Page 98

Kuratorzy wystawy – Sebastian Cichocki i Łukasz Ronduda – zauważają w opisie, że tworzysz prace bez publiczności. Nie jest dla ciebie ważna? Podoba mi się określenie sztuka bez publiczności i faktycznie taka ona jest, ale jedynie w momencie jej powstawania. Później, kiedy upubliczniam swoje prace, już się ona pojawia. Jest w tym coś ekscytującego – spotkałem się również z opiniami, że nawet perwersyjnego – że podczas czystego aktu tworzenia, jakkolwiek górnolotnie to brzmi, jestem w nim reżyserem i scenografem, nikt nie obserwuje „na żywo” moich działań. Dzięki temu mam przywilej posiadania pewnej tajemnicy i decydowania o efekcie końcowym pracy, którą później oglądamy w obiektywnym czasie trwania projekcji, w odpowiedniej skali, miejscu itd. Być może fragmenty, które wybieram, byłyby nie do zauważenia „na żywo”, a widoczne stają się dopiero poprzez zapośredniczenie. Publiczność jest dla mnie ważna, cieszę się, że mogę pokazać swoje prace, ale czas, kiedy są one potencjałem czekającym na dysku, o którym chcę tylko powiedzieć najbliższym znajomym, również jest dla mnie cenny. Na jakiej pozycji stoi w twoich filmach człowiek? Odniosłem wrażenie – przepraszam za banał – że chowa się za przyrodą. Trochę tak jest. Chowanie, znikanie, już abstrahując od samej treści pracy

pokazywanej na wystawie, jest dla mnie istotnym tematem, który często przewija się w mojej twórczości. Staram się, aby postać ludzka nie była głównym bohaterem filmu. Staram się ją traktować anonimowo, stąd mój nierzucający się w oczy „strój zerowy” i minimalna liczba ujęć pozwalających na zidentyfikowanie postaci po jej charakterystycznych rysach fizjonomicznych. Postać jako element krajobrazu, dostrzeżona gdzieś kątem oka – tak bym ją najchętniej widział.

Potrzeba działania gdzieś na uboczu, bez publiczności wynika bardziej z moich cech charakteru i uwarunkowań emocjonalnych

czytelnia 96 Notes — 90 /

tereny wokół mojego domu rodzinnego, na które codziennie spoglądam, obserwując wspomniane wcześniej cykliczne zmiany tego krajobrazu. A próba odnalezienia się w nim i zaznaczenia swojej, choć chwilowej, czasem niedoprecyzowanej obecności jest potrzebą zatrzymania, utrwalenia istotnych dla mnie momentów, które zbieram.

Kuratorzy zwracają również uwagę, że twoje filmy przypominają o tradycji wystąpień performatywnych z lat 60. i 70. Jak do tego podchodzisz? Ciężko mi się do tego odnieść, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby były czytane również jako pewna kontynuacja, nie sposób tego uniknąć. Planujesz swoje działania? Mam pewne założenia, tematy, problemy, ale bardziej zdaję się na intuicję. Czasami bywa, że po drodze do danego miejsca coś sprowokuje mnie do działania, powstaje wówczas myśl, którą kontynuuję. Przyznam, że nawet zaplanowane działania nie zawsze owocują konkretną pracą. Zdarzają się kilkudniowe poszukiwania zakończone zaledwie szkicami, wideonotatkami, które niewykorzystane stanowią jednak doskonałą inspiracją do zupełnie innego obrazu.

Powiedziałeś w jednym z wywiadów: „Często zadaję sobie pytanie, jak dużo jest w moich działaniach performansu, a ile kreacji, którą dopiero później dopowiadam nawet w postprodukcji”. Mógłbyś to rozwinąć? Ta wypowiedź wiązała się z próbą klasyfikacji moich działań pod względem formalnym, ale sądzę, że z dzisiejszego


Millions discover their favorite reads on issuu every month.

Give your content the digital home it deserves. Get it to any device in seconds.