Page 1

E G Z E M P L A R Z B E Z P Ł AT N Y

WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL

J E S I E Ń -Z I M A 2 0 1 5

ISSN 1898-1763

NR 3/2015 (31)

POCZUĆ RADOŚĆ ŻYCIA

NA FILIPINACH str. 112–123

DALEKIE PODRÓŻE

WENEZUELA – ŚWIAT PIĘKNA str. 6–15

EUROPODRÓŻE

TAJLANDIA

TURYSTYKA AKTYWNA

HAMBURG

TRENDY

ZMYSŁOWA

– METROPOLIA NA WODZIE

str. 132–141

str. 162–170


3

JESIEŃ-ZIMA 2015


4

SPIS TREŚCI 6–160

DALEKIE PODRÓŻE

DRODZY CZYTELNICY, ODKRYWCY I PODRÓŻNICY,

WENEZUELA – ŚWIAT PIĘKNA

6

JAMAJKA, CZYLI NIE TYLKO RUM, REGGAE

Oddajemy w Wasze ręce nowe, niezmiernie obszerne, bo aż niemal 250-stronicowe, wydanie odświeżo©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE nego graficznie magazynu „All Inclusive”. Dużo miejsca poświęcamy w nim pełnym magii i wielkiej radości z życia, szalenie różnorodnym pod względem geograficznym, etnicznym i kulturowym tropikalnym Filipinom, wyspiarskiemu państwu będącemu prawdziwą perłą Azji Południowo-Wschodniej. Ten kraj słusznie określa się mianem raju na ziemi. Żadne słowa nie oddadzą jego zniewalającego uroku i czaru. Bez dwóch zdań warto odkryć dla siebie barwny i tajemniczy Archipelag Filipiński i przeżyć na nim mnóstwo niezapomnianych przygód. Równie radosną, beztroską, rozśpiewaną, gorącą i słoneczną krainą jest Jamajka. Ta karaibska wyspa kojarzy się wszystkim głównie z muzyką reggae i jej królem Bobem Marleyem, luzem, bajkowymi śnieżnobiałymi plażami, kolorowymi rastafarianami z dredami na głowie, doskonałą kawą i wyśmienitym rumem, wybornymi egzotycznymi drinkami, najwyższej klasy hotelami w formule „all inclusive” czy najszybszymi sprinterami na naszym globie (na czele ze sławnym sześciokrotnym mistrzem olimpijskim Usainem Boltem). Podróż do tego wibrującego jakąś szczególnie pozytywną energią kraju na pewno nas nie zawiedzie. 13 stycznia 2016 r. pierwszy samolot Polskich Linii Lotniczych LOT wystartuje z Warszawy do tętniącej życiem stolicy Japonii – Tokio. Bezpośredni rejs w jedną stronę potrwa zaledwie ok. 10 godzin. Postanowiliśmy więc przybliżyć teraz naszym Czytelnikom fascynujący, pełen przenikających się kontrastów Kraj Kwitnącej Wiśni. To azjatyckie państwo stanowi miejsce pozornie wykluczających się sprzeczności i skrajnych doświadczeń: spokoju zen i krzykliwej popkultury, piękna tradycji i najnowocześniejszej na świecie technologii. Przywieziemy z niego z pewnością zapierające dech w piersiach zdjęcia, gdyż niemal na każdym kroku czekają tu na nas oszałamiające widoki. Zapraszamy serdecznie do lektury i życzymy Wam z ca ł e g o s e rca c i e p ły c h , ra d os n y c h , r o d z i n n y c h i zdrowych świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego 2016 Roku z licznymi pasjonującymi wyprawami z „All Inclusive” w dłoni!

MICHAŁ DOMAŃSKI JESIEŃ-ZIMA 2015

16

I ALL INCLUSIVE

16

©©UNIQUE VACATIONS (UK) LTD. IMAGE BANK

Z CZYM KOJARZY SIĘ JAMAJKA…?

26

TRZY TWARZE MEKSYKU 30 W KALEJDOSKOPIE STANÓW ZJEDNOCZONYCH 42 MOJA REPUBLIKA POŁUDNIOWEJ AFRYKI 54 HAKUNA MATATA – KENIA DLA KAŻDEGO

64

64

©©KENYA TOURISM BOARD

JEDNO OKO NA MAROKO 74 JORDANIA – SERCE BLISKIEGO WSCHODU

82

W JAPONII, KRAINIE KONTRASTÓW

92

NIEZNANA KOREA POŁUDNIOWA 104


5

ZAPRASZAMY TAKŻE NA WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL

TURYSTYKA KULTUROWA 190–196 PRAWDZIWIE EUROPEJSKA BRUKSELA

TURYSTYKA AKTYWNA

190

198–218

WYSPY KANARYJSKIE – ARCHIPELAG

198

DLA AKTYWNYCH

112

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

POCZUĆ RADOŚĆ ŻYCIA NA FILIPINACH 112 OKDRYJ PEŁNE MAGII FILIPINY 126 TAJLANDIA ZMYSŁOWA

132

BIRMA – KRAJ UŚMIECHNIĘTYCH LUDZI

142

12 NAJLEPSZYCH MIEJSC NA ŚWIECIE

210

NA WYPRAWY QUADOWE

220–226

TRENDY

REKREACJA I WYPOCZYNEK W POLSCE 220

142

©©MYANMAR TOURISM PROMOTION DEPARTMENT

POŁUDNIOWE I PÓŁNOCNE OBLICZE INDII 150

220

©©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

EUROPODRÓŻE

162–179

HAMBURG – METROPOLIA NA WODZIE

162

FINLANDIA W BLASKU ZORZY POLARNEJ

172

WEEKEND W POLSCE MAGICZNE ŚWIĘTOKRZYSKIE

180–189 180

INWESTYCJE I NIERUCHOMOŚCI 228–234 INWESTOWANIE W NIERUCHOMOŚCI

228

W POLSCE I NA ŚWIECIE

POLACY W TURYSTYCE

236–237

BALI TO NAJPRAWDZIWSZY EDEN JESIEŃ-ZIMA 2015

236


6 DALEKIE PODRÓŻE

WENEZUELA – ŚWIAT PIĘKNA

KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA www.karolinasypniewska.pl

<< Niezmiernie barwna Wenezuela zaskakuje różnorodnością. Zdobędziemy w niej potężne andyjskie szczyty, zrelaksujemy się na rajskiej karaibskiej plaży, odwiedzimy idylliczne wysepki, zachwycimy się soczyście zielonymi równinami nad majestatycznymi rzekami Amazonką i Orinoko czy przemierzymy niekończącą się sawannę poprzecinaną górami stołowymi („tepuyes”). Oprócz tego możemy tutaj choćby zjechać na linie z najwyższego JESIEŃ-ZIMA 2015


© HOVER TOURS

7

�  Najwyższy na świecie wodospad Salto Ángel spływa z Auyantepui

wodospadu na świecie, pojeździć konno po Andach, eksplorować tajemnicze jaskinie, wybrać się na trekking i nurkowanie, spróbować swoich sił w kite- i windsurfingu, polatać na paralotni albo skoczyć ze spadochronem z mostu, wieżowca lub urwiska (BASE jumping). Jedynym ograniczeniem w tym kolorowym królestwie będzie nasza wyobraźnia. >> JESIEŃ-ZIMA 2015


8 DALEKIE PODRÓŻE

©©MINISTERIO DE TURISMO DE VENEZUELA (MINTUR)

SS Plaża Puerto Cruz na Margaricie

W

enezuelę odwiedza obecnie znacznie mniej przybyszów z zagranicy niż inne kraje Ameryki Południowej. Istniejącą na jej obszarze infrastrukturę turystyczną wykorzystują głównie tutejsi mieszkańcy. Mówi się, że Wenezuelczycy uwielbiają dobrze się bawić, a ich pogoda ducha jest zaraźliwa. Od śmierci charyzmatycznego Hugo Cháveza w marcu 2013 r. przyszłość socjalistycznej rewolucji boliwariańskiej pozostaje nieznana. Niezależnie od tego, jaka ideologia zatriumfuje ostatecznie na wenezuelskiej ziemi, bez kontrowersyjnego przywódcy nigdy już nie będzie tak samo.

Oficjalna nazwa tego państwa, położonego w północnej części kontynentu, brzmi Boliwariańska Republika Wenezueli. Od zachodu graniczy ono z Kolumbią, od południa – z Brazylią, a od wschodu – z Gujaną. Należące do niego wybrzeże Morza Karaibskiego ciągnie się przez 2718 km, a Oceanu Atlantyckiego – przez 556 km. Sąsiadują z nim liczne wyspy, z których największa jest Margarita (1072 km² powierzchni), nazywana również „Perłą Karaibów”, „Karaibską Księżniczką” czy „Hawajami Wenezueli”. Zachodnią część wenezuelskiego terytorium zajmują przede wszystkim Andy z najwyższym szczytem Bolívar (Pico Bolívar, 4981 m n.p.m.). Na tych terenach natkniemy się też na trochę winnic, szczególnie w stanach Lara (okolice miast Barquisimeto, Cabudare, El Tocuyo i Carora) i Zulia (na obszarze metropolitalnym Maracaibo). W centrum kraju znajduje się Nizina Orinoko, pocięta gęstą siecią rzek

JESIEŃ-ZIMA 2015

SS Szczyt Kukenán (2680 m n.p.m.) w Parku Narodowym Canaima

i miejscami zabagniona. Stąd aż do południowej i wschodniej granicy rozciąga się Wyżyna Gujańska. Wenezuela leży w strefie klimatów równikowego i podrównikowego (w Andach występuje odmiana górska), a pora deszczowa przypada na okres od maja do listopada. Średnie roczne temperatury powietrza utrzymują się na poziomie 24–28°C. Chłodniej jest w miejscowościach górskich. Wybrzeże opływa ciepły Prąd Karaibski. Roczna suma opadów charakteryzuje się dość dużym zróżnicowaniem, zależy od ukształtowania terenu i położenia poszczególnych regionów. Największą wenezuelską rzekę stanowi Orinoko, tworząca razem ze swoimi dopływami rozległy system i połączona przez Casiquiare (canal del Casiquiare) i Río Negro z Amazonką. Przy

ujściu do Atlantyku rozlewa się w szeroką deltę. W kraju funkcjonuje wiele elektrowni wodnych. Ich budowie sprzyjają liczne progi, katarakty i wodospady występujące na rzekach.

DAWNIEJ I DZIŚ Przed odkryciem przez Europejczyków terytorium współczesnej Wenezueli zamieszkiwały koczownicze plemiona indiańskie, których potomkowie żyją tutaj do dziś. W sierpniu 1498 r. u ujścia Orinoko pojawił się Krzysztof Kolumb (ok. 1436 albo 1451–1506). W latach 1499–1500 nieznany ląd badali Alonso de Ojeda (ok. 1468–1515) i Amerigo Vespucci (ok. 1451–1512), którzy trafili nad jezioro Maracaibo. Gdy ujrzeli należące do Indian chaty wzniesione na palach (palafitos), ochrzcili tę część Ameryki


9

©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE

©©HOVER TOURS

„małą Wenecją” (po włosku Venezziola, po hiszpańsku Venezuela), jak według najpopularniejszej z teorii tłumaczy się nazwę „Wenezuela”. Na wyspie Cubagua już w 1500 r. Hiszpanie założyli pierwszą osadę w Ameryce Południowej, która 28 lat potem stała się miastem Nowy Kadyks (Nueva Cádiz). Zaczęli oni również wykorzystywać tutejszych Indian Guaiquerí (Waikerí), wyśmienitych rybaków i nurków, do połowów pereł. Wymagało to od tych ostatnich morderczo długiego przebywania pod wodą i schodzenia na duże głębokości. Z kolei pierwszym miastem ufundowanym przez Europejczyków na kontynentalnym wybrzeżu Ameryki jest Cumaná, która powstała oficjalnie 27 listopada 1515 r. Ta 500-letnia stolica stanu Sucre w swojej bogatej historii była wielokrotnie niszczona przez rdzenną

©©HOVER TOURS

WW Andyjski Park Narodowy Sierra Nevada

SS Caño Manamo stanowi odnogę Orinoko

ludność indiańską i trzęsienia ziemi. W ciągu kolejnych wieków tereny te znajdowały się pod władzą Hiszpanii, a w 1717 r. włączono je do Wicekrólestwa Nowej Granady ze stolicą ustanowioną w dzisiejszej kolumbijskiej Bogocie. Kolonizatorzy zakładali liczne plantacje, m.in. bawełny, trzciny cukrowej, tytoniu, kakaowca czy kawy. Pracowali na nich najpierw miejscowi Indianie, a potem także niewolnicy z Afryki. Na początku XIX stulecia rozgorzały walki o wyzwolenie spod panowania hiszpańskiego. Ich inicjatorem był Francisco de Miranda (1750–1816). Sukces na tym polu odniósł jednak dopiero jego następca, Simón Bolívar (1783–1830). Dzięki niemu 8 listopada 1823 r. Wenezuela wywalczyła pełną niepodległość. Tego dnia zajęto ostatni bastion korony hiszpańskiej na jej ziemiach – Puerto Cabello. Na kongresie w Angosturze (obecnie Ciudad Bolívar) w lutym 1819 r. proklamowano utworzenie republiki federacyjnej Wielka Kolumbia (Gran Colombia). W skład tego państwa wchodziły na początku terytoria dzisiejszej Kolumbii i Wenezueli. Później przyłączono do nich Panamę (1821 r.) i Ekwador (1822 r.). Ostatecznie po śmierci Bolívara federacja rozpadła się i w 1830 r. wyodrębnił się oddzielny kraj. Nastały rządy dyktatorów i okres wojen domowych. Wenezuelski system polityczny uległ demokratyzacji dopiero po śmierci prezydenta Juana Vicente Gómeza (1857–1935). Na początku XX w. odkryto na terytorium państwa wielkie złoża ropy. Dzięki temu pod koniec lat 20. Wenezuela stała się największym wydobywcą tego surowca w Ameryce Południowej, co spowodowało szybki wzrost gospodarczy. Sytuacja polityczna nie należała jednak do spokojnych i wciąż

dochodziło do zamachów stanu. W październiku 1958 r. Akcja Demokratyczna, Partia Społeczno-Chrześcijańska i Republikańska Unia Demokratyczna zawarły porozumienie w Punto Fijo (tzw. Pacto de Punto Fijo) mające na celu ustabilizowanie kraju pod wspólnymi rządami. Niestety, w sierpniu 1973 r. rozpoczął się kryzys naftowy, który wpłynął bardzo niekorzystnie także na wenezuelską gospodarkę. Gwałtowny wzrost cen i wprowadzone w jego wyniku reformy wywołały niezadowolenie szczególnie biedniejszej części społeczeństwa. Dochodziło często do zamieszek i demonstracji. W 1992 r. Hugo Chávez (1954–2013) przeprowadził nieudany zamach stanu, po którym został osadzony w więzieniu na 2 lata. Uwolnił go nowy prezydent Rafael Caldera Rodríguez (1916–2009). W 1998 r. w wyborach parlamentarnych zwyciężył Ruch Piątej Republiki założony przez socjalistę Cháveza, a on sam zasiadł w fotelu prezydenckim, zdobywając 6 grudnia 56,20 proc. głosów Wenezuelczyków. Sprawował ten urząd do swojej śmierci w dniu 5 marca 2013 r. Odsunięto go od władzy jedynie na 2 dni na skutek zamachu stanu w kwietniu 2002 r. Obecnie to południowoamerykańskie państwo znowu dotknął głęboki kryzys gospodarczy i polityczny, który sprawił, że ludzie ponownie wyszli na ulice w lutym 2014 r. Postawa rządu wobec demonstrantów pogorszyła wizerunek kraju na arenie międzynarodowej. Po ustaniu protestów i zamieszek rozpoczęto próby uleczenia sytuacji i obniżenia bardzo wysokiej inflacji.

KRÓLESTWO ROPY NAFTOWEJ W Wenezueli żyje powyżej 33 mln ludzi. Ponad połowę populacji stanowią Metysi, a kolejne 43 proc. – osoby rasy białej 

JESIEŃ-ZIMA 2015


10 DALEKIE PODRÓŻE

©©MINISTERIO DE TURISMO DE VENEZUELA (MINTUR)

SS Roraima leży na terytorium Wenezueli (85 proc.) oraz Gujany i Brazylii

©©MINISTERIO DE TURISMO DE VENEZUELA (MINTUR)

SS Niedostępne szczyty tepuyes są pełne niespodzianek i ukrytych tajemnic

pochodzące z Europy lub Bliskiego Wschodu. Pozostali mieszkańcy należą do rasy czarnej, są Indianami albo Azjatami. Według statystyk 79 proc. Wenezuelczyków to katolicy, a 13 proc. – protestanci. W latach 60. i 70. XX w. kraj zwano „Wenezuelą Saudyjską”, a to z uwagi na fakt, że był on wówczas znaczącym eksporterem ropy naftowej. Ta stabilna sytuacja gospodarki załamała się w kolejnej dekadzie, gdy konkurenci na rynku światowym – USA i Arabia Saudyjska – zaczęli produkować więcej tego surowca, którego ceny dzięki temu osiągnęły historycznie niski poziom. Wysokość PKB przypadająca na jednego mieszkańca bardzo się zmniejszyła. Pod koniec lutego 1989 r. nastąpił kryzys społeczny, znany pod nazwą Caracazo, a 5 lat później – bankowy. Wprowadzone w tym czasie reformy pogłębiły tylko dysproporcje między bogatymi a biednymi. Od tamtej pory niezadowolenie Wenezuelczyków z ich sytuacji ekonomicznej

JESIEŃ-ZIMA 2015

wciąż się nie zmniejsza. Co jakiś czas wybuchają protesty i strajki. Obecnie nadal podstawą gospodarki państwa jest eksport ropy naftowej – pod tym względem zajmuje ono 1. miejsce w obu Amerykach (przed Kanadą i Meksykiem) oraz 8. na świecie. Wydobywa się tutaj również gaz ziemny, węgiel, diamenty, złoto, boksyt, rudy żelaza, manganu, niklu i wolframu. Rolnictwo wytwarza tylko 5 proc. PKB. Uprawia się głównie trzcinę cukrową, pszenicę, kukurydzę, banany, kokosy, pomarańcze, ananasy, melony, ryż, maniok, ziemniaki, kawę, kakao, słoneczniki, bawełnę, agawę sizalową, soję warzywną, sezam indyjski, fasolę czy tytoń. Na Nizinie Orinoko i w Andach hoduje się bydło domowe, świnie, owce, kozy, konie i drób. Mimo iż Wenezuela nie znajdowała się nigdy wśród krajów najczęściej odwiedzanych przez podróżników, ten trend się zmienia. Główne ośrodki turystyczne to Mérida, wyspa Margarita i sąsiednia Coche,

stolica Caracas, archipelag Los Roques, parki narodowe – Sierra Nevada, Morrocoy, Mochima, Canaima, Los Médanos de Coro i El Guácharo, region Los Llanos, Amazonia czy delta rzeki Orinoko. Sieć komunikacyjna stale się rozwija. Przeważa transport samochodowy i lotniczy (w państwie istnieje ok. 360 lotnisk, z czego 11 ma status międzynarodowych) oraz żegluga śródlądowa na Orinoko i jej dopływach. Trwający ostatnio proces rozbudowy i unowocześniania infrastruktury nie przeszkadza w zwiedzaniu Wenezueli, szczególnie że do jednej z jej największych atrakcji, płaskich wierzchołków tepuyes, dociera się samolotem.

TAJEMNICZE SZCZYTY Tepuyes, czyli osobliwe formacje skalne charakterystyczne dla Wyżyny Gujańskiej, nazywane górami stołowymi, wznoszą się jak wieże na 1000 m nad nieprzeniknione selwy porastające tutejszą Gran Sabanę (Wielką Sawannę). Stanowią pozostałość


11

©©MINISTERIO DE TURISMO DE VENEZUELA (MINTUR)

SS Park Narodowy Canaima zachwyca licznymi malowniczymi wodospadami

płaskowyżu z prekambryjskiego piaskowca, gór – Roraimę (2810 m n.p.m.), która zaktóry pokrywał granitową płytę położoną pomiędzy dorzeczem Amazonki i Orinoko. inspirowała brytyjskiego pisarza Artura Piaskowcowe skały ulegały stopniowej erozji Conana Doyle’a (1859–1930). W swojej poi tak powstały samotne szczyty, które niczym wieści przygodowej z 1912 r. pt. Zaginiony baszty strzegą okolicy. świat przedstawił on ukrytą przed ludźmi Przez większą część roku tepuyes za- krainę zamieszkaną przez prehistoryczne słaniają chmury. Takie warunki sprzyjają zwierzęta. Niektóre szczyty są tu tak niedoutrzymaniu stałego poziomu wilgotności stępne, że pomysł twórcy postaci Sherlocka i zacienienia. Strome, prawie pionowe Holmesa wcale nie wydaje się zbytnio szaściany utrudniają ludziom dostęp na wierz- lony. W lutym 2012 r. wyprawa naukowochołki, co powoduje, że znaczna ich liczba -eksploracyjna pod przewodnictwem Michała wciąż nie została zbadana. Ten właśnie Kochańczyka (ur. 1950 r.) dotarła na wierzfakt najbardziej fascynuje przybyszów, od- chołek dotąd niezdobytej góry Tramen Tepui wiedzających jedną z najpopularniejszych (2726 m n.p.m.) leżącej niedaleko grani-

cy z Gujaną. Odkryto wtedy trzy nieznane wcześniej gatunki motyli oraz endemiczny gatunek ropuchy. Niezwykła kraina płaskich niczym stół formacji, zwana też „wyspami na niebie”, stanowi fragment prakontynentu Gondwana, czyli jeden z najstarszych regionów naszej planety. Ten swoisty zaginiony świat ekscytuje każdego podróżnika kochającego bliskie spotkania z dziewiczą naturą. W Wenezueli najwięcej tepuyes znajdziemy w olbrzymim Parku Narodowym Canaima (30 tys. km² powierzchni, czyli tyle, ile cała Belgia!), wpisanym w 1994 r. na Listę Światowego Dziedzictwa 

JESIEŃ-ZIMA 2015


12 DALEKIE PODRÓŻE

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Młody tragarz z plemienia Pemón

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Obóz rozbity na noc na półce skalnej w drodze na szczyt Auyantepui

Ludzkości UNESCO. Jego atrakcją jest także ogromna liczba wodospadów. Do najsłynniejszych z nich należą Salto Ángel, Salto El Sapo, Salto Cuquenán, Salto del Yuri, Salto Kamá czy Salto Aponwao.

SUKCES POLSKIEJ WYPRAWY Za najbardziej znany symbol Wenezueli uchodzi wspomniany wodospad Salto Ángel, najwyższy na świecie (aż 979-metrowy!). Odkrył go w listopadzie 1933 r. amerykański lotnik James Crawford Angel (1899–1956), gdy przelatywał awionetką nad wyżyną Gran Sabana i szczytem Auyantepui (Auyantepuy – 2535 m n.p.m.), największą pod względem powierzchni górą stołową w kraju (ok. 700 km2). W marcu i kwietniu 2013 r. miałam przyjemność uczestniczyć w pierwszej polskiej wyprawie, której główny cel stanowił zjazd na linach z pionowej granitowej ściany (tzw. rappeling) wzdłuż tego właśnie wodospadu. Razem z Agnieszką Grudowską z Warszawy i Piotrem Sudołem ze Szczecina odbyliśmy podróż Aqua Story – u źródeł nadwody. Zjechać z Auyantepui można tylko w porze suchej, w marcu i kwietniu. Takich projektów organizuje się rocznie ok. 10–12, co czyni to przedsięwzięcie dość wyjątkowym. Krawędź Salto Ángel jest też w tym samym czasie dostępna dla amatorów BASE jumpingu, którzy opisują swoje doświadczenie jako 8 dni wspinania – 50 sekund swobodnego lotu. Taka wyprawa obejmuje nie tylko dwudniowy zjazd ze ściany połączony z noclegiem na półce skalnej (na szczęście, nikt z naszego 9-osobowego zespołu nie lunatykował). Składa się na nią przede wszystkim trwający 8 dni wymagający trekking z 20-kilogramowym plecakiem na maksymalną wysokość 2500 m n.p.m. Była to niezwykła wędrówka do świata dziewiczych gór stoło-

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Podczas zjazdu na linie z Salto Ángel można podziwiać cudowne widoki

wych i do źródeł krystalicznie czystej wody. Ekscytującemu obcowaniu z niesamowitą naturą towarzyszyła walka ze zmęczeniem i spadkiem motywacji. Oczywiście, do tego cudu wenezuelskiej ziemi można wybrać się także bez tak ekstremalnych planów. Najlepiej polecieć najpierw do malowniczej Canaimy, małej osady z lotniskiem położonej w Parku Narodowym Canaima. Stąd pod wodospad dostaniemy się na kilka sposobów, m.in. awionetką (to wyjście dla osób mających mało czasu, ale dysponujących większym budżetem) lub łodzią – po rejsie rzeką Churún (dopływ Caroní) trzeba wspiąć się na górę o własnych siłach. Wycieczka kończy się orzeźwiającą kąpielą.

WEDŁUG PRAW NATURY Podczas wyprawy na szczyt Auyantepui, z którego spada Salto Ángel, towarzyszyli nam jako tragarze chłopcy z grupy etnicznej Pemón. Mówi się, że tylko z tymi rdzennymi mieszkańcami ziem położonych na gra-

nicy Wenezueli z Gujaną i Brazylią powinno odbyć się trekking po Parku Narodowym Canaima. Cały obszar Gran Sabany należy właśnie do tych Indian, którzy zajmują go zgodnie z prawem. Dzielą się oni na trzy główne grupy: na południu mieszkają Taurepan, w centrum – Kamarakoto, a na północy – Arekuna. Nazwa Pemón oznacza „ludzie”. Przedstawiciele tej grupy etnicznej żyją w zgodzie z przyrodą i wielbią dwa główne bóstwa Canaimę (Kanaimę) i Makunaimę. Pierwsze odpowiedzialne jest za choroby, nieszczęścia i śmierć, drugie natomiast – za opiekę nad ludem. Bogom pomagają duchy lasu, np. ukąszenie pająka może być wytłumaczone jako działanie takiej istoty na polecenie Canaimy. Indianie polują na tapiry i mrówkojady oraz łowią ryby za pomocą patyka ze sznurkiem. Często używają rośliny barbasco, z której po rozgnieceniu wydziela się trujący sok. Gdy wrzuci się ją do wody, ryby wypływają otumanione na powierzchnię i dość łatwo wtedy je złapać.


13

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Auyantepui (2535 m n.p.m.) w języku pemón oznacza „Górę Diabła”

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Zjazd na linach wzdłuż wodospadu

na pewno spotka tych niezwykle przyjaźnie nastawionych do turystów Indian.

W KRAINIE NAD RZEKĄ

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Dzieci Indian Pemón mieszkających w bazie niedaleko Salto Ángel

Pemón posługują się swoim własnym językiem (z rodziny karaibskiej), w którym nowe słowa są zapożyczane z hiszpańskiego. Dobrym przykładem będzie tu wyraz „drzwi”. W indiańskich

domach brak tego elementu, dlatego też nie było potrzeby utworzenia takiego określenia. Po wyżynie miejscowi poruszają się łodziami curiara. Każdy, kto zawita do Parku Narodowego Canaima,

Delta Orinoko zajmuje powierzchnię ponad 40 tys. km2 i jest drugą co do wielkości po amazońskiej deltą rzeczną w Ameryce Południowej. Ten rejon uchodzi za jeden z najbardziej dziewiczych obszarów na ziemi. Oprócz 110-tysięcznego miasta Tucupita, stolicy stanu Delta Amacuro, całkowicie pokrywają go mokradła, lasy tropikalne i mangrowe oraz liczne kanały. Żyją tutaj Indianie Warao (co znaczy „Ludzie Łodzi”), rdzenna ludność tych terenów. Podobno ich dzieci zanim nauczą się dobrze chodzić, potrafią już wiosłować. Nietrudno w to uwierzyć, kiedy widzi się trzylatki pływające po rzece pod opieką niewiele starszego rodzeństwa. Większość przedstawicieli tego ludu prowadzi tryb życia taki sam jak ich przodkowie. Mieszkają oni na skraju 

JESIEŃ-ZIMA 2015


14 DALEKIE PODRÓŻE

©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE

SS Wyjce rude żyją wzdłuż brzegów Orinoko

©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE

SS Domy wzniesione nad wodą na palach (palafitos) w Delcie Orinoko

©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE

©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE

SS Chłopiec Warao sprzedający rękodzieło

SS Warao to język izolowany, nie wykazujący pokrewieństwa z żadnym innym

tropikalnych lasów w domkach ustawionych na palach (palafitos). W Delcie Orinoko żyje ok. 40 tys. Warao, którzy stanowią drugą pod względem liczebności społeczność indiańską w kraju (po Wayúu). Niewielu z nich zna dobrze język hiszpański. Sam region ujścia rzeki do oceanu zachwyca różnorodnością fauny. Spotkamy tutaj w ich naturalnym środowisku jaguary, pumy, oceloty, wyjce, kapibary wielkie, paki nizinne, świnki morskie, różowe delfiny (inie), wydry oraz liczne gatunki ptaków, m.in. ary, tukany, czaple, jastrzębie, orły i kolibry. Oprócz tego występują w tym regionie rozmaite gady, płazy i ryby, w tym anakondy, boa dusiciele, węże koralowe, żmije, iguany, kajmany, żółwie, płaszczki czy piranie. Kobiety Warao znane są z plecenia koszy i hamaków z włókien palmy moriche (maurycji pogiętej). Dieta Indian składa się głównie z tego, co złowią w Orinoko i upolują w okolicznych lasach – ptaków i małych ssaków (unikają zabijania większych zwierząt, bo wierzą, że płynie w nich bratnia krew). W lecie spożywają również kraby. Poza tym uprawiają oni ocumo chino (kolokazję jadalną), banany, ma-

niok i kukurydzę. Ze wspomnianej palmy moriche wyrabia się także rodzaj chleba oraz wydobywa bogate w białko larwy. Warao uważają śmierć za coś zupełnie naturalnego. Przez lata nauczyli się, że życie polega właśnie na przemijaniu. Dzieci rodzą się, aby kiedyś umrzeć, czasem zdarza się to wcześniej. Kiedy w ich kręgu rozprzestrzenia się choroba, winią za to zwykle złe duchy. W wioskach panują przeważnie nie najlepsze warunki higieniczne, szpitale i przychodnie znajdują się daleko, brakuje lekarzy. Dlatego epidemie cholery czy gruźlicy nie są wśród Indian rzadkością. Chorzy nie mają też w zwyczaju zgłaszać się na badania lub leczenie. Warto zatem przed wizytą w okolicy Orinoko profilaktycznie zaszczepić się przeciw żółtej febrze, tężcowi, durowi brzusznemu, wirusowemu zapaleniu wątroby i zastosować leki przeciwmalaryczne.

JESIEŃ-ZIMA 2015

PIĘKNO NIEJEDNO MA IMIĘ Wspaniałość przyrody Wenezueli może się równać z urokiem niejednej Wenezuelki, choć nie każdą z nich urodą obdarzyła matka natura. W Ameryce Południowej organizuje

się setki konkursów piękności, ale doskonałe ciała ich uczestniczek bywają często efektem pracy chirurga. Większość Latynosek marzy o tym, aby wyglądać idealnie. Kiedy dziewczynka kończy 15 lat i obchodzi święto quinceañera, które symbolizuje w krajach latynoamerykańskich jej wejście w dorosłość, nierzadko w prezencie od rodziców dostaje… korektę nosa czy powiększenie piersi. Od ponad 20 lat w Wenezueli istnieją specjalne szkoły przygotowujące do roli kandydatki na miss. Posyła się do nich już pięciolatki. Uczennice chodzą na zajęcia jogi, baletu, pod okiem eksperta uczą się ładnie poruszać, a nawet robić makijaż. Jedno jest pewne, w tym państwie nie potrzeba obrabiać zdjęć do magazynów, tu upiększa się kobiety przy użyciu skalpela i botoksu. Do najbardziej opłacalnych zawodów należy chirurg plastyczny i wstąpienie na tę ścieżkę kariery stanowi klucz do finansowego sukcesu. Podczas pobytu w Caracas moje zaskoczenie wywołały manekiny na wystawach, które miały biusty w naprawdę imponujących rozmiarach. Spotykane przeze mnie na ulicach Wenezuelki wyglą-


15 dały niezmiernie atrakcyjnie. Co ciekawe, María Eugenia Bellorín, reprezentująca prorządową partię Podemos, wystąpiła w 2007 r. z pomysłem utworzenia funduszu socjalnego przeznaczonego na finansowanie operacji plastycznych dla najbiedniejszych kobiet. Mówi się, że mieszkanki Wenezueli wydają 30 proc. swojego budżetu na implanty, ponieważ wierzą, iż branie udziału w konkursach miss to nie zabawa, lecz zawód, który wymaga ciężkiej pracy tak samej kandydatki, jak i chirurgów oraz innych specjalistów od medycyny estetycznej. Trudno się dziwić takiemu podejściu, gdy weźmie się pod uwagę, jak wielu obywateli kraju żyje w nędzy i nie może liczyć na poprawę swojej sytuacji.

WŚRÓD MIEJSCOWYCH Przed podróżą w te strony warto poznać jeden pomocny wyraz chévere, oznaczający po prostu „super”. Dobrze go używać często, przyda się nie tylko podczas zakupów, ale też na szlaku. Jeśli podziękujecie miejscowym słowami gracias, chévere, na pewno ich zaskoczycie i ucieszycie. Wenezuelczycy to ludzie o pogodnym usposobieniu, uśmiechnięci, otwarci i bardzo towarzyscy. Szybko nawiążemy z nimi kontakt, oni także chętnie zagadują przybyszów i wydają się nie przejmować codziennymi problemami. Tutejsze społeczeństwo jest dość zróżnicowane.

©©TELEMUNDO.COM

SS Tytuł Miss Venezuela 2015 otrzymała Mariam Habach ze stanu Lara

W Caracas zobaczymy nowoczesną młodzież naśladującą wzorce z USA. Na wenezuelskiej sawannie, w regionie Los Llanos, napotkamy kowbojów wypasających bydło. W Parku Narodowym Canaima poznamy wspomnianych Indian Pemón, a w dorzeczu Amazonki natkniemy się na lud Yanomami. Ważną częścią życia Wenezuelczyków są znane również w Polsce telenowele. Co więcej, branża serialowa przenika się z muzyczną: piosenkarki zostają bohaterkami telewizyjnych romansów, a aktorzy śpiewają w teledyskach. Nieraz to umiłowanie świata z oper mydlanych przenosi

się na rzeczywistość. Mężczyźni uwielbiają tu piękne kobiety i często dają się ponieść swojemu namiętnemu temperamentowi, nie zważając zupełnie na stan cywilny… Nie da się zaprzeczyć, że Wenezuela to raj zarówno dla osób szukających przygód, jak i turystów chcących wypocząć. Ten kraj nazywa się też „księżniczką Ameryki Południowej”. Warto jednak samemu sprawdzić, czy aby na pewno zasługuje na to miano. Podobno urodą potrafi zachwycić każdego, nawet najbardziej wybrednego, podróżnika. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


16 DALEKIE PODRÓŻE

JAMAJKA,

CZYLI NIE TYLKO RUM, REGGAE I ALL INCLUSIVE JERZY PAWLETA

<< Gdy zamkniemy oczy i wyobrazimy sobie Jamajkę, zobaczymy słońce, białe plaże, krystalicznie czystą błękitną wodę Morza Karaibskiego, palmy i rozbawionych ludzi. Oprócz tego przyjdą nam na myśl muzyka reggae, Bob Marley, rum i egzotyczne drinki. Niektórzy z nas na pewno też przypomną sobie historię jamajskich bobsleistów startujących na XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Calgary w 1988 r. czy sześciokrotnego mistrza olimpijskiego Usaina Bolta. To jednak nie wszystko, z czego słynie ta piękna wyspa. >> JESIEŃ-ZIMA 2015


17

S

am miałem niezwykłą przyjemność skonfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością. Jamajka nie zaskoczyła mnie temperaturą, gdyż ta cały rok utrzymuje się w tych stronach na podobnym poziomie, oscyluje w granicach 25–30°C. Zdziwił mnie natomiast fakt, że mimo tego występują tu sezony turystyczne. Pora deszczowa (od maja do października), obja-

©©UNIQUE VACATIONS (UK) LTD. IMAGE BANK

SS Strefa z basenami w resorcie Sandals Royal Caribbean w Montego Bay

wiająca się zazwyczaj krótką ulewą w godzinach wieczornych, na tyle zniechęca zagranicznych gości, iż we wrześniu bez problemu znajdziemy nocleg w hotelu i stolik w restauracji czy pod plażowym parasolem, choć przecież nie pada codziennie, a chmury, które nagle pojawiają się na horyzoncie, wyglądają fantastycznie. Chyba największą niespodzianką

była dla mnie miejscowa infrastruktura przeznaczona dla turystów. Ogromna liczba i różnorodność hoteli i pensjonatów oraz wysoka jakość ich usług naprawdę zdumiewają. Ostatnie dni na wyspie spędziłem w Sandals Royal Caribbean w Montego Bay. Klasa obiektu, należącego do sieci luksusowych resortów Sandals działającej 

JESIEŃ-ZIMA 2015


18 DALEKIE PODRÓŻE

©©JERZY PAWLETA

©©JERZY PAWLETA

SS Wymarzona na romantyczne spacery urocza Siedmiomilowa Plaża w Negril

SS Jamajski muzyk reggae z gitarą na plaży

niemal w całym regionie Morza Karaibskiego, przeszła moje wszelkie oczekiwania. Oprócz malowniczego położenia nad wspaniałymi plażami i spokojnymi turkusowymi wodami, ten rozległy ośrodek wypoczynkowy szczyci się niezmiernie szeroką ofertą rozmaitych form spędzania wolnego czasu i usług w wersji all inclusive. Popływamy tutaj w błękitnych lagunach lub kilku basenach, ponurkujemy wśród raf koralowych, także z maską i rurką, wybierzemy się w rejs jachtem albo na wycieczkę kajakiem bądź po prostu wypoczniemy na łożach z baldachimem stojących tuż nad samym brzegiem. Na lądzie, na białym piasku wybrzeża i w hotelowych ogrodach, czeka na nas wiele propozycji bardziej towarzyskich rozrywek: od siatkówki plażowej czy egzotycznego dla nas krykieta przez zupełnie nieznane mi gry plenerowe po klasyczny bilard. Korzystać możemy ze spa, wielu stanowisk do masażu

wych wolno stojących białych pawilonów z drewna, dotarliśmy po zmroku. W strefie podrównikowej dzień trwa zawsze od godziny 6.00 do 18.00. Na granicy morskiego brzegu i hotelu, pośród bujnej zieleni, znajduje się niepozorny okrągły bar. Nielicznym gościom ciemnoskóry barman serwuje tropikalne drinki. Dajemy namówić się na marleya. Napój ma trzy warstwy w kolorach rastafarian: zielonym, żółtym i czerwonym. Barman zapala drink od góry i przez słomkę opróżniamy cały kieliszek naraz. Witaj Jamajko! Poranek przynosi wspaniałą pogodę. Dzień rozpoczynam od długiej kąpieli. Woda jest spokojna, pływa się świetnie. Z morza podziwiam łodzie rybackie i turystyczne (z przezroczystym dnem umożliwiającym obserwowanie stworzeń morskich i rafy koralowej) oraz niską zabudowę resortów usytuowanych pośród bujnej zieleni. Podglądam krągłe czarno-

lub relaksu. W pięciu barach spróbujemy egzotycznych drinków, a na tarasie przy plaży zjemy potrawy regionalne i dania kuchni świata. Największą popularnością cieszy się restauracja tajska Royal Thai, usytuowana na małej wysepce z basenem, nad którym odbywają się imprezy. Dodam jeszcze, że mój pokój wyposażono w dwie wanny, a z jednej z nich, ustawionej niemal na trawniku, rozpościerał się cudowny widok na morze.

PORANEK W RAJU Mimo wszelkich udogodnień warto opuścić teren hotelowego kompleksu i poznać bliżej wyspę. Niewielka Jamajka (10 991 km²) ma niezmiernie dużo do zaoferowania. Szczególnie urzekające jest jej piękne wybrzeże. Ja zacząłem zwiedzanie od Siedmiomilowej Plaży w Negril. Do postkolonialnego resortu Rondel Village, na który składa się kilka komforto-

TT Położone na wybrzeżu knajpki zapraszają na świeże i smaczne potrawy

TT Stoisko z pamiątkami nad brzegiem morza ©©JERZY PAWLETA

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE


19

©©JERZY PAWLETA

©©JERZY PAWLETA

SS Najpopularniejsze kolory na Jamajce

SS Lokalne restauracje charakteryzują się niezmiernie barwnym wystrojem

skóre kobiety rozstawiające pod palmami swoje stoły do masażu, muskularnych młodzieńców świadczących usługi dla turystów i pojawiających się pierwszych sprzedawców pamiątek. Gdy wychodzę na brzeg, zostaję zagadnięty przez jednego z nich. Oferuje swoją muzykę reggae na płycie CD. Żeby namówić mnie do zakupu, zaczyna śpiewać chrapliwym głosem którąś z piosenek. Na szczęście, mam ze sobą kamerę. Płytę – oczywiście – muszę kupić. Po krótkim targowaniu się schodzimy ostatecznie do 5 dolarów amerykańskich, które są tu równoprawną walutą z dolarami jamajskimi. Śniadanie serwowane w postkolonialnej restauracji z widokiem na morze smakuje wyśmienicie. Zamawiam tutejszy przysmak, czyli ackee and saltfish. Pod tą nazwą kryje się smażony solony dorsz (wcześniej moczy się go przez całą noc) z dodatkami. Najważniejszym jest – oczy-

wiście – sprowadzony na Karaiby przed trzema wiekami z Afryki Zachodniej owoc ackee (bligia pospolita, Blighia sapida), zupełnie nieznany w Europie. Oprócz niego używa się cebuli, papryki, pomidorów i przypraw, a także boczku. Nie wszystkim turystom ta klasyczna jamajska potrawa smakuje. Ja jednak po tym, jak spróbowałem jej po raz pierwszy, zawsze starałem się jadać ją na śniadanie. Warto dodać, że niewłaściwie przyrządzony owoc ackee może być trujący.

TT Studnia Blue Hole Mineral Spring

SKOK NA MIARĘ MISTRZA Wyruszamy w drogę. Mijamy codzienny targ w Negril, łodzie rybackie zacumowane przy brzegach rzeki wpadającej do morza, senne miasteczko o trochę chaotycznej zabudowie. Poza jego centrum znajdują się liczne resorty, knajpki i kluby. Odwiedzamy madame Jackie Lewis, właścicielkę dosyć niezwykłego pensjo-

natu Jackie’s on the Reef, usytuowanego na twardym jak skała koralowym nabrzeżu. Okazały kamienny dom mieści kilka obszernych pokoi, z których jeden wyróżnia się niewiarygodnych wręcz rozmiarów baldachimem. Gospodyni oferuje orientalne zabiegi lecznicze i kosmetyczne (co ciekawe, wyłącznie singlom), w związku z czym pomieszczenia pełne są osobliwych rekwizytów. W wolno stojących pawilonach, wokół których krzątają się pracownicy tego kompleksu, goście korzystają z masaży lub po prostu się relaksują. Niektóre z nich to jednopokojowe bungalowy z łazienką pod gołym niebem. Jedziemy dalej krętymi drogami wnętrza lądu. Zapuszczamy się w głąb wyspy, między okoliczne wzgórza. Mijamy wspaniałe prywatne posiadłości i raczej ubogie wioski. Otaczająca nas przyroda jest niesamowicie bujna. Nasz cel stanowi Blue Hole Mineral Spring koło Negril 

TT Jamajczycy uwielbiają spędzać czas w barach przy grze w domino ©©JERZY PAWLETA

©©JERZY PAWLETA

JESIEŃ-ZIMA 2015


20 DALEKIE PODRÓŻE ne do ryzyka osoby mogą zrelaksować się w położonym niedaleko basenie lub podczas gry w domino z niezmiernie sympatycznymi Jamajczykami w lokalnym barze. Jak się okazało, skoki do wody były tematem przewodnim tego dnia pobytu na Jamajce. Wyprawę zakończyliśmy w Rick’s Café w Negril. Podczas spaceru po plaży czy samym miasteczku odnosi się wrażenie, że nie ma tutaj zbyt wielu turystów, dopiero w okolicy słynnego lokalu przekonujemy się, że to nieprawda. Takich tłumów dawno nie widziałem. Dlaczego wszyscy ściągają wieczorem do Rick’s Café? Wymienić można kilka powodów, m.in. oglądanie malowniczego zachodu słońca czy popisów amatorów mocnych wrażeń, którzy skaczą z przybrzeżnych klifów West End, z wysokości kilku lub kilkunastu metrów, do wzburzonego morza pomiędzy skałami. Odważnych nie brakuje. Na dole asekuruje ich łódź ratunkowa. Pozostali świetnie bawią się na górze. W towarzystwie brylują amerykańskie dziewczyny w skąpych strojach kąpielowych i atrakcyjnie umięśnieni czarnoskórzy Jamajczycy. Zespół reggae gra też swoje piosenki, ale głównie prezentuje utwory Boba Marleya (1945–1981), które zebrani odśpiewują wspólnie. Gdy słońce chowa się za horyzontem, rozlega się głośny okrzyk i niemal wszyscy, włącznie z nami, opuszczają kafejkę. Kolację jemy w równie gwarnej sąsiedniej restauracji usytuowanej nad samym klifem. Czeka w niej na nas kolejny miejscowy przysmak – jerk chicken, czyli kurczak przyrządzony w bardzo spe©©JAMAICA TOURIST BOARD cyficzny sposób. Maroni, potomkowie zbieSS Spektakularne skoki z wysokich klifów West End w Rick’s Café w Negril głych czarnych niewolników ukrywających – naturalna studnia o średnicy kilku metrów uchodzą skoki z krawędzi do otworu się w regionie karaibskim, wynaleźli metowydrążona w poszarpanej skale, na dnie o ok. 10-metrowej głębokości. Co odważ- dę bezdymnej konserwacji mięsa w glinie. której tryska źródło krystalicznie czystej niejsi wspinają się na wysokie drzewo Stosowali ją po to, aby nie zdradzać swowody o właściwościach leczniczych. Za rosnące w pobliżu i spadając, wykonują ich kryjówek. Dzisiaj dania w stylu jerk, największą atrakcję tego miejsca, oprócz przeróżne ewolucje. To rozrywka tylko przygotowywane również z wieprzowiny kąpieli i zdrowotnych okładów z błota, dla największych śmiałków. Mniej skłon- czy ryby, stanowią obowiązkowy punkt na liście każdego smakosza przybywająceTT Rick’s Café otworzył w kwietniu 1974 r. Richard Hershman go na Jamajkę. Wyjątkowy pierwszy dzień ©©JERZY PAWLETA wizyty na wyspie kończymy także butelką lokalnego piwa. Warto wspomnieć, że południowo- w s c h o d n i o b s z a r k ra j u z a m i e s z k i wany przez maronów i związany z ich kulturą, czyli Góry Błękitne (Blue Mountains) i pobliskie pasmo John Crow (John Crow Mountains), wpisano w 2015 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. To prestiżowe wyróżnienie otwiera nowe możliwości turystycznego rozwoju rejonu, obejmujące organizowanie wypraw trekkingowych, raftingu bądź nawet wycieczek po historycznych

JESIEŃ-ZIMA 2015


21 strefach powojskowych. Trasa Nanny Town Heritage Route prowadzi wzdłuż marońskich szlaków, kryjówek i osad. Gęste tropikalne lasy zapewniały maronom wszystko, czego potrzebowali do przetrwania, dlatego kulturowo silnie zrośli się z górami. Wciąż można to dostrzec w obrzędach religijnych, tradycyjnej medycynie i tańcach ich potomków. W tym regionie znajdziemy mnóstwo endemicznych gatunków flory, zwłaszcza porostów, mchów i niektórych roślin kwiatowych. Tereny Parku Narodowego Gór Błękitnych i Johna Crowa (Blue and John Crow Mountains National Park) za czasów prekolumbijskich zasiedlali też Tainowie, rdzenny lud uważany za całkowicie wymarły. Według najnowszych badań jednak obecni mieszkańcy wysp karaibskich w znacznej mierze wywodzą się właśnie od tych Indian.

SPOTKANIE Z KROKODYLAMI Kolejnego dnia wybieramy się nad Rzekę Czarną (Black River). Na Jamajce żyje niewiele dużych dzikich zwierząt, dlatego spotkanie z krokodylami amerykańskimi jest tu czymś wyjątkowym. Żeby je wypatrzeć, potrzeba nieco szczęścia. My mamy go w nadmiarze. W trakcie czekania na łódź zauważamy, jak z wody wynurzają się najpierw ślepia, a po chwili cały

©©JAMAICA TOURIST BOARD

SS Widok na pasmo Gór Błękitnych porośnięte m.in. paprociami drzewiastymi

łeb ogromnego gada. Ostrzeżenia przewodnika, aby nie zbliżać się do nabrzeża, okazują się niebezpodstawne. Krokodyl na naszych oczach gwałtownie i z głośnym pluskiem rzuca się na niewidocz-

ną dla nas ofiarę. Podekscytowani ruszamy wielką łodzią motorową w górę nieuregulowanej rzeki, która wije się leniwie przez niemal 55 km pośród fantastycznych lasów namorzynowych. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


22 DALEKIE PODRÓŻE Korzenie drzew wyglądają jak nogi tysięcy pająków wodnych. W przybrzeżnych trawach i krzewach kryją się niezliczone ilości ptaków. Występuje tutaj ponad 100 ich gatunków (w tym długoszpony, czaple i rybołowy). Nad nami krąży duży drapieżnik. Rzeka zmienia kolor z czarnego na jasnobrunatny. Miejscowi żartobliwie nazywają ją Michael Jackson River. Na odmienną barwę wpływa rodzaj dna i butwiejących na nim roślin oraz bagienne środowisko. Sama woda jest krystalicznie czysta. Wypatrujemy kolejnych krokodyli. Niespodziewanie spośród bujnej zieleni wynurzają się znane nam już oczy. Tym razem pojawia się młody osobnik. Pokazuje tylko pysk i bezgłośnie znika pod powierzchnią. Następnego dostrzega nasz przewodnik, gdy gad leniwie wyleguje się na wielkim konarze wystającym z rzeki. Ogromny i piękny krokodyl zupełnie nas ignoruje. Mimo iż podpływamy całkiem blisko, nawet nie otwiera oka. Leży z szeroko otwartą paszczą, ukazując imponujące uzębienie. Przewodnik ochlapuje go wodą i olbrzym uprzejmie zamyka pysk. Wracamy ukontentowani. Po drodze wsłuchujemy się w opowieści naszego opiekuna i podziwiamy niezwykłą równikową roślinność. To nie koniec dzisiejszej wyprawy. Tym razem poruszamy się po lądzie. Krajobraz szybko się zmienia: z nadmorskiego przechodzi najpierw w bujny tropikalny, a po chwili przekształca się w zupełnie suchy i surowy. Przekraczamy góry, aby dotrzeć na południowe wybrzeże. Tutejszy niewielki, choć bardzo urokliwy resort Jakes Treasure Beach wita nas wiejsko-kolonialną architekturą i starym fordem prefectem z 1941 r. Zostaję zakwaterowany w domku stojącym nad samym brzegiem burzliwego w tej okolicy morza. Salon mieści się na jego dachu, wielkie łoże z baldachimem wychodzi wprost na drewniany taras, a łazienka z prysznicem i wanną usytuowane są na zewnątrz budynku. Widok z samej wanny też jest wspaniały. Urzeka pięknem zwłaszcza w nocy, gdy gwiazdy migoczą nad głową, a księżyc rozświetla srebrzyście morskie fale. Zanim jednak mogłem go podziwiać, usiedliśmy do znakomitej kolacji złożonej ze świeżych owoców morza i lokalnych ryb. W tym rejonie warto odwiedzić także odległy o mniej więcej pół godziny rejsu łodzią Pelican Bar. Lokal wzniesiony na palach z dala od brzegu zbudował i prowadzi jego właściciel.

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE

SS Z miasteczka Black River wyruszają łodzie na tzw. Black River Safari

©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE

SS Rzeka Czarna to dom ponad 400 ogromnych krokodyli amerykańskich

RUM I WODOSPADY Nieco inne atrakcje czekają nas następnego dnia. Najpierw składamy wizytę w najstarszej na wyspie destylarni rumu Appleton Estate, która działa od 1749 r. Nie można być na Jamajce

i nie skosztować dumy tego kraju. Ten trunek ma niezmiernie ciekawą historię. Dość wspomnieć, że na początku był jedynie produktem ubocznym przy wytwarzaniu cukru. Duże wrażenie robią hale, gdzie leżakują setki ogrom-

TT Historyczna destylarnia rumu Appleton Estate leży w dolinie Nassau ©©MAGAZYN ALL INCLUSIVE


23 czy kokosowy. Przy opuszczaniu destylarni robimy – oczywiście – niezbędne zakupy. Po zwiedzaniu czas na przygodę. Jedziemy w kierunku gór. Dzięki szczególnemu mikroklimatowi rozwinęły się w tym rejonie bujne lasy deszczowe. Mijamy zielone pola, farmy bydła i stadniny koni. To nieomylny znak, że zbliżamy się do wodospadów YS (YS Falls). Przesiadamy się na traktor z przyczepą i po chwili trafiamy do prawdziwie magicznego miejsca. Spomiędzy gęstej zieleni wyłaniają się kaskady wzburzonej wody. Wodospady tworzą naturalne baseny, rozlewiska i przesmyki na kilku piętrach. Ten cud natury w sposób niemal nienaruszający jego pierwotnego stanu przystosowano do uprawiania sportu i rekreacji. Najodważniejsi mogą zjechać ze szczytu YS na długiej stalowej linie do samych podnóży. Skoczymy tu również do wody z wysokiego brzegu, trzymając się liany niczym Tarzan, oraz przeprawimy się kamiennymi krawędziami na drugą stronę kaskad, żeby opadające z hukiem strugi wymasowały nam całe ciało. Na równo przyciętych trawnikach u dołu wodospadów powstały miejsca przeznaczone do urządzenia pikniku, niewielka restauracja i sklep z pamiątkami.

TURYSTYCZNE NOWINKI

©©JERZY PAWLETA

SS Wodospady YS można także podziwiać podczas zjazdu nad nimi na tyrolce

nych bek z rumem, w tym również tym najstarszym, gdyż ten dojrzewa właśnie wyłącznie w beczkach. Alkohol rozlany do butelek już nie nabiera wieku. Odwiedziny w Appleton Estate kończy oczekiwana degustacja. Okazuje

się, że oprócz podziału na roczniki, rozpoznawane przez znawców także po kolorze (młode są jasne i ciemnieją z wiekiem), trunek klasyfikuje się też ze względu na gatunki. Wśród nich wyróżnia się nawet takie jak czekoladowy

TT Niezapomniane wrażenia gwarantuje pływanie w morzu z delfinami ©©UNIQUE VACATIONS (UK) LTD. IMAGE BANK

Wreszcie docieramy do turystycznego Montego Bay pełnego białych plaż. Zatrzymujemy się we wspomnianym Sandals Royal Carribean, resorcie szczycącym się tym, że znajduje się w rękach krajowego zarządu i pracują w nim niemal wyłącznie Jamajczycy. W tym samym czasie w nieodległym Montego Bay Convention Centre (MBCC) odbywają się w dniach 20–22 września największe na Jamajce, 25. targi turystyczne Jamaica Product Exchange (JAPEX) 2015. Przyciągają one wystawców z całego kraju i gości ze świata, którzy zainteresowani są nawiązaniem współpracy z lokalnymi firmami. Przedstawiciele branży mogą zapoznać się z mnóstwem ofert z tutejszego rynku. Wiele z nich to nowości zaskakujące pomysłowością, takie jak choćby uniform do kontaktu i pływania z delfinami. Delfinaria stanowią zresztą oczko w głowie jamajskiej turystyki. Z tymi niesamowicie inteligentnymi ssakami pobawimy się tu nie w basenie, ale w morzu. Pogłaszczemy też rekiny, które prezentują pokaz siły i sprawności. Najbardziej podoba mi się jednak nakierowanie na rozwój regionalnych 

JESIEŃ-ZIMA 2015


24 DALEKIE PODRÓŻE

©©UNIQUE VACATIONS (UK) LTD. IMAGE BANK

SS Dunn’s River Falls koło Ocho Rios, skok z liany do naturalnych basenów

cją do stworzenia na pobliskiej górze Mystic (Mystic Mountain) toru bobslejowego w lesie deszczowym. Wielką sławę przyniósł regionowi brytyjski agent specjalny James Bond. To właśnie tutaj nakręcono Doktora No (1962 r.), pierwszą część popularnej serii filmów z 007. Jedna z miejscowych plaż nosi nawet jego imię. Do Ocho Rios zawijają też gigantyczne rejsowe statki wycieczkowe. Jeden z nich mogłem podziwiać przez ogromną szklaną ścianę hotelu Moon Palace Jamaica Grande Resort and Spa. Jego nazwa idealnie oddaje rozmiary kompleksu, należącego do Meksykanów z Cancún (do sieci Palace Resorts). Obiekt imponuje niezwykłą dbałością o każdy detal, pełną ofertą all inclusive (bez jakichkolwiek dopłat), takimi oryginalnymi pomysłami na spędzenie wolnego czasu jak surfing

inicjatyw, powstających wśród małych spo- Zapotrzebowanie na miejsca noclegowe łeczności i nastawionych na bezpośrednie w hotelach i resortach typu all inclusive relacje z turystą. stale rośnie, podobnie jak w przypadGalę uświetnił minister turystyki i roz- ku hosteli i pensjonatów B&B (bed and rywki Kenneth Wykeham McNeill i inni breakfast). wyśmienici goście, m.in. prezes Jamaica Hotel & Tourist Association (JHTA) Nicola Madden-Greig. Impreza na ogromnym placu przed centrum targowym to okazja do zawarcia wielu znajomości, które zaowocować mogą interesującymi kontraktami, szczególnie że Jamajka pretenduje do grona najpopularniejszych kierunków turystycznych. W Montego Bay mamy także szansę przyjrzeć się dynamicznie rozwijającej się bazie hotelowej. Swoim rozmachem imponują inwestycje hotelu Hilton Rose Hall Resort & Spa, który systematycznie się rozbudowuje, unowocześnia i poszerza własną ©©UNIQUE VACATIONS (UK) LTD. IMAGE BANK ofertę. Duże wrażenie robi w nim ogromS S Tor bobslejowy, wielka atrakcja Rainforest Adventures Mystic Mountain ny basen w alei palmowej usytuowany nad samym morzem. W tyle nie pozo- JAMES BOND Z JAMAJKI na terenie resortu oraz troską o najstają również jego konkurenci, np. Hyatt Na koniec odwiedzam jeszcze modne młodszych gości. Wodny park zabaw Zilara Rose Hall. Park pomiędzy obiek- wśród turystów Ocho Rios. Jamajczycy mó- dla dzieci po prostu zachwyca. Te osoby, tem a wybrzeżem z piękną plażą wy- wią, że tutaj niebo wlewa się do morza. którym przeszkadza towarzystwo niegląda jak Wenecja zbudowana z ziele- Okolica słynie z efektownych wodospadów pełnoletnich, mogą zamieszkać w osobni – pełno w nim przesmyków i kanałów – Dunn’s River Falls – i egzotycznych nym skrzydle, przeznaczonym tylko dla z krystalicznie czystą wodą, nad którymi ogrodów. Udział jamajskich bobsleistów dorosłych, i w spokoju korzystać z uroków rozpięto białe mostki. Ukryte pośród ro- w XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich pobytu na wyspie. ślinności baseny zapraszają do kąpieli. w Calgary w 1988 r. stał się inspiraNie polecam jednak zamykania się wyłącznie w murach nawet najbardziej komTT Horseback Ride ’N’ Swim, czyli jazda konna w wodach Morza Karaibskiego ©©JAMAICA TOURIST BOARD fortowych ośrodków wypoczynkowych. Świat na zewnątrz jest znacznie ciekawszy. Do jego poznania na pewno zachęci każdego propozycja stadniny z parku rozrywki Chukka z rejonu Ocho Rios – Horseback Ride ’N’ Swim. Podczas przejażdżki konnej zanurzymy się na grzbietach wierzchowców w ciepłych wodach Morza Karaibskiego. To niesamowite doświadczenie pozwala poczuć siłę koni i przekonać się o ich umiejętnościach pływackich. Yeah Mon! Zapraszam na rajską Jamajkę! 

JESIEŃ-ZIMA 2015


25

JESIEŃ-ZIMA 2015


26 DALEKIE PODRÓŻE

Z CZYM KOJARZY SIĘ

JAMAJKA…?

© MAGAZYN ALL INCLUSIVE

opracował: MICHAŁ DOMAŃSKI

�  Okolice wysepki Tower Isle – raj dla amatorów nurkowania i snorkelingu

<< To pytanie zadaliśmy sześciu wybranym ekspertom, którzy znają doskonale tę radosną, roztańczoną i rozśpiewaną gorącą wyspę, krainę reggae, beztroski i luzu, słońca, rajskich plaż, fascynującej kultury, wspaniałej karaibskiej przyrody, zapierających dech w piersiach widoków, wyśmienitej kawy i wybornego rumu, przepysznych tropikalnych koktajli, najszybszych sprinterów na ziemi oraz pozytywnego nastawienia do życia. Poniżej publikujemy krótkie, lecz niezmiernie ciekawe wypowiedzi naszych rozmówców na temat pasjonującej Jamajki, w której magii, niepowtarzalnym klimacie i naturalnym pięknie zakochało się już wielu nawet najbardziej wymagających podróżników. Wizyta w tym wibrującym jakąś szczególną energią kraju z pewnością na zawsze zapadnie nam w pamięć i sprawi, że spojrzymy na otaczającą nas rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy, a wszystkie lęki, obawy, troski i problemy zachodniego świata staną się nagle tak naprawdę mało ważne. Jak mówią melodyjnie niezmiernie gościnni i otwarci, sympatyczni i wiecznie uśmiechnięci Jamajczycy, „Yeah Mon!”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Tak, Bracie!”. Pełna optymizmu, radości i szczęścia Jamajka na pewno nas nie zawiedzie. >> JESIEŃ-ZIMA 2015


27 JOANNA BIERNACKA WŁAŚCICIELKA BIURA PODRÓŻY CZAJKA TRAVEL (CZAJKAPODROZE.PL) XX Z czym kojarzy mi się Jamajka…? Jeszcze kilkanaście lat temu pewnie odpowiedziałabym na to pytanie tak, jak większość turystów, i wymieniłabym na początku muzykę reggae i zapach marihuany unoszący się w powietrzu (choć chciałabym wyjaśnić, że w tym państwie sprzedaż tej używki nie została zalegalizowana). Jednak dziś ten karaibski kraj jest dla mnie czymś zdecydowanie więcej.

Z Jamajką kojarzą się także rastafarianie. Przedstawiciele tej społeczności żyją w zgodzie z naturą, przeważnie nie jedzą mięsa i nie piją alkoholu, a włosy zaplatają w charakterystyczne dredy. Z tym ruchem społeczno-religijnym wiąże się osoba najsłynniejszego obywatela kraju – wokalisty Boba Marleya. Nadal to właśnie jego płyty usłyszymy tutaj najczęściej. Podczas wizyty na wyspie warto odwiedzić Nine Mile, wioskę, w której urodził się w 1945 r. król reggae. Oprócz zwiedzania jego pierwszego domu, możemy również złożyć hołd muzykowi w jego mauzoleum, powstałym tuż obok.

©©JOANNA BIERNACKA/CZAJKA TRAVEL

SS Spotkanie oko w oko z krokodylem

©©JOANNA BIERNACKA/CZAJKA TRAVEL

SS Słoneczna Jamajka słynie z pięknych plaż i cudownych widoków Choć wyspa ma stosunkowo niewielką powierzchnię (10 991 km², w linii prostej z zachodu na wschód mierzy ok. 240 km, z północy na południe w najszerszym miejscu osiąga 82 km), potrafi zaoferować naprawdę dużo. Piosenki z gatunku reggae słychać tu wszędzie. Rozbrzmiewają z głośników w samochodach, domach i knajpkach. Już sam ich relaksujący rytm każe nam zwolnić, usiąść i porozmawiać z ludźmi, a Jamajczycy są naprawdę wyjątkowi. Mieszkańcy tego kraju nigdzie się nie spieszą i po prostu cieszą się życiem. Co chwilę na ulicy można usłyszeć słynne powiedzenie Jamaica, no problem. Na każdym niemal kroku doświadczymy też wielkiej gościnności i serdeczności.

Ten niezwykły kraj to dla mnie też niesamowita przyroda. Malownicze wodospady w okolicy Ocho Rios (Dunn’s River Falls) zachęcają do wspinaczki po swoich progach, Rzeka Czarna (Black River) zaprasza na ekscytującą wyprawę łodzią wśród krokodyli amerykańskich. Wyspa przypadnie także do gustu osobom marzącym o błogim odpoczynku. Całymi dniami będą mogły wylegiwać się na rajskich plażach (w tym najpiękniejszej z nich Siedmiomilowej – Seven Mile Beach) lub rozkoszować powiewem rześkiej morskiej bryzy w trakcie rejsu katamaranem. Czasem myślę, że Jamajka to nie miejsce, lecz raczej stan umysłu, sposób na życie. Kojarzy mi się z pogodnym spojrzeniem w przyszłość, promieniem słońca ogrzewającym twarz i uśmiechem, którego nie jesteśmy w stanie ukryć.

MICHAŁ BRZOZOWSKI DYREKTOR HANDLOWY BIURA PODRÓŻNIKÓW FLUGO XX Jamajka to rajskie plaże, ciepłe Morze Karaibskie, słońce i wyśmienity rum. Dla mnie jednak jest ona przede wszystkim jednym z tych miejsc na świecie, gdzie każde marzenie może się spełnić, choćby brak było ku temu logicznych przesłanek. Ta wyspa, nazwana podobno przez Krzysztofa Kolumba w 1494 r. najpiękniejszą, jaką widziały ludzkie oczy, stała się sceną wielu aktów przemocy – od eksterminacji Indian Arawaków i Tainów, przez brutalne czasy niewolnictwa i ataki piratów, do walk ulicznych bojówek partyjnych w latach 70. XX w. Skutkiem tych porachunków był, na szczęście nieudany, zamach na Boba Marleya w grudniu 1976 r. Ten Jamajczyk stanowi zresztą pierwszy przykład na to, że mimo wszystko warto marzyć. Choć urodził się jako dziecko czarnoskórej wieśniaczki i o ponad 35 lat starszego białego nadzorcy ziemskiego, dzięki determinacji i talentowi został dość szybko najbardziej rozpoznawalną gwiazdą muzyki reggae i pierwszym artystą z kraju trzeciego świata, którego przesłanie piosenki One Love / People Get Ready trafiło do ludzi na całej ziemi.

Swoje marzenia spełnili również członkowie jamajskiej drużyny bobslejowej, która w 1988 r. po raz pierwszy w historii zakwalifikowała się do udziału w XV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Calgary. Wydawało się to jednorazowym żartem, ale od tego momentu Jamajka stara się wystawiać swoją repre-

©©MICHAŁ BRZOZOWSKI/FLUGO

SS Rastafarianin z dredami pod barwną czapką

©©MICHAŁ BRZOZOWSKI/FLUGO

SS Grand Lido Braco Resort & Spa powstał w stylu wiktoriańskim z XIX w.

zentację na każdą olimpiadę. Sfabularyzowaną wersję losów wyspiarskich bobsleistów możemy obejrzeć w amerykańskim filmie familijnym Reggae na lodzie z 1993 r. Zachęcam wszystkich odwiedzających tę karaibską wyspę, aby nie spędzali czasu wyłącznie na sączeniu tropikalnych drinków przy basenie w resorcie typu all inclusive, ale wyszli poza teren luksusowego kompleksu i poznali choć trochę życie Jamajczyków – narodu, który od lat nie daje się złamać różnym przeciwnościom. Warto spróbować specjalnie doprawionego kurczaka, tzw. jerk chicken, czy też odwiedzić lokalną dyskotekę. Na imprezach króluje ostatni muzyczny hit eksportowy Jamajki, czyli dancehall. Zobaczymy na nich także, jak wygląda twerking, zdobywający światowe parkiety.

JESIEŃ-ZIMA 2015


28 DALEKIE PODRÓŻE TOMASZ CEBULAK PREZES BIURA PODRÓŻY TROPICAL SUN TOURS XX Jamajka nadal jeszcze bywa niedoceniana przez polskich turystów. Wydaje się, że coraz więcej osób zna tę wyspę, ale wciąż niewiele o niej wiemy. Do odwiedzenia tego kraju zachęcają jego bogata historia, piękne plaże, lazurowe wody Morza Karaibskiego, a także charakterystyczne dla tego regionu świata muzyka reggae czy rastafarianizm, oryginalny ruch społeczno-religijny. Przed podjęciem decyzji o wyjeździe w te dość odległe strony Polacy często zadają sobie różne pytania i na kilka z nich chciałbym odpowiedzieć. Po pierwsze, turystów interesują przede wszystkim warunki pobytu. Baza noclegowa na Jamajce jest bardzo dobrze rozwinięta. Znajdziemy tu pokoje o każdym standardzie – od tych w typowo turystycznych pensjonatach, często przepięknie położonych, do niezmiernie luksusowych apartamentów

Turyści poświęcają też sporo uwagi kwestii bezpieczeństwa. Na terenie hotelu możemy – oczywiście – wypoczywać w spokoju. Poza nim na ogół także nie grożą nam żadne nieprzyjemne sytuacje, choć najlepiej zachować ostrożność i upewnić się, czy nie wybieramy się do rejonu o wyjątkowo złej sławie. Uważam jednak, że dotyczy to większości wyjazdów, również do wielu europejskich miast i regionów, których zbyt dobrze nie znamy.

©©JAMAICA TOURIST BOARD

SS Mięsa w marynacie jerk na grillu

©©TOMASZ CEBULAK/TROPICAL SUN TOURS

SS Najwyższej klasy resorty all inclusive znajdują się nad brzegiem morza

w najlepszych hotelach z wyjątkową obsługą. Dużą popularnością w przypadku wystroju wnętrz cieszy się styl kolonialny, więc jeżeli ktoś poszukuje nowoczesnej aranżacji, powinien przejrzeć ofertę poszczególnych obiektów. Kolejne zagadnienie podczas planowania podróży stanowi jedzenie. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, gdy wspominam jamajską kuchnię, to zachwycający grillowany kurczak w marynacie, czyli jerk chicken. To danie podaje się tu praktycznie wszędzie, zarówno w przydrożnych barach, jak i hotelowych restauracjach. Inne potrawy również są wyjątkowo smaczne i, co ważne, nie musimy się obawiać o żadne problemy z układem pokarmowym.

Na koniec pozostaje wspomnieć o jamajskim klimacie i otoczeniu. Na wyspie panują typowo karaibskie warunki pogodowe – na ogół jest ciepło i słonecznie. W porze deszczowej występują zazwyczaj dość krótkie ulewy. Chłodniej bywa jedynie w górach. Turkusowa woda i biały piasek należą do częstych obrazów na Jamajce. Tutejsze plaże są rzeczywiście przepiękne, choć różnią się od siebie w zależności od rejonu, w którym leżą. Przed zarezerwowaniem pokoju warto więc sprawdzić, czy wybrzeże przy wybranym przez nas ośrodku spełnia nasze oczekiwania. Ta część regionu Karaibów z pewnością zasługuje na większe zainteresowanie ze strony Polaków. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na spędzenie urlopu, szczególnie tego zimowego, niż ciepły brzeg Morza Karaibskiego ocieniony zielonymi palmami. Błogi odpoczynek w promieniach słońca w samym środku raju – z tym będzie nam się kojarzyć Jamajka, jeśli tylko damy się zaprosić w jej gościnne progi.

BOGUSŁAW KAFARSKI WŁAŚCICIEL BIURA PODRÓŻY ALCO-TOURS KAFARSKI XX Na wykładach z anatomii na Akademii Medycznej (dziś Uniwersytecie Medycznym im. Karola Marcinkowskiego) w Poznaniu moim kolegą z ławki był przesympatyczny Jamajczyk John. Po latach, gdy wraz z żoną i dziećmi postanowiliśmy sami zobaczyć, gdzie nakręcono w 1962 r. słynną scenę na plaży z Seanem Connerym i Ursulą Andress z pierwszego filmu o przygodach brytyjskiego agenta 007, czyli Doktor No, wpadłem na pomysł, aby odnowić z nim kontakt. Szybko okazało się, że jest najlepszym i najbardziej znanym lekarzem stomatologiem na Jamajce. Na szczęście, problemów z zębami nie miałem, więc mogliśmy spędzić czas na przyjemnościach, takich jak np. picie kawy Jamaica Blue Mountain Coffee, jednej z najdroższych na świecie. Odwiedziliśmy również Muzeum Boba Marleya w stołecznym Kingston i wybraliśmy się na spacer w górę kaskad Dunn’s River Falls. Te wodospady najlepiej podziwiać, gdy nie są oblegane przez tłumy turystów przywożonych luksusowymi statkami wycieczkowymi do Ocho Rios na jeden dzień. Po spłynięciu na bambusowej tratwie Rzeką Wielką (Rio Grande) na północnym wschodzie wyspy, udaliśmy się na zachodnie wybrzeże na najpiękniejszą jamajską piaszczystą plażę w Negril – Seven

Mile Beach. Warto przejść się tu o zachodzie słońca po barach i kawiarniach położonych na spektakularnych klifach West End, a nawet skoczyć ze skalistego brzegu do nieskazitelnie czystej i ciepłej wody Morza Karaibskiego.

©©JAMAICA TOURIST BOARD

SS Słynna Jamaica Blue Mountain Coffee

©©JAMAICA TOURIST BOARD

SS Rzeki Martha Brae lub Rio Grande oferują spływy bambusowymi tratwami

JESIEŃ-ZIMA 2015

Chociaż Jamajka nie jest zbyt wielka, bo ma powierzchnię tylko ok. 11 tys. km2, to przebiegający przez jej wschodnią część łańcuch Gór Błękitnych (Blue Mountains) skutecznie utrudnia szybkie podróżowanie w tym rejonie. Dlatego z asfaltowego lądowiska w Negril wynajętym samolotem Cessna 182 wyruszyliśmy nad mniej zasiedlone południowo-zachodnie tereny, które jednak zachwycają piękną przyrodą i ukrytymi wodospadami. Znajdziemy tutaj także dawne plantacje trzciny cukrowej. W tym miejscu nadarzyła nam się też okazja, aby wychylić szklaneczkę doskonałego jamajskiego rumu Appleton Estate i powspominać stare, dobre studenckie czasy… Z tego powodu dzięki mojemu koledze Johnowi Jamajka kojarzy mi się z młodością.


29 ARTUR MATIASZCZYK PREZES TRADE & TRAVEL COMPANY XX Jamajka w zupełnie naturalny sposób kojarzy mi się z muzyką reggae i – oczywiście – Bobem Marleyem. Mało kto jednak wie, że w języku rdzennych mieszkańców wyspy, Indian Taino, jej nazwa – Xaymaca – oznacza „Kraj drewna i wody”. Jest to bez wątpienia najbardziej trafne określenie tego uroczego zakątka Karaibów. Do dzisiaj pamiętam pierwsze wrażenie, jakie wywarła na mnie Jamajka. Zaskoczyła mnie jej bujna przyroda. Soczyście zielona roślinność, która kontrastuje z modrym niebem i błękitnym Morzem Karaibskim, tworzy prawdziwie pocztówkowy krajobraz. Ta wyspa charakteryzuje się nie tylko niezmiernie malowniczym wybrzeżem. Na jej obraz składa się także ponad 120 rzek. Jedne z nich są rwące i niebezpieczne, jak m.in. Rio Cobre, przecinająca szlak wiodący do stolicy kraju Kingston, inne mają spokojny nurt, a ich brzegi porastają przepiękne kwiaty, jak w przypadku Martha Brae, po której Jamajczycy pływają swoimi bambusowymi tratwami. Dech w piersiach zapiera Fern Gully w pobliżu kurortu Ocho Rios. Jest to porośnięty paprociami 5-kilometrowy odcinek drogi położony w dawnym korycie rzecznym, wspomniana trasa prowadząca do Kingston.

Wśród mieszkańców Jamajki nadal żyje legenda Boba Marleya. Miejscowi ciągle nucą jego kultowe piosenki. Najczęściej utworów króla reggae i innych doskonałych jamajskich muzyków,

©©ARTUR MATIASZCZYK/TRADE & TRAVEL COMPANY

SS Bob Marley urodził się we wsi Nine Mile np. Seana Paula czy Petera Tosha, można posłuchać na plaży ze szklaneczką orzeźwiającej piña colady lub tropikalnego soku z dodatkiem rumu w ręku. To naprawdę świetny sposób na rajski wypoczynek.

©©ARTUR MATIASZCZYK/TRADE & TRAVEL COMPANY

SS Siedmiomilowa Plaża w rzeczywistości ma „jedynie” ok. 6,5 km długości

©©ARTUR MATIASZCZYK/TRADE & TRAVEL COMPANY

SS Latarnia morska w Negril z 1894 r.

ANASTAZJA SZERKUS PREZES CONQUEROR TRAVEL CLUB XX Zazwyczaj pierwsze skojarzenia, jakie przychodzą nam do głowy, kiedy myślimy o Jamajce, to Bob Marley, muzyka reggae, uśmiechnięci ludzie, bajeczne plaże i gorące słońce. Ten karaibski raj, odkryty w 1494 r. przez Krzysztofa Kolumba, leży w archipelagu Wielkich Antyli. Dwoma najbardziej znanymi miastami kraju są Kingston i Montego Bay.

wyższego wierzchołka Blue Mountains można zobaczyć wybrzeża Kuby. Góry Błękitne słyną z niezwykłych widoków, jakie się stąd rozpościerają, i upraw kawy uznawanej za najlepszą na świecie – Jamaica Blue Mountain Coffee. W tym regionie Jamajki występuje ponad 500 gatunków kwitnących roślin, w tym tzw. bambus jamajski (Chusquea abietifolia), oraz mnóstwo gatunków ptaków, np. endemiczny koliber czarnogłowy, i największy motyl z rodziny paziowatych na półkuli zachodniej Papilio homerus. Po zachodniej stronie wyspy leżą wodospady Mayfield. Droga do nich prowadzi wśród lasu deszczowego i bujnej tropikalnej roślinności. Fantastycznym przeżyciem jest kąpiel w 21 naturalnych basenach, do których można dotrzeć w trakcie wspinaczki na poszczególne kaskady wraz z przewodnikiem.

©©ANASTAZJA SZERKUS/CONQUEROR TRAVEL CLUB

SS Zachwycające kaskady i naturalne baseny Dunn’s River Falls Pierwsze z nich pełni funkcję stolicy Jamajki, ale przede wszystkim kojarzy się z królem reggae. Znajduje się w nim Muzeum Boba Marleya i jednocześnie siedziba legendarnej wytwórni płytowej Tuff Gong, z którą był związany. Z kolei Montego Bay to największy z jamajskich kurortów i port dla luksusowych statków wycieczkowych pływających po Karaibach. Krzysztof Kolumb nazwał ten rejon wybrzeża „Zatoką dobrej pogody” (Golfo de Buen Tiempo). Najbardziej znaną turystyczną część miasta stanowi Ironshore. Tutaj znajdziemy najlepsze hotele i najsłynniejsze plaże, z których największą popularnością cieszy się Doctor’s Cave Beach. Podobno wody w jej okolicy mają właściwości lecznicze. Na pewno są za to krystalicznie czyste i idealne do snorkelingu i nurkowania. Plażę pokrywa drobny piasek i wypełniają doskonałe bary. W czasie pobytu na Jamajce trzeba też udać się w Góry Błękitne (Blue Mountains), pasmo położone we wschodniej części wyspy z najwyższym szczytem Blue Mountain Peak (2256 m n.p.m.). Ich nazwa pochodzi od niebieskiego cienia, jaki rzuca spowijająca je mgła. W pogodny dzień z naj-

©©ANASTAZJA SZERKUS/CONQUEROR TRAVEL CLUB

SS Jamajczyk sprzedający pamiątki nad morzem Wizytę w każdym zakątku tego karaibskiego kraju uprzyjemniają dźwięki reggae. Miejscowi potrafią organizować jego koncerty całkiem spontanicznie. Nic więc dziwnego, że ta muzyka stanowi znak rozpoznawczy Jamajki. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


30 DALEKIE PODRÓŻE

TRZY TWARZE

MEKSYKU

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

©©SECTUR OAXACA


31

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

WW Znany meksykański kurort Cancún

SS Widok na Bazylikę Katedralną w centrum historycznym Zacatecas

<< „Góry, plaże, pustynie, morza, selwy – Meksyk ma wszystko!” – mówi Carlos, który już czwarty rok z rzędu spędza wakacje, podróżując po tym kraju. Pochodzi z jego stolicy – Meksyku (Ciudad de México) – i dodaje, że jego ojczyzna jest tak duża i zróżnicowana, iż na razie nie czuje potrzeby, aby miejsca na urlop szukać gdzieś dalej. W końcu Meksykańskie Stany Zjednoczone zajmują niemal taki obszar, jak jedna piąta Europy. Meksyk bez wątpienia potrafi zaoferować coś wspaniałego każdemu turyście. >> OLA SYNOWIEC

C

zekają tu na nas turkusowe morze, bajkowe plaże, ruiny prekolumbijskich budowli, pyszne jedzenie i rozbudowana oferta kulturalna. Wielkie i gwarne kurorty sąsiadują z rejonami, gdzie na horyzoncie nie zobaczymy żadnego człowieka. Co ważne, do tego północnoamerykańskiego kraju (do Cancún) można dolecieć już bezpośrednio samolotami czarterowymi z Warszawy, a ceny biletów są dość konkurencyjne, bo podobne do kosztów przelotu do Wietnamu czy Tajlandii (już od 3249 zł w obie strony, przy czym zdarzają się niekiedy atrakcyjne promocje typu last minute z taryfami w wysokości ok. 2000 zł).

Chciałabym przedstawić trzy ciekawe krainy w Meksyku: półwysep Jukatan oraz stany Oaxaca i Zacatecas. Mimo iż różnią się od siebie, każda z nich jest na wskroś meksykańska i na swój sposób prezentuje bogactwo i historię tej części Ameryki Północnej.

JUKATAN MAJÓW Półwysep Jukatan przypomina turystyczne eldorado. Tutejsze wybrzeże Morza Karaibskiego to urzeczywistnienie wyobrażenia raju. Zrelaksowani ludzie popijający drinki z kokosa w hamaku rozpiętym w cieniu palm nad białym piaskiem pokrywającym brzeg oblewany błękitnymi wodami – taki obrazek przyciąga rocznie ponad 7 mln turystów z całego świata, którzy odwiedzają kurorty położone na Riwierze Majów

WW Guelaguetza w Oaxace de Juárez to barwny festiwal folklorystyczny

(Riviera Maya) i słynne Cancún w stanie Quintana Roo. Zatrzymują się oni przede wszystkim w luksusowych hotelach w tym ostatnim 650-tysięcznym mieście, a także imprezowo-młodzieżowej miejscowości wypoczynkowej Playa del Carmen, spokojnym Akumalu oraz wciąż nieco alternatywnym Tulum, szczycącym się bez wątpienia najpiękniejszą plażą ze wszystkich ośrodków turystycznych w tym rejonie. Górują tu nad nią dumne majańskie ruiny, nieustannie przypominające o wspaniałej historii tych okolic. Na Jukatanie znajduje się prawie 150 stanowisk archeologicznych – pozostałości po cywilizacji Majów. Najpopularniejsze wśród nich jest Chichén Itzá, wybrane 7 lipca 2007 r. jednym z 7 Nowych Cudów Świata. Oprócz rajskich plaż, to właśnie położona na jego 

JESIEŃ-ZIMA 2015


32 DALEKIE PODRÓŻE

©©EXPERIENCIAS XCARET S.A. DE C.V

SS Prekolumbijskie miasto Majów Tulum wzniesione na 12-metrowym klifie

©©EXPERIENCIAS XCARET S.A. DE C.V

SS Świątynia Kukulkána na terenie Chichén Itzá ma 30 m wysokości

terenie słynna Świątynia Kukulkána (Kukulkán to odpowiednik azteckiego Quetzalcóatla, czyli Pierzastego Węża), przez Hiszpanów nazwana El Castillo (Zamkiem), zazwyczaj kojarzy się z półwyspem. Najwięcej osób odwiedza to miejsce w czasie równonocy wiosennej i jesiennej, kiedy to można oglądać niezwykłe widowisko – po schodach budowli ześlizguje się cień węża. Żeby uniknąć tłumów turystów na zdjęciach, warto udać się do nieco mniej popularnych stref archeologicznych. Wśród pagórków malowniczego Uxmal poznamy boga deszczu Chaca (Chaaca), który był bardzo ważnym bóstwem w tym majańskim mieście pozbawionym naturalnych źródeł wody. W kompleksie Cobá wdrapiemy się na najwyższą na Jukatanie piramidę Majów – Nohoch Mul. Ze szczytu 42-metrowej konstrukcji rozpościera się widok na ciągnący się po horyzont las tropikalny, nad który raz na jakiś czas wzlatuje kolorowa papuga. W innych stanowiskach możemy być często jedynymi turystami i podczas odkrywania prekolumbijskich ruin poczuć się jak Indiana Jones.

JESIEŃ-ZIMA 2015

Potomkowie wielkich, nie do końca zbadanych kultur wciąż mieszkają na tych ziemiach. Tereny półwyspu to jeden z regionów kraju, w którym tradycje Indian są najżywsze, a wszystkie trzy jukatańskie stany – Jukatan, Quintana Roo i Campeche – plasują się w pierwszej piątce obszarów w Meksyku, gdzie językami indiańskimi posługuje się największy procent ludności. Podstawy maja (maya yucateco) pozwolą zrozumieć poetyckie toponimy w okolicy, np. nazwa rezerwatu Sian Ka’an oznacza „miejsce, gdzie narodziło się niebo”. Wśród lagun, mokradeł i lasów namorzynowych żyje w nim 379 gatunków ptaków oraz 115 gatunków ssaków, m.in. pumy, oceloty, margaje, jaguary, tapiry, wyjce, czepiaki czarnorękie, paki nizinne, hirary amerykańskie, pekari białobrode i delfiny. Podczas wycieczki kajakiem lub łodzią ma się wrażenie, że trafiło się do filmu przyrodniczego Davida Attenborough i jest się w samym sercu niezwykłego królestwa natury. Najbarwniejsza fiesta w krainie fauny i flory odbywa się w Rezerwacie Biosfery Celestún. Upodobały go sobie szczególnie

flamingi. Zlatują na zimę w okolice miasta Mérida, aby wykonywać bajkowo kolorowy taniec, w którym róż ich skrzydeł miesza się z błękitem wody i nieba. Można je zobaczyć także na jednej z najbardziej dziewiczych wysp w pobliżu Cancún – Holbox. W odróżnieniu od innych wyspiarskich oaz spokoju, takich jak Isla Mujeres (Wyspa Kobiet) czy Cozumel, ta jest wciąż rzadko wybieranym kierunkiem wśród turystów. Tak wyglądała kiedyś podobno cała Riwiera Majów, kiedy Cancún, Playa del Carmen i Tulum stanowiły jedynie małe rybackie wioski. Na Holbox nie wjedziemy samochodem, cały czas otacza nas tu natura. Wyjątkowym przeżyciem będzie w tej okolicy pływanie z rekinami wielorybimi. Warto wziąć też lekcje kitesurfingu – spokojne w tym rejonie morze świetnie nadaje się dla początkujących. Półwysep Jukatan i oblewające go wody to jeden z bardziej popularnych celów wypraw nurkowych. Do obejrzenia znajdującej się tuż przy brzegu karaibskiej rafy koralowej wystarczy nawet jedynie maska z rurką. Nurkować wśród koralowców w towarzystwie kolorowych ryb można praktycznie na całej długości (aż 865 km!)


33

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO ©©WIKIMEDIA COMMONS/DRONEPICR

WW Mała wyspa Holbox ma aż 34 km plaż

SS Dolphin Discovery na Isla Mujeres

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

©©EXPERIENCIAS XCARET S.A. DE C.V

SS Wycieczka konna na Riwierze Majów

SS Cenote Ik Kil – święte miejsce Majów położone ok. 3 km od Chichén Itzá

wybrzeża stanu Quintana Roo. W Akumalu spotkamy się z ogromnymi żółwiami zielonymi, a niedaleko Cancún odwiedzimy niesamowite podwodne muzeum MUSA (Museo Subacúatico de Arte). Na dnie spoczywa tu ponad 500 rzeźb. Z kolei prawdziwą przygodą będzie wyprawa do wypełnionych krystalicznie czystą wodą studni wapiennych zwanych cenotami. Cały teren obecnego półwyspu Jukatan pokrywało niegdyś morze. Był on olbrzymią rafą koralową. Jego obszar wypiętrzyło uderzenie meteorytu, najprawdopodobniej tego samego, który (według jednej z teorii) wywołał wymieranie kredowe i spowodował wyginięcie dinozaurów. Potężna kosmiczna skała spadła zresztą niedaleko Méridy, gdzie można odnaleźć wielki krater o średnicy ponad 180 km zwany Chicxulub. Przez wapienne skały nowego lądu pod jego powierzchnię zaczęły spływać deszcze tworzące podziemne jeziora. Woda i korzenie drzew przebiły do nich otwory. Tak powstały cenoty. Nazwa dzonot w języku maja oznacza „studnię”. Na Jukatanie znajduje się ich – wedle różnych szacunków – od ponad

2 do 30 tys. Wypełniająca je woda, filtrowana przez wapień, jest niezwykle czysta, a podziemne jeziora zamieszkują różne interesujące zwierzęta. Jednymi z nich są małe rybki, które podczas kąpieli zrobią nam darmowy peeling. W ciemniejszych częściach cenotów zauważymy szczelnie oblepiające strop nietoperze. Oprócz tego żyją tutaj endemiczne gatunki ryb i skorupiaków, w tym stworzenia, które na skutek niedoboru światła stały się wtórnie ślepe, a następnie w wyniku ewolucji utraciły nawet oczy. Na półwyspie nie ma praktycznie żadnych rzek ani jezior. Jedynym źródłem słodkiej wody pozostają właśnie wapienne studnie, które dawni Majowie uważali za święte. Wierzyli, że są one wejściem do majańskich zaświatów (Mitnal). Krainę tę zamieszkiwał cały szereg dziwnych bóstw i demonów, które były odpowiedzialne za zsyłanie na ziemię śmierci i chorób. Poza tym świat umarłych nie różnił się zbytnio od codziennej rzeczywistości – ludzie kontynuowali swoje dawne życie w podziemnych miastach z placami, ogrodami i... boiskiem do rytualnej gry

w piłkę (ullamaliztli), ukochanego sportu prekolumbijskiego Meksyku. W cenotach umieszczano więc podarunki dla przodków oraz bogów zaświatów. Składano też w nich ofiary dla władcy deszczu Chaca, czasem – jak w Cenote Sagrado w Chichén Itzá – również z ludzi. Jeśli zechcemy opuścić królestwo natury, powinniśmy odwiedzić Méridę – jedno z najstarszych miast w obu Amerykach (założono ją w styczniu 1542 r.) i stolicę kulturalną półwyspu Jukatan. Tutejsze zbudowane z białego wapienia centrum historyczne uchodzi za drugie największe w całym Meksyku (po Ciudad de México). Ten klimatyczny ośrodek szczyci się ogromną ofertą wydarzeń związanych z kulturą, interesującymi muzeami i galeriami, a także świetnym rękodziełem artystycznym. Mérida to najbardziej oczywiste miejsce na zakup meksykańskiego hamaka. Można go wybrać w wersji jednoosobowej lub matrimonial („małżeńskiej”), która według mieszkańców doskonale nadaje się do uprawiania starej majańskiej sztuki zwanej hamacasutrą... W tym „Białym Mieście” (Ciudad Blanca) spróbujemy 

JESIEŃ-ZIMA 2015


34 DALEKIE PODRÓŻE (Festival Internacional de Jazz Mazunte), a pod koniec lutego i na początku mar-

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Pomnik Ojczyzny przy Paseo de Montejo w Méridzie ukończono w 1951 r.

też specjałów kuchni jukatańskiej: sopa de lima (zupy z limonką, kurczakiem i kawałkami tortilli), poc chuc (pikantnej wieprzowiny marynowanej w sosie z kwaśnych pomarańczy) i pollo ticuleño (kurczaka pieczonego z plasterkami banana).

Na wybrzeżu Oaxaki wciąż nie powstało zbyt wiele luksusowych kompleksów hotelowych, zatrzymamy się na nim za to tuż nad oceanem, w małej drewnianej chatce cabaña krytej palmowymi liśćmi. Swój nieodparty urok mają małe hipi-

ca festiwal cyrkowy (Festival de Circo en Mazunte). W tej ostatniej miejscowości zapoznamy się z żółwiami morskimi, którymi opiekuje się Centro Mexicano de la Tortuga. Można też tutaj ponoć zobaczyć najbardziej magiczny zachód słońca na całym wybrzeżu. Każdego dnia wspólne kontemplowanie tego widoku, zazwyczaj przy dźwięku bębnów, odbywa się na Punta Cometa – najdalej na południe wysuniętym przylądku Ameryki Północnej wychodzącym na Pacyfik. Miejsce to dla kultur prekolumbijskich miało znaczenie strategiczne i rytualne i do dziś uchodzi za źródło mocy. Mniej więcej 65 km dalej leży mekka surferów – Puerto Escondido. Otóż Ocean Spokojny, wbrew swojej nazwie, wcale spokojny nie jest, a Atlantyk to przy nim – jak mówią Meksykanie – nudny i grzeczny kuzyn. Fale w tym rejonie osiągają wysokość nawet 6 m, a tutejsza

OAXACA NAD PACYFIKIEM Jukatan to nie jedyny cel wyjazdów wypoczynkowych w Meksyku. Wiele do zaoferowania ma także piękny stan Oaxaca, znajdujący się na południu kraju u wybrzeży Oceanu Spokojnego. Plaże nie są tu tak zatłoczone jak w kurortach na Riwierze Majów, jest również znacznie taniej. Może się nawet zdarzyć, że na szerokim piaszczystym brzegu będziemy zupełnie sami lub tylko w towarzystwie wyruszających na połów rybaków. To właśnie na jednej z tutejszych rajskich plaż, nazywanej Cacaluta (na terenie Santa María Huatulco lub po prostu Huatulco), kręcono sceny do filmu I twoją matkę też (2001 r.) z Maribel Verdú, Gaelem Garcíą Bernalem i Diegiem Luną w rolach głównych.

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Stoisko z wykonanymi ręcznie wygodnymi meksykańskimi hamakami

sowskie wioski – Zipolite ze słynną plażą nudystów oraz Mazunte, gdzie odbywają się w listopadzie koncerty jazzowe

TT Młoda Meksykanka we wzorzystym stroju w Tehuantepec w stanie Oaxaca ©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

JESIEŃ-ZIMA 2015

3-kilometrowa Playa Zicatela znajduje się w pierwszej dziesiątce najlepszych plaż do surfowania na świecie. Dla początkujących miłośników tego sportu lepsza będzie znana z bardziej sprzyjających warunków La Punta, a jeśli ktoś chce jedynie popływać, powinien wybrać Manzanillo albo Puerto Angelito. Jeżeli szukamy natomiast pięknych widoków, warto udać się na Carrizalillo albo Bacocho. Wszystkie z wymienionych miejsc położone są w Puerto Escondido. W innej popularnej miejscowości turystycznej, Huatulco, jest aż 36 plaż, i to leżących w 9 malowniczych zatokach! Urokliwe zachody słońca, romantyczne klify, ciche zakątki, które możemy mieć tylko dla siebie – wybrzeże należy do niewątpliwych skarbów stanu Oaxaca. Wiele


35 DWA BOSKIE MIEJSCA NA ZACHODNIM WYBRZEŻU MEKSYKU, KTÓRE TRZEBA ZOBACZYĆ! MAŁGORZATA CHOLEWA Puerto Escondido – mekka nie tylko surferów XX W stanie Oaxaca nad Oceanem Spokojnym znajduje się jedyne miejsce na świecie, które oprócz Polski mogłabym nazwać swoim domem – Puerto Escondido, czyli Ukryty Port. Tutejsza linia brzegowa jest tak malownicza, że stała się scenerią dla filmu meksykańskiego reżysera Alfonsa Cuaróna I twoją matkę też (2001 r.). Już przy pierwszym spacerze zrozumieliśmy dlaczego: przy pokrytej niemalże białym piaskiem plaży malutkie restauracje serwują dania z zawsze świeżych ryb, a wszystko to na tle niesamowitej zieleni lądu. Nigdy nie zapomnicie tego widoku. Jeśli czytacie, tak jak my, różne przewodniki po Meksyku, dowiecie się, że miejscowa Playa Zicatela sprosta wymaganiom każdego zaawansowanego surfera. Jednak my do nich nie należymy, więc wybraliśmy dla siebie inny zakątek, który wzbudził moją dozgonną miłość. Odkryliśmy tu polską bazę i szkołę surfingu Marcina Japko Jabłońskiego. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Mieszkańcy niedużego i niezmiernie klimatycznego Puerto Escondido traktują przybyszów z niespotykaną życzliwością. Niektórzy z nich już po kilku dniach zaprosili nas na kolację. Oryginalne meksykańskie potrawy podawane u Marii w restauracji pod strzechą przypadną do gustu nawet najbardziej wymagającym smakoszom. Zamiast surfingu zdecydowałam się w Puerto Escondido na łatwiejszą formę łapania fali, czyli bodyboarding. Dzięki temu podczas gdy inni starali się

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Playa Zicatela w Puerto Escondido stanowi prawdziwy raj dla surferów sprezentował mi 10 krewetek na śniadanie całkiem za darmo. Puerto Escondido to iście idylliczny zakątek, nie opanowany przez turystów. Trafiają do niego niezmiernie interesujący ludzie, których zapamiętam do końca życia. Klimatyczna Oaxaca XX Jeśli potrzebujecie wytchnienia od wodnych atrakcji, wybierzcie się do miasta Oaxaca, które słynie z meksykańskiej sztuki współczesnej. Z Puerto Escondido warto pojechać do niego samochodem. Droga przez Sierra Madre Południową (Sierra Madre

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Museo de las Culturas de Oaxaca w dawnym klasztorze dominikanów stanąć na desce, poznałam kilka ciekawych osób. Jednym z nadbrzeżnych restauratorów jest stary hipis. Kiedy odpoczywa na hamaku, pilnuje go krzykliwa papuga. O wczesnym poranku ćwiczą na plaży amatorzy jogi z całego świata. Z uśmiechem na twarzy zaprosili mnie na wspólną zimną herbatę po swoich zajęciach. Natomiast rybak, którego codziennie o wschodzie słońca widziałam wracającego z połowu,

ciekawych miejsc znajduje się także w głębi lądu. Jedno z nich stanowi stolica stanu, nosząca tę samą co on nazwę – Oaxaca (Oaxaca de Juárez). Kolonialna architektura, kolorowe budynki, klimatyczne uliczki i urocze zaułki przyciągają amerykańskich i zachodnioeuropejskich seniorów, którzy decydują się spędzić tu swoją emeryturę. Miasto działa jak magnes również na artystów. Nie ma w nim wieczoru bez wernisażu albo innego wydarzenia kulturalnego. Meksykanie śmieją się, że w Oaxace ludzie przy nawiązywaniu znajomości po zwyczajo-

del Sur) jest kręta, ale zapierająca dech w piersiach. Nasza podróż trwała cały dzień, więc wieczorem poszukaliśmy hotelu i udaliśmy się na zasłużony odpoczynek. O poranku zwiedzanie rozpoczęliśmy od Zócalo, czyli Rynku, naokoło którego w XVI w. Hiszpanie w y b u d ow a l i o b e c n ą s t o l i cę s t a n u O a x a c a . Słuchaliśmy muzyki mariachi i ukrywając się przed

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Sympatyczne małe żółwie morskie

wym zwrocie Jak się miewasz? pytają się o to, jaką sztuką zajmuje się na co dzień ich rozmówca.

słońcem, rozkoszowaliśmy się zapachami ulicznego jedzenia. Jeśli kiedykolwiek przyjedziecie do Meksyku, koniecznie zajrzyjcie do tanich knajpek i ulicznych sprzedawców. Soki są tutaj świeżo wyciskane, jedzenie zaś utwierdzi was w przekonaniu, że kuchnia meksykańska nie musi być ostra, o ile tego nie chcecie. Możecie przyprawić potrawy sosami, które nie wypalą podniebienia, a dodadzą charakteru każdemu najzwyklejszemu daniu. Gdy już pooddychaliśmy najprawdziwszymi aromatami Meksyku, zaczęliśmy zwiedzać to urocze miasto. Koniecznie zobaczcie kolonialne kościoły jezuitów (Templo de la Compañía de Jesús) i pod wezwaniem św. Jana Bożego (San Juan de Dios). Nas zachwyciły ich przepiękne fasady i wnętrza. Zafascynowani Oaxacą przemierzaliśmy małe uliczki wypełnione wielobarwnymi wystawami. Polecamy odwiedzić tutejsze muzea i galerie. Do tych ostatnich wejdziemy bez opłat, a na pewno taka wizyta nakłoni wiele osób do zakupu sztuki lub rękodzieła artystycznego na straganie. Sama doszłam do wniosku, że przywiozę do Polski mało konwencjonalne pamiątki. Choć najsławniejsze są te z Puebli, kupiłam 20 ciężkich, ale jakże kolorowych kafelków, którymi już ozdobiłam moją warszawską kuchnię. Mimo iż ponad 300-tysięczna Oaxaca nie jest wielkim miastem, zadowoli każdego, kto lubi muzea. W Museo de las Culturas de Oaxaca dowiedzieliśmy się, jak wyglądała historia i kultura regionu. W Museo de Arte Prehispánico de México Rufino Tamayo obejrzeliśmy ciekawą kolekcję prekolumbijskiego rzemiosła artystycznego. Te placówki dały nam nie tylko możliwość obcowania ze wspaniałym meksykańskim dziedzictwem. W grubych murach odpoczywaliśmy od gorąca i słońca, co dla nas, nieprzyzwyczajonych do ciągłych upałów Polaków, było wybawieniem. Wycieczkę po stolicy stanu Oaxaca zakończyliśmy w Ogrodzie Etnobotanicznym Oaxaca – Jardín Etnobotánico de Oaxaca, gdzie można usiąść, wdychać cudownie egzotyczne zapachy i podziwiać kaktusy.

Stolica stanu słynie z rękodzieła. Tutejsze przepiękne tkaniny można podziwiać w Muzeum Tekstyliów (Museo Textil de Oaxaca) lub po prostu w trakcie wizyty w lokalnych sklepach i na targach, które są także swojego rodzaju rękodzielniczymi galeriami. Natkniemy się na nie co chwilę podczas spaceru po spokojnym centrum miasta. W witrynach sklepowych rozgościła się kolorowa meksykańska sztuka. Z wielu półek spogląda na nas osobliwa ferajna dziwnych barwnych zwierząt: osioł ze skrzydłami motyla, kogut z rogami byka, lew z głową orła. To alebrijes 

JESIEŃ-ZIMA 2015


36 DALEKIE PODRÓŻE

SS Zniewalająca dziewicza plaża Cacaluta w Parku Narodowym Huatulco

– rzeźby cudacznych kreatur, które kiedyś przyśniły się pewnemu artyście. Pedro Linares (1906–1992) leżał w łóżku z wysoką gorączką i we śnie ujrzał te niezwykłe

stworzenia. Kolorowe zwierzęta otoczyły go i zaczęły wykrzykiwać jedno bezsensowne słowo: Alebrijes!. Postanowił więc odtworzyć je w postaci figur z papier-

-mâché. Dzisiaj jego nocne widziadła zobaczymy tutaj w co drugim sklepie z rękodziełem artystycznym. Senne majaki Linaresa stały się jednym z symboli Oaxaki. TT Alebrijes, dziwne stwory z papier-mâché

TT Kościół i dawny klasztor św. Dominika Guzmána w Oaxace de Juárez ©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

TT Oaxaca słynie z wyśmienitej kuchni ©©SECTUR OAXACA

JESIEŃ-ZIMA 2015


37

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Ruiny budowli w niegdysiejszej stolicy Zapoteków Monte Albán

Ten słodki specjał podaje się w formie gorącego napoju albo jako mole – pikant-

©©SECTUR OAXACA

Miasto znane jest również ze swojej kuchni. Jak w raju poczują się w nim miłośnicy słodyczy. O ile samo kakao pochodzi ze stanu Tabasco i południa Chiapas, to właśnie Oaxaca słynie z najlepszej czekolady. Przy ulicy Francisca Javiera Miny można spróbować jej bezpośrednio u wytwórców. To tu znajdziemy najlepsze meksykańskie marki: od dużych producentów takich jak Chocolate Mayordomo aż po małe rodzinne firmy z tradycjami.

ny sos do kurczaka. Przepis na tę ostatnią intrygującą potrawę zawiera długą listę starannie dobranych składników, w tym prażone ziarna i nasiona, suszone owoce, liczne przyprawy, orzechy i papryczki chilli. Innym lokalnym przysmakiem są chapulines, czyli smażone koniki polne. Bez trudu dostaniemy je na tutejszych targach i bazarach. Mówi się, że jeśli ktoś ich spróbuje, to z pewnością wróci do Oaxaki. Jeżeli do powrotu nie przekonają nas chrupiące owady, być może uczyni to mezcal. Miasto uchodzi za nieoficjalną stolicę producentów tego meksykańskiego trunku, wyrabianego z agawy. Ma on status niemal kultowego napoju i panaceum na wszelkie życiowe problemy. Meksykanie zwykli o nim mawiać: Para todo mal – mezcal, para todo bien – también („Na całe zło – mezcal, na wszystko, co dobre – też”). Serwujące go mezcalerie to bardzo popularny w kraju rodzaj lokalu, przypominający polskie bary z wódką i zakąską, tyle że jako zagryzkę

podaje się w nich smażone koniki polne. Ten meksykański alkohol często kojarzy się także z innym owadem – pływającą w butelce larwą ćmy. Wbrew obiegowej opinii, jej obecność wcale nie świadczy o wysokiej jakości trunku. Wręcz przeciwnie, w najlepszych mezcalach się jej nie umieszcza. Mimo tych wszystkich atrakcji nie powinniśmy się zbytnio zasiedzieć w stolicy stanu, bo jej okolice mają również wiele ciekawego do zaoferowania. Hierve el Agua w osadzie San Isidro Roaguía wygląda jak skamieniały wodospad przeniesiony z księżycowego krajobrazu. W rzeczywistości to formacje skalne, które powstawały przez tysiące lat. Na ich szczycie znajdują się źródła tworzące niewielkie jeziora. Gdy leży się w turkusowej wodzie tuż przy krawędzi przepaści z widokiem na pobliskie pasmo górskie, odnosi się wrażenie, że trafiło się w sam środek obrazu Salvadora Dalego (1904–1989). Na wierzchołku innej góry położonej w sąsiedztwie Oaxaki de Juárez odkryjemy natomiast pozostałości 

JESIEŃ-ZIMA 2015


38 DALEKIE PODRÓŻE

©©SECTUR OAXACA

SS Kobiety tańczące z koszami na lipcowym festiwalu Guelaguetza w Oaxace

dawnej stolicy Zapoteków – Monte Albán. Z ruin rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama okolicznych wzniesień i dolin. Oaxaca jest jednym ze stanów o największym procencie ludności rdzennej i słynie ze świetnie zachowanych tradycji ludowych. Wiele z tutejszych fiest ma swoje korzenie w rytuałach sprzed chrystianizacji. W mieście Juchitán de Zaragoza od czasów prekolumbijskich utrzymuje się także podział na trzy płcie: kobiety, mężczyzn i muxes, czyli osoby, które urodziły się mężczyznami, ale mówi się do nich w rodzaju żeńskim. Przedstawiciele tej ostatniej grupy podczas swojego dorocznego święta w listopadzie zakładają pięknie wyszywane i kolorowe bluzki zwane huipilami oraz kwieciste spódnice i wykonują regionalne tańce. Z kolei największą lokalną imprezą jest Guelaguetza – odbywający się w lipcu w Oaxace de Juárez barwny festiwal wszelkich ludowych tradycji.

ZACATECAS ZE SREBRA O ile w Oaxace ludność rdzenna stanowi ok. 50 proc., to już w Zacatecas – tylko niespełna 3 proc. Mimo niewielkiej populacji

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Ekspozycja w komorze kopalni srebra Mina El Edén w Zacatecas

Indian jest to region niezmiernie ważny dla kolonialnej historii kraju. Chociaż dość rzadko odwiedzany przez turystów, ma czym zaciekawić podróżników, szczególnie

TT Klasztor Matki Boskiej z Guadalupe w Guadalupe (Zacatecas) ©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

JESIEŃ-ZIMA 2015

tych, których interesuje turystyka aktywna i kulturowa. Podczas wizyty w tym stanie zobaczymy zupełnie inną twarz Meksyku niż na Jukatanie i w Oaxace, co tylko zachęci nas do dalszego odkrywania fascynującej ojczyzny Meksykanów. Stolica regionu, mająca tę samą co on nazwę, została założona w 1546 r., a powstała na fali gorączki srebra. Lokalne kopalnie uczyniły z kraju największego producenta tego metalu na świecie, która to sytuacja utrzymuje się do dziś. Na początku XIX w. sam tylko stan Zacatecas dostarczał 20 proc. światowego zapotrzebowania na ten kruszec. Zaledwie 10 min. od centrum stolicy znajduje się Mina El Edén – jeden z zakładów wydobywczych, działający w latach 1586–1960. W otworzonym dla zwiedzających w 1975 r. obiekcie można oglądać oryginalne mosty, klatki schodowe i maszyny górnicze oraz przetańczyć noc w La Mina Club. To podobno jedyny klub

nocny na świecie utworzony w kopalni. Żeby bawić się 280 m pod ziemią, trzeba najpierw pokonać odcinek o długości 650 m specjalną kolejką, która zawozi pasażerów do dawnych komór. Dzięki dochodom z wydobycia srebra wybudowano w Zacatecas jedne z najpiękniejszych meksykańskich kościołów i klasztorów. To drugie najwyżej położone duże miasto w kraju (rozciągające się na średniej wysokości ok. 2430 m n.p.m.) zapiera dech w piersiach. Jego architektura została dostosowana do górzystego ukształtowania terenu, a budynki są prawdziwymi dziełami sztuki. Zabudowania mają kolor żółtopomarańczowy, a wspaniale oświetlone w nocy sprawiają wrażenie złotych. W dawnych kompleksach kościelnych znajdziemy dwa ważne muzea. W kolegium jezuitów, następnie należącym do dominikanów, funkcjonuje obecnie Museo Pedro Coronel, 


39

JESIEŃ-ZIMA 2015


40 DALEKIE PODRÓŻE

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Na wzgórze Bufa z centrum Zacatecas można dostać się kolejką linową

gdzie możemy podziwiać jedną z większych kolekcji sztuki w Meksyku. Zebrano w nim dzieła takich artystów jak Salvador Dalí, Pablo Picasso, Joan Miró, Marc Chagall, Eugène Delacroix czy Georges Braque. Z kolei brat Pedra, Rafael, zgromadził największy na świecie zbiór meksykańskich masek liczący ponad 10 tys. egzemplarzy. Obejrzymy je w Museo Rafael Coronel w niegdysiejszym Klasztorze św. Franciszka, jednym z najstarszych na północy Meksyku, ufundowanym pod koniec XVI stulecia. To jednak tylko dwie z licznych placówek muzealnych Zacatecas, w którym tętni życie kulturalne i odbywa się wiele festiwali i ważnych wydarzeń. Stolica stanu najlepiej prezentuje się z góry, z legendarnego wzgórza Bufa (Cerro de la Bufa – ok. 2650 m n.p.m.). Z historycznego centrum dostaniemy się na nie w 7 min. teleférico, czyli kolejką linową. Miejsce to było cichym świadkiem rewolucji meksykańskiej (1910–1920). To właśnie tutaj 23 czerwca 1914 r. rozegrała się jedna z jej największych bitew – toma

de Zacatecas (bitwa o Zacatecas). Francisco Pancho Villa (1878–1923) pokonał w tym rejonie armię 12 tys. żołnierzy generała Luisa Mediny Barróna (1873–1937). Na wzgórzu znajduje się muzeum upamiętniające to wydarzenie. Zgromadzono

Cały Meksyk usiany jest wspaniałymi pamiątkami po kulturach prekolumbijskich, więc także w Zacatecas leży kilka interesujących stref archeologicznych, takich jak Altavista (Chalchihuites), La Quemada czy El Teúl, czyli najstarsze miejsce w Ameryce Łacińskiej, w którym wytapiano miedź. Ten stan spodoba się też miłośnikom turystyki aktywnej. Park Narodowy Sierra de Órganos to świetna okolica na trekking, wspinaczkę bądź jazdę rowerem górskim. Erozja wietrzna nadała tutejszym górom niesamowite kształty – wyglądają jak katedry, wieże i zamki. U ich podnóży kręcono m.in. Działa Navarony (1961 r.) z Anthonym Quinnem i Gregorym Peckiem w rolach głównych i Jaskiniowca (1981 r.) z Ringo Starrem. Parkowa infrastruktura została wyśmienicie przygotowana – są tu np. specjalne miejsca z grillem, gdzie można rozbić namiot. Poza tym w tym rejonie zatrzymamy się również w domkach

©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

SS Piramida w strefie archeologicznej La Quemada w stanie Zacatecas

w nim ubrania, broń, działa, makie- kempingowych. Jak mówi hasło promoty, gazety, zdjęcia i dokumenty z tego cyjne stanu: Zacatecas, Suena Bien!, czyli okresu, a przed budynkiem ustawiono „Zacatecas, brzmi dobrze!”. Z pewnością pomniki wielkich przywódców rewolu- warto odwiedzić ten region Meksyku, cji meksykańskiej. w którym czeka na nas mnóstwo niezapomnianych wrażeń.  TT Oryginalne formacje skalne w Parku Narodowym Sierra de Órganos ©©CPTM/RICARDO ESPINOSA-REO

JESIEŃ-ZIMA 2015


41

JESIEŃ-ZIMA 2015


42 DALEKIE PODRÓŻE

©©CALIFORNIA TRAVEL AND TOURISM COMMISSION/ANDREAS HUB

W KALEJDOSKOPIE

STANÓW ZJEDNOCZONYCH ©©VISIT FLORIDA

JESIEŃ-ZIMA 2015


43

©©LAS VEGAS CONVENTION AND VISITORS AUTHORITY

WW Golden Gate Bridge w San Francisco

SS Światowa stolica hazardu – Las Vegas – nigdy nie zasypia

<< Od kilku stuleci ludzie przybywający do Ameryki przywożą ze sobą swoje wyobrażenia, nadzieje i marzenia. W dzisiejszych czasach Stany Zjednoczone są dodatkowo postrzegane przez pryzmat kadrów z licznych amerykańskich filmów. Z pamięci widzów wyłania się więc specyficzny obraz kraju, na który składają się drapacze chmur, przepaściste kaniony, neony kasyn i bezkresne puste drogi. Pragną oni chociaż raz zobaczyć, gdzie spacerowała Audrey Hepburn w „Śniadaniu u Tiffany’ego” lub skąd udało się wydostać Clintowi Eastwoodowi w „Ucieczce z Alcatraz”. >> WW Stylowe rezydencje na wybrzeżu w Miami ©©NEW ORLEANS TOURISM MARKETING CORPORATION/ALEX DEMYAN

WW Obchody Mardi Gras w Nowym Orleanie

TT Liberty Island ze słynną Statuą Wolności ©©NYC & COMPANY/MARLEY WHITE

JESIEŃ-ZIMA 2015


44 DALEKIE PODRÓŻE

©©CALIFORNIA TRAVEL AND TOURISM COMMISSION/ANDREAS HUB

SS Dolby Theatre (dawniej Kodak Theatre) leżący przy Hollywood Boulevard

LUCYNA LEWANDOWSKA www.lucyna-lewandowska.pl

P

odróż po USA to więc dla wielu osób nie tyle odkrywanie nowych zakątków, ile rozpoznawanie znajomych widoków. Niemal każde najchętniej odwiedzane przez turystów miejsce było częścią planu filmowego. Podczas gdy w Europie tabliczki na budynkach informują o dacie powstania zabytku i jego historii, tutaj dowiemy się z nich także, w jakiej produkcji posłużyły za scenerię i kto grał w niej główną rolę. Naszą podróż zaczniemy od najważniejszego regionu w historii amerykańskiej kinematografii – znajdującej się na zachodnim wybrzeżu Kalifornii. Potem przeniesiemy się do Nevady, a następnie złożymy wizytę na Florydzie i w Luizjanie. Wyprawę zakończymy w fascynującym Nowym Jorku.

SŁONECZNE MIASTO ANIOŁÓW Kiedy zbliżamy się do lotniska w Los Angeles, kapitan samolotu po podziękowaniu za wspólnie spędzony na pokładzie czas dodaje: Welcome to sunny California!. Gdy spoglądamy na błękitne niebo za oknem, nie mamy wątpliwości – lądujemy w słonecznej 39-milionowej Kalifornii. To najludniejszy i najbogatszy stan USA. Nazwa Los Angeles pochodzi z języka hiszpańskiego. Jej pełna wersja brzmiała „Miasto Matki Boskiej Królowej Aniołów rzeki Porciúncula” (El Pueblo de Nuestra Señora la Reina de los Ángeles del Río de Porciúncula), dlatego często mówi się

JESIEŃ-ZIMA 2015

o nim Miasto Aniołów (City of Angels). Amerykanie używają jednak najczęściej kolejnego skrótu – L.A. Metropolia jest przepięknie położona nad brzegiem Oceanu Spokojnego. Jednocześnie otaczają ją góry Santa Monica i wzgórza San Rafael. Poza ścisłym, biznesowym centrum niemal wszędzie dominują niskie zabudowania, przez co Los Angeles zajmuje bardzo rozległy obszar (ok. 1300 km²), a niektóre ulice miewają w nim po kilkadziesiąt kilometrów długości. Najpopularniejszą część Miasta Aniołów stanowi Hollywood. Swoją sławę zawdzięcza wytwórniom filmowym, takim jak Warner Bros., Columbia Pictures bądź Paramount Pictures. Obecnie jedynie siedziba tego ostatniego przedsiębiorstwa znajduje się w samej dzielnicy. Pozostałe studia, a także Sony Pictures Studios i Universal Pictures, mieszczą się w innych ośrodkach aglomeracji Wielkie Los Angeles. Każdy z tych kompleksów można zwiedzać. Obejrzymy w nich rekwizyty i scenografie, a nawet, jeśli dopisze nam szczęście, podpatrzymy, jak kręci się sceny do najnowszych filmów czy programów telewizyjnych. Przylegające do dzielnicy wzgórza zdobi charakterystyczny biały napis Hollywood (Hollywood Sign). Pierwotnie pełnił on funkcję zewnętrznej reklamy firmy budowlanej. Teraz stanowi jeden z najważniejszych na świecie symboli ambicji i sukcesu w przemyśle rozrywkowym. Turyści bardzo chętnie fotografują się na tle znaku, który jest dobrze widoczny z licznych punktów w okolicy, również z Obserwatorium Griffith (Griffith Observatory), idealnego miejsca do podziwiania panoramy miasta.

Hollywood słynie też z Alei Sławy (Hollywood Walk of Fame), ciągnącej się przez ponad 2 km wzdłuż Hollywood Boulevard i Vine Street. Jej budowę rozpoczęto w 1958 r. w hołdzie aktorom i innym przedstawicielom świata show-biznesu. Składają się na nią płyty chodnikowe z różowymi pięcioramiennymi gwiazdami i nazwiskami artystów. Tutaj także możemy zajrzeć do Dolby Theatre, teatru znanego przede wszystkim z corocznych ceremonii wręczania Oscarów, oraz licznych sklepów z pamiątkami. Los Angeles razem z kilkoma mniejszymi miastami tworzy hrabstwo o tej samej nazwie (Los Angeles County). W jego granicach znajduje się Beverly Hills, gdzie swoje posiadłości ma spora grupa aktorów i celebrytów. Z kolei w położonej na północny


45

©©CALIFORNIA TRAVEL AND TOURISM COMMISSION/ANDREAS HUB

©©VISIT CALIFORNIA/CAROL HIGHSMITH

SS Jukka krótkolistna, tzw. drzewo Jozuego

wschód stąd Pasadenie w trakcie Turnieju Róż (Tournament of Roses) odbywa się każdego roku Parada Róż (Rose Parade), czyli pochód zespołów muzycznych i sportowych urozmaicony przejazdem ogromnych platform fantazyjnie udekorowanych kwiatami. Największym skarbem L.A. są piękne, długie plaże w dzielnicy Venice i miejscowościach Santa Monica oraz Long Beach, a także leżącej bardziej na północ Santa Barbara, zwanej „Amerykańską Riwierą”. W weekendy można odnieść wrażenie, że cała Kalifornia spędza czas nad oceanem. Jej mieszkańcy świętują na wybrzeżu urodziny, uprawiają jogę, surfują, biegają, pozują do rodzinnych zdjęć.

©©CALIFORNIA TRAVEL AND TOURISM COMMISSION/ANDREAS HUB

WW Marina w mieście Long Beach w Kalifornii

SS Białuchy arktyczne w SeaWorld San Diego

ZŁOTE WYBRZEŻE

Los Angeles, w pustynnej strefie klimatycznej, latem jest niebywale gorąco. Zimą jednak mieszkańcy kalifornijskiego wybrzeża ściągają tu, aby uprawiać rozmaite sporty: golf, jazdę konną, tenis czy pływanie. Niedaleko stąd także do Parku Narodowego Joshua Tree (Joshua Tree National Park) z fantazyjnymi jukkami krótkolistnymi, tzw. drzewami Jozuego.

Drugim co do wielkości kalifornijskim miastem jest San Diego, położone tuż pod granicą meksykańską. Ze swoimi malowniczymi plażami, piękną pogodą i długimi, wysokimi falami uchodzi ono za raj dla surferów. Klimat tego miejsca tworzą też drapacze chmur i wąskie uliczki dawnych osiedli kolonizatorów. Miłośnicy morskich militariów powinni odwiedzić muzealny lotniskowiec USS Midway i łódź podwodną. Co ciekawe, to w pobliskiej bazie lotnictwa wojskowego nagrywano film Top Gun (1986 r.) z Tomem Cruise’em w roli głównej. Jeśli dla odmiany skierujemy się na północ od Los Angeles, dotrzemy do dwóch kolejnych dużych miast: San Jose, nazywanego „Stolicą Doliny Krzemowej”, oraz San Francisco, bezsprzecznie najbardziej wielokulturowego ośrodka zachodniego wybrzeża. Oba leżą nad zatoką San Francisco (San Francisco Bay), której brzegi spina kilka długich mostów. Jednak tylko jeden z nich jest wizytówką zarówno tego regionu, jak i całych Stanów Zjednoczonych. To Golden Gate Bridge o charakterystycznym pomarańczowoczerwonym kolorze. Samo San Francisco prezentuje się niesamowicie widowiskowo również dzięki swoim rozlicznym wzniesieniom, których pokonywanie ułatwiają XIX-wieczne tramwaje linowe. Do symboli miasta należą też m.in. dawne więzienie na wyspie Alcatraz, rozsławione dzięki filmowi z 1979 r. opartemu na prawdziwych wydarzeniach (Ucieczka z Alcatraz), i 260-metrowy wieżowiec w kształcie piramidy (Transamerica Pyramid). Im dalej od oceanu, tym klimat staje się bardziej surowy. W Palm Springs, położonym dwie godziny jazdy samochodem od

JASKINIA HAZARDU Od wschodu Kalifornia graniczy z bardzo pustynnym stanem Nevada. Funkcję jego stolicy pełni niewielkie Carson City o eleganckiej zabudowie. Jednak liczni turyści przyjeżdżają tu do innego miasta, a mianowicie Las Vegas, nieco surrealistycznej oazy na środku pustyni. Swoją nazwę zawdzięcza ono meksykańskim handlarzom. W języku hiszpańskim vegas znaczy „łąki”, „żyzne ziemie”. Tak zapamiętali tę krainę pierwsi podróżnicy, którzy wędrowali przez okoliczne nieurodzajne tereny i właśnie w tym miejscu znaleźli wodę i trawę dla swoich koni. Ośrodek zaczął rozwijać się dopiero w latach 30. XX w. wraz z budową oddalonej od niego o ok. 50 km wodnej Zapory Hoovera (Hoover Dam) na rzece Kolorado. Ciężko pracujący przy jej wznoszeniu robotnicy mogli odpocząć i rozerwać się w mieście, które jako pierwsze w kraju zalegalizowało hazard (w 1931 r.). Dzisiaj potężne zyski przynoszą Las Vegas nie tylko kasyna, ale i turystyka. W krajobrazie dominuje wieża kompleksu Stratosphere Casino, Hotel & Tower (350 m). Jest ona najwyższą wolnostojącą wieżą obserwacyjną w Stanach Zjednoczonych i jednocześnie drugą co do wysokości na zachodniej półkuli (po CN Tower w kanadyjskim Toronto). 

JESIEŃ-ZIMA 2015


46 DALEKIE PODRÓŻE

©©TRAVEL NEVADA/RYAN JERZ

SS The Strip – najsłynniejsza ulica kasyn i hoteli w Las Vegas

Rozpościerający się z niej widok zapiera dech w piersiach, zwłaszcza tuż po zachodzie słońca, gdy pustynny płaskowyż otoczony górami zaczyna wręcz płonąć światłami miasta. Jeśli spojrzymy na południe, bez trudu rozpoznamy główną ulicę Las Vegas Strip (The Strip, część Las Vegas Boulevard), przy której strzelają ku niebu ogromne gmachy hoteli i kasyn. Po zmroku rozbłyska ona neonami, podświetlanymi fontannami i kolorowymi laserami. Każdy obiekt stara się przyciągnąć klientów różnymi ciekawymi metodami: występami cyrkowymi, wybuchami sztucznego wulkanu lub inscenizacjami pirackich bitew. Niektóre wyglądem przypominają budowle starożytne, inne – znane europejskie atrakcje turystyczne, jak wieżę Eiffla w Paryżu czy plac św. Marka w Wenecji. Hazard trwa tu dzień i noc. Stracić i zyskać pieniądze można na wiele sposobów, np. podczas gry na automatach, w kości, karty albo wideopokera. Ceny noclegów w Las Vegas są na ogół niższe niż w innych miastach Stanów Zjednoczonych, ponieważ właściciele hoteli, wybudowanych

najczęściej nad kasynami, utrzymują się przede wszystkim z dochodów, jakie przynoszą im gracze. Do tego hazardowego królestwa ludzie przybywają i z innych powodów. Bardzo łatwo wziąć tutaj ślub. Niektóre ceremonie bywają niekonwencjonalne. Zdarza się przykładowo, że młoda para opuszcza tylko szybę samochodu. A gdy miesiąc miodowy dobiegnie końca, można pojechać do Reno, stolicy szybkich rozwodów.

WAKACJE PRZEZ CAŁY ROK Jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejsc w USA stanowi Floryda. Przepiękne widoki na Zatokę Meksykańską i Ocean Atlantycki, scenerie znane z filmów i seriali oraz tropikalna roślinność – to wszystko przyciąga ludzi z całego świata. Największe miasto stanu, Miami, uważa się za najbardziej zróżnicowaną etnicznie i jednocześnie najdalej na południe wysuniętą metropolię w Stanach Zjednoczonych. Podzwrotnikowy klimat pozwala na wypoczynek przez okrągły rok, chociaż lato bywa

TT Fort Lauderdale to „Wenecja Ameryki” z rozbudowaną siecią kanałów

JESIEŃ-ZIMA 2015

tutaj rzeczywiście gorące. Aglomeracja składa się z kilku ściśle ze sobą powiązanych części: North, South, West i Downtown, ale blisko stąd także do słynnego kurortu Miami Beach. Do miejscowego portu przybijają największe pasażerskie statki wycieczkowe, które pływają nie tylko po wodach Morza Karaibskiego. Dzięki szybkim połączeniom promowym w niecałe dwie godziny możemy znaleźć się na Bahamach. Charakterystyczną zabudowę tętniącego życiem Miami tworzą zarówno przeszklone wieżowce, jak i urocze klasyczne domy z lat 30. XX w. Jednym z ciekawszych budynków jest Freedom Tower z 1925 r., obecnie pełniący funkcję muzeum sztuki współczesnej.


47

©©VISIT FLORIDA

SS Słoneczne plaże w kurorcie Miami Beach na Florydzie przyciągają tłumy

Dawniej był siedzibą gazety The Miami News, a w latach 60. odgrywał rolę schronienia dla kubańskich uchodźców. Niektórzy mówią przekornie, że miasto swój rozwój zawdzięcza Fidelowi Castro, który po objęciu władzy na Kubie zmusił tysiące obywateli do ucieczki na Florydę. Dziś Kubańczycy stanowią 35 proc. mieszkańców Miami. W dzielnicy Little Havana język hiszpański rozbrzmiewa na co dzień. Imigranci mieli duży wpływ na wygląd miasta. W latach 20. i 30. XX stulecia w Europie królował styl art déco. Neoklasycystyczne budynki ozdabiano m.in. motywami kwiatów i geometrycz©©WIKIMEDIA COMMONS/KOLOSSOS

nymi figurami. Nurt ten zadziwiająco dobrze przyjął się również w Ameryce Łacińskiej, a wraz z napływem ludności trafił do Miami i okolic. Większość z najwspanialszych przykładów art déco znajdziemy w South Beach, leżącym ok. 12 km od centrum metropolii. Od miejskiego zgiełku odetchniemy w Coconut Grove, oryginalnej dzielnicy założonej w XIX w. przez artystów, intelektualistów i poszukiwaczy przygód. Wśród jej uroczych kafejek, galerii i butików panuje ciepła atmosfera beztroski. Do spacerów zachęcają liczne parki, np. David Kennedy Park i Peacock Park z pięknymi widokami na zatokę. Jedną z największych atrakcji okolic Miami są jednak plaże, zwłaszcza te w Miami Beach, ciągnące się wzdłuż luksusowych kompleksów hotelowych. Można tutaj uprawiać różnorodne sporty wodne, a także wybrać się w lot balonem. Na gorącym piasku wypoczniemy również w miejscowości Fort Lauderdale. Jej mieszkańcy i turyści nazywają ją „Wenecją Ameryki”, ponieważ poprzecinana jest siecią żeglownych kanałów, po których pływają gondole. Mariny i nabrzeżne restauracje przyciągają nie tylko miłośników żeglowania. Warto odwiedzić też luksusowe sklepy przy szykownym bulwarze Las Olas (Las Olas Boulevard). 

JESIEŃ-ZIMA 2015


48 DALEKIE PODRÓŻE

©©VISIT FLORIDA

SS Zatokę Tampa przecina Sunshine Skyway Bridge, betonowy most wantowy

©©VISIT FLORIDA

SS Historyczna dzielnica Tampy Ybor City znana jest ze sklepów z cygarami

Rejon Miami tętni życiem przez całą dobę, dlatego wieczorem, po wypoczynku na plaży lub całodziennym zwiedzaniu, najlepiej zajść do jednego z wielu klubów, w których rozbrzmiewa muzyka latynoska na żywo.

W STRONĘ KUBY Z t e g o r e g i o n u F l o r y d y n i e d a l e ko już do Parku Narodowego Everglades (Everglades National Park). To prawd z i we k ró l e s t wo p o d m o k ł e j p re r i i , bagien, lasów namorzynowych i szuwarów. Sercem tego obszaru są mokradła, na których żyją aligatory amerykańskie, grzechotniki diamentowe, żółwie oraz ptactwo brodzące. Rdzenni mieszkańcy, Indianie Seminole, nazywają te tereny „Rzeką Trawy”. Schodzenie z wytyczonych ścieżek jest tutaj bardziej utrudnione niż

JESIEŃ-ZIMA 2015

w innych parkach Stanów Zjednoczonych. Do większości miejsc dociera się kajakiem, czółnem lub łodzią śmigłową, ale to wystarcza, aby podpatrzeć flamingi, kolorowe motyle, a wieczorami posłuchać niezwykłego chóru rzekotek zielonych i świerszczy. Dalej na południe od Parku Narodowego Everglades kończy się stały ląd. Do USA należy jednak jeszcze niewielki koralowy archipelag Florida Keys o łącznej powierzchni 356 km², uchodzący za popularny rejon wypoczynkowy. Do Key West, najmodniejszej z wysp, prowadzi 182-kilometrowa autostrada – Overseas Highway. Jej trasa wiedzie nad przejrzystymi wodami Zatoki Meksykańskiej i Cieśniny Florydzkiej wzdłuż 42 mostów. Miejscowość Key West swoim spokojem przyciągała w przeszłości wielu arty-

stów i pisarzy, m.in. Ernesta Hemingwaya (1899–1961), którego dom można tutaj zwiedzić. Z Miami międzystanową autostradą 75 (Interstate 75) dotrzemy natomiast do miasta Tampa przez zatokę o tej samej nazwie. Pokonamy ją za pomocą najdłuższego na świecie mostu wantowego wykonanego z betonu – Sunshine Skyway Bridge. Sam ośrodek nazywa się „Cygarową Stolicą Świata”. Większość z historycznych fabryk cygar już nie istnieje, ale te zachowane udostępniono do zwiedzania. W dzielnicy Ybor City jest wiele małych sklepików, w których sprzedawcy, tzw. tabaqueros, ciągle ręcznie skręcają liście tytoniu. Domy z czerwonej cegły, kute balkony i wąskie uliczki nadają


49

©©VISIT FLORIDA

SS Miasteczko Hogsmeade na terenie kompleksu Universal Orlando Resort

©©VISIT FLORIDA

SS Emocjonująca wizyta w basenie z płaszczkami w SeaWorld Orlando

©©VISIT FLORIDA

SS Centrum Jacksonville nad rzeką św. Jana

wyjątkowego uroku temu rejonowi miasta. Jego mieszkańcom i gościom od rana towarzyszy zapach parzonej kubańskiej kawy, a muzyka latynoska rozbrzmiewa tu do późnej nocy. Z kolei na wschodnim wybrzeżu i jednocześnie północnym krańcu półwyspu Floryda znajdziemy największy ośrodek stanu (860-tysięczny), Jacksonville, przez miejscowych zwany Jax. To równocześnie najbardziej rozległa metropolia tzw. kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Jej obszar wynosi aż 2265 km 2 . Choć sąsiaduje z długimi, szerokimi plażami, centrum miasta stanowi rzeka św. Jana (St. Johns River). Wieczorami z jej południo-

wego brzegu rozpościera się imponująca panorama Downtown. Światła wieżowców odbijają się wtedy w tafli wody, tworząc wyjątkowy widok. Ciekawym wydarzeniem w Jacksonville jest Art Walk, organizowany w pierwszy piątek miesiąca, prezentujący ogromną liczbę lokalnych artystów, ciekawych sklepów i doskonałych etnicznych restauracji.

W KRAINIE DZIECIŃSTWA Podczas wizyty na Florydzie nawet już trochę większe dzieci koniecznie powinny pojechać do Orlando. Tygodniowy urlop może nie wystarczyć na zabawę w tutejszych parkach rozrywki. Universal Orlando Resort zaprasza do magicznego świata Harry’ego Pottera. Z kolei Gatorland otwiera drzwi do królestwa gadów, a SeaWorld zachęca do obejrzenia występów morskich stworzeń.

Jednak to Walt Disney World Resort w Bay Lake, jeden z największych tego typu kompleksów na świecie, uchodzi za prawdziwą gwiazdę w tym rejonie. Oryginalny Disneyland otwarto w 1955 r. w Anaheim w Kalifornii. Obiekt na Florydzie powstał w 1971 r. W sercu tej krainy fantazji wznosi się bajeczny Zamek Kopciuszka (Cinderella Castle), który wyglądem przypomina bawarskie pałace króla Ludwika II Wittelsbacha. Możemy tutaj spotkać bohaterów popularnych kreskówek, wziąć udział w licznych pokazach, przejechać się kolejkami górskimi (roller coaster). Na terenie Walt Disney World Resort działają również parki wodne i ogromne zoo z ponad 2 tys. zwierząt. Nie sposób wymienić wszystkich tutejszych atrakcji. Warto jednak pamiętać, że w dniu swoich urodzin bilet wstępu otrzymujemy za darmo. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


50 DALEKIE PODRÓŻE

©©NEW ORLEANS TOURISM MARKETING CORPORATION

SS Kolorowa Bourbon Street w Dzielnicy Francuskiej w Nowym Orleanie

Do głównych lokalnych atrakcji naleposzukiwał w Nowym Świecie legendar- żą także stare nowoorleańskie cmenTak jak do rozwoju Florydy przyczyniła się nych skarbów ze złota. Nigdy ich nie od- tarze. Ponieważ miasto zostało zbudoludność hiszpańskojęzyczna, tak jeszcze nalazł, lecz miejscowość rozkwitła. Do dzi- wane na bagnach, zmarli musieli być na początku XX w. większość mieszkań- siaj główną arterią Dzielnicy Francuskiej chowani nad ziemią w skomplikowanych ców Luizjany mówiła po francusku. Gdy (French Quarter, Vieux Carré) jest Bourbon kamiennych grobowcach i mauzoleach. oglądamy amerykańskie filmy o niewol- Street (Rue Bourbon). Wzdłuż wąskich uli- Z czasem nekropolie, ozdabiane wielonictwie, ciężko nam sobie nawet wyobrazić czek stoją czarujące stare domy z ażuro- ma rzeźbami, zaczęły przypominać małe właścicieli ogromnych plantacji posługują- wymi balkonami i zacisznymi podwórkami. wioski, a obecnie znane są pod nazwą cych się językiem Napoleona Bonapartego. Liczne restauracje, bary i kluby wypeł- „Miast Zmarłych” (Cities of the Dead). Jednak w tym południowym stanie leżą- nia muzyka grana na żywo. Mnogość mu- Najsłynniejszy Cmentarz św. Ludwika cym nad brzegami Zatoki Meksykańskiej zycznych rodzajów stanowi odbicie etnicz- (St. Louis Cemetery), otwarty w 1789 r., powpływy kulturalne Francji są ciągle nego zróżnicowania ludności. Znajdziemy łożony jest przy zabytkowej Basin Street. widoczne. tu wpływy kreolskie, francuskie, hisz- Spoczywa na nim m.in. Marie Laveau Historia Nowego Orleanu, największe- pańskie, indiańskie i afrykańskie. Jednak (1794–1881), legendarna „Królowa go miasta Luizjany (385 tys. mieszkań- Nowy Orlean kojarzy się przede wszystkim Voodoo”. Tutaj też żyjący wciąż aktor ców), zaczęła się w 1718 r., kiedy Francuz, z jazzem. Ten gatunek usłyszymy nie tylko Nicholas Cage wykupił w 2010 r. jedną Jean-Baptiste Le Moyne de Bienville podczas miejscowych festiwali, ale nawet z ostatnich dostępnych kwater. Jego mauzo(1680–1767), założył osadę na brzegu na statkach parowych, tzw. tylnokołow- leum w kształcie piramidy przyciąga fanów rzeki Missisipi. Podobnie jak wielu cach, które zabierają turystów w rejs po amerykańskiego kina. Zarówno Cmentarz ówczesnych europejskich podróżników, okolicy. św. Ludwika, jak i inne nekropolie można zwiedzać w zorganizowanych grupach, a dla TT 34-piętrowy gmach Louisiana State Capitol w centrum Baton Rouge

NAD MISSISIPI

©©LOUISIANA OFFICE OF TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015


51

©©NYC & COMPANY/JULIENNE SCHAER

osób lubiących nietypowe atrakcje przygotowano Wycieczki Duchów (Ghost Tours) po zmroku.

SS Wieżowiec One World Trade Center dominuje nad Dolnym Manhattanem

W Nowym Orleanie czekają na nas również inne rozrywki, m.in. nurkowanie i połowy. Ok. 170 km od wybrzeża Luizjany, w północno-zachodniej części Zatoki Meksykańskiej znajduje się chroniony obszar Flower Garden Banks National Marine Sanctuary. Obejrzymy w nim barwne koralowce i spotkamy liczne manty, rekiny, żółwie morskie i niemal 300 gatunków ryb. Wyspecjalizowane biura podróży organizują ciekawe wycieczki w tym regionie, ale nie są one raczej przeznaczone dla początkujących nurków. Aż tak dużego doświadczenia nie potrzebujemy natomiast, aby wziąć udział w wyprawie wędkarskiej. Zdjęcie z naprawdę wielką sztuką w wyjątkowej

scenerii delty Missisipi z pewnością będzie jedną z najlepszych pamiątek z tych stron. Warto wybrać się też na bagna Luizjany (Wetlands of Louisiana). Porośnięte gęstymi lasami cyprysowymi mokradła zamieszkuje ponad 2 mln aligatorów amerykańskich (podczas gdy w samym stanie Luizjana żyje niemal 4,7 mln ludzi). Mimo iż te gady zaciskają szczęki z największą siłą spośród wszystkich zwierząt, na wycieczkę możemy udać się bez obaw. O nasze bezpieczeństwo zadbają doświadczeni przewodnicy, znający doskonale te podmokłe tereny. Nad Missisipi, najdłuższą rzeką Ameryki Północnej (3734 km), leży również stolica stanu, Baton Rouge. Nazwa ta w języku francuskim oznacza „Czerwony Kij” i pochodzi od koloru wbitej w ziemię włóczni oznaczającej granicę między obszarami

TT Narodowe Muzeum Pamięci 11 Września

TT Parada z okazji Chińskiego Nowego Roku w nowojorskim Chinatown

POŚRÓD RYB I ALIGATORÓW

©©NYC & COMPANY/MARLEY WHITE

zajętymi przez ludność indiańską z dwóch plemion. Choć miasto ma charakter przemysłowy i jest jednym z większych portów w Luizjanie, zachowało się w nim dużo okazałych rezydencji dawnych plantatorów, w tym otoczona dębami i wybudowana pod koniec XVIII w. Magnolia Mound Plantation House. W centrum Baton Rouge warto zobaczyć kapitol (Louisiana State Capitol), najwyższy w USA tego typu budynek rządowy (137 m), z którego dachu rozpościerają się cudowne widoki.

„NEW YORK, NEW YORK” Na koniec został nam jeszcze najsłynniejszy symbol Stanów Zjednoczonych – Nowy Jork. Wielu osobom kojarzy się on przede wszystkim ze Statuą Wolności. To tę olbrzymią figurę przedstawiającą kobietę z pochodnią w ręku widzą najpierw  ©©NYC & COMPANY/JOE BUGLEWICZ

JESIEŃ-ZIMA 2015


52 DALEKIE PODRÓŻE

©©NYC & COMPANY/JEN DAVIS

SS Central Park to oaza zieleni w samym centrum wielkiego miasta

pasażerowie statków wpływających do miejscowego portu. Dawniej dla tysięcy imigrantów była ona zapowiedzią wyzwolenia z ucisku i ubóstwa Starego Świata. Dzisiaj ten charakterystyczny posąg stał się atrakcją turystyczną. Na Wyspę Wolności (Liberty Island), na której się wznosi, kursuje prom z Battery Park, południowego krańca wyspy Manhattan. Podczas rejsu można rozkoszować się wspaniałą panoramą Nowego Jorku. Najludniejsza, a zarazem najmniejsza (59,1 km² lądu), nowojorska dzielnica nie bez powodu bywa rozsławiana w piosenkach, książkach i filmach. Manhattan, słynący z żółtych taksówek, dziesiątków drapaczy chmur i rozświetlonego neonami Times Square, przyciąga nie tylko biznesmenów, polityków i gwiazdy, lecz także tłumy turystów. Co ciekawe, ten obszar administracyjny dzieli się na kilka całkowicie różnych od siebie rejonów. W południowej części, zwanej Dolnym Manhattanem (Lower Manhattan, Downtown Manhattan), znajduje się Dzielnica

Finansowa (Financial District – FiDi) ze swoją najbardziej znaną ulicą – Wall Street, na której siedziby mają największe instytucje finansowe Stanów Zjednoczonych, decydujące również o losach światowej gospodarki. Pośród strzelających w niebo wieżowców istnieje jednak pewna przestrzeń nie pozwalająca przejść obok pospiesznie. Strefa Zero (Ground Zero) to ciągle plac budowy przypominający o zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r. Kiedyś stały tu wieże World Trade Center. Na razie w tym miejscu wzniesiono One World Trade Center (Freedom Tower – Wieżę Wolności) o wysokości ponad 541 m. Budynek ten został oficjalnie otwarty 3 listopada 2014 r. Świat biznesu graniczy z dzielnicą chińską (Chinatown), pełną kolorowych lampionów, orientalnych sklepów, restauracji i znaków języka mandaryńskiego. Kilka przecznic dalej zaczyna się już osiedle włoskie (Little Italy). Małe Włochy odróżniają od słonecznego kraju z Półwyspu Apenińskiego wąskie czerwone kamienice i metalowe schody przeciwpożarowe zamontowane

TT Szklarnia Enid A. Haupt Conservatory w New York Botanical Garden ©©NYC & COMPANY/CHRISTOPHER POSTLEWAITE

JESIEŃ-ZIMA 2015

na zewnątrz budynków. Unoszące się zapachy pizzy, sosów i makaronów, roześmiani włoscy restauratorzy i maleńkie rodzinne sklepiki sprawiają jednak, że trudno nie poczuć się tu jak w prawdziwej Italii. Z kolei po zachodniej stronie Dolnego Manhattanu leży Greenwich Village, znane niegdyś jako centrum artystycznej bohemy i kolebka ruchów LGBT. Dzisiaj ten rejon zalicza się do najdroższych miejsc do zamieszkania w Stanach Zjednoczonych. W krajobrazie środkowej części wyspy (Midtown Manhattan) dominuje potężna sylwetka Empire State Building. To na ten wieżowiec wdrapywał się King Kong w filmie z 1933 r. Z tarasu widokowego, usytuowanego na 86. piętrze, można nie tylko podziwiać panoramę Nowego Jorku, ale i dojrzeć cztery sąsiednie stany. Natomiast na wschodnim brzegu Manhattanu znajduje się kwatera główna Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Kiedy pod koniec lat 40. XX w. projektowano ten budynek, nikt nie przewidywał powstania nowych państw w Afryce i Azji po okresie kolonizacji. Zaplanoano w nim miejsca dla reprezentantów ok. 50 krajów. Obecnie ONZ ma 193 członków i pracownicy nowojorskiej siedziby narzekają na zbyt mało przestrzeni. Kompleks można jednak zwiedzać, ale należy liczyć się z dość drobiazgową kontrolą.

ZIELEŃ I STAL Pomiędzy wysoką szklano-betonową zabudową wyspy kryje się zielona oaza. Na samym środku Manhattanu, na powierzchni 3,41 km², rozciąga się Central Park. Otwarty w 1857 r. na podmokłych i zaniedbanych terenach, stanowi dziś miejsce wypoczynku i rekreacji wszystkich nowojorczyków. Znajdziemy tu kilka jezior i wzgórz, place zabaw oraz zoo (Central Park Zoo). Ze względu na tysiące drzew ten obszar nazywany jest płucami miasta. Kilka przecznic na południe od Central Parku wznosi się gmach jednego z najbardziej znanych muzeów sztuki współczesnej, zwanego MoMA (Museum of Modern Art), z obrazami m.in. Pabla Picassa, Claude’a Moneta, Salvadora Dalego czy Andy’ego Warhola. Z kolei niedaleko północno-zachodniego krańca nowojorskiej zielonej oazy, na Górnym Manhattanie (Upper Manhattan), swoją siedzibę ma Uniwersytet Columbia (Columbia University in the City of New York), należący do tzw. Ligii Bluszczowej (Ivy League). Wszystkie 8 uczelni stowarzyszonych w tej organizacji uchodzi za najstarsze i naj-bardziej prestiżowe szkoły wyższe w Stanach Zjednoczonych.


53 Dużą część Górnego Manhattanu zajmuje Harlem, dzielnica zamieszkiwana głównie przez ludność afroamerykańską. Jeszcze kilkanaście lat temu niezbyt bezpiecznie było zapuszczać się w to miejsce, lecz dziś mówi się o jego prawdziwym odrodzeniu. Wiele kamienic jest odnawianych, powstają nowe teatry i galerie sztuki, choć życie toczy się tutaj jak dawniej, w trochę wolniejszym tempie, przy dźwiękach jazzu i muzyki latynoskiej. Manhattan to tylko jeden z pięciu n owo j o rs k i c h o k ręgów. N a j d a l e j na południe, na wyspie o tej samej nazwie leży Staten Island (150 km² lądu). Ze względu na małą liczbę mieszkańców (ok. 475 tys.) i panujący w tej okolicy spokój obszar zyskał sobie miano wiejskiej prowincji. Kolejnymi trzema dzielnicami Nowego Jorku są Bronx, Queens i Brooklyn. Ta pierwsza, tak jak i Harlem, przez długie lata cieszyła się nienajlepszą sławą. Spadek przestępczości w tym rejonie to zasługa byłego już burmistrza Rudolpha Giulianiego, który uczynił z całej metropolii jedno z najbezpieczniejszych amerykańskich miast. Bronx kojarzy się teraz nowojorczykom z ogromną ilością zieleni, największym ogrodem botanicznym w Ameryce (New York Botanical Garden) oraz ponad 50-tysięcznym stadionem drużyny New York Yankees (Yankee Stadium), legendarnych gwiazd baseballu.

©©NYC & COMPANY/JULIENNE SCHAER

SS Bronx – widok na stadion drużyny baseballowej New York Yankees

Po przylocie do Nowego Jorku turyści zazwyczaj najpierw odwiedzają Queens. Tutaj właśnie znajdują się dwa główne nowojorskie lotniska: John F. Kennedy International Airport i LaGuardia Airport. I chociaż całe miasto ma zdecydowanie wielokulturowy charakter, to jednak Queens jest najbardziej zróżnicowane etnicznie. Połowę jego mieszkańców stanowią osoby pochodzenia latynoskiego, a jedną trzecią – azjatyckiego. Nie brakuje również przybyszów z Europy (ok. 15 proc.) – Włochów, Irlandczyków, Niemców, Polaków, Rosjan czy Greków. Z kolei Brooklyn uważa się za sypialnię Nowego Jorku. Żyje tutaj ponad 2,6 mln ludzi, w tym spora grupa imigrantów z Polski w rejonie 75-tysięcznego Greenpointu, nazywanego Małą Polską (Little Poland). Okręg słynie przede wszystkim z jednej z najstarszych na świecie wiszących przepraw (ukończonej w 1883 r.), która łączy go z Manhattanem. Ozdobiony charakterystycznymi neogo-

tyckimi łukami Most Brookliński (Brooklyn Bridge) jest prawdziwą wizytówką miasta i całego kraju.

SIŁA RÓŻNORODNOŚCI Stany Zjednoczone są tak duże i zróżnicowane, że mogłoby nie starczyć nam życia na zobaczenie wszystkich ich wspaniałości. Sami Amerykanie mają także świadomość tego bogactwa i pewnie dlatego wybrali na swoją dewizę łacińskie powiedzenie, umieszczane zarówno na monetach, jak i w oficjalnych dokumentach: E pluribus unum („Z wielu – jedno”). To motto daje się przetłumaczyć na różne sposoby: „Z wielu stanów – jeden kraj”, „Z wielu nacji – jeden naród”. W naszą podróż po USA zabierzmy więc nie tylko wyobrażenia rodem z filmów. Ten olbrzymi północno-amerykański kraj na pewno zaskoczy nas mnóstwem fascynujących miast, ciekawych historii i zapierających dech w piersiach krajobrazów. 

TT Iluminacja Mostu Brooklińskiego z okazji jego 125. rocznicy ©©NYC & COMPANY/JULIENNE SCHAER

JESIEŃ-ZIMA 2015


54 DALEKIE PODRÓŻE

MOJA

REPUBLIKA POŁUDNIOWEJ AFRYKI MARIANNA JĘDRZEJCZYK

<< Wielu Polakom z Republiką Południowej Afryki kojarzą się głównie laureat Pokojowej Nagrody Nobla Nelson Mandela, doktryna apartheidu, wysoka przestępczość bądź wyprawy safari. Niektórym z nich być może przychodzą jeszcze na myśl Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej z 2010 r., a przecież w tym kraju jest tyle ciekawych i pięknych miejsc, nierzadko prawdziwych cudów natury. Ma on zresztą do zaoferowania znacznie więcej – niezwykle różnorodną kuchnię, bogatą kulturę czy świetną bazę noclegową. Co ważne, większość atrakcji kusi bardzo przystępnymi cenami. >> JESIEŃ-ZIMA 2015


55

T

o najlepiej rozwinięte pod względem gospodarczym państwo Afryki zamieszkuje prawie 55 mln ludzi. Obowiązuje w n i m a ż 1 1 j ęz y ków u r zę d o wych, w tym angielski. Od zachodu południowoafrykańskie wybrzeże oblewają wody Atlantyku, a od wschodu – Oceanu Indyjskiego. Układ pór roku jest po tej stronie równika odwrotny niż w Europie. Najcieplej bywa tu w grudniu i styczniu.

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Kanion Rzeki Radości (Blyde River Canyon) ma ok. 26 km długości

Na szczęście RPA staje się ostatnio coraz popularniejszym kierunkiem wakacyjnym wśród turystów z Polski. Mieszkam tutaj od 4 lat i choć staram się jak najwięcej zobaczyć, to moja lista miejsc do odwiedzenia nadal się wydłuża.

KIEDY PRZYJECHAĆ Wybór odpowiedniej pory na podróż do tej części Afryki zależy od tego, ile dni planujemy przeznaczyć na urlop (chociaż na krócej niż 2 tygodnie nie warto przyjeżdżać),

co chcemy w tym czasie robić i w które regiony pojechać. Sezon turystyczny w RPA trwa właściwie przez cały rok. Należy jednak pamiętać, że to wielki kraj – lot z Johannesburga do Kapsztadu (Cape Town) zajmuje 2 godz. (podczas niego pokonuje się niemal 1300 km), czyli tylko nieco mniej niż z Warszawy do Londynu. Oznacza to także, że klimat jest tu bardzo zróżnicowany. Miasta Pretoria, w której mieszkam, i sąsiedni Johannesburg leżą w prowincji Gauteng i znajdują się 

JESIEŃ-ZIMA 2015


56 DALEKIE PODRÓŻE

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Wycieczka autobusem turystycznym City Sightseeing Cape Town

na stosunkowo dużej wysokości: pierwsze na ok. 1350 m, a drugie na mniej więcej 1750 m n.p.m. Zimy (od czerwca do sierpnia) są więc w tym rejonie chłodne, ale też słoneczne i suche. W nocy temperatura spada czasami poniżej 0°C, w ciągu dnia za to bywa często nawet ponad 20°C. Latem jest natomiast gorąco i burzowo, lecz ze względu na położenie nie nadmiernie wilgotno. Bardziej tropikalne warunki klimatyczne panują na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego, np. w Durbanie okres zimowy charakteryzuje się przyjemnym ciepłem (w lipcu ok. 25°C za dnia, mniej więcej 15°C wieczorem), a letni – upałami i dużą wilgotnością powietrza, co może być dla niektórych osób niezbyt komfortowe. Kapsztad z kolei ma klimat podobny do śródziemnomorskiego. Wody Atlantyku, nad którym leży, są zimne przez cały rok. W tej okolicy często wieje również silny

wiatr. Zimą czasem pada tu horyzontalny deszcz ze śniegiem, więc najlepiej przyjechać do tego miasta między październikiem a kwietniem. Jeśli chcemy odwiedzić głównie parki narodowe i rezerwaty, w których organizuje się safari, musimy wziąć pod uwagę, że większość z nich znajduje się we wschodniej części kraju, gdzie pogoda jest podobna do tej w Gauteng (choć im dalej na północ i wschód, tym cieplej). Po niemal wszystkich tego typu obszarach chronionych w RPA można jeździć samodzielnie, bez przewodnika, ale – oczywiście – należy przestrzegać obowiązujących w ich granicach zasad. W miesiącach zimowych ze względu na długotrwały brak deszczu roślinność przerzedza się i usycha. Dzięki temu znacznie polepszają się warunki do obserwacji i zwiększa się szansa spotkania dzikich zwierząt przy

TT Muzeum Dystryktu Szóstego w Kapsztadzie z wielką mapą na podłodze ©©SOUTH AFRICA TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015

wodopojach, ponieważ rzeki zazwyczaj też wtedy wysychają. Latem jest natomiast bardzo ciepło i zielono, przyroda w pełni już rozkwitła, a wieczory najprzyjemniej spędzać przed namiotem przy zimnym piwie lub cydrze Savanna na podziwianiu rozgwieżdżonego nieba. Jednak grudzień i styczeń to także pora wakacji i wielu Południowoafrykańczyków wybiera się wówczas z rodzinami do parków narodowych i rezerwatów. Dlatego w ich rejonach panuje w tym okresie tłok i trudno o chwilę spokoju. Najlepszym czasem na udane safari będzie więc wiosna (wrzesień–listopad), gdy temperatury są już dość wysokie, ale nie ma jeszcze upałów, i rodzą się młode zwierzęta, albo jesień (marzec­–maj), kiedy w powietrzu czuć nadchodzące chłody, a zachody słońca pięknie podkreślają żółć, pomarańcz i czerwień, które dominują w krajobrazie.

JAK PODRÓŻOWAĆ Z Europy do RPA najlepiej przylecieć do Johannesburga z Londynu (British Airways), Paryża (Air France), Frankfurtu nad Menem (Lufthansa), Amsterdamu (KLM), Zurychu (SWISS) lub Stambułu (Turkish Airlines). Można również wybrać połączenie przez Dubaj (Emirates) albo Abu Zabi (Etihad Airways). Z lotniska O.R. Tambo do samego miasta oraz do Pretorii jeździ nowoczesny, klimatyzowany pociąg Gautrain. Jednak komunikacja miejska w tym kraju wciąż znajduje się na etapie rozwoju, najkorzystniej więc wynająć samochód. Drogi i autostrady są tutaj w bardzo dobrym stanie, choć kultura jazdy często pozostawia wiele do życzenia. Trzeba też pamiętać, że w RPA


57

©©SOUTH AFRICA TOURISM

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Widok ze szczytu Góry Stołowej

SS Kolorowe wiktoriańskie domki kąpielowe na plaży w St James

obowiązuje ruch lewostronny. Ze względu na ogromne odległości czasami warto zaoszczędzić czas i skorzystać z samolotu. Południowoafrykańskie tanie linie lotnicze kulula.com i Mango, a także British Airways i South African Airways latają do wszystkich większych miast. Ciekawy sposób podróżowania, np. z Pretorii do Kapsztadu, stanowi przejazd koleją. Obok luksusowych i bardzo drogich przewoźników Blue Train i Rovos Rail działają również tańsze linie Shosholoza Meyl. Podróż trwa 2 lub 3 dni, zależnie od liczby przystanków, a w cenę biletu, oprócz noclegu w kuszetce, wliczone są też posiłki. Z kolei „plecakowiczom” (tzw. backpackerom) spodoba się Baz Bus, którego trasa ciągnie się od Kapsztadu po Durban i Pretorię. Znajdziemy na niej ponad 180 hosteli, a bilet upoważnia do nieograniczonych przesiadek.

nie tylko nie kosztuje dużo (260 randów, czyli ok. 75 złotych), ale także uprawnia do różnego rodzaju rabatów w wielu miejscach, do których dociera autobus. Na pewno trzeba wysiąść przy stacji kolejki na Górę Stołową (Table Mountain) – już stąd rozciągają się oszałamiające widoki, a panorama rozpościerająca się ze szczytu (z wysokości 1086 m n.p.m.) zapiera dech w piersiach. Przepiękny jest też utworzony w 1913 r. Narodowy Ogród Botaniczny Kirstenbosch (Kirstenbosch National Botanical Garden), w którym można spędzić kilka godzin na podziwianiu setek gatunków roślin, również endemicznych. Był on pierwszym ogrodem botanicznym na świecie założonym w celu ochrony niepowtarzalnej lokalnej flory. W Kapsztadzie warto także odwiedzić któreś z licznych muzeów, n p. Po ł u d n i owo a f r y ka ń s ką G a l e r i ę

NIESAMOWITY KAPSZTAD Chyba za najbardziej znane i popularne południowoafrykańskie miasto, do którego chętnie przyjeżdżają turyści z całego świata, uchodzi Kapsztad (choć to Johannesburg dzierży palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o liczbę odwiedzających). Zresztą nie bez powodu – jest piękny, malowniczo położony, ma ciekawą historię i może pochwalić się mnóstwem atrakcji. Świetny pomysł na jego zwiedzanie stanowi skorzystanie z autobusu turystycznego City Sightseeing Cape Town. Cztery rozbudowane trasy obejmują, oprócz centrum metropolii, również winnice ekskluzywnego przedmieścia Constantia czy wspaniałe wybrzeże na południe od niej. Warto kupić bilet dwudniowy, ponieważ

Narodową (South African National Gallery), funkcjonującą w położonym w centrum miasta historycznym parku Company’s Garden, czy Muzeum Dystryktu Szóstego (District Six Museum), upamiętniające przymusowe wysiedlenia mieszkańców w czasach apartheidu. Gdy nie wieje zbyt mocno, trzy razy dziennie (o 9.00, 11.00 i 13.00) z kapsztadzkiego nabrzeża wypływają łodzie na Robben Island (Robbeneiland). Na tej wyspie znajduje się więzienie, w którym Nelson Mandela (1918–2013) i inni przeciwnicy polityki apartheidu spędzili wiele lat życia. To fascynujące miejsce, a oprowadzają po nim byli więźniowie. Ich historie niejednokrotnie mrożą krew w żyłach, ale są jednocześnie budujące i wzbudzają podziw dla ich odwagi i wytrwałości. Na południe od Kapsztadu leży również słynny Przylądek Dobrej Nadziei (Cape of Good Hope), do którego 

TT Nabrzeże w Simon’s Town wypełniają klimatyczne restauracje ©©SOUTH AFRICA TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015


58 DALEKIE PODRÓŻE

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Muzeum Apartheidu w Johannesburgu zostało otwarte w 2001 r.

jak Cape Malay curry, bobotie (pikantne mięso mielone z rodzynkami, polane jajeczno-mleczną masą i zapieczone, serwowane z ryżem) bądź koeksisters (pączki w słodkim syropie, podawane na zimno) na pewno pobudzą nasze kubki smakowe.

W JOHANNESBURGU I OKOLICY

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Pomnik i Muzeum Hectora Pietersona w Soweto, dawnych slumsach

jedzie się krętą autostradą wzdłuż stromego brzegu oceanu, mijając piękne białe plaże. Wrócić do miasta można z drugiej strony cypla, przez urocze miasteczka, np. Simon’s Town (Simonstad), Kalk Bay

czy Muizenberg. Podczas wizyty w tych okolicach trzeba koniecznie zjeść świeże ryby i owoce morza, a także spróbować lokalnej kuchni malajskiej (dziedzictwa z czasów kolonialnych). Takie potrawy

TT Centrum Maropeng leżące na terenie kompleksu Kolebka Ludzkości ©©SOUTH AFRICA TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015

Kapsztad nigdy mi się nie znudzi i zawsze będę chętnie do niego wracać, ale w RPA jest jeszcze wiele innych miejsc wartych odwiedzenia. Zalicza się do nich m.in. 4,5-milionowy Johannesburg, zwany potocznie Jozi, Joburg czy eGoli, największe miasto świata, które nie leży nad ż a d n y m z b i o r n i k i e m wo d n y m l u b rzeką. Powstało ono w 1886 r. na fali XIX-wiecznej gorączki złota w absurdalnej lokalizacji, na pustkowiu w górach, bez dostępu do wody, a obecnie rozkwita po latach stagnacji. To prawdziwa metropolia, która tętni życiem przez całą dobę i ciągle się rozwija. Ją również można zwiedzać autobusem turystycznym City Sightseeing Joburg. Po drodze obejrzymy m.in. poruszające Muzeum Apartheidu (Apartheid Museum), nowatorsko zaaranżowane Wzgórze Konstytucyjne (Constitution Hill), wesołe miasteczko Gold Reef City Theme Park oraz plac Gandhiego (któremu właśnie w RPA, gdzie pracował jako prawnik i doświadczył dyskryminacji rasowej, przyszła do głowy koncepcja biernego oporu). Alternatywą dla wycieczki autobusowej są spacery tematyczne, np. z Geraldem Gardnerem, autorem świetnych przewodników po Johannesburgu i strony internetowej JoburgPlaces. Dowiedziałam się od niego wielu fascynujących faktów na temat krótkiej, lecz bogatej historii tego


59

©©SOUTH AFRICA TOURISM

początkowo górniczego miasta, a obecnie ważnego centrum finansowego i biznesowego. Dzięki niemu odkryłam też kilka rewelacyjnych targów rękodzieła, dzielnicę mody, sklepy z oryginalnymi materiałami zwanymi shweshwe czy dystrykt Mała Etiopia, gdzie wypijemy świeżo zaparzoną etiopską kawę i zjemy autentyczną indżerę... Johannesburg to tygiel kulturowy, mekka artystów i młodych przedsiębiorców, różnorodna scena artystyczna z mnóstwem klubów muzycznych, galerii i przeróżnych inicjatyw kulturalnych. Z centrum miasta niedaleko do Soweto – dawnych slumsów, obecnie liczących sobie niemal 1,5 mln mieszkańców i przyciągających coraz więcej turystów. To tu znajdują się domy Nelsona Mandeli (dziś działa w nim muzeum Mandela House) i arcybiskupa anglikańskiego Desmonda Tutu wzniesione przy tej samej ulicy Vilakazi, a także Pomnik i Muzeum Hectora Pietersona (Hector Pieterson Memorial and Museum), 13-letniego chłopca, którego śmierć podczas zamieszek w 1976 r. stała się symbolem walki z apartheidem. Stąd pochodzi słynny na całym świecie chór Soweto Gospel Choir. To tutaj można skoczyć na bungee z jednej z kolorowych wież chłodniczych Elektrowni Orlando – Orlando Towers. Właśnie w Soweto kręcono też znany po-

SS Pokryte kobiercem kwiatów pustynne obszary regionu Namaqualand

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Biały dom w stylu cape dutch w słynącym z winnic Franschhoek

łudniowoafrykański film science fiction nie religijną, lecz nie czułam się wśród Dystrykt 9. Ja pewnego razu wstąpiłam ze nich obco. Przedstawiono nas starszyźnie, znajomymi do jednej z lokalnych jadło- wszyscy byli ciekawi, skąd pochodzimy dajni i przypadkowo natknęłam się w niej i czym się zajmujemy. Bardzo chcieli, żena grupę młodych, elegancko ubranych byśmy zostali na mszy, ale – niestety – zroludzi, którzy udawali się właśnie na spo- biło się już późno i musieliśmy wracać tkanie w miejscowym kościele. Po krót- do Pretorii. Do dziś mamy jednak sympakiej pogawędce zupełnie spontanicznie tyczne wspomnienie z Soweto. przyłączyliśmy się do nich. W ten sposób Ok. 50 km na północny zachód poznaliśmy barwną społeczność chrześci- o d J o h a n n e s b u r g a l e ż y w p i s a n y jańską, która spotyka się co kilka miesięcy w 1999 r. na Listę Światowego Dziedzictwa w różnych krajach Afryki Południowej, aby Ludzkości UNESCO kompleks jaskiniowośpiewać radosne pieśni i po prostu razem -muzealny Cradle of Humankind – Kolebka spędzać czas. Nie jestem osobą szczegól- Ludzkości. Znaleziono tu szczątki 

W OFERCIE RPA

JESIEŃ-ZIMA 2015 UL. HENRYKA DĄBROWSKIEGO 22/7, 40-032 KATOWICE, TEL. (32) 253 87 57, 0 502 40 33 17, ZAPYTANIA: AFRICA@AFRICATOURS.PL


60 DALEKIE PODRÓŻE

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Safari wśród olbrzymich słoni w Parku Narodowym Słoni Addo

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Skaliste brzegi w mieście Knysna położonym na Trasie Ogrodów

przedstawicieli nieznanego gatunku z rodziny człowiekowatych liczące sobie nawet 2,5 mln lat. Wykopaliska nadal trwają i w 2015 r. po raz pierwszy w mediach pojawił się naukowy opis sensacyjnego odkrycia – nowego przodka ludzi nazwano Homo naledi. Na terenie stanowiska funkcjonuje ciekawe centrum informacyjne, a do systemu pięknych jaskiń Sterkfontein można wejść z przewodnikiem, który interesująco opowiada o pracach archeologicznych i ich wynikach.

NAD ATLANTYKIEM Powróćmy jeszcze na wybrzeże Oceanu Atlantyckiego. Na północ od Kapsztadu znajduje się malowniczy Park Narodowy West Coast (West Coast National Park). Można tutaj nocować na łodzi zacumowanej kilkadziesiąt metrów od brzegu w samym środku błękitnej laguny. Jeśli pojedziemy dalej w kierunku Namibii, dotrzemy do regionu Namaqualand, który najlepiej odwiedzić wiosną, w sierpniu lub wrześniu, w czasie wspaniałego spektaklu natury. W ciągu kilku

JESIEŃ-ZIMA 2015

tygodni ten półpustynny teren zamienia się w wielką łąkę mieniącą się jaskrawymi kolorami. Z kolei na wschód od Kapsztadu, wzdłuż Trasy Ogrodów (Garden Route), rozciąga się górzysty obszar upraw winorośli z wieloma uroczymi miasteczkami mogącymi poszczycić się architekturą w stylu cape dutch, jak np. najbardziej chyba znane Franschhoek czy uniwersyteckie Stellenbosch. RPA produkuje świetnej jakości wina, z których zdecydowana większość nie jest eksportowana, warto więc wybrać się przynajmniej do kilku winnic na degustacje. We Franschhoek funkcjonuje tramwaj winny (Franschhoek Wine Tram). Po drodze zatrzymuje się na kilkunastu przystankach – trzeba mieć naprawdę mocną głowę, aby zdołać spróbować trunków we wszystkich miejscach na szlaku w ciągu jednego dnia! Niemal w linii prostej na południe od tego urokliwego miasteczka leży miejscowość Hermanus, znana głównie z tego, że to stąd najczęściej można obserwować wieloryby. Od czerwca do grudnia walenie

południowe (Eubalaena australis) gromadzą się w południowoafrykańskich wodach, żeby się rozmnażać. Często udaje się je zobaczyć z nabrzeża, ale warto też wykupić wycieczkę łodzią z przewodnikiem. Podziwianie tych gigantycznych ssaków z bliska to niezapomniane przeżycie. Jadąc dalej w kierunku Durbanu, miniemy po drodze m.in. najbardziej na południe wysunięty kraniec Afryki, czyli Przylądek Igielny (Cape Agulhas), stanowiący również umowną granicę między oceanami Atlantyckim i Indyjskim. Stąd niedaleko do przepięknego Rezerwatu Przyrody De Hoop (De Hoop Nature Reserve) ze wspaniałymi dzikimi plażami. W głębi lądu rozciągają się bezkresne tereny Karru Małego i Wielkiego, a na północ od nich zaczyna się już kotlina Kalahari. Następnie dotrzemy do popularnych nadmorskich miejscowości George i Knysna, a potem do Jeffreys Bay, raju dla surferów. Tuż za Port Elizabeth znajduje się Park Narodowy Słoni Addo (Addo Elephant National Park), słynący właśnie ze słoni (których obecnie jest ponad 600), a dalej na wschód – miasto Grahamstown. Co roku na przełomie czerwca i lipca w tym ostatnim odbywa się największy na kontynencie afrykańskim festiwal artystyczny (National Arts Festival), przyciągający 200 tys. widzów. Za East London zaczyna się Dzikie Wybrzeże (Wild Coast). W pełni zasługuje ono na swoją nazwę – trudno się na nie dostać, godzinami kluczy się po wyboistych drogach i wioskach rozsianych na wzgórzach, gdzie lud Xhosa nadal żyje według starych tradycji. Jednak wysiłek się opłaca. Bezkresne i niemal puste plaże, huk oceanu i gościnność lokalnej społeczności wynagradzają trud podróży.

DURBAN I DZIKA PRZYRODA Kolejnym przystankiem jest Durban – największy port kontenerowy w Afryce, który w ciągu ostatnich kilku lat przeszedł


61

©©SOUTH AFRICA TOURISM

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Bushmans Kloof w regionie Karru

SS Tzw. Whale Crier obwieszczający przybycie wielorybów do Hermanus

ogromną metamorfozę, głównie dzięki wspomnianym Mistrzostwom Świata w Piłce Nożnej z 2010 r. Z zaniedbanego, mało przyjaznego miasta stał się modnym kurortem, z szeroką promenadą, nowoczesnym stadionem i bogatym życiem kulturalnym. Co roku w lipcu odbywa się tu np. niezmiernie ciekawy i dobrze zorganizowany Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Durbanie (Durban International Film Festival), na którym pokazywane są dziesiątki filmów z całego świata. Bardzo lubię Durban za luźną, przyjazną atmosferę, architekturę z elementami stylu art déco, a także za... curry. To właśnie tutaj mieszka więcej Hindusów i ich potomków niż w jakimkolwiek innym mieście poza Indiami. Nic w tym dziwnego, bowiem w drugiej połowie XIX i na po-

SS Nowoczesny rejon wybrzeża Oceanu Indyjskiego w Durbanie

©©SOUTH AFRICA TOURISM

czątku XX w. przybysze z subkontynentu indyjskiego osiedlali się tłumnie w Afryce Południowej, aby pracować na plantacjach, w kopalniach czy przy budowie kolei. Na północny wschód od Durbanu znajdują się dwa rezerwaty przyrody, które warto uwzględnić w planach wakacyjnych. Atrakcją Parku Hluhluwe-iMfolozi (inaczej Hluhluwe Umfolozi Game Reserve) jest kilkudniowe piesze safari, podczas którego można spotkać tzw. Wielką Piątkę Afryki, czyli lwa, słonia, lamparta, bawoła i nosorożca czarnego. Mnie się to udało – w ciągu 5 dni spędzonych w buszu, w tym nocy pod gołym niebem, nie tylko je wszystkie widziałam i słyszałam, ale także dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy o lokalnych zwierzętach i roślin-

ności. To najlepszy sposób na poznanie tego, co stanowi esencję afrykańskiej natury! Z kolei w sąsiednim Parku Mokradeł iSimangaliso (iSimangaliso Wetland Park) natknęłam się, oprócz antylop, bawołów i nosorożców, na mnóstwo krokodyli i hipopotamów. Występują tu też żółwie morskie, a w oceanie pojawiają się czasami ogromne rekiny wielorybie. Z pewnością najbardziej znanym miejscem na safari jest Park Narodowy Krugera (Kruger National Park). Ma on powierzchnię ok. 20 tys. km², a bogactwo tutejszych gatunków fauny i flory oszałamia. Jednak jego popularność może czasami dawać się we znaki. Na drogach często tworzą się zatory, gdy ludzie zbierają się wokół jakiegoś wyjątkowo ekscytującego 

JESIEŃ-ZIMA 2015


62 DALEKIE PODRÓŻE

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Park Mokradeł iSimangaliso zamieszkuje m.in. ok. 800 hipopotamów

©©SOUTH AFRICA TOURISM

SS Park Narodowy Pilanesberg otaczają wzgórza pochodzenia wulkanicznego

zwierzęcia, i – niestety – wielu gości nie potrafi się odpowiednio zachować. Mój ulubiony park to Park Narodowy Pilanesberg (Pilanesberg National Park), położony ok. 2 godz. jazdy z Pretorii na północny zachód w kraterze prastarego wulkanu. Bardzo miło wspominam również nieogrodzony kemping w Rezerwacie Ithala (Ithala Game Reserve) niedaleko granicy z Suazi, gdzie wybrałam się z przewodnikiem na krótkie piesze safari

i napotkaliśmy jadowitą czarną mambę oraz nosorożca białego i czarnego. Za to Rezerwat Madikwe (Madikwe Game Reserve) na granicy z Botswaną szczyci się nie tylko Wielką Piątką Afryki, ale także zagrożonymi wyginięciem likaonami pstrymi. Na listę miejsc godnych odwiedzenia koniecznie trzeba też wpisać Góry Smocze (Drakensberg), na granicy z Królestwem Lesotho, gdzie można spędzić wiele dni

TT Podczas wyprawy po Rezerwacie Madikwe spotkamy np. zebry ©©WIKIPEDIA COMMONS/GUEST9999

JESIEŃ-ZIMA 2015

na mniej i bardziej wymagających wspinaczkach. Z kolei Kanion Rzeki Radości (Blyde River Canyon, znany również jako Molatse River Canyon) będzie interesującym przystankiem w drodze do Parku Narodowego Krugera. Należy do jednych z największych i najzieleńszych na świecie. Zwiedzimy go podczas pieszych wycieczek, w trakcie których będziemy podziwiać fantastyczne widoki.

SMAK RPA Na zakończenie każdego dnia pełnego wrażeń warto zadbać także o coś dla ciała. Oprócz wspomnianych już wina, cydru, potraw kuchni malajskiej i indyjskiej oraz ryb i owoców morza, prym w południowoafrykańskiej sztuce kulinarnej wiedzie mięso. Koniecznie trzeba spróbować steków, nie tylko wołowych, ale też z antylop kudu i eland czy ze strusia, oraz wołowych kiełbas boerewors – wszystko to przyrządza się na grillu, zwanym tu braai. Odważni powinni skusić się na suszone larwy ćmy Gonimbrasia belina, występujące pod nazwą mopane – to popularna przekąska i bogate źródło białka. Ja jadłam je serwowane w sosie pomi-


63

©©SOUTH AFRICA TOURISM

dorowym. Były gumowate i niespecjalnie mi smakowały, ale wszystko jest przecież kwestią gustu. Wegetarianie nie muszą się martwić – świeże warzywa i owoce są powszechnie dostępne w sklepach i restauracjach, choć czasami dania z kurczakiem też uchodzą za bezmięsne. Na deser najlepiej zamówić malva pudding – pyszne ciasto nasączone cukrem i masłem, podawane na gorąco z lo-

SS „Amfiteatr” w Górach Smoczych – 4-kilometrowy łańcuch skał bazaltowych

dami lub polewą waniliową, albo milk tart (melktert) – kruchą tartę z budyniem, posypaną cynamonem. RPA to bez wątpienia niewyczerpane źródło inspiracji podróżniczych. Ten niezmiernie interesujący kraj ciągle mnie czymś zaskakuje i nie pozwala mi się nudzić. Oczywiście, boryka się on z wieloma problemami, nadal trzeba mieć w nim

na uwadze kwestie związane z bezpieczeństwem, ale jednocześnie tutejsze społeczeństwo doskonale zdaje sobie sprawę, jak ważna jest turystyka dla gospodarki. Gościnność mieszkańców RPA, piękno jej różnorodnej przyrody, sprzyjająca zwiedzaniu pogoda, a także wysoka jakość usług sprawiają, że ten wyjątkowy zakątek Afryki stanowi fantastyczny cel podróży. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


64 DALEKIE PODRÓŻE

HAKUNA MATATA – KENIA DLA KAŻDEGO KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA www.karolinasypniewska.pl

JESIEŃ-ZIMA 2015


© AFRICA LINE ADVENTURE

65

�  Sanktuarium dzikiej przyrody Segera Retreat w sercu płaskowyżu Laikipia

JESIEŃ-ZIMA 2015


66 DALEKIE PODRÓŻE

<< Kto na safari wybiera się do Kenii, może mieć pewność, że czekają go najlepsze warunki do obserwowania dzikich zwierząt oraz podziwiania gigantycznych przestrzeni i krajobrazów niczym z najpiękniejszych snów. Przy okazji pozna też afrykańskie ludy i dowie się, że Masajowie uważają się za właścicieli wszystkich krów na ziemi, język żyrafy mierzy prawie pół metra, z drzewa kiełbasianego (kigelii afrykańskiej) robi się piwo, a zebra jest czarna w białe paski. Co więcej, pod względem infrastruktury turystycznej to państwo należy do najbardziej rozwiniętych w Afryce. To prawda, że turyści z całego świata przybywający każdego roku w ogromnej liczbie na ten fascynujący kontynent zmienili na dobre obraz dzisiejszego Czarnego Lądu, ale odwiedziny w objętych ochroną parkach narodowych i rezerwatach przyrody w dalszym ciągu są jedyną w swoim rodzaju atrakcją. >>

R

e p u b l i k a Ke n i i l e ż y n a d Oceanem Indyjskim i graniczy z Tanzanią, Ugandą, Somalią, Etiopią i Sudanem Południowym. Największe jej miasto stanowi stolica – Nairobi – typowa wielkomiejska metropolia. Zamieszkuje ją ok. 3,5 mln ludzi. W całym kraju (o powierzchni ponad 580 tys. km2) żyje powyżej 45 mln Kenijczyków. Wyprawa do tej części Afryki to również okazja do stanięcia na równiku, którego linia przebiega przez 15 państw i terytoriów, w tym Kenię. Obowiązkowo należy zrobić sobie zdjęcie z tablicą z napisem Hakuna matata! You are now crossing equator (Nie martw się! Właśnie przekraczasz równik). Wiele spraw rozwiązuje tu powszechnie znany zwrot hakuna matata (nie ma problemu). Kenijczycy słyną z niespotykanej łatwości w nawiązywaniu kontaktów, a te

©©KENYA TOURISM BOARD

SS Młode Masajki z pomalowanymi na czerwono twarzami i ogolonymi głowami

dwa słowa idealnie oddają ich pozytywne nastawienie do świata. Praktycznie wszędzie porozumiemy się po angielsku, choć lepiej przyswoić sobie chociaż kilka zdań w języku suahili, co pozwoli nam na zyskanie przychylności miejscowych.

TT Taniec przedstawicieli grupy etnicznej Luo z zachodniej Kenii

TT Nakrycie głowy ozdobione długimi piórami ©©KENYA TOURISM BOARD

JESIEŃ-ZIMA 2015

Gdy powiemy komuś Jambo! (Cześć!) czy Asante sana! (Dziękuję bardzo!), od razu na jego twarzy pojawi się uśmiech, a atmosfera stanie się przyjemniejsza. Będzie to na pewno szczególnie pomocne np. przy robieniu zakupów. ©©KENYA TOURISM BOARD


67

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

ETNICZNA MIESZANKA

SS W niektórych miejscowościach w Kenii czas jakby się zatrzymał

Pierwszymi Europejczykami, którzy przybyli do dziś kwitnącej turystycznie Mombasy w 1498 r., byli Portugalczycy. Zajmowali się handlem w basenie Oceanu Indyjskiego, kolonizacją wybrzeży Kenii i sprawowaniem kontroli nad zdobytym obszarem. Pozostali w tym rejonie do XVIII w., kiedy to wyparli ich Arabowie z Omanu, którzy mieli swoją siedzibę na Zanzibarze. W XIX stuleciu o tereny te rywalizowali Niemcy i Brytyjczycy. Ostatecznie w 1895 r. utworzono brytyjski Protektorat Afryki Wschodniej, który obejmował również Ugandę. W 1920 r. przekształcono go w Kolonię Kenii. Ponieważ interesy miejscowej ludności nie były w niej reprezentowane, elity grupy etnicznej Kikuju założyły Stowarzyszenie Młodych Kikuju, zamienione później w Centralne Stowarzyszenie Kikuju. W 1946 r. powstał Afrykański Związek Kenii (KAU), na którego czele stanął wkrótce Jomo Kenyatta (1891–1978), aresztowany potem podczas powstania

Mau-Mau przeciwko brytyjskim rządom (1952–1956). Na początku lat 60. XX w., po wyjściu z więzienia, został on przewodniczącym nowej partii – Afrykańskiego Narodowego Związku Kenii (KANU). Po uzyskaniu przez kraj niepodległości objął w grudniu 1964 r. urząd prezydenta. Jego następca, wcześniej wiceprezydent, Daniel Moi (ur. w 1924 r.) znowelizował konstytucję, aby wprowadzić system jednopartyjny. Ze względu jednak na naciski państw zachodnich, w 1991 r. znów zezwolono na tworzenie wielu partii. Do dziś sytuacja polityczna w Kenii bywa niestabilna. Największe zamieszki wybuchły pod koniec grudnia 2007 r. po wyborach prezydenckich, których wyniki zakwestionowała opozycja i drugi kandydat Raila Odinga (ur. w 1945 r.). Oprócz tego napięcia zdarzają się również między niektórymi grupami etnicznymi. Sztucznie wytyczone granice krajów afrykańskich zmuszają do życia obok siebie przedstawicieli różnych ludów. Kenia jest pod

TT Kenijczyk pochodzenia arabskiego

TT Wykonawcy muzyki ludowej grający na tradycyjnych instrumentach

©©KENYA TOURISM BOARD

tym względem niezmiernie różnorodna. Wśród jej mieszkańców 67 proc. stanowią plemiona grupy Bantu, w tym Kikuju, Luhja, Kamba czy Meru. Reszta to Niloci (Luo, Kalendżin, Masajowie, Turkana), Kuszyci (Somalijczycy, Oromo) oraz Azjaci, Arabowie i Europejczycy (głównie Brytyjczycy).

JĘZYK WIELU KULTUR Choć językami urzędowymi są tutaj angielski i suahili, ponad 45 mln obywateli tego kraju mówi też jednym z 66 języków zaliczających się do różnych rodzin językowych z obszaru Afryki. Każde dziecko pochodzące z któregoś z kenijskich ludów uczy się więc 3 języków – swojej grupy etnicznej, angielskiego i suahili. W tym ostatnim znajdziemy wpływy innych języków z grupy bantu, arabskiego, perskiego, hindustani, portugalskiego, angielskiego, niemieckiego i francuskiego. Początkowo posługiwały się nim plemiona Bantu, ale w końcu stał się uniwersalnym środkiem  ©©KENYA TOURISM BOARD

JESIEŃ-ZIMA 2015


68 DALEKIE PODRÓŻE

©©KENYA TOURISM BOARD

SS Krater Nabiyotum na największym w Afryce słonym jeziorze Turkana

komunikacji dla żeglarzy z różnych stron świata spotykających się na wybrzeżu Czarnego Lądu. Wielu z nich docierało w te strony w poszukiwaniu złota, kości słoniowej, rogów nosorożców, oleju palmowego i skór dzikich zwierząt. Elementy tej mieszanki kulturowej można zauważyć również w lokalnej kuchni suahili, do której zalicza się potrawy na bazie ryżu takie jak indyjskie biriani (biryani) lub pilaw. Nad Oceanem Indy jskim

z łatwością kupimy indyjskie placki roti i tradycyjne afrykańskie ugali (papka z mąki maniokowej albo kukurydzianej z dodatkiem wody) czy muzułmańskie danie z jagnięciny.

AFRYKAŃSKA FILOZOFIA ŻYCIA Po co się spieszyć? Przecież mamy tylko jedno życie. Czy najważniejsze nie jest to, że ostatecznie dotrę do miejsca przeznacze-

TT Słonie przecinające drogę w Rezerwacie Narodowym Masai Mara ©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

JESIEŃ-ZIMA 2015

nia? Powtarzanie tych trzech zdań w trakcie naszych kenijskich wakacji pozwoli nam zaoszczędzić sobie nerwów, a nawet wybuchów złości w kontaktach z miejscowymi. W Afryce musimy nauczyć się płynąć razem z czasem. Jeżeli autobus ma odjechać o 8.00, to oznacza, że przed tą godziną pojawi się w umówionym punkcie i zacznie czekać na pasażerów. W drogę ruszy dopiero w momencie, kiedy zbierze komplet chętnych. Bywa tak, że trzeba spędzić pół dnia na takim oczekiwaniu, aby odbyć 2- lub 3-godzinną podróż. Wtedy nie pozostaje nam nic innego, jak nauczyć się mądrości wypływającej ze zwrotu hakuna matata. Co ciekawe, w Afryce Wschodniej początek doby, a zarazem jej pierwszą godzinę liczy się od świtu, a nie jak w Europie od północy, gdy ludzie jeszcze śpią. Dlatego w języku suahili dzień zaczyna się, kiedy wszystko budzi się do życia, czyli o wschodzie słońca. To oznacza, że nasza 6.00 jest tu określana jako godzina 0.00, 7.00 będzie 1.00 itd. Kenijski zegarek miałby więc tarczę ustawioną do góry nogami: na samej górze znajdowałaby się cyfra 6, a na dole – 12. Oczywiście, Kenijczycy najczęściej starają się dostosować do podziału doby używanego przez turystów, więc nie trzeba paniko-


69

©©KENYA TOURISM BOARD

wać, ale warto upewnić się, czy godzinę podano według czasu lokalnego czy europejskiego.

W REJONIE WIELKICH ROWÓW Te r y t o r i u m K e n i i j e s t n i e z m i e r nie zróżnicowane pod względem ukształtowania powierzchni. W większości zajmuje je płaskowyż osiągający w zachodniej części kraju wysokości do 3000 m, a we wschodniej – ok. 500 m n.p.m. Na zachodzie biegnie przez niego Wielki Rów Wschodni, należący do Wielkich Rowów Afrykańskich, czyli rowów tektonicznych Afryki Wschodniej. Na ich obszarze występują liczne wulkany, w tym Kenia (5199 m n.p.m.) i Elgon (jego najwyższy szczyt mierzący 4321 m n.p.m. znajduje się w Ugandzie). Na granicy z Tanzanią i Ugandą leży kotlina z Jeziorem Wiktorii (najrozleglejsza jej część położona jest na terytorium tanzańskim). Na północy na granicy z Etiopią rozciąga się podłużne jezioro Turkana (Jezioro Rudolfa). Dwiema najdłuższymi kenijskimi rzekami są Tana (ok. 800 km) i Athi (w dolnym biegu nazywana Galana lub Sabaki, ok. 550 km). Wiele systemów rzecznych wypełnia się wodą tylko okresowo. Mniejsze akwe-

SS Wielką Migrację można podziwiać podczas lotu balonem nad sawanną

n y, t a k i e j a k N a i w a s za ( N a i v a s h a ) i Nakuru, przyciągają turystów swoimi walorami krajobrazowymi. Klimat panujący na tym obszarze określa się jako równikowy monsunowy i praktycznie przez okrągłe 12 miesięcy warto przylecieć do Kenii. Oficjalnie uważa się, że sezon na safari trwa od początku listopada do końca marca, ale trzeba pamiętać o tym, iż w Afryce Wschodniej występują dwie pory roku:

sucha i deszczowa, a każda z nich zazwyczaj przypada dwukrotnie. Pierwszy czas intensywnych opadów rozpoczyna się w kwietniu i kończy wraz z majem, granicę drugiego natomiast wyznaczają październik i ostatnie dni grudnia. Pora sucha nadchodzi w styczniu i utrzymuje się do marca, aby powrócić w okresie od czerwca do września. Z wyjazdem najlepiej poczekać, aż przeminie wysoki sezon, trwający zawsze od Nowego Roku 

TT Pasącym się stadom gnu pręgowanych często towarzyszą zebry i antylopy ©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

JESIEŃ-ZIMA 2015


70 DALEKIE PODRÓŻE

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Masajowie piją krowią krew dla dobrego zdrowia, nabrania sił i energii

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Do Masajek należy opieka nad dziećmi

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Niezmiernie widowiskowy tradycyjny masajski taniec – adumu

SS Wojownik z ozdobami z koralików

do końca lutego. Jednak kiedykolwiek przyjedziemy, zawsze czeka nas tutaj niesamowita przygoda.

czarnego i lamparta. Nazwa ta powstała wśród myśliwych. Określali nią najniebezpieczniejsze zwierzęta sawanny, chociaż wielu ludzi twierdzi, że najgroźniejszym afrykańskim stworzeniem jest hipopotam.

SEANS W TECHNICE 4D Jedną z najbardziej znanych grup etnicznych Kenii są Masajowie. Podczas wypraw do tego kraju każdy turysta spotka niejednego kolorowo ubranego przedstawiciela tego ludu wypasającego swoje bydło, np. na terenie Rezerwatu Narodowego Masai Mara, który przylega do tanzańskiego Parku Narodowego Serengeti. Nazwa tego obszaru o powierzchni 1510 km² powstała z połączenia dwóch elementów nierozerwalnie związanych z tutejszą sawanną: plemienia Masajów właśnie i rzeki Mara. To przez nią prowadzi szlak corocznej wędrówki antylop gnu, zebr i innych ssaków kopytnych. Obserwowanie tzw. Wielkiej Migracji przypomina oglądanie wyświetlanego w technice 4D fil-

JESIEŃ-ZIMA 2015

mu sensacyjnego z fragmentami horroru, puszczanego w najlepszym kinie w mieście. Spektakl rozgrywa się między lipcem a wrześniem, kiedy zmęczone długą drogą zwierzęta docierają nad Marę z równiny Serengeti. Po drugiej stronie rzeki rozciągają się zielone pastwiska porośnięte świeżą trawą. Wystarczy tylko przejść na przeciwległy brzeg, jednak podczas tej przeprawy ponad 250 tys. antylop i zebr ginie w paszczach krokodyli lub po prostu się topi. Miejscowi nazywają gnu pręgowane klaunami sawanny. Śmieją się, że wyglądają, jakby zostały złożone z innych zwierząt – mają głowę bawoła, nogi antylopy i ogon konia. Gdy się im przyglądamy, też się uśmiechamy. Rezerwat Narodowy Masai Mara stanowi jeden z najciekawszych regionów na wytropienie Wielkiej Piątki Afryki – lwa, słonia i bawoła afrykańskiego, nosorożca

WŁAŚCICIELE WSZYSTKICH KRÓW Jak już wspomniałam, Masajowie wierzą, że bóg Enkai podarował im wszystkie krowy świata. Jeśli więc ktoś, kto nie pochodzi z ich grupy etnicznej, ma bydło, to ukradł je prawowitym właścicielom. Gdy wchodzimy do masajskiej wioski, pierwsze, co widzimy, to stado tych zwierząt, zajmujące większość placu w osadzie. Krowa jest dla Masajów symbolem bogactwa i szczęścia, a za największego biedaka wśród nich uchodzi ten, kto nie posiada żadnej. Dla mięsa hodują oni kozy, a bydło dostar-


71

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Kenijska gepardzica z kilkorgiem młodych

SS Malownicze jezioro Nakuru to prawdziwe królestwo afrykańskiej fauny

cza im mleka i krwi, której picie daje siłę. Badania wykazują, że ma ona mnóstwo składników wspomagających układ odpornościowy i wykorzystywanych do budowy mięśni, narządów wewnętrznych czy stawów. Aby upuścić krowie krwi, strzałą przebija się jej żyłę na szyi. Płyn tryska cienkim strumieniem do bukłaka. Gdy ten zostanie napełniony, otwór zalepia się korkiem zrobionym z gliny wymieszanej z nawozem.

Życie codzienne w wiosce toczy się według ustalonego porządku. Mężczyźni są wojownikami i pasterzami – ochraniają plemię i wypasają stado. Do kobiet należą wszystkie pozostałe obowiązki: budowanie chaty, przynoszenie wody i drewna na opał, opieka nad dziećmi, zabijanie i oprawianie zwierząt oraz przygotowywanie jedzenia. Oprócz tego wykonują one ubrania i wszelkie ozdoby z koralików, którym nadaje się znaczenie symboliczne.

Mężczyzna, aby przypodobać się kobiecie, odprawia jeden z dziwniejszych rytuałów na świecie – taniec adumu. W jego trakcie musi jak najwyżej podskoczyć bez uginania kolan, w miejscu, bez żadnego rozbiegu, nie pokazując, że kosztuje go to jakikolwiek wysiłek. Zwycięzca zabiera wszystkie zgromadzone Masajki, które mają ogolone głowy, pomalowane na czerwono twarze i mnóstwo kolorowej biżuterii z paciorków. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


72 DALEKIE PODRÓŻE

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Nad jeziorem Nakuru spotkamy m.in. liczne różowe flamingi

EGZOTYCZNE JEZIORA Osobom odwiedzającym Kenię polecam wizytę nad dwoma pięknymi jeziorami Naiwasza (Naivasha) i Nakuru, których okolica jest niezwykle bogata w ciekawe gatunki fauny. Podczas mojego pierwszego safari w tym rejonie w teren wyruszaliśmy o wschodzie słońca, po porannej kawie. Wsiadaliśmy do auta z otwieranym dachem i wypatrywaliśmy zwierząt kończących nocne łowy. Warto było wyjeżdżać o świcie, bo udawało się wtedy zobaczyć rzadko spotykanych mieszkańców Afryki. Krzyk pawianów ogłaszał, że lampart wraca z polowania. Z pełnym brzuchem przeszedł obok naszego samochodu, udając się zapewne na zasłużony odpoczynek. Kiedy indziej widziałam, jak lew kroczył dumnie przez sawannę do czekającej pod drzewem lwicy. Gdy dotarł, ona obeszła go dookoła i odwróciła się, okazując mu swoje niezadowolenie. On podchodził do leżącej samicy i muskał ją nosem, jakby chciał ją za coś przeprosić. Życie na sawannie można by obserwować godzinami, dlatego w podróż warto zabrać lornetkę, a na miejscu

uzbroić się w cierpliwość, bo przecież czas w Afryce płynie swoim własnym rytmem.

©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

SS Nosorożce stanowią coraz rzadszy widok na afrykańskiej sawannie

Brzegi Nakuru i jego okolice zamieszkują przede wszystkim niespotykane zbyt często nosorożce białe i czarne, żyrafy Rothschilda, lamparty, hieny, antylo-

TT Pawian w punkcie widokowym w Parku Narodowym Jeziora Nakuru ©©KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA

JESIEŃ-ZIMA 2015

py – koby śniade, gazelki masajskie i gazelopki sawannowe, a także, co ważniejsze, liczne ptaki: dropy olbrzymie, marabuty, pelikany, flamingi czy bieliki afrykańskie. Na wzgórzu z widokiem na jezioro witają nas pawiany – nie zawsze przyjaźnie nastawione do turystów – i malutkie góralki przylądkowe, czyli niewielkie roślinożerne ssaki kopytne, często mylone z gryzoniami, choć są blisko spokrewnione ze słoniami. Na terenie Parku Narodowego Jeziora Nakuru (ok. 188 km²) występuje 56 gatunków ssaków i niezliczona ilość rozmaitych egzotycznych roślin. Dla odmiany słodkowodna Naiwasza (Naivasha), leżąca na wysokości 1884 m n.p.m. w dolinie ryftowej, jest domem dla dużej populacji hipopotamów. Podczas rejsu łódkami po jeziorze

obserwujemy różnorodne ptactwo i właśnie te olbrzymie stworzenia. Na pierwszy rzut oka wydają się potulne i leniwe, ale w rzeczywistości charakterem bardziej przypominają wojownika niż pluszowego misia. Wejście na ich terytorium oznacza walkę na śmierć i życie. Ten znaczących rozmiarów ssak potrafi być agresywny i nie znosi nieproszonych gości, w tym krokodyli i ludzi, których umie rozszarpać na kawałki jednym kłapnięciem wielkiej szczęki. Nad Naiwaszą można zatrzymać się w niesamowitej lodży, po której terenie w dzień spacerują żyrafy, a w nocy – hipopotamy. Te ostatnie, gdy praży słońce, chłodzą się w wodach jeziora, po zapadnięciu zmierzchu natomiast wychodzą na żer na ląd. Po zmroku, aby udać się do hotelowej restauracji na posiłek, swój pokój należy opuszczać tylko z eskortą. Strażnik wyposażony jedynie w latarkę


73 MOJA KENIA – PODRÓŻ PISANA MARZENIAMI ANASTAZJA SZERKUS XX Na podróżników w Kenii czekają malownicze krajobrazy, oszałamiająca natura, wspaniałe parki narodowe i rezerwaty przyrody, żyjące na wolności zwierzęta i wioski koczowniczego plemienia Masajów noszących charakterystyczne czerwone szaty. Tym razem zatrzymałam się w lodży Saruni Samburu położonej wśród szczytów gór Kalama. Rozciągają się stąd zapierające dech w piersiach widoki. Ośrodek znajduje się na terenie należącym do Kalama Community Wildlife Conservancy. Powstał dzięki pomocy organizacji Northern Rangelands Trust. Jego działalność wspiera także instytucja Lewa Wildlife Conservancy, która zajmuje się promocją turystyki i ochroną przyrody północnej Kenii. W odległości 7 km od lodży Saruni Samburu leży słynny Rezerwat Narodowy Samburu (Samburu National Reserve), zamieszkany m.in. przez zebry Grevy’ego, żyrafy, lwy, słonie, bawoły afrykańskie i hipopotamy. To naprawdę wyjątkowe miejsce. W ciągu kilku dni udało nam się odwiedzić jeszcze ©©RADEK POLAK pobliski Rezerwat Narodowy Buffalo Springs (Buffalo SS Wyprawa do Rezerwatu Narodowego Samburu z przewodnikiem z ludu Samburu Springs National Reserve). Z pełnym przekonaniem możemy stwierdzić, że prawdziwą Afrykę trzeba Podczas pobytu w Kenii złożyłam również wizytę Jaxa Kwiatkowski, który od przeszło 20 lat pracuje zobaczyć na własne oczy, bo żadne zdjęcia czy filmy w fundacji New Hope Africa. Pierwszy raz zetknęłam i mieszka w Afryce, poznał mnie z założycielem tej nie oddają jej piękna. się z nią ponad 2 lata temu. Mój przyjaciel Krzysztof organizacji Pawłem Hukiem, żyjącym wraz z żoną, Kenijką, w hrabstwie Isiolo. W tym regionie miałam TT Uczniowie szkoły podstawowej w Maili Tatu w oczekiwaniu na posiłek okazję poznać aktora Antoniego Pawlickiego i foto©©RADEK POLAK grafa Radosława Polaka. Podobnie jak ja wybrali się oni w podróż, aby na własne oczy przekonać się, jak ważna jest pomoc dla tutejszych mieszkańców. Obszar Isiolo pokrywają głównie tereny rolnicze dotknięte suszą. Z powodu braku zbiorów ludzie cierpią głód i biedę. Hrabstwo graniczy jednak z bogatym okręgiem administracyjnym Meru i rząd uznaje je za strefę, która nie potrzebuje wsparcia. Fundacja New Hope Africa postanowiła zająć się najbardziej zaniedbaną szkołą podstawową w miejscowości Maili Tatu. Jak na razie udało się wybudować obok placówki porządną kuchnię, w której można przygotowywać posiłki dla dzieci. Znalazło się też miejsce na przedszkole dla najmłodszych. Mam szczerą nadzieję, że plan pomocy zostanie zrealizowany do końca. Każdego, kto przyjedzie do Kenii i zawita w okolice Rezerwatu Narodowego Samburu, gorąco zachęcam do odwiedzenia Maili Tatu.

dzielnie kroczy z wystraszonymi turystami nasłuchującymi wszelkich dziwnych odgłosów…

AFRYKA „ALL INCLUSIVE” Jeśli tylko pozwoli nam na to budżet, nasza podróż do Afryki może być niezwykle ekskluzywna. Liczne klimatyczne lodże położone w parkach narodowych oferują warunki niczym w 5-gwiazdkowych hotelach. Do dyspozycji gości są baseny, jacuzzi i restauracje z wyśmienitym jedzeniem. O ich komfort dba wysoko wykwalifikowana obsługa, a dzika przyroda znajduje się dosłownie na wyciągnięcie ręki. Często spotyka się przepiękne całoroczne namioty dla turystów, które zamiast drzwi mają wielkie okna po to, aby już od rana można było podziwiać sawannę. Wyprawa na safari dostarcza niezapomnianych wrażeń i gwarantuję, że w Kenii każdy dzień jest w stanie przynieść nie-

powtarzalną przygodę. Z pewnością warto nauczyć się tutaj afrykańskiego podejścia do czasu, które znakomicie oddaje powiedzenie haraka haraka haina baraka (pośpiech, pośpiech nie ma

błogosławieństwa). Czarny Ląd zachwyca i szokuje jednocześnie, dlatego tak mocno przyciąga ludzi z całego świata, głodnych niecodziennych przeżyć w samym środku królestwa natury. 

TT Luksusowy hotel butikowy Ngong House na przedmieściach Nairobi ©©PRIVATE SAFARIS

JESIEŃ-ZIMA 2015


74 DALEKIE PODRÓŻE

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

SS Oaza blisko Al-Ujun (Laâyoune), największego miasta Sahary Zachodniej

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

SS Najwyższe partie Atlasu Wysokiego zimą pokrywa warstwa śniegu

JEDNO OKO NA

MAROKO MARCIN WROŃSKI

<< Afryka Północna ze względu na niezwykle ciepły klimat, swoje położenie w bliskim sąsiedztwie Europy, bogactwo wspaniałych zabytków i dobrze rozwiniętą infrastrukturę turystyczną, mimo ostatnich burzliwych wydarzeń na Bliskim Wschodzie i w państwach Maghrebu, wciąż stanowi jeden z najpopularniejszych kierunków podróży Polaków. Najczęściej jednak nadal wybieramy się tutaj na wypoczynek do Egiptu i Tunezji, które i tak w wyniku zawirowań politycznych i zagrożenia zamachami terrorystycznymi stały się największymi przegranymi tego roku. W tej części kontynentu afrykańskiego zupełnie niesłusznie dość często omijamy inny przepiękny kraj, posiadający malownicze wybrzeże zarówno nad Morzem Śródziemnym, jak i nad Oceanem Atlantyckim. Pora więc poznać bliżej Maroko – fascynującą krainę z arabskiego snu. >> ©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

JESIEŃ-ZIMA 2015


75

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

SS Z płatków róży damasceńskiej produkuje się drogocenny olejek

N

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

SS W górach Antyatlasu znajdziemy wiele malowniczych berberyjskich wiosek

a zachód od Egiptu leży LEKARSTWO NA CHŁODY r e g i o n o k r e ś l a n y p r z e z Klimat tego kraju kształtują Atlantyk A r a b ó w j a k o M a g h r e b i Morze Śródziemne oraz Sahara i łańcuchy (od al-Maghrib, czyli „zachód”). górskie, m.in. Atlas Wysoki. Latem na rówNazwą tą obejmuje się współ- ninach oraz obszarach pustynnych i półcześnie Tunezję, Libię, Algierię, pustynnych notuje się nawet 50°C. Zimą Mauretanię, sporne terytorium na wybrzeżu termometry wskazują mniej Sahary Zachodniej i właśnie Maroko. więcej 12°C, a w górach pada śnieg. Te Największymi grupami etnicznymi ekstremalne wyjątki nie oddają jednak w tym ostatnim 34-milionowym przeciętnych warunków pogodowych państwie są Arabowie i Berberowie. w Królestwie Marokańskim. Średnia Ok. 35 km dzieli marokańskie mia- temperatura roczna wynosi 17–20°C. sto Tanger od hiszpańskiej miejsco- Gdzieniegdzie poziom słupka rtęci wości Tarifa, położonej po przeciw- prawie nie zmienia się przez okrągłe nej stronie Cieśniny Gibraltarskiej. 12 miesięcy (np. w przepięknej Essaouirze Afryka jest więc tylko kilka kroków – A s - S a w i r ze , o k t ó re j t ro c h ę w i ę od Europy. ce j p óź n i e j ) . N a d o ce a n e m k l i m a t

„BÓG, OJCZYZNA, KRÓL” Taki właśnie gigantyczny napis, widoczny zarówno w dzień, jak i w nocy, góruje nad Agadirem i uchodzi za jego wizytówkę. Dzięki międzynarodowemu portowi lotniczemu (Agadir-Al Massira), blisko 10 km bardzo szerokich piaszczystych plaż oraz ok. 300 słonecznym dniom w roku to właśnie to miasto uznaje się za najpopularniejszy marokański kurort. Rozbudowana baza noclegowa i bogata oferta wycieczek w te strony czynią z niego najłatwiej chyba dostępne miejsce w Maroku. Osoby planujące podróże samodzielnie również bez problemu zorganizują swój wyjazd do Agadiru nad Oceanem Atlantyckim. Wspomniany napis może posłużyć do krótkiej charakterystyki tego północnoafrykańskiego państwa. To kraj islamski, ale zamieszkany też przez chrześcijan i żydów. Przedstawiciele różnych religii żyją tu jednak ze sobą w zgodzie. Także muzułmanów nie obowiązują restrykcyjne nakazy. Nie są zmuszeni modlić się pięć razy dziennie – do meczetu udają się ci, którzy odczuwają taką potrzebę. Jeśli ktoś woli pozostać przy swojej pracy czy innych 

My, Polacy, przywykliśmy mawiać: Ładną mamy jesień tego lata. W tym roku jednak pogoda dopisała i długo mogliśmy cieszyć się słońcem. Niestety, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy i po ciepłych, letnich miesiącach nastały chłodniejsze, jesienno-zimowe. W drodze na lotnisko pomyślałem więc, że to naprawdę wyśmienity moment, aby odwiedzić Maroko.

jest łagodniejszy i chłodniejszy w porównaniu z wnętrzem kraju. Pogoda w strefie Morza Śródziemnego przypomina tę z jego przeciwległego hiszpańskiego brzegu. Kto chce się porządnie wygrzać, powinien więc przyjechać latem, a kto nie lubi upałów – wiosną lub jesienią, wszystko zależy od indywidualnych upodobań. Maroko zaprasza nas do siebie przez cały rok.

WW Ufortyfikowana osada (ksar) Ajt Bin Haddu

TT Port w 950-tysięcznym Tangerze usytuowanym nad Cieśniną Gibraltarską ©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

JESIEŃ-ZIMA 2015


76 DALEKIE PODRÓŻE

©©WIKIMEDIA COMMONS/MARCO RISS

SS Agadir to najsłynniejsza nadmorska miejscowość wypoczynkowa w Maroku

TT Opis szczytów Atlasu Wysokiego

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

SS Arabski napis Bóg, Ojczyzna, Król na zboczu wzgórza Kasbah w Agadirze

zajęciach, nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Wielu Marokańczyków chwali sobie taką wolność w wypełnianiu praktyk religijnych. Oczywiście, turyści odwiedzający Królestwo Marokańskie powinni respektować obyczaje i przestrzegać zasad dotyczących chociażby ubioru, jednak nie muszą popadać przy tym w zbytnią przesadę. Maroko jest dziedziczną monarchią konstytucyjną, a obecnie panuje w nim Muhammad VI (ur. w 1963 r. w Rabacie). Ze względu na napiętą sytuację w tym regionie Afryki warto poruszyć kilka kwestii politycznych. Zasiadający na tronie od 1999 r. marokański król cieszy się powszechnym szacunkiem, stabilności państwa nie zagrażają więc rozruchy czy wojna domowa. W 2011 r., w trakcie antyrządowych demonstracji Marokańczyków, zarządził m.in. podniesienie płacy minimalnej i zaproponował przepro-

JESIEŃ-ZIMA 2015

wadzenie referendum konstytucyjnego. Znowelizowana konstytucja osłabiła nieco jego pozycję i wzmocniła uprawnienia premiera oraz parlamentu. Muhammad VI dał się poznać jako reformator, jeszcze zanim wybuchła arabska wiosna (2010–2013). Jego działania miały na celu nie dopuścić do eskalacji protestów – rzadka to postawa wśród władców z tych stron, którzy niepokoje przywykli tłumić siłą. Jako potomek Mahometa (dynastia Alawitów wywodzi się od wnuka proroka – Al-Hasana) posiada uzasadnione religijnie prawo do tronu. Król w nowej konstytucji zrezygnował jednak ze statusu „świętego” i zadowolił się tytułem „nietykalny”. Poza tym zmodernizował kodeks cywilny, znacznie poszerzając prawa kobiet. Marokanki zaczęły zasiadać w parlamencie oraz radzie ministrów, jak również pełnić ważne funkcje publiczne. Jego żona, księżniczka Lalla Salma, to pierwsza w historii kraju mał-

żonka królewska, która została publicznie przedstawiona oraz reprezentuje swego męża na całym świecie jako pierwsza dama. Jest założycielką fundacji wspierającej walkę z rakiem, a także inicjatorką wielu działań w dziedzinie ekologii i zrównoważonego rozwoju. Poprzedniczki Lalli Salmy musiały się zadowolić rolą matki książąt.

OD BRZEGU OCEANU DO GÓRSKICH SZCZYTÓW Wróćmy do Agadiru. To wyjątkowe miejsce, w którym ocean niemalże spotyka się z górami. Rozległa piaszczysta plaża robi na turystach oszałamiające wrażenie. Spotkałem się nawet z opinią, że to mniejsza wersja słynnej brazylijskiej Copacabany z Rio de Janeiro. O tutejszych spektakularnych falach krążą wręcz legendy, a informacje o najlepszych punktach znają tylko wtajemniczeni surferzy. Ocean przypadnie do gustu również amatorom


77

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

SS Miasteczko Tafraout w Antyatlasie

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

kąpieli. Jego wielokilometrowy brzeg idealnie nadaje się też do spacerów – promenada ciągnie się wzdłuż niemal całej strefy turystycznej Agadiru, gdzie znajdziemy liczne butiki, bazary, restauracje, kawiarnie i kilka klubów. Życie kwitnie tu także i nocą. Z miasta warto wybrać się na bliższe lub nieco dalsze wycieczki, np. do oddalonych o 3–4 godziny drogi Marrakeszu czy Essaouiry (As-Sawiry). Przedtem dobrze jest jednak poznać malownicze okolice Agadiru. Leży on niemal u stóp Atlasu Wysokiego ( n a j w y ż s z y s zc z y t D ż a b a l Tu b k a l , 4167 m n.p.m.), wchodzącego w skład pasma Atlasu, do którego zalicza się również: Atlas Średni (najwyższy szczyt Dżabal Bu Nasir, 3356 m n.p.m.), Antyatlas (tutaj króluje Dżabal Sirwa, 3304 m n.p.m.), Rif (najwyższy punkt to Dżabal Tidighin, 2456 m n.p.m.), Atlas Tellski (z najwyższym szczytem Tamkut Lalla Chadidża,

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

SS Wioska Imlil (ok. 1740 m n.p.m.) w pobliżu szczytu Dżabal Tubkal

2 3 0 8 m n . p. m . ) i A t l a s S a h a r y j s k i (na czele z Dżabal Chelia, 2328 m n.p.m.). Marokańskie góry są więc naprawdę potężne! Przejażdżka wysoko położonymi, krętymi drogami (mówi się, że mają ponad tysiąc zakrętów), nierzadko bezpośrednio sąsiadującymi z zapierającymi dech w piersiach przełęczami i przepaściami, dostarcza wielu mocnych wrażeń. W jednym z najpiękniejszych zakątków regionu – Rajskiej Dolinie – urzekną nas lasy palmowe i wodospady. Polecam też zatrzymać się w którejś z knajpek przy trasie, gdzie zjemy świeżo pieczony chleb z oliwą i doskonałym, aromatycznym miodem. Ten wyrób z lokalnej pasieki będziemy mogli tu także kupić. Do ciekawszych miejscowości w tym rejonie należą Tafraoute (Tafrawut), Tiznit czy Taroudant (Tarudant). Mnie najbardziej do gustu przypadła ta ostatnia, zwana również „babcią Marrakeszu”.

Przydomek ten zawdzięcza przepięknym, otoczonym palmami murom obronnym przywodzącym na myśl to położone w południowym Maroku miasto. Ze względu na usytuowanie w urodzajnej dolinie rzeki Sus, Tarudant było przedmiotem żywego zainteresowania kolejnych władców. Współcześnie stanowi ważny ośrodek handlowy kraju, choć liczy sobie tylko ok. 75 tys. mieszkańców. Na jednym z dwóch tutejszych arabskich targowisk (suków) zaopatrzymy się w owoce, warzywa, przyprawy, ubrania, biżuterię, dywany, pamiątki czy „płynne złoto Maroka” – olej arganowy. Miasto spodoba się szczególnie tym, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda prawdziwe życie zwykłych Marokańczyków, a nie jego wyobrażenie przygotowane specjalnie pod turystów. Przed zrobieniem komuś zdjęcia zalecam jednak spytać o zgodę, a w razie odmowy nie próbować fotografowania z ukrycia. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


78 DALEKIE PODRÓŻE

©©WIKIMEDIA COMMONS/VIAULT

SS W dolinie rzeki Sus położone jest m.in. urokliwe miasto Taroudant

PŁYNNE ZŁOTO MAROKA W regionie Agadiru napotkamy tysiące drzew oliwnych i arganowych. To właśnie olej wytłaczany z owoców arganii żelaznej (dokładnie z nasion ukrytych w pestkach), jeden z najdroższych i najbardziej cenionych na świecie, uchodzi za największy skarb Maroka. Posiada on właściwości kosmetyczne oraz lecznicze, wspomaga choćby naturalną odporność organizmu. Wydaje się to niebywałe, ale nigdzie

poza tym krajem drzewa tego gatunku nie przyjęły się na tyle dobrze, aby owocować. Podczas wytwarzania oleju arganowego do celów kosmetologii pestki z owoców arganii żelaznej rozłupuje się, ręcznie miażdży, a z powstałej masy na zimno wyciska się gęsty płyn o złocistym kolorze. Natomiast do użytku spożywczego najpierw się je suszy, praży, a dopiero potem miele i przeznacza do tłoczenia.

Produkt finalny w tym drugim przypadku posiada ciemniejszą, lekko brązową barwę. Różni się też nieco zapachem. Aby uzyskać 1 l oleju tradycyjną metodą

OLEJ ARGANOWY XX Prawdziwym marokańskim skarbem jest bez wątpienia olej arganowy. Wytłacza się go z nasion arganii żelaznej, zwanej również drzewem arganowym. Obecnie rośliny te występują tylko w Maroku i do prawidłowego rozwoju potrzebują czystego środowiska. Pozyskanie tego „płynnego złota” wymaga wiele pracy, ponieważ 1 l substancji uzyskuje się z aż 30–35 kg owoców. Olej tłoczony na zimno przeznacza się do celów kosmetycznych, a na gorą-

©©ARGAN GOLD

SS Olej arganowy z firmy ArganGold co – wykorzystuje się do przyrządzania potraw. Ceni się go nie bez przyczyny, gdyż stanowi bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych (zawiera ich ok. 80 proc.), niezbędnego elementu zdrowej diety, a także m.in. reguluje poziom cholesterolu we krwi, poprawia krążenie, wzmacnia układ odpornościowy, łagodzi alergie, oczyszcza organizm z toksyn, wspomaga pracę wątroby i nerek, chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Od lat słynie też ze swojego dobroczynnego wpływu na skórę, którą odżywia, nawilża, regeneruje i ujędrnia. Oprócz tego łagodzi zmiany wywołane przez różne dermatozy oraz przyśpiesza leczenie blizn.

JESIEŃ-ZIMA 2015

Olej arganowy cieszy się coraz większą popularnością również w Polsce. Najłatwiej znaleźć go w sklepach ze zdrową żywnością i ekologicznymi kosmetykami (zarówno stacjonarnych, jak i internetowych) oraz w niektórych aptekach. Do naszego kraju sprowadza go już wiele firm. Warto wymienić wśród nich choć kilka polskich, takich jak np. ArganGold, ETJA, Nacomi czy AVEBIO. Poza tym ten wyjątkowy skarb Maroka oferują także serwisy sprzedające za pośrednictwem internetu półprodukty i surowce kosmetyczne, m.in. ECOSPA i Biochemia Urody. Polacy szybko zachwycili się wspaniałymi właściwościami egzotycznego dla nich na początku oleju arganowego. Gdy Mateusz Knol i Agnieszka Denkiewicz z firmy ArganGold rozpoczynali swoją działalność, postanowili najpierw importować właśnie cudowne „płynne złoto Maroka”. Sam pomysł wziął się zresztą z ich wspólnej fascynacji Orientem i tym, co może on podarować reszcie świata. Czerpanie z darów przyrody jest też przejawem filozofii życiowej. Właściciele ArganGold przyznają: – Pomysł założenia firmy narodził się kilkanaście lat temu w znanym nam doskonale Maroku. Nic w tym dziwnego, bowiem uważamy, że kultury Bliskiego Wschodu, krajów Maghrebu i dawnej Andaluzji dały ludzkości najpiękniejsze zapachy, higienę oraz zdrową dietę. Dzisiaj w Polsce staramy się również prowadzić kampanię informacyjną i zachęcać naszych klientów do stosowania produktów pochodzenia naturalnego, ponieważ wszyscy mamy jedno życie, ciało i zdrowie. Nie korzystamy z usług hurtowych wytwórców. Długo szukaliśmy zaufanych partnerów w Maroku, dla których wysoka jakość i solidność są najważniejsze. Przed zakupem niewątpliwie warto sprawdzić, czy wybraliśmy czysty olej arganowy, bo tylko taki wzmocni nasz organizm, poprawi stan skóry i paznokci oraz sprawi, że nasze włosy będą lśniły niesamowitym blaskiem.

©©WIKIMEDIA COMMONS/MARCO ARCANGELI

SS Kozy uwielbiają owoce drzewa arganowego

tłoczenia na zimno, potrzeba mniej więcej 30–35 kg nasion i aż 8 godzin pracy. Dodatkowo zbiory odbywają się w okresie męczących upałów w lipcu, sierpniu i wrześniu. To wszystko wystarczająco już podnosi wartość „płynnego złota Maroka”, a to jeszcze nie koniec. Otóż ten wyjątkowy olej wzmacnia system immunologiczny, obniża poziom cholesterolu we krwi, poprawia krążenie, reguluje ciśnienie, spowalnia procesy starzenia, wspomaga regenerację komórek, łagodzi bóle mięśni i stawów. Jego regularne spożywanie zmniejsza ryzyko zawału serca, miażdżycy czy rozwinięcia się nowotworów oraz chorób Alzheimera i Parkinsona, a także schorzeń dermatologicznych. Stosowany zewnętrznie nawilża i ujędrnia skórę, poprawiając jej elastyczność. Łagodzi również objawy trądziku czy alergii.


79 Wyśmienicie działa poza tym na włosy i paznokcie, a pozytywne rezultaty można dostrzec już po kilku zastosowaniach. Czymś normalnym w Maroku jest widok chodzących po drzewach arganowych kóz. Owoce i liście arganii żelaznej stanowią prawdziwy przysmak tych zwierząt. Choć cenne pestki wypluwają lub w całości wydalają, to – niestety – zostawiają po sobie tylko gołe gałęzie. Aby zapobiec całkowitemu wyniszczeniu drzew arganowych, w miejsce jednego wyciętego okazu sadzi się dwa nowe. W 1998 r. obszar między Agadirem a Essaouirą (zajmujący ok. 80 proc. regionu Sus-Massa-Dara, tj. ponad 25,5 tys. km²), na którym rosną arganie żelazne, otrzymał status Rezerwatu Biosfery UNESCO.

WŚRÓD CZERWONYCH MURÓW Z Agadiru i jego malowniczych okolic przenosimy się do Marrakeszu, zwanego też „Czerwonym Miastem” ze względu na rdzawy kolor starych murów. Legenda głosi, że gdy w XII w. wznoszono Meczet Kutubijja, w kraju toczyła się właśnie tak krwawa wojna, że wszystkie zabudowania i drogi przybrały barwę czerwieni. Marokańczycy trochę na wyrost nadają mu także miano tysiącletniego miasta. Tak naprawdę założył je w 1071 r. Jusuf ibn Taszfin (1009–1106) – władca Maroka z dynastii Almorawidów. Marrakesz swoje tysięczne urodziny będzie więc obchodzić dopiero za niemal 60 lat. Ten czwarty co do wielkości ośrodek w państwie (ok. 930 tys. mieszkańców), po Casablance, Rabacie i Fezie, co roku odwiedzają rzesze turystów z całego świata. Jego serce stanowi plac Dżemaa el-Fna (Jemaa el-Fna). Stał się on jednym z symboli miasta od początku jego rozwoju w XI stuleciu. W 1985 r. wpisano go wraz z całym zabytkowym centrum Marrakeszu (medyną) na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Każdego popołudnia i wieczoru odbywa się na nim wielki targ z owocami, usługami noszenia wody oraz wypożyczania lampionów. Wokół straganów gromadzą się berberyjscy kuglarze i opowiadacze historii, bębniarze, muzycy Gnawa, tancerze, zaklinacze węży, połykacze szkła, treserzy zwierząt oraz inni artyści. Występy trwają do późnych godzin nocnych i przyciągają tłumy gapiów. Oferowana jest tu również szeroka gama usług – gastronomicznych, stomatologicznych, medycznych, wróżbiarskich, kaznodziejskich, astrologicznych czy tatuażu henną. Otoczony licznymi restauracjami, sklepami, galeriami, hotelami 

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

SS Muzycy z miejscowości Tissa i Taounate podczas festiwalu w Marrakeszu TT Różnorodni artyści na słynnym marrakeszeńskim placu Dżemaa el-Fna ©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

JESIEŃ-ZIMA 2015


80 DALEKIE PODRÓŻE

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

SS Potężny Meczet Kutubijja w Marrakeszu

SS Wyjątkowo gęsta zabudowa klimatycznej marrakeszeńskiej medyny

i budynkami użyteczności publicznej plac stał się popularnym miejscem spotkań, niezmiernie twórczym centrum językowym, muzycznym, artystycznym i literackim. Potrafi oszołomić i zahipnotyzować nawet najbardziej wybrednych podróżników. Jego kosmopolityczny charakter znajduje odbicie w obecnej tutaj mieszaninie języków i dialektów – zarówno z całego Maroka, jak i świata. Niepowtarzalną at-

mosferę placu Dżemaa el-Fna tworzą muzyka na żywo i unoszące się w powietrzu wspaniałe orientalne zapachy. Można na nim przesiedzieć wiele godzin, wpatrując się w rozgrywające się dookoła sceny. Warto pamiętać o tym, żeby miejscowych artystów wynagrodzić za ich ciekawe występy, to w końcu źródło ich zarobku. Nikogo więc nie powinien dziwić fakt, że w 2008 r. przestrzeń kulturowa

MAROKO DLA AKTYWNYCH XX Maroko to raj dla miłośników wszelakich sportów. Kto lubi spędzać czas aktywnie, będzie miał z pewnością w czym wybierać. Dużą popularnością cieszy się szczególnie rejon Atlasu Wysokiego. Zaawansowani wielbiciele wspinaczek mogą zdobyć najwyższy szczyt tego łańcucha, a zarazem całego pasma Atlasu, czyli Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.). Taka wyprawa z wyjazdem z Marrakeszu trwa kilka dni. Turyści planujący górskie wycieczki zatrzymują się też chętnie w Bani Mallal (Beni Mellal) u podnóży Atlasu Średniego. Interesujące trasy trekkingowe czekają na nas także w górach Rif. W okresie zimowym świetną alternatywą będą wędrówki po ośnieżonych partiach Atlasu Wysokiego. Z Marrakeszu wyruszymy również na rajdy rowerami górskimi po okolicy. W Maroku amatorzy dwóch kółek znajdą zresztą wiele miejsc do uprawiania swojego ulubionego sportu, a najbardziej egzotyczne wśród nich wydają się chyba niesamowite tereny pustynne. Skoro już mowa o pustyni, nie można zapomnieć też o emocjonujących wyprawach off-roadowych, jakie organizuje się w tym kraju wśród piaszczystych wydm i po wysuszonych przez wiatr hamadach. Marokańskie wybrzeże Atlantyku przyciąga z kolei tych, których żywiołem jest woda. Za renomowane centrum wind- i kitesurfingu uchodzi Essaouira (As-Sawira), gdzie sezon nigdy się nie kończy i działają dobre szkoły. Surferzy polują na wyjątkowej wielkości fale od Rabatu do Casablanki. Trzeba jednak pamiętać, że wiatry w tym regionie bywają silne, a ocean wzburzony. Z a p a l o n yc h g o l f i s t ów M a ro ko z a p r a s z a na pola w Rabacie (Royal Golf Dar Es Salam – uważany za jeden z najlepszych ośrodków na świecie), Marrakeszu, Agadirze, Tangerze i kilku innych mia-

JESIEŃ-ZIMA 2015

stach. Golf to tutaj dyscyplina królewska – spopularyzował go król Hassan II (1929–1999). Poza tym w kraju tym pojeździmy konno, ponurkujemy w jaskiniach, skoczymy ze spadochronem czy polatamy na paralotni.

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE

SS Wodospady Uzud mają 110 m wysokości

placu Dżemaa el-Fna znalazła się na Liście Reprezentatywnej Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Po jej opuszczeniu momentalnie gubimy się w niezmiernie wąskich i krętych uliczkach medyny. Taka kontrolowana utrata orientacji sprawi, że nasza wizyta w Marrakeszu z pewnością będzie niezapomniana. Wśród tej niewiarygodnej wręcz plątaniny przejść między przylegającymi do siebie domami napotkamy setki sklepików, warsztatów i knajpek. Nie musimy się obawiać przesadnej nachalności sprzedawców. Jeżeli nie jesteśmy zainteresowani zakupami, wystarczy nasza stanowcza odmowa. Marokańscy handlarze do swoich potencjalnych klientów podchodzą zwykle z należytym szacunkiem. Oczywiście, cena wyjściowa od finalnej może się różnić nawet o kilkaset procent, ale w końcu właśnie na tym polega cały urok targowania się. Za jedną z głównych marrakeszeńskich atrakcji uważa się wspomniany już XII-wieczny Meczet Kutubijja. Z jego 69-metrowej wieży (minaretu) rozciąga się wspaniały widok na niemal całe miasto. Warto odwiedzić też Meczet Alego ibn Jusufa, najstarszy w Marrakeszu, wzniesiony w I połowie XII stulecia, nazwany tak na cześć marokańskiego władcy z dynastii Almorawidów – Alego ibn Jusufa (1083–1143). Znajduje się przy nim ufundowana w XIV w. medresa – największa szkoła teologiczna w Maghrebie (na ponad 800 uczniów). Cudowna architektura i wystrój tego miejsca robią niesamowite wrażenie. Polecam usiąść przy jednym z filarów na głównym dziedzińcu, poczekać, aż odpłynie fala turystów, i wsłuchać się w szum wody.


81

©©WIKIMEDIA COMMONS/KAYAKY

SS Mury obronne uroczej Essaouiry leżącej nad samym Oceanem Atlantyckim

Na zainteresowanie zasługuje także Ogród Majorelle (Jardin Majorelle), niewielki, ale przepiękny ogród botaniczny, zaprojektowany w latach 20. XX w. przez francuskiego malarza Jacques’a Majorelle’a (1886–1962). Przekraczając jego progi, nagle z upalnej i gwarnej ulicy trafiamy do wspaniałej zielonej oazy, dającej orzeźwienie nawet w bardzo gorące dni. W jej sercu znajdziemy również małe muzeum, które przybliża swoim gościom kulturę berberyjską.

liczbą sklepików z interesującymi wyrobami marokańskiego rzemiosła artystycznego. W 2001 r. zabytkową medynę

MIASTO DOBREJ POGODY Po wizycie w pełnym atrakcji Marrakeszu proponuję udać się ok. 180 km na zachód do Essaouiry (As-Sawiry). W tym prześlicznym 80-tysięcznym mieście nad Oceanem Atlantyckim wiele osób zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Tutejsza szeroka plaża zachwyca amatorów kąpieli słonecznych. Średnia temperatura roczna wynosi tu ponad 17°C. Miejscowość jest raczej spokojna, większego ruchu turystycznego powinniśmy spodziewać się w okolicy starej jej części z ogromną

©©WIKIMEDIA COMMONS/BERNARD GAGNON

SS Garbowanie i farbowanie skór w Fezie

w Essaouirze wpisano na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Z XVIII-wiecznego fortu Sqala de la Kasbah (Sqala de la Ville) rozpo-

©©MOROCCAN NATIONAL TOURIST OFFICE/FOTOSEEKER.COM

SS Wieża Hassana w Rabacie z końca XII w.

ściera się przepiękny widok na Wyspy Purpurowe (Îles Purpuraires). Polecam przespacerować się też po porcie: przyjrzeć się rybakom w pracy i wsłuchać w obijające się o skały fale i śpiew setek krążących nad naszymi głowami mew. Essaouira cieszy się także zasłużoną popularnością wśród miłośników surfingu, kite- i windsurfingu oraz innych sportów wodnych. To jednak tylko kilka z najciekawszych – według mnie – miejsc w Maroku. Do zwiedzenia w tym fascynującym kraju pozostają jeszcze np. Fez, Casablanca czy jego stolica Rabat. Gdziekolwiek pojedziemy, czekają tutaj na nas niezmiernie urokliwe krajobrazy, wyśmienita kuchnia i mili ludzie. Dzięki temu trudno nie poczuć się naprawdę dobrze na gościnnej marokańskiej ziemi. Opalony słońcem Maghrebu, z uśmiechem na ustach wracam do Warszawy. Na pewno jeszcze zawitam do Maroka, chociażby po to, aby spróbować ujarzmić wspaniałe fale, napić się pysznej miętowej herbaty i poznać bliżej cudowne właściwości oleju arganowego. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


82 DALEKIE PODRÓŻE

JORDANIA – SERCE BLISKIEGO WSCHODU HANNA SOBCZUK

JESIEŃ-ZIMA 2015


© JORDAN TOURISM BOARD

83

�  Petra – Ad-Dajr, czyli Klasztor, wykuta w skale budowla z I w. n.e.

JESIEŃ-ZIMA 2015


84 DALEKIE PODRÓŻE

<< Siedzę na tarasie hotelu i popijam słodką arabską herbatę. Podziwiam rude od promieni zachodzącego słońca skały skrywające Petrę, słynne miasto Nabatejczyków. To tylko jeden z moich ulubionych obrazów w Jordanii, która wielu osobom wydaje się nudna, bo sądzą, że na pustyni nie można znaleźć żadnych atrakcji. Ja jednak uważam, że jest to jeden z najciekawszych i najbardziej ekscytujących krajów na świecie. Nieraz już urzekł mnie swoją różnorodnością, otwartością i gościnnością. >>

J

ordańskie Królestwo Haszymidzkie leży w Azji Południowo-Zachodniej. Graniczy z Izraelem, Arabią Saudyjską, Irakiem, Syrią i Zachodnim Brzegiem Jordanu. Do tego bliskowschodniego państwa należy 26 km wybrzeża nad zatoką Akaba w basenie Morza Czerwonego.

Swoją podróż po Jordanii zwykle zaczynam od Ammanu, jej stolicy. Najlepiej oglądać go podczas przejażdżki taks ów ką l u b z r u i n Cy t a d e l i p o ł ożon e j n a w z n i e s i e n i u . Z a w s ze m a m wrażenie, że to miasto faluje – kwadratowe domy w kolorze piasku gęsto przykrywają okoliczne wzgórza i przypominają potężne beżowe fale. Pomiędzy nimi nie widać żadnych skwerów ani parków. Ciężko uwierzyć, że mieszka tutaj tylko ok. 4 mln ludzi, bo metropolia wydaje się dużo większa, a stada kóz

JESIEŃ-ZIMA 2015

i wielbłądów wypasane wśród budynków na przedmieściach zdumiewają jeszcze bardziej.

STARSZY BRAT RZYMU Dziś w granicach Ammanu leży 19 wzgórz, chociaż podobno został on, niczym starożytny Rzym, założony na siedmiu. Na najwyższym z nich znajdują się ruiny Cytadeli z VIII w. Samo wzniesienie było jednak zamieszkane już od ok. 1650 r. p.n.e., co czyni centrum jordańskiej stolicy starszym od Wiecznego Miasta o prawie tysiąclecie. Mimo to nie ma tu zbyt wielu pamiątek z czasów starożytnych. Zachowały się jedynie teatr rzymski, odeon czy ruiny nimfeum (rodzaj okazałej fontanny) i Świątyni Herkulesa z II w. n.e. Dziś przypominają o świetności i bogactwie antycznego Ammanu (nazywanego wtedy

Filadelfią), dzięki którym został włączony do Dekapolis – ligi dziesięciu wolnych miast. Centrum stolicy to moja ulubiona dzielnica. Jej ulice ostro zakręcają i wbiegają pod strome wzgórza, ale miejscowi kierowcy dobrze wiedzą, jak odnaleźć się we wszechobecnym chaosie. Najbardziej lubię spacerować tutaj wieczorami, bo wtedy właśnie metropolia ożywa. Ammańska scena klubowa porównywana jest zresztą do tej z Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Szarm el-Szejk w Egipcie i uchodzi za jedną z najlepszych w świecie arabskim. To jednak nie clubbing przyciąga mnie w te strony. Wolę przejść się po okolicy, popatrzeć na grupy przyjaciół, pary i całe rodziny, kupić na targu trochę owoców (tak, nocą), napić się herbaty w jednej z knajpek, gdzie czasem grający w szesz-besz (tryktraka) Arabowie zaproszą mnie do stolika. I chociaż ja znam


85

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS Dżarasz – otoczona dwoma rzędami kolumn dawna rzymska ulica (cardo)

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS Amman, jedno z najstarszych miast świata

tylko podstawowe arabskie zwroty, a oni nie mówią po angielsku, atmosfera zawsze jest bardzo miła. Za dnia natomiast uciekam z Ammanu poznawać północ Jordanii.

STAROŻYTNY SYSTEM ALARMOWY Nie tylko Amman leży na wzgórzach. Praktycznie całą północno-zachodnią Jordanię zajmują góry, dzięki czemu latem bywa tu chłodniej niż na pustyni, a zimą najwyższe wzniesienia pokrywa nawet cienka warstwa śniegu. Klejnotem tego regionu Jordanii są ruiny najlepiej zachowanego rzymskiego miasta na Bliskim Wschodzie – Gerazy (dziś Dżarasz). Swój złoty okres przeżywało ono za panowania rzymskiego (i również weszło do Dekapolis), ale silne trzęsienie ziemi w VIII w. zapoczątkowało jego stopniowy upadek. Dzisiaj pozostałości dawnych zabudowań stanowią świetny przykład prowincjonalnego ośrodka. Najlepiej przyjechać tutaj wiosną, kiedy okolica tonie w bujnej zieleni, lub latem, gdy turystów jest niewielu, a przez ponad tydzień trwa Festiwal Kultury i Sztuki w Dżarasz. Nocą odbywają się wówczas spektakle i koncerty wśród podświetlonych budynków, a za dnia można podziwiać zachowane zabytki: łuk triumfalny cesarza Hadriana (76–138), hipodrom,

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS W Jordanii trzeba koniecznie zajrzeć na gwarne lokalne targi

forum, dwa teatry, świątynie i kościoły, łaźnie, fontannę, bramy miejskie i ulice z kolumnami. Lokalny przewodnik zwrócił kiedyś moją uwagę na spody tych kolumn zaokrąglone w prawie niewidoczny sposób. Następnie podniósł z ziemi kamień i uderzył nim o leżące obok wielkie skalne bloki. Zamiast zwykłego odgłosu rozległ się metaliczny brzdęk. Te bloki układano tak, aby uderzały o siebie, gdy kolumny zaczynały się kołysać w czasie trzęsienia ziemi. Dzięki temu ludzie mogli szybko opuścić budynki, zanim się zawaliły – wyjaśnił. To był starożytny system alarmowy – dodał dumny z tego, że pokazał mi tę ciekawostkę.

ARABSKA ETYKIETA Arabowie w ogóle są ludźmi bardzo dumnymi, lecz Jordańczycy mają konkretne powody, żeby z takim poczuciem godności opowiadać o swojej ojczyźnie. Mój znajomy Jamal często podkreśla, że Jordania stanowi jeden z najbezpieczniejszych krajów w regionie. Syria, Irak, Arabia Saudyjska, Egipt, nigdzie nie jest tak bezpiecznie jak

u nas! – zachwala. Wszyscy chcą tu mieszkać! Trzeba przyznać mu w tym trochę racji. W wielu tutejszych rejonach, szczególnie na północy, można spotkać imigrantów z Iraku, Syrii czy Palestyny. Zwykle przed wy jazdem na Bliski Wschód słyszę pytania, czy jako blondynka nie boję się jeździć do krajów arabskich. Ja jednak w Jordanii czuję się naprawdę bezpiecznie. Przeważająca większość Jordańczyków to uprzejmi ludzie o dobrych manierach. Z szacunku do obcej kobiety nie dotkną jej (a zaczepki seksualne nie zdarzają się prawie nigdy), chociaż spoglądają z ciekawością. Często wielu z nich nie widziało tak bardzo jasnych włosów jak moje, do czego jestem już przyzwyczajona. Trzeba jednak pamiętać o różnicach kulturowych i traktować tutejsze obyczaje z szacunkiem. Nieskromny strój u turystów obu płci uchodzi za obraźliwy. Arabskim kobietom nie należy robić zdjęć bez pytania nawet na ulicy. Z kolei w meczetach w ogóle nie powinno fotografować się 

JESIEŃ-ZIMA 2015


86 DALEKIE PODRÓŻE

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS Stanowisko archeologiczne Gadara rozciąga się na szczycie wzgórza

ludzi – niegdyś odgrywały one rolę przytułków dla bezdomnych. Poza tym lewą rękę uważa się za nieczystą i nie wolno nią jeść ani wręczać czy przyjmować prezentów. Jeżeli zdarzy nam się, że w ciągu dnia będziemy zasypywani na ulicy pytaniami, jak się czujemy lub czy niczego nam nie brakuje, to tylko dlatego, iż dla Jordańczyków przestrzeń osobista nie istnieje. Najgorsze, co możemy wtedy zrobić, to okazać zniecierpliwienie bądź irytację. Jeśli dorzucimy do tego gesty np. sugerujące, że chcemy, aby nasz rozmówca sobie poszedł, będzie to dla niego głęboko obraźliwe. Turyście z Europy łatwo jest popełnić faux pas, jednak jeżeli pokażemy, iż staramy się zapamiętać zasady arabskiej etykiety i odnosimy się do miejscowych z szacunkiem, Jordańczycy to docenią i zdobędziemy ich przyjaźń.

MIASTA I ZAMKI Z dziesięciu miast, które należały do Dekapolis, sześć znajdowało się w granicach dzisiejszej Jordanii. Chociaż ruiny w Dżarasz są najbardziej okazałe i najlepiej zachowane, turyści odwiedzają też pozostałości antycznej Gadary w Umm Qais. Obecnie jednak ten kompleks podziwia mniej przyjezdnych, gdyż osada leży tuż przy granicy z Syrią i ludzie wolą nie ryzykować. Mimo to Jordańczycy zachęcają obcokrajowców do obejrzenia tego zabytku, a konflikt w sąsiednim kraju traktują jako swoistą atrakcję. Tam się zwykle nic nie dzieje, czasem tylko widać dym i słychać strzały – mawiają. Zaledwie ok. 20 km od Dżarasz znajdziemy jeszcze zamek w Adżlun. Twierdza została wzniesiona w XII w. przez dowódcę i siostrzeńca Saladyna jako budowla przeznaczona do obrony przeciwko krzyżow-

JESIEŃ-ZIMA 2015

com, którym nigdy nie udało się jej zdobyć. Dzięki strategicznemu położeniu na wzgórzu można było stąd obserwować Dolinę Jordanu i dochodzące do niej 3 wadi („wąwozy”). Co ciekawe, forteca stanowiła część liczącej ponad 1000 km drogi komunikacyjnej między Damaszkiem i Kairem, którą gołębie pocztowe pokonywały w zaledwie jeden dzień! Poza ruinami rzymskich miast w tej części Jordanii leżą również tzw. zamki pustynne. Rozrzucone na wschód od Ammanu pośród piasków i skał bezkresnej Pustyni Syryjskiej budowle z VII i VIII w. mogły służyć kalifom za pałace, twierdze, magazyny gospodarcze lub karawanseraje (zajazdy) dla wędrujących przez okolice kupców. Dziś najlepiej zachowanych i odrestaurowanych tego typu obiektów jest tylko 9, a wszystkie są uważane przez archeologów za jedne z najwspanialszych przykładów architektury i sztuki wczesnego islamu. Mój ulubiony to Kasr Amra, którego

wnętrza zdobią przepiękne freski. Całe komnaty pokrywają ścienne malowidła przedstawiające życie codzienne, władców, a także różne symboliczne obrazy, takie jak np. mapa nocnego nieba z konstelacjami i znakami zodiaków. Na wycieczkę do zamków pustynnych warto wynająć lokalnego przewodnika, ponieważ te budowle o piaskowym kolorze często rozpływają się w gorącym powietrzu niczym fatamorgana. Bywa, że nie prowadzą do nich żadne drogowskazy, a jeśli nasz kierowca nie zna okolicy, to nie będzie chciał nas do nich zawieźć. Nie powinno to nikogo dziwić. Tych twierdz, do których najtrudniej dotrzeć, nie ogląda się dla ich architektury, ale dla otaczającego je bezkresu pustyni, która może być bardzo niebezpieczna.

KRAINA Z „BIBLII” W i e l e o s ó b za s ko c z y p ew n i e fa k t , że Jordania kojarzy się nie tylko z islamem, ale też chrześcijaństwem. Znajduje się tu-

TT Na górze Nebo zobaczymy Sanktuarium Mojżesza z parkiem archeologicznym ©©JORDAN TOURISM BOARD


87

©©JORDAN TOURISM BOARD

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS Ruiny zamku arabskiego w Adżlun z XII w.

SS Kasr Amra z VIII w. to najbardziej znany jordański zamek pustynny

taj kilka miejsc wspomnianych w Starym i Nowym Testamencie, do których ściągają pielgrzymi i amatorzy archeologii biblijnej. Dwa z nich, Betanię nad Jordanem i górę Nebo (817 m n.p.m.), w marcu 2000 r. odwiedził papież Jan Paweł II. Najczęściej ludzie pielgrzymują właśnie na ten drugi szczyt, z którego Mojżesz oglądał zieloną Dolinę Jordanu, czyli Ziemię Obiecaną. Trudno uwierzyć w jego zachwyt nad tym rejonem dzisiaj, kiedy okolica szczególnie latem jest wypalona słońcem, ale kilka tysięcy lat temu rozciągały się tu bardziej urodzajne ziemie. Na tarasie widokowym ustawiono tablicę z opisanym horyzontem, a wczesnym rankiem lub zimą, gdy powietrze staje się niezmiernie przejrzyste, widać stąd dobrze jedno z najstarszych miast świata – Jerycho, położone po drugiej stronie Morza Martwego.

Najważniejsze jednak miejsce dla chrześcijan stanowi Betania nad Jordanem, gdzie zgodnie z Ewangelią według św. Jana Jan Chrzciciel nauczał o nadejściu Mesjasza i ochrzcił Jezusa z Nazaretu. Nieprzypadkowo działo się to w tym rejonie. Rzeka ma tutaj zaledwie kilka metrów szerokości i ok. 1,5 m głębokości. W przeszłości znajdował się na tym odcinku bród, którym przekraczano Jordan (nazwa Betania zresztą pochodzi od Beit Anniya – „Dom Przejścia”). Dziś przebiega tędy granica między Izraelem i Jordanią, pilnie strzeżona przez żołnierzy obydwu państw. Nic w tym dziwnego, ponieważ przybywający nad rzeczne brzegi z obu stron pielgrzymi mogą prawie się dotknąć. Z Janem Chrzcicielem wiąże się również inny punkt na mapie Jordanii. To pustynne wzgórze wysokie na niemal 740 m n.p.m., na którego szczycie stał Macheront, zamek Heroda Wielkiego

TT Mapa mozaikowa z Madaby na posadzce w Bazylice św. Jerzego ©©JORDAN TOURISM BOARD

(ok. 73 r. p.n.e.–4 r. p.n.e.). Jego syn, Herod Antypas (przed 20 r. p.n.e.–po 39 r. n.e.) poślubił swoją bratową Herodiadę, łamiąc tym samym moralny zakaz. Jan Chrzciciel, ogłoszony prorokiem i będący wielkim autorytetem dla ludzi, głośno krytykował to małżeństwo, za co został wtrącony do więzienia. Królowa domagała się jego śmierci, jednak władca obawiał się gniewu ludu. W końcu gdy córka Herodiady, Salome III, tańczyła przed królem z okazji jego urodzin, ten urzeczony występem przysiągł spełnić każde jej życzenie. Dziewczyna, za namową matki, poprosiła o głowę Jana Chrzciciela na tacy, a Herod Antypas, chociaż niechętnie, rozkazał ściąć proroka w twierdzy Macheront. Dla osób interesujących się historią biblijną istotna jest też miejscowość Madaba, w której na mozaikowej posadzce w prawosławnej Bazylice św. Jerzego znajduje się najstarsza na świecie mapa Palestyny i Delty Nilu z VI w. Umieszczono na niej ok. 150 greckich nazw miejsc zawartych w Biblii. Niegdyś miała kształt nieregularnego trapezu o wysokości 7 m i dłuższym boku mierzącym podobno 21 m, a składała się z ponad 2 mln kawałków! Chociaż większość mapy nie przetrwała do naszych czasów, to i tak w obecnym stanie dostrzeżemy jej złożoność. Palestynę ukazano tu z perspektywy Morza Śródziemnego. Gdy stoimy przed jej odwzorowaniem, widzimy Jerozolimę otoczoną murami, a za nią Morze Martwe. Po lewej wije się rzeka Jordan, po prawej natomiast leży półwysep Synaj i Delta Nilu. W Madabie odkryto więcej mozaik, dlatego wykonane tą techniką obrazy albo meble to typowa pamiątka z Jordanii. Wyrabia się je ręcznie według tradycyjnych metod, a ich cena zależy od wielkości i złożoności wzoru. Mozaikowe malowidło może być tworzone nawet kilka miesięcy! 

JESIEŃ-ZIMA 2015


88 DALEKIE PODRÓŻE Ostatnią postacią z Biblii kojarzoną z jordańskimi ziemiami jest Lot. Po zniszczeniu Sodomy i Gomory ukrył się on z córkami w jaskini, gdzie według biblijnego przekazu doszło do kazirodczego stosunku, w wyniku którego narodzili się Moab i Ben-Ammi, protoplaści Moabitów i Ammonitów, starożytnych ludów Jordanii. Miejsce to, zwane Jaskinią Lota, znajduje się w klifach na południowym wschodzie Morza Martwego.

KĄPIEL W BŁOCIE I OLEJU Wspomniane Morze Martwe, tak naprawdę będące jeziorem, nie prezentuje się zbyt atrakcyjnie. Co prawda, sól tworząca różne ciekawe formacje przy linii brzegowej wygląda z daleka trochę jak śnieg, ale raczej nie przyjeżdża się tutaj dla widoków. To zresztą bardzo specyficzny rejon, do którego można zapałać miłością lub wręcz przeciwnie, od razu się zniechęcić. Ja – niestety – należę do drugiej grupy osób. Przede wszystkim dlatego, że na wybrzeżu bywa zawsze tak nieznośnie gorąco i duszno, iż ciężko mi oddychać. Akwen leży w najgłębszej depresji świata. Jego lustro znajduje się 429 m p.p.m. i cały czas się obniża, chociaż nie wypływają z niego żadne rzeki. Ze względu na wysokie temperatury (latem dochodzące nawet do 40°C) woda morska ciągle odparowuje, a stężenie substancji mineralnych, w tym soli, stale się zwiększa. Jest ono tak duże, że żadne formy życia (oprócz bakterii) nie są w stanie tutaj przetrwać, a każda ryba, trafiająca do morza z kilku dopływających do niego rzek, natychmiast ginie. Właśnie z tego powodu to wielkie słone jezioro bezodpływowe nazwano „martwym”. Wysokie zasolenie sprawia również, że kąpiel w tym akwenie stanowi dość ciekawe doświadczenie. Przede wszystkim jego wody są oleiste i gorące. W okolicy brzegu bywają cieplejsze od powietrza. Podczas zanurzania się wszystko zaczyna nas bardzo swędzieć i od razu dowiadujemy się o każdym zadrapaniu na naszym ciele (dlatego lepiej nie golić się przed kąpielą). Mimo mojej niechęci do tłustej i ciepłej wody muszę przyznać, że unoszenie się na jej powierzchni to całkiem przyjemne uczucie, a minerały w niej zawarte działają dobroczynnie na skórę i włosy, które natychmiast stają się niezmiernie gładkie. Także czarne błoto pozyskiwane z dna jeziora ma wysoko cenione właściwości i często można zobaczyć smarujących się nim turystów i miejscowych.

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS Morze Martwe charakteryzuje się niezwykle wysokim zasoleniem wody

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS Rezerwat Przyrody Dana zamieszkuje m.in. ponad 200 gatunków ptaków

Lecznicze walory produktów z Morza Martwego i powietrza z jego okolic znano już w starożytności. Przyjeżdżali tu ludzie cierpiący na dermatozy i choroby układu oddechowego. Dziś na wybrzeżu działa wiele uzdrowisk, komfortowych hoteli spa & wellness oraz centrów odnowy biologicznej, których rozwój wspiera państwo.

KRÓLOWA Z ARABSKIEJ BAŚNI Jordania zaczęła mocno inwestować w turystykę od 1999 r., kiedy na jej tronie zasiadł król Abdullah II z dynastii Haszymidów. Jednak za prawdziwą tutejszą gwiazdę uchodzi jego żona Rania, uznawana przez wielu za najpiękniejszą królową na ziemi. Chociaż podkreśla, że jest muzułmanką, nie ubiera się w tradycyjny sposób. Nosi dopasowane garsonki i nie zakrywa włosów hidżabem. Królowa gorąco popiera równouprawnienie kobiet, wspomaga edukację dzieci i najbardziej konserwatywnych środowisk w kraju (np. Beduinów), a także angażuje się w zmianę wizerunku krajów arabskich na świecie. Ma profile w serwisach społecznościowych Facebook i Instagram.

W 2008 r. prowadziła kanał YouTube, gdzie publikowała swoje wypowiedzi o stereotypach o sytuacji Arabek w ich ojczyznach. Para wychowuje czwórkę dzieci. Z kimkolwiek z Jordańczyków rozmawiam, wszyscy wypowiadają się o królu i królowej ciepło i z szacunkiem. Udało im się stworzyć nowoczesny wizerunek rodziny w tym konserwatywnym kraju. Mieszkańcy Jordanii stawiają ich za wzór godny naśladowania, cenią za działalność charytatywną i wspieranie pokoju na Bliskim Wschodzie. Kochają królewską parę tak bardzo, że mimo protestów przeciwko rządowi, które odbyły się na początku 2011 r., mało obywateli chciało zmienić ustrój państwa z monarchii konstytucyjnej na republikę.

WĄWOZY I KLIFY Jednym z moich ulubionych miejsc w Jordanii jest wąwóz, przez który płynie rzeka Wadi al-Mudżib. W rejonie jej ujścia do Morza Martwego poprowadzono 2-kilometrowy szlak dla amatorów kanioningu. Można przebyć go samodzielnie (są tu też bardziej zaawansowane trasy wymagające


89

©©JORDAN TOURISM BOARD

opieki przewodnika). Przy wejściu na trakt dostajemy kamizelkę ratunkową. Drogę pokonujemy, wędrując, płynąc lub wdrapując się na kaskady (trudniejsze miejsca zabezpieczono liną). Na koniec docieramy do wielkiego wodospadu. To jeden z najpiękniejszych wąwozów w kraju. Woda na jego dnie ma kolor jasnobłękitny, a jego ściany, oddalone od siebie zaledwie o kilka metrów, zdobią poziome pasy w różnych odcieniach brązu. Najwspanialej prezentuje się on od godz. 10.00, kiedy słońce oświetla cały korytarz. Po drodze z Wadi al-Mudżib do Rezerw a t u P r z y ro d y D a n a w a r t o o d w i e dzić Al-Karak z największym po Krak des Chevaliers w Syrii zamkiem krzyżowców na Bliskim Wschodzie. Ten XII-wieczny obiekt liczył aż siedem pięter, z czego część znajduje się pod ziemią, dlatego dobrze zabrać ze sobą latarkę. Okres świetności twierdzy trwał zaledwie ponad 100 lat. Została ona zniszczona przez trzęsienie ziemi. Do wspomnianego największego jordańskiego rezerwatu przyrody (308 km² powierzchni) ściągają miłośnicy pieszych wędrówek. Wyznaczono w nim kilkadzie-

SS Widok z końca skalnego korytarza Sik na Al-Chaznę (Skarbiec) w Petrze

siąt kilometrów szlaków wśród wzgórz i wysokich klifów. Najlepiej przyjechać tutaj wiosną, kiedy kwitną kwiaty, bądź jesienią, gdy najłatwiej wypatrzeć zwierzęta, niezbyt licznych mieszkańców tego kraju. W Jordanii żyją kuny, szakale, lisy, wilki, hieny pręgowane, wiewiórki perskie (kaukaskie), gazele, oryksy arabskie, koziorożce nubijskie, karakale, strusie północnoafrykańskie, a także rzadkie onagery perskie, czyli podgatunek osła azjatyckiego. Spotkanie tych ostatnich na wolności graniczy z cudem, dlatego nazywane są jednorożcami pustyni. Zapaleni ornitolodzy mogą natomiast wybrać się na obserwowanie ptaków. Aż 18 tutejszych regionów zostało uznanych za Ostoje IBA (Important Bird Area). Występuje w nich wiele chronionych gatunków. We wschodniej części Jordanii przy oazie Azrak ujrzymy ptaki pustynne i wodne, np. z rodziny skowronków, nektarników, dzierzb, łuszczaków czy żurawi. W rezerwatach przyrody wypatrzymy m.in. sępy, orły, sokoły i góropatwy azjatyckie. W rejonie rzeki Jordan i Morza Martwego żyją gatunki arabskie i afrykańskie, w tym

żołny i tymalie. Oprócz tego obszar ten leży na szlaku wielkiej migracji ptaków między Europą, Afryką i Azją. Warto zajrzeć tu na początku września, gdyż widok dziesiątek tysięcy osobników w jednym miejscu robi niesamowite wrażenie.

KLEJNOTY JORDANII Najwięcej turystów przyjeżdża jednak do Jordanii, żeby zobaczyć Petrę, miasto zaliczane do 7 Nowych Cudów Świata. W VI w. p.n.e. osiedlili się na tym terenie Nabatejczycy, którzy przez 500 lat wykuwali monumentalne budowle w czerwonych skałach. Aby poznać to miejsce w miarę dobrze i zwiedzić je bez pośpiechu, najlepiej przeznaczyć na wizytę w nim dwa dni. Ja najbardziej lubię przyglądać się temu starożytnemu kompleksowi przed zapadnięciem zmroku, kiedy skalne ściany zabarwiają się na ogniście pomarańczowy kolor, ale każdy znajdzie swoją ulubioną porę dnia. Fasady grobowców pięknie prezentują się też o wschodzie słońca, a o zachodzie ze szczytów wzniesień można podziwiać czarną dolinę Arabah, położoną za Petrą. Od kilku lat organizuje się 

JESIEŃ-ZIMA 2015


90 DALEKIE PODRÓŻE kłą popularnością przez cały rok, bowiem sezon nad zatoką Akaba panuje zarówno latem, jak i zimą.

HERBATA I ORZECHY Podczas zwiedzania Jordanii niejednokrotnie będziemy mieli szansę skosztować lokalnych przysmaków na ulicy lub na obie-

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS Tzw. Obszar Chroniony Wadi Rum słynie z naturalnych łuków skalnych

także nocne zwiedzanie miasta. Przez Sik, skalny korytarz, podąża się drogą oświetloną lampionami, która ciągnie się aż do Skarbca (Al-Chazny), znanego z filmu Indiana Jones i ostatnia krucjata (1989 r.). Obcokrajowców przyciąga również dolina Wadi Rum. Z czerwonego piasku wyrastają tutaj potężne rdzawe skały. Wydaje się, że leżą niedaleko siebie, ale przejechanie od jednej do następnej na wielbłądzie zajmuje prawie godzinę. Zwierzęta te zwane są okrętami pustyni i od wieków służą Beduinom jako środek transportu. Jednak zwiedzanie Wadi Rum na wielbłądzim grzbiecie może niedoświadczonemu jeźdźcowi szybko się znudzić. Na dodatek dotarcie do większości atrakcji trwałoby co najmniej kilka dni. Beduini organizują więc wycieczki jeepami, podczas których w ciągu kilku godzin obejrzymy piaszczyste wydmy, skalne mosty i grzyby, starożytne inskrypcje (w sumie istnieje ich tu ok. 30 tys.) oraz miejsca związane z Thomasem Edwardem Lawrence’em (1888–1935), zwanym Lawrence’em z Arabii, zakochanym w Bliskim Wschodzie brytyjskim archeologiem, wojskowym i agentem wywiadu. Podczas powstania antytureckiego (1916–1918) po-

pierał on dążących do niepodległości Arabów. Ostatnio niesamowite krajobrazy Wadi Rum posłużyły za scenografię do filmu Ridleya Scotta Marsjanin (2015 r.) z Mattem Damonem w roli głównej. Wszystkim gorąco polecam nocowanie na pustyni, szczególnie latem, gdy noce są tak ciepłe, że można spędzać je pod gołym niebem. Oczywiście, śpi się na wysokim łóżku, na którym nie grozi nam ukąszenie skorpiona, węża czy solfugi, tzw. pustynnego pająka, spotykanego niezmiernie rzadko. Jeśli trafimy na nów, ujrzymy miliony gwiazd. Z kolei podczas pełni jest zwykle tak jasno, że samo niebo wydaje się czarne, a czerwone za dnia skały i piasek przybierają zimny błękitny kolor. Ja zakochałam się w obydwu tych obliczach arabskiej pustynnej nocy. Wisienką na torcie w trakcie naszej wizyty w Jordanii będzie odpoczynek w 140-tysięcznym kurorcie Akaba nad Morzem Czerwonym. Warto wybrać się tutaj na snorkeling lub nurkowanie na rafie koralowej i wśród wraków statków czy innych zatopionych obiektów (np. czołgu) porośniętych koralowcami. Tego typu podwodne ogrody zostały stworzone specjalnie z myślą o turystach i cieszą się niezwy-

TT Kurort Akaba nad Morzem Czerwonym przyciąga amatorów sportów wodnych ©©JORDAN TOURISM BOARD

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©JORDAN TOURISM BOARD

SS Wadi Rum to dom 6 plemion beduińskich

dzie u jej mieszkańców. Jordańczycy są bardzo gościnni. Nauczyło ich tego trudne życie na pustyni. Do najczęściej podawanych potraw należą szoarma (szawarma), falafel czy przyprawiony ryż z jagnięciną bądź kurczakiem oraz mnóstwem sałatek i sosów. Jeśli trafi nam się taka okazja, kupmy na targu owoce granatu albo kaktusa, soczyste winogrona i koniecznie pistacje i inne orzechy, które sprzedawane są bez dodatków, a także w polewach i przyprawach. Na kolację spróbujmy potrawki z bakłażana i pomidorów z białym serem, a zakończmy ją deserem w postaci bakławy z miodem i równie słodką herbatą lub kawą. Tej ostatniej nie powinniśmy odmawiać, bo ten napój jest tu dość drogi. Pamiętajmy jednak, wolno nam wypić najwyżej trzy szklanki kawy – za duszę, za gościa i za miecz, czyli obronę, w którą weźmie nas Jordańczyk. Jeżeli poprosimy o więcej, odebrane zostanie to jako chciwość. Jordania stanowi serce Bliskiego Wschodu. W te strony można wybrać się zarówno na spokojny wypoczynek, jak i aktywne wakacje pełne przygód wśród pustynnych piasków, skał i głębokich wąwozów. To kraina słodka jak arabska herbata i orzechy w miodzie, a zarazem ciepła niczym Petra o zachodzie słońca i uśmiech na twarzy Jordańczyka. Ten kraj jest nowoczesny, a jednocześnie ciągle tradycyjny, ale z pewnością nie nudny. 


91

JESIEŃ-ZIMA 2015


92 DALEKIE PODRÓŻE

W JAPONII, KRAINIE KONTRASTÓW

JESIEŃ-ZIMA 2015


93

<< Zanim miałam okazję postawić pierwsze kroki na japońskiej ziemi, interesowałam się Krajem Kwitnącej Wiśni przez wiele lat. Jego obraz w mojej głowie wykreowały książki, filmy, zdjęcia, relacje znajomych. Kiedy więc zbliżał się upragniony dzień wylotu, z jednej strony byłam bardzo podekscytowana, z drugiej – obawiałam się, czy moje wyobrażenia nie okażą się błędne, a oczekiwania nazbyt bajkowe. W końcu każdy ląd wygląda podobnie, jedne drzewa przypominają inne drzewa, ludzie nie różnią się aż tak od siebie nawzajem, a niebo nad nami jaśnieje to samo... Nie zawiodłam się jednak. >> ANNA BIELAK www.japonia-online.pl

J

aponia jest miejscem niezwykłym, w którym nawet przestrzeń odczuwa się inaczej, a wszystko to za sprawą przenikających się kontrastów. Wszechobecne góry mieszczą się w jednym kadrze z zachodami słońca nad morzem, drewniane budynki z wielopoziomowymi dachami stoją obok majestatycznych wieżowców, ciasne uliczki giną w ogromie nowoczesnych miast, osoby w tradycyjnych kimonach mijają się z wielbicielami najnowszych trendów mody, piękno minimalizmu miesza się z kolorową i uroczą stylistyką kawaii, ceremonie picia herbaty odbywają się, gdy współczesny świat wciąż pędzi przed siebie, a tradycje ojczyzny samurajów przeplatają się ze zjawiskami wykreowanymi przez nowinki technologiczne. To wszystko czyni ten kraj lądem nieodgadnionym, który nieraz w opowieściach urasta do rangi krainy egzotycznej i dziwnej, prawie mitycznej.

© OKAYAMA-KEN KANKO RENMEI/JNTO

Tymczasem, przy całej swojej niezwykłości, Japonia stała się obecnie osiągalna niemal na wyciągnięcie ręki. Wystarczy kupić bilet lotniczy, wsiąść do samolotu i dać się porwać przygodzie. Teraz sami możemy spotkać Japończyków, zmierzyć się ze stereotypami o nich i ich ojczyźnie i poczuć atmosferę tego świata kontrastów. Co jeszcze przeżyjemy, zależy od tego, czego oczekujemy po naszej wyprawie.

TYSIĄCE WYSP, TYSIĄCE KILOMETRÓW Zanim wysiądziemy z samolotu, zachwyci nas widziana z lotu ptaka japońska przyroda, która tylko zyskuje przy bliższym poznaniu. Kilka tysięcy górzystych wysp i wysepek rozsianych na długości  WW Park Kakuzan w mieście Tsuyama z uroczo kwitnącymi drzewami wiśniowymi

JESIEŃ-ZIMA 2015


94 DALEKIE PODRÓŻE

©©YAMANASHI TOURISM ORGANIZATION/JNTO

ponad 3 tys. km szczyci się malowniczymi brzegami – oglądany z nich zachód słońca ma swój niepowtarzalny urok. W dużej mierze to za sprawą wyspiarskiego położenia kultura Kraju Kwitnącej Wiśni zyskała tak fascynujący charakter, a okresy izolacji jedynie uczyniły ją bardziej wyjątkową. Po dziś dzień w społeczeństwie Japonii można obserwować niezwykłą umiejętność czerpania z innych kręgów kulturowych i zmieniania pochodzących z nich elementów w coś własnego, jedynego w swoim rodzaju, przesiąkniętego rodzimą tradycją. Przy odrobinie szczęścia to właśnie z okien samolotu po raz pierwszy ujrzymy majestatyczną górę Fudżi, której charakterystyczna sylwetka dominuje w krajobrazie. Ten znany na całym świecie wulkan jest popularnym punktem wypraw, a wielu turystów decyduje się na wspinaczkę w nocy po to, aby móc podziwiać niemal magiczny wschód słońca z najwyższego, sięgającego 3776 m n.p.m., szczytu archipelagu. Wokół Fudżi znajduje się też mnóstwo miejsc, z których nacieszymy się jej widokiem. W pogodne dni, gdy powietrze staje się przejrzyste, widać ją nawet z odległego o ponad 90 km Tokio, dobrze jednak wybrać się także poza miasto, np. w okolicę bajkowo położonych Pięciu Jezior Fudżi: Kawaguchi, Motosu, Sai, Yamanaka i Shōji. Warto również odwiedzić popularną miejscowość wypoczynkową Hakone, gdzie można nie tylko zachwycać się zniewalającą panoramą z wulkanem i pięknymi krajobrazami czy wybrać się na spacer cedrową aleją, ale i poznać inne, mrocz-

JESIEŃ-ZIMA 2015

SS Ukwiecone brzoskwinie z ośnieżonym szczytem góry Fudżi w tle

niejsze oblicze japońskiej natury. Leżąca w tym rejonie dolina Ōwakudani słynie z siarkowych wulkanicznych oparów oraz czarnych jaj, których skorupka zawdzięcza swój kolor gotowaniu w tutejszych gorących źródłach. Chętni mogą spróbować tego przysmaku. Niezależnie od tego, z jakiej perspektywy będziemy podziwiać Fudżi, warto pamiętać, że dla Japończyków stanowi ona świętą górę, symbol żywych sił przyrody, które ludzie od wieków darzyli szczególnym szacunkiem. Gdy żyje się i buduje swoje domy w jednym z najbardziej aktywnych sejsmicznie regionów na ziemi, w sąsiedztwie potężnych wulkanów, ina-

czej postrzega się nie tylko naturę, lecz także każdy nowy dzień. Ta pokora wobec świata, pogodzenie się z ulotnością chwili oraz hart ducha nie pozwalający dać się pokonać przeciwnościom losu mocno zakorzeniły się w świadomości tego narodu i również dziś dostrzeżemy je w postawie mieszkańców Kraju Wschodzącego Słońca. W Japonii istnieje o wiele więcej miejsc, które mogą oczarować wielbicieli pięknych krajobrazów. Wśród niezliczonych wzniesień, lasów, pól ryżowych, szlaków spacerowych i wkomponowanych w nie świątyń, kryją się takie perełki, jak trzy widoki uważane za najwspanialsze na wyspach: znie-

TT Malowniczy archipelag Matsushima leżący w prefekturze Miyagi ©©JNTO


95

©©ODAKYU ELECTRIC RAILWAY/JNTO

©©HIROSHIMA PREFECTURE/JNTO

SS Wagoniki kolejki linowej w Hakone

SS Efektowna czerwona brama chramu Itsukushima na wyspie Miyajima

walająca wąska mierzeja Amanohashidate, porośnięty sosnami (matsu) malowniczy archipelag Matsushima oraz położony niemal na wodzie chram Itsukushima (na wyspie Miyajima, inaczej Itsukushima) z największą japońską czerwoną bramą, tzw. torii, mierzącą ok. 16 m. Szukającego ciekawych okolic turystę do wielu magicznych zakątków doprowadzą natomiast wodospady. W pobliżu jeziora Chūzenji mamy szansę znaleźć ich co najmniej kilka, w tym Kegon, który zapiera dech w piersiach zarówno w lecie, gdy spieniona woda spada z jego 97-metrowego progu, jak i zimą, kiedy na skałach formują się lodowe sople. Podczas wizyty w tym rejonie nie spo-

sób nie odwiedzić klimatycznego Nikkō. Wzniesiony w nim chram Tōshōgū, poświęcony Ieyasu Tokugawie (1543–1616), założycielowi dynastii szogunów Tokugawa, urzeka m.in. barwną architekturą oraz słynnymi rzeźbami śpiącego kota i trzech małp, z których jedna zakrywa uszy, druga – usta, a trzecia – oczy, żeby nie słyszeć, nie mówić i nie widzieć nic złego. Z kolei ci turyści, którzy chcieliby odpocząć od klasycznych japońskich krajobrazów, powinni udać się na wysuniętą na południe Okinawę. Podobnie jak pozostałe wyspy archipelagu Riukiu, charakteryzuje się ona niemal tropikalną scenerią, niesamowicie szerokim wachlarzem barw

TT Położony w pobliżu pięknej plaży hotel The Busena Terrace na Okinawie ©©OKINAWA CONVENTION & VISITORS BUREAU/JNTO

egzotycznych roślin, wielkim bogactwem zwierząt i pięknymi plażami. Poza tym powstało tu niezwykłe akwarium Churaumi (Okinawa Churaumi Aquarium) – jedno z największych na świecie, w którym można podziwiać także majestatyczne rekiny wielorybie.

METROPOLIA Z JAPOŃSKĄ DUSZĄ Między tysiącami porośniętych lasami wzniesień rozciągają się japońskie miasta. Góry zajmują olbrzymią większość terytorium archipelagu, przez co Japończycy nauczyli się oszczędnie gospodarować pozostałymi, bardzo cennymi gruntami. Takie ukształtowanie terenu wymusiło specyficzną zabudowę. Małe mieszkania, niewielkie, wąskie domy, stojące jeden obok drugiego, które dla nas stanowią raczej ciekawostkę architektoniczną niż odpowiednie do zastosowania rozwiązanie, dla wielu tutejszych rodzin są całym światem. I choć, gdy wyobrażamy sobie japońskie ogrody, przychodzą nam na myśl zazwyczaj te przy rezydencjach cesarskich i olbrzymich świątyniach buddyjskich, to niejeden przydomowy ogródek czy miniaturowe drzewo bonsai może nas zaskoczyć i równie szczerze zachwycić. W nich również czuć ducha perfekcjonizmu, cierpliwości, precyzji i umiejętności cieszenia się drobnymi rzeczami. Mimo wszystko Japonia kojarzy się nam także z nowoczesnością i wielkimi miastami, pełnymi nowinek technicznych, wysokich wieżowców i skomplikowanych szlaków komunikacyjnych. Jak ich 

JESIEŃ-ZIMA 2015


96 DALEKIE PODRÓŻE

©©MIKE LUK/JNTO

SS Wiszący Tęczowy Most łączący brzegi Zatoki Tokijskiej ma dwa poziomy

budowniczowie radzą sobie z brakiem miejsca? Jednoszynowa kolej rozciągająca się na wysokich słupach nad Kobe, olbrzymi Międzynarodowy Port Lotniczy Kansai obok Osaki, położony na usypanym na Morzu Wewnętrznym lądzie, popularna wśród turystów duża sztuczna wyspa Odaiba w Zatoce Tokijskiej czy wreszcie dwupoziomowy Tęczowy Most (Rainbow Bridge) łączący ją z resztą Tokio – to tylko nieliczne przykłady sposobów na zagospodarowanie przestrzeni w gęsto zaludnionych japońskich metropoliach. Niektóre z tych rozwiązań same w sobie stanowią atrakcje turystyczne, a inne pozwalają na swobodne zwiedzanie i wygodny dojazd do kolejnego celu na mapie naszej podróży. Szczególnym przypadkiem tych drugich jest z pewnością tokijskie metro, tworzące sieć o łącznej długości ponad 310 km. Dzięki godnej Japończyka punktualności, dokładnym opisom (nie tylko w znakach kanji) i takim udogodnieniom, jak np. specjalne karty zamiast biletów, ten

JESIEŃ-ZIMA 2015

świetnie zorganizowany system komunikacyjny pozwala całemu miastu na sprawne funkcjonowanie. Dzięki precyzji, z jaką działa, niemal moglibyśmy stanąć z zamkniętymi oczami na peronie w oczekiwaniu na pociąg i po jego nadjechaniu po prostu zrobić krok przed siebie, mając pewność, że wsiądziemy do właściwego wagonu. Samemu Tokio trzeba poświęcić więcej uwagi – nie tylko jako pomnikowi japońskiej nowoczesności. Przypomina ono mozaikę z kalejdoskopu złożoną z wielu obliczy kraju. Zobaczymy w nim monumentalne wieżowce, wielkie ulice obok starych świątyń i symbol narodowej tradycji – Pałac Cesarski, w którym po dziś dzień mieszka cesarz Japonii, niegdyś uważany za boga i nadal cieszący się olbrzymim szacunkiem swoich rodaków. Warto wjechać na jeden z licznych punktów obserwacyjnych, takich jak 333-metrowa wieża telewizyjna Tokyo Tower lub jej nowe wcielenie – najwyższa na świecie

wieża Tokyo Skytree (mająca aż 634 m!), z których można podziwiać sięgającą po horyzont panoramę największej japońskiej metropolii. Rozmaite twarze stolicy najlepiej jednak poznać podczas spaceru po różnych jej dzielnicach. W jego trakcie z pewnością kupimy upragnione pamiątki przy otoczonej setkami straganów buddyjskiej świątyni Sensō-ji w Asakusie, odwiedzimy Akihabarę, będącą ziemią obiecaną fanów anime i mangi, spotkamy nietuzinkowych ludzi ubranych w bajkowe kreacje w krainie mody ulicznej Harajuku czy urocze zwierzęta zamieszkujące niecodzienne kawiarnie z kotami, królikami, sowami, a nawet wężami... Im bardziej otworzymy się na tego rodzaju zwiedzanie Tokio, tym więcej niespodzianek na nas czeka. Brama torii na ulicy, niewielka stara drewniana księgarnia między wysokimi drapaczami chmur, klimatyczna restauracja w niepozornym zaułku, pies witający klientów w okienku małego kiosku ulicznego z papierosami (koło stacji Musashi-Koganei) – takie właśnie atrakcje


97

©©YASUFUMI NISHI/JNTO

SS Wieża telewizyjno-radiowa Tokyo Tower

©©Y. SHIMIZU/JNTO

SS Otoczony ogrodami Pałac Cesarski w dzielnicy Tokio Chiyoda

©©YASUFUMI NISHI/JNTO

©©WIKIMEDIA COMMONS/DADEROT

SS Ozdobne rakietki hagoita do gry hanetsuki

SS Buddyjska świątynia Sensō-ji z pięciokondygnacyjną pagodą

znajdziemy w tym fascynującym mieście, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać, lub cierpliwie odkrywać tajemnice tokijskiej betonowej dżungli. Można sobie wyobrazić, ile pracy i perfekcyjnej koordynacji różnych zadań potrzeba, aby w tak wielkim i zróżnicowanym miejskim mechanizmie wszystko chodziło jak w zegarku. W zrozumieniu tego fenomenu pomaga przyjrzenie się podejściu Japończyków do pracy. I nie mam tu na myśli tylko poświęcenia dla dobra ogółu, słynnych japońskich nadgodzin czy stawiania obowiązków zawodowych na pierwszym miejscu. W Japonii każde zajęcie uznaje się za ważne. Kelnerka

uśmiecha się zawsze do klientów, kasjerka przelicza na głos kwoty za poszczególne produkty, pakuje zakupy do reklamówki, kierowca autobusu ostrzega pasażerów przed zakrętem itd. To, co nam może wydawać się zbędne, sztuczne i nieszczere, stanowi tutaj wyraz wiary w założenie, że każda praca jest istotna, trzeba się do niej przykładać i należy się jej szacunek. Japończycy są mistrzami dostosowywania się do sytuacji, zakładanie odpowiedniej maski przychodzi im naturalnie i okazuje się, że potrafi się to udzielać. Wśród moich znajomych nie brakowało osób, które po powrocie z Japonii kłaniały się podczas... rozmowy przez tele-

fon. W końcu uprzejmość to uprzejmość i nie ma tu znaczenia, czy druga strona widzi nasz gest.

DAWNA JAPONIA DZIŚ Żeby zanurzyć się w świecie pełnym ducha japońskiej tradycji, należy jednak opuścić Tokio i odwiedzić też inne miejsca, w szczególności te związane z dawnymi stolicami Kraju Kwitnącej Wiśni – miastami Nara, Kamakura i Kioto. To w nich niejedna budowla przywodzi na myśl czasy sprzed otwarcia się Japonii na Zachód. W miasteczku Ikaruga w prefekturze Nara i w samej Narze znajdziemy dwie słynne świątynie: Hōryū-ji z jednym z najstarszych 

W OFERCIE JAPONIA

JESIEŃ-ZIMA 2015 UL. HENRYKA DĄBROWSKIEGO 22/7, 40-032 KATOWICE, TEL. (32) 253 87 57, 0 502 40 33 17, ZAPYTANIA: AFRICA@AFRICATOURS.PL


98 DALEKIE PODRÓŻE

©©Q. SAWAMI/JNTO

SS Maiko, czyli uczennica na gejszę

©©Q. SAWAMI/JNTO

SS Parada podczas lipcowego Gion Matsuri – słynnego festiwalu w Kioto

oraz Tōdai-ji z zaliczanym do największych drewnianych budynków na ziemi. W tej ostatniej warto zatrzymać się chwilę dłużej, aby ujrzeć oblicze umieszczonego w głównym pawilonie ponad 15-metrowego Wielkiego Buddy z brązu i odpocząć w okolicznym parku znanym z sympatycznych, choć natarczywie upominających się o ryżowe ciastka senbei jeleni. Co ciekawe, w Kamakurze również czeka na nas Wielki Budda, tym razem prawie 14-metrowy, stojący na wolnym powietrzu. Można go nie tylko oglądać z zewnątrz, ale i zwiedzać w środku. Jednak to Kioto, które straciło w 1869 r. status stolicy kraju na rzecz Tokio, urosło niemal do symbolu japońskiej tradycji. W czasie naszej wizyty z pewnością udzie-

JESIEŃ-ZIMA 2015

li się nam niezapomniana atmosfera tego miasta. Tworzą ją świątynie, których naliczono kilka tysięcy, wąskie uliczki wytyczone wśród historycznej zabudowy, setki sklepów z tradycyjnymi wyrobami i pamiątkami. Tutaj też obejrzymy np. jakby przeniesione z przeszłości zawody strzeleckie, założymy prawdziwe kimono, a także mamy największe szanse, aby uchwycić na zdjęciu ulotnego ducha dawnej Japonii – spacerującą po nastrojowych uliczkach dzielnicy Gion piękną gejszę. Kioto jest jednym z tych rejonów, gdzie nawet na pierwszy rzut oka można dostrzec to wyjątkowe japońskie zjawisko współistnienia dwóch pozornie zupełnie odmiennych światów: kulturowego dziedzictwa i nowoczesności. Podczas

zwiedzania trudno nam będzie wybrać między urokliwymi parkami i zabytkami, wśród których znajdziemy efektowny Złoty Pawilon (Kinkaku-ji), chram Heian (Heian-jingū) z jedną z największych w kraju bram torii, długi na 120 m pawilon Sanjūsangendō z 1001 posągów bogini Kannon, przesycony minimalistyczną estetyką zen kamienny ogród przy świątyni Ryōan-ji czy wreszcie położony wysoko na zboczu kompleks buddyjski Kiyomizu-dera, skąd roztacza się malownicza panorama miasta. A to tylko kilka z miejsc, które warto odwiedzić, żeby poczuć niepowtarzalny klimat dawnej stolicy. Co więcej, pełne magii Kioto stanowi również świetny punkt do rozpoczęcia dalszych wędrówek. Wyruszymy stąd m.in. do chramu Fushimi Inari, zna-


99 HERBATY Z KRAJU KWITNĄCEJ WIŚNI SYLWIA JEDLAK-DUBIEL XX Japońska ceremonia parzenia herbaty, zwana chanoyu, ma długą tradycję, a największy wpływ na nią wywarła buddyjska szkoła zen. Obrzęd organizuje się według ściśle ustalonych reguł. Odbywa się

SS Świeże liście zielonej herbaty

©©KYOTO CONVENTION BUREAU/JNTO

SS Torii w chramie Fushimi Inari

©©FOTOLIA

parzenia, klasyczna liściasta sencha, słabsza i delikatniejsza bancha czy też kukicha, czyli mieszanka pędów i liści, charakteryzująca się niską zawartością kofeiny (teiny). Za jedną z najszlachetniejszych odmian japońskiej zielonej herbaty uchodzi gyokuro. Przy jej wytwarzaniu niezmiernie ważną rolę odgrywa metoda uprawiania krzewów. Gdy pojawiają się na nich pąki, osłania się je przed zbyt ostrymi promieniami słońca, dzięki czemu liście są bardziej zielone i znacznie mniej gorzkie. Najwyżej cenione plantacje znajdują się w prefekturze Fukuoka na wyspie Kiusiu. Nazwę „gyokuro” wymyślił w 1835 r. dla swojego produktu Kahei Yamamoto VI, właściciel japońskiej wytwórni z tradycjami. Ten wyjątkowy rodzaj herbaty ma niezwykłe właściwości: działa relaksująco, a jednocześnie poprawia koncentrację i jasność umysłu, przyspiesza metabolizm i oczyszcza organizm. Dwoje Polaków, Monika Kowal i Adam Paluszyński, postanowiło z dobrodziejstwami tego cudownego naparu zapoznać swoich rodaków. Zależało nam na stworzeniu zdrowej i smacznej alternatywy dla słodkich i przepełnionych chemią napojów – wspominają. Tak na bazie gyokuro powstał SOTI Natural. Stworzenie receptury i dopracowanie technologii produkcji zajęło kilka lat, ale wysiłki się opłaciły. Zaraz po wejściu na rynek przeszliśmy doskonały test. Wzięliśmy udział w Matsuri – Pikniku z Kulturą Japońską w Warszawie. W ciągu kilku godzin sprzedaliśmy ponad 1,5 tys. butelek herbaty. Co więcej, zasmakowała ona również obecnym na imprezie Japończykom – opowiada Monika Kowal. Dziś SOTI Natural znajdziemy już w wielu sklepach i restauracjach na terenie całej Polski.

on zazwyczaj w specjalnym pawilonie w ogrodzie, urządzonym z troską o każdy szczegół. Odmierzony bambusową łyżeczką proszek wsypuje się do czarek i zalewa gorącą wodą. Mistrz ceremonii miesza herbatę także bambusowym pędzelkiem. Przed przygotowaniem naparu gościom podaje się poczęstunek kaiseki. Podczas spotkania panuje atmosfera spokoju, skupienia i wzajemnego szacunku. Krzewy herbaciane trafiły do Japonii z Chin. Początkowo napój spożywali głównie buddyjscy mnisi i arystokracja. Powoli zaczął on jednak zyskiwać sobie coraz większą popularność i w innych kręgach. Japończycy pijają przede wszystkim herbatę zieloną. Produkują rozmaite jej rodzaje, wymagające odmiennych warunków uprawy, pór zbioru i sposobu przetwarzania liści. Warto wymienić wśród nich takie gatunki jak matcha – przypominająca drobny proszek i używana w trakcie tradycyjnej ceremonii TT Herbaciane pola na wyspie Kiusiu

©©FOTOLIA

©©WIKIMEDIA COMMONS/POMAKIS

SS Świątynia Złotego Pawilonu w Kioto

nego z alejek z tysiącami czerwonych bram torii, pawilonu Byōdōin, leżącego w japońskim zagłębiu herbacianym Uji, lub szczególnie mi bliskiej Arashiyamy ze świątyniami, ogrodami, bambusowym lasem w Sagano i słynnym drewnianym mostem nad malowniczo wijącą się wśród górskich zboczy rzeką Ōi – ten rejon o każdej porze roku odkrywać można od nowa.

Dla odmiany, samuraje w nieunikniony sposób kojarzą się z zamkami Japonii. Budowle te warte są uwagi nie tylko ze względu na swoją charakterystyczną architekturę, ale i spektakularne widoki, jakie zazwyczaj rozpościerają się z nich na całą okolicę. Jeden z nielicznych oryginalnych zabytków tego typu znajdziemy w Himeiji. Nad miastem góruje sylwetka olbrzymiego i wyjątko-

w o fo t o g e n i c z n e g o Z a m k u B i a ł e j Czapli (Shirasagi-jō), który oszczędziły zniszczenia wojenne. Jeśli natomiast mielibyśmy ochotę poczuć się jak aktorzy na planie historycznej produkcji, powinniśmy zajrzeć do wioski filmowej Toei Kyoto Studio Park, gdzie nadal kręci się wiele filmów o samurajach. Można w niej przez chwilę uwierzyć, że czas się zatrzymał. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


100 DALEKIE PODRÓŻE

©©JNTO

SS Zamek Himeji wznosi się na szczycie wzgórza Himeyama (45,6 m n.p.m.)

CHWILA ZAPOMNIENIA Każdy, nawet najbardziej wytrwały podróżnik, potrzebuje w pewnym momencie odrobiny wytchnienia. W Japonii żaden gość nie powinien mieć problemu ze znalezieniem dobrego miejsca na odpoczynek, niezależnie od trwającej właśnie pory roku czy regionu, w którym akurat przebywa. Szczególnie zachęcająco przedstawiają się pod tym względem wiosna i jesień. Wtedy to obcokrajowcom trafia się niezapomniana okazja do zatrzymania się i kontemplowania ulotnego spektaklu japońskiej przyrody – obsypanych różowymi kwiatami drzew wiśniowych sakura, gdy przyroda budzi się do życia, oraz mieniących się czerwienią liści klonów, kiedy wszystko przygotowuje się do zimowego snu. Japończycy do tego stopnia pokochali to pierwsze zjawisko, że w okresie wiosennym całe firmy, klasy, rodziny spotykają się na hanami („oglądanie kwiatów”) na wspólnych piknikach, a krajowe media przygotowują specjalne prognozy dotyczące przesuwania się swoistej fali kwitnienia przez archipelag. Latem japoński klimat utrudnia podróżowanie z powodu panu-

jących wysokich temperatur i wilgotności, lecz jednocześnie właśnie wtedy turyści ściągają licznie na leniwe plaże Okinawy otoczone przez lazurowy błękit Oceanu

©©YASUFUMI NISHI/JNTO

SS Shinjuku Gyoen – popularny ogród w tokijskim okręgu Shinjuku

Spokojnego. Zimą dobrze zatrzymać się choćby na chwilę w gorących źródłach (jap. onsen), które choć kuszą relaksującymi kąpielami przez okrągły rok, to otu-

TT Makaki japońskie w gorących źródłach w Parku Małp Jigokudani ©©YAMANOUCHI TOWN/JNTO

JESIEŃ-ZIMA 2015

lone śniegiem zyskują niepowtarzalny czar. W Parku Małp Jigokudani (Jigokudani Yaen-koen) w trakcie takiego błogiego wypoczynku spotkamy nawet makaki japońskie (nazywane śnieżnymi małpami). Jeśli chcemy uciec od turystycznego zgiełku, powinniśmy spędzić niezapomnianą noc w klasztorze buddyjskich mnichów w górach Kōya w atmosferze medytacji i wyciszenia. Koniecznie trzeba też wziąć udział w ceremonii herbacianej, niezależnie od tego, gdzie i przy jakiej okazji będzie nam to dane. Niezwykły nastrój spotkania, delikatny zapach kadzidła, cichy dźwięk przelewanej wody i tlących się węgli, aromat niepowtarzalnej zielonej herbaty matcha, możliwość trzymania w dłoniach pięknych czarek oraz spokój i duch japońskiej gościnności widoczny w każdym geście gospodarza pozwolą nam zapomnieć o trudach

wędrówki i choć na chwilę wszystkimi zmysłami poczuć istotę tradycji tego kraju. Nawet najcudowniejsza i najbardziej kojąca dla duszy podróż nie obejdzie się jednak bez pokarmu dla ciała. Tutaj z pomocą przychodzi nam kuchnia mieszkańców Japonii, mająca tyle smaków, ile rozmaitych regionów występuje na archipelagu. Aby ją naprawdę poznać, nie wystarczy spróbować znanego na całym świecie sushi, perfekcyjnie wykonanych i pięknie podanych posiłków kaiseki albo szybkich ulicznych przekąsek, takich jak takoyaki (kulki z ciasta z ośmiornicą), soba (makaron z mąki gryczanej), toriyaki (grillowane kawałki kurczaka), okonomiyaki (rodzaj placków z różnych składników) czy rāmen (rosół z wieloma dodatkami). W Kraju Kwitnącej Wiśni dokądkolwiek byśmy pojechali, znajdziemy charakterystyczne 


101

JESIEŃ-ZIMA 2015


102 DALEKIE PODRÓŻE

©©MATSUMOTO CITY/JNTO

©©KAGOSHIMA PREFECTURAL TOURIST FEDERATION/JNTO

©©Y. SHIMIZU/JNTO

SS Soba – makaron z mąki gryczanej

SS Rāmen, czyli rosół z dodatkami

SS Pyszne japońskie placki okonomiyaki

dla tego miejsca odmiany wielu dań oraz regionalne specjały, których nie zjemy nigdzie indziej. Dla Japończyków takie lokalne smakołyki są nie tylko warte skosztowania, ale i stanowią idealny prezent z podróży. W trakcie odkrywania Japonii dobrze więc brać przykład z jej mieszkańców i zostawić sobie nieco czasu na spokojne delektowanie się przysmakami tutejszej sztuki kulinarnej. Poznanie tak różnorodnych i oddalonych od siebie rejonów w ciągu jednej podróży byłoby niemożliwe, gdyby nie liczne środki transportu, które mają do dyspozycji turyści odwiedzający archipelag. Bogata siatka wewnętrznych połączeń lotniczych, nocne autobusy, promy i – oczywiście – słynne na całym świecie linie kolejowe pozwalają przebyć Kraj Wschodzącego Słońca wzdłuż i wszerz bez większego wysiłku. Niezmiernie nowoczesna, wygodna, czysta, punktualna i perfekcyjna w każdym calu kolej jest jedną z rzeczy, z których Japończycy z pewnością

mogą być dumni. Dotyczy to zarówno superszybkich pociągów Shinkansen, jak i dużej liczby mniejszych, nie -

Osobom wychowanym w europejskim kręgu kulturowym próba zrozumienia ducha Japonii może zająć całe życie. Jestem

©©YASUFUMI NISHI/JNTO

SS Sky Hop Bus dowozi pasażerów do najatrakcyjniejszych miejsc w Tokio

raz jednowagonowych regionalnych składów, w których nierzadkim widokiem będzie maszynista w białych rękawiczkach.

TT Tōkaidō Shinkansen – linia kolejowa łącząca Tokio, Nagoję i Osakę ©©AKIRA OKADA/JNTO

JESIEŃ-ZIMA 2015

jednak przekonana, że warto podjąć to wyzwanie i zanurzyć się w atmosferze tego niezwykłego państwa choćby na chwilę. Jeśli się otworzycie i uda Wam się znaleźć tu cząstkę świata, której brakuje Wam w Waszej codzienności, ta nieodgadniona kraina prawdopodobnie rozkocha Was w sobie na zawsze. Jeżeli odmienność japońskiej kultury potraktujecie po prostu jako zbiór dziwactw, przeoczycie prawdziwy obraz archipelagu i jego mieszkańców i zniechęcicie się do nich. Niezależnie natomiast od tego, czy od udanej podróży oczekujecie zapierających dech w piersiach krajobrazów, odkrywania niecodziennych miejsc, zrobienia pięknych zdjęć, dobrej zabawy, czy odpoczynku i wyciszenia, o ile dobrze poszukacie, z pewnością odnajdziecie to wszystko w Japonii. Warto więc odwiedzić ten niezmiernie pasjonujący kraj i wyrobić sobie na jego temat własne zdanie – kto wie, może i Wasze życie zmieni on nie do poznania… 


103

SURFOWANIE

z MICROSOFT SURFACE MICROSOFT SURFACE PRO 4 XX Pojawia się pytanie – czym jest w zasadzie Surface? Tablet kojarzy się z mobilnymi urządzeniami do konsumpcji treści. Laptop to produktywność i tworzenie tych treści. Microsoft Surface Pro 4 to uniwersalne urządzenie, które łączy w sobie możliwości laptopa z praktycznością tabletu. Do tego wyrafinowany design, najwyższa jakość i technologie Microsoft. Microsoft Surface Pro 4. Tablet, który zastąpi Twój komputer.

Należysz do prekursorów kitesurfingu w Polsce i jesteś jednym z najbardziej utytułowanych kitesurferów globu. Jak zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem? Tomek Janiak: Zaczęło się na plaży w Łebie w 2000 r., kiedy Sebastian Ginter, wówczas ekspert w tej egzotycznej wtedy w naszym kraju dyscyplinie, pozwolił mi posterować swoim latawcem. Wrażenie było niesamowite, choć muszę przyznać, że nie zakochałem się w kajcie od pierwszego wejrzenia. Dopiero po dwóch latach windsurfingu zamieniłem deskę z żaglem na deskę z latawcem. W tym czasie podpatrywałem (jeszcze na kasetach VHS), jak pływają zawodowi kitesurferzy. I jakoś to poszło...

Technologie mają dziś niebagatelne znaczenie w sporcie. Czy jest dla nich miejsce również w kitesurfingu? Tomek Janiak: Kitesurfing jest naszpikowany nowymi technologiami. Nie wyobrażam sobie treningów na kajcie czy prowadzenia mojej szkółki kitesurfingowej na Helu bez wykorzystywania nowoczesnych urządzeń. Od niedawna używam Microsoft Surface. Za pomocą specjalnego pióra Surface Pen szkicuję na nim i projektuję deski do kitesurfingu typu split oraz twin-tip, a także hydroskrzydła do kitefoila. Pulpit mojego urządzenia po brzegi wypełniają aplikacje współpracujące z technologiami ubieralnymi, dzięki którym mogę analizować dane z treningów i na bieżąco monitorować kondycję. Można powiedzieć, że surfuję nomen omen z Surface. ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Jako kitesurfer większość czasu jesteś poza domem. Jak sobie z tym radzisz? Tomek Janiak: Żyję na walizkach i większość dni w roku spędzam na wodzie, ponieważ profesjonalny kitesurfing to wymagający sport. Z jednej strony daje mnóstwo frajdy i adrenaliny, ale z drugiej pozwala też całkowicie się zrelaksować i wyciszyć. To, co znalazłem w życiu na desce z latawcem – wolność, pasję, mobilność, połączenie żywiołów – odkryłem w nowych technologiach właśnie dzięki Microsoft Surface. 

Urządzenie ultra mobilne: • Obudowa: ze stopu magnezu – trzy razy lżejsza od aluminiowej. Waga: od 766 g • Grubość: 8,38 mm • Czas pracy: do 9 godzin odtwarzania plików video Urządzenie pobudzające do kreatywnej pracy dzięki technologii Microsoft: • Wyświetlacz: 12,3 cala, dotykowy PixelSense™, rozdzielczość: 2736 x 1824 • Kamera z przodu: 5,0 megapikseli z funkcją rozpoznawania twarzy i automatycznego logowania • Kamera z tyłu: 8,0 megapikseli z funkcją autofocus i możliwością nagrywania filmów w rozdzielczości 1080p HD • Podświetlana klawiatura Surface Pro 4 Type Cover w różnych kolorach • Pióro Surface Pen z 1024 poziomami nacisku i zapewniające naturalne doświadczenie pisania • Podpórka wielopozycyjna Kickstand

Wydajny komputer: • Procesor: Intel® Core™ m3, i5 lub i7 szóstej generacji, w zależności od wybranej konfiguracji • Pamięć: 4 GB, 8 GB lub 16 GB • System operacyjny: Windows 10 Pro • Porty: USB 3.0, pełnowymiarowy, czytnik kart microSD, port Mini DisplayPort, gniazdo słuchawkowe, Surface Connect

JESIEŃ-ZIMA 2015


104 DALEKIE PODRÓŻE

NIEZNANA

KOREA POŁUDNIOWA

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

JESIEŃ-ZIMA 2015


105

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

SS Kamienny posąg Buddy w grocie Seokguram

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

SS Widok z góry Gajisan, najwyższego wierzchołka Alp Yeongnam

<< Przez ponad 500 lat w tej części Azji Północno-Wschodniej istniało królestwo Joseon, przekształcone w 1897 r. w Cesarstwo Koreańskie. Dziś nie ma już – niestety – jednej Korei. Została ona podzielona na dwa terytoria w 1945 r. po zakończeniu II wojny światowej. Północna część Półwyspu Koreańskiego znajduje się poza zasięgiem większości turystów, lecz Korea Południowa zaprasza ich z otwartymi ramionami. >> KAROLINA BEDNARZ www.wkrainietajfunow.pl

T

o niesamowicie nowoczesne i prężnie rozwijające się 51-milionowe państwo jest pełne kontrastów. Z jednej strony charakteryzują je bogate miasta i nowatorski przemysł, a z drugiej na jego oblicze składają się również piękne klasztory w górach. Młodzi ludzie na co dzień spędzają czas na zakupach w butikach światowych sieci, ale chętnie bawią się też na wielu krajowych festiwalach, obchodzą narodowe i religijne święta i na specjalne okazje zakładają tradycyjne stroje. Koreańczycy to naród dumny ze swojej historii, kultury i języka, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się zachłyśnięty wszystkim, co zachodnie.

KOREAŃSKIE PRZYSMAKI Podczas wycieczek po różnych zakątkach kraju koniecznie trzeba spróbować specjałów koreańskiej kuchni. Bazuje ona na kiszonej na ostro kapuście pekińskiej – kimchi, którą je się niemal do każdego posiłku. Kiszonki przygotowuje się na milion sposobów i z przeróżnych warzyw, np. rzepy. Dla Koreańczyków jedzenie to czynność towarzyska. Przystawki (banchan) podawane są z reguły na środek stołu. Częstuje się nimi każdy, ale nie nakłada ich sobie na swój talerz, lecz po prostu sięga po porcję do miseczek. Można je jeść zazwyczaj do woli, często nawet nie trzeba pytać o dokładkę, bo naczynia zostają nie wiadomo kiedy uzupełnione.

Kuchnia koreańska różni się także w zależności od pory roku. Latem najpopularniejszym daniem jest naengmyeon – zupa na zimno z makaronem z mąki gryczanej czy skrobi ze słodkich ziemniaków. Z różnych wersji tej potrawy słynie głównie Pjongjang (Phenian), stolica 25-milionowej Korei Północnej, lecz zajadają się nią również mieszkańcy południowej części półwyspu. Wiele osób chwali sobie też gorącą zupę samgyetang. Jej podstawę stanowi cały młody kurczak nadziewany ryżem, czosnkiem, żeń-szeniem, owocami jujuby pospolitej i różnymi ziołami. Młodzi Koreańczycy lubują się jednak w słodkiej metodzie walki z upałem. Pochłaniają oni ogromne miski patbingsu, kruszonego lodu z dodatkami, 

TT Niezmiernie nowoczesne Songdo w wolnej strefie ekonomicznej w Incheon ©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

Korea Południowa nie należy do najpopularniejszych kierunków wyjazdowych wśród polskich turystów, choć na pewno zachwyciłaby nie tylko miłośników cywilizacji Azji Północno-Wschodniej. Może nadeszła więc pora, aby zmienić swoje przyzwyczajenia i wyruszyć w podróż w nieznane... SS Gyeongbokgung – pałac królewski w Seulu WW Przepiękny gaj bambusowy Juknokwon

JESIEŃ-ZIMA 2015


106 DALEKIE PODRÓŻE

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

SS Podczas obchodów Seollal składa się hołd przodkom – tzw. zwyczaj charye

takimi jak kuleczki ryżowe i pasta z fasoli azuki, owoce, lody lub orzechy. Wersji tego przysmaku jest nieskończenie wiele. Często porcje przewidziane są dla dwóch osób, więc do jednego z miejsc serwujących ten specjał warto wybrać się z kimś jeszcze. Żeby spróbować prawdziwej domowej kuchni, najlepiej udać się na jeden z ulicznych targów, np. seulski Gwangjang Market, który ze zwykłego rynku po zachodzie słońca przeobraża się w świątynię jedzenia. Skosztujemy tu smażonych placków z fasolki mung (bindaetteok), ryżowych klusek w ostrym sosie (tteokbokki), ryżu serwowanego w żeliwnych misach z rozmaitymi warzywami (dolsot bibimbap) czy koreańskiej odmiany sushi (kimbap). A najlepiej popić to wszystko szklaneczką schłodzonego alkoholu destylowanego z ryżu – lekko mętnego makgeolli.

SPOTKANIE Z KULTURĄ Koreańczycy mogą poszczycić się bogatą kulturą nie tylko w przypadku sztuki kulinarnej. Przy okazji wizyty w buddyjskiej

świątyni albo jednym z pałaców w Seulu na pewno zwrócimy uwagę na piękne wielobarwne wzornictwo. Najbardziej charakterystycznym elementem są zdobienia drewnianych elementów, zwane dancheong – nie pełnią funkcji jedynie estetycznej, ale także, a może przede wszystkim, konserwują drewno. Stosuje się je również do dekoracji mebli, bębnów i parawanów, czasami nawet ujrzymy je na papierze i płótnie, na które nanosi się ludowe malowidła w stylu minhwa. W Korei Południowej odbywa się mnóstwo festiwali kulturalnych. Warto wziąć udział w którymś z nich, aby poznać ten kraj od trochę innej strony niż ta, jaką prezentują coraz popularniejsza kultura masowa i twórczość koreańskich zespołów popowych. Jedno z najważniejszych świąt stanowi Nowy Rok, czyli Seollal. Sposób jego obchodzenia można by porównać do zwyczajów związanych z polską Wigilią: ten dzień spędza się razem z rodziną, je się wówczas tradycyjne dania i oddaje szacunek swoim przodkom. Koreańczycy podają wtedy m.in. zupę

TT Tłumy uczestników Festiwalu Błota w Boryeong na plaży Daecheon ©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

JESIEŃ-ZIMA 2015

tteokguk z ryżowymi kluskami i kawałkami posiekanego mięsa, ugotowanych jajek i wodorostów. Trzeba pamiętać, że Seollal wypada przeważnie w tym samym czasie, co chiński Nowy Rok, którego data jest ruchoma. Za drugie pod względem ważności uchodzi w tym państwie święto plonów Chuseok. Odbywa się co roku 15 dnia 8 miesiąca według kalendarza księżycowo-słonecznego (zazwyczaj w sierpniu). Oprócz biesiady organizowane są wtedy tradycyjne zabawy i występy tańca ganggangsullae, wykonywanego jedynie przez kobiety, w nocy i bez akompaniamentu jakiegokolwiek instrumentu. Obyczaj ten praktykowany jest głównie na południu półwyspu. Na wsiach ludzie biorą udział w zapasach ssireum i zawodach łucznictwa. W przerwach zajadają się songpyeon – ryżowymi kluseczkami ze słodkim nadzieniem, np. z sezamu i miodu, pasty z fasoli azuki czy kasztanów. Podczas tradycy jnych uroczystości Koreańczycy noszą często strój zwany hanbok, składający się z dwóch części: kurtki jeogori oraz spódnicy chima u kobiet i workowatych spodni baji u mężczyzn. Codzienna wersja tego ubioru różni się od tej wkładanej na specjalne okazje i bardzo rzadko można spotkać na ulicy kogoś prezentującego się tak elegancko. Chętni mogą przymierzyć taki zestaw, nieraz nawet za darmo, np. w ramach oferty centrum turystycznego w rejonie tętniącego życiem seulskiego osiedla Myeongdong, a także go kupić. Jeśli chcemy wrócić do domu z pięknie wykonanym jedwabnym hanbokiem, musimy jednak liczyć się ze sporym wydatkiem. Największy wybór znajdziemy w sklepach z materiałami, m.in. na targach Gwangjang czy Dongdaemun. Coraz popularniejsze stają się też nowoczesne warianty tego stroju albo ubrania nim zainspirowane – za tymi najlepiej rozejrzeć się w butikach seulskiego osiedla Insadong.


107

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

SS Seulski pałac letni Changgyeonggung

SS Pawilon Juhamnu (biblioteka królewska) w kompleksie Changdeokgung

Święta obchodzi się głównie w gronie rodzinnym, ale w ciągu roku są i takie wydarzenia, w których bez problemu mogą wziąć udział turyści. Jeden z najwspanialszych festiwali organizuje się z okazji narodzin Buddy. Seul przyozdobiony zostaje wówczas tysiącami latarni, a w dniu uroczystości jego ulicami przechodzi piękna parada. W całym kraju odbywają się zresztą różne imprezy, również o niereligijnym charakterze. Festiwal Kwiatów Lotosu w Buyeo czy dość nowy Festiwal Błota w Boryeong to tylko niektóre z nich.

Budowla sporo wycierpiała. Została doszczętnie zniszczona podczas japońskiej inwazji w latach 1592–1598 i straszyła ruinami przez ponad 250 lat. Kompleks odbudowano w II połowie XIX stulecia, lecz niedługo później Japończycy ponownie zrównali go z ziemią. Dzisiaj możemy podziwiać jedynie częściową rekonstrukcję, ale i tak robi ona duże wrażenie. Naprawdę warto pobłądzić trochę w labiryncie kunsztownie wykończonych budynków, nawet jeśli niektóre z nich mają dopiero kilkanaście lat. Poza tym okolica szczyci się kilkoma innymi zespołami architektonicznymi, idealnymi na spacery, np. kompleksem pałacowym Changdeokgung z pięknym sekretnym ogrodem, zwanym Huwon, czy Changgyeonggung, pełniącym dawniej funkcję letniej rezydencji królewskiej. Nieopodal znajduje się osiedle Insadong słynące ze sklepów z antykami. Wciąż można w nich jeszcze poczuć atmosferę dawnej Korei podczas rozmów ze sprzedawcami oferującymi tradycyjną ceramikę, papier bądź pędzle do kaligrafii. Od

W STOLICY Większość turystów z reguły rozpoczyna poznawanie Korei Południowej od wizyty w Seulu, tętniącej życiem stolicy, w której nie sposób się nudzić. Leży ona dość blisko granicy (do Koreańskiej Strefy Zdemilitaryzowanej jest tylko 60 km), lecz nie odczuwa się tutaj jakiegokolwiek napięcia. Ta ponad 10-milionowa metropolia może pochwalić się nie tylko historycznymi zabytkami, ale także nowoczesnymi dzielnicami oświetlonymi neonami. Serce miasta od stuleci stanowi pałac Gyeongbokgung, w którym od końca XIV w. do okresu okupacji japońskiej (1910–1945) mieszkali władcy kraju. Zbudowano go z uwzględnieniem za s a d ge o m a n c j i , c z y l i s z t u k i w y ko rzystywania pozytywnych wpływów otaczającego nas środowiska. Od północy obiekt chroni góra Bugaksan (342 m n.p.m.), a od południa wychodzi on na ogromny plac Gwanghwamun, gdzie znajdują się obecnie pomniki dwóch niezwykle zasłużonych koreańskich bohaterów: króla Sejonga (1397–1450) i generała Yi Sun-sina (1545–1598).

kilku lat daje się tu dostrzec także powiew świeżości – w bocznych uliczkach zaczęły powstawać butiki niezależnych projektantów, malutkie kawiarenki, gdzie spotykają się studenci, i stoiska ze słodyczami popularnymi wśród koreańskiej młodzieży. Za coraz bardziej rozpoznawalne uchodzi jednak nie historyczne, lecz nowoczesne oblicze Seulu. To o nim z lekką ironią śpiewa Psy w znanej na całym świecie piosence Gangnam Style. Dzielnica (gu) Gangnam (co oznacza dosłownie „na południe od rzeki”) to świątynia konsumpcji, królestwo światowych restauracji i luksusowych butików. Swoje siedziby mają w niej wielkie koreańskie korporacje, takie jak Samsung. Kupimy tutaj dosłownie wszystko i poczujemy się jak w centrum wszechświata. Jednak młodzi Koreańczycy robią zakupy niekoniecznie w tym rejonie. Chętniej wybierają się np. do Myeongdong, gdzie w labiryncie kawiarni i sklepów mniej lub bardziej znanych marek można spędzić całe dnie. 

TT Stolica Korei Południowej mieniąca się tysiącami świateł nocą ©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

JESIEŃ-ZIMA 2015


108 DALEKIE PODRÓŻE ga co do wielkości rafineria ropy. Ośrodek ten może pochwalić się również jedną z najwyższych wartości PKB przypadającą na mieszkańca, wynoszącą prawie 80 tys. dolarów amerykańskich. Oprócz tego promuje się także 12 malowniczych krajobrazów, z których słynie okolica. Na tej liście umieszczono m.in. szczyty Gajisan (1240 m n.p.m.) czy Sinbulsan (1209 m n.p.m.), skąd rozpościera się piękna panorama na cały masyw Alp Yeongnam.

BUDDYJSKIE OAZY

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

SS Szczyt Sinbulsan – jeden ze wspaniałych krajobrazów wokół miasta Ulsan

NA PÓŁNOCY I POŁUDNIU Trzecie co do wielkości miasto w Korei Południowej stanowi Incheon koło Seulu. Jeszcze sto lat temu było ono malutkim portem z kilkoma tysiącami mieszkańców. Dzisiaj żyje tutaj 3 mln osób. Sam ośrodek, dzięki m.in. wolnej strefie ekonomicznej, należy do najszybciej rozwijających się w kraju. Incheon promuje się jako kosmopolityczna metropolia. Znajduje się w niej największe lotnisko na terytorium państwa (Incheon International Airport), w 2014 r. odbyła się w jej granicach 17. azjatycka olimpiada Asian Games, a co roku organizowane są setki różnych targów i konferencji. Niedaleko stąd leży kilka popularnych wśród mieszkańców stolicy wysepek, na które można uciec od miejskiego zgiełku. Warto wymienić wśród nich Yeongjongdo i słynne Ganghwado, gdzie schronił się podczas inwazji mongolskiej w XIII w. dwór królewski. To z tego regionu odpływa w świat duża część produkowanej w Korei Południowej elektroniki. Tutejsza specjalna strefa ekonomiczna według koreańskiego rządu ma w przyszłości stać się jedną z trzech największych na ziemi. Nie jest to jednak jedy-

ne miejsce w kraju, gdzie z całych sił popularyzuje się południowokoreański przemysł. Kolejne jego centrum stanowi położone

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

SS Buddyjska świątynia Bulguksa wznosi się na górze Tohamsan w Gyeongju

na południowym wschodzie 1,2-milionowe miasto Ulsan, w którym znajduje się największa fabryka samochodów na naszym globie, mogąca produkować ponad 1,6 mln aut rocznie, należąca do koncernu Hyundai Motor Company, największa stocznia i dru-

TT Songdo w Busan, najstarsza plaża w Korei Południowej, otwarta w 1913 r. ©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

JESIEŃ-ZIMA 2015

Jeśli znudzi nam się poznawanie nowoczesnej strony Korei Południowej w rejonie Ulsan, powinniśmy odpocząć od niej w 270-tysięcznym Gyeongju, dawnej stolicy królestwa Silla (57 r. p.n.e.–935 r. n.e.). To tu znajdziemy bodajże najsłynniejszą buddyjską świątynię w całym kraju – Bulguksa. Prowadzą do niej dwa piękne kamien-

ne mosty Niebieskiej Chmury i Białej Chmury. Na jednym z dziedzińców wznosi się pagoda Dabotap, która widnieje też na rewersie monety o nominale 10 wonów południowokoreańskich (KRW). Na podziwianiu wyjątkowych zdobień budynków, przyglądaniu się modlącym ludziom i spacerach po okolicy można spędzić nawet pół dnia. Kilka kilometrów dalej leży kolejne ważne miejsce dla buddyzmu – grota Seokguram. Przy dobrej pogodzie warto wybrać się do niej pieszo i cieszyć wspaniałymi widokami po drodze. W środku nie wolno robić zdjęć, ale ten zakaz pozwala odwiedzającym skupić się na panującej we wnętrzu atmosferze świętości. Kilka chwil spędzonych w otoczeniu 3,5-metrowego kamiennego Buddy zostanie w naszej pamięci na długo. Zwłaszcza jeśli dotrzemy tutaj z samego rana i przy okazji wizyty w grocie będziemy mieli szansę podziwiać panoramę z widocznym w tle morzem.


109

WIELKI PORT Całkowicie innym klimatem niż stolica charakteryzuje się znajdujący się na południowym wschodzie Busan, druga co do wielkości metropolia (niemal 3,6-milionowa) i największy port Korei Południowej. Obok Daegu to jedyne miasto, które ocalało podczas wojny koreańskiej (1950–1953). Do dziś zachowały się w nim fragmenty starej zabudowy, w tym oryginalne świątynie. Dookoła Busan usytuowanych jest kilka kompleksów sakralnych, które po prostu trzeba zobaczyć. Za najsłynniejszy z nich uchodzi klasztor Beomeosa, zbudowany w II połowie VII w. na zlecenie króla Munmu (626–681), władcy króle©©KOREA TOURISM ORGANIZATION stwa Silla. W jego murach dowiemy się, S S Gamcheondong – niesamowicie kolorowa „Wioska Kultury” w Busan jak wygląda życie buddyjskiego mnicha. Ilchulbong). Z pewnością trzeba obejrzeć też To wszystko dzięki programowi Temple WYSPA Z WULKANEM piękne wodospady w pobliżu 160-tysięczneStay, w ramach którego po uiszczeniu Najpopularniejsze miejsce na wypoczynek drobnej opłaty można zostać w świątyni stanowi z pewnością leżąca na południu, go miasta Seogwipo. Najlepszym sposobem na weekend i zapoznać się z panującymi w Cieśninie Koreańskiej, wyspa Czedżu zwiedzania będzie trekking po znakomicie w niej zasadami. Poza uczestniczeniem (Jeju), która może poszczycić się wyjątko- opracowanych trasach olle. w porannej modlitwie, przygotowywa- wą kulturą. Język używany przez wyspiarzy niem i wspólnym spożywaniem wegeta- różni się znacznie od standardowego kore- BAMBUSOWY RAJ riańskich potraw postnych (sachal eumsik), ańskiego. Rozsiane w tym regionie bazal- Po Korei Południowej najłatwiej poruszać nauczymy się też tutaj sztuki medytacji towe posągi dol hareubang mają zapewnić się ekspresowymi pociągami KTX, którymi czy weźmiemy udział w ceremonii herba- ochronę przed demonami, a także płodność w ciągu kilku godzin dojedziemy niemalże cianej. Tego typu oferty cieszą się popu- tutejszym mieszkańcom. wszędzie. W drodze z Seulu do Busan warto larnością nie tylko wśród Koreańczyków, Na ponad 600-tysięcznej Czedżu jesz- zatrzymać się na dzień czy dwa w 1,5-milecz także wśród zagranicznych turystów. cze niedawno panował matriarchat. Jego lionowym Gwangju, czyli „Mieście Światła”. Niedawno uruchomiono nawet serwis pozostałości dostrzeżemy m.in. na sąsied- Jednym z najciekawszych organizowanych internetowy zawierający listę obiektów nich wysepkach Udo i Mara. Haenyeo, czyli w nim wydarzeń jest cykliczny Daein Art w całym kraju, które proponują takie pobyty „morskie kobiety”, zapewniają byt swoim Market. Odbywa się on wieczorami w czwar(eng.templestay.com). rodzinom – zajmują się wyławianiem owo- te piątki i soboty miesiąca. Tłumy mieszkańWiększość południowokoreańskich świą- ców morza z jego dna bez użycia jakiegokol- ców przechadzają się wtedy wśród stoisk tyń znajduje się w górach, więc położe- wiek sprzętu do nurkowania. z rękodziełem artystycznym i przygotowynie Haedong Yonggungsa może zdziwić. Najbardziej znanym miejscem w tym re- wanym na miejscu jedzeniem oraz sklepiWybudowano ją w 1376 r. w otoczeniu za- jonie jest święta góra Hallasan. Stanowi ków z mnóstwem drobiazgów. pierających dech w piersiach klifów nad sa- ona również najwyższy szczyt w Korei Gwangju do 2005 r. pełniło rolę stolicy mym brzegiem morza. Po zwiedzaniu zrelak- Południowej (1950 m n.p.m.). Czedżu prowincji Jeolla Południowa, słynącej także sujemy się na przepięknej piaszczystej plaży to wyspa wulkaniczna, dlatego można zo- z pięknej przyrody. Aby uciec od zgiełku meHaeundae w Busan, gdzie odbywa się wiele baczyć na niej wiele zachwycających for- tropolii, wystarczy w centrum miasta wsiąść festiwali i rozmaitych wydarzeń. Najbliższa macji skalnych, w tym np. na wschodzie w jeden z autobusów jadących poza jego okolica wybrzeża to również tygiel różnych Wulkan Wschodzącego Słońca (Seongsan granice. Ciągnące się aż po horyzont pola  kultur. Mieszka w niej spora część cudzo- TT Malowniczy Wulkan Wschodzącego Słońca u wschodnich brzegów wyspy Czedżu ©©KOREA TOURISM ORGANIZATION ziemców osiadłych w tym rejonie Korei Południowej. Warto wybrać się też do Gamcheondong (w dzielnicy Busan Saha), malowniczego osiedla nazywanego „Santorini Wschodu”. W ostatnich latach cieszy się ono wielką popularnością. Dawniej ten obszar zamieszkiwali głównie uchodźcy i najbiedniejsi. Dzisiaj natomiast wypełnia go mnóstwo alternatywnych sklepów i kawiarenek, ukrytych w wąskich uliczkach wśród kolorowych domów. Osiedle promuje się jako „Wioska Kultury”. Spróbujemy tu swoich sił w wytwarzaniu przedmiotów z ceramiki czy drewna.

JESIEŃ-ZIMA 2015


110 DALEKIE PODRÓŻE z Seulu w zaledwie 50 min. Jeśli będziemy chcieli chwilę odetchnąć, możemy odwiedzić jedną z pobliskich buddyjskich świątyń, które wyglądają niezmiernie pięknie także okryte puszystym śniegiem.

NA GRANICY ŚWIATÓW

©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

SS Trasa na Seoraksan, najwyższy szczyt Gór Wschodniokoreańskich

ryżowe powciskane między liczne wzgórza robią ogromne wrażenie. Za jedną z głównych atrakcji okolic Gwangju uchodzi zielony gaj bambusowy Juknokwon, znajdujący się w powiecie Damyang. Ten region zyskał sobie popularność przede wszystkim dzięki tteokgalbi, grillowanej potrawie z żeberek wołowych i wieprzowych, i wszelkim daniom z bambusem, takim jak ryż gotowany w jego łodydze daetongbap. W otoczeniu tych wyjątkowych roślin można zażyć „leśnej kąpieli”, zwanej sanlimyok. To idealny sposób na zrelaksowanie się, zwłaszcza w upalne lato.

GÓRY LATEM I ZIMĄ Nigdzie nie da się chyba lepiej odpocząć od męczącego gwaru miasta niż wśród malowniczych szczytów górskich. Park Narodowy Seoraksan w Górach Wschodniokoreańskich stanowi popularne miejsce na kilkudniową wyprawę z plecakiem. Wybierają się do niego zarówno Koreańczycy, jak i przybysze z zagranicy.

Okolica zachwyca szczególnie jesienią, kiedy krajobrazy mienią się różnymi odcieniami złota i czerwieni. Niedaleko wznoszą się też słynne Góry Diamentowe, które – niestety – leżą już po północnej stronie linii demarkacyjnej. Jeszcze kilka lat temu organizowano wycieczki do specjalnej strefy turystycznej, ale po zastrzeleniu turysty z południa w lipcu 2008 r. odwiedzający muszą zadowolić się jedynie podziwianiem pasma z daleka. Mimo iż większość podróżników przybywa na Półwysep Koreański latem, Korea Południowa potrafi oczarować także zimą. W lutym 2018 r. w Pjongczangu odbędą się XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Warto skorzystać z rozbudowywanej ciągle infrastruktury przeznaczonej dla miłośników białego szaleństwa. Najpopularniejszym rejonem do jazdy na nartach jest położony nieopodal góry Seoraksan (1708 m n.p.m.) kurort Alpensia. Niedługo oddana zostanie do użytku również specjalna linia ekspresowego pociągu, który dowiezie nas tutaj

SS Kompleks skoczni narciarskich w kurorcie Alpensia otwarto w 2008 r. ©©KOREA TOURISM ORGANIZATION

JESIEŃ-ZIMA 2015

Miejsce, które trzeba koniecznie odwiedzić, żeby zrozumieć współczesną sytuację na Półwyspie Koreańskim, stanowi Koreańska Strefa Zdemilitaryzowana (Korean Demilitarized Zone – DMZ) utworzona na linii demarkacyjnej między Koreą Południową a Północną. Nie wolno zwiedzać jej samodzielnie. Warto jednak wykupić specjalną wycieczkę i choćby z daleka spojrzeć na najbardziej tajemnicze państwo na świecie. Wszelkie rokowania i negocjacje między oboma krajami odbywają się we wsi Panmundżom. Z ich powodu strefa bywa zamknięta. Kiedy sytuacja polityczna jest stabilna, można wejść do jednego ze słynnych niebieskich baraków i odwiedzić teren należący oficjalnie do Korei Północnej. Przy odrobinie szczęścia ujrzymy również ludzi, którzy oglądają granicę z drugiej strony. Co ciekawe, całe terytorium zachwyca zróżnicowaną naturą. Nie powinno to jednak dziwić. W końcu ten długi na 250 km i szeroki na ok. 4 km pas ziemi od kilkudziesięciu lat pozostaje prawie niezamieszkany (z wyjątkiem dwóch wiosek na południu i północy oraz samego Panmundżom). Żyją tu żurawie mandżurskie i białoszyje, które na pewno zobaczymy przez okna autobusu dowożącego turystów do strefy. Ponoć w okolicy spotkać można nawet niezwykle rzadkie tygrysy syberyjskie, lamparty amurskie i niedźwiedzie himalajskie! Wiele organizacji pozarządowych stara się przekonać odpowiednie organy, żeby po ewentualnym zjednoczeniu obu państw utworzyć w tym regionie rezerwat przyrody. Dopóki to nie nastąpi, dziką naturę mamy szansę podziwiać tutaj jedynie w trakcie kilkunastominutowej podróży autobusem przez DMZ. *** O wyjątkowości Korei Południowej najlepiej przekonać się na własne oczy. Warto spróbować smacznych potraw kuchni koreańskiej, wziąć udział w barwnych lokalnych festiwalach, spędzić trochę czasu na łonie miejscowej przyrody, zwiedzić stare dzielnice miejskie z małymi zagraconymi sklepami, a także gwarne centra nowoczesnych metropolii. Nauczcie się przy okazji zwrotu kamsa hamnida („dziękuję”), a będziecie mogli podziękować Koreańczykom za ich wyjątkową gościnność w ich języku. Już dziś zaplanujcie wyjazd do tego cudownego kraju. Na pewno nie pożałujecie swojej decyzji. 


111

JESIEŃ-ZIMA 2015


112 DALEKIE PODRÓŻE

POCZUĆ RADOŚĆ ŻYCIA

NA FILIPINACH

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM

MARTA DUCZMAN, MICHAŁ KĘPA www.ducziwdrodze.pl

<< Pełna magii Republika Filipin leży w Azji Południowo-Wschodniej. Swoimi granicami obejmuje aż 7107 wysp. Niespełna połowa z nich ma własną nazwę, a zaledwie kilkaset jest zamieszkałych. Oblewają je wody Oceanu Spokojnego i mórz Sulu, Celebes, Południowochińskiego i Filipińskiego. >> TT Styczniowy Festiwal Sinulog w mieście Cebu ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015

TT Nowoczesne centrum stolicy Filipin Manili po zapadnięciu zmroku ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM


113

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

WW Wyspa Pangulasian – wycieczka kajakiem

SS Wzgórza Czekoladowe leżą na terenie gmin Carmen, Batuan i Sagbayan

owierzchnia wszystkich lądów w Archipelagu Filipińskim wynosi ok. 300 tys. km2, czyli nieco mniej niż terytorium Polski. Wydzielono tu 3 główne obszary geograficzne: Luzon, Visayas (Visayan) i Mindanao. Największą wyspę stanowi Luzon, która ma niemal 110 tys. km² i 50 mln ludności. Populacja kraju liczy ponad 102 mln mieszkańców, co sprawia, że znajduje się on na 12. miejscu wśród najbardziej zaludnionych państw na świecie.

Filipiny to kraina niezmiernie różnorodna pod względem geograficznym i kulturowym. Dostrzeżemy w niej wyraźne wpływy kolonizatorów. Przybyli tu w XVI w. Hiszpanie zaszczepili na wyspach chrześcijaństwo. Dziś ok. 80 proc. Filipińczyków jest katolikami.

P

KRÓTKA HISTORIA Ludzie zamieszkiwali Archipelag Filipiński prawdopodobnie już ponad 50 tys. lat temu. W późniejszym okresie docierali w te strony m.in. przybysze z Półwyspu Arabskiego, dzisiejszych

TT Vigan to najlepiej zachowane hiszpańskie miasto kolonialne w Azji ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM/DAVID HETTICH, TOBIAS HAUSER

Chin, Tajwanu i Indii. Europejczycy pojawili się na wyspach wraz z Ferdynandem Magellanem (1480–1521) w 1521 r. Portugalski żeglarz i odkrywca, służący Hiszpanom, przyłączył je wtedy do hiszpańskiego imperium. Kolonizację Filipin rozpoczął jednak tak naprawdę dopiero w 1565 r. Miguel López de Legazpi (ok. 1503–1572), który zbudował pierwszą osadę – Villa de San Miguel, przemianowaną potem na Cebu. Następnie w 1571 r. założył dzisiejszą Manilę, ówczesną stolicę Hiszpańskich Indii Wschodnich (aż do 1898 r.).  TT Nurkowanie w okolicy wyspy Samal ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015


114 DALEKIE PODRÓŻE

SS Stołeczna Manila jest największym ośrodkiem gospodarczym w kraju

W 1896 r. Filipińczycy wzniecili powstanie narodowe i 12 czerwca 1898 r. ogłosili niepodległość. Radość z wolności nie trwała zbyt długo. W tym czasie rozgrywała się wojna amerykańsko-hiszpańska, trwająca od 25 kwietnia do 12 sierpnia 1898 r. Ponieważ Hiszpanie ponieśli w niej klęskę, na mocy traktatu paryskiego z 10 grudnia 1898 r. Filipiny włączono do terytoriów Stanów Zjednoczonych. 8 grudnia 1941 r., po ataku na amerykańską bazę Pearl Harbor na Hawajach, armia japońska dokonała udanej inwazji na archipelag. Po przegranej w bitwie o Midway w czerwcu 1942 r. Japończycy zaczęli jednak tracić powoli za-

garnięte tereny. Ostatecznie 4 lipca 1946 r. Filipińczycy podpisali z Amerykanami traktat w Manili, w wyniku którego proklamowana została niepodległa Republika Filipin. Pierwszym jej prezydentem był Manuel Róxas (1892–1948).

PRZYJAŹNI WYSPIARZE Filipiński (filipino) bazuje na języku tagalskim (tagalog). Oprócz tego istnieje tutaj mniej więcej 175 innych lokalnych języków i dialektów (w zależności od zasad klasyfikacji). W niektórych częściach Filipin wciąż usłyszymy ludzi mówiących po hiszpańsku. Angielski (drugi urzędowy

TT Ifugao zamieszkują południowo-wschodnią część Kordylierów Filipińskich ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM/DAVID HETTICH, TOBIAS HAUSER

JESIEŃ-ZIMA 2015

język kraju obok filipińskiego) jest powszechnie używany w urzędach, szkołach i innych miejscach publicznych. Dlatego przed podróżą w te strony nie trzeba się obawiać problemów związanych z porozumiewaniem się z mieszkańcami. Termin Filipino pierwotnie oznaczał „człowieka o hiszpańskim pochodzeniu urodzonego na Filipinach”. Żyjący obecnie na archipelagu naród stanowi potomków ludów austronezyjskich, Chińczyków, Hindusów, Hiszpanów, Japończyków, Amerykanów i Arabów. Wyspiarze charakteryzują się pogodnym usposobieniem, otwartością, życzliwością i serdecznością. Między sobą często używają zwrotów Madame i Sir. Podczas TT Kulturalna Wioska Tibolo na Mindanao ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM


115

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Trzeci tydzień sierpnia to czas Festiwalu Kadayawan w mieście Davao

„KANI TAYO!”

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

wizyty na Filipinach możemy zostać zaproszeni do gry w koszykówkę czy badmintona, a także do wspólnego biesiadowania. W wioskach i na mniejszych wyspach, szczególnie pod sklepikami zwanymi sari-sari, miejscowi chętnie częstują turystów lokalnym trunkiem tuba lub bahalina. To nic innego jak samogon, tyle że otrzymywany z palmy kokosowej. Ma on mętny brązowy kolor i bardzo charakterystyczny smak fermentującej rośliny. W niektórych regionach bywa podawany z pepsi. Takie wspólne popijanie tuby stanowi okazję do snucia opowieści o lokalnych zwyczajach i historii. Nie sposób nie wspomnieć również o zamiłowaniu Filipińczyków do śpiewania i ich wstydliwości, która przejawia się tym, że kiedy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie bądź czegoś nie wiedzą, spuszczają głowę, jakby udawali, iż rozmówca zniknął. Tę pierwszą cechę także nietrudno zauważyć. Wyspiarze, czy to młodzi, czy starzy, śpiewają niemal wszędzie. Czasem kiedy ekspedientka w dużym markecie usłyszy w głośnikach ulubiony utwór, przy obsługiwaniu klientów bez żadnego skrępowania wtóruje jego wykonawcy. Jeśli odmówimy wspólnego wykonania piosenki, tłumacząc się brakiem umiejętności, Filipińczycy prawdopodobnie odpowiedzą nam, że oni sami też nie wykazują szczególnych zdolności wokalnych. Jednak tym akurat się nie przejmują, bo zwyczajnie kochają śpiewać.

Kuchnia filipińska jest połączeniem wpływów orientalnych, europejskich (głównie hiszpańskich) i amerykańskich. Wspólne gotowanie i spożywanie posiłków ma dla mieszkańców tego kraju duże znaczenie. Dlatego w trakcie podróży po nim warto nauczyć się zwrotu Kani tayo!, czyli „Zjedzmy coś!”, funkcjonującego jako zaproszenie do stołu. Filipińczycy kochają życie i uwielbiają to celebrować podczas różnego rodzaju zjazdów i fiest. Do charakterystycznych dań lokalnej kuchni należy m.in. podawana na zimno przystawka z surowej ryby zwana kinilaw (kilawin). Świeże mięso np. z tuńczyka miesza się z octem, limonką, imbirem, chilli, cebulą i czarnym pieprzem, a następnie pozostawia na kilka godzin w lodówce. Taki przysmak przyjemnie orzeźwia w gorące dni. Najważniejszą potrawą wszelkich uroczystości i świąt jest lechón – cała świnia pieczona nad rozgrzanymi węglami do uzyskania chrupiącej skórki. Poza tym mięsa

lub owoce morza smaży się także w specjalnej marynacie adobo z czosnku, octu i sosu sojowego. Przygotowane w ten sposób kalmary są niezwykle smaczne. Popularnością cieszy się również pancit kanton, czyli smażony makaron jajeczny z krewetkami, wieprzowiną i niewielką ilością warzyw takich jak marchewka, kapusta i szczypior. Z kolei kare-kare stanowi rodzaj gulaszu o intensywnym orzechowym smaku. Co ciekawe, sieci restauracyjne typu McDonald’s czy KFC do swojego menu na Filipinach wprowadzają dania kuchni lokalnej. Nawet w takim miejscu możemy więc dostać porcję ryżu do nóżki kurczaka, makaron ze słodkim sosem pomidorowym lub ciastko z mango. Za najpopularniejszy filipiński deser uchodzi natomiast halo-halo, na które składają się schłodzone owoce chlebowca, fasola, mleko, kostki galaretki i kruszony lód. Ten specjał podaje się w wysokiej szklance z łyżką. 

TT Często spotykany lokalny sklepik ze wszystkim, nazywany sari-sari ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM

JESIEŃ-ZIMA 2015


116 DALEKIE PODRÓŻE Wyspiarze kochają kolory. Świadczą o tym m.in. dość kiczowate malunki na jeepneyach czy barwne imprezy w poszczególnych dzielnicach (barangay, dawniej barrio). Aby poznać lokalny folklor, trzeba koniecznie wybrać się na taką potańcówkę połączoną z występami i kulinarną ucztą zakrapianą miejscowymi trunkami. Filipiny słyną też z różnokolorowych festiwali tanecznych i maskarad. Jedno z najpopularniejszych tego typu wydarzeń odbywa się w mieście Bacolod na wyspie Negros. Nosi wiele mówiącą nazwę MassKara. Ta zabawa to kilkudniowy uliczny spektakl, w którym główne role grają tańczący ludzie poubierani w eleganckie i pomysłowe kostiumy z odblaskowymi maskami. ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Bibingka – ciasto z mąki ryżowej i mleka kokosowego w liściu bananowca

W DRODZE

Typowym elementem azjatyckiej gastronomii są stoiska z jedzeniem ulicznym. W tym kraju znajdziemy na nich smażone na głębokim oleju banany, słodkie ziemniaki, jelita kaczki, papryczki chilli w cieście ryżowym i empanadas, czyli duże pierogi z ciasta kukurydzianego nadziewane kapustą, marchewką, chilli i mięsem. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o pewnej ciekawostce kulinarnej z Filipin – budzącym mieszane emocje wśród Europejczyków przysmaku balut. Jest to gotowane jajko z 17-dniowym zarodkiem kaczki z wyraźnie wykształconym już dziobem. Przekąsce tej przypisuje się właściwości afrodyzjaku. Kosztuje ona 20 peso filipińskich (PHP) i kupimy ją prawie na każdym rogu.

Do przemieszczania się po lądzie na długich i krótkich dystansach mamy na Filipinach do wyboru autobusy typu naszych PKS-ów

który ważył aż 3,435 kg! Na Filipinach zbiera się rocznie ponad 800 tys. t tych owoców (ok. 3,6 proc. światowej produkcji). Z upra-

MANGO I FIESTA Ten pyszny filipiński owoc wpisano do Księgi rekordów Guinnessa dwa razy. W 1995 r. odmiana manila mango została uznana za najsłodszą na świecie. Z kolei w 2009 r. w mieście portowym Cagayan de Oro na wyspie Mindanao podczas lokalnej fiesty zaprezentowano okaz,

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Festiwal Kadayawan to świętowanie życia i dziękowanie za dary natury

wy mango słynie przede wszystkim Cebu. Podczas odwiedzin na niej można wybrać się na plantację i jeść je prosto z drzewa.

TT Uczestnicy październikowego Festiwalu MassKara w mieście Bacolod ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015

w wersji klimatyzowanej i nieklimatyzowanej. Szybsze są wyposażone w klimatyzację minibusy, ale komfort jazdy jest w nich raczej pozorny. W rzeczywistości takim pojazdem, przeznaczonym dla 11 pasażerów, jedzie tyle osób, ile się zmieści, wraz z bagażami, np. 10-kilogramowym workiem ryżu lub żywym inwentarzem w postaci kurczaków w pudełku. Kolejny popularny środek transportu publicznego stanowią jeepneye, czyli stare przedłużane jeepy, które zostały na wyspach po Amerykanach. Na pace takiego samochodu terenowego po obu stronach znajdują się ławki dla podróżujących. Karoserię aut zdobią charakterystyczne różnobarwne malunki, często pojawiają się na nich postaci Matki Boskiej albo Jezusa. Ciekawie prezentuje się również trycykl. To motocykl z domontowanym z boku wózkiem. Choć wygląda na dwu-


117

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM

SS Trycykl – motocykl z kolorowym wózkiem

©©MARTA DUCZMAN, MICHAŁ KĘPA/DUCZIWDRODZE.PL

SS Niezmiernie barwne jeepneye to popularny widok na ulicach Filipin

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Oryginalna taksówka motocyklowa habal-habal

SS Urocze filipińskie banki – wąskie łódki z podporami po obu bokach

osobowy i niejednokrotnie ciężko wsiąść do niego przeciętnemu Europejczykowi, przewozi czasem kilkoro Filipińczyków i ich bagaże. Trycyklem nazywa się też rower typu BMX z zamocowanym koszem na pasażerów i parasolem ogrodowym. Rzadko ma on normalny hamulec, przeważnie kierowca zwalnia za pomocą naciśnięcia klapkiem na oponę. Interesujące rozwiązanie stanowi także taksówka motocyklowa habal-habal. Można podróżować nią tylko z kierowcą lub w większym towarzystwie. Do pokonywania odległości między wyspami służą wolne, ale tanie promy, trochę droższe szybkie łodzie (fast boats) oraz

tradycyjne filipińskie banki (banca). Te ostatnie wyglądają jak duże pająki wodne, ponieważ do ich wąskich kadłubów przyczepia się długie bambusowe stabilizatory, które zapobiegają wywróceniu się. Jeśli wybierzemy lokalne środki transportu, na pewno czeka nas wiele niesamowitych przeżyć.

SPORT DLA ODWAŻNYCH Za nieodłączną część kultury filipińskiej uchodzą walki kogutów. Mimo iż są krwawe i brutalne, odbywają się całkowicie legalnie. To lokalna forma hazardu. Arena, na której walczą ptaki przypomina ring bokserski. Koguty dzieli się na trzy kate-

gorie wiekowe: 0–9 miesięcy, 9–20 miesięcy i powyżej 20 miesięcy. Standardowy trening przed walką trwa 21 dni. Zaczyna się o godz. 3.00 rano przy silnym oświetleniu. Taki zabieg ma na celu oswoić ptaka ze światłem, które pada na niego na arenie. Kogut wykonuje różne ćwiczenia wzmacniające jego mięśnie, skrzydła i pazury. Po 7 dniach treningów w nagrodę właściciel podsuwa mu kurę. Dzięki kopulacji w koguciej krwi wzrasta poziom testosteronu. Poza tym wpływa ona też pozytywnie na rozwój muskulatury. W czasie ćwiczeń ptak dostaje suplementy diety, specjalne jedzenie oraz witaminy i antybiotyki, 

JESIEŃ-ZIMA 2015


118 DALEKIE PODRÓŻE

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM/DAVID HETTICH, TOBIAS HAUSER

SS Jezioro Taal w kalderze wulkanu na Luzon

a także środki na rozbudowę masy mięśniowej. W dniu walki przed wejściem na arenę do lewej nogi koguta przywiązuje się ostrze. Z wieloletnich obserwacji wynika, że w 99 proc. przypadków pierwsze kopnięcie wykonuje on właśnie tą łapą. Za pomocą tej broni ptak zadaje śmiertelny cios swojemu rywalowi. Gdyby nie otrzymał takiego wyposażenia, starcie trwałoby znacznie dłużej. Walki kogutów są ważną częścią codziennego życia wyspiarzy, dlatego jeśli mamy mocne nerwy, powinniśmy choć raz obejrzeć tego rodzaju zawody.

WYSPA CUDÓW Większość turystów rozpoczyna swoją podróż po Filipinach od największej ich wyspy Luzon ze stolicą Manilą i znajdującymi się w niej dwoma międzynarodowymi lotniskami – Ninoy Aquino International Airport i Clark International Airport. W pobliżu miasta, w prowincji Batangas wznosi się czynny wulkan Taal (311 m n.p.m.). Ostatnio wybuchł w 1977 r., lecz od 1991 r.

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM/DAVID HETTICH, TOBIAS HAUSER

SS Malownicze wysoko położone tarasowe pola ryżowe Kordylierów Filipińskich

pozostaje wciąż aktywny i raz na jakiś czas daje o sobie znać lekkimi wstrząsami ziemi i bulgotaniem wydobywającym się z krateru. Wygląda jednak wyjątkowo malowniczo. Jego stożek wystaje nad spokojną taflę oblewającego go jeziora Taal. To widok zapierający dech w piersiach.

TT Zabytkowe historyczne centrum Vigan można zwiedzić dorożką ©©MARTA DUCZMAN, MICHAŁ KĘPA/DUCZIWDRODZE.PL

JESIEŃ-ZIMA 2015

N a L u zo n u j r z y m y t a k że u z n a w a ne za ósmy cud świata, liczące sobie ok. 2 tys. lat, przepiękne tarasowe pola ryżowe Kordylierów Filipińskich, położone w prowincji Ifugao. Leżą one na wysokości mniej więcej 1500 m n.p.m. W 1995 r. zostały wpisane na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. W górskim regionie (Mountain Province) znajduje się też miasteczko Sagada. W tej urokliwej miejscowości o przyjemnym chłodnym klimacie zobaczymy słynne wiszące trumny. Najpopularniejsze miejsce do ich oglądania stanowią Echo Valley i jaskinia Lumiang Burial. Przyczepione do wapiennych skał skrzynie są pozostałością po dawnej formie pochówku sprzed 500 lat. Razem z przewodnikiem można udać się z Sagady na eksplorowanie okolicznych grot, atrakcyjnych ze względu na wąskie przejścia i podziemną rzekę. Na północno-zachodnim wybrzeżu Luzon, nad Morzem Południowochińskim, leży 50-tysięczne Vigan. To czarujące miasto


119

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Palawan – przepiękne wapienne klify

w jego nazwie rzeka (Cabayugan) płynie przez 8,2 km pod ziemią, wpada bezpo-

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM

SS Park Narodowy Rzeki Podziemnej Puerto Princesa znajduje się koło zatoki St. Paul

z zachowaną XVI-wieczną zabudową. Jego historyczne centrum wzniesione przez hiszpańskich kolonizatorów również znalazło się na Liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Wśród jego klimatycznych uliczek można poczuć się jak w Hiszpanii. Warto tu przejechać się dorożką, spróbować empanadas i pizzy pinakbet, odwiedzić garncarnię i tkalnię. Kinomanów zaciekawi na pewno fakt, że w tym miejscu kręcono film Urodzony 4 lipca (1989 r.) z Tomem Cruise’em w roli głównej.

PODZIEMNA RZEKA Najdalej wysuniętą na północ częścią archipelagu są wyspy Batanes położone w bliskim sąsiedztwie Tajwanu. Ten region

uchodzi za nie lada gratkę dla miłośników historii II wojny światowej, ponieważ znajdowała się w nim amerykańska baza wojskowa. Do dziś zachowała się m.in. radiostacja, a także japoński tunel. Poza tym rejon charakteryzuje się chłodniejszym klimatem i soczyście zielonym krajobrazem z klifowym wybrzeżem. Z Manili dolecimy np. do Puerto Princesa na niezmiernie długiej wyspie Palawan, leżącej na południowym zachodzie. Słynie ona z obszaru wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO i jednego z 7 Nowych Cudów Natury, czyli Parku Narodowego Rzeki Podziemnej Puerto Princesa (bramę do niego stanowi wioska Sabang). Umieszczona

średnio do Morza Południowochińskiego i podlega pływom. Jej okolicę porasta bujna roślinność. Odkryto tutaj ok. 800 gatunków flory. Oprócz tego jaskinie krasowe i ich sąsiedztwo zamieszkują liczne pajęczaki, ssaki, gady i ptaki. To znakomite miejsce dla miłośników biologii. Na północny wschód od Sabang znajduje się cichy i leniwy nadmorski Port Barton. Przed budową drogi ekspresowej pozwalającej dostać się z Puerto Princesa do El Nido w kilka godzin w tym mieście przyjezdni zatrzymywali się na nocleg. Wówczas przeżywało ono okres największej popularności. Obecnie pozostaje trochę zapomniane. Port Barton spodoba się jednak osobom unikającym masowej turystyki i ceniącym sobie spokój. Rozciąga się w nim piękna piaszczysta plaża. Wybierzemy się też stąd na całodniowy rejs łodzią na pobliskie malutkie wyspy połączony z oglądaniem raf koralowych i ich mieszkańców, m.in. żółwi morskich. Podczas spaceru w głąb dżungli napotkamy lokalną ludność, ujrzymy liczne małpy i zażyjemy odświeżającej kąpieli w wodach wodospadu. Kolację najlepiej zjeść tu w jednej z garkuchni. Z kolei wspomniane wcześniej El Nido to bardzo popularna miejscowość, położona na północnym końcu Palawanu. Słynie ona z dziewiczego archipelagu Bacuit. W jego okolicach spotkamy manty, delfiny, diugonie przybrzeżne i żółwie (szylkretowe, 

JESIEŃ-ZIMA 2015


120 DALEKIE PODRÓŻE

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS El Nido Resorts Apulit Island – luksusowy ośrodek w zatoce Taytay

oliwkowe, skórzaste i zielone). Miłośnicy klifów i dziewiczych lagun na pewno będą zachwyceni tutejszymi krajobrazami. Z El Nido drogą morską dostaniemy się na wyspę Coron. Właśnie w jej pobliżu spoczywa kilka wraków japońskiej floty zaopatrzeniowej z okresu II wojny światowej. Brak silnych prądów i specyficzne ukształtowanie terenu czynią nurkowanie z licencją OWD (Open Water Diver) wokół tych jednostek wyjątkowo łatwym.

REKINY I CZARY Zarówno z Manili, jak i z Puerto Princesa, można dotrzeć samolotem na wyspę Cebu, leżącą w sercu regionu Visayas. Miasto Cebu było pierwszą osadą założoną przez hiszpańskich kolonizatorów w kwietniu 1565 r. Znajdziemy w nim kaplicę ze słyn-

nym Krzyżem Magellana (niedaleko Bazyliki Dzieciątka Jezus) i Muzeum Sugbo (Museo Sugbo). To wspaniałe miejsce do poznawania bogatej historii tego wyspiarskiego kraju. O s o by l u b i ą ce n i e co i n n e w ra że n i a p ow i n n y w y b ra ć s i ę w o ko l i ce Mango Square. Rejon ten znany jest z klubów nocnych, imprez w stylu house i klubów go-go. Na ulicach spotkamy dziewczyny lub transwestytów składających niedwuznaczne propozycje. W położonym na południe od Cebu miasteczku Oslob można popływać z rekinami wielorybimi. Te niezwykłe ryby dożywają podobno nawet 70 lat. Ich skóra o grubości do 10 cm chroni je przed najgroźniejszymi drapieżnikami. Największy odnotowany okaz miał aż 12,65 m długości i ważył

TT Krzyż Magellana stojący w ośmiobocznej kaplicy w centrum miasta Cebu ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS 20-metrowy pomnik wodza Lapu-Lapu na Cebu

ok. 21,5 t! Choć takie fakty brzmią nieco przerażająco, zwierzęta nie stanowią zagrożenia dla człowieka. Żywią się głównie planktonem. Spotkanie oko w oko z rekinem wielorybim z pewnością będzie przeżyciem zapadającym na długo w pamięć. U południowych wybrzeży Cebu, pomiędzy wyspami Negros i Bohol znajduje się Siquijor. Wśród Filipińczyków cieszy się złą sławą i budzi grozę. Jeśli zaprosimy kogoś miejscowego na wspólne zwiedzanie tego niewielkiego lądu (ok. 337,5 km²), prawdopodobnie zdecydowanie nam odmówi. Podobno tę wyspę zamieszkują czarownice, szamani i stworzenia o nadprzyrodzonych zdolnościach takie jak abat czy łak-łak (wak-wak, aswang). Ten ostatni według lokalnych wierzeń zjada płody z wnętrzności ciężarnej kobiety. Mimo to urokliwa i zróżnicowana Siquijor jest


121

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Wzgórza Czekoladowe na Bohol zabarwiają się na brązowo w porze suchej

CZEKOLADOWA KRAINA

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM

SS Wyraki filipińskie żyją na drzewach

coraz chętniej odwiedzana przez turystów. Jeśli wypożyczymy motocykl bądź trycykl, objedziemy ją w jeden dzień. Warto udać się tutaj do kilku wodospadów. Cambugahay mają 3 poziomy, a na każdym z nich można wykąpać się w orzeźwiającej wodzie. W Sanktuarium Motyli zapoznamy się ze stopniami rozwoju tych owadów i dowiemy się, jakie ich gatunki występują w tym regionie. Na uwagę zasługują też jaskinie i puste piaszczyste plaże.

wyspa jest pełna cudów i bogactw natu-

Na samym środku pobliskiej wyspy Bohol, ralnych. Ogromne wrażenie robi zatopioniedaleko miejscowości Carmen leżą słyn- ny cmentarz (Sunken Cemetery), a jego ne Wzgórza Czekoladowe, czyli co najmniej historia opowiedziana przez mieszkańok. 1270 kopców osiągających wysokość ców dodaje mu jeszcze większego uroku. od 30 do 120 m. W porze suchej (od lute- Na Camiguin odkryjemy również dwa pogo do maja), kiedy wszystko wokół zamiera, tężne wodospady – Tuasan i Katibawasan. przybierają brązowy kolor podobny do bar- Bije od nich przyjemny chłód i życiodajna wy czekolady. energia. Idealnym zakończeniem dnia bęTakże w tej części Filipin znajdziemy dzie natomiast relaksująca kąpiel w gorąrezerwat uroczych małych małpek – wyra- cych źródłach Ardent u stóp wulkanu Hibokków filipińskich. Po drodze do niego war- -Hibok (1332 m n.p.m.). to udać się na spływ rzeką Lobok, której okolica posłużyła za plener do filmu JAK W RAJU Czas Apokalipsy (1979 r.) Francisa Forda Z większą wyspą Panay sąsiaduje maleńCoppoli. Ze względu na położenie w sercu ka Boracay. Zajmuje ona ok. 10 km 2 podżungli zachwyca ona widokami. wierzchni i szczyci się najpiękniejszą białą Amatorom mocnych wrażeń przypadnie plażą oblewaną turkusową wodą na całych do gustu propozycja przejażdżki rowe- Filipinach – White Beach. Jeżeli zapytamy rem po linie rozwieszonej na wysokości Filipińczyków, dokąd warto wybrać się 225 m w Chocolate Hills Adventure Park. w ich ojczyźnie, jak jeden mąż odpowiedzą, W jej trakcie z siodełka można podziwiać że właśnie do tej rajskiej oazy. Ten nieniesamowitą panoramę ze Wzgórzami wielki skrawek lądu został w dużej mierze Czekoladowymi. opanowany przez masową turystykę, lecz Na południowy wschód od Bohol leży jest na tyle przestronny, że można na nim Camiguin. Na tym lądzie o powierzchni nie- spędzić spokojnie urlop. Znakomitym pomal 238 km2, zamieszkanym przez 90 tys. mysłem będzie też rejs dookoła Boracay ludzi, wznosi się aż 7 wulkanów. Erupcje połączony z przystankami na snorkeling, i ruchy ziemi sprawiły, że ta spektakularna skakanie z klifu czy zwiedzanie grot 

JESIEŃ-ZIMA 2015


122 DALEKIE PODRÓŻE

i pływanie w nich. Do miejscowych atrakcji należą również nurkowanie, wind- i kitesurfing czy lot na paralotni, a nawet… kurs bycia syreną. Z kolei u północno-wschodnich wybrzeży Panay rozciągają się Wyspy Olbrzymów (Islas de Gigantes), podzielone na rejon północny (Gigantes Norte) i południowy (Gigantes Sur). Ten owiany legendami obszar kusi dziewiczymi piaszczystymi plażami, pysznymi świeżymi owocami i skalnym krajobrazem. Na archipelagu warto odwiedzić przestronne jaskinie (aż 73!) i zażyć kąpieli w ich krystalicznie czystych wodach, a także wejść na latarnię morską (North Gigantes Island Lighthouse). Przede wszystkim jednak trzeba koniecznie udać się na punkt widokowy, z którego rozpościera się wspaniała panorama okolicy.

PODWODNE ELDORADO Filipiny znajdują się w czołówce najlepszych regionów dla nurków na świecie. Eksploracja podwodnego królestwa w tej

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Rafa Apo rozciąga się ok. 28 km na zachód od wybrzeża wyspy Mindoro

szerokości geograficznej dostarcza niezapomnianych wrażeń. Za największy skarb archipelagu uchodzi przede wszystkim wpisany w 1993 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO Park Naturalny Raf Tubbataha (Tubbataha Reefs Natural Park), założony na południowy wschód od Puerto Princesa (Palawan)

TT Filipiny stanowią wymarzone miejsce dla miłośników podwodnych przygód ©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

JESIEŃ-ZIMA 2015

na morzu Sulu. Zajmuje on 1300 km². Ochroną objęto tutaj dziewiczą rafę koralową z przepiękną 100-metrową ścianą, rozległymi lagunami i koralowymi wysepkami. Ten region jest udostępniony do zwiedzania tylko podczas kilkudniowego nurkowego safari, które – niestety – nie należy do najtańszych. Kolejnym idealnym miejscem dla amatorów podwodnych przygód będzie rejon Parku Naturalnego Rafy Apo (Apo Reef Natural Park), zwanej też miniaturową Tubbatahą, rozciągający się u zachodnich wybrzeży Mindoro. To drugi co do wielkości ciągły system rafowy na świecie (ok. 34 km2). Podczas nurkowania można tu spotkać rekiny, ślimaki nagoskrzelne, ryby z rodziny rogatnicowatych, manty i barakudy. Dużą popularnością cieszą się także Moalboal na Cebu i wyspa Pescador. Wśród pobliskich miękkich ścian koralowych aż roi się od egzotycznych stworzeń, w tym żółwi morskich. Nurkowie odwiedzają rów-


123

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Boracay słynie ze śnieżnobiałych plaż

SS Wspinaczka na najwyższy szczyt Filipin – stratowulkan Apo na Mindanao

nież Bohol i plażę Alona na Panglao, gdzie działa wiele lokalnych baz. Z tutejszymi instruktorami udamy się na wyspę Balicasag, wokół której wznoszą się pod wodą strome stoki z koralowców zamieszkane m.in. przez ryby z gatunku karanksów, plataksy długopłetwe (Platax teira), mniejsze ślimaki nagoskrzelne czy liczne błazenki. W okolicach brzegów rajskiej Pamilacan o poranku można spotkać stada delfinów radośnie skaczących nad powierzchnię morza w promieniach wschodzącego słońca.

słynna „Cloud 9” („Chmura 9”) co roku we wrześniu gości międzynarodowe zawody surfingowe. Oprócz tego Siargao zachwyca pięknymi piaszczystymi plażami i kolorowymi rafami koralowymi. Na Archipelagu Filipińskim nie powinni też się nudzić wielbiciele trekkingu. Najwyższy szczyt kraju stanowi góra Apo (2954 m n.p.m.) na Mindanao, położona koło miasta Davao. Wejście na nią zajmuje 3 dni i nie należy do łatwych ze względu na ukształtowanie terenu. Po drodze trzeba pokonać skaliste obszary, omszałe lasy, duże rzeki i bagna. Jednak zapierający dech w piersiach widok z wierzchołka wynagradza wszelkie trudy. Na uwagę zasługuje również uważany za mistyczny Obelisk Kleopatry (Cleopatras’s Needle), druga najwyższa góra Palawanu (1593 m n.p.m.). Nazwa

NAD MORZEM I W GÓRACH We wschodniej części Filipin oblewanej przez wody Morza Filipińskiego, w rejonie Mindanao leży Siargao (ok. 437 km²). Dzięki tworzącym się tutaj wysokim falom, wyspa zaskarbiła sobie względy surferów z całego świata. Miejsce, gdzie powstaje

ta pochodzi od formacji skalnej znajdującej się na szczycie. Trekking trwa 3–4 dni, a wieńczy go podziwianie wspaniałej panoramy morza Sulu i miasta Puerto Princesa. Filipiny są na tyle różnorodne, że można na nich stale podróżować do nowych regionów i odkrywać niezwykłe miejsca. Do poznania tego archipelagu szczególnie mocno zachęcają dwie rzeczy. Nadal nie ma tutaj zbyt wielu turystów, a Polacy nie potrzebują wizy, jeśli chcą zatrzymać się w kraju na okres do 30 dni. Wystarczy, że okażą ważny jeszcze co najmniej 6 miesięcy paszport, bilet powrotny i zadeklarują posiadanie środków na pokrycie kosztów pobytu. Warto więc wyruszyć na pełen atrakcji rajski Archipelag Filipiński, żeby odnaleźć na nim prawdziwą radość życia. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


124 DALEKIE PODRÓŻE

JESIEŃ-ZIMA 2015


125

JESIEŃ-ZIMA 2015


126 DALEKIE PODRÓŻE

OKDRYJ PEŁNE MAGII

FILIPINY opracował: MICHAŁ DOMAŃSKI

<< Filipiny mają naprawdę niezmiernie wiele do zaoferowania nawet najbardziej wybrednym podróżnikom. Ich zdecydowanie największym skarbem jest wspaniała dziewicza przyroda, w większości nietknięta przez człowieka, zniewalające swoim naturalnym pięknem pocztówkowe plaże, zachwycające zatoki z krystalicznie czystą wodą, spektakularne wodospady, zapierające dech w piersiach krajobrazy, bogata historia i kultura, widowiskowe święta, tradycje i zwyczaje oraz przepyszne jedzenie. Magiczny Archipelag Filipiński stanowi istne eldorado dla amatorów rozmaitych sportów wodnych, a zwłaszcza miłośników nurkowania lub osób dopiero pragnących rozpocząć z nim swoją przygodę. Na niemal każdym kroku odkryjemy na tutejszych wyspach i wysepkach nowe cuda natury, nieznane nam wcześniej owoce, warzywa, rośliny, zioła i zwierzęta. Wyprawa do tego szalenie fascynującego zakątka świata z pewnością zapadnie nam w pamięć do końca życia. Gościnni, JESIEŃ-ZIMA 2015


© PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

127

�  Urokliwa wioska na wyspie Camiguin położonej między Bohol a Mindanao

przyjaźni i sympatyczni mieszkańcy tego przepięknego kraju przywitają nas z otwartymi ramionami. Nic więc dziwnego, że nie brakuje już wśród naszych rodaków wielbicieli odległych Filipin, którzy spędzili na nich wakacje marzeń, pełne pozytywnej energii, szamańskich czarów, magii, niespodzianek, błogiego relaksu, niesamowitych przygód i spontanicznej zabawy. Co więcej, część z nich postanowiła nawet osiedlić się tutaj na stałe. Odkryli oni na Archipelagu Filipińskim swój własny raj. Specjalnie dla Państwa poprosiliśmy sześciu ekspertów, znających doskonale tak kolorowe, różnorodne i tajemnicze Filipiny, o krótkie wypowiedzi dotyczące – według nich – najbardziej czarujących miejsc i rzeczy, które możemy podziwiać na ponad 7,1 tys. wysp archipelagu. Z ich słów wynika, że daleka podróż do tego położonego w Azji Południowo-Wschodniej państwa najprawdopodobniej wywrze na nas niezapomniane wrażenia i że będziemy z całej siły starali się wrócić do niego jak najszybciej. >> JESIEŃ-ZIMA 2015


128 DALEKIE PODRÓŻE MICHAŁ GROCHOWSKI PRZEWODNIK PO FILIPINACH, TWÓRCA BLOGU BREAK DA CYCLE XX Mieszkam na Filipinach już ponad 6 lat, a jednak to miejsce wciąż mnie zaskakuje, codziennie odkrywam tu nowe fascynujące rzeczy. Archipelag Filipiński składa się z ponad 7,1 tys. wysp. To olbrzymi obszar do eksploracji. Wypełnia go mnóstwo atrakcji turystycznych, więc każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. W tym kraju można odpoczywać w oazach ciszy i spokoju, podziwiać piękne piaszczyste plaże, strzeliste wulkany, bajeczne rafy koralowe i lasy tropikalne albo po prostu zwiedzać lokalne wioski i poznawać życie codzienne ich mieszkańców. Niewątpliwym udogodnieniem przy podróży w te strony ©©BREAK DA CYCLE są bardzo dobre warunki wizowe oraz powszechna znajomość angielskiego wśród Filipińczyków, drugiego języka urzędowego na archipelagu po filipińskim (filipino). Dla mnie osobiście największą zaletą Filipin jest łatwy dostęp do zdobyczy medycyny naturalnej, zwłaszcza z zakresu ziołolecznictwa. Po rozmaite rośliny, zioła i warzywa wcale nie trzeba się tutaj udawać do lokalnych marketów. To wszystko rośnie wokół nas. Ze względu na tak dużą różnorodność gatunków warto wspomnieć o najważniejszych okazach flory występujących na wyspach. Na każdym kroku spotkamy na nich m.in. papaje, czyli melonowce właściwe. Z ich liści przyrządza się

©©BREAK DA CYCLE/MICHAŁ GROCHOWSKI

SS Archipelag Filipiński to rajskie plaże i krystalicznie czysta woda

herbatę, która oczyszcza organizm z toksyn, a ich owoce wpływają dobroczynnie na układ pokarmowy. Niezmiernie pożyteczną rośliną jest również wszechobecny aloes, który wspomaga

©©BREAK DA CYCLE/MICHAŁ GROCHOWSKI

SS Bantayan zaprasza na wyśmienite ananasy gojenie ran, polepsza stan skóry i wykazuje działanie przeciwrakowe. Właściwości lecznicze mają także liście gujawy (gruszli). Owoce mangostanu właściwego zawierają dużą ilość przeciwutleniaczy. Woda kokosowa uchodzi za najzdrowszy napój izotoniczny, a wodorosty są źródłem mnóstwa soli mineralnych. Oprócz medycyny naturalnej mam też inne zainteresowania. Uwielbiam pływać moją nowo zbudowaną łodzią po filipińskich wodach i odkrywać nieznane miejsca. Gdy mogę po prostu wejść na pokład i zmierzać przed siebie, czuję prawdziwą wolność. Najpiękniejsza w tych rejsach jest całkowita dowolność w wyborze celu, brak ścisłego programu. Ruszamy tam, gdzie poniesie nas serce i przygoda. Możemy docierać do różnych malutkich wysepek i poznawać życie w lokalnych wioskach. Kiedy indziej robimy postój, żeby kąpać się w ciepłym morzu albo rozpalić ognisko na plaży. Czasem gdy nadejdzie sztorm, musimy szukać schronienia przed wzburzonymi falami. Większość turystów porusza się po lądzie, a przecież nawet na zakupy dopłyniemy tutaj łódką. Pełne magii Filipiny z tej perspektywy prezentują się jeszcze wspanialej.

BOGUSŁAW KAFARSKI WŁAŚCICIEL BIURA PODRÓŻY ALCO-TOURS KAFARSKI XX Nie sposób zobaczyć wszystkich wysp w Archipelagu Filipińskim, ale warto spróbować zwiedzić jak najwięcej z nich. Podczas moich intensywnych podróży po Azji przyszedł moment na odwiedzenie i tego zakątka świata. Okazja nadarzyła się sama, ponieważ jeden z moich znajomych zakochał się w uroczej kobiecie z Filipin i zaprosił mnie na swój ślub. Tydzień przed uroczystością weselną poleciałem przez stołeczną Manilę do Legazpi, urokliwie położonej miejscowości u podnóża wulkanu Mayon (2463 m n.p.m.). Następnie przez ©©ALCO-TOURS KAFARSKI wyspy Cebu i Mactan dotarłem na Bohol, aby obejrzeć słynne Wzgórza Czekoladowe. Tę ciekawą formację geologiczną tworzy niemal 1300 pagórków o wysokości do 120 m. Z Panay promem przedostałem się na czarującą wysepkę Boracay, która w tym czasie, czyli w 1988 r., była jeszcze prawie dziewicza, a dziś stanowi duże centrum turystyczne z rozbudowaną infrastrukturą hotelową. Ponieważ ten skrawek lądu jest naprawdę niewielki (ok. 10 km2), pokusiłem się na opłynięcie go miejscowym leciwym czółnem, wiązanym łykiem i wyposażonym w mały żagiel. Pomysł okazał się genialny. Wreszcie nadeszła pora, aby wrócić na główną wyspę archipelagu – Luzon. Kiedy państwo młodzi szykowali się na swój wielki dzień, ja z przyjemnością spłynąłem tratwą pod 120-metrowe wodospady Pagsanjan po malowniczo wijącej się w dżungli rzece Bumbungan. Urok tego miejsca zapewne zadziałał też na Francisa Forda Coppolę, który zdecydował się nakręcić tu część scen do swojego

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Zachwycająca Biała Plaża usytuowana jest po zachodniej stronie Boracay

JESIEŃ-ZIMA 2015

filmu Czas Apokalipsy. Niezapomnianych wrażeń dostarcza także widok stożka wulkanu Taal (311 m n.p.m.) wznoszącego się nad powierzchnię jeziora o tej samej nazwie. Po uroczystościach weselnych wynajętym samochodem pojechałem w głąb wyspy Luzon. Odległość ponad 500 km z Manili do leżącej na północnym wschodzie prowincji Cagayan pokonałem w kilku etapach. W trakcie wyprawy podziwiałem Park

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Kościół św. Tomasza z Villanueva w Danao Narodowy Stu Wysp (Hundred Islands National Park), zatokę Baler (scenerię słynnego ataku helikopterów przy dźwiękach Cwału Walkirii Richarda Wagnera we wspomnianym filmie o wojnie w Wietnamie) i tarasy ryżowe położone na zboczach górskich w prowincji Ifugao. Przejażdżka do miejscowości Bontoc samochodem bez napędu na 4 koła górskimi drogami w porze monsunowych opadów sama w sobie była przygodą. Wrażenia ze zwiedzania otwartej nekropolii w grotach zdołała przebić tylko piesza wycieczka (na bosaka!) do jaskini w Sagadzie połączona z kąpielą w podziemnym jeziorze. O tym wszystkim nakręciłem nawet film, który prezentował w swoim czasie Bohdan Sienkiewicz w cyklicznym programie telewizyjnym Dookoła świata.


129 BOGUSŁAW ŁACHMAŃSKI WŁAŚCICIEL BIURA PODRÓŻY ŁACHMAŃSKI TRAVEL XX Filipiny są jednym z największych państw wyspiarskich na świecie. Choć leżą niedaleko głównych szlaków turystycznych Azji Południowo-Wschodniej, nadal pozostają, według mnie, mało jeszcze znanym kierunkiem wyjazdowym wśród Polaków. W 1521 r. odkrył je dla Europy portugalski żeglarz i odkrywca Ferdynand Magellan i ochrzcił mianem Wysp św. Łazarza. Nazwę „Filipiny” nadali archipelagowi na cześć króla Filipa II Habsburga Hiszpanie, którzy panowali tutaj ponad 330 lat. Kraj oblewają wody Oceanu Spokojnego oraz mórz Celebes, Sulu, Południowochińskiego i Filipińskiego. Należy do niego 11 dużych wysp i 7096 mniejszych wysepek. ©©ŁACHMAŃSKI TRAVEL To wyjątkowy region świata mający wiele uroku, magii i charakteryzujący się niezwykłymi tradycjami, których nie spotkamy nigdzie indziej na ziemi. Ten azjatycki przyczółek chrześcijaństwa słynie z niesamowitych praktyk. Co roku w Wielki Piątek lub piątek przed Wielkim Tygodniem grupa ochotników w mieście San Fernando w prowincji Pampanga

na Luzon daje się przybić do krzyża 5-centymetrowymi stalowymi gwoździami na pamiątkę męczeńskiej śmierci Chrystusa. Pozostali biczują się kijami bambusowymi powiązanymi liną. Na Filipinach znajdziemy też najbardziej widowiskowe tarasy ryżowe (w prowincji Ifugao), stworzone przez grupę etniczną Ifugao prawdopodobnie wyłącznie pracą ludzkich rąk, bez użycia maszyn. Wznoszą się one na średniej wysokości ok. 1500 m n.p.m. i zajmują powierzchnię aż 20 tys. km². Nie tylko Filipińczycy uważają ten osobliwy obszar za ósmy cud świata.

©©ŁACHMAŃSKI TRAVEL/BOGUSŁAW ŁACHMAŃSKI

SS Obchody Wielkiego Piątku w San Fernando

©©ŁACHMAŃSKI TRAVEL/BOGUSŁAW ŁACHMAŃSKI

SS Tarasy ryżowe ludu Ifugao tworzą magiczny krajobraz na wyspie Luzon

Kraj zachwyca wyjątkową mieszanką kulturową, bajecznymi piaszczystymi plażami, malowniczymi lagunami i zatokami, pięknymi krajobrazami ze wzgórzami pokrytymi kakaowcami, pocztówkowymi Wzgórzami Czekoladowymi na Bohol i kolorowym podwodnym królestwem. Oprócz tego żyją tu również uśmiechnięci, przyjaźni i gościnnie nastawieni ludzie, a miejscowa wspaniała kuchnia obfituje w wyborne owoce morza. Całe Filipiny są po prostu magiczne.

JESIEŃ-ZIMA 2015


130 DALEKIE PODRÓŻE ARTUR MATIASZCZYK PREZES TRADE & TRAVEL COMPANY XX Filipiny nazywane są „Wyspiarskim Rajem na Ziemi”. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ kraj ten leży na ponad 7,1 tys. ciepłych tropikalnych wysp, z których jedynie kilkaset jest zamieszkałych. Wśród nich każdy na pewno znajdzie swój eden, dziewiczą plażę tylko dla siebie. Poza tym to państwo w Azji Południowo-Wschodniej uchodzi obecnie za największego eksportera kokosów na świecie. Na malowniczym Archipelagu Filipińskim żyją też ponoć najszczęśliwsi ludzie na naszym globie. Jeśli miałbym zdecydować się tylko na jedno z wielu magicz©©TRADE & TRAVEL COMPANY nych miejsc na Filipinach, które wywarły na mnie niesamowite wrażenie, to byłaby to wyspa Bohol – zniewalający swoim naturalnym pięknem ląd pełen niezliczonych cudów przyrody i wspaniałych atrakcji turystycznych. Tutejsze rajskie plaże pokrywa śnieżnobiały piasek, a wnętrze porastają tropikalne lasy deszczowe i zajmują rozległe pola ryżowe. Działają tu świetnie wyposażone ośrodki nurkowe oraz interesujące parki rozrywki i przygód

się symbolem wyspy. Ważą one zaledwie od ok. 100 do 130 g. Charakteryzują się bardzo dużymi, nieproporcjonalnymi w stosunku do ich głowy, wyłupiastymi oczami. Kolejną słynną miejscową atrakcją są Wzgórza Czekoladowe – wbrew nazwie nieja-

©©TRADE & TRAVEL COMPANY/ARTUR MATIASZCZYK

SS Wyraki filipińskie polują głównie na owady

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Leżaki na plaży ośrodka Bohol Beach Club na rajskiej wyspie Panglao (np. Chocolate Hills Adventure Park, położony niecałe 1,5 godz. drogi od miasta Tagbilaran). Nawet najbardziej wymagających globtroterów zachwyca niezmiernie bogata kultura i historia tego regionu. Poza tym spotkamy w nim jedne z najmniejszych małpek na ziemi – wyraki filipińskie, które stały

dalne, bo zbudowane ze skał wapiennych. O każdej porze roku wyglądają całkowicie inaczej. Czasem pięknie się zazieleniają, innym razem przybierają ciemnobrązowy kolor, przywodzący na myśl czekoladę. Wokół Bohol znajduje się również mnóstwo mniejszych prawdziwie rajskich i szalenie ciekawych wysp, m.in. Panglao czy Cabilao. Przyciągają one wielu miłośników nurkowania. Ten urzekający ląd należy do najwspanialszych miejsc na świecie, jakie do tej pory udało mi się odwiedzić. Niewątpliwie oczarował mnie swoim wielkim urokiem. Mili, radośni i zawsze uśmiechnięci mieszkańcy wyspy służą radą i pomocą niemal na każdym kroku. Nic więc dziwnego, że dosyć często Bohol określa się mianem „Klejnotu Filipin”. Na pewno zawitam do tego pasjonującego wyspiarskiego kraju jeszcze nie raz. Jeżeli ktoś zastanawia się nad wyborem właśnie tego archipelagu na cel swoich najbliższych wakacji, bez wahania mogę polecić mu wizytę w tym magicznym zakątku naszej planety.

ANASTAZJA SZERKUS PREZES CONQUEROR TRAVEL CLUB XX Filipiny należą do tych niesamowitych miejsc na świecie, które wzbudziły we mnie prawdziwy zachwyt. To państwo obejmuje swoimi granicami przeszło 7,1 tys. wysp i wysepek. Gdy do niego zawitałam, Filipińczycy przywitali mnie z szerokimi uśmiechami na twarzach. Pomyślałam sobie wówczas, że będę się tu dobrze bawić. Na archipelagu czekają na nas zielone pasma górskie, liczne wulkany, wielobarwne rafy koralowe, mnóstwo jaskiń i – oczywiście – rajskie plaże we wszystkich możliwych kolorach. Poznawanie bogatej kultury i historii kraju, spotkania z dzikimi zwierzętami i podziwianie rozległych tarasów ryżowych dostarczyły mi wiele wrażeń. Jednak najmocniej utkwiły mi w pamięci ©©CONQUEROR TRAVEL CLUB niezwykła gościnność mieszkańców i filipińska kuchnia. Moje magiczne miejsce na Filipinach, do którego na pewno jeszcze wrócę, znajduje się na wyspie Palawan. Jej krajobraz urzekł mnie swoją dziewiczą przyrodą. Dzięki oddaleniu od innych części archipelagu z dużymi ośrodkami miejskimi ten obszar pozostał niemal nienaruszony. Nie mogę nie wspomnieć również o Parku Naturalnym Raf Tubbataha (Tubbataha Reefs Natural

Park) u wybrzeży Palawanu, w którym podziwiać można największe na ziemi zagęszczenie koralowców różnych gatunków. Tutejsze podwodne królestwo zapiera dech w piersiach. Wyspę porastają także bujne lasy deszczowe zamieszkiwane

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/FOTOSEEKER.COM/GEORGE TAPAN

SS Ekscytujący rejs podziemną rzeką Cabayugan

©©PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM

SS Wyspa Palawan urzeka ukrytymi wśród wapiennych skał błękitnymi zatokami

JESIEŃ-ZIMA 2015

przez liczne rzadkie gatunki zwierząt, takie jak binturong czy bażant pawi palawański. Na pobliskiej Balabac żyją jedne z najmniejszych ssaków parzystokopytnych na świecie, czyli kanczyle filipińskie. Oprócz tego Palawan zachwyca niewątpliwie Parkiem Narodowym Rzeki Podziemnej Puerto Princesa, uznanym za jeden z 7 Nowych Cudów Natury. Przepływająca przez niego Cabayugan wije się pod ziemią pomiędzy skałami i ścianami jaskiń aż przez 8,2 km. Wycieczka łódką po tym tajemniczym odcinku rzeki pozostawia po sobie wspaniałe wrażenia. Groty wypełniają stalaktyty i stalagmity, przyjmujące różne fantazyjne kształty. Ich widok działa na wyobraźnię. Polecam każdemu choć raz w życiu odwiedzić to miejsce. Ja na pewno niebawem wrócę do tego magicznego filipińskiego parku…


131 DAGMARA WOLANIN PREZES BIURA PODRÓŻY ORKA TRAVEL XX Filipiny to cudowna kraina warta odkrycia, zaskakująca, dająca możliwość zapomnienia o całym świecie. Ponad 7,1 tys. różnorodnych wysepek potrafi zauroczyć każdego podróżnika. Te n k r a j d z i e l i o d P o l s k i o k . 2 0 g o d z i n l o t u . Ja dotarłam do niego na pokładzie saudyjskich linii lotniczych Saudia. Podróż minęła mi wspaniale. Nie wiedziałam jednak, czego mogę się spodziewać na miejscu, ponieważ wybrałam się na wyprawę po tym, jak region nawiedziły dwa trzęsienia ziemi. Polskie serwisy informacyjne wypełniały wiadomości o katastrofie. Mimo ©©ORKA TRAVEL to w filipińskiej stolicy Manili powitali mnie uśmiechnięci ludzie. Nigdzie nie było widać zniszczeń ani śladów tragedii sprzed 3 tygodni. Szybko udałam się do hotelu na zasłużony odpoczynek, aby następnego dnia z nowymi siłami wyruszyć na odkrywanie raju. Wyspa Bohol słynie z pięknych białych plaż, endemicznych wyraków filipińskich (małych małpiatek z ogromnymi oczami) i Wzgórz Czekoladowych. Te ostatnie, choć okazało się, że nie są zbudowane z miazgi kakaowej, wyglądały niezmiernie malowniczo. Wydawało się, jakby ktoś celowo uformował z ziemi równe kopce. Swoją nazwę wzniesienia zawdzięczają temu, że w czasie pory suchej przybierają brązową barwę przypominającą kolor czekolady. Z kolei wyraki filipińskie oglądaliśmy w rezerwacie w miasteczku Corella – Philippine Tarsier and Wildlife Sanctuary. Na Bohol mieszkaliśmy nieopodal miejscowości Anda w hotelu położonym przy przepięknej plaży o śnieżnobiałym, miękkim piasku. Krystalicznie czysta woda i fantastyczne rafy koralowe zachęcały do kąpieli.

Z Cebu polecieliśmy na wyspę Palawan, która ma ok. 450 km długości i jedynie do 50 km szerokości. Zatrzymaliśmy się w sąsiedztwie Parku Narodowego Rzeki Podziemnej Puerto Princesa. Jak wskazuje nazwa, słynie on właśnie z podziemnej rzeki, dostępnej od strony Morza Południowochińskiego i należącej do 7 Nowych Cudów Natury. Tutejsze jaskinie wypełniają fantastyczne formacje skalne i zamieszkują liczne nietoperze. Rejs drewnianymi łodziami stanowi niezapomniane doświadczenie. Wielką atrakcją dla dzieci bę-

©©ORKA TRAVEL/DAGMARA WOLANIN

SS Turtle Sanctuary, malutkie żółwie morskie dzie obserwacja malutkich żółwi morskich, które dopiero co wykluły się z jaj na plaży w pobliżu Secret Paradise Resort & Turtle Sanctuary w San Vicente. Goście ośrodka mogą pomóc młodym dostać się do morza. Dla naszych pociech to wspaniała lekcja przyrody. W ten sposób nauczą się, jak niektóre zwierzęta już od narodzin muszą walczyć o przetrwanie. Filipiny są wyjątkową, bajkową krainą, którą warto odwiedzić. Stały element tutejszego klimatu stanowią huragany. Jednak zazwyczaj kończą się one tak szybko, jak prędko przychodzą. Filipińczycy przyzwyczaili się do panujących w ich ojczyźnie warunków. Na co dzień nie opuszcza ich pogoda ducha. Oprócz tego stołeczna Manila jest doskonałym miejscem na zrobienie

©©ORKA TRAVEL/DAGMARA WOLANIN

SS Wapienne Wzgórza Czekoladowe na Bohol pokryte zieloną roślinnością Występujące w tym rejonie jeżowce stanowią lokalny przysmak. Najlepiej smakują te niebieskie z białymi kropkami lub czarno-brązowe. Jedzenie ich jest prawdziwą sztuką. Zawartość pancerza możemy wybierać za pomocą kawałka pieczywa lub łyżki. Po kilkudniowym pobycie na Bohol popłynęliśmy promem na Cebu. Ta wyspa zachwyciła mnie najbardziej. Znajdziemy na niej cudowne plaże i hotele, a także wyśmienite jedzenie, w tym najlepsze mango na świecie, które wprost rozpływa się w ustach i nigdy nie ma się go dosyć! Czeka tu na nas intensywnie zielona roślinność, bajecznie kolorowe kwiaty, tysiące motyli i wspaniały podwodny świat. W rejonie powstały liczne morskie rezerwaty. Podczas wypraw nurkowych zobaczymy w nich mnóstwo wielobarwnych ryb i ogromne kilkukilogramowe muszle spoczywające na dnie oceanu. To również świetna okolica na snorkeling (nurkowanie z maską i rurką). Nawet dzieci mogą podglądać egzotyczne stworzenia pod wodą już w odległości kilku metrów od brzegu. TT Filipińskie plaże uchodzą słusznie za jedne z najpiękniejszych na ziemi

©©ORKA TRAVEL/DAGMARA WOLANIN

SS Wycieczka łodzią po przejrzystych wodach atrakcyjnych cenowo zakupów. Szczególnie tanie bywają dobrej jakości buty i ubrania. Na ulicach widać zresztą, że mieszkańcy tego kraju lubią się stroić. Wakacji na magicznym Archipelagu Filipińskim nie sposób zapomnieć.  ©©ORKA TRAVEL/DAGMARA WOLANIN

JESIEŃ-ZIMA 2015


132 DALEKIE PODRÓŻE

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

SS Pływający Targ w Damnoen Saduak, ok. 100 km od stołecznego Bangkoku

SS Tajska metropolia żyje całą dobę

TAJLANDIA ©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

ZMYSŁOWA KATARZYNA BYRTEK

<< Prawdopodobnie większość Europejczyków słyszała o tajskich niebiańskich plażach, białym piasku i lazurowej wodzie. Jednak Tajlandia to nie tylko rajska kraina uśmiechów, idealna na wakacyjny leniwy wypoczynek, lecz także kraj dostarczający różnorodnych i mocnych wrażeń. Zapewnią nam je m.in. degustacje najlepszej kuchni świata, oglądanie emocjonujących walk boksu syjamskiego („muay thai”) na ringu i zwiedzanie niezmiernie kolorowego podwodnego królestwa zamieszkanego przez wyjątkowe stworzenia. >> JESIEŃ-ZIMA 2015


133

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

TT Zatoka Maya – perła archipelagu Phi Phi

©©THAITRAVELMART.COM

SS Wycieczka kajakiem wzdłuż brzegów Koh Khai w prowincji Satun

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

WW Bangkocka Świątynia Szmaragdowego Buddy

SS Ruiny miasta Ayutthaya można też podziwiać z grzbietu słonia

klimatyzowanego samolotu przez klimatyzowany terminal docieram aż do metra prowadzącego do centrum Bangkoku. Wagon pociągu jest tak wychłodzony, że nie zdejmuję i nie chowam swojego europejskiego swetra. Wkrótce dojeżdżamy jednak do stacji końcowej i wysiadam w bangkocką noc – parną, duszną, gorącą tak, że fala ciepła zatrzymuje mnie na peronie na ułamek sekundy. Moje ciało ciągle pamięta środek warszawskiej zimy. Jak ja tu będę żyć przez dwa miesiące – myślę. W Tajlandii w najchłodniejszym okresie temperatura sięga 30°C, a woda w morzu nagrzewa się do 26°C. W trakcie naszej jesieni i zimy trwa w tym rejonie pora sucha, a powietrze jest przyjemniejsze i mniej wilgotne niż np. w lecie, kiedy część kraju

dręczą uparte monsuny i deszcze. Wytchnienie dają klimatyzowane pomieszczenia. Zresztą mieszkańcy całej Azji Południowo-Wschodniej mają niemal obsesję na punkcie chłodzenia się. Klimatyzacja zwykle bywa nastawiona nie na komfortowe dla Europejczyka 20–22°C, ale na temperaturę znacznie niższą. Dlatego do kina zawsze trzeba się ciepło ubrać, przed podróżą nocnym autobusem wy jąć bluzę i szal, a nawet narzucić coś na siebie przy każdej przejażdżce metrem.

Z

Tajlandia cieszy się dużą popularnością wśród turystów z całego świata głównie ze względu na przepiękne plaże i lazurowe morze. Warto jednak wyjść nieco poza ten schemat, zrezygnować z błogiego wylegiwania się na złotym piasku

choć na kilka dni i przeżyć o wiele więcej. To idealny cel wyjazdów dosłownie dla wszystkich – rodzin z dziećmi, backpackerów, którzy muszą nieraz zaciskać pasa, miłośników sportów i wielbicieli leniuchowania, samodzielnych podróżników czy królów imprez.

RAJ DLA KUBKÓW SMAKOWYCH J e d ze n i e s t a n ow i w i e l k ą a t r a kc j ę w czasie wizyty w Tajlandii. Nie bez powodu kuchnia tajska uważana jest za najciekawszą i najlepszą na świecie. Niespróbowanie miejscowych przysmaków byłoby prawdziwym grzechem. Trzeba jednak pamiętać, że tosty zapiekane z szynką sprzedawane w popularnej sieci sklepów 7-Eleven wcinają tylko przyjezdni, a tutejsze śniadanie, obiad i kolacja niespecjalnie się od siebie różnią – rano można spokojnie zajadać się 

JESIEŃ-ZIMA 2015


134 DALEKIE PODRÓŻE

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

SS Smażony makaron ryżowy pad thai

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

SS Ostra zupa z krewetkami tom yam kung

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

SS Zielone curry kaeng kiew wan kai

©©YEAR OF THE DURIAN/YEAROFTHEDURIAN.COM

SS Stoiska podczas corocznego Raw Till 4 Thai Fruit Festival w Chiang Mai

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

SS Warsztaty gotowania tajskich potraw

SS W Tajlandii poznamy tajniki tradycyjnego tajskiego masażu

grillowaną wieprzowiną, kurczakiem czy dużą miską wywaru mięsnego z makaronem ryżowym. Jeśli do obiadu nie dostaliście pałeczek, lecz sztućce, nie martwcie się, nikt nie zwątpił w wasze umiejętności posługiwania się nimi. W Tajlandii większość dań je się po prostu łyżką i widelcem (noże to rzadkość). Pałeczki, razem z łyżką, podawane są najczęściej do zupy z makaronem ryżowym.

W kuchni tajskiej wszystko kręci się wokół ryżu (zamówić go można nawet w miejscowym KFC), intensywnych przypraw i różnych rodzajów mięsa. Najsłynniejsze jest boskie pad thai, czyli smażony makaron ryżowy m.in. z jajkiem, sosem rybnym, orzeszkami, krewetkami, serwowany z połówką limonki i kiełkami. Nie wolno nie spróbować chociaż jednej z wersji curry (mieszanki przypraw rozprowadzanej w mleku kokosowym podawanej z mięsem, warzywami i ryżem) – do wyboru

JESIEŃ-ZIMA 2015

czerwone, zielone, żółte bądź łagodniejsze phanaeng curry (panang curry lub penang curry). Z kolei tom yam (tom yum) to intensywna kwaśno-pikantna zupa na mleku kokosowym. Ciekawą propozycję na lunch stanowi też sałatka z papai. Na deser często zamawia się lepki ryż khao niaw z bananem, mlekiem kokosowym czy jajkiem. Przed wyruszeniem na wędrówkę w poszukiwaniu tajskich specjałów trzeba również odrzucić restrykcyjne zasady polskiego sanepidu, aby móc beztrosko zapuścić


135 się w uliczki, gdzie na każdym kroku spotkać można dymiące wózki pełne świeżo przygotowanych smakołyków (wspomnianej zupy albo np. nadzianego na patyki mięsa). Wokół nich chaotycznie poustawiane są małe stoliki z niskimi plastikowymi krzesłami – nie ma na nich serwetek i sztućców, ale atmosfera jedzenia na ulicy jest niepowtarzalna. We wszystkich miastach i punktach, gdzie zatrzymują się autobusy dalekobieżne, znajduje się przynajmniej kilka niewielkich targów, na których oprócz świeżych owoców czy ryb sprzedaje się przeróżne mieszanki mięsa z lokalnymi warzywami przyprawione prawdziwie po tajsku. Posiłki na wynos pakuje się do zawiązywanych woreczków. Duża część lokali typowo restauracyjnych powstała dla turystów, dlatego ceny bywają w nich nawet kilkakrotnie większe, a dania – nie zawsze oryginalne. W słynnej nadmorskiej miejscowości wypoczynkowej Pattaya, uchodzącej za jedno z centrów seksbiznesu, koniecznie należy odwiedzić chińsko-tajskie restauracje z rodzaju all you can eat (pol. jesz, ile chcesz). Pośrodku stołu znajduje się w nich wielki rozgrzany gar, w którym goście samodzielnie gotują lub przysmażają jedzenie. W formie szwedzkiego stołu wystawione są przeróżne warzywa, owoce, mięsa i najrozmaitsze owoce morza. Większe porcje tych dwóch ostatnich składników można wybrać samemu i oddać w ręce obsługi, która przygotuje je na grillu.

MOJE WŁASNE CURRY W Tajlandii przyrządzimy też miejscowe przysmaki samodzielnie pod okiem doświadczonego szefa kuchni w czasie kursu gotowania. Nawet największym obżartuchom powinien wystarczyć półdniowy wariant takiego szkolenia, w trakcie którego przygotowuje się kilka dań, a potem je konsumuje. W menu pojawiają się doskonała zupa kokosowa tom kha czy wspomniana już tom yam, makaronowe pad thai, jeden z rodzajów sajgonek i deser. W moździerzu uciera się również proszek curry, którego później dodaje się do potrawy z ryżem. Takie własnoręcznie przyrządzone specjały to prawdziwe niebo w gębie. Największy wybór godnych polecenia kursów gotowania znajdziemy w mieście Chiang Mai, położonym w północnej części kraju. To jeden ze standardowych przystanków wszystkich turystów w Tajlandii, dlatego zaplecze usługowe jest w nim na tyle rozwinięte, że przyjezdni mogą siedzieć tu ponad tydzień i nigdy się nie nudzić.

TAJLANDIA KOBIECYM OKIEM XX Zachwycającą Tajlandię można zwiedzać w różny sposób. Przykładowo biuro podróży Polka Travel przygotowało oryginalną propozycję przeznaczoną specjalnie dla kobiet. O tym ciekawym rodzaju wyjazdu opowiada nam Majka Szura, właścicielka firmy. Każdego dnia ciężko pracujemy i dbamy o rodzinę. Często brakuje nam na coś czasu, żyjemy w ciągłym stresie. Dlatego tak bardzo przydałaby nam się choć chwila wytchnienia. Lejdis Trip to podróże stworzo-

©©POLKA TRAVEL

SS Parada „księżniczek” na słoniach

Koleją Śmierci (Koleją Birmańską). Na grzbietach słoni zwiedzamy niesamowite ruiny miasta Ayutthaya. Udajemy się również na północ Tajlandii do Chiang Mai. W tej mekce artystów czeka na nas mnóstwo atrakcji: uczestniczymy w warsztatach gotowania przepysznych tajskich potraw, klasycznego tańca i malowania ręcznie robionych papierowo-bambusowych parasolek, a nawet zajęciach „muay thai” (boksu syjamskiego). Program wyprawy obejmuje poza tym trekking na słoniach i spływ tratwami. Na koniec trafiamy do kurortu Pattaya usytuowanego nad Zatoką Tajlandzką. Możemy w nim beztrosko odpocząć na złotej plaży, a potem wziąć udział w sesji fotograficznej w strojach arystokratek z Tajlandii i lekcjach carvingu, czyli rzeźbienia w owocach i warzywach. W czasie naszej podróży naprawdę trudno się nudzić. Lejdis Trip jest wyjazdem niekonwencjonalnym, oryginalnym pomysłem na spędzenie urlopu. Nie ma na nim anonimowych turystek, każda kobieta powinna czuć się ważna. Staramy się umożliwić jej nie tylko poznanie fascynujących miejsc, lecz także zajrzenie w głąb siebie. Chcemy, aby nasze wyprawy pomagały zregenerować siły do zmagania się z codzienną rzeczywistością i przywracały uśmiech na kobiecych twarzach. Wszystkim nam należy się w końcu odrobina przyjemności.

ne przez kobiety i z myślą o nich. Któż lepiej od nas będzie wiedział, czego potrzebujemy…? Specjalnie zaplanowane wyjazdy w kobiecym gronie mają przede wszystkim pozwolić ich uczestniczkom odpocząć od codzienności, wyciszyć się i zrelaksować, a jednocześnie napełnić je dobrą energią. W trakcie takiej wyprawy poznajemy dany kraj od kuchni. Nie oglądamy go podczas biernego zwiedzania, ale doświadczamy nieznanej nam rzeczywistości wszystkimi zmysłami – praktykujemy lokalne zwyczaje, wykonujemy regionalne tańce, próbujemy miejscowych potraw, spędzamy czas z mieszkańcami egzotycznych krain. Jednym z kierunków naszych podróży dla kobiet jest niezmiernie barwna Tajlandia. W programie mamy – oczywiście – wizytę w stołecznym Bangkoku. Oprócz oglądania Wat Pho (Świątyni Leżącego Buddy), Wielkiego Pałacu Królewskiego i Wat Phra Kaew (Świątyni Szmaragdowego Buddy), zaglądamy tu do Tajskiej Szkoły Medycyny Tradycyjnej i Masażu, uznawanej za najlepszą na świecie, gdzie korzystamy z dobroczynnych zabiegów. Nie omijamy też wyjątkowego Pływającego Targu w Damnoen Saduak z towarami sprzedawanymi wprost z łodzi. Przekraczamy także słynny most na rzece Kwai (upamiętniony w dramacie wojennym z 1957 r., nakrę©©POLKA TRAVEL conym na podstawie powieści francuskiego pisarza Pierre’a Boulle’a) i wybieramy się na przejażdżkę SS Pełen emocji spływ tratwami w Tajlandii

Dzień najlepiej zacząć na lokalnym tar- CIAŁO DO CIAŁA gu. Niektóre sprzedawane na nim produk- Po spacerze z orzeźwiającym świety są tak niezwykłe, że człowiek z Europy żo zmiksowanym sokiem z owoŚrodkowej nie tylko dziwi się, że Tajowie ców egzotycznych w ręce przychoje jedzą, ale też zastanawia, jak to robią. dzi czas na relaks. Wbrew obiegoDo najsłynniejszych tego typu osobliwości wej opinii większość tajskich masaży należy zielonkawy durian z grubą skórką wcale nie kończy się zaspoprzypominającą nieco kolce. Ciągnie się za kojeniem seksualnym. Zabieg nim opinia najbardziej śmierdzącego owocu ten ma długą historię, a za jego legendarświata. Kiedy w pokoju w hostelu czuć za- nego twórcę uchodzi sam lekarz Buddy pach starych skarpetek, niekoniecznie winę – S h i v a g o K o m a r p a j ( J ī v a k a za to musi ponosić niechlujny współlokator. Komarabhācca), żyjący ok. VI w. p.n.e. Może ktoś nielegalnie (większość obiektów W r ze c z y w i s t o ś c i roz wó j t e j t e c h noclegowych wywiesza kartki z rysunkiem niki masowania był bardziej złożoprzekreślonego duriana) przemycił cuchną- ny, bo czerpie ona z tradycji Chin, cy smakołyk. Podobno nie wolno spożywać Indii i innych południowoazjatyckich go także z alkoholem lub kawą. krajów. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


136 DALEKIE PODRÓŻE

SS Plaża Lamai na wyspie Koh Samui

WIELKI BŁĘKIT Ciepłe przejrzyste morze, bogactwo kolorowych ryb i zapierające dech w piersiach rafy koralowe przyciągają co roku do południowej Tajlandii tysiące turystów, a podwodny świat tego regionu od zawsze trafia do pierwszych dziesiątek rankingów najciekawszych nurkowisk na ziemi. Jeśli ktoś nie wie nic o nurkowaniu, to nic nie szkodzi. Może kupić albo wypożyczyć maskę, rurkę oraz płetwy i wybrać się na eksplorację dna morskiego na własną rękę na płytkie wody blisko brzegu. Dobrze ©©THAITRAVELMART.COM

SS W wodach Morza Andamańskiego nurkowie spotkają m.in. rekiny brodate

Wizyta w miejscowym salonie bywa niełatwym przeżyciem dla osób nieśmiałych i kruchych – taki masaż jest wyjątkowo kontaktowy i intensywny. Przed nim rozbieramy się do majtek albo zakładamy coś w rodzaju luźnego szlafroka i kładziemy się na materacu lub specjalnej leżance. W trakcie zabiegu masażystka używa różnych części ciała: łokci, stóp, kciuków bądź przedramion, może na nas siadać, trzymać za rękę, przyciskać nasze ciało do swojego. W przypadku tej techniki nie chodzi tyle o delikatne ugniatanie mięśni i skóry, co o naciskanie odpowiednich punktów i rozciąganie. Tajski masaż łączy elemen-

JESIEŃ-ZIMA 2015

ty akupresury, pasywnej jogi i refleksologii. Czasem wywołuje chwilowy ból, ale po wszystkim człowiekowi wydaje się, że jest na tyle rozciągnięty, iż urósł kilka centymetrów. Taka sesja niesamowicie odpręża, dlatego zaleca się korzystanie z jej dobrodziejstw przynajmniej raz w tygodniu, nie tylko na urlopie. Osoby krępujące się tak bliskiego kontaktu z obcym człowiekiem mogą skusić się na wymasowanie stóp czy karku i głowy. Salony masażu znajdziemy tutaj dosłownie wszędzie, m.in. na południowych wyspach, w Bangkoku lub północnym Chiang Mai (gdzie działa zresztą najbardziej renomowana szkoła masażu).

TAJSKIE NIEZWYKŁOŚCI XX W Tajlandii zaskoczy nas wiele rzeczy. Na śniadanie dostaniemy ryż z mięsem lub zupę z makaronem ryżowym, a niedojrzałe mango serwuje się tu z sosem rybnym albo chilli. Do większości potraw otrzymamy łyżkę i widelec. Piwo z kolei często podaje się z lodem. Do zwykłych widoków należą w tym kraju mnich bawiący się telefonem komórkowym czy słonie spacerujące po ulicach. Na drogach trzeba zachować ostrożność, bo przepisy dla uczestników ruchu traktuje się raczej jako wskazówki niż nakazy i zakazy. Niemal wszystkie kremy dostępne w sklepach przeznaczone są do rozjaśniania skóry. Klimatyzacja w środkach komunikacji i pomieszczeniach ustawiona jest na dość niską temperaturę – sweter w autobusie to konieczność. Hymn państwowy rozbrzmiewa z głośników dwa razy dziennie, dodatkowo również przed każdym seansem w kinie.


137

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

SS Bogata i barwna rafa koralowa w okolicy archipelagu Similan

fauny morskiej i koralowców na świecie występuje właśnie w Azji Południowo-Wschodniej – od malutkich koników morskich, przez płaszczki, ośmiornice, węże wodne, po kilku- lub kilkunastometrowe ryby. Spotkania z tymi stworzeniami nigdy się nie zapomina. Zachwycają również podwodne jaskinie, bloki skalne i wraki

łodzi. Tajlandię można podzielić na trzy rejony idealne dla nurków. Pierwszy z nich stanowi zachodnie wybrzeże ze słynną wyspą Phuket oraz archipelagiem Phi Phi, leżący na północ od niego obszar, na który składają się wyspy Similan, Koh Bon, Koh Tachai i Skała Richelieu (Richelieu Rock), a także region południowy, 

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

dopytać się o lokalne warunki – w niektórych miejscach występują silne prądy lub fale, które wyrzucają na skały czy rafy. Najlepsze do snorkelingu są okolice wysp Koh Lipe, Koh Chang i Koh Samui. Warto jednak zarezerwować sobie kilka dni bądź tydzień i wykupić podstawowy kurs nurkowy ze sprzętem – tutejsze ceny należą do najkorzystniejszych na świecie, a to, co zobaczymy pod powierzchnią morza w Tajlandii, jest zdecydowanie atrakcyjniejsze niż widoki podczas szkoleń prowadzonych na basenie i jeziorach w Polsce. Co więcej, sprzyjające warunki panują tu cały rok (z małymi wyjątkami), temperatura wody w zasadzie nie spada poniżej 26°C, a najlepszy okres do nurkowania to styczeń–marzec, czyli szczyt tajskiego sezonu. Zwykle nie ma konieczności zapisywania się na lekcje z wyprzedzeniem. Nawet na mniejszych turystycznych wyspach działa po kilka firm, bez problemu już na miejscu sprawdzimy ceny, dostępność i terminy kursów. Dobrze też zainteresować się, jakie certyfikaty posiada instruktor, czy dogadamy się z nim w jakimś języku, którym władamy, i co dokładnie zawiera dana oferta. Cisza pod wodą, otaczające człowieka rozległe przestrzenie czy uczucie latania to dodatkowe argumenty przemawiające za spróbowaniem nurkowania. Niemal 75 proc. wszystkich gatunków

JESIEŃ-ZIMA 2015


138 DALEKIE PODRÓŻE

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

SS Bardzo popularny kurort Pattaya leżący nad Zatoką Tajlandzką

czyli Koh Haa, Hin Daeng, Hin Muang i Koh Lipe. Z kolei w północnej części Zatoki Tajlandzkiej warto odwiedzić Pattayę i Koh Chang. Natomiast na jej południowym terenie miłośników podwodnych przygód przyciągają Koh Tao i Koh Samui.

NA SIEDZENIU TUK-TUKA Istnieje wiele sposobów podróżowania po kraju Tajów. Wielką frajdą będzie na pewno zwiedzanie wybranej wyspy na własną rękę wypożyczonym na jeden lub kilka dni skuterem. Samodzielne prowadzenie środka transportu (wynajęcie samochodu bywa znacznie droższe) daje

dużą niezależność. Nie tylko nie jesteśmy wówczas uzależnieni od rozkładów jazdy, lecz także bez problemu możemy zatrzymać się przy opuszczonej rajskiej plaży i wskoczyć wprost do orzeźwiającej wody. W dużym mieście warto choć raz przejechać się tuk-tukiem, czyli autorikszą pełniącą funkcję taksówki. Taki trzykołowy pojazd wygląda jak motor z dobudowanym z tyłu wózkiem, który pomieści kilka osób. Jazda zatłoczonymi ulicami Bangkoku podniesie ciśnienie krwi niejednemu Europejczykowi. Jeśli ktoś podróżuje samodzielnie, może skorzystać z taksówek motorowych i skuterowych. Pasażer plecak wkłada pod kierownicę i wskakuje

TT Słynna 3,5-kilometrowa plaża Patong na zachodzie wyspy Phuket ©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

©©THAITRAVELMART.COM

SS Wybrzeże w okolicy miasta Krabi

na siedzenie za kierowcą, który pędzi, przeciskając się między samochodami i ignorując większość znaków drogowych. Trudno powiedzieć, czy to aby na pewno bezpieczne, ale przeżycia z takiej przejażdżki są z pewnością niezapomniane. Tajlandia to wręcz wymarzone miejsce dla miłośników morza i wysp, a co za tym idzie, zapalonych żeglarzy. Wystarczy zebrać grupę znajomych i wypożyczyć jacht albo katamaran, aby przemierzać bezkresną Zatokę Tajlandzką, a podczas rejsu zatrzymywać się w każdej chwili przy opuszczonych lądach, opalać bez towarzystwa tłumu turystów i nurkować z maską wśród bajecznych raf koralowych.

JESIEŃ-ZIMA 2015


139

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

W ŚWIETLE KSIĘŻYCA Wieczorem siadamy w jednym z barów. Noc jest gorąca, w środku stoją plastikowe krzesła i stół bilardowy, gra głośna muzyka. Podają tutaj tajskie piwa Chang i Singha bądź popularnego Tigera z Singapuru, czasem z lodem. Dla niektórych wakacje to moment, kiedy wreszcie mogą beztrosko imprezować i nie martwić się wczesnym wstawaniem. Do najlepszych do tego miejsc należy Bangkok – znajdziemy w nim słynną ulicę dla backpackerów Khao San, luksusowe bary na dachach wieżowców (rooftop bars) czy dzielnicę czerwonych latarni Patpong odwiedzaną przez licznych zagranicznych przybyszów. Wiele osób przyciągają kolorowe nocne światła położonego na wybrzeżu miasta Pattaya, centrum tajskiego seksbiznesu, w którym przy głównej ulicy działają kluby dla gejów oraz lokale oferujące pokazy erotyczne lub występy kathoey, czyli tzw. ladyboys (osób, które przyswoiły sobie cechy przeciwnej płci, uważanych w buddyzmie za trzecią płeć). Dzikie noce w ociekającej alkoholem i seksem Pattayi niezbyt przypadną do gustu oso-

SS Koh Phi Phi Don jest największą wyspą w archipelagu Phi Phi

©©THAITRAVELMART.COM

SS Ulicę Khao San w centrum Bangkoku odwiedzają tłumy turystów

bom ceniącym zwykłego typu rozrywki czy rodzinom z dziećmi. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że seksturystyka to nie tylko niewinna wakacyjna zabawa, lecz także branża kontrolowana przez mafie i związana z wykorzystywaniem kobiet oraz zmuszaniem nieletnich do prostytucji.

Bawić można się wszędzie, ale dobre towarzystwo i odpowiedni termin to czasem podstawa. Tajlandia słynie na świecie z full moon party, czyli całonocnych imprez nad brzegiem morza organizowanych na południu kraju w dzień przed pełnią księżyca, w jej trakcie albo dzień po niej. Zwyczaj ten zainicjowano 

JESIEŃ-ZIMA 2015


140 DALEKIE PODRÓŻE

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

SS Lumpinee Boxing Stadium przyciąga miłośników boksu tajskiego

nięć okrężnych, uderzeń łokciami i kolanami oraz tzw. klinczu, czyli chwytu klamrowego rękami. Niesamowitą atmosferę na widowni tworzy rozemocjonowana publiczność zawsze reagująca na silniejszy cios, przekrzykująca się, obstawiająca wynik w każdym momencie spotkania. Walczą w większości Tajowie, ale zdarzają się też zawodnicy z innych krajów. Niektórzy z nich są bardzo młodzi – trafiają się nawet 15-latkowie. Za najlepsze areny bokserskie uchodzą Lumpinee Boxing Stadium i Rajadamnern Stadium w Bangkoku oraz te na Phuket i Koh Samui czy w Chiang Mai.

na plaży Haad Rin na wyspie Phangan w południowo-wschodniej części Zatoki Tajlandzkiej. W 1985 r. odbyło się pierwsze takie wydarzenie dla kilkudziesięciu osób. Wkrótce zyskało sławę i dziś przyciąga przynajmniej kilka tysięcy uczestników, w większości turystów, a jego odpowiedniki spotkamy również na innych wyspach. Na full moon party usłyszymy muzykę reggae, trance, rhythm and blues, techno, house czy drum and bass. Alkohol leje się strumieniami, nierzadko pojawiają się też inne środki odurzające. Trzeba jednak wiedzieć, że kary za posiadanie i sprzedawanie narkotyków w Tajlandii są wyjątkowo surowe.

EMOCJE NA RINGU

TT Obserwowanie zwierząt w dżungli

TT Wyprawa na słoniach obok miasta Kanchanaburi i mostu na rzece Kwai

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

JESIEŃ-ZIMA 2015

Wielbiciele widowisk podnoszących poziom adrenaliny we krwi także nie będą się w tym kraju nudzić. Muay thai, czyli boks tajski (boks syjamski), to bardzo popularna sztuka walki, szczycąca się niemal statusem sportu narodowego i przyciągająca tysiące żądnych wrażeń Tajów i zagranicznych turystów. Zwykle podoba się nawet osobom, które nie są fanami bijatyk na ringu. Ma wielowiekową tradycję, a wiele ze starych elementów przetrwało do dzisiaj – pojedynek zaczyna się od rytualnego tańca wojownika wai khru. Kiedyś w jego trakcie prezentowano region, z którego pochodził zawodnik. Ta część stanowi jednocześnie rozgrzewkę. Cała walka odbywa się na stojąco, przeciwnicy używają niskich kop-

NOC W DŻUNGLI Liczne parki narodowe, dziewicza przyroda i zielona dżungla, w głąb której urządza się kilkudniowe wędrówki, czekają ©©THAITRAVELMART.COM


141

©©TOURISM AUTHORITY OF THAILAND

©©THAITRAVELMART.COM

SS Wielki Pałac Królewski w Bangkoku

SS Podczas Songkran (Nowego Roku) Tajowie oblewają się wodą na szczęście

na wszystkich mających odwagę zejść nieco ze standardowego szlaku pełnego piaszczystych plaż i taniego piwa Chang. Leśnych ścieżek i zorganizowanych wycieczek szukać można w różnych częściach kraju, zarówno na popularnej północy, jak i w regionie wschodnim, często omijanym przez turystów. Dużo wypraw trekkingowych organizuje się w prowincjach Chiang Mai i Chiang Rai, Mae Hong Son, Kanchanaburi, Krabi, dystrykcie Mae Sot czy Parku Narodowym Khao Yai. Jeśli musimy wybrać jedno miejsce, warto zaufać ekspertom z UNESCO i odwiedzić Kompleks Leśny Dong Phayayen-Khao Yai, leżący w środkowej Tajlandii, stosunkowo niedaleko od stolicy. Podczas planowania wędrówek należy brać pod uwagę porę roku. Inaczej niż na wybrzeżu w okresie zimowym temperatura powietrza na terenach wyżej położonych bywa znacznie niższa od tej panującej w pozostałych miesiącach.

ŚWIATŁO I DYM

Choć flaga Tajlandii jest niebiesko-białoTajlandia to kraj o długiej historii i boga- -czerwona, to zdecydowanie dominują tu tej tradycji, dobrze więc poświęcić trochę kolory pomarańczowy, złoty i biały. Można czasu na zapoznanie się z jej najważniej- się o tym przekonać w trakcie jednego szymi zabytkami i dowiedzenie się czegoś z buddyjskich świąt. W jakimkolwiek miewięcej o dominującym tutaj buddyzmie. ście wtedy będziemy, udajmy się do najbliżDo obowiązkowych miejsc do zwiedze- szej świątyni i przeżyjmy je razem z Tajami. nia w Bangkoku zaliczają się przepiękny W czasie pełni księżyca obchodzi się Makha Wielki Pałac Królewski z Wat Phra Kaew Bucha (Magha Puja), kiedy to rozbłyskają (Świątynią Szmaragdowego Buddy), jed- setki świateł, a w powietrzu unosi się dym. na z najstarszych tajskich budowli sa- Pochód ze świeczkami i kwiatami prowakralnych Wat Pho (Świątynia Leżącego dzony przez ubranych na pomarańczoBuddy) oraz Wat Suthat z 28 chińskimi wo mnichów okrąża kilkakrotnie kompleks pagodami symbolizującymi 28 postaci świątynny. Z kolei Songkran to tradycyjny Buddy. Na prestiżowej Liście Światowego tajski Nowy Rok (wypada na połowę kwietDziedzictwa Ludzkości UNESCO znaj- nia). Na ogół spędza się go w gronie rodzidują się m.in. stanowisko archeologicz- ny, a do jego zwyczajów należy obmywanie ne Ban Chiang, dawna stolica Syjamu posągów Buddy w świątyniach lub w czaAyutthaya, ruiny miasta Sukhothai czy sie procesji (przewozi się je na bagażnikach rezerwaty dzikiej przyrody rozciągające samochodów). Przez kilka dni ulice pełne są się wzdłuż granicy z Birmą występujące roześmianych ludzi, którzy malują się białą pod wspólną nazwą Thung Yai-Huai Kha kredą i oblewają wodą. Przypomina to troKhaeng. chę nasz śmigus-dyngus. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


142 DALEKIE PODRÓŻE

BIRMA

– KRAJ UŚMIECHNIĘTYCH LUDZI ANNA BANDURA www.nadiavstheworld.com

<< Choć Birma (od 1989 r. oficjalnie Mjanma – Myanmar) otworzyła się na świat cztery lata temu, wciąż na swój sposób jest krajem zamkniętym. Mężczyźni chodzą tu w spódnicach, kobiety nie piją alkoholu w miejscach publicznych, a dzieci pracują odkąd postawią pierwsze kroki. Woły zaprzęgnięte do drewnianego wozu czy parowóz w ruchu osobowym to nie atrakcje turystyczne, a codzienny widok. Najlepszą wizytówką tej krainy są jej mieszkańcy – imponują gościnnością, otwartością i szacunkiem do obcokrajowców. Ich ciepłe uśmiechy, szczere pozdrowienia oraz okrzyki radości rzucane w stronę turystów zaskakują zagranicznych gości, a jednocześnie sprawiają, że czujemy się niezwykle dobrze w tym kraju, w którym czas się zatrzymał. >> JESIEŃ-ZIMA 2015


143

©©MYANMAR TOURISM PROMOTION DEPARTMENT

SS XIX-wieczny buddyjski klasztor Maha Aungmye Bonzan w mieście Inwa

©©KYAW KYAW WIN/MYANMAR TOURISM MARKETING

SS Żyjący nad jeziorem Inle lud Intka słynie z wiosłowania za pomocą stóp

©©HTAY WIN/MYANMAR TOURISM MARKETING

SS Spektakularny starożytny Pagan

P

ogoda ducha nie odstępuje Birmańczyków ani na krok, mimo iż żyją w jednym z najbiedniejszych państw świata. Birma, niegdyś będąca potęgą Azji Południowo-Wschodniej, przypomina dziś Polskę z lat 80. XX w. Niektórzy mówią, że na podróż w te strony jest już za późno, bo na dobre rozpoczął się w nich boom turystyczny. Inni twierdzą, iż na taki wyjazd może być jeszcze za wcześnie, ponieważ miną lata, zanim w tym kraju powstanie infrastruktura po-

©©PYI SOE TUN/MYANMAR TOURISM MARKETING

SS Birmę zamieszkuje oficjalnie aż 135 różnych grup etnicznych

trzebna do przyjęcia tak dużej liczby gości. Warto tu jednak przyjechać dla ludzi, nieważne, czy teraz, czy za kilka lat. Przy pierwszej wizycie w Birmie najlepiej odwiedzić tzw. wielką czwórkę, czyli Rangun ze złotą Pagodą Szwedagon (Shwedagon), starożytny Pagan słynący z mnóstwa świątyń i klasztorów, kulturową stolicę Mandalaj oraz magiczne jezioro Inle otoczone wysokimi górami. Jeśli będziemy poruszać się tym szlakiem, istnieje niewielkie prawdopodobieństwo,

że spotkamy na swojej drodze uzbrojone bojówki lub birmańską armię. Wiza turystyczna zachowuje ważność przez 28 dni (liczone od wylądowania na lotnisku) i od niedawna można ją wyrobić za pośrednictwem internetu (kosztuje 50 dolarów). Te cztery tygodnie powinny wystarczyć na poznanie najważniejszych zabytków i przekonanie się, że Birmańczycy to najserdeczniejsi i najbardziej bezinteresowni ludzie na świecie. Wyjazd do Birmy najlepiej zaplanować na okres od listopada do lutego. Wówczas temperatury w dzień osiągają ok. 32°C, a w nocy wynoszą mniej więcej 20°C. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


144 DALEKIE PODRÓŻE

©©NYAUNT NAING/MYANMAR TOURISM MARKETING

SS Złota Pagoda Szwedagon wznosi się na wzgórzu Singuttara (58 m n.p.m.)

ZŁOTO BIRMY Swoją 3-tygodniową wyprawę zaczynam w dawnej birmańskiej stolicy – Rangunie. Wjazd do centrum miasta jest nie lada wyzwaniem. Na ulicach utworzył się kilometrowy korek, a dźwięk klaksonów najwidoczniej skutecznie osłabia koncentrację mojego kierowcy, bo prawie potrącamy przebiegającego przez jezdnię chłopaka. Przechodniów zauważam dopiero przy wielkich targowiskach, które wylewają się na chodniki. Aby dostrzec piękno tego ponad 5,2-milionowego miasta, należy spędzić w nim przynajmniej kilka dni.

Trzeba się przyzwyczaić do chaosu, zapachu jedzenia smażonego na środku ulicy i krwistoczerwonych plam pod nogami. O uroku tej metropolii najprościej przekonać się u stóp jednego z najświętszych obiektów Birmy – Pagody Szwedagon. Można tutaj nie tylko podziwiać tę perłę architektury, ale również godzinami obserwować życie religijne Birmańczyków. Wokół wysokiego na 99 m złotego stożka wysadzanego kamieniami szlachetnymi rozciąga się gąszcz korytarzy, zakamarków i kapliczek. Legenda głosi, że dwaj bracia Tapussa i Bhallika otrzymali od Buddy dar

TT Po zapadnięciu zmroku klimat Rangun staje się niezapomniany ©©TIN AUNG TUN/MYANMAR TOURISM PROMOTION DEPARTMENT

JESIEŃ-ZIMA 2015

w postaci ośmiu włosów wyrwanych z jego głowy. Po powrocie do domu postanowili, że schowają je w jakimś świętym miejscu, a następnie otoczą kultem. Z pomocą czterech duchów (Sule, Amyitha, Yawhani i Dakkhina) i króla nieba Sakki cenny podarek umieszczono na wzgórzu Singuttara. Szkatułkę z włosami ukryto w skarbcu, na którym wzniesiono kilka mosiężnych stożków. Podobno 2500 lat temu (kiedy to według podań powstała) budowla miała 20 m wysokości, dziś mierzy już 99. Od tego czasu pagoda była wielokrotnie przebudowywana, aby w końcu otrzymać obecny kształt. Każdy zakątek tego świętego miejsca rozbrzmiewa nieustającymi modlitwami. Mniszki w różowych habitach tkwią w bezruchu pogrążone w medytacji, a pielgrzymi oblewają wodą posągi Buddy. Turyści fotografują to niecodzienne widowisko, po czym przysiadają na schodach, żeby skorzystać z darmowego bezprzewodowego internetu i jak najszybciej podzielić się zdjęciami z najbliższymi. W kraju, w którym istnieje duży problem z połączeniem z siecią i prędkością przesyłu danych, udostępnienie technologii Wi-Fi na terenie pagody jest co najmniej zaskakujące. Buddyzm therawada został ustanowiony religią państwową przez króla Anawrahta (1014–1077), twórcy Królestwa Paganu (I Imperium Birmańskiego). Dziś wyznaje go


145

©©MYANMAR TOURISM PROMOTION DEPARTMENT

ponad 80 proc. społeczeństwa. Religia odgrywa ogromną rolę w życiu Birmańczyków, a jej symbole można znaleźć na każdym kroku. Wszędzie zauważamy drogocenne posągi Buddy, różnobarwne ołtarze, przechadzających się po ulicach mnichów, medytujących pielgrzymów. W ciągu roku odbywa się tu wiele religijnych świąt i festiwali. Nawet najbardziej odizolowana od świata wioska ma własną pagodę, w której umieszczono figurę Oświeconego. Do tego każda rodzina zna jakieś wyświęcone osoby, a ich wizerunki trzyma na domowym ołtarzyku, w samochodzie lub portfelu.

ŚWIĄTYNIE PAGANU Przed przyjęciem buddyzmu mieszkańcy tych terenów wierzyli w istnienie bytów duchowych zasiedlających drzewa,

SS W mieście Pagan zachowało się ponad 2,2 tys. obiektów sakralnych

góry i rzeki. Uważali, że na ich zadowolenie bądź jego brak wpływają zachowania ludzi. Od 1056 r. za sprawą króla Anawrahta wszystko się zmieniło – wierzenia miejscowej ludności zostały wyparte przez buddyzm therawada. Dziś Pagan stanowi jedną z największych atrakcji Azji Południowo-Wschodniej. Zdaniem wielu podróżników tutejszy kompleks świątyń jest bardziej zachwycający niż kambodżański Angkor Wat czy indonezyjski Borobudur. Europejscy badacze do tej pory spierają się, ile pagód, klasztorów i innych sakralnych obiektów znajduje się na tym terenie. W XIII stuleciu było ich prawdopodobnie powyżej 10 tys.

Starożytne miasto przetrwało liczne wojny, zmiany dynastii i klęski żywiołowe, jednak nie udało mu się stawić czoła wojskowemu rządowi. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu tętniło życiem, obecnie oprócz świątyń nie ma tutaj nic. Na początku lat 90. XX w., podczas rozpoczętej na dużą skalę restauracji zabytkowych obiektów, które ucierpiały w wyniku trzęsienia ziemi z lipca 1975 r., junta zarządziła przymusowe wysiedlenie mieszkańców, bo zaniedbane bambusowe chatki nie pasowały do nowego wizerunku wschodzącej atrakcji turystycznej Birmy. Swój pobyt w Paganie rozpoczęłam fantastycznym wschodem słońca. Wypełnione gorącym powietrzem balony leniwie unosiły się nad zamglonym miastem, a ich 

JESIEŃ-ZIMA 2015


146 DALEKIE PODRÓŻE

©©KYAW THU MIN/UNION MINISTER'S OFFICE, MINISTRY OF HOTELS AND TOURISM

SS Świątynia Mahamuni w Mandalaj

©©UNION MINISTER'S OFFICE, MINISTRY OF HOTELS AND TOURISM

SS Stupy Pagody Kuthodaw w Mandalaj

SS W Pagodzie Kuthodaw umieszczono 729 płyt ze świętymi tekstami

kosze niemal dotykały czubków potężnych wież. Jeździłam od pagody do pagody, nie mogąc się nadziwić, że niektóre stoją tu od mniej więcej tysiąca lat. Przez kolejne trzy dni pchałam wypożyczony motorower przez gorące piaski i wchodziłam do każdej świątyni: małej, dużej, pozłacanej, zapomnianej, otulonej labiryntem z czerwonych cegieł. Zachód słońca podziwiałam z wzniesionej w 1057 r. na rozkaz króla Anawrahta Pagody Szwesandaw (Shwesandaw) wraz z tysiącem innych turystów. Mimo otaczającego mnie zgiełku rozmów w dziesiątkach języków świata, widok na rzekę Irawadi i pasmo gór skąpane w ciepłych promieniach zrobił na mnie wielkie wrażenie. Ostatni dzień przesiedziałam w chłodnych murach jednej z budowli. Przyglądałam się życiu lokalnych sprzedawców. W Paganie można dostać najciekawsze pamiątki, m.in. sand paintings, czyli obrazy malowane piaskiem i pigmentem w proszku zrobionym z minerałów lub kryształów, a także piękne produkty z bambusa. Warto pamiętać, że kupując wyroby rękodzieła artystycznego na targach bezpośrednio od wytwórców, wspomagamy

ich pracę i rozwój. To byłby idealny dzień, gdybym nie natknęła się na kilkuletnie dzieci w zniszczonych ubraniach oferujące ręcznie zdobione pocztówki. Rodzice zamiast do szkół wysyłają swoje pociechy pod świątynie. Najmłodsi pracują w pocie czoła od świtu do nocy, a za jeden rysunek dostają w przeliczeniu niecałą złotówkę. Wydawać by się mogło, że jest to niewielka kwota, ale znacząco poprawia ona sytuację finansową rodziny. Jedna trzecia ludności Birmy (populacja kraju wynosi ponad 51 mln) żyje za mniej niż dolara dziennie. W tak turystycznych miejscach jak Pagan dzieci są w stanie w prosty sposób odciążyć rodziców. Jednak praca w tak młodym wieku niesie ze sobą poważne konsekwencje.

JESIEŃ-ZIMA 2015

MIASTO WŚRÓD CZTERECH STOLIC Mandalaj stanowi z pewnością jedną z najgłośniejszych i najbardziej zaniedbanych metropolii w kraju. Od wczesnych godzin porannych do późnej nocy panuje w niej niesamowity gwar. Mimo to miasto nie jest pozbawione uroku. Nazwałabym je nawet kulturowym centrum Birmy.

Ogromna liczba interesujących świątyń i położenie w pobliżu czterech dawnych stolic sprawiają, że warto się tu zatrzymać na kilka dni. W hostelu otrzymałam mapę, na której grubą czerwoną kreską podkreślono atrakcję turystyczną nazwaną „największą książką na świecie”. Od razu wyobraziłam sobie ogromną księgę w mosiężnej, pozłacanej oprawie, stojącą na wysokim wzgórzu. Trochę się myliłam. Ten wyjątkowy egzemplarz znajduje się w Pagodzie Kuthodaw, a jego zawartość spisano na 729 pionowych marmurowych płytach, złożonych w 729 białych stupach. To zbiór świętych tekstów buddyjskich, rozsławiony jako „buddyjska Biblia”. Muszę przyznać, że w tym przypadku rzeczywistość okazała się znacznie ciekawsza niż moje wyobrażenia. Kolejnym przystankiem było słynne wzgórze Mandalaj (240 m n.p.m.), z którego rozciąga się niesamowity widok na okolicę. Miejsce to przez długi czas traktowano jako święte, ponieważ zgodnie z legendą Budda w trakcie swojej wizyty na wzniesieniu przepowiedział, że u jego podnóży zostanie założone potężne miasto.


147

©©TUN TIN/MYANMAR TOURISM PROMOTION DEPARTMENT

SS Dawna birmańska stolica Amayabuya przyciąga licznymi zabytkami

©©MYANMAR TOURISM PROMOTION DEPARTMENT

I tak 13 lutego 1857 r. na życzenie króla Mindona (1808–1878) rozpoczęto budowę nowego centralnego ośrodka królestwa. W niedalekiej odległości od Mandalaj znajdują się cztery dawne stolice: Mingun, Amayabuya (Amarapura, obecnie stanowi jego przedmieście), Inwa i Sikong (Sagaing). Wycieczkę do nich można odbyć wynajętą rikszą, rowerem lub skuterem. Zdecydowałam się na ten ostatni i z samego rana wyruszyłam w poszukiwaniu starożytnych miast. Kilkanaście minut po opuszczeniu hostelu pożałowałam, że nie zatrudniłam przewodnika. Błądziłam po szutrowych drogach i co chwilę prosi-

©©MYANMAR TOURISM PROMOTION DEPARTMENT

SS Klasztor Bagaya w Inwie wzniesiono w 1593 r. z drewna tekowego

łam przechodniów o wskazówki. Po raz kolejny doświadczyłam bezinteresownej pomocy ze strony Birmańczyków. Mijam podskakujące na dziurach konne powozy, a wokół mnie unoszą się tumany kurzu. Większość dróg w Birmie jest w fatalnym stanie, choć kilka lat temu zadbano o poprawę nawierzchni autostrad łączących główne miasta. W kraju obowiązuje ruch prawostronny, dlatego widok samochodów z kierownicą po prawej stronie może dziwić. Jeszcze w latach 70. XX w. pojazdy poruszały się tu przy lewej krawędzi jezdni, jednak ówczesny premier

Ne Win (1911–2002) zdecydował o zmianie. Podobno zasugerował się przepowiednią swojego wróżbity. Od tego czasu wszyscy jeżdżą prawą stroną. W kabinach ciężarówek przystosowanych do ruchu lewostronnego oprócz kierowcy znajduje się nawigator, który daje znać, kiedy należy wyprzedzić wolniejszy samochód lub stado kóz. Po godzinie docieram do miasta Sikong – stolicy Królestwa Sikongu z lat 1315–1364. Podziwiać tutaj można zabytki świadczące o dawnej chwale tej miejscowości. Główną atrakcję stanowią złote 

JESIEŃ-ZIMA 2015


148 DALEKIE PODRÓŻE Amayabuya. W swojej historii dwukrotnie odgrywało ono rolę birmańskiej stolicy. Było to za czasów dynastii Konbaung – w latach 1783–1821 i 1842–1859. To w ł a ś n i e w t y m m i e j s c u m oż n a przejść się po najprawdopodobniej najstarszym i najdłuższym na świecie tekowym moście. Wzniesiony ok. 1850 r. U Bein ma 1,2 km długości i łączy brzegi jeziora Taungthaman.

BIRMAŃSKA ATLANTYDA

©©MYANMAR TOURISM PROMOTION DEPARTMENT

SS Pokryte wieloma pagodami 240-metrowe wzgórze Sikong nad rzeką Irawadi

pagody położone na wzgórzu Sikong będące ważnym centrum religijnym buddystów. Następnie zatrzymuję się w Inwie (dawna Ava), pełniącej funkcję stołecznego ośrodka przez niemal 360 lat (z kilkoma przerwami) – od 1365 do 1842 r. Została ona stopniowo opuszczona po serii silnych trzęsień ziemi w I połowie XIX w. Najważniejszym zabytkowym obiektem jest tu klasztor Bagaya Kyaung, w całości wykonany z drewna tekowego. Ustawiony na 267 gigantycznych palach, pokryty mnóstwem misternych rzeźb i zdobień kompleks zalicza się do największych tego typu budowli

na świecie. Po Inwie przychodzi kolej na Mingun znane z pozostałości świątyni (Mingun Pahtodawgyi), która w pierwotnym założeniu miała być najpotężniejszą stupą na ziemi. Budowę jednak wstrzymano, gdyż astrolog króla Bodawpaya (1745–1819) przepowiedział, że imperium birmańskie upadnie, jeśli jego dzieło zostanie dokończone. Warto zobaczyć tutaj również imponujących rozmiarów, niemal 91-tonowy dzwon z brązu, który uważa się za jeden z największych wciąż funkcjonujących (wydających dźwięk) na naszym globie. Tuż przed zachodem słońca dojeżdżam do miasta

TT Barka królewska z wizerunkami Buddy podczas święta Pagody Hpaung Daw U

Rejon jeziora Inle to otoczona wysokimi szczytami bajkowa kraina położona na wodzie. Drewniane łodzie zastępują w niej samochody, a zamiast mocnych domów z cegieł stawia się małe chaty na palach. Życie płynie tu wolno, od wieków w tym samym rytmie. Samo jezioro jest najpiękniejsze o poranku, kiedy nad zieloną taflą unosi się lekka mgła. W oddali widać sylwetki ludzi pracujących w pływających ogrodach i rybaków zarzucających stożkowe sieci. Inle leży na wysokości 880 m n.p.m., mierzy 22 km długości i stanowi drugi pod względem wielkości słodkowodny akwen w Birmie. Nad jego powierzchnią wzniesiono miasta i wioski, w których znajdują się szkoły, klasztory, a nawet hotele. Trasa typowej wycieczki wiedzie do manufaktur, gdzie na ręcznych warsztatach kobiety tkają wzorzyste materiały, skręcają słodkie cygaretki i tworzą prawdziwe dzieła sztuki jubilerskiej. Miejscową atrakcją są także pływające plantacje. Lokalni rolnicy ©©AYE ZAW/MYANMAR TOURISM MARKETING

JESIEŃ-ZIMA 2015


149 uprawiają na nich warzywa, owoce i kwiaty, które każdego ranka trafiają do sklepów położonych po drodze do buddyjskich świątyń. Ostatnim punktem programu jest wizyta na targu. Można się na nim zaopatrzyć w birmańskie pamiątki. W okolicy jeziora znajduje się winnica Red Mountain Estate z ponad 400 tys. winorośli sprowadzonych z Hiszpanii, Izraela i Francji. Warto udać się do niej tuż przed zachodem słońca. Degustacja schłodzonego wina podczas podziwiania widoku na góry skąpane w ciepłym świetle będzie idealnym zakończeniem dnia wypełnionego intensywnym zwiedzaniem. Nyaungshwe, miasto leżące niedaleko Inle, stanowi też doskonałą bazę wypadową dla turystów lubiących piesze wycieczki. Szlaki są niezmiernie malownicze, wiodą przez zielone wzgórza, rozległe pola ryżowe i małe wioski, po których dzieci biegają na bosaka. Czas zatrzymał się tutaj dawno temu. Chociaż gliniane dzbany zostały wyparte przez plastikowe kanistry, to kobiety wciąż chodzą po wodę do studni, tej samej, z której przez setki lat korzystali ich przodkowie. Na pomarańczowych polach rolnicy pracują motykami, a maluchy noszą młodsze rodzeństwo na plecach. Każdy podróżnik odczuwa potrzebę odkrycia niesamowitości i inności. Wizyta w Birmie z pewnością ją zaspokoi. Kraj ten jest wyjątkowy i fascynujący, ponieważ przez dziesięciolecia był zamknięty na wpływy z zewnątrz, a spragnieni kontaktu z obcokrajowcami Birmańczycy na każdym kroku okazują przybyszom wielkie serce. Dopiero zaczęły tu powstawać pierwsze restauracje McDonald’s czy KFC i sieciowe kawiarnie (np. Starbucks), a w krajobrazie dużych miast brakuje ogromnych szklanych centrów handlowych. Spotkamy za to serdecznych i uśmiechniętych ludzi, którzy swoją życzliwością sprawią, że jeszcze przed wyjazdem do domu

©©RED MOUNTAIN ESTATE/REDMOUNTAIN-ESTATE.COM

SS Na północny wschód od jeziora Inle leży winnica Red Mountain Estate

©©RED MOUNTAIN ESTATE/REDMOUNTAIN-ESTATE.COM

SS Pierwsze wina wyprodukowano w Red Mountain Estate w 2006 r.

zaplanujemy kolejną wizytę. Według danych rządowych Birmę w 2011 r. odwiedziło niemal 400 tys. zagranicznych turystów. W minionym roku liczba ta przekroczyła już 1,1 mln. I choć boom turystyczny wciąż trwa, to w tym kraju bez problemu można znaleźć miejsca nie-

skażone komercyjną bylejakością. Gościnni Birmańczycy otworzą dla nas swoje domy, obdzwonią całą rodzinę, aby wskazać nam drogę, a w lokalnych autobusach poczęstują ciastkami i winem domowej roboty. Naprawdę trudno będzie nam stąd wrócić do Polski. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


150 DALEKIE PODRÓŻE

POŁUDNIOWE I PÓŁNOCNE OBLICZE

INDII

<< Kto chce poznać prawdziwą potęgę natury, zobaczyć niezwykłe krajobrazy, zachwycić się pięknem architektury, a także potrzebuje duchowego ukojenia lub – przeciwnie – pragnie nasycić oczy intensywnymi kolorami i jest gotowy na zastrzyk życiowej energii, powinien pojechać do Indii. Ten kraj zadziwia, wywołuje różnorakie emocje, działa na wszystkie zmysły. Pozwala wyjść poza swoją strefę komfortu i równocześnie zajrzeć w głąb siebie. To naprawdę inny świat. >>

JESIEŃ-ZIMA 2015


151

MONIKA SKIBA

N

ie sposób opisać Indii jednym słowem, które oddawałoby w pełni ich charakter. Trzeba by było raczej użyć całego słownika różnych wyrazów i zwrotów, a i to nie wystarczyłoby pewnie do przedstawienia tego niezmiernie interesującego i barwnego państwa, pełnego kontrastów. Żyją w nim wciąż dawne tradycje i prastare rytuały. Podróż w te strony stanowi intensywne doświadczenie, sprawdza naszą dojrzałość, odporność na przeciwności losu i otwartość na inność.

wy. Ludzie, zwyczaje, kuchnia, mozaika religijna, widoki, przyroda – wszystko to zaskakuje na każdym kroku. Tak też było w moim przypadku, gdy odbywałam prawie dwumiesięczną wyprawę po tym kraju.

OD MORZA DO GÓR

czas swojej pierwszej wizyty w Indiach wielokrotnie przeżywał szok kulturo-

doskopie. W Indiach znajdziemy prawie wszystko: od rozległych piaszczystych

ulew. 

© MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

Chyba każdy turysta z Europy pod-

To drugie po Chinach pod względem liczby ludności państwo na świecie leży w Azji Południowej. Mieszka w nim niemal 1,3 mld osób. Republikę Indii oblewają wody Zatoki Bengalskiej, Morza Andamańskiego, Arabskiego i Lakkadiwskiego. Od północy od reszty kontynentu azjatyckiego oddzielają ją potężne łańcuchy górskie – Himalaje i Karakorum. Krajobraz zmienia się tutaj jak w kalej-

plaż na południu przez tropikalną dżunglę po ośnieżone szczyty na północy. Święta rzeka Ganges w porze monsunowej często wylewa. Dla odmiany na zachodzie, na granicy z Pakistanem rozciąga się pustynia Thar, znana również jako Wielka Pustynia Indyjska. Takich kontrastów odkryjemy mnóstwo. Temperatura wody u wybrzeży kraju właściwie nie spada poniżej 25°C, jednak w kwietniu i maju upały stają się dość uciążliwe. Obfite opady przychodzą wraz z monsunem i trwają niemal wyłącznie latem, czyli podczas pory deszczowej (od końca maja do września). Dlatego do Indii najlepiej wybrać się zimą (od połowy listopada do marca). Z jednej strony unikniemy nieznośnego gorąca, a z drugiej – przeciągających się

�  Mauzoleum Tadź Mahal w Agrze upamiętnia żonę cesarza Szahdżahana

JESIEŃ-ZIMA 2015


152 DALEKIE PODRÓŻE

©©MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

SS Schody do Gangesu (ghaty) w Waranasi

DLA TURYSTY Współcześnie podróżnicy spotyka ją się w ojczyźnie Hindusów z otwartością i gościnnością. W Indiach żyją wyznawcy hinduizmu, islamu, chrześcijaństwa, buddyzmu, judaizmu, zaratusztrianizmu, sikhizmu i dżinizmu. Wyróżnia się tu 22 języki regionalne i ok. 1600 dialektów, przy czym funkcję języków urzędowych w całym państwie pełnią hindi i angielski. W trakcie wypraw po nieznanych rejonach zawsze trzeba zachować pewną ostrożność. Nie wszędzie bywa jednakowo bezpiecznie i nie o każdej porze. To samo dotyczy Indii. Według mnie do spokojniejszych regionów należy Kerala i południowo-zachodnia część kraju. W północnych obszarach można już czuć się trochę mniej pewnie. Bez względu na płeć odradzam jednak samotne zapuszczanie się w nowe miejsca czy spacery w późnych godzinach nocnych. Warto wychodzić grupką osób lub z przewodnikiem, który doskonale zna lokalne realia. Oczywiście, niebezpieczniej jest w większych miastach, ponieważ ogromne bogactwo miesza się w nich z wielką biedą. Mimo to nie znajdziemy tu raczej „zakazanych dzielnic”, znanych nam z Europy. Indie są naprawdę bezpiecznym państwem. Wystarczy jedynie odrobina ostrożności i zdrowego rozsądku i nie powinniśmy mieć podstaw do obaw przed podróżowaniem po tym olbrzymim kraju.

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©KERALA TOURISM

SS Maramadi – tradycyjny keralski wyścig bydła, zazwyczaj byków

Przed wyjazdem dobrze odpowiednio zaplanować całą wyprawę – zadbać o ubezpieczenie turystyczne i kwestie zdrowotne, przygotować się na odmienne warunki klimatyczne, dowiedzieć się czegoś o rejonach, które chcemy odwiedzić, i panujących w nich zwyczajach. W ten sposób zminimalizujemy znacznie ryzyko nieprzyjemnych niespodzianek. Do Indii warto przyjechać na minimum 2 tygodnie. W ciągu takiej wycieczki zobaczymy całkiem dużo ciekawych miejsc, a jednocześnie jej koszt nie nadwyręży znacząco naszego budżetu. Jeśli wybieramy się na wyjazd grupowy z rodziną, znajomymi czy przyjaciółmi, możemy spróbować zorganizować go samodzielnie, ale już w przypadku wyprawy

w pojedynkę polecam zajrzeć do dobrze zorientowanego biura podróży. Ja znałam właścicieli jednej z lokalnych agencji i korzystałam z usług przewodników. Dzięki temu nie tylko trafiałam do zakątków mniej dostępnych dla turystów, lecz także mogłam liczyć na lepsze ceny i nie traciłam czasu na dodatkowe poszukiwania. Co jeszcze ważniejsze, ze względu na towarzystwo osoby doskonale znającej okolicę miałam poczucie większego bezpieczeństwa. Tr ze b a s o b i e t eż zd a w a ć s p ra wę z tego, że w tym kraju zwykła krowa to stworzenie święte dla Hindusów. Symbolizuje ona płodność, obfitość i matkę karmicielkę. Te zwierzęta spotkamy prawie wszędzie, nawet na najbardziej


153

©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

SS Plaża Pulinkudi niedaleko Kovalam

©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

SS Tygrys bengalski w Wayanad Wildlife Sanctuary w stanie Kerala

ruchliwych ulicach. Od pewnego czasu jednak swobodne wędrówki krów ogranicza się w dużych nowoczesnych aglomeracjach takich jak 22-milionowe Nowe Delhi. Za święte uchodzą również węże, przeważnie kobry. Kojarzone są z dobrobytem i płodnością. Poza tym szczególną czcią otacza się figowiec bengalski i drzewo mango – symbol miłości. W trakcie zwiedzania Indii należy koniecznie zajrzeć na targ i choć raz spróbować ponegocjować ze sprzedawcą. Hindusi żyją gwarną atmosferą bazarów. Uwielbiają się targować i cenią klientów o podobnych upodobaniach. Dania hinduskiej kuchni smakują jak żadne inne na świecie. Bywają zazwyczaj bardzo ostro doprawione, ale są przepyszne.

NA POŁUDNIE Niezmiernie interesująca, choć ciągle mało znana i pełna niespodzianek jest południowa i południowo-zachodnia część Indii. W odróżnieniu od większości turystów ja zaczęłam swoją pierwszą podróż właśnie od leżącego tutaj stanu Kerala, aby później dotrzeć do tzw. Złotego Trójkąta. Taka kolejność wpłynęła – oczywiście – na moje obecne postrzeganie tego kraju. Już od momentu wylądowania na międzynarodowym lotnisku w Koczin byłam pod wielkim wrażeniem współistnienia różnorodnych poglądów, religii, tradycji i obyczajów. Nazwa stanu Kerala pochodzi według pewnych teorii od słów kera („palma kokosowa”) i alam („ziemia”). Rolę jego stolicy odgrywa Thiruvananthapuram

(Triwandrum). Obszar tego regionu administracyjnego rozciąga się wzdłuż pięknego Wybrzeża Malabarskiego nad Morzem Arabskim. Ten malowniczy zakątek Indii słynie ze wspaniałych plaż i wysmukłych palm, lasów mangrowych, rozlewisk rzek i sieci kanałów. Tutejsze liczne ekskluzywne kurorty zapewniają błogi wypoczynek i oferują wszelkiego rodzaju specjalistyczne zabiegi ajurwedyjskie. W głębi lądu znajdują się Ghaty Zachodnie, pasmo górskie zamieszkane przez dzikie zwierzęta, m.in. tygrysy, makaki lwie, lamparty, gaury czy słonie indyjskie. Na jego stokach uprawia się herbatę, kawę i przyprawy. Kerala graniczy z Tamilnadu na wschodzie i Karnataką na północnym wschodzie. W jej granicach leży także dystrykt terytorium związkowego Puducherry (byłej kolonii francuskiej) – Mahé, złożony z trzech enklaw. Ten stan szczyci się najwyższą w Indiach liczbą piśmiennych obywateli (ok. 94 proc.). To wcale nie znaczy, że łatwiej znaleźć w nim osobę mówiącą płynnym angielskim. Hinduska wersja tego języka jest dosyć specyficzna z uwagi na akcent i dialekty, które występują w danym regionie. Przez to czasami trudno porozumieć się z miejscowymi i wymaga to sporej cierpliwości. Pozytywnie zaskakuje tu fakt pokojowego współżycia przedstawicieli różnych religii: hinduistów, muzułmanów, chrześcijan i żydów. Kerala należy do tych obszarów Indii, które mogą pochwalić się 

JESIEŃ-ZIMA 2015


154 DALEKIE PODRÓŻE najwyższym poziomem służby zdrowia i oświaty. Poza tym dysponuje dobrą infrastrukturą drogową.

WŚRÓD RZEK I JEZIOR

©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

SS Pola herbaty koło wioski Periyakanal, ok. 20 km od miasta Munnar

©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

SS Hinduska przebierająca ziarna pieprzu na keralskiej plantacji TT Rejs łodzią kettuvallam po jeziorze Punnamada w regionie Kuttanad ©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

Ta dużo spokojniejsza część kraju bardzo różni się od reszty Republiki Indii. Słynie z niezmiernie bujnej tropikalnej roślinności, w tym gajów kokosowych, wspaniałych parków narodowych i krajobrazowych, plantacji przypraw, pięknych piaszczystych plaż ciągnących się kilometrami czy tajemniczych rozlewisk (backwaters). To te ostatnie właśnie stanowią jedną z największych indyjskich atrakcji turystycznych. Znany keralski region zajmuje znaczny obszar graniczący z Morzem Arabskim, poprzecinany tysiącami kanałów, 38 rzekami i 5 dużymi jeziorami (wieloma małymi). W tym fantastycznym labiryncie toczy się normalne życie jego mieszkańców – istnieją wioski, kwitnie handel, wznoszą się świątynie, uprawia się ryż czy pasie krowy. Po rozlewiskach można podróżować statkami turystycznymi, publicznymi promami, prywatnymi czółnami z wioślarzem albo łodzią typu house boat z kapitanem, nazywaną tutaj kettuvallam. Do najważniejszych miejscowości na trasie należą Koczin, Alappuzha, Kottayam i Kollam. Kerala oferuje poza tym szereg innych atrakcji – od przepysznej południowoindyjskiej kuchni począwszy, przez tradycyjny styl teatru-tańca kathakali, a na plantacjach herbaty oraz ogrodach z ziołami i przyprawami (gdzie nabędziemy te naturalne specjały) skończywszy. W tym stanie organizuje się z wielkim rozmachem liczne święta religijne i festiwale kulturalne. Najciekawsze z nich to hinduistyczne święto światła Diwali (Deepavali), wypadające w październiku–listopadzie, wiosenny festiwal kolorów, radości i miłości Holi (koniec lutego lub marzec) czy święto boga z głową słonia Ganeśa – Ganeś Ćaturthi, znane tu jako Lamboodhara Piranalu (przełom sierpnia i września).

DOBROCZYNNA AJURWEDA Jeśli chcemy odbyć autentyczną kurację ajurwedyjską w kraju, z którego pochodzi ten starożytny system terapeutyczno-leczniczy, musimy koniecznie wybrać się do Kerali. Ta medycyna niekonwencjonalna ma w tym regionie wyjątkowo długą tradycję. Ajurwedę praktykuje się już od ok. 5 tys. lat, a zdobyła sobie uznanie na całym świecie. Zakłada, że w ludzkim organizmie współdziałają ze sobą 3 typy energii, tzw. dosze. Indywidualną terapię dobiera się w zależności od tego, jakie ich połą-

JESIEŃ-ZIMA 2015


155 czenie występuje u danej osoby. Kerala jest też idealnym miejscem na tego typu kurację ze względu na swoje malownicze krajobrazy. Zabiegi ajurwedyjskie wykonywane w bajecznym otoczeniu słonecznych plaż, błękitnych lagun i szmaragdowych rozlewisk potrafią ukoić wszystkie zmysły. Wybrzeże Malabarskie wypełnia bardzo rozbudowana sieć hoteli (także luksusowych), willi, apartamentów i pensjonatów, które zapewniają spokojny odpoczynek z dala od zgiełku miast. Przepiękne piaszczyste plaże ocienione lasami palmowymi robią niesamowite wrażenie. Warto wybrać się na nie na spacer o wschodzie lub zachodzie słońca. Polecam również zajrzeć do miejscowych wiosek rybackich, których mieszkańcy krzątają się przy swoich tradycyjnych łódkach, przygotowując je do połowów.

©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

SS Kathakali to klasyczny styl teatru-tańca ze stanu Kerala

W STOLICY KERALI Funkcję stolicy stanu pełni Thiruvananthapuram, położone po zachodniej stronie wybrzeża, prawie na samym krańcu trójkątnego Półwyspu Indyjskiego. Stanowi największy ośrodek Kerali (ok. 1 mln mieszkańców). Już ponad 3 tys. lat temu rozwinął się tutaj handel. Sprzedawano przede wszystkim przyprawy, drzewo sandałowe i kość słoniową. W mieście znajduje się wiele siedzib instytucji rządowych, organizacji i firm. Dużą wagę przywiązuje się też do edukacji. Działają tu m.in. Uniwersytet Kerala, różne szkoły informatyczne i centrum kosmiczne Vikram Sarabhai Space Centre (VSSC). Poza tym w keralskiej stolicy funkcjonuje również rozbudowany Technopark, w którym znajduje zatrudnienie aż 46 tys. specjalistów. Współcześnie Thiruvananthapuram jest głównym ośrodkiem handlu pieprzem, koprą i kauczukiem. Rozwija się w nim przemysł włókienniczy, drzewny, spożywczy i chemiczny, a także rzemiosło (produkcja wyrobów z kości słoniowej i palmy kokosowej). Miasto coraz chętniej odwiedzają turyści, którzy odpoczywają na pięknych plażach, usytuowanych na południe od centrum, zaglądają do zoo czy zwiedzają muzea i stare świątynie. Do posiłku można tutaj zamówić najbardziej znane indyjskie piwo Kingfisher. Serwuje się je w każdym hotelu i barze.

©©MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

SS Wiosenne święto radości i miłości – Holi, zwane też Festiwalem Kolorów TT Kerala obfituje w ośrodki z bogatą ofertą zabiegów ajurwedyjskich ©©KERALA TOURISM

MIASTO NA WYSPACH Z kolei niemal 650-tysięczny port Koczin, znany jako „Królowa Morza Arabskiego”, leży tak na stałym lądzie, jak i okolicznych wysepkach. Jego bogate tradycje handlowe sięgają 700 lat wstecz. Dostrzeżemy 

JESIEŃ-ZIMA 2015


156 DALEKIE PODRÓŻE

©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

SS Napier Museum utworzono w 1855 r. w Thiruvananthapuram

tu przenikające się wpływy kultury hinduskiej, chrześcijańskiej, muzułmańskiej i judaistycznej. Warto złożyć wizytę w dzielnicy żydowskiej (Jew Town) z doskonale zachowaną Synagogą Paradesi zbudowaną w XVI w. Podczas pobytu w Koczin dużo przyjemności sprawi nam spacer po historycznej części miasta i odwiedzanie świątyń należących do różnych religii. Rozstawione wzdłuż promenady stragany kuszą przechodniów świeżo złowionymi rybami i owocami morza. Na nabrzeżu zobaczymy, jak działają chińskie sieci rybackie. Ich konstrukcja nie zmieniła się od przeszło 600 lat, czyli od czasu, kiedy je zaprojektowano. W miejscowych knajpkach można zamówić danie z produktów, które wcześniej kupiliśmy u rybaków. Okoliczne restauracje przygotowują prawie wszystko, co przyniesie klient. W koszt posiłku wliczone są sałatka i frytki lub ryż. Jeżeli

zechcemy zaopatrzyć się w pamiątki, powinniśmy zdecydować się na lokalne wyroby rękodzielnicze. Znajdziemy tutaj spory wybór przedmiotów w atrakcyjnych cenach. Warto odwiedzić też majestatyczną Bazylikę św. Krzyża (Santa Cruz Basilica), wzniesioną przez Portugalczyków na początku XVI stulecia, zniszczoną przez Brytyjczyków pod koniec XVIII w. i ostatecznie zrekonstruowaną, a następnie ponownie konsekrowaną w listopadzie 1905 r. Architektoniczną perełkę tego rejonu Indii stanowi historyczny drewniany pałac Padmanabhapuram – jeden z najlepiej zachowanych przykładów tradycyjnych budowli regionu Kerala. Wprawdzie obiekt leży obecnie na terytorium sąsiedniego stanu Tamilnadu, ale nim samym i jego terenem zarządzają keralskie władze. Jeżeli wizytę w Kerali zaplanuje my jako ostatni etap podróży po tym południowoazjatyckim kraju, to pozwoli

TT Wnętrze ciągle używanej XVI-wiecznej Synagogi Paradesi w mieście Koczin ©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

JESIEŃ-ZIMA 2015

nam ona odpocząć od wszechobecnego w nim zgiełku i otaczających nas tłumów ludzi. Niewielkie urocze sklepy, hotele i knajpki tworzą niepowtarzalną atmosferę tego miejsca. Wśród kolonialnej zabudowy wypełniającej wąskie kolorowe uliczki na chwilę zapomnimy, jak potrafi wyglądać codzienne życie Hindusów.

PORTUGALSKIE POZOSTAŁOŚCI Goa uchodzi za typowy region wypoczynkowy, do którego również mieszkańcy Indii przyjeżdżają na miesiąc miodowy czy rodzinne wakacje. Do grudnia 1961 r. było ono kolonią portugalską. Co ciekawe, w stanie mieszka stosunkowo wielu chrześcijan (ponad 25 proc.), dlatego ma on dość europejski charakter. Może się także pochwalić dobrze rozwiniętą infrastrukturą turystyczną i bazą hotelową (od chat bambusowych po luksusowe bungalowy i 5-gwiazdkowe ośrodki). Ten niewielki


157

©©KERALA TOURISM/M. BALAN (WWW.KERALAPICTURES.COM)

©©MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

SS Plaża Varkala (Papanasam) w Kerali

SS Długa piaszczysta plaża Bogmalo koło miasta Vasco da Gama

okręg administracyjny (3700 km² i 1,5 mln ludności) należy do najczystszych w kraju i najmniej indyjskich. Świadczą o tym np. rozpowszechnienie zwyczaju sjesty czy fakt, że miejscowe kobiety częściej noszą spódnice niż sari. Różnorodne plaże Goa (Majorda, Anjuna, Arambol, Baga, Candolim, Chapora, Dona Paula, Morjim, Vagator, Palolem, Colvá i Calangute) przypadną do gustu zarówno amatorom zabawy do świtu, jak i miłośnikom pustych przestrzeni. Turystów przyciągają jednak do tego stanu nie tylko wspaniałe wybrzeże, ale też charakterystyczne portugalskie kościoły i architektura w Starym Goa (Velha Goa), wpisanym w 1986 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Barokowa B a z y l i ka D o b rego J ez u s a ( B a s í l i c a do Bom Jesus) z lat 1594–1605 jest jedną z najstarszych katolickich świątyń w Indiach.

DALEKA PÓŁNOC

TT Turystyczna wioska rybacka Kumbalangi

TT Basílica do Bom Jesus (Stare Goa) z relikwiami św. Franciszka Ksawerego

©©KERALA TOURISM

Hinduskie miasta same w sobie są pomnikami kultury. Liczba i jakość zabytków północnych Indii zadziwiają nawet bardzo doświadczonych podróżników. Większość z nich pochodzi z okresu panowania Wielkich Mogołów (od XVI do XIX w.), którzy zbudowali na tych terenach potężne imperium, wznosili majestatyczne budowle i tworzyli podwaliny znanego nam obecnie państwa. Do dziś podziw budzą złote i brązowe posągi Buddy i Śiwy. Aby poczuć klimat Indii, aurę ich religijności i mistycyzmu, należy odwiedzić hinduskie świątynie. Medytujący mnisi wzbudzą w nas potrzebę filozoficznej refleksji. Jeśli chcemy zobaczyć codzienne życie Hindusów, powinniśmy wybrać się na wycieczkę po mieście i koniecznie zajrzeć na lokalne targowisko. Od razu zostaniemy zalani tysiącem barw, różnorodnością dźwięków, mnóstwem pamiątek, kolorowych ubrań, dywanów,

sukien, biżuterii i ceramiki oraz zapachem regionalnych przysmaków. Na ulicach ujrzymy piękne kobiety odziane w błyszczące sari i mężczyzn w turbanach na głowach, a zewsząd rozbrzmiewać będzie melodyjny język hindi. Delhi było stolicą Sułtanatu Delhijskiego (1206–1526) i Imperium Wielkich Mogołów (od 1649 do 1857 r.). W czasach Indii Brytyjskich głównym ośrodkiem władzy (od 1858 do 1911 r.) stała się Kolkata (Kalkuta). Jej dominacja trwała aż do ufundowania w grudniu 1911 r. Nowego Delhi, które przejęło funkcję miasta stołecznego. Razem z historycznym Delhi, zamieszkiwanym już od VI w. p.n.e., tworzy ono jeden organizm. Każde z nich ma jednak zupełnie inny charakter. Stare Delhi, dawne centrum muzułmańskiego państwa indyjskiego, zamieszkują Hindusi. Na jego obraz składają się chaotyczna zabudowa i ciasne, kręte uliczki. Nowy rejon miasta jest  ©©MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

JESIEŃ-ZIMA 2015


158 DALEKIE PODRÓŻE

©©MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

SS Tadź Mahal – klejnot sztuki muzułmańskiej

u p o r z ą d kow a n y a rc h i t e k t o n i c z n i e . Osiedlają się w nim zamożniejsi obywatele i goście z zagranicy, którzy zakładają tu swoje firmy bądź pracują w międzynarodowych korporacjach, miejscowych przedsiębiorstwach i bankach. Złotym Trójkątem nazywa się obszar rozciągający się pomiędzy trzema miastami – Delhi, Dźajpurem (Jaipurem) i Agrą. Ze wszystkich części Indii to on cieszy się największą popularnością wśród turystów, szczególnie tych, którzy pierwszy raz przyjeżdżają do tego kraju. Na trasie łączącej wspomniane ośrodki leżą zarówno liczne zabytki z czasów dawnych władców, jak i zwykłe spokojne wioski. Za najwspanialszy skarb Złotego Trójkąta uważa się mauzoleum Tadź Mahal, nazywane „świątynią miłości”.

MAUZOLEUM CESARZOWEJ Od 1526 r. (z małymi przerwami) do połowy XVII w. Agra grała rolę stolicy państwa Wielkich Mogołów. Z tego właśnie okresu pochodzą wspaniałe budowle przyciągające podróżników ze wszystkich stron świata. Tadź Mahal został wzniesiony z polecenia cesarza Szahdżahana (1592–1666) w latach 1632–1653 ku czci jego ukochanej żony Mumtaz Mahal, która zmarła zaraz po urodzeniu ich 14 dziecka. Mauzoleum jest przykładem eklektycznego stylu mogolskiego łączącego elementy muzułmańskie, perskie i indyjskie. W lipcu 2007 r. uznano je za jeden z 7 Nowych Cudów Świata. Sam cesarz planował po-

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©AP TOURISM

SS Hindusi traktują rytuał targowania się niezmiernie poważnie

dobno wznieść dla siebie replikę grobowca, dla odmiany z czarnego marmuru, po drugiej stronie rzeki Jamuny. Ostatecznie pochowano go jednak również w Tadź Mahal. Kompleks budowano przez ponad 20 lat, a w pracach uczestniczyło ok. 20 tys. ludzi. Biały marmur przywożono na setkach słoni z odległej o 380 km Makrany w Radżastanie, a wyselekcjonowane drogocenne kamienie do inkrustowania elementów roślinnych sprowadzano z Chin, Tybetu, Afganistanu, Sri Lanki czy Półwyspu Arabskiego. Szahdżahana obalił jego syn Aurangzeb (1618–1707), który uwięził ojca w 1658 r. na 8 lat w Czerwonym Forcie w Agrze. Jak głosi legenda, zdetronizowany władca spoglądał stąd na dzieło swojego życia, miejsce wiecznego spoczynku ukochanej żony. Umarł w wieku 74 lat. Sama

twierdza, która spełniała początkowo funkcje obronne, z czasem stała się rezydencją cesarską. Nieopodal Agry, na pustyni znajduje się opuszczone miasto Fatehpur Sikri, ufundowane w 1569 r. przez cesarza Akbara (1542–1605). Służyło ono w latach 1571–1585 jako stolica Imperium Wielkich Mogołów. Otoczony m u ra m i o ś ro d e k zo s t a ł p o r z u co n y przez mieszkańców prawdopodobnie z braku wody. Do dziś zachowało się w bardzo dobrym stanie wiele tutejszych budowli, m.in. ruiny łaźni, Brama Zwycięstwa (Buland Darwaza), fragmenty budynków mieszkalnych, Wielki Meczet (Jama Masjid), Dom Kultu (Ibadat Khana), Sala Audiencji Prywatnych (Diwan-i-Khas) czy Pałac Pięciu Pięter (Panch Mahal).


159

©©MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

TT Brama Lahori Czerwonego Fortu (Lal Qila)

SS Dżama Masdźid, czyli wielki Meczet Piątkowy z XVII w. w Delhi

©©MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

PODWÓJNE MIASTO Po śmierci żony Szahdżahan przeniósł stolicę imperium do Delhi. Od jego imienia nazwę bierze również zbudowane przez niego tzw. siódme miasto Delhi – Szahdżahanabad (dziś nazywane Starym Delhi). Powstał tutaj wówczas najbogatszy rynek ówczesnego świata, czyli Chandni Chowk. Obecnie jest to główne centrum tego starego ośrodka. W trakcie spaceru po nim przejdziemy szybki kurs negocjacji z hinduskimi handlarzami, miniemy mnóstwo straganów i sklepów, tłu-

my Hindusów, wiele riksz, dostrzeżemy panujący wokół bałagan i przesiąkniemy zapachem palących się kadzideł. Tego wszystkiego nie doświadczymy w Nowym Delhi. Z uwagi na to, iż ta część miasta była stolicą muzułmańskich Indii między XVII a XIX w., natkniemy się w niej też na liczne meczety. Zbudowany przez Brytyjczyków nowy ośrodek prezentuje zupełnie inne założenie architektoniczne. Znajdują się w nim szerokie ulice, wspaniałe parki, nowoczesna dzielnica w stylu brytyjskim z muze-

ami, centrum bankowym, biznesowym i turystycznym (Connaught Place), Brama Indii (42-metrowy łuk triumfalny poświęcony poległym w I wojnie światowej i w walkach z Afganistanem żołnierzom indyjskim, wieńczący drogę królewską Rajpath), a także hinduistyczna Świątynia Lakszmi Narajany wzniesiona ku czci boga Wisznu i jego małżonki, bogini szczęścia, bogactwa i piękna Lakszmi. Kiedy cesarz Szahdżahan zdecydował się przenieść stolicę z Agry do Delhi, zlecił wybudowanie w nim Czerwonego 

JESIEŃ-ZIMA 2015


160 DALEKIE PODRÓŻE nie typu światło i dźwięk opowiadające o znaczących wydarzeniach z historii Indii. Narodowe Terytorium Stołeczne Delhi, podobnie jak inne hinduskie metropolie, warto odwiedzić jeżeli nie dla architektury, to ze względu na smaczną indyjską kuchnię i niesamowitą atmosferę tego miasta zamieszkanego przez miliony ludzi z rozmaitych kast, warstw społecznych i wyznających różne religie. Piękne pałace i wille z ogrodami sąsiadują w nim z dzielnicami biedy. Najlepszy sposób na zwiedzanie stanowi w tym przypadku zagłębienie się w zatłoczone uliczki kipiące życiem przez cały dzień. ©©DEPARTMENT OF TOURISM, GOVERNMENT OF RAJASTHAN

SS W monumentalnej fasadzie Pałacu Wiatrów znajdują się 953 małe okna

PAŁAC MAHARADŻY

Fortu (Lal Qila). Miał on odgrywać rolę rezydencji cesarskiej. Nazwa obiekt u p o c h o d z i o d ko l o r u j e go ś c i a n .

Dźajpur (Jaipur), stolica Radżastanu, leży ok. 260 km na południowy zachód od Delhi. Z uwagi na kolor budynków bywa nazywany „Różowym Miastem”. Mieszka w nim niemal 4 mln ludzi. Na zainteresowanie zasługują tutaj przepiękne historyczne centrum, liczne kompleksy pałacowe, forty i bazar z wyrobami jubilerskimi. Najważniejszym zabytkiem w Dźajpurze jest Pałac Wiatrów (Hawa Mahal) z 1799 r. Jego budowę zainicjował maharadża Sawai Pratap Singh (1764–1803). Rezydencja miała być podobno przeznaczona dla jego żon i umożliwić im obserwowanie z ukrycia codziennego życia mieszkańców, ponieważ zgodnie z obyczajem nie mogły pokazywać się o n e p u b l i c z n i e . Tu ż o b o k w z n o si się obserwatorium astronomiczne (Jantar Mantar) z I połowy XVIII w. W Dźajpurze warto oprócz tego zobaczyć Pałac Miejski, Fort Nahargarh, park połączony z zoo, Galerię Sztuki Juneja, Ś w i ą t y n i ę G a r h G a n e s h i M u ze u m Indologii, w którym obejrzymy prywatną kolekcję przedmiotów ludowych i manuskryptów. *** Podróż po Indiach stanowi wyjątkowe doświadczenie z wielu powodów. Szczególnie ważny wydaje mi się jeden z nich. Otóż po ujrzeniu na własne oczy majestatycznych budowli i zachwycających cudów natury, poznaniu choć w części bogatej kultury i zetknięciu z niewyobrażalną wprost biedą w niektórych rejonach człowiek zmienia sposób patrzenia na swoje własne życie i otaczający go świat. Ten fascynujący kraj potrafi nie tylko wzbudzać emocje, lecz także uczyć dystansu wobec wielu codziennych spraw. 

od murów. Czerwony Fort jest również symbolem uzyskania niepodległości od Wielkiej Brytanii w 1947 r. Kompleks

©©DEPARTMENT OF TOURISM, GOVERNMENT OF RAJASTHAN

SS Pałac Miejski w Dźajpurze to kompleks ogrodów i budynków pałacowych

Pierwotnie budowla leżała wzdłuż rzeki Jamuny, która służyła za fosę. Dziś jej koryto znajduje się ok. 1 km

otacza park z licznymi fontannami i małymi pawilonami do wypoczynku. Każdego wieczoru odbywa się tu przedstawie-

TT Obronny Pałac Amber (Fort Amber) i jezioro Maota w Radżastanie ©©MINISTRY OF TOURISM, GOVERNMENT OF INDIA

JESIEŃ-ZIMA 2015


161

JESIEŃ-ZIMA 2015


162 EUROPODRÓŻE

HAMBURG – METROPOLIA NA WODZIE

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

MAGDALENA CIACH-BAKLARZ

JESIEŃ-ZIMA 2015


163

<< W tej charyzmatycznej i gwarnej metropolii z przepięknymi jeziorami położonymi w samym jej sercu działa prężnie olbrzymi port zapewniający jej bogactwo. Hamburg zawsze był i do dziś jest wolnym miastem, tak kulturowo, jak i obyczajowo i politycznie. To tu żyją najszczęśliwsi mieszkańcy Niemiec, choć z drugiej strony to podobno najmniej niemiecki ośrodek w kraju. Warto sprawdzić, jak dziś wygląda dawne centrum handlu należące do Hanzy. >>

H

amburg leży w pobliżu ujścia Łaby do Morza Północnego. Posiada prawa kraju związkowego. Graniczy ze Szlezwikiem-Holsztynem i Dolną Saksonią. Zamieszkuje go niemal 1,8 mln ludzi. Moin Moin! – tak witają się hamburczycy, obywatele tego najbardziej morskiego z miast nie leżących nad morzem, podzielonego kanałami i połączonego mostami. Znajduje się ich tutaj ok. 2,5 tys., czyli więcej niż w Wenecji, Londynie i Amsterdamie razem wziętych. Hamburg stanowi prawdziwą perłę północnych Niemiec.

W CENTRUM Zwiedzanie miasta zaczniemy od jego centrum, które wyznacza budynek Hamburger Rathaus. To jeden z najwyższych ratuszy w Europie – jego usytuowana centralnie wieża mierzy 112 m. Znajduje się w nim też więcej komnat i pomieszczeń (aż 647!) niż w słynnym Pałacu Buckingham w Londynie. Gmach, który dziś możemy podziwiać, został oddany do użytku w październiku 1897 r. Poprzednia budowla uległa zniszczeniu w wielkim pożarze z maja 1842 r. Spłonęła wówczas również większa część śródmieścia. Fasada ratusza rozprasza, nie wiadomo, na co patrzeć najpierw. Jest tak bogato zdobiona, że trudno skupić wzrok na jednym elemencie. Między niszami okiennymi umieszczono posągi kolejnych dwudziestu cesarzy I Rzeszy Niemieckiej, począwszy od Karola I Wielkiego (ok. 742 lub 747–814) aż po Franciszka II Habsburga (1768–1835). Dwie cienkie kolumny stojące przed gmachem wieńczą wspaniałe statki. Z placu Ratuszowego (Rathausmarkt) udajemy się nad rzekę Alster, oddaloną od niego zaledwie o kilka kroków. W okolicy brzegu zobaczymy mnóstwo ptactwa wodnego domagającego się poczęstunku. Tutejsze łabędzie – Alsterschwäne – to jeden z najbardziej charakterystycznych symboli Hamburga. Dlatego też od 1818 r. mają

©©DEUTSCHE ZENTRALE FÜR TOURISMUS E.V./RALF BRUNNER

SS Jarmark bożonarodzeniowy w Hamburgu odbywa się na placu Ratuszowym

swojego opiekuna zwanego Schwanenvater. Ten „ojciec łabędzi” odpowiada za zdrowie ptaków wodnych żyjących w tym rejonie. Kilkadziesiąt metrów dalej na rzece leżą dwa sztuczne jeziora oddzielone dwoma mostami – mniejsze Binnenalster (0,2 km² powierzchni) ze strzelistą fontanną działającą w lecie i większe Außenalster (1,64 km²). To jedna z najatrakcyjniejszych części miasta. Znajdują się tutaj najdroższe hotele i restauracje, słynne pasaże i deptaki handlowe, a także najważniejsze konsulaty czy banki. Budynki są przepiękne, ale i różnorodne. Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć choćby na niezwykłą siedzibę grupy ubezpieczeniowej

HanseMerkur przy placu Zygfryda Wedellsa (Siegfried-Wedells-Platz 1). Ten przyjazny dla środowiska gmach pełni jednocześnie funkcję miejsca pracy, galerii sztuki i atrakcji turystycznej. Ostatnio odbyła się w nim nawet wystawa zdjęć obecnego prezydenta Niemiec Joachima Gaucka. W sezonie na Außenalster ujrzymy mnóstwo białych żagli. W tej okolicy działają liczne szkółki żeglarskie i istnieją przystanie wioślarskie. Wzdłuż brzegów akwenu rozciąga się Alsterpark, do którego przybywają tłumnie hamburczycy, aby wypocząć wśród zieleni. Można w nim pospacerować 1,5-kilometrową promenadą lub usiąść w jednej z kawiarni. Wiosną kwitną 

TT Siedziba grupy ubezpieczeniowej HanseMerkur w dzielnicy Rotherbaum ©©HANSE MERKUR

WW Majowe obchody Rocznicy Portu w Hamburgu

JESIEŃ-ZIMA 2015


164 EUROPODRÓŻE

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/THIES RAETZKE

SS 12 stycznia 2017 r. ma odbyć się pierwszy koncert w Filharmonii nad Łabą

tu wiśnie, a wieczorami mieszkańcy spędzają czas z przyjaciółmi i znajomymi. To bardzo popularne miejsce spotkań towarzyskich do białego rana. Alsterpark przypomina Hyde Park w Londynie czy Central Park w Nowym Jorku. Ta część Hamburga tętni życiem w dzień i w nocy. Nawet zimą, gdy jeziora zamarzają, ludzie przychodzą na łyżwy lub po prostu na spacer po lodzie. Polecam szczególnie rejs statkiem wycieczkowym tzw. białej floty (Weiße Flotte), dzięki któremu zwiedzimy oba akweny.

STARE MAGAZYNY I NOWE NABRZEŻE Zupełnie inaczej wygląda Miasto Spichrzów (Speicherstadt). Ta historyczna dzielnica Hamburga została wpisana w lipcu 2015 r. na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Mieszkańcy nie kryli dużej ra-

dości z tego faktu. Tutejsze charakterystyczne magazyny z czerwonej cegły powstawały od lat 80. XIX w. na potrzeby rozwijającego się portu wolnocłowego. Jest ich ok. 100 i ciągną się na długości mniej więcej 1,5 km. Każdy taki spichlerz ma dwa wejścia – od strony ulicy i kanału. Dawniej składowano tutaj sprowadzane z całego świata towary, takie jak kawę, herbatę, kakao, przyprawy czy tytoń. Dziś Miasto Spichrzów wypełniają ciekawe placówki wystawiennicze, np. Miniatur Wunderland, siedziby firm, ale i magazyny. To niezmiernie urokliwy zakątek Hamburga. Stworzono w nim sieć praktycznych mostów i kładek, które w razie wysokiego poziomu wody pozwalają przemieszczać się po okolicy suchą stopą. Podczas wędrówki uliczkami Miasta Spichrzów musimy w końcu dojść do nowoczesnej dzielnicy HafenCity. Na tym ob-

TT Usytuowane wzdłuż kanałów ceglane spichlerze portowe w Speicherstadt ©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

JESIEŃ-ZIMA 2015

szarze realizuje się jeden z największych projektów miejskich w Europie (zajmujący powierzchnię ok. 2,4 km²!), który polega na przekształceniu starego nabrzeża przemysłowego we współczesną przestrzeń architektoniczną. W jego ramach do ok. 2020–2030 r. powstaną biurowce mogące pomieścić 40 tys. pracowników, budynki mieszkalne dla 12 tys. osób, hotele i sklepy. Symbolem tego miejsca jest Filharmonia nad Łabą (Elbphilharmonie), futurystyczny budynek osiągający wysokość 110 m. W 2015 r. zniknęły stąd wreszcie dźwigi budowlane, będące od kwietnia 2007 r. niemalże stałym elementem krajobrazu w tym rejonie. Na dachu dawnego magazynu kakao została wzniesiona szklana kopuła przypominająca namiot. W największej sali koncertowej obiektu (Großer Konzertsaal) ma zmieścić się 2100 widzów. Na razie wciąż trwają tu prace (ich zakończenie przewiduje się na początek listopada 2016 r.), więc póki co pomniejszoną wersję Filharmonii nad Łabą można podziwiać w Miniatur Wunderland. Makieta powstała w zaledwie… 364 dni. HafenCity zmieniło się już we wspaniałą dzielnicę. Ceny apartamentów i powierzchni biurowych osiągają tutaj niebotyczny poziom. Szklane budynki zajmują światowe korporacje i każdy, kogo stać na prestiż mieszkania w takim miejscu. W centrum tego rejonu miasta znajdują się marina, przystań statków wycieczkowych i wygodne platformy do odpoczynku, na których można uciąć sobie popołudniową drzemkę lub urządzić piknik, duży plac zabaw i oddane do użytku w listopadzie 2012 r. dwie sta-


165

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

SS 5–8 maja 2016 r. port w Hamburgu będzie świętował swoje 827. urodziny

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/ANDREAS VALLBRACHT

SS Widok na Miasto Spichrzów i HafenCity

cje metra – Überseequartier i HafenCity Universität. Bardzo lubię spacerować po tej dzielnicy.

PORT I OKOLICE Pora udać się do najchętniej odwiedzanej przez turystów części Hamburga, czyli portu. Od zawsze był on dla hamburczyków oknem na świat i jednocześnie zapewniał im dobrobyt. Dziś cumują w nim największe kontenerowce na ziemi. Ten drugi co do wielkości port w Europie (po holenderskim Rotterdamie) zajmuje wraz z wodami obszar o powierzchni ok. 74 km2, co stanowi aż 9,8 proc. terytorium miasta. Wystarczy wysiąść z wagonu szybkiej kolejki miejskiej (S-Bahn) lub metra (U-Bahn) na stacji Landungsbrücken i wejść na pokład jednej z licznych łodzi oferujących wycieczki po kanałach, aby po kilku minutach znaleźć się pod rufą olbrzymiego statku. Ogromny kontenerowiec robi z bliska niezmiernie duże wrażenie. Polecam też każdemu powrót w te okolice o zachodzie słońca. Dźwigi portowe wyglądają wówczas niesamowicie, a zapalające się światła rozbudzają marzenia o dalekich podróżach. Życie toczy się tu przez całą dobę. Jeszcze na początku XX w. Hamburg był największym portem świata. Stąd odpływały do Ameryki statki z emigrantami marzącymi o nowej, lepszej przyszłości. Z kolei schodzący na ląd marynarze szukali prostych uciech. To z myślą o nich przy ulicy Reeperbahn przybywało karczm i domów publicznych. Te ostatnie działają

w tym miejscu i dziś, a wielu turystów trak- ten fakt. Od 11 września 2008 r. na tutejtuje ten punkt na mapie jako obowiązkowy, szym placu (Beatles-Platz) w kształcie płyty choć według mnie hamburska dzielnica winylowej stoją figury członków brytyjskiej czerwonych latarni – St. Pauli – nie jest grupy. warta grzechu. Mimo to bez wątpienia staKierujemy się na wschód od St. Paulinowi ona centrum życia nocnego. Jej ulice -Landungsbrücken („Pomostów St. Pauli”) wypełniają kluby ze striptizem, domy pu- do moich dwóch ulubionych muzealnych bliczne, sex-shopy i lokale z występami dla statków. Pierwszy z nich to pomalowany dorosłych. Mnóstwo tutaj również teatrów na zielono trójmasztowiec z 1896 r. Rickmer rewiowych, dyskotek, kasyn, restauracji Rickmers, symbol miasta. W swoim czasie i klubów muzycznych. Natomiast założony pływał na trasach międzykontynentalnych. w 1910 r. klub piłkarski FC St. Pauli uchodzi Obecnie każdy może stanąć za jego sterem. za jeden z symboli całego miasta. Latem warto zajrzeć do miejscowej restauCo ciekawe, w tej dzielnicy Hamburga racji i posiedzieć w cieniu tego majestatyczczęsto występował zespół The Beatles, za- nego żaglowca. nim jeszcze stał się sławny. Przy ulicy Große Nieco dalej stoi frachtowiec z 1961 r. Freiheit działał w latach 1962–1969 popu- Cap San Diego. Jego smukła, biała sylwetka larny wśród miłośników muzyki rockowej robi duże wrażenie, szczególnie w zamgloStar-Club. Beatlesi grali w nim od 13 kwiet- ne wieczory, gdy snop mocnego światła nia do 31 maja, od 1 do 14 listopada i od dziobowego przebija ciemność. Choć 18 do 31 grudnia 1962 r. Dziś można zoba- „biały łabędź południowego Atlantyku”, czyć w tym miejscu tablicę upamiętniającą jak bywał nazywany ten okręt, stoi  TT Od jesieni 1987 r. na pokładzie żaglowca Rickmer Rickmers działa muzeum ©©DEUTSCHE ZENTRALE FÜR TOURISMUS E.V./DIRK TOPEL KOMMUNIKATION GMBH

JESIEŃ-ZIMA 2015


166 EUROPODRÓŻE

©©DEUTSCHE ZENTRALE FÜR TOURISMUS E.V./RAINER KIEDROWSKI

SS W zabytkowej Hali Aukcji Rybnych

tu nieprzerwanie od 1986 r., wydaje się być gotowy do podróży w każdej chwili. Na pokładzie statku można też przenocować. Wystarczy wcześniej zgłosić taką chęć pracownikom muzeum. Jeżeli uda nam się przebić przez tłum turystów, z tego miejsca powinniśmy wypatrzeć drogowskazy kierujące na Targ Rybny Hamburg-Altona (Fischmarkt Hamburg-Altona). Po drodze zapewne zauważymy po prawej stronie wejście do zabytkowego tunelu łączącego oba brzegi Łaby. St. Pauli-Elbtunnel (Alter Elbtunnel) został oddany do użytku w 1911 r. i według niektórych osób przypomina bardzo długą łazienkę, a to ze względu na fakt, że cały wyłożony jest kaflami. Ma on 426,5 m długości i znajduje się na głębokości 24 m. Na początku XX w. jego konstrukcja należała do najnowocześniejszych rozwiązań technicznych na świecie. Uwagę przykuwa

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

SS Otwarcia Fischauktionshalle dokonał sam cesarz Wilhelm II Hohenzollern

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

SS Wystawa sztuki w St. Pauli-Elbtunnel – ponad 100-letnim tunelu pod Łabą

również ciemna bryła umieszczona w wodach Łaby. To U-434 z 1976 r., największa na ziemi łódź podwodna z konwencjonal-

TT Cudownie oświetlony po zmroku szklany biurowiec Dockland ©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

JESIEŃ-ZIMA 2015

nym napędem. Dni chwały jako jednostka B-515 marynarki wojennej ZSRR ma już za sobą. Obecnie funkcjonuje w niej muzeum. Wizyta w nim będzie gratką dla osób interesujących się historią, marynistyką i radziecką myślą techniczną. Nie polecam natomiast zwiedzania wnętrza łodzi turystom z klaustrofobią. W końcu dochodzimy do historycznej Hali Aukcji Rybnych (Fischauktionshalle), której dzieje sięgają 1894 r. To tutaj w każdą niedzielę odbywa się legendarny hamburski targ rybny, istniejący już od 1703 r. Niestety, aby go odwiedzić, trzeba wstać wcześnie rano. Stoiska czynne są w godzinach od 5.00 (kwiecień–październik) lub 7.00 (listopad–marzec) do 9.30. Oprócz ryb i przetworów rybnych, świeżych warzyw i owoców można kupić na nich także pamiąt-


167 ki i ubrania. Każdy turysta pragnący poznać prawdziwe oblicze Hamburga powinien odwiedzić to charakterystyczne miejsce. Za Fischauktionshalle, niedaleko przystanku tramwaju wodnego znajduje się nowoczesny szklany biurowiec Dockland, który przypomina swoim kształtem statek. Największą atrakcją tego budynku jest możliwość wejścia na dach po zewnętrznych schodach. Z jego wysokości rozpościera się niesamowity widok na okolice portu. Polecam wybrać się tu o zachodzie słońca i po zmroku, kiedy zarówno sam biurowiec nad Łabą, jak i wszystko wokół rozbłyska światłami.

SPOTKANIE Z KULTURĄ Dla mnie Hamburg to przede wszystkim miasto wielu kultur i języków. Kocham go za ogromne zielone parki, tysiące ścieżek rowerowych i uśmiechy przechodniów. Dzieci uczą się tutaj tolerancji już od najmłodszych lat – bardzo często chodzą do jednej klasy z kolegami z różnych stron świata. Warto poznać też kulturalne oblicze Hamburga. Współcześnie działa w nim ok. 60 teatrów, 30 kin, 100 klubów muzycznych i 60 muzeów. Co ciekawe, niemiecki ośrodek stanowi trzecie miasto musicalowe na świecie po Nowym Jorku i Londynie. To tu znajduje się najwięcej w Niemczech dużych sal koncertowych. Hamburg tętni życiem. Jego puls czuć nawet w najmniej oczywistych miejscach. W samym centrum miasta, w pobliżu dworca kolejowego Hamburg Dammtor leży duży park Planten un Blomen („Rośliny i Kwiaty”) o powierzchni 0,47 km². Słynie on z darmowych spektakli typu światło, woda i dźwięk odbywających się codziennie od maja do sierpnia o godz. 22.00 i od września do października o godz. 21.00. Podczas półgodzinnego pokazu usłyszymy utwory muzyki klasycznej lub filmowej, a także tango. Czasem można odnieść wrażenie, że niemal wszyscy hamburczycy spotykają się w tym parku, aby nasycić oczy niezwykłym widowiskiem. Na terenie Planten un Blomen organizuje się również liczne przedstawienia teatralne i koncerty. Mieści się tutaj też jeden z największych ogrodów japońskich w Europie (Japanischer Garten), w którym niekiedy w specjalnym pawilonie (Teehaus) odbywa się ceremonia parzenia herbaty. Rodzinom z dziećmi spodoba się za to na pewno rozległy Park Miejski (Stadtpark Hamburg) o powierzchni 1,48 km². Na jego obszarze wyznaczono mnóstwo miejsc piknikowych i stano-

©©DZT/PLANTEN UN BLOMEN/MICHAEL PASDZIOR

SS Heinrich-Hertz-Turm, wieża radiowo-telekomunikacyjna koło Planten un Blomen

wisk odpowiednich do rozpalenia grilla. Oprócz tego można w tej okolicy pograć w piłkę lub uprawiać jogging, skorzystać z kilku placów zabaw i pływalni, a latem przyprowadzić maluchy do specjalnie dla nich przygotowanego basenu. Tu także weźmiemy udział w licznych koncertach i imprezach. W Parku Miejskim znajduje się Planetarium z muzeum, salami wykładowymi i teatrem. Nocny obraz nieba wyświetlany jest na kopule o średnicy ok. 21 m. Niestety, z uwagi na rozpoczętą właśnie wielką rozbudowę ta interesująca placówka pozostanie zamknięta dla zwiedzających do stycznia 2017 r.

MUZEA Warte zwiedzenia w Hamburgu są też stałe ekspozycje. Nieważne, ile mamy lat, z pewnością zachwyci nas wspomniana wystawa Miniatur Wunderland, nazywana „Krainą Cudów”. To największa na świecie makieta kolejarska. W jej ramach stworzono już m.in. ok. 16 tys. m szyn, 15 tys. wagonów, a najdłuższy z mniej więcej 1 tys. pociągów ciągnie się aż na 14,51 m. Zobaczymy tutaj na razie 8 sekcji tematycznych z pomniejszonymi wersjami masywu górskiego Harz, Austrii, Hamburga, amerykańskich atrakcji turystycznych – Wielkiego Kanionu Kolorado, Las Vegas, Gór Skalistych, Miami, 

TT Park Miejski z Planetarium w 64,5-metrowej wieży wodnej w stylu art déco ©©HAMBURG.DE

JESIEŃ-ZIMA 2015


168 EUROPODRÓŻE

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/MINIATURWUNDERLAND HAMBURG

SS Wspaniałe odwzorowanie Wielkiego Kanionu Kolorado w Miniatur Wunderland

Parku Narodowego Everglades, Strefy 51, przylądka Canaveral, a także Danii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, Szwajcarii i międzynarodowego lotniska, a niedługo (w 2017 r.) do tych wszystkich atrakcji dojdzie również i odwzorowanie Włoch. Miniaturowe statki pływają, samoloty latają, a pociągi i samochody jeżdżą nawet pod naszymi stopami. W tej krainie marzeń, ukrytych skarbów, elfów i nurkujących krów trzeba spędzić przynajmniej kilka godzin. Bilety najlepiej zarezerwować na określoną godzinę (13 euro dla dorosłych i 6,50 euro dla dzieci poniżej 16 lat) za pośrednictwem strony internetowej (www.miniatur-wunderland.com), ponieważ w sezonie chętnych na zwiedzanie bywa tak dużo, że nie wszyscy zostają wpuszczeni do środka.

J e ś l i k t o ś p o w i z yc i e w M i n i a t u r Wunderland stwierdzi, że widział już wszystko, powinien zajrzeć jeszcze do Międzynarodowego Muzeum Morskiego (Internationales Maritimes Museum), a będzie przecierać oczy ze zdumienia. Ogromny zbiór modeli statków czy fotografii może spowodować zawrót głowy u odwiedzających. Jednak to tylko niewielka część kolekcji tej wspaniałej placówki, której wnętrza najlepiej przemierzać od ostatniego piętra do pierwszego. W kolejnych salach przedstawiono związek człowieka z morzem od dawnych czasów do współczesności. Nie brakuje również historii najnowszej i opisów badań nad wpływem wielkich zbiorników wodnych na życie naszej planety. W muzeum obejrzymy tak-

że sztukę marynistyczną, mundury i broń oraz ekspozycję poświęconą Klausowi Störtebekerowi (ok. 1360–1401). Ten słynny pirat dowodził tzw. Braciami Witalijskimi (Likedeelers) wynajętymi początkowo

TT Ekspozycja miniaturowych replik statków w Międzynarodowym Muzeum Morskim ©© INTERNATIONAL MARITIME MUSEUM HAMBURG

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

SS Kościół Główny św. Michała w tle

przez króla szwedzkiego Albrechta Meklemburskiego (ok. 1338–1412) przeciwko królowej Danii Małgorzacie I (1353–1412). Legenda „dzielącego po równo” dobrego rozbójnika jest wciąż żywa, a w całym mieście jego imię ujrzymy w wielu miejscach. Z kolei Muzeum Hamburga (Hamburg Museum) zabiera swoich gości w podróż do przeszłości. Zobaczymy w nim np. dom kupca i schron przeciwlotniczy, strażaków gaszących kolejny pożar miejskich budyn-

JESIEŃ-ZIMA 2015


169 ków i karczmę z dzielnicy portowej. Choć ten obiekt nie bywa zbyt często wymieniany w przewodnikach, przyjemnie tu uciec od zgiełku na ulicy i tłumów na nabrzeżu.

NIE TYLKO KOŚCIOŁY Panoramę Hamburga wyznaczają wieże jego pięciu najważniejszych budowli sakralnych (tzw. Hamburger Hauptkirchen). Najbardziej znane wśród nich to Kościół Główny św. Michała (Hauptkirche Sankt Michaelis), Kościół Główny św. Mikołaja (Ehemalige Hauptkirche Sankt Nikolai) oraz Kościół Główny św. Piotra (Hauptkirche Sankt Petri). Na wszystkich trzech znajdują się platformy widokowe, z których można podziwiać miasto. Kościół Główny św. Michała, nazywany pieszczotliwie Michel, należy do najsłynniejszych hamburskich obiektów architektonicznych. Zakończona miedzianą kopułą ponad 132-metrowa barokowa wieża świątyni od stuleci stanowiła pierwszy rozpoznawalny punkt w krajobrazie Hamburga dla ludzi przybywających od strony morza. Z tarasu widokowego umieszczonego na wysokości 83 m pod hełmem rozciągają się fantastyczne widoki. Wejdziemy na niego po 453 schodach lub wjedziemy windą zamontowaną w 1907 r.

©©DEUTSCHE ZENTRALE FÜR TOURISMUS E.V./TORSTEN KRÜGER

SS Lunapark Hamburger DOM dostarcza wielu ekscytujących wrażeń

W latach 1874–1876 Kościół Główny św. Mikołaja był najwyższą budowlą na świecie – jego wieża miała 147,3 m. W czasie II wojny światowej odegrał jednak zupełnie nieoczekiwaną rolę. Ze względu na swoje rozmiary stał się punktem orientacyjnym i tym samym celem nalotów dywanowych wojsk alianckich. 28 lipca 1943 r. w uszkodzonej świątyni zapadł się dach. Wnętrze uległo zniszczeniu, ale ściany i wieża ocalały. Po zakończeniu wojny postanowiono nie odbudowywać kościoła,

aby ruiny budowli przypominały o jej ofiarach. Od 2005 r. można tutaj wjechać windą na wysokość 75,3 m. Rozpościerający się stąd widok na Miasto Spichrzów i okolice zapiera dech w piersiach. Zupełnie niezwykłe miejsce stanowi też Friedhof Ohlsdorf, największy na świecie cmentarz niewojskowy (391 ha powierzchni). Od 1877 r. odbyło się na nim już ponad 1,5 mln pogrzebów. Po terenie nekropolii kursują dwie linie autobusowe (170 i 270) z 25 przystankami. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


170 EUROPODRÓŻE z surowym mięsem mielonym (metką tatarską), cebulą, solą i pieprzem. Na lunch jada się np. Currywurst, czyli gotowaną kiełbasę polaną ketchupem i posypaną dużą ilością curry. Często serwuje się także rybę w bułce (Fischbrötchen) i słynną sałatkę ziemniaczaną (Kartoffelsalat).

KOMUNIKACJA MIEJSKA

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

SS Stacja kolejowa i metra Landungsbrücken w dzielnicy St. Pauli

SPORT, ROZRYWKA I KUCHNIA Drużyna piłki nożnej Hamburskiego Klubu Sportowego (Hamburger Sport-Verein, w skrócie HSV), założonego w 1887 r., gra w Bundeslidze nieprzerwanie od 1963 r. Choć lata jej świetności minęły już dawno, nie oznacza to, że nie można jej kibicować całym sercem. To prawdopodobnie jedyny klub, który nie ma w swoim logo żadnych liczb ani liter. Charakterystyczny biało-czarny romb na niebieskim tle ujrzymy w Hamburgu niemal wszędzie. Zwiedzanie należącego do HSV 57-tysięcznego Volksparkstadion (Imtech Arena) odbywa się wyłącznie z przewodnikiem (również w języku angielskim). Za prywatną wycieczkę zapłacimy 35 euro, do czego musimy dodać jeszcze koszt biletów. Miliony osób spragnionych rozrywki odwiedzają Hamburger DOM. Ten niesamowity lunapark jest czynny w ciągu roku w wyznaczonych terminach. Jego atrakcje naprawdę warte są swojej ceny, dlatego lepiej wybrać się tu z większą sumą pieniędzy, zwłaszcza że zabawa wciąga.

Wbrew pozorom specjalności Hamburga nie stanowią hamburgery. W mieście króluje raczej prosta kuchnia. Wielu Niemców

©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/CHRISTIAN SPAHRBIER

SS Popularna hamburska kanapka, czyli Fischbrötchen (bułka z rybą)

spędza poranki w piekarniach oferujących nie tylko świeże pieczywo, ale przede wszystkim śniadania. Lokalnym przysmakiem są słodkie bułeczki z ciasta francuskiego z cynamonem, tzw. Franzbrötchen. Wielką popularnością cieszą się też kanapki

TT Vattenfall Cyclassics – jednodniowy wyścig kolarski dookoła Hamburga ©©MEDIASERVER.HAMBURG.DE/WITTERS GMBH SPORTFOTOGRAFIE

JESIEŃ-ZIMA 2015

Hamburg jest krainą rowerów. Miejscowi jeżdżą nimi praktycznie przez okrągły rok. W mieście znajduje się wiele wypożyczalni jednośladów. Jeśli zamierzamy z nich skorzystać, sprawdźmy najpierw, jakie zasady obowiązują w konkretnych punktach. Metro (U-Bahn), szybka kolejka miejska (S-Bahn), tramwaje wodne HVV i autobusy stanowią najlepsze środki transportu w Hamburgu. Jeżeli planujemy przemieszczać się w grupie 2–5 osób, najkorzystniej będzie kupić 9-Uhr-Gruppenkarte.

Jej koszt w 2015 r. to 11,20 euro. Karta jest ważna od godz. 9.00 do 6.00 następnego dnia w okresie od poniedziałku do piątku i całą dobę w weekendy. Cena biletu dla jednej osoby dorosłej obowiązującego w tych samych godzinach (9-Uhr-Tageskarte) wynosi 6 euro, a całodziennego (Ganztageskarte) – 7,50 euro. Koszt pojedynczego przejazdu zależy od długości wybranej trasy. Informacje na ten temat znajdziemy na stronie internetowej www.hvv.de. Osoby chcące spędzić w mieście jeden dzień lub kilka powinny zastanowić się nad zakupem Hamburg CARD. W jej cenę (od 9,5 euro) wliczone są przejazdy komunikacją miejską oraz zniżki na bilety wstępu do galerii i muzeów. Jak widać, poruszanie się po Hamburgu jest łatwe i przyjemne. To jednak tylko jedna z wielu rzeczy, które zachęcają do odwiedzenia tej pełnej atrakcji prawdziwej perły północnych Niemiec. 


171

JESIEŃ-ZIMA 2015


172 EUROPODRÓŻE

FINLANDIA W BLASKU ZORZY POLARNEJ KAROLINA PADUSZYŃSKA www.zastrzykinspiracji.pl

<< Zimą w Finlandii czas można spędzić bardzo ciekawie. Najlepiej zacząć od spaceru po nowoczesnych Helsinkach, potem wybrać się na przejażdżkę skuterem śnieżnym, pojechać do Laponii na podziwianie zorzy polarnej, zanocować w lodowym hotelu, a na koniec rozgrzać się w saunie, po czym wskoczyć do lodowatego jeziora. Takiej podróży nie sposób zapomnieć. >>

JESIEŃ-ZIMA 2015


173

F

inlandia jest na pozór niezmiernie spokojną republiką położoną w Europie Północnej. Choć rzadko pojawia się w codziennych serwisach informacyjnych, wcale nie oznacza to, że wieje w niej nudą. Wręcz przeciwnie, dzieje się tu naprawdę wiele. Fińska gospodarka, mimo międzynarodowego kryzysu finansowego, dość dobrze prosperuje, cały czas wprowadzane są innowacyjne rozwiązania technologiczne, w kraju działa jeden z najlepszych systemów edukacyjnych na świecie, miejscowy design prezentuje bardzo wysoki poziom, a na dodatek miasta i miasteczka leżą w otoczeniu nieskażonej niczym natury. Finowie trzymają się starego porzekadła Mowa jest srebrem, a milczenie złotem i zamiast o czymś opowiadać, po prostu zabierają się do pracy. Odwiedzić to interesujące państwo można o każdej porze roku, szczególnie że moda na wycieczki do Europy Północnej nadal nie mija. Wyprawa zimą ma jednak pewien niepowtarzalny urok. Na szczęście, żeby dostać się z Polski do Finlandii, wystarczy tylko przeprawić się promem bądź samolotem przez Bałtyk.

© VISIT FINLAND MEDIA BANK

W ZIELONEJ STOLICY Zimową podróż po krainie tysięcy jezior warto rozpocząć od Helsinek. Choć w porównaniu z innymi europejskimi stolicami są stosunkowo niewielkie (ok. 630 tys. mieszkańców), naprawdę nie mają się czego wstydzić. Miasto jest świetnie skomunikowane, mieszczą się w nim siedziby najważniejszych firm, a nowoczesny design otacza nas niemal z każdej strony. Zdecydowanie zasługuje ono na tytuł prawdziwej ekostolicy. Znajduje się tu kilkanaście zadbanych parków, zatoki i krystalicznie czyste jeziora, nie brakuje też ścieżek rowerowych czy specjalnie wytyczonych tras do biegania. Jak to wszystko zorganizować? Zdaniem Finów recepta może być tylko jedna – zamiast odgradzać się od natury, trzeba żyć w ciągłym z nią kontakcie. To się po prostu opłaca. Numer jeden na turystycznej mapie stolicy stanowi luterańska Katedra w Helsinkach (Helsingin tuomiokirkko), położona w samym ich sercu. Jest widoczna z każdego punktu miasta, ale też z większych odległości. Jej biały gmach dostrzeżemy już, gdy będziemy zbliżać się do helsińskiego wybrzeża. Tak dobrą prezentację zapewnia jej murowane podwyższenie, do którego prowadzi 47 schodów. Katedra została podzielona na dwa poziomy, jeden z nich to nawa główna z niezwykle oszczędnymi zdobieniami. Zarówno wnętrze, jak i zewnętrzna fasada, nadają budowli majestatyczny charakter. Świątynia stoi na placu Senackim (Senaatintori), przy którym znajdują się budynki ważnych instytucji państwowych, siedziba premiera Finlandii, Uniwersytet Helsiński i na którym wzniesiono pomnik cara Aleksandra II. Miejski gwar jest tutaj właściwie nieodczuwalny, chyba że w okresie przedświątecznym, kiedy to Senaatintori zamienia się w wielki targ. Odbywa się na nim wtedy jarmark bożonarodzeniowy. Na stoiskach zaopatrzymy się w rękodzieło artystyczne, ozdoby choinkowe, a także w potrawy świąteczne z różnych części świata. Podczas wizyty w pobliżu Katedry w Helsinkach warto przejść się uroczą uliczką Sofii (Sofiankatu), na której stoi słynna zielona budka telefoniczna. Po zwiedzeniu serca fińskiej stolicy trzeba spróbować tutejszych specjałów. Rynek (Kauppatori) jest oddalony od placu Senackiego o 15 min. spaceru. To miejsce stanowi istny raj dla smakoszy i miłośników zdrowej żywności. Kupimy tu warzywa, owoce i potrawy  WW Zorza polarna nad lodową restauracją Lumimaa (Snowland) w Rovaniemi

JESIEŃ-ZIMA 2015


174 EUROPODRÓŻE

©©VISIT HELSINKI/NIKLAS SJÖBLOM

SS Katedra w Helsinkach góruje nad zabudową centrum miasta

©©VISIT HELSINKI/JUSSI HELLSTEN

SS Ściany kościoła Temppeliaukio tworzą potężne granitowe skały

tradycyjnej kuchni Finlandii (m.in. kotlet z renifera) lub ryby przyrządzane na przeróżne sposoby. Za absolutny numer jeden, jeśli chodzi o miejscowe dania rybne, uchodzi smażony okoń. Naprawdę rozpływa się w ustach. Wśród napojów króluje glögi – grzane wino z dodatkiem aromatycznych przypraw korzennych. Na deser najlepsza będzie tradycyjna fińska pulla, czyli bułka z kardamonem. Po uzupełnieniu kalorii dobrze podnieść sobie poziom adrenaliny we krwi. W tym celu warto wybrać się na koło z kabinami obserwacyjnymi, stworzone na wzór London Eye – Finnair SkyWheel (na końcu Kauppatori). Rozpościerająca się z niego panorama miasta każdego turystę wprawi w zachwyt. Po zejściu na ziemię chwilę wytchnienia zapewnią nam odwiedziny w powstałej w 1969 r. świątyni Temppeliaukio (Temppeliaukion kirkko), nazywanej Skalnym Kościołem. To prawdziwa perła współczesnego fińskiego designu. Owalne wnętrze budowli zostało wydrążone w masywnych granitowych skałach

JESIEŃ-ZIMA 2015

i prezentuje się wyjątkowo surowo. Ze względu na doskonałą akustykę odbywają się tutaj także koncerty. Dach świątyni przypomina latający spodek. Kiedy zbliżam się do Temppeliaukio, zawsze mam wrażenie, jakbym podchodziła do statku kosmicznego, który właśnie wylądował w środku osiedla mieszkalnego, bowiem wokół kościoła znajdują się bloki i kilka sklepów z pamiątkami. Jego niespotykany styl nie jest w Helsinkach czymś wyjątkowym – to miasto stanowi prawdziwą mekkę dla miłośników współczesnej architektury. Genialnych projektów w stolicy Finlandii zdecydowanie nie brakuje. Zobaczymy w niej przestronne biurowce, surowe wnętrza budynków użyteczności publicznej, nowoczesne muzea czy niemal po mistrzowsku zaprojektowany gmach funkcjonalnego Helsińskiego Dworca Głównego (Helsingin päärautatieasema). Choć nie ujrzymy tu romańskich zabytków, to znakomite nowsze rozwiązania urbanistyczne w pełni ten niedo-

statek rekompensują. Nie bez przyczyny Helsinki otrzymały tytuł Światowej Stolicy Designu 2012. Osoby interesujące się modą i amatorzy zakupów również z pewnością nie będą się w tym mieście nudzić. Wystarczy, że wyruszą na spacer jedną z jego dwóch głównych ulic o wspólnej nazwie Esplanadi (prostopadłych do Sofiankatu). Nie dość, że w okresie przedświątecznym zdobią je bajeczne dekoracje, to jeszcze znajdują się przy nich butiki najważniejszych światowych projektantów, a wśród nich sklep Marimekko – znanej na całym globie firmy uchodzącej za symbol fińskiego wzornictwa. Charakterystyczny dla tej marki wzór kwiatowy pojawia się na tkaninach używanych w kolekcjach ubrań, artykułach do wyposażania wnętrz czy chociażby samolotach narodowych linii lotniczych (Finnair).

ROZRYWKA PO FIŃSKU Nawet przy temperaturze poniżej 0°C można się w Finlandii dobrze bawić. Jej mieszkańcy mają na to genialny sposób. Hokej


175

©©VISIT HELSINKI/JUSSI HELLSTEN ©©VISIT HELSINKI/JUSSI HELLSTEN

WW Targ świąteczny na placu Senackim

SS Kryte lodowisko Helsingin Jäähalli

©©VISIT HELSINKI/KIMMO BRANDT

to sport narodowy Finów. Każda rozgrywka jest dla nich niezmiernie emocjonująca, a do tego stanowi także świetną okazję do towarzyskich spotkań przy kuflu piwa. Nic nie zastąpi jednak meczowych wrażeń. Prawdziwy fiński kibic musi odwiedzić kryte lodowisko Helsingin Jäähalli. Obiekt mogący pomieścić ponad 8,2 tys. widzów był świadkiem wielu ważnych wydarzeń w historii krajowego hokeja. HIFK – drużyna Helsinek – to duma narodowa Finlandii. Zespół odnosi coraz więcej sukcesów zarówno w ojczyźnie, jak i poza jej granicami. Oglądanie błyskawicznych akcji na lodowisku i rozemocjonowanych Finów na trybunach będzie niesamowitym doświadczeniem, szczególnie że mieszkańcy tego

SS Suomenlinna – helsińska twierdza położona na sześciu wyspach

kraju nie należą do najbardziej otwartych i wylewnych narodów świata. Są raczej skryci i nieufni, niechętnie zawierają nowe znajomości. W trakcie meczów hokejowych można mieć jedną z niewielu okazji, aby zobaczyć tak spontaniczne i entuzjastyczne reakcje w ich wykonaniu. Po emocjonującym spotkaniu chwilę oddechu przyniesie nam wizyta we wzniesionej przez Szwedów twierdzy zwanej Suomenlinna, wpisanej w 1991 r. na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Z południowej części Rynku dostaniemy się do niej po zaledwie 15-minutowym rejsie promem. Skaliste wyspy, na których leży

forteca, wypełniają porośnięte trawą bunkry i działa. Zimą jej mury wydają się jeszcze bardziej majestatyczne. Widok, jaki tworzy pokryta białym puchem twierdza i surowe brzegi Bałtyku, naprawdę wywołuje gęsią skórkę. Warto zobaczyć tutaj główne muzeum (Suomenlinna-museo) oraz Muzeum Zabawek (Suomenlinnan Lelumuseo). Obowiązkowo należy także zajrzeć do fińskiego okrętu podwodnego Vesikko z czasów II wojny światowej (niestety, udostępnionego do oglądania tylko w sezonie letnim). Na zwiedzanie Suomenlinny trzeba zarezerwować sobie kilka godzin, ale gwarantuję, że wcale nie będziecie chcieli jej opuszczać… 

W OFERCIE FINLANDIA

JESIEŃ-ZIMA 2015 UL. HENRYKA DĄBROWSKIEGO 22/7, 40-032 KATOWICE, TEL. (32) 253 87 57, 0 502 40 33 17, ZAPYTANIA: AFRICA@AFRICATOURS.PL


176 EUROPODRÓŻE

©©VISIT FINLAND MEDIA BANK

SS Charakterystyczne czerwone drewniane domki nad rzeką w Starym Porvoo

©©VISIT FINLAND MEDIA BANK

SS Finowie uwielbiają korzystać z dobrodziejstw tradycyjnej sauny

PIĘKNE OKOLICZNOŚCI PRZYRODY W odległości zaledwie ok. 50 km na wschód od Helsinek znajduje się jedno z najstarszych, a zarazem najbardziej klimatycznych miast Finlandii. Do ponad 50-tysięcznego Porvoo (szw. Borgå) ze stolicy dotrzemy rozmaitymi środkami transportu: autobusem, promem lub koleją. Jego historia jest dość burzliwa.

W XVIII w. z winy kucharki przygotowującej obiad spłonęła większość zabudowań. Zostały one później odtworzone na wzór tych sprzed wielkiego pożaru. Wśród brukowanych uliczek i charakterystycznych drewnianych budynków Porvoo panuje niepowtarzalna atmosfera. Dzięki niej ma się wrażenie, jakby czas się tu naprawdę zatrzymał. W trakcie spaceru po tej urokliwej miejscowości

TT Niesamowita zorza polarna tańcząca nad fińską częścią Laponii ©©VISIT FINLAND MEDIA BANK

JESIEŃ-ZIMA 2015

warto skierować się w stronę najstarszej jej części Vanha Porvoo (Stare Porvoo), zachwycającej rzędami czerwonych domów z drewna. Przy ulicach Väli (Välikatu) i Kirkko (Kirkkokatu) znajdziemy antykwariaty, galerie i jedyne w swoim rodzaju sklepiki. Jeden z najważniejszych tutejszych zabytków stanowi Katedra ( P o r v o o n t u o m i o k i r k k o ) z X V w. Na zainteresowanie zasługują również dom poety romantycznego Johana Ludviga Runeberga (1804–1877), autora słów do hymnu narodowego Maamme („Nasz kraju”), czy też Wzgórze Zamkowe (Linnamäki). Im jesteśmy dalej od miast, tym bardziej zbliżamy się do natury, a na fińskiej ziemi czekają na nas tysiące przepięknych lasów i krystalicznie czystych jezior. Do wyboru mamy liczne parki narodowe (aż 39!), pojezierza czy bajeczną Laponię. Choć krajobraz w tym kraju wydaje się monotonny, o każdej porze roku zaskakuje turystów innymi, niezwykłymi kolorami. Zimą, gdy temperatury sięgają nawet -40°C na północy, wszystko pokrywa śnieg, a na niebie można zaobserwować niesamowite zjawisko zorzy polarnej (Aurora borealis). Wiosną kwitną rośliny i drzewa, a latem w Finlandii trwają białe noce. Jesienią natomiast liście przybierają różnorodne barwy: od głębokiej żółci przez intensywną czerwień do ciepłych brązów. Żeby znaleźć się na łonie przyrody, należy wybrać się np. do Parku Narodowego Nuuksio, położonego zaledwie ok. 40 km na północny zachód od Helsinek. Na jego terenie (53 km²) odkryjemy wszystko to, co w tym kraju najpiękniejsze: wysokie drzewa, błękitnoszmaragdowe jeziora, doliny polodowcowe i skaliste wzgórza. Dla turystów dużym zaskoczeniem okazują się latające wiewiórki (polatuchy), wyjątkowo popularne na tym obszarze. Stanowią one zresztą symbol Nuuksio. Latem można się tutaj wspinać, wynająć kajaki czy rowery wodne, zimą z kolei – uprawiać nordic walking bądź zorganizować kulig. Wizycie w fińskim parku narodowym koniecznie powinien towarzyszyć odpoczynek w tradycyjnym drewnianym domku i pobyt w saunie, która uchodzi przecież za towar eksportowy Finlandii. Nie mam wątpliwości, że stało się tak nie bez przyczyny. Ten rodzaj łaźni parowej jest znany na całym świecie, a korzystanie z jego dobrodziejstw przynosi wiele korzyści. Finowie nie wyobrażają sobie życia bez sauny. Znajdziemy ją niemal w każdym fińskim


177 domu. Co więcej, w miastach istnieją też publiczne przybytki tego typu. Podczas pobytu w łaźni mieszkańcy Finlandii zaprzestają wszelkich sporów, a słowa w niej wypowiedziane mają moc wiążącą do końca życia. Aby fiński rytuał oczyszczenia został dopełniony, po kilkunastominutowej sesji należy wskoczyć do lodowatej wody. Zimą w tym celu na zamarzniętych jeziorach wycinane są przeręble. W pobliżu Parku Narodowego Nuuksio nie brakuje ani samych jezior, ani wielobarwnych drewnianych domków z saunami. ©©VISIT FINLAND MEDIA BANK

LAPOŃSKIE ROVANIEMI Głodni wrażeń turyści znajdą w Finlandii jeszcze więcej atrakcji. Wspomniana już bajkowa Laponia stanowi prawdziwe wyzwanie. Najszybciej dotrzemy do niej samolotem kursującym z Helsinek do Rovaniemi (1,5 godz. lotu). Do tego ostatniego miasta jeżdżą także autobusy i pociągi. Fińska część Laponii to formalnie jeden z 19 administracyjnych regionów kraju (maakunta), a samo Rovaniemi pełni funkcję jego stolicy. Pogoda w tym rejonie Finlandii jest bardzo zmienna. Podczas planowania wyjazdu trzeba wziąć ten fakt pod uwagę. Latem słońce świeci tu zaledwie kilka godzin, a zimą temperatury spadają do -40°C. To jeden z nielicznych obszarów w Europie zupełnie nieskażonych przez człowieka. Do tego występuje na nim zjawisko zorzy polarnej, które zrobi wrażenie nawet na największych malkontentach. Jeśli w Laponii coś może nam się nie spodobać, to zbyt duża liczba komarów, utrudniających latem zachwycanie się przepięknymi widokami. Poza tym jest tutaj jak w bajce! Podróż najlepiej zacząć od niedużego Rovaniemi, w którym żyje prawie 62 tys. osób. Na cały świat rozsławił je jego najsłynniejszy mieszkaniec – Święty Mikołaj. Jak to zazwyczaj bywa w Finlandii, wszystkie najważniejsze atrakcje w miejscowości skupione są wokół jednego miejsca, w tym przypadku deptaka Koski (Koskikatu). Ogromny wkład we współczesny wygląd miasta miał znany fiński architekt Alvar Aalto (1898–1976). Zaprojektował on m.in. budynki ratusza, teatru i biblioteki. Spacer w okolicy głównej ulicy to sama przyjemność, zwłaszcza w okresie zimowym. Rovaniemi jest wtedy pięknie przyozdobione, jakby stało się planem filmu o świętach Bożego Narodzenia. Duże wrażenie robi też Arktikum – nowoczesne multimedialne muzeum poświęcone Arktyce. W jego wyjątkowych przestronnych wnętrzach poznamy dzieje Laponii, począwszy

SS Święty Mikołaj (Joulupukki) w swojej wiosce koło Rovaniemi

©©VISIT FINLAND MEDIA BANK

SS Nowoczesne muzeum Arktikum zostało otwarte w grudniu 1992 r.

od prehistorii, a skończywszy na latach 70. XX w. To prawdziwa gratka dla osób interesujących się nauką, przyrodą i historią. Ogromny przeszkolony dach nad głównym korytarzem umożliwia podziwianie zorzy polarnej. Rovaniemi stanowi jednak przede wszystkim bramę do Wioski Świętego Mikołaja (Joulupukin Pajakylä). Koło podbiegunowe (Napapiiri) leży ok. 8 km na północny wschód od stolicy

fińskiej Laponii. Jedni mówią, że tutejsze centrum to komercyjna maszyna służąca do zarabiania pieniędzy, inni zachwycają się tym miejscem. Rzeczywiście, można tu poczuć się jak w czasach beztroskiego dzieciństwa i przywołać wspomnienia związane z Bożym Narodzeniem. Dla takiej chwili radości warto czasem zapłacić te kilkadziesiąt euro. W wiosce wszystko zorganizowano całkiem sprawnie. Święty Mikołaj ma własną pocztę, biuro i sztab 

JESIEŃ-ZIMA 2015


178 EUROPODRÓŻE ośrodków. Widok ogromnych brył lodu, w których wykuto pomieszczenia dla gości, bary i restauracje zaskakuje wielu przybyszów. Spędzenie nocy w zimowym hotelu stanowi wyjątkowe przeżycie. Możemy wybierać między zwykłymi pokojami lub igloo. Temperatury sięgają tu od 0 do 5°C. Mimo to nie musimy się

©©VISIT FINLAND MEDIA BANK

SS Jedną z atrakcji fińskiej Laponii stanowią noclegi w lodowych hotelach

p o m o c n i ków. D z i e n n i e o t r z y m u j e średnio ok. 32 tys. listów, w tym mnóstwo korespondencji od dzieci z Polski. Pracy jest więc dużo. Sympatyczny staruszek spotyka się też ze zwiedzającymi i pozuje z nimi do fotografii, oczywiście, za odpowiednią opłatą (30 euro). Cały kompleks ma typowo turystyczny charakter. Działają w nim restauracje, bary, kawiarnie i centrum handlowe, w których zaopatrzymy się we wszelkiego rodzaju pamiątki. Bez względu na porę roku zawsze panuje tutaj świąteczna atmosfera – nieustannie słychać kolędy. Wstęp na teren wioski jest bezpłatny. Podczas powrotu z tej beztroskiej krainy koniecznie trzeba stanąć na linii wyznaczającej koło podbiegunowe. Każdy,

kto odwiedził Finlandię, po prostu musi przywieźć ze sobą zdjęcie z tego miejsca.

KRAINA LODU I ŚNIEGU Siedziba Świętego Mikołaja to właściwie jedyna większa atrakcja Laponii dla miłośników zwiedzania. W tym regionie nie znajdziemy typowych zabytków. Tutejsi mieszkańcy kochają natomiast naturę i nietypowe formy wypoczynku, dlatego wizyta w Rovaniemi może stać się okazją do zimowych szaleństw, bo do nich trzeba zaliczyć nocleg w lodowym hotelu. Pierwszy taki obiekt powstał w Szwecji, jednak bardzo szybko ten genialny pomysł podchwycili także Finowie. W pobliżu stolicy Laponii działa kilka tego typu

TT Szklane igloo w rodzinnym hotelu Kakslauttanen za kołem podbiegunowym

©©VISIT FINLAND MEDIA BANK

SS Samowie hodują renifery i łosie

obawiać, że zamarzniemy. Do dyspozycji gości są śpiwory, skóry reniferów i ciepłe pościele. W hotelowych restauracjach skosztujemy tradycyjnych lapońskich dań, w tym smażonego mięsa z łosia podawanego z ziemniakami w formie purée – smakuje ono wyśmienicie! Jak na Finlandię przystało, w lodowym hotelu nie brakuje również tradycyjnych saun. Zorzę polarną w Laponii można oglądać od września do marca, choć zwykle ten nieprawdopodobny taniec barw udaje się ujrzeć nielicznym. Część obiektów informuje swoich gości o pojawieniu się zjawiska za pomocą specjalnego alarmu. Jego kilka ©©VISIT FINLAND MEDIA BANK

JESIEŃ-ZIMA 2015


179 dźwięków wystarczy, aby szybko postawić człowieka na nogi. Podziwianie rozświetlonego niesamowitymi kolorami nieba przez przeszklony dach igloo to niezapomniane doświadczenie. Zimą w Rovaniemi i okolicach naprawdę jest co robić. Do wyboru mamy np. jazdę skuterami śnieżnymi lub psimi zaprzęgami, udział w kuligu oraz odwiedziny na farmie łosi i reniferów. Nie wyobrażam sobie też nie spotkać się podczas wizyty w Laponii z jej rdzennymi mieszkańcami. Saamowie (Samowie) są ludem o wyjątkowo głęboko zakorzenionych tradycjach. W całej Finlandii mieszka ich ok. 7,5 tys. Trudnią się przede wszystkim hodowlą reniferów i łosi. To właśnie zajęcie wypełnia ich życie. Aby się o tym przekonać, jedziemy na Farmę Reniferów Konttaniemi (Konttaniemen Porotila), położoną jedynie 7 km od Rovaniemi. Mamy tutaj okazję porozmawiać z jej właścicielami i nakarmić zwierzęta. Po wypiciu pysznej fińskiej kawy i zjedzeniu na deser słodkiej bułki ruszamy w drogę. Czeka nas reniferowe safari w okolicy rzeki Ounas (Ounasjoki). Wokół rozpościerają się bajeczne lapońskie krajobrazy. Kto raz przyjedzie w te strony, na pewno się w nich zakocha.

©©VISIT LAPLAND MATERIAL BANK

SS Wycieczka psim zaprzęgiem przez ośnieżony las w okolicach Rovaniemi

Północ Finlandii stanowi wymarzone wręcz miejsce dla miłośników rozmaitych sportów zimowych. Choć Góry Skandynawskie nie są szczególnie wysokie (najwyższy punkt w fińskich granicach, Halti lub Haltiatunturi, wznosi się na 1324 m n.p.m.), znajdziemy w nich tereny świetnie przygotowane do uprawiania różnych aktywności. Położony w bajkowej scenerii ośrodek Levi (531 m n.p.m.) od listopada do maja przyjmuje wielbicieli białego szaleństwa z całego świata. Oferuje trasy narciarskie dla wszystkich i kilka dla dzieci, wyciągi, stoki zjazdowe dla snowboardzistów oraz dwa parki śnieżne. Wokół

kompleksu wytyczono szlaki do narciarstwa biegowego, jazdy na skuterze śnieżnym oraz ścieżki rowerowe i piesze o łącznej długości 750 km. Nie brakuje tu również restauracji serwujących tradycyjne fińskie dania i grzane wino. W tym miejscu nasza podróż dobiega końca. Finlandia jednak wciąż czeka na nowych przybyszów, skryta za wodami Morza Bałtyckiego. Kto tylko o niej zamarzy, zawsze może wyprawić się do tego niesamowitego nordyckiego kraju. Wystarczy zaledwie kilka godzin, żeby stanąć nad malowniczą Zatoką Fińską na helsińskim nabrzeżu. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


180 WEEKEND W POLSCE

MAGICZNE

ŚWIĘTOKRZYSKIE SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

<< Na terenie gminy Zagnańsk, na skarpie nad rzeką Bobrzą szumią wiekowe konary dębu Bartka. Według nowszych badań ma on powyżej 650 lat, ale są i tacy, którzy wierzą, że liczy sobie ich ponad tysiąc. Ciągle jednak z każdą wiosną wysoko na jego gałęziach pojawiają się nowe liście. Chociaż należy do najstarszych drzew w Polsce, trawił go już ogień i uderzały w niego pioruny, nadal stoi dumnie niby strażnik świętokrzyskich ziem. Gdyby tylko mógł nam opowiedzieć, jakich wydarzeń był świadkiem... >> JESIEŃ-ZIMA 2015


181

Z

tym regionem wiąże się wiele legend. Jedna z nich mówi o tym, jak do klasztoru benedyktynów na Łysej Górze trafiły przechowywane w nim do dziś relikwie. Podobno przyniósł je tam… węgierski książę Emeryk (Imre), syn samego Stefana I Świętego (ok. 975–1038), pierwszego koronowanego władcy Węgier. Podczas polowania w tutejszych lasach następca tronu samotnie podążył za pięknym jeleniem. Nie zabił go jednak, ponieważ w pewnym momencie ujrzał między jego rogami krzyż, a anioł wskazał mu drogę do opactwa i polecił umieścić w nim relikwiarz z fragmentami drewna uświęconego męczeńską śmiercią Chrystusa. Co ciekawe, podanie to znane jest również wśród Węgrów.

©©BANK ZDJĘĆ ROT WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO/KRZYSZTOF PĘCZALSKI

SS Kompleks klasztorny z relikwiami Krzyża Świętego na Łysej Górze

Już kilka lat temu Regionalna Organizacja Turystyczna Województwa Świętokrzyskiego zaczęła promować swój okręg administracyjny hasłem Świętokrzyskie czaruje. Skorzystamy z tego motywu i sprawdzimy, czy rzeczywiście w tej części Polski znajduje się źródło jakichś tajemnych mocy.

CZAROWNICE, MIOTŁY I ZAKLĘCIA Nazwa regionu zobowiązuje nas, aby zacząć od Gór Świętokrzyskich, jednego z najstarszych masywów w Polsce. Najwyższym szczytem jest w nich Łysica (611,8 m n.p.m.), ale to nie ona cieszy się największym zainteresowaniem wśród turystów. Ten zaszczyt przypadł

innemu wzniesieniu, również położonemu na obszarze Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Nie od dziś uchodzi ono za źródło nadprzyrodzonych sił. Mowa o wspomnianej już Łysej Górze (595 m n.p.m.), na której znajduje się Klasztor Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej – Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Opactwo benedyktyńskie ufundował w tym miejscu najprawdopodobniej w XII w. Bolesław III Krzywousty (1085 lub 1086–1138). Pierwotnie nosiło wezwanie Świętej Trójcy. Na początku XIV stulecia zako n n i c y o t r z y m a l i o d W ł a d y s ł aw a I Łokietka (1259 lub 1260–1333) relikwie drzewa Krzyża Świętego. Obecnie są one przechowywane w tutejszym barokowo-klasycystycznym kościele 

JESIEŃ-ZIMA 2015


182 WEEKEND W POLSCE

©©BANK ZDJĘĆ ROT WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO/ANNA GÓRA-KLAUZIŃSKA

SS Dąb Bartek jest od 1954 r. chroniony prawem jako pomnik przyrody

w Kaplicy Oleśnickich. Dzięki pracom konserwatorskim w przykościelnym gotyckim krużganku z XV w. odkryto fragment dawnych romańskich murów. Nie tylko chrześcijanie uznali to wzgórze za wyjątkowe. Badacze przypuszczają, że stanowiło ono w średniowieczu ośrodek religii plemion słowiańskich. Świadczą o tym m.in. pozostałości wału kultowego. O praktykach Słowian pisze także w swoich kronikach Jan Długosz (1415–1480). Do naszych czasów nie zachowały się – niestety – żadne ich ślady. Wraz z nastaniem na tych terenach chrześcijaństwa pogańskie wierzenia zostały zastąpione nową religią, a obiekty sakralne z nimi związane – zniszczone. Pamięć o nich zachowała się później w licznych legendach. Łysa Góra powszechnie kojarzy się przecież ze zlotami wiedźm. Ten fakt wykorzystała zresztą Regionalna

Organizacja Turystyczna Województwa Świętokrzyskiego, gdy tworzyła cykliczne już wydarzenie, jakim są koncerty Sabat Czarownic.

DUCHY PREHISTORII Wznieśliśmy się już na szczyty górskie, tym razem zejdźmy więc pod ziemię. Również pod nią kryją się w tym regionie niesamowite skarby. Swoją pierwszą wycieczkę do krasowej Jaskini Raj (nazwanej tak w zestawieniu z odległą o mniej więcej 7 km Jaskinią Piekło istniejącą w zboczu Góry Żakowej), położonej niedaleko Chęcin, odbyłam w wieku kilkunastu lat. Do dziś pamiętam, że zrobiła na mnie wtedy wielkie wrażenie. Korytarze groty, które mierzą 240 m, powstały w okresie dewonu. Turyści w trakcie zwiedzania pokonują 180-metrową trasę i mają szansę podziwiać m.in. wspaniałe sale Kolumnową i Stalaktytową. Można w nich

TT Pierwsze wzmianki o Zamku Królewskim w Chęcinach pochodzą z 1306 r. ©©GRZEGORZ PIERZAK

przyjrzeć się różnorodnym formacjom naciekowym. Gdy patrzy się na smukłe kolumny i stożki, skupiska małych wapiennych pereł jaskiniowych (pizoid), karłowate bryły przypominające postacie ludzkie czy miniaturowe jeziorka (panuje tu wilgotność powyżej 95 proc.), aż trudno uwierzyć, że właśnie natura stworzyła wszystkie te wymyślne kształty. Aby ustrzec to miejsce przed zniszczeniem, objęto je ochroną rezerwatu przyrody nieożywionej. Z wystawy wprowadzającej umieszczonej przed wejściem do jaskini dowiemy się też, że ok. 50 tys. lat temu mieszkali w niej neandertalczycy. Zachowały się po nich narzędzia codziennego użytku. Poza tym znaleziono tutaj szczątki mamuta, nosorożca włochatego i niedźwiedzia jaskiniowego. Świat przodka współczesnego Homo sapiens prezentuje założone obok Pierwsze Centrum Neandertalczyka z naturalnej wielkości repliką mamuta (3,5 m wysokości i 6 m długości). Ekspozycję dotyczącą życia człowieka neandertalskiego wzbogacono multimedialnymi prezentacjami. Zapoznanie się z jej tematyką ułatwia audioprzewodnik.

TAJEMNICE STARYCH RUIN Niedaleko stąd, na skalistym wzgórzu (367 m n.p.m.) stoi kamienny Zamek Królewski w Chęcinach. Jego 3 charakterystyczne wieże (w tym dwie okrągłe z piętrami dobudowanymi z cegły) widać już z daleka. Twierdzę wzniesiono prawdopodobnie na przełomie XIII–XIV w., a po-

JESIEŃ-ZIMA 2015


183

©©JASKINIA RAJ

SS Pierwsze Centrum Neandertalczyka, naturalnych rozmiarów replika mamuta

©©BANK ZDJĘĆ ROT WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO/KRZYSZTOF PĘCZALSKI

SS Piękne formacje naciekowe w Jaskini Raj

tem kilkakrotnie rozbudowywano. Przez lata swojego istnienia pełniła funkcje strategiczne i militarne, a także odgrywała rolę rezydencji. Mieszkały tutaj kobiety z rodziny królewskiej: druga żona Kazimierza Wielkiego Adelajda Heska (1324–1371), jego siostra Elżbieta Łokietkówna (1305–1380), czwarta i ostatnia małżonka Władysława II Jagiełły Zofia Holszańska (ok. 1405–1461) i królowa Bona Sforza (1494–1557). Największe zniszczenia przyniosły stulecia XVII i XVIII. Obiekt ucierpiał podczas rokoszu Zebrzydowskiego w 1607 r. i najazdów Szwedów. Po II wojnie światowej jedną z wież zaadaptowano na punkt widokowy. Co ciekawe, w trakcie ostatniej, zakończonej już rewitalizacji zamku (uroczyste otwarcie po pracach renowacyjnych odbyło się 26 kwietnia 2015 r.) odkryto mury wieży, być może fragmentu pierwotnej konstrukcji. Mniej więcej 80 km na wschód od Chęcin, w Ujeździe leży Krzyżtopór. Ten zamek, a właściwie olbrzymi pałac, nigdy nie został ukończony, a burzliwe dzieje nie pozwoliły mu dotrwać do współczesności w dobrym stanie i wiele osób zastanawia się dziś, jak prezentowałby się w całej okazałości. Inicjatorem jego budowy, rozpoczętej w I połowie XVII w., był wojewoda sandomierski Krzysztof Ossoliński (1587–1645). Z jego osobą związane są zresztą przedstawienia krzyża (symbol wiary) i topora (herb rodu Ossolińskich) na bramie wjazdowej. Budowla swoim

rozmachem miała przyćmić nawet renesansową rezydencję kanclerza wielkiego koronnego Jerzego Ossolińskiego (1595–1650) w Ossolinie koło Klimontowa. Chociaż Zamek Krzyżtopór jest obecnie ruiną, wciąż można dostrzec jego dawną świetność. Zachowane konstrukcje ścian i baszty, w tym niesamowita ośmiokątna wieża, nadal wyglądają wręcz monumentalnie. Spacer po pustych korytarzach, salach i starych stajniach, wśród gry świateł i cieni tworzących aurę tajemniczości, to przeżycie jedyne w swoim rodzaju.

W POSZUKIWANIU SMOKÓW Nieodłączny element opowieści o czarach stanowią smoki. Historie o tych stworzeniach musimy – niestety – włożyć między bajki, którymi też się później zajmiemy, ale na szczęście zostają nam jeszcze dinozau-

ry. Spotkamy je w JuraParku w Bałtowskim Kompleksie Turystycznym (mającym powierzchnię ponad 100 ha). Właśnie w Bałtowie odkryto tropy tych wymarłych zwierząt, co stało się inspiracją do założenia ośrodka z modelami olbrzymich gadów. Na jego powierzchni umieszczono ponad 100 replik dinozaurów i innych współczesnych im kręgowców naturalnej wielkości. Poza tym można tutaj obejrzeć odciśnięte ślady m.in. dryomorfów czy celurozaura. W JuraParku zdobędziemy także wiedzę z dziedziny paleontologii. Bałtowski Kompleks Turystyczny oferuje jeszcze mnóstwo ciekawych atrakcji, wartych polecenia szczególnie rodzinom z dziećmi. Wśród nich znajdują się np. safari w górnym Zwierzyńcu, odwiedziny w wiosce czarownic Sabathówce i Parku Rozrywki, przejażdżka kolejką górską (Rollercoaster), spływ tratwami lub kąpiel w naturalnym zbiorniku na terenie Kamiennego 

TT Potężny Zamek Krzyżtopór został wzniesiony na planie pięcioboku ©©ARCHIWUM URZĘDU MARSZAŁKOWSKIEGO WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO

JESIEŃ-ZIMA 2015


184 WEEKEND W POLSCE

SS JuraPark Bałtów (Park Dinozaurów) zajmuje powierzchnię 3,5 ha

niem. Składają się na nie m.in. trzy barwne perypetie bohaterów baśniowych historii ogrody: żółty, purpurowy i biało-srebrzysty z każdego zakątka świata. Ciekawą pro- z czterema słomianymi altanami oraz stapozycją są także warsztaty kreatywne dla wem z położonym nad nim amfiteatrem. grup zorganizowanych. Warto wiedzieć, Zgromadzono w nich rośliny o podobże wizytę należy wcześniej zarezerwo- nym kolorze kwiatów, liści, owoców lub wać, a zespół placówki przygotowuje też pędów. W każdym przewidziano trzy zaindywidualne oferty pobytu. Europejskie kątki tematyczne pobudzające inne zmyCentrum Bajki od początku swojego ist- sły: smak, dotyk bądź zapach. Centrum nienia organizuje również wiele wydarzeń wciąż się rozwija – w planach jest załokulturalnych o zasięgu krajowym, takich żenie w jego pobliżu parku edukacyjnejak chociażby Ogólnopolski Konkurs go Akademia Bajki promującego polską Fotograficzny „Wszystkie dzieci świa- literaturę. ta”, który w 2015 r. przeprowadzono już po raz 9., czy Festiwal Kultury Dziecięcej WEHIKUŁ CZASU z Bajkowym Korowodem i Spotkaniami Osoby zainteresowane tym, jak na teryMistrzów Teatru i Muzyki odbywający się torium naszego kraju żyli ludzie przed od 13 lat. Poza tym placówka popularyzu- powstaniem państwa polskiego, poje wiedzę o bajce jako zjawisku literackim winny zajrzeć do Centrum Kulturowow swoim Instytucie Bajki. Ośrodek może - A rc h e o l o g i c z n e go w N owe j S ł u p i . pochwalić się także ciekawym otocze- Prezentowane są w nim codzienne zajęcia przedstawicieli kultury zamieszkująTT Wystawa „Bajkowy Świat” z tzw. Czarodziejskim Ogrodem w Pacanowie

Oka. Nowo otwarta restauracja Gościniec „Bałtowski Zapiecek”, stylizowana na szlachecki dworek, zaprasza gości na dania ze swojego menu, w którym tradycyjne smaki łączą się z nowoczesnymi wpływami. Smoków lepiej poszukać w Europejskim Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie. Zwiedzanie tutejszej wystawy „Bajkowy Świat” to dla najmłodszych (i nie tylko) podróż przez magiczne miejsca. Wbrew temu, co sugeruje nazwa, nie jest to tradycyjna ekspozycja muzealna, a raczej prawdziwa wyprawa, w której towarzyszą nam wróżki i elfy. Tutaj niemożliwe staje się możliwe: niewinna Mysia Nora zmienia się w Smoczą Jamę, a z Zamku Królewny wychodzi się na Ptasi Taras. To tylko jedna z licznych atrakcji, jakie czekają na nas w Pacanowie. W Kinie „Szkatułka” i Małym Teatrze obejrzymy

©©EUROPEJSKIE CENTRUM BAJKI

JESIEŃ-ZIMA 2015


185

©©GMINNY OŚRODEK KULTURY W NOWEJ SŁUPI

SS Rzymska wieża strażnicza, Centrum Kulturowo-Archeologiczne w Nowej Słupi

MITYCZNE UNIWERSUM KIELECKIEJ WSI

cej Góry Świętokrzyskie w epoce żelaza, w której na tym terenie istniał jeden z największych ośrodków wydobycia i obróbki tego metalu. Tutejszą osadę wzniesiono na podstawie znalezisk i badań archeologicznych, a jej obiekty stanowią wierną kopię zabudowań z pierwszych wieków naszej ery. W ich konstrukcji na uwagę zasługują brak użycia gwoździ w technice budowlanej i pierwotny sposób impregnacji drewna. Znajdują się tu m.in. chaty mieszkalne (rybaka czy tkaczki), ziemianka, zakład bursztyniarski, długi dom oraz zrekonstruowana kopalnia, kuźnia czy też sauna. Jednak ośrodek słynie przede wszystkim z sierpniowej imprezy plenerowej Dymarki Świętokrzyskie, która odbywa się nieprzerwanie od 1967 r. i jest największym wydarzeniem promującym dziedzictwo kulturowe tego regionu naszego kraju. Jej nazwa pochodzi od

glinianego pieca kotlinkowego typu dymarskiego (dymarki) używanego niegdyś do pozyskiwania żelaza z rud. To właśnie pokazy wytopu tego metalu starożytną metodą są głównym tematem festynu. W miejscowości działa także Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego im. Mieczysława Radwana (oddział Muzeum Techniki i Przemysłu Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie). W Nowej Słupi, niedaleko wejścia do Świętokrzyskiego Parku Narodowego, przy szlaku na Łysą Górę stoi kamienny posąg pielgrzyma. Legenda mówi, że tak naprawdę to zamieniony w kamień rycerz, który podczas wchodzenia na klęczkach na szczyt wzniesienia usłyszał dzwony klasztoru i stwierdził, że biją one na jego cześć. Ukarany za swoją pychę, musi teraz wspinać się w takiej postaci do samego kościoła, a posuwa się co roku tylko o ziarnko piasku. Podobno gdy osiągnie cel, nastąpi koniec świata…

TT Europejskie Centrum Bajki w Pacanowie

TT W Parku Etnograficznym w Tokarni poznamy świat dawnej kieleckiej wsi

©©ARCHIWUM JURA PARK

©©EUROPEJSKIE CENTRUM BAJKI

Życie chłopów w XVIII i XIX w. wciąż toczyło się zgodnie z rytmem pór roku i następstwem świąt w kalendarzu liturgicznym. W ich kulturze szczególnie żywa była wiara w to, że rzeczywistość, którą widzimy, to nie wszystko – zmarli komunikują się z żywymi, na rozstajach można spotkać południcę – złośliwego i morderczego demona (dlatego często stawiano przy nich krzyż), a gdy ktoś kogoś urzeknie, sprowadzi na niego nieszczęście. Świat kieleckiej wsi oddaje według założeń etnografa Romana Reinfussa (1910–1998) istniejący od 1976 r. Park Etnograficzny w Tokarni (oddział Muzeum Wsi Kieleckiej). Zebrano w nim zabudowania z różnych regionów Kielecczyzny. Jego obszar podzielono na kilka sektorów. Oprócz domów mieszkalnych wraz z wyposażeniem oraz budynków gospodarczych znajdują się tutaj m.in. wiatraki, szkoła wiejska w chałupie z Woli Szczygiełkowej, młyny wodne,  ©©ARCHIWUM URZĘDU MARSZAŁKOWSKIEGO WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO

JESIEŃ-ZIMA 2015


186 WEEKEND W POLSCE

SS Barokowy Pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach otoczony murem obronnym

kapliczki, a także dwór z Suchedniowa (na planie podkowy) z początku XIX w. i jeden z najcenniejszych tego typu zabytków w Polsce – spichlerz dworski z Rogowa wzniesiony w 1684 r., a uzupełniony podmurówką i parterem z czerwonej cegły ok. 1870 r. W zagrodzie z Bukowskiej Wo l i ze b ra n o r zeź by l u d owe J a n a Bernasiewicza (1908–1984), a wystawie nadano tytuł Ocalić od zapomnienia. Jan Bernasiewicz, twórca Ogrodu Rzeźb.

Do Muzeum Wsi Kieleckiej należą również drewniany Dworek Laszczyków na Wzgórzu Zamkowym w Kielcach, Zagroda Czernikiewiczów w Bodzentynie i wiatrak kamienny typu holenderskiego w Szwarszowicach koło Ostrowca Świętokrzyskiego oraz Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie. Wybór Michniowa na lokalizację tej ostatniej placówki nie był przypadkowy. 12 i 13 lipca 1943 r. niemieckie oddziały policyjne wymordowały mieszkańców tej

TT Bazylika Katedralna Wniebowzięcia NMP na kieleckim Wzgórzu Zamkowym

wsi, która została doszczętnie spalona. Szacuje się, że zginęły wtedy co najmniej 204 osoby, w tym zarówno mężczyźni, jak i kobiety i dzieci. Większość umarła w płomieniach. Pacyfikacja osady stanowiła karę za współpracę ludności z ruchem oporu (oddziałami partyzanckimi Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich).

SERCE ŚWIĘTOKRZYSKIEJ ZIEMI Władze województwa świętokrzyskiego mają swoją siedzibę w Kielcach, malowniczo położonych ©©BANK ZDJĘĆ ROT WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO/KRZYSZTOF PĘCZALSKI

JESIEŃ-ZIMA 2015


187

©©ANDRZEJ MŁYNARCZYK

SS Drewniany Dworek Laszczyków, kryty pojedynczym gontem, ma ponad 200 lat

©©ARCHIWUM URZĘDU MARSZAŁKOWSKIEGO/ANNA BENICEWICZ-MIAZGA

w Górach Świętokrzyskich. Z ich powstaniem wiąże się – oczywiście – legenda. Na polowaniu w tutejszych gęstych lasach Mieszko Bolesławowic (1069–1089), syn Bolesława II Szczodrego (Śmiałego, ok. 1042–1081 lub 1082), zgubił swoich towarzyszy i zmęczony zasnął na polanie. Przyśnił mu się św. Wojciech, który narysowaną swoim pastorałem ścieżkę zmienił w strumień. Kiedy książę się obudził, znalazł źródło, a jego woda przywróciła mu siły, dzięki czemu mógł wyruszyć na poszukiwanie reszty myśliwych. Zanim odjechał, ujrzał leżące nieopodal ogromne kły dzikiego zwierzęcia. Postanowił, że wybuduje w tym miejscu gród, który potem nazwano Kiełcami. Dzisiejsze 200-tysięczne Kielce to ważny ośrodek gospodarczy całego regionu. W ich granicach założono Kielecki Park Technologiczny – centrum rozwoju dla nowych przedsiębiorców i już działających firm. Co ciekawe, na terenie miasta istnieje 5 rezerwatów przyrody: Ślichowice, Kadzielnia, Wietrznia, Biesak-Białogon oraz Karczówka. Najwyższe jego wzniesienie stanowi Telegraf o wysokości 408 m n.p.m. Nudzić się nie będą tu nie tylko miłośnicy przyrody, lecz także amatorzy zwiedzania. Wśród kieleckich

zabytków warto wymienić barokowy Kościół św. Wojciecha (wybudowany na miejscu drewnianej świątyni z XII w.), Wzgórze Zamkowe z Pałacem Biskupów Krakowskich (z lat 1637–1641), ozdobnym Ogrodem Włoskim i Bazyliką Katedralną Wniebowzięcia NMP, finezyjny Pałac Tomasza Zielińskiego w stylu romantycznym (obecnie administrowany przez Dom Środowisk Twórczych), wspomniany już Dworek Laszczyków czy zespół klasztorny z I połowy XVII w. na Karczówce (340 m n.p.m.) lub Cmentarz Stary (początkowo chowano na nim katolików, ewangelików, prawosławnych i unitów) oraz kirkut, na którym spoczywają też Żydzi z kieleckiego getta. Wycieczkę po Kielcach można zaplanować wzdłuż Szlaku Miejskiego oz n a c zo n ego ko l o re m c ze r wo n y m . Jego drogowskazy rozmieszczone są w terenie.

Do stolicy województwa dotrzemy również na dwóch kółkach. Przebiega przez nią Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, mający ok. 2000 km długości. Rozpoczyna się on nad Zalewem Wiślanym, następnie wiedzie w dużej części równolegle do naszej północnej i wschodniej granicy, a kończy się na ziemi świętokrzyskiej w Końskich. Ostatnie prace nad nim potrwają do końca 2015 r. Oprócz wyremontowanych i nowo powstałych dróg, do użytku zostanie oddanych 230 Miejsc Obsługi Rowerzystów (tzw. MOR-ów) ze stojakami, wiatami, stołami, ławami, koszami na śmieci oraz tablicami informacyjnymi. Trasa ta prezentuje się niezmiernie ciekawie ze względu na liczne atrakcje turystyczne położone wzdłuż niej i w jej najbliższej okolicy. Na obszarze województwa świętokrzyskiego Green Velo poprowadzi nas do Sandomierza, Koprzywnicy, Klimontowa, 

TT Pałacyk Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku leży na szlaku Green Velo ©©BANK ZDJĘĆ ROT WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO/KRZYSZTOF PĘCZALSKI

JESIEŃ-ZIMA 2015


188 WEEKEND W POLSCE

SS Zabytkowy Rynek w Sandomierzu z Ratuszem i renesansowymi kamienicami

Zamku Krzyżtopór w Ujeździe, Rakowa i zbiornika Chańcza, Kielc, ruin barokowego Pałacu Tarłów w Podzamczu P i e ko s zow s k i m , O b l ęgo r ka , S i e l p i Wielkiej i Końskich (łącznie ok. 190 km). Poza tym w tym regionie szlak biegnie przez wy jątkowo piękne tereny zielone: Cisowsko-Orłowiński Pa r k K ra j o b ra zow y, Ś w i ę t o k r z y s k i Park Narodowy, Chęcińsko-Kielecki Park Krajobrazowy i Suchedniowsko-Oblęgorski Park Krajobrazowy. Dla miłośników wycieczek rowerowych to prawdziwa gratka, szczególnie że drogi są spójnie oznakowane, w większości asfaltowe i o niskim natężeniu ruchu pojazdów, a w tutejszej bazie noclegowej znajdują się obiekty w każdym standardzie. Dodatkowym atutem mogą być też dania regionalnej kuchni, serwowane w barach, restauracjach czy gospodarstwach agroturystycznych.

MIASTO KRÓLÓW Przy wschodniej granicy województwa leży notowany już przez Galla Anonima (ur. w XI w., zm. po 1116 r.) w Kronice polskiej malowniczy Sandomierz. To jeden z ośrodków, które najbardziej ucierpiały podczas powodzi w Polsce w 2010 r. Wezbrane wody Wisły dokonały w nim wielu zniszczeń. Obecnie ruch turystyczny odbywa się tutaj bez przeszkód, a trzeba przyznać, że zdecydowanie jest po co przyjeżdżać w te strony. Wspaniałe królewskie miasto, rozciągające się na siedmiu wzgórzach nad Wisłą (dlatego też nazywane czasem „małym Rzymem”), może poszczycić się świetnie zachowanym historycznym centrum. Na uwagę zasługują w nim obiekty gotyckie: Bazylika Katedralna Narodzenia Najświętszej Maryi Panny z pięknie zdobionym sklepieniem, Ratusz (przebudowany potem w stylu renesansowym)

TT W Pałacu w Kurozwękach funkcjonuje obecnie klimatyczny hotel ©©ZESPÓŁ PAŁACOWY SP. Z O.O KUROZWĘKI

JESIEŃ-ZIMA 2015

z zegarem słonecznym wykonanym przez Tadeusza Przypkowskiego (1905–1977), Brama Opatowska – jedyna ocalała z niegdysiejszych czterech, zakończona renesansową attyką – i Dom Długosza, powstały z inicjatywy historyka Jana Długosza z przeznaczeniem dla księży mansjonarzy. Ozdobą staromiejskiego Rynku są przepiękne kamienice, w tym smukła, beżowo-biała Kamienica Oleśnickich z podcieniami. Na jej dziedzińcu znajduje się wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej – 470-metrowego szlaku wiodącego przez dawne piwnice i składy kupieckie oraz korytarze pod budynkami, zapewniającego zwiedzającym dreszczyk emocji. Nie wolno nam także zapomnieć o miejscowym Zamku, stojącym dumnie na wiślanej skarpie, a pierwotnie wzniesionym przez króla Kazimierza III Wielkiego (1310–1370) i wielokrotnie przebudowywanym. W 1656 r. Szwedzi wysadzili go w powietrze w trakcie odwrotu, dlatego do naszych czasów przetrwało tylko skrzydło zachodnie, zaadaptowane na pałacową rezydencję. Działa tutaj obecnie Muzeum Okręgowe w Sandomierzu z licznymi zbiorami archeologicznymi, etnograficznymi, literackimi, historycznymi oraz dziełami sztuki. Jedno z podań opowiada o tym, jak Henryk Sandomierski (ok. 1130–1166), syn Bolesława III Krzywoustego, przywiózł ze sobą do grodu na dzisiejszym Wzgórzu Zamkowym z wypraw do Ziemi Świętej piękną Żydówkę Judytę. Kobieta wywierała duży wpływ na zakochanego w niej księcia, co nie podobało się wielmożom i duchownym. W końcu została


189

©©BANK ZDJĘĆ ROT WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO

wyrzucona z miasta, choć tak naprawdę udała się do ukrytego w okolicy Wzgórza Salve Regina podziemnego pałacu, gdzie odwiedzał ją ukochany. Dzięki niej i jej czarom podobno królewski potomek wciąż żyje z nią wiecznie młody w tajemnych komnatach, do których nikt nigdy nie dotarł.

JAK TEZEUSZ W LABIRYNCIE W Świętokrzyskiem jest jeszcze wiele do zobaczenia, ale nie sposób opisać wszystkiego w jednym artykule. Na koniec zajrzymy więc do dwóch miejscowości. Pierwszą z nich są Kurozwęki (ok. 35 km od Nowej Słupi), znane głównie z uroczego Pałacu, dawniej zamku rodu Kurozwęckich. W kompleksie otwarto hotel, jednak turyści mogą zwiedzać z przewodnikiem salę balową, salony, taras widokowy, krużganki, XVIII-wieczną kaplicę i muzeum, w którym oprócz pamiątek po rodzinie Popielów zebrano obrazy Józefa Czapskiego (1896–1993). Poszukiwaczom tajemnic spodobają się pałacowe lochy i piwni-

©©ARCHIWUM URZĘDU MARSZAŁKOWSKIEGO WOJEWÓDZTWA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO

SS Opactwo cystersów w Wąchocku – zachodnie skrzydło z „wieżą Rakoczego”

ce. Atrakcję obiektu stanowią również stadnina z końmi arabskimi czystej krwi czy jedyna w Polsce hodowla bizonów amerykańskich (można je obejrzeć z bliska podczas specjalnego safari). Obecny właściciel Pałacu w Kurozwękach Marcin Popiel każdego roku (od 2007 r.) zaprasza gości do nowego tematycznego labiryntu. Na początku były one wykonane w polu kukurydzy, w 2013 r. po raz pierwszy użyto konopi włóknistej. Tegoroczny wzór dotyczył 600-lecia urodzin Jana Długosza. Spacerując wśród wytyczonych ścieżek, sprawdzimy swoją orientację w terenie, a ponieważ nie złapiemy tu zasięgu sieci komórkowych, będzie to prawdziwa przygoda, bo kto wie, co spotkamy za kolejnym zakrętem… Dla odmiany w Wąchocku, leżącym na linii przemysłowych ośrodków Skarżysko-Kamienna, Starachowice i Ostrowiec Świętokrzyski, odkryjemy zupełnie inne zabytki. Opactwo cystersów ufundował w nim w 1179 r. biskup krakowski Gedko

(ok. 1130–1185). Obejrzymy tu późnoromański kapitularz i Kościół św. Floriana i Wniebowzięcia NMP (wystrój wnętrza jest już barokowy). Zainteresowanie przyjezdnych wzbudza też nieco ponura sylwetka tzw. Pałacu Schoenberga, czyli kompleksu zakładu metalowego z młynem i kamienicą z I połowy XIX w. Z kolei miłośnicy historii powinni choć na chwilę podejść do XIX-wiecznego białego dworku, w którym w okresie powstania styczniowego miał swoją kwaterę generał Marian Langiewicz (1827–1887). Chyba największą popularność w Polsce miejscowość ta zyskała sobie jednak dowcipami na jej temat. Choć przed 1994 r. (od kiedy to po odzyskaniu praw miejskich wąchocczanie wybierają burmistrza) władzę sprawował w nim wójt, słynny wąchocki sołtys doczekał się nawet pomnika. Cóż, w Wąchocku, jak i w całym Świętokrzyskiem, wszystko jest możliwe. Wystarczy tylko otworzyć się na odrobinę magii… 

JESIEŃ-ZIMA 2015


190 TURYSTYKA KULTUROWA

PRAWDZIWIE EUROPEJSKA

BRUKSELA ALEKSANDRA PAKIEŁA

JESIEŃ-ZIMA 2015


<< Leżąca nad rzeką Senne (Zenne) stolica Belgii i Unii Europejskiej, często kapryśna i deszczowa, przyciąga niepowtarzalnym urokiem i niezmierną różnorodnością. Kosmopolityczna metropolia, nazywana często „miastem czekolady”, kojarzy się z wykwintnymi pralinkami, charakterystycznym smakiem wyśmienitych lokalnych piw, podawanymi w rożkach frytkami oraz goframi i małżami. Odwiedzający ją goście bardzo chętnie zostają w niej na dłużej. >>

B

ruksela, założona oficjalnie ok. 979 r., już od średniowiecza była liczącym się ośrodkiem politycznym, gospodarczym, handlowym i kulturalnym. Ważne wydarzenia historyczne, od bombardowania miasta przez francuskie wojska w 1695 r. poprzez jego oblężenie przez Francuzów w 1746 r. czy rewolucję belgijską z lat 1830–1831 aż po wielkie wojny XX stulecia, często rozgrywały się właśnie w tym rejonie, jednak stolica Belgów zawsze szybko odzyskiwała siły. W 2015 r., dzięki przyciągającym rzesze turystów inscenizacjom towarzyszącym obchodom 200. rocznicy bitwy pod Waterloo, duch przeszłości na nowo zagościł wśród brukselskich murów. Dziś belgijska metropolia, łącząca w sobie tradycję z nowoczesnością, starą architekturę z innowacyjnymi rozwiązaniami, to prawdziwa perła na mapie świata, stanowiąca gospodarcze i polityczne, a także kulturalne centrum Europy. Podczas zwiedzania tego magicznego miejsca nie można z pewnością zapomnieć o jego najważniejszych zabytkach i symbolach, lecz warto też odwiedzić kilka nowych punktów, które uchodzą za równie atrakcyjne turystycznie.

© VISITBRUSSELS.BE

MURY DAWNYCH KAMIENIC W i ę k s zo ś ć go ś c i roz p o c z y n a z w i e d za n i e o d s p a ce r u po centrum historycznym Brukseli. To właśnie tutaj założono osadę, z której wyrosło miasto. Îlot Sacré, czyli Święta Wyspa, jest kolebką stolicy Belgii. W obrębie tej dzielnicy od dekad zabronione są jakiekolwiek zmiany budowlane. Większość ulic wokół położonego nieopodal słynnego Wielkiego Placu (La Grand-Place, Grote Markt) wytyczono w okresie średniowiecza. Samo oglądanie miejscowych wspaniałych gmachów stanowi prawdziwą gratkę dla koneserów sztuki. Dostrzeżemy w nich mieszankę gotyku brabanckiego, flamandzkiego renesansu oraz baroku. W pobliżu placu de Brouckère’a (Place de Brouckère) i bulwaru Anspacha (Boulevard Anspach) znajdziemy również przykłady najnowszej architektury.  WW Co 2 lata, w sierpniu, Wielki Plac pokrywa różnobarwny dywan z kwiatów

JESIEŃ-ZIMA 2015

191


192 TURYSTYKA KULTUROWA

©©VISITBRUSSELS.BE/BRUSSELS INTERNATIONAL TOURISM & CONGRESS

SS Figurki Manneken-Pis są popularnymi brukselskimi pamiątkami

W centrum Brukseli obowiązkowo trzeba wybrać się na wspomniany Wielki Plac będący geograficznym, historycznym i handlowym sercem miasta. W tym miejscu już od końca XI w. odbywały się targi. W latach 1401–1455 wzniesiono w stylu gotyku brabanckiego Ratusz (Hôtel de Ville de Bruxelles), a rzemieślnicy zaczęli rozbudowywać swoje pracownie. Wśród pięknej i spójnej architektonicznie zabudowy tego rejonu zawsze tętniło życie. Przy Wielkim Placu mieści się barokowy dom o nazwie Le Pigeon („Gołąb”), w którym podczas emigracji w 1852 r. mieszkał francuski pisarz Victor Hugo (1802–1885). Opisywał on później Brukselę z zachwytem i z rozrzewnieniem wspominał widoki roztaczające się z okien swojej kamienicy. W belgijskiej stolicy warto zobaczyć także słynną historyczną ulicę czerwonych latarni – rue d’Aerschot, odchodzącą od placu Charles’a Rogiera (Place Charles Rogier). Oczywiście, nie sposób nie wspomnieć tu również o znanym symbolu tego miasta, czyli wykonanej z brązu rzeźbie sikającego chłopca, zdobiącej pocztówki, pamiątkowe magnesy i płócienne torby często kupowane przez turystów. Wokół Manneken-Pis krąży wiele legend. Jedna z nich przedstawia go jako dzielnego młodzieńca (nazywanego „Petit Julien”), który uratował Brukselę przed XIV-wiecznymi najeźdźcami, gdy nasikał na zapalony lont pod ładunkami wybuchowymi rozłożonymi przy murach. Od 1619 r. figurka została już przebrana w niemal 950 strojów. Uwielbieniem darzą ją zarówno turyści, jak i sami brukselczycy.

JESIEŃ-ZIMA 2015

TT Muzeum Magritte’a przy placu Królewskim

©©VISITBRUSSELS.BE/CATHERINE DARDENNE

WŚRÓD PAŁACÓW Z kolei pobliska Dzielnica Królewska (Le Quartier Royal) wygląda jak z zupełnie innej bajki. To bogaty region, pełen pałaców, wystawnych rezydenc j i , og ro d ów, p a r ków, 5 - g w i a zd ko wych hoteli i interesujących muzeów. Ta część miasta, oddzielona skarpą biegnącą od krańca ulicy Królewskiej (rue Royale) do gmachu sądu, czyli XIX-wiecznego Pałacu Sprawiedliwości (Palais de Justice), zachwyca wspaniałymi przykładami architektury eklektycznej i secesyjnej. Miłośnikom sztuki z pewnością spodobają się działające od 1803 r. Królewskie Muzea Sztuk Pięknych Belgii (Musées royaux des Beaux-Arts de Belgique), w których zebrano powyżej 20 tys. dzieł z okresu od początku XV w. aż do współczesności. Co ciekawe, ta ważna instytucja kultury została założona za czasów Napoleona Bonapartego (1769–1821) w celu odciążenia przeładowanego pary-

skiego Luwru. Dzisiaj tworzy ją sześć niezmiernie ciekawych placówek. W Muzeum Starych Mistrzów (Musée Oldmasters Museum) wśród ponad 2,5 tys. eksponatów z XV–XVIII stulecia znajdują się takie obrazy jak Koronacja Najświętszej Marii Panny Petera Paula Rubensa (1577–1640), Spis ludności w Betlejem pędzla Pietera Bruegla Starszego (ok. 1525–1569) czy też Alegoria płodności ziemi Jakoba Jordaensa (1593–1678). Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Musée Modern Museum), otwarte w nowym miejscu w 1984 r., szczyci się niezwykłą siedzibą. Jego osiem poziomów mieści się pod ziemią, jednak prace artystów pochodzące z okresu od końca XVIII w. do czasów współczesnych możemy podziwiać w naturalnym oświetleniu dzięki studni świetlnej. Z kolei słynne dzieło Jacques’a-Louisa Davida (1748–1825) Śmierć Marata prezentuje się publiczności w starej części placówki – pokoju 55. Natomiast w usytuowanym w samym sercu Brukseli, przy placu Królewskim


193

©©VISITBRUSSELS.BE/LUC VIATOUR GFD

SS Muzeum Sztuki Nowoczesnej, obraz Wappersa

©©VISITBRUSSELS.BE/JEAN-POL LEJEUNE

SS Pałac Królewski w Brukseli rozbudowany po 1900 r. na rozkaz Leopolda II

©©VISITBRUSSELS.BE/DANIEL FOUSS

SS Tintin, smerfy i Lucky Luke czekają na nas w Belgijskim Centrum Komiksu

(Place Royale), Muzeum Magritte’a (Musée Magritte Museum) zobaczymy największą na świecie kolekcję poświęconą twórczości belgijskiego artysty, przedstawiciela surrealizmu – René Magritte’a (1898–1967). Zgromadzono tutaj ponad 200 jego prac. Warto obejrzeć również neoklasycystyczny Pałac Królewski (Palais Royal de Bruxelles), największy w metropolii, w którym monarcha Belgii (obecnie, od 21 lipca 2013 r., Filip I) pełni oficjalne obowiązki głowy państwa (rezydencją rodziny królewskiej jest Zamek Królewski Laeken – Château de Laeken, leżący w północno-zachodniej dzielnicy stolicy). Jego budowę rozpoczęto w 1815 r. na miejscu średniowiecznego pałacu Coudenberg. W XX stuleciu zmodernizowano wnętrza, a także odnowiono starsze części kompleksu. Obiekt jest otwarty dla zwiedzających tylko latem – od 21 lipca (Święta Narodowego Belgii) do początku września.

W ŚWIECIE KOMIKSÓW

Belgijskie Centrum Komiksu (Centre Belge de la Bande Dessinée), funkcjonujące w majestatycznym budynku w stylu secesyjnym zrealizowanym przez znanego architekta Victora Hortę (1861–1947) w 1906 r., prezentuje komiksy stworzone przez ponad 700 autorów z Belgii. Można się w nim również zapoznać z procesem powstawania rysunków i odwiedzić tutejszą bibliotekę, będącą źródłem informacji zarówno dla studentów akademii sztuk pięknych, jak i pasjonatów tych ciekawych historyjek. Ci ostatni przybywają do tego miejsca z całego świata (każdego roku powyżej 200 tys. zwiedzających), aby podziwiać tysiące starych zeszytów, przybory należące do twórców i ich fotografie.

Na pewno wiele osób kojarzy sympa- OLBRZYMIE ATOMY tycznego młodego reportera i podróż- Za linią obwodnicy otaczającej ścisłe cennika Tintina lub małe niebieskie lu- trum stolicy (tzw. Ville de Bruxelles) leży dziki – smerfy. Belgijskie komiksy są pozostałych 18 gmin, które tworzą Region równie znane jak tutejsze czekolad- Stołeczny Brukseli (Région de Bruxelleski, piwo, gofry i koronki. Historyjki -Capitale). Miłośnikom architektury poobrazkowe przywędrowały do Belgii czątku XX w. z pewnością spodoba się wyz Ameryki wraz z wydanym w 1905 r. prawa do Saint-Gilles. Znajdą tutaj wspaMałym Nemo w Krainie Snów Winsora niałe budynki w stylu secesyjnym, w tym McCaya (1869–1934), który od razu Muzeum Horty (Musée Horta). Natomiast zdobył ogromną popularność. Po II woj- w położonej na północnym zachodzie nie światowej ten właśnie kraj uznano dzielnicy Laeken, wchodzącej w skład gmiza miejsce, gdzie wychodzą najlepsze ny Ville de Bruxelles, z zabytkowym rejoopowieści komiksowe w Europie. Na szyb- nem miasta z Zamkiem Królewskim Laeken ki rozwój tej sztuki największy wpływ miał na czele kontrastują nowoczesne atrakcje. wspomniany Tintin, stworzony przez Nad słynnym brukselskim kompleksem rysownika Georges’a Remi, podpisują- rozrywkowo-wypoczynkowym Bruparck cego swoje dzieła pseudonimem Hergé góruje zbudowane w 1958 r., a niedawno (1907–1983). To najsłynniejsza bel- odnowione 102-metrowe Atomium, odgijska postać rysunkowa, rozsławio- grywające rolę symbolu Belgii podobnie na nie mniej niż Kaczor Donald albo jak paryska wieża Eiffla – Francji, a rzymMyszka Miki. skie Koloseum – Włoch. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


194 TURYSTYKA KULTUROWA

©©VISITBRUSSELS.BE/MINI EUROPE

SS Park miniatur Mini-Europe z górującą nad nim sylwetką słynnego Atomium

Ten monumentalny model powiększonego 165 mld razy kryształu żelaza powstał z okazji Wystawy Światowej w Brukseli (Expo 58). Upamiętniał on naukowe i techniczne osiągnięcia XX stulecia, często określanego mianem wieku atomu. Konstrukcja składa się z 9 kul i waży 2400 t. Dla zwiedzających najciekawszą atrakcją jest wjazd do najwyższej z nich (podróż windą trwa 23 s!), z której z wysokości 92 m roztacza się przepiękna panorama. Gdy nieba nie przesłaniają chmury, można stąd zobaczyć nawet Antwerpię! W pozostałych otwartych dla turystów kulach znajdują

się ciekawe wystawy (m.in. Atomium. Od symbolu do ikony opowiadająca historię obiektu), a także punkt informacyjny, sklep z pamiątkami, panoramiczna restauracja i specjalna strefa dla dzieci.

ROZRYWKA I NAUKA Mimo iż Bruparck nie należy do największych kompleksów rozrywkowo-wypoczynkowych na świecie, przyciąga rodziny z dziećmi z przeróżnych zakątków ziemi. Najpopularniejszy cel wycieczek stanowi interesujący park miniatur Mini-Europe,

TT Wśród osób odwiedzających Océade 20 proc. stanowią zagraniczni goście ©©VISITBRUSSELS.BE - TOURISME OCEADE /STEVEN RICHARDSON

JESIEŃ-ZIMA 2015

w którym przedstawiono 350 modeli najbardziej znanych europejskich budowli i miejsc odtworzonych w najdrobniejszych szczegółach w skali 1:25. Można zwiedzić tutaj za jednym razem ciekawe obiekty z całego kontynentu, takie jak berlińska Brama Brandenburska, ateński Partenon, londyński Pałac Westminsterski czy też gdański Dwór Artusa. Dużo więcej rozrywki niż standardowe kino zapewni swoim gościom Kinepolis. W 24 ogromnych salach widzowie mają szansę oglądać filmy w najwyższej jakości obrazu i dźwięku w niezmiernie komfortowych warunkach. Repertuar jest sukcesywnie rozszerzany o produkcje dotyczące sportu, historii, a także opery, teatru czy sztuki. Wszystko w Kinepolis zostało dopracowane tak, aby usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednego kinomana i zachęcić go do powrotu po kolejną dawkę wrażeń. Relaks i dobrą zabawę gwarantuje również Océade. To rozległy tropikalny park wodny z podgrzewanymi basenami, tureckimi łaźniami, saunami, jacuzzi, sztucznymi falami i piaszczystymi plażami, które do złudzenia przypominają prawdziwe. Zjeżdżalnie przywodzą na myśl zwierzęta, baseny wyglądają niczym pirackie kryjówki, restauracje mają karaibski wystrój. Spodoba się tu osobom w każdym wieku. Przez cały rok kompleks odwie-


195 dza mnóstwo turystów, a zjeżdżalnie O c é a d e u w a ż a n e s ą z a n a j l e p s ze na świecie.

KOLEJ NA MUZEUM Podczas wizyty w Brukseli nie sposób nie zwiedzić niespotykanego i niezmiernie oryginalnego muzeum kolejnictwa Train World. Dzięki swoim nowoczesnym rozwiązaniom architektonicznym i ciekawym eksponatom z pewnością zainteresuje ono nie tylko miłośników pociągów. W placówce poznamy historię kolei, jej współczesny rozwój i przyszłość. Pomysłodawcy Train World doskonale odzwierciedlili kontrasty charakteryzujące całe miasto. Do kompleksu włączyli odrestaurowaną secesyjną stację Schaerbeek, nie tylko uchodzącą za jedną z najstarszych w Belgii (otwarto ją w 1887 r.), ale i stanowiącą prawdziwy klejnot architektury. Na zwiedzanie muzeum (czynnego codziennie oprócz poniedziałku od godz. 10.00 do 17.00), w które do tej pory zainwestowano ok. 21 mln euro, należy poświęcić przynajmniej półtorej godziny. Od oficjalnego otwarcia, które odbyło się 25 września 2015 r. w obecności króla Filipa I, popularność obiektu ciągle wzrasta, a organizatorzy przewidują, że już po dwóch latach będą przyjmować ponad 100 tys. gości rocznie. W Train World każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre zdobycze techniki przypominają futurystyczne dzieła sztuki. Najprostsze przedmioty potrafią prezentować mnóstwo walorów artystycznych. Trudno nie zachwycić się tutaj postępem i ewolucją inżynierii, jaka dokonała się na przestrzeni setek lat.

CZEKOLADOWE MIASTO Belgia może się pochwalić ponad 2,5 tys. sklepów oferujących wyroby czekoladowe. Produkcję tych smakołyków rozpoczęto w tym kraju już w XVII w. Zwiększono ją znacznie od początku XX stulecia, co zbiegło się z zajęciem przez Belgów Konga (Kongo Belgijskie istniejące między 1908 a 1960 r.). Posiadanie kolonii w Afryce Środkowej oznaczało łatwy dostęp do lokalnych plantacji kakaowca. Bruksela to najbardziej czekoladowa stolica na świecie. Kusi pięknymi, ręcznie wykonanymi pralinkami o przeróżnych kształtach, aromatycznymi kakaowymi ciastami i wielkimi tabliczkami czekolady, dosłownie rozpływającej się w ustach. Prawdziwych łasuchów i nie tylko ich zaprasza otwarte we wrześniu 2014 r. muzeum Belgian Chocolate Village (Belgijska Czekoladowa Wioska) w gmi-

©©BELGIAN CHOCOLATE VILLAGE

SS Koncepcję Belgian Chocolate Village stworzyła znana firma Tempora

nie Koekelberg w Regionie Stołecznym Brukseli. To jedna z największych tego rodzaju placówek w Europie (o powierzchni 900 m²). Poznamy w niej cały proces powstawania czekolady – od zbioru i przygotowywania ziaren kakaowca poprzez wybór formy, kształtów i ozdabianie aż po pakowanie tabliczek czy pralinek z przeznaczeniem do sprzedaży w sklepie. Dowiemy się też, w jaki sposób przetwarzali kakao Aztekowie, a także do jakich celów służyło, zanim zostało wprowadzone do produkcji masowej. W samym sercu tego interaktywnego muzeum znajduje się szklarnia przedstawiająca warunki, w jakich rosną zarówno kakaowce, jak i rośliny używane jako dodatki do czekolady – bananowce, papryka chilli, kurkuma i wiele innych. Oczywiście, najprzyjemniejszą część zwiedzania stanowi dla każdego amatora słodkości wizyta w sali, w której można uczestniczyć w wykonaniu swojej własnej, niepowtarzalnej pralinki pod okiem doświadczonego mistrza. Zapakowana

w ozdobne pudełko świetnie sprawdzi się jako pamiątka. Po odwiedzinach w tak smakowitym miejscu ciężko jednak zachować czekoladki na później.

WEHIKUŁ CZASU Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że Bruksela była również historyczną stolicą odważnych Galów z odłamu Belgae, ludu niezmiernie wojowniczego i budzącego postrach w całej Europie. W żyłach Belgów płynie krew mężnych przodków, nic więc dziwnego, że do uroczystości obchodów 200. rocznicy bitwy pod Waterloo przygotowywano się z niezwykłą dokładnością. Starano się jak najlepiej zrekonstruować dawne wydarzenia i przenieść w czasie ok. 120 tys. przybyłych z całego świata widzów aż do 18 czerwca 1815 r. Armię I Cesarstwa Francuskiego dowodzoną przez Napoleona Bonapartego pokonali wówczas Arthur Wellesley, 1. książę Wellington (1769–1852) i feldmarszałek Gebhard Leberecht von Blücher (1742–1819), którzy stali na czele 

TT Oryginalny budynek należący do pracowników kolei w Train World ©©TRAINWORLD.BE

JESIEŃ-ZIMA 2015


196 TURYSTYKA KULTUROWA

©©SANDRINE FERAUGE

SS Zorganizowana z wielkim rozmachem rekonstrukcja bitwy pod Waterloo

wojsk brytyjskich, pruskich, niderlandzkich, hanowerskich, księstw Nassau i Brunszwiku. Cesarz Francji poniósł klęskę już po 9 godzinach walki. Bitwa pod Waterloo jest jedną z najważniejszych w historii świata. Zapoczątkowała utworzenie nowego porządku, który na podstawie ustaleń kongresu wiedeńskiego miał panować w całej Europie przez następne stulecie. Okrągłą rocznicę zwycięstwa nad Napoleonem świętowano także w Londynie, w Katedrze św. Pawła. Gospodarzami uroczystości byli królowa brytyjska Elżbieta II wraz z małżonkiem Filipem, księciem Edynburga, a wśród najważniejszych gości znaleźli się synowie królewskiej pary książę Walii Karol i książę Edward (hrabia Wessex) oraz premier Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej David

Cameron. Podczas obchodów odczytano fragmenty opisów bitwy w języku angielskim, francuskim i niemieckim, a porucznik Achilles Barron w swoim przemówieniu ostrzegał przed zapominaniem o ludziach, którzy tworzyli dzieje Europy. Jednak zdecydowanie największym wydarzeniem upamiętniającym tę ważną dla całego świata bitwę były zorganizowane z ogromnym rozmachem widowiskowe inscenizacje w Waterloo pod Brukselą. W dniach od 18 do 21 czerwca 2015 r. uczestniczyło w nich aż ponad 5 tys. rekonstruktorów z przeszło 50 krajów. Największą grupę stanowili Niemcy (18,34 proc.), potem Bryty jczycy (17,80 proc.) i Francuzi (9 proc.). Nie zabrakło też Polaków (3,42 proc.). Dzięki temu tysiące widzów mogło podziwiać największą rekonstrukcję historyczną, jaką kiedykolwiek przygotowano w Europie.

TT Odtworzony obóz armii napoleońskiej podczas bitwy pod Waterloo ©©VINCENT PITTARD

JESIEŃ-ZIMA 2015

Uroczystościom patronował belgijski król Filip I, a udział wzięli w nich król Niderlandów Wilhelm Aleksander, wielki książę Luksemburga Henryk i książę Kentu Edward oraz potomkowie uczestników walk. Widok żołnierzy w pełnym rynsztunku ze zrekonstruowaną XIX-wieczną bronią i działami oraz rozpędzonych koni robił niesamowite wrażenie. Organizatorzy odtworzyli również warunki, w jakich odbywała się bitwa. Zbudowali biwaki i paleniska, a nawet przygotowali potrawy przypominające posiłki spożywane 200 lat temu. Podczas trwającej 4 dni imprezy widzowie byli także świadkami ostatniego w życiu zwycięstwa Napoleona Bonapartego. Rekonstrukcja historyczna bitwy pod Ligny (16 czerwca 1815 r.) przypominała też niezmiernie realistyczną lekcję historii. W klimat epoki wprowadziły wszystkich wspaniałe stroje, muzyka, odgłosy walki i unoszący się wśród przybyłych duch tamtych czasów. *** Smakosze twierdzą, że w Brukseli apetyt można zaspokoić lepiej niż w Paryżu. Piwosze rozsmakowują się tutaj w ponad 450 gatunkach swojego ulubionego trunku. Kobiety wychwalają przepiękne belgijskie koronki, a koneserzy sztuki spędzają długie godziny na spacerach wśród zabytków architektury i podziwianiu bogatych ekspozycji. W stolicy Belgii każdy odnajdzie swoje miejsce. Na jej obraz składają się zarówno historyczne rejony dzielnic i interesujące muzea, jak i zupełnie nowe projekty i wydarzenia kulturalne. Z całą pewnością to pełne niespodzianek i ciekawych atrakcji miasto zasługuje na miano centrum Europy i na długo pozostaje w sercach turystów. 


197

JESIEŃ-ZIMA 2015


198 TURYSTYKA AKTYWNA

WYSPY KANARYJSKIE – ARCHIPELAG DLA AKTYWNYCH

JOANNA CYBULSKA-MIKA www.wyspy-szczesliwe.pl

<< Choć Wyspy Kanaryjskie według statystyk uchodzą głównie za krainę słońca i pięknych plaż, są także świetnym miejscem na aktywny wypoczynek w różnorodnej formie. Sprzyjają mu utrzymująca się cały rok wiosenna pogoda i znakomite tereny do uprawiania rozmaitych sportów, w tym wiele parków – 4 narodowe, 11 naturalnych i 7 krajobrazowych, które swoimi obszarami obejmują łącznie ok. 40 proc. powierzchni archipelagu. W pobliżu niemal każdego hotelu bez trudu da się wypożyczyć rower czy deskę surfingową. Na turystów czeka również rozbudowana sieć tras pieszych i rowerowych, mnóstwo ośrodków zatrudniających wykwalifikowanych instruktorów sportowych oraz otwarte imprezy z zakresu różnych dyscyplin. >> JESIEŃ-ZIMA 2015


199

©©LESZEK MIKA/WYSPY-SZCZESLIWE.PL

SS Krzewy winorośli w wulkanicznym regionie La Geria na Lanzarote

©©TURISMO DE CANARIAS/SAÚL SANTOS

©©TURISMO DE CANARIAS

SS Ruta de los Volcanes na La Palmie

SS Park Narodowy Timanfaya na południowym zachodzie wyspy Lanzarote

ez w z g l ę d u n a ko n d yc j ę i poziom zaawansowania na pewno znajdziemy coś odpowiedniego dla siebie. Możemy przemierzać wybraną wyspę pieszo, podziwiać podwodny świat Atlantyku, poszaleć na falach oceanu, jeździć rowerem po wulkanach, wzbić się w przestworza paralotnią albo kontemplować gwiazdy w trakcie astronomicznego safari. Rodzinom z dziećmi wiele propozycji aktywnego spędzenia czasu oferują liczne parki tematyczne.

Ten dość młody archipelag pochodzenia wulkanicznego charakteryzuje się bardzo urozmaiconym krajobrazem. Stosunkowo niewielkie odległości dzielą rozległe piaszczyste plaże od wysokich bazaltowych klifów, nietkniętych ręką człowieka starych pól lawy, wulkanicznych jaskiń, zielonych wyżyn czy stromych skalistych gór. Ciągle zmieniające się widoki i interesująca, często endemiczna, roślinność dostarczają niesamowitych wrażeń szczególnie podczas wycieczek pieszych.

B

ŚLADAMI POKOLEŃ O leżącej najbliżej kontynentu europejskiego (ok. 1000 km) Lanzarote można niemal pomyśleć, że została zaprojektowana przez matkę naturę w ten sposób, aby człowiek dał radę zwiedzić cały jej obszar na własnych nogach. Zaledwie 67-kilometrowy pieszy szlak łączy port Órzola i kurort Playa Blanca położone odpowiednio na północnym i południowym krańcu wyspy. Ta podzielona na pięć etapów trasa o średnim stopniu trudności i różnicy poziomów nie większej niż 590 m wiedzie przez wnętrze lądu drogami 

JESIEŃ-ZIMA 2015


200 TURYSTYKA AKTYWNA

©©TURISMO DE CANARIAS/ALEX BRAMWELL

SS Roque Nublo na Gran Canarii – 80-metrowa skała wulkaniczna

©©KONKURS GCWF 2014/GRAN CANARIA WALKING FESTIVAL

SS Na wyprawie po Gran Canarii można podziwiać piękne widoki

wykorzystywanymi przez pokolenia wyspiarzy do przemieszczania się między historycznymi osadami. Pokonamy ją w ciągu 5 dni, w trakcie których będziemy kontemplować piękno krajobrazów oraz poznawać historię, architekturę i kuchnię tego rejonu. Niezmiernie interesujący, zwłaszcza dla osób pasjonujących się enologią, jest 9-kilometrowy łatwy szlak (różnica wysokości wynosi 321 m) prowadzący przez region winiarski La Geria objęty ochroną ze względu na walory krajobrazowe (Paisaje Protegido de La Geria). Trzygodzinny spacer, podczas którego zobaczymy, jak pracuje się przy unikalnych na skalę światową uprawach winorośli w dołkach z wulkanicznych popiołów, można zakończyć degustacją wybornych win w renomowanych winnicach Bodega La Geria i Bodegas Rubicón. Po obszarze wyrwanym oceanowi przez lawę w wyniku erupcji z XVIII i XIX w. wiedzie 12-kilometrowa trasa przybrzeżna (Ruta del Litoral), jedyna wytyczona w granicach Parku Narodowego Timanfaya

JESIEŃ-ZIMA 2015

(Parque Nacional de Timanfaya) i dostępna dla turysty indywidualnego. Rozpoczyna się ona przy plaży Madera (Playa d e l a M a d e r a ) , a w y p r a wę p o n i e j odbędziemy też pod opieką miejscowego przewodnika, po zarezerwowaniu terminu na stronie internetowej www.reservasparquesnacionales.es. Szlak Termesana (Ruta de Termesana), wzdłuż którego administracja parkowa organizuje drugą z bezpłatnych wycieczek, pokazuje, jak wyspiarze zaadaptowali się do warunków życia po katastrofie. Prowadzi on wśród typów lawy o hawajskich nazwach aa i pahoehoe oraz starych figowców i drzew guajawa (gujawa, gruszla) posadzonych w popiołach. Przez wysepkę Lobos (ok. 4,6 km 2), widoczną z południowego krańca Lanzarote i oddaloną od niej o ok. 8 km, przebiega pierwszy, mierzący 3,5 km, odcinek ok. 255-kilometrowej drogi wiodącej z północy na południe Fuerteventury (części transkanaryjskiej długodystansowej trasy trekkingowej GR-131). Na tym nieza-

mieszkałym kawałku lądu, stanowiącym Park Naturalny Wysepki Lobos (Parque Natural del Islote de Lobos), przejdziemy przez soczyście zielony las sięgających wysokości 2 m krzewów z rodzaju wilczomleczy (Euphorbia balsamifera, zwana tabaiba dulce), wykąpiemy się w przejrzystych wodach przy plaży La Concha (Playa de la Concha) oraz zobaczymy kamienne studnie i piece do wypalania wapna przywodzące na myśl czasy, gdy mieszkali tu ludzie. Można też wybrać się na wulkan Montaña de la Caldera (127 m n.p.m.), którego połowa krateru osunęła się do oceanu. Trzeba jednak pamiętać o tym, że na szczyt nie wolno wchodzić w okresie od połowy października do początków listopada, kiedy na zboczach lęgną się chronione burzyki żółtodziobe (hiszp. pardela cenicienta).


201

©©TURISMO DE CANARIAS

SS Tajemnicze budowle na obszarze Parku Etnograficznego Piramid Güímar

©©TENERIFE WALKING FESTIVAL/TURISMO DE TENERIFE

SS Trasa Tenerife Walking Festival w zielonym Parku Krajobrazowym Anaga

©©WIKIMEDIA COMMONS/JÖRG HEMPEL

SS Kwitnące żmijowce koło wulkanu Teide

Całkowicie odmienne widoki zapewnia bardzo popularny, niespełna 2-kilometrowy szlak lokalny SL FV 27 na Fuerteventurze, prowadzący z Vega de Río Palmas przez wąwóz Peñitas (Barranco de las Peñitas) miejscami wąską, wydrążoną w granitowych skałach ścieżką. Przez palmową oazę dotrzemy nim do Zapory Peñitas (Presa de las Peñitas) i kapliczki zwanej Ermita de las Peñitas, celu corocznych barwnych pielgrzymek wyspiarzy w trzecią sobotę września.

GÓRSKIE FESTIWALE Trudy planowania wypraw górskich na sąsiadującej z Fuerteventurą Gran Canarii zdejmują z barków turystów organizatorzy corocznej imprezy Gran Canaria

Walking Festival, której IV edycja odbyła wydarzenia znajdziemy m.in. lekki, niesię 5–8 listopada 2015 r. Zapewniają oni mal 7-kilometrowy spacer przez Malpaís uczestnikom wydarzenia opiekę przewodni- de Güímar – przybrzeżny obszar lawoka posługującego się językiem hiszpańskim wych pól typu aa porośniętych krzewai angielskim, ubezpieczenie, poczęstunek mi tabaiba dulce i cardónami (Euphorbia i transport ze stolicy wyspy Las Palmas canariensis). Wyprawa kończy się zwiede Gran Canaria. Zaplanowano 5 tras dzaniem parku etnograficznego z 6 tajemumożliwiających poznanie bogactwa kraj- niczymi piramidami (Parque Etnográfico obrazowego, etnograficznego i kulturowego Pirámides de Güímar). Przygotowano regionu. Jedną z nich jest 8,5-kilometrowy też trasę o długości ponad 8 km wiodącą szlak wytyczony wśród sosen kanaryjskich z Afur do miejscowości Taganana wśród do położonej na wysokości 1813 m n.p.m., poszarpanych, zielonych masywów Parku 80-metrowej skały Roque Nublo, o której Krajobrazowego Anaga (Parque Rural krążą legendy, że jej pocałowanie przynosi de Anaga) z zamieszkałymi jaskiniami, szczęście. Program uzupełniają degustacja krytymi słomą domami zbudowanymi wyspiarskich serów i win, zwiedzanie jed- z kamienia bez użycia zaprawy oraz winnej z nielicznych w Europie plantacji kawy nicami. Dla średniozaawansowanych odw dolinie Agaete i obserwacje astronomicz- powiednia będzie również ok. 4-godzinna ne podczas wycieczki nocnej. wędrówka u stóp wulkanu Teide (MajúaMiłośnicy turystyki górskiej z całego -Sanatorio-Parador). Kończy ją wjazd kokontynentu europejskiego spotykają się lejką linową (teleférico) w okolice krateru także od 2015 r. na sąsiedniej Teneryfie La Rambleta (3555 m n.p.m.). Tylko dla w trakcie Tenerife Walking Festival, osób o doskonałej kondycji fizycznej przektórego II edycja potrwa od 29 mar- znaczony jest natomiast 2-dniowy trekca do 2 kwietnia 2016 r. W ofercie tego king z Montaña Blanca (2750 m n.p.m.) 

JESIEŃ-ZIMA 2015


202 TURYSTYKA AKTYWNA

©©LESZEK MIKA/WYSPY-SZCZESLIWE.PL

SS Spowite mgłą lasy w Parku Narodowym Garajonay na La Gomerze

TT Urocza zatoczka La Bajita na La Palmie

©©TURISMO DE CANARIAS

SS Popularna wśród kolarzy trasa w pobliżu formacji Roque de Agando

na sam szczyt najwyższej góry Hiszpanii – Teide (3718 m n.p.m.), połączony z noclegiem w schronisku Altavista. W Parku Narodowym Teide (Parque N a c i o n a l d e l Te i d e ) i n t e r e s u j ą c e i dobrze oznakowane szlaki znajdą dla siebie także amatorzy wypraw rekreacyjnych, nie wymagających doświadczenia i umiejętności. Udostępniono tu również 5 tras dla osób z ograniczeniami w poruszaniu się i przystosowanych do zwiedzania na wózku trekkingowym joëlette. Oprowadzania z użyciem takiego sprzętu proponuje Asociación Montaña Para Todos – Stowarzyszenie Góry dla Wszystkich. Turyści, którzy wybiorą się do tego najczęściej odwiedzanego hiszpańskiego parku narodowego (3 212 632 gości w 2014 r.) późną wiosną, zobaczą księżycowy krajobraz przystrojony kwitnącymi na różowo i czerwono endemicznymi żmijowcami (tajinaste r o j o ) , s i ę g a j ą c y m i w y s o ko ś c i 2 m . Najwięcej tych roślin występuje w rejonach nazywanych Llano de Ucanca i La Fortaleza.

JESIEŃ-ZIMA 2015

Niebieskie żmijowce (tajinaste azul, Echium acanthocarpum, z n a n e j a ko tajinaste gomero) ujrzymy natomiast jedynie na leżącej w pobliżu Teneryfy wyspie La Gomera, gdzie zachwycają pięknymi kwiatami od lutego do kwietnia. Rosną np. wokół początkowego odcinka 30-minutowego szlaku nr 15 (La Meseta de Hermigua), wiodącego przez niżej położone, soczyście zielone tereny Parku Narodowego Garajonay (Parque Nacional de Garajonay). W tej okolicy wędrówkę wśród lasu laurowego z mahoniowcami, daktylowcami kanaryjskimi i ogromnymi paprociami umila szum wodospadów i śpiew ptaków. Szczególnej kondycji nie wymaga także trasa nr 17, dzięki której w ciągu niespełna 1,5 godz. zdobędziemy najwyższą górę La Gomery – Alto de Garajonay (1487 m n.p.m.). Nie lada wyzwanie stanowi z kolei zajmujące ok. 9 godz. przejście najdłuższego w parku (ponad 16-kilometrowego) traktu nr 918 (Pajarito-Ajugal-Pajarito). W miejscach, gdzie według dawnych wierzeń odbywały się tańce czarownic, zmierzymy się z przenikającym do kości zimnem wiecz-

nych mgieł w omszałych, wilgotnych lasach wawrzynowych i zobaczymy strzeliste formacje skalne, na czele ze 180-metrową Roque de Agando. Prawdziwą perłą dla amatorów trekkingu w wysokich górach jest wyspa La Palma, nosząca miano najbardziej stromej w całym archipelagu. Odbywa się na niej należący do najtrudniejszych górskich biegów świata Ultramarathon Transvulcania (najbliższą jego edycję zaplanowano na 7 maja 2016 r.). W wyścigu, którego niemal 77-kilometrowa trasa przebiega przez najwyższy szczyt lądu – Roque de Los Muchachos (2426 m n.p.m.), co roku bierze udział również kilkunastu zawodników z Polski. Inną niezmiernie popularną imprezę dla aktywnych stanowi sierpniowy Międzynarodowy Festiwal Wędrówek Pieszych i Górskich La Palma (Festival Internacional de Senderismo y Montaña La Palma). W tym czasie reprezentacyjna Avenida Marítima w stolicy wyspy Santa Cruz de La Palma zmienia nazwę na plac Wędrowca (Plaza del Senderista) i staje się punktem, z którego wyruszają autobusy dowożące do miejsc rozpoczęcia trekkingów.


203

©©FESTIVAL INTERNACIONAL DE SENDERISMO Y MONTANA LA PALMA 2015

SS Pole zastygłej lawy na wyspie La Palma

©©TURISMO DE CANARIAS

SS Mirador de Jinama na El Hierro gwarantuje spektakularne widoki

©©LESZEK MIKA/WYSPY-SZCZESLIWE.PL

Na tematycznych wycieczkach poznaje się tajniki wytwarzania wina, serów, miodu i rumu, można wybrać się też na kurs fotografii wulkanicznych krajobrazów i nocną wyprawę astronomiczną. Interesujący aktywny urlop spędzimy także na przemierzaniu tras siatki GR-131 (El Bastón). Tutaj ciekawe widoki czekają na nas szczególnie na traktach łączących wypełnione plantacjami bananów wybrzeże z najwyżej położonymi surowymi obszarami Parku Narodowego Kaldery Taburiente (Parque Nacional de la Caldera de Taburiente), np. na ekstremalnie trudnym 17-kilometrowym szlaku biegnącym z Puerto de Tazacorte na górujący nad wyspą szczyt Roque de Los Muchachos. Z kolei ponad 4-godzinne zejście z otoczonego sosnowym lasem schroniska El Pilar

©©LESZEK MIKA/WYSPY-SZCZESLIWE.PL

SS Inskrypcje ludu Bimbache na lawie w Parku Kulturowym El Julan

(1450 m n.p.m.) warto zakończyć kąpielą w zatoczce La Bajita. Przyniesie nam ona ulgę po wytężonej pracy mięśni. Trudy przejścia głównego, prawie 18-kilometrowego odcinka Ruta de los Volcanes wynagrodzi wypicie lampki wina w Bodegas Teneguía. Winnica ta, znajdująca się tuż przy zejściu z trasy, należy do najczęściej wygrywających branżowe konkursy na archipelagu. Poznawanie wyspy El Hierro, najbardziej oddalonej od kontynentu europejskiego, ale szczycącej się największym zagęszczeniem wulkanów w całym regionie (500 widocznych stożków i 300 przykrytych świeżymi lawami), ułatwia sieć oznakowanych szlaków pieszych uzupełniona o nowoczesne ośrodki informacyjne, w których objaśniane są

zjawiska geologiczne występujące w tym rejonie, etnografia i historia okolic. Ciekawym pomysłem na wycieczki jest pokonywanie traktów, którymi przez stulecia wyspiarze podróżowali dwa razy do roku z całym dobytkiem między nawiedzanymi przez deszcze polami i pastwiskami na wyżynach a winnicami i sadami w słonecznej dolinie El Golfo po to, aby wyżywić swoje rodziny. Do takich tras zalicza się Droga Jinama (Camino de Jinama PR EH8 – ok. 7,5 km) prowadząca z Mirador de Jinama do Las Puntas. Rozpościerają się z niej zapierające dech w piersiach panoramy. Szczególne warto polecić także 3-godzinną wycieczkę z przewodnikiem do trudno dostępnych stanowisk archeologicznych w Parku Kulturowym El Julan (Parque Cultural de El Julan), 

JESIEŃ-ZIMA 2015


204 TURYSTYKA AKTYWNA

©©RENE EGLI

SS René Egli na Fuerteventurze – mekka miłośników wind- i kitesurfingu

gdzie znajdują się wyśmienicie zachowane, wyryte na polach lawy inskrypcje ludu Bimbache, historycznych mieszkańców wyspy.

NA FALACH Kto interesuje się wind- lub kitesurfingiem, powinien rozważyć bogatą ofertę szkoły René Egli. Ta rozbudowana baza sportów wodnych istnieje od 1984 r. na południowym wybrzeżu Fuerteventury. Znaleźć ją można na plaży Sotavento (w pobliżu

Costa Calma), którą uważa się za jedną z najpiękniejszych na świecie. Jest ona wprost stworzona do nauki dla osób na każdym poziomie zaawansowania. Na ciągnącym się równolegle do brzegu odcinku o długości powyżej 4 km i szerokości ponad 200 m tworzy się płytka, lecz rozległa laguna, której głębokość zależy od pływów morskich. Jej specyficzne położenie sprzyja występowaniu doskonałych warunków wiatrowych – zwykle wieje tutaj silniej niż nad resztą wyspy.

TT Zawodnicy Fuerteventura Windsurfing & Kiteboarding World Cup ©©FUERTEVENTURA-WORLDCUP.ORG /TOM BRENDT

JESIEŃ-ZIMA 2015

Centrum René Egli, oddalone o mniej więcej 200 m od komfortowego Hotelu Meliã Gorriones, znajduje się tuż przy samej plaży. Oferuje profesjonalne kursy, tak dla początkujących, jak i zaawansowanych, z licencjonowanymi, także polskimi instruktorami, wynajem i rezerwację markowego sprzętu, wymienianego co 6–12 miesięcy na nowy, oraz możliwość pozostawienia własnego wyposażenia w przechowalni. O bezpieczeństwo w tym rejonie dba ekipa ratunkowa, mająca do dyspozycji wieże ratownicze i skutery wodne. Dojazd na miejsce z okolic Costa Calma i Jandía zapewnia bezpłatny serwis przewozowy. Nic dziwnego, że na Sotavento już od 30 lat organizowane są co roku zawody Fuerteventura Windsurfing & Kiteboarding World Cup, w których bierze udział światowa czołówka sportowców. W szkole można też spróbować swoich sił w innych dyscyplinach, takich jak żeglarstwo plażowe i stand up paddling (SUP) – pływanie na desce z wiosłem. Po wysiłku odpoczniemy w cieniu palm w barze serwującym napoje i przekąski lub podczas zabiegów fizjoterapii. Skorzystamy tu również z bezpłatnego bezprzewodowego internetu. Uczestnicy kursów jako pamiątkę mogą otrzymać niezwykłe zdjęcia ze swoich wyczynów na wodzie, wykonywane przez profesjonalnych fotografów, którzy asystują grupom.


205

©©SEA TREK SPAIN

©©DIEGO SANTAMARIA/CLUB LA SANTA IRONMAN LANZAROTE 2016

SS Centrum Sea Trek Spain na Gran Canarii

SS Uczestnik popularnych zawodów triatlonowych IRONMAN na Lanzarote

W kilku rejonach na archipelagu znajdziemy także idealne warunki do uprawiania surfingu. Trening przy plaży El Confital w Las Palmas de Gran Canaria warto połączyć ze zwiedzaniem tego jednego z ładniejszych dużych miast kanaryjskich. Na uwagę zasługują w nim szczególnie jego dwie historyczne dzielnice – Vegueta i Triana, muzea i liczne klimatyczne knajpki. Surferzy chętnie wybierają się też na soczyście zieloną północ Teneryfy w okolice Los Realejos. Przyciągają ich tutaj utrzymujące się przez cały rok wspaniałe fale i kameralna atmosfera niesamowitej plaży w kolorze mlecznej czekolady – Playa del Socorro.

La Restingi), masyw z dwoma stożka- pierwsze w Europie podwodne muzeum mi i kraterem, którego ściany zniżają się – Museo Atlántico. Brytyjski rzeźbiarz Jason do głębokości 100 m. Podwodna erupcja deCaires Taylor (ur. w 1974 r.) tworzy 300 finajmłodszego kanaryjskiego wulkanu, gur, dla których modelami są tutejsi mieszktóra wydarzyła się jesienią 2011 r. mniej kańcy. W 2016 r. zostaną one ustawione więcej 2 km od brzegu wyspy, wręcz zwięk- na obszarze ok. 400 m2 i głębokości między szyła różnorodność biologiczną w tym re- 12 a 15 m. Chętni będą mogli je podziwiać jonie. Wody rezerwatu zamieszkują m.in. na różne sposoby: podczas nurkowania czarne i żółte koralowce, gąbki, langusty, z butlą lub jedynie z maską i rurką, a nawet krewetki, tuńczyki, mureny, sparysomy w trakcie rejsu łodzią ze szklanym dnem. kreteńskie, graniki, solandry, spotyka się też żółwie morskie, płaszczki, delfiny i wie- SPORTOWE PAKIETY loryby. W La Restindze odbywa się w paź- „ALL INCLUSIVE” dzierniku coroczny konkurs fotograficzny Na potrzeby sportowców z Europy, któOpen Fotosub de la Biodiversidad de la Isla rzy przybywają na archipelag zimą, aby de El Hierro (w 2016 r. czeka nas jego jubi- w wiosennym klimacie trenować przed leuszowa, XX edycja). sezonem, odpowiadają kompleksy wakaNowatorską na skalę Europy propozycją cyjne oferujące sportowe pakiety w formie są firmowane przez system Sea TREK spa- all inclusive. Do najpopularniejszych cery po dnie oceanu bez sprzętu nurkowego należą goszczący zawody triatlonowe i uczestniczenia w specjalistycznym kursie. IRONMAN (najbliższy termin 21 maja Dzięki kaskowi, do którego dostarczane jest 2016 r.) Club La Santa na obrzeżach rybacpowietrze, wizytę w podwodnym króle- kiej wioski La Santa na Lanzarote i położony stwie można złożyć już po 10-minutowym w Las Playitas na Fuerteventurze Playitas instruktażu, nawet jeśli nie umie się pływać. Resort, w którym odbywa się triatlon Tego typu rozrywkę oferuje centrum Sea Challenge Fuerteventura (zaplanowaTrek Spain w resorcie Anfi del Mar na Gran ny na 23 kwietnia 2016 r.). Oba ośrodki Canarii i szkoła nurkowa Native Diving w ku- dostępne są także dla amatorów prarorcie Costa Teguise na Lanzarote. gnących podczas urlopu intensywniej Na tej ostatniej wyspie, u wybrze- popracować nad kondycją albo zadbać ży Playa Blanca, gdzie mieści się kil- o sylwetkę. Pobyt w pierwszy z nich ka ośrodków dla nurków, m.in. polski obejmuje korzystanie bez dodatkowych Cool Dive Lanzarote, powstaje obecnie opłat ze wszystkich udogodnień, 

W OTCHŁANI OCEANU Za mekkę nurków uważa się miejscowość La Restinga na El Hierro, najmniejszej z głównych Wysp Kanaryjskich, położoną u wybrzeży Rezerwatu Morskiego La Restinga – Morze Spokoju (Reserva Marina La Restinga – Mar de Las Calmas). Urozmaicone wulkaniczne dno Oceanu Atlantyckiego dochodzi do głębokości 300 m i to w niewielkiej odległości od brzegu, a pokrywa je gęsta roślinność (występująca do 70 m pod powierzchnią wody). Nurkowie eksplorują w tej okolicy tunele, jaskinie, klify czy formacje piaskowe przypominające plażowe wydmy. Do najbardziej cenionych miejsc należy El Bajón (ok. 0,5 km od wybrzeży

JESIEŃ-ZIMA 2015


206 TURYSTYKA AKTYWNA

©©MAJPHOTOGRAPHY.COM

SS Podczas Challenge Fuerteventura należy pokonać m.in. 90 km na rowerze

w tym trzech zewnętrznych basenów o l i m p i j s k i c h i s p r zę t u d o u p ra w i a nia ponad 30 dyscyplin, oraz udział w zajęciach na różnych poziomach zaawansowania. Kompleks Playitas Resort, gdzie znajduje się nawet 18-dołkowe pole golfowe, oferuje tygodniowe turnusy z tematycznymi pakietami sportowymi. Przygotowano w nim np. programy łączące jogę i zumbę z wędrówkami górskimi, intensywną aktywność na świeżym powietrzu ze zdrowym odżywianiem, pływanie z gimnastyką, a oprócz tego organizuje się tutaj międzynarodowy tydzień fitness i zabawy z ponad 130 godzinami ćwiczeń. Obiekt szczyci się również sławą jednego z najlepszych centrów treningowych triatlonu w Europie, do której poza wykwalifikowaną kadrą przyczynia się niewątpliwie korzystne położenie tuż przy plaży z bardzo spokojną wodą. W pobliżu istnieją liczne tereny biegowe, a niewielki ruch na drogach Fuerteventury (najrzadziej zaludnionej z głównych Wysp Kanaryjskich)

i dobry stan asfaltowej nawierzchni zwiększają komfort i bezpieczeństwo kolarskich treningów.

©©TURISMO DE CANARIAS/ALEX BRAMWELL

SS Malowniczą wysepkę La Graciosa polubią nawet najmłodsi rowerzyści

NA DWÓCH KÓŁKACH Cykliści mogą poruszać się na Fuerteventurze także po 34 oznakowanych trasach rowerowych (część z nich

TT Wielbłądy w Oasis Park Fuerteventura w miejscowości La Lajita ©©OASIS PARK FUERTEVENTURA

JESIEŃ-ZIMA 2015

jest nadal w budowie) o różnych poziomach trudności i łącznej długości ponad 225 km. Niezmiernie interesującą wycieczką, przy tym nie wymagającą szczególnych umiejętności, będzie przejazd z kurortu Corralejo do El Cotillo szlakami nr 1 i 3. Prowadzą one wzdłuż północnego wybrzeża przez niewielką osadę Majanicho, w pobliżu latarni morskiej El Tostón (Faro de El Tostón) z 1897 r. i zachęcających do kąpieli lagun z płytką i spokojną wodą koło plaż Los Lagos i La Concha. Pokonanie tego ok. 22-kilometrowego fragmentu zajmie nam mniej więcej 2,5–3,5 godz. Osobom z dużym doświadczeniem spodoba się ponad 17-kilometrowa wyprawa z turystycznej miejscowości Morro Jable na południu wyspy przez półwysep Jandía traktem nr 32 łączącym się z malowniczą drogą nr 33, której nachylenie poziome na początkowym odcinku wynosi 12,5 proc. Gdy po ponad 2 godz. jazdy dotrzemy do wioski

Cofete, może nam się wydawać, że przybyliśmy tutaj nie na rowerze, lecz wehikułem czasu, ponieważ sprawia ona wrażenie przeniesionej z innej epoki. Podobne odczucia wzbudza również kolejna warta wspomnienia mekka miłośników dwóch kółek, czyli La Graciosa, oddalona o ok. 25 min. rejsu promem od Lanzarote. Mimo iż ta największa w archipelagu Chinijo wysepka jest całorocznie zamieszkała przez mniej więcej 700 osób, nie ma na niej dróg asfaltowych, a jedyne samochody, jakie się po niej poruszają, to kilkanaście land-roverów, głównie pełniących funkcję turystycznych taksówek. Ten niewielki skrawek lądu (29,05 km2), który w całości leży w granicach Parku Naturalnego Archipelagu Chinijo (Parque Natural del Archipiélago Chinijo), przecinają trzy trasy dla rowerów górskich o łącznej długości 25 km, prowadzące przez najbardziej interesujące krajobrazowo zakątki. 


207

JESIEŃ-ZIMA 2015


208 TURYSTYKA AKTYWNA

©©LESZEK MIKA/WYSPY-SZCZESLIWE.PL

SS Lot nad miastami Los Realejos i Puerto de La Cruz na Teneryfie

DLA CAŁEJ RODZINY Ofertę atrakcji dla aktywnych uzupełniają liczne parki tematyczne, które cieszą się ogromną popularnością szczególnie wśród wypoczywających na archipelagu rodzin z dziećmi. Obowiązkowy punkt na liście zwiedzania dla miłośników fauny i flory stanowi zielony ogród zoologiczno-botaniczny Oasis Park Fuerteventura w miejscowości La Lajita. Obejrzymy w nim pokazy z udziałem uchatek (lwów morskich), papug, ptaków łowczych i gadów, a to jeszcze nie wszystko. Ze wspomnianymi uchatkami możemy także pływać oraz podziwiać pustynne krajobrazy z grzbietu wielbłąda, spróbować mleka tego ssaka, wziąć udział w zabawie z lemurami i karmieniu zwierząt i – oczywiście – zrobić sobie z nimi zdjęcia. Mnóstwo wrażeń w trakcie wakacji na Fuerteventurze dostarczy naszym pociechom również pobyt na obozie organizowanym na terenie parku, a przeznaczonym dla dzieci w wieku od 4 do 14 lat. Z kolei Siam Park położony w strefie wybrzeża Adeje (Costa Adeje) na Teneryfie to park wodny wzniesiony w stylu starożytnych tajskich budowli. Znajdziemy w nim szereg niezwykłych zjeżdżalni,

sztuczną plażę, rzekę i baseny. Jeden z tych ostatnich umożliwia surfowanie na najwyższych na świecie sztucznych falach o wysokości 3 m.

©©GELMERT FINOLL/CABILDO INSULAR DE EL HIERRO

SS Paralotniarze chętnie odwiedzają dolinę El Golfo na wyspie El Hierro

SIĘGNĄĆ GWIAZD Osoby pragnące popatrzeć na archipelag z lotu ptaka mogą połączyć wypoczynek z kursem paralotniarstwa. Warto pójść w ślady zawodników Mistrzostw Świata

TT Wielki teleskop w środku kopuły Obserwatorium Roque de Los Muchachos ©©LESZEK MIKA/WYSPY-SZCZESLIWE.PL

JESIEŃ-ZIMA 2015

w Paralotniarstwie Akrobatycznym, którzy od lutego do maja, gdy na kontynencie europejskim panują zbyt niskie temperatury, ściągają na El Hierro. Miłośnicy astronomii powinni zwiedzić dwa obserwatoria należące do Instytutu Astrofizyki Wysp Kanaryjskich (Instituto de Astrofísica de Canarias): Observatorio del Roque de Los Muchachos, usytuowane na najwyższym szczycie La Palmy Roque de Los Muchachos, oraz Observatorio del Teide, mieszczące się w rejonie Izaña (2390 m n.p.m.) u stóp wulkanu Teide na Teneryfie. Niezbędna jest wcześniejsza rezerwacja miejsca na wycieczkę z przewodnikiem. Dokonamy jej na stronie internetowej www.iac.es. Na obu wyspach ofertę dla pasjonatów tej dziedziny nauki uzupełniają propozycje firm specjalizujących się w turystyce astronomicznej. Obejmują one m.in. spacery z oglądaniem ciał niebie-

skich, wynajem teleskopów, a nawet kolacje na tarasie widokowym na wspomnianym wulkanie połączone z obserwacją gwiazd przy użyciu profesjonalnego sprzętu. Swoją wiedzę można także poszerzać (i przy tym dobrze się bawić!) podczas odbywającego się na Teneryfie międzynarodowego festiwalu Starmus – imprezy łączącej astronomię z muzyką rockową. Najbliższą edycję tego wydarzenia zaplanowano na dni od 27 czerwca do 2 lipca 2016 r., a jego honorowym gościem ma być profesor Stephen Hawking (ur. w 1942 r.), wybitny brytyjski astrofizyk i jeden ze sławnych wielbicieli Wysp Kanaryjskich. Zachęcamy i Was, drodzy Czytelnicy magazynu All Inclusive, do porzucenia plażowego leżaka i aktywnego zwiedzania tego niezwykłego hiszpańskiego archipelagu. Gwarantujemy, że nie pożałujecie swojej decyzji. 


209

JESIEŃ-ZIMA 2015


210 TURYSTYKA AKTYWNA

12 NAJLEPSZYCH MIEJSC NA ŚWIECIE NA

WYPRAWY OUADOWE opracował: KAJETAN CYGANIK

JESIEŃ-ZIMA 2015


<< Quady mają wiele zastosowań. Za w o d n i c y ś c i g a j ą s i ę n a n i c h – oczywiście – podczas rajdów, ale zdecydowanie częściej korzystają z tego sprzętu ratownicy górscy, służby medyczne czy leśne. Ze względu na swoją budowę to również doskonałe pojazdy do przemierzania odległych i niedostępnych zakątków ziemi. Rafał Sonik – pierwszy Polak, który wygrał Rajd Dakar w kategorii quadów w 2015 r. – zwiedził w ten sposób bezdroża pięciu kontynentów. >>

P

o raz pierwszy tegoroczny zwycięzca najpopularniejszego wieloetapowego wyścigu terenowego na świecie wsiadł na czterokołowca na południu Francji, kiedy z powodu flauty nie mógł pływać na desce windsurfingowej. Na wzgórzach nieopodal plaży zobaczył dziwne małe samochody, których nigdy wcześniej nie widział. Zadzwonił do kolegi z Polski i zamówił sobie jeden z pierwszych pojazdów ATV (ang. all-terrain vehicle), jaki trafił do naszego kraju. Zaczęło się od jazdy turystycznej, potem były pierwsze starty w polskich rajdach. Sześć razy zdobył tytuł mistrza Polski. Po udziale w wyścigach we Francji i Hiszpanii oraz namowach motocyklistów Jacka Czachora i Marka Dąbrowskiego w 2009 r. Rafał Sonik postanowił spróbować swoich sił w Rajdzie Dakar. Zajął wtedy trzecie miejsce. Ten niewątpliwy sukces stał się dla niego zachętą do kolejnych prób. Nasz rodak znany jest ze swojej konsekwencji, ambicji i nieustępliwości. Jednocześnie jednak potrafi się powstrzymywać od zgubnej walki na sekundy, ma doskonały zmysł taktyczny i opinię świetnego nawigatora. Te cechy pomogły mu zdobyć cztery Puchary Świata FIM w kategorii quadów, wywalczyć dwa trzecie i jedno drugie miejsce w Rajdzie Dakar, a w 2015 r. odnieść wielkie zwycięstwo w tych legendarnych zawodach. Polak zyskał przydomek SuperSonik, ale mimo to nie przestaje cieszyć się jazdą na czterokołowcu, dlatego wielokrotnie odwiedza podczas treningów liczne tory i rozmaite rejony, aby nie tylko przygotowywać się do nowych wyzwań, ale także czerpać przyjemność z ćwiczenia w zróżnicowanym terenie. Przedstawiamy Państwu 12 najciekawszych według niego miejsc na świecie do uprawiania tego sportu.

© ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

1 SARDYNIA Ta włoska wyspa to przede wszystkim świetny region dla miłośników motocykli enduro. Rajd odbywający się na niej co roku w czerwcu jest co prawda przeznaczony również dla kierowców quadów, ale pokonanie przez nich licznych wąskich ścieżek, skalnych półek czy ciasnych przejazdów pomiędzy skałami graniczy z cudem.  WW Rafał Sonik pokonuje trasę chilijskiego odcinka Rajdu Dakar 2015

JESIEŃ-ZIMA 2015

211


212 TURYSTYKA AKTYWNA

©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

SS Sardynia to wymarzona wyspa dla wielbicieli motocykli enduro i quadów

Na Sardynii przemierzymy jednak c z t e ro ko ł owce m fa n t a s t yc z n e t ra sy. Wiodą one pomiędzy rozległymi w z g ó r z a m i , p o ś ró d n i s k i e j ro ś l i n ności lub ponad skalistym wybrzeżem. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Wybór mamy naprawdę duży – od malowniczo położonych łagodnych i szerokich dróg po wymagające technicznie odcinki górskie. Co więcej, na wyspie panuje fantastyczny klimat, a tutejsza kuchnia jest doskonała, więc po całodziennej jeździe czeka na nas nagroda w postaci prawdziwej uczty dla podniebienia. Odwiedzić ten fascynujący re-

©©MATEUSZ SZELC

SS Przemierzanie Pustyni Błędowskiej

gion Włoch można przez cały rok, bo- Emocje, jakie towarzyszą jeździe po takim wiem zawsze prezentuje się równie „sztruksie”, są nieporównywalne z żadnym ciekawie. innym uczuciem. Wydmy w rejonie Dubaju wyglądają na łagodne i zapierają dech w piersiach, DUBAJ ale potrafią być także zdradliwe, zwłaszcza po przejściu rzadkich tu deszczów. Układ Zjednoczone Emiraty Arabskie słyną piaszczystych wzgórz zupełnie się wówz jednej z najpiękniejszych pustyń świa- czas zmienia, co utrudnia nawigację i przeta. W okolicach Dubaju wiatr wyrównuje widywanie niebezpieczeństw. Potrzeba piaszczyste wydmy niczym ratrak śnieg wielu treningów, aby móc pozwolić sobie na stoku. Wystarczy odjechać kilka- na nieco mocniejsze dociśnięcie gazu naście minut od jakiejkolwiek ludzkiej na pustyni. Nawet po latach doświadczeń osady, żeby znaleźć się w miejscach nie warto zachować szczególną ostrożność. noszących śladów obecności człowieka. Inaczej to, co ma być przyjemnością, może stać się bardzo złym wspomnieniem. TT Pozornie łagodne piękne wydmy w okolicach Dubaju bywają niebezpieczne

2

©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

JESIEŃ-ZIMA 2015


213

©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

Sezon na wyjazdy do Dubaju panuje cały rok. Najlepiej jednak planować sobie treningi o wschodzie lub zachodzie słońca. Nie tylko dlatego, że w tych godzinach światło maluje najpiękniejsze widoki, ale też po to, aby uniknąć upałów.

3 PUSTYNIA BŁĘDOWSKA Nasza największa pustynia (ok. 33 km²) to prawdziwa mekka polskich off-roadowców. W ostatnich latach prowadzi się intensywne odlesianie tego obszaru w celu przywrócenia jego stanu z początku wieku. Ten piękny region oferuje fantastyczne możliwości treningowe. Nie ma w nim wysokich wydm, ale nie brakuje tutaj kopnego piasku, który doskonale uczy reakcji quada w takich warunkach. Pustynię Błędowską wciąż pokrywa wiele sosnowych zagajników. Ich pokonywanie daje sporo frajdy. Jak w każdym pustynnym rejonie, trzeba wykazać się tu jednak dobrą orientacją w terenie. Zdarzają się tacy kierowcy, którzy pozwalają ponieść się emocjom, a potem długo nie mogą znaleźć drogi powrotnej. Trenuję na Pustyni Błędowskiej kilka razy w roku. Zawsze spotykam na niej innych quadowców i motocyklistów, a często zabieram też w te strony swoich uczniów – mówi Rafał Sonik. Jego bazą do wypraw na czterokołowcach jest tradycyjnie punkt widokowy Dąbrówka w Chechle (355 m n.p.m.). Ten region Polski zaprasza do odwiedzin przez okrągłe 12 miesięcy. O każdej porze roku będziemy czerpać niesamowitą radość z przemierzania Pustyni Błędowskiej.

SS Trasy na południu Brazylii prowadzą wśród niskiej roślinności

4 BRAZYLIA Trasy w południowej części Brazylii charakteryzują się przede wszystkim niską, słabo rozwiniętą roślinnością i czerwoną ziemią, która nadaje krajobrazowi zupełnie wyjątkowy wygląd. Szlaki są tutaj szybkie, ale przez to bywają zgubne. Wystarczy, że nieoczekiwanie wjedziemy pomiędzy splątane korzenie, aby nasz brawurowy wyczyn zakończył się nagłym zatrzymaniem wśród drzew. Jeśli tylko będziemy pamiętać o zachowaniu ostrożności, jazda po polnych drogach tego kraju na pewno przyniesie nam dużo przyjemności. To, co czyni z Brazylii wspaniały cel na emocjonujące wyprawy na quadzie, to jednak nie same trasy, lecz mieszkający

w niej fantastyczni ludzie. Brazylijczycy są uśmiechnięci, pomocni, otwarci i przyjaźnie nastawieni wobec turystów. Taka podróż może więc być okazją do nawiązania nowych znajomości. Do tej części Ameryki Południowej najlepiej wybrać się w okresie lata.

5 ARGENTYNA Kraj tanga, yerba mate i najlepszej wołowiny na świecie to również raj d l a q u a d o w c ó w. N i e b e z p o w o d u od 2009 r. właśnie w Argentynie odbywa się znaczna część kolejnych edycji Rajdu Dakar. Za każdym ra zem wyznaczane przez organizatorów tutejsze trasy zaskakują nawet 

TT W Argentynie warto spróbować swoich sił w pokonywaniu kanionów ©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

JESIEŃ-ZIMA 2015


214 TURYSTYKA AKTYWNA

©© PATRONATO DE TURISMO DE LA COSTA DEL SOL/MIGUEL ANGEL TORO

SS Bezdroża Costa del Sol niedaleko Malagi

najbardziej wytrawnych kierowców. Ten fakt świadczy niewątpliwie o ogromnym zróżnicowaniu terenów i nieskończonych możliwościach, jakie stają tu przed miłośnikami off-roadu. W centrum kraju znajdziemy wiele piaszczystych obszarów, ale są one tak nieprzyjazne, że lepiej nie zapuszczać się w te rejony, zwłaszcza w osławione okolice miejscowości Fiambalá koło Tinogasty. Warto natomiast wybrać szlaki na północy Argentyny i liczne malownicze kaniony. Na zachodzie na śmiałków czekają majestatyczne Andy. Widoki z tego regionu zapadają w pamięć na zawsze, ale jeśli zdecydujemy się go odwiedzić, musimy zabezpieczyć się przed chorobą wysokościową. Najlepszym lekarstwem na jej objawy jest herbata z liści koki (krzewu kokainowego) albo żucie ich podczas jazdy. Podróż do fascynującej Argentyny polecamy zaplanować w czasie europejskich miesięcy zimowych.

6 HISZPANIA W Hiszpanii znajdziemy mnóstwo różnorodnych tras. Rafał Sonik najlepiej poznał jednak te w pobliżu Malagi. W jej okolicy funkcjonuje wiele torów motocrossowych, na których nasz rodak ćwiczy technikę jazdy przy dużych prędkościach. Oprócz tego trenuje też poza wytyczonymi drogami, na otwartych terenach.

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©MATEUSZ SZELC

SS Lidzbark Warmiński przyciąga wspaniałym off-roadowym klimatem

Ten region stanowi poligon dla takich fantastycznych motocyklistów, jak choćby Hiszpanie Marc Coma czy Jordi Viladoms, którzy właśnie m.in. tutaj przyjeżdżają przygotowywać się do najważniejszych startów w sezonie. Przed Rajdem Dakar 2016 także Rafał Sonik planuje spędzić w tym rejonie Europy kilka dni. Zamierza ćwiczyć jazdę na odcinkach specjalnych w stylu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Świata (WRC – World Rally Championship). Będą one dominować w 37. już edycji legendarnego wyścigu po raz ósmy z kolei organizowanego w Ameryce Południowej – Argentynie i Boliwii.

Do słonecznej Hiszpanii można zawitać o każdej porze roku. Jeśli nie lubimy zbytniego tłoku, powinniśmy zdecydować się raczej na jesień.

7 LIDZBARK WARMIŃSKI W Lidzbarku Warmińskim znajduje się jeden z najpiękniejszych i najlepszych torów motocrossowych w Polsce. Nasz rodak uwielbia odwiedzać to miejsce, bo jak podkreśla, jest ono przesiąknięte off-roadową atmosferą, a ludzie z nim związani są prawdziwymi pasjonatami.


215

©©CANADIAN TOURISM COMMISSION ©©CALIFORNIA TRAVEL AND TOURISM COMMISSION/ANDREAS HUB

WW Pustynne obszary stanu Kalifornia

SS Przejazd potokiem górskim w Kanadzie

W USA i Kanadzie turystyka quadowa jest zdecydowanie lepiej rozwinięta niż w krajach europejskich. Znajdziemy tu specjalnie przygotowane, kilkudziesięciokilometrowe trasy off-roadowe, pozwalające na legalne poruszanie się po trudno dostępnych obszarach leśnych. To doskonałe rozwiązanie zarówno dla miłośników jazdy poza drogami, jak i turystów i przyrodników. Rafał Sonik zabiega o to, aby wytyczyć podobne szlaki także w Polsce. Do Stanów Zjednoczonych na wyprawy terenowe najlepiej wybrać się latem lub na jesieni.

9 CHEŁMNO ©©MATEUSZ SZELC

SS Quadowcy ścigający się na torze kompleksu motocrossowego w Chełmnie

Okolice tego miasta położonego w samym sercu Warmii również zachęcają do wycieczek. Jednak należy pamiętać, aby poruszać się tylko po obszarach, na których wolno organizować wyprawy off-roadowe. Rafał Sonik od wielu lat promuje hasło Daj przyQuad! Nie niszcz lasu! i potępia wszelkie naruszenia g ra n i c p a r ków n a ro d ow yc h i k ra j obrazowych. Wymaga od siebie i kolegów odpowiedzialności za środowisko naturalne i dlatego swoim czterokołowcem nie wyjeżdża poza tor w L i d z b a r k u Wa r m i ń s k i m , a p r z y rodę podziwia z perspektywy rowe-

ru. Najkorzystniejsze warunki panują na Warmii w okresie lata i złotej polskiej jesieni.

8 USA Pierwszym mechanikiem, który towarzyszył Rafałowi Sonikowi w Rajdzie Dakar w 2009 r., był amerykański specjalista od quadów – Lenny Duncan. To właśnie on zabrał Polaka na znane sobie szlaki w zachodnich Stanach Zjednoczonych. Spośród nich nasz rodak najbardziej upodobał sobie rejony Kalifornii, dokąd stara się wracać co jakiś czas.

Chełmno uchodzi za drugie obok Torunia najstarsze miasto województwa kujawsko-pomorskiego (oba te grody otrzymały prawa miejskie 28 grudnia 1233 r. – tzw. prawo chełmińskie). Warto odwiedzić nie tylko sam wiekowy ośrodek, ale też lokalny kompleks motocrossowy, który kilka lat temu dzięki inicjatywie naszego rodaka i jego przyjaciół został uratowany przed zamknięciem. Zwycięzca Rajdu Dakar 2015 stawiał tutaj swoje pierwsze kroki, dlatego nie wahał się, aby zainwestować w ten obiekt i stać się jednym z jego współwłaścicieli. Na świetnie wyprofilowanym i dobrze utrzymanym torze regularnie odbywają się imprezy rangi Mistrzostw Polski. Szkolą się na nim młodzi quadowcy i motocykliści. Mamy nadzieję, że za kilka lat godnie zastąpią oni Rafała Sonika 

JESIEŃ-ZIMA 2015


216 TURYSTYKA AKTYWNA

©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

SS W Chile z wysokich wydm zjedziemy wprost na wybrzeże Oceanu Spokojnego

w międzynarodowych wyścigach. Obiekt w Chełmnie stanowi idealne miejsce dla początkujących miłośników sportów motocrossowych, którzy chcą zdobyć podstawowe umiejętności, niezbędne do jazdy w terenie. Warto odwiedzić go latem i podczas organizowanych na nim zawodów.

się w tym miejscu na wysokość powyżej 2 tys. m n.p.m. i opadają stromo wprost do Pacyfiku.

pełnie nierealne zjawisko. Cały pustynny obszar pokrywa się wówczas różnobarwnym kobiercem kwiatów. Suchy i surowy krajobraz zamienia się w kolorowe pola, od których trudno oderwać wzrok. W północnej części Atakamy dotrzemy z kolei do dużych solnisk (Salar de Atacama), przypominających pustynię solną w Boliwii (Salar de Uyuni), i licznych ciekawych form skalnych w okolicach miasteczka San Pedro de Atacama. Nieco dalej na południe możemy wyjechać quadem na przełęcze sięgające niemal 5 tys. m n.p.m. Ze względu na wspomniany kwiatowy spektakl do Chile najlepiej wybrać się na przełomie sierpnia i września. Zdecydowanie t r ze b a t eż z a b r a ć ze s o b ą a p a r a t fotograficzny.

10 CHILE Amatorom off-roadu Chile kojarzy się przede wszystkim z Atakamą, należącą do najsuchszych pustyń świata. Są na niej rejony, w których od prawie 400 lat nie spadła choćby kropla deszczu. Te warunki czynią ją również jednym z mniej przyjaznych człowiekowi obszarów na ziemi. Jazda po tutejszych bezdrożach może być jednak fantastycznym przeżyciem. Warto odwiedzić w szczególności północną część kraju i okolice portowego miasta Iquique. Potężne piaszczyste wydmy wznoszą

©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

SS Krajobraz Salar de Uyuni – olbrzymiego boliwijskiego solniska

Popularnością cieszą się także rejony miejscowości La Serena, które słyną z winnic. Wiosną zaobserwujemy tu zu-

TT Na pustyni Sahara w Egipcie wydmy tworzą rozległe „morza piasku” ©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

JESIEŃ-ZIMA 2015

11 EGIPT Ten północnoafrykański kraj, zamieszkany niegdyś przez jedną z najbardziej fascynujących i tajemniczych cywilizacji na ziemi, jest również świetnym celem wyjazdowym dla poszukujących wrażeń quadowców. Naprawdę nie warto spędzać wakacji nad basenem w ciągłym bezruchu, kiedy tuż za granicami egipskich kurortów czeka na nas tyle możliwości aktywnego wypoczynku. W 2014 r. słynny Rajd Faraonów startował z wybrzeża Morza Czerwonego z luksusowego miasteczka turystycznego Al-Dżuna (El Gouna). Podczas niego zawodnicy mieli do pokonania kilkaset kilometrów bardzo ciekawego terenu pustynnego. Na egipską część Sahary najlepiej wybrać się z przewodnikiem. Da nam to pewność, że wrócimy szczęśliwie do bazy 


217

©©ARCHIWUM STOWARZYSZENIA SIEMACHA

©©ARCHIWUM STOWARZYSZENIA SIEMACHA

©©ARCHIWUM STOWARZYSZENIA SIEMACHA

SIŁA WSPARCIA Wspólna historia Rafała Sonika i SIEMACHY jest pełna sportowych emocji i dobrej energii wysyłanej przez młodych ludzi w odległe rejony świata. Siemachowcy od wielu lat wspierają kapitana Poland National Team we wszystkich zawodach i sięgają z nim po najważniejsze trofea. Rajd Dakar 2016 także przeżyją wspólnie – Rafał Sonik zaprosił do Argentyny dwóch wychowanków stowarzyszenia.

Rafał Sonik, sportowiec i filantrop, jest związany z SIEMACHĄ od ponad 20 lat. Młodzi ludzie dopingują go podczas Rajdu Dakar i Pucharu Świata – nagrywają filmy, relacjonują wydarzenia, piszą teksty piosenek i kibicują Polakowi w najodleglejszych rejonach świata. Na historię wspólnych startów SIEMACHY i Rafała Sonika w najsłynniejszym światowym wyścigu składa się nie tylko wsparcie młodych kibiców z placówek SIEMACHA Spot, lecz także wizyta ks. Andrzeja Augustyńskiego w Argentynie w 2014 r. Dakar jest najcięższym rajdem świata. Jego trudność nie polega jedynie na ekstremalnych warunkach terenowych i klimatycznych – ogromne wyzwanie to samotność. Większość trasy przemierza się w pojedynkę i bez dopingu kibiców. Ten doping trzeba wieźć w sercu, bo bez niego traci się siły i nadzieję na sukces. Im więcej dobrej energii płynie od ludzi, tym więcej będzie siły do walki na trasie. Rafał Sonik wygrał Rajd Dakar, bo ©©ARCHIWUM STOWARZYSZENIA SIEMACHA

SIEMACHA była tajemną maszyną, która pchała go do przodu – mówi ks. Andrzej Augustyński, dyrektor generalny stowarzy-

szenia. W styczniu 2016 r. po raz pierwszy dwóch wychowanków organizacji wyruszy w podróż do Ameryki Południowej, aby wspólnie z reprezentacją Poland National Team wspierać ubiegłorocznego zwycięzcę w walce o kolejną wygraną. Rafał Sonik jest członkiem honorow y m S t ow a r z y s ze n i a S I E M AC H A związanym z jego działalnością od 1993 r. Współtwórca prekursorskiego projektu „SIEMACHA w galeriach handlowych” wybudował i udostępnił młodym ludziom nowoczesny obiekt w Tarnowie. SIEMACHA Spot Gemini Park działa od października 2010 r. i jest pierwszą na świecie placówką dla młodzieży założoną tuż obok galerii handlowej. Nie tylko zapoczątkował on projekt „SIEMACHA w galeriach handlowych”, ale też spowodował zmiany w podejściu właścicieli nowoczesnych centrów handlowych do funkcji społecznych pojawiających się na ich terenie. W tym roku tarnowska placówka SIEMACHY obchodziła piąte urodziny. Świętowała zarówno rocznicę powstania, jak i przede wszystkim pełną sukcesów pracę na rzecz dzieci i młodzieży. Co istotne quad, na którym Rafał Sonik wygrał w 2015 r. Rajd Dakar, został przekazany na licytację. Dochód z jego sprzedaży zasili budowę nowoczesnego domu dziecka, który uzupełni działalność SIEMACHY w Tarnowie.

Razem z Rafałem Sonikiem wychowan-

kowie stowarzyszenia nie tylko wyruszają na Rajd Dakar czy poznają emocje Pucharu Świata, ale też dbają o swoje najbliższe otoczenie. Doroczny udział w Akcji Czyste Tatry czy wspólny rajd górski „SIEMACHA & Rafał Sonik Extreme” są okazją do spotkania i integracji oraz ważną lekcją ekologii i troski o naturalne środowisko. Zaangażowanie Rafała Sonika w działalność SIEMACHY nie jest przypadkowe – stowarzyszenie kibicuje wychowankom w pokonywaniu ograniczeń i stawianiu sobie najwyższych celów. Wieloletnia współpraca ze sportowcem doskonale wpisuje się w idee organizacji, która od wielu lat promuje przekonanie, że sport odgrywa ważną rolę w życiu młodych ludzi – wzmacnia charakter, rozwija osobowość i buduje relacje społeczne.  O SIEMACHA XX Stowarzyszenie SIEMACHA jest jedną z największych organizacji społecznych w Polsce. Od ponad 22 lat rozwija sieć nowoczesnych placówek, które zapewniają młodym ludziom warunki do rozwoju osobistego i społecznego. W pionierski sposób łączy wychowanie, sport i terapię w spójny system pedagogiczny. Prowadzi placówki dzienne (SIEMACHA Spot), całodobowe (SIEMACHA Spot 24/7), wakacyjne (SIEMACHA Spot Camp), Centra Rozwoju Com-Com Zone, Akademię Sportu Progres Jerzego Dudka oraz oddziały Krakowskiego Instytutu Psychoterapii. Z bezpłatnej oferty stowarzyszenia korzysta ponad 2 tys. wychowanków dziennie, blisko 150 dzieci znajduje opiekę całodobową, a 500 młodych zawodników regularnie trenuje w Akademii Sportu Progres Jerzego Dudka.

©©ARCHIWUM STOWARZYSZENIA SIEMACHA

©©ARCHIWUM STOWARZYSZENIA SIEMACHA

Więcej informacji zawarto na stronie internetowej www.siemacha.org.pl

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

JESIEŃ-ZIMA 2015


218 TURYSTYKA AKTYWNA ne warunki do treningów na czterokołowcach, lecz także z uwagi na jedyną w swoim rodzaju okazję do poznania tutejszej kultury i podziwiania fascynujących krajobrazów. Podobnie jak w przypadku Egiptu polecamy odwiedzić to położone w Afryce Północnej królestwo w okresie wiosny albo jesieni. W październiku można kibicować polskim kierowcom podczas widowiskowego Rajdu Maroka i towarzyszyć im w trakcie zmagań, przesuwając się równolegle do kolumny pojazdów.  O RAFALE SONIKU

©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

SS Piaszczyste tereny w Katarze uatrakcyjniają ciekawe formacje skalne

i nie wpadniemy w kłopoty. Szczególnie piękne są tutaj – oczywiście – odcinki piaszczyste. Saharyjskie wydmy mają zupełnie inną budowę niż te w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i nawet sam piasek nieco się różni. Ta największa gorąca pustynia na ziemi jest bardzo różnorodna, więc nawet jeśli nie dotrzemy do typowych wydmowych wzniesień, możemy być pewni, że trafimy w niezwykłe miejsca. Odkrywanie tych niesamowitych zakątków Egiptu warto zaplanować na miesiące wiosenne bądź jesienne.

12 MAROKO Królestwo Marokańskie należy do najpopularniejszych kierunków podróży wśród Europejczyków zafascynowanych czterokołowcami. Trudno się temu zresztą dziwić. Jak już wspomnieliśmy, olbrzymia północnoafrykańska pustynia, jaką jest

Sahara, oferuje wyjątkowo różnorodne i fascynujące trasy. Zjeździłem niemal całe Maroko od północy po południe i naprawdę nie brakuje tu miejsc wartych odwiedzenia. Wspaniałe tereny rozciągają się od szczytów Atlasu do skalistego wybrzeża Oceanu Atlantyckiego. Na Saharze ujrzymy zarówno krajobrazy przywodzące na myśl powierzchnię Marsa, jak i charakterystyczne dla niej piaszczyste wydmy – opisuje Rafał Sonik. W tym kraju można odwiedzić obszary, na których kręcono kolejne epizody Gwiezdnych wojen czy film Gladiator. Niezwykłym przeżyciem są zawsze wizyty w klimatycznych mniejszych i większych miastach. Jazda na quadzie po marokańskich bezdrożach daje niesamowitą frajdę, ale atmosfera lokalnych targów (suków) dosłownie wciąga każdego przybysza. Wyprawa do Maroka będzie więc z pewnością wspaniałym doświadczeniem i to nie tylko ze względu na świet-

TT Maroko oferuje szalenie różnorodne i pasjonujące szlaki dla quadowców ©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©ARCHIWUM RAFAŁA SONIKA

XX Rafał Sonik (ur. w 1966 r. w Krakowie) to pierwszy w historii Polak, który zwyciężył w legendarnym Rajdzie Dakar – dokonał tego w kategorii quadów. Swoją przygodę z tym sportem rozpoczął pod koniec lat 90. XX w. Był założycielem i prezesem Polskiego Stowarzyszenia Czterokołowców – ATV Polska. Sześć razy stawał na najwyższym stopniu podium podczas Mistrzostw Polski w enduro i motocrossie. Czterokrotnie wywalczył Puchar Świata Międzynarodowej Federacji Motocyklowej (Fédération Internationale de Motocyclisme – FIM) – w latach 2010, 2013, 2014 i 2015. W 2009 r. po raz pierwszy wystartował na quadzie w Rajdzie Dakar. Zajął wtedy 3. miejsce. Ten wynik powtórzył potem w 2013 r. W kolejnej edycji tych prestiżowych zawodów uplasował się na 2. pozycji. Największy sukces przyniósł mu 2015 r., kiedy to udało mu się wygrać Rajd Dakar. Rafał Sonik stawia na współpracę w sporcie. Razem z Piotrem Beaupré w grudniu 2012 r. powołał do życia Poland National Team – reprezentację Polski w rajdach terenowych, w której pełni funkcję kapitana. Działa ona pod patronatem Polskiego Związku Motorowego (PZM). Nasz rodak jest także cenionym przedsiębiorcą. Wykształcenie zdobywał na Akademii Ekonomicznej w Krakowie (dziś Uniwersytet Ekonomiczny). W swojej karierze inicjował wiele przedsięwzięć. Oprócz tego na sercu leży mu też ochrona polskiej przyrody. Pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia Czysta Polska, które co roku organizuje Akcję Czyste Tatry, czyli kampanię sprzątania naszych najwyższych gór. Wraz z Ministerstwem Środowiska promuje również hasło Daj przyQuad! Nie niszcz lasu!. Ma ono na celu nakłaniać użytkowników quadów i motocykli crossowych do dbania o otaczającą ich naturę i uświadamiać lokalnym władzom potrzebę tworzenia specjalnych terenów dla miłośników tych sportów. Więcej informacji o Rafale Soniku znaleźć można na stronach internetowych www.rafalsonik.pl i www.atvpolska.pl.


219

JESIEŃ-ZIMA 2015


220 TRENDY

REKREACJA I WYPOCZYNEK W POLSCE SYLWIA JEDLAK-DUBIEL ©©TALARIA LADIES SPA

<< Urlop to często najbardziej wyczekiwana przez nas rzecz w roku. Praca zajmuje nam zazwyczaj większość czasu w ciągu dnia. Nawet długo po powrocie do domu jeszcze o niej myślimy i planujemy kolejne zadania do realizacji. I choć potrafi być prawdziwą pasją, nie powinniśmy poświęcać jej niemal każdej godziny swojego życia. Ucierpią na tym nie tylko nasze zdrowie, kondycja fizyczna i psychiczna, lecz także relacje z najbliższymi nam ludźmi, a żadne z nich nie jest warte tej ceny. Dlatego potrzeba nam chwili oderwania się od obowiązków zawodowych, spojrzenia na otaczającą rzeczywistość z innej perspektywy i nabrania dystansu do świata. >> ©©TALARIA LADIES SPA

JESIEŃ-ZIMA 2015


P

olacy często mawiają, że przydałoby się im nieco więcej wolnych dni, aby odpocząć po wyjeździe wakacyjnym. Chociaż brzmi to trochę absurdalnie, warto zastanowić się nad przyczyną takiej sytuacji. Odpowiedź wydaje się dość prosta. Niestety, ludzie rzadko kiedy umieją efektywnie wypoczywać. Każdy sądzi raczej, że nie ma w tym nic trudnego. Jednak okazuje się, iż to nie do końca prawda. Podróże potrafią być naprawdę męczące, nawet te wypoczynkowe, a to z powodu wielu różnych czynników. Nie wszyscy dobrze znoszą kilkugodzinne loty samolotem czy jazdę samochodem. Niektórzy i przy najlepiej zaplanowanym urlopie stresują się możliwymi przykrymi niespodziankami. Dużym wyzwaniem bywa też dla rodziców wyjazd z dziećmi pełen zwykle nieprzewidzianych sytuacji. Do tego należy jeszcze dodać ewentualne zmiany strefy czasowej w trakcie wypraw do odleglejszych krajów. Nie znaczy to oczywiście, że nie warto podróżować. Poznawanie nowych miejsc zawsze wzbogaca, otwiera na nieznane doświadczenia i uczy tolerancji. Jednak ogrom wrażeń może również przytłaczać i dlatego po ekscytującej wycieczce czujemy często potrzebę zatrzymania się na chwilę oddechu. O szkodliwych dla zdrowia skutkach stresu i przepracowania na pewno nikogo nie trzeba przekonywać. Aby sobie ich oszczędzić, dobrze od czasu do czasu wybrać się na bardziej relaksującą wersję urlopu. Świetnie sprawdzą się w tej sytuacji komfortowe miejsca oferujące rekreacyjne uprawianie sportu bądź regeneracyjne zabiegi spa & wellness. Taki wyjazd można zaplanować tylko dla siebie, jeśli musimy wyciszyć się w samotności, lub wziąć na niego ze sobą najbliższych, bo przecież chwile spędzone z rodziną są bezcenne. Odpowiednie ośrodki znajdziemy na terenie całej Polski. Chcielibyśmy przedstawić kilka z nich.

MAZURSKIE JEZIORA Za wspaniały region na wypoczynek uchodzą malownicze Mazury, a to ze względu na swoją przepiękną przyrodę. Zielone lasy i czyste jeziora, w których odbija się błękitne niebo, pozwalają oderwać się od szarej SS Domek ziołowy w Talaria Ladies SPA WW Basen z kojącą muzyką w Talaria Ladies SPA

221 codzienności. Tę część Polski zamieszkują liczne gatunki ptaków wodnych, w tym tracz nurogęś, derkacz, czapla siwa czy ściśle chroniony żuraw zwyczajny. W województwie warmińsko-mazurskim, w odległości ok. 10 km od miasta Bartoszyce leży Pałac i Folwark Galiny. Główną jego część stanowi posiadłość rodziny zu Eulenburgów, otoczona 5-hektarowym parkiem i sąsiadująca ze stawami nad rzeką Pisą. Zabytkowy X V I - w i e c z n y p a ł a c p o ł ą c zo n y j e s t z wozownią, oficyną, budynkiem z basztami i oranżerią ustawionymi wokół dziedzińca z gazonem róż. Tuż obok znajduje się także spichlerz z wieżą z zegarem, kuźnia i inne

na pobliskich pastwiskach, położonych na obejmującym 300 ha obszarze należącym do Pałacu i Folwarku Galiny. Ośrodek przypadnie do gustu zarówno osobom początkującym, jak i zaawansowanym. Te pierwsze mają szansę nauczyć się podstaw jeździectwa pod okiem profesjonalnych instruktorów. Doświadczeni jeźdźcy mogą wybrać się na przejażdżkę po okolicy lub trenować skoki przez przeszkody. Dzieci będą zachwycone lekcjami powożenia lekką bryczką i uroczymi kucami szetlandzkimi. Z myślą o najmłodszych powstała tu również farma zwierząt miniaturowych. Oprócz tego wiosną i latem (od kwietnia

©©PAŁAC I FOLWARK GALINY

SS Przed Pałacem Galiny znajduje się dziedziniec z ozdobnym gazonem

©©PAŁAC I FOLWARK GALINY

SS Stadnina Koni Galiny – lekcja powożenia bryczką z kucykiem szetlandzkim

zabudowania folwarczne. Goście mogą zatrzymać się w pokojach przygotowanych w pałacowych wnętrzach i samym XIX-wiecznym folwarku. Spróbują też tutaj potraw z lokalnych produktów i upraw ekologicznych. Takie właśnie dania serwuje gospoda założona we wspomnianym spichlerzu. Rekreację zapewnia istniejąca od 1998 r. Stadnina Koni Galiny z krytą ujeżdżalnią i parkurem (placem z przeszkodami). Hoduje się w niej klacze i ogiery rasy holsztyńskiej i westfalskiej, wypasane

do października) skorzystamy z dwóch nowych kortów tenisowych, a zimą wyruszymy na zwiedzanie mazurskich łąk i lasów na nartach biegowych, pojeździmy na łyżwach na tutejszym stawie i zabierzemy nasze pociechy na sanki. Po aktywnie spędzonym dniu warto natomiast zajrzeć do tzw. Galińskiej Strefy Masażu. Jej kojąca atmosfera pozwoli nam się odprężyć i wyciszyć. Podczas zabiegów zregenerujemy siły i zapomnimy o całym świecie. W ofercie znajdują się masaż klasyczny, relaksacyjny i sportowy. 

JESIEŃ-ZIMA 2015


222 TRENDY

©©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

SS Kryty basen z brodzikiem dla dzieci w Hotelu Sielanka nad Pilicą

©©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

SS Sielanka SPA charakteryzuje się wysmakowaną przestrzenią do relaksu

NAD RZEKĄ Na odpoczynek na łonie natury powinni przeznaczyć czas szczególnie mieszkańcy dużych miast, narażeni na co dzień na hałas i wdychanie zanieczyszczonego powietrza. W okolicy Warszawy leży wiele odpowiednich miejsc. Jedne z nich to malownicza Dolina Pilicy i dziewicza Puszcza Stromecka z kilkoma szczególnie chronionymi obszarami, np. Rezerwatem przyrody Dęby Biesiadne im. Mariana Pulkowskiego,

w którym rosną ponad 220-letnie dęby. W tym rejonie, w pobliżu Warki znajduje się 4-gwiazdkowy Hotel Sielanka nad Pilicą. Warto przyjechać do niego nie tylko na weekend. Do wyboru mamy tu pokoje jedno- i dwuosobowe oraz apartamenty. Na smaczne posiłki zaprasza Restauracja Impresja, znana również z niedzielnych brunchów. Śniadanie i aromatyczną kawę serwuje kawiarnia Art Cafe, a wieczornego drinka wypijemy w barze

TT Taras z leżakami w centrum spa & wellness Hotelu Sielanka nad Pilicą ©©HOTEL SIELANKA NAD PILICĄ

EquiClub. Dobre samopoczucie gwarantuje wizyta w Sielanka SPA. Składają się na nie gabinety zabiegowe, strefa relaksacyjna z obszernym jacuzzi, sauną fińską, łaźnią parową, systemem masażu stóp metodą Kneippa, natryskiem wrażeń i tarasem z leżakami oraz kryty basen z brodzikiem dla dzieci. Wystrój pomieszczeń jest utrzymany w minimalistycznej stylistyce. Centrum spa & wellness oferuje liczne zabiegi pielęgnacyjne, regeneracyjne, odmładzające i relaksujące, pakiety (np. dla par, przyjaciółek czy mam) i rytuały (m.in. z wykorzystaniem lawendy). Na zewnątrz w tzw. Spa Garden czekają na nas drewniana chata z łaźnią fińską oraz obszerna wanna do hydromasażu z widokiem na sielankowe łąki. Hotel Sielanka nad Pilicą proponuje też rozmaite ciekawe sposoby aktywnego spędzania czasu. Wśród nich znajdziemy Akademię Jazdy Terenowej „Sielanka 4x4 Adventure” prowadzoną przez doświadczonych instruktorów (wyprawy off-roadowe odbywają się samochodami marki Land Rover), spływy kajakowe organizowane w Dolinie Pilicy szlakami o różnym stopniu trudności, wycieczki rowerowe na jednośladach z hotelowej wypożyczalni, wyprawy nordic walking wśród łąk i lasów czy grę w siatkówkę plażową i badmintona. Oprócz tego funkcjonuje tutaj rekomendowany przez UEFA piłkarski kompleks treningowo-pobytowy oraz ośrodek jeździecki Sielanka, w którym rozgrywane są Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody. W szkole jazdy konnej weźmiemy udział w lekcjach indywidualnych i grupowych na każdym poziomie zaawansowania. Teren należący do całej posiadłości, mającej powierzchnię ponad 100 ha, znajduje się na obszarze ochrony przyrody Natura 2000. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach wyruszyć na konną wyprawę po tym rejonie, może skorzystać z przejażdżki bryczką, a w sezonie zimowym – saniami. Na zakończenie takiej wycieczki organizuje się ognisko z grzanym winem, które właściciele sprowadzają wyłącznie dla swoich gości z regionu Chianti Classico.

NA MAZOWSZU Niedaleko Wisły, przy granicy województw mazowieckiego i lubelskiego leży inne wyjątkowe miejsce stworzone specjalnie dla kobiet – Talaria Ladies SPA w Trojanowie. Łatwo dostać się do niego z Warszawy drogą krajową nr 17. Jego centrum stanowi dokładnie odrestaurowa-

JESIEŃ-ZIMA 2015


223 ny XIX-wieczny pałac położony w granicach 25-hektarowego parku. Przechodząca z rąk do rąk rezydencja po II wojnie światowej zaczęła popadać w ruinę. Obecny właściciel przywrócił jej dawny blask i nadał nowy cel. Występujący w nazwie wyraz „talaria” nawiązuje do skrzydlatych sandałów greckiego boga Hermesa, opiekuna podróżnych, kupców, pasterzy i posłańca Zeusa. Pozwalały mu one poruszać się z niezwykłą szybkością i lekkością po każdych drogach. Kobiety często muszą w codziennym życiu sprostać wielu obowiązkom. Nie tylko pracują, lecz także dbają o dom i rodzinę. Właśnie po to, aby pomóc im odnowić siły niezbędne do stawiania czoła wyzwaniom i trudnościom, powstał jedyny w swoim rodzaju hotel wellness Talaria Ladies SPA. Jego program odpowiada na specyficzne kobiece potrzeby. Pałacowe pokoje zostały urządzone komfortowo i stylowo oraz wyposażone w przestronne szafy, duże lustra i półki na kosmetyki. Wśród nich wyróżnia się apartament z dwoma sypialniami i łazienkami, salonem oraz aneksem kuchennym. Pawilon Parkowy dostępny jest nie tylko dla kobiet. Mieści się w nim 16 pokojów typu classic i comfort, jak również sala kominkowa. Niezapomniane doznania smakowe zapewniają gościom dwie wyśmienite restauracje Sophie i Susanne, ta ostatnia tylko dla pań, oraz bar Catherine. Na szczególną uwagę zasługuje jednak ekskluzywna strefa My SPA. Na powierzchni 1000 m² znajduje się w niej basen z przeciwprądem i muzyką pod wodą, sala do relaksu, hammam (w tym łaźnia parowa, pomieszczenie do peelingu solnego, oczyszczania i wypoczywania), sauny (m.in. kamienna, infrared, misy do kąpieli Kneippa) i domek ziołowy (do inhalacji i siennej parówki w temperaturze 40°C). W tutejszych ośmiu gabinetach kobiety zadbają o sylwetkę, zdrowie i urodę. Ich oferta obejmuje różnorodne zabiegi odżywcze i odmładzające oraz masaże rezonansowy, relaksacyjny, zasadowy i klasyczny. W Talaria Ladies SPA panie skorzystają z kuracji przeciwstarzeniowych, jak też porad dotyczących diety, kondycji psychofizycznej czy stanu skóry. W kompleksie możemy się także zatrzymać na pobyt wypełniony aktywnością. Dla osób pragnących wzmocnić swoje ciało przygotowano kameralną Strefę Cardio z siłownią (bieżnią, steperem, rowerkiem) i zajęciami ruchowymi, czyli aerobikiem i aqua fitnessem, oraz rozmaite propozycje spędzania wolnego czasu (w tym relaks

©©TALARIA LADIES SPA

SS Na 25 ha resortu Talaria Ladies SPA leżą trzy malownicze stawy

©©TALARIA LADIES SPA

SS Talaria Ladies SPA – przytulny domek ziołowy to rodzaj lekkiej biosauny

przy dźwiękach gongów, warsztaty ze zdrowego odżywiania się czy spotkania z konsultantem pomagającym dobrać bieliznę). Latem Talaria Ladies SPA poleca bieganie po parku, marsze nordic walking, przejażdżki na quadach, pływanie kajakiem lub łódką, grę w siatkówkę i badmintona, wycieczki rowerowe, jazdę na koniach z tutejszej stadniny. Po wysiłku odpoczniemy w tradycyjnej słowiańskiej saunie ogrzewanej drewnem, Rybaczówce, miej-

scu biesiadnym z piecem chlebowym i paleniskiem, albo nad którymś z trzech stawów (np. w altanie). Nie będziemy się tu nudzić również zimą. Otoczenie hotelu idealnie nadaje się na spacery i jogging, uprawianie nordic walkingu i narciarstwa biegowego. Przejażdżkę bryczką najlepiej zakończyć biesiadą przy ognisku, przy którym rozgrzejemy się naparami z ziół bądź pyszną domową nalewką. 

TT Basen i niezmiernie obszerne jacuzzi w hotelu Talaria Ladies SPA ©©TALARIA LADIES SPA

JESIEŃ-ZIMA 2015


224 TRENDY

©©CZARNY POTOK RESORT & SPA

SS Kompleks Czarny Potok Resort & SPA wśród zboczy Pasma Jaworzyny

©©CZARNY POTOK RESORT & SPA

SS Gabinet spa – Czarny Potok Resort & SPA

W GÓRACH Z kolei miłośnicy gór powinni zawitać do Krynicy-Zdroju. Ta uzdrowiskowa miejscowość, położona w województwie małopolskim, w rejonie Beskidu Sądeckiego, słynie z neorenesansowego Starego Domu Zdrojowego z 1889 r. i nowszej Pijalni Głównej. Chyba najbardziej znanym jej mieszkańcem był łemkowski malarz prymitywista Nikifor Krynicki, właściwie Epifaniusz Drowniak (1895–1968). U podnóży Jaworzyny Krynickiej (1114 m n.p.m.) usytuowany jest tutaj 4-gwiazdkowy Czarny Potok Resort & SPA. Poczujemy się w nim naprawdę blisko natury. Przez obszar należący do hotelu (ponad 3 ha) przepływa górski potok. W 12 budynkach kompleksu, idealnie wkomponowanych w otoczenie, znajduje się 237 pokojów i apartamentów, w tym dwa luksusowe Presidential Suite i Vice Presidential Suite objęte Strefą VIP, jak również restauracje Jan Kiepura i Chopin, Night Club Nikifor, lobby bar oraz rozbudowane centrum konferencyjne, największe w regionie. Obiekt szczyci się rozległym luksusowym Centrum Spa & Wellness mieszczącym się aż na czterech poziomach. Składają się na nie Łaźnie Beskidzkie (zamknięta strefa termalna z m.in. beskidzką sauną suchą, górską ziołową i łaźnią parowo-błotną, prysznicem wrażeń), Łaźnie Zdrojowe z sauną suchą i łaźnią parową aromatyczną, basen rekreacyjny z różnorodnymi atrakcjami wodnymi, brodzik dla dzieci, wanna solankowa, jacuzzi oraz studio cardio i fitness. W tym ostatnim oprócz ćwiczeń na przyrządach możemy także w wybrane dni wziąć udział w zajęciach body balance, fit ball, stretchingu i stepu. Poza tym znajdziemy tu 11 gabinetów zabiegowych,

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©CZARNY POTOK RESORT & SPA

SS Basen z wieloma atrakcjami wodnymi w Czarnym Potoku Resort & SPA

w których stosuje się najwyższej jakości Medical Spa Malinowy Zdrój i Mineral produkty kosmetyczne. Ich oferta jest Hotel Malinowy Raj w Solcu-Zdroju wyjątkowo bogata. Umieszczono w niej w Świętokrzyskiem. Wszystkie zaliczają m.in. specjalne kąpiele (perełkowa, algowa, się do obiektów rehabilitacyjno-wypow piwie, winie, z kulą organique) czy ma- czynkowych, dlatego wizyta w nich dobrosaże, zarówno lecznicze, w tym klasyczne, czynnie wpłynie też na nasze zdrowie. borowinowe bądź bańką chińską, jak i re- W Malinowych Hotelach wykorzystuje się laksacyjne, np. ajurwedyjski, czekoladowy, najsilniejszą na świecie leczniczą wodę ze świecą lub ciepłymi kamieniami. siarczkową ze źródła „Malina” w SolcuDużą zaletę Czarnego Potoku Resort & SPA -Zdroju, na bazie której stworzono wyjątstanowi jego położenie. Zimą warto wy- kową markę Balneokosmetyki. Oferują brać się na okoliczne stoki z wyciągami one również zabiegi balneoterapii, fizykobądź lodowisko, do snowparku w Centrum terapii i kinezyterapii. W ich centrach reNarciarskim Azoty, na przejażdżkę skute- habilitacji dobierzemy odpowiednie dla rem śnieżnym albo psim zaprzęgiem lub nas kuracje. kulig. W kompleksie przygotowano nawet Kameralny Hotel Medical Spa Malinowy pakiet dla narciarzy. Dwór oprócz basenu z wodą źródlaną wyposażonego w hydromasaże i komLECZNICZE ŹRÓDŁO pleksu saun (fińskiej, suchej i parowej) Osobom marzącym o relaksie i uwol- posiada też zewnętrzne jacuzzi (z winieniu się od stresu mogą przypaść dokiem na Pogórze Izerskie) oraz pokój do gustu Malinowe Hotele. Należą relaksu – tepidarium. Jego goście mogą do nich 4-gwiazdkowe Hotel Medical Spa wybierać wśród kąpieli siarczkowych i boMalinowy Dwór w Świeradowie-Zdroju rowinowych, a także licznych wariantów maw województwie dolnośląskim oraz Hotel saży. W obiekcie znajduje się również krio-


225

©©MALINOWY DWÓR HOTEL & MEDICAL SPA

SS Jacuzzi w Hotelu Medical Spa Malinowy Dwór

-Zdrój. Narciarzy wwozi na górę kolejka gondolowa. Poza tym w okolicy można uprawiać narciarstwo biegowe. Mineral Hotel Malinowy Raj w Solcu-Zdroju leży koło Basenów Mineralnych. Oprócz kąpieli i terapii leczniczych skorzystamy w nim z różnorodnych masaży oraz pełnej gamy zabiegów rehabilitacyjnych. Co ciekawe, przygotowano tu także programy treningowe dla profesjonalnych sportowców i osób chcących ukształtować sylwetkę, schudnąć czy poprawić swoją kondycję. Ćwiczenia prowadzi wyspecjalizowana kadra. ©©MALINOWY DWÓR HOTEL & MEDICAL SPA

SS Lecznicza sesja w kriosaunie w Hotelu Medical Spa Malinowy Dwór

NA POMORZU

sauna. Z myślą o osobach spędzających dużo czasu w pozycji siedzącej opracowano specjalne pakiety „Kręgosłup w potrzebie” i „Skazany na krzesło”. Hotelowa oferta rekreacyjna obejmuje zajęcia jogi, treningi personalne, aqua aerobic, tenis,

W województwie pomorskim, na Kaszubach, w Rekowie Górnym gości wita 4-gwiazdkowy Hotel Wieniawa. Do najważniejszych jego budynków należy odrestaurowany XIX-wieczny pałac, nad stanem którego pieczę 

nordic walking i ćwiczenia w sali fitness. Latem najlepiej wypróbować szlaki rowerowe wytyczone w regionie Gór Izerskich. W miesiącach zimowych na swoją trasę o długości 2,5 tys. m (oświetloną po zmroku) zaprasza ośrodek SKI&SUN Świeradów-

JESIEŃ-ZIMA 2015


226 TRENDY

©©HOTEL MALINOWY RAJ

SS Stylowe Centrum Medyczne – Mineral Hotel Malinowy Raj w Solcu-Zdroju

sprawuje konserwator zabytków. Mieści się w nim 16 pokojów. Kolejnych 15 oddano do użytku w nowo wybudowanym dworku. Wszystkie mają własne nazwy i są urządzone w odmiennej kolorystyce. Kompleks okala zadbany park z licznymi starymi drzewami. Choć niedaleko stąd do gwarnego Trójmiasta i obleganego przez turystów w sezonie wybrzeża Morza Bałtyckiego, okolica jest cicha i spokojna. To idealne miejsce na odpoczynek w kameralnej atmosferze. Hotelowa restauracja serwuje dania kuchni staropolskiej i śródziemnomorskiej. W pałacowych piwnicach działa niewielki pub. Na terenie obiektu najlepiej odstresujemy się w strefie Day SPA. Znajdują się w niej basen z ławą z hydromasażem, sauna sucha i łaźnia parowa z aromaterapią oraz hammam – marokański pokój kąpielowy, w którym wykonywane są rytuały Wieniawa SPA o ciekawych nazwach, takich jak „Kaszubskie truskawkobranie”, „Malowniczy krajobraz Rekowa Górnego”

czy „Wschód słońca nad wieniawskim parkiem”. Centrum wellness oferuje zabiegi pielęgnacyjne na ciało i twarz, a także masaże. Poza tym hotel zaprasza na turnusy

©©HOTEL WIENIAWA

SS Basen z ławą z hydromasażem w strefie Day SPA Hotelu Wieniawa

odchudzająco-oczyszczające, nie tylko pomagające pozbyć się z organizmu toksyn, ale również pozwalające się odprę-

TT Otoczony parkiem XIX-wieczny pałac należący do Hotelu Wieniawa ©©HOTEL WIENIAWA

JESIEŃ-ZIMA 2015

żyć. Z kolei lekarze specjaliści zajmują się m.in. kuracjami przeciwstarzeniowymi z użyciem kwasu hialuronowego i botoksu oraz leczeniem nadmiernej potliwości. Dla miłośników różnych aktywności przygotowano trzy korty tenisowe (w tym jeden kryty, o nawierzchni ze sztucznej trawy, czynny przez cały rok) i dwa do squasha, boiska do gry w siatkówkę, koszykówkę, piłkę nożną lub unihokeja, symulator gry w golfa i nowoczesne 18-dołkowe pole do minigolfa. W hotelu odbywają się turnieje golfowe dla amatorów. Oprócz tego wypożyczymy tu kijki do marszów nordic walking i weźmiemy udział w zajęciach ruchowych, czyli pilatesie, stretchingu, jodze, aerobiku i aqua aerobiku. Obsługa hotelowa organizuje poza tym wycieczki rowerowe do lokalnych atrakcji i zabytków z asekuracją samochodu, spływy kajakowe, rejsy z portu we Władysławowie (pasażerskie

i wędkarskie) oraz nurkowania pod okiem doświadczonego instruktora z bazy w Jastarni. *** Oferta interesujących ośrodków wypoczynkowo-rekreacyjnych w Polsce jest bardzo szeroka i wciąż się powiększa. Przed wyborem odpowiedniego miejsca powinniśmy zastanowić się zatem, czego oczekujemy od naszego wyjazdu – czy chcemy jedynie wyłączyć komputer, wstać z biurowego krzesła i rozruszać mięśnie, czy raczej opuścić zakorkowane miasto i odetchnąć pełną piersią na łonie przyrody. Być może potrzebujemy jednak zadbać o swoje zdrowie i psychikę, bo nadmiar stresu daje nam się poważnie we znaki. Na pewno nie warto odkładać urlopu na później, gdy czujemy, że brakuje nam już sił do zmagań z codziennymi obowiązkami. Najlepiej zaplanować go już dziś. 


227

JESIEŃ-ZIMA 2015


228 INWESTYCJE I NIERUCHOMOŚCI

INWESTOWANIE W NIERUCHOMOŚCI W POLSCE I NA ŚWIECIE SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

©©FLORIDA INVESTMENT MARKETING INC.

<< Chociaż rozmiary naszego świata nie zmieniły się od tysiącleci, dzisiaj ze względu na spopularyzowanie podróży samolotami i niemal powszechny dostęp do telewizji, telefonów i internetu wydaje nam się on dużo mniejszy. W końcu wystarczy kilka godzin lotu, aby znaleźć się po przeciwnej stronie kontynentu, a w ciągu paru sekund można połączyć się z osobą mieszkającą na drugiej półkuli. Z tego powodu mamy obecnie do czynienia z nieco innym postrzeganiem odległości przez ludzi. Mnóstwo miejsc jest niemal na wyciągnięcie ręki. Dlatego posiadanie domu w innym mieście, kraju, a nawet na odległym kontynencie nie stanowi już szczególnej ekstrawagancji. >>

W

akacje z pobytem w trad yc y j n y m 5 - g w i a zd ko wym hotelu, mimo wielu niezaprzeczalnych zalet, przestały być już szczytem marzeń turysty. Dziś coraz większą popularność zyskują sobie apartamenty do wynajęcia. Lokalizacją i wyposażeniem często w niczym nie ustępują luksusowym kompleksom hotelowym, a swoim gościom dają nieco więcej swobody i to wyjątko-

JESIEŃ-ZIMA 2015

we uczucie, jakby sami byli choćby tymczasowymi właścicielami mieszkania w atrakcyjnej okolicy. Takiemu wrażeniu sprzyja zresztą infrastruktura nowo powstających apartamentowców, która obejmuje restauracje, bary, kawiarnie, salony spa, place zabaw dla dzieci itp. W ten sposób przypominają one nierzadko strzeżone osiedla mieszkaniowe. Coraz

chętniej z tego typu możliwości korzystają też klienci biznesowi, wybierający się w podróż służbową lub planujący dłuższy pobyt w jakimś regionie. Z drugiej strony to także świetny pomysł na udaną inwestycję. Zakupiony w ciekawym rejonie apartament można przecież wynająć i czerpać z niego zyski przez cały rok.

SS Luksusowa rezydencja Beach House w kompleksie Regalia w Sunny Isles Beach


229 Na bazie takiego rozwiązania powstały condo hotele, czyli połączenie condominium (własnościowych mieszkań o wysokim standardzie) i hotelu. Zasady ich funkcjonowania są dość proste. W wybudowanym przez siebie kompleksie deweloper sprzedaje kolejne lokale. Właściciel takiej nieruchomości korzysta z niej samodzielnie albo zleca wynajem zewnętrznej firmie. Operator zajmuje się wtedy formalnościami i według wcześniej ustalonych zasad wypłaca swojemu klientowi jego udział w dochodach. Inwestowanie w apartamenty i wille obecnie zyskuje na atrakcyjności, a interesujące oferty znajdziemy zarówno na rynkach zagranicznych, jak i w Polsce.

©©FLORIDA INVESTMENT MARKETING INC.

SS Beach House z dużym tarasem, prywatnym basenem, jacuzzi i własnym spa

FLORYDA I PLAŻE MIAMI Jednym z popularniejszych regionów na świecie na wyjazdy urlopowe jest półwysep Floryda w południowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych. W sezonie przeżywa on prawdziwe oblężenie. Można to zaobserwować szczególnie w rejonie Miami i Miami Beach. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego. Miejscowe szerokie plaże nad Oceanem Atlantyckim są wręcz idealne do leniwego wylegiwania się na piasku i uprawiania różnych sportów wodnych takich jak surfing, kite- i windsurfing czy stand up paddling (SUP). Życie nocne toczy się tutaj w licznych klubach otwartych do samego rana. Niedaleko stąd również do rozległych mokradeł i lasów namorzynowych Parku Narodowego Everglades – siedliska aligatorów amerykańskich, na słynną wyspę Key West, na której mieszkał amerykański pisarz Ernest Hemingway (1899–1961), oraz rajskie Bahamy i karaibskie królestwo socjalizmu, czyli rozśpiewaną i roztańczoną Kubę. Sprzedażą nieruchomości w tym stanie USA zajmuje się m.in. firma Florida Investment Marketing Inc., działająca na tym rynku już od 25 lat, a od 15 obsługująca klientów zagranicznych. W jej ofercie znajdują się zarówno apartamenty, jak i domy jednorodzinne czy miejskie, a nawet lokale użytkowe, usytuowane w najciekawszych miejscowościach, n p . M i a m i , Ta m p a , O r l a n d o , F o r t

©©FLORIDA INVESTMENT MARKETING INC.

SS Potężny projekt deweloperski Miami Worldcenter w Park West w Miami

Lauderdale, Naples, Sarasota, Bradenton, Clearwater, Fort Myers, Key West i Palm Beach. Zainteresowani mogą wybierać wśród naprawdę zróżnicowanych obiek-

Z kolei amatorzy gry w golfa powinni za-

interesować się domami w okolicy River Strand Golf & Country Club (na południe od Tampy). Florida Investment Marketing tów. Do najbardziej luksusowych należy Inc. współpracuje również z agencjaPrivé – kompleks położony na prywatnej mi zajmującymi się wynajmem krótwyspie w mieście Aventura (między Fort ko- i długoterminowym nabytych aparLauderdale a Miami). Nie ustępuje on tamentów czy willi. W 2014 r. na rynku w niczym 5-gwiazdkowym hotelom. Dość nieruchomości na Florydzie znowu odwspomnieć, że każdy apartament ma notowano wzrost. Ta popularność wśród prywatne wejście do windy, duży taras inwestorów nie jest niczym osobliwym. i przeszklone ściany umożliwiające po- W końcu swoje rezydencje mają tutaj dziwianie widoku na ocean. Oprócz tego nawet gwiazdy kina, np. Matt Damon, do dyspozycji mieszkańców oddano i muzyki, w tym Céline Dion, Enrique m.in. baseny, kort tenisowy, prywatną Iglesias i Shakira. Te posiadłości także plażę i marinę, ścieżkę do joggingu czy najczęściej trafiają ostatecznie na sprzeplac zabaw dla dzieci. Miłośnikom luksusu daż, choć ich ceny sięgają – oczywiście przypadnie do gustu także 195-metrowy – kilkunastu bądź kilkudziesięciu milionów wieżowiec Porsche Design Tower w Miami. dolarów. 

SS xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx30

JESIEŃ-ZIMA 2015


230 INWESTYCJE I NIERUCHOMOŚCI działki pod zabudowę. W jej internetowej bazie zebrano różnorodne propozycje z rynku pierwotnego i wtórnego. Możemy wybierać między sporych rozmiarów domami z kilkoma sypialniami, takimi jak posiadłość w Corralejo wzniesiona tuż nad brzegiem oceanu z widokiem na wysepkę Lobos czy ta położona nieco na uboczu, w głębi lądu w miejscowości Lajares. W pełni wyposażone wille z basenem znajdziemy w rejonie stolicy Fuerteventury – Puerto del Rosario, w pobliżu którego funkcjonuje międzynarodowy port lotniczy (lądują na nim także samoloty z Polski – zarówno czarterowe, jak i tanich linii). Godne uwagi są również eleganckie apartamenty

©©GOLDACRE ESTATES FUERTEVENTURA

SS Piękna posiadłość leżąca na północy Fuerteventury w Villaverde

FUERTEVENTURA Dla odmiany po drugiej stronie Atlantyku na ludzi spragnionych ciepłych promieni słońca i wspaniałej wiosennej pogody przez cały rok czekają Wyspy Kanaryjskie z n a j w y ż s z y m s zc z y t e m H i s z p a n i i , w u l k a n e m Te i d e ( 3 7 1 8 m n . p . m . ) . Od wielu lat są one prawdziwym hitem w ofertach europejskich biur podróży. Zawdzięczają to rozmaitym czynnikom, w tym klimatowi sprzyjającemu wszelkim aktywnościom, pięknym krajobrazom i znakomitej infrastrukturze turystycznej. Z drugiej strony osoby lubiące ciszę i spokój także znajdą tu dla siebie odosobnione zakątki do relaksującego wypoczynku. Ten hiszpański archipelag cieszy się rosnącym zainteresowaniem również wśród Polaków. W swoim mieszkaniu na Teneryfie chętnie odpoczywa

zimą artysta muzyczny Kazik Staszewski, znany przede wszystkim jako lider zespołu Kult. Najbliżej gorących wybrzeży Afryki (ok. 100 km) leży Fuerteventura. Właśnie ona uchodzi za raj dla wielbicieli kitei windsurfingu, którzy zapamiętale trenują w okolicy Costa Calma na malowniczej plaży Sotavento. Romantyczne dusze wybierają raczej wyprawy na wybrzeże w sąsiedztwie wioski Cofete, gdzie mogą kontemplować widowiskowe zachody słońca. Osobom najlepiej czującym się w atmosferze kurortów turystycznych spodoba się natomiast Corralejo. Na tej wyjątkowej wyspie naprawdę warto zatrzymać się na dłużej. Taką możliwość zapewnia np. GoldAcre Estates. Firma oferuje na sprzedaż zarówno wyposażone wille i apartamenty, jak i puste

TT Costa Calma – wspaniale usytuowana willa z basenem i 4 sypialniami ©©GOLDACRE ESTATES FUERTEVENTURA

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©GOLDACRE ESTATES FUERTEVENTURA

SS Nowoczesny dom na słonecznej Fuerteventurze

z tarasami wychodzącymi na wybrzeże w wiosce Gran Tarajal, leżącej na zachód od przesmyku La Pared. W tej części archipelagu kupimy też dom w okolicy Fuerteventura Golf Club, usytuowanego w Caleta de Fuste ośrodka z profesjonalnym 18-dołkowym polem. Wybór jest tak duży, że raczej nikt nie powinien być zawiedziony. A zresztą któż z nas nie chciałby spędzać polskiej zimy na słonecznej wyspie… GoldAcre Estates współpracuje z siostrzaną spółką Room To Breathe SL, która zajmuje się kompleksową obsługą nieruchomości. Jej pracownicy nie tylko pomagają nabywcom wyremontować i wyposażyć świeżo kupione apartamenty czy wille. Wynajmują także powierzone im lokale i dbają o każdy aspekt tego procesu, począwszy od umieszczenia ogłoszenia na rynku (również za pośrednictwem internetu), przez prowadzenie całej niezbędnej dokumentacji między klientem a najemcą, wnoszenie opłat za media i regulowanie


231

©©COSTA INVEST NIERUCHOMOŚCI

innych rachunków, na przekazywaniu dochodów właścicielowi skończywszy. Oprócz tego Room To Breathe oferuje sprzątanie nieruchomości i jej otoczenia (wraz z m.in. myciem okien), dokonywanie koniecznych napraw, aby nie straciła na atrakcyjności w oczach aktualnych i potencjalnych gości, utrzymywanie w czystości basenów i ogrodów, a nawet wysyłanie pościeli i ręczników do profesjonalnej

SS Apartamenty Nova Mar w Cumbre del Sol na północy Białego Wybrzeża

pralni. W ten sposób jeśli zdecydujemy HISZPANIA się na zakup w tej okolicy np. apartamen- Jeśli południowo-wschodnie wybrzeże tu, będziemy mogli ze spokojem opuścić Stanów Zjednoczonych i rejon północnoFuerteventurę i nie martwić się, co stanie -zachodnich brzegów Afryki to dla nas za się podczas naszej nieobecności. Co rów- daleko, świetnym miejscem na inwestynie ważne, kiedy wrócimy na upragnione cje może okazać się Hiszpania, a szczewakacje na kanaryjskiej wyspie, miesz- gólnie jej regiony położone nad Morzem kanie zostanie przygotowane na naszą Śródziemnym. Na terenie wspólnoty wizytę. autonomicznej Walencja, w prowincji 

JESIEŃ-ZIMA 2015


232 INWESTYCJE I NIERUCHOMOŚCI

©©COSTA INVEST NIERUCHOMOŚCI

SS Luksusowy dom z basenem w modnej części gminy Benitachell, Cumbre del Sol

Alicante rozciąga się Costa Blanca (Białe Wybrzeże). Najważniejszymi ośrodkami turystycznymi są tutaj m.in. Alicante, Benidorm, Elche czy Torrevieja. W kurorcie Calpe (Calp) tuż nad taflą błękitnej wody wznosi się olbrzymia, 332-metrowa wapienna skała Peñón de Ifach. Z kolei okolice wyspy Tabarca (z lądu można dopłynąć na nią promem albo statkiem wycieczkowym), objęte ochroną rezerwatu morskiego, upodobali sobie nurkowie. Costa Blanca słynie z 244 km pięknych szerokich piaszczystych plaż, czarujących zatoczek i majestatycznych klifów oraz wręcz idealnego klimatu, charakteryzującego się gorącym latem i ciepłą, słoneczną zimą. Nie bez powodu cieszy się więc dużą

popularnością wśród kupujących nieruchomości osób, które zazwyczaj planują okresowo samodzielnie z nich korzystać, a częściowo je wynajmować. Urlopowiczów w sezonie nie brakuje, a ten trwa w okresie Wielkiego Tygodnia (Semana Santa) oraz od maja do nawet października. Na tym obszarze działa z powodzeniem już wiele lat np. agencja Costa Invest. W swojej bazie posiada ona oferty z rynku zarówno pierwotnego, jak i wtórnego. Znajdują się w niej apartamenty, bliźniaki, bungalowy, wille, kawalerki, penthouse’y, a nawet hotele, działki pod zabudowę czy lokale komercyjne. Biuro organizuje wizytę rekonesansową dla klientów, zapewnia bezpłatny transfer z lotniska i pomaga

TT Taras ze spektakularnym widokiem na urokliwe wybrzeże prowincji Alicante ©©COSTA INVEST NIERUCHOMOŚCI

JESIEŃ-ZIMA 2015

w zakwaterowaniu na czas oglądania nieruchomości. Dzięki bardzo dobrym kontaktom w hiszpańskich bankach (pełni funkcję przedstawiciela 6 z nich) agencja przeprowadza przez proces otwarcia konta i w razie potrzeby uzyskania kredytu hipotecznego. Jej siedziba mieści się na miejscu w Hiszpanii, dlatego może ona czuwać nad każdym etapem transakcji i gwarantuje dopełnienie wszelkich kwestii formalnoprawnych. Costa Invest zajmuje się również wynajmowaniem zakupionych za swoim pośrednictwem nieruchomości na życzenie klienta i zarządzaniem nimi. Biuro szuka najemców, ogłaszając się m.in. na wielu zagranicznych portalach (angielskich, francuskich, rosyjskich, hiszpańskich, polskich i innych). Warto wspomnieć, że nie wszystkie agencje istniejące w rejonie Costa Blanca prowadzą tego typu usługi. Przychody z wynajmu zależą od typu i standardu nieruchomości, odległości od plaży, jej dodatkowych walorów takich jak widok na morze i dostęp do basenu komunitarnego, liczby sypialni czy też liczby osób wynajmujących – wyjaśnia Marta Costa, właścicielka biura Costa Invest. Warto wspomnieć także, że koszty utrzymania domu czy mieszkania w Hiszpanii są dużo niższe niż w Polsce. Na wysokość czynszu, czyli opłaty komunitarnej, na zamkniętych osiedlach lub w budynkach wpływają opłaty za sprzątanie i oświetlenie przestrzeni wspólnych, ewentualną pielęgnację ogrodów 


233

WOLA INVEST – APARTAMENTY Z GWARANCJĄ ZYSKU

Rekordowo niskie stopy procentowe skłaniają nie tylko do zaciągania kredytów mieszkaniowych, a l e i l o ko w a n i a w ł a s n y c h o s z c z ę d n o ś c i w nieruchomość, która zapewni znacznie większą stopę zwrotu. Dla osób chcących czerpać korzyści z wynajmu mieszkań firma J.W. Construction Holding S.A. przygotowała wariant zakupu apartamentu na Woli. Aparthotel Wola Invest to idealna możliwość zostania udziałowcem w zyskownej inwestycji. Deweloper oferuje nowatorski system opieki i zarządzania własnościowymi apartamentami, generujący stałe i pewne zyski najmu. Klienci zarabiać będą na udostępnianiu lokalu pod swoją nieobecność, mając również sposobność skorzystania z niego w dowolnym momencie, z pełną obsługą hotelową. J.W. Construction, będąc zarówno inwestorem, jak i operatorem aparthotelu, gwarantuje 5-procentowy zysk w skali roku, podział zysku przewyższający gwarantowaną stopę zwrotu, tj. 50 proc. na 50 proc., i bierze na siebie wszelkie koszty zarządzania nieruchomością, takie jak podatki od nieruchomości oraz użytkowania wieczystego, ubezpieczenie, a także czynsz.

NAJWYŻSZY STANDARD WYKOŃCZENIA Wola Invest to również idealne połączenie nowoczesnej architektury z wysokiej klasy wyposażeniem 1-, 2- i 3-pokojowych apartamentów klimatyzowanych o metrażu od 20 do 65 mkw. W 12-kondygnacyjnym budynku znajdą się łącznie 422 urządzone w najwyższym standardzie mieszkania o wysokości 2,90 m, zawierające salon z aneksem kuchennym, łazienkę i pokój, a także balkon.

– Wewnątrz znajdziemy wszystko to, co potrzebne do komfortowego zamieszkania dla singla lub pełnej rodziny: doskonale zaaranżowaną przestrzeń, luksusowe kuchnie z pełnym wyposażeniem i najwyższej jakości meble. Ceny apartamentów zaczynają się od 6500 tys. zł netto za mkw. Dodatkowo za kompleksowe wyposażenie lokalu należy doliczyć 1,6 tys. zł netto za mkw. – komentuje Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor pionu marketingu i sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

APARTAMENTY WOLA INVEST – DWUPOZIOMOWE LOBBY, CAŁODOBOWA RECEPCJA, KONSJERŻ, ROOM SERVICE I FITNESS Apartamenty Wola Invest objęte zostały serwisem 5-gwiazdkowego hotelu. Na mieszkańców czekają liczne udogodnienia i usługi, takie jak konsjerż, room service, całodobowa recepcja, pralnia samoobsługowa czy klub fitness. W budynku znajdą się też parking podziemny, powierzchnie biurowe, handlowe oraz restauracja. – Plusem takiego rozwiązania jest to, że działając w 5-gwiazdkowym standardzie, zapewniamy naszym klientom odpowiednie utrzymanie stanu nieruchomości, a także dochód nie tylko w sezonie wakacyjnym, ale również poza nim. Spółka posiada ogromne doświadczenie w tego typu inwestycjach, bowiem jest operatorem sieci hoteli 500 czy

najwyższej klasy hotelu Czarny Potok Resort & SPA w Krynicy Zdroju, a wkrótce otwiera kolejny hotel Dana w Szczecinie – dodaje Małgorzata Ostrowska.

ATRAKCYJNA LOKALIZACJA INWESTYCJI Apartamenty Wola Invest zlokalizowane będą przy ulicy Kasprzaka w Warszawie, na terenie realizowanej przez dewelopera inwestycji Bliska Wola. Ich budowa rozpoczęła się we wrześniu br. z planowanym zakończeniem realizacji w IV kwartale 2017 r., już z wykończeniem pod klucz. Atutem apartamentów jest sąsiedztwo centrum oraz fakt, że na terenie inwestycji, w ramach kompleksu, powstaną dodatkowe atrakcje dla mieszkańców, takie jak park wodny z fontannami, zespół boisk, plac zabaw dla dzieci, a także ogródki kawiarniane. Apartamenty Wola Invest to nie pierwsza inwestycja apartamentowa realizowana przez J.W. Construction Holding S.A. Do tej pory deweloper zbudował cieszące się dużą popularnością wysokiej klasy apartamentowce Oxygen w Warszawie oraz Blue Marlin w Sopocie. 

Szczegółowe informacje na temat inwestycji www.wolainvest.pl; 22 777 9000.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

JESIEŃ-ZIMA 2015


234 INWESTYCJE I NIERUCHOMOŚCI

©©J.W. CONSTRUCTION HOLDING S.A.

SS Wizualizacja warszawskiego aparthotelu J.W. Construction Wola Invest

oraz czyszczenie osiedlowego basenu. Za położony na takim terenie lokal o powierzchni ok. 60 m2 nie powinniśmy zapłacić więcej niż 300 euro rocznie. Utrzymanie bungalowów i szeregowców z dwoma sypialniami kosztuje ok. 300–400 euro w skali roku. Z kolei czynsz na osiedlu wysokiej klasy może wynieść nawet 600–800 euro – dodaje.

POLSKA Osoby zdecydowane na tego rodzaju inwestycje nie muszą jednak szukać aż tak daleko. Nasz rodzimy rynek również potrafi spełnić ich oczekiwania. Deweloperzy już dawno postanowili wyjść naprzeciw potrzebom klientów i wprowadzić w Polsce ten nowy trend. Dobrym przykładem będzie tu J.W. Construction Holding S.A. – przedsiębiorstwo od 1993 r. prowadzące działalność w Warszawie, a wznoszące swoje kompleksy też w Katowicach, Łodzi, Gdyni, Sopocie i Poznaniu, a nawet za granicą. Firma buduje liczne osiedla mieszkaniowe oraz obiekty biurowe i handlowe. Oprócz tego

jest właścicielem i operatorem sieci Hoteli 500 oraz luksusowego Czarnego Potoku Resort & SPA w Krynicy-Zdroju. Ciekawą propozycję od J.W. Construction stanowią apartamenty Blue Marlin w Sopocie, prawdziwej letniej stolicy Polski. Za największą ozdobę tej części Trójmiasta uchodzi ponad 510-metrowe molo wychodzące w głąb Zatoki Gdańskiej, najdłuższa tego typu konstrukcja nad Bałtykiem. W jego pobliżu znajduje się wzniesiony w dwudziestoleciu międzywojennym Grand Hotel (obecnie 5-gwiazdkowy Sofitel Grand Sopot). Tradycje uzdrowiskowe tego miasta sięgają pierwszej połowy XIX w. Jean Georg Haffner (1775–1830), lekarz wojsk napoleońskich, założył wówczas w tym rejonie kąpielisko morskie. Kompleks Blue Marlin leży w odległości zaledwie 100 m od Morza Bałtyckiego i 600 m od sopockiego molo. W jego dwóch budynkach powstało tylko 19 apartamentów (o powierzchni nawet do 160 m 2). Zaletą takiego rozwiązania jest kameralność i zapewnienie poczucia prywatności. Oba obiekty objęto serwisem

TT Apartamenty Blue Marlin znajdują się w prestiżowej części Sopotu ©©J.W. CONSTRUCTION HOLDING S.A.

JESIEŃ-ZIMA 2015

5-gwiazdkowego hotelu, a ich mieszkańcom udostępniono parking podziemny, recepcję, klub fitness i lobby bar oraz usługi konsjerża i bezpłatne połączenie z bezprzewodowym internetem. Właściciele mogą też powierzyć swoje mieszkanie firmie zarządzającej wynajmem i w ten sposób czerpać zyski z nieruchomości. J.W. Construction przygotowało również interesujące inwestycje w Warszawie. Polska stolica wciąż się dynamicznie rozwija, a jej krajobraz wzbogaca się o kolejne nowoczesne projekty. Zainteresowaniem klientów przedsiębiorstw deweloperskich cieszy się nie tylko samo Śródmieście, lecz także jego najbliższa okolica, np. Wola. Przy skrzyżowaniu ulicy Marcina Kasprzaka i alei Prymasa Tysiąclecia powstaje kompleks Wola Invest o charakterze condo hotelu. J.W. Construction pełni funkcję jego wykonawcy i operatora zarządzającego powierzonymi lokalami, zajmującego się umeblowaniem, wyposażeniem wnętrz, kontaktami z najemcą, obsługą techniczną i rozliczeniami finansowymi oraz pokrywającego takie koszty jak podatki od nieruchomości i użytkowania wieczystego, ubezpieczenie i czynsz. Budynek projektu architektonicznego Studia B.A.U. ma liczyć 12 kondygnacji z 422 klimatyzowanymi apartamentami, na które oprócz pokojów składa się salon z aneksem kuchennym, łazienka i balkon. Mieszkańcy będą mogli korzystać z usług całodobowej recepcji, pralni samoobsługowej, klubu fitness, pomocy konsjerża bądź parku z fontannami, boisk, placu zabaw i kawiarnianych ogródków. Również na Woli J.W. Construction zbudowało położony przy ulicy Wroniej 45 kompleks Oxygen Residence oferujący program zarządzania najmem gwarantujący płynące z niego przychody. Mieszkania charakteryzują się wysokim standardem wykończenia i niewymuszoną elegancją. Znajdują się tutaj nowoczesne apartamenty typu studio (40 m2), superior (45 m2) i master (60 m2) z wyposażoną kuchnią, aneksem kuchennym, dwoma telewizorami podłączonymi do telewizji kablowej, dostępem do bezprzewodowego internetu, sejfem i wideofonem. Jak widać, osoby zamierzające zainwestować w nieruchomości mogą wybierać między mnóstwem propozycji z Polski i ze świata. W artykule przedstawiono jedynie bardzo niewielką część tego dynamicznie rozwijającego się rynku. Zainteresowani nie powinni mieć jednak trudności ze znalezieniem najkorzystniejszej dla siebie oferty. 


235

JESIEŃ-ZIMA 2015


236 POLACY W TURYSTYCE

BALI TO NAJPRAWDZIWSZY EDEN << Nasz rodak Maciej Perepeczo, współwłaściciel polsko-hiszpańskiego resortu nurkowego Benthos Bali na indonezyjskiej wyspie Bali, w rozmowie z Michałem Domańskim. >> Jak to się stało, że związał Pan swoje życie z Bali? Co jest takiego przyciągającego, magicznego w tej indonezyjskiej wyspie położonej w Azji Południowo-Wschodniej? Kiedy zacząłem nurkować i poznawać piękno podwodnego świata, wiedziałem, że to właśnie zajęcie będzie częścią mojego dalszego życia. Bali stanowiło etap, który ostatecznie musiał nadejść. Teraz widzę, jak odważny był to krok. Wyjechaliśmy w nieznane, odległe miejsce, gdzie nie mieliśmy żadnych przyjaciół, a nawet znajomych. Mogliśmy liczyć tylko na siebie. Odczuwaliśmy sporo obaw, ale postanowiliśmy tu zamieszkać. Bali urzekło nas pięknem, przyrodą, morzem, bajecznymi rafami koralowymi skrytymi pod wodą i swoim malowniczym położeniem. Długo szukaliśmy odpowiedniej lokalizacji do założenia bazy nurkowej. To miejsce musiało zapewniać wspaniałe warunki do nurkowania, lecz także oferować coś więcej, zarówno nam, jak i naszym gościom. W końcu planowaliśmy spędzić w tych stronach wiele lat. Bali wraz ze swoją złożoną kulturą i duchowością tutejszych mieszkańców oraz orientalnymi rysami wydawało się dla nas po prostu idealne. Zresztą kto słysząc o tej wyspie, nie kojarzy jej sobie z rajem na ziemi? Wygląda ona właśnie jak najprawdziwszy eden.

©©BENTHOS BALI

XX W tym jesienno-zimowym wydaniu magazynu All Inclusive prezentujemy Państwu Polaka, który odniósł sukces w turystyce w Indonezji, na uroczej wyspie Bali. Naszym rozmówcą jest pełen pasji Maciej Perepeczo, działający prężnie na balijskim rynku turystycznym. W kolejnym numerze (wiosną 2016 r.) złożymy wizytę znacznie bliżej, bowiem w kraju naszych bratanków, czyli na gościnnych Węgrzech. Spotkamy się w magicznym Budapeszcie z Marią Puskás, współwłaścicielką biura podróży Puskás Travel, radzącą sobie wyśmienicie wśród bliskich naszym sercom Madziarów. Już teraz zapraszamy serdecznie do lektury! MICHAŁ DOMAŃSKI

poznania tych miejsc. Wierzyłem, że jak się czegoś naprawdę pragnie, to można to osiągnąć, i że kiedyś, tak jak mój ojciec, będę odkrywał najdalsze zakątki naszej planety. Swoją wyższą edukację związałem z turystyką i językiem angielskim, więc gdzieś w podświadomości drzemała we mnie potrzeba wypraw w nieznane. Zacząłem ją realizować po studiach. Najpierw jeździłem po Europie i gromadziłem cenne doświadczenia.

Dlaczego zdecydował się Pan poświęcić turystyce i branży nurkowej? Jak doszło do powstania firmy Benthos Bali Dive Resort? Opowieści o wyprawach w odległe zakątki świata towarzyszyły mi od dziecka. Z wypiekami na twarzy słuchałem historii o dalekich krajach, ich mieszkańcach i wyjątkowej przyrodzie. Oglądałem utrwalone na slajdach obrazy, zdjęcia, które przywoził ze swoich wysokogórskich wyjazdów mój tata. Tak zrodziła się we mnie chęć TT W okolicy miasteczka Candidasa na Bali spotkamy m.in. żółwie zielone ©©PEDRO CARILLO

JESIEŃ-ZIMA 2015

©©PEDRO CARILLO

SS Koralowce na wraku statku USAT Liberty koło wioski Tulamben

Jednak aby wyjaśnić, jak powstała firma Benthos Bali Dive Resort, muszę opowiedzieć najpierw o pobycie na Wyspach Kanaryjskich. W miejscowości La Restinga na El Hierro wraz ze swoją dziewczyną Kasią prowadziłem bazę nurkową El Submarino, a Antonio Martínez, mój obecny wspólnik, razem z żoną zajmowali się podobnym przedsięwzięciem o nazwie Benthos Buceo El Hierro. Zaprzyjaźniliśmy się i często spędzaliśmy razem wieczory. Podczas jednej z takich zwyczajnych rozmów, na ławeczce pod oknem najstarszego z barów typu tapas na wyspie, narodził się pomysł wspólnego projektu. Przez kolejny rok, w tym samym miejscu z cudownym widokiem na port, podczas żarliwych dyskusji dopracowywaliśmy szczegóły. Potem nadszedł wreszcie czas na przeprowadzkę na Bali. Zaczęliśmy wznosić nasze centrum nurkowe, poznawaliśmy nowe dla nas zwyczaje, pokonywaliśmy piętrzące się trudności towarzyszące budowie i powstawaniu firmy w tak dalekim zakątku świata. Po trzech pełnych latach działalności na indonezyjskim rynku zdecydowaliśmy się wykonać następny krok i rozszerzyć bazę o hotel.


237 ległe rejony świata eksplorować podwodne krainy. Obserwuję to na przykładzie naszego centrum. Polacy nie stanowią jeszcze większości naszych gości, ale z roku na rok ich przybywa. Nierzadko słyszę też język polski w najdalszych zakątkach Azji Południowo-Wschodniej, a na Bali moja ojczysta mowa rozbrzmiewa naprawdę często. Mogę więc śmiało stwierdzić, że ta indonezyjska wyspa staje się coraz popularniejsza wśród naszych rodaków.

©©EDUARDO ACEVEDO

SS Krewetka arlekin (Hymenocera picta) w Seraya Secrets obok Tulamben

Czy łatwo odnaleźć się w branży turystycznej na Bali? Czym się charakteryzuje tamtejszy rynek? Co go odróżnia od naszego, polskiego? To, czy kochamy to, co robimy, i czy dajemy z siebie 100 proc., determinuje nasz sukces, gdziekolwiek przebywamy. Na Bali nie jest inaczej. Wyspa żyje głównie z turystyki i oferowane usługi znajdują się na wysokim poziomie. Zjeżdżają tu turyści z całego świata, a część z nich zostaje na dłużej. Przywożą swoje standardy i kulturę pracy, pod wpływem których zmienia się oblicze rodzimego rynku turystycznego i sposób, w jaki funkcjonuje. Na pewno jest on rozwinięty, zróżnicowany i bardzo dynamiczny. Balijska gościnność nie ma sobie równych. Balijczycy umieją sprawić, że człowiek już po chwili spędzonej w ich towarzystwie czuje się naprawdę komfortowo. Każdego potrafią zarazić życzliwością, uśmiechem i pozytywnym nastawieniem

©©BENTHOS BALI

SS Duży basen szkoleniowy na terenie ośrodka nurkowego Benthos Bali

do życia. Oni wiedzą, jak zwolnić, znaleźć czas dla siebie i rodziny. Kulturowe i religijne obrzędy są tutaj ważniejsze od biznesu i zarabiania pieniędzy. To właśnie głównie odróżnia Bali od naszej rzeczywistości.

Czy polsko-hiszpański resort nurkowy Benthos Bali może pochwalić się znaczną liczbą klientów z Polski? Czy nurkowanie na Bali cieszy się dużą popularnością wśród Polaków? Wiedza o nurkowaniu i popularność tego sportu w Polsce zaczęły się zwiększać w ostatnich 10 latach. Polski rynek turystyczno-nurkowy jest być może najszybciej rozwijającym się w Europie, a nasi rodacy dopiero od niedawna wyjeżdżają w od-

©©BENTHOS BALI

SS Rozległe zielone pola ryżowe w balijskim regionie Karangasem

W jaki sposób stara się Pan promować swoją firmę oraz turystykę aktywną na Bali w Polsce? Zabiegamy o to, aby polscy miłośnicy podwodnych przygód na temat nurkowań, organizacji całego wyjazdu i dodatkowych atrakcji, jakie czekają na nich na Bali, mieli szansę porozmawiać z nami bezpośrednio. Co roku prezentujemy swoją bazę na stoisku na Targach Nurkowych Podwodna Przygoda, odbywających się w Warszawie. Najnowsza, 4. już dla nas, a w sumie 7., edycja tego wydarzenia, na którą gorąco zapraszam, zaplanowana została na sam początek kwietnia 2016 r. Oprócz zaangażowania w promocję naszej firmy poprzez bezpośredni kontakt z klientami, staramy się docierać do nich za pośrednictwem środków masowego przekazu – za pomocą naszej strony internetowej, specjalistycznych portali, tematycznych forów nurkowych, prestiżowych magazynów (w tym – oczywiście – All Inclusive), prasy branżowej oraz mediów społecznościowych.

Dlaczego – Pańskim zdaniem – warto chociaż raz w życiu wybrać się na Bali? Jakie wspaniałe atrakcje czekają na tej rajskiej indonezyjskiej wyspie na gości z Polski? Nie będę po raz kolejny wspominał o uroczej dziewiczej przyrodzie i świetnych warunkach do nurkowania. Na świecie znajduje się mnóstwo regionów, rzeczy i cudów natury, które trzeba zobaczyć. Jednak na Bali warto przyjechać nie tylko dla wspaniałych widoków. Tutaj można się przekonać, że na ziemi są jeszcze takie miejsca, gdzie „być” jest ważniejsze niż „mieć”. Wyjątkowe połączenie zachwycającej przyrody i duchowego piękna mieszkańców wyspy oraz niezmiernie ciekawe tradycje, kultura, religia i zwyczaje Balijczyków sprawiają, że ta kraina wydaje się tak niezwykła i pełna magii. Zresztą, jaki człowiek nie chciałby odwiedzić raju za życia… 

e-mail: info@benthosbali.pl | www.benthosbali.com

JESIEŃ-ZIMA 2015


238

ZNAJDŹ NAS: XX

W Sejmie RP, ul. Wiejska 4/6/8, Warszawa – egzemplarze magazynu otrzymują posłowie na SEJM RP

XX

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi wszystkich spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie, biznesmeni uczestniczący w konferencjach organizowanych w Centrum Konferencyjnym World Trade Center Poznań

XX

XX

Krajowa Izba Sportu (KIS), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do KIS

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie dyrekcja oraz lekarze Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie

XX

XX

Polska Izba Turystyki (PIT), każde wydanie All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w PIT

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie hoteli należących do sieci SILFOR

XX

Polska Izba Nieruchomości (PIN), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w PIN

XX

Tour de Pologne, Skandia Maraton Lang Team i Tauron Lang Team Race, egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie wszyscy sponsorzy, partnerzy i patroni medialni powyższych imprez oraz prezydenci, burmistrzowie i wójtowie miast, gmin i miejscowości znajdujących się na trasie Tour de Pologne 2016, Skandia Maraton Lang Team 2016 i Tauron Lang Team Race 2016

XX

Gdańska Organizacja Turystyczna (GOT), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie prezesi, dyrektorzy i właściciele firm zrzeszonych w GOT

XX

Stowarzyszenie Branży Eventowej (SBE), magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie członkowie SBE w biurze SBE lub podczas spotkań SBE i Event Testów

XX

Związek Piłki Ręcznej w Polsce, egzemplarze All Inclusive otrzymują Prezesi Okręgowych Związków Piłki Ręcznej, członkowie Zarządu Związku Piłki Ręcznej w Polsce, prezesi klubów Ekstraklasy (męskiej i kobiecej ligi), prezesi I Ligi Mężczyzn, prezesi I Ligi Kobiet, menedżerowie ze Związku Piłki Ręcznej w Polsce (www.zprp.pl)

XX

Centrum Kreowania Liderów, egzemplarze All Inclusive otrzymują właściciele firm, biznesmeni i menedżerowie uczestniczący w seminariach i szkoleniach organizowanych przez Centrum Kreowania Liderów

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie członkowie Klubu Inwestora

XX

Magazyn All Inclusive otrzymują bezpłatnie menedżerowie spółek należących do Grupy Generali w Polsce

XX

E gzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują bezpłatnie władze Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT (ZIPSEE) oraz prezesi i dyrektorzy firm członkowskich ZIPSEE

XX

E gzemplarze magazynu All Inclusive otrzymuje w nagrodę 10 najaktywniejszych w danym kwartale użytkowników międzynarodowego portalu nurkowego HotDive, którzy mieszkają w Polsce

XX

Izba Turystyki Rzeczypospolitej Polskiej (ITRP), egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują za pośrednictwem izb regionalnych, wszystkie firmy zrzeszone w ITRP

XX

Polsko-Chińska Izba Gospodarcza (PCHIG), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do PCHIG

XX

Polsko-Hiszpańska Izba Gospodarcza (PHIG), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do Polsko-Hiszpańskiej Izby Gospodarczej (Cámara de Comercio Polaco-Española)

XX

Polsko-Portugalska Izba Gospodarcza (PPCC), magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy firm należących do Polsko-Portugalskiej Izby Gospodarczej (Câmara de Comércio Polónia-Portugal)

XX

Indyjsko-Polska Izba Przemysłowo-Handlowa (IPCCI) – magazyn All Inclusive otrzymują prezesi, dyrektorzy i właściciele firm należących do IPCCI

XX

W Punktach Obsługi Klienta Travelplanet.pl w całej Polsce: Bydgoszcz, Galeria Pomorska, ul. Fordońska 141 Katowice, Centrum Handlowe „3stawy”, ul. Pułaskiego 60 Kraków, Centrum Handlowe M1, Al. Pokoju 67 Łódź, Centrum Handlowe Manufaktura, ul. Karskiego 5 Poznań, Centrum Handlowe King Cross Marcelin, ul. Bukowska 156 Warszawa, Centrum Handlowe „Reduta”, Al. Jerozolimskie 148, I piętro Warszawa, Centrum Handlowe „Targówek”, ul. Głębocka 15 Warszawa, Centrum Handlowe Wola Park, ul. Górczewska 124 Każda osoba, która wykupi wakacje typu All Inclusive w portalu Travelplanet.pl lub zakupi bilety lotnicze w portalu Aero.pl o wartości powyżej 2 500 PLN albo dokona rezerwacji pokoju w hotelu 4- lub 5-gwiazdkowym za pośrednictwem portalu hotele24.pl, otrzyma w prezencie ekskluzywny magazyn turystyczny All Inclusive

XX

K lienci portalu internetowego hotele.pl, którzy dokonają rezerwacji w hotelach na kwotę powyżej 5000 pln otrzymują w prezencie ekskluzywny magazyn turystyczny All Inclusive

XX

Egzemplarze magazynu All Inclusive otrzymują najaktywniejsi użytkownicy portalu Travelmaniacy.pl, którzy mieszkają w Polsce

REDAKCJA ADRES REDAKCJI: UL. JAGIENKI 6/34, 04-967 WARSZAWA

DZIAŁ MARKETINGU I REKLAMY: VIOLA DOMAŃSKI-SZABÓ, KIEROWNIK

TEL. +48 793 272 543

MARKETING@ALL-INCLUSIVE.COM.PL, SZABO.VIOLA@MEDIASOL.PL

E-MAIL: REDAKCJA@ALL-INCLUSIVE.COM.PL

WYDAWNICTWO: MEDIA SOL MICHAŁ DOMAŃSKI

MARKETING@ALL-INCLUSIVE.COM.PL

M.DOMANSKI@MEDIASOL.PL

WWW.ALL-INCLUSIVE.COM.PL REDAKCJA: MICHAŁ DOMAŃSKI, REDAKTOR NACZELNY, DYREKTOR M.DOMANSKI@ALL-INCLUSIVE.COM.PL WSPÓŁPRACOWNICY: MAGDALENA BARTCZAK, BEATA GARNCARSKA, BARTEK JANKOWSKI, MARIUSZ KAPCZYŃSKI, ANNA KRYPA, JERZY MOSKAŁA, OLA PAKIEŁA, KAROLINA SYPNIEWSKA-WIDA, MARCIN WESOŁY KOREKTA I REDAKCJA: ERRATA SYLWIA JEDLAK-DUBIEL

JESIEŃ-ZIMA 2015

OPRACOWANIE GRAFICZNE: STUDIO W DECHE KRZYSZTOF WALOSZCZYK STUDIO.WDECHE@GMAIL.COM PROJEKT OKŁADKI: MARIUSZ KOZAK-ZAGOZDA DRUK CTP I OPRAWA: KRA-BOX DRUKARNIA OFFSETOWA BIURO@KRA-BOX.PL, TEL. +48 22 615 66 62, 615 21 61, WWW.KRA-BOX.PL NAKŁAD: 18.000 EGZ., WSZYSTKIE BEZPŁATNE FOTOGRAFIA NA OKŁADCE: © PHILIPPINE DEPARTMENT OF TOURISM/ DAVID HETTICH, TOBIAS HAUSER


ALL Inclusive JESIEN-ZIMA 2015  

Luxury travel magazine from Poland

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you