Page 1


Free Mind Magazine # 8 www.freemindmag.pl mateusz@freemindmag.pl Tel: + 48 721 062 803

Redaktor naczelny// Art Director// Reklama Mateusz Paszkiewicz design support: Paweł Tomecki

Cover: Jurek Poleszczuk lipslide foto: Gabor Nagy

Na samym starcie chciałbym przeprosić wszystkich czekających za tak sporą obsuwę z ósmym numerem FMM. Ostatni semestr na studiach i przygotowania do obrony dały się we znaki. Przez ten okres zebrało się kilka fajnych materiałów, który publikujemy w tym numerze. Następny numer pojawi się we wrześniu a zanim to się stanie to mam nadzieję, że wszyscy spotkamy się na Lines of Bielawa żeby pojeździć, poimprezować i pochillować. Dodatkowo wpadajcie na nasz portal www.freemindmag.pl Podsyłajcie nam swoje zdjęcia do PHOTO CONTESTU i upadki na desce do Friday Killing Time – do wygrania sporo nagród! Mateusz Paszkiewicz

Teksty: Kuba Kaczmarczyk, Szymon Jaros, Wojtek Januszewski, Mateusz Paszkiewicz, Radek “Radar” Durlik. Foto:

Friedjof Feye, Michał Bułakowski, Gabor Nagy, Szymon Jaros, Modest Myśliwski, Wojtek Januszewski.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody i urazy podczas wykonywanych ewolucji prezentowanych w Free Mind Magazine. Niszczenie mienia jest prawnie zabronione, redakacja nie popiera działań tego typu. Redakcja nie odpowiada za zamieszczoną treść reklam i ogłoszeń. Wszelkie kopiowanie i drukowanie bez porozumienia jest zabronione.

Wydawca: Free Mind Press


crooked grind


Jeżeli chcecie dowiedzieć się kim jest Jurek Poleszczuk to dobrze trafiliście. Prezentujemy postać Jurka z fotografiami pstrykniętymi na przestrzeni kilku ostatnich lat. Zobaczycie zdjęcia Jurka z czasów kiedy jeździł dla Lando, Amoka i teraz kiedy jest riderem Circa i Nervous. Dzięki uprzejmości Gabora Nagy nie musicie martwić się o jakość zdjęć. Zapraszam do lektury! Mateusz Paszkiewicz


1. Kim jest Jurek Poleszczuk, czym się zajmuje i jak stał się sponsorowanym skaterem? Chyba normalnym chłopakiem, cieszącym się wakacjami. Odpoczywam aktualnie po trudach liceum hehe, a tak na poważnie to planuje w końcu coś pojeździć, ponagrywać i nie zamulać. Pierwszego sponsora pozyskałem wysyłając demo do Lando, bo ogłosili, że szukają riderów do flow teamu i tak jakoś się zaczęło. 2. Zdawałeś w tym roku maturę, jak Ci poszło i co planujesz po szkole średniej? Nie było tak źle, ale matma rozszerzona była troszkę trudna… Chodziłem do klasy matematyczno-fizyczno-informatycznej, więc przyszłość raczej w tych kierunkach. Na studia wybieram się na politechnikę albo ekonomie. Jeszcze nie wiem. Pożyjemy, zobaczymy. 3. Kiedy dołączyłeś do Circi? Jaki jest Twój ulubiony model buta? Do Circi dołączyłem automatycznie jak przeszedłem do Nervousa, czyli podczas poprzednich wakacji.

50-50


bs ollie


nosegrind


Sam nie wiem czy mam ulubiony, wiele jest fajnych, na pewno pro model Ryana Galanta jest bardzo przyjemny wizualnie jak i do jazdy, a tak to lubię jeździć w modelu Tre. 4. W jakich okolicznościach poznałeś Gabora i co myślisz o nim i jego fotografii? Gabora poznałem na pierwszym moim tourze z teamem Amoka. Był tam oczywiście jako fotograf. Bardzo pozytywny człowiek, aczkolwiek specyficzny charakter. Bardzo lubię jego towarzystwo. Zanim w ogóle myślałem o jakimkolwiek sponsoringu to widziałem jego zdjęcia w Ślizgu czy innych gazetach i był dla mnie takim człowiekiem ze świata deskorolki, który zna wszystkich dobrych skatów itd. Tak więc byłem wtedy podekscytowany mając możliwość poznać go osobiście. Dla mnie jest bardzo spoko koleżką, jak i fotografem. Ma wielki talent do zdjęć, ale ja nie mogę tego wykorzystać, gdy robi mi zdjęcia, bo nie mogę nigdy zrobić czegoś naprawdę godnego uwiecznienia.


bs lipslide


5. Ulubiony polski skater, miasto i zawody to? Ciężko mi jest wskazać tego jednego. Podoba mi się bardzo jazda Michała Jurasia i Tomka Goławskiego. A na styl mojej jazdy chyba największy wpływ miał skater z mojego miasta – Łukasz Murjas, kto pamięta jak jeździł, ten wie o czym mówię. Pozdro Murek! Miasto to raczej bliska Bielawa i solidarnie zawody to Lines Of Bielawa. 6. Czy boisz się, że po skończeniu szkoły pojawią się nowe obowiązki co wpłynie na częstotliwość desko rolkowania w tygodniu? Na razie się tego nie obawiam, bo kontynuacją szkoły będą studia. Wiadomo, że będzie mniej czasu niż w liceum ale na wszystko można znaleźć czas jak się chce. Będzie dobrze, bo musi być. 7. Wiele osób podkreśla Twój młody wiek i umiejętności. Jak Ty widzisz swoje możliwości na rozwój? Co chciałbyś zrobić i gdzie chciałbyś się znaleźć w przeciągu dwóch najbliższych lat? Moje możliwości rozwoju są niestety od wielu lat ograniczone. Nie mamy skateparku w Ząbkowicach, więc ciągle musimy gdzieś wyjeżdżać. Wiadomo, że

codziennie nie będziemy jeździć do Bielawy (16 km) czy Szczytnej (40km). Dlatego jest ciężko, ale nie narzekam, bo zawsze może być gorzej. Chciałbym nie martwić się dłużej o sprzęt, bo wiadomo, że bez sprzętu nie ma mowy o rozwoju. Moim marzeniem jest bycie w jakimś konkretnym europejskim teamie, wyjazdy itd. Chciałbym nagrać konkretny przejazd, zbliżony poziomem do europejskiego. Mam już dużo planów i pomysłów na triki. Może coś z tego będzie. 8. Dlaczego tak mało polskich skaterów startuje w dużych europejskich zawodach w tym Jurek Poleszczuk? Bo nie wierzą w swoje możliwości. Ja osobiście nie mam czego szukać w takich miejscach. Znam swoje możliwości i nie chce się przeceniać. Jak poczuje się na siłach, to może kiedyś spróbuje.

rozmowe przeprowadził Mateusz Paszkiewicz foto: Gabor Nagy


Zapraszam do przeczytania obszernego wywiadu ze znanym polskim fotografem deskorolkowym. Gabor Nagy pod ostrzałem! Mateusz Paszkiewicz


Tomek Kotrych bluntslide


1. Co się stało z Gaborem, dlaczego tak długo było o nim cicho? Wiesz....o fotografie nie powinno być głośno. Przecież tak naprawdę to nie ja robię tricki i nie na mnie zwrócone są oczy przechodniów, obiektywy kamer, czy westchnienia małolatek. Ja jestem gdzieś z boku, stoję w cieniu z moim aparatem, koncentrując się podobnie jak i skater na tricku, który zaraz skleimy. Tak naprawdę od jakiegoś czasu robię swoje, z może większym bądź mniejszym efektem w postaci pojawiania się w mediach, ale to juz nie jest zależne tylko i wyłącznie ode mnie.

Szkole pełnej skinheadów, tlenionych tekkno bojsów, gdzie dość odstawałem swoim wyglądem i zachowaniem od reszty uczniów. Witamy we wschodnim Berlinie! Tak naprawdę w Berlinie, zrobiłem pierwsze skateowe zdjęcie, zarobiłem kasę na pierwszą kamerę VHS, pracowałem w skateshopie, nauczyłem się wielu tricków, a co najważniejsze poznałem masę pozytywnych ludzi. Naprawdę zajebisty klimat i super przygoda dla 15-16sto latka! Aktualnie jeśli jestem w Berlinie, to aktywnie wypoczywam. Zbyt dużo fajnych spotów, wydarzeń, a jak zawsze za mało czasu!

2. Często bywasz w Berlinie, czym tam się zajmujesz?

3. Berlin vs Lublin – plusy i minusy?

Berlin to moje miasto. Na początku była fascynacja miejscem, ludźmi. Tak naprawdę swoje pierwsze “świadome” deskorolkowe odepchnięcia stawiałem właśnie tu. Kiedy moja znajomość języka była równa zero, ja miałem tu już znajomych, z którymi chodziłem na hard coreowe koncerty i z którymi spędzałem całe dnie na skateboardingu. Fajny, beztroski czas bycia nastolatkiem. Podróże przez cały Berlin na najróżniejsze spoty, gdzie jeździłem z większością deskorolkowych ekip tamtego okresu oraz ciągły progress. Deskorolkowy światek połowy lat 90tych przygarną mnie z otwartymi ramionami i był odskocznią od problemów jakie z racji słabiuteńkiej znajomości języka miałem w szkole.

Niestety, Lublin to dobre miejsce na przeżycie szczenięcych lat, studiów, a potem bańka pryska i mieszkańcy za chlebem w kierunku stolicy lub zagranicę. Miasto to nie budynki czy wielopasmowe arterie, tak naprawdę jego sercem są ludzie. A w Lublinie coraz częściej mam wrażenie, iż całe moje pokolenie osób które tworzyły scenę skateową, hardcoreowa, graffiti, czy hip-hopu nagle zostało wycięte przez jakąś tajemniczą chorobę. Lublin to taka ‘stacja przesiadkowa’ dla studentów z jeszcze mniejszych miejscowości. Pięć lat picia połączonego z degustacją chleba ze smalcem, czasem świadome bądź nie udzielanie się w kulturalnych imprezach, czyli 10tym z kolei koncercie disco polo, czy kazika.


Tak naprawdę przyjeżdżasz tu zaprogramowany na jak najszybsze opuszczenie tego miejsca, bo tak naprawdę oprócz złudnego spokoju, miasto nie oferuje ci na przysłowiowym talerzu możliwości godnego życia. Najzabawniejsze jest w tym wszystkim jednak to, iż jeśli jesteś osobą w miarę obrotną możesz tu działać, nie będzie to łatwe ponieważ na początku trafisz na stosy prostych, zamkniętych umysłów, ale jeśli uda ci się do nich trafić oprócz satysfakcji, zapewni ci to możliwość jakiegoś tam życia. Wszystko zależy od ambicji, potrzeb, zgody z samym sobą. Generalnie atmosfera tego miasta nie mobilizuje jednak do działania. Jeśli chodzi o deskorolkę to nie ma tak naprawdę porównania. Berlin to stolica europejskiej sceny. To takie miejsce gdzie możesz jechać na desce przez kolejne spoty i masz 100% pewności ,że spotkasz kogoś znajomego, a jak kogoś nie znasz to bardzo szybko poznasz. Dzieje się max dużo, kręcenie ujęć do nowych skate produkcji, zdjęcia naprawdę OSTRYCH tricków, w Berlinie swoje miejsce na krótszy lub dłuższy czas znajduje elita skateboardingu z całego świata. Podsumowując plusy i minusy wybieram Berlin, a mieszkam i marnuję życie jak widzicie.... 4. Co myślisz o 1st Floor? Dużo potu, zacięcia, pyłu w płucach i tony betonu. Jestem pod wrażeniem

inicjatywy chłopaków i ich mobilizacji. Naprawdę piękna rzecz, bo to przede wszystkim udowodnienie nam samym, że można zrobić coś fajnego, nie tylko ujadać nad brakiem wszystkiego dookoła. Czekać aż się samo zrobi. Nie jest to pierwszy lubelski zryw deskorolkowy, zdecydowanie jest on jednak jak najbardziej udanym! Pamiętam jak jeszcze w latach 90tych,budowaliśmy skatepark w opuszczonej hali (ten sam właściciel co w przypadku hali 1st floor!) gdzie dykty, drzwi jakieś stare szyny pozwalały dać upust naszej wyobraźni. Prześlizgiwaliśmy się przez szparę w drzwiach i stawaliśmy w całkiem innym, lepszym świecie! Meble kilku kolegów zamieniły się też pewnego letniego dnia w pokaźnej wielkości quaterpipey. Ciężko jest też policzyć wszystkie ‘paletówki’ czy spawane rurki, których istnienie okazywało się zastanawiająco krótkie. Dopełnieniem Naszej skate/budowlanej działalności była zima 98 kiedy to na dłuższy czas zamieniliśmy w skateboardową oazę kościół, taki z krzyżem i amboną. Niezapomniane dla mnie będą też chwile jazdy na AR (zadaszony parking) kiedy to każdego dnia przewoziliśmy starą skodą Jara dwu paletowy murek. Wyglądało to mniej więcej tak. Siadałem na tylniej kanapie, opuszczaliśmy obie szyby w dół przez które wciągaliśmy paletóweczkę.


Jakub Velicka fs crooked grind


Kuba Koszel fs boardslide


Byłem bezpośredni odpowiedzialny za jej stabilność, dodam jedynie, że jazda na AR odbywała się najczęściej w zimie czy podczas opadów deszczu... To wszystko jednak historia, a teraźniejszość to 1st FLOOR-efekt starań młodego pokolenia skatebraci, zainspirowany przez Bońka i Jaca przybijam wielką piątkę! 5. Jakiś czas temu doszły mnie słuchy, że sprzedajesz sprzęt i rezygnujesz z fotografii – jak to wygląda w rzeczywistości? Powinienem tak zrobić, a za otrzymaną gotówkę wybrać się w jakąś długą podróż. Faktycznie sprzedałem super szybkie 8klatkowe aparaty, obiektywy, lampy, ale to wszystko z zamiarem zakupu lepszego sprzętu. To wszystko pod kątem skate fotografii, oczywiście...Do dziś, przez następne lata każdorazowe sprawdzenie stanu konta bankowego, będzie mi przypominało o wpływie tej decyzji na mój budżet. Trzeba było leżeć pod palmami, a nie szlajać się po zakurzonych chodnikach. Wciąż mam nadzieję, że ktoś doceni moje poświęcenie... 6. Jak tam z telefonem, można Cię już złapać pod jakiś numer? Bez telefonu bywa to małym wyzwaniem. Nie posiadam telefonu komórkowego. Jeśli ktoś chce się ze mną skontaktować, da radę bez większego wysiłku. Trzeba tylko

chcieć, czego przykładem jest Nasza rozmowa, a przecież nie wysyłaliśmy do siebie gołębi. Telefon mnie tylko rozprasza, a kiedy robię zdjęcia mam o wiele więcej rzeczy na głowie, które mimo podzielnej uwagi są ciężkie do ogarnięcia. Zaczynając od kadru, rozstawienia i ustawienia lamp, poprzez lubiące się gubić kabelki, dekielki, bateryjki blah, blah, do tego zawsze jest gdzieś deskorolka pod ręką i kilka problemów w postaci policji, ochrony, złodziei czy moherowych babć. Więc jak widzisz jakbym do tego dołożył jeszcze dzwoniący telefon, czy 6tą ładowarkę do plecaka nie dałbym z tym wszystkim rady! 7.Gdzie teraz publikujesz? Nigdzie. 8. Czy zajmujesz się fotografią poza deskorolkową? Nie, nie odczuwam takiej potrzeby. Moją pierwszą kamerę vhs kupiłem żeby nagrywać deskorolkę, aparat fotograficzny także. To właśnie skateboarding pchnął mnie w objęcia fotografii i mimo swojego wieku, kontuzji widzę siebie zawsze jako deskorolkowca z aparatem.... Może powinienem otworzyć się na inne zdjęcia, kto wie?


Lukasz Jedrzejaczak fs noseslide


9. Jakiego sprzętu teraz używasz? Ulubionym z posiadanych jest głowa z wbudowanym mózgiem rocznik 1980. Zaprogramowana w 94 ,solidnie upgradowana do dzisiaj i zsynchronizowana z palcem wskazującym prawej dłoni. Następnie 20kg metalu, plastiku oraz elektroniki szczelnie zamknięte w plecaku, a to wszystko na moich barkach. Czasami, chociaż zdecydowanie zbyt rzadko mam okazję rozstawić mój ‘kramik’. Jak już wcześniej wspominałem zrezygnowałem z karabinów sekwencyjnych i, co za tym idzie całkowicie wycofałem się ze snajperskiej działalności. Dzisiaj kiedy każdy może nagrać film i upublicznić go na wybranym portalu, sekwencje straciły swój urok (chociaż wielkie schody z fisheyem i dobrze skadrowana sekwencja dają wciąż niesamowitą radość). Z drugiej strony myślę, że szukam dobrej wymówki, na nieposiadanie kolejnych kilogramów sprzętu. W tej chwili moim zdecydowanym faworytem jest HASSELBLAD, spełnienie skate/fotograficznych snów ,niezawodny towarzysz. Z całą odpowiedzialnością odpowiada on za wielkość mojego bicepsu-”nie ma

lipy”, za perypetie związane z wywoływaniem filmów, koszty ,a tu “lipa” już jest! Zakochałem się też w jakości zdjęć oferowanej przez LEICA-ę ,chociaż technicznie legenda okazała się być dość zawodna 10. Polska skateboardowa prasa to? ...no są dwie papierowe gazety Dizaster (właściwie Zin wydawany na szorstkim niczym asfalt w skateparku papierze, charakterystyczny, z myślą, z fajnym założeniem),Info i każda z nich idzie we własnym zupełnie różnym kierunku. Tak sobie je przeglądam, oglądam, kartkuję i tyle w sumie. Ja tak naprawdę od wielu już lat jestem fanem MonsterSkateboardMagazine. Gazety do której chętnie, wielokrotnie wracam. To właśnie zdjęcia wieloletniego fotoedytora MSM /Helge Tscharn-a popchnęły mnie w objęcia deskorolkowej fotografii. Facet robił 99% albo i 100% zdjęć do magazynu, a każde z nich miało w sobie to coś, nie było nudne i sztampowe. Teraz, kilka lat po jego odejściu z redakcji pismo otworzyło swoje strony dla równie zdolnych new comerów I JEST JESZCZE LEPSZE. Zdecydowanie jakość druku, format, jakość materiałów i tekstów, w końcu tricki są tu na najwyższym poziomie.


Michal Mazur rainbow grind


Polecam również francję/elegancję vel SOMę, czeskie konkrety w postaci Boarda i Freemagazine. W głębi duszy życzył bym sobie takich wydawnictwa u nas! 11. Co myślisz o takich akcjach jak FMM PHOTO CONTEST. Czy w Polsce powinno być więcej takich inicjatyw? TAK, zdecydowanie! Po kilku edycjach widzę, że poziom skatefotografii w Polandii jest naprawdę na przyzwoitym poziomie. W tej chwili jedyne co może ograniczać młodego fotografa to brak wyobraźni, albo zła pogoda za oknem, bo ze sprzętem raczej problemu nie ma. Chociaż to drugie (pogoda)z tego co zaobserwowałem w zimowych edycjach FMM nie było wcale problemem! Myślę, że ważne jest podejście, pomysł na określenie siebie. Nie każdy musi wydawać setki bądź tysiące złotych na lampy i inne utrudniacze życia. Myślę, że siłą zdjęć które pokazujesz w FMM conteście jest ich energia i klimat. Na wielu widać deskorolkę, taka za którą zdecydowanie tęsknię, czyli godziny spędzone z dobrymi przyjaciółmi na boisku, w skateparku, czy innym umożliwiającym jazdę miejscu. Takie chwila tworzą obraz deskorolki i warto je uwieczniać-dla siebie. Bangery są dobre, ale nie oto w tym wszystkim chodzi. 12. W tym numerze znalazł się również wywiad z Jurkiem Poleszczukiem ze zdjęciami Twojego autorstwa. Co myślisz o Jurku? Jako osobie i skaterze? Jurek to mega pozytywny osobnik, ze zdecydowanie przepięknym

360flipem,zajebistym stylem, na pewno wielką zajawką i dobrymi perspektywami na przyszłość. Gdzieś ostatnio usłyszałem, że dobrzy/ najlepsi skejci wywodzą się zazwyczaj z miejsc gdzie nie ma dobrych spotów, coś w tym musi być.. Jurek widział tez ‘Jezusa’ więc moc i wiara jest z nim! 13. Z tego co pamiętam chciałeś ruszyć kiedyś ze skejtową firmą „Juice”. Co się stało z tym projektem? Pociąg pełen stylu i planów ruszył już nawet, niestety jakość desek na które mogliśmy sobie pozwolić okazała się niezadowalająca. W przeciągu zaledwie kilku dni zmienił się też diametralnie kurs Euro w stosunku do PLN, co skutecznie zablokowało Nasze dalsze działania. “JUICY’ do dzisiaj odbija mi się soczystą finansową czkawką. 14. Jakie masz plany na najbliższe lata? Po prostu spokojnie żyć, chciałbym móc utrzymać się z fotografii i to właśnie tej deskorolkowej (co przez pewien czas mi wychodziło),rozwijać się w tym kierunku. Jak najdłużej cieszyć się nowymi i starymi trickami na desce. Chciałbym też swobodnie podróżować i wracać w ‘moje’ miejsca. Dziękuję. rozmowę przeprowadził Mateusz Paszkiewicz foto: Gabor Nagy


Na początku maja trwał tour Nike SB Veni Vidi Vici po Polsce. W rejony Polski wyruszyli riderzy Nike SB – Michał Juraś, Krzysiek Poskrobko i zagraniczny gość Simo Makela z Finlandii. Fotografie i opisy z wyjazdu możecie znaleźć na portalu FMM. Relacja w magazynie zawiera zdjęcia z miejscówek i tekst opisujący tour. Zapraszam do lektury! Mateusz Paszkiewicz

tekst: Kuba Kaczmarczyk foto: Modest Myśliwski

Michal Juras fs ollie


Cudze chwalicie – swego nie znacie, to motto przyświeca niestety większości polskich deskorolkowców. Zamiast szukać nowych spotów wolimy marzyć o Barcelonie, Pradze czy San Francisco. Tymczasem miejscówki mogą się kryć tuż obok was – wystarczy tylko je znaleźć. Być może brakuje w nich perfekcyjnego dojazdu czy odjazdu – narzekanie nic tu nie pomoże. Można wziąć przecież narzędzia w dłoń i pomóc im nieco, poza tym już taki jest koloryt Polski – żyjemy w specyficznych warunkach i taki też musi być nasz skateboarding – inny niż hiszpański, czeski czy amerykański… Z zorganizowaniem oficjalnej wyprawy pod szyldem Nike SB nosiłem się już od dawna, jednak nigdy nie mogłem wcielić jej w życie. Wreszcie się udało – na mapie przystanków touru Veni Vidi Vici znalazły się cztery miasta i cztery sklepy tam się znajdujące: Undeground w Krakowie, Kosmos w Katowicach, Fresh w Świdnicy i Miniramp w Poznaniu. W każdym z tych miast mieliśmy w planach zrobić drobną imprezę dla lokalnych skaterów a później uderzyć na niedocenione polskie miejscówki.

Zwykle jest tak że życie weryfikuje plany i tak niestety stało się i tym razem – z przyczyn atmosferycznych jam w Tychach nie odbył się. Niestety nie mogliśmy wygrać z padającym na początku maja śniegiem. Cóż, na pewno jeszcze się tam pojawimy… Pozostałe imprezy mogliście sobie zobaczyć na łamach portalu Freemind – tym razem skupmy się na tym co działo się na streecie. Oprócz standartowych członków wyjazdów Nike Sb czyli Krzyśka Poskrobko i Michała Jurasia w składzie drużyny znalazł się jeszcze specjalny gość – Simo Makela z Finlandii.

Warszawa Ponieważ wyjazd rozpoczynał się w stolicy dlatego zdecydowaliśmy się aby kilka godzin spędzić na tutejszych spotach. Mimo że znamy miasto to wzdłuż i wszerz udało nam się zrobić kilka nowych trików, jedynie Simo nie mógł się przyzwyczaić do naszych warunków (mimo że ulice Helsinek też nie należą do najgładszych) i zaliczył pierwsze dwa dzwony z całej serii… Simo upadał bardzo spek-

takularnie – zawsze się jednak podnosił i walczył dalej, prawdziwy żołnierz…

Kraków Tutaj niestety nie zwojowaliśmy wiele. Najpierw padał deszcz, potem odwiedziliśmy kilka spotów, w tym znaną niebieską poręcz z której wywalił nas komandos na rowerze oraz nowy spot z marmurowymi murkami gdzie Krzychu pokazał swoje techniczne skillsy.

Katowice W Katowicach mieliśmy krótką sesyjkę na nowej poręczy na nowym placu przy pomniku Paderewskiego gdzie Simo zaliczył slajd na kolanach na lądowaniu z poręczy po czym podziękował do końca dnia. Potem nastąpił Armagedon poprzedzony demonstracją prawdziwych patriotów z kół narodowych. Musieliśmy ewakuować się do Wrocławia, jednak tam było jeszcze gorzej – śnieg i zamiecie!! Nawet Simo, gość z mroźnej Finlandii był w szoku!!


Krzysiek Poskrobko fs boardslide


Simo Makela ollie


Krzysiek Poskrobko

Michal Juras


Simo Makela Wrocław Na szczęście zaczęło się rozpogadzać i po sesji w bowlu udało nam się jeszcze wyskoczyć na wieczorny skejting w trakcie którego znaleźliśmy perfekcyjny tzw. „bump to bar” gdzie Juraś i Simo skoczyli po olce. We Wrocławiu udało nam się też podtungować sekretny pusty basen gdzie każdy zrobił po triku i w rezultacie wszyscy byli bardzo zadowoleni. Następny dzień był dniem który Simo zapamięta na zawsze bo …wszystko zapomniał. Po upadku na głowę w czasie świdnickiego jamu nagle stracił pamięć co działo się kilka dni wstecz, nie wiedział gdzie jest itp. Itd. Dodatkowo co pięć minut

zapominał co się działo przed chwilą – uwierzcie mi to był koszmar! Na szczęście następnego dnia obudził się bez bólu głowy i wszystko było ok. Ostatniego dnia we Wrocławiu Jurasiowi i Krzyśkowi napięty ochroniarz nie przeszkodził w wyjaśnieniu kloców przy Aquaparku. Wielkim niezadowolonym tego dnia był nasz nadworny fotograf Modest, który napalił się na te schody ale kontuzja przeszkodziła mu w próbach. Next time Modo!

Poznań Na Poznań mieliśmy najmniej czasu. Zaraz po imprez w Koziegłowach śmignęliśmy

na Pomnik Armii Poznań gdzie Krzychu zrobił halfcab w kąt. Tuż obok słynnej miejscówki znaleźliśmy przypadkiem inny spot gdzie na koniec swoje trzy grosze dołożyli Krzyś i Michał. Po tym nastąpiła jeszcze impreza końcowa, która skończyła się nad ranem i po której Simo miał największy w życiu ból głowy. Dzięki dla przedstawicieli skateshopów, którzy bardzo pomogli nam w organizacji eventów i wszystkim, innym których spotkaliśmy podczas touru, Większość trików będziecie mogli obejrzeć na montażu, który powinien już hulać w necie, zapraszam do obejrzenia.


Krzysiek Poskrobko calfcab


Simo Makela bs tailslide


Alain Saavedra 50-50 grind


CLAN 010 to nowa marka deskorolkowa powstała w 2010 roku, jej sprzedażą w Polsce zajęła się dystrybucja Fevero. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z współzałożycielem marki CLAN 010 – Manuel Palacios. Mateusz Paszkiewicz


1. Skąd pomysł na nową firmę - CLAN 010? Dzisiaj większość firm zapomina o komunikacji w teamie, która polega na czymś więcej niż reklamy i połączenie video z produktem. Postanowiliśmy wyjść temu naprzeciw i stworzyć nową markę CLAN 010 dając nowe możliwości – tak by nasze działania były skierowane bezpośrednio do naszych przyjaciół, fanów i sklepów z całego świata. Dokonaliśmy rocznego promowania na facebooku, dzięki czemu udało nam się zebrać wiele ciekawych informacji. 2. Słyszałem o marce CLAN 010 jakiś czas temu. Jaki jest przepis dla firmy by stać się popularną na rynku? Myślę, że przepisem na to jest nie iść za wszystkimi, tylko mieć jaja i obrać swój własny kierunek działań. 3. Często widuję w montażach nowych riderów ze znanych brandów (am lub pro). Jakie jest Twoje podejście

do tworzenia teamu? Dla nas Am są najważniejszą częścią teamu. Są z nami by w przyszłości zostać Pro a nie być Am na zawsze. Chcemy w ten sposób zmotywować ich i jednocześnie wspierać tak by stali się Pro w naszej firmie. 4. Jakie są główne cele dla CLAN 010? Chcecie zostać dużą europejską firmą, która będzie eksportować deski do USA jak np francuski Cliche? Nasz cel jest bardzo prosty dotarcie do rynków na całym świecie! 5. Proszę napisz kilka zdań kim są team riderzy CLAN 010. Pro: DANNY WAINWRIGHT – legenda i aktywna postać w skate branży. FLO MARFAING – bardzo dobry skater, postać o światowym znaczeniu, świetnie mieć go w teamie.


MANUEL PALACIOS – zakochany w deskorolce, osoba odpowiedzialna za działania marki. CLAN 010.

7. Byłeś kiedyś w Polsce? Co myślisz o centralnej i wschodniej deskorolce w Europie?

Am:

Niestety nigdy nie byłem w Polsce. Bardzo chciałbym wybrać się w tourową trasę do Polski. Myślę, że wschodnia deskorolka zaraz wybuchnie, szczególnie rejon Czech!

CRISTIAN VANNELLA – świetnie zapowiadający się skater, wciąż am ale prawie pro. KRIS VILE – świetny człowiek i bardzo utalentowany skater. ALAIN SAAVEDRA – szalony skill i osobowść. FERNAN ORIGUEL – czołowy meksykański skater, połączenie talentu i niesamowitego charakteru. 6. Możemy spodziewać się większego wyboru odzieży CLAN 010 poza t-shirtami? Póki co mamy czapki i koszulki ale zapowiada się miła niespodzianka! Więcej informacji już wkrótce.

8. Powiedz proszę czy masz jakiś plan na duży europejski tour i pierwsze video Clan 010? Jesienią ruszamy do Kalifornii żeby zacząć pracę nad przyszłym video, następnie w 2012 roku organizujemy europejski tour, będzie się działo!

rozmowę przeprowadził Mateusz Paszkiewicz


Od momentu kiedy pierwszy raz zobaczyłem Mateusza, to zawsze byłem pod wrażeniem jego poziomu. Za każdym razem jest gotowy zrobić coś oryginalnego i szokującego. Jazda z Mateuszem to niekończąca się motywacja i chęć do próbowania coraz to nowych rzeczy. Nie ukrywam że najlepiej pasują mu duże, długie i wyzywające spoty ale nie raz udowodnił że potrafi w 100% opanować techniczne triki na murkach. tekst i foto Wojtek Januszewski

Mateusz Ciesielski fs blunt


Mateusz a.k.a. MKS to twardy charakter na wrocławskiej scenie deskorolki. Ciężko znosi porażki na spotach. Ewentualnie jakaś poważna awaria może przerwać jego batalię o trik. Czasem siądze w 3próbach jak ta trójka na Stalinie a czasem bywa dłużej. MKS to nie rurki z kremem, zobaczycie o czym mówię jak wyjdzie nowy STAND UP video!

tekst i foto Radek “Radar” Durlik

Mateusz Ciesielski 360 flip


Filip Madaj lipslide


Cameraman Jacek Wojciechowski wallride Skate majówki powoli stają się w naszym kraju standardem. Kto może pakuje deskę pod pachę i wyrusza w świat zwiedzać nieznane (lub całkiem już dobrze znane) spoty. Semper jak każda szanująca się deskorolkowa firma, także postanowił urządzić swój pierwszy weekendowy trip obierając za cel stolicę naszych zachodnich sąsiadów – Berlin. Uzbrojeni w kamerę, aparat i mapę miejscówek wyruszyliśmy więc w długą drogę do deskorolkowego raju testować wytrzymałość rasowego semperowego klonu.

Mam nadzieję, że Berlina jeśli chodzi o deskorolkę większości z Was przedstawiać nie muszę. Wprawdzie dla polaków głównym miejscem skate pielgrzymek ciągle pozostaje Praha, jednak Berlin staje się coraz bardziej popularny. Możliwości jakie daje to miasto dla deskorolkowca jest wprost cały ogrom i każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Lubisz ładne marmurowe murki czy manualboxy, to proszę bardzo – jedziesz w okolicę placu Poczdamskiego, lubisz undergroundowe miejscówki DIY – w Berlinie Ci

ich dostatek, wolisz chillować na miejscówce z której nikt Ciebie nie wygoni o dowolnej porze dnia i nocy – wpadasz na Warschauer Strasse, wolisz wielkie schody i gapy na starych komunistycznych pomnikach – wpadasz na jeden z kilku sowieckich pomników w Berlinie Wschodnim. My naszą wizytę rozpoczeliśmy standardowo od wizyty na kultowej Warschauer Strasse. Mimo dobrych nastrojów i dość drobnych prognoz pogody, Berlin nie był jednak dla nas pierwszego dnia zbyt szczęśliwy.


Jak tylko pojawiliśmy się na Warschauer i chłopaki zaczęli się rozgrzewać, zaczęło padać. Deszcz nie trwał zbyt długo, ale żeby nie tracić czasu czekając, aż ulice wyschną, postanowiliśmy zmienić miejscówkę na kryte podziemia dworca przy pl. Poczdamskim... jednak już po 10 minutach nas z z niego wyrzucono. Ostatecznie po kilku kolejnych zmianach miejscówek z których ponownie przeganiał nas deszcz, wylądowaliśmy na muzeum koło KulturForum. Dzięki uzbrojeniu w szczotkę do zamiatania wody udało nam się osuszyć kawałek nawierzchni i nagrać kilka trików. Późnym popołudniem wpadliśmy także i na samo KulturForum. Wojtek postanowił zmierzyć się ze sławnym doubleset’em, jednak robiło się już ciemno i musiał skapitulować. Dzień zakończyliśmy na Warschauer Strasse chillując przy piwkach i kręcąc nocne sekwy. Apropo nocy to spaliście kiedyś w hostelu z basenem? Wpadajcie do Berlina! Tam w temacie hosteli można znaleźć już chyba wszystko... no może poza hostelem tylko dla skate’ów, ale to też jest pewnie do nadrobienia. Nam udało się załatwić hostel zaraz przy Warschauer Strasse, w którym jedną z atrakcji był basen i... wieczorne pool party! Wiecie – panienki w bikini, piwko, basen... a nie sorry wkręcam was. Akurat mieliśmy takiego pecha, że podczas naszego pobytu była jakaś awaria i basen był zamknięty. Nie zmienia to jednak faktu, że był to najlepszy hostel w jakim w życiu spałem i następnym razem musimy wbić się na to pool party. Następnego dnia rano przywitało nas piękne słońce. Po szybkim śniadanku wyruszyliśmy na pobliski Kreuzberg

przetestować murek w kształcie „daszku”. Muszę przyznać, że choć przejeżdżałem ulicą 50m od tego spotu wiele razy, to nigdy wcześniej tam nie byłem. Murek „daszek” jest już dość mocno sfatygowany, ale i tak miejscówka jest bardzo pozytywna. Równy wyszlifowany granit po którym się płynie aż się prosił by chwile pograć tam w SKATE’a no i nagrać kilka trików. Na kolejny ogień poszła miejscówka pod mostem obok Bundestagu z dość ciekawym wallridem. Tu najlepiej bawił się nasz kamerzysta Jaca. Chwilę po nas w tym miejscu pojawiła się ekipa chłopaków ze Skandynawii, która bardzo szybko pokazała nam co to znaczy dobry wallride. No, ale nic – my się w Polsce dopiero uczymy wallride’ów, a dla nich to codzienność. Kolejnym miejscem na naszej mapie miejscówek jakie chcieliśmy odwiedzić były asfaltowe fale. Na tym spocie spędziliśmy już większość drugiego dnia. Skate sesja była owocna. Zarówno Melek jak i Wojtek pokazali, że wybitki mają dobrze opanowane. Naszą wizytę na berlińskich spotach zakończyliśmy na Polendenkmal, gdzie spotkaliśmy... chłopaków z Bielska także na tourze. Po krótkim chillu z chłopakami zapakowaliśmy się w nasze auto i pognaliśmy w stronę granicy. Mimo problemów pogodowych wyjazd zdecydowanie był udany. Dobra zabawa i skateboarding w Semper rodzinie zawsze pozostawia uśmiech na twarzy. Zdecydowanie jeszcze wrócimy do Berlina na kolejny tour testować semperowy klon. tekst i foto: Rdn


Filip Madaj switch bigspin


Free Mind Magazine issue 8  

Free Mind Magazine to polski niezależny magazyn deskorolkowy, który ukazuje się również zagranicą. Stawiamy na ciągły rozwój i promowanie sk...

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you