Issuu on Google+

1

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 87

25 październik 2013

Cena/Price: 50p

DLACZEGO AMBASADOR USA ODMÓWIŁ POLCE Z CAMBRIDGE WYDANIA WIZY TURYSTYCZNEJ?

32 strony! Tylko: 50 pensów!

RODZINĘ Z DWÓJKĄ DZIECI CHCĄ ODESŁAĆ DO POLSKI!

POMOC SOCJALNA PETERBOROUGH

PRACA DLA 100 OSÓB PETERBOROUGH

REKRUTUJĄ NASZE STRONY, NASZE HISTORIE - TAK WYGLĄDA ŻYCIE POLAKÓW ZA GRANICĄ! DO PRACY DO CANNES? BEZPROBLEMOWO! PRZY DO USA? TO JEST WYKLUCZONE! DYSTRYBUCJI NATALIA HYBSZ CAMBRIDGE

Natalia Hybsz mieszka w UK od 9 lat. Ukończyła studia na Anglia Ruskin University w Cambridge. Ma stałą pracę, uwielbia �ilm i kino. Fascynacja kinematogra�ią pcha ją w kierunku �ilmowych festiwali. W ubiegłym roku gościła w Cannes, gdzie wyświetlano �ilm z jej udziałem. Dopełnieniem marzeń miał być październikowy lot na festiwal do Hollywood. Niestety, Ambasador USA odmówił wydania jej wizy. Dlaczego? str.3

www.naszestrony.co.uk

str. 5

PODRÓŻ W NIEZNANE HISTORIA POLSKICH EMIGRANTÓW

str. 21 IRENA KOTKIEWICZ AFRED NISCHKA SHARNBROOK

str. 22 i 23


2

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

3

Ambasador USA odmówił Polce z Cambridge wydania wizy turystycznej! Dlaczego?

do cannes? bezproblemowo! DO USA? to jest wykluczone! cambridge Natalia Hybsz mieszka w UK od 8 lat. Ukończyła studia na Anglia Ruskin University w Cambridge. Ma stałą pracę, uwielbia film i kino. Fascynacja kinematografią pcha ją w kierunku filmowych festiwali. W ubiegłym roku gościła w Cannes, gdzie wyświetlano film z jej udziałem. Dopełnieniem marzeń miał być październikowy lot na festiwal do Hollywood. Niestety, Ambasador USA odmówił wydania jej wizy. - Dostałam zaproszenie od organizatorów festiwalu filmowego w Hollywood. California Cinerockom International Film Festival miał być spełnieniem moich marzeń. Niestety Ambasador USA nie wydał mi wizy turystycznej. Stało się tak pomimo oryginalnego zaproszenia i identyfikacji, którą otrzymałam z Cannes w zeszłym roku, kiedy wystąpiłam w krótkometrażowym filmie – opowiada Natalia Hybsz z Cambridge. Konsul potraktowała mnie bardzo lekceważąco. Straciłam szansę na uczestnictwo w festiwalu i to bez racjonalnego powodu. Chciałabym, by Polacy dowiedzieli się o tym jak rząd Stanów Zjednoczonych odwzajemnia udział Polski w działaniach chociażby NATO. Kiedy nasi rodacy przelewają krew na misjach w Afganistanie, robią to nie tylko po to, by zarobić pieniądze. Oni nam przynoszą narodową dumę, spełniając swój obywatelski obowiązek względem ojczyzny. Innym, takim jak ja odbiera się szansę na reprezentowanie Polski na światowej klasy wydarzeniach kulturalnych - dodaje wyraźnie rozgoryczona Polka. Niestety dziś jest już ponad tydzień od zakończenia festiwalu w Hollywood. Odbywał się on od 17 do 19 października. Natalia Hybsz starała się o wizę 5 tygodni

przed wyjazdem. To wystarczająco dużo czasu, by uzyskać wymagany dokument. - Spotkanie u Konsul USA wyznaczono mi na 9 października. To tego dnia otrzymałam odmowę. Chciałabym zaznaczyć, że pani Konsul nie obejrzała moich dokumentów, tylko dosłownie po 2 minutach rozmowy odmówiła mi jej wydania. O podjętej decyzji poinformowałam organizatorów festiwalu na następny dzień. Zaoferowali mi pomoc w złożeniu kolejnej aplikacji na wizę. Miał to być tryb nadzwyczajny. Jednakże Konsul USA jest w stanie zorganizować tzw.: „emergency appointment” tylko z powodów medycznych - opowiada zawiedziona całą sprawą czytelniczka. - Ponadto w liście, który dostałam od Konsul, zawarto notatkę, iż za mało czasu mieszkam w UK, by starać się o wizę. Wydaje mi się, że była to standardowa odpowiedź i nikt nie sprawdził, że na wyspach mieszkam od 2005 roku! Natalia mieszka w Anglii od 8 lat. Cały czas pracuje. Faktycznie nigdy wcześniej nie była za oceanem. Podróż do ameryki kojarzy się jej z możliwością odwiedzenia Hollywood. To część jej marzeń związanych z filmem. Chciałaby zobaczyć czerwony dywan lub też móc bez pospiechu popatrzyć

na znany na całym świecie napis na wzgórzach okalających miasto. Hollywood! Złudzenia o możliwości odwiedzin mekki filmowców prysnął po decyzji Konsul USA, która zbyt ogólnikowo podeszła do sprawy proszącej o wizę Polki z Cambridge. - Byłam wcześniej w Cannes, we Francji. Po udziale w prestiżowym festiwalu filmowym uzyskałam identyfikację tzw.: „festiwalowca”. Miałam nadzieję, że wniosek do ambasady USA zakończy się decyzją pozytywną. Nie było powodów do odmowy. Bardzo mi przykro z powodu całej tej sprawy. Polacy, a szczególnie nasz rząd powinien dowiedzieć się jak traktują Polaków na świecie! Dla mnie wyjazd do Hoolywood był spełnieniem marzeń, okazją by zobaczyć czerwony dywan. To był zaszczyt otrzymać to zaproszenie. W decyzji odmownej nie stwierdzono jak długo trzeba żyć i mieszkać w UK. Należy udowodnić, że ma się tu jakieś powiązania np nauka, praca czy też rodzina - mówi Natalia Hybsz. - W UK ukończyłam uniwersytet, pracuje tu od lat. Na dodatek otrzymałam dwa kontrakty do teatrów muzycznych w Londynie. Tak więc w Stanach Zjednoczonych nie mogłabym zostać dłużej niż tydzień, w związku z tym, że jestem zobowiązana

www.naszestrony.co.uk

do uczęszczania na przygotowania przed spektaklem. Na spotkaniu miałam gotowe potwierdzenia o kontraktach w teatrze. Miałam je wydrukowane. Niestety pani Konsul nie miała wyraźnej ochoty by je obejrzeć. Oficjalnie odmowa została podparta paragrafem „214 b”, w którym mowa o braku wystarczających powiązań z UK. 9 października 2013 r. kiedy Natalia Hybsz rozmawiała z Konsul USA, był 9 dniem kryzysu podczas, którego wstrzymano wypłaty dla amerykańskich urzędników w związku z brakiem porozumienia dotycącego

budżetu USA. Problem dotknął 800 tysięcy pracowników administracji. 11 października z Polski do Afganistanu poleciała przedostatnia, 14 zmiana Polskiego Kontyngentu, licząca 1000 osób, które kontynuować będą proces całkowitego wycofania sił polskich. Kolejne 200 osób to odwód strategiczny w Polsce, który będzie mógł zostać na krótko użyty w Afganistanie w 15 zmianie. 19 października br. Natalia Hybsz fotorelację z festiwalu w Hollywood obejrzała na zdjęciach w Internecie. Adam Andrzejko


4

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

DTS Transports jest nie tylko sponsorem drużyny piłkarskiej FC Whitered w Peterborough...

east anglia wspierajmy nasze biznesy:

każda firma może mieć swojego zawodnika! peterborough

W tych miejscach, od 3 lat, co 2 tygodnie kupisz Nasze Strony: Polish Market Jess: 72  Newmarket Road, Cambridge CB5 8DZ Sklep Sami Swoi: 419  Newmarket Road, Cambridge CB5 8LP Sklep Polish Taste: 7 Manor Mews, Bridge Street, St Ives PE27 5UW Sklep Polish Taste: 16  St. Benedicts Court, Huntingdon PE29 3PN Sklep Smak: 21 Huntingdon street, PE19 1BL Saint Neots Salon Iwona: 67 High St, Huntingdon PE29 3DN MK Food & Wine: 48 Elstow Road, Bedford MK42 9LP Nasza Biedronka: 55 Ford End Road, Bedford MK40 4JF Bestpol: 3-5 Howard Street Bedford Pychotka: 33 Alexandra Road, MK40 1JB Bedford Maxim: 1 Pebble Lane, Wellingborough NN8 1AS Maxim: High Street, Corby NN17 1UX 1AS Mini Sam: 80-82 Rockingham Rd, Corby NN17 1AE Mini Poli: Unit A, Ashwood House Limesquare Estate, Peterborough PE3 8YE Triangle Supermarket: 1253 Bourges Boulevard Peterborough PE1 2AU Julia: 577 Lincoln Road Peterborough PE1 2PB Seven Eleven: 335 Lincoln Road Peterborough PE1 2PF Kubuś: 252  Lincoln Road, Peterborough PE1 2ND Biedronka: 4 Midgate, Peterborough PE1 1TN Extra Booze: 95 Eastfield Road, Peterborough PE1 4AS Chinz Food and Wine: 102 Fletton Avenue Fletton PE2 8BB Sklep Delicja: Unit 2 20 Westlode Street Spalding PE11 2AF Kupując w wymienionych sklepach i zakładach usługowych wspierasz lokalny biznes! Pomagasz właścicielom firm w utrzymaniu kolejnych miejsc pracy w Twoim mieście!

Właściciel firmy kurierskiej DTS Transports z Peterborough, jest głównym sponsorem polskiego zawodnika, Artura Fornala. Bokser, stale pnący się w górę w swej sportowej karierze, już nie raz przyniósł swym rodakom szereg uzasadnionych powodów do dumy. Niniejszy artykuł poświęciliśmy na znalezienie odpowiedzi na pytanie jak od kuchni wygląda lokalny sponsoring sportowców? Kiedy Artur Fornal po raz kolejny wchodzi na ring, gdzieś z publiczności uważnie obserwuje go jego sponsor główny. Właściciel firmy DTS Transports nie od dziś jest zagorzałym wielbicielem walk bokserskich. To sport, któremu właściciel firmy transportowej, z uwagą przygląda się od lat. Bez zająknięcia mógłby wymieć nazwiska bokserów, którzy przeszli do historii sportu. - Mój wkład w boks jako sponsora, jest jak kolejna mała cegiełka w świecie pełnym sportowych emocji. Bez mojego wsparcia i wielu podobnych mi osób, sportowcy nie mieliby szans na rozwijanie swoich umiejętności - mówi właściciel DTS Transports z Peterborough. Kiedy my, emigranci z Polski, ciężko pracujemy, on doskonali swoją formę na treningach. Za to nikt mu nie płaci. On to robi poniekąd też i dla nas. Trenuje, wyciskając siódme poty, bo wie jak ważna jest odpowiednia forma przed zawodami. Do walki potrzebna mu jest nie tylko silna motywacja, a tej bez wątpienia mu nie brakuje. On potrzebuje również wsparcia finansowego. Od boksu zawodowego, gdzie za zakontraktowane walki wypłacane są niemałe pieniądze, Artura Fornala wciąż dzieli wyraźny dystans. Z pewnością chciałby poświęcić się swej ulubionej dys-

cyplinie bez reszty, by każdego sezonu móc wznosić zwycięski pas ponad głową. Wciąż jest jednak przed nim pewien dystans do pokonania. - Są to bardzo przyziemne potrzeby. Na szczęście zmaganiom z trudną rzeczywistością towarzyszy niezaprzeczalny fakt, że Artur wie jak wypracować dobre uderzenie, wie też jak uniknąć ciosu. To technika, której nie zdobywa się w jeden dzień. Do tego trzeba dojrzeć, dojść po żmudnych treningach i oczywiście licznych walkach - dodaje właściciel DTS Transports. - Artur ma wsparcie techniczne w klubie, gdzie na co dzień trenuje. Ma wsparcie psychiczne pośród swoich bliskich i kibicujących mu fanów. Nie bez znaczenia jest też wsparcie sponsorskie, którego regularnie mu udzielam. Finanse sportowca, które nie powinny mimo wszystko wychodzić na pierwszy plan, są często najtrudniejszym czynnikiem przemawiającym o sukcesie w uprawianej dyscyplinie. Na miesięczny budżet zawodnika trenującego boks składają się kwoty wynoszące od kilkuset do tysiąca funtów. To minimum bez którego nie można mówić o karierze amatorskiej z zamysłem na osiągnięcie klasy zawodowej. - Dofinansowanie sportowców to dla właścicieli firm inwestycja w

przyszłość. Jeśli umiejętnie zarządza się budżetem firmy, to ponad bieżące wydatki bezproblemowo powinno się znaleźć kilka groszy, które zamiast na ulotki lub wizytówki firmowe, można przeznaczyć na regularne dofinansowanie sportowców - stwierdza właściciel DTS Transports. - Najchętniej wspieraną dyscypliną jest piłka nożna. Nawet tu u nas, lokalnie, w Peterborough możemy zaobserwować szczególną życzliwość sponsorów względem tej właśnie dyscypliny. To bardzo ważne jaka w tej kwestii jest świadomość sponsorów. Zakup piłek, korkotrampków czy też koszulek z nadrukiem reklamowym jest dla sportowców czymś szczególnym. To wiara, że uprawiana przez nich dyscyplina cieszy się wyjątkową popularnością i wsparciem. Wówczas nie tylko treningi odbywają się w szczególnej atmosferze, pełnej wiary w przyszłe sukcesy. Nie sposób nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Dzisiejsi sportowcy bez sponsorskiego wsparcia mają niebywale utrudniony dostęp do medali. Ograniczenia są bardzo widoczne, ale według naszego rozmówcy wspólnie możemy je pokonać. - Każda firma może mieć swojego zawodnika! - dodaje właściciel DTS Transports. Adam Andrzejko

Polska Gazeta Lokalna Nasze Strony Czytaj nas w Internecie: Polish Local Newspaper Nasze Strony

www.naszestrony.co.uk

Newsbridge Publishing & Advertising Agency. Nasze Strony - nakład 2.000 sztuk, Redaktor Naczelny: Adam Andrzejko, tel.074021 80554, kontakt@naszestrony.co.uk. Redakcja East Anglia: Joanna Owsiana, tel.: 075 950 28 800, redakcja@naszestrony.co.uk. Reklama / Advertising: Krzysztof Szczepaniak, tel.: 077 951 48 565, reklama@naszestrony.co.uk. Dział Sportowy: Jacek Przybyło, tel.: 075 217 495 22, sport@naszestrony.co.uk; Fotografie / zdjęcia: Rafał Marcinkiewicz: tel. 075 140 974 27. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Nie uzasadniamy powodów niepublikowania tekstów. Termin wnoszenia o sprostowanie lub uzupełnienie treści to okres 14 dni od publikacji. Wydawcą Polskiej Gazety Lokalnej Nasze Strony jest Newsbridge Publishing & Advertising Agency - spółka zarejestrowana w Companies House pod numerem 07675386. Wszelkie spory dotyczące treści zamieszczonych w gazecie rozstrzygać można na drodze postępowania administracyjnego i cywilnego w urzędach i sądach brytyjskich, właściwych dla siedziby spółki. www.naszestrony.co.uk


5

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Ta decyzja jest początkiem końca pomocy oferowanej dotąd emigrantom z Polski!

rodzinę z dwójką dzieci chcą odesłać do Polski! peterborough Matka z dwójką dzieci otrzymała nakaz opuszczenia zajmowanego mieszkania – to wynik decyzji sądu w sprawie Landlorda nie spłacającego zaciągniętego w banku kredytu. Kobieta szukając dachu nad głową zwróciła się o pomoc do Peterborough City Council. Urzędnicy zamiast przeciwdziałać bezdomności rodziny emigrantów, zaproponowali kobiecie najtańszy bilet do Polski. Urząd jest gotów kupić bilet na autobus linii Sindbad za £80! Historia jest wstrząsająca. Matka z dwójką dzieci ma kilka dni na opuszczenie zajmowanego mieszkania. Od tej decyzji nie ma odwrotu. Stanie się tak, mimo iż regularnie i zawsze w terminie płaciła umowny czynsz. Winnym sytuacji jest Landlord, który mimo otrzymywania przelewów na stała kwotę nie regulował zobowiązania kredytowego wobec banku. Dług stał się tak wysoki, że przedstawiciele banku nie zastanawiali się na kolejnym wezwaniem do uregulowania zaległych należności. Wszczęto procedurę egzekucyjną. Zwrócono się do sądu, który przyznał rację kredytodawcy. Jednoznacznie stwierdzono, że w związku z niepłaceniem kredytu bank przejmuje nieruchomość. Od decyzji sądu nie ma przysługuje prawo do odwołania. Polska rodzina szukała pomocy w urzędzie miejskim w Peterborough. W podobnej sytuacji, bez dachu nad głową, znalazła się bowiem dotąd niejedna polska rodzina. Kobieta postanowiła iść

Poranna porcja wiadomości o lokalnym biznesie!

biznes na śniadanie peterborough

ta samą droga co jej poprzednicy. Wyczekała swoje w kolejce na spotkanie z doradcą mieszkaniowym. Kiedy opowiedziała co się jej przytrafiło musiała odczekać jakiś czas na odpowiedź. Niestety decyzja urzędu zszokowała ją nie bez powodu. Urząd deklarujący dotąd pomoc wobec zagrożeniu bezdomnością, wobec jej rodziny postąpił zupełnie inaczej. Zamiast przyznania tymczasowego lokalu z zapewnieniem zupełnego minimum, matce z dwójką dzieci zadano pytanie o ty czy ma kogoś w kraju pochodzenia? Kiedy kobieta potwierdziła, że w Polsce mieszka jej mama, reprezentujący urząd pracownik stwierdził, iż w takim wypadku najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do kraju. Polce zaproponowano pokrycie kosztów związanych z zakupem biletu autobusowego do kraju. Kobieta nie wierzyła w to co usłyszała! Przecież pracuje tu, płaci podatki, dzieci zaczynają naukę języka angielskiego! Jak to możliwe, że urząd ignoruje wszystkie te wszystkie, przemawiające za tym, iż jest ona pełnoprawnym członkiem społeczeństwa?

I choć nie ma żadnych regulacji zezwalających na takie traktowanie emigrantów np.: z Polski, to wszystkie czynności podejmowane przez urzędników, są zgodne z wytycznymi Królowej, która w w swoim wystąpieniu życzyła sobie by Zjednoczone Królestwo było krajem wolnym od problemów związanych z pobytem emigrantów na jego terenie. Oferta pomocy w powrocie do kraju jest czymś zupełnie innym niż deportacja. Nie trzeba pisać do Home Office, by względem emigranta uzyskać nakaz opuszczenia UK. Prawda, że wydaje się to prostsze? Tym bardziej nikt nie zmusi urzędników do wskazania lokalu zastępczego dla wyrzuconej z domu rodziny. Bilet na autobus jest tańszy niż tygodniowy czynsz. Dla urzędników rachunek jest prosty. Oszczędności z kolei są zgodne z polityką dyktowaną przez premiera. Czy ktoś zdoła się temu przeciwstawić? Jak kobieta z dwójką dzieci wybrnie z powstałej sytuacji? O tym wszystkim przekonamy się już niebawem. Z uwagą będziemy przyglądać się tej sprawie. . Adam Andrzejko

Biznes na śniadanie jest nową inicjatywą stworzoną w celu promocji polskich firm oraz działalności jednoosobowych na terenie Wschodniej Anglii. Pomysł opiera się na podobnej angielskiej wersji, która zrzesza przedstawicieli różnych profesji i rzemiosł. Głównym celem programu jest stworzenie platformy marketingowej dla zrzeszonych firm umożliwiając im rozszerzenie bazy klientów oraz zwiększenie obrotów. Firma Haverfords, organizator i patron inicjatywy, poszukuje właścicieli oraz przedstawicieli różnych działalności usługowych chętnych do przyłączenia się do grupy. Skuteczność tego typu programu oparta jest na założeniu, że każdy z członków grupy zobowiązuje się polecać usługi reszty należących do grupy przedstawicieli oraz dzielić się doświadczeniem i spostrzeżeniami dotyczącymi prowadzenia biznesu. Biznes na śniadanie oparty jest na kilku prostych zasadach obowiązujących wszystkich członków. Tylko jeden reprezentant każdej kategorii biznesowej Tylko osoby poważnie myślące o rozwoju swojego biznesu Tylko osoby kompetentne i godne polecenia Tylko jedno spotkanie w miesiącu

Spotkanie odbywają się w nieformalnej, przyjacielskiej atmosferze w porze śniadaniowej i trwają około 1 godziny. Patron inicjatywy, firma Haverfords koordynuje program Biznes na Śniadanie na zasadzie członkostwa w grupie. Obecnie przynależność do grupy nie jest związana z żadną opłatą członkowską. Uczestnicy spotkań płacą jedynie £5 aby pokryć koszty śniadania i wynajmu sali. W celu uzyskania formularza zgłoszeniowego, wszystkich przedsiębiorców zainteresowanych członkostwem w biznes na śniadanie, prosimy o kontakt na: E-mail: admin@havefords.co.uk Tel : 01733 308 666 Mob : 07731 655 667 Głównym i jedynym patronem medialnym Biznesu na Śniadanie jest Gazeta Nasze Strony. Serdecznie zapraszamy! Will O.

Policja bada okoliczności podpaleń domów w Peterbrough!

czy to były Celowe podpalenia domów? peterborough Na terenie Peterborough w dzielnicy Gunthorpe doszło do pożaru domu. Policja uważa, że ktoś specjalnie podłożył ogień. Pożar wybuchł 21 października około 3:40 nad ranem. Zanim na miejsce przyjechała straż pożarna domownicy zdołali ugasić ogień. Z ustaleń policji i strażaków wynika, że to było celowe podpalenie. Do podobnego zdarzenia doszło trzy dni wcześniej na tej samej dzielnicy przy Severn Close. Około 1:00

www.naszestrony.co.uk

w nocy ktoś podpalił śmietnik i podsunął go do drzwi frontowych domu mieszkalnego. Śledczy nie mają wątpliwości, że to także było celowe podpalenie. W obu przypadkach prowadzone jest śledztwo. Policja prosi świadków tego zdarzenia o pilny kontakt pod numerem 101. Will O.


6

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Polka zaatakowana na tle rasowym

Hydraulik z Bedford więziony przez klienta

we trójkę napadli na 28-letnią Polkę! policja na tropie ...

nietypowa interwencja: to była Hydro pułapka! bedford Do dość nietypowej sytuacji doszło w jednym z domów w Bedford, gdzie niezadowolony mieszkaniec uwięził hydraulika. Brytyjczyk zamknął drzwi przed nosem speca od rur, wymuszając od swojego więźnia wykonania jeszcze jednej naprawy! Hydraulika uwolnili policjanci. Oto szczegóły tej sprawy.

Northampton Polka została zaatakowana na ulicy Northampton, był to niczym nie sprowokowany atak na tle rasowym – mówi policja. Kobieta została uderzona pięścią w twarz, a gdy upadła na ziemię była kopana. Do ataku doszło w ubiegłą niedzielę 20 października pomiędzy godziną 22:30, a 23:00. 28-letnia Polka szła ulicą Greenfield Avenue w stronę Broughton Place w Eastfield, gdy spostrzegła, iż podąża za nią grupka trzech osób. Jeden z mężczyzn zaczął wykrzykiwać rasistowskie obelgi w stronę kobiety. Następnie uderzając pięścią w twarz kobiety, powalił ją na ziemię i zaczął kopać.

Polka odniosła liczne obrażenia twarzy. Ma też stłuczone żebra. Napastnik został opisany jako około 20-letni biały mężczyzna, średniej budowy ciała o zielonych oczach, mówiący z angielskim akcentem. Tego dnia ubrany był w wełnianą czapkę, dżinsy i czarny sweter, którym zakrywał swoją twarz. Towarzyszył mu inny biały mężczyzna około 20 roku życia i 20-letnia szczupła, biała kobieta z ciemnobrązowymi, długimi włosami. Jeśli byłeś świadkiem tego ataku lub zauważyłeś coś podejrzanego w tej okolicy gdy doszło do ataku skontaktuj się z policją na numer 101 lub przekaż informację anonimowo do Crimestoppers na numer 0800 555 111. J.O.

45 letni Sean Leach, dom mieszczący się przy Goldington Road w Bedford wynajmował od Bedford Pilgrims Housing Association. Mężczyzna jakiś czas uskarżał się na wodę cieknącą z rury w toalecie. Agencja po kilku dniach wysłała do niego hydraulika, który zajął się usunięciem usterki. Kevin Barnfield, doświadczony hydraulik po dokonaniu naprawy chciał opuścić mieszkanie Leach’a. Ten z kolei stwierdził, że ma jeszcze jeden problem związany z hydrauliką i poprosił Barnfield’d o dokonanie jeszcze jednej naprawy. Hydraulik kończył jednak już swoją zmianę. Wcześniej nie dostał żadnej informacji od swojego szefa odnośnie dodatkowej naprawy, więc odmówił podjęcia prac naprawczych. Dokładnie chodziło o problem z kurkami w baterii wanny, przez którą mieszkaniec - jak sam stwierdził „kilka dni nie brał kąpieli”.

www.naszestrony.co.uk

Hydraulik nadal odmawiał i wybierał się do domu. Leach wpadł w szał i zamknął drzwi wejściowe na klucz, domagając się coraz bardziej agresywnie dokonania naprawy wanny. Leach krzycząc powiedział „Nie wypuszczę cię dopóki nie zrobisz tego co każę”. Hydraulikowi udało się zadzwonić do swojej agencji i zgłosił problem. Po półtorej godzinie przedstawiciele agencji przybyli na miejsce w asyście policji. Mieszkaniec został aresztowany pod zarzutem nielegalnego przetrzymywania mężczyzny w swoim domu wbrew jego woli. Leach stanął przed sądem wraz ze swoim obrońcą. W złożonym oświadczeniu

oskarżony powiedział: „Jest mi bardzo przykro za to co zrobiłem. Poniosły mnie nerwy. Ostatnio nie układa mi się. Straciłem dom i pracę. Po prostu nerwowo nie wytrzymałem. Napisałem list z przeprosinami do pana hydraulika gdzie ubolewam nad tym co zrobiłem. Obiecuję że takie zachowanie z mojej strony więcej się nie powtórzy”. Sąd pobłażliwie podszedł do tej sprawy i to chyba tylko ze względu na dużą skruchę oskarżonego. Skazano go na 100 godzin nieodpłatnych prac społecznych. Dodatkowo mężczyzna musi zapłacić 850 funtów kosztów sądowych rozłożonych w ratach na okres 3 miesięcy. K.S.


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Zestresowani bezrobotni Brytyjczycy wybierają niemieckie „życie na beneficie”!

Anglicy chwalą sobie życie na niemieckich zasiłkach!

- Pomiędzy brytyjskim Job Centre, a niemieckim Agentur fuer Arbeit czyli miejscowym pośredniakiem jest ogromna różnica - opowiada brytyjczyk mieszkający w Niemczech.

Unia europejska

Gdzie i jaki zasiłek możesz dostać? Belgia: Opieka zdrowotna: Darmowa po 12 miesiącach pracy Zasiłek na dziecko: £115 na miesiąc Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny po przepracowaniu 6 miesięcy Zasiłek mieszkaniowy: Niedostępny Bułgaria: Opieka zdrowotna: Darmowa tylko w nagłych przypadkach Zasiłek na dziecko: Mogą pobierać tylko Bułgarzy. Wysokość zasiłku zależna od zarobków. Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny po przepr. 9 miesiącach Zasiłek mieszkaniowy: Tylko dla tych wynajmujących mieszkania socjalne

Tysiące Brytyjczyków pobiera niemieckie zasiłki ponieważ jak sami mówią “Tam nikt o nic nie pyta” – podaje Daily Mail. Cała sprawa wyszła na jaw kiedy dziennikarze z The Sunday Times przyjrzeli się dokładniej temu procederowi. Polecieli do Niemiec i przeprowadzili wywiady z Brytyjczykami, którzy zachwalają sobie życie na niemieckich benefitach. Niektórzy z nich potrafią wyciągnąć z budżetu Deutscher Bundestag po 23 tysiące funtów rocznie. Wcześniej brytyjskie media głównie skupiały się na problemach związanych z wyłudzeniami zasiłków w UK przez imigrantów z wschodniej Europy. Teraz dla odmiany wzięto się za brytyjczyków zyjących na niemieckim garnuszku. W Niemczech oficjalnie mieszka kilkadziesiąt tysięcy Brytyjczyków. Według rządowych statystyk aż 10 tysięcy z nich pobiera zasiłki, głównie dla bezrobotnych. Nawet ci którzy pracują pobierają liczne dofinansowania. Jeden z rozmówców The Sunday Times potwierdził z jaką łatwością on i jego znajomi żyją na utrzymaniu państwa. - Pomiędzy brytyjskim Job Centre, a niemieckim Agentur fuer Arbeit czyli miejscowym pośredniakiem jest ogromna różnica. Niemieccy urzędnicy nigdy na mnie nie naci-

7

Dania: Opieka zdrowotna: Darmowa dla wszystkich Zasiłek na dziecko: Do £161 miesięcznie Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny po przepr. 12 miesięcy Zasiłek mieszkaniowy: Niedostępny

skali, bym skuteczniej szukał pracy. Kilka pytań, stempel i do domu z zatwierdzonym zasiłkiem! Często gdy urzędnik widzi, że nie mówię po niemiecku, to w ogóle o nic się mnie nie pyta. Raz jeden zaoferował mi prace w charakterze sprzątacza w biurze brytyjskiego polityka. Podjąłem tą pracę ale po jednym dniu zrezygnowałem ponieważ mój pracodawca był w stosunku do mnie bardzo protekcjonalny. Powód ten przedstawiłem w urzędzie pracy i od razu został uznany. W Wielkiej Brytanii gdy byłem bezrobotny czułem dużą presję ze strony Job Centre abym znalazł jakieś zatrudnienie. Co dwa tygodnie chodziłem na jakieś przesłuchania gdzie przepytywano mnie jak dziecko w szkole co zrobiłem w kierunku znalezienia pracy. Pod nos podstawiano mi jakieś słabo płatne i mało ambitne oferty pracy. To mnie bardzo stre-

sowało - opowiada Brytyjczyk. W Niemczech mieszka ponad 10 tysięcy bezrobotnych Brytyjczyków. Duża część z nich nigdy nie przepracowało ani jednego dnia. Chwalą sobie niższe koszty utrzymania i łatwość w pozyskaniu benefitów. Na jaw wyszło także to, że nawet ci którzy pracują, to również pobierają różnego rodzaju zasiłki. Dla porównania w UK zasiłki pobiera tylko 1600 niemieckich imigrantów. Większość Niemców w UK pracuje i nigdy nie starało się o żadne dofinansowania z rządu. Wynik ten pośrednio pokazuje, który naród jest narodem zasiłkowców, a który ceni pracę bardziej od marnych dotacji. Obok artykułu zamieszczamy zestawienie zasiłków i darmowych usług, o które możemy się ubiegać w Unii Europejskiej. Krzysztof Szczepaniak

Francja: Opieka zdrowotna: Wymagane upoważnienie dla imigrantów Zasiłek na dziecko: Dostępny dla rodziców posiadających dwoje lub więcej dzieci Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny ale jego zatwierdzenie zajmuje nawet 4 miesiące Zasiłek mieszkaniowy: Dostępny Włochy: Opieka zdrowotna: Darmowa dla wszystkich Zasiłek na dziecko: Niedostępny Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny po przepr. 3 miesiącach Zasiłek mieszkaniowy: Niedostępny Polska: Opieka zdrowotna: Darmowa dla ubezpieczonych Zasiłek na dziecko: Maksymalnie do £54 na miesiąc Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny Zasiłek mieszkaniowy: Niedostępny Rumunia: Opieka zdrowotna: Darmowa po 6 miesiącach pracy lub dla ubezpieczonych Zasiłek na dziecko: Maksymalnie do £20 na miesiąc Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny Zasiłek mieszkaniowy: Niedostępny Hiszpania: Opieka zdrowotna: Wymagana karta upoważnieniowa Zasiłek na dziecko: Do £20 na miesiąc Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny Zasiłek mieszkaniowy: Niedostępny Szwecja: Opieka zdrowotna: Dostępna dla wszystkich Zasiłek na dziecko: £101 na miesiąc Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny po przepr. 6 miesięcy Zasiłek mieszkaniowy: Do £125 miesięcznie Wielka Brytania: Opieka zdrowotna: Dostępna dla wszystkich Zasiłek na dziecko: Dla rodziców do 16 roku życia lub do 19 roku życia jeżeli dziecko nadal się uczy. Dostępne również dla tych rodziców którzy zarabiają mniej niż £50 tysięcy rocznie. Zasiłek wynosi do £20 na tydzień. Zasiłek dla bezrobotnych: Dostępny dla osób powyżej 25 roku życia, którzy udowodnią, że szukają pracy. Zasiłek wynosi £71,70 na tydzień. Zasiłek mieszkaniowy: Do £400 miesięcznie w zależności od sytuacji finansowej danej osoby.

www.naszestrony.co.uk


8

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Niepoprawny Litwin ze Spalding

do sądu wraca jak bumerang! spalding

Bezpieczniej w taksówce z pomocą tej aplikacji ... bedford

32 letni Ruslans Pinkevicius, mieszkaniec Spalding wylądował w sądzie za noszenie koszulki z obraźliwym napisem w miejscu publicznym. Kilka dni później ponownie wylądował w sądzie, ale już w bardziej poważniejszej sprawie. Litwin został zauważony w centrum miasta, podczas gdy miał na sobie ubrany T-Shirt z obraźliwym nadrukiem. Policja nie chce ujawnić co dokładnie było napisane na koszulce. Ruslans wylądował w sądzie . Mężczyzna uniknął grzywny. Jednak sąd nakazał mu zaprzestanie noszenia w miejscu publicznym ubrań z obraźliwymi dla innych osób nadrukami. Mężczyzna może ewentualnie nosić takie ubrania pod warunkiem, że nie będą widoczne, czyli musi mieć na sobie kurtkę lub sweter. Jednak Litwin bardzo szybko stanął przed tym samym sędzią.

Wsiadasz, klikasz, dajesz znać znajomym i rodzinie dokąd właśnie zmierzasz ...

Osoby podróżujące taksówkami od tej pory mogą czuć się bezpieczniej dzięki nowej aplikacji na smartfona. Dostępna od 22 października aplikacja Travel Safer została opracowana przez firmę z Bedford, Pacific Data i ma na celu podnieść bezpieczeństwo w czasie podróży.

Zaledwie kilka dni później tego mężczyznę oskarżono o prowadzenie pojazdu bez ubezpieczenia, bez prawa jazdy i to pod wpływem alkoholu. Jego prawo jazdy zatrzymano w listopadzie 2011 roku także za jazdę pod wpływem alkoholu. Litwina skazano na grzywnę w wysokości 500 funtów. Dodatkowo skazany musi pokryć koszta sądowe o łącznej wartości 135 funtów. Will.O.

Dzięki zainstalowaniu jej na swoim telefonie po wejściu do taksówki pasażer może „zameldować się” w samochodzie wpisując numer rejestracyjny pojazdu. Istnieje również możliwość dodania zdjęcia taksówki. Czas i lokalizacja użytkownika jest automatycznie rejestrowana przez aplikację i wraz z danymi pojazdu umieszczana na osi czasu na Facebooku. Dzięki temu rodzina i przyjaciele za pomocą Facebooka mogą monitorować podróż korzystającej z aplikacji osoby.

www.naszestrony.co.uk

Jednak aplikacja ma spełniać jeszcze inne zadanie. Mianowicie ma zapewniać większą odpowiedzialność zarówno pasażerów jak i kierowców i przez to zapobiegać potencjalnym problemom pomiędzy taksówkarzami, a pasażerami zanim one powstaną. Aplikacja aktualnie dostępna jest w całej

Wielkiej Brytanii, a w ciągu kilku miesięcy ma być dostępna na całym świecie. W niedalekiej przyszłości planowane jest również uruchomienie wersji dla kierowców co pomoże w walce z nielicencjonowanymi fałszywymi taksówkami. J.O.


9

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Podczas przypadkowej kontroli drogowej, policjanci odkryli przemytnika papierosów!

Policjanci skonfiskowali Ważna 100 tys. lewych papierosów informacja dla osób peterborough chcących kupić dom w Polsce

Policja z Peterborough kolejny raz odkryła duże ilości nielegalnych papierosów. Wyroby tytoniowe miały być sprzedawane w lokalnych sklepach spożywczych na terenie miasta i okolicach. Wszystko zaczęło się od przypadkowej kontroli pojazdu, którego kierowca przekroczył dozwoloną prędkość w obszarze zabudowanym.

21 letni Honor Jamal z Peterborough został oskarżony i postawiony przed sądem za posiadanie 10 tysięcy funtów niewiadomego pochodzenia oraz 100 tysięcy nielegalnych papierosów. Wszystkie wyroby tytoniowe pochodziły ze wschodniej Europy. Odkrycia dokonano zupełnie przypadkowo. Jamal, pochodzący oryginalnie z Iraku, został zatrzymany przez patrol policji na ulicy Bourges Boulevard w Peterborough. Uwagę funkcjonariuszy zwróciła nadmierna prędkość z jaką poruszał się Jamal prowadząc swoje Audi. Mężczyzna na samym początku podał fałszywe personalia oraz miejsce zamieszkania. Policjanci odkryli na miejscu, że kierowca kłamie i rozpoczęto przeszukanie samochodu. To wtedy dokonano odkrycia dużej sumy pieniędzy oraz nielegalnych wyrobów tytoniowych. 11 października mężczyzna stanął przed sądem. Przyznał się do

nieruchomości

wszystkich zarzutów stawianych przez prokuratora. Wyjaśnił również, że on sam nie zajmował się przemytem papierosów. Według jego zeznań został zatrudniony przez gang przemytników. Jego zadaniem było tylko rozprowadzenie lewych papierosów do sklepów na terenie wschodniej Anglii, a zwłaszcza w Peterborough. Policja dysponuje listą wszystkich odbiorców, do których miały trafić papierosy. Śledztwo w tej sprawie nadal trwa. - Ta sprawa to tylko wierzchołek góry lodowej. W ostatnich miesiącach wielokrotnie udowodniliśmy na jaką skalę przemyt papierosów rozrósł się w naszym kraju. Podczas ostatnich nalotów na sklepy spożywcze w Peterbo-

rough przekonaliśmy się, że takie akcje muszą być organizowane częściej. Podczas jednego dnia nielegalne papierosy odkryliśmy w 30 sklepach na terenie Cambridgeshire z czego 27 z nich znajdowało się w Peterborough – informuje rzecznik policji. Tymczasem 21 letni student z Peterborough Honor Jamal został skazany na 20 tygodni pozbawienia wolności. Policja podczas przeszukania jego samochodu zarekwirowała jego telefon komórkowy. Nieoficjalnych wiadomo, że odnaleziono na nim liczne adresy i kontakty do osób grających znaczące role w przemycie papierosów do UK. Niewykluczone są dalsze aresztowania. Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

W Polsce od stycznia 2014 roku nie będzie już możliwości wzięcia kredytu na domu lub mieszkania bez wpłaty własnej. Komisja Nadzoru Finansowego zaostrzyła zasady przyznawania kredytów hipotecznych. Mówiąc w skrócie, najbliższe dwa miesiące to ostatni dzwonek na zaciągniecie takiego kredytu bez konieczności wpłacania depozytu. Po nowym roku banki będą wymagać przynajmniej 5 procent wpłaty własnej. To jednak nie koniec zmian. Jak podaje Forbes według nowych, zaostrzonych zasad wysokości depozytów z każdym rokiem będą wzrastać. Po 2015 roku wpłata własna wynosić będzie 10 procent, po 2016 roku będzie to już 15 procent, a po styczniu 2017 roku aż 20 procent wkładu własnego. Oczywiście wkład własny będzie mógł wynosić mniej niż 20 pro-

cent. W takim przypadku muszą występować jednak jakieś zabezpieczenia. Mogą to być ubezpieczenie, papiery wartościowe lub zdeponowane oszczędności. Zaostrzenie kryteriów na pewno odbije się na dostępie do kredytów mieszkaniowych. Jeżeli ktoś myśli o skorzystaniu jeszcze z możliwości wzięcia kredytu hipotecznego w Polsce przed wdrożeniem zaostrzonych zasad to polecamy lokalną firme In-Vest z Peterborough. Jak już wspominaliśmy w poprzednich wydaniach In-Vest jest polskim domem kredytowym zajmującym się udzielaniem między innymi kredytów hipotecznych Polakom w UK przez polskie banki. Pracownicy tej firmy ze szczegółami wyjaśnią każdemu wszystko co jest związane z zakupem domu nieruchomości w Polsce. In-Vest współpracuje również z wieloma deweloperami zajmującymi się sprzedażą domów i mieszkań na terenie całej Polski. Will O.


10

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Roztargniony Polak z Peterborough jest wyraźnie zaskoczony informacją z banku!

Zapomniane £20 zwrócono po 5 latach od transakcji! peterborough Niemożliwe! To pierwsze słowo, które przychodzi na myśl, po decyzji banku wobec roztargnionego klienta, który śpiesząc się zapomniał wziąć ze sobą wypłaconą z bankomatu sumę. Mało prawdopodobne. Tak opisać można to co spotkało mieszkańca Peterborough po 5 latach od transakcji, o której dziś przypomniał mu NatWest w piśmie informującym o procedurze zwrotu zapomnianych pieniędzy! Był 10 grudnia 2008 roku. Do bankomatu pod firmowym szyldem Tesco podszedł młody mężczyzna, Polak. Do szczeliny bankomatu wsunął kartę, która wydał mu jego bank, Lloyds TSB. Mężczyzna podał pin, a następnie wybrał potrzebną kwotę. Transakcja została przyjęta. Po chwili wewnątrz bankomatu rozległ się sygnał dźwiękowy przypominający o konieczności wyjęcia karty. Plastikowa karta wróciła na swoje miejsce w portfelu, a klient śpiesząc się do swoich spraw odszedł od bankomatu w pośpiechu. Niestety nie usłyszał już dźwięku informującego o niewłaściwym zakończeniu wpłaty. Bankomat nadal piszczał, bo pieniądze nadal tkwiły w maszynie. Dźwięk przypominający o podjęciu gotówki umilkł po jakimś czasie. Pieniądze według wcześniej

zaprogramowanego czasu, po upływie 30 sekund powędrowały z powrotem do wnętrza maszyny. Transakcję odnotowano jako zakończoną nieprawidłowo. W trakcie prac konserwacyjnych, polegających między innymi na uzupełnieniu stanu gotówki w bankomacie, w specjalnej łuzie odnaleziono nieodebrane sumę pieniędzy. Informacja o znalezisku trafiła wraz z raportem o uzupełnieniu banknotów, do zarządzającego bankomatem oddziału banku. Tam sprawą zajął się analityk banku, potwierdzając fakt nie podjęcia gotówki na podstawie odpowiedniej adnotacji w systemie. Powstał kolejny raport. Tym razem wysłano go do centrali banku. Zaznaczono w nim, że pieniądze z transakcji z 10 grudnia 2008 r. nie zostały podjęte przez klienta. Niestety nie był możliwy natychmiastowy zwrot pieniędzy, bo klient zmienił bank i jego konto w banku Lloyds zostało zamknięte. Bank zarządzający bankomatami Tesco zwrócił się do międzyban-

kowego systemu o potwierdzenie danych osobowych posiadacza konta, który nie odebrał gotówki. Weryfikacja trwała jakiś czas, aż w końcu po prawie 5 latach udało się potwierdzić, że nowym operatorem prywatnego konta mieszkańca Peterborough jest NatWest. I to właśnie ten bank przysłał w połowie października list do swojego klienta, w którym informuje, że w systemie odnaleziono zapis o niesfinalizowanej transakcji z 2008 roku! Wraz z informacją o gotowości zwrotu 20 funtów bank przesłał adnotację, że w kwota została zrewaloryzowana i do wypłaty dla klienta przeznaczono dodatkowa kwotę w wysokości: £1,78. Łącznie do wypłaty Polakowi z Peterborough przekazano £21,78! Przekazanie środków poprzedziło pismo do klienta. Trudno w całą tę sprawę uwierzyć, ale zapomniana gotówka faktycznie po 5 latach trafiła na konto roztargnionego klienta! Adam Andrzejko

www.naszestrony.co.uk

11

Program rządowy Help to Buy jakie są kryteria kwalifikacji? zdaniem eksperta Ze względu na niesłabnące zainteresowanie wśród czytelników dziś zajmiemy się po krótce programem Help to Buy, który nie schodzi obecnie z czołówek gazet. Pierwsza faza programu Help to Buy Equity Loan, która weszła w życie w kwietniu br. skierowana jest do osób, które zainteresowane są zakupem nowej nieruchomości od developera. Z kolei ogłoszona kilka dni temu faza druga odnosi się do nieruchomości z rynku wtórnego i jest to, krotko mówiąc kredyt hipoteczny w wysokosci 95% wartości. Omówieniem tego tematu zajmę się w następnym numerze. Wracając do Help to Buy Equity Loan, jest to program equity share scheme gdzie agencja rządowa udziela kupującemu pożyczki na zakup w kwocie do 20% własności nieruchomości , kolejne 5% pochodzić musi od kupującego. Pożyczka rządowa jest nieoprocentowana przez pierwsze 5 lat, po upływie tego czasu naliczany zostaje procent. Pożyczka udzielana jest na okres 25 lat, w przeciągu którego musi ona zostać spłacona. W przeciwieństwie do programów typu shared ownership, gdzie wykupujemy określony procent własności, w programie Help to Buy kupujący zostaje właścicielem 100% nieruchomości. Decydując się na zakup przez Help to Buy musimy pamiętać jednak o kilku ważnych rzeczach.

Po pierwsze, w przypadku sprzedażny nieruchomości musimy oddać rządowi 20% naszego zysku ze sprzedaży nieruchomości (w przypadku utraty wartości rząd również ponosi stratę). Po drugie Twój zakup w programie Help to Buy musi zostać zaakceptowany przez Housing Agency. Wypełnienie aplikacji nie jest trudne, a w razie problemów zawsze mogę służyć pomocą. Największą zaletą Help to Buy jest dostęp do korzystniejszego oprocentowania kredytów hipotecznych, gdyż w oczach kredytodawców posiadasz 25% depozytu (5% wkład własny oraz 20% pożyczki z Help to Buy). W programie Help to Buy możesz np.: dokonać zakupu nowej nieruchomości w cenie £150,000 posiadając jedynie £7,500 depozytu. Wszystkim zainteresowanym polecam nasza stronę internetową www.taylorrosefinancial. co.uk, Znajduje się tam kalkulator, gdzie możemy wyliczyć naszą zdolność kredytową oraz szacunkową miesięczną ratę kredytu. Marta Manuszewska 07805 407636


12

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Nawet na obczyźnie pamiętamy o ojczyźnie!

Dofinansowanie w wysokości 1,4 miliona funtów - to rezultat, którym warto się chwalić!

dołącz do marszu! Dostali pieniądze na remont spalding Do marszu zaplanowanego na 11 listopada pozostało już tylko 2 tygodnie. Młodzi Polacy z Peterborough nie słabną w zapale wobec idei o zorganizowaniu marszu. Ponawiają apel i zapraszają na marsz!

- W ciszy i zadumie przejdziemy ulicami miasta. Na miejscu, pod tablicą chcemy wygłosić krótką przemowę o 11 Listopada i Polakach mieszkających w UK. Odśpiewamy Mazurek Dąbrowskiego, zapalimy znicze oraz położymy kwiaty - mówi Mateusz Ślęzak, współorganizator marszu. newsman

peterborough Organizacja Sacrewell Farm & Country Centre z Peterborough otrzymały dofinansowanie na renowację zabytkowego wodnego młyna. Pieniądze pozyskano z Heritage Lottery Fund. Przekazana kwota to dokładnie 1.4 miliona funtów. Pieniądze te w większości pokryją koszty remontu, który wycenia się na 1.7 miliona funtów. W projekcie zawarta jest renowacja młyna wodnego, pobliskiego domu oraz okalających go ogrodów. Ten XVIII wieczny budynek będzie kolejną atrakcją dla Sacrewell Farm, która i tak

cieszy się dużą popularnością. W młynie ma zostać zainstalowana turbina wodna generująca elektryczność. Pozwoli to na tańsze utrzymanie farmy. Niewykorzystana energia automatycznie będzie przekazywana do sieci krajowej.

W związku z tym projektem powstanie kilka stałych miejsc pracy. Do pomocy przy samej renowacji planuje się zatrudnić około 70 wolontariuszy. Rekrutacja ma ruszyć już niebawem. Will O.

Zablokowana droga, 4 rozbite samochody, 8 rannych osób - to bilans wypadku k. Bedford!

Poważny wypadek na M1 bedford Do poważnego wypadku samochodowego doszło w środę 23 października na autostradzie M1 w pobliżu Bedford. W wypadku uczestniczyły dwa samochody osobowe i dwie ciężarówki. W wyniku kolizji aż osiem osób zostało rannych w tym dwie ciężko. Incydent ten zablokował autostradę w obu kierunkach na długie godziny. Z obu ciężarówek wyciekało paliwo i jego usunięcie z nawierzchni autostrady opóźniało otwarcie ruchu.

www.naszestrony.co.uk

Policja bada okoliczności zdarzenia starając się ustalić przyczyny wypadku. Jeżeli byłeś świadkiem

tej kolizji to skontaktuj się z policją pod numerem 101. K.S.


13

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Nieświadomie powierzył swoje auto grupie motoryzacyjnych oszustów!

Przemycała narkotyki do więzienia dla SYNA!

samochód z warsztatu te zioło matka dla syna przemycała! Odebrał w częściach march Burmistrz miasteczka March, Cambridgeshire został oszukany przez podstępnych oszustów udających wyspecjalizowanych mechaników. Zamiast naprawionego pojazdu naraził się na dodatkowe koszty. Gdy chciał odebrać swój pojazd z warsztatu okazało się, że jest więcej osób z podobnym problemem! Andrew Pugh, burmistrz March oddał swój zepsuty samochód do warsztatu w pobliżu Londynu. Naprawa polegała na kapitalnym remoncie pojazdu. Mechanicy stwierdzili, że trzeba będzie wymienić silnik. Samochód marki Vauxhall Vectra z 2004 roku został przewieziony do warsztatu Unique Engines w Harmondsworth. Właściciel pojazdu musiał przy tym wpłacić 1400 funtów depozytu. Po kilku dniach Andrew zadzwonił do mechanika z zapytaniem czy samochód został już naprawiony. W słuchawce usłyszał, iż problem z silnikiem jest znacznie poważniejszy, po czym zażądano od niego wpłaty kolejnej kwoty pieniędzy. Brytyjczyk dopłacił 1500 funtów, ale stwierdził, że rezygnuje z dalszej naprawy auta. Wynajął więc lawetę i wraz z kierowcą udał się po swój samochód. Na miejscu przed warsztatem spotkał innych, niezadowolonych klientów tej samej firmy. Wszyscy przyjechali po swoje samochody. Wchodząc do środka wszyscy zaniemówili. - To co ujrzeliśmy było zdumiewające. W magazynie znajdowało się kilkadziesiąt samochodów

huntingdon kompletnie rozkręconych na części. Wraz z kierowcą lawety rozpoczęliśmy poszukiwania mojej Vectry. Szybko udało nam się ją zlokalizować. Na szczęście z zewnątrz nie była rozkręcona. Jednak nie mogliśmy jej odpalić. Zajrzeliśmy pod maskę i okazało się, że nie ma pod nią silnika. Znaleźliśmy go w częściach w bagażniku. Inni nie mieli tyle szczecią. Jedna kobieta pochodząca z Niemiec szukała swojego Audi A6. Po pewnym czasie znalazła swój samochód, ale tylko dlatego, że nadal miał przykręcona niemiecką rejestrację. Samochód nie posiadał maski, drzwi, silnika i w ogóle ciężko było stwierdzi czy to Audi czy może inna marka samochodu. Inni klienci także byli w szoku kiedy odnaleźli swoje samochody – wyjaśnia burmistrz March. Andrew Pugh, tak jak i inni klienci firmy, zgłosił całą sprawę na policję. Sprawą zainteresowała się też stacja telewizyjna Sky News, która wszczęła własne śledztwo odnośnie opisanego procederu.

Okazało się, że w drugim magazynie obok warsztatu znajdowało się kolejnych kilkadziesiąt samochodów. Dodatkowo odnaleziono tam zafoliowane palety z częściami samochodowymi. Były gotowe do wysyłki za granicę. Na adres warsztatu zarejestrowane były również inne firmy, których właścicielami byli trefni mechanicy. Firmy te dla odmiany zajmowały się innymi branżami m.in.: usług i handlu. Wszystkie z nich zostały zamknięte przez urząd skarbowy za oszustwa podatkowe i inne przestępstwa. Sami mechanicy natomiast zniknęli. Jak się okazało, są poszukiwani są przez Trading Standards oraz wielu komorników. Szacuje się, że tylko w tym jednym warsztacie oszukanych zostało kilkaset, a może nawet kilka tysięcy klientów. Unique Engines z Harmondsworth było największą „dziuplą” samochodową w UK, jaką odkryto do tej pory w tym kraju. Policja nadal prowadzi śledztwo w tej sprawie. Krzysztof Szczepaniak

52 letnia Alicia Robertson zorganizowała przemyt narkotyków dla swojego syna który odbywa karę więzienia. Kobiecie udowodniono, że 3 kwietnia przyniosła do jednej ze szkół w Huntingdon narkotyki. W szkole w tym czasie odbywało prace społeczne dwóch więźniów z Peterborough. To oni mieli przemycić marihuanę i ketaminę do więzienia dla syna Robertson. Kobieta skrzętnie ukryła paczuszki z narkotykami na boisku szkolnym. Tam Saxon Gamblin i Matthew Spice pracowali jako przy pracach konserwacyjnych. Mężczyźni nie byli obserwowani co pozwoliło im znaleźć schowane przez Brytyjkę zawiniątka. Bez problemu podjęli przesyłkę i schowali ją w ubraniu. Po powrocie do więzienia mężczyźni zostali przeszukani. Podczas kontroli strażnicy znaleźli marihuanę o więziennej

Policja zbyt często zatrzymuje młodzież w celach

czy młodociani są źle karani? lincolnshire Lincolnshire Police, a zwłaszcza ze Spalding została oprotestowana za zbyt częste przetrzymywanie młodzieży w celach. W Lincolnshire takich przypadków jest najwięcej w porównaniu z innymi okolicznymi hrabstwami. Aresztowane młode osoby to młodzież w wieku 17 lat lub

www.naszestrony.co.uk

wartości 3885 funtów, ketaminę wartą 300 funtów oraz kilka pigułek używanych jako sterydy. Przygotowane przez Alice Robertson zawiniątka, mężczyźni ukryli we własnych ciałach myśląc, że pomyślnie przejdą przeszukanie. Jeszcze w ten sam dzień aresztowano 52 letnią kobietę pod zarzutem organizacji przemytu narkotyków do więzienia. W jej domu policja znalazła ponad 20 tysięcy funtów w gotówce oraz znaczne ilości narkotyków. Sąd w Peterborough skazał kobietę na 14 miesięcy pozbawienia wolności. Jej synowi jako głównemu organizatorowi przemytu przedłużono wyrok o trzy kolejne lata. Saxon Gamblin otrzymał wyrok skazujący go na dodatkowych 14 miesięcy pozbawienia wolności. Jego kolega Matthew Spice posiedzi 8 tygodni dłużej. Policja ustala jeszcze czy podobne przemyty miały miejsce w przeszłości przy udziale tych czterech osób. Will O.

mniej. Frances Cook, przewodniczący organizacji charytatywnej Howard League domaga się od policji zredukowania 24 godzinnych aresztowań młodych ludzi. Cook twierdzi, że osadzenie na całą noc w celi 17 latka może mieć gorsze skutki niż przekazanie go rodzicom. Policja jeszcze nie wypowiedziała się w tej sprawie. Informacje o małoletnich aresztantach wywołały liczne dyskusje na temat pracy policji. Will O.


14

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Zadbaj o bezpieczeństwo swojej rodziny!

Zapowiadają wstrzymanie pracy w dniu 4 listopada, a potem może być już tylko gorzej!

Przetestuj czujniki straszą pocztę strajkiem przeciw pożarowe spalding przed zmianą czasu! Pracownicy Royal Mail ze Spalding i Long Sutton, a dokładnie listonosze zajmujący się dostarczaniem korespondencji do adresatów, zastrajkują 4 listopada. Oznacza to, że w ten dzień raczej nikt nie otrzyma poczty nadanej za pośrednictwem poczty królewskiej.

bezpieczeństwo W ten weekend zmieniamy czas z letniego na zimowy. Przy tej okazji straż pożarna zachęca do przetestowania czujników dymu znajdujących się w naszych domach. Kampania o nazwie „Tick Tock Test” uruchomiona została by przypomnieć jak wiele może zdziałać to niewielkie urządzenie. Działający czujnik dymu daje mieszkańcom cenny czas na wydostanie się z płonącego domu. Ponad cztery razy częściej śmierć w płomieniach ponoszą osoby, w których domu nie działa lub w ogóle nie ma czujnika dymu. Przetestowanie wszystkich czujników znajdujących się w domu jest proste i nie zajmuje wiele czasu, a może uratować życie tobie i

twojej rodzinie. Wystarczy nacisnąć przycisk kontrolny na każdym czujniku by sprawdzić czy urządzenie działa prawidłowo. Zmiana czasu w nocy z 26 na 27 października to dobra okazja by pamiętać nie tylko o tym by przestawić czas z godziny 3 na 2, lecz by zadbać również o bezpieczeństwo własne i najbliższych osób. J.O.

Listonosze protestują przeciwko planom redukcji dni dostarczania poczty na terenie Spalding i Long Sutton. Według planów poczta miałaby docierać do rezydentów tych dwóch miejscowości tylko dwa dni w tygodniu, a nie 6 jak ma to miejsce obecnie. Listonosze, jak sami twierdzą, nie protestują żądając więcej pieniędzy czy polepszenia warunków pracy. - Chodzi nam tylko i wyłącznie o utrzymanie posad. Redukcja dni w dostarczaniu poczty jest jednoznaczna z redukcją etatów i zwolnieniem pracowników. Odkąd rozpoczęto prywatyzacje

www.naszestrony.co.uk

królewskiej poczty my listonosze ucierpieliśmy na tym najbardziej. Zabrano nam rowery, a wręczono nam wózki. Zredukowano liczbę vanów dostawczych. Teraz w vanach jeździ dwóch listonoszy. Jeden zostaje podrzucony na jedną z dzielnic i musi roznosić listy. Drugi natomiast w tym czasie rozwozi po okolicy paczki. Takie rozwiązania w celu zaoszczędzenia pieniędzy rozumiemy i jesteśmy wstanie to znieść. Niestety nie pozwolimy na redukcję liczby pracowników

– mówi reprezentant listonoszy. Listonosze są bardzo zdeterminowani i proszą o wyrozumiałość w dniu strajku, jeżeli ktoś nie otrzyma poczty. Zapowiadają równocześnie, że jeżeli strajk 4 listopada nie przyniesie żadnych efektów, to zostaną podjęte bardziej drastyczne kroki. Zapowiadający strajk pocztowcy mają tu na myśli wstrzymanie pracy podczas okresu świątecznego co może najbardziej zaboleć zarząd Royal Mail. K.S.


15

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Co tak na prawdę kryje się za obywatelskim obowiązkiem uczestnictwa w „Jury Summons”?

Zagrożenia na szczęście nie było, choć nie były to ćwiczenia!

brytyjski sąD wezwał mnie co było powodem na rozprawę jako ławnika ewakuacji hotelu east england park inn w p’boro? - Wezwanie przyszło pocztą. W kopercie znalazłam instrukcję jak wypełnić formularz deklaracyjny. Do listu dołączono kopertę zwrotną. Po jakimś czasie dostałam wezwanie na wskazany dzień do sądu. Na miejscu okazało się, że bycie ławnikiem to wcale nie taka prosta sprawa - opowiada czytelniczka gazety mieszkająca we wschodniej Anglii. - Początkowo nie widziałam w przystąpieniu do Jury Summons żadnego problemu. Wezwanie dotyczyło bowiem tylko jednego dnia. To nie jest przecież nic trudnego przeorganizować układ dnia. Dzieci do szkoły pójdą z ojcem, akurat zdąży wrócić z nocki, a dzień w sądzie szybko zleci opowiada wezwana na ławnika 30-letnia Polka. Na miejscu w poczekalni sądu zebrało się kilkanaście osób, które wyraźnie nie wiedziały dokąd mają się udać. Zakłopotanie i zagubienie na ich twarzy było wyraźnym znakiem, że są tu pierwszy raz. - Zaprowadzono nas do pomieszczenia, gdzie odpowiedzialna za ławników pracownica sądu przypomniała najistotniejsze zasady odnoszące się do osoby ławnika. Szczególnie podkreśliła zakaz opowiadania o detalach omawianych spraw - wyjaśnia czytelniczka. - Wtedy też dowiedzieliśmy się, ze

każda z osób wybranych na ławnika posiada własny numer, który przed rozpoczęciem rozpraw jest losowany, tak by nikt nie wiedział wcześniej kto będzie w jakiej sprawie decydował. Do dyspozycji oczekujących na swoją kolej ławników zaoferowano pomieszczenie, w którym mogli napić się kawy lub herbaty, czy też poczytać książkę lub gazetę. Palącym wskazano z kolei miejsce na zewnątrz budynku, gdzie mogli bez obaw zapali papierosy. Wszystkim bez wyjątku pokazano drogę ewakuacyjną oraz lokalizację toalet. - Mieliśmy tam asystenta, który odpowiadał na nasze pytania. To on mi zwrócił uwagę, że moje nazwisko jest na liście ławników aż do końca tygodnia. Łącznie przez 5 dni miałam być do dyspozycji sądu - mówi 30-letnia Polka. - Było to dla mnie ciekawe doświadczenie,

bo akurat kontynuowałam naukę języka i nadarzyła się okazja, by poznać na żywo jak wygląda sąd i praca wymiaru sprawiedliwości. Niestety nie wszystko czego doświadczyła nasza czytelniczka można zaliczyć do pozytywnych aspektów bycia ławnikiem. Przez dwa dni dyżuru ani razu nie wylosowano jej do uczestnictwa w sprawie. Obowiązek Jury Summons wymógł na niej opuszczenie zajęć z języka angielskiego. A na dodatek jako matce samotnie wychowującej dzieci, coraz trudniej było znaleźć opiekę nad dziećmi i psem. - Jesteśmy coraz bliżej rozwodu. Mąż niezbyt ochoczo podejmuje się opieki nad dziećmi. Po nockach jest zmęczony. Kiedy opowiedziałam o tym asystentowi, wyjątkowo zwolnił mnie z reszty dyżurów dodaje czytelniczka. Adam Andrzejko

peterborough Goście hotelu Park Inn mieszczącego się w centrum miasta zostali zmuszeni do ewakuacji budynku z powodu zagrożenia bombowego. Do tego incydentu doszło 22 października około godziny 23:00. Personel hotelowy zauważył podejrzany pakunek pozostawiony na jednym z pięter hotelu. Natychmiast po odnalezieniu podejrzanego ładunku zadecydowano o ewakuacji 110 gości hotelowych. Wezwano policję, która przybyła ze wsparciem z jednostki saperów wojskowych. Gości hotelowych przetransferowano do pobliskiego Bull Hotell, gdzie oczekiwali na zakończenie akcji policji. Podczas sprawdzania hotelu i

badania podejrzanego pakunku, policja zablokowała w obu kierunkach drogę Bourges Boulevard. Zablokowany został odcinek tej drogi od Bus Station do ronda przy sądzie. Saperzy wraz z policją, po kilku godzinach sprawdzania hotelu stwierdzili, że zagrożenie bombowe nie istnieje. Około 4 nad ranem goście mogli powrócić do swoich pokoi. Policja nie zdradza co dokładnie wywołało aż taką panikę wśród personelu hotelowego, że zadecydowano o ewakuacji gości. Najprawdopodobniej któryś z nich przypadkowo pozostawił torbę lub walizkę na korytarzu budynku. Akcja służb spotkała się z dużą aprobatą ze strony gości hotelowych. Brak informacji o jakichkolwiek niezadowolonych osobach Will O.

Osadzonym za więziennymi murami będzie jeszcze lepiej!

Rozbudowa więzienia peterborough Więzienie w Peterborough po zakończeniu rozbudowy będzie gotowe na przyjęcie dodatkowych 300 więźniów. Prace budowlane mają potrwać do końca 2014 roku. Rozbudowa więzienia polegać będzie na dobudowaniu nowego 292-osobowego bloku dla mężczyzn. Lecz jak wynika z planów to jeszcze nie wszystko. www.naszestrony.co.uk

W planach budowlanych znalazł się również dwupiętrowy budynek, który posłuży jako centrum szkoleniowe oraz dodatkowe pomieszczenia i sprzęty sportowe, powiększenie kuchni więziennej, nowa stołówka dla personelu, biura oraz przebudowa wejścia głównego do więzienia. Otwarte w 2005 roku więzienie w Peterborough jest prywatną placówką i jedyną w Wielkiej Brytanii, w której przebywają zarówno kobiety jak i mężczyźni. J.O.


16

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Od 8 do 23 listopada wracają kontrole graniczne

Podróżni kierując się zaufaniem wobec lotniska, oddawali samochody w ręce oszusta ...

UWAGA: przywrócą Przekręty na lotnisku! kontrole granic! zobacz gdzie parkujesz? manchester Zastanawiałeś się kiedyś co się dzieje z twoim samochodem kiedy zostawiasz go na lotniskowym parkingu lecąc na wakacje? Jeden Brytyjczyk był bardzo ciekawy i zamontował w swoim aucie elektroniczny tracker. Dzięki zainstalowanej specjalnej aplikacji w swoim smart fonie mógł z daleka określić gdzie obecnie znajduje się jego samochód.

UK/Polska Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz podpisał rozporządzenie w sprawie przywrócenia tymczasowo w dniach od 8 do 23 listopada kontroli granicznej osób przekraczających granicę państwową stanowiącą granicę wewnętrzną. Kontrola zostanie przywrócona na odcinkach granicy państwowej z Republiką Czeską, Republiką Federalną Niemiec, Republiką Litewską i Republiką Słowacką oraz na morskim odcinku granicy państwowej i w lotniczych przejściach granicznych. Powodem jest konieczność zapewnienia porządku publicznego i bezpieczeństwa podczas Konferencji Klimatycznej, która odbędzie się

w Warszawie w dniach od 11 do 22 listopada. Wprowadzana regulacja oznacza nie tylko możliwość kontrolowania osób przekraczających granicę, ale również przeciwdziałania wjazdowi do Polski osób, które mogą zakłócić porządek publiczny lub w inny sposób stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa. W praktyce nie będzie się to wiązało z żadnymi ograniczeniami w podróżowaniu. Opierając się na doświadczeniach sprzed roku, gdy podczas EURO obowiązywały podobne przepisy, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych jest przekonane, że ruch podróżnych będzie płynny. Tymczasowe przywracanie kontroli granicznej na granicach wewnętrznych państw UE reguluje kodeks graniczny Schengen. newsman

Urządzenia te zaczynają być standardowo montowane w niektórych nowych samochodach. Możne je też samemu zakupić i zainstalować w bardzo przystępnej cenie. Brytyjczyk leżąc na plaży zauważył, że jego auto znajduje się w innej lokalizacji niż je pozostawił. Oddając kluczyki parkingowemu na jednym z parkingów przy lotnisku w Manchester zapisał sobie tą lokalizację. Jednak jego telefon kilka dni później pokazywał, że samochód jest zupełnie gdzie indziej. Po powrocie udał się na parking i zdumiony zauważył, iż samochód znajduje się w miejscu gdzie go pozostawił. Zdezorientowany mężczyzna myślał że tracker podaje błędne informacje więc postanowił to sprawdzić. Udał się więc do lokalizacji gdzie wcześniej według tracker’a znajdował się jego samochód. Mężczyzna po dotarciu na miej-

www.naszestrony.co.uk

sce nie wierzył własnym oczom widząc setki samochodów zaparkowanych gdzieś pod lasem. Były to samochody podróżnych, którzy zostawili je w „dobrych rękach” na parkingu należącym do lotniska Manchester Airport. Okazało się, że lotnisko ma za dużo klientów, a za mało miejsca na ich samochody. Mężczyzna sprawdził cały teren na którym trzymane były samochody. Nie widział tam ani jednej kamery CCTV, nie było żadnego płotu, jakichkolwiek zabezpieczeń i co najbardziej szokuje nie było tam ani jednego ochroniarza. „Nikogo tam nie było! Chodziłem pomiędzy samochodami i nikt nie zwrócił mi uwagi. Nie mogę uwierzyć, że mój samochód przez cały tydzień stał gdzieś w krzakach pośród setek innych samochodów bez nadzoru” – mówił sfrustrowany klient lotniska. Temat podjęła gazeta Daily

Mail. Jej dziennikarze skontaktowali się z rzecznikiem lotniska, który stwierdził „Bezpieczeństwo naszych klientów oraz ich własności jest dla nas priorytetem. Nie mamy nic wspólnego z miejscem ‚parkingowym’, które odkrył nasz klient”. Gazeta Daily Mail odkryła, że całą winę za ten incydent nie ponosi lotnisko. Klient zabukował miejsce parkingowe przez Internet na stronie agencji zajmującej się wynajmem miejsc parkingowych na największych lotniskach w UK. Gdyby rezerwacja został dokonana bezpośrednio przez stronę lotniska to samochód na pewno nie „wylądowałby” jak mówi niezadowolony klient „gdzieś w krzakach”. Korzystanie z takich agencji wychodzi taniej niż wynajem miejsca parkingowego przez stronę lotniska. Jednak czy warto poskąpić kilku funtów? Krzysztof Szczepaniak


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Coraz więcej miejsc pracy tymczasowej w Peterborough

praca jest sezonowa a tendencje są stałe!

peterborough Magazyny DHL, Amazon oraz sortownia Royal Mail już dawno ogłosiły rekrutacje tymczasowych pracowników na terenie Peterborough. Teraz kolejna firma chce zatrudniać osoby do pracy. Firma Poundland planuje zatrudnić 20 pracowników do swojego nowego sklepu na dzielnicy Bretton. Otwarcie nowego sklepu firmy planowane jest na sobotę 26 października. Nowy oddział jest efektem działań w ramach zapowiedzianej ekspansji firmy na rynek brytyjski. Kilka tygodni temu firma ogłaszała podwojenie liczby swoich oddziałów na terenie UK z 470 do 920 sklepów. Poundland już dawno nie cieszył się takimi zyskami i popularnością jak ma to miejsce teraz. Tylko w 2012 roku firma odnotowała 30 procentowy wzrost dochodu w porównaniu z latami poprzednimi. Takiego wyniku sprzedaży Poundland’owi mogą pozazdrościć najwięksi detaliści na rynku. Rzecznik firmy Poundland ostatnio podkreślał, że firma

jest dumna z tego, iż od samego początku jej założenia cieszy się bardzo dużą popularnością. Pierwszy sklep Poundland powstał dokładnie 22 lata temu. Od samego początku aż do teraz utrzymuje jedną cenę za produkt lub kilka produktów w wysokości 1 funta. Inne firmy oferujące produkty w bardzo niskiej cenie także w ostatnich latach odnotowują znaczące wzrosty sprzedaży. Takie firmy jak Primark, Pound Strecher czy Peacocks tak jak i Poundland, również zapowiedziały otwarcie wielu nowych swoich oddziałów na terenie UK.

Ekspansja i popularność tanich sklepów jest efektem kryzysu gospodarczego, wzrostu kosztów utrzymania oraz inflacji. Brytyjczycy coraz mniej chętnie kupują w drogich i markowych sklepach. Już dawno nie przywiązywali tak dużej wagi do cen produktów. W efekcie coraz więcej dużych firm zamyka swoje sklepy i oddziały w centrach miast przenosząc się do Internetu. Na głównych ulicach coraz częściej będzie można zobaczyć tanie, dyskontowe firmy zamiast ekskluzywnych i drogich sklepów. Krzysztof Szczepaniak

Rozbudowa zakładu produkcyjnego w ciągu dwóch lat utworzy 200 miejsc pracy!

nowe miejsca pracy w fabryce Bakkavor

sutton bridge Wingland Foods w ciągu najbliższych dwóch lat utworzy 200 nowych miejsc pracy dzięki planom rozbudowy zakładu produkcyjnego w Sutton Bridge. Firma, która od 2005 roku jest częścią Bakkavor Group obecnie zatrudnia ponad 450 osób. Ze względu na zwiększony popyt detalisty Waitrose firma planuje rozszerzenie produkcji i powiększenie magazynów na Millennium Way. Wingland Foods istnieje na rynku od 2000 roku. Firma dostarcza do sklepów świeżo przygotowane sałatki oraz warzywa. Rozbudowa zakładu w Sutton Bridge ma być ukończona w kwietniu przyszłego roku. Jak to zwykle bywa, wraz z rozwojem firmy potrzebnych będzie więcej rąk do pracy. To stwarza doskonała okazję dla osób pracujących dla

lokalnych agencji rekrutacyjnych. Pracy będzie więcej, choć już wiadomo, że będzie ona oferowana za najniższą stawkę krajowa. Wiadomości są zatem optymistycznie, ale powinny być przyjmowane w sposób umiarkowany. Praca na liniach produkcyjnych charakteryzuje się ponadto

powtarzalnością w wykonywanych czynnością. Niejednokrotnie jest to czynnikiem, ktory odstrasza potencjalnych pracowników. O prawdziwym sukcesie w związku z nowymi miejscami pracy możnaby powiedzieć, gdyby pracodawca ogłosił większe płace. J.O. www.naszestrony.co.uk

17


18

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Wraz z rozwojem lotniska miasto zyskuje lepszą dostępność komunikacyjną!

z Cambridge do USa z jedną przesiadką!

19

Więcej profesjonalnych porad już niebawem

cambridge Do Stanów Zjednoczonych prosto z Cambridge? Tak teraz to już możliwe odkąd lotnisko w Cambridge rozszerzyło swoją ofertę o loty transatlantyckie. Ceny biletów w obie strony mają zaczynać się już od £320. Pomimo przesiadki na lotnisku Charles de Gaulle w Paryżu lub lotnisku Schipol w Amsterdamie czas podróży ma być krótszy niż lot z Heathrow, twierdzą szefowie lotniska w Cambridge. Lotnisko należące do Marshall Group rozwija się bardzo dynamicznie. Od września z Cambridge liniami Darwin Airlines można polecieć do Paryża, Amsterdamu, Mediolanu i Genewy. Dzięki podpisaniu umowy z francuskimi liniami Air France, możliwe stały się również loty za ocean do Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z umową pomiędzy Darwin Airlines i Air France pasażerowie i ich bagaże odprawiane będą w Cambridge bez konieczności dodatkowej odprawy w Paryżu. Dlatego godzinny lot do Paryża i szybka przesiadka nie będzie miała większego wpływu na czas podróży. Dzięki temu z Cambridge codziennie można polecieć do Nowego Jorku, Newark, Bostonu, Waszyngtonu, Atlanty, Los Angeles czy również do Detroit. Małe lotnisko w Cambridge staje się coraz większą konkurencją dla

peterborough W związku z podjętą współpracą pomiędzy redakcją gazety Nasze Strony, a lokalnymi firmami doradczymi informujemy, że już niebawem nasi czytelnicy będą mogli dowiedzieć się więcej praktycznych i ciekawych rzeczy na łamach naszej gazety. dużych lotnisk w Wielkiej Brytanii oraz doskonałą alternatywa dla mieszkańców Wschodniej Anglii. Podróżując z Cambridge niewątpliwie można zaoszczędzić na czasie oraz uniknąć niedogodności związanych z podróżą na duże lotniska takie jak Heathrow czy Gatwick. Lotnisko w Cambridge oferuje również, krótki czas odprawy zaledwie godzinę przed lotem, co oszczędzi nam czasu spędzonego na lotnisku w oczekiwaniu na samolot. Ponadto pasażerowie będą mogli zarezerwować loty z Cambridge do USA przez większych touroperatorów i biura podróży.

Aktualne ceny biletu powrotnego z Cambridge do Nowego Jorku zaczynają się od £320 a do Waszyngtonu od £370. W przedświątecznej ofercie znajdują się również kilkudniowe wypady zawierające przelot i cztery noce w czterogwiazdkowym hotelu w Waszyngtonie w cenie od £496 za osobę lub od £598 za osobę w trzygwiazdkowym hotelu na Manhattanie w Nowym Yorku. Widząc tempo rozwoju lokalnego lotniska w Cambridge połączenia lotnicze do polskich miast wydają się być jedynie kwestią czasu. J.O.

www.naszestrony.co.uk

Obecnie publikujemy istotne informacje na temat zakupu domu i innych spraw z tym związanych. Porady Marty Manuszewskiej z firmy Taylor Rose Financial możemy polecić naszym czytelnikom jako rzetelnie źródło informacji dla naszych czytelników. Jest to kompendium wiedzy na temat nieruchomości. To przysłowiowy poradnik od A do Z jak to zrobić. Podobnie jest z firmą Triada Lex, Temida czy Biuro Hercules. Firmy te zobowiązały się w miarę możliwości do udzielenia pomocy naszym czytelnikom, którzy borykają się z różnymi problemami. Dzięki temu, na ich

przykładach właśnie, powstają obszerne tematy, które wskazują naszym czytelnikom jak rozwiązać dany problem. Już od przyszłego numeru gazety Nasze Strony ruszy nowa rubryka prowadzona przez niezależnych doradców finansowych z firmy Haverfords Financial z Peterborough. Specjaliści tej firmy będą poruszać głównie tematy związane z inwestycjami finansowymi w UK, księgowością firm i osób samo zatrudnionych, emeryturami oraz systemem ubezpieczeń itp. Firma Haverfords oferuje usługi doradcze w języku polskim i kieruje je głównie w stronę lokalnej Polonii. Wspierana przez brytyjskich specjalistów jest gotowa do udzielenia pomocy w wyżej wypisanych sprawach. Jeżeli chcecie, aby w najbliższej przyszłości poruszono na naszych łamach jakiś specyficzny problem związany na przykład z inwestycjami finansowymi w UK to piszcie do nas na redakcja@ naszestrony.co.uk Krzysztof Szczepaniak


20

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Eksperyment Polki na emigracji, która opowiedziała ze szczegółami o pracy w UK...

zamieniłaM doktorat na pracę w magazynie

uk/bristol Doktorantka, freelancerka. Nagle rzuca wszystko, by zasilić trzecią falę polskiej emigracji w Anglii. Zamienia uczelniany strój na kamizelkę odblaskową i wtapia się w środowisko pracowników jednego z magazynów w Bristolu. „Przerażająca jest tutejsza jakość życia” – pisze. W czerwcu postanowiłam rzucić wszystko w celu przeprowadzenia eksperymentu. Eksperyment miał na celu chwilową, lecz całkowitą, zmianę jakości życia. Postanowiłam wyjechać do Anglii. Jednak nie na popularny w naTemat. pl zmywak. I nie do Londynu. Moim celem był Bristol. Kolejnym celem: praca jak najbardziej odległa od tego, co robię na co dzień. Zmęczona ciągłą gonitwą postanowiłam spróbować pracy na przeciwległym biegunie – zarobkowej, 8-godzinnej, fizycznej. Padło na magazyn. Innymi słowy: przywdziałam odblaskową kamizelkę, założyłam obuwie ochronne (safety shoes), założyłam rękawice i codziennie wstając o 4.30 rano szłam na 9 godzin układać książki w jednym z magazynów, jednej z większych firm w Bristolu. Prócz Anglików, Hindusów, Rumunów, Łotyszy i Czechów za najniższą krajową (6,19 funta) pracuje tam bardzo dużo Polaków. Ten wycinek społeczeństwa na emigracji obrazują moje poniższe spostrzeżenia. Jak klaruje się podział wiekowy? Zdążyłam wyróżnić dwie grupy. Ludzie do ok. 26 roku życia to jedna. Nazwijmy ich ,,młodzi”. Inną stanowią ludzie w wieku starszym (45 wzwyż). Ci pierwsi przyjechali tutaj parę lat, do parę miesięcy temu.

Zazwyczaj w Polsce nie zaczynali, tym bardziej nie kończyli, żadnych studiów (choć są od tego wyjątki). Pracowali dorywczo, nie pracowali w ogóle, popadali w różne problemy i stwierdzili, że chcą coś zmienić. Jedni postanowili wyjechać na stałe, inni, jak mój znajomy Paweł (23 lata), chcą się „dorobić”. Paweł chce odłożyć na samochód. Od kiedy przyjechał minęły dwa lata. On nadal zbiera. Z kolei mama dwójki dzieci - Ania (28 lat) - przyjechała tutaj dla męża (albo raczej za mężem). Oficjalna wersja jest taka, że nie ma zamiaru wracać do Polski, jednak jak poznałyśmy się bliżej okazało się, że Joannie od lat z mężem się nie układa. Jest zmęczona, nie znosi swojej pracy i „ciągnie ją do Polski” - jak sama mówi. Chciałaby spróbować tam wrócić, żyć z pomocą przyjaciół i rodziny. Tutaj czuje się samotna... „Kiedyś wychodziłam, bawiłam się, korzystałam z życia, dziś tylko praca, dom” – wspomina. I to jest kolejna sprawa. Odizolowanie, samotność i pewna jakość życia w ogóle. Większość młodych, których tutaj poznałam po pracy (trwa od 6 do 15) nie robi nic. Zaraz, zaraz. Robią. Odpoczywają - jak nazywają to szumnie. Piotrek (28 lat) przyznaje, ze dzień w dzień pije bimber. Jego tydzień wygląda tak, że wraca z pracy, je coś, po czym zasiada przed komputerem. Do komputera spożywa… bimber. Jak przesadzi, wówczas od 17 już śpi. Zdarza mu się tak spać do rana. Tak wygląda jego tydzień. Podobnie Andrzej. Andrzej ma ruchome godziny pracy i czasem zdarza mu się iść na popołudniową lub nocną zmianę. Wracając około 2 w nocy do domu, zaczyna swój ,odpoczynek od trzech piw. Idzie spać. Wstaje ok. 11. Ogląda TV. Na 16 idzie do pracy. I tak w kółko. Cały czas. System pracy od 6 rano, który wymaga od niektórych wstania już ok. 4.20 w nocy, implikuje taki, a nie inny styl życia. Sen zaczyna się ok. 22. W między czasie na nic produktywnego nie ma się siły, czasu, chęci, ani po prostu opcji. Jest wewnętrzne przyzwolenie na odpoczynek, które usprawiedliwia nic nie robienie i brak ambicji.

Ale po pięciu dniach takiego życia przychodzi piątek. Przychodzi weekend. A weekend to zupełnie inna bajka. Poznani przeze mnie młodzi zaczynają weekend już w piątek po pracy. Obok zakładu pracy jest mały sklepik. Po 15 grupka Polaków pracujących w magazynach i przy produkcji zbiera się tam. Godzina 15.15. zaczynają imprezę. Z samochodu Piotrka przy otwartych drzwiach leci muzyka techno. Młodzi kupują piwa w sklepie i ochoczo konsumują je przed marketem na murku. Śmiechom, krzykom i radościom nie ma końca. Po spożyciu paru piwek zaczynają się nawet tańce. Jest 16. Co odważniejsze dziewczyny dają nawet popis swoich umiejętności tańca na rurze. Za rurę służy znak drogowy. Wiadomo, że po całym dniu ciężkiej pracy oraz ogólnym zmęczeniu pracą przez tydzień, alkohol szybciej rozchodzi się po organizmie… Po wypiciu 3 mocnych piw Piotrek postanawia dmuchnąć w alkomat. 0,6. Ku uciesze reszty Piotrek decyduje się na prowadzenie samochodu, zaznaczając, że ,,prowadził po więcej”. Kolejne zakupy i cała ekipa pakuje się do samochodu. Zmiana miejscówki - mówią. W tym momencie odpuszczam… Drugą grupą są starsi. Ja poznałam cztery osoby w wielu 45-63 lata. Wszyscy mają tutaj rodziny. Innymi słowy, wyemigrowali razem lub na raty, ale koniec końców przeprowadzili się do Anglii całą rodziną. Pani Bienia jest tutaj z mężem. Pracują w jednej fabryce. Ich córka wychodzi za maż za miesiąc (ma 20 lat). Są bardzo podekscytowani. Przyjechali tutaj parę lat temu razem. Zostaną tu najprawdopodobniej. Pani Benia nie może się doczekać wnuków. Podobnie pani Kasia. „Czekam na wnuki i k…nic!” – szeroko gestykuluje i zaciąga się skręcanym w bletkę tytoniem. Na marginesie, wszyscy to tu palą, bo jest taniej. Pani Kasia mieszka we własnym domu z synem. Wykupiła dom na obrzeżach miasta i jest bardzo z tego dumna. „Mam swoją kanapę, lodówkę, nikt mi po domu nie chodzi” – mówi. W kraju miała firmę stolarską, ale przyszły ciężkie czasy, syn nie chciał jej poprowadzić…Miała jednak jakieś oszczędności, a jej marzewww.naszestrony.co.uk

niem zawsze było podróżować. Postanowiła więc wyjechać do UK. Tak trafiła do Bristolu. Pani Kasia nie zna języka. Do swoich przełożonych i angielskojęzycznych znajomych z pracy mówi swoją własną zlepką polskiego i angielskiego. To kolejna kwestia. Wielu ze starszych o angielskim nie ma pojęcia. Konsekwencje tego są różne. Od problemów z komunikacją w pracy, przez niezrozumienie poleceń kierownika, po nieumiejętność załatwienia sprawy w banku czy oddawanie koleżance telefonu przy próbie zamówienia jedzenia do domu. Język dla nich nie stanowi jednak większego problemu. Mimo tego, że sądzi się z firmą, w której pracuje (taśma produkcyjna wciągnęła jej opuszek palca, była na zwolnieniu miesiąc) i deklaruje, że „ja tych k… nienawidzę” (przełożonych) to jest osoba wesołą i generalnie w zakładzie jest taką maskotką wszystkich. Często siada na kolanach Piotra (tego od samochodu i mocnych piw). Wówczas frywolnym żartom („Piotruś, co Ci tak w kieszeni sterczy? Klucze?”) i śmiechom całej polskiej ekipy nie ma końca. Cała ta scenka wygląda nieco zabawnie. Piotr jest raczej puszysty, pani Ewa malutka i drobna. Ona na jego kolanach wygląda nieco kuriozalnie. Tym bardziej, że obydwoje mają podobne (przednie) ubytki w zębach. Z całą rodziną wyemigrowała też 45-letnia Anna. Wiedzie im się bardzo dobrze - jak twierdzi. Bardzo by chciała, by do pracy w przyszłości w tej firmie (praca polega na przerzucaniu przez osiem godzin książek - od zeszycików po encyklopedie) przyszła jej córka. Anna żałuje, że córka ma dopiero 16 lat, a do fabryki przyjmują od 17. Ale za rok na pewno córka podejmie się wakacyjnej pracy – cieszy się popularna na magazynie „Ancia”. Na pytanie o plany na weekend starsi przedstawiciele emigracji opowiadają się za rodzinnym spędzaniu czasu. Spacery, odwiedzanie syna. Zakupy obowiązkowe. W niedzielę kościół oraz posiłek wspólny z innymi wiernymi. Co ciekawe, ponad połowa moich znajomych zatrudniona jest w zakładzie przez agencję pracy. Oznacza to, że pobierają najniższy zarobek krajowy (ok. 6 funtów za godzinę). Dodatkowym minusem agencji jest to, że jak jest praca w magazynie, to pracują, a jak nie ma pracy, mogą mieć nawet miesiąc przerwy. Oczywiście bezpłatnej. Także dni wolne są bezpłatne. Choć nikt ich raczej nie bierze. Wszyscy się boją. Dodatkowo

wszyscy pracują pod dużą presją. W składzie pracowników jest bardzo, ale to bardzo duża rotacja. Kierownicy bacznie obserwują poczynania i wydajność swoich podwładnych. Słyszałam historie o zwalnianiu za ,zbyt długie wizyty w toalecie, bycie zbyt powolnym lub przysiadnięciu sobie w celu odpoczynku. Każde takie zagranie może skutkować tym, że podchodzi do danej osoby pani z agencji pracy, oznajmiając jej, że jest zwolniona. Z dnia na dzień. Dlatego wszyscy się denerwują. Kiedy jest „bizi” (w slangu oznacza to, że jest dużo pracy), to na tym tle (presji) dochodzi do masy konfliktów i przepychanek słownych. Każdy boi się o swoje miejsce. Aż tak, że ostatnio byłam świadkiem kłótni, która skończyła się rękoczynami. Jedna pani źle ułożyła książki w pudełku. Druga bała się, że będzie na nią. Na moje pytanie: jak można pracować pod taką presją, np. 2 lata, Joanna mówi: „Pracuje tak, pomiatana przez kierowniczkę (fakt, ona cały czas krzyczy i wyzywa pracowników), bo nie ma innej pracy”. Argument podobno nie do zbicia… Kolejnymi pracownikami są ci, którzy mają „kontrakt”. Tutaj słowo „kontrakt” brzmi co najmniej jak nobilitacja. Ci pracownicy mają coś w rodzaju umowy o prace. Przysługuje im odpowiednia liczba dni wolnych plus cale zaplecze ubezpieczenia medycznego. Ostatnio w sobotę jeden z kontraktowych kierowców wózków widłowych obudził się po imprezie rodzinnej jeszcze nawiany i nie przyszedł do pracy. Wziął sobie urlop. Na kontrakcie to normalne. Pracując przez agencję zostałby natychmiast zwolniony. Na marginesie, angielska managerka nie przewidziała tego, że jest to w tym dniu jedyny kierowca wózka widłowego. W połowie dnia, kiedy odkryto jego absencję, praca stanęła. Nie miał kto przewozić palet z książkami. Wyobraźnia managerki nie sięgnęła tak daleko, by znaleźć rano dla niego zastępstwo… Pokazałam ten tekst mojej koleżance. Mieszka w Warszawie, pracuje w dziale marketingu dużej korporacji… Stwierdziła, że na takim – jak to określa - najniższym poziomie życia, funkcjonują ludzie bez ambicji. Dalej stwierdziła, że tekst obrazuje wycinek pewnego skrawka polskiej emigracji, jednak nie można generalizować. Oczywiście, ze nie można. Generalizowanie jest przerażające. Podobnie jak opisana wyżej jakość życia…. Polka z Emigracji


21

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Firma z siedzibą w Peterborough ogłasza rekrutację 100 pracowników!

rekrutują do pracy przy dystrybucji

Kolejny pomysł na usprawnienie segregacji odpadów!

wypatruj kolorowych naklejek na koszach!

peterborough Przedsiębiorstwo transportowe, Expert Logistic otworzyło nowy oddział na przedmieściach Peterborough. W obecnej chwili trwa rekrutacja 100 nowych pracowników. Rekrutujący zapraszają na firmowy dzień otwarty, który zaplanowano na 26 października. Expert Logistic kilka dni temu wprowadziło się do nowego firmowego depo przeładunkowego mieszczącego się w Yaxley przy ulicy Broadway. Nowy magazyn będzie punktem przeładunkowym firmy. Będą tam rozładowywane ciężarówki przewożące pralki, lodówki i piekarniki z miejscowości Crewe. Następnie pracownicy będą musieli załadować przywiezione towary do mniejszych vanów i furgonetek, które będą rozwozić je do lokalnych odbiorców. W związku z tym Expert Logistic zamierza zatrudnić aż 100 osób do rozładun-

northampt’shire

ków towarów oraz kierowców. Oferowane wakaty głównie są na umowę o pracę z 3 miesięcznym okresem próbnym. Jest to dobra okazja dla lokalnych bezrobotnych poszukujących zatrudnienia. Zwłaszcza dla tych którzy mieli na przykład okazję pracować w podobny sposób w Hot Point w Peterborough. Takie doświadczenie na pewno będzie dużym atutem podczas doboru

odpowiednich osób do szeregów pracowników firmy. Expert Logistic zaprasza wszystkich zainteresowanych podjęciem pracy na dzień otwarty w celu zapoznania się ze szczegółową ofertą. Meeting odbędzie się w sobotę 26 października. O pracę również można starać się przez Internet. Wystarczy wejść na stronę careers.expertlogistics.co.uk. Można tam przesłać swoje CV lub bezpośrednio skontaktować się z firmą poprzez formularz kontaktowy. Osoby, które chciałyby podjąć pracę w charakterze kierowcy mogą już dzwonić pod następujące numery: 07803 017226 oraz 07805 712840, gdzie mogą umówić się na spotkanie. K.S.

www.naszestrony.co.uk

East Northamptonshire Council rozpoczął kampanię informacyjną, by przypomnieć mieszkańcom co powinno i czego nie należy wyrzucać do pojemnika z odpadami przeznaczonymi do recyklingu. W ciągu najbliższych tygodni jeśli załoga zauważy, że w pojemniku z zieloną pokrywką znajdują się nieodpowiednie odpady, w trakcie lub po jego opróżnieniu do kosza przyklejony zostanie żółty znaczek. Będzie to oznaczało, że w tym koszu znajdowały się pewne odpady, które nie podlegają recyklingowi. I jeśli tym razem kosz został opróżniony już następnym razem ekipa może odmówić jego opróżnienia. Jeśli w koszu znajdować się będzie zbyt wiele odpadów, które nie powinny tam wylądować to na kosz zostanie przyklejony

czerwony znaczek i tym razem nie będzie on opróżniony. Zapowiadane zmiany są wprowadzane, ponieważ sortownia odpadów wtórnych odmawia przyjęcia ładunków, które zawierają zbyt duże ilości odpadów nie nadających się do ponownej przeróbki. Wtedy wszystkie śmieci wywożone są na wysypisko co wiąże się z dodatkowymi kosztami dla władz lokalnych. Marnuje się przy tym również wysiłek pozostałych mieszkańców, którzy starają się odpowiednio sortować śmieci. Niestety pomimo starań wielu mieszkańców w dalszym ciągu w koszach do recyklingu znajduje się zbyt dużo nieodpowiednich odpadów. Mieszkańcy ładują tam nie tylko odpady ogrodowe i spożywcze, ale również pieluszki jednorazowe. Jeśli masz wątpliwości co do tego jakie odpady podlegają recyklingowi odwiedź stronę www. east-northamptonshire.gov.uk/ recycling. J.O.


22

wydano zgodę na budowę pomnika

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Prawdziwa historia polskich emigrantów, którzy do Angli przyjechali w 1951 roku ...

Podróż w nieznane wspomnienia

Rada Miasta Edynburg, dnia 16 września 2013, przychylnie opowiedziała się za planami budowy pomnika upamiętniającego słynnego niedźwiedzia Wojtka, żołnierza Armii Polskiej, przedstawionymi przez fundację Wojtek Memorial Trust. Pomnik będzie usytuowany w obrębie górnego tarasu zachodniej części Princes Street Gardens. Posąg wykonany z brązu, ustawiony na granitowym cokole, będzie przedstawiał sylwetki polskiego żołnierza i niedźwiedzia spacerujących razem w duchu pokoju i przyjaźni, a pozy przez nich przyjęte będą zachęcały ludzi do bliższego podejścia i odpoczynku. Szerokie schody podestu będą stanowiły doskonałe miejsce do wypoczynku i podziwiania ogrodów. Ponadto, 4 metrowa płaskorzeźba wykonana z brązu i umieszczona w granitowej ścianie będzie przedstawiała podróż Wojtka i polskich żołnierzy, którą przebyli podczas przemieszczania się z Syrii do Szkocji. Dodatkowe zazielenienie terenu za pomnikiem nada delikatności miejscu i wzmocni jego artystyczną wymowę. Wykonanie rzeźby zlecono doskonałemu artyście i rzeźbiarzowi Alan’owi Beattie Herriot. Raymond Muszyński, ze stowarzyszenia architektów Morris and Steedman Associates, zajmie się usytuowaniem, oprawą oraz scenerią projektu. Z kolei Powderhall Bronze Foundry w Edynburgu zajmie się produkcją posągu. Artyzm kompozycji będzie można podziwiać na kilka sposobów: spacerując ulicą Princes Street spoglądając w dół w stronę ogrodów, znajdując się na poziomie tarasu wokół pomnika bezpośrednio spotykając Wojtka i polskiego żołnierza, jak również przechadzając się ścieżkami w niższej części ogrodów i zwracając wzrok ku naturalnemu wzniesieniu, na którym znajdować się będzie pomnik. Monika Ciska kontakt prasowy monika.ciska@yahoo.co.uk 0044 (0) 75 33 95 23 89

1 września 1939 roku Niemcy napadli na Polską z zachodu, a 17 września Rosjanie ze wschodu. Rzeka Bug była granicą między dwoma okupantami. Irena Kotkiewicz napisała: Ja żyłam w zamożnej rodzinie rolniczej w Brześciu w Polsce z rodzicami, siostra Henią i dwoma braćmi Alfredm i Zeniem. Kiedy Polska została rozebrana na części miałam 8 lat . Nasza gospodarka była po wschodniej stronie Bugu więc znaleźliśmy się pod kontrolą sowiecką. W 1941 roku o 3 nad ranem Rosjanie tłukli kolbami karabinów w nasze drzwi wołając: Otwierać! Kazano nam ubrać się i spakować do podróży w ciągu 2 godzin. Rosjanie powiedzieli nam, że chcą nas uratować od Niemców. Przyjechały ciężarówki i kazano nam wsiadać. Jako dziecko nie rozumiałam co się dzieje wokół i martwiłam się o moje zwierzątka pozostawione bez opieki. Chciałam zabrać kotkę, ale żołnierz wydarł mi ją z rąk i rzucił o ziemię. Moje łzy na nic się tu zdały. Nienawidziłam ich kiedy kazali mi zostawić moich 7 psów i dwa kotki na śmierć głodową. Stalin chciał pozbyć się wszelkiej opozycji, więc wsadzono nas w pociąg pod bagnetami. Jak sardynki staliśmy w wagonach dla zwierząt. Pociąg zatrzymywał się raz dziennie i to tylko na krótki czas. Na postoju dostawaliśmy gorącą wodę i mogliśmy się załatwić, bo nie było ubikacji w pociągu. Było to żenujące bo odbywało się na oczach uzbrojonych strażników, nie dalej jak kilka metrów od pociągu. Moja mama zabrała w drogę jedzenie, bez którego nie dojechalibyśmy do celu. Podróż trwała 14 dni i nocy i dostawaliśmy jedynie wrzątek. W drugim tygodniu podróży zachorowałam i byłam pokryta pęcherzami. Nie było lekarza. Jakaś kobieta dała mamie maść, która pomogła pęcherzom pęknąć i ropie wypłynąć. Na udzie ropień zniszczył mięśnie aż do kości. Nareszcie dojechaliśmy do Barnaul w południowo-zachodniej Syberii. Tu zamieszkaliśmy w drewnianych barakach razem z wszami i pluskwami. To było straszne. Nie mogliśmy spać w nocy bo gryzły nas bezlitośnie pasożyty. Z jednej małej kuchni korzystało 50 osób, ale nic nam po niej skoro nie było żywności

do gotowania. Mojemu ojcu kazano być kowalem, mimo, że tego nigdy nie robił. Siostra Henia, 16 letnia, kopała drogi łopatą. Za tą ciężką robotę otrzymywaliśmy 3 funty chleba dziennie na wyżywienie całej rodziny. Moja matka nie mogła pracować ponieważ była zajęta opieką nade mną i moim 10 letnim bratem. Oboje byliśmy bardzo chorzy. Po 6 miesiącach przetransportowano nas do Uzbekistanu. Ja nie pamiętam tej podróży, bo miałam tyfus, ale siostra Henia opowiedziała mi, że ta podróż była o wiele gorsza niż poprzednia. Ludzie byli tak wycieńczeni harówką i głodem, że padali jak muchy. Dojechaliśmy do Uzbekistanu wycieńczeni i zamorzeni głodem. Zakwaterowano nas z inną polską rodziną w maleńkiej glinianej lepiance 4 m na 5 m. Spaliśmy na podłodze pokrytej słomą. Mój ojciec i siostra udali się na poszukiwanie żywności w polu ale znaleźli tylko chwasty. Następnego dnia posłano ich do kopania okopów. Za to dostawali 45 dkg mąki, a nie pracujący po 20 dkg. Pamiętam jak mój braciszek płakał z głodu, a mama modliła się, żeby nas Bóg uchował od śmierci. Jakimś cudem w nocy usłyszeliśmy beczenie owieczki, która zagubiła się i krążyła wokół naszej lepianki, tak jakby ją Bóg przysłał. Mój ojciec złapał i zabił owieczkę, a mama ugotowała mięso z chwastami i mąką. Ten niespodziewany smakołyk jedliśmy w niewielkich ilościach, bo nasze żołądki bardzo się skurczyły. Następnego dnia przyszło 2 mężczyzn w poszukiwww.naszestrony.co.uk

waniu owieczki. Znaleźli to co z niej jeszcze zostało. Zabrali nam kilka rzeczy, które mogli sprzedać i powiedzieli, że będziemy aresztowani za kradzież. Zrozumieliśmy wtedy, że jeśli nie uciekniemy tej samej nocy, to wszyscy zginiemy. Spakowaliśmy więc resztki dobytku i udaliśmy się na miejsce gdzie zatrzymywał się pociąg co noc. Moja matka, brat i siostra nieśli bagaż, a ojciec niósł mnie, bo byłam prawie sparaliżowana od pasa w dół. Wskoczyliśmy do pociągu i schowaliśmy się, żeby nas nikt nie zobaczył. Teraz rozumiem jakim byłam ciężarem dla swoich rodziców. Dojechaliśmy do Wrewska, gdzie tworzyła się polska armia. Dwóch generałów Sikorski i Anders doszli do porozumienia z Rosjanami. Pod warunkiem zwolnienia Polaków z niewoli zobowiązali się oni do stworzenia polskiej armii do walki z Niemcami, którzy wbrew umowie napadli na Związek Radziecki. Rosjanie wydali dla Polaków amnestię, ale do wolności było jeszcze daleko. Rodzice umieścili mnie w sierocińcu ponieważ nie mogłam chodzić. Przeszłam tu kwarantannę, a moje piękne długie loki obcięto do gołej skóry z powodu oblężenia wszami. Wykąpano mnie i wydezynfekowana, a odzież spalono. Po raz pierwszy od wyjazdu z Polski miałam opiekę medyczną i kilka miesięcy opieki i wyżywienia. Powoli wracałam do życia. Mój ojciec wstąpił do wojska, a matka dostała pracę w kuchni w barakach. Brat i siostra wstąpili do kadetów, a potem wyruszyli w podróż do

Anglii gdzie mój brat wstąpił do lotnictwa, a siostra do wojska. W 1943 roku agencje charytatywne ewakuowały polskie rodziny do Anglii przez Persję (obecnie Iran). Przypłynęliśmy do portu Pahlevi, gdzie przez 4 dni czekaliśmy na dalszy transport. Pamiętam oczekiwanie na plaży w upalnym słońcu i chmurach pasku na wietrze. Zabrano nas ciężarówkami do Teheranu gdzie zamieszkaliśmy w ogromnych namiotach. Mój ojciec podobnie jak tysiące innych dosłał dezynterię z powodu braku wyżywienia i higieny. Ojca zabrano do szpitala, gdzie przebywał dłuższy czas i powoli wracał do zdrowia dzięki swojej odwadze i miłości rodziny. Mama prosiła lekarza, żeby mógł wrócić do nas do namiotu, ale lekarz nie zgodził się, bo ojciec był jeszcze bardzo osłabiony. Mieliśmy go odwiedzać za tydzień w niedzielę. Nie wiedzieliśmy, że jest to ostatni raz kiedy widzimy ojca. Kiedy przyszliśmy za tydzień powiedziano nam, że we wtorek został pochowany. Matka nie mogła uwierzyć. Myślała, że wracał do zdrowia, a tymczasem pogorszyło się i zmarł nagle. Wpadliśmy w histerię i pytaliśmy dlaczego nie poinformowano nas o jego śmierci. W tych ogromnych namiotach szpitalnych wiele osób było w takim opłakanym stanie, że modlili się żeby śmierć zakończyła jak najszybciej ich cierpienia. Niektórym podawano śmiertelne zastrzyki aby mogli zasnąć w spokoju. To co powiedział nam lekarz było kłamstwem. Naoczny świadek powiedział nam, że widział jak pielęgniarka daje zastrzyk mojemu śpiącemu ojcu. Miała go podać innemu człowiekowi w łóżku obok, który był w stanie śpiączki. Ten błąd nie wydałby się, gdyby pielęgniarka nie zawołała: O Boże, co ja zrobiłam! I pobiegła do lekarza. Mieliśmy świadka tego tragicznego zdarzenia, ale cóż mogliśmy zrobić? Kogo mogliśmy wziąć do sądu? Byliśmy bezsilni. W ten sposób straciłam mojego ukochanego tatusia, który był moim życiem i światem. Często wracają wspomnienia jak mój ojciec cierpiał głód, chorobę, zimno i w momencie kiedy życie zaczynało się zmieniać na lepsze nagle zmarł. Poszłam z matką odnaleźć jego grób. Miał tylko mały drewniany krzyż i nazwisko. Niedługo potem ja też trafiłam do szpitala zakaźnego. Nasze posłanie to była mata słomiana z małym kocem i poduszką. Byłam bardzo samotna daleko od matki. Nie miałam nikogo kto by mnie pocieszył albo z kim porozmawiać. Chowałam się w kącie i opowiadałam o wszystkim ojcu dokończenie na str.obok


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii tak jakby żył. Błagałam go, żeby mnie odwiedził. Tej nocy śniłam, że przyszedł do mnie i zapłakał widząc mnie na słomianej macie taką malutką i bezbronną. Nigdy nie zapomnę jego słów: „Moje najdroższe dziecko, jak ty cierpisz! Wstań to zobaczę jakie twarde jest twoje posłanie.” Obudziłam się nagle i zobaczyłam, że stoję obok maty. Rozejrzałam się gdzie jest mój ojciec? Niedawno tu był, a już go nie ma. Na nic się zdały moje modlitwy... Był maj 1944 roku. Znowu przeprowadzka tym razem do do południowej Persji do portu Ahwaz. Było tu niesamowicie gorąco. Od południa do godziny 14.00 nie wolno było wychodzić z budynków. Zamieszkaliśmy w ogromnych stajniach, gdzie spaliśmy na kocach na ziemi. Była tu kuchnia komunalna gdzie dawano nam dwa pożywne posiłki dziennie. Czasami przychodzili Amerykańscy żołnierze z cukierkami i czekoladkami dla dzieci. To były moje pierwsze przyjemności od czasu deportacji. W 1945 zamieszkaliśmy w górach Libanu. Codzienne wspinaczki wymagały mocnych nóg. Po raz pierwszy poszłam do szkoły, która miała jednego nauczyciela. Uczono nas języka arabskiego w dodatku do polskiego. Moja mama dowiedziała się, że w Bejrucie była lepsza edukacja więc przeprowadziliśmy się do stolicy. Zamieszkaliśmy z wielodzietną rodziną arabską. Chodziłam do szkoły w dzień a potem również wieczorami, żeby uzupełnić braki w wykształceniu. Nauka była bardzo trudna, ale było to dla mnie wyzwanie, które dawało mi zadowolenie. Dzieci naszych gospodarzy hałasowały i trudno było koncentrować się na nauce więc znowu trzeba było się przeprowadzić. W poszukiwaniu zakwaterowania zobaczyłyśmy dużą willę. Zapytałam po arabsku czy Pani ma pokój do wynajęcia, ale nie znała ona języka arabskiego. Zadzwoniła po pokojówkę, która przetłumaczyła moje pytanie na francuski. Była zadowolona, kiedy dowiedziała się, że jesteśmy Polakami i przedstawiła się jako Pani Rudanowkaja. Była to 79 letnia żona rosyjskiego generała. Zaoferowała nam pokój bezpłatnie rozumiejąc w jakiej sytuacji znaleźli się Polacy. Byłyśmy wdzięczne za jej gościnność i codziennie brałam jej pieska na spacery. Stałam się jej towarzyszką i wspominam ten czas jako jeden z najszczęśliwszych. Miałyśmy wygodny pokój, wyżywienie i przyjaźń Pani Rudanowskajej. Pewnego dnia usłyszała jak śpiewam i stwierdziła, że mam piękny głos. Zapoznała mnie ze swoim zięciem nauczy-

cielem śpiewu. Alexis przyjął mnie do konserwatorium, gdzie uczyłam się śpiewać i grać na skrzypcach. Wtedy poczułam, że moim powołaniem jest śpiew. Przede mną była przyszłość. Poprosiłam Panią Rudanowskają, żeby nauczyła mnie języka francuskiego, a ona zaoferowała, że to zrobi pod warunkiem, że najpierw poduczę się rosyjskiego. Opowiadała mi o Rosji. Kochała swój kraj ale musiała uciekać przed Stalinem, który po dojściu do władzy mordował arystokratów. Wojna skończyła się w 1945 roku i dostaliśmy list przez Czerwony Krzyż od mojego starszego brata Zenia, który wrócił do Polski. Zenio pisał: „Moi najdrożsi rodzice i rodzino, wojna się skończyła i bardzo za wami tęsknię. Proszę wróćcie do domu.” Chociaż moja mama i ja tęskniłyśmy za Zeniem wiedziałyśmy, że nie możemy wrócić do kraju, który nie był już wolny. Obecnie nasze niegdyś gospodarstwo znajduje się na terytorium Białoruskim. Po 5 latach spędzonych w Libanie ponownie udałyśmy się w podróż. Mogłyśmy jechać do Anglii lub Ameryki. Ponieważ moja siostra Henia i brat Alfred już byli w Anglii, nie mogłyśmy się doczekać, żeby się z nim spotkać. Chociaż tęskniłam za siostrą i bratem trudno mi było wyjeżdżać bo w konserwatorium zakochałam się w przystojnym i inteligentnym chłopcu arabskim, któremu na imię było Antonio. Byłam jednak pilnowana przez matkę i Panią Rudanowskają. Nie wolno mi było wychodzić wieczorami. Wyjazd do Anglii zamiast być radością był dla mnie rozstaniem we łzach i rozterką. Do Anglii przyjechałyśmy w 1951 roku. Podjęłam pracę w fabryce czekolady i zaopatrywałam swoją matkę w żywność i odzież. Sama miałam tylko jedną parę butów. Poszłam więc do kopania kartofli, żeby zarobić na drugą parę. Wytrzymałam to przez jeden dzień, a potem byłam chora przez 5 dni. Nie tylko nie zdobyłam nowej pary butów, ale również straciłam tygodniówkę. Wstąpiłam do chóru i śpiewałam solo w kościele co niedzielę. Pojechałam z koleżanką na egzamin z muzyki do Londynu i tam poznałam przyszłego męża Henryka. Pobraliśmy się i zamieszkaliśmy w naszym pierwszym domu w Londynie. Mieśmy troje dzieci. Po dziesięciu latach przeprowadziliśmy się do następnego domu z 6 sypialniami w Luton. Mój brat ożenił się z Australijką i wyjechał z nią do Australii. Po 16 latach brat Alfred przyjechał do Luton w odwiedziny na Boże Narodzenie. Poszliśmy do Klubu

Polskiego w Luton, gdzie nagle mój brat dostał zawał i zmarł w wieku 47 lat. Jego 6 tygodniowy urlop trwał tylko tydzień. Był on pilotem w Anglii i kochał ten kraj. Do Australii pojechał wyłącznie ze względu na żonę. Prosił mnie: gdybym zmarł chciałbym być pochowany w Anglii. Myślałam, że żartuje. Nie wiedziałam, że był chory na serce. Śmierć brata była dla mnie wielkim szokiem. Myślałam, że Bóg mnie ukarał i nie wiedziałam dlaczego. Moja wiara zachwiała się, a moje życie ograniczało się tylko do domu i rodziny. Nic mi więcej nie zostało. Ale życie toczyło się dalej. Dzieci rosły i ich utrzymanie było kosztowne. Wydzierżawiłam więc sklep z towarami kontynentalnymi. Było to nowe doświadczenie. Mąż Henryk nie mógł mi pomóc, bo pracował na poczcie. Sklep robił zyski, ale po 4 latach trzeba się było wyprowadzić, bo budynek poszedł pod rozbiórkę. Sprzedaliśmy duży dom i przeprowadziliśmy się do mniejszego. Mąż Henryk zachorował na cukrzycę. Musiałam zrezygnować z pracy, żeby zająć się chorym mężem, który nie mógł chodzić. Przeprowadziliśmy się do mniejszego mieszkania gdzie wszystko było na jednym poziomie. Zdrowie męża pogarszało się i dostał wylew krwi do mózgu. Cierpiał 7 tygodni sparaliżowany w połowie ciała. Byłam przy nim cały czas aż do śmierci w wieku 59 lat. Jednocześnie odwiedzałam matkę w domu opieki. Zmarła następnego roku w wieku 81 lat . Pod wpływem tych tragicznych wypadków zemdlałam za kierownicą i wpadłam na ścianę. Mój nowy samochód został wrakiem, a ja miałam szczęście wyjść z wypadku żywa. Trafiłam do szpitala na kilka operacji a potem na rekonwalescencję w Moggerhanger. Moje życie było tragiczne. Moi rodzice, bracia i mąż wszyscy zmarli. Została tylko siostra Henia. Moje dzieci pożeniły się i mają swoje własne dzieci. Moje wnuki są moją największą radością i bardzo je kocham. Mam przyjemność uczyć polskie dzieci języka polskiego, brać udział w życiu społecznym Polaków tak jak to robił mój maż kiedy był przewodniczącym Stowarzyszenia Weteranów. (Irena pracowała charytatywnie w szkole sobotniej języka polskiego w Domu Polskim w Bedford.) Walczyłam o równouprawnienie dla polskich dzieci i w tej sprawie otrzymałam dużo pomocy od członka Parlamenty Charlasa Simmeonsa. Kontynuowałam to co robił mój mąż i spełniałam jego wolę. Irena Kotkiewicz była powszechwww.naszestrony.co.uk

nie szanowana nazywana przez Polaków Słowikiem Bedfordu. Ostatni jej występ był w 2005 roku w Domu Polskim w Kabarecie „Baw się z nami” sponsorowanym przez firmę COMPACC i rodzinę Little. Lata mijały i Irena Kotkiewicz jako wdowa przeprowadziła się do Sharnbrook, żeby zaopiekować się starszym od siebie o 18 lat Afredem Nischka: Niemcem z polskimi powiązaniami byłym więźniem wojennym. Nieznane są wyroki losu. Dzieci Ireny Danuta i Ryszard mieszkają ze swoimi rodzinami w Irlandii. Jej córka Barbara jest bardzo chora podobnie jak jej ojciec. 26 września 2013 roku Alfred Nischka obchodził 100 letnie urodziny. Opiekuje się on obecnie Ireną, która w wieku 82 lat jest w stanie wymagającym stałej opieki. Alfred nie chce oddać jej do domu opieki i dzielnie opiekuje się Ireną .Kochany wnuk Andrew co tydzień przywozi im żywność do domu. Dzieci odwiedzają kiedy tyko pozwala im na to czas wolny od pracy. Irenka Kotkiewicz: Słowik Bedfordu nadal ma poczucie humoru i pogodę ducha mimo trudności życiowych które ją dotknęły. Mówi, że zgodziła się ze swoim losem i przyjmuje życie takie jakie jest ze spokojem. Alfred otrzymał życzenia od królowej, premiera Camerona oraz Ambasady Niemieckiej na swoje 100 letnie urodziny. Wojnę wspomina jako 10 straconych lat swojego życia. Pragnę mu złożyć serdeczne gratulacje i podziękowanie za troskliwą opiekę nad naszą rodaczką. Słowikowi Bedfordu należą się podziękowania od społeczności polskiej za lata bezpłatnej patriotycznej służby dla narodu polskiego ku zachowaniu polskich tradycji i języka polskiego. Alfred Nischka mówi: gdyby sprzedano budynki Klubu Polskiego lub Domu Polskiego pieniądze powinny być przeznaczone dla starszych Polaków mieszkających w Bedfordshire, którzy te organizacje budowali i poświęcali im swoje życie pracując w nich charytatywnie. Alfred stwierdza ze smutkiem: „Nie chcę oddać Ireny do domu opieki ale obawiam się,że nadejdzie chwila, kiedy okaże się to konieczne, a z jej oszczędności mało co już zostało. A w wieku 100 lat nie wiadomo jak długo Alfred będzie w stanie spełniać trudne zadanie opiekuna i organizatora. Autorka: Irena Kotkiewicz. Tłumaczenie i streszczenie: mgr Irena Nawrocka-Little Na fotografii Irena Kotkiewicz i Afred Nischka w Sharnbrook.

23

Polskie Siły Zbrojne w Wielkiej Brytanii

Po klęsce Francji w lipcu 1940 na terenie Wielkiej Brytanii znalazło się 27614 polskich żołnierzy, w tym było 6429 żołnierzy lotnictwa i 1505 marynarzy. Rozwój liczebny i organizacyjny PSZ, skupiających w czerwcu 1941 22500 żołnierzy i oficerów niemal całkowicie pozbawionych wówczas możliwości uzyskania uzupełnień, nastąpił po agresji Niemiec na ZSRR i zawarciu układu Sikorski-Majski. W latach 1943–1945 podstawowym źródłem uzupełnień dla PSZ na zachodzie byli jeńcy wojenni oraz żołnierze narodowości polskiej, którym udało się zdezerterować z Wehrmachtu (89 600 spośród 250 087 osób narodowości polskiej wcielonych przymusowo do Wehrmachtu, jako zakwalifikowanych do III i IV kategorii niemieckiej listy narodowościowej), przekazani przez Anglosasów z obozów jenieckich. W niewielkim stopniu sytuację poprawiła mobilizacja Polonii francuskiej, natomiast nikłe rezultaty (kilkusetosobowe grupy ochotników zamiast spodziewanych dziesiątków tysięcy) przyniósł zaciąg do PSZ prowadzony wśród Polonii w USA, Kanadzie i Ameryce Południowej. W wyniku zakończenia wojny władze brytyjskie wydały zarządzenia wstrzymujące rekrutacje Polaków do PSZ . Mimo to jednostki polskie rozwijały się nadal. 5 lipca 1945 mocarstwa zachodnie uznały Rząd Tymczasowy powstały w Polsce. Uznano, że PSZ pozostaną czasowo pod dowództwem brytyjskim, zachowując dotychczasowy status. Władze brytyjskie miały nadal utrzymywać PSZ, zapewniając im zakwaterowanie, obsługę medyczną oraz niezbędne do życia środki. W ciągu najbliższego roku postanowiły jednak rozwiązać PSZ. (Na zdjęciu: Winston Churchill wizytuje w towarzystwie Władysława Sikorskiego jednostkę Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie)


24

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

O gotowości pomocy Polakom, rozmowa z Anną Fadrowską z firmy All Matters Counselling

Lepiej dmuchać na zimne niż potem gorzko żałować! corby Anna Fadrowska z Corby - to osoba, której wiedza z pewnością przyda się każdemu kto planuje w Wielkiej Brytanii pozostać na dłużej. Począwszy od porad w sprawach socjalno-bytowych, aż po awaryjny telefon w przypadku aresztowania przez policję. Masz problem? Nie wiesz do kogo zwrócić się o pomoc? Teraz masz okazję dowiedzieć się więcej! - W zasadzie pomagam w przeprowadzeniu swoich klientów przez wszystkie zagadnienia które pojawiają się podczas życia w Zjednoczonym Królestwie. I choć utarło się, że Polacy najczęściej zgłaszają się o pomoc w przyznaniu benefitów, tak służę również wiedzą w relacji podatnik i urząd skarbowy (HMRC) – opowiada Anna Fedrowska z firmy ‚All Matters Counselling’. - Jeśli zatem istnieje potrzeba odwołania od decyzji, np HMRC przy „underpaid tax” czy też „overpaid tax credit” moja pomoc okazuje się niezbędna. W zakresie formalności, które można załatwić z pomocą ‚All Matters Counselling’ jest nie tylko rejestrowanie działalności gospodarczej, ale również składanie skarg do firm finansowych czy handlowych np. ubezpieczalni. Ma to na celu odzyskanie należnych pieniędzy. By tego dokonać należy postępować według pro-

cedur, umożliwiających składanie oficjalnej skargi czy też odwołania się do właściwego rzecznika. - Współpracuję na co dzień z kancelariami prawnymi. Pomagam swoim klientom w każdym zakresie prawnym. Najczęściej zgłaszają się do mnie ludzie z problemami z zakresu prawa pracy, rodzinnego, kryminalnego i drogowego. Miałam również sprawy o ekstradycję do Polski – wyjaśnia Anna Fadrowska. - Coraz częściej zdarzają się przypadki nękania i stresujących warunków pracy, w tym: dyskryminacja, łamanie warunków kontraktów, nieprawne dedukcje z wynagrodzenia i postępowania dyscyplinarne. To zakres „employment law”, który również kieruję zgodnie z potrzebami klientów do trybunału pracy. Sprawy kryminalne, pobicia, kradzieże oraz sprawy rodzinne takie

jak rozwody, opieka nad dzieckiem to również znany mi zakres, w którym podejmuje interwencje. Bez obaw można do mnie zgłosić się w przypadku bardzo trudnych sytuacjach związanych ze sprawami z opieką społeczną i odzyskaniem dziecka z rodzin zastępczych. ‚All Matters Counselling’ współpracuje również z firmą finansową, oferując pomoc w uzyskaniu kredytu hipotecznego i dopasowaniu najlepszej opcji do sytuacji życiowej klienta. Do tego dochodzi pełna gama wsparcia ubezpieczeń, a mianowicie pomoc w dopasowaniu ubezpieczenia, zabezpieczeniu przychodu, oraz ubezpieczenie na życie, gdzie dodawany jest bezpłatnie profesjonalnie napisany testament warty £120. - Mam dostęp do szeregu firm ubezpieczeniowych oferujących

www.naszestrony.co.uk

zróżnicowane plany ubezpieczeniowe dostosowywaną indywidualnie do sytuacji życiowej i potrzeb klienta – dodaje Anna Fedrowska. - To o czym Polacy często nie wiedzą, to możliwość odwoływać się od decyzji HMRC, jeżeli urząd spóźnił się z poinformowaniem o zadłużeniu. Dług podatkowy może zostać w takiej sytuacji odpisany. Z kolei brak pełnej wiedzy przy aresztowaniu na temat przysługujących praw, a każdy zatrzymany przez policję choć ma prawo do darmowej pomocy prawnej, to często rezygnuje z adwokata. To przyczynia się do przegranej już na wstępie sprawy. Już dziś warto zapamiętać poradę, że w przypadku aresztowania można zadzwonić na mój numer komórkowy: 07710830560 i to bez względu na porę. W każdym przypadku zostanie udzielona natychmiastowa pomoc i to w języku polskim. POMOC Z ZADŁUŻENIAMI - Pomagam również w sytuacjach gdzie ludzie nie radzą sobie z zadłużeniami. Dochodzi nie tylko do sytuacji, w których powstaje zadłużenie za prąd, gaz czy wodę, ale również niejednokrotnie są to sytuacje podbramkowe, w których płatnika przyciska bank. W tej kwestii można podjąć współpracę, wstrzymać lub obniżyć miesięczne spłaty, a niektóre długi można nawet anulować jeśli umowa nie została zawarta w prawnie ustalony sposób – wyjawia Anna Fadrowska. - Polacy często spotykają się też z zastraszaniem przez firmy windykacyjne, które nagminnie wydzwaniają i wypisują listy, które mają na celu „wymuszenie” spłaty. Musimy wiedzieć, że jest to łamanie prawa o nękaniu tzw.: harassment i są sposoby, które powstrzymują ich przed dal-

szą korespondencją czy nękaniem telefonicznym. Za przykład niech posłuży sprawa sądowa, w którym występował bank stosujący praktyki polegające na nękaniu. Złamano prawo, a po ujawnieniu nękania dłużnika, podważona została cała umowa kredytowa, a co za tym szło odpisane zostało £20 tys długu! NAJWAŻNIEJSZE SĄ KONSULTACJE Pośród wielu codziennych spraw ocieramy się o szereg zagadnień związanch z prawem. Praca, dom, szkoła - wszędzie tam, gdzie postawimy nogę obowiązuje jakieś prawo. Ważne, by w razie zaistniałej trudnej sytuacji móc gdzie zwrócić się o poradę. - Niejednokrotnie najistotniejszy jest czas. Pomóc w tym może polska adwokat, która reprezentuje klienta bezpośrednio w sądzie. Dzięki naszej współpracy oferuje pomoc w sprawach rodzinnych także miedzynarodowych, gdzie sprawę w zależności od tego co będzie korzystniejsze dla klienta można założyć w Polsce. Są to m.in.: rozwody, opieka nad dzieckiem, czy nawet porwania dzieci - wyjaśnia Anna Fadrowska. - Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, a wszystkie działania sa podejmowane w ten sposób, że klient ma w nas oparcie i ułatwiony dostęp do ochrony prawnej. Anna Fadrowska Advisor All Matters Counselling 10 Bideford Square, Corby NN18 8 DW Northamptonshire Tel. 01536 6699 69 Mob. 07710830560


25

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

odszkodowanie za Pozwolili palić w szkole strajk nauczycieli

Z tej decyzji dyrekcja szkoły bedzie musiała się długo i szczegółowo wytłumaczyć!

uk/leeds

W jednej ze szkół w Leeds nauczyciele pozwalali uczniom w wieku od 11 do 16 palić papierosy i inne wyroby tytoniowe na terenie szkoły. Elmete Central School z Leeds w ostatnich dniach była centrum zainteresowania brytyjskich mediów. Wszystko to przez bardzo łagodny stosunek dyrekcji szkoły do problemu z uczniami nałogowo palących papierosy. Jak się okazało dyrektor szkoły wyrażał akceptację wobec tego, by uczniowie podczas przerw między lekcjami palili papierosy przy budynku szkoły. Szkoła ta oficjalnie walczy z uzależnieniami od papierosów i alkoholu ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Dzieci które przychodziły z papierosami do szkoły musiały oddawać je nauczycielom. Następnie na przerwie między 11:110 a 11:20 personel szkoły oddawał uczniom papierosy i wskazywał miejsce gdzie mogą „puścić dymka”. Po przerwie papierosy były uczniom z powrotem zabierane. Jednak nie na długo. Ponownie na przerwie obiadowej papierosy były oddawane uczniom i pozwalano im zapalić

zaraz przy budynku szkoły. Według wstępnych ustaleń najmłodszy uczeń któremu zabierano i oddawano papierosy miał zaledwie 11 lat. Po ujawnieniu tego procederu sprawą zainteresowały się liczne organizacje jak i przedstawiciele ministerstwa edukacji wraz z niektórymi radnymi miasta Leeds. Okazało się, że dyrektor który wprowadził owe przyzwolenie dla uczniów zrobił to ponieważ nie potrafił sobie z nimi poradzić. Do tej szkoły uczęszcza bardzo dużo dzieci z problemami. Wielu z nich odznacza się bardzo złym zachowaniem i zaburzeniami emocjonalnymi. Dyrektor najzwyklej poddał się w

walce z trudną młodzieżą i wprowadził przyzwolenie dla palących uczniów głównie po to aby nie palili w budynku szkoły. Stwierdził że jak mają palić to niech palą przynajmniej na zewnątrz. Dyrektor okazał się być zupełnie nie właściwą osobą do kierowania taka szkołą jak Elmete Central School. Tydzień temu jego miejsce zajął nowy dyrektor z dużym doświadczeniem w pracy z trudnymi uczniami. W pierwszy dzień urzędowania wprowadził kategoryczny zakaz palenia papierosów na terenie szkoły. Konfiskowane przez nauczycieli papierosy nie są już oddawane uczniom. Will O.

W Coventry świętowano okrągłą rocznicę powstania polskiej placówki oświatowej!

60 rocznica powstania polskiej sobotniej szkoły wielka brytania Polska Sobotnia Szkoła z Coventry celebrowała 60 rocznicę istnienia. Imponująca rocznica obchodzona była przy udziale uznanych przedstawicieli kościoła i lokalnych polityków. W zeszłą sobotę miejsce to odwiedzili między innymi Szczepan Wesoły, emerytowany arcybiskup z Polish Emigration oraz wielebny Krzysztof Tyliszczak z Polskiej Katolickiej Misji w Anglii i Walii.

Wśród nich znaleźli się również Lord Mayor of Coventry i Gary Crookes wraz z małżonką Shirley. Obchody rocznicy zorganizowano w typowym polskim klimacie. Były ludowe tańce, śpiewano piosenki i recytowano wiersze. Nie obyło się również bez licznych pokazów i prezentacji prowadzonych przez samych uczniów szkoły. W szkole, która wynajmuje pomieszczenia w Bishop Ullathorne Roman Catholic School przy Green Lane można było również obejrzeć bardzo ciekawą galerię fotograficzną. Obchody

northaptonshire Northamptonshire County Council został wezwany do wypłaty odszkodowania w wysokości £240 za niezapewnienie edukacji dla dwójki swoich dzieci podczas strajku nauczycieli. Chris Walker, ojciec dwójki dzieci uczęszczających do West Haddon Primary School z powodu strajku 1 października zmuszony był wziąć dzień urlopu by zapewnić dzieciom opiekę, gdy szkoła była zamknięta. Mężczyzna żąda teraz pieniędzy od Northamptonshire County Council gdyż taką kwotą obciążono by go wraz żoną gdyby jego dzieci nie przyszły do szkoły z powodu nieautoryzowanej nieobecności. Według nowych przepisów, jakie weszły w życie od września tego roku, każdy rodzic może być ukarany grzywną w wysokości £60

za każde dziecko, które opuści zajęcia w ciągu semestru. Chris Walker przyznał, że nauczyciele mają prawo do wyrażania własnych opinii i podjęcia akcji protestacyjnej, lecz dodał również, że skoro władze lokalne mają prawo karać rodziców za nieobecności dzieci, to rodzice mają prawo żądania rekompensaty za uniemożliwienie dostępu do edukacji dla swoich dzieci. Rzecznik Northamptonshire County Council w odpowiedzi na list powiedział tylko, że przepisy zostały wprowadzone by podnieść frekwencję i wyniki w nauce. I choć wątpliwe jest aby rodzice uzyskali rekompensatę, to zwracają oni uwagę na problem przed którym stawiani są rodzice gdy nauczyciele strajkują, a szkoły są zamykane. To zmusza do wynajęcia opiekunki lub wzięcia dnia wolnego od pracy, by zapewnić dzieciom opiekę, za co nikt nie ponosi żadnej odpowiedzialności. J.O.

dla najmłodszych Kolorowanka: Happy Halloween

zakończono przemówieniem wygłoszonym przez samą dyrektorkę szkoły Hannę Marzańską. Will O.

Pierwszy sklep piekarni Eunice - Polska piekarnia Eunice z Huntingdon już niebawem otworzy swój pierwszy sklep dla swoich odbiorców detalicznych. Sklep będzie się mieścił w Unit 15 przy Stukeley Road, czyli w nowej siedzibie Eunice. Jego oficjalne otwarcie zaplanowano na 15 listopada. Będzie tam można zakupić między innymi wszystkie pieczywa jakie piekarnia ma w ofercie dla swoich odbiorców w tym chleb żytni robiony na naturalnym zakwasie. Dodatkowo w sklepie znajdziemy torty ciasta z blachy i na wagę oraz tradycyjnie będzie można napić się kawy czy herbaty. Właściciel piekarni Marcin Laskowski ma zamiar wprowadzić jeszcze jedno udogodnienie dla swoich klientów. Mianowicie będzie to opcja zamówienia produktów on-line. Zamówienia będzie można dokonać poprzez obecną stronę internetową piekarni www.bakeryeunice.co.uk. Wtedy produkty osobiście można odebrać na drugi dzień w nowopowstającym sklepie. Początkowo sklep będzie otwarty od 9:00 do 15:00. Właściciel Eunice jednak nie wyklucza wydłużenia godzin otwarcia. Jak sam mówi „Dostosujemy się do potrzeb naszych klientów”. Warto również wspomnieć, że w tym miesiącu piekarnia obchodzi swoje czwarte urodziny. Z tej okazji „nieoficjalnie” zarząd firmy organizuje dla swoich pracowników urodzinową imprezę.

www.naszestrony.co.uk


26

JEST PRACA Oferty Technik pojazdów mechanicznych Peterborough Sieć warsztatów Mr Clutch zatrudni wykwalifikowanego technika pojazdów mechanicznych do pracy w Peterborough. Wymagane doświadczenie i odpowiednie kwalifikacje. Wynagrodzenie w zależności od doświadczenia. CV wraz z listem motywacyjnym należy wysłać na adres: careers@mrclutch.com lub złożyć aplikację na stronie www.mrclutch.com Pracownik biurowy Peterborough Praca dla pracowników biurowych. Wymagane doświadczenie na podobnym stanowisku, znajomość obsługi komputera, dobry angielski w piśmie. Praca na cały etat. Stawka £16,500 - £19,500 rocznie. Aplikację należy złożyć na stronie http:// w w w. s e a r c h j o b va c a n c i e s . co.uk/application.html Sprzątanie Peterborough Firma sprzątająca Easy Clean zatrudni osobę do sprzątania w szkołach, firmach i domach. Praca na cały etat. Wymagane doświadczenie, dyspozycyjność i duża dbałość o szczegóły. Pra-

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

wo jazdy będzie dodatkowym atutem. Stawka do negocjacji. Kontakt: 01733 248770. Pod tym numerem należy zostawić imię i nazwisko, numer telefonu, nazwę pozycji o którą aplikujemy (full time cleaner) oraz informację o tym czy posiadamy prawo jazdy. Operator wózka Peterborough Praca dla operatora wózka typu CPCS Fork Lift. Praca w Petrborough. Wymagana ważna karta CPCS oraz referencje. Więcej informacji pod numerem Tel. 01223 420741. CV należy wysłać na adres email: all@traderecruitmentltd.co.uk Kierowca – kurier Spalding Firma Cockram Transport Service Ltd zatrudni kierowcę. Obowiązki obejmować będą dostarczanie i odbiór paczek w całym kraju. Baza firmy znajduje się w Spalding. Praca na cały lub pół etatu. Start natychmiastowy. Kontakt: transport@ cockrams.co.uk Kontroler jakości Spalding Fabryka ze świeżą żywnością zatrudni kontrolera jakości. Idealny kandydat powinien posiadać doświadczenie w pracy na podobnym stanowisku. Praca od poniedziałku do piątku. Stawka £18.000

rocznie. Kontakt: Oliver Naylor Tel. 07940 005 540. CV należy wysłać na adres email: oliver@ hendbrown.com Pomoc dentystyczna Spalding The Crescent Dental Practice zatrudni pomoc dentystyczną . Praca na pół etatu przez trzy dni w tygodniu. Od grudnia będzie to praca na cały etat (zastępstwo za urlop macierzyński) Wynagrodzenie zależne od doświadczenia. Kontakt: Gemma/Jane Tel. 01775 723051. CV wraz z listem motywacyjnym należy wysłać do Gemma Crowson na adres email: crescentdentalpractice@hotmail.co.uk Kelnerzy Wellingborough Restauracja Dog and Duck w Wellingborough zatrudni kelnerów. Kandydaci tylko powyżej 18 roku życia. Doświadczenie nie jest wymagane pełne szkolenie będzie zapewnione. Praca około 4 dni w tygodniu (25 godzin tygodniowo). Kontakt: Tel 01933278606. CV należy wysłać na adres: 63-71 London Road, Wellingborough, MID NN8 2DP lub na adres Email: dogandduck.wellingborough@ whitbread.com Budowlańcy Wellingborough Praca dla budowlańców z ważną kartą CSCS. Wymagane

doświadczenie i referencje potwierdzające pracę na podobnym stanowisku. Start natychmiastowy. Stawka £6.42 za godzinę. Kontakt: Tel. 01908639093, Email: lee@ frontline-construction.co.uk Murarz Corby Praca dla murarzy na terenie Corby. Wymagana ważna karta CSCS. Stawka do negocjacji. Kontakt: Dwaine Tel. 0121 452 4440 Operator produkcji Corby Dedicated Employment Services Ltd zatrudni operatora produkcji. Doświadczenie nie jest wymagane, pełne szkolenie zapewnione. Praca 37.5 godziny tygodniowo od poniedziałku do piątku od 6 do 14 (w piątki krótszy dzień pracy). Stawka najniższa krajowa. Kontakt: 01536526410 Sprzątanie autobusów Kettering Firma Hamiltons Coaches zatrudni osobę do sprzątania autobusów wewnątrz i na zewnątrz. Doświadczenie nie jest wymagane, szkolenie zapewnione. Praca 40 godzin tygodniowo + nadgodziny. Praca od poniedziałku do piątku i czasami w weekendy. Stawka najniższa krajowa. Kontakt: Tel. 01536 710344

Magazynier Kettering Hunters Solutions Ltd zatrudni magazynierów do pracy na terenie Kettering. Praca od poniedziałku do piatku. Dostępne różne zmiany. Doświadczenie nie jest wymagane. Stawka £6.31 - £7.00 za godzinę. Kontakt: Mark Hunt, 15 Fish Street, Northampton, MID NN1 2AA, Tel: 01604621110, Email: markhunt@hunterssolutions.co.uk Operator produkcji Huntingdon Firma Encocam Ltd zatrudni osobę na stanowisko operator produkcji. Wymagane prawo jazdy. Rozmowy kwalifikacyjne odbywać się będą po 4 listopada. Kontakt: Tel. 01480-435302. CV należy wysłać listownie na adres: Tanya Ebbrell, HR Manager, Encocam Ltd, 5 Stukeley Business Centre, Blackstone Road, HUNTINGDON, Cambs, PE29 6EF Operator produkcji Huntingdon Praca na linii produkcyjnej w fabryce w Huntingdon. Stawka £7.29 za godzinę. Kontakt email: hotel.chocolat@staffline.co.uk

Jeśli jesteś pracodawcą i szukasz pracownika, ogłoś to na naszej stronie Internetowej: www.naszestrony.co.uk

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących poszczególnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

+ www.naszestrony.co.uk


27

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii Tesco zapowiada plan ograniczenia promocji, które przyczyniają się do marnowania żywności!

Od tej decyzji bardzo dużo zależy

tesco ma plan jak uratować tysiące etatów ze śmieci setki ton żywności w biznes parku tesco Tesco zapowiedziało ograniczenie swoich promocji na produkty żywnościowe z powodu dużego marnotrawstwa. To decyzja wobec ujawnionych liczb, które wykazały, że w ciągu ostatnich 6 miesięcy magazyny Tesco wyrzuciły aż 28.500 ton żywności! Tesco, gigant wśród innych podobnych marketów ujawnił, że poprzez promocje na produkty żywnościowe marnują się setki tysięcy ton produktów spożywczych. Głównie chodzi o warzywa i owoce, które w ogromnych ilościach wyrzuca się do śmieci. Firma chce zaprzestać takich ofert jak na przykład „Buy 1 Get 1 Free”. Ze statystyk przeprowadzonych dla Tesco wynika, że klienci nie wykorzystują darmowych produktów i wyrzucają je do śmieci. - Kupując sałatę w naszej promocji klient otrzymuje drugą gratis. Klient może jej nie wziąć, ale zazwyczaj korzysta z oferty i pakuje ją do koszyka. W końcu zawsze to coś za darmo. Jednak jak się okazuje większość z nich nie spożywa drugiej sałaty przed upływem jej daty ważności i wyrzuca ją do śmieci – mówi rzecznik prasowy Tesco. Nie bez powodu w jego wypowiedzi użyto za przykład promocję z sałatą. To właśnie sałaty marnuje

northamptonshire się w Tesco najwięcej. Zaraz po niej najwięcej do śmieci ląduje jabłek i bananów. Odpady te liczone są w setkach tysięcy ton rocznie. Jednak nie do końca jest tak, że to my, zwykli klienci marnujemy jedzenie. Według wyżej wspomnianych statystyk najwięcej jedzenia wyrzucanych jest przez same sklepy i magazyny Tesco. Generowane odpady żywności przez tą firmę stanowią aż 65 procent odpadów żywnościowych. Kolejne 35 procent generują sami klienci. Tylko w ciągu ostatnich 6 miesięcy sklepy i magazyny Tesco wyrzuciły aż 28.500 ton żywności. W te odpady również wlicza się pieczywa, których Tesco produkuje znacznie za dużo. Już

niebawem w tej sieci sklepów promocje „Buy 1 Get 1 Free” będą obejmować tylko produkty z bardzo długą datą ważności tak aby konsument zdążył spożytkować wszystko co wcześniej zakupił. Rewolucja ma nastąpić także w samym pakowaniu produktów. Jak się okazuje przyczyną marnotrawienia jedzenia są także zbyt duże opakowania na przykład sałatek i innych produktów żywnościowych. Już niebawem będą one mniejsze i oszczędniejsze. Gdyby tylko wiedzieli o tym freeganie, żywiący się na co dzień ze smietników, to byli by załamani. Wprowadzone zmiany pozwolą Tesco zaoszczędzić miliony funtów rocznie. K.S.

www.naszestrony.co.uk

Do 7 tysięcy nowych miejsc pracy może zostać utworzonych jeśli zatwierdzone zostaną plany budowy nowego biznes parku w Northamptonshire. Deweloper Roxill złożył aplikację o pozwolenie na budowę biznes parku na obrzeżach Burton Latimer, koło Kettering. Firma zapewnia, że dzięki tej inwestycji utworzonych zostanie 3 tysiące stałych miejsc pracy oraz następnych 700 w kolejnej fazie projektu. W kolejnych latach zatrudnienie znajdzie dodatkowe 2800 osób a przy samej budowie biznes parku pracować będzie około 100 budowlańców w ciągu kolejnej dekady. Deweloper stara

się o uzyskanie pozwolenia na zagospodarowanie 109,000 m kw. na których miały by stanąć budynki przemysłowe, nieduże magazyny a także hotele i centrum rekreacji. Jeśli deweloper uzyska zgodę na rozpoczęcie budowy poczynione zostaną również inwestycje w celu ulepszenia drogi A14 i A6 w okolicach biznes parku. Paul Southworth, przewodniczący Northamptonshire Enterprise Partnership z entuzjazmem przyjął wniosek o budowę. Gdy inni radni podzielą te zdanie i wydadzą pozwolenie na budowę, to inwestycja przyniesie wiele korzyści dla Kettering. Nowe plany inwestycyjne to kolejny dowód na podnoszenie się narodowej gospodarki z recesji. J.O.


28

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Z Kubicą, bez Kościuszki w Rajdzie Wlk. Brytanii

Pożyczonym autem

Po meczu na Wembley

A jednak zapamiętamy

Podczas tego meczu najlepszymi kibicami okazali się być Polacy, którzy śpiewali „Jesteśmy u siebie!” PIŁKA NOŻNA

RAJDY Już wkrótce odbędzie się Rajd Wielkiej Brytanii, ostatnia runda rajdowych mistrzostw świata. W zawodach, do których dojdzie w dniach 13-17 listopada, wystartują nasi: Robert Kubica i Maciej Baran, dla których będzie to debiut w najwyższej rajdowej klasie. Impreza obejmie 22 odcinki specjalne o łącznej długości 316 kilometrów. Lokalizacja to północna Walia, a start zaplanowano w Deeside Service Park, Flintshire. Po drodze odwiedzą m.in. malownicze Llandudno czy Conway. Polska załoga wybierze się na trasę citroenem DS3 WRC - pożyczonym od kierowcy z Kataru Al Qassimiego. Ten jest jednym ze sponsorów zespołu i sam jeździ, ale nie występuje we wszystkich imprezach, pozwalając wtedy na jazdę swoim pojazdem innym kierowcom. W tym sezonie zaś Kubica jeździ samochodem o klasę słabszym citroenem DS3 RRC. Mimo tego prowadzi w klasyfikacji generalnej WRC-2. - To dla mnie świetna sprawa, ale również wielkie wyzwanie – tak na swoim profilu facebookowym twierdzi Kubica. - W Walii wystartujemy autem WRC. Udział w Rajdzie Wielkiej Brytanii nie był częścią mojego planu startów w tym sezonie, więc tym bardziej się cieszę, że będę mógł zdobyć

kolejne cenne doświadczenia. Wiadomość o starcie Kubicy ma tak duże znaczenie dla organizatorów, że zamieszczono ją na eksponowanym miejscu oficjalnej strony imprezy. Za to Rajd Wielkiej Brytanii był w planach załogi Michał Kościuszko i Maciej Szczepaniak. Jednak ekipy Lotos Rally Team nie ma na liście zgłoszeń do tej imprezy. Krakowianin musiał zrezygnować ze startu z powodu kontuzji pleców, której doznał podczas sierpniowego Rajdu Niemiec. Rzecz była poważna - jednym z szybkich zakrętów auto “dobiło” spodem i kierowca uszkodził podstawę czwartego kręgu piersiowego. - Teraz jazda rajdówką mogłaby się skończyć naprawdę źle – usprawiedliwia absencję Kościuszko. I to prawda bo zaryzykował w Rajdzie Polski, ubierając gorset ortopedyczny. Jednak kontuzja pogłębiła się i na dobre posadziła go w kapciach na jakieś trzy miesiące. - Zdecydowanie wolałbym przygotowywać się do startu w Walii, niż leczyć kontuzję - żali się Kościuszko.- Pewnych rzeczy jednak nie można przyspieszyć i tak właśnie jest z procesem zrastania się złamanego kręgu. Potrzebny jest czas. Start ze złamanym kręgiem w Rajdzie Polski był dla mnie bardzo trudną decyzją, którą musiałem podjąć sam. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że mnie tam nie będzie. JP

Choć od meczu Anglia – Polska na Wembley minęło już ponad tydzień, nie mlikną jego echa. Anglicy analizują szanse swojej drużyny na Mundialu, my zastanawiamy się nad przyszłością naszego zespołu i nad nowym trenerem. Choć mecz był dla nas przegrany, jednak zapisał się w historii, nawet dla nas trochę pozytywnie. Od historii w ogóle wszystko się zaczęło i w tym przypadku. Tzn. od przypominania wydarzeń sprzed 40 lat, kiedy to nasz „zwycięski remis” dał nam awans na MŚ. To już zaczyna być denerwujące. Ileż można? Tym razem wydarzyło się za to parę spraw nowych, charaterystycznych dla obecnych czasów. Pewnie nieliczni polscy sympatycy na Wembley w 1973 roku nigdy nie spodziewali się, że kiedyś może tu naszych dopingować tysiące fanów. I Anglicy bali się tego dopingu. Później zaś chwalili (nie licząc mediów szmatławych). Polscy kibice, których było tym razem grubo ponad 20 tys., oddali hołd naszym lotnikom, którzy podczas II wojny światowej walczyli na Zachodzie. Rozwinęli wielką flagę z biało-czerwoną szachownicą, symbolem Polskich Sił Powietrznych. Miała ona aż 400 m2, a powstała z inicjatywy stowarzyszenia Hurricane of Hearts. Niektórzy Anglicy byli urzeczeni. „Rocking Wembley needs more fans like Poland’s supporters” tak pisało „London Evening Standard”. Gazeta uważa, że obecność tych kibiców przyczyniła się do tego, że to będzie jeden z najbardziej godnych zapamiętania meczów na nowym Wembley. Jego

www.naszestrony.co.uk

wartość podniosła właśnie obecność tylu przyjezdnych, stawka meczu dla Anglików, no i sama ich gra. Podobno nawet orkiestra była mniej irytująca niż zwykle... „Standard” zastanawia się, czy nie należałoby podnieść na dłużej liczby miejsc dostępnych dla kibiców gości. Choć może nie do tego stopnia, jak podczas tego meczu, bo Polacy śpiewali „Jesteśmy u siebie!” Anglicy obawiali się też akcji Roberta Lewandowskiego. Nad Tamizą pisze się już, że Polska ma „world class players”, wymieniając jeszcze Jakuba Błaszczykowskiego. Obawy były jednak niepotrzebne. Tak, coś pokazał R. Lewandowski, dał o sobie znać Waldemar Sobota – którego też zapamietały brytyjskie media - ale później miejscowi ruszyli z impetem... I nasi momentami zachowywali się jakby „nie wiedzieli którędy do wyjścia”. Już bomba Townsenda w poprzeczkę dała przedsamk tego co nastąpi później. Gol był kwestią czasu. I padł, a Wayne Rooney znów ma świetną prasę. Białoczerwoni zaczęli z animuszem po przerwie i znów ten animusz stracili. Anglicy mieli sporo okazji do podwyższenia

wyniku, a to, że im się długo ta sztuka nie udawała, było wyłącznie zasługą rewelacyjnego Wojciecha Szczęsnego. Taki obraz gry jest dla nas typowy – i to martwi poważnie. Co jest natomiast nietypowe, to fakt, że po raz pierwszy w historii, na Wembley wyszła białoczerwona jedenastka złożona wyłącznie z zawodników z klubów zagranicznych. I to takich, którzy w tych klubach grają, a nie tylko okupują ławki rezerwowych. Sytuacja się zmienia, bo kiedyś bywało odwrotnie, tzn. że rezerwowi z zagranicy pokazywali się jedynie w meczach kadry. I to może być jaskółka nadziei. Nie było też nikogo urodzonego zagranicą, co może nie do końca opierać się na względach merytorycznych. Co teraz? W lutym odbędzie się losowanie grup eliminacji Euro 2016, do którego po raz pierwszy awansują aż 24 zespoły. Polacy będą w czwartym koszyku, pierwsze mecze za rok. Jest trochę czasu, aby nowy selekcjoner coś pokombinował z chyba trochę lepszym materiałem, niż miewali jego poprzednicy. Jacek Przybyło


29

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Londyn nie dla Wacha

Nieudany powrót BOKS ZAWODOWY Dla polskiego boksera wagi ciężkiej, 33-letniego Mariusza Wacha, ten pojedynek miał być dobrą okazją do powrotu na zawodowy ring. Krakowianin otrzymał propozycję walki 30 listopada w Londynie z Dereckiem Chisorą (30 lat). Miał zastąpić kontuzjowanego Arnolda Giergaja, a propozycja wyszła z obozu brytyjskiego pięściarza. Krakowianin ostatni raz walczył rok temu z Ukraińcem Władimirem Kliczką. Dostał srogie baty, ale przegrał z nim na punkty. Najważniejsze wydarzyło się jednak po tym starciu. Otóż badanie antydopingowe wykazało w organizmie Wacha niedozwolone środki. Jak by tego było mało, drugi z Kliczków, Witalij, który robił z jednego z sekundantów brata, usiłował rozpętać jeszcze aferę z nieprawidłowymi rękawicami Wacha. Chodziło o usunięcie jakoby ochronnej wyściółki. Niedawno okazało się, że nie były to ostatnie takie zastrzeżenia wobec rywali któregoś Kliczków. Wygląda to po prostu na zagrywki psychologiczne Ukraińców – i

Niemców, gdyż pełno wokół nich się ich kręci – ale nie najlepiej o nich świadczące. Wach ostatecznie został zdyskwalifikowany za owe nieszczęsne anaboliki, na osiem miesięcy i dostał jeszcze 5 tys. euro kary finansowej. Nie było to zbyt srogie, ale bardziej dotkliwe były spadek we wszystkich rankingach i brak wpływów na konto. Dyskwalifikacja upłynęła latem, ale do tej pory nie znalazł się nikt chętny do walki z pięściarzem z

Nowej Huty. Toteż oferta Chisory była wybawieniem i podaniem ręki, zwłaszcza, że pochodziła od znanego, choć bardzo niesfornego boksera. On też jeszcze niedawno miał różne problemy i był pozbawiony licencji. Po jakimś czasie Brytyjska Rada Bokserska przywróciła mu uprawnenia. Pojedynek z Brytyjczykiem, rodem z Zimbabwe, był również okazją do pierwszego od ponad roku zarobku i oferta została przyjęta przez jego promotora, Mariusza Kołodzieja, który od razu rozpoczął negocjacje w sprawie warunków walki. Jej faworytem i to zdecydowanym byłby Chisora, ale do pojedynku jednak nie dojdzie. Otóż okazało się, że Europejska Unia Boksu nie wyraża zgody na walkę Wacha o tytuł mistrzowski – nie ważne jaki, gdyż jest ich cała masa i mało kto w tym wszystkim się orientuje – gdyż ostatni jego występ zakończył się przegraną. Rzecz dodatkowa to dyskwalifikacja. Polak musiałby najpierw spotkać się z kimś innym i zakończyć tą konfrontację zwycięsko. Problem jest taki, że przez ten rok niewiele trenował i podobno nie jest jeszcze w najlepszej formie. A innych konkurentów wciąż nie ma. Jac

www.naszestrony.co.uk

Widziane spod Wawelu

Teraz Nawałka krzyczeć będzie na zawodników z reprezentacji

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Dzisiaj będzie z łączki PZPN-u sprawy ważne i brzemienne. Związek zaostrzył rygory przyznawania licencji na występy w ekstraklasie, wymagając od klubów bezwarunkowego przygotowania odpowiedniej infrastruktury stadionowej na grę w ligowej elicie, m.in. sztucznego oświetlenia, podgrzewanej płyty i 4500 miejsc (w tym 1000 pod dachem). Związek nie zamierza już akceptować tzw. okresu przejściowego dostosowania infrastruktury klubu do wymogów gry w ekstraklasie i wykluczy warunkowe dopuszczenie klubu do rozgrywek. Część polskich mediów zaatakowała związek za taki krok, a ja i nasza piłka czekaliśmy na ten ruch przez wiele ostatnich lat. Z utęsknieniem. Skończy sie wreszcie wchodzenie do futbolowej elity ze stadionikami-kurnikami i żebranie w centrali o okresy przejściowe - roczek, dwa i wszystko pięknie zrobimy, ale teraz dajcie nam grać chociażby na pastwisku. Tak bywało przez wiele lat - ostatnim z długiej listy przykładów było Podbeskidzie Bielsko-Biała, które

do ekstraklasy weszło bez stadionu i grywa stale na placu budowy. Od lat. Stanowisko PZPN-u popieram z wielu powodów. Po pierwsze o ekstraklasie trzeba myśleć kategoriami racjonalnymi - najpierw baza (stadion, zaplecze treningowe, drużyny młodzieżowe, sponsorzy), a nie polskimi (czyn społeczny, jakoś to będzie, warunkowe pozwolenie, bajery-buzery). To pierwsze daje szanse na wyzwolenie się z okowów niemożliwości, to drugie skazuje nasz sport na niebyt i przypadek oraz wspomnienia z mistrzostw świata w Niemczech w 1974 roku. Boniek wreszcie walnął w stół - przestajemy robić wiochę. Ruch ten znowu zwielokrotni przyzwoitą bazę w polskim futbolu a to zaowocuje wynikami. Nie ma innej drogi. Tymczasem Adam Nawałka zostanie selekcjonerem. Ambitny gość, ale w wyniki narodowej nie wierzę - zmierzy się z problemem tym samym, co Fornalik i Smuda. Brak dobrych piłkarzy, a ci co kumają bazę są zdemoralizowani. Reprezentacja to nie Górnik Zabrze (czy każdy inny klub) tutaj krzyk nic nie daje, na zawodników to nie działa, dyscyplina nie ma zastosowania. Trenerzy Nawałka, Zając, Bukalski mogą z siebie dawać wszystko, ale gdy ekipa zaczynać się i kończyć będzie na Błaszczykowskim/ Lewandowskim/Szczęsnym do niczego nie dojdziemy. Na razie u nas posucha i stadiony mamy lepsze, niż graczy. To jednak musi się zmienić - dobrze, że zaczynamy od obiektów - to absolutna podwalina. Teraz trzeba pompować w futbol pieniądze - bez nich kluby pozdychają. Jak jednak przekonać do tego ministra finansów RP, który sięgnie po każdą złotówkę leżącą w kieszeni Polaków? Chyba, że nie będzie to Rostowski...


30

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Z naszego regionu do kadry

Peterborough United w League One

reprezentacja młodzieżowa rozGromiła Anglików do lat 12

młodzieżówka Czas temu jakiś pisaliśmy o jednym z nowych polonijnych klubów sportowych - 303 Polish Soccer Club Northampton. W innym miejscu wspominaliśmy z kolei o działalności akademii futbolowej Denis Cup. Tym razem musimy połączyć obydwa wątki, bo młodzi piłkarze z naszego regionu pod wodzą szkoleniowców z Denis Cup wystąpili z powodzeniem w kadrze narodowej U-12! Okazją do takiego wydarzenia była niedawna konfrontacja polsko-angielska na Wembley oraz 40-lecie historycznego meczu Polska – Anglia, który dął nam awans na mistrzostwa świata. Po czterotygodniowej selekcji prowadzonej w Londynie przez trenera Denis Cup Radosława Kałużnego (40 występów w reprezentacji Polski , strzelonych 11 bramek) i samego założyciela akademii, Daniela Denisiuka (również skaut PZPN na teren UK), 9 października powoła-

no reprezentację Polski U12. Trenerem honorowym tego zespołu został Jan Domarski, wielokrotny reprezentant Polski i zdobywca legendarnej już bramki na Wembley w 1973 r. - tej, która otworzyła nam drogę na mistrzostwa w Niemczech. 13 października na obiekcie Vale Farm Leisure Connection kadra naszych trampkarzy pokonała rówieśników z Anglii aż 16-1! Wystąpiło czworo zawodników 303 Polish Soccer Club Northampton, a Daniel Kowalski był kapitanem drużyny. Do tego zagrali: Oskar Skuza, Igor Zieliński i Kacper Basa. Z kolei z The Eagle FC Newmarket do gry zaproszono Kacpra Brzozowca. Co również bardzo ważne – Skuza zdobył trzy bramki, Brzozowiec – dwie! To tyle o naszych, ale zwróćmy też uwagę na chłopców z innych miast, bo również londyńczycy Juliusz Zeller i Szymon Pieza zagrali tak, że i z nimi można wiązać nadzieje na przyszłość. Domarski nie miał się czego wstydzić... inaczej niż obecni, dorośli reprezentanci. Opr. JP

„The Posh” przed szansą na pierwsze miejsce

PIŁKA NOŻNA Wiele zespołów po spadku do niższej ligi nie potrafi się potem pozbierać, ale na pewno nie dotyczy to w tym sezonie piłkarzy Peterborough United. Od początku zmagań znajdują się w czołówce League One, co pozwala w nich upatrywać kandydatów do powrotu do Championship. Prawie cały czas plasują się na drugim miejscu, ale po bezbramkowym remisie z Sheffield United raczej nikt związany z „The Posh” nie był zadowolony. - Było to dla nas bardzo frustrujące – przyznał menedżer Darren Ferguson. Nie tylko dla niego, gdyż wszyscy mieli takie odczucie i często o tym mówili. Rzecz w tym, że jego drużyna w przypadku zwycięstwa nad jednym z outsiderów, niezależnie od jego rozmiarów, wspięłaby się na pierwsze miejsce. A to zawsze dobrze wygląda i lepiej działa na kibiców. Ich w tych rozgrywkach nie

www.naszestrony.co.uk

przychodzi jednak wielu na stadion przy London Road, chociaż zespół spisuje się bardzo dobrze. Przeważnie jest ich trochę ponad 6 tysięcy. Tylko trzy mecze wywołały większe zainteresowanie. Najwięcej widzów (8149) było na spotkaniu z MK Dons, ale to nie zaskakuje, gdyż z Milton Keynes jest niedaleko i przed sąsiadami wypada się pokazać. Gości zresztą wspierało 874 ich sympatyków, co też miało wpływ na frekwencję. Pozostałe dwa mecze z nieco większą ilością oglądających to konfrontacja z Swindon Town (7178) i z Preston North End (7020). Jest jednak szansa, że wnet padnie tegoroczny rekord frekwencji na stadionie „The Posh” i w przeciągu najbliższego miesiąca może zostać poprawiony dwukrotnie. Po ich najbliższym wyjeździe do Colchester (26 października), w następnym meczu, 2 listopada, będą podejmować w Peterborough lidera, Leyton Orient. Powinno to być starcie o pierwsze miejsce. Takie mecze wszędzie i zawsze wywołują emocje, a to odbija się na większych

wpływach do klubowej kasy. Co powinno ucieszyć zwolenników drużyny Fergusona, to fakt, że do gry może powrócić ich najlepszy piłkarz, Lee Tomlin, który nie występował od 24 września z powodu kontuzji. Jak się okazuje, niewiele brakowało, aby nie był on już zawodnikiem Peterborough United. Otóż w sierpniu chciał go pozyskać Celtic Glasgow, który oferował nawet 2,1 mln funtów, ale Ferguson nie zgodził się na jego odejście. Z nim szanse nie tylko na zwycięstwo na Leyton Orient, ale przede wszystkim na awans znacząco są większe. I jeśli od 2 listopada liderem nie będą już londyńczycy, lecz zespół z Cambridgshire, to można spodziewać się, że dokładnie na koniec miesiąca, bo 30 listopada, znowu pojawi się wielu kibiców na London Road. Otóż przyjedzie kolejny z wielkich kandydatów do awansu, Wolverhampton, teraz zajmujący trzecie miejsce w League One. Ale przydałoby się, żeby kibice przychodzili nie tylko od święta. (bp)


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

31


32

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Ns87