Issuu on Google+

1

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

DWUTYGODNIK WE WSCHODNIEJ ANGLII - PETERBOROUGH, SPALDING, BOSTON, CAMBRIDGE, BEDFORD, WELLINGBOROUGH, CORBY, HUNTINGDON

ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 100

16 Maja 2014

Cena/Price: 50p

SETNE WYDANIE! MAŁŻEŃSTWO Z DZIEĆMI W NIEWOLI U CYGANÓW! TO POLACY... NASZE STRONY, NASZE HISTORIE - TAK WYGLĄDA ŻYCIE EMIGRANTÓW ZA GRANICĄ!

Pobicia, molestowanie seksualne, zmuszanie do niewolniczej pracy, zastraszanie – tego wszystkiego doświadczyły polskie rodziny w Londynie. Przez ponad rok Polka i jej dzieci więzione były w swoim pokoju, podczas gdy jej mąż musiał pracować za darmo po kilkanaście godzin dziennie. Oto obraz tragedii polskich rodzin i pomysł na życie polskich Cyganów na wyspach brytyjskich. (strona 3.)

www.naszestrony.co.uk

Kolejne wydanie 6 czerwca 2014...

NIE UDAŁO SIĘ WSKRZESIĆ DUCHA WALKI W POLONII! WYBORY LOKALNE EAST ENGLAND

str. 5

ANTYGEJOWSKIE ULOTKI TO PRZESTĘPSTWO HATE CRIME AKTY NIENAWIŚCI CAMBRIDGESHIRE

str. 16

CORAZ MNIEJ INSTALACJI POLSKIEJ TELEWIZJI NOWE TECHNOLOGIE EAST ENGLAND

str. 29


2

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

RODZINA Z POLSKI PONAD ROK SPĘDZIŁA ŻYJĄC POD KLUCZEM...

MAŁŻEŃSTWO Z DZIEĆMI W NIEWOLI U CYGANÓW LONDYN Pobicia, molestowanie seksualne, zmuszanie do niewolniczej pracy, zastraszanie – tego wszystkiego doświadczyły polskie rodziny w Londynie. Przez ponad rok Polka i jej dzieci więzione były w swoim pokoju, podczas gdy jej mąż musiał pracować za darmo po kilkanaście godzin dziennie. Oto obraz tragedii polskich rodzin i pomysł na życie polskich Cyganów na wyspach brytyjskich. Brytyjska policja w końcu zdecydowała się ujawnić szczegóły dotyczące działalności polskiej rodzinki Cyganów z piekła rodem. Wśród oskarżonych przed londyńskim sądem stanęli Anna Gil lat 48 i jej partner Jan Majewski również w wieku 48 lat oraz ich czterej synowie Władysław Gil lat 32, Dawid Gil lat 30, Mateusz Gil lat 19, oraz Fabian Gil lat 27 i jego żona Bogumiła Mirga lat 30. Cała siódemka została oskarżona między innymi o stosowanie niewolnictwa, pobicia, groźby karalne i molestowania seksualne. W stosunku do tych osób toczy się również kilka innych postępowań w spawie wyłudzeń kredytów i oszustw zasiłkowych oraz podatkowych. Jan Majewski uważany jest za głowę przestępczej rodziny. To on wraz ze swoją partnerką Anną Gil w 2009 roku zaczęli proceder zwożenia Polaków z terenów Nysy do Wielkiej Brytanii. Niestety, ale policji udało się odnaleźć tylko pięć osób poszkodowanych przez polskich Romów. Prawdopodobnie ich ofiar jest znacznie więcej. W styczniu 2009 roku Cyganie przywieźli do Londynu polską rodzinę z dwojgiem dzieci. Obiecano im stałą pracę i przyzwoite warunki mieszkaniowe. Już pierwszy dzień matkę z dziećmi zamknięto w pokoju mieszczącym się w domu Cyganów. Męża natomiast praktycznie od razu z przystanku autobusowego zawieziono do sortowni bananów w Stansted. Pracował on tam nawet po 18 godzin dziennie. Cyganie pobierali jego wypłatę i oddawali mu tylko 30 procent jego pensji. Po pracy zawozili go do żony, gdzie mógł przespać się kilka godzin i ponownie zawożono go do

Ana Gil z Romford, Essex, oraz jej syn Dawid Gil

Jan Majevski, uznawany za szefa gangu, który miał wiedzę o losie Polaków

sortowni. Całej czwórce zabrano dokumenty i komórki. Zniewolona Polka i jej dzieci mogły opuszczać swój pokój tylko jeśli chciały skorzystać z toalety. Kobiecie w drodze do WC zawsze towarzyszył 19 letni Mateusz Gil. Nastolatek wielokrotnie w domowej toalecie molestował ją seksualnie po czym zaprowadzał ją do jej pokoju, który był jej celą. Wszystko to działo się za przyzwoleniem jego matki i jej partnera oraz reszty rodzeństwa. Chwalił się również tym przed mężem Polki, który nie mógł tego znieść. Jak się później okazało dowody osobiste polskiej rodziny były używane w celu wyłudzenia kredytów w bankach i innych instytucjach finansowych. Na ich nazwiska Romowie załatwili sobie również różnego rodzaju zasiłki. Przy wykorzystaniu przywłaszczonych dokumentów kupowano również samochody na raty, które potem nie były spłacane. Polska rodzina początkowo próbowała się sprzeciwić Romom wobec takiego ich traktowania.

Wtedy zaczęto ich bić na oczach ich własnych dzieci. Cyganie skutecznie umieli ujarzmić ich chęć ucieczki. Praktycznie codziennie straszyli Polaków, że zabiją ich dzieci, a ich ciała spalą na odludziu, tak że nikt ich nie znajdzie. Takie groźby wystarczyły, by zapomnieć o ucieczce i dalszemu opieraniu się swoim oprawcom. Obawa o życie ich dzieci była tak duża, że z zaciśniętymi zębami tolerowali warunki w jakich przyszło im żyć. Po ponad roku takiej egzystencji pojawiła się okazja ucieczki. Pilnujący Polaków Jan Majewski upił się i zasnął na fotelu. Polak wraz z żoną długo nie myśleli. Po cichu wykradli swoje dokumenty tożsamości z portfela Majewskiego i wraz z dziećmi uciekli. Polska rodzina miała znajomych w Walii, więc tam właśnie się udała. Po kilku dniach poinformowali lokalną policję o tym co przeżyli. Policja od razu zareagowała i w ciągu kilku dni aresztowała wszystkich podejrzanych wskazanych przez polską rodzinę. Jak się okazało w tym samym czawww.naszestrony.co.uk

sie, kiedy Polacy byli przetrzymywani w domu Cyganów, więziono tam innego Polaka. Został on bezprawnie pozbawiony wolności przez Romów dopóki nie znaleźli mu pracy. Policja ujawniła, że zniewolony mężczyzna ma na imię Robert i też pochodzi z Nysy. Cyganie kazali mu zbierać złom na terenie pobliskiej dzielnicy. Często robił to po 20 godzin dziennie co sprawiało, że był psychicznie i fizycznie wycieńczony. Niemal codziennie go bito. Intensywność i siła uderzeń zależałą od sumy pieniędzy jaką przynosił Cyganom do domu. Im więcej przyniósł pieniędzy tym mniej otrzymywał ciosów. Często bito go po żebrach metalową rurką. Praktycznie przez cały pobyt u Cyganów Robert chodził z połamanymi żebrami. Wszystko co zarobił ze sprzedaży złomu Cyganie zabierali dla siebie. Robert głównie pracował za jeden posiłek dziennie. Dlaczego nie uciekł, skoro cały dzień był poza domem? Raz spróbował i gorzko tego pożałował. Cyganie już na drugi dzień znaleźli go w jednym z londyńskich parków. Tam za karę bardzo dotkliwie go pobili, po czym zabrali do domu. Tam oświadczyli, że jeżeli jeszcze raz będzie im nieposłuszny to zgwałcą i zabiją jego żonę oraz dzieci mieszkające w Nysie. Robert wiedział, że Cyganie mają tam liczną rodzinę i że jej członkowie są do tego zdolni. Dlatego godził się na takie traktowanie. Za karę, że spróbował uciec od romskich oprawców, przeniesiono go z pokoju do pomieszczenia gospodarczego dobudowanego pod schodami domu. Była to klitka o wymiarach 0.50m x 1.50m, bez okien i możliwości otworzenia jej od środka. Przyszedł jednak dzień, kiedy Robert był tak mocno obolały i wykończony psychicznie, że stwierdził iż musi uciec, albo umrze. Udało mu się opuścić Londyn i przez około 4 miesięcy błąkał się po parkach różnych miejscowości. Detektywi w końcu go odnaleźli. Wtedy dopiero Polak mógł złożyć zeznania. Obecnie wobec Cygańskich rodzi-

3 ny z Polski toczący się proces w sądzie w Croydon. Prokurator jest przekonany, że posiada na tyle mocne dowody ich winy, że wszyscy zostaną skazani. Niektórym członkom rodziny grozi nawet 25 lat więzienia. Nikt jednak z oskarżonych nie przyznaje się do stawianych im zarzutów. Proces potrwa około 6 tygodni. Według organizacji zajmujących się zapobieganiem niewolnictwu oraz pomocy ofiarom bezprawnego przetrzymywania historia ta jest jedną z wielu jakie miały i mają nadal miejsce w Londynie. Większość ofiar to właśnie Polacy, Czesi, Słowacy i Litwini. Są oni kuszeni przez Cyganów ofertami pracy i polepszeniem bytu w bardziej rozwiniętym kraju od Polski czy Słowacji. Zazwyczaj wygląda to jednak tak, że Cyganie obiecują pracę, ale nie za darmo. Według ustnej umowy pracownik przez pewien okres czasu musi oddawać część wypłaty Cyganom za to, że zainwestowali w jego przyjazd do UK. W rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. W Wielkiej Brytanii jest wielu naszych rodaków, którzy padli ofiarami takich procederów. Często jednak ze względu na brak języka lub z obawy przed pobiciami itp. nie zgłaszają tego na policję. Krzysztof Szczepaniak

Fabien Gil

Bogumila Mirga

Mateusz Gil

Władyslaw Gil

CLASSIC CAR SHOW...

Fotorelacja ze Spalding (str 31.)


4

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

NASI RODACY Z IRLANDII PÓŁNOCNEJ POTRZEBUJĄ WASZEJ POMOCY!

EAST ANGLIA POLONIA Z BELFASTU WSPIERAJMY NASZE BIZNESY: NASI RODACY SĄ PRZEŚLADOWANI W STOLICY IRLANDII PÓŁNOCNEJ

BELFAST

W tych miejscach, od 3 lat, co 2 tygodnie kupisz Nasze Strony: ABC - Boston, 18 Fenside Road, PE21 8HY ABC - Boston, 2 James Street, PE21 8RF ABC - Boston, 11 Witham Place, PE21 6LG Polish Market Jess: 72  Newmarket Road, Cambridge CB5 8DZ Sklep Sami Swoi: 419  Newmarket Road, Cambridge CB5 8LP Sklep Polish Taste: 7 Manor Mews, Bridge Street, St Ives PE27 5UW Polski Sklep Krokiecik: 16  St. Benedicts Court, Huntingdon PE29 3PN Sklep Smak: 21 Huntingdon Street, PE19 1BL Saint Neots Salon Iwona: 67 High St, Huntingdon PE29 3DN MK Food & Wine: 48 Elstow Road, Bedford MK42 9LP Nasza Biedronka: 55 Ford End Road, Bedford MK40 4JF Bestpol: 3-5 Howard Street Bedford Pychotka: 33 Alexandra Road, MK40 1JB Bedford Maxim: 1 Pebble Lane, Wellingborough NN8 1AS Maxim: High Street, Corby NN17 1UX 1AS Mini Sam: 80-82 Rockingham Rd, Corby NN17 1AE Mini Poli: Unit A, Ashwood House, Limesquare Estate, Peterborough PE3 8YE Triangle Supermarket: 1253 Bourges Boulevard, Peterborough PE1 2AU Julia: 577 Lincoln Road, Peterborough PE1 2PB Seven Eleven: 335 Lincoln Road, Peterborough PE1 2PF Kubuś: 252  Lincoln Road, Peterborough PE1 2ND Biedronka: 4 Midgate, Peterborough PE1 1TN Extra Booze: 95 Eastfield Road, Peterborough PE1 4AS Chinz Food and Wine: 102 Fletton Avenue, Fletton PE2 8BB Sklep Delicja: Unit 2, 20 Westlode Street, Spalding PE11 2AF

Kupując w wymienionych sklepach i zakładach usługowych wspierasz lokalny biznes! Pomagasz właścicielom firm w utrzymaniu kolejnych miejsc pracy w Twoim mieście!

Nowy Polski Show, audycja nr 17, „Dyskryminacja Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii” - odkąd ten materiał dźwiękowy trafił do Internetu, Piotr Szlachtowicz odbiera codziennie nowe wiadomości o Polakach z Irlandii Północnej.

Z Belfastu pochodzi jedna z kobiet, która udzieliła wywiadu do audycji o prześladowaniu. Z jej e-maili wynika, że nikt dotąd nie zapytał jej, jak ciężkie jest życie Polaków na emigracji w Irlandii? Jak się okazuje codzienność naszych rodaków w Belfaście, to seria upokorzeń pełnych rasizmu oraz prześladowania o podłożu narodowościowym. Polacy doświadczają przelśadowania zarówno w pracy jak i na ulicy czy też po prostu w sklepie. Nowy Polski Show - to seria audycji publikowanych od grudnia ub. roku w Internecie pod adresem www.nowypolskishow.co.uk. Poruszane w czasie rozmów tematy, pokazują inną stronę Polaków w UK. Współtwórcami projektu są Piotr Szlachtowicz i Adrian Wachowiak, którzy samodzielnie zajmują się nie tylko zdobywaniem informacji, ale również stroną techniczną audycji w czasie montażu zdobytych nagrań. W audycji nr 17. Nowy Polski Show dotarł do trzech Polek, które opowiedziały o prześladowaniu Polaków w UK. Małgorzata Wójcik, Barbara Pokryszka i Marta Karpisz opowiedziały słuchaczom o tym w jaki sposób zostały potraktowane w miejscu pracy i jakie podjęły próby, by się przed prześladowaniem obronić. Kolejnym tematem poruszanym przez parę dociekliwych dziennikarzy w tym miesiącu jest aktywność wyborcza Polaków mieszkających na wyspach brytyjskich. Temu poświęcili audycję nr 18.

Wiemy też czym zajmą się w kolejnej audycji. Tematem, który nie daje im spokoju jest los emigrantów w Belfaście. Piotr Szlachtowicz, który całkiem niedawno obalił mity krążące wokół katastrofy smoleńskiej, swoją uwagę chce poświęcić obecnie coraz licznym przypadkom dyskryminacji Polaków w Belfaście. Ma już za sobą pierwsze rozmowy z Irlandczykami wizytującymi Londyn. Rozmawiał też z naszą redakcją, potwierdzając, iż stawiane przez nas tezy o tym, że Polaków w Belfaście biją protestanci - są bardzo bliskie prawdy. Powołał się przy tym na rozmowę z irlandzkimi katolikami, którzy pytani o powody dyskryminacji Polaków wyraźnie przyciszyli głos i stwierdzili, że to protestanci atakują emigrantów. Dlaczego tak się zachowują wobec

Polaków i czy ma to związek z napływem emigrantów do miasta, którym przypisuje się kryzys na rynku pracy? Co sprawia, że tak bardzo różnią się poglądy protestantów, którzy prześladują emigrantów, oraz katolików nie szukających jak dotąd zwady z przyjezdnymi z innych krajów? Piotr Szlachtowicz planuje wylot do Belfastu pod koniec maja. Spędzi tam cały dzień, a efekty swojej pracy przedstawi w jednej z kolejnych audycji. Wyjazd do Belfastu planuje również Dariusz Adler, Konsul Generalny z Edynburga, który deklaruje pomoc Polakom z Belfastu. Zapowiadane są spotkania z lokalnymi władzami oraz policją, które mają na celu poprawę sytuacji naszych rodaków mieszkających w Irlandii Północnej. Adam Andrzejko

Polska Gazeta Lokalna Nasze Strony Czytaj nas w Internecie: Polish Local Newspaper Nasze Strony

www.naszestrony.co.uk

Newsbridge Publishing & Advertising Agency. Nasze Strony - nakład 2.000 sztuk, Redaktor Naczelny: Adam Andrzejko, tel.074021 80554, kontakt@naszestrony.co.uk. Redakcja East Anglia: Joanna Szczepaniak, tel.: 075 950 28 800, redakcja@naszestrony.co.uk. Reklama / Advertising: Krzysztof Szczepaniak, tel.: 077 951 48 565, reklama@naszestrony.co.uk. Dział Sportowy: Jacek Przybyło, tel.: 075 217 495 22, sport@naszestrony.co.uk; Fotografie / zdjęcia: Rafał Marcinkiewicz: tel. 075 140 974 27. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Nie uzasadniamy powodów niepublikowania tekstów. Termin wnoszenia o sprostowanie lub uzupełnienie treści to okres 14 dni od publikacji. Wydawcą Polskiej Gazety Lokalnej Nasze Strony jest Newsbridge Publishing & Advertising Agency - spółka zarejestrowana w Companies House pod numerem 07675386. Wszelkie spory dotyczące treści zamieszczonych w gazecie rozstrzygać można na drodze postępowania administracyjnego i cywilnego w urzędach i sądach brytyjskich, właściwych dla siedziby spółki. www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

5

WYBORY LOKALNE WE WSCHODNIEJ ANGLII BEZ POLSKICH NAZWISK

TEN ŻART WZIĘTO CAŁKIEM NA SERIO!

NIE UDAŁO SIĘ WSKRZESIĆ DUCHA WALKI W POLONII!

WIEMY CO WYWOŁAŁO ZAGROŻENIE BOMBOWE W SORTOWNI POCZTY!

EAST ENGLAND Od kilku miesięcy regularnie informujemy o tym, że zbliżające się wybory lokalne mogą zmienić życie Polaków na emigracji. Prezentujemy wywiady z kandydatami, przytaczamy statystyki, z których wynika ilu Polaków mieszka w regionie East czy też w stolicy oraz ilu z nich zarejestrowało się do wyborów. Niestety pomimo tych wysiłków nie mamy ani jednego polskiego kandydata we wschodniej Anglii. Tymczasem Londyn ma ich aż 34! To była szansa na poprawę codzienności społeczności emigrantów we wschodniej Anglii. Niestety nie uda się jej zmienić tym razem. Dlaczego tak się stało? Czy to w ogóle konieczne, by cokolwiek zmieniać i ulepszać? Na początek warto odpowiedzieć sobie na pytanie czy już osiągnęliśmy jako mniejszość narodowa wszystko co było do osiągnięcia? Wielokrotnie zastanawialiśmy się nad tym pytaniem. Mamy polskie szkoły, polskie sklepy, polskie firmy oraz biura pomocy. Mamy też organizacje polonijne, które ostatnio nie garną się do zbyt wielu aktywnych działań. Co stało się z Polonią we wschodniej Anglii? Gdzie podziały się szczytne cele, które za każdym razem przyświecały aktywistom powołującym do życia polonijne stowarzyszenia? Otóż nie ma już dziś o czym mówić. Wszystko stało się jasne. Tam gdzie nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Bo z Polakami największy to jest taki problem, że chcąc by wzięli się do roboty, to obiecać im trzeba nie tylko pieniądze, ale zapewnić ile będą mogli z tego wyciągnąć. Niestety polonijny worek, z którego można by było wyjąć pieniądze jest

PETERBOROUGH pusty. I tak samo, a nawet jeszcze gorzej przędą dziś polonijne stowarzyszenia we wschodniej Anglii. Większość zrezygnowała z comiesięcznych i regularnych spotkań. Mało która organizacja wywiązuje się nawet ze statutowego obowiązku zwoływania rocznego zgromadzenia. W Klubie Polskim w Bedford już o tym obowiązku względem członków całkowicie zapomniano. EEPCO z Cambridge zawiesiło swą działalność rok temu. Nie inaczej stało się z PACA i PCOP z Peterborough, które gdzieś nad rzeką Nene zakopały swoje pierwotne ideały. Wybory lokalne były szansą na tchnienie życia w polonijne środowisko. Nie kto inny jak polski radny mógł być tym kimś kto wskrzesić mógł w emigrantach polonijnego ducha. Niestety nie udało się nawet wystawić kandydata. I to nie dlatego, że nie byłoby szans na jego promocję. Chętnie byśmy o nim napisali. Promocja kandydata w Naszych Stronach nie kosztowała ani pensa. Zrobiliśmy to w interesie społecznym. Ze wschodniej Anglii mimo usilnych starań nie udało nam się nikogo zachęcić do kandydowania. Dowiedzieliśmy

się jednak sporo o tym jak swoją kampanię powinien prowadzić kandydat do rady miejskiej. W obliczu upadku polonijnych stowarzyszeń jest to jedyna szansa na odzyskanie posłuchu pośród brytyjskiej części lokalnego społeczeństwa. W stowarzyszenia, które tylko wyciągają ręce po datki, nikt już tak łatwo jak kiedyś nie chce dziś uwierzyć. Trzeba wykazać się działaniem. Była okazja, by pokazać, że chcemy coś zmienić, że możemy działać. Stało się niestety inaczej. Okazję do zamanifestowania swej obecności na wyspach brytyjskich doskonale wykorzystali za to Polacy mieszkający w Londynie. Tam aż 34 osoby kandydują do wyborów lokalnych. Staną do walki o stanowisko radnych kilku londyńskich dzielnic. Chcą aktywnie uczestniczyć w życiu swoich osiedli i ulic. 4 osoby mające polskie nazwisko i polskie pochodzenie zapisało się do wyborów i startują z listy Partii Konserwatywnej. Adam Andrzejko (Nazwiska osób kandydujących w wyborach lokalnych oraz nazwy dzielnic, w których wystawiono polskie kandydatury podajemy w artykule na stronie 16.)

www.naszestrony.co.uk

7 maja do sortowni poczty Royal Mail w Peterborough wezwano saperów po tym jak znaleziono dwie podejrzane przesyłki. Około południa dwie paczki nadane na adres partii UKiP wzbudziły podejrzenia pracowników sortowni. Widniały na nich napisy, które mogły sugerować, że w środku znajdują się materiały wybuchowe. Nie ewakuowano pracowników hali, ponieważ przesyłki udało się szybko i sprawnie przenieść w bezpieczne miejsce. Znalezisko zostało przekazane saperom, którzy wraz z policją przyjechali na miejsce. Jak się okazało dwie paczki zawierały ludzkie odchody i zaadresowane były do siedziby głównej partii UKiP w Devon. Według rzecznika Royal Mail incydent ten nie zakłócił pracy sortowni i nie wpłynął na zmniejszenie jej wydajności. Trwa dochodzenie w tej sprawie w celu ustalenia nadawcy podejrzanych przesyłek. Sama partia UKiP, która jest negatywnie nastawiona do imigrantów, od dłuższego już czasu zalicza bardzo kompromitujące ją wpadki. Ostatnio partia miała problem ze zwrotami swoich materiałów reklamowych. Niezadowoleni

Brytyjczycy z faktu pojawienia się w ich skrzynkach na listy ulotek UKiP zaczęli je odsyłać na koszt partii. Proceder ten ewaluował w swojej formie. Żartownisie zaczęli wysyłać do UKiP nie tylko ulotki, ale różnego rodzaju przedmioty jak stare sprzęty elektroniczne, książki, potargane biuletyny UKiP, przerobione w hitlerowskim stylu zdjęcia lidera partii, a nawet cegły. Partia nie przewidziała, że klienci poczty będą mieli możliwość nadania przesyłek na koszt UKiP. Nie wiadomo ile do tej pory partia wydała pieniędzy z tego tytułu, ale można przypuszczać że dosyć sporo. Świadczą o tym fotografie wielu przesyłek, które trafiły do Internetu. W ostatnim czasie również głośno było o niefortunnym roznoszeniu ulotek UKiP. Mianowicie wyszło na jaw, że antyimigracyjne ulotki i biuletyny były roznoszone przez imigrantów z Europy wschodniej, do których partia nie żywi zbyt ciepłego uczucia. Wskazywano przy tej okazji na Litwinów. Fakt ten oburzył wielu Brytyjczyków, którzy zarzucają partii dwulicowość. Tak samo było po tym jak wyszło na jaw, że żona lidera partii jest Niemką i partia nie ma z tym żadnego problemu. Po tym skandalu UKiP odnotował zauważalny spadek poparcia wśród Brytyjczyków. K.S.


6

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

JAKIE SĄ RÓŻNICE MIĘDZY KANDYDATAMI NIEZALEŻNYMI A TYMI ZRZESZONYMI W PARTII?

ZADANIEM POLSKICH KANDYDATÓW JEST POPRAWA WIZERUNKU BRYTYJSKICH PARTII WIELKA BRYTANIA 6 dni pozostało do wyborów lokalnych w Wielkiej Brytanii. 22 maja wyborcy zdecydują o tym kto zasiadać będzie w radach miejskich oraz kto zdobędzie mandat posła w Parlamencie Europejskim. W ubiegłym tygodniu zwróciliśmy się do wiodących partii politycznych z pytaniem o to co mogą zaproponować Polakom po wygranych wyborach. Mimo upływu kilku dni nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Stały kontakt z naszą redakcją utrzymują natomiast kandydaci niezależni. Nie wszystkie wiodące partie wystawiły w zbliżających się wyborach lokalnych polskich kandydatów. Polsko brzmiące nazwiska w tegorocznych wyborach do rad miejskich znajdziemy na listach Partii Konserwatywnej (Conservative Party), Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UK Independence Party) oraz Partii Pracy (Labour Party). Na kartach wyborczych (ballot paper) ugrupowania polityczne będą wydrukowane w kolejności alfabetycznej. O kolejności nazwisk kandydatów decydować będzie ta sama zasada. Karty przygotowane będą w języku angielskim. Spośród wszystkich kandydatów do rad miejskich znajdujących się na karcie do głosowania w danym regionie, uprawniony do wyborów obywatel, wybrać będzie mógł trzy nazwiska. Oznacza to zatem, że każda głosująca osoba będzie mogła oddać trzy głosy, czyli postawić trzy krzyżyki obok trzech różnych osób. Jeśli ktoś odda dwa głosy lub jeden, to jego karta będzie nadal ważna. Jeśli jednak ktoś postawi więcej niż 3 głosy, jego karta zostanie uznana za nieważną. NA LISTACH WYBORCZYCH Partia Konserwatywna ma w Londynie trójkę kandydatów. Agnieszka Lipka, Jarosław Kali-

nowski, oraz Patryk Maliński mają podobne poglądy odnośnie lokalnego samorządu. Postulaty z jakimi idą do wyborów są zgodne z ogólną polityką Partii Konserwatywnej. W obrębie zainteresowania kandydatów są lokalne podatki, poprawa codzienności życia w społeczeństwie lokalnym oraz usprawnienia dla życia i rozwoju rodzin. Przemek Skwirczyński z UKIP liczy na wyrównanie standardów życia w londyńskich dzielnicach i zmniejszenia panujących dysproporcji socjalno-bytowych oraz rozbieżności w podatkach oraz usługach lokalnych urzędów. Za winną złej sytuacji uznaje Partię Pracy, która nie radzi sobie z zarządzaniem w południowym Londynie. Swoją obecnością w radzie miejskiej chciałby przyczynić się do poprawy komunikacji w stolicy Wielkiej Brytanii. Elżbieta Vine, startująca w wyborach z listy Partii Pracy chce zadbać o interesy emigrantów oraz zniwelować piętrzące się w ich życiu codzienne trudności. Łatwiejszy dostęp do urzędu, bezproblemowe korzystanie z usług i świadczeń socjalnych, a także integracja środowisk, edukacja językowa oraz aktywne uczestniczenie w życiu osiedli - to cele z jakimi chce się zmierzyć Elżbieta Vine po wygranej w wyborach samorządowych. Liderzy brytyjskich partii bardzo chętnie sięgali na początku tego roku po przykłady z udziałem emigrantów, którym przypisywano odpowiedzialność za www.naszestrony.co.uk

trudną sytuację gospodarczo ekonomiczną Wielkiej Brytanii. Kiedy jednak emigranci oburzyli się na takie wykorzystanie ich obecności na wyspach, w którym stali się kozłem ofiarnym, partie polityczne zgodziły się na wystawienie polskich kandydatów w wyborach lokalnych. Aktywność wszystkich wymienionych wyżej kandydatów była już wcześniej dobrze widoczna, ale dzisiejsza aprobata Polaków na listach wyborczych Partii Konserwatywnej, Partii Pracy czy też UKIP, to nic innego jak próba ocieplenia wizerunku partii złorzeczących na emigrację. Warto podkreślić, że nikt do wyborów ich nie zmuszał, ani też nie zachęcał. Polscy kandydaci tłumaczą zgodnie, że wspólnie z politykami, których poglądy są im bliskie mogą zrealizować swoje pomysły. Przy okazji przeczą tezom, jakoby mieli zdradzić emigrantów z Polski. KANDYDACI NIEZALEŻNI Na listy wyborcze trafiły również nazwiska, które nie są związane z brytyjskimi partiami politycznymi. Jednym z nich jest Marian Łukasik, który kandyduje do rady miejskiej Enfield z okręgu Ponders End. Kolejnym jest Alex Nieora, który zgłosił się jako kandydat do rady miejskiej Ealing z okręgu Perivale. Obaj mieszkają w Londynie i chcą aktywnie działać na rzecz lokalnych społeczności. Kandydatem niezależnym od brytyjskich partii jest również Andrzej Rygielski, który kandydu-

je do Parlamentu Europejskiego z ramienia European Party. Indywidualne programy kandydatów niezależnych ukierunkowane są na pomoc polonijnej społeczności w walce z dyskryminacją w miejscu pracy oraz prześladowaniem z uwagi na pochodzenie. W odróżnieniu do kandydatów działających w porozumieniu z brytyjskimi partiami, kandydaci niezależni mają szczuplejszy budżet, co przekłada się na ich siłę przebicia oraz sforsowanie technicznej strony kampanii. Sami muszą zaprojektować ulotki, sami muszą opłacić ich druk oraz zająć się ich kolportażem. Im bliżej wyborów tym tym więcej mają obowiązków. Mimo wszystko mogą liczyć na podstawowe wsparcie udzielone przez lokalne urzędy, a także zainteresowaniem ze strony pozostałych kandydatów niezależnych z tego samego okręgu, sami muszą przechodzić przez przedwyborcze procedury. STATYSTYKI Nie sposób dziś jednoznacznie ocenić czy kandydatom niezależnym uda się dostać do rad miejskich oraz do Parlamentu Europejskiego. Dotychczas nie śledzono szczegółowo wyników wyborów z udziałem Polaków oraz polskich kandydatów. Bazą do tego rodzaju obliczeń i wniosków będą dopiero tegoroczne wybory. Uzyskane w tym roku wyniki będą pomocne w przyszłości. Na tydzień przed głosowaniem można jedynie zachęcać do wyborów korzystając z danych odwołujących się do liczby Polaków mieszkających w danym mieście lub regionie oraz liczby zarejestrowanych do wyborów. Na 151.646 Polaków mieszkających w Londynie, co ujawniono po podliczeniu spisu powszechnego Census 2011, do wyborów zarejestrowanych jest 95.592 osób. To 63% emigrantów z Polski, którzy zadeklarowali stały pobyt w Londynie, Poza stolicą Wielkiej Brytanii wskaźnik ten jest o 10 % większy. Na terenie wschodniej Anglii do wyborów uprawnionych jest średnio 73% wszystkich ujętych w spisie powszechnym Polaków. O ile w Londynie są dzielnice, w których Polacy mają na kogo zagłosować, o tyle poza stolicą brakuje polskich kandydatów. Brytyjskie partie polityczne nie zauważyły, że mają u swego boku spory elektorat wyborczy, o który nie walczą obecnie nawet sami Polacy. Warto już dziś wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Adam Andrzejko


7

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

WYNIKI ANKIETY WSKAZUJĄ, ŻE CHCE TEGO SPOŁECZEŃSTWO!

ZLIKWIDOWAĆ WYROKI W ZAWIESZENIU

POLICJANCI Z KAMERAMI POMIMO WYROKU WYJDĄ NA ULICE MIAST SĄ NA WOLNOŚCI!

BEDFORD Bedfordshire Police wyposażyło swoich funkcjonariuszy w kamery, które doczepiane są do munduru i umożliwiają rejestrowanie policjantów w akcji. Zakupiono 60 kamer, które od tego tygodnia będą służyć policjantom w ich codziennej pracy na terenie hrabstwa. Uzyskane z nich nagrania video będą pomocne w orzekaniu o winie osób podejrzanych i posłużą za materiał dowodowy. Kamery mają jednak swoją słabość. Jest nią żywotność baterii oraz ograniczona pojemność pamięci kamery, co nie pozwala na nagrywanie wszystkiego co wydarzy się podczas służby. Kamera będzie więc włączana tylko wtedy gdy pojawi się możliwość zebrania materiału dowodowego. Jeśli policjant przypuszcza, że podczas akcji może dojść do użycia siły, aresztowania czy zatrzymania wtedy powinien włączyć kamerę najwcześniej jak to możliwe oraz jeśli będzie to możliwe poinformować o tym nagrywaną osobę. Decyzja o tym czy rozpocząć nagrywanie należeć będzie do policjanta wyposażonego w kamerę. Zaniechanie nagrania incydentu, który może dostarczyć ważnych dowodów będzie wiązało się z koniecznością wytłumaczenia się z takiej decyzji w sądzie. Policjanci powinni bowiem być ostrożni w nagrywaniu osób znajdujących się w ich pobliżu. Szczególnie jeśli chodzi o osoby, które nie biorą bezpośrednio udziału w zdarzeniu.

Bedfordshire Police testowała kamery od czerwca 2013 roku. Za wprowadzeniem ich do stałego wyposażenia policji przyczyniły się pozytywne wyniki uzyskane podczas konsultacji społecznych. Na pytanie „czy wszyscy umundurowani funkcjonariusze powinni być wyposażeni w kamery podczas służby?” 79,4% z 1882 pytanych osób odpowiedziało tak. 97,3% z 1916 zapytanych osób zgadza się z tym, że kamery mogą pomóc policji w gromadzeniu dowodów. Według Adriana Fostera głównego prokuratora dla Thames and Chiltern Crown Prosecution Service (CPS) korzyści z wyposażenia policjantów w kamery są ogromne. Świadomość bycia nagrywanym będzie zniechęcać do nieposłuszeństwa i agresywnego zachowania. Ponadto nagrania dokonane podczas aresztowania ochronią zarówno policjantów jak i społeczeństwo. Do tego nagranie video z incydentu wykluczy problemy z identyfikacją sprawcy i zapewni niepod-

ważalne dowody, które pomogą prokuraturze w podejmowaniu decyzji o postawieniu oskarżenia i skierowaniu sprawy do sądu. - Mamy nadzieję, że jasność dowodów zachęci sprawców do przyznania się do winy na wcześniejszym etapie zmniejszając potrzebę przeprowadzania długich spraw sądowych i zapewniając szybszą sprawiedliwość dla ofiar i świadków przestępstw – dodaje Adrian Foster. Warto zatem zapamiętać, że każdy kto będzie miał od teraz do czynienia z policją na terenie hrabstwa Bedfordshire musi liczyć się z tym, iż może zostać nagrany, a zebrane w ten sposób dowody będą mogły zostać wykorzystane przeciwko niemu w sądzie. Joanna Szczepaniak

PETERBOROUGH W ostatnich dniach zrobiło się głośno na temat wyroków sądowych w zawieszeniu, które coraz częściej są wydawane przez brytyjskie sądy. Dużo szumu w tej sprawie zrobił raport stworzony i wydany przez Petera Cuthbertson, dyrektora The Centre for Crime Prevention. Raport dowodzi, że wyroki w zawieszeniu nie działają na przestępców tak jak powinny. Według niektórych kryminalistów takie orzeczenia sądowe wręcz zachęcają do popełniania kolejnych przestępstw. Raport Cuthbertsona podaje, że w 2012 roku w sądzie w Peterborough aż 34 procent wydanych wyroków było w zawieszeniu. Wiele z nich wydanych było w sprawach kryminalnych jak kradzieże, napady czy przestępstwa na tle seksualnym. Wielu skazanych wyrokiem w zawieszeniu, po jego otrzymaniu

popełniało kolejne przestępstwa, za które byli skazywani także wyrokami w zawieszeniu. Cuthbertson twierdzi, że takie orzeczenia sądowe są beznadziejne w praktyce i nie działają odstraszająco jak wcześniej uważano. Autor raportu domaga się od rządu zmiany ustaw regulujących pracę sądów tak, aby już nie mogły wydawać podobnych wyroków w stosunku do osób popełniających poważne przestępstwa. Jak sam mówi Cuthbertson „Tylko w 2012/2013 aż 11670 kryminalistów skazanych w sądzie w Peterborough uniknęło więzienia. Wielu z nich popełniło poważne przestępstwa. Osoby te nie dość, że chodzą na wolności jak by byli bezkarni to nadal żyją poza prawem i zagrażają naszemu bezpieczeństwu”. Petycja Cuthbertson w sprawie dokonania zmian w prawie została złożona na ręce ministra sprawiedliwości. Podobno ma ona wielu zwolenników w brytyjskim parlamencie. Will O.

ZGINĄŁ PODCZAS NAPRAWY SAMOCHODU

www.naszestrony.co.uk

Mieszkaniec Deeping St James, Lincolnshire zginął podczas dokonywania naprawy swojego samochodu. Do tej tragedii doszło na początku maja na terenie nieruchomości mieszczącej się przy Bryony Way. Mężczyzna został przygnieciony przez własny samochód. Według wstępnych ustaleń policji, podniósł on pojazd na lewarku i wsunął się pod niego w celu przeprowadzenia bliżej nieokreślonej naprawy. W pewnym momencie samochód zsunął się z lewarka przygniatając mężczyznę do ziemi. Naoczni świadkowie natychmiast wezwali pomoc. Straż pożarna bardzo szybko wyciągnęła rannego z pod samochodu. Niestety sanitariusze, którzy przybyli na miejsce zdarzenia stwierdzili zgon 45 latka. Trwa dochodzenie w tej sprawie w celu wyjaśnienia szczegółów tego tragicznego wypadku. Przypuszcza się, że mechanik nie zaciągnął hamulca ręcznego w samochodzie przed podniesieniem go na lewarku. To najprawdopodobniej było przyczyną zsunięcia się pojazdu z podnośnika. (Will O.)


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

PRZYBYLI NA ZAPROSZENIE STOWARZYSZENIA MEDYCZNEGO...

MEDYCYNA ESTETYCZNA MA ZNACZENIE PRAKTYCZNE

9

UWAGA: SZKŁO W OLIWKACH Z SAINSBURY’S!

SAINSBURY’S OSTRZEGA PRZED ZAGROŻENIEM!

WIELKA BRYTANIA W maju odwiedzili Anglię pracownicy cenionej kliniki medycyny estetycznej dr Dariusz Kołodziejczak z żoną Joanną. Przybyli na zaproszenie do Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego w Londynie, gdzie lekarze brytyjscy poszukują nowych i lepszych sposobów leczenia. Małżeństwo Kołodziejczyków prowadzi klinikę Bellisana, która mieści się w Warszawie przy ulicy Wilanowskiej 7. Oto co mówią o nich angielskie Panie, które korzystały z ich usług: - „Od paru lat dokuczała mi cysta na plecach: drażniła mnie i denerwowała. Kilka kosmetyczek poddawało ją torturom bez skutku. Dopiero dr Dariusz Kołodziejczak usunął ją bez bólu laserem. Jestem mu wdzięczna za to, że mnie uwolnił od tego kłopotu w Bellisanie” - mówi Magdalena z Anglii. - „Moje policzki były zanieczyszczone codziennym makijażem i miały popękane naczynia krwionośne co wprowadzało mnie w zakłopotanie. Kosmetyczka w Bellisanie nie tylko całkowicie oczyściła moją twarz przywracając jej zdrowe rumieńce, ale także wyleczyła te naczynka. Jestem pełna podziwu dla tej warszawskiej kliniki” - mówi Annabel z Londynu, która połączyła przyjemne z pożytecznym jadąc do Warszawy jako turystka.

WIELKA BRYTANIA Najpierw poszła na zabieg do Bellisany, a potem zwiedzała park i pałac króla Jana Sobieskiego w Wilanowie, który ochronił Europę od panowania tureckiego. Dzień zakończyła wyśmienitą kolacją w Kużni przy koncercie słynnego piosenkarza Soyki z Saskiej Kępy. Poeci polskiej piosenki bawili gości. Sala śpiewała: „Absolutnie nic”. Piosenka : „Ulica Paryska” przypomniała mi codzienne wędrówki do szkoły. Ta mieszanka kosmetologii z turystyką była taka udana, że zapragnęłam napisać o tym do Naszych Stron. Co może zrobić dla was Bellisana? Szczegóły są na www. Bellisana.pl ale w skrócie wspomnę, że trwale malują i podkręcają rzęsy, robią peelingi dla cer trądzikowatych, wypełniają bruzdy i zmarszczki dla cer dojrzałych wykonują tam liftingi, powiększają piersi. Są tez masaże

drenujące i wyszczuplające itd. Tak więc panie, które chcą z Warszawy wrócić jeszcze piękniejsze mogą się umówić na zaplanowaną kurację jeszcze przed wyjazdem i wkomponować wybrane zabiegi w plan wypoczynku. Co roku obowiązkowo wozimy swoje pojazdy na przegląd techniczny. Czy nie ważniejsze są dla nas nasze własne ciała w których mieszkają nasze dusze? W zdrowym ciele, zdrowy duch! Teraz Kołodziejczykowie wrócili na Wilanowską aby upiększać i uzdrawiać swoje klientki. My zaliczamy się do ich zadowolonego grona i pragniemy podzielić się wrażeniami z czytelniczkami Naszych Stron, które wybierają się do Warszawy. Nie chcemy bowiem aby Bellisana została naszą tajemnicą. Irena Nawrocka - Little

www.naszestrony.co.uk

Supermarket Sainsbury’s wycofał ze sprzedaży oliwki po tym jak w kilku słoikach znaleziono kawałki szkła. Partię zielonych oliwek drylowanych, w 350 gramowych słoikach produkowanych dla Sainsbury’s zdjęto ze sklepowych półek. Dyrekcja marketu nagłośniła ostrzeżenie, bo część oliwek została wykupiona ze sklepów i trafiła do domów klientów.

Klienci, którzy kupili oliwki z datą „Best Before 13/1/17” proszeni są o zwrócenie ich do sklepu, który odda pieniądze za ich zakup. Z oświadczenia wydanego przez sieć supermarketów Sainsbury’s wynika, że szkło zostało znalezione w małej ilości słoików. Jednak ze względu na bezpieczeństwo cała partia oliwek została wycofana ze sprzedaży. Ostrzeżenie trafiło do mediów jako środek zapobiegawczy. Wszczęto również wewnętrzne śledztwo wyjaśniające jak do tego doszło. J.S.


11

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

MALOWANIE ZAPLANUJ WSPÓLNIE ZE SKŁADEM FARB COLOUREX

ZDJĘCIE ZE SKARADZIONEGO TELEFONU...

WEŹ POD UWAGĘ ZAKUPY W ZŁODZIEJ IDIOTA? POLSKIM SKŁADZIE FARB SAM POKAZAŁ

SWOJĄ TWARZ!

POLSKA FIRMA

Region wschodniej Anglii jest dosłownie oblężony przez imigrantów z Europy wschodniej. Wiedzą o tym przedsiębiorcy w Londynie, Manchesterze czy w Birmingham, starając się za pośrednictwem lokalnych mediów zaoferować swoje usługi tutejszej Polonii. Ostatnio zgłosił się do nas właściciel nowo powstałego polskiego składu farb, który nie ukrywa, że widzi potencjał w naszym regionie. Tomasz Cwik otworzył sklep z farbami o nazwie Colourex, na którego siedzibę wybrał miasto Birmingham. Często podróżuje on do Peterborough stąd zainteresowanie sprzedażą swoich produktów właśnie lokalnej Polonii ze wschodniej Anglii. Z Peterborough do stolicy West Midlands trasa zajmuje niecałe 2 godziny, więc nie jest to aż tak odległe miejsce. Zwłaszcza dla klientów zamawiających większe ilości towarów. Colourex to skład farb bazujący na produktach takich firm jak Śnieżka czy Tikkurila. W ofercie sklepu możemy znaleźć farby do ścian i sufitów, do ścian zewnętrznych, do kuchni i łazienek, farby uniwersalne (emalie), farby gruntujące oraz Impregnaty, lakiery i lakierobejce. Asortyment sklepu został również poszerzony o dodatkowe produkty w postaci narzędzi malarskich jak pędzle, wałki, szpachle, wiadra, profesjonalne materiały do dekoracji, materiały tynkarskie i murarskie, artykuły zabezpieczające (taśmy, folie i uszczelki) oraz rozpuszczalniki i środki czyszczące. W składzie Colourex znajdziemy wszystko co potrzebujemy do malowania. Właściciel sklepu

UK/HEMPSHIRE Mężczyzna, który widnieje na zdjęciu musiał być bardzo zdziwiony, kiedy zobaczył swoją twarz we wszystkich brytyjskich mediach. Prawdopodobnie to właśnie on ukradł telefon komórkowy mieszkance hrabstwa Hempshire. Komu zginął ten telefon? Oto odpowiedź. zapewnia, że oferuje produkty sprawdzone, które są najwyższej jakości, a co najważniejsze są bez porównania lepsze cenowo od produktów sprzedawanych w brytyjskich sklepach. - Znamy rynek i jego zapotrzebowania. Staramy się je zaspokoić oferując bezkonkurencyjne produkty w bardzo atrakcyjnych cenach. Słuchamy naszych klientów i na podstawie ich wymagań będziemy urozmaicać nasz asortyment w przyszłości. Dokładamy również wiele starań od strony samej obsługi naszych klientów dbając o maksymalny profesjonalizm - powiedział Tomasz Cwik w wywiadzie dla gazety Nasze Strony.

Warto również zaznaczyć, że Sklep Colourex oferuje zniżki nawet do 20 procent przy większych zamówieniach towarów. Więcej informacji można uzyskać dzwoniąc do Tomasza pod numer 07885 810502. Sklep mieści się dokładnie przy 178 Streetly Road, Birmingham B23 7AL. Można go odwiedzić od poniedziałku do soboty w godzinach od 11:00 do 18:00. Serdecznie zapraszamy naszych czytelników do kontaktu z nowym sklepem, a jego właścicielowi życzymy wysokich utargów. Planujesz remont i malowanie? Nie masz zaufania do nieznanych farb? Zadzwoń do Colourex! Krzysztof Szczepaniak

21 letnia Daniela z Portsmouth po powrocie z imprezy zauważyła, że z jej torebki znikł telefon. Kobieta nie była pewna czy go zgubiła czy też został on skradziony. Wszelkie jej wątpliwości rozwiały się same już kolejnego dnia. Daniela zauważyła, że na jej komputerze w folderze Dropbox pojawiło się nieznane jej zdjęcie jakiegoś mężczyzny. Jak się okazało mężczyzna ten, zrobił sobie fotkę telefonem Danieli. Telefon typu smart phone miał ustawione automatyczne zapisywanie zdjęć w folderze Dropbox, do którego daniela ma dostęp również w swoim komputerze. Kobieta od razu powiadomiła policję i przekazał śledczym

zdjęcie podejrzanego mężczyzny. Po kilku dniach bezowocnych poszukiwań mężczyzny i ustalania jego tożsamości śledczy wpadli na pomysł. Rozesłano to zdjęcie do wszystkich znanych im mediów, które ochoczo opublikowały je w swoich serwisach. Policja twierdzi, że namierzenie posiadacza telefonu to tylko kwestia czasu. Nie wykluczone, iż może to być również przypadkowy i uczciwy znalazca, ale gdyby tak było to z pewnością telefon wróciłby już do rąk prawowitego właściciela. Krzysztof Szczepaniak

PETERBOROUGH: POŻAR W PARKU

Podpalacze podpalili drzewa i krzaki w Bretton Water Park w poniedziałkowy Bank Holiday. Pożar zgłoszono około godziny 19 w poniedziałek 5 maja. Na miejscu pojawiła się straż pożarna. Godzinę zajęło strażakom ugaszenie pożaru. Do tej pory nie złapano podpalaczy. Policja apeluje do świadków tego zdarzenia oraz do wszystkich, którzy posiadają jakiekolwiek informacje na ten temat, o kontakt na numer 101. Informacje można przekazać również anonimowo dzwoniąc do Crimestoppers na numer 0800 555 111. (J.S.)

www.naszestrony.co.uk


12

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

SPALDING I BOSTON TEŻ MAJĄ TAKIE CACKO

„DALEK” ZAŁATAŁ 300 DZIUR I ZYSKUJE ZAUFANIE WŁADZ! LINCOLNSHIRE W ostatnim wydaniu gazety pisaliśmy o nowym rozwiązaniu technologicznym w dziedzinie łatania drogowych dziur. Ta innowacja pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i jest to pojazd o nazwie „Dalek”. Radni, którzy zgodzili się na 6 tygodniowe testy, już dziś widzą wymierne korzyści płynące z użytkowania pojazdu. Wcześniej informowaliśmy, że Bedfordshire jest pierwszym hrabstwem w UK, które posiada taki pojazd. Teraz już wiemy, że hrabstwo Lincolnshire także zaopatrzyło się w łatacza dziur. Sprowadzono go w ramach testów. „Dalek” przez najbliższe 6 tygodni będzie dokonywał napraw nawierzchni dróg na terenie Spalding i Boston. Po tym okresie czasu radni zdecydują, czy warto go zakupić czy też nie. Prawdopodobnie hrabstwo zainwestuje w tą innowację ponieważ efekty pracy tego pojazdu są niebywałe. Tylko w jeden dzień w Spalding „Dalek” załatał aż 300 dziur drogowych. Jest to o 220 więcej od efektu pracy przeciętnej ekipy drogowców. Dalek wyposażony jest w zbiornik na

materiał budowlany oraz ramię za pomocą którego wypełnia się dziurę mieszanką żwiru i grysu. Pojazd ten jest w pełni skomputeryzowany. Wyposażono go w kamery, czujniki i skanery, które ułatwiają sterowanie maszyną i precyzyjne wypełnienie dziury. Aby dokonać naprawy jezdni, drogowcy nawet nie muszą wychodzić z pojazdu. Wszystko sterowane jest za pomocą joystica. Praca pojazdu jest bardzo prosta. Kierowca musi tylko podjechać do dziury na drodze tak, aby końcówka metalowego ramienia znalazła się bezpośrednio nad nią. Następnie komputer skanuje nawierzchnię jezdni i

dokonuje obliczeń. Metalowe ramię następnie sprężonym powietrzem oczyszcza dziurę z ewentualnych zabrudzeń. Zaraz po tym jej dno pokrywa się klejem asfaltowym po czym dziura zostaje wypełniona przez mieszankę żwiru i grysu. Cały zabieg przeciętnie zajmuje drogowcom około 2 minut. Niebywale szybko i sprawnie co pozwala zminimalizować utrudnienia drogowe związane z naprawą dróg. W Stanach Zjednoczonych pojazd ten robi prawdziwą furorę. Do Europy ta innowacja dopiero dociera. W Polsce taki pojazd na pewno miałby co robić. Krzysztof Szczepaniak

ODPOWIEDZĄ ZA KRADZIEŻ AUTA I PRÓBĘ WŁAMANIA DO SKLEPU...

SKRADZIONYM CLIO W WYSTAWĘ! SPALDING 13 maja w centrum Spalding, doszło do widowiskowej próby napadu na jeden z lokalnych sklepów odzieżowych. Włamywacze najpierw ukradli samochód osobowy marki Reanult Clio, po czym skierowali się w stronę centrum miasta. Jadąc ulicą Vine Street z impetem wjechali w ekskluzywny sklep odzieżowy Robert Goddard.

Zamów reklamę w tym miejscu: 077 951 48 565 / reklama@naszestrony.co.uk

Sprawcy zdarzenia wystraszyli się jednak alarmu przeciwwłamaniowego. Pojazd bardzo szybko odjechał z miejsca zdarzenia. Jak ustalili na miejscu właściciele sklepu, sprawcy nie zdołali zabierać nic ze sobą ze sklepu. Kilka godzin od zdarzenia policjanci odnaleźli samochód, którego użyto do napadu. Stał zaparwww.naszestrony.co.uk

kowany w zatoczce parkingowej przy drodze A16. Do tej pory nie udało się zatrzymać sprawców opisanego przestępstwa. Do napadu doszło około godziny 2:00 nad ranem. Policja podejrzewa, że w tym czasie w okolicy

mogły znajdować się osoby, które prawdopodobnie były świadkami tego zdarzenia. Każdy kto ma jakiekolwiek informacje w tej sprawie proszony jest o niezwłoczny kontakt z policją. Will O.


13

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

“POWINNIŚMY BRAĆ PRZYKŁAD Z AZJATÓW I AFRYKAŃCZYKÓW”

SAMOLOT SPADŁ NA ZIEMIĘ TUŻ PO STARCIE

WIELKA BRYTANIA

KATASTROFY

BRYTYJCZYCY CORAZ CZĘŚCIEJ KOMISJA ZBADA TRAFIAJĄ DO DOMU STARCÓW PRZYCZYNY TEJ Simon Hughes, minister sprawiedliwości nawołuje, aby brać przykład z Azjatów i Afrykańczyków w kwestii traktowania swoich członków rodziny w podeszłym wieku. Hughes alarmuje, że coraz więcej Brytyjczyków umieszcza swoich rodziców w domach spokojnej starości zamiast objąć ich opieką. Taki sposób „pozbywania się problemu” staje się coraz bardziej popularny na Wyspach Brytyjskich. Minister wskazuje na Azjatów i Afrykańczyków jako wzór do naśladowania w tych kwestiach. Twierdzi on, że imigranci z tych rejonów świata mają o wiele większy szacunek do osób starszych co wynika z ich kultury. W azjatyckich rodzinach senior jest najważniejszą osobą o którego trzeba dbać, pomagać mu a co najważniejsze nie odcinać się od niego, aby czuł że jest kochany i potrzebny. To sprawia, że osoby starsze o wiele radośniej i ciekawiej przeżywają swoje ostatnie lata życia. Brytyjscy staruszkowie wysyłani są do domów opieki, gdzie bez kontaktu z rodziną odchodzą z tego świata w samotności. To smutne mówi minister i ape-

luje, aby brać przykład ze swoich azjatyckich i afrykańskich sąsiadów. Hughes również twierdzi, że coraz więcej Brytyjczyków najzwyklej jest zbyt leniwych i zbyt słabych psychicznie, aby mogli podjąć wyzwanie i poświecić się opiece nad swoimi rodzicami. „W naszym społeczeństwie zatraca się znaczenie rodziny jako wspólnoty żyjącej razem i wspierającej się na co dzień. Mało kto teraz myśli o przygarnięciu swoich rodziców w podeszłym wieku, aby pomagać im w codziennych trudnościach. Nasze społeczeństwo kiedyś przecież takie nie było. Popularny był model wielopokoleniowej rodziny zazwyczaj żyjącej w jednym domu lub przy-

najmniej w sąsiedztwie. Model ten niestety zniknął lub przynajmniej w dużej mierze zatracił się gdzieś pomiędzy pogonią za pieniądzem a Internetem”. Minister sprawiedliwości może poprzeć swoje obawy i apele prostymi danymi z ostatniego spisu ludności. Census podaje, że w 2011 roku w UK żyło 800 tysięcy staruszków, którym doskwierała samotność. Aż 5 milionów brytyjskich seniorów uważa oglądanie telewizji jako główną formę spędzania czasu z braku towarzystwa. Dane podają również, że w 2011 roku 624 tysiące seniorów mieszka całkowicie na własną rękę a 75% z nich to kobiety. Krzysztof Szczepaniak

PETERBOROUGH Na lotnisku Sibson w pobliżu Peterborough doszło do wypadku małego samolotu. 3 maja około 13:15 samolot Grob G109B runął w zarośla zaraz po jego starcie. 50 kilku letni pilot odniósł nieznaczne obrażenia. Na miejsce zdarzenia helikopte-

rem przybyła grupa medyków oraz jednostka straży pożarnej. Jak mówią sanitariusze, pilot miał bardzo duże szczęście. Rannego przewieziono drogą powietrzną do szpitala w Peterborough. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W związku z kraksą powołano zespół do spraw wypadków lotniczych, który ma ustalić przyczyny tego zdarzenia. Will O.

INWESTYCJA PRZYNIESIE 200 MIEJSC PRACY

CENTRUM ZATWIERDZONE

ZAMIAST 12 ODDZIAŁÓW CHCĄ WYBUDOWAĆ 1 URZĄD!

SCALĄ ADMINISTRACJĘ LOKALNĄ NORTHAMPT’SHIRE Tak wygląda projekt nowego budynku urzędu hrabstwa Northamptonshire. Ta nowoczesna konstrukcja, która ma stanąć w centrum Northampton. Według planów ma ona zastąpić 12 oddziałów hrabstwa, których utrzymanie znacznie obciąża lokalny budżet. W taki sposób wszyscy pracownicy urzędu będą pracować pod jednym dachem. Mowa tu o ponad 2000 osób, które obecnie rozlokowane są na terenie całego regionu. Przeniesienie wszystkich oddziałów do jednego, bardziej ekologicznego budynku pozwoli zaoszczędzić urzędowi około 55 milionów funtów w ciągu następnych 30 lat.

WELLINGBOROUGH Sam koszt budowy nowego urzędu wstępnie opiewać ma na 47 milionów. Biorąc pod uwagę sytuację z Corby koszt ten pewnie będzie wyższy. W Corby wybudowano budynek Cube Building, w którym między innymi obradują miejscy radni. Finalny koszt jego budowy okazał się być trzy

razy większy od zakładanego w pierwotnym projekcie. Miejmy nadzieję, że w Northampton urzędnicy nie są na bakier z matematyką i dokładniej wyliczyli koszta tej inwestycji. Budowa nowego urzędu w Northampton ma ruszyć już w przyszłym roku. Will O. www.naszestrony.co.uk

Budowa nowego centrum handlowo-rozrywkowego w Wellingborough została zatwierdzona. Dzięki tej inwestycji zostanie utworzonych około 200 nowych miejsc pracy. Aplikacja złożona przez dewelo-

pera St. Modwen została jednogłośnie zatwierdzona przez Wellingborough Council. Centrum, które zostanie wybudowane przy London Road obejmować będzie sklepy, restaurację i supermarket. Więcej szczegółów na temat nazw firm zostanie podanych już wkrótce. Budowa ma się rozpocząć już pod koniec tego lata. J.S.


14

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

HELP TO BUY - PRAKTYCZNE PRZYKŁADY

HELP TO BUY

EAST ENGLAND

W przeciągu ostatnich kilku miesięcy, ze względu na niesłabnące zainteresowanie czytelników, bardzo często poruszałam temat Help to Buy. W związku z 100 wydaniem „Naszych Stron” postanowiłam przybliżyć ten temat jeszcze raz, tym razem na konkretnym przykładzie. W tym celu posłużę się przykładem z nowo wybudowanego przez znanego developera Persimmon Homes osiedla Hampton Life 2 z Peterborough. Przy okazji warto wspomnieć, że prawie wszystkie nieruchomości na tym popularnym osiedlu na Hamptonie są już sprzedane lub zarezerwowane z wyjątkiem 5 apartamentów. Wynika to przede wszystkim z bardzo dobrej lokalizacji z łatwym dostępem do obwodnicy oraz drogi A1, jak również z bliskości sklepów czy restauracji. Tak więc zakładając, że chcemy kupić jeden z 5 dostępnych apartamentów nasze koszty przedstawiały by się następująco: Cena zakupu: £117,500.00 Twój depozyt: £5,875.00 Pożyczka z Help to Buy: £23,500.00 Kredyt hipoteczny (mortgage): £88,125.00 Koszt kredytu hipotecznego w tym przypadku zaczyna się już od £91.00 tygodniowo.

Na jakich zasadach udziela się pożyczki Help to Buy? Przez pierwsze 5 lat nie płacimy żadnych odsetek od pożyczonej przez nas kwoty. Po 5 latach, o ile nie spłaciliśmy jeszcze pożyczki zaczyna być ona oprocentowana. Oczywiście to rodzi następne pytanie jak spłacić pożyczkę z Help to Buy? Odpowiedź na to jest bardzo prosta. W momencie, gdy chcemy spłacić pożyczkę, Twoja nieruchomość musi zostać ponownie wyceniona i w związku z tym, ze pożyczona kwota stanowiła 20% wartości w momencie zakupu, kwota która będziemy musieli oddać stanowić będzie 20% wartości nieruchomości w momencie spłaty. Jak uzyskać obecnie kredyt hipoteczny?

Ostatnio w wiadomościach pojawiło się dużo informacji na temat zaostrzenia kryteriów przyznawania kredytów hipotecznych. Wynika to głównie z zmiany podejścia banków do oceny osób aplikujących. Oczywiście nie dla wszystkich oznacza to przekreślenie szansy na hipotekę, ale wiele osób może napotkać trudności w jego otrzymaniu. Jeżeli więc planujesz kupno domu w przyszłości radziłabym wczesny kontakt z doświadczo-

KOSZMAR Z INTEREST ONLY MORTGAGE...

ZNASZ ZASADY KREDYTU?

ZDANIEM EKSPERTA

nym niezależnym doradcą kredytowym (whole of the markert mortgage advisor) nawet   zanim zaczniesz jeszcze poszukiwania nieruchomości.

Doradca taki jak ja wyliczy Ci zdolność kredytową i pomoże Ci przygotować wszystkie dokumenty przed złożeniem aplikacji, tak więc gdy już znajdziesz ten wymarzony dom Twój kredyt zostanie przyznany Ci bez żadnych problemów. W celu uzyskania dodatkowych informacji na temat kredytów hipotecznych lub wyżej wymienionych mieszkań proszę o kontakt. Marta Manuszewska Mortgage Advisor

www.naszestrony.co.uk

15

Jednym z powodów, dla których zdecydowałam się zostać mortgage advisorem, to chęć pomocy Polakom, którzy postanowili kupić dom na Wyspach. W czasie mojej ponad 8 letniej pracy w sektorze nieruchomości, zauważyłam, że wielu Polaków zawarło umowy kredytowe oraz ubezpieczenia na warunkach, których nie są w stanie do końca poprawnie zrozumieć. Z tego właśnie powodu chciałabym, żeby wszyscy moi klienci od początku rozumieli wszystkie aspekty zawarcia kredytu hipotecznego oraz związanych z tym ubezpieczeń. Dlatego, jeżeli jest taka potrzeba, spotkania odbywają się w języku polskim. Dodatkowo cześć dokumentów przetłumaczyłam na język polski, gdyż wszyscy wiemy jak zawiłe potrafią być dokumenty z zakresu finansów i bankowości.

O tym jak kosztowne mogą być pomyłki w zawarciu umowy hipotecznej, przekonał się jeden z moich klientów, który nie do końca rozumiał dlaczego jego kredyt nie zmniejsza się mimo upływu 5 lat. Powód okazał się bardzo prostybył to mortgage typu interest only. Oznacza to, że klient spłaca tylko odsetki, zaś oryginalna kwota zakupu nie ulega zmianie i pozostaje taka sama przez cały okres trwania kredytu. W związku z tym na końcu trwania kredytu cała kwota musi zostać oddana. Oczywiście w takim przypadku o ile nie mamy gotówki na spłatę, zakupiony dom nigdy nie będzie należał do kupującego, gdyż ostatecznie będzie musiał go sprzedać, aby oddać pożyczone pieniądze. Jeżeli więc zauważyłeś, że stan Twojego zadłużenia nie zmniejsza się i potrzebujesz porady w tym zakresie proszę o kontakt. Marta Manuszewska Mortgage Advisor


16

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

POLICJA WYTRENUJE SPACEROWICZÓW...

TRWAJĄ POSZUKIWANIA AUTORA KONTROWERSYJNYCH ULOTEK!

MASZ PSA? ZOSTAŃ OSIEDLOWYM DETEKTYWEM!

ANTYGEJOWSKIE ULOTKI TO PRZESTĘPSTWO HATE CRIME CAMBRIDGESHIRE Cambridgeshire Police poszukuje osoby lub osób, które na terenie hrabstwa zajmują się dystrybucją ulotki dyskryminującej środowiska gejowskie. Ulotki w formacie A5 trafiły do kilku tysięcy domostw na terenie Cambridgeshire. Ich treść jak mówi jeden z mieszkańców hrabstwa, który taką ulotkę otrzymał jest „powalająca”.

BOSTON Policjanci w Bostonie chcą trenować posiadaczy psów pod kątem szybkiego rozpoznania lub wykrycia przestępstwa. Tak, policja nie będzie trenować psów. Trenowani będą ich właściciele. Policjanci twierdzą, że mieszkańcy spacerujący ze swoimi czworonogami mogą być przydatni w zapobieganiu i wykrywaniu przestępstw. - „Osoby posiadające psy codziennie wychodzą z nimi na spacer. Zazwyczaj chodzą w te same miejsca, więc mogą szybko zauważyć jakiekolwiek

podejrzane zmiany, czynności itp.” - twierdzi rzecznik policji. Policja planuje przetrenować chętnych spacerowiczów chcących zabawić się w „psich detektywów”. W celu uzyskania dokładniejszych informacji na ten temat należy odwiedzić jeden z dwóch eventów informacyjnych organizowanych 7 i 8 czerwca w Tattershall Road Country Park. Opinie mieszkańców Bostonu na temat „psich detektywów” są podzielone. Jedni twierdzą, że to wspaniały pomysł, dzięki któremu będzie bezpieczniej. Innym natomiast cały ten projekt kojarzy się z sąsiedzkim kablowaniem i wzajemną inwigilacją obywateli. Will O.

NOWE CENTRUM TRENINGOWE

WYSZKOLENI U FORDA NORTHAMPT’SHIRE Producent samochodów Ford ma zamiar otworzyć nowe centrum treningowe na terenie Northamptonshire. Ma ono połączyć i zastąpić dwa inne centra mieszczące się w Daventry i Henry Ford College w Loughborough, Leicestershire. W nowym ośrodku trenowani będą młodzi mechanicy, sprzedawcy samochodów oraz pracownicy biurowi. Budynek Ford’a, którego budowa ma zostać ukończona w przyszłym roku ma pomieścić kilka klas szkoleniowych, audytorium na dwieście osób oraz salon samochodowy. W planach centrum jest również otworzenie nowego kierunku IT.

O konkretnej dacie otworzenia tego szkoleniowego oddziału firmy na pewno będziemy jeszcze informować. Will O.

Można z niej wyczytać kilka fraz z Biblii oraz anty gejowskie teksty, które opisują związki gejów jako grzech, coś nienaturalnego, zdeformowanego itp. Ulotki nawołują do walki z gejami i ich dyskryminowania. Jest to przestępstwo określane mianem „hate crime”, czyli formy publicznej nienawiści wobec konkretnej osoby lub osób. Taka aktywność jest przestępstwem dlatego w całą tą sprawę zaangażowano policję. Śledczy ustalają obecnie, kto jest

autorem ulotek i kto zajmuje się ich dystrybucją. Wszystkie osoby zaangażowane w ich publikacje mogą zostać postawione w stan oskarżenia, a następnie trafić do więzienia. Wstępnie policja bierze pod uwagę głownie dwie opcje. Podejrzewa się, że autorem ulotek jest jakaś religijna organizacja lub stowarzyszenie. - „Pod uwagę brana jest również

religijnie nadgorliwa osoba z budżetem na wydrukowanie i rozesłanie nielegalnych materiałów promocyjnych” – wyjaśnia rzecznik policji. Ulotki trafiają do ludzi drogą listowną oraz bezpośrednio do skrzynek na listy. Każdy, kto otrzymał taką ulotkę proszony jest o kontakt z policją. Krzysztof Szczepaniak

BRYTYJCZYK WYZYWAŁ LITWINKĘ I ZMUSIŁ JĄ DO WYPROWADZKI...

SĄSIAD Z PIEKŁA RODEM PRZED OBLICZEM SĄDU! BEDFORD Ostatniego lata młoda Litiwnka z Bedford przeżyła prawdziwy koszmar. Zaraz po tym jak wprowadziła się do jednego z bloków przy Grafton Street jej życie zakłócił jeden z sąsiadów. 13 maja bieżącego roku mężczyznę skazano na rok więzienia za ataki na jej osobę na tle rasistowskim. Oto co dokładnie spotkało emigrantkę z Bedford. 35 letni John Williams od samego początku obecności Litwinki w bloku, niemalże codziennie uprzykrzał jej życie. Kobieta była przez niego atakowana i obrażana. 35 letni alkoholik potrafił do niej wykrzykiwać „You fucking Polish” rysując równocześnie nazistowską swastykę na swoim oknie. Sąsiad z piekła rodem często wyrzucał śmieci i kocie odchody do jej ogródka. Krzycząc przysięgał jej, że nie da jej spokoju dopóki ta się nie wyprowadzi www.naszestrony.co.uk

– wyjaśniał prokurator przed sądem w Bedford. Mężczyźnie postawiono zarzut dokonywania regularnych ataków werbalnych na tle rasistowskim. Jednak zanim to zrobiono sytuacja w bloku była już tak napięta, że Litwinka po miesiącu czasu zmuszona była się wyprowadzić. Obrońca oskarżonego Dan Darnbrough tłumaczył w sądzie, że jego klient ma problem z alkoholem i właśnie podjął

pewne kroki w celu ograniczenia jego spożywania. Obrońca w tej sprawie miał bardzo małe pole do popisu. Walczył tylko o zredukowanie kary, bo o uniewinnieniu nie było mowy. Sąd skazał 35 letniego Johna Williamsa na 12 miesięcy pozbawienia wolności. Nałożył również na niego dożywotni zakaz kontaktowania i zbliżania się do Litwinki. K.S.


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

PARTIA KONSERWATYWNA MA NA SWOICH LISTACH 34. POLAKÓW!

34. KANDYDATÓW TEJ PARTII MA POLSKIE NAZWISKA...

17

POWSTANIE NOWE OSIEDLE W BOSTONIE?

POKAZALI MIASTU PLANY

WIELKA BRYTANIA W ub. wtorek zastanawialiśmy się nad tym skąd wzięła się zmiana frontu premiera Wielkiej Brytanii względem emigrantów. Odpowiedź na postawione pytanie przesłano do naszej redakcji późnym wieczorem. Otóż jak się okazuje z list Partii Konserwatywnej do wyborów lokalnych kandydują w tym roku aż 34 osoby, które mają polskie nazwisko lub polskie pochodzenie. Informacje zebrała dla nas radna z dzielnicy Ealing Joanna Dąbrowska. Lista nazwisk jest imponująca. Żaden lider brytyjskiej partii startującej w tegorocznych wyborach nie może pochwalić się tyloma polskimi nazwiskami na listach wyborczych. Tegoroczne wybory z powodzeniem można uznać za rekordowe pod względem ilości kandydatów, którym nie są obojętne losy polskiej emigracji. Przejdźmy zatem do przedstawienia ich nazwisk, by na tydzień przed wyborami pokazać, że nie taki premier straszny jakim go media malują i nie taka Partia Konserwatystów nieuległa, czy też przeciwna emigracji. Adam Andrzejko

Więcej na temat wyborów lokalnych znajdziesz na naszej stronie: www.naszestrony.co.uk

BOSTON Od lewej: Patryk Maliński [Feltham], Agnieszka Lipka [Feltham], Jarek Kalinowski [Feltham], Eva Shack [Ealing], Cllr Joanna Dąbrowska [Ealing],

Oto wykaz radnych według dzielnic, w których startują: Ealing - 3 osoby: Eva Shack Wojciech Alberti Cllr Joanna Dąbrowska Hounslow - 3 osoby: Agnieszka Lipka Patryk Maliński Jarek Kalinowski Haringey - 7 osoby: Lidia Kawalec Bartosz Warszawski Daniel Babis Agnieszka Bielcka Kay Łancucki Paweł Lemanowicz Ewa Ostrowska

Hackney - 21 osób: Marzena Iwona Kwaśnik Andrzej Krajewski Weronika Żolnierzak Elżbieta Joanna Wancowicz Alina Zofia Nowoblinska Piotr Turbak Agnieszka Rolkiewicz Agnieszka Wypych Izabel Leosz Glenda Aussenberg Bella Aussenberg Ita Steinberger Rochelle Aussenberg Mark Julian Aussenberg Michael Levy Harvey Odze Simche Steinberger Bernard Aussenberg Benzion Papier Efrayim Goldstein Chaya Odze

www.naszestrony.co.uk

Do urzędu w Bostonie wpłynęła kolejna aplikacja odnośnie budowy nowego osiedla. Deweloper Larkfleet Homes chce wybudować aż 80 nowych mieszkań o różnych powierzchniach. Mają to być domy ekologiczne i bardzo oszczędne. Według wstępnych planów osiedle miałoby powstać na terenie mieszczącym się przy Wainfleet Road. Projekt zawiera budowę 80 domów 2,3,4 i 5 pokojowych oraz plac zabaw, park i budynek administracyjny osiedla. 13 maja w budynku Ridlington Centre przy Sibsey Lane firma zorganizowała spotkanie informacyjne połączone z wizualizacją projektu. Każdy zainteresowany mieszkaniec Bostonu mógł wyrazić swoją opinię. Obecnie propozycją dewelopera zajmą się miejscy planiści

i rada miasta. Nie określono, kiedy możemy spodziewać się jakiejkolwiek decyzji w tej sprawie. Niespełna miesiąc temu, też w Bostonie złożono bardzo podobną aplikację przez innego dewelopera. Projekt obejmuje postawienie 61 domów w miejscu byłej farmy Phoenix Poultry Farm przy Swineshead Road. Zachodzą obawy, że okoliczni mieszkańcy mogą protestować przeciwko tej inwestycji. Niektórzy z nich już wykazali swoje niezadowolenie mówiąc, że nowe osiedle zwiększy natężenie ruchu ulicznego w tej okolicy. Planiści przewidzieli już jednak możliwość wystąpienia tych trudności. Pewnie dlatego w swoich planach uwzględnili budowę kolejnego mostu nad pobliskim kanałem New Hammond Beck, który miałby połączyć drogę z Swineshead Road. Rada miasta Boston jeszcze nie określiła się za lub przeciw tej inwestycji. K.S.


19

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

PRZYJDŹ I SPRAWDŹ OSOBIŚCIE JAKOŚĆ TYCH PRODUKTÓW...

WYSTAWA POLSKICH MEBLI

RATUNKOWY POMYSŁ BUDZI KONTROWERSJE

KOLEJNY POUNDPUB

PETERBOROUGH

Producent polskich mebli QMF Ltd z siedzibą w Peterborough zaprasza do odwiedzenia firmowych wystaw produktów, które odbędą się w nadchodzących miesiącach. Będzie to dość niespotykana okazja w tym mieście, aby osobiście przekonać się o jakości oferowanych polskich mebli. Dwudniowe wystawy polskich mebli odbędą się 17 i 18 maja oraz 28 i 29 czerwca w centrum handlowym Serpentine Green, Peterborough (Tesco Hampton). Organizatorami tej promocji są właściciele firmy QMF Grzegorz i Andrzej. W większość podobnych polskich firm meblowych działających w UK oferuje swoje produkty tylko przez Internet. QMF Ltd pragnie osobiście zaprezentować swoją ofertę i pozwolić swoim klientom na fizyczne sprawdzenie ich produktów. Jak mówią sami właściciele firmy „Jesteśmy gwarantem jakości i solidności. Zadowolenie klienta jest naszym priorytetem. Jesteśmy producentem mebli tapicerowanych zarówno w nowoczesnym jak i tradycyjnym stylu. Nasza oferta zawiera bogaty wybór mebli wypoczynkowych wyprodukowanych z najwyższej jakości materiałów. Nasze główne produkty to: kanapy, sofy, narożniki, tapczany i fotele. Stosowane przez nas najnowsze materiały obiciowe o bogatym wzornictwie i szerokiej gamie kolory-

stycznej gwarantują elegancję i estetykę naszych wyrobów. Oferta jest stale poszerzana, co zapewnia utrzymanie aktualnych trendów rynkowych i zawsze modny styl naszych produktów. Wszystkie produkty QMF objęte są dwuletnią gwarancją. Ze względu na ich solidność i wysoką jakość nasi klienci raczej nie będą

mieli okazji z niej skorzystać. Serdecznie zapraszamy na naszą dwudniową wystawę” QMF Ltd ma w planach organizację kolejnych wystaw w Peterborough na których będą prezentowane nowe produkty firmy. Kontakt do QMF Ltd – Grzegorz 07834555711, Andrzej 07415509974. Krzysztof Szczepaniak

MANCHESTER W Manchesterze powstał już drugi oddział w UK pubu o nazwie Poundpub. Jest to nowy pomysł na biznes w tej branży, który okazał się sporym sukcesem. Jak sama nazwa pubu wskazuje napijemy się w nim dobrego piwa już za funta. W tej cenie można tam dostać pół pinty a za 1,50 całą pintę W asortymencie lokalu jest wiele inny alkoholowych trunków w bardzo niskich cenach. Pierwszy oddział Poundpub powstał w ubiegłym roku w miejscowości Stockton-on-Tees koło Middlesborough. Od samego początku cieszył się dużym zainteresowaniem pozyskując z każdym tygodniem coraz większą rzeszę stałych klientów. W końcu konkurencyjne puby oferują pintę piwa za około 3,50. Planując wieczór ze znajomymi przy piwie, odwie-

www.naszestrony.co.uk

dzając Poundpub można dużo zaoszczędzić. Właściciele innych okolicznych pubów nie ukrywają swojego oburzenia śmiesznie tanią ofertą „pubu po funcie”. Manager Poundpub w wywiadzie dla lokalnej gazety powiedział „Konkurencja się wkurza, ale nie wiem o co? Sami jak by chcieli to by obniżyli przynajmniej w jakimś stopniu swoje ceny. Nasz pomysł na biznes wziął się z tego, że przeraża nas ostatnio zauważalny trend zamykania tego typu lokali. Praktycznie w każdym brytyjskim mieście można zauważyć puby zabite dechami, które kiedyś świetnie prosperowały i były popularne wśród lokalnych mieszkańców. Teraz są one masowo zamykane ponieważ są nie rentowne. Nasze dwa tanie puby są odpowiedzią na ten trend. Nie chcę zapeszać, ale biorąc pod uwagę ilu mamy dziennie klientów, możemy chyba śmiało powiedzieć że odnieśliśmy sukces”. K.S.


20

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


21

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

CZUJNIK NA NODZE POWIE POLICJI CZY SKAZANY PIŁ ALKOHOL!

SIATKARSKI SEZON ZAKOŃCZONY

NORTHAMPT’SHIRE

WIERNYM KIBICOM

ALKOMAT W BRANSOLETCE POLONIA LONDYN KARĄ DLA RECYDYWISTÓW PODZIĘKOWAŁA

Northamptonshire Police przetestuje nowe sposoby walki z przestępstwami dokonywanymi pod wpływem alkoholu. Jeśli osoby, które złamały prawo będąc pod wpływem alkoholu zgodzą się na noszenie bransoletki trzeźwości, będą mogły uniknąć więzienia. Bransoletka zakładana będzie na nodze wokół kostki maksymalnie na okres 120 dni. Próbki potu będą za jej pomocą automatycznie pobierane co 30 minut przez 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu w celu monitorowania zawartości alkoholu w organizmie. Następnie wyniki będą transmitowane do bazy danych gdzie będą sprawdzane. Jak na razie jest to projekt pilotażowy, który trwać będzie sześć miesięcy. Northamptonshire Police jest pierwszą jednostką w kraju, która przetestuje skuteczność działania bransoletek trzeźwości. Póki co zakupiono 15 bransoletek i zamówiono 10 kolejnych. Takie rozwiązanie oferowane będzie osobom, które dopuściły się

stosunkowo niegroźnych przestępstw i zobowiążą się do abstynencji. Policja ma nadzieję, że nowatorskie rozwiązania jak to przyczynią się do zredukowania przestępstw z użyciem przemocy dokonywanych pod wpływem alkoholu. Podczas testowania bransoletek szczególnie interesować ich będzie to jaki mają one wpływ na zmianę zachowania noszących ich osób. Program pilotażowy kosztować będzie £25,000. bransoletki trzeźwości dobrze sprawdzają się w USA gdzie sto-

sowane są wśród osób skazanych za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym oraz w szkockim Glasgow wśród przestępców dokonujących przestępstw z użyciem przemocy. Jeśli osoba, której zaproponowane zostanie założenie bransoletki w zamian za trzeźwość, odmówi wzięcia udziału w tym programie. to nałożona na nią zostanie kara wymierzona przez sąd co może również wiązać się z pójściem do więzienia. Joanna Szczepaniak

OSIEDLE KEMPINGOWE W ŚRODKU LASU

SPRZECIWIAJĄ SIĘ BUDOWIE DOMKÓW LETNISKOWYCH CORBY Mieszkańcy Fineshade sprzeciwiają się budowie 84 domków letniskowych, które miałyby powstać na terenie lasu Fineshade Woods koło Corby. Budowę domków o wartości £11 milionów w planach ma rozpocząć firma Forest Holidays, która prowadzi dziewięć podobnych ośrodków wypoczynkowych w Wielkiej Brytanii. Mieszkańcy Fineshade obawiają się, że rozpoczęcie budowy zaszkodzi faunie i florze występującej na terenie lasu, który okala teren, gdzie miałyby powstać domki letniskowe. Jeśli ośrodek wypoczynkowy zostanie wybudowany to wiązać będzie się ze wzrostem natężeniem ruchu co stwarzać będzie dodatkowe

zagrożenie dla mieszkańców lasu. Plany budowy nie zostały jeszcze co prawda złożone do East Northants Council, lecz jak wynika ze złożonych właśnie deklaracji, firma Forest Holidays zamierza rozpocząć budowę jeszcze w tym roku. Oczywiście jeśli tylko uzyska zgodę władz lokalnych. Jeśli budowa domków letniskowych stanie się faktem, to utworzonych

zostanie 60 pełnoetatowych miejsc pracy oraz 40 pozycji na pół etatu. Forest Holidays nie komentuje jak na razie sprzeciwu mieszkańców lecz we wcześniejszych wypowiedziach przedstawiciele firmy podkreślali to iż w ich interesie jest zachowanie i dbanie o las i jego mieszkańców. J.S. www.naszestrony.co.uk

LONDYN Turniejem siatkówki plażowej pożegnały tegoroczne rozgrywki ligowe drużyny Polonii Londyn. Zarówno panie jak i panowie zakończyli ten sezon z medalami. Żeńska drużyna Polonia IMKA Londyn wywalczyła w tym sezonie srebro, a panowie z CBL Polonii Londyn zdobyli medal brązowy. Aby podziękować swoim kibicom i sympatykom drużyny zorganizowały turniej siatkówki plażowej, w którym wziąć udział mógł każdy - niezależnie od umiejętności. “To wspaniałe zobaczyć, jak wielu z naszych kibiców ma ochotę aktywnie spędzać czas grając w siatkówkę. Wśród naszych fanów znalazło się kilku naturalnie utalentowanych graczy i muszę powiedzieć, że poziom meczy był całkiem wysoki. Miło patrzeć, jak siatkówka w Anglii zyskuje coraz większą popularność wśród kibiców i sponsorów. Także poziom sportowy ligi idzie w górę w ekspresowym tempie. Brytyjscy olimpijczycy grali w czterech z ośmiu drużyn ligowych - to musi robić wrażenie” - powiedział wiceprezes CBL Polonii Bartek Łuszcz W zeszłym sezonie drużyna zdobyła tytuł mistrzowski, tegoroczne to już czwarte z kolei podium, więc spokojnie można powiedzieć, że CBL Polonia jest jednym z liderów całej angielskiej ligi. Jako jedyny klub w Anglii CBL Polonia Londyn ma też Klub Kibica, który był współorganizatorem turnieju plażowego. To właśnie

na zaproszenie kibiców na festynie pojawiły się atrakcje dla najmłodszych. Malowanie twarzy, zabawy z klaunem, a także figury z baloników były strzałem w dziesiątkę - mali entuzjaści siatkówki bawili się świetnie. “Żyjemy w pięknej symbiozie z naszymi kibicami i muszę powiedzieć, że to oni są naszym największym skarbem. Oni są dla nas świetną motywacją do rozwoju i już teraz mogę obiecać, że w przyszłym sezonie organizacyjnie i sportowo mecze będą na jeszcze wyższym poziomie. Dziękuję wszystkim, którzy byli z nami w tym sezonie” - mówi Łuszcz A już w sobotę 17 maja kolejna okazja do zobaczenia najlepszych siatkarzy angielskiej ligi - Mecz Gwiazd - do którego kibice i trenerzy nominowali pięciu zawodników CBL Polonii Londyn i aż dziewięć pań z Polonii IMKA Londyn. Spotkanie będzie rozgrywane w pięknej hali Uniwersytetu Wschodniego Londynu i będzie największą od igrzysk olimpijskich imprezą siatkarską w angielskiej stolicy. Dochód z imprezy wspomoże organizację charytatywną Action For Kids. Więcej informacji o meczu i biletach na stronie:  www.super8allstars.co.uk. CBL Polonia Londyn Autor zdjęć: Chris Hykiel


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

OFICJALNE OTWARCIE WOBURN CENTER PARCS JUŻ NIEBAWEM

WOBURN CENTER PARCS OTWARCIE JUŻ 6 CZERWCA!

23

PRZEBUDOWA BOURGES BOULEVARD

UWAGA NA UTRUDNIENIA DROGOWE W CENTRUM PETERBOROUGH

BEDFORDSHIRE Znamy już datę otwarcia centrum wypoczynkowo-rekreacyjnego Center Parcs w Woburn Forest. Oficjalne otwarcie odbędzie się już w piątek 6 czerwca. Po trwającej dwa lata budowie park jest gotowy na przyjęcie pierwszych gości, na których czeka największy subtropikalny basen, nowoczesne i luksusowe SPA, 625 domków letniskowych w różnych standardach a także 75-pokojowy hotel. Odwiedzający Woburn Center Parcs będą mieli niezliczone możliwości do aktywnego spędzenia czasu na ternie parku zarówno na świeżym powietrzu jak i pod dachem. Nie zabraknie również sklepów i restauracji unikalnych dla Woburn Forest. Park mieszczący się niedaleko Bedford będzie już piątym parkiem Center

Parcs w kraju i najbliższym dla Londynu co niewątpliwie jest jego dużym atutem. Budowa parku rekreacyjno-wypoczynkowego ma ogromne znaczenie dla lokalnego rynku pracy. Dzięki Center Parcs Woburn Forest utworzonych zostało 1500 miejsc pracy dla mieszkańców okolicznych miast. 92% zatrudnionych

osób mieszka w promilu 15 mil od parku i wiele z nich to osoby młode pomiędzy 16 a 24 rokiem życia. Wszystko jest już prawie gotowe na przyjęcie pierwszych gości. Więcej informacji można znaleźć na stronie www.centerparcs.co.uk/woburn. Joanna Szczepaniak

PETERBOROUGH Już niebawem w centrum Peterborough rozpoczną się prace budowlane, które znacznie utrudnią ruch drogowy w jego obszarze. Dokładnie chodzi o drogę Bourges Boulevard. Na odcinku od stacji kolejowej do pierwszego ronda na północ będą prowadzone prace mające na celu regenerację wizualną tego obszaru. Zdjęcie powyżej ujawnia jak Bourges Boulevard będzie wyglądać po zakończeniu remontu. Całkowicie przebudowany zostanie pas rozdzielający dwupasmową drogę. Według projektu posadzonych zostanie na nim około 30 drzew lipowych o maksymalnej wysokości 10m. Pomiędzy rondem Crescent Bridge a Bright Street powstanie nowe przejście dla pieszych i rowerzystów, które ma usprawnić dostęp do centrum miasta. Przy stacji kolejowej ma zostać zainstalowana nowa sygnalizacja świetlna a zaraz obok niej rozpocznie się budowa nowego marketu Waitrose.

www.naszestrony.co.uk

Wszystko to po to, aby uatrakcyjnić ten obszar dla potencjalnych inwestorów oraz poprawić wizualnie tą część miasta. Remont rozpocznie się już 27 maja. Od tej daty dwa pasy w obu kierunkach na tym odcinku Bourges Boulevard zostaną wyłączone z ruchu drogowego. Stworzy to znaczne utrudnienia dla kierowców, dlatego zaleca się omijanie tego obszaru, aby uniknąć opóźnień w podróży. Oba zamknięte pasy zostaną ponownie otwarte od listopada do końca grudnia, aby usprawnić ruch w centrum miasta w okresie zakupowej przedświątecznej gorączki. Dostęp do parkingów Queensgate oraz stacji kolejowej na czas remontu nie będzie zakłócony. Według wykonawcy projektu Eurovia Contracting prace budowlane mają zakończyć się w maju 2015 roku. Koszt całej przebudowy oszacowano na 4,5 miliona funtów. O ewentualnych zmianach w projekcie lub dodatkowych utrudnienia drogowych w centrum Peterborough na pewno będziemy informować. Will O.


24

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

SW CAR SUPERMARKET Z PETERBOROUGH

CZY KURIER MA OBOWIĄZEK POCZEKAĆ NA SPRAWDZENIE PACZKI?

KOLEJNY RUCH W STRONĘ POLAKÓW

ZDANIEM EKSPERTA

TAKIE SĄ PRAWA KURIERA

Załóżmy, że kupujemy komputer wart 5000zł. Przesyłkę ma dostarczyć kurier. Producent sprzętu kilka razy przestrzega Cię mailowo, by sprawdzić w obecności kuriera, czy zawartość nie została uszkodzona. Kurier dociera do Twych drzwi, pospiesznie wręcza paczkę i oznajmia, że nie ma czasu czekać na sprawdzenie paczki. Czy ma do tego prawo? Czego możemy, a czego nie możemy wymagać od kuriera?

EAST ENGLAND Komis samochodowy SW Car Supermarket z Peterborough wykonał kolejny ruch w stronę lokalnej Polonii i stworzył dla swoich klientów stronę internetową w języku polskim. Strona widniejąca pod adresem www. autokredyt.co.uk ma pełnić funkcję informacyjną na temat oferowanych przez firmę usług. Zagłębiając się w treść witryny można odczuć, że faktycznie przy jej projektowaniu skupiono się na podaniu szczegółowych informacji dotyczących sprzedaży samochodów na kredyt. Znajdziemy tam wszystko co chcemy wiedzieć o kupnie samochodu na raty. Przeczytamy również o warunkach umowy,

depozycie kredytowym, jak wygląda wypełnienie aplikacji, jak można zrezygnować z kredytu oraz jak odsprzedać czy oddać w rozliczenie swój stary samochód. Dodatkowe informacje zamieszczone na stronie www.autokredyt.co.uk dotyczą udzielanych gwarancji na samochód, serwisowaniu auta, przeglądów M.O.T, darmowemu ubezpieczeniu auta na okres 5 dni itp. W sumie wszystko są podane konkretnie i na temat. Na stronie znajdują się również odnośniki do firmowej strony SW Car Supermarket, gdzie można przejrzeć wszystkie samochody wystawione na sprzedaż. Wszystkich zainteresowanych kupnem nowego samochodu zapraszamy do odwiedzenia www.autokredyt.co.uk. Will O.

Usługi kurierskie kwitną wraz z rozwojem e-handlu w naszym kraju. Mimo coraz częstszego korzystania z takich usług, wciąż wielu z nas nie wie, czego możemy od niego wymagać. W artykule rozwiewamy trzy najczęściej spotykane wątpliwości związane z obowiązkami kuriera. Czy kurier ma obowiązek poczekać, byś mógł w jego obecności sprawdzić przesyłkę? Zapisy polskiego prawa przewozowego na ten temat dla wielu konsumentów pozostają nie do końca jasne. Kurier ma obowiązek otworzyć paczkę w sytuacji, gdy odbiorca zgłosi podejrzenie jej naruszenia.. Jeśli stan opakowania paczki wzbudza wątpliwości odbiorcy, ma on prawo zażądać otwarcia przesyłki jeszcze przed podpisaniem poświadczenia odbioru. W takiej sytuacji kurier powinien otworzyć paczkę przy

www.naszestrony.co.uk

odbiorcy i spisać protokół otwarcia. Jednak uwaga! Jeśli towar okaże się nieuszkodzony, należy liczyć się z możliwymi dodatkowymi opłatami za zażądanie takiej usługi. Po podpisaniu przez odbiorcę protokołu odbioru, kurier nie ma obowiązku czekania na otwarcie paczki i sprawdzenie jej zawartości. Jeśli okaże się, że zawartość paczki została naruszona w trakcie transportu, wówczas odbiorca ma siedem dni na zgłoszenie żądania ustalenia stanu przesyłki.

Czy kurier ma obowiązek wnieść towar do mieszkania? Tutaj zasada jest prosta: kurier ma obowiązek dostarczenia pod drzwi paczki, której waga nie przekracza 30 kilogramów. Jeśli waży ona więcej, wówczas kurier może odmówić wniesienia jej na piętro lub pod same drzwi. Niektórzy kurierzy oferują taką usługę, lecz wówczas jest ona dodatkowo płatna. Zdarza się, że kurier jest uprzejmy i dostarcza cięższe przesyłki pod drzwi, ale należy pamiętać, że wynika to wyłącznie z jego dobrej woli. - Prośby o wniesienie ciężkich przesyłek na konkretne piętro w bloku zdarzają się w naszej pracy dość często. Odbiorcy nie zdają sobie sprawy, że kurier nie ma obowiązku doręczenia paczek ważących więcej niż 30 kg pod drzwi i nie są na to przygotowani. Niemniej zawsze warto dopytać o to kuriera podczas składania

zamówienia, ponieważ niektóre firmy oferują takie usługi w cenie doręczenia – mówi Michał Jaglarz z firmy AIN, zajmującej się przesyłkami zagranicznymi.

Czy kurier ma obowiązek wydać resztę? Kwestia ta dotyczy przesyłek nadanych za pobraniem. Za takie przesyłki odbiorca powinien przekazać do rąk kuriera konkretną kwotę. Co, jeśli akurat nie posiadamy wyliczonej kwoty? Kurier tutaj nie pomoże, gdyż nie ma on obowiązku posiadania przy sobie drobnych ani tym bardziej poświęcania czasu na szukanie sklepu, w którym może rozmienić pieniądze. Dlatego oczekując na przesyłkę nadaną za pobraniem, bądźmy przygotowani do jej odbioru. To, co czasem wydaje nam się nieuprzejmością kuriera, często okazuje się jego prawem. Warto pamiętać o trzech wymienionych punktach podczas kolejnych zakupów internetowych - pozwoli to zaoszczędzić czas i nerwy zarówno kuriera, jak i odbiorcy. Sylwia Wojtas www.guesswho.pl


25

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ŚWIATOWEJ SŁAWY PROJEKTANT WYSTAWI SWOJE DZIEŁA W MUZEUM

SPRÓBUJ SWOICH SIŁ W HANDLU

NORTHAMPTON

ZA £10 DZIENNIE!

SZTUKA TWORZENIA BUTÓW WYNAJMIJ STRAGAN Jeśli jesteś miłośniczką butów to nie możesz przegapić tego wydarzenia! Światowej sławy izraelski projektant butów gwiazd Kobi Levi wystawi swoją kolekcję w Northampton Museum & Art Gallery. Buty traktuje jak dzieła sztuki. Każda para jest numerowana tak jak dzieło sztuki. Z każdego modelu butów własnoręcznie produkuje maksymalnie 20 sztuk. Nie są to jednak zwykłe buty. Kobi Levi Inspiracje czerpie z otaczającego go świata. Ręcznie wykonywane przez niego buty przybierają kształty zwierząt, owoców, instrumentów muzycznych czy nawet dzbanków do kawy i innych przedmiotów codziennego użytku. Choć wyglądają jak dzieła sztuki to projektowane są tak aby można było w nich chodzić. Żywym dowodem na to może być Whoopie Goldberg, która uwielbia buty projektowane przez izraelskiego projektanta. Również Lady Gaga w teledysku do piosenki „Born This Way” zaprezentowała się w butach zaprojektowanych i wykonanych przez Kobi Levi. Pierwsza wystawa butów tego projektanta organizowana w Wielkiej Brytanii odbędzie się właśnie w Northampton, które znane jest jako stolica przemysłu obuwniczego Anglii. Kobi Levi przyznaje, że choć pokazuje swoje prace już od 16 lat to wystawa w Northampton będzie jego największą do

tej pory. Jestem bardzo podekscytowany i zaszczycony, że będę gościł z wystawą w Northampton ponieważ jest to miejsce z wielką tradycją i historią produkcji obuwia – dodaje Kobi Levi. Odwiedzający wystawę będą mogli zobaczyć na własne oczy efekt końcowy nowoczesnych projektów połączonych z tradycyjnym ręcznym wykonaniem oraz artystycznym podejściem do projek-

towania i wykonania. Efekty są naprawdę zaskakujące. Wystawę pod tytułem „Kobi and the Playful World of Shoes” będzie można oglądać w Northampton Museum & Art Gallery od 24 maja do 20 lipca 2014 roku. Godziny otwarcia wystawy od wtorku do soboty od 10 do 17 i w niedziele i Bank Holiday od 12 do 17. Wstęp jest bezpłatny. . Joanna Szczepaniak

WELLINGBOROUGH Od 14 maja każdy kto chce spróbować swoich sił w handlu w Wellingborough może zrobić to za jedyne £10 dziennie w ramach ogólnokrajowej kampanii Love Your Local Market. Stragany na lokalnym targowisku będzie można wynajmować w obniżonych cenach do 28 maja 2014 roku. Normalne ceny dla osób, które chcą spróbować sprzedaży bez żadnych zobowiązań długoterminowych wahają się od £12.50 do £25 za dzień. Kampania ma na celu ożywienie lokalnych targowisk, które w całym kraju znacznie opustoszały w ciągu ostatnich lat. W Wellingborough w niedzielę 17 maja w ramach

www.naszestrony.co.uk

kampanii odbędzie się również market dla młodzieży. Tego dnia młodzież w wieku od 16 do 21 roku życia będzie mogła skorzystać z darmowych stoisk na targowisku. Wszystkie stragany na targowisku w Wellingborough posiadają oświetlenie i podłączenie do prądu. Dni handlu to środa, piątek i sobota. Więcej informacji udziela Henry Summerfield pod numerem Tel. 07740 401139 lub można znaleźć na stronie www.wellingborough. gov.uk/market. J.S


27

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

UCZELNIA PODSUWA STUDENTOM ŚCIĄGI POD NOS

SKĄD SIĘ WZIĘŁY ŚCIĄGI NA SZKOLNYM PLAKACIE?

KONIEC Z 6-TYGODNIOWYMI WAKACJAMI?

ZAMACH NA WAKACJE?

UK/DEVON

Najciemniej pod latarnią o prawdziwości tego przysłowia przekonali się studenci i władze uczelni Plymouth University w Devon. Zawieszone na ścianach plakaty mające przestrzegać studentów przed ściąganiem faktycznie zawierały zdjęcie z wzorami matematycznymi, które pomagały studentom w rozwiązywaniu zadań podczas egzaminu z matematyki. Władze uczelni nie zdawały sobie sprawy z tego, że na plakatach umieszczono prawdziwe wzory matematyczne, z pomocy których korzystali studenci podchodzący do egzaminów. Cała sprawa wyszła na jaw po tym jak jeden ze studentów po napisaniu egzaminu z matematyki umieścił zdjęcie plakatu z wzorami na jednej ze stron internetowych z podpisem „Właśnie napisałem końcowy egzamin z matematyki z tym (plakatem) na ścianie w sali egzaminacyjnej. Są tam wzory, których potrzebowaliśmy na egzaminie. Plakat dodał mi 10% punktów na egzaminie”. Uczelnia nie zdawała sobie sprawy z popełnienia gafy dopóki nie została ona wskazana przez stronę internetową studentów The Plymouth Tab. W oświadczeniu uczelni czytamy „Plakaty mające przypominać studentom o niebezpieczeństwie ściągania zawierały zdjęcia, na których widniały prawdziwe wzory mate-

EDUKACJA W UK

matyczne. Plakaty zawieszone były na ścianach w salach egzaminacyjnych w odległości, z której poszczególne wzory nie były widoczne dla studentów piszących egzamin. Jednak ze względu na zgłoszone obawy uniwersytet zastąpił plakaty innymi.” Zdjęcie, którego użyto do zaprojektowania plakatu pochodziły ze strony Shutterstock. Zdjęcie nosi tytuł „ręka studenta ze ściągą

na egzamin z matematyki”. Aż trudno uwierzyć jak uczelnia mogła tego nie zauważyć. Do tej pory nie wyjaśniono kto stał za całą mistyfikacją, która dowodzi, że studenci są wciąż gotowi do nie byle jakich żartów ze swoich wykładowców. Tym razem pokazali jak mało uwagi przywiązują oni do tego co mają dosłownie przed swoim własnym nosem. Joanna Szczepaniak

Dyrektorzy szkół rozważają zlikwidowanie sześciotygodniowych wakacji szkolnych i rozłożenie ich bardziej równomiernie w ciągu roku szkolnego. Propozycja ta została omówiona na konferencji związków dyrektorów szkół NAHT. Russell Hobby przewodniczący NAHT poddaje w wątpliwość aby obecny układ semestrów był zdrowy dla pracowników szkół. Twierdzi on, że zmiana może zmniejszyć stres na jaki narażeni są pracownicy szkół oraz obniżyć ceny wakacji dla rodzin z dziećmi. Kolejnym z powodów, dla którego rozważa się skrócenie wakacji są

pracujący rodzice, którzy na czas sześciotygodniowych wakacji muszą zorganizować opiekę dla swoich dzieci. Nauczycielom nie podoba się ten pomysł i zagrozili strajkiem w celu ochrony obecnego prawa do sześciotygodniowej przerwy od pracy. Również nie wszyscy członkowie NAHT zgadzają się z zaproponowanymi zmianami. Dlaczego? Jak wyjaśnia Stephen Watkins dyrektor szkoły Mill Field Primary w Leeds dzieci potrzebują czasu by przyswoić sobie to czego się nauczyły a skrócenie im wakacji nie koniecznie im w tym pomoże. W życiu jest również wiele innych rzeczy, które dzieci powinny robić zamiast stale być pod presją szkoły – dodaje Watkins. Joanna Szczepaniak

DLA NAJMŁODSZYCH

Kolorowanka: Nietypowi przyjaciele...

W OBIEKTYWIE

www.naszestrony.co.uk


28

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

KOLUMNA OGŁOSZENIOWA

Organizujesz imprezę lub wydarzenie kulturalne? Chcesz ogłosić coś ważnego? To miejsce czeka specjalnie na Ciebie. By zamieścić swój plakat w tym miejscu napisz na adres kontakt@naszestrony.co.uk

POLACY SĄ GOTOWI DO ODBUDOWY OJCZYZNY! TYLE, ŻE ZA GRANICĄ!

EMIGRANCI NIE GĘSI NA EMIGRACJI Dysproporcja w zarobkach w Polsce wynosi 1 do 360, podczas gdy w krajach skandynawskich jest to stosunek 1 do 15. W Polsce podatnik oddaje państwu 1/3 pensji, a emigrant na wyspach brytyjskich do skarbówki musi odprowadzić zaledwie 8% z wypłaty. Jeśli nie zarobi więcej niż 10 tys. funtów rocznie może poprosić o zwrot nadpłaconego podatku. Polacy emigrując uwalniają się od wpływu złej polityki, która nie potrafi dobrze stymulować ekonomią. I jak się okazuje coraz bardziej wolą Dawida Camerona od Donalda Tuska. Zasada jest prosta. Im większe podatki państwo nałoży na podatnika, tym mniejsze uzyska poparcie społeczeństwa dla działalności polityków. I tak w zbliżających się w Polsce wyborach do Parlamentu Europejskiego głos zamierza oddać zaledwie 20% uprawnionych do głosowania. Kandydaci biją się nie tylko o wyborcze poparcie, ale również o fotele w Brukseli. Aż 128 z 460 posłów kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. To ponad jedna czwarta całego Sejmu. O jedno miejsce w Brukseli walczy z 25 polskich kandydatów. Co ich tam tak kusi? Poseł na Sejm zarabia średnio od 10 do 12 tys. zł miesięcznie. Zasiadając w Parlamencie Europejskim zarobi cztery razy tyle. Oczywiście plus dodatki i zwroty poniesionych kosztów. Dysproporcja w zarobkach między politykami a społeczeństwem jest tu bardzo wyraźna. Zła polityka państwa doprowadziła do narodowej tragedii, o której media podległe rządzącym w Polsce nie bardzo chcą mówić otwarcie. Liczby mówiące o emigracji przyrównuje się do narodowego exodusu. 2.2 mln Polaków wyjechało z kraju. 712.000 Polaków przyjechało na wyspy brytyjskie. Wyręczymy zatem tych, którym pisać prawdy nie wypada i po krótce podsumujemy jak w ostatnich latach wyglądała sytuacja naszych rodaków. Otóż w Polsce nadal jest źle. Wciąż nie ustalono wysokości pensji minimalnej. Wciąż powszechnie stosowane są umowy śmieciowe, które gwarantują niemalże tyle samo co nic i są odpowiednikiem brytyjskich „zero hours contracts”. Wiek emerytalny podniesiony został w Polsce www.naszestrony.co.uk

pomimo wielu protestów. Śląski węgiel zalega na hałdach, bo jak się okazuje jego produkcja jest nieopłacalna. Wszystko przez to, że przemysł górniczy przez lata nie był dofinansowany. Wzrosły też koszta produkcji, w tym utylizacji odpadów co przekłada się na ostateczną cenę wydobycia. Czarne złoto zamiast dobrobytu wpędza całe górnicze osiedla w głęboką depresję. Rodziny z górniczymi tradycjami przymierają głodem, licząc na wsparcie pomocy społecznej, bo pieniądze z odprawy dawno już zostały wydane. Przemysł stoczniowy w zasadzie nie istnieje. Z rzadka trafia się spawaczom na stoczni jakaś większa robota, a jeśli już to i tak tylko statek do remontu, czego przy braku zleceń polscy stoczniowcy bardzo chętnie się podejmą. Powodów do nadzwyczajnej radości nie ma tez przemysł przetwórczy i branża rolnicza. Wystarczyło kilka przypadków choroby pomoru świń afrykańskich, by wstrzymano eksport trzody chlewnej na wschód. W Polsce wciąż rozrastają się tymczasem sieci marketów, które zamiast powszechnego zysku, cieszą się ze zwolnienia z podatków. Markety chętnie skupują i sprzedają polskie produkty, chwaląc się tym w branżowych pismach. Mało kto jednak mówi o wciąż wydłużanych terminach płatności, co dożyna coraz więcej małych i średnich gospodarstw. Polską, której populację określa się na poziomie 38,54 miliona osób, rządzi dziś 42,5 tysięczna partia Donalda Tuska (07/2013 r.), której pod względem liczbowym starają się dorównać sympatycy Jarosława Kaczyńskiego z liczbą członków na poziomie 21,7 tys.(stan na 11/2013 r.). Gdzieś pomiędzy dwoma liderami o wyborczy głos upomina się Leszek Miler, w którego szeregach jest około 36 tys. Polaków. Pozostali, którzy nie zrozumieli, że sukces zależy od ilości członków, którzy wybierają partię starają się walczyć na argumenty,

doszukując się wzajemnie kolejnych skandali obnażających tzw.: drugą twarz rządzących krajem. Dla porównania Wielką Brytanią, której populację określa się na 63,23 miliona osób, rządzi dziś Partia Konserwatywna z ilością 134 tys. członków (2013 r.). I choć więcej działaczy w swych szeregach ma tylko Partia Pracy, bo aż 187,5 tys. - to obie odnotowują spadek zainteresowania swoimi poglądami wśród swoich członków. Liczący 43,4 tys. członków Liberalni Demokraci (stan na 2013 r.) oraz domagający się kontrolowanej emigracji UKIP z 37 tysięczną rzeszą aktywnych członków (stan na 2014 r.) cieszą się tendencją wzrostową jeśli chodzi o ilość nowych członków, którzy zasilają partyjne szeregi. Brytyjscy politycy działają w myśl złotej zasady, która podpowiada im, że sukces partii leży w ilości członków ugrupowania. Im większa ilościowo partia, tym większe szanse na wygranie. Nie inaczej jest z polskimi kandydatami w zbliżających się wyborach lokalnych. W szeregach Partii Konserwatywnej są aż 34 osoby, które mają polskie nazwisko lub polskie pochodzenia. Wpisanie sporej liczby Polaków na listy wyborcze było najlepszym z możliwych zabiegów Dawida Camerona, który musiał bardzo szybko znaleźć sposób na poprawę wizerunku swojej partii. Wpisał więc na listy wyborcze 34 osoby z polskim nazwiskiem i pochodzeniem. Odtąd będą jego posłańcami na drodze do porozumienia z polską emigracją. Reasumując nie trudno oprzeć się wrażeniu, że rządzący Polską od listopada 2007 roku premier Donald Tusk, tak bardzo zawiódł Polaków, że nie dość, że jego posłowie chcą licznie uciekać do Brukseli, tak co gorsza polscy obywatele coraz liczniej wolą zapisywać się do partii Dawida Camerona, który nie tak dawno groził nam palcem i wytykał nadużywanie zasiłków. Adam Andrzejko


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

INTERNETOWA TELEWIZJA STAJE SIĘ CORAZ POPULARNIEJSZA!

CORAZ MNIEJ INSTALACJI POLSKIEJ TELEWIZJI EAST ENGLAND Jeszcze kilka lat temu wszędzie tam, gdzie wisiała antena do odbioru telewizji Polsat lub Cyfry+, niemalże pewnym było, że w domu mieszkają Polacy. Dziś większość z tych anten nie spełnia już swej podstawowej roli. Sporą część z nich po prostu zdjęto, bo były nieużywane, a pozostałe odłączono od instalacji. Rdzewiejące talerze „satek” są niemym świadectwem przemijającej mody na satelitarną telewizję w polskim domu. Polacy coraz częściej i chętniej korzystają z dostępu do Internetowego systemu płatnej telewizji. Demontują więc satelitarne talerze, wyprzedają za bezcen tunery oraz okablowanie. Rezygnują z zależnej od ukształtowania i pogody telewizji satelitarnej. Osłabienie popularności polskiej telewizji satelitarnej wyjaśnić można na kilka sposobów. Otóż coraz częściej zdarza się, że do polskich domów na wyspach brytyjskich przychodzą inspektorzy TV Licence, którzy w swej nadgorliwości i dociekliwości próbują doszukać się powiązania danego mieszkania lub domu z zamontowaną na ścianie anteną satelitarną. „Sygnał to sygnał, nie ważne jaka to telewizja i jaki to pakiet. Lokator ma zestaw do odbioru - powinien płacić” - tłumaczą zdziwionym najemcom. Jaka jest na to reakcja? Jeśli zestaw jest już nie używany, pozostaje szybki demontaż i odwołanie od sądowego wniosku. Co dalej? Wtedy pozostaje wyjaśnić inspektorowi z TV Licence, że 50 calowa plazma nie jest odbiornikiem telewizyjnym, a jedynie ekranem do konsoli. Lepiej wyszkoleni inspektorzy wiedzą, że i taki sprzęt w domu służyć można do odbioru sygnału chociażby BBC, która nadaje w sieci Internet. Wówczas do udowodnienia „nie oglądania brytyjskiego nadawcy” posłużyć może tylko jeden argument. Trzeba z siebie zrobić wyjątkowo odpornego na język angielski, językowego analfabetę i udowodnić brak zainteresowania audycjami BBC z uwagi na preferowaną ojczystą mowę, polską mowę. Co jeśli jednak domownicy chcą oglądać polską telewizję, a nie chcą narażać się na odwiedziny

inspektorów TV Licence? Dosyć spora część Polaków na wyspach ma już na to odpowiednie rozwiązanie. Są posiadaczami kont do serwisów oferujących dostęp do polskiej telewizji nadawanej za pośrednictwem sieci. Za usługę oczywiście płaci się w sieci lub tak jak kiedyś przez polskich znajomych lub rodzinę. A to i tak tylko w sytuacji kiedy usługodawca nie akceptuje płatności np.: przez Paypal lub zagraniczną kartą. Zawsze pozostaje zagraniczny transfer środków. Metod jest wiele, jak wiele jest kanałów nadawanych w sieci. Pozostaje pytanie o legalność sygnału w sieci. Tu za przykład posłużyć może serwis Weeb. tv, wobec którego podjęto czynności wyjaśniające. Pomimo wniosku do prokuratury, firmy zarejestrowanej na Cyprze, z domeną w Tuvalu, a zyskami liczonymi w milionach złotych, wyprowadzanych do Chin, nie udało się ukarać. Nie udało się nawet postawić w stan oskarżenia. Sprawy skierowaną do prokuratury po prostu umorzono, bo choć mowa była o pirackim – nielicencjonowanym sygnale, tak walka z serwisem była walką z wiatrakami. Według polskiego prawa korzystanie z takich serwisów nie jest przestępstwem. Dzięki tej luce prawnej nadawcy cyfrowi stracili blisko 2,2 klientów. Stało się tak, bo nie potrafią egzekwować prawa. Jak to możliwe? Po prostu nie nadąża ono za zmianami zachodzącymi w technologii. Użytkownicy podobnych serwisów uważają z kolei, że Internetowa telewizja zastępuje im w całości płatną telewizję. Dla osób, które z tego typu serwisów korzystają za granicą, nie mniej ważne jak oferta pro-

gramowa - ważna jest jeszcze prędkość transferu jaką oferują im lokalni dostawcy Internetu. I to tez nie wszystko. Ważne, by sprawdzić co o takich usługach sądzi dany dostawca. Niedługo do skrzynek Internautów trafią listy od dostawców Sky, Virgin Media, TalkTalk oraz BT z informacją, że ruch sieciowy będzie monitorowany pod względem ilości ściganych danych. I choć dostawcy już dawno zrezygnowali z limitów danych, to tam gdzie zauważone będą większe lub ogromne ilości pobieranych danych, wytypowany numer IP objęty zostanie szczególnym monitoringiem. Jak zapowiadają najwięksi operatorzy, działania będą miały na celu walkę z piractwem filmowym. Dostawcy Internetu chcą w ten sposób walczyć z osobami ściągającymi pirackie wersje filmów z serwisów Torrent, bo i tu jak się okazuje, pomimo narzuconych blokad istnieje masa serwerów proxy, którymi wędrują dane z zakazanych serwerów na dyski twarde odbiorców. I to wszystko tylko po to, by czerpać zyski z rozrywki. Na koniec warto zwrócić uwagę, że rozwój Internetowych serwisów ma wpływ na spadek ilości zleceń, którymi przez lata chwalić mogli się monterzy telewizji cyfrowej. To co obecnie obserwują, to niemalże spustoszenie w branży instalatorskiej. Niektórzy instalatorzy mają jednak wyrobione na tyle dobre kontakty, że bezproblemowo mogą szybko się przebranżowić. Część z nich niemalże od zawsze wykonywało równolegle inne prace. Są i tacy, którzy współpracują z deweloperami, na zlecenie których montują anteny zbiorcze. Adam Andrzejko www.naszestrony.co.uk

29

KOLUMNA OGŁOSZENIOWA Organizujesz imprezę lub wydarzenie kulturalne? Chcesz ogłosić coś ważnego? To miejsce czeka specjalnie na Ciebie. By zamieścić swój plakat w tym miejscu napisz na adres kontakt@naszestrony.co.uk


30

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

31

CLASSIC CAR SHOW - SPALDING

Relację zdjęciową przygotował Artur Żakowski ze Spalding. (4/05/2014) www.naszestrony.co.uk


32

OFERTY PRACY EKSPEDIENTKA PETERBOROUGH Hutrownia Poli Maxx w Peterborough zatrudni ekspedientkę. Wymagany język polski i angielski. Więcej informacji pod numerem telefonu: 07714649431 Kontakt w języku polskim. STYLISTKA PAZNOKCI PETERBOROUGH Stanowisko do podnajęcia dla stylistki paznokci w salonie Studio Vegas w Peterborough. Więcej informacji pod numerem Tel. 07719085659 FRYZJERKA/ KOSMETYCZKA PETERBOROUGH Salon Wiktoria zatrudni fryzjerkę i kosmetyczkę. Więcej informacji pod numerem telefonu 07792927013

EKSPEDIENTKA - CORBY Polski sklep Maxim z Corby zatrudni doświadczoną ekspedientkę. Więcej informacji w sklepie lub pod numerem Tel. 0782887466

CUKIERNIK - SPALDING Polska piekarnia ze Spalding zatrudni cukiernika. Wymagane doświadczenie oraz znajomość przepisów. Oferujemy pomoc w wynajęciu pokoju lub mieszkania dla kandydatów spoza Spalding. Więcej informacji pod numerem 07783357603

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

OPERATOR WÓZKA WIDŁOWEGO PETERBOROUGH Trade Recruitment Ltd zatrudni operatora wózka widłowego z ważna kartą CPCS. Praca na cały etat. Więcej informacji pod numerem Tel. 01223 420741. CV należy wysłać na adres email: all@traderecruitmentltd.co.uk STOLARZ - PETERBOROUGH Praca dla doświadczonego stolarza w warsztacie stolarskim w Peterborough produkującym meble do sypialni. Wymagane odpowiednie doświadczenie. Start natychmiastowy. Praca na około 2 – 3 tygodnie z możliwością pracy na stałe dla odpowiedniego kandydata. Stawka £13 - £13.50 za godzinę. Kontakt: Mike MIKE XTP RECRUITMENT Tel. 020 8166 1606 KIEROWCA CIĘŻARÓWKI SPALDING CDS Labour Ltd zatrudni 30 kierowców ciężarówek. Praca na cały etat. Dobre zarobki. Kontakt: 01775 302110 POMOCNIK KUCHARZA SPALDING Dom opieki zatrudni asystenta kucharza. Ilość godzin pracy do ustalenia. Zarobki zależne od doświadczenia. CV należy wysłać na adres email: kevin.earl@elior. com TŁUMACZ JĘZYKA POLSKIEGO BOSTON Firma Alpha Language Services

Ltd zatrudni tłumaczy języka polskiego. Wymagane doświadczenie i kwalifikacje językowe. Doskonałe zarobki, stawka £30 za godzinę i zwrot za koszty podróży. Możliwość pracy lokalnie lub ogólnokrajowo w zależności od wyboru kandydata. Jest to praca dla osób samo zatrudnionych. CV należy wysłać na adres email: recruitment@alphalanguage.co.uk KIEROWCA ŚMIECIARKI BOSTON Praca dla kierowcy śmieciarki na terenie Lincolnshire i Cambridgeshire. Praca czas określony do września tego roku. Praca od poniedziałku do piątku w godzinach od 6:00 do 16:00 i od czasu do czasu w soboty i bank Holiday. Wynagrodzenie do omówienia podczas rozmowy kwalifikacyjnej. CV należy wysłać na adres email: chloe@workforceunlimited.com ZŁOTA RĄCZKA - ST NEOTS Tradeline Recruitment Ltd zatrudni złotą rączkę z ważną kartą CSCS, własnymi narzędziami i wiertarką. Wymagane referencje. Start natychmiastowy. Stawka £10,00 - £11,00 za godzinę. Kontakt: Andy Tel. 01234 332960

KUCHARZ - ST NEOTS Przedszkole Orchard Day Nursery zatrudni kucharza. Stawka £6,50 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: l_gentry@btconnect. com lub listownie na adres: L Gentry, 117 Great North Road, Eaton Socon, ST. NEOTS, ANGL PE198GT

MAGAZYNIER - CAMBRIDGE Praca dla 30 magazynierów na okres od czerwca do sierpnia. Praca w magazynie w Waterbeach na stanowisku kontrolera jakości. Praca w godzinach od 7:30 – 16:30. Wymagany własny transport. Stawka £6,40 za godzinę. Kontakt Tel. 01223 323 133 OPERATOR WÓZKA WIDŁOWEGO HUNTINGDON Harper Construction Recruitment zatrudni operatora wózka widłowego. Wymagana karta CPCS oraz doświadczenie. Praca na około 4 tygodnie. Stawka £12.00 za godzinę. Kontakt Tel. 01934 823530. Możliwość aplikowania o tą pozycję za pomocą strony www. harpercr.co.uk OPERATOR WÓZKA WIDŁOWEGO HUNTINGDON Firma SSR Site Solutions ltd zatrudni operatora wózka widłowego z licencją na telescopic forklift. Praca na długi kontrakt na budowie na terenie Huntingdon. Wymagane doświadczenie, prawo jazdy i odzież ochronna. Stawka £11,50 - £12,00 za godzinę. Kontakt Tel. Mike 07500665786 email: mike@ssrsitesolutionsltd.co.uk

KIEROWCA KAT. C + E - CORBY Praca dla kierowców posiadających licencję na prawo jazdy kategorii C + E. Praca polega na dowożeniu towaru do sklepów. Dzień pracy zaczyna się zwykle o godzinie 3 w nocy i kończy o

godzinie 15:00. Stawka £11,00 za godzinę. Kontakt: Adam 0789 4422966

OPERATOR PRODUKCJI - CORBY Praca dla operatorów produkcji, pakowaczy i operatorów wózków widłowych w fabryce produkcji żywności. Doświadczenie nie wymagane. Praca w systemie 12-godzinnym (6 do 18, 18 do 6) oraz 8-godzinnym (6 do 14, 14 do 22, 22 do 6). Stawka £6.31 - £7.49 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: craig@ machrecruitment.co.uk. Kontakt Tel. 07718476859 FRYZJERKA WELLINGBOROUGH Salon fryzjerski Shades zatrudni doświadczoną fryzjerkę do salonu damsko – męskiego. Więcej informacji pod numerem Tel. 01604702792

ROBOTNIK DROGOWY KONSERWATOR DRÓG BEDFORD Firma Carbon60 Limited zatrudni od zaraz robotnika drogowego/ konserwatora dróg do pracy na terenie Bedford. Wymagane odpowiednie kwalifikacje, karta CSCS i prawo jazdy. Stawka £10.00 £11.64 za godzinę. Kontakt: Adam Shortland 01582 692 728

Jeśli jesteś pracodawcą i szukasz pracownika, ogłoś to na naszej stronie Internetowej: www.naszestrony.co.uk

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących indywidualnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

www.naszestrony.co.uk


TESCO POMNIEJSZA SWOJE MARKETY

33

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

WSKAŹNIK BEZROBOCIA REKORDOWO NISKI!

MARKET BĘDZIE MNIEJSZY WCIĄŻ MALEJE I POWSTANIE TU SIŁOWNIA BEZROBOCIE

WISBECH

W BOSTONIE

Sieć marketów Tesco w zeszłym roku kalkulując zyski i straty podjęła decyzję o odsprzedaniu części powierzchni sklepowych innym niekonkurencyjnym firmom. Dobrym przykładem jest miasto Wisbech, w którym stosunkowo niedawno otworzono gigantyczne Tesco. Dziś dowiadujemy się, że 3/4 powierzchni tego marketu zostanie sprzedana sieci siłowni 24/7 Fitness. Tesco oficjalnie poinformowało radnych Fenland, że nie potrzebuje obiektu o tak ogromnych rozmiarach. Dodano również, że na niechcianym miejscu pojawi się firma 24/7 Fitness jeżeli radni oczywiście zaakceptują propozycję Tesco. W taki sposób mieszkańcy Wisbech będą mieli całodobowy dostęp do siłowni, w której równocześnie z jej otwarciem zostanie stworzonych około 30 miejsc pracy. Z tych zmian wynikają jedynie same pozytywy, więc o zatwierdzenie aplikacji Tesco raczej nie trzeba się martwić. Inne oddziały tej firmy, a zwłaszcza te o gigantycznych powierzchniach sklepowych podzielą losy Tesco z Wisbech. W taki sposób część powierzchni tych marketów zajmą takie firmy jak Sports Direct, 24/7 Fitness, Blacks itp. Po części takie zabiegi pomniejszania swoich gabary-

tów są wynikiem wprowadzania oszczędności przez Tesco w stosunku do słabych wyników finansowych w ostatnich latach. Z drugiej strony takie działania nie są niczym innym jak inwestycją kierowaną w stronę pozyskania nowej grupy odbiorców. Oznacza to, że Tesco przy użyciu innych mniejszych firm chce przyciągnąć do swoich oddziałów klientów, którzy normalnie nie odwiedzają marketów tej marki. Mówiąc w bardzo uproszczonej formie Tesco liczy na to, że osoba, która przyjdzie kupić koszulkę w Sports Direct skusi się na zakupy w markecie. Rezultaty z takich działań marketingowych na pewno będą korzystne dla sieci marketów jak i dla mniejszych firm, które się tam wprowadzą. Już niebawem zobaczymy jak to

będzie wyglądało w praktyce. Wojna o klienta pomiędzy tymi największymi graczami na rynku zawsze przekładała się z korzyścią dla konsumentów. Wynikami takich wojenek zazwyczaj okazują się obniżki cen produktów, wprowadzanie nowych innowacji oraz nowoczesnych i czasem zaskakujących form sprzedaży. Krzysztof Szczepaniak

TESCO WPROWADZI STREFY 1 FUNTA!

Pound Zone - już niebawem w sklepach należących do sieci Tesco klienci kuszeni będą strefami, gdzie znajdą produkty o wartości poniżej lub o wartości 1 funta. To odpowiedź Tesco na migrację klientów do tańszych sklepów. newsman

www.naszestrony.co.uk

BOSTON Nowe dane statystyczne pochodzące z urzędu pracy w Bostonie ujawniają spadek liczby osób bezrobotnych. Ich liczba jest rekordowo niska. Nie było tak dobrze od ponad 6 lat – twierdzi rzecznik prasowy urzędu Job Centre Plus. Obecnie w Bostonie jest 938 osób uprawnionych do pobierania zasiłku dla bezrobotnych. Niespełna miesiąc temu było ich prawie 1000 osób, więc bezrobocie w regionie spada. Jak tak dalej pójdzie to może pobity zostanie

rekord z 2008 roku, kiedy osób zarejestrowanych jako bezrobotni było tylko 901. Według danych pochodzących z urzędu Job Centre, najgorzej w Bostonie jeśli chodzi o liczbę bezrobotnych było w lutym 2010 roku. Wtedy też uprawnionych do pobierania zasiłku było dokładnie 1336 osób. Ożywienie na rynku pracy w Lincolnshire spowodowane jest zwiększoną ilością ofert pracy na farmach i fabrykach przetwórstwa spożywczego. Wiąże się to również ze zwiększeniem zapotrzebowania na kierowców i magazynierów. K.S.


34 Świerzbiński walczył w Liverpoolu

TO BYŁO PRZYKRE

BOKS ZAWODOWY Trudno było mieć większe nadzieje przed pojedynkiem Roberta Świerzbińskiego z Chrisem Eubankiem Juniorem w sobotę w Liverpoolu. No i stało się, nasz przegrał przez techniczny nokaut, po tym jak siedmiokrotnie leżał na deskach. Niektórzy zastanawiali się nad sensem tej walki. Tak w jednym, jak i drugim obozie. - Wiem, że będzie to trudny pojedynek, ale Robert musi boksować i zarabiać na życie - mówił promotor Dariusz Snarski przed starciem Świerzbińskiego na gali w Liverpoolu. No i polski bokser nie miał lekko. Zawodnik grupy Wschodzący Białystok Boxing Team już w drugiej rundzie znalazł się na deskach ringu w hali Olimpia. Potem lądował na nich jeszcze sześciokrotnie i w końcu sędzia w siódmej rundzie postanowił przerwać to nierówne starcie. Anglicy uważają to starcie raczej za nobilitowany sparring, który miał pomóc pokazać Eubankowi Juniorowi pełnię swoich umiejętności. Ważniejsza będzie walka z lokalnym rywalem Billy Joe Saundersem, kiedy wreszcie do niej dojdzie. Według Ronnie Daviesa, który prowadził Eubanka seniora, Chris predestynowany jest do zdobycia mistrzostwa świata w wadze średniej. Najwyraźniej Polak był tylko nieznaczącym przystankiem na drodze do tego celu. Różnica klas pomiędzy oboma pięściarzami była jasna od początku. Jeszcze w rundzie I

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Junior (obecnie 15-0-0, 10 KO) bawił się z naszym w kotka i myszkę. Mógł pewnie zakończyć sprawę szybciej, ale on chyba tak nie lubi robić. W drugiej rundzie kombinacja lewy-prawy posłała Polaka na deski, ale Brytyjczyk dalej nie zamierzał się śpieszyć. Przecież musiał jeszcze w przerwie między rundami pokazać muskuły publiczności. Świerzbiński najwyraźniej w ogóle nie stwarzał zagrożenia. Nie było bynajmniej tak, aby unikał walki – owszem próbował nawet atakować, ale jego ciosy albo były blokowane albo rywal ich unikał. Z czasem walka stawała się coraz bardziej denerwująca, zwłaszcza dla miejscowych – ich zawodnik mógł ją zakończyć kiedy chciał, ale wciąż trzymał sobie rywala na ringu i się z nim bawił. - Spodziewałem się po Polaku więcej – usprawiedliwiał się brytyjski bokser. - Ma on rekord 13-2 i powinien bardziej się postawić. Tzn. facet leżał na deskach, ale trzeba mu oddać sprawiedliwość, że ma wielkie serce. Niemniej lokalna gazeta napisała w swojej opinii na temat takich pojedynków: „Nie sprowadzać już więcej europejskich wędrowców opłacanych za to, aby przetrwali albo zapisali się na liście obecności”. Jac

Przed sezonem 2014-2015

PANTERY SIĘ ZBROJĄ

HOKEJ NA LODZIE Peterborough Phantoms nie mogą zaliczyć poprzedniego sezonu do udanych – nie zakwalifikowali się nawet play-off. Jednak zdecydowanie chcą wymazać złe wrażenie i dać kibicom powody do zadowolenia. W szybkim tempie powstaje prawie nowy skład mający dokonać tego zadania. Jednym z ostatnich nabytków jest napastnik reprezentacji Wielkiej Brytanii Alan Lack. Jak twierdzi trener Sława Kulikow „to ten typ gracza, przeciwko któremu nie znosisz występować”. Lack to wielki talent. Wyszedł z grup juniorskich w Bracknell i już w wieku 16 lat debiutował wśród seniorów. Od tego czasu 21-letni hokeista pojawił się 200 raz w pierwszym zespole „Szerszeni” i zdobył 67 goli. Tyle, że jego styl gry zaprowadził go na 485 minut na ławkę kar... - Nie mogę się doczekać gry dla Fantomów – powiedział napastnik. - Czeka na mnie nowy zespół i nowe otoczenie, ale ze znakomitymi fanami. Występowałem już jednak wcześniej dla Sławy i to dla mnie znakomita okazja. Jestem pewien, że wciąż mogę się nauczyć wiele od tego trenera, jak i kolegów, z którymi będę występował. Kulikow, jak twierdzi, wie czego może się spodziewać od tego zawodnika. - To solidny gracz, który zawsze daje z siebie 110 procent na lodzie – twierdzi. -

Nowy mistrz świata WBC

Lacky gra z pasją i jest głodny wygranej. To dokładnie to czego nam potrzeba w tym roku. To też dobry duch szatni i może mieć dobry wpływ na cały zespół. Ze względu na waleczny styl gry zdobywa też sympatię publiczności. Jestem bardzo zadowolony, że go pozyskaliśmy. Peterborough Phantoms podpisali również ponowną umowę z litewskim napastnikiem Dariusem Pliskauskasem. Przyszedł on ze Slough w połowie zeszłego sezonu i od razu pokazał na co go stać. Obecnie powraca do Peterborough po mistrzostwach świata, na których reprezentował swój kraj. - To strzelec, który potrafi zadecydować o losach meczu – opowiada o nim trener. - Wielu by chciało go mieć, nam się udało! Dysponuje znakomitym strzałem, przeglądem pola i jest typem zdeterminowanym. Zdobył 37 goli w zeszłym sezonie, mimo zmiany zespołów w

połowie. To facet, który zrobi co w jego mocy, aby wygrać. Również znad Bałtyku, bo z Łotwy, pochodzi kolejny napastnik Edgars Bebris. Występował on dla rywali z English Premier League - Sheffield Steeldogs od 2011 roku. Stąd uważa się go już bardziej za miejscowego zawodnika, a nie przybysza zza granicy. Ma na koncie 89 goli i 202 w dotychczasowej karierze. To tyle z przodu. Obronę wzmocnił natomiast młody, ale zdolny Scott Robson. To zaledwie 18-letni zawodnik, który jednak w ostatnim sezonie występował równocześnie w dwóch klubach z różnych lig: Blackburn Hawks z National Ice Hockey League (Division One) i Hull Stingrays z Elite League. Od momentu, kiedy zaczął występować w wieku lat 16 Scott ma na koncie 41 gier w NIHL 69 meczów w EIHL. Jacek Przybyło

się, że sytaucja przybierze taki obrót. Dynamiczny Arreola nie dawał dojść do głosu rywalowi, który rozpoczął pojedynek dosyć wolno i czekał okazje do kontr. Stoponiowo Stiverne zdobywał przewagę, aż wreszcie w szóstej odsłonie po mocnym ciosie z prawej ręki Arreola znalazł się na deskach i było po sprawie. Ciekawostką jest fakt, że 35-letni Stiverne jest pierwszym w historii zawodowego boksu mistrzem świata wagi ciężkiej urodzonym na Haiti, choć obecnie mieszka w Las Vegas. Pokonał on Arreolę już po raz drugi, w kwietniu ubiegłego roku wygrał z Amerykaninem na punkty. - Byłem pewny swego. Parę razy mnie trafił, ale nie byłem zraniony - powiedział po zwycięskiej

walce nowy mistrz świata. - Zapowiadałem nokaut i byłem pewny, że mi się uda. , chciałem, by Arreola poczuł się komfortowo, a potem planowałem go dopaść. Dlatego boksowałem spokojnie, czekając na swoją szansę. Kolejnym rywalem Stiverne’a będzie oficjalny pretendent do tytułu World Boxing Council Deontay Wilder lub Władymir Kliczko w pojedynku unifikacyjnym. Zapytany o swoje dalsze plany, w szczególności starcie unifikacyjne z czempionem IBF, WBA i WBO Władimirem Kliczką (62-3, 52 KO) Stiverne odparł: - Z całym szacunkiem, ale teraz nie obchodzi mnie Władimir Kliczko, bo wygrałem. JP

WYPEŁNIŁ WAKAT PO KLICZCE

BOKS ZAWODOWY W federacji WBC zrobiło się ostatnio wolne miejsce na fotelu mistrzowskim, jako że Witalij Kliczko poświęcił się już całkiem polityce. Zajął je w zeszły weekend Bermane Stiverne (241-1, 21 ko), który pokonał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie Chrisa Arreolę (36-4, 31 ko). Na początku walki podczas gali Los Angeles nie wydawało www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

MASZ £10.000 ŻEBY ZOSTAĆ INSTALTOREM PANELI SŁONECZNYCH?

AKTYWIZACJA ZAWODOWA W IŚCIE ANGIELSKIM STYLU

EAST ENGLAND W ramach aktywizacji zawodowej i podnoszenia kwalifikacji, zachęcono mnie do uczestnictwa w kursie instalatora systemów wytwarzania energii za pośrednictwem paneli słonecznych. Koszt dwutygodniowego kursu kształtował się na poziomie 1.700 funtów. Obiecywano możliwość rozpoczęcia pracy w branży instalacji ekologicznych. W ramach kursu możliwe było uzyskanie karty CSCS oraz przejście przez kurs wprowadzający do budowy rusztowań typu PASMA. Propozycja ukończenia dwutygodniowego kursu, w pełni refundowanego - zabrzmiała bardzo zachęcająco. Zdecydowałem się wziąć w nim udział. Nie dość tego, że nie ponosiłem kosztów kursu, to wszystkim jego uczestnikom wręczono tzw.: travel warrant. Był to bilet na przejazdy koleją do sąsiedniego miasta, gdzie co rano czekał osobowy bus, który dowoził nas na zajęcia w collegu. Za kierownicą busa co drugi dzień siedział Polak, który przyjechał z Polski przed kilkoma miesiącami. W Polsce był kierowca autobusu miejskiego. Tu zaczynał niemalże od zera, od wożenia pasażerów wynajmowanym busem. Trochę gubił się w nowym mieście, więc używał GPS-a z polskim językiem. Po każdej wydanej wskazówce jak ma jechać, 14-osobowa grupa kursantów żywo reagowała na padające komendy. I tak na zmianę „skręcić w lewo” lub jechać prosto” wywoływało głośne uśmiechy. Grupa złożona z dwunastu Brytyjczyków, jednego Irlandczyka oraz mnie Polaka, kpinami z zagubionego kierowcy integrowała się każdego ranka coraz bardziej. Ekipa miała bardzo zróżnicowa-

ną wiedzę techniczną. Różnica wiekowa pomiędzy najstarszym i najmłodszym wynosiła blisko 25 lat. Wszyscy jednak zgodnie po zajęciach określili, że kurs był w zasadzie stratą czasu i gdyby przyszło im za niego zapłacić byłaby to również strata pieniędzy. Dlaczego? Oto odpowiedź. Pierwszy dzień zmarnowany został na formalnościach. Kserowano dokumenty i wypełniano formularze przyjęcia. Jak się później okazało, część z nich najzwyklej w świecie zgubiono i trzeba było kserować je jeszcze raz. W między czasie prowadzono tzw.: wprowadzenie (induction), czyli zapoznanie z zasadami kursu, jego celami i przyszłymi możliwościami. Wspominano o certyfikacie ukończenia kursu, karcie CSCS oraz o dodatkowym bezpłatnym kursie PASMA. Na uznanie mimo wszystko zasługują wykładowcy prowadzący zajęcia, którzy potrafili nawiązać z grupą doskonały kontakt. Nie mogłoby jednak być inaczej, gdyż wykłady często przerywały salwy śmiechu, bo żartów pośród dorosłych mężczyzn po prostu nie brakowało. Pierwszy tydzień minął na omawianiu ogólnych zasad elektryki, oszczędzania energii, zasad sprzedaży i przesyłu energii

elektrycznej oraz utracie ciepła. Wszystkie te zagadnienia miały na celu wprowadzenie do wspólnego tematu jakim był krajowy system zarządzania energią, w którym główny nacisk kładzie się na dopuszczenie do rynku usług tylko certyfikowanych firm i wykonawców. To gwarancja bezpieczeństwa i wypełnienia obowiązujących norm bezpieczeństwa i zasad stosowanych technologii. Przez cały pierwszy tydzień poruszaliśmy się w strefie teorii. Na praktykę miał przyjść czas w drugim tygodniu szkoleń. Łącznie pierwszego tygodnia spędziliśmy na omawianiu teorii 5 dni po 6 godzin. Z wyłączeniem wprowadzenia, które uznać można za czas całkowicie zmarnowany. Po dwóch dniach weekendu okazało się, że i drugi tydzień wyglądać będzie podobnie. Sześciogodzinny dzień zajęć był podobny jeden do drugiego. Zajęć praktycznych na dachu zorganizowano nam zaledwie 2 godziny. To nie wystarczyło, by wszyscy dowiedzieli się jak samodzielnie zamontować panele, lub też jak układać aluminiowe stelaże pod montaż paneli. Dwie godziny poświęcono na praktyczną stronę demontażu i ponownego montażu dachówek oraz omówienia

www.naszestrony.co.uk

ich różnego rodzaju. To niezbędne przy okazji instalacji paneli słonecznych na gotowych już dachach. Łącznie więc podczas 10 dni zajęć, tylko 4 godziny dały nam kontakt z praktyczną stroną montażu paneli. Ostatni dzień kursu poświęcono na teorię i praktykę stawiania rusztowań typu PASMA. To wszystko - jak zauważyła ostatniego dnia kursu cała grupa - zdecydowanie za mało. Niestety nie ma o tym mowy na certyfikatach, które wydano nam po zakończeniu kursu. Wyglądają imponująco. Na kilku nieprawidłowo wypisano nasze nazwiska. Konieczna było ich wymiana, co również okazała się niezwykle trudne. Reasumując. Wiedza odebrana podczas 2 tygodniowego kursu nie wystarcza na samodzielne podjęcie montażu paneli słonecznych. Jak dowiedzieliśmy się bowiem od wykładowców przed przystąpieniem do pracy, jako monter paneli należy wykupić licencję, co w skali roku kosztuje blisko 3 tysiące funtów. Gdybyśmy jednak chcieli, to możemy pracować dla kogoś, czyli np.: dla firm ogłaszających się w Internecie. Te szukają jednak fachowców z minimum 2 letnim doświadczeniem i udokumentowanym stażem pracy. Wymagana jest karta CSCS, po którą postarać należy się samemu, bo po ukończonym kursie aktywizacji zawo-

35 dowej w rękach pozostał nam jedynie voucher, który można wykorzystać, gdy ktoś zdecyduje się nas mimo niskich uprawnień zatrudnić. Do tego większość firm chce podjąć współpracę z instalatorami, którzy mają własne firmy, a najlepsze są dla nich dwuosobowe teamy i to z własnym transportem oraz pełnym wyposażeniem vana. Kurs instalatora paneli słonecznych to w praktyce wstęp do obwarowanej licznymi obostrzeniami i certyfikatami branży. Gdyby przyszło mi za niego zapłacić z własnej kieszeni, to miałbym poczucie zmarnowanych pieniędzy. 1.700 funtów za kurs, kolejne 3 tysiące za certyfikaty, do tego kurs elektryka, wyposażenie vana no i sam van, to łącznie, by zacząć pracę na tym stanowisku, najpierw musiałbym wyłożyć około 10 tysięcy funtów. Raczej trudno polecić taki kurs komukolwiek. Mimo wszystko reklamowany jest jako wstęp do nowoczesnych technologii. W niektórych regionach Wielkiej Brytanii można zapłacić za uczestnictwo w nim w dogodnych, niskich ratach. Kwalifikacje zawodowe należy stale podnosić, ale trzeba zachowac ostrożność przy dobieraniu kursów, bo nawet te polecane przez rządowe agencje mają masę kruczków prawnych. pozdrawiam (imię i nazwisko kursanta do wiadomości redakcji)


36 Oficjalny mecz rezerw Niemcy - Polska

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

Kompromitacja gwiazd-kandydatów

TYLKO THIAGO NIEDŹWIEDŹ NA ŁAŃCUCHU CZY WISIENKA NA TORCIE?

SPORT I POLITYKA Ugrupowania polityczne nie od dziś wystawiają do wyborów celebrytów – w tym sportowców. Ostatnie wystąpienia piłkarza Macieja Żurawskiego i pływaczki Otylii Jędrzejczak jednak jeszcze bardziej pogrążyły tę ideę.

PIŁKA NOŻNA Rozegrany parę dni temu w Hamburgu mecz Niemcy – Polska chyba nie by zbyt udanym przedsięwzięciem. Zakończył się niby remisem 0-0, co powinno być cennym wynikiem dla gości, ale tak naprawdę nie ma się z czego cieszyć, poza tym, że najwyraźniej mamy kolejnego obrońcę nadającego się do gry. Spotkanie nie odbywało w oficjalnym terminie FIFA tak więc obaj trenerzy nie mogli skorzystać z wielu pierwszoplanowych zawodników. Jednak nasza kadra nie była aż taka „B” jak ta niemiecka. Zobaczyliśmy od pierwszych minut: Obraniaka, Boruca, Peszkę, Rybusa, Szukałę, Klicha, Krychowiaka – wszystkich z doświadczeniem reprezentacyjnym – w przypadku dwóch pierwszych nawet dość dużym. Pozostali to zaś zawodnicy mający stanowić szeroką kadrę Adama Nawałki. Ciekawe było jak wypadnie pochodzący z Brazylii obrońca Thiago Cionek, kiedyś w Jagiellonii a teraz we włoskiej Modenie. Poczynał sobie całkiem poprawnie i chyba nasza kadra może mieć z niego pociechę. Nasi wyraźnie więc górowali nad rywalem doświadczeniem. Z drugiej strony zaś tylko Draxler miał na koncie 10 meczów i gola strzelonego kiedyś reprezentacji USA.

Ale co z tego. Nasi długo nie mogli skonstruować konkretnej akcji ofensywnej. Coś tam szarpali, dwa razy zagrozili po stałych fragmentach gry (główki Cionka i Rybusa). Jak zwykle nie potrafili za długo utrzymać się przy piłce. Mógł podoba się strzał Klicha w 30. min, wyłapany jednak przez bramkarza. Z drugiej strony bywało jednak nawet groźniej. W 32. min Peszko musiał wybijać piłkę z własnej linii bramkowej. Chwilę przed końcem spotkania piłkę z linii bramkowej tym razem wybijał Rybus, ratując remis. Z 18 meczów Polaków z Niemcami, tylko sześć zakończyło się remisami. Resztę wygrali nasi zachodni sąsiedzi. W ostatnim meczu Polacy byli bardzo blisko zwycięstwa. Niemcy wyrównali w doliczonym czasie gry - był remis 2:2. Następny mecz z Niemcami Polska zagra 11.10.2014 w Warszawie (eliminacje do EURO 2016). Jac

Tych występów było ostatnio kilka, ale zacznijmy po kolei. Wymieniona wyżej dwójka, która startują w wyborach do Parlamentu Europejskiego, pojawiła się jako goście programu „Polityka przy kawie” w TVP1. Był to zdecydowanie zły pomysł z ich strony (czy może tych, którzy nimi kierują). Prowadzącą program Justyna Dobrosz-Oracz przepytała ich z podstawowej wiedzy na temat Unii Europejskiej. Okazuje się... że to dla nich temat nieznany. Dziennikarka TVP pytała m.in. o porozumienie z Kioto, zgodnie z którym wiele krajów członkowskich zdecydowało się ograniczyć emisję dwutlenku węgla. - Z Kioto? Pani wyjaśni bardziej, co to z tym Kioto – sam zapytywał były napastnik Wisły i reprezentacji. Nie dużo lepsza w tym punkcie była też Otylia Jędrzejczak. - Nie znałam stwierdzenia „z Kioto”, ale o całym zdarzeniu mam wiedzę broniła się pływaczka i próbowała lekko kontratakować: - Nawet klimatolodzy nie są zgodni co do tego, że dwutlenek węgla ma na pewno zły wpływ na klimat. Dalej było podobnie. Żal patrzeć i słuchać. I nie lepiej od samych sportowców wypadają ich mocodawcy – jeżeli chodzi o uzasadnienie wykorzystywania ich jako „lokomotyw wyborczych”. Oto inne ugrupowanie, Solidarna Polska, ma wśród swoich kandydatów boksera Tomasza Adamka. Ten przynajmniej ma poglądy, z jakich znany był już

www.naszestrony.co.uk

wcześniej. Nie przybrał ich sobie teraz. Tyle, że dla wielu dośc kontrtowersyjne, bo tradycjonalistyczne, katolickie no i – pewnie co najgorsze – homofobiczne. Przedstawiciel partii Jacek Kurski indagowany w TV nt. wartości kandydatury Adamka wił się jak Piskorz, aby nie powiedzieć, że to lider, ani że outsajder. W rezultacie nazwał go taką „wisienką” na torcie. A nam się wydaje, że ci Państwo prowadzani są przez partie, jak dawniej niedźwiedź na łańcuchu przez trupy komediantów. Niektórzy próbują ich usprawiedliwiać przywołując zresztą

również porównania do średniowiecza. Jak np. dziennikarz Onetu: „Zrobienie durnia z dwójki sportowców przyszło dziennikarce TVP bardzo łatwo.Obserwowałem to marne widowisko z zażenowaniem i wstydem, ale też było mi jakoś przykro. Ot tak, jakbym oglądał publiczne tortury na średniowiecznym jarmarku. Tępawa gawiedź się cieszy, choć przecież sama nie jest lepsza.” Choć z tym ostatnim to się nie zgadzamy. Nie znam się – to się nie pcham. I chyba znaczna część tej „gawiedzi” uznaje podobną zasadę. Jacek Przybyło


Poważny kryzys Janowicza

37

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

WIDZIANE SPOD WAWELU

NIE OBRONIŁ RZYMU KTO

CHCIAŁBY SIĘ CHWALIĆ WPADKĄ?

TENIS ZIEMNY Coś bardzo niepokojącego dzieje się z Jerzym Janowiczem. Jeszcze niedawno nadzieja naszego męskiego tenisa, gracz, którego mogli obawiać się najlepsi, teraz przegrywa mecz za meczem. Ostatnie złe wieści nadeszły z Rzymu, gdzie uległ Niemcowi Phillipowi Kohlschreiberowi. Występ w Rzymie miał dla Jerzego Janowicza bardzo duże znaczenie.To tu właśnie przed rokiem Polak pokonał po kolei dwóch tenisistów z Top 10 rankingu ATP (Jo-Wilfrieda Tsongę i Richarda Gasqueta) i zatrzymał się dopiero w 1/4 finału na Rogerze Federerze. Przez to w tegorocznej edycji Internazionali BNL d’Italia, Polak miał do obrony 180 punktów, które otrzymał za zeszłoroczny ćwierćfinał. No i nie tylko – wszak dla niego obecnie każdy punkt niezmiernie się liczy, przydałyby się też jakiekolwiek oznaki poprawy formy. Nasz reprezentant przybył do Rzymu mając na koncie serię ośmiu porażek z rzędu.

Janowiczowi nie uda się jednak obronić punktów zdobytych rok temu. W I rundzie Polak zmarnował dwie piłki meczowe i przegrał z Philippem Kohlschreiberem 6:4, 6:6 (6-8), 2:6. Jest gorzej ogólnie, gorzej w Rzymie I gorzej z samym Kohlschreiberem - to ten sam zawodnik, którego nasz pokonał przed dwoma laty w turnieju w hali Bercy w Paryżu. Nie było bardzo źle, Polak choć bliski wygranej, wypuścił z rąk prowadzenie z setem i przełamaniem w drugiej partii oraz zmarnował dwie piłki meczowe. Liczy się zakończenie... Nie może być pociechą fakt – a nawet przeciwnie – że Kohlschreiber w ostatnich tygodniach również radził sobie nienajlepiej.

30-latek z Bawarii nie wygrał od trzech spotkań, choć na jego usprawiedliwienie mozna zapisać kontuzję łokcia. Niemiec niedzielny pojedynek zaczął słabo, miał problemy z własnym podaniem i już w trzecim gemie musiał bronić się przed breakiem.

- Janowicz przegrał mecz, który powinien był wygrać. Taki mecz trzeba rozgrywać na swoją korzyść. Kohlschreiber to jest zbyt doświadczony zawodnik, by “wypuszczać” go z takiej sytuacji. To oczywiście nie prognozuje dla nas najlepiej przed Paryżem, jeśli chodzi o formę Jurka - mówi Adam Romer, z Tenisklub.pl.

Dla najlepszego polskiego tenisisty to dziewiąty przegrany mecz z rzędu. Janowicz poprzednio cieszył się ze zwycięstwa 13 lutego, kiedy to w Rotterdamie pokonał Tommy’ego Haasa. Na triumf łodzianin będzie musiał poczekać przynajmniej do wielkoszlemowego Rolanda Garrosa, który wystartuje 25 maja. Janowicz spadł z ostatnio z 21. na 22. miejsce w najnowszym rankingu ATP. Jeden z największych awansów zanotował Łukasz Kubot, który przesunął się o 15 pozycji i jest obecnie 63. tenisistą w rankingu. JP

www.naszestrony.co.uk

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Prześwietlamy stosunki Lecha Poznań z „Gazetą Wyborczą” i zapytamy o sens reformy polskiej ligi piłkarskiej. 1. Lech Poznań wygrał proces z wydawcą „Gazety Wyborczej”, Agorą. Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że w artykule dotyczącym funkcjonowania klubu podano nieprawdziwe informacje i naruszono tym samym dobre imię „Kolejorza”. „GW” w maju 2011 roku poinformowała o mechanizmie funkcjonowania Lecha i odsłoniła domniemane kulisy współpracy klubu z kibicami. Sąd uznał, że podane tam informacje okazały się nieprawdziwe i nakazał publikację stosownych oświadczeń i przeprosiny na łamach dziennika. Oświadczenia mają zostać wydane w terminie siedmiu i dziewięciu dni od momentu uprawomocnienia się wyroku. Ten został orzeczony w pierwszej instancji. Dobrze pamiętam ten tekst - gdy się go czytało, włos jeżył się na głowie. Lech został przedstawiony jako siedlisko kiboli rządzących tym tworem i to siedlisko w dodatku nad grobem. Jeśli sprawa trafi do II instancji i „Wyborcza” tam przegra, śmiało można będzie sformułowac tezę, że gazeta konfabulowała, a może nawet manipulowała rzeczywistością poprzez swoje publikacje. Cóż bowiem znaczy

określenie zawarte w wyroku „podane tam informacje okazały się nieprawdziwe”? Że to były wymysły, kwestie wzięte z plotek, że dziennikarze byli źle poinformowani. Żurnaliści „Wyborczej” w świetle tego wyroku postawieni zostali w bardzo złym świetle - kiedyś awangarda naszego zawodu, teraz kłamią, wymyślają? A kierownictwo firmy, która puszcza do druku nieprawdziwe informacje spreparowane przez dziennikarzy? Wyraźna niechęć poznańskiego oddziału „Wyborczej” do Lecha była aż nadto widoczna. Klub zrobił swoje błędy, to znana sprawa, lecz koloryzowanie, konfabulacje czy zacietrzewienie zawsze są szkodliwe. Lech przetrwał, walczy o mistrzostwo Polski, chociaż fani stale wywieszają baner „Kibolski Klub Sportowy”. Jak się łatwo domyśleć, informacji o przegranym procesie nie można było przeczytać w „Gazecie Wyborczej”. Kto chciałby się chwalić taką wpadką? 2. Trwa druga faza rozgrywek ekstraklasy, którą podzielono na część słabszą i silniejszą. Pierwsze wnioski? Słabe finansowo kluby zostały rzucone na głębokie wody dłuższej o siedem spotkań ligi. Klubów nie stać na większe i lepsze kadry, niektóre już zdychają. W lepszej grupie niektóre, zadowolone z utrzymania się w ekstraklasie i niezainteresowane pucharami, grają słabiutko co przekłada się także na frekwencję (cztery tysiące ludzi na meczu Wisły...). Lepiej jest w grupie walczącej o byt - emocje, walka na całego, ambicje. Tam każdy klub może być zagrożony i chwila nieuwagi może kosztować życie. Per saldo - plusy to większa liczba meczów i stworzenie ciekawej sytuacji w walce o utrzymanie. Minusem nieuniknionym jest obecność kilku ekip w grupie silniejszej, które ze sporą stratą do czoła walczą już tylko o pieniądze za miejsce w tabeli, lecz nie o medale


38 POLONUSI: Puchar Kresów dla Pogoni Lwów

WILNIUCY NIE DOJECHALI

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

PIŁKA NOŻNA W Puławach rozegrany został pierwszy piłkarski Puchar Kresów. Wzięły w nim udział cztery zespoły. Do kraju przyjechały dwie polskie drużyny z Ukrainy: Pogoń Lwów i Polonia Chmielnicki, a stawkę uzupełniły ekipy Wisły Puławy i Puławiaka. Pierwotnie planowano, iż w zawodach wezmą udział dwie wymienione drużyny spoza wschodniej granicy Polski oraz Polonia Wilno i zespół naszych rodaków z będącego w granicach Białorusi Grodna. Szybko się okazało, iż z Grodna jednak nikogo nie będzie, a potem przyszły wieści, że również zabraknie wileńskiego klubu. Szczególnie bolesna okazała się informacja o nieobecności wilniuków, których prezes Stefan Kimso był pomysłodawcą tej imprezy. Otóż nasi rodacy z Litwy zmuszeni byli zawiesić działalność sekcji piłki nożnej, której drużyna seniorów przez dwa lata uczestniczyła w rozgrywkach tamtejszej I ligi (drugi poziom rozgrywek). „ O tym desperackim kroku zadecydowała niewydolność finansowa. Mimo usilnych starań nie udało się bowiem ani w Macierzy, ani u nas znaleźć sponsora, który posunąłby się dalej niż słowne obietnice. W tej sytuacji szczególnej wymowy nabierają sukcesy, jakie za okres 24 lat istnienia nasza klubowa jedenastka odniosła. Zarówno w rywalizacji w imprezach polonijnych, jak też na Litwie, ambitnie wspinając się po drabinie awansu, uwieńczonego historycznym przebiciem się do I-ligowego grona. Mimo minorowej nuty, z całego serca dziękujemy wszystkim zawodnikom i trenerom, którzy przez bez mała ćwierć wieku kosztem wielu wyrzeczeń osobistych wykuwali sukcesy drużyny. Na słowa szczerej wdzięczności zasługują też

rodacy, wiernie nam kibicujący i próbujący w odezwie na ubiegłoroczny apel klubu poprzez własne datki zaradzić trudnej sytuacji finansowej. Chcielibyśmy wierzyć, że kiedyś przyjdą lepsze czasy i polski futbol na Litwie się odrodzi” – napisał w pożegnalnej odezwie prezes Kimso. Sytuacja jest o tyle przykra, że w ubiegłym roku ten klub rzeczywiście szukał pomocy w Polsce, Kimso wraz z kilka osobami kołatał do wielu drzwi i nie brakło obietnic z różnych miejsc. Nawet jeden z wiceprezesów Polskiego Związku Piłki Nożnej mówił o wsparciu, to samo zapowiadali przedstawiciele niektórych związków wojewódzkich. Kiedy jednak przyszło do konkretów, to prawie wszystkie telefony okazały się głuche, a jeśli ktoś nawet raczył rozmawiać o Polonii Wilno, to od razu szukał wytłumaczenia, dlaczego nie może wspomóc tego klubu. W Puławach zabrakło więc najsilniejszego zespołu naszych rodaków spoza Polski, ale te ekipy, który wzięły udział w imprezie starały się pokazać z jak najlepszej strony. W pierwszym półfinale Pogoń pokonała 3-1 rezerwy Wisły, a w drugim spotkaniu drużyna z Chmielnickiego – polska nazwa tego miasta to Płoskirów – wygrała z Puławiakiem również 3-1. Finał natomiast toczył się pod dyktando Pogoni, która zwyciężyła z Polonią 3-0 i to piłkarzom ze Lwowa przypadł pierwszy Puchar Kresów. Mają go bronić za rok, gdyż organizatorzy zapowiedzieli kolejną edycję tej imprezy.. JAC

Championship nie dla Posh

ZMIANY MUSZĄ BYĆ

PIŁKA NOŻNA Niestety, nie udało się i piłkarze Peterborough United będą musieli kolejny rok spędzić w League One. Nie przebrnęli pierwszej rundy baraży i zamiast nich w finale zmagań o Championship na Wembley zagra londyński Leyton Orient. To pierwszy raz, gdy zespół z Cambridgeshire poległ w play-off. Do tej pory startował w nich trzy razy – w latach 1992, 2000 i 2011 – za każdym razem kończąc je zwycięsko. Duże znaczenie dla ostatecznego wyniku tej konfrontacji miał pierwszy mecz, który odbył się w Peterborough na stadionie przy London Road. Przyszło nawet sporo widzów (było ich 9519) w porównaniu do ostatnich miesięcy, ale zobaczyli tylko remis 1-1. – Myślę, że rewanż przebiegnie dla nas znacznie lepiej, zwłaszcza, że zagramy poza domem – stwierdził dla miejscowej lokalnej rozgłośni BBC menedżer Posh, Darren Ferguson. Jego zespół rzeczywiście nieźle się spisywał na wyjazdach i w lutym nawet wygrał 2-1 z Leyton Orient, który wówczas znajdował się na miejscu dającym bezpośredni awans. Niestety, tym razem przegrał 1-2 na Matchroom Stadium, będąc słabszą drużyną. Obie ekipy zaprezentowały typowo wyspiarski futbol, jaki obecnie najczęściej widuje się tylko w niższych ligach. Sporo było walki, biegania, ale o dziwo niewiele strzałów i sytuacji podbramkowych. Decydujący był rzutu wolny, po którym gospodarze uzyskali prowadzenie. Oglądając całe zdarzenie w telewizji wydaje się jednak, że chwilę wcześniej jeden z graczy Leyton Orient wszedł nakładką, ale sędzia, też będący wiernym synem brytyjskiego futbolu, takich rzeczy nie odgwizdywał i przynajmniej był w tym konsekwentny. Na pewno natomiast jeden z jego bocznych nie zna przepisu o spalonym,

www.naszestrony.co.uk

dwukrotnie machając go wychodzącym na dobrą pozycję piłkarzom Posh. Telewizyjne powtórki potwierdziły, że nie miał racji. Jednak nie to ostatecznie przesądziło o porażce. Dość powiedzieć, że zawodnicy Peterborough przycisnęli rywali dopiero gdy arbiter doliczył do czasu gry pięć minut, a jedyny strzał w światło bramki oddali w 92. min i od razu przyniósł im gola. W taki sposób bardzo rzadko się wygrywa. Klub z Cambridgeshire czeka teraz ciężki rok. Jeszcze przed występem w Londynie jeden z jego szefów, Bob Symns, powiedział, że awans jest wart od 5 do 8 mln funtów. – Te środki pochodzą z dochodów od kibiców, których przychodzi około trzy tysiące więcej i ze wsparcia z Football League. Różnica pomiędzy Championship, a League One jest ogromna. - Mieliśmy plan A i plan B, zależne od tego, gdzie będziemy w przy-

szłym sezonie. Oczywiste jest, że teraz czeka nas plan B – powiedział Ferguson dla Peterborough Telegraph, z którym nazajutrz po porażce spotkał się właściciel klubu, Darragh MacAnthony. Ten bardzo odczuł kolejne w ciągu roku niepowodzenie. – Nie przestanę finansować klubu – zapowiedział w wywiadzie dla BBC Radio Cambridgeshire – Ale muszę odpocząć od piłki, a gdy to się stanie, to pod koniec czerwca może powiem jeszcze co innego. Wątpliwe jest jednak, żeby kadra piłkarzy pozostała taka sama. Zmiany personalne muszą być, jeśli Posh chcą liczyć się w rywalizacji o awans. Ciekawe jest też, czy pozostanie choćby najlepszy strzelec zespołu i League One, Brit Assombalonga – bardzo zawiódł w Londynie – na którym będzie można trochę zarobić, uzupełniając budżet. (bp)


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

39



NS100