Issuu on Google+

1

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 86

11 październik 2013

Cena/Price: 50p

RYSZARD I ANDRZEJ STRACILI PRACĘ! POPROSILI NAS O POMOC! PO INTWERWENCJI NASZEJ REDAKCJI ZMIENIONO DECYZJĘ!

32 strony! Tylko: 50 pensów!

MUSIELI SOBIE RADZIĆ ZA 1 FUNTA NA TYDZIEŃ!

WYZYSKIWANI WISBECH

str. 4 ANNA GRUCELA WELLINGBOROUGH

STAFFLINE PLC SPALDING

POLACY STRACILI PRACĘ! PO INTERWENCJI GAZETY

NA ŚWIAT PATRZY PRZEZ OBIEKTYW

Ryszard Gordienko oraz Andrzej Mazgaj zostali oskarżeni o molestowanie i napastowanie podczas pracy dwóch kobiet pochodzenia Litewskiego. Decyzją lokalnego managera agencji Staf�line, zatrudniającej do pracy w Bakavorze, Polacy zostali zwolnieni z pracy! Po interwencji gazety, obaj mogą wrócić na taśmę! Jaka jest ich decyzja? Czy wrócą do Bakavora? str.3

PIERWSZY POLSKI HOTEL DLA ZWIERZĄT W UK!

MOGĄ WRÓCIĆ NA TAŚMĘ!

www.naszestrony.co.uk

str.7

HANNA NAWROCKA EAST ENGLAND

str.15


2

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


3

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Ryszard i Andrzej stracili pracę! Poprosili nas o pomoc! Pomogliśmy w zmianie decyzji!

Polacy stracili pracę! Po interwencji gazety mogą wrócić na taśmę!

Apel zrozpaczonej rodziny zaginionego Łotysza

wyruszył w podróż i zaginął bez wieści!

spalding Wiadomość o tym, że mogą stracić pracę, z agencji Staffline wysłano im za pośrednictwem wiadomości sms. Ryszarda i Andrzeja oskarżono o molestowanie i napastowanie współpracownic z fabryki Bakavor, gdzie pracowali od 10 miesięcy. Po interwencji gazety obaj mogą wrócić do pracy. Zdobyliśmy nagranie ze spotkania dyscyplinarnego w sprawie Ryszarda Gordienko oraz Andrzeja Mazgaja. Nagranie umieściliśmy na naszej stronie w Internecie (naszestrony.co.uk). Podczas trwającej 16 minut rozmowy, dwaj Polacy dowiedzieli się, że decyzja o zwolnieniu ich z pracy oparta została o zeznania osób, które poskarżyły się na sytuację z ich udziałem z dnia 3 września. Erika Gaidukaite i Agne Zarankaite miały stwierdzić, iż Ryszard i Andrzej nie wykonywali oni swoich obowiązków należycie, oraz że byli opieszali. To zupełnie coś innego, aniżeli pierwotnie postawione zarzuty, które dotyczyły molestowania i napastowania współpracownic. Czy zarzuty te okazały się dla skarżących zbyt poważne? Czy osoba, która zdecydowała się złagodzić oskarżenie nie obawiała się przypadkiem dalszych konsekwencji? Z nagrania, na którym słychać głosy broniących się Polaków, wyraźnie wynika o co poszło tego dnia i jak do sprawy podchodzi menadżer, który w imieniu agencji Staffline podjął się wyjaśnienia sprawy. DZIEWCZYNKI MENADŻERA W nagraniu pojawia się komentarz brzmiący „nie ma sprawiedliwości” oraz „dziewczynki menadżera”. Stwierdzenia odwołują się kolejno do decyzji o zwolnieniu Polaków, na podstawie oskarzeń ze strony Litwinek, które traktowane były inaczej przez team leadera i menadżera. Spójrzmy zatem na sprawę z perspektywy wewnątrz zakładowych sympatii i antypatii. Nie od dziś wiadomo, ze posiadanie określonych względów u prze-

Mansfield

łożonych może uczynić pracę lżejszą i przyjemniejsza. Przykład dwójki Polaków oskarżonych o molestowanie i napastowanie współpracownic, w tym przypadku Litwinek - doskonale to obrazuje. SPECJALNE PRZYWILEJE Jak okazało się w trakcie postępowania wyjaśniającego, Erika Gaidukaite i Agne Zarankaite, które wskazały na dwójkę Polaków jako na „źle się zachowujących” miały dostać specjalne przywileje i inne niż reszta zespołu przy taśmie, zadania do wykonania. Miały też podobno prawo, by instruować innych jak mają wykonywać swoją pracę. Nadużyły jednak swojej pozycji, a zamiast udzielania wskazówek sięgnęły po żarty i drwiny z Polaków. Zrzucały im produkty z taśmy lub podsuwały uszkodzone kartony czym zamiast do poprawy jakości, przyczyniały się do spowolnienia procesu produkcyjnego, Swą czynność miały powtarzać kilkukrotnie ku uciesze obserwujących je menadżerów. nie podobało im się jednak, że Polacy nie słuchają się ich w chwili gdy wydają polecenia. Ryszard i Andrzej zaprzeczają by wogóle z nimi tego dnia rozmawiali. Potwierdzają, że wykonywali polecenia menadżerów i team leadera. O specjalnych uprawnieniach swoich współpracownic nic nie wiedzieli. Nikt ich o żadnych dodatkowych obowiązkach nie poinformował. Polacy wykonywali dokładnie to co im zlecano od 10 miesięcy pracy w Bakavorze.

MOŻECIE SIĘ ODWOŁYWAĆ Jeśli Litwinki faktycznie zgłosiły molestowanie i napastowanie w czasie pracy i wskazały Polaków, dlaczego o sprawie nie poinformowano Policji? Jak to możliwe, że tak powazne zarzuty zmalały zaledwie do opieszałości i nie wykonywania obowiązków? Odpowiedzi na te pytania znają Litwinki, które postanowiły niesłusznie oskarżyć o coś Polaków. Jaki miały w tym cel? Czy szykowały miejsce w pracy dla swoich znajomych, które mogły by polecić w miejsce zwolnionych Polaków? Mówiąca po Polsku, pomocnik menadżera, przed końcem spotkania wskazywała Polakom możliwość odwołania się. Potwierdzają to słowa słyszane na nagraniu: „możecie się odwoływać gdzieś indziej, (...) my już więcej nie możemy zrobić.’ Nie wskazano im jednak żadnych procedur, ani też regulacji wynikających z prawa pracy, nie wspominając już o możliwości wniesienia sprawy do Trybunału Pracy. - Nie ma sprawiedliwości - drżącym głosem powiedział Ryszard, opuszczając biuro agencji Staffline, gdzie odbyło się spotkanie dyscyplinarne, na którym został zwolniony wraz z Andrzejem. - Jak to możliwe, że mnie zwolnili, jeśli robiłem tam najlepszą robotę? - stwierdził z kolei Andrzej. Na koniec spotkania dwóm zwalnianym Polakom podano do podpisania dokument, na którym stwierdzono, iż tracą pracę z uwagi na „złe zachowanie”. W treści dokumentu umiszczono www.naszestrony.co.uk

Rodzina zaginionego Artursa Anisimovsa apeluje o pomoc w jego odnalezieniu. Arturs przyjechał z Łotwy do Mansfield ponad rok temu. Ze swoją rodziną w ojczystym kraju utrzymywał stały kontakt za pośrednictwem Internetu. Od 11 sierpnia rodzina nie ma od niego żadnych wiadomości. Kontakt między nimi był bardzo częsty. 24 latek biegle mówi po angielsku, rosyjsku, polsku i francusku. W Wielkiej Brytanii zawsze radził sobie bardzo dobrze. Na początku sierpnia tego roku miał w planach zwiedzić sporą część tego kraju. Za środek lokomocji wybrał kolej. Plan jego podróży zawierał odwiedzenie między innymi takich miejsc jak: również stwierdzenie, że nie obaj, zarówno Ryszard i Andrzej, zgadzają się z podjętą decyzją. MOŻECIE SIĘ ODWOŁAĆ! Podczas spotkania dyscyplinarnego Ryszarda i Andrzej a poinstruowano, że mogą się odwołać od decyzji. Nie powiedziano im jednak jak mogą tego dokonać, do kogo mają zwrócić się na piśmie i czy mają jeszcze jakieś szanse na powrót do pracy. Zamiast tego przeszli przez rozmowę o sposobie uregulowania wypracowanych przez nich dni godzin, dni wolnych i konieczności wystawienia P45. Pojawienie się tego ostatniego terminu, było bardzo wymowne. Pracownicy powinni być jednak poinstruowani gdzie mogą się odwoływać. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Na własną więc rękę postanowili poszukać pomocy. Zwrócili się więc z prośbą o inter-

Edinburgh, Grimsby, Middlesbrough, Leicester oraz Lincoln. 11 sierpnia jednak ślad po nim zaginął. Od tego momentu nie odezwał się do swojej rodziny. Śledztwo w tej sprawie wykazało, że 11 sierpnia Arturs ostatni raz użył swojej karty debetowej oraz swojego telefonu komórkowego. Jego rodzina ma poważne obawy o jego zdrowie i życie. Stąd jej apel do każdego kto widział Artursa w ostatnich tygodniach o niezwłoczny kontakt z policją pod numerem 101. Arturs jest w wieku 24 lat. Ostatni raz kiedy go widziano ubrany był w czapkę z daszkiem na której widniała duża litera A. Miał na sobie również żółtą koszulę z niebieskimi detalami, niebieskie spodnie sztruksowe, beżowy płaszcz i wysokie buty. Will O. wencję do naszej redakcji. Z prośbą o wyjaśnienie zwróciliśmy się do pracowników z siedziby głównej Staffline PLC. Uzyskalismy zapewnienie, że sprawa zostanie dokładnie sprawdzona i uzyskamy dokładne wyjaśnienie na postawione przez nas pytania. Za naszym wskazaniem Ryszard i Andrzej odwiedzili również lokalne biuro Citizen Advice Bureao (CAB). W tydzień po tym jak opisaliśmy w gazecie historię dwóch zwolnionych Polaków, agencja Staffline wyjaśnia, iż po przeanalizowaniu sprawy Ryszard i Andrzej mogą wrócić do pracy, bo cofnięta została decyzja o ich zawieszeniu. - My już mamy inną pracę. Nie chcemy tam wracać. Oczekujemy przeprosin na piśmie. Będziemy żądać odszkodowania za stracone dni bez pracy i za te oskarżenia - stwierdza Ryszard Gordienko. Adam Andrzejko


4

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Gangmasterzy wabią imigrantów czekającą na każdego pracą i mieszkaniem, a po przyjeździe uzależniają ich od siebie!

Wyzyskiwani imigranci byli zmuszani żyć za mniej niż £1 na tydzień! wisbech Imigranci z Europy Wschodniej pracujący na farmach w Fenland są wyzyskiwani, zastraszani i często zmuszeni by przeżyć tydzień za mniej niż funta – odkryło śledztwo BBC. Trwające cztery miesiące śledztwo prowadzone przez dziennikarkę BBC Jo Taylor ukazało schemat działania nieuczciwych pośredników pracy, którzy bez żadnych skrupułów wyzyskują swoich rodaków z Europy Wschodniej. Nie znający języka imigranci jeszcze przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii płacą swoim rodakom łapówki w zamian za pracę, która według obietnic czeka na nich na wyspach. Po przyjeździe często okazuje się jednak, że po pracy ani po pieniądzach nie ma śladu. Jeśli nowo przyjezdni mają więcej szczęścia dostaną pracę na farmie przy zbiorze porów. Lecz tu rzeczywistość również nie jest taka kolorowa, obiecane zarobki zupełnie mijają się z rzeczywistością. Po odliczeniu wszystkich opłat w tym za transport do pracy i mieszkanie w przepełnionych i pozostawiających wiele do życzenia domach, często w kieszeni imigrantów zostaje mniej niż funt, który ma im wystarczyć na przetrwanie kolejnego tygodnia aż do następnej wypłaty. W taki sposób zadłużają się coraz bardziej pożyczając coraz więcej pieniędzy od pośrednika pracy. Imigranci z Europy Wschodniej werbowani są do pracy w sektorze rolniczym przez tak zwanych gangmasterów. Są to osoby, którr zatrudniają i kierują do pracy tymczasowej robotników sezono-

wych zwłaszcza w sektorze rolniczym. Każdy pośrednik pracy powinien posiadać odpowiednią licencję, a jeśli jej nie uzyskał i zatrudnia pracowników to działa niezgodnie z prawem. Niestety tak często się dzieje między innymi w Cambridgeshire, gdzie imigranci pracujący na co dzień na farmach nie dostają należytej zapłaty za swoją pracę. Pracują poniżej płacy minimalnej i często popadają w długi bo karani są finansowo na przykład za nie wstawienie się w pracy, na czas lub wogóle, kwotą £1,000. Dziennikarskie śledztwo wykazało, że stawki w pracy na polu bez umowy wynoszą czasami £2.30 za godzinę. Jeśli ktoś zaczyna się buntować i upominać o swoje jest zastraszany. 19-letni Łotysz, który chce pozostać anonimowy powiedział dziennikarce BBC, że rodak, który załatwił mu pracę zaczął mu grozić gdy ten odmówił zapłacenia haraczu za utrzymanie pracy sezonowej. Opisał on działanie nieuczciwego pośrednika pracy. - Najpierw zachowuje się jak

twój przyjaciel lecz jeśli odmówisz zapłacenia haraczu grozi ci śmiercią. Mówił, że zabije mnie, moją dziewczynę i przyjaciół. Później przyszedł do nas do domu i zabrał nam wszystkim paszporty - opowiada Łotysz. Kolejny imigrant przyznał, że zapłacił £236 by z Litwy przyjechać do Anglii na gotowe miejsce. Miała być praca, mieszkanie, a prawda okazała się być zupełnie inna. Oszuści by wzbudzić zaufanie i uwiarygodnić dawane obietnice pokazywali czeki jakie rzekomo wypłacane były zatrudnianym przez nich pracownikom. Obiecanej pracy nie było. W zamian za to trafił razem z innymi do kolejki ustawiającej się w agencji pośrednictwa pracy zdany sam na siebie. Jednym ze znanych pośredników pracy jest Ivar Mezals. I choć nie ma dowodów na to aby człowiek ten stosował przemoc czy groźby wobec zatrudnionych, to jego podwładni skarżą się na potrącane z każdej wypłaty niewyobrażalne kwoty pieniędzy. Jednemu z pracowników po potrąceniu

wszystkich wydatków w portfelu pozostało 20 funtów. Zmusiło go to do tego aby pożyczyć pieniądze na niezbędne wydatki. Pozostał z długiem zaciągniętym u pośrednika pracy w wysokości £230. Pomimo spłaconego długu pośrednik w dalszym ciągu potrącał mu pieniądze z każdej wypłaty. I choć jest to proceder powszechnie znany to po raz kolejny sprawa wykorzystywania imigrantów wypływa na wierzch. Tym razem sprawie przyjrzała się dziennikarka BBC East Jo Taylor. - Chciałam dowiedzieć się co to naprawdę znaczy być imigrantem zatrudnionym na farmie. Imigranci stali się integralną częścią naszego społeczeństwa, czyż już nie najwyższy czas abyśmy zaczęli rozumieć ich punkt widzenia i usłyszeć historie opowiedziane ich słowami? – pyta Jo Taylor. Przyznała, że to co odkryła zaszokowało ją bo choć była świadoma wyzysku imigrantów to zaskoczyła ją powszechność i skala tego procederu. Wielu farmerów również nie jest świadomych tego na jakich warunkach zatrudniani są pracujący na ich polach imi-

granci. Dzieję się tak ponieważ zlecają oni zatrudnienie pracowników pośrednikom pracy, którzy często okazują się być zwykłymi oszustami. Proceder trwa, bo nie znający języka i pozostawieni bez pieniędzy imigranci często nie mają innego wyjścia jak dalej dla nich pracować. Zaczynając szukać pomocy trafiają często do Rosmini Centre organizacji charytatywnej w Wisbech prowadzonej przez Anitę Grodkiewicz. Policja wraz z władzami lokalnymi, brytyjskim rządem, Gangmaster Licensing Authority oraz UK Human Trafficking Centre stara się walczyć z wyzyskiem pracowników z Europy Wschodniej. W tym celu w listopadzie ubiegłego roku utworzono Operację Bażant (Operation Pheasant). Ma ona na celu badać wszelkie kwestie związane z eksploatacją imigrantów w Fenland. I choć podczas trwania operacji udało się odkryć kilka przypadków handlu ludźmi, mieszkania w przetłoczonych domach z usterkami elektrycznymi i bez zabezpieczeń przeciwpożarowych to jeszcze wiele jest do zrobienia. Póki będzie popyt na pracę sezonową, którą gotowi są podjąć zdesperowani ludzie nie znający języka angielskiego i nie przygotowani do wyjazdu do innego kraju, takie zjawiska nadal będą miały miejsce. Każdy kto planuje wyjechać za granicę powinien dokładnie to rozważyć i dobrze się przygotować na wyjazd do obcego kraju. Należy być ostrożnym i czujnym by nie okazało się, że osoba oferująca pracę jest zwykłym oszustem czekającym na naiwność ludzi. Joanna Owsiana

Polska Gazeta Lokalna Nasze Strony Czytaj nas w Internecie: Polish Local Newspaper Nasze Strony

www.naszestrony.co.uk

Newsbridge Publishing & Advertising Agency. Nasze Strony - nakład 2.000 sztuk, Redaktor Naczelny: Adam Andrzejko, tel.074021 80554, kontakt@naszestrony.co.uk. Redakcja East Anglia: Joanna Owsiana, tel.: 075 950 28 800, redakcja@naszestrony.co.uk. Reklama / Advertising: Krzysztof Szczepaniak, tel.: 077 951 48 565, reklama@naszestrony.co.uk. Dział Sportowy: Jacek Przybyło, tel.: 075 217 495 22, sport@naszestrony.co.uk; Fotografie / zdjęcia: Rafał Marcinkiewicz: tel. 075 140 974 27. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Nie uzasadniamy powodów niepublikowania tekstów. Termin wnoszenia o sprostowanie lub uzupełnienie treści to okres 14 dni od publikacji. Wydawcą Polskiej Gazety Lokalnej Nasze Strony jest Newsbridge Publishing & Advertising Agency - spółka zarejestrowana w Companies House pod numerem 07675386. Wszelkie spory dotyczące treści zamieszczonych w gazecie rozstrzygać można na drodze postępowania administracyjnego i cywilnego w urzędach i sądach brytyjskich, właściwych dla siedziby spółki. www.naszestrony.co.uk


5

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Kolejne polskojęzyczne znaki na brytyjskich ulicach!

Przychodnie otwarte przez siedem dni w tygodniu?

radni z bostonu twierdzą pomysł premiera na że te znaki trzeba opisać! Przychodnie „12/7”! boston

wielka brytania

Tym razem miasto Boston zainwestowało w polskojęzyczne znaki drogowe zakazujące jazdy rowerem na wyznaczonych odcinkach ulic, oraz deptaków. Będzie to zwykły biały, okrągły znak z czerwonym obramowaniem i czarnym rowerem po środku. Pod nim standardowo będzie zamieszczony napis „No Cycling”, ale to nie wszystko.

Premier David Cameron chce aby wszystkie przychodnie na terenie Wielkiej Brytanii były otwarte 12 godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu. Wydłużone godziny i dodatkowe dni otwarcia mają odciążyć szpitalne oddziały pogotowia ratunkowego A&E oraz ułatwić zapracowanym Brytyjczykom dostęp do podstawowej opieki medycznej.

Zaraz pod nim dużymi literami widnieje kolejny napis „JAZDA NA ROWERZE ZABRONIONA”. Tuż pod tym napisem znajdować się będzie kilka mniejszych, tak samo brzmiących informacji, tyle że w kilku dodatkowych językach. Czym kierowali się radni bostonu? Po co dodatkowe podpisy? Czy znaki graficzne są zbyt mało wymowne? Znak mówi sam za siebie i raczej każdy wie co on oznacza. Okazuje się jednak, że tok rozumowania radnych podpowiada co innego. - Spora liczba obcokrajowców myli ten znak z symbolem oznaczającym drogę dla rowerzystów. W ostatnich latach odnotowano zwiększoną liczbę wypadków z udziałem pieszych i zagranicznych rowerzystów. Duża ich część była przekonana, że jechała aleją rowerową źle wcześniej interpretując oznaczenia drogowe - wyjaśniają radni z Bostonu. Nowe oznaczenia są kolejnym dowodem jak duży wpływ mają imigranci z Europy Wschodniej na brytyjską codzienność. Statystyki niestety także to potwierdzają. Okazuje się, że w Bostonie wraz z napływem imigrantów nie tylko zwiększyła się liczba wypadków

rowerowych, ale także wzrosła liczba kradzieży jednośladów. W tym momencie do akcji dołącza się policja, która prowadzi kampanię zapobiegawczą tym właśnie incydentom. Skuteczniejsze zabezpieczenia, to mniej kradzieży – zgodnie twierdzą mundurowi. Podstawą kampanii są oczywiście ulotki i plakaty. Nawołują one do prawidłowego zabezpieczenia roweru, ze wskazaniem na wyposażenie go w bardzo skuteczne zapięcie D-Lock. Jest to zabezpieczenie wykonane z metalu przypominające literę U. Aby je uszkodzić złodziej musiałby poświęcić na to kilka dłuższych chwil używając brzeszczotu. Zazwyczaj złodzieje nie mają tyle czasu wiec D-Lock skutecznie ich zniechęca. Policja w Bostonie również zwraca uwagę na niezabezpieczone jednoślady pozostawione zazwyczaj „gdzieś w centrum miasta” - jak mówią później pokrzywdzeni. Ulotki to nie wszystko. I teraz uwaga: jeżeli funkcjonariusz zauważy źle zabezpieczony rower to założy na niego blokadę

z naklejonym napisem „We locked it so you don’t lose it”, czyli „My go zabezpieczyliśmy, więc go nie stracisz”. Właściciel roweru widząc na nim taką blokadę musi wtedy zgłosić się na policję w celu jego odblokowania. W rezultacie policja jest w posiadaniu ponad 50 takich rowerów ponieważ nikt się po nie nie zgłosił. Najprawdopodobniej większość z nich należała do osób, które weszły w ich posiadanie nielegalnie. Mówiąc wprost zostały najprawdopodobniej kupione od złodziei rowerów za przysłowiową flaszkę. Osoby takie znając źródło pochodzenia nie odważą się przyjść po taki rower na komendę. Pozyskane w ten sposób rowery policja wystawi do okazania wraz z innymi odzyskanymi przedmiotami. Policja oferuje również znaczenie rowerów, które w przypadku odnalezienia może pomoc w zlokalizowaniu prawowitego właściciela. Znaczenia są zazwyczaj darmowe. W Bostonie trzeba za to zapłacić 4.50 GBP. Krzysztof Szczepaniak

Zanim jednak tak się stanie program ten zostanie wprowadzony na próbę w niektórych częściach Anglii. Na program pilotażowy przeznaczonych zostanie £50 milionów z budżetu państwa. Objęte planem przychodnie otwarte będą od 8 rano do godziny 20 każdego dnia tygodnia. Szacuje się, że podczas trwania programu około pół miliona pacjentów skorzysta z usług dłużej otwartych przychodni. Minister Zdrowia Jeremy Hunt ma również nadzieję, że najnowsze technologie takie jak konsultacje z pacjentami za pomocą video rozmów czy poczty elektronicznej przyczynią się do poprawy wydajności GP. Choć trudno wyobrazić sobie konsultacje mailowe z lekarzem tak konsultacje telefoniczne już funkcjonują w niektórych przychodniach w Anglii. Kolejne udogodnienia, które mogą zostać wprowadzone to elektroniczne recepty, rejestracja internetowa

czy możliwość korzystania z różnych przychodni w regionie. Jeśli program pilotażowy przyniesie oczekiwane rezultaty rząd będzie dążył do tego aby wydłużyć godziny otwarcia w każdej przychodni w kraju. Jeśli pacjenci mogliby umówić się na konsultację z lekarzem w godzinach wieczornych nawet w weekend to zniknął by problem z przeciążonymi oddziałami pogotowia ratunkowego. Obecnie taka sytuacja ma miejsce i według premiera spowodowana jest zbyt krótkimi godzinami otwarcia GP. Pracujący do późnych godzin popołudniowych Brytyjczycy nie mają szansy na umówienie się na wizytę do lekarza. Dlatego nawet w sytuacjach gdy potrzebna jest zwykła konsultacja z lekarzem kierują się oni do szpitala – mówi David Cameron w wywiadzie dla Sky News. Pilotażowy program wprowadzony zostanie w kwietniu 2014 roku w dziewięciu regionach Anglii. Jeśli wszystko działać będzie zgodnie z oczekiwaniami zmiany zostaną wprowadzone w całym kraju. Joanna Owsiana

huntingdon roboty drogowe Brampton Road zamknięta nocą Uwaga kierowcy w tym miesiącu z powodu robót drogowych zamknięta zostanie droga Brampton Road w Huntingdon. Prace nad wzmocnieniem wiaduktu kolejowego Huntingdon Railway Viaduct (HRV) będą odbywały się w nocy. Z tego powodu odcinek drogi Brampton Road przebiegający pod wiaduktem będzie zamknięty w nocy od godziny 20 do 6 rano od wtorku do piątku i od 20 do 9 rano w soboty i niedziele aż do 20 października. Objazdy prowadzić będą przez drogę B1514 i A14.

www.naszestrony.co.uk


6

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Kasjerka odmówiła sprzedaży alkoholu 50-latkowi!

Morrison’s ponownie szokuje swoich klientów!

Fajerwerkowa fiesta z okazji Nocy Guya Fawkesa

38 pokaz fajerwerków podczas Bon fire night! peterborough Bon Fire Night, czy też inaczej Noc Guya Fawkesa - już po raz drugi mieszkańcy Peterborough będą hucznie świętować na arenie East of England Showground. Tego roku obchody tego święta przypadają na dzień 2 listopada. Dowiedz się więcej. Może i ty dołączysz do wspólnej zabawy!

huddersfield W poprzednim wydaniu gazety Nasze Strony pisaliśmy o muzułmańskiej rodzinie, której w Morrison’s omyłkowo sprzedano ciastko z serem i bekonem. Ze względu na fakt, iż ich religia zabrania jeść tego typu mięsa rodzina złożyła skargę. W przeprosiny manager marketu zaoferował im butelkę alkoholu, którego również nie mogą pić. W ostatnich dniach market ponownie pojawił się w mediach zajmując zaszczytne miejsce w galerii absurdu. 50 letniemu klientowi odmówiono sprzedaży alkoholu ponieważ nie miał ze sobą żadnego dowodu poświad-

czającego jego pełnoletniość. Charles Brown, ojciec trójki dorosłych już dzieci z Huddersfield, West Yorkshire wpadł w osłupienie kiedy przy jednej z kas marketu poproszono go o dowód osobisty. Kasjerka była nie ugięta i nie zezwoliła na sprzedaż Brown’owi butelki rumu. Mężczyzna złożył więc zażalenie na obsługę sklepu. Przyznał wprawdzie, iż wygląda młodo ale nie na tyle, by nie zauważyć, że ma ukończone 18 lat. Brown przyjął przeprosiny i powiedział, że nie czuje urazy. „traktuję to bardziej jako komplement. Jednak sytuacja ta była dość irytująca, ponieważ wtedy bardzo mi się śpieszyło i nie miałem czasu szukać innego sklepu”. K.S.

Choć jest to święto bliskie sercu Anglików, to znalazło ono swoich amatorów również wśród Polaków, którzy każdego roku coraz tłumniej dołączają się do wspólnego świętowania. Nie bez powodu. Jest to bowiem szczególnie atrakcyjne widowisko z pokazem fajerwerków. W tym roku podniebny spektakul trwać będzie 20 minut. Pokaz sztucznych ogni przygotowany będzie przez firmę Titnum, która organizowała między innymi pokazy noworoczne w Londynie i Edynburgu. Nie zabraknie również innych atrakcji dla całej rodziny. Jak zwykle do miasta zawita wesołe miasteczko i muzyka na żywo. Organizatorem wydarzenia po raz kolejny jest Rotary Clubs of Peterborough, Peterborough Minsters oraz Round Table Club of Peterborough. Sponsorem jest firma Fusion Peterborough. Jak każde święto w Anglii również Bon Fire Night jest dobrą okazją

www.naszestrony.co.uk

do zbiórki pieniędzy na cele dobroczynne. Nie inaczej będzie i w tym roku. Poprzez lata świętowania w Peterborough udało się uzbierać ponad pół miliona funtów. Będzie to już 38 pokaz fajerwerków z tej okazji w mieście. Coroczna tradycja została jednak przerwana w 2011 roku kiedy pokaz został odwołany ze względu na brak zgody zarządu Parku Nene na jego organizację. Organizatorzy musieli poszukać nowego miejsca, którym od zeszłego roku jest Arena Peterborough East of England Showground. W sobotę 2 listopada bramy areny zostaną otwarte o godzinie 16. Rozpalenie ogniska nastąpi o godzinie 18, a pokaz fajerwerków rozpocznie się o godzinie 19:30.

Więcej na temat tego wydarzenia oraz informacje o tym gdzie można kupić bilety znajdują się na stronie www.fireworkfiesta.com. Joanna Owsiana

Guy Fawkes (1570-1606 r.)


7

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

- „O zamiłowaniu do fotografii, która oczarowała ją bez reszty” - rozmowa z Anną Grucela.

Na świat patrzy przez obiektyw wellingborough Dla wielu polskich rodzin jest wyjątkowym, osobistym fotografem. Do każdej z osób, którą fotografuje, podchodzi na tyle blisko, na ile to tylko możliwe. Jest niczym łowca ujęć, które są pełne uczuć, emocji i uśmiechu. Uwielbia fotografować dzieci, które cieszą się odkrywając otaczający je świat. Wywiad z Anną Grucelą z Wellingborough, fotograf, która natchnienie czerpie z otoczenia, w którym na co dzień żyje. redakcja: - A więc fotografia. Dlaczego akurat ta forma rejestracji otaczającego nas świata? Opowiedz nam jak zaczynałaś. Anna Grucela: - Fotografia? Ponieważ bardzo to lubię. Moim doświadczeniem w tym zawodzie jest po prostu życie. Nie uczyłam się na fotografa. Jestem samoukiem. Mam na swoim koncie prócz sesji rodzinnych, czy też dziecięcych - zarówno w plenerze, jak i w studio - także obsługę fotograficzną ślubów i chrztów, a także sesje komunijną w plenerze. Miałam też okazję niejednokrotnie fotografować imprezy w Polskiej Szkole Sobotniej w Wellingborough. redakcja: - Czym jeszcze się zajmujesz prócz wykonywania zdjęć? Anna Grucela: - Gdy pojawiło się na świecie moje drugie dziecko, trafiłam na digiscrapbooking, który mnie wciągnął na prawie 4 lata. Kolorowe cyfrowe wyklejanki, które ujrzałam, zakochałam się w nich bez reszty. Kilka zdjęć układa się w jedną całość tak, by utworzyły jakąś historię. Na tej stronie annpol7.blogspot.co.uk można zobaczyć jak to wygląda. redakcja: - Jak wyglądała twoja droga od amatora samouka, do chwili gdy zauważono, że Twoje prace mają w sobie to coś? Anna Grucela: - Pierwsze moje zdjęcia nie były zbyt ciekawe. Ot takie zwykle ‚pstryki’. Od zawsze jednak uwielbiałam oglądać zdjęcia, portrety i obrazy. Patrzyłam jak do tematu podchodzą inni ludzie. W dzieciństwie nie miałam zbyt wiele własnych zdjęć. Zaledwie kilka. To jak wyglądało moje dzieciństwo zostało tylko w pamięci, a ta jak wiemy jest

bardzo ulotna, a szkoda. Zainteresowanie fotografia rosło, ale nie miałam odpowiednich bodźców, no i pieniędzy, by rozwijać tę pasję. Zawsze pociągała mnie magia zakładu fotograficznego, ale za młodu ponad pozowanie do zdjęć legitymacyjnych nie udało mi się zgłębić zagadek produkcji zdjęć. redakcja: - Dorosłaś i nie poddałaś się upływającemu czasowi... Anna Grucela: - Tak, gdyż bardzo chciałam nauczyć się poprawnie fotografować. Informacji szukałam w internecie, aż trafiłam na forum fotograficzne o dzieciach. To tam zaczęłam się uczyć, trenować, zaznajamiać się z tym co znaczy ‚trójpodział’, czy też jak ustawić odpowiednio aparat, żeby osiągnąć konkretny efekt. Wcześniej nie miałam o niczym pojęcia, a zdjęcia robiłam w trybie automatycznym. Dużo ćwiczyłam i nadal to robię, przyznam, że najczęściej na moich dzieciach. Publikuje swoje zdjęcia w Internecie. redakcja: Skąd pomysł, by swoje umiejętności jako usługę zaoferować innym? Anna Grucela: - Dzięki licznym pochwałom, miłym komentarzom i niezmiernie życzliwym oraz dopingującym mi osobom, postanowiłam rozwinąć skrzydła i otworzyłam działalność fotograficzną. Kocham to co robię. Z aparatem w dłoniach czuje się jak ryba w wodzie. Staram się rozwijać i ciągle udoskonalać swój warsztat. redakcja: - Twoje zdjęcia przedstawiają ruch, emocje, no i oczywiście te ujmujące spojrzenia dzieci. Skąd bierzesz takie ujęcia? Anna Grucela: - W związku z tym, że posiadam dzieci, foto-

grafia dziecięca i rodzinna jest szczególnie bliska memu sercu. Uwielbiam portrety dzieci, kiedy można uchwycić ich emocje. Ostatnio mam również okazje poćwiczyć fotografię portretową dorosłych. Piękne panie, które się ostatnio w moim pobliżu pojawiły, to wyzwanie, jak i dobra zabawa. Mam nadzieje, że to dopiero początek tego co zobaczę jeszcze przez swój obiektyw. Lubię też tworzyć reportaże z urodzin i uroczystości rodzinnych. W wolnych chwilach uwielbiam fotografować przyrodę. Dużo czasu poświęcam też na makrofotografie. redakcja: - Świat fotografii to nie tylko amatorskie, pełne pasji chwile. Dziś stoisz u progu fotografii zawodowej, w którym rządzą się prawa branży. Jak oceniasz różnice między fotografami pracującymi w UK, a tym jak ich praca wyglądała w Polsce? Anna Grucela: - Nie mam porównania, bo wcześniej nie pracowałam w tym zawodzie. Dziś wiem jednak, że tutaj start jest dużo łatwiejszy. Jeśli podchodzi się do swojej pracy z sercem i ogromną przyjemnością, to widać to na każdym ujęciu. Jest tylu wspaniałych polskich fotografów dookoła. redakcja: - Jakie są Twoje plany na przyszłość? Anna Grucela: - Niestety nie posiadam jeszcze swojego studio, ale jak wiadomo marzenia niekiedy się spełniają ;) Więc może i moje się spełni? Dziś fotografuję to co jest częścią mojego życia, mojej rodziny i osób mi bliskich. Przyjmuję zlecenia od osób w terenu Wellingborough i najbliższej okolicy. W plenery ruszam własnym samochodem, więc odległości nie są dla mnie problemem. Kiedy już jestem w drodze, wiem, że będzie to kolejna udana sesja. Staram się wypracować dobre relacje z fotografowanymi osobami. Za każdym razem gdy wykonuję portrety dzieci, noworodków, kobiet w czasie macierzyństwa lub podczas ciąży, gdy pozują do fotografii rodzinnej, czy gdy uśmiechają się w czasie reportaży, poznaję ich zwyczaje i nawyki. To miłe gdy nazywają mnie kimś bliskim, np.: osobistym fotografem. Anna Grucela Photography https://www.facebook.com/ AnnaGrucelaPhotography http://annagrucelaphotography. blogspot.co.uk! www.naszestrony.co.uk

Zmiany w połączeniach autobusowych

na trasy local link ruszy stagecoach peterborough W Peterborough ponownie zaszły zmiany w połączeniach autobusowych. Większość linii firmy Local Link zostały przejęte i znacznie zmienione przez Stagecoach. Zmiany w połączeniach autobusowych weszły w życie z dniem 1 października 2013. Z tym dniem zamknięto linie autobusowe firmy Local Link o numerach 401A, 401, 404, 406, 407, 408, 410, 411 i 413. Autobusy te między innymi docierały z centrum miasta do takich popularnych lokalizacji jak Hampton, Ortony, Newark Sainsbury’s, Parnwell, Werrington, Glinton oraz Ashton. Od 1 października lokalizacje te są teraz obsługiwane przez firmę Stagecoach. Powyższe zmiany związane są z podpisaniem nowych kontraktów pomiędzy przewoźnikami a miastem Peterborough. W związku z tym rada miasta zainwestowała w plakaty i ulotki informacyjne dla pasażerów komunikacji miejskiej. Dodatkowo na stronie urzędu

miasta zamieszczono obszerne informacje na ten temat wraz z uaktualnionym rozkładem jazdy autobusów. A oto nowe numery autobusów docierających w lokalizacje wcześniej obsługiwane przez Local Link: Stagecoach Route 20 – z city centre do Hampton i Orton Stagecoach Route 21 - z city centre do Newark Sainsbury’s oraz Parnwell Stagecoach Route 22 – z city centre do Werrington, Glinton oraz Ashton Dodatkowe informacje można również uzyskać pisząc na adres: buses@peterborough.gov.uk lub dzwoniąc na numer: 01733 747474. Will O.

W Bedfordshire będzie bezpieczniej

80 nowych policjantów bedfordshire Już niebawem do szeregów Bedfordshire Police dołączy aż 80 nowych policjantów. Oznacza to zwiększenie bezpieczeństwa w miastach tego hrabstwa. Bedfordshire Police nie prowadziło rekrutacji od ponad trzech lat. W związku z kryzysem w 2010 roku i cięciom budżetowym policja zmuszona była zredukować liczbę swoich policjantów. W Bedfordshire wtedy zwolniono 156 funkcjonariuszy. W rezultacie na służbie zostało ich 1092 z czego później ponad 30 przeszło na emeryturę. Komendant Bedfordshire Police nie ukrywa swojego podekscytowania trwającą rekrutacją. Zatrudnionych zostanie ponad 80 policjantów i PCSO, którzy już niebawem przystąpią do szeregu treningów. W ciągu nadchodzących 12 miesięcy wszyscy z nich rozpoczną służbę. W rekrutacji którą ogłoszono kilka miesięcy temu kierowano się różnymi kryteriami. Według komendanta policji Colette’a

Paula skupiano się głównie na zatrudnieniu jak największej liczby lokalnych kandydatów, dobrze znających teren na którym będą pracować. Starano się również pozyskać nowych policjantów pochodzących z różnych kultur i narodowości. Wszystko po to, aby policja mogła lepiej współpracować z lokalną społecznością, która pod względem etnicznym jest bardzo zróżnicowana. Do szeregów Bedfordshire Police ma także dołączyć kilku policjantów przeniesionych z innym hrabstw. K.S.


8

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Areszt za plucie, zaśmiecanie i jazdę na deskorolce?

Rowerzystka ignorując opuszczone szlabany i czerwone światło cudem uniknęła śmierci!

policjanci czekają stanęła o krok od śmierci! już tylko na zgodę waterbeach cambridgeshire Jeśli Cambridgeshire Police przeforsuje swój projekt, to plucie, zaśmiecanie i jazda na deskorolce w centrum Peterborough, mogą być powodem do aresztowania . Policja chce w ten sposób walczyć z zachowaniami antyspołecznymi, do których dochodzi codziennie w centrum miasta. Stróże prawa chcą, by sądy wydały im dodatkowe uprawnienia do walki z bezdomnością, żebraniem, piciem alkoholu w miejscach publicznych, pluciem, zaśmiecaniem oraz jazdą na deskorolce. Jeśli sąd przystanie na propozycję policji, to osoby popełniające te wykroczenia będą mogły być aresztowane i oddane w ręce prokuratury. Pomysł ten spotkał się już z krytyką mieszkańców miasta, bo jak można aresztować za jazdę na deskorolce?

Czy jest to przestępstwem? - Jazda na deskorolce sama w sobie nie jest przestępstwem, jednak otrzymujemy wiele skarg na to w jaki sposób miłośnicy tego sportu jeżdżą zatłoczonymi ulicami centrum miasta przy okazji niszcząc wyposażenie ulic – wyjaśnia rzecznik policji. Działania te nie mają na celu zatrzymania młodzieży przed jazdą na deskorolce, a upewnienie się, że robią to w wyznaczonych do tego miejscach. Nie oznacza to również, że ludzie będą automatycznie aresztowani za którekolwiek z tych przestępstw. J.O.

Rowerzystka która zignorowała czerwone światło i opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym cudem uniknęła śmierci. - „Jeżeli kobieta by zginęła to tylko i wyłącznie przez własną głupotę” - powiedział jeden z policjantów podczas przeglądania nagrania video z tego incydentu. Zdarzenie to miało miejsce 12 września w miejscowości Waterbeach k. Cambridge. Kobieta poruszająca się na rowerze zignorowała ostrzeżenia przed nadjeżdżającym pociągiem. Ominęła szlabany i dojeżdżając do torów w ostatnim momencie spostrzegła nadjeżdżający pociąg. Swój rower zatrzymała dosłownie centymetry od pociągu 1812 Greater Anglia relacji Cambridge – Norwich. Pociąg przemknął jej przed nosem z prędkością około 120 km/h. Zszokowana kobieta zeszła z roweru i poprowadziła go na

www.naszestrony.co.uk

pobocze. Wszystko to zarejestrowały kamery bezpieczeństwa. Nagranie opublikowano później na Youtube. Można je łatwo odszukać wpisując w wyszukiwarkę Google lub Youtube „Terrifying level crossing near-miss at Waterbeach”. Jeśli tylko policji uda się ustalić personalia kobiety, to z pewnością udzielone zostanie jej obszerne pouczenie. O mały włos spowodowałaby zagrożenie dla

bezpieczeństwa pasażerów tego pociągu, jak i oczywiście samej siebie. Gdyby wpadła pod pociąg, to skutki zdarzenia mogłyby być bardzo tragiczne. Policjanci publikując nagranie w sieci mają nadzieje, że będzie ono dobrą przestrogą dla innych osób ignorujących czerwone światło i opuszczone szlabany na przejazdach kolejowych. K.S.


9

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

40 tysięcy paneli słonecznych na polach w pobliżu Sawtry - to będzie ekologiczna energia!

Huntingdon zbuduje “słoneczne farmy”!

Uwaga na zmiany w wywozie śmieci!

kiedy służby przyjadą po brązowe kosze?

Huntingdonshire Już niebawem spora część domostw z Huntingdonshire będzie zasilana energią elektryczną pochodzącą z okolicznych farm słonecznych. Z gniazdek w ścianie popłynie prąd wygenerowany przez turbiny wprawiane w ruch dzięki setkom m2 paneli słonecznych. Farmy, gdzie zazwyczaj instalowane są setki lub tysiące paneli słonecznych, często napotykają się ze sprzeciwem okolicznych mieszkańców i rad miast. Zupełnie inaczej było w przypadku rady Huntingdonshire. Tu bez większych problemów zaakceptowano plany budowy kolejnej gigantycznej farmy słonecznej. Farma powstanie w Sawtry, 8 mil na południe od Peterborough. Na jej terenie zostanie zainstalowanych aż 40 tysięcy paneli słonecznych. Według planów z generowanej w tym miejscu energii skorzysta 3 tysiące domów. Firma Solar WW Ltd z siedzibą w Reading która złożyła plany budowy farmy nie spotkała się z większym oporem okolicznych mieszkańców. Tylko Sawtry Parish Council co do tego miał obiekcje. Rada obawiała się między innymi utraty terenów rolnych, a także oddziaływania

wellingborough

na użytkowników pobliskich dróg publicznych. Obawiano się, że panele słoneczne odbiciem słońca będą oślepiać kierowców podróżujących drogą A1. Solar WW Ltd zapewniło jednak, że nowe panele są wykonane z antyrefleksowego materiału który minimalizuje odbicie słoneczne. Tereny zajęte przez panele mają zostać zwrócone farmerom po 25 – 30 latach użytkowania. Zapewnienia firmy przekonały radnych, którzy włączyli zielone światło dla tego projektu. Co ciekawe na terenie Huntingdonshire niebawem powstanie kilka innych podobnych farm. W ich przypadkach także nie było większych zastrzeżeń ze strony radnych i mieszkańców hrabstwa.

Kolejne tego typu projekty powstaną w Little Staughton, Stow Longa koło Kimbolton, St Ives i Abbots Ripton Estate. Słoneczne farmy mimo tego że zajmują ogromne powierzchnie, zazwyczaj są bardziej akceptowane niż turbiny wiatrowe. Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

Tej jesieni w Wellingborough wprowadzone zostaną zmiany w wywozie śmieci. Od końca października zostaje wstrzymany wywóz odpadów ogrodowych oraz nastąpią małe zmiany w wywozie śmieci w okresie świątecznym. Sprawdź jakie zmiany obejmą twoją okolicę. Brązowe kosze na odpady ogrodowe, które opróżniane są co dwa tygodnie ostatni raz zabrane będą we wtorek 22 października. Dotyczy to tych, którzy brązowe kosze wystawiają razem z koszami zielonymi. Natomiast 29 października ostatni raz kosz brązowy zostanie zabrany z domów, które wystawiają go razem z czarnym koszem. Zbiórka odpadów ogrodowych ruszy ponownie w połowie marca. Władze miasta zdecydowały się na wstrzymanie wywozu odpadów ogrodowych w miesiącach

zimowych ze względu na okrojony budżet o jedną czwartą w ciągu ostatnich trzech lat. W okresie zimowym nie ma tylu odpadów ogrodowych co w sezonie wiosennym i letnim dlatego nie jest to tak opłacalne. W tych miesiącach mieszkańcy mogą wywozić odpady ogrodowe bezpośrednio do najbliższego centrum recyklingu lub kompostować je we własnym ogrodzie. Zmiany obejmą również okres świąteczny. Wywóz śmieci w dzień Bożego Narodzenia i Nowy rok przesunięty zostanie na Wigilię i Sylwestra, a z 26 grudnia i 2 stycznia na dzień następny. Kalendarze z nowym grafikiem wywozu śmieci powinny już dotrzeć do każdego domu w Wellingborough. Jeśli nie otrzymałeś ulotki z nowym grafikiem wywozu odpadów wejdź na stronę www.wellingborough.gov.uk lub zadzwoń na numer 01933 234520. Joanna Owsiana


10

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Otwarcie Mini Poli już 19 października! W dniu otwarcia 10% zniżki na wszystkie zakupy!

Hurtownia Mini Poli więcej, taniej, lepiej!

11

Prawnicy z LawWorks są gotowi omówić Twoje problemy!

Jeśli po pomoc już nie do „CAB” no to gdzie?

peterborough 20-metrowa lada chłodnicza, podobno nie ma takiej drugiej w całym UK, blisko o 30% większy wybór produktów oraz parking na 60 samochodów - tak w liczbach prezentuje się nowe oblicze Hurtowni Mini Poli w Peterborough, która już niebawem zostanie przeniesiona do nowego miejsca znajdującego się zaledwie 5 minut drogi od dotychczasowej lokalizacji! O tym, że Hurtownia Mini Poli przeniesiona będzie w nowe miejsce, wie już z pewnością każdy stały klient. Właściciele zadbali o to, by informacja ta obiegła miasto jak i całą okolicę na długo przed dniem przeprowadzki. Stały rozwój w uwzględnieniem zmiennych potrzeb klienta - to jeden z elementów przemawiający o sukcesie firmy, która postawiła na handel w branży spożywczej. Jak temu sprostać? Otóż po pierwsze należy zwracać uwagę na to czego szuka klient. Nie od dziś wiadomo, że popyt kształtuje podaż, więc licząc na sukces do sprzedaży należy wprowadzić to czego potrzebuje klient, a nie tylko to co smakuje właścicielowi i obsłudze. I tak właśnie jest w Mini Poli, gdzie udało się wyznaczyć właściwą zależność między zróżnicowanym asortymentem, ceną

wielka brytania produktów oraz ich jakością. To przeświadczyło o popularności Mini Poli, w której poszukiwane produkty udało się kupującym w większości przypadków odnaleźć w jednym miejscu, bez potrzeby odwiedzania innych sklepów. I tym właśnie torem zmierzać będzie nadal hurtownia Mini Poli. Na półkach znajdzie się jeszcze więcej produktów (o 30%), a dzięki bezpośrednim ustaleniom z producentami w Polsce i na Litwie, uda się zachować na prawdę niskie ceny. Do nowości z pewnością zaliczyć będzie można również rozwój w kierunku dogodności i ułatwień dla klientów. Na terenie Mini Poli zlokalizowana będzie również piekarnia, gdzie stale pieczone będzie świeże pieczywo.

Cafe bar oraz playground dla dzieci - to z pewnością oferta dla tych osób, które nie przywykły kupować w pośpiechu. Wyjątkowa oferta o dostępności zakupu półtusz wieprzowych powinna zadowolić koneserów własnych wyrobów, którzy nie mają na co dzień możliwości kontynuowania własnej hodowli. Dodatkowym atutem, podnoszącym atrakcyjność hurtowni będzie sprzedaż chemii gospodarczej, oraz produktów sezonowych, np.: zestawów do grillowania latem lub łopat do odśnieżania zimą. Krzysztof Szczepaniak Nowy adres Mini Poli Unit A Ashwood House Limesquare Estate Bretton PE3 8YE

www.naszestrony.co.uk

Od 1 kwietnia 2013 roku decyzją brytyjskiego rządu wycofano część dofinansowania dla Citizen Advice Bureau. Spowodowało to zakończenie wielu prowadzonych spraw przez doradców. Niestety jak zwykle ucierpieli na tym mieszkańcy. Ich sprawy utknęły nagle w martwym punkcie. Jeżeli wraz z nadejściem końca marca poinformowano cię, że lokalny oddział CAB nie jest w stanie dalej prowadzić Twoich spraw związanych np.: z landlordem, pracodawcą to nie załamuj rak. Po pierwsze dokumenty dotyczące spraw, którymi zajmowali się doradcy przechowywane będą zgodnie z wewnętrznymi regulacjami przez okres 7 lat.

Zdążysz więc poprosić o wydanie ich kopii, jeśli zamierzasz kontynuować swojej sprawy, o ile nie została ona w żaden inny sposób rozwiązana. Niejednokrotnie już informowaliśmy, że wraz z wycofaniem dofinansowania dla CAB, sprawami dotyczącymi Polaków zajęli się właściciele biur doradczych: Temida, Hercules oraz Triada-Lex. Dziś możemy do tej listy dopisać z pewnością prawników brytyjskich, którzy oferują bezpłatną pomoc w ramach ogólnokrajowego programu LawWorks. Dokładny opis dotyczący dostępności oferowanych usług znajduje się na stronie http://www. lawworks.org.uk/clinics gdzie znajduje się również interaktywna mapa, na której odnaleźć można biuro najbliższe swojemu miejscu zamieszkania. newsman


12

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Jak zaoszczędzić na rachunkach i to nie tylko tej zimy?

dołĄcz do prograMU heataborough!

Trybunał Pracy w Birmingham oddalił skargę ciężarnej Polki

skarga polki oddalona! uk/birmingham Skargę Anny Piotrowskiej z Kidderminster, która trafiła do Trybunału Pracy w Birmingham uznano za bezpodstawną. Skarżąca pracodawcę kobieta utrzymywała, że zatrudniająca ją agencja pracy zwolniła ją gdy odkryto, że jest w ciąży. Pracodawca od początku odpierał zarzut jako nieprawdziwy.

peterborough Zbliża się zima i już najwyższy czas pomyśleć o tym jak można zaoszczędzić na ogrzewaniu. Dzięki nowemu programowi Heataborough setki mieszkańców Peterborough będzie mogło za darmo poprawić efektywność energetyczną swojego domu lub mieszkania. Program powstał przy współpracy Peterborough City Council i British Gas, by pomóc mieszkańcom miasta o niskich dochodach wydajniej ogrzewać domy i dzięki temu zaoszczędzić na rachunkach. Program trwać będzie przez okres pięciu lat od 2013 do 2018 roku. Osoby kwalifikujące się do wzięcia w nim udziału będą mogły za darmo ocieplić ściany i strych oraz naprawić lub wymienić kocioł gazowy na nowy. Z programu skorzystać będą mogły zarówno osoby wynajmujące i posiadające dom na

własność. Warunkiem jest pobieranie zasiłków takich jak child tax credit przy dochodach poniżej £15,860, State Pension Credit, Employment and Support Allowance, Working Tax Credit przy dochodach poniżej £15,860, Income Support czy Jobseeker’s Allowance. Dzięki instalacji nowego energooszczędnego kotła gazowego lub naprawie twojego jeśli jest uszkodzony będziesz mógł zaoszczędzić do £300 rocznie. Ponadto będziesz mógł zaoszczędzić do £180 rocznie dzięki ociepleniu strychu i do £135 rocznie ocieplając ściany. Prace zostaną wykonane przez wykwalifikowanych inżynierów, a to wszystko zupełnie za darmo. Warto więc sprawdzić czy kwalifikujesz się do wzięcia udziału w tym programie. By się tego dowiedzieć wystarczy wypełnić formularz na stronie www.heataborough.co.uk lub zadzwonić na numer 0800 316 4247. Joanna Owsiana

Zwolniona z pracy Polka wniosła sprawę do Trybunału Pracy. Wierzyła bowiem, że agencja rekrutacyjna ‚First Personnel Services Plc’ z Kidderminster, zwolniła ją po tym jak wyszło na jaw, iż jest w ciąży. Kobieta uznała to za przejaw dyskryminacji. Wyjaśnienia przedstawiciela agencji nie przekonały kobiety. Nie uwierzyła stwierdzeniu mówiącym o tym, że agencja nie ma dla niej kolejnych zleceń. Z relacji ‚First Personnel Services Plc’ wynika, że w okresie gdy zatrudniono Annę Piotrowską agencja realizowała kontrakt z firmą, która zleciła im prace na czas określony. Po zakończeniu zlecenia agencja wycofała swoich pracowników. Informacja o tym, iż kontrakt ten został definitywnie zakończony nie usatysfakcjonowała Polki. Kobieta nadal utrzymywała, że o jej zwolnieniu przesądził fakt, iż zaszła w ciąże, a pracę straciła pracę w chwili gdy ujawniła tę osobistą informację. Po wyczerpaniu dostępnych procedur wewnątrz agencji, nie było inne-

www.naszestrony.co.uk

go sposoby by dojść do porozumienia, jak skierować sprawę do rozstrzygnięcia w Trybunale Pracy. Kobieta złożyła więc wniosek do Birmingham Employment Tribunal. W trakcie przesłuchań stron agencja rekrutacyjna przyznała, iż Anna Piotrowska nie poinformowała o swojej ciąży. Iqbal Mohammed, przedstawiciel ‚First Personnel Services Plc’ zwrócił ponadto uwagę na fakt, iż Polka nie mówi płynnie po angielsku. Piotrowska przyznała, że tak jest faktycznie. Wskazała, że w okresie szkolnym uczyła się jedynie języka niemieckiego. Broniący agencji Iqbal stwierdził na tej podstawie, że kobieta mogła nie rozumieć w pełni informacji o powodach zwolnienia przekazanych jej przez personel agencji. Dodał ponadto, iż przed rozprawą w trybunale rozpytano pracowników agencji o to, czy

Polka informowała o zajściu w ciążę. Nie udało się tej informacji w żaden sposób potwierdzić. Z liczącej 55 stron dokumentacji, sędzia Robert Pirini wyczytał, że Piotrowska była pracowitym i solidnym pracownikiem, oraz że regularnie odwiedzała agencję rekrutacyjną w poszukiwaniu zatrudnienia. Nie było tam ani słowa o tym, iż zaszła w ciążę. Sędzia uznał, że Polka popełniła błąd starając się przekazać, iż jest w ciąży i nie dokonała tego w sposób właściwy. Dowodzi o tym brak informacji w dokumentach agencji rekrutacyjnej. Na podstawie oświadczeń złożonych przez reprezentanta ‚First Personnel Services Plc’ ustalono, że nie było na ten temat żadnego pisma, an też notatki służbowej. Sędzia stwierdził więc, że nie ma podstaw do zasądzenia odszkodowania na rzecz Polki. Adam Andrzejko


13

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Przyjazdowi Cyganów zawsze towarzyszy hałas, brud, łamanie prawa i liczne kradzieże!

Po cygańskim taborze mieszkańcy brną w lokalnym fetorze!

Nowe osiedla socjalne w okolicach Spalding

na osiedlu socjalnym wybudują 300 domów

W jaki sposób skutecznie bronić się przed przyjazdem Cyganów? peterborough Za każdym razem gdy brytyjskie miasta najeżdżane są przez Cyganów, którzy praktykują koczowniczy styl życia, miejskie samorządy przeżywają lokalny armagedon. Mieszkańcy skarżą się na hałas, brud i łamanie prawa. Odwiedzinom cyganów towarzyszą liczne kradzieże w lokalnych sklepach. W ubiegłym roku na jednym z takich obozowisk rozległy się strzały! Strzały rozległy się 17 września 2012 r. przy Oxney Road w Peterborough. Interweniowała policja. Z obozowiska karetkami wywieziono trzech rannych mężczyzn. Pomiędzy przyczepami policjanci odnaleźli broń dużego kalibru. Ranni w wieku 41, 43 i 46 lat trafili do szpitala w Peterborough. Jeden z Cyganów, w bardzo poważnym stanie, przetransportowany został do szpitala w Cambridge. Choć od tych zdarzeń minął już ponad rok, mieszkańcy są wciąż przerażeni na widok nadjeżdżających przyczep kempingowych i wysiadających z nich cyganów. Po wydarzeniach sprzed roku policja zwiększa patrole wokół miejsc gdzie gromadzą się wędrujący w przyczepach Romowie. W ostatnich miesiącach kilkukrotnie można było zauważyć jak z nieproszonymi gośćmi starali sobie poradzić mieszkańcy Peterborough i Cambridge, gdzie rozlokowane zostały cygańskie obozowiska zbudowane z przyczep kempingowych. Takie obozowisko często liczy sobie od kilku do kilkudziesięciu kempingów. Przyjazd Cyganów za każdym razem oznacza liczne kłopoty i zanieczyszczenie terenów. Miejsca, które okupują cyganie, nie są przystosowane do tego typu zagospodarowania. Brak wody bieżącej, brak sanitariatów – tak wyglądają dzikie koczowiska, głównie stare place i podmiejskie tereny zielone. Nieprzyjemną pamiątką po koczownikach są nieuprzątnięte śmieci i fekalia. Za każdym razem usuwane są na koszt miasta. Za każdym razem

spalding

kosztuje to niemałe pieniądze. W tym roku największe cygańskie obozowisko w naszym regionie zorganizowano oczywiście nielegalnie przy samym centrum Peterborough. Kilkadziesiąt przyczep kempingowych rozstawiono na terenie byłego marketu B&Q. Cyganie rozlokowali się zaraz przy moście łączącym dzielnicę Woodston z centrum miasta. Cygańskie obozowiska rozmieszczone były również w innych lokalizacjach miasta. Jeden, dość mały obóz, można było zobaczyć na dzielnicy Fletton przy Fletton Avenue. Kolejny w tym samym czasie rozstawiono zaraz przy wjeździe na drogę A16 w pobliżu centrum recyclingu. Według urzędu miasta tylko w tym roku od kwietnia do sierpnia na sprzątanie po Cyganach wydano 8 tysięcy funtów. Firma Enterprise Peterborough, która odpowiedzialna jest za utrzymanie miejskich przestrzeni publicznych potwierdziła te dane. Według firmy przeciętny koszt zwykłego sprzątania po obozowiskach wynosi około 130 funtów. Jednak koszt ten znacznie się zwiększa jeżeli zachodzi potrzeba użycia specjalistycznego sprzętu. W tym roku taki sprzęt był używany nad wyraz często. Specjalistyczne sprzątanie stosuje się głównie w celu pozbycia się fekaliów oraz innych zanieczyszczeń zagrażających zdrowiu użytkowników terenów zielonych. Samo sprzątanie to nie wszystkie koszty związane z nielegalnym koczowaniem Cyganów w brytyjskich miastach.

Wściekli mieszkańcy niektórych dzielnic sami się organizują do „walki” z Cyganami. Nie liczą już bowiem na pomoc miasta. W dzielnicach Orton Goldhay i Fletton w Peterborough komitety dzielnicowe same finansują i organizują zabezpieczenia terenów zielonych przed najazdem Cyganów. Wokół zieleńców stawiane są wały z ziemi i metalowe słupki uniemożliwiające wjazd samochodów z przyczepami na trawę. Niestety czasami nawet takie zabezpieczenia są niewystarczające. Często Cyganie taranują słupki lub przekopują wały co ponownie uderza po kieszeni mieszkańców miast. Wielka Brytania od długich lat walczy z tym problemem. Niestety nie opracowano jeszcze żadnego sposobu na jego skuteczne rozwiązanie. Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

South Holland District Council bardzo poważnie potraktował problem związany z brakiem domów socjalnych. Obecnie budowane są trzy takie osiedla w rejonie miasta Spalding. Już niebawem pierwsi oczekujący na dom z urzędu będą mogli się do nich wprowadzić. Nowe osiedla socjalne znacznie różnią się od tych standardowych, budowanych przed laty, które przypominają istne getta. Architektura i wykończenie zewnętrzne nowych domów z „councila” wygląda obecnie bardzo atrakcyjnie. Nowe osiedla powstają obecnie w Surfleet, Sutton Bridge oraz Crowland. Powstanie jeszcze jedno osiedle w Lutton, którego budowę zaplanowano na listopad 2013. Budowy pierwszych trzech projektów już niebawem dobiegną końca. Łącznie zostanie oddanych do użytku około 300 domów. Są to dwu pokojowe bliźniaki z dość sporymi ogródkami i podjazdami dla samochodów. Jednak Spalding jak inne brytyj-

skie miasta najwidoczniej nadal nie widzi problemu w skupianiu „council’owskich rodzin” w jednym miejscu. Jest to nic innego jak tworzenie zamkniętej grupy ludzi z problemami finansowymi lub nie radzących sobie na tyle, by wynająć dom prywatnie. Niejednokrotnie po kilku latach z takich osiedli tworzą się getta, których nikt nie chce odwiedzać. Dla przykładu miasto Peterborough kilka lat temu zmieniło swoją politykę przydzielania mieszkań socjalnych. Takie mieszkania czy też domy są wśród normalnych, a często luksusowych osiedli mieszkaniowych. Takie działanie ma na celu asymilować „beneficiarzy” z ludźmi radzącymi sobie bezproblemowo w życiu. Ma to ich motywować do działania i podjęcia wysiłku zachowania wartości liczących się w społeczeństwie. Krótko mówiąc: radzący sobie sąsiad ma być modelowym przykładem dla tych którzy ssą dalecy od sukcesu. Pozwala to też na likwidację miejskich skupisk „beneficiarzy”, które często zajmują, wysokie miejsca w statystykach dot. przestępczości. Will O.


14

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Nowe domy, nowe miejsca pracy!

To już trzeci napad na jubilera w przeciągu roku ...

w końcu po recesji!

kolejny raz na jubilera!

northampt’shire

peterborough

Deweloper Barratt Homes w tym miesiącu rozpoczął budowę nowych osiedli mieszkaniowych w Rushden i Brixworth, na terenie hrabstwa Nothamptonshire. Dzięki nowym inwestycjom utworzonych zostanie około 400 nowych miejsc pracy. Oferowane wakaty obejmować będą budowlańców jak i w późniejszej fazie specjalistów od sprzedaży nieruchomości.

Ponad rok temu dwóch Łotyszy z pistoletem w ręku uciekało przez centrum Peterborough ze skradzioną wcześniej biżuterią. Wiadomość o spektakularnej akcji, która miała miejsce w biały dzień, obiegła cały kraj. Wydarzenia z ub. miesiąca potwierdzają, że lokalni jubilerzy są wciąż na celowniku przestępców.

W Rushden na nowym osiedlu, które powstanie przy Goulsbra Road wybudowanych zostanie w sumie 73 domów, w których znajda się dwu, trzy i czteropokojowe mieszkania. Nowe inwestycje w Rushden i Brixworth to dwie z dziesięciu, które Barratt Homes planuje rozpocząć w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Tempo budowy domów musi znacznie przyspieszyć gdyż jak wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez North Northamptonshire Joint Planning

Bandytów, którzy rok temu okradli jubilera w Peterborough, nie udało się aresztować. Spędza to sen z powiek lokalnej policji. W ubiegłym miesiącu doszło do kolejnych napadów na sklepy z biżuterią. 10 września dwóch mężczyzn włamało się do jubilera H. Samuel przy Bridge Street w centrum Peterborough. Ich napad trwał zaledwie trzy minuty. W tym czasie mężczyźnie skradli biżuterię o łącznej wartości 26 tysięcy funtów. Napad miał miejsce dokładnie o godzinie 5 rano.

Unit w całym hrabstwie do 2021 roku potrzebnych będzie prawie 18 tys. nowych domów. Sytuacja ta spowodowana jest znacznym wzrostem poziomu imigracji oraz przyrostu naturalnego. I choć nie brakuje terenów inwestycyjnych pod budowę nowych osiedli, a wiele z nich otrzymało już pozwolenia na budowę, to recesja spowodowała duże zwolnienie w sektorze budowlanym. J.O.

www.naszestrony.co.uk

Policja liczy, że ktoś mógł widzieć to zdarzenie idąc na przykład tą droga do pracy. Śledczy dysponują również zdjęciem z kamer CCTV, na którym widać osoby mogące mieć kluczowe informacje odnośnie tego napadu. Każdy, kto ich rozpoznaje lub jeżeli komuś w ostatnim czasie ktoś oferował kupno biżuterii proszony jest o niezwłoczny kontakt z policją. Miesiąc wcześniej, również w

centrum Peterborough obrabowano innego jubilera. Tym razem napadnięto na lokal przy Westgate Arcade. Sprawcy do rozbicia frontowej szyby użyli dużego młota. Zostali aresztowani po kilku dniach intensywnego dochodzenia. Sprawcami okazali się mieszkańcy Bostonu. W obecnej chwili oczekują na rozpoczęcie procesu sądowego. K.S.


15

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Wybierasz się w podróż do Polski? Czy oddasz czworonoga pod opiekę specjalisty?

Pierwszy polski hotel dla zwierząt w UK east england Wielu Polaków w UK posiadających psa czy kota niejednokrotnie zastanawiało się co z nim zrobić w przypadku wyjazdu na wakacje. Także wielu z nas chciałoby mieć czworonoga u swojego boku, ale obawia się kłopotów związanych z podróżami. Bilet lotniczy dla zwierzaka często jest zbyt drogi, a i tak nie wszystkie hotele akceptują ich obecność. Z gotowym rozwiązaniem na te trudności spieszy właścicielka hotelu dla zwierząt w UK. Posiadanie psa czy kota często okazuje się być dużym kłopotem. Teraz mamy na to świetne rozwiązanie. Przed kilkoma tygodni w miejscowości Grafham k. Huntingdon powstał pierwszy polski hotel dla psów i kotów. Nie jest to zwykła przechowalnia, gdzie pies cały czas spędza będąc zamkniętym w klatce. Takie wyobrażenia są w tym przypadku niewłaściwe. Byliśmy na miejscu. Oto nasza relacja. Jest to hotel domowy z prawdziwie przyjazną atmosferą. Jego właścicielem i pomysłodawczynią jest Hanna Nawrocka, która jest dyplomowaną behawiorystką, trenerem psów i kotów. - Behawioryzm jest próbą zastosowania ścisłych, znanych z nauk przyrodniczych metod badawczych do badania ludzkiej psychiki. Behawioryzm doprowadził do ulepszenia metodologii nauk psychologicznych, kładąc nacisk na statystyczne zależności między obiektywnie mierzalnymi bodźcami i reakcjami – wyjaśnia Hanna Nawrocka, która podaje podręcznikową definicję znaczenia słowa behawioryzmu. - W praktyce polega to na obserwowaniu zachowań zwierzęcia i właściwemu rozpoznaniu jego potrzeb i odczuć. Moim zadaniem jest wskazać właścicielom, co mową ciała i gestów chce przekazać im ich zwierzak. Hotel World of Animals jest nie tylko miejscem gdzie na czas nieobecności właścicieli mogą nocować zwierzęta. Jest to również centrum szkolenia dla psów i kotów. Właściciel hotelu oferuje indywidualne szkolenia zwierząt stosując przy tym rzadko spotykaną technikę nauki zwaną „Pozytywne szkolenie psów”. W zdobyciu odpowiedniej wiedzy

pomógł szereg szkoleń na Coape Centre of Applied Pet Technology. - Całe życie obcuję z czworonogami. To pozwala mi w najbardziej profesjonalny sposób trenować czworonogów. Szkolenie to holistyczny proces, trwający całe życie psa, odnoszący się do różnych aspektów życia związku człowieka i psa. Głównym celem szkolenia jest budowanie więzi, metody i techniki szkolenia nie są sztuką samą w sobie - mówi Hanna Nawrocka.

i sprawić, żeby przebywanie z nim było przyjemnością. 5. Pies wyszkolony to pies w dużym stopniu bezpieczny i przewidywalny. 6. Szkolenie to zapewnienie zajęcia psu (i przewodnikowi).

PO CO SZKOLIĆ PSA? 1. Szkolenie wzmacnia więź między psem i człowiekiem, daje psu poczucie bezpieczeństwa. 2. Szkolenie zapewnia prawidłowy rozwój psychiczny psa wynikający zrozumienia, czego się od niego wymaga, a co nie jest aprobowane, porządkuje jego widzenie świata. 3. Współpraca umożliwia podporządkowanie psa człowiekowi bez potrzeby staczania walki (klasyczne ćwiczenia z posłuszeństwa działają dyscyplinująco na psa). 4. Szkolenie jest niezbędne, aby prawidłowo ukształtować psa www.naszestrony.co.uk

DLACZEGO SZKOLENIE POZYTYWNE? 1. Szkolenie pozytywne w odróżnieniu od tzw. tradycyjnego (opartego na technikach awersyjnych – zadawaniu psu dyskomfortu, a nawet bólu) bazuje na wzmacnianiu pozytywnych zachowań przy pomocy nagród, a wygaszaniu zachowań niepożądanych poprzez brak nagród. 2. Szkolenie pozytywne pogłębia więź miedzy psem a przewodnikiem, buduje zaufanie i chęć współpracy. 3. Szkolenie pozytywne sprawia, że pies uczy się chętniej, a nabyte umiejętności szybko i skutecznie się utrwalają. 4. Szkolenie pozytywne uczy człowieka szukania właściwych dróg dojścia do psa, obserwacji jego zachowań, odczytywania sygnałów przez niego prezentowanych i właściwej na nie reakcji. Hanna Nawrocka prowadzi swój hotel w Grafham. Dom znajduje się w pięknej wiejskiej okolicy otoczonej lasami i jeziorami. Psy oddane jej pod opiekę mogą liczyć na częste spacery, odpowiednią dla nich dietę oraz naukę i liczne zabawy. Oddając psa w jej ręce możemy mieć pewność, że jest on pod dobrą, 24 godzinną opieką w przyjaznym dla niego środowisku. Skąd pomysł na otwarcie hotelu i centrum szkoleniowego? - Przede wszystkim zwierzęta to moja pasja. Kocham je, dlatego postanowiłam ukończyć odpowiednie kursy, aby móc się nimi zajmować i szkolić. Każdy pies czy kot jest inny i wymaga odpowiedniego podejścia podczas jego szkolenia. Wielu właścicieli czworonogów ma z nimi problemy nie wiedząc co jest ich przyczyną

i jak sobie z nimi radzić. Każdego psa można odpowiednio wyszkolić wedle uznania właściciela. Stosuję pozytywne szkolenie psów, które w przeciwieństwie do innych rodzajów szkoleń nie toleruje agresywności czy karcenia psa. Jeżeli ktoś chce odpowiednio wytresować psa lub ujarzmić jego złe zachowania to serdecznie zapraszam do odwiedzenia mojego centrum szkoleniowego - opowiada właścicielka Hotel World of Animals. Hanna Nawrocka oferuje również pomoc przy kupnie psa lub kota. Jak sama mówi przy tak ważnym zakupie trzeba uważać na wiele aspektów z tym związanych. Zawsze to lepiej jest poradzić się specjalisty niż ślepo wydać pieniądze na zwierzę które nie będzie spełniało naszych określonych wcześniej wymagań. Jeśli chodzi o ceny treningów i samego hotelu to World of Animals jest bezkonkurencyjne. Cena za dobę za małego psa / kota wynosi tylko 15 funtów. Za dużego psa lub szczeniaka zapłacimy tylko 20 funtów za dobę. Sesje szkoleniowe natomiast kosztują 20 funtów za godzinę. Za konsultację behawioralną wraz ze szkoleniem zapłacimy 30 funtów. W porównaniu z brytyjskimi firmami czy też hotelami dla zwierząt powyższe ceny są bardzo niskie. Dużą zaletą hotelu World of Animals jest jego lokalizacja. Położony jest on w pobliżu dróg A1 i A14, czyli po drodze na lotniska Luton i Stansted. Krzysztof Szczepaniak Kontakt: Hanna Nawrocka Hotel World of Animals Grafham k. Huntingdon 07401631713.


16

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Legenda BBC Radio 1 na imprezie w Corby

Pomagamy potrzebującym Przyłączcie się do nas!

Cel: Dom Pomocy Społecznej w Nowym Czarnowie Kto: Polonia brytyjska ze wschodniej Anglii! Jak: Zadzwoń do Daniela na nr 077 045 269 06 corby Dave Pearce, znany DJ ze swoich wyjątkowych audycji radiowych w radiostacjach BBC, będzie już nie długo rozkręcał imprezę w Corby. Stanie się to 19 listopada w Corby w klubie Rubix, gdzie zaplanowano imprezę z prawdziwego zdarzenia. Będzie to impreza wyjątkowa ponieważ poprowadzi ją DJ Dave Pearce. Podczas tego wieczoru supportować go będą również inni uznani DJ’e. Zapowiada się zatem bardzo ciekawie. DJ Dave Pearce to 50 letni DJ, producent muzyczny i nadawca wielu imprezowych audycji. Swoją karierę zaczynał już jako 17 latek prowadząc Radio Jackie 227 - pierwsze pirackie radio w Wielkiej Brytanii. Z tego względu że był to całkowity ‚nielegal’, długo tam nie zagościł. Jeszcze w tym samym roku wyjechał do Mumbai w Indiach, gdzie pierwszy raz zaprezentował swoje umiejętności

przed zagraniczną publicznością. Po powrocie do UK był już znany w swoim ojczystym kraju. Radio BBC London zaoferowało mu wakat, dzięki czemu mógł dalej robić to co kocha, czyli cieszyć swoich odbiorców najlepszymi hitami w przeróżnych remixach. W 1984 roku zainspirowany nowym nurtem muzyki jakim był Hip Hop, poprowadził pierwszą w historii UK Hip Hop’ową audycję. Program ten odniósł duży sukces. Odwiedzały go takie gwiazdy jak Run-DMC, Public Enemy, Beastie Boys czy Afrika Bambata. Kilka lat później Dave Pearce grywał już w różnych radiostacjach BBC, za każdym razem odnosząc duży sukces i respekt słuchaczy. Impreza w Corby będzie w stylu Funky, House, Trance. Dave wspomoże się takimi DJ’ami jak Lisa Pin Up, BK, Paul Morrell, Scott Attrill czy Jimmy Dean. Klub Rubix zaprasza. 16 listopada. 66 Corporation Street, NN17 Corby. Godzina 19:00. Impreza potrwa do 4:30 rano. Will O.

wolontaryjnie - Dom Pomocy Społecznej w Nowym Czarnowie zajmuje się opieką nad osobami w wieku od 3 do 89 lat. W dużej części pensjonariusze ośrodka to ludzie upośledzeni. Potrzeby są ogromne. Przydadzą się ubrania, zabawki, kremy, rzeczy codziennego użytku. Potrzebne jest dosłownie wszystko, co może nadawać się do użycia – opowiada Daniel Guz, współinicjator akcji pomocy. To kolejna inicjatywa, która ma na celu wspomóc potrzebujących w Polsce. Pierwsze kroki już w tej sprawie wykonano. Określono cel i potrzeby, a te jak widać są przeogromne. Daniel Guz z St. Ives przy współpracy z naszą redakcją oraz lokalnymi firmami organizuje zbiórkę produktów, których brakuje w Ośrodku Pomocy Społecznej w Nowym Czarnowie. - Potrzeby są ogromne. Przyda się

www.naszestrony.co.uk

wszystko co pomoże w codziennym funkcjonowaniu tego miejsca. Mowa tu dosłownie o wszystkim. Potrzebne są ubrania, meble, środki higieniczne, przybory do nauki, książki, koce, zabawki itp. - uzupełnia Daniel Guz. W ośrodku mieszka około 100 pensjonariuszom. Do normalnego funkcjonowania brakuje im wielu podstawowych rzeczy. Zarządcy ośrodka nie mogą liczyć na znaczące wsparcie finansowe ze strony państwa. Nie chcą też prosić ludzi o pieniądze. Zależy im na rzeczach, których z jednej strony ktoś nie potrzebuje, a z drugiej tak bardzo im samym brakuje. - Pensjonariusze często muszą współdzielić mydło lub inne podstawowe środki czystości - wyjawia Danie Guz, poinformowany o warunkach panujących w Nowym Czarnowie. W czerwcu tego roku Daniel Guz zorganizował Dzień Dziecka w St. Ives. Jako osoba, której nie jest obojętny los drugiego człowieka, stwierdził wówczas, że postara się zachęcić brytyjską

Polonię do wsparcia ośrodka w Nowym Czarnowie. Na wstępne przygotowania poświecił swój wolny czas i wspólnie z bliskimi znajomymi określi jakie są potrzeby i wstępne możliwości. W tym celu poproszono naszą redakcję o nagłośnienie inicjatywy i wsparcie medialne. Jeśli chcesz dołączyć do akcji, to nie martw się jak przekazać swoje wsparcie. Daniel sam zajmie się zbiórką rzeczy. Nie trzeba nigdzie jeździć. Wystarczy zadzwonić do Daniela na numer 077 045 269 06 i umówić się na przekazanie darów. Zbiórka organizowana jest do końca listopada. Lokalna firma transportowa zdeklarowała się, że nieodpłatnie zorganizuje transport darów do Polski. Jeżeli więc w waszych domach zalegają niechciane, nieużywane rzeczy to dajcie nam znać! Na pewno komuś w Polsce się przydadzą. Zachęcamy również innych właścicieli firm do wsparcia tej inicjatywy. O jej przebiegu zbiórki będziemy na bieżąco informować. redakcja


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Pierwszy z dwudziestu domów za £1 otrzymała 4 osobowa rodzina z Liverpool!

Pierwszy dom za funta już w rękach nabywców!

uk/liverpool Szczęśliwym nabywcą domu za £1 jest Jayalal Madde, taksówkarz z Liverpool. Klucze przekazał mu Joe Anderson, burmistrz miasta. To pierwszy z dwudziestu domów, które samorząd planuje przekazać w ręce nowych lokatorów. Socjalny ‚poundland’ ma ożywić zaniedbane dzielnice miasta. Domy, które wytypowano do przekazania nowym lokatorom za £1, były opuszczone i zaniedbane. Poprzedni lokatorzy doprowadzili je do stanu, który niestety wymagał interwencji urzędu. Nie obyło się bez eksmisji i nakazów opuszczenia nieruchomości. Po sprawdzeniu stanu technicznego, dokonaniu niezbędnych napraw, przywrócono im niemalże dawną funkcjonalność. Przed nabywcami wciąż jest jednak sporo do zrobienia. Są to domy, w które

trzeba włożyć spore kwoty pieniędzy. Ze strony urzędu zadbano o właściwe podłączenie instalacji elektrycznej i wodociągowej, oraz o zamontowanie standardowego wyposażenia kuchni i łazienek. Kiedy po raz pierwszy ogłaszano w mediach, że w Liverpool szykuje się niespotykana dotąd obniżka cen nieruchomości, do urzędu wpłynęło blisko 1000 wniosków.

W pierwszej turze wybrano 10 rodzin. Pierwsze klucze przekazał nowym nabywcom burmistrz Liverpool. Nie zabrakło słów podziękowań i chwil wzruszenia. Pierwszy dom powędrował w ręce czteroosobowej rodziny. Zamieszka w nim taksówkarz Jayalal Madde z żoną Chami oraz dwie córki Sansali i Sanali. Adam Andrzejko

32-letnia Brytyjka z Corby wyłudziła £23.600 zatajająć fakt, iż nie mieszka już z dziećmi!

Rok więzienia dla kobiety która wyłudziła benefity!

corby Northampton Crown Court skazał 32-letnią Brytyjkę na rok więzienia za wyłudzenie świadczeń socjalnych. Kobiecie udowodniono pobranie nieprzysługującej jej kwoty £23.600 tytułem Tax Credit, Income Support oraz Child Benefit. Vienna Michelle Israel, zamieszkała przy Spencer Walk w Corby, uznana została winną zatajenia przed urzędami faktu, iż jej dzieci nie mieszkają już w domu rodzinnym. Na podstawie informacji stwierdzających, iż kobieta nadal wspólnie z nimi mieszka, urzędy wypłacały jej niezmiennie te same co wcześniej kwoty zasiłków. Dochodzenie wszczęte przez HM Revenue & Customs (HMRC) wykazało, że w okresie od sierpnia 2010 do maja 2012 roku pobierała zasiłki, do których nie była uprawniona. Jak ustalono w tym czasie otrzymała £2,260.41 tytułem Income Support, £15,803.00 ulgi podatkowej Tax Credit oraz £5,549.40 jako

bezprawną kontynuację Child Benefit. Na podstawie zgromadzonego materiału ustalono, że kobieta celowo wprowadzała urzędy wypłacające jej dodatkowe pieniądze, gdyż w powtarzających się cyklicznie deklaracjach podawała, jakoby nadal wspólnie mieszka z dziećmi. Prawdziwa sytuacja była jednak inna od tej deklarowanej. Całkowitą kwotę nadpłaty obliczono na poziomie £23,612.81. Z uwagi na fakt, iż kobieta nie była

w stanie zadeklarować zwrotu należności, sędzia zdecydował o wymierzeniu jej kary pozbawienia wolności. 32-letnia Brytyjka w dniu 1 października została skazana na rok więzienia. Dodatkowo do kary doliczono jej £100 tytułem kosztów postępowania sądowego. Przedstawiciele HMRC przyznają, że kwota wyłudzenia nie należała wprawdzie do rekordowych, aczkolwiek wyrok w sprawie jest pełni satysfakcjonujący. Adam Andrzejko www.naszestrony.co.uk

17


18

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Kontynuacja artykułu pt.: „Polonijny Cyrk z pokazem możliwości w Bedford”, opublikowanego na naszestrony.co.uk!

znamy fakty i mity na temat Domu Polskiego w Bedford! i jak się z nich rozlicza? To dopiero kilka pierwszych pytań, na które odpowiedzi znają tylko wybrani, a przybierają status ścisłej tajemnicy skrywanej przez dysponentów budynku trzymających klucze do drzwi wejściowych. No chyba, że oni sami nie wiedzą jak wygląda obecna sytuacja prawna budynku.

bedford Bedfordzka Polonia wciąż pamięta wspólne wieczorki, na żywo grane piosenki, koncerty, akademie, a nawet wieczory ze Św. Mikołajem. W Domu Polskim działała sobotnia szkółka dla dzieci, a po lekcjach spotykali się tu harcerze. I choć wspomnienia te pokrył kurz, tak już niedługo w Domu Polskim w Bedford ponownie zatętni życie jak przed laty. Losy tego miejsca wciąż są wielu Polakom nie obojętne. Oto próba odpowiedzi na jakich fundamentach podjęto trwająca obecnie odbudowę tego miejsca? Dyrektorem i Sekretarzem Domu Polskiego w Bedford jest Zbyszek Wereszczyński. To on przed laty przyjmował kolejnych Polaków w szeregi członków klubu. Dziś aktywnym działaniem pod dachem Polish House Limited, jak oficjalnie nazywany jest Dom Polski w brytyjskich rejestrach, zajmuje się Andrzej Gąsiennica posiadający obecnie klucze do budynku.

Fundamenty prawne Polish House Limited w Bedford jest organizacją charytatywną działającą społecznie, a zatem nie dla zysku. Z takim zamysłem zarejestrowano ją 11 listopada 1960 roku, dokonując wpisu do rejestru spółek bez kapitału udziałowego. W przypadku takiej formy działalności zobowiązania wobec dłużników są następujące: każdy z członków zobowiązuje się zapłacić £1 w przypadku jej upadłości. Organizacja bez

kapitału założycielskiego, wzięła jednak kredyt hipoteczny, który nadal powinna spłacać. W latach 90-tych, sekretarz kompanii złożył wniosek o zawieszenie działalności tzw.: uśpienie. Odnotowano to w rejestrach spółek, by o aktualnym statusie poinformować z kolei wszystkich zainteresowanych. Zawieszenie oznacza taki status dla działalności gospodarczej, w którym nie uzyskuje ona żadnych dochodów ani nie ma żadnych wydatków. To taki moment w działalności organizacji, że śpi, z rzadka chrapie, a jej członkowie, tudzież prezesi czasem unoszą się w sennych marzeniach. Dom jak wóz Drzymały Polish House Limited z siedzibą w Bedford, to pokaźnych rozmiarów, czterokondygnacyjny ceglany budynek z olbrzymim, czerwonym baldachimem nad wejściem. Mimo to nieruchomość, w której zarejestrowano działalność, ma prawdopodobnie coś wspólnego z wozem Drzymały. Po 46 latach od dnia rejestracji Polish House Limited z siedzibą w Bedford zmienił adres na 5 Top End, Renhold, Beds, MK41 0LR. Stało się to w dniu się 27 września 2006. Jak to możliwe, że organizacja związana z Domem Polskim, czyli z budynkiem przy Ashburnham Rd w Bedford obok stacji kolejowej, zmieniła lokalizację na oddalone o 6 mil zabudowania w Renhold, na północ od centrum Bedford, gdzie od lat mieszka Zbigniew Wereszczyński? Nie wszyscy członkowie organizacji zostali poinformowani o tej zmianie. Nie wszystkim też powiedziano na co dokładnie wzięto kredyt hipoteczny? Na niezbędne naprawy i remont? Kto dysponuje środkami www.naszestrony.co.uk

Bedfordzkie Archiwum X Budynek, na którym umieszczono olbrzymich rozmiarów napis Dom Polski, stoi przy 18-20 Ashburnham Road. Tak zapisano go w rejestrze gruntów. Z uwagi na swój wiek nałożono na niego tzw.: „conservation order”, a więc trzeba podchodzić do niego z uwagą i przy uwzględnieniu przepisów odnoszących się do zabytków. Warto zauważyć, że budynek pod tym adresem jest poza zasięgiem możliwości firm ubezpieczeniowych, które odmawiają sprzedania polisy ubezpieczeniowej na ten adres. Jak to możliwe? Kto zatem jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo publiczne pod tym adresem? Ogólnie rzecz biorąc Polacy. No tak, tylko kto dokładnie? Z kim powinni zawierać umowy potencjalni wierzyciele, podpisujący umowy na podnajem lokalu jak np.: na Studio Masażu? Z dyrektorem, sekretarzem wg dokumentów, tj.: Zbigniewem Wereszczyńskim czy też wg uznania społecznego tj.: z Andrzejem Gasiennicą, który podobno otrzymał tytuł prezesa, choć w rejestrach spółki jego nazwisko nie pojawiło po dziś dzień? W trakcie analizy prawnej budynku dojść można do przekonania, że Dom Polski to instytucja społeczna i charytatywna, która budynki zaledwie użytkuje, ale ich nie posiada, Kto więc tak na prawdę jest właścicielem tych budynków? To kolejna zagadka! Do tego dochodzą kolejne pytania. Kto gospodaruje dziś oraz zarządza dochodami i wydatkami Domu Polskiego? Nikt? Czy wszyscy przekazują swe usługi i materiały budowlane za darmo? Czy sporządzono zatem umowy darowizny i przekazania rzeczy oraz usług na rzecz firmy zajmującej się prowadzeniem działalności charytatywnej? W tym przypadku najlepszym wyjaśnieniem było by, że to „tylko remont”. „Tylko”, ale jednak wieloletni członkowie organizacji, której nie zlikwidowano chcieliby wiedzieć, jakim to sposobem organizacja

uśpiona zdołała się na tyle rozbudzić, że już niebawem ponownie na stałe otworzy swoje drzwi? Jak to możliwe, że jeśli jest to działalność uśpiona, to w jej wnętrzu trwają prace remontowo-budowlane, a w innej jego części ktoś mieszka lub prowadzi studio nagraniowe? Do budynku w dalszym ciągu dostarczane są media. Kto płaci zatem za dostarczoną wodę, odprowadzone ścieki i zużytą energię elektryczną? Polish House Limited w Bedford, wydatków nie ma, ale obrót środkami jest. Trochę historii, trochę tera��niejszości Od wielu lat Dom Polski był zamknięty. W 2008 roku Maria Tarnopolska, jako rewidentka Klubu Polskiego na Alexandra Road odkryła, że Prezes Paszyński wraz ze wspólnikiem i dyrektorem finansowym Domu Polskiego, Ryszardem Mario Hrynkiewiczem Sudnik zamawiali alkohol z dostawa do domu Polskiego, a rachunki do zapłacenia wystawiano na Klub Polski. Warto zauważyć, że te dwie instytucje od lat żyły w antagonistycznej atmosferze. Klub Polski był stowarzyszeniem członków i nigdy nie był organizacją charytatywną. Dopiero inspekcja wykryła w jaki sposób ulatniały się jego fundusze. Maria Tarnopolska tak była zmartwiona tym co odkryła, że na 2 dni przed Walnym Zgromadzeniem ciężko zachorowała i wkrótce zmarła, co nastąpiło w szpitalu w Bedford. Dom Polski został zamknięty na klucz, o czym nie zostali poinformowani jego członkowie. Dziś po wielu latach Dom Polski ma się odrodzić z popiołów jak Feniks. Uroczyste otwarcie zapowiadano na ostatnią niedziele września. Podobno zaproszono nawet Lecha Wałęsę. Ten jednak nie skorzystał z możliwości spotkania się z Polakami w Bedford, gdyż świętował w Polsce swoje 70-te urodziny. Wraz z otwarciem Domu Polskiego w Bedford mieszkańcy miasta zyskają kolejne miejsce gdzie będą mogli się spotykać. Będzie to niewątpliwie siedziba Polonii z wieloletnimi tradycjami. Warto się jednak przygotować na udzielenie odpowiedzi na kilka istotnych pytań. Dopiero wtedy będzie można spraszać byłych prezydentów, którzy póki co odmawiają. Adam Andrzejko PS. Szanowni Panowie Prezesi, W imieniu czytelników i wieloletnich członków organizacji oczekuję odpowiedzi na postawione pytania. Ich brak będzie jawnym przyznaniem się do panującego bałaganu!


19

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

W tym wypadku stracił żonę! Po roku od tragedii przed sądem oskarżony jest o jej smierć!

Polak ze Spalding okradł sklep obuwniczy

Wydano nakaz aresztowania wobec Polskiego kierowcy!

wstydliwy łup!

uk/Skegness Magistrates Court w Skegness wydał nakaz aresztowania 30-letniego Polaka. Janusz Józef Olewicz oskarżony jest o niebezpieczną jazdę i spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w którym zginęła jego żona. W zdarzeniu, do którego doszło w dniu 24 sierpnia ub. r. niezagrażające życiu obrażenia odniósł też 3-letni chłopiec. Do wypadku doszło ok. g. 14.45. na drodze A16 w pobliżu miejscowości Alford. To południowa część hrabstwa Lincolnshire. 30-letni Polak, kierujący pojazdem marki Suzuki Alto z niewiadomych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu, gdzie zderzył się z jadącym z przeciwnego kierunku Seatem Ibizą. Zderzenia obu pojazdów nie przeżyła żona kierowcy, Katarzyna Olewicz. Kobieta zmarła na miejscu. Jej dziecku, które siedziało w foteliku zamontowanym na tylnym siedzeniu, na szczęście nie stało się nic poważnego. W pozycji siedzącej utrzymały go poprawnie zapięte pasy fotelika do przewożenia dzieci. Mimo wszystko 3-letni chłopczyk trafił do szpitala na obserwację. Gdy lekarze stwierdzili, że nie jest wymagana dalsza hospitalizacja został wypisany do domu. Zaopiekowali się nim dziadkowie. Pomocy udzielono również kobiecie z Seata. Odwieziono ją do szpitala w Grimsby. Stan 30-letniego Polaka, Janusza

spalding Olewicza określono jako poważny. Przewieziono go do szpitala w Hull. Kiedy po raz pierwszy otworzył oczy po wypadku spotkał się z rodziną i znajomymi z pracy. Współpracownicy postanowili wesprzeć go nie tylko dobrym słowem, ale i wymierną pomocą finansową. W miejscu pracy Olewicza przeprowadzono zbiórkę pieniędzy. Zebrano £2,000, które przekazano rodzinie Olewiczów jako wyraz współczucia i wsparcia w chwili gdy ich rodzina przeżywała ogromną tragedię. Od wypadku minął już ponad rok. Janusz Olewicz wspólnie ze swym synkiem mieszka dziś w Polsce. W dalszym ciągu regularnie odwiedza lekarzy w związku z odniesionymi w czasie wypadku obrażeniami. Kiedy opuszczał Wielką Brytanię wobec jego osoby nie przedstawione były żadne zarzuty. W wyniku zakończenia czynności śledczych, na początku października wydano jednak

nakaz aresztowania Polaka. Nie wykluczone, że na tej podstawie w związku z informacjami o powrocie Polaka do kraju, sporządzony zostanie wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Rodzina z trudnością lecząca rany po stracie żony, matki i córki - będzie musiała przejść przez kolejny etap tragedii, którą bez wątpienia okaże się rozprawa sądowa. Janusz Olewicz wystąpi w niej w roli oskarżonego o spowodowanie śmierci swojej żony oraz narażenie na niebezpieczeństwo pozostałych użytkowników drogi. Adam Andrzejko

www.naszestrony.co.uk

25 letni Polak ze Spalding został skazany na karę więzienia za kradzież ze sklepu obuwniczego. Gdyby jeszcze chodził bez butów, to można by liczyć na politowanie sędziego, ale tym razem chodziło o coś szczególnego. Polak ukradł ze sklepu coś, co mimo ujęcia sprawcy i wyroku skazującego, pozostało tajemnicą. Piątek 13 września był dniem szczególnie pechowym dla Łukasza Jałochy ze Spalding. 25 latek okradł lokalny sklep obuwniczy Revills Shoes mieszczący się przy Francis Street. Śledczy jednak nie informują co dokładnie zniknęło ze sklepu. Nie wiadomo czy były to pieniądze czy też towar ze sklepu. Brak też informacji dlaczego nie ujawnia się co dokładnie zginęło. Nie wiadomo czy poprosił o to właściciel sklepu, czy też policja postanowiła te wiadomość pominąć. Policjanci, którzy wszczęli

śledztwo w tej sprawie działali w grupie kilku funkcjonariuszy policji, którym pomagali PCSO. W poszukiwania sprawcy zaangażowało się blisko 10 osób. Już po 36 godzinach pierwszy podejrzany w tej sprawie wpadł w ręce policji. Okazał się nim właśnie Łukasz Jałocha. Szybko okazało się, że policjanci nie mylili się w swoich ustaleniach. Zatrzymany mężczyzna okazał się być tym właściwym. Brak jednak informacji czy odzyskano od niego to co wcześniej ukradł. 25-letni Jałocha stanął w zeszłym tygodniu przed sądem Grantham Magistrates’ Court, gdzie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Sąd skazał go na karę pozbawienia wolności na okres 20 tygodni. Nieoficjalnie mówi się, że to co ukradł Polak mogło w chwili podania do wiadomości publicznej, mogłoby zawstydzić właściciela sklepu. Nie były to zatem ani pieniądze, ani też buty. Z tego powodu nikt jeszcze nie miałby powodów do wstydu. Było to zatem coś osobistego. Will O.


20

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Wyburzą Tax Office, a w jego miejscu stanie supermarket!

Postanowili skuteczniej przeciwdziałać przypadkom samobójstw na kolei!

na miejscu skarbówki Kolej wychodzi na przeciw powstanie Waitrose licznym samobójstwom! wielka brytania Network Rail oraz London Midland wdrożyły w życie nowy projekt, który ma na celu zapobiegać samobójstwom na stacjach kolejowych. Liczba samobójstw na kolei w ostatnich latach dramatycznie wzrosła. Stanowi to duży problem dla kolei i samych pasażerów którzy często są świadkami takich przykrych okoliczności.

Huntingdon W Huntingdon rozpoczął się proces wyburzania budynku, w którym do niedawna mieścił się urząd skarbowy czyli Tax Office. Byli pracownicy urzędu wspominają to miejsce z łezką w oku. Dla dłużników, zalegających z opłatami moment wyburzenia z pewnością będzie powodem do licznych drwin. Budynek wciąż budzi dużo emocji! Budynek mieszczący się przy Chequers Court wybudowano w latach 60-tych. Wtedy według mieszkańców Huntingdon odznaczał się on nowoczesną architekturą. Teraz nie można już tak otwarcie powiedzieć, że budowla jest wciąż przyjazna dla oka. Bardziej psuje wizerunek zabytkowego miasta niż go urozmaica. Wyburzenie budynku jest częścią przebudowy całego Chequers Court, gdzie między innymi

znajduje się market Sainsbury’s. Koszt całego projektu szacuje się na ponad 20 milionów funtów. Zawiera on wyburzenie budynku skarbówki, gdzie na jego miejscu powstanie sklep Waitrose oraz dodatkowe miejsca parkingowe. Supermarket Sainsbury’s zostanie przeniesiony do budynku w zachodniej części miasta. Obecny budynek zajmowany przez popularny market, zostanie podzielony na trzy mniejsze pomieszczenia, gdzie wprowadzą się nowe firmy handlowo usługowe. Ukończenie prac wyburzeniowych starej skarbówki zaplanowano na początek grudnia. Do tego czasu ma też tam powstać dodatkowy parking, z którego będzie można skorzystać już podczas świątecznych zakupów. Budowę sklepu Waitrose zaplanowano na początek stycznia 2014. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo dokładnie jakie firmy wprowadzą się jeszcze do Chequers Court. Will O.

Policjanci z Peterborough poszukują sprawcy wypadku!

Kierowca potrącił rowerzystę i uciekł peterborough Policja z Peterborough poszukuje kierowcy samochodu który brał udział w kolizji z rowerzystą. Kierowca mając świadomość że rowerzysta został znacznie poszkodowany, uciekł z miejsca zdarzenia. Do tej kolizji doszło 8 października na ulicy Broadway przy centrum Peterborough. Około 13:20 mały, niebieski samochód typu hatchback potrącił rowerzystę. Poszkodowany doznał licznych

obrażeń ciał a jego rower został znacznie uszkodzony. Kierowca samochodu uciekł z miejsca zdarzenia. Według świadków była nim młoda kobieta. Policja obecnie prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Przeglądane są nagrania z okolicznych kamer CCTV oraz przesłuchiwani są świadkowie tego zdarzenia. Każdy kto ma jakiekolwiek informacje odnośnie tego incydentu lub wie kto prowadził ten samochód proszony jest o kontakt z policją. Numer kontaktowy 101. Will O,

Projekt, który wspierany jest również przez organizację charytatywną Samaritans już powoli jest wdrażany w życie. Polega on między innymi na szkoleniu pracowników kolei, by mogli szybko i łatwo rozpoznać potencjalnych samobójców. Zazwyczaj są to osoby zachowujące się bardzo nieprzewidywalne, są one zestresowane, zdołowane czy tez przygnębione. Szkolenie ma nauczyć pracowników również jak radzić sobie z takimi osobami i jak nieinwazyjnie zachęcić je do przejścia w bezpieczne miejsce. Dodatkowo projekt zakłada instalację dodatkowych oświetleń peronów na stacjach podmiejskich oraz

montaż barierek ochronnych uniemożliwiających wskoczenie na tory. - Jak na razie współpraca pomiędzy naszą organizacją, a NETWORK Rail i London Midland przebiega znakomicie. Projekt ten ma na celu zapobiegać takim sytuacjom jak samobójstwa. Szkolimy pracowników kolei właśnie pod tym względem. Jest to tylko część dużego projektu szkoleń szacowanego na 40 milionów funtów – wyjaśnia Ola Rzepczyńska z Samaritans, która jest jednym z oficerów odpowiedzialnych za szkolenia pracowników kolei

uważa ten projekt za duży sukces. Do tej pory szkolenie ukończyło ponad 5 tysięcy pracowników kolei. Według organizatorów szkolenia są oni bardzo dobrze przygotowani do radzenia sobie z potencjalnymi samobójstwami. Tylko w zeszłym roku i tylko w hrabstwie Bedfordshire na stacjach kolejowych odebrało sobie 6 osób w wieku od 45 do 74 lat. Tylko te 6 incydentów spowodowało, że kolej miała 25 tysięcy minut opóźnienia. Koszt opóźnień szacuje się na 2 miliony funtów. Will.O.

33 letni mieszkaniec Peterborough miał w domu 60 dorosłych krzewów ...

Odkryto kolejną plantację w Peterborough peterborough Funkcjonariusze z Cambridgeshire Police odkryła kolejną nielegalną plantację marihuany na terenie Peterborough. Odkrycia dokonano 7 października w jednym z domów przy Woodblyth na dzielnicy Dogsthorpe. Nalot policji rozpoczął się tuż przed godziną 10 rano. Kilku funkcjonariuszy wtargnęło do podejrzanej nieruchomości, gdzie zastali jednego mężczyznę oraz 60 dorosłych krzewów marihuany. Dom był wyposażony w profesjonalne urządzenia do uprawy. Opróżnienie całej nieruchomościzajęłopolicjikilkagodzin. - Mężczyzna, który trudnił się uprawą marihuany wpadł można by powiedzieć przypadkowo. Okoliczni mieszkańcy poinformowali nas o podejrzanej aktywności w pobliżu tego domu. Postanowiliśmy to sprawdzić i www.naszestrony.co.uk

w rezultacie skonfiskowaliśmy kolejną już w tym roku plantację marihuany - tłumaczy rzecznik prasowy Cambridgeshire Police. Podejrzenia sąsiadów najprawdopodobniej wzbudziły częste odwiedziny obcych ludzi, którzy bezpośrednio kupowali narkotyki od producenta. Aresztowany mężczyzna został aresztowany i

w ten sam dzień złożył zeznania na komendzie Thorpe Wood Police Station. Prawdopodobnie na swój proces sądowy poczeka w domu. Policja na tym etapie śledztwa nie ujawnia personaliów i narodowości aresztowanego. Wiadomo tylko że jest nim 33 letni mieszkaniec Peterborough. Will.O.


21

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Dla 77 osób zwerbowanych podstępnie do pracy osób założyli łącznie 144 konta bankowe!

Czescy Cyganie ukradli pół miliona funtów!

Polak pobił tłumacza podczas przesłuchania

Awanturnik w szpitalu psychiatrycznym

wielka brytania Trzy Cyganki i jeden Cygan pochodzących z Czech wyłudzili od Wielkiej Brytanii ponad pół miliona funtów. Wszyscy byli członkami jednej rodziny. W okresie zaledwie dwóch lat wyłudzili pół miliona funtów pobierając nielegalnie takie zasiłki jak tax credit i housing benefit. Rodzinna szajka działała na terenie UK w latach 2008 – 2010. Trudnili się głównie zwożeniem obywateli Czeskiej Republiki do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych. Werbowanym do pracy obiecywano nie tylko pracę ale również miejsce do spania. W rzeczywistości wyglądało to tak, że praca była, ale za bardzo niskie wynagrodzenie. Ich stawka godzinowa nie przekraczała 4 funtów. To wbrew prawu o stawce minimalnej. Wszyscy pracownicy z Czech mieszkali nawet po 10 osób w 3 pokojowych domach. Cyganie powtarzali każdego dnia, że trudne warunki to tylko sytuacja przejściowa. Zapewniali, że już niedługo dostaną lepszą pracę i będą mieszkać w dogodniejszych warunkach. W międzyczasie Cyganie ciągali swoich pracowników po bankach i urzędach. Dzwonili do Job Centre i HMRC Tax Office. Załatwiano im konta bankowe, na które potem wpływały przyznane zasiłki. Pracownicy nie mieli jednak nigdy

spalding dostępu do swoich kont. Wypłaty dostawali w gotówce, a więc w praktyce kont bankowych nie potrzebowali więc o nie nie pytali. Pracownikom za pośrednictwem ich szefów, którzy pełnili rolę tłumaczy, przyznawano coraz to więcej różnych benefitów. Niemówiący po angielsku pracownicy byli notorycznie okłamywali. Wmawiano im, że te wszystkie formalności potrzebne są do rejestracji ich w urzędach przyznających pozwolenia o pracę. Coraz więcej benefitów należących do pracowników trafiało na kontrolowane przez Cyganów konta. W sumie dla 77 pracowników założono 124 konta bankowe. Pieniądze płynęły strumieniami i tak też były wypłacane. Część z nich wysyłano od razu do Czech. Resztę Cygańska rodzinka trwoniła na luksusowe samochody,

drogie hotele i gry w kasynach. Po wykryciu przez HMRC tego procederu obliczono, że Cyganie w ciągu dwóch lat wyłudzili 535 tysięcy funtów. Śledztwo nadal trwa ponieważ podczas dochodzenia wykryto, że Cyganie prawdopodobnie brali kredyty w bankach na swoich pracowników. Były to sumy rzędu od 2 do nawet 20 tysięcy funtów. Po zakończeniu śledztwa może okazać się, że wyłudzono o wiele więcej pieniędzy niż sądzono. Jak na razie cała rodzina została skazana za wyłudzenie zasiłków. Wszyscy przyznali się do winy. Na posiedzeniu z dnia 4 listopada zostanie ogłoszony wyrok w tej sprawie. Cyganie jednak mogą spodziewać się jeszcze jednego procesu w związku z wyłudzeniem kredytów bankowych,co sprawi, że posiedzą dłużej. Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

21 kwietnia policja interweniowała w jednym z domów w Spalding. Podczas interwencji funkcjonariusze zauważyli Roberta Palucha trzymającego w ręce nóż nóż. Jak to później określono był to „nóż do masła”. 24 letni Polak ze Spalding trafił do sądu, a tam pobił tłumacza, który podczas przesłuchania pomagał mu złożyć zeznania. Podczas interwencji Paluch upuścił nóż. Wolał nie ryzykować widząc policję. Mimo wszystko został aresztowany za awanturę domową. 24-latka przewieziono na komendę. Ze względu na jego słabą znajomość języka angielskiego wezwano tłumacza, który miał asystować podczas przesłuchania Polaka. - Podejrzany zachowywał się agresywnie i nienormalnie – mówi

rzecznik policji z Lincolnshire. Jego przesłuchanie przerywano dwa razy. Podczas trzeciej próby przesłuchania Polak zdenerwował się na tyle, że uderzył swojego tłumacza w szczękę. Zaraz po tym padł jeszcze jeden cios w klatkę piersiową. Palucha bardzo szybko obezwładniono i zamknięto w celi. Prokurator, który wniósł do sądu akt oskarżenia przedstawił również swoje podejrzenia co do złego stanu psychicznego Polaka. Został więc on zbadany przez lekarzy, którzy jednoznacznie stwierdzili, iż stan psychiczny podejrzanego jest na tyle zły, że nie może być sądzony jako poczytalny. Na ostatniej rozprawie w tym procesie sąd zadecydował o przymusowym leczeniu psychiatrycznym tego człowieka. Okres pobytu w szpitalu jest uzależniony od postępów w jego leczeniu. Will O.


22

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


23

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Ekscentryczny kolekcjoner spełnił swoje marzenia!

Hemp gru w peterborough klub radius, 2013 fotorelacja: www.naszestrony.co.uk

ustawił czołg przed domem!

Koncert odbył się w klubie Radius, w ramach Raporama v.3 - takiego polonijnego oblężenia chyba w tym klubie jeszcze nie było. W sali zgromadziło się lekko ponad 300 osób. Fanów Hemp Gru jak i lokalnych supportów (Duch, Idylavinyla, Skor, TOTU). Trzeba przyznać, że już supporty rozgrzały publiczność, a sama gwiazda dała jak na razie najlepszy koncert hip hopowy w Peterborough. Po koncercie after party nakręcał MC Kowal z Bedford. Ma chłop zdrowie tyle godzin za konsoletą! HG rozpoczęli swój koncert ok 23 a skończyli grubo po północy. Szczerze to nawet nie wiem o której tyle się działo! Mimo tego, że ochrona wykazała się szczególna nadgorliwością i każda osoba miała rewizję -czy aby ktoś zakazanego zioła nie wnosi, czy aby ma przy sobie ID, a hitem było nie wpuszczanie przez pierwszych kilka minut ludzi w dresach. Ochrona chyba sobie nie zdawała sprawy co się świeci jaki to zespół i jaka publika. Incydentów brak. Polonia ponownie udowodniła, że potrafi się dobrze bawić i bezproblemowo. Niestety klub musieliśmy opuścić ok godziny 3. Co dla Nas było za wcześnie, a dla kierownictwa klubu zaskoczenie, że nie mamy jeszcze dosyć. Imprezy poprzenosiły się w różne rejony miasta i z doniesień znajomych kończyły się między 5 a 6 rano! Tak trzymać. Oczywiście całe wydarzenie nie obyłoby się bez sponsorów i patronatów – tak naprawdę cała armia ludzi związana z Voytoola LTD robiła wszystko aby koncert był świetny i taki był. Głównym sponsorem był sklep The Grow Superstore, impreza nie obyła by się bez pomocy: Rap w UK, Intruz, Siła z Pokoju, Rocket Park, Real Food, Marlena Domowe Wypieki, DP Service, Marko-Polo Transport, Eunoia. Patronat medialny nad imprezą objęła gazeta Nasze Strony, a relację fotograficzną zapewniło studio Marraf Photography. Wszystkim dziękujemy. To nie koniec podobnych imprez w Peterborough na Raporamę vol 4 szykuje się kolejna gwiazda. Będzie się działo.

cambridgeshire Mieszkaniec Cambridgeshire, fascynat militariów zabytkowych postawił czołg na swoim podjeździe. 56 letni Anthony Cooke z Cottenham k. Cambridge zszokował swoich sąsiadów parkując przed swoim domem prawdziwy czołg. Ten „potwór” z I Wojny Światowej wzbudza ogromne zainteresowanie okolicznych mieszkańców. Ku zaskoczeniu właściciela, nikt nie robi problemu z obecności tego 6,5 tonowego czołgu. Wręcz przeciwnie. Dzieci sąsiadów są pod prawdziwym wrażeniem, a ich rodzice sami przychodzą na podjazd Anthonego zrobić

www.naszestrony.co.uk

sobie zdjęcie przy tym pojeździe. Warto podkreślić stan techniczny pojazdu. Jest to jeden z dwóch działających takich czołgów, które znajdują się na terenie Europy. Anthony wydał na jego zakup i zewnętrzny remont ponad 40 tysięcy funtów. Teraz ma zamiar zająć się wewnętrzną renowacją, która będzie go również słono kosztować. Anthony w wywiadzie dla Metro nie chce jednak ujawnić przy której ulicy mieszka. Obawia się regularnych odwiedzin dużej liczby podobnych do niego samego wojskowych zapaleńców. Cottenham jednak jest bardzo małe i odnalezienie czołgu zaparkowanego na podjeździe nie powinno stanowić problemu. Will O.


24

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Akcja pomocy dla Julii może posłużyć za wzór dobrej i owocnej kwesty!

Dzięki szczerym darczyńcom Julia ma już swój ‚helmet’! Cambridge Apel wzywający brytyjską Polonię ze wschodniej Anglii do wspólnej akcji pomocy Julii z Cambridge, ogłosiliśmy na początku września. Dziś, trzy miesiące po finałowej imprezie, z radością informujemy, że akcja zakończyła się pełnym sukcesem! Przypomnijmy, że Julia jest dzieckiem posiadającym zdiagnozowane schorzenie o nazwie Plagiocephaly, które wywołane zostało chorobą o nazwie Torticollis. Jedynym znanym sposobem leczenia jest zastosowanie kasku, który nadaje prawidłowy kształt rosnącym wraz z dzieckiem kościom czaszki. Kiedy Izabela i Rafał z Cambridge zwrócili się do naszej redakcji z prośbą o pomoc, od razu przystąpiliśmy do działania. Na nasz apel o pomoc odpowiedziało wiele osób. Pieniądze wpłacano na przygotowane wcześniej konto dobroczynne w Internetowym portalu Justgiving.com. Istniała również możliwość przekazywania wpłat za pośrednictwem wiadomości SMS. Ta forma cieszyła się dużą popularnością pośród darczyńców. Wpłaty o wielkości 5 i 10 funtów odnotowywano w sieci za każdym razem gdy zasiliły wirtualne konto Julii. Do kwot od 10 funtów w górę, serwis umożliwiający organizowanie zbiórek online doliczał specjalne premie bonusowe, które w zależności od wpłaty kształ-

towały się od 2,5 do 5 funtów, a nawet £275.00 w chwili deponowania pieniędzy zebranych podczas „Polish Party”. W dniu finałowej imprezy w dniu 21 września akcja nabrała szczególnej atmosfery, którą wypełniły bardzo wzruszające chwile. Rodzice Julii obok wymiernego wsparcia finansowego, otrzymali olbrzymiej wartości. Był nim gest solidarności Polonii z Cambridge, a także wsparcie emocjonalne, sympatia oraz prawdziwie przyjacielskie gesty. Wieczór był ponadto wypełniony wyśmienitą zabawa, podczas której do mikrofonu karaoke odśpiewano nie jeden ulubiony przebój. Tydzień przed finałową imprezą, na konsultacjach w Londynie przekazano 100 funtów zaliczki, co było wymogiem Fundacji współpracującej z rodzicami Julii.

w obiektywie:

Organizujesz imprezę lub koncert? Chcesz o tym poinformować mieszkańców okolicy? Nic prostrzego! Napisz do nas na adres: redakcja@naszestrony.co.uk!

www.naszestrony.co.uk

Warto podkreślić, że kwestę przeprowadzono również podczas występu kabaretu Paranienormalni w Cambridge. Wraz z licytacją biletów, przekazanych przez organizatora Tomka, akcję pomocy dla Julii udało się wesprzeć kwotą 343 funtów. Środki w kwocie 1.900 funtów zebrane na internetowym serwisie Justgiving.com przekazane zostały w całości na konto Fundacji Headstart4Babies, Charity Registration No. 1112256. Zbiórka Polonii z Cambridge była w pełni profesjonalną akcją pomocy, która nie dość, że osiągnęła swój cel w bardzo krótkim czasie, to udowodniła wciąż mocne więzi i solidarność wśród Polaków! Dziękujemy. Julii i jej rodzicom życzymy już tylko samych pogodnych dni!. Adam Andrzejko


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Pedagodzy z brytyjskich szkół mają inne zdanie aniżeli minister edukacji!

Dzieci powinny później rozpoczynać naukę ...

25

Za wagary córki

matkę do więzieniA!

wielka brytania - Nauka w szkole podstawowej w wieku sześciu lub siedmiu lat to zbyt wczesny okres dla dzieci. Nie powinny one tak wcześnie rozpoczynać edukacji - twierdzi grupa pedagogów w liście do Daily Telegraph. Według autorów listu, zbyt wczesne rozpoczęcie nauki powoduje „głębokie szkody” u dzieci. Pedagodzy domagają się, by w szkole kładziono większy nacisk na uczenie się poprzez zabawę, zamiast tak jak dotychczasowo trzymanie się ścisłych reguł oraz. Minister Edukacji Elizabeth Truss nie zgadza się z pomysłem wskazującym na konieczność opóźnienia wieku rozpoczęcia szkoły twierdząc, że jeszcze bardziej pogłębi to różnice pomiędzy bogatymi, a biednymi dziećmi. List został podpisany przez 127 ekspertów. Wśród jego sygnatariuszy znaleźli się nauczyciele, naukowcy, pisarze oraz przedstawiciele organizacji charytatywnych. Według nich należy sprawę wieku rozpoczęcia szkoły poddać ponownej ocenie i upodobnić angielski system edukacji do tego jaki funkcjonuje w krajach skandynawskich. Dzieci, które rozpoczynają szkołę w wieku sześciu lub siedmiu lat konsekwentnie osiągają lepsze wyniki w nauce

oraz wyższy poziom dobrobytu – czytamy w liście. Te kilka dodatkowych lat stanowi istotną szansę dla dzieci by mogły cieszyć się swoim dzieciństwem przy wsparciu dobrze wyszkolonej kadry przedszkolnej. List został wysłany do Daily Telegraph przez grupę Save Childhood Movement, która rozpoczęła kampanię „Too Much, Too Soon” (Zbyt wiele, zbyt wcześnie). Według założycielki grupy Wendy Ellyatt w Anglii panuje błędne przekonanie, że im szybciej dzieci rozpoczną naukę tym lepsze osiągną wyniki w późniejszej nauce. Obecnie większość dzieci w Anglii idzie do przedszkola w wieku trzech lub czterech lat. Naukę w zerówce rozpoczynają we wrześniu po swoich czwartych urodzinach.

Według prawa wszystkie dzieci w Anglii muszą uczęszczać do szkoły w pełnym wymiarze godzin po skończeniu piątych urodzin. To o wiele za wcześnie, odbywa się to kosztem naturalnego rozwoju dziecka – alarmują autorzy listu. Minister Edukacji jest innego zdania. Według niej późniejsze rozpoczęcie nauki zniszczyło by życiową szansę dzieci z uboższych rodzin. - Obecnie zmagamy się z zatarciem istniejącej różnicy w osiągnięciach dzieci bogatych i biednych. Jeśli opóźnimy ten wiek różnice te będą pogłębiać się jeszcze bardziej bo później rozpoczniemy pracę nad ich zwalczaniem – dodaje Elizabeth Truss. Joanna Owsiana

Mniej zdolni od Brytyjczyków są tylko uczniowie z Hiszpanii, Włoch i Stanów Zjednoczonych

uk/irlandia Matce 15-letniej Polki mieszkającej w Irlandii grozi więzienie za notoryczne wagary córki. Irlandzki sąd Killarney District Court ostrzegł Polkę, że może trafić do więzienia jeśli jej córka nie zacznie chodzić do szkoły. To najgorszy przypadek z jakim tutejszy sąd miał kiedykolwiek do czynienia. Polka nie zastosowała się do nakazu sądu wydanego 27 lutego ubiegłego roku, który kazał jej wysłać córkę do szkoły. Krnąbrna nastolatka w roku szkolnym 2011/12 miała 94% nieobecności a w roku 2012/13 poziom nieobecności wyniósł 95%. W obecnym roku szkolnym 15-letnia Polka ma 100% nieobecności co oznacza, że jeszcze ani razu

od września nie pojawiła się w szkole. Matka bezradnie rozkłada ręce i za pomocą tłumacza mówi, że próbowała wszystkiego by jej córka zaczęła chodzić do szkoły. „Naprawdę nie wiem co robić” – powiedziała. Sędzia James O’Connor odroczył sprawę do 5 listopada lecz ostrzegł matkę, że jeśli do tego czasu córka nie poprawi swojej frekwencji , może znaleźć się w więzieniu. Nie jest to odosobniony przypadek. W zeszłym roku rekordowa liczba 10 tysięcy rodziców została skazanych wyrokami sądu za wagary dzieci. To pięciokrotny wzrost w ciągu ostatniej dekady. Kara jaką mogą zapłacić rodzice za wagary dzieci może wynieść nawet £2,500. Jeśli pomimo to sytuacja się powtarza rodzić może zostać skazany nawet na karę pozbawienia wolności. Joanna Owsiana

Polacy lepsi od Brytyjczyków dla najmłodszych choć i tak nie są w czołówce! Kolorowanka: Żołędzie jesienią... wielka brytania Jak wynika z testu przeprowadzonego przez Organisation for Economic Co-operation and Development (OECD) brytyjska młodzież w wieku 16 do 24 lata pozostaje daleko w tyle pod względem umiejętności posługiwania się matematyką i prowadzenia poprawnych obliczeń. Test przeprowadzono na grupie 166 tysięcy badanych, z 24 systemów edukacyjnych, reprezentujacych populację 724 milionów ludzi. Wyniki są zatrważające. Okazuje się bowiem, że blisko 8,5 miliona osób wchodzących w dorosłość, a zatem w wieku od 16 do 24 lat,

jest na takim samym poziomie edukacyjnym w liczeniu, jak 10-letni uczniowie. Gorsi w liczeniu od Wielkiej Brytanii, są jedynie uczniowie z Hiszpanii, Włoch i Stanów Zjednoczonych. Wyniki odnoszące się do poziomu uczniów z Polski, znalazł się o 6 pozycji wyżej tj.: na miejscu 15. Brytyjscy pedagodzy przyglądający się wynikom testu, wskazują również uwagę na fakt, że mimo większych możliwości jakie mają dzisiejsi brytyjscy uczniowie, to ich możliwości nie wiele różnią się od wyników uzyskiwanych przez ich rówieśników w latach 1960-1970. Czy polskim uczniom uda się podciągnąć brytyjskich kolegów? newsman

Matematyka, liczenie - testy w grupie od 16 do 24 roku życia: 1. Holandia, 2. Finlandia, 3. Japonia, 4. Belgia, 5. Południowa Korea, 6. Austria, 7. Estonia, 8. Szwecja, 9. Republika Czeska, 10. Republika Słowacka, 11. Niemcy, 12. Dania, 13. Norwegia, 14. Australia, 15. Polska, 16. Kanada, 17. Cypr, 18. Irlandia Północna, 19. Francja, 20. Irlandia, 21. Anglia, 22. Hiszpania, 23. Włochy, 24. Stany Zjednoczone. www.naszestrony.co.uk


26

JEST PRACA Oferty Tłumacz Peterborough Firma Habibi Interpreting and Translation Ltd zatrudni tłumaczy różnych języków. Tłumaczenie angielskiego na inne języki oraz tłumaczenie innych języków na angielski. Tłumaczenie przez telefon, w sądach, więzieniach i kancelariach prawniczych. Stawka do negocjacji. Kontakt: 07888853933. CV wraz z listem motywacyjnym należy wysłać na adres: info@ habibi-interpreting.co.uk Magazynier Peterborough Agencja Barker Ross zatrudni magazynierów do pracy na terenie Peterborough. Praca na rano, po południe lub nocki. Wymagane doświadczenie w pracy w magazynie. Stawka £6.50 - £7.00 za godzinę. Aplikacje dostępne są na stronie www.barkerross.co.uk Ochroniarz Peterborough Firma Hallmark Security zatrudni ochroniarza do pracy w soboty i niedziele od 7 rano do 19. Start natychmiastowy. Wymagana licencja SIA. Doświadczenie nie jest wymagane. Stawka powyżej najniższej krajowej. CV

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

należy wysłać na adres email: kevin@hallmark-security.com Operator wózka widłowego Kettering Praca dla operatora wózka widłowego typu fork lift w magazynie na terenie Kettering. Praca na dniówki i nocki w systemie cztery dni pracy, cztery dni wolnego. Stawka £7.40 za godzinę. Wymagane doświadczenie w pracy w magazynie i na stanowisku operatora wózka widłowego. Kontakt: Amy Coleman Tel: 01536 408111. CV należy wysłać na adres: travailcorby@teg77.com Operator wózka widłowego Thrapston/Kettering Praca dla 30 operatorów wózków widłowych typu forklift. Praca na terenie Thrapston. Wymagana licencja na prowadzenie wózka widłowego i uprzednie doświadczenie. Start natychmiastowy. Praca dostępna na różne zmiany 6:00 – 14:00, 14:00 – 22:00 oraz 22:00 – 6:00. Dodatek za pracę na po południe i nocki. Stawka £7.68 - £8.68. Kontakt: tel 01536311977 w godzinach od 7 do 14:30 od poniedziałku do piątku Sprzątanie Kettering Hotel Premier Inn zatrudni

osobę do sprzątania pokoi hotelowych. Praca na pół etatu minimum 16 godzin tygodniowo. Praca również w weekendy. CV należy wysłać na adres: Craig Scott, Rothwell Road Kettering, Northampton, MID NN16 8FX lub drogą mailową: Kettering. pi@premierinn.com Kierownik zespołu Spalding Praca dla kierownika zespołu w fabryce ze świeżą żywnością. Kierownik koordynować będzie pracę na linii produkcyjnej 10-12 osób. Stawka £15000 £16000 rocznie. Aplikację należy wypełnić na stronie http:// www.cv-library.co.uk/cgi-bin/ job.cgi?j=A200330212 Asystent księgowego Spalding Praca dla asystenta księgowego w biurze w Spalding. Stawka £18000 - £21000 rocznie. Aplikację należy wypełnić na stronie http://www.cv-library.co.uk/ cgi-bin/job.cgi?j=A200326320 Budowlaniec Cambridge Praca dla budowlańca z ważną kartą CSCS. Praca na terenie Cambourne, Cambridgeshire. Wymagane referencje od poprzedniego pracodawcy. Kontakt: Amy tel. 01223 222777

Recepcjonista recepcjonistka Cambridge Cambridge City Hotel zatrudni osobę do pracy na recepcji. Stawka £6.49 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: hr@cambridgecityhotel.co.uk Kierowca Peterborough /Huntingdon Praca dla kierowców ciężarówek na terenie Peterborough i Huntingdon. Wymagane co najmniej dwuletnie doświadczenie i tachograf cyfrowy. Kierowca może posiadać najwyżej 6 punktów na prawie jazdy. Start natychmiastowy. Stawka £7.00 - £8.20 za godzinę. Kontakt: Lewis Bell tel: 01733555455 Magazynier Bedford TaskForce Recruitment zatrudni magazyniera do pracy w Bedford. Praca na cały etat od poniedziałku do piątku. Stawka £6.31 za godzinę. Kontakt 01480 443666 Budowlaniec Bedford Praca dla doświadczonego budowlańca z ważną kartą CSCS. Praca na kilku budowach na terenie Milton Keynes. Stawka £7.00 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: S.Lewis.42593.776@haysea. aplitrak.com

Operator wózka widłowego Wellingborough Praca dla operatora wózka widłowego typu telescopic forklift. Praca na terenie Rushden. Wymagane referencje i ważna karta CPCS. Start natychmiastowy. Kontakt: Bradley tel. 02476 493 400 Pakowanie Wellingborough Agencja Impact Recruitment zatrudni pakowaczy na linię produkcyjną w fabryce w Wellingborough. Praca w godzinach 6:00 – 18:00, 18:00 – 6:00 w systemie cztery dni pracy, cztery dni wolnego. Stawka £6.75 za godzinę (£297 tygodniowo). Kontakt 01604239555. Asystent biurowy Wellingborough Praca na stanowisku asystenta biurowego w Wellingborough. Wymagana doskonała obsługa Excel. Stawka £7.00 - £8.00 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: tracey.81978.776@ lmr.aplitrak.com Sprzedawca Corby Praca 20 h/tydz.w sklepie w Corby. Stawka £6.31 za godzinę. Kontakt: 01536 264797. CV wraz z listem motywacyjnym należy wysłać na adres: The Store Manager, McColls, 165/167 Farmstead Road, Corby, Northants, NN18 0LL

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących poszczególnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

+ www.naszestrony.co.uk


27

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii Co innego mówią politycy, co innego samorządowcy! Czy na emigracji można zarobić?

Wydadzą 3 miliony, a zarobią 70! Tyle zyskają na emigracji w 2014! kent Migracja Bułgarów i Rumunów do Wielkiej Brytanii może kosztować około 3 milionów funtów - wynika z raportu opracowanego przez Kent County Council (KCC). Po stronie korzyści zapisano kwotę 70 milionów funtów, które dzięki pracy imigrantów zasilą gospodarkę UK. Zarówno Bułgarzy jak i Rumunii mają od roku 2007 nieograniczoną swobodę w ruchu bezwizowym do Wielkiej Brytanii. Zdążyli już nie raz wejść w konflikt z prawem. Dopiero od stycznia 2014 roku będą mogli legalne podejmować pracę na wyspach. Przestrzegając przed najazdem Bułgarów i Rumunów politycy wypowiadali się już nie raz. Kiedy nie pozostawiali na nich suchej nitki, za każdym razem cytowały ich największe brytyjskie media. Jednak niezwykle rzadko w czasie przemówień przed kamerami sięga się po opracowania ekonomistów i naukowców. Ignorowane są też wyliczenia samorządowców, którzy do problemu podchodzą od strony rzeczowej, opierając swe założenia na wynikach badań i lokalnej sytuacji. Widok osób koczujących w centrach miast nie napawa optymizmem. Politycy opierając się w swych wypowiedziach głównie na statystykach policyjnych i danyc huzyskanych z Jobcentre

Plus wciąż ignorują głosy samorządowców namawianych do działania przez lokalnych plantatorów, którzy twierdzą co innego. Autorzy raportu na temat skutków migracji w roku 2014 r. szacują, że w przeciągu 5 do 10 lat na teren hrabstwa Kent może przyjechać łącznie około 8600 obywateli z Bułgarii i Rumunii. W trakcie badań opierano się na wzorcach emigracyjnych z innych krajów Europy wschodniej. Mimo wielu obaw związanych z tym, że przyjazd imigrantów z Bułgarii i Rumunii wpłynie negatywnie na lokalne szkoły, szpitale oraz dostępność mieszkań socjalnych. Autorzy raportu uspokajają jednak, że wiele wskazuje, iż większość imigrantów zamierzających przyjechać do UK, to młodzi ludzie zdecydowani podjąć pracę i co za tym idzie, będą płacić lokalne podatki. Ich

przyjazd będzie wprawdzie kosztował, ale przyniesie wymierne przychody dla gospodarki. Stosunek kosztów do zysków jest w tym przypadku korzystny dla budżetu samorządu lokalnego, a nawet śmiało można powiedzieć, że bardzo obiecujący. Szacuje się bowiem, że wydając w skali roku 3,12 mln funtów, będzie można zarobić na przyjeździe kolejnej fali emigrantów, aż 70 milionów funtów i to każdego roku. Jedynym problemem, z którym trzeba będzie się zmierzyć, jest kwestia organizacyjna. Samorządowcy z hrabstwa Kent, leżącego najbliżej przepraw promowych z Europy, spodziewając się przyjazdu tysięcy imigrantów zastanawiają się nad kwestiami odnoszącymi się do płynnej komunikacji po przyjeździe. Znajomość języka jest tu bowiem nie bez znaczenia. newsman

www.naszestrony.co.uk

Fabryka z Wisbech planuje zwolnienia pracowników

zapowiedziano konsultacje zakładowe

wisbech Fabryka przetwórstwa spożywczego Del Monte z Wisbech najprawdopodobniej zredukuje liczbę swoich pracowników. Powodem okazała się utrata jednego z głównych kontraktów firmy. Del Monte obecnie prowadzi 30 dniowe konsultacje z managerami w związku redukcją zatrudnienia w oddziale firmy w Wisbech. Na spotkaniach prowadzony jest szczegółowy przegląd sytuacji przedsiębiorstwa. Fabryka, według rzecznika firmy, straciła zamówienia od swojego dużego odbiorcy. Konsultacje

mają na celu określić właściwy plan wyjścia z tej trudnej sytuacji. Nieoficjalnie zwolnienie kilkudziesięciu pracowników firmy jest już przesądzone. Nie wiadomo jednak ilu ludzi straci pracę i z jakimi stanowiskami się pożegnają. Del Monte nie chce udzielić tak szczegółowych informacji. Według informacji uzyskanych przez Wisbech Standard dokładną liczbę pracowników do zwolnienia firma przedstawi po zakończeniu konsultacji, czyli po 17 października. Firma posiada jeszcze dwa swoje duże oddziały w Bostonie i w York. Niestety na tym etapie nie wiadomo czy pracownicy tych oddziałów także mogą czuć się zagrożeni. Will O.


28

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Pierwsze kolejki ligi angielskiej

“Rzeźnik” gromi w Peterborough

PIŁKA SIATKOWA

BOKS

Jest taka dyscyplina,w której to polonijny zespół jest na Wyspach faworytem. Aktualni siatkarscy mistrzowie Anglii, drużyna CBL Polonia Londyn dalej nie zawodzą i wygrali w pierwszym meczu sezonu 2013/2014 z inną londyńską drużyną - London Lynx.

Radosnym wydarzeniem była dla naszych rodaków bokserska gazal Peterborough kontra St. Ives. Nasz pięściarz Artur Fornal wygrał swój pojedynek poprzez knockout w II rundzie i jest na najlepszej drodze do kolejnych sukcesów. Swoimi wrażeniami dzieli się z czytelnikami.

nie odpuszczają! Odpowiedź dał na ringu

Mecz odbywał się w domowej hali CBL Polonii na Ealingu i jak zwykle zgromadził rzesze fanów. Przy dopingu ponad 250 kibiców CBL Polonia wygrała spotkanie 3-1. - Był to pierwszy mecz z profesjonalną oprawą muzyczną w hali i trzeba przyznać, że wypadło to super - powiedział wiceprezes CBL Polonii Bartek Łuszcz.- Bardzo dziękuję Klubowi Kibica Polonii Londyn, który nie przestaje mnie zaskakiwać - wiem, że są najlepsi, ale widok 20 kibiców ubranych w takie same koszulki, podskakujących w objęciach tuż za linią końcową zagrzał naszych do walki niesamowicie, a naszych rywali przyprawił o drżenie rąk. Pierwsze dwa sety przebiegały pod dyktando CBL Polonii, w trzeciej partii nieco rozluźnieni zawodnicy z Ealingu popełnili trochę błędów i musieli za to zapłacić. Niemoc była jednak chwilowa. W czwartym secie na boisku pojawił się bardzo doświadczony rozgrywający CBL Polonii - Grzegorz Niski, który pewną grą doprowadził naszych do szybkiego zwycięstwa. CBL Polonia Londyn - London Lynx 3-1 (25:21, 25:23, 22:25, 25:19) W drugim meczu sezonu trener Hykiel nie miał dostępnych pięciu zawodników, którzy grali w zwycięskim meczu z Lynx. Przydała się długa ławka rezerwowych, która jest efektem wielu zgłoszeń napływających do CBL Polonii od chętnych do trenowania zawodników.

Mecz rozpoczął się nie po myśli naszych, którzy na pierwszej przerwie technicznej przegrywała 8-2. W kolejnej części pierwszego seta zawodnikom Polonii udało się nieco poprawić swoją grę, a prym wiódł kapitan Michał Saller. Bez swojej najwyższej formy jest Roman Mizerak, ale wciąż grał dość pewnie na przyjęciu i ataku. Rozgrywający - Grzegorz Niski - grał w tym meczu dość dużo środkiem, wykorzystując wzrost Michała Bartoszaka i doświadczenie Dimiego Balagannisa. Pierwszy set zakończył się zwycięstwem gospodarzy, ale w tym momencie CBL Polonia była już dość mocno rozpędzona. Wygrała trzy kolejne sety i cały mecz zakończył się zwycięstwem drużyny z Ealingu 1-3. - Troszkę zaspaliśmy na początku, ale potem udało się nam odzyskać równowagę. Szkoda przegranego seta, ale liczą się trzy punkty - teraz przed nami ciężki, wyjazdowy mecz w Newcastle - sezon zaczyna się na dobre, ale cieszę się, że z meczu na mecz gramy coraz lepiej” - powiedział po meczu trener CBL Polonii - Chris Hykiel. Kolejne spotkanie CBL Polonii w lidze Super8 odbędzie się w Newcastle w sobotę 12 października o godzinie 15. Coventry & Warwick Riga - CBL Polonia Londyn 1-3 (25:22, 22:25, 20:25, 19:25) Inf. prasowa, opr. JP Więcej aktualnych informacji nt Polonii w trakcie sezonu na stronie www.naszestrony.co.uk

Barwy naszego miasta i regionu reprezentował klub Vic’s Gym Vica Imbriano. Na galę składało się 12 walk, w tym 4 o lokalne pasy mistrzowskie. Artur „Rzeźnik” Fornal walczył w wadze ciężkiej z Wesleyem Churchilem. Jacek Przybyło: Już Pan pewnie ochłonął i może dla nas przeanalizować swoją walkę? Artur Fornal: - Tak, ale i na tę walkę wyszedłem spokojny, wręcz zrelaksowany. Z myślą, że mam wygrać, mam po prostu zrobić swoje. Nie śpieszyło mi się. Do rozstrzygnięcia mogło dojść już w I rundzie, ale wolałem to rozegrać spokojnie. W końcu poszedł taki lekki lewy i prawy prosty na

szczękę. Sędzia go liczył nawet dłużej, on się jeszcze podniósł, ale odpiął rękawice i to był koniec. To ten rywal taki słaby? - Raczej nie, on miał nawet więcej walk na koncie ode mnie. I to w kategorii takiej przedzawodowej. Tak więc przewyższał mnie doświadczeniem.. Ja jestem jednak ambitny włożyłem w treningi przed tym starciem wiele pracy. A co przeważyło? Na pewno okazałem się bardziej wytrzymały psychicznie, kondycyjnie i najwyraźniej dysponowałem silniejszym ciosem. Czyli facet pewnie spodziewał się innego rozwoju sytuacji? - On mówił mojemu trenerowi, że mnie znokautuje w II rundzie. Ja na to, że odpowiedź dam mu na ringu. No i się okazało... Ale trudno, żeby było inaczej. Kosztowało mnie naprawdę sporo roboty. Za mną 11 tygodni przygotowań pod kątem tej walki, dzień w dzień. W efekcie byłem przygotowany perfekcyjnie, siłowo, szybkościowo. Dołączamy się do gratulacji, których pewnie było już wiele? - Oj, tak wszyscy kibice mi gratulowali, robili sobie ze mną zdjęcia. Nie tylko nasi, ale i Anglicy i Włosi.

Co teraz? Chyba czas usiąść na chwilę? - Rzeczywiście, powiedziałem, że daję sobie dwa tygodnie odpoczynku. Jednak później znów wracam do treningów. W przyszłym roku czekają mnie najpewniej cztery gale. Mam 35 lat, ale czuję się jakbym miał 20! Zresztą w boksie można dość długo występować z powodzeniem. Zdobyłem pas na razie „White Collar”, ale to też zobowiązuje. Dziękuję za rozmowę Rozmawiał Jacek Przybyło

„Bestia” promotorem BOKS ZAWODOWY Były mistrz świata wagi ciężkiej, Mike Tyson powiedział kiedyś, że gdy skończy karierę nie będzie chciał już więcej mieć nic wspólnego z boksem. Zmienił jednak zdanie. Sam nie powalczy, ale pomoże innym. Tyson zakończył swą bogatą karierę w 2005 roku. Od tego czasu imał się różnych zajęć. Występował w programach telewizyjnych, nawet w polskich reklamach, jak pewnie zauważyli ci, którzy mają telewizję ze starego kraju. Najmłodszy mistrz świata królewskiej kategorii wagowej ogłosił jednak niedawno, że zostaje współwłaścicielem

www.naszestrony.co.uk

firmy promotorskiej , kiedyś zwanej Acquinity Sports a od teraz Iron Mike Productions. Firma Tysona rozpocznie działanie od promocji kilku walk, które odbędą się Resort Casino w Nowym Jorku. - To jest coś, co sprawia, że jestem podekscytowany. Chcemy szukać talentów, promować młodych bokserów i tworzyć piękne spektakle. Chcę kiedyś być porównywany do legendarnego Constantina “Cusa” D’Amato, który wykształcił wiele legend, sam stając się jedną z nich - powiedział Tyson na specjalnej gali telewizji ESPN „Friday Night Fights”. Całkiem możliwe, że Tyson będzie jedynie nazwiskiem, mającym

przyciągnąć telewizje. Wszak firma do której dołączył istniała już na rynku od dwóch lat, lecz nie mogła się przebić i zainteresować swą ofertą żadnej z liczących się stacji telewizyjnych. Ale to facet aktywny, chcący najwyraźniej coś robić po zakończeniu czynnej kariery i lubiący mieć swoje zdanie, dlatego też może zaangażować się na poważnie w poszukiwanie uzdolnionych bokserów. Jac


29

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Współczesna technika ma zastosowanie również na stadionach

Kibicowanie przez telefon PIŁKA NOŻNA Zamykanie stadionów, czy trybun, dla kibiców to już prawie codzienność w naszych klubach i tych z z ościennych państw. Można więc tak jak w Tunezji. Ze względów bezpieczeństwa władze tego kraju zabroniły tamtejszym kibicom wstępu na piłkarskie areny. Jeden z klubów znalazł jednak na to sposób. Doping umożliwiono przy pomocy telefonów komórkowych. Po serii zamieszek władze Tunezji postanowiły, że mecze piłkarskie tamtejszej ligi odbywać będą się przy pustych trybunach. Co oczywiste w ten sposób zapewniono bezpieczeństwo podczas spotkań, ale całkowicie zrujnowano stadionową atmosferę i zgubiono sens uprawiania piłki nożnej. Podczas jednego z najważniejszych meczów sezonu włodarze

klubu C.S Hammam-Lif umożliwili jednak fanom wspieranie piłkarzy. W jaki sposób? Uruchomiono specjalną aplikację na urządzenia mobilne, dzięki której każdy z kibiców mógł być usłyszany na stadionie.

Brazylia zostanie mistrzem Europy!

Wystarczyło przycisnąć odpowiedni przycisk, a z 40 ogromnych głośników ustawionych na trybunach wydobywały się brawa lub okrzyki. Jac

Kolejny prezent dla kibiców

Zawiozą i przywiozą

PREMIER LEAGUE

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Szef europejskiego futbolu Michel Platini chce podnieść prestiż Euro, zapraszając do niego silne ekipy ze wszystkich stron świata, m.in. Argentynę, Brazylię, Meksyk czy Japonię. Celem Francuza ma być stworzenie turnieju, który byłby poważną konkurencją dla mundialu. Czy to będą jeszcze mistrzostwa Europy czy już raczej świata?

Angielscy fani piłki nożnej szczelnie wypełniają stadiony i dopingują już bez ekscesów, jak to drzewiej bywało. I to się im opłaca - władze angielskiej ligi piłkarskiej prowadzą kampanię „Thank You”. Planują kolejny prezent dla kibiców. To w dużej części dzięki fanom angielska liga piłkarska jest obecnie tak silna i tak mocno liczy się w Europie. Tzw. wpływy z dnia meczowego to istotna pozycja w budżecie każdego klubu. Nową odsłoną kampanii „Thank You” jest projekt, który ma pozwolić kibicom wszystkich drużyn Premier League za darmo podróżować za swoimi ulubionymi piłkarzami! I o to nie będą się martwiły poszczególne kluby, ale właśnie władze ligi, które przez

Widziane spod Wawelu

najbliższe trzy sezony zapewniać będą bowiem na potrzeby każdego meczu autobus, który transportować będzie kibiców gości na stadion rywali. Oprócz samego transportu fani będą mieli również zapewnione napoje i posiłki oraz pewną niespodziankę, której

oczywiście nie ujawniono. Nie wiemy na razie jaką liczbę kibiców ten projekt obejmie, niemniej nie tylko w porównaniu z Polską, fani są tu wprost rozpieszczani. Ale bez nich nie byłoby poważnej piłki. Jac

www.naszestrony.co.uk

Jeśli w turnieju występować będą Argentyna i Brazylia, najlepsze przecież ekipy z Ameryki, to w połączeniu z Europejczykami stworzy się kapitalna impreza. Poziom - wysoki - gwarantowany, wpływy z biletów i wszelakiej komercji - pewne, oglądalność telewizyjna - zapewniona. Co będzie jednak, gdy mistrzem zostanie Brazylia, która w finale pokona Argentynę, a kolejne miejsca zajmą Meksyk i Japonia? Brazylia będzie mistrzem Europy? Będzie nim, chociaż to kraj z zupełnie innego kontynentu? Tak więc heca, ale czego nie robi się dla kasy? Owego czasu światowa centrala hokejowa utrzymywała w najlepszej grupie Japonię bez możliwości... spadku(!), argumentując to sporymi transferami pieniężnymi od japońskich sponsorów. Impre-

za finansowo miała się świetnie, będąc także prawdziwym i darmowym kabaretem. Czy o to chodzi także Platiniemu? Umie liczyć - to już wiemy - ale wpuszczając wspomniane ekipy na ME zabierze nam tę imprezę. To już nie będą mistrzostwa Starego Kontynentu, a małe mistrzostwa świata, zawsze rozgrywane w Europie. Niby to fajne dla nas, ale postponuje ideę ME przy okazji będącą akcją czysto polityczną. Bo czym innym jest konkurowanie z FIFA na mistrzostwa świata (te prawdziwe kontra te małe, europejskie?) jak nie polityką? Rozwinę - jeśli FIFA chce zmniejszyć (z 13) ilość europejskich ekip w finałach mistrzostw świata, to Platini reaguje organizacją konkurencyjnych MŚ. Jeśli działacze FIFA chcą zmniejszyć udział Europejczyków we władzach tej organizacji (z ośmiu), to reakcja Platiniego jest tym bardziej zrozumiała. Jeśli nie wiemy o co chodzi w jakimś sporze, zawsze szukajmy kasy. Zawsze znajdzie się wtedy dobre wytłumaczenie. Tak samo jawi mi się finał ME w 2016 roku - zagrają tam aż 24 ekipy i finał w 2020 roku - nie w jednym (dwóch) krajach, tylko w 13. Wielkie imprezy z gigantycznymi wpływami i cała forsa bez żadnego opodatkowania (warunek UEFA twardo zrealizowany także w Polsce) zapychająca konta szwajcarskiej centrali. Żadnego ryzyka i wydatków po stronie UEFA, ciężar organizacji na jelonkach-gospodarzach. Zresztą gdy gospodarzy jest 13 to gospodarza nie ma ani jednego... PS. Politycznie poprawne będzie szybkie zaproszenie do mistrzostw Europy reprezentacji Korei Północnej. Nic to, że nie leży w Europie - Kazachstan i Brazylia też nie leżą. Koreę - kraj obozów koncentracyjnych - dopieści się i zachęci do wejścia na drogę demokracji.


30

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Peterborough z pewnym 7. miejscem

NA ZAKOŃCZENIE POJADĄ W SWINDON

SPEEDWAY Jeszcze tylko jeden mecz i wyłoniony zostanie najlepszy zespół żużlowy na Wyspach w sezonie 2013. W �inale Elite League rywalizują ze sobą Poole Pirates i Birmingham Brummies. W pierwszej konfrontacji Piraci wygrali na swoim torze 57-36 i przy takiej przewadze nie są bez szans na wywalczenie mistrzowskiego tytułu. Jednak chociaż mistrz będzie znany, to może okazać się, iż nie będzie znana ostateczna klasy�ikacja na dwóch miejscach z dołu tabeli. Wszystko przez to, że zaległe mecze mają jeszcze Peterborough Panthers, Eastbourne Eagles i Belle Vue Aces, a pogoda może wszystko znowu popsuć. W polskiej Ekstralidze, w której także dzieją się różne jeszcze dziwniejsze rzeczy, taka sytuacja nie jest jednak możliwa, tych terminów rezerwowych jest więcej i rywalizacja w niej kończy się meczami �inałowymi. Zespół z Cambridgeshire zapewnił sobie jednak siódme miejsce już wcześniej i nic tego nie zmieni. Toteż zaległe spotkanie z Belle Vue z poniedziałku, 16 września, które przeniesione zostało osta-

tecznie na piątek, 11 października, stało się doskonałą okazją do podsumowania całego sezonu. Także przez kibiców wybierających najlepszego żużlowca roku. Wysoko powinien w tej zabawie znaleźć się polski zawodnik Krzysztof Buczkowski, który uzyskał w tych mistrzostwach świetną średnią meczową 7,33 (8,03). Lepszy od niego okazał się tylko Duńczyk Kenneth Bjerre – 8,36 (8,84). Obaj pojadą w sobotę, 19 października, w �inale IM Elite League. Buczkowski jest jedynym polskim żużlowcem, który wystąpi na torze Swindon Robins. Konkurentów będzie miał bardzo mocnych, wśród nich mają być m.in. najlepszy w tym roku na świecie Tai Wof�inden (Wolverhampton Wolves) – choć przy jego kontuzjach lepiej byłoby, aby poszedł już do szpitala na operację – Greg Hancock i Darcy Ward (obaj Poole), Niels-Kristian Iversen (Kings Lynn Stars), Bjarne Pedersen (Eastbourne). I będzie to ostatni akord sezonu Sky Sports Elite League. Możliwe, że w przyszłym sezonie będzie się ona inaczej nazywała, gdyż kończy się umową z telewizją Sky Sports. Rozmów w sprawie nowej jeszcze nie ma. (bp)

Peterborough, 19 października 2013 r.: „III Europejski Puchar Dzieci w Karate Tradycyjnym”

BEZ BRONI NA MATE!

KARATE Do dużej imprezy w sportach walki dojdzie wkrótce w Peterborough. Co ważne w jej organizacji biorą udział Polacy. Będzie to „III Traditional Karate European Children’s Cup”. Zawody odbędą się w Bush�ield Leisure Centre, 19 października br. W szranki stanie ok. 200 najmłodszych adeptów tej pięknej, japońskiej sztuki walki. Przyjadą oni z wielu krajów. Najsilniejsza ekipa jest spodziewana właśnie z Polski. Organizatorem tego „III Europejskiego Pucharu Dzieci w Karate Tradycyjnym” jest Traditional Karate Academy Boston. Szkoła ta została założona w styczniu 2009 roku przez Sensei Zbigniewa Godzisza (3rd Dan ITKF), kwali�ikowanego instruktora. Instytucja jest oczywiście zarejestrowana w United Kingdom Traditional Karate Federation. Jej trenerzy mocno podkreślają, że ważne dla nich jest nie tylko doskonalenie umiejętności walki, ale również kształcenie

www.naszestrony.co.uk

�ilozo�iczne i duchowe adeptów. Szczególnie muszą przykładać się do zajęć z dziećmi, które – jak to młodzi ludzie – oczekują szybkich i spektakularnych wyników. Tymczasem droga karate jest długa i wymaga ciężkiej pracy i cierpliwości. 19 października w Peterborough zobaczymy najpewniej tych, którzy są najbliżej zrozumienia tych zasad. Działacze Akademii dotarli wysoko za zaproszeniem na imprezę i spotkali się życzliwym zainteresowaniem czynników o�icjalnych - uroczystego otwarcia imprezy dokona Mer Peterborough Pani June Stokes. Objęła ona Patronatem Honorowym to sportowe wydarzenie. Swoich obywateli nie zawiedzie też Mer Bostonu Pan Paul Kenny, który zapowiedział swoją obecność. My ze swej strony dorzucamy skromną cegiełkę relacjonując dla Was te ciekawe zawody jako patron medialny. Podczas imprezy głównej odbędzie się także pokaz mistrzowski w wykonaniu aktualnych Mistrzów Świata w Karate Tradycyjnym oraz pokazy innych

sztuk walki, np. kendo. Być może na Mistrzostwach pojawi się legenda karate tradycyjnego Gary Waśniewski, spodziewany jest też v-ce Mistrz Świata w Taekwondo - Michał Wedler i wielu innych znakomitych gości . Dla zainteresowanych spoza tego miasta, chcących zobaczyć w akcji najmłodszych adeptów tej japońskiej sztuki walki, podajemy kod pocztowy: PE2 5RQ. JP HARMONOGRAM IMPREZY: 19 października 2013 (sobota): 09:30 – rozpoczęcie eliminacji w poszczególnych kategoriach 14:30 – zakończenie eliminacji 15:00 – uroczyste otwarcie zawodów i wręczenie pamiątkowych medali dla uczestników 16:00 – pokazy w wykonaniu aktualnych mistrzów świata w karate tradycyjnym oraz innych sztuk walki 16:30 – rozpoczęcie części �inałowej zawodów 19:00 – zakończenie zawodów i wręczenie medali


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

31


32

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


NS86