Page 1

ORŁOWSKI

O długach i kryzysie

GADOMSKI lekarstwem fcl

ŁĘtocha czysty realizm

nr 5 2010

abc inwestowania Tylko u nas:

Raport na temat sytuacji w Grecji

Maga z yn o oszczędz aniu i inwestowaniu

ca zdoby w prix grand lt szpa 10 0 roku 2

BPH TFI

Emerytura na obcasach

inwestuj z pasją Numizmaty lub starodruki

konkurs Czytaj uważnie nasz magazyn, możesz wygrać wakacyjne nagrody!


spis treści

funduj abc inwestowania

nr 5 2010

maga z yn O OSZCZĘDZANIU I INWESTOWANIU

w numerze

5 Edytorial

Od redakcji

6 Rozmowa biznesowa

Prof. Witold Orłowski: Długi zawsze trzeba spłacać 10 Sonda Jak pozostać zieloną wyspą? 12 Felieton gospodarczy FCL na trudne czasy 15 Raport Polskie pensje 2009 16 BPH TFI dla każdego Total Profit 19 Inwestowanie PPE wciąż zbyt mało popularne 20 Flesz Kryzys grecki 21 Raport Czy pomagać Grecji? 22 Ekspert odpowiada Ostrożnie z optymizmem 25 Inwestowanie

wywiad numeru

Narzędzia internetowe 26 Ekspert odpowiada Oszczędności Polaków znowu rosną 28 Inwestowanie

6–9

FOTo: east news

długi zawsze trzeba spłacać

Emerytura na obcasach 30 Psychologia Opowieść o trzech szklankach 32 Inwestycje Rating dla BPH Stabilnego Wzrostu

zdobywca Grand prix szpalt roku 2010

MAGAZYN FUNDUJ – ABC INWESTOWANIA WYDAWCA: Direct Publishing Group SA, ul. Genewska 37, 03-940 Warszawa, tel./fax (022) 617 93 23 e-mail: biuro@dp-group.com.pl www.dp-group.com.pl Prezes zarządu: Michał Sztand Dyrektor projektu: Agnieszka Ziółkowska-Szulczyk Redaktor naczelny: Andrzej Opala

Redaktor prowadząca: Aleksandra Wasążnik Dyrektor artystyczny: Tomasz Rosłon Autorzy tekstów: Dariusz Duma, Witold Gadomski, Grzegorz Łętocha, Tomasz Publicewicz, Wojciech Walczuk, Michał Zawadzki Fotoedycja: Anna Woźniakowska Korekta: Ewa Koperska Reklama: Anna Mocior (a.mocior@dp-group.com.pl)

BPH Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA 00-203 Warszawa, ul. Bonifraterska 17 e-mail: info@bphtfi.pl, www.bphtfi.pl Konsultacja merytoryczna BPH TFI SA Wojciech Bablok, Marzena Bartnikiewicz Marcin Bednarek Okładka: Katarzyna Świderska

Opłacalne pasje 36 Za kulisami Jeden procent po raz siódmy Letni karnawał muzyki i filmu 38 Konkurs

3


FUNDUSZE INWESTYCYJNE

Indywidualne Konto Emerytalne

Dlaczego nic nie robię? Przecież wiem, że na emeryturze będę mieć tyle, ile odłożę. Masz rację. Czas ucieka - nie ma na co czekać. Powiększ swoją emeryturę o trzeci filar systemu emerytalnego. Dzięki IKE BPH TFI zyskasz komfort bezpiecznej i wygodnej emerytury, na którą pracujesz całe swoje życie.

Inwestujemy w relacje info: 195 11

www.prywatnaemerytura.pl

Zasady oszczędzania na Indywidualnym Koncie Emerytalnym reguluje Umowa o prowadzenie Indywidualnego Konta Emerytalnego zawierana pomiędzy Oszczędzającym a BPH FIO Parasolowym. Zaoszczędzony podatek od zysków kapitałowych związany jest z oszczędzaniem w ramach IKE pod warunkiem posiadania IKE w okresie zgodnym z Ustawą o IKE z dnia 20 kwietnia 2004 r. (Dz. U. z 2004 r. Nr 1116, poz. 1205 z późn. zm.). Materiał opracowany przez BPH TFI SA z siedzibą w Warszawie ma charakter wyłącznie promocyjny i nie stanowi wystarczającej podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Indywidualna stopa zwrotu Uczestnika nie jest tożsama z wynikami inwestycyjnymi danego Subfunduszu i jest uzależniona od dnia zbycia i odkupienia jednostek uczestnictwa przez Fundusz oraz od poziomu pobranych opłat manipulacyjnych oraz zapłaconego podatku bezpośrednio obciążającego dochód z inwestycji w fundusz, w szczególności podatku od dochodów kapitałowych. W zależności od odpowiednich obowiązków podatkowych Uczestnik może być również zobowiązany do zapłacenia podatku bezpośrednio obciążającego dochód z inwestycji wFundusz. Ze względu na skład portfela wartość aktywów netto danego subfunduszu cechuje się dużą zmiennością – należy liczyć się z możliwością utraty części wpłaconego kapitału. W Prospekcie informacyjnym zamieszczone są informacje o czynnikach ryzyka powodujących, że Fundusz nie gwarantuje realizacji celu inwestycyjnego oraz osiągnięcia określonego wyniku. BPH TFI rekomenduje zapoznanie się z informacjami wymaganymi przez prawo w zakresie Funduszu, w tym z opisem czynników ryzyka oraz wskazaniem opłat manipulacyjnych, opisanych w Prospekcie, Tabeli Opłat, dostępnych w BPH TFI; u Dystrybutorów; na www.bphtfi.pl. Fundusz może lokować powyżej 35% wartości aktywów każdego z subfunduszy w papiery wartościowe wyemitowane przez Skarb Państwa, Narodowy Bank Polski, a także w papiery wartościowe emitowane, przez Państwo Członkowskie lub jedno z państw należących do OECD innych niż Rzeczypospolita Polska. Fundusz może lokować powyżej 35% wartości aktywów wskazanych w prospekcie subfundszy w papiery wartościowe poręczone lub gwarantowane przez Skarb Państwa, Narodowy Bank Polski, a także w papiery wartościowe poręczone lub gwarantowane przez Państwo Członkowskie lub jedno z państw należących do OECD innych niż Rzeczypospolita Polska.


od redakcji

Drodzy Czytelnicy!

Pod koniec 2009 pisaliśmy na łamach magazynu „Funduj”, że wciąż nie wiadomo, czy kryzys się skończył, czy może czeka nas tzw. Druga fala. Wyniki finansowe pokazały, że w Polsce nic strasznego nie miało miejsca. Jeszcze. A globalnie? Z dziennikarskiego obowiązku donosimy, że nadal nic nie wiadomo. Poza tym, że strefa euro przypłaciła zawałem grecki luz i że rodzi się pytanie: kto będzie następny? Na Europę padł blady strach. Chciałoby się dodać: blady w niebieskie greckie paski. Nikt nie umie powiedzieć, co stanie się jutro, bo – podobnie jak w gospodarce USA – panuje spory bałagan i zamęt. Gdy włoski rząd obwieścił, że będzie potrzebował aż 24 miliardów euro na załatanie dziury budżetowej, media określiły to jako „szokującą informację” i ostrzegały przed rozruchami. Jeszcze inaczej ratuje się rząd Hiszpanii, który zdecydował o  wprowadzeniu dodatkowego podatku dla najlepiej zarabiających... Zasadnicze pytanie, jakie sobie postawiliśmy w bieżącym numerze magazynu „Funduj”, brzmi: kiedy bankrutuje państwo? Co powoduje, że kraj staje na krawędzi finansowego istnienia? Wyjaśnienia znajdziemy w obszernym wywiadzie z prof. Witoldem Orłowskim. Poza rozważaniami na temat sytuacji w Grecji, interesowało nas również, dlaczego ominęła ona Polskę. Na str. 10 analitycy dużych banków podpowiadają Ministerstwu Finansów, co zrobić, by omijała nas nadal. Znakomity publicysta ekonomiczny Witold Gadomski przypomina czarne scenariusze i  proroctwa odnoszące się do światowego rynku finansowego, by w swoim felietonie natychmiast wrócić do Polski i wskazać realne korzyści wynikające dla nas z Elastycznej Linii Kredytowej (FCL – Flexible Credit Line). Wszelki hurraoptymizm ekonomistów z  „zielonej wyspy na oceanie kryzysu”, jak poetycko określano w mediach sytuację ekonomiczną Polski, studzi Grzegorz Łę-

tocha, przypominając o potrzebie rozwagi, rozsądku i chłodnego podejścia do najlepszych nawet wyników finansowych kraju. Pokazuje pułapki, jakie wciąż na nas czyhają, analizuje kilka możliwych scenariuszy, z których jeden – niezadowolenie mieszkańców Grecji z powodu zaciskania pasa – już się realizuje. Dariusz Duma, nie znając tekstu dr. Łętochy, podobnie namawia do zmiany sposobu myślenia, do zimnej świadomości ryzyka, zdolności dostrzegania potencjalnego problemu czy słabych punktów, a nie ciepłego „nic się nie stało” i „jakoś to będzie”. Oryginalnie definiuje zjawisko „terroru zadowolenia”. Szczerze zachęcamy do lektury „Opowieści o trzech szklankach”. Szczególnie o tej trzeciej. Więcej optymizmu znajdziemy w analizie Tomasza Publicewicza. Swój tekst zaczyna on bowiem słowami: „Okazuje się, że kryzys finansowy miał krótkotrwały wpływ na oszczędności gospodarstw domowych. (…) Łączna suma oszczędności Polaków wyniosła 31 grudnia 2009 aż 796,2 mld zł”. Tradycyjnie już polecamy kupowanie pięknych przedmiotów. Tym razem mówimy jednak o inwestowaniu w… pieniądze. Stare pieniądze, czyli numizmaty. Autor pisze też o starodrukach. Warto je mieć, podobnie jak naprawdę warto przeczytać artykuł. Analizując możliwości oszczędzania na Indywidualnych Kontach Emerytalnych, zwracamy się do kobiet. Czas już, by nasze panie nie tylko zajmowały się budżetami domowymi, ale też zaczęły myśleć o swojej przyszłości... Na zakończenie miło nam donieść, że prof. Marek Belka został nowym szefem Narodowego Banku Polskiego. Sejm powierzył mu to stanowisko 11 czerwca. Przypomnijmy, że w  poprzednim numerze „Funduj. ABC inwestowania” drukowaliśmy wywiad z prof. Belką zatytułowany „Czeka nas test prawdy”. Teraz taki test czeka Marka Belkę.

Podobno udało nam się ominąć kryzys, który

puka do drzwi kolejnych krajów strefy euro. W przyszłość

spoglądamy zatem z nadzieją, ale nie namawiamy do

zbytniego optymizmu, a raczej do spokojnego

wyciągania wniosków. Po chwilowym

załamaniu nadszedł

czas na inwestycyjne

łowy, a pomogą w tym nowoczesne produkty

finansowe BPH TFI.

Redakcja

5


rozmowa biznesowa

Długi zawsze trzeba spłacać Rozmowa z prof. Witoldem Orłowskim, byłym doradcą ekonomicznym Prezydenta RP, głównym doradcą ekonomicznym w PricewaterhouseCoopers.

Innymi słowy, to obywatele płacą cenę za nieodpowiedzialność rządu. A metodą, by tego uniknąć, jest tylko mądrzej oddany głos w czasie wyborów. Bankructwo kraju to oczywiście nie koniec świata, a państwo nie znika z mapy. Ale jest to straszliwy cios, zadany jego gospodarce. ruiny. Formalnie bankructwa nie będzie, ale stanie się to kosztem ogromnego kryzysu gospodarczego i utraty na wiele lat zaufania do krajowego pieniądza. Inna z kolei jest sytuacja Grecji. Ponieważ kraj ten używa euro, których sam nie emituje (robi to Europejski Bank Centralny we Frankfurcie), musi również w euro spłacić swoje długi. Jak się zrobiło katastrofalne błędy i wpadło w pułapkę zadłużenia, nie da się dodrukować pustych pieniędzy, trzeba zaciskać pasa i prosić inne kraje o pomoc.

6

Czy Polska kiedykolwiek była zagrożona czymś takim, co wydarzyło się wcześniej w Islandii i co dzisiaj obserwujemy na Peloponezie? Nie tylko byliśmy zagrożeni, ale niestety nam się to przytrafiło. W latach 1980-1981 Polska przestała spłacać odsetki od większości zadłużenia, które zaciągnął za granicą komunistyczny rząd. Zaowocowało to straszliwym kryzysem gospodarczym, wynikającym z gwałtownego obniżenia importu. Ówczesne władze kłamliwie oskarżały wówczas o kłopoty gospodarcze strajki, wywołane przez „Solidarność”, ukrywając jak się dało przed społeczeństwem fakt, że komunistyczny rząd po prostu zbankrutował. Kłopoty ciągnęły się przez całą dekadę, aż do podpisania na początku lat 90. odpowiednich umów z wierzycielami, którzy w ramach wsparcia dla demokratycznych reform darowali nam połowę zobowiązań. Niedawno właśnie spłaciliśmy ostatnie długi zaciągnięte przez Gierka. Natomiast od początku lat 90., na szczęście, bankructwo nigdy nam nie groziło. Polska ma spory dług zagraniczny, ale mamy również rosnące dochody dewizowe z eksportu i duże rezerwy walutowe. Mamy również spory dług publiczny – zarówno wobec inwestorów krajowych, jak i zagranicznych – ale on również, choć dziś zbyt wysoki, pozostaje w takiej relacji do PKB, że nie zagraża to jeszcze wiarygodności finansowej kraju. Dzięki temu nikt dziś nie boi się, że nie będziemy w stanie spłacić długów. Ale z długiem zawsze trzeba uważać, aby nie pójść za daleko, bo konsekwencje mogą być bardzo ciężkie. A my dziś posuwamy się pod tym względem w złą stronę, bo nasze zobowiązania nadmiernie szybko rosną. Czy państwo może się jakoś zabezpieczyć przed nieprzewidzianymi zawirowaniami rynkowymi? A jego przeciętni obywatele? Co grozi Grecji? Oczywiście ewentualne bankructwo kraju wygląda całkiem inaczej niż bankructwo źle zarządzanej firmy, której majątek idzie na licytację. Według prawa międzynarodowego, państwa są suwerenne i w dzisiejszych czasach nikt nie ma prawa przysłać komornika i zająć budynków rządowych, ambasad, szkół, szpitali i baz wojskowych, domagając się spłaty długu. Można oczywiście próbować to i owo uszczknąć (podobno władze PRL poważnie

FOTo: forum

Kiedy dochodzi do bankructwa państwa jako podmiotu ekonomicznego? Aby zrozumieć, jak może dojść do bankructwa państwa, wystarczy przypomnieć sobie, na czym właściwie polega bankructwo. Mówiąc najkrócej – na tym, że w kasie brakuje pieniędzy na regulowanie bieżących zobowiązań, a nikt już nie chce tych pieniędzy pożyczyć. Jeśli dłużnikiem jest firma, następuje bankructwo firmy. Jeśli rząd, który zaciągnął zbyt duże długi i teraz nie ma z czego ich spłacić, oznacza to bankructwo państwa. Kiedy bankrutuje rząd, to bankrutuje cały kraj. Oczywiście sytuacja państwa jest nieco inna niż firmy. Państwo, które używa własnej waluty, ma prawo drukowania pieniędzy, więc jest w stanie spłacić każde zadłużenie, uruchamiając maszyny drukarskie. Masowa emisja pustego pieniądza spowodowałaby jednak wybuch hiperinflacji, która doprowadziłaby kraj do


obawiały się, że po zawieszeniu obsługi zadłużenia zagranicznego wierzyciele mogą zajmować lądujące na amerykańskich lotniskach samoloty państwowego LOT-u). Ale generalnie rzecz biorąc, z żadnego państwa siłą długów ściągnąć się dziś nie da. Pozostają więc środki nacisku pośredniego: finansowy ostracyzm, odcięcie od jakichkolwiek nowych źródeł kredytu, żądanie, aby za cały import kraj płacił z góry gotówką. Konsekwencje gospodarcze takich poczynań są dla kraju-bankruta niezwykle bolesne. Prowadzą one zazwyczaj do załamania importu, ciężkiego kryzysu gospodarczego i drastycznego spadku poziomu życia. Zazwyczaj też zmuszają bankruta do próby wynegocjowania z wierzycielami choćby częściowej, rozłożonej na raty spłaty zadłużenia, by na nowo zostać wpuszczonym na międzynarodowe rynki finansowe. Innymi słowy, to obywatele płacą cenę za nieodpowiedzialność rządu. A metodą, by tego uniknąć, jest tylko mądrzej oddany głos w czasie wyborów. Bankructwo kraju to oczywiście nie koniec świata, a państwo nie znika z mapy. Ale jest to straszliwy cios, zadany jego gospodarce. Finansowy parias oczywiście nadal żyje, ale płaci za to wieloma latami ciężkiego kryzysu. Więc choć Grecy jak mogą protestują przeciwko planom oszczędnościowym rządu, zrobiliby lepiej, pomagając mu w opanowaniu sytuacji i uniknięciu najgorszego. Czym dla gospodarki europejskiej i przyszłości waluty euro jest sytuacja rządu w Atenach? Kto jest następny w kolejce? Mówi się głośno o Portugalii i Hiszpanii. Dlaczego wymienia się te dwa kraje? bankructwo Co wyniknie z sytuacji Grecji, tego do końca nikt polega na tym, że w kanie wie. Część ekonomistów mówi, że jeśli Grecja sie brakuje pieniędzy na regulowanie bieżących zbankrutuje, natychmiast spadnie wiarygodność zobowiązań, a nikt już nie wszystkich rządów europejskich. W konsekwencji chce tych pieniędzy wzrosną gwałtownie stopy procentowe, pogarszając pożyczyć sytuację tych, którzy są najmocniej zadłużeni – Hiszpanii i Portugalii, a w następnej kolejności Włoch. To z kolei może spowodować spiralę kryzysu i kolejne bankructwa, nawet takich krajów, które w normalnych warunkach nie musiałyby się tego obawiać. Fala takiego kryzysu dotarłaby oczywiście również do Polski – my także musielibyśmy płacić znacznie wyższe stopy procentowe. A w takiej sytuacji nie byłoby innego wyjścia, jak tylko dokonać dramatycznych cięć wydatków publicznych, by natychmiast zbilansować budżet. Z kolei euro prawdopodobnie musiałoby w takiej sytuacji silnie ucierpieć – spadłaby jego wartość wobec innych walut, zapewne wzrosłaby inflacja. Są jednak i tacy ekonomiści, którzy mówią: nie dajmy się zastraszyć. Grecji nie należy pomagać, należy pozwolić na jej bankructwo. Potem można pomóc temu krajowi radzić sobie ze skutkami, osłaniając przed pełnymi konsekwencjami krachu jego obywateli. Jeśli się tak nie postąpi, wyśle się klarowny sygnał do wszystkich nieodpowiedzialnych dłużników: zadłużajcie się do woli, inne kraje Unii i tak będą musiały wam pomóc. W ekonomii mówi się, że taki niewłaściwy sygnał prowadzi do tzw. pokusy nadużycia. W konsekwencji zamiast jednego zbankrutowanego kraju, Grecji, za kilka lat bankrutów byłoby znacznie więcej. Prawdę mówiąc, nikt nie potrafi dziś powiedzieć, która grupa ekonomistów ma rację.

7


rozmowa biznesowa

Dlaczego Polska stała się przysłowiową „zieloną wyspą” na kryzysowej mapie Europy? Czy uratował nas brak wspólnej waluty? Na niezwykle dobre wyniki Polski złożyło się wiele czynników naraz: nie najgorsza polityka gospodarcza, dobre przygotowanie firm, stosunkowo niewysokie zadłużenie gospodarstw domowych, spory rynek wewnętrzny, napływ funduszy unijnych, konserwatyzm naszych banków, które nie zaangażowały się w ryzykowne operacje finansowe. Ale pomogło również to, że nasza waluta osłabiła się – nie na tyle mocno, by spowodować masową niezdolność ludzi do spłat kredytów hipotecznych, ale na tyle silnie, by wesprzeć eksporterów. Więc w pewnym sensie pomógł nam również brak wspólnej waluty, ale dopiero w sytuacji, kiedy okazało się, że złotemu nie grozi załamanie. Charakterystyczne, że nieco ponad rok temu, kiedy złoty słabł w oczach i zbliżał się do poziomu 5 zł za euro,

8

większość Polaków deklarowała: tak, chcielibyśmy natychmiast mieć w portfelach euro! Czy najgorsze już za nami? Zobaczymy. Jeden kryzys przeszedł, następny – wywołany sprawą Grecji – już jest za pasem. Myślę, że przed nami jeszcze wiele lat niepokojów w światowej gospodarce. W jaki sposób poznać, ze gospodarka wychodzi lub już wyszła z kryzysu? Kto pierwszy odczuje poprawę sytuacji materialnej – przedsiębiorcy czy pracownicy? Na pytanie, po czym poznać, że kryzys się skończył, przychodzi mi do głowy bardzo prosta odpowiedź. Po prostu po tym, że wszyscy uwierzą, że się skończył. Kryzys nie jest zjawiskiem o charakterze statystycznym, ale raczej psychologicznym. Kryzys to przede wszystkim masowe załamanie się nastrojów i wszechogarniająca fala pesymizmu. Innymi słowy, kryzys nie tkwi we wskaźnikach statystycznych, ale w naszych głowach. To oczywiście przekłada się łatwo na działania ludzi i firm. Konsumenci, obawiając się utraty pracy lub części zarobków, ograniczają swoje zakupy, firmy ograniczają inwestycje, banki ograniczają kredyty, popyt rynkowy spada, produkcja spada. Jest to oczywiście rodzaj samospełniającej się prognozy: skoro spada produkcja, wychodzi na to, że ludzie całkiem słusznie bali się o swoje miejsca pracy,

FOTo: east news

Jak, Pana zdaniem, zareaguje na ostatnie wypadki światowa gospodarka, wielkie giełdy? Giełdy są odbiciem realnej gospodarki, choć czasem jakby odbiciem w krzywym zwierciadle – reakcje giełdy są nieproporcjonalnie silne w stosunku do tego, co dzieje się w gospodarce. Giełdy lubią więc wzrost gospodarczy i stabilność, wtedy dają szybką poprawę indeksów. I odwrotnie, na kryzysy reagują gwałtownymi spadkami. Zatem chyba jest jasne, jakie będą dla giełd konsekwencje zawirowań wokół Grecji.


a firmy słusznie zrezygnowały z zakupu nowych maszyn. Oczywiście nie oznacza to, że kryzys jest tylko ułudą i wystarczy, że wszyscy umówimy się, że go nie ma, aby zniknął. Głęboki pesymizm, który ogarnia producentów i konsumentów, ma z reguły swoje realne przyczyny. Wyobraźmy więc sobie, że znajdujemy się na samym dnie kryzysu. Popyt rynkowy jest bardzo niski, inwestycje stanęły w miejscu, panuje wysokie bezrobocie. Nastroje firm i konsumentów są fatalne. W tym jednak momencie pojawiają się pierwsze symptomy poprawy, a popyt zaczyna się nieśmiało zwiększać. Jako pierwsi niewielkie ożywienie zauważą ci, którzy znajdują się najbliżej rynku. Sprzedawca w sklepie, właściciel hurtowni, pracownik odpowiedzialny za sprzedaż. Na całym świecie uważnie patrzy się na tzw. indeksy PMI – wyniki ankiet prowadzonych systematycznie wśród dyrektorów handlowych firm, dotyczących zwłaszcza nowych zamówień i poziomu zapasów. To, że indeks wzrasta, nie gwarantuje oczywiście, że kłopoty są już z głowy, ale może być wczesnym sygnałem poprawy. Kiedy firmom zaczynają powoli spadać zapasy, z czasem zwiększają one produkcję. Jej wzrost odnotowują zarówno badania ankietowe, jak oficjalnie publikowane dane statystyczne. Jeśli następuje on po wcześniejszych sygnałach możliwego wzrostu (np. jakiś czas po wzroście wartości indeksu PMI), mamy już podstawy sądzić, że

Kryzys nie jest zjawiskiem o charakterze statystycznym, ale raczej psychologicznym. Kryzys to przede wszystkim masowe załamanie się nastrojów i wszechogarniająca fala pesymizmu. sytuacja zaczyna poprawiać się na dobre. Zdecydowana większość konsumentów i firm nadal jednak nie jest wcale tego pewna, więc rosnącym wskaźnikom produkcji towarzyszą nadal kiepskie nastroje i powszechne odczucie, że kryzys jeszcze się utrzymuje. Jeśli jednak wzrost sprzedaży trwa nadal – rosną zyski, a firmy z czasem zaczynają mieć kłopoty z nadążeniem z produkcją. Zaczyna się więc bardzo ostrożne zatrudnianie na nowo pracowników, bezrobocie najpierw stabilizuje się, a potem zaczyna powoli spadać. Jednocześnie niektóre firmy zmuszone są rozejrzeć się za nowymi maszynami, bo z pomocą starych nie daje się już więcej produkować. Rozpoczyna się proces wzrostu inwestycji. Kiedy już bezrobocie zaczyna spadać, a inwestycje rosnąć, jest pewne, że kryzys minął. Poprawiają się nastroje, powoli zaczynają rosnąć pensje i wszyscy w końcu uznają, że znów nadeszły dobre czasy. Dopiero wtedy zaczynają też szybciej rosnąć pensje. Czy kolejne ewentualne kryzysy da się przewidzieć? Czy to jest w ogóle możliwe? No cóż, uczciwie trzeba powiedzieć, że chyba nie. Kiedy przychodzi kryzys, analizujemy jego mechanizmy i staramy się wyciągnąć wnioski, by nie powtórzyć w przyszłości tych samych błędów, co poprzednio. Jeśli więc jesteśmy dostatecznie mądrzy, możemy doprowadzić do tego, że nie powtórzy się już kryzys identyczny z takim, który zdarzył się w przeszłości. Przez analogię z medycyną

możemy stwierdzić, że jeśli dobrze zbadamy wirusa grypy, będziemy zapewne mogli opracować szczepionkę, która nas przeciw niemu uodporni. Ale w gospodarce stale pojawiają się nowe zjawiska, nowe mechanizmy, nowe zagrożenia. I dlatego następny kryzys z reguły jest nieco inny od poprzedniego – tak jak nowe mutacje wirusa grypy są inne od poprzednich. Dlatego pewnie nigdy nie będzie uniwersalnej szczepionki przeciw każdej grypie. I nie będzie gwarancji, że nie wybuchną nowe kryzysy. Z tym po prostu trzeba się nauczyć żyć. Czy kryzys tworzy okazje inwestycyjne? Jak uchronić się przed „fałszywymi” okazjami? Kryzys finansowy oznacza silny wzrost ryzyka, więc na pewno nie jest dobrym okresem do inwestowania. Ale z drugiej strony, coś z naszymi oszczędnościami musimy przecież robić – nawet jeśli nie liczymy na wysokie zyski, chcemy choć zabezpieczyć je przed stratami. Na każdą okazję są odpowiednie instrumenty finansowe. Kiedy gwałtownie wzrasta ryzyko gospodarcze, lepiej trzymać się instrumentów bezpiecznych, takich jak np. obligacje wiarygodnych rządów. Z kolei gdy gospodarka wydobywa się z dołka, szybko zaczynają rosnąć ceny surowców, potem ceny akcji. Kto chce i umie inwestować, może zarabiać nawet na samym dnie kryzysu, chociaż wtedy jest to oczywiście trudniejsze i wymaga zaakceptowania dużego ryzyka. Główny problem z inwestowaniem polega na tym, że zawsze wiąże się ono z ryzykiem – czasem większym, czasem mniejszym. Nikt nikomu nie zabrania podejmowania ryzyka, zwłaszcza że zazwyczaj z wysokim ryzykiem wiąże się większy dochód. Rząd grecki płaci dziś od swoich papierów skarbowych odsetki prawie dwa razy wyższe niż rząd polski. Ale ta różnica to właśnie premia za wyższe ryzyko, bo prawdopodobieństwo, że Grecy nie wykupią swoich obligacji jest wielokrotnie wyższe, niż w przypadku naszego kraju. Kto chce zaryzykować, może to zrobić. Jeśli Grecja nie zbankrutuje, otrzyma znacznie wyższy dochód niż z naszych obligacji. Ale kto chce swoje oszczędności ulokować bezpieczniej, powinien wybrać polskie papiery skarbowe. W pewnym sensie można więc powiedzieć, że kryzys tworzy również okazję do ryzykownych inwestycji, a więc do wysokich dochodów. Ważne jest jednak to, że inwestor musi dobrze wiedzieć, na jakie ryzyko się waży. Bezpieczne inwestycje dają mniejszy dochód, ryzykowne większy. Jeśli więc zgłasza się ktoś do nas i mówi: to znakomita okazja, znacznie wyższy dochód niż z innych instrumentów finansowych, a jednocześnie niskie ryzyko – prawdopodobnie albo nie mówi nam prawdy, albo sam nie wie, jakie ryzyko wiąże się z inwestycją. Czy, Pana zdaniem, lokaty w bankach, funduszach są – mimo kryzysu – dobrą ochroną naszych oszczędności? Sądzę, że naszemu krajowi i naszym bankom nie grozi dziś aż tak wielkie ryzyko. Więc bezpieczne są lokaty bankowe, bezpieczne są inwestycje w obligacje skarbowe. Ale już z akcjami firm nie jest to aż tak jasne. Może tendencje wzrostowe na giełdach będą kontynuowane, a może nastąpi jakieś kolejne załamanie, wywołane np. bankructwami kilku krajów. Nie jestem czarnowidzem, ale uważam, że trzeba uważnie przyglądać się rynkowi, ponieważ musimy się liczyć z tym, że niespokojne czasy będą trwać jeszcze kilka lat. •

9


sonda

ekonomistów

jak pozostać zieloną wyspą? Na mapie objętej kryzysem Europy Polska, jako jedyny kraj, prezentowana była kolorem zielonym. Dlatego ochrzczono ją „zieloną wyspą”. Zapytaliśmy analityków, co podpowiedzieliby Ministerstwu Finansów, by nią pozostała.

O tym, że Polska stała się jedyną „zieloną wyspą”, zadecydowało wiele czynników i nieco szczęścia. Były wśród nich między innymi zmiany podatkowe, dobra kondycja gospodarki w momencie rozpoczęcia się światowego kryzysu, czy posiadanie własnej waluty, które poprzez jej deprecjację stworzyło wentyl bezpieczeństwa dla eksportu. Pozostanie w gronie najsilniejszych gospodarek wymagać będzie większych wysiłków i strukturalnych reform. Kluczem jest zapewnienie konkurencyjności gospodarki. Przedsiębiorcy od lat wskazują w tej kwestii na obniżanie pozapłacowych kosztów pracy, stabilny i prosty system podatkowy, elastyczność rynku pracy, ograniczanie biurokracji, dalszy rozwój infrastruktury. Poprawa sytuacji w tych obszarach musi iść jednak w parze z drugim istotnym filarem stabilnego rozwoju – uzdrowieniem finansów publicznych. Umożliwia to obniżenie obciążeń podatkowych i zwiększenie efektywności pozyskiwanych przez budżet środków, oraz przede wszystkim,

10

Maja Goettig Główny ekonomista, Biuro Analiz Ekonomicznych Bank BPH SA Grupa GE Capital

Warto położyć nacisk na kwestie budżetowe. Sytuacja w finansach publicznych wpływa na ocenę wiarygodności Polski przez inwestorów, co przekłada się na koszt pozyskania finansowania oraz zdolność przyciągania inwestycji zagranicznych. Postrzeganie Polski jako kraju zadłużonego może utrudnić utrzymanie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego. Wśród działań konsolidujących finanse publiczne potrzebne jest m.in. zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, wydłużenie wieku emerytalnego oraz dalsze ograniczenie możliwości przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Zwiększanie udziału pracujących wspiera budżet, bo więcej osób pracuje i odprowadza podatki, a mniej pobiera świadczenia. Dzięki wzrostowi liczby aktywnych zawodowo również tempo

FOTo: archiwum

Marta Petka-Zagajewska Biuro Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Bank Polska SA

FOTo: archiwum

FOTo: archiwum

wzrostu gospodarczego w Polsce może być wyższe. Konieczne jest też ograniczenie przywilejów emerytalnych rolników, co odciąży budżet, ale też spowoduje przechodzenie osób z rolnictwa do bardziej rentownych sektorów z korzyścią dla wzrostu gospodarczego. Polsce potrzebne jest również uproszczone i skutecznie działające prawo oraz odchudzona i sprawniej działająca administracja. Obecnie prowadzenie firmy w Polsce nie jest łatwe, co dobrze pokazuje raport Banku Światowego „Doing Business 2010”, w którym zajęliśmy 72. miejsce wśród 183 krajów. W Europie gorsze pozycje od nas zajmują jedynie Czechy (74), Włochy (78) i Grecja (109). Liderem rankingu łatwości prowadzenia biznesu od kilku lat jest Singapur, drugie miejsce zajmuje Nowa Zelandia. W Nowej Zelandii wystarczy jedna procedura i jeden dzień, by założyć firmę, w Polsce potrzeba sześciu procedur, które w sumie trwają 32 dni.

Marek Rogalski Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska SA

Przede wszystkim reformy – bez nich stracimy naszą szansę stania się jednym z liderów

tej części Europy, a za kilka lat inwestorzy finansowi boleśnie nas rozliczą. Zdaję sobie jednak sprawę, iż nie będzie to łatwe, zwłaszcza jeżeli chodzi o zmiany w systemie emerytalno-rentownym (choć to w dużej mierze leży w gestii resortu pracy). Po drugie – umiejętna polityka względem zagranicznych inwestorów, tak aby utrzymać dobry wizerunek naszego kraju na zewnątrz.

FOTo: archiwum

skuteczne wsparcie dla gospodarki w okresie dekoniunktury. To jednak wyzwanie nie tylko dla Ministerstwa Finansów, ale dla całej elity politycznej.

Maciej Reluga Główny ekonomista, Bank Zachodni WBK SA

Ponieważ dotychczas w czasie kryzysu aktywność gospodarcza w Polsce była całkiem niezła na tle innych krajów regionu i całej UE, to bardziej niż na pobudzaniu koniunktury gospodarczej rząd powinien się skupić na poprawie stanu naszych finansów publicznych. To mogłoby zwiększyć wiarygodność polskiej gospodarki i ograniczyć zmniejszenie napływu kapitału do Polski, które może nam grozić w związku z nasilaniem się wśród uczestników światowego rynku finansowego obaw o problemy fiskalne w Europie i USA. •


nisterstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, poproszony przez dziennikarzy magazynu studenckiego „?dlaczego” o ocenę takich działań, skwitował je jednym zdaniem: „Kupowanie dyplomów na raty i dewaluowanie wartości wykształcenia”. Tylko nieliczne szkoły wyższe zdecydowały się na podniesienie poziomu zajęć.

corbis

Wojsko już niestraszne

Dezerterzy z uniwerków Przez lata pobór do wojska gwarantował uczelniom odpowiednią liczbę kandydatów na studia. Dziś, gdy powołanie do armii już maturzystom nie grozi, część szkół niepublicznych może zbankrutować. Michał Zawadzki r e dak t o r

W

roku akademickim 1990/1991 mieliśmy zaledwie 394 tys. słuchaczy szkół wyższych. 18 lat później – już ok. 2 mln. Masowo otwierane prywatne uczelnie przyjmowały wszystkich chętnych. Kształcenie „dezerterów” stało się dla wielu szkół prywatnych podstawowym źródłem zarobku. Obecnie, z braku studentów-klientów, małym uczelniom grozi likwidacja.

Gdzie oni są?

Odpowiedź na pytanie o studentów nie jest zbyt optymistyczna. Przede wszystkim coraz mniej jest dzieci i młodzieży, a więc studentów in spe. Pierwszym wrogiem uczelni

niepublicznych stała się bowiem demografia – dotąd siła napędowa rynku. W 2010 liczba młodych ludzi w wieku 19–24 lata zmalała z 3,6 mln do 3,3 mln. Zdaniem GUS, w roku 2015 będzie ich zaledwie 2,8 mln. Jak oszacowali jakiś czas temu dziennikarze zajmujący się problematyką szkolnictwa wyższego, tylko z tego powodu bankructwo może grozić blisko 200 szkołom spośród ok. 300 placówek prywatnych. Uczelnie ratują się – na razie dość skutecznie – zabiegami marketingowymi, mającymi przyciągnąć chętnych. Jedna ze szkół posunęła się nawet do dawania w leasing notebooków wszystkim nowo przyjętym studentom. Inne redukowały wysokość czesnego lub rezygnowały z opłaty wpisowej. Dominik Antonowicz, socjolog badający środowisko akademickie i ekspert Mi-

O ile jednak niż demograficzny zaledwie osłabił niektóre szkoły, to likwidacja poboru do wojska może stać się gwoździem do ich trumny. Zgodnie z zestawieniami publikowanymi przez MNiSW, w roku akademickim 2008/2009 (a więc przed nowelą likwidującą obowiązkową służbę wojskową) naukę na uczelniach niepublicznych rozpoczęło 209 421 osób. Rok później, gdy groźba „wzięcia w kamasze” zniknęła, było ich już o ponad 33 tys. mniej! W studenckich ławach nie pojawili się wówczas przede wszystkim mężczyźni. Potwierdzenie znajduje się w opublikowanej przez prof. Janusza Czapińskiego „Diagnozie społecznej 2009”. Według tego opracowania, naukę na polskich uczelniach podjęło w ubiegłym roku ok. 70 proc. młodych kobiet i zaledwie ok. 50 proc. mężczyzn. Zdaniem naukowców ta dysproporcja będzie się powiększać. A to, w połączeniu z niżem demograficznym, zapowiada finansowe tarapaty. Ile szkół „padnie”?

Tego nie da się oszacować, ponieważ rektorzy niechętnie mówią o potencjalnie grożącej ich szkołom plajcie. Więcej będziemy wiedzieć jesienią, gdy zakończy się rekrutacja. Pewne jest, że w ciągu kilku najbliższych lat, gdy ostatnie roczniki opuszczą mury Alma Mater, zniknie część uczelni. Te, które ocaleją z pogromu dokonanego ręką rynku, za cenę istnienia będą musiały przebić konkurencję jakością swojej oferty edukacyjnej, nie zaś gadżetami i zaświadczeniami rozdawanymi studentom. • krezusi bez dyplomów Bez dyplomu także można osiągnąć sukces. Bill Gates (twórca Microsoftu) – 53 mld USD Lawrence Ellison (twórca Oracle) – 28 mld USD Ingvar Kamprad (twórca IKEA) – 23 mld USD Paul Allen (współtwórca Microsoftu) – 13,5 mld USD Richard Branson (twórca Virgin Group) – 4 mld USD

11


felieton gospodarczy

FCL

na trudne czasy Rośnie obawa związana z osłabieniem euro – donoszą korespondenci „The Financial Times” z kilku stolic Europy i Ameryki. Z Lizbony Peter Wise informuje: „Akcje spółek portugalskich spadły o 4 proc. w związku z obawą, że ograniczenie deficytu zahamuje wzrost gospodarki”. Autor zauważa, że Portugalia jest następnym po Grecji krajem, który może mieć problemy ze spłatą swego zadłużenia. Witold Gadomski „G az e t A w y bo r c z A”

F

ernando Teixeira dos Santos – minister finansów Portugalii, którego słowa przytoczone są w tekście – liczy się z możliwością wybuchu społecznych protestów. „MFW ostrzega bogate kraje” – tytułuje swój artykuł Alan Beattie, specjalista ds. międzynarodowych FT. Skończył się czas, gdy MFW namawiał kraje do rozluźnienia swych finansów publicznych w celu walki z recesją. Teraz namawia do oszczędności i obawia się, że dług publiczny bogatych krajów może doprowadzić do katastrofy. Według depeszy agencji Bloomberga „Geithner uważa, że antykryzysowe posu-

12

nięcia w Europie nie będą miały wpływu na USA”. Z depeszy wynika, że sekretarz skarbu USA Timothy F. Geithner wyraża po prostu nadzieję, że europejski kryzys finansowy nie przeniesie się na drugą stronę oceanu. Od nadziei do obawy, że Ameryka zostanie jednak zainfekowana kryzysem, tylko mały krok. „Droga do uzdrowienia gospodarek Europy Wschodniej niepewna” – pisze „The Wall Street Journal”. Tekst omawia prognozy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju dla gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej. Serwis Moneynews przytacza wypowiedź gubernatora Banku Anglii Mervyna Kinga: „Stany Zjednoczone stoją przed takimi samymi problemami fiskalnymi, co Grecja”.

Zacytowałem doniesienia najpoważniejszych mediów ekonomicznych tylko z soboty, 15 maja. Wszystkie wyrażają obawy, że światowy kryzys finansowy nie jest zakończony, mimo kolejnych akcji ratunkowych. Akcje te łagodzą problemy w jednych obszarach, ale wywołują je w innych. Rządy wydały ogromne sumy na ratowanie banków, teraz same potrzebują ratunku. Mała Grecja (a nawet zagrożone Portugalia i Hiszpania) może liczyć na pomoc wielkich gospodarek, ale co będzie, gdy w krytycznej sytuacji znajdą się kolejne?


lona przez międzynarodowe instytucje za stabilność i najlepsze w Europie perspektywy wzrostu, ale każde zamieszanie na międzynarodowych rynkach finansowych odbija się niekorzystnie na stabilności naszej waluty i rentowności polskich obligacji. Polska jest postrzegana jako „rynek wschodzący” i wrzucana do jednego koszyka z krajami o podobnym (lub niższym) poziomie rozwoju z Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu. Inwestorzy międzynarodowi koszyk ten nazywają EEMEA (Eastern Europe, Middle East, Africa). Jest szansa, że za parę lat przejdziemy do „koszyka” krajów rozwiniętych Unii Europejskiej (są tam Czechy, Słowenia i Słowacja), lecz na razie jesteśmy postrzegani jako kraj mniej stabilny, co w okresie zawirowań działa jak samosprawdzająca się prognoza. Złoty odczuwa skutki kolejnych fal międzynarodowego kryzysu bardziej niż czeska korona i… bardziej niż na to zasługuje. Elastyczna dla najlepszych

corbis

Aby zabezpieczyć kraje w miarę stabilne przed tego typu przykrymi skutkami, w ubiegłym roku MFW wydzielił specjalną linię kredytową – mogły z niej korzystać kraje o zdrowych fundamentach, niemające problemów z obsługą długu publicznego. Kraje z problemami mogą korzystać z kredytów Stand-By Arrangement (SBA), których wysokość jest zależna od wnoszonych do MFW wkładów. Elanikt nie potrafi styczna Linia Kredytowa (Fleocenić, xible Credit Line, czyli FCL) jak wielkie jest ryzyko była czymś w  rodzaju nagrody dalszego rozprzestrzedla krajów stabilnych, należąniania się kryzysu cych do rynków wschodzących. Polska była jednym z trzech krajów, które skorzystały z FCL – 20,58 mld USD było przez rok do naszej dyspozycji. Oprócz Polski z linii skorzystały Meksyk i Kolumbia. Warunki przyznania FCL były lepsze niż oferowanej wcześniej linii Short-Term Liqukredytów i przez długi czas sprzeciwiał się idity Facility (SLF). Kredyt może być brany skoordynowanej akcji ratunkowej dla Grecji w dowolnym momencie, w zależności od dez udziałem MFW) nadszarpnęły pozycję cyzji danego kraju. Okres jego spłaty może banku i wpłynęły na osłabienie euro. wynieść od trzech do pięciu lat (kredyt z linii Każde zamieszanie na rynkach walutowych SLF trzeba było spłacać w ciągu 9 miesięma wpływ na złotego i sytuację polskiej gocy). Opłata za dostępność linii to 24–27 pkt. spodarki. Aż do początku kwietnia złoty bazowych od linii kredytowej, czyli około umacniał się i w ciągu roku zyskał w stosun150  mln zł. Według informacji NBP całku do euro 15 proc. Ale pod koniec kwietnia kowity koszt FCL to ok. 182 mln zł, które i na początku maja – w kulminacyjnym moprzez rok obciążyły wynik banku. Można to mencie kryzysu greckiego – stracił w  ciągu potraktować jako koszt ubezpieczenia przed kilku dni 7 proc. do euro i ponad 10 proc. do destabilizacją polskiej gospodarki na skutek dolara. Polska gospodarka wciąż jest chwa-

Polska – rynek wschodzący

Nikt nie potrafi ocenić, jak wielkie jest ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się kryzysu. Jeszcze niedawno przeważały głosy optymistyczne (patrz ostatni Raport o Stabilności MFW). Optymizm usypiał europejskich polityków, którzy z opóźnieniem zareagowali na kryzys grecki. Ale w końcu kwietnia okazało się, że kryzys ten jest realny i bardzo niebezpieczny dla całej Europy i dla europejskiej waluty. Podejmowane przez Europejski Bank Centralny akcje ratunkowe (EBC przyjmował greckie obligacje pod zastaw udzielanych

13


felieton gospodarczy nieprzewidzianych wypadków związanych z kryzysem światowym. Oprocentowanie kredytu (gdybyśmy go wzięli) wyniosłoby 2,7–3,6 proc. rocznie plus marża wielkości 50 pkt. bazowych. Ryzyko aprecjacji

Pożar czy powódź?

corbis

29 marca zarząd Narodowego Banku Polskiego, kierowany jeszcze przez tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej prezesa Sławomira Skrzypka, wydał oświadczenie, że bank nie jest zainteresowany przedłużeniem na kolejny rok Elastycznej Linii Kredytowej z MFW, której ważność wygasa 5  maja. Swoje stanowisko zarząd motywował następująco: „...sytuacja polskiej gospodarki i systemu finansowego jest obecnie na tyle dobra, że Polska może przejść z grona państw, którym MFW udziela wsparcia, do grona tych, które za pośrednictwem MFW pomagają innym krajom w przezwyciężaniu skutków globalnego kryzysu”. NBP zaoferował zasilenie Międzynarodowego Funduszu Walutowego pożyczką, choć nie określił, o jaką sumę może chodzić. Miałem okazję rozmawiać w początkach kwietnia z prezesem Skrzypkiem, który stwierdził, że odmowa przedłużenia wynika z obiektywnej oceny sytuacji. a) Polska ma wystarczające rezerwy walutowe, by poradzić sobie z problemami, jakie mogą wyniknąć z nieoczekiwanych

Wiceprezes NBP Witold Koziński w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” tę ostatnią myśl ujął obrazowo, mówiąc: „Jak się buduje dom nad brzegiem rzeki z materiałów ogniotrwałych, to radziłbym ubezpieczyć się od powodzi, a nie od pożaru. Złoty jest raczej skazany na umacnianie się, a nie osłabianie”.

zjawisk na rynkach międzynarodowych. Środki dostępne w ramach FCL to zaledwie ¼ zagranicznych aktywów NBP. b) Przyznanie Polsce FCL nie wpłynęło na wcześniejsze trendy na rynku walutowym oraz na ocenę ryzyka inwestowania w polskie papiery dłużne. Czechy, uważane za najbardziej stabilny kraj w regionie, mniej płacą za kredyty, które ich rząd zaciąga na rynkach. Wprawdzie różnica między rentownością polskich i czeskich obligacji maleje, ale trend ten zaczął się wcześniej niż Polska wystąpiła do MFW o linię kredytową. Linia ta okazała się nieistotna dla oceny ryzyka inwestowania w Polsce. c) Towarzystwo Meksyku i Kolumbii (które obok Polski skorzystały z FCL) nie jest wcale dla nas korzystne. Kraje te postrzegane są przez inwestorów jako zagłębia narkotykowe i Polska od takiego towarzystwa powinna trzymać się z daleka. d) Prawdziwym problemem polskiej gospodarki jest nadmierne umocnienie się złotego, a nie jego osłabienie. Aprecjacja może podkopać wzrost PKB, który w roku 2009 zawdzięczaliśmy głównie eksportowi netto. e) Koszt FCL jest może niewielki, ale nieuzasadniony. Skoro nie ma niebezpieczeństwa gwałtownego osłabienia złotego i destabilizacji polskich finansów, nie ma potrzeby płacić choćby złotówki za FCL.

14

Stanowisko Zarządu NBP w sprawie FCL było możliwe do obrony jeszcze przed miesiącem. Ale wydarzenia z przełomu kwietnia i maja na rynkach finansowych pokazały, że globalny kryzys finansowy nie został opanowany i należy brać pod uwagę scenariusze dramatyczne, wcześniej uważane za nieprawdopodobne: rozpad lub głęboką przebudowę strefy euro, wyjście z niej kilku krajów, a także rozszerzenie się kryzysu zadłużenia na kolejne państwa, nie wykluczając największych gospodarek. Nawet jeżeli Europa i świat ostatecznie unikną głębokiego kryzysu, samo prawdopodobieństwo, że on nastąpi, będzie wpływać negatywnie na gospodarki wschodzące, w tym na Polskę. Nagłe, kilkuprocentowe osłabienie kursu złotego jest dla wielu przedsiębiorców przykrą niespodzianką, lecz nie katastrofą, choć zwykle towarzyszą mu spadki na giełdzie. Ale osłabienie o kilkadziesiąt procent, połączone z nagłym wzrostem rentowności obligacji, może wywołać gorsze implikacje. W porównaniu z takim scenariuszem koszt utrzymania FCL jest niewielki. Czy scenariusz sytuacji, w której niezbędne będzie sięgnięcie po linię kredytową MFW jest bardzo prawdopodobny? Nie sposób na to pytanie odpowiedzieć. Intuicja podpowiada, że nie. Bardziej prawdopodobna jest sytuacja stabilizacji, a następnie wzmocnienia złotego. Ale zawsze ubezpieczamy się przed ryzykiem, którego prawdopodobieństwo jest niewielkie – przed pożarem, wypadkiem, kradzieżą. Ubezpieczamy się, kalkulując koszt składki z kosztem ryzyka. W wypadku FCL koszt ubezpieczenia jest wyjątkowo niewielki. Dlatego warto go ponieść, nawet jeśli w kolejnym roku linia okaże się niepotrzebna. Czy dostęp do FCL wpłynie na nadmierne umocnienie złotego? Sami analitycy NBP przyznają, że aprecjacja zaczęła się w marcu 2009, zanim Polska wystąpiła do MFW o linię kredytową. Przyznanie linii nie przyspieszyło aprecjacji. Ale nawet jeśli dostęp do FCL ma wpływ na aprecjację, jest ona niebezpieczeństwem nieznacznym w porównaniu z ryzykiem destabilizacji finansów. •


wynagrodzenia raport

Polskie pensje 2009

R

ok 2009 nie był najlepszy dla naszych portfeli, ale bywało już gorzej. Kryzys tylko spowolnił wzrost wynagrodzeń. W 2009 przeciętna pensja w sektorze przedsiębiorstw wynosiła 3325 zł brutto, czyli o 4,4 proc. (140 zł) więcej niż przed rokiem. Realny wzrost po uwzględnieniu inflacji (3,5 proc.) wyniósł niecały 1 proc.

Górą farmaceuci

Według GUS w 2009 przeciętny pracownik firmy produkującej lub sprzedającej lekarstwa zarabiał 5,2 tys. zł miesięcznie – o 527 zł (prawie 11 proc.) więcej niż w 2008. O 7,1 proc. wzrosły pensje energetyków. O 5,5 proc. – pracowników firm odzieżowych, ale nadal jest to grupa najgorzej zarabiająca – przeciętna pensja w 2009 wyniosła w tej branży zaledwie 1723 zł. O 5,4 proc. wzrosły pensje w firmach motoryzacyjnych. Górnicy to grupa, która w ostatnich latach miała największe podwyżki pensji. Tym razem, ze wzrostem o 4,5 proc., znalazła się poza czołówką, ale to oczywiście złudzenie,

bo górnicy nadal są jednak na drugim miejscu w rankingu najlepiej zarabiających grup zawodowych. Przeciętny górnik zarabiał w 2009 średnio 5,7 tys. zł miesięcznie. Przewodzą na tej liście reprezentanci szerokiej grupy „informacja i komunikacja”, skupiającej m.in. firmy informatyczne, telekomunikacyjne i wydawców prasy. Płace w branżach

Do najlepiej opłacanych branż należały technologie informatyczne (5000 zł), telekomunikacja (4600 zł), ubezpieczenia (4500 zł), bankowość (4200 zł) oraz energetyka i ciepłownictwo (4000 zł). Najsłabiej wynagradzani byli pracownicy nauki i szkolnictwa (2600 zł) oraz kultury i sztuki (2466 zł). Płace według szczebla drabiny zawodowej

Pracownicy szeregowi zarabiali średnio 2300 zł. Ich wynagrodzenie wahało się od 1700 do 3200 zł. Mediana (określenie wartości najczęściej występującej, używa-

mediana w ynagrodzenia całkowitego w w ybr anych br anżach

5000

źródło: ogólnopolskie badanie wynagrodzeń przeprowadzone przez sedlak & sedlak w 2009

technologie informatyczne (IT) telekomunikacja

4600 4500

ubezpieczenia bankowość

4200

energetyka i ciepłownictwo

4000

przemysł ciężki

3789 3700

media, wydawnictwa, reklama, PR budownictwo

3700

przemysł lekki

3565

show business

3200

usługi

3150

logistyka, transport, spedycja i komunikacja

3135

rolnictwo

3000

ochrona środowiska

3000

handel

3000

sektor publiczny

2841

służba zdrowia

2800

nauka, szkonictwo

2466 0

1000

2000

3000

4000

Doświadczenie zawodowe

Osoby z rocznym stażem pracy otrzymywały średnio 2200 zł. Pracownicy ze stażem od 11 do 15 lat zarabiali 4300 zł. Wpływ na wysokość wynagrodzenia miało wykształcenie. Osoby po studiach wyższych zarabiały 4000 zł – o 66,7 proc. więcej od osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym (2400 zł). Mediana płac pracowników z wykształceniem średnim wyniosła 2600 zł, a z tytułem licencjata 2750 zł. Gdzie w Polsce płacą najlepiej

Najwyższe płace w 2009 otrzymywali mieszkańcy województwa mazowieckiego. Zarobki (4720 zł) były tam o 85 proc. wyższe niż w ostatnim na liście województwie podkarpackim (2550 zł). Na drugim miejscu pod względem wysokości płac, z medianą wynoszącą 3500 zł, znalazły się województwa pomorskie, dolnośląskie i wielkopolskie. Spośród osób mieszkających w największych polskich miastach najwyższe dochody osiągali warszawiacy (mediana 5200 zł). Drugi był Gdańsk (3951 zł), a trzecią lokatę, z różnicą w wysokości zaledwie 1 zł, zajął Poznań (3950 zł). Na końcu listy uplasowały się Kielce i Lublin z płacami w wysokości 2880 i 2800 zł. • czy wiesz, że:

2600

kultura i sztuka

nej w statystyce) wynagrodzeń specjalistów wynosiła 3500 zł. Kierownicy zespołów do 10 osób zarabiali 4950 zł, a kierujący zespołami powyżej 11 pracowników 5500 zł. Płace dyrektorów kształtowały się na poziomie 10 000 zł, wynagrodzenie członków zarządu wyniosło 12 000 zł. 25 proc. najlepiej wynagradzanych członków zarządów zarabiało w 2009 powyżej 22 500 zł.

5000

10 proc. najlepiej opłacanych pracowników otrzymywało ponad 9000 zł. Płace 10 proc. najgorzej zarabiających wynosiły poniżej 1620 zł. Mediana płac kobiet wyniosła 3000 zł – o 23,1 proc. mniej od zarobków mężczyzn (3900 zł).

15


dla każdego BPH TFI

Total Profit

Marzeniem każdego inwestora jest spokój i nadzieja, że niezależnie od koniunktury na rynkach finansowych istnieje szansa na atrakcyjne zyski. By spełnić te pragnienia, przygotowano fundusz BPH SFIO Total Profit, który dąży do uzyskania korzystnych wyników w każdej od sytuacji. Także podczas spadków na giełdach.

S

ytuacja na rynkach wciąż się zmienia, a to wpływa na zyski klientów. Jak bardzo rynki potrafią być zmienne, obrazuje drukowany poniżej wykres indeksu MSCI World, pokazujący wahania koniunktury na globalnych rynkach akcji. W efekcie ważne jest, aby wybrać fundusz, który stara się wykorzystywać wszystkie nadarzające się okazje, szczególnie zmiany trendów na rynkach finansowych.

ABSOLUTNA STOPA ZWROTU – „ABSOLUTE RETURN”

Rozwiązaniem, będącym odpowiedzią na ową zmienność na rynkach finansowych, jest nowy BPH SFIO Total Profit. Poprzez wykorzystanie najlepszych pomysłów inwestycyjnych i szybkie zmiany w portfelu inwestycyjnym realizuje on unikalną na polskim rynku strategię absolutnego zwrotu. Jest ona nazywana również strategią absolutnego zysku. Polega na dążeniu do uzyskiwania dodatnich stóp zwrotu w każdych warunkach rynkowych. Prowadząc inwestycje w ramach wielu klas aktywów, w szczegól-

ności na rynkach akcji, jak również obligacji, walutowym, pieniężnym i towarowym, Zarządzający Funduszem mają większe szanse zarabiać niezależnie od koniunktury rynkowej. Brak określonego benchmarku pozwala na realizowanie optymalnej polityki inwestycyjnej, efektem czego jest większa elastyczność w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych i możliwości wykorzystywania szans, jakie pojawiają się na światowych rynkach. Oznacza to tym samym większą trudność zarządzania i jednocześnie możliwość wykorzystywania wielu okazji do osiągania zysków. Zyski te zależą więc w pełni od umiejętności zarządzającego, a nie od ograniczeń wynikających z zachowania się portfela wzorcowego. DROGA DO CELU

Dzięki tym zaletom fundusz oferuje szanse na wyższe zyski niż w funduszach obligacji, przy mniejszym ryzyku niż w funduszach akcji. W efekcie BPH SFIO Total Profit dąży do osiągania zysku dla klientów powyżej 8 proc. każdego roku. Jak zrealizować taki cel?

w yk res indeksu msci world od 2 9.0 4 . 20 05 do 2 9.0 4 . 2010 1800 1600 1400 1200 1000 800 600

corbis

2005-04-29

16

2006-03-31

2007-03-31

2008-03-31

MSCI World

2009-03-31

2010-03-31


Fundusze inwestycyjne BPH TFI wielokrotnie zyskiwały uznanie niezależnych ekspertów. W rankingu towarzystw funduszy inwestycyjnych za 2009 BPH TFI zajęło wysokie, drugie miejsce w rankingu „Gazety Giełdy Parkiet”. Fundusze obligacji BPH TFI także uznano za jedne z najlepszych w Polsce w swojej kategorii. Przykładowo, BPH Obligacji 2 zajął drugie miejsce wśród funduszy kategorii papierów dłużnych za 2009 w rankingu „Pulsu Biznesu” oraz drugie miejsce wśród funduszy kategorii papierów dłużnych za 2009 w rankingu „Gazety Giełdy Parkiet”.

Zarządzający BPH TFI wykorzystują swoje wieloletnie doświadczenie i wiedzę, a fundusz jest zarządzany aktywnie, głównie poprzez identyfikację okazji inwestycyjnych. Konstruując portfel inwestycyjny, Zarządzający nie kierują się benchmarkiem ani portfelem modelowym, który wymaga utrzymywania określonego poziomu zaangażowania na rynku akcji, czy też na innych rynkach. Wybierają tylko takie aktywa, które wyróżniają się wysokim prawdopodobieństwem osiągnięcia zysku i odpowiednim poziomem ryzyka. Poziom ryzyka funduszu podlega z kolei ścisłej kontroli, tak aby przy wyższej oczekiwanej stopie zwrotu niż w przypadku funduszy dłużnych wahania wartości jednostek uczestnictwa były mniejsze niż w  funduszach akcyjnych. CZY INWESTOWAĆ WŁAŚNIE TERAZ?

Niepewność co do trwałości globalnego ożywienia gospodarczego oraz wspomniazarządzający BPH SFIO Total Profit Witold Chuść Wicedyrektor Departamentu Zarządzania Aktywami Michał Hołda Kierownik Zespołu Analiz Ilościowych

koszty, opłaty, prowizje Opłata manipulacyjna za nabycie: 2,5 proc.* Opłata stała za zarządzanie funduszem: 2,5 proc. Opłata za umorzenie jednostek: 0 proc. *O płata manipulacyjna może być negocjowana przy wpłatach powyżej WAN 100 000 zł.

sytuacja na rynk ach jest niepewna, a inwestorzy nie wiedzą w co inwestować 100,00% 90,00% 80,00% 70,00% 60,00% 50,00% 40,00% 30,00% 20,00% 10,00% 0,00% -10,00% -20,00% -30,00% -40,00%

2005-03-31

2006-03-31

2007-03-31

2008-03-31

2009-03-31

2010-03-31

Stopa zwrotu indeksu WIG20 – 24,9% Stopa zwrotu benchmarku Subfunduszu BPH Obligacji 2 – 29,4% Stopa zwrotu subfunduszu BPH Obligacji 2 – 49,6%

na zmienność na rynkach finansowych i oczekiwania inwestorów, aby zarabiać niezależnie od sytuacji rynkowej, wymagają nowoczesnego i innowacyjnego podejścia do zarządzania aktywami. Specjalistyczny fundusz inwestycyjny otwarty może inwestować w szersze spektrum aktywów. W wachlarzu możliwości inwestycyjnych znajdują się: l Rynek obligacji – obligacje i kontrakty terminowe na obligacje – do 100 proc. Wartości Aktywów Netto (WAN). l Rynek akcji – akcje, kontrakty terminowe na akcje/indeksy giełdowe, docelowo również opcje na indeksy giełdowe oraz krótka sprzedaż – do 70 proc. WAN. l Rynek walutowy – transakcje walutowe, docelowo również opcje walutowe. l Rynek surowców – kontrakty terminowe na surowce, jednostki funduszy inwestujących na rynku surowcowym (ETF). Zarządzający może być bardziej elastyczny i zarabiać na spadkach, stosować szersze limity inwestycyjne. Fundusz wyceniany jest codziennie, także wpłaty i wypłaty są realizowane z dzienną częstotliwością. Wysokość pierwszej wpłaty limitowana jest ustawą o funduszach i w przypadku BPH SFIO Total Profit to równowartość 40 000 euro dla osób fizycznych oraz 50 000 zł dla osób prawnych. BPH TFI dostrzega także zalety dywersyfikacji, gdyż BPH SFIO Total Profit to dobry element budowy portfela, umożliwiający jego różnicowanie. A to z kolei umożliwia zmniejszanie ryzyka inwestycji, a także zwiększanie stabilności inwestycji i szansy na zysk.

źródło: analizy online

sukcesy BPH TFI

Doświadczenie zarządzających funduszami inwestycyjnymi BPH TFI pozwala określić, na czym dotąd najlepiej zarabialiśmy i chcemy zarabiać. Oto wnioski. Obligacje inflacyjne W lutym 2009 różnica między rentownością obligacji inflacyjnych a kuponowych wyceniała średnią inflację w Polsce w ciągu najbliższych 7 lat na poziomie niższym niż 1,2 proc.! Obligacje względem swapów W listopadzie 2009 różnica między 10-letnimi obligacjami a 10-letnimi swapami pozwoliła skonstruować 10-letnią obligację o  bardzo wysokim kuponie WIBOR +1,5 proc.! Arbitraż na rynku akcji Na godzinę przed wygaśnięciem marcowej serii kontraktów terminowych na WIG20 różnica między rynkiem kasowym a terminowym wynosiła nawet ponad 20 pkt., co oznacza 1 proc. zysku bez ryzyka w godzinę! Pszenica a złoto W ciągu ostatnich 40 lat za buszel pszenicy trzeba było przeważnie płacić między 0,5 a 1,3 uncji złota. Dzisiaj pszenica kosztuje zaledwie 0,4 uncji złota – tak tanio nie było jeszcze nigdy w historii! Total Profit dla odważnych

Fundusz BPH SFIO Total Profit przeznaczony jest dla wszystkich ceniących

Zapraszamy do placówek Banku BPH na terenie całego kraju • Więcej informacji znajdziesz również na www.bphtfi.pl/totalprofit lub pod numerem telefonu 195 11

17


dla każdego BPH TFI

Modelowy portfel i n w e s t ycyj n y – zrównoważony

BPH Obligacji 2

40PROC. 60PROC.

BPH SFIO Total Profit

innowacyjne rozwiązania, poszukujących atrakcyjnej dywersyfikacji portfela inwestycyjnego i posiadających spore nadwyżki

finansowe. Aby zostać inwestorem trzeba bowiem wpłacić minimum 160 000 zł. Total Profit to także fundusz dla osób wymagających, ceniących sobie spokój i  szukających szansy na zysk niezależnie od warunków panujących na rynku. To produkt skierowany do inwestorów oczekujących ponadprzeciętnych stóp zwrotu i świadomych podwyższonego ryzyka inwestycyjnego, a także poszukujących inwestycji o średnim i długim horyzoncie czasowym.

lK  ażdy

Dlaczego warto zainwestować w BPH SFIO Total Profit l I nwestorzy nie mogą być pewni trwałości globalnego ożywienia gospodarczego, więc poszukują niestandardowych, innowacyjnych i pewnych rozwiązań. lK  lienci nie chcą, aby ich zyski w pełni zależały od koniunktury na giełdach.

chce mieć szansę zarabiania, nie tylko wtedy, gdy jest hossa, ale nawet wówczas, gdy giełdy spadają. lA  tutem jest możliwość dodatkowego zainwestowania lub wycofania kapitału każdego dnia. lF  undusz dąży do osiągania zysku dla swoich klientów powyżej 8 proc. każdego roku. lZ  arządzający funduszem wykorzystują szanse i okazje płynące z inwestycji na całym świecie, na wielu rynkach, w różnych branżach, w różnych klasach aktywów. lF  undusz reprezentuje średni poziom ryzyka. lC  harakteryzuje go wysoka płynność inwestycji – można inwestować i wycofać się z inwestycji w każdej chwili. lF  unduszem zarządzają jedni z najlepszych na rynku ekspertów. •

w szczególności podatku od dochodów kapitałowych. Ze względu na skład portfela wartość aktywów netto Funduszu cechuje się dużą zmiennością, w związku z czym należy liczyć się z możliwością utraty przynajmniej części wpłaconego kapitału. Fundusz nie gwarantuje realizacji założonego celu inwestycyjnego, ani osiągnięcia określonych wyników w przyszłości. Materiały dotyczące Funduszu mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią wystarczającej podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. BPH TFI SA rekomenduje zapoznanie się z informacjami wymaganymi przez prawo w zakresie Funduszy, w tym z opisem czynników ryzyka oraz wskazaniem opłat manipulacyjnych opisanych w prospektach informacyjnych Funduszy oraz Tabeli Opłat, dostępnych w siedzibie Towarzystwa, u Dystrybutorów oraz na www. bphtfi.pl. BPH FIO Parasolowy może lokować powyżej 35 proc. wartości aktywów każdego z subfunduszy w papiery wartościowe wyemitowane przez Skarb Państwa, Narodowy Bank Polski, a także w papiery wartościowe emitowane przez Państwo Członkowskie lub jedno z państw należących do OECD innych niż Rzeczpospolita Polska. BPH FIO Parasolowy może lokować powyżej 35 proc. wartości aktywów następujących subfunduszy: BPH Subfundusz Obligacji Europy Wschodzącej, BPH Subfundusz Obligacji 1, BPH Subfundusz Obligacji 2, BPH Subfundusz Skarbowy, BPH Subfundusz Stabilnego Wzrostu, BPH Subfundusz Aktywnego Zarządzania, BPH Subfundusz Aktywnego Zarządzania Globalny, BPH Subfundusz Ochrony

Kapitału 1, BPH Subfundusz Ochrony Kapitału 2 w papiery wartościowe poręczone lub gwarantowane przez Skarb Państwa, Narodowy Bank Polski, a także w papiery wartościowe poręczone lub gwarantowane przez Państwo Członkowskie lub jedno z państw należących do OECD innych niż Rzeczpospolita Polska. Materiał został przygotowany na podstawie informacji publicznie dostępnych i źródeł uznanych przez BPH TFI za wiarygodne, ale BPH TFI nie gwarantuje i nie może zapewnić o ich dokładności, kompletności i wiarygodności. Opracowanie niniejsze nie ma charakteru rekomendacji dotyczącej instrumentów finansowych w rozumieniu zapisów Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców. Wszystkie prezentowane opinie są opiniami własnymi BPH TFI. Pomimo dołożenia należytej staranności przy sporządzaniu niniejszego dokumentu, BPH TFI nie może zapewnić, że prezentowane opinie okażą się trafne, a sytuacja na rynku nie ulegnie zmianie, w szczególności w stosunku do określonych instrumentów finansowych. Opinie BPH TFI mogą się zmieniać bez obowiązku każdorazowego informowania o tym fakcie. BPH TFI, jego pracownicy, członkowie władz ani podmioty dominujące i stowarzyszone z BPH TFI nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za działania lub zaniechania podjęte na podstawie niniejszego komentarza ani za szkody poniesione w wyniku tych decyzji inwestycyjnych.

Zastrzeżenia prawne Prezentowany wynik BPH Obligacji 2 stanowi historyczną zmianę wartości jednostek uczestnictwa Subfunduszu w okresie od 31.03.2005 do 31.03.2010. W materiale prezentowana jest także stopa zwrotu indeksu WIG20 oraz benchmarku BPH Obligacji 2, którym jest Bloomberg/EFAS Bond Index Poland Govt 3-10 Yrs w okresie od 31.03.2005 do 31.03.2010. Materiał został opracowany przez BPH Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA z siedzibą w Warszawie (BPH TFI) zgodnie ze stanem na dzień 19.05.2010 i ma charakter wyłącznie promocyjny i nie stanowi wystarczającej podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Materiał został sporządzony zgodnie z najlepszą wiedzą i starannością autorów. Dane wykorzystane przy tworzeniu opracowania pochodzą ze źródeł uważanych przez autorów za wiarygodne i dokładne, lecz nie istnieje gwarancja, iż są one kompletne i odzwierciedlają stan faktyczny. BPH Specjalistyczny Fundusz Inwestycyjny Otwarty Total Profit przy dokonywaniu lokat stosuje zasady i ograniczenia inwestycyjne określone dla funduszu inwestycyjnego zamkniętego. BPH Subfundusz Obligacji 2 jest subfunduszem wydzielonym w ramach BPH Funduszu Inwestycyjnego Otwartego Parasolowego. Indywidualna stopa zwrotu Uczestnika nie jest tożsama z wynikami inwestycyjnymi Funduszu i jest uzależniona od dnia zbycia i odkupienia jednostek uczestnictwa przez Fundusz oraz od poziomu pobranych opłat manipulacyjnych oraz zapłaconego podatku bezpośrednio obciążającego dochód z inwestycji w Fundusz,

18


emerytura inwestowanie

corbis

pasuje do PPE – twierdzi Tomasz Najfeld, szef departamentu PPE w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego. Słaby wynik PPE jest również spowodowany niewiedzą, iż są one opłacalne. – PPE to jedne z najkorzystniejszych produktów finansowych, gdy chodzi o koszty. Opłaty, jakie ponosi się na rzecz ZUS-u, OFE i IKE, są bowiem dużo wyższe. Pracodawca, negocjując warunki PPE dla dużej grupy pracowników i mając dostęp do oferty wielu podmiotów działających na rynku finansowym, może zapewnić bardzo konkurencyjne warunki oszczędzania – mówi Grzegorz Łętocha z BPH TFI. – Istnieją także duże różnice, jeśli chodzi o koszty prowadzenia konta dla uczestnika programu. Pracodawca może uzyskać nawet trzykrotnie niższy koszt w skali roku.

PPE wciąż zbyt mało popularne

JAK OŻYWIĆ III FILAR I PPE?

Pracownicze Programy Emerytalne są dzisiaj w ponad tysiącu polskich firm. Należy do nich ok. 340 tys. pracowników. Niestety, to wciąż porażka ekonomistów i polityków, którzy w 1999 powołali je do życia jako element reformy.

P

orażką jest fakt, że potencjalnie mogłoby w nich uczestniczyć ponad 14,5 mln pracowników, którzy przystąpili do OFE. Jest też akcent optymistyczny – aktywa PPE wzrosły w zeszłym roku o 1,39 mld zł i wynoszą już blisko 5 mld zł. Oznacza to ponad 38-proc. wzrost. Mimo iż w 2008 część firm programy zlikwidowała (patrz wykres), liczba uczestników PPE wzrosła o ok. 10 tys. osób.

emeryturze. Na Zachodzie ta świadomość wynosi 90–95 proc. i rośnie wraz z zamożnością społeczeństwa, a powiedzenie, że „bogatemu opłaca się oszczędzać”, idealnie

Po pierwsze, to pracodawcy powinni uzmysławiać pracownikom, że to, co otrzymają jako emeryturę z ZUS-u i II filaru, na pewno nie pozwoli im na godne życie. Ponadto potrzebne są – jako zachęta dla pracodawców – ulgi podatkowe. W Irlandii, gdzie je zastosowano, uczestniczy w programach emerytalnych aż 50 proc. obywateli. Istnieje szansa, że nasi posłowie też pomyślą o PPE. Na „odkurzenie” czeka pomysł Lesława Gajka, wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego, by z ulgi podatkowej można było skorzystać wówczas, gdy składkę emerytalną odprowadza i pracodawca, i pracownik. • (K.Sz.) wg telewizyjnej debaty „Kit czy hit?” w TVN CNBC Biznes

D y n a m i k a w z r o s t u PPE

1200

1091 974

1000

1099 1078

906

800

NAJTAŃSZE I EFEKTYWNE

Pracownicy i pracodawcy wciąż nie zdają sobie sprawy, że PPE to najtańsza i najbardziej efektywna forma dobrowolnego oszczędzania na przyszłość. A to już oznaka niskiej świadomości emerytalnej. – Badania świadomości emerytalnej przeprowadzone w Europie udowodniły, że zaledwie 30–35 proc. badanych Polaków zdawało sobie sprawę, iż należy odkładać dodatkowe pieniądze, by godnie żyć na

600

400 150

200

182

207

342

2003

2004

29 0 1999*

2000

2001

2002

2005

2006

2007

2008

2009

*rok powstania PPE – 3 programy

19


flesz kryzys grecki

U

stami swojego premiera Giorgiosa Papandreu, Grecja oskarżyła amerykańskie banki o przyczynienie się do kryzysu i rozważa wszczęcie postępowania przeciwko nim. W wywiadzie dla CNN Papandreu nie wymienił jednak z nazwy żadnej konkretnej instytucji. Jednak według sondażu dla gazety „Proto Thema” większość Greków oskarża o wywołanie kryzysu własnych polityków, a ponad 96 proc. ankietowanych stwierdziło, że osoby i instytucje odpowiedzialne za wywołanie greckiego kryzysu powinny zostać ukarane.

Strajki i protesty Niespokojnie jest w Grecji od stycznia, gdy ruszyła fala 24-godzinnych strajków. W maju protesty nasiliły się. Wiec pierwszomajowy w Atenach zamienił się w wystąpienie przeciwko rządowym działaniom wobec państwowego funduszu emerytalnego. Prokuratura zbada, czy fundusz emerytalny pracowników państwowych kupił po zawyżonej cenie obligacje skarbu państwa. Skandal spowodował dymisję ministra zatrudnienia i opieki społecznej Sawasa Cituridisa oraz mianowanego przez rząd szefa jednego z funduszy. Wybuchł strajk powszechny, Grecy wyszli na ulice. Spalono jeden z banków, w starciach z policją i wojskiem zginęły trzy osoby.

Dwie Unie? Podczas debaty nad wzmocnieniem strefy euro i stworzeniem instrumentów pomocowych dla Grecji Polska ostrzegła przed dokonującym się podziałem na dwie grupy w UE – strefę euro i kraje spoza niej. Chodzi m.in. o instrument skoordynowanej pomocy dla Grecji, polegający na pożyczkach dwustronnych. Szef Komisji Europejskiej José Barroso powiedział, że „warunki i zarządzenie” instrumentem zostałyby ustalone przez strefę euro i jej instytucje. KE sprecyzowała, że nie będzie wymagana zgoda wszystkich 27 krajów, ale tylko 16 ze strefy euro. Strona polska uważa, że takie fundamentalne decyzje powinno się podejmować w gronie 27 krajów, a nie na kolacji ministrów finansów 16 krajów należących do euro.

20

Balcerowicz o nauczce z greckiego kryzysu Były prezes NBP Leszek Balcerowicz uważa, że Polska zamiast bać się greckiego kryzysu, powinna wprowadzić reformy ograniczające deficyt budżetowy.

P

rzypomniał, że przyczyną kryzysu w Grecji było funkcjonujące od lat zwiększanie wydatków bez pokrycia. To powodowało kumulowanie się długu publicznego, aż został przekroczony punkt, w którym rynki finansowe zaczęły nerwowo reagować. Według profesora, najważniejszy wniosek dla Polski, jaki płynie z „greckiej lekcji”, to taki, aby nie tolerować dłużej sytuacji, w której

mamy deficyt wynoszący 7 proc. PKB i zwiększający się dług publiczny. Jego zdaniem, sytuacja Polski jest znacznie lepsza niż Grecji, bo tam deficyt wynosi kilkanaście proc. PKB, a dług publiczny grubo przekroczył 100 proc. Zdaniem prof. Balcerowicza finanse publiczne uzdrowi wydłużanie wieku emerytalnego i zwiększenie zatrudnienia, nawet kosztem obniżania płac. archiwum

Grecja oskarża

Zdaniem ekspertów EBOiR east news

w skrócie

Rostowski o Grecji

T

o, że jesteśmy szóstą gospodarką Europy, nałożyło na nas moralny obowiązek pomocy Grecji. Pomagamy także dlatego, iż katastrofą dla Polski byłby rozpad strefy euro – mówi minister finansów Jacek Rostowski. – Już w lutym mówiliśmy, że Grecja powinna szybko zwrócić się do MFW. Ponieważ zabrakło w Atenach woli współpracy, kłopoty na Peloponezie stały się kłopotami całej Unii. My na szczęście przewidzieliśmy, że może wystąpić kryzys w finansach publicznych. Dlatego obcięliśmy wydatki i nie poszliśmy w kierunku, który proponowało PiS, czyli zwiększania deficytu. Kluczowa dla naprawy sytuacji jest decyzja Europejskiego Banku Centralnego, by kupować obligacje skarbu zagrożonych państw strefy euro. Istotna jest również uchwała Rezerwy Federalnej o udostępnieniu dolarowego swap EBC, który będzie działał tak, jak bank centralny. W rezerwie jest 500 mld euro ze strefy euro i 250 mld z MFW.

K

ryzys w Grecji może zahamować kruche ożywienie gospodarcze we wschodniej i południowej Europie. Zagraża też załamaniem całej strefy euro, więc dotyczy całego regionu – twierdzą ekonomiści Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Strefa euro jest najważniejszym rynkiem eksportowym dla większości krajów regionu, a redukowanie deficytów budżetowych spowolni rozwój gospodarczy UE. Zdaniem ekspertów banku tempo wzrostu w najbliższych kilku latach będzie mniejsze niż przed kryzysem i nie będą w nim już odgrywały wiodącej roli zagraniczne inwestycje i wydatki konsumpcyjne. Tymczasem największy grecki bank, National Bank of Greece, planuje ekspansję na tureckim rynku. W 2009 zarobił tam 425 mln euro, a w kraju tylko 398 mln euro. czy wiesz, że: Temat greckiego kryzysu finansowego opanował w maju polskie media? W pierwszych jedenastu dniach maja w polskiej prasie i Internecie ukazywało się dziennie średnio 48 artykułów na temat greckich problemów. W kwietniu na temat Hellady publikowanych było tylko ok. 17 artykułów dziennie.


kryzys grecki raport dwugłos

Czy pomagać Grecji? dr Jacek Czabański

Dariusz Rosati east news

archiwum

doradca Grupy Konserwatystów i Reformatów w Parlamencie Europejskim

P

G

Wypowiedź z blogu

dy ministrowie finansów strefy euro uzgodnili, że Grecja otrzyma pomoc finansową, dały się słyszeć głosy, że pomoc państwu, które przez lata okłamywało unijne instytucje, to dowód słabości Unii. Uważam, że jest wręcz przeciwnie. To dobrze, że kraje strefy euro stać na skoordynowane działanie, które ma na celu pomoc Grecji. Scenariusz tak poważnych kłopotów kraju strefy euro przerabiamy po raz pierwszy. Dlatego najpierw trzeba dać Grecji szansę na naprawienie swoich błędów i wyjścia na prostą. Oczywiście pod warunkiem, że za tym pójdą reformy finansów publicznych i oszczędności w całej strefie euro. Grecki kryzys obnażył bowiem słabość jej systemu zarządzania i kontroli. Zawiodły przede wszystkim mechanizmy dyscyplinujące kraje członkowskie, które się nadmiernie zadłużają. Euro stworzyło sprzyjające środowisko dla „rozwiązłości” fiskalnej i Grecja z tego korzystała. Przez 11 lat kraj ten nie miał ani jednego roku, w którym deficyt byłby poniżej 3 proc., tak jak tego wymaga pakt stabilności i wzrostu. Słychać głosy, że Grecy są w ten sposób nagradzani za złe postępowanie i że konsekwencją powinno być wykluczenie ich ze strefy euro. Jednak wyrzucenie jakiegoś kraju ze strefy euro to na razie polityczne science fiction. W dodatku wyjście Grecji ze strefy euro wcale nie jest rozwiązaniem kryzysu tego państwa. Takie posunięcie byłoby dla niego katastrofą. Koszty obsługi długu publicznego wzrosłyby drastycznie i kraj musiałby ogłosić bankructwo. Gdyby z kolei Unia Europejska dopuściła do bankructwa kraju, problem byłby o wiele większy niż w tej chwili. Strefa euro przyznałaby się w ten sposób do porażki. Mielibyśmy powtórkę z Lehman Brothers, gdyż wiele europejskich banków ma u siebie greckie obligacje. To mogłoby spowodować ponowne załamanie na rynkach finansowych. Dlatego na szczeblu unijnym potrzebne są decyzje, dające uprawnienia audytorskie Eurostatowi czy Komisji Europejskiej, które będą kontrolować finanse publiczne w Grecji i w innych krajach strefy euro. W Grecji protestuje mniejszość, głównie związki zawodowe, które nie chcą się np. pogodzić z utratą czternastych pensji. Na Peloponezie rozgorzała dyskusja, jak podzielić ten rachunek za lata beztroski. Ale to już ich wewnętrzna sprawa, w którą Unia nie powinna się mieszać. Można się spodziewać, że po tej lekcji aspirująca do strefy euro Polska będzie bardzo starannie prześwietlona na wszystkie możliwe strony. Słowem, będzie trudniej.

+ www.jacekczabanski.salon24.pl

(wypowiedzi zebrał A.O.)

corbis

remier Tusk ogłosił, że jesteśmy gotowi pomagać Grecji. Deklaracja ta padła w momencie przekraczania przez Polskę kolejnych progów ostrożnościowych, związanych z nadmiernym zadłużeniem. Prawda jest taka, że kryzys w strefie euro pokazał, jak niebezpieczne jest forsowanie integracji w sytuacji zróżnicowanych warunków gospodarczych poszczególnych państw. Niektóre państwa w ogóle nie powinny były wejść do strefy euro, a weszły dlatego, że strefa euro – ograniczona do państw północnej Europy, z wyłączeniem południa – byłaby politycznie nie do zaakceptowania. Projekt euro był więc projektem czysto politycznym, mającym na celu przyspieszenie integracji europejskiej. Jak mówili w trakcie debaty w parlamencie zarówno socjaliści, jak i chadecy, strefa euro jest wielkim osiągnięciem, którego zazdroszczą nam inne kraje (wymieniono Chiny, Indie, Brazylię – sic!). Problemy niektórych państw powodują zagrożenia dla strefy euro, a więc konieczne jest prowadzenie bardziej skoordynowanej polityki gospodarczej i fiskalnej (czytaj: należy pozbawić te kraje samodzielności, bo najwyraźniej nie potrafią z niej skorzystać). Pytanie teraz, czy zwycięży niechęć Niemców do ponoszenia kosztów pomocy Grecji i ewentualnie innym państwom, czy też Niemcy zapłacą, ale w zamian będą się domagać kontroli nad przyszłymi budżetami tych państw członkowskich, np. poprzez kontrolę podstawowych wskaźników budżetowych. Oznaczałoby to oczywiście oddanie kolejnego obszaru suwerenności narodowej do Brukseli. Tymczasem najprostszym rozwiązaniem byłoby po prostu pozwolić Grekom na samodzielne rozwiązywanie ich problemów. Grecy, żeby spłacić swoje pożyczki, nie są w stanie sobie dodrukować euro i to jest ich problem. Jednak ogłoszenie przez nich niewypłacalności nie będzie stanowić niczego innego, jak potwierdzenie zasady, że to państwa członkowskie, a nie nikt inny, są odpowiedzialne za stan swoich finansów – brak odpowiedzialności za długi innych państw członkowskich przewidziany jest zresztą w art. 125 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Ogłoszenie niewypłacalności przez Greków nie spowoduje problemów dla innych członków strefy euro, chyba że rynki finansowe w swojej mądrości nie są w stanie dostrzec różnicy pomiędzy długiem Niemiec a Grecji. Problemy Grecy powinni więc rozwiązać sami, tak aby własnymi rękami naprawić to, co zepsuli.

ekonomista, były członek RPP i minister spraw zagranicznych w latach 1996-1997

21


ekspert odpowiada

Ostrożnie z optymizmem Tegoroczne zachowanie cen na rynkach finansowych przypomina huśtawkę. Na początku maja indeks

Dow Jones spadł nawet o 1000 pkt. Kilka dni później rynki odnotowały gwałtowne wzrosty, gdy kraje Unii Europejskiej ogłosiły plan stabilizacyjny o wartości 750 mld euro, a Europejski Bank Centralny obiecał rozpocząć interwencyjne zakupy obligacji zagrożonych państw strefy euro.

do r ad c a i n w e s t y c y j n y

D

zień po ogłoszeniu planu ceny greckich obligacji wzrosły o kilkadziesiąt procent, a inwestorzy zaczynają nabierać wątpliwości odnośnie dalszego rozwoju sytuacji gospodarczej na świecie. Z jednej strony, wciąż obserwujemy wiele pozytywnych czynników – amerykańska gospodarka przyśpiesza, a zyski spółek od kilku kwartałów rosną szybciej od oczekiwań. Europejska gospodarka powoli wydobywa się z recesji. W szybkim tempie rosną gospodarki azjatyckie. Niskie stopy procentowe wciąż zachęcają inwestorów do poszukiwania wyższych dochodów. Z drugiej strony, nie brakuje negatywnych sygnałów, do których inwestorzy przywiązywali dotychczas mniejszą wagę. Poziom zadłużenia w krajach rozwiniętych uniemożliwia powrót boomu konsumpcyjnego, co wymaga poszukiwania nowych źródeł wzrostu. Kryzys grecki unaocznił również konsekwencje nadmiernego zadłużenia

22

państw. Istnieją obawy o wpływ zacieśniania polityki monetarnej w Chinach na tempo wzrostu gospodarczego w Azji. Przecena euro w stosunku do dolara utrudni działania amerykańskich spółek, zmniejszając eksport i obniżając ich zyski. Amerykański ekonomista Nouriel Roubini, który z wyprzedzeniem przewidział nadejście obecnego kryzysu, sądzi, że popyt amerykańskich konsumentów w II połowie 2010 znacznie osłabnie, w miarę jak wygasną programy dopłaty do zakupów domów czy efekty rabatów podatków. Robert Prechter, jeden z wiodących przedstawicieli analizy technicznej, uważa, że rynki rozpoczęły w maju dużą zniżkę, w trakcie której inwestorzy stopniowo zredukują nadmierny – jego zdaniem – optymizm dotyczący dalszego rozwoju sytuacji gospodarczej. Nadejście konsolidacji po długim okresie mocnych wzrostów jest zjawiskiem naturalnym. Ceny akcji rosły praktycznie nieprzerwanie od marca 2009, w miarę jak zanikały obawy o kontynuację kryzysu finansowego. Wskaźniki ceny do zysku, mierzące poziom wyceny akcji, znajdują

Czy nawykłe do dobrobytu społeczeństwa zaakceptują reformy i zaciskanie pasa?

corbis

Grzegorz Łętocha


się obecnie na poziomach wyższych od historycznych średnich. Wartość głównych indeksów surowcowych wzrosła nawet o 50 proc. Tak dynamiczne zwyżki muszą w pewnym momencie ulec wyhamowaniu. Po okresie konsolidacji wzrosty mogą być kontynuowane, jeśli uda się zapobiec rysującym się na horyzoncie zagrożeniom. Jeśli jednak ponownie osłabnie wzrost gospodarczy lub problem narastającego zadłużenia krajów rozwiniętych wyrwie się

spod kontroli, trzeba będzie przygotować się na gorsze scenariusze. Czy grozi nam kolejny kryzys?

Zacznijmy od obaw o politykę fiskalną. Zanim ogłoszono plan ratunkowy dla Grecji, inwestorzy obawiali się, że jej bankructwo spowoduje rozlanie się kryzysu na inne kraje strefy euro. Ogłoszenie planu stabilizacyjnego nie uspokoiło jednak sytuacji na rynkach finansowych, bowiem akcja ratunkowa nie przywraca wypłacalności zagrożonych krajów, a jedynie pozwala zyskać czas na przeprowadzenie reform. Zgodnie z prognozami OECD przeciętne zadłużenie krajów rozwiniętych wzrośnie na koniec bieżącego roku do poziomu ok. 70 proc. PKB (na koniec 2006 było to 46 proc.). Reformy fiskalne w zagrożonych krajach – Hiszpanii, Portugalii czy Włoszech – mogłyby potencjalnie powstrzymać obawy o ich wypłacalność i trochę uspokoić rynki. Rynki finansowe oczekują obniżenia deficytów. Wprawdzie chcą, by zacieśniano politykę fiskalną w zadłużonych krajach, ale proces ten wiąże się z ryzykiem. Ze względu na słabość wzrostu gospodarczego w Europie oraz uwarunkowania społeczne i polityczne, można sformułować dwojakiego rodzaju obawy: po pierwsze, czy reformy zostaną zaakceptowane przez nawykłe do dobrobytu społeczeństwa, po drugie, czy programy oszczędnościowe nie zepchną gospodarek na powrót w objęcia recesji. Pierwsza obawa wiąże się z tym, że niektóre społeczeństwa reagują na inicjatywy oszczędnościowe lub podnoszenie podatków gwałtownymi protestami, jak np. w Grecji. Wdrożenie niezbędnych reform jest tam politycznie trudne. Przypadki takie jak Łotwa czy Irlandia, gdzie reformy zaakceptowano bez szczególnych protestów, są wyjątkiem. Do tego dochodzi niechęć krajów, które nie poddały się spirali zadłużenia, do finansowania państw, które zaciągnęły nadmierne długi. Podczas ostatnich wyborów Niemcy wyraźnie pokazali, że nie godzą się łatwo na finansowanie pomocy dla innych.

Z drugiej strony, scenariusz, w którym w porę wdrożone reformy zapobiegną fiskalnej katastrofie, też na krótką metę nie wzbudza entuzjazmu inwestorów. W warunkach słabego ożywienia gospodarczego w strefie euro konieczność oszczędności budżetowych w państwach europejskich przywołuje widmo ponownej recesji. Przez wiele lat gospodarki peryferyjne Europy czerpały korzyści z przynależności do strefy euro, objawiające się przede wszystkim niskimi stopami procentowymi. Dostęp do takiego finansowania napędzał wewnętrzną konsumpcję, przyczyniając się do powstawania boomu na rynku nieruchomości i nierównowagi w obrotach zewnętrznych. W obliczu kryzysu gospodarki te nie są w stanie szybko przestawić się na bardziej zrównoważone źródła wzrostu, w tym przede wszystkim eksport. A dla jego poprawy konieczne jest zwiększenie konkurencyjności gospodarek. Przy braku niezależnej waluty dostosowania w krajach euro powinny polegać na obniżeniu płac i uelastycznieniu rynku pracy. Powyższe rozważania ukazują istotę zagrożeń leżących u podstaw fali wzrostów rozpoczętej na początku 2009. Gospodarki zostały pobudzone olbrzymimi pakietami stymulującymi, ale ich wielkość powoduje nadmierny wzrost długu i stąd pakiety te powinny zostać w pewnym momencie wycofane. Czy wzrost gospodarczy przyśpieszy na tyle, żeby pakiety te bezpiecznie wycofać? Jak poradzą sobie gospodarki bez dodatkowych impulsów? Droga deflacyjna

Załóżmy, że w zadłużonych krajach nastąpią niezbędne dostosowania fiskalne, lecz gospodarki nie udźwigną tych dostosowań, powracając do recesji. W takich warunkach inwestorzy muszą być gotowi na realizację scenariusza deflacyjnego. Dla prześledzenia takiego wariantu przywołajmy przykład Japonii, która podąża drogą deflacji od 20 lat. Deficyt fiskalny występuje w tym kraju w każdym roku, a agencje ratingowe obniżyły oceny wiarygodności kredytowej. Koszty pożyczkowe japońskiego rządu utrzymują się jednak na najniższym poziomie na świecie, rentowność 20-letnich obligacji ma poziom bliski 2,1 proc., a dwuletnich wynosi zaledwie 0,2 proc. Dlaczego zatem Japonia nie padła dotychczas ofiarą kryzysu finansowego? Przede wszystkim dlatego, że nigdy nie była uzależniona od zewnętrznych kredytodawców.

23


ekspert odpowiada we za blisko 1,5 bln dolarów. Bank Anglii skupił niemal jedną czwartą brytyjskich obligacji. W obliczu greckiego kryzysu EBC obiecał rozpocząć skup obligacji zagroşonych krajów europejskich. Podejmowane przez banki centralne działania są doraźnie skuteczne. Wzrostom na rynkach finansowych towarzyszy stopniowe odrodzenie realnych gospodarek. Inflacja nie stanowi şadnego problemu – w kwietniu w strefie euro wyniosła zaledwie 1,5 proc. Jeśli jednak skupowi rządowych obligacji nie będą towarzyszyć programy naprawy finansów publicznych, banki centralne wydrukują masę pieniędzy, monetyzując deficyty. Gdy gospodarka zacznie pracować na jeszcze wyşszych obrotach, ilość pieniędzy w obiegu moşe zacząć stopniowo nakręcać spiralę inflacyjną. Tani pieniądz podbije ceny – tak jak widzimy to w ostatnich miesiącach na rynkach surowcowych. Niskie stopy procentowe zniechęcą do oszczędzania i pobudzą wzrost wydatków. Banki centralne będą pod presją, by nie rozpoczynać zacieśniania polityki monetarnej zbyt wcześnie. Przy deficytach budşetowych utrzymanie niskich kosztów poşyczkowych będzie dla rządów priorytetem. W pewnym momencie oczekiwania inflacyjne mogą wzrosnąć, a wraz z nimi rozpocznie się presja na wzrost cen. Raz zapoczątkowaną inflację bardzo trudno będzie zahamować. Jednym z mechanizmów zwiększających oczekiwania inflacyjne moşe być korekta kursów walutowych i wzrost cen surowców. Kraje obciąşone długiem i deficytami, ale posiadające własną walutę, mogą osiągnąć poprawę konkurencyjności poprzez jej de-

Jedynie 4 proc. japońskich obligacji znalazło nabywców za granicą. Ich dochodowość jest dodatnia w wyraşeniu realnym, gdyş ceny w Japonii stale spadają. Na drodze deflacji obligacje okazują się zyskowną inwestycją, a przynajmniej pozwalają zachować realną wartość kapitału. Gorzej jest na rynku akcji. Wartość notowanych w Tokio akcji jest o blisko 75 proc. ponişej rekordowego poziomu z 1989. Droga inflacyjna

EBC i inne banki centralne są aş nadto świadome ryzyka deflacji. Stąd podejmowane w ostatnich latach impulsy monetarne

Nakreślone tu scenariusze uzmysławiają wyraźnie konieczność dywersyfikacji portfela, zarówno w sensie geograficznym, jak i pod względem klas aktywów. są bez precedensu. FED obnişył stopę funduszy federalnych niemal do zera. Podczas szczytu paniki na rynkach finansowych – zastąpił rynki w roli nabywcy obligacji przedsiębiorstw. Aby obnişyć długoterminowe stopy procentowe i koszt kredytu hipotecznego, skupił obligacje federalnych agencji hipotecznych oraz obligacje rządo-

A k c j e i o b l i g a c j e s k a r b o w e USA 2 0 0 1 - 2 0 0 9  ' & % $ # " !    v v  v! v"

24

Ab]^Ohe`]bc7\RSYacA>#%

Ab]^Ohe`]bc7\RSYac0Z]][PS`U344/A]PZWUOQXWaYO`P]egQVCA/&%

' 

'&

'"

& 

&&

% 

&"

%&

%"

% 

$&

$"

# 

#&

#"

" 

"&

""

! 

!&

  

!"

 &

 "

 

&

"

%!

 

v$ !!

źródło: bloomberg

v#

precjację, jak ma to miejsce w przypadku brytyjskiego funta. Wielka Brytania w ciągu ostatnich 30 lat dokonała duşych zmian w strukturze wytwarzanego dochodu, przy czym rola przemysłu uległa obnişeniu, a wzrosła rola usług, zwłaszcza finansowych. W takich przypadkach próby skorzystania z popytu zewnętrznego poprzez deprecjację nie dają szybkich efektów, gdyş występuje niedobór oferty eksportowej. Rośnie przy tym ryzyko, şe deprecjacja krajowej waluty okaşe się głębsza i bardziej długotrwała niş zakładano i konieczne okazują się cięcia budşetowe oraz podwyşki podatków, gdyş niedobór popytu utrudnia przyśpieszenie wzrostu gospodarczego. Jeśli cięcia te nie zostaną w porę wprowadzone, pojawienie się presji inflacyjnej okaşe się kwestią czasu. Konsekwencje dla rynków finansowych

Realizacja jednego z opisanych powyşej scenariuszy będzie mieć fundamentalne znaczenie dla zachowania się rynków finansowych i dochodowości poszczególnych klas aktywów. Jak dowodzi przykład japoński, długotrwała deflacja powoduje, şe zyski z obligacji są znacznie wyşsze od dochodowości akcji czy surowców. Inwestor, który przez ostatnią dekadę trzymał portfel amerykańskich akcji, równieş osiągnął znacznie nişszy zysk niş posiadacz obligacji (por. wykres). Akcje charakteryzowały się w tym okresie znacznie wyşszą zmiennością od obligacji. Z kolei w warunkach dalszej niepowstrzymanej ekspansji monetarnej i fiskalnej efekt będzie prawdopodobnie odwrotny – inwestorzy przecenią obligacje, obawiając się inflacji i niewypłacalności państw, zaś ceny surowców i akcji powinny wzrosnąć, zabezpieczając kapitał przed erozją. Nie wiadomo, czy któryś z opisanych powyşej scenariuszy zostanie rzeczywiście zrealizowany. Świadomość i realność zagroşeń mobilizują do podejmowania prób uniknięcia najgorszych konsekwencji narastających długów. Tym niemniej nakreślone scenariusze uzmysławiają konieczność dywersyfikacji portfela – zarówno w sensie geograficznym, jak i pod względem klas aktywów. Obecnie wybór tych klas i moşliwości dywersyfikacji są szersze niş dawniej. W obliczu niepewności co do rozwoju dalszej sytuacji, warto skonsultować się z doradcą finansowym i upewnić, şe oszczędności są dobrze przygotowane na nadciągającą finansową zawieruchę. •


narzędzia internetowe inwestowanie

Nowy analizator wyników funduszy W poprzednim numerze prezentowaliśmy internetowy analizator wyników funduszy udostępniony klientom przez BPH TFI. W marcu 2010 pojawiła się jego nowa wersja.

O

funduszu, w ramach którego został utworzony nasz plan. Autorzy analizatora dali nam m.in. możliwość porównania wyników PSO z wynikiem funduszu i obserwacji zmian wartości inwestycji w wybranym okresie.

kazał się on interesującym narzędziem dla klientów towarzystwa i ważnym narzędziem wsparcia sprzedaży dla doradców klienta. Nowa wersja zawiera kilka dodatkowych zakładek i wiele funkcjonalnych udogodnień „starych”. Część z nich jest odpowiedzią na uwagi użytkowników, w tym także Czytelników magazynu „Funduj. ABC inwestowania”. Prześledźmy okiem klienta, jak analizator wygląda po zmianach. 1

Wybór funduszy (I zakładka)

Nowa wersja posiada możliwość zmiany daty wyceny. Człowiekowi o zacięciu historyka-archiwisty umożliwia to łatwe i szybkie znalezienie historycznych wartości wycen. Dla wielbicieli sportu, a może

5

stóp zwrotu”, który pozwala na szybkie wyliczenie stóp zwrotu dla wybranych funduszy, benchmarków i indeksów giełdowych oraz umożliwia przesył danych bezpośrednio do Excela lub tabeli html. 3

przede wszystkim zdrowej rywalizacji, ciekawą opcją jest dodanie ikony „pucharka”, informującej, który fundusz został „funduszem miesiąca”. 2

Interesujący „sygnał ostrzegawczy” dla inwestora – wykres obrazujący stosunek zysku do ryzyka dla utworzonego portfela lub funduszu w stosunku do funduszy otwartych. Dzięki tej zakładce możemy także wybrać trzy różne sposoby prezentacji, dowolnie zmieniać skład portfela i wybrać dowolny okres analizy.

Portfel funduszy (III zakładka)

W trzeciej zakładce, która daje przede wszystkim możliwość utworzenia Portfela Funduszy (z wybranych w I zakładce),

Porównanie wyników funduszy (II zakładka)

6

dokonano zmian w grafice, podobnie jak w zakładce II, oraz dodano informację o poziomie ryzyka danego portfela. 4

N  OWOŚĆ – Moje PSO (IV zakładka)

To coś dla ambitnych i cierpliwych. Zakładka umożliwia pokazanie zmiany wartości inwestycji w ramach Planów Systematycznego Oszczędzania przy uwzględnieniu historycznych wyników

NOWOŚĆ – Symulacje (VI zakładka)

Coś dla początkujących, którzy gubią się w gąszczu możliwości, jakie daje analizator on-line. Symulowane przedziały stóp zwrotu możliwych do uzyskania przez wybrany portfel lub fundusz otwarty znacznie rozjaśnia obraz. Należy pamiętać o zasadzie, że im szerszy przedział, tym wyższe prawdopodobieństwo znalezienia się rzeczywistych stóp zwrotu w symulowanym przedziale. Zakładka pozwala na wykonanie symulacji w okresie aż 60 miesięcy. Możemy także zmodyfikować cztery poziomy prawdopodobieństwa i dowolnie zmieniać skład portfela. 7

Przypomnijmy, że w tej zakładce istnieje możliwość porównania wyników inwestycyjnych funduszy w wybranym czasie z benchmarkiem i indeksem giełdowym. Możemy także dodawać i usuwać fundusze oraz dokonać wyboru dowolnego okresu analizy. Autorzy narzędzia popracowali tutaj głównie nad jego czytelnością graficzną. Mamy teraz większy obszar wykresu i możliwość zmiany koloru linii wykresu dla danego funduszu. Dodano także niezwykle przydatny „kalkulator

NOWOŚĆ – Zysk/Ryzyko (V zakładka)

Kupno funduszy – Podsumowanie (VII zakładka)

Ostatnia zakładka stanowi podsumowanie najważniejszych elementów wybranego funduszu lub utworzonego portfela funduszy oraz zawiera wiele przydatnych danych kontaktowych. • Przetestował Andrzej Opala redaktor naczelny Prosimy o nadsyłanie swoich uwag o serwisie na adres: opinie@bphtfi.pl

Analizator znajdziecie Państwo pod adresem: www.analizy.bphtfi.pl

25


ekspert odpowiada

Oszczędności Polaków znowu rosną Okazuje się, że kryzys finansowy miał krótkotrwały wpływ na oszczędności gospodarstw domowych. Czwarty kwartał ubiegłego roku był kolejnym, piątym z rzędu okresem wzrostu wartości oszczędności zgromadzonych przez gospodarstwa domowe w Polsce.

Ł

ączna suma oszczędności, na którą składają się obligacje i bony skarbowe, akcje, środki na drugofilarowych kontach emerytalnych, w funduszach inwestycyjnych, gotówka w obiegu oraz depozyty bankowe wyniosły 31 grudnia 2009 796,2 mld zł. Nigdy dotąd wartość środków przeznaczonych przez gospodarstwa domowe na przyszłą konsumpcję nie była wyższa. Tym samym po jednorocznej przerwie, wywołanej światowym kryzysem finansowym, powróciliśmy na ścieżkę wzrostu.

Rosną już nie tylko depozyty

Największy wpływ na wzrost oszczędności w 2009 odegrały bankowe depozyty, których wartość zwiększyła się o 49,2 mld zł, (+14,8 proc.) i osiągnęła wysokość 381,1 mld zł. Sektor bankowy kontynuuje więc tendencję z 2008. Różnica polega na tym, że wówczas banki rozgrywały między sobą swoistą wojnę depozytową, licytując się na stawki oprocentowania, a dziś oprocentowanie rachunków spada. Nie przeszkadza to jednak Polakom. Wygląda na to, że nadal cenimy sobie bezpieczeństwo odłożonych środków.

Drugim pod względem wpływu segmentem są środki zgromadzone w otwartych funduszach emerytalnych. Powiększyły się one w ciągu roku o 40,4 mld zł (+29,2 proc.). O ile w przypadku depozytów decydującym o skali wzrostu czynnikiem jest nowa gotówka kierowana do banków, o tyle w przypadku OFE zmiana aktywów wynika z dwóch czynników. Pierwszy z nich to

Tabela. Wartość oszczędności gospodarstw domowych w podziale na grupy aktywów wartość (mld PLN) Grudzień 08

zmiana

Grudzień 09

mld PLN

struktura %

Wrzesień 09

28.1

37.7

9.6

34.3%

5.1%

4.7%

obligacje i bony

13.6

12.7

-0.9

-6.6%

1.7%

1.6%

krajowe fundusze inwestycyjne**

51.0

62.5

11.5

22.5%

7.8%

7.8%

1.8

2.7

1.0

56.6%

0.3%

0.3%

25.8

31.0

5.2

20.2%

3.9%

3.9% 22.4%

fundusze zagraniczne ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe otwarte fundusze emerytalne

138.3

178.6

40.4

29.2%

21.9%

depozyty złotowe i walutowe

331.9

381.1

49.2

14.8%

47.5%

47.9%

90.7

89.8

-1.0

-1.1%

11.7%

11.3%

681.2

796.2

115.0

16.9%

100.0%

100.0%

gotówka w obiegu poza kasami banków razem

Źródło: Analizy Online, na podstawie danych NBP, MF, GUS, TFI, PTE TUNŻ * dane dotyczące zdematerializowanych akcji przechowywanych na rachunkach w biurach maklerskich ** dostępne dla osób fizycznych, skorygowane o wartość inwestycji ubezpieczycieli

26

Grudzień 09

akcje spółek publicznych*

corbis

Tomasz Publicewicz a n a l i t y k A n a l iz y O n l i n e


składka, którą systematycznie odkładamy z naszego bieżącego wynagrodzenia, zaś drugi, to sytuacja na rynku kapitałowym. O ile sytuacja na rynku pracy może jedynie wzmacniać lub osłabiać tendencję (zmiany poziomu wynagrodzenia, liczba zatrudnionych), o tyle to, co się dzieje na giełdzie i na rynku obligacji, podlega dużo większym wahaniom. Ostatnie 12 miesięcy to jednak dobry czas – szacujemy, że wzrost cen akcji i obligacji w minionym roku stanowił nieco ponad połowę zmiany aktywów OFE. Podobieństwa znajdziemy również w przypadku pozostałych form wspólnego inwestowania, czyli funduszy inwestycyjnych

oraz ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych. W obu przypadkach zmiana wartości aktywów zależy od tego, co dzieje się na rynkach kapitałowych oraz od tego, czy mamy blisko 800 mld zarządzającym naszymi oszczędności, środkami instytucjom ale powinno ich być powierzamy nowe środtrzy razy tyle. ki. W funduszach krajowych TFI, funduszach oferowanych w Polsce na podstawie notyfikacji przez zagraniczne firmy inwestycyjne oraz funduszach oferowanych przez firmy ubezpieczeniowe w ramach produktów inwestycyjnych, w 2009 odnotowaliśmy przewagę nowych wpłat nad umorzeniami. Jednak wobec skali wzrostów na światowych giełdach, dodatnie saldo stanowiło w większości przypadków znikomą część przyrostu aktywów. Najwyższą dynamikę mogliśmy obserwować w przypadku funduszy oferowanych przez zagraniczne firmy inwestycyjne, które o połowę zwiększyły aktywa pozyskane z Polski. Jednak z uwagi na skalę zjawiska, największy wpływ na nasze oszczędności miały fundusze inwestycyjne krajowych TFI oraz ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe. W obu przypadkach odnotowaliśmy zbliżoną dynamikę (+22,5 proc. oraz +20,2 proc.), a łączny przyrost ich aktywów to 17 mld zł. Dobra koniunktura na rynkach akcji wpłynęła też pozytywnie na wartość bezpośrednich inwestycji na rynku akcji. Szacujemy, iż osoby fizyczne posiadały na koniec grudnia akcje spółek z warszawskiej giełdy o wartości 37,7 mld zł. To o blisko 10 mld zł więcej (+34,3 proc.) niż przed rokiem. Gorzej wygląda sytuacja w przypadku obligacji i bonów skarbowych nabywanych od Skarbu Państwa. Po jednorazowym istotnym wzroście z października 2008, gdy świat tkwił w epicentrum kryzysu,

jakim był upadek banku Lehman Brothers, wartość papierów skarbowych ponownie zaczęła spadać. Jedyną kategorią zyskującą na wartości są obligacje oszczędnościowe, których na koniec grudnia posiadaliśmy w portfelach o 18 proc. więcej niż przed rokiem. Jednak w pozostałych segmentach nastąpił spadek, który w sumie doprowadził do zmniejszenia stanu posiadania papierów skarbowych o 6,6 proc. Czy jest potencjał do dalszego wzrostu?

Odpowiedź brzmi „tak”. Swoistym fenomenem, z którym mieliśmy do czynienia w minionym roku, była utrzymująca się zdolność do generowania nowej gotówki. To chyba jedyne wytłumaczenie dla sytuacji, w której w ciągu roku „wysupłaliśmy” kilka miliardów na nowe inwestycje w fundusze, zwiększając jednocześnie wartość środków przechowywanych w bankach o  blisko 50 mld zł. Warto pamiętać, że wobec oferowanego przez banki średniego oprocentowania, ponad 90 proc. tej kwoty to całkowicie nowe środki. Przyczyniają się do tego transfery od Polaków pracujących za granicą. Choć są one niższe niż w rekordowych latach, to nadal pozostają na wysokim poziomie – według NBP ich wartość w całym roku 2009 wyniosła 6,4 mld euro. To znaczna suma, ale nawet gdy ujmiemy ją w całości, to pokryje ona tylko część nowych środków. W polskich warunkach dane ilościowe nie idą w parze z informacjami o charakterze jakościowym, które płyną z badań. Wciąż mamy do czynienia z sytuacją, w której ponad połowa Polaków nie przyznaje się do posiadania oszczędności. Można przyjąć, że będzie się to zmieniało i nie tylko będziemy dysponowali coraz większymi kwotami, ale będzie się też zwiększała liczba osób dysponujących wolnymi środkami. Gdybyśmy pokusili się o prognozę tego, co nas czeka w dłuższej perspektywie, to potencjał wzrostu jest olbrzymi. Gdy odniesiemy wartość naszych oszczędności do PKB, to okaże się, że na koniec 2009 ta relacja wynosi w Polsce 61,5 proc. Porównanie tego do danych z krajów Europy Zachodniej pokazuje, że aby im dorównać, powinniśmy mieć oszczędności na poziomie mniej więcej trzykrotnie wyższym. Zajmie to oczywiście lata, ale kierunek wydaje się być jednoznacznie wytyczony. •

27


inwestowanie emerytura

Emerytura na obcasach Biznes „chodzi” dzisiaj nie tylko w markowych adidasach i pantoflach, ale również na obcasach. Bo do tego świata zdecydowanym krokiem weszły kobiety. Coraz więcej nowych pomysłów i coraz więcej firm wprowadzanych na rynek to ich zasługa.

to kobiety zwykle myślą o przyszłości finansowej – swojej i rodziny.

Kobieta myśli o emeryturze

To zwykle kobiety myślą o przyszłości finansowej – swojej i rodziny. Dość dokładnie planują na przykład losy dzieci. Matki wybierają dla swych pociech dobre (czytaj: płatne) szkoły, studia, a nawet leczenie. Bo kobiety są rozsądne. Coraz lepiej rozumieją też prawdę, o której piszemy od początku istnienia naszego magazynu – że o tym, jak będziemy żyć za 20, 30,

28

corbis

S

ą wykształcone, ambitne, inteligentne, nie boją się wyzwań, jednocześnie kierując się rozsądkiem. Kobieta przedsiębiorcza jest świetnie zorganizowana i wszechstronna, to również dobry szef – wymaga, ale umie też słuchać. W ostatnich latach kobiety poświęcają więcej energii rozwojowi zawodowemu, co jednak nie oznacza, że są przez to mniej „rodzinne” i „macierzyńskie”. Panie coraz chętniej zakładają własną działalność gospodarczą. Ponad 62 proc. Polek deklaruje, że tym, co motywuje je do tego, jest poczucie niezależności.

40 lat, należy pomyśleć już dziś, bo emerytury wypłacane z I i II filaru z pewnością nie będą dla nas satysfakcjonujące. To, co dostaniemy z ZUS-u i otwartego funduszu emerytalnego (OFE), nie będzie pozwalało na dostatnie życie. Jeśli nic się nie zmieni, z ZUS-u można będzie dostać góra 50-60 proc. tego, co dziś zarabiamy. A jeśli prowadzimy działalność gospodarczą i płacimy niskie składki – dostaniemy od państwa jeszcze

mniej. Dlatego dobrze jest zgromadzić kapitał, który pozwoli nam na to, na co nie wystarczy emerytura. Oto, co panie powinny wiedzieć o swoich przyszłych emeryturach. Kobiety zawsze dostają mniej

Zarówno w starym, jak i nowym systemie emerytalnym, średnie świadczenia dla kobiet są znacznie niższe od emerytur dla


mężczyzn. Zgodnie z ustawą emerytalnorentową, kobiety uzyskują prawo do emerytury o pięć lat wcześniej niż mężczyźni (w wieku 60 lat), również wymagany od nich staż ubezpieczeniowy jest o pięć lat krótszy od stażu wymaganego od mężczyzn (w przypadku kobiet 20 lat). W starym systemie wysokość emerytury zależy od stażu ubezpieczeniowego, stosunku średnich zarobków w wybranym okresie do przeciętnego wynagrodzenia w kraju (a kobiety uzyskują niższe wynagrodzenie za pracę od mężczyzn – czyt. tekst na str. 15) i kwoty bazowej w dniu przejścia na emeryturę. W nowym systemie wysokość emerytury zależy od kwoty kapitału początkowego, kapitału stanowiącego sumę składek odkładanych na konto ubezpieczonego w ZUS (I filar), kapitału zgromadzonego w  II filarze (jeśli ubezpieczony przystąpił do OFE), kapitału zgromadzonego przez ubezpieczonego w III filarze, wskaźników waloryzacji kapitału początkowego oraz zysków wypracowanych przez instytucje zarządzające kapitałem zgromadzonym w II i III filarze. W nowym systemie, podobnie jak w  starym, kobiety też otrzymają mniejszą emeryturę niż mężczyźni, bo mają krótszy staż ubezpieczeniowy,

w tym znacznie krótsze okresy składkowe, a także bardzo często niższe wynagrodzenie, stanowiące podstawę do obliczania kapitału początkowego i wysokości składek. Emerytura dla matek

Wydawałoby się, że państwo powinno przynajmniej zadbać o demograficzną przyszłość narodu i zdecydować się na zmiany przepisów emerytalnych dotyczących młodych matek. Tymczasem okresy pobierania zasiłku macierzyńskiego traktuje się jako składkowe, ale już jako

Zarówno w starym, jak i nowym systemie emerytalnym, średnie świadczenia dla kobiet są znacznie niższe od emerytur dla mężczyzn. nieskładkowe uznawane są okresy urlopu wychowawczego, urlopu bezpłatnego dla matki pracującej opiekującej się małym dzieckiem i okres niewykonywania pracy z powodu opieki nad dzieckiem. Wymienione okresy tylko wtedy zostaną zaliczone do nieskładkowych, gdy przypadały przed dniem nabycia prawa do emerytury lub renty, a także wówczas, gdy trwały do trzech lat na każde dziecko w wieku do czterech lat i do sześciu lat łącznie, bez względu na liczbę dzieci. Do okresów nieskładkowych można zaliczyć dodatkowo po trzy lata na każde dziecko, na które – ze względu na stan fizyczny,

Zo bac z , ja k ą d o s ta n i e s z e m e ry t u r ę (ko b i e t y )

Rok urodzenia

Rok przejścia na emeryturę

Emerytura %

Emerytura PLN

1953

2013

51,3

1657,1

1954

2014

51,5

1644,4

1955

2015

51,1

1631,6

1956

2016

50,4

1609,2

1957

2017

49,7

1586,9

1958

2018

49

1564,5

1959

2019

48,2

1539,0

1960

2020

47,4

1513,4

1961

2021

46,4

1481,5

psychiczny lub psychofizyczny – przysługuje zasiłek pielęgnacyjny. Wcześniejsza emerytura dla kobiet

Urodzeni przed 1 stycznia 1949 r. zachowują uprawnienia do tzw. wcześniejszej emerytury, tj. przed osiągnięciem powszechnie obowiązującego wieku emerytalnego. Jeśli mają 55 lat, muszą udowodnić co najmniej 30-letni okres składkowy i nieskładkowy. Po przekroczeniu 55 lat wystarczy udowodnić co najmniej 20-letni okres składkowy i nieskładkowy oraz całkowitą niezdolność do pracy. Kobieto, działaj!

Aby mieć wyższą emeryturę, kobiety powinny przede wszystkim wydłużyć okres swojej aktywności zawodowej. Już teraz rozważane jest ustawowe wydłużenie wieku emerytalnego kobiet. Byłby on zwiększany stopniowo, aż do zrównania z wiekiem emerytalnym mężczyzn. Podobne zmiany są już wprowadzane w wielu państwach europejskich. Żadnej z pań nie trzeba chyba przekonywać, że powinny oszczędzać pieniądze w trzecim filarze (Indywidualne Konta Emerytalne – IKE). Warto przy tym wybrać taką instytucję finansową, która daje szansę na wypracowanie możliwie największego zysku zainwestowanego kapitału. • Indywidualne korzyści emerytalne dzięki IKE BPH TFI l w ysoki limit wpłat na IKE. Warto wykorzystać limit wpłat na IKE, który w 2010 jest znacznie wyższy niż w latach 2005–2008 i wynosi, podobnie jak w zeszłym roku, aż 9579 zł, l w przypadku wypłaty dochody z inwestowania środków gromadzonych na IKE są zwolnione z podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki), l oferta dostosowana do wieku i celu inwestycyjnego, l w ofercie znajdują się dwa modelowe programy inwestowania IKE dopasowane do oczekiwań klientów, z możliwością przenoszenia środków między wariantami IKE, l ł atwiejszy dostęp do oszczędności. Nowe przepisy regulujące IKE dopuściły możliwość tzw. częściowych zwrotów, czyli wycofania w dowolnym momencie części środków zgromadzonych na IKE (przypominamy, że środki wycofywane z IKE w ramach zwrotów podlegają opodatkowaniu).

źródło: wyliczenia Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (Gazeta Wyborcza 2008.07.25)

29


psychologia inwestowania

Opowieść o trzech szklankach A właściwie o trzech sposobach myślenia. A nawet o trzech rodzajach ludzi, w zależności od tego, jak myślą i jak żyją. Dwie pierwsze szklanki pochodzą z klasycznej biznesowej opowieści, która odróżnia optymistów od pesymistów. Mówi się w niej o szklance do połowy pełnej i szklance do połowy pustej. Dariusz Duma c oa c h i do r ad c a C H I LTERN P o l ska

B

iznesowy i gospodarczy świat przez lata nie lubił tych, co ją widzieli jako do połowy pustą. Rzeczywiście, tacy ludzie bywają często maruderami, szczególarzami, czepiają się. Spowalniają marsz, bo ich zawsze coś uwiera, albo coś gdzieś wokół jest nie tak. Aby działać, potrzeba optymizmu i energii tych, którzy mają do połowy pełną szklankę. Moc pozytywnego myślenia. A jednak – jak się okazuje na naszych oczach – system oparty o pełne uporu widzenie tylko napełnionej szklanki zdaje się bankrutować. Często okazuje się, że widzieliśmy ją pełną, bo bardzo chcieliśmy, tylko że w rzeczywistości ona pełna wcale nie była, i to już od długiego czasu. Jak to więc jest z tą szklanką? Czy jest jakaś „trzecia droga”? Mieli rację starożytni, twierdząc, że „cnota leży pośrodku”. Mówiąc o dwóch szklankach, właściwie okazuje się, że rozmawiamy o skrajnościach. Dla dzisiejszego sposobu myślenia pesymizm zwolenników pustej szklanki wydaje się być w oczywisty sposób szkodliwy i niepożądany. Trzeba go eliminować. Zobaczmy tylko, ile jest różnego typu szkoleń i warsztatów, gdzie uczą „pozytywnego myślenia” i nastawienia na cele. Orientacja „na problemy” źle się kojarzy. Znam wielu szefów, którzy jak mantrę

30

powtarzają swoim podwładnym: „nie przychodź do mnie z problemami, przychodź z rozwiązaniami”. Tylko że po co właściwie wtedy przychodzisz?

dość bezkrytycznego, nieugruntowanego optymizmu. Managerom doradzą dziś wyraźnie i wprost: „bądź miękki dla ludzi, ale twardy dla rzeczywistości”. Powrócił przykład admirała Jima Stockdale’a, który był Uczciwa obserwacja świata pokazuje, że najwyższym stopniem jeńcem w czasie wojbrak świadomości potencjalnych probleny wietnamskiej. Przeżył w „Hanoi Hilton”, mów wcale nie jest cnotą. Kończy się zatorturowany i dręczony przez 8 długich lat. zwyczaj hurraoptymizmem. Inaczej ujmuje Pytany o to, jak mu się udało, co sprawiło, że to jeden z managerów, którym doradzam, tak wielu zginęło, a on przetrwał, sformułomówiąc, że są tacy ludzie i takie zespoły, co wał tzw. paradoks Stockdale’a: nie przetrwali wejdą w pokrzywy i nawet nie mają o tym ludzie, którzy swoje myślenie opierali o łatwy pojęcia. Świadomość ryzyka, zdolność doi tani optymizm: „wyjdziemy już wkrótce, strzeżenia potencjalnego problemu, będzie dobrze, na święta będziemy widzenie słabych punktów – odw domu”. Taka tania nadzieja łatwo system oparty powiedzialnie patrząc, to są warbankrutuje – nie masz na czym się na widzeniu tościowe cechy, oczywiście o ile oprzeć, zwłaszcza gdy zawiedzie. szklanki pełnej do zachowamy odpowiedni umiar „Nie można mylić wiary w przepołowy bankrutuje na naszych oczach. i umiemy potencjalne zagrożenia trwanie – a tej nigdy nie wolno komunikować. Potrzeba procedur ci stracić, cokolwiek by się działo awaryjnych. W tym sensie rozsąd– z podstawową dyscypliną konfronna dawka „zorientowanych na problem” tacji z najbardziej nawet brutalnymi faktamoże się okazać skarbem każdej rodziny, mi, które określają twoje aktualne położenie”. zespołu czy firmy. Tylko… czy umiemy ich Brutalne fakty i wiara. Dwa równoważne usłyszeć, zwłaszcza wtedy, kiedy wszystko fundamenty wewnętrznej siły. Zawsze idzie dobrze? A nawet jeśli nie idzie, to na „i” – nigdy „zamiast”. Znam wielu manaogół można niewielkim kosztem zamieść gerów, którzy jednak powiedzą dziś: „dłupod dywan i skwitować sakramentalnym ga zima, powódź, kryzys, problemy? – nie „jakoś to będzie”. Tak lubimy. przyjmuję tego do wiadomości. Działamy jakby się nic nie stało”. Dzisiejsze badania dotyczące skuteczności życiowej i rozwoju dużo mówią o tzw. Obawiam się, że jeśli nie chcemy zauczciwości do bólu. To „syndrom przełojąć się rzeczywistością, ona szybko zajmie mu”, objaw zmian w sposobie postrzegania się nami. Lepiej więc mówić i myśleć, że świata. No i bankructwa tego, co już od owszem, jest trudno i właśnie dlatego szczejakiegoś czasu nie zdaje egzaminu. Mamy gólnie się zmobilizujemy, niż „nic się nie sta-


I drugi uroczy obrazek. Zdarzyło mi się prowadzić projekt doradczy w Grecji. Jeszcze w czasach, gdy był to kraj dostatku i błogości. Jak się okazało, opartego na złudzeniach i życzeniowym myśleniu. Kolacja w nadmorskiej tawernie, w gronie greckich managerów, z którymi dyskutujemy ich funkcjonowanie w korporacji. Dużo o zrozumieniu odmienności kultur. O ich kulturze. Mnóstwo pysznego jedzenia. I jedno zdanie, które zapadło mi w pamięć: „jeśli ty używasz słowa »odchudzanie«, to znaczy, że zupełnie nie rozumiesz greckiego sposobu życia”. Dziś wszyscy widzimy skutki. Kto będzie płacił za to, że się nie odchudzasz? Niestety, wołanie o motywację, jako kwieciste zadowolenie z  obecnego stanu rzeczy, ignorowanie zmian i życie na kredyt, jest zaskakująco powszechne. I nie ma ono nic wspólnego z silną, optymistyczną wizją, która uskrzydla i dodaje sił. Ci, którzy bujają w obłokach, zapominają, że wielka wizja wymaga wielkiej dyscypliny i wielkiego wysiłku. Inaczej pozostajesz „wiecznie dobrze zapowiadającym się”.

corbis

zafascynowani pozytywnym podejściem popadamy w terror zadowolenia.

ło”. Zresztą to „nic się nie stało” – tak często śpiewane przez polskich kibiców – jest szczególnie irytujące. Umiemy je śpiewać w sytuacji, gdy właśnie przegraliśmy (kolejne) eliminacje, nie mamy drużyny i nie mamy trenera, wszystko kosztowało mnóstwo pieniędzy, a następna szansa za cztery lata. Nic się nie stało? Co w takim razie musi się stać, żebyśmy uznali, że coś się jednak stało? Zafascynowani tzw. pozytywnym podejściem, popadamy w coś, co nazwałbym terrorem zadowolenia. Cokolwiek by się działo, ludzie muszą być zadowoleni. O kłopotach nie powiem, po co demotywować. Nawet nie pomyślę, bo też po co demotywować siebie… Jeśli krytyka – to delikatna, zawoalowana, no i trzeba od razu pochwalić, dla równowagi, żeby mniej bolało. Z tego myślenia rodzi się technika tzw. kanapki motywacyjnej. Owszem, może być mięsko krytyki, ale koniecznie pomiędzy dwiema kromkami „pozytywnej informacji zwrotnej”… Tylko że dzisiaj większość ludzi woli uczciwe „popsułeś, popraw” niż „to było prawie

niedostrzegalnie świetne” i inne językowe wygibasy, które niczego nie wnoszą. Jest więc wiele wartościowego w realnym widzeniu rzeczywistości, nawet jeśli okazuje się ona brutalna. Pod warunkiem jednak, że zachowamy realną wiarę w cel. W tym sensie warto widzieć pustą szklankę. A co z tymi, którzy ją widzą pełną? Nikogo pewnie nie trzeba przekonywać do tego, że optymizm jest cnotą. Wielka wiara, wielka wizja, na granicy możliwości, jest motywująca i stoi u źródeł wszystkich osiągnięć, w każdej właściwie dziedzinie życia. Rzadko jednak myślimy o tym, że ma granice… choćby granice rozsądku. Jak dosadnie mawiają praktycy: „są granice chciejstwa”. Od razu przypomina mi się podwładny, który na godzinę przed ważnym spotkaniem z klientem w Warszawie właśnie wyrusza z Białegostoku. Na moje: „przecież się spóźnisz”, odpowiada z furią: „nie demotywuj mnie”.

Przychodzą takie momenty, kiedy błogie zadowolenie i unikanie konfrontacji z brutalną rzeczywistością już nie daje się utrzymać. Trzeba otworzyć oczy. Kryzys. Król jest nagi. Nie ma skąd pożyczyć. Widzimy to dzisiaj wszyscy w ekonomii, w portfelach. Nawet państwa mogą się znaleźć na skraju bankructwa. Relacje i związki międzyludzkie też mogą bankrutować. Coś się wyczerpało. Któraś ze stron już nie chce więcej pożyczać. Szklanka stała się dla niej dramatycznie pusta i nie wierzy w możliwość jej napełnienia. A może nie chce już napełniać, może nie ma czym. To są nasze emocjonalne, energetyczne i finansowe bankructwa. Na szczęście jest jeszcze trzecia szklanka. A raczej – trzeci sposób myślenia. Odrobiona lekcja dwóch pierwszych. Wygrywają ci, którzy owszem, widzą, że szklanka jest do połowy pełna i do połowy pusta, ale natychmiast też widzą, jak wyglądałaby, gdyby była pełna w całości i są gotowi z determinacją działać, żeby tak się stało. To są liderzy, zdolni i gotowi, żeby naprawić ten świat. Na małą i na wielką skalę. Dla siebie, wokół siebie, ale i dla innych. Też tak chcesz? •

31


inwestycje fundusze

Rating dla BPH Stabilnego Wzrostu Kluczem do zmiany nastawienia jest utrzymanie dobrych rezultatów. Data analizy: 21 października 2009 Fundusz: BPH Stabilnego Wzrostu (BPH FIO Parasolowy) Segment: stabilnego wzrostu polskie Grupa: uniwersalne Rating: Autorzy: Jacek Kuciński (jk@analizy.pl), Tomasz Publicewicz (tp@analizy.pl)

Zarządzający częścią dłużną funduszu Witold Chuść również posiada sporą autonomię w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Nie krępują go limity w zakresie poziomu ryzyka stopy procentowej oraz doboru papierów skarbowych. Jedynym ograniczeniem jest przestrzeganie dopuszczalnego poziomu zaangażowania w papiery dłużne przedsiębiorstw, co do którego decydujący głos ma komitet inwestycyjny. Komitet zatwierdza również listę emitentów papierów dłużnych, których walorami jest zainteresowany zarządzający.

W

Polityka inwestycyjna i portfel

prawdzie BPH Stabilnego Wzrostu działa w ramach obecnej polityki inwestycyjnej od lipca 2003, jednak jego historia jest znacznie dłuższa. Pierwotnie utworzony w 1997 jako PBK ATUT 1 Zrównoważony jest jednym z dziesięciu najstarszych funduszy na naszym rynku. Mimo że w szczycie ostatniej hossy jego aktywa sięgały prawie 1,8 mld zł, to dekoniunktura na rynkach akcji oraz wypłaty klientów spowodowały, że obecnie stan środków zgromadzonych w funduszu wynosi ok. 540 mln zł. Ok. 15 proc. tej kwoty to aktywa przekazane w ramach planów systematycznego oszczędzania oraz indywidualnych kont emerytalnych. Zarządzający i proces inwestycyjny

Od początku 2007 funduszem zarządzają Marcin Winnicki (część akcyjna), do którego w październiku dołączył Witold Chuść (część dłużna). W poprzednich latach lokowaniem aktywów funduszu zajmowało się pięciu innych zarządzających, więc nie można powiedzieć, żeby od strony personalnej proces inwestycyjny należał do stabilnych. Obecni zarządzający stanowią najdłużej pracujący wspólnie zespół w historii funduszu. Podstawowe decyzje strategiczne, czyli poziom bieżącej alokacji w akcje, podejmowane są przez komitet inwestycyjny w trybie comiesięcznym. Komitet określa również preferowane zaangażowanie w poszczególne branże. Proces wspomaga analiza makroekonomiczna, na podstawie której prognozowany jest rozwój sytuacji na rynkach akcji. Marcin Winnicki posiada kilkuprocentowy margines odchyleń od modelowej alokacji, co stanowi jeden z istotnych obszarów, w których może on wnosić swoją wartość dodaną. W podejmowaniu decyzji co do poszczególnych spółek wspiera Winnickiego zespół czterech analityków specjalizujących się w różnych branżach. TFI nie tworzy listy preferowanych spółek, jednak największe tuzy naszego rynku niemal standardowo muszą znaleźć się w portfelu.

32

Podstawową kategorią lokat funduszu są dłużne papiery wartościowe, których udział nie może być niższy niż 60 proc. aktywów netto. Pozostałą część aktywów stanowią instrumenty udziałowe, tj. akcje, obligacje zamienne na akcje oraz instrumenty pochodne. Portfelem modelowym funduszu jest kompozyt zbudowany w 70 proc. z indeksu Merrill Lynch Polish Governents oraz w 30 proc. z WIG. W rzeczywistości jednak udział akcji pozostaje na nieco niższym poziomie, gdyż średnia dla okresów półrocznych z ostatnich 5 lat to niespełna 25 proc. O skali aktywności w zakresie alokacji jednoznacznie świadczy fakt, że na koniec 2008 oraz w czerwcu 2006 wskaźnik wyniósł 12 proc. Portfel akcyjny oparty jest głównie o spółki o dużej kapitalizacji, które dodatkowo zapewniają wysoką płynność. Standardowo 50-60 proc. portfela akcyjnego stanowią spółki z indeksu WIG20. Zarządzający nie stroni jednak od spółek o średniej i małej kapitalizacji, które uzupełniają część akcyjną aktywów. Portfel nie jest mocno rozdrobniony. Widać, że zarządzający wierzy w dokonywane przez siebie wybory. Na koniec czerwca tworzyło go 57 walorów, z czego połowa największych pozycji stanowiła 87 proc. portfela akcyjnego. Istotną rolę odgrywają spółki sektora bankowego, mediowego oraz budowlane. Widać przy tym znaczną aktywność zarządzających w zakresie alokacji sektorowej. Przykładowo, udział banków spadł w ostatnim półroczu o 10,5 pkt. proc., a mediów wzrósł w ciągu roku o 6,6 pkt. proc. Część dłużną funduszu tworzą w większości papiery skarbowe (65-85 proc. portfela). Ich znaczny udział zapewnia płynność oraz obniża poziom ryzyka niewypłacalności emitenta. Wśród papierów skarbowych zdecydowanie dominują obligacje. Pomimo że jeszcze w końcówce 2008 istotnym składnikiem portfela były dłużne papiery korporacyjne z udziałem ok. 30 proc., to obecnie jest ich jedynie 15 proc., przez co zauważalnie obniżono poziom ryzyka niewypłacalności emitenta. Z punktu widzenia obecnego kryzysu gospodar-


czego, który przekłada się na kondycję finansową przedsiębiorstw, wydaje się to decyzja uzasadniona, choć rodzi się pytanie, czy nie spóźniona. Jedną z istotnych cech zarządzania portfelem dłużnym jest zmienny poziom ryzyka stopy procentowej (duration), zależny od przewidywań zarządzającego co do rozwoju sytuacji rynkowej. Jeszcze w połowie 2008 duration portfela wynosiło 3,3, natomiast w ciągu kolejnych 12 miesięcy zostało zredukowane do poziomu 1,2, który uznaje się za niski. Skrócenie duration było z punktu widzenia bieżącego roku decyzją trafną, która pomogła wynikom funduszu. Historycznie poziom ryzyka stopy procentowej portfela nie był nigdy wysoki (maksymalną wartość osiągnięto według sprawozdań właśnie w połowie ubiegłego roku). Witold Chuść zaznacza jednak, że w sprzyjających warunkach rynkowych ma możliwość podjęcia sporo większego ryzyka. W styl zarządzania Chuścia wpisuje się również poszukiwanie i wykorzystywanie okazji inwestycyjnych. W ostatnich miesiącach był to np. zakup atrakcyjnych cenowo obligacji skarbowych denominowanych w EUR oraz zwiększenie zaangażowania w obligacje skarbowe o zmiennym kuponie. Wyniki funduszu i ryzyko

Historyczne wyniki funduszu nie napawają optymizmem. Rezultaty z lat 2004-2008 aż czterokrotnie dawały mu miejsce w trzecim kwartylu. Jedynie w 2005 zarządzający zdołali wyczuć rynek, trafiając do grona pięciu najlepszych rozwiązań w grupie funduszy stabilnego wzrostu. Niską jakość historycznych rezultatów potwierdza również to, że z wyjątkiem roku 2004, zarządzającym nie udawało się pokonać własnego benchmarku. Diametralna zmiana nastąpiła jednak w czwartym kwartale ubiegłego roku, gdy fundusz nagle zaczął gwałtownie odrabiać straty do konkurentów. Wynikało to z jednej strony z korzystnej decyzji dotyczącej ograniczenia udziału akcji w portfelu, podjętej w końcu roku 2008. Odrabianie strat było również kontynuowane w bieżącym roku, na co złożyły się bardzo dobre wyniki części dłużnej portwyniki inwestycyjne (stan na dzień: 2009.09.30) fundusz

indeks IRFU

średnia SAFU

16 15 14 13 12 11 10 9 8

2003

2004

2005

2006

2007

2008

ytd

fela oraz decyzja o doważeniu akcji. W rezultacie pod względem tegorocznej stopy zwrotu fundusz zajmuje bardzo wysoki, drugi wynik wśród 25 konkurentów. Tegoroczne wyniki wpływają również na znaczącą poprawę wskaźników efektywności. Podstawowa wykorzystywana przez nas miara, czyli trzyletni wskaźnik Information Ratio, po blisko trzech latach przebywania w ujemnej strefie znowu jest dodatni. Co więcej, jego ostatnie wskazania (0,85 na koniec września) plasują się w strefie uznawanej za bardzo dobrą, dając funduszowi 2. pozycję w grupie stabilnego wzrostu. Znacznie gorzej wypada zmienność miesięcznych rezultatów, która rośnie niemal nieustannie od początku 2007. Koszty i opłaty

BPH Stabilnego Wzrostu jest produktem dość tanim. Bardzo korzystnie prezentuje się najniższa w grupie maksymalna opłata za nabycie jednostek uczestnictwa, wynosząca 1,3 proc. (wobec średniej na poziomie 2,6 proc.). Pod względem wskaźnika kosztów całkowitych (TER), określającego udział kosztów operacyjnych w aktywach (pomniejszonych o koszty odsetek, ujemne różnice kursowe oraz koszty pokrywane przez TFI), fundusz plasuje się minimalnie powyżej średniej. Annualizowany TER za pierwszą połowę 2009 wynosi 2,8 proc. (średnia 2,5 proc.) Podsumowanie

BPH Stabilnego Wzrostu jest funduszem, w którym zarządzający posiadają dość sporą autonomię w podejmowaniu decyzji. Szczególnie dotyczy to portfela dłużnego, w zakresie którego Witold Chuść ograniczany jest przez komitet inwestycyjny jedynie w zakresie papierów korporacyjnych. Zarządzający częścią akcyjną Marcin Winnicki porusza się w ramach rekomendowanej przez komitet alokacji modelowej, od której możliwe są kilkuprocentowe odchylenia. W doborze spółek wspomaga go zespół wyspecjalizowanych w ramach poszczególnych branż analityków. Do końca ubiegłego roku uczestnicy funduszu nie mieli szczególnych powodów do zadowolenia z jego osiągnięć. BPH Stabilnego Wzrostu plasował się bowiem w poszczególnych latach (poza jednym wyjątkiem) nie tylko poniżej średniej w grupie, ale również poniżej swojego wzorca. Diametralna zmiana nastąpiła pod koniec ubiegłego roku, gdy wskutek sugestii komitetu zarządzający zmniejszyli udział akcji. Dzięki lepszym decyzjom alokacyjnym, wspieranym dobrą selekcją papierów zarówno do części dłużnej, jak i akcyjnej, tegoroczny wynik funduszy plasuje go na drugim miejscu w grupie. Poprawie wyników towarzyszy wzrost ryzyka, mierzonego zmiennością stóp zwrotu. Jednak odniesienie rosnącego ryzyka do wypracowywanych wyników daje zgoła odmienny obraz. Oznacza to, że zarządzający skutecznie rekompensują inwestorom podejmowane ryzyko udanymi transakcjami. Fundusz wypada również dość atrakcyjnie pod względem kosztów. Szczególną uwagę zwraca opłata za nabycie jednostek uczestnictwa, której maksymalna stawka 1,3 proc. jest jedną z najniższych w grupie. Wydaje się, że ostatnie zmiany w zespole zarządzających, w połączeniu z poprawą efektywności decyzji komitetu, zmieniają oblicze tego funduszu. Jednak poprawa oceny wymaga potwierdzenia tegorocznych dokonań funduszu również w kolejnych okresach. •

Szczegółowe informacje na temat ratingów można znaleźć na www.analizy.pl. Opinia sporządzona przez Analizy Online, przedruk za zgodą Analizy Online Sp. z o.o.

33


inwestowanie trendy

Opłacalne pasje Bywają inwestycje, które nie wymagają wielkich nakładów. Decydując się na nie, musimy mieć jednak wiedzę i cierpliwość. Sprawiają przy tym wiele satysfakcji, a z czasem stać się mogą nawet sposobem na życie. wojciech walczuk p u b l i cy s ta

zdjęcia monet: mennica polska

C

zasy nastały takie, w których wszyscy i na wszystkim chcieliby zarabiać. Tak zapędzamy się w pogoni za opłacalnością, że zapominamy o życiowych przyjemnościach. I kiedy pojawiają się niewielkie choćby nadwyżki finansowe, zastanawiamy się jak je zainwestować. A najprostsza definicja słowa „inwestycja” mówi, że jest to „wyrzeczenie się obecnych, pewnych korzyści na rzecz niepewnych korzyści w przyszłości”. I pięknie, że staramy się, myśleć o przyszłości, ale zdawać sobie trzeba sprawę z tego, że nie ma bezpiecznych inwestycji, tym bardziej inwestycji nietypowych, które – przynajmniej na początku – nie pochłaniają dużych nakładów. Takie inwestycje są dobre dla ludzi, którzy znają dobrze niszę, a najlepiej, jeśli jest ona np. ich hobby. Ot, choćby numizmatyka

Inwestowanie w monety wymaga wiedzy i nie jest nastawione na wielki zysk, więc dobrze jeśli jest to uzupełnienie innych inwestycji. Ile możemy zarobić? To zależy od monet i segmentu rynku, który wybierzemy. Bywają to czasami kwoty rzędu 200–300 proc. rocznie. Stopa zwrotu 40–50 proc. nie należy do rzadkości. Pa-

34

miętać jednak trzeba, że nie jest to reguła i na monetach można również stracić. Skąd czerpać wiedzę na temat numizmatów? Dostępne są katalogi monet (zabytkowych i  współczesnych, okolicznościowych), coraz więcej w Internecie stron tematycznych poświęconych numizmatyce we wszystkich jej aspektach, pojawiła się też książka „Inwestowanie w monety”, której autorem jest ekspert rynku numizmatycznego, Tomasz Witkiewicz. Inwestycje w monety są dobre dla ludzi młodych, niedysponujących dużymi środkami – mogą zaczynać się od kilkuset złotych. Zarobek z takich sum nie będzie duży w ujęciu ilościowym, ale ważniejsze okażą się na pewno doświadczenie i wiedza, które zaprocentują w przyszłości. Górną granicą przy inwestowaniu w monety są kwoty na poziomie 200–300 tys. złotych. Powyżej tych wartości mogą pojawić się problemy z  płynnością i ze sprzedażą bez zaniżania cen spowodowanego dużą podażą. Polski rekord numizmatyczny osiągnęła złota moneta o nominale 200 zł „XIII Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina”. Wybito ją w nakładzie 500 sztuk w roku 1995. Wtedy można ją było nabyć w cenie emisyjnej 780 zł. Dzisiaj kosztuje około 40 tys. zł i wbrew pozorom nie ma problemu ze znalezieniem nabywcy. Łatwo można policzyć, że przez czternaście


lat zarobek wyniósł 39 220 zł, czyli stopa zwrotu kształtuje się na poziomie ponad 5 tys. proc. Część rynku monet kolekcjonerskich jest ściśle związana z cenami złota i srebra. Logiczne jest, że w dłuższym okresie monety nie będą tańsze niż wynosi wartość kruszcu, z którego są wykonane. Ciekawostką jest, że rynek numizmatyczny ma swoje wahania sezonowe. Od lat sprawdza się zasada, że by zarobić, warto nabywać monety latem, a sprzedawać jesienią, zimą lub wczesną wiosną. A może książki?

Nieco innym rynkiem inwestycyjnym jest rynek książek, nie tylko starych – choć te mają najwięcej nabywców i gwarantują największe stopy wzrostu. Można śmiało powiedzieć, że inwestowanie w książki to nie tylko lokata kapitału, ale także działanie łączące pasje zbieracza, historyka, a nawet detektywa. Tutaj wiedza, głębsza niż przeciętna, jest niezbędna. Trzeba też mieć naturę szperacza i poszukiwacza. Atrakcyjne inwestycyjnie książki trafiają się rzadko, a trzeba sporego wyczucia, by zainteresować się konkretnym tomem, wydaniem, egzemplarzem. Oczywiście – zawsze wysoką cenę uzyskują inkunabuły, czyli starodruki. Chodzi o książki wydane do końca 1500 roku, które są oczywiście antykami, i na które znaleźć nabywcę. Za to odszukanie takich perełek jest coraz trudniejsze. Najcenniejsze stare druki są oferowane na światowych aukcjach za kilka milionów dolarów. Króluje „Biblia Gutenberga” – kompletny egzemplarz został sprzedany w 1985 za 5 mln dolarów. Od czasu do czasu pojawiają się na aukcjach fragmenty lub pojedyncze strony tego dzieła wyceniane na 20–50 tys. dolarów. Kupując zatem „Biblię” strona po stronie, trzeba by zapłacić za całość ok. 20 mln dolarów. Blisko rekordu znalazł się zbiór dzieł Szekspira „Comedies, Histories and Tra-

gedies” z 1623. W 2006 sprzedano go za 5,2 mln dolarów. Kolejny „milioner” to pięknie ilustrowany album „Traité des arbres fruitiers” z lat 1805–1809, poświęcony owocom, który zyskał cenę 4,5 mln dolarów. Za 4 mln dolarów sprzedano pierwodruk atlasu Ptolemeusza „Cosmographia” z 1477 roku. Najważniejszą, a zarazem najdroższą książką z naszej perspektywy jest „De revolutionibus orbium coelestium” Mikołaja Kopernika. Na światowych aukcjach cena tego dzieła dochodzi do 2 mln dolarów. Na całym świecie, także u nas, najdroższe są księgi pisane w języku ojczystym. Obok starych druków wysoko cenione są nowsze, ale bardzo ciekawe pozycje, np. wydawane w maleńkim nakładzie 50 lub 100 egzemplarzy książki Towarzystwa Bibliofilskiego sprzed II wojny światowej. Wysoko cenione są unikatowe dzieła Samuela Tyszkiewicza, który tworzył we Florencji. Pojedyncze egzemplarze np. „Sonetów” Adama Mickiewicza kosztują kilkanaście tysięcy złotych. Warto jednak chodzić po antykwariatach i po prostu

co

rb

szukać ciekawych pozycji. Niekompletne stare druki można kupić już za 100 zł. Na rynku jest mnóstwo książek sprzed 100 i więcej lat po... kilkanaście złotych. Warto je starannie przeglądać. Dlaczego? Otóż bywa, że są w takich egzemplarzach autografy, dedykacje, ekslibrisy, notatki ważnych i często znanych osób i to one czynią te „zwyczajne” tomy niezwykle cennymi. A zatem racjonalną inwestycją są stare druki, szczególnie te rzadkie i trudno dostępne lub w inny sposób wyjątkowe. W polskich bibliotekach znajduje się około 22 tys. inkunabułów. Ile jest w prywatnych kolekcjach nie wiadomo. Są one bardzo poszukiwane na rynku. Cena takiego dzieła waha się od 10 do 20 tys. zł. Wartość tomu rośnie, gdy druk zawiera bogate ilustracje malowane farbami, czyli iluminacje, bądź przynajmniej ryciny. Znaczenie ma też miejsce wydania, liczba zachowanych egzemplarzy, tematyka, stan zachowania papieru. Bywa, że zżera go złośliwy grzyb, odporny niekiedy na substancje chemiczne (potocznie i nieprawidłowo nazywa się te grzyby pleśnią). Warto pamiętać, że mogą one całkowicie zniszczyć starą księgę w ciągu ok. 20 lat. Prywatni kolekcjonerzy najwyżej cenią druki okazałe, pięknie oprawione. Instytucje naukowe szukają książek, które są ważne z badawczego punktu widzenia. Coraz więcej pojawia się na naszym rynku inkunabułów przywożonych z Europy Zachodniej, choć tam ceny są zwykle wyższe niż u nas. Na koniec ważna uwaga dotycząca starych książek: poważne zakupy warto robić w towarzystwie eksperta. Nawet na oficjalnych aukcjach zdarzają się dzieła kradzione i falsyfikaty. Sygnałem ostrzegawczym może być brak jakichkolwiek śladów po wcześniejszych właścicielach księgi, co jest na początku XXI wieku właściwie niemożliwe. Złodzieje usuwają je, by zmylić trop, niszcząc w ten sposób największy niekiedy walor książki. •

is

35


za kulisami dziecięca fantazja

Jeden procent po raz siódmy

8-letnia

gabrysia i jej GameBoy.

Od roku 2004 mamy możliwość przekazania 1 proc. podatku na rzecz wybranej organizacji pożytku publicznego.

15-letni

dawid

z wymarzonym telefonem.

andrzej opal a r e dak t o r

Świadomie wybierajmy cel

By zwiększyć świadomość potencjalnych ofiarodawców, należy również – poza samym prezentowaniem OPP – pokazywać efekty ich pracy. W mediach potrzeba więcej informacji o tym, co organizacjom udało się osiągnąć dzięki środkom zebranym z 1 proc. Tak jak to robi Jurek Owsiak. Powinno służyć temu przedstawienie nie tylko zebranej kwoty, ale pokazanie np. zakupionego sprzętu medycznego, wybudowanych domów opieki itp. To

JAK PRZEKAZAĆ Aby przekazać 1 proc. wybranej organizacji pozarządowej, wystarczy w odpowiedniej rubryce PIT-u wpisać nazwę organizacji, jej numer KRS i wyliczoną wcześniej kwotę 1 proc. podatku. + Wykaz organizacji wraz z potrzebnymi numerami można znaleźć w Internecie, m.in. na stronie www.pozytek.gov.pl

36

16-letni

karol

z nowym skuterem.

zrobiłoby większe wrażenie na potencjalnych darczyńcach i uświadomiłoby im, że każda kwota ma znaczenie.

cja TVN „Nie jesteś sam” – ponad 6,3 mln i Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce – ponad 5 mln.

Pokaż mi, co robisz, a ja dam 1 procent

Plusy i minusy

Najważniejsze jest pokazanie podatnikom, że bez ich wsparcia niesienie pomocy potrzebującym byłoby po prostu niemożliwe. Tak jak opisywane przez nas działania Fundacji „Dziecięca Fantazja”, którą wspiera BPH TFI. Towarzystwo od kilku lat regularnie przekazuje na jej konto darowizny w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. Dzięki temu BPH TFI dzieli się swoimi sukcesami, a Fundacja realizuje wybrane dziecięce marzenia. Nawet podczas kryzysu, gdy BPH TFI rezygnowało z wielu wydatków, wsparcie dla Fundacji pozostało na tym samym poziomie. Według wstępnych szacunków w 2009 ponad 7,3 mln osób przekazało 1 proc. swojego podatku na rzecz OPP. To o ponad 2 mln osób więcej niż rok wcześniej. Darowiznę z tytułu 1 proc. przekazano ponad 6 tys. organizacji. Najwięcej zabrała Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” – prawie 62 mln zł. Fundacji „Mimo Wszystko” przekazano blisko 12 mln zł. W czołówce uplasowały się również Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko” – ponad 7,5 mln, Funda-

W 2009 padła propozycja, by zlikwidować możliwość przekazywania 1 proc. na rzecz indywidualnych osób. Pomysł nie zyskał jednak poparcia posłów. Za możliwością przekazywania 1 proc. na rzecz indywidualnych osób opowiada się natomiast Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, która prowadzi ponad 170 subkont. – Za tą cyfrą kryją się ludzkie dramaty, których nie sposób opisać słowami – przekonuje Ewa Dziadyk z Fundacji „Mimo Wszystko”. – Otwarcie subkonta sprawia, że osoby chore i niepełnosprawne nie muszą biernie czekać na pomoc państwa i organizacji pozarządowych. Z doświadczeń fundacji wynika również, iż darczyńcy chętniej przekazują pieniądze, kiedy wiedzą, do kogo one trafią i w jaki sposób zostaną wykorzystane. Od momentu, kiedy pojawiła się możliwość odpisania 1 proc. podatku, zaczęły spadać odpisy od darowizn. Zapominamy o tym, że każdy może przekazać 6 proc. podstawy opodatkowania w darowiznie i może to odpisać od podatku, a firma – do 10 proc. podstawy opodatkowania. A to oznacza mniejszy do zapłacenia podatek. •

archiwum

C

hociaż wzrasta liczba Polaków korzystających z tej możliwości pomocy OPP, to jednak jest to wciąż zaledwie 30 proc. uprawnionych osób. Dlaczego nie robią tego pozostali? Ciągle jeszcze pokutuje przekonanie, że „mój 1 proc. niczego nie zmieni”. Takie myślenie jest oznaką wygodnictwa, bo przecież procedury przekazania podatku nie są skomplikowane. Istnieje też wiele automatycznych formularzy i kalkulatorów ułatwiających wypełnianie PIT-ów.


trochę kultury

Letni karnawał muzyki i filmu Stało się tradycją, że polskie lato przeradza się w artystyczny karnawał. Festiwale, przeglądy, imprezy dla melomanów i kinomanów na dobre zadomowiły się nad Wisłą. Polecamy zatem relaks

przy szumie fal – morskich i dźwiękowych – oraz chwile odpoczynku w kinowych fotelach. Najpiękniejszy sposób na letni wypoczynek to obcowanie z kulturą.

muzyka

Muzyczne delicje

U

rlopową przygodę z muzyką zaczniemy od Warsaw Summer Jazz Days i Heineken Open’er Festival. W stolicy wystąpią giganci jazzu, m.in. gitarzysta Pat Metheny oraz Kurt Elling, który zaśpiewa piosenki inspirowane twórczością Johna Coltrane’a, oraz członkowie Pharoah Sanders Quartet i jazzmani z Mostly Other People Do The Killing i Pink Freud. Amatorzy tańca pod sceną pojadą na gdyński „opener”. Królować będą tam gwiazdy lat 90. – Pearl Jam, Massive Attack i Skunk Anansie. Młodszych słuchaczy zachwycą

saur Jr., The Flaming Lips, Tindersticks czy The Horrors. Pierwszy sierpniowy weekend przetańczymy też na płockiej plaży podczas Audioriver. Zagra tam Richie Hawkin, który zyskał sławę najlepszego didżeja

świata, a także Laurent Garnier i Hybrid. Zakończenie letniego sezonu muzycznego przypieczętują Coke Live Festival (m.in: Muse, The Chemical Brothers) oraz Tauron Nowa Muzyka (zagrają: Autechre, Jaga Jazzist).

najważniejsze koncerty lata 2010 Hot Chip i Yeasayer. Wszystkim – niezależnie od wieku – polecamy występ Grace Jones, ikony kultury pop z przełomu lat 70. i 80. Katowicki OFF Festival to święto elektroniki, indie popu i rocka. Na scenie zagoszczą m.in. Dino-

WARSAW SUMMER JAZZ DAYS 1–4 LIPCA, WARSZAWA, + www.adamiakjazz.pl Heineken OPEN’ER FESTIVAL 1–4 LIPCA, Gdynia, + www.opener.pl OFF FESTIVAL 5–8 SIERPNIA, Katowice, + www.off-festival.pl

AUDIORIVER 6–8 SIERPNIA, Płock, + www.audioriver.pl COKE LIVE 20–21 SIERPNIA, Kraków, + www.livefestival.pl TAURON NOWA MUZYKA 26–29.08, Katowice, + www.festiwalnowamuzyka.pl

film

Filmowe podróże Pasjonaci kina nie mają problemów z wyborem wakacyjnego celu podróży. W tym roku oglądanie zaczynamy od toruńskiego Toffifest. Koniec czerwca upłynie pod znakiem kina campowego i retrospekty-

wy filmów Kena Russella (autor „Ostatniego tańca Salome”) oraz Costy Gavrasa. Na przełomie lipca i sierpnia kinomanów nie może zabraknąć we Wrocławiu. Dziesiąta edycja festiwalu Era Nowe Horyzonty obfitować

najważniejsze imprezy filmowe VIII MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL FILMOWY TOFFIFEST 26 CZERWCA – 2 LIPCA, + www.tofifest.pl NOWE HORYZONTY 22 LIPCA – 1 SIERPNIA, Wrocław; + www.eranowehoryzonty.pl

DWA BRZEGI 31 LIPCA – 8 SIERPNIA, Kazimierz Dolny/Janowiec; + www.dwabrzegi.pl LETNIA AKADEMIA FILMOWA 6–15 SIERPNIA, Zwierzyniec; + www.laf.net.pl

będzie m.in. w retrospektywy mistrzów: Wojciecha Jerzego Hasa, Jeana-Luca Godarda. Stałymi punktami programu ENH są konkursy, spotkania z twórcami i koncerty (zagra m.in. Mike Patton z formacją Mondo Cane). Dzień przed zakończeniem ENH w Kazimierzu Dolnym i Janowcu wystartuje Festiwal Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi”. W programie m.in. przegląd filmów Carla Theodora Dreyera. Gośćmi festiwalu będą Lech Majewski, Jerzy Stuhr i Filip Bajon, który poprowadzi lekcje mistrzowskie.

Sezon festiwali zakończymy wizytą na Letniej Akademii Filmowej. Impreza przybliży twórczość Jacques’a Tati i Victora Erice. Program festiwalu wzbogacą cykle „Od apartheidu do mundialu”, „Kłopoty z Witkacym” i spotkania dyskusyjne.

t e ks t : k a r o l i n a s zm y t k o fo t o : a r c h i w u m , m a t e r i a ł y p r a s o w e

37


konkurs

Czy znasz magazyn „Funduj. Abc inwestowania”? Zapraszamy Czytelników do naszej zabawy, w której można wygrać turystyczne vouchery oraz inne atrakcyjne nagrody. Aby wziąć w niej udział, należy uważnie przePytanie 1. Najlepsze średnie zarobki w polskich miastach osiągnęli w 2009 mieszkańcy Kielc.

TAK

NIE

Pytanie 2. Największy bank grecki, National Bank of Greece, planuje ekspansję na tureckim rynku.

TAK

NIE

TAK

NIE

Pytanie 4. Witold Gadomski podaje, że całkowity koszt FCL to 132 mln, które przez rok obciążyły wynik NBP.

TAK

NIE

Pytanie 5. Są w Polsce uczelnie prywatne, które dają swoim studentom notebooki w leasing.

TAK

NIE

Pytanie 3. „Kanapka motywacyjna” składa się wg Dariusza Dumy z „mięska krytyki i dwóch kromek pozytywnej informacji zwrotnej”.

Pytanie 6. Japonia nie padła ofiarą kryzysu finansowego, gdyż jej obligacje rządowe świetnie sprzedają się na całym świecie.

TAK

NIE

Wystarczy zaznaczyć kratkę TAK lub NIE, wyciąć kupon z magazynu i wysłać na adres: BPH Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA, ul. Bonifraterska 17, 00-203 WARSZAWA z dopiskiem na kopercie „Konkurs Funduj 5”. Ankieta dostępna jest również na stronie www.bphtfi.pl/funduj Czekamy na Państwa odpowiedzi do 31.08.2010 r.

czytać magazyn „Funduj”. Wtedy bez trudu odnajdą Państwo odpowiedzi na poniższe pytania. Życzymy powodzenia!

wakacyjne nagrody

Imię i nazwisko:

adres: ......................................

..............................................

................................................

..............................................

................................................

e-mail:

miasto:

..............................................

................................................

telefon:

kod _ _ – _ _ _

.............................................. podpis

NIECH WAKACJE TRWAJĄ JAK NAJDŁUŻEJ! Dla zwycięzców konkursu przygotowaliśmy 50 atrakcyjnych nagród:

1 voucher Biura Podróży ITAKA o wartości 2 000 zł 2 vouchery Biura Podróży ITAKA o wartości 1 000 zł 3 vouchery Biura Podróży ITAKA o wartości 500 zł 5 portfeli skórzanych firmy Batycki 5 wizytowników skórzanych firmy Batycki 14 toreb na laptopy 20 plecaków

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych do celów marketingowych BPH Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA z siedzibą w Warszawie, ul. Bonifraterska 17, funduszy inwestycyjnych utworzonych i zarządzanych przez BPH Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA („Fundusze”) oraz innych podmiotów wchodzących w skład grupy kapitałowej, do której należy BPH TFI SA, w tym w szczególności na przesyłanie informacji o produktach i usługach oferowanych przez te podmioty zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. 2002, nr 101 poz. 926 z późn. zm.) („Ustawa o Ochronie Danych”), a także oświadczam, że zostałem poinformowany o prawach i obowiązkach wynikających z Ustawy o Ochronie Danych, w tym o prawie dostępu do treści moich danych oraz ich zmian. Administratorem danych osobowych, w rozumieniu Ustawy o ochronie danych osobowych, będzie BPH Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne, aczkolwiek niezbędne dla prawidłowego świadczenia usług przez BPH TFI SA.

Regulamin konkursu dostępny jest na stronie www.bphtfi.pl/funduj

BPH TFI SA informuje, że dane podane w niniejszym magazynie nie stanowią wiążącej oferty jakichkolwiek usług, w tym usług finansowych, świadczonych klientom i partnerom BPH TFI SA, i podane zostały wyłącznie w celach informacyjnych i reklamowych. Nie stanowią również usługi doradztwa finansowego lub udzielania rekomendacji dotyczących instrumentów finansowych lub ich remitentów w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców, a także nie są formą świadczenia pomocy prawnej. Fundusze Inwestycyjne (Fundusze) nie gwarantują realizacji założonego celu inwestycyjnego, w tym ochrony kapitału na zakładanym poziomie w ramach strategii zabezpieczania portfela oraz osiągnięcia określonego wyniku w przyszłości, a także spełnienia się założeń strategii zabezpieczania portfela.

38

Uczestnik musi liczyć się z możliwością utraty przynajmniej części wpłaconych do Funduszy środków. Indywidualna stopa zwrotu Uczestnika nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym Funduszu i jest uzależniona od dnia zbycia i odkupienia jednostek uczestnictwa albo wykupienia certyfikatów inwestycyjnych przez Fundusze oraz od poziomu pobranych opłat manipulacyjnych oraz innych obciążeń dochodów z inwestycji w Fundusze, w szczególności podatku od dochodów kapitałowych. Ze względu na skład portfela wartość aktywów netto Funduszy może cechować się dużą zmiennością. Materiały dotyczące Funduszy mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią wystarczającej podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. BPH TFI SA rekomenduje zapoznanie się z informacjami wymaganymi przez prawo w zakresie Funduszy, w tym ze szczegółowym opisem czynników ryzyka, opisem strategii zabezpieczenia portfela oraz wska-

zaniem opłat manipulacyjnych związanych z inwestowaniem w Fundusze, opisanych odpowiednio w prospektach informacyjnych albo prospektach emisyjnych Funduszy oraz Tabeli Opłat, które są dostępne w siedzibie Towarzystwa, u Dystrybutorów oraz na stronie www.bphtfi.pl. Termin ważności prospektu emisyjnego określony został w treści odpowiedniego Prospektu Emisyjnego. W zależności od odpowiednich obowiązków podatkowych Uczestnik może być również zobowiązany do zapłacenia podatku bezpośrednio obciążającego dochód z inwestycji w Fundusze. BPH FIO Parasolowy może lokować powyżej 35% wartości aktywów każdego z subfunduszy w papiery wartościowe wyemitowane przez Skarb Państwa, Narodowy Bank Polski, a także w papiery wartościowe emitowane przez państwo członkowskie lub jedno z  państw należących do OECD innych niż Rzeczpospolita Polska. BPH FIO Parasolowy może lokować powyżej 35% wartości

aktywów następujących subfunduszy: BPH Subfundusz Obligacji Europy Wschodzącej, BPH Subfundusz Obligacji 1, BPH Subfundusz Obligacji 2, BPH Subfundusz Skarbowy, BPH Subfundusz Stabilnego Wzrostu, BPH Subfundusz Aktywnego Zarządzania, BPH Subfundusz Aktywnego Zarządzania Globalny, BPH Subfundusz Ochrony Kapitału 1, BPH Subfundusz Ochrony Kapitału 2 w papiery wartościowe poręczone lub gwarantowane przez Skarb Państwa, Narodowy Bank Polski, a także w papiery wartościowe poręczone lub gwarantowane przez państwo członkowskie lub jedno z państw należących do OECD innych niż Rzeczpospolita Polska. Aktualne informacje finansowe dotyczące Funduszy dostępne są na stronie internetowej www.bphtfi.pl. BPH TFI SA jest podmiotem zarządzającym cudzym pakietem papierów wartościowych na zlecenie i jest nadzorowany przez Komisję Nadzoru Finansowego.


Magazyn "Funduj. ABC inwestowania" 5/2010  

Magazyn "Funduj. ABC inwestowania" 5/2010