Page 1

W W W. ALL- INCLUSIVE .COM . PL

WIOSNA 2019 E G Z E M P L A R Z B E Z P Ł AT N Y

ISSN 1898-1763

NR 1/2019 (41)

KUBA

ZDOBYWA SERCA STR. 16 –30 DALEKIE PODRÓŻE

EUROPODRÓŻE

TURYSTYKA AKTYWNA

POLACY W TURYSTYCE

MALEZJA

TOSKAŃSKIE

MALTA

str. 70–79

str. 122–132

str. 150–161

– AZJATYCKI RAJ KULINARNY

DOLCE FAR NIENTE

NA MORZU CZASU


www.visitjamaica.com


KINASI LODGE NA WYSPIE MAFIA… KLEJNOT TANZANII NA OCEANIE INDYJSKIM…

Mała siostra Zanzibaru, ale z wielkim sercem!

W KINASI LODGE wszystko jest u Twoich stóp… Najlepsze nurkowanie z należącego do naszego 5-gwiazdkowego resortu centrum PADI, wycieczki na snorkeling z rekinami wielorybimi (jedyne miejsce w całej Afryce Wschodniej!), zwiedzanie ponad 100 miejsc lęgowych żółwi każdego sezonu, wycieczki przyrodnicze i na obserwowanie ptaków z wykwalifikowanymi przewodnikami, spotkania z ludźmi z tradycyjnych wiosek podczas naszych wycieczek kulturowych, odkrywanie starożytnych ruin związanych z historią Mafii, która stanowiła niegdyś centralny punkt na mapie szlaków handlowych Oceanu Indyjskiego, przejażdżka trzykołowym tuk-tukiem lub rowerem dookoła wyspy albo kajakiem po wodach Morskiego Parku Narodowego… Możesz też po prostu się zrelaksować i dać się rozpieszczać w naszym Thai Spa… KINASI LODGE jest zarządzana przez właścicieli, którzy zaprojektowali i zbudowali ten wyjątkowy ośrodek wypoczynkowy, tworząc WSZYSTKO to, co może zaoferować doskonały resort. W hotelu jest tylko 15 pokoi, dzięki czemu poczujesz się u nas niczym prawdziwy król… Doświadczysz naszego osobistego zaangażowania we wszystkim, co robimy. KINASI LODGE to serce całego tego raju, z pięknymi ogrodami krajobrazowymi, prywatną plażą, basenem i widokami ze wzgórza rozciągającymi się na zatokę Chole… Jesteśmy znani z naszego wspaniałego personelu, naszego fantastycznego jedzenia, super koktajli i wina z własnej piwnicy z ponad 800 butelkami do wyboru! TWOJE DNI są planowane co wieczór specjalnie dla Ciebie z naszym doświadczonym personelem nurkowym i przewodnikami, tak abyś mógł cieszyć się i odkrywać Mafię w najlepszy możliwy sposób… Będziesz bardzo zadowolony, że wybrałeś Kinasi Lodge na wyspie Mafia na Twoje wyjątkowe przeżycia na plaży… Mamy wszystko to, o czym marzysz – dziewiczą naturę, niepowtarzalne doświadczenia i wielkie przyjemności.

Enquiries & Reservations:

Mobile/WhatsApp: +27 (0)722930 475

Managing Director: +255 (0)777474911 MafiaIsland www.mafiaisland.com

| |

#mafiaisland

|

www.kinasilodge.com

|

@mafiaisland |

|

Skype: kinasi.lodge

Kinasi Lodge: +255 (715)669145 |

kinasilodge&blueworlddiving

www.luacheiabeach.com

|

www.mafiaislandtourism.com


4

SPIS TREŚCI DRODZY CZYTELNICY, ODKRYWCY I PODRÓŻNICY! Przekazujemy w  Wasze rę-

DALEKIE PODRÓŻE Ekwador – w cieniu wulkanów KUBA zdobywa serca

6–98 6 16

ce kolejne wydanie magazynu „All Inclusive”. Poczesne miejsce zajmuje w nim czarująca, łatwo ©© Magazyn All Inclusive

zdobywająca serca turystów

Kuba. To nie tylko cudowny karaibski kraj, to przede wszystkim stan umysłu. Na tej wyspie jak wulkan gorącej, z sercem w magicznej, niepowtarzalnej Hawanie, która w 2019 r. (16 listopada) obchodzić będzie 500. rocznicę założenia, oraz na pobliskich kubańkrajobrazami biblijny Eden, jak np. Cayo Coco, Cayo Guillermo i Cayo Santa María, odkryjemy cieszących się życiem, gościnnych,

16

otwartych, radosnych, niemal zawsze uśmiechniętych, rozśpiewanych i roztańczonych Kubańczyków, a także przepiękne, słoneczne plaże, ciepłe morze, doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych, tropikalną przyrodę, zachwycające widoki czy wreszcie wspaniałe zabytki nie tylko architektury kolonialnej, ale i motoryzacji, w postaci starych amerykańskich krążowników

Kubańskie czary

36

W sercu noszę kenię

40

©© leszek narowski

skich koralowych wysepkach, „cayos”, przypominających swoimi

szos. Co najważniejsze jednak, na tej prawdziwej perlę Karaibów ulegniemy wpływowi atmo­sfery optymizmu i nie­samowitego luzu oraz porywającym latynoskim rytmom, spróbujemy wybornego rumu i powstających na jego bazie słynnych drinków, najlepszych na świecie mojito czy daiquiri. Bez wątpienia Kuba jest wręcz wymarzonym miejscem na udane wakacje. Z Morza Karaibskiego wyruszamy też w daleką podróż na jemy się na dłużej na rajskich Seszelach oraz Zanzibarze, który pokazuje nam Laura Kuzak-Markowska, Polka mieszkająca na nim od ponad trzech lat, organizująca i prowadząca wycieczki

40

po całym archipelagu, nazywanym również niekiedy Wyspami Korzennymi. Odwiedzamy także słynącą ze swojej dzikiej natury Kenię. Z jej spektakularnych parków narodowych blisko już na długie i białe plaże z miękkim jak mąka piaskiem stanowiącym ukojenie dla stóp. W następnym numerze „All Inclusive” będziemy też dużo

Mój Zanzibar

50

Piękny sen o Seszelach

58

©© kenya tourist board

wody modnego ostatnio Oceanu Indyjskiego, gdzie zatrzymu-

pisać o innych idyllicznych zakątkach naszego globu: Jamajce, kolorowej wyspie słońca i muzyki reggae, archipelagu Zanzibar, w tym nie tylko o samej popularnej Unguji, jak teraz, ale również o zapierającej dech w piersiach Mafii i pełnej uroku – Małych Antylach z Arubą, Bonaire, Curaçao, Dominiką, Grenadą, Gwadelupą, Martyniką i Saint Lucią. Zapraszam z  całego serca do lektury i  życzę Wam serdecznie wielu bogatych w niezapomniane doznania wypraw z magazynem „All Inclusive” w dłoni!

MICHAŁ DOMAŃSKI

WIOSNA 2019

58

©© Office du Tourisme des Seychelles

Pembie, czy wreszcie najprawdziwszych karaibskich klejnotach


5

ZAPRASZAMY TAKŻE NA WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL

Malezja – azjatycki raj kulinarny

70

Armenia – powabna córa Kaukazu

80

Kolory Gruzji

90

EUROPODRÓŻE

Cztery perły wśród Wysp Kanaryjskich 176

100–186

Litewska przygoda

176

100

WEEKEND W POLSCE

188–200

Smakowanie Małopolski

Mała Chorwacja na wielkie wakacje

112

Toskańskie dolce far niente

122

Sycylia, Sardynia i Elba – trzy oblicza Włoch

136

188

©© AquaPark w Druskiennikach

100

188 TURYSTYKA BIZNESOWA 202–210

Malta na morzu czasu

150

W Andaluzji, gdzie zawsze świeci słońce

164

©© Giuseppe Matina

Rejsy biznesowe – prezentacje, szkolenia, integracja

136

©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

66

TURYSTYKA AKTYWNA

212–222

Rowerowy zawrót głowy

Polacy w turystyce

60

212

224–225

Ameryka potrafi zachwycić

WIOSNA 2019

224

©© Archiwum MOT

Z czym kojarzą się Seszele...?


6 dalekie POdRÓŻe

EKWADOR W CIENIU WULKANÓW HANNA BORA www.sledznas.com

« Ekwador, mający powierzchnię zbliżoną do Polski (niemal 284 tys. km²), to jeden z najmniejszych krajów Ameryki Południowej. Dla wielu turystów wciąż pozostaje ukryty w cieniu większych sąsiadów – Peru i Kolumbii. Dzieje się tak zupełnie niesłusznie. Ekwador zadziwia ogromną różnorodnością krajobrazów. Mieszkańcy często powtarzają, że tylko tutaj można rano obudzić się wśród odgłosów tropikalnego lasu, popołudnie spędzić u stóp ośnieżonych andyjskich szczytów, a wieczorem zrelaksować się przy szumie oceanu. » S Stado koni pasące się u podnóża Cotopaxi

© Jacek Śledziński

T San Rafael, najwyższy, ok. 150­metrowy wodospad w Ekwadorze, leżący 25 km od miasta Tena

WIOSNA 2019


©© Jacek Śledziński

7

TT Chłopiec z jednej z andyjskich wiosek w pobliżu Otavalo, zamieszkanych przez rdzenną ludność

©© Jacek Śledziński

©© Jacek Śledziński

TT Archipelag Galapagos na Oceanie Spokojnym

WIOSNA 2019


8 DALEKIE PODRÓŻE

Hiszpańska nazwa kraju, Ecuador, oznacza równik. Ekwadorczycy zrobili z najdłuższego równoleżnika Ziemi znak firmowy. Są niezmiernie dumni z położenia swojej ojczyzny. W końcu nie wszędzie można stanąć jednocześnie zarówno na północnej, jak i południowej półkuli. Dla niektórych turystów jednak równik okazuje się dość zwodniczy. Spodziewają się tutaj tropikalnych upałów. Nie biorą pod uwagę drugiego czynnika, który znacząco wpływa na pogodę – wysokości. Ekwador to kraj wybitnie górzysty. Cały jego środek zajmują piętrzące się z północy na południe Andy. Ten region określa się jako Sierra (góry). Na zachodzie rozciąga się wybrzeże Pacyfiku, czyli Costa, a na wschodzie leży Amazonia, znana pod nazwą Oriente.

Panamy Tomás de Berlanga (1487–1551). O odkryciu zadecydował przypadek. Po drodze z Panamy do Peru (Limy) statek przewożący Hiszpana porwał silny prąd morski, który doprowadził go do brzegu odległych wysp. Wymęczeni członkowie załogi wybrali się na poszukiwanie wody. Nowe tereny okazały się jednak wyjątkowo nieprzyjazne i suche. Tym większe było ich zdziwienie, kiedy spotkali sporą liczbę nie chowających się przed nimi zwierząt, w tym ogromne żółwie słoniowe. Podobno ich potężne skorupy przypominały odkrywcom siodło, określane słowem galápago, które oznacza także żółwia. Właśnie w taki sposób Islas Galápagos, czyli Wyspy Żółwie, trafiły na mapę. Przez wiele lat archipelag nie wzbudzał większego zainteresowania. Odwiedzali go przede wszystkim brytyjscy piraci, którzy stworzyli tu swoją bazę wypadową i zaopatrzeniową. Zabierane na statki ogromne

żółwie służyły im jako źródło mięsa, wody i tłuszczu. Pod koniec XVII w. na wyspy trafili również wielorybnicy, którzy kontynuowali dziesiątkowanie populacji miejscowych zwierząt. Los Galapagos odmienił się dopiero w XIX stuleciu, a dokładniej we wrześniu 1835 r., kiedy przybył tutaj statek HMS Beagle z młodym Karolem Darwinem na pokładzie. W trakcie swojej krótkiej wizyty (ponad miesięcznej) brytyjski badacz poczynił wiele obserwacji. Pomogły mu one m.in. w opracowaniu teorii ewolucji. Tak odległe Wyspy Żółwie zyskały ogólnoświatową sławę. W 1959 r. utworzono park narodowy obejmujący ponad 97 proc. archipelagu, a 19 lat później miejsce wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Dziś Galapagos rozbudza wyobraźnię tysięcy osób na całym świecie. Któż nie marzy o spacerze po pięknej plaży w towarzystwie zabawnych uszanek i legwanów przypomi-

SS Żółwie słoniowe żyją na wolności ponad 100 lat

TT Wyspy Galapagos mają pochodzenie wulkaniczne

©© Jacek Śledziński

T

en nieduży kraj zachwyci z pewnością miłośników przyrody. Mogą podążyć w nim szlakiem wybitnych badaczy takich jak Anglik Karol Darwin (1809–1882) czy Niemiec Alexander von Humboldt (1769–1859). Wyróżniono tu 46 eko­ systemów, które tętnią życiem. Na terenie Ekwadoru występuje aż 25 tys. gatunków roślin, co stanowi 10 proc. flory na świecie. Do tego dodać jeszcze trzeba blisko 1,3 tys. gatunków ptaków (ok. 15 proc. wszystkich endemicznych gatunków ptaków na naszym globie), 1550 gatunków ssaków, 350 gatun­ ków gadów i 375 gatunków płazów. Kiedy popatrzymy, jak niewiele miejsca na mapie zajmuje terytorium tego państwa, podane liczby robią wielkie wrażenie.

W KRÓLESTWIE ZWIERZĄT Największy skarb Ekwadoru znajduje się jednak niemal 1 tys. km od jego kontynentalnego wybrzeża. Galapagos to niezwykły archipelag składający się z 19 większych wysp oraz setek wysepek i skał. Wyjątkowość tego miejsca nie wynika jedynie z piękna kraj­ obrazu. Nigdzie indziej na naszej planecie nie da się być tak blisko dziko żyjących zwierząt, i to absolutnie nietypowych, w wielu przypadkach endemicznych. Obecność człowieka nie robi na nich żadnego wrażenia, co najwyżej wzbudza w nich chwilową ciekawość. Czasami trudno zachować tu przepisową odległość 2 m. Wystarczy moment nieuwagi, aby nadepnąć na legwana lądowego lub potknąć się o śpiącą uszankę galapagoską. Niektórzy utrzymują, że to Inkowie jako pierwsi dotarli na Galapagos. Nie ma jednak żadnych pisemnych dowodów, które potwierdziłyby tę hipotezę. Dla Europejczyków archipelag odkrył w marcu 1535 r. biskup

WIOSNA 2019


9 wiamy przez okno olbrzymie żółwie kryjące się w wysokiej trawie tuż obok asfaltu. Na targu patrzymy, jak wokół stanowisk rybaków awanturują się pelikany. Oczekiwanie na prom na San Cristóbal umila nam obserwowanie dwóch uszanek, które ucinają sobie drzemkę na ławce obok. W trakcie kolejnych dni możemy podpatrywać zabawne głuptaki niebieskonogie i czerwononogie, fregaty wielkie i  albatrosy galapagoskie. Zaglą­damy też pod wodę i pływamy z delfinami, żółwiami, płaszczkami, a nawet rekinem! Na Galapagos zwierzęta są wszędzie. Nie trzeba ich tropić ani wypatrywać z lornetką. I rzeczywiście w ich zachowaniu nie widać strachu przed człowiekiem. Jedynie piękne, kolorowe kraby czasem zaniepokoją się hałasem i schowają między skałami. Galapagos to niezwykle różnorodny archipelag. Jedne wyspy są płaskie jak stół, inne – górzyste. Jedne witają surowym,

wręcz księżycowym krajobrazem, inne zaskakują bujną zielenią. Zwierzęta wybierają dla siebie te warunki, które najbardziej im odpowiadają. Dlatego przed podróżą warto sprawdzić, gdzie występują interesujące nas gatunki. Choć symbolem Galapagos są gigantyczne żółwie, nie zobaczymy ich wszędzie. Obecnie na archipelagu spotyka się 10 z 15 podgatunków żółwi słoniowych. Różnią się między sobą kształtem i rozmiarem pancerza. Pozostałe 5 uchodzi już za wy­marłe. Kilka lat temu całym światem wstrząsnęła historia Samotnego George’a (Solitario George) – ostatniego przedstawiciela żółwi z wyspy Pinta. Uważany był za jedno z najrzadszych stworzeń na ziemi. Przez wiele lat pracownicy Stacji Badawczej im. Charlesa Darwina (Charles Darwin Research Station) szukali mu partnerki, aby przedłużyć ten podgatunek, niestety bezskutecznie. Opiekun znalazł 

SS Odpoczywający w słońcu legwan galapagoski

TT Młoda uszanka galapagoska pod opieką dorosłej

©© Jacek Śledziński

©© Jacek Śledziński

nających smoki lub o pływaniu w oceanie z delfinami, żółwiami i pingwinami? Pobyt w tym raju na ziemi kosztuje jednak niemałe pieniądze. Ta ekskluzywność archipelagu ma w pewien sposób ochronić jego delikatny ekosystem przed zniszczeniem. Większość miejsc można odwiedzić jedynie z  przewodnikiem, a czas wizyty jest ściśle regulo­ wany. Najlepszym sposobem na odkrywanie Gala­pagos będzie kilkudniowy rejs. To dość kosztowna przyjemność, dlatego wiele osób decyduje się na samodzielne zwiedzanie polegające na przemieszczaniu się szybkimi łódkami między trzema głównymi wyspami: Santa Cruz, Isabelą i San Cristóbal. Kiedy nasz samolot ląduje na lotnisku na Baltrze (Aeropuerto Seymour), wzdłuż pasa startowego przechadza się dostojny, zielony legwan. Jadąc autobusem do głównego miasta Santa Cruz (i całego archipelagu), blisko 15-tysięcznego Puerto Ayora, podzi-

©© Jacek Śledziński

©© Jacek Śledziński

SS Łatwy do rozpoznania głuptak niebieskonogi

WIOSNA 2019


©© Jacek Śledziński

10 DALEKIE PODRÓŻE

SS Ze wzgórza El Panecillo turyści mogą podziwiać wspaniałą panoramę ekwadorskiej stolicy

nieżywego George’a 24 czerwca 2012 r. Jego śmierć oznacza wyginięcie pod­gatunku z Pinty. Kilka wieków temu archipelag Galapagos zamieszkiwały najprawdopodobniej setki tysięcy ogromnych żółwi słoniowych. Niestety, wiele z nich zginęło w wyniku działań człowieka, nie tylko na skutek polowań, ale też w efekcie wprowadzenia na wyspy nowych zwierząt. Psy i  szczury wyjadają żółwie jaja. Przez żarłoczne kozy brakuje poży­wienia. Choć od wielu lat olbrzymie galapagoskie gady są pod ochroną, wciąż zdarzają się przypadki kłusownictwa. Dwa tygodnie po tym, jak opuściliśmy archipelag, dowiedzieliśmy się, że we wrześniu 2018 r. skradziono 123 młode żółwie z jednego z ośrodków hodowlanych na Isabeli (Centro de Crianza de Tortugas Terrestres „Arnaldo Tupiza Chamaidan”). Podejrzewa się, że trafią na rynek azjatycki. Galapagos nadal pozostaje przyrodniczym rajem,

jednak coraz trudniej jest chronić go przed wpływami świata zewnętrznego i zmianami, które zachodzą na nim samym.

STOLICA NA WYSOKOŚCI Po intensywnym tygodniu spędzonym na niezwykłych wyspach wracamy do Quito. Otoczone wulkanami 2-milionowe miasto leży na średniej wysokości 2850 m n.p.m. Dlatego uznaje się je za najwyżej położoną stolicę na świecie. Często mylnie określa się w ten sposób La Paz w Boliwii (mniej więcej 3625 m n.p.m.). Rzeczywiście znajduje się w nim siedziba rządu i prezydenta, ale konstytucyjną stolicą jest Sucre. Znaczna wysokość daje się we znaki, kiedy spacerujemy stromymi uliczkami historycznej części Quito. Postanawiamy chwilę odpocząć na głównym placu miasta – Plaza de la Independencia (Plaza Grande). Pod rozłożystymi palmami i pokrytymi różowofioletowymi kwiatami drzewami kładzie się

©© Jacek Śledziński

TT Klasztor św. Franciszka z kościołem z drewnianą figurą Virgen de Quito w ołtarzu głównym

WIOSNA 2019

przyjemny cień. Podziwiamy monumentalną Katedrę Metropolitalną (Catedral Metropolitana y Primada de Quito) i imponującą oficjalną rezydencję prezydenta (Palacio de Carondelet). Wokół nas panuje typowy miejski gwar. Uliczni sprzedawcy zachwalają swoje przysmaki i kolorowe wyroby. Dzieci z radością gonią gołębie wokół fontanny. Pod arkadami budynków stanowiska mają liczni pucybuci, a ich klienci czytają poranne gazety. Historyczne serce Quito skrywa wiele perełek architektury kolonialnej, w tym jeden z najwspanialszych obiektów sakralnych całej Ameryki Południowej – Kościół Towarzystwa Jezusowego (Iglesia de La Compañía de Jesús). W zachwyt wprawia już jego bogato rzeźbiona barokowa fasada. Jeszcze większe wrażenie robi wręcz ociekające złotem wnętrze świątyni. Zabytkowa zabudowa ekwadorskiej stolicy trafiła w 1978 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO jako jeden z pierwszych 12 obiektów. Znalazła się w tym gronie razem z wyspami Galapagos, a także krakowskim Starym Miastem i kopalnią soli w Wieliczce. Późnym popołudniem znajomi zabierają nas na wzgórze El Panecillo (z hiszp. Mały Chlebek). Na jego szczycie stoi posąg skrzydlatej Matki Boskiej (Virgen de Quito, Virgen de El Panecillo), która zdaje się chronić Quito i pozdrawiać jego mieszkańców gestem wyciągniętej dłoni. To jeden z najlepszych punktów widokowych w stolicy. Spoglądamy na gęstą plątaninę uliczek zabytkowego centrum, strzeliste wieżowce dzielnicy finansowej i niskie, kolorowe domy biedniejszej części miasta. W pogodny dzień można dostrzec stąd również ośnieżone szczyty wulkanów.


©© Jacek Śledziński

11

MAGICZNY LAS

SS Kwitnące zwykle na żółto frailejones zaliczane są do tej samej rodziny co słoneczniki

Z Quito ruszamy na północ, prawie pod samą granicę z Kolumbią. Wąską szutrówką pniemy się na wysokość ponad 3500 m n.p.m. Temperatura znacznie spada. Tuż przed zmierzchem dojeżdżamy do Polylepis Lodge na skraju Rezerwatu Ekologicznego El Ángel (Reserva Ecológica El Ángel). Po wyjściu z samochodu zaczynamy lekko trząść się z zimna, więc wyciągamy kolejne ubrania. Przyjechaliśmy tu na zaproszenie naszego znajomego, Juana, który zapewnia nas, że to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Choć jesteśmy nastawieni trochę sceptycznie, rano przekonujemy się, iż nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Momentami wydaje się nam, że znaleźliśmy się na innej planecie. Po śniadaniu ruszamy na spacer do magicznego lasu o  dziwnie powykręcanych drzewach z rodzaju Polylepis. Często nazywa się je także drzewami z papieru, ponieważ mają wiele cienkich warstw silnie łuszczącej się kory. Są typowe dla krajobrazu andyjskiego, nigdzie jednak nie znajdziemy ich tak dużo jak na północy Ekwadoru. Wędrujemy ścieżką, a pokryte mchem gałęzie tworzą nad nami swoisty labirynt. Mijamy urokliwe jeziorko, liczne strumyki i wodospad. Mamy wrażenie, że zaraz zza krzaków wyskoczą elfy lub inne baśniowe stworzenia. Tam, gdzie kończy się zaczarowany las, zaczyna się páramo. To specyficzny eko­ system występujący w Andach na wysokości powyżej 3000 m n.p.m., ale poniżej granicy lodu. Charakteryzuje go duża wilgotność, pełni on funkcję specyficznej gąbki i gromadzi zapasy wody. Najważniejszym elementem krajobrazu jest tu nietypowa roślina – frailejón (Espeletia pycnophylla). Z wyglądu przypomina trochę kaktusa zwieńczo-

nego bujną czupryną. Przed nami rozciąga się całe morze frailejones, ciągną się aż po horyzont. Chłoniemy ten widok tak długo, aż przykrywa go mgła.

SŁYNNY TARG AMERYKI POŁUDNIOWEJ W drodze powrotnej do Quito nie możemy nie zatrzymać się w Otavalo. To jeden z obowiązkowych przystanków podczas podróży po Ekwadorze. Malowniczo położone, 40-tysięczne miasto otaczają trzy wulkany: Imbabura (4609 m n.p.m.), Cotacachi (4944 m n.p.m.) i Mojanda (4263 m n.p.m.). Największą atrakcją jest tutaj słynny kolorowy targ rękodzieła. Odbywa się codziennie na Plaza de los Ponchos (Mercado Centenario), ale najlepiej odwiedzić go w sobotę (od 7.00 do 18.00), gdy rozlewa się na okoliczne ulice i place. Można na nim znaleźć wszystko: ubrania, koce, dywany, hamaki, torby, plecaki, biżuterię, ceramikę…

Od mnogości kolorów i wzorów łatwo dostać oczopląsu. To idealne miejsce, żeby zaopatrzyć się w oryginalne pamiątki z podróży i poćwiczyć swoje zdolności negocjacyjne. Dla tutejszych mieszkańców sobota stanowi dzień handlowy. Nie mniej ważny od targu rękodzieła jest targ zwierzęcy, na którym nie ma stoisk, a na sprzedaż wystawiane są konie, krowy, lamy i świnki morskie (kawie domowe). W okolicach Otavalo znajduje się wiele małych wiosek rozsianych na zboczach Andów, gdzie rdzenni mieszkańcy oprócz hiszpańskiego posługują się językiem keczua i pielęgnują tradycyjne zwyczaje. Trafiamy do takiej niewielkiej społeczności – 70 rodzin mieszka tu z widokiem na imponujący wulkan Imbabura. Naszą gospodynią jest Virginia. Ma 37 lat, dwie nastoletnie córki i dwuletniego syna o pięknym, kruczo­ czarnym warkoczu, który wystaje mu spod małego kapelusza. Rano idziemy zbierać 

©© Jacek Śledziński

TT Osobliwe drzewa z papieru tworzą prawdziwie baśniową scenerię na północy Ekwadoru

WIOSNA 2019


12 DALEKIE PODRÓŻE

PRZYGODA W AMAZONII Po powrocie do Quito postanawiamy na chwilę zmienić otoczenie i spełnić marzenie o przygodzie w tropikalnym lesie. Myśl o Amazonii od lat rozbudzała naszą podróżniczą wyobraźnię. Bramą do tego regionu w Ekwadorze jest 35-tysięczna Tena – stolica prowincji Napo, położona nad rzeką o tej samej nazwie (wpadającą do Napo, jednego z dopływów Amazonki). Okolice toną w bujnej zieleni, między gałęziami drzew można zobaczyć tutaj małpy i papugi. Trudno jednak zapomnieć o cywilizacji, kiedy ma się świadomość, iż w odległości zaledwie kilku kilometrów ciągnie się asfaltowa droga gładka jak stół. Wiemy, że musimy się wybrać dalej. Naszym celem jest Park Naro­ dowy Yasuní. Według naukowców Yasuní to jedno z najbardziej bioróżnorodnych miejsc na świecie. Wilgotny las równikowy charakteryzujące go ogromne bogactwo fauny i flory zawdzięcza swojemu położeniu. Leży na równiku, na pograniczu Andów i Niziny Amazonki. Obecnie teren parku zajmuje ponad 10 tys. km2. Aby do niego dotrzeć, dojeżdżamy do sennego i  upalnego 50-tysięcznego miasta Puerto Francisco de Orellana, nazwanego tak na cześć odkrywcy, który wraz z grupą konkwistadorów jako pierwszy przepłynął Amazonkę od jej górnego biegu aż do Oceanu Atlantyckiego (w 1542 r.). Miejscowość znana jest też pod znacznie krótszą nazwą

WIOSNA 2019

– Coca. Na miejscu zostawiamy samochód i wchodzimy na pokład łodzi motorowej, którą płyniemy w górę rzeki Napo. Czujemy spore podekscytowanie, krajobrazy okazują się jednak dość monotonne. Po dwóch godzinach docieramy do granicy parku narodowego i przesiadamy się do niedużego czółna, którym wpływamy w wąski kanał. Sceneria zmienia się diametralnie. Wokół panuje cisza przerywana jedynie uderzeniami wiosła o wodę i trzepotem skrzydeł przestraszonych ptaków. Po  15  minutach wypływamy na piękne jezioro Garzacocha, w którego wodach odbija się bujna roślinność. Chwilę później jesteśmy już w La Selva Amazon Ecolodge & Spa, gdzie mamy spędzić cztery noce. Amazonia onieśmiela. Każdy jej centymetr zdaje się tętnić życiem. Człowiek czuje się lekko zagubiony w tej plątaninie zie­leni. Po zmroku rozlega się istna kakofonia dźwięków. Wsłuchujemy się w nią w milczeniu, starając się odróżnić znajome odgłosy. Dookoła nas panuje absolutna ciemność. Następnego dnia o 6.00 spotykamy się z naszym przewodnikiem Sixto. Jest niewysoki, śniady. Ma ponad 60 lat, ale kondycji mógłby mu pozazdrościć niejeden młodzieniec. Czasami nadaje takie tempo, że ledwie możemy go dogonić. Las to jego dom. Zna ścieżki zwierząt, wie, którędy przechodzą, rozpoznaje każdy szelest. Kiedy pływamy czółnem po jeziorze, nad głowami przelatują nam piękne, kolorowe papugi. Gdzieś między gałęziami wypatrujemy tukana. Spotykamy również żółwie, czaple, przedziwne hoacyny (kośniki czubate), które ze względu na swój charakterystyczny irokez przypominają nam ko­ guty. Dopływamy do brzegu i zanurzamy się w głąb parującej gęstwiny. Sixto nakazuje, żebyśmy byli cicho. Po chwili pokazuje nam malutkie pigmejki karłowate. Są przeurocze i możemy przyjrzeć się im z bliska. Ja nie mogę jednak oderwać wzroku od rozpromienionej twarzy naszego przewodnika. Choć spotyka te zwierzęta codziennie, patrzy na nie z nieskrywaną radością i czułością. Tak samo reaguje, kiedy udaje nam się wytropić leniwca. Okolice Parku Narodowego Yasuní to miejsce, gdzie nie tylko rozwinęły się tysiące gatunków flory i fauny, ale także mieszka wiele rodzin z grup etnicznych Keczua i Huaorani (Waorani). Żyją tu w niewielkich społecznościach i  pielęgnują zwyczaje przodków. Część z nich przyjmuje turystów, aby pokazać im swoje tradycje i opowiedzieć o życiu w głębi lasu tropikalnego. Niektórzy jednak muszą opuścić zamieszkiwane tere-

SS Jezioro Cuicocha położone w kalderze wulkanu

©© Jacek Śledziński

kukurydzę. Z lekkim zdziwieniem patrzymy na jej strój. Ma na sobie białą, ręcznie wyszywaną bluzkę, ciemną spódnicę zdobioną kolorowym pasem, a na rękach i szyi złote i pomarańczowe koraliki. Naszym zdaniem wygląda pięknie i odświętnie. To tradycyjny strój kobiet w okolicach Otavalo. Zawsze tak pracuję. Moje córki noszą spodnie i kolorowe koszulki, ale ja nie mam innych ubrań – wyjaśnia nam ze śmiechem. Po południu ruszamy zebrać warzywa na kolację. Każdy z nas ma swój kawałek ziemi. U mnie rosną buraki, brokuły, kalafior i cukinia. Moja sąsiadka przynosi mi marchewkę i się wymieniamy. Rzeczywiście, po chwili pojawia się Susana z zawiniętą w chustę wnuczką na plecach. Kobiety chwilę rozmawiają i umawiają się na wieczorną sesję haftowania w szkolnej świetlicy. Przy pożegnaniu Virginia poleca nam jeszcze, żebyśmy odwiedzili warsztaty jej znajomych. José ma tradycyjny zakład tkacki, rodzina w San Rafael wyplata najlepsze maty i meble, a Fausto tworzy muzyczne instrumenty i wydobywa z nich piękne dźwięki.

SS Kobieta na polu kukurydzy w okolicy Otavalo

ny i przenieść się do miasta. Yasuní rozpala wyobraźnię nie tylko miłośników przyrody, ale też – niestety – właścicieli koncernów naftowych. Złoża ropy na obszarze parku szacowane są na aż ok. 1,7 mld baryłek. Były prezydent kraju (w latach 2007–2017) Rafael Correa dał światu ultimatum – ogłosił, że zrezygnuje z wierceń w tej okolicy, jeśli międzynarodowa społeczność wypłaci Ekwadorowi rekompensatę. Plan się nie powiódł. Wydobywanie ropy w rejonie parku


13 się rozpoczęło. Politycy i przedstawiciele firm przekonują, że starają się prowadzić prace tak, aby środowisko kosztowały one jak najmniej. Dla niektórych mieszkańców amazońskiej puszczy ta cena może się jednak okazać zbyt wysoka.

©© Jacek Śledziński

ALEJA WULKANÓW

©© Jacek Śledziński

TT Ogromne drzewo z amazońskiego lasu deszczowego

©© Jacek Śledziński

TT Wełniak – małpa z rodziny czepiakowatych

Z Amazonii wracamy w  majestatyczne Andy. Trasę naszej wyprawy wytycza słynna Aleja Wulkanów (Avenida de los Volcanes – ok. 325 km), która przecina środek Ekwadoru. Jest ich tutaj ponad 70 (w tym 27 aktywnych). Za nasz pierwszy cel stawiamy sobie Cotopaxi (5897 m n.p.m.). Należy on do najwyższych aktywnych wulkanów świata. Choć pod względem wysokości zajmuje drugie miejsce we wspomnianej alei, jego perfekcyjny, przykryty śniegiem stożek stał się jedną z wizytówek kraju. Wejść na szczyt można jedynie pod opieką wykwalifikowanego przewodnika. My decydujemy się na podejście do granicy lodu – na wysokość ok. 5100 m n.p.m. Najpierw dochodzimy do Schroniska José Ribas (Refugio José Ribas, 4864 m n.p.m.), gdzie wzmacniamy się gorącą czekoladą. Tego dnia na szlaku jest zadziwiająco dużo osób: kilka grup zagranicznych turystów, a także sporo lokalnych rodzin, które pokonują trasę kilkoma pokoleniami. Ze sporym podziwem patrzymy zarówno na kilkuletnie dzieci, jak i starszych mężczyzn. Droga do schroniska nie była dla nas zbyt wyczerpująca, powyżej 5000 m n.p.m. robi się trochę trudniej. Powietrze staje się coraz rzadsze i coraz częściej brakuje mi tchu. Odczuwam lekki ból głowy i nudności. Z wysokością nie ma żartów. Kolejnym przystankiem podczas naszej wyprawy jest jezioro Quilotoa (ok. 3800 m n.p.m.) znajdujące się w kalderze wygasłego wulkanu o  tej samej nazwie (3914 m n.p.m.). Jego wody przybierają w popołudniowym słońcu barwę szmaragdowoturkusową. To  wyjątkowo 

DoświaDcz eksploruj zobacz na własne oczy Przeżyj PrzygoDę go aDventure!

Biuro Podróży Go Adventure ul. Szarych Szeregów 3, 81-471 Gdynia tel. +48 58 629 58 07 kom. +48 506 077 200 e-mail: office@go-adventure.pl

WIOSNA 2019 www.go-adventure.pl


© Jacek Śledziński

14 dalekie POdRÓŻe

S Rodzina wikunii andyjskich przy pustej drodze prowadzącej w kierunku wulkanu Chimborazo

WIOSNA 2019

i skoki na bungee, aż po słynną huśtawkę na końcu świata z widokiem na aktywny wul­ kan Tungurahua o wysokości 5023 m n.p.m. (jego nazwa w języku keczua oznacza Gar­ dziel Ognia).

KOLONIALNA CUENCA Ostatnim punktem na trasie naszej ekwa­ dorskiej podróży jest malowniczo położona wśród andyjskich szczytów 400­tysięczna santa ana de los cuatro Ríos de cuenca, w skrócie cuenca. To trzecie co do wielko­ ści miasto ekwadoru (po Guayaquil i sto­ łecznym Quito), przez wielu uważane za najpiękniejsze i najbardziej europejskie. Niektórzy porównują je nawet do słynnego peruwiańskiego cusco (cuzco). ze wzglę­ du na zabytkową zabudowę jego histo­ ryczna część została wpisana w 1999 r. na listę Światowego dziedzictwa ludzkości UNescO.

zwiedzanie zaczynamy od serca nie­ zmiernie klimatycznej cuenki – Parku calderón (Parque calderón), gdzie pod­ glądamy codzienne życie mieszkańców i podziwiamy imponujący budynek Nowej katedry (catedral Nueva). Większość miast w ekwadorze wydała nam się dość chaotycz­ na i niepoukładana. To jest pod tym wzglę­ dem wyjątkiem (obok Quito). Gubimy się w labiryncie wąskich uliczek i przyglądamy się zadbanym kamieniczkom. spotykamy tu wyjątkowo dużo osób z europy i Usa. Nie­ którzy, tak jak my, są w mieście jedynie prze­ jazdem. inni odnaleźli w nim swoje miejsce na ziemi. Ekwador to mały wielki kraj – mówi nam anne z Holandii, która mieszka tutaj już od dwóch lat. Kiedy nudzi mi się duże miasto, pakuję plecak i wybieram się w góry. Gdy brakuje mi słońca, znów ruszam w drogę i po kilku godzinach znajduję się na wybrzeżu. I do tego niemal wszędzie jest tak zielono! Mam tu wszystko na wyciągniecie ręki! 

T Nową Katedrę z dwiema wieżami frontowymi zaczęto wznosić w mieście Cuenca w 1885 r.

© Jacek Śledziński

malownicze miejsce – idealne na krótki odpoczynek i odnowienie sił przed spot­ kaniem z chimborazo. Jeszcze na począt­ ku XiX stulecia ten wygasły wulkan o wy­ sokości 6263,47 m n.p.m. uważany był za najwyższy szczyt na ziemi. Właśnie wtedy (w 1802 r.) próbował wspiąć się na niego słynny niemiecki badacz alexander von Humboldt. Nie udało mu się zdobyć wierz­ chołka (dotarł na 5875 m n.p.m.), w trakcie swojej wspinaczki zaobserwował jednak piękną harmonię następujących tu po so­ bie pięter roślinności. dziś chimborazo wciąż figuruje w księdze ziemskich re­ kordów – ze względu na położenie blisko równika szczyt wulkanu jest najbardziej oddalonym od jądra ziemi punktem na na­ szej planecie. kiedy dojeżdżamy do bra­ my parku (Reserva de Producción de Fauna chimborazo) usytuowanej na zboczach wulkanu, dostrzegamy niewielkie stado wikunii andyjskich. To jeden z czterech ga­ tunków z rodziny wielbłądowatych wystę­ pujących w andach. Najpopularniejszym jest oczywiście lama. Pozostałe to alpaka i gwanako andyjskie (guanako). Wzdłuż alei Wulkanów w wielu rejonach wytryskują gorące źródła, w których można zrelaksować się po męczących wędrówkach w andach. Najpopularniejszym miejscem do zażywania kąpieli jest tutaj niewielkie miasteczko Baños de agua santa, w skró­ cie Baños. To też jeden z ulubionych celów wypraw młodych podróżników, ponieważ w okolicy miejscowości czeka spora liczba atrakcji. Mają oni w czym wybierać: od licz­ nych wodospadów, przez zjazdy na tyrolce


Pure! Travel Group jest wiodącą firmą DMC działającą na terenie Kolumbii, Ekwadoru, Peru, Boliwii i Chile, obsługującą wyłącznie rynek B2B. Posiadamy własne biura w każdym z wymienionych krajów i przygotowujemy wyjątkowe, szyte na miarę programy i wydarzenia tworzone z myślą o wypoczynku i potrzebach MICE naszych klientów. Pure! to nie tylko kolejne DMC, to my jesteśmy Twoimi uszami i oczami na miejscu, zmieniamy się w Twojego strategicznego partnera. Staniesz się częścią naszych kompetentnych i zmotywowanych zespołów, dostarczających wysokiej jakości wrażeń z podróży.

Nasza dbałość o środowisko naturalne, dziedzictwo ludzkości oraz lokalne społeczności została nagrodzona znanym na całym świecie certyfikatem TourCert.

Kolumbia, kraj gościnności. Niezależnie od tego, czy podróżni szukają tropikalnych plaż, kolonialnych miast, dziewiczej przyrody czy nowoczesnych miejsc, Kolumbia jest niezapomnianym celem podróży biznesowych i wypoczynkowych.

W Ekwadorze odwiedzający napotykają cztery światy w jednym kraju: amazoński las deszczowy, Andy, wybrzeże i wyspy Galapagos. Miasta, z niepowtarzalną mieszanką nowoczesności i historii, są unikalnymi kierunkami MICE.

Będąc ziemią Inków, wyśmienitego jedzenia i zapierających dech w piersiach krajobrazów, Peru ma wszystko, o czym można marzyć. Oprócz różnorodności przyrodniczej i kulturowej, Peru, a zwłaszcza jego stolica Lima, jest rozwijającym się celem podróży MICE.

Boliwia, z dużą populacją rdzennej ludności indiańskiej, jest idealnym miejscem do bliższego poznawania kultur andyjskich. Pure! Bolivia zaprasza turystów podróżujących w celach wypoczynkowych i integracyjno-motywacyjnych do odkrywania najbardziej autentycznego kierunku w Ameryce Południowej.

Najwyższej klasy winiarnie, lodowce, pustynie, niekończące się lasy i nowoczesne miasta; Chile skrywa wiele skarbów. Od pustyni Atakama na północy po Antarktydę na południu, to kraj pięknych skrajności.

www.pure-travelgroup.com


16 DALEKIE PODRÓŻE

WIOSNA 2019


Kuba

zdobywa serca Katarzyna Rudzka-Będzińska www.gdziesloncedlanaswschodzi.pl

« Kubańczycy taniec i muzykę mają we krwi. Kto wie, czy to zasługa wybornego rumu, wyśmienitych cygar, czy może gorącego klimatu… Wieloletnia polityczna i gospodarcza izolacja utrudnia mieszkańcom życie, ale nas, turystów, fascynuje obserwowanie ich kolorowego świata. Na tej egzotycznej wyspie znajduje się również mnóstwo ciekawych i zaskakujących atrakcji turystycznych, które zdobędą serca nawet najbardziej wymagających podróżników. » WW Na niezmiernie klimatycznej Kubie łatwo cieszyć się chwilą

©© cuba tourist board/Julio A. Alvite Piedra

©© cuba tourist board/Julio A. Alvite Piedra

TT Na terenie doliny Viñales stosuje się tradycyjne techniki rolne

WIOSNA 2019

17


18 DALEKIE PODRÓŻE

N

a Kubę należy zawitać jak naj­szybciej, gdyż niedługo pewnie wiele się na niej zmieni. Po blisko 60 latach rządów braci Castro w kwietniu 2018 r. w kraju został wybrany nowy przewodniczący Rady Państwa – Miguel Díaz-Canel. Pochodzi on z pokolenia, które urodziło się już po rewolucji kubańskiej (1953–1959). Poza tym Kubańczycy głosowali 24 lutego br. w ogólnonarodowym referendum nad przyjęciem nowej konstytucji, mającej pomóc im w otwarciu się na zagraniczne inwestycje czy uznaniu prywatnej działalności gospodarczej i własności. Opowiedziało się za nią ok. 90 proc. obywateli. To mogą być zatem ostatnie lata tej dawnej, socjalistycznej Kuby, wolnej od komercji, popularnych sieciówek i ogólnego kiczu. Zapraszam więc w podróż po wyjątkowej karaibskiej wyspie. Postaram się przybliżyć jej klimat i zachęcić do odpoczynku na naj­ lepszych plażach. Doradzę, jakie miejsca od­ wiedzić podczas dwutygodniowego urlopu. Opowiem także o jedynej w swoim rodzaju imprezie odbywającej się od czterech dekad na Kubie, czyli Międzynarodowych Targach Turystyki – FITCuba. Zdradzę również, jaką rocznicę w 2019 r. świętuje ten kraj. Ruszaj­ my zatem w drogę ku niesamowitej przygo­ dzie w rytmie gorącej salsy!

SS W idyllicznych krajobrazach na Kubie zakochają się miłośnicy ekoturystyki i wypraw przyrodniczych

PORA NA URLOP

©© Cuba Tourist Board

Sezon na wakacje na wyspie trwa niemal cały rok. W porze suchej, która zaczyna się w listopadzie i kończy na przełomie marca i kwietnia, bywa nieco chłodniej, ale tempe­ ratury powietrza w dzień sięgają 21–28°C. Od połowy kwietnia do końca września jest bardzo ciepło i  panują ok. 30-stop­ niowe upały. To pora deszczowa i trzeba liczyć się z  tym, że zdarzają się wtedy przelotne, ale intensywne opady. Między końcem czerwca a początkiem listopada trwa sezon huraganowy. Cyklony wystę­ pują zwłaszcza w czerwcu oraz wrześniu i październiku.

WYCIECZKI SAMOCHODOWE

SS Piętrowy autobus z odkrytym dachem kursuje na trasie Cayo Coco – Cayo Guillermo – Playa Pilar

Najprościej poruszać się po Kubie wy­ pożyczonym samochodem z kierowcą, któ­ ry zawozi turystów w każdy zakątek wyspy zabytkowym pojazdem. Takie podróżowa­ nie jest atrakcją samą w sobie, gdyż więk­ szość aut w kraju to ogromne amerykańskie krążowniki szos z lat 50. XX w. Można też samodzielnie wypożyczyć samochód, ale trzeba liczyć się z tym, że oferowane pojaz­ dy często bywają w niezbyt dobrym stanie

technicznym, a kubańskie drogi nie należą do najlepszych. Do wyboru są oprócz tego wycieczki organizowane przez lokalne biura podróży, w trakcie których dociera się do najpopularniejszych miejsc na wyspie. Naj­ odważniejszym polecam przemieszczanie się taxis colectivos. Te taksówki zbiorowe poruszają się na konkretnych trasach i od­ jeżdżają dopiero, kiedy zbierze się komplet pasażerów.

WIOSNA 2019

RAJSKI ARCHIPELAG Nie bez powodu Cayo Coco i Cayo Guillermo, koralowe wysepki wchodzące w skład archi­ pelagu Jardines del Rey, czyli Ogrody Kró­ la, i  należące do większego archipelagu Sabana-Camagüey, nazywane są rajskimi. Słyną z białych jak śnieg plaż i najlepszych hoteli typu all inclusive. Cayo Coco połączo­ no z Kubą 17-kilometrową groblą (Pedraplén de  Cayo Coco). Na wysepce znajduje się


©© Cuba Tourist Board

19

©© Cuba Tourist Board

©© Cuba Tourist Board

SS Przejażdżka na bananie – jedna z licznych atrakcji dla turystów oferowanych na rajskiej Cayo Coco

SS Na spokojnej i romantycznej Cayo Guillermo wiele par z całego świata organizuje swoje śluby lub rocznice

między­narodowe lotnisko (Aeropuerto Internacional de Jardines del Rey), dzięki czemu to jedno z ulubionych miejsc wśród odwiedzających ten karaibski kraj turystów. Jeśli ktoś lubi aktywny wypoczynek, polecam skorzystać z oferty licznych szkół kitesurfingowych działających na tym tere­ nie. Warto także wybrać się na wycieczkę piętrowym autobusem z odkrytym dachem (typu hop-on hop-off) kursującym z Cayo Coco przez Cayo Guillermo na plażę Pilar

(Playa Pilar) i z powrotem. W trakcie wypra­ wy można podziwiać lasy namorzynowe i ró­ żowe flamingi. Na północno-zachodnim krańcu Cayo Guillermo leży popularna wśród turystów Playa Pilar z piaskiem jasnym i drobnym jak cukier puder. Morze w jej okolicy jest ciepłe i  płytkie. Funkcjonuje tu bar, przy którym można wylegiwać się na wygod­ nych leżakach z  przepysznymi lokalnymi drinkami w ręku. Nazwa plaży pochodzi od

©© Cuba Tourist Board

TT Plaża Pilar inspirowała samego Ernesta Hemingwaya

ukończonej w 1934 r. łodzi rybackiej Erne­ sta Hemingwaya – Pilar. Warto wiedzieć, że słynny amerykański pisarz i dziennikarz upodobał sobie Cayo Guillermo i dlatego jego podobizny umieszczono na sztucznej grobli łączącej wysepkę z Cayo Coco. Z plaży Pilar trzeba koniecznie popłynąć katamara­ nem w ramach zorganizowanej wycieczki lub wypożyczonym rowerem wodnym na Cayo Media Luna, gdzie niegdyś wypoczywał sam dyktator Fulgencio Batista. 

WIOSNA 2019


20 DALEKIE PODRÓŻE KubA – NAJLEPSZA PODRÓŻ W MOIM ŻYCIU  O swojej wizycie na Kubie w maju 2018 r. opowiada Victor Borsuk, siedmiokrotny mistrz Polski i czterokrotny wicemistrz Polski w kitesurfingu, wielokrotnie stający na podium w Pucharze Polski, Świata i Europy, doświadczony trener szkolący amatorów i profesjonalistów, z zamiłowania podróżnik, współpracujący ściśle z magazynem All Inclusive, z którym był ostatnio na 38. Międzynarodowych targach turystyki – FItCuba 2018 odbywających się na Los Cayos de Villa Clara. na naszym globie miejsc idealnych dla kitesurferów. Na Cayo Guillermo, bo o tej niewielkiej wysepce mowa, pojechałem, sprawdziwszy dzień wcześniej prognozę pogody. Zapowiadały się świetne warunki i równy wiatr. Sama wyprawa tutaj jest bardzo ekscytująca. Na wysepkę można się dostać z jej nieco większej sąsiadki Cayo Coco, na którą droga prowadzi specjalnie usypanym wałem. Kiedy dojechałem na Cayo Guillermo, ujrzałem pierwsze latawce. Nie było ich dużo, ale to wystarczyło, żebym poczuł przyjemne podekscytowanie. Gdy dotarłem na plażę (można tu pływać właściwie w każdym miejscu), moim oczom ukazał się rajski widok. Szedłem po białym piasku, po obu moich stronach wznosiły się wysokie palmy, któ-

Po chwili je znalazłem. W oddali zobaczyłem biały pomost z wiatą pokrytą słomą. Wyszedłem latawcem na 12 m. Wiatr wiał z siłą ok. 16 węzłów, a po

© WWW.VICtORBORsuK.COM

Jest godzina 4.00, a ja nie mogę spać. Wczoraj wróciłem z najlepszej podróży w moim życiu. Teraz ekscytacja walczy we mnie z jet lagiem. Kiedy inni śpią, ja dopiero zaczynam swój dzień, gdy oni wstają do pracy, ja właśnie się kładę. Przed wyjazdem starałem się załatwić wszystkie sprawy zawodowe, żeby na Kubie już o nich nie myśleć. W każdym przewodniku czytałem, że dostęp do internetu na wyspie jest przywilejem. Okazało się to prawdą. Po kilku nieprzespanych nocach byłem gotowy na wyprawę. W końcu po trzech miesiącach leczenia kontuzji zapakowałem sprzęt do uprawiania kitesurfingu i z niecierpliwością czekałem na to, co spotka mnie na Kubie.

© WWW.VICtORBORsuK.COM

S Kubanka pozująca do zdjęć z cygarem w ustach

S Sprzyjające warunki wiatrowe na pięknych plażach Cayo Guillermo zachęcają do uprawiania kitesurfingu

WIOSNA 2019

re uginały się na wietrze, na jasnoniebieskim niebie świeciło słońce, a przezroczysta woda miała turkusową barwę. Ten obraz nie został przepuszczony przez żadne filtry, po prostu patrzyłem na prawdziwy eden. Od razu zacząłem pompować sprzęt, a wzrokiem już szukałem miejsca, w którym chciałbym popływać.

© WWW.VICtORBORsuK.COM

Każdy dzień na wyspie był inny. Od samego początku nie mogłem uwierzyć, że w końcu na nią dotarłem. Ten niewielki kraj ze względu na swoją burzliwą historię (lata niewolnictwa, dyktaturę Fulgencia Batisty, rewolucję Fidela Castro i Ernesta „Che” Guevary) znany jest na całym świecie. Można odnieść wrażenie, iż czas zatrzymał się tutaj 60 lat temu. Odkąd pamiętam, wszyscy mówili mi, że to już ostatni moment, aby pojechać na Kubę i zobaczyć jej prawdziwe oblicze. Na szczęście odwiedziłem ją w porę i bardzo się z tego cieszę. Ta wyspa jest po prostu magiczna. Nigdy w życiu nie byłem jeszcze w miejscu, w którym ludzie są tak przyjaźni, roztańczeni i utalentowani. O Kubie krąży wiele opowieści. Zgodnie z nimi Kubanki tańczą na ulicach, rum płynie tu strumieniami, wszyscy palą cygara, podczas wyjazdu z miasta kierowcy obowiązkowo zabierają autostopowiczów. Przekonałem się, że to wszystko prawda! Każdy fragment kraju wygląda jak wyjęty z lat 50. XX w. Po ulicach jeżdżą stare cadillaki, chevrolety, dodge’e, buicki, niczym w amerykańskich filmach. Budynki są kolorowe, a ludzie uśmiechnięci. Choć ze względu na ustrój polityczny i wszelkie jego konsekwencje Kubańczycy nie mają łatwego życia, oni sami zrobili na mnie ogromne wrażenie. Zawsze czułem się wśród nich bezpiecznie i naprawdę dobrze. Moją największą pasją jest jednak kitesurfing i dlatego podczas swoich podróży zwracam przede wszystkim uwagę na to, czy w danym zakątku świata można uprawiać ten sport. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że na Kubie znajduje się jedno z najpiękniejszych

południu stał się jeszcze silniejszy. Muszę przyznać, że było to jedno z najciekawszych miejsc, w których pływałem. Na Cayo Guillermo mamy 50 proc. szans na odpowiednie warunki wiatrowe, ale na tej wysepce można przeżyć tyle magicznych chwil, że gdybym mógł pojechać na nią drugi raz, wcale bym się nie zastanawiał. Na koniec chciałbym wymienić 10 rzeczy, które według mnie trzeba zrobić na Kubie. Koniecznie należy wybrać się do Castillo del Morro (Castillo de los Tres Reyes Magos del Morro) na wieczorny wystrzał z armat, przejechać się taksówką z lat 50. XX w. po Hawanie, spróbować swoich sił w kitesurfingu u brzegów Cayo Guillermo, pójść na kubańską imprezę i w rytm salsy ruszyć do tańca, wysłuchać piosenek „Guantanamera” i „Sarandonga”, odwiedzić zabytkowy Trinidad, odbyć przejażdżkę starymi radzieckimi autami terenowymi po Wielkim Parku Naturalnym Topes de Collantes i zjeść w nim obiad w towarzystwie kolibrów, wypalić kubańskie cygaro i wypić drink „canchánchara” przygotowywany na bazie „aguardiente” (lokalnego rumu po pierwszej destylacji), miodu, soku z limonki i lodu, zjechać na najdłuższej linie na wyspie oraz zrobić sobie zdjęcie z maluchem, czyli legendarnym polskim Fiatem 126p – w tym kraju natkniemy się na te samochody niemal na każdej ulicy.

S Za znany symbol Kuby uchodzą wciąż wykorzystywane stare samochody sprowadzane niegdyś z USA


21 Do archipelagu Ogrody Króla należy także Cayo Santa María. Na położoną w prowincji Villa Clara wysepkę można dojechać groblą o długości 48 km (Pedraplén Caibarién–Cayo Santa María), biegnącą przez sąsiednie Cayo Las Brujas i Cayo Ensenachos. Pierwsze ho­ tele zaczęły pojawiać się tutaj w  1998  r. Od tego czasu koralowe wysepki, nazy­ wane Los Cayos de Villa Clara, zyskały na popularności. Dodatkowo w rejonie zatoki Buena­vista ustanowiono w 2000 r. rezer­ wat biosfery UNESCO (Reserva de la Biosfera Buenavista). Na Cayo Santa María trzeba odwiedzić plażę Las Gaviotas. To jeden z nie­wielu nie­ mal nietkniętych ludzką ręką zakątków na wysepce. Słynie z idealnych warunków do uprawiania kitesurfingu. Płytkie wody zachę­ cają do snorkelingu. Wiele miejscowych firm ma też w swojej ofercie wycieczki katamara­ nem na przepiękną rafę koralową, gdzie moż­ na nurkować z profesjonalnym sprzętem. Właśnie na Cayo Santa María od 2 do 5 maja 2018 r. odbywało się większość wyda­ rzeń 38. Międzynarodowych Targów Turysty­ ki – FITCuba, najważniejszej imprezy branży turystycznej w całym kraju. Wybór akurat tej wysepki nie był przypadkowy. Władze Kuby chciały w ten sposób wypromować prowin­ cję Villa Clara i  jej wspaniałe, słoneczne plaże. Cayo Santa María stanowi idealną bazę wypadową do interesujących miast Remedios, Caibarién, Santa Clara i Sagua La Grande. Ministerstwo Turystyki Republiki Kuby (Mintur) przygotowało specjalne kam­ panie informacyjno-promocyjne skierowane nie tylko do zagranicznych gości z Kanady, Meksyku, Ameryki Południowej czy Europy, ale również do mieszkańców swojego kraju. Gościem honorowym targów była Wielka Brytania. Na FITCuba 2018 Polskę reprezen­ towali m.in. magazyn All Inclusive, współ­ pracujący z  nim profesjonalny kitesurfer i podróżnik Victor Borsuk oraz największy polski touroperator – ITAKA.

©© www.victorborsuk.com

TARGI NA MAŁEJ WYSEPCE

SS Na Cayo Guillermo kitesurferzy wykonują akrobacje w scenerii kojarzącej się z biblijnym Edenem

tamtych dni – Momumento a la Toma del Tren Blindado. Co ciekawe, Santa Clara przed re­ wolucją znana była z fabryki coca-coli. Obec­

nie słynie z popularnego festiwalu muzy­ ki rockowej Ciudad-Metal i wyborów miss transwestytów – Miss Travesti. 

TT Mauzoleum Ernesta Che Guevary z jego podobizną z brązu osadzoną na wysokim cokole w Santa Clarze

NIECH ŻYJE REWOLUCJA!

©© leszek narowski

Oddalone o ponad 100 km od Cayo Santa María miasto Santa Clara, ok. 210-tysięcz­ na stolica prowincji Villa Clara, leży w geo­ graficznym sercu Kuby. Założyło je w 1689 r. kilka rodzin, które uciekły z Remedios przed atakami piratów i  pożarem. W  grudniu 1958 r. jako pierwsze zostało ono wyzwolo­ ne spod reżimu Fulgencia Batisty przez Erne­ sta Che Guevarę. W wagonach wykolejonego przez rewolucjonistę pociągu pancernego działa muzeum upamiętniające wydarzenia

WIOSNA 2019


22 DALEKIE PODRÓŻE Centralnym punktem miasta i popular­ nym miejscem spotkań Kubańczyków jest Parque Vidal z budynkiem Hotelu Islazul Santa Clara Libre (przed 1959 r. działającego pod nazwą Hotel Hilton Santa Clara) noszą­ cym na fasadzie ślady po kulach z czasów re­ wolucyjnych walk. Znajduje się tu także kil­ ka innych obiektów związanych z rewolucją i jej bohaterem. Wśród nich należy wymienić pomnik Ernesta Che Guevary z dzieckiem na ramieniu symbolizującym nowe poko­ lenie rewolucjonistów oraz położone na obrzeżach mauzoleum ze statuą sławnego Argentyńczyka wykonaną z brązu (o wyso­ kości 6,8 m). Na terenie kompleksu spoczy­ wają szczątki bohatera rewolucji. W tutej­ szym muzeum można też obejrzeć pamiątki związane z jego życiem. Od 17 października 1997 r. w mauzoleum pali się wieczny ogień zapalony przez samego Fidela Castro.

URODZINY STOLICY Jeżeli komuś znudzą się już rajskie plaże, po­ winien wybrać się na zwiedzanie. Punktem obowiązkowym każdej wycieczki po Kubie jest jej stolica, czyli Hawana. Wąskie uliczki, kolorowe budynki, muzyka na żywo, salsa na ulicy, klimatyczne knajpki, przyjaźni lu­ dzie, dzieci bawiące się na placach i zabytki historii – to wszystko składa się na obraz wyjątkowego miasta. Na dodatek właśnie tutaj w 2019 r. zo­ stanie zorganizowana kolejna edycja wspo­ mnianych już Międzynarodowych Targów Turystyki – FITCuba. Impreza rozpocznie się 6 maja i będzie trwać do 11 maja. Większość wydarzeń odbędzie się w fortecy La Cabaña (Fortaleza de San Carlos de la Cabaña). Wzniesiona w XVIII w., zyskała sobie miano największej kolonialnej twierdzy w Amery­ ce Łacińskiej. W 1982 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (wraz z historycznym centrum Hawany i in­ nymi obiektami jej systemu fortyfikacyjne­ go). W ogromnym kompleksie zajmującym ok. 10 ha znajdują się muzea, sale wysta­ wowe i liczne knajpki. Codziennie o 21.00 rozlega się tu uroczysty wystrzał z armaty (tzw. cañonazo), który w czasach kolonial­ nych informował o tym, że port i brama do miasta zostały zamknięte. Scenę odgrywa­ ją żołnierze Rewolucyjnych Sił Zbrojnych (Fuerzas Armadas Revolucionarias) ubrani w stroje z epoki. Gościem honorowym 39. edycji FITCuba ma być Hiszpania, którą z  Kubą wiąże wspólna historia i ścisłe związki kultural­ ne. W 2019 r. (16 listopada) Hawana będzie obchodzić 500. rocznicę założenia mia­

WIOSNA 2019

TT Taras z leżakami i basenem usytuowany na dachu luksusowego hotelu Iberostar Parque Central w Hawanie

sta nad zatoką Carenas (Bahía de Carenas, znaną dzisiaj bardziej pod nazwą Bahía de La Habana), dlatego wybór padł właśnie na nią. Gospodarze zapewniają, że dzięki in­ frastrukturze, udogodnieniom, wysokiej kla­ sy hotelom, idealnej pogodzie, naturalnemu pięknu i wielkiej gościnności Kubańczyków każde wydarzenie organizowane na wyspie odniesie sukces.

Kubańska stolica przyciąga jednak nie tylko interesującymi imprezami wystawien­ niczymi. Warto spędzić chociaż dwa, trzy dni na zwiedzaniu jej wspaniałych zabytków i atrakcji. Miasto ma niezmiernie burzliwą historię. Pełni funkcję stolicy Kuby od 1607 r. W Hawanie widać bardzo silne wpływy hisz­ pańskich kolonizatorów. To oni zbudowali m.in. potężne forty do obrony przed piratami


©© leszek narowski

23

©© iberostar hotels and resorts

©© iberostar hotels and resorts

SS Castillo de los Tres Reyes Magos del Morro zaprojektował włoski inżynier wojskowy Bautista Antonelli

SS Na kolorowych hawańskich ulicach można podziwiać wspaniałe zabytki architektury, jak i motoryzacji

i Brytyjczykami. Z kolei Amerykanie w okre­ sie prosperity (od lat 20. XX w.) wznosili mo­ numentalne budowle i szerokie aleje. Zwiedzanie najlepiej zacząć od naj­ starszej części stolicy, czyli obszaru La Habana Vieja z  głównym deptakiem –  Calle Obispo. Przy tym ostatnim stoi słynny Hotel Ambos Mundos (na rogu ulicy

Mercaderes), w którym Ernest Hemingway mieszkał podczas licznych pobytów w mie­ ście w  latach 1932–1939 (zajmował po­ kój 511), i bar „Floridita”, gdzie niemal co­ dziennie pijał pyszne daiquiri. Na placu Katedralnym (Plaza de la Catedral) moż­ na odwiedzić imponującą XVIII-wieczną świątynię w  stylu barokowym (Catedral

de La Habana). Na rogu placu św. Franciszka z Asyżu (Plaza de San Francisco de Asís), od strony ulicy Oficios, na ławeczce przycupnął znany na całym świecie polski kompozytor Fryderyk Chopin. W La Habana Vieja, nad zatoką, znajduje się też fort z drugiej połowy XVI stulecia, czyli Castillo de la Real Fuerza. Jedną z jego wież wieńczy wiatrowskaz La Giraldilla – według legendy figura z brązu upamiętnia Isabel de Bobadillę, znaną także jako Inés de Bobadilla, pierwszą kobietę na stanowi­ sku gubernatora Kuby (w latach 1539–1544). Wizerunek ten zdobi każdą etykietę słyn­ nego rumu Havana Club. Z  fortu widać 20-metrowy posąg Jezusa zwany El Cristo de La Habana, który góruje nad okolicą po drugiej stronie zatoki. Hawana to również kolonialne centrum (Centro Habana), gdzie koniecznie trze­ ba odwiedzić Kapitol (Capitolio Nacional de La Habana). Ten neoklasycystyczny bu­ dynek, przypominający gmach Kongresu Stanów Zjednoczonych w  Waszyngtonie, a wzorowany też na paryskim Panteonie i Ba­ zylice św. Piotra na Watykanie, jest siedzibą Zgromadzenia Narodowego Władzy Ludo­ wej (Asamblea Nacional del Poder Popular). W środku można zobaczyć m.in. 25-karatowy diament wbudowany w posadzkę, wyzna­ czający kilometr zerowy sieci dróg na Kubie, i złotą Statuę Republiki. Na parterze znaj­ duje się Grób Nieznanego Mambí (Tumba del Mambí Desconocido) z  sarkofagiem otoczonym przez sześć figur z brązu, które reprezentują sześć prowincji kraju, i z płoną­ cym wiecznym ogniem. Warto w tym miej­ scu wspomnieć, że terminem mambises (w  liczbie pojedynczej mambí) określa się partyzantów biorących udział w XIX w. w wojnach o niepodległość Kuby. Po zwie­ dzaniu Kapitolu można odpocząć w cieniu drzew w położonym niedaleko Parku Cen­ tralnym (Parque Central), usytuowanym między dzielnicami La Habana Vieja i Centro Habana. Stoi w nim pomnik kubańskiego bo­ hatera narodowego, poety, pisarza i przy­ wódcy ruchu niepodległościowego – José Martíego (1853–1895). W pobliskim Hotelu Inglaterra wygłosił on 21 kwietnia 1879 r. płomienną mowę na temat konieczności wywalczenia nie­podległości przez Kubę. Jeśli ktoś ma mało czasu na spacerowanie po Hawanie, może w tym miejscu wynająć zabytkowe auto z kierowcą, który obwiezie go po turystycznych punktach stolicy. Krótka przejażdżka amerykańskim kabrioletem po ulicach miasta należy do obowiązkowych atrakcji w trakcie pobytu na wyspie. 

WIOSNA 2019


©© Cubanacan Group

24 DALEKIE PODRÓŻE

SS Hotel Playa Larga grupy Cubanacan mieści się nad Zatoką Świń, na dziewiczym półwyspie Zapata

Hawana szczyci się licznymi i bogatymi w zbiory placówkami muzealnymi na cze­ le ze słynnym Muzeum Rewolucji (Museo de la Revolución) utworzonym w dawnym Pałacu Prezydenckim (Palacio Presidencial). Na ścianie klatki schodowej zachowały się ślady po kulach. Strzały oddano 13 marca 1957 r. w trakcie nieudanego szturmu stu­ dentów mającego na celu zabicie Fulgencia Batisty. Muzeum prezentuje dzieje rewo­ lucji kubańskiej, od jej przyczyn po czasy współczesne.

Na zainteresowanie zasługuje w Hawanie również nowoczesna dzielnica El Vedado. W pierwszej połowie XX w. odwiedzali ją chętnie liczni amerykańscy mafiosi. Stano­ wiła wówczas centrum rozrywkowe z luksu­ sowymi hotelami i kasynami. Obecnie jest dzielnicą z  mnóstwem barów, dyskotek, ośrodków kulturalnych i galerii handlowych. Za jej najbardziej znany budynek uchodzi Hotel Nacional de Cuba otwarty 30 grudnia 1930 r. To tu w październiku 1933 r. zamordo­ wa­no po dwudniowej bitwie kilkunastu wy­

©© leszek narowski

TT Właścicielem Palacio de Valle w Cienfuegos był bogaty kupiec Acisclo del Valle Blanco (1865–1919)

sokich rangą oficerów, którzy sprzeciwili się zamachowi stanu dokonanemu przez Fulgencia Batistę. Z kolei w grudniu 1946 r. pod przykrywką koncertu Franka Sinatry zor­ ganizowano jedną z największych konferen­ cji północnoamerykańskiej mafii. Kasyno, które wtedy świetnie prosperowało, dzisiaj jest siedzibą słynnego kabaretu Parisien. Warto obejrzeć jedną z wystawianych przez niego kolorowych rewii z kubańską muzyką zatytułowanych Cubano, Cubano. Na zakończenie wycieczki polecam udać się na rozległy plac Rewolucji (Plaza de la Revolución), który był świadkiem wielu historycznych momentów. W tym miejscu od­ bywały się wiece polityczne z prze­mówienia­ mi Fidela Castro, trwające nawet 4,5 godz., czy inne ważne wydarzenia, takie jak np. wizyty papieży Jana Pawła II z 1998 r. i Franciszka z 2015 r. Uwagę przyciągają tu dwa budynki, na których widnieją wizerunki rewolucyjnych przywódców: Ernesta Che Guevary na gmachu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Camila Cienfuegosa na Ministerstwie Komunikacji. Zwieńczeniem wizyty w  Hawanie po­ winien być odpoczynek na słynnym bul­ warze Malecón. To ok. 7-kilometrowa, sześcio­pasmowa ulica, ciągnąca się od for­ tu San Salvador de La Punta i kończąca się w rezydencjonalnej dzielnicy Miramar, sta­ nowiąca popularne miejsce spotkań miesz­

WIOSNA 2019


25 kańców stolicy. Ten niezmiernie klimatycz­ ny nadmorski bulwar tętni życiem przede wszystkim o zachodzie słońca. Idealnie nadaje się do podziwiania przemykających tędy zabytkowych samochodów.

SS Zabytkowe centrum Cienfuegos, w tym Parque José Martí, znajduje się od 2005 r. pod opieką UNESCO

ne bazy nurkowe. Niedaleko znajduje się cu­ downa, niewielka i praktycznie bezludna pla­ ża Caletón. Miejscowość Playa Larga i mała osada Caletón stanowią doskonałe punkty wypadowe do zwiedzania półwyspu Zapata, największego dzikiego obszaru na Kubie. W zatoce, w odległości ok. 30 m od brze­ gu rozciąga się klif oceaniczny z rafą koralo­ wą i dlatego mają tu swoje siedziby renomo­ wane centra nurkowe. Najlepsze miejsca dla miłośników podwodnych przygód to Caleta Buena, Punta Perdiz, Playa Larga, Playa Girón

i Playa El Tanque. Mniej więcej 18 km na po­ łudnie od plaży Larga znajduje się Cueva de los Peces, czyli Jaskinia Ryb, najgłębsza naturalna studnia krasowa (cenote) w kraju (72-metrowa). Eksplorowanie jej jest nie­ wątpliwie atrakcją dla odważnych. Na koniec chcę jeszcze polecić jedną plażę. Ładna, szeroka Playa Girón przycią­ ga złotym piaskiem i pochylającymi się nad nią z wdziękiem wysmukłymi palmami. Nie­ daleko niej wybudowano duży hotel Playa Girón należący do sieci Cubanacan. 

TT El Nicho, dziesiątki orzeźwiających wodospadów i naturalnych basenów ukryte między górami Escambray

©© wikimedia commons/VIChapayev

Po odwiedzeniu Muzeum Rewolucji w Ha­ wanie wiele osób na pewno zechce lepiej poznać historię Kuby po 1959 r. Dobrym po­ mysłem będzie w takim przypadku krótki pobyt w położonej na południu kraju Zatoce Świń (Bahía de Cochinos), znanej z zakoń­ czonej niepowodzeniem inwazji kubańskich emigrantów i Amerykanów na Kubę w celu obalenia rządów Fidela Castro w kwietniu 1961 r. W muzeum w miejscowości Playa Girón (Museo de Playa Girón) zebrano pa­ miątki i eksponaty związane z tym wydarze­ niem. W wiosce Playa Larga na skrzyżowaniu stoi radziecki czołg T-34, a w trakcie spaceru wzdłuż wybrzeża można się natknąć na po­ zostałości licznych bunkrów. W okolicy Zatoki Świń leży także kilka pięknych plaż usytuowanych w niedalekiej odległości od siebie. Najpopularniejsza jest piaszczysta Playa Larga położona przy wspo­ mnianej wiosce rybackiej o tej samej nazwie, ponieważ obok niej funkcjonuje duży i tani ośrodek wypoczynkowy Playa Larga grupy hotelowej Cubanacan i działają profesjonal­

©© wikimedia commons/Velvet

W ZATOCE ŚWIŃ

WIOSNA 2019


©© leszek narowski

26 DALEKIE PODRÓŻE

©© www.victorborsuk.com

SS Casa de los Conspiradores z początku XVIII w., u podnóża schodów prowadzących do Casy de la Música

SS Son jarocho (jego przykładem jest La Bamba) – muzyka i taniec znane nie tylko w Meksyku, ale i na Kubie

MAŁA FRANCJA Miłośnicy architektury i stolicy Francji po­ winni pojechać do Cienfuegos, nazywane­ go Perłą Południa – po hiszpańsku Perla del Sur, którego historyczne centrum wid­ nieje od 2005 r. na Liście Światowego Dzie­ dzictwa Ludzkości UNESCO. Miasto założyli 22 kwietnia 1819 r. francuscy kolonizatorzy, a ich wpływy widoczne są przede wszyst­ kim w  pochodzącej z  tych czasów zabu­ dowie i na głównej alei – Paseo del Prado – przywodzącej na myśl Pola Elizejskie. Kto chociaż raz był w Paryżu, na pewno zakocha się w Cienfuegos. Jest ono mniej pretensjo­ nalną, cieplejszą i bardziej kolorową wer­ sją stolicy Francuzów. Wrażenie to potęgują jeszcze białe figury z powstałego w 1839 r. cmentarza La Reina (Cementerio de Reina) usytuowanego na obrzeżach miasta, przy­ pominające te ze słynnego paryskiego Père-Lachaise (Cimetière du Père-Lachaise). Naprzeciwko Parque José Martí wzno­ szą się Katedra Niepokalanego Poczęcia Naj­ świętszej Maryi Panny (Catedral de Nuestra

WIOSNA 2019

Señora de la Purísima Concepción) z francu­ skimi witrażami i dwoma różnej wysokości wieżami oraz budynek Teatro Tomás Terry, którego fasadę zdobią mozaiki pokryte zło­ tem i piękne sztukaterie, a w samym parku stoi Łuk Triumfalny (Arco de Triunfo) upa­ miętniający powstanie niepodległej Repub­ liki Kuby w maju 1902 r. Polecam wspiąć się na wieżę Pałacu Ferrer, aby podziwiać wspa­ niałą panoramę miasta i okolicy. W Cienfuegos znajduje się również Punta Gorda, cypel przecinający tutejszą zatokę, z licznymi centrami rekreacyjnymi i kultural­ nymi. Warto wybrać się na niego o zachodzie słońca. Okolica zabudowana jest elegancki­ mi willami wzniesionymi przez bogaczy na początku XX stulecia. Najbardziej reprezen­ tacyjny budynek stanowi Palacio de Valle, ukończony w 1917 r., z mnóstwem wieżyczek, zdobień, witraży i kolorowych płytek. W pobliżu Cienfuegos, a najlepiej w dro­ dze do Trinidadu, trzeba koniecznie zatrzy­ mać się przy wodospadach El Nicho, tworzą­ cych naturalne baseny z krystalicznie czystą

wodą. Leżą one w rejonie pasma górskiego Escambray, na skraju rozległego i dziewicze­ go tzw. Wielkiego Parku Topes de Collantes (Gran Parque Topes de Collantes), noszącego oficjalnie nazwę Paisaje Natural Protegido Topes de Collantes, administrowanego przez grupę turystyczną Gaviota. Miłośnicy przyrody mogą udać się na spacer pośród bujnej roślinności i przepięknych kaskad. Obowiązkowo należy wziąć ze sobą stroje kąpielowe, gdyż atrakcją okolicy jest kąpiel pod wodospadami i w ogrzewanych słońcem naturalnych basenach. Z tutejszego punktu widokowego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na góry i sztuczne jezioro Hanabanilla.

KOLONIALNA PERŁA Wiele osób odwiedzających Kubę za naj­ piękniejsze kolonialne miasto na wyspie uważa Trinidad. To w tym miejscu dzięki for­ tunom zbitym na uprawie trzciny cukrowej w Dolinie Cukrowni (Valle de los Ingenios) wznoszono w XVIII i na początku XIX stu­ lecia przepiękne rezydencje (m.in. dla


©© www.victorborsuk.com

27

©© Cuba Tourist Board

©© www.victorborsuk.com

SS Na uliczkach Trinidadu można spotkać muły i osły

SS W dawnym Klasztorze św. Franciszka z Asyżu działa obecnie Museo Nacional de la Lucha Contra Bandidos

SS Dziewczynka w stroju w stylu kolonialnym, Trinidad

rodzin Iznagów, Borrellów i Brunetów). Nie­stety pod koniec XIX w. region ucierpiał podczas wojny amerykańsko-hiszpańskiej. Mimo to zabytkowy, niezmiernie klimatycz­ ny Trinidad ogłoszono w 1978 r. Pomnikiem Narodowym i 10 lat później umieszczono na prestiżowej Liście Światowego Dziedzi­ ctwa Ludzkości UNESCO (razem z pobliską Doliną Cukrowni). Centralnym punktem miasta jest Plaza Mayor. Przy placu znajdu­ ją się schody prowadzące do słynnego loka­ lu Casa de la Música, w którym wieczorami (od 22.00) odbywają się wspaniałe imprezy salsowe. Poza tym koncertów tej muzyki można posłuchać tu na tylnym dziedziń­ cu (wejście także od ulicy Juana Manuela Márqueza). Casa de la Música stanowi obo­ wiązkowy punkt zwiedzania Trinidadu. Nie wolno przegapić okazji do podziwiania wy­ stępów tutejszych muzyków i tancerzy. Ko­ niecznie należy udać się również na kolację do jednej z restauracji z tarasem, gdy zacho­ dzące słońce maluje niebo nad kolorowymi zabudowaniami miasta.

funkcjonuje kilka hoteli oferujących pobyt w formule all inclusive, w których można odpocząć w spokojnej, relaksującej atmo­ sferze. Osobom lubiącym kontakt z natu­ rą polecam wycieczkę do wspomnianego Wielkiego Parku Topes de Collantes z nie­ samowitymi naturalnymi basenami i kaska­ dami. Zdecydowanie trzeba w nim wyruszyć pod najbardziej spektakularne wodospady – Salto del Caburní (ok. 62-metrowy) czy Salto Vegas Grandes. Pasjonaci historii powinni wybrać się na odkrywanie dawnych posiadłości plan­ tatorów i baronów cukrowych w Dolinie Cu­ krowni (Valle de los Ingenios). Naj­częściej odwiedzana jest hacjenda Manaca Iznaga. W budynku z 1750 r. powstała tutaj elegan­ cka restauracja „El Barracón de Manaca”. Obok wznosi się 45-metrowa wieża z 1816 r. (Torre del Ingenio Manaca Iznaga), z któ­ rej nadzorowano niewolników. W  okoli­ cy na zainteresowanie zasługują też Casa Guachinango, Hacienda Ingenio Palmarito, Hacienda Ingenio Guáimaro, Ingenio Buena 

W Trinidadzie warto odwiedzić Kościół św. Trójcy (Iglesia de la Santísima Trinidad) oraz muzea przybliżające czasy kolonialne, takie jak Museo de Arquitectura Colonial, Museo Municipal de Trinidad czy Museo Romántico. W  dawnym klasztorze fran­ ciszkańskim mieści się Museo Nacional de la Lucha Contra Bandidos, które ma w swoich zbiorach pamiątki związane z wal­ kami z różnymi grupami kontrrewolucjoni­ stów. Z jego wieży rozpościera się przepięk­ na panorama miasta i okolicy. W  centrum Trinidadu już od późnego popołudnia praktycznie na każdym kroku można spotkać tańczących Kubańczyków i usłyszeć muzykę na żywo. W małych ba­ rach, usytuowanych w najbardziej zaskaku­ jących miejscach, turyści raczą się pysznymi lokalnymi drinkami. Po intensywnym zwiedzaniu warto wybrać się na oddaloną zaledwie o 12 km od Trinidadu urokliwą plażę Ancón (Playa Ancón). Uchodzi ona za najpiękniejszą na południowym wybrzeżu Kuby. Przy plaży

WIOSNA 2019


28 DALEKIE PODRÓŻE Vista czy san Isidro de los Destiladeros. Podczas wycieczki należy napić się świeżo wyciśniętego słodkiego i orzeźwiającego soku z trzciny cukrowej. niemniej jednak nie wolno zapominać o ciemnej stronie historii tych miejsc – majątki posiadaczy ziemskich zostały zbudowane na ciężkiej, niewolniczej pracy.

zachęcam również do wybrania się do doliny Viñales (Valle de Viñales). Od 1999 r. znajdu­ je się ona na Liście Światowego Dziedzictwa

niewątpliwą atrakcją Valle de Viñales jest Mural de la Prehistoria, czyli olbrzymie ma­ lowidło stworzone na zboczu Mogote Pita. Wbrew nazwie nie pochodzi ono z czasów prehistorycznych. Mural powstał w latach 60. XX w. i przedstawia proces ewolucji. Dowiedzieć się czegoś o produkcji cygar można w trakcie wizyty na jednej z lokalnych plantacji. na miejscu zwiedza się pola poroś­ nięte tytoniem i secadero, czyli tradycyjną suszarnię, w której zebrane liście suszą się w odpowiednich warunkach. Odwiedzający mogą także oglądać ostatni etap produk­

rozpoczął rewolucję kubańską atakiem na koszary Moncada, a Facundo Bacardí Massó założył pierwszą fabrykę rumu w lutym 1862 r. zabytkowe centrum położone po­ między pasmem sierra Maestra a brzegiem Morza Karaibskiego mimo intensywnego rozwoju miasta zachowało swój kolonial­ ny urok. W historycznej części santiago de Cuba warto odwiedzić placówki przybliżające jego bogate dzieje: Museo de Ambiente Histórico Cubano mieszczące się w naj­ starszym zachowanym budynku w kraju

T Wycieczka konna po terenie Valle de Viñales

T Mural de la Prehistoria namalowany na skale

S Zapierająca dech w piersiach dolina Viñales

cji – ręczne skręcanie cygar. Mimo swojej ogromnej popularności i mnogości atrakcji dolina Viñales dzielnie opiera się komercja­ lizacji i nadal sprawia wrażenie, jakby czas zatrzymał się w niej kilkadziesiąt lat temu.

– Casa de Diego Velázquez (pochodzącym z 1515 r., należącym do hiszpańskiego kon­ kwistadora Diega Velázqueza de Cuéllara, który dowodził podbojem wyspy i został jej pierwszym gubernatorem) – i założone w 1899 r. Museo Municipal Emilio Bacardí Moreau prezentujące pamiątki z licznych podróży słynnego magnata rumowego. Miłośnikom lokalnych trunków polecamy wizytę w Museo del Ron i historycznej 

Ludzkości unEsCO. słynie przede wszystkim z upraw tytoniu oraz w mniejszym stopniu kawy, trzciny cukrowej i awokado. to idealne miejsce dla miłośników wspinaczki, jazdy konnej i wycieczek rowerowych. Otoczona majestatycznymi wapiennymi mogotami (mogotes) dolina skrywa niezliczone jaski­ nie, takie jak Caverna de santo tomás, Cueva de José Miguel, Cueva del Indio czy Cueva del Palmarito.

WIOSNA 2019

© cuba tourist board

© cuba tourist board

© cuba tourist board

POZA CZASEM

ODROBINA AFRYKI W leżącym na południowym wschodzie wy­ spy santiago de Cuba najbardziej widoczne są wpływy afrykańskie. to tutaj Fidel Castro


Iberostar Cuba

We beleive in travel that makes a difference

We seek to create a sustainable tourism model based on excellent service. In unique places, decorated to enhance their true essence. With exquisite cuisine offered in all our hotels.

LA HABANA � VARADERO � CAYO SANTA MARÍA � CAYO GUILLERMO CAYO COCO � TRINIDAD � HOLGUÍN � SANTIAGO DE CUBA

IberostarCuba

IBEROSTAR.COM

@Iberostar_Cuba


©© leszek narowski

30 DALEKIE PODRÓŻE

©© wikimedia commons/Cancillería Ecuador

SS Casa de Diego Velázquez, najstarszy budynek na Kubie (datowany na 1515 r.), który dotrwał do naszych czasów

SS Dawne koszary Moncada w Santiago de Cuba – tutaj 26 lipca 1953 r. rozpoczęła się rewolucja Fidela Castro

fabryce rumu Bacardí. Co ciekawe, chociaż słynny rum Bacardí powstał na Kubie, nie jest już na niej produkowany, gdyż rodzina Bacardích po zwycięstwie rewolucji opuściła kraj. W fabryce obecnie wytwarza się takie trunki jak Ron Caney, Ron Santiago de Cuba i Ron Varadero.

Obowiązkowym punktem na liście tury­ stów zwiedzających Santiago de Cuba są ko­ szary Moncada. Fidel Castro wraz ze 135 re­ wolucjonistami zaatakował je 26 lipca 1953 r. Obecnie utworzono tu muzeum nawiązujące do wydarzeń z początków rewolucji – Museo Histórico 26 de Julio.

WYMARZONE WAKACJE

©© wikimedia commons/Glogg Peter

TT Za inicjatora budowy Castillo del Morro uchodzi gubernator miasta (od 1637 r.) Pedro de la Roca y Borja

WIOSNA 2019

Nie wolno też odpuścić sobie wycieczki do znajdującej się u wejścia do portu fortecy, czyli Castillo del Morro (Castillo de San Pedro de la Roca). W 1997 r. trafiła ona na Listę Świa­ towego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Pier­ wotnie miała być zbudowana do ochrony przed piratami, ale kiedy prowadzono pra­ ce konstrukcyjne, w 1662 r. została zdobyta i częściowo zniszczona przez wojska brytyjskie pod dowództwem wiceadmirała Christophera Myngsa. W latach 1663–1669 hiszpańscy in­ żynierowie naprawili i wzmocnili fortyfika­ cje. W 1678 r. twierdzę zaatakował francuski szwadron, a dwa lata później holenderscy piraci. Między 1675 a 1692 r. została uszko­ dzona w wyniku serii trzęsień ziemi. Fortecę zrekonstruowano, powiększono i ukończono w pierwszej połowie XVIII stulecia. Niestety, zniszczyły ją ponownie trzęsienia ziemi z lat 1757 i 1766. Pod koniec XVIII i w XIX w. służy­ ła częściowo za więzienie. Funkcję obronną pełniła znowu w 1898 r., kiedy flota Stanów Zjednoczonych zaatakowała Santiago de Cuba w czasie wojny amerykańsko-hiszpańskiej. Od 1978 r. mieści się w niej Muzeum Piractwa (Museo de la Piratería), które przemianowano 19 lat później na Museo Castillo del Morro San Pedro de la Roca. Podobnie jak w Hawanie z twierdzy w Santiago de Cuba codziennie wieczorem słychać uroczysty wystrzał z ar­ maty (cañonazo). Latem w mieście odbywa się widowi­ skowy karnawał, który bywa nawet porów­ nywany do tego w Rio de Janeiro. Trafi na niego ten, kto będzie przebywał na wyspie w dniach 18–27 lipca. Karnawałowa zaba­ wa zachwyca muzyką, radosnymi tańcami, tradycyjnymi strojami i pysznym jedzeniem prosto ze straganów.

Teraz już nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zaplanować urlop na Kubie. Na tej gorą­ cej jak wulkan wyspie nie sposób się nudzić. To barwny, karaibski kraj pełen różnorodności i kontrastów. Mimo iż panuje w nim ustrój so­ cjalistyczny, Kubańczycy doskonale wiedzą, jak należy dbać o turystów. Traktują ich jak miłych gości w swoim domu, z którego bo­ gatej historii i kultury są niezmiernie dumni. Na każdym kroku spotkamy uśmiechniętych, radosnych, rozśpiewanych i roztańczonych ludzi, którzy będą starali się uprzyjemnić nam pobyt na różne sposoby. Na Kubie można cie­ szyć się piękną pogodą, cudownymi plażami i ciepłym morzem, wspaniałymi zabytkami oraz ciekawymi atrakcjami. Dlatego jest wręcz wymarzonym miejscem na oderwa­ nie się od codzienności. 


34 DALEKIE PODRÓŻE

CZEKAMY NA KUBIE Z OTWARTYMI RAMIONAMI

Davidzie, od kiedy zajmujesz się promocją turystyczną Kuby w Polsce? Na czym polega dokładnie Twoja praca? Przyjechałem do Polski z moją rodziną 28 września 2016 r. Zajmuję się marketingiem, promocją i szukaniem nowych możliwości współ­pracy z kra­ jami Europy Środkowej. Moim celem jest zacieśnienie relacji między Kubą a Polską na polu branży turystycznej. Dzięki temu obie zaangażowane strony będą mogły realizować więcej przedsięwzięć z zakresu turystyki rekreacyjnej, specjalistycznej czy biznesowej. ©© Ambasada Republiki Kuby w Warszawie

tekst promocyjny

David Lobaina Frómeta, radca ds. turystyki Ambasady Kuby w Polsce i Ministerstwa Turystyki Kuby (Mintur) na Europę Środkową, w rozmowie z Michałem Domańskim.

Z czego jesteś najbardziej dumny? Co udało Ci się osiągnąć na rynku polskim? Nawiązałem liczne kontakty z organizatorami wycieczek, biura­ mi podróży, liniami lotniczymi czy innymi ważnymi podmiotami w branży, polskimi organizacjami turystycznymi, takimi jak np. Pol­ ska Izba Turystyki (PIT), oraz placówkami regionalnymi z różnych części kraju. Wsparcia udzieliło mi również Ministerstwo Sportu i Turystyki Rzeczy­pospolitej Polskiej. Dla mnie to wszystko bardzo ważne osiągnięcia, które stanowią istotny element w mojej pracy zawodowej. Polacy są do nas nastawieni niezmiernie przyjaźnie. Fakt, że Kuba jest popularnym celem podróży wśród obywateli Polski, zwiększa jeszcze nasze zaangażowanie. Staramy się więc podejmować działania, które ułatwią organizowanie ciekawych wyjazdów.

WIOSNA 2019

SS Błogi odpoczynek na przepięknej kubańskiej plaży

Jak odbierana jest Kuba przez Polaków? Co wiedzą o Twoim kraju? Polscy turyści zazwyczaj dość dobrze znają lub kojarzą Kubę, a w naj­ gorszym przypadku mają o niej chociażby niewielką wiedzę. Kiedy w latach 90. XX w. zaczął się w moim kraju boom turystyczny, jed­ nymi z pierwszych działających na jego terenie touroperatorów były firmy z Polski. Organizowały one wycieczki dla swoich rodaków, któ­ rzy zakochali się w wyspie. Od 2013 r. zainteresowanie Kubą wśród Polaków jeszcze wzrosło i ten trend utrzymuje się do dziś. Mój kraj jawi się często w polskich oczach jako nierzeczywista kraina, której nie chce się opuszczać i która na zawsze pozostaje w pamięci. Po powrocie z podróży turyści z Polski chętnie polecają go swoim znajomym. Polacy uważają, że na Kubie koniecznie trze­ ba odwiedzić stołeczną Hawanę, a Kubańczyków postrzegają jako bardzo radosnych ludzi. Poza tym uwielbiają kubańskie plaże, lubią wyprawiać się w rejsy jachtami po okolicy, doceniają świetne warunki do uprawiania sportów wodnych. Fascynują ich również nasze tańce (moim zdaniem każdy Polak lubi tańczyć). Przepadają za kubańskimi cygarami, rumem i kawą, zachwycają się przyrodą Kuby. Podobają im się także przejażdżki starymi amerykańskimi krążownikami szos. Co chciałbyś zrealizować w najbliższym czasie w Polsce? Jakie są Twoje plany na 2019 r.? Chciałbym nadal robić to, co robię. Cieszę się, gdy spotykam Pola­ ków, którzy z radością opowiadają o swoich wrażeniach z pobytu na Kubie i zastanawiają się nawet nad przeniesieniem się na nią. Przede wszystkim jednak chciałbym, aby uruchomiono regularne połączenie lotnicze z Polski do mojego kraju. Międzynarodowe lotnisko w pobliżu Hawany (Aeropuerto Internacional José Martí) spełnia wszelkie stan­


©© cuba tourist board

35

©© cuba tourist board

©© cuba tourist board

©© cuba tourist board

SS Plaza del Carmen w Camagüey z uroczymi rzeźbami mieszkańców (camagüeyanos)

SS Sanktuarium maryjne w El Cobre, ok. 20 km na zachód od Santiago de Cuba

SS W pobliżu miasta Baracoa znajdują się zachwycające góry i lasy tropikalne

dardy bezpieczeństwa. Poza tym leży na poziomie morza, co ułatwia korzystanie z niego bez zbytniego obciążania samolotów. To również znakomity punkt przesiadkowy dla osób, które planują podróżować regionalnymi liniami karaibskimi lub kanadyjskimi, amerykańskimi czy meksykańskimi. Oprócz tego mam nadzieję, że w 2019 r. uda się pobić rekord w liczbie Polaków odwiedzających Kubę. Chciałbym też, aby polski inwestor zbudował w moim kraju hotel.

witaliśmy blisko 4,75 mln gości z całego świata (to dotychczasowy rekord). Szacujemy, że w 2019 r. przybędzie ich na Kubę przynajmniej 5 mln. Staramy się tak realizować nasze działania, aby dotrzeć do jak największej liczby Polaków.

Kto najbardziej wspiera promocję Kuby na rynku polskim? Z kim najczęściej współpracujesz? Tradycyjnie naszymi najważniejszymi partnerami z branży tury­ stycznej są dwie marki – ITAKA i Rainbow. Oba biura podróży mają bardzo mocną i ugruntowaną pozycję na rynku. Zdobyły sobie opinię wiarygodnych firm wśród kubańskich partnerów. W 2019 r. będzie­ my również realizować wspólne kampanie promocyjne z Polskimi Liniami Lotniczymi LOT, Travel Service i Neckermannem w regionie polsko-węgiersko-czeskim. Jeżeli chodzi o wydawnictwa turystycz­ ne, naj­ściślej współpracujemy z zaprzyjaźnionym prestiżowym ma­ gazynem All Inclusive, który pomaga nam z całych sił promować Kubę w Polsce. Czy mógłbyś nam przybliżyć najnowsze statystyki dotyczące turystyki z Polski na Kubę? W jaki sposób chciałbyś je poprawić? W 2017 r. Kubę odwiedziło ok. 40 tys. polskich turystów. Kolejny rok przyniósł niestety spadek w tych statystykach (na wyspę przybyło już jedynie 33 tys. Polaków). Przyczynił się do tego z pewnością nisz­ czycielski huragan Irma, który nawiedził region Karaibów w sierpniu i wrześniu 2017 r. W 2018 r. nastąpił prawdziwy boom – w kraju przy­

Jak krótko zachęciłbyś turystów z Polski do odwiedzenia w 2019 r. Kuby? Polscy turyści właściwie nie muszą być jakoś specjalnie zachęcani do podróży na wyspę. Wciąż pozostaje ona atrakcyjnym i popularnym celem ich wypraw. Uważam, że trzeba raczej przekonać linie lotnicze do udostępnienia Polakom i organizatorom wycieczek korzystniej­ szych cenowo i częstszych połączeń, co zwiększy znacznie możli­ wości dotarcia na Kubę z Polski. Dlaczego warto się o to postarać? Ponieważ mój kraj jest naprawdę znakomitym miejscem na wyjazd. Kuba słynie z jednych z najlepszych plaż na świecie. Charakteryzuje się ogromnie ciekawą kulturą i jest zamieszkana przez nie­zmiernie przyjaznych ludzi. Można na niej zorganizować typowe pobyty wy­ poczynkowe, wycieczki tematyczne (np. nakierowane na uprawianie sportu) i profesjonalne kongresy firmowe. Dzięki sprawnie funkcjo­ nującej logistyce i rozbudowanej bazie noclegowej turyści mogą bez problemu odwiedzać różne miejsca na wyspie. Na Kubie czekają na nich typowe tylko dla niej atrakcje – przejażdżki starymi samocho­ dami, wizyty na plantacjach tytoniu i w fabrykach cygar czy rumu, wieczory z niepowtarzalną muzyką na żywo, nauka tańca itp. Poza tym w moim kraju jest bardzo bezpiecznie, co niezmiernie istotne w dzisiejszych czasach. To świetne miejsce na zagraniczne inwesty­ cje. Nie zostało jednak jeszcze odkryte przez inwestorów z Polski. Czekamy na nich na Kubie z otwartymi ramionami. 

WIOSNA 2019


36 DALEKIE PODRÓŻE

KUBAŃSKIE CZARY

« Kuba to nie tylko przepiękny kraj, to stan umysłu. Prawdziwą magię odkryjemy w cieszących się życiem, gościnnych, otwartych, przyjacielskich, radosnych, rozśpiewanych i roztańczonych Kubańczykach. Ich zjawiskowa ojczyzna słusznie nazywana jest perłą Karaibów. Znajdziemy w niej rajskie, słoneczne plaże, ciepłe morze, egzotyczną przyrodę, zapierające dech w piersiach krajobrazy i wspaniałe zabytki z epoki kolonialnej, ulegniemy wpływowi pozytywnej atmosfery i gorącym rytmom, skosztujemy wyśmienitego rumu i przygotowywanych na jego bazie słynnych tropikalnych drinków, a amatorzy tytoniu zapalą wyborne cygara, uważane przez wielu koneserów za najlepsze na świecie. Teraz oddajmy jednak głos sześciu ekspertom, którzy zgodzili się zdradzić nam, czym oczarowała ich niezmiernie fascynująca, tętniąca muzyką Kuba. » S Na Kubie koniecznie trzeba choć raz przejechać się starym amerykańskim krążownikiem szos

WIOSNA 2019

© WWW.VICtORBORsuK.COM

opracował: MICHAŁ DOMAńsKI


37 jak wygląda normalny dzień na Kubie. Widziałem radość dzieci bawiących się do nocy na podwórku i dorosłych cieszących się z bardzo prostych rzeczy, nawet ze zwyczajnej rozmowy. Wtedy zdałem so­ bie sprawę z tego, że to nie konkretne miejsca mają w sobie tę magię, emanują nią mieszkający w nich ludzie. Od Kubańczyków moglibyśmy się wiele na­

© troPical sun tours

© troPical sun tours

 Cała Kuba jest według mnie wyjątkowa i magiczna, dlatego niełatwo mi zdecydo­ wać, które miejsce na niej powinienem wyróżnić. Lubię odwiedzać tętniącą życiem Hawanę, miasto z mnóstwem niesamowitych zakątków, zabytków i knajpek ze zna­ komitą muzyką graną na żywo. Lubię pływać przy plażach kurortu Varadero, gdzie czystość wody i jej kolor (odcień głębokiego lazuru) po prostu oszałamiają. Lubię też przechadzać się niespiesznie po wybrukowanych uliczkach trinidadu wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości unEsCO.

© troPical sun tours

TOMASZ CEBULAK | PREzEs BIuRA PODRÓŻy tROPICAL sun tOuRs

S Trinidad, jedno z najlepiej zachowanych miast kolonialnych nie tylko na Kubie, ale i w całej Ameryce

O każdym z tych miejsc można napisać wiele dobrego, bo wszystkie są jedyne w swoim rodzaju. Miałem również okazję spędzić kilka dni w małej miejscowości położonej niedaleko Varadero. nazywa się ona Boca de Camarioca. Mogłem tu poznać zwykłych Kubańczyków i dowiedzieć się, jak naprawdę żyją. zobaczyłem,

S Pomnik José Martíego w hawańskim Parku Centralnym

uczyć. są otwarci, radośni i pozytywnie nastawie­ ni do życia mimo spotykających ich trudności. Jest jeszcze wiele miejsc, których na Kubie nie widziałem. zawsze wracam na nią z przyjemnością i wiem, że gdziekolwiek na wyspie się znajdę, na pewno mnó­ stwo radości przyniesie mi już samo przebywanie w towarzystwie uśmiechniętych mieszkańców tego niezwykłego kraju.

Jednak najbardziej tęsknię za magicznymi miej­ scami znanymi tylko wtajemniczonym. nazywają się paladares. to restauracje usytuowane w nie­ oczywistych punktach, z niesamowitą historią i słyn­ nymi właścicielami. Często, aby do nich dotrzeć, trzeba

© EstERA HEss

 trudno mi wybrać jedno magiczne miejsce na Kubie, ale zdecydowanie wracam do tego kraju dla Hawany. to miasto ma wyjątkowy urok. Jest na wskroś autentyczne, kolorowe, kapryśne, zaczepne, ale i leniwie latynoskie. Lubię jego kontrasty: stare ame­ rykańskie samochody w jaskrawych barwach sunące wzdłuż nadmorskiej promenady, ich kierowców z sumiastymi wąsami i w kowbojskich kapeluszach, często ubranych w stroje w stylu Elvisa Presleya. za każdym razem podczas spaceru po kubańskiej stolicy czekam na ukryty za rogiem jednej z głównych ulic wspaniały, koronkowy, biały budynek Kapitolu (Capitolio de La Habana). uwielbiam Hawanę o poranku. na małych skwerkach z zielenią Kubanki w papilotach i podomkach wynoszą wówczas na spacer swoje pieski. sprzedawcy owoców i warzyw pchają przed sobą wózki z towarem w dro­ dze na targ. Pierwsi właściciele lokali z fast foodem, uwielbianym przez miejscowych, podciągają hałaśliwie skrzypiące żaluzje. Ospałe, nietypowe autobusy zwane wielbłądami (po hiszpańsku camellos) wjeżdżają na puste jeszcze o tej porze szerokie ulice stolicy…

© esta travel

ESTERA HESS | WŁAŚCICIELKA BIuRA PODRÓŻy EstA tRAVEL

© EstERA HEss

S Zadbane zabytkowe kabriolety czekające na turystów

S La Habana Vieja – kubańskie dzieci biegające za piłką na ulicy w historycznym centrum stolicy

znać dokładny adres. Po drodze należy minąć szereg nieszczególnie wyglądających schodów, zaułków i uli­ czek, a potem jeszcze przejść przez korytarz grożący na pozór zawaleniem, zanim za wielkimi drzwiami odkryje się zupełnie odmienną rzeczywistość. Pamiętam taras na dachu jednego z budynków, z którego rozciągał się widok na zachód słońca nad Hawaną, serwowane na nim wyborne potrawy, idealnie dopasowane do nich wino. Inne miejsce, gdzie zabrał mnie tutejszy kontra­ hent, przypominało nierealny świat z Alicji w Krainie Czarów. szliśmy przez długi, ciemny korytarz, na które­ go końcu znajdowały się szklane drzwi. za nimi ukryty był cudowny ogród z kilkoma stolikami, wspaniałą, srebrną zastawą i popisowymi daniami szefa kuchni. takiej Kuby nikt się nie spodziewa.

WIOSNA 2019


38 DALEKIE PODRÓŻE budynki z imponującym Kapitolem na czele czy obiek­ ty w stylu art déco w dzielnicy El Vedado. Kubańska stolica ma w sobie coś, czym przyciąga i urzeka. Jak magnes działają tutejsze bary i kluby, o czym prze­ konał się prawdziwy obieżyświat Ernest Hemingway, który mieszkał w mieście. Moim ulubionym miej­ scem jest usytuowany przy promenadzie Malecón niepozorny „Gato tuerto” („Jednooki Kot”). Kiedy podczas karnawału trafiliśmy w nim wraz z żoną na koncert bolero, przeżyliśmy prawdziwie magiczny wieczór, który trudno opisać słowami. Cała sala stała i śpiewała, a wszyscy ludzie wydawali się połączeni ze sobą w jeden przeszczęśliwy byt. Minęło już kilka­ naście lat od tego pamiętnego wieczoru, a wciąż czuję tę magię przenikającą moje wspomnienia. Hawana musiała rzucić na mnie czar.

© sALVADOR AznAR/sHuttERstOCK

© KAMIRA/sHuttERstOCK

 zacznę od tego, że Kuba to moja ulubiona wyspa na Karaibach i jedno z miejsc, do których uwielbiam wracać. Byłem na niej już pięć razy. zastanawiałem się kiedyś, dlaczego ten kraj aż tak bardzo mi się podoba, i wciąż nie potrafię udzielić jednej odpowiedzi. Może to ze względu na urzekającą przyrodę, a może z uwagi na wykształ­ conych ludzi, którzy mimo ograniczonych możliwości znajdują sposób na przetrwanie, a przy tym starają się cieszyć życiem? Przyciąga mnie tu także karaibski luz, najlepsze mojito, jakie piłem, salsa i uroda kubańskich kobiet.

© tRAVEL COnsuLtInG

JAKUB PUCHAJDA | PREzEs FIRMy tRAVEL COnsuLtInG (tRCO)

S Fale rozbijające się o nabrzeże i zalewające bulwar Malecón, którego budowa zaczęła się w 1901 r.

nie będę zapewne oryginalny, gdy stwierdzę, że moim magicznym miejscem na Kubie jest Hawana. znajdziemy w niej wspaniałą architekturę kolonialną, nie tylko z wpływami hiszpańskimi, lecz również francuskimi. uwagę zwracają piękne barokowe budowle w rejonie La Habana Vieja, neoklasycystyczne

S Wyśmienite mojito z baru „La Bodeguita del Medio”

S Radosne Kubanki w tradycyjnych strojach w intensywnych kolorach i specyficznie związanych chustach

WIOSNA 2019

© ARCHIWuM OPAL tRAVEL

S Czarujące oldtimery często spotykane w Hawanie

© ARCHIWuM OPAL tRAVEL

 Rzadko się zdarza, żeby stolica była w stanie oddać w pełni esencję całego kraju. Potrzeba do tego dużo szczęścia oraz niewielkiej powierzchni państwa. ze względu na ten osobliwy charakter to właśnie kubańska Hawana jest moim magicznym miejscem. Leżąca na Karaibach Kuba wywraca znane schematy do góry nogami, podobnie jak jej stolica. Burzliwa historia sprawiła, że na ulicach miasta do dziś możemy spotkać 60­letnie amerykańskie auta (w różnym stanie zachowania), będące prawdziwymi klasykami. sami Kubańczycy, co zaskakujące w naszym zglobalizowanym świecie, nie darzą zazwyczaj wielką sympatią stanów zjednoczonych, o czym warto pamiętać. Kuba ze względu na swoje położenie w pobliżu usA niejednokrotnie była areną zmagań zwaśnionych protagonistów zimnej wojny. Jeśli będziemy brać to pod uwagę, możemy się spotkać z dużą życzliwością i zainteresowaniem miejscowych objawiającymi się troską z ich strony. Jednak Hawana to nie tylko bogata historia, ona pozostaje jedynie tłem i uzasadnieniem tego, co widzimy. Po skosztowaniu powstałego tutaj drinka mojito, szczególnie lubianego przez pisarza Ernesta Hemingwaya (za najlepszy uważał ten z baru „La Bodeguita del Medio”, do dziś znajduje się w nim ręcznie napisana

© ARCHIWuM OPAL tRAVEL

MARCIN SADO | DyREKtOR GEnERALny BIuRA PODRÓŻy OPAL tRAVEL

reklama lokalu z jego podpisem), czeka nas zwiedza­ nie w promieniach karaibskiego słońca. Do zobacze­ nia mamy takie obiekty jak Muzeum Rewolucji (Museo de la Revolución), Katedra (Catedral de La Habana), Ratusz (Ayuntamiento de La Habana) czy Kapitol (El Capitolio). spacery umilą nam uliczni artyści. Wła­ dze Kuby pieczołowicie zadbały o to, aby zagraniczni turyści mogli korzystać ze współczesnych udogod­ nień, np. internetu (pierwsze publiczne hotspoty dla Kubańczyków pojawiły się dopiero w 2015 r. w stolicy kraju). W hawańskiej bazie noclegowej znajdują się obiekty o różnym standardzie, a szczęśliwcy cieszą się m.in. pobytem w legendarnym Hotelu saratoga z 1933 r. Warto też nadmienić, że historyczne centrum Hawany i tutejszy system fortyfikacji wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości unEsCO. Kubańska stolica jest równie wyjątkowa, jak trudna do opisania. to mekka dla każdego turysty planują­ cego podróż w rejon Morza Karaibskiego. Miejsce iście magiczne.


39

© ARCHIWuM DREAMGO

W rejonie Valle de Viñales oprócz zachwycających widoków czekają na turystów także niezapomniane atrakcje. zupełnie wyjątkowa jest Cueva del Indio, czyli Jaskinia Indian, w której wnętrzu można pły­ wać łódką po rzece san Vicente. nie wolno też za­ pomnieć o olbrzymim naskalnym malowidle pod nazwą Mural de la Prehistoria (120 m wysokości i 160 m długości), będącym realizacją pomysłu samego Fidela Castro. Polecam również Jaskinię św. tomasza (Caverna de santo tomás) – ponad 46­kilometrowy labirynt podziemnych korytarzy z dużymi stalagmitami, stalaktytami i podwodnymi basenami. to jedna z największych grot na konty­ nencie amerykańskim i największa na Kubie! Roz­ rywki dostarczy także zjazd na tyrolce nad koronami drzew. Jeśli w tej magicznej dolinie spokoju chcemy

© ARCHIWuM DREAMGO

 Gorące rytmy, zabytkowe samochody, wyborny rum, znakomite cygara, ciekawa hi­ storia i przepiękne plaże – tak opisuje się karaibską Kubę. nie można jednak zapomnieć o bajecznej kubańskiej przyrodzie. Magicznym i niezmiernie malowniczym regionem na wyspie jest Valle de Viñales. to właśnie tutaj, wśród zielonych, wapiennych wzgórz i jaskiń, na kolorowych plantacjach uprawia się najlepszy na świecie tytoń. Obszar ten słynie z najpiękniejszych naturalnych krajobrazów na Kubie. Od 1999 r. Valle de Viñales widnieje na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości unEsCO. Już od pierwszej chwili, gdy serpentynami zjeżdża się z okolic miejscowego parku narodowego do mia­ steczka Viñales, widok tutejszej doliny robi ogromne wrażenie. znajduje się tu kilka szlaków wiodących przez soczyście zielone wzniesienia, czerwoną jak rdza ziemię oraz plantacje tytoniu i kawy. zwiedzanie można

© ARCHIWuM DREAMGO

MAGDALENA SOBIERAJ | MEnEDŻER Ds. PODRÓŻy W DREAMGO

S Żyzne gleby doliny Viñales stwarzają doskonałe warunki do uprawy wysokiej jakości tytoniu

S Przejażdżka konna pośród dziewiczych krajobrazów

urozmaicić przejażdżką konną w otoczeniu niezwykłej natury. szczególnie urocze są kryte palmowymi liśćmi chatki, w których suszy się tytoń. to właśnie w tym miejscu kubańskie cygara smakują najlepiej. Warto również spróbować lokalnego rumu produkowanego w wytwórni Guayabita del Pinar w mieście Pinar del Río.

spędzić czas przy muzyce, powinniśmy udać się do Palenque de los Cimarrones, gdzie odbywają się nie­ zapomniane imprezy w jaskini.

© MAKE BREAK

 Moim magicznym miejscem na Kubie jest Valle de Viñales. Dolina ta dość często bywa pomijana przez turystów przybywających do tego wspaniałego kraju. Może właśnie dlatego zachowała swój nieodparty urok. Wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości unEsCO Valle de Viñales za­ chwyca przede wszystkim ze względu na naturalne krajobrazy. Przyjrzymy się w niej także prawdziwemu życiu Kubańczyków, którzy oferują gościom zakwaterowanie w swoich domach, tzw. casas particulares. W tej okolicy zjemy najtańszą na świecie pizzę – zapłacimy za nią w przeliczeniu 20 groszy. Dolina Viñales stanowi również idealne miejsce dla osób lubiących jeździć konno, a nawet tych, które jesz­ cze nigdy nie siedziały w siodle. Konie z tego regionu prowadzi się bardzo łatwo. Ja właśnie tutaj pierwszy raz wybrałam się na przejażdżkę na końskim grzbiecie. Kubańczycy zamieszkujący Valle de Viñales to ludzie niezwykle otwarci na turystów, chętnie z nimi rozmawiają i opowiadają im o swoim życiu. W okolicy warto udać się na lokalną potańcówkę i nauczyć się tańczyć kubańską salsę.

© MAKE BREAK

ELWIRA URBAŃCZYK | WŁAŚCICIELKA FIRMy MAKE BREAK

© MAKE BREAK

S Pokaz ręcznej produkcji cygar wraz z degustacją

S Valle de Viñales z porośniętymi bujną roślinnością, spektakularnymi ostańcami krasowymi (mogotami)

Przede wszystkim jednak dolina ta słynie z produk­ cji cygar. Aby przyjrzeć się ich wytwarzaniu, można udać się do miasta Pinar del Río, położonego na po­ łudnie stąd. znajduje się tu jedna z najbardziej zna­ nych fabryk, produkująca legendarne cygara Cohiba. Po wizycie w niej nawet osoby niepalące będą chcia­ ły spróbować, jak smakuje kubański tytoń. W samej Valle de Viñales działa wiele domowych zakładów, gdzie cygaro kupimy za 1 dolara amerykańskiego. Podczas zwiedzania Kuby trzeba koniecznie zajrzeć do tego jej magicznego zakątka. 

WIOSNA 2019


40 DALEKIE PODRÓŻE

W SERCU NOSZĘ

KENIĘ

© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

EWA SERWICkA www.dalekoniedaleko.pl

S Ulubionym kolorem Masajów jest czerwień, która oznacza m.in. wojownika, krew i odwagę

WIOSNA 2019


© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

41

S Przypominające krzyżówkę konia i krowy gnu pręgowane na kenijskiej równinie o zachodzie słońca

© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

« Słynąca ze swojej dzikiej przyrody Kenia kusi nie tylko niezapomnianymi przeżyciami, jakie czekają uczestników safari oglądających zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Z zapierających dech w piersiach parków narodowych blisko tu już na długie, piaszczyste plaże, na których można błogo wypoczywać i zapomnieć o trudach codzienności. Wizyta w tym kraju będzie z pewnością podróżą pełną niezwykłych doświadczeń, zachwytów i radości. »

S Basen przy piaszczystej plaży Nyali na terenie kompleksu Voyager Beach Resort w Mombasie

WIOSNA 2019


42 DALEKIE PODRÓŻE

K

ultura Suahili, z którą każdy zetknie się na wybrzeżu, stanowi fascynującą mieszankę wpływów afrykańskich, arabskich, perskich i hinduskich. Nad kenijskim brzegiem Oceanu Indyjskiego turystów zaprasza Mombasa – miasto mogące poszczycić się długą historią i ciekawymi zabytkami. Nie wolno też ominąć tętniącej życiem ponad 4-milionowej stolicy kraju, czyli Nairobi. Należy ona do najszybciej rozwijających się ośrodków stołecznych na Czarnym Lądzie i  naprawdę potrafi zaskoczyć. Kenia leży w Afryce Wschodniej. Graniczy z Tanzanią (od południa) i Ugandą (od zachodu) oraz Sudanem Południowym, Etiopią i Somalią (od północy). Przez jej środek przebiega linia równika. Z tego powodu kraj ten jest jednym z nielicznych państw na świecie, których terytorium rozciąga się zarówno na półkuli północnej, jak i południowej.

ZEW SAWANNY Świt nad porośniętym wysuszoną trawą i karłowatymi akacjami płaskowyżem trwa krótko. Znajdujemy się blisko równika, zatem zaraz po wschodzie słońca niebo robi się jasne. Od kilkunastu minut siedzimy już w samochodzie terenowym, owinięci kocami, bo noce w kenijskim buszu mogą dać się we znaki ze względu na niskie temperatury. Kierowca sprawnie prowadzi auto po wyznaczonych drogach. Za nami zostawiamy skupisko namiotów, gdzie spędziliśmy ostatnią noc. Przed nami rozpościera się bezkresna sawanna poprzetykana gdzieniegdzie pękatymi baobabami. Kiedy nad horyzontem pojawia się wielka, czerwona kula słońca, kierowca wskazuje nam pierwsze tego dnia zebry, pasące się nieopodal. Kenia słynie na całym świecie ze swojej dziewiczej natury, którą zachwyci się każdy, kto wybierze się na organizowane na jej terytorium safari. Miłośnicy dzikich stworzeń mogą spotkać tutaj znane im często z zoo zwierzęta, takie jak zebry, żyrafy, antylopy, lwy, hipopotamy, nosorożce, hieny, szakale czy afrykańskie bawoły i słonie. Ciekawe jest obserwowanie naczelnych – pawianów i gerez. Amatorzy podglądania ptaków również nie będą rozczarowani. W Kenii żyje ponad 1,1 tys. ich gatunków, w tym takie piękności jak sekretarze, flamingi, pelikany, strusie, toko czarnogłowe, dropiki białouche, nektarniki szkarłatne, dzioborogi kafryjskie, hałaśniki białobrzuche, bieliki afrykańskie i kraski liliowopierśne – nieoficjalnie uważane za jeden z symboli kraju. Duże wraże-

WIOSNA 2019

nie robią wylegujące się na brzegach rzek wielkie krokodyle. Ogromnym przeżyciem jest też zobaczenie na wolności któregoś z dzikich kotów, np. geparda lub lamparta. Chyba każdy wybierający się na safari turysta najbardziej chciałby spotkać tzw. Wielką Piątkę Afryki, a lokalni kierowcy i przewodnicy robią wszystko, aby spełnić życzenie klientów. Określenie to pochodzi z czasów, gdy na grubą zwierzynę polowano nie z aparatem, lecz z bronią palną. Słoń, lew, lampart, nosorożec i bawół afrykański, wchodzące w skład rzeczonej Wielkiej Piątki, uważane były za najtrudniejsze do wytropienia i zabicia, a myśliwi uwielbiali takie wyzwania. Dzisiaj większości tych stworzeń niestety grozi wyginięcie. Dlatego najlepiej polować na nie wyłącznie za pomocą aparatu fotograficznego. Samo podglądanie polujących lwów czy przechadzającego się kilka metrów od samochodu słonia afrykańskiego wywołuje przyspieszone bicie serca u większości z turystów. Poranne safari trwa ok. 2 godz., podobnie jak popołudniowe. Zwierzęta najbardziej aktywne są rano i wieczorem, gdy nie doskwiera im upał, i wtedy najłatwiej je wytropić. Warto zdecydować się na wyprawę z  doświadczonym miejscowym kierowcą przewodnikiem, który nie tylko opowie o napotkanych gatunkach, ich zwyczajach i  zachowaniu, ale także, a  może właśnie przede wszystkim, pomoże wypatrzyć je wśród roślinności. Przekonuję się o  tym, gdy nasz afrykański szofer wskazuje nam ukrytego gdzieś daleko w trawie geparda. Pod­jeżdżamy kilkanaście metrów, a ja dostrzegam cętkowanego kota wylegującego się przy kępie źdźbeł dopiero, kiedy jesteśmy tuż przy nim. Nie ma mowy, abym wypatrzyła go z większej odległości.

SŁONIE, FLAMINGI I KILIMANDŻARO W Kenii utworzono ponad 50 parków narodowych i rezerwatów, w których można spotkać dziką zwierzynę. Każdy z tych obszarów wyróżnia się czymś szczególnym. Udało mi się odwiedzić wiele z nich, ale do dziś nie potrafię zdecydować, który jest moim ulubionym. Pierwszy na mojej liście zwiedzania był Rezerwat Narodowy Masai Mara, położony w głębi kraju, na granicy z Tanzanią. Obejmuje on tereny równiny Serengeti i słynie z chyba największej zasobności w zwierzęta. Właśnie na jego obszarze odbywa się co roku wielka migracja, kiedy to miliony zebr, gnu pręgowanych i innych kopytnych wędrują

z wyschniętego południa na wilgotniejszą północ w poszukiwaniu pokarmu, a za nimi podążają głodne drapieżniki. W październiku lub na początku listopada, gdy w Masai Mara zaczyna brakować pożywienia, te same stada wyruszają z powrotem na południe. Niesamowite przeżycie stanowi obserwowanie kopytnych przekraczających w ogromnych grupach rzekę Marę, w której czekają na nie liczne krokodyle. Na brzegach polują również lwy i lamparty. Spektakl bywa krwawy, ale taka właśnie jest dzika przyroda – czasem bezlitosna i nieokiełznana. Zupełnie inny charakter ma Park Narodowy Jeziora Nakuru, otaczający ten słony zbiornik wodny, odwiedzany przez stada różowych flamingów. Powierzchnia jeziora raz zwiększa się (do 45 km²), raz zmniejsza (do 5 km²), w zależności od pory roku. W okresie suszy, gdy w malejącym zbiorniku robi się gęsto od glonów, żerujące w nim ptaki przyjmują piękną jaskrawo­różową barwę. Ze względu na rosnący poziom wody w Nakuru część flamingów przeniosła się wprawdzie w  inne rejony (nad jezioro Bogoria), ale sam park nadal jest jednym z najładniejszych w Kenii. Oprócz tych fascynujących stworzeń można tu spotkać też stosunkowo liczne nosorożce (zarówno czarne, jak i białe), hipopotamy czy lwy, lamparty, bawoły, żyrafy, zebry i inne zwierzęta. Jedyny przedstawiciel Wielkiej Piątki Afryki, którego nie znajdziemy na tym obszarze, to słoń. Ogromne stada afrykańskich słoni widziałam natomiast w  Parku Narodowym Amboseli. To stąd pochodzą słynne pocztówki z  Kenii, na których ten potężny ssak przechadza się wśród parasolowatych akacji, na tle najbardziej charakterystycznej i  najwyższej góry kontynentu, czyli Kili­mandżaro (5895 m n.p.m.). I choć sam szczyt leży już na terenie Tanzanii, to właśnie z okolic kenijskiego parku rozpościera się na niego najładniejszy widok. Nie ma w tym nic dziwnego, bo Amboseli znajduje się na rozległej równinie, poprzetykanej jedynie gdzie­niegdzie drzewami, dzięki czemu dostrzeżenie zarówno zwierzyny, jak i Kili­ mandżaro nie nastręcza problemów. Największy w Kenii jest obszar parków narodowych Tsavo Wschodnie i Tsavo Zachodnie, oddzielonych od siebie linią kolejową łączącą Mombasę z Nairobi. Łącznie zajmują one niemal 4 proc. powierzchni kraju (20 812 km²). Turyści przyjeżdżający w to miejsce na safari mogą spodziewać się nie tylko bogactwa zwierzyny, lecz także przepięknych, zróżnicowanych krajobrazów: 


©© kenya tourist board

©© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

43

SS Żyrafa kenijska (masajska), najwyższy z obecnie żyjących ssaków lądowych (ma średnio ok. 5,5 m)

TT Koronnik szary z imponującą, żółtą koroną z piór

SS Słonie afrykańskie w Parku Narodowym Amboseli

©© kenya tourist board

SS Hipopotamy większość życia spędzają w wodzie

©© kenya tourist board

©© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

TT Liczne stado pasących się wśród traw zebr

WIOSNA 2019


44 DALEKIE PODRÓŻE począwszy od rozległych, trawiastych sawann z akacjami i baobabami, przez gęsty, karłowaty busz, zielone doliny rzeczne, wodospady i mokradła, aż po wzgórza i potoki zastygłej lawy, będącej dowodem na aktywność wulkaniczną sprzed kilkuset lat. Miałam tutaj okazję obserwować czerwone słonie, których szara skóra pokryta zaschniętym, rdzawobrązowym błotem i kurzem upodabnia je z daleka do wielkich głazów.

RAJ NA PLAŻY Park Narodowy Tsavo Wschodnie jest ulubionym rejonem wypraw wielu turystów wypoczywających na kenijskim wybrzeżu, gdyż wystarczą ok. 4 godz., aby z bajecznej, piaszczystej plaży dostać się do pełnej zwierząt dziczy. W końcu nie tylko safari przyciąga odwiedzających do Kenii. Innym powodem, dla którego warto wybrać się do tego kraju, są doskonałe warunki do wypoczynku. Uwielbiam spacerować po kilkunasto­ kilometrowej plaży Diani znajdującej się na południe od Mombasy. Ciepły, miękki jak mąka piasek stanowi ukojenie dla stóp. Przejrzysta, lazurowa woda kusi, aby się w niej zanurzyć. Kiedy trochę mocniej powieje wiatr, dostrzec można wielu kite­surferów śmigających po powierzchni Oceanu Indyjskiego. Nie mija kwadrans od wyjścia z hotelu, gdy podchodzi do mnie pierwszy miejscowy, oferujący drewniane figurki. Trzeba się tutaj z tym liczyć – tzw. beach boys sprzedają wszystko: pamiątki, wycieczki, masaże, świeże kokosy i wędrówki po odsłoniętym w czasie odpływu dnie morskim. Najczęściej uśmiecham się przyjaźnie, ale odmawiam. Lubię po prostu pospacerować sobie w ciszy i spokoju po piasku. Plaże na kenijskim wybrzeżu wyglądają często niczym urzeczywistnienie pocztówkowego raju. Wystarczy wymienić takie nazwy jak Diani, Tiwi, Watamu czy Malindi. Wszystkie te miejscowości przyciągają przepięknym piaskiem, krystalicznie czystą wodą i wysmukłymi palmami kokosowymi dającymi odrobinę cienia. W czasie odpływu ocean cofa się, odkrywając fragmenty dna. Spacer po nim jest ciekawym doświadczeniem – można dostrzec przyczepione do podłoża jeżowce, rozgwiazdy, uwięzione w zagłębieniach skał ryby czy kraby. Miłośnicy obserwowania pod­wodnego życia znajdą w  okolicy kenijskiego wybrzeża mnóstwo pięknych, wielobarwnych raf koralowych zamieszkanych przez naj­ przeróżniejsze gatunki ryb. Warto więc wybrać się na wycieczkę połączoną ze snorke­lingiem lub nurkowaniem, która od-

WIOSNA 2019

SS Kenijskie wybrzeże zachwyca białymi plażami i ciepłym, turkusowym Oceanem Indyjskim

bywa się na pokładzie tradycyjnej tutejszej drewnianej łodzi żaglowej dau (dhow). Podczas pobytu w Diani kilkukrotnie pływałam na wyspę Wasini, gdzie nie tylko zaglądałam pod wodę w Morskim Parku Narodowym Kisite-Mpunguti, lecz także mogłam zjeść przepyszne owoce morza, takie jak kraby czy langusty. Również na północ od Mombasy, w okolicach Watamu czy Malindi, znajduje się wiele fascynujących miejsc nurkowych.

KULTUROWY KALEJDOSKOP Trudno mówić o kenijskim wybrzeżu bez wspominania o Suahili, kulturze, która wykształciła się w  tej części kontynentu na obszarze od wyspy Lamu na północy aż po wschodni kraniec Tanganiki i Zanzibar. Stanowi ona mieszankę wierzeń i zwyczajów Czarnej Afryki oraz wpływów Persów i Arabów z czasów, gdy przybywali oni w te okolice w celach handlowych. W żyłach wielu mieszkańców terenów położonych nad Oceanem Indyjskim płynie zatem nieco krwi

arabskiej i perskiej, a także hinduskiej czy nawet europejskiej. Język suahili zalicza się do rodziny afrykańskich języków bantu, ma on jednak dużo zapożyczeń z arabskiego, a  niektóre jego słowa pochodzą z  portugalskiego, niemieckiego lub angielskiego. Mimo iż w całym kraju chrześcijanie stanowią blisko 85 proc. ludności, to na wybrzeżu przeważają nieco muzułmanie. Nie dziwią tu więc kobiety w hidżabach i mężczyźni w tradycyjnych, długich tunikach kanzu. W okolicach hoteli często spotykam też Masajów. Chociaż są jedną z najmniejszych kenijskich grup etnicznych (ok. 2 proc. populacji kraju), pozostają jednocześnie najbardziej rozpoznawalni. Wszystko dzięki charakterystycznej smukłej i  wysokiej sylwetce, tradycyjnemu stylowi życia, jak również fascynującym zwyczajom. Nie bez znaczenia jest fakt, że większość Masajów w Kenii (z mniej więcej 850 tys.) żyje w rejonie Parku Narodowego Amboseli i Rezerwatu Narodowego Masai Mara. Gdy odwie-


©© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

45

dzający te obszary turyści z zaciekawieniem zaczęli zaglądać do masajskich wiosek, ich mieszkańcy stali się znani. Skąd zatem wzięli się Masajowie na wybrzeżu? Przybyli tu za chlebem. Z jednej strony mogą zarobić naprawdę niezłe pieniądze na pozowaniu do zdjęć z obcokrajowcami, z drugiej czeka na nich też praca przy ochronie hoteli, do której ci świetni wojownicy doskonale się nadają. Szacuje się, że Kenię zamieszkuje ponad 40 grup etnicznych i kilka mniejszości narodowych. Przynależność do danej społeczności jest w niej nadal niezmiernie ważna, co można zauważyć zwłaszcza w okolicach wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Jednak bez względu na korzenie większość Kenijczyków żyje zgodnie z dwoma popularnymi zasadami, których trzeba nauczyć się od razu po wyjściu z samolotu. Pierwsza z nich brzmi pole, pole, co tłumaczy się na polski jako „powoli”. Życie toczy się tu niespiesznie, bo jak można się spieszyć w upale, kiedy koszulka mokra od potu klei się do

©© kenya tourist board

©© kenya tourist board

SS Najsłynniejszym zwyczajem Masajów jest taniec z podskokami na prostych nogach (adumu)

SS Samburu to koczowniczy pasterze hodujący głównie bydło, ale także owce, kozy czy wielbłądy

skóry. Zresztą po co w ogóle się spieszyć, gdy życie jest tak piękne… Do promu ustawiła się długa kolejka? Nie szkodzi, poczekamy. Coś się zepsuło? Naprawi się później. Na wszystko zawsze przyjdzie pora. W Kenii mówi się zresztą, że w Europie ludzie mają zegarki, a w Afryce – czas. Druga słynna zasada to hakuna matata, czyli „nie ma problemu”. I  choć rodowici Kenijczycy częściej powiedzą w języku suahili hamna shida, co oznacza dokładnie to samo, turystom, szczególnie od momentu pojawienia się w kinach animowanego filmu Król Lew (w 1994 r.), do gustu bardziej przypadła pierwsza wersja. W Kenii wszystko dzieje się według tej maksymy, bo w końcu nie należy się niczym za bardzo przejmować. Dla przyzwyczajonych do codziennego pędu przybyszy z Europy przestawienie się na taki tryb funkcjonowania nie zawsze jest łatwe, ale jak już człowiek porządnie się odpręży, może docenić tutejsze podejście do życia.

KLEJNOT WYBRZEŻA Wydawałoby się, że w drugim co do wielkości kenijskim mieście i jednym z naj­większych portów Afryki Wschodniej dni płyną nieco szybciej. Jednak mieszkańcy ponad 1,5-milionowej Mombasy żyją zgodnie z ulubionym powiedzeniem Haraka haraka, haina baraka (co znaczy w języku suahili tyle, co polskie „Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy”). Dlatego chociaż jej ulice pełne są ludzi, tuk-tuków i samochodów, to tak naprawdę nikt w niej nigdzie nie pędzi. Najstarszy fragment miasta leży na koralowej wyspie Mombasa. Pozostałe jego części powstały na obszarze kontynentalnej Kenii. Znajdująca się od ok. 900 r. pod wpływem Arabów Mombasa przez długi czas była prężnie działającym ośrodkiem handlowym. Pod koniec XV stulecia przybyli do niej Portugalczycy (w kwietniu 1498 r. przypłynął do jej brzegów słynny odkrywca Vasco da Gama). W kolejnych wiekach miasto kilkukrotnie przechodziło z rąk arabskich 

WIOSNA 2019


© WIkIMEdIA COMMOnS/SAndRO SEnn

46 DALEKIE PODRÓŻE

T Zabudowania Starego Miasta na wyspie Mombasa

w portugalskie i z powrotem. Dopiero koniec XIX stulecia przyniósł pewną stabilizację, gdy rządzący tutaj wówczas sułtan Zanzi­ baru przekazał ośrodek Brytyjczykom. Nowi zarządcy wcielili Mombasę do protektoratu Brytyjskiej Afryki Wschodniej. Historyczna część miasta leży na połu­ dniowym wschodzie wyspy i stanowi la­ birynt wąskich, krętych uliczek. Najlepiej poruszać się po nich z miejscowym prze­ wodnikiem, który nie tylko wskaże drogę, ale też opowie o historii Mombasy i lokalnej kulturze. Można tu znaleźć liczne mecze­ ty, w tym najstarszy, pochodzący z 1570 r., Mandhry (do obejrzenia jedynie z zewnątrz). Wzrok przyciągają także stare, zabytkowe domy, zarówno w stylu arabskim, hinduskim, jak i kolonialnym. Te pierwsze wyróżniają się często wspaniałymi, ciężkimi i misternie zdobionymi drzwiami i okiennicami. Podczas spaceru po historycznym cen­ trum Mombasy prędzej czy później doj­ dziemy do Fortu Jesus, czyli twierdzy wy­ budowanej przez Portugalczyków w latach

1593–1596, mającej ochraniać miasto przed arabskimi atakami. Obecnie działa tutaj in­ teresujące muzeum prezentujące ekspona­ ty z całego suahilijskiego wybrzeża, upo­ wszechniające wiedzę o historii tej części kraju. Warto zwrócić uwagę na tablicę wmu­ rowaną nieopodal wejścia, upamiętniają­ cą Polaków przebywających w Mombasie w czasie II wojny światowej. Na skraju najstarszej części miasta znaj­ duje się bazar Mackinnon. Chętnie zaglądam na to barwne targowisko w poszukiwaniu świeżych owoców i warzyw. Mieszkańcy Mombasy zaopatrują się tu również w mię­ so i ryby, przyprawy, zioła, kawę czy herba­ tę. Dookoła pełno jest sklepów i sklepików z mydłem i powidłem. Sprzedaje się w nich wszystko: od naczyń i sztućców, przez części do motocykli, aż po chemię gospodarczą. Być w tym kenijskim mieście i nie zo­ baczyć słynnych kłów słoniowych, usta­ wionych nad główną aleją – Moi Avenue, to jak być w Paryżu i nie zobaczyć wieży Eiffla. Cztery wykonane z aluminium cio­

S Pełna hoteli elegancka dzielnica Nyali w Mombasie

© WIKIMEDIA COMMONS/FREDD

S Wielkie, białe kły ustawione na Moi Avenue

WIOSNA 2019

sy układają się w wielką, białą literę M. Dla Kenijczyków są pamiątką podróży brytyj­ skiej królowej Elżbiety II do kolonii w Afryce Wschodniej. Odbyła ją w 1952 r., jeszcze jako księżniczka. Nie dotarła jednak do Mombasy, ponieważ podczas podróży po Kenii dosta­ ła wiadomość o śmierci swojego ojca. Król Jerzy VI zmarł 6 lutego i tego samego dnia jego córka wstąpiła na tron, dlatego musiała szybko wracać do Wielkiej Brytanii. Pierw­ sze kły zastąpiono nowymi z okazji wizy­ ty siostry władczyni, Małgorzaty Windsor (1930–2002), w 1956 r. Sama Moi Avenue jest czasem nazywana Polami Elizejskimi Mom­ basy. Aleja otrzymała to miano ze względu na fakt, że mieści się przy niej wiele skle­ pów, lokali usługowych i hoteli. Oczywiście do paryskiego oryginału jeszcze jej trochę brakuje.

MŁODA STOLICA W zachodniej części Mombasy znajduje się stary dworzec. W tym miejscu zaczynała się dawna linia kolejowa (Uganda Railway)


© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

© WIKIMEDIA COMMONS/ALEX WAFULA

47

T Siedziba władz miejskich w kenijskiej stolicy

Afryki Wschodniej). Miasto nazwano Nairobi. Toponim ten pochodzi od masajskiej nazwy tych okolic – Enkere Nyrobi (Enkare Nairobi), tłumaczonej jako Zimna Woda. Dzisiaj zamiast bagien i buszu są tu­ taj ulice i wieżowce. Stara linia kolejowa została zastąpiona całkiem nową. Dzięki szybkiemu połączeniu podróż z Mombasy do Nairobi (blisko 500­kilometrowa) skró­ ciła się z niemal doby do zaledwie kilku godzin. I choć obecna stolica Kenii jest

jednocześnie największym miastem tego kraju, trudno powiedzieć, żeby była piękna. Mimo braku zabytków i swoistej atmosfe­ ry wiekowych ośrodków warto dać jednak Nairobi szansę. Uchodzi ona za jedną z naj­ szybciej rozwijających się stolic w Afryce. Można w niej obejrzeć takie obiekty jak budynki kenijskiego parlamentu, 105­me­ trowy wieżowiec Kenyatta International Convention Centre (KICC) czy siedzibę władz miejskich. 

© WIKIMEDIA COMMONS/JORGE LÁSCAR

S Portugalski Fort Jesus bronił dostępu do portu

© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

T Pamiątki do kupienia na mombaskiej plaży Nyali

wybudowana przez Brytyjczyków, którzy chcieli połączyć wybrzeże Kenii z Kampa­ lą w Ugandzie. W 1899 r. budowniczowie dotarli do bagnistego terenu porośnięte­ go buszem. Z powodu trudnych warunków wstrzymano na jakiś czas prace. Aby móc lepiej zaplanować kolejne odcinki torów, założono tu niewielką osadę, która bardzo szybko zaczęła się rozrastać. Na początku XX w. ośrodek stał się stolicą protektoratu Brytyjskiej Afryki Wschodniej (Protektoratu

Your East Africa DMC

Kenya, Uganda, Tanzania & Rwanda

2018 Winner of The Top 100 Tour Operators in Africa CITY

COASTAL

BUSH

UPCOUNTRY

Tel: +254 719764000 (office), +254 735815249, +254 786974634 email: travel@goplacesafricadmc.com | hussein@goplacesafricadmc.com

WWW.GOPLACESAFRICADMC.COM WIOSNA 2019


© MEAACT PHOTO/STUART PRICE

48 DALEKIE PODRÓŻE

S Nairobi nocą – widok z 28-piętrowego wieżowca Kenyatta International Convention Centre

W Nairobi funkcjonuje również kilka ciekawych placówek muzealnych. Miłośni­ cy pociągów powinni koniecznie wybrać się do Muzeum Kolejnictwa (Nairobi Railway Museum), gdzie oprócz licznych fotografii i dokumentów obejrzą kolekcję lokomotyw i wagonów. Pasjonatów historii i kultury z pewnością zainteresuje Muzeum Naro­ dowe (Nairobi National Museum), które prezentuje zbiory związane z przeszłością kraju, jego kulturą, sztuką, a także przyrodą. Wreszcie ciężko odmówić sobie zajrzenia do jedynego w swoim rodzaju Muzeum Karen Blixen. To obowiązkowa atrakcja szczegól­ nie dla fanów książki lub filmu Pożegnanie z Afryką. Tym, co wyróżnia Nairobi spośród innych miast, jest jej położenie w sąsiedztwie naj­ starszego parku narodowego w Kenii (Nairobi National Park), utworzonego na przedmieś­ ciach w 1946 r. Można wybrać się do niego na safari, podczas którego będziemy oglą­

Według mnie jednak najwięcej emocji do­ starcza wizyta w ośrodku Sheldrick Wildlife Trust, będącym znanym sierocińcem dla sło­ ni i nosorożców, które z różnych powodów straciły matki czy kontakt ze stadem. Mło­ de najczęściej zostają osierocone w wyniki działalności kłusowników, czasem dzieje się to na skutek nieszczęśliwego wypadku czy choroby. Napotkane przez strażników parku lub kierowców wiozących uczestników safari zwierzęta obejmowane są tutaj komplekso­ wą opieką, leczone i przystosowywane do ponownego wypuszczenia w naturalnym środowisku, kiedy już podrosną i staną się samodzielne. Istniejące od 1977 r. centrum wychowało ponad 150 słoniowych sierot, które mogły wrócić na łono natury. W czasie wizyty opiekunowie opowiadają historie wy­ branych podopiecznych i pokazują, jak karmi się małe słonie. Odwiedzający, jeśli wyrażą ta­ kie życzenie, mają możliwość zaadoptowania osieroconego zwierzęcia. W ramach adopcji należy na swojego wychowanka (słonia, noso­ rożca lub żyrafę) dokonywać wpłaty 50 dola­ rów amerykańskich rocznie. Przybrani rodzi­ ce otrzymują specjalny certyfikat i regularne wiadomości o rozwoju podopiecznego.

dać lwy czy bawoły afrykańskie na tle miej­ skich wieżowców. Park ma zaledwie nieco ponad 117 km powierzchni, a jego brama znajduje się jedynie ok. 7 km na południe od centrum stolicy. Na tutejszej sawannie żyją nosorożce, gepardy, lamparty, hieny, żyrafy, gnu pręgowane, zebry i różne anty­ lopy. Zdarza się, że miejscowym lwom uda się wymknąć z terenu parkowego i wędru­ ją po pobliskich ulicach, wstrzymując ruch w i tak już zakorkowanym mieście. Nieopodal znajduje się Centrum Ży­ raf (Giraffe Centre), zarządzane przez je­ den z wielu funduszy mających na celu ochronę dzikich zwierząt (African Fund for Endangered Wildlife). Organizowane są w nim warsztaty edukacyjne, spacery ścieżkami przyrodniczymi, a także sesje karmienia żyjących w ośrodku długoszyich podopiecznych. Stanięcie oko w oko z nie­ samowicie wysoką żyrafą może być napraw­ dę ciekawym przeżyciem.

T Sierociniec dla słoni i nosorożców Sheldrick Wildlife Trust w Parku Narodowym Nairobi

© kEnyA TOURIST bOARd

***

WIOSNA 2019

Ten wyjątkowy afrykański kraj przyciąga ni­ czym magnes. Tak ogromną moc ma ze wzglę­ du na fascynującą dziką przyrodę, zapierające dech w piersiach rajskie plaże, pasjonującą kulturę i historię czy wreszcie uśmiechniętych i sympatycznych mieszkańców. Gdy pierwszy raz tu przyjechałam, ktoś podszepnął mi zda­ nie: Możesz opuścić Kenię, ale Kenia zawsze pozostanie w tobie. Całkowicie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Żegnałam się z tym kra­ jem już kilka razy, ale jakiś mały jego fragment wciąż noszę w moim sercu. 


Możesz tutaj być

Odkryj Mombasę Wybierz się w niezwykłą podróż na wybrzeże Kenii. Poznaj uroki Mombasy, zwiedź stare miasto, podziwiaj afrykańskie zwierzęta w Parku Hallera lub zrelaksuj się na białych i piaszczystych plażach Oceanu Indyjskiego. Skorzystaj z czterech rejsów tygodniowo do Mombasy, drugiej po Nairobi destynacji Qatar Airways w Kenii. qatarairways.com/pl


50 DALEKIE PODRÓŻE

MÓJ ZANZIBAR LAURA KUZAK-MARKOWSKA

S Tradycyjne łodzie dau (dhow) u wybrzeży Unguji

© BARAZA RESORT AND SPA ZANZIBAR

T Wianuszki z goździków, czyli nierozkwitłych, wysuszonych pąków kwiatów goździkowca korzennego

WIOSNA 2019


51

« Co pojawia się przed oczami, gdy pomyśli się o Zanzibarze? Zwykle są to białe plaże, turkusowy ocean, błękitne niebo, wysmukłe palmy i słońce. To wystarczające powody, żeby go odwiedzić. Jednak dopiero na miejscu da się w pełni zachwycić tym rajem. Można tu poczuć smak i zapach przypraw – wszak archipelag bywa nazywany również Spice Islands, czyli Wyspami Korzennymi. Na Zanzibarze skosztujemy owoców prosto z drzewa i zobaczymy, jak uprawia się wanilię, pieprz, kurkumę i cynamonowce. Spotkamy delfiny i będziemy podziwiać rafę koralową wokół wysepki Mnemba, a na targu rybnym znajdziemy wszystko, co rybacy wyławiają z morza. Ich zdobycze tego samego dnia trafiają na stoły w restauracjach i hotelach. »

© ASILIA CAMPS, LODGES, SAFARIS

N

© BREEZES BEACH KLUB AND SPA ZANZIBAR

T Strefa relaksu w luksusowym hotelu na Zanzibarze

a słonecznym Zanzibarze można cieszyć się odpoczynkiem na plaży bez konieczności rozstawiania parawanu jeszcze przed śniadaniem. Spotkamy na nim szczęśliwych, choć często ubogich, ludzi, którzy potrafią cieszyć się każdą chwilą i nie gonią za pieniędzmi i tym wszystkim, bez czego my nie wyobrażamy już sobie życia. Tu żyje się spokojnie, powoli. To, że na jedzenie w restauracji poczekamy godzinę, nie ma jednak przecież wielkiego znaczenia. W końcu jesteśmy na wakacjach, dania na pewno będą świeże i smaczne. Zamiast leżeć na plaży całymi dniami warto pojechać na wycieczkę, przespacerować się do wioski, spróbować specjałów na ulicznym straganie. Nie trzeba obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Wśród miejscowych nie poczujemy się niemile widziani. Czasami czytam na różnych forach interne­ towych pytania o zanzibarski islam. Przez cały mój pobyt na Zanzibarze (już ponad trzyletni) nie spotkałam się z żadnym prze­ jawem niechęci. Jego mieszkańcy często się uśmiechają, nieznajomi pozdrawiali mnie na ulicy. W okresie Bożego Narodzenia ży­ czono mi wesołych świąt. Ja rewanżowałam się życzeniami z okazji ramadanu (Ramadan mubarak! – „Błogosławionego ramada­ nu!”). Czy Zanzibar to rzeczywiście raj na ziemi? Dla mnie tak, uważam, że mieszkam w najwspanialszym zakątku naszego glo­ bu, chociaż być może są na świecie miejsca

piękniejsze, z bielszymi plażami i bardziej turkusowym oceanem. Najlepiej jednak przekonać się o tym samemu.

NA POCZĄTEK Na jak długo powinniśmy zatrzymać się na Zanzibarze, żeby nie tylko odpocząć, lecz także znaleźć czas na zobaczenie naj­ ciekawszych atrakcji? Moim zdaniem wy­ starczy 10–11 dni. Przy krótszym pobycie tak naprawdę szkoda wydawać pieniądze na bi­ let lotniczy, który nie należy do najtańszych. Na szczęście nie musimy się w tym przypad­ ku martwić jet lagiem – różnica czasu mię­ dzy Zanzibarem (obszarem autonomicznym Tanzanii) a Polską to w lecie jedna, a zimą dwie godziny. Urlop 11­dniowy wystarczy, aby oddać się spokojnemu plażowaniu i od­ być kilka najważniejszych wycieczek, bez których nie poznamy prawdziwego oblicza tego pięknego regionu. Na dłuższą podróż powinny zdecydować się osoby planujące nurkować czy uprawiać kitesurfing lub wy­ bierające się na krótkie safari do kontynen­ talnej części Tanzanii. Na wyprawę na Zanzibar odpowiedni będzie każdy miesiąc oprócz maja, w któ­ rym występują długie i obfite opady desz­ czu. Czasem może tutaj popadać (częściej w listopadzie i na początku grudnia oraz w drugiej połowie kwietnia i na początku czerwca), ale zawsze jest ciepło. Słońce opala nawet wtedy, gdy niebo zasnuwają chmury. 

WIOSNA 2019


© WWW.CHUMBEISLAND.COM

© ASILIA CAMPS, LODGES, SAFARIS

52 DALEKIE PODRÓŻE

T Życie w Jambiani toczy się powoli, bez pośpiechu

S Rybacy chętnie sprzedają świeże ryby turystom

T Woda z kokosa – naturalny napój izotoniczny

T Zanzibar to raj dla miłośników owoców morza

T Przepyszna i orzeźwiająca sałatka owocowa

WIOSNA 2019

© BREEZES BEACH KLUB AND SPA ZANZIBAR

© BREEZES BEACH KLUB AND SPA ZANZIBAR

© BREEZES BEACH KLUB AND SPA ZANZIBAR

© MARIUSZ KOZAK-ZAGOZDA

S Prywatna wysepka Chumbe kilka kilometrów od Unguji


53 PIERWSZE WRAŻENIE Jeżeli ktoś spodziewa się nowoczesnego, klimatyzowanego terminala na zanzibarskim lotnisku na Unguji (Ungudży, głównej wyspie archipelagu, zwanej też Zanzibarem), to musi poczekać jeszcze pół roku. Wtedy, jak mówią, ma zostać zakończona jego budowa. Ale to samo można było usłyszeć cztery lata temu… Póki co trochę tu duszno i tłoczno (nie po­ winniśmy tego raczej odczuć, jeśli wyrobimy sobie wcześniej wizę na stronie internetowej www.eservices.immigration.go.tz). Bagaże nie przyjeżdżają taśmą, zostają jednak bez­ piecznie dostarczone do rąk pasażerów przez pracowników portu lotniczego. Chętnych do pomocy jest wielu. Jeżeli skorzystamy z ich usług, zrewanżujmy się jednym dolarem amerykańskim albo dwoma. Jeżeli nie mamy zamówionego przez hotel lub touroperatora transferu do na­ szego miejsca zakwaterowania, spod lotni­ ska najlepiej wziąć taksówkę. Nie polecam szukać tańszego transportu, chociaż można się skusić na jazdę miejscowym minibusem, zwanym dala-dalą. Jednak zmęczeni po lo­ cie, z dużymi bagażami, nie znający jeszcze okolicy podniesiemy sobie tylko w ten spo­ sób ciśnienie na początku wyjazdu. Podczas kursu wygodną, klimatyzowaną taksówką ma się za to okazję rzucić okiem na Zanzibar, jakiego nie da się zobaczyć, gdy spędza się urlop jedynie w hotelu. Dzięki temu łatwiej też podjąć decyzję, czy chce się ryzyko­ wać wypożyczenie skutera lub samochodu w trakcie pobytu. Aby móc prowadzić auto na zanzibarskich drogach, należy postarać się o lokalne pozwolenie wydawane na pod­ stawie kserokopii polskiego prawa jazdy. Za załatwienie dokumentu trzeba zapłacić od 10 do 20 dolarów amerykańskich. Nie po­ lecam robienia tego samodzielnie – stracimy wtedy cały dzień na szukanie właściwego urzędu. Przed wyruszeniem w trasę warto zdawać sobie sprawę z kilku rzeczy. Obo­ wiązuje tutaj ruch lewostronny. Maksymalna prędkość poza terenem zabudowanym to na Unguji 60 km/godz., a policja chętnie uży­ wa ręcznych radarów. Poza tym na drogach należy uważać na kury, kaczki, kozy, krowy, osły, dzieci i skutery, pojawiające się czasem zupełnie niespodziewanie. Ponieważ kie­

www.zanomartours.com

rowca nie ma szans na spokojne podziwianie widoków, powinniśmy się zastanowić, czy nie lepiej poruszać się taksówką lub wybrać się na zwiedzanie z przewodnikiem.

ZMIENIAJĄCE SIĘ PLAŻE Zanzibar leży na Oceanie Indyjskim. Jego wybrzeże zmienia się w trakcie przypływów i odpływów, największych podczas pełni i nowiu Księżyca. Efekty tych zjawisk naj­ mniej widoczne są w okolicy miejscowości Kendwa i Nungwi – tu dno oceanu obniża się znacznie na stosunkowo krótkim odcinku, więc woda cofa się maksymalnie o kilka bądź kilkadziesiąt metrów. W rejonie wschodnich brzegów może to być nawet kilkaset metrów. Warto skorzystać z odpływu, aby wybrać się na spacer w stronę rafy. Należy jednak ko­ niecznie założyć specjalne gumowe buty do pływania i uważać na jeżowce. W płytkiej wodzie spotkamy wiele ciekawych okazów morskich stworzeń. Przy okazji przyjrzymy się też z bliska plantacji alg. Zanzibarskie wybrzeże pokrywa biały piasek o konsysten­ cji mąki, powstający z pokruszonych kora­ lowców i muszli. Plaże są zazwyczaj prawie puste. Oczywiście, czasem pojawiają się na nich obnośni sprzedawcy biżuterii czy usług dla turystów, takich jak masaż, spa­ cer po rafie, wędkowanie albo snorkeling. Jednak jeżeli będziemy stanowczy i grzecz­ nie odmówimy, dadzą nam spokój, chociaż zawsze chętnie z nami pogadają i zapytają, skąd przylecieliśmy lub jak się nazywamy. Plażowicze powinni pamiętać, że Zanzi­ bar znajduje się tuż poniżej równika. Dlatego nawet gdy niebo jest zachmurzone, trzeba używać preparatów do opalania z wysokim filtrem. Nieostrożni amatorzy kąpieli sło­ necznych mogą spędzić urlop na leczeniu poparzeń słonecznych.

LOKALNA KUCHNIA Jeśli ktoś będzie miał okazję zjeść coś poza hotelem, nie musi się obawiać. Potrawy są smaczne, dobrze przyprawione, świeże i niedrogie. Do specjałów ulicznej kuchni należą szaszłyki z kurczaka lub wołowiny (mishkhaki) podawane z frytkami i surówką z kapusty z różnymi warzywami, miejsco­ we drobne wypieki oraz trójkątne pieroż­

ki samosa z mięsem lub warzywami (naj­ częściej ostro przyprawione). W barach i na stoiskach sprzedaje się także pyszną zupę urojo, przypominającą trochę smakiem nasz żurek, gotowaną z dodatkiem kwaś­ nego mango i mąki, wzbogaconą ziemnia­ kami, warzywami i często mięsem zdjętym z szaszłyków. Koniecznie trzeba spróbować soku z trzciny cukrowej. Serwowany z pla­ sterkiem limonki i imbiru smakuje naprawdę niezapomnianie. Warto zwrócić też uwagę na owoce. Mango, papaje, awokado, banany, marakuje, ananasy, dżakfruty i rambutany dojrzewają tu w naturalnych warunkach i dlatego są niesamowicie smaczne i soczy­ ste. Jeśli trafimy akurat na sezon, możemy spróbować durianu. Moim zdaniem wcale nie śmierdzi tak bardzo ani nie jest taki dobry, jak głosi obiegowa opinia. W smaku przypo­ mina mi smażoną, słodką cebulę. Zdecydo­ wanie trzeba również napić się Zanzibar coli, czyli wody z kokosa. Obecnie uchodzi ona powszechnie za najzdrowszy napój świata. Pod względem zawartości elektrolitów po­ równuje się ją do ludzkiego osocza krwi. Jest bogata w potas, magnez, wapń i fosfor, wi­ taminy z grupy B i witaminę C. Alkohol to na Zanzibarze z pozoru temat trudny. Aż 98 proc. mieszkańców regionu wyznaje islam, który zakazuje jego spo­ żywania. W praktyce napoje alkoholowe dostępne są w większości hoteli. Tylko w niektórych spotkamy się z zakazem ich sprzedaży. Oprócz tego działa tutaj trochę sklepów z alkoholem, głównie w Stone Town (najstarszej części miasta Zanzibar), miejsco­ wościach Nungwi i Kiwengwa. Na Zanzibarze nie produkuje się napojów alkoholowych, poza wytwarzanym domowymi metodami gongo (z papai), którym miejscowi czasami częstują turystów zwiedzających plantacje przypraw. Tanzańskie piwa, np. Kilimanjaro, Serengeti czy Safari, są bardzo przyzwoitej jakości. Sprzedaje się je jedynie w butel­ kach. Ja osobiście polecam dobrze schło­ dzone Ndovu – idealnie gasi pragnienie w upalny dzień. Wśród lokalnych mocniej­ szych trunków należy wymienić konyagi, czyli alkohol o lekkim posmaku ginu i mocy 35 proc. produkowany w Tanzanii. Na jego bazie sporządza się wyśmienity koktajl dawa 

Zwiedzaj Zanzibar po polsku z Omarem!

tel./WhatsApp: +255 777 162 360 | e-mail: omarmussa52@yahoo.com; zan.omar52@gmail.com WIOSNA 2019 Facebook: Zan Omar Tour & Safaris; Omar Zanzibar Wycieczki Po Polsku & Tours.


©© Mariusz Kozak-Zagozda

©© ASILIA CAMPS, LODGES, SAFARIS

54 DALEKIE PODRÓŻE

SS Nasiono z owocu muszkatołowca korzennego

SS Przyprawy to świetna pamiątka z Zanzibaru

TT Wyspa Changuu (Prison Island) z żółwiami olbrzymimi

z dodatkiem soku z limonki, cukru, miodu i lodu. Nie sposób nie skusić się również na drinki serwowane ze świeżymi składnikami. Piña colada z sokiem z tutejszych ananasów nie ma sobie równych. Trzeba pamiętać, że zanzibarskie przepisy o ruchu drogowym zakazują prowadzenia samochodu po spo­ życiu alkoholu.

rosną na drzewach, wanilia to pnącze, a pieprz zielony, czarny, czerwony i biały pochodzi z tej samej rośliny, owoce są po prostu zry­ wane w różnym stadium dojrzewania. Ujrzy­ my tutaj drzewo szminkowe (arnotę właści­ wą), nauczymy się dezynfekować rany liśćmi i  sokiem z  krzewu jodynowego (Jatropha multifida) oraz dowiemy się, że roztarta w dło­ ni trawa cytrynowa odstrasza komary. W Stone Town, wpisanym w 2000 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, można podziwiać archi­ tekturę z wpływami afrykańskimi, arabskimi, perskimi, indyjskimi i europejskimi. Znajdu­ je się w nim Dom Cudów (House of Wonders) – pierwszy na Zanzibarze budynek (wznie­ siony w  1883 r.) z  dostępem do bieżącej wody i prądu, kanalizacją i windą. Podczas spaceru wąskimi uliczkami, wśród sklepi­ ków i straganów, natkniemy się na słynne zanzibarskie drzwi, będziemy mieli okazję kupić wyroby lokalnego rzemiosła, często wytwarzane wprost na ulicy, i spróbować lokalnych przysmaków. Na miejscu portu­ galskiej kaplicy stoi w Kamiennym Mieście

Ngome Kongwe – Stary Fort, w którym obec­ nie odbywają się koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Na pobliskiej Changuu zachowały się dawne zabudowania więzienne. Nigdy jed­ nak nie pełniły one swojej funkcji (służyły przez pewien okres jako miejsce kwarantan­ ny dla chorych na żółtą febrę). Na wysep­ ce znalazły schronienie żółwie olbrzymie przywiezione w 1919 r. na Zanzibar z Seszeli. Najstarszy ma dziś podobno aż 196 lat i do­ brze się trzyma. Jeżeli ktoś będzie miał wystarczająco dużo czasu, powinien odwiedzić Jozani Chwaka Bay National Park (o powierzchni 50  km²), w  którym żyją endemiczne ge­ rezy trójbarwne (gerezanki trójbarwne), nie­wielkie małpy żywiące się m.in. nie­ dojrzałymi owocami. Obszar parku porastają mahoniowce, palmy olejowe (olejowce gwi­ nejskie), pandany (pochutniki) i różne gatun­ ki fikusów. W okolicy występuje również las namorzynowy z drzewami zapuszczającymi korzenie w słonej wodzie. Warto wybrać się tu do restauracji „The Rock”. Jest malowni­

MIEJSCOWE ATRAKCJE Na Zanzibarze obowiązkowo należy zawitać w trzy miejsca: na plantację przypraw, do wspomnianego Stone Town, czyli Kamien­ nego Miasta, i na Changuu (Prison Island, Wyspę Więzienną). Dzięki wizycie w nich, a warto odwiedzić je jednego dnia, pozna­ my zdecydowanie lepiej ten autonomiczny region Tanzanii, dowiemy się, jaka jest jego historia i jak się tu żyje na co dzień. Na plantacji zobaczymy, skąd biorą się składniki używane w  każdej kuchni, spró­ bujemy świeżych owoców, wypijemy wodę z właśnie zerwanego kokosa i będziemy mogli kupić przyprawy. Kilka razy z pewnością się zdziwimy, np. kiedy okaże się, że ananasy nie

WIOSNA 2019


SS Darajani Market (Darajani Bazaar) z 1904 r. w Stone Town – stoiska sprzedawców mięsa

czo położona na skale wystającej z oceanu i słynie z wyśmienitych ryb i owoców mo­ rza. Podczas przypływu obsługa transpor­ tuje turystów do restauracji łodzią. Po dro­ dze można wstąpić na chwilę do Seaweed Center. Zobaczymy w nim, jak produkuje się naturalne kosmetyki z alg morskich, a także je przetestujemy. Chętni mogą później kupić wybrane przez siebie produkty w firmowym sklepie. Popularną atrakcją w okolicy są też wycieczki łodzią z wioski rybackiej Kizimkazi na obserwowanie delfinów butlonosych

©© wikimedia commons/Lijiazhen

©© wikimedia commons/Muhammad Mahdi Karim

SS Widok na Kamienne Miasto z wieżą Domu Cudów

©© Mariusz Kozak-Zagozda

©© Mariusz Kozak-Zagozda

55

SS Zanzibarskie dzieci grające ze sobą w piłkę na ulicy w historycznej części miasta Zanzibar

i pływanie wśród nich. Przypływają one w to miejsce, żeby żerować. Codziennie pojawia się ich nawet kilkadziesiąt sztuk.

PIŁKA I WODA Dla Zanzibarczyków najważniejszym spor­ tem jest piłka nożna. Niemal w każdej wio­ sce znajduje się co najmniej jedno boisko, na którym codziennie ktoś gra. Jeżeli również lubimy biegać za piłką, możemy dołączyć do miejscowych, na pewno nie będą protesto­

wać, chyba że trafimy akurat na rozgrywki lokalnej ligi. Od razu uprzedzam, iż Robert Lewandowski jest tutaj powszechnie znany. Zanzibarczycy chętnie oglądają transmisje wszelkich meczów, jakie uda się im znaleźć w telewizji. Czasami przed jednym odbior­ nikiem gromadzi się kilkadziesiąt osób. Nie­ stety Zanzibar nie wystawia w zawodach afrykańskich i światowych swojej drużyny, bo choć przysługują mu prawa autonomii, stanowi część Tanzanii. 

WIOSNA 2019


56 DALEKIE PODRÓŻE

©© Mariusz Kozak-Zagozda

Turyści mogą tu korzystać z doskonałych warunków do uprawiania kitesurfingu, mimo iż sprzyjające wiatry wieją tylko mniej wię­ cej pięć miesięcy w roku. W regionie działają liczne szkoły kitesurfingowe, także polskie. W okolicy znajdują się też idealne miejsca do nurkowania, dlatego na Unguji funkcjo­ nuje kilka bardzo dobrych baz. Za szczególną atrakcję uchodzi wycieczka na rafę koralową okalającą wysepkę Mnemba usytuowaną na­ przeciwko plaży Muyuni. Osoby nie mające licencji mogą nurkować z instruktorem.

NIECO KULTURY SS Stragany w Starym Forcie w Stone Town umieszczone pod murami tej dawnej arabskiej twierdzy

baru i Tanzanii oraz gwiazdy z całej Afryki. Koncerty grają na dwóch scenach w Starym Forcie w Stone Town. W lipcu odbywa się Zanzibarski Między­ narodowy Festiwal Filmowy (Zanzibar International Film Festival – ZIFF). Projekcje

się Jahazi Literary & Jazz Festival, trzydniowe wydarzenie o charakterze literacko-muzycz­ nym. Znajdujące się w jego programie kon­ certy jazzowe są moim zdaniem znakomite.

CZAS NA WSZYSTKO

©© tanzania tourism board

SS Duży festiwal muzyki afrykańskiej Sauti za Busara odbywa się co roku w lutym w Ngome Kongwe

stają do rytualnej walki, która ma wypędzić stąd złe demony. Walczą, używając pędów bananowca. Mieszkanki Makunduchi za­ chęcają ich, śpiewając i tańcząc. Niektórzy mężczyźni dla zmylenia przeciwnika prze­ bierają się za kobiety i malują twarze. Na koniec miejscowy szaman buduje chatę z li­ ści i gałęzi, którą podpala. Kiedy płomienie trawią konstrukcję, wybiega on ze środka z triumfalnym okrzykiem. Rytuał ma ochro­ nić mieszkańców miasteczka przed pożara­ mi i śmiercią w płomieniach. Odprawia się go w atmosferze pełnej radości. Co roku na początku lutego organizowa­ ny jest festiwal Sauti za Busara (w 2019 r. odbyła się jego 16. edycja). To prawdziwe święto afrykańskiej muzyki. Podczas cztero­ dniowej imprezy występują muzycy z Zanzi­

WIOSNA 2019

filmów z całego świata i spotkania z aktorami i twórcami trwają ponad tydzień. Zazwyczaj na przełomie sierpnia i września organizuje

Na rajskim Zanzibarze czas płynie zdecydo­ wanie inaczej niż w Europie. Powiedzenie Wy macie zegarki, my mamy czas doskonale oddaje tę sytuację. Nikt się nie spieszy, ter­ miny urzędowe istnieją, ale nie są zbytnio przestrzegane. Na jedzenie w większości restauracji czeka się długo, jednak na wa­ kacjach to żaden powód do stresu. Nie na­ leży się denerwować, podnosić głosu, kiedy sprawy dzieją się nie tak szybko, jakbyśmy sobie tego życzyli. Miejscowych nasze za­ chowanie bardzo zdziwi i będą trochę za­ żenowani, bo nie zrozumieją, dlaczego się spieszymy. Nic ono zresztą nie zmieni. Nie przygotują niczego szybciej, a jeżeli nawet podejmą taką próbę, to możemy być prawie pewni, że coś pójdzie nie tak. Na koniec jesz­ cze jedna przydatna rada – w restauracji za­ wsze lepiej poprosić kelnera o powtórzenie przyjętego zamówienia. To zdecydowanie zmniejszy szansę pojawienia się na stole niespodzianek. 

TT Drewniany zestaw do bao, tradycyjnej gry planszowej popularnej w regionie Afryki Wschodniej

©© THE PALMS ZANZIBAR

Na Zanzibarze obchodzi się rozmaite święta, praktykuje lokalne zwyczaje i tradycje oraz organizuje różne barwne wydarzenia kultu­ ralne. Latem w miejscowości Makunduchi (położonej w południowo-wschodniej części Unguji) wita się perski Nowy Rok. Podczas święta o nazwie Mwaka Kogwa mężczyźni z dwóch części miasteczka (starej i nowej)


Rozkoszuj się pobytem w luksusowym hotelu Zanzibar White Sand Luxury Villas & Spa, położonym przy plaży na Zanzibarze. Każda z naszych 11 willi, leżących w starannie utrzymanym tropikalnym ogrodzie, ma swój prywatny basen. Rozległy ogród, o powierzchni aż do 1500 m2, otoczony palmami, daje absolutne poczucie prywatności. Każda z willi jest objęta opieką kamerdynera. Niezależnie od tego, czy szukasz pomysłu na romantyczną eskapadę czy na urlop w gronie rodzinnym, zapraszamy Cię do doświadczenia luksusu w prawdziwie rajskich warunkach.

www.whitesandvillas.com


58 DALEKIE PODRÓŻE

PIĘKNy SEN

O SESZELACH MARyLA FOSSEN www.addicted-to-passion.com

« Jeszcze całkiem niedawno podróż  na Seszele była dla mnie niespełnionym  marzeniem. Chciałam kiedyś ujrzeć ten  rajski kawałek świata z kolorowych  pocztówek, nieskazitelnie białe plaże  pokryte ogromnymi głazami, wysmukłe  palmy kłaniające się przed turkusowym  oceanem. Teraz, gdy mój piękny sen się  ziścił i mogłam na własnej skórze czuć  dotyk seszelskiego słońca i delikatną  bryzę, stąpać po miękkim piasku,  próbować dań kreolskiej kuchni i cieszyć  się życzliwymi uśmiechami wyspiarzy,  marzę o tym, aby jak najszybciej wrócić  w to wyjątkowe miejsce. »

WIOSNA 2019


© OFFICE Du TOuRISME DES SEyCHELLES/TORSTEN DICKMANN

59

S Rajskie Seszele są wymarzonym miejscem na zorganizowanie niezapomnianej ceremonii ślubnej

WIOSNA 2019


60 DALEKIE PODRÓŻE

S

Ten kraj jest naprawdę przepiękny. Zachwyca magicznymi zachodami słońca, zapierającymi dech w piersiach widokami i soczyście zieloną, egzotyczną roślinnością. Grzbiety gór porośnięte palmami i schodzące do morza tworzą idealne krajobrazy. Jednego dnia można bujać się tutaj w hamaku w luksusowym hotelu, a drugiego – wybrać się na długi i pełen wrażeń trekking w głąb lasu tropikalnego.

©© Office du Tourisme des Seychelles/Gerard Larose

eszele ujęły mnie swoją dziewiczością. Istnieje na nich jeszcze całe mnóstwo zakątków, gdzie możemy być zupełnie sami. Na wielu plażach poczujemy się jak Robinson Crusoe na swojej bez­ ludnej wyspie.

DOTYK LUKSUSU

WIOSNA 2019

SS Snorkeling w Morskim Parku Narodowym Port Launay w okolicy zachodniego wybrzeża Mahé

©© Office du Tourisme des Seychelles/Torsten Dickmann

Wielu osobom Seszele kojarzą się z drogimi hotelami, cudownie położonymi basenami i obsługą na najwyższym poziomie. To wszystko tu znajdziemy. Choć za 5-gwiazdkowy standard trzeba sporo zapłacić i nie każdy może sobie pozwolić na spędzanie wakacji w takich warunkach, uważam, że raz w życiu warto skusić się na odrobinę luksusu. Nie jestem w mojej opinii odosobniona, bo turyści często odwiedzają Seszele, aby świętować specjalne okazje. Wiele par wybiera się na nie w podróż poślubną. Klimat wysp sprzyja wyjazdom we dwoje. Jest tutaj ciepło, miło, spokojnie i romantycznie. Z mężem obchodziliśmy na Seszelach 10. rocznicę naszej znajomości, dlatego pierwsze kilka dni naszego pobytu spędziliśmy w 5-gwiazdkowym hotelu Hilton Seychelles Northolme Resort & Spa. Chcieliśmy poczuć dotyk słynnego seszelskiego luksusu. Wybrany przez nas obiekt leży na północnym krańcu malowniczej zatoki Beau Vallon. Należy do pierwszych hoteli, które powstały na Mahé. Oczywiście od czasu, gdy go zbudowano, został całkowicie zmodernizowany i przekształcony w klimatyczny kompleks ze stylowymi, drewnianymi willami idealnie wkomponowanymi między granitowe głazy. Według mnie to bez wątpienia jeden z najpiękniej położonych obiektów hotelowych na wyspie. Znajduje się on 16 km od między­ narodowego lotniska, czyli jakieś pół godziny jazdy samochodem. Hotel usytuowany jest na wzgórzu, dzięki czemu ze wszystkich willi rozpościera się wspaniały widok na Ocean Indyjski. Nie powinno więc dziwić, iż kiedy Ian Fleming pisał książki o przygodach Jamesa Bonda, m.in. tutaj czerpał inspiracje do swoich powieści. Podczas codziennych spacerów wśród śpiewu ptaków i  bujnej,

SS La Digue ma powierzchnię zaledwie ok. 10 km², co sprawia, że łatwo objechać ją na rowerze

egzotycznej roślinności zawsze rozpierała mnie tak ogromna radość, że chciałam zostać w tym miejscu na zawsze. Na terenie kompleksu Hilton Seychelles Northolme Resort & Spa znajduje się łącznie tylko 56 pokoi i apartamentów w luksusowych, drewnianych willach. Chociaż w trakcie naszego pobytu hotel był całkowicie obłożony, czasami czuliśmy się tak, jakbyśmy byli w  nim sami. Powierzchnia wzgórza dzięki zabudowie kaskadowej jest dobrze wykorzystana. Wille rozmieszczone są w taki sposób, żeby zapewniały gościom prywatność. Przytulne wnętrza mają wystrój w stylu kolonialnym. Wyposażono je w wielkie, wygodne łóżka z baldachimem i moskitierą. W łazience za ogromnymi, przeszklonymi drzwiami znajduje się jacuzzi, w którym można wziąć kąpiel z widokiem

na zachód słońca. Na tarasie apartamentów umieszczono basen do wyłącznej dyspozycji gości. Pobyt w takim miejscu to naprawdę niesamowite doświadczenie. Co można robić w  tego typu hotelu? My odpoczywaliśmy, delektowaliśmy się wspaniałymi widokami, sączyliśmy drinki o zachodzie słońca, czytaliśmy książki. Mieliśmy szansę oderwać się od świata i… internetu. Spacerowaliśmy więc i marzyliśmy o tym, żeby zostać tu na dłużej. Jeśli komuś znudzi się nicnierobienie w Hilton Seychelles Northolme Resort & Spa, może pójść rano na lekcję jogi lub siłownię, skorzystać z relaksującego masażu, popływać kajakiem po zatoce albo spróbować swoich sił w stand up paddlingu (stand up paddle­ boardingu). Sprzęt sportowy (kajaki, deski czy maski do nurkowania) udostępnia się


©© 2019 Hilton

61

©© 2019 Hilton

SS Luksusowe wille z prywatnymi basenami dla gości hotelu Hilton Seychelles Northolme Resort & Spa

SS Wnętrze łazienki z wyjściem na taras w kompleksie Hilton Seychelles Northolme Resort & Spa

bezpłatnie. Nad zatokę wybierzemy się również na snorkeling. Co prawda pobliska rafa koralowa została kilka lat temu kompletnie zniszczona przez gorące prądy, ale władze hotelu podjęły się jej odbudowania. Goście mogą się do tego przedsięwzięcia przyłączyć i zaopiekować się małym fragmentem rafy. Po dokonaniu opłaty w wysokości 25 dolarów amerykańskich dostaje się certyfikat poświadczający bycie opiekunem. Taka osoba co jakiś czas otrzymuje także zdjęcia pokazujące, jak rafa rośnie i się rozwija. W  kompleksie znajdują się trzy restauracje. Śniadania jedliśmy codziennie w „Hilltop Restaurant” z przepięknym widokiem na turkusowe wody zatoki. Zawsze czekał na nas duży wybór ciepłych i zimnych dań, pyszna kawa, świeże soki i… szampan. Tutaj też serwowany był wieczorny posiłek

w formie bufetu z przepyszną kuchnią kreolską. W porze lunchu zwykle wybieraliśmy „Ocean View Bar”. To również idealne miejsce na wypicie koktajlu przy zachodzie słońca, który można podziwiać z dolnego tarasu. Na kolację chodziliśmy do „Les Cocotiers”, restauracji z menu à la carte. Ze względu na wspaniałą atmosferę, gwieździste niebo rozpościerające się wieczorami nad głowami gości i wyszukane dania międzynarodowej kuchni świetnie nadaje się ona na świętowanie wyjątkowej okazji.

PLAŻE MARZEŃ Kiedy już znudzi nam się przyhotelowa plaża, możemy wypożyczyć samochód lub rower i pojechać na wycieczkę. Seszele składają się ze 115 wysp. Do największych należą Mahé (znajduje się na niej jedna z naj­mniejszych

stolic na świecie – ok. 25-tysięczna Victoria), Praslin, Silhouette i La Digue. Warto tak zaplanować swój pobyt, aby odwiedzić każdą z nich. Nam udało się objechać do­okoła Mahé, Praslin i  La Digue. Zobaczyliśmy ponad 30 plaż i wybraliśmy 10 tych, które najbardziej nas zauroczyły. Chciałabym krótko je opisać, ponieważ są naprawdę cudowne. Pierwsza na liście jest plaża na Grande Sœur, jednej z dwóch siostrzanych wysepek (Îles Sœurs; druga nazywa się Petite Sœur) położonych w pobliżu La Digue. Po przypłynięciu na nią w oczach stanęły mi łzy. Ze względu na bajeczny kolor wody i piasku oraz fakt, że poza nami nie było w tym miejscu nikogo, plaża ta wywarła na mnie największe wrażenie ze wszystkich, które widziałam na Seszelach. Być może stało się tak dlatego, że zupełnie nie spodziewałam się ujrzeć takiego widoku. Zaskoczył mnie niewiarygodnie przejrzysty Ocean Indyjski i brzeg wysypany czymś niezmiernie białym i miękkim niczym mąka. Na Grande Sœur dostaniemy się jedynie łodzią. Wysepka jest prywatna i nie wolno wchodzić na niej w głąb lądu. Kolejna plaża, tym razem na La Digue, to dość trudno dostępna Anse Marron. Nie da się na nią trafić bez przewodnika. Na szczęście na wyspie są osoby, które chętnie nas zaprowadzą. Wycieczka w obie strony trwa ok. 7 godz. Wszystko jednak zależy od tego, ilu uczestników liczy grupa i jak sobie poradzą z przeszkodami. Trasa nie jest bardzo trudna, ale dość wymagająca. Pierwszy odcinek wiedzie przez tropikalny las. Później dosyć długo wędruje się po kamieniach i głazach, często trzeba przeciskać się między skałami i balansować nad przepaściami. Kiedy jednak dotrzemy już na miejsce, widoki wynagrodzą nam cały trud. Cudowną zatokę otaczają ogromne głazy, o które efektownie rozbijają się fale. Aż trudno uwierzyć, że takie zakątki naprawdę istnieją. Po dotarciu na plażę możemy odpocząć i wykąpać się w oceanie. Przewodnik przygotuje dla nas posiłek. Drogę powrotną pokonuje się znacznie łatwiej. Jedynie ostatni odcinek trasy bywa trudniejszy, bo musimy iść zanurzeni po pachy w wodzie, z plecakiem na głowie. Ja bawiłam się przednio! Na La Digue leży również Anse Cocos. Zdecydowanie można ją nazwać ukrytym skarbem tej wyspy. Odwiedza ją mało osób, bo żeby się tu dostać, trzeba przebić się przez bujną roślinność. Dojście na plażę zajmuje ok. 30 minut. W pobliżu cudownie złotej Anse Cocos woda jest bardzo płytka. 

WIOSNA 2019


62 DALEKIE PODRÓŻE

WIOSNA 2019

maliśmy się na Seszelach. Warto zrobić to przynajmniej dzień wcześniej, wówczas zostaniemy wpisani na listę i bez problemu dostaniemy się na teren hotelowy. Droga na plażę prowadzi przez 18-dołkowe pole golfowe klasy mistrzowskiej i jest bardzo malownicza. Bramę wejściową od brzegu oceanu dzieli niewielka odległość. Poko-

nanie jej zajmuje 15–20 minut. Warto wiedzieć, że na Anse Georgette nie kupimy ani jedzenia, ani napojów. Musimy więc zabrać je ze sobą. Na Mahé na zainteresowanie zasługuje Anse L’Islette. Znajduje się na niej najpiękniejsza huśtawka na całych Seszelach! Z plaży można popłynąć łodzią na pobliską

SS Usytuowana na północ od La Digue granitowa wysepka Grande Sœur pokryta tropikalnymi lasami

TT Fotogeniczna Anse Source d’Argent na terenie L’Union Estate, najbardziej znana plaża na La Digue

©© Office du Tourisme des Seychelles

Tuż obok znajduje się palmowy gaj, tworzący idealną osłonę przeciwsłoneczną. To świetne miejsce dla osób, które oprócz plażowania lubią też długie spacery. Warto zabrać ze sobą pełne buty, najlepiej z podeszwą zapobiegającą ślizganiu, bo w tropikalnym lesie można natknąć się na różnego rodzaju stworzenia, które czasem zupełnie bezwiednie przecinają człowiekowi drogę. Poza tym nie wolno zapomnieć o zapasie wody i czymś do jedzenia, aby nie musieć zbyt szybko opuszczać tego kawałka raju. Najpopularniejsze zdjęcia z La Digue pochodzą z Anse Source d’Argent. Jeśli przed wyjazdem miałam w głowie obraz Seszeli, na pewno powstał on na podstawie widoków z tej właśnie plaży. Olbrzymie, ciemne, granitowe głazy, biały piasek i turkusowa woda tworzą kompozycję idealną. Anse Source d’Argent leży na terenie L’Union Estate, dlatego żeby się na nią dostać, trzeba zapłacić za wstęp 115 rupii seszelskich (ponad 30 złotych). To jedyna płatna plaża na Seszelach i naprawdę warto spędzić na niej cały dzień. Im wcześniej się tutaj pojawimy, tym większe będziemy mieć szanse na to, żeby podziwiać widoki w towarzystwie nie­wielu osób. Po 10.00 ruch się zwiększa, ale ze względu na dużą liczbę małych zatoczek nadal może nam się udać znaleźć dobre miejsce. My byliśmy na Anse Source d’Argent w sumie cztery razy. O każdej porze dnia wyglądała wspaniale. Na samej plaży można kupić soki, a zaraz przy parkingu rowerowym (bo właśnie na dwóch kółkach najlepiej się na nią dostać) działa restauracja. Z  kolei na Praslin zdecydowanie najpiękniejsza jest Anse Lazio. Najlepiej wybrać się tu samochodem. W okolicy kursuje także autobus, ale nie dojeżdża do samej plaży, będziemy więc zmuszeni odbyć pół­ godzinny spacer. Na rozległej Anse Lazio nie odczujemy tłoku. Po wejściu na plażę radzę skręcić w lewo i przejść praktycznie do samego końca. W jednej z zatoczek otoczonych kamieniami powinniśmy znaleźć dla siebie ustronne miejsce. Przy Anse Lazio funkcjonuje kilka knajpek. Z całego serca polecam „Bonbon Plume”. To według mnie jedna z najlepszych restauracji na całych Seszelach. Koniecznie trzeba zamówić w niej krewetki z bananami. Nigdy wcześniej nie jadłam nic tak niesamowitego! Za drugą najwspanialszą plażę na Praslin uważam Anse Georgette. Ponieważ należy ona do luksusowego hotelu Constance Lemuria, żeby móc na nią wejść, musimy mieć pozwolenie. Najłatwiej załatwić je przez obiekt noclegowy, w którym zatrzy-


63 Niedaleko stąd (najwyżej 10 minut jazdy samochodem) znajduje się Anse Du Riz. Z  parkingu samochodowego czeka nas 15-minutowy spacer, ale trasa jest niezmiernie malownicza i wiedzie wśród zielonej roślinności. Najpierw dochodzi się do Baie Ternay. Dopiero po chwili dociera się do małej Anse Du Riz. Po drodze mijamy

©© Office du Tourisme des Seychelles

wysepkę Thérèse. Podczas odpływu dojdziemy na nią pieszo. Miejsce to najcudowniej wygląda w trakcie przypływu. Kiedy woda się oddala, traci swój urok. Przy okazji odwiedzin na Anse L’Islette koniecznie trzeba wstąpić do baru i  restauracji „Delplace”. Carpaccio z tuńczyka i krewetki z woka smakują wyśmienicie.

TT Piękna Anse Cocos nadal bywa zazwyczaj omijana przez turystów, co stanowi jej dodatkowy atut

przepiękne palmy i wzgórza, jednocześnie podziwiając turkusowy ocean. Mnie widoki te przywodziły na myśl Hawaje. To z pewnością jedno z moich ulubionych miejsc na całych Seszelach. Na południu Mahé leży urocza Anse Soleil. Najbardziej podobała mi się jej prawa część. Mogłabym tu siedzieć godzinami i wpatrywać się w rozbijające się o skały fale. Poza nami na plaży były chyba trzy pary, więc mieliśmy ją prawie całą dla siebie. Na Anse Soleil znajdziemy idealny cień pod palmami i kokosy na wyciągnięcie ręki. Niestety nie kupimy na niej nic do jedzenia czy picia. Należy zatem zadbać o prowiant, jeśli planuje się zostać w tym zakątku na dłużej. Ostatnią pozycję na liście zajmuje Baie Lazare, również położona na Mahé. To bardzo duża plaża rozciągająca się na brzegu zatoki. Została ona podzielona na dwie części. Jedna z nich jest publiczna. Druga należy do hotelu Kempinski Seychelles Resort Baie Lazare, ale można ją odwiedzać, jednak żeby się na nią dostać, trzeba podejść z drugiej strony. Przy kompleksie hotelowym rosną słynne pochylone palmy, które raczej trudno spotkać w innych miejscach. W drodze powrotnej z Baie Lazare polecam zajrzeć do knajpki „Maria’s Rock Cafeteria”. Goście sami smażą tu sobie niewielkie kawałki mięsa oraz ryb i owoców morza na maśle szafranowym na specjalnym gorącym kamieniu – ich smak jest obłędny.

©© Office du Tourisme des Seychelles

ATRAKCJE WYSP

©© Office du Tourisme des Seychelles/Torsten Dickmann

TT Czarująca Anse Georgette na wyspie Praslin należy do 5-gwiazdkowego hotelu Constance Lemuria

Oczywiście poza plażami na wyspach znajduje się jeszcze całe mnóstwo wartych odwiedzenia miejsc. Seszele leżą w strefie klimatu równikowego. Wilgotność powietrza jest na nich dość wysoka, występują też pory deszczowe. To wszystko sprawia, że wyspy są soczyście zielone. Porasta je ogromna liczba różnych gatunków tropikalnej roślinności, w tym wspaniałe palmy. Przepiękne naturalne krajobrazy zachęcają do pieszych wędrówek. Kilka miejsc w tym kraju skradło moje serce i o nich właśnie chciałabym wspomnieć. W drodze na Anse Source d’Argent na La Digue nie sposób ominąć L’Union Estate, terenu należącego kiedyś do miejscowego plantatora. Po prostu aby dotrzeć do plaży, trzeba przez niego przejść lub przejechać na rowerze. Znajduje się tutaj m.in. zagroda z żółwiami olbrzymimi. Można się im z bliska przyjrzeć, a nawet nakarmić specjalnymi liść­mi, które bardzo lubią. To świetna atrakcja nie tylko dla dzieci, lecz także dorosłych. Wzdłuż drogi znajdują się plantacje 

WIOSNA 2019


AKTYWNE ZWIEDZANIE Jeśli ktoś lubi aktywny wypoczynek, Seszele przypadną mu do gustu. Są idealne na wszelkiego rodzaju wyprawy rowerowe. Szczególnie nadaje się na nie La Digue. Na tej wyspie obowiązuje całkowity zakaz poruszania się samochodami (za wyjątkiem pięciu taksówek, które rozwożą gości po hotelach). Wszyscy turyści i mieszkańcy jeżdżą rowerami lub przemieszczają się pieszo. Jednoślady można wynająć już przy samym porcie. Znajduje się tu kilka wypożyczalni. Także większość hoteli i pensjonatów ma na stanie rowery na użytek swoich gości. My korzystaliśmy ze sprzętu dostępnego w Bwaver Cottage (obiekcie typu guest house), gdzie spędziliśmy kilka nocy. Na La Digue polecam zatrzymać się właśnie u seszelskiej rodziny. Wówczas możemy nawiązać bliższy kontakt z mieszkańcami, lepiej poznać ich kulturę i obyczaje. Nasi gospodarze codziennie zabierali nas na wieczorne impre-

WIOSNA 2019

S Wodospad w Rezerwacie Przyrody Doliny Mai słynącym z bujnej roślinności i olbrzymich palm

© OFFICE Du TOuRISME DES SEyCHELLES/RAyMOND SAHuQuET

ananasów i wanilii. W okolicy leżą również uprawy kokosów oraz historyczny cmentarz, który koniecznie trzeba zobaczyć. W samym sercu Praslin usytuowany jest Rezerwat Przyrody Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve). W 1983 r. wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości uNESCO. Charakteryzuje się prawdziwym bogactwem flory. Największy jego skarb stanowi lodoicja seszelska (inaczej coco de mer). Ta wyjątkowa palma występuje tylko na Seszelach. Rośnie pojedynczo, osiąga ponad 25 m wysokości i dożywa 20–50 lat. Dojrzałe owoce lodoicji seszelskiej ważą 15–30 kg i mają średnicę 40–50 cm. Palma ta jest rośliną dwupienną, co oznacza, że wyróżnia się osobniki żeńskie i męskie. Rezerwat najlepiej zwiedzać z przewodnikiem, ponieważ pokaże nam on najciekawsze rośliny i wiele o nich opowie. Na koniec chcę jeszcze wymienić najpiękniejszy według mnie punkt widokowy na całych Seszelach, czyli Morne Blanc na Mahé. Co ciekawe, bardzo mało osób tu dociera, choć aby trafić w to miejsce, wystarczy odbyć zaledwie 40-minutowy trekking przez mistyczny las. Początek 3,2-kilometrowej trasy zaczyna się przy krętej drodze Sans Souci obok sklepu z herbatą. Im wyżej wchodzimy, tym roślinność robi się bardziej bujna, pojawia się coraz więcej mchu i olbrzymich paproci. Na wyprawę najlepiej wybrać się z samego rana, gdyż pogoda na Mahé, szczególnie na terenach górskich, potrafi być kapryśna. Istnieje więc duża szansa, że po południu wspaniałe widoki zasłonią nam chmury.

© OFFICE Du TOuRISME DES SEyCHELLES/RAyMOND SAHuQuET

64 DALEKIE PODRÓŻE

S Na Seszelach żyją żółwie olbrzymie, niezwykłe roślinożerne gady narażone na wyginięcie

zy do znajomych. Byliśmy z nimi w kasynie i knajpce z pięknym widokiem. Widać było, że nie traktują turystów jedynie jako źródła dochodów, ale chcą im pokazać prawdziwe oblicze La Digue. Jeśli mamy więcej czasu, możemy na rowerze zwiedzać również inne wyspy. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że wysokie temperatury i ukształtowanie terenu (zwłaszcza w przypadku górzystych obszarów na Mahé) często utrudniają pokonywanie większych dystansów. Podwodny świat Seszeli bez wątpienia przypomina raj. Każdy miłośnik nurkowania znajdzie tutaj coś dla siebie. Okolice wysp słyną z krystalicznie czystych wód, dlatego życie w oceanie można obserwować bez przeszkód. Na Seszelach spotkamy mnóstwo kolorowych, tropikalnych ryb, a także kraby, żółwie wodne, rekiny rafowe, ośmiornice, płaszczki, homary czy rekiny wielorybie. Sezon na nurkowanie trwa w tym regionie

praktycznie przez cały rok, ale najkorzystniejsza pora przypada na okres od lutego do kwietnia. Wówczas woda jest najcieplejsza, ocean – spokojniejszy, a przejrzystość powietrza najlepsza. Najpiękniejsze punkty nurkowe znajdują się zazwyczaj w okolicy bezludnych wysepek. Tylko 8 ze 115 seszelskich wysp jest stale zamieszkanych. Niektóre stanowią własność prywatną – najczęściej funkcjonują na nich jedynie ekskluzywne hotele i obowiązuje zakaz wstępu. Co ciekawe, wszystkie plaże na Seszelach mają status publicznych. Dlatego nawet na prywatnych wysepkach możemy korzystać ze słońca i wody na piaszczystym brzegu, nie wolno nam jedynie wchodzić w głąb lądu. Ze względu na to warto wypożyczyć tutaj łódź żaglową i wyruszyć na wyprawę wokół cudownych, niewielkich oaz rozrzuconych po oceanie. Nie ma chyba nic przyjemniejszego niż odkrywanie całkowicie


© OFFICE Du TOuRISME DES SEyCHELLES/GERARD LAROSE © OFFICE Du TOuRISME DES SEyCHELLES/GERARD LAROSE

65

S Tradycyjny taniec moutia wykonywany na plaży Beau Vallon przy akompaniamencie bębnów

© OFFICE Du TOuRISME DES SEyCHELLES

© OFFICE Du TOuRISME DES SEyCHELLES/CHRIS CLOSE

S Osobliwie wyglądający owoc lodoicji seszelskiej

S Skrzydlice (ognice) występują w pobliżu raf

S Wyprawa kajakiem wokół wysepki Curieuse znajdującej się ok. 1 km na północ od Praslin

dzikich plaż, na których będziemy rozkoszować się w ciszy i spokoju pięknem przyrody. Na żeglowanie po Seszelach najlepiej nie wybierać się w trakcie naszego, polskiego lata, czyli w lipcu i sierpniu, ponieważ wtedy wieją w tej okolicy silne wiatry (do 30 węzłów) utrudniające pływanie. Nie poleca się też wyruszania w rejs w grudniu i styczniu,

kiedy na Seszelach występuje pora deszczowa. Czasami opady trwają nawet kilka dni. Poza tymi wyjątkami można żeglować bez przeszkód. Nawet jeśli trafi nam się jeden czy dwa dni deszczu, bo na to musimy być zawsze przygotowani, przyniesie on jedynie miłe orzeźwienie. Koniecznie należy zabrać ze sobą kremy z wysokim filtrem, gdyż na tej

Renomowany butikowy tour operator z Seszeli

szerokości geograficznej słońce opala nawet przez chmury. Oprócz tego warto zaopatrzyć się w nakrycie głowy czy ubranie z długim rękawem do nurkowania. Jeśli odpowiednio zabezpieczymy się przed niekorzystnym działaniem promieni słonecznych, z pewnością nic nie popsuje nam pełnej wrażeń wyprawy wokół przepięknych seszelskich wysp. 

Możemy stworzyć dla Ciebie spersonalizowany pakiet wakacyjny na Seszelach i dostarczyć Ci doskonałej jakości usługi we wspaniałych cenach

Specjaliści od SeSzeli e-mail: contact@visionvoyages.sc WIOSNA 2019 www.visionvoyages.com


66 DALEKIE PODRÓŻE

Z CZyM KOJARZĄ SIĘ

SESZELE...? opracował: MICHAŁ DOMAŃSKI

« Takie pytanie postawiliśmy czterem wybranym ekspertom, znającym  doskonale ten malowniczy archipelag złożony ze 115 dziewiczych,  rajskich i romantycznych wysp rozproszonych w zachodniej części Oceanu  Indyjskiego. Większości osób Seszele kojarzą się zazwyczaj z cudownymi  plażami pokrytymi białym, miękkim i drobnym piaskiem, często  zaliczanymi zresztą do najpiękniejszych na naszym globie, okalającymi je  wspaniałymi, granitowymi głazami o fantazyjnych kształtach, uznawanymi  za jedne z najstarszych na ziemi, pochylającymi się ku krystalicznie  czystej, turkusowej wodzie wysmukłymi palmami, pocztówkowymi  widokami z białymi obłokami leniwie przesuwającymi się po idealnie  błękitnym niebie, urokliwymi, bezludnymi zatoczkami, ciszą, błogim  spokojem, harmonią i wysublimowanym pięknem, luksusowymi hotelami  WIOSNA 2019


©© Office du Tourisme des Seychelles

67

SS Plaża Anse Lazio na północnym zachodzie Praslin zapiera dech w piersiach swoim pięknem

z mnóstwem udogodnień dla gości, zachwycającymi bungalowami i willami położonymi tuż przy samym brzegu czy wreszcie szczęśliwymi, uśmiechniętymi, trzymającymi się za ręce parami zakochanych. Nie wolno też zapomnieć o słynnych żółwiach olbrzymich i palmie seszelskiej, „coco de mer”. Jej ogromne owoce, które przypominają… kobiece pośladki, w Chinach i Indiach uchodzą za afrodyzjak. Nic więc dziwnego, że bywają nazywane również owocami miłości. Seszele, kokosowa kraina szczęścia, prawdziwe wrota do niebios i raj w tropikach, to z pewnością miejsce jak żadne inne, to zupełnie inny świat. Poniżej przedstawiamy krótkie, lecz niezmiernie interesujące wypowiedzi naszych rozmówców, które potwierdzają wyjątkowość tych leżących ponad 1,3 tys. km od wschodnich wybrzeży Afryki zjawiskowych, granitowych i koralowych wysp. » WIOSNA 2019


68 DALEKIE PODRÓŻE TOMASZ CEBULAK | PREZES BIuRA PODRÓŻy TROPICAL SuN TOuRS Kolejnymi cechami charakterystycznymi Seszeli są ich niesamowita przyroda i różnorodność krajobrazów. Przepiękne, niemalże puste plaże oblewane przez cudowny Ocean Indyjski otacza bujna, tropikalna roślinność. Już na głównej seszelskiej wyspie, wspomnianej Mahé, możemy znaleźć niezmiernie urokliwe zakątki, a to dopiero przedsmak tego, co czeka nas w tym kraju. La Digue zachwyca robiącymi niezwykłe wrażenie granitowymi skałami na plaży, rzeźbionymi przez wieki siłami natury. Na Curieuse spotkamy żółwie olbrzymie (żyje ich tutaj kilkaset). Na Praslin odwiedzimy Rezerwat Przyrody Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) czy jej najbardziej malowniczą plażę – Anse Lazio. uważam, że najciekawszą formą zwiedzania Seszeli, która pozwala najpełniej cieszyć się urokami wysp, jest rejs katamaranem. Podczas niego każdego dnia możemy nocować w innej cudownej zatoczce. Rano będzie nas budził widok plaż uznawanych za jedne z najpiękniejszych na świecie. © TROPICAL SuN TOuRS

 Pierwsze skojarzenie, które mi się nasuwa, gdy wspominam Seszele, to panujący na nich błogi spokój. Obecnie bardzo wiele osób o nim marzy, a coraz trudniej go znaleźć. Pod tym względem te piękne wyspy są dla mnie miejscem naprawdę wyjątkowym. Bez wątpienia poleciłbym je każdemu, kto chciałby odpocząć od zgiełku świata i coraz szybszego tempa życia.

© TROPICAL SuN TOuRS

S Malowniczy widok z Mahé na sztuczną Eden Island oraz naturalne wysepki Sainte Anne i Cerf

Już sama wizyta na głównym seszelskim lotnisku na Mahé, wyglądającym raczej jak dworzec autobusowy w średniej wielkości polskim mieście, zapowiada, że nie będziemy mieć tu do czynienia z tłumami turystów i wszechobecną komercją. Zresztą wystarczy spojrzeć na podstawowe dane dotyczące tego wyspiarskiego państwa. Jego stolicę, Victorię, zamieszkuje ok. 25 tys. ludzi, co stanowi mniej więcej 27 proc. wszystkich obywateli kraju.

S Ogromne, granitowe głazy na La Digue

ESTERA HESS | WŁAŚCICIELKA BIuRA PODRÓŻy ESTA TRAVEL

© ESTERA HESS

 Zanim dotarłam na Seszele, kojarzyły mi się przede wszystkim z rajskimi plażami. Dziś wiem, że się nie myliłam – właśnie takie skojarzenia powinny wywoływać. Nie będę pewnie oryginalna, kiedy przyznam, że za moją faworytkę uważam plażę Anse Source d’Argent na wyspie La Digue (od lat niezmiennie uznawaną za jedną z najpiękniejszych na świecie). Równie cudownie wyglądają Anse Lazio na Praslin i Anse Intendance na Mahé. Każda z nich jest naprawdę zupełnie inna, a co dla mnie najważniejsze nigdy nie są one zatłoczone.

© ESTERA HESS

S Owoc coco de mer przypominający pośladki

S Na Seszelach znajduje się mnóstwo bezludnych zatoczek z piaszczystymi plażami i płytką wodą

Kolejne moje skojarzenie z Seszelami to owoc lodoicji seszelskiej (zwanej coco de mer), który widnieje na pieczątce wbijanej na lotnisku do paszportu po zawitaniu do tego kraju. Tym endemicznym dla archipelagu drzewom przyjrzymy się np. w Rezerwacie Przyrody Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) położonym w sercu wyspy Praslin. Owoce lodoicji seszelskiej swoim kształtem przypominają pośladki. Można ich wypatrywać podczas spaceru wśród palm, a nawet kupić, choć za niemałe pieniądze, i zabrać ze sobą do domu.

WIOSNA 2019

Poza tym Seszele kojarzyły mi się jeszcze z tym, że są drogie. To również prawda, ale tylko po części. Owszem pobyt w tym kraju może okazać się bardzo kosztowny, dlatego warto tu wybrać się na miesiąc miodowy, z okazji okrągłych urodzin albo żeby spędzić tydzień czy dwa w najlepszych hotelach na wyspach. Jednak osoby nie dysponujące dużym budżetem nie powinny wykreślać archipelagu ze swojej podróżniczej listy. Zamiast stawiać na luksusowe warunki mogą skorzystać z ofert mniejszych hoteli lub hosteli, stołować się w niewielkich knajpkach serwujących rybę wprost z oceanu i postawić na transport lokalny. Piękne widoki są na Seszelach darmowe.


69

© ARCHIWuM DREAMGO

MONIKA JANKOWSKA | MENEDŻER DS. PODRÓŻy W DREAMGO wartych uwagi. Niesamowitą frajdą jest według mnie odkrywanie małych, uroczych i czasami trudno dostępnych zatoczek, zawsze pustych lub odwiedzanych jedynie przez kilka osób. Tym, którzy oprócz błogiego wygrzewania się na piasku, chcą również zobaczyć ciekawe miejsca na Seszelach, polecam zatrzymanie się na kilku wyspach, zwłaszcza że przemieszczanie się pomiędzy nimi nie należy do skomplikowanych przedsięwzięć. Warto wybrać się m.in. na poszukiwania ogromnych owoców lodoicji seszelskiej (zwanej coco de mer) w Rezerwacie Przyrody Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) na Praslin czy na przejażdżkę rowerem po La Digue, koniecznie z przerwą na wizytę na plantacji kokosów i wanilii. Oprócz tego można tu spotkać żółwie olbrzymie oraz zaprzyjaźnić się z sympatycznymi wyspiarzami, którzy z chęcią opowiadają historie o piratach przy szklaneczce doskonałego rumu Takamaka. Seszele to prawdziwy raj.

S Plaża przy hotelu Constance Ephelia na Mahé z widokiem na Morski Park Narodowy Port Launay

© ARCHIWuM DREAMGO

 Seszele kojarzą mi się z parą zakochanych przechadzającą się w cieniu palm po dziewiczych plażach z głazami o kosmicznych kształtach oraz wśród zapierającej dech w piersiach przyrody. Pierwsze, co zauważyłam w czasie mojego pobytu w tym kraju, to romantyczna atmosfera unosząca się wręcz w powietrzu. Wyspy są idealne na wyjazd we dwoje. Może dlatego nietrudno spotkać tu nowożeńców i narzeczonych, którzy zdecydowali się na kameralną ceremonię ślubną na jednej z pocztówkowych plaż. Przepiękne wybrzeże stanowi bez wątpienia wizytówkę Seszeli. Gwarantuję, że na każdej wyspie znajdują się prawdziwe perełki wśród plaż. Zjawiskowa Anse Intendance na Mahé, uznawana za jedną z najcudowniejszych Anse Lazio na Praslin czy słynna Anse Source d’Argent na La Digue to tylko niektóre z tych

S Wysepka Sainte Anne podziwiana z Round Island

MARCIN SADO | DyREKTOR GENERALNy BIuRA PODRÓŻy OPAL TRAVEL

© ARCHIWuM OPAL TRAVEL

 Liczne rajskie wyspy, architektura kolonialna i ślady z przeszłości zdecydowanie nie pozostawiają wątpliwości, że na Seszelach jest czego szukać. Zawsze będą mi się one kojarzyć z przepięknymi plażami, niebiańską naturą i niesamowitą kuchnią czy lokalnym likierem Coco D’Amour (Kokos Miłości). Na wyspie Mahé znajduje się sporo zabudowy kolonialnej. Położona na niej stolica kraju, Victoria, to niewielkie miasto (ok. 25-tysięczne). Drewniane parterowe domy z podmurówką z kamienia lub cegły pokrywają zwykle liście palmowe lub falista blacha. Na szczęście lokalne prawo zabrania budowania hoteli nad samym brzegiem Oceanu Indyjskiego i wyższych niż palmy kokosowe. Na La Digue leżą według mnie jedne z najlepszych plaż Seszeli (Anse Source d’Argent z granitowymi formacjami, Anse Severe słynąca z raf koralowych i wciąż nieodkryta Anse Cocos). Polecam wybrać się do wiosek La Passe i La Réunion. Warto też wypożyczyć rowery i wyruszyć na zwiedzanie na dwóch kółkach. Seszele to także Rezerwat Przyrody Doliny Mai (Vallée de Mai Nature Reserve) na wyspie Praslin, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości uNESCO. Rośnie w nim m.in. endemiczna lodoicja seszelska (coco de mer), drzewo o największych nasionach na świecie. Niektórzy uważają, że właśnie tak wyglądał biblijny

© ARCHIWuM OPAL TRAVEL

S Wody wokół Seszeli są wyjątkowo przejrzyste

S W pobliżu seszelskich wysp Ocean Indyjski zachwyca bajecznymi odcieniami błękitu i turkusu

Eden. Miłośników dziewiczej natury zainteresuje również wysepka Cousin będąca ptasim rajem. Jest ona też jednym z obszarów lęgowych żółwi szylkretowych i zielonych. Gdy myślę o tym wyspiarskim kraju, przed oczami staje mi także Anse Lazio na Praslin. Czysta, niebieska woda oblewa granitowe głazy okalające brzeg. Właśnie takie widoki pojawiają się na pocztówkach. Amatorom nurkowania z kolei Seszele z pewnością kojarzą się z leżącymi w ich pobliżu wrakami zatopionych statków. Pod wodą zresztą chyba najłatwiej się przekonać, że ten kraj to zupełnie inny świat, jak głosi promujące go hasło. 

WIOSNA 2019


70 DALEKIE PODRÓŻE

MALEZJA –

aZJaTycKi raJ Kulinarny

ZuZanna cHMielewsKa www.zuinasia.com

S Petronas Towers z łącznikiem o długości 58,4 m

© Malaysia TourisM ProMoTion Board

T Do popularnych malezyjskich potraw należy m.in. curry z rybiej głowy

WIOSNA 2019


71

« Malezyjczycy najczęściej porównują swój kraj do lokalnego specjału – owocowo-warzywnej sałatki „rojak”. Są w niej wszystkie możliwe smaki, dodaje się tofu, ananasa, mango, ale też grillowane kalmary, surowego ogórka i pikantny, aromatyczny sos na bazie orzeszków, wyciągu z tamaryndowca i chili. Jest słodko, wytrawnie, ostro i kwaśno, miękko i chrupiąco. W Malezji jak w sałatce mieszają się różne wpływy kulturowe, języki i religie, a jednak wszystko tworzy przepyszną całość. »

©© Malaysia Tourism Promotion Board/FADLURRAHMAN MAKSOM

©© Malaysia Tourism Promotion Board

TT Jalan Alor w centrum Kuala Lumpur – ulica z knajpkami i stoiskami z jedzeniem

TT Świątynia Thean Hou w stolicy Malezji poświęcona chińskiej bogini mórz Mazu

©© Malaysia Tourism Promotion Board

©© Malaysia Tourism Promotion Board

TT Rajskie wyspy Perhentian w stanie Terengganu

WIOSNA 2019


72 DALEKIE PODRÓŻE

K

iedy przenosiłam się do tego kraju w 2012 r., tak naprawdę niewiele wiedziałam na jego temat. Kojarzyłam Petronas Towers w Kuala Lumpur, które zapadły mi w pamięć po obejrzeniu amerykańskiego filmu Osaczeni z Seanem Connerym i Catherine Zetą-Jones w rolach głównych. Pomiędzy tymi dwoma ogromnymi, spiczastymi wieżami o  wysokości 451,9 m rozgrywa się wspaniała scena akcji. Zdawałam też sobie oczywiście sprawę, że większość Malezyjczyków to muzułmanie (ponad 61 proc. obywateli tej federacyjnej monarchii konstytucyjnej). Leciałam więc do Kuala Lumpur z niewielką wiedzą, ale z ogromną ochotą, żeby zobaczyć Malezję i zrozumieć ją najlepiej, jak tylko mogę. Gdy po wyjściu z  lotniska buchnęło mi w twarz gorące, lepkie, tropikalne powietrze, wiedziałam, że znalazłam się w jednym z  najciekawszych krajów, jakie kiedykolwiek widziałam. Sprzyjająca pogoda przez cały rok, mnóstwo zieleni (nawet w  dużych miastach!) i niesamowita kuchnia – to wszystko sprawia, że chce się tu wracać jak najczęściej.

TT Świątynię Choo Sing Tong wzniesiono ku czci chińskiego boga wojny Guandi (Guan Yu)

WIOSNA 2019

TT Sri Mahamariamman, najstarsza hinduistyczna świątynia w stolicy Malezji, powstała w 1873 r.

©© Malaysia Tourism Promotion Board

To właśnie w stolicy, czyli Kuala Lumpur, większość turystów z Europy zaczyna swoją malezyjską przygodę. Dwa pobliskie międzynarodowe lotniska (Kuala Lumpur International Airport – KLIA, Sultan Abdul Aziz Shah Airport) łączą miasto praktycznie z całym światem. Poza tym właśnie tutaj swój hub mają azjatyckie tanie linie lotnicze AirAsia. Do Tajlandii, Singapuru czy Laosu dolecimy stąd za kilkanaście złotych. Często pojawiają się promocje Free Seats – na cenę biletu składają się wtedy wyłącznie opłaty lotniskowe i podatek. Jeśli więc planujemy większą wyprawę, powinniśmy sprawdzić, ile zaoszczędzimy, jeżeli przesiądziemy się w rejonie stolicy Malezji. Uważam, że Kuala Lumpur najbardziej docenią osoby podróżujące do Azji po raz pierwszy w życiu. Po mniej więcej dwóch dniach pobytu i przechadzce do najważniejszych punktów miasta możemy już wyczuć, czy następnym razem odwiedzimy raczej Chiny, Indie czy Indonezję, czy też ten kontynent to zupełnie nie nasza bajka (zdarza się to niezmiernie rzadko, ale bywa i tak). W Chinatown (okolice ulicy Petaling i stacji LRT/MRT Pasar Seni) zjemy przepyszne danie z makaronem wantan mee (makaron wonton) i  napijemy się ziołowej herbaty w autentycznej chińskiej herbaciarni, w któ-

©© Malaysia Tourism Promotion Board

KUALA LUMPUR


©© Malaysia Tourism Promotion Board

73

©© Malaysia Tourism Promotion Board

SS Widok z tarasu Menara Kuala Lumpur (KL Tower), wieży telewizyjnej o wysokości 421 m

TT Central Market – targowisko w Kuala Lumpur

©© Malaysia Tourism Promotion Board

SS Budynek Sultan Abdul Samad przy Jalan Raja

rej napary serwują starsze kobiety udzielające jednocześnie rad dotyczących zdrowia, opartych na tradycyjnej chińskiej medycynie. Nos łatwo doprowadzi nas do świątyni Guan Di, poświęconej bogu wojny i literatury – palą się w niej setki kadzidełek, a pachnący dym unosi się z wielkiego pieca stojącego w centrum wewnętrznego dziedzińca. Na ulicy nieustanne nawoływania sprzedawców zachęcających do kupna podróbek torebek Chanel czy zegarków Rolexa sprawiają, że ma się ochotę zatkać uszy. Chińczycy, którzy przybywali w te strony masowo w XIX w. zwabieni możliwością pracy w kopalniach cyny i na plantacjach kauczukowców, stanowią obecnie ponad 23 proc. populacji Malezji. Tworzą drugą największą na świecie chińską społeczność mieszkającą poza ojczyzną (zaraz po Tajlandii), dlatego można tu naprawdę poczuć atmosferę Wschodu. Chińską potrawą, której warto spróbować w Kuala Lumpur, jest Hokkien mee (makaron w stylu Hokkien – z prowincji Fujian). Występuje ona w wielu wariantach typowych dla różnych regionów kraju, jednak to wersja ze stolicy (przepis ma już ponad 90 lat) budzi największe zainteresowanie. Długi i gruby makaron, symbolizujący długie życie, przybiera w tym daniu prawie czarną barwę, a to za sprawą ciężkiego sosu opartego na słodkim sosie sojowym i najlepszym przyjacielu kubków smakowych – smalcu! Do tego do woka dorzuca się owoce morza, takie jak krewetki i kalmary, nieco zieleniny i voilà! Uliczni kucharze potrafią idealnie kontrolować temperaturę patelni i stworzyć dzięki temu niesamowity dymny i lekko słodki smak Hokkien mee. Zaledwie jakieś 3 km dalej rozciąga się prawdziwa wioska w mieście, czyli Kampung Baru (stacja LRT Kampung Baru). Świątynie buddyjskie ustępują w tym rejonie miejsca meczetom, na ulicznych stoiskach z herbatą serwuje się teh tarik – malezyjską czarną herbatę z mlekiem skondensowanym, a zatłoczone bazary zdobią setki kolorowych chust na głowach muzułmanek. Nie zobaczymy tutaj kobiet ubranych od stóp do głów na czarno (to zwyczaj arabski). Malezyjki preferują kwiatowe wzory, błyszczące cekiny i kryształki na ubraniach. Często noszą baju kurung – klasyczny lokalny zestaw składający się z długiej tuniki z długą spódnicą, ale też dla wygody łączą po prostu kolorowe bluzki z dżinsami. Mężczyźni, zwłaszcza jeśli akurat wybierają się do meczetu na piątkowe modlitwy, zakładają baju Melayu – satynową koszulę z długim rękawem i spodnie uszyte z tego samego materiału. Głowę przykrywają 

WIOSNA 2019


©© Malaysia Tourism Promotion Board

74 DALEKIE PODRÓŻE

TT Masjid Jamek – meczet z 1909 r. w Kuala Lumpur

czarną, obłą czapką ze sztywnego materiału, znaną pod nazwą songkok. Ulice mienią się więc tysiącami kolorów, a wśród tego morza ludzi biegają także kurczaki i koty – w końcu to miejska wioska! Warto dodać kilka słów na temat bezpieczeństwa. Kampung Baru (jak i cała Malezja) jest całkowicie bezpiecznym miejscem dla turystów, w tym również samotnie podróżujących kobiet. Nie spotkamy się tu z zaczepkami, nawoływaniami czy robieniem zdjęć z ukrycia. Malezyjczycy przyzwyczaili się do funkcjonowania w wielokulturowym społeczeństwie. Poza tym traktują kobiety z niesamowitym szacunkiem, bez względu na ich wyznanie czy kolor skóry. Można więc spokojnie zwiedzać muzułmańskie dzielnice, trzeba tylko uważać na kieszonkowców, których nie brakuje w turystycznych regionach. Z  pewnością warto w  takich rejonach zjeść satay (sate) – szaszłyki z kurczaka lub wołowiny podawane z sosem orzechowym.

Długie, wąskie grille przeznaczone do ich pieczenia znajdziemy bez trudu, bo unoszący się nad nimi lekko słodkawy, przydymiony zapach czuć z daleka. Mistrz ceremonii dokłada coraz to nowe patyczki z mięsem, porusza węglem, aby wydobyć odpowiedni żar i co kilka minut smaruje szaszłyki słodką marynatą z miodu, trawy cytrynowej i limonki, a jego pomocnik miesza w ogromnym kotle z orzechowym sosem. Przygotowanie satay to sztuka sama w sobie, a w całej Malezji od dziesiątek lat tysiące kucharzy rywalizują ze sobą o miano najlepszego w tym fachu. Trzecią największą społeczność w kraju stanowią Hindusi (ok. 7 proc. populacji), skupieni w Kuala Lumpur w okolicach jednego z najstarszych meczetów w mieście (powstałego w 1909 r.) – Masjid Jamek – oraz obszaru Brickfields (przy dworcu KL Sentral). Przybysze z Indii licznie napływali do Malezji w czasach brytyjskiej kolonizacji, w XVIII i XIX stuleciu. Większość z nich pochodziło

©© Malaysia Tourism Promotion Board

SS Kolorowe łuki w stylu hinduskim w Brickfields

WIOSNA 2019

z południowych stanów Tamilnadu i Ke­rala. Malezyjscy Hindusi uwielbiają jaskrawe kolory i ostre jedzenie. Widać to zwłaszcza w okolicach Brickfields – na drodze wymalowane są tutaj kwiaty, a wzdłuż jezdni ciągną się dekoracyjne, różowe, gipsowe łuki. Odwie­dzający najczęściej zachwycają się wystawami jubilerskimi z ogromnymi, złotymi naszyjnikami, a także sklepikami z bransoletkami, gdzie różnobarwne ozdoby zajmują całe metry kwadratowe po­wierzchni. W powietrzu unosi się zapach marynowanego, pikantnego kurczaka pieczonego w glinianym piecu tandoor, sklep z  pirackimi filmami bollywoodzkimi gra głośno muzykę indyjską, a za rogiem swoje królestwo mają kwiaciarze tworzący prawdziwe cuda z kwiatów jaśminu i storczyków. Mieszkałam przez pewien czas w Indiach i moim zdaniem w  Malezji zobaczycie nieco uproszczoną i wygładzoną ich wersję. Nie ma tu krów na ulicach i brudu, nikt też nie zaczepia tury-


©© Malaysia Tourism Promotion Board/FADLURRAHMAN MAKSOM

75 CAMERON HIGHLANDS Jednak Malezja to nie tylko miasta. Uwagę zwraca w niej przede wszystkim natura: rajskie wyspy z piaszczystymi plażami, otoczone kolorowymi rafami koralowymi, jedne z najstarszych lasów tropikalnych na świecie czy też formacje skalne i jaskinie w Parku Narodowym Gunung Mulu na Borneo. Zaledwie po 3 godz. jazdy samochodem z Kuala Lumpur dotrzemy do Cameron Highlands, wciąż żywego skansenu brytyjskiej kolonizacji, gdzie na przekąskę podawane są klasyczne ciastka scones i herbata, a za rzędem domów i hoteli rozpościerają się bezkresne, zielone pola krzewów herbacianych. Malezyjczycy przyjeżdżają tutaj, żeby odpocząć od upałów. Na obszarze dystryktu temperatury powietrza utrzymują się w okolicach 20°C, dzięki czemu można w nim odetchnąć pełną piersią. Kilkugodzinny spacer jednym

©© Malaysia Tourism Promotion Board

WW Cameron Highlands z plantacją herbaty Bharat

SS Raflezja Arnolda w Parku Narodowym Gunung Gading

stów, jednak potrawy, ceremonie w świątyniach czy obchody Diwali (hinduistycznego święta światła) wyglądają tak samo jak w Delhi albo Mumbaju (Bombaju). Daniem, które zawsze przenosi mnie we wspomnieniach do moich wakacji w stanie Kerala, jest banana leaf rice. To swoisty ryżowy bufet i zwykle po jego zjedzeniu człowiek czuje się zrelaksowany i... senny. W ten sposób dają o sobie znać spożyte węglowodany. Potrawę serwują kelnerzy, którzy po kolei przynoszą: wielki liść bananowca (służący za talerz), gorący, parujący ryż, zestaw trzech różnych dodatków warzywnych

(smażone kalafiory z kurkumą, sałatkę z buraków na ciepło, szpinak na ostro itp.), a na końcu kilka sosów curry do wyboru (z kraba, kurczaka, ryby lub warzyw). Liść bananowca nie tylko dodaje daniu aromatu (powstaje on w kontakcie z ciepłym jedzeniem), lecz także służy jako rodzaj ankiety – jeśli gościowi smakowało, po posiłku zawija liść w kierunku do siebie, a jeżeli nie był zadowolony, zwija go od siebie. Aby wczuć się w lokalną atmosferę, warto spróbować zjeść banana leaf rice rękoma, bez użycia sztućców. Male­ zyjczycy twierdzą, że potrawa smakuje wtedy lepiej.

ze szlaków turystycznych pozwala odkryć prawdziwe piękno tego miejsca. Oprócz pól herbaty rozciąga się tu także las tropikalny, w którym rośnie m.in. raflezja Arnolda (bukietnica Arnolda). To roślina z największym kwiatem na świecie. Charakteryzuje się on dość nieprzyjemną wonią, opisywaną zwykle jako zapach zepsutego mięsa. Tutejszy Mszysty Las (Mossy Forest) istnieje już od tysięcy lat, a jego położenie sprawia, że zawsze wypełnia go gęsta, chłodna mgła. Wygląda jak przerażający las czarownicy z bajek i legend. Podczas wycieczki z lokalnym 

WIOSNA 2019


przewodnikiem wypatrzymy jego ukryte skarby, np. dziko rosnące cynamonowce, eukaliptusy czy mięsożerne dzbaneczniki. Okolice Cameron Highlands są wyjątko­ we również pod innym względem. Dzięki chłodniejszemu klimatowi to jedyne miej­ sce w Malezji, gdzie można uprawiać tak egzotyczne dla tego regionu świata rośliny jak pomidory, cukinie czy kukurydza. Wie­ czorami zarówno turyści, jak i miejscowi chętnie posilają się bardzo integrującym daniem o nazwie steamboat. To zupa w ro­ dzaju zrób to sam. Przy dużych, okrągłych stołach siedzą grupy 4–10 osób i dorzucają do wspólnego garnka rozmaite składniki: świeże warzywa, owoce morza, mięso i ma­ karon. W rejonie Cameron Highlands zupa jest dodatkowo podgrzewana za pomocą komina wypełnionego węglem, ustawione­ go w środku naczynia. Wszystko gotuje się razem jakiś czas, a potem każdy uczestnik biesiady wyławia swoją łyżką wybrane ką­ ski. Danie nabiera powoli aromatu wszyst­ kich składników i uzyskuje oryginalny smak, a uczestnicy ogrzewają się gorącymi oparami z garnka (w nocy bywa tu dość chłodno).

© Malaysia TourisM ProMoTion Board

76 DALEKIE PODRÓŻE

S Na tropikalnej wyspie Perhentian Besar temperatura przez cały rok wynosi ok. 30°C

Dla wielbicieli nieco wyższych temperatur i rajskich widoków idealnym rejonem bę­ dzie wschodnie wybrzeże Półwyspu Malaj­ skiego. Każda z setek tutejszych wysepek ma własny charakter i przyciąga innych gości. Perhentian Kecil (z malajskiego Mały Przystanek), znana z nieoficjalnie najpięk­ niejszych raf koralowych w okolicy, przy­ padnie do gustu miłośnikom podwodnych przygód, backpackerom i hippisom. W ciągu dnia można tu zrobić certyfikat nurka (to jedno z miejsc oferujących najtańsze kursy nurkowe w całej Azji!) i podziwiać ogromne żółwie, rekiny i barwne koralowce lub po prostu wygrzewać się w hamaku pod koły­ szącymi się palmami. Podczas moich wizyt na Perhentian Kecil zachwyciłam się wszechobecnymi warana­ mi – wielkimi jaszczurkami spokrewnionymi ze słynnymi smokami z Komodo. Te nieco przerażające stworzenia przyzwyczaiły się do obecności ludzi do tego stopnia, że gdy wychodziłam z mojej chatki na palach, znaj­ dowałam jedno z nich odpoczywające pod podłogą mojej sypialni. Wieczory na wyspie można spędzić w plażowym kinie pod gołym niebem, popijając drinka, aby potem wziąć udział w imprezie na plaży z ludźmi z całego świata. Na Perhentian Kecil nie ma brukowa­ nych dróg czy samochodów, jest piaszczyste wybrzeże i porośnięte gęstym, tropikalnym

WIOSNA 2019

© Malaysia TourisM ProMoTion Board

WYSPY PERHENTIAN

S Perhentian Besar słynie z pięknych piaszczystych plaż i komfortowej bazy noclegowej

lasem wnętrze. W wielu hotelach prąd wytwa­ rzają stare generatory, które uruchamia się tylko wieczorem i w nocy. Dlatego odwiedza­ jący wyspę zamiast wpatrywać się w ekrany swoich telefonów mogą oddać się błogiemu relaksowi. Na leżącej nieopodal Perhentian Besar, większej siostrze Perhentian Kecil, stworzono bardziej komfortowe warunki np. dla rodzin z dziećmi. Działają na niej duże, eleganckie resorty z własnymi restauracjami i basenami, a prywatne łodzie dowożą gości z wybrzeża Półwyspu Malajskiego. Klasyczną pozycją w menu podczas wy­ spiarskiej kolacji są potrawy z grillowanych kalmarów, krewetek tygrysich lub całych ryb

(najczęściej lucjana bądź groupera). Owoce morza smaruje się ostrym sosem sambal i zawija w liść bananowca, a następnie gril­ luje na węglach. Dzięki temu zachowują so­ czystość, a mięso nie robi się gumiaste. Sos z chili pobudza z kolei kubki smakowe.

PENANG W Malezji nie sposób nie spędzić choć jed­ nego dnia w stanie Penang (obejmującym wyspę w Cieśninie Malakka o tej samej nazwie i pas wybrzeża na Półwyspie Ma­ lajskim), a zwłaszcza jego stolicy – George Town. W 2008 r. to historyczne miasto (razem z Melaką, Malakką) wpisano na Listę Świa­


© Malaysia TourisM ProMoTion Board

77

© Malaysia TourisM ProMoTion Board

S Choo Chay Keong w George Town – ukończona w 1924 r. świątynia chińskiego klanu Yap

S Mural Dzieci na rowerze autorstwa Litwina Ernesta Zacha Zacharevica w George Town

towego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Na Wyspie Gałki Muszkatołowej, jak kiedyś nazywano Penang, spotykały się szlaki, któ­ rymi podążali handlarze przypraw. W drugiej połowie XVIII w. swoje zwyczaje przywieźli tutaj ze sobą Brytyjczycy. Do dziś wyspa po­ zostaje kalejdoskopem kultur. Najbardziej

widoczne są wpływy społeczności chińskiej, w tym Peranakanów (potomków chińskich imigrantów). George Town najlepiej zwiedzać pie­ szo. Jest w nim co prawda upalnie (bliskość morza potęguje wrażenie gorąca), ale naj­ ciekawsze atrakcje można znaleźć właśnie

podczas spaceru wśród starych chińskich domów i murali pojawiających się na zabyt­ kowych murach od 2012 r. Najsłynniejsze malowidła zostały stworzone przez litew­ skiego artystę Ernesta Zacha Zacharevica. Przedstawiają realistycznie odtworzone ży­ cie mieszkańców wyspy, zwłaszcza dzieci (Dziewczynka skacząca przez skakankę czy Chłopiec na krześle). Te niesamowite dzie­ ła sztuki włączają w swoją kompozycję nie tylko powierzchnię ścian, ale też przedmioty codziennego użytku takie jak drabina czy motocykl (chyba najbardziej znane są Chłopiec na motocyklu i Dzieci na rowerze). Urząd miasta wydał świetne mapki z informacja­ mi o muralach i ich lokalizacją. Materiały te udostępniono bezpłatnie w hotelach, hoste­ lach i restauracjach w George Town. Penang można zwiedzać tygodniami. Czego tu nie ma: od pływających na wodzie wiosek rybackich (tzw. jetties) zamieszka­ nych przez klany chińskie, przez świątynie węży, które wciąż w nich mieszkają i grzecz­ nie śpią przy ołtarzu, po niespodziewane uliczne przedstawienia chińskiej opery czy wieczorne chińskie karaoke. Ta ostatnia roz­ rywka cieszy się popularnością wśród star­ szych mieszkańców – wystawiają telewizor i krzesła przed dom, zapraszają sąsiadów i rozpoczynają śpiewającą imprezę. Wyjątkowe miejsce w moim sercu zajmu­ je jednak Kek Lok Si w Air Itam (Ayer Itam), przedmieściu George Town. To największa świątynia buddyjska w Malezji, zbudowana na wzgórzu, na kilku poziomach. Samo do­ tarcie do niej jest ciekawym doświadcze­ niem. Wchodzi się po dziesiątkach schod­ ków, a z każdej strony sprzedawcy oferują T­shirty, przyprawy i dewocjonalia wszyst­ kich religii świata – to jeden wielki jarmark. Po drodze mija się ogromny staw z żółwiami, które można na szczęście dokarmić warzy­ wami. Zaraz za nim rozciąga się już ogród świątynny z kilkoma poziomami wypeł­ nionymi roślinami, pagodami i małymi ka­ pliczkami. W jednej z pagód (Pagoda Ban Po Thar) znajduje się ok. 10 tys. posągów Buddy, a w całym kompleksie są setki wize­ runków bogów taoistycznych. Drogę na sam szczyt pokonać można kolejką szynowo­ ­linową, która zabiera wiernych i turystów 

WIOSNA 2019


©© Malaysia Tourism Promotion Board

©© Malaysia Tourism Promotion Board

78 DALEKIE PODRÓŻE

SS Clan jetties, chińskie klanowe wioski na wodzie

TT Barwna parada podczas majowego święta Wesak

TT Thaipusam – mężczyzna z przekłutą twarzą

©© Malaysia Tourism Promotion Board

SS Penang z siedmioma tzw. jetties – Lim, Chew, Tan, Yeoh, Koay, Lee i Chap Seh Keo

©© Malaysia Tourism Promotion Board

©© wikimedia commons/Peter Gronemann

SS Kek Lok Si to buddyjska świątynia w Air Itam

WIOSNA 2019


79 smakowym. Mrożona woda z syropem na patyku – tak proste, a tak pyszne! Dla odważnych są też oczywiście lody o smaku króla owoców – durianu. Warto również zwrócić uwagę na cendol, czyli deser lodowy z  mlekiem kokosowym, zielonymi galaretkami o smaku liści pandanu, polany syropem z cukru palmowego.

ŚWIĄTECZNE UCZTY Ze względu na kulturową różnorodność w Malezji praktycznie co miesiąc coś się świętuje. Można wziąć udział w paradzie posągów Buddy z okazji święta Wesak, obfotografować dość krwawe rytuały podczas Thaipusam w jaskiniach Batu (pielgrzymi przebijają sobie ciała hakami i igłami i tak maszerują do świątyni) lub zostać zaproszo-

cunku dla zmarłych i bogów. Na wyspie odbywają się też widowiskowe aborygeńskie konkursy piękności i tańca. Na zakończenie ramadanu tłumy mieszkańców z  całego kraju przyjeżdżają do Kuala Lumpur na największą imprezę gastronomiczną roku, czyli piknik organizowany w oficjalnej rezydencji premiera (Seri Perdana w sąsiednim mieście Putrajaya). Jej ogrody wypełniają dziesiątki stoisk z daniami z różnych regionów Malezji. Wszyscy są tu mile widziani, również turyści. Po  zaspokojeniu apetytu można ustawić się w kolejce do uściskania dłoni szefowi rządu (urzędujący obecnie Mahathir bin Mohamad po objęciu stanowiska w maju 2018 r. stał się najstarszym premierem na świecie – ma 93 lata).

©© Malaysia Tourism Promotion Board

na taras widokowy, a także przed ogromną, 30-metrową statuę bogini miłosierdzia Guanyin. W okolicznych kapliczkach zawiążemy wstążkę na drzewku szczęścia, dowiemy się, czym charakteryzuje się nasz chiński znak zodiaku, czy wywróżymy sobie przyszłość przy pomocy drewnianych patyczków. W świątyni da się spokojnie spędzić pół dnia, ale po męczącym zwiedzaniu przydałoby się wrzucić coś na ząb. Całe szczęście 100 m dalej, na rogu ulicy funkcjonuje legendarne stoisko uliczne, czyli Penang Air Itam Laksa. Kilkoro kucharzy z wieloma latami praktyki (widać to po ich ruchach w kuchni!) w przeciągu kilku sekund tworzy danie, które określa, czym smakuje Penang. Laksa, gęsta, aromatyczna zupa na bazie rybnego wywaru, z  kawałkami makreli i  świeżego ananasa, liśćmi mięty, grubym makaronem ryżowym i ostrym chili, to potrawa, po której człowiek się poci, czasem przeklina (bo pali go język), ale i tak potem wraca po kolejną jej miskę. Stanowi swoisty odpowiednik żurku – w każdym rejonie kraju przygotowuje się to danie nieco inaczej, choć baza jest podobna. Czasem przyrządza się je z rybnego wywaru, czasem bardziej smakuje przyprawami, np. curry, a w stanie Sarawak położonym w północno-zachodniej części wyspy Borneo przybiera postać delikatnej kokosowej zupy z mnóstwem krewetek. Jednak Penang to nie tylko laksa. Znajdziemy tu także mnóstwo specjałów kuchni ulicznej, które choć powszechne w całej Malezji, w tym regionie smakują jakoś lepiej. Malezyjczycy tłumaczą ten fenomen na kilka sposobów. Według najpopularniejszej z hipotez tutejsza woda ma lekko słodkawy aromat, co pomaga podkręcić smak potraw. Inni twierdzą po prostu, że… w Penang mieszkają najwybitniejsi mistrzowie woka w kraju. Które z wyjaśnień jest prawdziwe, nie wiadomo, ale z pewnością podczas wycieczki po tym stanie nie sposób poczuć głodu. Nawet jeśli właśnie zjedliśmy obiad, od razu damy się skusić ulicznemu sprzedawcy ice lollies. Przygotowuje się je ze skrobanego lodu nałożonego ręcznie na patyk i uformowanego w kulę, którą polewa się potem wybranym przez klienta syropem

SS Degustacja wina ryżowego w tzw. długim domu Dajaków (Dayak) w prowincji Sarawak na Borneo

nym na rodzinne obchody muzułmańskiego święta Hari Raya Aidilfitri i zajadać się potrawami domowej kuchni malajskiej, gdy wokół biegają dzieci i koty. Chiński Nowy Rok z kolei to cały tydzień fajerwerków. W tym czasie organizuje się uliczne tańce lwa czy podrzuca w  powietrze sałatkę yee sang (yusheng), a  wszystko zdobią czerwono-złote dekoracje. W stanie Sarawak na Borneo obchodzi się lokalne dożynki, czyli Gawai Dayak. Leje się wtedy sporo miejscowego wina ryżowego (tuak). Według zwyczaju przed wypiciem trzeba rozlać kilka kropel na ziemię z sza-

Malezyjczycy twierdzą, że najważniejsze rzeczy w życiu to Bóg, rodzina i jedzenie, dokładnie w tej kolejności. Malezja jest krainą wspaniałej pogody, niesamowitych plaż i szczerze uśmiechniętych ludzi. Stanowi jeden z tych zamieszkanych głównie przez muzułmanów krajów, które mogą służyć za wzór wypracowanej przez lata równowagi kulturowej i religijnej. Coś dla siebie znajdzie tutaj każdy podróżnik, może poza osobami będącymi na diecie. W Malezji trzeba po prostu zapomnieć o liczeniu kalorii i cieszyć się najpyszniejszym jedzeniem w Azji. 

WIOSNA 2019


80 DALEKIE PODRÓŻE

ARMENIA

– poWabna CÓra kaukaZu kinga bieleJeC www.gadulec.me

S Monastyr Chor Wirap na tle góry Ararat, na terenie starożytnego miasta Artaxata (Artaszat)

WIOSNA 2019


81

« Armenia bywa często niesłusznie niedoceniana i omijana w trakcie wypraw na Kaukaz na rzecz swojej słynnej sąsiadki, Gruzji. Jednak ten niewielki kraj, położony na pograniczu Europy i Azji, zupełnie sobie na to nie zasłużył. Na turystów, którzy mimo wszystko do niego trafią, czekają fascynująca stolica – Erywań, przepyszne jedzenie, niekończące się toasty, jedna z najlepszych brandy świata, ogromne jezioro Sewan czy liczne monastyry. W dodatku terytorium państwa wynosi niecałe 30 tys. km², więc w 10–14 dni da się zobaczyć główne tutejsze atrakcje. »

M

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

ogłoby się wydawać, że Armenia to tylko zabytkowe monastyry i odwieczne konflikty, ale nie ma bardziej mylnego przypuszczenia. Owszem, prawdopodobnie na całym świecie nie istnieje kraj z większą liczbą klasztorów przypadającą na 1 km2. Te przepiękne sakralne budowle zachwycą jednak absolutnie każdego. W dodatku warto tutaj przyjechać chociażby ze względu na wyśmienitą kuchnię (wiele osób uważa, że jest ona lepsza niż gruzińska) oraz wyjątkowo gościnnych mieszkańców. Nie wolno też zapomnieć o wybornej brandy, fantastycznej kawie i owocowej wódce oghi. A tragiczne, choć jednocześnie potrafiące budzić wielkie zainteresowanie, losy tej krainy kontrastów miały znaczący wpływ na historię Europy i tego regionu Azji. To właśnie władca Armenii, król Tiridates III, jako pierwszy na świecie ustanowił chrześcijaństwo religią państwową. Doszło do tego już w 301 r. (jest to data tradycyjna – ostatnie badania wskazują, że mogło to mieć miejsce w 314 r.). Warto dodać, że obecnie większość mieszkańców kraju (ponad 93 proc.) należy do Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego. Siedziba jego głównego patriarchy znajduje się w mieście Wagharszapat (Eczmiadzyn).

od wschodu – z Azerbejdżanem, a od zachodu – z Turcją. Jej położenie prowokowało mnóstwo konfliktów. Zaborczy sąsiedzi szukali sposobu na przejęcie atrakcyjnego dla nich obszaru. Dzięki temu Persja czy Turcja mogłyby naturalnie domknąć swoje terytoria od strony Kaukazu. Niewiele krajów na świecie ma tak krwawą i tragiczną przeszłość. Długo po rozpadzie imperium mongolskiego Erywań kilkanaście razy przechodził na zmianę z rąk tureckich do perskich. Następnie w latach 20. XIX w. wschodnia Armenia trafiła pod panowanie rosyjskie. Zachodnia jej część znalazła się pod rządami Turków. W latach 1915–1923 dokonali oni rzezi Ormian. Według szacunków zginęło wówczas ok. 1,5 mln ludzi. Mimo iż 21 września 1991 r. kraj odzyskał niepodległość (uwolnił się od zwierzchnictwa ZSRR), nie może w pełni cieszyć się pokojem. Między Armenią i  sąsiednim Azerbejdżanem wciąż trwa konflikt o Górski Karabach. Z kolei wojny i kryzysy ekonomiczne sprawiły, że zdecydowana większość Ormian mieszka poza granicami ojczyzny. Osiedlili się głównie w Rosji, USA, Francji, Gruzji, Libanie, Iranie, Niemczech, Argentynie, Ukrainie i Brazylii. W kraju żyje ponad 3 mln obywateli, poza nim – podobno nawet 10 mln Ormian.

NIEFORTUNNE POŁOŻENIE

POTOMKOWIE NOEGO

W latach świetności Armenia zajmowała 10  razy więcej powierzchni niż obecnie. Mniej więcej 2,1 tys. lat temu stała się wielkim mocarstwem obejmującym całą Wyżynę Armeńską, z dostępem do Morza Śródziemnego. Dziś od północy graniczy z Gruzją, od południa – z Iranem i azerską Nachicze­wańską Republiką Autonomiczną,

Nazwa „Armenia” pochodzi od słów Armane­ stân, Armina i Arman znalezionych w staro­ perskich inskrypcjach. Tym pierwszym wyrazem określano jedną z prowincji staro­ żytnego państwa Urartu (istniejącego mniej więcej między 860 a 590 r. p.n.e.) położonego na Wyżynie Armeńskiej. Sami Ormianie na swoją ojczyznę mówią Hajastan. Sufiks 

WIOSNA 2019


82 DALEKIE PODRÓŻE -stan w języku perskim oznacza „kraj”. Można więc powiedzieć, że Hajastan to kraj Hajów. Według popularnej hipotezy wyraz ten pochodzi od imienia praprawnuka Noego – Haika. W końcu zgodnie z biblijną Księgą Rodzaju właśnie na świętej górze Ararat (5137 m n.p.m.), która wznosi się dzisiaj w Turcji, ale przez wiele lat znajdowała się na terytorium Armenii, osiadła arka z ocalałymi z potopu ludźmi i zwierzętami.

WŚRÓD GÓR Najwyższym szczytem Armenii w jej obecnych granicach jest wygasły wulkan Aragac, który ma wysokość 4090 m n.p.m. Co ciekawe, aż ok. 90 proc. kraju leży na wysokości ponad 1000 m n.p.m. (zaledwie 3 proc. – poniżej 650 m n.p.m.). Oznacza to, że latem panują w nim przyjemne temperatury, a nieznośne upały nie utrudniają podróżowania. Oczywiście bywają dni, kiedy w Erywaniu termometry pokazują 40°C, ale w lipcu czy sierpniu wskazują średnio 24–26°C. Z kolei najsłynniejsze armeńskie jezioro (zarazem największe na Kaukazie) to Sewan. Leży ono w rowie tektonicznym, na wysokości 1900 m n.p.m. (należy do najwyżej położonych jezior na świecie). Ma powierzchnię 1260 km² i głębokość do 83 m. Z racji braku dostępu do morza Sewan jest chętnie odwiedzane przez miejscowych w czasie wakacji czy weekendów.

ŻYCIE CODZIENNE W Armenii dominuje tradycyjny model rodziny. Kobiety dość rzadko pracują, głównie zajmują się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Ormianki piją mało alkoholu i bardzo rzadko palą papierosy (za wyjątkiem typowo europejskich klubów i barów w stolicy). Za to mężczyźni nie stronią od piwa czy wódki, a większość z nich jest uzależniona od tytoniu (papierosy kosztują tu w przeliczeniu średnio niecałe 4 złote za paczkę). W  Erywaniu powoli odchodzi się od wyraźnych podziałów na kobiece i męskie obowiązki. Mieszkanki stolicy stają się coraz bardziej wyzwolone i  samodzielne. Jednak wciąż 25-latka bez męża uchodzi za starą pannę. Warto dodać, że śluby i wesela odbywają się w Armenii codziennie, nie tylko w  weekendy. Najczęściej obchodzi się je z wielką pompą, a na przyjęciu mężczyźni tańczą tradycyjny ormiański taniec. Według zwyczaju za ślub płaci pan młody i jego rodzina. Ormianie są radosnym i bardzo gościnnym narodem. Chętnie dzielą się z przyjezdnymi historiami i ciekawostkami na temat

WIOSNA 2019

swojego kraju. Armenia jest niezbyt zamożnym państwem (średnia miesięczna pensja to obecnie równowartość mniej więcej 300 dolarów amerykańskich, a bezrobocie utrzymuje się na poziomie ok. 15,7–18,2 proc.), ale jej mieszkańcy zawsze z dumą wypowiadają się o przodkach, a więzi rodzinne uważają za najważniejsze. W kraju funkcjonuje obowiązek odbycia służby wojskowej. Każdy zdrowy mężczyzna w wieku 18 lat musi spędzić w wojsku 2 lata. W maju 1994 r. Armenia i Azerbejdżan podpisały jedynie zawieszenie broni, ale wojna o Górski Karabach nie została zakończona. W ciągu kolejnych 25 lat zginęło podobno co najmniej 987 armeńskich żołnierzy. Tylko 287 z nich poległo w walkach. Pozostali stracili życie w wyniku morderstw, zamachów, samobójstw i nieszczęśliwych wypadków. Szacuje się, że zgonów tak naprawdę może być nawet dwa razy więcej. Sprawiedliwości, a przede wszystkim prawdy domagają się rodzice, których synowie zginęli w trakcie służby wojskowej, choć nie brali udziału w starciach zbrojnych.

NA TALERZU Typowe dla kuchni Armenii potrawy są połączeniem smaków europejskich i wschodnich – gruzińskich, tureckich, arabskich, perskich i  rosyjskich. Najpopularniejszą przystawką jest lawasz, czyli cienki chleb podobny do tortilli. Rozwałkowane ciasto przykleja się do ścianek specjalnego glinianego pieca o  stożkowatym kształcie i tak wypieka. Lawasz podaje się bez dodatków lub z  grillowanym mięsem albo serem i warzywami. Idealnie komponuje się z humusem i różnego rodzaju pastami. Przygotowanie, formę i znaczenie tradycyjnego ormiańskiego chleba lawasz wpisano nawet w 2014 r. na prestiżową Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Popularnością cieszy się również dolma – mięso z ryżem zawijane w liście winogron. Odmianę tego dania stanowi summer dolma, bardzo podobna do polskich gołąbków, choć nieco inaczej przyprawiona. Doskonałą i  tanią przekąską jest lahma­dżun (lagmajo, lahmacun, lahmajoun). To znany z Turcji placek z mocno rozdrobnionym mięsem mielonym. Podany z serem przypomina w  smaku pizzę. Dlatego też bywa nazywany ormiańską pizzą. Do najsłynniejszych potraw należy chorawac – grillowana wieprzowina, baranina, wołowina lub mięso drobiowe z dodatkiem cebuli, przypraw i pomidorów. Za

tradycyjne danie uchodzi także hasz, czyli gęsty gulasz mięsny, przyrządzany głównie na wsiach w czasie zimy. Jeśli chodzi o desery, to i tutaj, podobnie jak w  Gruzji, popularne są churchele (czurczele), znane w  Armenii pod nazwą sudżuch, nawleczone na nitkę orzechy zamoczone w owocowym sosie. Inny miejscowy specjał stanowią owocowe lawasze. Powstają one w specjalny sposób – najpierw z owoców, np. malin, wiśni, moreli bądź winogron, wyciska się sok, następnie rozlewa się go na dnie płaskiego naczynia i wystawia na słońce, aby wysechł. Potem tę zaschniętą, cienką warstwę zdziera się i roluje. Ten ormiański przysmak jest niezmiernie zdrowy, bo nie zawiera dodatku cukru i konserwantów. Przy okazji warto wspomnieć, że morele uważa się za narodowe owoce Armenii.

W EUROPEJSKIM STYLU Duża część turystów zaczyna swoją podróż po tym kraju w  Erywaniu. Jest on jednym z najstarszych wciąż istniejących miast świata. W stolicy i równocześnie naj­ większym ośrodku miejskim Armenii żyje mniej więcej 40 proc. wszystkich obywateli państwa (blisko 1,1 mln mieszkańców). Począ­tki Erywania sięgają czasów wzniesienia w jego miejscu twierdzy (na polecenie króla Urartu Argisztiego I, panującego w latach 786–764 p.n.e.). Powstała ona w 782 r. p.n.e. pod nazwą Erebuni (29 lat wcześniej niż według tradycji założono Rzym!). Na pierwszy rzut oka armeńska stolica ma prawdziwie europejski charakter. Leży nad wypływającą z jeziora Sewan rzeką Hrazdan, będącą lewym dopływem Araksu, na wysokości 865–1390 m n.p.m. To miasto z  szerokimi ulicami, licznymi placami i dużą ilością zieleni. Obecny wygląd zawdzięcza neoklasycystycznemu architektowi Aleksandrowi Tamanianowi (1878–1936). Gdy tworzył swój projekt w latach 20. XX w., wzorował się m.in. na Nowym Delhi w  Indiach, australijskiej Canberze i ośrodkach radzieckich. W samym centrum Erywania jest czysto, przytulnie i elegancko. Bez problemu można zwiedzić je na piechotę. Koniecznie należy wspiąć się po 572 stopniach Kaskad, żeby przy odrobinie szczęścia móc podziwiać panoramę miasta z Araratem w tle. Ośnieżony masyw wulkaniczny ma dwa szczyty (Wielki – 5137 m n.p.m. – i Mały Ararat – 3896 m n.p.m.). Wewnątrz Kaskad mieści się otwarte w  listopadzie 2009 r. muzeum Centrum Sztuki Cafesjiana (Cafesjian Center for the Arts – CCA) z  ekspozycją 


©© My Armenia Program/Hrant Sahakyan

©© My Armenia Program

83

SS Wspólne gotowanie tradycyjnego dania kchuch, czyli zapiekanki przyrządzanej w glinianym naczyniu

TT Rozbawieni uczestnicy imprezy Yerevan Color Run

SS Ośnieżone wierzchołki masywu górskiego Aragac

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

SS Czerwcowy kulinarny Hamov-Hotov Yerevan Festival

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

©© My Armenia Program/Hrant Sahakyan

TT Dilidżan, „Cultural Revival” Arts and Crafts Festival

WIOSNA 2019


©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

84 DALEKIE PODRÓŻE

SS Panorama Erywania z rozległym placem Republiki projektu Aleksandra Tamaniana na pierwszym planie

sztuki nowoczesnej. Na placu przed całym kompleksem oraz na tarasach ustawiono intrygujące rzeźby. Tuż obok leży Park Zwycięstwa i stoi pomnik Matki Armenii projektu Ary Harutiuniana (1928–1999). Powstał on w 1967 r., a postać kobiety (wysoka na 22 m), symbolizująca siłę i jedność Ormian, zastąpiła wizerunek Józefa Stalina, który górował nad Erywaniem przez 12 lat (od listopada 1950 r. do wiosny 1962 r.). W 33-hektarowym, malowniczym parku znajdują się również wesołe miasteczko, sztuczne jezioro Areni i stoły bilardowe.

Jeśli spod Kaskad pójdziemy w przeciwną stronę, ulicą Tamaniana, dotrzemy do placu Wolności i Opery (A. Spendiarian Opera and Ballet National Academic Theatre). Pobliski park z pomnikiem Martirosa Sariana (1880–1972) opanowali malarze. W weekendy odbywa się tu targ obrazów, a na co dzień funkcjonują kawiarenki i klimatyczne bary. Wokół ukończonej w listopadzie 2007 r. alei Północnej rozciąga się najbardziej ekskluzywna część stolicy. To tutaj, pomiędzy placami Wolności i Republiki, wznoszą się wysokie biurowce i znajdują luksusowe buti-

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

TT Wykuty w skale grobowiec dynastii Proszianów w zespole klasztornym Geghard (Monastyrze Włóczni)

WIOSNA 2019

ki, kawiarnie, restauracje, hotele i kluby. Plac Republiki, znany wśród mieszkańców Erywania jako Hraparak, to centralny punkt miasta. Niegdyś (w latach 1940–1991) stał na nim pomnik Włodzimierza Lenina, a plac nosił jego imię. Obecnie w tej okolicy usytuowane są budynek Galerii Narodowej i Muzeum Historii Armenii, luksusowy Armenia Marriott Hotel Yerevan, Poczta Główna (HayPost) oraz gmach rządowy z elegancką wieżą zegarową (Government House). Miejsce to warto odwiedzić zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem, ponieważ od wiosny do jesieni od ok. 21.00 można tu oglądać niezwykły pokaz grających i podświetlanych fontann. Za Galerią Narodową, wzdłuż ulic Aram i Buzand, w weekendy odbywa się pchli targ – tzw. Wernisaż (Vernisazh). Sprzedaje się na nim ręcznie tkane dywany, stare monety, biżuterię, instrumenty muzyczne, naczynia, ceramikę, wyroby z drewna, książki, plastikową chińszczyznę i wszystko, czego dusza zapragnie. Sympatyczni Ormianie chętnie zagadują turystów odwiedzających bazar – żadna bariera językowa nie jest im straszna. Koniecznie trzeba się tutaj wybrać. Poza centrum Erywań nie prezentuje się aż tak nowocześnie i elegancko. Dominuje w nim architektura z wielkiej płyty, czyli smutne, szare i rozpadające się blokowiska. Widoki nie są zbyt wesołe, ale te kontrasty sprawiają, że miasto nabiera charakteru i intryguje.


©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

85

KIELISZEK BRANDY

SS Według tradycji kompleks Geghard założył na początku IV w. Grzegorz Oświeciciel, apostoł Armenii

W stolicy koniecznie należy udać się do fabryki i muzeum jednej z najlepszych brandy świata. Trunek oczywiście nazywa się Ararat, podobnie jak duża część armeńskich firm. Zwiedzanie trwa mniej więcej godzinę i jest połączone z degustacją trzech rodzajów brandy. Duże wrażenie robi sala pełna beczek – zgodnie z tradycją każdy celebryta, który odwiedza Armenię (a przy okazji fabrykę), otrzymuje symboliczną beczkę, przechowywaną w tym pomieszczeniu. Podobno w każdej chwili może tu wrócić i napić się trunku prosto ze swojej beczki.

W okolicy warto zobaczyć także ruiny murów obronnych sprzed 5 tys. lat, pozostałości rzymskiej łaźni oraz wiszap z VIII w. p.n.e. (pierwowzór chaczkarów, czyli ormiańskich kamiennych płyt upamiętniających wydarzenia albo osoby). W oddali można dostrzec w połowie zniszczony monastyr Hawuc Tar z XI–XIII stulecia i kościół św. Wartana (Surp Vartan). Na północny wschód od Garni (ok. 10 km), u podnóża stromego zbocza, znajduje się zespół klasztorny Geghard. Legenda głosi, że pierwotnie mieścił się on w jaskini, dlatego

STAROŻYTNA ŚWIĄTYNIA

TT Kaskady w Erywaniu – należący do spektakularnej konstrukcji drugi poziom z fontanną i rzeźbami

jego dawna nazwa brzmi Ajriwank (Ayrivank – Monastyr Jaskini). Po zniszczeniu przez Arabów w pierwszej połowie X w. klasztor wznowił działalność 200 lat później. Obecnie najstarszym obiektem wchodzącym w skład kompleksu jest wydrążona w skale Kaplica św. Grzegorza Oświeciciela, zbudowana przed 1177 r. Na zespół klasztorny składają się również m.in. kościoły Katoghike i Awazan. Drzewa na terenie monastyru są obwieszone kolorowymi skrawkami materiału, które umieszcza się na pamiątkę modlitw odmawianych w konkretnej intencji. 

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

Zaledwie ok. 30 km na wschód od Erywania, na wysokim, urwistym brzegu kanionu rzeki Azat znajduje się Garni – miejscowość z grecko-rzymską świątynią ku czci boga słońca Mitry (Mihry). Budowla została wzniesiona najprawdopodobniej przez króla Armenii Tiri­datesa I, panującego mniej więcej w latach 52–88, w I stuleciu n.e. i zniszczona w czerwcu 1679 r. przez trzęsienie ziemi. Zrekonstruowano ją przy użyciu oryginalnego budulca dopiero w drugiej połowie XX w. Jest jedyną zachowaną pogańską świątynią i budynkiem w stylu klasycznym z kolumnadami na całym Kaukazie. Wyglądem przypomina nieco ateński Partenon, chociaż oczywiście w dużo mniejszej skali.

WIOSNA 2019


86 DALEKIE PODRÓŻE W 2000 r. klasztor w Geghard i Dolina Gór­ nego Azatu zostały wpisane na Listę Świato­ wego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

NAD BRZEGIEM JEZIORA

T Początki Katedry w Eczmiadzynie sięgają czasów przyjęcia przez Armenię chrześcijaństwa (301 r.)

© WikimeDia CommonS/areg amirkhanian

Największy i najpopularniejszy kurort nad je­ ziorem Sewan stanowi 20­tysięczne miasto o tej samej nazwie. Większość jego hoteli, kawiarni i restauracji działa tylko w okresie letnim. Uroczyste otwarcie sezonu odbywa się 23 czerwca, a zakończenie – w ostatni weekend szkolnych wakacji. Główna, piaszczysta plaża znajduje się na południowym wybrzeżu półwyspu Sewan. Latem jest tutaj tłoczno i głośno, gdyż Armeńczycy uwielbiają grać w piłkę nożną plażową i siatkówkę, dużo jeść i pić. Nieco spokojniej bywa na plaży położonej bliżej kurortu. Co ciekawe, do jeziora wpły­ wa aż 28 rzek, ale wypływa z niego tylko jedna – Hrazdan. Nad Sewan koniecznie trzeba wspiąć się na wzgórze, na którym założono Monastyr Sewański (Sewanawank). Obecnie w kom­ pleksie są dwa kościoły (Świętych Aposto­ łów i Matki Bożej), niedawno odrestaurowa­ ne. Jak głosi zachowana inskrypcja, powstały one na wyspie (dziś półwyspie) w 874 r. z po­ lecenia księżniczki Mariam, córki Aszota I, pierwszego króla Armenii z dynastii Bagra­ tydów, panującego mniej więcej w latach 885–891. Z góry rozpościera się przepiękny widok na całą okolicę. W pobliżu leży też Noratus, czyli cmen­ tarz z czasów średniowiecza z największą liczbą zabytkowych chaczkarów w kraju. Ponoć jest ich tu ponad 800. Najstarsze po­ chodzą z IX w.

ODKRYWANIE WŁASNEJ ARMENII

WIOSNA 2019

cjami przodków. Nie wolno także nie wykorzystać okazji do poznania ormiańskiej kuchni i spróbo­ wania potraw przyrządzanych według domowych receptur. Podczas odwiedzin u miejscowych arty­ stów i rzemieślników będziemy mogli pod ich okiem wykonać własne małe dzieła, które po powrocie do

© my armenia program

 Armenię można zwiedzać na wiele sposobów. Z myślą o turystach chcących przeżyć w tym kraju wyjątkowe doświadczenia i poznać jego prawdziwe oblicze powstał My Armenia Program finansowany przez USAID (United States Agency for International Development – Agencję Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego) i wdrożony przez Instytut Smithsona (Smithsonian Institution). Ma on przybliżać obcokrajowcom bogactwo kulturalne i przyrodnicze tej kaukaskiej krainy. W regionalnych muzeach w Armenii odkryjemy ciekawe pamiątki z czasów radzieckich i cenne eksponaty pochodzące sprzed naszej ery. Zabytko­ we monastyry zaskoczą nas mistyczną atmosferą. Niezmiernie interesujące są miejscowe wydarzenia kulturalne. Każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie, bo wybór jest naprawdę duży: od październikowe­ go Festiwalu Wina w Areni po Yerevan Color Run. Warto złożyć również wizytę właścicielom winnic pochodzącym z nowego pokolenia i przekonać się, jak łączą współczesne trendy w winiarstwie z trady­

S Warsztaty ceramiczne z miejscowymi artystami

domu przypomną nam o pełnej wrażeń podróży do Armenii. Życie w mniejszych miejscowościach w tym kraju toczy się zgodnie z rytmem pór roku. Gdy na wiosnę wzgórza zaczynają się zielenić, na stołach pojawiają się wczesne warzywa. Latem w promie­ niach słońca dojrzewają soczyste owoce. Na jesie­ ni przychodzi czas zbiorów – w winnicach zrywa się winogrona na tegoroczne wino. Zimą rodziny celebrują świąteczny okres i witają nadchodzący nowy rok. Położona na granicy Europy i Azji Armenia szczyci się znacznym zróżnicowaniem krajobrazów i ekosystemów. W trakcie pieszych wycieczek można podziwiać gęste lasy, trawiaste równiny, łąki pełne kwiatów, wartkie strumienie i szemrzące rzeki oraz wyniosłe szczyty górskie. Informacje na temat oferty My Armenia Program znajdziemy na stronie myarmenia.si.edu (opra­ cowanej również w angielskiej wersji językowej) lub w lokalnych biurach turystycznych. Podróż do tego kraju będzie z pewnością niezapomnianym przeżyciem.


87

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

POCZTÓWKA Z MONASTYREM

SS Sewan, nazywane armeńskim morzem, to jedno z najwyżej położonych jezior świata (ok. 1900 m n.p.m.)

Ośnieżony szczyt Araratu góruje nad monastyrem Chor Wirap (Khor Virap). Malownicza okolica i wyjątkowe położenie sprawiły, że klasztor stał się niejako wizytówką całego kraju. Sami Armeńczycy bardzo chętnie wybierają to miejsce na zorganizowanie ślubu lub chrztu. Legenda głosi, że pogański król Armenii Tiridates III, panujący mniej więcej w latach 298–330, uwięził tu św. Grzegorza Oświeciciela i przetrzymywał go aż 13 lat na dnie studni (chor wirap, khor virap znaczy „głęboki dół”). W tym czasie władca popadł w obłęd. Uzdrowił go właśnie więziony święty. Z tego powodu Armenia nawróciła się na chrześcijaństwo. Dziś w trakcie zwiedzania monastyru można po starych, metalowych stopniach zejść do głębokiej na 60 m studni. Główny kościół klasztorny pochodzi z XVII stulecia. W okolicy kompleksu zobaczymy pozostałości po starożytnym mieście Artaszat (Arta­ xata), założonym w II w. p.n.e.

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

W DAWNYM KURORCIE

SS Chor Wirap uchodzi za miejsce uwięzienia św. Grzegorza Oświeciciela przez króla Tiridatesa III

ORMIAŃSKI WATYKAN Jak już wspomniałam, siedziba naj­wyższego patriarchy Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, noszącego tytuł Katolikosa Wszystkich Ormian, znajduje się w mieście Wagharszapat (dawniej Eczmiadzynie), położonym ok. 20 km na zachód od Erywania. Świątynię (obecną Katedrę w Eczmiadzynie) według tradycji zaczęto tutaj budować w 301 r., a ukończono ją raptem dwa lata później. Legenda głosi, że miejsce na kościół wskazał św. Grzegorzowi Oświecicielowi (ok. 257–331), uważanemu za tego, który przyczynił się do wprowadzenia chrześcijaństwa w kraju, sam Jezus Chrystus. Dlatego nazwę Eczmiadzyn (Ejmiatsin) tłumaczy się na Zstąpienie Jednorodzonego. Katedra robi ogromne wrażenie zarówno wewnątrz, jak i z zewnątrz. Zachwyca ona sufitem po-

krytym kolorowymi freskami, bogato zdobionym ołtarzem, tronami patriarszymi, zabytkowymi rękopisami, ikonami, rzeźbami i krucyfiksami oraz innymi cennymi pamiątkami i relikwiami przechowywanymi w skarbcu (muzeum). Za najcenniejsze eksponaty uchodzą grot Włóczni Przeznaczenia (Włóczni Lucjana), którą według tradycji chrześcijańskiej rzymski legionista Kasjusz (po nawróceniu i przyjęciu chrztu Longin lub Lucjan) przebił ciało Chrystusa przed zdjęciem z krzyża, i fragment arki Noego. Na terenie kompleksu przykatedralnego znajdują się również pomnik ludobójstwa dokonanego przez Turków w 1915 r., Pałac Katolikosa, Muzeum Starej Rezydencji oraz trzy kościoły: św. Rypsymy (z 618 r.), św. Gajane (niezmiernie urokliwy) i Szoghakat (Shoghakat; wyróżniający się swoją architekturą).

Pięknie położony, 20-tysięczny Dilidżan (w prowincji Tawusz) w  czasach radzieckich był najchętniej odwiedzanym kurortem w tym rejonie kontynentu. Część jego obszaru leży w  granicach utworzonego w 2002 r. Dilidżańskiego Parku Narodowego o powierzchni 240 km². W mieście warto wstąpić do rezerwatu historyczno-kulturalnego (to tu mieli pracownie znani rzeźbiarze Garnk Alikhanian i Rewik Howsepian) i przespacerować się wąskimi, brukowanymi uliczkami pomiędzy drewnianymi domami o stromych dachach. Okolica przypomina nieco alpejskie uzdrowisko. W  pobliżu Dilidżanu znajduje się kilka monastyrów. Dwa najsłynniejsze to Hagharcin (Haghartsin) i Goszawank. Pierwszy budowano w X–XIII w. Podobno powstał w miejscu, w którym dwaj bracia zobaczyli na niebie dwa bawiące się orły. Monastyr Goszawank wzniesiono w XII lub XIII stuleciu. Ufundował go żyjący w latach 1130–1213 ormiański duchowny, myśliciel i pisarz Mychitar Gosz (Mechitar Gosz), którego tutaj pochowano. Ten klasztor miał znacznie mniej szczęścia niż nigdy nie będący celem ataków Hagharcin. Był wielokrotnie napadany i niszczony. Został odnowiony w czasach sowieckich, między 1957 i 1966 r., a w 1972 r. stworzono tu niewielkie muzeum. Kolejne renowacje miały już miejsce po odzyskaniu niepodległości przez Armenię, w pierwszej dekadzie XXI w. 

WIOSNA 2019


©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

88 DALEKIE PODRÓŻE

SS Krystalicznie czyste, małe górskie jezioro Parz na obszarze Dilidżańskiego Parku Narodowego

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

MALOWNICZY KANION

TT Kościół Odkupiciela w zespole klasztornym Sanahin

©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

SS Klasztor Hagharcin (Haghartsin) w pobliżu Dilidżanu

WIOSNA 2019

Jednym z najpiękniejszych zakątków kraju jest głęboki i fragmentami bardzo wąski kanion rzeki Debed, która płynie pomiędzy stromymi, zalesionymi wzgórzami. W okolicy znajduje się wiele zabytkowych monastyrów, m.in. Hachpat (Haghpat) i Sanahin, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ten pierwszy klasztor stoi u  podnóża góry Surplicz, na wysokości 1212 m n.p.m. Zbudowano go w  X stuleciu. W czasach średniowiecza tutejsi mnisi przepisywali na język ormiański różnego rodzaju dzieła pochodzące z całego świata. Hachpat od zawsze rywalizował z sąsiednim monastyrem, co ułatwiło Mongołom zdobycie i zniszczenie obu budowli w 1235 r. Sanahin powstał również w X w. Jego nazwa w  tłumaczeniu na polski brzmi Starszy niż Tamten. Dlatego uważa się, że prawdopodobnie zbudowano go nieco wcześniej niż Hachpat. Monastyr przechodził m.in. przez ręce tureckie, gruzińskie, mongolskie i perskie. Cały zespół klasztorny składa się z czterech kościołów, kaplicy św. Grzegorza, dwóch narteksów (w architekturze wczesnochrześcijańskiej krytych przedsionków przy frontowej ścianie świątyni), seminarium duchownego, biblioteki, dzwonnicy, dwóch grobowców rodowych (książąt Zakarianów, Zacharidów i rodziny Argutinskich-Dołgorukich) oraz pozostałości murów obronnych. Na jego terenie można znaleźć kilkadziesiąt chaczkarów, w  tym słynną, misternie wykonaną płytę wotywną z czerwonego tufu.

NA SKRZYDŁACH Goris, drugie pod względem wielkości miasto prowincji Sjunik, liczy ok. 20 tys. mieszkańców. Słynie z wytwarzanej tu owocowej wódki o nazwie oghi, zwanej inaczej watsun


©© State Tourism Committee of the Republic of Armenia

89

SS Monastyr Tatew, perła prowincji Sjunik, powstał na krawędzi głębokiego wąwozu rzeki Worotan

(„sześćdziesiątką”) lub aragh. To bardzo mocny, mniej więcej 60-procentowy alkohol. Produkuje się go z jabłek, gruszek, winogron, granatów, brzoskwiń, dereniu, morw, wiśni, moreli i fig. Oghi najlepiej kupować bezpośrednio od mieszkańców (ale ze sprawdzonych źródeł) – wódka ze sklepu jest słabsza i mniej smaczna. Jeden z symboli Armenii stanowi wznoszący się niedaleko miasta Goris monastyr Tatew, który należy do najpiękniej położonych klasztorów w tym kraju. Jedna z legend mówi, że jego nazwa wzięła się od słów bu-

downiczego. Gdy zabrakło mu dalszych pomysłów, rzekł: Togh Astavac indz ta-tev, czyli „Boże, dodaj mi skrzydeł”. Do monastyru można dojechać krętą drogą lub skorzystać z jednej z największych atrakcji Armenii – otwartej w październiku 2010 r. kolejki linowej Skrzydła Tatewu (Tatevi tever, TaTever). Łączy ona dwie krawędzie kanionu (wioskę Halidzor i klasztor Tatew). Jako najdłuższa na świecie jedno­ sekcyjna, dwukierunkowa, pasażerska kolej linowa trafiła do Księgi rekordów Guinnessa. Trasę o długości 5752 m wagonik z pasaże-

rami pokonuje na ogół w niecałe 12 minut. Najwyższy jej punkt znajduje się na wysokości 320 m nad ziemią. Monastyr Tatew powstał w IX stuleciu. W średniowieczu był ważnym ośrodkiem piśmiennictwa oraz najlepszym i największym uniwersytetem w kraju. W tym okresie na szczycie góry studiowało nawet ponad tysiąc mnichów! Los nie oszczędzał klasztoru – napadali go Turcy i Mongołowie, kilku­krotnie zabudowania niszczyły trzęsienia ziemi. Obecnie panuje tutaj niepowtarzalna, mistyczna atmosfera, której nie są w stanie zmącić nawet największe tłumy turystów. 

WIOSNA 2019


90 DALEKIE PODRÓŻE

Gruzji

©© Bessarion Chakhvadze/Łukasz Hatłas

Kolory

IZABELA RUTKOWSKA www.podroznosci.com

« Muzyka, taniec, śpiew, piękne góry, źródła wody mineralnej, temperament mieszkańców, doskonałe jedzenie i oczywiście wino – te właśnie rzeczy wymieniają najczęściej osoby pytane o to, co kojarzy im się z Gruzją. Ja do powyższej listy skojarzeń mogę dorzucić jeszcze gruzińskie toasty i ośrodki narciarskie Kaukazu. Czeka tu na nas naprawdę mnóstwo atrakcji. »

WIOSNA 2019

©© Georgian National Tourism Administration

SS Charakterystyczny szczyt Uszba (4710 m n.p.m.), tzw. Matterhorn Kaukazu, w regionie Swanetia

TT Malownicza wioska na terenie górzystej Adżarii


©© Georgian National Tourism Administration

91

SS Widok na batumskie zabudowania i hotele w pobliżu portu, w tym mającą kształt DNA Wieżę Alfabetu

WIOSNA 2019


92 DALEKIE PODRÓŻE

G

ruzini kochają swoją ojczyznę i uważają, że jest najpiękniejsza na świecie. Z wielką chęcią przytaczają legendę o jej powstaniu. Według niej kiedy Bóg rozdzielał ziemie między narody, które tłoczyły się niecierpliwie i dopraszały o jak najlepsze tereny, lud gruziński bawił się i pił wino. Gdy Stworzyciel przydzielił terytoria, jego uwagę zwrócili radośni, roześmiani ludzie. Zachwycony ich podejściem do życia postanowił podarować im najpiękniejszą krainę na świecie, którą początkowo miał zostawić sobie. Mówi się, że w każdej legendzie jest ziarnko prawdy. W Gruzji niemal wszędzie ujrzymy widoki zapierające dech w piersiach. Po gruzińsku nazwa tego niewielkiego kaukaskiego kraju brzmi Sakartvelo. Oznacza ona ziemię Kartwelów. Według mitologii Gruzini pochodzą od Kartlosa, który miał być praprawnukiem samego Noego.

KIELICHY W GÓRĘ

WIOSNA 2019

SS Nad przebiegiem tradycyjnej gruzińskiej uczty (supry) czuwa tamada – mistrz ceremonii

©© Georgian National Tourism Administration

Gruzja to kraj winem płynący. Wszystkie ważne spotkania, wyzwania, problemy, poważne decyzje poprzedzane są odprężającym kieliszkiem szlachetnego trunku. Zwyczaj picia i wytwarzania wina liczy sobie tutaj tysiące lat i jest prawdopodobnie najstarszy na świecie, co Gruzini z dumą podkreślają. Tradycyjnie przy jego produkcji używa się glinianych amfor o nazwie kwewri. Do zakopanych w ziemi naczyń, czasem mających pojemność nawet kilku tysięcy litrów, wkłada się całe kiście winogron, które przez dwa tygodnie fermentują. Następnie amfory szczelnie się zamyka, aby po dwóch latach uzyskać doceniane przez znawców wino. Winiarskie tradycje tego kraju powiązane są nieodłącznie z gruzińskimi toastami. Każdy z nich to osobna historia, opowiedziana z lekkim przekąsem, zakończona wyszukaną puentą i głębokim przesłaniem. Wznosić powinien je tzw. tamada, czyli mistrz ceremonii. Przed ucztą zapoznaje się on z informacjami dotyczącymi honorowych gości, aby móc wspomnieć o nich w swoich przemowach. Na każdym spotkaniu musi zostać wygłoszonych kilka najważniejszych toastów. Przede wszystkim należy wypić za przodków. Dla Gruzinów bardzo ważne jest poczucie narodowej tożsamości. Każda przemowa kończy się gromkim Gaumardżos!, co dosłownie oznacza „Za twoje zwycięstwo!” (to odpowiednik naszego Na zdrowie!). Tradycja wznoszenia toastów odgrywała ważną rolę w czasach Imperium Rosyjskiego. Gruzini zbierali się w domach, ucztowali i pili wino. Ten zwyczaj pomagał

SS Gruzja ma doskonałe warunki do uprawy winorośli, czego dowodzą tysiące lat tradycji winiarskich


©© Georgian National Tourism Administration

93

TT Wina powstają w glinianych amforach (kwewri)

im przetrwać pod obcymi rządami. Podczas tradycyjnej gruzińskiej supry, czyli uczty, obowiązują niepisane zasady. Przykładowo kielich z winem trzyma się zawsze w prawej dłoni, goście nie wygłaszają toastów, jeśli nie zostali wskazani przez tamadę, nie należy nikogo krytykować. Poza tym niemile widziane jest również doprowadzenie się do upojenia alkoholowego, dlatego warto odpowiednio dawkować sobie posiłki i ilość trunku. Trochę trudniej będzie zachować umiar, kiedy trzeba pić z tradycyjnego rogu – nie da się tego naczynia nie opróżnić za jednym razem, gdyż nie można go odstawić. W Gruzji występuje ok. 540 gatunków wina. Każdy z  nich ma wyjątkowy smak. Za najważniejszy winiarski region uchodzi Kachetia, w której znajduje się ponad 70 proc. upraw winorośli w kraju. Kto nie odwiedził tej wschodniej krainy, nie może powiedzieć, że poznał Gruzję. Tak twierdził Akaki Cereteli (1840–1915), poeta, prozaik i publicysta, uważany za twórcę współczesnego gruzińskiego języka literackiego. Z pewnością miał rację, bo ze względu na swoje położenie, kuchnię, krajobrazy i winiarskie tradycje ten region jest miejscem, które koniecznie trzeba zwiedzić podczas podróży po ojczyźnie Gruzinów.

©© Georgian National Tourism Administration

KRAINA WINA

©© Georgian National Tourism Administration

TT Sighnaghi, romantyczne miasto miłości w Kachetii

Znaczną część Kachetii stanowi rozległa dolina, na północy sąsiadująca z dagestańskim Kaukazem, a od południa dochodząca do azerbejdżańskich mokradeł. Stolicą regionu jest blisko 25-tysięczne Telawi, jednak turyści najchętniej odwiedzają nie­ wielką miejscowość malowniczo położoną na zboczu wzniesienia. Górujące nad doliną Sighnaghi, usytuowane na średniej wysokości ok. 790 m n.p.m., nazywane bywa miastem miłości. Rzeczywiście urok tego miejsca skłania do podejmowania romantycznych decyzji. W Sighnaghi koniecznie trzeba przespacerować się pięknie od­restauro­wanym historycznym centrum. Warto też odwiedzić muzeum miejskie, w którym obejrzymy m.in. bogaty zbiór dzieł Niko Pirosmaniego (Niko Pirosmanaszwilego). Historia życia tego najwybitniejszego gruzińskiego malarza samouka to świetny materiał na film. Pocho­dził z ubogiej chłopskiej rodziny ze wsi Mirzaani w Kachetii. Żeby zarobić na chleb, m.in. malował szyldy na zlecenie. Swoje dzieła tworzył na tym, co znajdowało się pod ręką: na kartonach, kawałkach blachy, płótnach, deskach. Niestety zmarł również w biedzie w kwietniu 1918 r. w Tbilisi. Plotka głosi, że to właśnie wydarzenie z życia gruzińskiego

Nikifora (jak często zwie się w Polsce Niko Pirosmaniego) było inspiracją do powstania w 1982 r. rosyjskiej piosenki Milion purpurowych róż wykonywanej przez Ałłę Puga­ czową. Malarz miał podarować ogromne ilości kwiatów pewnej kobiecie, ale aby je zdobyć, musiał sprzedać wszystko. Jak to często bywa, dopiero po śmierci artysty doceniono jego twórczość. Dziś odnalezione w różnych miejscach szyldy Pirosmaniego są bardzo popularne w Gruzji, a motywy z jego obrazów zdobią liczne gruzińskie wnętrza, w tym niemal każdy lokal gastronomiczny. Podczas wizyty w Kachetii nie sposób nie zajrzeć do słynnego kompleksu Dawit Garedża (Dawid Garedża). Jego nazwę utworzono od imienia pochodzącego z Syrii mnicha Dawida, który w VI w. założył pierwszy monastyr na górze Garedża. Dziś kompleks klasztorny leży na granicy gruzińsko-azerbejdżańskiej (część znajduje się na terenie Azerbejdżanu). W XII stuleciu udał się tutaj po przymusowej abdykacji Dymitr I (ok. 1093–1156), najstarszy syn Dawi­da IV Budo­wniczego (1073–1125). To właśnie ten ostatni władca zjednoczył kaukaski naród. Za jego panowania stworzono silną armię, zreformowano Kościół, przeprowadzono zmiany w  administracji. Dawid IV był królem tolerancyjnym, dzięki czemu w jego państwie w zgodzie mogli żyć obok siebie muzułmanie, żydzi i chrześcijanie. Za jego czasów rozpoczęła się epoka zwana złotym wiekiem Gruzji, która trwała do XIII stulecia.

MIASTO NIEZWYKŁE Wspomniany Dawid IV ufundował m.in. kompleks klasztorny Gelati, położony ok. 8 km na północny wschód od Kutaisi. Ten wpisany w 1994 r., razem z kutaiską Katedrą Bagrata (usuniętą następnie w 2017 r. z powodu zakończonej rekonstrukcji, która naruszyła historyczną autentyczność obiektu), na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO zabytek koniecznie należy zobaczyć. W przeszłości działała tu akademia nazywana Nową Grecją. To właśnie w niej studiowali wybitni naukowcy i myśliciele. Podobno na terenie kompleksu znajduje się nie tylko grób Dawida IV Budowniczego, ale i (w jakimś sekretnym miejscu) Tamar I Wielkiej (1160–1213) – władczyni, która nosiła tytuł króla królów tak jak jej poprzednicy. Główną świątynią Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego jest wznosząca się w Tbilisi Katedra Sioni. Przechowuje się w niej najcenniejszą relikwię w kraju, czyli krzyż św. Nino, według tradycji zrobiony z dwóch gałązek winorośli splecionych 

WIOSNA 2019


© BEssARIOn ChAKhvADzE/ŁuKAsz hAtŁAs

94 DALEKIE PODRÓŻE

© WIKImEdIA CommonS/IHor BUrlIAI

S Założony w VI w. kompleks monastyrów Dawit Garedża znajduje się na granicy z Azerbejdżanem

S Wspaniały zespół klasztorny Gelati koło Kutaisi ufundował w 1106 r. król Dawid IV Budowniczy

kosmykiem jej włosów. to właśnie z tym krzyżem święta miała głosić nauki Jezusa. Będący pod wrażeniem jej pobożności król Kartlii (dawnej Iberii) Mirian III ustanowił w 337 r. chrześcijaństwo religią państwową (Gruzja stała się drugim chrześcijańskim krajem na świecie, po Armenii). Podczas spaceru po gruzińskiej stolicy z pewnością powinniśmy zajrzeć do Katedry sioni. tbilisi jest wyjątkowym miastem o niepowtarzalnej atmosferze. Wpływa na to m.in. jego położenie na zboczach Małego Kaukazu, nad rzeką Kurą. stolica Gruzji najpiękniej wygląda nocą, gdy większość najważniejszych obiektów zostaje podświetlona. na punkcie iluminacji mieszkańcy tbilisi są pozytywnie zakręceni. Przykładem ich osobliwego zamiłowania jest chociażby otwarty jedynie dla ruchu pieszego Most Pokoju zwany potocznie podpaską, łączący zabytkową część miasta z nowoczesną. Rozświetlają go tysiące diod LED.

WIOSNA 2019

Wyjątkowość stolicy przejawia się także w jej wielokulturowości. znajdują się tu świątynie Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego oraz Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, meczet, synagoga i katolicki kościół. Co ciekawe, we wspomnianym meczecie modlą się wyznawcy islamu szyickiego i sunnickiego. W tbilisi obowiązkowo należy wjechać kolejką gondolową za symboliczne lari pod pomnik Matka Gruzja z 1958 r. usytuowany na szczycie grzbietu górskiego sololaki. Monumentalny, 20-metrowy posąg przedstawia kobietę, która w jednej ręce trzyma miecz do obrony przed wrogami, a w drugiej puchar wina dla przyjaciół. Rozpościera się stąd niezapomniany, zapierający dech w piersiach widok na miasto. Można dostrzec wspomniany Most Pokoju czy nowoczesny Park Rike z tańczącymi fontannami, a w nim futurystyczną konstrukcję przypominającą wielkie, stalowe rury – to

teatr muzyczny i przestrzeń wystawiennicza. najwyższym wzniesieniem w tbilisi jest Mtatsminda (770 m n.p.m.). na tę górę też wjedziemy kolejką (linowo-szynową). znajdują się na niej wieża telewizyjna, park rozrywki (Mtatsminda Park), restauracje, kawiarnie i sklepy z pamiątkami. W stolicy warto zatrzymać się na nieco dłużej choćby po to, żeby skorzystać z bogatej oferty klubów nocnych. Aby się zrelaksować, należy udać się do zbudowanych w stylu perskim łaźni siarkowych w Abanotubani. Podczas wizyty w nich można zamówić wino i coś do jedzenia. nad rzeką Kurą leży również inne słynne gruzińskie miasto – Bordżomi. Lecznicze właściwości wody mineralnej Borjomi są znane na całym świecie. Liczne badania udowadniają, że jej skład jest identyczny jak ponad 100 lat temu. Bardzo dba się o to, aby wydobywać taką ilość wody, która nie wyczerpie źródła artezyjskiego wypływającego na wysokości ok. 2300 m n.p.m. nad kurortem Bakuriani.


© GEorGIAn nATIonAl ToUrISm AdmInISTrATIon

95

S Tbilisi z wijącą się przez nie rzeką Kurą (po gruzińsku Mtkwari) poprzecinaną mostami

CZARNOMORSKI KURORT Gruzini żyją pełną piersią i chyba dlatego tak łatwo zakochać się w ich kraju i kulturze. Kochają jeść, tańczyć i śpiewać. najczęściej ich mocne, głębokie głosy usłyszymy po którymś z kolejnych toastów. Mile widziana jest wymiana repertuaru przy stole. Gruzini nie marnują darów natury. Wytłoki winogronowe wykorzystują do produkcji miejscowego wysokoprocentowego alkoholu. Czacza, bo o niej mowa, ma od 40 do nawet 65 proc. etanolu. znajdziemy ją na każdym rogu. Jednak z degustacją warto wstrzymać się do czasu

natrafienia na sprawdzone źródło. Dobrej jakości czacza domowej produkcji jest smaczna, mocna i nie powoduje zazwyczaj żadnych przykrych dolegliwości następnego dnia. z produkcji tego alkoholu słynie Adżaria, kraina położona w południowo-zachodniej części kraju, nad Morzem Czarnym. W najsłynniejszym gruzińskim kurorcie, tutejszym 165-tysięcznym Batumi, znajduje się nawet Wieża Czaczy. ze stojących obok niej dystrybutorów jeszcze kilka lat temu w określonym dniu tygodnia przez 10 minut lał się ten wysokoprocentowy trunek.

Batumi, ech, Batumi, herbaciane pola Batumi. Cykadami dźwięczący świt świadkiem był szczęścia chwil. tekst piosenki Filipinek z 1964 r. nuciło pół Polski (dziś można ją usłyszeć codziennie wieczorem w okolicy śpiewających fontann przy jednym z głównych wejść na batumski bulwar nadmorski). nic więc dziwnego, że Polacy przyjeżdżający do tego adżarskiego kurortu często rozglądają się za uprawami herbaty. Dla miejscowych, szczególnie tych z młodszego pokolenia, to jednak dość zaskakujące zachowanie, ponieważ po herbacianych polach ślad prawie zaginął. skąd w ogóle się tutaj wzięły? W drugiej połowie XIX w. w sąsiednim Azerbejdżanie odkryto złoża ropy naftowej i rozpoczęto wydobywać ją na skalę przemysłową. W okolice Baku ściągali zagraniczni inwestorzy i ludzie szukający pracy. Wkrótce ropa, najpierw pociągami, następnie pierwszymi rurociągami zaczęła trafiać do Batumi, które dzięki swojemu położeniu nad Morzem Czarnym stało się oknem na świat. szybko powstały tu piękne hotele, stylowe kamienice i klimatyczne kawiarnie, a miasto zyskało status kurortu. Ponieważ do pracy przy budowie ropociągów brakowało już rąk, sprowadzono siłę roboczą z Chin. Jak nietrudno się domyślić, wraz z Chińczykami do Batumi trafiła herbata. herbaciane krzewy szybko przyjęły się w czarnomorskim klimacie. Posadzono je na wzgórzach otaczających portowe miasto. W czasach związku Radzieckiego pochodzącą stąd herbatę pito we wszystkich krajach bloku wschodniego. niestety wraz z upadkiem systemu skończył się eksport, a pola straciły na wartości. Dziś szczepy krzewów herbacianych zobaczymy w rozległym Ogrodzie Botanicznym Batumi w pobliskiej miejscowości Mtsvane Kontskhi (zielony Przylądek). Chodzą słuchy, że uprawa herbaty ma zostać wznowiona. Może piosenka Filipinek znów stanie się zatem aktualna... Batumi to nie tylko popularna miejscowość wypoczynkowa, lecz także stolica Adżarskiej Republiki Autonomicznej, regionu, w którym działają osobne urzędy i parlament (funkcję premiera pełni od lipca 2016 r. zurab Pataradze). Położone nad Morzem Czarnym miasto stanowi również 

Tour Operator LocalHost specjalizuje się w całościowej obsłudze imprez turystycznych w Gruzji, Armenii i Azerbejdżanie. Tworzą go ludzie na stałe związani z Kaukazem i osobiście dbają o jakość i aktualność usług.

Organizujemy wycieczki objazdowe, pobyty wypoczynkowe, O D k r yj k a u podróże integracyjno-motywacyjne, pielgrzymki, wyprawy przygodowe, wyjazdy tematyczne i specjalistyczne oraz szyte na miarę. ka zz nami! www.localhost.ge

LocalHost LTD

| info@localhost.ge WIOSNA 2019 Agmashenebeli Ave. 61, 0102 Tbilisi, Georgia, Business Center Mosaic


©© Georgian National Tourism Administration

©© Georgian National Tourism Administration

96 DALEKIE PODRÓŻE

SS Wieża Czaczy z 2012 r. ma wysokość 25 m

SS Stolica Adżarii widziana z pobliskiego wzgórza

TT Piazza w Batumi przypomina stylem włoskie place

©© Georgian National Tourism Administration

SS Punkt widokowy w rozległym Ogrodzie Botanicznym Batumi w miejscowości Mtsvane Kontskhi

©© Georgian National Tourism Administration

©© Georgian National Tourism Administration

TT Instalacja nad brzegiem Morza Czarnego

WIOSNA 2019


97 siedzibę Sądu Konstytucyjnego Gruzji. Od kilku lat kurort ponownie pięknieje, odzyskuje swój dawny blask i nabiera nowoczesnego sznytu. Wybrzeże wprawdzie jest kamieniste, nie zraża to jednak miłośników kąpieli słonecznych, ponieważ na plaży dostępne są wygodne leżaki. Turyści mogą też spędzać czas na zrewitalizowanym starym i niedawno powstałym nowym bulwarze. Wieczorem tutejsze bary, kluby i  restauracje tętnią życiem. Na klimatycznym placu Piazza, stylizowanym na włoski rynek z XIX w., wysłuchamy koncertów jazzowych. Niedaleko brzegu morza, w pobliżu budynku Radisson Blu Hotel i diabelskiego młyna przypominającego London Eye, stoi kolejny z symboli Batumi – 130-metrowa Wieża Alfabetu. Jej ażurową konstrukcję oplatają dwa ciągi z 33 literami wyjątkowego pisma gruzińskiego, co przypomina strukturę DNA. Jak mówią sami Gruzini, język jest swoistym kodem genetycznym narodu. W historycznej części Batumi koniecznie należy zajrzeć do jednej z licznych knajpek, żeby spróbować jedynego w swoim rodzaju zapiekanego placka chaczapuri, który w Adżarii podaje się z serem i lekko ściętym jajkiem (żółtko ma symbolizować słońce). Na każdym kroku natkniemy się tu również na tureckie przysmaki (Turcja leży zaledwie 15 km stąd) czy niemieckie, włoskie i ukraińskie restauracje. Jednym z najbardziej znanych obiektów w mieście jest ruchoma rzeźba Ali i Nino, usytuowana w okolicy nadmorskiego bulwaru. Inspirację do niej stanowiła historia zakazanej miłości gruzińskiej chrześcijanki i muzułmanina z Azerbejdżanu opisana w powieści Ali i Nino autorstwa Lwa Nussimbauma (pseudonim Kurban Said, 1905–1942). Wieczorami co 10 minut para na chwilę splata się w miłosnym uścisku. Podczas spaceru nabrzeżem po minięciu słynnego batumskiego delfinarium i tańczących fontann dojdziemy do ulicy Lecha i Marii Kaczyńskich, wzdłuż której wyrastają jak grzyby po deszczu nowoczesne kompleksy apartamentowo-hotelowe otaczające oddany do użytku we wrześniu 2016 r. Euphoria Batumi Hotel z klubem nocnym i kasynem. Zarówno w Batumi, jak i w całym kraju znajdziemy wiele polskich akcentów. Od kilku lat Gruzja jest jednym z najpopularniejszych miejsc na wyjazdy turystyczne wśród Polaków. Odkąd pojawiły się połączenia obsługiwane przez tanie linie lotnicze, przybywa ich tu coraz więcej. Zwiększeniu zainteresowania Gruzją sprzyja też brak obowiązku posiadania paszportów przez turystów z Polski. Dziś w wielu miejscach

w tym kraju usłyszymy naszą ojczystą mowę. Zresztą ta popularność działa w dwie strony. Jeszcze 10 lat temu kuchni gruzińskiej można było spróbować tylko w paru lokalach w kilku dużych miastach w Polsce. Obecnie chinkali (rodzaj tutejszych pierogów wypełnionych bulionem) przygotowane przez rodowitego Gruzina zjemy również w mniejszych miejscowościach w naszym kraju.

JAK POLAK Z GRUZINEM Mieszkańcy Gruzji darzą polskich turystów nieskrywaną sympatią, która nie maleje od lat. Jest to chyba jedyny kraj na świecie (obok Węgier), gdzie nasz język wywołuje szczery uśmiech na twarzach miejscowych. Na ten stan rzeczy z pewnością wpłynęła sytuacja z sierpnia 2008 r., kiedy podczas trwania konfliktu gruzińsko-osetyjskiego prezydent Lech Kaczyński pomimo wielu przeciwności przybył na wiec w Tbilisi, aby podtrzymać na duchu Gruzinów i zadeklarować swoje poparcie dla ówczesnego gruzińskiego prezydenta Micheila Saakaszwilego. Dla obywateli Gruzji był to bardzo ważny gest. Jednak to nie jedyna przyczyna, dla której w tym małym kaukaskim kraju jesteśmy pozytywnie postrzegani. Obraz walczącego o wolność, inteligentnego i wykształconego Polaka pojawił się w świadomości Gruzinów już w pierwszej połowie XIX stulecia. Po powstaniu listopadowym w Królestwie Polskim nastąpiła fala zesłań na Kaukaz i Syberię. Zesłańcy znacząco przyczynili się do rozwoju nauki, kultury, sztuki i gospodarki na ziemiach, na których przyszło im żyć. Gruzini o tym doskonale wiedzą i bardzo doceniają ten fakt. Możemy tego doświadczyć na każdym kroku. Polacy czują się w Gruzji na tyle dobrze, że coraz częściej inwestują w niej w nieruchomości. Ten trend da się w szczególności zaobserwować właśnie w Batumi. Na polskich stronach internetowych znajdziemy coraz więcej ofert mieszkań, apartamentów i domów do kupienia w tym mieście oraz kontakt do pośredników pomagających w wyborze i załatwianiu kwestii formalnych. Ceny nieruchomości są tutaj wciąż jeszcze znacznie niższe niż w przypadku wybrzeża Bałtyku. Któż nie chciałby zresztą móc odwiedzać Batumi, gdy tylko przyjdzie mu ochota i cieszyć wzroku widokiem falującego Morza Czarnego, zwłaszcza że na wynajmowaniu apartamentu podczas swojej nieobecności ma szansę zarobić. Poza tym w Gruzji można także rozpieszczać podniebienie miejscowymi przysmakami. Pyszna gruzińska kuchnia już dawno 

WIOSNA 2019


© BEssARIOn ChAKhvADzE/ŁuKAsz hAtŁAs

98 DALEKIE PODRÓŻE

S Rzeka Aragwi wpadająca do Kury w sąsiedztwie monastyru Dżwari w pobliżu miasta Mccheta

podbiła świat. Do jej najbardziej znanych potraw należą chinkali, pierogi z nadzieniem z mięsa, i badridżani (badrijani), grillowane bakłażany z pastą z orzechów włoskich posypane orzeźwiającymi pestkami granatu. Gruzja smakuje kolendrą, świeżym pieprzem i baraniną, pachnie liśćmi laurowymi. Być w tym kraju i nie spróbować chaczapuri, to jak nie zjeść bigosu w trakcie zwiedzania Polski. Placek ten w zależności od regionu różni się dodatkami. urozmaica się go serem, pastą z czerwonej fasoli czy jajkiem. Gruzińska kuchnia podbije serca amatorów ostrych sosów. najsłynniejszym z nich jest z pewnością adżika, rozpowszechniona we wszystkich kaukaskich krajach. to paprykowa pasta z dużą ilością czosnku, solą i mieszanką ziół. stanowi nieodzowny dodatek do zup, większości mięs i sałatek. Dość stałym elementem supry są potrawy przyrządzane

z czerwonej fasoli, np. zupa lobio, która przybiera różne formy i konsystencję w zależności od wizji kucharza. Poza tym nie ma chyba wegetarianina nie lubiącego wspomnianych bakłażanowych zawijańców badridżani. to jeden ze smakołyków skłaniających do powrotu do gruzińskiego stołu.

KAUKAZ W ŚNIEGU Jeszcze kilka lat temu niewielu Polaków kojarzyło Gruzję z wyjazdami narciarskimi. Dziś jest ona jednym z coraz częściej wybieranych regionów przez amatorów białego szaleństwa. za zimową stolicę kraju uchodzi miasteczko Gudauri (2196 m n.p.m.) w regionie Mccheta-Mtianetia, położone w pobliżu szczytu Kazbek (5033,8 m n.p.m.) i masywu Kuro. to jedna z wizytówek Gruzji. ten rozwijający się kurort narciarski może się pochwalić rozbudowaną, nowoczesną infra-

© WWW.WILDGuRu.COM

T Wędrówka po majestatycznych, ośnieżonych zboczach Kaukazu to niesamowite przeżycie

WIOSNA 2019

strukturą i bazą noclegową na europejskim poziomie. W jego okolicy znajduje się ponad 57 km tras o różnym stopniu trudności. Warto przybyć tutaj latem, kiedy nie ma tylu tłumów. Możemy wówczas nasycić wzrok zapierającymi dech w piersiach widokami na majestatyczny Kaukaz. Do Gudauri dostaniemy się słynną Gruzińską Drogą Wojenną. swoją nazwę zawdzięcza ona Rosjanom, którzy w XIX w. zmodernizowali używany od starożytności szlak, aby umożliwić szybkie przerzucanie wojska przez góry. Cała trasa liczy sobie ponad 208 km. Podróż Gruzińską Drogą Wojenną to spotkanie z Wielkim Kaukazem. Kilka kilometrów powyżej Gudauri leży warty zainteresowania punkt widokowy. Rozciąga się z niego przepiękna panorama gór. znajduje się tu również wzniesiony w 1983 r. pomnik przyjaźni rosyjsko-gruzińskiej – ogromny mural upamiętniający 200-lecie traktatu gieorgijewskiego i prezentujący trudną i złożoną historię relacji między Rosjanami a Gruzinami. Jeśli wspięlibyśmy się samochodem jeszcze wyżej, przekroczylibyśmy Przełęcz Krzyżową (2379 m n.p.m.). Charakterystycznymi budowlami w pobliskim regionie tuszetia są osobliwe wieże mieszkalno-obronne. W Gruzji można się z łatwością zatracić. Pisać i opowiadać o niej da się bez końca. to kolorowy kraj muzyki, tańca i śpiewu, pięknych i gościnnych ludzi kochających swoje tradycje, życie i wino. na zakończenie naszej gruzińskiej podróży wznieśmy więc toast: Przed ścięciem drzewa rosną długo. Wypijmy za te, z których będą zrobione nasze trumny. Oby człowiek mający je zasadzić jeszcze się nie narodził. „Gaumardżos!”. 


100 EUROPODRÓŻE

©© Šilutės turizmo informacijos centro

Litewska przygoda GRZEGORZ MICUŁA SS Przylądek Ventė nad Zalewem Kurońskim usytuowany na terenie Parku Regionalnego Delty Niemna

WIOSNA 2019

TT Kompleks Grand SPA Lietuva w Druskiennikach


©© Lithuania Travel/Edgaras Malcius

101

©© Grand Spa Lietuva

SS Zegar słoneczny z kalendarzem zbudowany na 53-metrowej wydmie Parnidis na Mierzei Kurońskiej

« Kraj ten słynie z wydobywanego w nim od setek lat bursztynu (po litewsku „gintaras”), tkanin z lnu, wód mineralnych i torfu wykorzystywanego w coraz liczniejszych obiektach spa oraz tradycyjnego litewskiego jedzenia – ciemnego chleba pieczonego na tataraku, wędlin, sera i śmietany, blinów, cepelinów i „šakotisa”, znanego u nas jako sękacz. Litwa ma też kilka uzdrowisk, do których chętnie jeździmy ze względu na znakomite kuracje lecznicze, czyste środowisko oraz fakt, że jest w nich wciąż taniej niż u nas. Dysponujące doskonałą bazą Druskienniki i Birsztany to ciągle miejsca na kieszeń przeciętnego turysty z Polski, podobnie jak litewskie nadbałtyckie miejscowości wypoczynkowe, mniej zatłoczone w sezonie letnim niż ich polskie odpowiedniki. » WIOSNA 2019


102 EUROPODRÓŻE

Z

UZDROWISKO NAD NIEMNEM Druskienniki (Druskieniki, lit. Druskininkai) są znanym uzdrowiskiem od kilkuset lat. Miasto otaczają rozległe lasy, w okolicy nie ma zakładów przemysłowych, dlatego powietrze jest bardzo czyste. Za wielką atrakcję uchodzi rozległy park zdrojowy rozciągający się od Niemna do jeziora Druskonis. Wspaniały klimat i doskonałe wody mineralne przyciągają tysiące kuracjuszy. Z Warszawy bliżej tu niż do Zakopanego i Krynicy-Zdroju – zaledwie ok. 360 km. Z miejscowych solanek od wieków pozyskiwano sól. Także lecznicze walory wód znane były od dawna. Dekretem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego 20 czerwca 1794 r. Druskienniki ogłoszone zostały uzdrowiskiem. Przydatność tutejszych wód w  leczeniu rozmaitych chorób potwierdził badaniami profesor Ignacy Fonberg (1801–1891) z Uniwersytetu Wileńskiego, co sprawiło, że w XIX stuleciu modne stały się wyjazdy kuracyjne do druskiennickich źródeł. Kurort rozwijał się szczególnie na początku XX w., kiedy przybywali do niego kuracjusze z całego rosyjskiego imperium. Bawili w nim Eliza Orzeszkowa, Józef Ignacy Kraszewski, Stanisław Moniuszko, Juliusz Osterwa, Hanka Ordonówna i Zygmunt Gloger. W dwudziestoleciu międzywojennym Druskienniki były ulubioną miejscowością wypoczynkową marszałka Józefa Piłsudskiego, który mieszkał w drewnianej willi („Na Pogance”, rozebranej w 1964 r.) na wysokiej skarpie w miejscu, gdzie Rotniczanka wpada do Niemna. Miał tutaj nawiązać romans z atrakcyjną, młodą lekarką, dr Eugenią Lewicką (1896–1931). W czasach sowieckich pobudowano gigantyczne sanatoria, do których masowo ściągał lud pracy z całego Związku Radzieckiego. Co roku leczyło się w kurorcie niemal pół miliona osób.

WIOSNA 2019

SS Gondole całorocznej kolejki linowej przewożące pasażerów nad Niemnem w Druskiennikach

©© Urząd Miasta w Druskiennikach

Wielu Polaków z pewnością zawitało już choć raz do Wilna, 540-tysięcznej litewskiej stolicy. Podczas wycieczki do tego kraju można zwiedzać miasta i oglądać zabytki, ale to nie jedyne jego atrakcje. Powinny wziąć go pod uwagę również osoby, które chcą wypocząć wśród pięknych lasów i nad brzegiem morza.

©© CENTRUM INFORMACJI TURYSTYCZNEJ W DRUSKIENNIKACH/Greta Simanavičienė

e wszystkich naszych sąsiadów najkrótszą granicę współdzielimy z Litwinami (104 km). Rozciąga się ona na krańcach powiatu suwalskiego i sejneńskiego w województwie podlaskim. Litwę warto jednak odwiedzić nie tylko przy okazji wizyty w północno-wschodniej części Polski.

SS Białe narcyzy kwitnące w druskiennickim parku Vijūnėlės podczas kwietniowego Święta Narcyzów

Wspaniały klimat, czyste powietrze i piękne krajobrazy oraz zabiegi balneo­ terapii pomagają zregenerować siły i wrócić do zdrowia. Bardzo skuteczne są kąpiele i inhalacje z użyciem wybranej wody mineralnej z 12 miejscowych ujęć oraz okłady z gorącego błota (borowiny). Woda źródlana o niższym stopniu mineralizacji doskonale orzeźwia, dostarcza też niezbędnych dla organizmu mikroelementów i korzystnie wpływa na układ trawienny. W dziewięciu sanatoriach leczy się schorzenia narządów ruchu, stawów i mięśni. Poza tym do uzdrowiska przyjeżdżają również osoby z  za-

burzeniami przemiany materii (otyłością i cukrzycą), cierpiące na dermatozy, choroby układu oddechowego (takie jak astma) czy trawiennego, serca i układu krążenia oraz choroby kobiece. W kurorcie wciąż jeszcze znajduje się wiele drewnianych willi, pamiętających przedwojenne czasy świetności, ale wyrasta w nim coraz więcej nowoczesnych hoteli, sanatoriów i obiektów sportowych. Jednym z tych ostatnich jest Snow Arena, w której przez cały rok można szaleć na śniegu. Nie powinno go tu zabraknąć, bo powstaje z wody z płynącego tuż obok Niemna.


©© AquaPark w Druskiennikach

103

©© Grand Spa Lietuva

SS Obok dużego basenu w kompleksie AQUA wyrasta sztuczna skała z kilkoma jacuzzi na szczycie

SS Bursztynowy pokój w Grand SPA Lietuva może się poszczycić wyjątkowym stołem do masażu

W kompleksie działają wypożyczalnie sprzętu sportowego, restauracje i  bary. Przy­gotowano także atrakcje dla rodzin z dziećmi (dużą salę zabaw DruFunPark). Obiekt – otwarty do późnych godzin wieczornych – cieszy się popularnością również wśród gości z Polski. Do rozległego parku wodnego (o powierzchni 30 tys. m²) w centrum Druskiennik można stąd dotrzeć w kilka minut komfortowymi gondolami kolejki linowej poprowadzonej nad Niemnem na wysokości 45 m (Lynų kelias). Rozpościera się z nich wspaniały widok na miasto ogród, okoliczne lasy i rzekę.

Park wodny w kompleksie Druskininkų sveikatinimo ir poilsio centras AQUA działa od 2015 r. Poza saunami i basenami dla dorosłych i dla dzieci do jego największych atrakcji należy wystrój – wśród egzotycznych roślin i elementów dekoracyjnych z drewna i kamienia poczujemy się tutaj jak na indonezyjskiej wyspie Bali. Całość ozdabiają stosowne malowidła. Wspomniany park zdrojowy ciągnie się od brzegów Niemna do głównej ulicy uzdrowiska (M.K. Čiurlionio gatvė) i jeziora Druskonis. Kuracjusze spacerują promenadą wzdłuż rzeki od zakładu przyrodo­leczniczego

koło przystani dla statków spacerowych do ujścia Rotniczanki, gdzie stała willa marszałka Józefa Piłsudskiego, który wiele zrobił dla tego kurortu. W parku znajdują się fontanny z wodą mineralną, pomnik Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa (1875–1911), litewskiego malarza, grafika i kompozytora, zabytkowa drewniana Cerkiew Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość” z 1865 r. i wzniesiony w latach 1912–1931 z czerwonej cegły neogotycki kościół katolicki, zaprojektowany przez Stefana Szyllera (1857–1933). W stojących przy deptaku kramach kupimy wyroby z bursztynu i drewna oraz ciekawą czarną ceramikę. Druskienniki są świetnym miejscem nie tylko dla tych, którzy chcą zadbać o swoje zdrowie i  odpocząć. Można tu także przyjemnie spędzić czas. Obok ślicznych przedwojennych willi w kurorcie powstało wiele nowoczesnych obiektów, których goście wypoczywają i odbywają kuracje lecznicze w  komfortowych warunkach. Miasto otoczone jest ok. 50 tys. ha lasów iglasto-liściastych z ogromną ilością sosen oraz bogatym runem leśnym. Latem okolice Druskiennik są prawdziwym rajem dla grzybiarzy. Przez cały rok w uzdrowisku odbywają się ciekawe wydarzenia kulturalne i sportowe. W  drugiej połowie kwietnia, gdy w parku Vijūnėlės zakwita 220 tys. białych narcyzów, obchodzi się Święto Narcyzów (Narcizų žydėjimo šventė). W ostatni weekend maja organizowane są dni Druskiennik (Druskininkų kurorto šventė) z kolorową paradą i fajerwerkami. Na ulicach pojawiają się wtedy prawdziwe tłumy. W wakacje można wybrać się na koncerty odbywające się w ramach festiwalu muzyki fortepianowej i festiwalu Druskiennickie lato z M.K. Čiurlionisem (Druskininkų vasara su M.K. Čiurlioniu). Gdy nadchodzą chłodniejsze miesiące, rozpoczyna się Druskiennicka Jesień Poetycka (Poetinis Druskininkų ruduo). Z kolei zimą na terenie Snow Areny organizuje się Snow Kayak, czyli widowiskowy spływ kajakowy na nartach zakończony skokiem do basenu z zimną wodą. Poza tym w styczniu 2019 r. po raz pierwszy ozdobiono Druskienniki rzeźbami lodowymi. Wystawa ma odbywać się co roku. Osoby lubiące wycieczki mogą wy­ pożyczyć rower i wyruszyć na niezbyt trudne, malownicze trasy. Prowadzą one m.in. do pobliskiej Rotnicy (lit. Ratnyčia), gdzie na cmentarzu przy katolickim Kościele św. Bartłomieja Apostoła pochowany jest polski poeta, tłumacz, etnograf, przyjaciel 

WIOSNA 2019


© CEntRUM InfORMACjI tURYstYCZnEj W DRUsKIEnnIKACh

104 EUROPODRÓŻE

© GRZEGORZ MICUŁA

S Kryty obiekt Snow Arena z trzema trasami dla narciarzy i snowboardzistów o długości ponad 1,1 km

S Pomnik partyzantów komunistycznych w parku Grūtas na obszarze Dzukijskiego Parku Narodowego

S Birsztany leżą nad malowniczym zakolem Niemna

Adama Mickiewicza, sekretarz towarzystwa filomatycznego jan Czeczot (1796–1847). Można też wybrać się do muzeum przyrodniczego Girios Aidas (Echo leśne) lub do

LENIN WIECZNIE ŻYWY

odległego o ok. 9 km parku Grūtas (Grūto parkas), w którym na powierzchni 20 ha zebrano 86 pomników komunistycznych 46 twórców.

 Obok restauracji „Romnesa” w Druskiennikach znajduje się Muzeum sękacza (Šakočių Muziejus) z największym sękaczem na świecie. Ma wysokość 3,72 m i waży 85,8 kg. Upieczono go 30 maja 2015 r. w specjalnie wybudowanym piecu opalanym drewnem brzozowym. Gigant ten trafił do Księgi rekordów Guinnessa. Do jego produkcji zużyto 1,7 tys. jaj, 64 kg mąki, 48 kg cukru, 45 kg masła i 29 l śmietany. W muzeum dowiemy się, jak przygotowuje się sękacze nie tylko na litwie, ale także na Węgrzech, w Polsce, szwecji czy japonii. Poza tym można w nim również podziwiać zabytkowe narzędzia oraz te wykorzystywane obecnie do wytwarzania czekoladowych rogalików.

WIOSNA 2019

© AlA MICUŁA

MUZEUM SĘKACZA W DRUSKIENNIKACH

S Pokaz wypieku sękacza metodą tradycyjną

W otoczonym kolczastym drutem sosnowym lesie, w symbolicznym sowieckim łagrze z wieżami strażniczymi zamknięto kilkadziesiąt pomników z czasów litewskiej socjalistycznej Republiki Radzieckiej. jest tutaj kilkunastu Włodzimierzów leninów, pomnik i popiersie józefa stalina, kilku feliksów Dzierżyńskich i cała masa pomniejszych notabli. Popielaty sołdat z pepeszą straszący niegdyś w szawlach (lit. Šiauliai) strzeże wejścia do kawiarni, w której można zjeść typowe dania z czasów sowieckich i napić się okropnej wódki ze szklanki z zaznaczonymi kreskami toastami za stalina, ojczyznę i partię. niedaleko ustawiono gigantyczny (ważący 110 t) pomnik partyzantów, którzy wsławili się niszczeniem partyzantki polskiej i litewskiej, a obok niego umiesz-


©© BIRŠTONO TURIZMO INFORMACIJOS CENTRAS

105

czono monumenty działaczy partyjnych w za dużych garniturach. W kilku barakach urządzono galerie sztuki socrealistycznej, gdzie zgromadzono obrazy, medale, rzeźby, plakaty, książki i legitymacje. Zachowała się nawet gipsowa maska pośmiertna Włodzimierza Lenina. W sali kinowej wyświetlane

są sowieckie filmy dokumentalne, a z zawieszonych na wieżach strażniczych megafonów słychać optymistyczne radzieckie melodie. Park Grūtas nie jest parkiem rozrywki. To muzeum, gdzie upamiętniono cierpienia narodu litewskiego. W  czasach

komunistycznych aresztowano, zabito lub zesłano na Syberię blisko 300 tys. obywateli Litwy, a ok. 60 tys. Litwinów udało się na emigrację (według danych zebranych przez VDU Lietuvių išeivijos institutas – Instytut Litewskiej Emigracji Uniwersytetu Witolda Wielkiego). Powstanie parku 

WIOSNA 2019


106 EUROPODRÓŻE w kwietniu 2001 r. wywołało skandal. Jego założyciela, litewskiego milionera Viliumasa Malinauskasa, oskarżano o odradzanie upiorów komunizmu. Z drugiej strony podobno aż do dziś dostaje on listy z pogróżkami od pogrobowców systemu. Sam pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

KRÓLEWSKIE MIASTO Nad Niemnem, w miejscu, gdzie tworzy on malownicze meandry, leżą Birsztany (Birštonas). Otoczone sosnowymi lasami miasteczko szczyci się łagodnym klimatem, doskonałym zwłaszcza dla osób zmęczonych wielkomiejskim gwarem, znerwicowanych i przepracowanych. Już w średniowieczu była tu nadniemeńska warownia. Okolica stanowiła ulubione miejsce polowań wielkich książąt litewskich. Kiedy w XIX w. odkryto złoża borowiny i źródła wody mineralnej, Birsztany stały się miejscowością uzdrowiskową. Leczy się w  nich schorzenia reumatyczne, kardio­ logiczne, endokrynologiczne i przewodu pokarmowego oraz nerwice. Wody mineralne przypominają druskiennickie. Obecnie jest tutaj 13 ujęć. Największą renomą cieszą się wody Vytautas, Birutė, Akvilė oraz Versmė i Vaidilutė. Birsztany są mniej znanym w Polsce litewskim uzdrowiskiem. Miasteczko postawiło na terapię bawarskiego księdza Sebastiana Kneippa (1821–1897), wielkiego zwolennika hydroterapii. W centrum (w tzw. Ogrodzie Kneippa) urządzono dostępną dla wszystkich ścieżkę – używaną jednak głównie latem – z różnej wielkości kamykami, piaskiem i zbiornikami z zimną wodą. Niedawno otwarto nową pijalnię w parku Witolda (Vytauto parkas) w zbudowanym za unijne fundusze pawilonie Birutės vila. Z darmowych inhalacji z użyciem solanki bogatej w magnez, wapń i cynk korzystają mieszkańcy i przyjezdni. Z myślą o terapii wziewnej powstały również podświetlane tężnie w głównym miejskim parku, na które pomysł podpatrzono w niemieckim Baden-Baden. Birsztany ze swoim mikroklimatem, wodami mineralnymi i borowinami są idealnym miejscem zarówno dla osób chorych, jak i zdrowych, dbających o swoją kondycję i odporność. Wielu rodziców przyjeżdża tu z dziećmi, aby wzmocnić ich system immunologiczny. Pobyt w tym uzdrowisku to właściwie nieustające inhalacje. Tak w  położonym w środku kurortu sosnowym parku, jak i praktycznie wszędzie w miasteczku obowiązuje zakaz palenia. Na kuracjuszy poza zabiegami

WIOSNA 2019

i piciem wody mineralnej czeka tutaj wiele atrakcji. Mogą wybrać się na pobliską Górę Witolda (Vytauto kalnas), popływać łódką po Niemnie, pojeździć konno lub na rowerze po pobliskich lasach oraz spojrzeć na okolicę z lotu ptaka podczas organizowanych przez Oreivių Klubas Audenis lotów balonem. Co dwa lata w ostatni weekend marca w uzdrowisku odbywa się najstarszy na Litwie Międzynarodowy Festiwal Muzyki Jazzowej Birsztany (istniejący od 1980 r.). Poza tym można wybrać się stąd na  wycieczkę do niedalekiego Kowna albo Wilna i Trok. W oddalonym o kilka kilometrów mieście Preny (lit. Prienai) stoi drewniany, neobarokowy Kościół Objawienia Pańskiego z cennym wyposażeniem wnętrza. Co dość istotne, od polskiej granicy dzieli Birsztany jedynie ok. 85 km.

WYPOCZYNEK NAD MORZEM Litewskie wybrzeże Bałtyku przyciąga wyjątkowym mikroklimatem, cudowną przyrodą i bogatą historią. Największym i najpopularniejszym nadmorskim uzdrowiskiem Litwy jest Połąga (Palanga). Ponad pół miliona kuracjuszy i turystów przybywa do niej w ciągu roku na leczenie i wypoczynek. Ta dawna rybacka wioska to obecnie nowoczesny kurort, w którym mieszka na stałe nieco ponad 15 tys. ludzi. Pierwsze pensjonaty i wille dla kuracjuszy wybudowali tu Tyszkiewiczowie, dawni właściciele Połągi (w latach 1824–1940). Zatrzymywało się w nich wielu znakomitych gości, takich jak Stanisław Witkiewicz, Henryk Sienkiewicz, Lucjan Rydel, Tadeusz Miciński, Leon Wyczółkowski, Aleksander Zelwerowicz czy Władysław Reymont. O tym, że Adam Mickie­ wicz spędzał w  tym miejscu dwukrotnie wakacje (w pierwszej połowie lipca 1821 r. i latem 1824 r.), przypomina ulica jego imienia. Główna ulica Połągi, Jono Basanavičiaus gatvė (na cześć Jonasa Basanavičiusa – lekarza, redaktora naczelnego pierwszego czasopisma wydawanego w języku litewskim – Aušry), prowadzi wprost na prawie pół­kilometrowe molo w kształcie litery L, zawsze oblegane przez tłumy turystów. Niedaleko niego znajduje się nadmorska rzeźba Juraty (Jūratė) i Kastytisa. Według legendy bogini Morza Bałtyckiego Jurata mieszkała w pałacu z bursztynu na dnie morskim. Zabie­rała do niego swojego ukochanego Kastytisa, rybaka. Perkun (Perkūnas), ojciec bogini, zniszczył jednak pałac i utopił jej kochanka, a fale ponoć do dzisiaj wyrzucają na brzeg kawałki bursztynowej rezydencji Juraty.

BURSZTYNY W PAŁACU Pierwszą przystań w  Połądze kazał zbudować już w latach 80. XIX w. hrabia Józef Tyszkiewicz. Jego syn Feliks zlecił wzniesienie neorenesansowego pałacu, który do dziś stoi w otoczeniu rozległego założenia parkowego. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości w marcu 1990 r. spadkobierca rodu, Alfred Tyszkiewicz, zrzekł się posiadłości na rzecz miasta, a jego władze nadały mu siedem lat później honorowe obywatelstwo Połągi. Dzisiaj w  pałacu znajdującym się na terenie ogromnego, niemal 100-hektarowego parku mieści się Muzeum Bursztynu (Palangos gintaro muziejus) z ciekawymi okazami inkluzji – zatopionymi w żywicy komarami, pająkami i innymi stworzeniami. Na wystawie pokazane są też bursztynowe dzieła artystów jubilerów. Przed pałacem stoi rzeźba Chrystusa przypisywana Bertelowi Thorvaldsenowi (1770–1844), twórcy warszawskich pomników Mikołaja Kopernika i  księcia Józefa Poniatowskiego.

PARKOWE SERENADY Park wokół pałacu Tyszkiewiczów stworzył słynny francuski architekt krajobrazu Édouard François André (1840–1911). Spędził w Połądze trzy lata, kierując pracami, a wiele z 500 rodzajów drzew i krzewów sprowadził m.in. z Berlina i Królewca. Od południa rezydencję otacza rosarium (ogród różany), w którym latem gromadzą się goście słuchający koncertów. Największą sławą cieszy się cykl Nakties serenados, czyli Nocne serenady, wspaniałe wieczory muzyki klasycznej, organizowane na przełomie lipca i sierpnia już od 1970 r. Tradycją jest, że koncert zawsze rozpoczyna Eine kleine Nachtmusik Wolfganga Amadeusza Mozarta, a kończy Symfonia pożegnalna Józefa Haydna. W parku na Górze Biruty stała niegdyś świątynia, w  której płonął wieczny ogień strzeżony przez kapłanki dziewice (vaidilutė). Jedną z nich, Birutę, porwał do Trok książę Kiejstut (została potem matką m.in. wielkiego księcia Witolda).

BOGOWIE NAD ŚWIĘTĄ Na północ od Połągi (choć w granicach administracyjnych jej obszaru miejskiego), blisko granicy z Łotwą, leży Šventoji, czyli Święta. Tę samą nazwę co letnisko nosi też tutejsza rzeka. W  pobliżu Sveikatos centras ,,Energetikas” znajduje się pogańskie sanktuarium i obserwatorium paleo­ astronomiczne Žemaičių Alka. Na szczycie wydmy stoją drewniane rzeźby – dzieła 


©© BIRŠTONO TURIZMO INFORMACIJOS CENTRAS

©© BIRŠTONO TURIZMO INFORMACIJOS CENTRAS

107

SS Uzdrowisko Birsztany tonie wiosną w zieleni

TT Idealne na spacer drewniane molo w Połądze

TT Okaz inkluzji z kolekcji Muzeum Bursztynu

TT Wzniesioną pod koniec XIX w. połąską rezydencję rodziny Tyszkiewiczów otacza piękny park

©© www.realisbeautifulstock.lt

©© Palangos turizmo informacijos centras

©© Ala Micuła

SS Baseny przeznaczone do terapii Kneippa

WIOSNA 2019


©© Palangos turizmo informacijos centras

108 EUROPODRÓŻE

SS Zabudowania historycznego obszaru Kłajpedy

©© Klaipėdos turizmo ir kultūros informacijos centras

SS Drewniane rzeźby na wzgórzu Birutė należącym do pogańskiego kompleksu Žemaičių Alka

SS Łodzie zacumowane wzdłuż brzegów płynącej przez centrum Kłajpedy rzeki Danga (Danė)

ludowych rzeźbiarzy litewskich. Słupy kilkumetrowej wysokości zostały poświęcone pogańskim bogom, takim jak Perkun (Perkūnas) – władca piorunów, Žemyna – bogini ziemi, urodzajów i dostatku, Velnias – rogaty diabeł, Ondenis i Łada (Lada). Sam kompleks leczniczo-wypoczynkowy Sveikatos centras ,,Energetikas” zbudowano tak blisko morza, że w czasie silniejszego wiatru w pokojach słychać szum fal. Można również podziwiać je z balkonów. Na plażach nie ma tłoku, dlatego warto przyjechać tu nie tylko na typową kurację, lecz także zwykły wypoczynek nad wodą.

BAŁTYCKI PORT Położona ok. 30 km od Połągi Kłajpeda, czyli dawny niemiecki Memel, jest głównym portem Litwy oraz uznanym i lubianym

WIOSNA 2019

nadbałtyckim uzdrowiskiem. Za początek historii miasta przyjmuje się zajęcie przez Krzyżaków istniejącej w tym miejscu osady rybackiej i wzniesienie przez nich zamku (Memelburg). Przez centrum płynie rzeka Danga (Danė). Historyczny obszar Kłajpedy (Stare Miasto) jest raczej niewielki, a znaczna część domów to rekonstrukcje. Warto jednak zwrócić uwagę na hanzeatycki charakter miasta. Jego cechą szczególną są domy z muru pruskiego. Takie budownictwo było popularne w pierwszej połowie XIX w. Najładniejsze tego typu domy znajdują się między ulicą Vandens (Didžioji Vandens gatvė) i placem Rynkowym (Turgaus aikštė). Sercem miasta jest plac Teatralny (Teatro aikštė). W 1912 r. zbudowano tutaj fontannę ku czci urodzonego w Kłajpedzie niemieckiego poety i profesora Uniwersytetu

Albrechta w Królewcu (Albertyny) Simona Dacha (1605–1659). Zdobi ją rzeźba przedstawiająca młodą, bosą dziewczynę – opiewaną przez niego postać. Mieszkańcy miasta nazywają ją Taravos Anikė, od wiersza poety o tym tytule. Amatorzy turystyki aktywnej mogą m.in. uprawiać rozmaite sporty wodne i  grać w golfa oraz korzystać z bezpłatnych tras biegów na orientację czy odbywać wycieczki piesze i rowerowe. Nadmorski Szlak Rowerowy ma blisko 220 km. Znajdziemy też sporo propozycji dla rodzin. Organizuje się tu loty widokowe czy paralotnią oraz skoki ze spadochronem. Można wybrać się do Litewskiego Muzeum Morza (Lietuvos jūrų muziejus) z akwarium i delfinarium, a w pobliskim DINO.LT Parkas Radailiai zobaczyć ponad 40 ruszających się modeli dinozaurów. Przemieszczanie się między malow-


©© Andrius Pelakauskas

©© www.realisbeautifulstock.lt

109

SS Powstała z pięciu wiosek Neringa jest dziś chętnie odwiedzanym ośrodkiem wypoczynkowym

niczymi miejscowościami położonymi nad Zalewem Kurońskim ułatwiają szybkie tramwaje wodne.

STYNKI I PTAKI Przysmakiem w nadmorskich restauracjach jest stynka (po litewsku stinta), mała ryba, której mięso ma charakterystyczny zapach świeżego ogórka. Jej wiosenne połowy świętuje się, urządzając tańce i wspólne grillowanie na ulicach i podwórkach. Na dłuższy odpoczynek warto również zatrzymać się przy ujściu Niemna do Zalewu Kurońskiego. Rzeka tworzy tu sporą deltę, którą od wieków zamieszkiwali rybacy. Dzisiaj ich domy w Rusi (lit. Rusnė) i pobliskich wioskach służą za wakacyjne dacze. Ten zakątek polubili także ornito­ lodzy. Odwiedzają oni znaną w  świecie stację ornitologiczną na przylądku Ventė

©© www.realisbeautifulstock.lt

©© Šilutės turizmo informacijos centro

TT Most prowadzący na wyspę Ruś w delcie Niemna

SS Utworzony w 1991 r. Park Narodowy Mierzei Kurońskiej chroni m.in. wysokie wędrujące wydmy

(Ventės ragas). Ze stojącej obok niej 11-metrowej latarni morskiej z 1863 r. roztacza się wspaniały widok na zalew i oddzielającą go od Bałtyku piaszczystą Mierzeję Kurońską, wąski (od 0,4 do 3,8 km szerokości) i długi (prawie 100 km) pasek lądu, którego północna część należy do Litwy, a południowa do Rosji.

MIĘDZY ZALEWEM A MORZEM Mierzeja Kurońska została wpisana w 2000 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jest unikatem ze względu na chyba największe w Europie ruchome wydmy. O jej wyjątkowości świadczy też fakt występowania na tym terenie ponad 300 gatunków ptaków i ok. 40 gatunków ssaków oraz 900 gatunków roślin. Na półwysep wypływają promy z portu w Kłajpedzie.

Prawie całą litewską część Mierzei Kurońskiej zajmuje kolejne uzdrowiskowe miasto – Neringa, utworzona w 1961 r. w wyniku połączenia pięciu wiosek (o nazwach Nida, Juodkrantė, Preila, Pervalka i  Alksnynė). W tym rejonie również rozciąga się królestwo najwyższych nad Bałtykiem ruchomych wydm (ich wysokość dochodzi do 68 m). Fascynujące pejzaże, oznaczone Błękitną Flagą plaże o białym piasku (w Nidzie i Juodkrantė) i nadmorski las ze stuletnimi drzewami – Neringa to idealne miejsce na letni wypoczynek i regenerację sił. Amatorzy aktywnej turystyki także nie będą się tutaj nudzić. W okolicy można jeździć konno i na wycieczki rowerowe, wspinać się na wydmy lub pływać po Zalewie Kurońskim wodo­ lotem czy łodzią rybacką albo uprawiać wind- i kitesurfing oraz żeglarstwo. 

WIOSNA 2019


110 EUROPODRÓŻE

wypoczynkowo-leczniczy kompleks w Druskiennikach

© GRAnD sPA lIEtUvA

TEKST PROMOCYJNY

S Pełen atrakcji kompleks Grand SPA Lietuva

W samym centrum uzdrowiska Druskienniki, w miejscu, gdzie Rotniczanka wpada do Niemna, leży oferujący moc atrakcji kompleks Grand SPA Lietuva. Jego goście mają do wyboru zakwaterowanie w hotelu Lietuva (3 gwiazdki z plusem; 179 pokoi), 4-gwiazdkowym hotelu Druskininkai (z 51 pokojami) czy jednym z 16 apartamentów Dzūkija (4 gwiazdki z plusem) z aneksem kuchennym, salonem, łazienką i tarasem z widokiem na malowniczą okolicę. Te dwa ostatnie obiekty wyposażono w przyjazne dla środowiska systemy klimatyzacji i ogrzewania z indywidualnymi panelami do sterowania.

S Park wodny zachęca do odprężenia się i zabawy

W Grand sPA lietuva znajdują się dwie restauracje, dwie kawiarnie i dwa bary, wszystkie oferujące potrawy kuchni europejskiej. W zależności od wybranego pakietu pobytowego personel kompleksu pomaga w dobraniu najbardziej odpowiedniego rodzaju wyżywienia (à la carte bądź bufet). Z okien położonej na ósmym piętrze hotelu lietuva panoramicznej restauracji „Keturi vėjai” rozpościerają się przepiękne widoki na kurort. to wspaniałe miejsce na romantyczny wieczór we dwoje. O zdrowie można zadbać w działającym w kompleksie centrum leczniczym, jednej z najnowocześniejszych placówek nie tylko na litwie, lecz także na terenie są-

WIOSNA 2019

siednich krajów nadbałtyckich. W ofercie ośrodka znajduje się aż 115 różnych usług medycznych. Wśród nich warto wymienić konsultacje różnego rodzaju lekarzy, diagnostykę funkcyjną, lecznicze kąpiele i prysznice, terapię Kneippa, masaże wodne i zwykłe, rozmaite zabiegi błotne oraz z zakresu kinezyterapii, krioterapii, refleksoterapii i haloterapii. Większość zabiegów wykonuje się z wykorzystaniem naturalnej wody mineralnej. funkcjonuje tutaj też klinika stomatologiczna z nowoczesnym wyposażeniem, w której pracują znakomici specjaliści w swojej dziedzinie i używa się materiałów dentystycznych najwyższej jakości. jej oferta obejmuje m.in. konsulta-

cje lekarskie, wykonywanie zdjęć rentgenowskich, stomatologię dziecięcą, leczenie kanałowe z ozonoterapią, odbudowę korony zęba i usługi z zakresu protetyki. Goście Grand sPA lietuva mogą liczyć w centrum leczniczym na specjalne ceny. Osoby chcące się zrelaksować zaprasza park wodny Grand sPA lietuva. Głębokie odprężenie zapewni wizyta w strefie saun. na amatorów zabaw w wodzie czekają długi basen do pływania, basen z falami morskimi i górską rzeką, atrakcje wodne przypominające wodospady oraz dostarczająca wielu emocji zjeżdżalnia. są tu też basen dla dzieci i mniejsza rodzinna zjeżdżalnia, jak

© GRAnD sPA lIEtUvA

GRAND SPA LIETUVA


© GRAnD sPA lIEtUvA

111

T Regenerujący bursztynowy masaż twarzy i ciała

© GRAnD sPA lIEtUvA

© GRAnD sPA lIEtUvA

© GRAnD sPA lIEtUvA

S W strefie relaksacyjnej można wygrzewać się na wygodnych leżakach w cieple sztucznego słońca

S Nowy dziecięcy park rozrywki „O kas čia?”

S Zabieg z wykorzystaniem borowiny sapropelowej

również jacuzzi. leczniczym kąpielom można się oddać w basenie z wodą mineralną. Dzieci w wieku do czterech lat korzystają z parku za darmo. W Grand sPA lietuva znajduje się także centrum spa z ofertą różnorodnych zabiegów upiększających i relaksujących. na szczególne zainteresowanie zasługuje jedyny w swoim rodzaju bursztynowy pokój ze specjalnym stołem do masażu. W gabinetach używa się profesjonalnych kosmetyków wysokiej jakości, które można również kupić na miejscu. Z myślą o rodzinach z dziećmi powstał z kolei park rozrywki „O kas čia?” (po polsku „Co to takiego?”). Zajmuje on powierzchnię

ponad 1 tys. m2, a jego królową jest żyrafa Ore. na najmłodszych czeka w nim mnóstwo atrakcji rozwijających wyobraźnię i sprawność fizyczną. Wizyta w parku dostarcza wspaniałych wrażeń. Centrum konferencyjne w Grand sPA lietuva to świetne miejsce na zorganizowanie seminariów czy szkoleń oraz innego typu imprez firmowych. Do dyspozycji zainteresowanych oddano tutaj siedem sal różnej wielkości. Łącznie są w stanie pomieścić do 890 osób. Wyposażono je w nowoczesny sprzęt do prowadzenia spotkań (w tym system wspomagania słuchu z pętlą indukcyjną dla słabo słyszących).

Malowniczo położony kompleks wypoczynkowo-leczniczy w Druskiennikach ma jeszcze jedną ważną zaletę. Otrzymał w maju 2011 r. prestiżowy certyfikat Europespa nadawany przez European spas Association (EsPA). Grand sPA lietuva z całą pewnością warto odwiedzić!

www.grandspa.lt tel. +370 313 51 200 e-mail: reservation@grandspa.lt

WIOSNA 2019


112 EUROPODRÓŻE

MAŁA CHORWACJA na wielkie wakaCje agnieszka i wojCieCh tylusiowie www.crolove.pl

WIOSNA 2019


© ChorwaCka wspólnota turystyCzna/zoran jelaCa

113

S Półwysep Prirovo (Prilovo) w miasteczku Vis na malowniczej wyspie o tej samej co ono nazwie

WIOSNA 2019


114 EUROPODRÓŻE

« Hasło promujące ten kraj przed kilku laty brzmiało: „Chorwacja – mały kraj na wielkie wakacje”. Kolejne – „Chorwacja pełna życia” – okazało się równie trafne. Polakom tej nadadriatyckiej republiki rekomendować nie trzeba. Co roku ściągają do niej na odpoczynek setki tysięcy naszych rodaków. »

J

ednak nie każdy zakochany w tym miejscu wielbiciel turkusowego Adriatyku i widowiskowych plaż ma świadomość, że Chorwacja to o wiele więcej niż leniwe tempo życia związane z letnimi upałami nazywane tu fjaką. Do tego kraju wraca się wielokrotnie i za każdym razem odkrywa jego kolejne atrakcje. Są tacy, którzy uważają, że Republika Hrvatska to podróżnicze czy turystyczne wyzwanie na lata. Ze względu na ukształtowanie terenu Chorwacja jest wprost stworzona do uprawiania turystyki aktywnej. Poza tym można tutaj też odbywać wyprawy kulinarne, odpoczywać w gorących źródłach czy wyruszyć na wycieczkę śladami bohaterów filmowych. To oczywiście nie wszystkie atrakcje małego kraju na wielkie wakacje.

BIAŁE ŻAGLE Podziwianie Chorwacji od strony morza to doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy nie gustują w zatłoczonych kurortach i plażach, którym marzą się dzikie wybrzeże, miejsca niedostępne z lądu i możliwość nawigowania między niezliczonymi wyspami, wysepkami i skałami. Popularne w tym kraju żeglarstwo ma swoje plusy i minusy. Na pewno nie jest to raj dla starych wilków morskich, dla których kilkumetrowe fale stanowią codzienność. Świetnie natomiast odnajdą się tu osoby dopiero rozpoczynające przygodę z żeglowaniem po otwartych akwenach. Ponieważ najczęściej jachty czarteruje się na miejscu, przed podjęciem ostatecznej decyzji warto zadać sobie kilka kluczowych pytań, m.in. o możliwą do przyjęcia cenę wynajmu łodzi, najlepszą dla nas datę i trasę rejsu oraz sens robienia zakupów na wyprawę w Polsce.

Z WIATREM Amatorzy wind- i kitesurfingu doskonałe warunki do uprawiania tych sportów znajdą np. w środkowej części Dalmacji. W miasteczku Omiš (ok. 25 km na południowy wschód od Splitu) funkcjonuje szkoła wind­

WIOSNA 2019

surfingu Tramontana prowadzona przez Polaków. W zależności od zainteresowania pracuje tutaj od dwóch do pięciu instruktorów. Omiš to idealne miejsce dla początkujących. Nawet 300 m od brzegu bywa tu dość płytko, a dzięki wiatrom termicznym wiejącym z dużą regularnością (rankiem występuje mniej stabilna, bardzo mocna bura; w południe zaczyna wiać równolegle do brzegu stabilny mistral, który ok. godz. 14.00–15.00 stwarza warunki do pływania ślizgowego) i płaskiej wodzie swoje umiejętności mogą doskonalić nawet całkowici nowicjusze. Tramontana oferuje kursantom żagle różnej wielkości: od zupełnie małych, o powierzchni 0,8 m2 (idealnych dla młodszych dzieci), po bardziej okazałe, osiągające 7,8 m2. Udostępniane deski mają wyporność od 101 l do aż 240 l. Z  doskonałych warunków wietrznych słynie także południowa część Dalmacji. W miejscowości Kućište na półwyspie Pelješac znajduje się działająca od 2001 r. szkoła wind- i kitesurfingu Surfclub. Ją również prowadzi grupa Polaków. Można tutaj też spróbować swoich sił w wakeboardingu. Trzecim idealnym miejscem do uprawiania windsurfingu są okolice ujścia rzeki Nere­twy do Adriatyku, a dokładniej nie­ wielkiej miejscowości Blace. W jej pobliżu istnieje od 2014 r. polska szkoła kite- i wind­ surfingowa Surfflow. W rejonie tutejszej zatoki wieje wiatr idealny dla początkujących. Piaszczyste dno morza opada łagodnie. Do tego nawet 50 m od brzegu nie jest tu zbyt głęboko. Przy szkole znajduje się kemping, który może być dobrą bazą wypadową na wycieczki do Dubrownika czy Bośni i Hercegowiny.

POD WODĄ Przejrzyste, turkusowe wody Adriatyku, których temperatura latem wynosi średnio 25°C, wyspy i rafy z kanionami i jaskiniami, zatopione wraki oraz bogactwo pod­ wodnej fauny (kraby, homary, koniki morskie, ośmior­nice, rozgwiazdy, ryby…) i flory sprawiają, że Chorwacja uchodzi za mekkę

TT Kursanci szkoły Tramontana podczas lekcji

miłośników nurkowania. Na wielu wyspach istnieją bazy nurkowe prowadzone przez Polaków (m.in. na Visie, Hvarze, Krku, Braču, Murterze czy Pagu). Szkoły oferują pełen zakres kursów dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz prowadzą wypożyczalnie sprzętu. Często zarządzają własną bazą noclegową i infrastrukturą umożliwiającą wybranie się na wczasy nurkowe całą rodziną. Podczas podwodnych eskapad warto odwiedzić szczególnie niektóre miejsca. U wybrzeży Visu można oglądać wraki statków Teti czy Vassilios T. Sąsiednia wyspa Biševo przyciąga Błękitną Jaskinią (Modra špilja). Oprócz nurków dostęp do groty mają tylko łodzie Centrum Morskiego Komiža (Nautički centar Komiža) przypływające tu z turystami. W pobliżu Hvaru do najciekawszych atrakcji zalicza się 30-metrowy tunel przecinający


©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/denis peros

©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/indux media doo

115

SS Nurkowanie wrakowe w Morzu Adriatyckim

©© Tramontana/www.tramontana.com.pl

©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/zoran jelaca

SS Miasto Omiš leżące nad Adriatykiem przy ujściu rzeki Cetiny tworzącej spektakularny kanion

półwysep Kabal, z wejściem na głębokości 9 m i porośniętą pomarańczowymi gorgoniami ścianą przy wyjściu na głębokości 17 m, czy 200-metrową ścianę z potężnymi filarami, między którymi przemieszczają się kolorowe ławice ryb, usytuowaną niedaleko plaży Tatinja. Nurkowie bywający na Pagu polecają 60-metrowy wrak statku Golija oraz wrak Tabinja niedaleko wyspy Dolin. Warto również zobaczyć Jęzor św. Marka, czyli podwodne urwisko. Obowiązkowym punktem programu podczas nurkowania w rejonie Krku jest z kolei wrak Peltastis.

Z POZIOMU MORZA Jeżeli Chorwacja podziwiana od strony wody pociąga nas coraz bardziej, interesująca wyda nam się na pewno informacja, że np. Dubrownik można zwiedzać także z po-

SS Wnętrze Błękitnej Jaskini usytuowanej na wschodnich brzegach wapiennej wyspy Biševo

ziomu morza. U stóp fortu Lovrijenac (o którym jeszcze będzie mowa) znajduje się baza kajakowa. Wynajętym kajakiem odbędziemy wycieczkę z przewodnikiem. Dwuosobowe łódki w tęczowych kolorach (obserwowanie ich z wysokości, np. ze schodów wiodących do fortu, to bardzo przyjemne doznanie estetyczne) mają do pokonania ok. 7-kilometrową trasę. Po drodze można odwiedzić m.in. widowiskową grotę na wyspie Lokrum i plażę ukrytą w wielkiej jaskini. Dubrownik podziwiany z morza wydaje się naprawdę ogromny.

BYSTRY NURT Spływ pontonem rzeką Cetiną (Rafting Cetina) to kolejny sposób na aktywne spędzenie urlopu w Chorwacji. Trasa ma 12 km

długości i charakteryzuje się odcinkami o różnym stopniu trudności. Na początku nurt rzeki jest łagodny. Po drodze można podziwiać krajobrazy, robić zdjęcia, nagrywać filmy. Pół godziny po wyruszeniu z bazy w wiosce Penšići koło miejscowości Omiš uczestnicy spływu zaczynają dostrzegać mniej przyjazne oblicze Cetiny. Nurt staje się rwący, z dna wyłaniają się skały. Kolejne pół godziny później rzeka znów się uspokaja, można zatrzymać się, pospacerować po płyciźnie i się wykąpać. Podczas pokonywania następnego odcinka na trasie pojawiają się trudności, dlatego pontony przejmują profesjonalni sternicy płynący z uczestnikami raftingu. Ci ostatni mogą ten fragment szlaku przejść brzegiem lub zanurkować do jaskini. Wybór zwykle uzależniony bywa od 

WIOSNA 2019


116 EUROPODRÓŻE pogody. Ostatni odcinek trasy jest średnio trudny, a na końcu najodważniejsi mają szansę wykonać widowiskowy skok ze skały wprost w nurt Cetiny.

©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/ivo biocina

SS Dubrownik i wyspę Lokrum można zwiedzać też z poziomu morza podczas wycieczki kajakami

SS Dostarczający mnóstwa wrażeń spływ pontonem z wartkim nurtem Cetiny w okolicach Omiša

©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/aleksandar gospic

Wielbicieli jazdy na rowerze, zwłaszcza górskim lub trekkingowym, zaprasza półwysep Istria. To właśnie tutaj 123-kilometrową trasę kolejki wąskotorowej Parenzana zaadapto­wano na potrzeby turystycznego szlaku pieszo-rowerowego. Linia biegnąca z Triestu do Poreču działała w  latach 1902–1935 i docierała do 33 miejscowości na Istrii (tereny te należały do 1918 r. do Austro-Węgier, a potem do Włoch). W setną rocznicę otwarcia kolejki zapadła decyzja o  przekształceniu drogi żelaznej w  turystyczną. Parenzana nadal łączy więc ludzi i kraje (Włochy, Słowenię i Chorwację), ale nie kursują już tutaj wagony z pasażerami, a rowerzyści ze sporym doświadczeniem w  terenie („Parenzana – Trasa zdrowia i  przyjaźni” wije się wśród skał i  lasów, przecina mosty i wiadukty, wąwozy i doliny rzek, prowadzi tunelami przebijającymi góry) oraz dobrą kondycją. Doskonałą infrastrukturą rowerową szczyci się region Međimurje położony na granicy Chorwacji, Węgier i  Słowenii. Chorwaci nazywają ten obszar Regionem Kwiatów. Mnóstwo tu winnic i sadów, a bio­ różnorodność zachwyca na każdym kroku. Warto wiedzieć, że przez terytorium kraju poprowadzono trasy rowerowe sieci EuroVelo, które łączą całą Europę. Przebiegają tutaj szlaki EuroVelo 6 (Ocean Atlantycki – Morze Czarne, bardziej znany jako Trasa Dunajska), EuroVelo 13 (Trasa Żelaznej Kurtyny), EuroVelo 8 (Trasa Śródziemno­morska) i  EuroVelo 9 (Bałtyk – Adriatyk, wiodący z Gdańska do Puli, o długości 1930 km).

©© Agnieszka Kolasińska-Tyluś/Wojtek Tyluś/Blog CroLove.pl

NA DWÓCH KÓŁKACH

W GÓRACH W Chorwacji znajdziemy wszystkie rodzaje ukształtowania terenu. Góry niższe i przyjaźniejsze piechurom – jak masyw Učka na Istrii (ze szczytem Vojak na czele – 1396 m n.p.m. lub 1401 m n.p.m.) – oraz wyższe i wymagające lepszego przygotowania kondycyjnego i sprzętowego – jak Góry Dynarskie (z najwyższym punktem w kraju – Dinarą – 1831 m n.p.m.) – to idealne obszary do uprawiania trekkingu i pieszych wycieczek. Jeśli na początek chcemy wybrać ciekawą trasę o średniej trudności, godny polecenia wydaje się Szlak Siedmiu Wodospadów (Buzet – Istarski Vodovod – Favorit – Selca –  Glistonija – Kuhari – Kotli – Buzet). Ma

WIOSNA 2019

SS Dawny most kolejowy na trasie Parenzany wykorzystywany obecnie jako szlak pieszo-rowerowy

ok. 15 km długości, a podzielono go na dwa etapy. Do pięciu z siedmiu wodo­spadów dotrzemy podczas wyprawy pierwszym odcinkiem. Druga część wiedzie do punktu startu (miasteczka Buzet na Istrii) przez lekkie

wzniesienia. Szlak można pokonać nawet w upał, bo jego znaczny fragment prowadzi przez las. Oprócz wodospadów oczy cieszyć będą na nim kamienne mosty, nieczynne młyny, pozostałości kopalń oraz… winnice.


117

©© Agnieszka Kolasińska-Tyluś/Wojtek Tyluś/Blog CroLove.pl

Rancho Ramarin pod miastem Slavonski Brod zaprasza m.in. na jazdę konną, pyszne lokalne jedzenie i wino, a także… nad staw w kształcie konia. Dla turystów naj­ciekawsza jest jednak możliwość poznania pięknego i  spokojnego konia Siriusa, który zagrał z Mariem Mandžukićem w spocie reklamującym Chorwację w 2018 r. Warto odwiedzić też stadninę koni w mieście Đakovo. Została założona w 1506 r. Jest jedną z najstarszych w Europie. Konie lipicańskie (lipicany) hodowano tu od początku XIX w. Dzisiaj, jako Państwowa Stadnina Đakovo, zarządza dwoma obiektami nastawionymi na hodowlę i selekcję. Najpierw warto zajrzeć do oddalonej o  kilka kilometrów od Đakova miejscowości Ivandvor, gdzie konie mogą korzystać z obszaru o powierzchni kilkudziesięciu hektarów. Drugi obiekt znajduje się w sercu miasta. Prócz stajni na jego terenie jest m.in. hala przeznaczona do ujeżdżania.

©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/ivo biocina

SS Kaskady na Szlaku Siedmiu Wodospadów wytyczonym koło miasteczka Buzet na półwyspie Istria

SS W Państwowej Stadninie Đakovo w Slawonii hoduje się słynne konie lipicańskie (lipicany)

KONNE PRZEJAŻDŻKI W całej północnej części kontynentalnej Chorwacji bardzo popularna jest hodowla koni. Godne polecenia stadniny działają np.  w  regionie Slawonia. Mniej więcej

3,5 km od miejscowości Vinkovci znajduje się Klub jeździecki „Eohippus” (Konjički klub „Eohippus”). Sześć tutejszych koni przygotowano specjalnie do pracy z dziećmi i dorosłymi oraz osobami niepełnosprawnymi.

PODRÓŻE KULINARNE Chorwacja kojarzy nam się z tradycyjnymi śródziemnomorskimi smakami – owocami morza, rybami, winem, oliwą, serami. Każdy jej region ma swoje charakterystyczne specjały, ale podczas podróży kulinarnej warto spróbować również potraw typowych dla całego kraju. Do tych ostatnich zalicza się burek, czyli rodzaj placka z ciasta filo (lub yufka) wypełnionego nadzieniem z mięsa mielonego, białego sera bądź szpinaku. Jego nazwę wywodzi się od tureckiego rdzenia bur-, oznaczającego „zawijać”, „zakręcać”. Burek można kupić w całej Chorwacji i zawsze będzie smakował trochę inaczej. Jeśli wybieramy się na Istrię, powinniśmy zajrzeć do miasteczka Buzet. Lasy w jego okolicy pełne są białych i czarnych trufli, które uchodzą za prawdziwy smakołyk w skali światowej. Co roku na przełomie września i  października w  Buzet odbywają się Dni Trufli. Rozpoczynają się od przyrządzenia gigantycznej jajecznicy z ponad 2 tys. jaj i 10 kg tych wyjątkowych grzybów. W Slawonii koniecznie trzeba spróbować kulenu. To chuda, ostra kiełbasa bez dodatku pieprzu. Jest najbardziej renomowanym i cenionym wyrobem wędliniarskim w tej części Chorwacji, chronionym certyfikatem produktu regionalnego UE. Kiełbasę przygotowuje się z najlepszych kawałków mięsa wieprzowego oraz mielonej papryki, czosnku i soli. Czas dojrzewania wynosi około pół roku. Kulen robi się podczas jesiennego świniobicia. 

WIOSNA 2019


118 EUROPODRÓŻE Kolejny smakołyk zasługujący na zainteresowanie to paški sir, czyli ser owczy z wyspy Pag. Sprzedaje się go w charakterystycznych 2,5-kilogramowych blokach. Jest twardy, słony i pikantny. Swój niepowtarzalny ziołowy smak oraz kolor zbliżony do złota zawdzięcza diecie wypasanych na Pagu owiec – żywią się one silnie zasoloną roślinnością oraz szałwią, rozmarynem i tymiankiem. Paški sir dojrzewa przez 6 do 12 miesięcy. Kupić go można m.in. w Splicie, Zagrzebiu, Zadarze, Rijece, Puli czy Dubrowniku. Spróbować warto też z pewnością chorwackiej suszonej szynki pršut. Także ona chroniona jest certyfikatem produktu regio­ nalnego UE. Na koniec należy wspomnieć jeszcze o rybach i owocach morza. Na potrawy z nich można się zdecydować właściwie wszędzie w kraju. Ryby, homary, krewetki, małże czy ośmiornice w każdym miejscu będą smakowały nieco inaczej, ale zawsze znakomicie. Z najlepszych win w Chorwacji (i nie tylko) słynie z kolei półwysep Pelješac w południowej części dalmatyńskiego wybrzeża. Jeśli ktoś nie próbował jeszcze takich rodzajów jak dingač, plavac, postup czy pošip, powinien szybko nadrobić zaległości. Duży wpływ na smak i bukiet win ma z pewnością ukształtowanie terenu oraz nasłonecznienie. Dzięki sprzyjającym warunkom oprócz winorośli uprawia się tu też oliwki. Również stąd (jak i z wyspy Brač) pochodzi jedna z naj­ lepszych oliw (maslinovo ulje) w kraju.

DLA ZDROWIA Z każdym rokiem w  Chorwacji przybywa obiektów z  najwyższej jakości ofertą zabiegów spa i wellness. W północnej części kraju znajdują się liczne termy. Mniej więcej 50 km na północny zachód od Zagrzebia, w regionie Zagorje, leży miejscowość Tuheljske Toplice, słynąca ze źródeł wód termalnych. Dzięki nim miejsce to stało się centrum spa i wellness kontynentalnej Chorwacji. Terme Tuhelj uchodzi za największy chorwacki kompleks basenów (miejscowa tzw. Wodna Planeta – Vodni planet – zajmuje ponad 5 tys. m² powierzchni). Tutejsza woda termalna ma temperaturę 32–33°C, bogata jest w związki siarki, które nadają jej charakterystyczny, dość nieprzyjemny zapach. Działa leczniczo w przypadku schorzeń dermatologicznych, układu oddechowego i sercowo-naczyniowego, a także chorób układu mięśniowo-szkieletowego. W oddalonej o ok. 7 km od Tuheljskich Toplic miejscowości Krapinske Toplice znajduje się kolejne uzdrowisko geotermalne.

WIOSNA 2019

Wody o temperaturze 39–41°C pochodzą z czterech źródeł. Charakteryzują się dużą ilością wapnia i magnezu. Zjeżdżają tu kuracjusze z  reumatyzmem, schorzeniami kręgosłupa i nerwowo-mięśniowymi, chorobami serca i naczyń obwodowych. Lecznicze kąpiele w uzdrowisku pomagają też w przypadku stanów pourazowych, działają korzystnie na osoby po zawale oraz przed zabiegami ortopedycznymi czy chirurgicznymi i neurochirurgicznymi w obszarze układu mięśniowo-szkieletowego i po nich. W najbardziej wysuniętej na północ części Chorwacji, w regionie Međimurje, w miejscowości Sveti Martin na Muri leży kompleks LifeClass Terme Sveti Martin. Historia tego miejsca sięga 1911 r., kiedy brytyjsko-węgierska firma poszukująca złóż ropy trafiła na źródło wysoko zmineralizowanej wody termalnej. Ośrodek składa się ze strefy krytych basenów, letniego parku wodnego, centrum wellness i restauracji. Znajduje się tutaj niewielkie pole golfowe z podgrzewaną murawą. Goście zatrzymują się w Hotelu Spa Golfer lub apartamentach Regina. W nowo­ cześnie wyposażonym centrum wellness można skorzystać z zabiegów wykonywanych przez wykwalifikowaną kadrę.

NA WYSPACH Chorwację nazywa się krajem tysiąca wysp, choć w chorwackiej części Morza Adriatyckiego znajduje się ich nieco więcej. Próba ustalenia dokładnej liczby nastręcza trudności. W  różnych źródłach pojawiają się rozmaite podziały. Jedni wyróżniają wyspy, wysepki i rafy, inni – wyspy zamieszkałe, bezludne, skały i rafy, jeszcze inni w ogóle nie dokonują żadnych rozgraniczeń i zadowalają się ogólnym stwierdzeniem, że wysp jest ponad tysiąc. Państwowy Urząd Statystyczny Republiki Chorwacji (Državni zavod za statistiku Republike Hrvatske) podaje, że do kraju należy 1246 wysp (zamieszkałych i niezamieszkałych), skał i raf. Dla turystów nie ma znaczenia dokładna liczba. Próba dotarcia do choć części z chorwackich wysp to już plan na kilka ładnych lat. Warto więc dokonać własnego subiektywnego podziału i metodycznie odhaczać kolejne punkty z naszej listy.

LAWENDOWE WSPOMNIENIA Najlepiej zacząć od wizyty na Hvarze, zwanym lawendową wyspą. Zanim dotrzemy do jego stolicy – ponad 4-tysięcznego miasta o takiej samej nazwie – czeka nas przejażdżka malowniczą, choć naprawdę krętą i niebezpieczną drogą. Jeśli zdecydujemy

udać się na Hvar promem z miejscowości Drvenik na Riwierze Makarskiej, dostaniemy się do Sućuraj, skąd wyruszymy na drugi (zachodni) kraniec lawendowej wyspy. Droga wznosi się tutaj coraz wyżej. Miejscami krajobraz jest nieco księżycowy, ale co rusz oczom podróżujących ukazują się sąsiednie wyspy i adriatyckie zatoki z iskrzącą się w słońcu wodą. Niemal do miasteczka Jelsa trasę znaczą odcinki ekstremalne – można odnieść wrażenie, że samochód nie zmieści się w pasie drogowym i runie w przepaść. Najtrudniej bywa, kiedy spotyka się pojazd zbliżający się z naprzeciwka. Pół biedy, jeśli prowadzi równie zestresowany turysta, gorzej, jeżeli to ktoś miejscowy jadący nieco zbyt szybko i na pamięć… Za Jelsą droga wyraźnie się poszerza i można odetchnąć. Wszystkie opisane niedogodności wynagradzają jednak nieziemskie widoki, fenomenalne zapachy (lawendy, drzew oliwnych, tymianku, rozmarynu) i dochodzące zewsząd cykanie cykad. Hvar ma niecałe 300 km2 powierzchni i ok. 11,5 tys. mieszkańców. To najbardziej słoneczna z  chorwackich wysp – słońce świeci tu średnio aż 2726 godz. w ciągu roku. Po drodze do jej stolicy koniecznie trzeba zatrzymać się w miejscowości Velo Grablje, bo w niej właśnie bije lawendowe serce Hvaru. Od schyłku lat 20. do początku lat 80. XX w. osada przeżywała okres swojej świetności, związany z uprawą lawendy i wytwarzaniem powstającego z niej olejku. Destylacja olejku lawendowego trwała kilka, a nawet kilka­ naście dni, i odbywała się przez całą dobę. Niestety, ogromne pożary trawiące Velo Grablje i okoliczne tereny pod koniec lat 80. położyły kres tym złotym czasom. Dziś, na pamiątkę dawnej świetności, na przełomie czerwca i lipca każdego roku odbywa się Festiwal Lawendy. Wioska odżywa na dwa dni. Podczas imprezy na straganach możemy kupić lokalne produkty, np. miody (lawendowe, rozmarynowe, szałwiowe), oliwę z oliwek, destylaty alkoholowe, wino i naturalne kosmetyki. Festiwal uświetniają koncerty, a także pokazy zbierania lawendy. Stolica wyspy wita przyjezdnych przepięknym historycznym centrum, portem jachtowym, wyjątkowo dorodnymi palmami oraz Twierdzą (Forticą) widoczną z każdego fragmentu miasta i będącą świetnym punktem widokowym do podziwiania pobliskich Wysp Paklińskich (Paklinski otoci, Pakleni otoci). Hvar zniewala kolorami: mozaika wszystkich odcieni bieli oraz błękitu i turkusu sprawia, że można się tutaj poczuć niemal jak w Grecji. Jeśli dodać do tego liczne 


©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/ivo biocina

©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/ivo biocina

119

SS Na chorwackim wybrzeżu spróbujemy znakomitych dań ze świeżych ryb i owoców morza

TT Uprawa winorośli w północnej części Međimurja

TT Okład z leczniczego błota termalnego, Terme Tuhelj

©© Visit Hvar/aleksandar gospic

SS Paški sir z Pagu wytwarzany z mleka owczego

©© Chorwacka Wspólnota Turystyczna/bojan haron markicevic

©© Terme Tuhelj

SS Okolice Velo Grablje – lawendowe serce Hvaru

WIOSNA 2019


© CHORWACKA WSPÓLNOTA TURySTyCZNA/VJEKO BEGOViC

120 EUROPODRÓŻE

S Jedna z urokliwych, krętych i wąskich uliczek w zabytkowym Starim Gradzie na Hvarze

S Port i historyczna zabudowa w mieście Krk

maleńkie zatoczki dla plażowiczów, gęstą sieć krętych uliczek, mnóstwo schodów i zaułki z widokiem na morze, trudno sobie chyba wymarzyć bardziej ekskluzywne miejsce na wypoczynek. Ceny również są ekskluzywne – kontynentalna część Chorwacji jest tańsza niż wyspy.

wrażenie. Obiekt wybudowano 37 m n.p.m. na skalistym półwyspie Lovrijenac między dwiema bardzo malowniczymi i działającymi na wyobraźnię zatoczkami. Miasto Qarth odegrała wyspa Lokrum nazywana przeklętą wyspą i wyspą miłości. Jest ona widoczna z murów obronnych Dubrownika czy wzgórza Srđ (ok. 415 m n.p.m.). Legenda głosi, że gdy ostatni przeor opuszczał w 1798 r. tutejszy klasztor benedyktyński, przeklął to miejsce, mówiąc, że każdy, kto spędzi na Lokrum noc, stanie się nieszczęśliwy. Podczas spaceru murami miejskimi koniecznie trzeba zwrócić uwagę na basztę Minčeta – serialowy Dom Nieśmiertelnych. Jeśli w poszukiwaniu kadrów z Gry o tron planujemy udać się poza Dubrownik, powinniśmy zawitać do Trogiru, Splitu czy Szybeniku (Šibeniku). Warto też zjechać z Magistrali Adriatyckiej i zajrzeć do miasteczka Ston na półwyspie Pelješac. Jemu także przypadła w serialu rola Królewskiej Przystani. Samo miasteczko szczyci się najdłuższymi murami obronnymi w Europie (obecnie 5,5-kilometrowymi). Również w Dubrowniku kręcono część ze scen do serialu Templariusze z 2017 r., oryginalnie emitowanego na kanale History. W kadrach pojawiły się mury obronne i fort Lovrijenac oraz zatoka Pile. Miasto posłużyło za scenografię do odegrania oblężenia Akki z 1291 r.

Na Hvar dostać się można jedynie promem. Na Krk – jedno z ulubionych miejsc wypoczynku Polaków – wjeżdża się przez spektakularny Krčki most o długości 1430 m. To właściwie dwa osobne mosty: pierwszy łączy wybrzeże z wyspą Sveti Marko, drugi Sveti Marko i Krk. Tuż za przeprawą witają podróżnych księżycowe krajobrazy i liczne zjazdy z głównej drogi wiodące ku skalistym zatoczkom. im dalej w głąb wyspy, tym okolica staje się bardziej przyjazna, a w samej stolicy – 6-tysięcznym Krku – czy jednym z najpiękniejszych chorwackich kurortów – Bašce – można w ogóle zapomnieć, że są tu nie tylko gwarne miasteczka, plaże oblewane lazurową wodą i porty. To pierwsze miasto szczyci się piękną starą zabudową oraz rozległym portem jachtowym z promenadą i dojściem do małej, ale świetnie usytuowanej latarni morskiej oraz plażami idealnymi dla rodzin z dziećmi. Baška zachwyca rozległą miejską plażą z widokiem na góry. Vela (Vela plaža), bo tak się nazywa, zaliczana jest do najpiękniejszych na świecie. Podobnie jak w Makarskiej trudno się tutaj zdecydować, czy to morze znajduje się w górach, czy też góry nad morzem. Zniewalające kolory wody, nieba i skał sprawiają, że można w tym miejscu siedzieć godzinami ze wzrokiem zawieszonym w przestrzeni. Jeśli wybieramy się na urlop całą rodziną, Baška będzie idealnym wyborem. Szeroki

WIOSNA 2019

NA EKRANIE Różnorodność krajobrazów, widowiskowe połączenie gór i morza, architektoniczne perełki z czasów antycznych i średniowiecznych sprawiają, że Chorwacja często pełni funkcję planu rozmaitych produkcji. Jeśli podróże śladami bohaterów seriali i filmów, podziwianie miejsc, które pojawiły się w kadrach, oraz porównywanie fikcji z rzeczywistością interesują kogoś bardziej niż plażowanie, turystyka sportowa czy kulinarna, powinien wybrać się na wyprawę w poszukiwaniu okolic oglądanych na ekranie. Wielbiciele amerykańskiego serialu Gra o tron przede wszystkim odwiedzają Dubrownik. Stolicę Siedmiu Królestw, czyli Królewską Przystań, odgrywały głównie zabudowania w obrębie staromiejskich murów. Schody prowadzące do Kościoła św. ignacego stały się schodami do Wielkiego Septu Baelora. Tło bitwy nad Czarnym Nurtem tworzyły kamienne fortyfikacje różnych miejsc w Dalmacji. Czerwoną Twierdzą był w rzeczywistości fort Lovrijenac. Na zwiedzających jego masywna bryła niemal całkowicie pozbawiona okien robi naprawdę niesamowite

T Park Narodowy Paklenica przypadnie do gustu osobom lubiącym wspinaczkę i trekking © CHORWACKA WSPÓLNOTA TURySTyCZNA/iVO BiOCiNA

ODPOCZYNEK NA PLAŻY

deptak jest znakomity na spacery, a mnogość różnych lokali gastronomicznych tuż przy plaży ułatwia organizację posiłków.


© CHORWACKA WSPÓLNOTA TURySTyCZNA/iVO BiOCiNA

121

Choć może się to wydawać zaskakujące, sceny do filmu Mamma Mia! Here We Go Again też kręcono w Chorwacji. Grecką wyspę Kalokairi (w pierwszej części była nią Skopelos w Grecji) tym razem zagrał chorwacki Vis. Kluczowe miejsce w historii, czyli zatoczka, do której przybija łódź z młodą Donną Sheridan (graną przez angielską aktorkę Lily James), to Zátoka Barjaška – podobno powstało tu aż ponad 70 proc. ujęć. Drogę do niej wybudowano specjalnie na potrzeby planu filmowego, podobnie jak charakterystyczne molo, po zakończeniu

prac nad produkcją rozebrane. W kadrze wielokrotnie pojawia się miasteczko Vis ze swoją śródziemnomorską zabudową. Prócz ekipy Gry o tron Dubrownik gościł także twórców takich filmów jak Robin Hood: Początek czy Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi. Bez problemu odnajdziemy w nich sceny, dla których tło stanowiła główna staromiejska ulica – Stradun (Placa). W latach 60. xx w. Chorwacja stała się amerykańskimi stepami. Przemieniono ją w ojczyznę Winnetou, tytułowego bohatera powieści niemieckiego pisarza Karola Maya.

Fani serii filmów ze szlachetnym wodzem indian z plemienia Apaczów muszą koniecznie odwiedzić Park Narodowy Paklenica czy kanion rzeki Zrmanji. Poza tym warto wspomnieć, że dworzec główny w Zagrzebiu (Zagrebački Glavni kolodvor) pojawił się w jednym z filmów kultowej serii o przygodach agenta 007, Jamesa Bonda (Pozdrowienia z Rosji). Z kolei w porcie w Splicie Franek Dolas w pierwszej części (Ucieczka) polskiej produkcji Jak rozpętałem drugą wojnę światową skacze ze statku do wody. 

WIOSNA 2019


122 eUroPoDrÓŻe

TOSKAŃSKIE

DOLCE FAR NIENTE aNNa kŁossoWska italiannawdrodze.blogspot.com

« „A tavola ’un s’invecchia”, czyli „Przy stole się nie starzeje”  – przekonuje w lokalnym dialekcie regionalne przysłowie.  Właśnie od posiłku z kieliszkiem wina warto zacząć podróż  po Toskanii. Niekoniecznie trzeba ruszać tropem zdyszanych grup,  w tempie „presto” zaliczających w letnim skwarze popularne zabytki:  Krzywą Wieżę w Pizie, Piazza del Campo w Sienie słynącej z wyścigu  konnego, Palio, czy Katedrę Matki Boskiej Kwietnej z kopułą  Filippa Brunelleschiego i tzw. Most Złotników, Ponte Vecchio,  we Florencji. Jest tu wiele innych miejsc do zobaczenia. » WIOSNA 2019


©© R. Ridi

123

TT Delektowanie się słynnym dolce vita w Toskanii

WW Toskańskie wzgórza ciągnące się aż po horyzont

TT Katedra w Sienie z 77-metrową kampanilą z 1313 r.

©© Dar1930/iStock/getty images

©© sborisov/iStock/getty images

©© SolStock/E+/getty images

SS Spiaggia di Sant’Andrea na zachodzie Elby

WIOSNA 2019


124 eUroPoDrÓŻe

T

oskania to jeden z największych włoskich regionów (ma niemal 23 tys. km² powierzchni i ponad 3,7 mln mieszkańców). Leży w górnej części Półwyspu Apenińskiego i rozciąga się wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego i Liguryjskiego. Na mapie przypomina nieco ludzką twarz zwróconą w stronę Wysp Toskańskich (również należących do tej historycznej krainy Italii) i francuskiej Korsyki. Wbrew pozorom ten słynny obszar Włoch, tak popularny wśród turystów, wciąż potrafi zaskakiwać. W toskanii romansująca z Napoleonem bonapartem maria Walewska ma twarz grety garbo, prawdziwi kowboje przemierzają niziny na swoich koniach, wzgórza oddychają parą, a rodzina agnellich, kojarzona nie bez powodu z koncernem Fiat, zażywa odpoczynku na piaszczystej plaży. o wszystkim tym, drodzy czytelnicy magazynu All Inclusive, dowiecie się, czytając bez pośpiechu ten artykuł. Avanti!

T Pierwszy fragment murów obronnych w Castiglione della Pescaia zaczęli wznosić Pizańczycy w X w.

OAZY DLA BOGATYCH Na tutejszym wybrzeżu można nie tylko plażować. W okolicy wiele się dzieje i dużo jest do odkrycia. Wyginam śmiało ciało do słońca na hotelowej plaży w Forte dei marmi, ciągnącej się jak okiem sięgnąć, należącej do najlepszych w regionie. Nieco denerwują mnie stabilimenti balneari, kompleksy kąpielowe z betonu, szatkujące kilometry piaszczystych przestrzeni. Z drugiej strony mam pod ręką wygodne przebieralnie, prysznice i bar z espresso, gelato, a nawet talerzem świeżych frutti di mare. to jednak dobry, ułatwiający bezpieczne leniuchowanie wynalazek, choć i do tych oaz dla zamożniejszej klienteli docierają bardziej obrotni przybysze z afryki

z podróbkami toreb od gucciego czy Prady. Bella borsa per bella donna – mówi smagły młodzieniec o modelowo wyrzeźbionym ciele i zagląda mi w oczy z nadzieją, że skuszę się na komplement o pięknej kobiecie. Już nauczył się bajerować od Włochów, spryciarz!

DZIEDZICE FORTUNY Na tej samej plaży z majaczącymi w tle dwutysięcznikami alp apuańskich (na czele z monte Pisanino – 1946 m n.p.m.), których wierzchołki często nawet latem pokrywa śnieg, kopał dołki przed laty gianni

SŁAWY UWIELBIAJĄ TOSKANIĘ

WIOSNA 2019

beach club, położony w sąsiedztwie plaży. Działa w nim znakomita restauracja i bogato wyposażony bar, a na plażowiczów czeka 48 eleganckich namiotów, są też wygodne kabiny na rzeczy osobiste. czasem można tu również posłuchać andrei bocellego na żywo. We wspomnianym lajatico znajduje się z kolei bocelli Farmhouse. Usytuowane w tej ma-

© WWW.il-Palagio.com

 Jeśli ktoś nigdy nie był w toskanii i po raz kolejny widzi artykuł ją wychwalający, może zacząć się zastanawiać, czy w tej ogromnej popularności nie ma przesady. czy jest prawdopodobne, że jakieś miejsce na ziemi, i to położone w samym centrum cywilizacji, a nie w zakątku nietkniętym ręką człowieka, potrafi wzbudzać tyle zachwytów… Niesamowity urok tego regionu Włoch to jednak nie Pr-owa wydmuszka. Najlepiej oczywiście przekonać się o tym samodzielnie, ale wątpiący powinni zwrócić uwagę na fakt, że wiele znanych osób dało się oczarować niezwykłej toskanii. W tej części italii (w niewielkiej miejscowości lajatico położonej ok. 45 km od Pizy) urodził się 22 września 1958 r. słynny śpiewak, tenor, kompozytor i producent muzyczny andrea bocelli. Dziś ma swoją willę w modnym kurorcie Forte dei marmi w prowincji lukka. Do rodziny bocellich należy poza tym tutejszy kompleks wypoczynkowy alpemare

S Okolica wokół Il Palagio, posiadłości Stinga

lowniczej miejscowości rodzinne gospodarstwo zaczął rozbudowywać dziadek słynnego śpiewaka (alcide). obecnie otaczają je uprawy winorośli, oliwek i zbóż zajmujące 120 ha. Na miejscu produkuje się wino marki bocelli. Do bocelli Farmhouse można przyjechać z jednodniową wizytą lub zatrzymać się tutaj na dłużej. toskania słynie z winnic. są one nieodłącznym elementem jej krajobrazu. W tym regionie Włoch posiadłość (z odrestaurowaną willą) i gospodarstwo ma także brytyjski muzyk sting. il Palagio, bo taką nazwę nosi obiekt, znajduje się w Figline valdarno w prowincji Florencja. Powstają tu wina, oliwa, miody i wędliny (salami i prosciutto). W il Palagio goście są mile widziani. to świetne miejsce na niezapomniany urlop. Wierny toskanii pozostaje również włoski projektant mody roberto cavalli. Urodził się 15 listopada 1940 r. we Florencji i w niej właśnie mieszka wraz ze swoją żoną.


©© Z ARCHIWUM MARII BANDONI, WWW.VILLACOSTA-TOSKANIA.PL

©© visit tuscany

125

SS Groteskowe figury z papier mâché na barwnej paradzie karnawałowej odbywającej się w Viareggio

©© Archive Toscana Promozione Turistica

©© Archive Toscana Promozione Turistica

SS Rozległa plaża w modnym kurorcie Forte dei Marmi

(Giovanni) Agnelli, wnuk założyciela firmy Fiat, a potem główny akcjonariusz motoryzacyjnego giganta. W Forte dei Marmi każde lato w Villi Costanza spędzali rodzice chłopca, Edoardo i Virginia. Gdy ojciec zginął w lipcu 1935 r. w katastrofie prywatnego samolotu, matka wdała się w romans z Curziem Malapartem, pisarzem i dziennikarzem, który od fascynacji faszyzmem ewoluował do zainteresowania maoizmem. Ponoć z powodu bolesnych wspomnień Gianni Agnelli sprzedał willę, czym zerwał na pół wieku rodzinne powiązania z Forte dei Marmi. W 2018 r. Andrea Agnelli, 42-letni wówczas prezes Juventusu i syn brata Gianniego, Umberta, nabył tutaj jednak inną posiadłość, położoną przy centralnej, luksusowej via Agnelli. To oznacza, że do Forte dei Marmi, gdzie od zawsze za wysokimi murami mieszkała włoska socjeta i wszystko musiało być chic, ściągać będzie jeszcze więcej gwiazd. Dlatego zapewne minionego lata objęto ściślejszą ochroną (patrolami z psami) nawet nie­strzeżoną plażę Le Dune, gdzie zresztą zachował się jakiś bunkier.

SS Malowniczy i dziewiczy półwysep Argentario oblewają wody Morza Tyrreńskiego i jeziora Orbetello

LENNON Z PAPIER MÂCHÉ Mniej więcej 10 km na północny zachód od wspomnianej Spiaggia Le Dune del Forte rozciąga się niemal równie piękna plaża Marina di Massa, też z Alpami Apuańskimi w tle. W kamieniołomach Massy i sąsiedniej Carrary wydobywa się od czasów etruskich biały marmur wykorzystywany jako materiał do wielu rzeźb i zdobiący największe zabytki nie tylko Toskanii i całych Włoch. W  odległości ok. 20 km na południowy wschód od Forte dei Marmi leży znane kąpielisko w Viareggio. Na jego szeroką, piaszczystą plażę miejscowi i turyści ściągają również w czasie karnawału, gdy głównym nadmorskim deptakiem suną platformy na kołach z gigantycznymi, groteskowymi figurami z  papier mâché. Oprócz zawsze obśmiewanych polityków w kółko zmieniającego się włoskiego rządu nie brakuje znanych na świecie postaci: jest John Lennon, Donald Trump, papież czy bohaterowie bajek. Uwielbiam ludyczny charakter tego wydarzenia i ogłuszającą kakofonię dźwięków.

Z każdego głośnika słychać inną muzykę, ale zawsze mam ochotę do pląsów pośrodku chodnika z  tłumem nieznanych mi osób, bo tylko w Italii czuję ten luz, tumiwisizm określany terminem ukutym przez Gabriela D’Annunzia: menefreghismo.

DZIEWICZA MAREMMA W lipcu lubię zjeżdżać do miasteczka ze słowem połów w nazwie – Castiglione della Pescaia – na Święto Ryb, Kalmarów i Ośmior­ nic (Sagra dei Pesci, Calamari e Polpo). Prosto z morza trafiają one na grille ulicznych stoisk. Przed zachodem słońca ustawiam się przy wbijającym się w ląd kanale, którym pełne kutry wpływają do portu. Ta słynąca z najpiękniejszych plaż w regionie tzw. toskańska Szwajcaria nadal ma w sobie coś z sennej atmosfery rybackiej miejscowości. Jestem już na południowym wybrzeżu Toskanii, w graniczącej z Lacjum Maremmie. Rowerem leśnym szlakiem wjeżdżam na teren parku (Parco Regionale della Maremma). Mijam butteri, tutejszych kowbojów na 

WIOSNA 2019


126 eUroPoDrÓŻe koniach, i docieram na dziewiczą plażę o niemal białym piasku, drobnym i delikatnym jak mąka. Żadnych stabilimenti balneari ani tłumów, tylko cisza i pusta przestrzeń granicząca z lazurem morza. Nade mną, na pokrytych zielenią skałach znajdują się ruiny jednej z kamiennych wież, które strzegły mieszkańców wybrzeża przed piratami i turkami. czyżbym była w raju…?

ELBA I DUCH CESARZA Elba kojarzy się oczywiście z Napoleonem  Bonapartem – odpowiada na moje pytanie jeden ze znajomych, z którymi wypoczywam we Włoszech. ale czy rzeczywiście wszystko na tej jednej z Wysp toskańskich kręci się wokół cesarza Francuzów? Po wejściu na pokład w porcie w toskańskim Piombino w mniej więcej godzinę docieramy na miejsce. Podróż promem w słoneczny dzień jest bajkowa – statek sunie po morzu tyrreńskim niczym po gładkiej autostradzie, a po drodze mijają nas jednostki czterech obsługujących tę trasę przewoźników (bluNavy, moby lines, corsica Ferries – sardinia Ferries i toremar). to pokazuje, jak dużą popularnością elba cieszy się wśród turystów. Z burty naszego promu uśmiechają się kolorowe postacie z bajek, wzbudzające emocje u dzieci, które szaleją na pokładzie, nie bacząc na różnice językowe dzielące ich ze współtowarzyszami rejsu. Popatrz mamo, biało-czerwona,  jak polska! – odzywa się kilkuletni smyk z mojej wycieczki. Jego głos przebija się między rykiem syreny cumującego statku a ogólnym harmidrem. Brawo Antku, rzeczywiście  Elba  ma  flagę  biało-czerwoną,  tyle że czerwony pas przecina białe pole na  skos, biegnie od góry ku dołowi, od lewej  do prawej, a znajdują się na nim trzy złote 

pszczoły – mówię i wskazuję na banderę powiewającą na lekkim wietrze na portowych zabudowaniach.

SPRINTEM NA FORTY Właśnie w miejscu, gdzie opuszczamy statek, w 12-tysięcznym miasteczku Portoferraio 4 maja 1814 r., schodził na ląd Napoleon bonaparte. Pokonany przez śniegi rosji, rozgromiony w bitwie narodów pod lipskiem, musiał zrzec się władzy. Zachował jednak dożywotnio tytuł cesarza, otrzymał roczny dochód 2 mln franków, a na siedzibę wygnania wybrał sobie elbę (warunki abdykacji potwierdził traktat z Fontainebleau). szybko stała się ona jego księstwem (Principato dell’isola d’elba). Dlatego po przybyciu nakazał, aby w najwyższym punkcie Portoferraio załopotała flaga z trzema złotymi pszczołami, nawiązującymi do symboliki dynastii merowingów – to za jej czasów państwo Franków było imperium obejmującym ziemie od renu po Pireneje. Napoleon bonaparte też śnił o potędze. Wyruszamy z Piazza della repubblica. Placem o tej nazwie szczyci się chyba każde włoskie miasteczko na pamiątkę faktu, że Włochy w 1946 r. z monarchii stały się republiką (decyzję podjęto na podstawie wyników głosowania w referendum). idziemy wzdłuż łuku nabrzeża okolonego pastelowymi domami, na wodzie kołyszą się luksusowe jachty i katamarany. Nie widać kryzysu drążącego italię. Wysoko przed nami, na skalistym cyplu pysznią się twierdze medyceuszy (Fortezze medicee) – Forte Falcone i Forte stella – jednych z licznych władców wyspy, która przez wieki przechodziła z rąk do rąk. Podobno pierwsi wylądowali na elbie argonauci, a pamiątką po mitologicznych uczestnikach wyprawy po złote runo

S Palazzina dei Mulini – rezydencja cesarza Francji

są ślady ich potu w formie czarnych plam na białych kamieniach zdobiących jedną z najpiękniejszych tutejszych plaż – ghiaie w Portoferraio.

POŁĄCZENIA PROMOWE NA WYSPY TOSKAŃSKIE

WIOSNA 2019

go najbardziej zaludnionego miasta toskanii, po Florencji i Prato) i Porto santo stefano (w prownicji grosseto), i docierają też na capraię, Pianosę i giglio. W sezonie letnim w regionie kursują również statki przewoźnika aquavision (www.aquavision.it). Z san vincenzo w prowincji livorno pływają na elbę (rejs łączony z przystankami w Porto azzurro,

© blUNavy

 Najpopularniejszym sposobem dotarcia na położone między kontynentalnymi Włochami a francuską korsyką Wyspy toskańskie jest podróż promem. Większość statków wyrusza z portu w Piombino w prowincji livorno. od głównej wyspy archipelagu, elby, oddziela tę miejscowość jedynie kanał Piombino. Promy zawijają przede wszystkim do Portoferraio. Niektóre z nich kursują również do cavo i rio mariny (oba miasteczka leżą na wschodnim wybrzeżu wyspy). Połączenia obsługują bluNavy (www.blunavytraghetti.com), corsica Ferries – sardinia Ferries (www.corsica-ferries.co.uk), moby lines (www.mobylines.com) i toremar (armator należący od 2011 r. do grupy moby lines; www.toremar.it). rejs z Piombino do Portoferraio trwa zazwyczaj od 30 do 60 minut. Promy toremar wyruszają poza tym także z innych włoskich portów, a mianowicie ze 160-tysięcznego livorno (trzecie-

S Prom Acciarello BluNavy w pobliżu Portoferraio

marcianie marinie i Portoferraio, a także połączenia do Portoferraio i marciany mariny, Porto azzurro lub samego Portoferraio) oraz na giglio (przez Porto azzurro), capraię (z san vincenzo i elby) i Pianosę (przez marinę di campo). Na giglio i giannutri dostaniemy się też w ok. 50 minut z Porto santo stefano z maregiglio (www.maregiglio.it). Podczas pobytu na archipelagu możemy również przemieszczać się pomiędzy wyspami. Z elby dopłyniemy na capraię, Pianosę czy giglio, a z tej ostatniej – na giannutri. lokalne firmy i biura podróży mają także w swojej ofercie wycieczki łodziami na wyspy udostępnione dla turystów. informacje na temat aktualnych połączeń promowych można znaleźć na stronach armatorów. bilety kupimy na miejscu w portach lub za pośrednictwem internetu. częstotliwość kursowania promów zwiększa się latem ze względu na duży ruch turystyczny.


©© wikimedia commons/Bruno Barral

127

Lokalna legenda mówi, że Napoleon Bonaparte pospieszył do Forte Stella od razu po przycumowaniu, aby zrabować cenne popiersie wielkiego księcia Toskanii Kosmy I Medyceusza (Cosima I de’ Medici) wykonane z brązu przez rzeźbiarza Benvenuta Celliniego. Zastanawiam się jednak, czy 44-letni wówczas wódz, sterany trudami wielu kampanii, był w  stanie wbiec pod

©© R. Ridi

TT Bogato zdobione łoże w sypialni w letniej willi Napoleona Bonapartego w San Martino

©© R. Ridi

TT Portoferraio, mocno ufortyfikowana stolica Elby

stromą górę w spiekocie dnia. My bardzo stromymi uliczkami pełnymi pokus w postaci barów z  aromatyczną kawą, klimatycznych butików rzemieślniczych i sklepików z piwem Napoleon sprzedawanym m.in. w pudełkach w formie jego czarnej czapki, bi­kornu (dwurogu), z trudem dotarliśmy do celu po chyba 40 minutach cali zlani potem.

Natychmiastowa zniżka na Twój bilet

na Elbę

UKOCHANY WŁADCA W czasie 10-miesięcznego pobytu na Elbie (od 4 maja 1814 r. do 26 lutego 1815 r.) Bonaparte dał się poznać jako dobry gospodarz. Budował nowe drogi łączące rozsypane po wyspie miasteczka, szpitale, wodociągi, a nawet latryny, dlatego pamięć o nim tu nie przemija – opowiadam. Cesarz Francuzów mieszkał niedaleko fortów. Piaskowa 

Wejdź na www.blunavytraghetti.com i wprowadź poniższy kupon w pole promocji

CO-JF5D0BU Otrzymasz wówczas natychmiastową zniżkę na Twoją podróż promem Do zobaczenia na pokładzie

Dla potrzebujących pomocy Call Center: +39 0565 269710

ISOLA D’ELBA


©© R. Ridi

128 EUROPODRÓŻE

SS Na szczyt Monte Capanne można wejść pieszo (ok. 3,5–4 godz.) lub wjechać w 18 minut kolejką linową

fasada jego dawnego domu wyróżnia się pewną elegancją spośród sąsiadujących z nim budynków. Zbudowana w 1724 r. dla wielkiego księcia Toskanii Jana Gastona Medyceusza (Giana Gastone de’ Medici) Villa dei Mulini (Palazzina dei Mulini) została potem przerobiona na potrzeby Napoleona Bona­partego przez architekta z Livorno, Paola Bargigliego, który powiększył ją o  dodatkowe piętro. Pszczoły, gwiazdy, orły cesarskie z festonami w dziobach, litera N opleciona wieńcem laurowym – te wszystkie elementy zdobień charakterystyczne dla stylu empire dostrzegamy podczas zwiedzania sal dawnej rezydencji, dziś pełniącej funkcję muzeum (Museo Nazionale della Villa dei Mulini). Większość wyposażenia, choćby meble z  jadalni, uzupełniono w  późniejszych czasach, ale zawartość biblioteki i  pamiątki, np. kopia obrazu Horace’a Verneta Śmierć księcia Józefa

Poniatowskiego czy przedstawienie francuskiego cesarza na biwaku w Polsce, są autentyczne, podobnie jak flaga z pszczołami i proporzec polskich szwoleżerów, których ponad 100-osobowy szwadron ochotników pod dowództwem majora Pawła Jerzmanowskiego (tzw. Szwadron Elby) stacjonował w jednej z Twierdz Medyceuszy, Forte Falcone, czyli Forcie Orła. Stanowił on część 600-osobowej elitarnej Gwardii Cesarskiej Napoleona Bonapartego. Z okien willi i znajdującego się na tyłach niewielkiego ogrodu roztacza się panoramiczny widok na morze wraz z Wyspami Toskańskimi, do których należy Elba.

WIDOK NA KORSYKĘ Po szybkich zakupach produktów lokalnych (wielosmakowego miodu i kosmetyków marki Acqua dell’Elba) zasiadamy do lunchu w miasteczku. Na drewniany stół osterii wjeżdżają regionalne dania: cacciucco, czyli

©© Miniera di Calamita

TT Udostępnione do zwiedzania z przewodnikiem korytarze kopalni żelaza powstałej na przylądku Calamita

WIOSNA 2019

zupa z kawałków różnych ryb zaprawiona pomidorami, zuppa di granchi favolli na bazie krabów i sburrita z dorsza (sburrita di baccalà). To dawny posiłek górników wydobywających rudę żelaza. Złoża na wschodnim wybrzeżu na przylądku Calamita eksploatowano od VI w. p.n.e. do 1981 r., kiedy to z powodów ekonomicznych Miniera di Calamita została zamknięta – informuje właściciel, stawiając na stół butelkę wyśmienitego wina Elba Bianco DOC, produkowanego w jednej z winnic znajdujących się na szlaku winnym wytyczonym na wyspie. Wynajętym samochodem ruszamy w trasę. Mijamy mieszane lasy z przewagą dębu ostrolistnego (leccio). To drzewo, zielone również zimą, ma opadające co dwa–trzy lata (!) sztywne liście, od dołu szare, o brzegach zakończonych licznymi kłującymi wypustkami. Z nasiona takiego dębu wyhodowałam w domu drzewko rosnące jak szalone. Jest wrzesień i  czujemy zapach grzybów – podobno występuje ich tutaj 200 gatunków, są nawet ciemnobrązowe borowiki (porcino nero). Morze miga pomiędzy granitowymi skałami. Wydobywany już w czasach etruskich granit z Elby („granito elbano”) był potem przez Rzymian wykorzystany do budowy rzymskiego Panteonu i Koloseum, a wiele wieków później Pizańczycy zdobili nim Katedrę na Placu Cudów, a Medyceusze – Ogród Boboli we Florencji – tłumaczę. My poczujemy pod stopami największy kawał granitu, jakim jest Monte Capanne (1019 m n.p.m.), skąd Napoleon Bonaparte w  pogodne dni nie tylko przyglądał się znanej nam z powieści Aleksandra Dumasa wyspie Montecristo, ale i z nostalgią obserwował górzyste brzegi odległej o ok. 50 km rodzinnej Korsyki – dodaję. A jak się tu wdrapał? – pyta rezolutnie Antek, gdy docieramy na szczyt kolejką


©© R. Ridi

©© ViewApart/iStock/getty images

129

SS Zabytkowa Marciana leży na wysokości 375 m n.p.m.

SS Toskania słynie od wielu lat ze znakomitej jakości czerwonych win znanych na całym świecie

linową (Cabinovia del Monte Capanne). Capanne to wyzwanie dla zaprawionych miłośników trekkingu. Aby dostać się na samą górę, trzeba przejść niemal 16 km, co zajmuje mniej więcej 3,5–4 godz. (z Marciany – 408 m n.p.m. – do Pomonte). Dla mnie wyprawa na Monte Capanne też stanowi wyzwanie, bo podróż dwuosobowym, metalowym koszykiem zawieszonym na linie wiele metrów nad skałami jest frajdą, ale dla amatorów mocniejszych wrażeń.

NIECO DALEJ OD SIENY Milknie staccato końskich kopyt cwałujących podczas zawodów palio. Zabytkowe palazzi ustępują ścianie mieszanego lasu

okalającego wąską, meandrującą, jednopasmową drogę mknącą ku celowi mojej podróży – colline del vapore, parującym wzgórzom. 

VILLA COSTA TOSKANIA – Lukka

GRETA WALEWSKA Na dole, w Marcianie, najwyżej położonym miasteczku Elby (375 m n.p.m.), zagłębiamy się w wąskie, wykładane kamieniem uliczki niekiedy wyglądające jeszcze zupełnie jak w średniowieczu, skąpane w powodzi roślin i kwiatów doniczkowych zdobiących nie tylko parapety przed zielonymi, zatrzaśniętymi okiennicami, lecz także chodniki. Docieramy po schodkach do górującej nad otoczeniem fortecy Pizańczyków z XII stulecia (Fortezza Pisana). Stąd oznakowany szlak okolony otoczakami prowadzi do małego sanktuarium (Santuario della Madonna del Monte) na zboczach Monte Capanne, miejsca sekretnego, zaledwie kilkudziesięciogodzinnego spotkania Napoleona Bonapartego z Marią Walewską, w którym miał brać udział nieślubny syn pary, Aleksander. W 1953 r. odwiedziła je Greta Garbo, odtwórczyni roli kochanki cesarza Francuzów w filmie Pani Walewska. Zawitała również do willi w San Martino (ok. 5 km od Portoferraio), którą jego ukochana siostra Paulina kupiła mu na letnią rezydencję. Napo­ leon Bonaparte nie na­cieszył się nią zbyt długo. Zbiegł z wyspy 26 lutego 1815 r. gnany marzeniami o chwale. Niestety jego plany zakończyły się gorzką porażką pod Waterloo.

XVII-wieczna posiadłość blisko Florencji, Sieny i Pizy

Plaże Riwiery Włoskiej Cinque Terre zabytki DOMY i APARTAMENTY NA WAKACJE • MÓWIMY PO POLSKU! www.villacosta-toskania.pl • e-mail: mariabandoni@italianrentals.com

WIOSNA 2019


©© wikimedia commons/Edatoscana

130 EUROPODRÓŻE

TT Duże elektrownie geotermiczne w Larderello

©© wikimedia commons/Dario Staccioli

SS Il Bagnone – pozostałości kompleksu termalnego założonego niegdyś przez Etrusków w Sasso Pisano

Skosztuj prawdziwej Toskanii – przekonuje moja włoska koleżanka, Lucia, i podaje mi kieliszek wypełniony czerwonym eliksirem. To żadne wino DOC, ale jest całkowicie naturalne, ponieważ tutejsze warunki pozwalają na produkcję dobrej jakości trunku bez ulepszaczy. Uderza mi do głowy, zmieszane z odurzającym zapachem metrowej wysokości lawendy i ziół porastających grzbiet wzniesienia, na którym stoimy. Za nami wznoszą się dwa wiekowe domy z otoczaków kryjące eleganckie, rustykalne wnętrza należącego do Lucii obiektu agroturystycznego. Przed nami rozpościerają się zielone wzgórza z nasadzonymi jak czapeczki średnio­wiecznymi osadami. Tu, pomiędzy dwoma dolinami, Val di Merce i Val di Cecina, oraz Sieną i Pizą, ziemia dosłownie oddycha, bo kryje w sobie złoża geotermalne – mówi moja koleżanka.

WIOSNA 2019

ETRUSKIE FUMAROLE Nie trzeba jechać na Wezuwiusz czy Solfatarę, aby zobaczyć obłoki pary wydobywające się spomiędzy skał niczym z garnka pod ciśnieniem. Z dobrodziejstw natury korzystali już Etruskowie, którzy wznieśli w Sasso Pisano (na terenie obecnej gminy Castelnuovo di Val di Cecina) imponujące centrum termalne, rozbudowane potem przez Rzymian. W  otoczonej stuletnimi, rozłożystymi kasztanami jadalnymi miejscowości w prowincji Piza w rejonie Doliny Ceciny (Val di Cecina) mogę nie tylko podziwiać odkopane przez archeologów pozostałości kompleksu, ale też przetestować na sobie skuteczność tutejszych gorących wód wykorzystywanych od początku do leczenia reumatyzmu. Zaglądam do Sorgenti Il Bagno, nieopodal antycznych Terme del Bagnone. Wody z dwóch z trzech źródeł stosowane

są tu w kuracji pitnej i do kąpieli – uchodzą za najgorętsze w całym regionie (osiągają temperaturę 65°C). Według legendy pochodzącą stąd wodą siarkową w 1315 r. wyleczył się z dżumy dziesiątkującej średnio­wieczną Europę francuski tercjarz franciszkański św. Roch (San Rocco), który dokonał licznych uzdrowień. Fumarolami naznaczona jest także Dolina Diabła (Valle del Diavolo) z wulkanem Larderello. Nie miałam pojęcia o jego istnieniu. Nie wiedziałam również, że jego ostatnia erupcja nastąpiła w latach 80. XIII w. oraz że z tutejszych źródeł przez stulecia pozyskiwano siarkę, kwas siarkowy i dwunasto­ wodny siarczan glinowo-potasowy, czyli ałun, używany nie do tamowania skaleczeń od brzytwy po goleniu (jako tzw. kamyk po goleniu), ale w  produkcji bawełny przez biskupów Volterry i Medyceuszy. Tu już


131 w połowie XIX w. ogrzewano domy energią geotermiczną. W lipcu 1904 r. książę Piero Ginori Conti wykorzystał parę do wytworzenia prądu i zapalił pięć żarówek. W 1911 r. ruszyła budowa pierwszej elektrowni o mocy 250 kW i przez kolejne pół wieku okolice Larderello były jedynym miejscem na naszym globie, gdzie działały elektrownie geotermalne. Dziś produkuje się na tym terenie energię o łącznej mocy 800 MW i dostarcza prąd ponad 10 tys. użytkowników. To sprawia, że Włochy mogą uchodzić za ojczyznę energetyki geotermalnej. Dymiące kominy ponad koronami drzew wzbudziły i moje zaskoczenie, gdy po raz pierwszy je zobaczyłam. Co to, elektrownie jądrowe w centrum Toskanii?! – wykrzyknęłam oburzona.

MAGIA BIAŁEGO MŁYNA To nie kryptoreklama, ale o Barilli napisać muszę. Już nie tylko makarony, sosy i pesto, lecz także i ciastka tej istniejącej od 1877 r. firmy możemy kupić w polskich sklepach. Na opakowaniach słodkości marki Mulino Bianco widnieje sielankowy obrazek z młynem, wcale niewymyślonym. Lucia zawozi mnie do miasteczka Chiusdino, do autentycznego mulino bianco, białego młyna, który posłużył za pierwowzór grafiki (występuje też w spocie reklamowym). Okazuje się, że w rzeczywistości nie jest biały, został po prostu przerobiony na potrzeby sprzedaży. Tylko po co? – pytam sama siebie, przyglądając się Mulino delle Pile, bo tak nazywa się to miejsce, przekształcone na obiekt agro­ turystyczny. Piętrowy budynek wyglądający jak większość toskańskich wiejskich domów z otoczaków, z drewnianymi okiennicami i niewysoką, kwadratową wieżyczką ożywia wielkie koło młyńskie nadal czerpiące wodę ze strumienia płynącego do pobliskiej rzeki Merse. To ona stanowi naturalną granicę posiadłości znajdującej się na terenie wielo­ hektarowego parku zbiegającego murawą ku szemrzącemu nurtowi. Nie sprzedaje się tutaj wyrobów znanego producenta i właściciele jakby niechętnie nawiązują do jego reklamy, może dlatego, że bardzo uprościła obraz całego regionu, podobnie jak ceramika z łanami słoneczników, polami maków, kiściami winogron i białym domkiem w tle, koniecznie w otoczeniu cyprysów, sprzedawana na Piazza del Campo w Sienie. Prawdziwa Toskania jest daleko subtelniejsza, charakteryzuje ją więcej sfumature – odcieni, a to, co oddaje jej rzeczywistą naturę, znajdziemy poza zadeptanym przez turystów szlakiem wiodącym do Florencji, Sieny, Pizy, Volterry, Lukki czy San Gimignano.

KONCERT W RUINACH Bedivere (Bedwyr, Bediwer), jedyny z rycerzy Okrągłego Stołu obecny przy śmierci króla Artura, aby wypełnić ostatnią wolę władcy, wrzucił jego miecz Excalibur do jeziora. Galgàno Guidotti swój miecz wbił w skałę, z przekory. Z Mulino delle Pile blisko mam do eremu Montesiepi (Eremo di Monte­siepi). Do prostokątnego budynku uczepionego szczytu zalesionego wzgórza, do którego prowadzi obramowana cyprysami droga, przylepiona jest niewielka, kamienna rotunda (Rotonda di Montesiepi). W środku za szkłem chronionym dodatkowo kratą odbija mdłe światło żarówki autentyczny miecz tkwiący w skale. Jego właścicielem był Galgàno Guidotti, urodzony najprawdopodobniej w 1148 r. w szlacheckiej rodzinie mieszkającej w pobliskim Chiusdino. Przeszedł nieco podobną metamorfozę duchową co św. Franciszek z Asyżu. Hulaka i swawolnik, nie przepuszczający żadnej białogłowie,

budził wręcz obrzydzenie i strach własnej matki, Dionigii. Pewnego dnia młodzieńcowi ukazał się archanioł Michał. Wysłannik niebios zapewnił go, że mimo popełnionych w przeszłości występków może zostać zbawiony. Galgàno, bardziej zaciekawiony niż przekonany, udał się za archaniołem na pobliskie wzgórze, Montesiepi, gdzie doznał kolejnej wizji – w  wieńczącej szczyt kamiennej rotundzie spotkał Jezusa, Maryję i 12 apostołów. Zerwij z przeszłością! – namawiał dalej archanioł. Spróbuję, ale to jakbym chciał wbić miecz w skałę – odparł kpiąco młodzieniec i zamierzył się, żeby zademonstrować swoje porównanie, ale oręż wszedł w kamień jak w masło. Przekonany tym cudem Galgàno został mnichem, a cztery lata po śmierci (w listopadzie 1181 r.) obwołano go świętym. Historię jego nawrócenia opowiadają freski Sieneńczyka Ambrogia Lorenzettiego, jednego z największych malarzy XIV w. i autora cyklu Alegoria dobrych 

LIDER PODRÓŻY TEMATYCZNYCH W POLSCE

www.polkatravel.pl

PODRÓŻE KULINARNE I ENOLOGICZNE TOSKANIA, SARDYNIA, SYCYLIA, LOMBARDIA AUTORSKIE TRASY, KULTOWE RESTAURACJE, ZNANI SZEFOWIE KUCHNI, STYLOWE HACJENDY, GENIALNE WINA

WIOSNA 2019


132 EUROPODRÓŻE się tu licznych w sezonie letnim koncertów. Miałam szczęście, bo trafiłam na flecistów z orkiestry mediolańskiej La Scali.

©© wikimedia commons/Pietro & Silvia

DRZEWO FALLUSÓW

SS Mulino delle Pile w dolinie rzeki Merse, kamienny budynek młyna napędzanego wodą ze strumienia

i złych rządów zdobiącego Palazzo Pubblico w Sienie. Łącząc elegancję gotyku i konstruktywny racjonalizm, Lorenzetti operuje bliską mi stylistyką Giotta. Jego postacie są bardzo ludzkie, naturalne w gestach, a jedno­cześnie otacza je atmosfera sacrum. Poniżej wzgórza na rozległej płaszczyźnie pośród pól wyrasta olbrzymi szkielet średniowiecznego cysterskiego Opactwa

San Galgano (Abbazia di San Galgano). Pnące się ku niebu zgodnie z założeniem architektonicznym gotyku ściany dawnego kościoła pozbawione są witraży w oknach i dachu, który runął w latach 80. XVIII w. wraz z dzwonnicą zniszczoną uderzeniem pioruna. W tym zdesakralizowanym dziś obiekcie, pod niebem pełnym gwiazd, ciesząc się kapitalną akustyką, wysłuchałam jednego z odbywających

©© wikimedia commons/Superchilum

TT We wnętrzu okrągłego eremu Montesiepi, stojącego na wzgórzu, zobaczymy miecz wbity w skałę

©© Archive Toscana Promozione Turistica

TT Abbazia di San Galgano, ruiny imponującego opactwa cysterskiego z XIII w. koło Chiusdino

WIOSNA 2019

Wow! – wydał cichy okrzyk opasły Amerykanin wpatrujący się w gałęzie, z których zwisają członki w pełnej erekcji. Pod drzewem w gromadzie kobiet w średniowiecznych szatach dwie szarpią się za włosy, walcząc o fallusa jak na ringu. Czy ta scena obrazuje rozwiązłość? Otóż nie. Pozory mylą. Zmyliła mnie już nazwa miejscowości Massa Marittima, która wcale nie leży nad morzem, ale jakieś 20 km od wybrzeża. Zwiodło mnie również namalowane na fragmencie średniowiecznych murów drzewo. Dostrzegłam je z daleka, wpółukryte w cieniu portyku, i ulegając instynktowi stadnemu, pobiegłam za innymi, aby uwiecznić komórką malunek. Członków zamiast liści się nie spodziewałam. Prymitywni jesteśmy, bo nam fallus kojarzy się tylko z seksem – zauważa Lucia. To prawda, dla starożytnych Egipcjan, Greków i Rzymian miał więcej znaczeń. Pompejańczycy umieszczali go na ścianach domów, zagiętego dumnie ku górze i pokaźnych rozmiarów, aby zapewnić rodzinie dobrobyt i szczęście. Pochodzące z XIII stulecia dzieło nieznanego autora najwyraźniej nawiązuje do dawnej symboliki obfitości i jest metaforą. Zdobi zbudowany dla miasta przez ówczesną władzę główny zbiornik wodny, obiekt mający zagwarantować mieszkańcom lepszą przyszłość. Inwestycja najwidoczniej przyniosła zamierzony skutek, bo dzisiejsza Massa Marittima czaruje odnowionym średniowiecznym obliczem. Oryginalna fasada Katedry św. Cerboniusza (Cattedrale di San Cerbone), ze ślepymi arkadami, w której romańskiej bryle spotykają się wpływy Pizy i Sieny, znaczy bok bardzo nieregularnego placu głównego. Za rogiem przysiadamy z Lucią przy jednym z mini­stoliczków osterii, niemal wciśniętych w ścianę bardzo wąskiej uliczki. Reklamowana jako najmniejszy lokal we włoskim przewodniku slow food „La Tana dei Brilli” (dawniej „La Tana del Brillo Parlante”), czyli dosłownie „Jama Wstawionego”, oferuje lokalne przysmaki: grzanki z pasztetem z wątróbki i suszonymi figami z Carmignano, tortellini na­dziewane toskańskim serem pecorino (pecorino toscano) polane stopioną słoniną wieprzową z Colonnaty (lardo di Colonnata), cenioną już w starożytności, oraz naturalnie potrawy z dzika, za którego mięsem tak przepadają Toskańczycy. Do tego wypada za­mówić jeszcze kieliszek wina. Salute! 


134 eUroPoDrÓŻe

NiePoWtarZalNy cZar

ELBY

Czy może Pan opowiedzieć nieco o historii Państwa hoteli? Dlaczego Pana rodzina wybrała właśnie Elbę? W 1954 r. młody inżynier Paolo De Ferrari zszedł ze statku wojskowego na elbę, aby udać się na połów ryb. Zafascynowały go błękit przejrzystego morza i zieleń lasu schodzącego do złotej plaży, więc zdecydował, że przekształci małą rybacką wioskę w luksusowy, 5-gwiazdkowy hotel hermitage i przeniesie się ze swoją rodziną nad morze. to była ogromna praca, ale dostarczająca mnóstwa satysfakcji. Dziś jego dzieci i wnuki rozbudowały początkowy projekt, który został zrealizowany w 1955 r. Powiększyły i wzbogaciły hotel hermitage o nowe atrakcje, takie jak 9-dołkowe pole golfowe (hermitage golf club), 10 kortów do tenisa (9 pokrytych naturalną mączką ceglaną i 1 nawierzchnią trawiastą), boisko do piłki nożnej, centrum spa i wellness czy tematyczne restauracje (włoską „hermitage”, gourmet © hotel hermitage

TEKST PROMOCYJNY

Massimo De Ferrari, prezes Stowarzyszenia Hotelarzy Wyspy Elby (Associazione Albergatori Isola d’Elba) i właściciel trzech luksusowych  elbańskich hoteli – Hermitage, Biodola i del Golfo, w rozmowie  z Michałem Domańskim.

WIOSNA 2019

„ghiotta”, śródziemnomorską „Fuoco di bosco” i dziecięcą „Peter Pan”) oraz rozszerzyły działalność o sąsiedni 4-gwiazdkowy hotel biodola i hotel del golfo w Procchio, usytuowany tuż przy jednej z największych, najelegantszych i najwygodniejszych piaszczystych plaż na elbie. Dlaczego Wasze hotele uchodzą za najlepsze i najbardziej luksusowe na wyspie? Nasze hotele są stale odnawiane i uzupełniane o kolejne atrakcje, dlatego z pewnością znajdują się w ścisłej czołówce. Nie do nas należy ocena, czy uważa się je za najlepsze, ale możemy zaświadczyć, że 50 proc. naszych gości wraca do nas co roku, a to jest dla nas znakiem, iż zapewniamy bardzo wysoką jakość (zarówno jeżeli chodzi o infrastrukturę, jak i poziom usług) i spełniamy nasze zadanie. Skąd przede wszystkim pochodzą wracający do Was każdego roku goście? Wśród przybyszów z zagranicy przeważają szwajcarzy. odwiedza nas ich nieco więcej niż Niemców. Poza tym naszymi stałymi gośćmi są belgowie i brytyjczycy, a także rosjanie, azjaci i amerykanie.


©© Hotel Hermitage

135 luksusowe wakacje, ale w atmosferze harmonii i wzajemnej uprzejmości. Dlatego łatwo zobaczyć u nas znane osobowości z Włoch i całego świata odpoczywające w spokoju razem z pozostałymi naszymi gośćmi. Staramy się, aby wszyscy oni czuli, że należą do jednej wielkiej rodziny. Naszemu personelowi trudno jest nie zadowolić klientów hoteli Hermitage, Biodola i del Golfo, ponieważ jest szkolony, że nie ma takiego słowa jak „nie”.

©© Hotel Hermitage

Jak zachęciłby Pan Polaków do zatrzymania się w Państwa obiektach? Dlaczego powinni spędzić wakacje właśnie na Elbie? Polacy należą do najbardziej przez nas cenionych zagranicznych gości ze względu na podobieństwo kulturowe między Włochami i Polską. Dzięki niemu potrafią oni łatwo docenić nasze włoskie hotele i tradycje. Poza tym odpowiada im również miejscowa kuchnia, nasze wina i gościnność. Jedno jest pewne – na fascynującej i niezmiernie urokliwej Elbie można spędzić wspaniałe wakacje w wyjątkowej atmosferze, zatem ani Włosi, ani Polacy nie będą zawiedzeni. Nasza toskańska wyspa i nasze hotele na niej wyróżniają się niepowtarzalnym czarem, stanowią idealne połączenie elegancji z naturą. 

SS Hotel Hermitage, „Sunset Bar” obok eleganckiego basenu, przy plaży Biodola

SS Apartament z przestronnym prywatnym tarasem w luksusowym Hotelu Hermitage

Jaka filozofia przyświeca Waszym hotelom? Z czego są znane? Duch gościnności przyświecał nam od samego początku i nie został zapomniany do dziś. Zawsze obecna na miejscu rodzina De Ferrarich przekazuje go hotelowemu personelowi, który ma za zadanie sprawić, aby gość poczuł się tu jak we własnym domu na plaży, i przeżył

©© Hotel Hermitage

Co możecie zaoferować sektorowi MICE? Czy odbywa się u Was wiele kongresów, konferencji, imprez firmowych i pobytów integracyjno-motywacyjnych organizowanych na Elbie? Połowę naszych klientów stanowią Włosi i osoby o podwójnej narodowości, przede wszystkim Europejczycy. Obecnie dysponujemy salami konferencyjnymi odpowiednimi do przeprowadzania międzynarodowych kongresów na wysokim poziomie. Dostęp na wyspę jest nieco utrudniony, ale planujemy odbierać naszych klientów i uczestników konferencji z pobliskich międzynarodowych lotnisk w Pizie lub Florencji i zadbać, żeby po nieco ponad godzinnej podróży dotarli w niezwykłe miejsce, gdzie będzie im łatwiej… pracować. Nasze komfortowe hotele oferują mnóstwo możliwości spędzania czasu, a na Elbie panuje znakomita atmosfera do intergracji w ramach tzw. team buildingu czy po prostu odpoczynku.

SS Hotele Hermitage, Biodola i del Golfo kuszą niezapomnianymi smakami Elby

WIOSNA 2019


136 EUROPODRÓŻE

SYCYLIA, SARDYNIA I ELBA – TRZy OBLICZA WŁOCH MAGDALENA CIACH-BAKLARZ www.italiapozaszlakiem.com

S Antyczny teatr grecko-rzymski w Taorminie

© R. RIDI

T Willa w San Martino na Elbie, letnia rezydencja Napoleona Bonapartego, ok. 5 km od Portoferraio

WIOSNA 2019


137

« Sycylia, Sardynia i Elba są trzema największymi włoskimi wyspami. Okalają Morze Tyrreńskie oblewające Półwysep Apeniński od południowego zachodu. Każda z nich ma zupełnie inny charakter. Aby je naprawdę poznać, nie wystarczy wpaść z krótką wakacyjną wizytą, trzeba zostać na dłużej lub wracać w ich gościnne progi wielokrotnie. »

© MICHELANGELOOP/ISTOCK/GETTy IMAGES

T

T Wysepka Spargi w archipelagu La Maddalena

emperamentna Sycylia pachnie portem, czekoladą i cytrusami, tętni życiem niczym gorąca magma wulkanu. Splątana w sieci mafiosów, jest wręcz odurzająco piękna i biedna niczym Kopciuszek. Pełna wdzięku i zarazem tajemnicza Sardynia kusi turkusem morza i bielą plaż, ale jej serce bije w interiorze, wśród malowniczych górskich szlaków, ryczących wodospadów i głębokich wąwozów. Na pierwszy rzut oka może przypominać bogatą snobkę na jachcie z lądowiskiem dla helikopterów. Waleczna Elba niczym rzymski pretorianin pilnuje okolicy. Ma wysokie mury obronne, sprawnie działające porty, szybkie statki. Jest przy tym zniewalająca i pełna miłości niczym Wenus, która właśnie tu zgubiła perły ze swojego naszyjnika. Te trzy włoskie wyspy to nieco inna Italia niż ta kontynentalna. Nie można jednak od­ mówić im przynależności do tego zróżni­ cowanego pod wieloma względami kraju. Są jak dalsze krewne, które choć rzadziej widywane i trochę odmienne, nadal należą do wielkiej włoskiej rodziny.

© LUCAFABBIAN/ISTOCK/GETTy IMAGES

POD OKIEM WULKANU Sycylia jest największą wyspą na Morzu Śródziemnym (ok. 25,5 tys. km²), od Pół­ wyspu Apenińskiego oddziela ją Cieśnina Mesyńska. Już starożytni Rzymianie rozwa­ żali tutaj budowę mostu, do dziś jednak tako­ wy nie powstał. Najwyższy miejscowy szczyt stanowi niespokojny duch Sycylii, wulkan Etna (3326 m n.p.m.). Wyspę charakteryzuje krajobraz górzysty, a jej piękno podkreśla śródziemnomorska roślinność – wybucha­ jące kolorami bugenwille, oleandry i owo­ cujące opuncje, a także drzewa cytrusowe i oliwki porastające rozległe plantacje. Symbolem Sycylii jest triskelion, tzw. trinacria – głowa Meduzy, z trzema nogami zgiętymi w kolanach, trzema kłosami pszeni­ cy i skrzydłami. Ma przynosić szczęście i po­

myślność, dlatego można ją znaleźć niemal wszędzie, na sycylijskiej fladze, ceramice użytkowej, ścianach domów.

W STOLICY Palermo, zamieszkiwane przez 666 tys. ludzi, jednych zachwyca, innych odrzuca. Stolica wyspy to miasto mafii, przenikających się wpływów arabskich, normańskich i bizantyj­ skich, fascynującej architektury i pysznego jedzenia ulicznego. Niektórzy widzą w nim tylko śmieci na ulicach, szemrane towa­ rzystwo w ciemnych zaułkach, popadające w ruinę budynki, inni uwielbiają jego niesa­ mowitą różnorodność, wspaniałe kawiarnie i pomarańcze sprzedawane wprost z cięża­ rówki. Najlepiej zatrzymać się tu na kilka dni i odwiedzić historyczne targowiska (Il Capo, La vucciria, Lattarini lub Ballarò) oraz wspa­ niałą Cattedrale di Palermo, spróbować ge­ nialnej kawy i takich przysmaków, jak sycące arancini, cannoli i brioche con gelato (bułka z lodami), czy specjalności Palermo, czyli pani cà meusa – miękkiej bułki z sezamem z ugotowaną i podsmażoną cielęcą śledzio­ ną i płucami.

NAJCIEKAWSZE MIEJSCOWOŚCI Na Sycylii znajduje się wiele zachwycają­ cych, choć czasem zapomnianych, małych miasteczek. Do Termini Imerese koło Paler­ mo nie docierają turyści. Jego historyczna część leży nieco powyżej reszty zabudo­ wań. Starsi mężczyźni siedzący na ławkach chętnie wskażą nam drogę. Zwykły dzień w tym ozdobionym kwiatami w doniczkach mieście wygląda całkiem normalnie. Jego mieszkanki dyskutują w sklepikach o jakości pomidorów, niedawno zmarłych znajomych i planach na obiad. Dziewczynki w różowych fartuszkach wracają ze szkoły, a robotnicy odpoczywają w cieniu, paląc papierosy i przeglądając gazetę. Na wyspie trzeba też zajrzeć do Cefalù. Niestety wieść o urodzie miasteczka poszła w świat, więc w sezonie jego wąskie uliczki 

WIOSNA 2019


©© Alberto Masnovo/Istock/Getty Images

138 EUROPODRÓŻE

SS Rocca di Cefalù i zabudowania w jej cieniu

©© regione.sicilia.it

SS Przez niemal cały czas z wnętrza aktywnej Etny wydobywają się gazy wulkaniczne i para wodna

SS Katedra w Palermo, konsekrowana w 1185 r. i rozbudowywana przez kilka następnych stuleci

zapełniają się turystami. Całe szczęście jest tu fantastyczna plaża. Wzdłuż niej ciągnie się rząd kamienic z restauracjami i aparta­ mentami ze wspaniałym widokiem na mo­ rze. Nad otoczeniem góruje Rocca di Cefalù, wysoka skała (268 m n.p.m.), z której rozpo­ ściera się zapierająca dech w piersiach pa­ norama. Cefalù znajduje się na prestiżowej liście najpiękniejszych miasteczek Włoch tworzonej przez stowarzyszenie I Borghi più belli d’Italia. Schody obstawione kolorowymi donica­ mi z rozrośniętą opuncją, różowe bugenwille opierające się o terakotową ścianę domu, oszałamiające ruiny grecko-rzymskiego Teatro Antico, a w tle nieskończony błękit morza – tak wygląda piękna, barwna i peł­ na słońca Taormina. Trzeba w niej z pew­ nością wybrać się na przechadzkę Corso Umberto  I, ale zachęcam do większego wysiłku, ok.  60–90-minutowego space­ ru z centrum do Castello di Monte Tauro, skąd można podziwiać cudowne widoki na Golfo di Naxos i Etnę. Miasto naj­lepiej zwie­

WIOSNA 2019

dzać przed sezonem lub po nim z uwagi na ogromną liczbę turystów. Miłośnikom fil­ mu Wielki błękit Luca Bessona podpowiem, że było tutaj kręconych kilka scen do tej produkcji, m.in. w luksusowym komplek­ sie San Domenico Palace Hotel, w którym nurkowie przebywali podczas zawodów (obecnie przechodzi on gruntowny remont, a ponownie otwarty zostanie najprawdo­ podobniej w 2020 r.). Nie ma lepszego miejsca dla osób chcących zobaczyć Etnę z bliska niż Kata­ nia. Wulkan w przeszłości nie oszczędzał miasta. W trakcie erupcji w 1669 r. zostało częściowo zalane lawą, a w styczniu 1693 r. blisko dwie trzecie jego mieszkańców zginęły na skutek silnego trzęsienia zie­ mi (ok. 12–16 tys. osób). Dziś zbudowaną częściowo na lawie Katanię warto zwiedzać niespiesznym krokiem. Po drodze można od czasu do czasu zatrzymać się na kawę i coś słodkiego. Tradycyjnym wyrobem jest tu cassatella di Sant’Agata, powszechnie zwana piersią dziewicy. To ciastko biszkop­

towe nadziane ricottą, czekoladą i kandyzo­ wanymi owocami, pokryte białym lukrem i uwieńczone kandyzowaną wiśnią. Za sym­ bol Katanii uchodzi słoń Liotro wykonany z lawy. Ma za zadanie chronić mieszkańców przed kolejnymi wybuchami Etny. Syrakuzy to miasto Archimedesa (ok.  287–212 r. p.n.e.), słynnego greckiego filo­zofa przyrody i matematyka. Chciałabym się cofnąć do okresu starożytności i zoba­ czyć je wówczas, gdy kwitło i  odgrywało ważną rolę w tej części wyspy. Historyczne centrum leży na wysepce Ortygia (Ortigia), oddzielonej od reszty obszaru miejskiego tylko wąskim kanałem. Miasto jest szale­ nie piękne, pełne zabytków, trzeba w nim zostać przynajmniej dwa dni. Jego okolice są niesamowicie ciekawe pod względem przyrodniczym. Nieopodal znajdują się Chroniony Obszar Morski Plemmirio (Area Marina Protetta del Plemmirio) oraz rezer­ wat kanionu rzeki Cassibile (Riserva Naturale Orientata Cavagrande del Cassibile). W obu tych miejscach można spędzić czas aktywnie lub po prostu odpocząć od miejskiego gwaru.


©© xenotar/E+/Getty Images

©© dalib0r/iStock/getty images

139

SS Późnobarokowe Noto – jedno z wielu sycylijskich miast odtworzonych po trzęsieniu ziemi z 1693 r.

©© Giuseppe Matina

©© Regione Siciliana Dipartimento Turismo, Sport e Spettacolo

TT Pozostałości teatru greckiego w Syrakuzach

SS Rzeźba Igora Mitoraja przedstawiająca Ikara i Świątynia Zgody w Valle dei Templi w Agrygencie

W Syra­kuzach nakręcono kilka scen do filmu Malena z  Monicą Bellucci w  roli głównej (poza tym nad produkcją pracowano również w Mesynie, Taorminie i Noto). Ragusa, podobnie jak Katania, bardzo ucierpiała w trakcie silnego trzęsienia ziemi z 1693 r. W jego wyniku miasto zostało po­ dzielone na dwie części. Dolną, Iblę, bardzo zniszczoną na skutek wstrząsów, po latach udało się odbudować, a nawet powiększyć o fragment nawiązujący stylem do dawnej zabudowy. Dziś historyczne centrum stano­ wi prawdziwą perełkę, co poświadcza wpi­ sanie go na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jeśli miałabym wskazać jedno miejsce, które na Sycylii koniecznie trzeba zobaczyć, byłaby to Ragusa Ibla. Do Noto przyjeżdża się, aby podziwiać dzieło mistrzów baroku i najlepszych urba­ nistów tamtego okresu. Nie ma drugiego takiego miasta na wyspie, ale też powstało ono nie bez przyczyny. Noto uległo niemal całkowitemu zniszczeniu po trzęsieniu ziemi z 1693 r., tym samym, w którym ucierpiały pobliskie Ragusa, Palazzolo Acreide, Modica

i Scicli. Gdy zabrano się za jego odtworzenie, Europa od ponad 100 lat szalała na punk­ cie stylu barokowego. Miasto odbudowa­ no w miejscu oddalonym blisko 10 km od poprzedniej lokalizacji (Noto Vecchio). Od 2002 r. Noto znajduje się na Liście Świato­ wego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Jeśli ktoś w trakcie swoich podróży prze­ de wszystkim szuka zabytków, interesuje się ich historią i tajemnicami, powinien od­ wiedzić Agrygent (Agrigento) i będącą pod ochroną organizacji UNESCO Dolinę Świątyń (Valle dei Templi). Niedaleko miasta usytu­ owane jest kolejne niesamowite miejsce – wznoszące się nad samym morzem białe Schody Turków (Scala dei Turchi). Trapani potrafi chwycić za serce, choć niektórzy potrzebują nieco więcej czasu, żeby się w nim zakochać. W trakcie space­ ru wśród historycznej zabudowy wprawne oko dostrzeże mieszankę stylów, wpływy Kartagińczyków, Rzymian, Bizantyjczyków, Arabów, Normanów i Aragończyków. Miasto słynęło z handlu solą, koralem i tuńczykiem.

Dziś jego znaczenie nie jest już tak duże. Trapani stanowi jednak znakomitą bazę wy­ padową do zwiedzania zachodniej Sycylii. Niedaleko znajduje się miasteczko znacznie piękniejsze, wręcz zapierające dech w piersiach. To Erice, do którego tury­ ści zaglądają nie tylko ze względu na jego średniowieczny charakter, ale także z po­ wodu cudownych widoków. Bywa tutaj dość chłodno, dlatego warto mieć pod ręką coś cieplejszego. Miasto umieszczono na wspo­ mnianej już liście najpiękniejszych włoskich miasteczek, którą tworzy stowarzyszenie I Borghi più belli d’Italia. Sycylia wielu osobom kojarzy się z fil­ mem Ojciec chrzestny Francisa Forda Coppoli i  słynnym miasteczkiem Corleone leżą­ cym w jej zachodniej części. Jednak to nie w nim kręcono sceny do tej amerykańskiej produkcji. Za tło w kadrach posłużyła nie­ wielka Savoca, znajdująca się po przeciwnej stronie wyspy, w prowincji Mesyna. Reżyser uznał, że znacznie lepiej oddaje charakter miasteczka z powieści Maria Puzo. Kultowy, 

WIOSNA 2019


140 EUROPODRÓŻE porośnięty winoroślą „Bar Vitelli” istnieje naprawdę. Jego ściany zdobi mnóstwo zdjęć upamiętniających pracę nad filmem, zacho­ wały się w nim też liczne rekwizyty z pla­ nu. Kilka scen kręcono także w położonej na południe stąd miejscowości Forza d’Agrò oraz usytuowanym nieco dalej (koło Katanii) Fiumefreddo di Sicilia.

SYCYLIJSKIE WYSPY U brzegów Sycylii leży mnóstwo prze­ ślicznych wysepek, które są najczęściej pamiątką po aktywności wulkanicznej tych rejonów. Nie wszystkie jednak mają takie pochodzenie. Podczas wizyty na za­ chodzie wyspy warto zarezerwować sobie jeden dzień na odwiedzenie Egad (Isole Egadi, Wysp Egadzkich). Zbudowana z bia­ łego wapienia Favignana jest idealna na przejażdżkę rowerem czy skuterem, są­ siednia zielono-ruda Levanzo zachwyca swoją urodą, Marettimo najlepiej opłynąć łodzią. Na archipelag dostaniemy się z portu w Trapani. W odległości mniej więcej 60 km od Pa­ lermo znajduje się stworzona przez wulkan Ustica. Słynie ze wspaniałych murali, pięk­ nej ceramiki, cennych odkryć archeologicz­ nych i świetnych baz nurkowych. Z uwagi na niezwykłą budowę dna morskiego i wy­ jątkowość flory i fauny w 1986 r. został wo­ kół niej założony pierwszy podwodny re­ zerwat we Włoszech (Area Marina Protetta Isola di Ustica). Jednak w pamięci Włochów Ustica to przede wszystkim miejsce kata­ strofy lotniczej z 27 czerwca 1980 r., w któ­ rej wyniku śmierć poniosło 81 osób. Wciąż istnieje bardzo wiele hipotez próbujących wyjaśnić jej przyczyny. Miłośnicy wulkanów powinni udać się w stronę Wysp Liparyjskich (Wysp Eolskich). Jednego dnia można odwiedzić Lipari, za­ żyć zdrowotnych kąpieli błotnych na Vulcano, popłynąć na Salinę, gdzie kręcono część zdjęć do filmu Listonosz (Il Postino) z 1994 r. W wiosce Pollara nadal znajduje się filmowy dom chilijskiego poety Pabla Nerudy (1904–1973). Tak intensywnie roz­ poczęty dzień najlepiej zakończyć podzi­ wianiem nocą aktywnego wulkanu Strom­ boli (926 m n.p.m.) – z jego zbocza (podczas kilkugodzinnej, wyczerpującej wspinaczki) lub pokładu statku. Na południe od Egad leży prawdziwa perła – Pantelleria, największa z wysp sycylijskich (ponad 80 km² powierzchni). Jej skarbem jest jezioro o kształcie serca i szmaragdo­ wej wodzie, Zwierciadło Wenus (Specchio di Venere), ze źródłami termalnymi. Tutejsze

WIOSNA 2019

SS Ibla – położona na wzgórzu (385–440 m n.p.m.), najstarsza dzielnica historycznego centrum Ragusy

tradycyjne białe domy – dammusi – w wielu przypadkach przekształcono w luksusowe wille z oszałamiającym widokiem na morze. Niezwykłe krajobrazy Pantellerii urozmaica­ ją gaje oliwne i cytrusowe. Najdalej na południe wysuniętym za­ kątkiem regionu Sycylia (Regione Siciliana) i tym samym Europy są Lampedusa i sąsied­ nia Linosa (należące do Wysp Pelagijskich, Isole Pelagie). Ze względu na ich położe­ nie (pomiędzy Maltą a Tunezją) od ponad 20 lat przybywają na nie uchodźcy z krajów afrykańskich. Lampedusa jest przyrodni­ czym rajem. Na wyspie znajduje się jedna z najpiękniejszych plaż świata – Spiaggia dei Conigli, na której wykluwają się żółwie karetta. Wyczekują ich i pilnie strzegą wo­ lontariusze stowarzyszenia Legambiente. Na Lampedusie i Linosie kręcono kilka filmów, m.in. Respiro i Terraferma, które reżyserował Emanuele Crialese.

SZMARAGDY I GRANIT Sardynia, druga co do wielkości wyspa na Morzu Śródziemnym, ma ok. 24,1 tys. km² powierzchni. Znacznie bliżej z niej na fran­ cuską Korsykę niż do kontynentalnych Włoch. Leżą tu jedne z  najpiękniejszych plaż w całej Europie. Włoska Sardynia jawi się jako wyspa ekskluzywna, oaza dla milionerów w super­ nowoczesnych jachtach, prujących wody okalające Szmaragdowe Wybrzeże (Costa Smeralda). Ich mekką jest Porto Cervo i jego okolice, np. Poltu Quatu. Zwiedzanie tej części Sardynii jachtem to wspaniały pomysł z uwagi na liczne zaciszne zatoczki. Woda w ich rejo­ nie ma kolor turkusowo­szmaragdowy, a grani­ towe, wyrzeźbione przez wiatr i deszcz skały przybierają niesamowite zwierzęce kształty. Całe szczęście ten snobistyczny fragment wy­ spy, choć zdecydowanie warty odwiedzenia, nie odzwierciedla w pełni jej charakteru.


© RCAUCINO/ISTOCK/GETTy IMAGES

141

T Klif nad plażą Cala Rossa na Favignanie (Egady)

sardyński nie jest łatwy – nazwy potraw czy miejsc bywają trudne do wymówienia dla obcokrajowców. Chociaż wyspa słynie

przede wszystkim ze swoich rajskich plaż, jej serce stanowi górzyste wnętrze: region Barbagia, masyw Gennargentu ze szczytem Punta La Marmora (1834 m n.p.m.), nigdy nie wycinany las dębowy z drzewami wy­ sokimi na 30 m czy Gorroppu (Gorropu) – jeden z najgłębszych wąwozów w Euro­ pie (ok. 500­metrowy). Tu, gdzie nie docie­ ra zbyt wielu turystów, Sardyńczycy wiodą spokojne życie i dożywają nawet ponad 100 lat.

Magiczna Sardynia z domami wróżek, grobami olbrzymów i nuragami wyróżnia się wyjątkowym karnawałem i kuchnią. Język

© SPOOH/E+/GETTy IMAGES

© ELxENEIZE/ISTOCK/GETTy IMAGES

S Jachty u brzegów Lampedusy (Isole Pelagie)

SYCYLIA – INFORMACJE PRAKTYCZNE  Okres wiosenny zaczyna się na Sycylii już na początku marca, od Święta Kwitnących Migdałów (Sagra del Mandorlo in Fiore) w Agrygencie, ale sezon trwa tu od drugiej połowy kwietnia do końca października. Zdecydowanie najlepszą porą na odwiedziny na wyspie jest wiosna lub jesień. Lepiej unikać sierpnia, bo właśnie wtedy większość Włochów przyjeżdża na nią na urlop, a ceny szybują w górę. Jeśli planujemy zatrzymać się tutaj zimą, powinniśmy upewnić się, że w miejscu noclegowym będzie ogrzewanie – w wielu sycylijskich domach go nie ma. Popularne wśród turystów miasta, takie jak Taormina, przyjemniej zwiedzać poza sezonem, gdy nie trzeba przeciskać się w tłumie, aby dotrzeć do najciekawszych atrakcji. Z Polski dolecimy bezpośrednio do Palermo z Wrocławia samolotami Ryanair, a do Katanii z Krakowa, Katowic i Warszawy z Wizz Airem. Możemy także zarezerwować lot do Mediolanu lub Rzymu, skąd mamy do wyboru liczne połączenia lotnicze z wyspą. Jeśli zdecydujemy się na jazdę samochodem z Polski, czeka nas długa podróż i przeprawa promowa (odległość z Warszawy do Palermo wynosi ok. 2690 km). Po Sycylii najlepiej poruszać się autem, lecz wycieczkę samochodową po samej stolicy wyspy sta­ nowczo odradzam. Palermo przyjemniej przemierzać pieszo albo korzystać w nim z komunikacji miej­ skiej lub taksówek, bo zaoszczędzi nam to mnóstwo stresu. Jeżeli preferujemy transport publiczny, na Sycylii mamy do wyboru pociągi i autobusy. Połączenia kolejowe możemy sprawdzić w serwisie www.trenitalia.com (sieć kolejowa nie jest szczególnie rozbudowana). Rozkłady autobusów znajdziemy na stronie internetowej interbus.it (kursy realizowane we wschodniej części wyspy) i www.segesta.it (połączenia między dużymi miastami i w zachodnim rejonie Sycylii).

W STOLICY Sardyńską stolicą jest ponad 150­tysięczne Cagliari, portowe miasto zbudowane nad Zatoką Aniołów (Golfo degli Angeli). Jego najpiękniejsza część to dzielnica Castello (po sardyńsku Casteddu de Susu). Za naj­ ważniejszy zabytek uchodzi tutaj częścio­ wo wykuty w skale rzymski amfiteatr, który niegdyś służył jako arena walk gladiato­ rów i dzikich zwierząt. Aby dowiedzieć się 

WIOSNA 2019


142 EUROPODRÓŻE czegoś więcej o historii miasta, warto zajrzeć do strefy archeologicznej powstałej pod Kościołem św. Eulalii w dzielnicy Marina. Cagliari tętni życiem, jest pełne ludzi, skle­ pów, butików, knajpek, restauracji i straga­ nów. W labiryncie uliczek, schodów, przejść i skrótów można się jednak dość szybko po­ łapać. Wspaniała miejska plaża Poetto ciąg­ nie się przez ok. 7 km. W sąsiadujących z nią lagunach spokojnie brodzą flamingi.

© WIKIMEDIA COMMONS/MAx.OPPO

NAJCIEKAWSZE MIEJSCOWOŚCI

T Stolica Sardynii widziana od strony zatoki

© WIKIMEDIA COMMONS/LARRy KOESTER

S Wzgórza Barbagii z Monte Corrasi w tle

© WIKIMEDIA COMMONS/DANIEL vENTURA

T Murale w Orgosolo poruszają ważne dla Sardyńczyków tematy historyczne, polityczne i społeczne

WIOSNA 2019

W miasteczkach na Sardynii widoczne są ślady upływającego czasu. Sypiące się tyn­ ki utrzymują na miejscu wijące się po mu­ rach wisterie (glicynie), bugenwille czarują kolorem, oleandry olśniewają kwiatami, ja­ śminy i tysiące donic z cytrusami i sukulen­ tami odurzają zapachem. Ściany budynków upiększają również murale. Wiele z nich jest szalenie realistycznych i przedstawia prawdziwe sceny z życia Sardyńczyków. Na­ ściennymi malowidłami przyciągają Orgo­ solo, San Gavino Monreale, Fonni, Esterzili, Ìsili, Goni, Gergei, Iglesias, a nawet trochę bezbarwna Carbonia. Wśród miasteczek położonych na po­ łudniu Sardynii warto wymienić Carloforte i Portoscuso, oba słynące z tradycji połowów tuńczyka, a także średniowieczne Iglesias z malowniczym centrum historycznym. Miło­ śnicy archeologii powinni zjechać ze szlaku, żeby zobaczyć Tempio di Antas, ruiny kar­ tagińsko­rzymskiej świątyni koło Flumini­ maggiore. Okolica Oristano i półwyspu Sinis to kolejne miejsce, które ukochały sobie flamingi. Tutejsze rozlewiska są pełne pta­ ctwa wodnego. Poza tym na zainteresowanie w tej części wyspy zasługują pozostałości fenickiej kolonii Tharros z vIII w. p.n.e. i nie­ zwykła plaża Is Arutas. Kolorowa Bosa jest perełką zachodniego wybrzeża. To rybackie miasteczko rozrosło się u stóp średniowiecznego zamku (Castello di Serravalle). Z Bosy dojedziemy do Alghero, nazywanego Barcelonetą (małą Barceloną). Należy ono do najpiękniejszych miast na Sardynii. Nieopodal znajdują się urzeka­ jące Groty Neptuna (Grotte di Nettuno) ze słonym jeziorem, wyżłobione w czerwonym wapieniu. Stąd warto udać się do Stintino i na wysepkę Asinara. Raj na ziemi zaczy­ na się wraz z archipelagiem La Maddalena, gdzie koniecznie trzeba odwiedzić wyspy La Maddalena, Caprera, Santo Stefano, Spargi, Budelli, Razzoli i Santa Maria. Dalej leży już Costa Smeralda, gdzie swoje wille mają najbogatsi i najbardziej wpływowi lu­ dzie świata. 


144 EUROPODRÓŻE Jednym z ważniejszych portów na Sar­ dynii jest 60-tysięczna Olbia. Tu żyje się szybciej i  głośniej, choć w  centro storico wszystko toczy się leniwym rytmem połu­ dnia. Jeśli chcemy lepiej poznać burzliwą historię wyspy i problemy jej mieszkańców, powinniśmy pojechać do miasteczka Orgo­ solo w regionie Barbagia di Nuoro, gdzie opowiedzą nam o nich liczne murale.

NAJPIĘKNIEJSZE PLAŻE

WIOSNA 2019

©© UFFICIO STAMPA DELLA REGIONE AUTONOMA DELLA SARDEGNA

SS Modna, urokliwa Spiaggia di Punta Molentis w okolicy sardyńskiego kurortu Villasimius

SS Ruiny starożytnej fenickiej kolonii Tharros w pobliżu dzisiejszych miast Cabras i Oristano

©© Grand Relais de Nuraghi

Do najwspanialszych i najbardziej niedo­ stępnych sardyńskich plaż należy Spiaggia Rosa na Budelli w archipelagu La Maddalena. Możemy ją obecnie podziwiać tylko z bez­ piecznej odległości, ponieważ na skutek działań turystów, którzy zabierali ze sobą piasek, słynna Różowa Plaża niemal straciła swój wyjątkowy kolor. Isola Budelli wcho­ dzi w skład Parku Narodowego Archipelagu La Maddalena. Na Costa Smeralda znajduje się Spiaggia del Principe. Biały, piaszczysty łuk otacza głęboką zatokę, ochranianą przez różowy, granitowy cypel. Na południowy wschód od Olbii leży wiele pięknych miejsc, np. naj­ mniejsze królestwo świata, czyli wyspa Tavolara (regno di Tavolara). Została ona królestwem w pierwszej połowie XIX w. na mocy decyzji ówczesnego króla Sardynii Ka­ rola Alberta (1798–1849). Pierwszym władcą był Giuseppe Bertoleoni. Wyspa ma prawie 6 km2 powierzchni, jej najwyższy punkt to Monte Cannone (565 m n.p.m.). U stóp wznie­ sienia rozciąga się długa, piaszczysta plaża. Dalej na wschodnim wybrzeżu znaj­ duje się kolejny sardyński klejnot – Cala Brandinchi. Morze jest tutaj spokojne i płytkie, a piasek drobny i niemalże biały. Można odnieść wrażenie, że to prawdziwe tropiki. Za kolejną gwiazdę tej części wy­ brzeża uchodzi plaża Berchida w okolicach Siniscoli. Piaszczysty półksiężyc o długości 5 km oblewa krystalicznie czysta woda. Z miasteczka Cala Gonone można wyru­ szyć na poszukiwanie najbardziej niezwy­ kłych, choć trudno dostępnych, zakątków na nadmorskim brzegu. Na plaże zatoki Orosei (Golfo di Orosei) w znakomitej większości dostaniemy się wyłącznie od strony morza lub po pokonaniu górskiego szlaku trekkin­ gowego. Warte uwagi są tu Cala Mariolu, Cala Goloritzé, Cala Sisine czy Cala Luna. Ze wszystkich czterech bardziej przestron­ na jest jedynie ta ostatnia, znana ze swo­ ich jaskiń, w których można ukryć się przed prażącym słońcem. Cały tutejszy obszar leży w granicach Parco Nazionale del Golfo di Orosei e del Gennargentu.

SS Baja Sardinia – Hotel Grand Relais dei Nuraghi z czarującym widokiem na archipelag La Maddalena

Jeśli skierujemy się dalej na południe, dotrzemy do Costa Rei, czyli wyjątkowego Królewskiego Wybrzeża, gdzie znajduje się Spiaggia dello Scoglio di Peppino. Ta spo­

kojna, piaszczysta plaża cieszy się popular­ nością wśród rodziców z małymi dziećmi ze względu na rozległą płyciznę i zwierzęce kształty otaczających ją skał.


145

© ISAAC74/ISTOCK/GETTy IMAGES

SARDYNIA – INFORMACJE PRAKTYCZNE

Ostatni przystanek na wschodnim wybrze­ żu to kurort villasimius. Tuż obok rozlewiska odwiedzanego przez flamingi leży tu Spiaggia di Porto Giunco. Plaża jest długa i pokryta pia­ skiem, przyciąga miejscowych i turystów. Na samym południu Sardynii znajduje się Su Giudeu. Atrakcją tej złotej plaży są dwie pobliskie małe wysepki, na które można się dostać pieszo przez wodę. Niedaleko poło­ żona jest kolejna rajska plaża, Tuerredda.

 Na Sardynię warto udać się o każdej porze roku, ale jeśli planujemy plażować i korzystać z kąpieli morskich, najlepszym okresem na urlop będą późna wiosna, lato i wczesna jesień. Najwyższe tempera­ tury powietrza panują od czerwca do września. Woda w morzu jest długo ciepła, można w nim pływać jeszcze pod koniec września, a nawet na początku października. Zimą i wiosną wieje tutaj północno­ ­zachodni wiatr (mistral), czasami dość mocny, ale zwykle suchy i łagodny. Na wyspie notuje się średnio ok. 300 słonecznych dni w roku. Okres deszczowy przypada na jesień i zimę, opady śniegu występują zazwyczaj w górach. Na Sardynię najszybciej i najwygodniej dostaniemy się samolotem. Z Polski bezpośrednie połą­ czenia oferuje Ryanair (z Krakowa i Modlina do Cagliari) i Wizz Air (od połowy czerwca do połowy września z Warszawy i Katowic do Alghero). Na wyspę dotrzemy też z przesiadką np. w Mediolanie bądź Rzymie. Jeśli wybierzemy podróż samochodem, musimy skorzystać z promu (stolica Polski oddalona jest od Cagliari o ok. 2,2 tys. km). Najlepiej dojechać do portu w Genui, Livorno, Piombino lub Civitavecchii. Najkrótszy rejs (mniej więcej 5,5 godz. za dnia) odbywa się między tym ostatnim miastem a sardyńską Olbią. Promy kursują przez cały rok, a liczba połączeń zwiększa się od czerwca do września. Najlepszym sposobem podróżowania po Sardynii jest przemieszczanie się samochodem. Odległości są duże, a transport publiczny nie wszędzie dociera. W przypadku połączeń kolejowych z pomocą przyjdzie nam wspomniany już serwis www.trenitalia.com. Pociągi jeżdżą na trasach Cagliari – Sassari, Cagliari – Olbia, Sassari – Olbia, Cagliari – Iglesias. Kursowanie autobusów miejskich i międzymiasto­ wych sprawdzimy na stronie www.arst.sardegna.it. Tę nieco ubogą siatkę połączeń rekompensuje oferta prywatnych linii autobusowych (www.sunlineseliteservice.com, www.caredduautoservizi.com, www.gruppoturmotravel.com, www.autoservizi.com, www.tourbaire.it).

Na zachodnim wybrzeżu zachwyca Cala Domestica w okolicach Buggerru. Ukryta wśród wysokich białych klifów i śródziemnomorskich zarośli plaża urzeka obłędnie turkusową wodą. Kiedyś pracowali tu górnicy, dlatego na brzegu wciąż stoją stare maszyny, a w pobliżu zachowały się wykopane przez nich tunele. Na obszarze całej południowo­zachodniej Sardynii wydobywano rudy żelaza, minerały i węgiel, ale kopalnie zostały już zamknięte.

Ciekawym miejscem jest Spiaggia di Is Arutas w Cabras. Pokrywające brzeg duże, różnokolorowe ziarenka piasku wy­ glądają niezwykle w promieniach słońca. Za jedną z najpiękniejszych plaż w Euro­ pie uchodzi długa, szeroka, piaszczysta La Pelosa w Stintino, w sezonie bardzo ob­ legana. Można z niej podziwiać pobliską wysepkę Asinara i xvI­wieczną wieżę (Torre della Pelosa). 

WIOSNA 2019


146 EUROPODRÓŻE ŚRÓDZIEMNOMORSKI RAJ Trzecia co do wielkości włoska wyspa – Elba – to jednocześnie największa (ok. 224 km² powierzchni) z Wysp Toskańskich (Arcipelago Toscano). Cały archipelag znajduje się pod ochroną parku narodowego (od 22  lipca 1996 r.). Górzysta Elba zbudowana jest z gra­ nitów i skał osadowych. Najwyższy jej punkt stanowi Monte Capanne (1019 m n.p.m.). Na szczyt można wjechać w 14 minut oryginalną kolejką linową (Cabinovia Monte Capanne), która wyrusza z Marciany (375 m n.p.m.). Na tej niezmiernie urokliwej wyspie nie sposób się nudzić. Oprócz wspaniałych plaż, nierzadko porównywanych z karaibskimi, są tu liczne szlaki trekkingowe i trasy idealne dla miłośników kolarstwa (zarówno szoso­ wego, jak i górskiego), świetne miejsca do nurkowania i  bazy wypożyczające sprzęt nurkowy. Można jeździć konno, grać w gol­ fa, żeglować, pływać kajakiem, uprawiać snorkeling lub wind- i kitesurfing, a także odkrywać górniczą przeszłość Elby czy też jej fortece. To również raj dla wielbicieli turystyki kulinarnej, których przyciągają winnice, gaje oliwne i serowarnie. Tutejsza kuchnia jest aromatyczna, używa się w niej liści mirtu, jałowca, werbeny cytrynowej, dzikiego kopru włoskiego, majeranku, roz­ marynu i kaparów. Historią wyspy inspirowany był cztero­ odcinkowy miniserial z  2016 r. Elba – L’Eredità di Napoleone. Obejrzymy go na stronie www.elbamovie.com oraz w serwi­ sie YouTube na kanale Visit Elba IT.

W STOLICY Do stolicy Elby, 12-tysięcznego Portoferraio, dostaniemy się np. promem z Piombino. Taki rejs trwa niespełna godzinę. Wzrok wpływa­ jących do spektakularnego portu przykuwa widok potężnych, XVI-wiecznych fortów Stella i Falcone oraz wieży Linguella (Torre della Linguella). Zaciekawieni turyści udają się do Villi dei Mulini (znanej też pod nazwą Palazzina dei Mulini), w której w trakcie swo­ jego zesłania (od 4 maja 1814 r. do 26 lutego 1815 r.) mieszkał Napoleon Bonaparte. Pełnił on w tym czasie funkcję gubernatora wy­ spy, towarzyszył mu dwór i własna gwardia, w tym polscy szwoleżerzy pod dowództwem majora Pawła Jerzmanowskiego (tzw. Szwa­ dron Elby), uważani za najwierniejszych żołnierzy cesarza. Jego letnia rezydencja znajduje się ok. 5 km od Portoferraio, w San Martino (Villa di San Martino). Najpotężniejszą twierdzą na Elbie był Fort Falcone. U jego stóp usytuowany jest dziś punkt widokowy. Wspaniała panorama

WIOSNA 2019

SS Wieża Linguella wzniesiona w latach 1548–1550, stanowiąca część fortyfikacji Portoferraio

SS Basen z barem na terenie 5-gwiazdkowego Hotelu Hermitage z prywatną plażą nad zatoką Biodola

rozciąga się także z Fortu Stella, górujące­ go nad historycznym centrum. W  stolicy warto zobaczyć konsekrowaną w  1554 r. Katedrę (Duomo di Portoferraio) wznoszą­ cą się przy Piazza della Repubblica oraz przespacerować się elegancką promenadą Calata Mazzini wzdłuż mariny aż do muze­ um archeo­logicznego (Museo Archeo­logico della Linguella), do którego należą m.in. wieża Linguella i ruiny rzymskiego domu. Portoferraio to miasto schodów, trzeba być więc gotowym na pokonywanie kolejnych stopni. Naprzeciwko portu, w pobliżu miej­ skiego parku leży piękna plaża Ghiaie po­ kryta drobnymi kamieniami.

NAJCIEKAWSZE MIEJSCOWOŚCI Zbudowana na zboczu Monte Capanne Marciana jest jednym z najstarszych mia­ steczek na wyspie. Znajduje się w niej m.in. XII-wieczna twierdza obronna i  muzeum archeologiczne (Museo Civico Archeologico di Marciana). W Santuario della Madonna

del Monte lubił przesiadywać cesarz Fran­ cuzów. Tutejszy kamień w kształcie krzesła zwie się Krzesłem Napoleona. Poniżej mia­ steczka leży Marciana Marina z XVI-wieczną Torre degli Appiani. Niedaleko tych miej­ scowości ukrywa się malownicze Poggio, do którego turyści zwykle nie docierają. To prawdziwy sekret wyspiarzy. Marina di Campo, największy kurort na wyspie, uważana jest przez wielu za naj­ładniejsze miejsce na Elbie. Dlatego też w  okolicy powstały liczne hotele, re­ zydencje i  komfortowe kempingi. Poza tym znajduje się tu również akwarium (Acquario dell’Elba) z żółwiami morskimi i rekinami. Rio Marina nosi ślady górniczej przeszło­ ści wyspy – domy i ulice upstrzone są płat­ kami hematytu. Rudy żelaza wydobywano w tym rejonie już w czasach Etrusków. Przez wieki było to główne zajęcie miejscowej lud­ ności. Warto zajść do Muzeum Minerałów Elby i Sztuki Górniczej (Museo dei Minerali dell’Elba e dell’Arte Mineraria), w którym


147 Ze szczytu wzgórza (167 m n.p.m.), na któ­ rym położone jest klimatyczne Capoliveri, rozpościera się zachwycający widok na Porto Azzurro i zatokę Stella. Serce mia­ steczka stanowi Piazza Giacomo Matteotti. W okolicy znajdują się dawne kopalnie oraz ponad 100 km tras przygotowanych specjal­ nie dla miłośników jazdy rowerem górskim (Capoliveri Bike Park).

© R. RIDI

© NENA-TOMy.IT

NAJPIĘKNIEJSZE PLAŻE

© R. RIDI

© HOTEL HERMITAGE

S Miasteczko Marciana Marina z niedużą, lecz komfortową mariną (Circolo della Vela Marciana Marina)

S Leżąca u podnóża białych skał zachwycająca plaża Capo Bianco niedaleko od centrum stolicy Elby

zebrano ok. 1 tys. okazów minerałów i ka­ mieni z wyspy. Dziś miasteczko żyje głównie z turystyki. Prześliczne Porto Azzurro leży w głębo­ kiej, wąskiej zatoce na wschodnim brzegu Elby. Oblewają je wody kanału Piombino. Na zainteresowanie zasługuje Fort Longone

zbudowany na początku xvII w. przez Hisz­ panów, barokowe Sanktuarium Matki Bo­ skiej z Montserrat (Santuario della Madonna di Monserrato) oraz hiszpańska Kaplica Najświętszego Serca Maryi (Cappella del Sacro Cuore di Maria) z pierwszej poło­ wy xvIII stulecia.

ELBA – INFORMACJE PRAKTYCZNE  Elbę najlepiej zwiedzać od wiosny do jesieni. Najwyższe temperatury odnotowuje się od czerwca do końca września. Znakomitą porą na wycieczkę będzie również maj lub październik. Na wyspie rosną lasy piniowe i dębowe oraz kasztanowce, są gaje oliwne i winnice. Latem przystrajają ją pachnące kwiaty w intensywnych kolorach. Do Portoferraio na Elbie wiele razy dziennie (z największą częstotliwością w sezonie letnim) odpły­ wają statki z Piombino. Można się tu też dostać wodolotem. Poza tym z Piombino promy wyruszają także do Cavo i Rio Mariny. Na wyspie działa niewielki port lotniczy (Elba Airport), ale obecnie realizowane są jedynie połącze­ nia ze Szwajcarią (Lugano) w trakcie trwania sezonu. Dlatego najlepiej przylecieć na jedno z włoskich lotnisk (w rejonie Pizy, Florencji czy Rzymu), a następnie wynająć samochód lub skorzystać ze środków transportu publicznego, aby dotrzeć do Piombino, skąd kursują promy. Po Portoferraio zdecydowanie najwygodniej poruszać się pieszo, ewentualnie autobusami miejskimi. Jeśli jednak chcemy zwiedzić całą Elbę, powinniśmy postawić na auto. Na wyspie można wynająć zarówno samochód, jak i motocykl, skuter, jacht lub rower. Między miasteczkami jeżdżą autobusy linii 116 (na trasie Portoferraio – La Pila), 117 (z Portoferraio do Cavo) i 118 (łączy Portoferraio, Bagnaię i Laconę). Od czerw­ ca do września uruchamiane są dodatkowo tzw. Marebusy, które ułatwiają dojazd do atrakcyjnych plaż w okolicach Portoferraio, Rio nell’Elba, Porto Azzurro, Capoliveri, Marciany i Rio Mariny.

Na Elbie nawet w pobliżu Portoferraio usytuowane są piękne plaże, więc odpo­ czynkiem nad brzegiem morza można się cieszyć już podczas jednodniowej wyciecz­ ki. Za prawdziwą wizytówkę wyspy ucho­ dzi Padulella. Tuż obok niej leży równie wspaniała Capo Bianco. Obie są żwirowe i kamieniste (z odrobiną piasku) i w połą­ czeniu z turkusem wody tworzą zjawiskowe pejzaże. Jedną z niewielu piaszczystych plaż w północnej części Elby jest zachwy­ cająca, 600­metrowa Biodola. Można z niej podziwiać widok na Monte Capanne. W po­ bliżu znajdują się jej mniejsze sąsiadki: za­ ledwie 140­metrowa Spiaggia di Scaglieri oraz spokojna Spiaggia del Forno o dłu­ gości 120 m. Na południu wyspy czeka na nas więcej piaszczystych plaż. Jedną z największych i najbardziej znanych jest Lacona (bli­ sko 1,2­kilometrowa!). Ciągnie się wzdłuż miasteczka o tej samej nazwie (w gminie Capoliveri), które stanowi centrum ruchu turystycznego. Nieco dziksza Laconella przypadnie do gustu osobom lubiącym spo­ kój. Poza tym okolice Capoliveri to przede wszystkim Zuccale i Barabarca, kameral­ na Felciaio oraz spora (niemal 460­me­ trowa) i dość zatłoczona w sezonie Lido di Capoliveri. W południowo­zachodniej części Elby warto udać się w pobliże miasteczek Cavoli, Seccheto i Fetovaia. Bardzo duża plaża jest w Marinie di Campo (największa na wyspie – aż 1,3­kilometrowa). Wszystkie są piasz­ czyste i oblewane przez krystalicznie czy­ ste wody. Zjawiskowa północno­zachodnia Elba przyciąga plażami Sant’Andrea i Cotoncello. Mimo iż brzeg pokrywa tutaj piasek, przy­ dadzą się buty do chodzenia po morskim dnie. Miłośnicy łączenia zwiedzania z od­ poczynkiem powinni zainteresować się także malowniczym miasteczkiem Marciana Marina, choć miejscowe plaże są przede wszystkim kamieniste. Największa w jego okolicach jest piękna, piaszczysta Procchio (860­metrowa). 

WIOSNA 2019


150 EUROPODRÓŻE

WIOSNA 2019


151

MALTA na moRzU czaSU © Viewingmalta.com

magDalena i SeRgiUSz pinKwaRtowie www.dzieckowdrodze.com

S Marina w ufortyfikowanym Birgu, zaliczanym do tzw. Trzech Miast razem z Cospicuą i Sengleą

WIOSNA 2019


152 EUROPODRÓŻE

©© viewingmalta.com

« Ten najmniejszy kraj Unii Europejskiej jest zarazem kolebką kultury i przedmurzem chrześcijaństwa. Znajdziemy tu megalityczne świątynie, ale i ok. 360 kościołów katolickich, możemy nurkować w ciepłym morzu, podziwiać wspaniałe zabytki i odwiedzić plan filmowy. Malta zachwyca różnorodnością. Każdy odkryje na niej coś, co sprawi, że będzie chciał na nią wrócić. »

SS Tętniący życiem kurort Sliema położony jest na niewielkim półwyspie nad zatoką Marsamxett

T

utaj rzeczywistość miesza się z legendami. Niektórzy uważają, że Gozo, druga największa wyspa kraju (67 km² powierzchni), to Ogygia – na niej właśnie nimfa Kalipso więziła przez siedem lat Odyseusza, bohatera eposu Homera. Według tradycji u wybrzeży Malty rozbił się w 60 r. n.e. statek ze św. Pawłem na pokładzie. W  pierwszej połowie XVI w. osiedlili się na archipelagu rycerze zakonni z równoramiennym krzyżem na piersi. Położone na Morzu Śródziemnym Wyspy Maltańskie mają w sobie coś magicznego. Kto raz zawita na Maltę, zakocha się w niej na całe życie. Naprawdę jesteś mistrzem w powożeniu rydwanem? – pytam nieco zaszokowana, choć ściany niewielkiego baru „Vince” w Rabacie obwieszone są zdjęciami właściciela pędzącego na dwukołowym wózku, z wysokości podium ściskającego dłonie prezesom federacji czy dumnie prezentującego puchar i przytulającego koński łeb. Na półkach pomiędzy butelkami whisky i likieru cytrynowego stoją trofea, a do drewnianej boazerii

WIOSNA 2019

przyszpilono medale wyglądające niczym wota w Kościele św. Pawła po drugiej stronie sennego placu. Wicemistrzem – uściśla Vince. Tamte mistrzostwa, gdy reprezentacja Malty starła się z ekipą Prowansji, przegrałem o włos. Ale walczyłem dzielnie. Gdyby nie to, że obok jakaś kobieta rozmawia przez komórkę, z oddali dobiega dźwięk samochodowego klaksonu, a przede mną stoi filiżanka słodkiej kawy latte, mogłabym przypuszczać, że w barze „Vince” przeniosłam się w czasie o 2 tys. lat. Wtedy wyścigi rydwanów i sportowe starcia pomiędzy prowincjami rzymskimi, choć z pewnością budziły emocje i namiętności, nie były czymś nadzwyczajnym. Dziś zadziwiają, ale właściwie powinnam się spodziewać takich niezwykłości. W końcu od przylotu na Maltę nieustająco mam wrażenie, że podróżuję bardziej w czasie niż w przestrzeni.

NA POŁUDNIE OD TUNISU Ten kraj jest naprawdę mały (ma zaledwie 316 km² powierzchni). Jeśli się dobrze rozejrzymy, niemal z każdego miejsca na głównej wyspie dostrzeżemy mury Mdiny – dawnej

stolicy. Wszędzie też dojedziemy autobusami wyruszającymi z Valletty (pełniącej funkcję stolicy od drugiej połowy XVI stulecia). Komunikacja na Malcie wydaje się turystom dość przejrzysta i łatwa do ogarnięcia, ale historia, geografia, język i tradycje sprawiają im nie lada kłopot. Rzut oka na mapę i już mamy pierwszą wątpliwość. Czy ten kraj rzeczywiście stanowi część Europy? I tak, i nie. Od 1 maja 2004  r. podobnie jak Polska jest pełno­ prawnym członkiem Unii Europejskiej. Jednak geograficznie należy już do Afryki. Znajduje się na południowy wschód od stolicy Tunezji, Tunisu, mniej więcej na wysokości znanego i lubianego przez Polaków kurortu Susa i świętego miasta islamu – Kairuanu. Pod względem klimatu i krajobrazów Malta przypomina Afrykę Północną czy Bliski Wschód. Jej pejzaże wypełniają smagane morskim wiatrem nagie wzgórza, jasne, wapienne skały, spłowiała zieleń śródziemnomorskich ziół. Gdzieniegdzie widać palmy i opuncje. Maltańczycy mają południowoeuropejską urodę. Są podobni do Hiszpanów lub Włochów. Ich język nie brzmi jednak dla turystów znajomo.


©© viewingmalta.com/Joseph Dalli

153

SS Budowę fortyfikacji wokół Valletty rozpoczęto w 1566 r. według projektu Francesca Laparelliego

STAROŻYTNI FENICJANIE Maltański nie przypomina żadnego innego języka europejskiego, choć czasami w mowie Maltańczyków da się wychwycić ewidentne zapożyczenia z włoskiego czy angielskiego. Mieszkańcy Malty twierdzą, że pochodzi od języka starożytnych Fenicjan.

Mogłoby być w tym ziarno prawdy, bo przecież wynalazcy alfabetu linearnego i  pieniędzy mieszkali tu ok. 3 tys. lat temu. Chociaż tak wiele im zawdzięczamy, to zadziwiająco mało po nich pozostało. Trochę ceramiki i glinianych figurek obejrzymy w  Narodowym Muzeum Archeo­

©© viewingmalta.com

TT Bogato dekorowane wnętrze powstałej w latach 1572–1577 Konkatedry św. Jana wprawia w zdumienie

logii (National Museum of Archaeology) w Valletcie. Prawdą jest też, że maltański należy do języków semickich, podobnie jak arabski i hebrajski, ale do jego zapisu stosuje się alfabet łaciński. Europejczykom sprawia trudność odczytanie nazw takich jak Marsaxlokk, Ġgantija, Ħaġar Qim czy Ix-Xagħra tal-Kortin. Z kolei Mdina lub Rabat brzmią znajomo dla każdego, kto był kiedyś w dowolnym kraju arabskim. Medina oznacza po arabsku „miasto”, a rabat – „przedmieście”. Jednak Arabowie panowali w tej części Morza Śródziemnego tylko przez mniej więcej 220 lat (od 870 r.) – o jakieś 600 lat krócej, niż rządzili na Półwyspie Iberyjskim. W 1091 r. wyparli ich Normanowie. Do tej pory nikomu nie przyszło do głowy, żeby przeprowadzić w kraju dearabizacje nazw miejscowości. I tak na niewielkiej Malcie znajdziemy toponimy maltańskie i arabskie oraz zachodnioeuropejskie. Te ostatnie związane są z działalnością zakonu joannitów (szpitalników), który przybył w te strony w 1530 r. Po ustanowieniu nowej siedziby jego członkowie przyjęli nazwę kawalerowie maltańscy.

KRAJ RYCERZY Jean Parisot de la Valette (1494–1568), wielki mistrz zakonu joannitów, wsławił się heroiczną obroną Malty przed inwazją Turków osmańskich w 1565 r. Zaledwie ok. 6–8,5 tys. chrześcijan przetrzymało oblężenie mniej więcej 30–48 tys. muzułmanów. Trwające prawie cztery miesiące boje (od 18 maja do 11 września) były niezwykle zacięte. Historycy oceniają, że Turcy stracili ponad połowę swojej armii. Spośród obrońców śmierć poniósł co trzeci. Zuchwałość, ale i mądrość i odwaga wielkiego mistrza przyniosły mu sławę niezłomnego rycerza broniącego do ostatniej kropli krwi honoru chrześcijańskiego świata. Na jego cześć nazwano nowe miasto na Malcie, ufortyfikowane według najlepszych wzorców, którego położenie było znacznie bardziej strategiczne niż Mdiny, dotychczasowej stolicy. Jeszcze przed końcem XVI w. do Valletty przeniosła się komandoria zakonu maltańskiego. Miasto przejęło funkcję ośrodka stołecznego. Płyniemy do stolicy promem ze Sliemy – turystycznego kurortu po drugiej stronie zatoki Marsamxett. Rejs trwa zaledwie 10 minut, ale z pokładu można podziwiać niepowtarzalny widok na Vallettę od strony wody. Nad miastem, malowniczo położonym na wzgórzu, góruje ogromna kopuła Bazyliki Matki Boskiej z Góry Karmel, przywodząca na myśl watykańską 

WIOSNA 2019


154 EUROPODRÓŻE

BRYTYJSKI SALUT Chociaż kawalerowie maltańscy od lat nie stają już z bronią w ręku do walki w obronie wiary, zakon nadal uchodzi za organizację doskonale ustosunkowaną. Przez całe wieki możni tego świata odnajdywali swoje powołanie w strzeżeniu granic chrześcijańskiej Europy. Malta była siedzibą joannitów przez 268 lat. Jako najbardziej na południe wysunięty punkt kontynentu otrzymywała nieustanne wsparcie konieczne do odpierania ataków tunezyjskich piratów. Ale rycerze nie zajmowali się jedynie walką. Aby umacniać swoją wiarę, budowali kościoły. Dziś jest ich tu ponoć ok. 360. Niemal przez cały rok można codziennie chodzić na mszę do innej świątyni. Zakon stracił władzę na Malcie w czasie wojen napoleońskich. Generał Napoleon Bonaparte w czerwcu 1798 r., jeszcze zanim ogłosił się cesarzem Francuzów, wyrzucił kawalerów maltańskich z  Valletty i  pod­ porządkował archipelag rewolucyjnej Francji. Zaledwie trzy miesiące później wybuchł bunt (powstanie maltańskie) – tym razem przeciwko francuskim okupantom. Pozbyto się ich ostatecznie we wrześniu 1800 r. z  pomocą brytyjskiej floty. Jak to często w życiu bywa, sojusznicy szybko sięgnęli po władzę. Do 1964 r. Malta była brytyjską kolonią. Jej znaczenie wzrosło po otwarciu Kanału Sue­skiego w 1869 r. Do bezpiecznego portu na archipelagu zawijali podróżnicy chcący uzupełnić zapasy przed wyprawą w świat Orientu.

WIOSNA 2019

Choć Brytyjczycy rządzili Maltą tak jak innymi koloniami, to trzeba im oddać, że w przeciwieństwie do znienawidzonych przez Maltańczyków Francuzów nie walczyli z religijnością miejscowej ludności. Być może dlatego ślady brytyjskiego panowania wciąż są tutaj dobrze widoczne. Na ulicach obowiązuje ruch lewostronny, w  kraju używa się wtyczek angielskiego typu, a  codziennie w  Górnych Ogrodach Barrakka (Upper Barrakka Gardens) w Valletcie w samo południe i o 16.00 roz­ lega się salut armatni (oddają go członkowie Malta Heritage Society ubrani w historyczne mundury artylerii brytyjskiej) przyciągający licznych turystów.

APOSTOŁ ROZBITEK O tym, dlaczego wiara jest dla wyspiarzy ważna, możemy przekonać się w jednej z  najbardziej niezwykłych świątyń w Valletcie – Kościele św. Pawła Rozbitka (Church of St Paul’s Shipwreck). W tej pięknej, barokowej kolegiacie przechowuje się relikwię apostoła z Tarsu, uchodzącego za współtwórcę instytucji Kościoła. Gdyby nie św. Paweł, niestrudzony podróżnik, który za cel swojego życia obrał szerzenie Dobrej Nowiny wśród mieszkańców ziem należących do Cesarstwa Rzymskiego, kto wie, czy chrześcijaństwo miałoby szansę wyjść poza ramy narzucone przez judaizm. Ze względu na swoją otwartość na pogan apostoł naraził się nawet św. Piotrowi. Statek, który przewoził aresztowanego św. Pawła z Judei do Rzymu, wpadł jesienią 60 r. n.e. u wybrzeży Malty (wówczas zwanej Melitą) na skały. Rozbitków przygarnęli gościnni mieszkańcy. Niemal tuż po dotarciu na plażę apostoła miał ukąsić jadowity wąż. Żarliwa wiara uratowała mu jednak życie, co Maltańczycy uznali za cud. W ciągu kolejnych miesięcy licznie przechodzili na chrześcijaństwo. Nawrócił się nawet Publiusz, rzymski namiestnik Melity, mieszkający w willi, na której miejscu stoi dziś, jak się przyjmuje, Kościół św. Pawła w Rabacie (tuż obok znajduje się bar powożącego rydwanem Vince’a). Tradycja mówiąca, iż chrześcijaństwo zaszczepił na archipelagu sam apostoł z Tarsu, jest wciąż żywa. Nic zatem dziwnego, że Maltańczycy należą do najbardziej religijnych narodów Europy.

SS Tysiące świec i lampionów w czasie BirguFest

TT Figura z barokowego Kościoła św. Pawła Rozbitka ©© viewingmalta.com

Bazylikę św. Piotra. Pod względem wysokości z  kościołem karmelickim ściga się strzelista wieża anglikańskiej Prokatedry św. Pawła. Jednak najwspanialszą tutejszą świątynią jest niewidoczna od strony morza Konkatedra św. Jana. Choć za wejście do niej trzeba zapłacić (normalny bilet wstępu kosztuje 10 euro, dla seniorów i studentów – 7,50, a dzieci poniżej 12. roku życia wchodzą za darmo), to naprawdę warto. Możemy jedynie powtórzyć za szkockim poetą i  powieściopisarzem Walterem Scottem, który odwiedził Maltę w 1831 r., że wnętrze świątyni uważamy za najwspanialsze, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Każdy centymetr ściany czy posadzki pokrywają tu kunsztowne zdobienia w najlepszym barokowym stylu. W bocznym oratorium znajdziemy dwa świetne obrazy włoskiego geniusza Caravaggia (Ścięcie św. Jana Chrzciciela i Św. Hieronim), który na Malcie szukał schronienia (w latach 1607–1608), kiedy był ścigany za morderstwo.

WENUS SPRZED TYSIĘCY LAT Myliłby się jednak ten, kto przypuszczałby, że głęboka wiara spłynęła na mieszkańców tego śródziemnomorskiego archi­ pelagu dopiero wraz z chrześcijaństwem. 


©© viewingmalta.com/Clive Vella

©© viewingmalta.com

155

SS Brytyjskie ślady na ulicach Valletty – charakterystyczne czerwone budki telefoniczne

©© viewingmalta.com/Clive Vella

©© viewingmalta.com

TT Valletta bywa nazywana muzeum pod gołym niebem

SS Podczas zwiedzania stolicy Malty można odpocząć w urokliwych Górnych Ogrodach Barrakka

©© viewingmalta.com

TT Ħaġar Qim, kompleks megalitycznych świątyń

WIOSNA 2019


©© viewingmalta.com

156 EUROPODRÓŻE

SS Luzzu, tradycyjne łodzie w porcie Marsaxlokk

©© viewingmalta.com/Renata Apanaviciene

SS Klify Dingli, które osiągają wysokość ok. 250 m, warto podziwiać od strony morza

SS Skalna brama do systemu jaskiń Blue Grotto położonego naprzeciwko wysepki Filfla

Aby poznać tajemnice Malty, trzeba wyjechać z Valletty, minąć lotnisko i skierować się w stronę przeciw­ległego brzegu wyspy, żeby w kilka­naście minut dotrzeć do imponującego kompleksu megalitycznych świątyń Ħaġar Qim. Nie ma dziś na świecie zbyt wielu budowli, które powstały ponad 5 tys. lat temu i wciąż stoją. Za jedne z najstarszych obiektów na ziemi uchodzą piramidy w Gizie. Kompleks Ħaġar Qim jest jednak starszy od słynnej piramidy Cheopsa w Egipcie o ok. 1 tys. lat. Kto ustawił ogromne, ważące wiele ton kamienie tworzące potężne mury, korytarze, komnaty z ofiarnymi ołtarzami? Tego nie wiemy. Wiadomo za to, kogo czcili mieszkańcy ówczesnej Malty – boginię o kusząco pełnych kształtach (tzw. Maltańską Wenus). Jej posągi archeolodzy znaleźli także w podobnym obiekcie w Tarxien oraz na terenie liczącego według szacunków mniej więcej 5,6 tys. lat kompleksu Ġgantija na Gozo.

WIOSNA 2019

Jednak jeśli mielibyśmy wybrać do zwiedzania tylko jeden megalityczny zabytek, to z całkowitą pewnością postawilibyśmy na Ħaġar Qim. Spod położonej na wysokim, wapiennym klifie, smaganej wiatrem budowli rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki na lazurowe Morze Śródziemne. Wielkie głazy ustawione w tajemnicze kręgi przywodzą na myśl Stonehenge w południowej Anglii. Jednocześnie jest coś niezwykle bliskiego w tych kamiennych murach, wewnątrz których ludzie kiedyś modlili się, radzili wyroczni i zapewne zwierzali ze swoich codziennych problemów boskiej matce, pocieszycielce.

SAMOTNE KLIFY Prawie 10 km dalej leży najwyższy punkt wyspy – Ta’ Dmejrek (253 m n.p.m.). Docieramy do niego wąską, krętą drogą (mijanki z autobusami, gdy jedzie się lewą stroną jezdni, potrafią polskiemu kierowcy pod-

nieść ciśnienie). Trudno nazwać go górą czy nawet wzgórzem, bo od strony lądu teren wznosi się bez znaczących przewyższeń. Za to potem opada imponującą, pionową, skalną ścianą prosto do morza. To miejsce zwane klifami Dingli. Zostawiamy samochód przy drodze i idziemy kamienistym szlakiem do samotnej kapliczki Marii Magdaleny. Wiatr wściekle szarpie suchą, przekwitniętą jukę i kolczaste płaty opuncji. Turystów nie ma niemal w ogóle, co wydaje nam się dziwne, bo okolica wygląda obezwładniająco pięknie. Białe, strzeliste klify wspaniale prezentują się też od strony morza. Można pod nie podpłynąć małą łódką lub kajakiem.

BŁĘKIT MORZA I BIEL SKAŁ Wysokie, wapienne wybrzeże kryje w sobie niejedną tajemnicę. Skały, o które biją morskie fale, są podziurawione jak szwajcarski ser. W niektórych miejscach powstały skalne łuki i jaskinie. Najsłynniejszą formacją na archipelagu było Lazurowe Okno (Azure


©© viewingmalta.com

©© viewingmalta.com/Clive Vella

157

©© viewingmalta.com/Malta National Aquarium

SS W każdą niedzielę wzdłuż nabrzeża w Marsaxlokk odbywa się ogromny targ ze świeżymi rybami

©© viewingmalta.com

Window) na Gozo. Niestety w marcu 2017 r. imponujący łuk zawalił się, a jego pozostałości pochłonęło morze. Możemy go dzisiaj zobaczyć m.in. w pierwszym sezonie amerykańskiego serialu Gra o tron.

SS Zajmujące powierzchnię ok. 20 tys. m² Narodowe Akwarium Malty w Qawrze z 41 zbiornikami

Podobnych miejsc na szczęście na Malcie nie brakuje. Do najpiękniejszych z nich należy Błękitna Grota (Blue Grotto) nie­opodal kompleksu Ħaġar Qim. Ten niezwykły sy-

stem jaskiń można podziwiać z pokładu łodzi. Morze ma tu intensywny, lazurowy kolor, bo dno pokryte jest wapiennym rumoszem o strukturze karraryjskiego marmuru. 

WIOSNA 2019

cd. na str. 160

TT Zatoka Marsaxlokk na południowym wschodzie Malty


Fale przelewają się przez otwory wielkich pieczar. Co i raz śmiałkowie zagłębiają się w ciemną czeluść, żeby wypłynąć po drugiej stronie skał.

Jeśli podczas wycieczki zgłodniejemy, a stanie się tak na pewno, bo słońce i mocny wiatr wzmagają apetyt, powinniśmy podjechać do Marsaxlokk. Nazwa tej miejscowości na pierwszy rzut oka wydaje się nie do wymówienia, ale w rzeczywistości nie jest to aż takie trudne – czyta się ją „Marsaszlok”. Jeże­li szukamy miejsca na lekki, śródziemno­morski obiad, nie znajdziemy na Malcie lepszego. Krótki deptak ciągnie się wzdłuż portu rybac­kiego, w którym zobaczymy miejscowych rybaków z  filozoficznym spokojem czyszczących sieci. Działa tutaj również regionalny targ z lokalnymi przysmakami. Położone wzdłuż nabrzeża restauracje specjalizują się w owocach morza. Zamiast wertować menu od razu warto zamówić catch of the day, czyli rybę dnia. Pod tą nazwą nie kryje się bynajmniej potrawa z wczorajszych resztek (jak to – niestety – bywa niekiedy w polskich lokalach gastronomicznych nad Bałtykiem), ale danie przyrządzone ze świeżych składników pochodzących z porannego połowu. Podstawę może stanowić tuńczyk albo lampuka (koryfena), ewentualnie miecznik. Gdybyśmy tylko mogli, stołowalibyśmy się w Marsaxlokk codziennie.

©© viewingmalta.com/Seren Ozcan

UDANY POŁÓW

SS Popeye Village nad zatoką Anchor stworzono w 1979 r. na potrzeby produkcji filmowej

liczba filmów kręconych na Malcie przyprawia o zawrót głowy. Są jednak takie hollywoodzkie hity, które pozostawiły na archipelagu trwały ślad. Tak było w przypadku pełnometrażowej komedii z 1980 r. o przygodach nieustraszonego marynarza Popeye’a, słynącego z nadludzkiej siły, jaką zyskuje po zjedzeniu puszki szpinaku. Na potrzeby musicalu z Robinem Williamsem (1951–2014) w  roli tytułowej zbudowano specjalny plan filmowy. Po zakończeniu produkcji postanowiono, że będzie służył jako atrakcja turystyczna. Popeye Village usytuowana w pięknej zatoce Anchor (Anchor Bay) to dość osobliwe połączenie parku rozrywki z placem zabaw i  placówką edukacyjną. Można tu wziąć udział w  odgrywaniu scen z  filmu. Nasze wyczyny nagrywane są przez profesjonalnych operatorów, którzy montują

REKINY WŚRÓD WRAKÓW Jeśli nie mamy już w żołądku miejsca nawet na sardynkę, ale wciąż interesują nas maltańskie ryby, to powinniśmy pojechać do Narodowego Akwarium Malty (Malta National Aquarium) w Qawrze. W wypełnionych wodą zbiornikach z hartowanego szkła, bardzo przemyślnie udekorowanych rozmaitymi artefaktami, zebrano różno­rodne okazy morskiej fauny. Warto dodać, że nurkowanie na Malcie to ogromna przygoda. Pod wodą natknąć się można na wraki, fragmenty posągów, a nawet rozsypane na dnie przedmioty pochodzące ze statków. Wśród tego wszystkiego pływają ogromne płaszczki, niewielkie rekiny, tuńczyki i cała masa kolorowej drobnicy, która byłaby prawdziwą ozdobą każdego domowego akwarium.

NA PLANIE Z każdym przejechanym kilometrem przed naszymi oczami pojawiają się nowe, zachwycające widoki. Trudno oderwać od oka aparat fotograficzny. Nic dziwnego, że

WIOSNA 2019

krótką sekwencję filmową. Aktorzy amatorzy mogą ją później obejrzeć w tutejszym kinie, a płytę z nią zabrać ze sobą. Poza tym wybierzemy się stąd także motorówką na wycieczkę do pobliskich jaskiń. Jest też wioska… Świętego Mikołaja (strefa otwarta od 6 grudnia do 6 stycznia). W miejscowej restauracji nie podają jednak szpinaku, tylko kurczaka i frytki.

CUD POD KOPUŁĄ Na Malcie warto poddać się czasem czarowi chwili albo zmienić plany, gdy zachwyci nas jakiś architektoniczny szczegół. Po drodze do Saint Paul’s Bay mijaliśmy widoczną z oddali ogromną kopułę przypominającą rzymski Panteon. Nie wahaliśmy się długo i już po chwili parkowaliśmy w miasteczku Mosta pod Bazyliką Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Neoklasycystyczna

TT Cudownie ocalałą neoklasycystyczną Rotundę w Moście ukończono na początku lat 60. XIX w.

©© viewingmalta.com/Gregory Iron

cd. ze str. 157

160 EUROPODRÓŻE


©© viewingmalta.com/Clive Vella

161

SS Potężne mury obronne i fosa oddzielają Mdinę od sąsiedniego Rabatu, niegdyś jej przedmieścia

bryła o kształcie rotundy rzeczywiście była wzorowana na najważniejszej świątyni antycznego Rzymu. W trakcie niemieckiego bombardowania w czasie II wojny światowej (w kwietniu 1942 r.) jedna z 500-kilo­ gramowych bomb trafiła w kościół. Przebiła kopułę i wpadła do środka, gdy wewnątrz ponad 300 wiernych czekało na wieczorną mszę. Jednak nie wybuchła, co uznano za cud. Rotunda wygląda wspaniale, a naj­ ładniej prezentuje się oglądana z jednego ze stolików ustawionych przed kawiarnią i barem „Baroque”, gdzie warto się zatrzymać na kieliszek chłodnego rieslinga.

PODRÓŻ DO PRZESZŁOŚCI Jak byśmy nie przecinali Malty – ze wschodu na zachód czy z północy na południe – zawsze będziemy przejeżdżać nieopodal Mdiny. Dawna stolica swoją obecną nazwę

zawdzięcza arabskim najeźdźcom, którzy zdobyli ją w 870 r. Miasto zostało jednak założone dużo wcześniej, bo już w VIII w. p.n.e. Dokonali tego Fenicjanie. Gdy przybyli tutaj Rzymianie (w 218 r. p.n.e.), nazwali ośrodek Melitą (Melite), podobnie jak całą wyspę. Dziś pod dawne miejskie mury ściągają m.in. wielbiciele amerykańskiego serialu fantasy Gra o tron. Często nie da się przejść spokojnie po kamiennym moście prowadzącym z Rabatu do ufortyfikowanej Mdiny ze względu na podekscytowanych fanów, którzy stroją groźne miny do aparatów fotograficznych lub cieszą się jak dzieci, kiedy poznają miejsce odgrywające na ekranie telewizora spektakularny wjazd do Królewskiej Przystani (stolicy Siedmiu Królestw). Jednak i dla zwykłych zwiedzających spacer po dawnej stolicy Malty to jedno z największych przeżyć w trakcie wi-

zyty na archipelagu. Wystarczy odejść kilka kroków od głównego szlaku, żeby docenić, jak jest tu pięknie i spokojnie. Czasem ciszę przerywa stukot końskich kopyt o bruk, gdy nie­daleko przejeżdża dorożka. Możemy też wstąpić do Narodowego Muzeum Historii Naturalnej (National Museum of  Natural History) w  XVIII-wiecznym, barokowym pałacu należącym dawniej do zakonu joannitów (Palazzo Vilhena) i zobaczyć, jak wyglądały słynne sokoły maltańskie. Jeśli turystyczne ceny w Mdinie nas odstraszą, to wystarczy odbyć 10-minutowy spacer, po którym znajdziemy się w centrum Rabatu. Przy Kościele św. Pawła wypijemy tutaj kawę i  porozmawiamy z  Vince’em. Potem warto zejść pod ziemię, do rozległych wczesnochrześcijańskich katakumb, lub odwiedzić grotę, w której podobno podczas trzy­miesięcznego pobytu na Melicie mieszkał św. Paweł. 

©© viewingmalta.com

TT Zabytkową Mdinę ulokowano na wzgórzu, z którego rozpościera się wspaniały widok na Maltę

WIOSNA 2019


162 EUROPODRÓŻE

SIEDEM RÓŻNYCH PODRÓŻY – JEDEN CEL

TEKST PROMOCYJNY

AX Hotels (część AX Group) należy do największych firm hotelowych na Malcie. Obecnie, po niedawnej rozbudowie sieci, zaprasza gości do siedmiu hoteli, z których każdy jest wyjątkowy. Jednocześnie wszystkie z nich zapewniają ten sam rodzaj usług, niezmiennie na wysokim, profesjonalnym poziomie.

S AX The Palace Malta (5 gwiazdek)

WIOSNA 2019

 Restauracja „TemptAsian” w 5-gwiazdkowym AX The Palace Malta


163

SS AX Sunny Coast Resort & Spa (4-gwiazdkowy)

SS AX The Victoria Hotel (4-gwiazdkowy)

SS AX Palazzo Capua (4 gwiazdki)

SS AX Seashells Resort at Suncrest (4 gwiazdki)

W kurorcie Sliema znajduje się 5-gwiazdkowy AX The Palace. Wyróżniają go doskonała jakość obsługi, stylowy wystrój, zaspokajająca wszelkie gusta kuchnia i przepiękne otoczenie. W tej samej miejscowości działa także AX The Victoria Hotel, w którym goście mogą poczuć się naprawdę po królewsku. Każdy z pokoi jest znakomicie wyposażony i zaaranżowany zgodnie z oczekiwaniami, jakie powinien spełniać 4-gwiazdkowy hotel butikowy o podwyższonym standardzie. Z kolei tutejszy AX Palazzo Capua od blisko 200 lat uchodzi za nieodłączny element krajobrazu Sliemy. Jego budynek należy do najstarszych i najwspanialszych w kurorcie, dzięki czemu stanowi świetną propozycję dla osób szukających niezmiernie klimatycznych miejsc i chcących wypocząć w kameralnej atmosferze. Dwa kompleksy AX Hotels usytuowane są w Qawrze w rejonie wybrzeża. AX Seashells Resort at Suncrest oferuje zakwaterowanie w bardzo komfortowych warunkach, a jego goście mogą cieszyć się pięknymi widokami na morze. W AX Sunny Coast Resort & Spa do dyspozycji zainteresowanych oddano wygodne, przestronne apartamenty z usługą sprzątania wliczoną w cenę zakwaterowania. Podczas pobytu w nim można także korzystać z rozmaitych udogodnień na terenie kompleksu. Również w stolicy Malty, Valletcie, znajdują się dwa obiekty AX Hotels. Mieszczący się w XVII-wiecznym budynku AX The Saint John łączy w sobie historię ze współczesnością i  odzwierciedla nowy sposób postrzegania miejskiego życia. Poza tym na początku 2019 r. w centrum głównego maltańskiego miasta zostanie otwarty luksusowy, 5-gwiazdkowy hotel z apartamentami Rosselli – AX Privilege mający być jedynym w swoim rodzaju pałacem. Do AX Hotels należy także kilka restauracji w Sliemie, Qawrze i Valletcie. Część z nich usytuowanych jest w obiektach hotelowych, inne działają w ich okolicy („Tal-Kaptan”, „Luzzu Restaurant”, „Cheeky Monkey Gastro­pub”). Zapewniają one rozmaite doświadczenia kulinarne – wybierzemy się do nich zarówno na wykwintną kolację, jak i nie­zobowiązujący posiłek. Poza tym sieć oferuje organizację różnego rodzaju imprez: ślubów i wesel, specjalnych uroczystości czy spotkań biznesowych. Jej pracownicy potrafią wszelkie okazje przemienić w nie­ zapomniane wydarzenie. W obiektach AX Hotels to gość jest najważniejszy i  może liczyć na obsługę na najwyższym poziomie oraz wypoczynek

w wyjątkowym i  eleganckim otoczeniu. Ich wykwalifikowany personel stara się, aby każdy mógł z ogromną przyjemnością wspominać swój pobyt w stylowych hotelach sieci. TT Butikowy, 4-gwiazdkowy AX The Saint John

Jeśli szukamy na Malcie miejsca idealnego na rodzinne wakacje, wymarzony ślub, zorganizowanie wyjazdu firmowego bądź spędzenie cudownego miesiąca miodowego, AX Hotels stanowi najlepszy wybór. W tych hotelach czeka na nas dużo więcej niż pokój z łóżkiem do spania. Przeżyjemy w nich wiele zmysłowych doznań. Każdy z unikatowych obiektów AX Hotels wyróżniają doskonała obsługa i dbałość o naj­drobniejsze szczegóły. 

https://axhotelsmalta.com tel. +356 2331 2345 e-mail: info@axhotelsmalta.com Andy Tanti Dyrektor sprzedaży e-mail: Andy.Tanti@axhotelsmalta.com tel. +356 2262 3210

WIOSNA 2019


164 EUROPODRÓŻE

W ANDALUZJI,

GDZIE ZAWSZE ŚWIECI SŁOŃCE MONIKA BIEŃ-KÖNIGSMAN www.hiszpanskiesmaki.es

WIOSNA 2019


© TURISMO DE SEVILLA

165

S Patio de las Doncellas – przepięknie zdobiony dziedziniec będący sercem Alkazaru w Sewilli

WIOSNA 2019


166 EUROPODRÓŻE

« Na południu Hiszpanii znajduje się miejsce niezwykłe. Jego historię opowiadają różne narody, a ich opowieści tworzą mieszankę barwną i fascynującą. Ta kraina kojarzy się ze światem z „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Wpływy arabskie przyczyniły się tu do powstania zjawiskowej architektury i ciekawej kultury, w tym wyśmienitej kuchni. Nie można także zapominać o mieszkających w tym regionie ludziach, którzy przybyszy witają z uśmiechem na ustach. Ze względu na swój towarzyski charakter nie zamykają się w domach, ale wychodzą na ulice, do barów tapas i klubów z muzyką. Radością życia i ochotą do zabawy potrafią zarazić każdego. »

A

Fenicjanie, Kartagińczycy, Grecy, Rzymianie, Wizygoci, Berberowie i ludność pochodzenia arabskiego – wszyscy oni w tej części Półwyspu Iberyjskiego pozostawili po sobie ślady. Jednak to Maurowie, którzy panowali tu prawie 800 lat (711–1492), wywarli największy wpływ na region i sprawili, że rozkwitł. Dziś przypominają o tych czasach liczne zabytki architektury i sztuki.

©© TURISMO DE SEVILLA

ndaluzja należy do najbardziej słonecznych regionów Hiszpanii. Lata są w niej upalne i  suche, a  zimy – łagodne i ciepłe (ze średnią temperaturą ok. 13°C). Najlepiej wybrać się tutaj wiosną, kiedy wszystko kwitnie i się zieleni, a żar lejący się z nieba nie daje się jeszcze we znaki. Również jesień jest w Andaluzji bardzo przyjemna, a przy odrobinie szczęścia nawet zimą można trafić na wiele pięknych, słonecznych dni.

SS Sewilska Feria de Abril, powozy z zaprzęgniętymi do nich barwnie udekorowanymi końmi

W Andaluzji nie sposób nie ulec urokowi jej mieszkańców. To niezmiernie weseli, żywiołowi i pogodnie nastawieni do życia ludzie. Do tego uwielbiają dzieci, co stanowi świetną wiadomość dla podróżujących rodzin. Anda­luzyjczycy mają w zwyczaju zwracać się do innych na ty. Z łatwością też nawiązują z dopiero co spotkaną osobą rozmowę, zaczynając konwersację od przyjacielskiego Hola! („Cześć!”). Mieszkańcy Andaluzji wolą spędzać czas na zewnątrz. Nie bez znaczenia są tu sprzyjające warunki pogodowe panujące w regionie przez większą część roku. Wieczorami ludzie wylegają na ulice. Słychać wesołe rozmowy i śmiech dzieci. Bary tapas powoli się wypełniają. Przychodzi czas na odpoczynek.

BAWMY SIĘ! Kiedy zegar zaczyna odmierzać ostatnie sekundy przed Nowym Rokiem, Andaluzyjczycy skupiają się na połykaniu winogron.

WIOSNA 2019

©© Turismo de Córdoba

WŚRÓD PRZYJACIÓŁ

SS Majowa Fiesta de los Patios w Kordobie to okazja do podziwiania ukwieconych dziedzińców

Uważają, żeby się nie zadławić. Muszą przełknąć ich 12, zanim zegar wybije północ. Dodatkowo warto to robić, gdy jednocześnie stoi się na jednej, lewej nodze, aby w kolejny

rok móc wkroczyć tą szczęśliwą, czyli prawą. Gdy ta trudna sztuka się uda, przychodzi czas na toasty, życzenia i uściski. Teraz już spokojnie można świętować, a ponieważ


167 Kolejne święto w Andaluzji, chyba najważniejsze, to Semana Santa, czyli Wielki Tydzień. Każdego dnia aż do Wielkiej Soboty (Sábado Santo) miejskimi ulicami podążają barwne procesje z ogromnymi i  ciężkimi platformami, na których stoją figury Matki Boskiej lub Jezusa ubrane w drogocenne szaty. Z najbardziej spektakularnych obchodów Semana Santa słynie Sewilla. Ale i inne miasta nie pozostają w tyle. W Maladze platformę wraz z innymi mężczyznami niesie pochodzący stąd Antonio Banderas.

©© MÁLAGA CIUDAD GENIAL

w Andaluzji okazji do tego nie brakuje, jej mieszkańcy oddają się zabawie przez całe 12 miesięcy. Na początku roku wypada karnawał. Ten najsłynniejszy obchodzi się w  Kadyksie (Carnaval de Cádiz). Trwa on 11 dni. Tłum rozbawionych ludzi dzień i  noc tańczy, śpiewa, pije wino i zajada tapas. Nie wolno się smucić, należy odrzucić rozterki i  żale. W  Środę Popielcową (Miércoles de Ceniza) przez miasto przechodzi parada z wielką, papierową rybą. Tak dziękuje się morskim stworzeniom, które w czasie

SS Platforma z figurą Jezusa (tzw. trono de Cristo) niesiona w trakcie obchodów Semana Santa

wiosny (w 2019 r. wypada od 4 do 11 maja). Całe miasto tańczy podczas niej sevillanę. Wszyscy bawią się od rana do rana. Kobiety ubierają się w falbaniaste, wielo­barwne suknie, mężczyźni zakładają eleganckie kamizelki i kapelusze z płaskim dnem. Ulice przemierzają pięknie przy­strojone powozy ciągnięte przez szlachetne andaluzyjskie konie. Kiedy wiosna rozkwita w pełni, w Kordobie odbywa się majowa Fiesta de los Patios – Festiwal Dziedzińców. Trwa on 14 dni. W tym czasie zwiedzającym udostępnia się konkursowe patia tonące w jaśminach, bugenwillach i pelargoniach. Wizyty te umilają dźwięki flamenco i uśmiechnięci gospodarze. Malaga ma swoją Ferię de Agosto (Ferię de Málaga). Upamiętnia ona odbicie miasta z  rąk muzułmańskich przez Królów Katolickich (Los Reyes Católicos) – Izabelę I Kastylijską i Ferdynanda II Aragońskiego – 19 sierpnia 1487 r. i włączenie go do Królestwa Kastylii-Leónu (Corona de Castilla). Dziś w jej trakcie na ulicach pojawiają się wielkie namioty (casetas). Wszędzie rozbrzmiewa flamenco i słychać wesołe okrzyki, a mieszkańcy Malagi przechadzają się tu i tam w tradycyjnych strojach. Jesień to czas zbiorów, dlatego wypełniają ją wydarzenia o charakterze kulinarnym. Na Święto Winogronowego Moszczu (Fiesta del Mosto) czekają chyba wszyscy. W ostatnią sobotę listopada przyciąga ono tłumy do miasteczka Atajate. Na głównym placu unosi się aromat winogron i orzeźwiającego młodego wina. Całą noc wszyscy będą je pić, tańczyć i jeść lokalne specjały. Andaluzja słynie także z oliwy, więc nie może w niej zabraknąć imprezy na cześć tego produktu. Fiesta de la Aceituna odbywa się w pierwszych dniach grudnia w miejscowości Martos w prowincji Jaén. Organizuje się ją na początku zbiorów oliwek, które rozpoczynają się oficjalnie 8 grudnia. W Martos produkuje się podobno najwięcej oliwy na świecie, i to tej najlepszej. Fiesta de la Aceituna jest świetną okazją do degustacji.

©© MÁLAGA CIUDAD GENIAL

W KRĘGU TRADYCJI

SS Procesja zakapturzonych pokutników (nazarenos) w czasie Wielkiego Tygodnia w Maladze

postu pojawią się na andaluzyjskich stołach. Sardynka zostaje podpalona, a ludzie żegnają okres uciech i  grzesznych przyjemności.

Zanim Sewilla na dobre zapomni o uroczystościach Wielkiego Tygodnia, już szykuje się do kolejnego wydarzenia. Nad­chodzi radosna i kolorowa Feria de Abril, czyli święto

Do najbardziej znanych skarbów Andaluzji należy z pewnością flamenco. Kojarzą się z nim piękne tancerki w  falbaniastych sukniach, wybijające rytm obcasami, i gitarzyści o hardym spojrzeniu. Nieodłącznymi elementami występów są uderzenia kastanietów, szmer wachlarzy, klaskanie, okrzyki Olé! i zawodzący głos śpiewający o utraconej miłości. Flamenco wywołuje wielkie emocje, wprowadza w stan zwany duende, który wyraża jednocześnie ekstazę i desperację. To sztuka zanurzona 

WIOSNA 2019


168 EUROPODRÓŻE tak silnie w tradycji Andaluzji, jak mocne pali tutaj słońce. Na powstanie tego zjawiska mieli wpływ hinduscy Cyganie, sefardyjscy Żydzi, arabscy najeźdźcy i mnisi tworzący gregoriańskie chorały. Jest ono niepowtarzalne niczym ziemia, która je zrodziła. Nic dziwnego, że flamenco zostało wpisane w 2010 r. na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Również w tym regionie Hiszpanii tradycyjne widowisko stanowi korrida. Dla jednych to czysta sztuka z podziałem na role i akty, popis dzielnego toreadora, zdaniem innych jest krwawym i  okrutnym spektaklem, dla którego nie ma usprawiedliwienia. Korrida rozpoczyna się od paseíllo. Na arenę wkraczają uroczyście matadorzy ze swoimi zespołami składającymi się z banderilleros, picadores jadących na koniach oraz mozo de espadas, czyli pomocnika. Przemarszowi towarzyszy muzyka – paso doble. Gdy rozlega się sygnał, przedstawienie się zaczyna. Byki biorące udział w walkach należą do specjalnego, hiszpańskiego gatunku toro bravo (byk bitewny). Rasa uważana za wzorzec pochodzi właśnie z Andaluzji (casta andaluza). Od wieków w tym regionie powstawały też piękne wyroby rękodzielnicze. Już w czasach mauretańskich wykonywano tu przedmioty ze skóry, srebra czy drewna. W Andaluzji tkano wspaniałe dywany, wytwarzano niepowtarzalną ceramikę. Do dziś tego rodzaju produkty można zobaczyć i kupić u lokalnych rzemieślników. Dlatego warto zastanowić się, czy ze swojej podróży nie przywieźć marokańskiej lampy z Grenady (Granady), skórzanej torby czy misternej biżuterii z Kordoby, perfum z gorzkich pomarańczy bądź ręcznie malowanej ceramiki z Sewilli lub Níjar albo dywaników z wiosek położonych na terenie górzystej krainy Alpuhara (Alpujarras).

PRZERWA NA PRZEKĄSKĘ W Andaluzji wszystko zaczyna się od tapas. Właśnie tutaj miał się zrodzić zwyczaj podawania tych małych przekąsek do napojów. Bary tapas to niemal instytucja. Ludzie przychodzą do nich, aby spotkać się z przyjaciółmi, znaleźć wytchnienie, otrzymać poradę lub po prostu obejrzeć mecz. Wewnątrz jest ciasno, gwarno i bardzo wesoło. Na podłodze leżą pestki, papierowe serwetki i wykałaczki. To dobry znak – oznacza, że w barze serwuje się dużo pysznego jedzenia i nie ma czasu na sprzątanie. Podłoga zostanie zamieciona, ale już po zamknięciu lokalu. Wersji na temat powstania tapas istnieje kilka. Jedna mówi, że gdy król Alfons XIII (panujący w latach 1886–1931) podróżował

WIOSNA 2019

przez południe Hiszpanii (prowincję Kadyks), wstąpił do przydrożnej gospody na lampkę wina. Kiedy barman niósł władcy napój, zawiał mocny wiatr. Mężczyzna szybko przykrył kielich talerzykiem z plasterkiem szynki, aby ziarna piasku nie dostały się do wina. Królowi bardzo spodobała się ta nie­codzienna forma podania, poprosił więc o podobny zestaw, ale z innym dodatkiem. Zgodnie z  kolejną historią to muchy przyczyniły się do wymyślenia tapas. Wpadały one bezustannie do napojów podawanych w lokalach, więc goście barów zmęczeni ciągłym wyławianiem owadów wpadli na pomysł, żeby szklanki i kieliszki przykrywać talerzykiem, a na nim kłaść małe co nieco. Według jeszcze innej opowieści te słynne przekąski wymyślił król Alfons X Mądry w  XIII  w. Zrobił to, aby zmniejszyć liczbę wypadków powodowanych przez pijanych dostawców beczek z winem. Władca rozkazał do każdego kieliszka trunku podawać zawsze plasterek szynki, co miało sprawić, że alkohol nie będzie uderzał tak mocno do głowy.

SPECJALNOŚCI REGIONU Jak się jada w Andaluzji? Najpierw jest śniadanie, czyli desayuno. Prawdziwy Andaluzyjczyk przed pójściem do pracy zawsze wstąpi gdzieś na kawę. Obok niej często pojawia się również tostada con tomate (tost z utartym pomidorem i oliwą). Od 12.00 ludzie zaczynają przychodzić do baru na tapas i lampkę wina. Wtedy też można zjeść lunch (almuerzo). Najlepiej zamówić zestaw obiadowy. O 16.00 lokale zostają zamknięte, aby otworzyć się ponownie o 20.00. Wówczas przychodzi pora na kolację. Jednak Andaluzyjczycy, zanim do niej zasiądą, najpierw znów wybierają się na tapas. Kolację zaczynają zazwyczaj nie wcześniej niż o 21.00. W andaluzyjskiej kuchni znajduje się kilka klasyków. Należy do nich m.in. gazpacho – zupa z surowych warzyw podawana na zimno. Dziś jej podstawę stanowią pomidory, ale zaczęto je stosować jako składnik dopiero po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, gdyż pochodzą z  Ameryki Południowej. Ważną rolę w miejscowym menu odgrywają także ryby i owoce morza. Ze względu na fakt, że serwuje się je po usmażeniu, region zyskał sobie nazwę zona de los fritos (strefa smażalni). Popularne są tutaj również potrawy mięsne. W Kordobie podaje się dziczyznę, w Jaén – kuropatwy. Prowincja Sewilla słynie z kaczki z oliwkami. Wśród mięs króluje jednak wieprzowina. Na andaluzyjskich stołach lądują więc często pulpe-

ty, faszerowana papryka czy pieczony schab oraz chorizo (kiełbasa z dodatkiem mielonej papryki) i różne rodzaje szynki. Wśród tych ostatnich zdecydowanie wyróżnia się jamón ibérico. Powstaje ona z mięsa specjalnych świń (cerdos ibéricos) pasących się w górach i żywiących się żołędziami oraz ziołami i korzeniami. Tę dojrzewającą szynkę serwuje się pokrojoną na bardzo cienkie plasterki (w takiej postaci smakuje najlepiej). Andaluzja to także jerez (sherry), wyśmienite regionalne wino wytwarzane tylko w prowincji Kadyks. Jego nazwa pochodzi od miasta Jerez de la Frontera. Początki tradycji winiarskich sięgają tu czasów fenickich. Jednak do powstania sherry najbardziej przyczynili się Maurowie, którzy przywieźli ze sobą metodę destylacji. Miejscowi winiarze odkryli, że dodanie czystego alkoholu do świeżo sfermentowanego wina sprawia, iż to ostatnie dłużej pozostaje dobre. W 1587 r. angielski pirat Francis Drake zaatakował Kadyks. Wśród jego łupów, które wywiózł na Wyspy Brytyjskie, znalazło się też 3 tys. beczek jerezu. Brytyjczycy oszaleli na punkcie andaluzyjskiego trunku (pijał go sam William Szekspir). Nazwali wino sherry i rozsławili na cały świat. Jerez ma wiele odmian, od wytrawnych po słodkie. Jego charakter zależy od szczepu winogron i rodzaju fermentacji. Za najlepsze uchodzi wyrafinowane sherry fino, bardzo wytrawne i jasne, o delikatnym smaku drożdży i migdałów. Nieodłącznym składnikiem tutejszych dań jest wyśmienita lokalna oliwa. Tak jak w przypadku dobrego wina i przy niej stosuje się oznaczenia apelacji. Nazwy szczepów, z których została wyprodukowana konkretna oliwa, można przeczytać na etykiecie. Wśród nich są m.in. picual, verdial, picuda i  hoji­blanca. Hiszpania uchodzi za naj­ większego światowego producenta oraz eksportera oliwy z oliwek (rocznie wytwarza się jej obecnie ok. 1,6 mln t, a 320 tys. t sprze­ daje za granicę). Większość płynnego złota (aktualnie mniej więcej 85 proc. – blisko 1,35 mln t rocznie) powstaje w Andaluzji. W samej tylko prowincji Jaén pola oliwne ciągną się po horyzont (znajduje się w niej ponad 590 tys. ha sadów oliwnych).

MIASTO CARMEN Stolicą wspólnoty autonomicznej i nie­ kwestionowaną królową regionu jest 700-tysięczna Sewilla. Jej symbol stanowi La Giralda, ok. 100-metrowa wieża należąca niegdyś do meczetu. Dziś przylega do Katedry Najświętszej Marii Panny (Catedral de Santa María), największego gotyckiego 


©© MÁLAGA CIUDAD GENIAL

©© Turismo de Córdoba

169

WW Wysokiej jakości andaluzyjska oliwa z oliwek

SS Czerwcowa La Noche Blanca del Flamenco w Kordobie

SS Jeden z mnóstwa klimatycznych kordobańskich lokali

TT Sklep Blasfor, deptak handlowy Sierpes w Sewilli

©© Empresa Pública para la Gestión del Turismo y del Deporte de Andalucía, S. A.

©© Turismo de Córdoba

SS Sardynki pieczone nad ogniem na plaży

©© Empresa Pública para la Gestión del Turismo y del Deporte de Andalucía, S. A.

©© TURISMO DE SEVILLA

TT Jamón ibérico, szynka z mięsa iberyjskich świń

WIOSNA 2019


©© TURISMO DE SEVILLA

170 EUROPODRÓŻE

©© TURISMO DE SEVILLA

SS Sewilski spektakularny plac Hiszpanii powstał z okazji Wystawy Iberoamerykańskiej 1929–1930

SS Cienkie ceramiczne płytki azulejos zdobią wiele zabytkowych andaluzyjskich budowli

kościoła na świecie, kryjącego w swoim wnętrzu grób Krzysztofa Kolumba i wielki, złoty ołtarz (Retablo Mayor). Tuż obok znajduje się Alkazar (Real Alcázar de Sevilla). Mister­ne koronkowe zdobienia, wielo­ barwne azulejos (ceramiczne płytki) i piękne ogrody pałacu sprawiają, iż chce się w nim spędzić cały dzień. W  mieście warto zajrzeć do Barrio de Santa Cruz, dawnej żydowskiej dzielnicy z urokliwymi, wąskimi uliczkami. Na zainteresowanie zasługuje także Dom Piłata (Casa de Pilatos). Ten pałac w andaluzyjskim stylu przyciąga jedną z największych kolekcji azulejos na świecie i zjawiskowymi wnę-

WIOSNA 2019

trzami. W okolicy Królewskiej Fabryki Tytoniu (Real Fábrica de Tabacos) Georges Bizet umieścił część akcji swojej opery Carmen. Scena śmierci pięknej Cyganki rozgrywa się z kolei w pobliżu areny walki byków (Plaza de Toros de la Real Maestranza de Caballería de Sevilla). Z Sewilli miał również pochodzić słynny uwodziciel Don Juan. Fani amerykańskiego serialu fantasy Gra o tron powinni udać się na plac Hiszpanii (Plaza de España de Sevilla). Spodoba się on jednak nie tylko im. W sąsiadującym z placem historycznym Parku Maríi Luisy (Parque de María Luisa) zwiedzający mogą schronić się przed upałem.

TWIERDZA MAURÓW Położona u stóp pasma Sierra Nevada Grenada z majestatyczną Alhambrą zachwyca wspaniałymi widokami i wyjątkowymi zabytkami. Ściany, sklepienia i posadzki mauretańskiej czerwonej twierdzy pokrywają kunsztowne zdobienia. Barwne stiuki wyglądają jak delikatne koronki. Ceramiczne płytki układają się w zadziwiające wzory. Wchodzący w skład zespołu architektonicznego letni pałac z ogrodem Generalife przypomina miniaturowy raj. Żaden ze zwiedzających nie potrafi się oprzeć wielkiemu urokowi tego miejsca. W  Grenadzie koniecznie trzeba odwiedzić dawną arabską dzielnicę Albaicín (Albayzín) usytuowaną na wysokości


©© Patronato Provincial de Turismo de Granada

171

©© Turismo de Córdoba

SS Prace nad budową Alhambry zapoczątkował w 1238 r. Muhammad I, założyciel dynastii Nasrydów

©© Turismo de Córdoba

TT Rzymski most na rzece Gwadalkiwir (I w. n.e.)

SS Ogrody z fontannami w Alcázar de los Reyes Cristianos w historycznym centrum Kordoby

700–800 m n.p.m. Wciąż da się w niej wyczuć atmosferę z czasów panowania Maurów. Jeszcze wyżej na wzgórzu wznosi się stara cygańska dzielnica Sacromonte, gdzie niegdyś w jaskiniach mieszkały całe rodziny. Dziś wiele z nich zamieniono na małe muzea (na czele z Museo Cuevas del Sacromonte) i lokale, w których można zobaczyć pokazy flamenco. W  mieście warto złożyć wizytę także w  imponującej Katedrze (Catedral de Granada). Jej ostateczny projekt pochodzi z 1528 r. i łączy w sobie gotyk izabeliński z elementami baroku, renesansu i charakterystycznego dla Hiszpanii stylu mudejar. Przy świątyni znajduje się Kaplica Królew-

ska (Capilla Real de Granada) z grobami Królów Katolickich – Izabeli I Kastylijskiej i Ferdynanda II Aragońskiego.

MIESZANKA KULTUROWA Kordoba nazywana bywa miastem trzech kultur. Jej historia pokazuje, że odmienne kulturowo społeczności mogą egzystować obok siebie bez tworzenia konfliktów. To tutaj w czasach panowania muzułmanów mieszkali również chrześcijanie i żydzi. Każda z tych grup wyznawała swoje wartości i miała własne świątynie, a jednak ich przedstawiciele potrafili żyć w pokoju. Dzięki temu Kordoba rozwijała się

najprężniej w całej Europie, powstawały w niej liczne szkoły publiczne, łaźnie czy biblioteki. Symbolem i najważniejszym zabytkiem miasta jest Mezquita, czyli wielki meczet przekształcony w katedrę. Las kolumn w jej wnętrzu wywiera niezapomniane wrażenie. Przepięknie wygląda też zewnętrzny dziedziniec z drzewami pomarańczowymi. W Kordobie znajduje się wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO centrum historyczne należące do największych w Europie. W jego obrębie leży dawna żydowska dzielnica Judería. Koniecznie trzeba poświęcić kilka godzin na spacer jej 

WIOSNA 2019


© WWW.CADIZTURISMO.COM/DAvID IBAÑEZ MONTAÑEZ

172 EUROPODRÓŻE

© WWW.CADIZTURISMO.COM/DAvID IBAÑEZ MONTAÑEZ

S Według tradycji Kadyks założyli mieszkańcy fenickiego Tyru 80 lat po wojnie trojańskiej (w 1104 r. p.n.e.)

S Fotogeniczna Playa de La Caleta w Kadyksie

© MÁLAGA CIUDAD GENIAL

T Pochodzący z I w. p.n.e. teatr rzymski i górująca nad nim XI-wieczna Alcazaba w Maladze

WIOSNA 2019


173 uliczkami. W okolicy zwiedzających przyciąga także Alcázar de los Reyes Cristianos, czyli zespół fortyfikacji z cudownymi ogrodami, niegdyś twierdza królów chrześcijańskich i siedziba trybunału inkwizycji. Ogromne wrażenie robi również rzymski most (puente romano de Córdoba) na słynnej rzece Gwadalkiwir. To ulubione miejsce na wieczorne spacery mieszkańców Kordoby. O zachodzie słońca można z niego podziwiać malowniczy widok na Mezquitę i okoliczne zabytkowe zabudowania.

PERŁY WYBRZEŻA Oprócz trzech już wspomnianych niezmiernie atrakcyjnych miejscowości w Andaluzji mamy jeszcze wiele do zobaczenia. Nad Atlantykiem leży najstarszy stale zamieszkany ośrodek miejski w Europie Zachodniej – zjawiskowy Kadyks. Niemal z każdej strony jest on otoczony wodą. Ze względu na swoje położenie, charakterystyczny kształt obszaru, który zajmuje, i sposób, w jaki światła miasta odbijają się w wodach oceanu, zyskał sobie nazwę La Tacita de Plata, czyli Srebrna Filiżaneczka. Kadyks ma specyficzny charakter. Przypomina nieco kubańską Hawanę i to pewnie dlatego zastąpił ją w filmie Śmierć nadejdzie jutro o przygodach Jamesa Bonda, brytyjskiego agenta 007. Warto wybrać się tu w okoli-

ce Katedry św. Krzyża (Catedral de la Santa Cruz de Cádiz) i wieży Tavira (Torre Tavira), zobaczyć pozostałości teatru rzymskiego z I w. p.n.e. i przepiękny Park Genovés. Malaga, rodzinne miasto Antonia Banderasa i Pabla Picassa, przyciąga fantastycznym klimatem, eleganckim nadmorskim deptakiem i radosną atmosferą. Nie brakuje w niej też wspaniałych zabytków. Koniecznie trzeba odwiedzić Muzeum Picassa (Museo Picasso Málaga). Na zainteresowanie zasługują zarówno dzieła artysty, jak i sam budynek placówki (Palacio de Buenavista z XvI stulecia, wzniesiony w stylu renesansowym). Na wzgórzu Gibralfaro wznosi się muzułmańska twierdza Alcazaba, a niedaleko niej, nieco wyżej, stoi Zamek Gibralfaro (Castillo de Gibralfaro). Rozpościerają się stąd zachwycające widoki na morze, port i całą okolicę. Poza tym na liście zwiedzania należy jeszcze uwzględnić renesansową Katedrę (Catedral de Málaga) i ruiny rzymskiego teatru z I w. p.n.e. Nad 200-tysięczną Almeríą góruje ogromna, założona w drugiej połowie X stulecia Alcazaba. Duże wrażenie wywiera także tutejsza XvI-wieczna Katedra (Catedral de Almería) – pod względem architektonicznym przypomina bardziej fortecę niż świątynię. W tym mieście, podobnie jak

w Grenadzie, do dziś w barach do napoju można dostać darmowe tapas. W Almeríi John Lennon napisał w 1966 r. piosenkę Strawberry Fields Forever. Dziś w muzeum kinematografii (Casa del Cine) zobaczymy pokój, w którym mieszkał, i wannę, w której podobno stworzył tekst utworu. Warto wybrać się również w okolice miasta. Na południowy wschód od niego leży jeden z najbardziej zjawiskowych parków w Hiszpanii – Parque Natural Cabo de Gata-Níjar. Na północ od Almeríi znajduje się z kolei pustynia Tabernas z pełnym atrakcji parkiem tematycznym Oasys MiniHollywood. W latach 60. i 70. XX w. kręcono na niej słynne spaghetti westerny. Swoje kariery rozpoczynali tu Clint Eastwood, Sergio Leone i Ennio Morricone. W Almeríi odbywają się też w połowie marca ważne targi turystyczno-gastronomiczne Almería de Muestra (www.almeriademuestra.com), które są doskonałą okazją do poszerzenia wiedzy na temat możliwości regionalnej turystyki i znakomitej kuchni tej części Hiszpanii. Każdego roku wydarzenie to przyciąga licznych wystawców zarówno z branży spożywczej, gastronomicznej, jak i turystycznej. Przedstawiciele ponad 50 europejskich firm przybywają na targi, aby poznać produkty i usługi 

tel. 0034 602 865 541

MALAGA U DRIVE

Twoja wypożyczalnia aut na Costa del Sol Bez karty kredytowej i depozytu!

POLSKA OBSŁUGA PEŁNE UBEZPIECZENIE BEZPŁATNE DOSTARCZENIE INFOLINIA PO POLSKU: 0034 602 865 541 WWW.MALAGAUDRIVE.COM

www.malagaudrive.com

SPRAWDŹ

»

w y p oż ycz a l ni a au t m a l ag a i c o s ta de l s ol • Wynajem bez karty kredytowej i depozytu, • Polskojęzyczna obsługa, • Pełna f lota pojazdów, • Brak limitu kilometrów,

• Bezpłatny dodatkowy kierowca, • Dostarczenie i odbiór na lotnisko w Maladze i do hoteli WIOSNA 2019 na Costa del Sol.


©© Almería Turismo

174 EUROPODRÓŻE

SS Widok na Almeríę ze schodów wiodących do Alcazaby powstałej na górującym nad miastem wzgórzu

URLOP DLA AKTYWNYCH Ten południowy region Hiszpanii stanowi również idealne miejsce dla wszystkich miłośników aktywnego wypoczynku. Na zboczach pasma górskiego Sierra Nevada wytyczono fantastyczne trasy zjazdowe. Na amatorów białego szaleństwa czeka tutaj świetna baza noclegowa i pyszne jedzenie. Z kolei Wybrzeże Światła (Costa de la Luz) nad Oceanem Atlantyckim stanowi prawdziwy raj dla osób uprawiających sporty wodne i grających w golfa.

godzinę drogi od Malagi (ok. 50 km od niej). Ciągnie się on wzdłuż skalnych ścian na wysokości ok. 100 m nad rzeką. Jeszcze do końca XX stulecia był uważany za jedną z naj­niebezpieczniejszych tego typu tras na świecie. Na szczęście przeszedł niedawno gruntowny remont. Trzeba jednak pamiętać, że to atrakcja tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Sam kanion El Chorro jest doskonałym miejscem na uprawianie kolarstwa górskiego i piesze wędrówki. Ma głębokość ponad 400 m i długość mniej więcej 3 km. Na jego dnie płynie szumiąca rzeka Guadalhorce. Skalne ściany wąwozu robią ogromne wrażenie. Spośród tutejszych malowniczych tras o różnej trudności każdy z pewnością wybierze taką, która będzie dopasowana do jego możliwości. 

W północnej części prowincji Kadyks znajduje się Vía Verde de la Sierra. To jedna z tras rowerowych (Vías Verdes), które powstały w Hiszpanii w 1993 r. w miejscu nieużywanych linii kolejowych. Zaliczana jest do najpiękniejszych w całej Europie. Jej długość wynosi 36 km. Trasa wiedzie wśród przepięknych krajobrazów Andaluzji. Można ją pokonać na rowerze, rolkach, hulajnodze, wózku inwalidzkim lub pieszo. Osoby spragnione mocniejszych wrażeń i amatorzy wspinaczek górskich powinni wybrać się na wyprawę Ścieżką Króla (Caminito del Rey). Ten ekstremalny pieszy szlak poprowadzony w okolicy wąwozu El Chorro (La Garganta del Chorro, Desfiladero de los Gaitanes) jest usytuowany zaledwie

TT Pasmo górskie Sierra Nevada w pobliżu Grenady

©© WWW.CAMINITODELREY.INFO

TT Ścieżka Króla – pieszy szlak biegnący wzdłuż stromych ścian wapiennego wąwozu El Chorro

WIOSNA 2019

©© Patronato Provincial de Turismo de Granada

oferowane przez lokalnych przedsiębiorców. Warto także podkreślić, że Almería może się poszczycić obecnie prestiżowym tytułem Hiszpańskiej Stolicy Gastronomii 2019 (Capital Española de la Gastronomía 2019).


© PROMOTUR TURiSMO CANARiAS, S.A./SAÚL SANTOS

176 EUROPODRÓŻE

CZTERy PERŁy WŚRÓD

WYSP KANARYJSKICH JOANNA CyBULSKA-MiKA www.wyspy-szczesliwe.pl

T Laguna Sotavento na Fuerteventurze

© RENÉ EGLi By MELiÁ

S Marsjański krajobraz charakterystyczny dla Parku Narodowego Timanfaya na Lanzarote

WIOSNA 2019


© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

177

T Wioska Masca w górskim wąwozie na Teneryfie

© PROMOTUR TURiSMO CANARiAS, S.A./ALEX MARTÍN ROS

S Miejska plaża w Puerto de Mogán na Gran Canarii zwanym Wenecją Wysp Kanaryjskich

WIOSNA 2019


178 EUROPODRÓŻE korzystanie z uroków życia nocnego spodoba się Playa de las Américas. Mówi się, że jest w niej tyle barów, klubów nocnych i dyskotek, ile dni w roku. Costa Adeje to spokojniejszy kurort, uznawany za największe skupisko 5-gwiazdkowych hoteli w Europie. Można tu pływać skuterami i na bananach ciągniętych przez motorówki, uprawiać para­sailing, flyboarding czy stand up paddling (SUP). W pobliżu działa popularny park wodny – inspirowany tajlandzką architekturą Siam Park. Na południu wyspy znajduje się sześć pól golfowych. W okolicach Golf del Sur (łącznie 27 dołków) otwarto w listopadzie 2018 r. luksusowy, 5-gwiazdkowy hotel rodzinny Fantasía Bahía Príncipe Tenerife, w którym wystrój nawiązuje m.in. do legend związanych z Teneryfą. Popularną atrakcją wśród rodzin są wycieczki na obserwowanie delfinów lub wielorybów w ich naturalnym środowisku. Statki wypływają z mariny w Los Gigantes usytuowanej na zachodzie wyspy. Miasteczko jest połączone promenadą z sąsiednim Puerto de Santiago. Oba są spokojne, a ich zadbane, wulkaniczne plaże długo oświetla zachodzące słońce. Rozciągają się stąd spektakularne widoki na sięgające wysokości 600 m bazaltowe klify (Acantilados de Los Gigantes) i  sąsiednią La Gomerę. Warto wybrać się na wycieczki po okolicy, np. do ukrytej w górskim wąwozie malowniczej wioski Masca, która w przeszłości miała stanowić kryjówkę piratów.

« W 2018 r. Wyspy Kanaryjskie pod względem liczby odwiedzających je zagranicznych gości znalazły się na trzecim miejscu wśród wszystkich wspólnot autonomicznych Hiszpanii (po Katalonii i Balearach). Na archipelag przybyło ponad 13,8 mln turystów z zagranicy. Blisko 13,5 mln osób wybrało Teneryfę, Gran Canarię, Fuerteventurę i Lanzarote. Na tych czterech największych kanaryjskich wyspach rozwinęła się najlepsza infrastruktura turystyczna w całym regionie. Turystów przyciągają tu piękne plaże, egzotyczne krajobrazy i słoneczna pogoda. »

A

rchipelag charakteryzuje się łagodnym, suchym, stabilnym klimatem, uważanym za jeden z najlepszych na świecie. Takie korzystne warunki zawdzięcza swojemu położeniu w strefie podzwrotnikowej. Poza tym zimny Prąd Kanaryjski działa jak naturalna klimatyzacja. Różnice w średniej temperaturze powietrza na wyspach między okresem letnim a zimowym wynoszą ok. 10°C. Na wybrzeżu, na terenach do wysokości 200 m n.p.m., notuje się mniej więcej 200 mm opadów rocznie. W tym rejonie średnia roczna temperatura wynosi 19–23°C. Na obszarach leżących wyżej występują większe opady i jest trochę zimniej. Na wyspach górzystych (Teneryfa, Gran Canaria) termometry pokazują wyższe wartości na południu, tam bywa również bardziej sucho.

NIE CZAS NA NUDĘ Na Teneryfie, najczęściej odwiedzanej z całego archipelagu (5,8 mln gości w 2018 r., w  tym 4,5 mln zagranicznych), najwięcej wczasowiczów przyciągają kurorty położone w południowych gminach Adeje i Arona. Do najpopularniejszych należą Los Cristianos, Playa de las Américas i Costa Adeje. Połączone eleganckim deptakiem ciągnącym się wzdłuż plaż (pięć z  nich odznaczono w 2018 r. Błękitną Flagą), różnią się atmosferą i  rodzajem rozrywek. Miejscowość Los Cristianos rozwinęła się wokół dawnej osady rybackiej i portu, z którego wypływają promy na mniejsze Wyspy Kanaryjskie – La Gomerę, La Palmę i El Hierro. Z dwóch znajdujących się tutaj wzgórz (Montaña Chayofita, 114 m n.p.m., i Montaña de Guaza, 428 m n.p.m.) rozpościerają się piękne widoki na okolicę. Osobom nastawionym na

URLOP POD WULKANEM

©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

TT Wielokrotnie odznaczana Błękitną Flagą piękna plaża Torviscas w kurorcie Costa Adeje

WIOSNA 2019

Z Puerto de Santiago możemy dotrzeć krętą drogą do najczęściej odwiedzanej atrakcji Teneryfy – Parku Narodowego Teide. Z północnych zboczy da się zaobserwować zjawisko morza chmur – zaleganie warstwy obłoków poniżej miejsca, z którego patrzymy. Na terenie parku wzrok przyciągają kratery, kominy wulkaniczne, różnokolorowe skały o intensywnych barwach. Zachęcam do wjechania kolejką linową na Pico del Teide (3718 m n.p.m.), najwyższy szczyt Hiszpanii (pasażerowie docierają nią na wysokość 3555 m n.p.m.). Przy sprzyjających warunkach widać stąd sąsiednie wyspy – La Gomerę, La Palmę i El Hierro. Uwagę zwracają pobliskie charakterystyczne białe zabudowania Obserwatorium Teide (Observatorio del Teide). Dzięki niezwykłej przejrzystości powietrza naukowcy mogą przeprowadzać w nim badania nieba. Nocą w Parku Narodowym Teide nietrudno też spotkać astronomów amatorów. Lokalne 


©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

179

TT Naturalne baseny powstałe przy plaży San Telmo w Puerto de la Cruz

©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

SS Kompleks rekreacyjny Lago Martiánez z lat 70. XX w. w Puerto de la Cruz

©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

TT Astronomiczne Obserwatorium Teide leży na wysokości 2390 m n.p.m.

©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

SS Żmijowce na szlaku Chavao (ponad 2050 m n.p.m.) ze szczytem Teide w tle

WIOSNA 2019


© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

180 EUROPODRÓŻE

S Dolina Agaete pokryta licznymi uprawami

© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

T Rowerzyści mijający formację skalną Los Azulejos niedaleko wioski Veneguera na Gran Canarii

firmy organizują wycieczki na wulkan połączone z obserwowaniem ciał niebieskich za pomocą profesjonalnego sprzętu. Warto udać się również dalej na północ i zajrzeć do jednego z najładniejszych miast na wyspie – La Orotavy. Swój urok zawdzięcza ona historycznej zabudowie, wąskim, stromym uliczkom i drewnianym balkonom. Chętnie odwiedzanym przez turystów obiektem jest tu Casa de Los Balcones. Niedaleko stąd leży Puerto de la Cruz, które mimo tłumów przyjezdnych zachowało kanaryjski charakter. Oprócz licznych barów, restau-

WIOSNA 2019

racji, kawiarni, sklepów i wysokich hoteli są w nim także zabytkowe budynki, malownicze ogrody i place. Na zainteresowanie zasługuje zaprojektowany przez urodzonego w 1919 r. na Lanzarote Césara Manrique kompleks basenów Lago Martiánez. Miłośnicy zwierząt powinni zajrzeć do ogrodu zoologiczno-botanicznego Loro Parque. Turyści chętnie wybierają się też do La Laguny (San Cristóbal de La Laguna), słynącej z kolorowej historycznej architektury. Poza tym udają się również do kosmopolitycznej stolicy wyspy, Santa Cruz

de Tenerife, żeby wziąć udział w niezmiernie barwnych obchodach karnawału (w 2019 r. główne parady odbyły się 1 i 5 marca).

SPOTKANIE PRZY KAWIE Tylko ok. 80-minutowy rejs promem dzieli stolicę Teneryfy od zachodniego wybrzeża sąsiedniej Gran Canarii. W Puerto de las Nieves na marzących o spokojnym urlopie wczasowiczów czekają wakacyjne apartamenty i 4-gwiazdkowy hotel spa położony tuż obok naturalnych basenów. Miasteczko jest dobrą bazą do wędrówek szlakami Parku


181

© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

Przyrodniczego Tamadaba (Parque Natural de Tamadaba) i wycieczek do okolicznych atrakcji: Parku Archeologicznego Maipés (Parque Arqueológico del Maipés), Malowanej Jaskini (Cueva Pintada) w miejscowości Gáldar i przypominającego olbrzymi plaster miodu spichlerza zwanego Cenobio de Valerón. Na tarasowych polach pobliskiej doliny Agaete (Valle de Agaete) uprawia się mango, papaje, awokado i cytrusy. W tym regionie znajdują się także jedyne w Europie plantacje kawowców. W gospodarstwie Finca de La Laja, którego historia sięga ponad 200 lat wstecz, turyści poznają proces pozyskania napoju z ziaren kawowych i mogą spróbować kawy arabiki o obniżonej zawartości kofeiny.

© GRAND HORiZON

S Plaża w kurorcie Puerto Rico de Gran Canaria

S Grand Horizon, luksusowy kompleks apartamentów

KANARYJSKA WENECJA Po oddaniu w 2017 r. pierwszego odcinka nowej autostrady GC-2 czas przejazdu z Agaete na turystyczne południe Gran Canarii skrócił się do ok. 1,5 godz. Położone tu Puerto de Mogán zachwyca przyjezdnych białymi domkami z pergolami ozdobionymi przez zawsze kwitnące bugenwille. Jego poprzecinane kanałami centrum nazywane jest Wenecją Wysp Kanaryjskich. Miejscowa osłonięta falochronami plaża ze względu na przybrzeżne płycizny idealnie nadaje się dla rodzin nawet z małymi dziećmi. Atrakcją dla najmłodszych będzie też 40-minutowa wycieczka łodzią podwodną Golden Shark cumującą w tutejszej marinie. Osoby, które przyglądanie się przez bulaje bogatemu życiu morskiemu zachęci do spróbowania nurkowania ze sprzętem, mogą wziąć udział w kursach prowadzonych przez polską szkołę – Delphinus Diving School.

TROPIKI I PIASKI PUSTYNI W gminie Mogán przemieszczanie się między położonymi na wybrzeżu kurortami ułatwiają promy. Do najpopularniejszych miejsc w tym rejonie należy przyjmująca

kształt półksiężyca i otoczona falochronami zatoka w Puerto Rico (Puerto Rico de Gran Canaria). W dwóch marinach oferowane są m.in. wycieczki motorówką, parasailing, kilkugodzinne rejsy katamaranem lub wyprawy na połowy dalekomorskie. Przy promenadzie i w ciągnących się od wybrzeża w głąb kurortu centrach handlowych mieszczą się liczne restauracje, kluby muzyczne i bary karaoke. Spokojniejsi wczasowicze wieczorami podziwiają widoki na ocean z tarasów apartamentów znajdujących się na klifach. Przybrzeżny deptak prowadzi do plaży Amadores (Playa de Amadores). Oblewające ją wody przybierają rozmaite odcienie turkusu. Bardzo drobny i jasny piasek pokrywający brzeg pochodzi z Karaibów. Podobnie jest w pobliskim Anfi del Mar, któremu atrakcyjności dodaje tropikalny ogród z wysokimi palmami. Najpopularniejsze miejscowości wypoczynkowe leżą w gminie San Bartolomé de Tirajana. Każdy z czterech tutejszych kurortów ma odmienny charakter. Łączy je nadmorska promenada. Oprócz tego wyróżniają się również plażami oznaczonymi Błękitną Flagą. Meloneras stanowi spokojną enklawę z 5- i 4-gwiazdkowymi hotelami oraz luksusowymi butikami. Charakterystycznym punktem Maspalomas jest wzniesiona w XiX w. imponująca latarnia morska, w której w lutym 2019 r. otwarto muzeum etnograficzne z interesującymi eksponatami pochodzącymi z okresu od XV do XX stulecia. Nieopodal znajduje się Specjalny Rezerwat Przyrodniczy Wydm Maspalomas (Reserva Natural Especial de Las Dunas de Maspalomas) z jeziorem i oazą. Wydmy ciągną się do miejscowości Playa del inglés, tworząc przypominającą pustynię 6-kilometrową plażę. Wydzielono na niej strefy dla naturystów i surferów oraz obszar przeznaczony na przejażdżki na wielbłądach. Za świetną atrakcję dla całej rodziny uchodzi Aqualand Maspalomas ze zjeżdżalniami wodnymi. W tym kompleksie wodnym popływamy 

Z Grankan Tours spodziewaj się po Teneryfie więcej niż oczekujesz! Organizujemy niepowtarzalne i kameralne wycieczki z autorskim programem w najpiękniejsze i często niedostępne miejsca Teneryfy. Tempo i program dostosowywane indywidualnie do uczestników! GRANKAN TOURS zaprasza szlakami Guanczów.

WYCI

ECZKI TWOICH MARZEŃ

Ewa Jasińska Główny Organizator Wycieczek I-0004358.1 tel.: 0034 677 635 311, 0048 665 285 690 e-mail: ewa@aktywnagrancanaria.eu

WIOSNA 2019 www.aktywnagrancanaria.eu


182 EUROPODRÓŻE we wakacje na dwóch kółkach z noclegami w różnych hotelach. Organizatorzy takich pobytów zapewniają serwis techniczny na trasie, a przedsiębiorczy miejscowi w pobliżu punktów widokowych prowadzą kioski, w których serwują świeżo wyciśnięte soki z tropikalnych owoców.

© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

EUROPEJSKA METROPOLIA

S Fasada XVI-wiecznej Katedry św. Anny w historycznym centrum Las Palmas de Gran Canaria

także z lwami morskimi (leones marinos). Warto też wybrać się do rozległego ogrodu botaniczno-zoologicznego Palmitos Park z delfinarium, położonego kilkanaście kilometrów na północ od miasta. Do kurortu Playa del inglés przyciągają liczne dyskoteki i kluby. Sąsiednia miejscowość San Agustín przypadnie do gustu amatorom wypoczynku przy niezakłóconym niczym szumie oceanu. Chlubi się również największym

(zajmującym powierzchnię ok. 7 tys. m²) centrum talasoterapii w Europie (Thalasso Gloria San Agustín). Na Gran Canarii działa osiem profesjonalnych pól golfowych. Wyspa jest też popularna wśród cyklistów (zwłaszcza zimą), którzy przyjeżdżają trenować na jej krętych, górskich drogach. Chętni mogą wybrać się na krótszą wycieczkę rowerową z przewodnikiem, a także zdecydować się na tygodnio-

Serce stolicy wyspy, 380-tysięczne Las Palmas de Gran Canaria, stanowi historyczna dzielnica Vegueta z XVi-wieczną Katedrą św. Anny (Catedral de Canarias). Wzdłuż ponad 3-kilometrowej plaży Las Canteras stoją liczne hotele. Przy promenadzie można surfować, grać w siatkówkę, delektować się mojito w kubańskim barze, wybrać się na lekcję swingu w domu kultury Fábrica La isleta (Centro Artístico Multidisciplinar) lub na koncert symfoniczny w Auditorio Las Palmas de Gran Canaria imienia Alfreda Krausa (1927–1999), najsłynniejszego kanaryjskiego tenora. Smakosze chętnie odwiedzają cztery hale targowe z produktami spożywczymi i restauracje z kuchniami z pięciu kontynentów. W okolicy nabrzeża, przy którym cumują statki wycieczkowe (Muelle Sanapú), w grudniu 2017 r. otwarto robiące ogromne wrażenie akwarium Poema del Mar, gdzie sprowadzono zwierzęta z ponad 350 gatunków z całego świata.

© RENÉ EGLi By MELiÁ

PLAŻA ARCHIPELAGU

T Modna Playa de Morro Jable (Playa del Matorral)

© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

S Centrum kitesurfingowe René Egli by Meliã

WIOSNA 2019

Z Gran Canarii w niewiele ponad 2 godz. dostaniemy się na Fuerteventurę słynącą z powyżej 150 km plaż. Promy zawijają np. do rybackiego miasteczka Morro Jable. W jego centrum znajduje się wiele mieszkań wakacyjnych położonych jakieś 100 m od zatoki, częściowo osłoniętej od wiatru przez niewielkie wzniesienie. Ukwiecony deptak z restauracjami serwującymi ryby z porannego połowu na tarasach z widokiem na ocean prowadzi do plaży Jandía, przy której usytuowane zostały większe hotele i centra handlowe. W jej sąsiedztwie rozciąga się obszar chroniony Saladar de Jandía (Sitio de interés Científico de Playa del Matorral), będący przykładem ekosystemu powstałego na terenie o dużym zasoleniu. Przy ścieżce rowerowej znajduje się wypożyczalnia, w której dostępne są także rodzinne rowery czterokołowe i pojazdy typu buggy. Latarnia morska dzieli odcinek wybrzeża na dwie strefy: ogólnodostępną i przeznaczoną dla naturystów. Pasjonaci wędrówek powinni zdobyć najwyższy szczyt Fuerteventury Pico de la Zarza (807 m n.p.m.), z którego można podziwiać cały półwysep Jandía. Dobrze


WYPOCZYNEK Z DZIEĆMI W miasteczku La Lajita znajduje się ogród zoologiczno-botaniczny Oasis Park Fuerteventura. Do jego największych atrakcji należą m.in. pokazy z udziałem uszanek kalifornijskich i ptaków, przejażdżki na wielbłądach, spotkanie oko w oko z lemurami czy możliwość karmienia zwierząt. Z każdej miejscowości turystycznej na wyspie chętnych dowozi się do parku bezpłatnie. Z dziećmi warto wybrać się również do Oceanarium Explorer w Caleta de Fuste. Z tutejszej przystani wyruszają katamarany na obserwowanie delfinów i łódź ze szklanym dnem. Można wypożyczyć motorów-

S Monumento Natural de Ajuy z nadmorskimi jaskiniami i najstarszymi skałami na archipelagu

© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

widać z niego zwłaszcza zjawiskową plażę Cofete, popularny cel wycieczek samochodami terenowymi. Podczas odpływu warto wybrać się na ok. 25-kilometrową pieszą wyprawę wzdłuż południowo-wschodniego wybrzeża półwyspu – od Morro Jable do spokojnego kurortu Costa Calma. Niedaleko tego ostatniego znajduje się Playa de Sotavento. To jedna z najpiękniejszych plaż nad Atlantykiem. W jej okolicy od 35 lat działa nowoczesne centrum wind- i kitesurfingu René Egli by Meliã, które zatrudnia również polskich instruktorów. Początkujący kursanci i osoby bardziej zaawansowane trenują na rozległej (o długości ponad 4 km i szerokości powyżej 200 m), zależnej od przypływów lagunie w miejscu, gdzie zawsze panują sprzyjające warunki wiatrowe, lub na oceanie pod czujnym okiem ratowników na skuterach wodnych. Wind- i kitesurferzy mogą zatrzymać się w pobliskim hotelu Meliã Fuerteventura (4 gwiazdki plus) z tropikalnym ogrodem i czterema basenami (w tym jednym specjalnie dla najmłodszych) oraz elegancką strefą spa i wellness albo w Sol Beach House at Meliã Fuerteventura (obiekcie przeznaczonym dla turystów powyżej 16. roku życia) z oryginalnymi, modnymi i komfortowymi pokojami z widokiem na Atlantyk.

© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

183

S Plantacja oliwek europejskich w okolicy miejscowości Valles de Ortega na Fuerteventurze

kę, kajak lub rower wodny oraz spróbować swoich sił w akrobacjach na flyboardzie. Plaże w tym niewielkim i charakteryzującym się niską zabudową kurorcie mają jasny piasek i są osłonięte od fal. Turyści mogą korzystać także z dwóch 18-dołkowych pól golfowych (Fuerteventura Golf Club i Golf Club Salinas de Antigua) oraz nowoczesnego centrum talasoterapii w 4-gwiazdkowym hotelu Barceló Fuerteventura Thalasso Spa. Autobusem dojedziemy do oddalonej stąd o ok. 13 km stolicy wyspy, 40-tysięcznego Puerto del Rosario z niedużym historycznym centrum, deptakiem handlowym i szlakiem rzeźb w plenerze. Niedaleko leży też malownicza i zabytkowa Betancuria,

która do 1834 r. pełniła funkcję najważniejszego ośrodka administracyjnego na Fuerteventurze.

GEOLOGICZNE CIEKAWOSTKI W rybackiej wiosce Ajuy, położonej na zachodnim wybrzeżu wyspy (w gminie Pájara), znajduje się Monumento Natural de Ajuy. Na ten pomnik przyrody składa się plaża, która skamieniała przed 4 mln lat, i bazaltowe jaskinie uformowane ponad 70 mln lat temu. Można tutaj podziwiać najstarsze skały na całym archipelagu (tzw. Complejo Basal). Na Fuerteventurze na prawdziwych pasjonatów geologii czeka wiele interesujących zakątków. Ciekawym miejscem jest 

Spełniamy Twoje Marzenia Jesteśmy polskim biurem lokalnym specjalizującym się w organizacji wycieczek fakultatywnych. Zapraszamy do wspólnego odkrywania uroków najpiękniejszej z Wysp Kanaryjskich.

WYCI

ECZKI TWOICH MARZEŃ

Ewa Jasińska Główny Organizator Wycieczek I-0004358.1 tel.: 0034 677 635 311, 0048 665 285 690 e-mail: ewa@aktywnagrancanaria.eu

WIOSNA 2019 www.aktywnagrancanaria.eu


184 EUROPODRÓŻE unikatowe stanowisko paleontologiczne usytuowane ok. 2,5 km od kurortu Costa Calma, w okolicy Matas Blancas. Obejrzymy tu skamieniałe muszle ślimaków morskich z gatunku Strombus bobonius (z rodziny skrzydelnikowatych), które mają od 100 tys. do 180 tys. lat (pochodzą z okresu czwartorzędu). W  turystach zdziwienie budzi Playa El  Hierro, leżąca na północny wschód od El Cotillo. Choć z daleka wydaje się być piaszczysta, gdy przyjrzymy się jej nieco bliżej, odniesiemy wrażenie, że pokrywają ją małe kamyki przypominające z wyglądu popcorn. W rzeczywistości są to zwapnione algi. Największe na Wyspach Kanaryjskich wydmy zdobią utworzony na Fuerteventurze Park Przyrodniczy Corralejo. Powstały one z materiałów organicznych przyniesionych przez oceaniczne prądy na północne wybrzeże – pancerzy mięczaków i skorupiaków, które uległy rozpadowi i sproszkowaniu. W granicach obszaru chronionego znajduje się również niezamieszkała wysepka Lobos (Parque Natural del Islote de Lobos). Obecnie można ją odwiedzić po uzyskaniu bezpłatnego pozwolenia wydawanego przez władze wyspy. Takie zezwolenie otrzymuje maksymalnie 400 osób dziennie. W  kurorcie Corralejo spokojne plaże otoczone są kompleksami apartamentów i licznymi restauracjami. W kawiarniach na miejskim placyku wieczorem posłuchamy muzyki na żywo. Promenada zachęca do spacerów z wózkiem. Z dziećmi można się wybrać też do kompleksu Acua Water Park. Nad oceanem ustawiono sprzęty do ćwiczeń. W miejscowości działa kilka profesjonalnych baz surfingowych, kite- i windsurfingowych oraz wypożyczalnie rowerów.

rzył brytyjski rzeźbiarz Jason deCaires Taylor. Tę nietypową galerię sztuki można zwiedzać po uzyskaniu przeszkolenia nurkowego. Wczasowiczów przyciągają przyjemne plaże miejskie wyposażone w odpowiednią infrastrukturę, ale najpiękniejsze zakątki na tutejszym wybrzeżu leżą na sąsiadującym z  kurortem półwyspie Papagayo. Wzdłuż

Nie z tej planety wydają się być też lokalne winnice. Wzgórza w  kolorze węgla pokryte jednolitą siatką złożoną z dołków z popiołów lapilli (picón) otoczonych kamiennymi murkami przypominają bardziej surrealistyczną instalację niż uprawy. Przez region winiarski La Geria przebiega łatwy, 9-kilometrowy szlak pieszy (Ruta del Vino).

BIEG PO WINO NA MARSIE

SS Playa del Pozo (Playa de la Cruz) na półwyspie Papagayo usytuowanym na południu Lanzarote

Fuerteventurę od Lanzarote, najmniejszej z czterech omawianych wysp archipelagu (mającej ponad 845 km² powierzchni), dzieli jedynie cieśnina Bocaina. Z Corralejo dotrzemy promem do przystani w  miejscowości Playa Blanca. Ta dawna wioska rybacka to obecnie spokojny kurort z  4i 5-gwiazdkowymi hotelami. Jej wizytówkami są XVIII-wieczna przybrzeżna wieża obronna, Castillo de las Coloradas (Castillo de San  Marcial de Rubicón), i  elegancka, sportowa Marina Rubicón. Jednak największa atrakcja okolicy ukryta jest na głębokości od 12 do 15 m pod wodą. W 2017 r. otwarto tu pierwsze podwodne muzeum w Europie (Museo Atlántico). Składa się na nie 12 instalacji złożonych z ponad 300 figur, które stwo-

nich wiedzie prowadzący z miejscowości blisko 7,5-kilometrowy szlak pieszy. Do plaż dojedziemy również bitą drogą. Popularnością cieszą się także organizowane na nie wycieczki skuterami wodnymi lub katamaranem, połączone ze snorkelingiem. Mniej więcej 6 proc. powierzchni Lanza­rote (ok. 51 km²) zajmuje Park Narodowy Timan­faya (Parque Nacional de Timanfaya) założony na obszarze zmienionym przez erupcje z XVIII i XIX stulecia. Turyści oglądający jego surowe krajobrazy i pokazy zjawisk geotermicznych mogą odnieść wrażenie, że przybyli na Marsa. Duże wrażenie robi restauracyjny grill, na którym produkty opieka się nad żarem wydobywającym się wprost z ziemi (vulkan grill).

WIOSNA 2019

Podczas wycieczki tą trasą można spróbować nagradzanych na międzynarodowych konkursach win, które produkują Bodega La Geria i Bodegas Rubicón. Ciekawym wydarzeniem w okolicy jest impreza Lanza­rote WineRun (połączona z  festiwalem tradycyjnej kuchni). Zwycięzca głównego pół­ maratonu (23,2 km) dostaje w nagrodę tyle wina, ile waży. Najbliższa edycja odbędzie się 15 i 16 czerwca 2019 r. Biegać można również w  Puerto del Carmen. Przechodząca przez nie nadmorska promenada wiedzie wzdłuż ośmiu plaż, z których trzy (Playa de Matagorda, Playa de Los Pocillos i Playa Blanca, inaczej Playa Grande) otrzymały w 2018 r. Błękitną


185 Pueblo Marinero. Współtwórcą jego projektu był wspomniany już César Manrique (1919–1992). Lanzarote wiele zawdzięcza temu artyście. Dzięki wdrożeniu jego koncepcji zabudowy wyspy udało się zatrzymać rozwój urbanistyczny typowy dla dużych ośrodków Teneryfy i Gran Canarii. Zachowano trady-

ogród w formie amfiteatru, który obsadzono ok. 4,5 tys. kaktusów z całego świata (Jardín de Cactus). Na klifie Risco de Famara wzniesiono z  materiałów pasujących kolorem i fakturą do otoczenia platformę widokową z restauracją. Można z niej podziwiać sąsiedni archipelag Chinijo z największą w nim La Graciosą (ponad 29 km² powierzchni).

SS Jameos del Agua – basen w kształcie laguny

TT Mirador del Río z widokiem na La Graciosę

cyjną architekturę. Ronda przyozdobiono poruszanymi wiatrem rzeźbami Juguetes del viento. Stworzono obiekty ekstra­ waganckie, ale jednocześnie harmonijnie dopasowane do wulkanicznego charakteru Lanza­rote. Znakomitym przykładem takiego projektu jest Jameos del Agua. W jaskini wulkanicznej turyści mogą tu podziwiać podziemne jezioro zamieszkałe przez endemiczne ślepe kraby (cangrejitos ciegos de los Jameos). Do kompleksu należą też audytorium i restauracja oraz basen przypominający lagunę. Zasty­głe wulkaniczne bańki César Manrique wykorzystał jako element swojej rezydencji – Taro de Tahíche (obecnie znajduje się w niej siedziba Fundacji Césara Manrique). W dole po tufach powstał

WYSPIARSKIE SPECJAŁY

(ma 13 km). Prowadzi aż do ponad 60-tysięcznej stolicy Lanzarote – Arrecife. W mieście warto m.in. udać się na XVIII-wieczny most zwany Puente de Las Bolas, zwiedzić muzeum archeologiczne i etnograficzne mieszczące się w Castillo de San Gabriel z XVI stulecia i pójść na spacer nad malownicze jeziorko z oceaniczną wodą, czyli Charco de San Ginés.

HARMONIA ARCHITEKTURY Z NATURĄ Trzeci najpopularniejszy kurort wyspy, Costa Teguise, przyciąga kameralną atmosferą, otoczonymi zielenią plażami, polem golfowym (Costa Teguise Golf) i Aquarium Lanzarote. Turyści lubią spędzać wieczory w  restauracjach przy placu miejskim

©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

©© Leszek Mika/wyspy-szczesliwe.pl

Flagę. Na najmłodszych czeka w okolicy tematyczny Rancho Texas Lanzarote Park. Spotkają w nim delfiny i uszanki kalifornijskie, odwiedzą indiańską wioskę i kopalnię złota czy przejadą się na kucyku. Wspomniana promenada, idealna także na przejażdżki rodzinnymi, czterokołowymi rowerami, należy do najdłuższych w Europie

Kuchnia Wysp Kanaryjskich łączy w sobie zwyczaje kulinarne ich pierwotnych mieszkańców, Guanczów, z  wpływami z  Europy i Ameryki Południowej. Jednymi z pierwszych roślin, które zostały przywiezione na archipelag z Nowego Świata (i to już w XVI w.), były ziemniaki. Obecnie 29 gatunków pochodzących z tego okresu jest oznaczonych chronioną nazwą Denominación de Origen Protegida (DOP) Papas Antiguas de Canarias. Będące nieodłącznym dodatkiem do ziemniaków mojos prawdopodobnie wywodzą się od portugalskich molhos. Sosy te przygotowuje się na bazie oliwy, czosnku, soli, kminu rzymskiego i octu winnego. Najbardziej popularne są mojo verde (sos 

WIOSNA 2019


186 EUROPODRÓŻE zielony, z kolendrą) i mojo rojo (sos czerwony, z papryką), ale dodaje się do nich również np. awokado, migdały, pomidory, pietruszkę, szafran, a nawet chleb. Specjałem z czasów prehiszpańskich jest gofio. To rodzaj mąki z uprzednio uprażonych ziaren kukurydzy, pszenicy czy ciecierzycy. Po rozmieszaniu z wodą, solą i rumem wygniata się z niej placek stanowiący dodatek do potraw (pella de gofio). Przyrządzona z bulionem mięsnym lub rybnym i surową cebulą tworzy bardzo sycące danie escaldón de gofio. Używa się jej także do przygotowywania deserów, np. musu z dodatkiem bitej śmietany (mousse de gofio). Z oceanu trafia na stoły wiele świeżych ryb i owoców morza. Do lokalnych gatunków należą np. vieja (pielęgnica), sargo (sargus), sama (morlesz szkarłatny), cherne (wrakoń, tzw. wrakowa ryba), bocinegro (pagrus różowy), lapas (skałoczepy – mięczaki przyczepiające się do przybrzeżnych skał) i camarones (krewetki).

Przepisy na potrawy różnią się w zależności od regionu. Poszczególne wyspy, a nawet miejscowości, słyną też z pochodzących z nich produktów. Warto wymienić wśród nich m.in. rum wytwarzany w Arucas (Ron Arehucas) i chorizo de Teror (kiełbasę wieprzową z czosnkiem i winem) z Gran Canarii. Miody z Teneryfy mają chronioną nazwę DOP Miel de Tenerife. Do regionalnych specjałów z wysp zalicza się również sery. Do produkcji DOP Queso de Flor de Guía używa się enzymu roślinnego z karczocha. Kozi ser majorero (DOP Queso Majorero) z Fuerteventury zdobywa pierwsze miejsca w międzynarodowych konkursach na najlepsze sery świata. Oliwa z tej wyspy, Teguerey, to według organizacji Agro Canarias najlepsza oliwa z pierwszego tłoczenia na archipelagu. Na Fuerteventurze popularna jest koźlina (carne de cabra), na Lanzarote – królik (conejo). Na obu jada się suszone na słońcu ryby (jareas).

Na Wyspach Kanaryjskich uprawia się tropikalne owoce. Najczęściej są to banany, cytrusy, mango, papaje, ananasy, figi, opuncje, awokado, marakuje czy persymony (kaki). Na rolniczych targach spotyka się także bardziej egzotyczne pitaje, czerymoje (flaszowce), kiwano, karambole, kolczochy jadalne, gujawy, liczi i tamarillo (pomidory drzewiaste).

ZAWSZE NA WAKACJACH

© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

T Skałoczepy (lapas) podawane na płaskiej patelni w restauracji w wiosce Orzola na Lanzarote

© LESZEK MiKA/WySPy-SZCZESLiWE.PL

T Na targowiskach na Wyspach Kanaryjskich kupimy świeże owoce i warzywa z miejscowych upraw

WIOSNA 2019

Jeśli ktoś zapragnie własnego kawałka raju, może zdecydować się na zakup wakacyjnej nieruchomości na archipelagu. Wyspy Kanaryjskie są regionem bezpiecznym, stabilnym i wciąż się rozwijającym. Ze względu na rozbudowaną infrastrukturę, jakość życia na poziomie europejskim, pogodnych mieszkańców przyjaźnie nastawionych do przybyszów oraz łagodny klimat wielu obcokrajowców postanawia mieć tutaj swój drugi dom. W 2018 r. aż 40 proc. transakcji zakupu nieruchomości zostało zawartych przez cudzoziemców. Sezon na archipelagu trwa cały rok, jego populacja rośnie (w ciągu ostatnich 20 lat liczba mieszkańców zwiększyła się o ok. 30 proc., w 2018 r. wyniosła 2 127 685 osób), a terenów odpowiednich pod budowę będzie coraz mniej. Można zatem liczyć na wzrost wartości inwestycji. Wynajmowanie lokalu w okresie, gdy się z niego nie korzysta, pozwala na pokrycie kosztów utrzymania i przynosi dodatkowe zyski. Popularne wśród turystów są szczególnie mieszkania jedno- i dwupokojowe z nasłonecznionymi tarasami, zwłaszcza z widokiem na ocean, położone w niewielkiej odległości od plaż w popularnych miejscowościach. Tego typu apartamenty ma w swojej ofercie np. deweloper Rentinvestcan SL, firma z kapitałem polskim. Jeszcze w 2019 r. rozpocznie on budowę kameralnego, nowoczesnego, 5-gwiazdkowego kompleksu Grand Horizon w kurorcie Puerto Rico na południu Gran Canarii. Powstaną w nim 33 luksusowe apartamenty z dużymi tarasami, z rozległymi widokami na Atlantyk, pobliską plażę i marinę. Można zaaranżować je według indywidualnych upodobań, wyposażyć w prywatny basen, jacuzzi lub ogród. Rynek nieruchomości na archipelagu to jednak nie tylko apartamenty. Na sprzedaż są też m.in. małe winnice, gospodarstwa z plantacjami kawy czy historyczne kamienice i wille nadające się do zaadaptowania na stylowy pensjonat lub butikowy hotel. Wybór zależy jedynie od nas. 


rizon o H d n a r G y Apartament

Na sprzedaż:

Grand Horizon to luksusowy kompleks apartamentowy w Puerto Rico na południu wyspy Gran Canaria. To unikalne miejsce do życia i odpoczynku, oferujące 33 luksusowe apartamenty (standard 5 gwiazdek), przestronne tarasy, prywatne baseny, przestrzeń restauracyjną oraz spektakularny widok na ocean, przystań jachtową i plażę. Część apartamentów może na życzenie zostać wyposażona w prywatny basen, jacuzzi albo ogród. W sprzedaży są również prywatne miejsca parkingowe. Puerto Rico de Gran Canaria cieszy się niezwykłą popularnością zarówno wśród miejscowych, jak i turystów z całego świata. Mieszkając w Grand Horizon, będziesz mieć szybki dostęp do plaży, centrów sportów wodnych, barów, restauracji, klubów, pól golfowych i centrów handlowych.

RENTINVESTCAN S.L. C/ Buenos Aires 3, 35002 Las Palmas, Gran Canaria, Hiszpania www.grandhorizon.es e-mail: gh@grandhorizon.es tel. sprzedaż: (+48) 587 463 040


©© Archiwum MOT

188 WEEKEND W POLSCE

SS Redykołki powstają z resztek sera z mleka owczego, którego nie starcza już na zrobienie oscypka

Smakowanie

Małopolski « Małopolska zaskakuje wielką różnorodnością smaków, tradycji, obrzędów i krajobrazów. Jest też regionem silnie zróżnicowanym pod względem etnicznym. Jej wyróżnikiem są skarby kultury i natury oraz niezwykli ludzie od stuleci pielęgnujący barwne lokalne zwyczaje i folklor. »

©© Archiwum MOT

BARBARA TEKIELI

TT Kaplica św. Kingi w bocheńskiej kopalni soli

©© Archiwum MSHG

TT Krakowska restauracja „Wesele”, oficjalny partner Europejskiej Akademii Gastronomicznej

WIOSNA 2019


189

TT Spływ spektakularnym przełomem rzeki Dunajec

©© Adam Brzoza

©© Archiwum MOT

SS Stanisław Sala, gospodarz zagrody edukacyjnej Bacówka u Harnasia położonej w Marcówce

WIOSNA 2019


190 WEEKEND W POLSCE

Z

abytkowe drewniane budownictwo, wpisane w nasz rodzimy krajobraz, najlepiej zachowało się w  Mało­ polsce. Tutaj znajduje się najdłuższy odci­ nek Szlaku Architektury Drewnianej w kraju (z aż 255 cennymi obiektami). W tym regio­ nie na odkrycie czeka także wspaniałe pod­ ziemne królestwo, jakie tworzą historyczne kopalnie soli. Zachwycić potrafi również małopolska przyroda. Dwa tutejsze parki narodowe – Babiogórski i Tatrzański – uzna­ no za rezerwaty biosfery UNESCO. Jedną z największych atrakcji turystycznych jest spływ przełomem Dunajca. Główny ośrodek regionu, królewski Kraków, został pierwszą w historii Europejską Stolicą Kultury Gastronomicznej. Wyróżnienie to na 2019 r. przyznała mu Europejska Akademia Gastronomiczna. Z tej okazji odbędzie się wiele wydarzeń promocyjnych i edukacyjnych z udziałem międzynarodowych gwiazd sztuki kulinarnej. Zdecydowanie warto zatem zawitać do Małopolski.

KULINARNE CENTRUM EUROPY Już w X w. na wzgórzu wawelskim działała pierwsza winnica w Polsce. Smak krakowskiego obwarzanka, symbolu miasta, doceniła królowa Jadwiga. Ponad 600-letnią historię wypieku i sposób jego przygotowania można poznać w czasie warsztatów w Żywym Muzeum Obwarzanka niedaleko Starego Kleparza. Pierogi św. Jacka znane są w Krakowie od średniowiecza, a chleb prądnicki gościł niegdyś na królewskich stołach. Słynna maczanka krakowska, przysmak tutejszych fiakrów, była popularna już w XVII stuleciu. Do najbardziej rozpoznawalnych deserów można zaliczyć sernik krakowski, wadowicką kremówkę oraz wyroby z Cukierni Cichowscy, działającej nieprzerwanie od 1945  r. Wśród tych ostatnich królują ciasteczka grylażowe i nugat wysyłany do Watykanu papieżowi Janowi Pawłowi II. Kraków pojawił się w prestiżowych przewodnikach Michelin i Żółtym Przewodniku Gault&Millau Polska. Osiem krakowskich restauracji otrzymało rekomendację Slow Food Polska. W ramach projektu Europejska Stolica Kultury Gastronomicznej 2019 odbędzie się wiele interesujących wydarzeń. Zaplanowano m.in. kongres gastronomiczny, spotkania krakowskich szefów kuchni i gwiazd światowej gastronomii. Polską sztukę kulinarną ma również promować transmitowane przez internet wirtualne gotowanie – przyrządzanie różnych potraw zaprezentują jednocześnie rozmaite restauracje.

WIOSNA 2019

SS Winnica Srebrna Góra rozciąga się w dolinie Wisły, u stóp klasztoru kamedułów na Bielanach

Rok 2019 i kolejne lata będą obfitować w mnóstwo imprez. Do stałych wydarzeń zaliczają się Krakowskie Zapusty, sierpniowy Festiwal Pierogów czy ścieżki kulinarne organizowane w ramach m.in. festiwalu Opera Rara czy Jarmarku Świętojańskiego. W maju planowane jest Święto Obwarzanka. W 2019 r. (według planów z początku marca br.) Kraków ma gościć duże między­ narodowe imprezy: Kraków Terroir (w połowie września) i  kongres gastronomiczny z  udziałem wybitnych szefów kuchni (23 października).

Z MIŁOŚCI DO WINA Funkcjonowanie winnicy na Wawelu w X w. ujawniły prowadzone na wzgórzu badania archeologiczne. Największy rozkwit

polskiego i małopolskiego winiarstwa przypadł na okres od XIV do XVI stulecia. Kameduli krakowscy rozpoczęli uprawę winogron dopiero na początku XVII w. Dzięki dobrze nasłonecznionym stokom osłoniętym Lasem Wolskim i glebom o odpowiednim składzie winorośle w sąsiedztwie klasztoru rozwijały się bez przeszkód. Niewielka część plantacji przetrwała do dzisiaj. Właściciele krakowskiej Winnicy Srebrna Góra – Mirosław Jaxa-Kwiatkowski i Mikołaj Tyc – postanowili kontynuować dawne tradycje winiarskie Małopolski i zrealizować przedsięwzięcie nie ustępujące w niczym najlepszym europejskim wzorcom. Tak powstało niezwykłe miejsce na enoturystycznej mapie regionu. Uprawy leżą w dolinie


©© Mateusz Torbus/Urząd Miasta Krakowa

©© Dorota Ostrowska

191

SS Obwarzanki krakowskie to jeden z symboli Krakowa

©© Winnica Srebrna Góra

©© Archiwum MOT

SS W stolicy Małopolski zjemy oscypki i redykołki

Wisły, u podnóża bielańskiego klasztoru kamedulskiego. Winnica ta jest jedną z największych w Polsce. Na powierzchni 28 ha uprawia się 16 odmian winogron. Część terenu znajduje się na Bielanach, a część – w sąsiednich Przegorzałach. Wina produkowane są w dawnych pomieszczeniach gospodarczych klasztoru zgodnie z tradycjami kamedulskimi. Zwiedzanie winnicy cieszy się coraz większym zainteresowaniem, dlatego właściciele zamierzają w połowie maja 2019 r. otworzyć pawilon degustacyjny, który powstaje z myślą o grupach zorganizowanych, a także turystach indywidualnych. W planach mają też wytyczenie ścieżek edukacyjnych. Latem br. zostanie poza tym odsłonięty pomnik św. Marcina autorstwa znanego rzeźbiarza Jerzego Kędziory.

SS Kaplica św. Kingi w wielickiej kopalni soli leży 101 m pod ziemią i ma powierzchnię 465 m²

Produkty z Winnicy Srebrna Góra zdobyły wiele prestiżowych nagród, m.in. na paryskiej imprezie Concours International des Vins de Gastronomie, Między­narodowym Konkursie Win Galicja Vitis czy podczas krakowskich targów ENOEXPO. Wytwarza się tu również młode wino nawiązujące do święto­ marcińskich tradycji. Od sześciu lat winnica organizuje w listopadzie Festiwal Młodego Wina, który odbywa się w Starej Zajezdni na Kazimierzu w Krakowie.

BIAŁE ZŁOTO Do największych podziemnych atrakcji Polski należy Kopalnia Soli „Wieliczka”, umieszczona w 1978 r. na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO (widnieje na niej wraz z Kopalnią Soli Bochnia, dopisaną

w 2013 r.). Funkcjonuje ona nie­przerwanie od średniowiecza. Kopalnię zwiedza się jedną z wyznaczonych tras. Trasa turystyczna, którą w 2018 r. przemierzyło niemal 1,75 mln osób, prowadzi przez blisko 3 km krętych korytarzy i 800 stopni, a kończy się na głębokości 135 m. Po drodze poznaje się historię tego miejsca, tradycje górnicze i sposoby wydobywania soli na przestrzeni wieków. Zwiedzający przechodzą przez ogromne komory (ponad 20), mijają podziemne jeziora i oglądają solne rzeźby wykonane przez artystów. Najpiękniej prezentuje się okazała Kaplica św. Kingi, która powstawała przez niemal 100 lat. Dużo emocji wzbudza też Trasa górnicza przeznaczona dla osób z lepszą kondycją chcących doświadczyć trudów górniczego 

WIOSNA 2019


fachu. Pod ziemię zjeżdża się XIV-wiecznym szybem Regis, pamiętającym czasy króla Kazimierza III Wielkiego. Zwiedzanie trwa ok. 3 godz. i ma formę wycieczki dla aktywnych, dlatego należy zadbać o wygodne, nieprzemakalne obuwie. Ze względu na niskie temperatury (między 14 a 16°C) na obie trasy powinno się zabrać ze sobą ciepłe ubranie. Niepowtarzalny mikroklimat kopalni wykorzystuje się w celach leczniczych. W komorach solnych prowadzi się m.in. rehabilitację pulmonologiczną. Na powierzchni wybudowano z kolei tężnię solankową, największą w tej części Polski. Wdychanie solnego aerozolu działa korzystnie na osoby z alergiami i chorobami dróg oddechowych.

©© Archiwum MOT

192 WEEKEND W POLSCE

SS Koronkarnia w Bobowej, stolicy koronki klockowej

WIOSNA 2019

SS Kazimierz Wiśniak jako król lanckorońskich krasnali

©© Tarnowskie Centrum Informacji/K. Gzyl

SS Kryte gontem, stare, drewniane domy w Lanckoronie

SS Rynek w Tarnowie wytyczony został w 1330 r. TT Orszak św. Marcina na tarnowskim Starym Mieście

©© Tarnowskie Centrum Informacji

Mniej więcej 40 km na południowy zachód od centrum Krakowa, na stoku Lanckorońskiej Góry (545 m n.p.m.) znajduje się Lanc­ korona, niezwykłe miejsce na szlaku bursztynowym i Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce. Część miejscowości z ruinami średniowiecznego zamku wchodzi w skład kompleksu Kalwarii Zebrzydowskiej, który widnieje na prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Lanckorona została wspomniana już w XV-wiecznych kronikach Jana Długosza, ale to Kazimierz III Wielki sprawił, że zyskała na znaczeniu w pierwszej połowie XIV stulecia. Z jego polecenia wybudowano tutaj zamek, a król 31 marca 1366 r. nadał osadzie prawa miejskie, które zachowała do 1934 r. Burzliwe losy miasteczka, jego mieszkańców i historię regionu przedstawia ekspozycja w Izbie Muzealnej im. Antoniego Krajewskiego, znajdującej się w najstarszym domu przy Rynku. Do dziś Lanckorona jest ulubionym miejscem wielu twórców oraz turystów szukających ciszy i spokoju. Bywali w niej m.in. Wisława Szymborska, Andrzej Wajda czy artyści Piwnicy pod Baranami, a Marek Grechuta napisał o  niej jedną ze swoich piosenek. Miejscowość urzeka małomiasteczkową atmosferą, Rynkiem z XIX-wiecznymi, drewnianymi domami z głębokimi podcieniami oraz urokliwymi uliczkami odchodzącymi od centralnego placu pod kątem prostym. Wiele domów zachowało swój niepowtarzalny charakter sprzed pożaru z  1869 r. Nieodłącznym elementem krajobrazu Lanc­ korony są anioły. Pojawiają się przy studniach i w oknach, w wierszach i książkach oraz jako pamiątki.

©© Dominika Zaręba

MIASTO ANIOŁÓW I ARTYSTÓW


193 Do kalendarza lanckorońskich imprez kulturalnych wpisały się na stałe lipcowe Międzynarodowe Warsztaty Gitarowe z udziałem najsłynniejszych artystów, sierpniowy festiwal dla zakochanych Romantyczna Lanckorona oraz grudniowy festiwal Anioł w Miasteczku. W drewnianych willach i pensjonatach (do najstarszych należą Zamek i Tadeusz) odkryjemy wiele prac znanych gości Lanckorony, np. Jerzego Nowo­ sielskiego, Krystyny Zachwatowicz oraz wybitnego scenografa teatralnego i malarza Kazimierza Wiśniaka, patrona wydarzeń artystycznych. W „Cafe Pensjonat” znajduje się Galeria Lanc­korońska Kazimierza Wiśniaka, a  w  gminnej bibliotece publicznej powstała sala zbiorów jego imienia.

©© Archiwum MOT

PERŁA RENESANSU

©© Archiwum MOT

TT Ratusz w Tarnowie, ukończony w 1568 r., wieńczy renesansowa attyka z czerwonej cegły

Tarnów, drugie co do wielkości miasto Mało­ polski (ok. 110-tysięczne), zaskakuje nie tylko liczbą cennych zabytków, ale też wielokulturowością i malowniczym położeniem u stóp Góry św. Marcina (384 m n.p.m.). Od południa sąsiaduje z Pogórzem Karpackim. Dzięki bliskości Kotliny Sandomierskiej należy do najcieplejszych miast w Polsce i nazywany jest polskim biegunem ciepła. Według Jana Długosza nazwa „Tarnów” pochodzi od tarniny, krzewów rosnących do dzisiaj w pobliżu ruin zamku na Górze św. Marcina. Inne podania wywodzą ją od rycerza Tarna, który miał tu założyć osadę. Obecnie od kilku lat w wybranych miejscach można kupić herbatę Tarninówkę. Założycielem Tarnowa był w  1330 r. rycerz Spycimir Leliwita (herbu Leliwa), przodek rodu Tarnowskich. Lata świetności miasta przypadają na XVI w., kiedy należało ono do Jana Amora Tarnowskiego (1488–1561), hetmana wielkiego koronnego, wybitnego polityka i mecenasa sztuki. Wówczas powstało ok. 200 kamienic będących własnością bogatych kupców, a Ratusz prze­budowano według projektu włoskiego artysty Jana Marii Padovana. Dziś w renesansowym budynku ratuszowym funkcjonuje oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie z najcenniejszą i największą w Polsce kolekcją portretów sarmackich. Z wieży roz­ pościera się wspaniały widok na okolicę. Ciekawostką jest zegar ratuszowy odmierzający czas od XVII stulecia, nakręcany ręcznie za pomocą korby. To najstarszy działający zegar wieżowy w Mało­polsce. Ozdobą tarnowskiego Starego Miasta są renesansowe kamienice. W miejscowej XV-wiecz­ nej Bazylice Katedralnej Narodzenia Najświętszej Marii Panny znajduje się zespół 

WIOSNA 2019


©© Adam Brzoza

194 WEEKEND W POLSCE

©© Elżbieta Marchewka/Urząd Miasta Krakowa

©© Archiwum MOT

SS Lajkonik wyrusza ze Zwierzyńca na Rynek Główny

TT Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej

©© Archiwum MOT

SS Konkurs na najwyższą palmę w Lipnicy Murowanej

TT Bogato zdobiona, wielowieżowa szopka krakowska

©© wikimedia commons/Imre Kiss

SS W Kaplicy św. Kingi w Kopalni Soli Bochnia od czerwca 2016 r. przechowuje się relikwie patronki

WIOSNA 2019


195 reprezentacyjnych (najwyższych w Europie!) nagrobków rodzin Tarnowskich i Ostrogskich (autorstwa Jana Marii Padovana). Nagrobek Barbary z Tęczyńskich Tarnowskiej, zmarłej młodo pierwszej żony hetmana Jana Amora Tarnowskiego, wykonany przez Bartolomea Berrecciego, zalicza się do najpiękniejszych renesansowych pomników kobiecych w Europie. W przedsionku południowym uwagę zwraca kamienny portal wzorowany na drzeworycie Albrechta Dürera. W usytuowanym niedaleko katedry Domu Mikołajowskim mieści się najstarsze muzeum diecezjalne w Polsce (założone w 1888 r.) z cennymi zbiorami pozyskanymi z drewnianych kościołów Małopolski. Koniecznie trzeba także odwiedzić Muzeum Etno­graficzne (oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie), gdzie znajduje się jedyna w Europie wystawa stała prezentująca historię i kulturę Romów. Na dziedzińcu zgromadzono oryginalne wozy cygańskie, które w lipcu biorą udział w barw­ nej paradzie w  czasie corocznej imprezy Między­narodowy Tabor Pamięci Romów. W mieście warto wyruszyć na wycieczkę szlakiem generała Józefa Bema (1794–1850), rodowitego tarnowianina, bohatera Polski i  Węgier. Pamiątki po nim przechowuje wspomniane Muzeum Okręgowe. W  Parku Strzeleckim znajduje się mauzoleum

z prochami generała sprowadzonymi z Syrii w 1929 r. W galerii Panorama na dworcu kolejowym można podziwiać fragmenty Panoramy Siedmiogrodzkiej, dzieła znanego też pod nazwami Bitwa pod Sybinem, Bem i Petöfi czy Bem w Siedmiogrodzie, które powstało pod kierunkiem Jana Styki.

PODZIEMNA PODRÓŻ W CZASIE Początki bocheńskiej kopalni sięgają 1248 r., ale w okolicach Bochni sól pozyskiwano już od ok. 3,5 tys. lat p.n.e. Zgodnie z legendą, gdy węgierska królewna Kinga, przyszła żona księcia Bolesława Wstydliwego i święta Kościoła katolickiego, opuszczała swoją ojczyznę, wrzuciła pierścień zaręczynowy do jednej z siedmiogrodzkich kopalni. Kiedy przyjechała do Polski, górnicy odnaleźli go w dzisiejszym szybie Sutoris. Zwiedzanie najstarszej polskiej kopalni to wyprawa przez wyrobiska usytuowane na dwóch poziomach, na 223 i 250 m głębokości. Można wybierać wśród trzech tras tematycznych. Wszystkie są równie interesujące, ale charakteryzują się różnym stopniem trudności. Dzięki trasie podstawowej z atrakcyjną podziemną ekspozycją multimedialną poznamy bliżej kopalnię i historię wydobywania w niej soli oraz dowiemy się, jak trudna

bywa praca górników. Trasa przyrodnicza prowadzi przez korytarze i komory, w których ogląda się solne nacieki, wykwity i kalafiory oraz kryształy halitu fluorescencyjnego. Jej część można pokonać drewnianymi łodziami płynącymi przez Komorę 81 zalaną solanką. Najtrudniejsza jest niemal 3-kilometrowa trasa historyczna „Wyprawa w Stare Góry”, która wymaga dobrej kondycji. Zwiedzający dowiadują się na niej, jak wyglądała praca górników solnych sprzed wielu stuleci. Miłośnikom sztuki sakralnej przypadnie do gustu trasa prowadząca do 6 kaplic (przed laty było ich w kopalni ponad 30, a dzisiaj jest 7). Zwiedzanie kończy się w komorze Ważyn, usytuowanej 250 m pod ziemią. To znakomite miejsce na zorganizowanie imprezy firmowej (złożona z pięciu segmentów przestrzeń ma powierzchnię 2,5 tys. m2 i pomieści blisko 500 osób). Odbywa się tu wiele wydarzeń sportowych i kulturalnych. Poza tym podziemne korytarze i komory są swoistym inhalatorium, bo powietrze jest w nich czystsze niż na powierzchni. Aby móc wdychać je nieco dłużej, warto spędzić noc w kopalni.

OBRZĘDY I ZWYCZAJE Wiele małopolskich zwyczajów wiąże się z obchodami Wielkanocy, najważniejszego katolickiego święta. Tydzień przed nią 

WIOSNA 2019


WIOSNA 2019

SS Gospodarstwo agroturystyczne „Gościna u Babci” w Zalipiu, nazywanym malowaną wsią

©© Archiwum MOT

wypada Niedziela Palmowa, zwana również Kwietną lub Wierzbną. Wówczas w Lipnicy Murowanej, Tokarni i  Limanowej organizowany jest konkurs na najwyższą palmę. W tym dniu pojawiają się także pucheroki. Chłopcy ubrani w kożuchy obrócone futrem na wierzch, w stożkowych czapkach ozdobionych bibułą i z osmolonymi twarzami chodzą rano po podkrakowskich wsiach, składając ludziom życzenia, za co otrzymują datki i świąteczne smakołyki. Obyczaj ten wywodzi się z dawnej tradycji kwest żaków krakowskich. Niezwykłym przeżyciem w okresie Wielkiego Tygodnia jest udział w Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej, mieście założonym w pierwszej połowie XVII stulecia przez wojewodę krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego (1553–1620). Rozpoczyna się ono inscenizacją sądu nad Jezusem, a kończy tradycyjną drogą krzyżową. Zespół architektoniczno-parkowy Kalwaria Zebrzydowska znalazł się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO w 1999 r. W Poniedziałek Wielkanocny, zwany lanym poniedziałkiem, we wsi Dobra w powiecie limanowskim dziady ubrane w słomianą odzież i futrzane maski zatrzymują przechodniów, prosząc o datki. Tradycja ta nawiązuje do czasów, kiedy w XIII w. mieszkali tutaj jeńcy tatarscy. W okolicach Wieliczki grasuje Siuda Baba – mężczyzna przebrany za kobietę, ze sznurem korali z ziemniaków lub kasztanów i umorusaną smołą twarzą, wędrujący w towarzystwie Cygana z batem. Szuka dziewczyn, które muszą się wykupić drobnymi pieniędzmi lub całusem. Królewski Kraków słynie z  hejnału mariackiego nawiązującego do najazdów tatarskich. Melodia rozbrzmiewa z  wieży Kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (Kościoła Mariackiego) co godzinę. Hejnał na końcu urywa się, gdyż jak mówi legenda, kiedy pewnego razu trębacz ostrzegał mieszkańców miasta przed przybyciem Tatarów, tatarska strzała przebiła mu gardło. Pamiątką tych czasów jest też pochód lajkonika (znanego również pod nazwą konika zwierzynieckiego albo Tatarzyna). Tydzień po Bożym Ciele barwny korowód przechodzi z dzielnicy Zwierzyniec na Rynek Główny. Kto dostanie buławą lajkonika po głowie, tego szczęście nie opuści przez cały rok. Znane na świecie i docenione w 2018 r. wpisaniem na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO szopki krakowskie zaczęły się pojawiać w  połowie XIX stulecia. Wtedy to

©© Archiwum MOT

196 WEEKEND W POLSCE

SS Zajęcia kulinarne przeznaczone dla dzieci w Gościńcu Dworskim w Ropie koło Gorlic

cieśle i murarze z okolic Krakowa, aby zimą zarobić na życie, tworzyli szopki z elementami charakterystycznej zabudowy miasta. Wielokolorowe dzieła szopkarzy można podziwiać w pierwszy czwartek grudnia pod pomnikiem Adama Mickiewicza na Rynku Głównym, a potem na wystawie w oddziale Muzeum Krakowa (do końca lutego 2019 r. posługującego się nazwą Muzeum Historyczne Miasta Krakowa).

LUDOWA SZTUKA I KUCHNIA Podczas wycieczki Małopolską Trasą Smakoszy spróbujemy lokalnych produktów pojawiających się na licznych imprezach kulinarnych. Wybór jest naprawdę duży. Swoją tradycję mają Małopolski Festiwal Smaku czy wrześniowe Święto Suszonej Śliwki w Iwkowej i Wielkie Zatorskie Żniwa Karpio-

we w Zatorze. Ciekawą inicjatywę stanowi Centrum Produktu Lokalnego w Rzuchowej koło Tarnowa. Można tutaj kupić produkty bezpośrednio od rolników oraz wziąć udział w warsztatach kulinarnych z wyrobami ekologicznymi i tradycyjnymi. Aby poznać pasterskie zwyczaje górali beskidzkich, warto wybrać się do zagrody edukacyjnej Bacówka u Harnasia, położonej u podnóża wzgórza Chełm (603 m n.p.m.), z  pięknym widokiem na Babią Górę (1725 m n.p.m.). Atmosfera i wystrój chaty z 1882 r. przeniosą nas w czasy, gdy na tych terenach grasowali zbójnicy. W trakcie zbójnickich szpasów nauczymy się strzelania z łuku i rzutu ciupagą, zagramy na trombicie pasterskiej i wydoimy kozę. W Drewutni, której wnętrze przypomina XVI-wieczną gospodę, spróbujemy prażuchy, zbójnickiej


©© Archiwum MOT

197

©© Archiwum MOT

SS W Gościńcu Dworskim zjemy smakowite tradycyjne polskie potrawy z miejscowych produktów

SS Sprzęty i stroje w łemkowskiej zagrodzie Dziubyniłka znajdującej się w Gładyszowie

kulasy, kwaśnicy babiogórskiej, moskali przygotowanych na blasze i wielu innych regionalnych potraw. Kolejnym wyjątkowym miejscem jest leżąca na skraju wsi Stryszawa Przytulia. Wyposażenie ponad 100-letniego, drewnianego domu krytego gontem oddaje charakter małopolskiej wsi. Gospodyni, Barbara Sojda, serwuje domowe przysmaki przygotowywane według tradycyjnych receptur, a jej mąż – Wiesław – maluje obrazy i uczy malowania zabawek i ptaszków z drewna. W okolicy warto zwiedzić Beskidzkie Centrum Zabawki Drewnianej. Orawskie tradycje i świąteczne zwyczaje wyróżniają obiekt agroturystyczny i ośrodek wczasowo-kolonijny U Kazika, położony w Orawce na Orawie. Do wieczornych biesiad przy ognisku gościom przygrywa

rodzinny zespół góralski. Smak tutejszych potraw – zupy śliwkowej z hałuskami, podpłomyków, zawiesistej zupy krzonówki z jajkiem i kiełbasą ze święconki, zawijańców czy tradycyjnego chleba na liściu z kapusty – pozostaje w pamięci na długo. Gospodarstwo agroturystyczne „Gościna u Babci” w Zalipiu od pokoleń kultywuje zwyczaj malowania kwiatów. Gospodarze – Maria i Piotr Krokowie – dzielą się swoją wiedzą na temat zalipiańskich malowanek i kowalstwa. W okresie wielkanocnym można tu poznać tajniki zdobienia pisanek wykonywanych z wydmuszek z gęsich jaj. W Koronkarni w Bobowej pod okiem Ewy Szpili przygotujemy domowe specjały na bazie produktów zebranych z przy­domowego ogródka i dowiemy się, jak powstają koronki klockowe. W  miejscowości, nazywanej

stolicą koronki klockowej, pod koniec lata (wcześniej na jesieni, w październiku, od 2017 r. na początku września) organizowany jest Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej. W  Gościńcu Dworskim (zabudowania dworskie pochodzą z 1803 r.), położonym we wsi Ropa, w czasie warsztatów kulinarnych poznamy potrawy regionalne przyrządzane z produktów pochodzących z tutejszego ogrodu. Nauczymy się także, jak przechowywać i przetwarzać zioła, warzywa i owoce i wypiekać domowy chleb. W leżącym w otulinie Magurskiego Parku Narodowego gospodarstwie Malowane Wierchy królują wyroby i dania wpisane na listę dziedzictwa kulinarnego Małopolski (obiekt należy do Sieci Dziedzictwa Kulinarnego Małopolska). Sylwia Pach pielęgnuje tradycje rękodzieła ludowego, w tym zdobienia pisanek wielkanocnych techniką batikową (z użyciem wosku). Życie w łemkowskiej zagrodzie sprzed 100 lat, proces bicia oleju lnianego odtwarzany w starym spichlerzu i dawne zabawki prezentuje Dziubyniłka, położona we wsi Gładyszów (w gminie Uście Gorlickie) w dolinie Beskidu Niskiego. Jej gospodarze, Łemkowie Danuta i Jan Dziubynowie, opowiadają gościom o historii i zwyczajach regionu. Można tu też spróbować specjałów kuchni łemkowskiej, takich jak oplacki, knysz czy kiesełycia. Z interesującą kulturą łemkowską, w tym niezwykłymi strojami i biżuterią z drobnych, szklanych koralików, tzw. krywulką, zaznajomimy się w gospodarstwie Chyża Hani we wsi Krzywa. Jej właścicielka, Anna Dobro­ wolska, wprowadzi nas w tajniki sztuki kulinarnej Łemków. Domowy chleb i smalec z rydzami, hreczanyky, lewesz (zupa ziemniaczana) i  kiszeniaki skusiły naprawdę wielu.

KURORT DLA AKTYWNYCH Szczególne walory klimatyczne i lecznicze Krynicy-Zdroju doceniono już w drugiej połowie XVIII w., kiedy odkryto tu źródła mineralne. Rozkwit uzdrowiska przypada na czasy działalności Józefa Dietla (1804–1878), ojca polskiej balneologii. Na kuracjuszy czekają dziś cztery pijalnie oraz znakomita baza noclegowa. Oprócz stylowych willi i pensjonatów z okresu międzywojennego w uzdrowisku znajduje się kilka luksusowych hoteli spa (m.in. 4-gwiazdkowy Hotel Czarny Potok Resort Spa & Conference czy Hotel Spa Dr Irena Eris Krynica-Zdrój w takim samym standardzie), w których oferuje 

WIOSNA 2019


©© Hotel Czarny Potok Resort Spa & Conference

©© Andrzej Klimkowski

198 WEEKEND W POLSCE

SS Luksusowy Hotel Czarny Potok Resort Spa & Conference w Krynicy-Zdroju z 12 budynkami na ponad 3 ha

SS TAURON Festiwal Biegowy, ultramaraton Bieg 7 Dolin

się zabiegi na najwyższym światowym poziomie. Rodziny z dziećmi często zatrzymują się w pobliskim Tyliczu ze względu na niższe koszty zakwaterowania i łagodniejsze stoki narciarskie. Krynicę-Zdrój coraz chętniej odwiedzają również młodzi ludzie lubiący aktywny wypoczynek. Świetnie przygotowane trasy narciarskie znajdują się na Jaworzynie Krynickiej (1114 m n.p.m.). Na jej szczyt kursują cały rok wagoniki kolejki gondolowej. Idealnym miejscem dla zaawansowanych i początkujących narciarzy oraz rowerzystów jest kompleks Słotwiny Arena. Działa w nim pensjonat z restauracją i atrakcjami dla dzieci. W sezonie letnim zostanie tutaj udostępniona pierwsza w Polsce ścieżka w koronach drzew o długości 1030 m. Wyciągami krzesełkowymi nale-

czami świat opery i operetki. Ogromnym zainteresowaniem biegaczy z całej Europy cieszy się TAURON Festiwal Biegowy odbywający się tuż po wrześniowym Forum Ekonomicznym.

żącymi do Ośrodka Narciarskiego Henryk-Ski można dostać się na szczyt Góry Krzyżowej (812 m n.p.m.). Osoby rozpoczynające swoją przygodę z narciarstwem i dzieci mają do wyboru np. Centrum Narciarskie Master Ski i Stację Narciarską TYLICZ.ski w Tyliczu. Na miłośników narciarstwa biegowego czeka m.in. pętla dla początkujących na stadionie w centrum Krynicy-Zdroju oraz profesjonalne trasy w okolicy Centrum Szkolenia „u Leśników” pod Jaworzyną Krynicką i Osady Turystycznej Domki w Lesie w Tyliczu. Latem można wybrać się na spływ pontonowy czy kajakowy Popradem. Uzdrowisko warto odwiedzić w czasie jednego z interesujących wydarzeń kulturalnych lub sportowych. W połowie sierpnia słynny Festiwal im. Jana Kiepury odkrywa przed słucha-

PIĘKNO ZAKLĘTE W DREWNIE Jedną z największych atrakcji Małopolski jest wspomniany Szlak Architektury Drewnianej (www.drewniana.malopolska.pl). To jednocześnie najdłuższa trasa turystyczno-kulturowa w regionie. Prowadzi do 255 bezcennych drewnianych obiektów, wśród których znajdują się zarówno budynki sakralne, jak i świeckie. Osiem z nich trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Ochroną organizacji objęto kościoły w Binarowej, Dębnie Podhalańskim, Lipnicy Muro-

TT Kościół św. Michała Archanioła w Dębnie powstał w drugiej połowie XV w. w miejscu starszej świątyni

©© Archiwum MOT

©© Archiwum MOT

TT Drewniane chałupy góralskie w Chochołowie

WIOSNA 2019


199 wanej i Sękowej (wpisane wraz ze świątyniami z Haczowa i Bliznego z terenu obecnego województwa podkarpackiego) oraz cerkwie w Powroźniku, Kwiatoniu, Owczarach i Brunarach (razem z innymi drewnianymi cerkwiami regionu Karpat w Polsce i na Ukrainie). Szlak można pokonać samochodem, rowerem lub pieszo. Zwiedzanie najlepiej zacząć od Krakowa, gdzie zachowała się jedna z najstarszych małopolskich świątyń – Kościół św. Bartłomieja Apostoła w Mogile (pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1329 r.). W pobliżu miasta usytuowanych jest przeszło 50 zabytkowych obiektów z trasy, w tym dwa interesujące skanseny: Muzeum Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie oraz Skansen Drewnianego Budownictwa Ludowego w Dobczycach. Nie mniej ciekawe są okolice Tarnowa. W mieście warto zwrócić uwagę na Kościół Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej na Burku z 1458 r. oraz kościół na Terlikówce (Kościół Trójcy Przenajświętszej) wzniesiony w latach 1595–1597. Do najciekawszych obiektów w tym rejonie należy poza tym Kościół św. Leonarda w Lipnicy Murowanej. Jego wnętrze od podłogi po sufit pokrywają polichromie. Niezwykle cenne tryptyki, zdobiące wnętrze świątyni, można podziwiać w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie. W koś-

ciele znajdują się ich kopie. Na szczególne zainteresowanie zasługuje także zabudowa drewniana Zalipia, wsi malowanej. Zwyczaj zdobienia chat pochodzi tutaj z końca XIX w. W domu najsłynniejszej zalipiańskiej artystki – Felicji Curyłowej (1904–1974) – działa obecnie muzeum (tzw. Zagroda Felicji Cury­ łowej, filia Muzeum Okręgowego w Tarnowie). W weekend po Bożym Ciele odbywa się w Zalipiu konkurs na najpiękniejszą malowaną chatę. Pocztówkowe okolice Nowego Sącza i Gorlic to prawdziwa skarbnica z perełkami drewnianej architektury. Znajdziemy tu aż ponad 100 obiektów. Charakterystyczne dla tego rejonu są cerkwie łemkowskie z przepięknymi ikonostasami, często wykorzystywane obecnie przez katolików. Jedną z ciekawszych miejscowości jest Bartne, wieś leśno-łanowa (tzw. łańcuchówka) nadal zamieszkała przez Łemków. Okoliczną atrakcję stanowią też skanseny, wśród których za najcenniejszy uchodzi Sądecki Park Etnograficzny prezentujący budownictwo i kulturę grup etnicznych i etnograficznych z Sądecczyzny. Obok niego znajduje się Miasteczko Galicyjskie z zabudową typową dla Galicji z przełomu XIX i XX stulecia. Na tym tle zdecydowanie wyróżnia się wspomniana Krynica-Zdrój z drewnianymi willami w sty-

lu przypominającym szwajcarski. Poza tym przez nią i miejscowości w jej najbliższej okolicy prowadzi interesujący Szlak Cerkwi Łemkowskich. Swoją drewnianą architekturą przyciągają również Orawa, Podhale, Spisz i Pieniny. Budynki orawskie można oglądać w Muzeum – Orawskim Parku Etnograficznym w Zubrzycy Górnej. Zakopane słynie z domów w stylu zakopiańskim. Z kolei architektura Szczawnicy charakteryzuje się XIX-wiecznymi willami i pensjonatami przywodzącymi na myśl styl szwajcarsko-tyrolski. Prawdziwą perłą tej części Szlaku Architektury Drewnianej jest gotycki Kościół św. Michała Archanioła w Dębnie Podhalańskim. Warto też zajrzeć do zbudowanej w drugiej połowie XVIII stulecia „Karczmy Rzym” w Suchej Beskidzkiej, znanej z pysznych regionalnych przysmaków. Większość obiektów położonych na trasie można oglądać z zewnątrz. Wnętrza niektórych z nich (w 2018 r. było ich 74) udostępnia się do zwiedzania w ramach projektu Otwarty Szlak Architektury Drewnianej w okresie letnim (zazwyczaj od przełomu maja i czerwca do końca września). Świątynie wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO turyści mogą odwiedzać przez cały rok. 

29-31/03/2019 | KATOWICE JUBILEUSZOWA EDYCJA www.globalnie.fairexpo.pl

Goście: Szymon Radzimierski Tomasz Michniewicz Roksana Nowak i inni KRAJ PARTNERSKI

MIASTO PARTNERSKIE

SŁOWACJA WIOSNA 2019


200 WEEKEND W POLSCE

©© Archiwum MOT

KULTURALNA STOLICA TATR

SS Dom Pod Jedlami projektu Stanisława Witkiewicza, willa zbudowana w 1897 r. dla rodziny Pawlikowskich

wykonują znani artyści i zespoły. Wydarzenie ma swoich wiernych fanów. Koncerty odbywają się w zabytkowych obiektach na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce.

SS Muzycy zapraszający na zakopiańską Wiosnę Jazzową

TT Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich

©© Anna Karpiel-Semberecka/Biuro Prasowe MFFZG

©© Wiosna Jazzowa

Niewątpliwą atrakcją na szlaku jest coroczny cykl koncertów Muzyka Zaklęta w Drewnie. Utwory muzyki klasycznej, dawnej i współczesnej (np. jazzowej), a także kolędy

WIOSNA 2019

Zakopane od wielu lat przyciąga nie tylko ze względu na położenie w sąsiedztwie Tatrzańskiego Parku Narodowego i imprezy sportowe, lecz także z powodu wydarzeń kulturalnych i  swojej architektury. Charakterystyczny dla miasta styl zakopiański stworzył w latach 90. XIX w. Stanisław Witkiewicz (1851–1915), ojciec Witkacego, zafascynowany ludową sztuką góralską. Dziś turystów nadal urzekają miejscowe tradycje i  folklor. Sercem Zakopanego są Krupówki, wzdłuż których znajdują się knajpki i restauracje z regionalną kuchnią i sklepy z pamiątkami. Szczególnym miejscem w mieście jest willa Czerwony Dwór (inaczej Willa przy Kasprusiach) wzniesiona w latach 1901–1902 przez Wojciecha Roja (1839–1924) dla Oktawii Lewandowskiej. Zatrzymywali się tu m.in. Artur Rubinstein, Karol Szymanowski, Stanisław Ignacy Witkiewicz i Stefan Żeromski. Od niedawna swoją twórczość mogą prezentować w willi artyści ludowi. Obejrzymy w niej ekspozycję malarstwa na szkle i weźmiemy udział w warsztatach czy wieczorach kulturalnych. Od wiosny do końca lata w Zakopanem odbywają się liczne wydarzenia o randze międzynarodowej. Po blisko 20 latach przerwy powrócił do miasta w 2016 r. Przegląd Filmów o Sztuce. Jego pomysłodawcami byli znakomity artysta zakopiański Władysław Hasior (1928–1999) i  Grzegorz Dubowski (1934–1996), należący do najciekawszych reżyserów filmów o sztuce. Organizatorami imprezy są Miasto Zakopane i Zakopiańskie Centrum Kultury. Tego­ roczna, 22. edycja festiwalu odbędzie się w dniach 10–14 kwietnia. Poza konkursem zaprezentowane zostaną najlepsze z najnowszych filmów o sztuce, nagradzane na forum międzynarodowym. Po raz 16 w Zakopanem zagości też Wiosna Jazzowa (od 30 kwietnia do 4 maja). To jedno z największych tego rodzaju wydarzeń muzycznych w Polsce. Warto podkreślić, że w 2012 r. dołączyło ono do grona prestiżowych imprez świętujących International Jazz Day (Międzynarodowy Dzień Jazzu, przypadający 30 kwietnia) pod patronatem UNESCO. Prawdziwą ucztą dla miłośników folkloru góralskiego jest Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich. Prezentują się na nim zespoły z całego świata. W 2019 r. odbędzie się już 51. jego edycja (zostanie zorganizowana w dniach 16–24 sierpnia). 


202 TURYSTYKA BIZNESOWA

Rejsy biznesowe

– prezentacje, szkolenia, integracja

SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

SS Prom Galaxy marki Silja Line kursujący na trasie między Turku i Sztokholmem wśród pływającej kry

WIOSNA 2019


©© tallink image bank

203

©© viking line/Ofer Amir

SS Galaxy z nowocześnie zaaranżowaną, 51-metrową salą konferencyjną VIP z owalnym stołem dla 24 osób

TT Kasyno na Amorelli, jednostce z 1946 łóżkami

©© tallink image bank/Magnus Rietz

©© viking line/Jacob Sauren

SS Spotkanie biznesowe, statek Amorella Viking Line

WIOSNA 2019


204 TURYSTYKA BIZNESOWA

« Woda to żywioł, który budzi fascynację wielu osób. Oceany, morza, duże rzeki i jeziora przyciągają zapalonych żeglarzy i zwykłych wczasowiczów marzących o chwili błogiego odpoczynku. Drogi wodne były i w niektórych regionach świata nadal są najważniejszymi szlakami transportowymi i podróżniczymi. Wyprawa statkiem czy rejs łodzią żaglową mają w sobie coś kojącego i ekscytującego zarazem. Spokojne fale unoszą podróżujących do celu jak lekkie liście płynące z nurtem rzeki. Wcale nie trzeba być zapalonym amatorem spędzania czasu na wodzie, aby polubić tego typu wycieczki. Obecnie zazwyczaj przemieszczamy się drogami lądowymi lub powietrznymi, dlatego podróż statkiem może być interesującą odmianą. Na rozległych akwenach morskich i oceanicznych nietrudno poczuć się choć przez chwilę jak człowiek wyruszający na spotkanie nowych lądów przed kilkoma wiekami. Tak przynajmniej uważają niektórzy eksperci i podróżnicy… »

Rejs integracyjny, motywacyjny bądź szkoleniowy można oczywiście zorganizować od podstaw. Na rynku działa wielu armatorów zapewniających odpowiednie usługi i warunki dla klientów biznesowych. Czasem wygodniej jednak skorzystać z usług doświadczonych firm mających w swojej ofercie tego typu propozycje. Zazwyczaj zajmują się one praktycznie każdym aspektem związanym z organizacją rejsu i do­ pasowują go do potrzeb zainteresowanych. Ze względu na stałą współpracę z armatorami mogą także nierzadko zaoferować korzystniejsze ceny.

KONFERENCJA NA MORZU Nie bez znaczenia jest tutaj jednostka, którą się podróżuje. Do wyboru są oczywiście wyprawy komfortowymi jachtami, które świetnie sprawdzają się jako wyjazdy integracyjne. Ich uczestnicy w naturalny sposób uczą się działania w  grupie, poznają swoje mocne i słabe strony, wypracowują naj­efektywniejszy sposób komunikacji, a jedno­cześnie dowiadują się czegoś o sobie nawzajem, co pomaga zbudować bardziej zgrany zespół w pracy. Taki rejs to jednak bardzo konkretna propozycja, odpowiednia głównie dla mniejszych grup, idealna przy nastawieniu na team building lub jako nagroda dla pracowników.

WIOSNA 2019

©© viking line/Tuukka Ervasti

TT Strefa relaksacyjna z leżakami i dwoma jacuzzi w centrum spa i wellness na statku Viking Grace

©© viking line/Okko Oinonen

N

ie ma więc nic dziwnego w tym, że rejsy trafiły do ofert przeznaczonych dla klienta biznesowego. Wycieczka na pokładzie komfortowego statku to znakomity pomysł na wyjazd motywacyjny czy integracyjny. Świetnie sprawdzi się również jako nagroda dla pracowników za ich wyniki. Poza tym na wodzie można także zorganizować różnego rodzaju prezentacje, spotkania firmowe, szkolenia lub konferencje. Na wielu promach i wycieczkowcach znajdują się pomieszczenia przygotowane specjalnie w tym celu, wyposażone w odpowiedni sprzęt (tablice, ekrany, tele­ wizory, rzutniki, mikrofony itd.). Istnieje też możliwość wydania kolacji bądź obiadu dla uczestników oraz zapewnienia dodatkowych atrakcji. Rejs firmowy jest wciąż mniej typowym rozwiązaniem dla klientów planujących wyjazdy typu incentive czy szkolenia i spotkania biznesowe. Dzięki temu ma szansę na dłużej zapaść w pamięć osobom biorącym w nim udział. Firmom decydującym się na realizację tego rodzaju przedsięwzięcia pozwala się wyróżnić i wywrzeć większe wrażenie.

©© Viking Line Image Archive/Hannu Vallas

TT Pomieszczenie przystosowane do zorganizowania konferencji na promie Mariella Viking Line


205 W przypadku większych grup i przy planowaniu konferencji czy szkolenia biznesowego warto wziąć pod uwagę statki przewożące dużą liczbę pasażerów. Interesującym miejscem na ich zorganizowanie są promy. Wiele tego rodzaju jednostek przemierza m.in. Morze Bałtyckie. Na ich pokładzie często znajdują się sale z wyposażeniem przeznaczonym do przeprowadzania prezentacji. Istnieje też możliwość zapewnienia dodatkowych atrakcji dla uczestników wydarzenia. Poza tym godne uwagi są również ogromne wycieczkowce. Przypominają one obiekty hotelowe z pełną infrastrukturą (basenami, restauracjami, barami, centrami spa, siłowniami, klubami nocnymi itp.). Dodatkowym atutem rejsu bywają wycieczki na ląd – po drodze można zwiedzać atrakcyjne turystycznie miasta położone na trasie. Luksusowe statki wycieczkowe pływają w wielu regionach świata. Do najpopularniejszych należą m.in. basen Morza Śródziemnego, Wyspy Kanaryjskie, Karaiby (gdzie sezon trwa w ciągu europejskiej zimy), wybrzeże Azji Południowo-Wschodniej. W przypadku rejsów firmowych istotną kwestią jest dotarcie do miejsca wypłynięcia danej jednostki. Do polskich portów na wybrzeżu Bałtyku można dostać się na różne sposoby. W Gdańsku i okolicy Szczecina (gminie Goleniów) znajdują się lotniska.

Do Trójmiasta i Świnoujścia dojedziemy także pociągiem. Można też zorganizować wspólny transport dla pracowników autokarem lub minibusem. Do najważniejszych zagranicznych miast portowych w rejonie Morza Bałtyckiego dolecimy z wielu lotnisk w  Polsce. Połączenia obsługują zarówno tradycyjne linie lotnicze, jak i przewoźnicy nisko­budżetowi (low-cost carriers). Podróż samolotem będzie również najwygodniejszym sposobem dotarcia do punktu początkowego na trasie w przypadku rejsów po Morzu Śródziemnym i w dalszych regionach świata. Firmy zajmujące się pomaganiem w przygotowywaniu konferencji i spotkań firmowych na statkach oferują zwykle zorganizowanie transportu do portu bądź chociaż między nim a najbliższym lotniskiem. Pozwala to oszczędzić czas przeznaczony na planowanie, a często także ograniczyć koszty.

PROM DLA BIZNESU Klientów biznesowych z małym i  dużym budżetem promocyjnym powinna zainteresować możliwość zrealizowania wydarzenia na promach kursujących w rejonie Morza Bałtyckiego. Na polskim rynku tego rodzaju przedsięwzięciami zajmuje się m.in. Przezmorze.pl – przedstawiciel armatorów działających w  regionie (Tallink Grupp

TT Kobba Klintar (Wyspa Pilotów) na Wyspach Alandzkich, ok. 10 minut od Maarianhaminy (Mariehamn)

z markami Tallink i Silja Line, Viking Line, Fjord Line, Stena Line, Scandlines, Moby SPL, Polferries, DFDS). Pomaga on w zorganizowaniu np. seminariów dla klientów i pracowników, prezentacji nowych produktów, spotkań dla mniejszych i większych grup. Uczestnicy rejsów biznesowych korzystają ze znajdujących się na promach przestrzeni konferencyjnych przygotowanych z  myślą o  ich potrzebach. Klienci firmy Przezmorze.pl mogą wybierać wśród zróżnicowanych pomieszczeń odpowiednich do przeprowadzania szkoleń i konferencji – naj­ większe z nich pomieści 200 osób (da się je zaaranżować do powierzchni 1,1 tys. m2). Poza tym do dyspozycji są też specjalne pokoje do spotkań typu VIP oraz przestrzeń prezentacyjna Atlantis Palace z 700 miejscami (na promach Silja Symphony i Silja Serenade). Organizacja rejsu obejmuje również noclegi na pokładzie statku i wysokiej jakości wyżywienie. W zależności od budżetu można wybrać kabiny wewnętrzne, zewnętrzne albo o podwyższonym standardzie. Posiłki podawane są w formie bufetu lub menu restauracyjnego. Rejs warto urozmaicić zwiedzaniem miasta, w którego porcie zatrzymuje się prom. Poza tym pobyt na pokładzie uatrakcyjniają zakupy w strefie wolnocłowej, wieczorne występy wokalne, minikoncerty fortepianowe, dyskoteki do białego rana, specjalne pokazy rewiowe czy 

WIOSNA 2019


©© MOBY SPL LTD

206 TURYSTYKA BIZNESOWA

©© tallink image bank/Sanna Tapanainen

©© tallink image bank

SS Princess Anastasia pływająca do Petersburga

SS Klub nocny Starlight Palace utrzymany w stylistyce art déco na Baltic Queen marki Tallink

SS Kabiny Commodore, Silja Symphony i Silja Serenade

udział w karaoke wraz z innymi pasażerami, pochodzącymi często z różnych zakątków świata, czasem bardzo odległych. Z punktu widzenia klienta biznesowego godne zainteresowania mogą być szczególnie niektóre propozycje dostępne w ofercie

nowocześniejszych promów na Bałtyku (oddanym do użytku w styczniu 2013 r.). Jest on w całości zasilany ciekłym gazem ziemnym (LNG – Liquefied Natural Gas). Na jego pokładzie znajduje się bardzo nowoczesna strefa konferencyjna. Za największego operatora

firmy Przezmorze.pl. Na wzięcie pod uwagę zasługuje 22-godzinny rejs statkiem Viking Cinderella ze Sztokholmu na Wyspy Alandzkie, realizowany przez przewoźnika Viking Line. Ten sam armator może się poszczycić jednostką Viking Grace, jednym z naj­

TT Promenada na pokładzie statku Silja Symphony

©© viking line/Tuukka Ervasti

©© tallink image bank

TT Elegancki taras widokowy dla gości dwupiętrowego Clubu Vogue na nowoczesnym promie Viking Grace

WIOSNA 2019


207 działającego w rejonie Morza Bałtyckiego uchodzi Tallink Grupp (w 2018 r. obsłużył ponad 9,75 mln pasażerów i ma najliczniejszą flotę w regionie, złożoną z 14 wysokiej klasy statków) zarządzający promami Tallink i Silja Line. Oferuje m.in. rejsy z Rygi do Sztokholmu (jednostkami Romantika i Isabelle). Stolica Łotwy leży najbliżej Polski ze wszystkich zagranicznych miast z oferty Przezmorze.pl, z których statki wyruszają na Bałtyk, dlatego to propozycja korzystna ze względu na dojazd (zwłaszcza jeśli chodzi o większe grupy). W przypadku przewoźnika Tallink Grupp warto także zwrócić uwagę na nowoczesne promy Silja Symphony i Silja Serenade z promenadą handlową, kursujące na trasie Sztokholm – Helsinki. Ciekawie prezentuje się również rejs do Petersburga realizowany przez Moby SPL, firmę powstałą w 2016 r. po połączeniu sił przez dwie marki – włoską Moby Lines i zarejestrowaną na Cyprze St. Peter Line. To rosyjskie miasto cieszy się obecnie rosnącym zainteresowaniem klientów biznesowych. Na pokładzie wyruszającego do niego ze Sztokholmu statku Princess Anastasia (zatrzymującego się w Helsinkach i Tallinie) można zorganizować konferencję. Zwiedzanie Petersburga możliwe jest na zasadzie bezwizowego wjazdu (w 2019 r. na jeden lub trzy dni), co znacznie ułatwia przygotowanie rejsu firmowego do kulturalnej stolicy Rosji, gdyż pozwala zaoszczędzić czas przeznaczony na załatwianie formalności. Warto też wspomnieć, że wszystkie promy kursujące po północnej części Bałtyku mają najwyższą klasę lodową. To oznacza, iż są w stanie kruszyć lód o grubości ponad metra. Rejsy zimowe stanowią niesamowitą okazję do pływania wśród kry i pól lodowych. Na promie można się poczuć jak na lodołamaczu na wodach Arktyki. Widok oblodzonych wysp Archipelagu Sztokholmskiego zapiera dech w piersiach nawet najbardziej wybrednym podróżnikom.

znajdują się restauracje, bary, kawiarnie, sklepy, kluby nocne, a nawet sauny i strefy spa. Promy pływające na dłuższych dystansach wyposażono w  komfortowe kabiny. Na jednostkach Viking Line można zorganizować jedno- bądź dwudniowe wyjazdy firmowe. Uczestnicy szkoleń i konferencji mają do dyspozycji aranżowane na ich potrzeby mniejsze przestrzenie oraz obszerniejsze audytoria. W cenę pakietu wliczone są posiłki (zwykle kolacja i śniadanie) i zakwaterowanie w kabinie oraz kawa, herbata i przekąski serwowane w trakcie warsztatów, prelekcji czy prezentacji. Wybór konkretnego połączenia zależy od budżetu i możliwości czasowych. Mniej więcej 42-godzinną wycieczkę odbywają pasażerowie statków Gabriella i  Mariella pływających między dwiema bałtyckimi stolicami: szwedzkim Sztokholmem i  fińskimi Helsinkami. W nieco krótsze rejsy wyruszają jednostki Viking Cinderella (22 godz.) oraz Viking Grace i Amorella (23 godz.). Ta pierwsza kur-

suje na trasie Sztokholm – Maarianhamina (Mariehamn, na Wyspach Alandzkich). Dwie kolejne obsługują połączenie między Sztokholmem i Turku. Warty zainteresowania jest też 9-godzinny rejs realizowany przez Viking XPRS. Ten prom również odwiedza dwa stołeczne ośrodki – Helsinki i estoński Tallin. Do polskich operatorów działających na Morzu Bałtyckim należy np. Unity Line, armator oferujący połączenia ze Szwecją. Także z jego usług mogą skorzystać klienci biznesowi. W infrastrukturę do prowadzenia spotkań i prelekcji wyposażone są promy Polonia i Skania pływające na trasie Świnoujście – Ystad. Na każdym z nich znajdują się kabiny standardowe i de luxe, restauracja à  la carte, kawiarnia i  bary z przekąskami, dyskoteka i sklep. Na statku Polonia czekają dwie sale konferencyjne: Senator (na 100 miejsc) i Royal (mieszcząca 200  osób). Prom Skania wyposażono w sale na 60 i 48 miejsc, rozdzielone rozsuwanymi drzwiami. Dają się one połączyć 

W REJONIE BAŁTYKU Klienci biznesowi mogą zainteresować się bliżej ofertą wspomnianego już przewoźnika Viking Line. Ten fiński armator skupia się na połączeniach promowych między Finlandią, Wyspami Alandzkimi, Szwecją i Estonią. W swojej flocie ma siedem jednostek (Viking Grace, Amorella, Viking XPRS, Gabriella, Mariella, Viking Cinderella i Rosella). Kursują one ze Sztokholmu, szwedzkiej stolicy, do Helsinek i Turku oraz na Wyspy Alandzkie w Finlandii, z Helsinek do Tallina w Estonii, a  także na Wyspy Alandzkie z  Turku i szwedzkiego portu Kapellskär. Na statkach

WIOSNA 2019


©© viking line/Hannu Vallas

208 TURYSTYKA BIZNESOWA

SS Gabriella (Viking Line) tuż obok Suomenlinny, twierdzy w Helsinkach

©© MOBY SPL LTD

©© tallink image bank/Andrei Ozdoba

TT Wyposażenie wygodnej kabiny o podwyższonym standardzie (marka Tallink)

TT Widokowy, obszerny „Panorama Bar” znajdujący się na statku Amorella

©© viking line/Kristian Heilimö

SS Wieczór na promie można urozmaicić zabawą przy muzyce i drinkach

WIOSNA 2019


209 w jedno większe pomieszczenie. Przestrzenie konferencyjne na obu jednostkach są specjalnie aranżowane na życzenie klienta. W razie potrzeby można przedłużyć konferencję w jednym z hoteli w którymś z miast w regionie – Ystad, Malmö, Ängelholm albo duńskiej Kopenhadze. Poza tym Unity Line oferuje np. zorganizowanie dodatkowych atrakcji podczas rejsu dziennego oraz wykupienie usługi open bar na pokładzie czy zwiedzania z przewodnikiem na stałym lądzie. Prom wraca do portu w Świnoujściu kolejnego dnia. Innym polskim armatorem w rejonie Bałtyku jest Polferries. Jego statki Nova Star i Wawel, które zabierają pasażerów z Gdańska do Nynäshamn w Szwecji (w regionie Sztokholm), są odpowiednio wyposażone do przeprowadzania szkoleń i prelekcji. Pierwszy z nich dla Polferries pływa od 2018 r. Sala konferencyjna usytuowana na jego pokładzie pomieści do 150 osób. Na promie Wawel znajduje się przestrzeń na spotkania i warsztaty firmowe na 68 miejsc. Poza tym można na nim zorganizować konferencję w restauracji dolnej (do 84 osób) lub górnej (do 120 uczestników) oraz kawiarni (do 150 miejsc). Rejs do Nynäshamn i z powrotem trwa 42 godz. Pakiet dla klienta biznesowego zawiera dwa noclegi na pokładzie,

dwa śniadania i dwie kolacje. Obejmuje też spacer po mieście pod opieką przewodnika. Dodatkowo istnieje możliwość zamówienia usługi open bar oraz uzupełnienia wyjazdu konferencyjnego o wycieczkę autokarem do Sztokholmu i wejście do Muzeum Vasa (Vasamuseet) na wyspie Djurgården, prezentującego słynny królewski galeon z 1628 r., czy program artystyczno-rozrywkowy. Na obu statkach działają restauracja à la carte, dyskoteka i sklep. Podróż z Gdańska do Nynäshamn to również świetny pomysł na wyjazd integracyjny. Propozycję dla klientów biznesowych ma w swojej ofercie także Stena Line. Promy tego armatora pływają po wodach Morza Bałtyckiego, Północnego i Irlandzkiego. Z Polski wyruszymy statkiem Stena Line do południowej Szwecji (trasa Gdynia – Karlskrona). Firmom przewoźnik oferuje zorganizowanie tematycznych imprez integracyjnych. Program niektórych z nich realizowany jest na pokładzie promu, inne obejmują aktywności w okolicy Karls­krony. Na statkach Stena Vision i Stena Spirit można przeprowadzić konferencję lub warsztaty szkoleniowe. Do dyspozycji klienta są mniejsze i większe sale, część z  nich da się połączyć we wspólne pomieszczenie. Poza tym uczestnicy wydarzenia mogą korzystać z przestrzeni odpo-

Pierwszy Pierwszy jedyny wybór wybór ii jedyny Łączymy Łączymy Estonię, Estonię, Finlandię Finlandię ii Szwecję... Szwecję... Łączymy Estonię, Finlandię ii Szwecję... Oferujemy podróże za rozsądną Łączymy Estonię, Finlandię Szwecję... Oferujemy podróże za rozsądną cenę. cenę. Oferujemy podróże za rozsądną cenę. Ciesz się wygodą i przyjazną obsługą, Oferujemy podróże za rozsądną cenę. Ciesz się wygodą i przyjazną obsługą, jakie jakie Ciesz się wygodą ii przyjazną obsługą, jakie zapewnimy Ci na pokładzie. Zasmakuj Ciesz się wygodą przyjazną obsługą, jakie zapewnimy Ci na pokładzie. Zasmakuj kuchni kuchni zapewnimy Ci na pokładzie. Zasmakuj kuchni skandynawskiej, podziwiaj fantastyczne zapewnimy Ci na pokładzie. Zasmakuj kuchni skandynawskiej, podziwiaj fantastyczne skandynawskiej, podziwiaj fantastyczne widoki bryzę. skandynawskiej, podziwiaj fantastyczne widoki ii poczuj poczuj świeżą świeżą bryzę. widoki i poczuj świeżą bryzę. Witamy na widoki świeżąViking bryzę.Line. Witamyi poczuj na pokładzie pokładzie Viking Line. Witamy na pokładzie Viking Line. Witamy na pokładzie Viking Line.

Zapytania Zapytania ii rezerwacje: rezerwacje: international.sales@vikingline.com Zapytania ii rezerwacje: international.sales@vikingline.com Zapytania rezerwacje: international.sales@vikingline.com Ceny international.sales@vikingline.com Ceny ii rozkłady: rozkłady: www.sales.vikingline.com Ceny i rozkłady: www.sales.vikingline.com Ceny i rozkłady: www.sales.vikingline.com www.sales.vikingline.com

Przedstawiciel w Polsce Przedstawiciel w Polsce

czynkowej odpowiedniej do zorganizowania przerwy kawowej. Przy dużej grupie najlepiej sprawdzi się „C-View Bar”, który pomieści do 290 osób. Rejs konferencyjny warto połączyć z noclegiem w hotelu w Karlskronie i zwiedzaniem miasta. Usługi przewozowe w tej części Europy świadczy też niemieckie przedsiębiorstwo armatorskie TT-Line. W swojej flocie ma sześć jednostek, ale z punktu widzenia klienta biz­ nesowego na uwagę zasługują te z kategorii Premium. Zaliczają się do niej dwa promy: Peter Pan i Nils Holgersson (ich nazwy nawiązują do bohaterów książek). Drugi z nich kursuje między Niemcami a Szwecją na trasie Travemünde (dzielnica Lubeki) – Trelleborg. Pierwszy obsługuje połączenia ze szwedzkiego Trelleborga do Świnoujścia oraz niemieckich portów Travemünde i Rostock. Każdy ze statków wyposażony jest w salę konferencyjną na 38 osób. Poza tym znajdują się na nich m.in. sauny, jacuzzi czy sale fitness.

NA WYCIECZKOWCU Szczególne miejsce wśród ofert turystycznych zajmują podróże luksusowymi wycieczkowcami. Przez wiele wieków to właśnie statki przewoziły ludzi w najbardziej egzotyczne zakątki świata. Dziś łatwiej przemieszczać się samolotem, ale wyprawa 

Przykładowe ceny Przykładowe ceny M/S VIKING XPRS Przykładowe ceny M/S VIKING XPRS Przykładowe ceny Tallinn–Helsinki v.v. M/S VIKING XPRS Tallinn–Helsinki v.v. M/S VIKING XPRS 2 osoby i jeden Tallinn–Helsinki v.v. 2 osoby i jeden samochód* Tallinn–Helsinki v.v. samochód*

50 50 50 50 20 20 20 20

FINLANDIA FINLANDIA Turku WYSPY Turku SZWECJA WYSPY FINLANDIA Helsinki ALANDZKIE FINLANDIA SZWECJA ALANDZKIE Turku Helsinki WYSPY Kapellskär Turku SZWECJA WYSPY Kapellskär Helsinki ALANDZKIE SZWECJA Helsinki MarieALANDZKIE Sztokholm Kapellskär Tallinn MarieSztokholm hamn Kapellskär Tallinn hamn ESTONIA MarieSztokholm ESTONIA Tallinn MarieSztokholm hamn Tallinn hamn ESTONIA ESTONIA

€ 2pakiet osobyod i jeden € 2pakiet osobyod i jeden samochód* samochód* pakiet od € Pasażerowie pakiet od € Pasażerowie za osobę już od € za osobę już od € Pasażerowie *pojazd 5m Pasażerowie za osobę jużdo od €długości *pojazd do 5m i 1,9 m wysokości za osobę już od €długości i 1,9 m wysokości *pojazd do 5 m długości *pojazd dowysokości 5 m długości i 1,9 m i 1,9 m wysokości

Od 2020 r.: Od 2020 r.: Nowy statek Nowy statek Od r.: na2020 trasie Od r.: na2020 trasie Nowy statek Sztokholm–Turku Nowy statek Sztokholm–Turku na trasie na trasie Sztokholm–Turku Sztokholm–Turku

WIOSNA 2019


210 TURYSTYKA BIZNESOWA morska ma w sobie coś z uroku dawnych czasów i jest atrakcją samą w sobie. Dlatego także ten segment turystyki wciąż się rozwija, a na chętnych na wejście na pokład czekają na nim nie lada atrakcje. Wycieczkowce nie tylko przewożą pasażerów w komfortowych warunkach od portu do portu. W działających na nich restauracjach można zjeść wyśmienite potrawy kuchni z całego świata. Poza tym są tutaj np. sklepy, baseny, strefy spa, centra fitness, kina, teatry, kasyna czy kluby nocne. Do najważniejszych armatorów oferujących rejsy wycieczkowe należą MSC Cruises, Costa Cruises, Pullmantur Cruises, AIDA Cruises, Norwegian Cruise Line (NCL), Princess Cruises, Celebrity Cruises, Cunard, Disney Cruise Line, Holland America Line i Royal Caribbean Inter­national. W swojej flocie mają naprawdę imponujące jednostki mogące śmiało konkurować z wieloma znakomitymi obiektami hotelowymi na stałym lądzie. Rejs takim luksusowym statkiem stanowi świetny pomysł na wyjazd firmowy. Klienci zainteresowani tego rodzaju ofertą mogą zgłosić się np. do Atlas Tours. Firma

działa na rynku już od ponad 20 lat i ma doświadczenie w  organizowaniu wycieczek morskich dla grup i  pojedynczych osób. Na wycieczkowcach można przeprowadzać konferencje i spotkania biznesowe. Ciekawą odmianą dla pracowników są rejsy szkoleniowe i integracyjne. Atlas Tours podchodzi do każdego klienta indywidualnie. Pomaga w wyborze odpowiedniej trasy i statku. Poza tym organizuje transport do portu zaokrętowania (przelot lub dojazd minibusem czy autokarem) i transfery z wybranych lotnisk, zapewnia także opiekę polskiego pilota na pokładzie oraz podczas wycieczek fakultatywnych i zajmuje się rezerwacją sal konferencyjnych. Pomieszczenia przeznaczone na spotkania wyposażono w niezbędny sprzęt. Za dodatkową opłatą na niektórych statkach można również wynająć restaurację tematyczną dla całej grupy bądź zlecić przygotowanie uroczystego bankietu czy gali (w teatrze mieszczącym od 500 do 1,5 tys. osób). W ramach wycieczek fakultatywnych do wyboru są np. kilkugodzinne zwiedzanie miasta autokarem lub całodzienne wyprawy pie-

©© PRINCESS CRUISES

TT Movies Under the Stars, czyli kino pod gwiazdami, atrakcja dla pasażerów linii Princess Cruises

©© ROYAL CARIBBEAN CRUISES LTD.

TT Solarium, strefa relaksu tylko dla dorosłych na Quantum of the Seas (Royal Caribbean International)

WIOSNA 2019

szo-autokarowe. Oprócz tego w niektórych portach organizuje się aktywne spędzanie czasu, m.in. jogging, przejażdżki rowerami albo quadami czy nawet samochodami terenowymi. Można też opuścić pokład na własną rękę i zwiedzać samodzielnie. Największą popularnością wśród klientów firmowych cieszą się rejsy cztero- czy pięciodniowe. Najczęściej wybierane regiony to basen Morza Śródziemnego i Karaiby, ale warte uwagi są także okolice norweskich fiordów i Morze Bałtyckie, Wyspy Kanaryjskie, Bliski Wschód i Azja Południowa oraz Azja Wschodnia i Południowo-Wschodnia, zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej, Australia i Oceania. Organizacją rejsów typu incentive na pokładzie luksusowych wycieczkowców zajmuje się również spółka Marco Polo Travel, do której należy serwis rejsy.pl. Jej pracownicy służą pomocą przy wyborze armatora i jednostki oraz komponowaniu programu wyjazdu. Oprócz zakwaterowania w kabinach o  zróżnicowanym standardzie, posiłków podawanych w kilku tematycznych restauracjach czy wynajęcia sal konferencyjnych z  odpowiednim wyposażeniem w  pakiecie mogą znaleźć się dodatkowe atrakcje, np. udział w imprezach odbywających się na statku, wejścia do stref spa, kolacja kapitańska ze specjalnym menu oraz wycieczki fakultatywne. Grupę uczestników wyjazdu warto powitać już w porcie, z którego wyrusza wycieczkowiec. Marco Polo Travel proponuje wykorzystanie logo i bannerów oraz zapewnienie specjalnego wejścia na pokład. Firma ma w swojej ofercie m.in. rejsy w rejonie Europy, Morza Karaibskiego, wybrzeża Azji i Ameryki Południowej. Są one realizowane przez najpopularniejszych arma­ torów specjalizujących się w wycieczkach morskich i oceanicznych. Klienci planujący wyjazd szkoleniowy, integracyjny czy konferencyjny mogą zgłosić się także do biura podróży Adventure & Cruises – Tanierejsowanie.pl. Ono również zajmuje się przygotowaniem oferty pod konkretne potrzeby. Dokonuje rezerwacji kabin na statku, organizuje transport autokarowy lub lotniczy dla uczestników rejsu i wycieczki fakultatywne na lądzie, zapewnia opiekę polskiego pilota. Proponuje też możliwość przedłużenia wyjazdu o pobyt w hotelu po rejsie. Najpopularniejsze wśród klientów biznesowych są wycieczki w zachodniej części Morza Śródziemnego, na Wyspy Kanaryjskie, wokół wysp greckich i  po norweskich fiordach. Coraz większe zainteresowanie wzbudzają także ostatnio pełne atrakcji Karaiby. 


212 TURYSTYKA AKTYWNA

ROWEROWY zaWrÓt GŁoWy sylWia JeDlaK-Dubiel

S Donauradweg koło miasta Grein w Górnej Austrii

© WWW.euroVelo13.com

T Drewniane molo spacerowe w Sopocie można odwiedzić podczas wyprawy EuroVelo 10 i EuroVelo 13

WIOSNA 2019


213

©© WGD Donau Oberösterreich Tourismus GmbH/Hochhauser

« Choć zimy bywają w Polsce ostatnio niezbyt mroźne, a śnieg utrzymuje się w niektórych regionach bardzo krótko, na rozpoczęcie prawdziwego sezonu rowerowego czeka wiele osób. W końcu przyjemniej wybrać się na przejażdżkę, gdy słońce świeci mocniej, a wokół przyroda budzi się do życia. Cyklistów w naszym kraju nie brakuje. Są wśród nich zarówno zapaleńcy, jak i weekendowi turyści. Na rowerze jeżdżą ludzie w każdym wieku, na popularnych trasach często można spotkać całe rodziny. Ta forma aktywności nie wymaga zbyt wielkich nakładów. Oddawać się jej mogą osoby o przeciętnej kondycji fizycznej. Wycieczka na dwóch kółkach potrafi za to dostarczyć naprawdę wiele radości i niezapomnianych wrażeń. »

©© Azienda per il Turismo Madonna di Campiglio Pinzolo Val Rendena Tourism Board

TT Rowerzyści w pięknej scenerii Dolomitów Brenta

W

zrastająca popularność roweru jako środka transportu powoduje, że w Polsce powstają nowe drogi rowerowe, przy wielu obiektach coraz częściej stawia się stojaki na jednoślady, a  warsztaty wykonujące naprawy sprzętu i przeprowadzające konserwację zdają się wyrastać jak grzyby po deszczu. W większych miastach funkcjonują systemy bezobsługowych wypożyczalni. Warszawa ma swoje Veturilo, Kraków – Wavelo. Miejskie dwa kółka wypożyczymy również m.in. w Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach, Chorzowie, Gliwicach, Radomiu, Częstochowie, Lublinie, Opolu, Białymstoku, Szczecinie, Ciechanowie, Kaliszu czy nawet Kołobrzegu i Jastrzębiu-Zdroju. Można także zauważyć, że zwiększyła się świadomość Polaków w kwestii zasad bezpieczeństwa na drodze. Rowerzyści korzystający z jezdni bardziej dbają o posiadanie działających świateł i częściej noszą odzież z odblaskami czy też kaski. Miejmy nadzieję, że wzrost popularności poruszania się rowerem przyczyni się do rozpowszechnienia znajomości i przestrzegania zapisów prawa o ruchu drogowym wśród wszystkich jego uczestników, a przypadki potrąceń pieszych na chodniku, wchodzenia na ścieżkę rowerową czy wymuszania pierwszeństwa przez kierowców aut staną się rzadkością. Każdy, kto chce na swoim jednośladzie przemierzać krótsze lub dłuższe trasy, powinien znać zasady obowiązujące w danym kraju

i zadbać o swój sprzęt. Przed wyjazdem za granicę należy więc poszukać informacji o przepisach wprowadzonych w konkretnym państwie. Warto pamiętać, że nie wszędzie spotkamy się z wysoką kulturą jazdy, dlatego zawsze trzeba starać się zachowywać ostrożność. Nie zapominajmy, że rowerzysta nie ma zbyt wielu szans w przypadku zderzenia z samochodem, jednocześnie sam może wyrządzić krzywdę poruszającym się wolniej pieszym. Jazda na rowerze stanowi prawdziwą przyjemność. Tylko wzajemny szacunek użytkowników dróg potrafi jednak uczynić z tej przyjemności również bezpieczną formę aktywności.

BEZPIECZNY NA DRODZE Osoby często jeżdżące na dwóch kółkach powinny pomyśleć o ubezpieczeniu, są w końcu dużo bardziej narażone na uszkodzenia ciała i utratę zdrowia niż kierowcy i pasażerowie samochodów, których chroni sama konstrukcja auta i poduszki powietrzne. Ochronę w przypadku wielu zdarzeń dają polisy NNW (ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków) i OC w życiu prywatnym (ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej). Ta pierwsza przyda się, gdy to my zostaniemy poszkodowani w wyniku jakiejś sytuacji, np. złamiemy rękę lub nogę. W zależności od konkretnych zapisów możemy wówczas liczyć na zwrot kosztów leczenia i hospitalizacji (w całości bądź części). Drugi typ ubezpieczenia dotyczy szkód wyrządzonych osobom trzecim i zniszczenia czyjegoś 

WIOSNA 2019


214 TURYSTYKA AKTYWNA mienia. Na jego podstawie ubezpieczyciel pokrywa straty finansowe, jakie poniósł poszkodowany. Odrębną kwestią jest utrata roweru. Tutaj może obowiązywać ubezpieczenie nieruchomości obejmujące odszkodowanie w przypadku kradzieży ruchomości z mieszkania albo domu, o których mowa w umowie. Standardowe polisy nie mają jednak zastosowania w razie zniszczenia roweru ani wtedy, gdy zostanie on skradziony w miejscu publicznym, np. ze stojaka przed sklepem lub urzędem. Oprócz typowych umów ubezpieczeniowych oferowanych powszechnie na rynku pojawiają się też produkty przeznaczone specjalnie dla rowerzystów. Wciąż nie są zbyt popularne, więc wybór nie jest sze­roki. Tego rodzaju pakiety zwykle zawierają ubezpieczenie NNW i OC (obejmujące m.in. takie sytuacje, jak zarysowanie karoserii czyjegoś samochodu czy potrącenie pieszego). Poza tym często znajduje się w nich również ubezpieczenie casco uprawniające do odszkodowania w przypadku kradzieży roweru, także poza miejscem zamieszkania (warunkiem przyznania rekompensaty jest odpowiednie zabezpieczenie pozostawionego roweru za pomocą zapięcia), a nawet rabunku (kradzieży z użyciem przemocy). Niektóre polisy gwarantują też wypłatę pieniędzy w  razie uszkodzenia jednośladu. Umowa określa zazwyczaj, jakiej wartości i iloletni rower może zostać objęty ochroną. Zapisy w niej zawarte nie mają zastosowania, jeśli do wypadku lub szkody dojdzie w wyniku uprawiania zawodowego czy ekstremalnego sportu oraz prowadzenia działalności gospodarczej. W pakietach znajduje się czasem również usługa assistance, która przydaje się, kiedy nasz środek transportu się zepsuje. Ubezpieczyciel zapewnia wówczas naprawę na miejscu lub podwiezienie do najbliższego warsztatu. Niektóre umowy obejmują też wypłatę odszkodowania w sytuacji utraty bądź zniszczenia bagażu. Większość polis obowiązuje na terenie Polski, część z nich bywa rozszerzona na kraje europejskie. Do najbardziej znanych towarzystw ubezpieczeniowych oferujących pakiety dla rowerzystów należą m.in. PZU, Aviva i Warta. Przed wyjazdem na aktywny urlop naj­lepiej wykupić specjalnie na taką podróż przygotowaną polisę turystyczną. Pakiet sportowy ma w  swojej ofercie np. HanseMerkur. Obejmuje on ubezpieczenie sprzętu i przejęcie kosztów jego wypożyczenia (do maksymalnie 10 dni) przy opóźnionej dostawie, ochronę w przypadku uszkodzenia lub utraty sprzętu na skutek

WIOSNA 2019

rozboju, wypadku w ruchu drogowym, wodnym lub lotniczym, zdarzeń losowych i naturalnych, takich jak pożar, powódź, wichura, trzęsienie ziemi itp., czy nagłego zachorowania, a także ubezpieczenie OC w razie szkód osobowych i rzeczowych. Poza tym ubezpieczyciel zobowiązuje się również do pokrycia kosztów akcji ratowniczej i poszukiwań oraz wydatków na rehabilitację w naszym kraju.

DLA PASJONATÓW I RODZIN Na miłośników dwóch kółek czeka w Polsce wiele ciekawych wydarzeń. W dniach 6–7 kwietnia 2019 r. na stadionie PGE Naro­ dowy w  Warszawie odbędzie się trzecia edycja targów BIKE EXPO – Narodowy Test Rowerowy. W programie znajdą się m.in. wyścigi dla dzieci, Trek Parada Rodzinna, wyścigi na trenażerach oraz testy porównawcze rowerów wszystkich kategorii i kluczowych producentów. Podczas imprezy będzie można zapoznać się z  najnowszym sprzętem i akcesoriami. Pojawią się też przedstawiciele innych krajów, regionów i biur podróży ze swoimi ofertami dla cyklistów. Magazyn All  Inclusive został partnerem głównym strefy turystycznej tego wydarzenia. Gość­ mi specjalnymi tegorocznej edycji mają być takie osobistości jak znani sportowcy Czesław Lang, Przemysław Niemiec, Dawid i Szymon Godziek, Igor Tracz czy Valerjan Roma­novski oraz duet komentatorów – Tomasz Jaroński i Adam Probosz. Poza tym na PGE Narodowym odwiedzimy mobilne muzeum Tour de Pologne. BIKE EXPO uświetni także premiera nowego roadshow Lang Team – „Wyścig po zdrowie”. Bilety na targi kupimy przez internet lub w kasach na stadionie w kwietniowy weekend. Najbardziej znanym w Polsce wydarzeniem kolarskim jest bez wątpienia Tour de Pologne. W 2018 r. ten między­narodowy, wieloetapowy wyścig szosowy odbył się już po raz 75. i obchodził 90-lecie swojego istnienia. Każda edycja przyciąga licznych fanów sportu, kibicujących zawodnikom w różnych miejscach w kraju. Od 1993 r. organizacją wydarzenia zajmuje się Czesław Lang, wicemistrz olimpijski i dwukrotny medalista mistrzostw świata, który sam w 1980 r. wygrał Tour de Pologne. Dziś słynny wyścig należy do cyklu UCI World Tour wraz z innymi najważniejszymi kolarskimi zawodami na świecie. Firma Lang Team organizuje poza tym również Maratony Rowerowe Lang Team, Tour de Pologne Amatorów, Kinder+Sport Mini Tour de Pologne (dla dzieci w wieku od 7 do 14 lat), czerwcowy Wyścig Narodów (UCI Nations’ Cup U23) czy Lang Team Race.

SS Rower miejski Wavelo nad Wisłą w Krakowie

TT Uczestnicy zawodów z cyklu Bike Maraton


©© Nextbike Polska

©© Materiały własne BikeU Sp. z o.o.

215

©© Szymon Gruchalski

SS Warszawski system Veturilo należący do sieci samoobsługowych wypożyczalni Nextbike Polska

TT Spotkania ze specjalnymi gośćmi podczas BIKE EXPO

©© BikeExpo/Jan Dmitri

©© www.bikemaraton.com

SS Tour de Pologne – peleton na trasie wyścigu

Nadchodząca, 76. edycja Tour de Pologne ma się odbyć w dniach 3–9 sierpnia 2019 r. Po raz kolejny towarzyszyć jej będą zmagania osób uprawiających amatorsko jazdę na rowerze. Uczestnicy Tour de Pologne Amatorów pokonują rundę królewskiego etapu Tour de Pologne (w tym roku 9 sierpnia). Wyścig zaczyna się w okolicy kompleksu BUKOVINA Resort. Zawodnicy muszą przejechać w sumie 58 km w zróżnicowanym terenie. Trasa prowadzi przez pobliskie miejscowości takie jak Brzegi, Jurgów, Łapszanka, Łapsze Wyżne, Gronków, Szaflary, Biały Dunajec i Gliczarów Dolny. Meta, podobnie jak punkt startowy, znajduje się w Bukowinie Tatrzańskiej. Zapalonych cyklistów powinny też zainteresować Maratony Rowerowe Lang Team. Organizowane są one w różnych miejscach w Polsce (11 maja br. w Krakowie, 15 czerwca w Warszawie, 6 lipca w Gdańsku, 21 września w Mucznem w Bieszczadach i  tydzień później w  Kwidzynie). Podczas wydarzenia zawsze odbywają się wyścigi na czterech dystansach: Parada Rodzinna (ok. 10 km), Mini (30 km), Medio (60 km) i Grand Fondo (90 km). Na trzech ostatnich prowadzi się pomiar czasu. Parada Rodzinna ma z kolei charakter rekreacyjny i jest świetną okazją dla rodziców do aktywnego spędzenia soboty razem z dziećmi. Każda osoba lubiąca jeździć na dwóch kółkach może także wziąć udział w imprezach pod nazwą Bike Maraton. To cykl wyścigów na zróżnicowanych dystansach (Fun, Classic, Mega i Giga), największe wydarzenie promujące kolarstwo górskie w Polsce. Fun jest odpowiedni dla dopiero zaczynających startować w maratonach MTB ze względu na to, że nie wymaga przygotowania i lepszej kondycji – rowerzyści mają do pokonania ok. 22 km łatwej technicznie trasy. Classic przypadnie do gustu osobom chcącym się pościgać i  sprawdzić, jak poradzą sobie na dłuższym odcinku (25–40 km). Dystans Mega (45–60 km) to już coś dla bardziej zaawansowanych cyklistów, systematycznie trenujących, posiadających sprawdzony sprzęt i dobrze radzących sobie na licznych zjazdach i podjazdach. Giga (60–100 km) stanowi prawdziwy egzamin dla zaprawionych w  bojach miłośników kolarstwa górskiego. Przewyższenia na trasie sięgają nawet ponad 2 tys. m. Aby pokonać ten dystans, potrzeba naprawdę znakomitej kondycji, solidnego przygotowania i  nie lada umiejętności. W 2019 r. odbędzie się 12 maratonów należących do cyklu. Pierwszy zaplanowano na 13 kwietnia w  miejscowości Miękinia pod Wrocławiem. Wielki 

WIOSNA 2019


NA SZLAKU Turystyka rowerowa w Europie rozwija się z roku na rok. Kontynent przecinają wzdłuż i  wszerz długodystansowe szlaki sieci EuroVelo. Część odcinków dopiero powstaje. Projekt ten jest współ­finansowany ze środ-

WIOSNA 2019

SS EuroVelo 5 – Via Romea (Francigena) – wiedzie m.in. przez Strasburg, stolicę francuskiej Alzacji

©© m. nowakowski

finał zostanie zorganizowany 12 października w Sobótce u  podnóża Ślęży. Każdej tegorocznej imprezie będzie towarzyszyć też Sonko Kids Bike Maraton – wyścig dla dzieci w różnych kategoriach wiekowych. W zawodach Bike Maraton można startować samodzielnie, w drużynie lub jako rodzina. Częstym gościem specjalnym wydarzenia bywa kolarka górska Maja Włoszczowska, dwukrotna wicemistrzyni olimpijska z Pekinu i Rio de Janeiro, dwukrotna mistrzyni świata i Europy oraz wielokrotna mistrzyni Polski. Na wyścigach pojawia się również jako zawodniczka, czym sprawia ogromną frajdę pozostałym uczestnikom. Organizator Bike Maratonu zaprasza także do udziału w takich swoich imprezach jak UCI Bike Adventure (międzynarodowy wyścig etapowy MTB), Uphill Race Śnieżka i VIA Dolny Śląsk Szosowy Klasyk. W  2019 r. po raz 36 odbędzie się też wieloetapowy, międzynarodowy Karpacki Wyścig Kurierów (Carpathian Couriers Race), ustanowiony dla upamiętnienia kurierów Polskiego Państwa Podziemnego. Patronem obecnej edycji wydarzenia jest jeden z  nich – profesor Wacław Felczak (1916–1993). W zawodach mogą startować kolarze w wieku do 23 lat. Poszczególne etapy organizowane są na terenie Polski (w tym roku na trasach Połaniec – Tarnów, Tarnów – Nowy Sącz i Oświęcim – Jabłonka), Słowacji (start i meta w mieście Poprad) i Węgier (odcinek Tata – Veszprém). Tegoroczny wyścig zaplanowano w terminie od 30 kwietnia (prolog o długości 1,4 km w Lublinie) do 5 maja. Osoby chcące kibicować zawodowym sportowcom mają możliwość wybrania się na rowerową majówkę, podczas której będą towarzyszyć zmaganiom zawodników na trasie. W pakiecie znajdują się m.in. zakwaterowanie, wyżywienie, ubezpieczenie, spotkania z kolarzami oraz przejażdżka wybranymi odcinkami Karpackiego Wyścigu Kurierów (szczegóły na stronie internetowej carpathianrace.eu). Imprezy rowerowe stają się coraz popularniejsze. Warto więc zainteresować się tym, co dzieje się w naszej najbliższej okolicy. Wiele gmin i dzielnic miejskich organizuje własne lokalne wyścigi dla różnych grup wiekowych.

©© www.viaromeafrancigena.com

216 TURYSTYKA AKTYWNA

SS Po Białowieskim Parku Narodowym można poruszać się rowerem jedynie po wyznaczonych trasach

ków Unii Europejskiej. Realizacji przedsięwzięcia patronuje Europejska Federacja Cyklistów (European Cyclists’ Federation – EFC) z siedzibą w Brukseli w Belgii. Obecnie na sieć składa się 15 ponumerowanych tras. Zgodnie z założeniami mają być one całkowicie gotowe do końca 2020 r. Przez Polskę będzie przechodzić 6 dróg rowerowych. W poprzek przecina nasz kraj Euro­Velo 2 – Szlak Stolic (Capitals Route), który łączy takie ośrodki stołeczne jak Dublin, Londyn, Berlin, Warszawa, Mińsk i Moskwa (do pokonania dystans 5,5 tys. km). Przez południowe województwa wiedzie Euro­Velo 4 – Szlak Europy Centralnej (Central Europe Route). Zaczyna się w miasteczku Roscoff w Bretanii we Francji

i kończy w ukraińskim Kijowie (ma długość ok. 4 tys. km). W Polsce biegnie m.in. przez Kraków. Przez zachodnią część naszego kraju przechodzi EuroVelo 9 (tzw. Szlak Bursztynowy – Amber Route), trasa łącząca Bałtyk z Adriatykiem, a dokładnie Gdańsk z Pulą w Chorwacji (1930 km). Przez Warszawę prowadzi też Euro­Velo 11, czyli Szlak Europy Wschodniej (East Europe Route). Wiedzie on od Przylądka Północnego w Norwegii do greckich Aten (mniej więcej 6 tys. km). Wzdłuż polskiego wybrzeża Morza Bałtyckiego wytyczono odcinki EuroVelo 10 – Szlaku wokół Bałtyku (Baltic Sea Cycle Route) o długości blisko 8 tys. km i Euro­Velo 13 – Szlaku Żelaznej Kurtyny (Iron Curtain Trail; swój


©© MarcGasch

217

©© www.facebook.com/blueveloszlakrowerowy/

SS Szlakiem Pielgrzymim (EuroVelo 3) turyści dotrą do Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji

SS Blue Velo – Odrzańska Trasa Rowerowa ma prowadzić przez tereny pięciu zachodnich województw

początek ma nad Morzem Barentsa, w mieście Kirkenes w Norwegii, a koniec wyznaczono nad Morzem Czarnym, w  miejscowości Rezowo w Bułgarii – łącznie niemal 10,5 tys. km). Stan ukończenia tras należących do sieci można sprawdzić na stronie internetowej www.eurovelo.com, na której znajduje się interaktywna mapa. W Polsce nie brakuje również lokalnych projektów rowerowych. We wschodniej części naszego kraju powstał Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo. Prowadzi on przez pięć województw: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie. Zaczyna się w Elblągu, a kończy w Końskich. Wraz z trasami łącznikowymi

i bocznymi ma ponad 2 tys. km długości. Szlak wiedzie przede wszystkim po asfaltowych drogach publicznych o niskim natężeniu ruchu. Wzdłuż niego ustawiono drogowskazy i wytyczono punkty postojowe. W ramach projektu powstało 228 MOR-ów – Miejsc Obsługi Rowerzystów, na które składają się stojaki, wiaty, ławki, kosze na śmieci i tablice informacyjne. Trasy przebiegają przez obszary atrakcyjne pod względem przyrodniczym i kulturowym, w tym przez 5 parków narodowych (Wigierski, Biebrzański, Białowieski, Roztoczański i Świętokrzyski) i 15 parków krajobrazowych. Na szlaku wyróżniono 12 królestw rowerowych, czyli rejonów, gdzie warto zatrzymać się na dłu-

żej. Na liście znalazły się okolice Zalewu Wiślanego, północna Warmia, Suwalszczyzna i Puszcza Augustowska, północne Mazury, doliny Biebrzy i Narwi, puszcze Białowieska i Knyszyńska, dolina Bugu, Polesie, Roztocze, Pogórze Karpackie, ziemia sandomierska i Dolina Dolnego Sanu oraz obszar Gór Świętokrzyskich. Poza tym ważną część projektu stanowią Miejsca Przyjazne Rowerzystom (MPR). Takie oznaczenie otrzymały obiekty hotelowe i  gastronomiczne oraz atrakcje turystyczne, których właściciele i zarządcy zdecydowali się na współpracę w ramach obsługi cyklistów. Odpowiednikiem Green Velo w regionach zachodnich ma stać się Blue Velo – Odrzańska Trasa Rowerowa (o długości ok. 750–1000 km). Koncepcja ta jest obecnie w fazie realizacji. Nad przedsięwzięciem współpracują ze sobą władze województwa śląskiego, opolskiego, dolnośląskiego, lubuskiego i zachodniopomorskiego. Sam Białowieski Park Narodowy zwiedzimy w trakcie przejażdżek lokalnymi szlakami. Przebiegają one przez obszar Obrębu Ochronnego Rezerwat – najcenniejszą część parku. Z miejscowości Narewka do puszczy wyruszymy trasą zieloną i czarną. Dotrzemy nimi m.in. do ostoi żubrów przy Kosym Moście. Poza tym przez region wiedzie Biało­ wieski Szlak Transgraniczny, wyróżniony w 2008 r. certyfikatem Polskiej Organizacji Turystycznej za najlepszy produkt turystyczny. Wytyczono go na terytorium Polski (ok. 58 km) i Białorusi (60 km). Po stronie polskiej prowadzi on z Narwi do przejścia granicznego Białowieża – Piererow, na którym odbywa się ruch bezwizowy. Mnóstwo ciekawych tras rowerowych znajduje się również na Mazowszu. Zapoznać możemy się z nimi m.in. dzięki bazie szlaków turystycznych udostępnionej w ramach specjalnie stworzonego portalu krajoznawczego (mazowsze.szlaki.pttk.pl). Elementem projektu jest także aplikacja pozwalająca na korzystanie z map i opisów na urządzeniach mobilnych. Wiele tras znajduje się w okolicy Warszawy czy Radomia, Wisły, Narwi i Bugu. Na Mazowszu na rowerze dojedziemy np. do Zamku Książąt Mazowieckich w Czersku oraz Domu Urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli. Miłośników jazdy na dwóch kółkach zaprasza też Wielkopolska. Z myślą o nich opracowano Wielkopolski System Szlaków Rowerowych. W jego skład wchodzi dziewięć tras. Ich łączna długość wynosi niemal 1,8 tys. km. W centrum sieci znajduje się Pierścień Rowerowy dookoła Poznania 

WIOSNA 2019


©© Andrzej Kaleniewicz

218 TURYSTYKA AKTYWNA

(293 km). Poza tym należą do niej dwuczęściowy Nadwarciański Szlak Rowerowy, Szlak Stu Jezior, Piastowski Trakt Rowerowy, dwuodcinkowa Transwielkopolska Trasa Rowerowa, Bursztynowy Szlak Rowerowy i Ziemiański Szlak Rowerowy. Centralnym punktem jest Poznański Węzeł Rowerowy usytuowany nad brzegiem Jeziora Maltańskiego w Poznaniu. W  2004 r. system otrzymał prestiżowy certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej za najlepszy produkt turystyczny. Turyści zwiedzający województwo wielkopolskie mogą za darmo pobrać cyfrową mapę regionu ze strony internetowej www.gpswielkopolska.pl. Zawiedzeni nie powinni być również wielbiciele górskich widoków. Na południu Polski z  inicjatywy Związku Euroregion „Tatry” wdrożono projekt o nazwie Historyczno-kulturowo-przyrodniczy szlak wokół Tatr. W celu jego realizacji współpracę

©© EUWT TATRY

SS Pierścień Rowerowy dookoła Poznania wchodzi w skład Wielkopolskiego Systemu Szlaków Rowerowych

SS Historyczno-­kulturowo­-przyrodniczy szlak wokół Tatr to wspólny polsko-słowacki produkt turystyczny

podjęły ze sobą przygraniczne samorządy polskie i słowackie. Przedsięwzięcie zakłada powstanie turystycznej pętli dookoła

pętli bieszczadzkiej. To trasa turystyczna prowadząca wijącymi się malowniczo drogami asfaltowymi w rejonie przepięknych Bieszczad i Gór Sanocko-Turczańskich. Ma ok. 150 km długości i wiedzie z Leska przez Olszanicę, Ustrzyki Górne, Czarną Górną, Lutowiska, Ustrzyki Górne, Cisną i Baligród z powrotem do Leska. Ze względu na liczne zakręty, zjazdy i podjazdy przyda się tu lepsza kondycja.

©© WGD Donau Oberösterreich Tourismus GmbH/Hochhauser

TT Barokowy Klasztor Sankt Florian w pobliżu Linzu – przystanek na Naddunajskiej Trasie Rowerowej

WIOSNA 2019

Tatr (na obszarze Podhala, Orawy, Liptowa i Spiszu) z trasami rowerowymi, edukacyjnymi i  do narciarstwa biegowego. Szlak ma umożliwić bezpieczne podróżowanie rowerem i docieranie do miejsc o dużym znaczeniu historycznym, kulturowym i przyrodniczym, upowszechniać aktywny wypoczynek i ekologiczne sposoby przemieszczania się w trakcie odbywania wycieczek. Według planów w całości będzie liczył ponad 250 km długości. Aktualne informacje na jego temat znajdziemy na stronie www.szlakwokoltatr.eu. Udostępniono na niej także dwujęzyczny (polsko-słowacki) przewodnik po trasie. Wartym rozważenia pomysłem na wyprawę dla osób lubiących jeździć na rowerze szosowym jest pokonanie tzw. wielkiej

URLOP NA DWÓCH KÓŁKACH Wycieczki rowerowe można też odbywać podczas odpoczynku za granicą. Za jeden z najpopularniejszych szlaków w Europie uchodzi Naddunajska Trasa Rowerowa (Donauradweg). Przebiega ona przez Niemcy, Austrię, Słowację, Węgry, Chorwację, Serbię, Bułgarię i Rumunię i jest częścią Euro­Velo 6 (łączącego Atlantyk z Morzem Czarnym). Ciągnie się wzdłuż Dunaju przez ok. 2850 km, a zaczyna w rejonie niemie-


219 tym fragmentem Donauradweg to świetna propozycja na wakacyjny wyjazd rodzinny. Oprócz tego warto rozważyć wycieczkę z Wiednia przez słowacką Bratysławę do węgierskiego Budapesztu (ok. 300 km). Na Węgrzech dociera się w jej trakcie m.in. do Esztergomu (Ostrzyhomia) z klasycystyczną Bazyliką św. Wojciecha czy klimatycznego Szentendre ze skansenem z zabudową wiejską charakterystyczną dla różnych regionów kraju. W gościnnej ojczyźnie Madziarów można również spędzić rowerowy urlop nad Balatonem. Największe jezioro Europy Środkowej (zajmujące mniej więcej

600 km²) otacza przeznaczona dla cyklistów ok. 200-kilometrowa trasa. Wypra­wy na dwóch kółkach warto połączyć ze zwiedzaniem pięknego obszaru winiarskiego Badacsony i wizytą w eleganckim uzdrowisku Hévíz. To ostatnie słynie z naturalnego jeziora termalnego o powierzchni 4,44 ha. Wielu rowerzystów chętnie odwiedza Włochy. We wchodzącej w skład regionu Trydent-Górna Adyga prowincji Trentino wznoszą się tu Dolomity Brenta. Okolica świetnie nadaje się do uprawiania kolarstwa górskiego. Na wyprawę wokół pasma można wybrać się z Dolomiti di Brenta Bike. 

tekst promocyjny

ckiego miasta Donaueschingen w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia, gdzie Breg i Brigach dają początek tej drugiej (po Wołdze) najdłuższej europejskiej rzece (mającej 2850 km). Największym zainteresowaniem cieszy się odcinek prowadzący z Pasawy (Passau) w Bawarii w Niemczech do austriackiej stolicy – Wiednia (mniej więcej 320 km). W drodze do Linzu mija się tutaj Schlögener Schlinge, czyli malowniczą pętlę, którą tworzy wijący się wśród zielonych wzgórz Dunaj. Ze względu na dobre przygotowanie trasy i mnóstwo komfortowych pensjonatów oferujących noclegi wyprawa

WIOSNA 2019


220 TURYSTYKA AKTYWNA większej wyspie Włoch (ponad 25,7 tys. km² powierzchni), wyprawy jednośladem naj­ lepiej połączyć ze zwiedzaniem wiekowych miast i plażowaniem. Tutaj znajdował się kiedyś jeden z  najważniejszych rejonów

z pięcioma trasami o różnej długości (w sumie ponad 100 km) i  stopniu trudności. Na Elbie jazda rowerem cieszy się bardzo dużą popularnością, dlatego działa tu wiele wypożyczalni i istnieje sporo szlaków. Naj­

©© Magyar Turisztikai Ügynökség

©© Ignas Lazauskas

Do wyboru są trasy Expert (177 km) i Country (136 km) oraz dodatkowe odcinki specjalne. Na stronie www.dolomitibrentabike.it zaplanujemy całą wycieczkę wraz z usługą transportu bagaży i noclegami. Także wy-

SS Maraton rowerowy w litewskich Druskiennikach

SS Rejon Dolomitów Brenta i dolina Adygi znakomicie nadają się na wycieczki na dwóch kółkach

poczynek na włoskich wyspach da się urozmaicić eskapadami rowerowymi. Sardynia przyciąga długimi dystansami i zróżnicowanym terenem (od płaskich, asfaltowych dróg po obszary górzyste). Z pewnością trzeba się na niej udać w okolice Szmaragdowego Wybrzeża (Costa Smeralda). Na Sycylii, naj­

WIOSNA 2019

staro­żytnego świata. Do dziś przypominają o tym np. ruiny teatru greckiego w Taor­minie czy Dolina Świątyń, czyli Valle dei Templi, w Agrygencie (Agrigento). Godna polecenia jest też pocztówkowa Elba, należąca do archi­pelagu Wysp Toskańskich. Na amatorów MTB czeka na niej Capoliveri Bike Park

wytrwalsi mogą pokusić się o objechanie wyspy. Ma ona tylko 223 km2 powierzchni, ale miejscami jest górzysta, więc taka wycieczka na pewno nie będzie nudna. Inne interesujące rejony na wyprawy na dwóch kółkach stanowią m.in. Słowenia i jej sąsiadka Chorwacja. W tej pierwszej warto udać się w okolice Alp Julijskich. Na uwagę 

cd. na str. 222

©© Azienda per il Turismo Madonna di Campiglio Pinzolo Val Rendena Tourism Board

SS Cykliści odwiedzają często węgierskie Zakole Dunaju, kończące się w zabytkowym Szentendre


© archiWum umWm

ROWEREM

221

go zielonym szlakiem Łochowskim i nad­ bużańskim szlakiem rowerowym (niebie­ skim). Wiele tras w okolicy bugu krzyżuje się w Wyszkowie. osoby chcące połączyć jazdę rowe­ rem ze zwiedzaniem mogą z Konstancina­ ­Jeziorny wyruszyć do czerska nadwiślań­ skim szlakiem rowerowym (niebieskim). zwieńczeniem wyprawy będzie wizyta w zam­ ku Książąt mazowieckich. Warta polecenia jest też wycieczka żółtą trasą z Żelazowej Woli do sochaczewa wiodącą od wspomnia­ nego Domu urodzenia Fryderyka chopina do muzeum Kolei Wąskotorowej. bez wątpienia przemierzanie mazowsza na dwóch kółkach może być prawdziwą przygodą. informacje na temat turystycznych atrakcji regionu znajdziemy na stronach internetowych serwisu urzędu marszałkowskiego Woje­ wództwa mazowieckiego (www.mazovia.pl) i oficjalnego portalu turystycznego woje­ wództwa (www.mazowsze.travel), a także na portalu krajoznawczym z mapą szlaków (www.mazowsze.szlaki.pttk). 

Malownicze Mazowsze poprzecinane wstążkami rzek, ocienione lasami i wyłożone miękką zielenią łąk to idealna kraina na wyprawy rowerowe. Mimo niewielkich przewyższeń na trasach okolica jest bardzo urozmaicona, dzięki czemu podczas wycieczek nie sposób się nudzić. Coś dla siebie znajdą tu zarówno osoby chcące sprawdzić się w terenie, jak i amatorzy rekreacyjnych przejażdżek z rodziną czy przyjaciółmi. Do największych skarbów mazowsza należy jego przyroda. z Warszawą sąsiaduje Kam­ pinoski park narodowy obejmujący swoi­ mi granicami obszar puszczy w pradolinie Wisły. Wokół niego poprowadzono Kampi­ noski szlak rowerowy (oznaczony kolorem zielonym) o łącznej długości ok. 145 km. poza tym przez teren parkowy biegną rów­ nież żółte trasy: z piasków Królewskich do Famułek brochowskich, z Górek do nowego Wilkowa czy ze stanisławowa do palmir. Wycieczkę w okolicach puszczy Kampino­ skiej można urozmaicić zwiedzaniem Domu urodzenia Fryderyka chopina w Żelazowej Woli, wsi brochów z zabytkowym kościołem czy cmentarza­mauzoleum w palmirach. na trasy łatwo dostać się z Warszawy. innym przepięknym mazowieckim regio­ nem jest Kozienicki park Krajobrazowy poło­ żony w widłach Wisły i radomki. poprowadzo­ no przez niego m.in. szlak wiodący z lisowa do czarnolasu (czerwony). podczas wyprawy nim można podziwiać przyrodę w rezerwa­ tach ponty, Królewskie Źródła i zagożdżon. przy tym ostatnim znajduje się węzeł szla­ ków – stąd do wsi augustów biegną razem trasy czerwona, niebieska (zwoleń – Świerże Górne) i zielona (zwoleń – brzóza). ciekawym miejscem na wycieczki są le­ żące w granicach Warszawy i w jej najbliż­ szej okolicy chojnowski park Krajobrazowy

i mazowiecki park Krajobrazowy. W rejonie tego pierwszego wiedzie np. długi, bo ciąg­ nący się przez 79,4 km, szlak Główny Krainy Jeziorki (czerwony) kończący się u ujścia rze­ ki Jeziorki do Wisły. W mazowieckim parku Krajobrazowym rowerem dotrzemy m.in. do ukrytego w lesie jeziora w rezerwacie na tor­ fach. Warto wybrać się także na wytyczony w pobliżu otwocki szlak okrężny (niebieski) poprowadzony częściowo wzdłuż Świdra. zapalonych rowerzystów mogą na ma­ zowszu zaciekawić również trasy wokół naj­ ważniejszej jego rzeki, czyli Wisły. osoby wprawione na dłuższych dystansach po­ winny spróbować pokonać na jednośladzie odcinek z Wyszogrodu do płocka. czeka tu na nich malowniczy szlak Środkowej Wisły (czerwony). Dla mniej zaawansowanych cy­ klistów dobrą propozycją będą wycieczki w okolice rezerwatu Ławice Kiełpińskie. poprowadzi nas tutaj trasa nadwiślańska prawobrzeżna (niebieska) i rowerowy szlak Wisły (także niebieski). inną ważną rzeką przepływającą przez województwo ma­ zowieckie jest bug, dopływ narwi. W jego rejonie powstał nadbużański park Kraj­ obrazowy. na dwóch kółkach przemierzymy

© paWeŁ FabJaŃsKi

tekst promocyjny

© paWeŁ FabJaŃsKi

przez mazoWsze

WIOSNA 2019


© capoliVeri biKe parK

222 TURYSTYKA AKTYWNA

© WWW.biKe-parK.si

S Capoliveri Bike Park z pięcioma trasami wytyczonymi na cyplu góry Calamita na pocztówkowej Elbie

zasługuje kurort Kranjska Gora, gdzie znaj­ dują się ciekawe trasy i bike park Kranjska Gora, jezioro bled, które uchodzi za dobry punkt wypadowy do rekreacyjnych wycie­ czek, czy malownicza dolina rzeki soczy. nie

wolno również zapominać o paśmie pohorje i leżącym w jego pobliżu mariborze, w kwiet­ niu 2019 r. mającym znów gościć jeden z wy­ ścigów pucharu Świata mtb. W chorwacji warto wybrać się na półwysep istria i riwierę

T Zawodnicy Tour of Croatia (obecnie Cro Race) pokonujący w dalmackim Trogirze most na wyspę Čiovo

© Kl-photo

cd. ze str. 220

S Bike Park Kranjska Gora oferuje szlaki dla początkujących, jak i zaawansowanych rowerzystów

WIOSNA 2019

makarską (m.in. w jej rejonie ścigają się za­ zwyczaj zawodnicy biorący udział w tour of croatia – w 2019 r., w dniach 1–6 paździer­ nika, zawody odbędą się już po raz piąty, tym razem pod nazwą cro race). na rowerze można poza tym zwiedzać wyspy rozrzuco­ ne wzdłuż chorwackiego wybrzeża. Komu brakuje czasu na dalsze podróże, powinien zajrzeć do naszych sąsiadów, na litwę. nie­ daleko polskiej granicy, wśród zielonych la­ sów leży uzdrowisko Druskienniki. po wy­ cieczkach rowerowych w jego okolicy warto skorzystać tutaj z zabiegów leczniczych lub odpocząć w parku wodnym. z kurortu można wyruszyć do położonego w pobliżu parku Grūtas z socjalistycznymi pomnikami. poza tym na litwie miłośnicy jazdy na dwóch kółkach odwiedzają też wybrzeże bałtyku, gdzie przemierzają ścieżki i drogi wokół po­ łągi czy Kłajpedy oraz docierają na mierzeję Kurońską i przylądek Ventė. Jeśli nie czujemy się na siłach, wyprawy rowerowej nie musimy organizować sami. na rynku działa wiele firm, które oferują roz­ maite pakiety wyjazdowe, zagraniczne i kra­ jowe. takimi przedsięwzięciami zajmują się np. projekt 80 rowerów, biuro turystyczno­ ­usługowe „cyKlotramp”, bird service i ho­ ryzonty z Krakowa (ten ostatni touroperator ma także biuro w Warszawie), Via Verde z podwarszawskiego izabelina, biuro podró­ ży Wyprawy rowelove z Warszawy, biuro tu­ rystyczne rowerzysta­podróżnik z piaseczna, biuro aktywnych podróży barents.pl i colum­ bus bike adventure z Wrocławia, primoris travel z rzeszowa, bike2b.pl z lublińca lub mtb academy z zakopanego. Wśród ofert znajdziemy wycieczki po polsce, europie (w tym Włoszech, portugalii, hiszpanii, an­ dorze, Francji, szwajcarii, czechach, słowacji, austrii, słowenii, chorwacji, bośni i herce­ gowinie, czarnogórze, macedonii, albanii, litwie, malcie, niemczech, Grecji, holan­ dii, rumunii, Węgrzech, ukrainie, białorusi, norwegii, Danii), a nawet dalszych zakątkach świata, takich jak afrykańskie maroko czy madagaskar, sri lanka, indie, bhutan, nepal, Wietnam, indonezja i Japonia w azji bądź Kuba na Karaibach i argentyna w ameryce południowej. Do mniej typowych, ale z pew­ nością bardzo interesujących i zyskujących na popularności celów rowerowych eskapad należą armenia i Gruzja, Kirgistan czy… szko­ cja i irlandia. niektóre biura podróży przygo­ towują również wyprawy dostosowane do konkretnych potrzeb klienta oraz wyjazdy firmowe. Żaden cyklista nie powinien więc mieć problemu z zaplanowaniem urlopu swoich marzeń. 


6-7

kwietnia 2019

TESTY

TARGI

GWIAZDY SPORTU

WYŚCIGI


224 POLACY W TURYSTYCE

AMERYKA POTRAFI ZACHWYCIĆ « Z naszą energiczną rodaczką Żanetą Auler, właścicielką i prezes biura podróży Fun Travel z siedzibą w słonecznej Kalifornii, w prestiżowej dzielnicy Miasta Aniołów – Los Angeles – Marinie del Rey, rozmawia Michał Domański. »

 W tym wiosennym wydaniu magazynu All Inclusive prezentujemy Państwu bliżej sylwetkę Polki działającej prężnie w branży turystycznej w Stanach Zjed­ noczonych. Naszą rozmówczynią jest Żaneta Auler, która stworzyła w 2012 r. biuro podróży Fun Travel w Los Angeles. Na początku wiosny na polskim rynku ukazała się jej pierwsza książka – 7 dni w siódmym niebie – opowiada­ jąca o życiu w USA. W kolejnym numerze (latem 2019 r.) wyruszymy w gorące rejony słynnego Wybrzeża Słońca (Costa del Sol) w niezmiernie klimatycznej hiszpańskiej Andaluzji. Porozmawiamy z Agnieszką Khodabakhshi, naszą sympatyczną rodaczką kierującą firmą Carla Travel Service w Coín w prowincji Málaga, oferującą usługi w południowej Hiszpanii, Portugalii i Maroku. Już teraz zapraszamy serdecznie do lektury! MICHAŁ DOMAŃSKI

© ŻANETA AULEr/BAMAg PICTUrES

Jak doszło do tego, że znalazła się  Pani w Stanach Zjednoczonych? Dlaczego  postanowiła  Pani  otworzyć  biuro podróży za oceanem i zająć się  profesjonalnie organizacją wyjazdów szytych na miarę po Ameryce?  Stany Zjednoczone odwiedzałam wiele razy już od 1996 r., prywatnie i jako pilot wycieczek. Nie marzyłam o przeprowadzce ani jej nie plano­ wałam, bo z sukcesem realizowałam swoje pasje w Polsce. Prze­ niosłam się ze względów osobistych. Mój mąż, od 30 lat Angelino, jak nazywani są mieszkańcy Los Angeles, spędził trzy zimy w Polsce na przekonywaniu mnie, że Kalifornia będzie dla mnie idealna. Jak się okazało, miał rację. Od siedmiu lat mieszkam w Mieście Aniołów i każdego dnia odkrywam je na nowo. Przeniesienie mojej firmy Fun Travel z Warszawy do Stanów Zjednoczonych było już tylko formalnością. Dzięki solidnym i wieloletnim kontaktom z polskimi biurami z branży MICE bardzo szybko zbudowałam silną pozycję w nowym miejscu.

POLACY W TURYSTYCE NA ŚWIECIE

del rey, usytuowanej w sąsiedztwie amerykańskiej Wenecji (Venice). Ta zmiana spowodowała, że w moim życiu zawodowym pojawiło się nieco nowości, sporo radości i mnóstwo kalifornijskiego słońca. Jak pracuje się na co dzień w turystyce w Ameryce?  Kalifornia jest cudownym miejscem do mieszkania i pracy. Nie­ wymuszona życzliwość ludzi i unoszący się w powietrzu optymizm udzielają się każdemu. Mimo iż pracuję tutaj równie dużo i ciężko jak w Polsce, czuję się bardziej zrelaksowana i spokojniejsza. W moim życiu praca, rodzina, sport, wypoczynek i rozwój osobisty przeplatają się, przenikają i tworzą jedną całość.  Park Narodowy Yosemite w zachodniej części pasma Sierra Nevada

© ŻANETA AULEr/BAMAg PICTUrES

 Manhattan Beach (Kalifornia) zachęca do siatkówki plażowej i surfingu

WIOSNA 2019

© ŻANETA AULEr/BAMAg PICTUrES

W jaki  sposób  zaczęła  się  Pani  przygoda  z  branżą  turystyczną  w USA? Jak doszło do powstania firmy Fun Travel? Moja firma Fun Travel powstała w 2005 r. z fascynacji podróżami. Zajmowała się organizowaniem wyjazdów zagranicznych na ca­ łym świecie. Zwiedziłam powyżej 100 krajów, pilotowałam ponad 200 wycieczek. W 2012 r. przeniosłam siedzibę firmy do Stanów Zjednoczonych, do prestiżowej dzielnicy Los Angeles – Marina Czym się charakteryzuje tamtejszy rynek? Co go odróżnia od naszego, polskiego?  różnic znajdziemy bardzo dużo. rynek amerykański jest nasyco­ ny: restauracje i hotele są pełne, kolejki do popularnych muzeów długie, bilety wstępu wyprzedane na tygodnie lub miesiące przed wydarzeniem. Tak dzieje się w przypadku meczów NBA lub poka­ zów Cirque du Soleil. Każda nowa atrakcja jest rozchwytywana. W związku z tym ceny są wysokie, a zniżek dla grup prawie nie ma. Co ciekawe, im liczniejsza grupa, tym więcej trzeba zapłacić za osobę i trudniej o miejsca. Problem stanowią liczne ukryte koszty, z których nie każde biuro spoza USA zdaje sobie sprawę. Podatki nie wliczone w początkową cenę, napiwki, wiele opłat obowiązkowych o dziwnych nazwach i za wydawałoby się standardowe usługi, takie jak np. nakrycie stołu, bardzo podnoszą końcową wycenę i są nie­ miłym zaskoczeniem. Ostateczna cena pokoju czy posiłku nigdy nie


©© Żaneta Auler/Bamag Pictures

©© Żaneta Auler/Bamag Pictures

225

SS Venice Beach – dzielnica wypoczynkowo-rekreacyjna w Los Angeles

SS Dolina Pomników (Monument Valley) w rezerwacie Indian Navaho

jest podana w całości. Zawsze na rachunku małymi literami dopisane są dodatkowe opłaty, które potem pojawiają się na wyciągu z karty. To może powodować wiele nieporozumień, ale właśnie tu wkracza moje biuro. Przepuszczamy wszystko przez nasze filtry i klientowi polskiemu podajemy ostateczną wycenę. Na miejscu nie zaskoczą go żadne nieprzewidziane koszty.

kilka razy, aby je poznać. W 2018 r. obsłużyliśmy 850 klientów z Pol­ ski. Byli wśród nich zarówno turyści biznesowi, jak i indywidualni. Z usług Fun Travel korzystali znani polscy aktorzy, blogerzy i biznes­ meni z grupy najbogatszych ludzi świata. Wierzymy, że wkrótce wrócą do Ameryki, a także pod nasze skrzydła. Nowy rok zaczął się dla nas bardzo pozytywnie, liczymy zatem na rekordowe wyniki. W marcu ukazała się moja książka o USA pod tytułem 7 dni w siódmym niebie. Znajduje się w niej opis wybranych atrakcji Stanów Zjednoczonych, któremu towarzyszy opowieść o Ameryce i Amery­ kanach: diecie, kulturze jazdy samochodem, życiu na kredyt, mental­ ności mieszkańców, problemie strzelanin i kwestii dostępu do broni palnej. W książce dzielę się przemyśleniami po kilku latach spędzo­ nych w USA, opowiadam o swoim życiu codziennym, a jedno­cześnie pokazuję, na co warto zwrócić uwagę w czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych. Serdecznie zapraszam do lektury.

W jaki sposób stara się Pani promować swoje biuro podróży oraz atrakcje turystyczne Stanów Zjednoczonych w Polsce? Kto współpracuje z Fun Travel w naszym kraju? Specjalizuję się w organizowaniu elitarnych wyjazdów do Stanów Zjednoczonych dla czołowych polskich marek. Współpracuję z blisko 80 biurami podróży z branży MICE. Są to zarówno wiodące firmy zrzeszone w Stowarzyszeniu Organizatorów Incentive Travel (SOIT), jak i mniejsze, mniej znane, ale bardzo prężnie działające na swoim lokalnym rynku agencje. Bardzo cenię sobie długoletnią współpra­ cę opartą na zaufaniu i obustronnych korzyściach biznesowych. Zapew­niamy rzetelną i profesjonalną obsługę z naciskiem na nowe technologie i sprawną komunikację. Stawiam na wykwalifikowanych i oddanych pracowników pełnych pasji. Większość klientów trafia do nas z polecenia, marketing szeptany jest w naszym przypadku niezmiernie skuteczny. To utwierdza mnie w przekonaniu, że liczą się nie tylko zyski, ale również dobra opinia, lojalność i prestiż. Na to pracuje się latami. Staramy się co roku brać udział w warszawskich warsztatach MICE Meet The Bidder. Zawsze odbywamy na nich wiele spotkań z ludź­ mi z branży. Fun Travel jest także członkiem Los Angeles Tourism & Convention Board, dzięki czemu ma zapewnioną promocję na całym świecie. Czy Pani firma może się pochwalić znaczną liczbą polskich klientów? Co najczęściej przyciąga ich do Ameryki? Stany Zjednoczone to ogromny kraj. Nie da się zobaczyć wszystkich jego atrakcji podczas jednego wyjazdu. Zwiedzanie trzeba rozłożyć na etapy. Nowy Jork, Floryda, zachodni region z licznymi parkami na­ rodowymi, Alaska czy Hawaje – każde z tych miejsc należy odwiedzić

Dlaczego – według Pani – warto chociaż raz w życiu odwiedzić USA? Co takiego magicznego, niepowtarzalnego i fascynującego ma w sobie ten olbrzymi kraj w Ameryce Północnej? Na turystów czeka tutaj oszałamiająca natura. W Stanach Zjedno­ czonych znajdują się rozległe przestrzenie, przepiękne, niezmiernie zróżnicowane parki narodowe, w tym Park Narodowy Wielkiego Kanionu, Park Narodowy Doliny Śmierci, Park Narodowy Zion i Park Narodowy Kanionu Bryce, wijące się kilometrami rzeki, wielkie je­ ziora, gorące pustynie i wysokie góry. W USA są rezerwaty indiań­ skie i kowbojskie miasteczka, energetyczne metropolie, takie jak Nowy Jork, San Francisco czy Honolulu, i zapomniane miasta du­ chów, nowoczesne, wielopasmowe autostrady i puste szosy ciąg­ nące się po horyzont. Na zainteresowanie zdecydowanie zasługują studia filmowe w Los Angeles, kasyna w Las Vegas, bary z muzyką country w Nashville, widowiskowy karnawał w Nowym Orleanie, rozbrzmiewające latynoskimi utworami Miami, cudowne plaże Maui i pozostałych hawajskich wysp, zimna Alaska z majestatycznymi lodowcami. Do tego wszystkiego trzeba dodać bezpretensjonal­ ność i życzliwy uśmiech mieszkających tu ludzi. Ameryka naprawdę potrafi zachwycić. 

www.zanetaauler.com | www.funtravel.pro

WIOSNA 2019


226

ZNAJDŹ NAS:  W Sejmie RP, ul. Wiejska 4/6/8, Warszawa – egzemplarze maga-

zynu otrzymują posłowie na SEJM RP  Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie

prezesi wszystkich spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie  Krajowa Izba Sportu (KIS), egzemplarze magazynu All Inclusive

otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do KIS

 Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie

dyrekcja oraz lekarze Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie  Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie

menedżerowie hoteli należących do sieci SILFOR  Polska Izba Nieruchomości (PIN), egzemplarze magazynu

All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w PIN  Tour de Pologne i Maratony Rowerowe Lang Team, egzemplarze

 Polska Izba Turystyki (PIT), każde wydanie All Inclusive otrzy-

mują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w PIT  Izba Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej (ITRP), egzemplarze

magazynu All Inclusive otrzymują za pośrednictwem izb regionalnych wszystkie firmy zrzeszone w ITRP  Polsko-Chińska Izba Gospodarcza (PCHIG), magazyn All Inclusive

otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do PCHIG  Polsko-Hiszpańska Izba Gospodarcza (PHIG) , magazyn

All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do Polsko-Hiszpańskiej Izby Gospodarczej (Cámara de Comercio Polaco-Española)  Polsko-Portugalska Izba Gospodarcza (PPCC) , magazyn

All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do Polsko-Portugalskiej Izby Gospodarczej (Câmara de Comércio Polónia-Portugal)  Włoska Izba Handlowo-Przemysłowa w Polsce (CCIIP), magazyn

All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce (Camera di Commercio e dellʼIndustria Italiana in Polonia)

magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie wszyscy sponsorzy, partnerzy i patroni medialni powyższych imprez oraz prezydenci, burmistrzowie i wójtowie miast, gmin i miejscowości znajdujących się na trasie Tour de Pologne 2019 i Maratonów Rowerowych Lang Team 2019  Gdańska Organizacja Turystyczna (GOT), egzemplarze magazynu

All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm oraz instytucji zrzeszonych w GOT  Łódzka Organizacja Turystyczna (ŁOT), egzemplarze magazynu

All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm oraz instytucji zrzeszonych w ŁOT  Stowarzyszenie Branży Eventowej (SBE), magazyn All Inclusive

otrzymują bezpłatnie członkowie SBE w biurze SBE lub podczas spotkań SBE i Event Testów  Fundacja „Mała Polska w Nepalu”, egzemplarze magazynu

All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm wspierających Fundację „Mała Polska w Nepalu”  Centrum Kreowania Liderów, egzemplarze All Inclusive otrzy-

mują właściciele firm, biznesmeni i menedżerowie uczestniczący w seminariach i szkoleniach organizowanych przez Centrum Kreowania Liderów  Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie

członkowie Klubu Inwestora  Indyjsko-Polska Izba Przemysłowo-Handlowa (IPCCI), magazyn

All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do IPCCI  Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują najaktywniejsi

 Magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie

spółek należących do Grupy Generali w Polsce  Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie władze

użytkownicy portalu Travelmaniacy.pl, którzy mieszkają w Polsce

Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego – ZIPSEE „Cyfrowa Polska” oraz prezesi i dyrektorzy firm członkowskich ZIPSEE „Cyfrowa Polska”

 Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie

 Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymuje w nagrodę

menedżerowie, biznesmeni uczestniczący w konferencjach organizowanych w Centrum Konferencyjnym World Trade Center Poznań

10 najaktywniejszych w danym kwartale użytkowników międzynarodowego portalu nurkowego HotDive, którzy mieszkają w Polsce

W W W. ALL- INCLUSIVE .COM . PL

REDAKCJA WIOSNA 2019 E G Z E M P L A R Z B E Z P Ł AT N Y

ISSN 1898-1763

NR 1/2019 (41)

KUBA

ZDOBYWA SERCA STR. 16–30 DALEKIE PODRÓŻE

EUROPODRÓŻE

TURYSTYKA AKTYWNA

POLACY W TURYSTYCE

MALEZJA

TOSKAŃSKIE

MALTA

str. 70–79

str. 122–132

str. 150–161

– AZJATYCKI RAJ KULINARNY

DOLCE FAR NIENTE

NA MORZU CZASU

WIOSNA 2019

ADRES REDAKCJI: UL. BOCIANIA 9, 05-462 STEFANÓWKA, GMINA WIĄZOWNA KOŁO WARSZAWY TEL. +48 793 272 543 E-MAIL: REDAKCJA@ALL-INCLUSIVE.COM.PL MARKETING@ALL-INCLUSIVE.COM.PL WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL REDAKCJA: MICHAŁ DOMAŃSKI, REDAKTOR NACZELNY, PREZES WYDAWNICTWA M.DOMANSKI@ALL-INCLUSIVE.COM.PL WSPÓŁPRACOWNICY: MAGDALENA BARTCZAK, KINGA BIELEJEC, MONIKA BIEŃ-KÖNIGSMAN, VICTOR BORSUK, HANNA BORA, ZUZANNA CHMIELEWSKA, MAGDALENA CIACH-BAKLARZ, JOANNA CYBULSKA-MIKA, MARYLA FOSSEN, ANNA KŁOSSOWSKA, GRZEGORZ MICUŁA, MAGDALENA PINKWART, IZABELA RUTKOWSKA, EWA SERWICKA, BARBARA TEKIELI, MARCIN WESOŁY

KOREKTA I REDAKCJA: SYLWIA JEDLAK-DUBIEL DZIAŁ MARKETINGU I REKLAMY: VIOLA DOMAŃSKI-SZABÓ, KIEROWNIK MARKETING@ALL-INCLUSIVE.COM.PL, SZABO.VIOLA@MEDIASOL.PL WYDAWNICTWO: MEDIA SOL MICHAŁ DOMAŃSKI M.DOMANSKI@MEDIASOL.PL OPRACOWANIE GRAFICZNE: OTO-STUDIO PIOTR ZAJĄCZKOWSKI STUDIO@OTO-STUDIO.PL | WWW.OTO-STUDIO.PL PROJEKT OKŁADKI: MARIUSZ KOZAK-ZAGOZDA DRUK CTP I OPRAWA: ARTDRUK ZAKŁAD POLIGRAFICZNY ARTDRUK@ARTDRUK.COM, TEL. +48 22 786 08 30, WWW.ARTDRUK.COM NAKŁAD: 19 000 EGZ., WSZYSTKIE BEZPŁATNE FOTOGRAFIA NA OKŁADCE: © CUBA TOURIST BOARD


DO Ł ĄCZ PODRÓŻUJ KOR Z YSTA J

WYRUSZ W PODRÓŻ Z KARTĄ DINERS CLUB PREMIUM VINTAGE I ZYSKAJ: ■ ■ ■ ■ ■ ■

Możliwość gromadzenia mil w wybranym programie lojalnościowym Ubezpieczenie podróży zagranicznej do 1 mln PLN* Fast Track na wybranych lotniskach, w tym na Lotnisku Chopina w Warszawie Wstęp do saloników na wielu lotniskach na świecie 5% cashback za każdą rezerwację na booking.com dzięki platformie ClubMiles.pl Serwis Concierge i Home Assistance

*Suma ubezpieczenia określona w polisach dla każdego zakresu ubezpieczenia – maksymalna kwota, do wysokości której ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność w przypadku zaistnienia zdarzenia objętego ochroną ubezpieczeniową, z zastrzeżeniem odpowiednich postanowień szczególnych warunków ubezpieczenia.


Profile for Viola Szabo

ALL Inclusive - WIOSNA 2019  

louxoury, quarterly travel magazine from Poland

ALL Inclusive - WIOSNA 2019  

louxoury, quarterly travel magazine from Poland

Advertisement