Page 1


Witam! Po kilkumiesięcznej przerwie, miło wrócić znowu do tworzenia deskorolkowego magazynu. Mam nadzieję, że spodoba się wam inicjatywa Free Mind Magazine. Czym jest FMM? To wolność słowa, niezależny projekt z dużymi ambicjami. Stawiamy na promowanie skateboardingu, nie skupiając się jednak tylko na Polsce. Myślę, że przyszedł czas, aby otworzyć się z naszą rodowitą skatesceną w stronę wschodniej i zachodniej Europy. Jeżeli chodzi o wydarzenia bieżące, to co tu dużo mówić. Wszyscy stoimy po kolana w śniegu. Auta ciągną się w korkach, a komunikacja miejska działa jeszcze gorzej niż zwykle. Jedyne co nam pozostaje, to oczekiwać szybkiego nadejścia wiosny... Wracając do pierwszego numeru. Strasznie stresująca sprawa. Oprócz zbierania materiałów, niczym kamikaze usiadłem za sterami graficznymi. To były bardzo ciężkie tygodnie. Sam numer jest trochę spóźniony, z powodu mozolnego rozdziewiczania wielu rzeczy na różnych płaszczyznach. Dla mnie priorytetem jest wydawanie regularnego miesięcznika, który z każdym kolejnym numerem będzie stawał się coraz lepszy... Zapraszam do lektury pierwszego FMM! Pozdrawiam wszystkich czytelników. Trzymajmy kciuki za szybki koniec zimy! Mateusz Paszkiewicz 6


Free Mind Magazine #01 Redaktor naczelny// Art Director// Reklama – Mateusz Paszkiewicz Sprawy techniczne// wsparcie graficzne – Łukasz Dubiela www.freemindmag.pl mateusz@freemindmag.pl Tel: +48 721 062 803

Boaz Aquino Luvideomag - wywiad (10-15) Made For Skate - recenzja (20-23) Fenix & Malita Prosession - relacja (26-35) Patrik Wallner 10. 000 - wywiad (40-55)

Teksty: Mikołaj Baranowski, Błażej Zachariasz, Noel Forsyth, Michael Mitulla, Mateusz Paszkiewicz Foto: Kenji Haruta, Patrik Wallner, Radek Głowaty, Dominik Gałek, Michał Bełdyga, Modest Myśliwski, Rafał Groth, Piotr Kaczmarek, Adam Kaźmierczak, Quentin DeBriey.com, Gonzola Adin, GuyPitchon, Omer Rasta, Michael Mitulla, Michał Krawczyk, Paweł Grzybek, Elbi, Maciek Kożuch, Michał Adamczyk, Michał Karwacki, Jakubkuc.pl, Maciek Oblizajek, NG

Lenin Spot R.I.P. - artykuł (60-63)

Cover:

Spyty (Podsumowanie 2009) - rozmówki (66-69)

Yohei Yamashiro - bs boardslide to bs boardslide // Okinawa-Japan // photo: Kenji Haruta

Galeria (70-77) Deanna Templeton - wystawa fotografii (82-85) Noel Forsyth - Werribee Pipe - artykuł (86-87) 7


10


1. Izrael miał kilka konfliktów zbrojnych w przeciągu ostatnich 40 lat. Jaka jest dzisiejsza sytuacja ekonomiczna i polityczna w Twoim kraju? Ponieważ pochodzę z Bliskiego Wschodu – moim jedynym przesłaniem jest nieść pokój. Nie jest to bogaty kraj, ale bardzo zmodernizowany – ekonomia zawsze lubi płatać figle. Jeżeli chodzi o kwestie polityczne, staram się unikać tego tematu i robić swoje. Ale jeżeli spojrzysz na logo Luvideomag – możesz od razu zrozumieć o co chodzi – pokój, miłość i skateboarding. 2. Gdzie i kiedy skateboarding stał się popularny w Izraelu? W Izraelu skateboarding miał swój wielki boom w połowie lat 80., późnych 90. i teraz znowu po budowie Galit skatepark (darmowy, z oświetleniem, zaprojektowany i zbudowany przez Grid-Line z USA). Został otwarty 2 lata temu. Dużo dzieciaków zaczęło dzięki temu jeździć. Jest już sporo miejscówek w Izraelu i stale powstają nowe.

3 .Jako osoba, która zajmuje się Luvideomag – jaki masz cel w rozwijaniu tego projektu? Cała moja praca jaką wkładam w robienie tych nagrywek ma na celu umieszczenia izraelskiej deskorolki i samego Izraela na deskorolkowej mapie świata. Wierzę również w to, że dzięki kręceniu progres deskorolkowca rośnie szybciej. Ma on w sobie więcej motywacji, żeby próbować trudniejszych rzeczy. Dzięki temu lokalny poziom stale się podnosi. Jeżdżę na deskorolce ponad 15 lat i znam wiele izraelskich spotów. To mój sposób, aby podzielić się nimi z młodszym pokoleniem. Pokazuję im, że można robić dobre triki na nietypowych miejscówkach. Nie powinno się ograniczać tylko to ławek, schodów, poręczy i ramp… Należy bardziej skupiać się na kreatywnym streetskatingu. Według mnie, to jest o wiele bardziej inspirujące. Kiedy zobaczysz coś świeżego, aż rwie cię, żeby wskoczyć na deskę. Naprawdę wierze w to, że Izrael ma dobrych skaterów i miejscówki. To co teraz powinniśmy robić, to pokazanie całemu światu nasz potencjał i najciekawsze miejsca, gdzie warto pojeździć.

11


4 Jak wygląda u was sprawa skateparków? Mamy 4 cementowe skateparki i 4 drewniane. Izrael istnieje zaledwie 62 lata – co sprawia, że jesteśmy dość świeży pod kątem architektonicznym. Miasta rozrastają się, wciąż powstają nowe budynki więc i miejscówki się mnożą.

5. Proszę, powiedz mi coś więcej o izraelskich firmach deskorolkowych, magazynach, zawodach, tourach, najlepszych skaterach. Izrael posiada 3-4 dobre skateshopy i dużo surf/skate. Mamy 2 magazyny, które sumują zajawki (surf, snow, skate, bmx). Mamy jedną lokalną firmę deskorolkową – Zion-skateboards. Element Israel i RedBull – popychają deskorolkę. Circa, Etnies, DC i Vans rozpoczęły budowanie teamów. Proskaterzy Izraela (żyjący z jazdy) to Homero Ottero Teles(Zion, Volcom, DC, Gilis), Avi Luzia(Vans) oraz (ja) Boaz Aquino (Element Skateboards, Element Footwear, RedBull, Scullcandy).Jest jeszcze kilka dobrze zapowiadających się nazwisk: Yoni Binyamini, Mish Craker, Jimmi Beer, Aziz, Ofir Karni. Jeżeli chcesz dowiedzieć się coś więcej na temat lokalnych talentów, to zaglądaj na LuVideoMag.

6. Jak wygląda etap kręcenia i montowania Luvideomaga? Lubię interesujące miejscówki. Nie ograniczam się do kręcenia tylko wybranych miejsc, ale bardziej kręcą mnie nietypowe spoty. Jak dla mnie, są bardziej interesujące niż poręcze, schody itd. Lubię kiedy skater czuje się pewnie na swojej desce. To powoduje, że triki wyglądają lepiej, wszystko wypada stylowo. Zazwyczaj wychodzę kręcić 4 razy w tygodniu. Montaż zabiera trochę czasu, szczególnie kiedy uzbieram już dużo fajnych trików.

12

7. Powiedz proszę, czy wiesz coś na temat skateboardingu w Libanie, Jordanii, Syrii czy Egipcie? Mam zamiar wkrótce pojechać na skatetour do Jordanii. Wiem, że są tam dobre miejscówki. Mam kilku kolegów, którzy już tam byli i potwierdzają tę wiadomość. Nie wiem, jak wypadnie z resztą krajów, ale jestem w kontakcie z skaterami z Emiratów Arabskich. Planujemy nakręcić jakiś ciekawy materiał do 4# LuVideoMag. Chcę pokazać, jak wygląda skatebaording w naszej części globu. Budować mosty nad kolorem skóry, miejscem pochodzenia, religiami czy płcią. Chciałbym jeszcze dodać, że Peace-Luv-Skateboarding. Dla mnie nie ma znaczenia, skąd kto pochodzi. Czy to, że ja jestem z Izraela, czy ktoś jest z New Jersey, Bazylei, Kazachstanu czy Tel Awiwu. Jeżeli kochasz skateboarding, zawsze będziesz mile widziany przez skaterów z całego świata! Wywiad przeprowadził: Mateusz Paszkiewicz


13


14


11


Ewolucja obuwia deskorolkowego Książka „Made For Skate” autorstwa Dirka Vogela opisuje historię obuwia deskorolkowego od pierwszych butów zaadaptowanych przez skaterów, po pierwsze obuwie stworzone z myślą o skateboardingu. Już po pierwszym przekartkowaniu, książka szokuje nas wspaniałą kolekcją archiwalnych zdjęć, które pozwalają nam zaznajomić się z rozwojem fotografii deskorolkowej. Kolejnym dużym atutem książki jest obfity zbiór reklam, dzięki którym możemy śledzić pierwsze kroki skatebiznesu. Po lekturze książki zdajemy sobie sprawę, jak wielką rolę w skateboardingu odgrywała ewolucja obuwia, pierwsze kontrakty sponsorskie, toury oraz promodele. Magia poważnych publikacji działa na zasadzie wehikułu czasu. Cofamy się w przeszłość i obserwujemy pierwsze kroki swojej ulubionej firmy: początkowy skład teamu, nagrywki, zdjęcia. Wiedza dotycząca danych skaterów i marek, to smaczny kąsek dla każdego deskorolkowca. Wertując książkę trafiamy również na informacje dotyczące firm, które dość szybko upadły. Przekonujemy się, że nie wystarczy mieć dobrą nazwę i team, ale trzeba również wstrzelić się w rynek w odpowiednim momencie. Sumując, „Made For Skate” to świetne kompendium. Obowiązkowa pozycja dla każdego skateboardera, który ceni wiedzę o deskorolkowej kulturze: najróżniejsze modele butów, wypowiedzi i historie dotyczące legend skateboardingu. To tylko niektóre walory tej udanej książki. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić was do kupna i studiowania naszej wspólnej zajawki. Pamiętajcie, że bez znajomości historii, mniej rozumiemy z tego, co się wokół nas dzieje i trudniej nam prognozować przyszłość. Tekst: Mateusz Paszkiewicz


26


FREE MIND MAGAZINE

Obserwując różnego rodzaju skate-contesty w Polsce, łatwo dojść do wniosku, że większość z nich opiera się na stałym schemacie. W sumie nic w tym złego, skoro system działa. Czasem jednak warto wyrwać się przed szereg i spróbować czegoś nowego. Stąd też zrodził się pomysł zorganizowania Fenix & Malita Prosession. W związku z tym, że od dawna już przewijał się temat wykorzystania Woodcamp Skateplazy do celów innych niż obóz Woodcamp, wybór miejsca był oczywisty. Po małej burzy mózgów wyłonił się ogólny zarys zawodów. Na Fenix & Malita Prosession zaproszonych zostało 22 skejcików z całej Polski. Na liście znaleźli się zarówno starzy wyjadacze, jak i młode twarze. Ponadto do grona osób zaproszonych dołączyło kilka znaczących postaci ze świata deskorolki, które aktywnie uczestniczą w kreowaniu polskiego skateboardingu. Wychodząc z założenia, że na zawodach często pojawiają się obiekcje dotyczące werdyktu sędziów, ich obecność została wyeliminowana. Zamiast tego uczestnicy zawodów mieli oceniać się wzajemnie. W tym celu zaproszono 6 operatorów kamery, którzy w ciągu dwudniowego pobytu na terenie ‘Woodcamp resort’ filmowali poczynania skejtów. Założeniem była luźna jazda, bez określonego czasu lub kolejności przejazdów, czyli klimat jak na miejscówce. Zebrany tym sposobem materiał, umożliwił bezpośrednio na miejscu montaż 22 wideoprofilów. Po ich projekcji odbyło się głosowanie.

Każdy z obecnych na miejscu mógł wytypować najlepszy jego zdaniem przejazd. W ten sposób przyznano nagrodę główną, czyli bilet lotniczy do Barcelony w obie strony dla dwóch osób oraz wyróżnienie w postaci oldschoolowej deskorolki. Na tym jednak nie koniec. Po zakończeniu pierwszej części zawodów ruszyła strona prosession.pl. Oprócz tego że można przyjrzeć się tam pełnej liście zaproszonych skejtów oraz obejrzeć zdjęcia z samych zawodów, to uruchomiony został panel Video gdzie sukcesywnie wrzucane były wspomniane wcześniej wideoprofile. Dzięki opcji głosowania, każdy kto ma dostęp do Internetu, mógł wytypować swojego zwycięzcę. Podczas gdy czytacie ten tekst, głosowanie zapewne się już zakończyło i ‘nagroda publiczności’ w postaci albumów ze skatezdjęciami została już przyznana. W związku z tym, że pomysł był dość innowacyjny, na drodze do osiągnięcia celu pojawiło się parę niespodziewanych przeszkód. Nie byłbym obiektywny, gdybym spróbował podjąć się oceny całego wydarzenia. Najlepszym podsumowaniem Prosession będą wypowiedzi osób, które uczestniczyły w zawodach. Zapewnić jedynie mogę, że wnioski wyciągnięte z pierwszej edycji pozwolą lepiej zorganizować kolejną. Zapraszam na Prosession.pl Błażej Zachariasz

PATRIK WALLNER


29


FREE MIND MAGAZINE

PATRIK WALLNER

Prosession było próbą wprowadzenia nowej jakości w d e s k o ro l k o w e e v e n t y. W y m y ś l o n o naprawdę ciekawy pomysł, który odbiegał o d s z e ro k o p o j ę t y c h " z a w o d ó w deskorolkowych". Impreza została dobrze nagłośniona. Nadchodzi termin imprezy, przyjeżdżają wszystkie zaproszone osoby i jest fajnie. Jest super, bo liczy się deskorolka. Spotykasz wielu znajomych, nie ma żadnego ciśnienia. Jest skatepark, jest jezioro, jest atmosfera. Niestety, późniejsze plany z przejazdami na stronie, głosowaniem itp. poszły do lamusa i to jest jedyny minus. Brak organizacji w tej kwestii. Ale moje końcowe odczucia i tak są pozytywne. Chciałbym podziękować organizatorom za wprowadzenie innowacji w oklepane imprezy deskorolkowe i za to, że mogłem w tym uczestniczyć. Pozdrawiam Błażeja Zachariasza :)

Była to bez wątpienia, innowacyjna i pierwsza w Polsce tego typu impreza. Moim zdaniem organizatorzy spisali się naprawdę dobrze. Co do samej imprezy, to nie mam żadnych zarzutów, zajebisty klimat, cały dzień bezstresowo na desce z ziomkami z całej Polski, a wieczorem dobre party :). Największym plusem było to, że nie czuło się całego tego zamieszania wokół zawodów. Jeździło się cały dzień, a jak ktoś zrobił jakiś spoko trick i przy okazji to nagrał, to wiadomo, piąteczka, uśmiechy na twarzach i o to chodzi.

Jedyny minus to umieszczanie tych nagrywek na stronie, co trwało dosyć długo, ale był to pierwszy raz i można to wybaczyć. Oby więcej takich imprez i mam nadzieje do zobaczenia za rok. Elo!


FREE MIND MAGAZINE

Sam pomysł i forma FM pro session, które tak naprawdę nie przypominały nudzących przejazdów była świetna. Zwykle na zawodach towarzyszy nam stres, nie wiadomo z jakiego powodu, ale zawsze się znajdzie... Tu nie było o czymś takim mowy. Przyjacielski klimat, dobra zabawa. Tak naprawdę, to wszystko od ciebie zależy, ile  pokażesz, czy pojawisz się na skateplazie a nie zamulisz w barze i czy zostanie nagrane to, co  chciałeś. Minusem było to, że kamerzyści nie łapali wszystkiego i czasem trzeba było poprosić o nakręcenie jakiegoś triku, a za tym nie  przepadam. Wiem że to niemożliwe, ale gdyby każdy raider miał swojego  kamerzystę,  sprawa by się wyjaśniła. Jednym z minusów była także spina do kręcenia zamiast luźnego  jeżdżenia  do nowego "partu", do nieistniejącego filmu. Poza tym głosowanie na stronie internetowej przez publi czność  hehe jest dla mnie bez  sensu... Tu raczej bym powrócił to podstawowego schematu, czyli sędziowania.

F&M Prosession to bardzo ciekawa forma zawodów .Nigdy czegoś takiego nie było ,więc to już jeden plus.Następna fajna sprawa to taka ,ze spotykają się praktycznie sami znajomi. Na placu jest luźna atmosfera ,nie ma przejazdów na czas,nie ma Stresu,chcesz to jeździsz,chcesz to sobie oglądasz i odpoczywasz.

PATRIK WALLNER

Organizacja ok jedzenie na miejscu,opłacony nocleg itd. Super pomysł to taki ,że nagrywane były przejazdy i jeśli wymyśliłeś sobie jakąś sekwę to wystarczyło poprosić ,lub sam zapytał koleś z kamerą czy możemy to nagrać . Ostatnia fajna rzecz to głosowanie na danego skatera .oglądasz sobie kogoś przejazd i w ten sposób typujesz swojego ulubieńca . podsumowując jak w przyszłym roku odbędą się jeszcze raz takie zawody będzie bardzo fajnie


FREE MIND MAGAZINE

PATRIK WALLNER

Jeżeli chodzi o mnie to impreza jak najbardziej podobała mi się i zaliczam ją do udanych. Mam nadzieję, że stanie się ona imprezą cykliczną, rzadko kiedy można się spotkać w gronie znajomych i pojeździć razem bez żadnej spinki jak na klasycznych zawodach. Po całym dnu jeżdżenia piwko i grill, co tu jeszcze można więcej chcieć. Mam nadzieję że w przyszłym roku też będę mógł w tym uczestniczyć.

Prosession to moim zdaniem jeden z bardziej oryginalnych i ciekawszych pomysłów na zawody. Przez dwa dni skejci, przebywający w gęstym lesie nieopodal jeziorka starają się wyczarować z kamerzystami jak najwięcej trików na betonowo-marmurowym cacku, żeby następnie ukazać światu swoje nadludzkie zdolności. A wszystko to bez żadnej spinki w towarzystwie najlepszych z Polski. Jedyne na co trzeba było uważać to bangery z każdej strony. Na samym końcu wielce szanowne jury wybiera najlepszą kombinację sztuczek i nagradza właściciela nie tylko brawami. Czekam na kolejną edycję!


FREE MIND MAGAZINE

Pomysł tego typu imprezy z pewnością zasługuję na uwagę. Niestety z organizacją było już trochę gorzej, ale rozumiem, że był to pierwszy raz. W moim wypadku zaistniała taka sytuacja, że chociaż nic super nie nagrałem to najlepsze nagrywki miałem pierwszego dnia. Niestety nazajutrz dowiedziałem się, że to co nakręciliśmy w nocy i wieczorem nie liczy się. Do tego doszło wyeliminowanie wszystkiego co było nagrane kamerą HD. Także starałem się powtórzyć triki, ale niestety nic z tego nie wyszło, plus sam fakt, że powtarzanie nie jest już taką frajdą. Brakowało też ładu w s z e re g a c h o p e r a t o r ó w kamer. Niektórzy skaterzy robili naprawdę świetne triki np. Jarek Ruszczak, ale nie wszystko mieli nagrane. Sumując było dużo niedociągnięć. Natomiast bardzo chciałbym pochwalić Błażeja Zachariasza. Było widać, że on jako jeden z nielicznych starał się(wielka piona). Ogólnie fajnie było poznać nowych ludzi, pojeździć z tak dobrymi skaterami. Będę miło wspominać tą imprezę i mam nadzieję, że z roku na rok będzie coraz lepiej.

PATRIK WALLNER

Pomysł na zawody był oryginalny i na maxa dobry. Podobało mi się robienie przejazdów. Klimat jaki panował był niesamowicie zajebisty. Zabranie ziomków z całej Polski w jednym miejscu, a więc nie mogło obejść się bez dobrego melanżu.


35


J a k i e b yło T w o j e p i e r w s z e w r aże n i e p o przybyciu do Moskwy? Jeszcze nigdy przedtem nie byłem w Rosji. Zimna wojna pasjonowała mnie przez jakiś czas. Przekroczenie żelaznej kurtyny, zobaczenie byłej stolicy Związku Radzieckiego, obserwacja żyjących tam ludzi – to były zaskakujące doświadczenia. Chociaż trochę udało mi się wstrzelić w to, co wcześniej myślałem o tym miejscu. Sporo marmurowych pomników Stalina, tania wódka, duży ruch na ulicach i mnóstwo cudownych kobiet. Kiedy znaleźliśmy się w Moskwie, poczułem coś wspaniałego. Świadomość, że to nasz pierwszy przystanek, a przed nami jeszcze 2 miesiące podróżowania i 10.000 kilometrów.

Jak wyglądał zakup biletów do Irkucka? Wszystko wydawało się bardzo skomplikowane. Mielibyśmy naprawdę przechlapane z zakupem wszystkich biletów od Moskwy po Syberię. Gdyby nie nasi dwaj przewodnicy Alexey Lapin (fotograf) i Kirill Korobokov (dziennikarz), chyba nic by z tego nie wyszło. Kupili nam wszystkie bilety (trwało to tylko ok. 2 godzin).. Nam pewnie zajęłoby to z 8 godzin, ponieważ nie znamy rosyjskiego.

Z tego co wiem, Dany skręcił sobie kostkę podczas pierwszej godziny jazdy w dwumiesięcznym tourze. Czy szybko udało mu się wrócić do zdrowia? Niestety, odpadł z kilku pierwszych dni, jeżeli chodzi o jazdę. Wydaje mi się, że kiedy dotarliśmy na Syberię, wszystko było już w porządku. Zagoiło się szybko, a mogło być znacznie gorzej.

Jakie dobre miejscówki odwiedziliście w Moskwie? Raczej wszystko, co już znane. Moja ulubioną był pomnik Holocaustu za Parkiem Victorii. Miał naprawdę interesujący manaul pad z dropem.


41


Proszę, powiedz mi coś o Jekaterynburgu. Co myślisz o mieszkańcach, architekturze. Czy rzeczywiście można poczuć tam już ostatni przyczółek Europy i smak Azji? Jekaterynburg jest cudowny! Miło spędziliśmy tam czas. To jest dokładnie pomiędzy Europą a Azją – wyraźnie wyczuwa się dwie różne kultury. Ludzie byli naprawdę mili, natomiast kierowcy taksówek zachowywali się jak opętani. Jeden z kierowców nie chciał, byśmy złapali inną taksówkę, więc rozpoczął bójkę ze stojącym obok taksówkarzem. Totalnie zwariowane! W tym momencie zrozumieliśmy, że to naprawdę Syberia! Architektura jest ciekawa, obsiana postsowieckimi statuami, budynkami i parkami. Zakochałem się! Z pewnością da się poczuć tam kończącą się Europę. Syberia czeka na Ciebie tuż za górami Ural!

Jak to się stało, że straciłeś film, jadąc do Omska? Mój Nikon F3 czasami postanawia się otworzyć, wpada trochę światła, które załatwia sprawę filmu… Tak to jest jak kupujesz najtańszy sprzęt z EBay..

Widziałem ten niecodzienny spot w Omsku – czy jazda sprawia frajdę? Tak, zdecydowanie. Jednak ciężko zrobić na tym cokolwiek, bo fale znajdowały się od siebie zbyt daleko. Każdy więc musiał pokombinować na swój sposób, żeby skleić jakiś trik.


46


Czy miejsce w którym spaliście w Krasnojarsku było rzeczywiście nocą niebezpieczne? Lokalny kolega, który zaprowadził nas do mieszkania, ostrzegł nas, że nie powinniśmy opuszczać go nocą, ponieważ na dworze grasują „mutanty”. Oczywiście Kirill (dziennikarz) jest zawsze gotowy na przygodę, więc chciał wyjść na zewnątrz. Wyciągnął Michiego i Catesa ze sobą, żeby znaleźć gdzieś monopolowy. Po powrocie Michael opisał, jaki bezpieczny odbyli spacer. Wyraźnie czuło się w powietrzu, że wystarczy jeden nieodpowiedni ruch, uśmiech czy spojrzenie i może dojść do katastrofy.

Czy często podczas podróży można było trafić na pomnik Lenina? Prawie każde miasto czekało na nas z pomnikiem Lenina – który przeważnie był dobrym marmurowym spotem. Zazwyczaj można je znaleźć w centrum miasta, są dość inspirujące. Osobiście najbardziej spodobały mi się te stojące w Moskwie i Krasnojarsku. Były świetne do manuali.

47


Dlaczego musieliście czekać aż 6 godzin na granicy rosyjsko-mongolskiej? Czy to wina przeciągających się procedur? Musieliśmy czekać, bo niestety tak to tam działa. Sprawdzają uważnie Twój paszport, upewniają się, że Ty, to ten gość na zdjęciu. Spędziliśmy te sześć godzin wspinając się na pobliską górę. Podziwialiśmy krajobraz Mongolii w promieniach słońca.

Proszę, powiedz mi o przygodzie Stasa z mongolskim policjantem. Opuściliśmy apartamemt w Ułan Bator i każdy był podekscytowany, żeby sprawdzić miejscówki w Mongolii. Zajęło nam chwilę, zanim przyzwyczailiśmy się do wzroku miejscowych, szczególnie tych pijanych przed południem. Naprawdę uważaliśmy na swoje plecy i torby. Mieliśmy kamery i rożnego rodzaju aparaty. Nie wiedzieliśmy, jak zachowa się ludność, gdy zobaczy grupkę ludzi obładowanych sprzętem. W każdym razie pierwszy spot jaki chcieliśmy sprawdzić, to marmurowy pomnik na stacji kolejowej. Stas chciał zrobić dropa w dol. Jakiś cywil po dosłownie 3 minutach podszedł do nas i zaczął coś wykrzykiwać. Wziął kamerę Alexa. Wezwał policję, która zatrzymała Stasa i Alexa. Przyczyną było jeżdżenie po komunistycznym pomniku i robienie zdjęć. Reszta chłopaków zakryła mnie, dzięki temu mój materiał nie został zarekwirowany. Po godzinie, gdy zdali sobie sprawę, że pomnik nie został uszkodzony, wypuścili ich. Mieliśmy szczęście, że wszystko skończyło się tak gładko. Odetchnęliśmy z ulgą: naprawdę jesteśmy w Mongolii!

Widziałem wasze “westernowe” zdjęcia. Wyglądaliście na szczęśliwych. Czy ktoś z was pomyślał: – hej, może tu

zostaniemy. Mamy

konie, naturę, nic więcej do życia nam nie trzeba. He, he... Myślę, że każdy chciałby zostać tam dłużej, ale czekał na nas Pekin. Noc spędzona na łonie dzikiej natury, to coś naprawdę fajnego. Jak dla mnie, ten dzień był najlepszy w całej podróży. Świeże powietrze, wolność – niesamowite!. Konie to też wielka frajda, ale niestety nie sprzyjały mi. Miałem na sobie bagaż pełen kamer i aparatów. Kiedy koń ruszał, zacząłem podskakiwać boleśnie opadając na krocze, a kamera uderzała mnie w plecy. Było jeszcze nocne karaoke. Niektórzy wskakiwali nadzy do lodowatego jeziora. Dobre wspomnienia.

52


Twoje urodziny, które

wypadły podczas

podróży, mogły skończyć się fatalnie. Myślę głownie o przygodzie ze stalowymi pałkami. Czy mógłbyś powiedzieć temat?

coś więcej na ten

Tak, zgadza się. Miałem urodziny 3 sierpnia. Po trzygodzinnym kręceniu sekwencji z Zvereffem, zdecydowaliśmy się pójść do domu i odpocząć. Mieliśmy kilka piw, więc zapowiadał się dobry relaks. Nagle Zvereff budzi mnie i mówi: ”Patrik, obudź się! Właśnie dzwonił Michi i mówił, że ktoś chce zabić jego i Danniego. Obaj kryją się na dachu gdzieś na mieście. Musieliśmy zorganizować się i udać na ratunek. Spodziewaliśmy się walki z grupką Mongołów. Jako broń wzięliśmy deski oraz jakieś duże kamienie. W końcu znalezliśmy Danniego i Michiego. Ukrywali się na dachu przed Mongołami, którzy chcieli sprać ich metalowymi pałkami. Kiedy już znaleźliśmy się w mieszkaniu, Danny i Michi opowiedzieli nam, co się wydarzyło. Byli pijani i zdecydowali się wrócić taksówką. Taksówkarz wyglądał na miłego staruszka, ale ostro zawyżył im rachunek za krótki przejazd. Dali mu normalną zapłatę, nie spodziewali się, że taki sympatyczny gość będzie gonić ich w dół ulicy. Nagle zauważyli szybko biegnącą grupkę w ich stronę.

Zrozumieli, że gra toczy się o ich życie. Wbiegli najszybciej jak potrafili w jakąś ślepą uliczkę. Jedynym wyjściem było wdrapanie się na plot i wejście na dach pobliskiego budynku. Danny szybko znalazł się na dachu, ale Michi nie był tak zwinny. Jakiś oprych złapał go za nogę i chciał ściągnąć na ziemię. Danny błyskawicznie wciągnął go na dach. Pobiegli dalej po dachach, przeskakując z budynku na budynek. Jaki morał z tej opowieści? Nie puszczaj kantem taksówkarzy w Mongolii!


Jakie spostrzeżenia masz do chińskiej kultury? Czy rzeczywiście aż tak bardzo różni się od zachodniej? Chiny to zupełnie inny świat. Od razu pokochałem ten kraj. Jest dużo różnic między tym miejscem a np. Europą czy Stanami. Tu ludzie ciężko pracują, ledwo wiążąc koniec z końcem. Nikogo nie brzydzi fakt, że ktoś wymiotuje albo oddaje mocz przy głównej ulicy. Ludzie się tym nie przejmują. Lokalne jedzenie jest tanie, tak samo jak ogromne ilości pirackich DVD. Miłą sprawą jest to, że idziesz ulicą, uśmiechasz się do ludzi a oni dopowiadają uśmiechem.

Jakie to uczucie stanąć

na Chińskim Murze i

obserwować krajobraz? Szczerze? Moje myśli skupiały się przede wszystkim na nagraniu jakiejś sekwencji na chińskim murze oraz na tym, jakie ujęcia powinienem zrobić do dokumentu. Byłem tu rok temu, więc nie było już takiego szoku jak za pierwszym razem. Jednak uczucie wspinania się i chodzenia po jedynej budowli ziemskiej widzianej z Księżyca, to naprawdę ekscytujące doświadczenie. Mur po prostu ciągnie się i ciągnie, i zdaje się nie mieć końca.

Powiedz coś więcej na temat “Standing train”. Zazwyczaj kupowaliśmy bilety na pociąg na dzień przed wyjazdem. Tak, żeby nie okazało się, że są już wyprzedane i żeby cała nasza jedenastka znalazła się w jednym pociągu. W Pekinie byliśmy dość leniwi. Powtarzaliśmy sobie, że kupimy bilety jutro. Tak działo się przez 3 dni. W końcu otrzeźwieliśmy, bo jedynymi biletami do Xi’an tego weekendu były bilety „standing class”. Były bardzo tanie -10 euro za 12 godzin jazdy – jednak musieliśmy stać całą drogę. John, Cates i Kenny wzięli samolot – w pewnym sensie wymiękli. Czterech Rosjan i Zvereff też zwątpili. Pozostali tylko Kirill Laurence, Danny i ja. To było bardzo przykre doświadczenie. Stanie 12 godzin nie należy do najfajniejszych rzeczy. Danny i ja dodatkowo złapaliśmy grypę. To było straszne. Ten epizod z pociągiem pozostanie dla mnie najgorszym wspomnieniem z całej podróży. Pewnie nie zrobiłbym tego, gdyby nie chodziło o nakręcenie dokumentu o tej wyprawie. Dzisiaj jednak cieszę się, że dałem radę i dostałem nauczkę, żeby nie kupować tak późno biletów.


Jak się czułeś, gdy

tour zbliżał się ku końcowi? Było warto zbierać

pieniądze, aby wyruszyć w taką podróż? To była najlepsza podróż mojego życia, więc stawiam na tak!

Kiedy wideo ujrzy światło dzienne? Właśnie pracuje nad nim. Muszę posiedzieć jeszcze trochę nad montażem. Myślę o marcu 2010. Jest dużo pracy, ponieważ wszystko muszę robić sam. Od kręcenia po montaż itd. Właśnie skończyłem składanie kolejnego trip z Kennym Reed. Nasza podróż wyglądała następująco. Zaczęliśmy z Xi’an, następnie w dół, do Bangkoku po Laos. Więcej na ten temat już wkrótce na:

www.visualtraveling.com Wywiad przeprowadził: Mateusz Paszkiewicz


60


Łatwo pisać o czymś, co fascynujące, o czymś, co powstaje lub odżywa na nowo. Tak było z nami. Pisaliśmy, cieszyliśmy się, dzieliliśmy się swoim szczęściem. Jednak po raz kolejny historia zatoczyła koło w najgorszym tego słowa znaczeniu. Szlag człowieka trafia, kiedy widzi, jak cała ciężka praca, dziesiątki godzin spędzonych po to, aby parę godzin dziennie pobyć w wyśnionym deskorolkowym raju, idzie w na marne. Jednak zacznę od początku. Jak już gdzieś pisałem, po upadku naszego bucparku postanowiliśmy nie czekać, aż szanowni radni, na czele których stoi największy padawan wszech czasów, czyli burmistrz , ześle nam skatepark. Jeden z ziomali znalazł plac pokryty po kostki gruzem i zaczęło się odgruzowanie. Po odsłonięciu części placu wiedzieliśmy już, że jest to coś, czego szukaliśmy. Zaczęła się budowa. Wokół pełno było cegieł z wyburzanych starych radzieckich koszarów (pisząc to ciągle jeszcze nie dociera do mnie, że piszę o LENINIE w czasie przeszłym ).Budowa trwała całe wakacje.

61


Piszę budowa; choć bardziej była to zabawa z betonem. Piwko, deska, wylewanie nowych przeszkód - wszystko co nam przychodziło do głowy - cudowne czasy. Następnego roku udało nam się dotrzeć do tajnego dealera barier autostradowych i dzięki temu oszczędzając kupę pracy byliśmy w stanie zbudować kolejne przeszkody. Wspomógł nas Vans, za co dziękujemy z całego serca. W międzyczasie był Fuc Yeah jam, który zorganizowany został z myślą o skejtach niesponsorowanych . Luźny jamik z piwkiem jintami i najaranym skromnym komentatorem. Parę razy Lenina odwiedziło Pogo i inne touru. Wszyscy na maksa w szoku: jak coś takiego można wybudować? Otóż można! Jak się to mówi: chcieć to móc. Dzięki naszym staraniom, sami zaczęliśmy odczuwać postęp w naszej jeździe. Wreszcie było gdzie spędzać wolny czas . Wszystkie popołudnia i wieczory spędzaliśmy właśnie tam. Był to nasz drugi dom. Aż tu nagle stało się. Jeden z najgorszych dni mojego życia. Pochmurny poranek i telefon od Karola o 8:15 . Krótka rozmowa i już wiedziałem, że to nic dobrego nie wróży. Powiedział mi przez telefon, że jego znajomy przechodząc rano przez Lenina widział, że spychacze i koparki wszystko rozpieprzają. Wystrzeliłem z chaty jak porażony. Kiedy wyjechałem zza rogu i zobaczyłem co się dzieje, kolana mi się ugięły. W miejscu gdzie stały nasze przeszkody znajdowały się sterty gruzu, spod których wystawały kawałki copingów, części betonowych barykad, kawałki betonu z naszymi szablonami i tekstami lenin or die. I właśnie w tym momencie Die.

62

Piękne czasy deskorolki w naszym mieście się skończyły. Dewastacja naszego spotu była spowodowana zmianą właściciela tego terenu (od wcześniejszego było pozwolenie na budowę i jazdę). Kolejny bęcwał, który nie dostrzega w tym nic pozytywnego i niszczy marzenia innych. Zaskoczył mnie fakt , że ludzie zamieszkujący pobliskie osiedla początkowo sceptycznie nastawieni do naszej obecności, w końcu sami sklęli właściciela, który dopuścił się takiej ,,zbrodni''. A my tymczasem rozglądamy się dalej za czymś nowym na wiosnę. Myślę, że nowy rok i nowy sezon przyniesie jakieś pozytywne rozwiązania. Tymczasem pozdrawiam ziomków z Kinepolis, którzy w tym samym czasie stracili swoje miejsce. A ty czytający ten artykuł bierz przykład i dupa w troki. Jeśli nie masz gdzie skejtować, to łap się za szpachelkę, młotek, beton i pracuj nad tym, żeby żyło i jeździło ci się lepiej. Pozdro dla tych, co walczą i nie poddają się !!! Mikołaj Baranowski


1. Z jakich swoich tegorocznych osiągnięć jesteś dumny? Hahh, myślę, że chyba z tego, że udało mi się przetrwać prawie cały WOODCAMP - bo to nie lada wyzwanie. Poznałem wielu nowych skejcików, ale i nie tylko... Także osoby, dzięki którym moje życie wygląda teraz zdecydowanie bardziej kolorowo niż przed WC. 2. Najlepsze skate video 2009? Jest wiele filmów, które lubię oglądać i uważam, że każdy z nich jest dobry na swój sposób. Ale ponieważ najbardziej lubię produkcje z SoCal - to chyba sk8mafia AM video - dobry skateboarding, znajomy klimat, znajome spoty - cóż tu dużo mówić - skateboarding by homies for homies! 3. Najlepsze zawody 2009? Zdecydowanie LINES OF BIELAWA!!! 4. Kogo z polskich skaterów uznałbyś za najlepszego debiutanta 2009? Hmmm, według mnie to chyba Bartek Górka. 5. Plany na 2010 rok? Zdecydowanie skateboarding. Życie - oby lepsze oraz mam nadzieję, że w końcu uda mi się wyjechać do San Diego, bo już walczę o to prawie 2 lata, ale wcale nie jest to takie łatwe, jakby się mogło wydawać z perspektywy osoby, która stara się sama wszystko załatwić i coś chce osiągnąć. Jestem upartym optymistą i mam nadzieję, że mi się w końcu uda to zrealizować w 2010:).

Z jakich swoich tegorocznych osiągnięć jesteś dumny? Jakichś szczególnych osiągów to nie miałem. Jestem dumny z tego, że w końcu udało mi się zakupić kamerę i mogę uwieczniać różne sytuacje oraz jazdę na desce z moimi przyjaciółmi. 2. Najlepsze skatewideo 2009? Slave - radio television, Black Label- god save the label. 3. Najlepsze zawody 2009? Gangrena jam 2 "wszystko co najlepsze !" hehe 4. Kogo z polskich skaterów uznałbyś za najlepszego debiutanta 2009? Mateusz Woźniak. 5. Plany na 2010 rok? Jeździć do oporu, nagrać dużo fajnych trików i zmontować film, no i oczywiście dobrze się przy tym bawić razem z kumplami.


1. Z jakich swoich tegorocznych osiągnięć jesteś dumny? Przede wszystkim z tego, że zacząłem działać "na własną rękę" zakładając organizację eventową "Serum Grupa" oraz projekt Serum Skateboards, zajmujący się "produkcją" ręcznie malowanych desek. Z tego, że znów minimum trzy razy w tygodniu jestem na deskorolce, realizując się w tym co robię, przy okazji organizując wiele imprez popularyzujących skateboarding w naszym kraju, co jest chyba dla mnie największym sukcesem. 2. Najlepsze skate video 2009? Najlepsze video dla mnie bez dwóch zdań "Extremely Sorry" i Thrasher "Brutality" a i nowy Toy Machine, też mistrz !!! 3. Najlepsze zawody 2009? Najlepsze zawody...hmh. Dużo ich było w tym roku, ale w pamięci utkwiły przede wszystkim "Lines of Bielawa" i ostatni "Music & Skate Jam" w Pool Forum... 4. Kogo z polskich skaterów uznałbyś za najlepszego debiutanta 2009? Debiut roku 2009... To trudne pytanie. Wielu skaterów, których mam okazję oglądać na mniejszych lokalnych imprezach, które prowadzę - reprezentują naprawdę wysoki poziom jazdy. Mam kilku swoich faworytów i trudno mi wybrać jednego, dlatego podaję dwóch, których miałem okazję oglądać na Emerica Gold Rookie Contest : Sebastian Sarysz i Maciek Bobowski. Żaden z nich nie wygrał, ale widząc ich zajawę wiem, że jeszcze będzie o nich głośno, a dopiero w tym roku szersze grono mogło ich zobaczyć. 5. Plany na 2010 rok? Jeśli chodzi o plany na przyszły rok to: jak najwięcej imprez deskorolkowych, skejt wyjazdów, nowych spotów, miast i poznanych dzięki derskorolce ludzi, rozkręcenie Serum Skateboards a przede wszystkim duuużo jazdy!!!


1. Z jakich swoich tegorocznych osiągnięć jesteś dumny? Generalnie ten rok był dla mnie przełomowy. Powstał skateshop Respekt, brand Everyone Skateboards no i ohajtałem się do tego wszystkiego, będzie co wspominać kiedyś, heh... 2. Najlepsze skate video 2009? Zdecydowanie Flip "Extremely Sorry", party Bob Burnquist i David Gonzales. 3. Najlepsze zawody 2009? Jeżeli chodzi o Polskę i te, na których byłem - to California Uber Alles i Lines of Bielawa. 4. Kogo z polskich skaterów uznałbyś za najlepszego debiutanta 2009? Dość trudne pytanie. Kilka osób zwróciło moją uwagę, m.in.: Piotrek Ebert, Dominik Gałek, Marco Łaboszczak, Jurek Poleszczuk - w sumie jest kilka osób. Gdyby się Marcin Myszka już wcześniej w 2008 roku nie zaczął naświetlać, to powiedziałbym, że to właśnie on jest dla mnie no1:) 5. Plany na 2010 rok? Cały czas do przodu na wszystkich frontach i jeszcze więcej deskorolki pod każdą postacią. Chciałbym też wreszcie spróbować surfingu.


1. Z jakich swoich tegorocznych osiągnięć jesteś dumny? Zakupiłem kamerę vx1000, wciąż się rozwijam, sukcesy przede mną. 2. Najlepsze skate video 2009? Alien Workshop "Mind Field". 3. Najlepsze zawody 2009? Z racji tego że rzadko bywałem w tym roku na zawodach, trudno mi się wypowiedzieć na ten temat. Myślę, że Baltic Games to impreza, gdzie nie samymi zawodami człowiek żyje. 4. Kogo z polskich skaterów uznałbyś za najlepszego debiutanta 2009? Tomek Ziółkowski i Bartek Górka mają nieprzeciętne tricki i dobry styl. Trudno mi zdecydować, który z nich lepszy. 5. Plany na 2010 rok? Wydać własne skatevideo "Very Najs", podróżować i filmować tam, gdzie mnie jeszcze nie było.

1. Z jakich swoich tegorocznych osiągnięć jesteś dumny? Krótko - idosk8.com stało się znane niemal na całą Polskę, odwiedza mnie coraz więcej ludzi, pojawia się coraz więcej osób, które doceniają moją pracę i chcą mi pomagać dalej. Chyba drugie tyle mnie krytykuje. Jestem im, mimo wszystko, wdzięczny, bo wytykają moje błędy. Moim największym osiągnięciem przyszłego roku będzie to, że dzięki ich uwagom idosk8 stanie się najpopularniejszym portalem deskorolkowym w Polsce. Przynajmniej to mi się marzy. 2. Najlepsze skate video 2009? Nie mam swojej ulubionej sv'ki tego roku. Jednak największym szokiem byli dla mnie Baker Boysi, Morgan Smith oraz Leo Romero. Moim zdaniem, to oni nagrali największe bangery. Zresztą było tyle partów tego roku wartych uwagi, że bardzo trudno wybrać najlepszego. 3. Najlepsze zawody 2009? Najlepsze zawody to są w Stanach: Maloof, Wallenberg, Tampa i tak dalej. W Polsce to mnie to średnio interesuje. Jeśli są w Warszawie, to wpadnę, ale nie wczuwam się w to za bardzo. Bardzo fajna atmosfera była na Tarchominie we wrześniu, superorganizacja. Dodam jeszcze, że to miejsce jest idealne na pozdrowienie organizatorów Prosession za zmarnowanie tak dobrego pomysłu. 4. Kogo z polskich skaterów uznałbyś za najlepszego debiutanta 2009? Moim zdaniem w deskorolce nie ma debiutów. Nikt się tak nie pojawia z roku na rok, szczególnie w Polsce. Nikt z nowych twarzy nie nagrał żadnego konkretnego partu w 2009 roku. Jednak chciałbym w tym miejscu wspomnieć o Dixonie z naszej ekipy. Mógł w tym roku wydać banger part, ale nie wyszło mu z powodu kontuzji. Ale chyba nie znam nikogo, kto jest w stanie wjechać z takimi trickami i stylóweczką jak on. Jest wiec dla mnie najlepszym debiutantem, skejtem i wszystkim innym naraz, tego i każdego kolejne roku. 5. Plany na 2010 rok? Plany to praca nad idosk8, czyli Internet oraz filmowanie. Chcę nagrać film, który będzie zupełnie inny od tego, co wszyscy robili dotychczas. Chcę podróżować, pokazywać nowe twarze i liczę na to, że znajdę grono osób, które zrozumie, że można przełamać ten cały polski 'monopol' deskorolkowy i pokazać, że jest miejsce na jeszcze jedną ekipę, która chce dotrzeć do całego skejt narodu.


FREE MIND MAGAZINE

WYSTAWA DEANNA

Deanna Templeton ..................................................................................

Wystawa To był koniec kwietnia, słoneczny dzień. Otrzymałem zaproszenie. Mój przyjaciel spytał mnie, czy chciałbym wybrać się z nim na wystawę Deanny Templeton. „Scratch my name into your arm, that means that you really love me” - taki był tytuł ekspozycji (słowa „The Smiths” - starej dobrej kapeli). Ja i mój przyjaciel pojechaliśmy do Duesseldorfu. Z tego co było mi wiadome, Ed Templeton miał otworzyć wystawę swoim przemówieniem. Zaczęliśmy szukać miejsca parkingowego przed muzeum NRW Forum. Weszliśmy do wnętrza. Na otwarcie czekało sporo różnych osób. Do obejrzenia były zdjęcia jeszcze nigdy nieeksponowane w Niemczech. Ed Templeton wszedł do pomieszczenia. Podszedł do mikrofonu i powiedział kilka rzeczy ze swojego życia. Dotyczyły głównie skateboardingu oraz odbytych podróży i wpływu jakie na niego wywarły. Sfotografował wiele miejsc, będąc w wielu krajach wraz z podróżującym skateteamem. Podzielił się też doświadczeniami płynącymi ze spotkań i rozmów z różnymi ludźmi. I oto Deanna Templeton otwiera wystawę. Wszyscy ruszyli do oglądania zdjęć, które pokazywały młodych ludzi. Dzieciaki były oznaczone logami wielkich kampanii. Narysowane bądź namalowane. Było widać, że niektórzy z nich czerpią z tego przyjemność.

82


FREE MIND MAGAZINE

WYSTAWA DEANNA


84


Myśli jakie przyszły mi to głowy to fakt, że popularne marki deskorolkowe starają się pochłonąć młodych ludzi. Są oni bardziej wpływowi, można łatwo przejąć ich styl życia. Przerobić go na life style danej marki, jeżeli czują się „w kontakcie” z daną firmą będą jej bardziej „oddani”. Są jeszcze młodzi ludzie którzy pracują w deskorolkowej branży. W pewnym sensie też są „ometkowani” ale jeżeli dzięki temu mają możliwość wpływania na deskorolke, zmieniać ją w jakiś sposób na lepsze. To można odczytać to pozytywnie. Chyba, że wolą zostać filarem reklamowym? Jeżeli tak, to w tym momencie są jedynie klonem biznesu.

Autor: Michael Mitulla

85


W 1984 roku nasz przyjaciel powiedział nam, że słyszał o ogromnych podziemnych tunleach poza Melbourne. To był ogromny kanał ściekowy w trakcie budowy. Biegł przez wiele kilometrów na otwartym polu, mając co kilkaset metrów otwór wentylacyjny. Ja i moi kumple odwiedziliśmy ten spot pięć czy sześć razy, zanim został wykończony i zamknięty. Dało się jeździć tylko blisko tych otworów, dalej było za ciemno. W środku było dużo różnego rodzaju pyłu. Kiedy zaczynałeś jeździć, wszystko unosiło się. Dlatego też używaliśmy chust, żeby zakryć twarz. Pierwsze pół godziny przed każdą jazdą poświęcaliśmy na sprzątanie i zamiatanie miejscówki. W wyżej położonym miejscu była mała przerwa 4 cm – to było jak wyzwanie. Każdy próbował dojechać do tego miejsca. Jeżeli nie udało ci się i puszczałeś deskę, robiła kilka okrążeń i spadała. Musieliśmy osłaniać głowy i rozbiegać się. Wszyscy jeździliśmy na mniejszych rampach 3 -4 metrowych. Werribee Pipe miała ponad 5 metrów, co dawało możliwość złapania dużej prędkości. Mieliśmy na sobie ochraniacze, głównie na kolana, co i tak nie dawało jakichś superefektów. Bardzo łatwo można było zrobić sobie większą krzywdę. Jednak to nie odstraszało nas od bicia rekordów – kto wjedzie wyżej. Wielu moich kumpli mogło wjechać wyżej niż ja, np. Russell Morrison, który był mistrzem wysokich frontside jak i frontside airów. Pewnego dnia podjechaliśmy na tę miejscówkę, ale okazało się, że płynęła już tamtędy woda. Chciałbym pojeździć tam jeszcze kilka razy i zrobić więcej fotek. Jest to wciąż najlepsze miejsce, w jakim jeździłem, niebudowane z myślą o skateboardingu. Noel Forsyth


87


Free Mind Magazine #1  

Free Mind Magazine to nowy polski niezależny magazyn deskorolkowy. Stawiamy na ciągły rozwój i promowanie skateboardingu.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you