kobiety społeczniczki
cieszyńskie na obcasach
Nieśmy pomoc
zwierzętom
J
est jedna zasadnicza rzecz określająca wyjątkowość człowieka – pasja – tak określa swoją chęć niesienia pomocy innym Katarzyna Brandys – założycielka fundacji dla zwierząt i środowiska „Lepszy Świat”. Fundacja w ramach wolontariatu pomaga pokrzywdzonym przez los zwierzętom odnaleźć na nowo chęć życia. Wolontariusze przeprowadzają interwencje, prowadzą domy tymczasowe, współpracują z Cieszyńskim schroniskiem, dbając o dobro zwierząt. To bardzo ciężka praca, ale Pani Katarzyna jest kobietą, nie tylko z wielką pasją, ale i sercem. Patrycja Strządała: Skąd wziął się pomysł na założenie fundacji? Katarzyna Brandys: Z miłości do zwierząt. Był taki moment w moim życiu, w którym pracowałam w oddziale innej fundacji. Niestety, oddział trzeba było zamknąć i to skłoniło mnie do założenia własnej fundacji. Bardzo potrzebna była organizacja, która zajęłaby się losem zwierząt na naszym terenie. Bardzo Panią za to podziwiam. Proszę powiedzieć dlaczego warto pomagać, wspierać działania fundacji i w jaki sposób możemy to robić? K.B.: Każdy kto kocha zwierzęta zapewne wie, że trzeba i warto pomagać. Niestety, zwierzaki same się nie upomną o swoje prawa, dlatego powinniśmy interweniować, gdy tego potrzebują. Satysfakcja, relacje z nowych domów, szczęśliwe zakończenia są wspaniałą nagrodą za tą pracę. Możemy pomagać naprawdę na wiele sposobów, w zależności od tego jakie mamy możliwości. Zachęcam do prowadzenia domów tymczasowych, robienia ogłoszeń, wspierania finan-
38
sowego, przez adopcje wirtualne, lub darowizny rzeczowe. Jak wygląda adopcja wirtualna? Na czym polega? K.B.: Chętna osoba raz w miesiącu wysyła kwotę minimum 30 zł. Oczywiście, można więcej. W zamian dostaje od nas relację, co się dzieje u adoptowanego wirtualnie pieska, jak znosi pobyt w hoteliku, czy domu tymczasowym, oraz jego zdjęcia. Rozumiem, że bardzo ważną rolę spełniają wolontariusze, którzy do Was trafiają. Kim oni są? Czy jest spore zainteresowanie? K.B.: Spełniają najważniejszą rolę, gdyż fundacja działa na zasadzie wolontariatu. To nie jest praca zawodowa, tylko po godzinach. Wolontariusze wykonują wszystkie konieczne działania. Niektórzy prowadzą domy tymczasowe, przeprowadzają interwencje (w tym przypadku inspektorzy – wyższy szczebel wolontariatu), wizyty przed- i poadopcyjne, transporty, ogłoszenia. Robią to z potrzeby serca, a nie odpłatnie. Generalnie zgłasza się dużo chętnych, ale gdy zobaczą jak ta praca wygląda i ile czasu trzeba temu poświęcić, część z nich rezygnuje po miesiącu, dwóch. To nie jest tak, że ktoś sobie siądzie wieczorem przed telewizorem i się zrelaksuje. Trzeba działać, zająć się czymś. Wolontariat wiążę się z rezygnacją z życia prywatnego, własnych przyjemności na rzecz pomocy. To trzeba czuć i mieć w sobie tą chęć. A czy Pani prowadzi dom tymczasowy? K.B.: Tak. Posiadam cztery psy, od kilku do kilkunastu kotów. Jeden spośród nich
to mały kociak, którego karmię butelką. Oprócz tego mam jeszcze dwa szczury i dwie papugi. Generalnie cały taki zwierzyniec. Część z tych zwierząt jest przeznaczona do adopcji. Są jakieś ograniczenia ilościowe dotyczące zwierzaków? Czy każdy może prowadzić dom tymczasowy dla zwierząt? K.B.: Tak, każdy może prowadzić dom tymczasowy. Chętna osoba sama decyduje iloma zwierzętami jest w stanie się zaopiekować. To nie jest tak, że my narzucamy konkretną liczbę i przywozimy dziesięć kotów. Każdy może zadecydować, czy weźmie jednego psa, kota, czy może cały miot. Przywozimy takiego zwierzaka, który w danym domu będzie się czuł dobrze, ale bierzemy również pod uwagę wymagania opiekuna. Jeżeli zgłasza się na przykład starsza pani, która chce prowadzić dom tymczasowy dla psa to też wiadomo, że jej zaproponujemy małego pieska, a nie dużego i silnego. Na stronie internetowej promują Państwo dietę wegetariańską. Na początku jej stosowania zazwyczaj pojawiają się chwile słabości. Czy ma Pani sposób, aby sobie z nimi radzić? K.B.: Na dietę wegetariańską nie można przejść z dnia na dzień. Radzę, by robić to stopniowo. Ja na początku zrezygnowałam z czerwonego mięsa i zostałam przy drobiu, rybach. Jakiś czas później odrzuciłam również drób, a następnie w ogóle przestałam jeść mięso. Wegetarianizm to kwestia psychiki. Jeżeli ktoś podejmuje decyzję ze względów humanitarnych to wystarczy zobaczyć filmiki z rzeźni. Gwarantuję, że od razu przechodzi ochota na mięso. Należy