Issuu on Google+

1

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

DWUTYGODNIK WE WSCHODNIEJ ANGLII - PETERBOROUGH, SPALDING, BOSTON, CAMBRIDGE, BEDFORD, WELLINGBOROUGH, CORBY, HUNTINGDON

ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 101

6 Czerwca 2014

Cena/Price: 50p

EMIGRANCI URATOWALI BRYTYJSKIE KOŚCIOŁY! Masowa emigracja wiernych do Wielkiej Brytanii z Polski, Słowacji, Czech i Rumunii jest jednym z głównych czynników, którym można wytłumaczyć wzrost popularności kościołów na wyspach brytyjskich. Wyniki badań opartych na analizie danych ze spisu powszechnego Census 2011 wskazują, że emigranci uratowali brytyjskie kościoły. Nie dość tego jesteśmy obecnie świadkami sytuacji, w której wiernych jest tak dużo, że z ledwością mogą pomieścić ich brytyjskie kościoły! (więcej na str.3) (Fot: Piotr Budakiewicz)

www.naszestrony.co.uk

www.naszestrony.co.uk

TO NIE BYŁA EKSPLOZJA!

ROYAL AIR FORCE PETERBOROUGH

str. 9

WŁAŚCICIELE 7 SKLEPÓW POSIEDZĄ ZA LEWIZNĘ TRADING STANDARDS PETERBORUGH

str. 11

OKRADŁA URZĄD MIASTA A BRYTYJCZYCY BARDZO JĄ LUBIĄ! WHITE DEE BIRMINGHAM

str. 16


2

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

NAJWIĘKSZY POZYTYW MASOWEJ EMIGRACJI POLAKÓW NA WYSPY...

EMIGRANCI URATOWALI BRYTYJSKIE KOŚCIOŁY

WIELKA BRYTANIA Masowa emigracja wiernych do Wielkiej Brytanii z Polski, Słowacji, Czech i Rumunii jest jednym z głównych czynników, którym można wytłumaczyć wzrost popularności kościołów na wyspach brytyjskich. Wyniki badań opartych na analizie danych ze spisu powszechnego Census 2011 wskazują, że emigranci uratowali brytyjskie kościoły. Nie dość tego jesteśmy obecnie świadkami sytuacji, w której wiernych jest tak dużo, że z ledwością mogą pomieścić ich brytyjskie kościoły! Emigracja chrześcijan i katolików do Wielkiej Brytanii jest tematem bardzo często pomijanym przy dyskusji o zmianach zachodzących wewnątrz Unii Europejskiej. Nie można zapominać jednak, że emigranci opuszczający swoje

kraje z przyczyn ekonomicznych, są osobami wierzącymi i pośród głównych wartości, którymi się kierują przy podejmowaniu istotnych decyzji w życiu jest również wyznawana wiara. Świadczą o tym katolickie msze i uroczystości, które gromadzą na tyle duże grupy wiernych, że brytyjskie kościoły nie są w stanie ich pomieścić. Przykładem dobrze obrazującym tę sytuację może być ostatnia I Komunia Święta w Peterborough, gdzie przebieg uroczystości podzielono na dwie uroczystości. Nie było innego sposobu, by pomieścić wszystkich wiernych. W wielu innych brytyjskich miejscowościach, gdzie mieszkają Polacy zdarza się, iż – tak jak było przy okazji uroczystej mszy Wielkanocnej – osoby chcące poświęcić swoje pokarmy musiały zgromadzić się przed kościołem, bo nie było dla nich miejsca wewnątrz świątyni. Zjawisko, którego jesteśmy obec-

nie świadkami jest podziwiane przez brytyjskich kapłanów, którzy nie kryją, iż z roku na rok pełnili posługę dla coraz to mniejszej liczby wiernych. Liczby wskazywały, że za kilka, kilkanaście lat w niektórych kościołach po prostu zabraknie wiernych. Dziś sytuacja wygląda już nieco inaczej. Wierzący emigranci dają wzór do naśladowania dla uduchowionych autochtonów. W przypadku kościołów odprawiających msze w języku emigrantów, msze są coraz bardziej popularne, a kościoły bardzo często pełne po brzegi. Zdarzają się nawet przypadki, że ksiądz nie jest w stanie dojechać do wszystkich wiernych, którzy by tego od niego oczekiwali. Tak było przy okazji ostatnich świąt Wielkanocnych w Nebury. Wierni poprosili brytyjskiego księdza by poświęcił im pokarmy. Uroczystość wywołała ogromną ciekawość pośród Brytyjczyków.

www.naszestrony.co.uk

Jak tłumaczył z kolei w ubiegłym roku ksiądz Tomasz Wójcik z Sheffield, Polonia w Wielkiej Brytanii cierpi na niedobór polskich księży. Próbowaliśmy dowiedzieć się więcej od księdza Prowincjała Wojciecha Świątkowskiego, najważniejszego katolickiego duchownego w UK. Niestety nie znalazł on jednak dla nas czasu. Nie odpisał na skierowane na jego adres pismo. Pozostaje więc stwierdzić, nie znając faktycznej stanu liczbowego wiernych w Wielkiej Brytanii, że szczęście mają ci, którzy mieszkają w dużych miastach. Emigranci z Bedford, Cambridge czy też Peterborough cieszcie, że macie księży i przychylne wam kościoły. Prowadzone od lat badania statystyczne liczby wiernych w Wielkiej Brytanii wskazywały, że na najbliższe lata spodziewana była tendencja ujemna. Liczby obrazujące zainteresowanie wiernych kościołem pokazywały prognozy spadkowe. To z kolei rodziło pytanie o dalsze losy brytyjskich kościołów. Przyjazd wiernych z Polski i Rumunii sprawił jednak, że obawy o wyludnienie w kościołach zostaną oddalone o co najmniej 5 lat. Dane do statystyk pozyskano ze spisu powszechnego Census 2011. Jak doskonale wiemy nie były one wypełnione przez wszystkich emigrantów, tak więc uzyskane liczby i wnioski mogą być nieco inne. Fakt, iż nie wszyscy wypełnili rozesłane do domów kwestionariusze w przypadku wiernych może być zaniżeniem liczb, które można by w tym przypadku uznać za prawdziwe. O ile politycy sięgając po statystyki Census 2011 wykazuje głównie negatywny wpływ emigracji na gospodarkę Wielkiej Brytanii, o tyle te same liczby w stosunku kościołów mogą być odbierane jako bardzo korzystne. Podsumowując, wraz przyjazdem emigrantów do Wielkiej Brytanii wypełniły się brytyjskie świątynie. To niewątpliwie oznacza, że w kwestii dyskusji wyrażających obawy na temat dobrych i złych skutków emigracji, księży mamy za sobą! Przydałoby się jeszcze kilku kapłanów więcej, no i bardziej szczodre datki.... Adam Andrzejko

3

Jak trwoga to do Boga, chciałoby się rzec widząc kościoły wypełnione po brzegi emigrantami. Teraz już tak będzie. Nie ma już bowiem w Peterborough Klubu Polskiego. Został sprzedany. Nie ma się teraz gdzie Polonia ze sobą spotykać, więc przychodzić będą co niedziela, modlić się będą regularnie i dzieciom o spowiedzi przed komunią przypominać. W tygodniu zabiegani są Polacy i czasu raczej na nic nie mają. Brak choćby przysłowiowych 5 minut, by wspólnym głosem zadecydować o swojej przyszłości. Tak właśnie było w dniu 22 maja tego roku, przy okazji wyborów lokalnych. Nie zmówili się w tej kwestii Polacy. Nie wystawili swojego kandydata. Polacy jak by się bez walki poddali. Podobno i tak wyborcze komisje świeciły pustką. Podobno. Nie przy wszystkich polskich nazwiskach zanotowano udział w wyborach. Zmówili się natomiast sympatycy partii przeciwnej emigrantom i udało im się wprowadzić swoich ludzi do rad miejskich. Teraz będą nam całe lokalne zło przypisywać. Nie wierzycie gazecie, uwierzcie księdzu. Jak już wiecie z artykułu obok, to dzięki wam uratowany został wasz miejscowy kościół. Uratujcie więc teraz swoją przyszłość. Od 4 lat bez przerwy informujemy was i ostrzegamy, podpowiadamy jak żyć na emigracji. Przed nami kolejny rok ... redaktor naczelny również emigrant


4

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

STO LAT TEMU PODBIJALI ŚWIAT, A DZIŚ MARTWIĄ SIĘ POLAKAMI

EAST ANGLIA WSPIERAJMY NASZE BIZNESY:

IMPERIUM, NAD KTÓRYM NIGDY NIE ZACHODZIŁO SŁOŃCE WIELKA BRYTANIA

W tych miejscach, od 3 lat, co 2 tygodnie kupisz Nasze Strony: ABC - Boston, 18 Fenside Road, PE21 8HY ABC - Boston, 2 James Street, PE21 8RF ABC - Boston, 11 Witham Place, PE21 6LG Polish Market Jess: 72  Newmarket Road, Cambridge CB5 8DZ Sklep Sami Swoi: 419  Newmarket Road, Cambridge CB5 8LP Sklep Polish Taste: 7 Manor Mews, Bridge Street, St Ives PE27 5UW Polski Sklep Krokiecik: 16  St. Benedicts Court, Huntingdon PE29 3PN Sklep Smak: 21 Huntingdon Street, PE19 1BL Saint Neots Salon Iwona: 67 High St, Huntingdon PE29 3DN MK Food & Wine: 48 Elstow Road, Bedford MK42 9LP Nasza Biedronka: 55 Ford End Road, Bedford MK40 4JF Bestpol: 3-5 Howard Street Bedford Pychotka: 33 Alexandra Road, MK40 1JB Bedford Maxim: 1 Pebble Lane, Wellingborough NN8 1AS Maxim: High Street, Corby NN17 1UX 1AS Mini Sam: 80-82 Rockingham Rd, Corby NN17 1AE Mini Poli: Unit A, Ashwood House, Limesquare Estate, Peterborough PE3 8YE Triangle Supermarket: 1253 Bourges Boulevard, Peterborough PE1 2AU Julia: 577 Lincoln Road, Peterborough PE1 2PB Seven Eleven: 335 Lincoln Road, Peterborough PE1 2PF Kubuś: 252  Lincoln Road, Peterborough PE1 2ND Biedronka: 4 Midgate, Peterborough PE1 1TN Extra Booze: 95 Eastfield Road, Peterborough PE1 4AS Chinz Food and Wine: 102 Fletton Avenue, Fletton PE2 8BB Sklep Delicja: Unit 2, 20 Westlode Street, Spalding PE11 2AF

Kupując w wymienionych sklepach i zakładach usługowych wspierasz lokalny biznes! Pomagasz właścicielom firm w utrzymaniu kolejnych miejsc pracy w Twoim mieście!

Tak nazywano Imperium Brytyjskie w latach świetności. W 1925 roku zamieszkiwało je 478 mln osób, a tereny mu podległe liczyły 35,8 ml km kw. ziemie leżały w tak wielu regionach świata, że zawsze był taki jego zakątek nad którym świeciło słońce. Dziś gdy w Wielkiej Brytanii Muzułmanie tworzą strefy wolne od psów i alkoholu, 712 tysięcy Polaków to emigracja z niebotyczną nadwyżką, której ukrócenia oczekuje UKIP. Hitler z dużym podziwem patrzył na Imperium Brytyjskie. Tak długo patrzył ze swoich 172 cm wzrostu, aż postanowił, iż stworzy własne imperium na wzór podziwianych mocarstw. Kiedy w jego głowie zrodził się pomysł dołączenia do grupy wielkich władców Imperium Brytyjskie liczyło blisko 40 mln km kw., Rosja 19 mln km kw., a Ameryka 9,5 mln km kw. Oczywistym było wówczas od kogo zależał los świata. Po dwóch wojnach światowych sytuacja geopolityczna zmieniła wygląd nie tylko Europy, ale również całego świata. Z biegiem lat coraz więcej krajów podległych mocarstwom zapragnęło wolności. Tendencje objęcia wspólną władzą powróciły jednak 45 lat po wojnie gdy w 1991 roku podpisano Traktat z Maastrich, którego głównym założeniem było utworzenie wspólnej waluty europejskiej i przeniesienie polityki pieniężnej na szczebel wspólnotowy. W tym czasie Polska była już dwa lata po upadku komunizmu. Dziś nasza ojczyzna ma za sobą 25 lat wolności od układu, w którym zamiast władz polskich krajem rządzili towarzysze ze wschodu. W tym czasie przez 10 lat Polacy mogli cieszyć się ze swobód jakie dała im obecność ich ojczyzny w Unii Europejskiej.

W tym czasie kraj opuściło kilka milionów Polaków, którzy nie widząc nadziei na poprawę bytu swoich rodzin zdecydowali się na emigrację. Przed dwoma tygodniami byliśmy świadkami zmian na europejskiej scenie politycznej. Unia Europejska wychodzi bokiem blisko 150 posłom spośród 750 wybranych do przyszłej kadencji Parlamentu Europejskiego. Po raz kolejny w historii Europy okazuje się, że twór zbliżony zasadą funkcjonowania do mocarstwa lub imperium nie może utrzymać się przy życiu w nieskończoność. Dowodzą tego przykłady upadku Imperium Brytyjskiego, czy chociażby znanej nam lepiej z historii Polski - Unii Polsko-Litweskiej. Czy zatem zbliża się upadek Unii Europejskiej? A gdzie ofiary skoro w Europie panuje względy pokój i porządek, gdzie poza dążącą do Europy Ukrainą ulice wolne są od krwi? Ofiary są i będą. Dziś rozgrywają nimi politycy. Wielkiej

Brytanii nie podoba się obecność 712 tysięcy Polaków na wyspach brytyjskich. Milczą tymczasem na temat Muzułman stawiających na wyspach kolejne meczety i stanowiących „muslim area” w dogodnych dla siebie dzielnicach brytyjskich miast. Emigranci z Europy to łatwy cel dla polityków pnących się po szczeblach władzy. Emigranci odbierają pracę dającą utrzymanie brytyjskim rodzinom. Dlaczego tu tkwią skoro nikt ich nie chce? Odpowiedź jest prosta. Niektórzy nie mają po prostu do czego wracać. Jak się zatem obronić przed zmianami zachodzącymi w Europie? Czy paszport brytyjski, obywatelstwo lub rezydentura uchroni nas przed koniecznością opuszczenia Wielkiej Brytanii? O tym wszystkim będziemy starali się wam opowiedzieć w najbliższych wydaniach gazety. Czytajcie nas z uwagą, bo kolejnej szansy nie będzie!. Adam Andrzejko

Polska Gazeta Lokalna Nasze Strony Czytaj nas w Internecie: Polish Local Newspaper Nasze Strony

www.naszestrony.co.uk

Newsbridge Publishing & Advertising Agency. Nasze Strony - nakład 2.000 sztuk, Redaktor Naczelny: Adam Andrzejko, tel.074021 80554, kontakt@naszestrony.co.uk. Redakcja East Anglia: Joanna Szczepaniak, tel.: 075 950 28 800, redakcja@naszestrony.co.uk. Reklama / Advertising: Krzysztof Szczepaniak, tel.: 077 951 48 565, reklama@naszestrony.co.uk. Dział Sportowy: Jacek Przybyło, tel.: 075 217 495 22, sport@naszestrony.co.uk; Fotografie / zdjęcia: Rafał Marcinkiewicz: tel. 075 140 974 27. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Nie uzasadniamy powodów niepublikowania tekstów. Termin wnoszenia o sprostowanie lub uzupełnienie treści to okres 14 dni od publikacji. Wydawcą Polskiej Gazety Lokalnej Nasze Strony jest Newsbridge Publishing & Advertising Agency - spółka zarejestrowana w Companies House pod numerem 07675386. Wszelkie spory dotyczące treści zamieszczonych w gazecie rozstrzygać można na drodze postępowania administracyjnego i cywilnego w urzędach i sądach brytyjskich, właściwych dla siedziby spółki. www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

MIESZKAŃCY HEMPSTED PRZECIERAJĄ OCZY ZE ZDZIWIENIA!

5

MA NIECODZIENNE PODEJŚCIE DO WŁADZY...

DOSŁOWNIE NIE DO WIARY! NOWY BURMISTRZ W KOŃCU ZBUDUJĄ TESCO! ZAPRZYSIĘŻONY

Na tę wiadomość mieszkańcy osiedla Hempsted czekali od blisko 6 lat! PETERBOROUGH Mieszkańcy dzielnicy Hempsted w Peterborough nie mogą uwierzyć, że prace nad budową Tesco w końcu się rozpoczęły. Dzielnica ta położona jest wzdłuż drogi London Road i należy do jednych z nowszych osiedli mieszkaniowych w Peterborough. Od lat był plan budowy marketu znanej sieciówki w tej okolicy... Pierwsi jego mieszkańcy wprowadzili się tam 6 lat temu za pośrednictwem agencji nieruchomości Brookdale Properties z Lincoln Road. Reprezentanci tejże agencji podczas oddawania kluczy nowym lokatorom zapewniali, że już wkrótce w tej dzielnicy powstanie Tesco Express i inne firmy handlowo usługowe. Nad nimi miały zostać wybudowane mieszkania jedno i dwu pokojowe. Na dowód tego pokazywano, że parking dla Tesco już wybudowano i pokrywało się to z prawdą. Parking wybudowano od razu. Niestety, ale Tesco jak nie było tak nie ma do dzisiaj. Dla kogoś z innej dzielnicy lub miasta może wydawać się to błahostką, ale nie dla rezydentów Hempsted. Dzieje się tak, ponieważ w tej dzielnicy nie ma żadnego sklepu spożywczego. Przez ostatnie sześć lat mieszkańcy muszą dokładnie planować swoje zakupy w marketach lub innych sklepach, ponieważ jeżeli o czymś zapomną to nie ma zlituj się! Trzeba wsiąść w samochód i pojechać na sąsiednią dzielnicę lub do oddalonego o niecałą mile Tesco Hampton. Najbliższy sklep spożywczy od Hempsted znajduje się w dzielnicy Fletton, około 7 minut spacerku w jedną stronę. Sklep ten niestety nie ma zbyt bogatego asortymentu, a oferowane w nim produkty do najtańszych nie należą.

CORBY Budowę Tesco w dzielnicy Hempsted wielokrotnie zapowiadano w lokalnych brytyjskich mediach. Najpierw miało zostać wybudowane w 2009 roku. Tak podawała gazeta Evening Thelegraph. Potem przekładano budowę marketu z roku na rok aż w końcu w połowie 2014 roku buldożery i koparki wjechały na plac budowy planowanego Tesco. W tym miejscu według początkowych projektów prócz samego marketu ma powstać Barnardos, fish & chip shop oraz oddział poczty.

Niestety przeglądając uaktualnienia tych planów, z poczty w międzyczasie zrezygnowano. Według opisu dewelopera do wynajęcia pozostaje jeszcze 5 pomieszczeń. Ceny ich wynajmu nie są jeszcze znane. Cała dzielnica choć jest dosyć nowa wciąż się rozbudowuje. Można to zauważyć zwłaszcza od początku tego roku. Budowane są tam nowe domy, których ogólna liczba w przyszłości sięgnie 677 budynków. . Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

Radny Anthony Dady został zaprzysiężony jako nowy burmistrz Corby, obejmować on będzie swój urząd przez kolejny rok. Nowy burmistrz, który objął stanowisko po radnej Judy Caine angażuje się w życie społeczne nie tylko poprzez politykę. Jest on również pastorem, który przyjął święcenia w USA w 2000 roku i od tamtej pory służył na czterech kontynentach. Anthony Dady przeprowadził się do Corby sześć lat temu. Od tamtej pory aktywnie udziela się społecznie i uczestniczy w życiu politycznym miasta. Nowy burmistrz ma nadzieję, że wszyscy radni bez względu na przynależność do różnych opcji politycznych będą współpracować razem dla dobra miasta i jego obecnych oraz przyszłych mieszkańców. Podczas sprawowania urzędu Anthony Dady chce wspierać działalność trzech organizacji charytatywnych Corby Foodbank, Corby Street Pastors i Lighthouse Drop-in Centre poprzez organizowanie różnego rodzaju wydarzeń. Pierwsza z akcji charytatywnych rozpoczęła się w niedzielę 1 czerwca i potrwa do końca miesiąca. Burmistrz wraz ze swoją

żoną Alison postanowili przez cały miesiąc żywić się za £1 na osobę dziennie w celu zwrócenia uwagi mieszkańców na problemy finansowe z jakimi borykają się mieszkańcy miasta korzystający z pomocy banków żywności. Burmistrz i burmistrzowa zachęcają wszystkich mieszkańców Corby do przyłączenia się do tej akcji i przekazania zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy na cele charytatywne. To pierwsze takie wydarzenie jakie zaplanował na rok swojej kadencji Anthony Dady. Więcej informacji na temat kolejnych akcji charytatywnych pojawiać się będzie na bieżąco na stronie www.anthonydady.com. J.S.


6 NA GŁUPOTĘ NIESTETY NIE MA RADY!

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

BEZMYŚLNI WANDALE

POLICJA POSZUKUJE POLAKÓW Z CZARNYMI PLECAKAMI...

TERAZ POLACY KRADNĄ ŁABĘDZIE JAJA? SERIO? GLOUCESTERSHIRE

CAMBRIDGESHIRE Do kolejnego bezmyślnego aktu wandalizmu doszło na terenie Cambridgeshire. W sobotni wieczór 1 czerwca nieznani dotąd sprawcy wtargnęli na teren prywatnej pasieki w March i dokonali zniszczenia kilku uli. W wyniku tego zginęło kilka tysięcy pszczół. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Jak na razie nie zatrzymano nikogo podejrzanego o dokonanie tych zniszczeń. W dniu gdy doszło do tego incydentu w pobliżu pasieki widziano białego mężczyznę w niebieskiej bluzie i baseballowej czapce na głowie. Jego wiek ocenia się na około 60 lat. Policja bardzo chciałaby porozmawiać z tą osobą. Jeżeli ktokolwiek w ma jakiekolwiek informacje w tej sprawie proszony jest o kontakt z policją pod numerem 101. Ten akt wandalizmu jest całkowicie bezmyślny. Zwłaszcza że w ostat-

nich latach w Wielkiej Brytanii i innych krajach na świecie populacja pszczół zmalała nawet o 50 procent. Dla przykładu pszczelarz z Bostonu Chris Norton w zeszłym roku stracił 5 z 12 uli. Jak sam mówi był to najgorszy moment w jego wieloletniej praktyce. Pszczoły są niezwykle ważnym elementem ekosystemu. Te owady zapylające odpowiadają za znaczną cześć produkcji żywności. Jeśli pszczoły nie dotrą do kwiatów na czas wtedy po prostu opadną i plonu nie będzie. Dotyczy to wszystkich rodzajów roślin, w których zawiązki owoców powstają po zapyleniu. Jeśli pszczół brakuje owoców będzie mniej. Hodowcy szklarniowi są w trochę lepszej sytuacji, ale sady będą w kłopotach. Najbardziej smutne jest jednak to, że nadziei na zmianę tej sytuacji nie widać, bo większość konsumentów oczekuje taniej żywności a jak wiadomo tanie jest najbardziej zatrute pestycydami. Will O.

Po incydencie z londyńskim polskim bezdomnym, który upolował i zjadł łabędzia, wszystkich Polaków oskarżano później o jedzenie królewskich ptaków. Wszędzie gdzie odnaleziono łabędzie pióra lub też ich kości jako pewne przyjmowano, że stoją za tym Polacy. Ostatnio wybuchła kolejna afera z Polakami w roli głównej. Okazuje się, że Polacy kradną łabędzie jaja. Podobno wyjmują je z ich gniazd na terenie Gloucestershire. W wiosce Stroud koło Gloucester prowadzone jest w tej sprawie policyjne dochodzenie. Lokalni mieszkańcy zauważyli kradzieże jaj łabędzi z gniazd usytuowanych w różnych lokalizacjach wioski. Widziano również dwóch młodych mężczyzn jak wkładali jaja do plecaków. Nie wiadomo czemu, ale od razu nazwano ich Polakami. Brytyjskie media piszą tylko, że Polacy kradną łabędzie jaja. Natomiast policja w swoich oficjalnych oświadczeniach informuje „Poszukiwane osoby podejrzane o kradzieże łabędzich jaj opisywane są jako POLACY.” Zastanawiający jest fakt, że ani media ani policja nie precyzują skąd wysuwają takie wnioski.

www.naszestrony.co.uk

Czyżby afera z polskim bezdomnym z przed kilku lat aż tak mocno utkwiła Brytyjczykom w pamięci, że dziś gdy tylko jakiemuś królewskiemu ptaku dzieje się krzywda, to winnym musi być Polak? Nawet gdyby w rzeczywistości byli to Polacy, to czy należy podkreślać to w taki sposób, że cała nasza nacja musi czuć się z tego powodu winna? Oto co napisano w oświadczeniu policji: „Pierwszy poszukiwany mężczyzna jest w wieku około 20 kilku lat i opisuje się go jako Polaka. Drugi podejrzany jest wyższy od swojego kolegi i jest wieku około 30 kilku lat. Opisuje się go jako Polaka”. Wychodzi na to, że poszukiwani są Polacy na terenie Gloucestershire, których

w tamtym regionie nie brakuje. W policyjnym opisie podejrzanych umieszczono również informacje, że mieli ze sobą czarne plecaki, a jeden z nich miał zieloną czapkę na głowie. Uwaga Polacy w wieku 20-30 lat z czarnymi plecakami zamieszkujący teren Gloucestershire! Szuka was lokalna policja i sympatycy królewskich łabędzi! Krzysztof Szczepaniak


7

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ODWRACAJĄ UWAGĘ I PODEJMUJĄ GOTÓWKĘ Z BANKOMATU!

POLICJA PONAWIA APEL DO MIESZKAŃCÓW...

TAK RUMUŃSCY ZŁODZIEJE NAPASTNIK WCIĄŻ NIE UCHWYTNY... PRZEKRĘCAJĄ LUDZI

CORBY

MIDDLESBOROUGH Dwóch obywateli Rumuni zostało uchwyconych przez kamery CCTV podczas kradzieży 300 funtów z bankomatu w banku Santander. 28 letni Floran Constantin Serban oraz jego 22 letni brat Constantin Radu Serban w ciągu kilku sekund okradli klientkę banku w centrum Middlesborough. Bracia użyli prostego triku. Podczas, gdy 53 letnia Wendy Cleasby włożyła kartę do ban-

komatu i wpisała kod PIN jeden z Rumunów rzucił obok niej banknot o nominale 5 funtów. Następnie zwrócił kobiecie uwagę, że leżący na ziemi banknot właśnie wypadł jej z kieszeni. Wendy odwróciła się od bankomatu i powiedziała, że to nie jej. Rumun jednak oświadczył w bardzo uprzejmy sposób, że widział jak banknot wypadł z jej płaszcza i że na pewno należy do niej. Zdezorientowana kobieta pochyliła się po banknot cały czas będąc odwróconą tyłem od bankomatu w którym wsadzona była jej karta debetowa z wpisanym już kodem PIN. Podczas zamieszania z banknotem 5 funtowym drugi z braci wybrał z jej konta 300 funtów. Kiedy Wendy odwróciła się z powrotem do bankomatu zauważyła na jego monitorze komendę „Your transaction has finished”. Następnie bankomat wydał kartę i podziękował za skorzystanie z jego usług. Zdezorientowana kobieta pomyślała, że to jakiś błąd systemu więc spróbowała ponownie wybrać pieniądze. Jednak bankomat odmówił transakcji z powo-

du braku środków na koncie. Dopiero wtedy Wendy uświadomiła sobie, że została oszukana przez mężczyzn, którzy stali zaraz przy niej i nagle w bardzo szybkim czasie zniknęli z jej pola widzenia. Poinformowała o tym obsługę banku, która sprawdziła nagrania CCTV. Kiedy okazało się, że faktycznie doszło do kradzieży wezwano policję, która kilka godzin później aresztował Rumunów. 27 maja obaj trafili przed sąd w Teesside Magistrates’ Court, gdzie zostali skazani na 16 tygodni pozbawienia wolności. Bracia również muszą pokryć koszta sądowe i oddać kobiecie skradzione 300 funtów. Policja przypuszcza, że w taki sposób złodzieje mogli dokonać kilkuset kradzieży na terenie całego kraju. Śledczy starający się nagłośnić sprawę zalecają by uważać gdzie i przy kim korzysta się z bankomatu. Należy również zwrócić uwagę, czy bankomat przypadkiem nie wygląda inaczej niż powinien. Mowa tu o czytnikach, dzięki którym złodzieje pozyskują kody PIN. Krzysztof Szczepaniak

Policja wciąż szuka sprawcy napaści seksualnej na kobietę w Corby. Do zdarzenia doszło w poniedziałek 26 maja pomiędzy godziną 6:00 a 6:30 rano. Kobieta została zaatakowana w pobliżu jezior przy ulicy Pen Green Lane. Policja opublikowała wcześniej nagrania z kamer CCTV, na którym widoczny jest mężczyzna, który ich zdaniem może pomóc w ustaleniu sprawcy napaści. Po tym apelu mężczyzna znajdujący się na nagraniu skontaktował się z policją w celu udzielenia

W SPALDING BĘDZIE WIĘCEJ KAMER CCTV

BĘDĄ NA WIDOKU

LINCOLNISHIRE 17 nowych kamer CCTV zostanie zainstalowanych na terenie Spalding i Holbeach dzięki £20,000 dofinansowania z Licolnshire County Council. Kamery monitoringu zostaną włączone w lipcu lub sierpniu tego roku.

www.naszestrony.co.uk

informacji. Jednak policja wciąż szuka sprawcy napaści i apeluje o kontakt do każdego kto widział ciemny samochód marki Vauxhall Zafira w pobliżu Pen Green Lakes około godziny 6 rano w poniedziałkowy Bank Holiday. Kierowca opisany został jako biały około 30-letni mężczyzna z ciemnymi włosami postawionymi do góry. Mężczyzna mówił z obcym akcentem. Świadkowie oraz każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje na temat napadu proszony jest o kontakt z Northamptonshire Police na numer 101. Informacje można przekazać również anonimowo do Crimestoppers dzwoniąc na numer 0800 555 111. J.S.

Dzięki tej inwestycji Spalding i Holbeach będą miały monitoring,

który rejestrować będzie to co dzieje się na ulicach tych dwóch miast 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Profesjonalny zespół z siedzibą w Bostonie nieustannie będzie monitorować obraz z kamer. Koszt wdrożenia projektu wynosi ponad £100,000. Projekt został współfinansowany przez Lincolnshire Police and Crime Commossioner oraz Lincolnshire County Council.. J.S.


9

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

HUK ZNAD PETERBOROUGH SŁYSZALNY BYŁ W POŁOWIE HRABSTWA

TO NIE BYŁA EKSPLOZJA! WOJSKOWY SAMOLOT PRZEKROCZYŁ NAD MIASTEM PRĘDKOŚĆ DŹWIĘKU!

POLSCY WANDALE POSZUKIWANI

MASZ TEGO JUŻ DOŚĆ? NIE BĄDŹ OBOJĘTNY!

PETERBOROUGH Huk o niespotykanej dotąd sile usłyszeli mieszkańcy hrabstwa Cambridgeshire, a w szczególności mieszkańcy Peterborough, którzy wykonali setki telefonów informując policję o bardzo głośnej eksplozji. Zgłoszenia pojawiły się w dniu wczorajszym, tuż po godzinie 13-stej... Jak wyjaśniali policjanci ogromny huk, który wywołał w ubiegły czwartek trzęsienie się ścian domów i budynków oraz drżenie okien w całym mieście, nie miał nic wspólnego z eksplozją. Był to grom dźwiękowy wytworzony przez poruszający się z prędkością naddźwiękową samolot wojskowy. Ministerstwo Obrony potwierdziło, że huk został wywołany przez wojskowy samolot typu Typhoon, który przekroczył barierę dźwięku. Samolot poderwał się z bazy wojskowej RAF Coningsby w hrabstwie Lincolnshire na alarm wymagający szybkiej reakcji sił wojskowych (Quick Reaction Alert) po tym jak samolot cywilny stracił łączność radiową z kontrolą ruchu lotniczego. Samolot cywilny odzyskał łączność radiową przed przechwyceniem przez samoloty wojskowe i został uwolniony uzyskując zezwolenie na kontynuowanie wyznaczonej trasy. Rzecznik pra-

Chcecie żeby szanowano nas w tym kraju? Macie dość narzekań na Polaków i obarczania nas wszelkim złem? Jeżeli tak, to zachowujcie się jak ludzie, a nie jak polskie chamstwo. Wstyd wam za tę sytuację? Jeżeli widzicie rodaka, który swoim zachowaniem przynosi nam hańbę, powstrzymajcie go lub zgłoście tę sprawę na policji!

SPALDING Mieszkańcy Spalding nie kryją swojego oburzenia bezmyślnym, a wręcz idiotycznym aktem wandalizmu, jaki miał miejsce w ostatni weekend. Ktoś nieudolnie wykonał szpecące graffiti na jednym z miejskich mostów.

sowy jednostki sił powietrznych RAF Coningsby powiedział, że samolot Typhoon został upoważniony do poruszania się z prędkością naddźwiękową nad ziemią ze

względów operacyjnych. Wojsko przeprasza za niedogodności tym spowodowane. Huk był słyszany również w Essex i East Midlands. Joanna Szczepaniak

Jak widać na przedstawionym powyżej zdjęciu napis został wykonany w języku polskim, co może świadczyć o tym, że mogli to być nieudolni lub nawet pijani

polscy wandale. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że graffiti zostało wykonane nocą 30 maja. O ujawnionym incydencie poinformowana została ochrona kolejowa Network Rail, do której należy most. Wszczęto też policyjne śledztwo. Trwa sprawdzanie nagrań z okolicznych kamer CCTV w celu ustalenia kto przebywał w pobliżu mostu w piątkową noc. Każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje na ten temat sprawcy tego aktu wandalizmu proszony jest o pilny kontakt z policją pod numerem 101. Will O.

WIZY TO MOŻE WAM DAMY, CZYLI OBIECANKI OBAMY... www.naszestrony.co.uk

W tym tygodniu Prezydent USA odwiedził Polską. Uścisnął dłonie polskim politykom w 25 rocznicę odzyskania wolności. (Will O.)


11

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

SKONFISKOWANO 38 TYSIĘCY PAPIEROSÓW I 11 KG TYTONIU!

PIŁKARSKIE ŁAPANKI W PETERBOROUGH

POSIEDZĄ ZA LEWIZNĘ JESTEŚ KIBICEM? PIŁEŚ? NIE JEDŹ!

PETERBOROUGH Aż siedmiu właścicieli sklepów spożywczych z Peterborough zostało skazanych za sprzedaż nielegalnych wyrobów tytoniowych. Cała siódemka wylądowała w sądzie, po tym jak w listopadzie ubiegłego roku oficerowie Trading Standars i policji dokonali przeszukania w ponad 30 sklepach spożywczych w Peterborough. W wielu miejscach znaleziono spore ilości lewych papierosów i tytoniu. W sumie skonfiskowano 38 tysięcy sztuk papierosów i 11 kilogramów tytoniu. Największe ilości znaleziono w sklepach w pobliżu ulic Lincoln Road i Eastfield Road. Właściciele sklepów przechowywali je w skrytkach pod panelami podłóg, w piekarnikach na zapleczu oraz w drzwiach i sufitach. Niektórzy wcale się nie chowali z lewymi papierosami i trzymali je po prostu pod ladą. Jednak przed policyjnym psem niczego nie da się ukryć. Pies wywąchał nielegalne papierosy nawet w vanie zaparkowanym w odległości kilku budynków od jednego ze sklepów. Właścicielem pojazdu był oczywiście jeden z pracowników dyskontu oferującego polskie produkty. 23 maja w sądzie w Peterborough w związku ze sprzedażą nielegalnych papierosów skazano następujące osoby: Abdul Torab, właściciel sklepu Peterborough Food Store z Lincoln Road. Mężczyzna ten już wcześniej miał problemy z

PETERBOROUGH podobnego powodu. Pod koniec maja skazano go na 8 tygodni pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Dodatkowo Abdul musi odpracować w czynie społecznym aż 150 godzin. Kolejni skazani to Majid Said, pracownik sklepu Al Qibla z Cromwell Road oraz Ali Hussain z Arianna Food Store również z Cromwell Road. Obu tych panów skazano na 120 godzin prac społecznych. Kolejnych dwóch to Salem Hamede ze sklepu EU Food Store z Lincoln Road oraz Khaliq Nassari, pracownik Europe and Asia z Eastfield Road. Oboje muszą przepracować 150 godzin w czynie społecznym. Ostatnie trzy osoby skazane to Faisak Sadat z Kubus Mini Market z Lincoln Road, Karim Hassan ze sklepu Europe Shop z Eastfield Road oraz Mohammed Kazemi z Kubus 2 z Eastfield Road. Tych trzech panów także musi odpracować swoje wykroczenia z tym że każ-

dy z nich otrzymał 180 godzin prac społecznych. Oczywiście prace te są bez wynagrodzenia. Każdy z powyższych skazanych musi również zapłacić grzywnę w wysokości po 330 funtów. Oficerowie Trading Standards ostrzegają, że palenie nielegalnych papierosów znacznie może pogorszyć nasz stan zdrowia. „Do produkcji papierosów, które między innymi skonfiskowaliśmy w Peterborough często używa się niebezpiecznych środków chemicznych. Środki te mogą nawet doprowadzić do śmierci lub różnych nieuleczalny dolegliwości. Ogólnie odradzamy palenia papierosów, ale jeżeli ktoś musi to bezpieczniej dla niego byłoby kupować oryginalne produkty tytoniowe, które posiadają nasze atesty. Nie warto niszczyć sobie zdrowia starając się zaoszczędzić kilka funtów” – mówił rzecznik Trading Standards. . Krzysztof Szczepaniak

Policja z Cambridgeshire właśnie wprowadziła w życie nową akcję łapania pijanych kierowców łamiących przepisy w Peterborough. Od 1 czerwca organizowane są wyrywkowe łapanki. Kontrole obejmują zwłaszcza młodych kierowców. Akcję wprowadzono ze względu na nadchodzące Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Policja podejrzewa, że spożycie alkoholu przez mieszkańców miasta w tym okresie znacznie wzrośnie. Dlatego też łapanki prowadzone są wieczorami i wcześnie rano. Zatrzymani kierowcy testowani są przez drogówkę pod kątem zawartości alkoholu oraz narkotyków zarówno we krwi jak i w oddechu. Po rozpoczęciu mistrzostw częstsze łapanki prowadzone będą z samego rana, ponieważ mecze i ich powtórki będą odbywać się wieczorami i w nocy. Policja podejrzewa, że wielu kibiców mimo kaca zdecyduje się pojechać rano samochodem do pracy. „Przypominamy, że nawet po wypiciu kilku piw późnym

wieczorem zawartość alkoholu we krwi na drugi dzień nadal może przekraczać dozwolone limity. Ostrzegamy wszystkich kierowców, którzy będąc pod wpływem alkoholu spróbują wsiąść do auta, że będziemy dla nich bezwzględni” – mówi rzecznik Cambridgeshire Police. Jeżeli kierowca samochodu zostanie przyłapany na jeździe pod wpływem alkoholu lub narkotyków, ale nie spowoduje wypadku, to może liczyć na: mandat w wysokości 5 tysięcy funtów, zabranie prawa jazdy na okres 12 miesięcy oraz wpis do Cryminal Record. To ostatnie może znacznie utrudnić tej osobie znalezienie pracy. Osoby, które spowodują wypadek pod wpływem alkoholu mogą spodziewać się kary więzienia i wielu innych nieprzyjemnych konsekwencji. W Peterborough nie tylko policja testuje mieszkańców miasta ale również duże zakłady pracy. Dla przykładu w DHL Debenhams już kilka osób wyrzucono z pracy po tym jak przeprowadzono wśród niektórych pracowników testy na obecność narkotyków. Inne duże zakłady pracy także prowadzą takie testy lub mają zamiar je wprowadzić. K.S.

WWW.NASZESTRONY.CO.UK 5 TYSIĘCY ARTYKUŁÓW...

www.naszestrony.co.uk

We wtorek przed tygodniem, na naszej stronie Internetowej opublikowany został 5 tysięczny artykuł. Do wczoraj było ich o kilkadziesiąt więcej. Przybyło ich dokładnie 30. Obok wiodącej tematyki z zakresu informacji lokalnych, cieszącej się niesłabnącą popularnością kroniki policyjnej i relacji z sądów, sporo uwagi poświęciliśmy ostatnio wyborom do samorządów lokalnych. Jako jeden z nielicznych portali, Naszestrony.co.uk podejmuje wyzwanie komentowania sytuacji politycznej i omawianie wpływu jaki ma ona na życie emigrantów mieszkających na wyspach brytyjskich. Zakres podejmowanej tematyki wyróżnia się od tego co prezentujemy stale naszym czytelnikom przywiązanym do tradycyjnego wydania. Wydanie tradycyjne i papierowe, uzupełniają się wzajemnie i są jak do tej pory jedynym źródłem wiarygodnych informacji z terenu wschodniej Anglii. (newsman)


12

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

POLICJANCI OSTRZEGAJĄ KIEROWCÓW PRZED BRAKIEM ROZWAGI!

CZYTAŁA KSIĄŻKĘ PRZY 70MPH! LEICESTERSHIRE Zdjęcie zaprezentowane obok tego artykułu zostało opublikowane w Internecie w zeszłym tygodniu, wywołało sporo zamieszania. Fotografia zrobiona na autostradzie M1 ukazuje kobietę prowadzącą Nissana Micra i równocześnie czytającą książkę opartą o kierownicę. 28 letni Andrew Stonham, który zrobił to zdjęcie twierdzi, że kobieta wówczas jechała z prędkością 70 mil na godzinę. - „Nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. Jechaliśmy lewym pasem zatłoczonej autostrady, kiedy zauważyliśmy wymijający nas z prawej strony mały samochód prowadzony przez kobietę czytającą książkę. Postanowiliśmy zjechać na najszybszy, wewnętrzny pas i wyrównać do jej samochodu. Kiedy udało nam się to zrobić zaczęliśmy do niej machać, pokazując żeby przestała czytać książkę. Ona po chwili obróciła głowę w naszą stronę, uśmiechnęła się i nam odmachała, po czym dalej pędząc 70mph czytała książkę. Inni kierowcy migali jej światłami w tym samym

celu co my, ale ona nie reagowała. Widzieliśmy tylko, jak co chwilę przerzuca strony książki” - mówi autor zdjęcia. Andrew wraz kolegą jechali za nią lub równolegle do niej od zjazdu nr 25 do zjazdu 27. Odcinek ten mierzy około 10 mil. Świadkowie zajścia przy 27 zjeździe musieli zjechać z autostrady i wtedy stracili ją z oczu. Postanowili zgłosić to na policję, która od razu podjęła działania. Niestety nie udało się odnaleźć niebieskiej Micry. Kobieta musiała zjechać z M1 przy następnym zjeździe. Przypadek ten pokazuje jak

W BOSTONIE PRZEPROWADZĄ REFERENDUM

kierowcy mają za nic bezpieczeństwo i życie innych osób. Czytać książkę przy takiej prędkości na zatłoczonej autostradzie? Nie dość, że jest to głupie zupełnie nie odpowiedzialne to bardzo niebezpieczne. Policja z Leicestershire informuje, że „Takie zachowanie jest niedopuszczalne a zarazem karalne. Jeżeli ktoś prześle nam podobne zdjęcie wraz z numerami rejestracyjnymi to na pewno postawimy zarzuty nieodpowiedzialnemu kierowcy. Przesłane zdjęcie będziemy traktować jako dowód w sprawie”. Will O.

NIE CHCĄ STADIONU I DOMKÓW NA SWOIM CICHYM OSIEDLU! BOSTON 19 czerwca w dzielnicy Wyberton w Bostonie zostanie przeprowadzone referendum wśród mieszkańców odnośnie planowanej budowy nowego stadionu i kilkuset domków jednorodzinnych. Będzie to pierwsze referendum tego typu zorganizowane w Wyberton. Mieszkańcy w taki sposób będą mogli wyrazić swoją opinię na temat planowanej inwestycji.

Zamów reklamę w tym miejscu: 077 951 48 565 / reklama@naszestrony.co.uk

Propozycja zorganizowania głosowania wypłynęła od 9 osobowej grupy mieszkańców tej dzielnicy, którym raczej nie podoba się pomysł budowy stadionu w ich okolicy. Na kartach do głosowania znajdzie się jedno proste pytanie „Czy podoba ci się pomysł rozbudowy dzielnicy Wyberton?” oraz dwie odpowiedzi Tak lub Nie. Wynik referendum i tak nie przewww.naszestrony.co.uk

sądzi o tym czy stadion zostanie wybudowany czy nie. Radni poprzez głosowanie chcą zapoznać się tylko z opinią okolicznych mieszkańców. Opinia ta na pewno będzie brana pod uwagę podczas zatwierdzania planów inwestycyjnych, ale wcale nie musi być ona kluczowym elementem w dokonaniu właściwego wyboru. Jak już wcześniej opisywaliśmy plany inwestycyjne dzielnicy Wyberton zawierają budowę stadionu dla miejskiej drużyny Boston United. Ma on pomieścić

około 5 tysięcy kibiców. Dodatkowo zaraz obok miałoby powstać osiedle mieszkaniowe liczące ponad 500 domów o różnych metrażach. Plany zawierają również budowę restauracji, hotel, stację benzynową, supermarket i pub. Inwestycja również wiąże się z budową nowego ronda na drodze A16 i rozbiórką dwóch budynków przy London Road. O wynikach referendum i decyzji radnych z Bostonu na pewno jeszcze będziemy informować. Krzysztof Szczepaniak


13

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Z RĄK NASTOLATKÓW ZGINĄŁ 23-LETNI MĘŻCZYZNA...

TAKIEJ AKCJI POLICJANCI NIE PLANOWALI!

BILI TAK DŁUGO AŻ ZABILI

WYWĄCHALI ZIOŁO...

PETERBOROUGH Kolejne morderstwo w Peterborough zszokowało mieszkańców miasta. 28 maja we wczesnych godzinach porannych w podziemnym przejściu dla pieszych w dzielnicy Bretton odkryto zwłoki. Denatem okazał się być 23 letni Michael Green (na zdj. obok) zamieszkały przy Muskham, Bretton. Odkrycia zwłok dokonał około godziny 1:20 nad ranem mężczyzna przechadzający się z psem po dzielnicy Bretton przy Tyesdale. Przechodzień zaniepokoił się widokiem leżącego w kałuży krwi mężczyzny. Powiadamiając lokalną policję wskazał, że nie widać by leżąca na ziemi osoba w ogóle się ruszała. We wskazane miejsce wysłano w ciągu kilku minut sześć radiowozów. Śledczy zabezpieczyli okoliczny teren, a samo przejście dla pieszych zakryto zieloną płachtą odgradzając je od widoku osób postronnych. Jak informuje rzecznik policji już na samym początku śledztwa wykluczono samobójstwo lub nieszczęśliwy wypadek. Rozpoczęto więc śledztwo w sprawie morderstwa oraz podjęto poszukiwania jego sprawców. Jeszcze tego samego dnia, późnym wieczorem w związku z odkryciem zwłok aresztowano cztery osoby. Są to 15, 16 i 17 letni chłopcy oraz 16 letnia dziewczyna. Ze względu na ich młody wiek, nie

SOHAM możemy podać ich personaliów. Możemy natomiast ujawnić personalia piątej osoby, którą aresztowano w związku z tą sprawą trzy dni później. Aresztowanym okazał się być 22 letni Joshua Gibson zamieszkały przy Swale Avenue, Peterborough. Policja aresztowała go pod zarzutem współudziału w morderstwie. Cała piątka obecnie przebywa w areszcie przy Thorpe Wood Police Station. Rzecznik policji nadal nie ujawnia szczegółów tej zbrodni. Wiemy tylko tyle, że Michael Green zmarł w wyniku odniesienia rozległych obrażeń głowy. Został pobity na śmierć przez nastolatków we własnej dzielnicy. Nadal nie znamy też motywu sprawców tego tragicznego w skutkach ataku. Policja apeluje do mieszkańców dzielnicy Bretton w związku z zaginięciem srebrnego łańcuszka należącego do zamordowa-

nego Michaela Greena. Policja prosi, by mieszkańcy Bretton przeszukali swoje śmietniki i ogródki, ponieważ łańcuszek mógł zostać wyrzucony przez sprawców morderstwa. - „Jesteśmy przekonani, że Michael Green tego feralnego wieczoru miał na sobie srebrny łańcuszek. Przedmiot ten zniknął i podejrzewamy, że sprawcy morderstwa lub inny przechodzień mógł go ukraść. Bardzo nam zależy na znalezieniu tego przedmiotu” - stwierdza rzecznik policji. Cała piątka aresztowanych odbyła już swoje pierwsze sprawy w sądzie, na których musieli tylko potwierdzić swoje dane osobowe. Ze względu na powagę sprawy proces przeniesiono do sądu koronnego w Cambridge, gdzie pierwsza rozprawę zaplanowano już na 6 czerwca. Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

29 maja policjanci z Soham przypadkowo odkryli jedną z największych plantacji marihuany w historii Cambridgeshire. Dwóch policjantów w godzinach wieczornych patrolujący ulice miasteczka poczuło intensywną woń konopi indyjskiej. Funkcjonariusze siłą wtargnęli do przemysłowego magazynu przy Regal Drive, gdzie odkryli naprawdę ogromną plantację marihuany. Po kilku chwilach na miejscu pojawiło się kilka jednostek policji, które zaczęły zabezpieczać znalezisko. Łącznie skonfiskowano ponad 7 tysięcy krzaków marihuany oraz instalacje oświetleniowe i grzewcze. Znajdujące się wewnątrz magazynu krzaki wyceniono na 6 milionów funtów. Tyle plantatorzy mogliby uzyskać po ich sprzedaży na czarnym rynku.

Do tej pory aresztowano tylko jedną osobę podejrzaną o prowadzenie nielegalnej plantacji. Na miejscu odkryto również kilkaset worków ziemi uprawnej. Początkowo miała ona być zutylizowana wraz z instalacjami i krzakami konopi. Jednak policji szkoda było wyrzucać dobrą ziemię znajdującą się jeszcze w nieotwartych workach. Skontaktowano się z organizacją charytatywną Emmaus z Cambridge z zapytaniem, czy skonfiskowana ziemia przydałaby się wolontariuszom. Tak jak przypuszczano ziemia znalazła swoje całkiem pozytywne zastosowanie w tworzonym przez organizację projekcie ogrodu warzywnego. Organizacja z entuzjazmem przyjęła propozycję policji. Emmaus zajmuje się pomocą dla osób bezdomnych organizując im noclegi i dorywczą pracę. To właśnie bezdomni teraz wykorzystają ziemię uprawną po byłej plantacji marihuany. K.S.


14

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

REFERENDUM NA TEMAT WYJŚCIA UK Z UNII EUROPEJSKIEJ

WYJŚCIE UK Z UE? CHOĆBY I JUTRO!

15

ANALIZA RYNKU NIERUCHOMOŚCI

DANE ZA 1 KWARTAŁ

WIELKA BRYTANIA W Wielkiej Brytanii coraz głośniej mówi się o wyjściu z Unii Europejskiej. Mówiący o tym otwarcie UKIP wygrał niedawno wybory do Parlamentu Europejskiego, a premier Cameron zapowiedział, że jeśli jego partia wygra wybory to do 2017r. odbędzie się w tej sprawie referendum.Takiego scenariusza najbardziej obawiają się imigranci z Unii Europejskiej. Według mnie zupełnie niepotrzebnie. Wręcz przeciwnie, uważam wręcz, że i my powinniśmy patrzeć z nadzieją na życie w Wielkiej Brytanii po „Brexit” (British Exit). Oto powody.

Dlaczego Polacy w UK nie powinni się obawiać wyjścia UK z UE? 1. Polacy którzy mieszkają i uczciwie pracują lub się uczą dysponują prawami nabytymi i będą mogli nadal swobodnie mieszkać w UK. Premier Cameron mówił o tym w swoim kontrowersyjnym wywiadzie w którym zapowiedział zmiany w Child Benefit wysyłanym na dzieci mieszkające w Polsce, mówił o tym konserwatywny poseł Nick De Bois w wywiadzie dla Dziennika Polskiego, nawet strona internetowa UKIP mówi, że każdy kto tu mieszka od jakiegoś czasu dostanie „stały pobyt”.

ZDANIEM EKSPERTA 2. Po wyjściu z UE, Brytyjczycy prawdopodobnie będą musieli akceptować wolny przepływ ludzi w jakiejś formie. Wszyscy zwolennicy Brexit mówią, że będą chcieli pozostać w strefie wolnego handlu, tak jak Norwegia i Szwajcaria. Oba te kraje muszą też w pewnych formach respektować umowę o wolnym przepływie ludzi. 3. Około 2mln Brytyjczyków mieszka w państwach UE – mniej więcej tyle samo obywateli państw UE mieszka w UK. Dlaczego Polacy w UK powinni patrzeć z nadzieją na Brexit? 1. Wielka Brytania jest jedynym, obok Niemiec, państwem który do UE zawsze więcej dokładał niż dostawał. W skrócie oznacza to, że odkąd zostaliśmy podatnikami w UK to my również dokładamy

do brukselskiej biurokracji, greckiego hotelarza czy francuskiego rolnika. 2. Niższe ceny żywności – Unia Europejska prowadzi wysoce protekcjonistyczną Wspólną Politykę Rolną na której najbardziej korzystają Francuzi. Insititute of Economic Affairs wyliczył, że ten skomplikowany system dotacji, limitów produkcji i ceł dodaje do cen żywności średnio 17% a Taxpayers’ Alliance wyliczył tę sumę na 400 funtów rocznie dla przeciętnej rodziny. 3. Niższe ceny za prąd – podobnie jak z WPR, Unia Europejska nakłada na państwa członkowskie obowiązek subwencji dla źródeł energii odnawialnej oraz limitów emisji CO2. Skutkuje to wyższymi cenami energii w UE w porównaniu do reszty świata. Patryk Maliński

www.naszestrony.co.uk

W dzisiejszym wydaniu przyjrzymy się uważniej brytyjskiemu rynkowi nieruchomości. Przeglądając dane z Land Registry za pierwszy kwartał tego roku zauważyć można stały, równomierny wzrost na rynku nieruchomości. Średnia cena zakupu nieruchomości wzrosła w tym okresie z £167,353 do £169,124. Co oznacza kwartalny wzrost o 1.7%, co więcej średnia cena nieruchomości w ostatnim roku wzrosła o 5.6%. Oczywiście należy pamiętać, że na rynku nieruchomości notujemy okresy wzrostu cen, jak również ich spadku. Nie mniej jadnak każdy z nas musi gdzieś mieszkać, wiec jeżeli możesz pozwolić sobie na zakup odpowiedniego domu dla Ciebie i Twojej rodziny warto pomyśleć o kupnie nieruchomości, gdyż w ogólnym rozrachun-

ku jest to inwestycja, na której zazwyczaj nie można stracić. Wielu z moich klientów nie ma sprecyzowanych planów na przyszłość lub nie jest w stanie powiedzieć jak długo zostanie w Anglii, nie mniej jednak nie powstrzymuje ich to przed zakupem nieruchomości. Ważne jest jednak to żeby dokładnie omówić nasze plany z mortgage advisorem, aby upewnić się, ze kredyt hipoteczny jest dobrany do naszych potrzeb i spełnia nasze wymagania w 100%. Na pierwszym spotkaniu omawiam zazwyczaj proces zakupu, wyliczam również zdolność kredytowa oraz omawiam koszty uzyskania kredytu. W celu uzyskania dokładnych informacji zapraszam, na bezpłatną kosultację.

Marta Manuszewska Mortgage Advisor 01733 557763 07805407636


16 DO SZKOŁY NA PODWÓJNYM GAZIE!

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

GWIAZDA DOKUMENTALNEJ SERII: „BENEFITS STREET”...

WNUK W OBJĘCIACH OKRADŁA URZĄD MIASTA PIJANEJ BABCI... A MIMO TO BRYTYJCZYCY

BARDZO JĄ DZISIAJ LUBIĄ!

BIRMINGHAM

BOSTON 60 letnia mieszkanka Bostonu, kompletnie pijana przyjechała samochodem pod jedną ze szkół, by odebrać swojego wnuczka. Gillian Blunt zamieszkała przy Greenbank Close, Boston została skazana w sądzie w Skegness za jazdę pod wpływem alkoholu. W jej organizmie wykryto ilość alkoholu trzy raz większą od dopuszczalnych limitów. O tym, że kobieta jest pijana, policjanci dowiedzieli się gdy informację o pijanym opiekunie przekazali im pracownicy szkoły. Z relacji wynikało, że babcia odbierająca wnuczka ze szkoły przy Low Road w Bostonie jest nietrzeźwa. 60 latka starając się zapiąć wnuczka w foteliku dla

dzieci wypadła ze swojego samochodu na ulicę. Takie zachowanie zwróciło uwagę innych rodziców. Wezwano pogotowie i policję. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce od razu wyczuli od niej intensywną woń alkoholu. Kobiecie plątał się język, kiedy przekonywała policjantów o swojej trzeźwości. Mimo podjętych prób składania wyjaśnień babcia została aresztowana i przewieziona do lokalnego aresztu. Po kilku godzinach została zwolniona do domu. 28 maja stanęła przed sądem w Skegness, gdzie usłyszała wyrok 12 tygodni więzienia w zawieszeniu na 18 miesięcy. Sąd pozbawił ją również prawa jazdy na okres trzech lat. Skazana może zredukować ten okres o 9 miesięcy po odbyciu kursu Drink Driver’s Rehabilitation. K.S.

White Dee, bohaterka dokumentalnej serii „Benefits Street” dała się zapamiętać z serialu jako osiedlowe biuro porad. Przychodził do niej każdy kto miał jakieś kłopoty. Gdy dla żartu stwierdziła, że ma tyle sąsiedzkich kłopotów na głowie, że starczyło by na „part time” urząd wypłacający jej benefity stwierdził, że to koniec zasiłków dla telewizyjnej gwiazdy. Dziś sytuacja zupełnie się odwróciła. Dee straciła pracę w 2007 r. Zwolniono ją z urzędu Birmingham City Council gdy ukradła £13.000 funtów. Złą sławę przyniosła jej również historia, w której mówi się, że niemalże zabiła swoje dziecko pijąc i paląc w czasie ciąży. Kiedy pojawiła się w serialu dla wielu mieszkańców Birmingham była bardzo znaną osobą. W serialu „Benefits Street” pokazano ją w roli osiedlowego medium. Dziś gdy odebrano jej zasiłek, bo któryś z urzędników dopatrzył się, że gwiazda telewizyjnego serialu pracuje, w życiu kobiety po raz kolejny dużo się zmieniło. Czekają ją przeprosiny od urzędu, który zdecydował się na odebranie jej zasiłków! Nie dość tego jej

www.naszestrony.co.uk

osobą jest zainteresowana firma zajmująca się produkcją i sprzedażą odzieży w dużych rozmiarach. Po raz kolejny okazuje się, że popularność czynić uda. I choć początkowo wydawało się, że po raz kolejny los się od White Dee odwrócił, bo zarzucono jej ukrywanie dochodów, to dziś urząd będzie musiał ją przeprosić, gdyż nie poinformowano ją w żaden sposób z jaką dokładnie datą traci zasiłki, oraz na pomoc w jakiej wysokości będzie mogła mimo wszystko liczyć oraz z jakich dokładnie powodów podjęto ta decyzję. Pomimo wielu perypetii Dee jest lubiana przez znaczną część

brytyjskiego społeczeństwa. Są jednak i tacy, którzy nie ukrywają, iż jest ona najbardziej bezczelną beneficiarą, bo z zasiłków potrafi wyciągnąć około £13.000 podczas gdy roczna pensja policjanta nie przekracza £18.000! Dla jednych Dee jest bezwzględną złodziejką, dla innych ofiarą systemu socjalnego i beneficiarą, a dla swoich znajomych przyjaciół ką z James Turner Street, dla których zawsze znalazła czas. Media ścigając się w sensacyjnych doniesieniach pokazały Dee jak złodziejka bawi się na wakacjach na Majorce. Dziś śpieszą z informacją, że rząd ma ją przeprosić... Adam Andrzejko


KONIEC SEZONU DLA PL UNITED

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

OFERUJĄ PRACOWNIKOM PO 350 FUNTÓW!

NA FINAŁ CO TRZY DNI FUTBOL LOKALNY Zakończył się sezon ligowy także na szczeblu lokalnym. W naszym regionie z bardzo dobrej strony pokazali się piłkarze Pl United Kettering, którzy na koniec zajęli 4. miejsce w tabeli MDH Teamwear Northants Combination League. Ostatnie tygodnie rozgrywek to dla naszych futbolistów był prawdziwie morderczy maraton. W przeciagu 21 dni rozegrali aż 7 meczów. To tempo jak w futbolu zawodowym, a nie amatorskim... Co ważne, był to maraton bardzo udany dla Pl United. Zaliczyli w nim 6 zwyciestw i 1 remis.

Serial zaczął się od pojedynku derbowego z Kettering Ise Lodge. Gole Piotra Stępnia i Grzegorza Misiury dały wygraną 2-0. Następnie podejmowali Hellenic Fisher z niedalekiego Corby. Tym razem zwycięstwo było jeszcze okazalsze (3-0), a to dlatego, że do strzelców Marcina Stelmacha i Damiana Skowrońskiego dołożył się jeszcze jeden z gości, kierując piłkę do własnej bramki. Wtedy nadszedł czas na prawdziwy egzamin, kolejnym przeciwnikiem był bowiem lider tabeli Wellingborough Rising Sun. I jak na dobrej klasy rywali przystało, mecz był bardzo emocjonujący. Do 88. min ekipa z Kettering prowadziła 2-1 po bramkach P. Stępnia i M. Stelmacha, lecz

w dość kontrowersyjnych okolicznościach stracila gola. - Choc walczyliśmy z liderem, każdy z moich chłopaków czuł niedosyt – opowiada trener Grzegorz Misiura. - Żeby szybko zapomnieć o tym wydarzeniu, pokonaliśmy trzy dni później zespół Corby United 7-0! Gole zdobyli: Marcin Kostka, G. Misiury 3 i M. Stelmach 3. Zawodnicy Pl United chyba się dość rozpędzili, bo po następnej ekipie znów przelecieli jak huragan. Corby Kingswood dostało „piątaka” (Krzysztof Chojak 3, G. Misiura i D. Skowroński). Przedostatni mecz odbył się na wyjeździe z Wellingborough Aztecs i tu nasi też pokazali klasę - choć do przerwy przegrywali 0-1, to ostatecznie zwyciężyli 3-1. po bramkach K. Chojaka, G. Misiury i P. Stępnia. No i wreszcie jakby na deser przyszło się zmierzyć z także na wyjeździe z najsłabszym zespołem ligi, Irhlingborough Rangers. Wynik 7-1 sugeruje różnicę klas, ale wygrana nie przyszła tak łatwo jak mogłoby sie wydawać. Jednak lepsi w końcu zdecydowanie postawili na swoim, po trafieniach K. Chojaka 4, Radosława Ablewskiego, G. Misiury i Ariela Zeczkowskiego. - Bardzo jestem dumny ze swojego zespołu, ponieważ w ostatnich 12 meczach zanotowaliśmy aż 10 zwycięstw i 2 remisy – ocenia trener Misiura. - Szkoda tylko, że forma nie przyszła trochę wcześniej... Inf. prasowa.

17

STATYSTYKI SEZONU:

- w zespołem Pl United zagrało ogółem 30 zawodników w 33 meczach (28 ligowe i 5 pucharowych) - strzelili oni 85 bramek przy 58 straconych - zdobywcy goli: 21 Grzegorz Misiura, 14 Krzysztof Chojak, 10 Radosław Ablewski,10 Marcin Stelmach, 5 Damian Skowroński,5 Piotr Stępień, 4 Tomasz Gaszak, 3 Krzysztof Maciantowicz, 2 Marcin Kostka, 2 Adam Krynicki, 2 Ariel Zeczkowski, 2 Mateusz Putyrski, oraz po 1 Piotr Ziołowicz, Jacek Stolarski, Wacław Auguściak, Szymon Trusiło i jeden gol samobójczy - zajęli 4. miejsce z dorobkiem 52 pkt. - złożyło się na to 16 zwycięstw, 4 remisy i 8 porażek

www.naszestrony.co.uk

ŁOWCY PIELĘGNIAREK

PETERBOROUGH Peterborough and Stamford Hospitals NHS Trust zapłaci do £350 każdemu pracownikowi szpitala, który poleci do pracy wykwalifikowaną pielęgniarkę. Szpitale w całym kraju zmagają się z brakiem personelu medycznego. Pisaliśmy już o rekrutacji lekarzy z Indii przeprowadzanej za pomocą Skype teraz szpitale dwoją się i troją by zapełnić puste wakaty czekające na pielęgniarki. Pomimo przeprowadzonej rekrutacji za granicą, w tym w Hiszpanii, szpitale w Peterborough i Stamford maja wciąż ponad 140 wolnych wakatów dla wykwalifikowanych pielęgniarek. Peterborough and Stamford Hospitals NHS Trust liczy na to, że zachęta w postaci pieniędzy przyciągnie do szpitali lokalne pielęgniarki.

Royal College of Nursing skrytykowało oferowany przez szpitale „chwyt” dodając, że większą uwagę powinno poświęcić się na poprawie warunków i elastyczności pracy oraz inwestowaniu w rozwój zawodowy pielęgniarek. Pielęgniarki są również bardziej skłonne pracować dla organizacji, która słucha i liczy się z ich zdaniem. Spełnienie tych warunków sprawi, że pielęgniarki chętniej będą aplikowały o pracę w lokalnych szpitalach. Joanna Cousins rzecznik Peterborough and Stamford Hospitals NHS Trust powiedziała, że jest to jeden z wielu sposobów rekrutacji pielęgniarek. Według nowego projektu rekrutacyjnego każdy pracownik szpitala, który zaproponuje kandydaturę pielęgniarki otrzyma w nagrodę £200 oraz dodatkowe £150 jeśli zarekomendowana osoba przepracuje w szpitalu 12 miesięcy. Joanna Szczepaniak


19

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

CZY EWOLUCJA GATUNKOWA MOŻE BYĆ WYNIKIEM ZŁEJ DIETY?

BRYTYJCZYKOM ROSNĄ CORAZ WIĘKSZE STOPY

37% BRYTYJEK NOSI ZBYT DUŻE STANIKI...

BRYTYJKI WOLĄ DUŻE PIERSI

WIELKA BRYTANIA

Przeciętny dorosły Brytyjczyk ma buty dwa rozmiary większe niż czterdzieści lat temu. Powodem tej sytuacji jest nie tylko zmiana pokoleniowa lecz fakt iż społeczeństwo brytyjskie jest coraz wyższe i cięższe. Przeciętny rozmiar kobiecej stopy powiększył się obecnie do rozmiaru 6 od rozmiaru 4 z roku 1970. Również mężczyźni mają stopy większe o dwa rozmiary. Średni rozmiar męskiej stopy czterdzieści lat temu wynosił 8, a obecnie jest to rozmiar 10. Dodatkowy ciężar ciała powoduje większy nacisk na stopy co oznacza spłaszczenie i poszerzenie się stopy. To z kolei wiąże się z koniecznością kupowania butów w większym rozmiarze. Badania przeprowadzone przez College of Podiatry w Londynie wykonane wśród 2000 osób dorosłych pokazują, że 26% mężczyzn i 41% kobiet twierdzi, że ich stopy powiększyły się w trakcie ich dorosłego życia. Również 68% kobiet i 61% mężczyzn uważa, że ich stopy stają się coraz szersze. 41% badanych wiąże te zmiany z przyrostem wagi ciała. Jednak pomimo powiększających i poszerzających się stóp wielu Brytyjczyków nie skłania się do zmiany rozmiaru kupowanego obuwia. Kupując za

małe i zbyt ciasne buty narażają się na poważne problemy z tym związane. 62% Brytyjczyków nie wie, że w sklepach znajdują się buty o różnej szerokości w wyniku czego 29% kobiet i 18% mężczyzn cierpi niemal codziennie z powodu otarcia skóry i bólu stóp. Noszenie źle dopasowanego obuwia może wiązać się również ze wzrostem zakupów dokonywanych przez Internet. Jedna czwarta osób, które kupiły buty

przez Internet po przymierzeniu uznała, że są one źle dopasowane jednak jedna trzecia z nich nosi je mimo tego. Wiele kobiet wstydzi się kupowania i noszenia butów w większym rozmiarze gdyż panuje przekonanie, że małe i smukłe stopy są delikatne i kobiece. Nie ma się czego wstydzić przekonuje Emma Supple z The College of Podiatry. Ważne aby buty były dobrze dopasowane i wygodne. Joanna Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

WIELKA BRYTANIA 37% Brytyjek świadomie kupuje i nosi zły rozmiar stanika po to by ich piersi wyglądały na większe. Jednocześnie prawie trzy czwarte kobiet uważa, że źle dopasowana bielizna negatywnie wpływa na ich pewność siebie. Pomimo to Brytyjki w dalszym ciągu noszą zły rozmiar biustonosza gdyż wiele z nich najzwyczajniej nie wie jaki jest ich prawidłowy rozmiar lub ma niestandardowy rozmiar, który nie jest powszechnie dostępny. Powody tego stanu rzeczy są łatwe do wytłumaczenia. Otóż dzieje się tak dlatego, że wiele kobiet nie miało nigdy profesjonalnie dopasowanego biusto-

nosza lub zostały dopasowane źle i wciąż są niepewne swojego rozmiaru. Kolejnym problemem występującym często jest nierówna rozmiarówka różnych producentów, a rozbieżności jeszcze bardziej utrudniają dopasowanie odpowiedniego rozmiaru. Dlatego firma Triumph obrała sobie za cel dopasowanie idealnego rozmiaru biustonosza 10 tysiącom kobiet w UK. Producent bielizny w ramach kampanii ‘Stend up for fit’ zachęca wszystkie kobiety do odwiedzania sklepów Triumph w całej Wielkiej Brytanii i skorzystania z darmowej porady brafitterki, która pomoże dopasować bieliznę. Idealnie dopasowana bielizna poprawia wygląd i komfort co przekłada się na uczucie pewności siebie – dodaje rzecznik firmy Triumph. J.S.


20

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


21

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ZAPLANUJ PODWÓZKĘ DZIECKA Z POMOCĄ SMARTFONA

APLIKACJA ORGANIZUJE TRANSPORT DO SZKOŁY

UK/PLYMOUTH

„KUBUŚ PUCHATEK” ULUBIEŃCEM DZIECI WIELKA BRYTANIA „Kubuś Puchatek” został uznany za najbardziej ulubioną książką dla dzieci ostatnich 150 lat. Miś o bardzo małym rozumku jest uwielbiany nie tylko przez dzieci lecz również przez dorosłych co udowadniają najnowsze wyniki sondażu przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii przez YouGov.

Najciemniej pod latarnią o prawdziwości tego przysłowia przekonali się studenci i władze uczelni Plymouth University w Devon. Zawieszone na ścianach plakaty mające przestrzegać studentów przed ściąganiem faktycznie zawierały zdjęcie z wzorami matematycznymi, które pomagały studentom w rozwiązywaniu zadań podczas egzaminu z matematyki. Aplikacja pozwala użytkownikom na wyszukanie szkoły, do której uczęszcza ich dziecko i utworzenie grupy rodziców, którzy codziennie pokonują samochodem podobną trasę w drodze do szkoły. Aplikacja, która dostępna jest do ściągnięcia z iTunes i Google Play pomoże nie tylko zmniejszyć ruch na drogach i ograniczyć emisję CO2 lecz także zaoszczędzi czas rodzicom, którzy nie będą już musieli codziennie odwozić i przywozić dzieci ze szkoły. 17-latek wpadł na ten pomysł gdy codziennie w drodze do szkoły widział siedmioosobowe samochody przewożące zaledwie trzech pasażerów powodując korki na drogach wokół szkół. Wtedy Andrew Christopher wpadł na pomysł utworzenia aplikacji, która pomoże rodzicom na łączenie się w 2-4 osobowe

WYBRANO KSIĄŻKĘ 150-LECIA!

grupy osób przemierzających codziennie podobną drogę do tej samej szkoły lub znajdującej się w pobliżu szkoły. Rodzice wewnątrz takiej grupy mogą za pomocą aplikacji utworzyć harmonogram zawożenia i przywożenia dzieci ze szkoły co bez wątpienia da im więcej wolnego czasu i pomoże rozładować zakorkowane drogi. Kluczowym elementem aplikacji jest harmonogram dla małych grup zwany WeeklyRound. Rodzice mogą dołączyć do istniejącej grupy lub utworzyć nową i czekać na innych rodziców aby do niej dołączyli. Andrew zaczął interesować się projektowaniem grafiki komputerowej gdy miał 10 lat. Wtedy firma jego taty zakupiła Adobe Creative Suite i jeden z jego pracowników nauczył go obsługi tego programu. Od tamtej pory chłopiec sam

zaczął pogłębiać swoją wiedzę w tej dziedzinie. Pomysł utworzenia aplikacji ecomumy pojawił się gdy miał on 15 lat. Stworzył projekt aplikacji i wysłał go do programistów w Indiach. Ambitny nastolatek, który obecnie przygotowuje się do egzaminów AS-level w King’s College School chce studiować inżynierię na uniwersytecie. Andrew z aplikacją ecomumy zgłosił się także do konkursu CHEST (Collective enHanced Environment for Social Tasks) prowadzonego przez Unię Europejską. Konkurs umożliwia przedsiębiorcom i innowatorom z całej Unii Europejskiej zaproponować nowe rozwiązania, które mają potencjał aby rozwiązać najważniejsze problemy społeczne tak zwane „innowacje społeczne”. Joanna Szczepaniak

W OBIEKTYWIE... (UKIP OR NOT UKIP?)

www.naszestrony.co.uk

Wśród 2652 osób dorosłych biorących udział w sondażu najwięcej wskazało na „Kubusia Puchatka” autorstwa brytyjskiego pisarza Alana Alexandra Milne’a jako ulubioną książkę dla dzieci ostatnich 150 lat. Historia przyjaciół ze Stumilowego Lasu wyprzedziła takie klasyki jak „Ali-

cja w Krainie Czarów”, „Bardzo głodna gąsienica” czy „Hobbit”. W pierwszej dziesiątce najlepszych bajek ostatnich 150 lat znalazła się tylko jedna nowoczesna opowieść autorstwa Julii Donaldson, napisana w 1999 roku książka „Gruffalo”. W pierwszej dziesiątce nie znalazła się natomiast żadna książka opublikowana po 2000 roku. Wyniki sondażu zostały opublikowane przez szkockiego aktora i reżysera Petera Doughan’a Capaldi, który zasłynął między innymi z wcielenia się w postać Doktora w popularnym serialu science fiction „Doktor Who”. Plebiscyt najlepszych bajek dla dzieci przeprowadzono by promować czytanie i zachęcić rodziców do tego aby czytali swoim dzieciom. Joanna Szczepaniak

10 NAJBARDZIEJ LUBIANYCH BAJEK: 1. Kubuś Puchatek - A.A. Milne (1926) 2. Alicja w Krainie Czarów - Lewis Carroll (1865) 3. Bardzo głodna gąsienica - Eric Carle (1969) 4. Hobbit - J.R.R. Tolkien (1937) 5. Gruffalo - Julia Donaldson (1999) 6. Charlie i fabryka czekolady - Roald Dahl (1964) 7. Czarny Książę - Anna Sewell (1877) 8. Wyspa Skarbów - Robert Louis Stevenson (1883) 9. Wielkomilud (BFG) - Roald Dahl (1982) 10. Lew, czarownica i stara szafa - C.S. Lewis (1950)

DLA NAJMŁODSZYCH Kolorowanka: Hello Kitty na wakacjach!


22

OFERTY PRACY MECHANIK PETERBOROUGH Cris Moto Garage z siedzibą w Peterborough zatrudni mechanika. Wymagane odpowiednie umiejętności i doświadczenie. Więcej informacji można uzyskać telefonicznie. Start natychmiastowy. Kontakt: Tel 07849 466 733 lub 077 56 97 9675.

KIEROWCY KAT C+E WSCHODNIA ANGLIA Agencja Abbey Recruitment zatrudni kierowców kat C+E do pracy w Alconbury, Peterborough, Spalding, Boston, New Market, Wisbeach. Praca od zaraz, wysokie stawki. Wymagane posiadanie prawa jazdy kat C+E przynajmniej dwa lata, 180 dni doświadczenia w przeciągu ostatnich dwóch lat, counterpart ( karta na punkty). Kontakt Patrycja Tel. 07507642989. CV należy wysłać na adres email: patrycja@abbeyrecruitment.net MALARZ - PETERBOROUGH Praca dla doświadczonego malarza/dekoratora. Praca na terenie Peterborough przy malowaniu nowych domów. Wymagana karta CSCS, numer UTR (Unique Taxpayer Reference) i public liability insurance. Kontakt tel. 01302 802228

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

DO HURTOWNI W PETERBOROUGH Hurtownia Bestway Cash and Carry zatrudni asystenta do pracy w Peterborough. Do obowiązków należeć będzie uzupełnianie towaru na półkach i w lodówkach, kontrolowanie temperatury, dat przydatności do spożycia i zamawianie towaru. Idealny kandydat będzie posiadać doświadczenie w pracy w supermarkecie lub hurtowni. Praca 38 godzin tygodniowo przez pięć dni w tygodniu. Stawka £6.42 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: d e p u t y m g r. p e t e r b o r o u g h @ bestway.co.uk ADMINISTRATOR - SPALDING Workforce Unlimited zatrudni osobę do pracy na stanowisku administratora. Do głównych obowiązków należeć będzie wpisywanie danych do komputera. Praca na cały etat. CV należy wysłać na adres email: chloe@ workforceunlimited.com

OPERATOR PRODUKCJI SPALDING Red Rock Partnership Ltd zatrudni operatorów produkcji do pracy w fabryce pakowania kwiatów w Spalding. Wymagana znajomość języka angielskiego na podstawowym poziomie. Stawka £6.31 na dziennej zmianie i £6.38 na zmianie nocnej. Praca od 8 do 12 godzin dziennie. Doświadczenie nie jest wymagane. Kontakt Tel. 01733 873 287

PRACOWNIK BIUROWY SPALDING Workforce Unlimited zatrudni osobę do pracy w biurze na stanowisko administratora. Praca na cały etat. Idealny kandydat będzie miał doświadczenie w pracy w branży ubezpieczeniowej. Praca od poniedziałku do piątku w godzinach od 8:00 do 17:00. Kontakt Tel. 01205 351196. CV należy wysłać na adres email: chloe@ workforceunlimited.com

STOLARZ - BOSTON Hutton Services Limited zatrudni doświadczonego stolarza do pracy na budowie. Wymagana ważna karta CSCS. Kontakt: Dan Tel. 07807 274 440. CV należy wysłać na adres email: dan.cox@ huttonservices.co.uk

OPERATOR WÓZKA WIDŁOWEGO - BOSTON Workforce Unlimited zatrudni operatora wózka widłowego typu forklift. Praca w Bostonie na okres 2 – 3 miesięcy. Praca od poniedziałku do piątku w godzinach od 7.00 do 17.00 z 30 minutową przerwą. Stawka £6.50 za godzinę. Kontakt: Helen Tel. 01205 351196 lub 01205 355899. CV należy wysłac na adres email: laura@workforceunlimited.com ADMINISTRATOR - BOSTON Workforce Unlimited zatrudni osobę do pracy w biurze na stanowisku administratora. Jest to praca na okres 9 miesięcy w zastępstwie za osobę na urlopie macierzyńskim. Praca od ponie-

działku do piątku w godzinach od 9:45 do 17:15. Stawka £6.90 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: laura@workforceunlimited.com dopisując numer referencyjny: 13486 OPIEKUN OSÓB STARSZYCH CAMBRIDGESHIRE Availl Nursing Agency z siedzibą w Cambridge zatrudni osoby do opieki na osobami starszymi w Cambridge, Ely, Newmarket, Huntingdon, St Neots i Royston. Praca polegać będzie na zapewnieniu opieki i wsparcia osobom starszym w ich domach lub w domu opieki. Prawo jazdy nie jest wymagane. Kontakt Liam Tel. 01223 308815

STOLARZ/MONTER CAMBRIDGE Praca dla stolarzy z ważną kartą CSCS. Praca przy remoncie koszarów wojskowych w okolicy Cambridge. Wymagane doświadczenie i własne narzędzia. Start natychmiastowy. Stawka £13.00 za godzinę. Kontakt Rob email: rob@ssr-ltd.com ADMINISTRATOR HUNTINGDON Interaction Recruitment zatrudni osobę do pracy w biurze w Huntingdon na stanowisku administratora. Start natychmiastowy. Wymagane doświadczenie, znajomość obsługi komputera w tym Microsoft Office. Praca od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 17:00. Wymagany własny transport. Stawka

£7.50 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: Hayley. Mitchell.53D6EC75.0@applythis. net. Kontakt Hayley Mitchell Tel. 01480 436000

MAGAZYNIER - CORBY Transline Group zatrudni magazyniera do pracy w Burton Latimer. Praca na nocki w godzinach od 18:00 do 4:00. Stawka £6.42 £6.92 za godzinę. Doświadczenie nie jest wymagane. Wymagana dyspozycyjność i gotowość do poddania się testowi na obecność alkoholu i narkotyków. Kontakt Tel. 08448754321

OPERATOR PRODUKCJI - CORBY Praca dla operatorów produkcji w fabryce przetwórstwa żywności w okolicach Cobry. Stawka £6.31 za godzinę. Kontakt Tel. 07718476859. CV należy wysłać na adres email: craig@machrecruitment.co.uk FRYZJERKA WELLINGBOROUGH Salon fryzjerski Headquarters Unisex Hair Studio w Wellingborough zatrudni doświadczoną fryzjerkę. Stawka £262.50 tygodniowo plus 10% prowizji po wypracowaniu targetu. CV należy wysłać na adres email: headquartershair@hotmail.co.uk

Jeśli jesteś pracodawcą i szukasz pracownika, ogłoś to na naszej stronie Internetowej: www.naszestrony.co.uk

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących indywidualnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

23

WYPRODUKUJĄ DO 160 PACZEK NA MINUTĘ...

ZBYT WIELE WYJĄTKÓW WYKLUCZA REGUŁĘ!

KOLEJNA WPADKA UKIP! FABRYKA CHIPSÓW

WCIĄŻ SIĘ ROZWIJA

PETERBOROUGH Fizycy, psychologowie, w zasadzie naukowcy z każdej z dziedzin nauki potwierdzą, że zdarzają się wyjątki i są pewnym wyznacznikiem w stosunku do reguły. To one ją potwierdzają. Kiedy jednak wyjątków jest zbyt wiele, regułę należy całkowicie wykluczyć. I tak właśnie jest z członkami partii UKIP, którzy pod względem liczby przypadków, reguły głoszone przez lidera Nigela Farage wykluczyli już nie raz. Co z tego, że głosi on poglądy nieprzychylne emigrantom, skoro jego partyjni koledzy nie potrafią się bez nich obejść. Nigel Farage zapewnia, a wręcz przyrzeka swoim wyborcom, że rozprawi się z nadmiarem emigracji na wyspach brytyjskich. Obiecuje, że przywróci dumę Wielkiej Brytanii, która dziś boryka się z problemem bezrobocia szalejącego pośród młodych obywateli kraju. Tymczasem jak się okazuje kolejny partyjny działacz, tym razem z Hull, wsławił się bliskimi kontaktami z emigrantami. Otóż jak tłumaczy sam zainteresowany wyjaśnieniem kompromitującej sprawy, Natham Gill szef nieistniejącej już firmy świadczącej usługi na rzecz domu opieki, zatrudnienie emigrantów było ostatecznością. Podobno lokalnie prowadzony nabór pracowników kończył się niepowodzeniem. Mało który

Brytyjczyk chciał podjąć się pracy za minimalną stawkę. By sprostać warunkom wygranego kontraktu firma działacza UKIP musiała zatrudnić emigrantów z krajów UE, np.: z Polski. Jak doszło do tej sytuacji? To proste! Firma Nathama Gilla przystąpiła do przetargu nie mając pracowników. Zgłosiła ofertę do urzędu w Hull, zawierającą atrakcyjne warunki finansowo-kadrowe. Były one na tyle obiecujące, że zdecydowano się je wybrać. Dopiero po wygranym przetargu poszukiwano pracowników, którzy mieli zostać docelowo zatrudnieni tam gdzie tego potrzebował zlecający. Zatrudniono więc emigrantów, których ulokowano w wieloosobowych barakach. Za mieszkanie w nich pobierano 50 funtów tygodniowo, co przeznaczane było na pokrycie opłat za wodę i prąd. Pensje, by jakoś je uatrakcyjnić – zostały nieco

podniesione ponad obowiązujące minimum. Pracownicy tygodniowo otrzymywali od 200 do 300 funtów. Wysokość wypłaty uwarunkowana była od ilości przepracowanych godzin. Dziś firma Nathama Gilla już nie istnieje. Polityk z UKIP został wybrany jako poseł do Parlamentu Europejskiego. Kiedy sprawa wyszła na jaw, Gill musiał zmierzyć się z dziesiątkami nieprzychylnych komentarzy na Twitterze. Ratowanie się stwierdzeniem, że też „chciałby się móc pochwalić taką proporcją zarobków do wydatków po spłacie miesięcznych rat kredytu mieszkaniowego” nie pomogło mu w żaden sposób odbudować wizerunku wzorowego kolegi partyjnego z partii UKIP. Kolejny raz Nigel Farage nie ma powodów do dumy! Który z UKIPu będzie następny? Adam Andrzejko

www.naszestrony.co.uk

CORBY Dziesiątki miejsc pracy zostanie utworzonych w Corby w fabryce zajmującej się produkcją chipsów. Fabryka Golden Wonder należąca do Tayto Group Limited ogłosiła rozbudowę zakładu produkcyjnego poprzez zakupienie nowej maszyny. Dzięki tej kilkumilionowej inwestycji zatrudnionych zostanie około 60 dodatkowych osób. Całkowita liczba pracowników fabryki wynosić będzie ponad 550 osób. Tayto Group Ltd nieustannie inwestuje w unowocześnienie procesu produkcyjnego i zwiększenie wydajności swoich fabryk. Nowa linia produkcyjna produkować będzie około dwóch milionów paczek ręcznie smażonych chipsów tygodniowo. Da to również możliwość rozszerzenia asortymentu o chipsy warzywne.

Rozpoczęto już rekrutację 60 – 65 osób, które zostaną zatrudnione na nowoczesnej linii produkcyjnej. Niedawno fabryka zakupiła także 14 nowoczesnych maszyn do pakowania, które zwiększą wydajność ze 100 do 160 paczek chipsów na minutę. Inwestycje grupy Tayto w fabrykę w Corby to dobry znak dla lokalnej gospodarki. Otwarcie nowej linii produkcyjnej to nadzieja na znalezienie zatrudnienia dla bezrobotnych z regionu w tym dla osób, które straciły pracę po zamknięciu fabryki Solway Foods. Grupa zadaniowa Solway Tasforce współpracowała ściśle z przedstawicielami Tayto by upewnić się, że pracownicy zwolnieni z zamkniętej fabryki będą brani pod uwagę w procesie rekrutacyjnym. Tayto jest największym producentem chipsów w UK. Firma jest właścicielem marek Golden Wonder, Real Crisps i Mr Porky. Joanna Szczepaniak


24

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ZAPOWIADA SIĘ BARDZO OSTRE GRANIE...

FINAŁ FESTIWALU ROCK BY NIGHT

25

KOLUMNA OGŁOSZENIOWA Organizujesz imprezę lub wydarzenie kulturalne? Chcesz ogłosić coś ważnego? To miejsce czeka specjalnie na Ciebie. By zamieścić swój plakat w tym miejscu napisz na adres kontakt@naszestrony.co.uk

VOYTOOLA LTD - FER FUN PRESENTS

PETRBOROUGH

2O JUNE 2014 FRIDAY

20 czerwca w Peterborough odbędzie się finał festiwalu Rock by Night organizowany przez Voytoola Presents Ltd oraz Ferfun. Gwiazdą wieczoru ma być legendarny zespół Farben Lehre, który swoją obecnością w Peterborough na pewno ucieszy fanów punk rocka. Równie dużą atrakcją będzie supportowy występ lokalnego zespołu Red Cow Down z Peterborough, o którym rozpisywaliśmy się w ciągu ostatnich trzech lat. O tym zespole ostatnio zrobiło się cicho ponieważ jego skład uległ zmianie i nowi członkowie musieli się po prostu dotrzeć. Z początkiem bieżącego roku z Red Cow Down odeszła wokalistka zespołu Karolina Murawska oraz basista Bart Masłoń. Ich prywatne życie niestety nie pozwoliło dłużej uczestniczyć w życiu zespołu. Ich miejsce zajęło dwóch Brytyjczyków. Mianowicie nowym wokalistą RCD został Zakk Zoot Gray znany z wielu występów na Open Mic w klubach Solstice i Attica w Peterborough. Na basie

natomiast zagra pierwszy basista zespołu Brendan Milborne. Ze starego składu pozostali Magic, czyli Maciej Nawrocki oraz Voyt, oryginalnie Wojciech Feret. Warto również wspomnieć że Red Cow Down w styczniu zeszłego roku wydało swoją pierwszą płytę zatytułowaną „Distance”. Płytę nadal można zakupić kontaktując się bezpośrednio z zespołem. Wracając do festiwalu Rock by Night to jest to międzynarodowy festiwal którego finał odbędzie sie 20 czerwca w klubie Radius. Jego rozpoczęcie przewidziano na godzinę 19:30. Według planów impreza ma potrwać aż do

2:00 nad ranem. W konkursie wystąpią cztery zespoły CZAPA z Londynu, SIXTH OF JULY z Doncaster , ResPublica z Birmingham i t Sinister Revolt z Leeds. Bilety można zakupić za pośrednictwem strony www.ferfun.co.uk/ferfun/ rock-by-night/. Wejściówki również dostępne są w polskim fast foodzie Real Food mieszczącym się przy 1251 Bourges Boulevard, PE1 2AU Peterborough oraz w polskim sklepie Biedronka przy Cowgate w centrum miasta. Serdecznie zapraszamy. Więcej na temat koncertu www.naszestrony.co.uk

TO JUŻ 15 CZERWCA ... PRZYŁĄCZ SIĘ DO WSPÓLNEGO ŚWIĘTOWANIA!

DZIEŃ DZIECKA - ZAPRASZAMY

UK/PLYMOUTH Choć Dzień Dziecka jest już za nami, to prawdziwe świętowanie tego szczególnego święta wszystkich dzieci dopiero przed nami. Międzynarodowy Dzień Dziecka odbędzie się w niedzielę 15 czerwca w St. Ives. W tym roku na uczestników tej rodzinnej imprezy czeka jeszcze więcej atrakcji niż w roku ubiegłym. Organizatorzy dołożyli wszelkich starań aby zadowolić wszystkich, którzy dołączą tego dnia do wspólnej zabawy w Warner’s Park przy ulicy Needingworth Road w uroczym St. Ives. W programie tegorocznego Międzynarodowego Dnia Dziecka znajduje się wiele występów artystycznych w tym występy lokalnych zespołów i Polskich Szkół Sobotnich, trening oraz pokazy sztuk walki, pokaz mody, mecz piłki nożnej,

siatkowej i ręcznej oraz wiele innych atrakcji. Dla wielbicieli polskiej kuchni przygotowany zostanie żurek, który rozdawany będzie za darmo po oficjalnym otwarciu imprezy. Zupa zostanie przygotowana dzięki uprzejmości osób zaprzyjaźnionych z organizatorami Dnia Dziecka.

Organizatorzy gwarantują wspaniałą zabawę dla całej rodziny i moc atrakcji dla dzieci. Imprezę poprowadzi Bartosz Cebenko dziennikarz, prezenter telewizyjny i radiowy oraz bloger w jednej osobie. Zapraszamy! Joanna Szczepaniak www.naszestrony.co.uk

TICKET PRESALE 13 GBP ON DOOR 18GBP START 7.00PM FINISH 2.00AM

.

PETERBOROUGH

.

Hypnosis Tattoo

PLAN MIĘDZYNARODOWEGO DNIA DZIECKA ST. IVES - 15.06.2014 r. SCENA: 12.30-13.00 POKAZY SZTUK WALKI 13.00-13.30 HUNTINGDON STUKLEY PRIMARY SCHOOL 13.30-14.30 OFICJALNE OTWARCIE IMPREZY WRAZ Z POKAZEM EKOLOGICZNEJ MODY DZIECIĘCEJ POPROWADZONEJ PRZEZ STOWARZYSZENIE KULTURY I JĘZYKA POLSKIEGO BEDFORD 14.30-15.00 WYSTĘP ZESPOŁU PROMEDITHION Z BEDFORD 15.00-15.30 WYSTĘP DZIECI ZE SZKOŁY POLSKIEJ Z PETERBOROUGH 15.30-16.00 WYSTĘP DZIECI Z POLSKIEJ SZKOŁY Z CAMBRIDGE 16.00-16.30 WYSTĘP DZIECI Z POLSKIEJ SZKOŁY HUNTINGDON 16.30-17.30 WYSTĘP ZESPOŁU TANECZNEGO WIWAT Z CAMBRIDGE (Z PRZERWĄ NA PRZEBRANIE) 17.30-19.00 WYSTĘP ZESPOŁU MUZYCZNEGO Z NORTHAMPTON ORAZ WIELE INNYCH ATRAKCJI W TYM: 13.00 TRENING SZTUK WALKI 13.30 WJAZD MOTOCYKLISTOW NA PLAC 14.00 MECZ POKAZOWY PIŁKI NOŻNEJ WRAZ Z KONKURSAMI DLA DZIECI ZORGANIZOWANY PRZEZ KLUB PIŁKARSKI Z 15.00 MECZ POKAZOWY SIATKÓWKI WRAZ Z KONKURSAMI ZORGANIZOWANY PRZEZ WERINGTON UTD 16.00 MECZ POKAZOWY PIŁKI RĘCZNEJ WRAZ Z KONKURSAMI ZORGANIZOWANY PRZEZ CAMBRIDGE HANDBALL CLUB


26

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

KOLUMNA OGŁOSZENIOWA

Organizujesz imprezę lub wydarzenie kulturalne? Chcesz ogłosić coś ważnego? To miejsce czeka specjalnie na Ciebie. By zamieścić swój plakat w tym miejscu napisz na adres kontakt@naszestrony.co.uk

KLUBOWE ŻYCIE W GĘSTEJ ZADYMIE I W OPARACH WÓDKI...

STAN KLUBOWEGO KONTA... CZY WSZYSTKO SIĘ ZGADZA? BEDFORD O tym co kryje w swoich murach Klub Polski w Bedford napisać można by było całkiem obszerną książkę. Informacji starczyłoby nawet na kilka tomów. Póki co nasze badania wykazują, że najlepiej było na początku, a potem wszystko po woli upadało. Członków klubu opuściły nie tylko morale, ale również siły, a co najgorsze nawet chęci. Nie było łatwo Klub Polski w Bedford założyć, a co dopiero prowadzić. Choć wspólny przyświecał jego założycielom cel, to różne każdy miał nie tylko na życie poglądy, ale również na prowadzenie klubu pomysły. Było się gdzie wódki napić i ogrzać zimą przy herbacie. Przy jednym i przy drugim długie toczyły się długie rozmowy. Wspólnie planowano zarówno szkolne uroczystości, jak i dla dorosłych potańcówki. Polonia miała się gdzie spotykać. Było ciężko, ale gdy kogoś naszła ochota, to zamawiano do klubu polskie papierosy i polski alkohol. Tego przed laty w brytyjskich sklepach co dziś nie możliwe, najzwyklej brakowało. Nie wszystko czekało na półkach w markecie. O wiele rzeczy trzeba było się na prawdę mocno postarać. Wysiłek i poświęcenie sprawiało, że to co powszednie dziś, przed laty lepiej smakowało. Odzyskana po wojnie wolność też była inna niż ta, z której dziś co weekend cieszą się Polacy. Co piątek mają karaoke, a co sobotę dyskotekę. Tak bawią się dziś uciekinierzy z kraju, w którym żyć się nie da, bo rządzić krajem nie potrafią zachłyśnięci wolnością demokraci. Walą się więc po głowach wypici młodzieńcy z tęsknoty za krajem, przed klubem na schodach. O personalnych potyczkach przypominają sobie w niedzielę na kacu. To co dziś w Klubie ma miejsce, z ideałami stawianymi przy zakładaniu klubu nie wiele ma już wspólnego. Życie toczy się tak jakoś ospale, z tygodnia na tydzień, a wieloletni członkowie odchodzą w niepamięć. Nie przychodzą już na herbatkę, bo i przyjść nie ma już gdzie. Spotykają się więc przypadkiem na mieście i wspominają, choć i na takie ckliwe wypominki często nie mają już ochoty. Czasu z kolei nie ma wybrany przed rokiem Zarząd, by na zebranie się zwołać. www.naszestrony.co.uk

Szczęściem w nieszczęściu jest to, że Klub Polski w Bedford nie należy do SPK. Gdyby tak bowiem było, to tak jak reszta domów, gdzie jeszcze niedawno tętniło polonijne życie, cegły na papier po prostu by zamieniono. Jak stwierdził szef koła kombatantów z Sheffield, pieniądze ze sprzedaży klubów, a zatem i tego z Peterborough idą na likwidację Stowarzyszenia Polskich Kombatantów z Londynu i na druk Dziennika Polskiego. Za kilka tygodni tamtejszy klub najzwyklej przejdzie do historii. Nieświadoma niczego, młoda Polonia na tańce do klubu ostatnie w klubie się wybrała. Gazeta podobno z nieuzasadnioną ironią i kpiną się śmiała, bo ostatnią potańcówkę stypą nazwała. Niedługo po klubie w Peterborough ślad już nie pozostanie. Pieniądze z konta na konto zostaną przelane. Ktoś zdejmie polską tablicę, a rozdział jakże ważny na zawsze zostanie zamknięty. Po raz kolejny okazuje się, że tematem przewodnim, niemalże motywem zbrodni z zamachem na polonijną własność są pieniądze. Przypomnijmy więc choć na chwilę o tym w jakim celu powstały kluby i domy Polaka na wyspach brytyjskich. Każdy z nich miał być schronieniem i domem dla polskich żołnierzy, którzy do Polski już wracać nie mogli, a inni nie chcieli. Zostali i z własnych oszczędności te domy kupili. Wybrano władze, które nad nieruchomościami sprawować miały opiekę. Wspólnie przystano na to, iż majątek będzie dobrem wspólnym, bo tylko tak mógł coś znaczyć. Dziś nie wielu już pamięta jakie to ważne były ideały. Ostatnio, z roku na rok, w kolejnych miastach podejmowano decyzje o nieprawomocnym uwłaszczeniu majątku wspólnego przez władze kół i klubów, które zgadzały się na sprzedaż

majątku i podział pieniędzy. Gdyby nie artykuły, to podobny los spotkałby by budynek przy Alexandra Road i dwa pozostałe. W sponiewieranym przez chciwość zarządzie, szczytne ideały wytarły się jak stary sweter na łokciach. Znaczenie słów takich jak sprawiedliwość i uczciwość wymazano tam z polskiego słownika. Zastanawiającym wciąż jest jednak stan posiadania Klubu, bo o ile jego samego nie udało się spieniężyć, bo za głośno się o nim zrobiło, to warto by się zastanowić jaki obecnie jest stosunek Zarządu do długów, nie zapłaconych faktur i nie wypłaconych wynagrodzeń osobom pracującym w klubie. Sprawowanie władzy w zarządzie nie powinno być tylko i wyłącznie działaniem polegającym jedynie na pchaniu polonijnego wózka do przodu, po z góry ustalonym torze. A jeśli już po torze, to co z rozkładem jazdy i nie zaplanowanymi zebraniami, co z pasażerami - członkami klubu? Czy ktoś w ogóle wie ilu Klub Polski w Bedford ma jeszcze członków i kto jeszcze z nich żyje, a kto już odszedł na wieki? Któregoś dnia zarząd powierzył obowiązki jednej osobie. Miał być prezesem, mężem zaufania, a stał się wedle opinii wielu osób mistrzem zamieszania. Raz do życia powoływano koła kulturalne, a innym razem narzekano na słabą frekwencję. Wykazywano zaangażowanie, które jakby wedle planu spotykało się z brakiem odezwy. Któregoś dnia zamówiono też drugą z kolei księgowość, by ułożyć ją wedle wymarzonego ideału. Czy ktoś chciał czy nie szyta grubymi nićmi intryga z biegiem lat się nie udała. Jedno jest tylko do sprawdzenia. Konto w banku Barclays. Tego podrobić się nie da. Adam Andrzejko


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

27

NIE DO KOŃCA JASNE SĄ OBECNE INTERESY POLISH HOUSE LIMITED W BEDFORD

POLONIJNY MAJDAN W BEDFORD BEDFORD Nie za bardzo ma już się czym chwalić redakcja Dziennika Polskiego finansowana między innymi z pieniędzy Stowarzyszenia Polskich Kombatantów (SPK), które wyprzedaje polskie kluby i domy w UK. Ubolewa więc autorka tekstu nad trudnym losem opiekunów śpiącego ceglanego kolosa z Bedford. Podobno dwoi im się Polonii z Bedford, bo tyle tu mają polonijnego dobra. Oto zupełnie inna historia tego samego domu, Polskiego Domu w Bedford. Pisaliśmy już o tym, że dom stał się przytułkiem dla bezdomnych muzyków. Wściekł się wówczas Kowal i wyklinał gazetę, choć nie o niego nam w artykule tak na prawdę chodziło. Gdy z kolei opisaliśmy prawne fundamenty organizacji Polish House Bedford Limited, wściekł się Zbyszek Wereszczyński, dyrektor i sekretarz Domu Polskiego w Bedford. W ogóle wszyscy są jacyś wściekli i źli, że gazeta śmie o kimkolwiek z Bedford pisać. I choć nie zależy nam by kogokolwiek swoimi publikacjami zdenerwować, to po raz kolejny dziś wrócimy do Domu Polskiego w Bedford. Nie myliła się redaktorka z Dziennika Polskiego, że budynek to wielkie gmaszysko. Prezentuje się okazale, ale to pozory, bo okazałość widoczna jest tylko z zewnątrz. W środku ciągle „w remoncie”. Zarówno budynek jak działająca na śpiocha organizacja wymaga zmian wielu niewątpliwie. Przede wszystkim przydałoby się w końcu wyjaśnić formalne podstawy jego działania. Milczą prezesi, więc oto czego można się doszukać w oficjalnych dokumentach i u osób zainteresowanych tematem. Otóż Polish House Bedford Limited, to organizacja w tej chwili uśpiona. Tam gdzie ją zarejestrowano, czyli w Companies House,

nie wiedzą, że organizacja pomimo zawieszenia wciąż po cichu działa. Jakiś czas temu zeskłotował ją Andrzej Gąsienica. Płaci podatek, płaci za wodę, chroni budynek, remontuje i przez lata wielu innych ludzi po cichu wpuszczał od środka. Aż zmieniło się na wyspach prawo i skłotowanie przestało być legalne. I wcale nie o to chodzi, że łamie tym sposobem prawo, lub nagina jakikolwiek paragraf, ale to co się tu odbywa to brak przejrzystości. To bardzo martwi członków Polish House Bedford Limited. Jak już stwierdziliśmy - siedzibę organizacji nie wiadomo z jakich powodów przeniesiono do Renhold. Oburzył się wówczas na nasze artykuły Zbyszek Wereszczyński. Pogroził, że o pomoc poprosi prawników, oraz że pozwie gazetę do sądu. Pismem do redakcji ostrzegawczo chciał zakazać nam dalszych publikacji. Tymczasem jak twierdzą podlegli mu formalnie członkowie PHB Ltd, podpisał on całkiem niedawno umowę z nowo powstałą polonijną organizacją. Mowa o założonej 21 marca 2014 r. Polish House Cultural Centre (CIC), w której skład weszli kolejno Andrzej Gasienica, Seweryn Piotrowski, Krzysztof Siedlecki i Adam Dziuba. O otwarciu działalności z kapitałem założycielskim w wysokości 4 funtów, po £1 na

każdego z dyrektorów, przeczytać można w dostępnym publicznie rejestrze firm zarejestrowanych w Companies House. Zajrzeć tam może każdy kto zechce. Wystarczy wnieść wymaganą opłatę administracyjną i przyjrzeć się można złożonym w dokumencie podpisom. Jest też i adres organizacji, którą o dziwo nie zarejestrowano w Domu Polskim przy 18 Ashburnham Rd w Bedford Bedford, ale pod adresem 16 St Cuthberts Street, gdzie mieści się biuro prawnika Woodfines LLP. Jak to możliwe, że czterej szefowie PHCC (CIC) nie zdecydowali się na rejestrację swej organizacji w jej faktycznej siedzibie? No tak przecież już jedna organizacja w niej działa. To Polish House Bedford Limited. Tyle, że jak już zauważamy organizacja przeniosła swe biuro do Renhold. O co więc chodzi? Wszyscy chcą troszczyć się i remontować Dom Polski w Bedford, a nikt nie chce się w nim legalnie rejestrować. Dlaczego sympatycy tego ceglanego gmaszyska uciekają od niego w swych formalnościach? Czy nikt nie chce brać za niego faktycznej odpowiedzialności? Czy dach grozi zawaleniem, a może zawalą się ściany? Kto odpowie przed sądem gdy w czasie kulturalnej imprezy albo wystawy zdjęć zawali się komuś sufit na głowę? Rozckliwia się autorka artykułu

www.naszestrony.co.uk

o ceglanym gmaszysku, że leżący nieopodal Klub Polski w Bedford ma lepiej, bo wynajmuje pokoje i mieszkający tam ludzie czynsz na konto płacą. Tym właśnie staraliśmy się zainteresować Polaków z Bedford, gdy pisaliśmy o muzykującym w Domu Polskim Kowalu i skłotującym pokoje na piętrze Gąsienicy. Gdyby płacili za swoją obecność, Dom Polski w Bedford miałby na remonty i nie byłoby wstydu, że żebrać muszą Polacy, by na puszkę farby i trochę gipsu pieniądze uzbierać. Andrzej Gąsienica w dokumentach erekcyjnych Polish House Cultural Centre (CIC) podaje, iż mieszka przy 18 Ashbournham Rd w Bedford. Jest to zatem jego dom. Mówią, że płaci podatek lokalny, co z miesiąca na miesiąc za wywóz śmieci miasto używa i na ochronę policji i straży pożarnej opiekę. Dom Polski w Bedford to instytucja charytatywna. Założono ją w dniu 11 listopada 1960 roku. Przez lata była świadkiem jej różnych historii. To tu zwożono alkohol, za który bez wiedzy płacili członkowie Klubu Polskiego. To tu nie jedne radio powstało. To tu w okolicznościowych uroczystościach najwyższe władze miasta podejmowano. A dziś? O tym co dziś się w Domu Polskim dzieje można się jedynie domyślać lub słuchać doniesień poczty pantoflowej. Jedynie tyle pozostało członkom organizacji Polish House Bedford Limited, bo

nikt ich o poczynaniach regularnie - jak być powinno, nie informuje. Z plotek w mieście wynika, że dyrektor i sekretarz Domu Polskiego w Bedford podpisał z Polish House Cultural Centre (CIC) 10-letnią umowę dającą prawo do użytkowania budynku. Czy to jest zgodne z prawem? Czy tak się to powinno odbywać? Pod stołem, za miastem? Uśpiony Polish House Bedford Limited podpisuje umowy w imieniu członków nie informując ich o tym fakcie w żaden oficjalny sposób? Nie sposób się oprzeć wrażeniu, że to ma na celu ukrycie jakichś nieczystych interesów. To mogłoby tłumaczyć mgliste na peryferiach miasta prawa naginanie. Organizacja uśpiona nie chce się obudzić, bo musiałaby w papierkowe sprawy się ponownie zagrzebać. Powstaje więc pomysł, by prawa do użytkowania budynku przekazać komuś nowemu. I to wszystko bez żadnych zbędnych wyjaśnień. Cała sytuacja przypomina Janukowycza co z Ukrainy zwiał do Rosji i Krym co się Putin na niego zasadził. Jak widać na powyższym przykładzie i my Polacy swój Majdan w Bedford mamy. Zamiast zielonych ludzików po Domu Polskim w Bedford polskie ludziki biegają, a szefostwo gdzieś w oddali ręce zaciera, że wilk syty i owca jakby cała. Interes zaczyna się kręcić, choć władzy formalnie nie oddała... Adam Andrzejko

COMPANIES HOUSE

Brytyjski rejestr handlowy - nazywany Domem Spółek - powstał, by obywatele inwestujący swoje pieniądze, mogli dowiedzieć się kto personalnie stoi za otwieranymi firmami. Odkąd popularnym stał się w urzędach dostęp do Internetu, Companies Hosue uruchomił w sieci swoją stronę. Znajduje się ona pod adresem: http://www.companieshouse.gov.uk/, gdzie sprawdzić można każdą działającą, zawieszoną oraz zamkniętą spółkę. W sytuacjach szczególnych o dodatkowe dokumenty wystąpić można na piśmie. Większość dokumentów dostępnych jest jednak online i można o nie wystąpić z dwolnego miejsca sieci Internet np.: z domoego lub firmowego komputera. Osoby podejmujące współpracę z nowopowstałymi firmami mogą się również zwrócić o pomoc w ustaleniu właścicieli gruntów i budyków do rządowej organizacji Land Registy - Rejestr Gruntów, gdzie za opłatą uzyskać można dokumenty wskazujące prawowitego właściciela danej posesji lub budynku. Spis nieruchomości znajduje się pod tym adresem: http://www. landregistry.gov.uk/. Tam też można wnosić o wydanie odpisu z rejestru. Posiadając powyższe dokumenty można podjąć właściwe i słuszne decyzje np.: przy podpisywaniu umów handlowych i umów między spółkami, tak by zachować bezpieczeństwo przy wzajemnym powierzaniu obowiązków, w których pomiędzy stronami zachodzi konieczność wymiany usług i środków. Warto dodać, że firmy o charakterze Limited company odpowiadają wobec wierzycieli tylko swoim kapitałem udziałowym. Tak więc w przypadku bankructwa nie ma żadnego swojego kapitału, więc wierzyciele tracą to co pożyczyli kompanii. Dlatego prawo wymaga, żeby przy nazwie pisać Limited jako ostrzeżenie dla potencjalnych wierzycieli. Dlatego przed zawarciem umowy warto sprawdzić sytuację finansową kompanii, której zawierzamy swój czas i pieniądze.


28 Nie chcą igrzysk, wymyślili sobie za to metro

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

BĘDZIE WIĘCEJ ŻŁOBKÓW?

Z KRAKOWA Była bardzo duża szansa, żeby w Polsce odbyły się za kilka lat Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Byłaby to pierwsza impreza tej rangi w którymkolwiek z dawnych „demoludów”, nie licząc Rosji. Stało się jednak inaczej, w 2022 roku w Krakowie igrzysk nie będzie. Zadecydowały o tym wyniki referendum. - Musimy się wycofać z kandydowania, bo jednym z fundamentalnych warunków, jakie stawia Międzynarodowy Komitet Olimpijski, jest poparcie społeczne – powiedział prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski. Tego jednak można było się spodziewać, gdyż od czasu ogłoszenia, że będzie referendum nasiliła się kampania przeciwko organizacji tej imprezy, w której posługiwano się niedopowiedzeniami, mieszano nieprawdę z prawdą, a nie brakowało i zwykłych kłamstw. Jak choćby takiego, że w miejscu Parku Lotników powstanie miasteczko olimpijskie, co było totalną bzdurą. Padały też potężne kwoty, które nijak miały się do rzeczywistości. Wpływały na wyobraźnię nierozgarniętych mieszczan, których straszono prawie, że upadkiem Krakowa, czekającego same wydatki, a żadnych korzyści. Mówiono, że nie będzie żłobków i przedszkoli, posługiwano się prowokacjami. Pewien niedoszły młody polityk, który przeistoczył się w dziennikarza mało znanego portalu o Krakowie, odegrał się na byłym koledze z Platformy Obywatelskiej, którego żona, Jagna Marczułajtis-Walczak, była szefową Komitetu Kraków 2022. Nikt inny, w tym także wiceprezydent miasta, nie chciał z nim rozmawiać, toteż przyszedł on do Andrzeja Walczaka z propozycją pisania tekstów wspierających ideę zorganizowania igrzysk. Ten skierował go do dyrektora komitetu. I

zrobiono z tego aferę, mimo że na całym świecie przy organizowaniu tak wielkich imprez angażuje się ludzi właśnie do takiej pracy i dla nikogo nie jest to korupcja. Przeciwko igrzyskom opowiedziały się także Dziennik Polski i Gazeta Krakowska. Wbrew pozorom nie są to dwie różne gazety, lecz jedna, wychodząca pod dwoma tytułami, pod którymi znajdują się identyczne teksty. – Krakowianie podjęli decyzję, wprowadzeni w błąd przez ludzi, którzy nakręcili sprawę. Była to jedna gazeta w dwóch postaciach i pewien młodzieniec, który nie posługiwał się żadnymi argumentami – zaznaczył prezydent Majchrowski. Trzeba jednak podkreślić, że miasto oraz komitet popełniły błędy i nie potrafiły przeciwstawić się kłamliwej propagandzie. - Unikniemy wzrostu zadłużenia i związanych z tym zagrożeń, np. cięcia wydatków na usługi publiczne – cieszył się Tomasz Leśniak z inicjatywy „Kraków Przeciw Igrzyskom”. Otóż dopiero teraz będą cięcia, bo nie będzie pieniędzy z budżetu państwa na inwestycje związane z igrzyskami. Do tej pory Kraków otrzymywał zresztą o wiele mniejsze fundusze niż miasta forowane przez rząd, jak dwukrotnie mniejszy Gdańsk, który dostawał i dostaje dwa razy więcej pieniędzy. Oszustwem politycznym było

też nieprzyznanie mu organizacji piłkarskich ME. Wymyślono więc igrzyska, licząc na zdobycie pieniędzy na konieczne inwestycje, gdyż infrastruktura miasta i regionu jest w coraz gorszym stanie. - Przepadła duża szansa – powiedział Jacek Majchrowski – Igrzyska miały być motorem rozwoju. Dzięki nim mieliśmy otrzymać 65% środków na inwestycje, choćby drogowe, które i tak są zaplanowane. Wtedy z budżetu miasta moglibyśmy przeznaczyć środki na żłobki. W tej chwili musimy wybierać, żłobek albo ulica. Majchrowski mówi o konkretach, ale bardzo celnie mentalność przeciwników igrzysk podsumował czterokrotny złoty medalista olimpijski, Robert Korzeniowski. – Rzecz rozgrywała się wokół kolejnego impulsu do skoku cywilizacyjnego Polski, chodziło

o  myślenie na miarę kolejnego 25-lecia. Widocznie nie jesteśmy gotowi, by odważniej popatrzeć nie tylko, co się będzie działo jutro, ale pojutrze i bardziej perspektywicznie. Wydawało mi się, że miasto chce wyjść dalej niż poza krąg Rynku, niż tylko cieszyć się z tego, ilu turystów pije na nim kawę. Co jeszcze trzeba zrobić, by nie tylko celebrowało historię, a tworzyło nową? Zaskoczonych jest wielu. – Dla mnie ta decyzja to masakra. Nie potrafię jej zrozumieć. Straciliśmy wielką szansę nie tylko pod względem sportowym, ale również na rozwój regionu, czy nawet całego kraju – powiedział dla Przeglądu Sportowego Adam Małysz. Rezygnacja ze starań o organizację Igrzysk przyniesie również straty – Kraków na razie wydał 3,5 mln złotych, ale przyjdzie mu płacić obecnie różne kary za zerwanie umów – innym miastom i gminom Małopolski. To u nich miała się toczyć większość rywalizacji. Nie powstanie wiele przewidzianych obiektów sportowych, nie przyjadą sportowcy, nie będzie kibiców. Stracą też Słowacy, gdyż po ich stronie Tatr miały odbyć się niektóre konkurencje. Za to podobno ma być metro w Krakowie, tak zadecydowali naiwni mieszkańcy tego grodu podczas referendum. Tylko nie wiadomo, skąd pan Leśniak i jemu podobnie myślący wezmą pieniądze. (JanWar)

STEVENAGE CUP 2014 Zoraz bliżej do kolejnej edycji sportowych zmagań piłkarskich w Stevenage. Organizatorzy już dziś informują o zbliżającym się terminie tegorocznej imprezy. Proszę o zaznajomienie się z treścią poniższej informacji i odpisanie mi w celu otrzymanie zgloszenia oraz innych informacji dotyczących turnieju. Wszystkie detale również są zamieszczone na naszym profilu Facebook: StevenageCup2014. Przypominam, że mamy jedynie 24 miejsca i o uczestnictwie będzie decydować kolejność zgłoszeń. 3 edycja Stevenage Cup odbędzie się 12 Lipca 2014 w sobotę w Stevenage - adres: The Football Akademy, Broadhall Way, Stevenage SG1 9DN. Planowane rozpoczęcie turnieju to godzina 11.00. Format turnieju to 7v7, na nawierzchni 3G, wymiary boiska: 1/3 pełnowymiarowego boiska piłkarskiego. Nasz turniej jest bardzo popularną imprezą skupiającą setki piłkarzy i kibiców. Naszą przewodnią myślą jest popularyzacja sportu polonijnego, promowanie integracji oraz promowanie pozytywnych aspektów piłki nożnej takich jak: szacunek, tolerancja oraz Fair Play. Jako organizatorzy zawsze dbamy o zapewnienie wysokiego poziomu sportowego, ale również dbamy o aspekty pozaboiskowe, co gwarantuje, że nasz turniej jest ciekawym doświadczeniem nie tylko dla piłkarzy, ale również dla osob towarzyszących, również dzieci. W tym roku planujemy następujące atrakcje: dmuchane zamki, zjeżdżalnie, stoiska z jedzeniem, mini football dla dzieci, football freestyle, bar kawowy, malowanie twarzy oraz ogrom dobrej zabawy i emocji sportowych.

pozdrawiam Piotr Malecki info@ckr.org.pl Tel: 07947623912

www.naszestrony.co.uk


Peterborough United po sezonie

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

CZY OLEJNIK OPUŚCI POSH? PIŁKA NOŻNA

Tego można było się spodziewać. Po każdym niepowodzeniu – w tym przypadku piłkarze Peterborough United nie powrócili do Championship – w każdym klubie dochodzi do przeróżnych zmian. Najczęściej płacą za to szkoleniowcy, ale Darren Ferguson dalej będzie prowadził drużynę. Zanosi się jednak na spore zmiany w kadrze zawodniczej Posh. Na pewno odejdzie pięciu piłkarzy, w tym takich podstawowych graczy, jak pomocnik Tommy Rowe czy obrońca Craig Alcock, którzy w minionym sezonie mieli pewne miejsce w zespole. Oprócz nich pracy gdzie indziej mogą sobie szukać Peter Grant, Daniel Kearns i Nat Knight-Percival. Na tym jednak nie koniec zmian.

Kolejnych dziewięciu graczy klub z Cambridgshire wystawił na listę transferową, którzy mogą, ale nie muszą odejść. Są to Nicky Ajose, Tyrone Barnett, Shaun Brisley, Charlie Coulson, Joe Day, Kane Ferdinand, Nathaniel Mendez-Laing i Michael Richens. W tym gronie jest również bramkarz polskiego pochodzenia, ale z austriackim paszportem, Robert Olejnik. Jest to pewna niespodzianka, gdyż ma za sobą bardzo dobry rok i wybrany został najlepszym zawodnikiem zespołu w minionym sezonie, aż w 23 występach zachowując czyste konto. Znalazł się na liście, gdyż klub stosuje politykę umieszczania na niej piłkarzy, których kontrakt kończy się za rok. W przy-

padku Olejnika chodzi jeszcze o coś innego. Otóż podobno jego agent chce dla niego podwyżki, a Peterborough na nią nie stać. – Oni rozumieją, że nie ma dla niego nowego kontraktu – uważa dyrektor Barry Fry. Futbolistą, którego przyszłość wywołuje jednak najwięcej zainteresowania jest najlepszy strzelec Leauge One, napastnik Britt Assombalonga. Za niego można dostać najwięcej pieniędzy i mają być już drużyny, gotowe widzieć go w swych szeregach, w tym trzy z Premier League. Fry twierdzi jednak, że nie jest na sprzedaż. – U nas także może się rozwijać, a my potrzebujemy takich graczy, którzy zdobywają wiele bramek. Nawet, gdyby nam ktoś zaoferował pięć milionów funtów, to nie jesteśmy zainteresowani jego sprzedażą – zarzeka się. Rzecz jak zwykle jednak w pieniądzach. Peterborough United bardzo ich potrzebuje, a awans do Championship miał przynieść kilka milionów dodatkowego dochodu. Nie będzie ich jednak, w kolejnych rozgrywkach w League One zasady są już inne, budżet będzie zatem skromniejszy i sami zawodnicy mogą także przebierać nogami, żeby gdzieś indziej więcej zarobić. Sytuacja może więc stać się przymusowa i trzeba będzie sprzedać Kongijczyka. (bp)

www.naszestrony.co.uk

29

WIDZIANE SPOD WAWELU

PRECZ Z KOMUNĄ!

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Pokażę na prostym przykładzie jak mentalnej komunie udało sie przetrwać w polskim futbolu. Sezon zaczęli od porażek z Pogonią u siebie 0-2 i w Gliwicach z Piastem 1-2. Klub oparty o wielki koncern uznał, że za dużo tego dobrego i trener, który utrzymał ekipę w zeszłym sezonie w ekstraklasie dostał kopniaka. Przyszedł następny, popracował w siedmiu meczach, z których dwa wygrał, dwa zremisował, trzy przegrał. Klub oparty o wielki koncern uznał, że za dużo tego dobrego i trener dostał kopniaka. Zatrudniono superdoświadczonego emeryta, który w Polsce nie prowadził tylko Legii i reprezentacji. Miał ogarnąć problem „wielkie pieniądze, kiepska drużyna”. Nie ogarnął, chociaż w zimie mógł przygotować ekipę jak chciał i kupić kogo chciał. Klub oparty o wielki koncern uznał, że za dużo tego dobrego. Dostał kopniaka, ustępując miejsca 12 maja (do końca były cztery mecze) gościowi w kraciastej marynarce. Ten w decydującym meczu przegrał u siebie z Cracovią 1-2, chociaż gdy pracował w Polonii Warszawa szło mu dobrze, w Jagiellonii już tylko średnio. Mało ludzi to widziało na stadionie, bowiem nikt tam już nie wierzy w klub.

To oczywiście Zagłębie Lubin, a autorzy degrengolady to trenerzy Pavel Hapal, Adam Buczek, Orest Lenczyk i Piotr Stokowiec. Nie można też zapomnieć o władzach

Zagłębia - prezesem od 1 lipca 2013 r. jest Tomasz Dębicki i to jemu sympatycy powinni podziękować za tzw. całoształt. Kibole nie są tam jednak bez winy - w zimowym okienku po chamskiej akcji fanów wygnano bramkarza Gliwę i pomocnika Jeża, chwytając się takich trików jak groźby i rysowanie samochodów. Dębicki był wtedy prezesem, to stało się za jego kadencji, zaakceptował taki sposób zarządzania zasobami ludzkimi. To także on zatrudnił czterech trenerów w jednym sezonie. To on dał pieniądze na zimowy transfer Janoszki, letni Piecha, on dał pracę Przybeckiemu i całej grupie obcokrajowców. Plejada była międzynarodowa, wyglądała (po nazwiskach) zupełnie dobrze, lecz grała w sumie przeraźliwie słabo. KGHM Polska Miedź może mieć każdego trenera i piłkarza w Polsce, a jego klub mimo to jest niestabilny, zupełnie odmiennie od giełdowej spółki matki, wielkiego gracza rynku górniczego w świecie. Zagłębie było mistrzem Polski w latach 1991 i 2007 - teraz trzęsienie ziemi musi być tam naprawdę silne. Marek Bestrzyński - przewodniczący rady nadzorczej, Tadeusz Szeląg - wiceprzewodniczący rady nadzorczej, Adrian Ilnicki - sekretarz RN, Witold Kulesza - członek RN, Jarosław Dudkowiak - członek RN - ci panowie zapewne przygotują spójną analizę zaistniałej sytuacji i wskażą winnych, może nawet wśród siebie. Wszak nadzór ma silne możliwości kontrolne i jest władzą spółki... Oczekujemy tego, gdyż Zagłębie Lubin jest zakładowym klubem KGHM, a polskie państwo (czyli my) ma w koncernie 31,79 proc. udziałów. Dlatego mamy prawo pytać co stało się w Zagłębiu, a potem znowu żądać tego, co zawsze - dość finansowania zawodowych klubów sportowych przez państwo, które zawsze było, jest i będzie złym zarządzcą. W Płocku (PKN Orlen) to ćwiczyli z beznadziejnym skutkiem. Tamtejsza Wisła/Petrochemia/ Petro/Orlen wpychała się do europejskich pucharów i kompromitowała Polskę na długie lata. Precz z komuną!


30 Przed Mundialem

ANGLICY PEWNIEJSI

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Liga światowa

POLSKA BIJE BRAZYLIĘ! Z WYNIKIEM 3:0!

SIATKÓWKA Bywa, że czasami zajmujemy się siatkówką, ale raczej w wydaniu lokalnym, brytyjskim – gdzie brylują Polacy. Kiedy jednak reprezentacja Polski pokonuje Brazylię, nie da się nie wspomnieć o tym fakcie. To rzadkie i trudne osiągnięcie. Nasi dokonali tego w meczu rewanżowym Ligi Światowej.

PIŁKA NOŻNA Pewne powody do optymizmu ma przed zbliżającym się Mundialem reprezentacja Anglii. Podopieczni Roya Hodgsona pokonali zdecydowanie Peru 3-0. Mecz oglądało na stadionie aż 83 578 osób, co jest świetną frekwencją jak na mecz towarzyski i świadczy o wielkich nadziejach fanów nad Tamizą. Anglicy przystąpili do tego spotkania znacznie odmienieni w porównaniu do meczów z ostatnich wielkich imprez. W wyjściowej jedenastce było m.in. czterech piłkarzy wicemistrza Anglii: Glen Johnson, Steven Gerrard, Jordan Henderson i Daniel Sturridge. Nie ma już w kadrze Johna Terry, nie zobaczyliśmy Franka Lamparda. Jednak chyba nie tylko dlatego mecz toczył się od początku w umiarkowanym tempie. Można się spodziewać, że „Three Lions” przestawiają się właśnie na inne warunki gry, z jakimi przyjdzie im się zmierzyć w Manaus, w środku amazońskiej dżungli. Upał, duża wilgotność powietrza, spowodują, że tempo gry musi spaść i w takich warunkach trzeba będzie osiągnąć swoje. Z drugiej strony Peru grało jakby niezdecydowanie, „bez ognia”. Bodajże raz goście zagrozili

bramce Harta, krzywdy w polu też nie chcieli rywalom zrobić. Mogła podobać się bramka Daniela Sturridge’a, z dystansu, w samo „okienko”. Gary Cahill zaś w drugiej połowie, po rzucie rożnym Bainesa, wyskoczył najwyżej i głową pokonał Raula Fernandeza. Po kolejnym kornerze Phil Jagielka skorzystał z tego, że bramkarz Peru wypuścił piłkę i kopnął ją między słupki. W ten sposób podopieczni Roya Hodgsona pokonali na Wembley Peru 3-0. Na ostatnie zgrupowanie przed mundialem Anglicy wybrali się w niedzielę do Miami, gdzie warunki trochę podobne, jak w Ameryce Południowej. W USA Anglia zagra z Ekwadorem (4 czerwca) i Hondurasem (7 czerwca). Występy w MŚ rozpocznie 14 czerwca meczem z Włochami. W grupie D powalczy jeszcze z Urugwajem (19 czerwca) i Kostaryką (24 czerwca). A tak z ciekawostek, to szansami Anglii na MS zajął się sam profesor Stephen Hawking. Oparł się on na badaniach na podstawie meczów Anglii na mistrzostwach począwszy od turnieju w 1966 roku, kiedy Anglia była gospodarzem i triumfatorem mistrzostw. Twierdzi on. np. Że zawodnicy powinni grać w czerwonych strojach - wtedy ich szanse wzrosną o 20 procent.... Jac

Pokonać siatkarzy Brazylii, to mniej więcej tak, jak ograć „kanarkowych” futbolistów. A może i trudniej... No i nasi zgodnie z przewidywaniami ulegli faworytom 0-3 w pierwszym meczu. Jednak w drugim, rozgrywanym w Chico Neto Gymnasium w Marindze pokazali, że potrafią wznieść się na najwyższy poziom. Wygrali 3-0 (26:24, 28:26, 25:21). Dokonali tego, mimo, że Stephane Antiga zabrał do Maringi zmienników, pozostawiając w Polsce największe gwiazdy drużyny narodowej. Początek meczu przyniósł zgrzyt organizacyjny, który może przesądnym nie wróżył najlepiej. Gospodarze mieli problem z odtworzeniem polskiego hymnu i ta sztuka udała im się dopiero za którąś próbą. Później jeszcze pomylili trenerów... Antiga wystawił ten sam skład co w pierwszym, przegranym meczu. Wynik cały czas był bliski remisu. Zwłaszcza przez pierwsze dwie partie, w których nasi ostatecznie przechylali szalę na swoją korzyść w końcówce. Zasługa w tym nie tylko dobrej gry Polaków, ale i błędów gospodarzy. W drugiej nasi przycisnęli mocniej, kiedy zdobyli po trafieniu w aut Gustavo Bonatto cztery punkty zapasu (11-7). Brazylijczycy odrobili trochę straty, ale już nie wyszli na prowadzenie. Bardziej dramatyczna była III

www.naszestrony.co.uk

część, kiedy miejscowi mieli szanse, aby odwrócić losy pojedynku. Potężnie zaczął serwować Mauricio Silva, nasi zupełnie się pogubili, a Canarinhos tym razem mieli przewagę aż pięciu punktów (13-8). Jednak przerwa w grze, o którą poprosił Stephane Antiga, chyba odebrała im animusz. Kolejne błędy i as serwisowy rezerwowego Dawida dały prowadzenie 16-15 dla biało czerwonych. Zawody zakończył ten najlepszy na parkiecie - Rafał Buszek, atakując skutecznie po bloku. - To jest bardzo miłe uczucie wygrać z Brazylijczykami przed ich własną publicznością – powiedział trener Antiga.- Byliśmy w stanie poradzić sobie z

presją i zagraliśmy dobre spotkanie. Jesteśmy tutaj bardzo młodą drużyną, dlatego tym bardziej jestem dumny. Nadal uważam, że Canarinhos to najlepszy zespół na świecie, ale w tej chwili nie są w swojej najwyższej formie. Z Brazylii Biało-Czerwoni odlecieli do Włoch, gdzie rozgrywają kolejne spotkania w Lidze Światowej. Najpierw w Bari (6 czerwca), a później na Foro Italico w Rzymie (8 czerwca) reprezentacja Polski stawi czoła drużynie Mauro Berruto. Włosi są liderem grupy A fazy interkontynentalnej, ale awans do finałów rozgrywek mają zapewniony, bo zorganizują we Florencji turniej Final Six (16–20 lipca). Jac


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

31


32

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


NS101