę zasługuje Duch Metra i wróżbitka Oda. Niedopracowany był również ruch, czasami widać było, że ktoś z tyłu sceny chodzi (to pewnie byli panowie odpowiedzialni za zmianę dekoracji). Nie wszystko jednak budziło moje niezadowolenie. Zdziwienie i podziw wywołała scenografia. Prosta, ale bardzo

wymowna, a efekty specjalne zapierały czasami dech w piersiach. I chociażby dlatego warto wybrać się do teatru na spektakl Ghost. Roksana Wołosz – kl. I A Historia jest poruszająca, wzruszająca i romantyczna. Opowiada o prawdziwej miłości, która jest w stanie zatrzymać nieubłaganą śmierć. Przedstawienie z całą pewnością skłania do refleksji. Pokazuje, że czasem nawet nasi przyjaciele są naszymi wrogami. Uważam, że obsada tego przedstawienia była świetna. Dziwi mnie, że teraz tak myślę, gdyż podczas pierwszej sceny gra aktorów bardzo mnie irytowała, ponieważ, według mnie, była ona przerysowana i nienaturalna. Później zrozumiałam, iż bez tego przedstawienie absolutnie nie miałoby swego magicznego klimatu.

Bardzo się cieszę, że mogłam zasiąść na widowni i obejrzeć tak cudowny musical, jakim jest Duch. Z teatru wyszłam zadowolona. Moim zdaniem, aktorzy, reżyser i wszyscy przyczyniający się do powstania tak pasjonujące sztuki mają właśnie to na celu – widz powinien wyjść z teatru zadowolony. Weronika Sakowska – kl. I A Spędziłam miło wieczór. Byłam w Teatrze Muzycznym na musicalu Ghost w reżyserii Tomasza Dudkiewicza. Spektakl wywarł na mnie duże wrażenie, szczególnie zaskakującymi efektami specjalnymi. Do tej pory zastanawiam się, jak oni to zrobili! Przedmioty po prostu unosiły się w powietrzu! Podobała mi się także scenografia. Na obrotowej części sceny stała ogromna konstrukcja. Z jednej strony zawsze

z wirtualnym jest często bardzo groźna? Muzykę do przedstawienia stworzył Tomasz Stroynowski, absolwent Gdańskiej Akademii Muzycznej. Choreograf, Andrzej Morawiec, stworzył zderzenie różnych form scenicznych, co dało doskonały efekt. Rolę głównego bohatera zagrał Bogdan Smagacki. Śmiało można stwierdzić, że spektakl bez niego, nie byłby tym samym. Doskonale wczuł się w rolę pełnego kompleksów, niedocenianego człowieka oraz wirtualnego realizatora swoich marzeń. Smagacki nie może naśladować głosu Krawczyka, ale rewelacyjnie śpiewa przebój „Byle było tak”. Bardzo realistycznie przedstawiono ucztę weselną, na której w miarę upływu zabawy i nadmiaru alkoholu dochodzi do zabawnych perypetii, a prześmiewcze sytuacje wywołują salwy śmiechu na widowni. Świetnie bawili się sami aktorzy i widać, jak tworzą wspaniały i zgrany zespół. W spektaklu występują między innymi: Marta Kadłub, Małgorzata Talarczyk, Elżbieta Mrozińska, Monika Babicka, Maciej Wizner, Szymon Sędrowski, Mariusz Żarnecki. Warto odwiedzić Teatr Miejski, bardzo miło spędzić czas i posłuchać pięknych piosenek z repertuaru Krzysztofa Krawczyka, które są chyba ponadczasowe. Basia Miecińska

bawna, może trochę przerysowana, ale gdyby się nie pojawiła na scenie, przedstawienie byłoby smętne i nudne. To chyba wszystko, co mi się podobało. A nie, jednak nie wszystko. Był jeszcze Duch Metra. Nie wiem, kto go zagrał, tak dobrze był ucharakteryzowany. Zwróciłam na niego uwagę, ponieważ często krzyczał, a ton jego głosu był podobny do mojego. Ghost to musical, więc oczywiście przydałoby się parę zdań o muzyce. Nie podobała mi się. Nie wiem, czyja to wina, ale w kilku piosenkach nie mogłam zrozumieć ani słowa. Na moje zdanie wpłynęła pierwsza solówka Molly. Dziewczyna zaczęła śpiewać, a w tym czasie Sam i Carl wykłócali się o coś. Chyba mnie to zniechęciło do wsłuchiwania się w śpiewany tekst. Ogólnie spektakl podobał mi się, chociaż było w nim kilka elementów do dopracowania. Nie wzruszył mnie, a rozśmieszył. Natalia Pionke – kl. I A

przedstawiała mieszkanie głównych bohaterów – Sama i Molly – z drugiej zmieniała się w każdej scenie. Raz była szpitalem, raz stacją metra, a czasem domem Ody Mae Brown. Skoro już jesteśmy przy Swoimi opiniami podzielili Odzie, według mnie, Mar- się uczniowie Gimnazjum nr 4 ta Smuk zagrała najlepiej ze w Gdyni. wszystkich aktorów. Była zaAlina Zielińska


INFORMACJE – KULTURA – SPOŁECZEŃSTWO

Czy Sherlock Holmes potrafi wysyłać maile? Pykający fajkę mężczyzna w płaszczu i śmiesznym nakryciu głowy. O kim mowa? Oczywiście o najbardziej znanym światu detektywie: Sherlocku Holmesie. Jak poradziłby sobie w naszych czasach? O to zadbali już reżyserzy serialu Sherlock produkcji BBC. Zacznijmy od przypomnienia sobie podstawowych faktów o „tradycyjnym” Sherlocku Holmesie: to fikcyjna postać, detektyw, bohater powieści sir Arthura Conan Doyle’a. Odznacza się ponadprzeciętną zdolnością do analitycznego myślenia i zmysłem dedukcji. Zna się również na różnych dziedzinach nauki, dzięki czemu często angażuje się go w poważne i z pozoru nierozwiązywalne zagadki kryminalne. W 2010 roku stacja BBC wyprodukowała serial telewizyjny: Sherlock. Każdy odcinek jest jak mały film, bo trwa niekiedy aż półtorej godziny. Jego reżyserami są wielbiciele Doyle’a Mark Gattis, który jednocześnie wciela się w postać brata Sherlocka Mycrofta Holmesa oraz Steven Moffat. Główna rola przypada Benedictowi Cumberbatchowi, zaś Watsona gra, znany wszystkim jako hobbit, Martin Freeman. W porównaniu z dotychczasowym (tradycyjnym) Sherlockiem, jest to coś nowego. Detektyw żyje w naszych czasach, obsługuje komputer, komórkę, porusza się sławnymi angielskimi taksówkami lub metrem, a po Londynie śmigają wszystkim znane czerwone autobusy z podwójnym dachem. Czujne oko wielbiciela Doyle’owych powieści jest jednak w stanie wychwycić za-

stosowane pewne do nich analogie. Reżyserzy zdecydowali się zachować obecne w dziełach Doyle,a postacie. Pojawiają się zatem: wróg detektywa Moriarty, policjant Lestrade, kusicielka Irene Adler, czy żona dr. Watsona Mary. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj doskonała rola Andrew Scotta jako Moriarty’ego, który notabene został obsadzony jako rywal Jamesa Bonda w filmie Spectre. Scottowi udało się zachować typową dla tej postaci złowrogość, a jednocześnie uwznioślić niemalże maniakalną chęć pokonania Sherlocka i nadać jej elementy psychozy. Za rolę Moriarty’ego Scott został już nagrodzony przez akademie BAFTA i IFTA. Z czego wynika popularność tego serialu? Być może

jest to kwestia doskonale oddanej fuzji „tradycyjnego” Sherlocka z tym współczesnym. Scenarzyści zadbali również o obecność dialogów z elementami typowego brytyjskiego humoru. O sukcesie Sherlocka świadczą chociażby wciąż rosnące słupki oglądalności i specjalne spotkania organizowane dla fanów serialu o nazwie Sherlocked. Bilety na owe zloty, mimo wygórowanej ceny, sprzedają się w zdumiewającym tempie. Serial doczekał się już 3 sezonów, a na początku 2016 roku mogliśmy obejrzeć specjalny odcinek Sherlock Holmes i upiorna Panna Młoda. Jesteście ciekawi, jak Sherlock rozwiązuje zagadki we współczesnym Londynie? Już w kwietniu ruszają zdjęcia do czwartej serii. Katarzyna Małkowska

Zaproszenie do Wrocławia Wrocław, jako jedyne miasto w Polsce, otrzymał w tym roku dwa zaszczytne tytuły: Europejska Stolica Kultury i Światowa Stolica Książki. Europejską Stolicą Kultury zostaje wybrane przez Unię Europejską miasto, które, po spełnieniu wielu określonych prawem unijnym warunków,

może prezentować przez cały rok swoją bogatą ofertę kulturalną. Co roku typowane są dwa państwa, a każde z nich może zgłosić dowolną ilość miast. UE, po wnikliwej analizie programu, wybiera po jednym mieście z każdego kraju. Pierwszą stolicą kultury zostały w 1985 roku Ateny,

7

„No dobra, to było nawet śmieszne” „Planeta Singli” to kolejna z serii komedia romantyczna z mocnym zapleczem komercyjnym. Po ostatnich kilku podobnych produkcjach można było z pewnością stwierdzić, że takie przedsięwzięcia wychodzą raczej miernie. Jednak tym razem było trochę inaczej. Nikt nie zaprzeczy, że ostatnie lata naszego życia w wielu wypadkach zdominował Internet. Szczególnie jest to widoczne wśród młodego pokolenia, siedzącego z nosami wklejonymi w telefony komórkowe. Może dlatego Mitja Okorn (reżyser) postanowił wziąć pod lupę konsekwencje przesiadywania w świecie, w którym liczy się tylko liczba „lajków”, więc Internet staje się centralną gwiazdą konstelacji wielu wątków „Planety Singli” i to od niego wszystko się zaczyna. Ania, nauczycielka muzyki w szkole podstawowej, szuka miłości na portalu randkowym. Czekając na poznanego w Internecie mężczyznę, w restauracji sprzecza się z telewizyjnym showmanem, z którym później wchodzi w układ. Ona będzie spotykała się z facetami, a on będzie robił śmieszne telewizyjne skecze w oparciu o jej przeżycia. Jak w tego typu produkcjach bywa, problem zaczyna się w momencie, gdy Ania zakochuje się w jednym z internetowych amantów. Główną bohaterkę wspiera oczywiście przyjaciółka Ola (z zawodu psycholog włosów), która sama ma niemało problemów z przyszywaną córką i przystojnym mężem. Jak na komercyjny film przystało, na ekranie możemy zobaczyć wyjątkowo znane twarze – Macieja Stuhra, Tomasza Karolaka, Weroniki Książkiewicz, Katarzyny Bujakiewicz oraz Piotra Głowackiego. Główną rolę dostała młoda aktorka, być może niektórym znana z serialu „Lek-

arze” – Agnieszka Więdłocha. Z młodego pokolenia możemy zobaczyć również Pawła Domagałę, któremu scenarzyści na szczęście oszczędzili kolejnej roli komediowego głupka, którego gra już niemal wszędzie (i chwała im za to, gdyż tego aktora stać na więcej!). O dziwo w całej obsadzie najgorzej wypadł Maciej Stuhr, który grał w raczej opatrzonym stylu, tak jakby zszedł ze sceny kabaretowej. Fani komedii romantycznych z pewnością „Planetę Singli” docenią. Film jest zabawny, zaskakujący i niekiedy niektórych wzrusza do łez. Zmorą naszych rodzimych komedii romantycznych jest przesycenie popularnymi piosenkami z radia, które bardzo często zastępują dialogi. Reżyserowi „Planety Singli” udało się tego uniknąć – utwory są dobrze wkomponowane i podkreślają charakter filmu. Scenarzyści celnie punktują, kilka koszmarów dzisiejszych „super nowoczesnych” czasów i zgrabnie obracają je w kulturalny żart. O dziwo w „Planecie singli” możemy znaleźć nawet przesłanie. Proste, niektórym może się wydać ckliwe, ale chyba najważniejsze, że w ogóle się pojawia. Mimo, że film czasami zbliża się do cienkiej granicy romantycznego kiczu, i niekiedy pojawiają się sztampowe żarty, to jednak tych lepszych momentów jest więcej. Nareszcie powoli zaczyna się łamać stereotyp fatalnych polskich komedii romantycznych. Aleksandra Kurek

natomiast pierwszą polską stolicą był w 2000 roku Kraków. Następną szansę mamy w roku 2029. Drugą Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku zostało hiszpańskie miasto San Sebastian. Światową Stolicą Książki zostaje miasto wyróżnione przez UNESCO za najlepszy program promujący książki i czytelnictwo. Wrocław jest pierwszym w Polsce miastem, które ten tytuł otrzy-

mało (pierwszą stolicą został w 2001 roku Madryt). Inicjatywa przyznawania takiego tytułu została zatwierdzona na Konferencji Generalnej UNESCO w 2001 roku. Wszystkie informacje na temat bardzo bogatego programu można odnaleźć na stronie internetowej www. wroclaw2016.pl . Gratulujemy Wrocławowi. Alina Zielińska


8

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

9

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Łeba na każdą porę roku Jeżeli ktoś zastanawia się nad wczasami nad polskim morzem, to niewątpliwe szybko przyjdzie mu na myśl Łeba. Dzieje się tak za sprawą nietuzinkowego otoczenia miasta, jakim jest malowniczy i naturalny krajobraz Słowińskiego Parku Narodowego, wydm ruchomych i wyjątkowych plaż oddzielonych od miasta leśnym pasmem. Wydmy są atrakcją niespotykaną na skalę europejską, pozwalającą na obcowanie z niemalże pustynnymi widokami. Łebę otaczają ogromne obszary leśne i dwa jeziora (w tym Łebsko – trzecie co wielkości w Polsce), a powietrze jest tu wypełnione dużą ilością jodu. Oczywiście, w sezonie letnim centrum miasta zapełnione jest wczasowiczami, a najbardziej popularne plaże zdają się „pękać w szwach”. Jednak bez najmniejszego problemu można znaleźć miejsca przyjemnego odosobnienia i oderwania się od tłumów. Idąc pieszo, w 15 min od centrum miasta znaleźć można spokojne miejsce i poprzebywać blisko natury. Właśnie 15 min od centrum, 5 min od plaży (ok. 150 m), przy samym lesie sosnowym i nad brzegiem jeziora Sarbsko mieści się ośrodek Zdrowotel Łeba. Tu wypocząć można z dala od zgiełku, a tak naprawdę nigdzie nie jest daleko. Latem bez problemu można dostać się stąd do jednego z największych w Polsce parku dinozaurów, dwa kroki od obiektu znajduje się park linowo-gokartowy, a do muzeum oceanicznego, będącego fokarium z żywymi zwierzętami, często kursują busy. Łeba ponadto posiada mnóstwo atrakcji sezonowych, dzięki czemu nie ma tu miejsca na nudę. W czasie pobytu poza sezonem można naprawdę odetchnąć i zrelaksować się, oderwać się od wielkomiejskości, nacieszyć się intymną przestrzenią i w pełni się odstresować. To wszystko dzięki temu, że w tym okresie liczba turystów w mieście znacznie maleje, a krajobrazy niezmiennie pozostają urokliwe. Ze względu na atrakcyjne położenie Łeby, a tym bardziej

Zdrowotelu znajdującego się wręcz w samej otulinie lasu sosnowego, jest to idealne miejsce dla aktywnych. Właśnie liczba tras rowerowych, tras do nordic walkingu, tras biegowych, kortów tenisowych i wielu innych atrakcji sprawia, że Łeba z roku na rok przycią-

ga coraz więcej osób, zarówno tych zaangażowanych w sport, jak i tych poszukujących zdrowia, czy miejsc do niezapomnianych spacerów. Zostało udowodnione, że ten naturalny klimat połączony z dietą i aktywnością jest niezastąpiony w leczeniu chorób cywili-

Idąc pieszo, w 15 min od centrum miasta znaleźć można spokojne miejsce i poprzebywać blisko natury

zacyjnych. Zdrowotel oferuje, oprócz specjalistycznych diet, turnusy odchudzające, zajęcia sportowe prowadzone przez wykwalifikowanych instruktorów (np. nordic walkingu), a także kompleksowe zabiegi rehabilitacyjne. Reasumując, można tu wyleczyć się z bólów (np. pleców), odpocząć umysłowo (nie od dziś wiadomo, że morze działa kojąco), pozbyć się chorób cywilizacyjnych (np. astmy), odchudzić się, ale też przyjechać z całą rodziną i korzystać z łebskich atrakcji, pluskać się i szaleć w falach Bałtyku. Co wyróżnia Łebę spośród innych miejscowości nadmorskich? Właśnie możliwość całorocznego wypoczynku dostosowanego do potrzeb, wieku, stanu zdrowia i oczekiwań. Nie można tu obawiać się o nudę, gdyż rozrywek i miejsc wartych zobaczenia wystarczy w zupełności nawet dla tych najbardziej głodnych nowych wrażeń.


10

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Reumatoidalne zapalenie stawów Reumatoidalne zapalenie stawów, w skrócie RZS, potocznie zwane gośćcem, jest chorobą autoimmunologiczną o nieznanej etiologii. Choroby autoimmunologiczne (czyli tzw. choroby z autoagresji) to grupa schorzeń, w których organizm wytwarza przeciwciała przeciw własnym komórkom i tkankom. Przeciwciała te, niszcząc dany organ, doprowadzają do jego niewydolności. W RZS takim przeciwciałem jest czynnik reumatoidalny. Cechami charakterystycznymi RZS są: symetryczne zapalenie wielu stawów doprowadzające do niszczenia chrząstki stawowej i nasad kostnych, a w konsekwencji do upośledzenia czynności stawów, a ponadto występowanie zmian pozastawowych i powikłań układowych. Nieleczony RZS prowadzi najczęściej do zniszczenia stawów i ciężkiej niesprawności, a także do uszkodzenia wielu narządów. Przebieg RZS jest indywidualny, charakteryzuje się stałym, nieubłaganym postępem zmian chorobowych z okresami zaostrzeń i remisji. Wczesne zastosowanie skutecznego leczenia hamuje postęp choroby, zapobiega jej powikłaniom i umożliwia normalne funkcjonowanie. RZS rozpoznaje się u osób powyżej 16 roku życia. ChoREKLAMA

roba dotyczy około 1% populacji. Kobiety chorują 2–4 razy częściej niż mężczyźni (rozpiętość wiąże się z badaną populacją), zwłaszcza w grupie chorych przed 50 rokiem życia. Zachorowalność maleje po 75 roku życia. Zachorować można jednak w każdym wieku. Często czynnikiem bezpośrednio inicjującym początek choroby są: poród, duży stres, uraz lub przebyta infekcja. W sytuacji, gdy pojawi się ból i obrzęk stawów, należy niezwłocznie zgłosić się do lekarza reumatologa, gdyż szybkie rozpoznanie decyduje o skuteczności leczenia, a jeśli rozpocznie się ono odpowiednio wcześnie, istnieje nawet szansa na trwałe wycofanie się choroby. Rozpoznanie RZS ustala się na podstawie kryteriów ACR (Amerykańskiego Towa-

rzystwa Reumatologicznego) z 1987 r. Spełnienie 4 z 7 poniższych kryteriów ustala rozpoznanie, po wykluczeniu innych schorzeń z tzw. listy wykluczeń: – sztywność poranna stawów utrzymująca się minimum 1 godz., przez przynajmniej 6 tygodni, – zapalenie trzech lub więcej stawów występujące w jednym czasie, stwierdzone przez lekarza, utrzymujące się przez minimum 6 tygodni, – zapalenie stawów ręki (nadgarstkowych, śródręczno–paliczkowych lub międzypaliczkowych bliższych) utrzymujące się przez minimum 6 tygodni, – symetryczne zapalenie stawów trwające minimum 6 tygodni,

– obecność guzków reumatoidalnych, – obecność czynnika reumatoidalnego, – zmiany radiologiczne – nadżerki i osteoporoza przystawowa. W ostatnich latach, w związku z pojawieniem się nowych leków, znacznie zmieniły się metody leczenia RZS. Skuteczne leczenie RZS oznacza ustąpienie objawów choroby, dobrą jakość życia oraz zachowanie sprawności. Oprócz podstawowego w tej chorobie leczenia farmakologicznego ważne jest wczesne rozpoczęcie rehabilitacji, a w niektórych przypadkach leczenie chirurgiczne oraz zastosowanie zaopatrzenia ortopedycznego, a także psychoterapia. Bardzo ważną role odgrywa aktywność fizyczna. Jej brak prowadzi do zmniejszenia ruREKLAMA

chomości stawów, przykurczów i osłabienia siły mięśniowej. Regularna aktywność fizyczna zapobiega niektórym niekorzystnym zmianom w stawach, a nawet je odwraca. Wskazane są ćwiczenia zwiększające zakres ruchu i wzmacniające mięśnie oraz ćwiczenia poprawiające ogólną wydolność, takie jak: chodzenie, pływanie, jazda na rowerze. Program ćwiczeń powinien być dopasowany indywidualnie do każdego pacjenta, zależnie od stopnia zaawansowania choroby, kondycji danej osoby i współistniejących chorób. Istotną rolę odgrywa również fizykoterapia mająca na celu zmniejszenie bolesności stawów i sąsiednich tkanek, zmniejszenie stanu zapalnego i działanie resorpcyjne, poprawę krążenia w kończynach, ograniczenie lub okresowe zmniejszenie sztywności porannej stawów, przeciwdziałanie powstawaniu przykurczów w stawach oraz ogólną poprawę stanu chorego. Zaopatrzenie ortopedyczne jest również elementem leczenia RZS. Ma ono na celu zapobieganie deformacjom narządu ruchu i korektę już istniejących. Ze względu na zmiany chorobowe w obrębie kończyn zaopatrzenie ortopedyczne musi być dokładnie dobrane do aktualnego stanu narządu ruchu. Ważnym ogniwem w leczeniu RZS jest psychoterapia, która rozpoczyna się z chwilą rozpoznania choroby i musi być kontynuowana przez cały czas ze względu na towarzyszące pacjentowi stany zmęczenia, rozdrażnienia, labilności emocjonalnej utrudniającej prawidłowy przebieg leczenia. Ewelina Kniga


11

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Home staging. Bo pierwsze wrażenie jest bardzo ważne Wszyscy wiedzą, że pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. I będzie ono miało znaczący wpływ na ostateczną ocenę. Ta sama zasada dotyczy mieszkania na sprzedaż. Jeśli kupującemu serce nie zabije mocniej już w przedpokoju, to później może nie pomóc świetna lokalizacja i niska cena. Tę ostatnią można zresztą znacząco podnieść dzięki kilku prostym działaniom. Liczba mieszkań wystawionych do sprzedaży w Trójmieście pod koniec III kwartału 2015 r. wyniosła ok. 5700. I mowa tu tylko o tzw. rynku wtórnym (bez ofert deweloperów). Średni czas sprzedaży wynosi 64 dni, jednak wiele mieszkań pozostaje w ofercie przez pół roku i dłużej. Jeśli tak się dzieje, warto przeanalizować sytuację i zastanowić się, gdzie tkwi przyczyna. Może ich być kilka, większość racjonalnych. Wśród nich ważne, a często niedo-

ceniane, jest pierwsze kilkadziesiąt sekund wizyty w oglądanym lokalu. Jak we wszystkim – dobre pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. Na mieszkanie powinno się zatem spojrzeć bez sentymentu. Jak na towar do sprzedania. Kogoś, kto szuka dla siebie nowego lokum, nie interesuje nasza historia zapisana w czterech ścianach. On będzie tu pisał swoją własną. O ile kupi. Warto zadbać więc o to, żeby zachwycił się mieszkaniem już w przedpokoju. I żeby już tak mu zostało. Pomóc może home staging, który jest istotnym elementem marketingu sprzedaży. W skrócie to profesjonalne przygotowanie i zaprezentowanie nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży lub wynajmu. Jego celem jest podkreślenie walorów mieszkania, uporządkowanie przestrzeni, dzięki czemu staje się bardziej czytelna. Na początek warto pochować zbędne

Fot. dzięki uprzejmości Better Home. Home staging & aranżacje wnętrz; betterhome.pl

przedmioty i meble, wysprzątać wszystkie kąty i naprawić sprzęty, żeby działały (jeśli klient odkręci kran w łazience to lepiej, żeby nie zalał przy tym sąsiadów). Dobrze jest odmalować najważniejsze pomieszczenia na jasne, pastelowe kolory, które są znakomitym tłem dla mebli, może wymienić zasłony i dobrać do nich narzutę na łóżko lub fotel. W małym i ciasny pomieszczeniu wiszące na ścianie dużo lustro optycznie powiększy przestrzeń. W miejsce

rodzinnych pamiątek (schowanych bezpiecznie w kartonie) należy ustawić ładne, harmonizujące z kolorystyką dodatki (świece, wazon, doniczka...). Zabrzmi dziwnie, ale warto też schować większość książek, jeśli sprzedający ma ich duży zbiór. Bogata biblioteka robi złe wrażenie na kupujących. Może kojarzy się z kurzem i brakiem powietrza? A tuż przed wizytą potencjalnego kupca najlepiej coś upiec. Zapach domowego ciasta to prawdziwa magia.

Tekst sponsorowany

To mój dom W pobliżu Trójmiasta, w malowniczej miejscowości Przyjaźń k. Żukowa, rozpoczyna swoją działalność jedyny w swoim rodzaju Dom Seniora Goldental. Tym, co wyróżnia ten prywatny dom opieki, jest między innymi jego wygląd, a także podejście do pensjonariuszy. Gustownie urządzone wnętrza, z dbałością o każdy szczegół, a także o ciepło i domową atmosferę panujące w jego wnętrzach, przykuwają uwagę od pierwszego momentu. Jak mówią właściciele: „Mamy świadomość, że nie jesteśmy pierwszym domem na Pomorzu, jednak pierwszymi, którzy chcą stworzyć coś więcej niż tylko kolejny dom seniora. Pragniemy zwrócić uwagę na potrzeby seniorów, stąd pomysł na stworzenie miejsca, które ma być unikalne i wyjątkowe dla każdego tak, aby każdy mógł powiedzieć „to mój dom”. Chcemy przełamać stereotypy dotyczące polskich domów seniora, pokazać, że starsi rodzice zasługują na to, co najlepsze.”

....bo kocham Babcię i Dziadka! Z taką myślą przewodnią otwieramy nasz Dom.

Home staging można przeprowadzić samemu lub zlecić profesjonalnej firmie. Zawodowcy, nie obciążeni sentymentem do czterech kątów, są w stanie wydobyć na światło dzienne urodę mieszkania, której sam właściciel się nie spodziewał. Dzięki temu wzrośnie i cena, i atrakcyjność lokalu, co zrekompensuje poniesione nakłady. Może więc warto zadbać o pierwsze wrażenie? Ono się zawsze opłaca. Aleksandra Rekuć Dom zapewnia troskliwą opiekę wykwalifikowanego personelu, a także sympatyczne towarzystwo nowych znajomych w podobnym wieku oraz stanie zdrowia. Jednym z jego głównych priorytetów jest aktywizacja pensjonariuszy, jak również seniorów z zewnątrz, dlatego też dom oferuje pełen zakres rehabilitacji, począwszy od kinezyterapii, czyli leczenia z wykorzystaniem różnych form ruchu, po elektrolecznictwo i doskonale znane tutaj zabiegi jonoforezy, kriostymulacji, różnego rodzaju prądy, ultradźwięki, czy naświetlenia lampą Solux. Seniorzy mają także do dyspozycji cykloergometry, bieżnie oraz różnego rodzaju masaże z zakresu ciepłolecznictwa, w tym masaże wirowe kończyn górnych i dolnych w specjalistycznych wannach. Bardzo ważna jest organizacja czasu tak, aby pensjonariusze nie byli tylko zamknięci w pokojach i nie myśleli o chorobach, czy przypadłościach wieku starczego. Pamiętajmy o tym, że seniorzy mają olbrzymią wiedzę i bagaż doświadczeń, dlatego też będziemy starać się wykorzystywać to na co dzień, nie tylko celem umilenia dnia, ale także celem rehabilitacji.

Zapraszamy na naszą stronę internetową www.goldental.pl oraz do Przyjaźni, ul. Przyjazna 30.


12

Piątek trzynastego Nie ma chyba osoby, która nie byłaby choć trochę przesądna. Albert Einstein twierdził, że łatwiej jest rozbić atom aniżeli przesądy, a Jan Jakub Rousseau uważał, że to zabobony zrodziły astronomię. Najbardziej zatwardziały cynik, którego znam, woził ze sobą zasuszoną czterolistną koniczynę, a w szufladzie trzymał podkowę mającą przynieść mu szczęście. Gdy przyparty do muru grożącym mu starokawalerstwem zdecydował się ożenić, wybrał datę ślubu, która być może miała odstraszyć oblubienicę: piątek trzynastego o godzinie trzynastej... Lęk przed piątkiem trzynastego zwany po grecku paraskewidekatriafobią (paraskewi – piątek, dekatreis – trzynasty, fobia - strach) stanowi współcześnie osobną jednostkę chorobową. Są kraje, w których nie ma pokoi hotelowych oznaczonych tym numerem, mieszkań z liczbą 13, trzynastych pięter. Tego dnia marynarze niechętnie wypływają w morze, a udający się w podróż samolotem unikają trzynastego jak ognia. Zła sława piątku trzynastego, według historyków, sięga średniowiecza i zmierzchu zakonu templariuszy, w których kieszeni siedział król Francji Filip IV zwany Pięknym. Próbując rozwiązać pat finansowy, Filip kazał uwięzić zakonników trzynastego października 1307 roku w piątek. Oskarżył ich o herezję, rozpustę, czary, bezczeszczenie krzyża i kolaborowanie z Saracenami. Po trwającym wiele lat procesie majątki templariuszy zostały skonfiskowane, a 54 uwięzionych zakonników spalono na stosie. Według legendy ich mistrz Jakub de Molnay, który pod wpływem tortur miał przyznać się do zarzucanych mu czynów, a tuż przed śmiercią odwołać swe zeznania, rzucił klątwę na papieża Klemensa V, króla Filipa IV i ministra policji, w której zapowiedział szybkie spotkanie się przed sądem bożym. I rzeczywiście, wkrótce po wykonaniu wyroku Klemens V zmarł, a kilka miesięcy potem dokonał żywota Filip IV... Czyżby więc strach przed piątkiem trzynastego narodził się wraz ze ziszczeniem się klątwy mistrza zakonu? Otóż piątek uważano za dzień feralny na długo przed uwięzieniem templariuszy. W tradycji chrześcijańskiej piątek był dniem śmierci Chrystusa - czasem triumfu szatana. Do Ostatniej Wieczerzy, poprzedzającej tragiczne wydarzenie, zasiadło trzynaście osób. Tymczasem już Babilończycy uważali, że świat jest oparty na liczbie dwanaście. Tyle było miesięcy, tyle godzin nocy i dnia. Ten porządek niweczyła trzynastka,

którą zaczęto uważać za liczbę pechową. W starożytnym Egipcie trzynastka również budziła obawy. Wierzono bowiem, że człowiek przechodzi przez 12 faz życia, a trzynasta zwiastowała śmierć. Być może perfidną datę uwięzienia templariuszy ustalił sam Filip IV lub, co bardziej prawdopodobne, jego główny doradca ds. bezpieczeństwa, Wilhelm de Nogaret, człowiek z natury podły, ale posiadający jako wykładowca prawa rzymskiego w Montpellier dużą wiedzę z zakresu historii. Wbrew pozorom dzień ten od tamtego czasu nie budził negatywnych emocji aż do XIX w., kiedy wzrosło zainteresowanie mediumizmem i telepatią. Sto lat później, dzięki coraz szybszemu przekazywaniu informacji za pomocą telegrafu, telefonu, radia czy telewizji, nastąpiła gloryfikacja pewnych zjawisk paranormalnych, w tym również swoiste wdrukowywanie strachu przed piątkiem trzynastego. Jeżeli przejrzymy listę zamachów czy spisków, okaże się, że (celowo lub też nie) łączy je trzynasty dzień miesiąca przypadający czasem właśnie w piątek. Do okrutnego zamachu terrorystycznego w Paryżu doszło 13 listopada w piątek. 13 maja (chociaż była to środa) Ali Agca skierował swoją broń w stronę Jana Pawła II. 13 grudnia ogłoszono także stan wojenny. Ale nie tylko piątek trzynastego jest obciążony złą sławą. Pecha przez co najmniej kolejnych siedem lat ma przynosić stłuczenie lustra. Co do tego nie mają wątpliwości wszyscy Europejczycy. Skąd przesąd, że pęknięta tafla zwierciadła wróży siedem lat niepowodzeń? Sięga czasów antycznych, a konkretnie wierzeń Rzymian w odradzanie się życia co siedem lat. Gdy lustro ulegało zniszczeniu, sądzono, że ostatnia osoba, której odbicie widziano, jest bardzo chora i będzie niedomagać przez kolejnych siedem lat, póki nie otrzyma nowego żywota. Ani rozbite lustro, ani rozsypana sól powodująca awan-

turę nie budziły przez lata takich emocji, jak widok czarnego kota przebiegającego drogę. Co dziwne, przez Brytyjczyków kot jest uważany za symbol szczęścia, być może na podobieństwo wierzeń starożytnych Egipcjan i Greków darzących to zwierzę respektem należnym bogom (egipska bogini Bast przybierała postać kota), Amerykanie od czasów polowań na czarownice boją się go, podobnie jak przesądni Polacy. W Europie czarne koty zaczęły się pojawiać w średniowiecznych opowieściach o czarownicach jako ich nieodłączni towarzysze. Świecące nocą kocie oczy budziły lęk. Zaczęły symbolizować demony i uprawiające czary wiedźmy. Na szczęście skutecznym lekarstwem na przebiegającego drogę czarnego kota było (i pewnie jest nadal) splunięcie przez lewe ramię [sic!]. Rozsypanie soli, jak wspomniano wyżej, również nie wróży nic dobrego. Pochodzenie tego zabobonu jest związane z jej niegdysiejszą ceną. Wysypanie bardzo kosztownej, trudnej do zdobycia soli było ciężkim przewinieniem. Nie zatrzymując się dłużej nad innymi przesądami, pora zwieńczyć tę opowieść czymś, co przynosi szczęście: czterolistną koniczyną i podkową. Przybicie podkowy do masztu, wozu, czy umieszczenie jej na drzwiach miało chronić domowników przed nieczystymi siłami.

Uważano, że skoro koń podczas przybijania przez kowala podkowy nie odczuwa bólu, przedmiot ten musi mieć właściwości magiczne. Zabobon ten przywędrował do Europy z Wysp Brytyjskich i wiązał się z legendą o uczciwym kowalu, który pochwycił czyhającego nań diabła. Gdy szatan poprosił o uwolnienie, kowal wymógł na nim przyrzeczenie, że będzie omijał domy, na których będą widoczne podkowy opatrzone siedmioma otworami i przybite do drzwi końcówkami do góry. Pozbawiona przez naukę magicznego uroku czterolistna koniczyna wciąż traktowana jest jako dobry omen i stanowi plon ludzi wyjątkowo spostrzegawczych. Uważa się, że na około 10000 trójlistnych koniczynek przypada jedna czterolistna. Czwarty listek, czyniący ją wyjątkową rośliną przynoszącą szczęście, jest najprawdopodobniej skutkiem czynników genetycznych, choć moje spostrzeżenia dotyczące jej występowania potwierdzają zdanie tych, którzy za przyczynę anomalii uważają czynniki środowiskowe. Wiele czterolistnych koniczynek tkwi pomiędzy stronicami moich książek i niemal wszystkie pochodzą z pasa zieleni usytuowanego tuż przy jezdni. Nigdy nie udało mi się dostrzec czterolistnej koniczyny w jakiejś zapadłej wsi, w której spędzałam letnie wakacje.

Wiele jest objaśnień dotyczących szczęścia, które ma przynosić czterolistna koniczyna. Wśród nich są i te nawiązujące do biblijnego Raju. Słychać w nich echo średniowiecznych hagiografów czy doktryny Kabały. Cztery listki owej zmutowanej odmiany koniczyny mają symbolizować po kolei: nadzieję, wiarę, miłość i szczęście. Nie wiem, czy podanie przyczyn powstania niektórych przesądów zmieni do nich nastawienie i zdejmie z nich odium. Pod tym względem jestem dość sceptyczna. Niektóre z zabobonów tkwią tak głęboko w ludzkiej świadomości, że mimo starannego wytłumaczenia ich genezy, trudno będzie o racjonalne wyłączenie się z pewnych rytuałów im towarzyszących, takich jak np. złapanie guzika na widok kominiarza. Chyba że systematyczna wymiana guzików w mundurach kominiarskich na rzepy czy zamki błyskawiczne przeniesie ów zabobon do lamusa. Nie sądzę również, by ocalały czterolistne koniczyny, choć będą zbierane raczej na dowód spostrzegawczości aniżeli z powodu mającej nadejść fortuny. Strach długo będzie wzbudzał piątek trzynastego, podsycany przez organizatorów różnych zamachów oraz czarny kot przebiegający drogę. Wiem, co piszę. Sama trwożę się na jego widok. Sonia Langowska


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

13

Fot. radradzi

Fot. radradzi

Fot. radradzi

Fot. radradzi

Z NOTATNIKA STYLISTKI

Modowe pożegnanie z zimą

Fot. radradzi

Fot. radradzi

Sesja zdjęciowa uczestniczek „Warsztatów stylu” pokazała, że można na co dzień być w zgodzie z trendami mody.

Fot. radradzi

REKLAMA

Fot. radradzi

Mo d o w e p o ż e g n a nie z zimą miało miejsce na orłowskiej plaży. Modelki wystąpiły w modnych okryciach sezonu. Hitem tej zimy były futra, kożuszki i dodatki futrzane. Wystarczyło założyć futrzaną czapkę do płaszcza z futrzanym kołnierzem, by powstała trendowa stylizacja. Płaszcz w kolorze mocnego różu i narzucona na niego futrzana kamizelka to przejaw indywidualizmu i lekkiego ekscentryzmu w stylu. Jak tradycyjne futerko przekształcić w niebanalną stylizację, zaprezentowała pani w dzianinowej czapce i szaliku z futrzanymi pomponikami. Na światowych wybiegach reklamowano sztuczne, kolorowe futerka. Na orłowskiej plaży fotograf również uwidocznił sztuczne futerka, ale w stonowanych kolorach. Polki nie polubiły futrzanych okryć w jaskrawych kolorach. Na pewno uwagę czytelniczek przykuło futerko w połączeniu z lekką sukienką w kwiatowe printy. Podobne połączenia w wielu zestawieniach zastosował mistrz kontrastów Alekssandro Dell’Acqua (Mediolan). Natomiast modelka w kożuszku wykończonym futerkiem i w pomarańczowym berecie podobałaby się paryżankom. Wiele zimowych okryć o uniwersalnym kroju widziałam u Niny Ricci. Takie okrycia wzbudziły największe zainteresowanie polskich wielbicielek mody. Granatowy kożuszek z elementami bieli to przykład modnego, ale minimalistycznego w kroju kożuszka. O trendach w modzie wiosennej w kolejnym odcinku. Anna Cichomska


14

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Podlasie z wizytą w Gdyni

PATRONAT MEDIALNY

Fundacja FLY zaprasza na koncert muzyki cerkiewnej w wykonaniu chóru „Filoi” (czyli Przyjaciele) z Centrum Kultury Prawosławnej w Białymstoku oraz na spektakl teatralny „Zatopieni w historii”, opowiadający historię mieszkańców Podlasia.

„Gdyński IKS” wydaje:

Fundacja FLY

ISSN 2353-2157 ul. Świętojańska 36/2, 81-372 Gdynia tel. 58 520 50 88, 693-99-60-88 gdyński.iks@fundacjafly.pl Nakład 10.000 egz. Redaktor Naczelna Dorota Kitowska Sekretarz Redakcji Radosław Daruk Redakcja: Andrzej Busler, Anna Cichomska, Radosław Daruk, Maria Gromadzka, Irena Majkowska, Paulina Pawelska, Radek Radziejewski, Aleksandra Rekuć, Sonia Watras-Langowska, X, Łukasz Zagórski, Alina Zielińska Korekta: Irena Majkowska, Maria Gromadzka Marketing: Zbigniew Ignasiak tel. 505 576 676 z.ignasiak@fundacjafly.pl Grafika: Łukasz Bieszke, Radosław Daruk Skład: ALFA SKŁAD Łukasz Bieszke, biuro@alfasklad.com.pl

Wolontariusz- lektor języka angielskiego pilnie poszukiwany Fundacja FLY poszukuje pilnie osoby do prowadzenie w ramach wolontariatu zajęć języka angielskiego z grupą początkującą. Termin do uzgodnienia. Oferujemy doskonałą atmosferę, wyposażone sale wykładowe, możliwość zdobycia doświadczenia i realizowania pasji, zwrot kosztów dojazdu komunikacją miejska. Nie jest wymagane wykształcenie kierunkowe. Zainteresowanych współpracą prosimy o kontakt na adres biuro@fundacjafly.pl lub telefonicznie 693 99 60 88, 517 38 38 28.

Informacje, zapisy i sprzedaż biletów w biurze Fundacji FLY, ul. Świętojańska 36/2, od poniedziałku do piątku godz. 9.00 - 19.00

Odbędzie się on 5 marca 2016 (sobota) o godz. 16.00 w auli Domu Rzemiosła w Gdyni, ul. 10 lutego 33. Bilety w cenie 20 zł do nabycia biurze Fundacji FLY w Gdyni, ul. Świętojańska 36/2 od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 – 16.00. Fundacja FLY od lat prowadzi projekt „Poznajemy kulturę prawosławia”, w ramach którego, we współpracy z Akademią Supraską, organizuje wiele wydarzeń kulturalnych promujących mało znaną w naszym regionie kulturę prawosławną. Jednym z takich wydarzeń był koncert gruzińskiego chóru męskiego „Sakhioba”. Odbył się on w październiku 2014 roku i był dużym wydarzeniem kulturalnym. Gdynianie, zauroczeni Podlasiem i jego niezwykłym klimatem, odwiedzają ten region z niekłamaną przyjemnością, o czym świadczy choćby niesłabnąca popularność organizowanych co roku przez Fundację FLY wycieczek. W marcu nadarzy się niezwykła okazja. Podlasie przyjedzie z wizytą do Gdyni i przywiezie ze sobą to, co najlepsze - swoją unikalną kulturę. Mamy przyjemność zaprosić na koncert muzyki cerkiewnej oraz spektakl teatralny oparty na autentycznych historiach mieszkańców Podlasia. Chór „Fíloi” (grec: φίλοι, czyt. fili, z gr. przyjaciele) powstał z błogosławieństwa Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego Jakuba, Arcybisku-

pa Białostockiego i Gdańskiego. Nazwa chóru doskonale opisuje relacje ludzi, którzy go tworzą. Są to młode osoby pochodzące z Białegostoku i okolic. Pielęgnują swoją przyjaźń poprzez wspólne spotkania, wyjazdy, zarażają uśmiechem i optymizmem wszędzie tam, gdzie się pojawiają. Poprzez śpiew pragną świadczyć o swojej wierze, ukazać piękno muzyki jako jednej z form modlitwy i żywej więzi z Bogiem. Spektakl „Zatopieni w historii” to projekt artystyczno-edukacyjny, którego celem było zintegrowanie lokalnej społeczności z parafii św. Mikołaja Cudotwórcy w Topilcu i utrwalenie wspomnień najstarszych mieszkańców tej okolicy. Autorką projektu i koordynatorem była Anna Kołosow - Ostapczuk, a pomysłodawcą Ojciec Jarosław Jóźwik, proboszcz parafii. Projekt powstał przy wsparciu finansowym Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego w Białymstoku. Premiera spektaklu miała miejsce 30 sierpnia 2015 roku w wiejskiej świetlicy w Topilcu. Przedstawienie prezentowane było również dwukrotnie w auli Akademii Supraskiej między innymi na międzynarodowej konferencji „Cerkiew w drodze” oraz w Centrum Kultury Prawosławnej w Białymstoku. Projekt rozpoczął się od przeprowadzenia serii wywia-

dów z najstarszymi mieszkańcami parafii. Wspominali oni wydarzenia z życia w parafii, własnego życia oraz z życia sąsiadów. Nieraz sięgali również do przekazów dotyczących czasów wcześniejszych, które znali tylko z opowieści własnych rodziców. Rozmówcami byli: Mikołaj Bakun, Nina Jaroszuk, Leonid i Walentyna Leszczuk, Mikołaj i Irena Siergiejew, Eugenia i Iraida Wilczewskie. Anna Kołosow-Ostapczuk, która przeprowadziła wszystkie te rozmowy, wykorzystała zebrane informacje do napisania scenariusza sztuki teatralnej. Wydarzenia w przedstawieniu są więc inspirowane autentycznymi opowieściami, nie stanowią jednak ich dokładnego odwzorowania. W efekcie powstał portret społeczności na tle trudnej historii: poczynając od czasów Bieżeństwa 1915 roku, poprzez okres dwudziestolecia międzywojennego, zamęt II wojny światowej, a kończąc na niespokojnych latach powojennych, pełnych napięć etnicznych i dramatycznych wydarzeń. W kolejnym etapie realizacji projektu scenariusz posłużył jako podstawa do pracy warsztatowej z młodzieżą w wieku gimnazjalno-licealnym, pochodzącej z parafii. Z zaproszenia do wzięcia udziału w projekcie skorzystało 5 osób: Dominika Błahuszewska, Ela Czech, Grzegorz Siergiejew, Szymon Szatyłowicz i Weronika Szatyłowicz. Warsztaty teatralne poprowadziły Katarzyna Siergiej i Anna Kołosow-Ostapczuk. Za przygotowanie wokalne odpowiedzialna była Julita Charytoniuk. Aleksandra Czerniawska wzbogaciła program o elementy plastyczne. W czasie trwania warsztatów uczestnicy i instruktorzy korzystali z gościnności Akademii Supraskiej. FF


Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo Patroni naszYch uLic

Wieści z Fundacji FLY

Józef „Montwiłł” Mirecki - „rycerz niezłomny” i bojownik o sprawiedliwość Można by nazwać Józefa „Montwiłła” Mireckiego - patrona jednej z gdyńskich ulic na Grabówku - polskim Bondem w czasach niewoli narodowej. Nie byłby to dla niego żaden komplement, gdyż przy nim agent 007 wygląda jak zwykły zabijaka, wielbiciel kobiet i nowoczesnych gadżetów. Wielość dokonań naszego bohatera - socjalisty i patrioty, członka PPS i przywódcy Organizacji Bojowej, współpracownika Józefa Piłsudskiego zasługuje na przypomnienie. Wraz ze Stefanem Okrzeją i Henrykiem Baronem jest symbolem walki Polaków w czasie rewolucji 1905 - 1907 o niepodległość Polski i sprawiedliwość społeczną. Życie jego zamyka się między rokiem 1879 a 1908, żył więc zaledwie 29 lat. Nie skorzystał z przywileju, że pochodził z zamożnej rodziny ziemiańskiej, nie wybrał wygodnej drogi życia. Już jako młodzieniec, za podkreślanie swojej polskości, został usunięty z gimnazjum z tzw. „wilczym biletem”, który pozbawił go prawa nauki na terenie Rosji (zabór rosyjski).Był uczestnikiem i organizatorem wielu akcji zbrojnych PPS przeciwko caratowi. Wielokrotnie aresztowany i więziony podejmo-

wał karkołomne ucieczki np. z drogi na zesłanie syberyjskie. Mylił czujność Ochrany, osławionej policji carskiej. Uciekając z zesłania, schronienie znalazł u bogatego ziemianina polskiego o nazwisku Montwiłł, któremu właśnie zmarł syn. Wykorzystując te smutne okoliczności, przybrał nazwisko zmarłego i od 1905 roku w konspiracji występował pod nazwiskiem Montwiłł. W trakcie obławy carskiej w Warszawie schronił się na dachu budynku, a pragnąc uniknąć aresztowania, strzelił do siebie. Schwytany i osadzony został w pilnie strzeżonym szpitalu. Ranny i więziony długo, dzięki pomocy polskich przyjaciół, którzy przygotowali zuchwałą ucieczkę, znalazł się w Galicji i w Zakopanem w domu Siero-

Ciekawe zajęcia w semestrze letnim Uniwersytet Trzeciego Wieku przy Fundacji FLY informuje, że posiada jeszcze wolne miejsca na wykładach, lektoratach, zajęcia artystycznych i hobbystycznych w semestrze letnim 2016. Wśród licznych propozycji szczególnie polecamy zupełnie nowe zajęcia: Terapia dźwiękiem gongu tybetańskiego i relaksacja – idealne na koniec tygodnia zajęcia wspomagające zmagania ze stresem; w pozycji leżącej, regenerujące organizm do poziomu komórkowego, zakończone pogłębioną relaksacją. Kreatywny recykling – zajęcia dla tych, którym szkoda wyrzucać zużyte przedmioty, nauczą się robić coś z niczego, nadawać nowe życie starym rzeczom. Historia muzyki klasycznej – cykl wykładów poświęconych wielkim kompozytorom i ich dziełom na przestrzeni wieków. Od nowego semestru ruszyły dwie nowe grupy językowe – język niemiecki dla początkujących i język hiszpański dla średniozaawansowanych. Opłata za semestr wybranych zajęć, czy wykładów wynosi 40 zł, płatne przy zapisach.

15

Informacje, zapisy i sprzedaż biletów w biurze Fundacji FLY, ul. Świętojańska 36/2, od poniedziałku do piątku godz. 9.00 - 19.00

Małe ojczyzny województwa pomorskiego

Fundacja FLY informuje, że rozpoczęły się zapisy na wycieczki jednodniowe z cyklu „Poznajemy małe ojczyzny województwa pomorskiego” dofinansowane z budżetu miasta Gdyni w ramach programu „Organizacja czasu wolnego Gdynia 55+ - sport, turystyka, rekreacja”. Uczestnicy wycieczek odwiedzą w tym roku 7 powiatów województwa pomorskiego. W wycieczkach mogą szewskiego dochodził do zdrowziąć udział mieszkańcy Gdyni, którzy ukończyli 55 lat. wia. Tam zetknął się z Józefem Piłsudskim i jego żoną, odbyli nawet przejażdżkę wspólną saniami. Montwiłł wróciwszy do Zapisy na warsztaty aktorskie zdrowia, wstąpił do założonej przez Piłsudskiego szkoły boFundacja FLY i Acting Studio zapraszają na zajęcia aktorskie jowej PPS w Krakowie. Później, dla młodzieży licealnej prowadzone przez aktora i pedagoga, Majuż jako instruktor został skieteusza Brzezińskiego. Skierowane są do osób pragnących poznać rowany do nielegalnej pracy tajniki zawodu aktora i tych, którzy planują edukację w szkole w Królestwie Polskim. W 1906 r. artystycznej. Warsztaty przygotują uczestników do egzaminów zorganizował cztery bardzo na uczelnie aktorskie i wokalno-aktorskie. Zajęcia będą się odbygłośne akcje (m.in. 2 napady wały raz w tygodniu. na pociągi pocztowe). W akcjach tych zdobywał środki na finansowanie działań zbrojnych na terenie zaboru rosyjskiego. Schwytany wraz z żoną, Warsztaty ceramiczne – zajecia dla każdego osadzony został w X pawilonie Fundacja FLY zaprasza wszystkich chętnych do udziału Cytadeli Warszawskiej. W wyw otwartych zajęciach ceramiki, które odbywają się raz w tygoniku rocznego śledztwa wytodniu w środy. Zajęcia prowadzi artysta-plastyk Justyna Boberczono mu trzy procesy. Ostat-Dalach. Koszt uczestnictwa – 40 zł za spotkanie (1,5 godz.). ni wyrok skazywał go na karę śmierci. Wyrok został wykonany 9 października 1908 roku na stokach Cytadeli. W liście pisanym przed egzekucją pisał, że śmierć jego nie pójdzie na marne, że z wysokości szubienicy wzniesie okrzyk: „Niech żyje niepodległa Polska”. Osierocił córkę, której ojcem chrzestnym był Józef Piłsudski. II Rzeczpospolita nie zapomniała o swoim wiernym synu. W niepodległej Polsce na Placu Saskim w Warszawie w 1927 roku stanął pomnik - popiersie Józefa „Montwiłła” Mireckiego. Przedstawiony tam został jako polski rycerz wsparty na mieczu. Maria Gromadzka

Witraż klasyczny – zajęcia dla każdego Fundacja FLY zaprasza wszystkich chętnych do udziału w otwartych zajęciach witrażu klasycznego, które odbywają się w raz w tygodniu w czwartki. Zajęcia prowadzi artysta-plastyk Wanda Frąckowska. Koszt uczestnictwa – 30 zł za spotkanie (3 godziny) W trakcie warsztatów uczestnik pozna cały proces tworzenia witrażu, począwszy od projektowania, poprzez cięcie szkła, szlifowanie, łączenie elementów cyną aż do uzyskania gotowej formy.


16

Informacje – Kultura – SpołeczeńStwo

Wędrując z Fundacją Fly Fundacja FLY zaprasza Seniorów, nie tylko z Gdyni, na wycieczki zagraniczne. Oprócz atrakcyjnego programu dbamy o Państwa wygodę, bezpieczeństwo i dobrą, rodzinną atmosferę. Nie biegamy – zwiedzamy. W tym roku zabierzemy Państwa do:

N o rw e g i a

riga

Bawaria greCJa

LoNDYN

MaLTa

- Londynu, stolicy pełnej symboli królewskich, takich jak: Buckingham Palace, Westminster, Kensington Palace. Zobaczymy British Museum i National Gallery. Zwiedzimy City of London i wiele innych miejsc. Będzie też okazja postawić stopę na drugiej półkuli w Greenwich. - Andaluzji (południowej część Hiszpanii), w której podziwiać będziemy architekturę i sztukę mauretańską (Alhambra w Grenadzie, Wielki Meczet w Kordobie), a także gotyckie piękno Sewilli czy Kadyksu. Odwiedzimy także Gibraltar i Malagę oraz wiele innych niezwykłych miejsc i zabytków. - Bawarii, krainy rodem z baśni, inspiracji dla Disneya i innych twórców. Odwiedzimy najbardziej na świecie znane zamki Neuschwanstein i Hohenschwangau w malowniczych Alpach Bawarskich, unikatowy Bamberg, Wurzburg, dostojne Monachium. A to przecież nie wszystko… - Norwegii, krainy Trolli, chłodu i surowego, zatykającego dech w piersiach krajobrazu pełnego fiordów, wodospadów, skał i zieleni, w takich miejscach jak chociażby wodospad Siedmiu Sióstr, Droga Orłów, Sognefjord i wielu, wielu innych. Odwiedzimy też Alesund, Oslo, Bergen. Toskanii, skąpanej w słońcu, pełnej pięknych zabytków we Florencji Medyceuszy, Sienie, Pizie, Arezzo, rzymskiej kolonii w Lucce. Ten region to idealne miejsce do odpoczynku i nabrania energii przed zimą. Informacje i zapisy w biurze Fundacji FLY, Gdynia, ul. Świętojańska 36/2. Tel. 693-99-60-88. Więcej zdjęć na naszej stronie internetowej www.fundacjafly.pl. FF

IKS W KUCHNI

Do przygotowania tego smakołyku można wykorzystać zarówno skoki królika (nogi), jak i całą tuszkę, a można tylko przednią część. Gotujemy więc z dobrej jakości produktów, powoli, tak, by wydobyć wszystkie ich cudowne właściwości. Składniki: – sprawiony królik (około 1 kg, może być więcej) – 400 g wątróbki drobiowej – 400 g boczku – 400 łopatki – 2 czerstwe bułki – 2 cebule – 3 marchwi – 2 pietruszki

– – – –

5 jaj 1 por 4 liście laurowe po 10 ziaren jałowca i pieprzu – sól, pieprz, starta gałka muszkatołowa – majeranek – łyżka posiekanego rozmarynu świeżego lub łyżeczka suszonego Sposób przygotowania: Królika podzielić na części, pokroić łopatkę i boczek. Do garnka z wodą włożyć obraną i pokrojoną włoszczyznę (bez cebuli) oraz liście laurowe, pieprz, jałowiec, zioła, sól. Włożyć mięso. Gotować, aż

będzie miękkie. Odstawić do wystygnięcia. Oddzielić mięso od kości, przesmażyć na patelni, aż się zrumieni. Cebule pokroić w kostkę, podsmażyć. Dodać wątróbkę, smażyć, aż wątróbka się zetnie. Bułki namoczyć w mleku lub w bulionie, dobrze odcisnąć. Wywar, w którym gotowały się warzywa i mięso, zachować. Mięso, cebulę, wątróbkę oraz bułkę i boczek zmielić w maszynce 2 razy. Masę pasztetową doprawić solą, pieprzem, majerankiem, gałką, ziołami. Dolać nieco wywaru, aby masa była bardzo wilgotna. Najpierw do masy dodać żółtka, a następnie ubić pianę

Fot. ewa-wkuchni.blogspot.com

Domowy pasztet z królika

z białek i delikatnie wmieszać. Pasztet z królika przełożyć do dwóch podłużnych foremek wysmarowanych masłem i wysypanych tartą bułką (można wyłożyć papierem). Piec w piekarniku w temp. 180 st. C przez około 60 minut. Pasztet z królika można po-

dawać zarówno na zimno, jak i na gorąco, np. z żurawiną lub sosem chrzanowym. Mięso królicze jest pyszne i zdrowe, więc nie ma na co czekać, tylko upiec pasztet z królika na Święta. Smacznego! Dorota Kitowska

Profile for Fundacja FLY

2016 03 gdynski iks nr 28  

1 Sklep - nowe otwarcie; 2 Kobiety, kobiety, kobiety; 2 Opowiedz nam swoją historię; 3 Od Marleny Dietrich do Janusza Gajosa; 3 Kocie histor...

2016 03 gdynski iks nr 28  

1 Sklep - nowe otwarcie; 2 Kobiety, kobiety, kobiety; 2 Opowiedz nam swoją historię; 3 Od Marleny Dietrich do Janusza Gajosa; 3 Kocie histor...

Advertisement